Zawartość
Liczba całkowita wyników: 69

Sąd Najwyższy

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

TSUE zamraża działanie Izby Dyscyplinarnej SN. Zastępca RPO dla Onetu: kary dla Polski za złamanie postanowienia mogą być wysokie

Data: 2020-04-08

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej zdecydował 8 kwietnia 2020 r., że Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ma całkowicie zawiesić swoją działalność, bo sposób jej powołania nie daje gwarancji niezależności. Sprawą zajęła się Wielka Izba TSUE, co  - jak podkreśla zastępca RPO dr Maciej Taborowski - pokazuje wagę tej kwestii. Trybunał jasno wskazał, że z powodu polskiej Izby Dyscyplinarnej zagrożony może być cały europejski system sądownictwa.

TSUE zdecydował o zastosowaniu środków tymczasowych, na mocy których Izba Dyscyplinarna SN ma zawiesić swoją działalność do czasu rozstrzygnięcia skargi KE na Polskę

Jeśli Polska w ciągu miesiąca nie zastosuje się do orzeczenia, to TSUE może nałożyć na nasz kraj wysokie kary - mówi dr Maciej Taborowski. - Procedura została już wypracowana przy sprawie Puszczy Białowieskiej. Tu mamy zaś informację, że KE już zastrzegła sobie prawo do złożenia dodatkowego wniosku o nałożenie na Polskę kary pieniężnej - podkreśla zastępca RPO.

Orzeczenia TSUE całkowicie zawiesza wszystkie przepisy do dzialania Izby Dyscyplinarnej SN. Izba ta powinna więc przestać orzekać. Nie może też przekazać tych spraw do innej Izby SN, której powołanie także budzi wątpliwości - wyjaśnia zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich w rozmowie z red. Magdaleną Gałczyńską z Onet.pl. Oznacza to, że sprawy z Izby Dyscyplinarnej nie mogą w żadnym wypadku trafić do drugiej powołanej przez nową KRS Izby: Kontroli Nadzwyczajej i Spraw Publicznych. To zaś w praktyce oznacza, że kwestie dyscyplinarne rozstrzygać będą mogły wyłącznie tzw. stare Izby SN.

Sprawa dwóch różnych rozstrzygnięć spadkowych. Piąta skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2019-02-01
  • Kolejną skargę nadzwyczajną RPO składa w sprawie spadkowej
  • Sąd dwukrotnie i rozbieżnie  rozstrzygnął, kto nabywa spadek
  • Tej sytuacji nie da się naprawić dostępnymi narzędziami prawnymi – potrzebna jest skarga nadzwyczajna
  • RPO wnosi do Sądu Najwyższego o stwierdzenie nieważności drugiego postanowienia

Pani B. zmarła w 1994 r. W 1997 r. jej córka przedstawiła w sądzie testament matki i sąd w S. uznał, że to ona dziedziczy po matce, a jej brat – nie.

W 2003 r. córka pani B. ponownie wniosła sprawę o spadek po matce. Ten sam sąd w S. -zamiast uznać, że sprawa już została rozstrzygnięta - zabrał się do niej po raz drugi. I tym razem przedstawiony testament pani B. uznał bowiem za nieważny i rozdzielił spadek między córkę i syna pani B. Uczestnicy postępowania nie apelowali, w efekcie i to postanowienie się uprawomocniło. Córka pani B. wniosła o wznowienie postępowania, ale jej wniosek został odrzucony w 2017 r.

Zatem córka pani B. - zgodnie z wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej - odziedziczyła raz cały majątek matki, a raz – tylko połowę. Jej brat – nie dostał spadku, a zarazem odziedziczył jego połowę. Kiedy zmarł, sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy trzeba było ustalić, co dziedziczą jego spadkobiercy.

Sprawę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna - nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała zmieniona ustawa o SN. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach (przy niezmienionym budżecie RPO).

W skardze nadzwyczajnej RPO wnosi o uchylenie postanowienia z 2003 r., zarzucając sądowi w S.  naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji,
  • prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji, z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, co nie pozwala na uznanie, iż zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu.

Został w ten sposób stworzony stan niepewności prawnej, w którego ramach uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Oznacza to pozbawienie ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Argumenty RPO

Osoby pozostające w kręgu oddziaływania postanowienia stwierdzającego nabycie spadku po danej osobie, mają prawo oczekiwać, iż w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował fakt uprzedniego uprawomocnienia się rozstrzygnięcia stwierdzającego nabycie spadku. Bezpieczeństwo prawne w zakresie prawa spadkowego wymaga, by jakakolwiek modyfikacja konsekwencji prawnych, wynikających z prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego w obrocie prawomocnego postanowienia spadkowego.

W tym kontekście pożądane pozostaje zachowanie przez sąd spadku należytej czujności procesowej, celem uniknięcia prowadzenia postępowania dotyczącego stwierdzenia nabycia spadku po danej osobie bez stosownego (proceduralnego) odniesienia się do faktu wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy przez sąd powszechny.

Na gruncie art. 2 Konstytucji istota prawomocnego rozpoznania sprawy cywilnej przez sąd implikuje samo ograniczenie możliwości jego zmiany jedynie do sytuacji, w ramach której uprawniony podmiot korzysta z przewidzianych ustawą nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Tymczasem w przedmiotowej sprawie Sąd Rejonowy w S. rozpoznał kolejny wniosek [córki pani B.] tak, jakby sprawa cywilna, dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej [pani B.], nigdy wcześniej nie była rozpoznawana przez sąd.

Tak więc, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich samo błędne rozpoznanie sprawy z wniosku [córki pani B.] z 2003 r., jako pierwotnej sprawy dotyczącej stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej [pani B.], stanowi naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa (działającego w jego imieniu sądu powszechnego) oraz konstytucyjnej zasady bezpieczeństwa prawnego. W zakresie prawa spadkowego wyraża się ona w możliwości układania przez spadkobierców istotnych spraw życiowych bez obawy, że sąd łamiąc jednoznaczny zakaz proceduralny może wydać drugie (równoległe) postanowienie, określające porządek dziedziczenia po danej osobie, w sposób odbiegający od wcześniejszego prawomocnego postanowienia spadkowego.

Ponadto samo funkcjonowanie w obrocie dwóch postanowień Sądu Rejonowego w S., odmiennie stwierdzających nabycie spadku po tej samej spadkodawczyni, stanowi naruszenie przysługującego uczestnikom postępowania o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej konstytucyjnego prawa do sądu.

Zgodnie z treścią art. 45 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Istota prawa do sądu sprowadza się więc do zapewnienia ochrony sądowej w sprawach dotyczących sfery praw lub wolności danego podmiotu (por. postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 13 kwietnia 1999 r., sygn. akt Ts 24/99, OTK 1999/6/130). Jest to jedno z podmiotowych praw podstawowych jednostki i jedna z fundamentalnych gwarancji praworządności w demokratycznym państwie prawa. Prawo do sądu, wedle utrwalonego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego obejmuje: prawo dostępu do sądu (prawo do uruchomienia procedury przed właściwym, niezależnym, bezstronnym i niezawisłym sądem); prawo do właściwej procedury przed sądem; prawo do wiążącego rozstrzygnięcia sprawy.

To właśnie ten ostatni aspekt nabiera wyjątkowego znaczenia w przedmiotowej sprawie, gdzie mamy do czynienia z dwoma prawomocnymi rozstrzygnięciami spadkowymi, odmiennie określającymi stwierdzenie nabycia spadku po zmarłej [pani B.]. W potwierdzonej sytuacji procesowej trudno o uzasadnione stwierdzenie, iż uczestnicy przeprowadzonych postępowań uzyskali wiążące rozstrzygnięcie zainicjowanej sprawy spadkowej, skoro Sąd Rejonowy w S. wydał dwa niezależne od siebie postanowienia dotyczącego tego samego przedmiotu.

Jednocześnie, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, wskutek uprawomocnienia się zaskarżonego postanowienia doszło do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom [pani B.] konstytucyjnego prawa do dziedziczenia.

W świetle art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji samo stosowanie przepisów ustawowych (norm materialnych i proceduralnych) winno gwarantować spadkobiercom należytą ochronę prawną w zakresie uprawnień przysługujących im z tytułu dziedziczenia. W tym kontekście instytucja stwierdzenia nabycia spadku stanowi instrument prawny, dzięki któremu w obrocie może się urzeczywistnić stosowna ochrona sfery prawnej spadkobierców. Samo stwierdzenie praw do spadku na drodze postępowania sądowego ma charter deklaratoryjny.

Jakkolwiek kwalifikacja prawna spadkobiercy w sporze między nim a innym spadkobiercą może być udowodniona na zasadach ogólnych, to jednak stwierdzenie nabycia spadku pozostaje wyłącznym dowodem prawa spadkobiercy do spadku wobec tych osób trzecich, które nie roszczą sobie prawa do spadku.

Postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku legitymuje spadkobiercę wobec osób trzecich. Wywiera ono znaczący skutek materialnoprawny dla spadkobiercy, jeśli chodzi o jego działanie na zewnątrz w stosunku do osób trzecich, które nie roszczą sobie praw do spadku.

W szczególności więc w sprawach o wierzytelność spadkową lub o wydanie rzeczy należącej do spadku wytoczonych przeciwko takim osobom spadkobierca, w razie zakwestionowania jego przymiotu przez pozwanych, będzie musiał uzyskać postanowienie stwierdzające jego kwalifikację prawną. Uzyskanie stwierdzenia nabycia spadku pozostaje także niezbędne w przypadku postępowania wieczystoksięgowego oraz administracyjnego. Brak stosownego stwierdzenia nabycia spadku stanowi przeszkodę do ujawnienia następstwa prawnego spadkobiercy po zmarłym spadkodawcy.

W postępowaniu administracyjnym zaś organ administracji publicznej nie jest władny do samodzielnego ustalenia następstwa prawnego po zmarłej osobie. Następstwo to powinno być wykazane według przepisów prawa cywilnego, a więc w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku lub w drodze notarialnego poświadczenia dziedziczenia (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 16 stycznia 2002 r., sygn. akt I SA 1421/00, ONSA 2003/3/64; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 maja 2011 r., sygn. akt III CSK 221/10, OSNC-ZD 2012/2/38; wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 24 listopada 2005 r., sygn. akt I SA/Wa 1991/04, Lex nr 213429; Piotr Borkowski. Komentarz do zmiany art.1027 Kodeksu cywilnego wprowadzonej przez Dz.U. z 2007 r. Nr 181 poz. 1287, LEX; Elżbieta Niezbecka. Komentarz do art. 1027 Kodeksu cywilnego, LEX, stan prawny: 15 czerwca 2015 r.).

Należy zatem mieć na uwadze, iż w przypadku funkcjonowania dwóch prawomocnych postanowień dotyczących stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie, spadkobiercy nie mogą w obrocie legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych tytułem dziedziczenia. Ochrona prawna gwarantowana na gruncie Konstytucji staje się iluzoryczna, bowiem instytucja stwierdzenia nabycia spadku w takiej sytuacji nie może zrealizować przypisanych jej systemowo celów.

Wobec faktu, iż postanowienie Sądu Rejonowego w S. z 2003 r. zapadło mimo wcześniejszego prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy o stwierdzenie nabycia spadku po [pani B.] postanowieniem tegoż Sądu z 1997 r., doszło do nieuprawnionej ingerencji w zakres ochrony prawnej przysługującej uczestnikom obu postępowań na gruncie Ustawy Zasadniczej, bowiem w chwili obecnej nie jest możliwe należyte zrealizowanie przez nich nabytych na podstawie dziedziczenia uprawnień majątkowych.

Istnienie dwóch postanowień stwierdzających nabycie spadku po [pani B.] stanowi przejaw rażącej wadliwości prawnej, zaistniałej w procesie sądowego stosowania prawa, która ze względu na konieczność ochrony porządku prawnego oraz powinność zapewnienia należytej ochrony uprawnień przysługujących spadkobiercom uzasadnia odstępstwo od zasady stabilności prawomocnego rozstrzygnięcia.

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga nadzwyczajna, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje uzasadniona i niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

IV.7000.394.2018

„Sędziowie pod presją”. Debata w Biurze RPO

Data: 2019-01-10

Gdy prezydent USA Franklin Roosevelt, w ramach walki o New Deal toczył w latach 30. XX wieku batalię z Sądem Najwyższym, sędziom po  70. roku życia zaproponował „dobrą emeryturę”. - Brzmi znajomo? - mówił norweski prawnik prof. Hans Petter Graver w Biurze RPO podczas debaty „Sędziowie pod presją”.

Jak władze polityczne starają się wpływać na niezależne sądy, a nawet je podporządkowywać? Co powoduje, że się to udaje, a co pomaga utrzymać niezależność? Czego nas w tej mierze uczy historia ataków na niezależne sądownictwo w innych krajach? Czy wpływ polityków na wybór sędziów to rzeczywiście standard europejski? Czy to argument, który może uzasadnić zmiany dokonujące się w Polsce (na przykładzie Niemiec i Polski)?

Te kwestie były 10 stycznia 2019 r. przedmiotem debaty współorganizowanej przez Biuro RPO oraz Instytut Prawa i Społeczeństwa INPRIS. Panelistami byli prof. Hans Petter Graver z Uniwersytetu w Oslo i prof. Klaus Bachmann ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie.

Przyczynkami debaty były:

  • badania prof. Gravera w ramach projektu „Sędziowie pod presją – moment przełomowy dla instytucji sądowych”. Badał on podobne zagadnienia w wielu krajach świata, obecnie przystępuje do badań krajów naszego regionu;
  • badania prof. Bachmanna nad sprawiedliwością transnarodową oraz tranzycyjną w krajach przechodzących transformację polityczną.

- Dziś polscy sędziowie stają przed naciskami, to czas przełomu – mówiła prowadząca spotkanie zastępczyni RPO Hanna Machińska.

Prof. Graver: cztery sposoby wpływu władz na sądy

Norweski prawnik bada, jak autorytarni przywódcy wykorzystują sądy do wdrażania swej polityki w różnych krajach – od nazistowskich Niemiec po RPA. Według niego można mówić o czterech mechanizmach wpływania na sądy przez władze:

  • bezpośrednie próby kierowania sędziami (tzw. sprawiedliwość „na telefon”),
  • tworzenie systemu zachęt, że korzystne dla sędziego będzie wykonywanie dyrektyw władz,
  • powoływanie do sądów „właściwych” osób,
  • zmiana ustawodawstwa.

Prof. Graver zwrócił uwagę, że niektóre reżymy nie wymieniały całości sędziów, a nawet w pewnym stopniu tolerowały ich sprzeciw. Za paradoks uznał, że nawet w III Rzeszy indywidualna niezależność sędziów była w pewnym stopniu respektowana - choć nie było tam praworządności. Po prostu lojalni sędziowie zajmowali coraz lepsze stanowiska, a nieposłuszni nie mogli liczyć na karierę, choć rzadko ich odwoływano.

Tworzono też specjalne sądy, np. w Brazylii sądy wojskowe, które miały sobie radzić ze sprzeciwem społecznym. Najłatwiej zaś reżymom zmieniać prawo, aby obejść sądy i ograniczyć ich jurysdykcję.

Prof. Graver wspominał również, jak prezydent Roosevelt stoczył batalię z Sądem Najwyższym, który odrzucił jego pakiet reform. Wtedy sędziom po 70. roku życia zaproponował odchodzenie na „dobrą emeryturę”. - Widzę, że brzmi to dla państwa znajomo - skomentował reakcję obecnych. Podobne mechanizmy wprowadzono w Norwegii, gdy do władzy doszli tam kolaboranci III Rzeszy.

- Jednak niełatwo jest zerwać z przeszłością – ocenił panelista. Historia pokazuje, że władzom autorytarnym w krajach Europy Zachodniej trudno było złamać tradycję niezależności sądów. Odwrotna sytuacja panuje np. na Ukrainie, gdzie postawa sędziów jest zbieżna z wolą polityków.

- Rodzi się pytanie, na ile w Polsce jest tradycja zachodnioeuropejska i na ile nowi sędziowie powoływani obecnie będą niezawiśle orzekać zgodnie z prawem, a nie z oczekiwaniami władz - podsumował Graver.

Prof. Bachmann: polityczność a partyjność

- Czy sądy w Polsce są upolitycznione? Trybunał Konstytucyjny, Sąd Najwyższy i częściowo sądy apelacyjne zawsze były „polityczne” - mówił z kolei prof. Klaus Bachmann. Dodał, że polegało to na kontroli władzy wykonawczej i ustawodawczej, ale też – jak w przypadku TK – na wymuszaniu kompromisów, a to jest zadanie polityczne. - Niektórzy to nazywają imposybilizmem - podkreślił. Dodał, że od 2016 r. Trybunał Konstytucyjny jest też upartyjniony.

Zdaniem prof. Bachmanna problemem nie jest zatem „polityczność” - chodzi o to, jak wygląda cały system polityczny. Np. w Niemczech system sądownictwa jest zdecentralizowany, a krajami związkowymi zazwyczaj rządzi inna ekipa niż na szczeblu federalnym. W Polsce tego nie ma, a to grozi przejęciem kontroli nad sądownictwem przez obóz władzy. - Byliśmy tego świadkami np. przy wyborze nowej Krajowej Rady Sądownictwa i przy nieskutecznej, jak dotychczas, próbie przejęcia Sądu Najwyższego - mówił Klaus Bachmann.  

Głosy z dyskusji

  • w Polsce władze stosują obecnie wszystkie cztery sformułowane przez prof. Gravera sposoby wpływu na sędziów,

  • dziś są sędziowie „nasi” i „nie-nasi” - można obawiać się, że tak już pozostanie,

  • największym zagrożeniem dla sędziów, oprócz postępowań dyscyplinarnych, jest dziś tworzenie złego prawa; pisanie ustaw „na kolanie”,

  • ważne jest rozróżnienie między „politycznością” a upartyjnieniem systemu sądownictwa’ nie chcę mieć sędziego partyjnego,

  • nie ma opcji politycznej, która myśli tylko o tym, by sędziowie byli jak najbardziej niezawiśli.

Sesja 20: Wymiar sprawiedliwości – najmniej zreformowana władza? Od diagnozy do prawdziwej reformy (BLOK D)

Data: 2018-12-15
  • Działanie sądów trzeba poprawiać, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Sądy nie będą prawdziwie niezależne bez społecznego zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Sędziowie ciągle mają niespłacony dług wobec obywateli.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w art. 45 mówi:

  1. Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.
  2. Wyłączenie jawności rozprawy może nastąpić ze względu na moralność, bezpieczeństwo państwa i porządek publiczny oraz ze względu na ochronę życia prywatnego stron lub inny ważny interes prywatny. Wyrok ogłaszany jest publicznie.

Nie ulega wątpliwości, że sądy wymagają prawdziwej reformy. Podczas panelu zostały przedstawione pomysły i założenia programowe dwóch głównych organizacji sędziowskich oraz samorządów zawodowych adwokatów i radców prawnych, dotyczące rzeczywistej reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości.

Sądy nie będą niezależne bez zaufania społecznego do wymiaru sprawiedliwości.

W obecnej sytuacji sądy nie obroniłyby się bez udziału społecznego.

Co zrobić, aby to wsparcie było na stałe?

Kierunek reform powinien dążyć do zakotwiczenia wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie. Konieczne jest zwiększenie roli obywateli w wymiarze sprawiedliwości, co można osiągnąć poprzez:

  • umocnienie roli ławników
  • wprowadzenie sędziów pokoju do spraw drobnych
  • udział obywateli w wyborze sędziów do KRS-u
  • utworzenie przy KRS-się rady społecznej z rolą doradczą,
  • udział obywateli w postępowaniach dyscyplinarnych,
  • dobrą komunikację środowiska sędziowskiego z obywatelami.

Podczas panelu wszyscy paneliści i dyskutanci z sali zgadzali się co do potrzeby przeprowadzenia reform w wymiarze sprawiedliwości.

Zwrócono uwagę na konieczność rzetelnej analizy stanu obecnego, a następnie wprowadzenie działań naprawczych.

Obecnie sądy są przeciążone wpływającymi sprawami, ale jednocześnie stwierdzono, że nie brakuje sędziów, tylko asystentów i całego zaplecza, które powinno wspomagać sędziów w ich pracy. Sądy w Polsce są przestarzałe, brakuje im nowych technologii, pracują na dokumentach papierowych. Zbyt długie oczekiwanie na opinie biegłych sądowych z jednej strony i zbyt częste zwracanie się o takie opinie, nawet w sprawach prostych i oczywistych wydłuża postępowanie.

Zmiany jakie należy przeprowadzić w wymiarze sprawiedliwości, powinny obejmować:

dostępność sądów - należy uwzględnić nie tylko poprzez obniżenie kosztów sądowych, zmniejszenie zakresu rozstrzyganych spraw, wprowadzenia alternatywnych możliwości rozstrzygania sporów, np. mediacje czy negocjacje, tzw. „sędziów pokoju” do rozstrzygania prostych spraw, a także uproszczenie procedur;

sprawność, szybkość i skuteczność procedowania - sędziowie muszą mieć asystentów (w Krakowie jest 1 asystent na 5 sędziów, a powinno być 3 asystentów na 1 sędziego) i dobrze wyposażone zaplecze, które usprawni pracę sądów. Potrzeba jest dobrego zarządzania zasobami ludzkimi oraz wprowadzenie digitalizacji akt, trzeba zamienić walizkę na kółkach, która jest niezbędnym wyposażeniem każdego sędziego na laptop;

transparentność potrzeba zwiększenia udziału czynnika społecznego, informowanie o postępowaniach dyscyplinarnych;

Niezwykle ważną kwestią jest odbudowanie autorytetu zawodów prawniczych, w tym przede wszystkim zawodu sędziego. Funkcja społeczna sędziego powinna być ukoronowaniem ścieżki kariery prawniczej.

Odbudowania wymaga samorząd sędziowski i umocnienie jego roli w wymiarze sprawiedliwości.

Obecnie działa społeczna komisja kodyfikacyjna, która przygotowuje konkretne regulacje prawne.

Najważniejsze jest odseparowanie sądów od sfery politycznej. Postulowano całkowitą likwidację delegowania sędziów do Ministerstwa Sprawiedliwości.

W podsumowaniu RPO stwierdził, że do odbudowy dobrych fundamentów wymiaru sprawiedliwości konieczna jest zgoda i wspólne działania środowisk politycznych i prawniczych. Reforma wymiaru sprawiedliwości ma być dokonana i jest niezbędna dla obywateli.

O zmianach zachodzących w polskim wymiarze sprawiedliwości rozmawiali:

  • Zbigniew Tur, radca prawny, mediator sądowy, dziekan Okręgowej Izby Radców Prawnych w Poznaniu. Specjalizuje się w prawie upadłościowym i prawie cywilnym,
  • Andrzej Mikosz, prawnik, radca prawny, partner w warszawskim biurze K&L Gates, koncentruje się na obsłudze transakcji na rynku kapitałowym oraz fuzjach i przejęciach. Andrzej Mikosz jest również uznanym specjalistą w sprawach władztwa korporacyjnego (corporate governance).
  • Bartłomiej Przymusiński, członek zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia”, przewodniczący IX Wydziału Gospodarczego w Sądzie Rejonowym Poznań,
  • Beata Morawiec, Prezeska Stowarzyszenia Sędziów Themis,
  • Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, adwokatka, obrończyni w procesach karnych. Od 2016 roku Wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej i Wiceprzewodniczącą Komisji Legislacyjnej przy Naczelnej Radzie Adwokackiej,

oraz moderator

  • Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich VII kadencji.

„Praworządność dla ludzi”. Biała Księga dotycząca działań RPO na rzecz niezależności sądów

Data: 2018-08-23
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił 23 sierpnia białą księgę dotyczącą gwarancji praw obywatelskich w Polsce z perspektywy instytucji ombudsmana.
  • Księga stanowi świadectwo zmiany ustroju państwa polskiego - nie mocą zmiany Konstytucji, lecz niekonstytucyjnych ustaw.
  • Księga odnosi się do zaprezentowanej przez rząd 8 marca 2018 r. „Białej księgi” reform wymiaru sprawiedliwości
  • Licząca 1174 strony publikacja jest zbiorem dokumentów i wystąpień kierowanych przez Rzecznika oraz uzyskiwanych odpowiedzi.
  • Interaktywny spis treści ułatwia przeglądanie tego zbioru

Aparat państwa rośnie każdego dnia w siłę, a obywatel jest coraz słabszy. W demokratycznym państwie prawa to sądy mają bronić obywatela w tego typu sytuacjach. Niezależność sądownictwa to zasada konstytucyjna, ale także podstawa naszego ustroju państwowego opierającego się na trójpodziale władzy. Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o efektywnym przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich – stwierdza Rzecznik Praw Obywatelskich w raporcie „Praworządność dla ludzi”.

To szczegółowy raport dotyczący działań Rzecznika na rzecz niezależności sądów i niezawisłości sędziów oraz niezależności pozostałych instytucji państwowych stojących na straży praworządności w okresie od listopada 2015 roku do marca 2018 r.

- Bez praworządności i działających zgodnie z prawem władz publicznych nie ma mowy o przestrzeganiu podstawowych praw i wolności człowieka i obywatela – podkreśla we wstępie do Księgi RPO Adam Bodnar.

Księga RPO przedstawia - z perspektywy konstytucyjnego niezależnego organu stojącego na straży praw i wolności jednostek, jakim jest Rzecznik Praw Obywatelskich - obraz przeprowadzanych od ponad dwóch i pół roku zmian w funkcjonowaniu polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz procesu uzależniania względem władzy wykonawczej oraz czynników polityczno-partyjnych naczelnych i centralnych instytucji demokratycznego państwa prawa, tj. Trybunału Konstytucyjnego, Krajowej Rady Sądownictwa, Sądu Najwyższego, sądów powszechnych i prokuratury, skutkującego ograniczeniem bądź wręcz utratą ich niezależności.

Księga stanowi również świadectwo dokonywania przez władze państwowe swoistej zmiany ustroju państwa polskiego, nie mocą zmiany Konstytucji, lecz mocą niekonstytucyjnych ustaw. Przyjęte ustawy prowadzą bowiem de facto do zmiany charakteru działania instytucji wzajemnej kontroli oraz równoważenia się władz – tych instytucji, które mają gwarantować zasadę trójpodziału władz.

W pewnym zakresie niniejsza Księga odnosi się naturalnie do zaprezentowanej przez polski rząd w dniu 8 marca 2018 r. „Białej księgi” reform wymiaru sprawiedliwości, zawiera ona bowiem stanowiska i postulaty Rzecznika Praw Obywatelskich kwestionujące kierunek zmian przyjęty m.in. w nowych ustawach: o Sądzie Najwyższym, Krajowej Radzie Sądownictwa oraz w Prawie o ustroju sądów powszechnych.

Co znajduje się w Księdze RPO?

W pierwszej części Księgi opisana jest działalność Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącą ochrony niezależności

  • Trybunału Konstytucyjnego,
  • prokuratury i  prokuratorów,
  • Krajowej Rady Sądownictwa,
  • Sądu Najwyższego,
  • a także stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych.

Ponadto zaprezentowano w niej postulaty RPO dotyczące usprawnienia funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, tj. m.in.

  • konieczność wprowadzenia zmiany w procedurach sądowych,
  • konieczność pilnego przyjęcia ustawy o biegłych sądowych,
  • czy wskazanie na niewystarczającą liczbę lekarzy sądowych.

Załączone zostały wystąpienia RPO, wnioski do Trybunału Konstytucyjnego oraz stanowiska dotyczące zagadnień mających najbardziej istotne znaczenie z punktu widzenia praworządności i praw obywatelskich.

W drugiej części Księgi mowa jest o krajowych oraz międzynarodowych wydarzeniach i spotkaniach RPO dotyczących ochrony niezależności i niezawisłości sądownictwa oraz pozostałych instytucji państwowych stojących na straży praworządności.

Wnioski z Księgi RPO

Trybunał Konstytucyjny

Do głównych problemów z punktu widzenia praw człowieka i obywatela przedstawionych w raporcie Rzecznika Praw Obywatelskich zaliczyć należy trwający od listopada 2015 r. kryzys konstytucyjny. Paraliż Trybunału Konstytucyjnego ma znaczenie dla spraw wniesionych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, czy inne podmioty, ale także uniemożliwia ochronę praw konstytucyjnych w ramach postępowań wszczętych skargami konstytucyjnymi obywateli bądź pytaniami prawnymi sądów.

Sytuacja, kiedy Trybunał Konstytucyjny nie może działać zgodnie ze swoim normalnym rytmem, uniemożliwia efektywną ochronę konstytucyjnych praw i wolności jednostki.

KRS

Najważniejsze zagrożenia dla praworządności i ochrony praw jednostki w Polsce, które wynikają z kwestionowanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS), to przede wszystkim: skrócenie kadencji poprzednich członków KRS oraz zmiana sposobu wyboru nowych kandydatów-sędziów do KRS przez Sejm, a nie przez samych sędziów. W ocenie Rzecznika doprowadziło to do politycznego podporządkowania KRS, instytucji, która stać ma straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Sąd Najwyższy

Najważniejsze zagrożenia dla praworządności i ochrony praw jednostki w Polsce, które wynikają z wejścia w życie w dniu 3 kwietnia 2018 r. ustawy o Sądzie Najwyższym to m.in.:

  • obniżenie wieku emerytalnego sędziów Sądu Najwyższego,
  • skrócenie kadencji I Prezes Sądu Najwyższego,
  • stworzenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych,
  • szczególne uprawnienia Izby Dyscyplinarnej, która będzie się charakteryzowała daleko idącą autonomią w stosunku do całej struktury Sądu Najwyższego
  • oraz wpływ podmiotów reprezentujących władzę wykonawczą na postępowanie dyscyplinarne sędziów.

Wprowadzone rozwiązania podważają niezależność Sądu Najwyższego, a w konsekwencji stanowią zagrożenie dla ochrony praw obywatelskich.

Ochrona praw obywateli

W Księdze RPO przedstawia kwestie mające fundamentalne znaczenie dla całego społeczeństwa dotyczące procesu stopniowego likwidowania mechanizmów ochrony praw obywatelskich w Polsce.

Aparat państwa rośnie każdego dnia w siłę, a obywatel jest coraz słabszy. W demokratycznym państwie prawa to sądy mają za zadanie bronić obywatela w tego typu sytuacjach. Niezależność sądownictwa to zasada konstytucyjna, ale także podstawa naszego ustroju państwowego opierającego się na trójpodziale władzy. Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o efektywnym przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich.

W swoich wystąpieniach Rzecznik wielokrotnie powtarzał, że reforma sądownictwa jest potrzebna i uzasadniona. Nie może zaczynać się ona jednak od niszczenia dorobku Sądu Najwyższego oraz największych tradycji naszej państwowości, jak również złamania zasady stanowiącej dziedzictwo historyczne z lat oporu w czasach PRL, według której Krajowa Rada Sądownictwa jest powoływana przez sędziów, z dodatkowym udziałem reprezentantów innych władz (ustawodawczej i wykonawczej).

Przedstawione w Księdze Rzecznika Praw Obywatelskich „Praworządność dla ludzi” postulaty i wnioski RPO nie zostały niestety wzięte pod uwagę przez podmioty, do których były skierowane. Nieuwzględnienie większości przedstawionych Rzecznika zastrzeżeń przez rządzących stwarza realne niebezpieczeństwo całkowitego podważenia niezależności polskiego wymiaru sprawiedliwości oraz instytucji wzajemnej kontroli oraz równoważenia się władz. Skutkiem tych zmian staje się pozbawienie ludzi prawa do rozpatrzenia swojej sprawy przez niezależny organ sądowy, co gwarantuje zarówno Konstytucja, Europejska Konwencja Praw Człowieka, jak i Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

- Muszę powtórzyć to raz jeszcze – praworządność jest dla ludzi gwarancją skutecznej ochrony ich praw i życia bez strachu przed własnym państwem i jego funkcjonariuszami – stwierdza rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

First extraordinary complaint of the Commissioner for Human Rights

Data: 2018-08-10

Despite his objections to the parliamentary acts on the Supreme Court, the Commissioner for Human Rights filed the first extraordinary complaint to the Supreme Court under the amended regulations. The complaint concerns a family in relation to which, over several years, courts issued two contradictory decisions with regard to succession of property. The CHR emphasized that the constitutional rights of the persons concerned have been violated, as they found themselves in a situation which should not have taken place in a democratic state based on the rule of law. 

IV.7000.288.2016

Pierwsza skarga nadzwyczajna RPO do SN: w imię Konstytucji niesie pomoc spadkobiercom rolniczki

Data: 2018-08-10
  • Sprawa dwóch sprzecznych orzeczeń spadkowych w rodzinie rolników jest wynikiem wprowadzenia sądu w błąd przez stronę, a sytuacji nie da się naprawić inaczej niż poprzez złożenie skargi nadzwyczajnej
  • RPO podkreśla, że naruszone zostały konstytucyjne prawa tych osób – znaleźli się w sytuacji, w jakiej nie powinien się znaleźć obywatel demokratycznego państwa prawnego
  • Art. 2 Konstytucji brzmi: „Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej”
  • Mimo wszelkich zastrzeżeń do ustaw o SN – Adam Bodnar zdecydował o wniesieniu pierwszej skargi nadzwyczajnej RPO, bowiem jest to korzystne dla wszystkich zainteresowanych

Do rodziny rolników przychodzi zawiadomienie z sądu o trwającym postępowaniu spadkowym. Reagują zdziwieniem: „Przecież już pięć lat temu sąd ustalił spadek po mamie”. Nie reagują na dosyć skomplikowane prawnicze pismo. Sprawa się toczy i sąd ją rozstrzyga. Nie wie, że wcześniej w tej sprawie zapadło postanowienie, a teraz jedno z dzieci zmarłej próbuje je zmienić na swoją korzyść. Udaje mu się – bo sąd wydaje kolejne postanowienie tylko na podstawie jego słów. Dopiero po kilku latach reszta rodzeństwa od notariusza dowiaduje się, że gospodarstwo rodziców zostało odziedziczone inaczej niż sądzą.

Ale – choć ostatecznie rodzina ustaliła, że wszystkiemu winne są dwa sprzeczne, wydane w odstępie kilku lat postanowienia spadkowe – to dziś nie ma już możliwości prawnych, by sprawę naprawić. Problem w ogóle by się nie pojawił, gdyby ustawodawca wprowadził możliwości korygowania takich sytuacji prawnych w zwykłym trybie – o co w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości bezskutecznie apelował RPO jeszcze w 2012 r., po nieudanej próbie wystąpienia do SN z wnioskiem o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego. 

W aktualnej sytuacji, aby wybrnąć z impasu pozostaje tylko złożenie skargi nadzwyczajnej.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył 10 sierpnia 2018 r. swoją pierwszą skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała ostatnio zmieniona ustawa o SN.

Skargi nadzwyczajne ma rozstrzygać aktualnie tworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (nowa KRS prowadzi do niej nabór). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach posiada tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości).

Adam Bodnar zdecydował się na wniesienie skargi nadzwyczajnej, gdyż jest to konieczne dla poszanowania wartości konstytucyjnych i zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego. Ma to także na celu przywrócenie ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Dwa sprzeczne postanowienia spadkowe skomplikowały ich sytuację, stwarzając stan niepewności prawnej, skutkiem czego nie mogą uregulować spraw majątkowych na wypadek śmierci ojca.

Nawet jeśli można mieć zastrzeżenia do samej instytucji skargi nadzwyczajnej, to zasada zaufania obywatela do państwa musi być przestrzegana zawsze. Konstytucja (art. 2) go tu wspiera – i to Konstytucja każe Rzecznikowi podjąć działania na rzecz obywatela w tego rodzaju sprawach – wyjaśnia Adam Bodnar.

Historia spadku

W 1995 r. Sąd Rejonowy w B. wydał postanowienie o spadku. Na podstawie ustawy spadek nabyli mąż zmarłej oraz trójka dorosłych dzieci w częściach po ¼. Wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczył tylko mąż. Podstawą były m.in. zeznania dzieci, że tylko ojciec pracował w gospodarstwie, w czym mu nie pomagali. Nikt nie złożył apelacji w sprawie.

Po kilku latach jeden ze spadkobierców wystąpił do tego samego sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po matce po ¼ części - także w odniesieniu do gospodarstwa rolnego. Według niego wszystkie dzieci pomagały ojcu w pracy w gospodarstwie.

Sąd zawiadomił pozostałych spadkobierców o terminie rozprawy. Nie stawili się na nią, pewni że to nieporozumienie, bo sprawa spadku została już rozstrzygnięta. Sądu nieobecność uczestników postępowania nie zdziwiła, bo zasadą jest, że stawiennictwo nie jest obowiązkowe. W efekcie w 2000 r. Sąd Rejonowy w B. uwzględnił wniosek jednego ze spadkobierców na podstawie jego twierdzeń – którym w sądzie nikt nie zaprzeczył.

Apelacji nikt nie złożył.

O istnieniu dwóch sprzecznych ze sobą postanowień w sprawie spadku pozostali spadkobiercy dowiedzieli się, gdy na rzecz jednego z nich ojciec chciał przepisać gospodarstwo. U notariusza okazało się, że istnieje spór, kto jest właścicielem tego gospodarstwa.

W tej sytuacji jedna ze stron wystąpiła do sądu ze skargą o wznowienie postępowania. W 2016 r. sąd odrzucił  taki wniosek z przyczyn formalnych. Dopiero wówczas osoba ta zwróciła  się do Rzecznika Praw Obywatelskich, ale nie dało się już nic zrobić, gdyż upłynął pięcioletni termin ustawowy na złożenie przez RPO ewentualnej skargi o wznowienie postępowania.

Skarga nadzwyczajna

W skardze RPO wnosi, aby postanowienie Sądu Rejonowego w B. z 2000 r.  zostało  uchylone, a ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - odrzucony z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy przez ten sam sąd już w 1995 r.

Zdaniem Adama Bodnara sąd w 2000 r. dopuścił się naruszenia zasad zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP; prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP) i prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

W wyniku przeprowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie spadkowej doszło też do naruszenia prawa procesowego. Zgodnie z procedurą sąd powinien odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa  o nabycie spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Wnioski o skargi nadzwyczajne do RPO

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas 1013 wniosków o wystąpienie do SN ze skargą nadzwyczajną.  Tylko do zespołu prawa cywilnego BRPO, który przygotował pierwszą skargę,  trafiło dotychczas 330 takich wniosków.  

Rzecznik będzie występował ze skargami nadzwyczajnymi w przypadkach,  gdy byłoby to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a które w danej sytuacji będą przeważać nad takimi wartościami, jak stabilność orzecznictwa sądowego czy zaufanie do prawa.

Motywacje idei skargi nadzwyczajnej były zdaniem Rzecznika słuszne. Jak jednak podkreślał w wystąpieniach w czasie prac legislacyjnych nad „ustawami sądowymi” w 2017 r., instytucja skargi nadzwyczajnej ma sens w bardzo szczególnych sytuacjach. Chodzi np. o sprawy, w których nie przysługiwała kasacja do SN, sprawy dotyczące odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa za naruszenie praw i wolności obywatelskich, czy też sprawy cywilne, w których skarga kasacyjna jest zakreślona dość wąsko, a także o sytuacje, gdy skarga nie narusza interesów innej strony postępowania. Rzecznik wskazywał, że środek ten powinien służyć naprawie oczywistych błędów sądowych i mieć niezbyt odległe ramy czasowe.

Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura Rzecznika i konieczność badania zwiększonej liczby akt sądowych. Nowe zadania nie spowodowały jednak zwiększenia finansowania Biura, a  przedstawiony przez Rzecznika projekt budżetu na rok 2018 został istotnie zmniejszony przez parlament.

IV.7000.288.2016

Śmiertelnie potrącił kobietę - sąd umorzył sprawę. Po kasacji RPO Sąd Najwyższy nakazał jej ponowne zbadanie

Data: 2018-07-31
  • Po kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich Sąd Najwyższy uchylił prawomocny wyrok umarzający proces mężczyzny, oskarżonego o śmiertelne potrącenie pieszej wskutek zbyt szybkiej jazdy po zmroku
  • Sąd I instancji uznał go za winnego jedynie wykroczenia niezastosowania się do ograniczenia prędkości w terenie zabudowanym - za co ukarano go 3 tys. zł grzywny
  • Sprawa wraca do sądu II instancji. SN zakwestionował opinie biegłych, według których w aucie paliły się obowiązkowe światła mijania – inny biegły uznał, że włączone były tylko światła pozycyjne

Tomasz R. został oskarżony o to, że w 2015 r. nieumyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu drogowym, prowadząc w nocy po deszczu auto w terenie zabudowanym z niedozwoloną prędkością. W efekcie śmiertelnie potracił pieszą przechodzącą przez jezdnię. Oskarżono go na podstawie art. 177 par. 2 Kodeksu karnego, przewidującego karę od 6 miesięcy do 8 lat więzienia za nieumyślne spowodowanie - przy naruszeniu, choćby nieumyślnym, zasad bezpieczeństwa ruchu - wypadku, którego następstwem była śmierć innej osoby.

W 2016 r. Sąd Rejonowy w P. uznał R. za winnego jedynie wykroczenia z art. 92a Kodeksu wykroczeń, za co wymierzył mu 3 tys. zł grzywny. Art. 92a Kw stanowi, że kto, prowadząc pojazd, nie stosuje się do ograniczenia prędkości określonego ustawą lub znakiem drogowym, podlega karze grzywny.  

Apelację od tego wyroku wniósł prokurator i oskarżycielka posiłkowa. Według prokuratury sąd popełnił błąd w ustaleniach faktycznych, uznając że doszło jedynie do wykroczenia, a nie przestępstwa spodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Prokuratura wniosła o zmianę wyroku i skazanie R. 

W 2017 r. Sąd Okręgowy w K. uchylił wyrok I instancji, a postępowanie przeciw R. umorzył  z powodu przedawnienia karalności wykroczenia - wobec upływu 2 lat od jego popełnienia.

Kasację od tego wyroku na niekorzyść oskarżonego złożył Rzecznik Praw Obywatelskich, który wniósł o zwrot sprawy sądowi rejonowemu. Według RPO z rażącym naruszeniem prawa utrzymano w mocy niesprawiedliwe rozstrzygnięcie sądu rejonowego o braku podstaw do przypisania oskarżonemu czynu z art. 177 par. 2 Kk.

Rzecznik ocenił, że w sprawie doszło do rażącego naruszenia przepisów prawa, m.in. przez:

  • nieuwzględnienie przez sąd I instancji opinii biegłego, iż oskarżony w trakcie zdarzenia w nocy poruszał się samochodem z włączonymi światłami pozycyjnymi, a nie mijania
  • zaniechanie ustalenia w drodze eksperymentu procesowego, z jakiej odległości oskarżony mógł dostrzec pokrzywdzoną (na taką potrzebę zwracali uwagę biegli)
  • przyjęcie, że oskarżony nie był zobligowany do prowadzenia pojazdu z prędkością mniejszą od administracyjnie dopuszczalnej, podczas gdy prawidłowa ocena wszystkich okoliczności prowadzi do przeciwnego wniosku
  • przyjęcie, że brak jest możliwości określenia rodzaju obrażeń u pokrzywdzonej, które powstałyby, gdyby oskarżony prowadził pojazd z prędkością 50 km/h i rozpoczął manewr hamowania

Na czerwcowej rozprawie w SN prokurator Prokuratury Krajowej Zbigniew Siejbik wniósł o oddalenie kasacji RPO.

Trzyosobowy skład SN (sygn. akt IV KK 374/17) uznał kasację za zasadną. Uchylił zaskarżony wyrok SO i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.

SN uznał, że rozpoznając apelacje, sąd okręgowy nie skontrolował wyroku sądu I instancji w sposób przewidziany prawem, przez co zapadło orzeczenie rażąco niesprawiedliwe, wydane z obrazą przepisów prawa procesowego.

W uzasadnieniu wyroku SN podkreślił, że z opinii biegłego z laboratorium kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w K. wynika, iż w chwili wypadku w samochodzie były włączone światła pozycyjne, na co wskazują gorące żarniki tych świateł. Żarniki świateł mijania i drogowych nie posiadały takich cech, a więc nie były gorące. Wnioski wynikające z tej opinii nie zostały jednak uwzględnione przez innych biegłych, którzy wydali opinie z zakresu ruchu drogowego. Jako podstawę rekonstrukcji zdarzenia przyjęli oni, że samochód miał włączone obowiązujące światła mijania.

Za tymi biegłymi sąd rejonowy przyjął, że w pojeździe paliły się światła mijania, a nie pozycyjne. SN uznał, że taka ocena opinii biegłych nie została dokonana w sposób prawidłowy - skoro opinie te były wydane na błędnych założeniach, czego sądy nie zauważyły.

Według SN uchybienia te, jako mogące mieć istotny wpływ na treść orzeczenia, wskazują na konieczność uchylenia zaskarżonego orzeczenia i zwrotu sprawy do postępowania odwoławczego. To na tym etapie istnieje bowiem możliwość wyjaśnienia tej kwestii - tak SN uzasadnił, dlaczego nie uwzględnił wniosku kasacji o uchylenie również wyroku sądu rejonowego.

Przy ponownym rozpoznaniu sprawy sąd ma jednoznacznie ustalić, czy z uwagi na rodzaj świateł, jakie były włączone w aucie, oskarżony miał ograniczoną widoczność i w jakim stopniu oraz czy mogło to mieć również wpływ na ocenę odległości zbliżającego się samochodu przez pokrzywdzoną. Konieczność przeprowadzenia eksperymentu procesowego pozostaje do decyzji sądu i winna być podjęta, gdyby zdaniem biegłych ułatwiłoby to wyjaśnienie sprawy – podkreślił SN.

II.511.462.2017

RPO apelował do prezydenta RP o zawetowanie nowelizacji ustaw sądowych. Andrzej Duda nowelizację podpisał

Data: 2018-07-26
  • O zawetowanie nowelizacji ustaw sądowych Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował 26 lipca 2018 r. do prezydenta Andrzeja Dudy
  • Ustawa zawiera  rozwiązania zagrażające konstytucyjnemu prawu każdego do sprawiedliwego rozpoznania jego sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 Konstytucji RP) - uzasadniał Adam Bodnar  
  • Według niego nowelizacja zmierza do podporządkowania sądów władzy politycznej, a niezależność sądownictwa to najważniejszy mechanizm ochrony praw i wolności przed przemocą ze strony władzy publicznej

26 lipca po południu pojawiła się informacja o podpisaniu przez prezydenta nowelizacji Prawa o ustroju sądów powszechnych i innych ustaw, przyjętej 20 lipca 2018 r. przez Sejm, a 25 lipca przez Senat. Decyzja prezydenta i pismo RPO minęły się w czasie. 

W 24-stronicowym  piśmie do prezydenta Adam Bodnar przedstawił po raz kolejny swe krytyczne uwagi do nowelizacji. Jak podkreślił, jest to realizacja jego konstytucyjnego zadania stania na straży wolności i praw człowieka i obywatela.

RPO zdaje sobie sprawę, że wymiar sprawiedliwości w Polsce wymaga reform, ale rozwiązania nowelizacji nie są właściwą drogą do rozwiązania jego problemów. Z uwagi na postanowienia Konstytucji ustawa nie powinna była zostać uchwalona w obecnym kształcie.

- Jej podpisanie przez Pana Prezydenta skutkować będzie podporządkowaniem sądów władzy politycznej. Tym samym, poprzez osłabienie niezależności władzy sądowniczej, doprowadzi ona do ograniczenia prawa każdego człowieka i obywatela do sądu i rzetelnego oraz sprawiedliwego postępowania sądowego - napisał rzecznik.

Tym uzasadnił przedstawienie swych uwag głowie państwa. - Jednocześnie zwracam się z prośbą o skorzystanie z możliwości przewidzianej przez art. 122 ust. 5 Konstytucji, tj. przekazanie Sejmowi RP wskazanych na wstępie niniejszego pisma ustaw z umotywowanym wnioskiem do ponownego rozpatrzenia - brzmi konkluzja wystąpienia RPO do prezydenta.  

W swym piśmie RPO wyraził swe wątpliwości konstytucyjne wobec zapisów nowelizacji stanowiących, że:

- jeśli wszyscy kandydaci do Sądu Najwyższego nie zaskarżą do Naczelnego Sądu Administracyjnego decyzji Krajowej Rady Sądownictwa w kwestii powołania do SN, to stają się one prawomocne. Takie rozwiązanie sprawi że prawo do odwołanie będzie całkowicie iluzoryczne. Rzecznik dodał, że tak samo uznało Biuro Legislacyjne Senatu

- KRS będzie mogła odrzucać odwołania niespełniające wymogów formalnych lub z innych przyczyn niedopuszczalne; wyłączona będzie tu droga odwoławcza do sądu

- KRS będzie mogła opracować listy rekomendowanych kandydatów do SN nawet wówczas, gdy nie dostarczą oni wymaganych dokumentów, a zespoły opiniujące KRS będą mogły być zdominowane przez polityków zasiadających w KRS, a nie sędziów

- w nowelizacji znalazł się błąd legislacyjny. Zgodnie z jej art. 22 ust. 2 osoby, które uczestniczą w obecnym konkursie na sędziego SN, będą mogły uzupełnić dokumenty w 7 dni od jej wejścia w życie. W nowelizacji wskazano, że mają to być dokumenty określone w art. 31 par. 2a obecnej ustawy o SN. Ale w tej ustawie nie ma  art. 31 par. 2a, tylko art. 31 par 3a

- obniżono ze 110 do 80 liczbę sędziów SN, która musi być obsadzona, aby Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN mogło wybrać i przedstawić Prezydentowi RP kandydatów na I Prezesa SN. Według RPO zapis ten jest odpowiedzią na uchwałę Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN z 28 czerwca 2018 r., w której uznano, że I prezesem SN do 30 kwietnia 2020 r. pozostaje prof. Małgorzata Gersdorf

- KRS będzie mogła wyrazić zgodę na łączenie przez sędziego obywatelstwa RP i państwa obcego, mając na względzie okoliczności związane z nabyciem obcego obywatelstwa i konsekwencje wynikające ze zrzeczenia się go. Zdaniem RPO brak możliwości odwołania się od takiej decyzji KRS, przy niedookreśleniu zasad jej podejmowania, może prowadzić do nierówności w sytuacji sędziów, którzy obecnie mają nie tylko polskie obywatelstwo. Wcześniej RPO wskazywał na niekonstytucyjność tego zapisu, bo pozwala odsunąć od orzekania sędziów posiadających inne obywatelstwo

- zniesiona będzie dotychczasowa zasady kworum, wymagana do wiążącego podjęcia uchwał przez organy samorządu sędziowskiego. Dziś dla ważności uchwały przedstawicieli środowiska sędziowskiego w postaci zgromadzeń sędziów wymagana jest obecność co najmniej połowy wszystkich członków. Ustawa znosi ten wymóg, wprowadzając zasadę „bezwzględnej większości głosów”.. Według RPO jednym z możliwych scenariuszy jest ewentualność zwoływania posiedzeń bez informowania o tym wszystkich uprawnionych do udziału, lecz jedynie tych „przychylnych” władzom sądu, a  następnie podejmowania w ograniczonym składzie wiążących środowisko sędziowskie uchwał bezwzględną większością głosów. W ocenie Adama Bodnara może to prowadzić do znaczącego ograniczenia samorządności w sądach powszechnych

- kompetencja rozpatrywania odwołań sędziego, którego np. przeniesiono do innego wydziału sądu, będzie odebrana kolegium sądu apelacyjnego i przekazana KRS

- ograniczony będzie wiek kandydatów, ubiegających się o przyjęcie na aplikację sędziowską i prokuratorską oraz aplikację sędziowską uzupełniającą i  prokuratorską uzupełniającą. Ma to być - odpowiednio - 35 lat oraz  40 lat. RPO ma poważne wątpliwości, czy te ograniczenie wiekowe nie stanowią naruszenia zasady równego traktowania i niedyskryminacji, wyrażonych m.in. w art. 32 Konstytucji RP i prawie europejskim

Według RPO konieczność przygotowania nowelizacji nie była odpowiedzią na problemy wymiaru sprawiedliwości, lecz na aktualną sytuację, jaka zaistniała w wyniku przyjęcia ustaw dotyczących sądownictwa. W ocenie wielu instytucji i organizacji międzynarodowych (Komisji Weneckiej, Komisji Europejskiej, Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka - ODIHR, Specjalnego Sprawozdawcy ONZ, Grupy Państw Przeciwko Korupcji- GRECO) uznane były one za niespełniające standardów międzynarodowych.

Ponadto Adam Bodnar wskazał na pospieszny tryb prac legislacyjnych nad nowelizacją. Dodał, że zgodnie z Regulaminem Sejmu projekt ustawy musi zawierać uzasadnienie, w którym powinny znaleźć się m.in. przewidywane skutki społeczne, gospodarcze, finansowe i  prawne. Taka analiza w uzasadnieniu nie została przeprowadzona prawidłowo, co jednak nie skłoniło Marszałka Sejmu do zwrócenia projektu wnioskodawcy. Autorzy projektu podali, że  wywołuje on pozytywne skutki społeczne, nie wskazali jednak, na  czym opierają takie stwierdzenie. Zdaniem Adama Bodnara uchwalenie ustawy w tym kształcie wyłącznie pogłębi istniejący kryzys w przestrzeganiu zasady niezależności sądów i trójpodziału władzy. Tym samym trudno jest mówić o pozytywnych skutkach.

RPO krytycznie ocenił też brak niezbędnego okresu vacatio legis nowelizacji.

VII.510.2.2017

RPO krytycznie o projekcie ws. sądownictwa, nad którym prace zaczyna Sejm

Data: 2018-07-18
  • Zgłoszony przez posłów PiS projekt nowelizacji Prawa o prokuraturze i innych ustaw, nad którymi w czwartek ma zacząć prace Sejm, budzi poważne wątpliwości RPO z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich
  • Według Adama Bodnara projekt prowadzi m.in. do możliwości manipulacji przez prezydenta i premiera przy wyłanianiu kandydatów na I prezesa Sądu Najwyższego oraz do znaczącego ograniczenia samorządności w sądach powszechnych
  • Rzecznik uważa, że projekt nie jest odpowiedzią na problemy wymiaru sprawiedliwości, w tym Sądu Najwyższego,  lecz na aktualną sytuację 
  • Swe krytyczne uwagi do projektu RPO przesłał marszałkowi Sejmu Markowi Kuchcińskiemu

Zgłoszony przez posłów PiS projekt nowelizacji Prawa o  prokuraturze oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 2731) wpłynął do Sejmu 11 lipca 2018 r. 19 lipca w Sejmie ma się odbyć jego I czytanie.

Projekt budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich – napisał Adam Bodnar do Marszałka Sejmu. RPO zwraca uwagę na problemy, które wiążą się z  zapewnieniem każdemu prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Według RPO analiza projektu prowadzi do wniosku, że konieczność przygotowania go nie jest odpowiedzią na istniejące problemy wymiaru sprawiedliwości, lecz na aktualną sytuację, jaka zaistniała w wyniku przyjęcia ustaw dotyczących sądownictwa. W ocenie wielu instytucji i organizacji międzynarodowych (Komisji Weneckiej, Komisji Europejskiej, Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka - ODIHR, Specjalnego Sprawozdawcy ONZ, Grupy Państw Przeciwko Korupcji- GRECO) uznane były one za niespełniające standardów międzynarodowych.

Tryb prac nad projektem rzecznik uznał za wyjątkowo pośpieszny. Projekt ustawy trafił do Sejmu 11 lipca 2018 r., a już następnego dnia Marszałek Sejmu nadał mu numer druku i skierował do I czytania na posiedzeniu Sejmu. Pierwsze czytanie, zgodnie z art. 37 ust. 4 Regulaminu Sejmu, może się odbyć nie wcześniej niż siódmego dnia od doręczenia posłom druku, chyba że Sejm lub komisja postanowią inaczej. Wyraźnie więc widać, że intencją projektodawców i Marszałka Sejmu RP jest uchwalenie ustawy na najbliższym posiedzeniu Sejmu RP - podkreślił RPO.

W jego przekonaniu wprowadzanie istotnych zmian ustaw poprzez projekty poselskie - co umożliwia ominięcie uzgodnień i konsultacji społecznych – także musi być ocenione negatywnie.

Zmiany w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa

Pozbawienie kandydatów do urzędu sędziego Sądu Najwyższego prawa do odwołania się do sądu

Zmiany oznaczają pozbawienie kandydatów do Sądu Najwyższego prawa do odwołania się do Naczelnego Sądu Administracyjnego - co stanowić będzie naruszenie art. 45 ust. 1 w związku z art. 77 ust. 2 Konstytucji RP oraz art. 6 i 13 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Projekt przewiduje bowiem odejście od obowiązującej dotychczas zasady, zgodnie z  którą wniesienie odwołania wstrzymywało procedurę obsadzania danego miejsca w  SN. Projekt zakłada, że jeżeli uchwały KRS nie zaskarżą wszyscy uczestnicy postępowania, wówczas staje się ona prawomocna m.in. w części obejmującej rozstrzygnięcie o przedstawieniu wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego SN. Tym samym, w istocie odwołanie staje się instytucją iluzoryczną, bowiem nawet w  przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia NSA dla osoby odwołującej się, niepowołanej przez KRS do SN, miejsce to będzie już mogło być obsadzone przez inną osobę wskazaną przez KRS.

W uzasadnieniu napisano, że zmiany „gwarantują wyłączenie możliwości obstrukcji postępowań nominacyjnych” w SN. Może to prowadzić do wniosku, że projekt jest odpowiedzią na możliwość zgłoszenia kandydatury na sędziego SN przez dużą liczbę osób spełniających wymagane kryteria. Według RPO częste nowelizowanie prawa, w celu odpowiadania na zapowiedzi działań obywateli, poprzez uruchamianie działań wszystkich uczestniczących w procesie legislacyjnym podmiotów władzy publicznej, nosi cechę sytuacyjności właściwej dla procesu stosowania, nie zaś stanowienia prawa. Ustawodawca, inicjując w krótkich odstępach czasu proces legislacyjny, nie pozwala na sprawdzenie się w praktyce dopiero co uchwalonych norm prawnych, przyznając się jednocześnie, że uchwalone przed chwilą przepisy nie były przemyślane i nie były obliczone na długie trwanie – podkreślił RPO.

Naruszenie zasady równego dostępu do służby publicznej poprzez możliwość odrzucenia przez KRS bez uzasadnienia odwołania kandydata na sędziego SN

Duże zastrzeżenia budzi również przepis zgodnie z którym Krajowa Rada Sądownictwa odrzuci odwołanie niespełniające wymogów formalnych lub z innych przyczyn niedopuszczalne. Takie sformułowanie przesłanek odrzucenia może w istocie pozbawić osobę ubiegającą się o  stanowisko sędziego prawa do odwołania bez żadnego uzasadnienia. Projekt nie przewiduje bowiem obowiązku uzasadnienia odrzucenia i wskazania  przyczyn tego odrzucenia. Odrzucenie odwołania nie będzie kontrolowane przez żaden organ, w  szczególności przez sąd, co narusza  art. 45 ust. 1 w związku z art. 77 ust. 2 Konstytucji RP oraz art. 6 i 13 EKPC. Z art. 60 Konstytucji RP wynika zapewnienie równości szans dla osób podejmujących starania o pełnienie funkcji w służbie publicznej. Za niezrozumiałe i niewystarczające, a wręcz za przewrotne, RPO uznał uzasadnienie tego zapisu; ma chodzić o uniknięcie „zbędnego obciążania sądów takimi odwołaniami”.

Zmiany w procedurze opiniowania kandydatów na sędziów SN

Projekt proponuje, by w uzasadnionych przypadkach, przewodniczący KRS mógł wyznaczyć zespół składający się nie z trzech, lecz z większej liczby członków Rady. Zespół taki mógłby opracować listę rekomendowanych kandydatów nawet wówczas, gdy nie dostarczą oni wymaganych ustawą dokumentów. Przygotowując rekomendację, zespół nie będzie zatem musiał uwzględniać „doświadczenia zawodowego, w  tym doświadczenia w stosowaniu przepisów prawa, dorobku naukowego, opinii przełożonych, rekomendacji, publikacji i innych dokumentów dołączonych do karty zgłoszenia” ani „opinii kolegium właściwego sądu oraz oceny właściwego zgromadzenia ogólnego sędziów”. Budzić to istotne zastrzeżenia RPO co do prawidłowości procedury wyboru kandydatów i może w efekcie prowadzić do naruszenia podstawowych zasad transparentności procedur powoływania sędziów i w efekcie do naruszenia art. 60 Konstytucji RP, ale także art. 45 Konstytucji RP i  prawa obywateli do niezależnego sądu.

Zmiany w ustawie o SN

Proponuje się obniżenie do 2/3 ogólnej liczby sędziów SN, która musi być obsadzona, by Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN mogło wybrać i przedstawić Prezydentowi RP kandydatów na I Prezesa SN. Dziś ustawa o SN stanowi. że Prezydent RP, po zasięgnięciu opinii Kolegium SN, określa w  drodze rozporządzenia regulamin SN, w którym ustali liczbę stanowisk w SN nie mniejszą niż 120. Połączenie obu przepisów wyraźnie pokazuje zagrożenia, na które zarówno RPO, jak i inne podmioty, wskazywały we wcześniejszych opiniach do ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r. Poprzednia  ustawa zakładała uchwalanie regulaminu SN przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, co stanowiło gwarancję niezależności sądów i niezawisłości sędziów, a także gwarancję prawa do sądu. Określenie regulaminu SN przez Prezydenta RP wymaga kontrasygnaty Prezesa Rady Ministrów, który  w ten sposób uzyska przemożny wpływ na treść regulaminu - wskazał RPO.

Według niego obniżenie liczby stanowisk sędziowskich, wymaganych do obsadzenia, by Zgromadzenie Ogólne mogło przedstawić kandydatów na I Prezesa SN, w powiązaniu z ogólnym uprawnieniem do określenia liczby sędziów SN, oznaczać będzie możliwość wywarcia istotnego wpływu przez Prezydenta RP i  Prezesa Rady Ministrów, jako organy władzy wykonawczej, na ostatecznie przedstawione kandydatury.

- Zestawienie wydarzeń ostatnich dni i moment przedłożenia projektu wyraźnie potwierdza, że propozycja zmian nie wynika z potrzeby zapewnienia sprawnego funkcjonowania SN, lecz jest odpowiedzią na wydarzenia, jakie miały miejsce w ostatnich dniach i uchwałę Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN z 28 czerwca 2018 r., w której sędziowie uznali, że I prezesem SN do 30 kwietnia 2020 r. pozostaje prof.  dr hab. Małgorzata Gersdorf – napisał Adam Bodnar.

Dziś do podjęcia uchwały Zgromadzenia Ogólnego w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN wymagana jest obecność co najmniej 2/3 liczby sędziów każdej z izb. Jeżeli uchwały nie podjęto ze względu na brak wymaganego kworum, do podjęcia uchwały na kolejnym posiedzeniu wymagana jest obecność co najmniej 3/5 liczby sędziów Sądu Najwyższego, a zatem – przy uwzględnieniu, że do wyboru miało dojść, gdy obsadzonych będzie 110 stanowisk – wymagane kworum to 66 sędziów. Po zmianach to Prezydent RP i Prezes Rady Ministrów w istocie ustalą, ile będzie musiało być obsadzonych stanowisk, by Zgromadzenie Ogólne  musiało przedstawić kandydatury i będą mogli tą liczbą manipulować dla osiągnięcia doraźnych celów politycznych, nie kierując się przy tym prawem obywateli do niezależnego sądu.

Zmiany w  ustawie o SN miałyby wejść w życie w dniu następującym po ogłoszeniu, a zatem bez wymaganego vacatio legis.

Zmiany dotyczące wymogu posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego przez sędziów i asesorów

Projekt noweli ustawy o SN wprowadza również zmiany ws. wprowadzonego ustawą z 8 grudnia 2017 r. wymogu posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego przez sędziów i asesorów. Proponuje się, aby KRS mogła wyrazić zgodę, mając na względzie okoliczności związane z nabyciem obywatelstwa i  konsekwencje wynikające ze zrzeczenia się go. Zdaniem RPO brak możliwości odwołania się od takiej decyzji KRS, przy niedookreśleniu zasad jej podejmowania, może prowadzić do nierówności w sytuacji sędziów, którzy obecnie posiadają nie tylko polskie obywatelstwo. Wcześniej RPO wskazywał na niekonstytucyjność zapisu z 8 grudnia 2017 r., bo pozwala odsunąć od orzekania sędziów albo asesorów sądowych posiadających inne obywatelstwo.

Zmiany w Prawie o ustroju sądów powszechnych

Zniesienie zasady kworum koniecznego dla podjęcia uchwały przez organy samorządu sędziowskiego

Istotne wątpliwości rzecznika budzi projekt prowadzący do zniesienia dotychczas obowiązującej zasady kworum wymaganej do wiążącego podjęcia uchwał przez organy samorządu sędziowskiego. Dla ważności uchwały przez przedstawicieli środowiska sędziowskiego w postaci zgromadzeń sędziów wymagana jest obecność co najmniej połowy wszystkich członków. Projekt znosi ten wymóg, wprowadzając jednocześnie zasadę „bezwzględnej większości głosów” dla podjęcia wiążącej uchwały przez organy samorządu sędziowskiego, jakimi są zgromadzenie ogólne sędziów apelacji; zgromadzenie ogólne sędziów okręgu oraz zebranie sędziów danego sądu.

RPO uznaje za bardzo niepokojący brak zasady kworum przy podejmowaniu uchwał przez organy kolegialne sądów, których skutki dotyczą wszystkich członków środowiska. W uzasadnieniu nie podano motywów takiego zapisu. Według RPO jednym z możliwych scenariuszy jest ewentualność zwoływania posiedzeń zgromadzeń lub zebrania sędziów - bez informowania o tym wszystkich uprawnionych do udziału, lecz jedynie tych „przychylnych” władzom sądu, a  następnie podejmowania w tak ograniczonym składzie wiążących środowisko sędziowskie uchwał bezwzględną większością głosów. W ocenie Rzecznika, może to prowadzić do znaczącego ograniczenia samorządności w sądach powszechnych.

Ograniczenie kompetencji kolegium sądu apelacyjnego

Projekt przekazuje KRS kompetencję polegającą na rozpatrywaniu odwołań sędziego lub asesora sądowego, któremu zmieniono podział czynności zmieniający zakres jego obowiązków, w szczególności co do przeniesienia do innego wydziału sądu. Dziś kompetencja ta należy do kolegium sądu apelacyjnego. W ocenie rzecznika brak uzasadnienia zmiany skłania do przyjęcia tezy, iż jest to wynik podporządkowania nowej KRS czynnikom politycznym - co umożliwia przedstawicielom władzy ustawodawczej i wykonawczej pośredni wpływ na decyzje odnoszące się do spraw związanych z wewnętrznym funkcjonowaniem sądownictwa. RPO negatywnie ocenia zmianę jako prowadzącą do ograniczenia uprawnień przedstawicieli kolegium wybranych przez samorząd sędziowski na rzecz organu wybranego przez polityków, jakim jest obecna  KRS.

Zmiana dotycząca zasady niezmienności składu orzekającego w sprawie sądowej

Dziś zmiana składu sądu może nastąpić tylko w przypadku niemożności rozpoznania sprawy w dotychczasowym składzie albo długotrwałej przeszkody w takim rozpoznaniu. Projekt zakłada przesunięcie działania zasady niezmienności składu dopiero na etap po odbyciu posiedzenia, o którym zawiadamia się strony. 

Według RPO odbiera to społeczeństwu gwarancję, że skład sądu (zazwyczaj jednoosobowy) rozpoznającego ich sprawę nie będzie przedmiotem manipulacji ze strony podmiotów zewnętrznych. W ocenie rzecznika nie jest przekonujące uzasadnienie wprowadzenia  zmiany tym, że „umożliwi to bardziej elastyczne zarządzanie sprawami, w których nie podjęto jeszcze żadnych czynności na rozprawie lub posiedzeniu jawnym”.

Zmiany w ustawie o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury

Dyskryminacja ze względu na wiek wobec kandydatów ubiegających się o  przyjęcie na aplikację sędziowską i prokuratorską

Projekt wprowadza górne ograniczenie wiekowe dla kandydatów ubiegających się o przyjęcie na aplikację sędziowską i prokuratorską oraz aplikację sędziowską uzupełniającą i  prokuratorską uzupełniającą. Ma to być 35 lat - dla kandydatów na aplikację sędziowską i prokuratorską oraz 40 lat - dla kandydatów na aplikację sędziowską uzupełniającą i aplikację prokuratorską uzupełniającą. RPO ma poważne wątpliwości, czy te ograniczenie wiekowe nie stanowią naruszenia zasady równego traktowania i niedyskryminacji, wyrażonych m.in. w art. 32 Konstytucji RP. Rzecznik ma wątpliwości, czy obowiązujący limit jest obiektywnie i racjonalnie uzasadniony i ma charakter środka właściwego i koniecznego, zgodnie z ustawą o równym traktowaniu. Projektodawca dopuszcza się bowiem zróżnicowania podmiotów podobnych - bez uzasadnienia.

Uwagi ogólne

Ponadto RPO wskazał, że zgodnie z art. 34 ust. 2 Regulaminu Sejmu projekt ustawy musi zawierać uzasadnienie, w którym powinny znaleźć się konieczne elementy – w szczególności przewidywane skutki społeczne, gospodarcze, finansowe i  prawne. Taka analiza w uzasadnieniu projektu nie została przeprowadzona prawidłowo, co jednak nie skłoniło Marszałka Sejmu do zwrócenia projektu wnioskodawcy. Autorzy projektu podają, że projekt wywołuje pozytywne skutki społeczne, nie wskazują jednak, na  czym opierają takie stwierdzenie.  

Zdaniem RPO uchwalenie ustawy w tym kształcie wyłącznie pogłębi istniejący kryzys w przestrzeganiu zasady niezależności sądów i  trójpodziału władzy. Tym samym trudno jest mówić o pozytywnych skutkach projektu.

Podobne wątpliwości RPO budzi stwierdzenie, że projekt nie jest sprzeczny z prawem europejskim. Do projektu nie dołączono nawet opinii Biura Analiz Sejmowych. Tymczasem trzeba pamiętać o tym, że - co wynika z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w  sprawie C-64/16 Associação Sindical dos Juízes Portugueses przeciwko Tribunal de Contas - art. 19 Traktatu o Unii Europejskiej powierza zadanie zapewniania kontroli sądowej w porządku prawnym Unii również sądom krajowym (czyli zarówno sądom powszechnym, jak i Sądowi Najwyższemu). Sądy te pełnią więc we współpracy z Trybunałem Sprawiedliwości wspólne zadania, służące zapewnieniu poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów. Państwa członkowskie UE są zobowiązane ustanowić środki niezbędne do zapewnienia jednostkom poszanowania ich prawa do skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Tak więc zadaniem państw członkowskich jest ustanowienie systemu środków i procedur zapewniających skuteczną kontrolę sądową w tych dziedzinach. Każde państwo członkowskie musi zatem zapewnić, by organy należące – jako „sąd” w rozumieniu prawa Unii – do systemu środków odwoławczych w dziedzinach objętych prawem Unii odpowiadały wymogom skutecznej ochrony sądowej, a zatem były organami niezależnymi od władzy wykonawczej czy ustawodawczej – wskazał RPO.

Przedstawił on Marszałkowi Sejmu swe uwagi, wraz z prośbą o uwzględnienie ich w toku procesu legislacyjnego.

VII.510.2.2017

 

 

Rada Praw Człowieka ONZ rozpatrzyła raport specjalnego sprawozdawcy nt. zagrożeń polskiego sądownictwa

Data: 2018-06-25

W poniedziałek 25 czerwca 2018 r. Rada Praw Człowieka ONZ rozpatrywała raport specjalnego sprawozdawcy ONZ Diego Garcii-Sayana nt. zagrożenia polskiego sądownictwa ingerencją władzy ustawodawczej i wykonawczej. Planowane jest wystąpienie zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich Hanny Machińskiej.

18-stronicowy raport specjalnego sprawozdawcy zawiera ustalenia i rekomendacje dla Polski. Powstał on po wizycie Garcii-Sayana w Polsce w październiku 2017 r. na zaproszenie rządu. Garcia-Sayan spotkał się wtedy z przedstawicielami władzy wykonawczej i ustawodawczej, sędziami, prokuratorami oraz przedstawicielami innych zawodów prawniczych, reprezentantami organizacji pozarządowych i z RPO.

Stanowisko RPO przedstawiła w czasie posiedzenia zastępczyni RPO Hanna Machińska (patrz załącznik)

Konkluzje raportu

W raporcie specjalny sprawozdawca stwierdza, że polski rząd ma prawo reformowania systemu sądowego w celu zwiększenia jego skuteczności i rozliczalności. Środki przyjęte przez rządzącą większość nie są jednak odpowiednie do deklarowanych celów. Ich głównym skutkiem - jeśli nie głównym celem - jest ograniczenie konstytucyjnie chronionej zasady niezależności sądownictwa oraz umożliwienie organom ustawodawczym i wykonawczym ingerowania w wymiar sprawiedliwości. W rezultacie w Polsce zagrożona jest obecnie niezależność wymiaru sprawiedliwości - głosi raport.

Pierwszą ofiarą takiego podejścia był Trybunał Konstytucyjny. Wprawdzie nadal funkcjonuje, ale jego legitymacja i niezależność zostały poważnie podważone i nie może on obecnie zapewnić niezależnej i skutecznej kontroli konstytucyjności aktów ustawodawczych.

Raport stwierdza, że po pomyślnym "wykastrowaniu" Trybunału Konstytucyjnego, rząd podjął daleko idącą reformę systemu sądowniczego. Od maja do grudnia 2017 r. większość rządząca przyjęła trzy akty, które wprowadzają głębokie zmiany w składzie i funkcjonowaniu sądów powszechnych, Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa. Każdy z tych aktów budzi obawy co do zgodności z międzynarodowymi standardami prawnymi, ale łącznie ich skutek polega na poddaniu władzy sądowniczej pod kontrolę władzy wykonawczej i ustawodawczej.

Specjalny sprawozdawca przestrzega w raporcie, że wprowadzenie w życie tej reformy - podjętej przez większość rządową w pośpiechu i bez odpowiednich konsultacji z opozycją, sądownictwem i podmiotami społeczeństwa obywatelskiego, w tym z RPO - może utrudnić organom sądowym zapewnienie kontroli i równowagi władz, spełnianie ich podstawowej funkcji promowania i ochrony praw człowieka oraz przestrzegania praworządności.

Rekomendacje specjalnego sprawozdawcy ONZ 

W rekomendacjach specjalny sprawozdawca zaleca Polsce ponowne rozważenie reformy systemu sądowego. Wskazuje, że powinna ona zmierzać do wzmocnienia niezawisłości i bezstronności sądownictwa, a nie do poddania systemu sądowego kontroli organów wykonawczych i ustawodawczych. Reforma powinna być wynikiem otwartego, uczciwego i przejrzystego procesu, obejmującego nie tylko większość parlamentarną i opozycję, ale także samo sądownictwo, RPO i podmioty społeczeństwa obywatelskiego.

Reformę należy przeprowadzać zgodnie z obowiązującymi normami i standardami dotyczącymi niezależności sądownictwa, rozdziału władzy i rządów prawa, zapisanymi w Konstytucji RP oraz aktach międzynarodowych i regionalnych. Zalecenia takich organów, jak Komitet Praw Człowieka, Komisja Wenecka, OBWE / ODIHR i Komisja Europejska, powinny być brane pod uwagę przy opracowywaniu i wdrażaniu środków legislacyjnych.

Specjalny sprawozdawca wyraża ubolewanie z powodu publicznej kampanii przeciw sądownictwu, która towarzyszyła wdrożeniu proponowanej reformy.  Negatywna i niesprawiedliwa retoryka przeciwko sędziom, która została wygenerowana przez rząd, utrudnia zaufanie publiczne do sądownictwa jako instytucji i podważa zdolność sądów do rozstrzygania spraw bezstronnie i zgodnie z prawem. Sprawozdawca wnosi, by członkowie władzy wykonawczej i ustawodawczej powstrzymali się od jakiejkolwiek negatywnej retoryki wobec sędziów lub sądownictwa jako całości. Każdy atak na sądownictwo jako instytucję stanowi rażące naruszenie zasady niezależności sądownictwa i jest niedopuszczalny w demokratycznym państwie prawa. 

Raport wzywa wszystkie siły polityczne do wspólnej pracy nad przywróceniem niezależności i legitymacji Trybunału Konstytucyjnego jako gwaranta polskiej konstytucji. Lojalna współpraca między różnymi instytucjami państwowymi jest niezbędnym warunkiem wstępnym osiągnięcia trwałego rozwiązania kryzysu konstytucyjnego. Każde rozwiązanie polityczne powinno opierać się na wcześniejszych orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego, w szczególności z 3 i 9 grudnia 2015 r. Publikacja wyroków Trybunału nie może być uzależniona od decyzji władzy wykonawczej lub ustawodawczej. Raport wzywał władze do opublikowania i pełnego wykonania wyroków Trybunału z 9 marca 2016 r., 11 sierpnia 2016 r. i 7 listopada 2016 r.

Raport zaleca zmianę ustawy o sądach powszechnych poprzez: 

  • usunięcie uznaniowej kompetencji Ministerstwa Sprawiedliwości do powoływania i odwoływania prezesów sądów; 
  • zmianę nowego systemu emerytalnego mającego zastosowanie do sędziów sądów powszechnych, tak by stosować go wyłącznie do sędziów, którzy podjęli swe funkcje po wejściu ustawy w życie; 
  • usunięcie uprawnień decyzyjnych Ministra Sprawiedliwości w celu przedłużania, na zasadzie jednostkowych  przypadków, mandatów indywidualnych sędziów do ukończenia 70. roku życia. 

Raport zaleca zmianę ustawy o SN poprzez:

  • zmianę nowego systemu emerytalnego mającego zastosowanie do sędziów sądów powszechnych, tak aby stosować go wyłącznie do sędziów, którzy podjęli swe funkcje po wejściu ustawy w życie; 
  • usunięcie dyskrecjonalnej władzy Prezydenta RP do indywidualnego decydowania o przedłużeniu mandatu sędziów Sądu Najwyższego; 
  • zniesienie dodatkowych uprawnień dyskrecjonalnych Prezydenta RP, w szczególności w związku z jego uprawnieniem do wyboru Pierwszego Prezesa SN spośród pięciu kandydatów wybranych przez Zgromadzenie Ogólne oraz do określenia wewnętrznej struktury SN i jego regulaminu;
  • zniesienie przepisów o automatycznym przejściu na emeryturę wszystkich sędziów Izby Wojskowej;
  • zniesienie przepisów o  udziale ławników w postępowaniach w SN dotyczących skarg nadzwyczajnych oraz spraw dyscyplinarnych;
  • przegląd uprawnień Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, zgodnie z zaleceniami Komisji Europejskiej, Komisji Weneckiej i OBWE/ODIHR. 

Raport zaleca zmianę ustawy o KRS poprzez:

  • zniesienie nowej procedury powoływania przez Sejm 15 członków KRS będących sędziami oraz zapewnienie, aby byli oni wybierani przez środowisko sędziowskie (jak wcześniej);
  • zniesienie przepisów dotyczących przerwania kadencji 15 członków KRS będących sędziami.

W informacji rocznej RPO za 2017 r. podkreślono, że Garcia-Sayan we wstępnych uwagach po wizycie apelował, by w dobrej wierze wszystkie siły polityczne przystąpiły do konstruktywnego dialogu celem przywrócenia autorytetu Trybunału Konstytucyjnego oraz jego roli jako gwaranta nadrzędności Konstytucji. Wskazał także na zagrożone funkcjonowanie Sądu Najwyższego.

Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego w sprawie drukarza z Łodzi

Data: 2018-06-14
  • Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego w sprawie drukarza z Łodzi
  • Uznano go za winnego wykroczenia polegającego na bezzasadnej odmowie wydrukowania rolll-upu fundacji LGBT
  • W sprawie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich; według niego odmowa była niezgodną z prawem dyskryminacją ze względu na orientację seksualną

Drukarz odmówił fundacji wykonania roll-upu z otrzymanej grafiki. "Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”- głosił mejl od pracownika drukarni. Drukarz został obwiniony przez policję na podstawie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, który stanowi: "kto umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny". 

Sąd Rejonowy uznał w 2016 r. Adama J. za winnego wykroczenia, ale  odstąpił od wymierzenia mu kary.  Sąd uznał, że przekonania obwinionego nie oznaczały, że mógł on odmówić  usługi. W 2017 r. Sąd Okręgowy prawomocnie utrzymał ten wyrok, nie uwzględniając apelacji prokuratora i obwinionego, którzy wnieśli o uniewinnienie. Oba sądy nie uznały, aby wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu.

14 czerwca Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego, który wniósł o uchylenie wyroku i uniewinnienie drukarza.

SN ocenił, że w sprawie nie doszło do konfliktu sumienia ani też naruszenia zasady swobody umów. Wskazał, że przedsiębiorca jest zobowiązany do świadczenia usług, dlatego że oferuje je publicznie. Wykroczenie z art. 138 kw może zatem popełnić usługodawca także wtedy, gdy do zawarcia umowy jeszcze nie doszło, bo usługodawca odmówił jej zawarcia. Zdaniem SN przepis ten pełni obecnie funkcję antydyskryminacyjną.

Jak ustalić wartość mieszkania kupionego na kredyt przy podziale majątku. RPO przedstawia stanowisko w sprawie pytania prawnego do Sądu Najwyższego

Data: 2018-06-13
  • Jak sąd – dzieląc majątek rozwodzących się małżonków - ma oszacować wartość wspólnego mieszkania lub domu, jeśli był kupiony na kredyt? Czy ma odliczyć od wartości rynkowej wysokość hipoteki, czy może realną wartość kredytu?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że należy się po prostu posługiwać wartością rynkową nieruchomości, bo rozliczenia spłat między małżonkami powinny być dokonywane osobno
  • Takie stanowisko przedstawił Sądowi Najwyższemu w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego w Łodzi 

Wszystko zaczęło się od sprawy, w której sąd miał podzielić majątek po rozwodzie. Dom jest wart 120 tys. zł, na hipotece jest 105 tys. zł długu, zaś na rozstających się małżonków przypada aktualnie po 48 tys. zł do spłaty (część należności już spłacili).

Odkąd podział majątku z nieruchomościami z obciążoną hipoteką stał się coraz bardziej powszechny, sądy - w tym Sąd Najwyższy - muszą mierzyć się z tym zagadnieniem. Od momentu pojawienia się tzw. kredytów „frankowych" (indeksowanych lub denominowanych w walutach obcych) trzeba się też liczyć z tym, że w przypadku wieloletnich zobowiązań kredytowych wysokość zobowiązania może być zmienna (może się nawet zdarzyć – z uwagi na różnice kursowe – że wartość hipoteki jest niższa od wartości zobowiązania kredytowego).

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich przedstawionej Sądowi Najwyższemu, szacowanie wartości nieruchomości w sprawach o podział majątku wspólnego powinno zostać dokonane bez uwzględnienia obciążenia hipotecznego (a ściślej – aktualnej sumy zadłużenia wynikającego ze zobowiązania, którego hipoteka jest zabezpieczeniem).

Rzecznik dostrzega, że w sprawach dotyczących podziału majątku dorobkowego wyjątkowo trudno jest doprowadzić do równowagi interesów majątkowych uczestników. Zwłaszcza wówczas, gdy podstawowym składnikiem majątkowym jest nieruchomość obciążona hipoteką, a kredyt zaciągnięty przez małżonków jest zobowiązaniem o znacznej wartości i długoletnim. Trzeba się zgodzić z SN (orzeczenie z 26 stycznia 2017 r., sygn. I CSK 54/16), że „żadna z przyjętych koncepcji nie jest wolna od możliwych komplikacji, powodujących niebezpieczeństwo narażenia któregoś z byłych małżonków na straty i perturbacje związane ze spłacaniem kredytu ponad udział”.

Zdaniem rzecznika należy przyjąć, że oszacowanie nieruchomości bez uwzględnienia obciążenia hipotecznego gwarantuje ochronę praw majątkowych uczestników, gwarantowaną przez art. 64 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.

Dlatego – w opinii Rzecznika Praw Obywatelskich – najbardziej sprawiedliwą formą rozliczenia małżonków z tytułu kredytu (nawet zabezpieczonego hipoteką) jest rozliczenie faktycznie spłaconych należności.

Sygnatura BRPO IV.7000.159.2018, Sygnatura SN III CZP 21/18

Po kasacji RPO Sąd Najwyższy naprawił błąd sądów dwóch instancji

Data: 2018-06-04
  • Sądy dwóch instancji skazały oskarżonego za kierowanie samochodem po pijanemu, nie dostrzegając zatarcia jego kary za takie samo wcześniejsze przestępstwo
  • Przeoczenie to spowodowało surowszą kwalifikację prawną zarzuconego mu czynu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że doszło do rażąco niesprawiedliwego wyroku i złożył kasację do Sądu Najwyższego
  • SN zwrócił sprawę sądowi II instancji, który przy ponownym zbadaniu sprawy ma zastosować łagodniejszą kwalifikację prawną

W 2016 r. sąd rejonowy skazał K.Ś. na 4 miesiące więzienia za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości. Sąd podkreślił, że był on już w 2010 r. prawomocnie skazany na grzywnę przez inny sąd za kierowanie w stanie nietrzeźwości - na podstawie art. 178a ust. 1 Kodeksu karnego (przewiduje on za takie przestępstwo grzywnę, karę ograniczenia wolności albo do 2 lat więzienia). Dlatego sąd zastosował wobec podsądnego surowszą kwalifikację czynu. Zgodnie bowiem z art. 178a ust. 4 Kk, jeśli sprawca był wcześniej prawomocnie skazany za kierowanie po pijanemu, podlega karze od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Wyrok utrzymał sąd okręgowy, który uznał apelację oskarżonego za bezzasadną, a kwalifikację prawną za prawidłową.

Argumenty kasacji RPO

RPO złożył kasację, wnosząc by SN zwrócił sprawę sądowi okręgowemu wobec rażącego naruszenia prawa karnego procesowego przez nieuwzględnienie zatarcia prawomocnego skazania K.Ś. Doprowadziło to do  błędnej kwalifikacji prawnej jego czynu i  utrzymania w mocy rażąco niesprawiedliwego wyroku I instancji.  Niesprawiedliwość wynikła z pominięcia zatarcia wcześniejszego skazania, co oznaczało surowszą odpowiedzialność z art. 178a ust. 4. Uznanie skazanego za sprawcę wyłącznie czynu z art. 178a ust. 1 mogło zmienić jego sytuację prawną, szczególnie co do wymiaru kary – pisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Skazując K.Ś., sąd rejonowy nie dysponował aktami sprawy, w tym aktami wykonawczymi. Nie miał zatem wszystkich istotnych dowodów dla prawidłowego rozstrzygnięcia. Z kolei sąd okręgowy rozpoznał apelację jedynie w jej granicach, przez co nie dostrzegł, że wyrok SR rażąco naruszał prawo. Według RPO sąd ten powinien był z urzędu wyjść poza granice apelacji i uchylić wyrok.

Rzecznik przypomniał, że po nowelizacji Kodeksu karnego z 20 lutego 2015 r. doszło m.in. do zmiany art. 107 ust. 4a, który określa przesłanki zatarcia skazania w przypadku orzeczenia kary grzywny. Zatarcie następuje wtedy z mocy prawa z upływem roku od wykonania lub darowania kary albo od przedawnienia jej wykonania. Zmiana ta weszła w życie 21 marca 2015 r. Sądy były zatem zobligowane do jej uwzględnienia – skoro zarówno w chwili czynu, jak i orzekania przez oba sądy, skazanie K.Ś. uległo zatarciu.

SN: zastosować łagodniejszą kwalifikację karną

Sąd Najwyższy uwzględnił kasację jako oczywiście zasadną (sygn. akt III KK 148/18). Uchylił wyrok sądu okręgowego i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.  Potwierdził, że oba orzekające sądy przeoczyły, iż koniecznym warunkiem uznania oskarżonego za winnego  występku z art. 178a ust. 4 jest m.in. wcześniejsze prawomocne skazanie za prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwości.

Sądy oparły się wyłącznie na karcie karnej oskarżonego oraz odpisie wyroku sądu rejonowego z  2010 r. Nie dysponując aktami tej ostatniej sprawy, sądy nie uwzględniły w związku z tym m.in. uiszczenia wymierzonej grzywny w październiku 2012 r.

Według SN oczywiste było zatem, że w chwili czynu K.Ś. z 2015 r. nie mógł być traktowany jako osoba skazana, bowiem skazanie z art. 178a ust. 1 Kk - formalnie figurujące w karcie karnej - uległo już zatarciu, w związku z dodaniem do art. 107 Kk nowego ustępu 4a. Wynika z tego, że powinna być zastosowana odmienna kwalifikacja prawna czynu K.Ś., co nie mogłoby pozostać bez wpływu na wymiar kary.

SN przypomniał, że przepisy nakładają na sąd II instancji obowiązek szerszego rozpoznania sprawy, niezależnie od granic zaskarżenia i podniesionych zarzutów - jeżeli utrzymanie orzeczenia byłoby rażąco niesprawiedliwe.

Zalecenia SN są wiążące dla sądu okręgowego.

II.511.854.2016

Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę

Data: 2018-05-16
  • Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę z zarzutu zgwałcenia i zabójstwa młodej kobiety
  • SN uznał za oczywiście niesłuszny wyrok skazujący go na 25 lat więzienia, z których odsiedział 18 
  • Teraz mężczyzna będzie mógł wystąpić o odszkodowanie i zadośćuczynienie do Skarbu Państwa za niesłuszne skazanie

W środę SN rozpoznał  wniosek prokuratora  o wznowienie postępowania w związku z pojawieniem się nowych dowodów. Jednoznacznie wskazują one, że Tomasz Komenda nie popełnił czynu, za który wymierzono mu karę.

SN wznowił postępowanie, uchylił skazujące wyroki Sądu Apelacyjnego z 2004 r. i Sądu Okręgowego z 2003 r. i uniewinnił mężczyznę. W ocenie SN przedstawione przez prokuratora nowe fakty i dowody w sposób jednoznaczny wykluczają sprawstwo Tomasza Komendy. Wyrok Sądu Najwyższego jest ostateczny.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślał, że z tej sprawy należy wyciągnąć wnioski. Chodzi nie tylko o naprawienie indywidualnej krzywdy, ale o znalezienie przyczyn systemowych, aby maksymalnie ograniczyć tego typu pomyłki.

Jak wskazuje Rzecznik, w niektórych państwach działają instytucje ponownie badające sprawy, w których mogły być skazane osoby niewinne. RPO podnosił też kwestię, czy instytucja odszkodowania i zadośćuczynienia jest wystarczająca i czy w skrajnych przypadkach nie powinna być przyznawana renta od państwa.

Jest też pytanie, czy Fundusz Sprawiedliwości, zarządzany przez Ministra Sprawiedliwości, nie powinien dysponować środkami pozwalającymi na natychmiastowe wypłacenie „zaliczki” na poczet przyszłego odszkodowania lub zadośćuczynienia - w sprawach nie budzących żadnych wątpliwości. 

Dziewięć powodów pomyłek sądowych

  1. Zaraz po zatrzymaniu przez policję nie każdy ma dostęp do adwokata. Tomasz Komenda nie miał prawnika. TVN 24 podała, że przyznał się do winy tylko raz i było to podczas przesłuchania na policji. Nigdy więcej nie powtórzył tych słów. Tłumaczył potem, że przyznał się, bo został dotkliwie pobity.

  2. Gdyby miał od początku adwokata, nie mogłoby do tego dojść. O pełne zagwarantowanie prawa do obrony zgodne ze standardami europejskimi  RPO ubiega się od dawna (kompleksowe wystąpienie przedstawił Ministrowi Sprawiedliwości 18 kwietnia 2017 r. – nie ma na nie odpowiedzi).

  3. Sygnał o stosowaniu przemocy został prawdopodobnie zlekceważony. RPO podkreśla, że takie sygnały - o znęcaniu się nad zatrzymanymi, torturowania ich, by przyznali się do winy - powinny być każdorazowo szczegółowo wyjaśniane, a sprawcy ukarani. Podczas torturowania niewinna osoba jest w stanie przyznać się do wszystkiego, czego oczekują od niej zadający tortury, tylko po to, by już dłużej nie cierpieć. W tym samym czasie prawdziwy sprawca przebywa na wolności i może dokonywać kolejnych zbrodni.

  4. Zdaniem RPO obowiązujące regulacje prawne znacznie utrudniają lub wręcz uniemożliwią kwalifikację konkretnych czynów jako tortur. Nie ma w Kodeksie karnym takiego przestępstwa. Pokrzywdzeni nie zgłaszają tortur, gdyż często nie wiedzą co jest torturą lub nieludzkim, poniżającym traktowaniem. Także brutalność i zastraszanie, którego doświadczyły ofiary, wpływa na zaniechanie złożenia zawiadomienia.

  5. Do nieprawidłowości dochodzić też może podczas tzw. okazań, gdy policja (bez obecności adwokata) pokazuje podejrzanego świadkowi w sposób nieprawidłowy, bo pozoranci na tyle różnią się od podejrzewanego, że jest on od razu typowany. Wiele sądów przyjmuje taki dowód z okazania i uważa go za jeden z najbardziej wiarygodnych.

  6. Efektywność działań prokuratorów oceniana jest na podstawie danych statystycznych. Może to powodować skłonność do „zamykania” spraw i przydawania większej wagi okolicznościom, które mogłyby wskazywać, że dana osoba jest sprawcą przestępstwa.

  7. Presja społeczna oraz nacisk zwierzchników może przyczyniać się do dążenia policji i prokuratury do jak najszybszego osiągnięcia sukcesu - rozumianego jako wskazanie jakiegokolwiek sprawcy. Może to też prowadzić do pominięcia istotnych wątków z jednej strony, a z drugiej - przyczyniać się do sposobu oceny materiału dowodowego przez sąd.

W tym kontekście widać problem jeszcze większego podporządkowania prokuratorów zwierzchnikom, co nastąpiło w 2016 r. (ustawa o prokuraturze. zakwestionowana we wniosku RPO do Trybunału Konstytucyjnego).

  1. Także badania DNA mogą być powodem pomyłek sądowych. Jest duże ryzyko zanieczyszczenia materiału do badań, przez co wyniki nie będą rzetelne, a prokuratura i sądy nie dostrzegają tego problemu. Tymczasem literatura prawnicza mówi o konieczności dwutorowego oceniania opinii biegłego. Organ postępowania karnego powinien zbadać czy materiał badawczy był dla eksperta  wystarczalny i przydatny. Trzeba także zweryfikować, czy ekspert wykorzystał dostarczony mu materiał porównawczy. Należy również ocenić pełność, jasność, przejrzystość oraz wewnętrzną niesprzeczność ustaleń biegłego.

  2.  Oprócz błędów w sztuce, częstym problemem jest także wykroczenie biegłego poza swoją funkcję. Wypowiadanie się biegłych w przedmiocie winy oskarżonego jest niewątpliwie niedopuszczalną ingerencją w samodzielność jurysdykcyjną sądu. Trzeba koniecznie całościowo uregulować kwestię pracy biegłych, o co RPO zabiega od dawna.

RPO spotkał się z Wysokim Komisarzem do spraw Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych

Data: 2018-05-14
Rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar spotkał się w Genewie z Wysokim Komisarzem do spraw Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych Zeid Ra’ad Al-Husseinem.

Rozmowa dotyczyła najważniejszych problemów związanych z ochroną praw człowieka w Polsce, w tym sytuacji sądownictwa i zagrożeń dla praworządności. Ważnym tematem spotkania była sytuacja osób z niepełnosprawnością i przestrzeganie przez nasz kraj postanowień Konwencji ONZ w tym zakresie. Przedmiotem zainteresowania Wysokiego Komisarza był m.in trwający obecnie protest osób z  niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów w Sejmie RP.

Rzecznikowi na spotkaniu z Wysokim Komisarzem ONZ towarzyszył prof. Zdzisław Kędzia, Wiceprzewodniczący Komitetu ONZ ds. Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych. 

Wysoki Komisarz do spraw Praw Człowieka jest organem ONZ powołanym w 1993 roku z inicjatywy działaczy organizacji pozarządowych, głównie Human Rights Watch i Amnesty International, podczas Światowej Konferencji Praw Człowieka. Do podstawowych zadań Wysokiego Komisarza należy zapobieganie i reagowanie na poważne naruszenia praw człowieka, wzmocnienie implementacji zobowiązań w dziedzinie praw człowieka, promocja międzynarodowej współpracy. Komisarz jest mianowany na czteroletnią kadencję przez Sekretarza Generalnego ONZ i zatwierdzany przez Zgromadzenie Ogólne ONZ (Komisarz ma rangę zastępcy Sekretarza Generalnego ONZ). Zeid Ra’ad Al-Hussein pełni funkcję Wysokiego Komisarza od 1 września 2014 roku.

 

Po kasacji RPO Sąd Najwyższy uniewinnił skazanego w okresie stalinowskim

Data: 2018-04-27
  • Sąd Najwyższy uniewinnił mężczyznę skazanego w 1949 r. na 2 lata więzienia za rozpowszechnianie fałszywych wiadomości
  • Jak uznał sąd wojskowy w Poznaniu, Tadeusz G. czynił w ten sposób „przygotowania do usiłowania” zmiany przemocą ustroju państwa
  • SN uznał skazanie za oczywiście niesłuszne. Kasację w sprawie wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich 

Z akt sprawy wynika, że w restauracji pod Poznaniem Tadeusz G. mówił pod wpływem alkoholu: „Cały naród Polski i Bierut to mogą go pocałować w (...). Mówią ludzie. że Polskę sprzedał Piłsudski w roku 1939, ale to nie Piłsudski sprzedał a Bierut, bo wprowadził do Polski komunę. Ale przyjdzie czas, że naród się zerwie do boju, tylko na to trzeba trochę  poczekać".

Wojskowy Sąd Rejonowy w Poznaniu skazał mężczyznę na podstawie art. 87 Kodeksu karnego Wojska Polskiego, w związku z art. 86 ust. 2 Kk WP.  Uznał, że wypowiadając się wulgarnie w restauracji, G. „rozpowszechniał  fałszywe wiadomości, mogące wyrządzić istotną szkodę interesom Państwa Polskiego, czyniąc w ten sposób przygotowania do usiłowania dokonania zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego". Najwyższy Sąd Wojskowy nie uwzględnił skargi rewizyjnej obrony i utrzymał wyrok.

W kasacji RPO zarzucił sądowi rażące naruszenie tych dwóch artykułów Kk WP. Polegało to na uznaniu G. za winnego mimo braku znamion przestępstwa.

SN uchylił wyrok skazujący i uniewinnił Tadeusza G. (sygn. akt II KK 226/17). Skazanie uznał za oczywiście niesłuszne. SN podzielił stanowisko Rzecznika, że sądy nie wykazały, aby G. wypełnił znamiona przestępstwa.

Według art. 86 ust. 2 Kodeksu karnego WP karze więzienia do 3 lat albo karze aresztu podlegał ten, kto znieważał osobę będącą przedstawicielem państwa albo Wojska Polskiego lub armii sprzymierzonych. Art. 87 Kk WP penalizował zaś zaniechanie doniesienia o zamiarze popełnienia tego przestępstwa.

Tymczasem -  jak podkreślił SN - czyn  przypisany G. miał polegać na „rozgłaszaniu fałszywych wiadomości", które „mogły wzniecić u słuchających go zamysły w kierunku usiłowania dokonania zmiany przemocą ustroju Państwa Polskiego". Takie wypowiedzi w żadnym razie nie mogły być uznane za znieważenie kogokolwiek - uznał SN. Nie wykazano, by G. zaniechał doniesienia o tym przestępstwie.

SN ocenił, że sąd I instancji nie ustalił, jakie konkretnie wypowiedzi, które uznał za fałszywe wiadomości, mogły być czynnościami przygotowawczymi do obalenia przemocą ustroju.

„Krytyczne wypowiedzi o charakterze ocen dotyczących ustroju politycznego, panujących stosunków społeczno-politycznych, nadto stanowiące wyraz osobistej niechęci do członków władz państwowych, nawet pochodzące od osoby nietrzeźwej i mające wulgarną postać, w żadnym razie nie mogą być uznane za czynność przygotowawczą do zmiany przemocą ustroju państwowego” - uznał SN.

Naruszeń prawa nie dostrzegł sąd odwoławczy, który nie tylko powielił, ale wręcz pogłębił ogólnikowe stwierdzenia WSR w Poznaniu. W ten sposób NSW samoistnie naruszył przepisy prawa - ocenił SN.

Opis statystyczny

II.510.1095.2016 z 23 czerwca 2017 r. – kasacja dotycząca uznania oskarżonego za winnego przypisanego mu czynu, pomimo braku w jego działaniu znamion przestępstwa określonego w przepisach. Kasacja uwzględniona (wyrok z 25 stycznia 2018 r., sygn. akt II KK 226/17). W ocenie Sądu Najwyższego nie ulega wątpliwości, że oskarżony nie popełnił przypisanego mu wyrokiem przestępstwa, a zatem skazanie go było oczywiście niesłuszne. Co więcej, Sąd I instancji nie ustalił, jakie konkretnie treści wypowiedzi, które uznał za fałszywe wiadomości, mogły stanowić czynności przygotowawcze do obalenia przemocą ustroju. Zdaniem Sądu Najwyższego Sąd ograniczył się do ogólnikowych sformułowań, które ujęte zostały w konstrukcji zarzutu, a wsparcie uzyskać miały w zeznaniach świadków, których treści nawet nie wskazano. Ponadto, Sąd Najwyższy podkreślił, że krytyczne wypowiedzi o charakterze ocen dotyczących ustroju politycznego, panujących stosunków społeczno-politycznych, nadto stanowiące wyraz osobistej niechęci do członków władz państwowych, nawet pochodzące od osoby nietrzeźwej i mające wulgarną postać, w żadnym razie nie mogą być uznane za czynność przygotowawczą do zmiany przemocą ustroju państwowego.

 

Sąd Najwyższy uniewinnił na wniosek RPO świadka Jehowy skazanego w PRL

Data: 2018-04-26
  • Sąd Najwyższy uchylił wyroki sądów PRL, skazujące świadka Jehowy za udział w związku, którego istnienie, ustrój i cel miało być „tajemnicą wobec organów państwowych”
  • To wcale nie było tajemnicą dla ówczesnych władz - uznał SN i uniewinnił mężczyznę jako represjonowanego z powodów religijnych
  • Kasację na korzyść skazanego złożył Rzecznik Praw Obywatelskich

Niemal 50 lat temu Kazimierz G. został oskarżony o przestępstwo z art. 278 ust. 1 Kodeksu karnego z 1969 r. Przewidywał on karę do 3 lat więzienia za udział w związku, którego istnienie, ustrój lub cel ma pozostać tajemnicą wobec organów państwowych albo który rozwiązano lub odmówiono zalegalizowania.

Skazany bo był świadkiem Jehowy

W 1970 r. Sąd Powiatowy w W. skazał mężczyznę na rok i sześć miesięcy więzienia. Uznano go za winnego przestępstwa polegającego na tym, że od nieustalonego czasu do 12 marca 1970 r. brał udział w związku Świadków Jehowy. Według sądu istnienie, ustrój i cel związku pozostawało tajemnicą wobec organów państwowych. W 1971 r. Sąd Wojewódzki w W. złagodził karę więzienia do roku.

RPO złożył w SN kasację na korzyść skazanego. Zarzucił w niej sądom rażące naruszenie art. 278 ust. 1 Kk. Polegało ono na uznaniu oskarżonego za winnego, mimo że nie wyczerpał on znamion tego przestępstwa. Rzecznik wniósł o uchylenie obu wyroków i  uniewinnienie Kazimierza G.

Sąd Najwyższy na posiedzeniu w Izbie Karnej uznał, że kasacja jest oczywiście zasadna. Uchylił oba wyroki, uniewinnił skazanego, a kosztami procesu obciążył Skarb Państwa (sygn. akt V KK 106/18).

Powołując się na utrwalone orzecznictwo, SN wskazał, że do wspólnoty o charakterze wyznaniowym nie można stosować pojęcia „związku” w rozumieniu prawa karnego. Jest to bowiem zbiorowisko ludzi, których łączy nie więź organizacyjna, ale religijna.

Świadkowie Jehowy to nie tajny związek 

SN podkreślił, że istnienie, ustrój i cel wyznania Świadków Jehowy nie stanowiły tajemnicy dla ówczesnej władzy. Elementy te były jawne, zarówno w okresie legalnego funkcjonowania tego wyznania w Polsce, jak i po odmowie jego rejestracji w 1950 r. - głosi uzasadnienie wyroku SN.

Zaznaczono w nim, że członkowie wspólnoty podejmowali liczne i jawne próby uregulowania sytuacji prawnej swego wyznania. W tym przedkładali władzom m.in. statut związku, wyjaśniali też jego ustrój i cel.

SN stwierdził, że odmowa uznania przez ówczesne władze związków religijnych za legalnie działające była niezgodna z art. 70 Konstytucji PRL z 22 sierpnia 1952 r. oraz art. 1 dekretu z 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania.

Skoro zatem udziału w grupie wyznaniowej Świadków Jehowy nie można uznać za udział w „związku" w rozumieniu art. 278 ust. 1 Kk, to skazanie oskarżonego za to przestępstwo było następstwem wykorzystania nieprawidłowej wykładni przepisów prawa karnego do represjonowania członków tej wspólnoty religijnej - ocenił Sąd Najwyższy.

Opis statystyczny

II.511.585.2017 z 13 marca 2018 r. – kasacja polegająca na uznaniu oskarżonego za winnego popełnienia przypisanego mu czynu, pomimo że swoim działaniem nie wyczerpał znamion przestępstwa określonego w przepisie. Wyrokiem Sądu Powiatowego z 18 listopada 1970 r. oskarżony został skazany na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwo z art. 278 § 1 Kodeksu karnego z 1969 r. polegające na tym, że od bliżej nieustalonego czasu do 12 marca 1970 r. należał on do związku „Świadków Jehowy”, którego istnienie, ustrój i cel pozostawało tajemnicą wobec organów państwowych. Powyższy wyrok został zmieniony wyrokiem Sądu Wojewódzkiego z dnia 26 kwietnia 1971 r., w ten sposób, że kara pozbawienia wolności została obniżona do 1 roku. Rzecznik Praw Obywatelskich zauważył, że zgodnie z brzmieniem art. 278 § 1 k.k. z 1969 r. (w dacie orzekania) odpowiedzialności karnej podlegał ten, kto brał udział w związku, którego istnienie, ustrój lub cel miało pozostać tajemnicą wobec organów państwowych. Natomiast w świetle utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego, nie jest uzasadnione odnoszenie pojęcia „związku” w rozumieniu prawa karnego materialnego do wspólnoty o charakterze religijnym, wyznaniowym, zbiorowiska ludzi, których łączy nie więź organizacyjna, ale religijna. W ocenie Rzecznika przypisany skazanemu czyn nie wyczerpywał znamion żadnego przestępstwa, stanowiąc w istocie rzeczy realizację prawa do wykonywania praktyk religijnych, zaś ściganie karne i skazanie oskarżonego miało formę politycznej represji, przy czym opierało się na niedopuszczalnej z punktu widzenia zasady prawa karnego, dowolnej i rozszerzającej wykładni znamion. 

RPO krytycznie o przyjętej w czwartek przez Sejm nowelizacji ustaw sądowniczych

Data: 2018-04-13
  • Przyjęta 12 kwietnia przez Sejm nowelizacja ustaw sądowniczych budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Nie podlegający kontroli sądu wpływ Prezydenta RP na dalsze pełnienie funkcji sędziego Sądu Najwyższego, który ukończy 65 lat, jest sprzeczny z zasadą niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów
  • Uchwalane przepisy nie będą przeszkodą do wymiany kadrowej w Sądzie Najwyższym, co oznacza pogwałcenie Konstytucji RP, prawa UE oraz zasad niezależności sądownictwa - przestrzega Rzecznik

W piątek Adam Bodnar napisał  do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego w sprawie uchwalonej 12 kwietnia 2018 r. przez Sejm nowelizacji ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych, ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy o Sądzie Najwyższym.

Obecnie prace nad ustawą rozpoczął Senat. Budzi ona poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich, które Rzecznik przedstawił Marszałkowi Senatu.

Uwagi ws. zgody Prezydenta na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego SN

Zgodnie ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r., sędzia SN przechodzi w stan spoczynku po ukończeniu 65. roku życia. Nie stanie się tak, jeśli nie później niż na 6 miesięcy i nie wcześniej niż na 12 miesięcy przed tym, złoży oświadczenie o woli dalszego zajmowania stanowiska i przedstawi zaświadczenie o zdolności ze względu na stan zdrowia, do pełnienia obowiązków sędziego, a Prezydent wyrazi na to zgodę. Przedtem głowa państwa może zasięgnąć opinii Krajowej Rady Sądownictwa. W ustawie przekazanej do Senatu  dodaje się jedynie stwierdzenie, że KRS wydaje taką opinię w terminie 30 dni.

Aktualne pozostają wszystkie zastrzeżenia RPO do ustawy z  8 grudnia 2017 r. o SN.  Uzupełnienie procedury o możliwość zasięgnięcia opinii KRS nie zmienia, że artykuł  ustawy będzie niezgodny z konstytucyjną zasadą podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji)  oraz zasadą odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji).

Rzecznik podkreśla, że proponowane uzupełnienie nie zwiększa w żaden sposób gwarancji sędziego na obsadę stanowiska w sposób wolny od wpływów władzy wykonawczej.

RPO wskazuje, że w ustawie nie ma gwarancji zwiększenia transparentności  tej procedury:

  • wskazania przesłanek umożliwiających Prezydentowi wyrażenie zgody na dalsze pełnienie stanowiska;
  • brak obowiązku uzasadnienia stanowiska Prezydenta o odmowie zgody na dalsze zajmowanie stanowiska;
  • brak kontroli sądowej  decyzji Prezydenta w sprawie.

Zdaniem RPO brak przesłanek uzasadniających wyrażenie zgody powoduje, że Prezydent w istocie otrzymuje od ustawodawcy blankietowe do niej upoważnienie, na podstawie  kryteriów, jakie jednoosobowo uzna za właściwe. Zezwala to na podejmowanie arbitralnych decyzji, co narusza zasadę demokratycznego państwa prawa  (art. 2 Konstytucji).

Brak obowiązku uzasadnienia stanowiska Prezydenta narusza prawo do  informacji o sprawach publicznych (art. 61 Konstytucji ). Pozostawienie tej sfery całkowitemu uznaniu Prezydenta nie ma żadnego uzasadnienia konstytucyjnego, zwłaszcza z punktu widzenia prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezawisły i bezstronny sąd  (art. 45 ust. 1 Konstytucji) .

W ocenie RPO ewentualna odmowa Prezydenta wobec dalszego pełnienia stanowiska przez sędziego SN nie powinna mieć cech działania arbitralnego, co wynika z zasady demokratycznego państwa prawnego oraz zasady legalizmu (art. 2 Konstytucji ).

W konsekwencji proponowane przepisy naruszają także art. 60 Konstytucji, gwarantujący prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

RPO uznaje też proponowane rozwiązanie za niedopuszczalne naruszenie istoty prawa z art. 41 ust. 2c Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (o tym, że każdy organ powinien uzasadniać swoje decyzje).

Przejście sędziów SN w stan spoczynku niezgodne z Konstytucją i prawem UE

Sędziowie SN, którzy ukończyli 65. rok życia przechodzą w stan spoczynku  4 lipca 2018 r. - chyba że do 4 maja 2018 r. wystąpią o dalsze zajmowanie stanowiska, a Prezydent RP wyrazi na to zgodę.  Rozwiązanie takie godzi w konstytucyjny zakaz usuwania sędziego (art. 180 ust. 1 Konstytucji), na co Rzecznik wskazywał już wcześniej podczas prac nad ustawą  o SN w grudniu 2017 r.

RPO wskazuje, że przepis ten  pozwala odsunąć od orzekania sędziów SN, którzy mieli objęte zasadą niezawisłości sędziowskiej gwarancje zajmowania stanowisk do ukończenia 70. roku życia. W konsekwencji  artykuł ustawy o SN jest niezgodny także z zasadą niezawisłości sędziowskiej (art. 178 ust. 1 Konstytucji), wykluczającą odsuwanie sędziego od wykonywanej przez niego funkcji. Nieusuwalność nie służy samemu sędziemu - jest wyłącznie środkiem umożliwiającym realizację prawa do niezawisłego sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Zapisy  o przechodzeniu sędziów SN w stan spoczynku mają zastosowanie także do sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Uchwalane przepisy nie będą stanowić przeszkody do dokonania wymiany kadrowej w Sądzie Najwyższym, a co za tym idzie do pogwałcenia Konstytucji, prawa UE oraz zasady niezależności sądownictwa - wskazał Adam Bodnar.

Podkreślił ponadto, że procedura, w której na dalsze pozostawanie sędziego SN na stanowisku po przekroczeniu określonego wieku wpływ ma arbitralna i nie podlegająca kontroli sądowej decyzja organu władzy wykonawczej, pozostaje też w zakresie regulacji prawa UE, stojąc w sprzeczności z zasadą niezawisłości sędziowskiej i niezależności sądów, stanowiącą podstawowy element zasady rządów prawa w UE.

Uwagi do zmian w Prawie o ustroju sądów powszechnych

Jak napisał RPO, na pierwszy rzut oka zaproponowane zmiany zdają się zwiększać zakres udziału przedstawicieli władzy sądowniczej - Krajowej Rady Sądownictwa - w procedurze odwoływania prezesów i wiceprezesów sądów oraz w trakcie badania, czy sędzia sądu powszechnego, po ukończeniu 65 roku życia może w dalszym ciągu pełnić swoją funkcję.

Dają bowiem KRS prawo do wyrażenia wiążącej Ministra Sprawiedliwości negatywnej opinii w przypadku zamiaru odwołania przez niego prezesa albo wiceprezesa sądu i negatywnej opinii kolegium właściwego sądu w tym przedmiocie. Inna zmiana przyznaje KRS - w miejsce Ministra Sprawiedliwości - prawo do wyrażania zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez sędziego sądu powszechnego po 65. roku życia.

Zdaniem RPO na ocenę tych propozycji rzutują jednak rozwiązania przyjęte w uchwalonej   8 grudnia 2017 r. nowelizacji ustawy o KRS, która dała Sejmowi prawo wyboru 15 sędziów do Rady. W grudniu 2017 r. Adam Bodnar wskazywał, iż odebranie władzy sądowniczej wyboru sędziów-członków KRS prowadzi do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z art. 173 Konstytucji oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.

„Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która miała bezpośredni wpływ na wybór członków KRS, oznacza, że organ ten stojący na straży relatywnie najsłabszego segmentu władzy podlegać będzie naciskom władzy politycznej. W konsekwencji prowadzi to do naruszenia zasady trójpodziału i równowagi władz” - napisał Adam Bodnar.

Dodał, że 23 lutego 2018 r. zwrócił się do Marszałka Sejmu, wskazując na konieczność zbadania ważności zaproponowanej w ustawie procedury z uwagi na wątpliwości nierealizowania przez nią wymogów konstytucyjnych dotyczących składu KRS.

Podnoszone przeze mnie zastrzeżenia pozostały niestety bez odpowiedzi – podkreślił RPO. Jego zdaniem, wątpliwości konstytucyjne co do sposobu wyboru nowych członków KRS będących sędziami rzutują na negatywną ocenę rozwiązań  w uchwalonej przez Sejm nowelizacji.

Rzecznik przedstawił Marszałkowi Senatu swe uwagi z uprzejmą prośbą o uwzględnienie ich w toku procesu legislacyjnego.

VII.510.2.2017

RPO na Zgromadzeniu Ogólnym SN: prędzej czy później zmiany w sądach wpłyną na życie obywateli

Data: 2018-03-21
  • Reforma sądownictwa jest problemem gwarancji praw i wolności każdego obywatela; prędzej czy później będzie miała ona wpływ na ich życie - mówił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podczas Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego.
  • W swym  wystąpieniu RPO dziękował Pierwszej Prezes SN Małgorzacie Gersdorf za odważne działania w obronie praworządności i niezależności Sądu Najwyższego. Podkreślił, jak wielki autorytet mają sędziowie SN.
  • Zdaniem Adama Bodnara chwieją się obecnie niemal wszystkie filary demokratycznego systemu, zagrożona jest praworządność, krok po kroku oddalamy się od Konstytucji.

Środowe zgromadzenie było ostatnim podsumowaniem działalności SN za miniony rok - przed wejściem w życie 3 kwietnia br. nowej ustawy o SN. Zwiększa ona m.in. wpływ ministra sprawiedliwości na SN, przerywa kadencję I Prezesa oraz zmienia strukturę całej instytucji.

W swym wystąpieniu Małgorzata Gersdorf podkreślała niekonstytucyjność ustawy. Oddzielne zgromadzenie SN ma się zebrać właśnie 3 kwietnia.

W odczytanym liście prezydent Andrzej Duda napisał, że obywatele  nie tylko podlegają władzy Sądu Najwyższego, ale też mają prawo oceniać sposób, w jaki realizuje on swe zadania. Nawiązując do nowej ustawy o SN, prezydent podkreślił  że nie ma wątpliwości, iż już w niedługiej perspektywie przyczyni się ona do przywrócenia autorytetu SN.

Adam Bodnar przypomniał w swym wystąpieniu orzeczenie z 31 maja 2017 r. o tym, że konstytucyjne prawo łaski jako uprawnienie Prezydenta RP może być realizowane wyłącznie wobec osób, których winę stwierdzono prawomocnym wyrokiem sądu. „Tego typu rozstrzygnięcia SN wymagały od sędziów nie tylko rozwagi, ale i odwagi, zważywszy na to, że musieliście Państwo pracować pod presją permanentnych, brutalnych ataków ze strony przedstawicieli władzy i mediów publicznych. A mimo to zachowaliście Państwo wierność konstytucyjnym wartościom, broniliście praworządności i za to chciałbym złożyć Państwu najwyższe wyrazy  szacunku” - mówił RPO.

„Nie będę Państwa przekonywał  do tego, jak wielki autorytet macie jako sędziowie Sądu Najwyższego, jako SN, jako instytucja - bo to jest dla mnie oczywiste” - oświadczył. „Parafrazując, chciałbym powiedzieć: jeszcze polska praworządność nie zginęła, póki takich sędziów w Rzeczypospolitej mamy” - powiedział. 

Adam Bodnar dziękował też sędziom SN Stanisławowi Zabłockiemu i Dariuszowi Zawistowskiemu za ich wystąpienia w lipcu i w grudniu 2017 r., kiedy ważyły się losy ustaw o SN i KRS.

W 2017 r. RPO skierował do SN łącznie 81 spraw. Złożył 55 kasacji w sprawach karnych, 6 skarg kasacyjnych w sprawach cywilnych i prawa pracy, 3 pytania prawne, a w 14 przypadkach przystąpił do postępowania w sprawie pytania prawnego skierowanego do SN. Relacje z SN to przykład normalnego, konstruktywnego, dobrze służącego obywatelom współdziałania dwóch konstytucyjnych organów państwa. Niestety, wiele wskazuje na to, że w nadchodzącym czasie utrzymanie stanu normalności i współdziałania może być niezwykle trudne. Chodzi nie tylko o wchodzące 3 kwietnia w życie, budzące poważne wątpliwości natury konstytucyjnej, nowe przepisy o SN.

„Moim zdaniem, chwieją się obecnie niemal wszystkie filary demokratycznego systemu, zagrożona jest w naszym kraju praworządność. Krok po kroku, oddalamy się od Konstytucji, a mocą ustaw dokonywana jest zmiana ustroju państwa. Widoczne jest to choćby w odchodzeniu od trójpodziału władz poprzez ograniczanie niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Można też z łatwością zaobserwować budowanie głębokiej nierównowagi w relacjach państwo-obywatel, gdzie rola jednostki jest marginalizowana, przytłaczana przez machinę rosnących uprawnień instytucji publicznych” - powiedział RPO.

W jego ocenie, jeśli sprawy będą w dalszym ciągu rozwijały się w tym kierunku, to wkrótce może być zagrożony kolejny filar demokracji: wolne wybory. Łatwo to skojarzyć, biorąc pod uwagę próby absolutnej dominacji władzy wykonawczej, w tym podporzadkowania SN. Zaznaczył, że do dziś nie uzyskał jasnej i klarownej odpowiedzi na pytanie, dlaczego nowa ustawa powołuje nową Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.  Zajmie się ona m.in. rozstrzyganiem ważności wyborów  - co dotychczas było domeną Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych.

RPO trudno się zgodzić z premierem Matuszem Morawieckim, który podczas wizyty kanclerz Angeli Merkel powiedział: „Zmiany w wymiarze sprawiedliwości w Polsce (…) zwiększą niezależność, niezawisłość, obiektywność i jakość systemu sądowniczego”. Bodnar zaznaczył, że wątpliwości ma nie tyko on.  Także Komisja Wenecka,  Komisja Europejska, OBWE,  Komisarz Praw Człowieka Rady Europy, specjalny sprawozdawca ONZ ds. niezależności sądów czy sędzia Aileen Donnelly, która zdecydowała się zadać pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości  UE.

Zmiany te krytycznie oceniają także autorytety życia publicznego - ludzie, którzy w obronie niezależności sądów stawali ze świeczką pod SN, w tym obecny na Zgromadzeniu prof. Adam Strzembosz. Krytycznie oceniają je także obywatele. „Obywatele nie wychodzili na ulice  tylko i wyłącznie po to, że nie podobały się im takie czy inne rozwiązania, ale dlatego, że czuli zagrożenie dla wolności, dla wartości demokratycznych - związane z tym, że zostaną przyjęte takie, a nie inne rozwiązania dotyczące Sądu” - wskazał RPO.

Ocenił, że ogłoszenie przez rząd „Białej księgi” w sprawie reform w sądownictwie jest tylko zabiegiem propagandowym, niezdolnym do zasłonienia rzeczywistości. Podobnie jak stanowisko wobec zastrzeżeń Komisji Europejskiej.  Zdaniem RPO stawia to przed Polską groźbę rosnącej dysfunkcji wobec europejskiego systemu prawnego. Obywateli naraża na niebezpieczeństwo, że bez sprawnej współpracy na płaszczyźnie sądowej coraz trudniej będzie ścigać przestępców, nie mówiąc już o innych następstwach naruszania praworządności.  W tym kontekście Adam Bondar wyraził satysfakcję,  że wiele organizacji prawniczych oraz instytucji przygotowało bądź przygotowuje odpowiedź na „Białą księgę”.

RPO przywołał wywiad kierowcy seicento, pana Sebastiana, który według prokuratury jest sprawcą drogowego wypadku z udziałem premier Beaty Szydło w Oświęcimiu. "Ten młody człowiek nie przyznaje się do winy i nie zgadza się na propozycję prokuratury warunkowego umorzenia postępowania. Chce  m.in. wyjaśnienia, dlaczego śledztwo trwało tak długo albo dlaczego wymieniono zajmujących się sprawą trzech prokuratorów. Nie boi się machiny państwowej, chce stanąć przeciw niej, bo… wierzy w sąd!" - mówił Rzecznik.

„Jeśli mimo wszystko zachowuję optymizm co do przyszłości demokracji i praworządności w naszym kraju, to wywodzę go właśnie z takich postaw. Z wiary kierowcy seicento w sprawiedliwość i sądy oraz z wiary w sędziów, którzy się tej sprawiedliwości i Konstytucji nie sprzeniewierzą” - powiedział Adam Bodnar.

Wskazał, że z jego spotkań z obywatelami wynika, iż chcieliby wiedzieć:

  • czy jeśli będą mieli w przyszłości spór z państwem i jego instytucjami, to sąd okaże się bezstronny?
  • czy obywatel będzie miał poczucie ochrony ze strony państwa, jeżeli Polska przestanie rzetelnie współpracować w ramach systemów wzajemnego uznawania wyroków oraz współpracy sądowej?
  • czy matka dziewczyny zmarłej w areszcie ze względu na zaniedbania służby więziennej będzie mogła liczyć na sprawiedliwość i osądzenie winnych, jeśli sprawa będzie mogła nieść konsekwencje dla osób odpowiedzialnych za więziennictwo?
  • czy posiadacze kredytów walutowych będą mogli liczyć na to, że SN stwierdzi, że stosowano masowo klauzule abuzywne - w sytuacji, kiedy połowa sektora bankowego należy obecnie do państwa, a nie jest w interesie państwa to, aby nagle zmniejszyć zyskowność banków, które stale zasilają budżet państwa?

„To są konkretne przykłady. Wielokrotnie powtarzam, że reformy sądownictwa nie są tylko i wyłącznie dyskusją w gronie elit prawniczych, ale to jest problem gwarancji praw i wolności każdego obywatela. Że reforma wymiaru sprawiedliwości będzie miała wpływ na ich życie. Prędzej czy później” - oświadczył RPO.

Środowe spotkanie RPO uznał za historyczne, bo kończy się pewna epoka przemian i historii Sądu Najwyższego. "Dominującą pozycję w państwie zdobywają przeciwnicy dotychczasowego porządku demokratycznego, opartego na Konstytucji i trójpodziale władz" - wskazał. Powołując się na francuskiego analityka Pierre’a Rosanvallona, Adam Bodnar podkreślił, że posługują się oni dwoma argumentami. Pierwszy: że władza większości, wyłonionej w wyborach, jest jedyną władzą, która powinna liczyć się w państwie. Drugi: że sędziowie nie mają legitymacji suwerena.

"Ale Rosanvallon twierdzi, że to jest nieporozumienie,  bo sędziowie także reprezentują wszystkich obywateli. Sposób reprezentacji opiera się na innej zasadzie niż wybory posłów czy senatorów - sędziowie  to reprezentanci pamięci woli powszechnej. To rodzaj władzy niezależnej, czyli takiej, która została ufundowana na zasadzie bezstronności, a nie wyłaniania większości w wyborach powszechnych. A bezstronność to alternatywny sposób reprezentowania woli powszechnej " - mówił RPO.

Dlatego apelował do sędziów, by nie dali się zwieść, że ich legitymacja jest gorsza niż legitymacja polityków. "Że skoro ich wybrano w wyborach, to oni mogą wszystko, nie oglądając się na resztę obywateli. Otóż nie, nie mogą wszystkiego" - podkreślił Bodnar. Podkreślił, że nowoczesne państwo to coś więcej niż władza wykonawcza oraz władza ustawodawcza, wyłoniona w drodze decyzji wyborców raz na kilka lat. "To także prawo każdego obywatela do kontrolowania władzy wykonawczej, do uczestniczenia w debacie publicznej, do wolnych wyborów i wolnych mediów, do niezależnych, sprawiedliwych i bezstronnych sądów. Dlatego sędziowie, niezależnie od wszystkich oskarżeń i kłamstw, kalumnii, którymi są dzisiaj obrzucani, są pełnoprawnymi uczestnikami demokratycznego procesu, są strażnikami Konstytucji, a nie żadnymi klientami polityków" - oświadczył.

RPO mówił, że w związku z nową ustawą o SN w najbliższym czasie część sędziów odejdzie z Sądu Najwyższego. Inni pozostaną. Przyjdą też nowi sędziowie. Przyjdą też osoby delegowane przez Ministra Sprawiedliwości. „Ale powinniśmy pamiętać, że istota tego zawodu - poczucie misji, wierność wartościom i Konstytucji – się nie zmienia; pozostaje w ludziach i każdy będzie musiał ją rozstrzygać we własnym sumieniu. Dlatego życzę każdemu sędziemu, życzę sobie, życzę każdemu obywatelowi Rzeczypospolitej Polskiej, abyśmy nie zatracili w sobie tego waloru, jakim jest przywiązanie do wolności. Niech stanowi ono wartość, niech będzie naszym przewodnikiem i źródłem oceny tego, co dzieje się w państwie. Naszym państwie. Państwie wolnych ludzi" – zakończył Adam Bodnar.

Podczas Zgromadzenia głos zabrali także: prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego Marek Zirk-Sadowski, prezes Najwyższej Izby Kontroli Krzysztof Kwiatkowski, prezes Prokuratorii Generalnej RP Leszek Bosek, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Jacek Trela oraz Krajowej Izby Radców Prawnych Maciej Bobrowicz. 

RPO do SN: za kierowanie rowerem „pod wpływem” nie można zakazać prowadzenia aut

Data: 2018-02-07

Obywatel, ukarany za kierowanie rowerem w stanie nietrzeźwości, dostał ponadto od sądu zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Zgodnie z Kodeksem wykroczeń, w tej sytuacji zakaz taki można orzec tylko wobec pojazdów inne niż mechaniczne - głosi kasacja złożona przez Rzecznika Praw Obywatelskich do Sądu Najwyższego.

Sąd Rejonowy dla Warszawy Pragi-Północ wyrokiem nakazowym z grudnia 2016 r. ukarał obwinionego M. F. grzywną 300 zł za kierowanie rowerem na drodze publicznej w stanie nietrzeźwości. Orzekł też wobec niego środek karny w postaci półrocznego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych. Wyrok uprawomocnił się wobec niewniesienia sprzeciwu przez M.F.

W kasacji RPO zarzucił temu wyrokowi rażące naruszenie prawa materialnego przez niewłaściwe zastosowanie art. 87 par. 4 Kodeksu wykroczeń. Zastępca RPO Stanisław Trociuk powołał się na wyrok Sądu Najwyższego z 6 października 2015 roku (KZS 2016/1/28), w którym podkreślono, że treść obecnie obowiązującego przepisu art. 87 par. 4 Kw wskazuje jednoznacznie, iż w przypadku ukarania za wykroczenie polegające na prowadzeniu w stanie nietrzeźwości pojazdu innego niż mechaniczny, zakaz prowadzenia pojazdów, jaki może być orzeczony, nie dotyczy pojazdów mechanicznych.

Treść środka karnego orzeczono zatem w sposób sprzeczny ze wskazanym przepisem, co stanowiło jego rażące naruszenie, które miało istotny wpływ na treść orzeczenia - podkreśla kasacja.

RPO wnosi o uchylenie wyroku w zaskarżonej części i zwrot sprawy w tym zakresie sądowi okręgowemu do ponownego rozpoznania.

II.511.258.2017.

SN: oskarżyciel prywatny - „gospodarzem” subsydiarnego aktu oskarżenia

Data: 2018-02-06

Oskarżyciel prywatny, a nie tylko jego pełnomocnik, musi być powiadomiony przez sąd o wezwaniu do usunięcia braków subsydiarnego aktu oskarżenia, aby rodziło ono skutki prawne. Orzekł tak Sąd Najwyższy, uwzględniając kasację Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik skierował ją w sprawie obywatela, który złożył w Sądzie Rejonowym w R. subsydiarny (prywatny) akt oskarżenia wobec innej osoby o oszustwo na swą szkodę. Pokrzywdzony chciał w ten sposób dochodzić swych praw - po tym, jak prokuratura dwukrotnie umorzyła śledztwo w sprawie (II.510.544.2016).

Sąd zażądał uzupełnienia subsydiarnego aktu oskarżenia przez sprecyzowanie w ciągu 7 dni czasu i miejsca zarzucanego przestępstwa oraz wysokości szkody. Wezwanie to sąd wysłał tylko pełnomocnikowi oskarżyciela prywatnego, a nie jemu samemu. Pełnomocnik uzupełnił akt oskarżenia, ale dopiero ósmego dnia od odebrania wezwania. Wobec przekroczenia ustawowego terminu, sąd umorzył postępowanie i uznał akt oskarżenia  za bezskuteczny. Postanowienie to utrzymał sąd okręgowy.

RPO złożył kasację do SN, w której jako obrazę art. 337 par. 1 Kpk ocenił uznanie subsydiarnego aktu oskarżenia za bezskuteczny z powodu braków formalnych - bez uprzedniego zwrócenia go oskarżycielowi. „Wezwanie pełnomocnika oskarżyciela subsydiarnego do usunięcia stwierdzonych braków formalnych skargi, przy jednoczesnym braku wezwania do usunięcia owych braków oskarżyciela nie może wywoływać skutków prawnych, albowiem pełnomocnik oskarżyciela subsydiarnego nie występuje w procesie we własnym imieniu (to nie on jest oskarżycielem)” - głosiła kasacja.

Trzech sędziów SN uchyliło zaskarżone postanowienia obu sądów, a sprawę zwróciło sądowi rejonowemu.

SN podkreślił, że możliwość uznania aktu oskarżenia za bezskuteczny warunkowana jest wcześniejszym wezwaniem strony do uzupełnienia braków - a za wezwanie takie nie można uznać pisma do pełnomocnika oskarżyciela. „To bowiem oskarżyciel posiłkowy, a nie jego pełnomocnik, zgodnie z literalnym brzmieniem art. 55 par. 2 Kpk jest stroną postępowania - a więc decydentem i autorem subsydiarnego aktu oskarżenia - nawet jeśli ów akt jest objęty przymusem adwokacko-radcowskim” - zaznaczył SN.

„Tym samym nieterminowe uzupełnienie przez pełnomocnika aktu oskarżenia, w sytuacji gdy wezwania do usunięcia braków nie otrzymał jednocześnie oskarżyciel posiłkowy, nie może stanowić podstawy umorzenia postępowania karnego” - brzmi konkluzja SN. Dodano, że teraz sąd rejonowy dokona ponownej wstępnej kontroli subsydiarnego aktu oskarżenia, przyjmując, że pismo pełnomocnika „zostało złożone w terminie”.

 

Opis statystyczny

II.510.544.2016 z 9 maja 2017 r. – kasacja dotycząca niedokonania pełnej kontroli zaskarżonego postanowienia. Kasacja uwzględniona (postanowienie z 23 stycznia 2018 r., sygn. akt IV KK 186/17). Sąd Najwyższy uznał, że za wezwanie strony do uzupełnienia wskazanych jej braków skargi nie można uznać pisma skierowanego przez Sąd Rejonowy do pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego. To bowiem oskarżyciel posiłkowy, a nie jego pełnomocnik, zgodnie z literalnym brzmieniem art. 55 § 2 Kodeksu postępowania karnego jest stroną postępowania a więc decydentem i autorem subsydiarnego aktu oskarżenia, nawet jeśli ów akt jest objęty przymusem adwokacko-radcowskim.

 

Kasacja RPO w sprawie żołnierza rozstrzelanego w 1945 r. na mocy wyroku komunistycznego sądu

Data: 2018-02-05

Rzecznik Praw Obywatelskich chce, by Sąd Najwyższy orzekł nieważność wyroku sądu wojskowego, który w styczniu 1945 roku skazał żołnierza Batalionów Chłopskich Feliksa B. na karę śmierci za wydanie rozkazu zabójstwa mężczyzny - jak głosił akt oskarżenia - „znanego z swych przekonań demokratycznych i kontaktu z Armią Ludową”.

Żołnierz został rozstrzelany 8 stycznia 1945 r. Do wielu zbrodni sądowych dochodziło z rażącym naruszeniem ówczesnego prawa. I na to można się powoływać teraz przed Sądem Najwyższym. Tak było zdaniem RPO w przypadku Feliksa B.

Kasację do SN uzasadnił tym, że Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego - który wydał wyrok - nie był właściwy do rozpoznania sprawy. Powinien był ją rozpatrzyć sąd powszechny. O cześć ojca walczy córka.  Unieważnienie wyroku dałoby jej prawo do odszkodowania.

Sprawa Feliksa B.

B. został oskarżony o to, że jako tzw. sekcyjny oddziału BCh - działającego w powiecie Mińsk Mazowieckim, a „będącego pod wpływami AK” - nie zaprzestał działalności po  wyzwoleniu Mińska przez oddziały Armii Czerwonej i wydał swym podwładnym rozkaz zabójstwa Władysława K., który wykonali oni 1 sierpnia 1944 r.

Sąd wojskowy przeprowadził rozprawę 4 stycznia 1945 r. bez udziału prokuratora i obrońcy.

B. postawiono też jeszcze inny zarzut, od którego został on wtedy uniewinniony.

Wyrok śmierci, który nie podlegał zaskarżeniu, wykonano na nim 8 stycznia.

W kasacji RPO podniósł m.in., że postępowanie karne wobec Feliksa B. było prowadzone na podstawie Kodeksu postępowania karnego Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR z 26 listopada 1943 roku. Kodeks ten nie miał mocy obowiązującego prawa, gdyż został wydany przez organ nie mający legitymacji do stanowienia przepisów rangi kodeksowej (czyli dowódcę I Korpusu PSZ w ZSRR) oraz w czasie obowiązywania Kodeksu wojskowego postępowania karnego z 29 września 1936 roku, który uchylono dopiero 25 września 1945 roku - głosi kasacja.

Kasacja stwierdza, że rozpoznając sprawę, sąd powinien był procedować właśnie na podstawie Kwpk z 1936 roku. Zgodnie z nim, jeśli dana osoba została oskarżona (jak Feliks B.) o przestępstwa podlegające częściowo sądowi wojskowemu, a częściowo - powszechnemu, to każdy z właściwych sądów rozpoznaje sprawę do niego należącą.

Dlatego - według kasacji - sprawa B., w zakresie przestępstwa, od którego go uniewinniono, została prawidłowo rozpoznana przez sąd wojskowy, natomiast sprawa podżegania do zabójstwa Władysława K. powinna była zostać przekazana sądowi powszechnemu. „Orzeczenie wydane przez sąd wojskowy względem osoby, która w danej sprawie nie podlegała orzecznictwu sądów wojskowych, było z mocy prawa nieważne” - napisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Na podstawie art. 521 par. 1 Kodeksu postępowania karnego wniósł on by SN uchylił wyrok z 1945 r. jako nieważny i umorzył postępowanie w sprawie z uwagi na śmierć Feliksa B. oraz z powodu przedawnienia karalności przypisanego mu czynu.

W 2011 roku sądy okręgowy i apelacyjny w Warszawie oddaliły wniosek córki B. o stwierdzenie nieważności wyroku z 1945 r. 

II.510.223.2015 z 19 stycznia 2018 r.

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Starachowicach: droga pod górę i w las

Data: 2018-01-22

Mieszkańcy Starachowic opowiadali rzecznikowi praw obywatelskich o swoich sprawach, z którymi nie mają gdzie się zwrócić: o „niczyjej” drodze, przy której stoją ich domy, o szpitalu kardiologicznym, który nie zmieścił się w sieci szpitali i został zamknięty. Pytali też o sądy i prawo do sądu po zmianie ustaw sądowych. I o najbliższe wybory.

- Postulaty i wnioski od obywateli są podstawą naszej działalności. To stąd wiemy, co jest dla ludzi ważne, to na te głosy możemy się powoływać przedstawiając wnioski do władz centralnych i samorządowych – podkreślił RPO Adam Bodnar, zaczynając spotkanie w Starachowicach.

Do Starostwa Powiatowego w Starachowicach na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło prawie 30 osób. Spotkanie odbywa się w ramach programu spotkań regionalnych RPO, w czasie którego od początku kadencji we wrześniu 2015 r. Adam Bodnar rozmawiał z mieszkańcami ponad 100 miejscowości.

Prawa konsumentów: czy znamy nasze prawa?

Rocznie zgłasza się do nas 2,5 tys. osób – opowiada obecny na spotkaniu powiatowy rzecznik konsumentów. - Bo podpisują umowy – często zapraszani do hoteli, w sanatoriach, albo namawiani przez miłe osoby przez telefon. Bo definicja towaru jest bardzo ogólna. Ale to nie jedyna nasza aktywność. Bo np. alarmowaliśmy RPO, że nikt nie chce ludziom zwrócić za straty zrobione przez dziki.

RPO przy okazji przypomniał, że instytucji rzeczniczych jest w Polsce kilka. Jest Rzecznik Praw Pacjenta, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy, rzecznicy konsumenta (urzędnicy samorządowy). Wszystkie te instytucje mogą ludziom pomóc, o ile się do nich wystąpi. Wszystkie mogą w naszym imieniu dopytywać i sprawdzać dokumenty – a urzędy mają obowiązek odpowiadania na ich pytania.

- W Polsce w ciągu ostatnich lat stworzyliśmy bardzo wiele instytucji i procedur wspierających obywateli. Ale nie upowszechniliśmy ich. Ludzie nie wiedzą, że są proste i tanie sposoby szukania i dostawania pomocy – dodał Adam Bodnar.

Warto zobaczyć: Informator RPO o infoliniach obywatelskich

Mieszkańcy ulicy Kornatka: gdzie mamy się zwrócić?

Nasza ulica formalnie nie istnieje. Powstała 30 lat temu w czynie społecznym, a przebiega przez tereny Lasów Państwowych i kolei. Stan prawny nie jest uregulowany. Nikt jej nie naprawia, nikt nie inwestuje, nie odśnieża  – droga biegnie przez las, jest nieoświetlona, a my mamy małe dzieci. I nikogo to nie obchodzi.

Sieć szpitali a klinika serc

Po wprowadzeniu sieci szpitali oddział polsko-amerykańskiej kliniki serc w Starachowicach zostaje zamknięty. Wszędzie jeździliśmy – do Kielc, do prezydenta w Warszawie. Czy możemy zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich – mówią przedstawiciele stowarzyszenia pacjentów.

RPO: nie jest rolą rzecznika wskazywanie władzom, jak organizować szpitale. To rola polityków. Żeby Rzecznik mógł interweniować, musielibyśmy wskazać, jakie prawa obywateli zostały naruszone w trakcie podejmowania tych decyzji. Może lepiej zatem zwrócić się jeszcze raz do władz – zmienił się rząd, mogły się zmienić priorytety.

Referendum konstytucyjne. Jak będą działać sądy?

Jak mamy myśleć o referendum konstytucyjnym zapowiedzianym przez Prezydenta, jak się przygotować?

RPO: Prezydent ogłosił zamiar organizacji referendum w pewnym konkretnym punkcie prezydentury. Potem mieliśmy lipcowe protesty i dwa weta prezydenckie w sprawie ustaw „sądowych”. Od tego momentu praktycznie nie ma już mowy o referendum konstytucyjnym. Nie wygląda na to, by na temat pytań w referendum miała się odbyć jakaś poważna debata. Wszyscy raczej skupiają się na wyborach samorządowych.

Czy mamy się obawiać wyroków sądów, które w przyszłości ktoś zakwestionuje?

RPO: Sytuacja praworządności jest w Polsce naprawdę trudna i nie ma co tego ukrywać.

Coraz więcej autorytetów zauważa, że Trybunał Konstytucyjny nie jest w stanie orzekać w sprawach, które godzą w interesy rządu.

W sądach minister sprawiedliwości wymienia prezesów sądów. To będzie miało wpływ na orzecznictwo. W kwietniu nastąpi zmiana składu Sądu Najwyższego.

Nowa instytucja skargi nadzwyczajnej pozwoli na zaskarżenie do Sądu Najwyższego każdego wyroku z ostatnich 20 lat. Trzeba będzie jednak znaleźć do takiej skargi instytucję pośredniczącą. Jedną z nich ma być RPO – prawdopodobnie zostaniemy zalani skargami, a ludzi i pieniędzy na to nie mamy. Za to środki ma Prokurator Generalny – a skargi nadzwyczajne składać będzie do tej nowej izby SN, którą jako Minister Sprawiedliwości (bo oba te stanowiska są połączone) w dużej mierze obsadzi sędziami delegowanymi właśnie do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Idą trudne czasy. Te zmiany nie oznaczają niczego dobrego. Choć na pewno wielu sędziów zdaje sobie z tego sprawę i rozumie swoją odpowiedzialność w tej sytuacji - powiedział Adam Bodnar.

Prawo wyborcze. Jak będziemy głosować?

Po raz kolejny (bo taka uwaga padła także w Skarżysku-Kamiennej) uczestnicy dopytywali o nową ordynację wyborczą do samorządów i o to, czy teraz uznawane będą głosy z dopiskami i zamazanymi kratkami.

RPO: Wszystkie te uwagi zgłaszaliśmy w toku prac nad zmienianym kodeksem wyborczym. Ale nowe prawo zostało uchwalone i nie mamy Trybunału Konstytucyjnego, do którego można by się odwołać. A Sąd Najwyższy zostanie zmieniony i nowopowołana izba tego Sądu będzie rozpatrywać protesty wyborcza.

Prawo zgromadzeń i obrona praworządności.

Czy interesuje się Pan praktyką prawa zgromadzeń i tym, że władze traktują różnie różne grupy obywateli?

RPO: Tak, mamy takie sprawy (więcej o tym w serwisie RPO).

Czekam m.in. na merytoryczną odpowiedź Policji na wydarzenia 11 listopada. Nowym niepokojącym zjawiskiem jest spisywanie przez policjantów uczestników demonstracji, którzy nic złego nie zrobili.  

Kolejne pytania: Czy interweniuje Pan w sprawach dotyczących innych ustaw zagrażających praworządności?

Itd. (więcej wniosków RPO w sprawach kluczowych dla praworządności można znaleźć TU).

RPO: Generalnie chodzi o problem zwiększania się uprawnień władzy wobec obywateli. Jako społeczeństwo przegapiliśmy to. W tym samym czasie obywatele nie dostali żadnego narzędzia wzmacniającego nas wobec władzy. Straciliśmy za to Trybunał Konstytucyjny jako instytucję korygującą działania władzy.

Dziś nie wiemy, co służby robią z naszymi danymi, kogo i jak inwigilują. Nie ma się tego jak dowiedzieć - przypomniał RPO.

Głos z sali: Ale co my z tym zrobimy, skoro tyle osób pośród nas uważa, że „mnie to nie dotyczy”, „to nie moja sprawa”. Nie jesteśmy społeczeństwem obywatelskim i mamy tego skutki.

RPO: Ale kondycja społeczeństwa obywatelskiego zależy od nas samych. Nikt nie przyjedzie na białym koniu. Patrzmy więc na seniorów – bo oni pokazują, jak się organizować. 

Jak podnosić emerytury? Gdzie się podziała dokumentacja płacowa fabryki?

Nic się nie mówi o emeryturach, o emerytów się nie dba – mówi uczestnik spotkania.

RPO: Jak to, rząd przywrócił dawny wiek emerytalny, więcej ludzi przechodzi na emerytury, więc więcej jest wydatków na emerytury.  

Nie jest rolą Rzecznika mówienie rządowi, jak podnosić emerytury. Od tego są politycy. Mogę interweniować w przypadku konkretnej ludzkiej krzywdy, złych konkretnych decyzji, złego obliczenia świadczeń.

Bardzo wielu starachowiczan pracujących w Fabryce Samochodów Ciężarowych jest poszkodowanych, bo w zaginęły dokumenty płacowe sprzed 1978 r. Przez to naliczono nam najniższe stawki.

RPO: A zgłosił Pan tę sprawę?

- Zgłoszę.

Sąd Najwyższy w sprawie zadośćuczynienia za pobyt w schronisku dla nieletnich

Data: 2018-01-11

W szkole twojego dziecka doszło do zborowego gwałtu. Ktoś wskazał na twoje dziecko jako zamieszane w tę sprawę i w toku postępowania zostało umieszczone w schronisku dla nieletnich. Przebywało w nim ponad miesiąc. Okazało się jednak, że nic złego nie zrobiło. Jakie macie szanse na zadośćuczynienie za bezpodstawne pozbawienie wolności w schronisku?

Pytanie prawne i stanowisko RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera obywateli w sprawach dotyczących dochodzenia rekompensaty za bezpodstawne pozbawienie wolności. Dlatego przedstawił Sądowi Najwyższemu swoje stanowisko w sprawie pytania prawnego, jakie do SN trafiło z jednego z sądów (sygn. III CZP 92/17).

Sąd pytał się, jak ma postąpić w sprawie młodego człowieka, który był zatrzymany w schronisku dla nieletnich, jak się okazało, niesłusznie. Rodzina domaga się zadośćuczynienia, ale w przypadku pobytu w schroniskach nie ma przepisów, które byłyby podstawą do takiego zadośćuczynienia. Czy zatem powinna się powoływać na ogólne przepisy cywilne dotyczące odpowiedzialności państwa za tzw. „bezprawie” i udowodnić, że młody człowiek doznał krzywdy, czy też zastosować – przez analogię - przepisy kodeksu postępowania karnego, dotyczące np. odszkodowań za niesłuszne tymczasowe aresztowanie.

RPO uważa, że właśnie to drugie rozwiązanie byłoby właściwe. W takim wypadku stosować trzeba odpowiednio art. 552 § 4 kodeksu postępowania karnego[1], a nie przepisy kodeksu cywilnego. Te właśnie przepisy są korzystniejsze dla poszkodowanego, ponieważ nie musi on uzyskiwać tzw. „prejudykatu”, czyli odrębnego orzeczenia sądowego stwierdzającego, że pozbawienie wolności było bezprawne, ani nie musi wykazywać w toku postępowania, że naruszenie przepisów miało charakter „rażący”, co więcej poszkodowany nie musi w ramach tej podstawy prawnej udowadniać drobiazgowo, że w wyniku pozbawienia go wolności w ogóle doszło do powstania szkody po jego stronie.

Przemawia za tym zasada prokonstytucyjnej wykładni przepisów ustawowych, w tym wypadku uwzględniająca zasadę równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji RP) oraz zasadę, iż każdy bezprawnie pozbawiony wolności ma prawo do odszkodowania (art. 41 ust. 5 Konstytucji RP). Prokonstytucyjna wykładnia przepisów ustawy pozwoli także na realizację prawa do wynagrodzenia szkody, jaka została wyrządzona jednostce przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej (art. 77 ust.1 Konstytucji RP). Zapewni także realizację konstytucyjnej i konwencyjnej zasady ochrony prawnej dziecka.

Uchwała Sądu Najwyższego

Podstawę prawną zadośćuczynienia za niesłuszne umieszczenie nieletniego w schronisku dla nieletnich stanowią przepisy Kodeksu cywilnego o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną wydaniem niezgodnego z prawem prawomocnego orzeczenia, interpretowane w zgodzie z Konstytucją i Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Powyższa uchwała  została podjęta w odpowiedzi na pytanie prawne przedstawione Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowieniem z dnia 28 marca 2017 r., sygn. akt VI ACa 27/16:

„Czy wobec braku stosownej regulacji w ustawie z dnia 26 października 1982 roku o postępowaniu w sprawach nieletnich (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 1654), podstawę do zadośćuczynienia za niesłuszne umieszczenie nieletniego w schronisku dla nieletnich może stanowić art. 552 § 4 k.p.k. odpowiednio stosowany przez sąd cywilny?”

Sąd Apelacyjny przedstawiający zagadnienie prawne wskazał, że zgodnie z art. 552 § 4 k.p.k. odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę przysługuje każdemu podsądnemu w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania, natomiast ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich nie zawiera przepisów regulujących tę kwestię ani odesłania do kodeksu postępowania karnego. Podkreślił, że w obu przypadkach dochodzi do naruszenia wolności człowieka, zagwarantowanej przez Konstytucję także wobec osoby nieletniej (art. 41 ust. 5).

Sąd Najwyższy dostrzegł podobieństwo niesłusznego tymczasowego aresztowania i niesłusznego umieszczenia w ośrodku dla nieletnich.

Wskazał, że art. 552 § 4 k.p.k., jest uznawany za zgodny z art. 77 ust. 1 Konstytucji, według którego każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ta regulacja harmonizuje także z art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Dlatego jest zapewniony odpowiedni standard ochrony.
Sąd Najwyższy stwierdził, że przepisy kodeksu cywilnego, które są właściwe w kwestiach zadośćuczynienia, zapewnią taką samą ochronę, jeśli będą interpretowane w zgodzie z Konstytucją i wskazaną Konwencją.

 

 

[1] Art. 552. § 1.  Oskarżonemu, który w wyniku wznowienia postępowania lub kasacji został uniewinniony lub skazany na łagodniejszą karę, służy od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, wynikłe z wykonania względem niego w całości lub w części kary, której nie powinien był ponieść.

§ 2.  Przepis § 1 stosuje się także, jeżeli po uchyleniu skazującego orzeczenia postępowanie umorzono wskutek okoliczności, których nie uwzględniono we wcześniejszym postępowaniu.

§ 3. Prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia powstaje również w związku z zastosowaniem środka zabezpieczającego w warunkach określonych w § 1 i 2.

§ 4. Odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługuje również w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania.

 

 

Sąd Najwyższy zgodnie z argumentami RPO przyjął stanowisko korzystne dla osób sprzedających ziemię rolną

Data: 2017-12-27
  • Transakcja rozpoczęta przed zaostrzeniem przepisów o obrocie ziemią z 30 kwietnia 2016 r. może być dokończona zgodnie ze starym prawem

Sąd Najwyższy w uchwale z 15 grudnia 2017 r. (sygn. III CZP 83/17 r.) przyjął stanowisko zgodne z poglądem Rzecznika, a korzystne dla osób sprzedających ziemię rolną.

Wobec osób, które przed 30 kwietnia 2016 r. zawarły umowy warunkowe sprzedaży nieruchomości, ale umowy definitywnie przenoszące własność - już po tej dacie, nie stosuje się ograniczeń obowiązujących od 30 kwietnia 2016 r.

Warunkowa forma umowy jest konieczna ze względu na ustawowe prawo pierwokupu Agencji Nieruchomości Rolnych (obecnie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa), natomiast definitywne, bezwarunkowe przeniesienie własności jest możliwe wyłącznie wówczas, gdy państwowa agencja z pierwokupu nie skorzysta.

Transakcję „rozpoczętą" przed zmianą przepisów można zatem „dokończyć" według dawnych, mniej surowych zasad. O taką wykładnię przepisów wnosił też Rzecznik (sygn. III CZP 83/17, IV.7005.23.2017).

Tekst uchwały SN z 15 grudnia 2017 r., sygn. III CZP 83/17:

"Ograniczenia obrotu nieruchomościami rolnymi wprowadzone ustawą z dnia 14 kwietnia 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości Zasobu Własności  Rolnej Skarbu Państwa oraz o zmianie niektórych ustaw (Dz.U. z 2016 r., poz. 585 ze zm.) nie mają zastosowania do umowy przenoszącej własność nieruchomości, zawieranej w wykonaniu zobowiązującej umowy sprzedaży zawartej przed dniem 30 kwietnia 2016 r., jeżeli Agencja Nieruchomości Rolnych nie skorzystała z prawa pierwokupu zastrzeżonego na rzecz Skarbu Państwa w art. 29 ust. 4 ustawy z dnia 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 1491 ze zm.)".

Zmiana zasad w obrocie ziemią rolną

Od 30 kwietnia 2016 r. nabywcami nieruchomości rolnych zasadniczo mogą być tylko rolnicy indywidualni, którzy będą ją osobiście uprawiać i nie będą jej mogli sprzedać przed upływem 10 lat. Wyjątkiem są osoby bliskie sprzedającemu, jednostki samorządu terytorialnego, Skarb Państwa oraz kościoły i związki wyznaniowe. W przypadku innych podmiotów sprzedaż ziemi musi być potwierdzona zgodą Prezesa Agencji Nieruchomości Rolnych.

SN: Małżonek częściowo ubezwłasnowolniony nie ma zdolności procesowej w procesie o rozwód – stanowisko Sądu Najwyższego wbrew argumentom RPO

Data: 2017-12-21

21 grudnia 2017 r. Sąd Najwyższy rozpatrzył zagadnienie prawne o treści: „Czy małżonek częściowo ubezwłasnowolniony posiada zdolność procesową w procesie o rozwód?”.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w tym postępowaniu przed Sądem Najwyższym, przedstawiając stanowisko, że małżonek częściowo ubezwłasnolniony ma zdolność procesową w procesie o rozwód.

Niestety, Sąd Najwyższy nie przychylił się do stanowiska Rzecznika i uchwalił, że osoba taka nie ma zdolności procesowej w procesie o rozwód, czyli nie może samodzielnie wystąpić z pozwem rozwodowym, a w procesie, w którym byłaby stroną pozwaną, musi być reprezentowana przez kuratora.

W ustnym przytoczeniu motywów uzasadnienia Sąd Najwyższy wskazał na trzy argumenty, przemawiające przeciwko uznaniu zdolności do czynności prawnych osoby częściowo ubezwłasnowolnionej, jednocześnie przyznając, że jest to kwestia istotna z punktu widzenia ochrony praw i wolności człowieka i obywatela.

  • Po pierwsze, zdaniem Sądu, nie można podtrzymać tezy, że osoba ubezwłasnowolniona częściowo całkowicie samodzielnie może zawrzeć związek małżeński. Na mocy art. 12 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego nie może zawrzeć małżeństwa osoba dotknięta chorobą psychiczną albo niedorozwojem umysłowym (niepełnosprawnością intelektualną), a jedynie w razie, gdy stan zdrowia lub umysłu takiej osoby nie zagraża małżeństwu ani zdrowiu przyszłego potomstwa, sąd może zezwolić na zawarcie małżeństwa.
  • Po drugie, przyjęcie, że osoba częściowo ubezwłasnowolniona ma zdolność procesową we wszystkich sprawach wynikających z tej czynności prawnej, jaką jest zawarcie małżeństwa, oznaczałoby uznanie zdolności do czynności procesowych – wbrew intencjom ustawodawcy odzwierciedlonym w art. 65 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego – nie tylko w sprawach o rozwód, ale i związanych z alimentami, władzą rodzicielską czy kontaktami z dziećmi pochodzącymi z tego małżeństwa.
  • Po trzecie, przyjęcie istnienia zdolności procesowej w opisanej sprawie jest nie do pogodzenia z wykładnią historyczną – czyli wynikającą z przebiegu procesu legislacyjnego oraz nieprzeniesienia do Kodeksu postępowania cywilnego z 1964 r. normy z dawnego Kodeksu z 1930 r., w którym istniał prepis art. 417, statuujący zdolność procesową małżonka częściowo ubezwłasnowolnionego w sprawie o rozwód. Argumentem a contrario jest także, zdaniem Sądu, treść obecnego art. 4531 Kodeksu postępowania cywilnego, który jasno wprowadza zdolność osób o ograniczonej zdolności do czynności prawnych w konkretnej kategorii spraw.

Na zakończenie Sąd wskazał, że konieczna jest weryfikacja obecnych przepisów pod kątem standardów międzynarodowych, obowiązujących Polskę, w tym zwłaszcza konwencji ONZ o o prawach osób z niepełnosprawnościami. Zaniechanie przez rząd pracy nad zmianą przepisów dotyczących ubezwłasnowolnienia powoduje, że ciężar zapewnienia zgodności z przepisami tej konwencji spoczywa na sądach. Nie oznacza to jednak, że sądy mogą zastąpić ustawodawcę w stworzeniu adekwatnego systemu wsparcia dla osób częściowo ubezwłasnowolnionych. W tej konkretnej sytuacji Sąd Okręgowy w Białymstoku przed odrzuceniem pozwu jako wniesionego przez osobę nieuprawnioną powinien wystąpić do kuratora z żądaniem potwierdzenia czynności osoby częściowo ubezwłasnowolnionej, a w razie bierności kuratora czy działania wbrew interesom podopiecznego – sąd powinien zwrócić się do sądu opiekuńczego z wnioskiem o wydanie kuratorowi wskazówek, poleceń (w trybie art. 165 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego), a nawet o zmianę osoby kuratora.

Adam Bodnar w sprawie Sądu Najwyższego przed Senatem: Jedynie wolne sądy są gwarancją wolności obywatelskich, wolnych wyborów i wolnej Polski

Data: 2017-12-14

To najwyższy zaszczyt móc wystąpić po Prezesie Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisławie Zabłockim. Każdy prawnik w Polsce pamięta bowiem jego wystąpienie na procesie rehabilitacyjnym rotmistrza Witolda Pileckiego, którego tam bronił i któremu – po uniewinnieniu – zameldował wykonanie zadania – zaczął swoje wystąpienie 14 grudnia w Senacie rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - Jedynie wolne sądy są gwarancją wolności obywatelskich, wolnych wyborów i wolnej Polski. Wymiar sprawiedliwości wymaga zmian, ale nie tędy droga. Jeżeli ta ustawa zostanie przyjęta, to już nie będzie drogi wstecz, bo zostanie złamany kręgosłup prawnej niezależności sądownictwa. Są specjaliści, którzy potrafią naprawiać kręgosłupy, ale wszyscy wiemy, jakie to jest trudne, ile trzeba mieć szczęścia i ile czasu może to zająć.

- Głos RPO w debacie o zmianach w ustawie o Sądzie Najwyższym to wyraz najwyższej troski o standardy sądownictwa – powiedział Adam Bodnar.

Rzecznik wskazał trzy powody, dla których sprawa ta jest dla niego ważna:

  1. Nie jest to bowiem zwykła ustawa, ale taka, która powoduje zagrożenia dla prawa obywateli do sądu.
  2. RPO kieruje do Sądu Najwyższego rocznie kilkadziesiąt kasacji, skarg kasacyjnych, a w najtrudniejszych sprawach – także pytania prawne. -  To dla nas ważne, jak działa Sąd Najwyższy.
  3. Ustawa wprowadza instytucję skargi nadzwyczajnej. Tworzy ona nowe możliwości, ale także zagrożenie dla instytucji RPO.

Na początku grudnia grupa 28 organizacji wezwała Sejm do zaprzestania prac nad tą ustawą – przypomniał RPO.  - One mają świadomość niedostatków polskiego sądownictwa, lecz wiedzą też, że propozycje Prezydenta ich w żaden sposób nie naprawiają. Stwarzają za to nowe problemy i zagrożenia.

- To był bardzo poważny głos i warto go wziąć pod uwagę – podkreślił Adam Bodnar. Przypomniał, że także inne organizacje (Komisja Wenecka, OBWE, ODHIR, specjalny sprawozdawca ONZ, Komisarz Praw Człowieka Rady Europy, Naczelna Rada Adwokacka, organizacje sędziowskie i inne organizacje pozarządowe). - Te głosy pozostały bez odzewu i nie powodują żadnej refleksji – dodał.

- Mimo że wiele już zostało powiedziane, warto jednak ciągle powtarzać, że ta ustawa narusza standardy niezależności sądownictwa. Musimy zdawać sobie sprawę, że dyskutujemy o najważniejszych sprawach.

Tak, konieczna jest reforma sądownictwa – podkreślił Adam Bodnar. Przypomniał, że o najpilniejszych zmianach mówił poprzedniego dnia w Senacie, w czasie debaty o Krajowej Radzie Sądownictwa. - Ale reforma nie może się zaczynać od niszczenia stu lat dorobku SN i tradycji sięgających dalej niż Konstytucja 3 maja - dodał.

Przypomniał najważniejsze zastrzeżenia RPO do nowelizacji ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym (zawarte są one w pismach RPO do Prezydenta, Sejmu i Senatu). To między innymi skrócenie wieku możliwości sprawowania urzędu sędziego SN do 65 lat. Owszem, można przyjąć, że w Sądzie Najwyższym powinny zasiadać osoby młodsze. To jest całkiem dopuszczalne i jest stosowane w innych krajach. ALE nie można tak skracać pracy sędziom już powołanym. Bo w takiej sytuacji nie chodzi o wiek, ale o zmuszenie aż 40 proc. sędziów SN do tego by prosili Prezydenta o zgodę na kontynuowanie pracy. A tu – przypomnijmy – decyzja Prezydenta musi mieć kontrasygnatę przedstawiciela rządu.

- Samo to, że mocą ustawy skraca się urzędowanie sędziów SN i NSA jest zagrożeniem dla sądownictwa – podkreślił Adam Bodnar.

To samo dotyczy sytuacji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powoływanego na sześcioletnią kadencję. Tej kadencji organu konstytucyjnego ustawodawca nie może skracać ustawą. A sytuacja, w której I Prezes prosi Prezydenta o przedłużenie kadencji do końca narusza jej niezależność.

Trzeba też cały czas przypominać standardy międzynarodowe: Trybunał w Strasburgu wyraźnie orzekł w sprawie Andreasa Baki (prezesa SN na Węgrzech), że takie skracanie kadencji jest sprzeczne ze standardami praw człowieka. Podobne orzeczenie zapadło w sprawie węgierskiego GIODO.

Efektem proponowanych zmian będzie też zmiana struktury SN – przypomniał Adam Bodnar. A te zmiany mają ogromne konsekwencje dla wszystkich obywateli.

Powstanie bowiem Izba Dyscyplinarna – jakby odrębny sąd z własnym budżetem i wyższymi płacami. Powstanie też Izba Kontroli Nadzwyczajnej oraz Spraw Publicznych (art. 26).

Sprawy publiczne – przypomniał Adam Bodnar - to sprawy z zakresu górnictwa, telekomunikacji, energetyki, konkurencji, ale też radiofonii i telewizji, ważności wyborów i referendów. Do tej pory zajmowała się tym Izba Pracy, Ubezpieczeń Publicznych i Spraw Publicznych, która przez lata wypracowała standardy i zebrała w tej dziedzinie wiedzę

To ona m.in. uznała ważność wyborów w 2015 r., mimo że Komitet wyborczy PIS wprowadził na swoje listy kandydatów innych partii. Ten przykład pokazuje, jak ważne jest, by w przypadku takiego sporu mieć niezależnego arbitra.

Tymczasem po zmianach wszystkie te sprawy trafią do nowej Izby, która zostanie CAŁKOWICIE OD NOWA stworzona (na podstawie przepisów o nowej Krajowej Radzie Sądownictwa lub sędziów delegowanych, aż do 30 proc. składu; zatem te dwie nowe izby można w całości obsadzić sędziami delegowanymi). - I do niej – zauważył Adam Bodnar – trafi właśnie ta głośna ostatnio sprawa ukarania stacji telewizyjnej.

Rzecznik pokazał też, jak będzie wyglądało procedowanie skarg nadzwyczajnych, jakie wprowadza ustawa. Ma się nimi zajmować m.in. RPO. A przy ograniczeniach budżetowych już teraz ma ogromne kłopoty w procedowaniu wpływających do niego wniosków o „zwykłe” kasacje i skargi kasacyjne. O kłopotach Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego w procedowaniu kierowanych do niego już teraz takich wniosków mówił na posiedzeniu komisji senackiej wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł, co teraz przypomniał senatorom Adam Bodnar.

RPO podkreślił, że budżet jego instytucji nie został zwiększony tak, by uwzględnić nowy napływ skarg nadzwyczajnych. – Gdyby ta ustawa została przyjęta, to po analizie wpływu nowych skarg przez pierwsze trzy miesiące wystąpię o większy budżet. I liczę, że Kancelaria Prezydenta mnie tu poprze.

To nie jest kwestia abstrakcyjna, ale ma znaczenie dla przeciętnego obywatela. Ma znaczenie dla zwykłych obywateli. Bo sądy mają interweniować wtedy, gdy obywatelowi trzeba pomóc w starciu z machiną państwa. Zwłaszcza, że – jak zauważył RPO - uprawnienia państwa rosną mocą ustaw, których konstytucyjności już nie ma jak sprawdzić przed Trybunałem Konstytucyjnym.

Dziś obywatel jest coraz słabszy. Jeśli straci tarczę sądów, jego sytuacja będzie jeszcze gorsza.

To Sąd Najwyższy będzie przecież decydował choćby w sprawach kredytów zwanych "frankowymi". To Sąd Najwyższy zdecydował o tym, że obywatel ma prawo do renty, choć po wypadku wyczerpała się suma gwarancyjna  z Funduszu Gwarancyjnego (sprawą zajął się też parlament, ale tu sprawa na razie ugrzęzła - to Sąd Najwyższy zmienił głośną sytuację pana Tomasza z Białegostoku). To Sąd Najwyższy będzie decydował o wyborach i o bardzo skomplikowanych sprawach dotyczących gospodarki.

Sądy muszą być niezależne, by każdego dnia służyć obywatelom i respektować wartości sięgające naszych najgłębszych tradycji - niezawisłości sądu od króla. Jeśli podporządkuje się je państwu, to - jak ostrzegał RPO Adam Bodnar - mentalność "służebności wobec państwa" sprawi, że już nie zapadną wyroki, które mogłyby się władzy nie spodobać, a będzie to kosztem obywatela.

Jedynie wolne sądy są gwarancją wolności obywatelskich, wolnych wyborów i wolnej Polski! - zakończył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Stenogram z tej części posiedzenia Senatu, w której głos zabrał RPO Adam Bodnar

Senator Marek Martynowski:

Dziękuję bardzo.

Zgodnie z art. 48 ust. 2 pkt 9 Regulaminu Senatu bardzo proszę o zmianę sposobu prowadzenia obrad i przejście do dyskusji. Dziękuję.

(Senator Bogdan Borusewicz: Od kiedy…)

(…)

Marszałek Stanisław Karczewski:

(…)

Przejdziemy do głosowania.

Ja mogę tylko państwu powiedzieć, że to będzie oznaczało, że przedstawiciel rządu nie będzie przedstawiał swojej… Być może gdyby zgłosił się rzecznik praw obywatelskich, mógłby uzyskać…

(Senator Bogdan Borusewicz: Zgłosił się.)

Ale, proszę państwa…

(Głosy z sali: Zgłosił się.)

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Zgłosiłem się dzisiaj do marszałka Seweryńskiego.)

No, dobrze, pan się zgłosił, ale jest wniosek formalny. I teraz ten wniosek formalny…

(Senator Bogdan Borusewicz: Panie Marszałku, w sprawie formalnej…)

(Senator Jan Dobrzyński: Głosujemy!)

Ale to… Proszę bardzo. Najwyżej później będziemy głosować.

(…)

Marszałek Stanisław Karczewski:

Proszę pana, to jest pana… Dziękuję bardzo. Odbieram panu głos.

(Poruszenie na sali)

Przepraszam bardzo… Dziękuję bardzo…

(Senator Bogdan Klich: I to jest właśnie wasze warcholstwo! To jest właśnie warcholstwo nie tylko w stosunku do opozycji, ale też w stosunku do wszystkich obywateli, którzy…) (Oklaski)

(Senator Jarosław Rusiecki: Proszę zająć miejsce!)

Bardzo dziękuję, to już się… Odebrałem panu głos…

(Senator Bogdan Klich: …którzy nas oglądają i słuchają. Tak nie może być, Panie Marszałku.)

Panie Senatorze, przywołuję pana do porządku po raz pierwszy.

(Senator Bogdan Klich: Proszę przywołać siebie…)

Przywołuję pana do porządku po raz drugi.

(Senator Bogdan Klich: Proszę przywołać, Panie Marszałku, zgłaszającego…)

I bardzo proszę o…

(Część senatorów klubu Platformy Obywatelskiej skanduje: Wol-ne sądy! Wol-ne sądy! Wol-ne sądy!)

(Senator Bogdan Klich: Mówimy o wolności i niezależności sądownictwa w Polsce. To jest niedopuszczalne, Panie Marszałku. Poddając pod głosowanie taki wniosek, pan marszałek bierze na siebie odpowiedzialność…)

Pan już… To się nie nagrywa, bo ja panu odebrałem głos. Bardzo proszę…

(Senator Bogdan Klich: …bierze pan odpowiedzialność za zakneblowanie ust nie tylko opozycji, ale także obywatelom, którzy domagają się wolnych sądów.)

Panie Senatorze, bardzo proszę opuścić mównicę, bo za chwileczkę wykluczę pana z obrad.

(Senator Bogdan Klich: Bardzo proszę mnie wykluczyć z obrad w takim razie.)

Dobrze… Przystępujemy, proszę państwa, do głosowania…

(Senator Bogdan Klich: Nie, Panie Marszałku…)

…nad wnioskiem formalnym pana senatora Martynowskiego…

(Senator Bogdan Klich: Proszę raz jeszcze o to, aby pan marszałek zwołał przerwę i przemyślał swoją decyzję w tej sprawie.)

Kto jest za? Kto jest za wnioskiem pana senatora Martynowskiego?

(Senator Bogdan Klich: Zdecydowanie jest to zamykanie opozycji ust, to jest zamykanie, kneblowanie ust Polakom. Tak być po prostu nie może.)

Proszę bardzo.

(Senator Bogdan Klich: To się nie zdarzało do tej pory nigdy w tej Izbie. To jest niedopuszczalne w sytuacji obradowania…)

Kto jest przeciw?

Kto się wstrzymał?

Bardzo proszę o podanie wyników.

Głosowało…

(Senator Bogdan Klich: …nad zmianami ustrojowymi, ustawami zmieniającymi, Panie Marszałku…)

Panie Senatorze…

(Senator Jan Dobrzyński: Cicho!)

(Senator Bogdan Klich: Proszę mi nie mówić, że mam być cicho, bo w takich sprawach…)

Panie Senatorze, to się nie nagrywa, bo pan jest… Proszę o opuszczenie…

(Senator Bogdan Klich: Ja to nie do pana mówię, bo…)

Proszę o opuszczenie mównicy.

(Senator Bogdan Klich: Nie zamierzam opuścić mównicy dopóty, dopóki nie zostanie, że tak powiem, dochowana reguła…)

Dobrze. To proszę…

(Senator Bogdan Klich: …zasada… Bardzo proszę o to, by zasada dialogu w tej Izbie została dochowana.)

Wobec wyników głosowania stwierdzam, że…

Głosowało 78 senatorów, 53 senatorów było za wnioskiem pana senatora Martynowskiego, 21 – przeciw, 4 wstrzymało się od głosu. (Głosowanie nr 7)

(Senator Czesław Ryszka: Zejdź z mównicy!)

(Senator Bogdan Klich: Nie jesteśmy na „ty”. Nie jesteśmy na „ty”.)

Wobec wyników głosowania stwierdzam, że wniosek pana senatora Martynowskiego został uwzględniony i został przegłosowany większością głosów.

W takim razie przystępujemy do dyskusji.

Do głosu zapisał się…

(Senator Bogdan Klich: Panie Marszałku, co to znaczy „przystępujemy do dyskusji”?)

Nie będę panu tłumaczył, jak pan nie rozumie, Panie Senatorze.

(Senator Bogdan Klich: Ja wiem doskonale, o czym pan mówi…)

(Senator Czesław Ryszka: Zejdź z mównicy!)

Bardzo proszę, jako pierwszy zabiera głos pan senator Bogdan Borusewicz.

(Senator Bogdan Klich: To jest nie tylko łamanie prawa, ale także jest to łamanie podstawowych zasad stanowienia prawa.)

Panie Senatorze, czy pan bawi się w pana posła Szczerbę?

(Wesołość na sali)

(Senator Bogdan Klich: Nie. Ale ja się nie bawię w pana marszałka… Bo pan marszałek tak naprawdę ogranicza prawo do dyskusji w tej Izbie…)

Postąpiłem zgodnie z regulaminem zgodnym z prawem… Panie Senatorze, proszę…

(Senator Bogdan Klich: Pan marszałek, poddając pod głosowanie ten wniosek, wniosek zamykający możliwość zadawania pytań i wyrażania się przedstawicielom instytucji publicznych, jakim jest Sąd Najwyższy i rzecznik praw obywatelskich…)

Bardzo proszę o zabranie głosu pana senatora Bogdana Borusewicza.

Panie Senatorze Borusewicz ma pan głos.

(Senator Bogdan Klich: …dopuszcza do tego, że są łamane podstawowe zasady, które zawsze czyniły tę Izbę…)

(Senator Waldemar Bonkowski: Następny z listy do głosu!)

W jaki sposób ja mogę wykluczyć pana senatora z obrad? Proszę mi pokazać… Ilokrotnie zwróciłem uwagę?

(Rozmowy na sali)

Czyli, Panie Senatorze… Pan marszałek Borusewicz zabiera głos czy nie?

(Senator Jan Dobrzyński: Zrezygnował.)

(Senator Waldemar Bonkowski: Następny z listy!)

Panie Marszałku, czy pan zabiera głos? Bo pan jest pierwszy na liście mówców.

(Senator Jan Dobrzyński: Zrezygnował.)

(Senator Bogdan Borusewicz: Proszę włączyć mi mikrofon!)

(Senator Waldemar Bonkowski: Proszę, następny z listy.)

Jest włączony mikrofon. Jest włączony mikrofon, kartę trzeba włożyć.

(Senator Jan Dobrzyński: Zrezygnował, pan marszałek odmówił.)

Czy pan zabiera głos? Bardzo proszę.

(Senator Bogdan Borusewicz: Panie Marszałku, odmawiam panu odpowiedzi na to pytanie…)

(Rozmowy na sali)

(Senator Alicja Zając: To jest bardzo mądre…)

Dobrze, dziękuję bardzo.

(Rozmowy na sali)

Następny…

(Senator Bogdan Borusewicz: …ale uważam, że to, co się stało, do czego pan doprowadził, jest skandalem.)

…w kolejności zgłoszony do zabrania głosu jest pan senator Czesław Ryszka.

(Senator Czesław Ryszka: Ja oddałem moje przemówienie do protokołu.)

Aha, do protokołu, tak. Dziękuję.

Pan senator Jerzy Wcisła. Bardzo proszę.

(Senator Jerzy Wcisła: Nie ma możliwości zabrania głosu. Odmawiam odpowiedzi na to pytanie.)

Ale ja nie zadałem pytania, tylko prosiłem, żeby pan… Pan zapisał się do głosu i pan się wykreśla. Tak?

Pan senator Łukasz Mikołajczyk.

(Senator Łukasz Mikołajczyk: Ja do protokołu, Panie Marszałku.)

(Senator Bogdan Borusewicz: Ale pan się nie wykreślił…)

(Rozmowy na sali)

(Senator Bogdan Borusewicz: Panie Senatorze, Panie Marszałku, ja się nie wykreśliłem.)

No to proszę zabrać głos.

(Senator Bogdan Borusewicz: Ja się nie wykreśliłem.)

No, ale to bardzo…

(Senator Bogdan Borusewicz: Czekam.)

No, ja daję panu…

(Senator Bogdan Borusewicz: Pan to uniemożliwia, w ten sposób prowadząc…)

Nie, no, jak to uniemożliwiam? Jak ja proszę pana, żeby pan zabrał głos, to jak ja panu uniemożliwiam?

(Wesołość na sali)

(Senator Jarosław Rusiecki: Inni panu marszałkowi uniemożliwiają.)

(Rozmowy na sali)

Panie Senatorze, bardzo proszę o zabranie głosu… Nie. No to dobrze.

Pan senator Mieczysław Augustyn.

(Senator Mieczysław Augustyn: Panie Marszałku, nie mam technicznych możliwości zabrania głosu z mównicy…)

A dlaczego?

(Głos z sali: Zęby bolą…)

(Wesołość na sali)

(Rozmowy na sali)

Bo mównica jest… tak?

(Senator Alicja Zając: Dziękujemy.)

Pan Jan Rulewski. Nie ma go.

Czy ktoś z państwa senatorów pragnie zabrać głos w dyskusji?

(Senator Jan Dobrzyński: Nie.)

Nie.

Ja ogłaszam przerwę, 10 minut. Dziękuję bardzo.

(Senator Bogdan Borusewicz: Ja pragnę zabrać głos w dyskusji.)

(Senator Bogdan Klich: I w ten sposób załatwiliście państwo wolność sądów.)

(Rozmowy na sali)

(Senator Bogdan Borusewicz: Ja pragnę zabrać głos w dyskusji, Panie Marszałku…)

(Senator Alicja Zając: Za późno.)

(…)

Marszałek Stanisław Karczewski:

Wznawiam obrady.

Powracamy do punktu drugiego porządku obrad: ustawa o Sądzie Najwyższym.

Ogłosiłem przerwę przed zakończeniem dyskusji, więc w tej chwili mogą państwo senatorowie zapisywać się do dyskusji. Przypominam: w pierwszym wystąpieniu 10 minut, w drugim – 5.

Ale w międzyczasie zgłosił się do mnie rzecznik praw…

Jest pan? Jest.

Rzecznik praw obywatelskich zgodnie z regulaminem może zabrać głos. Przekazał mi tę informację prowadzący wcześniej obrady pan marszałek Seweryński.

Bardzo proszę pana rzecznika o zabranie głosu.

(Senator Jan Rulewski: A co z zadającymi pytania, Panie Marszałku?)

(Senator Robert Mamątow: Nie…)

(Senator Leszek Czarnobaj: W nowej kadencji…)

(Senator Jan Rulewski: Z zapisanymi i uznanymi przez pana marszałka za…)

Panie Senatorze, nie udzieliłem panu głosu. Przepraszam bardzo…

(Senator Jan Rulewski: Ale…)

Ja ściśle przestrzegam regulaminu i bardzo proszę senatorów i Platformy Obywatelskiej, i Prawa i Sprawiedliwości o to samo – o przestrzeganie regulaminu.

(Rozmowy na sali)

Bardzo proszę, Panie Rzeczniku. Ma pan głos.

(Senator Czesław Ryszka: Niech pan powie coś nowego, nie to, co wczoraj.)

(Rozmowy na sali)

Nie podgrzewajmy atmosfery, naprawdę.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Szanowny Panie Marszałku! Szanowne Panie Senator i Panowie Senatorowie! Wysoka Izbo!

Chciałbym podziękować za możliwość wystąpienia na forum Senatu i przedstawienia moich uwag do ustawy o Sądzie Najwyższym.

Jest to dla mnie największy zaszczyt występować zaraz po prezesie Izby Karnej Sądu Najwyższego, Stanisławie Zabłockim. W pamięci każdego prawnika w Polsce, każdego adwokata, radcy prawnego, naukowca wciąż brzmią słowa adwokata Stanisława Zabłockiego, który w 1990 r. bronił w procesie rehabilitacyjnym rotmistrza Witolda Pileckiego i po zakończeniu tego procesu, po unieważnieniu wyroków przez Sąd Najwyższy, mógł złożyć ten symboliczny meldunek wykonania zadania.

Moja obecność w Senacie w kontekście ustawy o Sądzie Najwyższym jest uzasadniona trzema powodami. Po pierwsze, jest to wyraz mojej największej troski o standardy niezależności sądownictwa. Nie dyskutujemy o zwyczajnej ustawie, ale o ustawie, która powoduje bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w konsekwencji – dla prawa do sądu.

Po drugie, Sąd Najwyższy jest regularnym, można by powiedzieć, partnerem w działaniach rzecznika praw obywatelskich. Rzecznik zgodnie z ustawą ma prawo kierowania kasacji, skarg kasacyjnych, wniosków o ujednolicenie orzecznictwa. W ciągu roku tych skarg kasacyjnych, kasacji jest kilkadziesiąt, i zazwyczaj kilka razy w roku kierujemy te najbardziej skomplikowane, najtrudniejsze wnioski o ujednolicenie orzecznictwa. I siłą rzeczy bardzo ważne jest to, w jaki sposób Sąd Najwyższy funkcjonuje, w jakim stopniu spełnia standardy niezależności.

Po trzecie, ustawa o Sądzie Najwyższym wprowadza instytucję skargi nadzwyczajnej. To nowa instytucja prawna w naszym systemie prawnym, która będzie przyznawała pewne nowe możliwości działania rzecznikowi praw obywatelskich, ale może także spowodować zagrożenie dla urzędu rzecznika. I z tego powodu uważam, że jest moim obowiązkiem, aby do instytucji skargi nadzwyczajnej się ustosunkować.

Chciałbym podkreślić, że na początku grudnia tego roku grupa 28 organizacji pozarządowych wezwała Sejm do zaprzestania prac nad ustawą o Sądzie Najwyższym oraz nad nowelizacją ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Organizacje te podkreśliły, że są świadome różnych niedostatków wymiaru sprawiedliwości i mają pomysły, jak te niedostatki usunąć, jednak chcą podkreślić, że wszystkie dotychczasowe propozycje pana prezydenta nie rozwiązują żadnej proceduralnej ani merytorycznej bolączki polskiego sądownictwa, wręcz przeciwnie, grożą całkowitym rozchwianiem wymiaru sprawiedliwości oraz izolacją Polski w Unii Europejskiej i na arenie międzynarodowej. To był poważny głos, zaprezentowany przez organizacje, które od lat zajmują się wymiarem sprawiedliwości i przyglądają się standardom praw i wolności człowieka i obywatela. I ten głos warto wziąć pod uwagę. Ale pojawiają się także różne inne głosy sprzeciwu, np. ze strony Komisji Weneckiej, Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, biura instytucji demokratycznych mieszczącego się w Warszawie, które przygotowało specjalną opinię dotyczącą ustawy o Sądzie Najwyższym. Głos zabrał specjalny sprawozdawca Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw niezależności sądownictwa, a także komisarz praw człowieka Rady Europy; były także głosy Naczelnej Rady Adwokackiej oraz organizacji sędziowskich i licznych innych organizacji pozarządowych. Z żalem chciałbym podkreślić, że te głosy pozostają bez odzewu, że te głosy nie powodują refleksji nad tym, o czym jest ustawa o Sądzie Najwyższym i jakie będzie ona…

(Rozmowy na sali)

(Senator Barbara Borys-Damięcka: Ciszej!)

…powodowała konsekwencje.

Pomimo tego, że wiele już zostało powiedziane, pomimo tego, że znamy wiele argumentów, które odnoszą się do ustawy o Sądzie Najwyższym, jak uważam, warto powtarzać cały czas, że ustawa o Sądzie Najwyższym narusza standardy niezależności sądownictwa. Warto to powtarzać, abyśmy zdawali sobie sprawę z tego, że dyskutujemy o kwestiach fundamentalnych, wielkiej wagi dla całego społeczeństwa. Z wielkim żalem przyjmuję fakt, że nie mogliśmy wysłuchać dyskusji z udziałem sędziego Sądu Najwyższego, prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisława Zabłockiego, no bo kto jak kto w tej sali, ale on daje świadectwo, czym Sąd Najwyższy się zajmuje i jakie ta ustawa będzie miała konsekwencje.

Chciałbym podkreślić, że konieczna jest reforma sądownictwa. Wczoraj w tej sali w kontekście debaty na temat ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, odpowiadając panu senatorowi Majerowi i innym senatorom, mówiłem na ten temat i wskazywałem, jakie zmiany są do przeprowadzenia, jeśli chodzi o funkcjonowanie sądownictwa. Jednak ta reforma nie powinna się zaczynać od niszczenia dorobku stulecia Sądu Najwyższego oraz największych tradycji naszej państwowości, sięgających do wcześniejszych czasów niż czasy Konstytucji 3 maja.

Chciałbym odnieść się do najważniejszych argumentów dotyczących zagrażania niezależności sądownictwa.

Pierwsza kwestia, szeroko dyskutowana, to jest skrócenie wieku, do którego sędziowie mogą sprawować swój urząd, czyli z 70 lat do 65 lat. Chciałbym podkreślić, że to jest rozwiązanie, które co do zasady jest dopuszczalne. Można uznać, że sędziowie, nawet Sądu Najwyższego, przechodzą na emeryturę w takim wieku. Kiedy ta propozycja się pojawiła, przyjrzałem się… nawet dość dokładnie przejrzałem ustawy obowiązujące w Niemczech, w Austrii – tam się pojawiają ograniczenia do wieku: 65 lat, 67 lat. Jednak jest to dopuszczalne w sytuacji, kiedy tworzy się tego typu regulację na przyszłość, w odniesieniu do tych sędziów, którzy dopiero zaczynają, którzy działają w określonych warunkach, i wiedzą, jak wygląda ich sytuacja zawodowa, a nie w takiej sytuacji, że się skraca wiek emerytalny przewidziany ustawami regulującymi funkcjonowanie czy to Sądu Najwyższego, czy Naczelnego Sądu Administracyjnego. Bo w takiej sytuacji trzeba się zastanawiać, czy faktycznie chodzi o to, aby spowodować, żeby w Sądzie Najwyższym czy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym zasiadały osoby, które mają kondycję, zdrowie pozwalające na to… I musimy się zastanowić, jaki jest tego skutek. A skutek jest taki, że 40% sędziów Sądu Najwyższego stawianych jest w sytuacji, w której muszą złożyć do prezydenta wniosek o wyrażenie zgody na kontynuowanie służby sędziowskiej. Tak więc są w sytuacji, że muszą kogoś o coś prosić, podczas gdy nie powinni być w ogóle stawiani w takiej sytuacji.

Co więcej, pojawia się ta wątpliwość, która była przedmiotem debaty wczoraj, dotycząca kwestii kontrasygnaty, a mianowicie tego, czy pan prezydent może samodzielnie podjąć taką decyzję, czy powinien prosić o kontrasygnatę panią prezes… przepraszam, prezesa Rady Ministrów. Ja jestem zdania, że wyjątków nie należy interpretować rozszerzająco. Prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki wskazywał, że były nawet sytuacje, gdy kontrasygnata była wymagana do tego, żeby powołać osobę pełniącą obowiązki prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Wydaje mi się, że to jest najlepszy praktyczny argument pokazujący, że ta kontrasygnata jest potrzebna.

Wracając do tej dyskusji… Jeśli uwzględni się argumenty przedstawicieli Kancelarii Prezydenta, mówiące o tym, że skoro pan prezydent powołuje sędziów, to z tego można wyciągać dalej idące wnioski i można powiedzieć, że to są te logicznie z tego wynikające uprawnienia prezydenta, które mogą być realizowane bez kontrasygnaty, to powstaje jednak pytanie, czy faktycznie tak daleko można to interpretować. Ale pytanie jest jeszcze, powiedziałbym, szersze, a mianowicie takie: jakie to może powodować skutki z punktu widzenia np. skuteczności takiego powołania? No bo wyobraźmy sobie, że jest sędzia, który złożył ten wniosek o przedłużenie – to w cudzysłowie – jego służby sędziowskiej, prezydent wyraził zgodę, nie było kontrasygnaty premiera, sędzia wydał wyrok i nagle się okazuje, że ktoś zaczyna podważać ten wyrok, np. przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, twierdząc, że mieliśmy tutaj do czynienia z wydaniem wyroku przez osobę, która nie została należycie umocowana w roli sędziego. Ja rysuję takie scenariusze, bo to są scenariusze, które prawnicy są w stanie później doskonale w różnych postępowaniach wykorzystać, i dlatego wskazuję te niebezpieczeństwa.

Ale niezależnie od tej oceny ściśle prawniczej samo to, że mocą ustawy powoduje się skrócenie kadencji… przepraszam, skrócenie urzędowania sędziów Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego, jest zagrożeniem dla niezależności sądownictwa, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę konsekwencje, jakie to wywoła.

I teraz przechodzę do kolejnego zagadnienia. To jest oczywiście także sytuacja pierwszego prezesa Sądu Najwyższego – jest z nami w sali pan senator, który był dzisiaj przywoływany, pan profesor, który był przywoływany w czasie porannej debaty – bo skoro jest kadencja 6-letnia, to ma to być kadencja 6-letnia, a nie kadencja, co do której ustawodawca w którymś momencie podjął decyzję, że uznajemy, że skoro zmieniamy przepisy dotyczące wieku emerytalnego, to możemy ją skrócić. I podkreślam: ustawą nie można skracać kadencji konstytucyjnych organów władzy, czy to Krajowej Rady Sądownictwa, czy to pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. I znowu może pojawić się to stwierdzenie: ale przecież pani pierwsza prezes Sadu Najwyższego może poprosić prezydenta o to, żeby wyraził zgodę. Tylko że niezależność sądownictwa i niezależność pierwszej prezes Sądu Najwyższego polega na tym, że nie powinna być w ogóle stawiana w takiej sytuacji proszenia jakiegokolwiek innego organu władzy, nawet strażnika konstytucji, o to, żeby mogła dokończyć urzędowanie w okresie, na który została powołana.

A sięgając do standardów międzynarodowych, które mają znaczenie, do standardów, które wynikają czy to z prawa europejskiego, czy z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, trzeba cały czas wracać do przykładu i trzeba cały czas powtarzać przykład wyroku w sprawie András Baka przeciwko Węgrom. Był to wyrok Wielkiej Izby stwierdzający, że nawet zmiany konstytucyjne na Węgrzech, które funkcje Sądu Najwyższego przekazały na rzecz Kúrii, czyli nowego organu, o innej nazwie, ale posiadającego takie same kompetencje, nie powinny prowadzić do skrócenia kadencji prezesa Sądu Najwyższego Andrása Baki. Panu prezesowi zostało wtedy jeszcze ponad 3 lata do dokończenia kadencji. To jest wyrok, który ocenia tego typu rozwiązania z punktu widzenia standardów praw człowieka.

I drugi wyrok, o którym warto powiedzieć: sprawa Komisja przeciwko Węgrom – chodziło o skrócenie kadencji węgierskiego generalnego inspektora ochrony danych osobowych, mówię to w skrócie, w wyniku różnych przekształceń strukturalnych. Akurat tu, w kontekście ochrony danych osobowych i art. 7 Karty Praw Podstawowych, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej stwierdził, że skracanie kadencji zagraża niezależności takiego organu. Tak że są to, myślę, bardzo ważne sprawy i chciałbym, żeby to jeszcze raz w tej Izbie wybrzmiało: dokonywane są zmiany, które nie powinny być w ten sposób przeprowadzane.

Chciałbym jeszcze odnieść się przez chwilę do kwestii kontrasygnaty. Jeden z przepisów przewidzianych w ustawie o Sądzie Najwyższym mówi o powołaniu takiej osoby, która pełniłaby obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego w momencie, kiedy dotychczasowy prezes przestałby pełnić funkcję. Przepis bodajże – jeżeli mnie pamięć nie myli, bo nie mam tego zanotowanego – art. 114 ustawy przewiduje w takiej sytuacji, że to prezydent wyznacza taką osobę. Znowu jeżeli spojrzymy na to z punktu widzenia właśnie tego, czy to jest możliwość działania mieszcząca się w granicach uprawnień prezydenta bez wymagania kontrasygnaty, to można mieć co do tego duże wątpliwości, tym bardziej że moim zdaniem jest daleka droga od sytuacji, kiedy pan prezydent powołuje kogoś, do sytuacji, kiedy tworzy się de facto nową instytucję prawną, jaką jest właśnie osoba pełniąca obowiązki na ten okres. Ale dlaczego o tym mówię? Ponieważ znowu powstaje ryzyko, że decyzje, które będą podejmowane przez osobę pełniącą obowiązki pierwszego prezesa Sądu Najwyższego, mogą być podważane. Wyobraźmy sobie, że ta osoba podejmie decyzje służbowe w sprawach pracowniczych, że wyda określone decyzje. Czy sąd pracy będzie mógł to podważyć? Być może tak. Być może zdarzy się tak, że sąd pracy, oceniając np. decyzję o wypowiedzeniu umowy o pracę, stwierdzi: ale ta osoba nie była należycie umocowana, ponieważ została powołana bez kontrasygnaty prezesa Rady Ministrów. Ta kontrasygnata to nie jest tylko i wyłącznie kwestia techniczna, ale to jest kwestia, która ma znaczenie z punktu widzenia budowania niezależności władzy sądowniczej. Mamy bowiem zasadę trójpodziału władz, art. 10 konstytucji, i ta zasada zakłada, że nie powinniśmy przekazywać w ręce organów władzy wykonawczej ważnych decyzji, które dotyczą tego, jak działają sądy czy jak są obsadzane sądy. A to niestety powoduje tego typu refleksję. Tak że chciałbym podkreślić, że tego typu rozwiązanie może budzić wątpliwości konstytucyjne.

Chciałbym także się odnieść do tego, co będzie efektem przyjęcia ustawy o Sądzie Najwyższym. Efektem będzie zmiana struktury wewnętrznej, organizacyjnej Sądu Najwyższego. Z jednej strony powstanie Izba Dyscyplinarna, co do której można mieć wątpliwości, czy to nie będzie de facto odrębny sąd w ramach Sądu Najwyższego – odrębny ze względu na szczególną strukturę organizacyjną, na wynagrodzenia o 40% większe, na autonomię, w dużej mierze autonomię organizacyjną w stosunku do Sądu Najwyższego – i na ile to samo w sobie zagraża zasadzie autonomii Sądu Najwyższego, bo w ramach Sądu Najwyższego tworzy się izbę z, praktycznie rzecz biorąc, inną strukturą. To jest jedna kwestia.

A druga kwestia to jest art. 26 ustawy, który określa właściwość Izby Kontroli Nadzwyczajnej oraz Spraw Publicznych. W tym miejscu chciałbym się skupić na tym, co to są te sprawy publiczne. Sprawy publiczne to są sprawy z zakresu górnictwa, telekomunikacji, energetyki, ochrony konkurencji i konsumentów, ale także sprawy z zakresu radiofonii i telewizji, dotyczące ważności wyborów, ważności referendów. Do tej pory w Sądzie Najwyższym zajmowała się tym Izba Pracy, Ubezpieczeń Społecznych oraz Spraw Publicznych. Ta izba przez lata zbudowała, można powiedzieć, doktrynę, sposób podejścia do tych kwestii, a zasiadają w niej doświadczeni sędziowie wyspecjalizowani w tego rodzaju sprawach. Jest to izba, która, to chciałbym podkreślić, zajmowała się m.in. oceną ważności wyborów. Warto wspomnieć chociażby dwie uchwały Sądu Najwyższego podjęte właśnie przez Izbę Pracy, Ubezpieczeń Społecznych oraz Spraw Publicznych: uchwałę z 16 lipca 2003 r. w sprawie ważności referendum akcesyjnego do Unii Europejskiej oraz uchwałę Sądu Najwyższego z 19 września 2016 r. o ważności wyborów do Sejmu i Senatu. Nie muszę przekonywać Wysokiej Izby, jak ważna była uchwała w sprawie ważności referendum akcesyjnego, wszyscy wiemy, że to był dla Polski historyczny moment. Ale chciałbym zwrócić uwagę na tę drugą uchwałę – w tym przypadku zarzut był taki, że wybory parlamentarne są nieważne, ponieważ wziął w nich udział Komitet Wyborczy Prawa i Sprawiedliwości, a na listach Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu i Senatu znajdowały się osoby należące do innych partii, to jest do Solidarnej Polski oraz partii Polska Razem Jarosława Gowina. Był taki zarzut, postawione zostało pytanie, czy wybory są ważne, skoro być może wyborcy byli wprowadzani w błąd, gdyż nazwa komitetu była inna niż partii kandydatów, którzy byli na listach tego Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości. Sąd Najwyższy uznał: wybory są ważne. Sąd w sposób niezależny, bezstronny uznał: jest to zgodne… i że nie jest w tym zakresie rolą Sądu Najwyższego weryfikować, jakie były porozumienia, wewnętrzne ustalenia między przedstawicielami poszczególnych partii. To pokazuje, jaką rolę pełni Sąd Najwyższy – że jest arbitrem, kiedy pojawiają się wątpliwości, kiedy pojawiają się spory, kiedy pojawiają się kwestie, które budzą publiczne zainteresowanie. Dlaczego o tym mówię? Ponieważ te wszystkie sprawy dotyczące ważności wyborów, radiofonii i telewizji itd. zostaną przekazane do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która to izba zostanie stworzona od nowa, całkowicie od nowa. To nie będzie tak, że zostają poprzedni sędziowie, dokooptujemy nowych, zwiększymy skład i będziemy kontynuować pracę. Stworzymy taką izbę zupełnie od nowa. A tu chodzi także o sprawy z zakresu radiofonii i telewizji. No, w ostatnich dniach trudno znaleźć lepszy przykład dotyczący tego, jak ważne są sprawy z zakresu radiofonii i telewizji, niż ostatnia decyzja, której uzasadnienie zostało wczoraj ogłoszone. Oczywiście droga do Sądu Najwyższego jest daleka, bo po drodze jest Sąd Okręgowy w Warszawie, Sąd Apelacyjny w Warszawie, ale na końcu tym największym, najważniejszym arbitrem ustalającym reguły, ustalającym wykładnię przepisów będzie właśnie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Tak że jest to… Jej działania będą mieć istotne znaczenie z punktu widzenia kształtowania standardów.

W tym kontekście warto wskazać, jak ta izba będzie tworzona. No, oczywiście będzie tworzona zgodnie z procedurą, która jest przewidziana w konstytucji, czyli będzie wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, jeśli chodzi o wolne stanowiska, i będzie decyzja prezydenta o powołaniu sędziów. Ale musimy pamiętać o tym, że zgodnie z przepisami ustawy o Sądzie Najwyższym będzie istniała możliwość delegowania do Sądu Najwyższego sędziów z 10-letnim stażem. I teraz ktoś mógłby powiedzieć: ależ oczywiście, przecież sędziowie delegowani do Sądu Najwyższego to instytucja znana od lat… Nie ma lepszej metody sprawdzenia, czy sędzia się nadaje, niż powołać np. dobrego sędziego sądu apelacyjnego na delegację do Sądu Najwyższego i sprawdzić go w boju, sprawdzić w praktyce. Ale proszę zauważyć, ustawa rezygnuje z wymogu, żeby to był sędzia sądu okręgowego bądź apelacyjnego, tylko przewiduje, że może to być sędzia z 10-letnim stażem. Zatem może to objąć także sędziów sądu rejonowego. Możemy sobie zupełnie poważnie wyobrazić sytuację, w której sędziowie sądu rejonowego z 10-letnim stażem będą powoływani do Sądu Najwyższego. To ustawa umożliwi.

Ustawa wprowadza jeszcze jedno rozwiązanie, mianowicie aż do 30% składu będą mogli stanowić sędziowie delegowani. Aż do 30% składu. Czyli może się zdarzyć taka sytuacja, że np. obsada tych nowych izb, czy to Izby Dyscyplinarnej, czy to Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, będzie nowa, będą one obsadzone przez tych sędziów delegowanych, a dopiero później będzie trwała procedura obsadzania wolnych stanowisk sędziowskich.

Jeżeli spojrzymy na opinię Sądu Najwyższego o ustawie o Sądzie Najwyższym, to znajdziemy tam taki bardzo ciekawy fragment, to jest punkt 9.2 opinii, który mówi o tym, że w ostatnim czasie minister sprawiedliwości nie delegował sędziów do Sądu Najwyższego. Powstaje pytanie: dlaczego? Dlaczego w ostatnim okresie tego typu praktyka nie była kontynuowana? Pozostawiam to pytanie otwarte. Być może to jest pytanie podobne do pytania o to, dlaczego minister sprawiedliwości w ostatnim czasie nie ogłaszał konkursów na wolne stanowiska sędziowskie i 800 etatów pozostaje bez obsady.

Gdy mówimy o kwestii delegowania, to musimy jeszcze wskazać na art. 111 §4 ustawy o Sądzie Najwyższym. A mianowicie przepis ten dotyczy powołania osoby, która będzie kierowała izbą lub Sądem Najwyższym do czasu powołania nowego pierwszego prezesa Sądu Najwyższego bądź nowych prezesów Sądu Najwyższego. Musimy pamiętać o tym, że jeżeli w tym czasie, w tym okresie przejściowym zostanie powołana osoba do pełnienia obowiązków, to poprzez powiązanie tej możliwości, że będzie ktoś, kto pełni obowiązki, i możliwości delegowania sędziów do Sądu Najwyższego w zasadzie można dokonać na pewien okres obsady niektórych izb Sądu Najwyższego i nie można po prostu wykluczyć tego, że to właśnie sędziowie delegowani będą obsadzali te nowe izby.

Chciałbym przejść do kolejnej kwestii, a mianowicie kwestii rzecznika dyscyplinarnego. To, co jest fundamentem odpowiedzialności dyscyplinarnej, to jest to, że jest to odpowiedzialność w pewnym sensie autonomiczna. Ażeby można było mówić o odpowiedzialności dyscyplinarnej, muszą być zasady etyczne, których się przestrzega. Zasady etyczne tworzy się w ramach określonej grupy zawodowej: adwokaci ustalają własne, radcowie prawni – własne, lekarze – własne, sędziowie – własne, prokuratorzy – własne. Jeżeli tak się to określa, to znaczy, że także organy dyscyplinarne tworzy się na takiej zasadzie, dokonuje się takiego ukształtowania organów dyscyplinarnych, żeby w pewnym sensie koledzy, koleżanki mogli się wzajemnie oceniać. I nie ma wyjątku. Z bogatego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego wynika, że odnosi się to także do sędziów. Oczywiście możliwe jest stworzenie takiego rozwiązania – i to jest absolutnie dopuszczalne, nawet zgodne z wyrokami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka – żeby na koniec postępowania dyscyplinarne badał np. niezależny sąd. To są stare sprawy, Van Leuven i De Meyere przeciwko Belgii, jeszcze z lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, rozstrzygnięte przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Dlaczego o tym mówię? Dlatego że ustawa wprowadza wyłom, wyłom polegający na tym, że pozwala prezydentowi na powołanie nadzwyczajnego rzecznika dyscyplinarnego nie tylko spośród sędziów, ale także spośród prokuratorów. I chciałbym tutaj powtórzyć: czy faktycznie chcielibyśmy, aby np. postępowanie dyscyplinarne w przypadku adwokatów prowadził prokurator? Czy chcielibyśmy, aby prokurator prowadził postępowania dyscyplinarne w przypadku lekarzy? Niech prowadzi postępowania karne, jeżeli jest podejrzenie popełnienia przestępstwa, w takiej sytuacji jak najbardziej. Bo taka jest rola prokuratora: strzec praworządności, prowadzić postępowania karne. Ale nie postępowania dyscyplinarne, które opierają się na ocenie stosowania określonych norm etycznych! Tak że wprowadzenie tego wyłomu jest naruszeniem podstawowych reguł i zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Kolejna bardzo ważna kwestia – wiem, zdaję sobie sprawę, że bardzo ważna dla obywateli, także dla Kancelarii Prezydenta – a mianowicie kwestia skargi nadzwyczajnej. Chciałbym podkreślić, i to jest w opinii, którą przestawiłem Senatowi, że co do zasady jestem w stanie zaakceptować konstrukcję skargi nadzwyczajnej. Jestem w stanie dostrzec, że w pewnych bardzo szczególnych sytuacjach jej wniesienie może mieć sens. To mogą być sprawy, w których np. w ogóle nie przysługiwała droga skargi kasacyjnej, sprawy cywilne, bo przecież dobrze wiemy, że skarga kasacyjna do Sądu Najwyższego w sprawach cywilnych jest skonstruowana jako dość wąska. To mogą być też sprawy dotyczące odpowiedzialności odszkodowawczej państwa za naruszenie praw i wolności obywatelskich, w przypadku których np. ze względu na jakieś błędy adwokatów ktoś nie mógł dokończyć drogi sądowej. To mogą być również sprawy, o których pisze w swojej opinii Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Fundacja od lat prowadzi program, który nazywa się Klinika „Niewinność”, i w ramach tego stara się, wykorzystując różne możliwości prawne, doprowadzać do uniewinnienia osób bądź wznowienia postępowania w sprawach, w przypadku których dostrzegła typowe błędy sądowe. Nawet gdybyśmy rozejrzeli się po świecie… Jest taki specjalny ruch, który zajmuje się tzw. wrongfulconvictions, czyli nieprawidłowymi skazaniami, podważając te wyroki. Co więcej, zdaję sobie sprawę także z tego, że w sytuacji, kiedy nasza skarga konstytucyjna jest skonstruowana jako dość wąska – bo poprzez skargę konstytucyjną możemy się poskarżyć tylko tak, że wykażemy niezgodność normy prawnej będącej podstawą orzeczenia z konstytucją – to pojawia się postulat, żeby utworzyć tzw. ogólny środek odwoławczy. I prawdopodobnie w pewnych sytuacjach skarga nadzwyczajna mogłaby pomóc i nie trzeba byłoby z niektórymi sprawami kierować się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a być może mogłaby być przydatna nawet w sytuacjach, kiedy minął termin złożenia odwołania do Strasburga, czyli 6 miesięcy. Muszę jednak wyrazić pewną obawę, że ze względu na to, jak skonstruowana jest skarga nadzwyczajna na gruncie tej procedowanej ustawy, budzi ona ryzyko z punktu widzenia stabilności systemu prawnego. Dlaczego? Ponieważ ona obejmuje, szczególnie w tym okresie przejściowym, okres aż 20 lat, tzn. okres od momentu wejścia w życie konstytucji. Jako rzecznik praw obywatelskich mogę też wyrazić pewną wątpliwość, dlaczego data wejścia w życie konstytucji została uznana za datę graniczną. Nie wiem, czy towarzyszyła temu jakaś symbolika – mam nadzieję, że nie – ale niezależnie od tego te 20 lat to jest bardzo długo. Co więcej, w wielu przypadkach podjęcie postępowania może oznaczać konieczność odtworzenia akt, które zostały już zniszczone ze względu na przepisy archiwalne, a w niektórych sprawach uzasadnienie mogło w ogóle nie być sporządzone, bo np. strona nie wiedziała, że powinna złożyć wniosek o sporządzenie uzasadnienia. Pokazuję, że może być bardzo trudno w przypadku niektórych spraw wrócić, można powiedzieć, do jakiejś historii sprzed lat i skutecznie zastosować skargę nadzwyczajną.

Ja wierzę, że motywacje uzasadniające wprowadzenie tej instytucji są słuszne i, tak jak powiedziałem, co do zasady popieram te motywacje. Ale obawiam się tego, jak to będzie działało w praktyce i czy faktycznie nie będzie to powodowało, że będzie bardzo duża liczba osób, dla których stworzy się pewien miraż sprawiedliwości społecznej… Ale to będzie tylko miraż, nie doprowadzimy do osiągnięcia efektu, który był planowany. Tak że wskazuję na to, że to jest duże zagrożenie i wydaje mi się, że w tym momencie to powinno być jasno wyrażone.

Druga kwestia dotyczy tego, w jaki sposób ta skarga nadzwyczajna ma być złożona. Czyli jest szereg tzw. podmiotów kwalifikowanych, które mogą złożyć skargę nadzwyczajną. Jako rzecznik praw obywatelskich też zostałem wymieniony w tym zakresie. I tu chciałbym podkreślić, że bardzo ucieszyło mnie stanowisko wyrażone przez ministra Warchoła w nocy z poniedziałku na wtorek na posiedzeniu Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji. Pan minister bardzo konsekwentnie wykazywał, ile już teraz na co dzień prokurator generalny ma problemów z obsługą wszystkich wniosków o kasację w sprawach karnych, ile osób nad tym pracuje, jakie to jest obciążenie pracą i jakie może to powodować konsekwencje. I pan minister Warchoł, mówiąc o tym, wskazywał, że w takiej sytuacji może jednak powinno się albo wydłużyć vacatio legis, albo być może ograniczyć napływ skarg nadzwyczajnych poprzez stworzenie wymogu przymusu adwokacko-radcowskiego. Czyli, mówiąc po ludzku, chodzi o to, żeby te osoby nie mogły się bezpośrednio zwracać, tylko żeby musiał to zrobić adwokat, radca prawny, który, podkreślam, ponosiłby wtedy odpowiedzialność, osobistą odpowiedzialność, a czasami także odpowiedzialność dyscyplinarną za to… Chodzi o to, żeby nie zawracał głowy Sądowi Najwyższemu sprawami, które na to nie zasługują. Ale niestety ten argument nie został podjęty w dalszej dyskusji, jeśli chodzi o ewentualne poprawki, nad czym ubolewam. I chciałbym państwu, Wysokiej Izbie, powiedzieć, że jeżeli do rzecznika praw obywatelskich zgłasza się osoba, już teraz, z prośbą o kasację np. w sprawie, która zakończyła się grzywną, to my to traktujemy śmiertelnie poważnie. To nie jest na takiej zasadzie, że przeczyta się list i powie: nie będziemy nic składali. Zazwyczaj oznacza to konieczność przestudiowania orzeczeń, być może ściągnięcia akt sądowych i podjęcia decyzji. A przecież kasacje rzecznikowskie też nie są ograniczone czasem, nie ma tutaj ograniczenia czasowego, jeśli chodzi o sprawy karne. Już teraz tych wniosków o kasację jest bardzo dużo i mamy poważne zaległości w ich rozpatrywaniu – na które niestety nie reaguje Sejm, tzn. jak przedstawiam argumenty dotyczące budżetu, to te argumenty nie są słuchane. Tak że uważam, że to jest mój obowiązek, żeby teraz zwrócić uwagę na praktyczne konsekwencje stosowania tej instytucji. A konsekwencje dotyczą z jednej strony tego, jak ta skarga nadzwyczajna jest skonstruowana i co to może oznaczać dla stabilności systemu prawnego, a z drugiej strony tego, jak może to wszystko wyglądać w praktyce.

Chciałbym na marginesie zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt sprawy. Proszę zauważyć, że jak spojrzymy do ustawy o Sądzie Najwyższym, to zauważymy, że legitymację czynną do złożenia skargi nadzwyczajnej ma także Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa. Ja długo się zastanawiałem, w jaki sposób mamy naprawiać krzywdę obywateli poprzez działania Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, która akurat, jako żywo, ma reprezentować interesy Skarbu Państwa, a nie obywateli, ma reprezentować interesy spółek Skarbu Państwa, a nie obywateli. I znowu powstaje pytanie: czy przyznanie tej legitymacji Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, w której pracują wybitni prawnicy, nie będzie służyło temu tak, że to np. spółki Skarbu Państwa zaczną stukać najpierw do drzwi Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, a następnie do drzwi Sądu Najwyższego, żeby podważać różnego rodzaju rozstrzygnięcia, które były dla nich niekorzystne? I teraz jeżeli przyjmiemy tę ideę – a ja bardzo to szanuję – że idea skargi nadzwyczajnej to jest idea przywracania sprawiedliwości społecznej, naprawiania krzywd, to nie jestem w stanie zrozumieć, w jaki sposób ma się to odnosić do interesów Skarbu Państwa.

Chciałbym w tym miejscu złożyć pewne oświadczenie, żeby ono wybrzmiało, w kontekście tych wspomnianych problemów organizacyjnych. Dlatego też uważam, że jest ważne, że ta debata się odbywa. Rzecznik praw obywatelskich nie otrzymał na przyszły rok żadnych dodatkowych środków na obsługę skarg nadzwyczajnych. Tak jak mówiłem, już obecnie mamy problemy z obsługą kasacji, a budżet nawet na kasacje nie został zwiększony. I chciałbym oświadczyć, że przez pierwsze 3 miesiące, jeżeli ustawa o Sądzie Najwyższym wejdzie w życie… Mam nadzieję, że nie wejdzie – po to występuję tutaj – ale jeżeliby weszła w życie, to z tej ostrożności procesowej chciałbym określić, że przez pierwsze 3 miesiące od jej wejścia w życie będę przyglądał się liczbie spraw, które do mnie trafiają, i w zależności od napływu spraw wystąpię o zwiększenie mojego budżetu w trakcie roku budżetowego. Bardzo liczę w tym zakresie na poparcie Kancelarii Prezydenta, na to, że Kancelaria Prezydenta ten mój wniosek poprze, bo obawiam się, że bez tych dodatkowych środków nie będę w stanie zapewnić sprawnej obsługi spraw ze skargi nadzwyczajnej.

Kolejna kwestia, o której chciałbym powiedzieć, to jest temat wyłącznego obywatelstwa, przesłanki wyłączności obywatelstwa polskiego. Ja przysłuchiwałem się wczorajszej debacie, nie byłem fizycznie obecny ze względu na obowiązki rodzinne, ale w internecie oglądałem wczorajszą debatę i wiem, że pani minister wszystkie możliwe ustawy przeanalizowała pod kątem tego, gdzie się pojawia przesłanka wyłączności obywatelstwa polskiego. Mam wrażenie, że w tym zakresie się nie przekonamy, uważam jednak, że mimo wszystko jest to rozwiązanie niezwykle krzywdzące dla osób, które mają takie a nie inne losy rodzinne, dla których kwestia obywatelstwa podwójnego czy tzw. obywatelstwa wielokrotnego to jest konsekwencja takiego a nie innego ukształtowania życia. Nie chciałbym być w skórze osób, które muszą podjąć decyzję, czy zrezygnować z urzędu sędziego – a przecież nie tylko sędziego Sądu Najwyższego, ale jakiegokolwiek sądu, bo art. 117 odnosi się do wszystkich sądów – bądź asesora sądowego… które muszą podjąć decyzję o wyborze: albo zostaję sędzią, albo zachowuję obywatelstwo… I tutaj wielki szacunek dla pana senatora Czerwińskiego, że wczoraj tak dopytywał, jakie znaczenie ma to złożenie oświadczenia, czy to już będzie skuteczne i jak to będzie w praktyce działało.

Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. W Polsce jest sporo wybitnych adwokatów, radców prawnych, którzy posiadają podwójne obywatelstwo, z różnych powodów, np. z powodów rodzinnych tak się to ukształtowało. Niektóre z tych osób znam i mógłbym powiedzieć, że jak mało kto zasługują na miano patriotów. A po wejściu w życie tej ustawy już nigdy nie będą mogli zostać sędziami, bo musieliby wtedy zrezygnować z istotnej części swojej tożsamości. To moim zdaniem stoi w sprzeczności z art. 60 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który gwarantuje równy dostęp do służby publicznej, mogłoby również stać w sprzeczności z Europejską konwencją o obywatelstwie.

Wysoka Izbo, pozwolą państwo, że na koniec podzielę się z państwem ogólną refleksją dotyczącą znaczenia niezależności sądów. Bo możemy dyskutować o kwestiach szczegółowych, ale to jest debata, która dotyczy przyszłości naszego ustroju państwowego. Chciałbym z całą mocą podkreślić, że dyskusja na te tematy to nie jest kwestia tylko i wyłącznie abstrakcyjna, dla zainteresowania akademików czy polityków, ale ma ona znaczenie dla przeciętnego obywatela Rzeczypospolitej Polskiej, ponieważ rola sądów jest taka, żeby interweniować wtedy, kiedy obywatelowi trzeba pomóc, kiedy trzeba stanąć po jego stronie w starciu z machiną państwa, kiedy trzeba równoważyć przemożny wpływ aparatu państwowego i pojawiające się ograniczenia w korzystaniu z naszych wolności i praw obywatelskich. Co więcej, ten wpływ jest o tyle istotny, że w ostatnim czasie mocą ustawową, mocą ustaw, które nie zdążyły zostać skontrolowane przez Trybunał Konstytucyjny, a w międzyczasie zostały np. już dość dobrze przeanalizowane chociażby przez Komisję Wenecką, zwiększają się uprawnienia państwa. Spójrzmy na opinię Komisji Weneckiej z 8 grudnia, która dotyczy prawa o prokuraturze. Komisja Wenecka wskazuje nie tylko to, że to jest zagrożenie z punktu widzenia funkcjonowania prokuratury i że obecnie obowiązujące ustawodawstwo nie wypełnia standardów międzynarodowych, ale także że to łączenie różnych funkcji w rękach ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego powoduje zagrożenie dla niezależności sądownictwa. Spójrzmy na prawo telekomunikacyjne – tu jest kwestia retencji danych telekomunikacyjnych, wykorzystywania danych internetowych – i na ustawę antyterrorystyczną, która przecież też została zakwestionowana, a która znacząco poszerza zakres możliwości oddziaływania państwa na obywatela, na ustawę o służbie cywilnej itd., itd. Aparat państwa rośnie w siłę każdego dnia, a to, jak on rośnie w siłę, nie jest poddane wystarczającej, niezależnej, pełnej kontroli ze strony Trybunału Konstytucyjnego. Państwo rośnie, ponieważ Policja, prokuratura, służby specjalne uzyskują dodatkowe uprawnienia. Rośnie także ze względu na to, że żyjemy w czasach, kiedy wykorzystywanie nowoczesnych technologii i hierarchiczne podporządkowanie zapewniające swoistą sprawność powodują, że państwo staje się silne, bardzo silne w stosunku do obywatela. Obywatel jest coraz słabszy, obywatel nie ma narzędzi naturalnej obrony, a jedyną tarczą powinny być dla niego sądy. Przecież obywatel nie może samodzielnie stawić czoła policjantowi, urzędnikowi, ustawodawcy. Potrzebuje pewności, że będzie mógł się zwrócić o pomoc do trzeciej władzy, do sądu. To właśnie sądy w demokratycznym państwie prawa mają obywatela bronić, ale żeby tak się działo, one muszą być niezależne od tego właśnie policjanta, urzędnika, polityka. Muszą być niezależne, aby podejmować rozstrzygnięcia o tymczasowym aresztowaniu i jego przedłużaniu i nie obawiać się pomruków prokuratora, że sędzia nie rozumie potrzeb walki z przestępczością. Muszą być niezależne, aby decydować o stosowaniu podsłuchów i kontroli operacyjnej i nie obawiać się pomruków agentów różnych służb, że sędzia utrudnia im pracę i nie rozumie wyzwań współczesnego świata. Muszą być niezależne, aby rozstrzygać o odpowiedzialności władz publicznych za naruszenie praw obywatela, nie zastanawiać się, czy zasądzać odszkodowania od władz i nie obawiać się pomruków ministra odpowiedzialnego za finanse. Muszą być niezależne, aby kontrolować działania prokuratury i jakość prowadzonych postępowań przygotowawczych i nie obawiać się pomruków prokuratora niezadowolonego z sędziowskiej krytyki. Muszą być niezależne, aby nie bać się wyroków w trudnych sprawach, które powodują zagrożenie polityczne czy nawet osobisty niepokój znanego ministra czy lokalnego działacza partyjnego. Muszą być niezależne także po to, aby rozstrzygać wątpliwości dotyczące kwestii wkraczających w sferę interesów finansowych państwa i nie obawiać się konsekwencji takich decyzji dla pozycji finansowej spółek Skarbu Państwa. Ja o tym mówiłem w lipcu. Wyobraźmy sobie chociażby sytuację związaną z kredytami walutowymi. Przecież wyroki Sądu Najwyższego mają fundamentalne znaczenie dla tego, jak się kształtuje odpowiedzialność za naruszenie praw konsumentów w tym zakresie. Jednocześnie państwo jest przecież właścicielem największego banku, a niedawno przejęło inne banki i ma coraz większy udział w sektorze bankowym, coraz większy portfel kredytowy. Wyroki Sądu Najwyższego nie są pozostawione w próżni, bo mają też znaczenie dla wyników finansowych banków, które są własnością Skarbu Państwa. I takie przykłady można by mnożyć.

Wysoka Izba zajęła się jednym z tematów, który był przedmiotem skarg obywatela, a mianowicie kwestią wyczerpania sumy odszkodowawczej w przypadku wypadku komunikacyjnego, który zdarzył się przed 1993 r. To jest ta historia, w której wysokość sumy odszkodowawczej z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego najpierw wynosiła 500 tysięcy zł, a później zwiększyła się do 5 milionów euro. Akurat w przypadku pana Tomasza Piesieckiego ta suma się wyczerpała i jestem wdzięczny Wysokiej Izbie za to, że podjęła ten temat i przedstawiła projekt ustawy, choć on na razie ugrzązł w toku prac parlamentarnych. Niemniej jednak w tzw. międzyczasie to akurat Sąd Najwyższy dostrzegł krzywdę tego człowieka, to dzięki Sądowi Najwyższemu jesteśmy na etapie ponownego rozpoznania sprawy i być może pan Tomasz Piesiecki, przynajmniej on jeden, będzie miał odpowiednią kwotę odszkodowania z tytułu wypadku. To są kwestie skomplikowane, one dotyczą spraw ludzkich, ale Sąd Najwyższy daje gwarancję, że odpowie zupełnie niezależnie – nie będzie patrzył na to, czy minister finansów, szef spółki ubezpieczeniowej czy Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny ma inne podejście do danego tematu, tylko będzie patrzył na kwestię krzywdy danej osoby.

Sądy muszą być niezależne, aby orzekać o ważności wyborów i nie obawiać się nacisków tej czy innej partii politycznej niezadowolonej z ich wyników. Dlatego tak akcentowałem kwestię powołania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Budzi mój głęboki niepokój, że jak się przeczyta całe uzasadnienie projektu ustawy, to nie znajdzie się słowa na temat tego, po co zabiera się Izbie Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych ten komponent dotyczący właśnie spraw publicznych i przekazuje się te sprawy do rozpoznawania izbie kontroli nadzwyczajnej. Zastanówmy się, przecież to są zupełnie inne zagadnienia. Kwestie z zakresu kontroli nadzwyczajnej, czyli te, które są w zakresie skarg nadzwyczajnych, to są kwestie dotyczące sprawiedliwości społecznej, a sprawy publiczne to są zupełnie inne zagadnienia. Tu potrzeba sędziów, którzy się znają na ochronie konkurencji, energetyce, na różnych kwestiach regulacyjnych. I teraz nagle oni mają być w tej samej izbie… w izbie kontroli nadzwyczajnej? Budzi moje duże wątpliwości to, czemu to ma faktycznie służyć.

Sądy muszą być niezależne, aby każdego dnia w sposób odpowiedzialny służyć obywatelom i realizować wartości sięgające do tradycji polskiego państwowości, które zapewniały rozdzielenie sądów od króla. To są nasze tradycje sięgające dawnych, dawnych czasów i powinniśmy o tym pamiętać.

Ktoś mógłby powiedzieć, że niezawisłość sędziowską nosi się w sercu, że przecież każdy sędzia jest niezawisły, ma wypracowany etos, który powoduje, że ten sędzia będzie zawsze w taki sam sposób funkcjonował, orzekał – kierował się konstytucją oraz ustawami. Ja zgadzam się z tym, że tego powinniśmy wymagać od sędziów, że powinniśmy ich w taki sposób kształcić, pobudzać w nich wrażliwość, siłę i poczucie odpowiedzialności, pobudzać w nich to, co świadczy o ich głębokiej odpowiedzialności w stosunku do obywateli. Chciałbym jednak podkreślić, że twórcy konstytucji na całym świecie, w tym naszej, nie powierzali wolności obywateli tylko i wyłącznie emocjom oraz uczuciom piastunów władzy. Niezawisłość wewnętrzna, czyli to, co jest w sercu tego sędziego, ta niezawisłość, która jest pożądana i kształtowana przez etos pracy sędziowskiej, to jest tylko cześć naszych gwarancji. Równie ważna jest niezawisłość zewnętrzna, czyli porządne, gruntowne zabezpieczenie sytuacji sędziów, tak aby nie ulegali pokusom, groźbom, lękom i innym uczuciom, które mogą towarzyszyć wykonywaniu władzy sędziowskiej. Gwarancje tej niezawisłości zewnętrznej, na które się składają zagadnienia dotyczące wynagrodzenia, zakaz przynależności do partii politycznych i zakaz działalności, która byłaby sprzeczna z ideą wykonywania urzędu sędziego, szczególne reguły odpowiedzialności, zakaz przenoszenia sędziów bez ich zgody, gwarancje nieusuwalności sędziów… To jest cały zbiór tych gwarancji niezawisłości zewnętrznej, która ma służyć obywatelom, która ma służyć nam wszystkim. Bez tych gwarancji zostaniemy tylko i wyłącznie z lękami, uczuciami danego sędziego. Gwarancje niezawisłości zewnętrznej są właśnie po to, aby ubezpieczyć od nierozsądku, strachu, lęku poszczególnych sędziów. Gwarancje te są po to, aby sędziowie nie mieli tej mentalności służebnej wobec państwa, jak to określił prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki.

W tym kontekście i w kontekście przykładów, które podawałem, przypominają mi się szkolenia, które 8, 9 lat temu prowadziłem dla prawników z Ukrainy, Gruzji i Armenii. To były szkolenia poświęcone z jednej strony roli skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, a drugiej strony roli różnych środków dochodzenia ochrony praw jednostki, skardze konstytucyjnej, postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym. Dużo mówiłem tam także o odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa, czyli o tym, co jest w art. 77 konstytucji. Mówiłem im tak: „Słuchajcie, jak wasze prawa są naruszane, to możecie pójść do sądu. Możecie uzyskać zadośćuczynienie za to, że wasze prawa zostały naruszone. Czytałem waszą konstytucję i to jest w waszej konstytucji. Macie taką możliwość”. A oni mi mówili: „Ale jak to? Jak sędzia może orzekać przeciwko własnemu państwu? My wprawdzie mamy takie przepisy, ma pan rację, ale nikt nie traktuje ich poważnie, bo przecież nie wypada występować przeciwko własnemu państwu. Nie możemy się spodziewać, że sędzia będzie orzekał i zasądzał jakieś zadośćuczynienia od własnego państwa”. Taka jest perspektywa.

Wracamy do tego, co sędzia Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki powiedział o służebnej mentalności wobec państwa. Niestety w dłuższej perspektywie to będzie powodowało takie myślenie: ja nie mogę zrobić czegoś, co mogłoby zaszkodzić mojemu państwu, nie mogę tego zrobić, bo nie wypada, bo się boję, bo są różne inne okoliczności, które powodują, że być może nie chcę narazić się na odpowiedzialność dyscyplinarną, na gniew polityka, ministra, mojego prezesa, przełożonego. Nie powinniśmy nigdy stawiać sędziów w takiej sytuacji. Ale niestety 3 zmiany dotyczące reformy wymiaru sprawiedliwości – nie tylko ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, nie tylko ustawa o Sądzie Najwyższym, lecz także obowiązujące już nowe prawo o ustroju sądów powszechnych – przesuwają tu granicę, zmieniają relacje między sędzią a innymi rodzajami władzy.

Wysoka Izbo, Sąd Najwyższy jest piastunem najwyższej władzy sądowniczej, najważniejszym gwarantem niezależności sądownictwa. Ograniczenie jego niezależności spowoduje, że zostaną rozmontowane gwarancje niezawisłości zewnętrznej sędziów. Będziemy zdani tylko i wyłącznie na niezawisłość wewnętrzną poszczególnych sędziów, na ich serce. I być może w takim sędziowskim sercu… Być może zdarzą się sprawy, przy rozpatrywaniu których sędziowie będą jak diamenty, osoby krystaliczne, które będą broniły naszych wolności i praw. Jednak ja jako rzecznik muszę przestrzegać, że nie powinniśmy ufać ślepemu losowi, temu, że będziemy mieli szczęście i trafimy na sędziego, który będzie sędzią krystalicznym, tym Herkulesem, który uniesie na swoich ramionach ciężar odpowiedzialności za swoje decyzje. Moim obowiązkiem jako rzecznika jest przestrzegać, że ingerencja w procedury gwarancji oraz w mechanizmy, które zwiększają poczucie naszego bezpieczeństwa prawnego – to są właśnie gwarancje niezależności sędziowskiej – może rodzić dla nas negatywne konsekwencje. Powstaje tylko pytanie, kiedy się o tym dowiemy.

Chciałbym podkreślić, że jedynie wolne i niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich, wolnych wyborów oraz wolnej Polski. (Oklaski)

(Przewodnictwo obrad obejmuje wicemarszałek Michał Seweryński)

Wicemarszałek Michał Seweryński:

Dziękuję panu rzecznikowi.

Kontynuujemy dyskusję.

Kolejnym mówcą zapisanym do dyskusji…

(Senator Bogdan Borusewicz: Nie, nie, Panie Marszałku. Przepraszam…)

W jakim trybie, Panie Marszałku, chciałby pan zabrać głos?

(Senator Bogdan Borusewicz: W trybie formalnym.)

Proszę bardzo…

(Senator Bogdan Borusewicz: Chciałbym zgłosić pytania do pana rzecznika…)

Panie Marszałku, jesteśmy na etapie dyskusji. Na tym etapie nie ma pytań. Może się pan wypowiedzieć jako dyskutant.

(Senator Bogdan Borusewicz: Nie, Panie Marszałku, wniosek o to, żeby zakończyć zadawanie pytań, dotyczył pytań do pana sędziego Zabłockiego, a nie do rzecznika praw obywatelskich.)

(Głos z sali: To był wniosek o przejście do dyskusji.)

Skończył pan?

(Senator Bogdan Borusewicz: Tak, skończyłem.)

Przypominam, Panie Marszałku, że to był wniosek o przejście do dyskusji i zakończenie pytań. Ten wniosek został przegłosowany. Jesteśmy na etapie dyskusji. Teraz każdy może zabrać głos w dyskusji.

Panie Sekretarzu, proszę powiedzieć, kto następny jest zapisany do dyskusji.

(Senator Sekretarz Jerzy Wcisła: Bogdan Borusewicz.)

Pan senator, pan marszałek Borusewicz jest zapisany do dyskusji.

Czy chce pan zabrać głos?

(Senator Bogdan Borusewicz: Panie Marszałku, ja, zdaje się, zostałem wykreślony przez pana marszałka Karczewskiego…)

Informuję pana, że nie ma żadnych wykreśleń. Lista zgłoszonych osób jest aktualna…

(Senator Bogdan Borusewicz: …i zapisałem się…)

…i każdy może być zapisany, nawet powtórnie.

(Senator Bogdan Borusewicz: Nie, nie chcę być zapisany powtórnie.)

Pan jest na liście zapisanych, w kolejności…

(Senator Bogdan Borusewicz: Ja się zapisałem po wykreśleniu, zapisałem się i czekam.)

Jest pan zapisany i ja panu udzielam głosu. Proszę bardzo, jeżeli pan chce, może pan zabrać głos w dyskusji.

(…)

Wicemarszałek Michał Seweryński:

Dziękuję.

(Senator Jan Rulewski: God-ność! God-ność! God-ność! God-ność!)

Panie Senatorze! Przywołuję pana do porządku, bo to nie jest manifestacja, tylko teraz są wystąpienia.

(Senator Czesław Ryszka: Godność dawno straciłeś…)

Czy pan rzecznik praw obywatelskich chciałby…

(Rozmowy na sali)

Proszę chwilę poczekać.

Czy pan rzecznik chciałby się ustosunkować do wniosków legislacyjnych, które zostały zgłoszone przez panów senatorów w trakcie debaty? Bo to jest ten przedmiot, do którego może pan się odnieść.

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Tak.)

Jeżeli tak, to proszę bardzo.

(Głos z sali: Jest wniosek o odrzucenie.)

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Chciałbym się ustosunkować do wniosków legislacyjnych, ponieważ zmierzają one do odrzucenia ustawy bądź też zaproponowania poprawek, które zmniejszałyby szkodliwość tej ustawy. Uważam, że tego typu inicjatywa absolutnie zasługuje na poparcie i akceptację.

Chciałbym wykorzystać te kilka minut – za które bardzo serdecznie dziękuję – na zwrócenie uwagi na jeden aspekt, który, jak mnie się wydaje, może stanowić swoiste uzupełnienie debaty.

A mianowicie przypomina mi się wizyta w Polsce specjalnego sprawozdawcy ONZ do spraw niezależności sądownictwa. To była szczególna wizyta, ponieważ to była wizyta człowieka, który ma wysoką pozycję w hierarchii ONZ, ale także dlatego, że była to wizyta profesora, który swego czasu pełnił funkcję ministra sprawiedliwości w Peru, objął tę funkcję w 2001 r. po tym, co się wcześniej stało w Peru. Później pełnił jeszcze inne funkcje, był między innymi wiceprezesem Międzyamerykańskiego Trybunału Praw Człowieka. Przyglądając się sytuacji w Polsce i później formułując swój raport na temat Polski…

Te swoje pierwsze przemyślenia po wizycie w dużej mierze opierał na swoich własnych doświadczeniach.

Wskazał on na kilka kwestii, między innymi na to, że to, co obserwował w Peru w latach dziewięćdziesiątych, to był związek kilku czynników. Po tym, jak Fujimori zyskał kontrolę nad kongresem, nastąpiła kampania oczerniania sędziów, jednoznaczna kampania, która podważała wiarygodność władzy sądowniczej, następnie doszło do przejęcia kontroli nad krajową radą sądownictwa, do kwestionowania autorytetu Trybunału Konstytucyjnego Peru, a wreszcie doszło do tego, że nastąpiły i zwolnienia, i odejścia sędziów, tak naprawdę nastąpiła sytuacja braku pewności co do zatrudnienia.

Te reformy na początku były popierane, społeczeństwo oczekiwało, że sądy będą bardziej efektywne, będą walczyły z korupcją, będą dobrze działały, a Fujimori wkraczał w taką przestrzeń. Ale po przeprowadzeniu tych reform wielu sędziów spotkały bardzo poważne indywidualne konsekwencje, nastąpił proces niepewności co do prawa, okres rozedrgania, proces nepotyzmu i jeszcze większej korupcji niż kiedykolwiek wcześniej. I dopiero po tym, jak w 2000 r. sam Fujimori i jego współpracownicy zostali złapani na korupcji, mogła odbyć się wielka rewolucja.

Ja absolutnie nie chciałbym w żaden sposób porównywać, stosować prostych porównań, ale chciałbym, żebyśmy patrzyli na ten problem, który dotyczy sądownictwa w Polsce, jako na pewną całość, jako na pewne wydarzenie, które rozpoczęło się, moim zdaniem, w listopadzie 2015 r., kiedy to zaczął się proces rozmontowywania niezależności Trybunału Konstytucyjnego.

Przecież podważanie autorytetu władzy sądowniczej to nie jest kwestia ostatnich dwóch tygodni czy kilku tygodni, ale długotrwałej pracy przez wiele, wiele miesięcy, łącznie z tym, że rząd aktywnie uczestniczył w tym procesie, nad czym ubolewam. Tym bardziej dziękuję za te słowa wzmacniające sędziów i doceniające ich wielkie zasługi i ich ciężką pracę.

Mówię też o tym, żeby wskazać, że jeżeli pojawiają się opinie międzynarodowe dotyczące Polski, opinie ze strony specjalnego sprawozdawcy ONZ, Komisji Weneckiej, OBWE, organów Rady Europy, to są one wynikiem ocen, analiz, różnych doświadczeń historycznych, które były przedmiotem analiz tego typu organów.

To nie jest tak, że te organy powstały wczoraj i one nagle zaczęły się zajmować Polską. One mają pewną tradycję funkcjonowania i oceny instytucji i zmian, które się dzieją. I jeżeli wyrażane są stanowiska, to są one wyrazem swoistej troski.

Oczywiście można się zgodzić z tym, że opinie tych organów nie są wiążące, że mają charakter tylko i wyłącznie pewnych sugestii, które nie muszą być brane pod uwagę, ale patrzmy na to jako na wyraz troski o to, co się dzieje w naszym kraju, w naszej ojczyźnie.

Musimy sobie też zdawać sprawę z tego, że te zmiany mają swoje konsekwencje. One będą miały konsekwencje dla tych sędziów, którzy będą zmuszeni odejść z Sądu Najwyższego czy z Naczelnego Sądu Administracyjnego. One będą miały konsekwencje dla pani pierwszej prezes Sądu Najwyższego.

One będą miały też konsekwencje dla tych obywateli, którzy zaczną żyć w stanie niepewności co do prawa i braku, można powiedzieć, przewidywalności działania instytucji publicznych, jakiekolwiek by one były i czy działałyby one szybciej, wolniej, bardziej efektywnie czy gorzej. Ale także musimy pamiętać o tym – i to chciałbym szczególnie podkreślić – że wprawdzie być może nie będzie jakiejś jednej wyraźnej sankcji, ale już to, co sugerował pan senator Cichoń, czyli widmo…

(Wicemarszałek Michał Seweryński: Panie Rzeczniku, wnioski legislacyjne…)

Już kończę. Ostatnie zdanie.

(Wicemarszałek Michał Seweryński: Wnioski.)

Widmo przegranych spraw przed Trybunałem Praw Człowieka, przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej czy nieuznawania wyroków przez sądy innych państw – to jest, co jest istotne.

I odniosę się do tych wniosków legislacyjnych.

Podkreślam: ja uważam, że ustawa w tym kształcie nie powinna zostać przyjęta.

Wymiar sprawiedliwości wymaga zmian, ale nie tędy droga.

Obawiam się, że jeżeli ta ustawa zostanie przyjęta, to już nie będzie drogi wstecz, bo zostanie złamany kręgosłup prawnej niezależności sądownictwa.

Są specjaliści, którzy potrafią naprawiać kręgosłupy, ale wszyscy wiemy, jakie to jest trudne, ile trzeba mieć szczęścia i ile czasu może to zająć. Dziękuję.

(Oklaski)

Wicemarszałek Michał Seweryński:

Dziękuję.

Czy przedstawiciel prezydenta pragnie się ustosunkować do wniosków legislacyjnych? Proszę bardzo.

 

Opinia Komisji Weneckiej na temat zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawie o Sądzie Najwyższym i na temat Prawa o ustroju sądów powszechnych

Data: 2017-12-12

W dniu 11.12.2017 r. Komisja Wenecka opublikowała opinię na temat zmian w ustawie o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS) i w ustawie o Sądzie Najwyższym (SN) przedstawionych przez Prezydenta RP w dniu 26 września 2017 r., jak również na temat Prawa o ustroju sądów powszechnych (PUSP).

Konkluzje Komisji Weneckiej:

  1. Deklarowanym celem „reformy” wymiaru sprawiedliwości zaproponowanej przez polski rząd w 2017 r. jest „usprawnienie demokratycznej kontroli nad polskim sądownictwem”. Komisja przychyla się do opinii, że sędziowie powinni być poddani społecznej kontroli. Nie jest to jednak równoznaczne z akceptacją sytuacji, w której mechanizmy kontroli nad władzą sądowniczą prowadzić będą do naruszenia niezawisłości sędziów oraz organów przedstawicielskich środowiska sędziowskiego. Sądownictwo powinno być odizolowane od wpływów politycznych, ponieważ sądy orzekają również w sprawach dotyczących sporów pomiędzy Państwem, a jednostką. W takiej sytuacji pozycja jednostki w sporze z Państwem jest słabsza, bowiem nie można oczekiwać, że sędzia rozpatrujący konkretną sprawę sądową nie ulegnie presji ze strony polityków.
  2. Zaproponowane przez Prezydenta RP zmiany w ustawach o KRS i SN oraz przyjęte przepisy PUSP powinny być rozpatrywane wspólnie jako powiązane ze sobą oraz powinny  uwzględniać zmiany dokonane ustawą z dnia 28 stycznia 2016 r. - Prawo o prokuraturze. Dokonane zmiany we wskazanym powyżej zakresie umożliwiają władzy ustawodawczej oraz wykonawczej głęboką ingerencję w wykonywanie władzy sądowniczej. Tym samym prowadzą one do poważnego zagrożenia niezawisłości sędziowskiej.
  3. Komisja wzywa Prezydenta RP, aby wycofał złożone przez siebie projekty ustaw o SN i KRS i rozpoczął dialog społeczny nad oczekiwanymi zmianami wymiaru sprawiedliwości.
  4. Komisja wzywa polski parlament do ponownego rozważenia zmian dokonanych ustawą Prawo o ustroju sądów powszechnych, która weszła w życie 12.08.2017 r. w świetle uwag i postulatów zawartych w niniejszej opinii Komisji z dnia 11.12.2017 r.
  5. Komisja pozostaje do dyspozycji polskich władz jeśli chodzi o wsparcie w implementacji postulatów zawartych w opinii z dnia 11.12.2017 r.

Szczegółowe uwagi Komisji odnośnie do wskazanych ustaw:

Krajowa Rada Sądownictwa

Wybór 15 członków rady spośród sędziów przez Sejm, w połączeniu z natychmiastowym przerwaniem kadencji obecnych członków KRS (przewidziany w nowej ustawie o KRS), prowadził będzie do zwiększenia stopnia upolitycznienia tego organu. Komisja rekomenduje powrót do rozwiązania zawartego w obecnej ustawie o KRS polegającego na wyborze kandydatów do KRS spośród sędziów przez same środowisko sędziowskie (za pośrednictwem zgromadzeń ogólnych sędziów).

Sąd Najwyższy

  • Utworzenie dwóch nowych izb w Sądzie Najwyższym (Izby Dyscyplinarnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych), w których skład wejdą wyłącznie  nowo wybrani sędziowie oraz wyposażenie ich w specjalny zakres kompetencji, statuuje te izby ponad pozostałymi izbami SN, co nie jest zalecane przez Komisję. Należy zbadać zgodność z Konstytucją wskazanego rozwiązania;
  • Ławnicy nie powinni brać udziału w postepowaniach sądowych przed Sądem Najwyższym;
  • Wprowadzenie nowej instytucji w postaci skargi nadzwyczajnej prowadzi do zagrożenia stabilności systemu prawa. Dodatkowe zagrożenie dla tej stabilności powoduje fakt, że mechanizm ten umożliwia wzruszanie spraw, w których rozstrzygnięcie zapadło dużo wcześniej przed wejściem w życie tego rozwiązania (spraw, w których orzeczenie zapadło od 1997 r. do chwili obecnej);
  • Kompetencja w postaci orzekania o ważności wyborów nie powinna zostać przekazana do rozstrzygania przez nowoutworzoną Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych;
  • Obniżenie granicy wieku, w którym sędziowie SN przechodzą w stan spoczynku prowadzi do wcześniejszego usunięcia z SN dużej liczby sędziów (w tym I Prezesa SN), a także do naruszenia ich praw wykonywania zawodu sędziego oraz do zagrożenia niezależności sądownictwa;
  • Prezydent RP, jako przedstawiciel władzy wykonawczej nie powinien mieć kompetencji umożliwiającej mu dyskrecjonalne decydowanie o tym czy sędzia może w dalszym ciągu sprawować swój urząd po osiągnięciu wieku, w którym przechodzi w stan spoczynku;
  • 5 kandydatów na stanowisko I Prezesa SN powinno mieć znaczące poparcie Zgromadzenia Ogólnego sędziów SN;
  • Należy ograniczyć kompetencje I Prezesa SN polegające na przydziale spraw sędziom oraz wskazywania, który sędzia orzekać będzie w danym składzie orzekającym.

Prawo o ustroju sądów powszechnych

  • Decyzja Ministra Sprawiedliwości polegająca na mianowaniu i odwoływaniu prezesów sadów powinna zostać wcześniej zaakceptowana przez KRS lub zgromadzenia ogólne sędziów danego sądu podjęta zwykłą większością głosów. Najlepszym rozwiązaniem byłoby przedstawianie kandydatów na prezesów sądów przez zgromadzenia ogóle sędziów w celu ich zaakceptowania przez Ministra Sprawiedliwości;
  • Minister Sprawiedliwości, jako przedstawiciel władzy wykonawczej nie powinien mieć kompetencji umożliwiającej mu dyskrecjonalne decydowanie o tym czy sędzia może w dalszym ciągu sprawować swój urząd po osiągnięciu wieku, w którym przechodzi w stan spoczynku;
  • Minister Sprawiedliwości nie powinien posiadać kompetencji umożliwiających mu „dyscyplinowanie” prezesów sądów – każda sankcja wobec prezesów sądów powinna zostać wymierzana w analogicznej procedurze do tych wymierzanym zwykłym sędziom w procedurze dyscyplinarnej;
  • Należy ograniczyć władze prezesów sądów w zakresie przydziału spraw  sędziom oraz wskazywania, który sędzia orzekać będzie w danym składzie orzekającym. Wyjątki od ogólnej zasady losowego przydziału spraw sędziom powinny być nieliczne i wyraźnie wskazane przez przepisy prawa;
  • Prezes sądu niższej instancji nie powinien być hierarchicznie podporządkowany prezesowi sądu wyższej instancji. 

 

Rzecznik o zmianach w ustawach o Sądzie Najwyższym i KRS w piśmie do marszałka Senatu, który 11 grudnia zaczyna prace nad tymi ustawami. RPO na posiedzeniu komisji senackiej

Data: 2017-12-11

Obie ustawy budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia ochrony wolności i praw obywatelskich. Nie powinny być przyjęte – napisał (VII.510.2.2017) rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar do marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego kilka godzin przed tym, jak za przyjętymi 8 grudnia przez Sejm ustawami miały się zająć senackie komisje (druk senacki nr 686; ustawa zmieniająca ustawę o KRS,  druk senacki nr 685: ustawa o SN).

- Cała idea tych zmian prowadzi do tego, aby obezwładnić niezależny organ konstytucyjny – powiedział Adam Bodnar przedstawiając te uwagi podczas wieczornego posiedzenia Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji 11 grudnia 2017 r.. – To jest istota rzeczy. Jako RPO mam obwiązek zaprotestować przeciwko temu projektowi.

Już oo północy rzecznik praw obywatelskich przedstawiał swoje uwagi do prdyzydenckieg procektu ustawy o Sądzie Najwyższym.

Po ośmiu godzinach obrad, w czasie których padały głosy o wadach, blędach i zagrożeniach, jakie niosą obie ustawy, przed godz. 3 nad ranem komisja przyjęła ustawy bez poprawek.

Uwagi odnoszące się do ustawy o KRS

1.1 Wybór członków KRS spośród sędziów przez Sejm w świetle zasady trójpodziału władzy i zasady niezależności sądownictwa

Wybór członków do KRS będących sędziami według przedłożonego przez Prezydenta RP projektu ustawy o KRS prowadzi do naruszenia zasady trójpodziału i równowagi władz poprzez odebranie władzy sądowniczej wpływu na obsadę składu KRS. Propozycja odebrania władzy sądowniczej uprawnienia do wyboru sędziów do członków KRS i przekazania go władzy ustawodawczej prowadzi do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji RP w związku z art. 173 Konstytucji RP oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji RP.

Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która ma mieć bezpośredni wpływ na 21 członków spośród 25 jej członków, oznaczać będzie, że KRS podlegać będzie naciskom władzy politycznej. Brak jest podstawy konstytucyjnej do tego, żeby sędziowie do KRS byli wybierani przez polityków.

1.2 Zmiana sposobu wyboru członków KRS spośród sędziów przez Sejm w przypadku braku konsensusu z głosowania imiennego na wybór dokonywany większością bezwzględną

Wątpliwości natury konstytucyjnej budzi również rozwiązanie, zgodnie z którym w przypadku niemożności wyboru kandydatów do KRS spośród sędziów kwalifikowaną większością 3/5 głosów, Sejm będzie miał prawo dokonać tego wyboru bezwzględną większością głosów. Pogłębi to znacząco stopień upolitycznienia wyboru członków KRS będących sędziami.

1.3 Brak gwarancji reprezentacji w KRS sędziów poszczególnych szczebli i rodzajów sądów, a potrzeba zapewnienia reprezentatywności KRS

Proponowany 9a ust. 2 ustawy o KRS nie zawiera jednak jakichkolwiek gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów zostaną wybrani do KRS, a więc prowadzi do tego, iż realizacja wskazanego postulatu i słusznego dla dobra wymiaru sprawiedliwości założenia pozostawione zostają dobrej bądź złej woli polityków, którzy podejmują faktycznie decyzję o wyborze odpowiednich, ich zdaniem, kandydatów do KRS spośród sędziów..

1.4  Wpływ obywateli na skład osobowy KRS

Udział obywateli w procesie wyboru członków do KRS spośród sędziów ograniczać się będzie jedynie do możliwości wskazania kandydata przez grupę najmniej 2000 obywateli, bez jakichkolwiek gwarancji zaakceptowania wskazanego przez nich kandydata przez właściwy podmiot weryfikujący kandydatów. W ustawie nie zagwarantowano więc jakiegokolwiek mechanizmu prawnego, który w realny sposób dawałby obywatelom wpływ na to kto zostanie wybrany do KRS albo umożliwiał kontrolę procesu tego wyboru.

W świetle powyższego przypomnieć należy stanowisko Prezydenta RP, zgodnie z którym: „uzależnienie wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa od politycznych decyzji i to bez poddania ich jakiejkolwiek kontroli społecznej nie stanowi gwarancji właściwego funkcjonowania konstytucyjnego organu państwa, odpowiedzialnego za kreowanie kadry sędziowskiej”[1].

1.5 Przerwanie kadencji obecnych członków KRS będących sędziami

Zaniepokojenie Rzecznika wzbudza także zawarta w ustawie regulacja, zgodnie z którą: „mandat członków Krajowej Rady Sądownictwa (…), wybranych na podstawie przepisów dotychczasowych, trwa do dnia poprzedzającego rozpoczęcie kadencji nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa, nie dłużej jednak niż przez 90 dni od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy” (art. 6 ustawy zmieniającej ustawę o KRS). Jest to niezgodne z art. 187 ust. 3 Konstytucji RP, który przewiduje, że kadencja członków KRS trwa 4 lata.

Dodatkowo należy wskazać, iż w Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (dalej: OBWE)[2] podkreśliła, że przerwanie kadencji dotychczasowych członków KRS będących sędziami stanowiłoby bezpośrednią ingerencję w gwarancje niezależności przysługujące KRS.

Należy także zwrócić uwagę, że wprowadzenie wskazanego rozwiązania do systemu prawnego może stanowić niebezpieczny precedens dla skracania kadencji innych konstytucyjnych organów.

1.7 Wnioski końcowe odnoszące się do ustawy zmieniającej ustawę o KRS

W ocenie Rzecznika, z uwagi na postanowienia polskiej ustawy zasadniczej, projekt ustawy o KRS nie powinien zostać przyjęty. Nie powinien on zostać przyjęty przede wszystkim z punktu widzenia efektywności ochrony praw obywatelskich, a w szczególności z punktu widzenia zapewnienia każdej osobie skuteczności realizacji jej konstytucyjnego prawa do niezależnego, bezstronnego i niezawisłego sądu.

Uwagi odnoszące się do ustawy o Sądzie Najwyższym

2.1. Skutki obniżenia granicy wieku, w którym sędziowie SN i NSA przechodzą w stan spoczynku

Ustawa o SN w sposób zasadniczy obniża granicę wieku, w którym sędziowie Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego przechodzą w stan spoczynku. Wprowadza również rozwiązanie, zgodnie z którym sędzia, za zgodą Prezydenta RP, może zajmować w dalszym ciągu stanowisko sędziego Sądu Najwyższego po osiągnięciu tego wieku.

Tymczasem Stan spoczynku w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego stanowi jedną z określonych na poziomie konstytucyjnym gwarancji niezawisłości sędziowskiej.

Zastosowanie nowej, obniżonej granicy wieku, w stosunku do obecnych sędziów Sądu Najwyższego, którzy mają uprawnienie do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego do dnia ukończenia 70. roku życia, wprost godzi w konstytucyjny zakaz usuwania sędziego (art. 180 ust. 1 Konstytucji RP).

Przyznanie Prezydentowi RP i Prezesowi Rady Ministrów jako organom władzy wykonawczej kompetencji do decydowania o tym, kto zachowa na dalszy okres status czynnego sędziego Sądu Najwyższego, w sposób rażący ingeruje w sferę niezależności Sądu Najwyższego polegającą na niezależności od organów pozasądowych oraz niezależności od czynników politycznych, a także w zasadę niezawisłości sędziowskiej.

2.2. Ryzyko przerwania kadencji obecnej I Prezes SN

Art. 111 § 1 ustawy o SN spowoduje także wygaśnięcie kadencji obecnego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, o ile Prezydent RP nie wyrazi zgody na dalsze zajmowanie stanowiska.

Przerwanie kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (także poprzez obniżenie wieku powodującego przejście sędziego w stan spoczynku) stanowi oczywiste naruszenie art. 180 ust. 3 Konstytucji RP. Z tego konstytucyjnego przepisu wynika, że Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent RP na sześcioletnią kadencję, spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Ustawodawca nie może więc poprzez zabiegi polegające na odwoływaniu  się do obniżenia granicy wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku, wkraczać w określoną konstytucyjnie sześcioletnią kadencję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Konstytucja nie przyznaje też Prezydentowi RP jakiegokolwiek uprawienia do decydowania o tym, czy osoba pełniąca funkcję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w dalszym ciągu zachowa tę funkcję. Uprawnienia konstytucyjne Prezydenta RP w tym zakresie są ściśle określone i obejmują wyłącznie powołanie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (art. 144 ust. 3 pkt 20 i art. 180 ust. 3 Konstytucji RP).

Konstytucja nie przewiduje także przewidzianej w art. 111 § 4 projektu kompetencji Prezydenta RP do powierzania kierowania Sądem Najwyższym lub jego izbą wskazanemu przez siebie sędziemu Sądu Najwyższego.

2.3 Sposób powołania członków oraz kompetencje nowej Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w SN

Wątpliwości budzi też projektowane utworzenie w Sądzie Najwyższym Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która ma rozpoznawać m. in. skargi nadzwyczajne wnoszone także w sprawach, które były już przedmiotem rozpoznania Sądu Najwyższego w trybie kasacyjnym jak również ma rozstrzygać o ważności wyborów.

W ten sposób Izba Nadzwyczajna i Spraw Publicznych złożona wyłącznie z nowych sędziów, wyłonionych przez nową KRS, której członkowie zostaną wybrani przez czynniki polityczne, będzie sprawować nadzór judykacyjny nie tylko nad sądami niższych instancji, ale także w pewnym zakresie nad Sądem Najwyższym.

Dodatkowo w rozpoznawaniu skarg nadzwyczajnych będą uczestniczyli ławnicy wybierani przez Senat.

Co prawda skarga nadzwyczajna nie będzie mogła zostać oparta na zarzutach, które były przedmiotem rozpoznawania skargi kasacyjnej lub kasacji przyjętych do rozpoznania przez Sąd Najwyższy, jednak jest oczywiste, że nie zawsze granice zaskarżenia i podniesionych zarzutów pokrywają się z granicami rozpoznania przez Sąd Najwyższy kasacji i skargi kasacyjnej. Oznacza to, że w rzeczywistości Izba Nadzwyczajna i Spraw Publicznych będzie też sprawowała nadzór judykacyjny nad orzecznictwem Sądu Najwyższego, co pozostaje w kolizji z art. 183 ust. 1 Konstytucji wyznaczającym granice tego nadzoru i przewidującym, że nadzór jest sprawowany nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania.

Wątpliwości dotyczą jednak również i tego, że o ważności wyborów będzie rozstrzygać skład sędziowski wyłoniony (o czym będzie jeszcze mowa poniżej) przez KRS wybraną w większości spośród sędziów, lecz przez samych polityków. Ten sposób ukształtowania składu osobowego Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych będzie wywoływał w opinii publicznej wątpliwości (nawet jeśli będą to wątpliwości nieuzasadnione) co do bezstronności w zakresie rozstrzygania o ważności wyborów. W ten sposób w oczach opinii publicznej może zostać podważone zaufanie do samego aktu wyborczego, co z pewnością nie jest intencją ustawodawcy.

2.4 Status Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego oraz zwiększenie kompetencji Prezesa kierującego jej pracami

Postanowienia ustawy o SN prowadzą do dalszego nieuzasadnionego wzmocnienia pozycji Izby Dyscyplinarnej SN oraz kierującego jej pracami Prezesa kosztem ograniczenia uprawnień Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego oraz do rozdziału organizacyjnego pomiędzy Sądem Najwyższym, a jego Izbą Dyscyplinarną.

Tytułem przykładu należy wskazać, że ustawa o SN przewiduje przyznanie Prezesowi kierującemu tą Izbą uprawnień do opiniowaniu wniosków o wyrażenie zgody na dalsze zajmowanie stanowiska przez sędziów Izby, którzy osiągnęli wiek 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, a także wyznaczanie ławników do składów orzekających w sprawach rozpoznawanych w Izbie Dyscyplinarnej. Ponadto proponuje się przyznanie Prezesowi kierującemu Izbą Dyscyplinarną, kosztem kompetencji Pierwszego Prezesa SN, uprawnień przenoszenia sędziów Izby Dyscyplinarnej do innej izby.

Przewiduje się też utworzenie osobnej kancelarii Izby Dyscyplinarnej i przyznanie wynagrodzenia dla kierującego nią szefa na poziomie wynagrodzenia sekretarza stanu.

Mając na uwadze art. 10 i art. 173 Konstytucji RP należy zatem uznać, że zasada niezależności sądownictwa oraz autonomii Sądu Najwyższego wymaga zapewnienia Pierwszemu Prezesowi SN oraz pozostałym organom tego sądu realnego wpływu na kształt i strukturę organizacyjną Sądu Najwyższego.

2.5 Skutki wprowadzenia do systemu prawnego nowej instytucji w postaci skargi nadzwyczajnej

Art. 89 ustawy o SN wprowadza nowy środek zaskarżenia w postaci skargi nadzwyczajnej.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich idea wprowadzenia nadzwyczajnego środka zaskarżenia w obronie prawa (w szczególności w obronie praw lub wolności jednostki) co do zasady zasługuje na aprobatę, jednak tylko w tych sprawach, w których obowiązujący obecnie system prawny nie przewiduje już takiego nadzwyczajnego środka prowadzącego do uchylenia zaskarżonego prawomocnego orzeczenia.

Środek ten powinien służyć naprawie błędów sądowych i mieć wyraźne, niezbyt odległe, ramy czasowe wyznaczające jego dopuszczalność.

Przedstawiona w projekcie ustawy o SN propozycja skargi nadzwyczajnej zmierza zaś do wprowadzenia rozwiązania, według którego w istotnej części spraw sądowych dopuszczalne będzie postępowanie w czterech instancjach, przy czym dwa szczeble tego postępowania będą obejmowały postępowanie nadzwyczajne już po uprawomocnieniu się orzeczenia sądowego, tj. postępowanie kasacyjne i postępowanie ze skargi nadzwyczajnej wnoszonej przez uprawnione podmioty.

Już sama ta okoliczność budzi wątpliwości z punktu widzenia rzeczywistej realizacji prawa stron postępowania do rozpatrzenia ich sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, a więc w rozsądnym terminie, skoro nawet nadzwyczajne postępowanie ze skargi kasacyjnej czy też kasacji nie zawsze będzie kończyło definitywnie sprawę.

2.7 Odziaływanie podmiotów władzy wykonawczej na postępowanie dyscyplinarne sędziów Sądu Najwyższego

Ustawa o SN przewiduje możliwość wyznaczenia przez Prezydenta RP Nadzwyczajnego Rzecznika Dyscyplinarnego do prowadzenia określonej sprawy dotyczącej sędziego Sądu Najwyższego również spośród prokuratorów Prokuratury Krajowej.

Co więcej, jeżeli Prezydent RP nie wyznaczył NRZD, może to zrobić Minister Sprawiedliwości.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich propozycja włączenia prokuratorów, pełniących funkcję Nadzwyczajnego Rzecznika, w postępowanie dyscyplinarne sędziów oraz mianowanie tego Rzecznika przez przedstawicieli władzy wykonawczej nie znajduje uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych oraz rozwiązań systemowych odnoszących się do postepowań dyscyplinarnych w innych zawodach prawniczych. Takie  rozwiązanie narusza wprost art. 10 Konstytucji RP, statuujący zasadę podziału władzy.

Efektem ubocznym przyznania Prezydentowi RP oraz Ministrowi Sprawiedliwości tego typu kompetencji może być wkroczenie przez organ władzy wykonawczej w sferę sprawowania wymiaru sprawiedliwości, która – jak wynika z art. 10, art. 173 i art. 178 ust. 1 Konstytucji – powinna pozostać zarezerwowana wyłącznie dla sędziów.

2.8  Wprowadzenie wymogu posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego, a dalsze sprawowanie urzędu przez sędziów i asesorów sądowych

W  świetle standardów wynikających z art. 180 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, sędziowie oraz asesorzy, którzy w chwili obecnej sprawują swój urząd na podstawie dotychczasowych przepisów, nie mogą zostać go pozbawieni na skutek wejścia w życie proponowanego rozwiązania. Jak już była mowa powyżej, art. 180 ust. 1 Konstytucji RP przewiduje zakaz usuwania sędziego. Ponadto, świetle art. 180 ust. 2 Konstytucji RP należy stwierdzić, iż niedopuszczalne jest wprowadzanie przez ustawodawcę automatyzmu utraty urzędu w razie zaistnienia ustawowo określonych przesłanek[3].

Skoro ustawodawca przewidział w ustawie o obywatelstwie polskim oraz w ustawie o służbie cywilnej wymóg posiadania podwójnego obywatelstwa, z zastrzeżeniem, że osoba, która posiada obywatelstwo dwóch lub więcej państw, jest traktowana wyłącznie jako obywatel polski w świetle prawa polskiego oraz dopuścił możliwość dostępu tego typu osób do stanowisk w służbie cywilnej, to w świetle art. 32 ust. 1 Konstytucji RP za nieuzasadnione zróżnicowanie należy uznać sytuację wprowadzenia w projekcie ustawy o SN przesłanki w postaci posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego wobec kandydatów na sędziów, asesorów oraz ławników.

2.9  Wnioski końcowe odnoszące się do ustawy o SN

Ustawa o SN nie powinna zostać uchwalony w obecnym kształcie.

Nie gwarantuje ona zachowania odrębności i niezależność władzy sądowniczej od władzy wykonawczej, skoro to władza wykonawcza w okresie przejściowym w niczym nieograniczony sposób będzie decydowała o obsadzie kadrowej Sądu Najwyższego i jego ścisłym kierownictwie. Z kolei skarga nadzwyczajna wnoszona w zaproponowanym kształcie w imię praworządności i sprawiedliwości społecznej, lecz nie uwzględniająca już obowiązujących reguł procesowych, rodzi realne niebezpieczeństwo naruszenia praw osób, które w zaufaniu do systemu prawnego uzyskały w przeszłości prawomocne i ostateczne rozstrzygnięcie w swojej sprawie. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, projekt ustawy o SN w takim kształcie nie powinna być przyjęta.

Jej przyjęcie przez Senat RP skutkować będzie osłabieniem niezależności władzy sądowniczej oraz autonomii Sądu Najwyższego. W konsekwencji doprowadzi to również do ograniczenia prawa każdego człowieka do sądu i rzetelnego procesu.




[1] Por. uzasadnienie projektu ustawy o KRS, s. 1.

[2] Wstępna opinia dotycząca projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz niektórych innych ustaw z dnia 22 marca 2017 r., http://www.krs.pl/pl/aktualnosci/d,2017,3/4707,obwe-o-projekcie-zmian-us...

radzie-sadownictwa, data ostatniego dostępu: 3.10.2017 r.

[3] por. L. Garlicki, Uwagi do art. 180 Konstytucji, (w:) Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej. Komentarz, red. L. Garlicki, Wydawnictwo Sejmowe, Warszawa 1999-2007, s. 4

 

 

Sądy - dłużnicy obywateli

Data: 2017-12-09

 „Wymiar sprawiedliwość to stajnia Augiasza, którą należy oczyścić” – powiedział w ostatnim wywiadzie desygnowany na premiera Mateusz Morawiecki. To tego stwierdzenia nawiązywali uczestnicy panelu „Sądy - dłużnicy obywateli. Jakich zmian wymaga polski wymiar sprawiedliwości?”

Paneliści poszukiwali odpowiedzi na pytanie jakich zmian wymaga polski wymiar sprawiedliwości tak, aby lepiej służył zapewnieniu prawa obywatela do niezależnego  i niezawisłego sądu. Czy sądy to rzeczywiście stajnia Augiasza wymagająca oczyszczenia?

Do dyskusji zaprosiliśmy:

  • Karolinę Wigurę -   socjolożkę i historyczkę idei, szefową Obserwatorium Debaty Publicznej "Kultury Liberalnej",
  • Bartosza Pilitowskiego - Prezesa Fundacji Court Watch Polska zajmującej się obywatelskim monitoringiem sądów;
  • Jarosława Gwizdaka  -  sędziego Sądu Rejonowego Katowice – Zachód w Katowicach,
  • Marię Ejchart-Dubois -  Prezeskę Stowarzyszenia im. Profesora Zbigniewa Hołdy,
  • Annę Korwin-Piotrowskę - sędzię Sądu Okręgowego w Opolu,

Nawiązując do tytułu panelu Łukasz Bojarski (Prezes Fundacji INPRIS) przypomniał lipcowe protesty w sprawie ochrony niezależnych sądów, kiedy to obywatele wyrazili swoje poparcie dla sędziów i kiedy to sędziowie zaciągnęli u obywateli niejako kredyt zaufania. Zaproponował definicję dobrego sądu: "sąd musi być niezależny, kompetentny (profesjonalny), rozliczany (przed obywatelami) i efektywny (brak przewlekłości postępowań). Aby ten kwadrat zbudowany z tych czterech elementów się nie rozpadł wszystkie elementy muszą  być ze sobą powiązane.

Jak sądy mają gwarantować obywatelom wolność?

Odwołując się do poglądów Monteskiusza na temat wolności Karolina Wigura  zwróciła uwagę, że pisał on o wolności politycznej, będącej spokojem ducha. Wolność jest poczuciem stabilności, przeciwieństwem lęku. Funkcją sądów jest zapewnianie bezpieczeństwa i spokoju obywatelom. Zwróciła uwagę, że tylko kiedy władza sądowa jest odrębną od władzy wykonawczej można mówić o wolności sędziowskiej i realizacji tego postulatu.

Czy Polacy otrzymują od władzy poczucie bezpieczeństwa?

Z badań CBOSU wynika, że ¼ Polaków uważa, że sądy działają dobrze, ale połowa jest niezadowolona z pracy sądów. Powoduje to, że w opinii publicznej istnieje paliwo, które umożliwia każdemu na naruszenie niezależności sądów. Paliwem tym jest frustracja. Jedną z przyczyn jest brak wiedzy obywateli o ciężkiej, codziennej pracy sądów. Ponadto, w jej ocenie, zaniechanie lustracji wobec sędziów sprawiło, że partia rządząca ma grunt do wprowadzania kontrowersyjnych reform.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: ukształtować władzę sądowniczą w Polsce na kształt amerykański, w którym obywatele widzą, co dzieje się w sądach, także poprzez udział w wymiarze sprawiedliwości. Ma to zapobiegać frustracji obywateli i niezadowoleniu.

Bartosz Pilitowski przedstawił perspektywę obywatelską dotyczącą pracy sądów. Zwrócił uwagę, że wyniki na które powołuje się rząd, według których aż 82 % obywateli domaga się reformy wymiaru sprawiedliwości są niestety prawdziwe.

W ocenie Piltkowiskiego, tak jak kropla atramentu może zamącić całe wiadro krystalicznie czystej wody, tak pojedynczy, negatywny incydent z udziałem sędziów wpływa na negatywny obraz oraz odbiór w oczach społeczeństwa. Kiedy trafiamy do sądu emocje związane ze sprawą odgrywają ogromną rolę, a więc postawa sędziego - który okazuje niechęć, brak szacunku niestety w łatwy sposób może popsuć reputację całego środowiska sędziowskiego.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: postępowania dyscyplinarne powinny być inicjowane w sytuacji negatywnych zachowań sędziów, które budzą wątpliwości co do ich bezstronności. Konieczna jest determinacja w samooczyszczaniu środowiska sędziów i piętnowanie negatywnych przypadków zachowań sędziów.

Wymiarowi sprawiedliwości brakuje spójnej wizji.

Z kolei sędzia Jarosław Gwizdak, który został laureatem tytułu obywatelskiego sędziego roku przyznawanego przez Fundację Court Watch, ze smutkiem przyznał, że wymiarowi sprawiedliwości brak jest kompleksowej wizji modernizacji. Przez 30 lat nie było modelu, do którego miałby zmierzyć wymiar sprawiedliwości, a dodatkowo Ministrowie Sprawiedliwości nie mieli również spójnej wizji naprawy wymiaru sprawiedliwości.

Sprawowanie wymiaru sprawiedliwości jest usługą dla obywateli.

Zdaniem Gwizdaka, sędzia pełni służbę dla obywateli. Obywatel, płacąc podatki, jest niejako pracodawcą sędziego. Obywatel oczekuje efektywnego, rzetelnego i bezstronnego rozpatrzenia jego sprawy. Sędziowie mają w swoich referatach ogromną liczbę spraw, co powoduje przewlekłość postępowania.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: Elementem rozliczalności sędziów powinna być transparentność działań sądów. Na poziomie lokalnym powinno odbywać się coroczne zebranie informujące o tym co się działo przez rok w sądzie.

Musimy chronić wartości w postaci niezależności i niezawisłości, a nie konkretnych sądów, czy sędziów.

W ocenie Marii Ejchart-Dubois, sądy i obywatele są po tej samie stronie. Ważne jest mówienie o wspólnych wartościach wypracowanych w Konstytucji. Jedną z tych zasad jest to, że wymiar sprawiedliwości sprawowany jest przez sądy. W interesie obywateli jest rozpoznawanie tych spraw przez mądrych, niezależnych sędziów.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: Spłaceniem długu sędziów wobec obywateli powinno nastąpić poprzez wykazywanie się przez nich odwagą w bezstronnym rozpoznaniu spraw sądowych, szczególnie w obecnym trudnym czasie, w którym politycy chcą wpływać na ich niezależność. Obywatele natomiast powinni mieć odwagę bronić wartości konstytucyjnych.

Sędzia Sądu Okręgowego w Opolu - Anna Korwin-Piotrowska wskazała, że aby sędziowie mogli zapewniać bezpieczeństwo obywatelom, sami muszą czuć się bezpiecznie. Muszą być również odważni.

Czego boją się sędziowie?

Sędziowie bali się i nadal boją się stosowania innej wykładni prawa, niż literalna. Boją się odwoływać się do wykładni konstytucyjnej oraz standardów międzynarodowych. Sędziowie boją wizytatorów, postępowań dyscyplinarnych, sądu odwoławczego, zadawania pytań prejudycjalnych do ETPCZ, aby nie narazić się na przewlekłość postępowania. Sędziowie najbardziej boją się, że wydany przez nich wyrok zostanie uchylony przez sąd wyższej instancji. Boją się o statystki. Boją się komunikowania ze stronami, adwokatami, biegłymi ponieważ obawiają się, że zostaną posądzeni o stronniczość wobec jednej ze stron procesu. Sędziowie patrzą przez pryzmat załatwienia sprawy, opanowanie wpływu, pisane w terminie uzasadnienia. To są wskaźniki, które obowiązują sędziów. W ocenach okresowych nie uwzględnia się natomiast kwestii takich jak kierowanie spraw do mediacji, prawdziwego sądzenia ludzkich spraw. Jest to również poza zainteresowaniem samych sędziów. Najważniejszy stał się formalizm. Sędziowie nie chcą mieć problemu z prezesem, a mają je tylko w sytuacji, gdy mają niskie wskaźniki w zakresie opanowania spraw, a więc wyłącznie kwestie formalne.

Co przeszkadza usprawnieniu pracy sądów?

Model kariery sędziego oparty jest o model urzędniczy. Każdy sędzia chcę awansować. Aby to osiągnąć dążą do tego, aby mieć jak najwięcej spraw w jak najszybszym czasie. Strony mogą mu w tym przeszkadzać. Ponadto,  system odnoszący się do  pociągania sędziów do odpowiedzialności dyscyplinarnej nie funkcjonuje dobrze.

Postulat wobec wymiaru sprawiedliwości: Sędziowie powinni wyjść z wieży z kości słoniowej i zacząć rozmawiać ze stronami. Nie powinni koncentrować się na formalizmie, a na życzliwym podejściu do stron procesu.

Uczestnicy panelu zgodzili się, że nie ma wątpliwości, że wymiar sprawiedliwości wymaga zmian. Maria Ejchart-Dubois podkreśliła, że jakkolwiek zasadna jest debata o "remoncie domu jakim jest wymiar sprawiedliwości", to nie możemy jednak zapominać o kontekście w jakim się ona odbywa, a jest to moment w którym trzęsą się jego fundamenty (przyjęcie przez Sejm w trzecim czytaniu zmian odnoszących się do ustaw o Sądzie Najwyższym oraz Krajowej Radzie Sądownictwa, które w poważny sposób ograniczają ich niezależność). W związku z tym Karolina Wigura postawiła przed każdym z uczestników Kongresu pytanie: Jak nazywać to co się stało obecnie z sądownictwem? W jej ocenie dzisiaj pojęcie "koniec demokracji" nic już nie oznacza, bo zostało powiedziane już tyle razy, że się zużyło. Nie można jednak ustawać w walce o ochronę wspólnych konstytucyjnych wartości, w tym o niezależne sądownictwo. Należy pamiętać, że aby bronić demokracji trzeba pasji i odwagi cywilnej każdego obywatela.

PODSUMOWANIE MODERATORA ŁUKASZA BOJARSKIEGO

Ach gdybyż rządzący posłuchali tych głosów i dyskusji....
I Kongres Obywatelski RPO zakończony. Panel, który miałem zaszczyt moderować był bardzo ciekawy - padło wiele ważnych słów, część warta dalszej refleksji. Każdy z panelistów był inspirujący i prowokujący. Dziękuję wszystkim za ich słowa, tu, z racji długości wpisu, wymieniam tylko poszczególne zagadnienia spośród tych, które zapamiętałem, i które były dla mnie ważne. Karolina Wigura - dziękuję za słowa o tym, że sądy zapewniają bezpieczeństwo w miejsce lęku, o frustracji jako paliwie i o deflacji słów, jak "koniec demokracji". Bartosz Pilitowski - dziękuję za wezwanie do reagowania na naruszenia "czarnych owiec", które cieniem (atramentem 🙂 rzucają się na opinię o całości środowiska. Jaras Gvvizdak - dzięki za podejście pro-konsumenckie (sąd to usługa) i za zaproszenie do sądów (oglądania rozpraw miast filmów 🙂 Maria Ejchart-Dubois - wielkie dzięki za wycieczkę do wartości podstawowych, przypomnienie, że nasza krytyka jest "za" a nie "przeciw" i podkreślenie roli odwagi cywilnej. Anna Korwin-Piotrowska  - szczególne podziękowania za szczerą do bólu wiwisekcję sędziowskich lęków i niedoskonałości; takich odważnych głosów ze środowiska brakuje. Dzięki Rzecznikowi Adam Bodnar za pomysł.

Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara w Sejmie w czasie debaty prezydenckim projekcie o ustawie o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa

Data: 2017-12-06

Szanowny Panie Marszałku,

Wysoka Izbo,

Dzisiejszy dzień ma szczególne znaczenie dla demokratycznego rozwoju naszego kraju. Niezależność sądownictwa to zasada konstytucyjna, ale także podstawa naszego ustroju państwowego opierającego się na trójpodziale władzy.

Bez niezależnych sądów trudno jest mówić o przestrzeganiu praw i wolności obywatelskich. Mówiłem o tym w lipcu w tej Izbie, mówiłem o tym w Senacie.

Uznałem, że moim obowiązkiem jako Rzecznika Praw Obywatelskich jest również wystąpić tym razem.

Półtora roku temu, 8 marca 2016 r., na rozprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym mówiłem o tym, że zapewnienie praw i wolności człowieka i obywatela to jest jedno z zadań państwa.

Państwo powinno dążyć do wzmocnienia ochrony praw i wolności, i w ten sposób realizować art. 5 Konstytucji. Państwo w ten sposób realizować postanowienie Preambuły do Konstytucji „Pomni gorzkich doświadczeń…” Pragnę zwrócić uwagę na dalszy ciąg tego zdania: „pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie”.

Podkreślam słowa NA ZAWSZE.

Na zawsze czyli po to, by one nie były w przyszłości łamane.

Po to jest cały mechanizm ochrony instytucjonalnej – z Trybunałem Konstytucyjnym, niezależnych sądów, Sądem Najwyższym, sądami administracyjnymi i sądami powszechnymi, aby to właśnie NA ZAWSZE realizować.

Mówiłem wtedy przed Trybunałem, że na naszych oczach zmienia się ustrój państwa – że przyjmowane są ustawy, które de facto prowadzą do zmiany charakteru działania instytucji kontroli oraz równoważenia się władz – tych instytucji, które mają gwarantować zasadę trójpodziału władz.

Czyli już półtora roku temu można było zaobserwować początek procesu likwidowania mechanizmów ochrony praw obywatelskich.

Niestety obecnie dotyczy to Sądu Najwyższego, a w konsekwencji w stosunku do wszystkich sądów administracyjnych i sądów powszechnych.

Na naszych oczach zmienia się ustrój państwa. zmiana dokonywana jest tylko i wyłącznie mocą ustaw, a nie mocą zmiany Konstytucji.

Dlatego też – jako Rzecznik Praw Obywatelskich – muszę się szczególnie wsłuchiwać w głos zaniepokojonych obywateli. Dwa tygodnie temu grupa 28 organizacji pozarządowych wezwała Sejm do zaprzestania prac nad ustawą o Sądzie Najwyższym oraz o Krajowej Radzie Sądownictwa. Podkreśliły one, że:

„mają świadomość różnych niedostatków wymiaru sprawiedliwości i pomysły, jak te niedostatki zmienić, jednak chcemy podkreślić, że wszystkie dotychczasowe propozycje Pana Prezydenta nie rozwiązują żadnej proceduralnej ani merytorycznej bolączki polskiego sądownictwa. Wręcz przeciwnie. Grożą całkowitym rozchwianiem wymiaru sprawiedliwości oraz izolacją Polski w Unii Europejskiej i na arenie międzynarodowej”.

W zeszłym tygodniu odbyło się także nieformalne wysłuchanie publiczne, gdzie w podobnym tonie uczestnicy protestowali przeciwko projektowi ustawy o Sądzie Najwyższym oraz ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa.

Głosy sprzeciwu były wyrażane w różnych innych forach – przez organy adwokatury, radców prawnych, stowarzyszenia sędziowskie. W postaci opinii Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie.

Niestety, wszystkie te apele pozostały bez odzewu.

Niezależnie od braku tego odzewu uważam, że warto powtarzać argumenty przemawiające za tym, że ustawa o Sądzie Najwyższym narusza standardy niezależności sądownictwa. Warto je powtarzać, abyśmy zdawali sobie sprawę, że dyskutujemy o kwestiach fundamentalnej wagi dla całego społeczeństwa.

Warto powtarzać, że konieczna jest reforma sądownictwa, ale nie zaczynająca się od niszczenia dorobku 100-lecia Sądu Najwyższego oraz największych tradycji naszej państwowości.

Chciałbym przytoczyć te najważniejsze argumenty, które wynikają z ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy o Sądzie Najwyższym, które zagrażają niezależności sądownictwa.

Pierwsza rzecz - wiek emerytalny sędziów

Oczywiście, można wprowadzić wiek emerytalny sędziów na poziomie 65 lat, tak jak jest to w niektórych państwach członkowskich Unii Europejskiej. Ale na przyszłość. Nie w odniesieniu do obecnych sędziów. Nie w odniesieniu do tych, którzy aktualnie orzekają i powinni mieć prawo do odejścia w stan spoczynku zgodnie z tym wiekiem, który jest przewidziany obecnie w ustawie o Sądzie Najwyższym.

Tego typu działanie powoduje zagrożenie dla niezależności i nie zmienia tej postaci rzeczy to, że pan prezydent będzie miał możliwość podejmowania indywidualnej decyzji o przedłużeniu kadencji.

Na przyszłość takie rozwiązania można wprowadzać, ale nie w odniesieniu do aktualnych sędziów Sądu Najwyższego

[oklaski]

Druga rzecz - skrócenie kadencji I Prezes Sądu Najwyższego

Mówiłem o tym w tej Izbie – wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka Baka przeciwko Węgrom, wyrok  Wielkiej Izby Trybunału Praw Człowieka - że nawet zmiana konstytucji, zmiana konstytucji powodująca przekształcenie Sądu Najwyższego Węgier w Kurię, czyli w inną instytucję, ale o dokładnie tych samych kompetencjach,  w  nie powinna prowadzić do skrócenia kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Czy faktycznie chcemy doprowadzić do tego, że za chwilę będziemy mieli wyrok Mąłgorzata Gersdorf przeciw Polsce?

Bo taki wyrok nas czeka po wprowadzeniu tej zmiany.

Trzecia rzecz - stworzenie Izby Kontroli Nadzwyczajnej oraz Spraw Publicznych

Moim zdaniem nie chodzi o izbę kontroli nadzwyczajnej i o kwestie rozstrzygania skarg nadzwyczajnych, ale chodzi o ten drugi trzon – spraw publicznych. Czyli o orzekanie w kwestiach radiofonii i telewizji,  energetyki, telekomunikacji, ale przede wszystkim z zakresu ważności wyborów oraz ważności referendów.

Do tej pory zajmuje się tym – od lat – Izba Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego oraz Spraw Publicznych. Izba, która ma na koncie sporo istotnych wyroków pokazujących, jak ważna jest niezależność tej izby Sądu Najwyższego.

Nowa Izba - Kontroli Nadzwyczajnej oraz Spraw Publicznych – zostanie zbudowana od początku, spośród nowych sędziów, którzy zostaną albo oddelegowani do Sądu Najwyższego, albo zostaną powołani na nowo, albo zostaną poprzesuwani z innych izb. Ale nie będzie żadnego sędziego z aktualnej Izby Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego oraz Spraw Publicznych w tej właśnie nowej Izbie.

Jeśli zastanawiamy się, co to oznacza, to chciałbym przypomnieć dwa rozstrzygnięcia  tej właśnie Izby.

  • Uchwała Sądu Najwyższego z 16 lipca 2003 r. w sprawie ważności referendum akcesyjnego do Unii Europejskiej (III SW 144/03).

Trudno sobie wyobrazić ważniejsze orzeczenie w perspektywie ostatnich dwudziestu-dwudziestu kilku lat niż orzekanie o tym, że referendum akcesyjne było zgodne z prawem

  • Czy druga uchwała SN - z 19 września 2016 r. o ważności wyborów do Sejmu i Senatu z 25 października 2015 (III SW 168/169/15), która rozstrzygała o tym, że Komitet Wyborczy Prawo i Sprawiedliwość mógł ważnie uczestniczyć w wyborach, że wybory nie powinny być unieważnione z powodu tego, że Komitet nazywał się od nazwy jednej partii, a kandydowali przedstawiciele trzech partii.  Czyli nie tylko  Prawa i Sprawiedliwości ale także Solidarnej Polski oraz Partii Polska Razem Jarosława Gowina.

I tutaj Sąd Najwyższy powiedział właśnie w sposób niezależny: „Tak, jest to dopuszczalne”, dopuszczalne jest istnienie porozumienia między partiami i uznał zgodnośc z prawem przeprowadzonych wyborów. .

Zwracam więc uwagę, że są to fundamentalne rzeczy, w jaki sposób Izba Kontroli Nadzwyczajnej oraz Spraw Publicznych będzie działała.

Jeszcze raz podkreślam: zostanie ona zbudowana od nowa. OD NOWA, na podstawie tej nowej ustawy.

Wreszcie kolejna rzecz, o której chciałbym powiedzieć, to szczególne uprawnienia  Izby Dyscyplinarnej oraz Rzecznika Dyscyplinarnego.

Poprawki, które zostały zaproponowane w toku ostatnich prac przewidują, że tym nadzwyczajnym rzecznikiem dyscyplinarnym może stać się prokurator, prokurator powoływany przez Prezydenta albo – jeżeli Prezydent nie podejmie w odpowiednim terminie decyzji – przez Ministra Sprawiedliwości. Czyli będziemy mieli sytuację, w której to prokuratorzy będą prowadzili postępowania dyscyplinarne w stosunku do sędziów, co samo w sobie zagraża autonomii i niezależności sędziowskiej.

Czy wreszcie pomysł stworzenia Izby Dyscyplinarnej, która będzie się charakteryzowała daleko idącą autonomią w stosunku do całej struktury Sądu Najwyższego.

Powstaje pytanie, czy zasada autonomii Sądu Najwyższego nie zostanie w ten sposób naruszona.

Wreszcie - kierowałem w tym zakresie osobne pismo – to jest to, o czym mówił pan poseł Galla, to jest wprowadzenie obowiązku posiadania  wyłącznie obywatelstwa polskiego przez sędziów.

Nie może być tak, że ustawodawca nagle tak zaskakuje osoby, które być może posiadają inne obywatelstwa. Przecież wśród ministrów czy parlamentarzystów zdarzają się osoby, które mają dwa obywatelstwa. Ale dla Rzeczypospolitej te osoby są tylko i wyłącznie jej obywatelami.

W stosunku do sędziów trzeba mieć absolutnie takie samo podejście i będzie to zgodne z Konstytucją.

Wreszcie dyskusja jest oczywiście związana z tym, że zostanie dokonana zmiana w Krajowej Radzie Sądownictwa.

Tutaj trzeba zwracać uwagę, że zarówno sama procedura zgłaszania kandydatów-sędziwo do Krajowej Rady Sądownictwa, jak również to, że Prezydium Sejmu będzie decydowało o tym, nad którymi kandydatami będzie się głosowało, i to, że to Sejm będzie dokonywał tego wyboru, dokonuje tego zachwiania równowagi instytucjonalnej między różnymi rodzajami władzy.

Polecam serdecznie książkę wywiad-rzekę z profesorem Adamem Sterzemboszem. Tam jest bardzo dokładnie rozpisane, dlaczego w taki sposób Krajowa Rada Sądownictwa została ukształtowana, dlaczego i to właśnie sędziom powierzono prawo wybierania członków sędziowskich KRS, a nie politykom. Dlaczego politycy mają swoją reprezentację poprzez Prokuratora Generalnego, czterech posłów i dwóch senatorów.

Musimy pamiętać o tym nie, jak to wygląda tylko na podstawie przepisów, ale do jakich konsekwencji to będzie prowadziło oraz jaki wpływ KRS ma na powoływanie nowych sędziów, na weryfikowanie tych wszystkich osób, które się zgłoszą na wolne stanowiska sędziowskie.

Chciałbym z całą mocą podkreślić, że dyskusja na powyższe kwestie to nie jest kwestia abstrakcyjna, pozostawiona tylko gronu akademików, polityków czy sędziów. Ona dotyka przeciętnego obywatela, przeciętnego Jana Kowalskiego.

Pewnie zaraz po przyjęciu ustaw nic pewnie się w jego życiu nie zmieni. Dalej auta będą jeździły po ulicach, dalej świadczenia społeczne będą wypłacane, dalej  gospodarka będzie rosła w siłę.

Ale właśnie na tym polega siła sądów oraz ich niezależności, że interweniują, kiedy może coś się popsuć, kiedy obywatelowi trzeba pomóc, kiedy trzeba stanąć po jego stronie w starciu z machiną państwa.

Kiedy trzeba równoważyć jej przemożny wpływ na korzystanie z naszych wolności i praw obywatelskich.

Aparat państwa rośnie każdego dnia w siłę. Rośnie poprzez szczególne uprawnienia policji, prokuratury oraz służb specjalnych. Poprzez ich skuteczność działania, wykorzystywanie nowoczesnych technologii, poprzez hierarchiczne podporządkowanie.

A obywatel jest coraz słabszy.

Jedyną tarczą ochronną pozostają dla niego sądy, bo obywatel nie może samodzielnie stawić czoła policjantowi, urzędnikowi czy ustawodawcy. Dlatego też potrzebuje pewności, że będzie mógł się zwrócić o pomoc do trzeciej władzy – do sądu.

W demokratycznym państwie prawa to właśnie ta trzecia władza, to sąd ma bronić obywatela. Ale aby tak się stało, muszą być one niezależne – właśnie od tych policjantów, urzędników oraz polityków.

  • Sądy muszą być niezależne, aby podejmować rozstrzygnięcia o tymczasowym aresztowaniu oraz jego przedłużaniu i nie obawiać się pomruków prokuratora, że sędzia nie rozumie potrzeb walki z przestępczością.
  • Sądy muszą być niezależne, aby decydować o stosowaniu podsłuchów i kontroli operacyjnej, i nie obawiać się pomruków agentów różnych służb, że sędzia utrudnia im pracę odmawiając zastosowania podsłuchów.
  • Sądy muszą być niezależne, aby rozstrzygać o odpowiedzialności władzy publicznej za naruszenia jego praw, aby nie zastanawiać się czy zasądzać odszkodowanie od władzy. I nie obawiać się pomruków ministra odpowiedzialnego za finanse.
  • Muszą być niezależne, aby kontrolować działania prokuratury, jakość prowadzonych postępowań przygotowawczych, i jednocześnie nie obawiać się pomruków prokuratora niezadowolonego z sędziowskiej krytyki.
  • Muszą być niezależne, aby nie bać się wyroków w trudnych sprawach, powodujących zagrożenie polityczne czy niepokój osobisty znanego ministra, szefa spółki Skarbu Państwa czy lokalnego działacza partyjnego.

[oklaski]

  • Muszą być niezależne, aby orzekać o ważności wyborów i nie obawiać się nacisków tej czy innej partii politycznej niezadowolonej z ich wyników.

[oklaski]

  • Muszą być niezależne, aby każdego dnia – w sposób odpowiedzialny służyć obywatelom i realizować wartości, które sięgają do tradycji polskiej państwowości, do tradycji przywilejów szlacheckich wręcz i które zapewniały rozdzielenie sądów od króla.

Ktoś mógłby powiedzieć, że niezawisłość sędziowską nosi się w sercu.

Pełna racja.

Tego powinniśmy wymagać od sędziów, tak ich kształcić, oraz pobudzać w nich wrażliwość oraz siłę i poczucie odpowiedzialności.

Tylko, że twórcy konstytucji na całym świecie, w tym także naszej, nie powierzali naszej wolności tylko i wyłącznie EMOCJOM ORAZ UCZUCIOM piastunów władzy.

Niezawisłość WEWNĘTRZNA, czyli ta noszona głęboko w sercu – tak pożądana i kształtowana przez etos pracy sędziowskiej – to tylko część naszych gwarancji praw i wolności obywatelskich.

Równie ważna jest niezawisłość ZEWNĘTRZNA, czyli porządne, gruntowne zabezpieczenie sytuacji sędziów, tak aby nie ulegali pokusom, groźbom, lękom i innym uczuciom, które mogą towarzyszyć wykonywanie władzy sędziowskiej.

To są kwestie związane z wynagrodzeniem, nieodwoływałnością, przenoszeniem sędziów pomiędzy sądami, gwarancjami proceduralnymi jeżeli chodzi o odpowiedzialność dyscyplinarną.

Bo to jest tak jak z ubezpieczeniami.

Możemy ufać kierowcy autobusu, że nas dowiezie na miejsce, ale warto się jednocześnie ubezpieczyć. Gwarancje niezawisłości zewnętrznej są właśnie po to, aby się ubezpieczyć od nierozsądku, strachu, lęku poszczególnych sędziów.

Sąd Najwyższy jest piastunem najwyższej władzy sądowniczej.

Najważniejszym gwarantem niezależności sądownictwa.

Jego podporządkowanie politykom spowoduje, że zostaną rozmontowane gwarancje niezawisłości zewnętrznej.

Będziemy zdani tylko i wyłącznie na niezawisłość wewnętrzną poszczególnych sędziów. Być może zdarzą się wśród nich diamenty, osoby krystaliczne, które będą broniły naszej praw i wolności.

Ale jako Rzecznik Praw Obywatelskich muszę przestrzegać, że nie powinniśmy ufać ślepemu losowi, tylko dbać o te wszystkie procedury, gwarancje i mechanizmy, które zwiększają poczucie naszego bezpieczeństwa prawnego.

Szanowni Państwo,

Jedynie wolne i niezależne sądy są gwarancją ochrony praw i wolności obywatelskich, wolnych wyborów oraz wolnej Polski.

Z całą mocą chciałbym to podkreślić.

  

RPO kolejny raz apeluje do Prezydenta o wycofanie projektów zmian w sądownictwie. Tym razem chodzi o Sąd Najwyższy

Data: 2017-12-06

"Z uwagi na postanowienia polskiej Konstytucji RP projekt ustawy o Sądzie Najwyższym nie powinien zostać uchwalony w obecnym kształcie. Jego podpisanie przez Pana Prezydenta doprowadzi  to do ograniczenia prawa każdego człowieka do sądu i rzetelnego procesu" – pisze RPO Adam Bodnar do Prezydenta Andrzeja Dudy w kolejnym wystąpieniu w sprawie projektów ustaw dotyczących sądownictwa.

W kolejnych pismach RPO pokazuje, jakie zagrożenia niosą proponowane zmiany w ustawach o Sądzie Najwyższym i o Krajowej Radzie Sądownictwa (patrz załączniki do komunikatu). Większość uwag Rzecznik przekazał Prezydentowi na początku listopada. Kolejne uwagi w sprawie zmian w KRS – już w wersji przyjętej przez komisje sejmowe Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał 30 listopada (pisał w nim m.in., że projekt znacząco odbiega od propozycji Prezydenta, w związku z tym warte rozważenia jest wycofanie go przez Wnioskodawcę). Teraz RPO  zgłasza dodatkowe ostrzeżenia w sprawie projektu ustawy o Sądzie Najwyższym w wersji przyjętej przez komisje.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich także w  przypadku tego projektu „stopień ingerencji dokonanej przez komisję sejmową wymaga rozważenia skorzystania przez Pana Prezydenta z możliwości przewidzianej przez art. 119 ust. 4 Konstytucji RP,  tj. możliwości wycofania projektu ustawy do czasu zakończenia drugiego czytania projektu”.

- W niniejszym piśmie chciałbym natomiast zwrócić uprzejmie uwagę Pana Prezydenta  przede wszystkim na zagrożenia dla ochrony praw obywatelskich wynikające  z przyjętych poprawek poselskich do projektu ustawy – pisze Adama Bodnar. 

Istotą zawodu sędziego jest to, iż powinien być on niezawisły w swych decyzjach  oraz bezstronny. W sytuacji podporządkowania politycznego sędziego i lęku sędziego przed możliwymi represjami ze strony władzy wykonawczej, w przypadku niepodporządkowania się woli władzy politycznej, wszyscy utracimy prawo do niezależnego sądu.

Co zmieniają projekty prezydenckie o Sądzie Najwyższym w wersji przyjmowanej przez Sejm  – podsumowanie uwag RPO

  1. Sędziowie przestają być nieusuwalni, bo ich kadencja zostanie skrócowna przez wprowadzenie ustawą nowego kryterium (w tym wypadku – niższego wieku sędziego, w którym przechodzi on w stan spoczynku).
    Dotyczy to nie tylko sędziów Sądu najwyższego, ale – w konsekwencji – także Naczelnego Sądu Administracyjnego.
    Zmiana ta nie tylko czyni sędziów zależnymi od władzy wykonawczej i ustawodawczej, ale zagraża sprawom obywateli – z Sądu Najwyższego odejdzie nagle wielu doświadczonych sędziów, przez co wydłuży się czas rozpatrywania tych najtrudniejszych spraw. Zostaną tylko ci, którym na to pozwoli władza wykonawcza (Prezydent).
  2. Sąd Najwyższy przestanie być niezależny i autonomiczny.  Między innymi dlatego, że prezes nowej Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego dostanie kompetencje kosztem Pierwszego Prezesa. Sędziowie tej nowej Izby zarabiać będą o 40 proc. więcej od pozostałych. Zaproponowane zmiany prowadzą również do rozdziału organizacyjnego pomiędzy Sądem Najwyższym, a jego Izbą Dyscyplinarną.
  3. Po zmianach także na postępowanie dyscyplinarne sędziów Sądu Najwyższego wpływ zyskuje władza wykonawcza.
  4. Nowa skarga nadzwyczajna wydłuży rozpatrywanie spraw przed sądami. To prawda, że są w naszym systemie prawnym sytuacje, w których człowiek nie może skorzystać ze środka nadzwyczajnego, i to należałoby zmienić. Ale wprowadzenie skargi nadzwyczajnej do wszystkich spraw doprowadzi do kolejnych kłopotów: ostateczne rozstrzygnięcie w sprawach obywateli będzie się jeszcze bardziej odwlekać.

Co zmieniają projekty prezydenckie o KRS w wersji przyjmowanej przez Sejm  – podsumowanie uwag RPO

  1. Kluczowa jest zmiana sposobu wyboru członków Krajowej Rady Sądownictwa będących sędziami. Do tej pory politycy mieli prawo wybierać do KRS tylko swoich przedstawicieli. Teraz mają także wybierać także przedstawicieli sędziów. To narusza Konstytucję. Może też narazić państwo polskie na konieczność wypłaty ewentualnych odszkodowań zasądzanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, na skutek możliwych skarg kierowanych do tego organu ze strony obywateli, których sprawy rozstrzygać będą sędziowie wybrani przez nowo utworzoną KRS, wobec których podnoszony może być zarzut braku niezależności od wpływów politycznych.
  2. Po zmianach w komisji sposób wybierania sędziów do KRS zostanie jeszcze bardziej upolityczniony. Zwiększa się jeszcze bardziej wpływ Ministra Sprawiedliwości – może on m.in. doprowadzić do tego, że w KRS zasiądą sędziowie będący wprost jego podwładnymi, bo oddelegowani ze swojego sądu do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości.

Wątpliwości RPO co do stosowania nowych przepisów o obrocie ziemią rolną

Data: 2017-11-30

Rzecznik przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym, w którym ma zostać rozstrzygnięte zagadnienie prawne dotyczące stosowania znowelizowanych przepisów ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (sygn. III CZP 83/17, IV.7005.23.2017).

Problem pojawia się m.in. w sytuacji, gdy przed 30 kwietnia strony zawarły umowę sprzedaży nieruchomości rolnej – co do której Agencji Nieruchomości Rolnej przysługiwało ustawowe prawo pierwokupu – a następnie, po rezygnacji przez ANR z nabycia tej nieruchomości, chcą zawrzeć kolejną umowę, definitywnie przenoszącą własność (pierwsza umowa, warunkowa, nie przenosi tytułu prawnego na nabywcę).

 W sprawie przedstawionej do rozstrzygnięcia Sądowi Najwyższemu prawo pierwokupu Agencji (obecnie: Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa) wynikało ze szczególnego przepisu art. 29 ustawy o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa – przedmiotowa nieruchomość była wcześniej nabyta od ANR, a państwo w takich sytuacjach zachowuje kontrolę przy odsprzedaży ziemi przez kolejne 5 lat.

Mimo że taką sytuację powinny regulować tzw. przepisy przejściowe, są one na tyle niejasne, że nie wiadomo, czy przy zawieraniu tej drugiej umowy należy stosować przepisy nowe (m.in. wymagające od nabywcy statusu rolnika indywidualnego), czy nadal można stosować przepisy dotychczasowe, mniej restrykcyjne dla nabywców.

Rzecznik Praw Obywatelskich opowiada się za tym drugim rozwiązaniem, argumentując, iż lepiej ono chroni prawa prywatnych właścicieli nieruchomości rolnych, a do tego pozostaje w zgodzie z konstytucyjnymi zasadami ochrony zaufania obywateli do państwa, które winno szanować nie tylko prawa nabyte, ale nawet tzw. interesy w toku. Na te wartości powołuje się zresztą uzasadnienie projektu ustawy, zapewniając , że obywatele będą mogli dokończyć rozpoczęte procesy na dotychczasowych zasadach. W sytuacji zaś, gdy państwo i tak zachowuje kontrolę nad obrotem – w postaci ustawowego prawa pierwokupu; zawarcie umowy w innym trybie jest niemożliwe – nie zachodzi też ryzyko działań niekorzystnych z punktu widzenia polityki rolnej państwa. 

Bank może odpowiadać za szkodę wyrządzoną klientowi przez swojego byłego pracownika – wyrok Sądu Najwyższego

Data: 2017-11-09

Bank może odpowiadać za szkodę wyrządzoną klientowi przez swojego byłego pracownika - orzekł w piątek Sąd Apelacyjny w Warszawie. Zobowiązał bank do naprawy całości szkody poniesionej przez powódkę. W procesie przeciw bankowi kobietę wspomagał Rzecznik Praw Obywatelskich.

W sprawie, która trafiła do RPO, starsza klientka jednego z banków została okradziona przez pracownika, który dokonywał transakcji na jej niekorzyść. Po pewnym czasie przestał on być pracownikiem banku, ale kontynuował swój proceder na podstawie wyłudzonego pełnomocnictwa, powodując dalsze straty kobiety.

Kiedy sprawa wyszła na jaw, bank zwrócił klientce środki ukradzione z rachunku bankowego w okresie, kiedy sprawca był jego pracownikiem, ale odmówił zwrotu tych środków, które ukradł po zwolnieniu go z pracy.

Powódka pozwała bank. W 2014 r. Sąd Okręgowy w Warszawie zasądził jej odszkodowanie od banku. Po apelacji banku, w  2016 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie prawomocnie oddalił jednak powództwo (I ACa 612/15). Zwolnił bank z odpowiedzialności odszkodowawczej. Przyznał mu rację, mimo że  swym postępowaniem bank mógł przyczynić się do powstania szkody. Bank dopiero poniewczasie zorientował się o kradzieży; nie poinformował też klientki o rozwiązaniu umowy z jej „doradcą”.

RPO wniósł do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną na korzyść powódki. Nie zgodził się z dokonaną przez Sąd Apelacyjny prawnomaterialną oceną ustaleń faktycznych Sądu Okręgowego.  Zdaniem Sądu Apelacyjnego odpowiedzialność banku ustała z chwilą zwolnienia  pracownika. RPO zakwestionował ten pogląd, wskazując w szczególności na konieczność uwzględnienia dyspozycji art. 50 ust. 2 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (Dz.U. z 2015 r. poz. 128, z późn. zm.) w zw. z art. 64 ust. 1 i 2 i art. 76 ustawy z dnia 2 kwietnia 1997 r. – Konstytucja RP  (Dz. U. z 1997 r. Nr 78 poz. 483, z późn. zm.).

Stanowisko Sądu Apelacyjnego, zwalniające bank z obowiązku podjęcia jakichkolwiek działań w celu zabezpieczenia zdeponowanych środków klienta, RPO uznał za sprzeczne z istotnymi zasadami działalności bankowej. Ocenił je jako negujące podstawę wiarygodności banku, który gwarantuje kontrahentowi ochronę i bezpieczeństwo powierzonych środków.

W listopadzie 2017 r. Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną RPO (I CSK 53/17) i uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego. W ustnym uzasadnieniu SN wskazał, że sąd ten nie przeanalizował w sposób należyty podniesionych przez Rzecznika okoliczności faktycznych, w kontekście możliwości przypisania bankowi odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną przez byłego pracownika.

W następstwie wyroku SN Sąd Apelacyjny ponownie rozpoznał sprawę. 9 marca oddalił on w całości apelację banku od korzystnego dla powódki wyroku Sądu Okręgowego (V ACa 58/18).

W ustnym uzasadnieniu Sąd Apelacyjny zgodził się z RPO, że bank może także odpowiadać za szkodę wyrządzoną klientowi przez swojego byłego pracownika. Mocą tego wyroku bank został zobowiązany do naprawy całości szkody poniesionej przez powódkę.

V.510.99.2016

 

RPO pisze do Prezydenta w sprawie jego projektów ustaw o Sądzie Najwyższym i KRS

Data: 2017-11-03

Wypełniając konstytucyjne zadanie Rzecznika stania na straży wolności i praw człowieka i obywatela Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie zwrócić uwagę na problemy, które mogą pojawić się  w związku z proponowanymi przez Prezydenta rozwiązaniami (VII.510.2.2017). Chodzi o zapewnienie każdemu prawa do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd  (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Uwagi do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym

Projekt ustawy o Sądzie Najwyższym zawiera wady – zwraca uwagę rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Nie gwarantuje zachowania odrębności i niezależności władzy sądowniczej od władzy wykonawczej, skoro to władza wykonawcza w okresie przejściowym w niczym nieograniczony sposób będzie decydowała o obsadzie kadrowej Sądu Najwyższego i jego ścisłym kierownictwie. Z kolei skarga nadzwyczajna wnoszona  w zaproponowanym kształcie w imię praworządności i sprawiedliwości społecznej, lecz nie uwzględniająca już obowiązujących reguł procesowych, rodzi realne niebezpieczeństwo naruszenia praw osób, które w zaufaniu do systemu prawnego uzyskały w przeszłości prawomocne i ostateczne rozstrzygnięcie w swojej sprawie.

Dlatego też, w ocenie Rzecznika, projekt ustawy o SN w takim kształcie nie powinien być przyjęty.

Uwagi szczegółowe

Skutki obniżenia granicy wieku, w którym sędziowie SN i NSA przechodzą  w stan spoczynku

Projekt prezydencki zakłada obniżenie wieku przejścia sędziow SN (a w konsekwencji także NSA) w stan spoczynku z 70 do 65 lat (chyba że Prezydent pozwoli sędziemu pracować dłużej).

Stan spoczynku stanowi jedną z określonych na poziomie konstytucyjnym gwarancji niezawisłości sędziowskiej. W przypadku sędziów, którzy nie skończyli jeszcze 65 lat, problemu nie ma. Inaczej należy jednak ocenić projektowane zastosowanie obniżonej granicy wieku w stosunku do obecnych sędziów Sądu Najwyższego, którzy mają uprawnienie do zajmowania stanowiska sędziego Sądu Najwyższego do dnia ukończenia 70. roku życia.  Zmiana w ich przypadku godzi w konstytucyjny zakaz usuwania sędziego (art. 180 ust. 1 Konstytucji RP).

RPO zwraca uwagę także na to, że skarga nadzwyczajna, która chce wprowadzić Prezydent, przemawia za dalszym pełnieniem obowiązków przez obecnych sędziów Sądu Najwyższego aż do osiągnięcia 70. roku życia z tej prostej przyczyny, że jej wprowadzenie spowoduje zwiększenie, a nie zmniejszenie, liczby spraw kierowanych do Sądu Najwyższego. Nie istnieje zatem żaden racjonalny argument przemawiający za koniecznością odsunięcia za pomocą ustawy tych sędziów od orzekania w okresie pomiędzy osiągnięciem przez nich 65. roku życia a 70. rokiem życia.

Do tego przyznanie Prezydentowi RP i Prezesowi Rady Ministrów jako organom władzy wykonawczej kompetencji do decydowania o tym, kto zachowa na dalszy okres status czynnego sędziego Sądu Najwyższego, w sposób rażący ingeruje w sferę niezależności Sądu Najwyższego polegającą na niezależności od organów pozasądowych oraz niezależności od czynników politycznych, a także w zasadę niezawisłości sędziowskiej.

Obniżenie granicy wieku, w którym sędziowie SN i NSA przechodzą w stan spoczynku w świetle prawa Unii Europejskiej

Obniżenie wieku, w którym sędzia Sądu Najwyższego, a także sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego, przejdzie w stan spoczynku, może też być niezgodne z prawem Unii Europejskiej, a jego uchwalenie spowodować może naruszenie przez Polskę zobowiązań wynikających z członkostwa w UE.

Ryzyko przerwania kadencji obecnej I Prezes SN

Projektowany art. 108 § 1 projektu ustawy o SN spowoduje także wygaśnięcie kadencji obecnego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego, o ile Prezydent RP nie wyrazi zgody na dalsze zajmowanie stanowiska sędziego Sądu Najwyższego przez osobę pełniącą tę funkcję.

Przerwanie kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (także poprzez obniżenie wieku powodującego przejście sędziego w stan spoczynku) stanowi oczywiste naruszenie art. 180 ust. 3 Konstytucji RP. Z tego konstytucyjnego przepisu wynika, że Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent RP na sześcioletnią kadencję, spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego. Ustawodawca nie może więc poprzez zabiegi polegające na odwoływaniu się do obniżenia granicy wieku, po osiągnięciu której sędziowie przechodzą w stan spoczynku, wkraczać w określoną konstytucyjnie sześcioletnią kadencję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego.

Konstytucja RP nie przyznaje też Prezydentowi RP jakiegokolwiek uprawienia do decydowania o tym, czy osoba pełniąca funkcję Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego w dalszym ciągu zachowa tę funkcję. Uprawnienia konstytucyjne Prezydenta RP w tym zakresie są ściśle określone i obejmują wyłącznie powołanie Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (art. 144 ust. 3 pkt 20 i art. 180 ust. 3 Konstytucji RP).

Konstytucja RP nie przewiduje także przewidzianej w art. 108 § 4 projektu kompetencji Prezydenta RP do powierzania kierowania Sądem Najwyższym lub jego izbą wskazanemu przez siebie sędziemu Sądu Najwyższego.

Sposób powołania członków oraz kompetencje nowej Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w SN

Wątpliwości budzi też projektowane utworzenie w Sądzie Najwyższym Izby Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (art. 3 pkt 4 projektu), która to Izba ma rozpoznawać m. in. skargi nadzwyczajne wnoszone także w sprawach, które były już przedmiotem rozpoznania Sądu Najwyższego w trybie kasacyjnym jak również ma rozstrzygać o ważności wyborów. W ten sposób Izba Nadzwyczajna i Spraw Publicznych złożona wyłącznie z nowych sędziów, wyłonionych przez nową Krajową Radę Sądownictwa, której członkowie zostaną wybrani przez czynniki polityczne, będzie sprawować nadzór judykacyjny nie tylko nad sądami niższych instancji, ale także w pewnym zakresie nad Sądem Najwyższym. Dodatkowo w rozpoznawaniu skarg nadzwyczajnych będą uczestniczyli ławnicy (art. 58 § 1 projektu) wybierani przez Senat (art. 60 § 2 projektu).

Skutki wprowadzenia do systemu prawnego nowej instytucji w postaci skargi nadzwyczajnej

Art. 86 projektowanej ustawy o SN wprowadza nowy środek zaskarżenia  w postaci skargi nadzwyczajnej. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich idea wprowadzenia do systemu prawnego nadzwyczajnego środka zaskarżenia w obronie prawa (w szczególności  w obronie praw lub wolności jednostki) co do zasady zasługuje na aprobatę, jednak tylko w tych sprawach, w których obowiązujący obecnie system prawny nie przewiduje już takiego nadzwyczajnego środka prowadzącego do uchylenia zaskarżonego prawomocnego orzeczenia.

W tych właśnie sprawach–istnieje pole do rozważań nad wprowadzeniem do systemu prawnego nadzwyczajnego środka, który powinien służyć naprawie błędów sądowych i mieć wyraźne, niezbyt odległe, ramy czasowe wyznaczające jego dopuszczalność.

Przedstawiona w projekcie ustawy o SN propozycja skargi nadzwyczajnej zmierza zaś do wprowadzenia rozwiązania, według którego w istotnej części spraw sądowych dopuszczalne będzie postępowanie w czterech instancjach, przy czym dwa szczeble tego postępowania będą obejmowały postępowanie nadzwyczajne już po uprawomocnieniu się orzeczenia sądowego, tj. postępowanie kasacyjne i postępowanie ze skargi nadzwyczajnej wnoszonej przez uprawnione podmioty.

Już sama ta okoliczność budzi wątpliwości z punktu widzenia rzeczywistej realizacji prawa stron postępowania do rozpatrzenia ich sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki, a więc w rozsądnym terminie. Taka próba wprowadzenia skargi nadzwyczajnej nosi cechy działania chaotycznego, nie uwzględniającego w ogóle rozwiązań systemowych, zawartych  w przepisach Kodeksu postępowania karnego oraz w przepisach Kodeksu postępowania cywilnego.

Uwagi odnoszące się do projektu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (KRS)

W ocenie Rzecznika, z uwagi na postanowienia polskiej ustawy zasadniczej, projekt ustawy o KRS również nie powinien zostać przyjęty. Nie powinien on zostać przyjęty przede wszystkim z punktu widzenia efektywności ochrony praw obywatelskich, a w szczególności z punktu widzenia zapewnienia każdej osobie skuteczności realizacji jej konstytucyjnego prawa do niezależnego, bezstronnego i niezawisłego sądu.

Przyjęcie projektu ustawy o KRS w niezmienionym kształcie – w szczególności  w zakresie dotyczącym zmiany wyboru członków KRS będących sędziami – może narazić państwo polskie nie tylko na sytuację skutkującą naruszeniem prawa każdego do sądu, gwarantowanego w art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, ale również na konieczność wypłaty ewentualnych odszkodowań zasądzanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka, na skutek możliwych skarg kierowanych do tego organu ze strony obywateli, których sprawy rozstrzygać będą sędziowie wybrani przez nowo utworzoną KRS, wobec których podnoszony może być zarzut braku niezależności od wpływów politycznych.

Przykład uwagi szczegółowej RPO - Wybór sędziów pełniących funkcję członków KRS w świetle zasady trójpodziału władzy oraz niezależności sądownictwa

Art. 1 pkt 1 projektu ustawy o KRS przewiduje, że: „Sejm wybiera członków Krajowej Rady Sądownictwa spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, na wspólną czteroletnią kadencję”.

Taka propozycja odebrania władzy sądowniczej uprawnienia do wyboru sędziów pełniących funkcję członków KRS i przekazania go władzy ustawodawczej, w ocenie Rzecznika prowadzi do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia Konstytucji.

Wybór członków do KRS będących sędziami według przedłożonego przez Prezydenta RP projektu ustawy o KRS prowadzi do naruszenia zasady trójpodziału i równowagi władz poprzez odebranie władzy sądowniczej wpływu na obsadę składu KRS.

Specjalny sprawozdawca ONZ ds. niezależności sędziów rozmawia z RPO Adamem Bodnarem

Data: 2017-10-23

Specjalny sprawozdawca ONZ ds. niezależności sędziów Diego Garcia-Sayán spotkał się 23 października z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem.

Celem misji jest ocena wpływu kryzysu konstytucyjnego na funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego oraz skutków nowelizacji ustawy o sądach powszechnych i planowanych zmian w ustawach o Sądzie Najwższym i KRS na niezależność sądownictwa.

Diego Garcii Sayanowi towarzyszy Stefano Sensi  z Biura Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka.

Adam Bodnar na uroczystości 100-lecia Sądu Najwyższego: Historia Sądu Najwyższego jest historią budowania – naszej państwowości, stabilności instytucji, zasad prawnych, autorytetu oraz charakterów ludzkich

Data: 2017-09-28

Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara 28 października 2017 r. w Warszawie

Szanowna Pani Pierwsza Prezes,

Szanowni Państwo,

Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie na uroczystość z okazji 100 rocznicy powstania Sądu Najwyższego. To wspaniały jubileusz. Wszystkim sędziom Sądu Najwyższego, obecnym i byłym, wszystkim pracownikom SN, należą się serdeczne gratulacje oraz życzenia wszelkiej pomyślności.

Niech łańcuch światła będzie z Wami przez kolejne dekady.

Znany francuski socjolog prawa Alain Peyrefitte napisał „Samo prawo nie jest jednak niczym więcej niż swego rodzaju planem architektonicznym. Dopiero według niego trzeba zacząć budować” (Wymiar Sprawiedliwości. Między ideałem a rzeczywistością).

Historia Sądu Najwyższego jest właśnie historią budowania – naszej państwowości, stabilności instytucji, zasad prawnych, autorytetu oraz charakterów ludzkich. Bez instytucji publicznych służących wymierzeniu sprawiedliwości, trudno wyobrazić sobie prawo. Przepisy będą puste, jeśli nie będą wypełniane treścią.

Ta historia budowania Sądu Najwyższego była na przestrzeni lat niezwykle trudna. Łączenie różnych porządków prawnych po zaborach, kształtowanie nowego oblicza polskiego jednolitego prawa, interpretacja kolejnych kodyfikacji, rozstrzyganie trudnych sporów natury politycznej. Liczne momenty trudne, ale także momenty próby w okresie PRL-u. Budowanie nowego, demokratycznego porządku po 1989 r. – według wezwania Tadeusza Mazowieckiego z 24 sierpnia 1989 r.: „Obywatele muszą mieć poczucie wolności, bezpieczeństwa, i współuczestnictwa. Poczucie takie mogą mieć tylko w państwie praworządnym, w którym każde działanie władzy oparte jest na prawie. Tylko prawo, które ma na celu dobro wspólne, może cieszyć się szacunkiem i zaufaniem społecznym”.

Ten testament musi być realizowany nie tylko przez ustawodawcę. To jest obowiązek wszystkich odpowiedzialnych za rządy prawa – w tym szczególnie Sądu Najwyższego.

Najnowsza historia Sądu Najwyższego ściśle się wiąże z historią urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO jest częstym uczestnikiem postępowań – czy to poprzez kasacje i skargi kasacyjne, czy też jako podmiot wnioskujący o ujednolicenie orzecznictwa. Tych spraw były setki. Ale każda z nich na swój sposób ważna, szczególna, tworząca nowy sposób myślenia o prawie.  Za każdą z nich zawsze jest człowiek i jego krzywda.

Cała seria pierwszych wystąpień RPO dotyczyła rewizji nadzwyczajnej wyroków, które zostały wydane w czasach stalinowskich. Dzięki aktywności prof. Łętowskiej udało się przywrócić pamięć oraz zrehabilitować osoby, które zostały skazane w niechlubnych procesach. Pierwsze takie wyroki zapadały już w 1988 r. Z kolei dzięki aktywnym adwokatom udało się doprowadzić do praktycznie codziennego stosowania standardów praw człowieka wynikających z umów międzynarodowych w praktyce orzeczniczej SN. Dla przykładu zakaz ekstradycji małżeństwa Mandugequich do Chin został wydany zanim Polska jeszcze ratyfikowała Europejską Konwencję Praw Człowieka. W ten sposób SN podkreślił, że Polska nie może wydawać człowieka władzom państwa, które potencjalnie może dopuścić się tortur.

Ale współcześnie Sąd Najwyższy też pełni funkcję organu, który dokonuje swoistej rehabilitacji.

Dosłownie tydzień temu na spotkaniu w domu pomocy społecznej dla osób z niepełnosprawnością intelektualną rozdaliśmy naszą publikację o 20 kasacjach RPO w ważnych sprawach.

W czasie przerwy podeszło do mnie dwóch wychowanków i zaczęło odpytywać o jedną sprawę. Tłumaczyłem, dlaczego Sąd Najwyższy uchylił wyroki nakazowe skazujące za kradzież kawy, gdzie procedura zawiodła, i dlaczego to orzeczenie ma takie znaczenie. Bo to są właśnie te momenty, kiedy SN szczególnie wyraźnie przywraca poczucie sprawiedliwości, naprawia krzywdę ludzką, szczególnie tych bezbronnych.

Budowniczymi, wypełniającymi plany architektoniczne prawa, są ludzie.

Bardzo wiele zależy od ich charakteru, integralności, niezłomności, poświęcenia oraz zasad.

W historii Sądu Najwyższego były złe momenty, ale także i te pokazujące siłę charakteru. Niektórzy wybitni sędziowie – tacy jak Aleksander Mogilnicki w 1929 r. – zostali pozbawiani stanowiska Prezesa – ze względu na swój sprzeciw i brak zgody na działania ze strony władzy.

Budowanie autorytetu to nie tylko orzekanie, to wychowywanie kolejnych pokoleń, przekazywanie pałeczki wiedzy prawniczej, umiejętności rozumowań prawniczych, ale także szczególnego etosu jaki się wiąże ze służbą sędziowską.

Budowanie musi odbywać się zgodnie z zasadami sztuki.

Tego planu architektonicznego prawa nie można wypełnić treścią ot tak po prostu. Konieczne są reguły oraz ich znajomość. Reguły te są w większości niezmienne od setek czy tysięcy lat. Wszak wszyscy na studiach zaczynamy od prawa rzymskiego. Dlatego właśnie władza sądownicza nie może być dobrze wykonywana jeśli nie jest podparta wykształceniem. Dlatego właśnie sędziami Sądu Najwyższego zostają ci najlepsi z najlepszych – osoby, co do których środowisko prawnicze ma największy szacunek. Bo powierza im określone zadanie do wypełnienia oraz powierza im losy ludzkie. Mamy zaufanie do budynku, w którym się znajdujemy, bo został dobrze zaprojektowany i świetnie zrealizowany, z dobrych materiałów. Podobnie – musimy mieć zaufanie do sędziów Sądu Najwyższego, bo zatrudnia najlepszych fachowców, którzy przez lata się kształcili i zdobywali doświadczenie, aby służyć całemu społeczeństwu.

Stabilność, przewidywalność, profesjonalizm, przejrzystość, wysoka jakość, komunikatywność, pragmatyzm, zdolność do samokorekty – to są cechy, które moim zdaniem powinny charakteryzować działalność każdego sądu, a szczególnie Sądu Najwyższego.

Każda z tych cech jest trudna do zrealizowania. Jej budowanie zajmuje miesiące, lata.

Różne nagłe wydarzenia, zmiany instytucjonalne, nie służą budowaniu stabilności i przewidywalności, a w konsekwencji zaufania społecznego.

Wręcz przeciwnie. Zakłócają normalny rytm działania instytucji. Są oczywiście dopuszczalne, ale pod dwoma warunkami:

  1. przygotowywane są długo i starannie, aby nie zniszczyć tego co jest osiągnięciem pokoleń,
  2. służą pełnej realizacji wartości konstytucyjnych, a nie interesom politycznym.

Niestety z  ubolewaniem muszę stwierdzić, że obecne działania organów władzy nie służą realizacji tych wartości.

Konstytucja jest zmieniana na naszych oczach mocą działań ustawowych.

Te z kolei nie mogą być skutecznie skontrolowane przez Trybunał Konstytucyjny.

Podważany jest nieustannie autorytet władzy sądowniczej.

Sąd Najwyższy, sądy powszechne oraz sądy administracyjne mają podstawowe zadanie.

Mają chronić człowieka przed nadużyciami ze strony władzy. Na tym polega podstawowa zasada trójpodziału władzy.

Dlatego też zasady niezależności sądownictwa oraz niezawisłości sędziów należy strzec jak źrenicy naszej wolności.

Bez wolnych i niezależnych sądów nie będzie demokratycznego państwa prawa i ochrony praw i wolności.

Dlatego z okazji jubileuszu chciałbym Państwu życzyć wytrwałości. Ale chciałbym równocześnie wskazać, że mają Państwo ogromny kredyt zaufania do spłacenia społeczeństwu, które wzięło Państwa w obronę.

Wiele bowiem zależy od tego czy własną determinacją, jakością pracy, umiejętnością komunikowania się z obywatelami, sumiennością, będą Państwo każdego dnia okazywali pokorę i szacunek w stosunku do naszych obywateli. Oni z pewnością to docenią. Jak również docenią Ci, którzy przez 100 lat pracowali na autorytet tego sądu.

To jest nasza wspólna odpowiedzialnością przed historią, ale także w stosunku do przyszłych pokoleń. 

Stanowisko RPO dotyczące postępowania w sprawie sporu kompetencyjnego pomiędzy Prezydentem RP a Sądem Najwyższym

Data: 2017-09-06

Przed Trybunałem Konstytucyjnym toczy się postępowanie w sprawie sporu kompetencyjnego pomiędzy Prezydentem RP a Sądem Najwyższym (sygn. akt Kpt 1/17), wszczęte wnioskiem Marszałka Sejmu z 8 czerwca 2017 r. Trybunał ma rozstrzygnąć, jaki charakter ma opisana w Konstytucji kompetencja Prezydenta do stosowania prawa łaski i czy Sąd Najwyższy może dokonywać jej wiążącej interpretacji. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w postępowaniu przed TK.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich Marszałek Sejmu w swoim wniosku nie przedstawił przekonywających argumentów przemawiających za:
- istnieniem sporu kompetencyjnego między Prezydentem a Sądem Najwyższym
- istnieniem rzeczywistego sporu kompetencyjnego
- istnieniem interesu prawnego wnioskodawcy w rozstrzygnięciu sporu


Istnieje istotna wątpliwość, czy Marszałek Sejmu jest podmiotem legitymowanym do żądania rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego między Prezydentem RP a Sądem Najwyższym. Dlatego zdaniem Rzecznika postępowanie w tej sprawie powinno zostać przez Trybunał umorzone. Swoją argumentację Rzecznik Praw Obywatelskich zawarł w uzasadnieniu z 10 sierpnia 2017 roku.

Czy małżonek częściowo ubezwłasnowolniony posiada zdolność procesową w procesie o rozwód? Zagadnienie prawne przed SN

Data: 2017-08-26

Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował zgłosić swój udział w postępowaniu przed Sądem Najwyższym w zakresie rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego o treści: „Czy małżonek częściowo ubezwłasnowolniony posiada zdolność procesową w procesie o rozwód?”. Zagadnienie prawne zostało przedłożone Sądowi Najwyższemu przez Sąd Apelacyjny w Białymstoku (sygn.III CZP 66/17).

Osoba częściowo ubezwłasnowolniona może samodzielnie, bez reprezentacji kuratora ani zgody sądu opiekuńczego, zawrzeć związek małżeński. Wniosek taki wynika z treści przepisów Kodeksu cywilnego oraz Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

Z kolei na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego osoba fizyczna ograniczona w zdolności do czynności prawnych ma zdolność procesową w sprawach wynikających z czynności prawnych, których może dokonywać samodzielnie.

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że skoro osoba częściowo ubezwłasnowolniona może samodzielnie dokonać czynności prawnej zawarcia związku małżeńskiego, to ma także zdolność procesową w sprawach o rozwiązanie zawartego małżeństwa.

Przyjęcie tezy, iż możliwość rozwiązania małżeństwa osoby częściowo ubezwłasnowolnionej uzależniona jest od zgody, woli i starań kuratora tej osoby, oznaczałoby uniemożliwienie jednostce samodzielnego poddanie ocenie niezawisłego sądu tego, czy w jej sprawie zaszły okoliczności zupełnego i trwałego rozkładu pożycia w małżeństwie, które zawarła na podstawie własnej, uprawnionej decyzji.

Dodatkowo w sprawach o rozwód nie jest możliwe wystąpienie z powództwem przez prokuratora, a tym samym także Rzecznika Praw Obywatelskich na prawach prokuratora. Zatem osoba ubezwłasnowolniona częściowo nie może liczyć w tych sprawach na interwencję organów ochrony prawa na etapie wytaczania powództwa.

Stanowisko swoje Rzecznik wsparł argumentami odwołującymi się do Konstytucji RP oraz obowiązujących Polskę umów międzynarodowych, w tym wskazał na prawo do ochrony życia prywatnego, rodzinnego i decydowania o swoim życiu osobistym, prawo do sądu, równość wobec prawa i zakaz dyskryminacji, a także odwołał się do podstawy wszelkich praw i wolności człowieka i obywatela, czyli przyrodzonej, niezbywalnej i nienaruszalnej godności. 

Sąd Najwyższy rozstrzygnął pytanie prawne RPO w sprawie upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości

Data: 2017-08-25

Chodzi o rozstrzygnięcie, czy upływ terminu, na jaki zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, na której znajduje się budynek wielolokalowy, powoduje wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokalu w tym budynku (art. 235 § 2 k.c. w zw.  z art. 3 ust. 1  i art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali – Dz. U. z 2015 r. poz. 1892)

W orzecznictwie sądowym zarysowały się dwa rozbieżne poglądy na temat bytu prawnego odrębnej własności lokalu w sytuacji wygaśnięcia użytkowania wieczystego gruntu, na którym posadowiony jest budynek wielolokalowy, z których jeden dopuszcza wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokali w budynku wielolokalowym po upływie terminu, na który ustanowione zostało użytkowanie wieczyste gruntu - to zaś skutkuje utratą przez dotychczasowego właściciela prawa własności mieszkania, ponieważ prawo własności „przechodzi” na podmiot będący właścicielem gruntu (Skarb Państwa bądź gmina). Według drugiego poglądu, prawo własności lokalu jest prawem wiodącym, które nie może wygasnąć na skutek upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości. A zatem, brak jednoznacznego określenia, jakie są losy prawa odrębnej własności lokalu w wypadku wygaśnięcia prawa użytkowania wieczystego gruntu. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował więc do Sądu Najwyższego pytanie prawne po to, by rozwiać wątpliwości w tej kwestii.

25 sierpnia 2017 r. Sąd Najwyższy w poszerzonym siedmioosobowym składzie wskazał, że upływ terminu, na który zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego gruntu, nie powoduje wygaśnięcia prawa odrębnej własności lokalu znajdującego się w budynku położonym na tym gruncie (III CZP 11/17)

Tym samym Sąd Najwyższy zgodził się z argumentacją Rzecznika Praw Obywatelskich i stanowiskiem Prokuratora Prokuratury Krajowej, które było zbieżne z wnioskiem RPO.

Czy dopuszczalna jest droga sądowa w sprawach o eksmisję z tymczasowego pomieszczenia? Zagadnienie prawne w Sądzie Najwyższym z udziałem RPO

Data: 2017-08-18

Przed Sądem Najwyższym rozpatrywane jest zagadnienie prawne, czy dopuszczalna jest droga sądowa w sprawach o eksmisję z tymczasowego pomieszczenia (sygn akt III CZP 61/17).

O rozstrzygnięcie tego zagadnienia zwrócił się do Sądu Najwyższego Sąd Okręgowy w Warszawie, który spostrzegł, że w sądzie tym powstały dwie rozbieżne linie orzecznicze dotyczące dopuszczalności drogi sądowej we wskazanych sprawach.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym i przedstawił stanowisko, iż droga sądowa w sprawach o eksmisję z tymczasowego pomieszczenia jest dopuszczalna.

Odmienne stanowisko jest w ocenie Rzecznika wynikiem niewłaściwej interpretacji przepisu procedury cywilnej, który nakazuje komornikowi sądowemu wstrzymanie czynności egzekucyjnych w sprawach wykonania wyroku nakazującego opuszczenie mieszkania, w którym to wyroku sąd nie przyznał dłużnikowi prawa do lokalu socjalnego. W takim wypadku eksmisja powinna być przeprowadzona do tymczasowego pomieszczenia, które ma obowiązek wskazać gmina.

Dlatego właśnie komornik prowadząc eksmisję powinien zwrócić się do gminy o wskazanie tymczasowego pomieszczenia dla dłużnika i wstrzymać dalszą procedurę, ale nie dłużej niż na 6 miesięcy.

Po upływie tego czasu komornik sadowy musi wyeksmitować dłużnika i jeśli gmina nie wskazała pomieszczenia tymczasowego, czyni to do noclegowni, schroniska dla bezdomnych lub podobnej placówki.

Nie oznacza to jednak, że w sytuacji gdy eksmisja ma się odbyć z tymczasowego pomieszczenia (a nie z mieszkania), to komornik sądowy może sam, po upływie 6 miesięcy, bez wyroku sądowego wyeksmitować dłużnika z tego pomieszczenia.

A tak właśnie interpretują przywołany przepis Kodeksu postępowania cywilnego niektóre składy orzekające Sądu Okręgowego w Warszawie.

W ocenie Rzecznika, taka wykładnia nie tylko nie znajduje oparcia w treści przepisu, ale byłaby również niezgodna z Konstytucją, która gwarantuje każdemu prawo do sądu.

Sąd Najwyższy w ważnej dla dłużników uchwale: komornicy nie mogą powiększać opłat egzekucyjnych o VAT

Data: 2017-07-27

Opłata pobrana przez komornika zawiera już bowiem w sobie VAT.

27 lipca 2017 r. powiększony skład Sądu Najwyższego po rozpatrzeniu zagadnienia prawnego podjął następującą uchwałę: opłata egzekucyjna ustalona przez komornika sądowego na podstawie art. 49 ust.1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji nie powinna być powiększona o należność z tytułu podatku od towarów i usług, ponieważ zawiera w sobie kwotę podatku VAT (sygn. akt III CZP 97/16).

Tym samym Sąd Najwyższy zgodził się ze stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich, który opowiedział się za takim kierunkiem wykładni.

W ocenie Rzecznika pobranie wyższej opłaty egzekucyjnej niż w jej maksymalnej, ustawowej wysokości byłoby próbą przerzucenia na dłużników obowiązku podatkowego nałożonego na organ egzekucyjny i naruszyłoby zaufanie obywateli do państwa prawa.

W ustnych motywach uzasadnienia uchwały Sąd Najwyższy stwierdził, iż opłata egzekucyjna ma charakter daniny publicznej zbliżonej do opłaty sądowej i nie może być podwyższana o kolejną daninę publiczną – tj. podatek VAT. Naruszałoby to art. 84 Konstytucji RP, zgodnie z którym każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, ale tylko tych dokładnie określonych w ustawie.

Brak  zatem stosownych regulacji prawnych w tym zakresie uniemożliwia pobranie wyższej opłaty niż w jej ustawowej wysokości poprzez doliczenie do tej opłaty podatku VAT.

SN zgadza się z RPO: Możesz domagać się zmiany wpisu w księdze wieczystej, nawet jeśli pozostałe osoby, które wraz z Tobą miałyby być do księgi wpisane, nie są sprawą zainteresowane

Data: 2017-07-26

Było tak: do księgi wieczystej jako właściciel domu został wpisany pan X. Jednak pani Z. uznała, że to błąd – umowa, na którą się powołał pan X., była jej zdaniem nieważna. Dlatego wystąpiła do sądu o zmianę wpisu w księdze: twierdziła, że to ona powinna tam figurować jako właścicielka wraz z dwójką krewnych.

Ci jednak nie byli nieruchomością zainteresowani i do sprawy nie przystąpili. W tej sytuacji sąd uznał, że nie ma wyjścia i powództwo pani Z. musi oddalić.

Rozpatrujący apelację pani Z. Sąd Apelacyjny w Gliwicach miał jednak wątpliwości. Czy rzeczywiście w takiej sytuacji nie da się sprawy rozpatrzyć?

26 lipca 2017 roku Sąd Najwyższy w sprawie o sygn. akt III CZP 31/17 podjął uchwałę, będącą wynikiem skierowanego przez Sąd Okręgowy w Gliwicach zagadnienia prawnego:

  1. Czy dopuszczalne jest uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym poprzez wpisanie prawa własności na rzecz współwłaścicieli nieruchomości, którzy pomimo zawiadomienia w trybie art. 195 § 2 k.p.c. nie przystąpili do sprawy w charakterze powodów?,
  2. Jeżeli wspólne występowanie po stronie powodowej współwłaścicieli o jakich mowa w punkcie 1 zagadnienia nie jest wymagane, to czy konieczny wówczas jest ich udział w sprawie w charakterze pozwanych?

Jak argumentował Sąd Okręgowy, w dotychczasowym orzecznictwie Sądu Najwyższego zauważalne były bowiem dwie rozbieżne linie orzecznicze, przy czym jedna z nich zakładała, iż w sytuacji, gdy pozostałe osoby mające być wpisane do księgi wieczystej nie wstąpią do procesu w charakterze powodów (a więc nie poprą – z różnych względów – wniesionego powództwa), powództwo o uzgodnienie treści księgi podlega oddaleniu, ze względu na niewłaściwie ukształtowanie strony procesu. Druga linia orzecznicza nie była jednolita i skłaniała się bądź to do koncepcji samodzielnej legitymacji procesowej każdego ze współwłaścicieli (w oparciu o art. 209 Kodeksu cywilnego), bądź wskazywała na konieczność pozwania pozostałych współwłaścicieli, jeżeli nie wyrazili woli udziału w procesie

Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował się zgłosić swój udział w postępowaniu przed Sądem Najwyższym w zakresie rozstrzygnięcia przedstawionego zagadnienia prawnego, nie tylko ze względu na jego duże znaczenie dla konstytucyjnie chronionych praw obywateli, ale i mającego niebagatelne znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu prawnego, ściśle powiązanego przecież z wpisami dokonywanymi w jawnych księgach wieczystych.

Rzecznik stał na stanowisku, iż w postępowaniu o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym współwłaściciele nieruchomości, którzy pomimo zawiadomienia w trybie art. 195 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego nie przystąpili do sprawy w charakterze powodów, biorą udział w procesie w charakterze pozwanych.

Rzecznik wskazywał między innymi na fundamentalną zasadę ustrojową ksiąg wieczystych, jaką jest ich jawność, a która implikuje dalsze zasady, mające ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa i obrotu prawnego – domniemanie zgodności wpisów praw w księdze z rzeczywistym stanem prawnym, jak również rękojmię wiary publicznej ksiąg wieczystych.

Rzecznik wskazał również na wynikającą z art. 21 i 64 Konstytucji zasadę ochrony prawa własności, jak i na obowiązki nałożone na obywateli w zakresie ujawniania swoich praw w księdze wieczystej.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, podstawową powinnością sądu winno więc być udzielenie ochrony współwłaścicielowi, który dąży do doprowadzenia zgodności wpisów w księdze wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym, bez uzależniania skuteczności złożonego przez niego powództwa od postawy pozostałych współwłaścicieli.

Sąd Najwyższy podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich i uznał, że osobami pozwanymi w sprawie o uzgodnienie treści księgi wieczystej z rzeczywistym stanem prawnym są osoby, które zostały ujawnione w księdze jako właściciele (współwłaściciele), jak również osoby, które – w razie uzgodnienia księgi – winny być do niej wpisane, ale – prawidłowo zawiadomione przez sąd – nie wstąpiły po stronie powodowej do toczącego się postępowania.

Jak – między innymi – wskazał Sędzia Sądu Najwyższego Jacek Gudowski w ustnym uzasadnieniu podjętej uchwały, rozpatrując sprawę o uzgodnienie treści księgi wieczystej nie można tracić z pola widzenia znaczenia, jakie mają księgi wieczyste i ujawniane w nich wpisy dla interesu publicznego i porządku prawnego. Wyraził nadzieję, iż podjęta uchwała pozwoli na uporządkowanie niejednolitego dotychczas orzecznictwa, co z kolei będzie miało bezpośrednie przełożenie na procedowanie we wnoszonych przez obywateli sprawach o uzgodnienie treści księgi wieczystej.

Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w związku z decyzją Prezydenta o zawetowaniu ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz ustawy o Sądzie Najwyższym.

Data: 2017-07-24

24 lipca 2017 r. prezydent Andrzej Duda ogłosił, że nie podpisze dwóch ustaw – o KRS i SN.  Powiedział, że bardzo ważna była dla niego opinia jego doradczyni, Zofii Romaszewskiej.

Adam Bodnar przedstawił swoje oświadczenie na konferencji prasowej.

Tekst wystąpienia Adama Bodnara

Pan Prezydent w sprawie ustaw o Krajowej Radzie Sądownictwa  i Sądzie Najwyższym  zachował się rozważnie.

Chciałem podkreślić moje uznanie dla tej decyzji i podziękować Panu Prezydentowi.

Chciałbym też zwrócić uwagę, że zadziałała tu polska Konstytucja. Sytuując Prezydenta jako głowę państwa - dając mu silną legitymację w postaci bezpośrednich wyborów - stworzyła możliwość wyhamowania złych ustaw i uwzględnienia woli obywateli.

To jest nasza przewaga na przykład nad Węgrami, gdzie nie ma w konstytucji tego typu „bezpieczników” i gdzie prezydent jest wybierany przez parlament, a nie bezpośrednio.

Chciałbym też złożyć wyrazy głębokiego szacunku Pani Zofii Romaszewskiej.

Wielokrotnie wyrażałem mój podziw dla Jej dorobku zakresie ochrony praw obywateli, szczególnie w latach 70. i 80.

Nawet kilka dni temu w Senacie mówiłem, że wychowałem się na ideach obrońców praw człowieka z lat 80. I że to właśnie te idee, które były promowane przez osoby odważne w tamtych czasach, wpłynęły na wybór mojej drogi życiowej i na postawę, którą staram się prezentować.

Cieszę się że obywatele wciąż mogą liczyć na Panią Zofię Romaszewska – Damę Orderu Orła Białego. Chciałbym w imieniu własnym i tych wszystkich, dla których prawa obywateli są bardzo ważne, podziękować.

Do tej złej reformy tak naprawdę nie dopuścili obywatele.

Ich masowe i stanowcze protesty. Przyznaje to również Pan Prezydent, który je usłyszał te protesty i docenił.

Jestem zbudowany taką postawą Polaków.

Tym, że nie pozwolili, aby bez ich woli łamano podstawowe prawa obywatelskie

Aby zmieniano ustrój państwa bez zmiany Konstytucji.

Jeśli teraz wielu mieszkańców naszego kraju może poczuć się bezpieczniej, to dlatego, że działa społeczeństwo obywatelskie. Że obywatele sami są w stanie się zorganizować i strzec demokracji.

Tych protestów prawdopodobnie by nie było, gdyby w Polsce funkcjonował normalnie Trybunał Konstytucyjny, gdyby Trybunał cieszył się zaufaniem.

Gdybyśmy mieli normalnie funkcjonujący Trybunał, to prawdopodobnie posłowie, parlamentarzyści nawet nie proponowaliby ustaw, które z natury swej są sprzeczne z Konstytucją.

Ubolewam także, że proces legislacyjny dotyczący ustawy o Sądzie Najwyższym był niezwykle pospieszny

W tym przypadku, jak to określił [w czasie debaty w Senacie] sędzia [i prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego Stanisław] Zabłocki, przy przyjmowaniu ustawy mieliśmy do czynienia nie tylko z „tempem pendolino”, ale także z całą masą różnych błędów legislacyjnych.

W zasadzie każdego dnia znajdowaliśmy kolejne błędy, pojawiały się kolejne wątpliwości dotyczące treści ustawy.

To miało być przedmiotem dzisiejszej konferencji prasowej, ale szczęśliwie w tym momencie nie musimy o tym rozmawiać.

Zdaję sobie jednak sprawę, jakie to ma znaczenie dla opinii publicznej. Dlatego przygotuję też raport poświęcony właśnie tym błędom legislacyjnym i błędom proceduralnym, które nastąpiły w kontekście przygotowywania i procedowania ustawy o Sądzie Najwyższym. Wydaje mi się, że to jest bardzo ważne na przyszłość by takich błędów się ustrzec, by baczniej patrzeć władzy na ręce.

Pan Prezydent nie zawetował jednej z ustaw.

Przynajmniej na to wskazują słowa Pana Ministra Łapińskiego – rzecznika prasowego Pana Prezydenta. Chodzi o ustawę Prawo ustroju sądów powszechnych.

Nie ulega wątpliwości, że ustawa ta niesie cały szereg niebezpieczeństw.

Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny zyska możliwość odwoływania prezesów sądów. Będzie miał wpływ na powoływanie przewodniczących wydziałów, przenoszenie sędziów między wydziałami. Obawiam się również, że przewidziany w tej ustawie losowy tryb przydzielania spraw może być naruszany za pomocą różnych procedur. Te wątpliwości pojawiają się, gdy analizuje się tę ustawę.

Jak Państwo doskonale wiedzą, przedstawiłem wniosek do Pana Prezydenta, by zawetował także ustawę Prawo ustroju sądów powszechnych. Cały czas ten mój wniosek podtrzymuję.

Uważam, że dobrze by się stało, gdyby Pan Prezydent również trzecią ustawę zawetował.

Mój apel w tym zakresie jest cały czas aktualny. Zdaję sobie jednak sprawę, że tak może się nie stać. Pan Prezydent może się poruszać w jakiejś przestrzeni kompromisu politycznego i może uznać, że jednak jedna ustawa wejdzie w życie.

Jeżeli tak się stanie, to dla mnie najważniejsze jest, aby każdy krok i każda decyzja ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro była pilnie obserwowana i oceniania, a kiedy trzeba – by spotykała się z reakcją obrońców prawa -  zwykłych obywateli.

Uważam, że wielka energia obywateli może być wykorzystana także w tym kierunku, aby kontrolować – na każdym szczeblu – decyzje personalne dotyczące sądownictwa: powoływania sędziów, prezesów, przewodniczących wydziałów, rzeczników prasowych itd.

Zabiegać o przejrzystość procedur, ocenę kwalifikacji kandydatów, wyjaśniać każdą wątpliwą decyzję. Organizacje pozarządowe wiedzą, jak to robić. Mają praktykę. Teraz ważne jest, aby ich doświadczenie powiązać z energią obywatelską wytworzoną przez protest.

Tylko w ten sposób będzie można zminimalizować ewentualne negatywne skutki Prawa o ustroju sądów powszechnych, jeśli słowa rzecznika Prezydenta o braku weta okażą się prawdziwe.

Kwestią do rozwiązania jest to, jak połączyć doświadczenie organizacji pozarządowych z energią obywatelską, która została wytworzona przez protest.

Moim zdaniem, tylko w ten sposób można zminimalizować ewentualne negatywne skutki Prawa ustroju sądów powszechnych, jeśli słowa rzecznika [Prezydenta Krzysztofa]Łapińskiego o braku weta w tym zakresie okażą się prawdziwe.

Bardzo poważnie powinniśmy także potraktować słowa Pana Prezydenta o konieczności reformy sądownictwa.

Ona jest potrzebna. Ona jest niezbędna. Potrzebują jej obywatele, potrzebują jej sędziowie. O tym powinniśmy dyskutować, taką wspólną, uzgodnioną i skuteczną reformę powinniśmy przygotować.

Cieszę się że aktywny udział zaproponował w tym zakresie Pan Prezydent. Swój udział deklarują także środowiska, organizacje społeczne, środowiska naukowe. Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie pewnie chętnie by się prawdopodobnie w taki proces zaangażowała – bo zawsze służy dobrą radą państwom przechodzącym trudne momenty.

W zakresie moich kompetencji widzę pewną, ale jednak ograniczoną rolę, dla Rzecznika Praw obywatelskich. Rzecznik moim zdaniem nie powinien być tym organem, który wychodzi z reformami. Powinien jednak oczywiście przedstawiać stanowiska, które mogą pozwolić na to, aby dane reformy były zgodne z przestrzeganiem praw i wolności obywatelskich.

Mam także nadzieję, że kiedy do tej debaty dojdzie, to na równych prawach uczestniczyć w niej będą zarówno przedstawiciele rządu, parlamentu jak i przedstawiciele tzw. pozaparlamentarnej opozycji, która przecież też ma dużo do powiedzenia, jeśli chodzi o reformę sądownictwa.

Moim zdaniem jest to jedyna szansa, aby wzmocnić państwo, aby obywatele utożsamiali się z jego instytucjami, szanowali jego struktury, w tym przede wszystkim władzę sądowniczą.

Liczę na to, że ta szansa zostanie wykorzystana. Oznaczała to jednak, że przed nami jest sporo pracy.

Chciałbym doniośle podkreślić, że nie jestem politykiem. Rzecznik praw obywatelskich musi stale to powtarzać.

Ale wydaje mi się, że najlepiej byłoby dla wszystkich, gdyby tej debacie nad reformą wymiaru sprawiedliwości przewodził Prezydent RP. To byłaby dobra polska tradycja, jeśli weźmiemy pod uwagę to, że konstytucja czyni z prezydenta swego głównego strażnika – nie tylko w kontekście obrony niezawisłości sędziów i niezależności sądów, ale także art. 1 Konstytucji – mówiącego o tym, że RP jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli.

Bo nie chodzi wyłącznie o reformowanie, ale także o te słowa Pana Prezydenta, które zachęcają do uciszenia sporów i do tego, abyśmy się wszyscy zdobyli na debatę ponad podziałami, debatę w trosce o nasze państwo.

Popieram postulat Pana Prezydenta, aby podnosić standardy etyczne w  środowisku sędziowskim.

Ten postulat wielokrotnie zgłaszali moi poprzednicy, dr Janusz Kochanowski był szczególnie tym tematem zainteresowany.

Powinniśmy o to dbać, ale ważne jest, aby dbać o to inteligentnie i skutecznie. Żeby przy okazji dyskusji nad walorami etycznymi czy kwestią odpowiedzialności etycznej sędziów nie odbierać podmiotowości trzeciej władzy

Bo inaczej - jak zresztą wskazywał sam Pan Prezydent - nie zapewnimy ani bezpieczeństwa obywatelom ani sprawiedliwości.

Jednocześnie chciałbym podkreślić, że społeczeństwo polskie – poprzez masowy udział w protestach dotyczących niezależności sądów – udzieliło sądom bardzo dużego kredytu zaufania.

Czasami nawet niezasłużonego.

Społeczeństwo broniło idei niezależności sądów, ale przecież dostrzega wady funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Często są one wynikiem złej organizacji pracy oraz niewłaściwej komunikacji z obywatelami, adwokatami i radcami prawnymi. Jest sporo opracowań przygotowanych przez organizacje pozarządowe (takie jak Helsińska Fundacja Praw Człowieka, INPRiS, Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, Fundacja Courtwatch, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia)  jak poprawić funkcjonowanie sądów, bez czekania na zmianę jakiejkolwiek ustawy. To jest kwestia podejścia indywidualnego sędziego, zrozumienia swojej roli w społeczeństwie, istoty swojej służby. Ten dług wobec społeczeństwa, sędziowie powinni jak najszybciej zacząć spłacać.

Sędziowie powinni sobie zdawać sprawę z tego, że taki dług istnieje.

Na sam koniec chciałbym powiedzieć, że w grudniu tego roku organizujemy Pierwszy Ogólnopolski Kongres Praw Obywatelskich.

To duża inicjatywa - dwudniowy kongres, ponad 30 paneli – organizowana z okazji 30-lecia urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich.

Na początku roku poprosiłem Pana Prezydenta, aby otworzył to spotkanie, które odbędzie się w Warszawe w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin. Byłem bowiem przekonany, że niezależnie od wszystkiego co się dzieje, powinniśmy w Polsce rozmawiać. Rozmawiać z obywatelami.

Cieszę się, że Pan Prezydent przyjął to zaproszenie. A dzisiaj swoimi decyzjami potwierdził, że istnieje duża przestrzeń do takiej rozmowy. Rozmowy o ważnych sprawach polskich obywateli. Dziękuję Panie Prezydencie – będziemy do tej rozmowy gotowi. 

Wystąpienie wiceprezesa Sądu Najwyższego Stanisława Zabłockiego w czasie debaty o ustawie o Sądzie Najwyższym w Senacie 21.07.2017 r

Data: 2017-07-22

Wicemarszałek Adam Bielan:

 

Dobrze. Udzielam głosu panu Adamowi Bodnarowi, rzecznikowi praw obywatelskich.

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Jeżeli mógłbym prosić, to może pan sędzia Zabłocki, jako przedstawiciel Sądu Najwyższego, mógłby być pierwszy. Bo jednak pracuje w Sądzie Najwyższym.)

Dobrze, bardzo proszę.

Prezes Sądu Najwyższego Stanisław Zabłocki:

Panie Marszałku!

(Rozmowy na sali)

(Wicemarszałek Adam Bielan: Proszę o ciszę.)

Panie i Panowie Senatorowie!

Po pierwsze, chcę w imieniu pani pierwszej prezes i swoim, jako jej reprezentanta w dniu dzisiejszym, podziękować za zaproszenie i za umożliwienie zabrania głosu.

Po drugie, proszę państwa, chcę wszystkich państwa w imieniu pani pierwszej prezes przeprosić, że nie uczestniczy ona w dzisiejszych obradach osobiście, tylko przysłała swojego niegodnego zastępcę, ale te ostatnie dni są dla nas tak męczące i pani pierwsza prezes ma tak intensywny plan zajęć, że w dniu dzisiejszym poczuła się na tyle niedobrze, że nie mogła niestety do Wysokiej Izby przybyć.

Po trzecie, proszę państwa, chcę państwa z góry przeprosić za to, że być może moja wypowiedź nie będzie uporządkowana w takim zakresie, w jakim należałoby ją uporządkować, idąc do Senatu Rzeczypospolitej. Ale proszę zrozumieć: dowiedziałem się, że to ja będę reprezentował Sąd Najwyższy w dniu dzisiejszym, na pół godziny przed rozpoczęciem obrad, a potem uważałem za swój obowiązek cały czas przebywać na sali i cały czas wysłuchiwać głosów zarówno senatorów, jak i pana ministra. Bo inaczej przecież moje wystąpienie mogłoby być niepełne.

Wreszcie, proszę mi wierzyć, będę się starał mówić językiem prawa, a nie polityki. Chciałem powiedzieć, że będę się starał prowadzić swoją narrację w tonacji sine ira et studio, ale w pewnym momencie otrzymałem nauczkę, wiem, że nie powinniśmy używać łaciny, zatem informuję państwa, że będę się odwoływał do języka refleksji, a nie do języka emocji, po pierwsze dlatego, że goszczę w Izbie refleksji, po drugie dlatego, że jestem sędzią i po prostu nie przystoi mi mówić innym językiem.

Chcę też państwa zapewnić, że postaram się powiedzieć tylko i wyłącznie o tym, co jest najistotniejsze, ale jednocześnie muszę państwa poinformować również o tym, że moje wystąpienie byłoby co najmniej trzy razy krótsze, gdyby nie to, że będę się musiał ustosunkować do niektórych wypowiedzi pana ministra Warchoła. To znacznie wydłuży moją wypowiedź, ale uważam to za niezbędne z uwagi na to, że reprezentuję na tej sali Sąd Najwyższy. I tak, obiecuję, będę się bardzo starał nie nadużyć państwa cierpliwości.

Przejdźmy do meritum. Proszę państwa, chcę wyrzucić coś poza nawias, może nie jest to kwestia najważniejsza, ale dla mnie ona jest kwestią kapitalnej wagi. Zostawiam na chwilę na boku konstytucyjność, zostawiam na chwilę na boku uwarunkowania prawnomiędzynarodowe związane z procedowanym projektem ustawy, koncentruję się na jednym jedynym przepisie tej ustawy, który dotyczy wcale nie sędziów, tylko naszych współpracowników, bo nie otrzymaliśmy odpowiedzi od pana ministra na pytanie, jak sytuacja pracowników Sądu Najwyższego w istocie rzeczy po wejściu tej ustawy w życie będzie się kształtowała.

Proszę państwa, to, że od tego zaczynam, to nie jest z mojej strony chwyt retoryczny. Los sędziów wprawdzie nadal leży w państwa rękach, ale jestem na tyle pesymistycznie nastawiony, iż sądzę, że łatwiej mi będzie obronić naszych współpracowników niż sędziów. To po pierwsze. A po drugie, proszę państwa, rozpoczynam od tego, żeby zaprzeczyć jakże kłamliwym, nieprawdziwym twierdzeniom, że walczymy o stołki, walczymy o nasze przywileje. Proszę państwa, ja już mam swoje lata, i tak niedługo musiałbym z Sądu Najwyższego odejść. Ale i moich kolegów nie możecie państwo posądzać o to, że żyjąc tym, co się w tej chwili dzieje, są krytycznie nastawieni wobec rozwiązań tej ustawy i że powoduje nimi właśnie troska o własne dobro. Wszyscy oni prosili mnie: żebyś nie zapomniał wspomnieć o sytuacji pracowników.

Proszę państwa, to jest problem owego art. 90 §2 uchwalonej przez Sejm ustawy. Rzeczywiście sytuacja członków Biura Studiów i Analiz – pani senator dostrzegła różnicę, to jest art. 92 albo art. 93 – jest nieco inna, ale tylko nieco inna, bo proszę zwrócić uwagę na to, że oni są chronieni bardziej pieczołowicie niż zwykły pracownik tylko w zakresie owego tzw. wypowiedzenia zmieniającego, które daje im pewną, określoną w projekcie czy w uchwalonej przez Sejm ustawie, gwarancję połowy dotychczasowego wynagrodzenia. Bo dotąd było to wynagrodzenie sędziego sądu apelacyjnego, teraz będzie to połowa wynagrodzenia sędziego sądu apelacyjnego. W pozostałym zakresie ich status się nie różni od statusu całej grupy pracowników. Co się może zdarzyć? Może się oto zdarzyć, że pracownik otrzyma wypowiedzenie zmieniające. Jak go nie zaakceptuje, odchodzi. Ale może w ogóle nie otrzymać wypowiedzenia zmieniającego i wtedy, proszę państwa, też przestaje być pracownikiem Sądu Najwyższego. Los tych 327 osób kładę państwu na sercu.

Proszę państwa, w momencie, kiedy siedzieliśmy już na tej sali, otrzymałem maila, że przewodniczący NSZZ „Solidarność”, pan Duda, skierował do pana marszałka Karczewskiego pismo w tej sprawie. No, muszę bazować na tym, co otrzymałem w mailu. Muszę powiedzieć, że uradowało się serce moje, bo optymizm wzrósł, przynajmniej jeśli chodzi o losy tych pracowników.

Skąd list pana przewodniczącego Dudy? Prawdopodobnie stąd, że nasi współpracownicy, przerażeni takim a nie innym losem czy możliwością kształtowania ich losu… Bo żeby być rzetelnym, trzeba powiedzieć, że sformułowanie „wylatują na bruk”, którego ktoś tu użył, to nie jest precyzyjne sformułowanie. Precyzyjne sformułowanie w moich ustach musi brzmieć „mogą wylecieć na bruk”. I nie ma żadnych gwarancji, że nie wylecą. Problem w tym, że w ustawie nie ma zapisanych żadnych gwarancji, że nie wylecą. Proszę państwa, nie można powiedzieć, że… Pan minister tak to sformułował: „prawdopodobnie nic im się nie stanie”. Ja z satysfakcją tego typu zapewnienie przyjmuję, tylko jako prawnik muszę wiedzieć, że dopóki gwarancje nie są zapisane, to najszlachetniejsze słowa są bardzo niebezpieczne, bo nic nie dają w istocie rzeczy. Kończę z tym problemem. Raz jeszcze bardzo państwa proszę: pochylcie się państwo przynajmniej nad losem naszych współpracowników.

Perspektywa konstytucyjna. Proszę państwa, bardzo króciutko w tym zakresie. Bardzo króciutko dlatego, że Sąd Najwyższy złożył swoją opinię. Opinia jest analityczna, szczegółowa. W pełni się solidaryzuję z wnioskami tej opinii. Proszę państwa, przychodzę do Senatu Rzeczypospolitej. Chcę wierzyć, że niezależnie od tego, że nad tą ustawą proceduje się w trybie, który pozwoliłem sobie na użytek rozmów towarzyskich nazwać trybem pendolino, to mimo wszystko, proszę państwa, państwo do momentu, dopóki nie przeanalizujecie opinii Sądu Najwyższego, nie będziecie wydawali swoich ostatecznych decyzji w postaci głosowania. A skoro w to wierzę, to muszę wierzyć i w to, że przeczytaliście państwo czy przeczytacie państwo przed głosowaniem wszystkie argumenty, które zostały zaprezentowane w owej perspektywie konstytucyjnej w opinii Sądu Najwyższego.

Przypomnę tylko 2 elementy. Pierwszy. Nie będę go szerzej uzasadniał, bo on się uzasadnia sam, a była już mowa o nim dzisiaj na tej sali. Art. 183 ust. 3 konstytucji – twardy zapis o 6-letniej kadencji pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Okazuje się, że ten zapis konstytucyjny stanie się iluzją.

Chciałbym od razu lojalnie powiedzieć, bo jestem prawnikiem i uważam, że jawna niekonstytucyjność rozwiązań tej ustawy, jeśli chodzi o prezesów, dotyczy tylko pani pierwszej prezes… Mnie jako prezesa izby konstytucja, w moim głębokim przekonaniu jako prawnika, w żaden sposób nie chroni. Ale uważam, proszę państwa, że chroni mnie jako sędziego Sądu Najwyższego. Mówię tutaj o nieusuwalności sędziów. A prezes to też sędzia, w szczególności taki prezes, proszę państwa, jakim ja jestem, to znaczy prezes orzekający.

Chciałbym rozwiać jeszcze jeden mit. Proszę państwa, to naprawdę nie jest tak, że jest jakaś kasta prezesów, którzy nic nie robią, tylko rządzą. Ja orzekam. Jeżeli państwo nie wierzycie, to proszę, w szczególności tych, którzy są zainteresowani orzecznictwem Sądu Najwyższego, o przewertowanie, bo przecież nie przeanalizowanie, chociażby kilku ostatnich zeszytów orzecznictwa Sądu Najwyższego. Przewija się tam nazwisko prezesa czy nie? Orzeka on czy nie orzeka?

Ale zostawmy to na boku, bo przecież nie w tym istota rzeczy. Istota rzeczy w tym, że w opinii szeroko zostało wyjaśnione to, dlaczego również takie gremialne – uwaga – bez podania w gruncie rzeczy żadnych konkretnych przyczyn, masowe, grupowe, totalne odesłanie w stan spoczynku wszystkich sędziów Sądu Najwyższego pozostaje w naszym przekonaniu w kolizji z wartościami konstytucyjnymi. Dlaczego mówię, że totalne? Że grupowe? Że masowe? Bo, proszę państwa, jest tak – można to zauważyć, jeśli uważnie przeczyta się przepisy – że może się zdarzyć taka sytuacja, że jeden z sędziów będzie pozostawiony. Ten jeden musi pozostać, bo jeden musi być wskazany jako pełniący funkcję pierwszego prezesa Sądu Najwyższego w tzw. okresie przejściowym. Oczywiście prawdopodobnie tych osób będzie więcej, ale prawnik znowu patrzy na to inaczej. Prawnik patrzy na to w ten sposób: z punktu widzenia prawa 82 może przejść w stan spoczynku, a jeden jedyny pozostanie.

Perspektywa, proszę państwa, prawnomiędzynarodowa. Perspektywa prawnomiędzynarodowa nie będzie przeze mnie szeroko omawiana, bo znów wierzę w to, że państwo wszyscy, zanim przystąpicie do głosowania, przestudiujecie opinię złożoną przez Sąd Najwyższy. Nawiążę do niej tylko w jednym jedynym aspekcie, ale kapitalnie ważnym. Ten aspekt ma również swoje konotacje konstytucyjne. Czyli to, o czym w tej chwili króciutko powiem, dotyczy zarówno perspektywy prawnomiędzynarodowej, jak i aspektu konstytucyjnego. Proszę państwa, jesteśmy w Radzie Europy. Jesteśmy sygnatariuszami Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. I jest w niej przepis art. 6 – prawo do rzetelnego sądu. A jednym z elementów prawa do rzetelnego sądu jest sędzia, który jest sędzią bezstronnym, którego ufundowanie ustrojowe jest takie, iż zapewniono mu aspekty niezawisłości.

Maluteńka dygresja, proszę państwa. Jako sędzia uważam, że rzeczywiście tę głęboką niezawisłość nosi się w sercu, ale jest to niezawisłość wewnętrzna. A oprócz tego jest coś takiego jak tzw. niezawisłość zewnętrzna, odbiór sędziego w społeczeństwie, postrzeganie sędziego przez tzw. obiektywnego obserwatora. Dlatego też, proszę państwa, piszemy w swojej opinii… Króciuteńki cytat: „Podsądny może mieć uzasadnione wątpliwości, czy sąd, którego skład zdeterminuje decyzja Ministra Sprawiedliwości, będzie niezależnie i bezstronnie orzekał w jego sprawie, tym bardziej że Minister Sprawiedliwości jest jednocześnie Prokuratorem Generalnym i ma również kompetencje nadzorcze i procesowe w postępowaniach karnych. Z punktu widzenia art. 6 ust. 1 EKPC niedopuszczalna jest sytuacja, w której podmiot utożsamiany ze stroną procesową (czyli Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny) – proszę państwa, gdybym ja tę opinię pisał, napisałbym w tym momencie nie „minister sprawiedliwości prokurator generalny”, tylko „prokurator generalny”, wyeksponowałbym tę rolę tego podmiotu – i będący jednocześnie przedstawicielem władzy wykonawczej może wyeliminować sędziego od orzekania w konkretnej sprawie. Stanowi to rażące naruszenie prawa do niezależnego i bezstronnego sądu”. Proszę państwa, podtrzymuję w całości to stwierdzenie.

Chcę jeszcze raz powiedzieć… Na to trzeba spojrzeć nie tylko tak, jak proponuje pan minister Warchoł, że w jakichś innych państwach przewidziana jest pewna rola dla ministra sprawiedliwości. To wszystko racja, aczkolwiek mówi pan minister wyłącznie o tym etapie finalnym, skrywając skrzętnie, co się dzieje przed tym etapem finalnym, kto mu tych kandydatów przedstawia. Ale to zostawmy na razie na boku. Ja chcę powiedzieć, że na ten problem, o którym w tej chwili mówię, trzeba patrzeć nie z punktu widzenia konstytucji Niemiec, konstytucji hiszpańskiej czy konstytucji włoskiej, tylko z punktu widzenia polskiej konstytucji. Trzeba widzieć uwarunkowania wynikające z polskiej konstytucji, proszę państwa. Trzeba również widzieć uwarunkowania płynące z całokształtu systemu prawa, a zatem uwzględniać to, jak została ufundowana pozycja ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego od momentu wejścia w życie znowelizowanej ustawy o prokuraturze. Gdyby to było inaczej, gdyby to było tak, jak przed nowelizacją ustawy o prokuraturze, to problem nie byłby tak napięty. To przyznaję. Ale jak się ma czuć ten zewnętrzny obserwator, a może nawet nie obserwator, tylko ten, który wie, że pójdzie do Sądu Najwyższego ze swoją sprawą? Załóżmy, że to jest sprawa karna. Jak on ma się czuć, skoro wie, że sędzia, który go będzie sądził, został powołany w trybie, o którym mowa w tej ustawie – za chwilkę do tego trybu na moment przejdę – a sędzia, który został ustanowiony w trybie, o którym mowa w tej ustawie, nadto może w każdej chwili, jeśli wyda niepodobające się władzy wykonawczej orzeczenie, może stanąć pod pręgierzem Izby Dyscyplinarnej? A są takie zapowiedzi, żeby, proszę państwa, karać za wydawanie orzeczeń i to nie, proszę państwa, za rażące naruszenie prawa przy wydaniu orzeczenia – to jest już dzisiaj podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej – tylko za to, że się w sumie orzeknie niezgodnie z czymś, co można by nazwać oficjalną doktryną. A oficjalną doktryną jest to, że sędziom – mówię, używając skrótu myślowego – nie przysługuje prawo do tzw. rozproszonej kontroli konstytucyjnej. To nie jest moment, proszę państwa, żeby państwa przekonywać co do tego, że ten pogląd jest poglądem niesłusznym, ale trzeba powiedzieć, że za ten pogląd sędzia może zostać ukarany. I ten obywatel będzie o tym wiedział. Ten obywatel będzie wiedział, że los tego sędziego, który go sądzi, zależy od osoby, która tego sędziego ufundowała w Sądzie Najwyższym.

Proszę państwa, wiem, że mój czas jest limitowany, w związku z tym chcę powiedzieć…

(Senator Marek Borowski: Nie, już nie.)

Pozwólcie państwo, że ja naprawdę będę się starał ograniczać swoją wypowiedź, bo wiem, że czeka państwa jeszcze długa i ciężka dyskusja. A ja, proszę państwa, od razu deklaruję, że niezależnie od tego, czy te obrady będą się toczyły do godzin późnowieczornych czy do 6 nad ranem, na tej sali chcę pozostać, chociażby w formie symbolu. (Oklaski) A niezależnie od tego deklaruję jedno. Nie znam się na regulaminach parlamentarnych, ale jeżeli uznacie państwo, że istnieje jakaś możliwość procesowa… regulaminowa, powinienem powiedzieć, wyjaśnienia swoich wątpliwości w postaci zadawania pytań do takiego podmiotu, jakim ja jestem w dniu dzisiejszym na tej sali, to służę swoją osobą do końca tych obrad.

Wracam, proszę państwa, do tego, żeby powiedzieć, czy coś zmieniła wprowadzona nowela… może nie tyle nowela, ile poprawka wprowadzona na etapie, kiedy już w trakcie prac sejmowych chyba wszyscy się zorientowali, że takie ustawienie, jakie było w pierwotnym projekcie, absolutnie jest nie do zaakceptowania. Czyli że na okres… I znów lojalnie… Proszę państwa, jako prawnik, jako sędzia nie ośmieliłbym się państwa wprowadzić w błąd. Że na okres przejściowy… Ja o tym pamiętam, że na okres przejściowy, ale przez ten okres przejściowy Sąd Najwyższy nadal przecież ma być Sądem Najwyższym, a nie czymkolwiek innym. Że na ten okres przejściowy to tak naprawdę sędziów wyznaczy minister sprawiedliwości, który jest jednocześnie prokuratorem generalnym i czystej wody politykiem. To oczywiście nie jest zarzut, tylko uświadomienie sytuacji. Pewnie dlatego podniósł się wokół tego taki szum medialny i nawet osoby bardzo ściśle związane ze środowiskami przecież sympatyzującymi z większością rządową i sejmową krytycznie spojrzały na to rozwiązanie. Stąd ta poprawka. Stąd głos pana prezydenta.

To sprawdźcie państwo do końca, zanim będziecie państwo podejmowali ostateczną decyzję co do losów tej ustawy, czy ta poprawka jakoś bardzo wiele zmieniła? Oczywiście ja słyszę… Taki przekaz musi pewnie płynąć, że przecież w tej chwili to pan prezydent po tej poprawce, czyli w świetle obecnego, uchwalonego art. 87a, będzie decydował, kto z sędziów tzw. starego Sądu Najwyższego pozostanie w tym nowym Sądzie Najwyższym. Otóż, proszę państwa, nie. Nie taka jest istota tego przepisu. Istota tego przepisu jest taka, że pan prezydent nie zadecyduje o tym, kto zostanie ze starych sędziów powołany do nowego Sądu Najwyższego, tylko zadecyduje o tym, kto z osób wskazanych przez pana ministra Ziobrę zostanie ewentualnie z tej listy skreślony. (Oklaski) Proszę zwrócić uwagę na treść art. 87a §2 w związku z §1. Najpierw wskazuje pan minister, prokurator generalny, czystej wody polityk, potem Krajowa Rada Sądownictwa ma – z najwyższym szacunkiem dla Krajowej Rady Sądownictwa – rolę, powiedziałbym, swoistego rodzaju opiniodawcy, a właściwie listonosza, bo decyzje Krajowej Rady Sądownictwa w żaden sposób nie są wiążące na trzecim etapie. A jaki jest trzeci etap? Etap trzeci jest taki, że spis osób wskazanych przez pana ministra, prokuratora generalnego, polityka idzie do pana prezydenta, z opinią Krajowej Rady Sądownictwa, i pan prezydent może zrobić tylko jedną rzecz – może tylko powiedzieć: „A temu to ja tej tymczasowej nominacji nie zatwierdzę. On nie będzie sędzią Sądu Najwyższego. Nie pozostanie w Sądzie Najwyższym”. Ale nie może pokazać kogokolwiek innego na jego miejsce. Czyli to pan prezydent decyduje, czy ktoś inny? Odpowiedzcie sobie państwo na to pytanie w relacji do wymogów art. 6 EKPC i w relacji do wymogów polskiej – ze wzruszeniem, proszę państwa, to powtarzam – polskiej konstytucji.

Proszę państwa, wierzcie mi, że właśnie to, o czym w tej chwili mówię, ten obraz, który rysuję, upoważnia mnie – i to nie jest patos – do takiego oto stwierdzenia, że ten nowy Sąd Najwyższy, ten Sąd Najwyższy w okresie przejściowym… Tylko że my nie wiemy, jak długo ten okres przejściowy potrwa, bo nie ma najmniejszej gwarancji, że on będzie trwał tydzień, miesiąc, 2 miesiące. Nie, proszę państwa, takiej gwarancji w ustawie uchwalonej przez Sejm państwo nie znajdziecie. On może trwać bardzo długo. Ja rozumiem, że nie będzie złej woli, tylko że, proszę państwa… Przepraszam bardzo, to znów będzie prawnicze rozumowanie: a gdzie są gwarancje długości tego okresu? On jest uregulowany w tym trybie tymczasowym tylko do wyboru ostatniego członka, który pozwoli zwołać zgromadzenie ogólne. A można tego ostatniego członka, proszą państwa, wskazywać dowolnie długo.

Wracam – bo to była dygresja – do tego, co jest istotą tej konkluzji, którą chciałbym państwu zaprezentować. Otóż wyłoniony w tym trybie Sąd Najwyższy będzie już, proszę państwa, zupełnie innym Sądem Najwyższym niż ten, który jest ufundowany na naszej konstytucji. Proszę państwa, mnie nie chodzi o to… Mogę położyć rękę na sercu. Mnie nie chodzi o to, że to może być sąd – powiedzmy to otwarcie, nie łudźmy się – bez pani prof. Gersdorf, bez sędziego Zabłockiego, bez sędziego Laskowskiego. Mogę tu długo wymieniać nazwiska moich znakomitych kolegów. To naprawdę nie o to chodzi. Tu chodzi o to, że to nie będzie ten sąd, o którym mowa w polskiej konstytucji. To jest przedmiotem mojej wielkiej troski i dlatego bardzo państwa proszę, żebyście się państwo nad tym aspektem tej nowelizacji – a właściwie nie nowelizacji, tylko zupełnie nowej ustawy o Sądzie Najwyższym – pochylili.

Proszę państwa, chcę w tej chwili powiedzieć o tym, co jest dla mnie bardzo trudne i bolesne, dlatego że zawsze będzie można powiedzieć: o, to jest obrona sędziego Zabłockiego przed zarzutami, które są formułowane w uzasadnieniu projektu ustawy. No, uzasadnienie jest dołączane tylko do projektu, więc muszę mówić o uzasadnieniu projektu, a nie o uzasadnieniu samej ustawy. Muszę o tym powiedzieć, bo inaczej, proszę państwa, stracicie z pola widzenia płaszczyznę nie tylko konstytucyjną, nie tylko prawnomiędzynarodową, ale i jeszcze jedną płaszczyznę, która chyba też powinna decydować o losach tego projektu. Otóż, proszę państwa, istnieje w moim przekonaniu dramatyczna przepaść pomiędzy tekstem ustawy a jego uzasadnieniem, pomiędzy tym, co proponuje się uchwalić i co Sejm już uchwalił, a tym, co miało uzasadniać podjęcie takich a nie innych decyzji. Proszę zwrócić bowiem uwagę na to, jakie przełożenie na tekst uchwalonej ustawy miały trzy zasadnicze argumenty zawarte w uzasadnieniu. Czy mają się one w jakikolwiek sposób do tekstu uchwalonego aktu prawnego?

Pierwszy argument, bardzo eksponowany: konieczność zapewnienia w Sądzie Najwyższym szybkości, sprawności postępowania itd., itd. No, nie będę odczytywał odpowiednich fragmentów z uzasadnienia. Państwo je sami znajdziecie. Proszę państwa, konia z rzędem temu, kto mi wskaże w przepisach ustawy, nad którą państwo debatujecie, nie przepisy, tylko jeden przepis, który usprawni postępowanie przed Sądem Najwyższym, który przyspieszy postępowanie przed Sądem Najwyższym. Proszę państwa, ale w pewnym momencie w wypowiedzi pana ministra usłyszeliśmy taką nutkę, że to może nie chodzi o to, żeby przyspieszyć i usprawniać postępowania przed Sądem Najwyższym, tylko o to, że trzeba tak zdemolować Sąd Najwyższy, żeby przyspieszyć i usprawnić postępowania w niższych instancjach. A w jaki sposób? A który z tych uchwalonych przepisów może w taki sposób przyspieszyć i usprawnić postępowania w pierwszych instancjach? Ja już całkowicie pozostawiam, proszę państwa, na marginesie kapitalnej wagi problem, mianowicie ten, czy gdyby nawet takie przepisy usprawniające, przyspieszające były zawarte w uchwalonej ustawie, to czy one byłyby potrzebne z uwagi na to, jaki jest autentyczny, obecny obraz sprawności postępowania przed Sądem Najwyższym. Proszę państwa, ja wiem, że w ramach tego tzw. czarnego piaru dotyczącego sądownictwa wypowiada się na co dzień bez chwili refleksji, powiela się owe tezy o dramatycznym obrazie sprawności postępowania w ogóle w sądownictwie i przed Sądem Najwyższym. Nie będę mówił o w ogóle sądownictwie, dlatego że nie nad tym państwo dzisiaj debatujecie i po prostu nadużyłbym chyba konwencji, którą powinniśmy na tej sali zachować.

(Sprzężenie mikrofonu)

Notabene z tą ogólną sprawnością postępowania w polskim sądownictwie też nie jest tak dramatycznie. My się plasujemy mniej więcej w średniej europejskiej, jeśli chodzi o ogólną sprawność postępowania. Czy to znaczy, że ja jestem zadowolony z takich wyników? Nie. Od razu, żebyśmy się dobrze rozumieli, mówię, że nie.

(Sprzężenie mikrofonu)

Ale wracam do Sądu Najwyższego, proszę państwa. Średnia rozpoznania sprawy od momentu wpłynięcia do momentu wydania orzeczenia przez Sąd Najwyższy to niecały rok, 11 miesięcy. Różnie to wygląda w różnych izbach. W izbie, którą kieruję, proszę państwa, to jest 5 miesięcy. W Izbie Cywilnej, jeśli dobrze pamiętam ze sprawozdania, to chyba… Przepraszam, podałem złe dane, na niekorzyść Sądu Najwyższego. Średnia w skali całego Sądu Najwyższego to 7 miesięcy. W Izbie Cywilnej i w Izbie Pracy to troszkę wolniej idzie, ale też nie przekracza roku, tam to jest około 11 miesięcy. Dlatego średnia to 7 miesięcy. I, proszę państwa, naprawdę nie używajcie państwo tego argumentu, który słyszę prawie codziennie, że to Izba Wojskowa tę statystykę, proszę państwa, że tak powiem…

(Sprzężenie mikrofonu)

(Wicemarszałek Adam Bielan: Panie Prezesie, przepraszam, czy pan ma włączony…)

Proszę?

(Wicemarszałek Adam Bielan: …telefon komórkowy? Bo jeżeli tak, to bardzo proszę…)

Przepraszam bardzo, w takim razie. Już… Nie, nie, mam, ale…

(Wicemarszałek Adam Bielan: Dziękuję.)

Proszę państwa, Izba Wojskowa najzwyczajniej w świecie tej statystyki nie może kształtować, bo – ubolewam nad tym – zakres kognicji Izby Wojskowej jest tak minimalny, że żeby koledzy z Izby Wojskowej nie czuli się dyskomfortowo, ja ich zapraszam do orzekania w Izbie Karnej i oni niejako wspomagają nasze składy. Jak może wpływać na statystykę ogólną Sądu Najwyższego ta działalność orzecznicza Izby Wojskowej, skoro tam w ramach wpływu kasacji jest kilkanaście spraw w roku? A w Sądzie Najwyższym ogólny wpływ spraw, jak państwo wiecie, to ponad 11 tysięcy.

Żeby, proszę państwa, nie przedłużać tego wątku, chcę powiedzieć, że mieliśmy niedawno zgromadzenie ogólne. Wczoraj pani pierwsza prezes prezentowała też sprawozdanie na forum ogólnym polskiego Sejmu, Izby niższej. Proszę państwa, wszyscy uczestnicy zgromadzenia ogólnego parę tygodni temu gratulowali nam szybkości i sprawności postępowania, łącznie z przedstawicielem pana prezydenta. Co się stało w ciągu tych paru miesięcy, że ocena tak diametralnie się zmieniła? Tak że, proszę państwa, ten argument, że to ma służyć przyspieszeniu i sprawności postępowania, odłóżcie państwo na bok, bardzo o to proszę.

Drugi argument, bardzo silnie eksponowany, dotyczy tego, że trzeba zrobić rewolucję w Sądzie Najwyższym, dlatego że Sąd Najwyższy to – bardzo mi przykro powtarzać te słowa, dlatego mówię, że to cytat – „komunistyczne złogi”. Słyszałem również słowa wypowiadane pod adresem pani pierwszej prezes – której drogę życiową, mam nadzieję, państwo znacie i mam nadzieję, że wiecie, kim była np. w okresie stanu wojennego na Uniwersytecie Warszawskim – że to „czerwona pajęczyna”.

Proszę państwa, Panie i Panowie Senatorowie, rewolucja to w Sądzie Najwyższym była, ale w 1990 r. Wtedy z tzw. starego składu Sądu Najwyższego, który rzeczywiście, również i w mojej ocenie, nie najchlubniej zapisał się na kartach prawnictwa polskiego… Używam bardzo enigmatycznego określenia, a oczywiście wiecie państwo, że chciałbym użyć określenia mocniejszego. Wtedy z tego starego składu w składzie Sądu Najwyższego pozostały – no, wtedy było o wielu więcej sędziów w Sądzie Najwyższym, bo chyba ponad 150 osób – 22 osoby, w tym głównie cywiliści, których, proszę państwa, trudno posądzić o jakiekolwiek orzekanie o takim charakterze, które mogłoby służyć jako podstawa do wypowiadania tych opinii, o których przed chwilą mówiłem.

Notabene w tej chwili tych kolegów już z naturalnych przyczyn w naszym składzie nie ma, bo albo odeszli w stan spoczynku, albo w większości, proszę państwa, odeszli niestety w stan spoczynku wiecznego.

Ta izba, której ja obecnie przewodniczę, to znaczy Izba Karna, jest izbą, która teraz jako seniora ma tylko mnie. Ja jestem obecnie najstarszy stażem i chyba wiekowo… chociaż nie, wiekowo jest starszy ode mnie sędzia… jestem jednym z najstarszych wiekowo, żeby być tu precyzyjnym, a stażem najstarszym członkiem tej izby. I, proszę państwa, ja wiem, że nie jest najlepszą metodą odwoływać się do własnych przykładów, ale czasem są takie momenty, że trzeba coś powiedzieć, żebyście państwo wiedzieli, jaki jest rzeczywisty, prawdziwy obraz Sądu Najwyższego, a nie ten, który jest malowany przez ten czarny piar.

Przez cały okres stanu wojennego do kwietnia 1991 r. byłem adwokatem, broniłem ludzi, również tych, którzy byli opresjonowani przez władzę czasów słusznie minionych. Bardzo mi niezręcznie, proszę państwa, o tym mówić. Broniłem również w sprawach studentów Uniwersytetu Warszawskiego, zresztą dlatego znalazłem się w Sądzie Najwyższym. Otrzymałem, proszę państwa, telefon od ikony odbudowy polskiego wymiaru sprawiedliwości, za którą uważam pana prof. Adama Strzembosza. Otrzymałem telefon na początku 1991 r. i pan prof. Strzembosz zapytał mnie: czy pan by nie przeszedł do Sądu Najwyższego? Proszę państwa, co to była za radość, co za zaszczyt. Dzisiaj, zgodnie z uzasadnieniem tego projektu, mam odchodzić jako złóg komunistyczny, jako czerwona pajęczyna.

(Głos z sali: Hańba!)

Mnie…

(Głosy z sali: Hańba! Hańba!)

Bardzo państwa proszę… Mam olbrzymią prośbę do wszystkich pań i panów senatorów. Ja jestem sędzią i prosiłbym państwa, żeby w trakcie mojego przemówienia, wystąpienia, żadnego rodzaju oceny nie były przez państwa… Taka jest moja osobista prośba.

Proszę państwa, takich osób jak ja jest przecież więcej w Sądzie Najwyższym. Są adwokaci, radcowie prawni, a przede wszystkim są młodzi ludzie, którzy w ogóle nominacje, pierwsze nominacje… nie nominacje na sędziego Sądu Najwyższego, tylko pierwsze nominacje sędziowskie otrzymywali po demokratycznym przełomie. Czy uzasadnienie, które się znajduje w uzasadnieniu tego projektu, ich też dotyczy? Bardzo ciężko mi się z tym pogodzić, a w ogóle, proszę państwa, mówiąc językiem otwartym, nie mogę się z tym pogodzić.

Coś, co się z tym wiąże, trzecia płaszczyzna – już ostatnia z tych, które się wiążą z pokazaniem przepaści pomiędzy rozwiązaniami a racjonalizacją tych rozwiązań – to relacja, tak ogólnie mówiąc, lex do ius. No bo w uzasadnieniu cały czas jest, proszę państwa, ten wątek eksponowany, że jeżeli to nawet są młodzi sędziowie, jeżeli są to… może są to nawet adwokaci, którzy bronili opozycji w okresie stanu wojennego, to przecież jak oni się tam spotkali z dwoma czy trzema sędziami, którzy zostali ze starej izby – notabene z tej starej izby, sprzed 1989 r., to zostali tylko ci, którzy przez ówczesną Krajową Radę Sądownictwa zostali uznani za takich, którzy, no, nie skompromitowali się w stanie wojennym… No, ale skoro oni z nimi orzekali, to może przesiąkli jakimiś miazmatami… To trzeba to wyczyścić. A na to orzecznictwo, proszę państwa, skazuje te izby… Powiem otwarcie. Z jednym orzeczeń, na które powołano się w tym uzasadnieniu, ja też się, Panie Ministrze, fundamentalnie nie zgadzam i się nie zgadzałem w momencie, kiedy ono zapadało. Mówię o uchwale „siódemki” z 2007 r. Tak. Uważałem, że może trzeba było zrobić to inaczej, można było pewien wysiłek intelektualny w to wszystko włożyć i rozliczyć się z historią – przepraszam za skrót myślowy, ale przecież nie mogę rozwijać pełnej argumentacji w tym zakresie – stosując regułę Radbrucha. Stało się. Tylko…

W pewnym fragmencie uzasadnienia jest mowa o tym, że ten nowy Sąd Najwyższy będzie od tego starego Sądu Najwyższego lepszy dlatego, że będzie opierał swoje orzeczenia na fundamencie wartości chrześcijańskich. Powiem szczerze – ja się tego nie wstydzę – te wartości mnie osobiście są bardzo bliskie, ale właśnie dlatego, że są mi bardzo bliskie, chcę się odwołać, proszę państwa, do tego, co jest zapisane w rozdziale 18 Księgi Rodzaju i zapytać. A nawet gdyby w tym Sądzie Najwyższym było 30 niesprawiedliwych, to zniszczysz instytucję? A jeżeli tam byłoby tylko 20 sprawiedliwych, to zniszczysz instytucję? No, jak państwo wiecie, ostatnie z tych pytań brzmiało: a jeśli znalazłoby się 10 sprawiedliwych… To zniszczysz instytucję? A tu się chce zniszczyć instytucję, nie ewentualnie pokazać w indywidualnych decyzjach, które osoby są niegodne orzekania po przełomie roku 2015. To to jest ufundowane, taka metoda rozliczeń, na wartościach deklarowanych w uzasadnieniu tego aktu prawnego? Proszę państwa, znowu, mówię to tylko w celu pokazania mechanizmu. Bo wierzcie mi, Panie i Panowie Senatorowie, że w moim głębokim przekonaniu w Sądzie Najwyższym, tym obecnym, tym, który – no właśnie – jeszcze przez godziny, dni czy tygodnie będzie istniał w takiej a nie innej postaci, naprawdę orzekają ludzie, którzy nie są ludźmi skompromitowanymi i którym naprawdę nie można zarzucać tego, co im się zarzuca.

Ostatnia uwaga związana z tymi wątkami. Proszę państwa, ja powiedziałem o tym czarnym piarze nie przez przypadek i nie bez kozery. Takie generalne podsumowanie, mające racjonalizować to, co państwo macie swoją pieczęcią, jako parlamentarzyści Izby wyższej, zaakceptować, to jest założenie, że przecież trzeba jakoś legitymizować to polskie sądownictwo, no bo wszyscy są niezadowoleni, no, dramat.

Uporządkujmy w punktach. Po pierwsze: proszę państwa, a gdyby nawet było tak źle z polskim sądownictwem, to zmieniając ustawę o Sądzie Najwyższym i demolując stary Sąd Najwyższy, co trzeba byłoby wykazać? Że jest źle z polskim sądownictwem czy że jest źle z polskim Sądem Najwyższym? Te badania, do których wszyscy się odwołują, owe na dzień dzisiejszy – ubolewam nad tym – 30%… Rzeczywiście, to jest strasznie mało. Ale jednocześnie, proszę państwa, z punktu widzenia takiego racjonalnego rozumowania to jest całkiem dużo. Dlaczego? Dlatego, proszę państwa – to jest argument szeroko powtarzany, ale nigdy dosyć powtarzania tego argumentu – że z sądu jako takiego ten, który z tym sądem ma kontakt… A zazwyczaj mamy dwie strony, w sprawie karnej to mamy tak właściwie jedną stronę, bo drugą stroną jest prokurator. I z tych spraw, które nie są sprawami karnymi, tylko jedna ze stron może wyjść usatysfakcjonowana. I tylko ona będzie wypowiadała dobre opinie o sądach.

Proszę państwa, często jest i tak, że w sprawach cywilnych, rodzinnych itd. obie strony wychodzą niezadowolone, bo nawet ta, która trochę wygrała, to uważa, że powinna o wiele więcej wygrać. A w sprawach karnych, proszę państwa, procent uniewinnień nie jest taki, żeby mógł ważyć na tezie, zgodnie z którą każdy siedzący po przeciwnej stronie niż prokurator wychodzi z sądu niezadowolony. Bo przecież on był niewinny, a został skazany.

Tak że w ogóle operowanie tymi statystykami jest zawodne. Ale, proszę państwa, w moim głębokim przekonaniu, nawet jeżeli te statystyki są prawdziwe, odzwierciedlają rzeczywisty stan rzeczy, że coś tam się niedobrze w tych sądach dzieje, to aby całkowicie, proszę państwa, zdemolować Sąd Najwyższy, trzeba pokazać, że to Sąd Najwyższy cieszy się takimi złymi opiniami. Proszę mi wskazać tego typu badania, które są nakierowane na ocenę Sądu Najwyższego. Oczywiście i w tym aspekcie mógłbym powrócić do owego biblijnego: a jeżeli chociaż pięćdziesięciu, a jeżeli chociaż trzydziestu czy dziesięciu…

I aby postawić kropkę nad „i” w owym aspekcie ius czy lex, powiem, że mnie osobiście bliższy jest rzeczywiście ius niż lex. Sędziowie powinni postrzegać nie tylko zwykły, suchy tekst przepisów ustawy, lecz także widzieć to wszystko w uwarunkowaniach aksjologicznych. I, proszę państwa, wiele takich orzeczeń Sądu Najwyższego musiałbym – i mógłbym – tutaj państwu zaprezentować.

Jeżeli nawet tak na to patrzeć, to trzeba się na coś zdecydować. Jeszcze parę miesięcy temu dominowała inna narracja, mianowicie narracja: a jak w ogóle skład Sądu Najwyższego np. ważył się na to, żeby odejść od suchego tekstu ustawy i uciec się do wykładni funkcjonalnej, celowościowej… No, bo to jest właśnie to, ius i lex, prawda? Przecież prawnik jest od tego, taki troszkę model niemiecki: usta ustawy i nic poza tym, usta tekstu ustawy, dodajmy. To na coś się zdecydujmy: albo to jest zarzut, albo to jest coś, co należy pochwalić.

Proszę państwa, chciałbym jeszcze, teraz już naprawdę w telegraficznym skrócie, w punktach odnieść się do kilku spraw, które są związane z wystąpieniem pana ministra Warchoła. Czasem nie będzie to nawet pełne zdanie, tylko równoważnik.

Jaki będzie odbiór tego, o czym państwo zadecydujecie? Bo to państwo finalnie zadecydujecie. Państwo możecie jeszcze zrobić wszystko. Otóż, proszę państwa, odbiór w skali międzynarodowej może być dla Polski rzeczywiście bardzo niedobry. Dlaczego? Dlatego że – czy to nam się podoba, czy nam się nie podoba – polskie sądy, Sąd Najwyższy to nie jest tylko polski Sąd Najwyższy, ale również sąd europejski. Polscy sędziowie i sędziowie Sądu Najwyższego to też nie są tylko polscy sędziowie, ale i sędziowie europejscy. Mądremu dość… Nie będę rozwijał tej myśli. Wiem doskonale, że wszyscy państwo wiecie, o co mi chodzi.

Proszę państwa, muszę powiedzieć o czymś, co też budzi moją bardzo głęboką troskę, mianowicie to, co się stanie z setkami spraw, które będą wpływać do Sądu Najwyższego, które już wpłynęły, mają określone terminy. Bo chcę w tym miejscu państwu powiedzieć, że niezależnie od tego, że burza huczy wokół nas, Sąd Najwyższy cały czas proceduje dokładnie tak, jak procedował 3 lata temu, 2 lata temu, rok temu, wyznaczamy wokandy, sprawy z wokand nie są zdejmowane. Nie został zmieniony termin ani jednej sprawy.

(Senator Jerzy Chróścikowski: A może być inaczej.)

Nie, Panie Senatorze. Jako prezes tej izby odpowiadam panu, że nie może być inaczej, dlatego że to jest Sąd Najwyższy. My nie będziemy brali przykładu z innych organów, w których to organach pewne sprawy na wokandach się pojawiają i znikają. (Oklaski)

Ta sprawa została w stosownym czasie wyznaczona, według kolejności wyznaczona i, proszę państwa, dopóki… nie dopóki ja będę prezesem tej izby, tylko dopóki w tej izbie będzie przekazywany depozyt budowany przez nas od dwudziestu paru lat, dopóty, w co wierzę, i ci sędziowie, którzy do tej izby przyjdą, nie będą rozumowali inaczej. Nic nie może wpływać na to, żeby sprawy nie były traktowane dokładnie tak samo. Proszę państwa, ja wiem, że państwu może być strasznie trudno w to uwierzyć. Ja wiem. To nie jest zarzut, naprawdę. Wierzcie mi państwo, Panie i Panowie, że państwo myślicie kategoriami politycznymi, dla państwa może być taka sprawa i inna sprawa, ale dla sędziego nie może być taka sprawa i inna sprawa. Sprawa, o której mówił pan senator – dlatego tak a nie inaczej zareagowałem – jest taką samą sprawą, jak każda inna, ona tak była traktowana i tak będzie traktowana.

(Głos z sali: Takie mamy prawo. Każdy obywatel…)

Przepraszam, jeżeli pana uraziłem, nie to było moją intencją.

Proszę państwa, wracam do tego, co się w tej izbie ewentualnie stanie w najbliższym czasie. Powinienem być może połączyć to z wypowiedzią na temat racjonalizacji zawartej w uzasadnieniu, z tym, że to przyspieszy, usprawni postępowanie w Sądzie Najwyższym. Proszę państwa, wierzcie mi, że w mojej najgłębszej ocenie ta ustawa po prostu najzwyczajniej w świecie nie może, fizycznie nie może przyspieszyć i usprawnić postępowania. Gorzej, może ona tylko doprowadzić do powstania – nie wiem, w jakiej perspektywie czasowej, pewnie wszystko będzie można potem jakoś rozładować – dużych zaległości, znacznych zaległości.

Powiedziałem przed chwilą, że sprawy są powyznaczane na wokandy. W jakich izbach są powyznaczane na wokandy? W Izbie Karnej, w Izbie Cywilnej, w Izbie – Panie Ministrze – Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych… Ja wiem, że zmęczenie – ja też jestem potężnie zmęczony – i to rozpatrywanie ustawy w trybie pendolino powodują, że zapominamy o tym, iż izby administracyjnej czy w ogóle izby, która ma w nazwie słowo „administracyjny” nie ma w Sądzie Najwyższym od kilkunastu lat i być nie może, bo po wprowadzeniu nowej struktury sądów administracyjnych klasyczne sprawy administracyjne są w kognicji – zgadzamy się – sądownictwa administracyjnego, więc…

W tych izbach, które mamy, sprawy są powyznaczane, wpływają nowe sprawy. Co będzie, jak wejdzie w życie uchwalona ustawa? Mogę powiedzieć, że chyba wiem, co będzie. Osoba, która zostanie wyznaczona jako p.o. pierwszego prezesa, najpierw pozdejmuje wszystkie sprawy z wokand, dlatego że przepisy procedury przepisami procedury, ale przepraszam bardzo, ta sprawa, która jest na wokandzie, zgodnie z dotychczasowymi przepisami ustrojowymi należała do kognicji Izby Karnej, a takiej izby nie będzie. Ta sprawa należała do kognicji Izby Cywilnej, a takiej izby nie będzie.

Pan minister powiedział, że to się jakoś tam… Co to znaczy „jakoś”? I kiedy? Ja odpowiem precyzyjnie kiedy. Wtedy, kiedy będzie uchwalony nowy regulamin. Wtedy tak. Bo pan się odwołuje do starego regulaminu. No, odwoływać się do starego regulaminu nie będzie można chociażby z tej przyczyny, że zostanie uchylona podstawa prawna, w oparciu o którą regulamin został wydany. No, takie elementarne rzeczy, proszę państwa. W sumie, wydawałoby się, technikalia. Wcale nie takie technikalia, bo wpływające, jak się okazuje, finalnie na los setek bądź tysięcy obywateli.

Jeszcze jedna sprawa związana… To jest właśnie brak uporządkowania materii, bo dopiero w tym momencie w tych notatkach sporządzanych na gorąco mam tę uwagę, a jest to uwaga ważna i chciałbym się do niej odnieść, chociaż powinna zostać omówiona już wcześniej, w związku z tematyką czarnego piaru, której dotykałem, którą poruszałem. Otóż, proszę państwa, w zakresie tego czarnego piaru mówi się w ten sposób: jak przyjdą ci nowi ludzie, to oni nie będą się tak odwracali plecami wobec społeczeństwa. Oni będą pracowali. To nie będzie tak, że… Wybaczcie państwo, że zacytuję. Nie będę się odwoływał do nazwisk, będę się odwoływał do funkcji. Jeden z panów ministrów w bardzo popularnej telewizji mówił „95–96% kasacji w Sądzie Najwyższym jest odrzucanych – użył sformułowania „odrzucanych”, ale wiemy, że to ewentualnie może dotyczyć tylko spraw o charakterze cywilnym – bez wskazania jakiegokolwiek motywu, dlaczego zostały odrzucone”. Jeżeli ten pan mówił, proszę pań senator i panów senatorów, o skargach kasacyjnych, to trzeba zerknąć do statystyk Izby Cywilnej oraz Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Co do trybu tzw. przedsądu, Panie Ministrze, to tych danych pan nie podał. Odwołał się pan do ogólników, a dane są takie – i to są dane zawarte w oficjalnych dokumentach wydawanych przez Sąd Najwyższy, przez nikogo niezakwestionowanych – że ok. 40% spraw idzie do merytorycznego rozpoznania w obu izbach. Jak to się ma do tych 95–96%? Pięknie jest, proszę państwa, rzucić coś takiego społeczeństwu i powiedzieć: o, odwracają się plecami do ludzi. Proszę państwa, a jeśli chodzi o te sprawy, które zostają w trybie przedsądu odrzucone, to chyba jest jakaś tego przyczyna. Przyczyna jest taka – nie będę państwa zanudzał podawaniem artykułów kodeksu postępowania cywilnego i cytowaniem przepisów – że są wskazane wymogi, którym musi, proszę państwa, odpowiadać skarga kasacyjna. Jak tym wymogom nie odpowiada, to co ma zrobić sędzia Sądu Najwyższego? Pogwałcić prawo i powiedzieć: w imię sprawiedliwości społecznej ja tę skargę dopuszczę? Może te wymogi są źle skrojone? To proszę zmienić ustawę procesową.

(Przewodnictwo obrad obejmuje wicemarszałek Maria Koc)

Proszę państwa, przejdźmy do Izby Karnej. Jak chodzi o tę wypowiedź, to ona jest jeszcze bardziej… nie tyle niesprawiedliwa, ile jawnie, proszę państwa – no, powiedziałem, że będę używał języka, który przystoi sędziom – nieodpowiadająca prawdzie. Co do Izby Karnej to rozwiązanie przewidziane w art. 535 kodeksu postępowania karnego zapewnia merytoryczne ustosunkowanie się do każdej kasacji wpływającej w sprawie karnej, dlatego że oddalenie kasacji jako oczywiście bezzasadnej jest nie skutkiem zbadania jej pod kątem formalnym, tylko merytorycznym ustosunkowaniem się do danej skargi kasacyjnej. Powinienem mówić o kasacji, używając prawidłowej nomenklatury, ale mówi się „skarga kasacyjna”. To po pierwsze.

A po drugie, jak strona chce, to w każdej z tych spraw może poznać uzasadnienie. Dlaczego? Dlatego że są tylko dwa tryby. Można oddalić kasację jako oczywiście bezzasadną na posiedzeniu niejawnym, ale wtedy strona składa wniosek o sporządzenie uzasadnienia i sędzia ma psi obowiązek napisać takie uzasadnienie i wyjaśnić, dlaczego uznał kasację za oczywiście bezzasadną. I tak się dzieje. Owszem, jak sprawa trafia na rozprawę, a na rozprawie sąd dochodzi do wniosku, że kasacja jest oczywiście bezzasadna, i w tym trybie ją oddala, to może, chociaż nie musi – zdarzają się liczne przypadki, że pomimo tego, że skarga jest oddalana jako oczywiście bezzasadna, pełne uzasadnienie pisemne jest sporządzane – odstąpić od sporządzenia pisemnego uzasadnienia. Dlaczego? Dlatego że z uzasadnieniem ustnym, czyli wyjaśnieniem racji, dla których nie przyjęto zarzutów kasacji i uznano je za oczywiście bezzasadne, strona może się zapoznać albo sama, albo za pośrednictwem swojego reprezentanta, który jest na sali Sądu Najwyższego.

Ja o tym mówię, proszę państwa, dlatego że tu znów jest ta dramatyczna rozbieżność pomiędzy tym, co państwu się podaje jako racjonalizację, czyli uzasadnienie, dlaczego koniecznie trzeba ten Sąd Najwyższy, odwracający się plecami do obywatela, od początku do końca na nowo sformować, a rzeczywistym stanem rzeczy. Strasznie trudno jest mi się pogodzić jako człowiekowi, który całe swoje życie poświęcił wymiarowi sprawiedliwości – najpierw kilkanaście lat pracując w adwokaturze, a potem 27 lat w Sądzie Najwyższym – z taką niesprawiedliwą oceną.

Pozwolą państwo, że będę powolutku zmierzał do końca, aczkolwiek jeszcze 2 czy 3 rzeczy naprawdę, Pani Marszałek, wymagają ustosunkowania się.

A w ramach tego, co dotąd powiedziałem – cytuję, Panie Ministrze; zapisałem sobie, bo verba volant, scripta manent, przepraszam, słowa ulatują, a co zapisane, to zapisane – Izba Karna i Izba Cywilna zachowają swój status. Bardzo byłbym wdzięczny panu ministrowi, gdyby mi pan jak prawnikowi wytłumaczył, w jaki sposób Izba Karna i Izba Cywilna zachowają swój status, skoro takich izb, jeśli państwo nie będziecie widzieli w tym akcie prawnym żadnych wad, w ogóle nie będzie.

A tu mam jeszcze jeden cytat, Panie Ministrze: sędziowie są władzą trzecią. Nie, Panie Ministrze, sędziowie są jedną z trzech władz. A to wielka różnica i ona bardzo wiele wyjaśnia w aspekcie interpretacji – ja jestem potężnie zmęczony, państwo jesteście potężnie zmęczeni, dlatego znowu mówię skrótem myślowym – w aspekcie np. wykładni art. 180 konstytucji, takiej a nie innej wykładni, w relacji do art. 10 konstytucji. Art. 10 konstytucji notabene, proszę państwa, to jest papierek lakmusowy, to jest to, co powinno służyć paniom i panom senatorom za badanie konstytucyjności rozwiązań tej ustawy.

I jeszcze jeden cytat. Odwołał się pan do sędziego Scalii, do tego, co by pan sędzia Scalia opowiedział. Byliśmy obaj na wykładach pana sędziego Scalii. Pamiętam. Widzę pana twarz. Tylko chyba ja słyszałem coś innego, pan słyszał coś innego. To po pierwsze. A po drugie, proszę państwa, zważcie państwo, że pan sędzia Scalia do końca życia był niewzruszalnym sędzią Sądu Najwyższego. Sapienti sat. Znowu nie będę dłużej tego wątku rozwijał. Jakby pan tego nazwiska nie wymienił, nie byłoby tego argumentu, bo prawdopodobnie nie wpadłby mi on do głowy, Panie Ministrze.

Bardzo ważna rzecz. Och, kapitalnie ważna! W największym skrócie: Izba Dyscyplinarna. Proszę państwa, nie chcę na razie dyskutować z diagnozą, chociaż diagnoza jest taka oto… Ja mam głębokie przekonanie, że ta diagnoza, która jest rysowana w uzasadnieniu projektu, służy za racjonalizację tego, co ma się stać, a nie, że jest stwierdzeniem rzeczywistego stanu rzeczy. Jako sędzia, mówiąc językiem prawnika, a nie polityka, tak chcę to ująć, bo inne ujęcie mogłoby chyba nie przystawać sędziemu. Ale przystoi sędziemu przypomnieć państwu, że ten czarny piar, tym razem sędziów – notabene sędziów sądów powszechnych, nie sędziów Sądu Najwyższego, a to się ma znowu automatycznie przekładać na zdemolowanie Sądu Najwyższego – budowany jest, proszę państwa, wokół naprawdę kilku spraw, które się ciągle… Bardzo bulwersujących. W moim odbiorze, proszę państwa, dokładnie tak samo bulwersujących jak w państwa odbiorze. I to kilku spraw, których realia nie są notabene podawane do końca. Trzeba pamiętać o tym, że pani sędzia z Łodzi to jest już dawno sędzia w stanie spoczynku i jest to pani, która miała to nieszczęście, że ujawniła się choroba, i to nie choroba natury fizycznej, tylko innego typu… Po prostu z przyczyn ludzkich i lekarskich nie wolno mi nawet nic więcej powiedzieć. No i ukradła spodnie. Dlatego trzeba, proszę państwa, wysłać w stan spoczynku wszystkich sędziów Sądu Najwyższego. Było w ostatnim okresie kilka innych bulwersujących również dla mnie, proszę państwa, zachowań sędziów… Jeżeli one się potwierdzą… Nie mam notabene podstaw do wysuwania stwierdzenia, żebyśmy się dobrze rozumieli, że to są sprawy niejako sztucznie kreowane. Nie. Absolutnie tego nie zakładam, ale jako prawnik muszę powiedzieć, że jeżeli one się potwierdzą… Otóż wszystkie te wypadki ja jako sędzia Sądu Najwyższego nazywam drobnymi występkami przeciwko mieniu, bo to są w sumie drobne występki w skali tego, z czym my mamy do czynienia. Ale wszystkie te wypadki są drobnymi występkami przeciwko mieniu i wielkimi zbrodniami przeciwko wymiarowi sprawiedliwości. Ja też tak to oceniam. Tak. Między nami nie ma sporu, nie ma różnicy. A ja jestem… No nie, w tej chwili nie, bo prezes nie orzeka w sądzie dyscyplinarnym, ale jeszcze niedawno orzekałem również jako sędzia dyscyplinarny, sędzia Izby Karnej Sądu Najwyższego i taka jest moja ocena. Jedna z tych spraw jest nawet wielka i szczególnie bulwersująca. Przecież ja o niej nie zapominam, mam ją w orbicie swoich rozważań. Mówię o tym fatalnym uwikłaniu wokół sądu apelacyjnego w jednym z miast południowej Polski, tak to określę, żeby nie robić kolegom przykrości.

(Senator Stanisław Kogut: Sądu Apelacyjnego w Krakowie.)

Oczywiście, Panie Senatorze, ma pan rację, trzeba mówić otwarcie. Sądu Apelacyjnego w Krakowie. Zgadzam się. Dlatego powiedziałem, już niczego… już nawet tej nazwy nie… Tylko, proszę państwa, chcę, żebyście państwo przyjęli tego typu założenie. Po pierwsze, tak samo oceniamy te wypadki. Po drugie, ja się nie zgadzam tylko z tym, żeby z kilku wypadków czynić ekstrapolację na 10-tysięczną populację sędziów polskich, bo najzwyczajniej w świecie, proszę państwa, tutaj działają prawa statystyki. Wierzcie mi państwo, ja też bardzo bym chciał, żeby rozkład tzw. krzywej Gaussa w populacji sędziowskiej był inny, jak chodzi o te nieprawidłowości czy, nazwijmy to po imieniu, już nie występki, tylko przestępstwa. Tylko wtedy krzywa Gaussa przestałaby być krzywą Gaussa. Problem tkwi raczej w mechanizmach – tak ja to oceniam – naboru sędziów, chociaż też nie do końca. Bo niektóre wypadki, jak te, które się ujawniają, o których mówiłem na początku… No, matka natura jest taka, że pewnych rzeczy przecież nie sposób przewidzieć. Zatem dokładnie tak samo oceniamy to, co się dzieje, jeśli chodzi o często w jednostkowych przypadkach całkowicie nieakceptowalne zachowania sędziów. Tylko mam jedno pytanie. Dlatego że pani sędzia w Łodzi zachorowała i zrobiła to czy coś innego albo że pan prezes Sądu Apelacyjnego w Krakowie prawdopodobnie zrobił – muszę mówić „prawdopodobnie”, bo cały czas obowiązuje zasada domniemania niewinności – to, a nie co innego… To to ma uzasadnić wysłanie – uwaga – wszystkich sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku? Ja bym się, proszę państwa, jeszcze mógł z tego typu przerzuceniem już nawet nie winy zbiorowej… Bo tu nawet nie chodzi o winę zbiorową, tylko o jakąś taką przedziwną konstrukcję – nie chciałbym jej nazywać – którą się tutaj stosuje. Ja bym mógł się jeszcze z tym zgodzić, gdyby ktoś pokazał mi jedną rzecz. Mianowicie, że dopiero te nowe rozwiązania mogą zapewnić, tak to określmy, większe możliwości zapobiegania tego typu sytuacjom. A jak te nowe rozwiązania mogą temu w większym stopniu zapobiec? Czy dlatego, że dotychczasowy – uwaga – Wydział VI… Bo w strukturze mojej izby jest Wydział VI, który rozpoznaje sprawy dyscyplinarne. Notabene w tym wydziale orzeka się w następującej formule: losuje się spośród sędziów Izby Karnej i sędziów Izby Wojskowej sędziego przewodniczącego – bo to się toczy według procedury karnej, więc kierować tym muszą, w roli przewodniczących, sędziowie z takiej izby, żeby proceduralnie to bardzo sprawnie szło – i dolosowuje się dwie inne osoby. A co ma być w myśl nowej ustawy? W myśl nowej ustawy, proszę państwa, ma być specizba, która będzie specsądem. I z samej istoty tego, tj. z tego, że to będzie coś „spec”, wywodzi się tezę, że będzie to operatywniej działało. Ale w jaki sposób? A niby dlaczego?

Powiecie państwo w ten sposób: a może wnioskodawcy mają rację, że sądy dyscyplinarne – wraz z tym sądem dyscyplinarnym, którym to w drugiej instancji jest jak dotąd Sąd Najwyższy – są zbyt łagodne? No, padł tu już z sali pod adresem pana ministra Warchoła taki zwischenruf, że on zakłada, że gdy będzie nowe rozwiązanie, to będziemy mieć nie 40% czy 41% uniewinnień, ale 100% skazań. No, proszę państwa, tego nie sposób założyć, tego nie sposób… Nie chcę tego wątku rozwijać, bo wierzcie mi państwo, jest on dla mnie w jakimś sensie humorystyczny. Ja nawet muszę powiedzieć w ten sposób: być może on świadczy o czymś innym, mianowicie o tym, że rzecznicy dyscyplinarni przyjmują mniej restryktywne kryteria podczas kierowania tzw. wniosków o ukaranie, niż czynią to prokuratorzy. Bo rzeczywiście gdy chodzi o procent uniewinnień w normalnych sprawach karnych, to on jest dużo mniejszy niż ten, który jest w sprawach dyscyplinarnych. Ale to może być rezultatem właśnie tego, o czym w tej chwili mówię. A może to jest rozumowanie tego typu… No, to trzeba by po prostu zbadać. A może to jest rozumowanie tego typu: zaraz, zaraz, dowodowo to jest to słabiutka sprawa, niech jednak przyjrzy się temu sąd dyscyplinarny.

No dobrze, załóżmy, proszę państwa, przez moment, że ten nowy sąd dyscyplinarny jest potrzebny. To zastanówmy się przynajmniej nad niektórymi rozwiązaniami. Bo naprawdę te wypadki, kiedy chodzi o bardzo grube przewinienia sędziego, czyli jednocześnie stanowiące przestępstwo, to są, jak mówię, jednostkowe wypadki. A cała reszta to będzie, proszę państwa, to, czego sędzia nie powinien czynić, ale mu się zdarza – no bo właśnie jest krzywa Gaussa, bo są prawa statystyki itd. Ano, przykładowo, zachowa się – co nie znaczy, że ja bym to lekceważył – w sposób naruszający godność sędziego, ale bynajmniej nie popełni przestępstwa, lecz rażąco naruszy przepisy prawa podczas orzekania… To nie jest, proszę państwa, tak, że sędziemu nic nie grozi, jeśli bardzo rażąco naruszy przepisy prawa. To jest nie tylko kwestia tego, że w trybie procesowym ten wyrok zostanie mu uchylony. Gdy jest bardzo rażące naruszenie, bardzo rażące i oczywiste… A tak mówi przepis, i to dziś on tak mówi, nie jest tak, że dopiero taki będzie i że dopiero ta ustawa to zapewni. Dziś jest tak: rażące i oczywiste naruszenie przepisów prawa jest podstawą odpowiedzialności dyscyplinarnej. I są skazania na tym oparte.

A skoro jestem przy tym, proszę państwa… Zwróćcie państwo uwagę na taki drobny szczególik: przecież państwo piszecie ustawę ustrojową. Tu w takich sprawach dyscyplinarnych jak ta, o jakiej w tej chwili mówię, rażące naruszenie przepisów prawa będzie orzekał jednoosobowo sędzia izby dyscyplinarnej. Prawdopodobnie karnik czy cywilista nie powinien brać udziału w wydawaniu takiego orzeczenia w sytuacji, kiedy ten zarzut rażącego naruszenia prawa może dotyczyć jakiejś specyficznej kwestii cywilistycznej i odwrotnie… No ale zostawmy to na boku.

Powiedzmy jeszcze jedno w aspekcie tej Izby Dyscyplinarnej. Powiedzmy to, że… Jak czytałem przepisy tej ustawy, to odnosiłem wrażenie, że będzie grupa wybranych, takich, którzy zyskają zaufanie pana ministra – ci będą przez niego wskazani jako sędziowie w ogóle pozostający w Sądzie Najwyższym – ale i tacy, co do których jakiegoś specjalnego zaufania to pan minister mieć nie będzie. Oni nie będą skierowani do Izby Dyscyplinarnej, oni będą mogli orzekać tylko w sprawach zwykłych obywateli. Będzie też grupa najwyższego zaufania – ciekawe, jak wyselekcjonowana – którzy będą mogli dostąpić zaszczytu orzekania w Izbie Dyscyplinarnej ze wszystkimi tego konsekwencjami, również zachętami finansowymi. To mnie jako sędziego, proszę państwa, koszmarnie boli. Dlaczego? Dlaczego, że po to w 1989 r. zrezygnowano w sądownictwie powszechnym i w Sądzie Najwyższym z jakiegokolwiek systemu nagród, zachęt materialnych, żeby nie pozostał choć cień wątpliwości, że sędziego chce się materialnie do określonego rodzaju orzekania skłonić. Dotąd wszystkich sędziów Sądu Najwyższego, proszę państwa, różnicuje tylko i wyłącznie dodatek związany z wysługą lat, no i oczywiście dodatek funkcyjny. Zobaczcie państwo, jakie rozwiązanie próbuje się wprowadzić. To dramatyczny przepis dla sędziów. W ogóle, jeszcze raz mówię, te przepisy dotyczące Izby Dyscyplinarnej to dramatyczne wotum braku zaufania wobec sędziów orzekających w innych izbach. Czy naprawdę można nie dowierzać sędziom, którzy będą orzekali w Sądzie Najwyższym, tylko że w innej izbie?

Powiem jeszcze jedno. Prezes Izby Dyscyplinarnej – prześledźcie państwo rozwiązania tej ustawy – to będzie specprezes. Mało tego, będzie to prezes, który, w ujęciu przepisów tej ustawy, w jednym jedynym punkcie będzie nawet ważniejszy niż pierwszy prezes Sądu Najwyższego.

(Senator Piotr Zientarski: Tak jest.)

(Senator Jan Rulewski: Czekista, czekista.)

Mogę ten przepis wskazać, ale przecież, proszę państwa, nie chodzi w tej chwili o kazuistykę – chodzi o problem, o zarysowanie problemu. Proszę państwa, to nie jest ironia, to nie jest próba nieprzystającego w tej Izbie dowcipkowania, ale muszę powiedzieć, że jak postępowałem w lekturze projektu tej ustawy – w tym zakresie nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o akt uchwalony w zestawieniu z projektem – to czekałem, kiedy pojawi się przepis mówiący o tym, że sędziowie Izby Dyscyplinarnej będą skoszarowani w jednym skrzydle gmachu Sądu Najwyższego.

Proszę państwa, chciałbym, żebyście państwo na koniec pozwolili mi zwrócić uwagę na coś, co pewnie jest pomyłką, pewnie jest niedopatrzeniem, chociaż jak się patrzy na filozofię tej ustawy, to uznać można, że może jest to zabieg celowy. Otóż w dotychczasowej, na szczęście w dniu dzisiejszym jeszcze obowiązującej ustawie o Sądzie Najwyższym z listopada 2002 r., w art. 1 tej ustawy jest mowa o tym, że Sąd Najwyższy jest organem władzy sądowniczej powołanym do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. To się eksponuje, wysuwa na plan pierwszy. Dopiero potem następuje wyliczenie funkcji. Bardzo państwa proszę, panie i panów senatorów, żebyście państwo zwrócili uwagę, jak jest skonstruowany art. 1 nowej ustawy. Tam jest mowa, że Sąd Najwyższy jest powołany do zapewnienia nadzoru, do stania na straży, do rozpatrywania, do wykonywania, tylko że gdzieś umknęły, zniknęły, zginęły słowa o tym, że jest powołany do sprawowania wymiaru sprawiedliwości. Pytam: świadoma decyzja czy freudowska pomyłka? Nawet jeżeli freudowska pomyłka, to też, proszę państwa, bardzo znamienna. I proszę mi tu nie używać argumentu… Oczywiście nie śmiałbym w tym tonie do państwa apelować. Mówię to do mediów, do dziennikarzy, którzy powiadają: „A co to za problem? Skoro w art. 175 konstytucji jest mowa o tym, że Sąd Najwyższy jest powołany do sprawowania wymiaru sprawiedliwości, to po co to jeszcze wpisywać do ustawy?”. To jest, proszę państwa, tak kapitalna kwestia, że była wpisana dotąd do ustawy o Sądzie Najwyższym i jest wpisana do u.s.p. I nikomu do głowy nawet nie przychodziło, żeby z u.s.p., z ustawy o sądach powszechnych, ją usuwać, pomimo że art. 175 mówi o sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości zarówno przez Sąd Najwyższy, jak i przez sądy powszechne, sądy administracyjne i sądy wojskowe.

Proszę państwa, ostatni akcent. Tak, byłem na tzw. światełku przed Sądem Najwyższym, bo uważałem, że było to powinnością każdego sędziego. To nie była żadna działalność polityczna. Mało tego, to zgromadzenie nie było zgromadzeniem politycznym, było spotkaniem obywatelsko-sędziowskim. Podkreślam: obywatelsko-sędziowskim, może nawet z większym akcentem na słowo „obywatelsko” niż na słowo „sędziowskim”. Nie będę mówił o tym, jaka była frekwencja, bo wszyscy państwo o tym wiecie, ale powiem o czymś innym. Powiem o tym, że tam wisiał napis: „Wolne sądy, wolni ludzie”. W tych czterech słowach, proszę państwa, mieści się wszystko. W tych czterech słowach mieści się tyle, że chyba słyszycie państwo w moim głosie nutę wzruszenia. Ona nie jest udawana, ona jest prawdziwa. A na frontonie gmachu Sądu Najwyższego, proszę państwa, był wyświetlany napis: „To jest nasz sąd”. Oczywiście, proszę państwa, politycy zaczęli sobie drwić, że to sędziowie Sądu Najwyższego napisali sobie na frontonie, że to ich sąd. Po pierwsze, nie sędziowie Sądu Najwyższego byli, jak państwo dobrze wiecie, organizatorami tego spotkania, tylko stowarzyszenie „Iustitia”. Po drugie, muszę powiedzieć, że byłoby czymś pięknym, gdyby młodzi sędziowie z sądów rejonowych i sądów okręgowych chcieli tym napisem wyświetlonym na frontonie wyrazić, że to jest również ich sąd, bo to by zaprzeczało temu wszystkiemu, proszę państwa, co się mówi o podziale na sędziów funkcyjnych, na kasty, na ten biedny sędziowski lud. Wszyscy sędziowie, proszę państwa, w tej chwili – jestem o tym głęboko przekonany – są razem.

Co więcej, proszę państwa, te słowa były wypowiadane nie tylko przez członków stowarzyszenia „Iustitia”. Rozumiem, że ten wielki tłum zgromadził się tam, akceptując to hasło, również dlatego, że to obywatele uznali i nadal uznają, że ten sąd jest ich sądem, a nie sądem polityków. Proszę państwa, naprawdę zupełnie mnie nie interesuje, której opcji polityków. Problem w tym, że polityków. A gdybyśmy dodali, że polityków jednej opcji, to to byłoby już w ogóle dramatyczne. Ale ja tak nie myślę, nie chcę tak myśleć. Dla mnie jako sędziego najważniejsze jest to, że to ma być sąd obywateli, a nie sąd polityków. I bardzo państwa proszę o to, żebyście państwo w swoich decyzjach, w swoim sumieniu, kierowali się tym, o czym przed chwilą powiedziałem.

Oczywiście zostaję na sali, nawet gdyby obrady miały trwać do godzin rannych, i jestem do państwa dyspozycji, jeśli chodzi o wyjaśnianie ewentualnie… Nie wiem, Pani Marszałek, czy jest taka regulaminowa możliwość, ale jestem do państwa dyspozycji.

Dziękuję bardzo za uwagę. Przepraszam za długie przemówienie.

(Senatorowie klubu Platformy Obywatelskiej wstają) (Oklaski)

 

Wystąpienie RPO Adama Bodnara przed Senatem w sprawie ustawy o Sądzie Najwyższym (stenogram)

Data: 2017-07-22

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo!

To dla mnie wielki zaszczyt móc przemawiać po sędzim prezesie Stanisławie Zabłockim. Pamiętam, że kiedy kończyłem studia prawnicze, to pan sędzia był zawsze przedstawiany jako wzór niezłomnego adwokata z okresu poprzedniego ustroju, który następnie jako jeden z nielicznych zdecydował się służyć w wymiarze sprawiedliwości i być sędzią Sądu Najwyższego. Dlatego to jest dla mnie niezwykła odpowiedzialność, żeby mówić zaraz po panu prezesie o tych wartościach, o których mówił pan prezes.

Szanowni Państwo, Senat zawsze słynął z tego, że był Izbą refleksji. Zawsze słynął z tego, że tutaj, w Senacie, senatorowie zastanawiali się nad brzmieniem różnego rodzaju regulacji, szczególnie tych, które mogą mieć znaczenie ustrojowe, mogą mieć konsekwencje dla ochrony praw i wolności jednostki. Przypominam, że nawet w obecnej kadencji, kiedy jedyny raz występowałem w odniesieniu do konkretnej ustawy, a mianowicie dotyczącej prawa o zgromadzeniach, kiedy wprowadzana była instytucja zgromadzeń cyklicznych, w Senacie trwała głęboka dyskusja i udało się, jeżeli państwo pamiętają, nawet w pewnym zakresie szkodliwość instytucji zgromadzeń cyklicznych ograniczyć.

Niemniej jednak jestem zmuszony powiedzieć, że to, co obserwujemy w ciągu ostatnich dni, to jest kwestia naruszania standardów demokratycznych w kontekście sposobu procedowania i prac nad ustawą o Sądzie Najwyższym. To jest ustawa o znaczeniu ustrojowym, ustawa, która może być wręcz postrzegana jako zmieniająca porządek Rzeczypospolitej bez zmiany konstytucji i tym bardziej zasługująca na refleksję. A przecież wszyscy dowiedzieliśmy się o istnieniu tej ustawy w poprzednią środę w godzinach wieczornych.

Ja zdając sobie sprawę z wagi tej ustawy, uznałem, że muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, i nie zważać na pewne trudności prywatne, aby w tej debacie uczestniczyć, bo wiem, że to jest ważne dla obywateli. Co więcej, jest to ważne, ponieważ nie chodzi tylko i wyłącznie o ustawę o Sądzie Najwyższym. Dobrze wiemy, że w pakiecie dyskutujemy na temat ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz prawa o ustroju sądów powszechnych. W przypadku tamtych ustaw ja zajmowałem stanowisko… apelowałem, żeby nie były one przyjmowane w tym kształcie, gdyż także stwarzają one zagrożenie dla niezależności sądów. I te wszystkie 3 ustawy, jeżeli spojrzeć na nie łącznie, mogą mieć taki skutek, że pozbawią obywateli prawa do niezależnego sądu. Mogą doprowadzić do pozbawienia jednego z najważniejszych praw obywatelskich, prawa, bez którego nie można bronić innych praw, kontrolować władz czy nakładać ograniczeń.

To, co jest istotą prawa do sądu, to niezależność sądownictwa. Tak jak powiedział pan prezes Zabłocki, jest to jedna z tych 3 władz, które mają się wzajemnie równoważyć i kontrolować, ale właśnie po to mamy niezależne sądownictwo, aby w sytuacji, w której nastąpiłaby próba ograniczenia praw i wolności obywatelskich, to właśnie sądy mogły zareagować. Dlatego ważna jest niezależność sądów od polityków, możnych biznesmenów, wielkich spółek Skarbu Państwa, lokalnych baronów, układów politycznych. I dlatego w konstytucji, biorąc pod uwagę te trudne czasy, tak właśnie szczegółowo to ukształtowano.

Przypomnijmy, że preambuła do konstytucji zawiera jeden niezwykle ważny fragment; ja od tego zawsze zaczynam swoje wykłady dla studentów prawa, dla uczniów liceów. Fragment brzmi tak: „pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”, czyli te wszystkie gwarancje konstytucyjne, art. 180, 179 i kolejne, są po to, aby zagwarantować, że nie zdarzy się to samo, co się działo w przeszłości. Bo przecież preambuła mówi także: „pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie”, podkreślam słowa „pragnąc na zawsze”. Czyli jesteśmy pomni gorzkich doświadczeń, procesów politycznych, różnego rodzaju nadużyć, różnego rodzaju wykorzystywania wymiaru sprawiedliwości do celów politycznych i po to tworzymy te wszystkie gwarancje niezależności sądownictwa oraz niezawisłości sędziów, aby te sytuacje z przeszłości się nie zdarzały. Aby istniało realne prawo do obrony, aby była możliwość zapoznania się z dokumentacją sprawy i przede wszystkim, żeby ten sędzia, który orzeka, był w pełni niezawisły zarówno pod względem wewnętrznym, jak i zewnętrznym, czyli pod względem zewnętrznego postrzegania sędziego. Aby ten sędzia nigdy nie był podporządkowany, aby miał wolny umysł, aby mógł się kierować tylko i wyłącznie konstytucją oraz ustawami.

Jeżeli spoglądamy na treść ustawy o Sądzie Najwyższym w tym kontekście, to widzimy cały szereg zarzutów. Zarzutów, które przedstawiłem zarówno na forum Sejmu, jak i w opinii, którą wczoraj w skrócie przedstawiłem na posiedzeniu komisji senackiej. Ten główny, najważniejszy zarzut sprowadza się do de facto wysłania sędziów Sądu Najwyższego na emeryturę, czyli w stan spoczynku, i weryfikowania, którzy pozostają, którzy są uznawani za osoby, które powinny pracować dalej albo które być może budzą jakieś zaufanie… Z czyjej strony? Ze strony czynnika politycznego, bo oczywiście prezydent będzie wskazywał na końcu, kto ma pozostać, ale cały proces jest ustalony w taki sposób, że to minister sprawiedliwości, prokurator generalny, czyli także strona postępowań sądowych, inicjuje proces. Rola Krajowej Rady Sądownictwa sprowadza się tak naprawdę do roli przekaźnika, a nie instytucji, która ma jakąś funkcję gwarancyjną. To jest najważniejszy zarzut, bo w państwie demokratycznym nie może być tak, że mocą ustawy skraca się kadencję sędziów Sądu Najwyższego czy jakiegokolwiek innego sądu.

Był wspomniany przykład sędziego Scalii. W parlamencie dyskutowano na temat kompetencji prezydenta Stanów Zjednoczonych. Pamiętajmy, że w Stanach Zjednoczonych sędzia Sądu Najwyższego jest sędzią do końca życia, chyba że sam wcześniej, np. z powodów zdrowotnych, zrezygnuje. Cała idea niezależności Sądu Najwyższego opiera się na tym, że sędziowie odchodzą i – można powiedzieć – pojawiają się te okienka, kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych, oczywiście z uwzględnieniem roli kongresu, jest w stanie powołać tego jednego sędziego, dwóch czasami, którzy być może zmieniają pewien sposób, w jaki ten sąd orzeka. Jednak jest to pewna ikona, która jest stabilna, to taka sama ikona jak budynek naszego Sądu Najwyższego na placu Krasińskich.

Proszę państwa, jeżeli chodzi o zmiany w sądownictwie, to dyskutuje się wiele na temat tego, że może to naruszać standardy międzynarodowe. Jeżeli spojrzymy na orzecznictwo, takie świeże orzecznictwo sądów międzynarodowych… Do głowy przychodzą mi 2 sprawy, w których były podejmowane kwestie, można powiedzieć, pozbawiania sędziów urzędu przed czasem z powodów politycznych.

Pierwsza sprawa to sprawa Komisja przeciwko Węgrom, rozstrzygnięta przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Chodzi o sytuację, kiedy to uchwalono przepisy ustawy obniżającej wiek emerytalny – nagle się okazało, że sędziowie na Węgrzech mają przechodzić na emeryturę w wieku 62 lat. Nie bez przyczyny objęło to ponad 200 sędziów, przede wszystkim akurat tych, którzy pełnili funkcje kierownicze w sądownictwie. To się skończyło rozstrzygnięciem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ale to już nie zatrzymało zmian, które nastąpiły, bo to, że później organy europejskie orzekają, nie oznacza, że zatrzymuje to proces zmian, które następują.

Drugi przykład to jest przykład sprawy sędziego, prezesa Sądu Najwyższego Węgier, pana Andrása Baki. András Baka też był powołany na kilkuletnią kadencję; ta kadencja miała się zakończyć o wiele później, niż się skończyła. Jednak w międzyczasie zmieniono konstytucję i wprowadzono do ustawy organicznej o sądownictwie pewne wymogi kwalifikacyjne dla pełnienia funkcji prezesa Sądu Najwyższego – który to Sąd Najwyższy zmienił nazwę na Kúria – tylko po to, aby András Baka nie mógł zostać nowym prezesem Sądu Najwyższego… przepraszam, aby nie mógł kontynuować swojej misji na tym stanowisku. I znowu sprawa skończyła się rozstrzygnięciem Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, czyli izby, w skład której wchodzi 17 sędziów trybunału w Strasburgu. Cóż z tego, skoro w międzyczasie te zmiany w sądownictwie zostały dokonane i skoro faktycznie ta wymiana prezesa nastąpiła.

Jeśli chodzi o ustawę o Sądzie Najwyższym, to warto pamiętać o tych standardach międzynarodowych, warto pamiętać, że tego typu metody, kiedy mocą ustawy pozbawia się sędziów możliwości dalszego pełnienia funkcji, są po prostu niezgodne z zasadami rządów prawa. One są także niezgodne z naszą konstytucją. Art. 180 konstytucji, który mówi o tym, że można dokonywać zmiany ustroju sądów, należy odczytywać całościowo. On się składa z 5 poszczególnych gwarancji, ale – tak jak to wskazało Biuro Legislacyjne Senatu w tej opinii, która została wczoraj przedstawiona – na te wszystkie standardy trzeba patrzeć łącznie. Nie może być tak, że dokonuje się tej reorganizacji i w ten sposób usuwa się te wszystkie gwarancje nieprzenoszalności czy nieusuwalności sędziów. Co więcej, powstaje pytanie, czy mamy do czynienia ze zmianą ustroju sądów, czy też tylko i wyłącznie z reorganizacją wewnątrz Sądu Najwyższego, czyli z działaniem, które ma posłużyć temu, że zmienia się wewnętrzna organizacja, a to pozwala na te wszystkie rozstrzygnięcia dotyczące osób. Moim zdaniem tego typu reorganizacja jest sprzeczna z art. 180 ust. 5. Co więcej, przyznanie ministrowi sprawiedliwości różnego rodzaju kompetencji – już nie wchodzę w szczegóły – które były przecież przedmiotem pewnej refleksji… Powstaje z kolei pytanie, czy to się mieści w gwarancjach art. 149 konstytucji. Jest to mianowicie ten przepis, który mówi o działach administracji rządowej. Przecież minister sprawiedliwości ma swój udział w procesie powoływania sędziów, bo z mocy konstytucji jest członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Jest nim obok prezesa NSA, pierwszej prezes Sądu Najwyższego, posłów, senatorów. Jest to jeden z członków Krajowej Rady Sądownictwa. I do tego konstytucja tu sprowadziła rolę ministra sprawiedliwości, a nie do tego, żeby minister sprawiedliwości wskazywał czy przedstawiał te kandydatury do pozostania w Sądzie Najwyższym.

Bardzo ważne jest – i to jest oczywiste – że nie można na mocy ustawy przerywać kadencji pierwszej prezes Sądu Najwyższego. No, konstytucja wyraźnie mówi, że to jest 6-letnia kadencja. I tak jak nie można przerywać na mocy ustawy kadencji Krajowej Rady Sądownictwa, tak samo nie można przerywać kadencji pierwszej prezes Sądu Najwyższego.

Chciałbym podkreślić, że na gruncie ustawy przewidziane są takie sytuacje, że z jednej strony sędziowie są wysyłani w stan spoczynku, a z drugiej strony jest cały szereg możliwości, aby oddelegować do pełnienia funkcji sędziowskich, czynności sędziowskich sędziów sądu powszechnego z co najmniej 10-letnim stażem pracy, tak aby pełnili obowiązki. I to jest swoisty paradoks: z jednej strony zwolnienie sędziów, wysłanie ich na emeryturę, a z drugiej strony oddelegowanie nowych. Nie dość, że to narusza standardy konstytucyjne, to jeszcze jest to po prostu najzwyczajniej w świecie nieracjonalne. Co więcej, można mieć wątpliwości, czy do tego służy instytucja delegowania sędziego. Jeżelibyśmy się przyjrzeli literaturze mówiącej o tym, po co jest instytucja delegowania sędziego, to dostrzeżemy, że jej funkcja jest zupełnie inna niż reagowanie na nagłe sytuacje, spowodowane zresztą przez samego ustawodawcę.

Dla mnie niezwykle ważne jest to, że ustawa o Sądzie Najwyższym przewiduje daleko idące konsekwencje dla pracowników Sądu Najwyższego. Ja wczoraj wieczorem, po powrocie z posiedzenia komisji senackiej, bardzo ucieszyłem się ze stanowiska NSZZ „Solidarność”, z tego, że NSZZ „Solidarność” wziął w obronę pracowników Sądu Najwyższego. Czyli nie może być w państwie demokratycznym tak, że na mocy ustawy de facto się wygasza stosunek pracy i mówi: byliście pracownikami, nie przechodzicie automatycznie, teraz będziemy wam proponowali nowe warunki płacy i pracy. To narusza art. 60 konstytucji. Art. 60 konstytucji mówi o prawie równego dostępu do służby publicznej. Jeżeli ustawodawca nie określa kryteriów, nie wskazuje, kto i z jakich powodów może dołączyć, może zostać, może być powołany na jakieś stanowisko, to ten standard jest naruszony. A tych kryteriów w ustawie nie ma w ogóle. Co więcej, nie ma tych gwarancji, o których dyskutowaliśmy, tych gwarancji przed zwolnieniem osób, które mogą mieć ten szczególny stosunek pracy czy mogą być w tym szczególnym okresie ochronnym.

I mówię o tym nie tylko z punktu widzenia ochrony interesów tych właśnie pracowników Sądu Najwyższego, ale także pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, oni, 60 osób, są w dokładnie takiej samej sytuacji. Przedstawiałem opinię, nie zostało to wzięte pod uwagę w procesie legislacyjnym. Ale mówię to także dlatego, że reforma Służby Celnej i administracji skarbowej i powołanie Krajowej Administracji Skarbowej spowodowało dokładnie to samo dla celników. Do mnie, do rzecznika trafiają teraz skargi od celników: Panie Rzeczniku, niech pan coś zrobi, ponieważ my nie mamy ochrony, a nagle zostaliśmy pozbawieni naszych stanowisk, ponieważ reforma polegała na tym właśnie wygaszaniu. To jest łamanie pewnej tradycji tego, jak się dokonuje zmian personalnych w administracji rządowej czy w różnych urzędach państwowych. I tak po prostu tego nie należy robić, bo jest to sprzeczne z konstytucją.

Chciałbym też wskazać, że zastanawiając się nad uwagami krytycznymi, oczywiście należy dyskutować o tym, czy ta zmiana doprowadzi do większej efektywności postępowania przed Sądem Najwyższym. Tu już wiele zostało na ten temat powiedziane.

Ja chciałbym wskazać tylko na liczby. Jeżeli obecnie jest 83 sędziów, którzy wykonują czynności orzecznicze, a po zmianie będzie 44 sędziów w Izbie Prawa Prywatnego i Izbie Prawa Publicznego oraz 12 sędziów dyscyplinarnych, no to tych 44 raczej nie przyspieszy postępowań. Co więcej – proszę zauważyć – każdy sędzia ma swój referat, czyli zbiór spraw, które są aktualnie u niego na biurku. Jeżeli następuje zmiana i weryfikacja czy zwolnienie, wysłanie na emeryturę sędziów, to ktoś te sprawy będzie musiał przejąć. Wówczas już niezależnie od tych wszystkich kwestii konstytucyjnych to po prostu będzie powodowało dalszą przewlekłość w postępowaniu i duży chaos, jeśli chodzi o funkcjonowanie Sądu Najwyższego, szczególnie w okresie przejściowym.

Chciałbym także wskazać, że zastrzeżenia budzi powołanie Izby Dyscyplinarnej. Mam zastrzeżenia, już odchodząc nawet od tych kwestii, czy ona w ogóle jest potrzebna, a wchodząc na pewien poziom refleksji, dotyczące tego, czy Izba Dyscyplinarna ma mieć odrębność informacyjną, budżetową, kierowniczą oraz odrębne zasady wynagradzania, bo przecież ustawa to wszystko przewiduje. Proszę zauważyć – na to też wskazywała pani główna legislator – że sytuacja Izby Dyscyplinarnej jest doskonale uregulowana w tej ustawie o Sądzie Najwyższym, z różnego rodzaju zasadami odrębnymi, a np. Izbie Prawa Publicznego prawie w ogóle nie poświęcono uwagi, nie było refleksji nad tym, czym tak naprawdę będzie się ona zajmowała. Uważam, że przyznanie tego 40-procentowego dodatku w wynagrodzeniu to nie jest tylko i wyłącznie kwestia naruszenia pewnego standardu dotychczasowego funkcjonowania Sądu Najwyższego, czyli tego, że się nie wyróżnia finansowo za pracę, ale to jest po prostu naruszenie zasady konstytucyjnej, zgodnie z którą sędziowie powinni być wynagradzani w sposób odpowiadający godności urzędu oraz zakresowi ich obowiązków. Podkreślam, że konstytucja w art. 178 ust. 2 mówi o zakresie ich obowiązków. Statystyki nie wskazują na to, jakoby Izba Dyscyplinarna miała mieć więcej spraw niż pozostałe 2 izby. Tak że na to też należy zwrócić uwagę.

Chciałbym także zwrócić uwagę na taką kwestię, czy czasami przy okazji nowelizacji, uchwalenia tej ustawy oraz wprowadzenia poprawek tzw. prezydenckich nie doszło do sytuacji, powiedziałbym, dość nietypowej. Otóż z analizy, którą przedstawiłem, wynika, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że w momencie gdy dojdzie do klinczu, jeśli chodzi o powołanie członków sędziów Krajowej Rady Sądownictwa, chodzi mi o tę większość 3/5, to tak naprawdę władzę decyzyjną może przejąć jedno ze zgromadzeń tej nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Przypominam, że ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa stanowi, że rada będzie miała 2 zgromadzenia, w tym jedno tzw. polityczne, składające się z 4 posłów, 2 senatorów, prezesa NSA, pierwszego prezesa Sądu Najwyższego i ministra sprawiedliwości. I tu się nic nie zmieni, bo te osoby są… No, może się zmieni prezes, pierwszy prezes Sądu Najwyższego, nie daj Boże. A ta druga izba może pozostać przez pewien czas niepowołana. Wtedy to tzw. zgromadzenie polityczne Krajowej Rady Sądownictwa będzie wskazywało tych kandydatów. To jest, wydaje mi się, pewne niebezpieczeństwo czy może pewien błąd – pytanie, czy zamierzony – na który warto zwrócić uwagę, bo nie jestem przekonany, czy panu prezydentowi o to faktycznie chodziło, niezależnie od tego, że się nie zgadzam z tym, żeby to politycy wybierali członków sędziów Krajowej Rady Sądownictwa. Ustalenia Okrągłego Stołu, efekty prac podstolika do spraw wymiaru sprawiedliwości, prac, w których uczestniczył i Jarosław Kaczyński, i Adam Strzembosz, były takie, że to sędziowie powinni wybierać członków sędziów Krajowej Rady Sądownictwa.

Oczywiście to, co budzi też zastrzeżenia, to fakt, że naruszenie tych wszystkich standardów będzie powodowało konsekwencje z punktu widzenia prawa europejskiego, konsekwencje polegające na tym, że może pojawić się zarzut co do tego, czy faktycznie sądy krajowe, które nie są niezależne od władz politycznych, są wciąż tymi sądami wspólnotowymi, czy wyroki tych sądów będą uznawane, jeżeli to nie będą sądy niezależne. Ja się nie zgadzam z opinią Biura Analiz Sejmowych, że jest to materia, która nie wchodzi w zakres zainteresowania prawa europejskiego. Właśnie ze względu na to, że każdy sąd państwa członkowskiego jest jednocześnie sądem europejskim, czyli musi interpretować i stosować prawo europejskie, mamy tutaj do czynienia z taką sytuacją. Warto zwracać uwagę na to, że tego typu rozwiązania po prostu są sprzeczne z art. 47 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, czyli z gwarancjami prawa do sądu.

To są te główne zarzuty. Można by oczywiście wchodzić w jeszcze dalsze szczegóły. No, przykładowo, wczoraj na posiedzeniu komisji senackiej dowiedzieliśmy się, że minister sprawiedliwości będzie wyrażał zgodę na to, czy pracownicy, tacy zwyczajni, Sądu Najwyższego mogą być zatrudnieni gdzieś poza Sądem Najwyższym, np. wykładać na uczelni. No, to jest trochę tak, jakbym ja się pytał marszałka Sejmu i Senatu, czy moi pracownicy… jakby pracownicy mojego biura pytali się marszałka Sejmu i Senatu o to, czy mogą być zatrudnieni gdzieś poza biurem rzecznika. Ani to racjonalne, ani moim zdaniem przemyślane. I jest to niezwiązane z pewnym charakterem służby i z tym, że to pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest po prostu pracodawcą dla tych osób.

Chciałbym podkreślić, że tych uwag jest mnóstwo, że my tak naprawdę… Każda lektura ustawy wskazuje na to, że… My się dowiadujemy, co w niej jest, dowiadujemy się także być może o pewnych ukrytych intencjach. Dla mnie dość ciekawe były dzisiejsze słowa pana ministra Warchoła o tym, że ta ustawa prawdopodobnie będzie oznaczała zmiany w składzie Państwowej Komisji Wyborczej. Dlatego trudno się dziwić, że ustawa ta budzi szereg wątpliwości i szereg głosów sprzeciwu. I chciałbym podkreślić, że przeciwko ustawie o Sądzie Najwyższym protestuje wiele organizacji i instytucji. Są to i krajowe, polskie organizacje pozarządowe, i samorządy zawodowe, i niektóre związki zawodowe. Jest też stanowisko przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, sekretarza generalnego Rady Europy. Dzisiaj się dowiedziałem, dosłownie przed chwilą, że nawet szef komitetu praw człowieka w Zgromadzeniu Parlamentarnym OBWE też wyraził swoją negatywną opinię.

Dla mnie było niezwykle ciekawe – i być może nie zostało to dostrzeżone przez opinię publiczną – to, co się zdarzyło na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Sejmu. Nie wiem, czy państwo senatorowie przypominają sobie, że wystąpił tam przez chwilę przedstawiciel OBWE, Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, z którym Senat regularnie współpracuje. Bo przecież przy okazji chociażby prawa o zgromadzeniach regularnie były zamawiane i dyskutowane opinie i przedstawiciele OBWE występowali. I przedstawiciel OBWE powiedział z pewną szczerością, że OBWE jest gotowe przygotować opinię na prośbę Sądu Najwyższego i zajmie to od 4 do 6 tygodni. No, bo tyle to zajmuje. Bo to są tak poważne sprawy, czegoś takiego nie robi się w 2–3 dni czy w 1 tydzień, tylko wymaga to refleksji. I trudno się tej refleksji dziwić.

I chciałbym podkreślić, że dzisiaj wśród tych głosów refleksji pojawiły się także głosy ze strony przedstawicieli instytucji w innych państwach. Dzisiaj rano dostałem list od znanej czeskiej dysydentki, bliskiej współpracowniczki Václava Havla, która obecnie pełni funkcję rzecznika praw obywatelskich, pani Anny Šabatovej. Sformułowała go ona w swoim własnym imieniu oraz imieniu czwórki przedstawicieli najwyższych sądów. I ja chciałbym państwu ten list przeczytać, bo uważam, że on jest niezwykle poruszający. List jest zatytułowany „Nie możemy milczeć”.

„Rzeczpospolita Polska i jej naród są dla nas trwałą i nieodłączną częścią społeczności narodów Europy Środkowej i Wschodniej, dzielącej od stuleci wspólny los. Bohaterstwo narodu polskiego podczas II wojny światowej, jego opór zarówno wobec dyktatury byłego Związku Radzieckiego i krajowych praktyk autorytarnych, jak i jego skuteczna odbudowa suwerenności państwowej i urządzenie systemu demokratycznego oraz państwa prawa po roku 1989 były dla nas znaczącą i trwałą inspiracją.

W ciągu ostatniego roku jesteśmy jednak u naszego bliskiego sąsiada świadkami procesu, który zagraża samej podstawie zasad, na których opiera się demokratyczne państwo prawne. Po sparaliżowaniu Trybunału Konstytucyjnego i podporządkowaniu mediów publicznych bieżącej polityce partyjnej w ostatnim roku dochodzi w tych dniach do bezprecedensowego ataku na niezawisłość polskiego sądownictwa.

Przyjęte ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, o sądach powszechnych i procedowana ustawa o Sądzie Najwyższym, które umożliwiają władzy wykonawczej i ustawodawczej całkowicie pozbawić władzę sądowniczą jej niezawisłości, niewygodnych sędziów pozbawić urzędu i podporządkować władzę sądowniczą kierownictwu politycznemu, są atakiem na same podstawy funkcjonowania demokratycznego państwa prawnego.

Nawet przy świadomości suwerenności państwa polskiego i szacunku do niej, nie możemy milczeć wobec kroków, które zagrażają jej samemu źródłu, którym są nienaruszalne wartości cywilizacji europejskiej, humanizmu i podstawowych praw i wolności”.

List podpisali Pavel Rychetský, prezes Trybunału Konstytucyjnego, Pavel Šámal, prezes Sądu Najwyższego, Josef Baxa, prezes NSA, Pavel Zeman, prokurator generalny, i wreszcie Anna Šabatová, rzecznik praw obywatelskich Republiki Czeskiej.

Chciałbym podkreślić, że tego typu głosy to nie są głosy sprzeciwu. Tu jest wyraźnie podkreślone: szanujemy suwerenność. Ale to są głosy troski o to, jak będzie wyglądała przyszłość naszego kraju. Czy będziemy takim samym partnerem do współpracy? Czy nie trwonimy naszego dorobku? Czy będziemy państwem przewidywalnym, stabilnym, nastawionym na reformy, ale jednak oddanym idei, że nie można łamać prawa, że proces zmiany prawa podlega, powinien podlegać jak najwyższym standardom? Bo jeżeli proces legislacyjny będzie naruszany, to będziemy właśnie naruszali prawa najsłabszych. Prawa właśnie… Być może teraz, w tym Sądzie Najwyższym, są dziewczyny w ciąży, asystentki sędziów, które się martwią o to, czy one będą miały miejsce pracy. I zapewnienia pana ministra im nie pomogą, jeżeli nagle z jakichś powodów się okaże, że one nie są dalej pożądane w Sądzie Najwyższym. Ale samo to, że one są stawiane w takiej sytuacji, moim zdaniem nie powinno mieć miejsca w państwie demokratycznym.

Ale te listy, te stanowiska, to jest także troska o to, czy jako państwo członkowskie Unii Europejskiej będziemy mogli być traktowani jako strona, której można ufać.

Chciałbym podkreślić: cała współpraca naszego państwa w ramach Unii Europejskiej opiera się na zasadzie wzajemnego zaufania. Nie mamy uznawania wyroków, jeżeli nie mamy wzajemnego zaufania do siebie. Nie mamy współpracy sądowej w sprawach karnych, cywilnych, rodzinnych, jeżeli to zaufanie do nas samych nie istnieje. I to może chodzić o sprawy karne, kiedy my chcemy pozyskać, sprowadzić na terytorium Polski i osądzić sprawcę przestępstwa, który, korzystając ze swobody przepływu osób, zamieszkał sobie gdzieś na Majorce. To może chodzić o sprawy opiekuńcze, kiedy mamy do czynienia z rodzicami, którzy się rozwiedli, jedno z nich mieszka we Francji, drugie mieszka w Polsce. I musi tutaj być współpraca, to nie może być tak, że my, kwestionując zasadę niezależności sądów, jednocześnie doprowadzimy do tego, że będzie zakwestionowana ta zasada wzajemnego uznawania orzeczeń i współpracy w sprawach.

Jako rzecznik praw obywatelskich stoję na straży praw i wolności obywatelskich. Muszę się martwić i muszę alarmować, kiedy może dochodzić do zmian w prawie, które mogą być trudne dla obywateli i które mogą powodować nierówność obywateli, a szczególnie w kontekście dostępu do procedur sądowych. I jak zastanawiam się nad moją praktyką, codzienną praktyką, nad licznymi sprawami, które trafiają do biura rzecznika, sprawami, w których obywatele bardzo często mają po drugiej stronie państwo w różnych jego wcieleniach, to cały czas myślę o tym, jakie te wszystkie zmiany będą miały przełożenie na sytuację tego obywatela. I tu nie mówię tylko i wyłącznie o Sądzie Najwyższym, mówię też o wymianie prezesów sądów, przewodniczących wydziałów, stworzeniu różnych reguł, które dotyczą doboru sędziów, np. o tym, że jeżeli jest prezes sądu, to on ma duży wpływ na to, który sędzia będzie na dyżurze. To wszystko mogą być sytuacje, które prędzej czy później będą powodowały bardzo poważne konsekwencje dla obywateli. Zastanówmy się choćby nad sprawami, które są przedmiotem debaty publicznej. Czy jeżeli mamy do czynienia z ofiarą przemocy ze strony policji, ofiarą tortur ze strony policji, to ta ofiara może liczyć na pełne, porządne, dogłębne wyjaśnienie sprawy, skontrolowanie jakości i tego, jak sprawa została wyjaśniona przez prokuraturę? Czy ma pełne prawo do uzyskania zadośćuczynienia, jeżeli ta sprawa budzi wielkie zainteresowanie polityczne?

Tutaj dużo było mowy o tym, że wymiar sprawiedliwości jest tylko dla biednych… przepraszam, tylko dla bogatych, a różne zmiany będą przeprowadzane, aby wzmocnić biednych. Szanowni Państwo, ja przedstawiłem niedawno raport dotyczący stosowania tortur na posterunkach policji, mówiąc: rozwiążmy ten problem poprzez zapewnienie obecności adwokata na posterunku policji. Dlaczego? Ponieważ ten właśnie bogaty sobie poradzi, bo on wydzwoni zaufanego adwokata, a biedny sobie nie poradzi, jak nie będzie obowiązkowo adwokata na posterunku policji. I właśnie niedawno dostałem odpowiedź od ministra sprawiedliwości, że nie widzi potrzeby zmian w tym zakresie. Czyli dalej te osoby biedne, te osoby wykluczone, te osoby, które najczęściej padają ofiarą przemocy ze strony policji, porządnej ochrony nie będą miały. Ale oczywiście mówimy tutaj o kwestii sądu. Tak? Bo powstaje pytanie, czy jeżeli będziemy mieli sprawy, którymi będą się interesowali politycy, to w takich sytuacjach będą te osoby miały pełne prawo do sądu.

Dalej. Czy jeżeli mamy matkę dziewczyny zmarłej w areszcie ze względu na zaniedbania Służby Więziennej, to ona będzie mogła liczyć na pełną sprawiedliwość w rozpoznaniu sprawy, chociaż sprawa może być trudna wizerunkowo dla polityka odpowiedzialnego za więziennictwo?

Czy ofiara przemocy domowej będzie mogła liczyć na pełne wsparcie ze strony sądów, na nagłą reakcję, na izolację sprawcy, jeżeli tym sprawcą może się okazać polityk?

Czy mieszkańcy małej wsi będą mogli uzyskać odszkodowanie za wybudowanie na ich gruntach linii energetycznych z naruszeniem różnych procedur, jeśli nie będzie to w interesie spółki energetycznej? A akurat główne spółki energetyczne w Polsce są spółkami państwowymi.

Czy wreszcie jeżeli mamy całą masę posiadaczy kredytów walutowych, to oni będą mogli liczyć na sprawiedliwość, na to, że w którymś momencie Sąd Najwyższy stwierdzi, że stosowane były masowo tzw. klauzule abuzywne, czyli naruszające prawa konsumentów, w sytuacji gdy połowa sektora bankowego należy obecnie do państwa i nie jest w interesie państwa to, żeby nagle zmniejszać zyskowność banków, które stale zasilają budżet państwa?

Czy nadawcy, którzy korzystają z koncesji radiowych i telewizyjnych, będą mogli się skutecznie odwołać od kar nakładanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji, jeśli byli krytyczni w stosunku do rządu?

Czy mieszkańcy gmin będą mogli podważać decyzję o wybudowaniu ferm kurzych, ferm bydła, jeżeli za decyzją stoi lokalny polityk, który ma w tym interes, żeby akurat ta ferma powstała, i jest to polityk zbliżony do partii rządzącej?

I wreszcie, zadajmy sobie pytanie – dyskutujemy o pracownikach Sądu Najwyższego, więc wyobraźmy sobie, że ta ustawa wejdzie w życie, a oni stracą miejsce pracy – to gdzie się odwołają? Do sądu pracy? Przecież tam w międzyczasie zmieni się prezes sądu i być może przewodniczący wydziału. Czy oni będą mogli liczyć na pełną sprawiedliwość, jeżeli ustawodawca tak właśnie postanowił? Już teraz są, proszę państwa, przed sądami powszechnymi sprawy zwolnionych pracowników Trybunału Konstytucyjnego. Zwolnionych, można powiedzieć, w dość podobnym trybie.

Mówię o tych przykładach, aby pokazać, że reforma wymiaru sprawiedliwości będzie miała wpływ na życie zwyczajnych ludzi. To nie jest tylko problem polityków, elit, to nie jest problem sporu tego czy innego polityka lub zastanawianie się, jaki byłby wyrok za 2 lata, jeżeli tutaj byłoby jakieś większe podporządkowanie polityczne. Oczywiście to też, ale my musimy pamiętać, że niezależne sądy są gwarantami praw i wolności zwyczajnych ludzi. I musimy to zawsze i z całą mocą podkreślać.

Ja zdaję sobie sprawę, że sądy wymagają reform. Pan minister Warchoł czy pan minister Ziobro doskonale wiedzą, że jako rzecznik prowadzę regularną korespondencję na wiele tematów. Biegli sądowi, postępowania w sprawach nieletnich, właśnie zakres stosowania mediacji, zakres spraw, którymi się sądy zajmują… Co więcej, mogę nawet powiedzieć, że ten dialog jest, że nawet jest pewna wola determinacji, tylko żałuję, że my nie dyskutujemy dzisiaj o tej właśnie determinacji – chociażby o tym, jak uregulować postępowania w sprawach nieletnich, bo to jest problem od lat – ale dyskutujemy o ustawach, które mają, moim zdaniem, tylko i wyłącznie jeden cel, cel kadrowy. Ja głęboko marzę o tym, żebyśmy porządnie rozmawiali o wymiarze sprawiedliwości, żebyśmy nie krzyczeli na siebie, żebyśmy nie przerzucali się różnymi krzykliwymi argumentami, ale żebyśmy rozmawiali w taki sposób, żeby okazywać przywiązanie do wartości konstytucyjnych, do tych wartości, które stanowią cześć naszych zdobyczy właśnie cywilizacyjnych i które są efektem właśnie gorzkich doświadczeń z czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej ojczyźnie łamane. Te 3 ustawy, moim zdaniem, a przede wszystkim ustawa o Sądzie Najwyższym, mają charakter pozorny i ich cel to jest cel przede wszystkim kadrowy.

Chciałbym podkreślić i tutaj odnieść się do jednej kwestii, o której mówił pan minister. To było też przedmiotem wystąpienia pana prezesa Zabłockiego. Mianowicie chciałbym się odnieść do kwestii, która stanowi jedno z uzasadnień ustawy. Czyli pan minister mówi: musimy ustawę uchwalić, bo przecież w tym Sądzie Najwyższym została przyjęta ta uchwała z 2007 r., która przekreśliła zasady odpowiedzialności funkcjonariuszy za zbrodnie komunistyczne zagrożone karą mniejszą niż 3 lata pozbawienia wolności. Szanowni Państwo – tu być może państwa zdziwię – ja się absolutnie zgadzam, że ta uchwała jest błędna. Co więcej, jak pan minister Warchoł był jeszcze pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – obecnie jest na urlopie bezpłatnym ze względu na pełnienie funkcji rządowej – długo na ten temat rozmawialiśmy. Co więcej, rozmawialiśmy na tyle skutecznie, że ja w kwietniu 2016 r. złożyłem wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w tej kwestii. Bardzo kompleksowy wniosek, który właśnie wskazuje, dlaczego tutaj należy poszukiwać innego rozwiązania. Wniosek, który prawdopodobnie doprowadziłby do przywrócenia w tym zakresie zasad odpowiedzialności. I czekam na to, aż Trybunał Konstytucyjny taki wniosek rozpozna i w ten sposób, można powiedzieć, wyeliminuje z obiegu tę uchwałę Sądu Najwyższego. Czyli jest rozwiązanie. Ale sprawa czeka w Trybunale, nie widzę, żeby był termin jej rozpoznania, a można byłoby tę sprawę stosunkowo szybko załatwić. Dlatego ja nie mogę się zgodzić na to, że teraz jeden przykład, który tak naprawdę… Jest pewna próba naprawienia sytuacji… A tutaj ten przykład jest wykorzystywany jako argument do uzasadnienia tak głębokiej reformy Sądu Najwyższego.

Chciałbym podkreślić i jeszcze raz na to zwrócić uwagę, że te zmiany, które są przedmiotem dyskusji, to są zmiany, które dokonują zmiany konstytucji bez formalnej zmiany konstytucji, czyli de facto zmieniamy ustrój, nie mając jednocześnie… w sytuacji, kiedy nie ma ku temu większości konstytucyjnej. Konstytucja obowiązuje. Konstytucja została przyjęta w referendum, została przyjęta przez cały naród w referendum i zgodnie z odpowiednimi trybami. Konstytucja jest najważniejszym dokumentem, na podstawie którego opiera się funkcjonowanie naszego państwa. Ja przysięgałem na konstytucję i nie mogę pozwolić na to i nie będę się godził na to, aby w taki sposób dokonywać zmian ustawowych, żeby de facto wypaczać treść konstytucji. Uważam, że to jest mój obowiązek jako rzecznika praw obywatelskich, żeby tutaj być i to mówić.

Na sam koniec chciałbym się podzielić moją osobistą refleksją. Ja zacząłem służbę publiczną, jeśli chodzi o zajmowanie się prawami człowieka, w 2004 r. W 2004 r. jako młody prawnik zacząłem pracę w Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Zacząłem zajmować się różnymi trudnymi sprawami. Zacząłem pomagać ludziom, zacząłem ich słuchać, starałem się być maksymalnie apolityczny i bezstronny w moich działaniach. Zajmowałem się prawami człowieka od samego początku i w pewnym sensie wychowywałem się w duchu tego wszystkiego, co chcieli przekazać mi starsi koledzy, osoby, które albo były działaczami Komitetu Helsińskiego… Było wiele zacnych osób, które zakładały Komitet Helsiński, które obserwowały procesy polityczne, raportowały o naruszeniach praw człowieka, chociażby w czasie stanu wojennego, wydawały podziemne czasopisma, ukrywały tzw. bibułę… Wsłuchiwałem się w opowieści – to zresztą jest kanonem kształcenia prawniczego w Polsce – o adwokatach, którzy byli niezłomni w czasie stanu wojennego, którzy pokazywali, na czym polega prawo do obrony i dlaczego każda osoba zasługuje na prawo do obrony. Wzrastałem w tych ideałach i mam wrażenie, że takich osób jak ja jest całkiem sporo. To są osoby, które wychowały się na tym właśnie duchu lat siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, które uwierzyły w te ideały, uwierzyły w ideały państwa demokratycznego, państwa szanującego godność jednostki, państwa praworządnego, państwa opierającego się na zasadzie trójpodziału władzy. Ja wierzę, że takie osoby – a sporo spośród nich to ci, którzy są za oknem i którzy protestują – o tych ideałach tak łatwo nie zapomną. Dziękuję.

(Senatorowie klubu Platformy Obywatelskiej wstają) (Oklaski)

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję. Bardzo dziękuję.

(Senator Bogdan Borusewicz: Pani Marszałek, chciałbym zgłosić wniosek formalny.)

Tak, proszę.

Senator Bogdan Borusewicz:

Pani Marszałek, proszę o zarządzenie przerwy do czasu powrotu ministra Warchoła albo do przybycia kogoś z ministrów sprawiedliwości. To jest lekceważenie Wysokiej Izby, tym bardziej że procedujemy nad tak ważną ustawą. Myślę, że także pan minister Warchoł skorzystałby na pewno z tej wiedzy, z tego, co tu usłyszeliśmy.

Wicemarszałek Maria Koc:

To jest wniosek formalny, Panie Marszałku?

(Senator Bogdan Borusewicz: Tak, wniosek formalny.)

(Głos z sali: Pani Marszałek…)

(Senator Sekretarz Łukasz Mikołajczyk: Senator Gawęda.)

Pan senator Gawęda był pierwszy.

Senator Adam Gawęda:

Ja zgłaszam wniosek przeciwny, z uwagi na to, że przed momentem wysłuchaliśmy informacji i stanowiska rzecznika…

(Głos z sali: Dlaczego?)

…i pytania, jak sądzę, będą tak do rzecznika, jak i do sędziego. W związku z tym nie widzę potrzeby…

(Senator Piotr Zientarski: Niech siedzi i się uczy.)

Ja myślę, że pan minister również ma prawo do paru minut przerwy.

Wicemarszałek Maria Koc:

Dobrze. Proszę państwa, to…

(Senator Piotr Zientarski: A my nie mamy i tu siedzimy.)

(Senator Bogdan Borusewicz: Nie ma go od ponad godziny.)

(Senator Jan Dobrzyński: Pani…)

Panie Senatorze, pan w jakim trybie?

(Senator Jan Dobrzyński: Pani Marszałek, obiecała mi pani, że będę mógł zadać pytanie panu rzecznikowi.)

A, to będzie pan mógł.

(Senator Jan Dobrzyński: Dobrze, dobrze. Dziękuję.)

Tak, Panie Senatorze, ja o tym pamiętam.

(Senator Jan Dobrzyński: To pięknie. Dziękuję.)

Szanowni Państwo, dobrze, to 2 minuty… I będziemy głosować.

(Senator Barbara Zdrojewska: A dlaczego 2 minuty?)

A może zaraz przyjdzie pan minister… Poszukamy pana ministra. Bardzo proszę, żeby…

(Senator Jan Dobrzyński: Pan minister jest na konferencji.)

(Rozmowy na sali)

Bardzo proszę, żeby poszukać pana ministra.

(Rozmowy na sali)

Szanowni Państwo, jest już 16.45. Głosujemy nad wnioskiem pana senatora o przerwę…

O, pan minister już jest.

(Głos z sali: No to procedujemy.)

Czyli pan wycofuje swój wniosek, Panie Senatorze?

(Senator Bogdan Borusewicz: Ależ oczywiście.)

Dobrze, dziękuję bardzo.

(Senator Bogdan Klich: Można, Pani Marszałek?)

Tak, słucham?

Senator Bogdan Klich:

Ja chciałbym jeszcze prosić o uwzględnienie głosu pana sędziego Zawistowskiego, czyli przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa. Zapominałem wymienić go jako naszego gościa, proponując 2 wcześniejsze wysłuchania. Tak że bardzo proszę o to, aby pan sędzia Zawistowski również mógł zabrać głos.

Wicemarszałek Maria Koc:

Szanowni Państwo, tak jak obiecałam, teraz będą pytania do pana prezesa i do pana rzecznika, pana Adama Bodnara.

Tak że bardzo proszę. Nie ma pana senatora Rulewskiego, jest pan senator Rybicki… Potem pan senator Dobrzyński, a potem marszałek Borusewicz.

Bardzo proszę…

(Senator Sławomir Rybicki: Dziękuję, Pani Marszałek…)

Przypominam, że możecie państwo zgłaszać z miejsca trwające nie dłużej niż minutę zapytania do rzecznika praw obywatelskich oraz do pana prezesa związane z omawianym punktem porządku obrad.

Będę pilnowała czasu.

Bardzo proszę.

Senator Sławomir Rybicki:

Mam pytanie do rzecznika praw obywatelskich, pana Bodnara.

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Rzeczniku, zapraszam tutaj na mównicę. Zapraszam pana, bo będą pytania do pana.)

Panie Ministrze, jestem pełen uznania dla wystąpienia pana rzecznika przed Wysokim Senatem, szczególnie tej części dotyczącej sytuacji zwykłego obywatela, który w konfrontacji z wymiarem sprawiedliwości często jest zagubiony, nie ma świadomości swoich praw. Ja bym chciał, żeby pan ten wątek, wątek zapisu konstytucji mówiącego o tym, że każdy ma prawo do sprawiedliwego, jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd, rozwinął. Chciałbym, aby pan ten wątek rozwinął na przykładzie 2 konkretnych spraw. Pierwsza to wypadek samochodowy pani premier, a druga sprawa to sprawa pana Igora Stachowiaka, który został brutalnie w istocie zamordowany na posterunku policji. Proszę o to dlatego, że ten wymiar edukacyjny ma niezwykłe znaczenie. Wprawdzie świadomość społeczna rośnie, co widać i słychać…

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze, proszę o pytanie.)

…na ulicach polskich miast, gdzie demonstrują tysiące Polaków, ale wydaje mi się, że taki przykład rozłożony na konkrety byłby bardzo dobrym elementem edukacji obywatelskiej. Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję.

Pan senator Dobrzyński, proszę bardzo.

Przypominam, 1 minuta na zadawanie pytań.

Senator Jan Dobrzyński:

Będę się starał, Pani Marszałek. Dziękuję.

Proszę pana, na trzydziestym posiedzeniu plenarnym Senatu zadałem panu pytanie, na które pan nie potrafił odpowiedzieć. O ile dobrze pamiętam, to myśmy się umówili, że pan odpowie na piśmie. Do dzisiaj pan tego nie zrobił. Dotyczyło to Trybunału Konstytucyjnego i prezesa Rzeplińskiego.

I drugie pytanie. Pan tu się martwi o wiele osób, o których pan mówi… No i dobrze, z tego trzeba się cieszyć. Ja mam takie pytanie. Jakie pan ma zamiar podjąć działania w stosunku do posłów, którzy skandalicznie się zachowywali wobec prezydium komisji sprawiedliwości? Tam dochodziło do rozwiązań siłowych. Jakie kroki ma pan zamiar podjąć w stosunku do senatorów, którzy…

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze, rozmawiamy o Sądzie Najwyższym.)

Pani Marszałek, już kończę. …Wczoraj byli obecni na posiedzeniu podobnej komisji… Proszę tylko odpowiedzieć „tak” lub „nie”.

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję.

Pan marszałek Borusewicz, bardzo proszę.

(Senator Bogdan Borusewicz: Dziękuję, Pani Marszałek. Ja mam pytanie do sędziego przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa Dariusza Zawistowskiego. Panie Przewodniczący…)

Przepraszam, Panie Marszałku, pan ma pytanie do pana rzecznika?

(Senator Bogdan Borusewicz: Nie, nie. Do przewodniczącego.)

(Głos z sali: Teraz do rzecznika…)

Bo teraz są pytania do rzecznika.

(Senator Bogdan Borusewicz: Rozumiem. To nie, nie mam na razie.)

Kto ma jeszcze pytanie do pana rzecznika?

Pan senator Czarnobaj, proszę bardzo.

Senator Leszek Czarnobaj:

Pani Marszałek, Panie Rzeczniku, dziękuję za te świetne przykłady dotyczące obywatela. Takie pytania są nam zadawane najczęściej: a co ja, jak ja nie będę miał nic wspólnego z sądem… Tego rodzaju stwierdzenia padają. Ja to w wystąpieniu jeszcze zaznaczę.

Czy mógłby pan, Panie Rzeczniku – to samo pytanie postaram się zadać panu prezesowi – powiedzieć, czy widzi pan jako rzecznik zagrożenie dla polskich obywateli, jeżeli kraje Unii Europejskiej uznają, że polskie sądy nie zaliczają się do kategorii niezależnych, a sędziowie nie są niezawiśli? Czy są z pana punktu widzenia zagrożenia dla polskich obywateli, którzy mają różnego rodzaju interesy, czy to rodzinne, czy spadkowe, czy biznesowe, w kontaktach z krajami Unii Europejskiej, i jakie to mogą być zagrożenia?

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję.

Proszę, Panie Rzeczniku, o odpowiedź na pytania.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Jeśli chodzi o pytanie pana senatora Rybickiego, to chciałbym wskazać, że art. 45 konstytucji ustanawia tę gwarancję prawa do sądu. Tu nie chodzi tyko i wyłącznie o to, że obywatel może się zwrócić do sądu, ale i o to, że ten sąd ma cię charakteryzować określoną, można powiedzieć, jakością, muszą być określone gwarancje tego, jak on działa, tego, że jest on przede wszystkim sądem, a w pojęciu sądu mieści się to, że jest on niezależny, zaś sędziowie, którzy orzekają, są niezawiśli. Co do niezawisłości mieliśmy wystąpienie pana sędziego Zabłockiego, pana prezesa Zabłockiego, więc nie chciałbym powtarzać tych tez.

Art. 6 Europejskiej konwencji praw człowieka powtarza te gwarancje. Co więcej, możemy znaleźć cały szereg orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które interpretują, na czym to prawo do sądu polega, na czym polega przewlekłość postępowania, kiedy możemy stwierdzić, że postępowanie jest przewlekłe bądź nie, kiedy możemy stwierdzić, że sąd nie jest bezstronny. Taki przykład ciekawych orzeczeń to orzeczenia dotyczące asesorów sądowych, którzy nie byli, można powiedzieć, sędziami w pełnym rozumieniu tego słowa i z tych powodów było to podważane.

W kontekście tych 2 spraw, które oczywiście budzą publiczne zainteresowanie, ja chciałbym powiedzieć, że to są takie sprawy, które trochę symbolizują to, że każdy obywatel może w którymś momencie wejść w sytuację kolizji z państwem, kolizji z instytucjami państwowymi. I to może być ten kierowca seicento, który może przypadkowo znaleźć się gdzieś na drodze, a później pojawiają się wątpliwości, kto był winny, politycy zaś mogą mieć określony interes, żeby sprawę rozstrzygnąć w określony sposób. I właśnie po to mamy te wszystkie gwarancje proceduralne, żeby ta osoba, która znajdzie się w takiej sytuacji, miała gwarancję tego, że nie zostanie bezpodstawnie zatrzymana, że sąd to rozpozna, że będzie miała prawo do adwokata, że będzie miała prawo dostępu do akt sprawy, że będzie traktowana na równi z prokuratorem, że politycy nie wyrażą wcześniej, naruszając zasadę domniemania niewinności, swojego poglądu na temat sprawy, ale także że nie wyrażą oczekiwań, czego oni by się spodziewali i co ten sąd ma zrobić. I jeżelibyśmy sobie wyobrazili sytuację, że jednak następuje skoncentrowanie w jednym ręku różnych uprawnień i także wpływu na sądownictwo, to zobaczymy, że niestety pojawia się duża obawa co do tego, czy właśnie tego typu sformułowania wyrażane przez polityków nie wpływają później na swoiste takie zarażenie całego postępowania sądowego, czy nie dojdzie do sytuacji obsadzania sądu w taki sposób, żeby sąd był, można powiedzieć, odpowiednio nastawiony do sprawy. Bo przecież wszyscy dobrze wiemy, że sędziowie są tylko ludźmi i politycy mogą doskonale wiedzieć, którzy sędziowie będą bardziej przyjaźnie nastawieni do polityków, a którzy będą faktycznie tymi prawdziwie niezwisłymi sędziami noszącymi tę niezawisłość w sercu.

Tak samo, jeśli chodzi o sprawę śmierci, tragiczną sprawę śmierci na posterunku policji. No, mieliśmy już tutaj do czynienia z taką sytuacją, że niektórzy politycy wręcz publicznie wyrazili opinię, jakie były okoliczności tej śmierci, kto jest winny. No to jak w takiej sytuacji, skoro ten sam polityk będzie później nadzorował to, jak funkcjonują sądy, ten sąd się odnajdzie? Czy sąd np. faktycznie będzie w stanie w pełni rozstrzygnąć różne wątpliwości, jeżeli dojdzie do umorzenia postępowania albo np. wina sprawców zostanie zakwalifikowana nie w kontekście śmierci, ale w kontekście tylko i wyłącznie stosowania tortur? To są strasznie poważne sprawy, bo one mają przełożenie na poczucie sprawiedliwości.

I dlaczego to jest też ważne? Dlatego, że jeżeli sprawa nie zostałaby należycie rozpoznana, jeżeli sądy nie sprawowałyby tego należytego nadzoru nad tym, jak prokuratura taką sprawą się zajmuje, to później czeka Europejski Trybunał Praw Człowieka. Trybunał w Strasburgu może stwierdzić, że do naruszenia prawa do życia doszło także z powodów tzw. proceduralnych, z takich powodów, że sprawa najzwyczajniej w świecie nie została należycie wyjaśniona, a może się okazać, że bez niezależnych sądów sprawy często nie będą należycie wyjaśniane.

W tym kontekście chciałbym jeszcze odpowiedzieć na pytanie pana senatora Czarnobaja, jeżeli chodzi o zagrożenie dla polskich obywateli. Ja bym na to spojrzał szerzej. Nie tylko jako na zagrożenie dla polskich obywateli w kontekście współpracy w sprawach, przykładowo, rodzinnych, czyli w jakim stopniu osoba, która ma np. spór majątkowy czy spór o dziecko, będzie mogła się powoływać na wyrok sądu krajowego… A sąd w Irlandii powie: sorry, ale my uważamy, że wyrok być może był nie taki, jak trzeba, bo np. politycy się wypowiadali za często na temat tej sprawy. Mówili, że polskie dziecko powinno zostać w Polsce. A skoro wiemy, co się w sądownictwie dzieje, to mamy wątpliwości odnośnie do takiego wyroku. Czy ta współpraca nie zostanie zakłócona?

Chciałbym zwrócić uwagę na to, że nie chodzi tylko i wyłącznie o interes naszych obywateli, ale też o interes państwa polskiego. Wyobraźmy sobie, że mamy osobę, która jest podejrzewana o poważne przestępstwo, i ta osoba – tak jak mówiłem – ucieka z Polski, przedostaje się na Maltę, na Cypr, do Włoch. Nasi prokuratorzy ruszają, żądają wydania tej osoby na podstawie europejskiego nakazu aresztowania, a sąd na Malcie mówi: nie wydamy tego obywatela, ponieważ jest u was takie napięcie polityczne wokół tej sprawy, że nie mamy gwarancji, że wy go sprawiedliwie osądzicie. I sądy będą mogły to zrobić.

Czyli podstawowy instrument współpracy w sprawach karnych, jakim jest europejski nakaz aresztowania, w momencie podważenia niezależności sądów także może być podważany. Bo cała idea opiera się na wzajemnym uznawaniu oraz wzajemnym zaufaniu. Współpracujemy ze sobą, tworzymy wspólną przestrzeń bezpieczeństwa i sprawiedliwości, ponieważ uznajemy, że wszyscy mamy mniej więcej podobne standardy.

To jest trochę na takiej zasadzie, jak w kwestii przekazywania – może znowu wrócę do przykładu europejskiego nakazu aresztowania – osób i podważania tego ze względu na standardy w więzieniach. Był pewien czas, kiedy prawnicy z Wielkiej Brytanii i Irlandii podważali przekazywanie obywateli polskich do Polski celem wykonania kary bądź wykonania właśnie europejskiego nakazu aresztowania, bo mieli obawy dotyczące warunków, jakie mamy. Czyli skoro warunki w aresztach naruszają zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania, to nie można przekazać więźnia. Te standardy oczywiście się polepszyły i teraz wydaje się, że nie jest to wielki problem. Ale jeżeli znacząco pogorszą się standardy dotyczące niezależnych sądów, to niestety może to powodować konsekwencje. To będzie też konsekwencja dla biznesu. To będzie też konsekwencja dla przedsiębiorców, którzy będą chcieli egzekwować kontrakty. W różnych sytuacjach, np. zamówień publicznych… Bo instytucje publiczne, które zamawiają różne rzeczy, a później np. nie wywiązują się ze swoich zobowiązań i podlega to rozpoznaniu sądów… No, to też jest sytuacja, w której moglibyśmy się spodziewać rzetelnych procedur.

Tak że każde tego typu naruszenie standardów niezależności sądów jest poważnym zagrożeniem dla współpracy. Co więcej, w opinii, którą przedstawiłem marszałkowi Senatu oraz przewodniczącemu komisji, panu senatorowi Mamątowowi, wczoraj, jest cały fragment dotyczący właśnie tych kwestii i wzajemnego uznawania na poziomie europejskim. Powstaje w ogóle pytanie: czy w tej sytuacji np. wyroki Sądu Najwyższego będą uznawane za wyroki sądu w rozumieniu prawa europejskiego, czyli Karty Praw Podstawowych?

Jeśli chodzi o pytanie pana senatora Dobrzyńskiego, to ja bym zaproponował… Ponieważ w przyszłym tygodniu, Panie Senatorze, jest akurat na posiedzeniu komisji senackiej moje sprawozdanie roczne, to ja bym do tego czasu się przygotował, jeśli chodzi o odpowiedź na pierwsze pytanie, bo szczerze mówiąc, zastanawia mnie – bo bardzo dbałem o to, żeby na wszystkie pytania zadane na forum odpowiedzieć – z jakich powodów to się mogło stać, że tej odpowiedzi panu senatorowi nie udzieliłem.

Jeśli zaś chodzi o spotkanie Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, to pytanie jest takie, bym powiedział, czy to jest kompetencja rzecznika, czy to jest raczej kompetencja marszałka Sejmu, żeby tego typu sytuacje sporów między…

(Senator Jan Dobrzyński: Czyli tutaj nie będzie pan mówić…)

Nie, nie wykluczam…

(Senator Jan Dobrzyński: …bo to nie jest pana rola…)

Absolutnie, Panie Senatorze, nie wykluczam…

(Senator Jan Dobrzyński: Czyli tego pan nie obejrzy?)

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze…)

Oglądałem.

(Wicemarszałek Maria Koc: Proszę o ciszę, Panie Senatorze.)

Ale na razie, o ile wiem, nie dostałem jeszcze żadnej skargi w tym przedmiocie.

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze, proszę nie wchodzić w polemikę z panem ministrem.)

(Rozmowy na sali)

Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Maria Koc:

Bardzo dziękuję.

Pan senator Mieczysław Augustyn, proszę bardzo.

Senator Mieczysław Augustyn:

Pani Marszałek, Panie Ministrze, mam pytanie, czy w przepisach, które pozwalają… właściwie to zmuszają sędziów po przekroczeniu określonego wieku do odejścia z Sądu Najwyższego, nie dopatruje się pan naruszenia przepisów antydyskryminacyjnych, które mówią przecież, że nikt nie może być ze względu na wiek zmuszany, a my tą ustawą zmuszamy, do przejścia na emeryturę. Przecież emerytura jest prawem. Są też międzynarodowe precedensy, podobnie było w przypadku Węgier. Tam rzecz otarła się o Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jak pan minister ocenia tę kwestię?

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Ja uważam, że ustawodawca ma pewną granicę, jeśli chodzi o określanie wieku emerytalnego w takich sytuacjach. Tutaj, w tym przypadku określenie tego wieku na poziomie 65 lat jest czymś, co wydaje mi się dopuszczalne w świetle standardów konstytucyjnych. Oczywiście powstaje pytanie, czy określenie albo taka nagła zmiana wieku emerytalnego nie powoduje sytuacji, w której chce się osiągnąć inny cel niż zakładany. Prawda? Czyli wprowadza się nagle nowy wymóg po to, żeby osiągnąć cel polegający na tym, że niektórzy sędziowie muszą przejść w stan spoczynku. Uważam, że standardem konstytucyjnym w takiej sytuacji powinno być to, żeby takie przepisy nie działały nagle, zostawiały pewien, można powiedzieć, rozbieg, tak żeby móc się dostosować do tej nowej sytuacji.

Czytając ustawę, dostrzegam problem… A, jeszcze jedna rzecz. Ta sprawa Komisja przeciwko Węgrom była sprawą dyskryminacji ze względu na wiek dlatego, że Komisja Europejska prawdopodobnie nie wiedziała, jak inaczej uchwycić ten problem, jak inaczej uchwycić problem masowego zwalniania sędziów na Węgrzech. Stąd te przepisy o dyskryminacji ze względu na wiek zostały wykorzystane. Moim zdaniem to nie jest najzgrabniejsze podejście w tej sytuacji, ale faktycznie w tym orzeczeniu to nagłe obniżenie wieku emerytalnego tak zostało uznane.

Ale ja bym chciał wskazać na coś, co budzi moją szczególną wątpliwość. Ubolewam, że nie stało się to przedmiotem oficjalnej opinii, ale wszyscy wiemy, w jakim tempie odbywają się te prace parlamentarne. Tak że ten aspekt nie został jakoś szczegółowo przeanalizowany. Pragnę zwrócić uwagę, że te przepisy określają wiek emerytalny, a jednocześnie dają cały szereg furtek do tego, jak od tego odejść. I tak, jeżeli minister sprawiedliwości się zgodzi, to do siedemdziesięciu, a jeżeli się zgodzi jeszcze raz, to nawet po siedemdziesięciu… Co to oznacza? To oznacza, że sędzia wchodzi w relację z organem władzy wykonawczej, że sędzia, który chciałby dalej pełnić swoją służbę, staje się w dużej mierze uzależniony od ministra sprawiedliwości. Moim zdaniem z punktu widzenia standardów to nie jest odpowiednie podejście.

(Przewodnictwo obrad obejmuje wicemarszałek Adam Bielan)

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Poślednik, a później pan senator Grodzki.

Senator Marian Poślednik:

Dziękuję bardzo, Panie Marszałku.

Chciałem to pytanie zadać panu ministrowi, ale w brutalny sposób przerwano… zabrano nam, senatorom Platformy Obywatelskiej, taką możliwość. W związku z tym proszę pana ministra o komentarz. Prezes Sądu Najwyższego Czech wyraził się w ten sposób, że przyjęcie tej ustawy o Sądzie Najwyższym będzie pretekstem do tego, aby poważnie się zastanowić nad tym, czy nie zawiesić współpracy w ramach…

(Głos z sali: W Grupie Wyszehradzkiej.)

…Grupy Wyszehradzkiej. Niech pan skomentuje tę wypowiedź, Panie Ministrze. Czy rzeczywiście grozi nam osłabienie nie tylko naszej pozycji w układzie ogólnym Unii Europejskiej, ale także nawet w trójkącie… w tym V4? Dziękuję.

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Czy…)

Wicemarszałek Adam Bielan:

Przepraszam, Panie Rzeczniku…

Kolejne pytanie zadaje pan senator Grodzki. Później pan senator Gawęda.

Senator Tomasz Grodzki:

Dziękuję bardzo, Panie Marszałku.

Panie Rzeczniku, ja jestem prostym chirurgiem, ale życie mnie nauczyło, że im bardziej niedbale przygotowana jest operacja, i to skomplikowana, tym większymi zwykle grozi konsekwencjami i odległymi skutkami ubocznymi. Obawiam się, że ta haniebna demolka Sądu Najwyższego skończy się degrengoladą całego systemu sprawiedliwości w Polsce. Dlatego mam pytanie. Czy spotkał się pan w swojej karierze zawodowej z tak drastycznym demontażem wymiaru sprawiedliwości w innych krajach, i to w oparciu o czasami szokujące, ale jednak kazuistyczne przypadki, o których tu wielokrotnie mówiono? Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Gawęda. Później pan senator Komarnicki.

Senator Adam Gawęda:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Panie Ministrze, mówił pan o zagrożeniu dla niezawisłości polskiego wymiaru sprawiedliwości i o naruszeniu zasad demokracji. Dokładnie 18 lipca tego roku na pana oficjalnej witrynie internetowej została zamieszczona informacja o 20 kasacjach rzecznika praw obywatelskich i przykłady problemów wymiaru sprawiedliwości realnie dotykających obywateli, które trzeba naprawić. We wstępie pisze pan, że prawo do rzetelnego procesu i prawo do obrony mają szczególne znaczenie w hierarchii wolności i praw osobistych; potwierdza to orzecznictwo polskiego Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Panie Rzeczniku, jak to się ma do dzisiejszego pana wystąpienia odnośnie do tak dobrze funkcjonującego wymiaru sprawiedliwości i tak dobrze funkcjonującego systemu polskiego sądownictwa? I jak to się ma… Czy nie dostrzega pan czegoś najważniejszego w tej sytuacji – zagrożeń dla przeciętnego polskiego obywatela? I czy przedstawił pan jakiekolwiek propozycje zmian w tym systemie?

Wicemarszałek Adam Bielan:

Pan senator Komarnicki.

Senator Władysław Komarnicki:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Chciałbym gorąco i serdecznie podziękować panu za wystąpienie, Panie Rzeczniku. Chce się żyć, kiedy takie głosy się słyszy w tej trudnej sytuacji, w jakiej znajdujemy się obecnie.

Przez ostatnie 25 lat byłem związany bardzo mocno z gospodarką, Panie Rzeczniku, i bardzo mnie martwi i interesuje, jak będą rozstrzygane spory gospodarcze międzynarodowe – a jest ich niemało. Chodzi szczególnie o te, których dotyczą przepisy unijne. Przypominam, Panie Rzeczniku, sobie i nam wszystkim tutaj, że my ciągle jesteśmy w Unii. A skoro tak, to jak będziemy sądzeni w świetle nowego prawa np. w sprawach celnych, podatkowych, ochrony środowiska, w sprawach przetargowych? Polscy i zagraniczni przedsiębiorcy mogą składać skargi do Komisji Europejskiej i Unia może uznać, że rozstrzygnięcia polskich sądów nie dają gwarancji niezależności i sprawiedliwości. To może się skończyć nałożeniem kar pieniężnych za niewykonywanie przez Polskę unijnego prawa, nie mówiąc już oczywiście – w takiej sytuacji, gdyby doszło do takich sporów – o międzynarodowym wstydzie.

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Czy można?)

Wicemarszałek Adam Bielan:

Tak, proszę bardzo.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Chciałbym się ustosunkować do tych pytań.

Jeśli chodzi o współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej, to powiem szczerze, że nie jestem idealnym ekspertem, żeby odpowiedzieć, czy my mamy jakieś szczególne zasady współpracy, jeśli chodzi o sądy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, poza, powiedziałbym, wzajemnym wspieraniem się, wymianą doświadczeń, rozmowami, czyli, powiedziałbym, po prostu taką współpracą dyplomatyczno-szkoleniową na poziomie sądów. Wydaje mi się, że mamy tylko to. Być może pan prezes Zabłocki ma tutaj większe doświadczenie. Przykładowo ja mam współpracę jako rzecznik praw obywatelskich z ombudsmanami państw Grupy Wyszehradzkiej; nawet w tym roku będzie spotkanie w Brnie, na które się wybieram. To służy raczej zastanowieniu się, jak podchodzić do różnych problemów i jak je rozwiązywać. Tak że być może to zawieszenie współpracy to jest po prostu taki sygnał: nie godzimy się na współpracę z partnerem, którego nie traktujemy tak samo poważnie, jak zawsze traktowaliśmy. I być może ten list pełen troski, który dzisiaj odczytałem, jest właśnie też elementem wskazywania tego swoistego niepokoju.

Odpowiadając na pytanie pana senatora Grodzkiego dotyczące doświadczeń, powiem, że bardzo się cieszę, że pan marszałek Bielan jest tu obecny, bo mówiłem już wcześniej o tym, że bardzo mi brakuje w tej debacie opinii Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. To jest właśnie ta organizacja, która w momencie, kiedy przeprowadzane są poważne zmiany ustrojowe, te zmiany opiniuje, a także mówi, co nie działa i jak to powinno być naprawione. Co więcej, jak jakieś państwo naprawia swój system demokratyczny, wychodzi z okresu problemów, to właśnie ta organizacja doradza, jak to zrobić. Gdybyśmy się przyjrzeli temu, co się dzieje na Ukrainie, zobaczylibyśmy, że Ukraina tworzy teraz swoją krajową radę sądownictwa, nowy ustrój sądów powszechnych, nową obsadę sądów najwyższych itd., itd., bo jest tam, powiedziałbym, wielka wola zmian. Ja uważam… Może ujmę to w ten sposób: nie jest dopuszczalne, aby tak poważne ustawy przyjmować w kilka dni. Nie mam na tyle, że tak powiem, doświadczenia międzynarodowego, żeby wskazać jakieś inne przykłady. Co więcej, wydaje mi się, że przytaczanie innych przykładów może być niekoniecznie pożądane w kontekście dyskusji o naszym własnym kraju.

Jeśli chodzi o pytanie pana senatora Komarnickiego dotyczące praw przedsiębiorców, to jest to przedmiot wielkiej troski. Niedawno w Warszawie odbyła się konferencja, która nie odnosiła się do ustawy o Sądzie Najwyższym, bo jej jeszcze nawet nie było. Dyskutowaliśmy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz prawie o ustroju sądów powszechnych, a także o Trybunale Konstytucyjnym. To była wielka konferencja międzynarodowa z udziałem Cherie Blair, czyli żony byłego premiera Wielkiej Brytanii. Wskazana została tam teza, że to jest zagrożenie dla inwestycji zagranicznych. Jeżeli nie będziemy mieli państwa, które opiera się na tym, co w terminologii angielskiej określa się jako rule of law, czyli na rządach prawa, to niestety prędzej czy później będzie to powodowało zagrożenia dla przedsiębiorców z punktu widzenia wyroków, które będą wydawane, egzekucji tych wyroków i ich przewidywalności. A musimy jeszcze pamiętać o tym, że obserwujemy jako pewien trend w Polsce to, że nasze państwo wchodzi coraz bardziej w sferę gospodarki. To już nie jest taka sytuacja, że państwo jest gdzieś z boku, gdzieś z tyłu. Mówiłem o sektorze bankowym, ale mamy też wielkie spółki energetyczne, które mają przewagę w starciu z przedsiębiorcami, którzy nie mają takiego zaplecza politycznego. Niekoniecznie będą oni, tak jak do tej pory, korzystali z zasady równości wobec prawa i możliwości dochodzenia sprawiedliwości przed sądami na takich samych zasadach, z zachowaniem tzw. zasady równości broni.

Chciałbym jeszcze wskazać, że jest to też temat, który jest przedmiotem dużej refleksji w środowisku naukowym. Akurat na początku września odbędzie się wielka konferencja naukowa organizowana w Heidelbergu z Instytutem Maxa Plancka. Tak naprawdę będzie to konferencja na najwyższym możliwym poziomie naukowym. Będą tam dwa panele poświęcone wspomnianemu właśnie tematowi, a więc temu, jakie to wszystko ma konsekwencje dla przedsiębiorców i dla wolności działalności gospodarczej.

Dziękuję bardzo, Panie Senatorze, że pan zwrócił uwagę na tę publikację o kasacjach. Ta publikacja miała dwa cele, które chciałbym przedstawić. Ona się znajduje na stronie internetowej urzędu rzecznika. Przede wszystkim chciałem w ten sposób pokazać, że Sąd Najwyższy pełni dla obywateli bardzo konkretną, usługową funkcję w różnych zwyczajnych sprawach. Sprawy, które są opisane w tej publikacji, są przeróżne. One dotyczą różnych sytuacji z mandatami drogowymi, z podwójnym karaniem za jakieś przestępstwa i wykroczenia, z odpowiedzialnością karną. To są takie kwestie, w których Sąd Najwyższy pokazywał, że jego rolą jest, można powiedzieć, prostowanie tej rzeczywistości prawnej i rozpoznawanie kasacji nie tylko w tych największych sprawach, ale i tych drobnych kasacji, a przez to pomaganie ludziom. To, co my chcieliśmy w tej publikacji pokazać, to to, że można o wyrokach sądów mówić inaczej, że niekoniecznie muszą to być zawsze długie prawnicze elaboraty, ale że można skrótowo przedstawić, na czym polegają różnego rodzaju problemy i w pewnym sensie przybliżyć działalność tego sądu. Ja uważam, że to jest jeden z większych problemów naszego wymiaru sprawiedliwości, niezależnie od kwestii szybkości postępowania, ale to jest problem komunikacyjny, taki, że sądy z obywatelami komunikują się, powiedziałbym, w sposób trochę pozostawiający do życzenia i tu jest sporo do naprawienia.

I tak jak podkreślałem, ja jestem krytyczny w stosunku do wymiaru sprawiedliwości. Gdybym nie był, tobym nie przystępował do licznych postępowań, nie składałbym tych kasacji, nie podejmowałbym chociażby działań bardzo kompleksowych, żeby wyeliminować takie sprawy, że ktoś właśnie za ten przysłowiowy wafelek trafia do więzienia. Przecież mój zastępca, Krzysztof Olkowicz, to jest ten słynny więziennik, który zapłacił karę grzywny za tego pana, który za wafelek trafił do więzienia, i robił mnóstwo w tych sprawach. Jednak to jest trudna, mozolna praca. I cieszę się, że pan minister Warchoł tu jest, bo pan minister dobrze wie, ile on ode mnie pism dostaje non stop, co chwilę jest jakieś wystąpienie generalne, w którym my wskazujemy to, co należy naprawić. Ja nie chciałbym wchodzić w tym momencie w szczegóły, ale uważam, że jest dużo do zrobienia, jednak to nie powinny być zmiany, które przekreślają dorobek instytucjonalny polegający na niezależności sądownictwa. Dlatego tutaj jestem i dlatego temu się sprzeciwiam, że te zmiany akurat obywatelowi nie pomogą, ale głęboka refleksja nad różnymi innymi zmianami, także oczywiście z udziałem sędziów, przedstawicieli innych zawodów prawniczych, jest niezbędna.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Sługocki.

Senator Waldemar Sługocki:

Bardzo dziękuję, Panie Marszałku.

Panie Rzeczniku, mam pytanie dotyczące sprawności funkcjonowania Sądu Najwyższego w reżimie nowej ustawy. Otóż w obecnie obowiązującym porządku prawnym liczba sędziów Sądu Najwyższego wynosi 83, a w roku 2016 rozpatrzyli oni 11 tysięcy 427 spraw. Moje pytanie dotyczy tego – bo pan minister Warchoł, obecny na dzisiejszym posiedzeniu, przekonywał nas przez cały czas, że te zmiany, które ustawodawca proponuje, de facto większość parlamentarna, usprawnią proces sądowy – czy ograniczenie przecież liczby sędziów o połowę w okresie przejściowym faktycznie wpłynie na przyspieszenie tego procesu.

I jeszcze jedno pytanie, pewnie nie będzie pan znał odpowiedzi na nie, ale spróbuję je sformułować. Czy być może pan, Panie Rzeczniku, wie, ile będzie wynosił ten okres przejściowy? Bo pan minister Warchoł nie był specjalnie gotów udzielić nam tej odpowiedzi. Dziękuję bardzo.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję.

Pan senator Bonisławski.

Senator Ryszard Bonisławski:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Często spotykamy się z takim określeniem, i ono padało w parlamencie, w Sejmie, a także na ulicy je słyszymy, że sądy są poza wszelką kontrolą, że ta tzw. reforma – warto przypomnieć, że reforma jest jakimś procesem ewolucyjnym, nie rewolucyjnym – ją usprawni. Chciałbym zapytać wobec tego, kto opiniuje kandydatów na sędziów. To po pierwsze. Po drugie, kto ma bezpośredni nadzór nad postępowaniami itd., dyscypliną, sprawnością, skargami, czasem postępowań? Wreszcie kto decyduje o liczbie sędziów i urzędników w sądach, o ich finansach, kto przyjmuje statystykę, sprawozdania itd., a więc kto sprawuje tę kontrolę? Czy ona faktycznie istnieje? To jest pierwsze zagadnienie.

I drugie, bardzo proste. Też słyszymy na ulicy o złej jakości prawa. Od kogo to zależy? Dziękuję.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator Ambrozik.

Senator Rafał Ambrozik:

Dziękuję, Panie Marszałku.

Panie Rzeczniku, wspomniał pan nazwisko swojego zastępcy, rzecznika Olkowicza. Ja chciałbym podziękować za państwa pośrednictwem, za pana pośrednictwem panu rzecznikowi za tę cenną inicjatywę…

(Rozmowy na sali)

(Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar: Przepraszam, ale nie słyszę…)

(Rozmowy na sali)

(Wicemarszałek Adam Bielan: Proszę o ciszę!)

…za tę cenną inicjatywę…

(Wicemarszałek Adam Bielan: Proszę o spokój!)

…przebadania w aresztach śledczych i w zakładach karnych sytuacji osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną. Z informacji, które są zamieszczane także na stronie internetowej rzecznika praw obywatelskich, wynika, że pracownicy pańskiego biura spotkali się ze 108 osadzonymi, analizie poddane zostały 82 postępowania sądowe toczące się wobec 35 skazanych. „Zakwestionowałem – jak pan pisze – 36 rozstrzygnięć, co stanowi blisko 54% analizowanych spraw”. I czytam dalej, Panie Rzeczniku, to, co – przyznam – mocno mnie zatrwożyło: „Większość kasacji zawierała zarzuty rażącego i mającego istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenia przepisów postępowania”…

(Rozmowy na sali)

Panowie, przepraszam… Dobrze?

…„W tym szeroko pojętego prawa do obrony. W kasacjach podnoszono zignorowanie przez sąd informacji o stanie zdrowia oskarżonego, uzasadniających powzięcie wątpliwości co do poczytalności i błędne procedowanie w trybie nakazowym, pomimo istnienia ustawowego zakazu”. I dalej: „W części kasacji zarzucano również rażące naruszenie prawa, niezwiązane bezpośrednio ze stanem zdrowia lub sferą poczytalności strony. Formułowano mianowicie zarzuty naruszania przepisów postępowania polegające na rozpoznaniu przez sąd sprawy pod nieobecność oskarżonego i wydaniu wyroku zaocznego w sytuacji, gdy strona nie została prawidłowo powiadomiona o terminie rozprawy”.

Panie Rzeczniku, czy nie uważa pan, że ta reforma sądownictwa jest potrzebna właśnie po to, by tacy niewinni ludzie nie trafiali do więzień i by tacy niewinni ludzie nigdy nie zakładali drelichu takiego czy podobnego do tego, jaki tutaj zaprezentował pan senator Rulewski? Dziękuję.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Pan senator…

(Głos z sali: Czarnobaj.)

…Czarnobaj.

Senator Leszek Czarnobaj:

Panie Marszałku, Panie Rzeczniku, pytanie będzie, że tak powiem, duże w sensie pojemności, ale prosiłbym o krótką odpowiedź.

W ocenie pana rzecznika… Bo rozumiem, że celem tego projektu jest poprawienie funkcjonalności sądów, szczególnie dla osób prywatnych, ale również dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Czy mógłby pan rzecznik ocenić, czy ta ustawa – oczywiście w pana opinii – zlikwiduje mankamenty, które tkwią w dzisiejszym funkcjonowaniu sądów? I czy poprawi funkcjonowanie sądów powszechnych w Polsce?

Wicemarszałek Adam Bielan:

Proszę bardzo.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar:

Dziękuję serdecznie.

Szanowny Panie Marszałku, Szanowni Państwo, dziękuję serdecznie za pytania.

Pierwsze pytanie dotyczyło statystyk. Faktycznie, liczba spraw, które trafiają do Sądu Najwyższego i były rozpoznane w zeszłym roku, to jest 11 tysięcy 500 spraw, co przypada na 83 sędziów. No i teraz jeżeli liczba sędziów orzekających zmniejszy się do 44 i, co więcej, jeżeli nastąpi weryfikacja kadr w Sądzie Najwyższym, no to spowoduje to obniżenie statystyk, zdecydowanie, ponieważ będziemy mieli 44 sędziów orzekających plus 12 sędziów dyscyplinarnych. No i zakładam, że ci wszyscy z tych 83… Ich zakres spraw zostanie przeniesiony na tych 44. Tak że to spowoduje moim zdaniem – oczywiście, najzwyczajniej w świecie i racjonalnie – obniżenie szybkości postępowania w Sądzie Najwyższym, a w konsekwencji spowoduje to naruszenie prawa do rozpoznania sprawy w rozsądnym terminie.

Jeżeli chodzi o okres przejściowy, to niestety nie jestem w stanie udzielić odpowiedzi na to pytanie. Być może pan minister coś więcej by wiedział.

Drugie pytanie, dotyczące kontroli nad sądami. Faktycznie w debacie publicznej pojawia się takie hasło: sądy nie podlegają kontroli. Tak? To znaczy, że sądy są gdzieś tam obok czy poza społeczeństwem. Ja bym chciał wskazać na to, że jeżeli chodzi o kontrolę, to mamy tu 2 rodzaje kontroli. Jedna to, jak można powiedzieć, tzw. nadzór organizacyjny – oczywiście sprawuje go Ministerstwo Sprawiedliwości i to Ministerstwo Sprawiedliwości jest odpowiedzialne za etaty, za odpowiednie rozlokowanie… Po to przecież była reforma ministra Gowina, czyli likwidacja tzw. małych sądów – chodziło o to, żeby w ten sposób być może przyspieszyć postępowania czy lepiej je rozlokować, zapewnić lepsze rozłożenie tych spraw. I oczywiście to, co było wielkim problemem i co wciąż nim jest, moim zdaniem, to jest to, że Ministerstwo Sprawiedliwości, zdając sobie sprawę z tego, że są problemy z przewlekłością, przez ostatnie 1,5 roku nie rozpisywało konkursów na nowe stanowiska sędziowskie. Czyli było 500–600 wolnych etatów i przez 1,5 roku to trwało… Ja prowadziłem dość intensywną korespondencję z panem ministrem. Jak rozumiem, idea jest czy była taka, żeby poczekać do momentu, kiedy pojawią się absolwenci Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury, którzy, zgodnie z nowymi przepisami, zasilą sądownictwo jako asesorzy. Ale w wielu sądach sędziowie, jak się z nimi rozmawia, mówią: no, cóż z tego, że ja bym chciał szybciej… cóż z tego, jeżeli mam w danym wydziale 3 czy 4 sędziów orzeczników i mam 2 etaty wolne, i nie mam komu dać nowych spraw. Tak że tutaj ta odpowiedzialność organizacyjna to jest bardzo ważna rzecz, żeby, można powiedzieć, dystrybuować tymi etatami, żeby zapewniać tę sprawność postępowania. Musimy pamiętać o tym, że jeszcze jest coś takiego jak nadzór merytoryczny. Zawsze podstawowa i najważniejsza zasada była taka… Przepraszam, bo patrzę na pana senatora, a powinienem odpowiadać w tym kierunku. Przepraszam. Zasada powinna być taka, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie ingeruje w sferę meritum działalności sądów. Ale nie mogę się zgodzić z tezą, że to, co się dzieje w sądach, nie podlega jakiejkolwiek kontroli, bo mamy kontrolę instancyjną. Przecież to jest prawo obywatelskie wyraźnie zapisane w konstytucji, że mamy prawo do dwóch instancji. Po to są dwie instancje, żeby skorygować rozstrzygnięcia. I mamy tę trzecią instancję, która może być wykorzystywana w postaci kasacji w pewnych szczególnych sytuacjach. Mamy procedury. Mamy tzw. sędziów wizytatorów, którzy nadzorują, jak wygląda orzecznictwo w danej sytuacji. Mamy udział organizacji pozarządowych w sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości poprzez np. przystępowanie do licznych postępowań, obserwowanie, co się w czasie tych postępowań dzieje. Ale mamy też taki szeroki nadzór opinii publicznej, i tutaj nie mówię tylko i wyłącznie o mediach, ale też o świecie nauki.

Chciałbym państwu powiedzieć o jednej rzeczy. Proszę zauważyć, obecnie uznajemy, że orzecznictwo sądów, powszechne, dostępne w internecie to już jest standard, a 5 lat temu tego nie było. To jest efekt nacisku ze strony organizacji pozarządowych, ale także, można powiedzieć, zrozumienia przez sądy tej potrzeby społecznej, żeby orzeczenia sądów po prostu były w internecie. I to jest też mechanizm nadzoru społecznego nad sądownictwem. Tak że moim zdaniem to nie jest kwestia tego, żeby modyfikować i wprowadzać jakieś inne elementy nadzoru ze strony ministerstwa, tylko jest to raczej kwestia wzmacniania społeczeństwa, mediów, a jednocześnie jeszcze większego takiego otwarcia i dotarcia poprzez komunikację, poprzez sądy do obywateli, chodzi o to, aby to się stało. Ja np. mam takie marzenie, żeby… Być może za chwilę będziemy mieli np. taką sytuację, że w każdym okręgu sądowym co roku sąd okręgowy będzie przygotowywał, można powiedzieć, sprawozdanie dla swojego okręgu, w którym będzie przedstawiać, co się zdarzyło, jakie były wyroki, jakie były sprawy, jakie są statystyki, na czym te sprawy polegały, jaka jest obsada kadrowa, jakie są trudności. Chodzi o to, żeby kontakt ze społeczeństwem był bliski. Ale to naprawdę można zrobić bez wprowadzania tych zmian ustawowych. To jest kwestia tylko i wyłącznie dobrej woli i zrozumienia tej potrzeby.

Uważam, że… Może połączę odpowiedź na pytanie pana senatora Ambrozika z odpowiedzią na pytanie pana senatora Czarnobaja. Faktycznie mamy problem z tym, że czasami w te wiry wymiaru sprawiedliwości zaplątują się osoby słabe, biedne, osoby, które należą do szerokiej kategorii osób wykluczonych. I faktycznie udało się przeprowadzić dość głęboką analizę wszystkich spraw, jeśli chodzi o wszystkie osoby, które zidentyfikowaliśmy, które się znajdują w aresztach śledczych oraz w zakładach karnych, i w części tych spraw skierować kasację do Sądu Najwyższego. Ale właśnie na tym, moim zdaniem, polega mechanizm naprawy sytuacji. To znaczy ja nie staram się tutaj bronić sądów, ale staram się powiedzieć, że to jest właśnie moja rola, żebym ja te sprawy dostrzegał i żebym w ten sposób uruchamiał dialog z Izbą Karną Sądu Najwyższego, właśnie poprzez składanie kasacji, i poprzez składanie tych kasacji i ich rozpatrywanie doprowadzał do kształtowania takich standardów, które, można powiedzieć, idą w dół, do sądów niższych instancji, czyli takich, które uczą sądy okręgowe, sądy rejonowe, jak należy w takich sprawach postępować. I tu nie chodzi tylko i wyłącznie o sądy. Chodzi o policję, chodzi o biegłych sądowych, chodzi o adwokatów i obronę z urzędu. Ale jest to, że tak powiem, dość skomplikowana sprawa, jak to rozwiązać, i nie można ot, tak po prostu tego załatwić jakimś jednym pociągnięciem czy powiedzeniem: a, to sądy są winne, w związku z czym musimy je teraz podporządkować.

Naprawdę ta reforma, jeżeli zostanie wdrożona, nie naprawi tych sytuacji. One, te wszystkie historie wymagają takiej bardzo dużej czułości i zastanowienia się, jak te problemy naprawić. I cieszę się, że dzięki właśnie tym orzeczeniom i wyrokom Sądu Najwyższego stopniowo te problemy udaje się naprawiać. Dziękuję.

Wicemarszałek Adam Bielan:

Dziękuję bardzo.

Zanim oddam głos kolejnym senatorom… Widzę wyciągniętą w górę rękę pana senatora Martynowskiego. Wniosek formalny, zdaje się?

(Poruszenie na sali)

(Senator Piotr Zientarski: Już wiadomo, już koniec pytań.)

Senator Marek Martynowski:

Jak państwo wiecie, to świetnie. Ja, Szanowni Państwo, powiem w takim razie naszym senatorom, skoro senatorowie z opozycji wiedzą. Zgodnie z art. 48 ust. 2 pkt 9 składam wniosek formalny o zmianę sposobu prowadzenia obrad, zaprzestanie zadawania pytań rzecznikowi praw obywatelskich i prezesowi Sądu Najwyższego i przejście do dyskusji senatorów. Dziękuję.

(Senator Bogdan Borusewicz: No tak…)

 

RPO przed komisją senacką: zmiany w polskich sądach dotyczą Europy, bo polskie sądy są jednocześnie sądami unijnymi. Stosują prawo europejskie

Data: 2017-07-21

Zapis wystąpienia rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara przed senacką Komisją Praw Człowieka, Praworządności i Petycji 20 lipca o godz. 22:40.  Kiedy komisja obradowała, za oknem trwało zgromadzenie publiczne przeciwników zmian.

Adam Bodnar: Dziękuję za umożliwienie mi zabrania głosu. Chciałbym podkreślić, że Komisja… [okrzyki zza okna i oklaski]

Chciałbym podkreślić, że prace Komisji zawsze charakteryzowały się pogłębioną dyskusją. Mam wieloletnie wspomnienia współpracy z Komisją, kiedy najpoważniejsze problemy z zakresu praw człowieka i ustrojowe były przedmiotem głębokiego namysłu i refleksji, troski o ochronę praw i wolności obywatelskich.

To, co w przypadku ustawy o Sądzie Najwyższym jest niepokojące, to tryb legislacyjny – tak naprawdę mogliśmy się zapoznać z pierwotnymi projektem ustawy w zeszłą środę o godz. 23. Mam wrażenie, że większość z nas, niezależnie od tego, czy przygotowywaliśmy do projektu uwagi i opinie, i czy uczestniczyliśmy w jakikolwiek sposób w procesie legislacyjnym, w każdej godzinie i minucie dowiaduje się o nowych rzeczach, które są w ustawie i które budzą niepokój.

Wydaje się, że dzisiejsze sprawozdanie pani głównej legislator pokazało nam rzeczy,  z których nie zdawaliśmy sobie sprawy, a które w tej ustawie mogą być błędne.

W czasie wczorajszego posiedzenia sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka bardzo symboliczne było to, że wypowiedział się przedstawiciel OBWE. Sąd Najwyższy zwrócił się…

[okrzyki zza okna]

Adam Bodnar: W tych warunkach nie mogę kontynuować. Przerwę na chwilę….

[dyskusja na sali, czy nie zamknąć okna, z za których słychać zgromadzonych obywateli]

Adam Bodnar: Jako rzecznikowi praw obywatelskich trudno mi protestować, kiedy obywatele korzystają z wolności zgromadzeń …

[okrzyki zza okna]

Adam Bodnar: Jeśli chodzi o OBWE, to jej przedstawiciel wczoraj wskazał, że przygotowanie opinii na prośbę SN zajęłoby od 4 do 6 tygodni. To były słowa, które wskazywały, jak ważna jest rozwaga i zastanowienie się nad wszystkimi zagadnieniami ustrojowymi. Że kiedy przeprowadza się tego typu zmiany, one trwają wiele miesięcy, a nie kilka dni. Trwają w taki sposób, aby doprowadzić do osiągnięcia możliwie dobrego rezultatu.

[zgromadzeni pod budynkiem skandują hasła]

Adam Bodnar: Dla RPO niezwykle istotne jest to, że wiele instytucji przedstawiło niezwykle krytyczne opinie do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym:  Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Rada Radców Prawnych, Europejskie Stowarzyszenie Sieci Sądowniczych, Europejskie Stowarzyszenie Adwokatury…

[okrzyki zza okna]

Adam Bodnar: Problem polega na tym, że jeśli dokonujemy zmian w zakresie funkcjonowania sądów, zmian które mają skutki kadrowe, to zmiany te nie mogą się odbywać w taki sposób, że powstaje wątpliwość w zakresie prawa do rzetelnego procesu. Do tego, czy będziemy mieli do czynienia z sądem, który jest niezależny od innych władz, sędzią, który jest niezawisły, czy też będą różnego rodzaju sytuacje podporządkowania sędziów władzy politycznej.

[okrzyki zza okna]

Adam Bodnar: Niestety, zarówno ustawa o Sądzie Najwyższym, jak i dwie pozostałe ustawy – o KRS oraz o sądach powszechnych – zmierzają w stronę wymiany kadrowej oraz politycznego podporządkowania sądów.

Odnosząc się już do samej ustawy o Sądzie Najwyższym, chciałbym zwrócić uwagę na kilka najważniejszych kwestii. Mam dwie przygotowane opinie…

[okrzyki zza okna]

Adam Bodnar: Najważniejsza uwaga: Nie może być tak w państwie demokratycznym, że pozorna reforma Sądu Najwyższego, nie reforma ustroju sądów, prowadzi do wymiany czy pozbawienia stanowisk urzędujących sędziów Sądu Najwyższego.

To jest istota tej ustawy.

Wykorzystuje się przepis art. 180 ust 5 konstytucji do tego, żeby uzasadnić, że konieczna jest reorganizacja Sądu Najwyższego, a w konsekwencji - jest możliwość złamania reguł konstytucyjnych wynikających z całego artykułu 180 konstytucji, który - tak jak wskazywała pani główna legislator - trzeba czytać w całości.(…)

To Minister Sprawiedliwości otrzymuje rolę inicjatywną i uruchamia cały proces. Wskazuje, które osoby pozostaną w Sądzie Najwyższym. To jest jawnie sprzeczne z Konstytucją, z art. 180.

[okrzyki zza okna]

Adam Bodnar: Jeżeli mówimy o ustroju sądów, to nie możemy przez to ujmować zmiany wewnętrznej organizacji Sądu najwyższego. To są dwie różne kwestie. Nie zmieniamy całej struktury sądów tylko organizację Sądu Najwyższego

[okrzyki zza okna „Konstytucja”]

Adam Bodnar:  To budzi wątpliwości, czy minister sprawiedliwości może wykonywać te kompetencje i czy to się mieści w działach administracji sądowej zgodnie z art. 149 Konstytucji – moim zdaniem to uprawnienie idzie zbyt daleko.

Druga uwaga odnosi się do art. 92 ustawy, który  pozwala, by sędziów oddelegować do Sądu Najwyższego. Czyli z jednej strony przenosi się wszystkich sędziów SN w stan spoczynku, a z drugiej – obsadza się zwolnione w ten sposób stanowiska sędziowskie sędziami delegowanymi. I znowu uprawnienia ministra sprawiedliwości w tym zakresie są daleko idące.

[okrzyki zza okna]

Adam Bodnar: To, na co nie mogę się zgodzić, i przeciwko czemu będę protestować zawsze, tak jak w przypadku pracowników Krajowej Rady Sądownictwa, to jest kwestia zwolnienia wszystkich pracowników Sądu Najwyższego. Że art. 90 ustawy powoduje, że wygasza się stosunki pracy i wprowadza nowe. Wprowadza się też rozwiązania zupełnie paradoksalne, że to Minister Sprawiedliwości będzie decydował, czy ktoś może być zatrudniony na uczelni – poza Sądem Najwyższym. To tak jakby marszałek Sejmu decydował o tym, czy pracownicy Biura RPO mogą być zatrudnieni na uczelni.

To są rozwiązania sprzeczne z art. 60 konstytucji  - bo jak możemy mówić o równym dostępie do służby publicznej, jeżeli zwalnia się wszystkich pracowników a później, na podstawie nie wiadomo jakich kryteriów zatrudnia się na nowo tych, którzy w pewnym sensie dają „zaufanie”.

[okrzyki zza okna „Będziesz siedział”]

Adam Bodnar: Szanowny Panie Przewodniczący, nie chciałbym, by te słowa z tyłu zostały odebrane pod moim adresem….

Przewodniczący: To nie jest komfortowa sytuacja, ale pan senator i pani senator otworzyli okno, ja na to nic nie poradzę. To nieprzemyślana sytuacja.

Adam Bodnar: Jeszcze dwie uwagi, które odnoszą się do poprawek „prezydenckich”. Ja rozumiem je tak: są wątpliwości konstytucyjne,  czy parlament może wybierać sędziów-członków KRS, a Pan Prezydent zaproponował, by podnieść większość głosów do 3/5. Jak rozumiem, z nadzieją, że w taki sposób odnowiona KRS doprowadzi do powołania nowego Sądu Najwyższego.  Z naszej analizy przepisów przejściowych wynika jednak, że tak się nie stanie. Tę decyzję [o wyborze sędziów nowego SN] podejmie Zgromadzenie Polityczne [bo sędziów do „zgromadzenia sędziowskiego” Sejm nie zdąży wybrać w czasie wskazanym przez  przepisy przejściowe].

[okrzyki zza okna]

Adam Bodnar: Opinia nasza zawiera także analizę, że jest to materia wchodząca w zakres prawa europejskiego.

My się nie zgadzamy z tym, co zostało opinią Biura Analiz Sejmowych, że to nie jest kwestia z zakresu prawa europejskiego. Absolutnie jest.

Każdy sąd naszego państwa jest jednocześnie sądem unijnym, musi interpretować i stosować prawo europejskie i w konsekwencji wszelkie rozwiązania ustrojowe, które mogą mieć skutek dla niezawisłości  sędziów oraz dla niezależności sądów. Mają znaczenie z punktu widzenia  prawa europejskiego.

Poprawki „prezydenckie” nie tylko nie usuwają niekonstytucyjności ustawy o Sądzie Najwyższym, ale tę niekonstytucyjność zwiększają. Błąd kryje się w szczegółach – RPO pisze do Marszałka Sejmu przed trzecim czytaniem projektu.

Data: 2017-07-20

Po wprowadzeniu poprawek do ustawy istnieje dodatkowe ogromne ryzyko, że Sąd Najwyższy nie będzie więc należycie obsadzony, co umożliwi masowe i skuteczne kwestionowanie jego orzeczeń przed organami międzynarodowymi, w tym Europejskim Trybunałem Praw Człowieka – ostrzega rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Żeby zobaczyć problem, trzeba poprawkę „prezydencką” przewidującą, że sędziów-członków KRS Sejm wybiera większością 3/5 głosów, połączyć przepisem przejściowym, że po wygaszeniu mandatów sędziów Sądu Najwyższego KRS opiniuje kandydaturę nowych w 14 dni. A jeśli tego nie zrobi cała KRS, to wystarczy opinia jednego ze zgromadzeń nowej KRS.

W ciągu tych 14 dni „sędziowska” część nowej KRS nie zostanie najprawdopodobniej wyłoniona, gdyż trzeba więcej czasu, by doszło do politycznego porozumienia dla większości 3/5.

Zatem w momencie opiniowania kandydatów do Sądu Najwyższego KRS może się składac tylko ze swej części, do której należą politycy.

Oznaczałoby to, że – niezależnie od innych konstytucyjnych zastrzeżeń – dodatkowo nie będzie wymaganej przez Konstytucję (art. 179) podstawy do wydania przez Prezydenta RP aktu powołania sędziów SN w postaci uchwały organu kolegialnego jakim jest integralna KRS.

W rezultacie każdy sędzia Sądu Najwyższego powołany w tym trybie, zostanie powołany niezgodnie z art. 179 Konstytucji RP.

Sąd Najwyższy nie będzie więc należycie obsadzony, co umożliwi masowe i skuteczne kwestionowanie jego orzeczeń przed organami międzynarodowymi, w tym Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Sąd Najwyższy, którego skład osobowy zostanie w ten sposób ukształtowany, nie będzie też miał przymiotu niezawisłości i bezstronności wymaganego przez art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Należy zaś przypomnieć, że Sąd Najwyższy jest sądem Unii Europejskiej i że każdy, którego prawa i wolności zagwarantowane przez prawo Unii zostały naruszone, ma prawo do skutecznego środka prawnego przed sądem.

Jednak, żeby dany organ został uznany za sąd w rozumieniu prawa europejskiego, musi on zostać właściwie obsadzony, zgodnie z zasadą niezawisłości i bezstronności.

Oprócz tego „prezydencka” poprawka nie znosi innych bardzo poważnych konstytucyjnych zastrzeżeń.

Udział Sejmu w kreowaniu składu osobowego KRS został określony w Konstytucji RP (art. 187 ust. 1 pkt 3) i ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. Konstytucja nie przewiduje wyboru przez Sejm innych członków KRS niż wymienieni – niezależnie od tego, czy wybór miałby następować większością zwykłą czy 3/5.

W Konstytucji (art. 187 ust. 1 pkt 2) to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych.

W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 10 ust. 1, art. 173 Konstytucji RP).

Konstytucyjnym zadaniem KRS jest strzeżenie niezależności sądów i niezawisłości sędziów, również przed wpływami politycznymi. Zadania tego z pewnością nie może realizować organ, którego skład osobowy będzie z definicji kształtowany za pomocą instrumentów wyłącznie politycznych.

Uwagi powyższe przedstawiam, gdyż wniesione poprawki mogą spowodować, że w wyniku ich przyjęcia skład osobowy Sądu Najwyższego będzie ustalany niezgodnie z krajowym standardem wyznaczonym przez art. 179 Konstytucji RP oraz niezgodnie ze standardami określonymi w art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności i art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. W efekcie wyroki polskiego Sądu Najwyższego być może nie będą honorowane w europejskiej przestrzeni prawnej – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. 

To niestety jest ten moment, kiedy trzeba zadawać sobie te najważniejsze pytania, o najważniejsze pojęcia. Rzecznik Praw Obywatelskich w "Poranku" Radia TOK FM

Data: 2017-07-20

RPO apeluje do prezydenta Dudy o niepodpisywanie pakietu ustaw dot. wymiaru sprawiedliwości. - Jesteśmy w głębokim kryzysie demokratycznego państwa prawnego. Czy będziemy mogli z niego wyjść? - mówił Adam Bodnar w Poranku Radia TOK FM.

Zapis rozmowy:

Dorota Warakomska: To koniec demokracji? To, co działo się wczoraj w Sejmie podczas obrad Komisji Sprawiedliwości, łamanie regulaminu, jak mówi opozycja, zamykanie ust, głosowanie poprawek blokowo?

Adam Bodnar: Zawsze na takie pytania odpowiadam, że nie chciałbym stać się publicystą prawnym. ŻĄe jeżeli zaczniemy używać mocnych słów, to później nam ich zabranie.

Ale to, co wczoraj oglądaliśmy w Sejmie, to, w jaki sposób opozycja demokratyczna, indywidualni posłowie zostali ubezwłasnowolnieni, w jaki sposób pomimo - podkreślam - deklaracji Ministra Sprawiedliwości wyrażonych dzień wcześniej z trybuny sejmowej, projekt ustawy nie został poddany jakimkolwiek konsultacjom… 

Podkreślam, że minister  Ziobro mówił „czym się martwicie, nie było konsultacji, ale będzie komisja, będziemy o wszystkim rozmawiać”.

Tego jednak nie było.

Po tym, jak poprawki były przegłosowywane blokowo  - nie ze względu na ich typ, rodzaj czy jakie zagadnienie poruszają, ale ze względu na to, jaki klub je zgłasza - to niestety jest ten moment, kiedy trzeba zadawać sobie te najważniejsze pytania, o najważniejsze pojęcia.

DW: Jak nazwać to co się wczoraj wydarzyło?

AB: Jesteśmy w bardzo głębokim kryzysie demokratycznego państwa prawnego. Pytanie, czy będziemy w stanie z tego kryzysu wyjść.  Wydaje mi się, że to jest ten moment, kiedy trzeba dawać świadectwo poprzez swoje stanowiska, poprzez swój udział w przestrzeni publicznej, ale to jest też ten moment kiedy Pan Prezydent będzie miał do spełnienia bardzo ważną rolę.

DW: No właśnie, liczy Pan na Andrzeja Dudę?

AB: Powiem tak: skierowałem wczoraj kompleksowe pismo podsumowujące moje wcześniejsze działania dotyczące ustawy o KRS oraz prawa ustroju  sądów powszechnych, i poprosiłem Pana Prezydenta o weto tych dwóch ustaw. Uważam, że ustawy te są niezgodne z Konstytucją ze względu na to, że doprowadzają do wymiany kadrowej i wprowadzają mechanizmy politycznego podporządkowania sądów. Co więcej, uważam że poprawka, która została przez Prezydenta zaproponowana, czy raczej postawiona przez Prezydenta jako ultimatum, czyli wymóg, [większości] 3/5 w Sejmie, żeby powołać członków, sędziów KRS, to jest tak na prawdę poprawianie czegoś, co i tak jest niekonstytucyjne. Model KRS opiera się na tym, że to sędziowie powołują członków KRS-u i nie można tej kompetencji przenosić na polityków i to, że nawet się zwiększy odrobinę większość parlamentarną, której będzie się wymagało nie zmienia faktu, że to jednak politycy będą wybierali członków KRS.

DW: A jeśli Andrzej Duda nie zawetuje tych ustaw?

AB: Jeżeli  Andrzej Duda nie zawetuje tych ustaw, to trudno mi sobie wyobrazić, co się będzie działo. Widzimy już olbrzymie protesty na ulicach. Poza tym, na pewno brak zawetowania i ich opublikowanie spowoduje natychmiastowe skutki, czyli tą szybką wymianę kadrową, która nastąpi. No i oczywiście tutaj trzeba myśleć o tym, co idzie w pakiecie czyli o ustawie o SN.

DW: Na kogo zatem możemy liczyć? Czy jest jeszcze jakaś nadzieja, czy jeśli prezydent nie zawetuje tych ustaw to już będzie koniec?

AB: Mi się wydaje, że w tym momencie możemy liczyć tylko na siebie. To znaczy tylko na to, co my powiemy. Jaki pogląd przedstawimy na temat tego, w jakim kraju chcielibyśmy żyć w przyszłości.

DW: My obywatelki, obywatele…

AB: My obywatelki i obywatele, organizacje pozarządowe, intelektualiści, aktorzy, artyści, prawnicy, wszyscy, którzy mają poczucie odpowiedzialności za obowiązywanie konstytucji.

DW: No właśnie, gdy mówimy o społeczeństwie i  ulicy, no bo w tej chwili ta część obywateli, która chce wyrazić swoją opinię wychodzi na ulice w wielu miastach w całej Polsce, nie tylko w Warszawie. Choć oczywiście najliczniejsze protesty są w Warszawie. Bardzo wielu młodych ludzi wczoraj było przed parlamentem.

AB: Po pierwsze nie dajmy sobie wmówić, że w stosunku do osób, które protestują, używa się pojęć:  „ulica zdecyduje”, bo to ma wydźwięk pejoratywny, to pokazuje, że się dzieje coś niedobrego.

Obywatele korzystają z ich – jednych z najważniejszych, z najbardziej pierwotnych wolności, określonych w artykule 57 Konstytucji – wolności organizowania pokojowych zgromadzeń. I to jest ich prawo obywatelskie: to, że w momencie, kiedy nie mają innych środków wyrazu, nie mają Trybunału Konstytucyjnego, który byłby w stanie zablokować tego typu negatywne reformy, to korzystają z tej wolności.

Co jest ciekawe i charakterystyczne, jeśli chodzi o te demonstracje, to udział młodych ludzi. Gdy kilka dni temu ok. 1 w nocy wychodziłem z Sejmu – po drugim czytaniu ustawy, gdzie doszło do tych skandalicznych sytuacji -  siłą rzeczy musiałem przejść obok demonstracji. Sam jako Rzecznik uważam, że nie mogę uczestniczyć w demonstracjach, To co mnie bardzo zdziwiło, a właściwie wzruszyło, to widok, tych młodych ludzi, którzy tam siedzieli na chodnikach, trzymali te świeczki w ręku i pokazywali, że dla nich to jest ważne.

To jest ten moment, gdy człowiek przypomina sobie, jak wiele razy mówił, że młodzi ludzie powinni wiedzieć, że to ich dotyczy, ale to było jednak tak „grochem o ścianę”. Teraz się okazuje, że oni zaczynają rozumieć, że chodzi o ich przyszłość.

DW: No właśnie widzą, że chodzi o ich przyszłość. Wydawać się może, że w przeciwieństwie do niektórych środowisk np. przedstawicieli świata nauki. Nie wszyscy to zauważają, jak Pan to ocenia?

AB: Myślę, że świat nauki jest po pierwsze podzielony na takie dwie skrajności. Z jednej strony mamy osoby związane ze światem nauki, takie jakie prof. Łętowska, prof. Safjan, Ryszard Balicki, prof. Marek Chmaj i wiele osób, które wyrażają jasno i stanowczo swoje stanowisko wobec tego co się dzieje. Z drugiej strony mamy osoby, które stwarzają pozory, albo milcząco akceptują tę sytuację. Weźmy chociażby dr. Marcina Warchoła, który jest wiceministrem sprawiedliwości, i jak wszytko wskazuje prawdopodobnie jest autorem projektu ustawy o Sądzie Najwyższym. Mamy też wybitne osoby świata nauki, które zajmują eksponowane stanowiska w administracji państwowej.

Natomiast w takich momentach, gdy burzy się - w tak ordynarny sposób - porządek demokratyczny, to jest ten moment, kiedy świat nauki powinien wydawać jasne stanowisko. I teraz weźmy oświadczenie dziekanów wydziałów prawa i administracji polskich uniwersytetów i uczelni wyższych. Ktoś mógłby sobie wyobrazić, ze to jest ten moment, kiedy wszyscy - pomimo wakacji - zabierają głos, a jednak się okazuje, że tylko dziewięciu dziekanów się podpisało, a mamy tych wydziałów ponad dwadzieścia. Jeżeli spojrzymy na stronę internetową, gdzie jest petycja uruchomiona przez wykładowców akademickich, to jest raptem 109 podpisów na wczoraj. Teraz powstaje pytanie: a co z pozostałymi?

DW: No właśnie. Boją się, czy wierzą w to, co robi Prawo i Sprawiedliwość?

AB: Myślę, że to jest mieszanka różnego rodzaju podejścia. Myślę, że dla niektórych to jest takiego pewnego rodzaju przymykanie oka na zasadzie, że cóż z tego, że porządek może nie będzie najbardziej demokratyczny jak np. będą realizowane wartości chrześcijańskie, na których im bardzo zależy. Dla niektórych to będzie jakaś rola konformizmu. Ja sobie jednak zadaje pytanie: Czego oni będą uczyli studentów? Będą uczyli, że trójpodział władz, który jest zapisany w Konstytucji to jest fikcja? Że sądy, jak dojdzie do spraw z udziałem tzw. czynnika politycznego, czy to na szczeblu lokalnym, czy centralnym to mogą być zależne od polityków? Czy będą uczyć o tym, na czym polega przeprowadzenie trzech czytań ustaw, zanim te zostaną przyjęte? Na tym, że komisja się zachowuje tak, jak się wczoraj zachowywała? To są fundamentalne pytania, które ci wszyscy nauczyciele akademiccy powinni sobie zadać.

DW: Tak, takie kompletne wywrócenie standardów państwa prawa. Natomiast inne pytanie, czy te słowa które padły wczoraj z Brukseli – Frans Timmermans, który zapowiada wprost uruchomienie tego artykułu siódmego i potencjalne sankcje wobec Polski itd. Czy to w jakiś sposób Pana buduje – w sensie optymizmu, czy wręcz przeciwnie, bo to konflikt jeszcze bardziej eskaluje?

AB: Wczoraj oglądałem całą konferencję prasową Fransa Timermansa łącznie z pytaniami i byłem wstrząśnięty, tym że my w ogóle jesteśmy przedmiotem tak intensywnych debat. Co do artykułu siódmego  i procedury tej tzw. atomowej nie chciałabym się wypowiadać, bo uważam że urzędnik państwowy powinien być w tym temacie wstrzemięźliwy.

Dla mnie niezwykle wzruszające były słowa Fransa Timermansa w odpowiedzi na pytanie Georgi Goteva z serwisu EurAktiv. Ten znany dziennikarz zapytał go, czy Polska wyjdzie z Unii Europejskiej.

I trudno się spodziewać, że ktoś z zewnątrz stanie się takim naszym wielkim obrońcą - to były takie bardzo symboliczne słowa. Frans Timmermans mówi tak: spójrzcie na Polskę. Tu nie ma oligarchów, tu nie ma systemu państwowego, który byłby przeżarty tym, że jest jakaś kasta biznesmenów, którzy wszystko kontrolują. To jest właśnie skutek tego, że sądy działały, to że była zwalczana korupcja, że były pewne standardy demokratyczne, i że Unia Europejska - jeszcze jako ta aspiracja w latach osiemdziesiątych, ale także w okresie transformacji - była tym stabilizatorem stosunków i tego wszystkiego, co się w Polsce działo, co było reformowane. Podkreślił, że on głęboko wierzy, że Polska i polskie standardy demokratyczne - właśnie ze względu na to, że to są takie długie aspiracje- się obronią.

Ja też wierzę, że w Polsce jest jeszcze dużo osób, które wierzą w tę siłę światła, która jest pod Pałacem Prezydenckim, pod polskimi sądami, [światla] które obroni polską demokrację.

DW: Siła światła o 20 pod Pałacem Prezydenckim - po raz kolejny rozbłysną te światła nadzieli. Ale proszę powiedzieć, właśnie skąd ten pośpiech Prawa i Sprawiedliwości, jeśli chodzi o zablokowanie działań Sądu Najwyższego. Czy to dlatego, że SN miał się zająć ministrem Kamińskim, sędzią Przyłębską? Czy PiS chodzi o obronę własnych ludzi?

AB: Myślę, że oczywiście to może być jeden z powodów, że czekają ważne sprawy do rozpoznania przed Sądem Najwyższym. Natomiast bardzo ważne dla opinii publicznej jest to, żeby nie stawiać tego sporu w kategoriach tego, że to przejęcie polityczne sądu będzie służyło temu, żeby kilka spraw wyczyścić, albo żeby dokonać jakiejś zemsty politycznej. Różne słowa polityków mogą wskazywać na tego typu intencje. Chodzi o to, żeby w przyszłości w sądach nie zdarzyło się nic nieprzewidywalnego dla partii rządzącej i żeby tak naprawdę sądy przestały być niezależną władzą, żeby de facto zlikwidować trójpodział władz.

To będzie miało – może nie od razu, ale za chwilę – przełożenie i dla tego przysłowiowego kierowcy seicento, który wchodzi w kolizję z kolumną rządową, i dla tego, kto jest złapany za posiadanie niewielkiej ilości narkotyków – prokurator go zmusza do poddania się jakiejś karze, a sąd tego nie weryfikuje. To będzie miało znaczenie z punktu widzenia tego, czy prokuratura zasadnie umarza postępowania w określonych sprawach. To będzie miało znaczenie dla [krewnych] osób, które giną w więzieniach, a ewentualne nagłośnienie sprawy i jej wyjaśnienie mogłoby mieć konsekwencje dla polityków, więc takie sprawy też gdzieś tam się będzie kryło. To będzie miało znaczenie dla osób, które realizują jakieś zamówienie dla organów władzy publicznej …

DW: Czyli to ma znaczenie dla każdego i każdej z nas…

AB: To ma znaczenie dla każdego z nas. I pamiętajmy: tu nie chodzi o jakiś spór elit, tylko o to, że być może będziemy czasem mieli ten wymiar sprawiedliwości trochę ślamazarny, trochę przewlekły, ale do tej pory on nigdy nie charakteryzował się tym, że sędziowie grali znaczonymi kartami. Kiedy sędziowie będą podporządkowani politykom, bo od ich decyzji zależeć będzie, czy dany sędzia w ogóle będzie kontynuował swoją karierę, czy też nie, czy będzie miał postępowanie dyscyplinarne… To nie będziemy mieli do czynienia z prawem do rzetelnego sądu.

DW: Dr Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich był naszym gościem.

 

RPO apeluje do Prezydenta o weto dla ustaw o sądownictwie

Data: 2017-07-19

Szanowny Panie Prezydencie, wnioski w tej sprawie kierują do mnie obywatele – pisze RPO Adam Bodnar apelując do prezydenta Andrzeja Dudy o weta do ustaw o sądach i o Krajowej Radzie Sądownictwa - Zwracam się z prośbą o skorzystanie z możliwości przewidzianej przez art. 122 ust. 5 Konstytucji RP, tj. przekazanie Sejmowi tych ustaw z umotywowanym wnioskiem do ponownego rozpatrzenia.

W mojej ocenie – pisze do Prezydenta RPO (VII.510.35.2017) - przyjęcie tych ustaw nie służy kompleksowej reformie wymiaru sprawiedliwości, lecz zmierza do podporządkowania sądów władzy politycznej. Podpisanie ich może narazić państwo polskie na sytuację skutkującą naruszeniem prawa każdej osoby do niezależnego sądu.

Dwie ustawy, które trafiły na biurko prezydenta, dają władzy wykonawczej i ustawodawczej nieprzewidziany w Konstytucji wpływ na wybór sędziów, a samemu Ministrowi Sprawiedliwości-Prokuratorowi Generalnemu – narzędzia wpływu na pracę sądów, które nie tylko łamią niezależność sędziowską i niezawisłość sądów, ale którymi można doprowadzić do przewlekłości w orzekaniu. Tym bardziej że Minister Sprawiedliwości będzie miał – za pośrednictwem prezesa sądu - wpływ na skład sędziowski w konkretnej sprawie.

Szczegółowe uwagi RPO

Zastrzeżenia co do konstytucyjności przyjętych ustaw wyraziły organy przedstawicielskie władzy sądowniczej, m.in. Krajowa Rada Sądownictwa, Sąd Najwyższy, Naczelny Sąd Administracyjny, Zebrania Przedstawicieli Zgromadzeń Ogólnych Sędziów Okręgów oraz Zebrania Sędziów Sądów Apelacyjnych, jak również instytucje międzynarodowe -  Europejska Sieć Rad Sądownictwa, Komisarz Praw Człowieka Rady Europy oraz Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, Zastrzeżenia wyraziło Biuro Legislacyjne Kancelarii Sejmu. Także RPO zgłaszał poważne uwagi.

Zastrzeżenia konstytucyjne dotyczące ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa

Propozycja odebrania władzy sądowniczej uprawnienia do wyboru sędziów pełniących funkcję członków KRS i przekazania go władzy ustawodawczej  zwiększa ryzyko ingerencji politycznej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości.

Wprawdzie Konstytucja (art. 187 ust. 4) przewiduje, że sposób wyboru członków KRS określa ustawa, nie oznacza to jednak, że ustawodawca ma całkowitą swobodę w tym zakresie. Musi bowiem uwzględniać konstytucyjne gwarancje niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 10, art. 173, art. 174, art. 178 ust. 1 i art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Tymczasem Konstytucja nie pozwala na to, by sędziów do KRS powoływał parlament. Mówi wyraźnie (art. 187), że ma on prawo wskazać do KRS tylko czterech członków wybranych przez Sejm spośród posłów oraz dwóch członków wybranych przez Senat spośród senatorów.

Skoro zatem Konstytucja statuuje skład KRS i wskazuje, ilu jej członków ma wybierać parlament, to rozwiązanie, które przewiduje wybór dodatkowych 15 członków KRS przez Sejm, „stoi w sprzeczności z art. 187 ust. 1 w związku z art. 8 Konstytucji (...)”. Taki pogląd wyraziło samo Biuro Legislacyjne Sejmu! – przypomina RPO w wystąpieniu do Prezydenta.

Z punktu widzenia utrzymania niezależności władzy sądowniczej, bardzo ważne jest, aby powoływanie sędziów odbywało się w sposób niezależny i niepodlegający ingerencji  władzy ustawodawczej lub wykonawczej.

Niekonstytucyjne jest też wygaszenie kadencji dotychczasowych członków KRS – Konstytucja wyraźnie stwierdza, że kadencja członków KRS trwa 4 lata.

Zastrzeżenia konstytucyjne dotyczące ustawy o zmianie ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych

Ustawa przyznaje Ministrowi Sprawiedliwości kompetencję do odwołania, w ciągu sześciu miesięcy od wejścia w życie ustawy, prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych bez podania jakiegokolwiek powodu. Minister Sprawiedliwości zyskuje też władzę w powoływaniu nowych prezesów i wiceprezesów. Proponowany w ustawie mechanizm może prowadzić do niedopuszczalnego nacisku Ministra Sprawiedliwości na prezesów, a także - za ich pośrednictwem - na sędziów.

Niepokój wzbudza też wprowadzenie nowych sposobów wywierania nacisków na sędziów w postaci możliwości przeniesienia sędziego do innego wydziału bez jego zgody Może to być traktowane jako ukryty rodzaj kary dyscyplinarnej wobec niepokornych sędziów, którzy będą w ten sposób zobowiązani do rozpatrywania spraw, w których się nie specjalizują.

Ponadto, w ocenie RPO, przeniesienie sędziego do innego wydziału, bez jego zgody, zmniejszy efektywność orzeczniczą sędziego, który będzie potrzebował więcej czasu na rozpatrzenie zupełnie nowego dla niego rodzaju spraw.

W ustawie brakuje zastrzeżenia, że przeniesienie bez zgody sędziego nie może spowodować zmiany miejscowości, w której sędzia pełni służbę, co może mieć miejsce w sytuacji powołania wydziałów zamiejscowych w związku z zapowiadanymi zmianami w organizacji sądownictwa.

Należy zwrócić uwagę również na możliwość wpływu prezesa sądu - a za jego pośrednictwem Ministra Sprawiedliwości - na skład sędziowski w konkretnej sprawie. Wprawdzie co do zasady, ustawa przewiduje zasadę losowego przydziału spraw sędziom. Można od niej jednak odstąpić, gdy sprawa przydzielana jest sędziemu pełniącemu dyżur. Bo o tym, kto ma dyżur, decyduje prezes sądu. Stwarza to możliwości manipulacji składem sędziowskim w konkretnej sprawie przez Ministra Sprawiedliwości.

Tytułem przykładu można wskazać, że sędzia decydujący, czy aresztować podejrzanego – będzie musiał pamiętać, że decyzja niezgodna z linią prokuratury może oznaczać dla nich postępowanie dyscyplinarne – będzie więc pod naciskiem Ministra Sprawiedliwości pełniącego jednocześnie urząd Prokuratora Generalnego.

W takim przypadku obywatel, którego prawa i wolności zależą od decyzji sędziego, straci prawo do bezstronnego sądu, ponieważ będą podstawy, by uznać, że sędzia podjął decyzję w obawie przed reperkusjami ze strony przedstawiciela władzy wykonawczej, a nie w zgodzie z własnym sumieniem i obiektywnymi okolicznościami sprawy.

Refleksji wymagają też zmiany przesłanek uprawniających do powołania na stanowisko sędziego sądu apelacyjnego. Tego typu rozwiązanie, w postaci stworzenia „szybkiej ścieżki awansowej” poprzez możliwość awansowania bezpośrednio z sądu rejonowego do apelacyjnego z pominięciem poszczególnych szczebli kariery, stanowi zagrożenie dla obywateli związane z brakiem profesjonalizmu i doświadczenia w orzekaniu w sprawach apelacyjnych.

Jeżeli chodzi o zagrożenie dla praw przedsiębiorców wynikające z obecnego kształtu ustawy zmieniającej należy zwrócić także uwagę na wprowadzaną ustawą swoistą nacjonalizację rynku informatycznego decyzjami wywłaszczeniowymi Ministra Sprawiedliwości (art. 175f i art. 175g P.u.s.p. po zmianach).

Uwagi końcowe

- Zdaję sobie sprawę, że wymiar sprawiedliwości wymaga reform – pisze do prezydenta Andrzeja Dudy rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - Powstaje jednak pytanie, czy rozwiązania zaproponowane w powyższych ustawach są właściwą drogą dla rozwiązania problemów trapiących polskie sądownictwo.

- Jestem przekonany, że z uwagi na postanowienia polskiej Konstytucji RP, ustawy te nie powinny zostać uchwalone w obecnym kształcie. Ich podpisanie przez Pana Prezydenta skutkować będzie podporządkowaniem sądów władzy politycznej. Tym samym, poprzez osłabienie niezależności władzy sądowniczej doprowadzą one do ograniczenia prawa każdego człowieka do sądu i rzetelnego procesu. Istotą zawodu sędziego jest to, iż powinien być on niezawisły w swych decyzjach i niezależny. W sytuacji podporządkowania politycznego sędziego i lęku sędziego przed możliwymi represjami ze strony władzy wykonawczej, w przypadku niepodporządkowania się woli władzy politycznej, obywatel straci prawo do bezstronnego sądu – podkreśla Adam Bodnar.

 

Uwagi RPO do poselskiego projektu ustawy o Sądzie Najwyższym: SN stanie się w praktyce organem afiliowanym przy rządzie

Data: 2017-07-18

W związku z szybkim tempem prac Parlamentu nad ustawą o nowym Sądzie Najwyższym, RPO przedstawia uwagi Marszałkowi Sejmu. Ostrzega: Sąd Najwyższy stanie się w praktyce w wyniku projektowanych zmian organem afiliowanym przy organach władzy wykonawczej.

Dlaczego? Jak wynika ze stanowiska RPO (VII.510.37.2017), stanie się tak dlatego, że politycy (w obecnej wersji projektu – Minister Sprawiedliwości będący jednocześnie Prokuratorem Generalnym) zyskają wpływ na obsadę stanowisk w Sądzie Najwyższym, a sami sędziowie utracą gwarancje nieusuwalności, dzięki którym obywatele mogą liczyć, że na wyrok w ich sprawie nie będą wpływali politycy. Ponadto projekt zakłada, że pracownicy SN stracą pracę, a nowy Prezes Sądu Najwyższego nie będzie im musiał podawać żadnych powodów.

Zmiany te proponowane są na podstawie przepisu Konstytucji, który pozwala na przenoszenie sędziów w stan spoczynku w sytuacji nadzwyczajnej – to jest w sytuacji zmiany ustroju sądów. Tymczasem taka zmiana nie zachodzi. Sąd Najwyższy będzie miał te same zadania, co do tej pory. Tyle, że wzrośnie wpływ polityków na Sąd.

Uwagi RPO

Przeniesienie wszystkich sędziów w stan spoczynku?

Dzień po wejściu w życie ustawy obecni sędziowie Sądu Najwyższego mają przejść w stan spoczynku. Wyjątki ma wskazać Minister Sprawiedliwości (art. 87 § 1 projektu). Określi on jednocześnie izbę Sądu Najwyższego, w której ten sędzia wykonywać będzie obowiązki

To jest przepis w sposób oczywisty niezgodny z Konstytucją RP. Owszem, konstytucja pozwala na przenoszenie sędziów w stan spoczynku, ale tylko w sytuacji zmiany ustroju sądów. Bowiem nieusuwalność i ograniczenia w zakresie składania sędziego z urzędu, (art. 180 ust. 1-5 Konstytucji RP) są kluczowe, by obywatele mieli prawo do bezstronnego sądu. Bez zachowania tych gwarancji sędziowie stają się nieodporni na próby ingerencji w ich rozstrzygnięcia.

Projektowane przepisy nie zakładają zmiany ustroju Sądu Najwyższego. Wystarczy sprawdzić, jak ustrój Sądu Najwyższego zdefiniowany jest w Konstytucji.

  1. Sąd Najwyższy sprawuje wymiar sprawiedliwości (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP).
  2. Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania (art. 183 ust. 1 Konstytucji RP).
  3. Sąd Najwyższy stwierdza ważność wyborów do Sejmu i Senatu oraz rozpoznaje protesty wyborcze (art. 101 Konstytucji RP), wyboru Prezydenta RP (art. 129 ust. 1 Konstytucji RP), rozpoznaje protesty wyborcze przeciwko ważności wyboru Prezydenta RP (art. 129 ust. 2 Konstytucji RP), stwierdza ważność referendum ogólnokrajowego (art. 125 ust. 4 Konstytucji RP) oraz stwierdza ważność referendum zatwierdzającego (art. 125 ust. 4 w zw. z art. 235 ust. 6 Konstytucji RP).

Projektowana ustawa tego nie zmienia. Nie zmieniają tych zadań projektowane zmiany w strukturze wewnętrznej samego Sądu Najwyższego (zastąpienie dotychczasowych Izb tego Sądu Izbami: Prawa Publicznego, Prawa Prywatnego i Dyscyplinarną).

Zmiany te mają w związku z tym jedynie charakter reorganizacji dokonywanej w obrębie tego samego sądu i z całą pewnością nie są „zmianą ustroju sądów” w rozumieniu art. 180 ust. 5 Konstytucji RP.

Ich celem jest usunięcie z Sądu Najwyższego dotychczasowych jego sędziów. W związku z tym naruszają zasadę nieusuwalności sędziów określoną w art. 180 ust. 1 Konstytucji RP oraz zasadę niezawisłości sędziowskiej (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP).

Politycy mają decydować, kto będzie orzekał w Sądzie Najwyższym?

Projekt (art. 87 § 1) powierza również Ministrowi Sprawiedliwości kompetencję do wskazania sędziów Sądu Najwyższego, którzy pozostaną w stanie czynnym. Narusza to konstytucyjną zasadę podziału władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji RP) oraz zasadę odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji RP).

Przyznanie Ministrowi Sprawiedliwości będącemu organem władzy wykonawczej tak daleko idącej kompetencji, jak decydowanie o tym, kto zachowa status czynnego sędziego Sądu Najwyższego w sposób rażący ingeruje w niezależność Sądu Najwyższego, polegającą na niezależności od organów pozasądowych oraz niezależności od czynników politycznych.

Konstytucja RP reguluje udział Ministra Sprawiedliwości w powoływaniu sędziów. Minister Sprawiedliwości wyłącznie jako członek Krajowej Rady Sądownictwa (art. 187 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP) jest uprawniony do uczestniczenia w powoływaniu sędziów przez Prezydenta RP (art. 179 Konstytucji RP).

W pozostałym zakresie Minister Sprawiedliwości kieruje działem sprawiedliwość w administracji rządowej. Ale Sąd Najwyższy nie jest jednostką organizacyjną tej administracji. W konstytucyjnym ujęciu „kierowania działem administracji rządowej” nie mieści się z całą pewnością kompetencja do decydowania o tym, kto pozostanie czynnym sędzią Sądu Najwyższego.

Członek władzy wykonawczej ma wskazywać Pierwszego Prezesa SN?

Z analogicznych powodów niekonstytucyjny jest również projektowany art. 88. Zakłada on - po pierwsze, że możliwe jest przerwanie kadencji urzędującego Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego; po drugie, że jego zadania może wykonywać sędzia Sądu Najwyższego wskazany przez Ministra Sprawiedliwości.

Z Konstytucji RP wynika, że Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent RP na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego (art. 183 ust. 3).

Oznacza to, że przerwanie przez ustawodawcę owej sześcioletniej kadencji Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego stanowi naruszenie Konstytucji RP.

Projektodawcy przewidują z jednej strony przeniesienie z mocy prawa wszystkich dotychczasowych sędziów Sądu Najwyższego (z wyjątkiem wskazanych przez Ministra Sprawiedliwości) w stan spoczynku, z drugiej strony przewidują obsadzenie zwolnionych w ten sposób stanowisk sędziowskich sędziami delegowanymi. Pomijając racjonalność tego rozwiązania, narusza ono standardy konstytucyjne.

Instytucja delegowania sędziego przez Ministra Sprawiedliwości stanowi czasowe odstępstwo od zasady związania sędziego z miejscem służbowym jego urzędowania i sprawowania władzy sadowniczej. Delegowanie sędziego ma charakter wyjątkowy w świetle konstytucyjnych gwarancji niezawisłości sędziowskiej.

Żadnego uzasadnienia konstytucyjnego nie ma natomiast sytuacja, w której w wyniku – jak już wskazano – niezgodnego z Konstytucją RP przeniesienia z mocy prawa sędziów Sądu Najwyższego w stan spoczynku, dochodzi do obsadzenia tego Sądu przez sędziów delegowanych. Obsadzanie w tym trybie i w takiej sytuacji Sądu Najwyższego przez Ministra Sprawiedliwości narusza zasadę podziału władz) oraz godzi w zasadę odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji RP).

Pracownicy SN mają stracić pracę bez wskazania, za co?

Nowy Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego będzie mógł przedstawić pracownikom Sądu, którzy nie są  sędziami, nowe warunki pracy i płacy. A to znaczy, że jeśli nie przedstawi, stosunek pracy tych osób ulegnie rozwiązaniu (art. 90 § 2 projektu).

Co istotne, dzieje się tak, mimo że zadania Kancelarii oraz Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego nie ulegną zmianom. Widać więc, że jedynym celem tego przepisu ma być weryfikacja pracowników i to dokonywana w sposób całkowicie dowolny, bo w projekcie nie ma żadnych kryteriów oceny pracowników.

To oznacza, że obywatele nie będą mieli w tym przypadku równego dostępu do służby publicznej, co gwarantuje im art. 60 Konstytucji RP. Jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 23 stycznia 2014 r. (sygn. akt K 51/12, OTK z 2014 r. Nr 1/A, poz. 4) dostęp do służby publicznej obejmuje nie tylko etap wstąpienia do służby publicznej, ale również etap pozostawania w służbie publicznej aż do jej opuszczenia. Z art. 60 Konstytucji RP wynika według Trybunału Konstytucyjnego nie tylko nakaz ustanawiania przejrzystych i jasnych reguł przyjęcia do służby, ale również takich samych reguł stosowanych podczas zwalniania ze służby.

Sędziów będzie za mało, by sprawy były rozpatrywane bez nieuzasadnionej zwłoki!

Izba Prawa Publicznego Sądu Najwyższego ma liczyć 14 stanowisk sędziów Sądu Najwyższego, Izba Prawa Prywatnego - 18, a Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego - 12. Razem – 44.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich naruszy to konstytucyjne prawo do rozpatrzenia przez sąd sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Wystarczy zauważyć, że teraz obsada Sądu Najwyższego wynosi 83 sędziów, a w 2016 r. rozpatrzyli oni  11427 spraw, w tym 7859 skarg kasacyjnych i kasacji, 1151 zażaleń oraz 165 zagadnień prawnych.

Nie sposób przyjąć, że zmniejszony w okresie przejściowym o połowę sędziowski skład osobowy będzie nadal bez zwłoki rozpoznawał kierowane do Sądu Najwyższego sprawy.

Zarzut ten staje się oczywisty, jeśli weźmie się pod uwagę to, że projektowana Izba Prawa Prywatnego ma rozpoznawać sprawy objęte dotychczas właściwością Izby Cywilnej, Izby Karnej i Izby Pracy, Ubezpieczeń Społecznych i Spraw Publicznych. Do tych Izb w 2016 r. („Informacja o działalności Sądu Najwyższego w roku 2016”) wniesiono łącznie 7886 skarg kasacyjnych i kasacji, a projektuje się dla niej w okresie przejściowym 18 stanowisk sędziowskich. Do Izby Wojskowej w 2016 r. wniesiono 6 kasacji, a pomimo to dla jej odpowiednika – Izby Prawa Publicznego projektuje się 14 stanowisk sędziowskich. Z kolei Sąd Najwyższy w 2016 r. rozpoznał 152 sprawy dyscyplinarne (s. 5 „Informacji
o działalności Sądu Najwyższego w roku 2016”), a pomimo to Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego ma liczyć w okresie przejściowym 12 stanowisk sędziowskich.

Wskazane liczby świadczą o jednym - projektodawcom wcale nie chodzi o to, aby sprawy obywateli przed Sądem Najwyższym były rozpatrywane w rozsądnym terminie i bez nieuzasadnionej zwłoki.

Minister Sprawiedliwości wskaże kandydatów na sędziów SN?

Według projektu Minister Sprawiedliwości przedstawia Krajowej Radzie Sądownictwa po jednym kandydacie na każde stanowisko sędziego Sądu Najwyższego spośród osób spełniających warunki określone w art. 24. (art. 92 § 2 projektu)

W konstytucyjnym pojęciu „kierowania działem administracji rządowej” nie mieści się kompetencja Ministra Sprawiedliwości do decydowania o tym, kto zostanie przedstawiony Krajowej Radzie Sądownictwa jako kandydat na sędziego Sądu Najwyższego. W tym zakresie rola Ministra Sprawiedliwości została precyzyjnie opisana w Konstytucji RP i sprowadza się ona wyłącznie do jednego jego głosu w ramach Krajowej Rady Sądownictwa w trakcie głosowania w sprawie przedstawienia Prezydentowi RP kandydata na sędziego (art. 179 Konstytucji RP).

Art. 179 Konstytucji RP przewiduje wyłącznie udział KRS jako organu kolegialnego w procedurze powołania sędziego. Projektowane rozwiązanie zmierza w związku z tym do podporządkowania Sądu Najwyższego organowi władzy wykonawczej poprzez powierzenie Ministrowi Sprawiedliwości wyłączności w przedstawianiu w okresie przejściowym kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego. Godzi to w zasadę niezawisłości sędziowskiej, a także w cały system ochrony praw człowieka.

Sposób powoływania prezesów izb

W myśl projektu Prezesa Izby Prawa Publicznego, Prezesa Izby Prawa Prywatnego i Prezesa Izby Dyscyplinarnej po raz pierwszy powołuje Prezydent RP na wniosek Ministra Sprawiedliwości spośród sędziów Sądu Najwyższego w stanie czynnym (art. 93 § 2).

Również ten projektowany przepis jest niezgodny z Konstytucją. Nie można bowiem mówić o odrębności i niezależności władzy sądowniczej, jeśli o obsadzie stanowisk kierowniczych w najwyższym organie władzy sądowniczej decyduje wyłącznie władza wykonawcza.

Istotne zastrzeżenia budzą także projektowane regulacje dotyczące funkcjonowania w Sądzie Najwyższym Izby Dyscyplinarnej.

Przede wszystkim wątpliwość budzi racjonalność powołania tej Izby. Wszystkich spraw w Sądzie  Najwyższym jest ponad 11 tys. rocznie, a spraw dyscyplinarnych – tylko 152. Odrębna Izba jest w takiej sytuacji marnotrawieniem publicznych sił i środków.

- Dlatego też wykonując swoje konstytucyjne obowiązki (art. 208 ust. 1 Konstytucji RP) przedstawiam te zasadnicze uwagi do projektu ustawy o Sądzie Najwyższym zawartego w druku nr 1727 – napisał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. 

Sąd Najwyższy w interesie starszych rolników i zgodnie ze stanowiskiem RPO wydaje uchwałę w sprawie ustawy o obrocie ziemią

Data: 2017-06-25

Sąd Najwyższy podjął 22 czerwca uchwałę wyjaśniającą wątpliwości co do wykładni znowelizowanych przepisów ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego (tzw. ustaw o obrocie ziemią rolną) - zgodną ze stanowiskiem Rzecznika (sprawa III CZP 24/17).

Chodzi o sytuację rolników, którzy przechodząc na emeryturę rolniczą chcieli przekazać ziemię dzieciom (również prowadzącym działalność rolniczą), ale którzy część swojej ziemi nabyli (od innych rolników) już po 30 kwietnia 2016 r., tj. po wejściu w życie tzw. ustawy o obrocie ziemią.

Nowe przepisy wymagają, by nabywca ziemi przez 10 lat osobiście prowadził na niej gospodarstwo rolne, a zwolnienie z tego obowiązku jest możliwe tylko za zezwoleniem sądu, udzielanym jedynie w szczególnych, losowych wypadkach (art. 2b ustawy).

I o ile co do zasady obrót pomiędzy osobami bliskimi jest zwolniony spod restrykcji, w takiej akurat sytuacji tego rodzaju zwolnienia nie przewidziano.

Notariusze, u których rolnicy przechodzący na emeryturę próbowali sporządzić akt, odmawiali, żądając zezwolenia sądu na dokonanie takiej czynności - sprzedaż czy darowizna bez zgody sądu byłaby bowiem bezwzględnie nieważna.

Rolnicy taki wniosek złożyli, jednakże sąd uznał, że jego zgoda nie jest tu w ogóle konieczna. Sąd dostrzegł jednak problemy z wykładnią nowych przepisów i skierował w tej sprawie pytanie prawne do Sądu Najwyższego.

Rzecznik Praw Obywatelskich do tego postępowania przystąpił (pismo z 4 maja 2017 r., IV.7005.8.2017), wnosząc o uznanie, iż w takiej sytuacji, w jakiej wnioskodawcy się znaleźli, zgoda sądu nie jest w ogóle wymagana.

Przemawia za tym głównie to, że ustawa, która praktycznie każdą czynność obrotu ziemią rolną poddaje restrykcjom (zakazy, nakazy, zezwolenia sądu, zgody administracyjne itp.), niemal zawsze spod tych restrykcji zwalnia obrót pomiędzy członkami najbliższej rodziny. Pominięcie takiej sytuacji, jak ta w niniejszej sprawie, można uznać właściwie za przeoczenie: wykładnia restrykcyjna wydaje się więc nielogiczna, nieracjonalna i niespójna z pozostałymi regulacjami ustawy.

Rzecznik podkreślił także, że obowiązki nałożone na właścicieli ziemi rolnej są nieproporcjonalnie uciążliwe, a zatem niekonstytucyjne, co m.in. stało się przedmiotem wniosku RPO do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. sprawy w TK: K 36/16, IV.7005.8.2016). W sytuacji zaś, gdy sąd ma do wyboru różne sposoby wykładni prowadzące do różnych rezultatów, powinien wybrać taki, który jak najlepiej wyraża konstytucyjne zasady - jedynie w taki sposób w procesie stosowania prawa konstytucyjne gwarancje poszanowania praw obywateli zyskują realną treść.

Sąd Najwyższy przychylił się do stanowiska Rzecznika i podjął uchwałę o następującej treści:

Zbycie nieruchomości rolnej przez nabywcę przed upływem okresu przewidzianego w art. 2b ust. 1 ustawy z dnia 11 kwietnia 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 2052) osobie bliskiej w rozumieniu art. 2 pkt 6 wymienionej ustawy nie wymaga zgody sądu wydanej na podstawie art. 2b ust. 3 tej ustawy.

 

Czego się można domagać od pirata drogowego, który spowodował śmierć członka rodziny? Skuteczna kasacja RPO w obronie syna ofiary wypadku

Data: 2017-06-24

Ojciec pana Kazimierza zginął w wypadku samochodowym, którego sprawca miał już odebrane prawo jazdy. Sąd skazał tego kierowcę na półtora roku w zawieszeniu, ponownie zakazał mu prowadzenia samochodów, ale odstąpił od zasądzenia zadośćuczynienia synowi ofiary. Przyznał mu tylko 15 tys. zł tytułem naprawienia szkody materialnej.

RPO wystąpił z kasacją w obronie pana Kazimierza – i przeciwko sprawcy wypadku, a Sąd Najwyższy przyjął argumentację Rzecznika i przekazał wyrok do ponownego rozpoznania w trybie odwoławczym (II.510.389.2016).

Rzecznik zauważył, że sąd I instancji popełnił błąd, którego nie skorygował sąd II instancji: oba sądy uznały, że skoro syn ofiary występuje o naprawienie szkody materialnej i niematerialnej, to sprawcę należy zobowiązać do naprawienia jednej z tych szkód (tak zinterpretował słowo „lub” w art. 46 par 1 kodeksu Karnego „W razie skazania sąd może orzec, a na wniosek pokrzywdzonego lub innej osoby uprawnionej orzeka, stosując przepisy prawa cywilnego, obowiązek naprawienia, w całości albo w części, wyrządzonej przestępstwem szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; przepisów prawa cywilnego o możliwości zasądzenia renty nie stosuje się”.).

Tymczasem – jak wskazał Sąd Najwyższy  - taka interpretacja słowa „lub" jest błędna.

Przepis ten (w brzmieniu zarówno przed, jak i po 1 lipca 2015 r.) nie tylko dopuszcza możliwość jednoczesnego orzeczenia wobec sprawcy obowiązku naprawienia szkody majątkowej i wynagrodzenia za szkodę niemajątkową w postaci zadośćuczynienia (zob. post. SN z 9 lipca 2013 r., II KK 161/13), ale i taki obowiązek kreuje w razie prawidłowego zgłoszenia odpowiednich roszczeń przez uprawniony podmiot, o ile rzecz jasna szkody obu rodzajów wystąpiły i nie zaistniały okoliczności wyłączające stosowanie w danym układzie tego środka.

Powinnością zatem Sądu Okręgowego było - w związku z treścią apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego - rozważyć, czy po stronie pana Kazimierza zaistniała z powodu śmierci ojca krzywda wymagająca zadośćuczynienia w celu złagodzenia cierpienia psychicznego i udzielenia mu pomocy w dostosowaniu się do zmienionej sytuacji (art. 446 § 4 k.c.) oraz – w wypadku odpowiedzi twierdzącej - ustalić, jaką kwotą pieniężną owa krzywda winna zostać zrekompensowana, a następnie - na podstawie art. 46 § 1 k.k. – taką sumę na rzecz oskarżyciela posiłkowego orzec.

Z obowiązku tego Sąd nie wywiązał się, prezentując w motywacyjnej części swojego wyroku oczywiście mylny pogląd o możliwości poprzestania na orzeczeniu na rzecz osoby uprawnionej tylko obowiązku naprawienia wyrządzonej przestępstwem szkody majątkowej.

Sprawa drogi pod Ostrołęką. RPO składa skargę kasacyjną w interesie małżeństwa rolników

Data: 2017-06-21

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył do Sądu Najwyższego skargę kasacyjną w sprawie państwa P.,  rolników, którym sądy odmówiły uznania nabycia ziemi przez zasiedzenie. Przedstawiając argumenty na ich rzecz RPO opisuje też generalny problem prawny: czy obywatele mają prawo odwołać się w swojej sprawie do Sądu Najwyższego, skoro ten poprawił sądową interpretację przepisów, ale już po prawomocnym orzeczeniu w ich konkretnej sprawie.

Małżeństwo starszych rolników postanowiło uporządkować sprawy gospodarstwa, które uprawiają od początku lat. 70. Wnieśli do sądu o stwierdzenie, że nabyli przez zasiedzenie działkę przylegająca do ich gospodarstwa. Kiedy je kupili, sprzedający powiedział im, że mogą rozporządzać także sąsiednim terenem, na którym stoi rozdzielnia prądu. Rzeczywiście - zakład energetyczny stwierdził, że interesuje go tylko ta cześć, która jest ogrodzona płotem. Resztę państwo P. uprawiali, potem dobudowali tam drogę i postawili kolejne budynki gospodarcze.

W tym czasie nikt nigdy nie wezwał ich do „wydania nieruchomości”, która nie miała nawet księgi wieczystej( co pokazuje, że właściciel zupełnie się nią nie interesował). Kiedy jednak w 2005 r. państwo P. wystąpili o uznanie, że nabyli prawo do tej ziemi przez zasiedzenie, PGE Dystrybucja, obecny formalny dysponent działki, zaprotestował.

Przed sądem argumentował, że sytuacja prawna działki jest dużo bardziej skomplikowana, niż się rolnikom wydawało: wnioskodawcy mogli zasiedzieć jedynie prawo użytkowania wieczystego, które w realiach tej sprawy jest prawem dominującym, co jednak także zdaniem PGE Dystrybucja nie wchodziło tutaj w grę.

PGE Dystrybucja: tej działki nie da się zasiedzieć

PGE Dystrybucja podniosła też, że posiadanie wnioskodawców spornej działki nie miało charakteru posiadania samoistnego, lecz było posiadaniem zależnym, przez co nie mogło doprowadzić do nabycia w drodze zasiedzenia prawa własności tej nieruchomości. Sporna nieruchomość była i jest wykorzystywana na cele związane z dostarczaniem energii elektrycznej tak podmiotom gospodarczym (przedsiębiorstwom), jak i gospodarstwom domowym. PGE Dystrybucja podkreśliła, że użytkowanie wieczyste tej nieruchomości zostało ustanowione w konkretnym celu - zapewnienia dostaw energii elektrycznej, a takiego celu wnioskodawcy zrealizować nie zdołają.

Sądy I i II instancji przychyliły się do tej argumentacji i oddaliły wniosek rolników.

Skarga kasacyjna Rzecznika Praw Obywatelskich: to nie takie proste

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył od tych rozstrzygnięć skargę kasacyjną na rzecz państwa P. (IV.7000.102.2017).

Argumentuje, że sądy niezasadnie przyjęły wywód PGE Dystrybucji. Sprawa jest bowiem jeszcze bardziej złożona i wiele może przemawiać na rzecz rolników.

Sąd Najwyższy analizował już to zagadnienie

Po pierwsze – zauważył RPO - dokonana przez Sąd Okręgowy w Ostrołęce wykładnia przepisów (art. 172 § 1 i § 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c.),  zgodnie z którą, samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste nie może nabyć przez zasiedzenie własności nieruchomości, tylko co najwyżej użytkowanie wieczyste, była przedmiotem poważnych wątpliwości Sądu Najwyższego.

Dlatego dnia 6 kwietnia 2016 r.  (sygn. IV CSK 414/15) Sąd Najwyższy przedstawił do rozstrzygnięcia składowi siedmiu sędziów zagadnienie prawne o treści następującej: „Czy samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste może nabyć jej własność przez zasiedzenie?”.

W uchwale składu siedmiu sędziów z 9 grudnia 2016 r(. o sygn. III CZP 57/16) Sąd Najwyższy potwierdził, że samoistny posiadacz nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste może nabyć jej własność przez zasiedzenie.

W uzasadnieniu Sąd Najwyższy podkreślił, że na gruncie obowiązujących przepisów nie ma podstaw do uznania, że nieruchomości obciążone prawem użytkowania wieczystego mają cechy wyłączające je spod zasiedzenia; jeśli właściciel utracił posiadanie samoistne nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste i przez odpowiednio długi, określony w ustawie czas nie odzyskał posiadania, to traci przysługujące mu dotąd prawo do nieruchomości.

Sąd Najwyższy zaaprobował tym samym pogląd wyrażony w postanowieniu Sądu Najwyższego z dnia 18 stycznia 2008 r. (sygn. V CSK 383/07) według którego oddanie gruntu w użytkowanie wieczyste nie może stanowić przeszkody dla zasiedzenia jego własności.

Tymczasem rozpoznając apelację w sprawie oddalenia wniosku państwa P. Sąd Okręgowy w Ostrołęce przyjął, że w ustalonym stanie faktycznym nie mogło dojść do zasiedzenia prawa własności, skoro nieruchomość była przedmiotem  prawa użytkowania wieczystego.

Tym samym Sąd Okręgowy dokonał wykładni art. 172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c. w kierunku przeciwnym do podjętej następnie przez Sąd Najwyższy uchwały w sprawie III CZP 57/16.

Czy państwo P. mogą skorzystać z tej uchwały?

Po drugie – Sąd Najwyższy dostrzegł problem prawny, który dotyczy państwa P., gdy w ich sprawie trwał jeszcze postępowanie przed sądem drugiej instancji (chodzi o uchwałę SN z 6 kwietnia 2016 r., w którym przedstawił on zagadnienie prawne składowi siedmiu sędziów). Jednak odpowiedź w postaci uchwały składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego zapadła, gdy apelacja państwa P. została już prawomocnie oddalona. Mieli jeszcze kilka dni na wniesienia skargi kasacyjnej. Ale czy mieli do niej prawo? Rzecznik powziął wątpliwość, czy w takiej sytuacji w ogóle możliwe było skuteczne zaskarżenie orzeczenia II instancji skargą kasacyjną. Chodzi generalnie o sytuację, gdy rozstrzygająca dla wykładni przepisów stanowiących przedmiot orzekania uchwała Sądu Najwyższego zapada po prawomocnym rozstrzygnięciu sprawy.

Jak prawo chroni interes obywateli w podobnej do państwa P. sytuacji?

Po trzecie - na kanwie przedstawionej przez wnioskodawców sprawy Rzecznik dostrzegł ujawnienie się istotnego zagadnienia prawnego dotyczącego istoty tzw. przedsądu (wstępnej oceny merytorycznej dokonywana przez SN, czego efektem jest przyjęcie lub odmową przyjęcia skargi kasacyjnej do rozpoznania).

Zagadnienie to sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy przesłanki warunkujące przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania (określone w art. 3989§ 1 pkt 1 i 2 k.p.c.), winny ziścić się w dacie uprawomocnienia orzeczenia, kiedy to w ostateczny sposób została ukształtowana sytuacja prawna wnioskodawców, czy też w dacie wniesienia skargi kasacyjnej.

- Wydaje się, że tak przedstawionym zagadnieniem prawnym Sąd Najwyższy dotychczas się nie zajmował, tymczasem ma ono kluczowe znaczenie tak dla sytuacji prawnej państwa P., jak również dla innych podobnych spraw – stwierdza Rzecznik Praw Obywatelskich.

Przedstawione przez Rzecznika zagadnienie stanowi abstrakcyjny problem prawny dotyczący dopuszczalności formułowania przesłanek przedsądu, zawartych w art. 3989§ 1 pkt 1 i 2 k.p.c., warunkujących przyjęcie skargi kasacyjnej do rozpoznania, w sytuacji, gdy w dacie wyrokowania przez sąd II instancji istnieją poważne wątpliwości co do wykładni przepisu prawa, stanowiącego podstawę do nabycia prawa, które to wątpliwości zostają następnie wyjaśnione przez Sąd Najwyższy w podjętej uchwale składu siedmiu sędziów SN, lecz uchwała SN zapada już po prawomocnym rozstrzygnięciu sprawy, a w terminie do zaskarżenia orzeczenia sądu II instancji – skargą kasacyjną.  

Ubocznie Rzecznik zauważa, że sam fakt stwierdzenia przez Sąd Najwyższy poważnych wątpliwości co do wykładni art.172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c., i przedstawienie do rozstrzygnięcia powyższej sprawy powiększonemu składowi sędziów Sądu Najwyższego, świadczy o tym, iż zagadnienie to wymagało zdecydowanej interwencji Sądu Najwyższego, wyrażonej w uchwale siedmiu sędziów SN.

Dodatkowo, należy zwrócić uwagę, iż państwo P., mimo wyraźnego stwierdzenia w uchwale Sądu Najwyższego III CZP 57/16, iż dokonana w ich sprawie wykładnia art.172 § 1 i 2 k.c. w zw. z art. 232 § 1 k.c. była w istocie nieprawidłowa, obecnie nie mają możliwości doprowadzenia do zmiany przedmiotowego orzeczenia, jak tylko poprzez podjęcie próby zaskarżenia tego orzeczenia skargą kasacyjną, gdyż ani skarga o wznowienie postępowania ani inny środek prawny, w tej sytuacji nie przysługują.  

Sąd Najwyższy sądem dla ludzi

Rzecznik wnosi o przyjęcie niniejszej skargi kasacyjnej do rozpoznania również z uwagi na funkcję Sądu Najwyższego, polegającą na sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości w indywidualnych sprawach – wynika ona z art. 175 ust. 1 Konstytucji RP.

Rzecznik dostrzega, iż zgodnie z ugruntowanym orzecznictwem, Sąd Najwyższy rozpoznając nadzwyczajny środek zaskarżenia, jakim jest skarga kasacyjna, nie jest trzecią instancją sądową, lecz działa w interesie publicznym, na straży wykonywania prawa oraz jego jednolitej wykładni (tak Sąd Najwyższy w postanowieniu z dnia 4 lutego 2000 r., II CZ 178/99, OSNC 2000, nr 7-8, poz. 147), natomiast Rzecznik zwraca uwagę, iż w niniejszej sprawie interes wnioskodawców może stać się podłożem zaspokojenia interesu ogólnego w odniesieniu do zaprezentowanych wątpliwości odnośnie możliwości sformułowania przedsądu w przedstawionych okolicznościach sprawy.

Rzecznik podkreśla, że o ile obecnie skarga kasacyjna pełni zarówno funkcje publiczne, jak i prywatne (co do zasady, skargę kasacyjną wnosi sama strona, na swój własny koszt, w obronie swoich praw), to jednak wymaga głębszego rozważenia wzajemna relacja obu tych funkcji w tak szczególnej sytuacji procesowej, gdy rozbieżności w orzecznictwie sądów zostają usunięte (i to tylko na przyszłość), w okresie biegu terminów kasacyjnych. W takim przypadku wykluczenie możliwości powołania się na przesłankę przedsądu z art. 3989§ 1 pkt 2 k.p.c. (a w istocie – brak możliwości oparcia skargi kasacyjnej na innych przesłankach z art. 3989§ 1 k.p.c.) sprowadzałoby skargę kasacyjną wyłącznie do roli instrumentu publicznoprawnego. Całkowicie zlekceważyłoby zaś interes indywidualny, który wymaga prawnej ochrony w ramach sprawowania wymiaru sprawiedliwości – także i przez Sąd Najwyższy (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP). Tym samym wyłączenie dostępu do Sądu Najwyższego w sytuacji, gdy istnieje jeszcze możliwość skorygowania błędnego rozstrzygnięcia, naruszającego prawa uczestnika (tu: prawo własności), należałoby uznać za naruszenie zasady proporcjonalności w wyważeniu ochrony interesu publicznego i prywatnego, wynikającej z art. 2 Konstytucji RP.

Dostrzegając też istotną wartość, jaką w demokratycznym państwie prawa pełni zasada swobody orzekania sędziowskiego, w tym poszukiwania najwłaściwszych rozwiązań prawnych, warunkująca systematyczny rozwój prawa, Rzecznik zwraca jednak uwagę, że rozwój ten nie powinien odbywać się nieproporcjonalnym kosztem poświęcenia praw i wolności jednostek – do czego prowadziłaby restrykcyjna wykładnia postawionego na wstępie zagadnienia prawnego. Jeżeli w ramach systemu istnieje możliwość korekty wadliwego rozstrzygnięcia o konstytucyjnych prawach i wolnościach jednostek, należy poszukiwać takich metod wykładni, by umożliwić jednostkom efektywną ochronę naruszonych wolności i praw.

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga kasacyjna jest zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich niezbędna i uzasadniona. 

SN: Oczywista niedokładność w oznaczeniu pisma procesowego nie jest przeszkodą do nadania pismu biegu, nawet jeśli błąd popełnił zawodowy prawnik

Data: 2017-06-01

„Oczywista niedokładność w oznaczeniu pisma procesowego (nazwanego zażaleniem zamiast apelacją) nie stanowi przeszkody do nadania pismu biegu i rozpoznania go w trybie właściwym, także, gdy jego autorem jest adwokat lub radca prawny”  - Sąd Najwyższy podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich i w dniu 24 maja 2017 r. podjął uchwałę o sygnaturze III CZP 2/17

RPO zgłosił udział w postępowaniu przez Sądem Najwyższym o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego i opowiedział się za takim kierunkiem wykładni przepisów (art. 130 § 1 zdanie drugie k.p.c.), zgodnie z którym mylne oznaczenie pisma procesowego (nazwanego zażaleniem zamiast apelacją) nie stanowi przeszkody do nadania temu pismu biegu i rozpoznania go w trybie właściwym. Do tego, ponieważ art. 130 § 1 zdanie drugie k.p.c. nie zawiera zastrzeżenia, że przepis nie dotyczy pism wnoszonych m.in. przez adwokatów lub radców prawnych, to oznacza, że ma on także do podmiotów tych zastosowanie.

Rzecznik Praw Obywatelskich prezentował pogląd, że obowiązująca w postępowaniu cywilnym zasada formalizmu nie ma charakteru bezwzględnego.

Przyjęcie rygorystycznej wykładni art. 130 § 1 zdanie drugie k.p.c., zgodnie z którą mylnie oznaczony środek odwoławczy wniesiony w imieniu strony przez profesjonalnego pełnomocnika, winien podlegać odrzuceniu, skutkuje nieodwracalnym pozbawieniem strony możliwości rozpoznania sprawy przez sąd II instancji. To pośrednio pozbawia stronę konstytucyjnych praw i wolności, których ochrony zamierzała dochodzić.

Przesadny nacisk na dosłowne rozumienie oświadczeń procesowych stron, czy też negowanie możliwości dokonywania ich wykładni przez sąd, prowadzić może do nadmiernego i przez to nieproporcjonalnego ograniczenia prawa strony do zaskarżenia orzeczenia, które jest niezgodne z istotą prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) oraz prawa strony do zaskarżania wydanych w jej sprawie orzeczeń (art. 78 Konstytucji), w kształcie nadanym przez orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego.

Rzecznik zwracał uwagę, że strona reprezentowana przez profesjonalnego pełnomocnika działa w zaufaniu do jego umiejętności zawodowych także w zakresie sporządzenia środka zaskarżenia od orzeczenia sądu I instancji.

Zarazem jednak to ona ponosi konsekwencje niedopełnienia obowiązków przez profesjonalnego pełnomocnika, stając wobec nieodwracalnych, negatywnych skutków jego nieprofesjonalnych działań.

Ryzyko negatywnych następstw ponosi więc nie podmiot odpowiedzialny za nienależyte sporządzenie środka zaskarżenia, lecz strona postępowania, a konsekwencją błędu formalnego pełnomocnika jest odrzucenie środka zaskarżenia, a przez to zamknięcie stronie drogi do merytorycznego rozpatrzenia sprawy przez sąd drugiej instancji.

Negatywne skutki odrzucenia przez sąd środka zaskarżenia nie są rekompensowane prawem strony do ubiegania się o odszkodowanie za szkodę poniesioną wskutek odrzucenia środka odwoławczego, ponieważ obowiązkowe ubezpieczenie pełnomocnika od odpowiedzialności cywilnej - niezależnie od trudności proceduralnych związanych z jego wyegzekwowaniem - nie może być postrzegane jako ekwiwalent merytorycznego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd drugiej instancji.

Sprawa zbyt niskich kwot gwarancyjnych. Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną RPO w sprawie pana Tomasza.

Data: 2017-05-31

30 maja Sąd Najwyższy uwzględnił skargę kasacyjną RPO i uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. RPO zajął się sprawą dzięki informacji ze spotkania regionalnego.

20 lat temu, kiedy pan Tomasz był małym dzieckiem, został potrącony przez samochód. Sprawca nie miał OC. Pan Tomasz został okaleczony, porusza się na wózku. W takiej sytuacji o odszkodowanie i rentę występuje się do Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Ten przyznał sumę gwarancyjną. Niestety, akurat w tamtym czasie przepisy bardzo ograniczały jej wysokość. Gdyby pana Tomasza nieszczęście spotkało choćby kilka miesięcy później, przyznana suma byłaby dużo wyższa. A tak, po ponad 20 latach wyczerpała się i sąd – na wniosek Funduszu - zadecydował o pozbawieniu „wykonalności tytułu wykonawczego”. Pan Tomasz stracił 1000-złotową rentę.

Swoją historię pan Tomasz opowiedział rzecznikowi praw obywatelskich Adamowi Bodnarowi w czasie spotkania regionalnego w Białymstoku w styczniu 2016 r..

Rzecznik najpierw zwrócił się do Senatu o zainicjowanie zmian w prawie, by podobne sytuacje nie przytrafiły się innym ofiarom wypadków sprzed wielu lat (Senat podjął inicjatywę, prace legislacyjne trwają). W przypadku pana Tomasza sprawa była bardziej skomplikowana - zapadł już wyrok sądu, że żadne pieniądze się panu Tomaszowi nie należą. Dlatego Rzecznik skorzystał ze swego prawa do skargi kasacyjnej, którą wniósł w czerwcu 2016 r..

Pan Tomasz argumentował przed sądem, że odpowiedzialność Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego jest bezterminowa, gdyż ma na celu dostarczanie mu środków utrzymania, których w następstwie wypadku nie jest w stanie zapewnić samodzielnie.

Sądy – w dwóch instancjach – uznały jednak, że w przypadku pana Tomasza odpowiedzialność Funduszu już wygasła (bo wyczerpała się kwota, do której wypłaty Fundusz został zobowiązany), więc jego roszczenia nie mają podstaw.

Rzecznik zakwestionował to rozumowanie: przedłożył Sądowi Najwyższemu, że mimo że od wypadku minęło 20 lat, pan Tomasz jest ciągle młodym człowiekiem. Przed nim wiele lat zmagania się z niepełnosprawnością, której nie zawinił.  Jak można więc twierdzić, że odpowiedzialność państwa wobec niego wygasła? 

W swoim wniosku Rzecznik przywołał:

  • art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP (Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny),
  • a także stanowisko Sądu Apelacyjnego w Warszawie wyrażone w uzasadnieniu wyroku z dnia 5 kwietnia 2013 r. w sprawie o  I ACa 1143/12:

„Warto także zwrócić uwagę, iż zapewnienie poszkodowanym ciągłości otrzymywanych świadczeń znajduje nie tylko uzasadnienie w zasadzie słuszności i współżycia społecznego.

Zgodnie bowiem z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP, wszyscy są równi wobec prawa i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Równość wobec prawa odnosi się do jego stanowienia i nakłada na ustawodawcę obowiązek tworzenia prawa, które nakazuje jednakowo traktować podmioty podobne. Aktualnie przyjęte w prawie unijnym rozwiązania w zakresie mechanizmu określania sum gwarancyjnych w przypadku ubezpieczeń OC posiadaczy pojazdów mechanicznych (tzw. Dyrektywy Komunikacyjne), do których polskie ustawodawstwo jest dostosowywane m.in. poprzez zmiany wskazanych w apelacji pozwanego przepisów z zakresu ubezpieczeń, pozwolą definitywnie wyeliminować problem wyczerpania się sumy gwarancyjnej, co zapewni poszkodowanym możliwość otrzymywania należnych im świadczeń, a więc realizację zasady pełnego odszkodowania (por. E. P. wyczerpania się sumy gwarancyjnej w obowiązkowym ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych - Rozprawy Ubezpieczeniowe nr(...)

Do tego czasu w sytuacjach wyjątkowych (a taka jest sytuacja K. C.) środkiem ochrony poszkodowanego jest instytucja prawna przewidziana w art. 357 KC, której zastosowania nie uniemożliwiają przepisy intertemporalne regulujące określanie sumy gwarancyjnej dla danej umowy”.

Sprawowanie wymiaru sprawiedliwości i służenie w ten sposób obywatelom jest możliwe dzięki niezależności Sądu Najwyższego oraz niezawisłości poszczególnych sędziów. Adam Bodnar wziął udział w Zgromadzeniu Ogólnym Sądu Najwyższego

Data: 2017-05-30

Warszawa, 30 maja 2017 r. dr Adam Bodnar Rzecznik Praw Obywatelskich

Wystąpienie rzecznika praw obywatelskich dr. Adama Bodnara na Zgromadzeniu Ogólnym Sądu Najwyższego

Szanowna Pani Pierwsza Prezes,
Szanowni Panowie Prezesi,
Szanowne Panie i Szanowni Panowie Sędziowie,   
Dostojni Goście,
Szanowni Państwo,

Chciałbym serdecznie podziękować za zaproszenie na uroczystość Zgromadzenia Ogólnego Sądu Najwyższego oraz za możliwość podzielenia się refleksjami dotyczącymi działalności Sądu Najwyższego.

Zgromadzenie Ogólne odbywa się w szczególnym momencie naszej historii. Ubiegły rok upłynął pod znakiem zakwestionowania autorytetu Trybunału Konstytucyjnego. Z żalem należy stwierdzić, że Trybunał Konstytucyjny nie pełni już roli niezależnego sądu konstytucyjnego. W debacie publicznej podważane są najważniejsze wartości konstytucyjne, w tym niezależność sądownictwa oraz niezawisłość sędziów. Sejm pracuje obecnie nad dwoma projektami ustaw – ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa oraz nowelizacją Prawa o Ustroju Sądów Powszechnych. Ich przyjęcie w aktualnym kształcie będzie skutkować podporządkowaniem sądów władzy politycznej.

Nic teraz nie jest pewne. Nie wiemy – zarówno jako przedstawiciele organów konstytucyjnych, jak również jako obywatele – jak będzie wyglądać przyszłość.

Stabilność prawa i instytucji demokratycznego państwa prawa jest każdego dnia stawiana pod znakiem zapytania. Wprawdzie Konstytucja RP nie została formalnie zmieniona, to jednak obserwujemy proces jej faktycznej zmiany. To ma bezpośredni wpływ na skuteczność mechanizmów ochrony praw i wolności obywatelskich.

W tym kontekście niezwykle ważna jest rola Sądu Najwyższego, ale także sądów powszechnych oraz sądów administracyjnych.

W granicach swoich kompetencji, w poszczególnych sprawach mogą one reagować na zmiany ustawowe zagrażające prawom i wolnościom człowieka. Mogą stosować bezpośrednio postanowienia Konstytucji, standardy wynikające z umów międzynarodowych dotyczących praw człowieka – kiedy to jest niezbędne do rekonstrukcji normy prawnej, szczególnie jeśli norma ustawowa jest sprzeczna ze standardami konstytucyjnymi.

Sądy oczywiście nie zastąpią fundamentalnej, konstytucyjnej roli Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast to nie znaczy, że powinny zrzec się odpowiedzialności, szczególnie jeśli przedmiotem spraw podlegających rozpoznaniu są przepisy ustaw, będące w sprzeczności z Konstytucją.

To jest wielkie zadanie. To jest czas próby.

Zgromadzenie Ogólne Sądu Najwyższego to nie tylko okazja do dyskusji o kwestiach ustrojowych.

Warto pamiętać, że obywatele od każdego organu naszego państwa mogą wymagać zwyczajnego wywiązywania się ze swoich działań - czy jest to Rzecznik Praw Obywatelskich, Rzecznik Praw Dziecka, Najwyższa Izba Kontroli, Trybunał Konstytucyjny czy Sąd Najwyższy. Obywatele mogą pytać, co dany organ zrobił dla ochrony ich praw, jak poprawił jakość życia, czy zajmował się faktycznie istotnymi problemami, które zwiększyły poczucie praworządności i sprawiedliwości w naszej ojczyźnie. Każda informacja roczna Sądu Najwyższego powinna być przedmiotem zainteresowania nie tylko środowiska prawniczego, czy politycznego, ale właśnie obywatela. Musi on mieć poczucie, że Sąd Najwyższy faktycznie wypełnia konstytucyjną rolę sprawowania wymiaru sprawiedliwości poprzez kontrolę instancyjną tudzież rozstrzyganie wątpliwości i zagadnień prawnych. Obywatel musi mieć przekonanie, że sędziowie Sądu Najwyższego służą wiernie Rzeczypospolitej, stoją na straży prawa, a swoje obowiązki wykonują sumienie i uczciwie.

Postarałem się spojrzeć z tej perspektywy na orzecznictwo Sądu Najwyższego w 2016 r.

Zdaję sobie sprawę, że całe orzecznictwo, niezależnie od sędziego, izby sądu, służy sprawowaniu wymiaru sprawiedliwości. Niemniej, warto mówić nie tylko o statystykach, liczbach, zaległościach (zresztą w przypadku SN nieistniejących), trudnościach orzeczniczych, ale przypominać te orzeczenia, kiedy obywatele mogli mieć poczucie dumy ze swojego Sądu Najwyższego (choć być może zdecydowana większość nawet sobie z tego nie zdaje sprawy).

W 2016 r. zostało wydanych sporo istotnych wyroków, postanowień i uchwał, które są świetnym świadectwem wypełnienia roli przez Sąd Najwyższy.

  • Chciałbym w tym miejscu wskazać na całą serię orzeczeń Sądu Najwyższego dotyczących osób z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną pozbawionych wolności.

Według badań Rzecznika Praw Obywatelskich ponad 150 osób dotkniętych tego rodzaju niepełnosprawnością trafiło przed oblicze wymiaru sprawiedliwości. Nierzetelność policji, prokuratury, biegłych sądowych, ale także niestety niektórych sądów powszechnych, spowodowały, że niektóre z tych osób – zupełnie bez potrzeby – rozpoczęły wykonywanie kar pozbawienia wolności. Sprawy kasacyjne przedstawione Sądowi Najwyższemu doprowadziły do uchylenia licznych wyroków w sprawach tych osób. Mam nadzieję, że orzeczenia Sądu Najwyższego będą stanowiły memento dla sądów niższych instancji, nauczą wrażliwości przy rozpatrywaniu spraw osób z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną.

  • Innym zagadnieniem zasługującym na docenienie jest kwestia mowy nienawiści.

Osobiście jestem Sądowi Najwyższemu wdzięczny za postanowienie z 17 sierpnia 2016 r. (sygn. akt KK 53/16) dotyczące odpowiedzialności karnej za mowę nienawiści w stosunku do Romów.

Jest to orzeczenie będące nie tylko świadectwem wrażliwości na stereotypy i uprzedzenia, świadomości, że w Polsce doświadczyliśmy Holocaustu Romów, ale także wyjątkowo bezpośrednia instrukcja metodologiczna adresowana do sądów niższych instancji.

  • Ale warto także pamiętać, że w 2016 r. Sąd Najwyższy ukształtował nowe podejście do odpowiedzialności za mowę nienawiści oraz inne wypowiedzi zniesławiające szerzone za pomocą forów internetowych.

W wyroku z 30 września 2016 r. (sygn. akt I CSK 598/15) określił zasady odpowiedzialności portali prasowych za naruszenia dóbr osobistych powstałe w komentarzach do artykułów. Uważam, że wyrok ten jest kamieniem milowym z dwóch powodów.

Po pierwsze, nawiązuje do rozwijającej się linii orzeczniczej na szczeblu europejskim (wyrok Wielkiej Izby ETPCz w sprawie Delfi przeciwko Estonii).

Po drugie, wyrok odpowiedział na niezwykle poważny problem społeczny – szerzącą się wulgarność, agresję, nienawiść na różnych forach internetowych. Ofiary nie są same. Nie muszą identyfikować, ścigać czy pozywać setek internautów. Mogą wymagać od portali internetowych odpowiedzialności za zamieszczane treści.

  • Rok 2016 przyniósł także fundamentalny wyrok, który zrównuje prawa dziecka nienarodzonego z prawami członków rodziny w kontekście ubiegania się o uprawnienia mieszkaniowe przez funkcjonariuszy Służby Więziennej. Choć orzeczenie może być odczytywane jako kontrowersyjne, to jednak z punktu widzenia praktycznego ma ono bardzo konkretne znaczenie. Pozwala na uwzględnienie zmieniającej się sytuacji życiowej rodziny oczekującej na dziecko (wyrok z 30 listopada 2016 r., sygn. III PK 17/16).
  • W licznych sprawach Sąd Najwyższy wykonywał swoją funkcję ochronną w stosunku do pracowników, szczególnie w sprawach, w których dochodziło do dyskryminacji, mobbingu czy naruszenia dóbr osobistych.

Aktywne stosowanie kodeksu cywilnego w sprawach nieuregulowanych kodeksem pracy, poszukiwanie ochrony dla pracowników (także w kontekście postępowania dowodowego) – to jest w zasadzie codzienność pracy Sądu Najwyższego, dzięki czemu sądy pracy stają na straży praw pracowników. Przykładem może być uchwała Sądu Najwyższego z 28 września 2016 r. (III PZP 3/16). Sąd Najwyższy rozstrzygnął, że wniesienie odwołania od wypowiedzenia umowy o pracę nie jest koniecznym warunkiem zasądzenia odszkodowania z tytułu dyskryminacji w miejscu pracy. Uchwała Sądu Najwyższego prowadzi zatem do autonomicznego traktowania dwóch podstaw prawnych do dochodzenia roszczeń w przypadku zwolnienia z pracy. 

Sprawowanie wymiaru sprawiedliwości i służenie w ten sposób obywatelom jest możliwe dzięki niezależności Sądu Najwyższego oraz niezawisłości poszczególnych sędziów.

Nie mają znaczenia interesy polityczne, ekonomiczne, gospodarcze, biznesowe, ale wyłącznie profesjonalna wiedza prawnicza sędziów. Niezależnie od tego, czy kolejne sprawy dotyczyć będą węzłowych zagadnień z zakresu procedury karnej, świadczeń społecznych pociągających za sobą konsekwencje dla budżetu państwa, kredytów walutowych, odpowiedzialności odszkodowawczej Skarbu Państwa, interesów wielkich korporacji – decydować powinny Konstytucja oraz ustawy – stosowane przez niezależne sądy i niezawisłych sędziów. Taka zawsze była rola Sądu Najwyższego i taka powinna być w przyszłości.

Dlatego na koniec mojego wystąpienia chciałbym bardzo serdecznie podziękować Pani Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego za jej determinację oraz odwagę cywilną w występowaniu w obronie niezależności Sądu Najwyższego oraz wszystkich sądów.

Moim zdaniem istotą działań Pani Pierwszej Prezes nie jest obrona przywilejów oraz zaszczytów. Celem tej walki jest obrona wszystkich obywateli RP, całego społeczeństwa, przed atakiem na niezależną trzecią władzę. Niezależne sądy służą właśnie obywatelom. Bez niezależnych sądów trudno sobie wyobrazić wolne społeczeństwo w państwie demokratycznym, będącym członkiem Unii Europejskiej. 

To jest ten moment naszej historii, kiedy trzeba mówić „tak tak, nie nie”, niezależnie od konsekwencji jakie osobiście możemy za to ponieść. Chciałbym wyrazić mój szacunek dla postawy Pani Prezes. Chciałbym wyrazić nadzieję, że jej przykład będzie promieniować na innych sędziów Rzeczypospolitej.

 

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu przed Sądem Najwyższym i przedstawił argumenty za uznaniem skuteczności wniosku o sporządzenie uzasadnienia, złożonego w dniu ogłoszenia wyroku, ale przed chwilą jego publikacji. SN nie zgodził się z tą argumentacją

Data: 2017-05-25

Do rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego zostało przekazane zagadnienie prawne dotyczące skuteczności wniosku o sporządzenie uzasadnienia wyroku, w sytuacji, gdy został on złożony w dniu, który został wyznaczony na jego publikację, ale  wpłynął do sądu, zanim ogłoszenie nastąpiło. Zagadnienie to stało się w ostatnim czasie przedmiotem rozbieżności w orzecznictwie Sądu Najwyższego.

Rzecznik przystąpił do postępowania (IV.511.89.2017) i przedstawił stanowisko na rzecz liberalnego traktowania strony w zakresie terminu początkowego składania wniosku  o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku (art. 328 § 1 k.p.c.), wskazując, że: „wniosek strony o sporządzenie uzasadnienia wyroku jest skuteczny, jeśli został złożony w dniu ogłoszenia wyroku, także przed jego ogłoszeniem”.

Argumentacja Rzecznika opierała się zarówno na wykładni literalnej w/w przepisu, który stanowi, że: „uzasadnienie wyroku sporządza się pisemnie na wniosek strony o doręczenie wyroku z uzasadnieniem zgłoszony w terminie tygodniowym od dnia ogłoszenia sentencji (a zgodnie z zasadami obliczania terminów uwzględnia się dzień wpłynięcia wniosku), ale także znajdowała uzasadnienie celowościowe.

Rzecznik zwrócił uwagę, że ustawodawca wprost przewiduje negatywne skutki i wiąże je jedynie z uchybieniem przez stronę terminu końcowego złożenia wniosku. Brak jest zaś w przepisach procedury cywilnej zarówno jasnego dla strony określenia początku biegu terminu do złożenia wniosku, jak też  oznaczenia skutku złożenia wniosku przed ogłoszeniem wyroku.

W obowiązującym stanie prawnym, wobec treści art. 328 § 1 k.p.c. i istniejących rozbieżności stanowisk Sądu Najwyższego co do wykładni tego przepisu nie można  stronie zarzucić,  że podjęła czynność procesową bez zachowania stawianych przez prawo wymogów, z naruszeniem zasady rzetelnego działania lub zasady formalizmu procesowego. Oceny skuteczności omawianej czynności procesowej strony postępowania cywilnego poprzez  pryzmat w/w zasad procesowych można dokonywać – zdaniem Rzecznika – tylko wtedy, gdy przepisy prawa określają w sposób zrozumiały i jasny wymogi, co do tej czynności, a więc, gdy nie nasuwają wątpliwości interpretacyjnych. Natomiast rygoryzm, w ocenie skutku złożenia wniosku o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku, który nie ma wyraźnego oparcia w przepisach prawa, jak też nie ma u podstaw żadnych wyższych wartości i praw, nie znajduje akceptacji z punktu widzenia ochrony  praw i wolności obywatelskich.

Rzecznik zaznaczył, że rygorystyczna wykładnia prowadzi do nieuzasadnionego i niesprawiedliwego zróżnicowania sytuacji procesowej stron ze względu na sposób złożenia wniosku o sporządzenie uzasadnienia. W uprzywilejowanej sytuacji jest strona, która przesłała swój wniosek za pośrednictwem poczty, gdyż wówczas nie jest odnotowywana godzina jego złożenia, a stempel pocztowy wskazuje jedynie na dzień nadania przesyłki pocztowej.

W ocenie Rzecznika wykładnia art. 328  § 1 k.p.c., powinna gwarantować realizację  wolności i praw przewidzianych w Konstytucji RP, w tym jednego z fundamentalnych jej praw tj. konstytucyjnego  prawa do sądu.  Prawo do poznania uzasadnienia rozstrzygnięcia sądu stanowi jedną z najważniejszych gwarancji realizacji prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Niestety w dniu 24 maja 2017 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę negatywną  i stwierdził, że: „Wniosek o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku złożony w dniu jego ogłoszenia, lecz przed dokonaniem ogłoszenia, jest nieskuteczny”. (sygn. III CZP 18/17)

Czy rolnik, który po 30 kwietnia 2016 r. nabył ziemię rolną od osób spoza najbliższej rodziny, może bez przeszkód podarować ją dzieciom? – przystąpienie RPO do zagadnienia prawnego rozpatrywanego przez Sąd Najwyższy (sprawa III CZP 24)

Data: 2017-05-10

W orzecznictwie sądów cywilnych coraz częściej pojawiają się wątpliwości, w jaki sposób rozumieć i stosować poszczególne regulacje z nowych przepisów o obrocie ziemią rolną. Sprawa III CZP 24/17 dotyczy tego, czy w sytuacji, kiedy rolnik nabył nieruchomość rolną po wejściu w życie nowelizacji ustawy z 2003 r. o kształtowaniu ustroju rolnego (tzw. ustaw o obrocie ziemią), może ją potem swobodnie podarować swoim dzieciom, czy też musi uzyskać na to zgodę sądu. Z zasady bowiem każdy, kto kupi bądź otrzyma ziemię po dniu 30 kwietnia 2016 r. musi ją osobiście uprawiać przez 10 lat, a przekazanie jej innym osobom (nie tylko w drodze darowizny czy sprzedaży, ale nawet jej wydzierżawienie) przed upływem tego terminu wymaga zezwolenia sądu, udzielanego tylko wówczas, gdy wnioskodawca wykaże, że „konieczność dokonania takiej czynności wynika z przyczyn losowych, niezależnych od nabywcy”. W sytuacji, gdy ziemia została wcześniej nabyta od osób obcych (nie z najbliższej rodziny),  rolnik nie może jej podarować nawet własnym dzieciom. Akurat w takiej sytuacji ustawa nie przewiduje żadnego wyjątku; taki pogląd prezentuje też Ministerstwo Rolnictwa. Z drugiej strony obrót pomiędzy członkami rodziny jest właściwie całkowicie uwolniony od ingerencji państwa. Niejasny przepis rodzi poważne ryzyko dla obrotu, gdyż jakiekolwiek naruszenie przepisów ustawy – np. właśnie darowizna bez zgody sądu – powoduje nieważność takiej czynności, w niektórych przypadkach jest też możliwe przejęcie ziemi przez Agencję Nieruchomości Rolnych na rzecz państwa.

Rzecznik Praw Obywatelskich pismem procesowym z 4 maja 2017 r. przystąpił do postępowania przed Sądem Najwyższym (4. IV.7005.8.2017), prezentując stanowisko liberalne, korzystne dla nabywców, iż w takiej sytuacji jak wyżej opisana zgoda sądu nie jest wymagana. Rzecznik uzasadnia swój pogląd argumentami odwołującymi się zarówno do założeń (ratio legis) nowych przepisów, jak i bezpośrednio do konstytucyjnych gwarancji ochrony własności – także przed nieproporcjonalnymi, nieracjonalnymi i nadmiernie uciążliwymi ograniczeniami. Powołuje się także na konstytucyjne założenia ustroju rolnego, który ma się opierać na wspieraniu „gospodarstw rodzinnych”, nie naruszając jednakże wolności majątkowej i gospodarczej. Rzecznik przytacza również argumenty przedstawione w swoich wnioskach do Trybunału Konstytucyjnego dotyczących ustaw o obrocie ziemią, wskazując, że do czasu rozpoznania ich przez Trybunał to na sądach powszechnych spoczywa obowiązek poszukiwania, w drodze wykładni, takich rozwiązań, które zapewnią poszanowanie konstytucyjnych zasad i ochronę praw obywateli.

Właściciel nieruchomości, przez którą przebiegają urządzenia wodociągowe gminy, może żądać ustanowienia służebności oraz dochodzić od gminy wynagrodzenia za korzystanie z jego własności

Data: 2017-05-08

Sąd Najwyższy podzielił  stanowisko Rzecznika zgłoszone w postępowaniu przed Sądem Najwyższym  i w uchwale z dnia 13 kwietnia 2017 r. stwierdził, że: „Właściciel nieruchomości, na której znajduje się sieć wodociągowa, może żądać ustanowienia służebności przesyłu obciążającej tę nieruchomość na rzecz gminy będącej właścicielem tej sieci także wtedy, gdy gmina wydzierżawiła sieć przedsiębiorstwu wodociągowo - kanalizacyjnemu (art. 305[2] § 2 w związku z art. 305[1] k.c.) – sygn. akt III CZP 3/17.

Oznacza to, że dla właściciela nieruchomości otwarta jest droga sądowa do uregulowania sytuacji na jego gruncie,  gdy znajdują się na nim urządzenia stanowiące własność gminy, niezbędne do świadczenia usług wodociągowych, ale wykonywanych przez przedsiębiorstwo wodociągowe.

Literalna wykładnia przepisów regulujących służebność przesyłu  skłaniała do odmiennego wniosku, gdyż przepisy te wskazują  przedsiębiorcę jako ten podmiot, wobec którego właściciel nieruchomości powinien kierować swoje żądania związane korzystaniem z jego nieruchomości, ale tylko wtedy, gdy własność urządzeń wodociągowych należy do przedsiębiorcy.

Występują zaś sytuacje, gdy gmina przekazuje wykonywanie usług wodociągowych przedsiębiorstwu wodociągowemu, pozostawiając sobie własność sieci wodociągowej i wchodzących w jej skład urządzeń.

W takiej sytuacji zachodziła wątpliwość co do podmiotu biernie legitymowanego w postępowaniu o  ustanowienie służebności przesyłu.

Ustawodawca zdecydował, że nie jest nim przedsiębiorstwo wodociągowe (przedsiębiorca), któremu nie przysługuje prawo własności urządzeń. Zrodziła się zatem wątpliwość, czy za przedsiębiorcę może zostać uznana gmina i czy ona będzie tym podmiotem, którego właściciel powinien wskazać jako zobowiązanego uczestnika postępowania.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich te wątpliwości należało rozstrzygnąć na rzecz uznania gminy jako podmiotu, wobec którego właściciel nieruchomości może kierować swoje żądania. W przeciwnym razie właściciel pozostałby bez możliwości uregulowania sytuacji na swoim gruncie, w tym bez możliwości dochodzenia wynagrodzenia, co oznacza, że jego prawo własności, doznające ograniczeń wskutek przebiegających przez grunt urządzeń, zostałoby całkowicie pozbawione należnej mu ochrony prawnej.  Stan taki prowadziłby do nieakceptowanego z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich  ograniczenia konstytucyjnych wartości i praw.

Dlatego też Rzecznik wskazał, że przepisy o służebności przesyłu  powinny być interpretowane w sposób „przyjazny” Konstytucji. Tylko taka wykładnia w/w przepisów może zostać zaakceptowana,  która gwarantuje ochronę  konstytucyjnych wartości i praw, w tym, w szczególności, prawo do ochrony własności.

znak sprawy: IV.7000.99.2017

Sąd Najwyższy rozstrzygnął pytanie prawne RPO w sprawie warunkowego zwolnienia

Data: 2017-04-26

Chodzi o rozstrzygnięcie, czy decydując o warunkowym przedterminowym zwolnieniu sąd stosuje również ogólne dyrektywy wymiaru kary (art. 77 § 1 w zw. z art. 56 w zw. z art. 53 k.k.), czy też orzeka wyłącznie w oparciu o przesłanki wskazane w art. 77 § 1 k.k.? (IX.517.407.2015).

Rzecznik Praw spotkał się z  rozbieżnościami w orzecznictwie sądowym dotyczącymi stosowania ogólnych dyrektyw wymiaru kary przy ocenie zasadności udzielenia warunkowego przedterminowego zwolnienia. W części sądów ukształtowała się jednolita linia orzecznicza w tym zakresie, w innych zaś występowały rozbieżności w orzeczeniach, nawet na obszarze tej samej apelacji. RPO złożył więc pytanie prawne do Sądu Najwyższego po to, by rozwiać wątpliwości orzecznicze.

26 kwietnia 2017 r. Sąd Najwyższy w poszerzonym siedmioosobowym składzie wskazał, że wyłączną podstawą orzekania o warunkowym przedterminowym zwolnieniu są przesłanki określone w art. 77 § 1 k.k., nie ma zaś do niego zastosowania przepis art. 56 k.k. odsyłający do dyrektyw wymiaru kary określonych w art. 53 k.k. Tym samym Sąd Najwyższy zgodził się z argumentacją Rzecznika Praw Obywatelskich i stanowiskiem Prokuratora Prokuratury Krajowej, które było zbieżne z wnioskiem RPO.

Komentarz dr. Marcina Mazura, zastępcy dyrektora Zespołu do spraw Wykonywania Kar w Biurze RPO

Należy mieć nadzieję, iż dzisiejsza uchwała Sądu Najwyższego przetnie rozbieżności związane z wykładnią przesłanek orzekania o warunkowym przedterminowym zwolnieniu.

Przesłanki orzekania o warunkowym przedterminowym zwolnieniu akcentowane przez niektóre sądy powszechne, które wskazywały, iż udzielając warunkowego przedterminowego zwolnienia należy mieć na uwadze prewencję ogólną (np. potrzebę kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa) zostały odrzucone, jako te, które nie powinny mieć wpływu na decyzję sądu. Sąd orzekając o udzieleniu warunkowego przedterminowego zwolnienia albo o jego odmowie będzie badał, czy skazany de facto został zresocjalizowany, czy cele kary pozbawienia wolności, tj. wzbudzanie w skazanym woli współdziałania w kształtowaniu jego społecznie pożądanych postaw, w szczególności poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania porządku prawnego i tym samym powstrzymania się od powrotu do przestępstwa, zostały osiągnięte.

Trzeba pamiętać, iż orzeczenie o warunkowym przedterminowym zwolnieniu jest fakultatywne i nie stanowi prawa podmiotowego skazanego, co akcentuje wyraźnie orzecznictwo Sądu Najwyższego (I KZP 15/98) i Trybunału Konstytucyjnego (SK 21/99).

Orzekanie o warunkowym przedterminowym zwolnieniu z pominięciem przesłanek ogólnoprewencyjnych, nie powinno wpływać negatywnie na potrzebę kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa, bowiem w myśl dyspozycji art. 77 § 1 k.k. skazany, wobec którego orzeczono warunkowe przedterminowe zwolnienie, to skazany, który spełnia przesłanki indywiduwalnoprezwencyjne, tj. jego postawa, właściwości i warunki osobiste, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że skazany po zwolnieniu będzie stosował się do orzeczonego środka karnego lub zabezpieczającego i przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa. Jego prognoza kryminologiczna jest pozytywna.

Zatem osoba pozbawiona wolności, która opuszcza zakład karny wskutek orzeczenia warunkowego przedterminowego zwolnienia, to osoba która swoim zachowaniem i postawą daje podstawy aby sądzić, iż nastąpiła w niej oczekiwana przemiana. Trzeba pamiętać, że przy orzekaniu o warunkowym przedterminowym zwolnieniu bierze udział prokurator (art. 161 § 1 k.k.w.) i w sytuacji, gdy sprzeciwi się on udzieleniu warunkowego przedterminowego zwolnienia, postanowienie o jego udzieleniu staje się wykonalne z chwilą uprawomocnienia (art. 162 § 2 k.k.w. w zw. z art. 154 § 1 k.k.w.).

Stanowisko RPO

Pismem z dnia 17 stycznia 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego i podjęcie uchwały przez poszerzony skład sędziów SN. RPO wskazał, iż ujawniły się rozbieżności w wykładni art. 77 § 1 w zw. z art. 56 w zw. z art. 53 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (tekst jednolity: Dz. U. z 2016 r. poz. 1137).

Pytanie prawne, jakie skierował do SN RPO brzmiało:

Czy rozstrzygając o warunkowym przedterminowym zwolnieniu sąd stosuje również ogólne dyrektywy wymiaru kary (art. 77 § 1 w zw. z art. 56 w zw. z art. 53 k.k.), czy też orzeka wyłącznie w oparciu o przesłanki wskazane w art. 77 § 1 k.k.?

We wniosku zaprezentowano dwie linie orzecznicze sądów powszechnych. Pierwsza, opiera się na wskazaniu, że ogólne dyrektywy wymiaru kary (w tym wzgląd na prewencję ogólną), należy uwzględniać przy orzekaniu o udzieleniu bądź odmowie udzielenia warunkowego przedterminowego zwolnienia. Sądy w swoich orzeczeniach odwoływały się do dyspozycji art. 56 k.k., który z kolei odsyła do odpowiedniego stosowania ogólnych i szczególnych dyrektyw sądowego wymiaru kary (art. 53, art. 54 i art. 55 k.k.).

Druga linia orzecznicza, która zarysowała się w orzecznictwie sądowym, opiera się na przyjęciu, że orzekając o warunkowym przedterminowym zwolnieniu należy się kierować wyłącznie przesłaniami określonymi w art. 77 § 1 k.k., tj. ustaleniem, iż postawa, właściwości i warunki osobiste skazanego, okoliczności popełnienia przestępstwa oraz zachowanie po jego popełnieniu i w czasie odbywania kary uzasadniają przekonanie, że skazany po zwolnieniu będzie stosował się do orzeczonego środka karnego lub zabezpieczającego i przestrzegał porządku prawnego, w szczególności nie popełni ponownie przestępstwa. Wyraźnie podkreśla się, że orzekając o warunkowym przedterminowym zwolnieniu należy mieć na uwadze czy cele kary pozbawienia wolności (art. 67 § 1 k.k.w.) zostały zrealizowane, tj. czy skazany poddał się resocjalizacji i wyraża wolę przestrzegania porządku prawnego.

Rzecznik wskazał, iż przychyla się do zarysowanej drugiej z linii orzeczniczych, podnosząc jednocześnie, że rozstrzygając w przedmiocie warunkowego przedterminowego zwolnienia, nie powinny mieć znaczenia przesłanki sądowego wymiaru kary, w tym w szczególności prewencja ogólna albowiem udzielenie tego środka uzależnione jest od przekonania sądu o pozytywnej prognozie kryminologicznej co do osoby skazanego, opartej na kryteriach wymienionych w art. 77 § 1 k.k. oraz zrealizowania resocjalizacyjnych celów kary pozbawienia wolności określonych w art. 67 § 1 k.k.w.

RPO zauważył, iż występowanie wzajemnie sprzecznych linii orzeczniczych sądów, których źródłem jest odmienna wykładnia omawianych norm prawnych, podważa zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa. W omawianym aspekcie, nie można również pominąć funkcji gwarancyjnej art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, który zapewnia obywatelowi realizację jego podmiotowego prawa do sprawiedliwego rozpoznania sprawy przez sąd.

Wobec powyższego w ocenie Rzecznika art. 77 § 1 k.k. samodzielnie i w sposób kompletny określa przesłanki, którymi powinien kierować się sąd orzekając o warunkowym przedterminowym zwolnieniu. Nie zawiera też odesłania uprawniającego sąd do stosowania w tym zakresie innych przepisów Kodeksu karnego, w tym art. 56 k.k. w zw. z art. 53 k.k.

Stanowisko Prokuratury Krajowej

Prokurator Prokuratury Krajowej w swoim piśmie z dnia 15 lutego 2017 r. wskazał, że wnosi o podjęcie uchwały o treści: „Wyłączną podstawą orzekania o warunkowym przedterminowym zwolnieniu są przesłanki określone w art. 77 § 1 k.k., nie ma zaś do niego zastosowania przepis art. 56 k.k. odsyłający do dyrektyw wymiaru kary określonych w art. 53 k.k.

Uzasadniając swoje stanowisko Prokurator podniósł, że ujawniły się rozbieżności w wykładni przepisów, wskazując na potrzebę podjęcia uchwały. Wskazał również, że kluczowe znaczenie przy rozstrzygnięciu tego zagadnienia prawnego ma interpretacja pojęcia „tylko wówczas”, którym posługuje się art. 77 § 1 k.k. Prokurator zauważył, iż użyty w art. 77 § 1 k.k. zwrot „tylko wówczas” ma podwójne znaczenie: a) ogranicza okoliczności, które ocenia sąd przy ustalaniu prognozy społeczno-kryminologicznej tylko do tych (a więc - żadnych innych), które wymienia ten przepis; b) pozwala na ocenę tejże prognozy tylko przy uwzględnieniu tych okoliczności.

Prokurator przywołał także stanowisko doktryny, które jest niejednolite i może determinować oceny sądów. Prokurator jako jeden z argumentów na rzecz drugiej z linii orzeczniczych przywołał treść uzasadnienia rządowego projektu kodeksu karnego, gdzie wskazano, że „warunkowe zwolnienie jest w istocie warunkową rezygnacją z wykonania części (reszty) orzeczonej kary pozbawienia wolności i poddaniem sprawcy procesowi resocjalizacji w warunkach kontrolowanej wolności, a więc stanowi niejako przedłużenie procesu resocjalizacji w zmienionych warunkach, mające na celu przystosowanie sprawcy do życia na wolności z pomocą kuratora sądowego (innej osoby, organizacji) oraz w związku z nałożonymi obowiązkami”

Ustne uzasadnienie wyroku Sądu Najwyższego

Na rozprawie z dnia 26 kwietnia 2017 r. Sąd Najwyższy w poszerzonym siedmioosobowym składzie (SSN W. Kozielewicz, SSN W. Wróbel, SSN T. Artymiuk, SSN K. Cesarz, SSN M. Gierszon, SSN M. Laskowski, SSN R. Malarski) wskazał, że podejmuje uchwałę, iż wyłączną podstawą orzekania o warunkowym przedterminowym zwolnieniu są przesłanki określone w art. 77 § 1 k.k., nie ma zaś do niego zastosowania przepis art. 56 k.k. odsyłający do dyrektyw wymiaru kary określonych w art. 53 k.k. Orzeczenie zapadło z jednym zdaniem odrębnym SSN W. Kozielewicza.

W ustnym uzasadnieniu sędzia sprawozdawca SSN T. Artymiuk wskazał, że istnieje rozbieżność w wykładni art. 77 k.k. w zw. z art. 56 w zw. z art. 53 k.k., co uprawnia Sąd Najwyższy do podjęcia uchwały. Sędzia sprawozdawca wskazał, iż przy udzieleniu odpowiedzi co do wykładni tych przepisów nie można odwołać się do stanowiska doktryny gdyż są one zasadniczo przeciwne, ewentualnie pośrednie między przyjętymi liniami orzeczniczymi.

SSN T. Artymiuk podniósł, że interpretację należy rozpocząć od wyjaśnienia dyspozycji art. 56 k.k., który wskazuje, że przepisy art. 53, art. 54 § 1 oraz art. 55 stosuje się odpowiednio do orzekania innych środków przewidzianych w tym kodeksie. Bardzo ważne jest wskazanie mówiące o odpowiednim stosowaniu tych przepisów, do instytucji warunkowego przedterminowego zwolnienia. Odpowiednie stosowanie w orzecznictwie Sądu Najwyższego jest rozumiane w ten sposób, że przepis, który ma być stosowany odpowiednio ma zastosowanie wprost, bądź z odpowiednimi modyfikacjami, albo też nie stosuje się go w ogóle. Wskazał on, iż przepis art. 77 k.k. ma zastosowanie do sądowego wymiaru kary tylko wówczas, gdy sąd orzekający korzysta z dyspozycji art. 77 § 2 k.k., wyznaczając surowsze ograniczenia do skorzystania przez skazanego z warunkowego przedterminowego zwolnienia.

Sąd Najwyższy wskazał, że można się zgodzić, iż dokonując interpretacji zwrotu „tylko wówczas” o którym mowa w art. 77 § 1 k.k. na gruncie wykładni językowej (leksykalnej) należy dojść do wniosku, że wyklucza on stosowanie innych przesłanek, jednakże mając na uwadze język prawny, nie jest to już tak oczywiste.

SSN T. Artymiuk zaznaczył również, że kierując się regułami wykładni systemowej należy dostrzec, że art. 56 k.k. został umiejscowiony w rozdziale VI Kodeksu karnego zatytułowanym Zasady wymiary kary i środków karnych i odnosi się on bez wątpienia do fazy wyrokowania, natomiast art. 77 k.k. jest umiejscowiony w rozdziale VIII Środki związane z poddaniem sprawcy próbie, który określa reakcję sądu na etapie wyrokowania (warunkowe umorzenie postępowanie, warunkowe zawieszenie wykonania kary) oraz na etapie wykonania kary (warunkowe przedterminowe zwolnienie). Pomimo zamieszczenia przepisów dotyczących warunkowego zwolnienia w rozdziale VIII, warunkowe przedterminowe zwolnienie nie jest typowym środkiem probacyjnym, ponieważ nie stanowi środka reakcji na popełnione przez sprawcę przestępstwo, związanego z poddaniem sprawcy próbie.

Sędzia sprawozdawca zauważył, iż nie ma wątpliwości, iż warunkowe przedterminowe zwolnienie jest związane nie z orzekaniem, a z wykonywaniem kary pozbawienia wolności (uchwała pełnego składu Izby Karnej SN z dnia 11 stycznia 1999 r., I KZP 15/98). Podobnie wypowiedział się w tej kwestii Trybunał Konstytucyjny, wskazując, że warunkowe zwolnienie „nie wiąże się z orzekaniem o karze, ale z wykonywaniem kary i kieruje się swoistymi dyrektywami” (wyrok TK z dnia 10 lipca 2000 r., SK 21/99, OTK 2000, nr 5, poz. 144).

Sąd Najwyższy wskazał, iż przy interpretacji art. 77 § 1 k.k. nie możemy tracić z oczu celu wykonywania kary pozbawienia wolności, który jest celem szczególnoprewencyjnym, związanym z osobą skazanego. SSN T. Artymiuk podniósł, iż wątpliwości nie pozostawia odwołanie się do wykładni funkcjonalnej. Zaznaczył, że ustawodawca uchwalając kodeks karny z 6 czerwca 1997 r. odszedł od przesłanki ogólnoprewencyjnej branej pod uwagę przy orzekaniu warunkowego przedterminowego zwolnienia na mocy kodeksu karnego z 1969 r. (art. 90 § 1).

Reasumując, sędzia sprawozdawca wskazał, iż wolą ustawodawcy było aby orzekając o warunkowym przedterminowym zwolnieniu, mieć na uwadze przesłanki związane z prewencją indywidualną, określone w art. 77 § 1 k.k.

 

 

 

26 kwietnia Sąd Najwyższy rozstrzygał pytania prawne RPO w sprawie karania za niepłacenie alimentów (art 209 KK)

Data: 2017-04-26

Sąd Najwyższy postanowieniem z dnia 26 marca 2017 r. (sygn. I KZP 1/17) odmówił podjęcia uchwały w sprawie z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącego dwóch następujących pytań:

  1. czy przerwy pomiędzy okresami, w których sprawca uporczywie uchyla się od wykonania ciążącego na nim obowiązku opieki przez niełożenie na utrzymanie osoby najbliższej lub innej osoby i przez to naraża ją na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych (art. 209 § 1 k.k.), powodują, że całość jego zachowania, z wyłączeniem okresu przerw, stanowi jeden czyn, czy też wiele czynów?
  2. czy przestępstwo niealimentacji (art. 209 § 1 k.k.) zostaje dokonane z momentem rozpoczęcia czasowego wykonywania ciążącego na sprawcy obowiązku łożenia na rzecz osoby uprawnionej, czy też czasowe wykonywanie tego obowiązku nie przerywa ciągłości czynu? (II.501.4.2016)

Chodzi o interpretację sytuacji, kiedy rodzic, który nie płaci alimentów, zapłaci raz albo dwa, a potem znowu nie płaci. Powyższe pytania zostały sformułowane na podstawie informacji uzyskanych z sądów apelacyjnych, do których 10 marca 2016 r. Rzecznik zwrócił się o dane. Okazało się, że  w orzecznictwie zarysowały się dwa przeciwstawne stanowiska.

Pierwsze zakłada, że pomimo przerwy i niezależnie od czasu jej trwania (od kilkunastu dni do nawet ponad 2 lat) mamy do czynienia z jednym czynem, ewentualnie stosujemy konstrukcję czynu ciągłego (po spełnieniu przesłanek), o której mowa w art. 12 k.k.

W świetle drugiego poglądu każdorazowa, nawet dwutygodniowa przerwa powoduje, że mamy do czynienia z oddzielnymi przestępstwami i stąd stosujemy (po spełnieniu przesłanek) karę łączną albo ciąg przestępstw.

Kwestia poruszona w niniejszym wniosku sprowadza się zatem do pytania, co powinno przesądzać o tym, że mimo zaistnienia przerwy pomiędzy okresami niealimentacji, mamy do czynienia z jednym czy wieloma czynami.

Na posiedzeniu Rzecznika reprezentowała Ewa Dawidziuk (dyrektorka Zespołu Wykonywania Kar) oraz Marcin Mrowicki (główny specjalista w Zespole Prawa Karnego).

Sąd Najwyższy odmówił podjęcia uchwały wskazując, iż nie zachodzi rozbieżność w wykładni prawa. Jednocześnie jednak uznał, iż w rzeczywistości istnieje rozbieżność w orzecznictwie sądów powszechnych dotycząca stosowania prawa w powyższym zakresie.

W związku z tym, Sąd Najwyższy dał dwie wskazówki interpretacyjne dla sądów w tym zakresie:

Po pierwsze, okresów przerw nie można czynić podstawą odpowiedzialności karnej. Przerwa natomiast, w zależności od jej długości, może przesądzać jedynie o tym czy mamy do czynienia z jednym lub wieloma czynami.

Po drugie, skoro ustawodawca konstruując art. 12 Kodeksu karnego wskazał kryterium czasu przy jedności czynu (decydujące o tym czy mamy do czynienia z jednością czy wielością przestępstw), to w przypadkach dotyczących przestępstw z części szczególnej Kodeksu karnego, zwłaszcza tych rozciągniętych w czasie, powinno się stosować podobne kryteria (podobne metody interpretacyjne z art. 12 k.k. należy stosować w przypadku czynów rozciągniętych w czasie). Dokonane ustalenia nie powinny odbiegać od przyjętych na gruncie art. 12 k.k. W związku z tym, jeżeli będziemy mieć przerwę trwającą krótki okres czasu, to powinno to przesądzać o jedności czynu. Dłuższy okres czasu przedzielający określone zachowania będzie podstawą domniemania, że mamy wiele czynów. Domniemanie to jednak nie jest nie do przełamania. Wszystko zależy od konkretnego stanu faktycznego: od tego czy sprawca działa z góry powziętym zamiarem, a także jak przestępstwo zostało sformułowane w części szczególnej.

Sąd Najwyższy podzielił tym samym stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich, który podnosił we wniosku, iż przerwa w niealimentacji powinna skutkować uznaniem, że mamy do czynienia z dwoma oddzielnymi czynami, a więc z nowym przestępstwem, chyba że zachowanie sprawcy polegające na łożeniu na utrzymanie czy też obiektywna niemożliwość wykonania tego obowiązku byłoby krótkotrwałe (od kilku dni do kilku miesięcy). Rzecznik podkreślał, że tego typu związki czasowe nie powinny przekraczać rozsądnych granic jedności całości zachowania. Trudno bowiem zaakceptować twierdzenie, że w określonych układach sytuacyjnych okoliczności obiektywne mogą „usprawiedliwiać” przyjęcie dłuższego niż wskazany powyżej, tj. sięgającego kilku miesięcy odstępu pomiędzy poszczególnymi zachowaniami, składającymi się na jeden czyn.

RPO: Mylne oznaczenie pisma procesowego (nazwanego zażaleniem zamiast apelacją) nie powinno być przeszkodą do rozpoznania apelacji, także, gdy jej autorem jest adwokat lub radca prawny

Data: 2017-04-19

RPO zgłosił udział w postępowaniu przez Sądem Najwyższym – w zakresie rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego w sprawie o sygn. III CZP 2/17 i opowiedział się za takim kierunkiem wykładni art. 130 § 1 zdanie drugie k.p.c., zgodnie z którym, mylne oznaczenie pisma procesowego (nazwanego zażaleniem zamiast apelacją) nie stanowi przeszkody do nadania temu pismu biegu i rozpoznania go w trybie właściwym, także w przypadku, gdy autorem środka zaskarżenia jest podmiot noszący cechy profesjonalisty. Przepis art. 130 § 1 zdanie drugie k.p.c. nie zawiera zastrzeżenia, że nie dotyczy on pism wnoszonych m.in. przez adwokatów lub radców prawnych, co oznacza, że ma on także do podmiotów tych zastosowanie.

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że obowiązująca w postępowaniu cywilnym zasada formalizmu nie ma charakteru bezwzględnego.

Przyjęcie rygorystycznej wykładni art. 130 § 1 zdanie drugie k.p.c., zgodnie z którą, mylnie oznaczony środek odwoławczy, wniesiony w imieniu strony przez profesjonalnego pełnomocnika, winien podlegać odrzuceniu, skutkuje nieodwracalnym pozbawieniem strony możliwości rozpoznania sprawy przez sąd drugiej instancji, pośrednio pozbawiając stronę konstytucyjnych praw i wolności, których ochrony zamierzała dochodzić.

Przesadny nacisk na dosłowne rozumienie oświadczeń procesowych stron, czy też negowanie możliwości dokonywania ich wykładni przez sąd, prowadzić mogą do nadmiernego i przez to nieproporcjonalnego ograniczenia prawa strony do zaskarżenia orzeczenia, które jest niezgodne z istotą prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) oraz prawa strony do zaskarżania wydanych w jej sprawie orzeczeń (art. 78 Konstytucji), w kształcie nadanym przez orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego.

W sytuacji zatem, gdy istnieją różne sposoby rozstrzygnięcia zagadnienia prawnego, należy przyjąć taką metodę wykładni, która – zgodnie z wyrażoną w art. 8 ust. 2 Konstytucji zasadą bezpośredniego stosowania jej przepisów – możliwie najpełniej zrealizuje konstytucyjne prawa obywateli do sprawiedliwego rozpoznania ich sprawy przez niezawisły sąd.

znak sprawy: IV.511.54.2017

Stanowisko RPO w sprawie konstytucyjności podstaw prawnych wyboru I Prezesa Sądu Najwyższego – pismo procesowe do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-04-05

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem w sprawie wątpliwości dotyczących wyboru I Prezesa Sądu Najwyższego (pismo z 31 marca 2017 r.,  VII.510.19.2017). Przedstawił argumenty prawne przeciwne stanowisku posłów, których zdaniem obecna pierwsza prezes Sądu Najwyższego wybrana została w sposób niewłaściwy.

Uzasadnienie stanowiska RPO

Rzecznik wskazuje, że argumentacja posłów, iż wybór I Prezesa odbył się bez podstaw prawnych, jest błędna, ponieważ mamy ustawę o Sądzie Najwyższym oraz regulamin w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN.

Ustawa reguluje zasadniczy zrąb procedury wyboru prezesa, a resztę (kwestie o charakterze organizacyjno-technicznym) celowo przekazuje do uregulowania samemu Sądowi Najwyższemu (art. 16 § 1 pkt 1 ustawy o SN).

Niezależność sądów w tym Sądu Najwyższego w Konstytucji

Zarzut, że wybór I Prezesa SN powinien odbywać się na podstawie uregulowań ustawowych, a nie regulaminu samego Sądu, Rzecznik odpiera tak: najważniejszym przesłaniem Konstytucji jest podział władz. Dlatego Sąd Najwyższy ma zagwarantowaną niezależność i autonomię.

Przepisy Konstytucji o Sądzie Najwyższym, na które powołują się posłowie (art. 183)

  1. „ Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania.
  2. Sąd Najwyższy wykonuje także inne czynności określone w Konstytucji i ustawach.
  3. Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego”.

odczytywać trzeba na tle dwóch ogólnych zasad konstytucyjnych: podziału władzy (art. 10 Konstytucji) i niezależności sądownictwa (art. 173 Konstytucji), które nakazują traktować ingerencję władzy wykonawczej w sprawy sądownictwa w kategoriach wyjątku.

Rzecznik przypomina, że:

„Jest jednak cienka linia, której we wzajemnych stosunkach, zgodnie ze zdrowym obyczajem ustrojowym, przekraczać nie można. Należy pamiętać, że trójpodział władz jest owocem nie tylko regulacji prawnych, lecz także praktyki, w tym praktyki politycznej. Trójpodział wyznacza określone kompetencje oraz granice swobody władz, zarazem jednak nakazuje korzystać z tych kompetencji i swobód w sposób oględny. Skoro zatem „Sejm może dużo, ale nie może wszystkiego”, to nie powinien ingerować w sprawy władzy sądowniczej bez rzeczowej potrzeby, a zwłaszcza w sposób oczywisty naruszający Konstytucję” (por. J. Gudowski, „Sąd Najwyższy. Pozycja ustrojowa, funkcje i zadania. Spojrzenie sędziego cywilisty”).

Kompetencje samego Sądu Najwyższego wynikające z Konstytucji

Co wynika z samego art. 183 Konstytucji, który dotyczy samego Sądu Najwyższego?

Zdaniem RPO nie tylko to, że za główną kompetencję Sądu Najwyższego Konstytucja uznaje sprawowanie nadzoru orzeczniczego (judykacyjnego) nad innymi sądami, ale także to, że Sąd Najwyższy już w Konstytucji otrzymał prawo wykonywania także innych czynności określonych „w Konstytucji lub ustawie”.

Taką „inną czynnością” jest – jak wywodzi RPO przedstawiając argumenty prawne  – także wydanie przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN regulaminu w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN.

Druga kwestia wymagająca rozwagi dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy z Konstytucji wynika nakaz ustanowienia zasad wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN w formie ustawy, czy też mogły one zostać uregulowane w akcie prawa wewnętrznego SN.

Tu – dowodzi RPO - pomocne będzie krótkie przypomnienie, jakie względy przemawiają za uregulowaniem danej kwestii na poziomie ustawy, a w jakich przypadkach możliwe jest odstąpienie od tej zasady.

Rzecznik podkreśla, że ustawa byłaby konieczna, gdyby chodziło o działania  Sądu Najwyższego, które mogą mieć wpływ na prawa i wolności jednostki, w tym na gwarantowane im konstytucyjnie prawo do sądu. Takie sytuacje już były i Trybunał Konstytucyjny wytykał wtedy wady regulaminu SN (por. TK z 4 grudnia 2012 r., sygn. akt U 3/11). Ale w sprawie, o która tu chodzi, Sąd Najwyższy zajął się swoją wewnętrzną sferą działań i nie kształtował sytuacji prawnej podmiotów zewnętrznych. Nie można także twierdzić, iż stanowią one podstawę do rekonstrukcji normy procesowej, której adresatem jest Prezydent. 

Warto także odnieść się do podnoszonych przez wnioskodawców argumentów mających przemawiać za tym, że regulamin w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko
I Prezesa SN nie jest wewnętrzną sprawą tego sądu, gdyż pozycja ustrojowa I Prezesa SN i jego kompetencje (takie jak przewodniczenie Trybunału Stanu, czy też występowanie do TK  z wnioskami o kontrolę konstytucyjności prawa) powodują, że może on oddziaływać również na inne podmioty prawa.

W tym miejscu należy wskazać na różnicę między „przedstawieniem kandydatów na I Prezesa SN”, a faktycznym „wyborem Prezesa SN” dokonywanym przez Prezydenta.

Kompetencje, na które wskazują wnioskodawcy, odnoszą się do działań I Prezesa SN, natomiast zakres przedmiotowy regulaminu w sprawie wyboru kandydatów na I Prezesa SN odnosi się do osób dopiero kandydujących na to stanowisko.

Należy przy tym podkreślić, że zasada wyłączności ustawy w zakresie odnoszącym się do sądownictwa ma służyć ochronie jego niezawisłości przed zakusami władzy wykonawczej, a nie uniemożliwieniu normowania SN aktem wewnętrznym swoich autonomicznych spraw.

W ocenie Rzecznika,  gdyby wolą ustrojodawcy było, aby to ustawodawca, a nie sam Sąd Najwyższy uregulował w kompleksowy i szczegółowy sposób tryb wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN, wyraziłby to wprost w Konstytucji (tak jak robi to np. w przypadku Narodowego Banku Polskiego – tu Konstytucja w art. 227 ust. 7  wyraźnie stwierdza, że „organizację i zasady działania Narodowego Banku Polskiego oraz szczegółowe zasady powoływania i odwoływania jego organów określa ustawa”).

W konsekwencji należy przyjąć, że w Konstytucji brak jest wyraźnej normy, która wprost zobowiązywała ustawodawcę zwykłego do samodzielnego uregulowania wszystkich kwestii odnoszących się do materii trybu wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN.

Z Konstytucji można natomiast wywieźć zasady niezależności sądownictwa i autonomii Sądu Najwyższego, które – mając na uwadze wykładnię systemową i aksjologiczną ustawy zasadniczej – powinny zostać uwzględnione przy ocenie konstytucyjności zaskarżonych przepisów. 

 

Pytanie prawne do Sądu Najwyższego w sprawie upływu terminu użytkowania wieczystego nieruchomości

Data: 2017-02-13

Czy upływ terminu, na jaki zostało ustanowione prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, na której znajduje się budynek wielolokalowy, powoduje wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokalu w tym budynku (art. 235 § 2 k.c. w zw.  z art. 3 ust. 1  i art. 4 ust. 3 ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali – Dz. U. z 2015 r. poz. 1892) ?

Nieruchomość, na której znajduje się budynek z lokalami mieszkalnymi, może być przedmiotem tzw. użytkowania wieczystego, ustanawianego przez Skarb państwa bądź gminę na określony okres, np. na 99 lat. W tym czasie budynek posadowiony na gruncie jest co do zasady własnością użytkownika wieczystego, w takim budynku można również ustanowić prawo odrębnej własności lokalu.

Nie wiadomo jednak, jakie są losy prawa odrębnej własności lokalu w wypadku wygaśnięcia prawa użytkowania wieczystego gruntu.

W związku z zarysowaniem się w orzecznictwie sądowym dwóch rozbieżnych poglądów na temat bytu prawnego odrębnej własności lokalu w sytuacji wygaśnięcia użytkowania wieczystego gruntu, na którym posadowiony jest budynek wielolokalowy, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego pytanie prawne.

Jeden z zaprezentowanych w orzeczeniach sądów poglądów dopuszcza wygaśnięcie prawa odrębnej własności lokali w budynku wielolokalowym po upływie terminu, na który ustanowione zostało użytkowanie wieczyste gruntu. To zaś skutkuje utratą przez dotychczasowego właściciela prawa własności mieszkania, ponieważ prawo własności „przechodzi” na podmiot będący właścicielem gruntu (Skarb Państwa bądź gmina).

W ocenie Rzecznika, obowiązujące obecnie przepisy nie regulują tej kwestii wprost, konieczne jest zatem dokonanie wykładni przez Sąd Najwyższy.

Sprawa kotła. Kasacja RPO kończy się uniewinnieniem przed Sądem Najwyższym

Data: 2017-02-10

Mieszkanka Żywca chciała zmodernizować swój stary kocioł węglowy korzystając z programu dofinansowania proponowanego przez gminę. Miała zapłacić 5300 zł, a 7200 zł – samorząd. Wpłaciła jednak tylko 3000 zł. Wpłaciła je firmie, która miała kocioł wymienić.

I tu zaczęły się kłopoty pana Jacka, który działał w imieniu tej firmy.

Żywczanka, kiedy okazało się, że kotła nie wymieni, zaczęła dochodzić zwrotu swoich pieniędzy, ale jednocześnie zgłosiła sprawę do prokuratury.

Prokurator uznał, że doszło do przywłaszczenia pieniędzy, co jest ścigane z urzędu. Oskarżył więc o to pana Jacka, a sądy I i II instancji uznały ten tok rozumowania. Pan Jacek został skazany na trzy miesiące więzienia, wyrok został w drugiej instancji zawieszony.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył to rozstrzygnięcie jako błędne: pan Jacek niczego sobie nie przywłaszczył (II.511.107.2015).

Przecież Mieszkanka Żywca nie zostawiła tych 3 tysięcy w depozycie (wtedy to nadal byłyby jej pieniądze), ale je przekazała na realizację umowy. Od tego momentu pieniądze przestały być jej własnością, a stały się własnością firmy pana Jacka. Zatem Pan Jacek nie popełnił przestępstwa z Kodeksu Karnego – ten spór powinien został rozwiązany na drodze cywilnej, a nie w drodze postępowania karnego, które jest przecież ostatecznością.

Sprawę tę można było załatwić inaczej – i tak zresztą się stało, bo mieszkanka Żywca odzyskała swoje pieniądze od firmy pana Jacka. Jednak dla postępowania karnego nie miało to znaczenia. Sprawa biegła swoim trybem.

Jak podkreśla RPO, nie każda sprawa nadaje się do prokuratora, trzeba – i warto - korzystać z innych środków rozwiązywania sporów

Sąd Najwyższy zważył co następuje.

„Kasacja Rzecznika Praw Obywatelskich jest zasadna. Bliższa analiza stanu faktycznego sprawy, który znalazł wyraz w treści przypisanego oskarżonemu czynu, w jasny sposób świadczy, że nie mogło dojść do realizacji znamion typu czynu zabronionego z art. 284 § 2 k.k. na drodze, na jakiej czyn ten ustaliły sądy orzekające w sprawie. Precyzując i uszczegółowiając ten opis, wypada przypomnieć, że pomiędzy pokrzywdzoną a firmą [J.K.] została zawarta umowa o instalację nowoczesnego pieca węglowego. […]

Koszty inwestycji były dzielone w ten sposób, że kwotę 5300 zł wpłacić miał - jeszcze przed rozpoczęciem robót - inwestor, a pozostałą kwotę - 7200 zł, po zakończeniu prac, wpłacić miała gmina. Inwestorka wpłaciła jedynie 3000 zł owej zaliczki. Finalnie prace nie zostały wykonane a inwestorka, w wyniku podjęcia różnych interwencji, odzyskała wpłacone pieniądze.

Z powyższej skrótowej rekapitulacji istotnych w sprawie elementów stanu faktycznego wynika niezbicie, że przekazane na rzecz wykonawcy pieniądze były elementem zapłaty za mające zostać wykonane usługi. Z momentem ich przekazania przedsiębiorstwu, stały się one jego własnością.

Żaden z elementów opisanej umowy nie pozwala na uznanie, że przekazanie kwoty 3000 zł miało charakter np. depozytu (art. 835 i n. k.c), czyli nie stanowiło aktu uiszczenia ceny (z góry) za mające zostać wykonane usługi.

Pamiętać należy, że art. 284 § 2 k.k. penalizuje jedynie przywłaszczenie rzeczy powierzonej. Sąd Najwyższy w swym orzecznictwie klarownie zarysowywał różnicę pomiędzy sprzeniewierzeniem a niewykonaniem umowy. Między innymi w wyroku z dnia 17 lutego 2015 r., V KK 391/14, wskazał, że powierzenie rzeczy ruchomej polega na przekazaniu władztwa tej rzeczy z zastrzeżeniem jej zwrotu, a zatem osoba, która otrzymuje taką rzecz, nie ma prawa nią rozporządzać jak swoją własnością. Nadto przedmiotem przywłaszczenia nie mogą być pieniądze, które stanowią przewidzianą umową należność wykonawcy (zapłatę) za wykonanie określonego dzieła (w cytowanej sprawie - wybudowanie domu - dop. SN). Tak też rozumiane jest znamię przywłaszczenia w orzecznictwie sądów powszechnych.

Przykładowo Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z dnia z dnia 30 marca 2016 r. (II AKa 8/16, LEX nr 2136974) podkreślił, że „pieniądze stanowiące zaliczkę, przedpłatę czy też pożyczkę, a więc przedmiot tzw. depozytu nieprawidłowego, nie mogą być jednocześnie przedmiotem przywłaszczenia w rozumieniu art. 284 § 2 /c./f." Tożsame stanowisko znaleźć można w doktrynie, gdzie wskazuje się bez większych wątpliwości, że powierzenie oznacza przeniesienie władztwa nad rzeczą z uprawnionego na sprawcę bez prawa rozporządzania nim jak swoją własnością, z jednoczesnym konkretnym oznaczeniem sposobu jego wykonywania przez osobę, której rzecz jest powierzana. Nie stanowi więc przedmiotu sprzeniewierzenia rzecz ruchoma, która została powierzona sprawcy w okolicznościach wskazujących na przeniesienie własności tej rzeczy na sprawcę (tak m.in. M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas (w:) A. Zoll (red.). Kodeks karny. Część szczególna. Tom III. Komentarz do art. 278-363, Warszawa 2016, wyd. IV, komentarz do art. 284 k.k. tezy 116 i 125 oraz cytowana tam literatura przedmiotu). Rzecz jasna, stwierdzenia dotyczące rzeczy ruchomej należy odnosić również do pieniędzy (art. 115 § 9 k.k.). Z powyższymi poglądami należy się zgodzić. Przestępne przywłaszczenie cudzej rzeczy ruchomej musi być poprzedzone powierzeniem jej przez pokrzywdzonego, czyli oddaniem w tymczasowe władanie sprawcy z zastrzeżeniem, że nie staje się on jej właścicielem lub wyłącznym dysponentem z pominięciem uprawnionego, lecz staje się jedynie jej depozytariuszem mającym szersze lub węższe uprawnienia do np. korzystania z rzeczy lub czerpania z niej pożytków. Jeżeli ów sprawca w takiej konfiguracji działa następnie z zamiarem ostatecznego i nieodwracalnego pozbawienia mienia innej osoby i uczynienia z niego własnej lub innej osoby własności - realizuje znamiona typu z art. 284 § 2 k.k.

Ma bowiem dojść do definitywnego oddzielenia uprawnionego od stanowiącej jego własność rzeczy i potraktowania rzeczy jako własnej przez sprawcę.

Natomiast zamiar wykorzystania mienia innej osoby w sposób niezgodny z wolą właściciela (np. wyrażoną w umowie) nie jest tożsamy z zamiarem przywłaszczenia. Brak tych elementów nie pozwala na przypisanie przestępstwa przywłaszczenia.

Tak też stało się w niniejszej sprawie - pieniądze przekazane przez inwestora stanowiły bez wątpienia przedmiot przeniesienia ich własności na wykonawcę inwestycji, jako element zapłaty ceny. Wobec niebudzącej woli stron umowy, stały się więc własnością tego ostatniego. z uwagi na powyższe i kierunek kasacji należało uchylić orzeczenie Sądu II instancji i utrzymane nim w mocy orzeczenie Sądu I instancji i wobec stwierdzenia oczywistej niesłuszności skazania (art. 537 § 2 k.p.k.) J.K., uniewinnić go od zarzutu popełnienia czynu zabronionego, z uwagi na brak znamion typu czynu z art. 284 § 2 k.k. w jego zachowaniu”.

Pytanie prawne RPO do Sądu Najwyższego w kwestii dotyczącej warunkowego zwolnienia

Data: 2017-01-20

Rzecznik Praw spotkał się z  rozbieżnościami w orzecznictwie sądowym dotyczącymi stosowania ogólnych dyrektyw wymiaru kary przy ocenie zasadności udzielenia warunkowego przedterminowego zwolnienia. W części sądów ukształtowała się jednolita linia orzecznicza w tym zakresie, w innych zaś występowały rozbieżności w orzeczeniach, nawet na obszarze tej samej apelacji. RPO składa więc pytanie prawne do Sądu Najwyższego po to, by rozwiać wątpliwości orzecznicze

Chodzi o rozstrzygnięcie, czy decydując o warunkowym przedterminowym zwolnieniu sąd stosuje również ogólne dyrektywy wymiaru kary (art. 77 § 1 w zw. z art. 56 w zw. z art. 53 k.k.), czy też orzeka wyłącznie w oparciu o przesłanki wskazane w art. 77 § 1 k.k.? (IX.517.407.2015).

- Występowanie wzajemnie sprzecznych linii orzeczniczych sądów, których źródłem jest odmienna wykładnia omawianych norm prawnych, podważa zasadę zaufania obywateli do państwa i prawa. W omawianym aspekcie, nie można również pominąć funkcji gwarancyjnej art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, który zapewnia obywatelowi realizację jego podmiotowego prawa do sprawiedliwego rozpoznania sprawy przez sąd – podkreśla Adam Bodnar.