Zawartość
Liczba całkowita wyników: 531

Art. 2 - Zasada praworządności

Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej.

 

Co to znaczy?

To podstawowa zasada demokratycznego państwa prawnego. Oznacza ona, że państwo ma być rządzone prawem, prawo stoi ponad państwem (przedstawicielami władzy), ma być wytyczną działania dla władz i dla społeczeństwa. Zasada ta ma również zabezpieczać wpływ obywateli na władzę państwową i ich udział w podejmowaniu decyzji państwowych.

Przepis ten mówi także o tym, że działalność państwa i jego organów ma być oparta na wartościach, które dobrze służą zapewnieniu praworządności, wyraża on bowiem zasadę legalizmu. Z tej zasady wynika między innymi najwyższa ranga Konstytucji w systemie źródeł prawa, i rola ustaw, ich priorytet w tworzeniu porządku prawnego w państwie (koncepcja hierarchicznej budowy systemu źródeł prawa).

Nieodzownym elementem zasady demokratycznego państwa prawnego pozostają reguły stanowienia prawa, określane czasem jako zasady przyzwoitej legislacji. Należy tutaj wymienić m.in.:

 

  • zasadę niedziałania prawa wstecz (lex retro non agit),
  • zasadę ochrony praw słusznie nabytych,
  • zasadę ochrony interesów w toku,
  • nakaz zachowania odpowiedniego okresu dostosowawczego przy wprowadzaniu nowych norm prawnych w życie (vacatio legis),
  • zasadę pewności (określoności) prawa, nakazującą formułowanie przepisów prawa w sposób jasny.

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Zastępca RPO Maciej Taborowski o skutkach ignorowania wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości UE

Data: 2021-06-16
  • Słyszymy właśnie buńczuczne zapowiedzi niewykonania kolejnych orzeczeń Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości UE. Takich wyroków, szczególnie dotyczących polskich sądów, będzie wkrótce więcej, a ich ignorowanie prowadzić będzie do chaosu prawnego i podważania naszej przynależności do struktur międzynarodowych - mówi dr hab. Maciej Taborowski, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich w wywiadzie dla Prawo.pl.

FRAGMENT WYWIADU:

W rozmowie z Krzysztofem Sobczakiem Maciej Taborowski przypomniał, że w sprawie przed TK (sygnatura P 7/20) RPO zażądał usunięcia ze składu orzekającego osoby zajmującej miejsce prawidłowo powołanego sędziego, tj. pana Justyna Piskorskiego.

- To pierwsza okazja, gdy TK mógł wypowiedzieć się orzeczniczo w sprawie wyroku ETPCz w sprawie Xero Flor. ETPCz zakwestionował orzeczenie TK, w którego składzie zasiadał sędzia-dubler. A TK uznał m.in., że skład TK w każdej sprawie jest obsadzany prawidłowo, a działania RPO "deprecjonują rolę polskiego sądu konstytucyjnego". No to znamy stosunek Trybunału Konstytucyjnego do orzeczenia Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

Jeśli ten wyrok ma w Polsce obowiązywać, to osoby powołane do TK na już zajęte miejsca nie powinny orzekać. Czekamy na pierwszą okazję, kiedy poznamy stosunek TK do orzeczenia trybunału strasburskiego stwierdzającego, że w tym zakresie doszło do naruszenia Konwencji. Byłby to pierwszy sygnał, że polskie organy przestrzegają obowiązujące Polskę prawo międzynarodowe, które zgodnie z artykułem 9. naszej konstytucji, Rzeczpospolita powinna przestrzegać. Pełne wykonanie orzeczenia ETPCZ powinno polegać na tym, że trzech dublerów powinno zostać usuniętych z TK. Jednak sposób wykonania tego obowiązku jest pozostawiony państwu.
 
Takie nastawienie władz politycznych do niektórych wyroków dotyczy nie tylko orzecznictwa trybunałów międzynarodowych, jak choćby niedawne postanowienie TSUE w sprawie kopalni Turów. Pamiętamy przecież ,jak było z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie ujawnienia list poparcia dla kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, czy niedawnego postanowienie sądu o zabezpieczeniu w sprawie zakupu przez PKN Orlen Polska Press.

PYTANIE: Czy zabezpieczenia w sprawie Turowa możemy nie wykonać?

- Według mnie to nie wchodzi w grę. Szczególnie, że pojawiła się groźba surowej kary, gdy rząd Czech wystąpił do Trybunału Sprawiedliwości z wnioskiem o wyznaczenie dla Polski kary w wysokości 5 mln euro za każdy dzień zwłoki w wykonaniu zabezpieczenia. Nawiasem mówiąc to polski rząd przyłożył się do ukształtowania takiego mechanizmu karania, gdy parę lat temu próbował nie wykonać postanowienia TSUE w sprawie wstrzymania wycinki w Puszczy Białowieskiej. Dopiero groźba zastosowania kary w wysokości 100 tys. euro dziennie zaskutkowała wstrzymaniem tych prac. To była pierwsza decyzja Trybunału Sprawiedliwości tak interpretująca przepisy traktatu o zabezpieczeniach. Tutaj sankcja może nastąpić bardzo szybko i może być dotkliwa.

Jeśli strona, w tym przypadku Czechy, żąda nałożenia kary, a Trybunał wyda takie postanowienie, to ta decyzja zostałaby przekazana Komisji Europejskiej do wykonania. Komisja wydaje wtedy decyzję nakazującą państwu członkowskiemu wpłatę kary w określonej wysokości. Ta decyzja jeszcze podlega zaskarżeniu do TSUE, ale skoro Trybunał nakazał nałożenie kary to trudno się spodziewać, że teraz zmieni zdanie. To chwilę może potrwać, ale potem rzeczywiście przyjdzie do egzekwowania kary. A jeżeli państwo nie zapłaci, chociaż według mojej wiedzy to się jeszcze nie zdarzyło, to Komisja z tych kwot, co do których Polska ma roszczenie wobec budżetu Unii, te kary może potrącić. Będzie więc mniej pieniędzy na różne programy realizowane z unijnych funduszy.

PYTANIE: W przypadku wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie ma takich sankcji za ich niewykonywanie.

- Nie ma, bo Rada Europy, w ramach której działa strasburski trybunał, to inny typ organizacji niż Unia Europejska. Europejski Trybunał Praw Człowieka rzeczywiście ma mniej skuteczne środki w tym zakresie. Tam możliwe są w zasadzie dwa skutki. Po pierwsze skargi indywidualne w podobnych sprawach, gdzie może być zasądzane zadośćuczynienie, które przy dużej liczbie skarg też może być dotkliwe. A po drugie, przy określonym natężeniu podobnych skarg może być wydane orzeczenie pilotażowe, wskazujące środki generalne, jakie państwo powinno podjąć. No i jest komitet monitorujący Rady Europy, który może wywierać naciski na wykonanie takiego wyroku.

W sumie w Strasburgu i Luksemburgu jest już kilkadziesiąt spraw dotyczących wszystkich aspektów tak zwanej reformy w polskim wymiarze sprawiedliwości. Czyli rozmontowywania systemu gwarancji niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Te wyroki będą kolejno zapadać, a po wyroku Xero Flor już widać, że w pewnym momencie dojdzie do poważnej rozbieżności w aksjologii systemu krajowego w stosunku do systemu strasburskiego i unijnego. No bo jeżeli rząd i Trybunał Konstytucyjny będą utrzymywać, że te osoby, które zostały powołane na stanowiska sędziowskie z naruszeniem standardów strasburskich i luksemburskich są sędziami i mogą orzekać, to dojdzie do bardzo poważnego chaosu prawnego. Dlatego, że jeżeli te osoby nie spełniają kryteriów strasburskich i luksemburskich, to nie mogą orzekać w sprawach objętych zakresem Konwencji i zakresem prawa unijnego.

W sytuacji, w której każde stanowisko sędziowskie w Polsce wiąże się potencjalnie ze stosowaniem prawa unijnego i może wchodzić też w zakres Konwencji, każde takie wadliwe powołanie oznacza powołanie sędziego dysfunkcyjnego, który nie może orzekać w większości spraw. Perspektywa unijna jest taka, że ten sędzia z góry musi być gotowy do orzekania w sprawach unijnych. A przecież już zapewne niedługo, jak TSUE potwierdzi to w sprawach sędziego Żurka (C-487/19) i sędzi Frąckowiak (C-508/19), połowa Sądu Najwyższego nie będzie spełniać tego standardu. Podobnie coraz większa liczba sędziów powoływanych do sądów powszechnych. Brnięcie w tę sytuację, betonowanie tego stanu, który mamy obecnie, jest bardzo niebezpieczne, a im dalej to pójdzie, tym trudniej będzie się z tego wycofać. A będzie to niezbędne.

PYTANIE: Jaki scenariusz pan przewiduje?

- Nie wyobrażam sobie, żeby Komisja Europejska nie wszczęła postępowania przeciwko Polsce, jeśli połowa Sądu Najwyższego nie będzie wypełniać standardów prawa europejskiego. Dojdzie prawdopodobnie do takiej sytuacji jak z Turowem, że będzie Polsce groziła kara pieniężna i wtedy rząd zacznie naprędce szukać jakiegoś sposobu wyjścia z tej sytuacji. A jak to może wyglądać to widzimy właśnie na przykładzie sporu o kopalnię Turów. Jest jakaś narracja rządu, a fakty zupełnie inne i wszystko zmierza do porażki, która odbije się znacząco na kieszeni polskiego podatnika. 

Lista tych problemów to sprawa rozwojowa, bo ostatnio doszła jeszcze prośba Komisji Europejskiej, by premier wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie nadrzędności polskiego prawa nad unijnym. Trudno się dziwić tej prośbie, bo jeśli byłby to wyrok TK po myśli premiera, to wyłączałby on wszystkie orzeczenia trybunału luksemburskiego dotyczące tzw. „reformy sądownictwa” spod stosowania w Polsce z uwagi na ich sprzeczność z konstytucją. Ale to ma szersze znaczenie, bo jednocześnie Komisja wszczęła postępowanie przeciwko Niemcom w związku z orzeczeniem ich Trybunału Konstytucyjnego, który stwierdził, że Trybunał Sprawiedliwości UE wyszedł poza swoje kompetencje. Jeśli więc nasz premier swojego wniosku nie wycofa, a Trybunał Konstytucyjny orzeknie zgodnie z tym wnioskiem, to postępowanie wobec Niemiec jest przygotowaniem do wszczęcia postępowania naruszeniowego także wobec Polski.

PYTANIE: Bo to analogiczna sytuacja?

- Gorsza, ponieważ tamten niemiecki wyrok ma ograniczone skutki, bo on dotyczy konkretnej sprawy o ograniczonym zasięgu, natomiast to, co chce zrobić nasz premier, zmierza do przyjęcia wyłączenia stosowania zasady skutecznej ochrony sądowej w polskim porządku prawnym. To zaś prowadzi wprost do zakwestionowania ponadnarodowego charakteru organizacji, jaką jest Unia Europejska. To dużo większy kaliber sprawy. Jestem przekonany Komisja Europejska nie będzie mogła przejść obojętnie obok takiego wyroku.

RPO do TK: wyłączyć sędzię K. Pawłowicz ze sprawy pytania prawnego ws. zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN przez TSUE. AKTUALIZACJA: TK odwołał rozprawę, by to zbadać

Data: 2021-06-14, 2021-06-11
  • Ponowny wniosek o wyłączenie sędzi RPO uzasadnia określeniem przez nią jako "agresję" i "bezczelną gangsterkę” orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości  o zabezpieczeniu roszczenia Czech wobec Polski w sprawie kopalni Turów
  • A wiceprezeskę TSUE sędzia K. Pawłowicz nazwała "sabotażystką polityczną i sądową”. Zarzuciła jej też spiskowanie przeciw Polsce, zasugerowała niepiśmienność i brak podstawowej wiedzy
  • Takie wypowiedzi nie są godne jakiejkolwiek osoby pełniącej urząd władzy i zaufania publicznego
  • Wyklucza to  sędzię, jako nieobiektywną, od rozpatrywania sprawy, której przedmiotem jest - co najmniej pośrednia - ocena podstawy prawnej, treści i konsekwencji zawieszenia ID przez TSUE

15 czerwca 2021 r. Trybunał Konstytucyjny miał wrócić do rozpatrywania pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej SN dotyczącego zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN przez Trybunał Sprawiedliwości UE 8 kwietnia 2020 r. Istota pytania (sygn. akt P 7/20) sprowadza się do kwestii, czy Polska zobowiązana jest natychmiast wykonać to postanowienie zabezpieczające TSUE.

W piątek 11 czerwca RPO złożył wniosek o wyłączenie sędzi Krystyny Pawłowicz. 14 czerwca do Biura RPO wpłynęło pismo przewodniczącej składu Krystyny Pawłowicz o odwołaniu rozprawy z powodu konieczności rozpoznania tego wniosku RPO.

O co chodzi w sprawie

W ocenie RPO – który przyłączył się do tego postępowanie przed TK – sprawę należy umorzyć ze względu na niedopuszczalność wydania orzeczenia. Pytanie zadał  bowiem organ do tego nieuprawniony. Izba Dyscyplinarna nie jest „sądem”, o czym rozstrzygnął sam Sąd Najwyższy. Nawet niezależnie od tego, zawiesił ją także Trybunał Sprawiedliwości UE. Izba nie może zatem podejmować działań właściwych dla sądów. A uwzględnienie żądania ID naruszałoby istotę prawa Unii, odbierało mu autonomię, zagrażało jednolitości i spójności.

Wcześniej TK odmówił uwzględnienia wniosku RPO o wyłączenie z badania sprawy  sędziów Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Na brak ich obiektywizmu wskazują liczne i skrajnie jednostronne ich wypowiedzi nt. reformy  wymiaru sprawiedliwości. Oboje, jako  posłowie partii rządzącej i członkowie KRS, uczestniczyli w pracach nad zmianami sądownictwa, m.in. powołaniem nowych izb w  Sądzie Najwyższym i wskazaniem kandydatów do nich. K.Pawłowicz mówiła zaś w 2013 r., że „traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję  (..) Jestem z gruntu przeciwna Unii. Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło”.

Teraz Rzecznik Praw Obywatelskich - z uwagi na nowe publiczne wypowiedzi sędzi K. Pawłowicz, określające postanowienie TSUE  o udzieleniu zabezpieczenia ws. Turowa mianem „unijno-sądowej bezczelnej gangsterki” - jest zmuszony do wniesienia kolejnego wniosku o wyłączenie, ze względu na brak gwarancji bezstronności z jej strony.  Podstawą prawną  wniosku jest art. 41 ust. 1 w związku z  art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK.

Argumenty nowego wniosku o wyłączenie sędzi K. Pawłowicz

22 maja 2021 r. sędzia  zamieściła na twitterze następującą wypowiedź: "To co zrobiła ta pani Silva de Lapuerta wobec Polski jest formą agresji na rympał na Polskę pod jakimś infantylnym pretekstem i przy dowolnym manipulowaniu przepisami... To unijno-sądowa bezczelna gangsterka...”. Chodzi o prawomocne orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości z 21 maja 2021 r. udzielające zabezpieczenia w sprawie C-121/21 R, Republika Czeska przeciwko Polsce (EU:C:2021:420).  Zabezpieczenie polega na natychmiastowym wstrzymaniu wydobycia węgla brunatnego w kopalni w Turowie.

Samą wiceprezes TSUE sędzia K. Pawłowicz określiła jako "sabotażystkę polityczną i sądową” ("Tu eres un saboteador politico y forense !”), zarzuciła Jej skandaliczne spiskowanie przeciwko Polsce, zasugerowała niepiśmienność ("nakazała trzema swymi krzyżykami”) oraz brak podstawowej wiedzy ("Pewnie nie wie nawet gdzie leży Polska”).

Wskazane cytaty wykluczają  sędzię K. Pawłowicz od rozpatrywania sprawy, której przedmiotem jest - co najmniej pośrednia - ocena podstawy prawnej, treści oraz konsekwencji prawomocnego orzeczenia TS udzielającego zabezpieczenia wobec Polski.

Sędzia odnosi się do orzeczeń TS skrajnie emocjonalnie, agresywnie, nie przebierając w słowach. Samą zaś sędzię TS deprecjonuje, znieważa i obraża. Dowodzi to jej wrogości wobec Unii Europejskiej i jej organów. Wskazuje wręcz na pogardę wobec TS i jego członków. Jest zatem najbardziej jaskrawym zaprzeczeniem bezstronności, obiektywizmu i braku uprzedzeń.

Publicznie wyrażanymi epitetami sędzia K. Pawłowicz w szczególnie drastyczny sposób sprzeniewierza się konstytucyjnym obowiązkom łączącym się z zasadą niezawisłości i narusza obowiązek zachowania przez sędziego bezstronności. Takie zachowania naruszają samą istotę prawidłowego wykonywania zawodu sędziego – a tym bardziej sądu konstytucyjnego. Niweczą możliwość rzetelnego orzekania przez nią w składzie orzekającym w niniejszej sprawie. Przekreślają zaufanie do niej jako sędziego, a jednocześnie podważają zaufanie do sądu konstytucyjnego i jego orzeczeń.

Słów sędzi K. Pawłowicz nie można określić mianem "stanowiska w określonej kwestii prawnej”, czy nazwać opinią wykładowcy akademickiego. Do takich kategorii pojęciowych odwołał się TK, oddalając poprzedni wniosek RPO o wyłączenie sędzi.

Nazwanie orzeczeń TSUE – "szantażem”, "zamachem na Polskę”, a flagi Unii Europejskiej – "szmatą”, nie jest elementem dyskursu akademickiego, a użyte wyrażenia nie należą do języka prawniczego. Przyjęcie przez TK w poprzednim postanowieniu takiej linii argumentacyjnej wskazuje na nieuważność analizy oraz pominięcie kluczowych  – emocjonalnych – aspektów wypowiedzi leżących u podstaw wniosku RPO. W istocie uzasadnienie TK z 27 kwietnia 2021 jest jedynie pozorem wykonania zadania rozpoznania wniosku o wyłączenie sędziego TK.

Nowe wypowiedzi nie są opiniami prawnika czy też doktora habilitowanego nauk prawnych. Nie są godne jakiejkolwiek osoby pełniącej urząd władzy i zaufania publicznego.

VII.510.63.2020

RPO do TK: wyłączyć sędzię K. Pawłowicz ze sprawy pytania prawnego ws. zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN przez TSUE. AKTUALIZACJA: TK odwołał rozprawę, by to zbadać

Data: 2021-06-14, 2021-06-11
  • Ponowny wniosek o wyłączenie sędzi RPO uzasadnia określeniem przez nią jako "agresję" i "bezczelną gangsterkę” orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości  o zabezpieczeniu roszczenia Czech wobec Polski w sprawie kopalni Turów
  • A wiceprezeskę TSUE sędzia K. Pawłowicz nazwała "sabotażystką polityczną i sądową”. Zarzuciła jej też spiskowanie przeciw Polsce, zasugerowała niepiśmienność i brak podstawowej wiedzy
  • Takie wypowiedzi nie są godne jakiejkolwiek osoby pełniącej urząd władzy i zaufania publicznego
  • Wyklucza to  sędzię, jako nieobiektywną, od rozpatrywania sprawy, której przedmiotem jest - co najmniej pośrednia - ocena podstawy prawnej, treści i konsekwencji zawieszenia ID przez TSUE

15 czerwca 2021 r. Trybunał Konstytucyjny miał wrócić do rozpatrywania pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej SN dotyczącego zawieszenia Izby Dyscyplinarnej SN przez Trybunał Sprawiedliwości UE 8 kwietnia 2020 r. Istota pytania (sygn. akt P 7/20) sprowadza się do kwestii, czy Polska zobowiązana jest natychmiast wykonać to postanowienie zabezpieczające TSUE.

W piątek 11 czerwca RPO złożył wniosek o wyłączenie sędzi Krystyny Pawłowicz. 14 czerwca do Biura RPO wpłynęło pismo przewodniczącej składu Krystyny Pawłowicz o odwołaniu rozprawy z powodu konieczności rozpoznania tego wniosku RPO.

O co chodzi w sprawie

W ocenie RPO – który przyłączył się do tego postępowanie przed TK – sprawę należy umorzyć ze względu na niedopuszczalność wydania orzeczenia. Pytanie zadał  bowiem organ do tego nieuprawniony. Izba Dyscyplinarna nie jest „sądem”, o czym rozstrzygnął sam Sąd Najwyższy. Nawet niezależnie od tego, zawiesił ją także Trybunał Sprawiedliwości UE. Izba nie może zatem podejmować działań właściwych dla sądów. A uwzględnienie żądania ID naruszałoby istotę prawa Unii, odbierało mu autonomię, zagrażało jednolitości i spójności.

Wcześniej TK odmówił uwzględnienia wniosku RPO o wyłączenie z badania sprawy  sędziów Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Na brak ich obiektywizmu wskazują liczne i skrajnie jednostronne ich wypowiedzi nt. reformy  wymiaru sprawiedliwości. Oboje, jako  posłowie partii rządzącej i członkowie KRS, uczestniczyli w pracach nad zmianami sądownictwa, m.in. powołaniem nowych izb w  Sądzie Najwyższym i wskazaniem kandydatów do nich. K.Pawłowicz mówiła zaś w 2013 r., że „traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję  (..) Jestem z gruntu przeciwna Unii. Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło”.

Teraz Rzecznik Praw Obywatelskich - z uwagi na nowe publiczne wypowiedzi sędzi K. Pawłowicz, określające postanowienie TSUE  o udzieleniu zabezpieczenia ws. Turowa mianem „unijno-sądowej bezczelnej gangsterki” - jest zmuszony do wniesienia kolejnego wniosku o wyłączenie, ze względu na brak gwarancji bezstronności z jej strony.  Podstawą prawną  wniosku jest art. 41 ust. 1 w związku z  art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK.

Argumenty nowego wniosku o wyłączenie sędzi K. Pawłowicz

22 maja 2021 r. sędzia  zamieściła na twitterze następującą wypowiedź: "To co zrobiła ta pani Silva de Lapuerta wobec Polski jest formą agresji na rympał na Polskę pod jakimś infantylnym pretekstem i przy dowolnym manipulowaniu przepisami... To unijno-sądowa bezczelna gangsterka...”. Chodzi o prawomocne orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości z 21 maja 2021 r. udzielające zabezpieczenia w sprawie C-121/21 R, Republika Czeska przeciwko Polsce (EU:C:2021:420).  Zabezpieczenie polega na natychmiastowym wstrzymaniu wydobycia węgla brunatnego w kopalni w Turowie.

Samą wiceprezes TSUE sędzia K. Pawłowicz określiła jako "sabotażystkę polityczną i sądową” ("Tu eres un saboteador politico y forense !”), zarzuciła Jej skandaliczne spiskowanie przeciwko Polsce, zasugerowała niepiśmienność ("nakazała trzema swymi krzyżykami”) oraz brak podstawowej wiedzy ("Pewnie nie wie nawet gdzie leży Polska”).

Wskazane cytaty wykluczają  sędzię K. Pawłowicz od rozpatrywania sprawy, której przedmiotem jest - co najmniej pośrednia - ocena podstawy prawnej, treści oraz konsekwencji prawomocnego orzeczenia TS udzielającego zabezpieczenia wobec Polski.

Sędzia odnosi się do orzeczeń TS skrajnie emocjonalnie, agresywnie, nie przebierając w słowach. Samą zaś sędzię TS deprecjonuje, znieważa i obraża. Dowodzi to jej wrogości wobec Unii Europejskiej i jej organów. Wskazuje wręcz na pogardę wobec TS i jego członków. Jest zatem najbardziej jaskrawym zaprzeczeniem bezstronności, obiektywizmu i braku uprzedzeń.

Publicznie wyrażanymi epitetami sędzia K. Pawłowicz w szczególnie drastyczny sposób sprzeniewierza się konstytucyjnym obowiązkom łączącym się z zasadą niezawisłości i narusza obowiązek zachowania przez sędziego bezstronności. Takie zachowania naruszają samą istotę prawidłowego wykonywania zawodu sędziego – a tym bardziej sądu konstytucyjnego. Niweczą możliwość rzetelnego orzekania przez nią w składzie orzekającym w niniejszej sprawie. Przekreślają zaufanie do niej jako sędziego, a jednocześnie podważają zaufanie do sądu konstytucyjnego i jego orzeczeń.

Słów sędzi K. Pawłowicz nie można określić mianem "stanowiska w określonej kwestii prawnej”, czy nazwać opinią wykładowcy akademickiego. Do takich kategorii pojęciowych odwołał się TK, oddalając poprzedni wniosek RPO o wyłączenie sędzi.

Nazwanie orzeczeń TSUE – "szantażem”, "zamachem na Polskę”, a flagi Unii Europejskiej – "szmatą”, nie jest elementem dyskursu akademickiego, a użyte wyrażenia nie należą do języka prawniczego. Przyjęcie przez TK w poprzednim postanowieniu takiej linii argumentacyjnej wskazuje na nieuważność analizy oraz pominięcie kluczowych  – emocjonalnych – aspektów wypowiedzi leżących u podstaw wniosku RPO. W istocie uzasadnienie TK z 27 kwietnia 2021 jest jedynie pozorem wykonania zadania rozpoznania wniosku o wyłączenie sędziego TK.

Nowe wypowiedzi nie są opiniami prawnika czy też doktora habilitowanego nauk prawnych. Nie są godne jakiejkolwiek osoby pełniącej urząd władzy i zaufania publicznego.

VII.510.63.2020

Białoruski opozycjonista może być w Polsce zagrożony. Wniosek Adama Bodnara do ABW o zapewnienie mu bezpieczeństwa

Data: 2021-06-09
  • Pod adresem przebywającego w Polsce białoruskiego opozycjonisty Pawła Łatuszki tamtejsze władze kierują groźby, m.in. pozbawienia życia
  • Złożył on już do polskiej prokuratury zawiadomienie dotyczące „gróźb rozprawy fizycznej i przygotowania aktu międzynarodowego terroryzmu”
  • Wobec skali działań władz w Mińsku Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego o zapewnienie bezpieczeństwa Pawłowi Łatuszce

RPO z dużym niepokojem odnotował informacje dotyczące gróźb (m.in. pozbawienia życia) kierowanych przez władze białoruskie pod adresem przebywającego w Polsce opozycjonisty białoruskiego Pawła Łatuszki - członka powołanej przez Swiatłanę Cichanouską Rady Koordynacyjnej oraz szefa Narodowego Zarządu Antykryzysowego.

Rodzaj tych gróźb oraz skala represji stosowanych przez władze białoruskie wobec osób domagających się demokratycznych zmian w Republice Białoruś, przemawiają za uznaniem za realne spełnienie tych gróźb. Jest to ważne, zwłaszcza biorąc pod uwagę doniesienie o przestępstwie, złożone przez Pawła Łatuszkę do polskiej prokuratury, a dotyczące „gróźb rozprawy fizycznej i przygotowania aktu międzynarodowego terroryzmu

- Zważywszy zatem na doniosłą rangę sprawy i biorąc pod uwagę, iż obywatele innych państw pozostający, nawet czasowo, na terytorium RP, korzystają z ochrony prawnej władz polskich, także RPO,  uprzejmie proszę o rozważenie podjęcia przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego działań mających na celu zapewnienie bezpieczeństwa Pawłowi Łatuszce – napisał Adam Bodnar do szefa ABW płk. Krzysztofa Wacławka.

II.519.761.2021

Długi okres przedawniania przewinień dyscyplinarnych u myśliwych. RPO: umożliwia to ściganie "niewygodnych" członków kół łowieckich

Data: 2021-06-08
  • Za przewinienie dyscyplinarne myśliwy odpowiada przez 5 lat od dnia popełnienia przewinienia dyscyplinarnego
  • To dłuższy czas w porównaniu z przepisami wobec np. policjantów, adwokatów czy nauczycieli
  • Wydłużony okres przedawnienia przewinień dyscyplinarnych umożliwia pociągnięcie do odpowiedzialności „niewygodnych" członków Polskiego Związku Łowieckiego

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał w tej sprawie do  Michała Kurtyki, ministra klimatu i środowiska.

Do RPO wpłynął wniosek o zbadanie zgodności art. 35i ust. 1 Prawa łowieckiego. Zgodnie z nim  nie wszczyna się postępowania dyscyplinarnego, a wszczęte umarza się, gdy od chwili popełnienia przewinienia łowieckiego upłynęło 5 lat. W sprawach nieuregulowanych do postępowania dyscyplinarnego stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania karnego.

Prawo łowieckie stanowi, że jeżeli przewinienie zawiera znamiona przestępstwa, przedawnienie następuje dopiero z upływem okresu przedawnienia karalności tego przestępstwa. Zakładając, że myśliwy np. polował w okresie ochronnym i naruszył dyspozycję art. 53 pkt. 3 ustawy prawo łowieckie, za przewinienie dyscyplinarne może odpowiadać przez 15 lat od czynu.

Okres ustawowego wyłączenia możliwości ścigania sprawcy zarówno na etapie wszczęcia postępowania, jak i jego trwania za przewinienie dyscyplinarne jest nieporównywalnie długi z innymi uregulowaniami prawnymi wobec i innych grup zawodowych takich jak np. policjanci, adwokaci czy nauczyciele.

W policji karalność przewinienia dyscyplinarnego ustaje z upływem 2 lat od dnia jego popełnienia. Zawieszenie postępowania dyscyplinarnego wstrzymuje bieg tego terminu.

Według Prawa o adwokaturze nie można wszcząć postępowania dyscyplinarnego, jeżeli od przewinienia upłynęły trzy lata (w niektórych przypadkach – rok).

Karta Nauczyciela stanowi, że postępowanie dyscyplinarne nie może być wszczęte po upływie 5 miesięcy od dnia powzięcia przez organ, przy którym działa komisja dyscyplinarna oraz po upływie 2 lat od popełnienia czynu. Jeżeli w tym okresie, wszczęto postępowanie dyscyplinarne, karalność ustaje z upływem 5 lat.

- Należy mieć również na uwadze praktyczny aspekt tak wydłużonego okresu przedawnienia przewinień dyscyplinarnych, a mianowicie kwestię możliwości pociągnięcia do odpowiedzialności „niewygodnych" członków PZŁ przez odpowiednie organa PZŁ.

Trudno się czasami bronić za zarzucane przewiny, które rzekomo miały miejsce cztery czy pięć lat temu. Tak długi okres nie tylko powoduje zatarcie pamięci czy to świadków czy to obwinionych, ale także uniemożliwia skuteczna obronę, a w chwili obecnej stanowi narzędzie dające możliwość wykluczenia członka z danego koła.

Zgodnie z art. 32 ust. 1 Konstytucji  wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

VII.612.16.2021

Działania prokuratury wobec sędzi Beaty Morawiec. RPO ma poważne wątpliwości. AKTUALIZACJA: SN prawomocnie odmówił zgody na ściganie

Data: 2021-06-07, 2020-09-28
  • Wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu sędzi Beaty Morawiec może być formą represji za jej oceny ostatnich zmian w sądownictwie  - ocenia RPO
  • A Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie może takiego wniosku rozpoznać, bo zawiesił ją Trybunał Sprawiedliwości UE   
  • 7 czerwca Izba ta prawomocnie odmówiła zezwolenia na pociągnięcie sędzi do odpowiedzialności karnej – uznała, że zgromadzone dowody są niewystarczające 

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił prokuratorowi krajowemu Bogdanowi Święczkowskiemu uwagi w sprawie działań wobec sędzi Beaty Morawiec. Nabrał bowiem poważnych wątpliwości co do postępowania prokuratury, zmierzającego do postawienia jej zarzutów rzekomej korupcji oraz wystąpienie do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego o uchylenie jej immunitetu.

Powstaje bowiem obawa, że postępowanie prokuratury może:

  • prowadzić do ograniczania wolności słowa sędzi, zapewnionej w art. 54 ust. 1 Konstytucji oraz art. 10 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka;
  • naruszać jej dobre imię chronione na mocy art. 47 Konstytucji;
  • w sposób niedopuszczalny ingerować w sferę jej niezawisłości gwarantowanej przez art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 6 ust. 1 EKPC, art. 47 Karty Praw Podstawowych UE i art. 19 ust. 1 akapit 2 Traktatu o Unii Europejskiej;
  • naruszać jej prawo do rzetelnego procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem ustanowionym zgodnie z prawem;
  • naruszać immunitet sędziego ustanowiony w art. 181 Konstytucji;
  • prowadzić do naruszenia tajemnicy narady sędziowskiej.

Okoliczności postępowania prokuratury wobec sędzi Beaty Morawiec

Pani sędzia wielokrotnie publicznie wyrażała krytyczne opinie o zmianach wprowadzanych w ostatnich latach w polskim systemie prawnym i sądowym. Jest ona prezesem Stowarzyszenia Sędziów „Themis”, konsekwentnie dopominającego się o pełne poszanowanie niezawisłości sędziowskiej w Polsce. Powstaje wrażenie, że wszczęcie postępowania wobec niej i wniosek o uchylenie immunitetu jest formą represji za jej oceny.

Działania prokuratury mogą wywoływać także wrażenie, że zostały podjęte w zamiarze wywarcia wpływu na  środowiska sędziowskie i obywatelskie w celu zaprzestania krytyki i dążą do wywołania tzw. efektu mrożącego. Stają się również pożywką do medialnej kampanii zniesławiającej sędziów, obniżającej autorytet sądownictwa, a w efekcie - osłabiającej nie tylko trzecią władzę, ale całość struktur państwa.

Sędzia Beata Morawiec pozostaje w sporze sądowym z Ministrem Sprawiedliwości-Prokuratorem Generalnym. Powstaje zatem obawa nadużywania pozycji ministra oraz pośredniego lub bezpośredniego wpływu na podległych mu prokuratorów w celu dyskredytacji przeciwnika procesowego.

Sędzia wygrała w I instancji sprawę przeciwko Ministrowi Sprawiedliwości o naruszenie jej dóbr osobistych. Sąd zobowiązał pozwanego do przeproszenia, zamieszczenia oświadczenia na stronie internetowej MS oraz zapłaty zadośćuczynienia.

W tych okolicznościach powstaje zatem wyrażana także w środkach masowego przekazu obawa o nadużywanie pozycji ministra oraz pośredni lub bezpośredni wpływ na podległych mu prokuratorów, w celu dyskredytacji przeciwnika procesowego Prokuratora Generalnego.

A wskutek ewentualnego uchylenia immunitetu sędzia może zostać odsunięta od orzekania. Rodzi się obawa, że działania prokuratury mogą być motywowane chęcią pozbawienia jej możliwości orzekania przez długi czas. Może to być formą kolejnej represji o charakterze indywidualnym – podjętej także z intencją wpłynięcia na całe środowisko sędziów.

Izba Dyscyplinarna SN nie może podejmować działań wobec sędziów

Wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie sędzi Beaty Morawiec do odpowiedzialności karnej został (lub tez zostanie) skierowany do Izby Dyscyplinarnej z naruszeniem prawa.  Na mocy postanowienia Trybunału Sprawiedliwości z 8 kwietnia 2020 r. Izba Dyscyplinarna została zawieszona  (sprawa C-791/19 R Komisja przeciwko Polsce) do ogłoszenia ostatecznego wyroku TS.

Postanowienie to wiąże wszystkie organy krajowe w zakresie ich kompetencji, w tym prokuraturę. Należy je interpretować jako zawieszenie całości kompetencji orzeczniczej Izby względem sędziów. Nie można przyjąć, że Izba - której niezawisłość i bezstronność budzi zasadnicze wątpliwości z uwagi na okoliczności, w jakich została utworzona, jej cechy i sposób powołania jej członków – miałaby się powstrzymać od orzekania w sprawach sędziów w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej, a jednocześnie mogłaby orzekać w pozostałych sprawach dotyczących sędziów, zwłaszcza co do zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej.

SN prawomocnym orzeczeniem z 5 grudnia 2019 r. stwierdził zaś, że z powodu wad w procesie ustanowienia i obsadzenia Izby Dyscyplinarnej nie ona jest sądem ani w rozumieniu prawa Unii, ani prawa polskiego (art. 45 ust. 1 Konstytucji). Identyczna  konkluzja wynika też z uchwały połączonych izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r. wykonującej wyrok TS UE  z 19 listopada 2019 r.

Z tych powodów Izba Dyscyplinarna SN i jej członkowie nie mogą podejmować żadnych działań orzeczniczych wobec sędziów - nie są uprawnieni do rozpoznania wniosku o wyrażenie zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej sędzi Beaty Morawiec.

Prokuratura Krajowa powinna zatem powstrzymać się od złożenia wniosku ws. sędzi Beaty Morawiec do Izby Dyscyplinarnej, a w przypadku jego złożenia – niezwłocznie go z niej wycofać.

Przeszukanie u sędzi, choć jest objęta immunitetem 

Zasadnicze wątpliwości RPO budzi także dopuszczalność przeprowadzenia przez prokuraturę czynności zmierzających do przeszukania w domu sędzi. W ich wyniku, jak podaje prasa, zajęto jej laptop.

Tymczasem sędzia nadal jest objęta immunitetem. Przeprowadzenie takich czynności może zatem bezpodstawnie ingerować w immunitet sędziowski gwarantowany przez art. 181 Konstytucji.

A zajęcie komputera, na którym sędzia (zgodnie z jej informacją, udzieloną również podejmującym czynności) może przetwarzać informacje dotyczące rozpoznawanych spraw, w tym  zapisane projekty przyszłych rozstrzygnięć i projekty uzasadnień, może prowadzić do naruszenia tajemnicy narady sędziowskiej.

Rzecznik zwrócił się do prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o  informacje o stanie sprawy oraz odniesienie się do przedstawionych okoliczności w świetle zagrożeń dla konstytucyjnych praw i wolności jednostki.

Spytał, jakie kroki podjęto w celu realnego zagwarantowania, że na postępowanie prokuratury nie ma wpływu ani wyrażana przez sędzię krytyka zmian w wymiarze sprawiedliwości - w tym również krytyka bezpośredniego podporządkowania prokuratury urzędującemu politykowi - ani spór sądowy z Prokuratorem Generalnym, przełożonym wszystkim prokuratorów.

RPO poprosił również o wskazanie, jakie działania podjęto, aby wobec zajęcia komputera sędzi nie doszło do naruszenia tajemnicy narady sędziowskiej.

VII.510.118.2020

Press Club za uchyleniem przez sąd zgody prezesa UOKiK na kupno Polska Press przez PKN Orlen

Data: 2021-06-07
  • Koncentracja ta stanowi potencjalne ogromne zagrożenie dla wolności mediów, zwłaszcza lokalnych
  • Dopóki politycy nie mają bezpośredniego wpływu na media, ich rola kontrolna i krytyczna może być sprawowana. Gdy uzyskują możliwość wpływania na poszczególne redakcje, rola ta staje się fikcyjna
  • Dotychczasowe decyzje personalne w Polska Press są dowodem na dokonywanie zmian pod kątem politycznym, a nie merytorycznym
  • Trudno przypuszczać, by redakcje miały pełną swobodę prezentowania informacji na temat polityków sprawujących władzę - jednocześnie mogą stać się narzędziem ataku na politycznych konkurentów

Zarząd fundacji Press Club Polska przedstawił Sądowi Okręgowemu w Warszawie istotny dla sprawy pogląd w związku z odwołaniem Rzecznika Praw Obywatelskich od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie wydania zgody na dokonanie koncentracji, polegającej przejęciu przez Polski Koncern Naftowy ORLEN SA z siedzibą w Płocku kontroli nad Polska Press.

Uzasadnienie decyzji Prezesa UOKiK jednoznacznie wskazuje, że wydając zgodę na dokonanie koncentracji w przedmiotowej sprawie przyjął maksymalnie wąską i nadmiernie uproszczoną perspektywę.

Zarówno tempo wydania zgody, jak i decyzje podjęte w trakcie postępowania przez Prezesa UOKIK (m.in. nieprzekazanie RPO akt sprawy, niedopuszczenie do udziału w charakterze strony organizacji społecznych) wskazują na to, że decyzja nie została poprzedzona wszechstronnym rozpatrzeniem wszystkich argumentów, zwłaszcza przemawiających przeciwko wydaniu zgody.

Budzi to niepokój i zdziwienie zwłaszcza w kontekście innej sprawy: zakończonej odmową wydania zgody na przejęcie Radia Zet przez spółkę Agora, które to postępowanie trwało wiele miesięcy, co samo w sobie pokazuje odmienne traktowania podmiotów od państwa niezależnych i podmiotów z udziałem Skarbu Państwa.

Nie czas i miejsce na powielanie argumentów podniesionych w odwołaniu Rzecznika Praw Obywatelskich - poprzestaniemy na stwierdzeniu, że w pełni się z nimi zgadzamy. Pragniemy natomiast uwagę Sądu zwrócić na kwestie, które być może umykają przy podejściu stricte gospodarczym, a mają równie istotny wpływ na tę sprawę.

Wolny rynek w kontekście mediów to nie tylko - bardzo ważna - wolność w rozumieniu ekonomicznym: swobodna konkurencja, równe warunki działalności, takie same ramy prawne dla wszystkich uczestników rynku. Wolny rynek w kontekście mediów to także - równie ważne - wolne od nacisków politycznych lub ekonomicznych redakcje i dziennikarze, równy dostęp do informacji, równy dostęp do finansowania z reklam pochodzących z budżetu państwa lub spółek Skarbu Państwa oraz kolportażu.

Wnioskowana koncentracja stanowi potencjalne ogromne zagrożenie dla tak rozumianej wolności mediów- w szczególności tych lokalnych, bo to jest rynek, na którym funkcjonują tytuły prasowe grupy Polska Press. Pierwszą i najważniejszą rolą mediów jest, zgodnie z przywołanym art. 1 Prawa prasowego rzetelne informowanie, zapewnianie jawności życia publicznego oraz sprawowanie kontroli i krytyki społecznej. Wypełnienie tej roli jest możliwe pod wieloma warunkami, z których najważniejszy to formalna i faktyczna swoboda kształtowania działania redakcji przez nią samą. Innymi słowy - wolność od jakichkolwiek nacisków: personalnych, ekonomicznych, politycznych.

Nie sposób przyjąć, że zakup Polska Press przez spółkę, w której decydujący głos, mają przedstawiciele Skarbu Państwa, a więc politycy, w których żywotnym interesie jest eksponowanie informacji dla nich korzystnych, zaś ukrywanie informacji niekorzystnych, do takich nacisków nie doprowadzi. Dopóki politycy nie mają bezpośredniego wpływu na media, rola kontrolna i krytyczna może być sprawowana. Z chwilą uzyskania przez nich możliwości wpływania na poszczególne redakcje, rola ta staje się fikcyjna.

Dotychczas podjęte przez przedstawicieli Orlenu decyzje personalne - zwolnienie co najmniej czterech wieloletnich i doświadczonych redaktorów naczelnych dzienników regionalnych, bez podania powodów - są dowodem na dokonywanie zmian pod kątem politycznym, a nie merytorycznym. Nadmienić należy, że wszyscy zwolnieni cieszą się opinią znakomitych fachowców.

Kolejnym zagrożeniem dla wolności prasy, płynącym z przedmiotowej koncentracji jest uzyskanie przez spółkę kontrolowaną przez Skarb Państwa decydującego wpływu na 20 dzienników regionalnych, ponad sto periodyków i kilkaset regionalnych i powiatowych serwisów internetowych. Trudno przypuszczać, by zwłaszcza w okresach przedwyborczych wszystkie te redakcje miały pełną swobodę prezentowania informacji na temat polityków aktualnie sprawujących władzę.

Jednocześnie mogą stać się bardzo skutecznym narzędziem do ataku na politycznych konkurentów. Przyznawał to zresztą sam prezes PKN Orlen pan Daniel Obajtek wskazując, że jednym z celów pozyskania koncernu Polska Press jest „rozbudowa narzędzi big data" (tak głosił oficjalny komunikat spółki z 8 grudnia 2020 r. cyt. przez branżowy portal Wirtualnemedia.pl). To pokazuje prawdziwe powody dokonania tej transakcji - i możliwe jej konsekwencje, bynajmniej nie biznesowe.

Zgodnie z definicją zawartą w Kodeksie cywilnym „Za konsumenta uważa się osobę fizyczną dokonującą z przedsiębiorcą czynności prawnej niezwiązanej bezpośrednio z jej działalnością gospodarczą lub zawodową.". Odbiorca medium, który zawiera z wydawcą tego medium umowę (najczęściej kupna lub podobną) niewątpliwie jest konsumentem, a jego prawa wynikające z tego statusu podlegają ochronie, tak samo jak klienta w sklepie, banku czy biurze podróży. W tym wypadku mamy do czynienia z konsumentem treści, dostarczanych przez wydawcę. Jakość tych treści musi odpowiadać wymogom opisanym w Konstytucji i Prawie prasowym.

Zgoda na dokonanie koncentracji, wyrażona przez Prezesa UOKiK nie tylko nie gwarantuje zachowania tej jakości w mediach docierających do wielu milionów odbiorców, ale wręcz stanowi dla niej istotne zagrożenie. Wobec powyższego uważamy, że w tej sprawie zasadne jest uchylenie w całości decyzji Prezesa UOKiK.

VII.716.26.2020

(pełny tekst w załączniku poniżej) 

Wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu trzem sędziom Sądu Najwyższego, m.in. Włodzimierza Wróbla. Wątpliwości Rzecznika

Data: 2021-05-31, 2021-03-17
  • Izba Dyscyplinarna  Sądu Najwyższego została zawieszona przez Trybunał Sprawiedliwości i nie może decydować o uchyleniu immunitetów trzech sędziów Sądu Najwyższego
  • Kierowanie do niej takich wniosków prokuratury zmierza do tego, aby środek tymczasowy TS stał się bezskuteczny
  • To także obejście przepisów ustawy o SN o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN
  • RPO ma wątpliwości wobec tych wniosków i prosi prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o wyjaśnienie ich podstaw prawnych i faktycznych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę wniosków o uchylenie immunitetów trzem sędziom Izby Karnej Sądu Najwyższego, którzy mieli doprowadzić do bezprawnego pobytu dwóch osób w zakładach karnych. Uczynił to z uwagi  na indywidualne prawa sędziów SN, jak i prawa obywateli do ochrony sądowej przed niezależnym sądem, w tym SN.

Komunikat prokuratury

16 marca 2021 r. na stronie Prokuratury Krajowej opublikowano komunikat o wystąpieniu Wydziału Spraw Wewnętrznych do Izby Dyscyplinarnej SN w tej sprawie. Prokuratura zamierza postawić sędziom SN zarzut nieumyślnego niedopełnienia obowiązku rozstrzygania spraw zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Według komunikatu 23 października 2019 r. SN wstrzymał wykonanie wyroku sądu  wobec mężczyzny skazanego na 3 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności. Zdaniem prokuratury, mimo ciążącego na nim obowiązku sędzia SN Marek Pietruszyński nie podjął działań zmierzających do ustalenia, czy w momencie, gdy wydawał postanowienie o wstrzymaniu wykonania wyroku, skazany odbywa już karę. Tymczasem zaczął ją odbywać od 3 września 2019 r., a - jak podaje prokuratura -  dopiero 15 listopada 2019 r., wskutek interwencji obrońcy skazanego, wydano nakaz zwolnienia. W rezultacie mężczyzna był bezzasadnie przetrzymywany w zakładzie karnym niemal przez miesiąc.

Z kolei sędziowie SN Andrzej Stępka i prof. Włodzimierz Wróbel zasiadali w składzie SN, który 16 października 2019 r. uchylił wyrok sądu wobec mężczyzny skazanego na 2 lata pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Zdaniem prokuratury, wbrew obowiązkowi nie sprawdzili oni, czy kara jest już wykonywana. Kroki takie podjęto dopiero po telefonie funkcjonariusza Służby Więziennej z zakładu karnego, w którym skazany był osadzony. Nakaz zwolnienia wydano 18 listopada 2019 r.

Stanowisko RPO

Prezes Izby Karnej SN Michał Laskowski wskazał, że winę w tej sprawie ponosi sekretariat, który nie wykonał zwolnienia wskazanych osób z aresztu. Dodał, że winni zostali ukarani dyscyplinarnie, w tym kierowniczka sekretariatu, którą  dyscyplinarnie zwolniono z pracy.

Rzecznik przypomnina, że odpowiedzialność karna w demokratycznym państwie prawa jest odpowiedzialnością o charakterze ultima ratio. Ustawa o Sądzie Najwyższym zawiera zaś szczegółowe przepisy dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN. Zostały one przyjęte w celu dochodzenia odpowiedzialności względem sędziów SN, którzy m. in. przekroczyli uprawnienia bądź nie dopełnili obowiązków - co stanowi przewinienie służbowe.

Tymczasem zarzuty prokuratury są związane z działalnością zawodową sędziów. Nie dotyczą przestępstwa o charakterze pospolitym, co mogłoby usprawiedliwiać skierowanie wniosków o uchylenie immunitetów celem dochodzenia odpowiedzialności karnej. Z tego też względu powstaje istotna wątpliwość, czy te działania Prokuratury Krajowej nie stanowią obejścia przepisów ustawy o SN o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN.

Wątpliwości te są tym bardziej uprawdopodobnione, że wskutek zarządzenia środków tymczasowych 8 kwietnia 2020 r. przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-791/19 zawieszone zostało działanie Izby Dyscyplinarnej w odniesieniu do systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

W wielokrotnie już przedstawianej opinii RPO Izba ta nie może podejmować żadnych czynności orzeczniczych względem sędziów, a zwłaszcza nie jest uprawniona do decyzji o uchylaniu immunitetów. Izba jest zobowiązana do powtrzymania się od takiej aktywności do wydania przez TS ostatecznego orzeczenia w sprawie C-791/19.

Wykładnia środka tymczasowego TS prezentowana przez prokuraturę - zawężona jedynie do zawieszenia działalności IDSN w zakresie dochodzenia odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów - skłania jednak Prokuraturę Krajową do kierowania wniosków o uchylenie immunitetu sędziów.

Takie działanie stanowi więc nie tylko obejście polskich przepisów ustawowych, ale również zmierza bezpośrednio do uczynienia bezskutecznym  środka tymczasowego TS.  Działanie takie należy ocenić jako naruszające obowiązki państwa wynikające z członkostwa Polski w UE, a zwłaszcza zasady lojalnej współpracy.

Adam Bodnar prosi Bogdana Święczkowskiego, aby – w świetle informacji Prezesa Izby Karnej SN oraz decyzji TS o zawieszeniu IDSN - wyjaśnił podstawy prawne i faktyczne wniosków o uchylenie immunitetów sędziów SN.

Ponadto RPO wskazuje, że w mediach jednoznacznie ustalono tożsamość sędziów, którym prokurator stawia zarzuty. Ochrona danych osobowych sędziów, zapewniona przez prokuraturę, jest więc w praktyce fikcyjna. W powszechnym zaś odczuciu podawanie informacji z użyciem imienia i pierwszej litery nazwiska stawia zaś taką osobę w rzędzie przestępców. Takie postępowanie stanowić może nie tylko naruszenie dóbr osobistych danej osoby, lecz również naruszenie godności urzędu sędziego SN i nadszarpnięcie zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Dlatego Rzecznik prosi  o wyjaśnienia, czy przed publikacją komunikatu na stronie internetowej PK zwrócono się do sędziów o zgodę na publikację ich danych osobowych.

Odpowiedź Bogdana Święczkowskiego 

Uprzejmie informuję, że Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej prowadzi za sygnaturą PK XIV Ds 41.2019 śledztwo w toku którego w dniu 16 marca 2021 roku skierowano do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego trzy wnioski w przedmiocie podjęcia uchwały o zezwoleniu na pociągnięcie sędziów Sądu Najwyższego do odpowiedzialności karnej za czyny kwalifikowane z art. 231 § 3 k.k.

Pragnę Pana zapewnić, iż podstawą do skierowania powyższych wniosków był obszerny, rzetelnie zgromadzony i oceniony materiał dowodowy w zakresie faktu popełnienia przez sędziów czynów zabronionych. Podstawą prawną skierowania wniosków był art. 13 k.p.k. i art. 55 § 1 zdanie pierwsze oraz art. 78 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 roku o Sądzie Najwyższym (t.j. Dz.U.2021.154).

Mając na względzie przedstawioną we wzmiankowanym piśmie interpretację kwestii działań Prokuratury Krajowej stwierdzam, iż nie ma podstaw do uznania, że skierowanie wniosków w przedmiocie podjęcia uchwały o zezwoleniu na pociągnięcie sędziów Sądu Najwyższego do odpowiedzialności karnej stanowi obejście przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów Sądu Najwyższego. Pragnę zauważyć, iż uregulowania dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów nie mogą stanowić podstawy do zaniechania działań na płaszczyźnie karnej w przypadku zaistnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Jednocześnie moje zdziwienie i zaniepokojenie budzi fakt, iż Rzecznik Praw Obywatelskich stoi w niniejszej sprawie nie po stronie pokrzywdzonych, ale sprawców. Wbrew przywołanemu w piśmie z dnia 17 marca 2021 roku stanowisku Prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego prezentuję jednoznaczną ocenę, iż za decyzje dotyczące pozbawienia wolności odpowiada wyłącznie sędzia, a nie obsługa sądowa i sekretariat. Należy jednocześnie mieć na uwadze, iż sędziowie Sądu Najwyższego winni w swoim działaniu stanowić wzór do naśladowania. Nie można lekceważyć kwestii bezprawnego pozbawienia wolności człowieka.

Odnośnie kwestii publikacji komunikatu na stronie internetowej Prokuratury Krajowej pragnę zauważyć, iż we wzmiankowanym komunikacie nie zamieszczono wizerunku, ani danych osobowych żadnego z sędziów odnośnie których kierowano wnioski do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, nie było zatem podstaw do występowania o wyrażenie zgody na publikację wizerunku. Ponadto należy podkreślić, iż postępowanie o sygnaturze PK XIV Ds 41.2019 toczy się w fazie in rem, a zatem działanie Prokuratury Krajowej charakteryzowało się daleko idącą powściągliwością i dbałością o dobra osobiste osób, których dotyczą wnioski.

VII.510.16.2021

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela [SKARGA UWZGLĘDNIONA]

Data: 2021-05-26, 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić
  • AKTUALIZACJA: 26 maja 2021 r. SN uwzglednił skargę nadzwyczajną RPO (sygn. akt I NSNc 76/21)

W obronie praw skarżącego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

Odbieranie prawa jazdy za przekroczenie prędkości - niekonstytucyjne. Rzecznik przyłączył się do postępowania w TK z wniosku I Prezes Sądu Najwyższego

Data: 2021-05-26
  • Starosta odbiera kierowcy na trzy miesiące prawo jazdy za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym o więcej niż 50 km/h - na podstawie samej tylko informacji policji
  • RPO od dawna kwestionuje automatyzm takich decyzji na podstawie niezweryfikowanych ustaleń policji i bez wyjaśniania przez starostę, czy w ogóle doszło do wykroczenia i kto był jego sprawcą
  • Wskazania radarów mogą być bowiem mylne. Obywatele kwestionują też, by to oni kierowali pojazdem w chwili zrobienia zdjęcia fotoradarem
  • Rzecznik przyłączył się do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym, zainicjowanego przez Pierwszą Prezes Sądu Najwyższego - wniósł o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów

W kwietniu 2021 r.  Małgorzata Manowska skierowała do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów ustawy o kierujących pojazdami (art. 102 ust. 1 pkt 4 i 5). Chodzi o zatrzymywanie prawa jazdy na 3 miesiące, z rygorem natychmiastowej wykonalności, przez starostę, gdy kierowca przekracza o więcej niż 50 km/h dopuszczalną prędkość w obszarze zabudowanym. Jedynym dowodem tego jest informacja organu kontroli ruchu drogowego, najczęściej policji (np. zdjęcie fotoradaru) - co według I Prezes SN narusza Konstytucję. 

Według I Prezes SN nadanie de facto policji kompetencji do arbitralnego decydowania o zatrzymaniu prawa jazdy – bez możliwości weryfikacji okoliczności zdarzenia przez organ administracyjny i sądowy - jest nie do pogodzenia z zasadami obowiązującymi w demokratycznym państwie prawnym. Kierujący pojazdem nie ma bowiem możliwości ochrony swoich praw; nie może kwestionować prawidłowości pomiaru prędkości.

Wcześniejsze działania RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazywał na problem. Jego zdaniem przespisy prowadzą do naruszenia konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji), którego elementem jest prawo do sprawiedliwej procedury, oraz do naruszenia zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

Automatyczne nadanie decyzji starosty rygoru natychmiastowej wykonalności  prowadzi bowiem do sytuacji, w której rozpoznanie odwołania w wielu wypadkach będzie następować po upływie trzymiesięcznego okresu, na jaki zatrzymano prawo jazdy. Budzi to obawę RPO, że ewentualne uniewinnienie w postępowaniu karnym i wznowienie postępowania w sprawie zatrzymania prawa jazdy będzie jedynie iluzorycznym instrumentem naprawczym dla obywatela, który poniósł szkodę z powodu niemożności kierowania pojazdem w okresie zatrzymania prawa jazdy. Oznaczałoby to uruchomienie postępowań odszkodowawczych od Skarbu Państwa.

Wobec rozbieżności sądów administracyjnych, jak stosować przepisy w tej sprawie, Adam Bodnar w  2018 r. wystąpił z pytaniem prawnym do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Podkreślał, że kierujący pojazdem może kwestionować nie tylko fakt prawidłowości pomiaru prędkości, ale także swoje sprawstwo. Dotyczy to w szczególności sytuacji, w których ujawnienie przekroczenia prędkości dokonano za pomocą fotoradaru.

Według części sądów starosta nie jest uprawniony do weryfikowania przypisanego kierowcy wykroczenia pod względem merytorycznym. Nie może np. powoływać ani z urzędu, ani na wniosek, dowodów weryfikujących informacje policji. Do odebrania prawa jazdy nie jest zaś konieczne prawomocne skazanie sprawcy -  wystarczy ujawnienie wykroczenia, bowiem jest to środek administracyjny, a nie karny. 

Zdarzało się jednak, że sądy - gdy kierowca  zaprzecza przekroczeniu prędkości i odmawia przyjęcia mandatu - uznawały, iż decyzja starosty nie może opierać się wyłącznie na notatce policji. Decydujące ma być wtedy rozstrzygnięcie w sprawie o wykroczenie w związku z odmową przyjęcia mandatu. Jeśli kierowca uprawdopodobni wątpliwości wobec poprawności pomiaru (np. wadliwość legalizacji urządzenia pomiarowego) to musi być możliwość weryfikacji informacji policji. Jeśli zaś kompetentny jest do tego sąd w sprawie wykroczeniowej, to starosta powinien zawiesić swe postępowanie co do zatrzymania prawa jazdy do rozstrzygnięcia sprawy przez ten sąd.

W lipcu 2019 r. NSA orzekł, że starosta odbiera prawo jazdy na podstawie samej tylko informacji policji. Za prawidłową uznał linię orzeczniczą, że jedynym i wyłącznym dowodem, który stanowi o obowiązku wydania decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy, jest informacja policji o ujawnieniu wykroczenia, nawet  gdy obywatel nie przyjął mandatu i kwestionuje swoje sprawstwo przed sądem karnym.

Mimo tego orzeczenia RPO nie zaprzestał działań w tej sprawie. W maju 2020 r. wystąpił do Senatu o nowelizację art. 102 ust. 1 pkt 4 ustawy o kierujących pojazdami. Zaproponował, aby zapisać, że organ administracji ma prowadzić postępowanie dowodowe przed wydaniem decyzji o zatrzymaniu prawa jazdy. Uczyni to ten przepis zgodny ze standardami konstytucyjnymi.

Wniosek RPO do TK

Dlatego teraz RPO przyłączył się do postępowania w TK (sygn. akt K 4/21). Wniósł o stwierdzenie, że:

  • art. 102 ust. 1 pkt 4 i 5 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami,  w związku z art. 7 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy z dnia 20 marca 2015 r. o zmianie ustawy - Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw - rozumiany w ten sposób, iż przedmiot postępowania dowodowego leżącego u podstaw decyzji starosty o zatrzymaniu prawa jazdy nie obejmuje weryfikacji prawidłowości dokonania pomiaru prędkości, w tym zgodności z przepisami oraz sprawności samego sprzętu użytego do dokonania pomiaru prędkości, z jaką poruszał się pojazd, a także nie obejmuje możliwości weryfikacji informacji o liczbie przewożonych osób w chwili stwierdzenia naruszeń, o którym mowa w art. 135 ust. 1 pkt 2 lit. a i lit. b oraz art. 135a ust. 1 pkt 2 lit. a i lit. b ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. - Prawo o ruchu drogowym  - jest niezgodny z art. 2 Konstytucji RP w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP w zw. z art. 78 ust. 1 Konstytucji RP w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Poniżej zamieszczamy pełne stanowisko RPO dla TK.

II.510.858.2019

Czy wszyscy funkcjonariusze pionu łączności pełnili służbę w organach bezpieczeństwa PRL? SN rozstrzygnął takie pytanie prawne RPO

Data: 2021-05-26
  • Funkcjonariusze pionów łączności Wojewódzkich Urzędów Spraw Wewnętrznych przed 1990 r. pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa w myśl ustawy lustracyjnej - orzekł Sąd Najwyższy
  • Podkreślił zarazem, że ewentualny błąd tych osób w oświadczeniach lustracyjnych należy uznać za usprawiedliwiony i nie oznacza "kłamstwa lustracyjnego" 
  • SN rozstrzygnął pytanie prawne Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie uznawania wszystkich funkcjonariuszy pionu łączności za pełniących służbę w organach bezpieczeństwa PRL
  • Pytanie wynikało z rozbieżności sądów co do tego, jak kwalifikować tę służbę w kontekście lustracji 

Tak zdecydował SN  (sygn. akt I KZP 12/20) w Izbie Karnej 26 maja 2021 r. Uchwała w załączniku na dole strony. 

Do RPO wpływają wnioski wskazujące na rozbieżności w orzecznictwie sądowym w zakresie kwalifikowania służby w Milicji Obywatelskiej pełnionej w Wydziałach Łączności Wojewódzkich Urzędów Spraw Wewnętrznych w latach 1984-1990 jako służby w organach bezpieczeństwa państwa. Rozbieżności dotyczą oceny zgodności z prawdą oświadczeń lustracyjnych składanych w trybie ustawy lustracyjnej z 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów.

Część sądów przyjmuje, że osoba, która pełniła w latach 1984-1990 służbę w Zarządzie Łączności Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Wydziałach Łączności WUSA, jest osobą, która pełniła służbę w organach bezpieczeństwa - w myśl ustawy z 2006 r. Pozostałe sądy uważają natomiast, że brak jest na to przekonujących argumentów. 

W ocenie Rzecznika rozstrzygnięcie tych rozbieżności wymaga przyjęcia, że wydany w 1990 r. przez Ministra Spraw Wewnętrznych akt wewnętrzny (zarządzenie nr 043/90 z 10 maja 1990 r.) nie może w sposób dorozumiany kształtować sytuacji prawnej jednostki.

Z punktu widzenia analizowanego problemu prawnego szczególne znaczenie przypisać należy art. 2 ust. 3 ustawy lustracyjnej, który mówi o jednostkach organizacyjnych MSW, które podlegały rozwiązaniu „z mocy prawa”. Zwrot ten  oznacza, że nie chodzi o rozwiązanie jednostek MSW na mocy aktu wewnętrznego. Zarządzenie MSW z 10 maja 1990 r. może więc być posiłkowo wykorzystane w procesie wykładni prawa, ale nie może samoistnie przesądzać o tym, jakie jednostki jako jednostki Służby Bezpieczeństwa podlegały rozwiązaniu w chwili zorganizowania Urzędu Ochrony Państwa.

Zasadnicza różnica dotyczy tego, w jaki sposób przez ustawodawcę zostali potraktowani funkcjonariusze, którzy pełnili służbę w MO oraz funkcjonariusze, którzy służyli w SB. Pierwsi - z wyjątkiem tych, którzy do 31 lipca 1989 r. byli funkcjonariuszami SB - z mocy samego prawa stali się policjantami i w dalszym ciągu pełnili służbę w policji, drudzy zaś z mocy samego prawa zostali zwolnieni ze służby.

Jednostki organizacyjne pierwszej grupy funkcjonariuszy z mocy prawa podlegały więc rozwiązaniu w chwili zorganizowania policji, a oni sami stali się policjantami. Natomiast jednostki organizacyjne drugiej grupy funkcjonariuszy, jak tego wymaga art. 2 ust. 3 ustawy lustracyjnej, podlegały rozwiązaniu w chwili zorganizowania UOP, zaś oni sami zostali z mocy prawa zwolnieni ze służby.

Zdaniem RPO prowadzi to do wniosku, że osoby, które pełniły służbę w Wydziałach Łączności WUSW w latach 1984-1990 i następnie z chwilą rozwiązania Milicji Obywatelskiej z mocy prawa stały się policjantami, pełniły służbę w jednostkach MSW, które z mocy prawa podlegały rozwiązaniu z chwilą zorganizowania policji - a nie w jednostkach MSW, które z mocy prawa podlegały rozwiązaniu w chwilą zorganizowania UOP. W konsekwencji nie pełniły one służby w jednostkach SB w rozumieniu ustawy lustracyjnej.

Rozbieżności mają zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ochrony praw jednostki. Osoba, która złożyła uznane za nieprawdziwe oświadczenie lustracyjne, staje się tzw. „kłamcą lustracyjnym”. Ma to wpływ na  jej prawnie chronione dobra, jak cześć i dobre imię. Osoba dopuszczająca się kłamstwa postrzegana jest przez społeczeństwo jako niegodna szacunku. Osoba taka może także zostać pozbawiona dostępu do służby publicznej co jest bezpośrednią konsekwencją obowiązywania ustawy lustracyjnej. 

Dlatego RPO zadał Izbie Karnej SN pytanie prawne: Czy osoba, która była funkcjonariuszem Wydziału Łączności Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych funkcjonującego w latach 1984-1990 i która na  podstawie art. 149 ust. 1 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji z chwilą rozwiązania Milicji Obywatelskiej stała się policjantem, jest osobą, która pełniła służbę w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 ust. 1 pkt 5 w związku z ust. 3 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji  o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów. 

Do sprawy w SN przyłączyły się stowarzyszenia zrzeszające b. pracowników pionu łączności.

WZF.7060.215.2018

Policja, sanepid, dpsy, sytuacja seniorów, delegacje prokuratorów, TVP - RPO proponuje NIK tematy kontroli w 2022 r.

Data: 2021-05-26
  • Niezasadne zatrzymania przez policję uczestników zgromadzeń publicznych oraz legitymowanie obywateli, nakładanie mandatów i kierowanie do sądów wniosków o ukaranie
  • Nakładanie przez Państwową Inspekcję Sanitarną kar pieniężnych za nieprzestrzeganie ograniczeń pandemicznych
  • Prawidłowość wydatkowania środków publicznych przez publiczną radiofonię i telewizję
  • Zbadanie sytuacji mieszkańców domów pomocy społecznej w stanie epidemii pod kątem dostępu do opieki zdrowotnej i zapewnienia kontaktów ze światem
  • Brak usług opiekuńczych dla osób starszych w miejscu ich zamieszkania
  • Korzystanie przez Prokuratora Krajowego z uprawnienia do delegowania prokuratora bez jego zgody do innej jednostki

Takie m.in. propozycje kontroli w 2022 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłasza prezesowi Najwyższej Izby Kontroli Marianowi Banasiowi.

W odpowiedzi na pismo Prezesa NIK, zastępca RPO Stanisław  Trociuk przedłożył propozycje tematów kontroli, które należałoby uwzględnić w działaniach kontrolnych NIK planowanych na 2022 r.

  1. Prawidłowość działań Policji dokonującej zatrzymania osób uczestniczących w zgromadzeniach publicznych w świetle orzecznictwa sądowego, uznającego liczne przypadki tych zatrzymań za niezasadne, nieprawidłowe i niezgodne z prawem i wpływ tych działań na konieczność wpłaty z budżetu państwa stosownych zadośćuczynień oraz odszkodowań.
  2. Dochodzenie przez Skarb Państwa roszczeń zwrotnych na podstawie art. 557 k. p. k. od osób, które swych bezprawnym działaniem spowodowały niewątpliwie niesłuszne zatrzymanie.
  3. Sprawdzenie, czy organy prowadzące postępowania administracyjne na podstawie ustawy z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko prawidłowo i zgodnie z celem tej ustawy, zapewniają udział organizacjom społecznym, w tym organizacjom ekologicznym, w sprawach dotyczących wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla realizacji przedsięwzięć uciążliwych takich jak wielkoprzemysłowe fermy trzody chlewnej, drobiu, zwierząt futerkowych.
  4. Prawidłowość działań Policji polegających na legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów karnych i kierowaniu do sądów wniosków o ukaranie, dla których to czynności jako materialnoprawną podstawę Policja wskazywała art. 54 Kodeksu wykroczeń, w stosunku do osób nieprzestrzegających nakazów, zakazów, ograniczeń i obowiązków w stanie epidemii. Przepisy rozporządzeń wydawanych na podstawie ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi w oczywisty sposób nie stanowią przepisów porządkowych w rozumieniu art. 54 k. w., służą bowiem ochronie zdrowia, a nie ochronie porządku i spokoju w miejscach publicznych. W związku z tym Policja nie miała do tych działań wystarczających podstaw prawnych w Kodeksie wykroczeń aż do czasu wejścia w życie ustawy z 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z COVID-19, a więc do momentu wprowadzenia art. 116 § 1a k. w. Stanowisko to potwierdza orzecznictwo Sądu Najwyższego uwzględniające jako oczywiście zasadne kasacje wnoszone przez Rzecznika od wyroków nakazowych (m. in. wyroki: z dnia 26 marca 2021 r., sygn. akt II KK 40/21, z dnia 8 kwietnia 2021 r., sygn. akt II KK 75/21; z dnia 5 maja 2021 r., sygn. akt V KK 132/21, V KK 126/21, II KK 106/21; z dnia 12 maja 2021 r., sygn. akt II KK 76/21 i II KK 82/21).
  5. Ustawa z dnia 22 marca 2018 r. o zmianie ustawy o finansowaniu wsparcia tworzenia lokali socjalnych, mieszkań chronionych, noclegowni i domów dla bezdomnych, ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy oraz o zmianie Kodeksu cywilnego oraz niektórych innych ustaw wprowadziła do ustawy o ochronie praw lokatorów szereg zmian, w tym nałożyła na gminy obowiązek określenia w uchwale warunków, jakie musi spełniać lokal wskazywany dla osób z niepełnosprawnościami. W związku z tym gminy powinny podjąć w ciągu dwóch lat nowe uchwały określające zasady wynajmowania na potrzeby osób z niepełnosprawnościami lokali stanowiących ich własność. Należałoby zbadać czy i w jaki sposób ów obowiązek nałożony na gminy został wykonany.
  6. Nakładanie przez Państwową Inspekcję Sanitarną kar pieniężnych za nieprzestrzeganie obowiązków, zakazów, nakazów i ograniczeń określanych w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów wydawanych na podstawie art. 46a i art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z uwzględnieniem okoliczności wielokrotnie potwierdzonej w orzecznictwie sądów administracyjnych, że organy PIS co do zasady nie zapewniały stronom prowadzonego przez siebie postępowania administracyjnego czynnego udziału w tym postępowaniu, zaś czynności dowodowe ograniczały wyłącznie do posłużenia się w celu wykazania naruszenia prawa notatką sporządzoną przez funkcjonariusza Policji.
  7. Prawidłowość wydatkowania środków publicznych przez publiczną radiofonię i telewizję w sytuacji, gdy w powszechnym odczuciu społecznym (wyrażanym także w skargach kierowanych do Rzecznika) oraz w świetle badań analitycznych publiczna radiofonia i telewizja nie realizuje misji publicznej w postaci oferowania społeczeństwu programów cechujących się pluralizmem, bezstronnością, wyważeniem i niezależnością.
  8. Zbadanie sytuacji mieszkańców domów pomocy społecznej w stanie epidemii pod kątem ich dostępu do opieki zdrowotnej, zapewnienia kontaktów ze światem zewnętrznym.
  9. Zbadanie zjawiska rezygnacji opiekunów osób starszych z wykonywania pracy zarobkowej w związku z koniecznością sprawowania osobistej opieki w celu wsparcia w czynnościach życia codziennego, z uwagi na brak usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania. Zjawisko to powoduje często powoduje ubóstwo i izolację społeczną tych opiekunów w związku ze zbyt szybkim opuszczeniem rynku pracy i utratą otrzymania w przyszłości wyższego świadczenia emerytalnego. Tymczasem celem polityki społecznej prowadzonej w wymiarze lokalnym powinno być tworzenie warunków umożliwiających tym osobom jak najdłuższe pozostanie na rynku pracy.
  10. Prawidłowość wykonywania przez wojewodów zdań dotyczących ustalania prawa do świadczeń rodzinnych i świadczenia wychowawczego, objętych koordynacją systemu zabezpieczenia społecznego.
  11. Korzystanie przez Prokuratora Krajowego z uprawnienia do delegowania prokuratora bez jego zgody do innej jednostki organizacyjnej prokuratury (art. 106 § 2 ustawy z dnia 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze), które jak wynika ze spraw rozpoznawanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, odbywa się bez uwzględnienia sytuacji życiowej i rodzinnej delegowanego prokuratora oraz potrzeb poszczególnych jednostek prokuratury i łączy się z wypłatą ze środków publicznych dodatkowych należności przysługujących prokuratorowi delegowanemu do innej miejscowości.

III.037.1.2021

Adam Bodnar udowadnia Łukaszowi Piebiakowi, że delegacje sędziów krytykował jeszcze za rządów PO-PSL

Data: 2021-05-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich występował do Ministerstwa Sprawiedliwości ws. delegacji sędziowskich nie tylko dopiero za rządów Zjednoczonej Prawicy, ale i koalicji PO-PSL
  • Adam Bodnar zwrócił się w sprawie takiej dezinformacji do sędziego Łukasza Piebiaka, b. wiceministra sprawiedliwości w rządzie ZP

- Dopiero gdy władzę przejęła ZP, a ja objąłem obowiązki wiceministra sprawiedliwości, RPO zwrócił się do MS o wyjaśnienie, kiedy możliwość takiego arbitralnego odwołania z delegacji zostanie usunięta z systemu prawnego – napisał 24 maja 2021 r. b. wiceminister i sędzia Łukasz Piebiak w artykule „Dziennika Gazety Prawnej” pt. „Piebiak: Podwójne standardy i hipokryzja”

Nie polemizując z ocenami politycznymi, RPO przypomina Łukaszowi Piebiakowi fakty w tej sprawie. Wystąpienie generalne w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości Borysa Budki skierował bowiem 25 września 2015 r. - po dwóch tygodniach od objęcia urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich.

Pismo było skierowane jeszcze do ministra rządu koalicji PO-PSL, a nie Zjednoczonej Prawicy, jak napisał w tekście Łukasz Piebiak. Wybory parlamentarne odbyły się w  miesiąc od wysłani tego wystąpienia 25 października 2015 r. Rząd Zjednoczonej Prawicy powstał jeszcze później.

- Niestety, Pana kilkuletnie pełnienie funkcji wiceministra sprawiedliwości nie przyczyniło się do poprawy ochrony praw obywatelskich. Przepis art. 77 §  4 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. Prawa o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2020 r. poz. 2072)
w zakresie, w jakim narusza prawa konstytucyjne obywateli, nie został do dzisiaj zmieniony – wskazuje Adam Bodnar.

Wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak, pomimo kierowanych kolejnych wystąpień Rzecznika, nie uwzględnił ani oczekiwań obywatela i sędziego Łukasza Piebiaka, ani innych obywateli w tym zakresie.

Powyższe można byłoby pozostawić bez komentarza, gdyby nie to, że gdy minister sprawiedliwości nie chroni praw obywatelskich i nie odpowiada pozytywnie na apele ombudsmana, działać muszą inne mechanizmy, w tym trybunały europejskie. Z trudem można też przejść obojętnie wobec faktu, że sędzia dezinformuje opinię publiczną w przedmiocie działań swoich jako wiceministra oraz innych organów państwowych.

(poniżej zamieszczamy pisma RPO do Ł. Piebiaka oraz do MS ws. delegacji sędziów z 25 września 2015 r.)

VII.561.11.2014

Niemożność przekazywania do innego państwa UE osób skazanych w Polsce na karę więzienia. Ponaglenie RPO do MS

Data: 2021-05-24
  • Przekazywanie skazanych między Polską a państwami UE jest możliwe tylko, jeśli dany wyrok wydano po 5 grudnia 2011 r.
  • Takie oświadczenie ograniczające stosowanie przez Polskę unijnej decyzji ramowej ws. przekazywania skazanych władze polskie złożyły dopiero w 2011 r.
  • Tymczasem, zgodnie z decyzją ramową, państwa UE mogły je złożyć przy przyjęciu jej przez Radę – co nastąpiło 27 listopada 2008 r.
  • Oświadczenie Polski z 2011 r. jest zatem nieważne, a odpowiednie polskie przepisy należy zmienić
  • MS milczy jednak w tej sprawie – RPO wysłał do resortu ponaglenie

Skargi wpływające do Rzecznika Praw Obywatelskich potwierdzają, że nie jest to problem teoretyczny. Osoby odbywające karę pozbawienia wolności wskazują, że nie mogą skorzystać z instytucji przekazania do innego państwa członkowskiego z powodu arbitralnie przyjętego terminu.

Dlatego w 2020 r. RPO wystąpił do resortu sprawiedliwości o zainicjowanie prac zmierzających do uchylenia przepisów Kodeksu postępowania karnego, które wyłączają stosowanie umowy ramowej co do orzeczeń sprzed 5 grudnia 2011 r. Nie dostał odpowiedzi.

Co mówi decyzja ramowa

Chodzi o funkcjonowanie w polskim prawie postanowień decyzji ramowej Rady 2008/909/WSiSW z 27 listopada 2008 r. o stosowaniu zasady wzajemnego uznawania do wyroków skazujących na karę pozbawienia wolności lub inny środek polegający na pozbawieniu wolności – w celu wykonania tych wyroków w Unii Europejskiej.

Przewiduje ona wzajemne uznawanie prawomocnych kar pozbawienia wolności przez państwa członkowskie UE. Przekazywanie skazanych pomiędzy państwami winno następować, jeśli w państwie wykonującym karę łatwiejsza będzie resocjalizacja skazanego.

Implementację decyzji ramowej do prawa polskiego stanowią rozdz. 66f i 66g Kodeksu postępowania karnego. Zgodnie z art. 611t § 1 k.p.k., sąd okręgowy może wystąpić do odpowiedniego organu państwa obcego o przejęcie kary do wykonania, „jeżeli przekazanie orzeczenia do wykonania pozwoli w większym stopniu zrealizować wychowawcze i zapobiegawcze cele kary”. Wystąpienie takie może nastąpić z urzędu, na wniosek organu państwa wykonującego, Ministra Sprawiedliwości lub skazanego.

Możliwości zastosowania tych przepisów ogranicza jednak ustawa z 16 września 2011 r. o zmianie ustawy - Kodeks postępowania karnego, ustawy o prokuraturze oraz ustawy o Krajowym Rejestrze Karnym. Na jej mocy do k.p.k. dodano rozdz. 66f i 66g k.p.k., lecz zgodnie z jej art. 4 ust. 1, ich zastosowanie jest wyłączone względem orzeczeń wydanych przed 5 grudnia 2011 r. Przepis ten stanowić ma wykonanie oświadczenia złożonego w 2011 r. przez Polskę.

Dlaczego oświadczenie Polski z 2011 r. jest nieważne 

Decyzja ramowa wskazuje, że państwa członkowskie mogą złożyć oświadczenie o niestosowaniu jej postanowień do orzeczeń wydanych przed określoną datą, nie późniejszą jednak niż właśnie dzień 5 grudnia 2011 r. Można je było jednak złożyć co do orzeczeń wydanych przed określoną datą „przy przyjęciu niniejszej decyzji ramowej przez Radę”. Decyzja ramowa została przyjęta 27 listopada 2008 r. i 5 grudnia 2008 r. ogłoszona w dzienniku urzędowym UE.

Tymczasem oświadczenie na podstawie art. 28 ust. 2 decyzji ramowej zostało przez Polskę złożone dopiero w 2011 r.

W wyroku z 24 czerwca 2019 r. w sprawie C-573/17 Popławski Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej przesądził wprost, że złożenie oświadczenia możliwe było jedynie „przy przyjęciu” tejże decyzji ramowej, a zatem 27 listopada 2008 r. Jakiekolwiek oświadczenie złożone po tej dacie „nie może wywierać skutków prawnych”.

Oświadczenie złożone przez Polskę jest zatem nieważne. Ponieważ sama decyzja ramowa nie zawiera innych przepisów, które ograniczałyby czasowy zakres jej zastosowania i wobec nieważności oświadczenia złożonego przez Polskę w 2011 r., należy uznać, że nie ma przesłanek, aby takie ograniczenie istniało w polskim prawie.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do Marcina Romanowskiego, podsekretarza stanu w MS, o przedstawienie projektu ustawy, która - naprawiając błąd z 2011 r. -  doprowadziłaby do synchronizacji polskiego porządku prawnego z europejskim.

Zmiana taka pozwoliłaby na potencjalne skorzystanie z instytucji przekazywania skazanych przez wszystkich skazanych spełniających warunki określone w rozdz. 66f i 66g k.p.k. - niezależnie od tego, kiedy wydano wyrok skazujący.

Najlepszą ilustracją problemu jest skarga konstytucyjna do Trybunału Konstytucyjnego  (sygn. akt SK 77/20). Skarżący zmierza do wykazania, że art. 4 ust. 1 u.z.k.p.k. jest niezgodny z Konstytucją. Choć pod względem merytorycznym nie można podzielić argumentacji skarżącego, to uzasadnienie wskazuje, że problem jest realny i ma konkretny wpływ na sytuację skazanych.

II.516.3.2020

RPO wziął udział w rozprawie Grzęda v. Polska przed ETPC

Data: 2021-05-19

W Europejskim Trybunale Praw Człowieka odbyła się rozprawa w sprawie Grzęda przeciwko Polsce. Wielka Izba ETPC rozpatrywała zarzuty sędziego, który był członkiem Krajowej Rady Sądownictwa. Sędziemu w 2018 r. ustawodawca przerwał przedwcześnie kadencję wbrew wyraźnej gwarancji zawartej w Konstytucji. Wnosząc skargę do Trybunału w Strasburgu, sędzia podniósł zarzut braku prawa do sądu, który pozwoliłby zweryfikować zgodność z prawem przerwania jego kadencji w KRS (art. 6 i 13 EKPC).

W rozprawie, obok bezpośrednich stron: skarżącego oraz rządu RP – udział wziął również RPO. Rzecznik przystąpił do tej sprawy jeszcze 2019 r. jako amicus curiae i dwukrotnie przedstawił Trybunałowi uwagi na piśmie.

Sprawa ma ogromne znaczenie dla polskiego wymiaru sprawiedliwości, bowiem niezgodne z Konstytucją ukształtowanie obecnej KRS, podważa wszystkie jej akty, w tym nominacje sędziowskie. Rodzi też pytania o prawną skuteczność orzeczeń wydawanych przez sędziów nominowanych przez nową KRS.

Podczas wystąpienia na rozprawie RPO podniósł, że sędziom-członkom KRS należy zapewnić prawną ochronę pełnej kadencji, chroniącą jednocześnie zdolność KRS wypełniania roli ochrony niezawisłości sędziowskiej, powierzonej jej przez Konstytucję. RPO oceniał, że przerwanie kadencji KRS w 2018 r. było niezgodne tak z polską Konstytucją jak Konwencją Europejską.

Jeśli jednak ustawodawca uchwalił rozwiązanie skutkujące przedwczesnym wygaśnięciem mandatu, sędziom-członkom KRS przysługiwało prawo do zakwestionowania przed sądem przerwania kadencji. Brak środka odwoławczego nie daje się pogodzić z orzecznictwem ETPC.

RPO wskazał także, iż należy odrzucić argumentację rządu wskazującą na konieczność przerwania kadencji sędziów w KRS wskutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z 2017 r. (sprawa K 5/17). Obecny Trybunał Konstytucyjny nie zapewnia rzeczywistej kontroli konstytucyjności prawa. Jest natomiast wykorzystywany do legitymizowania działań władz krajowych naruszających Konstytucję. Odchodzi przy tym od wcześniejszego orzecznictwa konstytucyjnego, nie podając ku temu istotnych powodów. Co więcej, w wydaniu powoływanego przez rząd orzeczenia uczestniczyła osoba wybrana na miejsce już prawidłowo obsadzonego. Już to – w świetle wyroku ETPC w sprawie Xero Flor – wystarcza do pominięcia tego orzeczenia.

Przeprowadzone w KRS zmiany dały rządzącej większości możliwość dowolnego rekonstruowania jej składu, a przez to wpływania na proces powoływania sędziów. W konsekwencji większość polityczna uzyskała możliwość wpływania na treść orzeczeń sądowych w części polskiego sądownictwa. Wydaje się  to służyć wykluczeniu jakiejkolwiek realnej kontroli działań rządzącej większości oraz ochronie arbitralnych decyzji rządu.

Do sprawy przed ETPC przystąpiło łącznie dziewięciu interwenientów, w tym dwa państwa: Dania i Holandia. Wszyscy przedstawili Trybunałowi uwagi pisemne.

VII.511.51.2019

Sprawa pijanego kierowcy, który odwołał się od wyroku i otrzymał gorsze rozstrzygnięcie. Kasacja RPO do Sądu Najwyższego

Data: 2021-05-19
  • Sprawa dotyczy kierowcy, który został skazany za jazdę po pijanemu, a po latach znowu popełnił ten sam czyn.
  • W kasacji RPO argumentuje, że w II instancji – choć apelację złożył sam kierowca – sąd uwzględnił niekorzystne okoliczności pominięte w I instancji.
  • Było to działanie nieuprawnione (naruszenie zakazu pogarszania wyroku przy apelacji złożonej na korzyść, czyli zakazu reformationis in peius).

RPO składa kasację do Sądu Najwyższego, w której dowodzi, że sąd II instancji się naruszył prawo.

W sprawie tej istotne było, czy poprzedni wyrok tego kierowcy za jazdę po pijanemu uległ zatarciu, czy nie. W przypadku sprawcy czynu polegającego na prowadzeniu pojazdy pod wpływem alkoholu stosuje się bowiem surowszą kwalifikację prawną, jeżeli uprzednio kierowca ten już za taki czyn prawomocnie skazany.

Sąd I instancji uznał, że w momencie popełnienia kolejnego czynu poprzedni wyrok nie był jeszcze zatarty. Sąd odwoławczy słusznie wskazał, że przy sprawdzaniu, czy poprzednia kara uległa zatarciu, bierze się pod uwagę moment skazania a nie popełnienia czynu. Jednocześnie jednak sąd ten zauważył -  co umknęło uwadze w I instancji - że ten kierowca miał na koncie jeszcze inny wyrok i że jeśli się to uwzględni, to pierwszy wyrok za jazdę po pijanemu nie ulega zatarciu.

Sąd odwoławczy wziął bowiem pod uwagę wyrok z 2003 r. za niepłacenie alimentów : kierowca dostał wtedy 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. W 2006 r. zarządzono wykonanie tej kary, do czego doszło w czerwcu 2008 r. Zatarcie tego skazania mogłoby nastąpić po upływie 10 lat, w czerwcu 2018 r., ale kolejny wyrok, za jazdę pod wpływem, bieg  zatarcia przerwał.

RPO w kasacji zauważa jednak, że sąd odwoławczy nie miał prawa uzupełnić argumentacji sądu I instancji na niekorzyść oskarżonego kierowcy, skoro to on się odwoływał od wyroku.

Zgodnie bowiem z art. 434 § 1 pkt 1 k.p.k., sąd odwoławczy może orzec na niekorzyść oskarżonego jedynie wtedy, gdy wniesiono środek odwoławczy na jego niekorzyść. Zakaz zmiany wyroku na gorsze (po łacinie: reformatio in peius) oznacza, że sytuacja oskarżonego w postępowaniu odwoławczym nie może ulec pogorszeniu w jakimkolwiek zakresie, a więc także w sferze ustaleń faktycznych. Naruszenie tego zakazu zachodzi także wówczas, gdy niekorzystnych dla oskarżonego zmian dokonano jedynie w zakresie ustaleń faktycznych w uzasadnieniu orzeczenia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 13 stycznia 2021 r., II KK 182/20). Sąd odwoławczy nie może dokonać żadnych posunięć powodujących, a nawet mogących powodować negatywne skutki, w sytuacji prawnej oskarżonego (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 15 marca 2017 r., II KK 10/17; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 5 lipca 2018 r., V KK 228/18).

W rozważanej sprawie wyrok sądu I instancji został zaskarżony wyłącznie na korzyść oskarżonego, zatem sąd odwoławczy nie mógł orzec na jego niekorzyść. Dokonując jednak uzupełnienia argumentacji sądu I instancji w zakresie oceny zaistnienia zatarcia skazania w poprzez wprowadzenie do swoich rozważań wcześniejszego wyroku, dokonał zmiany niekorzystnej dla oskarżonego, naruszając zakaz reformationis in peius.

Dlatego RPO wnosi o uchylenie wyroku i ponowne rozpoznanie tej sprawy.

W przypadku skazania na karę, która nie jest pozbawieniem wolności, prawo do wnoszenia kasacji, a więc do zwrócenia się do Sądu Najwyższego o poprawianie pomyłki sądu II instancji, ma tylko Rzecznik Praw Obywatelskich i Prokurator Generalny.

II.511.778.2020

Nagana za brak maseczki w sierpniu 2020 r. Kasacja RPO do SN

Data: 2021-05-18

Pan Karol nie miał maseczki w sklepie spożywczym w małej miejscowości. Sprawa trafiła do sądu w R., który ukarał go naganą. Tymczasem w sierpniu 2020 r., kiedy to się zdarzyło, obowiązek noszenia maseczek był ustanowiony w sposób wadliwy – nie ma podstaw do skazywania obywatela. Dlatego RPO złożył w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego.

Jest to kolejna kasacja w sprawie wyroków na obywateli, którzy złamali obostrzenia kowidowe. RPO nie podważa ich zasadności, wskazuje jednak, że były źle wprowadzone – źle, to znaczy niezgodnie ze standardami demokratycznego i praworządnego państwa.

W przypadku maseczek rząd wprowadził obowiązek ich noszenia na podstawie ustawy o zapobieganiu chorób zakaźnych u ludzi. Ta ustawa jednak pozwalała tylko na wprowadzenie obowiązku noszenia maseczki w przypadku osób chorych lub podejrzanych o zakażenie. Nakazując, by wszyscy nosili maseczki, rząd przekroczył swoje kompetencje.

RPO zauważył ten problem i od maja alarmował, że żeby obowiązek noszenia maseczek dało się egzekwować, Sejm musi zmienić ustawę o chorobach zakaźnych. Mimo ponagleń i ostrzeżeń, Sejm zajął się tym dopiero jesienią, a zmieniona ustawa weszła w życie dopiero w grudniu 2020 r. Od tego momentu nakaz noszenia maseczek ma odpowiednią podstawę.

Ale w czasie, kiedy pan Karol poszedł do sklepu, tak nie było – nie może być więc skazany nawet na naganę.

II.511.281.2021

RPO przystępuje przed TK do sprawy zgodności prawa europejskiego z polską Konstytucją

Data: 2021-05-17

RPO przystąpił 17 maja 2021 do sprawy z wniosku premiera o zbadanie zgodności Traktatu o Unii Europejskiej z Konstytucją (K 3/21)

Wątpliwości premiera budzą przepisy prawa unijnego umożliwiające odstąpienie od stosowania polskiej konstytucji. Premier zaskarżył też normę Traktatu o Unii Europejskiej w rozumieniu, w którym uprawnia lub zobowiązuje organ do stosowania przepisu, który na mocy orzeczenia TK utracił moc obowiązującą.

Wątpliwości premiera budzi też przepis prawa unijnego w rozumieniu, które uprawnia sąd do kontroli niezawisłości sędziów powołanych przez prezydenta oraz uchwał Krajowej Rady Sądownictwa ws. powołania sędziów.

RPO uważa, że dwie pierwsze kwestie nie powinny być w ogóle rozpatrywane przez TK, a w trzeciej – powinien się on zwrócić z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Do czasu rozstrzygnięcia przez TSUE pytań prejudycjalnych postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym powinno zostać zawieszone.

Zapowiadając swój udział w tej sprawie RPO zaznacza, że szeroką argumentację prawniczą przedstawi – zgodnie z prawem – w terminie późniejszym.

VII.510.23.2021

Koronawirus. Kolejki do szczepień i podstawa prawna formularza do zapisania się na szczepienia  – RPO do min. Dworczyka

Data: 2021-05-17
  • Od 1 kwietnia, kiedy rząd na chwilę otworzył możliwość rejestrowania się na szczepienia tym, którzy wcześniej zgłosili taką wolę w rządowym serwisie, RPO próbuje dowiedzieć się o podstawę takiego dzielenia obywateli (na tych, którzy się zgłosili, i tych, którzy tego nie zrobili).
  • RPO dostał już wyjaśnienia od koordynatora szczepień Michała Dworczyka. Tłumaczy on, że chodzi o to, by jak najszybciej zaszczepić jak najwięcej obywateli.

RPO nie ustaje jednak w dociekaniach: w piśmie z 16 kwietnia 2021 r. zwrócił uwagę, iż w przyjętych przez rząd zasadach realizacji szczepień brak jest podstawy prawnej do wdrażania kolejności szczepień przeciw COVID-19 w zależności od zgłoszenia wcześniejszej chęci zaszczepienia. Do Rzecznika Praw Obywatelskich dotarły zaś sygnały o nagłych zmianach w harmonogramie szczepień przeciw COVID-19.

1 kwietnia po północy została uruchomiona rejestracja dla tych osób, które zgłosiły wcześniejszą chęć szczepienia przez internetowy formularz. Powyższa wiadomość nie została ogłoszona oficjalnie, co wywołało dezorientację obywateli. Do Biura Rzecznika zwracali się ludzie, którzy co prawda w zimie nie zgłosili chęci szczepienia, ale wiosną chcieli się zaszczepić: w systemie nie było dla nich skierowań. Docierały do Rzecznika również skargi Obywateli, że przy uruchamianiu rejestracji dla grupy 18-39 lat priorytetowo miały być traktowane osoby, które przez formularz online zgłosiły chęć szczepienia, co dotyczyło również osób w wieku 40-59 lat.

Kolejnym zagadnieniem są problemy związane z zamknięciem przez Rząd, bez uprzedzenia, w marcu strony https://www.gov.pl/web/szczepimysie/zgloszenia, na której można było zadeklarować chęć zaszczepienia się.

Na te wszystkie wątpliwości min. Dworczyk odpowiedział, że uruchomienie formularza w styczniu miało jedynie charakter profrekwencyjny. RPO zauważa jednak, że nie tłumaczy to tych wszystkich problemów prawnych i faktycznych w dostępie do szczepionki.

V.7018.82.2021

400 zł za spotkanie w parku w pandemii. Dwie kasacje RPO [SPRAWY WYGRANE]

Data: 2021-05-12, 2021-02-19
  • W kwietniu 2020 r., kiedy rząd zakazał wstępu do lasy i parków z powodu koronawirusa, pan Mieczysław, mieszkaniec małej miejscowości,  spotkał się w południe w parku w centrum miasteczka z panem Zbigiewem.
  • Policja skierowała sprawę do sądu obwiniając ich o wykroczenie z art. 54 k.w. w zw. z § 11a ust.1 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r. poz. 491).
  • Sąd wymierzył panu Mieczysławowi 300 złotych grzywny, do tego dodał 30 złotych opłaty oraz 70 złotych tytułem zryczałtowanych wydatków postępowania na rzecz Skarbu Państwa. Pan Zbigniew dostał zaś 200 zł grzywny, ale z innych opłat został zwolniony.
  • Wyroki nie zostały zaskarżone i uprawomocniły się.
  • AKTUALIZACJA: 8 kwietnia Sąd Najwyższy (sygn. akt KK 75/21) uwzględnił kasację ws. pana Mieczysława i uniewnnił go). 
  • AKUALIZACJA 2: 12 maja Sąd Najwyższy (Sygn. akt II KK 76/21) uwzględnił drugą kasację.

RPO składa od niich kasację do Sądu Najwyższego wskazując, że wyroki zapadły z rażącym naruszeniem prawa. Rozporządzenie rządu, za którego złamanie ukarany został pan Mieczysław i pan Zbigniew, nie miało podstaw w ustawie: rząd powołał się na ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, a ta pozwala tylko wprowadzać ograniczenia w poruszaniu się, a nie ich po prostu zakazywać. Do tego rozporządzenie Rady Ministrów nie odsyłało do konkretnego przepisu kodeksu wykroczeń i nie określało wobec sprawcy prawnomaterialnych konsekwencji naruszenia przez niego zawartych w nim przepisów. Przepis § 17 stanowił jedynie, że zakazuje się korzystania z m.in. z parków, bez wskazania, czy i jaka sankcja grozi za złamanie tego zakazu.

Mając na uwadze wszystko powyższe, wykluczone jest pociągnięcie do odpowiedzialności na podstawie art. 54 k.w. osób, które naruszały m.in. zakaz korzystania z parków ustanowiony na mocy wspomnianego Rozporządzenia.

II.511.78.2021, II.511.79.2021    

Dwa postanowienia spadkowe – kolejna skarga RPO o wznowienie postępowania [WNIOSEK UWZGLĘDNIONY]

Data: 2021-05-07, 2020-09-01
  • W odstępie 30 lat ten sam sąd wydał dwa orzeczenia w tej samej sprawie spadkowej
  • Uniemożliwiło to spadkobiercom uregulowanie spraw majątkowych
  • Dlatego poprosili RPO o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną do SN
  • Wystarczyła jednak zwykła skarga o wznowienie postępowania do właściwego sądu, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika
  • AKTUALIZACJA: 7 maja 2021 sąd wznowił postępowanie.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich nadchodzi coraz więcej skarg i wniosków o interwencje w sprawach odmiennego rozstrzygania kwestii dziedziczenia po tym samym spadkodawcy - albo ponownego orzekania w takiej sprawie.  Nierzadko kierowane są one przez same sądy, które – dysponując dwoma różnymi orzeczeniami spadkowymi – nie mogą samodzielnie rozstrzygnąć sprawy o dział spadku, o dokonanie wpisu w księdze wieczystej, itp.

W kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN – dwie już rozstrzygnięto. Takie sprawy są przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie. Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwość eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego.

Rzecznik w lipcu 2020 r. wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. Resort odpisał, że zgłoszone uwagi „zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości”.

Skarga Rzecznika

W 1981 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli żona (jedna czwarta udziału) oraz jego pięcioro dzieci (po trzy dwudzieste udziału). Postanowienie to stało się prawomocne.

W 2011 r. jedno z dzieci zmarłego zainicjowało  kolejne postępowanie po zmarłym. W efekcie w 2012 r. ten sam sąd  stwierdził, że spadek nabyli: żona (w pięciu dwudziestych udziału) oraz dzieci (po trzy dwudzieste udziału).  Sąd określił też udziały spadkobierców nieżyjących już żony i jednego z dzieci zmarłego. Postanowienie to nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Skoro sprawa o stwierdzenie nabycia spadku została merytorycznie rozpoznana przez Sąd Rejonowy w 1981 r., to postanowienie z 2012 r. wydano z naruszeniem prawomocności materialnej postanowienia sądu 1981 r.

Wobec funkcjonowania  dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu  spadku RPO wnosi o wznowienie postępowania zakończonego postanowieniem z 2012 r.; uchylenie tego postanowienia  i odrzucenie wniosku jednego ze spadkobierców.

Współwystępowanie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie praw do spadku po tej samej osobie godzi nie tylko w wymiar sprawiedliwości, ale także prowadzi do naruszenia praw, wolności i zasad gwarantowanych w Konstytucji – podkreśla RPO.

A to narusza konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Doszło także do naruszenia prawa do sądu – według art. 45 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Wobec dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tej samej osobie, nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania uzyskali wiążące rozstrzygnięcie i by ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Jednocześnie naruszono konstytucyjne prawo dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji). Spadkobiercy nie mogą bowiem legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia, co ma daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym.

Współwystępowanie w obrocie dwóch prawomocnych postanowień stwierdzających nabycie spadku po tym samym spadkodawcy jest zjawiskiem patologicznym i wadliwością prawną, która godzi nie tylko w powagę wymiaru sprawiedliwości, ale także konstytucyjne zasady zaufania do państwa, bezpieczeństwa prawnego, jak i zagwarantowane w Konstytucji prawo do sądu i prawo dziedziczenia – podsumował RPO.

IV.511.271.2020

300 zł za wieczorne spotkanie w miejscowości K. Kasacja RPO do Sądu Najwyższego [SPRAWA WYGRANA]

Data: 2021-05-05, 2021-03-03

Pan Mariusz spotkał się w kwietniowy wieczór 2020 r. z panem Tomaszem, co zdaniem policjantów i sądu w R. oznaczało, że „nie stosował się do zakazu przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej osób przebywających na tym obszarze w związku z ogłoszonym stanem epidemii w ten sposób, że bez uzasadnienia opuścił miejsce zamieszkania w innym celu niż zaspokajanie niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego”.

[AKTUALIZACJA} 5 maja Sąd Najwyższy przychylił się do kasacji RPO i uchylił wyrok na pana Mariusza (Sygn. akt II KK 106/21)

W postępowaniu nakazowym został ukarany 300 zł grzywny. Ponieważ się nie sprzeciwił wyrokowi, stał się on prawomocny.

RPO składa w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego wskazując, że nie było podstaw do ukarania pana Mariusza: zakaz wychodzenia z domu rząd wprowadził w kwietniu rozporządzeniem na podstawie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. Poz. 1239 i 1495 oraz z 2020 r. Poz. 284, 322, 374 i 567). Ta jednak pozwala tylko ograniczać przemieszczanie się, a nie zakazywać go w ogóle. Wolność przemieszczania jest wolnością chronioną przez Konstytucję (art. 52) i nie może być ograniczana w taki sposób.

Nie może zatem odpowiadać za popełnienie wykroczenia z art. 54 kodeksu wykroczeń osoba, która naruszyła zakaz przemieszczania się wprowadzony w § 5 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. Przedmiotem bowiem ochrony art. 54 k.w. jest porządek i spokój w miejscach publicznych oraz zasady zachowania się tam zawarte w przepisach wydanych z upoważnienia ustawowego. Natomiast wydając w § 5 Rozporządzenia generalny zakaz przemieszczania przekroczono delegację ustawową, na podstawie, której to Rozporządzenie zostało wydane. Zgodnie bowiem z art. 92 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Upoważnienie powinno określać organ właściwy do wydania rozporządzenia i zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu, a organ upoważniony do wydania rozporządzenia nie może przekazać swoich kompetencji innemu organowi. Oznacza to, że rozporządzanie musi być wydane na podstawie wyraźnego szczegółowego upoważnienia w zakresie określonym w upoważnieniu, w granicach tego upoważnienia i nie może być sprzeczne z normami Konstytucji, aktem na podstawie którego zostało wydane i innymi aktami, które regulują materię będącą przedmiotem rozporządzenia. Naruszenie tych warunków wszystkich razem lub choćby jednego z nich powoduje niezgodność rozporządzenia z ustawą, a tym samym nie może być źródłem obowiązku dla obywateli i w konsekwencji podstawą do ukarania za niestosowanie się do tego obowiązku. W rozważaniach uzasadniających trafność zarzutu kasacyjnego nie można pominąć przepisu art. 52 Konstytucji RP, który reguluje wolność poruszania się stanowiącą przejaw ogólnej wolności osobistej; przy czym wolność ta może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie. Z kolei art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, stanowi, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, przy czym ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Kwestie te mają istotne znaczenie w niniejszej sprawie, albowiem warunkiem formalnym zgodnego z Konstytucją ograniczania praw osobistych jest ograniczanie ich tylko w ustawie. W ten sposób Konstytucja RP wprowadza zasadę wyłączności ustawy przy ograniczaniu konstytucyjnych praw obywateli. W następnej kolejności należy podkreślić, iż nakładanie ograniczeń w zakresie podstawowych wolności i praw człowieka i obywatela musi odbywać się na podstawie prawidłowo stanowionego prawa, w szczególności zgodnie z podstawowymi zasadami wyrażonymi w Konstytucji, a zatem wprowadzenie nakazów i zakazów dotyczących podstawowych praw i wolności obywatelskich może nastąpić tylko w przypadku wprowadzenia jednego z trzech stanów nadzwyczajnych, co dotychczas nie miało miejsca. Zgodnie bowiem z art. 228 ust. 1 Konstytucji R.P., w sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej, przy czym biorąc również pod uwagę ust. 3 powoływanego art. 228 Konstytucji RP - zasady działania organów władzy publicznej oraz zakres, w jakim mogą zostać ograniczone wolności i prawa człowieka i obywatela w czasie poszczególnych stanów nadzwyczajnych - powinna określać ustawa. Skoro pomimo zaistnienia przesłanek do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, władza wykonawcza nie zdecydowała się na wprowadzenie tego stanu, wprowadzając jedynie stan epidemii, a wcześniej stan zagrożenia epidemiologicznego, żaden z tych stanów nie może być uznany za stan nadzwyczajny w rozumieniu art. 228 Konstytucji, zatem ograniczenia wynikające z wprowadzenia takiego stanu nie mogą naruszać podstawowych praw i wolności. Tym samym wynikający z § 5 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii zakaz przemieszczania osób przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej był niezgodny z art. 52, art. 31 i art. 228 Konstytucji R.P.

Na wstępie wskazano, że art. 54 k.w. stanowi, iż kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany i ma charakter blankietowy. Znamiona czynu zabronionego w przedmiotowej sprawie określa § 5 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, który stanowił, iż w okresie do dnia 19 kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczania się osób przebywających na tym obszarze z określonymi w dalszej części przepisu wyjątkami. Przepis ten z przyczyn już wcześniej omówionych Rzecznik Praw Obywatelskich uważa za niezgodny ze wskazanymi przepisami Konstytucji. Niekonstytucyjny przepis cytowanego rozporządzenia nie może wypełniać blankietowej normy art. 54 k.w. Konsekwencją tego jest przyjęcie, iż zachowanie obwinionego opisane w wyroku nakazowym sądu w R. nie stanowi wykroczenia, jak i żadnego innego czynu zabronionego, co miało istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku nakazowego.

Ponadto Rozporządzenie zostało wydane w związku z wprowadzeniem stanu epidemii, celem jego przepisów jest więc ochrona zdrowia i w ramach tak zakreślonego celu, zwalczanie chorób epidemicznych (art. 68 ust. 4 Konstytucji RP). Przepisy Rozporządzenia nie stanowią w związku z tym przepisów porządkowych, skoro przedmiotem ochrony jest zdrowie publiczne, a nie porządek i spokój w miejscach publicznych.

Na marginesie RPO zauważa, że w dacie orzekania przez sąd nie obowiązywały już przepisy Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. Takiego zakazu nie przewidywały też obowiązujące w dacie orzekania przez sąd przepisy Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U.z 2020 r., poz. 1066). Stąd też również z tego powodu, ze względu na treść art. 2 k.w., wymierzenie grzywny w niniejszej sprawie nie było możliwe.

II.511.119.2021

Adam Bodnar dla AFP: Na co czeka Unia? Czy nadal chce być wspólnotą opartą na wartościach demokratycznych?

Data: 2021-05-01

Polski rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar skrytykował Unię Europejską za zbyt powolne reagowanie na łamanie praworządności w jego kraju, ostrzegając w wywiadzie, że Polska może stać się krajem niedemokratycznym – informuje 1 maja agencja AFP.

RPO powiedział AFP, że rządzący w Polsce populiści „neutralizowali albo przejęli po kolei kolejne mechanizmy kontroli władzy”. 44-letni profesor prawa rozmawiał z AFP po orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego, który nakazało mu ustąpienie ze stanowiska w ciągu trzech miesięcy, choć jego następca nie został wyłoniony.

Rządząca w Polsce od 2015 roku partia Prawo i Sprawiedliwość „marginalizuje rolę parlamentu, w dużej mierze podporządkowała Trybunał Konstytucyjny, prokuraturę, media publiczne, a także niektóre instytucje wymiaru sprawiedliwości” – mówi RPO.

Komisja Europejska od lat stara się zawrócić Polskę - i jej sojusznika Węgry – z tej drogi. Zdaniem Bodnara reakcja UE doprowadziła w przeszłości do pozytywnych zmian w Polsce, ale zmieniło się to od czasu, gdy Ursula von der Leyen została przewodniczącą Komisji Europejskiej w 2019 roku. „Mam wrażenie, że to nieustanne poszukiwanie tak zwanego kompromisu, konsensusu i dialogu z polskim rządem… co naprawdę do niczego nie doprowadziło” – powiedział Bodnar. - „Rząd wykorzystuje ten czas na wprowadzenie i utrwalenie zmian oraz na coraz większe przesuwania granic podległości wymiaru sprawiedliwości” - dodał. „A nawet gdy Komisja w końcu reaguje, dzieje się to za późno".

PiS, którego członkowie zarzucili Bodnarowi stronniczość i wspieranie opozycji, podkreśla, że podejmowane przez władze reformy są niezbędne, by walczyć z korupcją i usunąć z wymiaru sprawiedliwości pozostałości po komunizmie.

W maju – podaje AFP – polski Trybunał Konstytucyjny skonfrontuje się z Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskich który niedawno sprzeciwił się kluczowemu elementowi rządowych kontrowersyjnych reform sądownictwa. TK zdecyduje, czy Warszawa powinna wykonać zarządzenia tymczasowe TSUE, a sprawa sprowadza się do tego, czy pierwszeństwo ma prawo europejskie czy polskie.

RPO Bodnar ostrzega, że decyzja ta może być częścią „prawnego Polexitu”, ze względu na „narastający proces ignorowania zasady suwerenności prawa UE” w Polsce. Uważa, że werdykt może skłonić rząd do zignorowania przeszłych i przyszłych postanowień TSUE. UE dysponuje mechanizmami, które mogłaby zastosować w odpowiedzi, w tym sankcjami finansowymi, ale podjęcie działań przez Brukselę prawdopodobnie zajęłoby kilka miesięcy. „Każda taka decyzja ma znaczenie nie tylko symboliczne. Przesuwa granice niedemokratycznego państwa” - powiedział.

Zdaniem polskiego RPO Unia staje więc przed problemem dotyczącym jej egzystencji.

„Jaka wspólnotą ma UE? Opartą na wartościach demokratycznych - czy po prostu konfederacją państw, zarówno demokratycznych jak i autorytarnych? – pyta Adam Bodnar i odpowiada, że druga droga „może oznaczać rozpad UE”.

Bodnar mówi AFP, że ombudsmani z innych krajów wyrazili już „szok i zaniepokojenie sytuacją w Polsce”, zwłaszcza teraz, gdy jego urząd odchodzi do historii.

Instytucja niezależnego rzecznika praw obywatelskich sięga XIX wieku w Szwecji, a biuro w takiej czy innej formie istnieje w ponad 100 krajach.  „W Polsce partia komunistyczna zgodziła się na tę instytucję pod koniec lat 80. Miało to być swego rodzaju ustępstwo wobec opozycji i demokratycznych aspiracji tamtych czasów” – mówi Bodnar. Inne kraje Europy Środkowej i Wschodniej poszły w ślady Polski.

Bodnar został wybrany na stanowisko RPO tuż przed objęciem władzy przez obecną ekipę rząd na pięcioletnią kadencję, która formalnie skończyła się we wrześniu. RPO Bodnar pełni jednak dalej swoją funkcję, bo niższa izba parlamentu, w której PiS i jego koalicjanci mają większość, a kontrolowany przez opozycję Senat nie zdołały porozumieć się co do następnego RPO. W zeszłym miesiącu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przedłużenie Bodnara jest niezgodne z konstytucją, dając mu trzy miesiące na odejście.

Nie wiadomo, co się stanie, jeśli do tego czasu nie zostanie wybrany następny RPO.

Bodnar traktuje spór o stanowisko jako kolejny krok zgodny ze strategią partii rządzącej. Mówi, że intencją PiS jest doprowadzenie do tego, by następny Rzecznik „nie był zbyt niezależny, zbyt zdolny do stałego kontrolowania rządzących”.

AFP

Oświadczenie prezesa NIK. Adam Bodnar: opisane w nim okoliczności powinna zbadać sejmowa speckomisja

Data: 2021-04-30
  • Nie sposób przejść do porządku dziennego nad oświadczeniem prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia o tym, że jest inwigilowany i represjonowany przez służby specjalne
  • Chodzi przecież o byłego ministra finansów, szefa Krajowej Administracji Skarbowej i Służby Celnej oraz Generalnego Inspektora Informacji Finansowej
  • Dlatego RPO Adam Bodnar wnosi, aby sejmowa Komisja ds. Służb Specjalnych zbadała okoliczności opisane w tym oświadczeniu 

Z oświadczenia wynika m.in., że Marian Banaś jest inwigilowany i represjonowany przez służby specjalne, a działania tych służb – w tym przede wszystkim Centralnego Biura Antykorupcyjnego - podejmowane wobec niego i członków jego rodziny mają na celu zmuszenie go do zrzeczenia się stanowiska prezesa NIK.

RPO przyjął to oświadczenie z najwyższym zaniepokojeniem.

Prawidłowe wykonywanie zadań przez NIK - przede wszystkim kontrolowanie działalności organów administracji rządowej, Narodowego Banku Polskiego, państwowych osób prawnych i innych państwowych jednostek organizacyjnych z punktu widzenia legalności, gospodarności, celowości i rzetelności - wymaga niezależności jej prezesa.

Niezależność ta jest gwarantowana na podstawie art. 205 i 206 Konstytucji. Służą jej: tryb wybierania prezesa NIK, ograniczenia dotyczące wykonywania dodatkowej działalności i zakaz przynależności do partii politycznej, związku zawodowego lub prowadzenia działalności publicznej niedającej się pogodzić z godnością urzędu oraz immunitet – zakaz pociągnięcia do odpowiedzialności karnej i pozbawienia wolności bez zgody Sejmu. Służy jej także szczegółowe unormowanie w ustawie o NIK co do  przypadków, kiedy może dojść do odwołania prezesa.

Niezależność prezesa NIK nie wyklucza prowadzenia przez odpowiednie organy czynności procesowych, operacyjno-rozpoznawczych, czy nawet kontroli operacyjnej, dotyczących ewentualnych czynów zabronionych popełnionych przez osobę sprawującą tę funkcję.

Podkreślenia jednak wymaga, że okoliczności wskazane w oświadczeniu Mariana Banasia dotyczą osoby, która od wielu lat sprawowała wysokie urzędy państwowe, m.in. ministra  finansów, szefa Krajowej Administracji Skarbowej i Służby Celnej, Generalnego Inspektora Informacji Finansowej oraz Pełnomocnika Rządu do Spraw Zwalczania Nieprawidłowości Finansowych na Szkodę Rzeczypospolitej Polskiej lub Unii Europejskiej. Nie sposób zatem przejść do porządku dziennego nad treścią tego oświadczenia.

- W związku z powyższym, mając na uwadze zakres działania Komisji do Spraw Służb Specjalnych Sejmu RP, zwracam się z uprzejmą prośbą do Pana Przewodniczącego o zbadanie okoliczności podanych w oświadczeniu Prezesa NIK i poinformowanie mnie o poczynionych ustaleniach – napisał Adam Bodnar do posła Waldemara Andzela.

II.519.583.2021

Rzecznik za umorzeniem przez TK sprawy pytań prawnych sędziego SN Kamila Zaradkiewicza. AKTUALIZACJA: TK umorzył sprawę

Data: 2021-04-29, 2019-08-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł by Trybunał Konstytucyjny umorzył sprawę pytań prawnych ws. skuteczności powołań sędziów Sądu Najwyższego z lat 2000-2018 
  • Skierował je Kamil Zaradkiewicz, sędzia Izby Cywilnej SN. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w Trybunale
  • Wniósł o umorzenie sprawy z powodu niedopuszczalności wyroku, a w przypadku odmowy - o stwierdzenie konstytucyjności badanych przepisów
  • Odmienna ocena groziłaby destabilizacją sądownictwa w Polsce: można byłoby bowiem kwestionować powołania sędziów nie tylko do SN, ale i do innych sądów
  • 27 kwietnia 2021 r. TK umorzył postępowanie. Uznał, że pytanie prawne nie spelnia przeslanki przedmiotowej i funkcjonalnej pytania prawnego (szczegóły w załączniku na dole strony)

1 lipca 2019 r. sędzia SN Kamil Zaradkiewicz wystosował cztery pytania prawne do TK (sygn. akt IV CSK 176/19). Dotyczą one skuteczności powołań sędziów do SN od 14 lutego 2000 r. do 6 marca 2018 r. na podstawie uchwał poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa, w składzie ustalonym przepisami ustawy, których niekonstytucyjność stwierdził TK w wyroku z 20 czerwca 2017 r.

TK zakwestionował wówczas indywidualne kadencje członków KRS-sędziów, odmienne procedury wyboru członków KRS spośród sędziów sądów powszechnych oraz innych sądów (SN, sądów administracyjnych i wojskowych) oraz odrębne drogi wyłaniania członków KRS spośród sędziów sądów apelacyjnych oraz  okręgowych i rejonowych. 

Pytania dotyczą również oceny prawnej czynności tak powołanych sędziów w kontekście wyroku TK z 2017 r. oraz ich uprawnień do pełnienia funkcji I prezesa SN oraz prezesów poszczególnych izb. 

Ponadto sędzia Kamil Zaradkiewicz wniósł też,  by TK w drodze zabezpieczenia wstrzymał do czasu swego rozstrzygnięcia trwające postępowania w kwestii powołania w 2018 r. sędziów do SN. 

Chodzi m.in. o pytania prejudycjalne, jakie SN zadał w 2018 r. Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej  (połączone sprawy C-585/18, C-624/18 i C-625/18). Wielka Izba Trybunału Sprawiedliwości, na wniosek Komisji Europejskiej, zdecydowała 8 kwietnia 2020 r. o zawieszeniu funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN. 

Swe pytania sędzia Kamil Zaradkiewicz zadał na kanwie rozpatrywanej w SN w jednoosobowym składzie na posiedzeniu niejawnym sprawy o usuniecie niezgodności między stanem prawnym ujawnionym w księdze wieczystej, a rzeczywistym stanem prawnym. 

Stanowisko RPO

Rzecznik przystąpił do postępowania TK w tej sprawie (sygn. akt P 17/19). Wniósł o umorzenie postępowania, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. W razie nieuwzględnienia tego wniosku, RPO wystąpił o stwierdzenie że zaskarżone przepisy są zgodne z odpowiednimi artykułami Konstytucji RP,  Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

RPO wystąpił też o odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia. Gdyby TK uznał  dopuszczalność jego  merytorycznego rozpoznania, Rzecznik wnosi o oddalenie tego wniosku. 

Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji - zgodnej z Konstytucją oraz wymogami wynikającymi z prawa UE  i innych standardów międzynarodowych - ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa – sędziowie często rozstrzygają w sprawach dotyczących praw podstawowych, wyznaczając granice między prawami i wolnością czy proponując ich hierarchię. Obywatel musi mieć pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw, został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji. 

Uzasadnienie wniosku o umorzenie 

Warunkiem wystąpienia z pytaniem prawnym do TK jest wątpliwość co do zgodności przepisu prawa z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą oraz by od odpowiedzi zależało rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem. Ocena konstytucyjności przepisu prawnego lub normy prawnej nie jest zaś dopuszczalna, jeśli sądowi nie jest ona potrzebna do rozstrzygnięcia sprawy.  Tymczasem z uzasadnienia postanowienia SN z 1 lipca 2019 r. nie wynikają okoliczności, które przemawiałyby za uznaniem, że od odpowiedzi na zadane pytania zależy rozstrzygnięcie sprawy zawisłej przed SN.

W ocenie RPO takiej zależności nie można wyprowadzić z tezy pytań, powołującej się na znaczenie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  dla oceny prawidłowości wyroku SN z 6 kwietnia 2017 r. (w sprawie, na kanwie której zadano pytania do TK). SN uwzględnił wtedy skargę kasacyjną, uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego, któremu zwrócił sprawę. W składzie SN było dwóch sędziów SN, Mirosław Bączyk i Krzysztof Strzelczyk, których powołanie do SN sędzia Kamil Zaradkiewicz uznaje za wadliwe w myśl wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. TK nie odroczył wtedy utraty mocy przepisu ustawy o KRS o tym, że kadencja członków KRS wybieranych spośród sędziów sądów powszechnych ma charakter indywidualny (stracił moc 21 czerwca 2017 r.). 

W ocenie RPO wyrok ten miał znaczenie tylko na przyszłość. Ustawy, do których odsyła Konstytucja, restryktywnie zakreślają bowiem pole dopuszczalnego wznowienia postępowania - wprowadzają miesięczny termin (od wejścia w życie orzeczenia TK) na zainicjowanie postępowania. Ustawodawca zakłada więc, że w systemie prawnym pozostaną trwałe konsekwencje prawne (prawomocne rozstrzygnięcia, które nie mogą być podważane ze względu na upływ terminu) wywołane przez przepisy, które jako niekonstytucyjne utraciły swoją moc obowiązującą. Poszerzanie retroaktywności poza granice określone w Konstytucji byłoby naruszaniem zasad prawa.

Pogląd taki znajduje oparcie w orzecznictwie TK. 24 października 2007 r. Trybunał wskazał, że niekonstytucyjność przepisów o charakterze ustrojowym nie powinna prowadzić do wznawiania postepowań sądowych w sprawach zakończonych wydaniem rozstrzygnięć przez składy orzekające z udziałem asesora sądowego. 

SN mógł zatem poczynić we własnym zakresie ustalenia co do kwestii wpływu wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  na skuteczność orzeczenia wydanego 6 kwietnia 2017 r. Ocena powołania do SN sędziów Mirosława Bączyka i Krzysztofa Strzelczyka mogłaby zostać dokonana jedynie na podstawie skargi o wznowienie postępowania. Tymczasem skarżący nie formułowali zarzutu nieprawidłowego składu SN rozpoznającego ich sprawę. Oznacza to, że rozpoznania skargi kasacyjnej nie można uzależniać od odpowiedzi TK na pytania prawne.

Uzasadnienie stanowiska RPO o odrzucenie wniosku o zabezpieczenie 

Nie można udzielić zabezpieczenia w sprawie, w której niedopuszczalne jest orzekanie. Brak też jest uzasadnienia dla twierdzenia, że dla właściwego rozpoznania pytań przez TK koniecznie jest wstrzymanie postępowań prowadzonych przez SN co do skuteczności powołań w 2018 r. nowych sędziów do SN oraz wstrzymanie wszelkich podjętych czynności. 

Rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie doprowadziłoby też do nieuprawnionej ingerencji TK  w postępowania przed SN.  Mogłoby to przyczynić się do powstania nowej praktyki wstrzymywania postępowań prowadzonych przed SN, a także innymi sądami, zarówno powszechnymi, jak i administracyjnymi, w przypadku uznania przez Trybunał, iż treść wydanego przez niego rozstrzygnięcia może mieć wpływ na sprawę zawisłą przed sądem. Tak daleko posunięta ingerencja TK w działalność orzeczniczą sądów mogłaby budzić poważne zastrzeżenia w demokratycznym państwie prawa. W związku z tym należy przyjąć iż jest ona w takim zakresie niedopuszczalna.

Uwzględnienie wniosku o zabezpieczenie wiązałoby się również z naruszeniem zasady efektywności/skuteczności prawa Unii Europejskiej. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ramach kierowanych do niego przez sądy krajowe państw członkowskich UE pytań prejudycjalnych jest zobowiązany do weryfikacji zgodności norm krajowych z prawem UE i nadania im takiej treści, która usunie powstałe wątpliwości i pozwoli na dokonywanie interpretacji prawa krajowego w zgodzie z prawem unijnym. Obowiązkiem TK jest zatem zapewnienie skuteczności rozstrzygnięciom wydawanym przez TS UE w sprawach: C-585/18, C-624/18 oraz C-625/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez SN) i w sprawie C-842/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez Naczelny Sąd Administracyjny).

Prawidłowość obsady składu SN 

Występujący z pytaniem prawnym powziął wątpliwość, czy skład wyznaczony do rozpoznania skargi kasacyjnej w sprawie IV CSK 426/16, był sądem należycie obsadzonym.

Nawet gdyby uznać, że sąd ten był obsadzony przez sędziów powołanych nieprawidłowo, to - w świetle przywołanego wcześniej orzeczenia TK z 24 października 2007 r. - dokonane przez sąd czynności pozostają w mocy i dla zapewnienia stabilności orzecznictwa nie powinny być wzruszane. Przyjęcie odmiennej oceny doprowadziłoby w istocie do destabilizacji sądownictwa w Polsce, albowiem na tożsamej podstawie mogłoby dojść również do zakwestionowania innych powołań sędziowskich.

A wyroku z 20 czerwca 2017 r. sam TK nie dostrzegł zagrożeń przedstawianych w  pytaniu prawnym. Uznał bowiem, że nieodsunięcie w czasie utraty mocy przepisu nie będzie miało doniosłego wpływu na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i nie stanowi zagrożenia dla zagwarantowanych w Konstytucji wolności i praw człowieka i obywatela.

SN wybrał skład do sprawy IV CSK 426/16 zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ani sąd, ani strony nie miały wątpliwości co do konstytucyjności składu. W momencie orzekania nie był również znany wyrok TK, który zapadł dwa miesiące później.

W ocenie RPO trudno zakładać, by wobec braku wcześniejszego kwestionowania przez uprawnione podmioty indywidualnej kadencji członków KRS, kandydat na sędziego mógł przypuszczać, że jego kandydatura w przyszłości może być kwestionowana. Taka interpretacja przepisów na gruncie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. może podważać zaufanie obywatela do państwa. Brak jest bowiem pewności, czy na gruncie wydanego przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia, nie pojawi się możliwość kwestionowania zapadłych w przeszłości wyroków sądów powszechnych i administracyjnych, wobec wątpliwości co do prawidłowości powołanych sędziów.

Powołanie I Prezesa SN i prezesów izb SN

Do zadań Pierwszego Prezesa SN oraz Prezesa kierującego pracą danej izby należy m.in. przydzielanie spraw i wyznaczenie składów. Te ich czynności administracyjne mają jedynie usprawniać funkcjonowanie sądu. Po wydaniu zarządzenia związanego z przydziałem sprawy składowi orzekającemu, nie mają oni wpływu na dalsze merytoryczne rozpoznawanie sprawy.

RPO nie podziela także i tych wątpliwości pytania prawnego. Za bezzasadne należy zatem uznać rozpatrywanie kwestii powołań tych sędziów do pełnienia funkcji organów SN. 

VII.510.125.2019

Wykład RPO o praworządności w Polsce. Adam Bodnar z nagrodą Chair Amnesty International

Data: 2021-04-14, 2021-04-28
  • Uniwersytet w Gandawie uhonorował dr. hab. Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich, nagrodą Chair Amnesty International. 
  • Co roku Uniwersytet w Gandawie przyznaje ją osobie, która wnosi szczególny wkład w ochronę praw człowieka.
  • Jak wskazano w uzasadnieniu, w ostatnich latach Adam Bodnar udowodnił, że jest nieugiętym obrońcą praworządności i praw człowieka w Polsce, gdzie sądownictwo, media i organizacje pozarządowe są spętane przez obecny rząd.

- Przyznawanie takiej nagrody jest ważne dla Uniwersytetu w Gandawie, którego dewizą jest „Durf Denken” – „Odważcie się myśleć” – powiedziała na wstępie prof. Eva Brems („Durf Denken”- po łacinie „Sapere aude”)

- Wręczenie nagrody odkładaliśmy ze względu na pandemię. Nie mogliśmy wiedzieć, że dzisiejsza uroczystość odbędzie się w tak szczególnym czasie dla polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Polski Trybunał Konstytucyjny przerwał kadencję Adama Bodnara. Nie wiemy, kim będzie jego następca. Ale – jak zawsze w przypadku Polski - jeszcze nie wszystko stracone, dopóki Polacy bronią cennych dla nich wartości – mówił w imieniu organizatorów uroczystości Wies de Graeve z Amnesty International. Słuchacze mogli zrozumieć, że nawiązuje do dobrze znanego Holendrom i Flamandom początku polskiego hymnu: „Nog is Polen niet verloren”.

Nagroda z łacińską dewizą „Inter utrumque” („trzymaj się środka”) została wręczona symbolicznie, online, przez wicerektorkę Uniwersytetu w Gandawie Mieke Van Herreweghe. Zostanie wysłana pocztą.

Po ceremonii Adam Bodnar wygłosił wykład o polskiej walce o prawa człowieka i praworządność. Zwrócił uwagę, że praca jako ombudsmana jest pracą zespołową - wspiera go cały zespół  Biura RPO, a także działacze z polskich organizacji pozarządowych, w tym Amnesty International.

RPO przedstawił korzenie polskiego kryzysu konstytucyjnego. Zwrócił uwagę, że sięgają 1989 r., lat wielkiej zmiany, a potem lat wzrostu gospodarczego i niespotykanego w historii Polski rozwoju – ale także narastających nierówności i niepewności w życiu wielu ludzi. Wielkim problemem okazał się też brak zrozumienia dla abstrakcyjnej zasady praworządności w społeczeństwie ukształtowanym nie w liberalnej demokracji. To wszystko pozwoliło na wprowadzanie do 2015 r. zmian w systemie politycznym. Rządząca partia nie miała do tego przewidzianej w Konstytucji większości, niemniej udało się jej wkroczyć na drogę nieliberalnej demokracji. RPO mówił, jak stosując „metodę salami”, rządzący przejmowali, podporządkowywali lub rozbrajali kolejne niezależne instytucje, od Trybunału Konstytucyjnego poczynając. Tłumaczył, jak w praktyce działa stworzony w ten sposób system autorytaryzmu konkurencyjnego: nadal na boisku trwa gra, nadal można strzelać bramki, ale opozycyjna drużyna ma już tylko 8 graczy, podczas gdy władza – nadal 11.

Rzecznik wskazywał, jak przebiega proces podporządkowywania sądów, awansowania prawników powolnych władzy, wywoływania efektu mrożącego wśród pozostałych. Pokazywał też skalę oporu sędziów, którego symbolem jest postawa sędziego Igora Tuleyi. Opowiedział, jak sprzeciwiając się postępowaniu przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego stał przez dwa dni przed budynkiem SN – ale nie stał sam. Byli z nim współobywatele.

Jednocześnie bowiem – mówił RPO – opór społeczeństwa wobec zmierzających w stronę autorytaryzmu zmian okazał się silniejszy, niż można by było się spodziewać. I okazało się, że jeszcze nie wszystko jest stracone. Symbolem tego jest plakat KonsTYtucJA. Ludzie od 2015 r. zaczęli bronić niezależnych instytucji, czyniąc je – być może pierwszy raz od 1989 r. – swoimi. „To jest nasz sąd” – skandowali przed Sądem Najwyższym. Stanęli w symbolicznej obronie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Społeczeństwo obywatelskie stawia opór, a prawnicy wykorzystują narzędzia prawa wciąż dostępne po to, by zatrzymać autorytarną zmianę. Nie wiadomo, czy to się uda, ale ludzie, którzy podjęli te działania, na zawsze będą bohaterami.

RPO podkreślił, że polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje reform. Tyle że te naprawdę konieczne ludziom zmiany nie następują. Gorzej – bo sądy są dziś mniej sprawne niż w 2015 r. Ale korzenie problemu sięgały głębiej – wynikają z metod wprowadzania zmian i reform przed 2015 r., z naruszania reguł, kiedy to politykom wydawało się wygodne, ze sposobu prowadzania debaty publicznej, z ignorowania problemów, które wydawały się nieważne.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich w swej praktyce obrony praworządności i praw człowieka zajmuje się w obecnym kryzysie nie tylko sytuacją instytucji i sądownictwa – ale przede wszystkim reaguje na wszystkie naruszenia praw człowieka, bo wie, że naprawianie tych naruszeń jest sposobem na obronę praworządności. RPO zwrócił uwagę na naruszenia praw mniejszości, w tym osób LGBT.

- Nie wszystko jest stracone – podkreślił Adam Bodnar. - Przed Polską są dwie drogi. Praworządność może upaść. Wzrośnie korupcja, zostanie ograniczona wolność słowa, powstanie państwo autorytarne, które być może opuści Unię Europejską.

Ale możliwa jest też inna droga: opór społeczny przełamie zakusy autorytarne, mimo ogromnych trudności, mimo że w systemie autorytaryzmu konkurencyjnego nie ma już równych i wolnych wyborów, los kraju zmieni się w wyborach (to będzie możliwe, jeśli osłabiona "drużyna piłkarska" dostanie "gracza takiego jak Robert Lewandowski", a społeczeństwo podejmie NAPRAWDĘ nadzwyczajny wysiłek i zrozumie znaczenie praw mniejszości dla zachowania wolności wszystkich). Wtedy polskie doświadczenie będzie znów ważne dla całej Europy, antyautorytarną szczepionką.

W dyskusji po wykładzie Adama Bodnara wzięli udział:

  • prof. dr Eva Brems,
  • pisarka Alicja Gescinska,
  • dyrektor Amnesty International we Flandrii Wies de Graeve.

Podkreślali skalę oporu i protestów społecznych w Polsce, a także to, że opór polskich prawników jest znany w środowiskach prawnych w Europie. Wyrażali przekonanie, że za mało w sprawie polskiej robią instytucje europejskie. 

Odpowiadając na pytania publiczności, Adam Bodnar mówił o stającą przed Polską kolejną transformacją ustrojową (po tej z 1989 r.) Tłumaczył słuchaczom, jak trudny i skomplikowany może być proces powrotu do demokracji. Unia Europejska musi też jego zdaniem w końcu zdać sobie sprawę z tego, że to, co dzieje się z wolnością słowa w Polsce, ma wpływ na Europę. Bo w takich warunkach odbędą się niebawem w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego.

Więcej informacji o nagrodzie Chair Amnesty International: www.amnesty-international.be/leerstoel

Warto też przeczytać wystąpienie RPO "Polska to już kraj konkurencyjnego autorytaryzmu. Obudźmy się" z 20 kwietnia 2021 r.)

Laureaci nagrody z lat poprzednich:

RPO: wyłączyć K. Pawłowicz i S. Piotrowicza ze sprawy pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej SN ws. jej zawieszenia przez TSUE. EDIT: TK odmówił wyłączenia

Data: 2021-04-27, 2021-04-14
  • Na brak obiektywności Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza wskazują liczne i skrajnie jednostronne ich wypowiedzi nt. reformy  wymiaru sprawiedliwości
  • Oboje, jako  posłowie partii rządzącej i członkowie KRS, uczestniczyli w pracach nad zmianami sądownictwa, m.in. powołaniem nowych izb w  Sądzie Najwyższym i wskazaniem kandydatów do nich
  • K.Pawłowicz mówiła zaś w 2013 r., że „traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję  (..) Jestem z gruntu przeciwna Unii. Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło”
  • Jeśli ta wypowiedź nie będzie podstawą jej wyłączenia ze składu, wtedy należy uznać, że TK chroni sędziów wyłącznie z powodów korporacyjnych, a ustawowe przesłanki wyłączenia są bez znaczenia
  • AKTUALIZACJA: 27 kwietnia 2021 r. TK odmówił wyłączenia obojga sędziów (postanowienia w załączniku na dole strony)

- Jako sędziowie TK mają oni dokonać oceny bezpośrednio wiążącej się z ich uprzednią aktywnością polityczną oraz aktami, które uchwalali jako członkowie kolegialnych organów. Ich działalność przyczyniła się do nielegalnych zmian w wymiarze sprawiedliwości i wywołania głębokiego kryzysu konstytucyjnego – wskazuje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w piśmie procesowym do TK.

Opisane w nim okoliczności dyskwalifikują ich co do orzekania w tej sprawie. Ich udział rodzi najpoważniejsze obawy o rzetelność  postępowania i konstytucyjność jego wyniku.

Osoby te powołano do składu orzekającego nie po to by obiektywnie i bezstronnie oceniły przekazane Trybunałowi zagadnienia i argumenty. Wprost przeciwnie, powołano je po to, by zapewnić ochronę działaniom organów krajowych naruszających Konstytucję. Udział w tych działaniach osób, które zostały powołane do składu orzekającego, ma dawać gwarancję, że tak się właśnie stanie.

Pytanie SN i wniosek Rzecznika o umorzenie sprawy przez TK

15 maja 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu TK w sprawie pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego z 9 kwietnia 2020 r. (sygn. P 7/20). Wniósł o umorzenie sprawy z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Chodzi o pytanie, czy Polska zobowiązana jest natychmiast wykonać postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pytanie zadał sędzia Izby Dyscyplinarnej SN dzień po tym, jak TSUE podważył legalność ich działania. Wielka Izba TSUE, na wniosek Komisji Europejskiej, 8 kwietnia 2020 r. zawiesiła bowiem funkcjonowanie ID SN.

SN spytał TK, czy art. 4 ust. 3 zdanie 2 TUE w zw. z art. 279 TfUE w zakresie, w jakim skutkuje obowiązkiem państwa członkowskiego Unii Europejskiej polegającym na wykonywaniu środków tymczasowych odnoszących się do kształtu ustroju i funkcjonowania konstytucyjnych organów władzy sądowniczej tego państwa, jest zgodny z art. 2, art. 7, art. 8 ust. 1 i art. 90 ust. 1 w zw. z art. 4 ust. 1 Konstytucji.

RPO wskazał, że nie została spełniona przesłanka podmiotowa uprawniająca ID SN do skierowania pytania. Jest ona bowiem podmiotem niebędącym sądem w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Pytanie prawne może zadać sąd w rozumieniu art. 175 Konstytucji, a więc państwowy organ władzy sądowniczej, oddzielony i niezależny od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Izba Dyscyplinarna SN nie ma tych cech.

Rzecznik podkreślił, że TSUE zawiesił przepisy ustawy z 8 grudnia 2017 r. o SN ustanawiające Izbę Dyscyplinarną oraz określające jej właściwość. Dowodzi to, że nie tylko na gruncie krajowym dostrzeżono brak przymiotu sądu ID SN.

TK nie jest uprawniony do oceny orzeczeń TSUE. Zarówno ID SN w pytaniu prawnym, jak i Prokurator Generalny, który przedstawił w tej sprawie stanowisko - wybiórczo i z pominięciem całokształtu okoliczności - odwołują się do orzeczeń Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec, celem usprawiedliwienia podejmowanych działań. Natomiast z analizy orzeczeń FTK płyną zupełnie odmienne wnioski.

Rozprawę TK wyznaczył na 28 kwietnia 2021 r. Skład to: Krystyna Pawłowicz (przewodniczący), Bartłomiej Sochański (sprawozdawca) oraz Zbigniew Jędrzejewski, Stanisław Piotrowicz i Justyn Piskorski.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie Krystyny Pawłowicz

Podlega ona wyłączeniu z uwagi na okoliczności dotyczące jej wcześniejszego udziału w życiu politycznym,  pracach nad zmianami w wymiarze sprawiedliwości, udziału w głosowaniach sejmowych oraz w ramach Krajowej Rady Sądownictwa.

Jako posłanka VII i VIII kadencji była zaangażowana w prace nad ustawami dotyczącymi zmian w wymiarze sprawiedliwości, była członkiem KRS od listopada 2015 r. do listopada 2019 r., wielokrotnie wypowiadała się publicznie na tematy związane ze zmianami w sądownictwie, a także zdecydowanie prezentowała poglądy dotyczące Unii Europejskiej.

RPO przypomina takie m.in. jej wypowiedzi: 

  •  „sądy stanęły niestety po stronie opozycji i tworzą wspólnie jedną wielką opozycyjną partię w Polsce, antydemokratyczną, bo nie przyjmujecie wyniku wyborów (…). Środowisko sędziowskie wymaga odzyskania dla demokracji. Państwo powinniście jak w Korei przejść reedukację w obozach uczących demokracji”;
  • o „sędziach polskich błagających Niemców o «opiekę i odpowiedzialność za Polskę», żebrzących o «natychmiastowe ingerencje», by 'wygrać' na czasie i uprzedzić polski Sejm w wyścigu o Polskę, (…) w wyścigu o zablokowanie naszych reform, oczyszczających naszą Ojczyznę m.in. z patologii władzy sądowniczej".

Wskazują one nie tylko na zdecydowany brak gwarancji bezstronności, ale i na to, że postawa skierowana przeciwko sędziom jest prezentowana bardzo konsekwentnie i z dużym zaangażowaniem.

A również obecnie K. Pawłowicz aktywnie bierze udział w dyskusjach i polemikach publicznych, korzystając z Twitttera i balansując na granicy naruszenia dóbr osobistych innych osób i ochrony ich danych osobowych (np. tweety nt. transpłciowego dziecka).

Sędzia wypowiadała się też często bardzo krytycznie wobec instytucji prawa międzynarodowego, np. „Polski Suweren odpowie UE i TSUE co myśli o bezprawnych działaniach a w istocie zamachu TSUE i polskich zbuntowanych sędziów na Polskę”.  O  Izbie Dyscyplinarnej SN mówił, że „cieszy się, że powstanie  „nowa Izba Dyscyplinarna dla osób różnych profesji prawniczych”, która będzie „POWAŻNIE oceniała i sądziła sprawy łamania prawa przez te - do tej pory faktycznie bezkarne – środowiska”.

O UE mówiła zaś w wywiadze prasowym z 2013 r.: „ja osobiście w ogóle nie akceptuję naszego członkostwa w UE (…). Traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję, a wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie był polityczny. (…) Jestem z gruntu przeciwna Unii. Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło”.

W tej wypowiedzi sędzia zasadniczo antycypowała kierunek orzeczenia w niniejszej sprawie. Trudno o bardziej jednoznaczną wypowiedź i bardziej jaskrawy przykład braku obiektywizmu sędziego. Jeśli w ocenie Trybunału Konstytucyjnego ta wypowiedź, w sposób nie budzący wątpliwości przesądzająca treść orzeczenia, nie zostanie uznana za podstawę wyłączenia sędziego, wówczas należy uznać, że instytucja wyłączenia sędziego TK jest instytucją fasadową, zaś TK chroni sędziów Trybunału wyłącznie z powodów korporacyjnych, tj. z powodu posiadania przez nich statusu sędziego TK, zaś przesłanki ustawowe wyłączenia sędziego nie mają żadnego znaczenia i sędzia TK może prowadzić dowolną działalność polityczną będącym pewnym swego bezpieczeństwa prawnego.

Stosunek sędzi do UE jednoznacznie obrazuje również nazwanie unijnej flagi „szmatą” - "Naprawdę jest szmatą, to dla mnie szmata, bo kojarzy mi się z czymś bardzo złym, niedobrym, brudnym”. Wynika z tego wysoce negatywny stosunek do UE i prawa UE, które ma oceniać.

W komisji sprawiedliwości podczas prac nad ustawą o SN przyznała, że choć podzielała pogląd o niekonstytucyjności przepisów, to „z powodu umowy politycznej będzie głosowała tak jak jej klub”. Umowa polityczna ma zatem dla niej wartość większą niż poszanowanie przepisów Konstytucji. Pozwala to przypuszczać, że także w tej sprawie sędzia uzna wymogi konstytucyjne za drugorzędne, opowiadając się po stronie organów, w których władzę sprawują osoby związane z PiS, do którego sędzia należała zanim trafiła do TK.

Decydujące znaczenie powinien mieć także fakt, że była ona członkiem KRS od 25 listopada 2015 r. do 11 listopada 2019 r. i rekomendowała kandydatów na sędziów do Izby Dyscyplinarnej SN. Wypowiedzi sędzi dotyczące zaś ID  SN jednoznacznie przesądzają, że wątpliwości wobec Izby nie istnieją i – kierując się wyłącznie przesłankami politycznymi, nie prawnymi – akceptuje ona status prawny tej Izby i jej członków.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie Stanisława Piotrowicza

Niejednokrotnie udzielał wypowiedzi na temat zmian w sądownictwie. Nazywał środowiska sędziowskie „nadzwyczajną kastą” oraz oskarżał je o „działania antydemokratyczne”, odrzucając przy tym propozycje rzetelnej debaty.

W podobnym tonie sędzia Piotrowicz wypowiadał się jako członek KRS w sierpniu 2018 r. W odpowiedzi na protest zorganizowany przez Obywateli RP wyjaśniał, że działanie KRS ma na celu doprowadzenie do tego, aby „sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej”. Dwoje sędziów SN złożyło wtedy wobec polityka PiS pozew o ochronę dóbr osobistych. Sąd Okręgowy w Warszawie w I instancji zasądził przeprosiny oraz nakaz zapłaty 20 tys. zł na cel dobroczynny.

Inne wypowiedzi wskazuje na silną identyfikację z proponowanymi projektami i wyraźne zaangażowanie polityka i posła PiS w prace ustawodawcze.

Sędzia Piotrowicz wchodził również w skład zespołu KRS, który prowadził wysłuchania kandydatów na wolne miejsca do ID SN, a  jako członek KRS rekomendował prezydentowi osoby do nominacji do  niej.

Charakter wypowiedzi i wymiar jego zaangażowania w proces ustawodawczy związany z reformą sądownictwa, a także jego udział jako członka KRS w procedurze wyboru kandydatów do ID SN należy traktować jako okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności w rozumieniu art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o TK. Dotyczy to także K. Pawłowicz.

Ponadto RPO już wcześniej wniósł o wyłączenie od udziału Justyna Piskorskiego - jako osoby nieuprawnionej do orzekania w TK.

VII.510.63.2020

RPO w "Die Welt" o tym, jak Polska odchodzi od państwa prawa

Data: 2021-04-27

"Igor Tuleya i Adam Bodnar  są ostatnimi ofiarami polskiej reformy sądownictwa" - pisze niemiecki dziennik Die Welt, relacjonując kolejne etapy kryzysu praworządności w Polsce.

Komunikat RPO w sprawie wniosku o zatrzymanie sędziego Igora Tuleyi

Data: 2021-03-17, 2021-04-21
  • Wniosek Prokuratury Krajowej o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie sędziego Igora Tuleyi jest bezzasadny
  • Skierowanie go do Izby Dyscyplinarnej SN zostało dokonane z naruszeniem Konstytucji RP i prawa Unii Europejskiej

Prokuratura Krajowa wystąpiła do Izby Dyscyplinarnej SN o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie sędziego. Tymczasem sprawy dotyczące tego typu decyzji procesowych nie należą do właściwości tej Izby. Na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym Izba Dyscyplinarna może rozpoznawać sprawy o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie sędziów, asesorów sądowych, prokuratorów i asesorów prokuratury (art. 27 § 1 pkt 1a).

Zgodnie zaś z zasadą legalizmu i praworządności (art. 7 Konstytucji RP) żaden organ władzy publicznej nie może na zasadzie domniemania poszerzać przyznanych mu kompetencji. Przykładem konsekwencji wynikających z nieprzestrzegania zasady legalizmu jest wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 15 września 2020 r. (sygn. akt VII SA/Wa 992/20). WSA jednoznacznie przesądził, że polecenie Poczcie Polskiej zorganizowania wyborów bez podstawy prawnej stanowiło rażące naruszenie art. 7 Konstytucji RP.

W związku z powyższym żaden organ państwa nie może podejmować decyzji w sprawach, których ustawodawca mu nie powierzył. Zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie nie jest tymczasowym aresztowaniem, podobnie jak zgoda na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej nie jest zgodą na jego zatrzymanie. Dlatego zgodnie z art. 24 ustawy o Sądzie Najwyższym jedyną właściwą Izbą do rozpatrzenia wniosku Prokuratury byłaby Izba Karna SN.

Ponadto na mocy zarządzenia Trybunału Sprawiedliwości z 8 kwietnia 2020 r. (C-791/19 R) działanie Izby Dyscyplinarnej SN zostało zawieszone w zakresie postępowań dyscyplinarnych, do czasu wydania ostatecznego orzeczenia w sprawie zainicjowanej przez Komisje Europejską.

Uzasadnienie podane przez Trybunał odnosi się do obiektywnej natury Izby. Charakter wad związanych z jej umocowaniem i obsadzeniem sprawia, że organ ten nie daje gwarancji niezawisłości i bezstronności nie tylko w odniesieniu do postępowań dyscyplinarnych. Tak samo gwarancje te nie istnieją w innych postępowaniach przed tą Izbą.

RPO przedstawia od samego początku pogląd, że zawieszenie odnosi się nie tylko do postępowań dyscyplinarnych, ale wszelkich innych, których skutki mogą być zbliżone do sankcji dyscyplinarnych (w tym postępowań immunitetowych, wiążących się z ograniczeniem uprawnień sędziowskich).

Izba Dyscyplinarna SN i jej członkowie nie mogą zatem podejmować żadnych działań orzeczniczych; nie mogą również orzekać w sprawie wniosku Prokuratury Krajowej dotyczącego sędziego Tuleyi. Nie mogli też więc w sposób prawnie skuteczny uchylić immunitetu przysługującego sędziemu.

RPO uważa także, że zgodnie z art.  247 Kodeksu postępowania karnego zarządzenie prokuratora o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu musi dotyczyć osoby podejrzanej albo podejrzanego. W tym kontekście Rzecznik Praw Obywatelskich ma poważne wątpliwości, czy zachowanie sędziego Igora Tuleyi, które – jak wynika z doniesień w mediach – ma być podstawą do przedstawienia mu zarzutów, wypełnia znamiona przestępstwa. Zarzuty te bowiem mają dotyczyć dopuszczenia przez sędziego Igora Tuleyię mediów do udziału w ogłoszeniu postanowienia wydanego przez niego po rozpoznaniu zażalenia na postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa w sprawie głosowania nad budżetem w Sali Kolumnowej Sejmu w grudniu 2016 roku (art. 241 § 1 Kodeksu karnego).

W ocenie RPO sąd posiada wynikające z mocy prawa (art. 95b §1 kpk) i nie budzące wątpliwości uprawnienie do zarządzenia jawności posiedzenia. W tym zakresie, zarządzając jawność posiedzenia, sąd realizuje więc władzę przyznaną mu przez ustawodawcę.

Ponadto, rozpoznając zażalenia na postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa, sąd wykonuje czynności w postępowaniu przygotowawczym. Jest zatem na czas procedowania w tym zakresie gospodarzem postępowania formalnie uprawnionym do wydania zezwolenia na rozpowszechnianie wiadomości z tego postępowania.

Okoliczności te zdaniem RPO powodują, że sędzia ogłaszający publicznie postanowienie w przedmiocie zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa nie może być podmiotem przestępstwa z art. 241 § 1 kk. Tym samym, postępując w zgodzie z obowiązującym prawem, nie można postawić mu zarzutu popełnienia takiego przestępstwa. Co za tym idzie - nie są spełnione podstawowe przesłanki do zarządzenia jego przymusowego doprowadzenia jako osoby podejrzanej pod takim zarzutem.

Polska to już kraj konkurencyjnego autorytaryzmu. Obudźmy się - wykład RPO Adama Bodnara w Klubie Staromiejskim

Data: 2021-04-20

- Dziękuję, że Staromiejski Dom Kultury zorganizował spotkanie, że mogę się podzielić kilkoma refleksjami na temat wyzwań dla praw człowieka, zarówno krajowych, jak i globalnych – powiedział Adam Bodnar. - Zacznę od wyzwań globalnych. Niby są one powszechnie znane, ale wydaje mi się, że należy je przypomnieć i wyraźnie zasygnalizować, że mają też wpływ na sytuację w Polsce, na procesy, które tu zachodzą.

Najważniejsze wyzwania związane są z pandemią COVID, która zmieniła sposób funkcjonowania całego świata, doprowadziła do kryzysu gospodarczego, zahamowała proces globalizacji. Pandemia, mimo może nam się wydawać, że powoli z niej wychodzimy, będzie miała gigantyczny wpływ na finanse publiczne, na nasze podejście do ochrony zdrowia, ale także na relacje międzyludzkie.

Bardzo konkretnym i bieżącym wyzwaniem jest dostępność szczepionek. Nie tylko w Polsce, nie tylko w Europie, ale na wszystkich kontynentach. Wszystko wskazuje na to, że w wielu biedniejszych państwach południa, w tym roku nie będzie dostępu do szczepionek. Pojawi się dopiero w kolejnym roku. Stanowi to zagrożenie nie tylko dla obywateli tamtych państw, ale także dla nas Może to doprowadzić do tego, że nie będziemy sobie mogli poradzić z pandemią przez kolejne lata, ponieważ będą powstawały nowe mutacje wirusa.

Dlatego jesteśmy odpowiedzialni, również tu, w Polsce, aby myśleć i dyskutować o tym, jak uwolnić ochronę patentową szczepionek, a także o tym jaka jest międzynarodowa gwarancja prawa do ochrony zdrowia.

Traktowaliśmy prawo do ochrony zdrowia trochę po macoszemu. Nie wystarczająco zadbaliśmy, żeby gwarantować jednolity poziom ochrony prawa do zdrowia na całym świecie. Zbieramy teraz tego konsekwencje.

Postulat jednolitych gwarancji prawa do ochrony zdrowia może być jeden z czynników integrujących Unię Europejską. Oczywiście teraz rozważamy kwestie funduszu odbudowy, ale powstaje pytanie, na jakich wartościach ma się opierać integracja europejska w kolejnych latach, w 2030, 2035, 2040 roku. Być może pójście w kierunku równoważnej ochrony praw socjalnych w całej UE to właśnie ten krok naprzód. Nie tylko koordynowanie, nie tylko harmonizacja niektórych standardów, ale właśnie tworzenie jednolitego, stabilnego poziomu ochrony praw socjalnych.

Niedawno rozpoczęła się Konferencja o przyszłości Europy. Uważam, że harmonizacja standardów ochrony praw socjalnych powinna być jednym z tematów dla UE. Istotne, żebyśmy oprócz integracji gospodarczej mieli także pewną misję, wokół której koncentruje się integracja europejska.

Kryzys i erozja demokracji

Kiedy mówi się o różnych kryzysach, które występują na świecie, pewnym truizmem wydaje się stwierdzenie, że następuje erozja demokracji. Z jednej strony wybór prezydenta Joe Bidena na prezydenta USA, daje nadzieję, że być może jednak ten proces erozji się zatrzyma. Jednak mijają miesiące, państwa, w tym USA, skupiają się na walce z koronawirusem, także na różnych kwestiach geopolitycznych, w tym relacjach z Rosją, walką o bezpieczeństwo Ukrainy czy walką o bezpieczeństwo Aleksieja Nawalnego. Na razie odsuwany jest w czasie Szczyt dla Demokracji, który miał się odbyć wiosną. Zobaczymy, jaki naprawdę będzie wpływ amerykańskiej administracji na kształtowanie standardów demokratycznych w USA i na świecie.

Być może to, co nam bardziej grozi, to nie tyle odnowa demokracji, ale jej dalsza erozja. W duchu tej, którą w swojej książce „Zmierzch demokracji” przedstawiła Anne Applebaum. Wskazuje ona na zjawisko połączenia populizmu z polityką tożsamości, czego doświadczamy m.in. w Polsce. Pisze też, że ze względu na wzrost znaczenia mediów społecznościowych, rośnie poziomu dezinformacji. Applebaum zauważa, że utrudnia to stworzenie wspólnej narracji, dotyczącej wartości, które są bliskie różnym osobom. Pisze, że doświadczamy tzw. kaskad fałszywych informacji.

Pewna obserwacja wyjątkowo mną wstrząsnęła.

Applebaum pisze, że nie mamy już nawet wspólnego miejsca dla narracji. Miejsca, które stanowiłoby przestrzeń do wspólnej debaty dla nas wszystkich. Wcześniej różniliśmy się odnośnie opinii na różne tematy, tak różnimy się odnośnie faktów. Każdy z nas, w zależności od tego, jakie media czyta, z jakich korzysta, ma różną wiedzę na temat faktów, co bardzo utrudnia podejmowanie decyzji w społeczeństwach demokratycznych. Zobaczymy do czego nas to może doprowadzić.

Kolejnym wielkim tematem jest kryzys demokracji liberalnej, który my, w Polsce, przeżywamy bardzo wyraźnie. Pytanie, na ile ten kryzys będzie miał przełożenie na inne państwa europejskie oraz na politykę w UE. Można przyjmować różne perspektywy do oceny tego, co się dzieje w UE, ale jednak w Unii wyrosły dwa państwa, Polska i Węgry, które dalece odbiegają od standardów demokratycznych.

A wydaje się, że Unia cały czas nie ma pomysłu, jak skutecznie sobie z tym poradzić. To jest dyskusja o przyszłości UE, na ile w Unii mogą się zmieścić państwa, które przestają być państwami demokratycznymi.

Autorytaryzm konkurencyjny w Polsce

Chciałbym zatem przejść do Polski i do Węgier.

Staram się promować obserwację, że w Polsce w coraz większym stopniu przesuwamy się, nawet nie tyle już w kierunku demokracji hybrydowej, nieliberalnej, czy systemu nieskonsolidowanej demokracji, ale w kierunku konkurencyjnego autorytaryzmu, czy wyborczego autorytaryzmu. Uważam, że określenie „konkurencyjny autorytaryzm” lepiej oddaje w czym rzecz, ponieważ w takim systemie rządzącym chodzi o stałe zachowywanie przewagi konkurencyjnej nad tymi, którzy aspirują do przejęcia władzy.

Na ten temat napisałem duży tekst do księgi pamiątkowej prof. Mirosława Wyrzykowskiego, w którym oceniłem sytuację w Polsce. Pisałem go we wrześniu i październiku 2020 roku. Od tej pory mogę dorzucać dalsze argumenty na poparcie mojej zasadniczej tezy: że Polska wypełnia już kryteria konkurencyjnego autorytaryzmu, jak w swojej teorii rozumieją go politolodzy Lucan Way i Steven Levitsky. Tę teorię Levistky i Daniel Ziblatt przedstawili bardziej publicystycznie w książce „Jak umierają demokracje”.

W skrócie, ta teoria mówi, że są systemy, w których wprawdzie mamy zachowane wszystkie mechanizmy demokratyczne, istnieją wszystkie instytucje demokratyczne, ale stają się one coraz bardziej fasadowe ze względu na koncentrację władzy w jednym ośrodku dyspozycji politycznej. Ten ośrodek, poprzez różne mechanizmy i wpływy, ma możliwość osiągania trwałej przewagi konkurencyjnej nad konkurentami.

Czyli Levistsky i Way mówią, że to jest trochę tak, jak byśmy mieli dwie drużyny piłkarskie. W jednej gra cały czas jedenastu zawodników, a w drugiej ośmiu bądź dziewięciu. Oczywiście tych ośmiu-dziewięciu może wciąż wygrać mecz, strzelić bramki i osiągnąć sukces, bo jednak o tym, czy mamy demokrację, decydują wybory. A te są organizowane w sposób rzetelny. Natomiast dla osłabionej drużyny znacznie trudniejsze jest wygranie meczu, a dla opozycji wyborów, ze względu na utrwalane i wzmacniane przewagi konkurencyjne jednej drużyny.

W Polsce mamy już kilka elementów tego systemu.

  • Pierwszy, chyba najważniejszy, który trwa już od 2016 roku, to zaangażowanie mediów publicznych po stronie tylko i wyłącznie jednej strony, dość aktywne wspieranie jednej strony sporu politycznego, czyli rządzących.

Media publiczne, które powinny służyć wszystkim, stają się instrumentem władzy. W zasadzie, w Polsce już nawet nie trzeba tego udowadniać, bo zostało wykazane w kontekście wyborów prezydenckich, które miały miejsce w 2020 roku. Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w swoim raporcie z monitorowania wyborów napisała, że wybory prezydenckie były nieuczciwe ze względu na zaangażowanie telewizji publicznej po stronie kandydata związanego z obozem władzy, czyli prezydenta Andrzeja Dudy.

  • Drugi element, to wsparcie ze strony innych mediów dla obozu rządzącego. Nie jest to wsparcie za darmo, nie jest wsparcie wynikające z sympatii, z tego, że podzielają one te same poglądy. Jest to wsparcie, które w dużej mierze jest pośrednio finansowane przez państwo, a mianowicie poprzez reklamy i patronaty, które są udzielane przez spółki skarbu państwa, różnym podmiotom działającym po prawej stronie naszego rynku medialnego.

Z tym jest związane kolejne, jak uważam, zagrożenie dla demokracji. Dlatego też jako Rzecznik Praw Obywatelskich tak ostro występuję w tej sprawie.

Przejęcie Polska Press przez PKN Orlen to nie jest transakcja neutralna dla demokracji, ale transakcja, która ma doprowadzić do zwiększenia jednolitego przekazu prorządowego, na szczeblu lokalnym.

Ma także doprowadzić do tego, aby wykorzystać do być może mikrotargetowania dane subskrybentów wszystkich stron internetowych, które są w posiadaniu wszystkich portali Polska Press. W związku z tym, ta przewaga obozu władzy się zwiększy.

  • Kolejna kwestia to wykorzystywanie środków publicznych dla celów politycznych. Przykładów dostarczają konferencje czy wystąpienia polityków większości rządzącej w kontekście wydatkowania środków z Funduszu Sprawiedliwości. A także nierównomierna dystrybucja środków przez premiera, także w kontekście przedwyborczym.
  • Trzeba też pamiętać o procesie związanym z podporządkowaniem władzy różnych instytucji, zwłaszcza prokuratury, a także dążeniom do podporządkowania sądów.

Ma to zmierzać i w dużej mierze zmierza, do dwóch zjawisk. Po pierwsze, do osiągnięcia stanu tzw. dyskryminacyjnego legalizmu, czyli podejmowania intensywnych działań prawnych w stosunku do przeciwników politycznych, a swoistej pobłażliwości, bądź ignorowania, czy zapominania o krzywdach, przewinieniach i różnych czynach nagannych, popełnianych przez zwolenników władzy.

Dlaczego ten dyskryminacyjny legalizm jest tak ważny? Ponieważ on pokazuje, że można stać się ofiarą państwa. Widzimy, że niektórzy aktywiści, działacze, niektóre osoby, które podejmują działania w obronie interesu publicznego, stają się ofiarami tego typu intensywnych działań prawnych, w tym tzw. powództw typu SLAPP (Strategic Lawsuits Against Public Participation, strategiczne pozwy przeciwko zaangażowaniu w sprawy publiczne) lub innych działań prawnych, które mają osiągać efekt zastraszenia i zniechęcenia do udziału w życiu publicznym. Dobrym przykładem są sprawy wytaczane prof. Wojciechowski Sadurskiemu przez TVP.

W tych działaniach nie tylko chodzi o uciszanie krytyków, ale też o tworzenie atmosfery nieodpowiedzialności, w której władza, nawet kiedy popełniła błędy, nie ponosi za nie odpowiedzialności prawnej, nie wspominając o odpowiedzialności politycznej.

  • Z tym także wiążę się marginalizowanie roli parlamentu.

W tej sytuacji oczywiście ochrona praw i wolności człowieka i obywatela jest znacznie trudniejsza.

Rzecznik Praw Obywatelskich jest i mam nadzieję, że jeszcze będzie organem, który będzie starał się pokazywać, na czym polega odpowiedzialne podejście do prawa. Natomiast ostatni wyrok TK w sprawie przepisów ustawy o RPO, sposób wydania, wszystkie potężne wątpliwości formalne, wskazują, że nawet RPO prawdopodobnie zostanie pozbawiony możliwości reagowania na te wszystkie sytuacje.

Po co to wszystko? Wszystko po to, aby osiągnąć stałą przewagę konkurencyjną, która zostanie zrealizowana w wyborach. Wybory zostaną przeprowadzone w taki sposób, aby właśnie z tych wszystkich przewag skorzystać; z przewagi medialnej, infrastrukturalnej, finansowej nad konkurentami.

Możemy się spodziewać, że cały aparat władzy zostanie wykorzystany tak, jak był wykorzystany w kontekście wyborów prezydenckich, czyli aby zagwarantować zwycięstwo i przedłużenie władzy dotychczas rządzących.

Nie twierdzę, że inny wynik wyborów nie jest możliwy. Ale wymagał on będzie według teorii konkurencyjnego autorytaryzmu znacznie większego wysiłku, niż typowo byśmy się spodziewali w demokracji.

Przesuwanie granic

I patrzmy na to w ten sposób. Nie patrzmy na to, co się dzieje tu i teraz, w danym momencie i nie koncentrujmy się tylko i wyłącznie na bieżących wydarzeniach, które nas angażują, tylko zastanawiajmy się nad tym, że z każdym kolejnym dniem postępuje pewien proces, który się układa w określoną całość.

Chodzi o przesuwanie granic tego, co dopuszczalne, ale także przesuwania i zagarniania coraz większych obszarów władzy po to, aby zapewnić i doprowadzić do zwycięstwa wyborczego, ale zwycięstwa, które jest poprzedzone nierównym startem.

To jest zwycięstwo, w którym jedna drużyna będzie grała pełnym składem, a druga będzie miała tylko tych ośmiu zawodników. Być może będzie miała wybitnych napastników i jeszcze lepszych bramkarzy, będzie jeszcze lepiej skoordynowana, być może wtedy jej się uda wygrać, ale w normalnych warunkach demokratycznych nie na tym powinna polegać walka o głosy, nie na tym powinna polegać walka o demokrację.

Co zrobić? Obudzić się

Teraz powstaje pytanie, bo oczywiście można łatwo diagnozować, trudniej powiedzieć, co zrobić.

Nie chciałbym wchodzić w analizy polityczne, mówić, co politycy powinni zrobić. Moim zdaniem powinni sobie przede wszystkim uświadomić, o co jest gra. A jeżeli brakuje im wyobraźni, to niech spojrzą na sytuację Węgier i to, jak kolejne media prywatne straciły tam swój status. Niech spojrzą na 92 miejsce Węgier na 180 państw w rankingu wolności mediów przygotowywanym przez Reporterów Bez Granic. Niech spojrzą na retorykę i sojusze, które są zawierane przez Wiktora Orbána i niech się zastanowią nad tym, że sytuacja jest niezwykle poważna.

To nie jest sytuacja ambicji indywidualnych, to jest sytuacja rzeczywistego ratowania ostatków demokracji w Polsce.

Musimy się zastanowić, czy każdy z nas robi wszystko co może, aby ocalić demokrację? To była teza mojego wywiadu dla „Gazety Wyborczej”.

Wierzę, że te osoby, które są przed ekranami i które oglądają dzisiejsze spotkanie w Staromiejskim Domu Kultury pewnie robią wszystko, co mogą i zastanawiają się, co mogliby zrobić jeszcze więcej.

Mi chodziło o kogoś innego. Kiedy pomyślę, że w Polsce mamy kilkanaście uniwersytetów, tysiące organizacji pozarządowych, setki tysięcy osób, które wykonują zawody regulowane, czyli duże grupy profesjonalistów, a także przedstawicieli biznesu, którzy przecież powinni być świadomi, po co biznesowi są standardy praworządności i demokracji i na jakim etapie Polska jest obecnie.

Z drugiej strony widzę, jak słabe wsparcie mają na przykład organizacje broniące demokracji, jak słabe wsparcie mają organizacje broniące sądów, sędziów, prokuratorów. Widzę, że gdzieś tu czegoś brakuje.

Nawet czasami brakuje porządnej debaty o tym, co się w Polsce dzieje, pewnego poziomu zwyczajnej odwagi w podjęciu niektórych tematów.

Zbyt łatwo się zasklepiamy w takim poczuciu, że nas to nie dotyczy. Jeżeli tak będziemy myśleli, to faktycznie nas nie będzie to teraz dotyczyło, ale nas dotknie, kiedy osiągniemy taki status, jak ma Rosja, Azerbejdżan czy Turcja. Tylko że wtedy już będzie za późno.

Jeżeli chcemy zachować demokrację, to naprawdę musimy o nią zabiegać każdego dnia. Trudno mi to mówić, bo trudno jest mówić komuś „obudźmy się”, ale wydaje mi się, że po tym, co się stało z moim urzędem w Trybunale Konstytucyjnym, mam teraz prawo w ten sposób mówić.

Na czym to obudzenie powinno polegać?

Na głębokim zrozumieniu, że mamy kilka podstawowych praw politycznych, wolności politycznych. To nie jest tylko prawo oddawania głosu w wyborach, to nie jest tylko art. 62 Konstytucji, to jest wolność zrzeszania się, wolność zgromadzeń, wolność słowa, prawo do petycji, prawo dostępu do informacji publicznej.

Te kilka prostych prawd, z których przy odrobinie kreatywności, przy rzeczywistym zainteresowaniu można wykreować przecudowne inicjatywy społeczne.

I ja wierzę, że to jest ten czas, kiedy my się naprawdę zdobędziemy na to, aby te nowe inicjatywy powoływać, tworzyć, bądź wzmacniać te istniejące. I nie mam tutaj gotowych rozwiązań, jaka powinna to być inicjatywa, ale uważam, że na poziomie każdego miasta, powiatu, gminy tego typu inicjatywy powinny powstawać.

Niech one się zaczną nawet od małej debaty, niech zaczną się od rzeczywistego zainteresowania tym, co się dzieje. Niech one się zaczną od wspierania mediów lokalnych.

Nie zostawiajmy tego tak, że będziemy wyłącznie biernie się przyglądać i korzystać z względnego luksusu, komfortu naszego życia.

Nie daję gwarancji powodzenia. Nie mówię, że jeżeli się zaangażujemy więcej niż tego moglibyśmy oczekiwać, to że to powodzenie nadejdzie, ale przynajmniej każdy z nas w swoim sumieniu będzie mógł powiedzieć, że zrobił to, co do niego należy w tym trudnym momencie.

Bo to jest trudny moment i niech nas nie zwiedzie pandemia. Pandemia w którymś momencie, miejmy nadzieję, się zakończy. Pandemia będzie musiała być także pod każdym względem rozliczona, ale niezależnie od pandemii cały czas jesteśmy obywatelami, którzy są odpowiedzialni za przyszłość naszej wspólnoty.

Po prostu musimy się organizować, współpracować, korzystać z tych praw, aby naszą wspólnotę demokratyczną zachować, aby także zachować nasze członkostwo w Unii Europejskiej.

Europejska Sieć Krajowych Instytucji Praw Człowieka: należy zachować niezależność i skuteczność RPO

Data: 2021-04-15
  • Nie wolno obchodzić obecnych konstytucyjnych procedur wyboru i powołania nowego polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich - oświadczyła Europejska Sieć Krajowych Instytucji Praw Człowieka (ENNHRI).
  • A niezależność i skuteczność RPO muszą być zawsze zachowane.

W następstwie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 15 kwietnia 2021 r. ENNHRI przypomina, że ​​nadal obowiązują odpowiednie normy międzynarodowe, a nowy szef Krajowej Instytucji Praw Człowieka (NHRI) w Polsce – czyli RPO - nie został jeszcze wybrany i powołany. 

15 kwietnia 2021 r. Trybunał Konstytucyjny uznał art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich za niezgodny z Konstytucją. Zgodnie z tym przepisem ustępujący Rzecznik mógł wykonywać swe zadania do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika. Trybunał orzekł, że przepis ten przestaje obowiązywać po upływie trzech miesięcy o dnia ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

Pomimo prób przeprowadzonych zgodnie z przewidzianą procedurą, w chwili powstania tego tekstu nie wybrano nowego RPO. Zgodnie z orzeczeniem TK, za trzy miesiące krajowy NHRI będzie funkcjonował bez Rzecznika, chyba że wcześniej zostanie wybrana nowa osoba. Tymczasem troje zastępców RPO jest w pełni uprawnionych, zgodnie z orzecznictwem, do wykonywania wszystkich obowiązków RPO w okresie wakatu na tym stanowisku.

Nie wolno obchodzić obecnych konstytucyjnych procedur wyboru i powołania nowego polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Podczas wyboru i mianowania nowego szefa NHRI należy przestrzegać odpowiednich międzynarodowych standardów, takich jak Zasady Paryskie  ONZ i Ogólne Spostrzeżenia Podkomitetu ds. Akredytacji (SCA). Standardy te wymagają jasnego, przejrzystego, opartego na zasługach i partycypacyjnego procesu selekcji i mianowania w celu zapewnienia niezależności, skuteczności i zaufania publicznego do NHRI.

Polski NHRI posiada międzynarodową akredytację ze statusem A, co wskazuje na pełną zgodność z zasadami paryskimi ONZ. ENNHRI podkreśla znaczenie zagwarantowania, że ​​NHRI może kontynuować pracę w sposób niezależny i skuteczny. SCA może zainicjować przegląd specjalny, jeśli okaże się, że okoliczności NHRI mogły ulec zmianie w sposób wpływający na zgodność z zasadami paryskimi ONZ.

ENNHRI wzywa wszystkie polskie podmioty zaangażowane w wybór i mianowanie nowego RPO, aby nadal  zwiększały swoje wysiłki zgodnie z obecnymi przepisami. Muszą dążyć do wskazania kandydata cieszącego się szerokim poparciem politycznym i społecznym poprzez jasny, przejrzysty, oparty na zasługach i partycypacyjny proces, który zapewni niezależność, wiarygodność i skuteczność instytucji.

Zgodnie z zaleceniami Komitetu Ministrów Rady Europy, państwa mogą korzystać z pomocy technicznej, takiej jak ENNHRI oraz organy regionalne i międzynarodowe, aby wykorzystać istniejące najlepsze praktyki w zakresie utrzymania i wzmacniania NHRI. Dlatego ENNHRI oferuje swoje wsparcie i porady wszystkim zainteresowanym stronom w Polsce w zakresie wyboru i powołania nowego polskiego RPO, przy pełnym uwzględnieniu międzynarodowych standardów i refleksji nad praktykami regionalnymi.

 

Uchylić przepisy o zniesławieniu – zmodyfikować przepis o karalności obrazy uczuć religijnych. Opinia Adama Bodnara dla Sejmu

Data: 2021-04-15
  • C​​​ałkowite zniesienie karalności obrazy uczuć religijnych mogłoby grozić napięciami na tle religijnym i wzmożeniem ataków na wyznawców różnych religii, w tym mniejszościowych
  • Za takie przestępstwo powinna grozić jednak tylko grzywna lub ograniczenia wolności, a nie kara więzienia do 2 lat - jak dziś
  • Powinno być też ono ścigane tylko na wniosek pokrzywdzonego obywatela, a nie z urzędu przez prokuraturę
  • RPO od dawna zaś popiera usunięcie z Kodeksu karnego art. 212, przewidującego m.in. karę do roku więzienia dla dziennikarza za zniesławienie. A naruszonych praw można dochodzić na drodze cywilnej  

Taką opinię rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przedłożył marszałkini Sejmu Elżbiecie Witek. Chodzi o przedstawiony przez grupę posłów KO projekt uchylenia art. 196 oraz art. 212-215 Kodeksu karnego – czyli depenalizację przestępstw obrazy uczuć religijnych oraz zniesławienia.

Wykreślenie art. 196 

Art. 196 Kk przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do lat 2 dla tego, kto „obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych”.

Przedmiotem czci jest np. wizerunek, imię lub osoba Boga czy bóstwa, święty przedmiot lub symbol, relikwia, formuła modlitwy. Niektóre wyznania darzą kultem także osoby zmarłe, np. świętych lub przodków. Pewne symbole mogą mieć znaczenie i religijne, i świeckie (np. Gwiazda Dawida). Miejscami kultu będą świątynie, kaplice, cmentarze (jeśli dana religia nadaje im taki status), ale np. także obszar zajmowany przez wiernych podczas mszy polowej.

Nie można nie zgodzić się z projektodawcami, że praktyka stosowania tego przepisu w ostatnich latach przez organy ścigania może budzić zastrzeżenia. Zdają się jednak oni pomijać okoliczność, że przepis ten chroni uczucia religijne nie tylko katolików (czy bardziej ogólnie - chrześcijan) stanowiących w Polsce większość, lecz wyznawców wszystkich religii.

Przepis ten pełni zatem niezwykle istotną rolę polegającą na ochronie mniejszości wyznaniowych przed atakami, w tym ze strony większości. Jako norma o charakterze antydyskryminacyjnym powinna ona charakteryzować się odpowiednią sankcją, która skutecznie odstraszałaby potencjalnych sprawców. Wydaje się, że instrumenty z zakresu prawa karnego, w przeciwieństwie do instrumentów cywilnych, są do tego adekwatne.

Ma on także ważną funkcję deeskalującą potencjalne konflikty społeczne na tle religijnym. Zagrożenie sankcją karną odstrasza od stosowania tego typu zachowań względem wyznań postrzeganych jako „konkurencyjne” i mniejszościowe, a także od podobnych odwetów za już dokonane obrazy.

Niekonstytucyjności tego przepisu nie stwierdził 6 października 2015 r. Trybunał Konstytucyjny.

Całkowite uchylenie art. 196 Kk nie jest zatem uzasadnione. Możliwe wydaje się jednak zmodyfikowanie tego przepisu, aby ograniczyć potencjał jego instrumentalnego wykorzystywania.

Zasadne wydaje się zmodyfikowanie zagrożenia karą - tak aby były to jedynie kary wolnościowe (grzywna i ograniczenie wolności). Skutkiem byłoby wyeliminowanie możliwości stosowania tymczasowego aresztowania wobec osób podejrzanych.

Kolejną możliwością jest zmiana trybu ścigania tego przestępstwa z publicznoskargowego na wnioskowy (lub nawet prywatnoskargowy). Wymagane byłoby wówczas działanie obywatela, którego uczucia religijne zostały obrażone – niemożliwe byłoby działanie organów ścigania z urzędu.

Wykreślenie art. 212-215 

Artykuł 212 głosi: § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju działalności, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności. § 2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w § 1 za pomocą środków masowego komunikowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku. § 3. W razie skazania za przestępstwo określone w § 1 lub 2 sąd może orzec nawiązkę na rzecz pokrzywdzonego, Polskiego Czerwonego Krzyża albo na inny cel społeczny wskazany przez pokrzywdzonego. § 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 odbywa się z oskarżenia prywatnego.

Art. 213 wskazuje okoliczności wyłączające przestępność zniesławienia. Art. 214 wskazuje, że możliwe jest wówczas i tak przypisanie odpowiedzialności za zniewagę (art. 216 Kk.), a art. 215 obliguje sąd do podania wyroku do publicznej wiadomości, jeśli z wnioskiem takim wystąpi pokrzywdzony.

Jak piszą projektodawcy przepis ten jest notorycznie wykorzystywany do ograniczania wolności słowa, w szczególności oskarżenia o zniesławienie kierowane są przeciwko dziennikarzom w celu uniemożliwienia im rozpowszechniania informacji. Zdaniem projektodawców aby zapewnić prawa i interesy osoby zniesławianej wystarczy ochrona prawa cywilnego.

Argumentacja ta wydaje się przekonująca – ocenia Adam Bodnar. Postępowanie karne skierowane przeciwko dziennikarzowi, a nawet sama jego groźba, może być skutecznym sposobem wymuszenia przemilczenia niektórych społecznie istotnych kwestii. Ma to szczególne znaczenie w odniesieniu do mediów lokalnych lub regionalnych. Ponadto działania takie mogą wywołać „efekt mrożący”, zniechęcając dziennikarzy do podejmowania określnych spraw, by nie narazić się na potencjalne oskarżenie karne.

Według statystyk Ministerstwa Sprawiedliwości w latach 2017 i 2018 łącznie doszło do 421 skazań na podstawie art. 212 § 1 Kk oraz 255 skazań na podstawie art. 212 § 2 Kk. W 15 przypadkach orzeczono karę pozbawienia wolności, w tym w 3 przypadkach bez warunkowego zawieszenia jej wykonania.

Pokazuje to, że co prawda sądy sporadycznie sięgają po najsurowszą karę  pozbawienia wolności, to jednak sama liczba skazań, oscylująca wokół 340 rocznie, wydaje się dość znaczna.

A w przypadku orzeczenia kary wolnościowej na skazanym i tak ciąży odium „przestępcy”., To zaś może mieć negatywne konsekwencje dla jego życia i pracy zawodowej, jeśli wykonuje zawód zaufania publicznego, np. adwokat lub dziennikarza. Skazanie za zniesławienie może łatwo doprowadzić do utraty klientów lub kontrahentów.

RPO podkreśla zarazem, że w przypadku uchylenia art. 212-215 Kk, wskazane będzie także uchylenie art. 216 Kk i pozostawienie dochodzenia roszczeń także za znieważenie na drodze cywilnej.

II.564.1.2021

Wykład RPO o praworządności w Polsce. Adam Bodnar z nagrodą Chair Amnesty International

Data: 2021-04-14, 2021-04-28
  • Uniwersytet w Gandawie uhonorował dr. hab. Adama Bodnara, rzecznika praw obywatelskich, nagrodą Chair Amnesty International. 
  • Co roku Uniwersytet w Gandawie przyznaje ją osobie, która wnosi szczególny wkład w ochronę praw człowieka.
  • Jak wskazano w uzasadnieniu, w ostatnich latach Adam Bodnar udowodnił, że jest nieugiętym obrońcą praworządności i praw człowieka w Polsce, gdzie sądownictwo, media i organizacje pozarządowe są spętane przez obecny rząd.

- Przyznawanie takiej nagrody jest ważne dla Uniwersytetu w Gandawie, którego dewizą jest „Durf Denken” – „Odważcie się myśleć” – powiedziała na wstępie prof. Eva Brems („Durf Denken”- po łacinie „Sapere aude”)

- Wręczenie nagrody odkładaliśmy ze względu na pandemię. Nie mogliśmy wiedzieć, że dzisiejsza uroczystość odbędzie się w tak szczególnym czasie dla polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Polski Trybunał Konstytucyjny przerwał kadencję Adama Bodnara. Nie wiemy, kim będzie jego następca. Ale – jak zawsze w przypadku Polski - jeszcze nie wszystko stracone, dopóki Polacy bronią cennych dla nich wartości – mówił w imieniu organizatorów uroczystości Wies de Graeve z Amnesty International. Słuchacze mogli zrozumieć, że nawiązuje do dobrze znanego Holendrom i Flamandom początku polskiego hymnu: „Nog is Polen niet verloren”.

Nagroda z łacińską dewizą „Inter utrumque” („trzymaj się środka”) została wręczona symbolicznie, online, przez wicerektorkę Uniwersytetu w Gandawie Mieke Van Herreweghe. Zostanie wysłana pocztą.

Po ceremonii Adam Bodnar wygłosił wykład o polskiej walce o prawa człowieka i praworządność. Zwrócił uwagę, że praca jako ombudsmana jest pracą zespołową - wspiera go cały zespół  Biura RPO, a także działacze z polskich organizacji pozarządowych, w tym Amnesty International.

RPO przedstawił korzenie polskiego kryzysu konstytucyjnego. Zwrócił uwagę, że sięgają 1989 r., lat wielkiej zmiany, a potem lat wzrostu gospodarczego i niespotykanego w historii Polski rozwoju – ale także narastających nierówności i niepewności w życiu wielu ludzi. Wielkim problemem okazał się też brak zrozumienia dla abstrakcyjnej zasady praworządności w społeczeństwie ukształtowanym nie w liberalnej demokracji. To wszystko pozwoliło na wprowadzanie do 2015 r. zmian w systemie politycznym. Rządząca partia nie miała do tego przewidzianej w Konstytucji większości, niemniej udało się jej wkroczyć na drogę nieliberalnej demokracji. RPO mówił, jak stosując „metodę salami”, rządzący przejmowali, podporządkowywali lub rozbrajali kolejne niezależne instytucje, od Trybunału Konstytucyjnego poczynając. Tłumaczył, jak w praktyce działa stworzony w ten sposób system autorytaryzmu konkurencyjnego: nadal na boisku trwa gra, nadal można strzelać bramki, ale opozycyjna drużyna ma już tylko 8 graczy, podczas gdy władza – nadal 11.

Rzecznik wskazywał, jak przebiega proces podporządkowywania sądów, awansowania prawników powolnych władzy, wywoływania efektu mrożącego wśród pozostałych. Pokazywał też skalę oporu sędziów, którego symbolem jest postawa sędziego Igora Tuleyi. Opowiedział, jak sprzeciwiając się postępowaniu przed Izbą Dyscyplinarną Sądu Najwyższego stał przez dwa dni przed budynkiem SN – ale nie stał sam. Byli z nim współobywatele.

Jednocześnie bowiem – mówił RPO – opór społeczeństwa wobec zmierzających w stronę autorytaryzmu zmian okazał się silniejszy, niż można by było się spodziewać. I okazało się, że jeszcze nie wszystko jest stracone. Symbolem tego jest plakat KonsTYtucJA. Ludzie od 2015 r. zaczęli bronić niezależnych instytucji, czyniąc je – być może pierwszy raz od 1989 r. – swoimi. „To jest nasz sąd” – skandowali przed Sądem Najwyższym. Stanęli w symbolicznej obronie Rzecznika Praw Obywatelskich.

Społeczeństwo obywatelskie stawia opór, a prawnicy wykorzystują narzędzia prawa wciąż dostępne po to, by zatrzymać autorytarną zmianę. Nie wiadomo, czy to się uda, ale ludzie, którzy podjęli te działania, na zawsze będą bohaterami.

RPO podkreślił, że polski wymiar sprawiedliwości potrzebuje reform. Tyle że te naprawdę konieczne ludziom zmiany nie następują. Gorzej – bo sądy są dziś mniej sprawne niż w 2015 r. Ale korzenie problemu sięgały głębiej – wynikają z metod wprowadzania zmian i reform przed 2015 r., z naruszania reguł, kiedy to politykom wydawało się wygodne, ze sposobu prowadzania debaty publicznej, z ignorowania problemów, które wydawały się nieważne.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich w swej praktyce obrony praworządności i praw człowieka zajmuje się w obecnym kryzysie nie tylko sytuacją instytucji i sądownictwa – ale przede wszystkim reaguje na wszystkie naruszenia praw człowieka, bo wie, że naprawianie tych naruszeń jest sposobem na obronę praworządności. RPO zwrócił uwagę na naruszenia praw mniejszości, w tym osób LGBT.

- Nie wszystko jest stracone – podkreślił Adam Bodnar. - Przed Polską są dwie drogi. Praworządność może upaść. Wzrośnie korupcja, zostanie ograniczona wolność słowa, powstanie państwo autorytarne, które być może opuści Unię Europejską.

Ale możliwa jest też inna droga: opór społeczny przełamie zakusy autorytarne, mimo ogromnych trudności, mimo że w systemie autorytaryzmu konkurencyjnego nie ma już równych i wolnych wyborów, los kraju zmieni się w wyborach (to będzie możliwe, jeśli osłabiona "drużyna piłkarska" dostanie "gracza takiego jak Robert Lewandowski", a społeczeństwo podejmie NAPRAWDĘ nadzwyczajny wysiłek i zrozumie znaczenie praw mniejszości dla zachowania wolności wszystkich). Wtedy polskie doświadczenie będzie znów ważne dla całej Europy, antyautorytarną szczepionką.

W dyskusji po wykładzie Adama Bodnara wzięli udział:

  • prof. dr Eva Brems,
  • pisarka Alicja Gescinska,
  • dyrektor Amnesty International we Flandrii Wies de Graeve.

Podkreślali skalę oporu i protestów społecznych w Polsce, a także to, że opór polskich prawników jest znany w środowiskach prawnych w Europie. Wyrażali przekonanie, że za mało w sprawie polskiej robią instytucje europejskie. 

Odpowiadając na pytania publiczności, Adam Bodnar mówił o stającą przed Polską kolejną transformacją ustrojową (po tej z 1989 r.) Tłumaczył słuchaczom, jak trudny i skomplikowany może być proces powrotu do demokracji. Unia Europejska musi też jego zdaniem w końcu zdać sobie sprawę z tego, że to, co dzieje się z wolnością słowa w Polsce, ma wpływ na Europę. Bo w takich warunkach odbędą się niebawem w Polsce wybory do Parlamentu Europejskiego.

Więcej informacji o nagrodzie Chair Amnesty International: www.amnesty-international.be/leerstoel

Warto też przeczytać wystąpienie RPO "Polska to już kraj konkurencyjnego autorytaryzmu. Obudźmy się" z 20 kwietnia 2021 r.)

Laureaci nagrody z lat poprzednich:

RPO: wyłączyć K. Pawłowicz i S. Piotrowicza ze sprawy pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej SN ws. jej zawieszenia przez TSUE. EDIT: TK odmówił wyłączenia

Data: 2021-04-27, 2021-04-14
  • Na brak obiektywności Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza wskazują liczne i skrajnie jednostronne ich wypowiedzi nt. reformy  wymiaru sprawiedliwości
  • Oboje, jako  posłowie partii rządzącej i członkowie KRS, uczestniczyli w pracach nad zmianami sądownictwa, m.in. powołaniem nowych izb w  Sądzie Najwyższym i wskazaniem kandydatów do nich
  • K.Pawłowicz mówiła zaś w 2013 r., że „traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję  (..) Jestem z gruntu przeciwna Unii. Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło”
  • Jeśli ta wypowiedź nie będzie podstawą jej wyłączenia ze składu, wtedy należy uznać, że TK chroni sędziów wyłącznie z powodów korporacyjnych, a ustawowe przesłanki wyłączenia są bez znaczenia
  • AKTUALIZACJA: 27 kwietnia 2021 r. TK odmówił wyłączenia obojga sędziów (postanowienia w załączniku na dole strony)

- Jako sędziowie TK mają oni dokonać oceny bezpośrednio wiążącej się z ich uprzednią aktywnością polityczną oraz aktami, które uchwalali jako członkowie kolegialnych organów. Ich działalność przyczyniła się do nielegalnych zmian w wymiarze sprawiedliwości i wywołania głębokiego kryzysu konstytucyjnego – wskazuje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w piśmie procesowym do TK.

Opisane w nim okoliczności dyskwalifikują ich co do orzekania w tej sprawie. Ich udział rodzi najpoważniejsze obawy o rzetelność  postępowania i konstytucyjność jego wyniku.

Osoby te powołano do składu orzekającego nie po to by obiektywnie i bezstronnie oceniły przekazane Trybunałowi zagadnienia i argumenty. Wprost przeciwnie, powołano je po to, by zapewnić ochronę działaniom organów krajowych naruszających Konstytucję. Udział w tych działaniach osób, które zostały powołane do składu orzekającego, ma dawać gwarancję, że tak się właśnie stanie.

Pytanie SN i wniosek Rzecznika o umorzenie sprawy przez TK

15 maja 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu TK w sprawie pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego z 9 kwietnia 2020 r. (sygn. P 7/20). Wniósł o umorzenie sprawy z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Chodzi o pytanie, czy Polska zobowiązana jest natychmiast wykonać postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pytanie zadał sędzia Izby Dyscyplinarnej SN dzień po tym, jak TSUE podważył legalność ich działania. Wielka Izba TSUE, na wniosek Komisji Europejskiej, 8 kwietnia 2020 r. zawiesiła bowiem funkcjonowanie ID SN.

SN spytał TK, czy art. 4 ust. 3 zdanie 2 TUE w zw. z art. 279 TfUE w zakresie, w jakim skutkuje obowiązkiem państwa członkowskiego Unii Europejskiej polegającym na wykonywaniu środków tymczasowych odnoszących się do kształtu ustroju i funkcjonowania konstytucyjnych organów władzy sądowniczej tego państwa, jest zgodny z art. 2, art. 7, art. 8 ust. 1 i art. 90 ust. 1 w zw. z art. 4 ust. 1 Konstytucji.

RPO wskazał, że nie została spełniona przesłanka podmiotowa uprawniająca ID SN do skierowania pytania. Jest ona bowiem podmiotem niebędącym sądem w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Pytanie prawne może zadać sąd w rozumieniu art. 175 Konstytucji, a więc państwowy organ władzy sądowniczej, oddzielony i niezależny od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Izba Dyscyplinarna SN nie ma tych cech.

Rzecznik podkreślił, że TSUE zawiesił przepisy ustawy z 8 grudnia 2017 r. o SN ustanawiające Izbę Dyscyplinarną oraz określające jej właściwość. Dowodzi to, że nie tylko na gruncie krajowym dostrzeżono brak przymiotu sądu ID SN.

TK nie jest uprawniony do oceny orzeczeń TSUE. Zarówno ID SN w pytaniu prawnym, jak i Prokurator Generalny, który przedstawił w tej sprawie stanowisko - wybiórczo i z pominięciem całokształtu okoliczności - odwołują się do orzeczeń Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec, celem usprawiedliwienia podejmowanych działań. Natomiast z analizy orzeczeń FTK płyną zupełnie odmienne wnioski.

Rozprawę TK wyznaczył na 28 kwietnia 2021 r. Skład to: Krystyna Pawłowicz (przewodniczący), Bartłomiej Sochański (sprawozdawca) oraz Zbigniew Jędrzejewski, Stanisław Piotrowicz i Justyn Piskorski.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie Krystyny Pawłowicz

Podlega ona wyłączeniu z uwagi na okoliczności dotyczące jej wcześniejszego udziału w życiu politycznym,  pracach nad zmianami w wymiarze sprawiedliwości, udziału w głosowaniach sejmowych oraz w ramach Krajowej Rady Sądownictwa.

Jako posłanka VII i VIII kadencji była zaangażowana w prace nad ustawami dotyczącymi zmian w wymiarze sprawiedliwości, była członkiem KRS od listopada 2015 r. do listopada 2019 r., wielokrotnie wypowiadała się publicznie na tematy związane ze zmianami w sądownictwie, a także zdecydowanie prezentowała poglądy dotyczące Unii Europejskiej.

RPO przypomina takie m.in. jej wypowiedzi: 

  •  „sądy stanęły niestety po stronie opozycji i tworzą wspólnie jedną wielką opozycyjną partię w Polsce, antydemokratyczną, bo nie przyjmujecie wyniku wyborów (…). Środowisko sędziowskie wymaga odzyskania dla demokracji. Państwo powinniście jak w Korei przejść reedukację w obozach uczących demokracji”;
  • o „sędziach polskich błagających Niemców o «opiekę i odpowiedzialność za Polskę», żebrzących o «natychmiastowe ingerencje», by 'wygrać' na czasie i uprzedzić polski Sejm w wyścigu o Polskę, (…) w wyścigu o zablokowanie naszych reform, oczyszczających naszą Ojczyznę m.in. z patologii władzy sądowniczej".

Wskazują one nie tylko na zdecydowany brak gwarancji bezstronności, ale i na to, że postawa skierowana przeciwko sędziom jest prezentowana bardzo konsekwentnie i z dużym zaangażowaniem.

A również obecnie K. Pawłowicz aktywnie bierze udział w dyskusjach i polemikach publicznych, korzystając z Twitttera i balansując na granicy naruszenia dóbr osobistych innych osób i ochrony ich danych osobowych (np. tweety nt. transpłciowego dziecka).

Sędzia wypowiadała się też często bardzo krytycznie wobec instytucji prawa międzynarodowego, np. „Polski Suweren odpowie UE i TSUE co myśli o bezprawnych działaniach a w istocie zamachu TSUE i polskich zbuntowanych sędziów na Polskę”.  O  Izbie Dyscyplinarnej SN mówił, że „cieszy się, że powstanie  „nowa Izba Dyscyplinarna dla osób różnych profesji prawniczych”, która będzie „POWAŻNIE oceniała i sądziła sprawy łamania prawa przez te - do tej pory faktycznie bezkarne – środowiska”.

O UE mówiła zaś w wywiadze prasowym z 2013 r.: „ja osobiście w ogóle nie akceptuję naszego członkostwa w UE (…). Traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję, a wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie był polityczny. (…) Jestem z gruntu przeciwna Unii. Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło”.

W tej wypowiedzi sędzia zasadniczo antycypowała kierunek orzeczenia w niniejszej sprawie. Trudno o bardziej jednoznaczną wypowiedź i bardziej jaskrawy przykład braku obiektywizmu sędziego. Jeśli w ocenie Trybunału Konstytucyjnego ta wypowiedź, w sposób nie budzący wątpliwości przesądzająca treść orzeczenia, nie zostanie uznana za podstawę wyłączenia sędziego, wówczas należy uznać, że instytucja wyłączenia sędziego TK jest instytucją fasadową, zaś TK chroni sędziów Trybunału wyłącznie z powodów korporacyjnych, tj. z powodu posiadania przez nich statusu sędziego TK, zaś przesłanki ustawowe wyłączenia sędziego nie mają żadnego znaczenia i sędzia TK może prowadzić dowolną działalność polityczną będącym pewnym swego bezpieczeństwa prawnego.

Stosunek sędzi do UE jednoznacznie obrazuje również nazwanie unijnej flagi „szmatą” - "Naprawdę jest szmatą, to dla mnie szmata, bo kojarzy mi się z czymś bardzo złym, niedobrym, brudnym”. Wynika z tego wysoce negatywny stosunek do UE i prawa UE, które ma oceniać.

W komisji sprawiedliwości podczas prac nad ustawą o SN przyznała, że choć podzielała pogląd o niekonstytucyjności przepisów, to „z powodu umowy politycznej będzie głosowała tak jak jej klub”. Umowa polityczna ma zatem dla niej wartość większą niż poszanowanie przepisów Konstytucji. Pozwala to przypuszczać, że także w tej sprawie sędzia uzna wymogi konstytucyjne za drugorzędne, opowiadając się po stronie organów, w których władzę sprawują osoby związane z PiS, do którego sędzia należała zanim trafiła do TK.

Decydujące znaczenie powinien mieć także fakt, że była ona członkiem KRS od 25 listopada 2015 r. do 11 listopada 2019 r. i rekomendowała kandydatów na sędziów do Izby Dyscyplinarnej SN. Wypowiedzi sędzi dotyczące zaś ID  SN jednoznacznie przesądzają, że wątpliwości wobec Izby nie istnieją i – kierując się wyłącznie przesłankami politycznymi, nie prawnymi – akceptuje ona status prawny tej Izby i jej członków.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie Stanisława Piotrowicza

Niejednokrotnie udzielał wypowiedzi na temat zmian w sądownictwie. Nazywał środowiska sędziowskie „nadzwyczajną kastą” oraz oskarżał je o „działania antydemokratyczne”, odrzucając przy tym propozycje rzetelnej debaty.

W podobnym tonie sędzia Piotrowicz wypowiadał się jako członek KRS w sierpniu 2018 r. W odpowiedzi na protest zorganizowany przez Obywateli RP wyjaśniał, że działanie KRS ma na celu doprowadzenie do tego, aby „sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej”. Dwoje sędziów SN złożyło wtedy wobec polityka PiS pozew o ochronę dóbr osobistych. Sąd Okręgowy w Warszawie w I instancji zasądził przeprosiny oraz nakaz zapłaty 20 tys. zł na cel dobroczynny.

Inne wypowiedzi wskazuje na silną identyfikację z proponowanymi projektami i wyraźne zaangażowanie polityka i posła PiS w prace ustawodawcze.

Sędzia Piotrowicz wchodził również w skład zespołu KRS, który prowadził wysłuchania kandydatów na wolne miejsca do ID SN, a  jako członek KRS rekomendował prezydentowi osoby do nominacji do  niej.

Charakter wypowiedzi i wymiar jego zaangażowania w proces ustawodawczy związany z reformą sądownictwa, a także jego udział jako członka KRS w procedurze wyboru kandydatów do ID SN należy traktować jako okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności w rozumieniu art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o TK. Dotyczy to także K. Pawłowicz.

Ponadto RPO już wcześniej wniósł o wyłączenie od udziału Justyna Piskorskiego - jako osoby nieuprawnionej do orzekania w TK.

VII.510.63.2020

Sąd ws. wstrzymania kupna Polska Press przez PKN Orlen: chodzi o zabezpieczenie przed ewentualnymi nieodwracalnymi skutkami koncentracji

Data: 2021-04-13
  • Dokonanie koncentracji już teraz mogłoby udaremnić ewentualne wykonanie wyroku, jaki zapadnie w całej sprawie
  • Przedsiębiorca powinien powstrzymać się od wykonywania jakichkolwiek praw udziałowych z nabytych udziałów
  • Podejmowanie wszelkich czynności wobec zawieszenia wykonania decyzji UOKiK może nieść negatywne skutki wynikające z ich nieważności 
  • Tylko całkowite powstrzymanie prowadzi do zapewnienia stronie (w tym przypadku - RPO) efektywnej realizacji prawa do sądu oraz egzekwowania praw ochrony konkurencji. Pozwoli też na ocenę prawidłowości decyzji UOKiK przez niezawisły sąd

Tak Sąd Okręgowy w Warszawie XVII Wydział Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uzasadnił wstrzymanie wykonania decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie zgody na koncentrację – przejęcie przez PKN Orlen spółki Polska Press. 

8 kwietnia 2021 r. sąd uwzględnił tym samym wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich. Teraz RPO prezentuje uzasadnienie sądu (pełna jego treść w załączniku na dole strony). Postanowienie sądu jest niezaskarżalne.

Decyzja UOKiK i odwołanie RPO wraz z wnioskiem o jej wstrzymanie

Rzecznik Praw Obywatelskich odwołał się do sądu od decyzji Prezesa UOKiK z 5 lutego 2021 r. w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o.

Zgadzając się, prezes UOKiK nie zbadał, czy efektem nie będzie niedopuszczalne ograniczenie wolności prasy. Tymczasem UOKiK ma uwzględniać wszelkie okoliczności wpływające na chronione dobro konsumenta. A media kontrolowane przez Skarb Państwa, czyli faktycznie polityków, nie zapewniają obywatelom obiektywnych informacji. Przedstawiają obraz jednostronny, korzystny dla aktualnie rządzącej większości

M.in. dlatego RPO wnosi, by sąd uchylił zgodę prezesa UOKiK. Chce też, by sąd wstrzymał wykonanie tej decyzji do rozstrzygnięcia sprawy.

Zgodnie z prawem samo odwołanie przekazuje się do sądu za pośrednictwem UOKiK. Prezes UOKiK ma 3 miesiące na przesłanie odwołania do sądu (chyba że w trybie autokontroli zmieni swą decyzję o zgodzie na koncentrację).    Obecnie Rzecznik wciąż oczekuje na przekazanie przez UOKiK odwołania do sądu, który je rozpozna.

Jednocześnie RPO skierował - już bezpośrednio do sądu - wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press). To właśnie ten wniosek został przez sąd uwzględniony.

Uzasadnienie decyzji sądu

Sąd stwierdził, że Rzecznik jest uprawniony do wniesienie odwołania od decyzji UOKiK na zasadach ogólnych strony (tak jak Prokurator Generalny) w tego typu postępowaniach. Wynika to z ustawy o RPO art. 14 ust. 4. Z tego zaś  wynika też uprawnienie do wniesienia wniosku o wstrzymanie wykonania decyzji.

Według sądu nieuwzględnienie wniosku RPO mogłoby doprowadzić do wykonania przez PKN Orlen decyzji nieostatecznej, bo zaskarżonej przez uprawniony organ. Zasadniczo nie powinno to mieć miejsca w demokratycznym państwie prawa, szczególnie w sytuacji, gdy ani z przepisu ustawy, ani z decyzji organu nie wynika, że wolą bądź ustawodawcy bądź organu antymonopolowego było wykonywanie decyzji nieostatecznej, która w toku kontroli sądowej może zostać zakwestionowana, a która w razie jej wykonania potencjalne może wywrzeć niekorzystne skutki dla konkurencji. 

Z samego faktu zaskarżenia wynika konieczność powstrzymania się od dokonania koncentracji przez przedsiębiorców. Zgodnie z art. 97 uokik przedsiębiorca czeka na decyzję UOKIK by dokonać koncentracji – analogicznie powinien poczekać na orzeczenie sądu, bowiem zaskarżona decyzja nie jest ostateczna.

Przyjęcie literalnej wykładni art. 97 uokik, według której koncentracja, z chwilą wydania zgody przez organ, nie może zostać wstrzymana w żadnych okolicznościach, w szczególności także w sytuacji zaskarżenia decyzji wyrażającej zgodę na koncentrację, wyłączałoby w istocie kompetencję Sądu UOKiK do rozstrzygania sprawy wywołanej wniesieniem odwołania od decyzji, lub czyniłoby ją co najmniej bezskuteczną. 

Przyjęcie odmiennej wykładni, ograniczającej zastosowanie tej zasady tylko do etapu postępowania administracyjnego, mogłoby prowadzić w istocie do niemożności wykonania niektórych z możliwych rozstrzygnięć sądu – czyli wyroku zmieniającego decyzję i zakazującego dokonania koncentracji, lub uchylającego decyzję (co z kolei mogłoby się wiązać z koniecznością ponownego rozpoznania wniosku o zgodę na koncentracje przez Prezesa UOKiK). Przy czym na obecnym etapie postępowania nie można wykluczyć żadnego z rozstrzygnięć sądu, łącznie także z oddaleniem odwołania – podkreśla sąd. 

O ile czynność prawna, na podstawie której koncentracja miała nastąpić, zostałaby dokonana przed wydaniem orzeczenia wstrzymującego wykonanie decyzji, to przedsiębiorcy mający zamiar dokonać koncentracji winni powstrzymać się od jej wykonywania, a w konsekwencji w sytuacji przejęcia kontroli poprzez nabycie 100% udziałów w kapitale zakładowym przejmowanego przedsiębiorcy, tak jak to ma miejsce w sprawie niniejszej, powinni powstrzymać się od wykonywania jakichkolwiek praw udziałowych z nabytych udziałów w kapitale zakładowym (podejmowanie wszelkich czynności w warunkach zawieszenia wykonania decyzji może nieść negatywne skutki wynikające z nieważności czynności prawnych).

Tylko taka wykładnia przepisów i zastosowanie się do niej przez przedsiębiorcę dokonującego koncentracji pozwoli na rzeczywistą realizację prawa strony (tu RPO) do sądu, w szczególności - dokonania oceny prawidłowości zaskarżonej decyzji przez niezawisły sąd. 

Uwzględnienie wniosku o wstrzymanie wykonania decyzji nie zamyka organowi możliwości wydania nowej decyzji w ramach autokontroli. Skutkiem jednak decyzji organu uwzględniającej odwołanie będzie upadek postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania zaskarżonej decyzji, skoro decyzja, do której odnosić się będzie postanowienie o wstrzymaniu decyzji przestanie istnieć. 

Reasumując, wstrzymanie wykonania decyzji do czasu rozstrzygnięcia sprawy było konieczne i niezbędne w okolicznościach niniejszej sprawy, w szczególności w celu zachowania uprzedniego charakteru kontroli koncentracji i umożliwienia wykonania orzeczenia w razie uwzględnienia odwołania, jak również z uwagi na niebezpieczeństwo, że wykonywanie zaskarżonej decyzji może wywołać niemożliwe do odwrócenia negatywne skutki dla konkurencji, które mogą wystąpić w czasie trwania postępowania sądowego.

Na tym zaś etapie postępowania nie można przesądzić, czy dokonanie koncentracji nie spowoduje, że konkurencja na rynku nie zostanie istotnie ograniczona, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej na rynku, a zatem wstrzymanie wykonania decyzji jest niezbędne dla zagwarantowania egzekwowania prawa ochrony konkurencji. 

Rzecznik przekazał postanowienie sądu Krajowemu Rejestrowi Sądowemu w celu jego uwzględnienia w aktach rejestrowych spółek.

VII.716.26.2020

 

Sąd wstrzymał decyzję Prezesa UOKIK ws. przejęcia przez PKN Orlen spółki Polska Press

Data: 2021-04-12
  • Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uwzględnił wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania decyzji Prezesa UOKIK w sprawie koncentracji – przejęcia przez PKN Orlen spółki Polska Press 
  • Taką informację RPO uzyskał telefonicznie 12 kwietnia w sekretariacie Sądu Okręgowego w Warszawie XVII Wydział Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów

Zgodnie z nią 8 kwietnia 2021 r. zapadło orzeczenie w sprawie wniosku o wstrzymanie decyzji, w tym o zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press. Sąd uwzględnił tym samym wniosek Rzecznika. Wkrótce do RPO ma wpłynąć oficjalne pismo z decyzją sądu.

Rzecznik odwołał się do Sądu Okręgowego w Warszawie (Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 5 lutego 2021 r. w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o.

Zgodnie z obowiązującymi regulacjami samo odwołanie przekazuje się do sądu za pośrednictwem UOKiK. Prezes UOKiK ma 3 miesiące na przesłanie odwołania do sądu (chyba że w trybie autokonrtoli zmieni swą decyzję o zgodzie na koncentrację).  Obecnie Rzecznik wciąż oczekuje na przekazanie przez UOKiK odwołania do sądu, który je rozpozna.

Jednocześnie RPO skierował - już bezpośrednio do sądu - wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press). To właśnie ten wniosek został przez sąd uwzględniony.

VII.716.26.2020

Bezprawna manipulacja składem TK ws. kadencji RPO. Wniosek Rzecznika o wyłączenie Julii Przyłębskiej. EDIT: TK oddalił wcześniejszy taki wniosek

Data: 2021-04-09
  • W marcu 2021 r. zmieniono skład Trybunału Konstytucyjnego do zbadania konstytucyjności pełnienia przez RPO funkcji po upływie kadencji - Rafała Wojciechowskiego zastąpił Bartłomieja Sochański
  • Żaden przepis ustawy o TK nie uprawnia do dowolnej zmiany już wyznaczonego składu 
  • Dlatego taka manipulacja składem sędziowskim jest bezprawna – wskazuje Adam Bodnar
  • Wnosi o wyłączenie ze składu Julii Przyłębskiej z uwagi na jej działania świadczące o braku obiektywizmu i bezstronności

Rzecznik Praw Obywatelskich przesyła pismo z takim wnioskiem do TK, który kolejny termin rozprawy w tej sprawie (sygn. akt K 20/20) wyznaczył na 12 kwietnia 2021 r. W rozprawie będzie uczestniczył Adam Bodnar.

Historia sprawy

Pod koniec marca TK przełożył  - już po raz dziewiąty od października 2020 r. -  kolejny termin rozprawy na zbadanie wniosku posłów koalicji rządzącej. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r., który stanowi: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

Kadencja obecnego RPO minęła we wrześniu 2020 r. - do dziś nie udało się wyłonić jego następcy. Dlatego zgodnie z ustawą Adam Bodnar nadal pełni tę funkcję.

Rzecznik wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z Konstytucją. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności, którą osłabiłoby jego usunięcie. Przy jego tworzeniu wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. A podobne przepisy dotyczą też prezesów NIK i NBP. To organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany.

Na niezbędność art. 3 ust. 6 wskazują organizacje międzynarodowe. Takie opinie wyraziły m.in.: Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytutu Ombudsmana (IOI), ODIHR, ENNHRI.

Sprawa rozpoznawana jest w pięcioosobowym składzie. Przewodniczącą jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą Stanisław Piotrowicz. Ponadto w składzie zasiadają  Justyn Piskorski, Bartłomiej Sochański i Wojciech Sych.

Bezprawna zmiana sędziego

Bezpośrednio przed wyznaczonym po raz kolejny terminem rozprawy na 25 marca 2021 r. RPO dostrzegł na stronie internetowej TK informację, że wcześniej wyznaczonego do sprawy sędziego Rafała Wojciechowskiego zamienił Bartłomiej Sochański.

Rzecznika Praw Obywatelskich jako uczestnika postępowania nie poinformowano pisemnie o tej zmianie. Rzecznik  podkreśla, że taka manipulacja składem orzekającym Trybunału Konstytucyjnego jest bezprawna.

Skład orzekający w tej sprawie został ukształtowany z rażącym naruszeniem prawa. Żaden przepis ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym nie uprawnia do dokonywania dowolnej zmiany już wyznaczonego składu orzekającego w sprawie.

Z art. 38 ust. 1 tej ustawy wynika, że sędziów do składu orzekającego, w tym przewodniczącego składu i sędziego sprawozdawcę, wyznacza Prezes TK  według kolejności alfabetycznej, uwzględniając przy tym rodzaje, liczbę i kolejność wpływu spraw do Trybunału. Prezes TK w uzasadnionych przypadkach, zwłaszcza ze względu na przedmiot rozpoznawanej sprawy, może wyznaczyć sędziego sprawozdawcę, odstępując od tych kryteriów.

Te ustawowe uprawnienia Prezesa Trybunału nie obejmują jednak zmian personalnych w składzie orzekającym, a więc sytuacji, gdy skład orzekający TK został już uprzednio wyznaczony. W takim przypadku uprawnienie Prezesa aktualizuje się wyłącznie w sytuacjach opisanych prawem (wygaśnięcie mandatu sędziego; przejście w stan spoczynku lub  wyłączenie ze składu).

Przedstawione uwagi prowadzą do jednoznacznego wniosku, że skład orzekający został ukształtowany z rażącym naruszeniem prawa. W tym świetle postępowanie przed TK w niniejszej sprawie nie odpowiada standardowi sprawiedliwości proceduralnej wywodzonemu z art. 2 oraz art. 7 Konstytucji. Narusza bowiem zasadę sprawiedliwości proceduralnej sytuacja, w której bez podstawy prawnej i bez wskazania jakichkolwiek powodów, a także na każdym etapie postępowania, w sposób zupełnie dowolny dochodzi do zmiany składu orzekającego.

Dlatego należy uznać, że sędzia TK Pani Julia Przyłębska -  która podjęła decyzje o ukształtowaniu składu orzekającego, działając w roli Prezesa TK – podlega wyłączeniu od udziału w rozpoznawaniu sprawy z uwagi na oczywisty brak obiektywizmu i bezstronności. Intencją tego wniosku nie jest uniemożliwienie wyznaczenia składu orzekającego, a jedynie zapewnienie jego właściwego ukształtowania.

Podstawą wniosku RPO jest art. 39 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, który uczestnikowi postępowania pozwala wnosić o wyłączenie sędziego, jeśli "istnieją inne, niewymienione w pkt 1 lub ust. 1, okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności".

Rozstrzygnięcie tej sprawy przez Trybunał z rażącym naruszeniem prawa będzie oznaczać bezprawne pozbawienie obywateli Rzeczypospolitej Polskiej oraz innych osób prawa do realizacji prawa określonego w art. 80 Konstytucji RP - prawa każdego do wystąpienia do RPO z wnioskiem o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej.

W tej sytuacji, mając na względzie bezprecedensowy charakter i wagę niniejszej sprawy Rzecznik przekazuje kopię tego wniosku Prezydentowi RP, Prokuratorowi Generalnemu i Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego. Zgodnie z prawem zawiadomienie o popełnieniu przez sędziego Trybunału przewinienia dyscyplinarnego do Prezesa Trybunału może złożyć Prezydent RP na wniosek Prokuratora Generalnego i po zasięgnięciu opinii Pierwszego Prezesa SN.

Wcześniejszy wniosek o wyłączenie Julii Przyłębskiej

Rzecznik wniósł o wyłącznie Julii Przyłębskiej z tej sprawy 2 marca 2021 r.  Jej publiczne wypowiedzi nt. sporu co do zmian w wymiarze sprawiedliwości mogą wskazywać na zbieżność ocen z wyrażanymi publicznie przez jej męża zarzutami wobec Adama Bodnara.

W piśmie do Federalnego Związku Towarzystw Niemiecko-Polskich ambasador niezwykle krytycznie ocenił działalność RPO, odnosząc się również personalnie do urzędującego Rzecznika Adama Bodnara i zarzucając mu m.in. działanie na rzecz spowolnienia reformy sądownictwa. Zarzucił również Rzecznikowi nieuprawnione angażowanie organów międzynarodowych w sprawę pozbawienia immunitetu sędzi Beaty Morawiec bez jakiegokolwiek odwołania do przyczyn podjęcia przez Rzecznika działań w tej sprawie.

Wypowiedzi te należy uznać za próbę zdezawuowania konstytucyjnego organu – Rzecznika Praw Obywatelskich oraz osobiście dra hab. Adama Bodnara w stosunkach polsko-niemieckich -  jako stronniczego organu ochrony praw obywatelskich.

Podobne tezy zostały zawarte w liście ambasadora Andrzeja Przyłębskiego zawierającym odmowę wygłoszenia mowy powitalnej przy okazji wręczenia nagrody Dialogu Rzecznikowi Adamowi Bodnarowi.

Wypowiedzi Andrzeja Przyłębskiego przed rozprawą - mającą fundamentalne znaczenie dla możliwości sprawnego funkcjonowania konstytucyjnego organu, jakim jest Rzecznik Praw Obywatelskich - budzą uzasadnione wątpliwości co do możliwości zachowania bezstronności przez zasiadającą w składzie orzekającym małżonkę ambasadora sędzię TK Julię Przyłębską.

A jej publiczne wypowiedzi, dotyczące sporu dotyczącego wprowadzanej w ostatnich latach reformy wymiary sprawiedliwości, mogą wskazywać na zbieżność ocen z tymi wyrażonymi publicznie przez ambasadora Andrzeja Przyłębskiego (Onet wiadomości, Julia Przyłębska: komuś zależy na tym, by postawić Polskę w złym świetle, 30 września 2020 r.).

Należy zatem uznać, że sędzia Julia Przyłębska podlega wyłączeniu zgodnie z art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK.

Jeszcze 9 marca TK oddalił wniosek z 2 marca  

9 kwietnia RPO dostarczono postanowienie TK z 9 marca 2021 r. Trzech sędziów (Bartłomiej Sochański – przewodniczący, Krystyna Pawłowicz - sprawozdawca i Michał Warciński) oddaliło wniosek RPO z 2 marca 2021 r. o wyłączenie sędzi Julii Przyłębskiej.

TK podkreślił, że kontrola zgodności prawa z Konstytucją koncentruje się wokół zagadnień ustrojowych). Trudno zatem, aby osoby wyróżniające się wiedzą z zakresu prawa konstytucyjnego nie miały ugruntowanych i publicznie znanych poglądów co do tych zagadnień oraz aby powstrzymywały się przed ich ekspresją. Błędny jest więc pogląd, że zajęcie wcześniej stanowiska w jakiejś kwestii prawnej, w tym dotyczącej - reformy wymiaru sprawiedliwości, uprawdopodabnia zaistnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwość co do bezstronności sędziego TK.

Wypowiedzi małżonka sędzi TK Julii Przyłębskiej - ambasadora RP w Niemczech Andrzeja Przyłębskiego, a także publiczne wypowiedzi Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, nawet jeżeli zawierałyby negatywne opinie na temat Rzecznika Adama Bodnara, nie mają znaczenia dla oceny niezawisłości sędziego TK w trakcie rozstrzygania zagadnienia hierarchicznej zgodności aktów normatywnych. Przedmiotem sprawy jest bowiem ocena regulacji ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich na tle Konstytucji, a nie ocena osoby lub działalności Adama Bodnara.

Rzecznik nie przedstawił wystarczającej argumentacji uprawdopodabniającej, że w sprawie o sygn. K 20/20 zachodzi odmienna sytuacja.

Odrzucone wnioski RPO o wyłączenie innych sędziów

Wcześniej RPO wniósł o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie Stanisława  Piotrowicza i Justyna Piskorskiego. Wskazał, że jako poseł PiS S. Piotrowicz negatywnie i emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika, a teraz ma badać wniosek posłów klubu PiS, którego był członkiem. J. Piskorski jest zaś nieuprawniony do orzekania w TK, bo został wyłoniony na miejsce sędziego prawidłowo wybranego w październiku 2015 r.

19 października 2020 r. TK  odmówił wyłączenia J. Piskorskiego i S. Piotrowicza.

Co do J. Piskorskiego wskazano, że TK wypowiedział się o statusie sędziów TK wybranych przez Sejm 2 grudnia 2015 r. w licznych orzeczeniach oddalających wnioski o wyłączenie z orzekania zarówno ich samych, jak i osób wybrany po śmierci dwóch z nich.

- Subiektywne opinie Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara na temat wypowiedzi ówczesnego posła Stanisława Piotrowicza nie mają znaczenia dla oceny niezawisłości sędziego TK w trakcie konfrontowania przepisów prawnych położonych na różnych poziomach hierarchicznie zbudowanego konstytucyjnego systemu źródeł prawa – tak uzasadniono zaś oddalenie wniosku ws. S. Piotrowicza.

Według TK błędny jest pogląd, że zajęcie wcześniej stanowiska w określonej kwestii prawnej, m.in. w postaci opinii wyrażonej w ramach wykonywania mandatu posła, uprawdopodabnia zaistnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwość co do bezstronności sędziego TK. Takie stanowisko mogłoby  oznaczać, ze sędzią TK mógłby zostać tylko „prawnik bez właściwości" oraz bez wcześniejszej aktywności w życiu publicznym.

VII.511.44.2020

Adam Bodnar, Maciej Taborowski: Uczciwi nie muszą się bać - artykuł w Rzeczpopspolitej

Data: 2021-04-08
  • Zgoda wszystkich sił parlamentarnych na ratyfikację przez Polskę Funduszu Odbudowy powinna zostać uzależniona od przystąpienia do Prokuratury Europejskiej.
  • Przecież skoro te środki mają być wydawane transparentnie i służyć całemu społeczeństwu, to polskie władze nie powinny mieć żadnych powodów do obaw. Każde ewentualne śledztwo Prokuratury Europejskiej wykaże, że jesteśmy liderem europejskim w wykorzystywaniu środków unijnych zgodnie z celem i przeznaczeniem.
  • Ratyfikacja Funduszu Odbudowy to też dyskusja o kontroli wydatków i akcesji do Prokuratury UE - piszą RPO Adam Bodnar i jego zastępca Maciej Taborowski w "Rzeczpospolitej" 

W 2016 r. przeprowadzono kompleksową reformę prokuratury. Nastąpił powrót do koncepcji połączenia urzędu Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości. Prokurator generalny zyskał kompetencje do bezpośredniego wpływu na każde postępowanie przygotowawcze. Kierownictwo prokuratury zaczęło konsekwentnie wdrażać mechanizmy dyscyplinujące prokuratorów: degradacje prokuratorów, przymusowe delegacje do odległych jednostek czy postępowania dyscyplinarne i o uchylenie immunitetu (...).

Codzienna obserwacja działalności prokuratury wskazuje na liczne sytuacje, które można określić jako legalizm dyskryminacyjny. Określa to podejście prokuratury do prowadzenia spraw – kiedy dotyczą politycznych sprzymierzeńców, trwają długo i przewlekle, a często są umarzane (np. sprawa spotu antyuchodźczego PiS). Jeśli rzecz dotyczy przeciwników władzy (np. sprawa Romana Giertycha), prokuratura działa niezwykle intensywnie. Ważnym kontekstem funkcjonowania prokuratury jest także Fundusz Sprawiedliwości. Z jego środków finansuje się wiele przedsięwzięć, czasami o czysto politycznym charakterze. Transparentność finansowania i podział środków budzi wątpliwości. Jednak ze względu na kontrolę polityczną nad Funduszem skoncentrowaną w tych samych rękach nie ma możliwości niezależnego sprawdzenia tych wydatków przez prokuraturę.

Polskę czeka przełomowa zmiana, nazywana przez premiera Mateusza Morawieckiego „nowym planem Marshalla". Fundusz Odbudowy oznacza dla Polski możliwość skierowania na inwestycje 23,9 mld euro w formie bezzwrotnych dotacji i 34,2 mld euro w formie pożyczek. Krajowy Plan Odbudowy określający sposób wydatkowania środków musi zostać przedstawiony Komisji Europejskiej do końca kwietnia 2021 r. Środki mają szansę wzmocnić sytuację gospodarczą i pomóc państwu podnieść się po tragedii pandemii. Czy ich wydatkowanie będzie poddane jakiejkolwiek niezależnej kontroli, skoro prokuratura coraz rzadziej stoi na straży praworządności? (...).

Perspektywę kontroli wydatkowania Funduszu Odbudowy należy rozszerzyć jeszcze o perspektywę Prokuratury Europejskiej. Powstała na mocy rozporządzenia Rady UE 2017/1939 z 12 października 2017 r. Przyjęto je w ramach tzw. wzmocnionej współpracy państw UE, jednak bez udziału Polski. Władze nie przystąpiły do Prokuratury Europejskiej, twierdząc, że mechanizm ten „zawiera niekorzystne dla Polski rozwiązania zagrażające niezależności krajowych organów zajmujących się walką z przestępczością na szkodę interesów finansowych UE" (odpowiedź min. Łukasza Piebiaka na zapytanie poselskie nr 6373). Do Prokuratury Europejskiej nie przystąpiły też Węgry.(...)

 

Sąd pozbawił spadkobierców zmarłego prawa do ograniczenia odpowiedzialności za jego długi. Skarga nadzwyczajna RPO  

Data: 2021-04-06
  • Sąd wydał nakazał zapłaty ok. 60 tys. zł wobec pozwanych za długi zmarłego ojca i męża
  • Nie wziął jednak pod uwagę, że pozwani przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza
  • A to oznacza, że sąd powinien był z urzędu umieścić w orzeczeniu zastrzeżenie o prawie pozwanych do powołania się w postępowaniu egzekucyjnym na ograniczenie odpowiedzialności
  • Tymczasem nakaz umożliwiał prowadzenie egzekucji z majątku pozwanych bez ograniczeń  

Instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza okazała się zatem dla nich pozorną i iluzoryczną. A to jest sprzeczne z zasadami Konstytucji.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną. Wnosi, aby Sąd Najwyższy zastrzegł pozwanym prawo do powoływania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.

Historia sprawy

W 2008 r. Sąd Rejonowy wydał nakaz zapłaty na posiedzeniu niejawnym w postępowaniu upominawczym. Nakazał pozwanym zapłatę niemal 60 tys. zł.

Pozew obejmował roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej powodowi przez ojca pozwanych oraz męża pozwanej. Zmarł on w 2004 r.. gdy dzieci były małoletnie. W postanowieniu spadkowym sąd stwierdził, że wszyscy pozwani nabyli spadek z dobrodziejstwem inwentarza.

Sprzeciw pozwanych został odrzucony jako złożony z uchybieniem terminu. Nakaz zapłaty uprawomocnił się, a sąd nadał mu klauzulę wykonalności.

Pozwani wnieśli, aby sąd zamieścił w tytule wykonawczym zastrzeżenie, że  mają prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności wynikające z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Wskazali, że w analogicznej sprawie ograniczenie ich odpowiedzialności zostało zastrzeżone w wyroku. Sąd odrzucił wniosek pozwanych, bo uchybili dwutygodniowemu terminowi.

Jednocześnie sąd podkreślił, że „pozwani od chwili przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza ponoszą odpowiedzialność za długi spadkowe tylko do wartości stanu czynnego spadku (art. 1031 § 2 k.c.). Zatem brak zastrzeżenia w nakazie zapłaty o ograniczeniu odpowiedzialności nie pozbawia pozwanych prawa do powoływania się na ograniczenie odpowiedzialności”.

Powód wszczął egzekucję. Wtedy pozwani złożyli pozew o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności, powołując się m. in. na spłatę długów spadkodawcy do wysokości stanu czynnego spadku oraz na nadużycie prawa przez wierzyciela. Powództwo oddalono.

Oddalono też wnioski o sprostowanie nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności poprzez dopisanie zastrzeżenia o prawie powoływania się na ograniczenie ich odpowiedzialności za długi spadkowe do wysokości aktywów spadku.

Argumenty RPO

W ocenie RPO sąd rażąco naruszył art. 319 k.p.c. Przewiduje on, że jeśli pozwany ponosi odpowiedzialność z określonych przedmiotów majątkowych albo do wysokości ich wartości, sąd może - nie wymieniając tych przedmiotów ani ich wartości - uwzględnić powództwo, zastrzegając pozwanemu prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności. Zamieszczenie zastrzeżenia jest obowiązkiem sądu i następuje z urzędu; odnosi się też do przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Obligatoryjność zamieszczenia takiego zastrzeżenia jest uzasadniona kodeksową zasadą ograniczenia egzekucji. Dłużnik może powoływać się na ograniczenie swej odpowiedzialności tylko, gdy ograniczenie to zostało zastrzeżone w tytule wykonawczym.

Okoliczność, że pozwany nie złożył odpowiedniego wniosku, nie zwalnia sądu z obowiązku zastosowania art. 319 k.p.c. Za odmienną wykładnią nie przemawia użycie zwrotu „sąd może”. Nie oznacza to bowiem dowolności sądu - musi być rozumiane w ten sposób, że sąd musi ten przepis zastosować, ilekroć są ku temu ustawowe przesłanki.

Doszło zatem do rażącego naruszenia art. 319 k.p.c. poprzez jego niezastosowanie - mimo że pozwani przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Sąd był zobowiązany z urzędu zamieścić w sentencji orzeczenia zastrzeżenie o prawie pozwanych do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności.

Naruszenie to prowadzi do uszczuplenia praw majątkowych pozwanych, chronionych art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Nie przysługują im już żadne instrumenty prawne, za których pomocą mogliby przeciwstawić się egzekucji długu spadkowego z całego ich majątku ponad zakres odpowiedzialności wynikającej z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Nakaz zapłaty doprowadził do naruszenia prawa pozwanych do sądowej ochrony praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 Konstytucji oraz konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Prowadzenie egzekucji z majątku pozwanych bez ograniczeń - mimo że wobec przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza ich odpowiedzialność za długi spadkowe powinna być ograniczona do wartości ustalonego w wykazie albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku – zaprzecza zasadzie bezpieczeństwa prawnego. Zasadniczo przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza nie wiąże się ze skutkami, jakie dotykają pozwanych.

W efekcie instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza stała się dla pozwanych instytucją pozorną i iluzoryczną - skoro jeden z wierzycieli ich ojca i męża może egzekwować dług spadkowy z ich majątku bez żadnych ograniczeń, tj. ponad wartość ustalonego w inwentarzu stanu czynnego spadku. Podstawowa zasada dziedziczenia spadku z dobrodziejstwem inwentarza sprowadza się do ponoszenia odpowiedzialności za długi spadkowe jedynie do wartości ustalonego w inwentarzu stanu czynnego spadku (art. 1031 § 2 k.c.).

Sąd Rejonowy był zobowiązany z urzędu zamieścić w nakazie zapłaty zastrzeżenie z art. 319 k.p.c. Nie uczynił tego, pomimo iż dysponował postanowieniem spadkowym, z którego wprost wynikała informacja o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Nakaz zapłaty nie wywołał nieodwracalnych skutków prawnych. Co prawda część zasądzonej kwoty została wyegzekwowana, jednak istotą postępowania ze skargi nadzwyczajnej jest przywrócenie zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik wnosi zatem o wydanie przez SN rozstrzygnięcia co do istoty sprawy poprzez zmianę nakazu zapłaty i zastrzeżenie prawa do powoływania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.

IV.7000.399.2019

Sąd uznał za nieważny wspólny testament małżonków złożony przed urzędnikiem. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-04-02
  • Małżonkowie w 1966 r. złożyli testament przed urzędnikiem państwowym – taki tzw. testament allograficzny dopuszcza prawo
  • Sąd uznał go za nieważny, dzieląc spadek po ich śmierci. Według prawa każdy testament może bowiem zawierać wolę tylko jednego spadkodawcy - oni zaś złożyli go wspólnie
  • Dlatego sąd podzielił spadek na zasadzie ustawowej i inaczej niż przewidywała to wola spadkodawców
  • Pominął jednak, że ich testament allograficzny można zgodnie z prawem uznać za dwa odrębne testamenty ustne

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną. Wskazuje, że sąd słusznie uznał wspólny testament allograficzny za nieważny jako taki. Jednakże rozstrzygnięcie to godzi w prawa spadkodawców do swobodnego dysponowania majątkiem na wypadek śmierci. Sąd powinien był zatem zrealizować ich wolę, a nie sprzecznie z nią określać krąg spadkobierców. Mógł to zaś uczynić, uznając testament allograficzny za oddzielne testamenty ustne – co dopuszcza orzecznictwo sądów.

Rażące naruszenie prawa przez sąd doprowadziło do sytuacji, w której pominięto wolę spadkodawców. To zaś trzeba traktować jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji.

Tzw. testament allograficzny według art. 951 Kodeksu cywilnego składa się ustnie przed urzędnikiem państwowym (m.in. wójt, burmistrz, starosta, sekretarz gminy czy powiatu, kierownik urzędu stanu cywilnego), w obecności co najmniej dwóch świadków, którymi nie mogą być beneficjanci testamentu ani krewni. To alternatywa dla testamentu notarialnego (a opłaty są niższe).

Historia sprawy

W 2007 r. Sąd Rejonowy dostał wniosek obywatelki o stwierdzenie nabycia spadku po dziadkach na podstawie ich testamentu allograficznego z 1966 r. Oboje spadkodawcy sporządzili go przed Przewodniczącym Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w G.

W skład spadku wchodziło głównie gospodarstwo rolne. Z siedmiorga dzieci spadkodawców na gospodarstwie pozostał jedynie syn, wskazany w testamencie jako jedyny spadkobierca. Od kilkudziesięciu lat mieszka tam także wnioskodawczyni, która gospodarstwo prowadziła razem ze stryjem, a potem już samodzielnie.

Sąd przeprowadził dowód z akt postępowania  o otwarciu i ogłoszeniu testamentu wspólnego z 1966 r., po czym stwierdził jego nieważność. Powołał się na art. 942 Kodeksu cywilnego, według którego "testament może zawierać rozrządzenia tylko jednego spadkodawcy”. Dlatego spadek podzielił na ogólnych zasadach ustawowych –  między kilkunastu spadkobierców w różnych częściach.

Postanowieniu sądu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niezastosowanie art. 952 § 1 k.c. i nierozważenie, czy nieważny wspólny testament allograficzny spadkodawców spełnia przesłanki uznania go za ważny testamenty ustny;
  • rażące naruszenie prawa procesowego - poprzez niezastosowanie art. 670 § 1 oraz art. 677 § 1 zd. 1 k.p.c. i niezbadanie z urzędu, kto jest spadkobiercą, choćby były to osoby inne niż wskazali uczestnicy, a także niezbadanie, czy spadkodawcy pozostawili (ważny) testament – co w konsekwencji doprowadziło do stwierdzenia, że spadkobiercy dziedziczą na podstawie ustawy.
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa wywodzonej z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Prawa spadkowe rozstrzygnięto bowiem odmiennie niż wynika to z woli spadkodawców. Działając w zaufaniu do urzędnika państwowego - Przewodniczącego Prezydium GRN - sporządzili przed nim wspólny testament allograficzny. Wolę spadkobierców, zgodnie z powszechnie przyjętym stanowiskiem sądów powszechnych, należało zrealizować poprzez uznanie, że dokonana czynność prawna jest sporządzeniem dwóch testamentów ustnych, których ważność podlega ocenie wedle innych kryteriów niż testamentu odręcznego.

Argumentacja Rzecznika

RPO przyznaje, że w sprawie miał zastosowanie art. 942 k.c. o zakazie sporządzania testamentów wspólnych. Pojęcie „testament” w tym przepisie zostało jednak użyte jako dokument, nie zaś jako czynność prawna.

Sąd Rejonowy słusznie zatem uznał, że wspólny testament allograficzny jest nieważny. Jednakże nie powinien był na tym zakończyć analizowania tego testamentu. Powinien był bowiem ocenić, czy spełnia on przesłanki testamentów ustnych (art. 952 § 1 k.c.).

Zakaz testamentów wspólnych odnosi się bowiem do testamentu własnoręcznego (art. 949 k.c.), notarialnego (art. 950 k.c.), allograficznego (art. 951 k.c.), podróżnego (art. 953 k.c.) oraz testamentów wojskowych (art. 954 k.c.). Nie dotyczy on zaś testamentu ustnego.

Dla testamentu ustnego wystarczające jest spełnienie trzech przesłanek:

  • obecność trzech powołanych do testamentu świadków;
  • podanie przez testatora wobec tych świadków swej woli; 
  • przyjęcie przez świadków treści tej woli do wiadomości.

Z chwilą ich spełnienia testament ma byt prawny. Konsekwencją jest zasada, że oświadczenia woli złożone łącznie przez dwoje spadkodawców w formie testamentu allograficznego mogą być uznane za dwa odrębne testamenty ustne.

Kluczowe znaczenie miała tu uchwała 7 sędziów Sądu Najwyższego z 22 marca 1971 r. (sygn. akt III CZP 91/70), która uzyskała moc zasady prawnej. Według niej nieważność testamentu z art. 951 k.c. „spowodowana zamieszczeniem w nim rozrządzeń dwóch spadkodawców nie stanowi przeszkody do uznania oświadczeń woli złożonych przez tych spadkodawców za dwa oddzielne testamenty ustne”. Uchwała ta zapadła na kanwie identycznego stanu faktycznego jak w tej sprawie.

Testament wspólny spadkodawców sporządzono w latach 60. ubiegłego wieku, w stosunkach wiejskich. Oboje mogli mieć uzasadnione przekonanie, że sporządzenie „bardziej uroczystego” testamentu przed osobą urzędową zabezpieczy dostatecznie ich ostatnią wolę, a z pewnością lepiej, niż gdyby testament mieli sporządzić samodzielnie. To zaufanie do funkcjonariusza publicznego mogło spowodować, że uznali, iż sporządzanie kolejnego testamentu nie jest celowe – skoro jeden już złożyli.

W 2007 r. sąd w ogóle zaś nie rozważał możliwości dokonania konwersji testamentu allograficznego w dwa oddzielne testamenty ustne.

Rażącej i oczywistej obrazy przepisów prawa procesowego RPO upatruje w tym, że sąd - zaniechawszy rzetelnej oceny ważności testamentu - nie zbadał na jakiej podstawie powinien zostać ukształtowany porządek dziedziczenia. Postępowanie przeprowadził bez dogłębnego zbadania, kto jest rzeczywistym spadkobiercą. W rezultacie doprowadził do sytuacji, w której do dziedziczenia powołani zostali spadkobiercy ustawowi - mimo że spadkodawcy pozostawili testament ustny, którego ważność w ogóle nie została oceniona. W rezultacie porządek dziedziczenia nie został ustalony w sposób prawidłowy.

Zbadanie ważności tak wyrażonego oświadczenia ostatniej woli jest podstawowym obowiązkiem sądu, czemu w oczywisty sposób nie sprostał. Skutkiem jest  orzeczenie wadliwie określające krąg spadkobierców, niezgodnie z wolą spadkodawców.

Doprowadziło to do sytuacji, w której nie ostało się rozrządzenie spadkodawców na wypadek śmierci. Taki stan prawny winien być kwalifikowany także jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji RP, wypełniające podstawę skargi nadzwyczajnej.

Wola testatora jest zasadniczo elementem rozstrzygającym o losach majątku po jego śmierci, co oznacza, że ustawodawca obowiązany jest tworzyć mechanizmy dostosowania porządku dziedziczenia do woli – także przypuszczalnej – spadkodawcy.

Kwestionowane rozstrzygnięcie godzi zatem w prawa spadkodawców do swobodnego dysponowania majątkiem na wypadek śmierci. Skorzystali oni z prawem przewidzianej możliwości sporządzenia testamentu allograficznego, jednakże Przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej w G. nie dopilnował stosownej formy testamentu, co skutkować musiało nieważnością testamentu. Spadkodawcy działali w zaufaniu do urzędnika państwowego. Nie jest ich winą, że Przewodniczący GRN nie znał przepisów dotyczących sporządzania testamentu.

Obywatele mają prawo mieć pewność, że urzędnik państwowy będzie czuwał nad prawidłowością sporządzanej przed nim czynności, która zostanie przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Skoro władze publiczne nie sprostały tym wymaganiom i testament allograficzny okazał się nieważny, to na tych władzach ciąży obowiązek podjęcia chociażby próby złagodzenia skutków dla jednostki najbardziej dotkliwych. Nie powinny zatem przerzucać konsekwencji swoich uchybień na obywatela działającego w zaufaniu do przedstawiciela organu państwa. W tej sprawie sąd – jako reprezentant władzy publicznej – działań takich nie podjął.

RPO wnosi by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego z 2007 r. i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.  W razie uwzględnienia skargi nie dojdzie do naruszenia godnych ochrony interesów pozostałych spadkobierców ustawowych. W rzeczywistości respektowali oni wolę spadkodawców. Część spadkobierców   wyrażała niezainteresowanie majątkiem spadkowym po rodzicach i dziadkach.

W tej sytuacji próba doprowadzenia do ustalenia porządku dziedziczenia spadkodawców według ich ostatniej woli nie tylko będzie zgodna z obowiązującym porządkiem prawnym. Wprowadzi również pożądany ład w stosunkach pomiędzy spadkobiercami, de facto uzgadniając stan prawny z rzeczywistym stanem faktycznym, utrzymującym się od lat.

Rzecznik składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.358.2018

Sąd nie uwzględnił testamentu zmarłego - bo nikt z rodziny go nie ujawnił. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-04-01
  • Zmarły mężczyzna w notarialnym testamencie jako jedynego spadkobiercę wskazał swego syna
  • Gdy sąd orzekał w 2000 r. o nabyciu spadku, nikt nie poinformował o tym fakcie – w efekcie sąd na zasadzie ustawowej podzielił spadek równo między troje dzieci zmarłego
  • W 2016 r. syn wystąpił o zmianę tej decyzji, powołując się na testament ojca
  • Sąd odmówił wobec upływu terminu na złożenie takiego wniosku  

Choć sąd w 2000 r. nie popełnił błędu, Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Doszło bowiem obiektywnie do naruszenia prawa, które daje pierwszeństwo dziedziczeniu określonemu przez spadkodawcę w testamencie przed spadkobraniem ustawowym.

A powodem uchybienia było  nieujawnienie testamentu przez osoby uczestniczące w postępowaniu spadkowym w 2000 r. Dlatego wtedy sąd - nie wiedząc o testamencie – zgodnie z prawem zastosował ogólny tryb ustawowy. To zaś wymaga naprawienia w imię prawa, a jedyną drogą jest skarga nadzwyczajna.

Historia sprawy

W 2000 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku po zmarłym w 1998 r.,  na podstawie ustawy, przez jego troje dzieci - po 1/3 części każde. Rozstrzygnięcie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

W 2016 r. ten sam sąd oddalił wniosek jednego z synów o zmianę postanowienia. Mężczyzna powołał się na testament, sporządzony w 1991 r. przez ojca w kancelarii notarialnej, który do całości spadku powołał właśnie jego.

Testament został otwarty i ogłoszony na posiedzeniu Sądu Rejonowego w 2016 r. Sąd wskazał, że nie była kwestionowana ważność testamentu. Zarazem uznał,  że syn, wnioskujący o zmianę prawomocnej decyzji o  spadku, nie dochował terminu przewidzianego w art. 679 § 1 zd. 2 Kodeksu postępowania cywilnego. To przesądziło o niemożliwości uwzględnienia wniosku. Nie złożono apelacji.

Argumenty RPO

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego  - przez nieuprawnione zastosowanie w sprawie art. 931 § 1 zd. 1 Kodeksu cywilnego, w następstwie pominięcia dyspozycji art. 926 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego, czyli przyjęcie dziedziczenia ustawowego po zmarłym co do całości spadku w sytuacji, gdy w 1991 r. sporządził on testament notarialny na rzecz  swego syna, który nie został odwołany ani zmieniony;
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia chronionego w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji - ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym wadliwego postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku, pozostającego w oczywistej sprzeczności z rzeczywistym stanem prawnym oraz z wolą spadkodawcy w zakresie wiążącego wskazania spadkobiercy testamentowego, który w świetle ustawy nabył spadek z chwilą otwarcia spadku, co nie pozwala na należyte uporządkowanie spraw spadkowych po zmarłym.

Rzecznik wnosi, by SN orzekł co do istoty sprawy i stwierdził nabycie spadku przez syna zmarłego. W przypadku uznania przez SN, że charakter sprawy wymaga postępowania przed sądem, wnosi o zwrot sprawy sądowi I instancji.

Postanowienie Sądu Rejonowego z 2000 r. w sposób rażący narusza prawo materialne dotyczące kwestii powołania do spadku. Zgodnie z art. 926 § 1 Kodeksu cywilnego wynika ono albo z z ustawy, albo z testamentu. Stosownie do § 2 tego artykułu dziedziczenie ustawowe co do całości spadku następuje dopiero wtedy, gdy spadkodawca nie powołał spadkobiercy, albo gdy żadna z osób, które powołał, nie chce lub nie może być spadkobiercą.

Ustawa daje zatem pierwszeństwo porządkowi dziedziczenia określonemu przez spadkodawcę w testamencie. Stwierdzenie nabycia spadku, wynikające z postanowienia sądowego, powinno honorować wolę spadkodawcy, wyrażoną w ważnym testamencie. Jeśli postanowienie sądu ws. nabycia spadku nie jest zgodne z tak ujętą zasadą, to nie tylko narusza ono prawo, lecz także interes Rzeczypospolitej Polskiej.

A z testamentu jednoznacznie wynika, że spadkodawca do całego spadku powołał swego syna, przeznaczając mu cały majątek. Nie ujawniono żadnej przyczyny mogącej być podstawą uznania nieważności tego testamentu. Strony uczestniczące w rozprawie w 2016 r. nie zakwestionowały jego ważności, a spadkobierca testamentowy nie został uznany za niegodnego.

Tym samym zaskarżone postanowienie Sądu Rejonowego rażąco narusza art. 926 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego. Pomijając zawarte w tych przepisach wskazania, w sposób nieuprawniony przyznał prymat dziedziczeniu ustawowemu. Uchybienie to ma charakter ewidentny, oczywisty, jasny i bezsporny.

Zarazem RPO zaznacza, że nie powinno być poczytane jako zarzut błędnego stosowania prawa pod adresem Sądu Rejonowego. Do naruszenia prawa doszło bowiem wskutek nieujawnienia przez osoby uczestniczące w pierwotnym postępowaniu spadkowym faktu sporządzenia testamentu notarialnego z 1991 r. W ocenie Rzecznika w takiej sytuacji sąd nie miał szans na wydanie postanowienia zgodnego z prawem materialnym.

Nie ma to jednak żadnego wpływu na ocenę ustawowej podstawy skargi nadzwyczajnej. Art. 89 § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym, w zakresie statuowania szczególnych podstaw skargi nadzwyczajnej, jednoznacznie kładzie nacisk na obiektywny charakter uchybień, nie wiążąc ich w żaden sposób z kwestią winy (błędu) orzekającego sądu.

W tym zatem przypadku skarga nadzwyczajna, jako najdalej idący środek zaskarżenia zapadających w postępowaniu cywilnym prawomocnych orzeczeń sądowych, w sposób zastępczy realizuje funkcję korekty postanowienia spadkowego, właściwą instytucji wprost przewidzianej przez ustawodawcę w art. 679 Kodeksu postępowania cywilnego (postępowania o uchylenie lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku). W realiach tej sprawy nie może być ona jednak wdrożona wobec braku realizacji przez uczestników pierwotnego postępowania spadkowego wymogów formalnych.

W ocenie Rzecznika w tej konkretnej sytuacji - w istocie dotyczącej relacji rodzinnych między uczestnikami prawomocnie zakończonego postępowania spadkowego - istotnym korelatem sprawiedliwości społecznej pozostaje nakaz oddania należytego szacunku zmarłemu spadkodawcy, poprzez zagwarantowanie w granicach prawa materialnego realizacji jego ostatniej woli. Skoro bowiem ktoś ma czerpać materialne korzyści z tytułu dziedziczenia, to w odczuciu społecznym trudno o moralną akceptację faktu, iż w istocie samo nabycie spadku jest wynikiem „ukrycia” ostatniej woli zmarłego. A zatem trwałe rozwiązanie zaistniałego w sprawie „sporu” między spadkobiercami ustawowymi tylko wtedy będzie można uznać za społecznie sprawiedliwe, o ile w procesie sądowego stosowania prawa zostanie w sposób należyty uwzględniona ostatnia wola zmarłego.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.234.2019

Próba doręczenia przesyłki przez Policję nie może się liczyć jako skuteczna w postępowaniu przed Sanepidem. Skarga RPO do WSA

Data: 2021-04-01
  • Pani U. dostała od Sanepidu 5000 zł kary administracyjnej za załamanie kwarantanny, a kiedy odwołała się do Sanepidu wojewódzkiego, ten uznał, że zrobiła to za późno.
  • RPO skarży to postanowienie do WSA w Krakowie. Sanepid policzył bowiem czas na odwołanie się od momentu wizyty u pani U.  policjantów, którzy próbowali jej doręczyć przesyłkę. Tymczasem Policja nie ma prawa doręczać przesyłek w postępowaniach administracyjnych.

RPO dowodzi w skardze, że postępowaniu administracyjnym wizyta policjanta nie jest równoznaczna z pomyślnym doręczeniem przesyłki. Zauważa, że o ile ustawodawca przewiduje możliwość, by pisma urzędowe doręczał nie tylko operator pocztowy czy pracownicy organu prowadzącego postępowanie (czy też własne służby doręczeniowe), to jednocześnie określa te podmioty i konkretyzuje warunki dokonywania doręczeń. Nie dopuszcza tym samym, aby np. Sanepid obsadzał w roli doręczycieli dowolne podmioty, w dowolnych okolicznościach.

Gdyby bowiem ustawodawca chciał dać Sanepidowi takie uprawnienie, to - zakładając jego racjonalność – napisałby wyraźnie. Tym bardziej, że Policja, jako umundurowana i uzbrojona formacja, powołana jest zasadniczo do ochrony bezpieczeństwa i porządku publicznego, które jest zadaniem wymagającym i absorbującym. Wykonywanie przez Policję czynności na zlecenie innych podmiotów w prowadzonych przez te podmioty postępowaniach należy do zadań dodatkowych i musi być traktowane na zasadzie wyjątku. W całej rozciągłości dotyczy to doręczeń.

V.565.301.2020

20 tys. kary z sanepidu i nieuwzględnione odwołanie. RPO skarży sprawę do WSA [AKTUALIZACJA]. Sprawa wygrana

Data: 2021-03-31, 2020-09-07

Pan P. został ukarany przez sanepid w maju 2020 r. karą 20 tys. zł za naruszenie obowiązku kwarantanny. RPO zaskarżył tę decyzję do WSA

AKTALIZACJA: 31 marca 2021 WSA uchylił zaskarżone postanowienie oraz poprzedzające je postanowienie organu pierwszej instancji (Sygn. akt VII SA/Wa 1779/20

Chodzi o to, że pan P. nie odwołał się od kary, bo nie wiedział o toczącym się postępowaniu (nie dostał awiza), a jego wniosek o przywrócenie terminu został przez sanepid odrzucony, choć pan P. pisał też o nawarstwienie wielu spraw osobistych i zawodowych koniecznych do uregulowania poza miejscem zamieszkania. Powołał się także na ciężki swój ciężki stan emocjonalny wywołany dwutygodniowym pobytem w odosobnieniu i potrzebą wyjazdu do osób bliskich.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich rozstrzygnięcie wojewódzkiego sanepidu (II instancja) jest rażąco błędne a to z uwagi na brak prawnych i faktycznych podstaw do orzekania w przedmiocie przywrócenia terminu.

Rzecznik wskazał, że w toku postępowania pierwszo i drugoinstancyjnego, obowiązywały przepisy art. 98 ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, w brzmieniu wyłączającym stosowanie tzw. fikcji doręczenia (tj uznania, że awizowaną przesyłkę uznaje się odebraną po upływie 10 dni nawet jeśli nie została ona odebrana). Niezależnie od tego, nawet w braku tych przepisów i założeniu skuteczności doręczenia decyzji, pan P. złożył swoje odwołanie w terminie

Skoro zatem skarżący nie uchybił terminowi do wniesienia odwołania, jego wniosek o przywrócenie tego terminu należy traktować jako złożony z ostrożności procesowej, mając także na uwadze fakt, iż nie jest on zawodowym prawnikiem.

Abstrahując jednak od tego, stwierdzić należy, że postępowanie prowadzone w sprawie rozpatrzenia przedmiotowego wniosku było bezprzedmiotowe od samego początku, a tym samym, nie powinno być w ogóle uruchomione i spotkać się z odmową wszczęcia na zasadzie art. 61 a k.p.a., bądź też z umorzeniem - na zasadzie art. 105 §1 k.p.a.

V.511.392.2020

Sąd błędnie podzielił spadek. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-03-30
  • Zamiast połowy spadku po żonie sąd niezgodnie z przepisami zasądził wdowcowi jedynie 1/3
  • Wadliwie ustalił także udziały pozostałych spadkobierców - przyznał im łącznie 2/3 spadku, choć mógł tylko połowę
  • Sąd uwzględnił bowiem wniosek stron, nie badając rzeczywistego stanu prawnego
  • W ten sposób naruszył nie tylko przepisy Kodeksu cywilnego, ale także i Konstytucji

Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Tylko tak można bowiem naprawić błąd sądu, który uszczuplił prawa majątkowe wdowca, a zarazem zawyżył je wobec dalszych spadkobierców (rodzica i siostrzeńca).

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych są przedmiotem dużej części ponad 60 dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika.

Historia sprawy

W 2012 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłej nabyli na podstawie ustawy: jej mąż, ojciec oraz siostrzeniec – po 1/3 udziału każdy. Nikt nie złożył apelacji, postanowienie uprawomocniło się.

Wniosek osoby potencjalnie zainteresowanej dziedziczeniem po mężu spadkodawczyni, dotyczący zmiany postanowienia spadkowego, też został prawomocnie oddalony.

A skarga o stwierdzenie niegodności z prawem tego postanowienia spadkowego została odrzucona przez Sąd Najwyższy.

Zaskarżone postanowienie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Argumenty RPO

Rzecznik wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego i stwierdził że spadek na podstawie ustawy nabyli: mąż (w 1/2 części) oraz  ojciec i  siostrzeniec (po 1/4 części).

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 933 § 1 kodeksu cywilnego. Polegało to na przyjęciu, że maż spadkodawczyni, dziedziczący w zbiegu z jej rodzicem oraz zstępnym siostry, nabył spadek po zmarłym na podstawie ustawy w 1/3 części, podczas gdy według art. 933 § 1 k.c. udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi zawsze połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 932 § 2 zd. 1, § 4 i § 5 Kc. Polegało to na przyjęciu, że rodzic i siostrzeniec spadkodawczyni nabyli spadek na podstawie ustawy w łącznej wysokości 2/3 części. Tymczasem zgodnie z przepisami k.c. - wobec braku zstępnych spadkodawczyni i gdy jeden z rodziców spadkodawczyni nie dożył otwarcia spadku - udziały przypadające spadkobiercom, którzy znajdują się w dalszych kręgach dziedziczenia ustawowego (rodzicowi oraz siostrzeńcowi, dziedziczącym razem z mężem spadkodawczyni), wynoszą łącznie połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa procesowego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 670 i art. 677 § 1 Kpc. Polegało to na wydaniu postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku zgodnie z treścią wniosku uczestników postępowania, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego co do wielkości udziałów przypadających każdemu ze spadkobierców. A art. 670 i 677 § 1 Kc obligują sąd do badania z urzędu kręgu spadkobierców i sposobu dziedziczenia.

Uchybienie sądu jest rażące i oczywiste, zauważalne bez pogłębionej analizy. Art 933 § 1 Kc stanowi bowiem: „Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.” Tymczasem zaskarżone postanowienie przyznaje małżonkowi jedną trzecią spadku.

Z uchybieniem tym pozostaje w związku rażące naruszenie Kc. Skoro sąd stwierdził nabycie spadku przez małżonka spadkodawczyni w części zaniżonej, to jednocześnie zawyżona część spadku przypadła pozostałym spadkobiercom: rodzicowi i synowi siostry zmarłej.

Według przepisów udziały przysługujące krewnym spadkodawcy  (jego rodzicom, rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa) łącznie wynoszą połowę całości spadku - bez względu na to, ilu krewnych i z którego kręgu będzie  dziedziczyć. Tymczasem na podstawie zaskarżonego postanowienia dalsi krewni spadkodawczyni nabyli spadek w łącznej wysokości stanowiącej dwie trzecie spadku.

Uchybienie wynika z faktu, że sąd ograniczył się do uwzględnienia zgodnego wniosku stron, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego. A już sam pierwotny wniosek wadliwie określał wielkość udziałów przypadających poszczególnym spadkobiercom.

Sąd ten błąd powielił. Tym samym rażąco uchybił przepisom, które obligowały go do zbadania sposobu dziedziczenia z urzędu, szczególnie pod kątem zgodności z przepisami prawa materialnego -  niezależnie od tego, na co wskazywali uczestnicy postępowania.

Doprowadziło to do sytuacji, w której postanowienie spadkowe jest sprzeczne z rzeczywistym stanem prawnym. W efekcie spadkobiercy są w stanie niepewności prawnej co do wielkości przysługujących im praw spadkowych, a w konsekwencji - co do możliwości swobodnego dysponowania udziałami spadkowymi.

Dlatego wyeliminowanie wadliwego postanowienia leży w interesie wszystkich spadkobierców - również tych, którym sąd przyznał wyższy udział spadkowy niż wynikający z ustawy.

Sąd naruszył także konstytucyjne zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjne prawo do dziedziczenia, chronione w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.126.2018

Jakim prawem władza każe mi nosić maseczkę – pytanie z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-03-24, 2021-03-29
  • Pan kwestionuje obowiązek noszenia maseczek. Twierdzi, że został uregulowany w rozporządzeniu, a nie ustawie.
  • Nie, obowiązek wynika już z ustawy – przez wiele miesięcy rzeczywiście podstawa prawna obowiązku noszenia maseczki była wadliwa, ale od grudnia jest to uregulowana poprawnie. RPO zabiegał o to od maja 2020 t. właśnie po to, by obywatele nie mieli takich wątpliwości

Wprowadzenie nakazu zakrywania nosa i ust, a w obecnym stanie prawnym, nakaz noszenia maseczek ( na podstawie § 25 Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 26 lutego 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii ), wywoływało w 2020 r. liczne dyskusje i kontrowersje.

Krytyczne głosy pojawiały się zwłaszcza w kontekście podstawy prawnej tego obowiązku. Powszechny nakaz zakrywania nosa i ust został bowiem wprowadzony początkowo z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego. Naprawiając ten błąd w dniu 28 października 2020 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19, w której w art. 15 pkt 2 lit. c wprowadzono zmianę w art. 46b ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi polegającą, na dodaniu do art. 46b punktu 13 w brzmieniu:

„13) nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu”.

Aktualnie przepis tego upoważnienia ustawowego stanowi właściwą podstawę do wprowadzania odpowiednich regulacji w formie rozporządzenia.

Podstawa prawna stan na dzień 26 lutego 2021 r.

  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 26 lutego 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Poz 367 , par 25.
  • Art. 46 b pkt 13 dodany przez art. 15 pkt 2 lit. c ustawy z dnia 28 października 2020 r. (Dz.U.2020.2112) zmieniającej Ustawę z dnia 5 grudnia 2008 r., o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, z dniem 29 listopada 2020 roku.
  • Stan prawny na dzień 29 marca 2021 r.

Aktualne regulacje prawne dotyczące obowiązku zakrywania maseczką ust i nosa określone są w § 25 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 marca 2021r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Do 9 kwietnia 2021r. nakazano zakrywanie, przy pomocy maseczki, ust i nosa:

  • w transporcie publicznym,
  • w obiektach handlowych, usługowych, targowiskach,
  • w budynkach użyteczności publicznej,
  • na terenie nieruchomości wspólnych,
  • w miejscach ogólnodostępnych: drogach, placach, na terenie cmentarzy, miejsc postoju pojazdów, parkingach leśnych,
  • w trakcie sprawowania kultu religijnego w budynkach użyteczności publicznej przeznaczonych na potrzeby kultu religijnego
  • i innych, szczegółowo opisanych w ww. rozporządzeniu.

Przepisy określają także grupy osób, które są zwolnione z obowiązku noszenia maseczki. I tak poza osobami wykonującymi swoje obowiązki zawodowe (np. kierowcy, żołnierze, trenerzy)

są to:

  • dzieci do lat 5,
  • osoby, które nie mogą zakrywać ust i nosa z powodu całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym lub głębokim,
  • osoby mające trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa,
  • osoby z zaawansowanymi schorzeniami neurologicznymi, układu oddechowego lub krążenia przebiegających z niewydolnością oddechową lub krążenia.

Te okoliczności – na wypadek kontroli – powinny być potwierdzone zaświadczeniem lekarskim lub innym dokumentem.

Powszechny nakaz zakrywania nosa i ust został bowiem (co też podkreślał Rzecznik Praw Obywatelskich w swoich wystąpieniach) wprowadzony z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego. Naprawiając ten błąd w dniu 28 października 2020 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19, w której w art. 15 pkt 2 lit. c wprowadzono zmianę w art. 46b ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi polegającą, na dodaniu do art. 46b punktu 13 w brzmieniu: „13) nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu.”. Aktualnie przepis tego upoważnienia ustawowego stanowi właściwą podstawę do wprowadzania odpowiednich regulacji w formie rozporządzenia.

Należy podkreślić, że w obecnej sytuacji zagrożenia naszego zdrowia i życia w związku z rozprzestrzeniającym się wirusem SARS-COVID-19 oraz trudnej sytuacji w służbie zdrowia, wszyscy zobowiązani jesteśmy do przestrzegania określonych zasad sanitarnych. Przepisy prawa nakładają na nas określone zakazy i nakazy w związku ze stanem epidemii, przestrzeganie ich powinno być naszym obowiązkiem. Ale oprócz respektowania prawa, powinniśmy także prezentować odpowiedzialną społecznie postawę dbania nie tylko o własne zdrowie, ale osób z naszego bliższego i dalszego otoczenia.

Podstawa prawna:

Art.46b ustawy z dnia 5.XII.2008r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U.1845 t.j. ze zm.)

§ 25 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19.III.2021r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2021.512 ze zm.)

RPO wnosi o odroczenie rozprawy TK ws. kadencji Rzecznika. EDIT: Odroczenie z powodu "nieobecności sędziego"

Data: 2021-03-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny odroczył zaplanowaną na 25 marca rozprawę w sprawie kadencji RPO
  • Ostatnio TK odroczył ją z powodu pisma przedstawiciela wnioskodawców-posłów PiS z 2 marca, w którym wskazano nowy wzorzec kontroli zaskarżonego przez nich artykułu ustawy o RPO
  • Pismo to należy traktować jako nowy wniosek w sprawie - RPO ma zatem 30 dni na złożenie stanowiska. TK odroczył jednak rozprawę z 10 marca jedynie do 25 marca, a nie do 3 kwietnia 
  • A pismo z 2 marca podpisał tylko jeden poseł PiS. Tymczasem zgodnie z ustawą o TK podpisów wnioskodawców powinno być co najmniej 50 i trzeba to uzupełnić – wskazuje Adam Bodnar

9 marca 2021 r. TK przełożył na 25 marca (już po raz kolejny) termin rozprawy na zbadanie wniosku posłów koalicji rządzącej (sygn. akt K 20/20). 15 września 2020 r. zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r., który stanowi: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

Kadencja obecnego RPO minęła 9 września 2020 r., ale do dziś nie udało się wyłonić jego następcy. Dlatego - zgodnie z ustawą - Adam Bodnar nadal pełni tę funkcję. Wnosi o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Pierwotnie rozprawa TK miała się odbyć 20 października 2020 r., ale przełożono ją na 19 listopada. Potem Trybunał wyznaczył termin 2 grudnia. Następnie przesunięto to na 12 stycznia 2021 r., a potem na 19 stycznia. Kolejny termin wyznaczono na 11 lutego. Potem rozprawę przeniesiono na 24 lutego.

3 marca 2021 r. do RPO wpłynęło pismo przedstawiciela grupy posłów Marka Asta z 2 marca. Uzupełniając i uszczegóławiając wniosek z 15 września 2020 r., wskazano, że zaskarżony artykuł jest niezgodny także z art. 7 Konstytucji RP (zasada legalizmu).Tym samym art. 7 został powołany jako nowy wzorzec kontroli. Nie był on wcześniej wskazany przez wnioskodawców.

RPO napisał wtedy do TK, że nie można uznać, by wskazanie nowego wzorca kontroli stanowiło jedynie uszczegółowienie czy uzupełnienie wzorców kontroli przedstawionych we wniosku grupy posłów z 15 września 2020 r.

- Z tego powodu pismo procesowe z 2 marca 2021 r. w niniejszej sprawie, jako zawierające nowy wzorzec kontroli, należy potraktować jako w istocie nowy wniosek w sprawie – pisał Adam Bodnar. A w takiej sytuacji RPO, zgodnie z art. 63 ust. 2 ustawy o TK, ma 30 dni na przedstawienie stanowiska w sprawie.

Rzecznik wniósł o odroczenie  rozprawy wyznaczonej na 10 marca, aby mógł przedstawić stanowisko co do nowego wzorca kontroli. Wniósł też o wyznaczenie  nowego terminu nie wcześniej niż 3 kwietnia - w celu umożliwienia przedstawienia stanowiska w ustawowym terminie 30 dni 

TK odroczył jednak wtedy rozprawę na czas krótszy - do 25 marca.

Teraz RPO wskazuje na  brak możliwości wyznaczenia przez Trybunał terminu rozprawy przed upływem terminu na przedstawienie stanowiska. Odbycie rozprawy przed upływem terminu na przedstawienie przez RPO pisemnego stanowiska stanowiłoby nie tylko naruszenie ustawowych uprawnień procesowych Rzecznika (art. 63 ust. 2 zd. 2 ustawy o TK), ale także art. 69 ust. 1 ustawy o TK (Trybunał w toku postępowania powinien zbadać wszystkie istotne okoliczności w celu wszechstronnego wyjaśnienia sprawy). Rozpoznanie sprawy na rozprawie bez zapoznania się z pisemnym stanowiskiem RPO stanowiłoby rażące naruszenie reguł proceduralnych uniemożliwiające wydanie orzeczenia przez sąd konstytucyjny.

Ponadto Adam Bodnar podkreśła, że – zgodnie z art. 47 ust. 3 ustawy o TK -  do wniosku dołącza się listę posłów popierających wniosek wraz z ich podpisami. Pismo z 2 marca podpisał jedynie poseł Marek Ast. W świetle art. 190 ust. 1 pkt 1 Konstytucji -  określającego minimalną liczbę posłów, która może skierować wniosek do Trybunału, na 50 posłów - w piśmie z 2 marca brakuje zatem podpisów 49 posłów. Jest ono więc obarczone wadą braku dołączonej listy posłów popierających wniosek z 2 marca 2021 r. wraz z ich podpisami.

- Z tego powodu, mając na względzie nadanie biegu temu pismu przez TK, konieczne jest uzupełnienie jego braku poprzez doręczenie listy posłów popierających wniosek z 2 marca 2021 r. wraz z ich podpisami – pisze Adam Bodnar.

Pismo Julii Przyłębskiej do RPO z 25 marca 2021 r.

Z powodu nieobecności Sędziego Trybunału Konstytucyjnego, Trybunał Konstytucyjny odwołał termin rozprawy w sprawie o sygn. akt K 20/20 (25 marca 2021 r., czwartek, godz. 13.00) i wyznaczył nowy termin na 12 kwietnia 2021 r. (poniedziałek), godz. 14.00.

VII.511.44.2020

Jakim prawem władza każe mi nosić maseczkę – pytanie z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-03-24, 2021-03-29
  • Pan kwestionuje obowiązek noszenia maseczek. Twierdzi, że został uregulowany w rozporządzeniu, a nie ustawie.
  • Nie, obowiązek wynika już z ustawy – przez wiele miesięcy rzeczywiście podstawa prawna obowiązku noszenia maseczki była wadliwa, ale od grudnia jest to uregulowana poprawnie. RPO zabiegał o to od maja 2020 t. właśnie po to, by obywatele nie mieli takich wątpliwości

Wprowadzenie nakazu zakrywania nosa i ust, a w obecnym stanie prawnym, nakaz noszenia maseczek ( na podstawie § 25 Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 26 lutego 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii ), wywoływało w 2020 r. liczne dyskusje i kontrowersje.

Krytyczne głosy pojawiały się zwłaszcza w kontekście podstawy prawnej tego obowiązku. Powszechny nakaz zakrywania nosa i ust został bowiem wprowadzony początkowo z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego. Naprawiając ten błąd w dniu 28 października 2020 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19, w której w art. 15 pkt 2 lit. c wprowadzono zmianę w art. 46b ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi polegającą, na dodaniu do art. 46b punktu 13 w brzmieniu:

„13) nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu”.

Aktualnie przepis tego upoważnienia ustawowego stanowi właściwą podstawę do wprowadzania odpowiednich regulacji w formie rozporządzenia.

Podstawa prawna stan na dzień 26 lutego 2021 r.

  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 26 lutego 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Poz 367 , par 25.
  • Art. 46 b pkt 13 dodany przez art. 15 pkt 2 lit. c ustawy z dnia 28 października 2020 r. (Dz.U.2020.2112) zmieniającej Ustawę z dnia 5 grudnia 2008 r., o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, z dniem 29 listopada 2020 roku.
  • Stan prawny na dzień 29 marca 2021 r.

Aktualne regulacje prawne dotyczące obowiązku zakrywania maseczką ust i nosa określone są w § 25 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 marca 2021r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Do 9 kwietnia 2021r. nakazano zakrywanie, przy pomocy maseczki, ust i nosa:

  • w transporcie publicznym,
  • w obiektach handlowych, usługowych, targowiskach,
  • w budynkach użyteczności publicznej,
  • na terenie nieruchomości wspólnych,
  • w miejscach ogólnodostępnych: drogach, placach, na terenie cmentarzy, miejsc postoju pojazdów, parkingach leśnych,
  • w trakcie sprawowania kultu religijnego w budynkach użyteczności publicznej przeznaczonych na potrzeby kultu religijnego
  • i innych, szczegółowo opisanych w ww. rozporządzeniu.

Przepisy określają także grupy osób, które są zwolnione z obowiązku noszenia maseczki. I tak poza osobami wykonującymi swoje obowiązki zawodowe (np. kierowcy, żołnierze, trenerzy)

są to:

  • dzieci do lat 5,
  • osoby, które nie mogą zakrywać ust i nosa z powodu całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym lub głębokim,
  • osoby mające trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa,
  • osoby z zaawansowanymi schorzeniami neurologicznymi, układu oddechowego lub krążenia przebiegających z niewydolnością oddechową lub krążenia.

Te okoliczności – na wypadek kontroli – powinny być potwierdzone zaświadczeniem lekarskim lub innym dokumentem.

Powszechny nakaz zakrywania nosa i ust został bowiem (co też podkreślał Rzecznik Praw Obywatelskich w swoich wystąpieniach) wprowadzony z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego. Naprawiając ten błąd w dniu 28 października 2020 r. Sejm uchwalił ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19, w której w art. 15 pkt 2 lit. c wprowadzono zmianę w art. 46b ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi polegającą, na dodaniu do art. 46b punktu 13 w brzmieniu: „13) nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu.”. Aktualnie przepis tego upoważnienia ustawowego stanowi właściwą podstawę do wprowadzania odpowiednich regulacji w formie rozporządzenia.

Należy podkreślić, że w obecnej sytuacji zagrożenia naszego zdrowia i życia w związku z rozprzestrzeniającym się wirusem SARS-COVID-19 oraz trudnej sytuacji w służbie zdrowia, wszyscy zobowiązani jesteśmy do przestrzegania określonych zasad sanitarnych. Przepisy prawa nakładają na nas określone zakazy i nakazy w związku ze stanem epidemii, przestrzeganie ich powinno być naszym obowiązkiem. Ale oprócz respektowania prawa, powinniśmy także prezentować odpowiedzialną społecznie postawę dbania nie tylko o własne zdrowie, ale osób z naszego bliższego i dalszego otoczenia.

Podstawa prawna:

Art.46b ustawy z dnia 5.XII.2008r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz.U.1845 t.j. ze zm.)

§ 25 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19.III.2021r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2021.512 ze zm.)

Skuteczne kasacje RPO w sprawach ograniczeń pandemicznych - Stanisław Trociuk dla „Rzeczpospolitej”

Data: 2021-03-23

Nie powinno jednak budzić wątpliwości to, że obywatele nie mogą być karani za to, iż nie zastosowali się do obowiązków, nakazów, zakazów i ograniczeń, które noszą wszelkie cechy aktów bezprawia legislacyjnego – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk w „Rzeczpospolitej” z 23 marca 2021 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich w wystąpieniach kierowanych do Ministra Zdrowia oraz do Prezesa Rady Ministrów wielokrotnie wskazywał, że standardy konstytucyjne są naruszane wprowadzane rozporządzeniami ograniczenia w zakresie korzystania z podstawowych wolności lub praw człowieka, m. in. wolności poruszania się, wolności osobistej, wolności zgromadzeń czy wolności działalności gospodarczej. Wystąpienia te nie doprowadziły jednak do skorygowania niekonstytucyjnej praktyki legislacyjnej, polegającej na notorycznym przekraczaniu przez władzę wykonawczą granic upoważnień ustawowych zawartych w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, wydawaniu przepisów rozporządzeń bez upoważnienia ustawowego, regulowaniu w rozporządzeniach materii, która należy do materii ustawowej oraz w ingerowaniu w istotę konstytucyjnych wolności lub praw - czego nie można czynić nawet w formie ustawy, poza stanami nadzwyczajnymi. (…)

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich w sprawach, w których doszło w trybie nakazowym do zastosowania przez sądy wadliwych z punktu widzenia standardu ochrony praw człowieka przepisów rozporządzeń, kieruje kasacje do Sądu Najwyższego. Wnosi o uchylenie zaskarżonych w tym trybie wyroków oraz o uniewinnienie obwinionych od zarzutów popełnienia przypisanych im wykroczeń. Ukarani w tym trybie nie mogą bowiem ponosić odpowiedzialności karnej za to, że władza wykonawcza, dysponując niezbędnymi narzędziami prawnymi, jakie oferuje polska Konstytucja, aby skutecznie podejmować działania przeciwepidemiczne (przepisy o stanach nadzwyczajnych), zdecydowała się na wybór drogi prawnej, która w sposób oczywisty prowadzi do naruszenia podstawowych praw człowieka. (…)

Sądy nie są związane przepisami rozporządzenia, dlatego mogą odmówić jego zastosowania wówczas, gdy zostało ono wydane z naruszeniem zasad prawidłowego stanowienia prawa, respektującego podstawowe standardy ochrony praw człowieka. A pierwsze trzy kasacje Rzecznika Praw Obywatelskich wniesione w tych sprawach zostały uwzględnione przez Sąd Najwyższy 16 marca 2021 r. jako oczywiście zasadne.

Dwa postanowienia spadkowe w tej samej sprawie przedmiotem skargi nadzwyczajnej Rzecznika

Data: 2021-03-23
  • W odstępie kilku lat ten sam sąd wydał dwie, nieco rozbieżne, decyzje spadkowe po tym samym  spadkodawcy
  • Drugie z tych postanowień objęło także gospodarstwo rolne, bez uwzględnienia jednego ze spadkobierców wskazanych w pierwszej decyzji
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego

Decyzje spadkowe wydane z rażącym naruszeniem prawa stanowią znaczną cześć dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

W 1996 r. Sąd Rejonowy w G. stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli: jego żona oraz troje dzieci – każde po 1/4 części. Postanowienie uprawomocniło się, bo żadna ze stron nie złożyła apelacji.

W 2002 r. ten sam sąd stwierdził, że spadek po tym zmarłym na podstawie ustawy nabyli: żona i troje dzieci - po 1/4 części każdy. Jednocześnie sąd orzekł, że wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli z mocy ustawy: żona oraz dwoje dzieci - każde po 1/3 części. Także to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Zdaniem Rzecznika postanowienie sądu z 2002 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Wydano rozstrzygnięcie,  mimo że sprawa została wcześniej prawomocnie rozpoznana w 1996 r. Samo przeprowadzenie postępowania w 2002 r. zgodnie z wnioskiem jednej z córek było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, bo sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Uchybienie ma charakter ewidentny, oczywisty, jasny i bezsporny. Tym samym zaktualizowała się podstawa skargi nadzwyczajnej. Uchybienie doprowadziło do sytuacji, w ramach której funkcjonują dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. A to narusza zasady i prawa określone w Konstytucji.

Zaskarżonemu postanowieniu z 2002 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. – poprzez wydanie rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto skarga wskazuje na naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Z powodu wydania drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie.

Tym samym istnieje stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych po zmarłym, co skutkuje pozbawieniem ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych, nabytych na podstawie dziedziczenia.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.311.2019

Co ze skutecznym ściganiem nienawiści i przemocy na tle rasistowskim i ksenofobicznym? Adam Bodnar ponownie pyta premiera

Data: 2021-03-22
  • Polska wciąż nie ma całościowej strategii przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści
  • A niedawno Komisja Europejska stwierdziła uchybienie przez Polskę prawa unijnego poprzez nieprawidłową transpozycję decyzji ramowej Rady 2008/913/WSiSW z 2008 r. ws. zwalczania pewnych form i przejawów rasizmu i ksenofobii za pomocą środków prawnokarnych
  • Mimo zgłaszanych przez RPO od kilku lat rekomendacji systemowych zmian w prawie i praktyce niewiele się zmieniło 
  • Adam Bodnar po raz kolejny pisze o tym do premiera Mateusza Morawieckiego

Od ponad dwóch lat Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę premierowi  na konieczność stworzenia całościowej strategii przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści. Nadal nie ma odpowiedzi od premiera.

18 lutego 2021 r. Komisja Europejska stwierdziła, że Polska uchybiła przepisom prawa unijnego poprzez nieprawidłową transpozycję decyzji ramowej Rady 2008/913/WSiSW z 28 listopada 2008 r. w sprawie zwalczania pewnych form i przejawów rasizmu i ksenofobii za pomocą środków prawnokarnych. W opinii Komisji przepisy polskiego prawa karnego nie transponują prawidłowo przepisów decyzji dotyczących nawoływania do nienawiści podżegającego do przemocy na tle rasistowskim i ksenofobicznym oraz ograniczają zakres kryminalizacji podżegania do nienawiści.

Ponadto Polska nieprawidłowo transponowała przepisy dotyczące kryminalizacji konkretnych form nawoływania do nienawiści, pomijając rażącą trywializację zbrodni międzynarodowych i Holokaustu oraz ograniczając kryminalizację negowania i aprobowania tych przestępstw wyłącznie do przypadków, w których przestępstwa te zostały popełnione przeciwko obywatelom polskim.

W związku z tym RPO powtórnie zwraca uwagę premiera na brak rządowej strategii przeciwdziałania przestępstwom z nienawiści.  Dalece niewystarczające okazały się dotychczasowe próby podjęcia działań, takie jak np. powołanie Międzyresortowego Zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz przestępstwom nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość.

Na potrzebę stworzenia kompleksowej strategii Adam Bodnar zwracał uwagę  w wystąpieniach do premiera z 30 października 2018 r., 19 lutego 2019 r. i  30 czerwca 2020 r. (w dwudziestą rocznicę przyjęcia przez Radę Unii Europejskiej dyrektywy 2000/43/WE, wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne).

Postulaty RPO to m.in.

  • ściganie z urzędu przestępstw motywowanych uprzedzeniami ze względu na czyjąś niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną i tożsamość płciową  
  • karalność samego członkostwa w organizacjach odwołujących się do totalitaryzmów, a zakazanych na mocy Konstytucji  
  • wprowadzenie ustawowej definicji mowy nienawiści i skuteczniejsze oczyszczanie internetu z takich treści
  • szerokie kampanie społeczne, edukacyjne i szkoleniowe dla różnych środowisk o szkodliwości mowy nienawiści 

Do dziś RPO nie uzyskał na swe wystąpienia żadnej merytorycznej odpowiedzi. Dlatego Adam Bodnar ponownie zwraca się do premiera o merytoryczną analizę wskazanych w poprzednich wystąpieniach postulatów oraz o przedstawienie stanowiska.

Prosi też o odniesienie się do uchybień wskazanych w decyzji Komisji Europejskiej i poinformowanie, jakie działania zostaną podjęte w celu ich wyjaśnienia lub usunięcia.

XI.518.50.2017

Związkowiec stracił pracę, choć chroniło go przed tym prawo. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-03-18
  • Działacz związkowy został w 2003 r. zwolniony z pracy za nieprzestrzeganie zasad współżycia społecznego w zakładzie pracy - miał porysować samochód działacza innego związku zawodowego
  • Sąd prawomocnie oddalił jego pozew o przywrócenie do pracy. Pominął jednak przepisy, które chroniły związkowca przed zwolnieniem do 2004 r.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na korzyść zwolnionego

RPO wniósł, aby wobec upływu lat Sąd Najwyższy stwierdził, że zaskarżone orzeczenie wydano z naruszeniem prawa. To dałoby związkowcowi prawo do odszkodowania za bezprawne zwolnienie z pracy.

Historia sprawy

Pracodawca rozwiązał umowę o pracę bez zachowania okresu wypowiedzenia z uwagi na „ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych”, polegające na nieprzestrzeganiu zasad współżycia społecznego w zakładzie pracy. Chodziło o to, że powód, działacz związkowy, miał porysować samochód działacza innego związku zawodowego.

Przed rozwiązaniem umowy o pracę pracodawca skonsultował się z zarządem zakładowej organizacji związkowej, której powód był członkiem. Zarząd nie wyraził zgody na rozwiązanie umowy o pracę.

Powód złożył pozew o przywrócenie do pracy oraz zasądzenie wynagrodzenia za czas pozostawania bez pracy.

W 2006 r. Sąd Rejonowy przywrócił go do pracy i przyznał wynagrodzenie. Uznał, że proces nie wykazał, by doszło do zdarzenia uzasadniającego zarzut naruszenia zasad współżycia społecznego. Na podstawie nagrania monitoringu nie sposób bowiem wywnioskować, czy to powód porysował samochód.

Sąd Okręgowy uchylił jednak wyrok I instancji z powodów formalnych.

Po drugim rozpatrzeniu sprawy w 2007 r. Sąd Rejonowy oddalił powództwo. Przyjął, że skoro powód jako jedyny z pracowników przebywał w tym dniu w okolicach rzeczonego samochodu, to graniczące z pewnością jest założenie, że to on dopuścił się jego uszkodzenia.

Tym samym Sąd Rejonowy przyjął odmienną wersję wydarzeń niż w prowadzonym w tej samej sprawie postępowaniu karnym, w którym powód został uniewinniono. Sąd pracy kierował się zasadą niezwiązania ustaleniami sądu karnego w sprawie cywilnej (art. 11 k.p.c.).

Sąd Okręgowy odrzucił apelację powoda jako nieopłaconą.

Powód pełnił w swym związku funkcję wiceprzewodniczącego zarządu krajowego (czyli ponadzakładową). A w dniu otrzymania oświadczenia o rozwiązaniu umowy o pracę obowiązywała ustawa o związkach zawodowych, zgodnie z którą pracownik -objęty ochroną przewidzianą w art. 32 ustawy o związkach zawodowych przed wejściem ustawy nowelizującej w życie - korzysta z tej ochrony jeszcze w okresie roku od wejścia nowej ustawy w życie. Nie ulega wątpliwości, że roczny okres ochrony dotyczy również pracowników – działaczy związkowych pełniących z wyboru funkcje poza zakładem pracy. Pracodawca wiedział o trwaniu tej ochrony. 

Argumenty RPO

Zaskarżony wyrok rażąco naruszył prawo materialne, gdyż nie uwzględnił ochrony przysługującej działaczowi związkowemu pełniącemu z wyboru funkcję poza zakładem pracy, trwającej w dniu rozwiązania umowy o pracę.  

Nastąpiło to wskutek błędnej wykładni art. 11 ustawy nowelizującej w związku z art. 32 ust. 4 ustawy o związkach zawodowych. Ochrona działacza związkowego na podstawie art. 11 ustawy nowelizującej -  zgodnie z którą: „pracownik objęty ochroną, o której mowa w art. 32 ustawy wymienionej w art. 3, nabytą na podstawie tych przepisów w brzmieniu obowiązującym przed dniem wejścia ustawy w życie, podlega takiej ochronie w okresie roku od dnia wejścia w życie art. 32 w brzmieniu nadanym ustawą” - dotyczy wszystkich przypadków wymienionych w art. 32 ustawy o związkach zawodowych, w tym pracowników o którym mowa w ust. 4.

Z uwagi na pełnienie funkcji przed dniem wejścia w życie ustawy nowelizacyjnej, ochrona prawna powoda została przedłużona na dalszy rok od dnia wejścia w życie tej ustawy, tj. do 1 lipca 2004 r. Nieuwzględnienie tej ochrony stanowi rażące naruszenie prawa.

Jedną z zasad wywodzonych z zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji) jest zasada zaufania obywatela do państwa. Tu zaś zaufanie to zostało nadużyte wydaniem orzeczenia rażąco naruszającego prawo materialne i pozbawiajace ochrony osoby, której ustawodawca zagwarantował trwałość stosunku pracy ze względu na pełnioną funkcję związkową.

Wyrok naruszył również art. 24 Konstytucji, że praca znajduje się pod ochroną. Wynikają z tego nie tylko obowiązki państwa stanowienia prawa zawierającego gwarancje ochrony pracy, lecz nakłada to na organy państwa, w tym sądy, prawny obowiązek stosowania prawa w sposób zapewniający stabilność zatrudnienia. Sąd, mimo jednoznacznego przepisu, odmówił jednak powodowi przysługującej mu ochrony.

Sąd naruszył także art. 45 ust. 1 Konstytucji. Nie mając do tego dostatecznej podstawy prawnej, udzielił bowiem ochrony pracodawcy, a nie pracownikowi będącemu słabszą stroną stosunku pracy. Tym samym nie zapewnił działaczowi związkowemu ochrony i nie zagwarantował jego niezależności w wykonywaniu funkcji związkowych. Doszło zatem do zniweczenia podstawowego celu ochrony działacza związkowego. Rozstrzygniecie nie wypełnia treści konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego, sądowego rozpatrzenia sprawy.

Od wydania zaskarżonego orzeczenia upłynęło już ponad 13 lat. Stosunek pracy został zaś rozwiązany ponad 17 lat temu. W tak długim okresie uległa zmianie zarówno sytuacja ekonomiczna i społeczna powoda, jak sytuacja zakładu pracy. Przywrócenie do pracy, aby wywołało adekwatne skutki prawne i społeczne, powinno nastąpić w terminie możliwie krótkim od rozwiązania stosunku pracy. Świadczą o tym także ustanowione przez ustawodawcę w art. 264 k.p. krótkie terminy dochodzenia roszczeń związanych z ustaniem stosunku pracy.

Uchylenie po tylu latach prawomocnego orzeczenia sądowego w celu dalszego prowadzenia postępowania o przywrócenie powoda do pracy zaprzeczałoby zatem funkcji tego roszczenia. Dlatego, mimo, że w sprawie doszło do oczywistego naruszenia prawa, Rzecznik uważa, iż SN powinien poprzestać na stwierdzeniu wydania zaskarżonego orzeczenia z naruszeniem prawa.

III.7043.135.2019

Komunikat RPO w sprawie wniosku o zatrzymanie sędziego Igora Tuleyi

Data: 2021-03-17, 2021-04-21
  • Wniosek Prokuratury Krajowej o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie sędziego Igora Tuleyi jest bezzasadny
  • Skierowanie go do Izby Dyscyplinarnej SN zostało dokonane z naruszeniem Konstytucji RP i prawa Unii Europejskiej

Prokuratura Krajowa wystąpiła do Izby Dyscyplinarnej SN o zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie sędziego. Tymczasem sprawy dotyczące tego typu decyzji procesowych nie należą do właściwości tej Izby. Na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym Izba Dyscyplinarna może rozpoznawać sprawy o zezwolenie na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej lub tymczasowe aresztowanie sędziów, asesorów sądowych, prokuratorów i asesorów prokuratury (art. 27 § 1 pkt 1a).

Zgodnie zaś z zasadą legalizmu i praworządności (art. 7 Konstytucji RP) żaden organ władzy publicznej nie może na zasadzie domniemania poszerzać przyznanych mu kompetencji. Przykładem konsekwencji wynikających z nieprzestrzegania zasady legalizmu jest wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 15 września 2020 r. (sygn. akt VII SA/Wa 992/20). WSA jednoznacznie przesądził, że polecenie Poczcie Polskiej zorganizowania wyborów bez podstawy prawnej stanowiło rażące naruszenie art. 7 Konstytucji RP.

W związku z powyższym żaden organ państwa nie może podejmować decyzji w sprawach, których ustawodawca mu nie powierzył. Zatrzymanie i przymusowe doprowadzenie nie jest tymczasowym aresztowaniem, podobnie jak zgoda na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej nie jest zgodą na jego zatrzymanie. Dlatego zgodnie z art. 24 ustawy o Sądzie Najwyższym jedyną właściwą Izbą do rozpatrzenia wniosku Prokuratury byłaby Izba Karna SN.

Ponadto na mocy zarządzenia Trybunału Sprawiedliwości z 8 kwietnia 2020 r. (C-791/19 R) działanie Izby Dyscyplinarnej SN zostało zawieszone w zakresie postępowań dyscyplinarnych, do czasu wydania ostatecznego orzeczenia w sprawie zainicjowanej przez Komisje Europejską.

Uzasadnienie podane przez Trybunał odnosi się do obiektywnej natury Izby. Charakter wad związanych z jej umocowaniem i obsadzeniem sprawia, że organ ten nie daje gwarancji niezawisłości i bezstronności nie tylko w odniesieniu do postępowań dyscyplinarnych. Tak samo gwarancje te nie istnieją w innych postępowaniach przed tą Izbą.

RPO przedstawia od samego początku pogląd, że zawieszenie odnosi się nie tylko do postępowań dyscyplinarnych, ale wszelkich innych, których skutki mogą być zbliżone do sankcji dyscyplinarnych (w tym postępowań immunitetowych, wiążących się z ograniczeniem uprawnień sędziowskich).

Izba Dyscyplinarna SN i jej członkowie nie mogą zatem podejmować żadnych działań orzeczniczych; nie mogą również orzekać w sprawie wniosku Prokuratury Krajowej dotyczącego sędziego Tuleyi. Nie mogli też więc w sposób prawnie skuteczny uchylić immunitetu przysługującego sędziemu.

RPO uważa także, że zgodnie z art.  247 Kodeksu postępowania karnego zarządzenie prokuratora o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu musi dotyczyć osoby podejrzanej albo podejrzanego. W tym kontekście Rzecznik Praw Obywatelskich ma poważne wątpliwości, czy zachowanie sędziego Igora Tuleyi, które – jak wynika z doniesień w mediach – ma być podstawą do przedstawienia mu zarzutów, wypełnia znamiona przestępstwa. Zarzuty te bowiem mają dotyczyć dopuszczenia przez sędziego Igora Tuleyię mediów do udziału w ogłoszeniu postanowienia wydanego przez niego po rozpoznaniu zażalenia na postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa w sprawie głosowania nad budżetem w Sali Kolumnowej Sejmu w grudniu 2016 roku (art. 241 § 1 Kodeksu karnego).

W ocenie RPO sąd posiada wynikające z mocy prawa (art. 95b §1 kpk) i nie budzące wątpliwości uprawnienie do zarządzenia jawności posiedzenia. W tym zakresie, zarządzając jawność posiedzenia, sąd realizuje więc władzę przyznaną mu przez ustawodawcę.

Ponadto, rozpoznając zażalenia na postanowienie prokuratora o umorzeniu śledztwa, sąd wykonuje czynności w postępowaniu przygotowawczym. Jest zatem na czas procedowania w tym zakresie gospodarzem postępowania formalnie uprawnionym do wydania zezwolenia na rozpowszechnianie wiadomości z tego postępowania.

Okoliczności te zdaniem RPO powodują, że sędzia ogłaszający publicznie postanowienie w przedmiocie zażalenia na postanowienie o umorzeniu śledztwa nie może być podmiotem przestępstwa z art. 241 § 1 kk. Tym samym, postępując w zgodzie z obowiązującym prawem, nie można postawić mu zarzutu popełnienia takiego przestępstwa. Co za tym idzie - nie są spełnione podstawowe przesłanki do zarządzenia jego przymusowego doprowadzenia jako osoby podejrzanej pod takim zarzutem.

Wstrzymać wykonanie zakupu Polska Press przez PKN Orlen. Sąd przyjął taki wniosek Rzecznika

Data: 2021-03-17
  • Sąd Okręgowy w Warszawie zarejestrował wniosek RPO o wstrzymanie wykonania transakcji, w tym o zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press. Nadał już tej sprawie sygnaturę
  • Samo odwołanie Rzecznika od zgody UOKiK na tę transakcję przekazuje do sądu Prezes UOKiK, na co ma 3 miesiące 
  • Wniosek o wstrzymanie decyzji jest uzasadniony tym, że spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na całokształt działalności poszczególnych redakcji
  • W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której cechą jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władz  i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe

Rzecznik Praw Obywatelskich odwołał się do Sądu Okręgowego w Warszawie (Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 5 lutego 2021 r. w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o.

Zgodnie z obowiązującymi regulacjami samo odwołanie przekazuje się do sądu za pośrednictwem UOKiK. Prezes UOKiK ma 3 miesiące na przesłanie odwołania do sądu (chyba że w trybie autokonrtoli zmieni swą decyzję o zgodzie na koncentrację).  Obecnie Rzecznik oczekuje na przekazanie przez UOKiK odwołania do sądu, który je rozpozna.

Jednocześnie RPO skierował - już bezpośrednio do sądu - wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press). To właśnie ten wniosek został przez sąd zarejestrowany i nadano mu sygnaturę (XVII AMO 1/21).

14 grudnia 2020 r. Rzecznik podjął całą sprawę z własnej inicjatywy. Od tego momentu RPO prowadzi samodzielnie postępowanie wyjaśniające.

Decyzji Prezesa UOKiK z 5 lutego Rzecznik zarzucił naruszenie art. 18 w związku z art. 4 pkt 9 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 7 i art. 77 § 1 k. p. a., a także art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji - poprzez niewyjaśnienie, czy w wyniku koncentracji na produktowym rynku właściwym, tj. rynku środków społecznego przekazu, w tym prasy, konkurencja nie zostanie istotnie ograniczona. Tym samym nie wyjaśniono, czy w wyniku koncentracji nie dojdzie do niedopuszczalnego ograniczenia wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, a w konsekwencji także do naruszenia wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press) RPO uzasadnia tym, że spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na całokształt działalności poszczególnych redakcji. W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której cechą immanentną jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władzy publicznej i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe.

PKN Orlen: wniosek nie powinien być uwzględniony (aktualizacja 30 marca 2021 r.)

Sąd nie powinien w jakimkolwiek zakresie uwzględnić wniosku RPO - głosi stanowisko PKN Orlen dla sądu.

W układzie faktycznym i prawnym brak uwzględnienia przez sąd wniosku nie może zagrażać jakiemukolwiek interesowi, którego ochrony domaga się skarżący.

Kwestionowana przez RPO decyzja została już w całości wykonana, a jej uchylenie w szczególności nie doprowadzi do unieważnienia transakcji, która została już w całości zrealizowana w oparciu o zgodę udzieloną przez Prezesa UOKiK w decyzji.

W tej sytuacji uwzględnienie wniosku jawi się jako nie tylko niedopuszczalne, ale przede wszystkim bezprzedmiotowe i merytorycznie nieuzasadnione.

VII.716.26.2020

(szczegółowa argumentacja RPO do sądu w załączniku poniżej wraz ze stanowiskiem  PKN Orlen)

 

Czynsz zasądzony od dziecka, które mieszkało gdzie indziej. Skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-03-17
  • Właściciel domu pozwał do sądu o niepłacenie czynszu najemcę mieszkania. Sprawdził, że zameldowani są tam dwaj mężczyźni, więc o 10 tys. zł pozwał obu. Nie sprawdził, że jeden z mężczyzn jest naprawdę dzieckiem i do tego mieszka gdzie indziej, z matką. Nie sprawdził tego też sąd i wydał nakaz zapłaty. Obaj pozwani nie sprzeciwili się temu: jeden miał problemy z brakiem pracy, drugi zakładał, że „ojciec sprawę załatwi”.
  • Nakaz się uprawomocnił.
  • RPO składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną: obywatel nie może odpowiadać za takie błędy państwa.

Przed prawie 20 laty spółka zarządzająca nieruchomością w M. pozwała ojca i syna o 10 tys. zaległego czynszu. Sąd w postępowaniu upominawczym kazał tę kwotę zapłacić. Ojciec poprosił o umorzenie części spłat, tłumacząc to kłopotami życiowymi i brakiem pracy – podanie to sąd zakwalifikował jako sprzeciw od wyroku i poprosił o uzupełnienie wniosku. Gdyby doszło do prawidłowego złożenia sprzeciwu, sprawa trafiłaby na rozprawę i można by było ją wyjaśnić. Ale ojciec nie odebrał awizowanej przesyłki. Zgodnie z prawem po upływie 10 dni można ją było uznać za prawidłowo doręczoną, zaczął więc bieg terminu na uzupełnienie dokumentacji – i minął bezpowrotnie.

Decyzja o zapłacie stała się prawomocna.

Nikt już tej awizowanej przesyłki nie odebrał. Syn – jak wynika z wyjaśnień jego pełnomocnika - w momencie uprawomocnienia się nakazu zapłaty dopiero co przekroczył próg pełnoletności i był przekonany, że ojciec „załatwi sprawę”. Przecież rzecz dotyczyła mieszkania, w którym nie mieszkał. Później jednak syn nie zaniedbyła sprawy - kiedy kilka lat później syn został wraz z ojcem ponownie pozwany przez właściciela domu o czynsz, syn skutecznie złożył sprzeciw i przed sądem dowiódł, że w żaden sposób nie ma zobowiązań wobec tego mieszkania. Ale pierwsza sprawa pozostawała nie do ruszenia.

Dopiero 20 lat później syn poprosił o pomoc prawnika, a ten zwrócił się do RPO o złożenie skargi nadzwyczajnej. RPO zgodził się z argumentem, że w sprawie tej nieporadność życiowa młodego człowieka oraz zaufanie do ojca, sprawiły, iż nakaz zapłaty z początku wieku nie został prawidłowo zaskarżony, skutkiem czego syn został niesłusznie obciążony długiem, za który nie powinien ponosić odpowiedzialności.

RPO skłąda więc skargę nadzwyczajną i na podstawie art. 89 § 1 pkt 2 ustawy o SN nakazowi zapłaty zarzuca:

  1. naruszenie w sposób rażący prawa procesowego tj. art. 499 pkt 2 k.p.c. poprzez jego niezastosowanie w sytuacji, gdy okoliczności sprawy budziły wątpliwości, gdyż nie było jasne, czy syn jest osobą pełnoletnią, zamieszkującą stale w lokalu, którego dotyczy sprawa, przez co – w świetle prawa materialnego – nie były wystarczające do wydania nakazu zapłaty w tej sprawie;
  2. oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego, do którego doszło wskutek naruszenia art. 233 § 1 k.p.c.:
    - poprzez  bezpodstawne i błędne ustalenie, że syn był osobą pełnoletnią, a przez to odpowiedzialną solidarnie za zapłatę w tym okresie dochodzonej pozwem należności w całości, podczas, gdy ani z pozwu, ani z materiału dowodowego zgromadzonego w aktach sprawy okoliczność ta nie wynika,
    - poprzez błędne ustalenie, że syn mieszkał z ojcem w czasie, którego dotyczy nakaz zapłaty, dokonane jedynie w oparciu o lakoniczne stwierdzenie w pozwie, że: „Pozwani zajmują lokal powoda pod adresem wskazanym w pozwie. Pozwany [ojciec] jest najemcą tego lokalu, a pozwany [X ] jego synem”, w sytuacji, gdy ta istotna okoliczność wzbudzała uzasadnione wątpliwości i nie została w żaden inny sposób wykazana przez powoda,
  3. naruszenie w sposób rażący prawa materialnego tj. art. 6881 § 2 w zw. z art. 6881 § 1 k.c. poprzez jego niewłaściwe zastosowanie w stanie faktycznym niniejszej sprawy i przyjęcie, że pozwany syn odpowiada solidarnie wraz z najemcą lokalu mieszkalnego za zapłatę czynszu i innych należnych opłat, mimo, że nie zamieszkiwał w przedmiotowym lokalu w okresie objętym pozwem, a ponadto był małoletni, co w konsekwencji doprowadziło do niezasadnego zasądzenia od pozwanego syna dochodzonych pozwem należności;
  4. Na podstawie art. 89 § 1 pkt 1 ustawy o SN zaskarżonemu wyrokowi RPO ponadto zarzuca: naruszenie zasad oraz wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji, a to konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, oraz chronionego w art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP prawa do ochrony własności i praw majątkowych syna, z uwagi na wydanie zaskarżonego nakazu zapłaty, który w sposób nieuzasadniony i niesprawiedliwy nakłada na pozwanego obowiązek solidarnej zapłaty należności z tytułu czynszu najmu i innych należnych opłat mimo, iż nie zamieszkiwał on wraz z najemcą w lokalu, i mimo tego, że był osobą małoletnią, która nie mogła ponosić odpowiedzialności za zobowiązania czynszowe i inne należne opłaty za lokal.

RPO przypomina we wniosku do Sądu Najwyższego, że nakaz zapłaty nie może być także wydany, gdy wprawdzie z samego pozwu bądź dołączonych doń dokumentów nie można wysnuć wniosku o oczywistej bezzasadności roszczenia, ale materiał dowodowy dołączony do pozwu i jego uzasadnienie są tego  rodzaju, że przytoczone przez powoda okoliczności budzą wątpliwość. Zachodzi wówczas konieczność weryfikacji twierdzeń powoda w toku postępowania dowodowego oraz w świetle twierdzeń pozwanego (M. Manowska (red.) Kodeks postępowania cywilnego. Komentarz, Tom II, Wyd. 4, opubl. WKP 2021).

Tak jak inne skargi nadzwyczajne, także i tę RPO kieruje do Izby Cywilnej Sądu Nadzwyczajnego, bo wątpliwości, jakie dotyczą umocowania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego, mogą jeszcze bardziej pogorszyć sytuację obywatela, którego dotyczy ta sprawa.

IV.511.102.2019

Wniosek prokuratury o uchylenie immunitetu trzem sędziom Sądu Najwyższego, m.in. Włodzimierza Wróbla. Wątpliwości Rzecznika

Data: 2021-05-31, 2021-03-17
  • Izba Dyscyplinarna  Sądu Najwyższego została zawieszona przez Trybunał Sprawiedliwości i nie może decydować o uchyleniu immunitetów trzech sędziów Sądu Najwyższego
  • Kierowanie do niej takich wniosków prokuratury zmierza do tego, aby środek tymczasowy TS stał się bezskuteczny
  • To także obejście przepisów ustawy o SN o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN
  • RPO ma wątpliwości wobec tych wniosków i prosi prokuratora krajowego Bogdana Święczkowskiego o wyjaśnienie ich podstaw prawnych i faktycznych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę wniosków o uchylenie immunitetów trzem sędziom Izby Karnej Sądu Najwyższego, którzy mieli doprowadzić do bezprawnego pobytu dwóch osób w zakładach karnych. Uczynił to z uwagi  na indywidualne prawa sędziów SN, jak i prawa obywateli do ochrony sądowej przed niezależnym sądem, w tym SN.

Komunikat prokuratury

16 marca 2021 r. na stronie Prokuratury Krajowej opublikowano komunikat o wystąpieniu Wydziału Spraw Wewnętrznych do Izby Dyscyplinarnej SN w tej sprawie. Prokuratura zamierza postawić sędziom SN zarzut nieumyślnego niedopełnienia obowiązku rozstrzygania spraw zgodnie z obowiązującymi przepisami.

Według komunikatu 23 października 2019 r. SN wstrzymał wykonanie wyroku sądu  wobec mężczyzny skazanego na 3 lata i 3 miesiące pozbawienia wolności. Zdaniem prokuratury, mimo ciążącego na nim obowiązku sędzia SN Marek Pietruszyński nie podjął działań zmierzających do ustalenia, czy w momencie, gdy wydawał postanowienie o wstrzymaniu wykonania wyroku, skazany odbywa już karę. Tymczasem zaczął ją odbywać od 3 września 2019 r., a - jak podaje prokuratura -  dopiero 15 listopada 2019 r., wskutek interwencji obrońcy skazanego, wydano nakaz zwolnienia. W rezultacie mężczyzna był bezzasadnie przetrzymywany w zakładzie karnym niemal przez miesiąc.

Z kolei sędziowie SN Andrzej Stępka i prof. Włodzimierz Wróbel zasiadali w składzie SN, który 16 października 2019 r. uchylił wyrok sądu wobec mężczyzny skazanego na 2 lata pozbawienia wolności za spowodowanie śmiertelnego wypadku. Zdaniem prokuratury, wbrew obowiązkowi nie sprawdzili oni, czy kara jest już wykonywana. Kroki takie podjęto dopiero po telefonie funkcjonariusza Służby Więziennej z zakładu karnego, w którym skazany był osadzony. Nakaz zwolnienia wydano 18 listopada 2019 r.

Stanowisko RPO

Prezes Izby Karnej SN Michał Laskowski wskazał, że winę w tej sprawie ponosi sekretariat, który nie wykonał zwolnienia wskazanych osób z aresztu. Dodał, że winni zostali ukarani dyscyplinarnie, w tym kierowniczka sekretariatu, którą  dyscyplinarnie zwolniono z pracy.

Rzecznik przypomnina, że odpowiedzialność karna w demokratycznym państwie prawa jest odpowiedzialnością o charakterze ultima ratio. Ustawa o Sądzie Najwyższym zawiera zaś szczegółowe przepisy dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN. Zostały one przyjęte w celu dochodzenia odpowiedzialności względem sędziów SN, którzy m. in. przekroczyli uprawnienia bądź nie dopełnili obowiązków - co stanowi przewinienie służbowe.

Tymczasem zarzuty prokuratury są związane z działalnością zawodową sędziów. Nie dotyczą przestępstwa o charakterze pospolitym, co mogłoby usprawiedliwiać skierowanie wniosków o uchylenie immunitetów celem dochodzenia odpowiedzialności karnej. Z tego też względu powstaje istotna wątpliwość, czy te działania Prokuratury Krajowej nie stanowią obejścia przepisów ustawy o SN o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów SN.

Wątpliwości te są tym bardziej uprawdopodobnione, że wskutek zarządzenia środków tymczasowych 8 kwietnia 2020 r. przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawie C-791/19 zawieszone zostało działanie Izby Dyscyplinarnej w odniesieniu do systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów.

W wielokrotnie już przedstawianej opinii RPO Izba ta nie może podejmować żadnych czynności orzeczniczych względem sędziów, a zwłaszcza nie jest uprawniona do decyzji o uchylaniu immunitetów. Izba jest zobowiązana do powtrzymania się od takiej aktywności do wydania przez TS ostatecznego orzeczenia w sprawie C-791/19.

Wykładnia środka tymczasowego TS prezentowana przez prokuraturę - zawężona jedynie do zawieszenia działalności IDSN w zakresie dochodzenia odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów - skłania jednak Prokuraturę Krajową do kierowania wniosków o uchylenie immunitetu sędziów.

Takie działanie stanowi więc nie tylko obejście polskich przepisów ustawowych, ale również zmierza bezpośrednio do uczynienia bezskutecznym  środka tymczasowego TS.  Działanie takie należy ocenić jako naruszające obowiązki państwa wynikające z członkostwa Polski w UE, a zwłaszcza zasady lojalnej współpracy.

Adam Bodnar prosi Bogdana Święczkowskiego, aby – w świetle informacji Prezesa Izby Karnej SN oraz decyzji TS o zawieszeniu IDSN - wyjaśnił podstawy prawne i faktyczne wniosków o uchylenie immunitetów sędziów SN.

Ponadto RPO wskazuje, że w mediach jednoznacznie ustalono tożsamość sędziów, którym prokurator stawia zarzuty. Ochrona danych osobowych sędziów, zapewniona przez prokuraturę, jest więc w praktyce fikcyjna. W powszechnym zaś odczuciu podawanie informacji z użyciem imienia i pierwszej litery nazwiska stawia zaś taką osobę w rzędzie przestępców. Takie postępowanie stanowić może nie tylko naruszenie dóbr osobistych danej osoby, lecz również naruszenie godności urzędu sędziego SN i nadszarpnięcie zaufania obywateli do wymiaru sprawiedliwości. Dlatego Rzecznik prosi  o wyjaśnienia, czy przed publikacją komunikatu na stronie internetowej PK zwrócono się do sędziów o zgodę na publikację ich danych osobowych.

Odpowiedź Bogdana Święczkowskiego 

Uprzejmie informuję, że Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej prowadzi za sygnaturą PK XIV Ds 41.2019 śledztwo w toku którego w dniu 16 marca 2021 roku skierowano do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego trzy wnioski w przedmiocie podjęcia uchwały o zezwoleniu na pociągnięcie sędziów Sądu Najwyższego do odpowiedzialności karnej za czyny kwalifikowane z art. 231 § 3 k.k.

Pragnę Pana zapewnić, iż podstawą do skierowania powyższych wniosków był obszerny, rzetelnie zgromadzony i oceniony materiał dowodowy w zakresie faktu popełnienia przez sędziów czynów zabronionych. Podstawą prawną skierowania wniosków był art. 13 k.p.k. i art. 55 § 1 zdanie pierwsze oraz art. 78 ustawy z dnia 8 grudnia 2017 roku o Sądzie Najwyższym (t.j. Dz.U.2021.154).

Mając na względzie przedstawioną we wzmiankowanym piśmie interpretację kwestii działań Prokuratury Krajowej stwierdzam, iż nie ma podstaw do uznania, że skierowanie wniosków w przedmiocie podjęcia uchwały o zezwoleniu na pociągnięcie sędziów Sądu Najwyższego do odpowiedzialności karnej stanowi obejście przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym o odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów Sądu Najwyższego. Pragnę zauważyć, iż uregulowania dotyczące odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów nie mogą stanowić podstawy do zaniechania działań na płaszczyźnie karnej w przypadku zaistnienia uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa.

Jednocześnie moje zdziwienie i zaniepokojenie budzi fakt, iż Rzecznik Praw Obywatelskich stoi w niniejszej sprawie nie po stronie pokrzywdzonych, ale sprawców. Wbrew przywołanemu w piśmie z dnia 17 marca 2021 roku stanowisku Prezesa Izby Karnej Sądu Najwyższego prezentuję jednoznaczną ocenę, iż za decyzje dotyczące pozbawienia wolności odpowiada wyłącznie sędzia, a nie obsługa sądowa i sekretariat. Należy jednocześnie mieć na uwadze, iż sędziowie Sądu Najwyższego winni w swoim działaniu stanowić wzór do naśladowania. Nie można lekceważyć kwestii bezprawnego pozbawienia wolności człowieka.

Odnośnie kwestii publikacji komunikatu na stronie internetowej Prokuratury Krajowej pragnę zauważyć, iż we wzmiankowanym komunikacie nie zamieszczono wizerunku, ani danych osobowych żadnego z sędziów odnośnie których kierowano wnioski do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, nie było zatem podstaw do występowania o wyrażenie zgody na publikację wizerunku. Ponadto należy podkreślić, iż postępowanie o sygnaturze PK XIV Ds 41.2019 toczy się w fazie in rem, a zatem działanie Prokuratury Krajowej charakteryzowało się daleko idącą powściągliwością i dbałością o dobra osobiste osób, których dotyczą wnioski.

VII.510.16.2021

Powołanie "tożsamości konstytucyjnej" państwa nie uzasadnia zniweczenia prawa jednostki do niezawisłego sądu Stanowisko RPO ws. pytań prejudycjalnych SN (C-509/20 i in.)

Data: 2021-03-16
  • Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego nie jest sądem i nie może orzekać w sprawach krajowych, w których zainicjowano postępowanie prejudycjalne
  • Została już zawieszona na mocy postanowienia TS UE. Jej działalność po wydaniu środków tymczasowych narusza postanowienie Trybunału 
  • Organ - którego niezawisłość i bezstronność budzi zasadnicze wątpliwości z uwagi na okoliczności utworzenia, cechy i sposób powołania jego członków  -nie powinien orzekać w żadnych sprawach
  • A powołanie się na "tożsamość konstytucyjną" państwa nie uzasadnia zniweczenia prawa jednostki do niezawisłego sądu

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Trybunałowi Sprawiedliwości w Luksemburgu stanowisko w sprawie pytań prejudycjalnych SN z 15 lipca 2020 r. (sprawa C-509/20 i in.). RPO zaproponował, aby Trybunał udzielił odpowiedzi potwierdzającej.

SN wystąpił z pytaniami w związku z rozpoznawaniem przez Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN wniosków o zabezpieczenie powództwa w sprawach o ustalenie nieistnienia stosunku służbowego sędziego SN. Pozwanymi są osoby mianowane do SN w 2018 r., które wykonując obowiązki sędziów SN, podejmowały czynności w sprawach dotyczących powodów – sędziów sądów powszechnych.

O przekazanie akt tych spraw do Izby Pracy wystąpiła Izba Dyscyplinarna SN, uznając się za właściwą do ich rozpatrzenia. Za właściwą uznała się także druga nowa izba SN – Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Izba Pracy wystąpiła z pytaniami prejudycjalnymi dotyczącymi dopuszczalności przekazania akt nowym izbom SN w świetle poważnych wątpliwości, czy spełniają one unijne wymogi „sądu”. Izba Pracy zapytała również o zakres i skutki środków tymczasowych zarządzonych przez TS wobec Izby Dyscyplinarnej, mogą one bowiem stanowić bezwzględną przeszkodę prawną dla przekazania jej spraw. W tym kontekście SN zapytał też o umocowanie w prawie Unii sądu odsyłającego do zarządzenia krajowych środków tymczasowych zakazujących pozwanym sędziom SN orzekania w sprawach z elementem unijnym.

Kilka pytań SN dotyczy także zgodności z prawem Unii "ustawy kagańcowej"  z 20 grudnia 2019 r., zakazującej badania zgodności z prawem mianowania sędziów. Zakaz został umotywowany ochroną „tożsamości konstytucyjnej” państwa członkowskiego. SN zapytał, czy w świetle prawa Unii taki zakaz mieści się w pojęciu „tożsamości narodowej” którą UE ma szanować (art. 4 ust. 2 TEU), jeżeli prowadzi do pozbawienia stron prawa do niezawisłego, bezstronnego sądu ustanowionego na mocy ustawy. SN zapytał też o potrzebę uprzedniego wykorzystania mechanizmu dialogu prejudycjalnego przez organ krajowy w celu skorzystania z klauzuli ochrony tożsamości narodowej.

W stanowisku dla Trybunału Sprawiedliwości, RPO wskazał, że:

  1. Sąd krajowy może zdecydować o niedopuszczalności przekazania spraw nowej izbie SN, albo w bezpośrednim zastosowaniu postanowienia TS z 8 kwietnia 2020 r., zawieszającego Izbę Dyscyplinarną (C-791/20 R), albo w oparciu o zasadę pierwszeństwa i bezpośredni skutek unijnej zasady skutecznej ochrony sądowej (art. 19 ust. 1 TUE). Sąd krajowy może również samodzielnie orzec o wszelkich środkach tymczasowych niezbędnych do zapewnienia skuteczności prawu Unii, w tym orzeczeniom Trybunału Sprawiedliwości.
  2. Powołanie się przez państwo członkowskie na klauzulę ochrony tożsamości narodowej, nie upoważnia organów tego państwa do samodzielnego odstąpienia do zobowiązań wynikających z prawa Unii. Niezbędne jest przeprowadzenie dialogu konstytucyjnego przez organ krajowy z Trybunałem Sprawiedliwości na podstawie art. 267 TFUE oraz uznanie przez TS dopuszczalności i prawidłowości powołania przez państwo względów tożsamości konstytucyjnej w świetle art. 4 ust. 2 TUE.
  3. Interpretacja tożsamości konstytucyjnej państwa członkowskiego nie może naruszać istoty prawa Unii. Wyłączenie sądów krajowych spod wymogów skutecznej ochrony sądowej, może bowiem prowadzić do trwałego, nieusuwalnego osłabienia unijnego porządku prawnego, a także ingeruje w autonomię prawa Unii i niweczy jego jednolite stosowanie oraz pełną skuteczność.

Sprawa zainicjowania pytaniami SN jest częścią procesu badania sposobu mianowania sędziów SN w procedurze ukształtowanej na nowo w 2018 r. W odniesieniu do tych zagadnień RPO przedstawiał już Trybunałowi stanowiska pisemne oraz podczas rozpraw w kilku sprawach, dlatego tym razem odniósł się przede wszystkim do zagadnień nowych, w szczególności:  

  • zakresu i skutków zawieszenia Izby Dyscyplinarnej na mocy zarządzenia TS z 8 kwietnia 2020 r.;
  • powoływania się przez władze krajowe na ochronę „tożsamości konstytucyjnej” w celu zwolnienia się z unijnych wymogów skutecznej ochrony sądowej;
  • ochrony istoty prawa Unii.

Niedopuszczalność orzekania przez Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego

RPO wskazał, że Izba Dyscyplinarna nie jest sądem, o czym orzekł sam Sąd Najwyższy, nie może orzekać w sprawach krajowych, w których zainicjowano postępowanie prejudycjalne.

Aby móc orzekać w sprawach sędziów krajowych, do których właściwości mogą należeć sprawy objęte prawem Unii, Izba Dyscyplinarna sama musi odpowiadać standardom skutecznej kontroli sądowej, a zatem wymogom niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego na mocy ustawy. Odniesienie kryteriów ugruntowanych w orzecznictwie trybunałów luksemburskiego i strasburskiego do Izby Dyscyplinarnej dyskwalifikuje ją jako „sąd”.

Ponadto Izba Dyscyplinarna została już zawieszona na mocy postanowienia TS. Jej działalność po wydaniu środków tymczasowych, narusza postanowienie Trybunału. Zakres środków tymczasowych wymaga oceny samego TS, skoro Izba nadal orzeka w sprawach sędziów, w tym w postępowaniach o uchylenie immunitetu sędziowskiego. Zwrócenie się przez nią o przekazanie akt spraw od Izby Pracy wskazuje z kolei na intencję orzekania także w odniesieniu do statusu nowych sędziów SN, co rodzi dodatkowo problem orzekania in causa sua.

W ocenie RPO zarządzenie TS z 8 kwietnia 2020 r. skutkuje koniecznością wstrzymania czynności Izby Dyscyplinarnej nie tylko w zakresie odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów, lecz również w zakresie innych spraw. Uzasadnienie środków tymczasowych podane przez TS odnosi się do obiektywnej natury Izby, nie zaś cech stron postępowania przed nią. Z tego powodu, jego konsekwencje sięgają dalej i powinny obejmować także inne postępowania prowadzone przez Izbę.

RPO wskazał również, że niezawisłość sędziowska jest gwarancją bezwzględną i niepodzielną. Organ, którego niezawisłość i bezstronność budzi zasadnicze wątpliwości z uwagi na okoliczności, w jakich został utworzony, jego cechy, a także sposób powołania jego członków – nie powinien orzekać w żadnych sprawach. Trudno byłoby racjonalnie przyjąć, że zagrożenie ze strony Izby Dyscyplinarnej występuje w przypadku jedynych tylko postępowań – dyscyplinarnych, a nie ma go w innych. Natura wad związanych z umocowaniem oraz obsadzeniem Izby Dyscyplinarnej sprawia, że organ ten nie daje gwarancji niezawisłości i bezstronności w odniesieniu do wszelkich postępowań przed tą Izbą.

Odnosząc się z kolei do pytania SN o możliwość zarządzenia krajowych środków tymczasowych, RPO wskazał, że unijna zasada skutecznej ochrony sądowej wymaga, aby sąd krajowy miał możliwość zarządzenia każdego środka tymczasowego, który uzna za niezbędny w celu zapewnienia pełnej skuteczności przyszłemu orzeczeniu. Dopuszczalność zarządzenia przez sąd krajowy odpowiednich środków tymczasowych jest przy tym niezależna od tego, czy w prawie krajowym istnieje dla nich właściwa podstawa prawna. Sąd krajowy może w celu ich udzielenia oprzeć się bezpośrednio na traktatowej zasadzie skutecznej ochrony sądowej.

Ochrona tożsamości narodowej a unijne wymogi skutecznej ochrony sądowej

O ile klauzula tożsamości narodowej pozwala ona na ochronę przed ingerencją ze strony prawa Unii najistotniejszych interesów narodowych, stanowiących nienaruszalny trzon państwa, to nie upoważnia państwa członkowskiego do jednostronnego odstąpienia od wiążących wymogów prawa Unii. Jeśli pojawiają się kwestie dotyczące kolizji krajowej tożsamości konstytucyjnej z obowiązkami unijnymi, należy je rozwiązać na drodze dialogu prejudycjalnego z Trybunałem Sprawiedliwości, tak, aby zapobiec naruszeniu obowiązków państwa członkowskiego oraz destrukcji unijnego porządku prawnego.

RPO podniósł, że argument wyłącznych kompetencji państwa członkowskiego w odniesieniu do organizacji wymiaru sprawiedliwości, podnoszony przez władze krajowe, nie jest prawdziwy. O ile bowiem państwa mogą decydować o organizacji krajowego sądownictwa, to czyniąc to mają obowiązek dotrzymać wymogów prawa Unii, tak by wprowadzane rozwiązania nie niweczyły istoty kontroli sądowej.

W istocie nie ma kolizji między tożsamością konstytucyjną RP a wymogami niezawisłego i bezstronnego sądu ustanowionego na mocy ustawy. Odwołanie się władz krajowych do potrzeby ochrony tożsamości państwa polskiego ma charakter pozorny i jest czynione instrumentalnie. Służy legalizacji rozwiązań i działań faktycznie niezgodnych z Konstytucją. Unię Europejską i państwa członkowskie łączy bowiem wspólnota zasad i wartości. Gwarancje sądu są zawarte również w polskiej Konstytucji, jak i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Założenia i aksjologia polskiego i unijnego systemu prawnego w zakresie zapewnienia skutecznej ochrony praw jednostek jest zbieżna, i nie da się racjonalnie jednej przeciwstawiać drugiej.

RPO ocenił, że zbadanie rzeczywistych intencji władz krajowych, przyświecających powoływaniu się na klauzulę tożsamości narodowej, w świetle sposobu wprowadzenia i natury zmian w polskim sądownictwie – dezawuuje argumentację odwołującą się do ochrony tożsamości narodowej. Domagając się derogacji gwarancji skutecznej ochrony sądowej, organy krajowe de facto działają wbrew Konstytucji. Za powołaniem się na tożsamość narodową nie stoi bowiem rzeczywista treść konstytucyjna, którą należałoby w tym przypadku chronić.

Pluralizm konstytucyjny i klauzula ochrony tożsamości narodowej jest powoływana przez władze krajowe nie po to, by chronić podstawowe zasady ustrojowe państwa polskiego, ale przeciwnie po to by chronić decyzje organów władzy niezgodne z nimi. Służy uzasadnieniu likwidacji wszelkiej kontroli rządu i zabezpieczeniu się przed oceną dokonywaną na podstawie prawa Unii ze strony, zarówno instytucji Unii, jak również sądów krajowych. Władze krajowe usiłują skorzystać się z klauzuli tożsamości narodowej wbrew jej celowi i funkcji. Ochrona tożsamości konstytucyjnej pozostaje tylko celem deklarowanym, celem rzeczywistym zaś jest ochrona arbitralnych decyzji organów krajowych.

Władze krajowe upatrują przy tym strażnika tożsamości konstytucyjnej RP w Trybunale Konstytucyjnym. Organ dzisiaj noszący tą nazwę, faktycznie nie pełni roli powierzonej mu przez Konstytucję. Był pierwszą instytucją, którą dotknęły zmiany w polskim wymiarze sprawiedliwości. Bezprawna wymiana części sędziów TK, arbitralne dobieranie składów orzekających oraz uznaniowa wymiana członków składów orzekających w trakcie rozpoznawania spraw – pozbawiają Trybunał Konstytucyjny charakteru sądu konstytucyjnego. TK nie gwarantuje rzeczywistej kontroli konstytucyjności prawa, nie gwarantuje również realnej ochrony tożsamości konstytucyjnej. Używany jest natomiast do legitymizowania działań władz politycznych nie znajdujących oparcia w Konstytucji.

Ochrona istoty prawa Unii

RPO wskazał, że odmowa uznania właściwości TS przez rząd RP i polski TK dotyczy centralnego zagadnienia prawa Unii, a uwzględnienie ich żądania pozostawienia procesu nominacji sędziowskich całkowicie poza wymogami prawa Unii, w istocie godzi w samo serce prawa Unii, odbiera jej autonomię, zagraża jednolitości i spójności, dekonstruuje mechanizm samonaprawialności unijnego systemu prawnego.

Sprowadza się do wyłączenia polskiego wymiaru sprawiedliwości spod unijnych wymogów ustanowienia, niezawisłości i bezstronności sądów i sędziów. Gdyby uznać, że konstytutywne cechy sądów nie podlegają standardom unijnym, to już dziś – znaczna część, a w bliskiej przyszłości – być może całość sądownictwa polskiego, nie będzie spełniać wymogów prawa Unii. Doprowadzi to do usunięcia z unijnego porządku prawnego jego istotnego elementu – zdolności zabezpieczania go. Skoro prawo Unii kreuje uprawnienia dla podmiotów prywatnych, są one równocześnie uprawnione do ich ochrony, zgodnie ze standardami porządku prawnego, który te uprawnienia kreuje. Bez spełnienia tych wymogów sądy nie będą mogły orzekać o uprawnieniach jednostek objętych prawem Unii.

VII.510.139.2020

Dwa  postanowienia spadkowe – kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-03-16
  • Dwa sąsiednio położone sądy w odstępie 20 lat wydały dwie, nieco rozbieżne, decyzje spadkowe po tej samej spadkodawczyni
  • Odmiennie określiły udział w spadku męża zmarłej; udziały ośmiorga dzieci były za każdym razem zgodne
  • W efekcie spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia - co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Decyzje spadkowe wydane z rażącym naruszeniem prawa stanowią znaczną cześć dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

Historia sprawy

W 1984 r. Sąd Rejonowy w K. stwierdził, że spadek po zmarłej na podstawie ustawy nabyli jej mąż (jedna czwarta udziału) oraz ośmioro dzieci (każde po 3/32 udziału). Postanowienie spadkowe uprawomocniło się; nikt nie złożył apelacji.

W 2004 r. Sąd Rejonowy w I. orzekł zaś – na wniosek jeden ze spadkodawczyń z 1984 r. - że spadek na podstawie ustawy nabyli mąż (8/32 części) oraz dzieci (każde po 3/32 części). Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2004 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 1984 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Orzeczenie z 2004 r. zapadło zatem wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2004 r.

Doprowadziło to do funkcjonowania  dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. Sytuację może naprawić tylko uwzględnienie przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej RPO - uchylenie orzeczenia z 2004 r. i umorzenie postępowania z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy postanowieniem sądu z 1984 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Taki stan prawny winien być kwalifikowany jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji. Doszło bowiem do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Nastąpiło również  naruszenie konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

A w przypadku wydania dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia, co ma daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym.

Została też naruszona zasada pewności prawa. Pociągnęło ono bowiem za sobą konsekwencje niemożliwe do zaakceptowania w świetle konieczności przestrzegania art. 2 Konstytucji przez wszystkie organy.

Funkcjonowanie w obrocie prawnym dwóch odmiennych postanowień sądu o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, narusza prawo do dziedziczenia i powoduje stan niepewności prawnej, spadkobiercy nie uzyskali bowiem jednoznacznego potwierdzenia uprawnień spadkowych.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

 IV.7000.16.2021

Premier milczy ws. konsekwencji dla prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry za sprawę Romana Giertycha. Trzecie pismo Adama Bodnara do Mateusza Morawieckiego

Data: 2021-03-10
  • Po raz trzeci RPO pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie politycznej odpowiedzialności Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego za naruszenia praw obywatelskich adw. Romana Giertycha
  • Wcześniejsze pismo Adama Bodnara premier przekazał "według kompetencji” Zbigniewowi Ziobrze, który w ten sposób staje się swego rodzaju sędzią we własnej sprawie 
  • Wszystkie prawa podejrzanego Romana G. w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane - odpisał w lutym Prokurator Krajowy w ogólnej odpowiedzi

15 stycznia 2021 r. i ponownie 26 stycznia 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich  zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego ws. nieprawidłowych i nielegalnych działań podjętych przez organy ścigania wobec adw. Romana Giertycha.

Adam Bodnar wymieniał takie naruszenia prawa, jak: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Z tych działań wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym. Konsekwentnie podkreślały to sądy, uwzględniając zażalenia adwokata na podjęte wobec niego czynności.

Mimo upływu niemal dwóch miesięcy RPO nie otrzymał dotychczas odpowiedzi premiera. Za odpowiedź taką niepodobna uznać pisma z 16 lutego 2021 r. przez Prokuratora Krajowego, bowiem to właśnie podległe jemu jednostki prokuratury dokonały naruszeń prawa. Ponadto pismo to stanowi w istocie polemikę z prawomocnym rozstrzygnięciem sądu i nie ustosunkowuje się w żaden sposób do podniesionych przeze mnie kwestii.

Zgodnie z art. 17 ust. 1 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, organy i instytucje, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy. Obowiązek ten obejmuje w szczególności udzielanie Rzecznikowi żądanych przez niego informacji i wyjaśnień.

Dlatego teraz Adam Bodnar ponownie prosi premiera Mateusza Morawieckiego o informacje, czy i ewentualnie jakie kroki prawne i organizacyjne podjął lub zamierza podjąć w tej sprawie. 

II.519.1871.2020

Kto ma płacić za badania archeologiczne: osoba je zlecająca, czy właściciel działki? Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-03-10
  • Na prywatnej działce znalazło się stanowisko archeologiczne, co oznaczało konieczność specjalistycznych badań
  • Archeolog, który je przeprowadził, wystawił fakturę osobie, z którą się kontaktował w tej sprawie, choć nie było miedzy nimi pisemnej umowy 
  • Kobieta odmówiła zapłaty m.in. dlatego, że działka jest własnością jej syna
  • Sąd prawomocnie oddalił pozew archeologa o zapłatę od kobiety

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na korzyść archeologa. Wskutek błędnego wyroku jego firma znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Wykonując ustną umowę z pozwaną, poniósł koszty opłacenia pracowników,  ich zamieszkania i wyżywienia ponad przez 3 miesiące, koszty sprzętu i inne.

Historia sprawy

Na podstawie umowy zlecenia archeolog wykonał badania archeologiczne na prywatnej działce, gdzie znajduje się  stanowisko archeologiczne.

Według zgody konserwatora zabytków, w przypadku natrafienia w wykopach sondażowych na substancje zabytkową, badaniami archeologicznymi miała zostać objęta pozostała część działki przeznaczonej pod zabudowę. W trakcie badań sondażowych na działce stwierdzono lokalizację wielokulturowej osady pradziejowej z popielnicami ciałopalnymi świadczącymi o istnieniu cmentarzyska. W efekcie rozszerzono zakres prac o szerokopłaszczyznowe badania archeologiczne na pozostałej części działki, na co uzyskano zgodę konserwatora zabytków. Pozwana została poinformowana  o wyniku badań sondażowych i konieczności przeprowadzenia dalszych prac.

Archeolog wystawił zlecającej fakturę, której nie zapłaciła. Wskazała, że działka jest własnością jej syna. Powołała się też na nieuzgodnienie z nią wykonanych prac oraz brak konieczności ich przeprowadzenia na całym terenie działki. Dlatego archeolog pozwał kobietę o zapłatę kilkudziesięciu tys. zł z odsetkami.

Sąd Rejonowy w 2015 r. częściowo uwzględnił powództwo i zasądził od pozwanej część żądanej kwoty. Wskazał, że umowa nie została zawarta w formie pisemnej, a ustalenia co do ceny i zakresu prac były dokonywane wyłącznie między powodem i pozwaną. Strony ustaliły wynagrodzenie  800 zł za każdy przebadany ar działki.

W sumie badania objęły obszar 35 arów. Faktura została odesłana przez z informacją, że zleceniem objęty był jedynie obszar 8,5 arów. Zdaniem pozwanej po stwierdzeniu konieczności zwiększenia obszaru prac winny one zostać przerwane, a ona sama powinna być  poinformowana o możliwości ubiegania się o dopłatę, co nie miało miejsca.  

Zdaniem Sądu Rejonowego mimo braku umowy pisemnej doszło do zawarcia przez strony w drodze zgodnego porozumienia umowy o świadczenie usług. Pozwana dokonywała zaś z powodem wszelkich ustaleń. A właściciel działki złożył tylko wniosek o pozwolenie na przeprowadzenie badań oraz udzielił zgody na wycinkę krzewów i drzew.

Sąd wskazał, że prawo nie przewiduje obowiązku zapłaty przez właściciela nieruchomości, na której przeprowadzono prace objęte umową, skoro nie był jej on stroną.

A pozwana była informowana o przebiegu badań, w tym o konieczności przeprowadzenia badań szerokopłaszczyznowych. Była wielokrotnie obecna na miejscu, co wskazuje, że wiedziała, iż pracownicy powoda prowadzą badania na niemal całej powierzchni działki, a nie tylko na części 8,5 ara, przewidzianej do badań sondażowych.

W apelacji pozwana zakwestionowała ponownie swoją legitymację bierną w sprawie. Wniosła o uchylenie wyroku I instancji i oddalenie powództwa.

W 2016 r. Sąd Okręgowy przychylił się do apelacji i oddalił powództwo. Uznał, że Sąd Rejonowy niezasadnie przyjął, iż z ustaleń, że pozwana bywała na działce w trakcie prac, prowadziła rozmowy z powodem i negocjowała z nim cenę i obszar prac, wynika, że doszło do zawarcia przez nią umowy, z której miałoby wynikać zobowiązanie do zapłaty.

Zdaniem Sądu Okręgowego za osobę upoważnioną do faktycznego zaangażowania w przeprowadzenie prac uważał się syn pozwanej, bo to on złożył wniosek o zgodę na prace do konserwatora zabytków.

Sąd Okręgowy podkreślił, że legitymacja do ubiegania się o wydanie zezwolenia przysługuje nie każdej osobie, ale tej, której przysługuje tytuł prawny do nieruchomości. Takim tytułem nie dysponowała pozwana, lecz jej syn. Dlatego sąd nie zgodził się z sądem I instancji, by to pozwana była stroną umowy. Powód zatem nie miał podstaw do przyjęcia, że kto inny ma zgodę do przeprowadzenia prac, a kto inny jest zobowiązany do zapłaty za nie.

Argumentacja RPO

Rzecznik wniósł o uchylenie przez SN wyroku Sądu Okręgowego i oddalenie apelacji pozwanej jako oczywiście bezzasadnej.

Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił, że doszło do zawarcia ustnej umowy zlecenia badań archeologicznych przez powoda i pozwaną. Stanowisko sądu II instancji co do braku zawarcia umowy nie  uwzględnia całokształtu faktów i dowodów. Pominął on zwłaszcza kontakty między stronami, które doprowadziły do ustalenia wynagrodzenia oraz wyrażenia przez powoda w interesie syna pozwanej zgody na podjęcie się badań archeologicznych. Z żadnego dowodu nie wynika, by pozwana w kontaktach z powodem występowała w charakterze pełnomocnika swego syna.

A jej zeznania  pozostają niejednoznaczne, na co słusznie zwrócił uwagę Sąd Rejonowy. Z jednej strony potwierdziła zawarcie umowy z powodem na przebadanie 8,5 ara działki, by w innym miejscu zeznań stwierdzić, iż „nikt nie zlecał badań powodowi”. A w odpowiedzi na przesłaną fakturę wprost wskazano, że pozwana zleciła badania wykopaliskowe, kwestionując jedynie objętą zleconymi pracami powierzchnię działki.

W świetle zasad doświadczenia życiowego uzasadnione jest przyjęcie, że osoba, która negocjuje warunki umowy i ustala jej istotne postanowienia, występuje jako strona umowy. Jeśli ktoś występuje nie w swoim imieniu, to kwestię tę podnosi w pierwszej kolejności w ramach negocjacji. A jako zwyczajowo normalną traktuje się sytuację, gdy badania archeologiczne zleca i opłaca wykonawca realizujący inwestycję, a nie właściciel gruntu.

Wskutek wyroku doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP. Ochronie konstytucyjnej na tej podstawie podlega także zaufanie osoby poszukującej ochrony swych praw na drodze sądowej, że sąd przeprowadzi pełną, należytą ocenę całokształtu ujawnionych okoliczności, aby  uniknąć sytuacji, w której wyrok może  godzić w elementarne poczucie sprawiedliwości.

Tymczasem Sąd Okręgowy, przy zastosowaniu zabiegów interpretacyjnych co najmniej jurydycznie wątpliwych, doprowadził do zmiany rozstrzygnięcia, zamykając powodowi możliwość uzyskania należnego wynagrodzenia.

Wskutek ewidentnie błędnego wyroku powód znalazł się w trudnej sytuacji finansowej i do dziś on i rodzina odczuwają tego skutki. Czuje się rozgoryczony i oszukany przez państwo

Zarzuty prawne skargi

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z zebranym materiałem dowodowym - wskutek uznania, że nie można stwierdzić, iż pozwana zawarła z powodem umowę o świadczenie usług, w której zobowiązała się do zapłaty na rzecz powoda wynagrodzenia za wykonane przez niego badania archeologiczne.

Zarzucił też rażące naruszenie przepisów prawa materialnego wskutek bezpodstawnej odmowy zastosowania art. 353 § 1 Kodeksu cywilnego w zw. z art. 734 § 1 Kodeksu cywilnego i art. 735 § 1 Kodeksu cywilnego w zw. z art. 750 Kodeksu cywilnego, w następstwie przyjęcia błędnej wykładni art. 31 ust. la pkt 2 ustawy z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Przewidziany w tym przepisie prawa obowiązek pokrycia kosztów badań archeologicznych jest równoznaczny z wyłączeniem prawnej możliwości zawarcia umowy, w której inna osoba niż podmiot zamierzający realizować roboty ziemne lub dokonać zmiany charakteru dotychczasowej działalności na terenie, na którym znajdują się zabytki  archeologiczne, zobowiązuje się względem wykonawcy badań archeologicznych do zapłaty wynagrodzenia, przy jednoczesnym pominięciu konsekwencji prawnych, wynikających z zasady swobody umów, statuowanej w ramach art. 3531 Kodeksu cywilnego.

Ponadto wyrokowi zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej, zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz przysługującej powodowi na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP konstytucyjnej ochrony praw majątkowych. Prawomocne rozstrzygnięcie oznacza bowiem niemożność uzyskania przez powoda stosownego wynagrodzenia, mimo należytego wykonania przez niego prac w ramach badań archeologicznych, zleconych mu przez pozwaną

IV.7000.60.2019

Obywatel skazany pod swą nieobecność - a przebywał wtedy w szpitalu psychiatrycznym. Kasacja Rzecznika

Data: 2021-03-10
  • Obywatel został skazany za zabór auta i prowadzenie go stanie nietrzeźwości – bez rozprawy i pod swą nieobecność
  • W tym czasie przebywał on jednak w szpitalu psychiatrycznym – dlatego nie mógł nawet odebrać zawiadomienia o posiedzeniu sądu, które uznano za doręczone
  • Nie został zatem prawidłowo powiadomiony o terminie posiedzenia, co naruszyło jego prawo do obrony
  • Dlatego RPO wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił wyrok i zwrócił sprawę sądowi do ponownego rozpoznania

Obywatel został oskarżony o przywłaszczenie samochodu i prowadzenie go w stanie nietrzeźwości. Prokurator wnosił o skazanie go bez rozprawy, w trybie art. 335 § 1 K.p.k.

We wrześniu 2018 r. Sąd Rejonowy na posiedzeniu wydał wyrok skazujący na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 2 lata. Orzekł też zakaz prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 3 lata. Nakazał też zapłatę 5 tys, zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

Wyroku nikt nie zaskarżył, wobec czego uprawomocnił się. Potem sąd zarządził wykonanie kary roku pozbawienia wolności, gdyż skazany nie wywiązał się z obowiązku zapłaty świadczenia pieniężnego.

Argumenty RPO

Wyrok zapadł z rażącym naruszeniem prawa procesowego. Doszło do rażącego naruszenia prawa oskarżonego do obrony poprzez pozbawienie go możliwości osobistego udziału w posiedzeniu w przedmiocie rozpoznania wniosku prokuratora, wskutek błędnego przyjęcia, że prawidłowo powiadomiono  go o terminie posiedzenia.

Zawiadomienie wysłano pod adresem wskazanego przez podsądnego. Po podwójnym awizowaniu wróciło z adnotacją „nie podjęto w terminie". Sąd uznał zatem zawiadomienie  za prawidłowe, po czym wydał wyrok skazujący.

Tymczasem uwagi sądu uszło, że od sierpnia do października 2018 r. oskarżony przebywał w szpitalu psychiatrycznym. Oskarżony w ogóle zatem nie wiedział o toczącym się przeciwko niemu postępowaniu sądowym.

Dlatego wysłanie zawiadomienia o terminie posiedzenia na adres miejsca zamieszkania oskarżonego, a następnie uznanie go za prawidłowo doręczone, nie spełniało wymogu należytego powiadomienia o terminie czynności procesowej, w której miał prawo uczestniczyć. Dlatego sąd nie mógł wydać wyroku w trybie art. 335 § 1  k.p.k.

Warunkiem uznania pisma za prawidłowo doręczone na adres podany przez stronę było ustalenie, że nie podając nowego adresu, zmieniła miejsce zamieszkania lub nie przebywa pod tym adresem. Nie można uznać, że warunki te są spełnione, gdy oskarżony zostaje umieszczony w szpitalu psychiatrycznym z rozpoznaniem choroby psychiatrycznej i poddany leczeniu. Jest to bowiem niezależne od woli osoby chorej. Dlatego nie może to być utożsamiane ze zmianą miejsca zamieszkania, o której mowa w art. 139 § 1 K.p.k.

Oceny tej nie zmienia fakt, że sąd meriti nie miał informacji ani o stanie zdrowia oskarżonego ani o jego wcześniejszej karalności. W protokole przesłuchania w charakterze podejrzanego, mężczyzna zeznał, że jest zdrowy, przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i zgodził się na warunki zaproponowane przez prokuratora. Prokurator nie powziął zaś wątpliwości co do poczytalności podejrzanego.

Ze sprawozdania kuratora z wywiadu środowiskowego wynika jednak że ojciec skazanego wskazywał na pobyt syna w szpitalu psychiatrycznym z rozpoznaniem choroby.

Do uznania przesyłki za doręczoną musi zachodzić faktyczna możliwość jej odebrania przez oskarżonego. Warunek ten nie został spełniony

To uchybienie sądu miało istotny wpływ na wyrok, bowiem uniemożliwiło oskarżonemu realizację jego prawa do uczestniczenia w posiedzeniu, a rozpoznanie sprawy bez jego wiedzy naruszyło prawo oskarżonego do obrony – art. 6 K.p.k., a w konsekwencji naruszyło zagwarantowane w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawo oskarżonego do rzetelnego procesu, zwłaszcza że nie korzystał z pomocy obrońcy, nie wiedział o skierowaniu wniosku prokuratora do sądu, ani terminie posiedzenia.

II.511.210.2020

Wiceszefowa KE ma nadzieję, że decyzja TK będzie respektowała niezależność urzędu RPO

Data: 2021-03-09
  • Wiceszefowa Komisji Europejskiej Věra Jourová skierowała list do polskich władz w sprawie Rzecznika Praw Obywatelskich, podkreślając istotną funkcję ombudsmana, który odgrywa kluczową rolę w ochronie i promowaniu równego traktowania Polaków
  • - W odpowiedzi na mój list otrzymałam zapewnienie od ministra Konrada Szymańskiego, że obecne prawo będzie respektowane – powiedziała w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”
  • Wyraziła też nadzieję, że decyzja TK w sprawie kadencji RPO będzie respektowała niezależność tego urzędu

Odpowiedzialna za kwestie praworządności wiceszefowa KE Věra Jourová mówiła w wywiadzie dla "DGP" na dzień przed rozprawą TK w tej sprawie:

- Słyszę od niektórych ekspertów z Polski, że RPO to ostatni bastion, na który mogą liczyć ci, którzy szukają uczciwego zajęcia się ich sprawą, bez uprzedzeń i wpływu dyskursu politycznego. Dlatego zdecydowałam zaangażować się w tę sprawę, kierując list do polskich władz. Podkreślałam w nim istotną funkcję ombudsmana, który odgrywa kluczową rolę w ochronie i promowaniu równego traktowania Polaków.

To nie jest akademicka kwestia, bo działalność rzecznika ma bardzo praktyczny wymiar, jeśli chodzi o walkę z dyskryminacją o różnym podłożu. To jest urząd, który broni praw jednostek w starciu z władzą lub po prostu tymi, którzy mają większą siłę zarówno w publicznym, jak i w prywatnym sektorze. W odpowiedzi na mój list otrzymałam zapewnienie od ministra Konrada Szymańskiego, że obecne prawo będzie respektowane.

- Jest pani usatysfakcjonowana tą odpowiedzią? Prowadzi pani dialog z władzami?

- Na tę chwilę przyjmuję do wiadomości tę odpowiedź, ale nie rozwiewa ona wszystkich moich wątpliwości. Oczywiście nie zamierzam się angażować w wybór konkretnych ludzi. Nie o to tu chodzi. To nie jest moja walka. Chodzi mi o zachowanie efektywności i niezależności tego urzędu.

- Pani list to element jakiej procedury?

- Jest to element dialogu Komisji Europejskiej z władzami Polski, coś, co jest normalnym standardem w UE. Nie wszystkie kwestie związane z praworządnością są elementem procedur naruszeniowych. Kiedy mamy wątpliwości, dzielimy się nimi. Tak zrobiłam w tym przypadku.

- Jeśli TK oceni, że pozostawanie Bodnara na stanowisku RPO jest niekonstytucyjne, możliwe jest wszczęcie w tej sprawie procedury o naruszenie prawa UE? Jaka byłaby podstawa prawna?

- Trudno mi przewidywać na razie, jaki będzie kolejny krok. Mam nadzieję, że decyzja TK będzie respektowała niezależność tego urzędu.e

Czy można się tłumaczyć z niezasłaniania ust tym, że się nie oglądało telewizji? – pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-03-09
  • Pan dostał mandat za brak właściwego zasłonięcia ust i nosa (miał komin). Nie wiedział o zmianie zasad, bo nie ogląda telewizji.

Warunkiem przestrzegania prawa jest jego znajomość. Nieznajomość prawa nie może jednak uzasadniać jego nieprzestrzegania, co wyraża łacińska paremia: „ignorantia iuris nocet” (nieznajomość prawa szkodzi).

Przepisy zawarte w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 26 lutego 2021 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, nakazują zakrywanie ust i nosa (w miejscach ogólnodostępnych, w środkach publicznego transportu zbiorowego, w miejscach sprawowania kultu religijnego) wyłącznie przy pomocy maseczki.

W państwach demokratycznych przyjmuje się domniemanie powszechnej znajomości prawa, którego obowiązywanie uzasadniane jest powszechnie stosowaną praktyką oficjalnej promulgacji aktów prawnych w dzienniku urzędowym. Krajowym publikatorem aktów prawnych w Polsce jest Dziennik Ustaw. Moment publikacji aktu prawnego jest jednocześnie momentem, w którym określona ustawa, rozporządzenie zaczyna obowiązywać.

Konstytucyjny wymóg urzędowej publikacji wszystkich aktów prawa powszechnie obowiązujących, pozwala przyjąć, że każdy zna obowiązujące i dotyczące jego sytuacji i zachowań prawo i ma obowiązek jego przestrzegania. W związku z tym nie można powoływać się na nieznajomość prawa dla uzasadnienia własnych działań albo zaniechań. Jak podkreśla Trybunał Konstytucyjny, „przyjęcie, że nieznajomość prawa tłumaczyć może określone działania bądź zaniechania prowadziłoby do negacji spójności i pewności prawa oraz do nieprzewidywalnych skutków w praktyce orzeczniczej” (TK – P 2/01).

Stan prawny na dzień 8 marca 2021 r.

ENNHRI przypomina międzynarodowe standardy wyboru i powoływania krajowych rzeczników praw obywatelskich

Data: 2021-03-09
  • W związku ze środową rozprawą Trybunału Konstytucyjnego ws. kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, Europejska Sieci Krajowych Instytucji Praw Człowieka (ENNHRI)  przypomina międzynarodowe standardy wyboru i powoływania szefów NHRI (jest nim RPO)

ENNHRI podkreśla, że podczas wyboru i powoływania nowych szefów NHRI oraz podczas wszelkich związanych z tym okresów przejściowych należy przestrzegać odpowiednich standardów międzynarodowych. Jest to niezbędne dla zapewnienia niezależności, pluralizmu i skuteczności NHRI.

9 września 2020 r. zakończyła się kadencja polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Zgodnie z przepisami ustanawiającymi polskie NHRI, obecny Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika. Pomimo prób zastosowania procedury wyboru i powołania określonej w Konstytucji RP, do chwili obecnej nie został powołany nowy Rzecznik.

W październiku 2020 r. na wniosek Biura Rzecznika Praw Obywatelskich ENNHRI wydała opinię w sprawie międzynarodowych standardów i praktyk regionalnych mających zastosowanie do okresu przejściowego podczas wyboru i powołania szefa NHRI.

W związku z obecną sytuacją, w jakiej znalazła się polski RPO (NHRI), ENNHRI publikuje oświadczenie, aby powtórzyć swoje stanowisko, że odpowiednie standardy międzynarodowe muszą być przestrzegane podczas wyboru i powoływania nowych szefów NHRI oraz podczas wszelkich związanych z tym okresów przejściowych.

ENNHRI podkreśla zwłaszcza następujące kwestie:

  • Nie wolno pomijać konstytucyjnych procedur wyboru i powołania nowego polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • Podczas wyboru i powołania szefów NHRI należy przestrzegać obowiązujących standardów międzynarodowych, takich jak Zasady Paryskie ONZ oraz Uwagi Ogólne Podkomisji ds. Akredytacji (SCA).
  • Procesy wyboru i powoływania muszą być przejrzyste, partycypacyjne i oparte na wcześniej ustalonych i obiektywnych kryteriach. Muszą one gwarantować, że NHRI może wypełniać swój mandat w sposób niezależny i skuteczny.
  • W szczególności wolne stanowiska powinny być szeroko nagłaśniane, zaś proces powinien obejmować kandydatów z różnych grup społecznych i zapewniać szerokie konsultacje.
  • Zmiany przepisów prawnych dotyczących NHRI - w tym w odniesieniu do wyboru, powołania i mandatu szefa NHRI - wymagają starannego rozważenia ich zgodności z Zasadami Paryskimi ONZ i uprzednich skutecznych konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, w tym silnej roli samej NHRI.
  • Bezpośrednie powołanie szefa NHRI, bez jasnego, przejrzystego, opartego na zasługach i partycypacyjnego procesu wyboru i powołania, miałoby poważny wpływ na niezależność, skuteczność i zaufanie publiczne do NHRI.

 

OBWE: projekt ustawy mandatowej narusza prawa człowieka

Data: 2021-03-08
  • Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE przedstawiło obszerną analizę projektu ustawy, która wprowadzałaby natychmiastową egzekucję mandatów karnych (odwołanie się stałoby się trudniejsze i nie wstrzymywałoby kary)
  • Stwierdza, że projekt narusza prawo do rzetelnego procesu przed niezawisłym i bezstronnym sądem, które gwarantują Europejska Konwencja Praw Człowieka (art. 6) oraz Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich I Politycznych (art. 14 )
  • Zdaniem OBWE projekt ten należy ponownie rozważyć w całości i nie należy go przyjmować w obecnym kształcie

O opinię o projekcie wystąpił w styczniu 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich, który ocenił go krytycznie. Od tego czasu prace nad zmianami przepisów zamarły, ale opinia OBWE pozwoli wyrobić sobie zdanie o projektowanych zmianach.

Chodzi o projekt posłów Zjednoczonej Prawicy reprezentowanych przez Jana Kanthaka, który zakłada m.in. zmianę trybu zaskarżania mandatu karnego.Nie byłoby już więc możliwości odmowy jego przyjęcia (tak jak dziś). O winie i karze rozstrzygałaby arbitralna decyzja policjanta. Kara pieniężna podlegałaby egzekucji nawet po wniesieniu przez obywatela odwołania do sądu. Mimo postępowania sądowego, zmierzającego do zakwestionowania zasadności mandatu, obywatel może zostać bez pieniędzy zapewniających mu utrzymanie. A w krótkim czasie 7 dni musiałby on zebrać wszystkie dowody niewinności i złożyć je wraz z odwołaniem do sądu. Tymczasem standardem demokratycznego państwa prawnego jest, że to organ państwa musi wykazać winę jednostki.  

Opinia o projekcie powstała w ramach mandatu Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE (ODIHR), które ma udzielać państwom uczestniczącym w OBWE pomocy w realizacji ich zobowiązań. Dlatego ODIHR musi – jeśli dostanie taki wniosek – ocenić projektowane i istniejące akty prawne pod kątem zgodności z międzynarodowymi standardami praw człowieka i zobowiązaniami OBWE. Przedstawia też konkretne zalecenia dotyczące poprawy sytuacji.

W opinii ODHIR wykorzystał wkład prof. Gabrielli Citroni – profesor międzynarodowego prawa dotyczącego praw człowieka na Uniwersytecie w Mediolanie-Bicocca i starszej doradczyni prawnej organizacji pozarządowej TRIAL International oraz mec. Finoly Flanagan – adwokatki i byłej członkini Komisji ds. Reformy Prawa (Irlandia) a rtakże Jeremy’ego McBride’a – prawnika specjalizującego się w prawach człowieka i adwokata w kancelarii Monckton Chambers (Zjednoczone Królestwo).

W swej opinii ODHIR stwierdza, że projektowane w Polsce przepisy są z natury niezgodne z prawem do rzetelnego procesu sądowego i/lub potencjalnie naruszają prawo do skutecznego środka odwoławczego, co stawia pod znakiem zapytania zasadność projektu jako takiego. Projekt ten należy ponownie rozważyć w całości i nie należy go przyjmować w obecnym kształcie.

Projekt wprowadziłby możliwość wydawania przez referendarzy sądowych orzeczeń w formie „nakazów karnych” w sprawach o wykroczenia zagrożone karą grzywny lub nagany.

Po drugie, w przypadku nałożenia grzywny przez funkcjonariusza policji lub innego uprawnionego funkcjonariusza, projekt znosiłby możliwość odmowy przyjęcia nakładającego ją mandatu karnego, przy czym powstawałby obowiązek uiszczenia grzywny w terminie 7 dni od daty jej nałożenia, z możliwością wniesienia odwołania do sądu rejonowego. W związku z nową rolą przyznaną referendarzom sądowym odwołanie to mogłoby być rozpatrywane przez tego urzędnika.

Uwagi ODHIR

Po pierwsze, wątpliwości budzi, czy referendarza sądowego można uznać za sąd spełniający wszystkie wymogi art. 6 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (EKPC) i art. 14 ust. 1 oraz Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich I Politycznych (MPPOiP). Ponadto nie jest jasne, czy sprzeciw od nakazu referendarza sądowego poskutkuje kontrolą ze strony sądu o pełnej jurysdykcji, przed którym mogą zostać podniesione zarzuty materialne i proceduralne. W przeciwnym wypadku naruszone zostałoby prawo do rzetelnego procesu sądowego. Projektowana reforma oznaczałaby również, że będą działać dwa równoległe systemy orzekania w sprawach o wykroczenia – jeden oparty na sądach, a drugi na referendarzach sądowych, przez co potencjalnie podobne sprawy będą rozstrzygane według różnych procedur w zależności od sądu/miejsca rozpatrywania sprawy o wykroczenie, co jest sprzeczne z prawem do równości wobec wymiaru sprawiedliwości.

Po drugie, wymagany dla zagwarantowania rzetelnego procesu dostęp do sądu o pełnej jurysdykcji w sprawach związanych z mandatami karnymi również nie został wystarczająco zabezpieczony w rozwiązaniach przewidzianych w Projekcie Ustawy.

Po trzecie, projektowane zmiany oznaczają, że w postępowaniu mandatowym w sprawach o wykroczenia ciężar dowodu ulegnie przeniesieniu i nie będzie już spoczywać na oskarżycielu, co jest sprzeczne z zasadą domniemania niewinności.

Po czwarte, wnosząc odwołanie od mandatu, domniemany sprawca wykroczenia ma tylko siedem dni na zebranie wszystkich dowodów potwierdzających, że nie popełnił wykroczenia, i nie może przedkładać żadnych dalszych dowodów (z wyjątkiem tych, które nie są znane w chwili wniesienia odwołania). To de facto stawia go, bez racjonalnego uzasadnienia, w położeniu znacznie gorszym w porównaniu z oskarżycielem, a zatem jest sprzeczne z zasadą równości stron procesowych zawartą w art. 6 EKPC i art. 14 MPPOiP. Ponadto osoba wnosząca odwołanie nie będzie miała możliwości obrony w odniesieniu do materiałów przedstawionych przez oskarżyciela, które mają zostać przedstawione dopiero po wniesieniu odwołania, co jest sprzeczne z prawem do postępowania kontradyktoryjnego. Jest zatem mało prawdopodobne, aby osoba wnosząca odwołanie dysponowała wystarczającym czasem i środkami do przygotowania obrony, co jest również istotnym elementem gwarancji dotyczących rzetelnego procesu sądowego. Co bardzo ważne, potencjalnie umożliwia to również policji lub innym organom ścigania dostosowanie swoich dowodów dotyczących tego, co rzekomo się wydarzyło, w sposób wykorzystujący możliwości stwarzane przez dowody przedstawione przez osobę wnoszącą odwołanie. Tak więc osoba wnosząca odwołanie nie tylko nie ma prawa żądać od oskarżyciela przedstawienia dowodów, ale również nie musi zostać poinformowana o szczegółowych zarzutach przeciwko niej w chwili przedstawiania przez siebie dowodów mających wykazać jej niewinność, a potencjalnie może nie być świadoma takich zarzutów.

Po piąte, projektowane zmiany prawdopodobnie będą miały negatywny wpływ („efekt mrożący”) na korzystanie z podstawowych wolności, zwłaszcza wolności słowa i pokojowych zgromadzeń.

To dlatego tego projektu w tym kształcie nie należy przyjmować. ODIHR pragnie również przypomnieć, że wszelkie kluczowe zmiany podstawowych aktów prawnych regulujących funkcjonowanie państwa powinny być poprzedzone dogłębną oceną skutków regulacji obejmującą wszystkie istotne dane, statystyki i konkretne dowody uzasadniające reformę, a także podlegać otwartym, pluralistycznym, szerokim i skutecznym konsultacjom, w tym z organizacjami praw człowieka oraz ogółem społeczeństwa, co nie miało jak dotąd miejsca w przypadku projektu.

Zapewnić obywatelom obiektywne informacje. RPO skarży do sądu zgodę UOKiK na kupno Polska Press przez PKN Orlen 

Data: 2021-03-05
  • Zgadzając się na zakup Polska Press przez PKN Orlen, prezes UOKiK nie zbadał, czy efektem nie będzie niedopuszczalne ograniczenie wolności prasy
  • Tymczasem UOKiK ma uwzględniać wszelkie okoliczności wpływające na chronione dobro konsumenta
  • A media kontrolowane przez Skarb Państwa, czyli faktycznie polityków, nie zapewniają obywatelom obiektywnych informacji. Przedstawiają obraz jednostronny, korzystny dla aktualnie rządzącej większości
  • M.in. dlatego RPO wnosi, by sąd uchylił zgodę prezesa UOKiK. Chce też, by sąd wstrzymał wykonanie tej decyzji do rozstrzygnięcia sprawy

Rzecznik Praw Obywatelskich odwołał się do Sądu Okręgowego w Warszawie (Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów) od decyzji Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z 5 lutego 2021 r. w sprawie zgody na koncentrację polegającą na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o.

14 grudnia 2020 r. Rzecznik podjął tę sprawę z własnej inicjatywy. Od tego momentu RPO prowadzi samodzielnie postępowanie wyjaśniające.

Po zgodzie Tomasza Chróstnego na koncentrację, RPO wystąpił do UOKiK o przekazanie akt postępowania. Prezes odmówił, powołują się na fakt, że dokumenty zawierają tajemnice prawnie chronione, w tym tajemnice przedsiębiorstwa.

Decyzji Prezesa UOKiK z 5 lutego Rzecznik zarzucił naruszenie art. 18 w związku z art. 4 pkt 9 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów oraz art. 7 i art. 77 § 1 k. p. a., a także art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji - poprzez niewyjaśnienie, czy w wyniku koncentracji na produktowym rynku właściwym, tj. rynku środków społecznego przekazu, w tym prasy, konkurencja nie zostanie istotnie ograniczona, a tym samym niewyjaśnienie czy w wyniku koncentracji nie dojdzie do niedopuszczalnego ograniczenia wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, a w konsekwencji także do naruszenia wolności wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

Wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji (w tym zakaz wykonywania przez PKN Orlen praw udziałowych w Polska Press) RPO uzasadnia tym, że spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na całokształt działalności poszczególnych redakcji. W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której cechą immanentną jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władzy publicznej i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe.

Licznych dowodów w tym zakresie dostarcza w ostatnich latach działalność spółek publicznej radiofonii i telewizji. Wniosek o wstrzymanie uzasadniają też doświadczenia RPO z lat 2016-2020 r., związane z rozpatrywaniem skarg obywateli i interwencjami w zakresie ochrony wolności słowa oraz prasy.

Uzasadnienie RPO

Jak wskazał Prezes UOKiK, jego decyzja dotyczyła planowanych koncentracji wyłącznie w zakresie zachowania warunków konkurencji. Uznał, że UOKiK nie ma kompetencji do oceny poszczególnych transakcji pod kątem innych kwestii, w tym zagrożenia pluralizmu, czy niezależności mediów na poszczególnych rynkach.

Ze stwierdzenia tego wynika, że poza właściwością UOKiK pozostaje materia monopoli informacyjnych budowanych za pomocą transakcji handlowych, w których efekcie może dojść do ograniczenia wolności wypowiedzi i prawa do rzetelnej informacji - nawet jeśli monopol ten stanowi zaprzeczenie zachowania warunków konkurencji.

UOKiK uznał, że prasa oraz serwisy internetowe są wyłącznie nośnikami reklam, a nie - idei i informacji. Analiza dopuszczalności koncentracji w ogóle  nie objęła podstawowej funkcji prasy (art. 14 Konstytucji) – która korzysta z wolności wypowiedzi i urzeczywistnia prawo obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej.

A Polska Press wydaje 20 dzienników regionalnych, 120 tygodników lokalnych oraz prasę bezpłatną. Ponadto jest właścicielem 23 internetowych serwisów regionalnych i ponad 500 serwisów powiatowych. Realizuje zatem nie tylko funkcję reklamową, ale przede wszystkim prawo obywateli do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz krytyki i kontroli społecznej.

Jak wskazuje RPO, przepisy nie wyłączają spod działania UOKiK materii regulowanej Prawem prasowym. W realiach tej koncentracji rynek właściwy wyznacza nie tylko reklama i dystrybucja prasy, lecz przede wszystkim przeznaczenie prasy, której cechą jest korzystanie z wolności wypowiedzi, przekazywanie rzetelnych informacji, zapewnienie jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Wyklucza to, aby stała się ona biuletynem informacyjnym władzy publicznej.

Obowiązkiem organów państwowych, a więc także Prezesa UOKiK,  jest zapewnienie, że koncentracja zgodnie z Konstytucją RP zachowa warunki niezbędne do wykonywania przez prasę jej podstawowych funkcji i zadań. Chodzi o to by po koncentracji zagwarantowano działalność dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.

Z art. 18 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów wynika, że Prezes UOKiK wydaje zgodę na dokonanie koncentracji, w której wyniku  konkurencja na rynku nie zostanie istotnie ograniczona, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej na rynku. Prezes UOKiK nawet nie podjął jednak nawet próby zbadania, czy konkurencja na rynku wolnego słowa, prawa do rzetelnej informacji, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej - a więc na rynku produktowym opisanym w art. 1 Prawa prasowego -  nie zostanie w istotny sposób ograniczona. Tymczasem antymonopolowa ocena zamierzonej koncentracji powinna przede wszystkim ważyć straty i korzyści, które z niej wynikną. Dlatego w analizie powinny zostać uwzględnione wszelkie okoliczności mające wpływ na podstawowe dobro chronione w postępowaniu antymonopolowym, jakim jest dobro konsumenta.

Prezes UOKiK nie wziął pod uwagę, że na rynku produktowym działają i odgrywają istotną rolę podmioty całkowicie zależne - jak PKN Orlen - od Skarbu Państwa, a w konsekwencji, także od polityków. A Skarb Państwa kontroluje też inne podmioty na rynku środków społecznego przekazu.

Po pierwsze: obowiązki informacyjne państwa wobec społeczeństwa realizuje na rynku prasowym Polska Agencja Prasowa, spółka akcyjna Skarbu Państwa. Uzyskuje ona  i przekazuje odbiorcom rzetelne, obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Umożliwia także organom państwa prezentowanie stanowisk w ważnych sprawach państwowych

Po drugie: jednostki publicznej radiofonii i telewizji działają wyłącznie w formie jednoosobowej spółki akcyjnej Skarbu Państwa. Jej jednostki prowadzą też własne informacyjne portale internetowe, na których zamieszczane są również reklamy. Prezes UOKiK nie dokonał jednak żadnych własnych ustaleń, w jaki sposób koncentracja dokonywana z udziałem podmiotu zależnego od Skarbu Państwa wpłynie choćby na ten konkretny segment rynku.

W wyniku koncentracji  dołączy do nich spółka akcyjna, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów własnościowych.

Tymczasem Prezes UOKiK w ogóle nie uwzględnił tych okoliczności i nie zbadał, czy w ten sposób konkurencja na rynku środków społecznego przekazu nie zostanie w istotny sposób ograniczona. Nie uczynił tego nawet w zakresie dotyczącym analizowanego rynku reklam, na którym obecne są przecież także jednostki publicznej radiofonii i telewizji, których właścicielem jest Skarb Państwa. Tymczasem dostępne są publiczne badania i analizy wskazujące ogromny wpływ reklam Skarbu Państwa bądź kontrolowanych podmiotów gospodarczych na media  i ich funkcjonowanie.

Zaskarżona decyzja narusza zatem art. 18 w zw. z art. 4 pkt 9 ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów. UOKiK błędnie zrekonstruował rynki właściwe i nie uwzględnił, że Skarb Państwa funkcjonujący na tych rynkach za pośrednictwem swoich spółek jest równocześnie przedsiębiorcą dominującym w stosunku do aktywnego uczestnika koncentracji.

Naruszenia zasad Konstytucji 

Prezes UOKiK nie wziął także zupełnie pod uwagę wpływu dokonywanej koncentracji na art. 20 Konstytucji. Zgodnie z  nim społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego RP.  Szczegółowymi przepisami, uzupełniającymi tę zasadę w sferze medialnej są również  art. 14 oraz 54 Konstytucji. Mówią one,  że prasa i media w Polsce opierają się na zasadzie wolności oraz pluralizmu na rynku idei  i w sferze własności. Konkluzję taką można wysnuć jednoznacznie z analizy systemowej Konstytucji.

W świetle tych przepisów decyzja Prezesa UOKiK legalizuje stan niekonstytucyjny, tj. znaczący wzrost ingerencji państwa i jego uprawnień właścicielskich w gospodarce, w której zasadą jest brak aktywności państwa wynikający zarówno z art. 20 Konstytucji RP i jak określonej w preambule Konstytucji zasady pomocniczości. To także  naruszenie art. 14 oraz 54 Konstytucji w związku jej z art. 20. Wadliwość decyzji organu polega zaś na tym, że wskazane postanowienia konstytucyjne w ogóle nie zostały wzięte pod uwagę w toku wydawania zaskarżonej niniejszym odwołaniem decyzji.

Standardy europejskie

W rezolucji z 25 września 2008 r. w sprawie koncentracji i pluralizmu mediów w Unii Europejskiej (2007/2253(INI)) Parlament Europejski zauważył, że „prawo konkurencji musi być ściśle powiązane z prawem w zakresie mediów, aby zapewnić dostępność, konkurencję i dobrą jakość oraz uniknąć konfliktów między koncentracją własności mediów a władzami politycznymi, z uwagi na to że konflikty te szkodzą wolnej konkurencji, równym regułom gry i pluralizmowi; 6. przypomina państwom członkowskim, że podejmując decyzje, krajowe urzędy regulacji muszą zawsze dążyć do równowagi między swymi obowiązkami a wolnością wypowiedzi, której ochrona w ostatniej instancji należy do właściwości sądów; (...) 8. domaga się zatem zapewnienia równowagi między nadawcami publicznymi i prywatnymi – w tych państwach członkowskich, w których istnieją nadawcy publiczni – oraz ścisłego powiązania prawa konkurencji i prawa w zakresie mediów w celu wzmocnienia pluralizmu w mediach”.

W związku z tym, że koncentracja własności mediów nie została osobno uregulowana w polskim prawie, postanowienia tej rezolucji powinny być wdrożone poprzez praktykę stosowania przepisów Prezesa UOKiK. Zdaniem RPO Prezes UOKiK ma tym samym obowiązek badania skutków koncentracji, uwzględniając zarówno specyfikę rynków (tak jak rynek mediów), jak i charakter przedsiębiorcy.

Prezes UOKiK nie podjął w ogóle próby wyjaśnienia, jaki wpływ na tą fundamentalną materię, wyrażającą zarówno interes społeczny, jak też słuszny interes obywateli (art. 7 k. p. a.), będzie miała akceptowana przez niego koncentracja, chociaż zgodnie z art. 77 § 1 k. p. a. był obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy w sprawie. Stąd też zaskarżona decyzja została wydana także z naruszeniem przepisów art. 7 i art. 77 § 1 k. p. a.

W odniesieniu do koncentracji dokonywanych na szczeblu unijnym ustawodawca europejski wyraźnie przesądził, że przepisy o koncentracji przedsiębiorstw powinny być stosowane i interpretowane z uwzględnieniem praw podstawowych.  Karta Praw Podstawowych UE nie tylko wskazuje, że „Każdy ma prawo do wolności wypowiedzi. Prawo to obejmuje wolność posiadania poglądów oraz otrzymywania i przekazywania informacji i idei bez ingerencji władz publicznych i bez względu na granice państwowe”, lecz stwierdza również, że konieczne jest poszanowanie wolności i pluralizmu mediów.

Pluralizm mediów nie jest absolutną wartością, której każdorazowo przyznać musi prymat organ kontroli koncentracji przedsiębiorstw. Musi on jednak brać pod uwagę zarówno krajowe, jak i unijne przepisy gwarantujące m.in. swobodę działalności gospodarczej.

Przykładem postępowania, w którym pluralizm mediów zastosowano jako podstawę działań co do kontroli koncentracji na szczeblu krajowym są działania Wlk. Brytanii w sprawie Newspaper Publishing (decyzja Komisji z 14 marca 1994 r. w sprawie IV/M.423). Skoro więc pluralizm mediów brany jest pod uwagę w odniesieniu do koncentracji unijnych, to  nic nie stoi na przeszkodzie uwzględnienia tej kwestii w postępowaniach krajowych. Z uwagi na polską Konstytucję i przepisy ustawowe w takich przypadkach stosowanie tych standardów jest wręcz obowiązkowe.

Zagrożenia dla wolności mediów i prywatności obywateli

Staje się to tym bardziej palącą potrzebą, gdy weźmie się pod uwagę międzynarodową ocenę poszanowania przez Polskę pluralizmu mediów. Dane dotyczące wolności prasy (World Press Freedom Index) przedstawiane corocznie przez organizację „Reporterzy bez granic” wskazują, że Polska znalazła się w 2020 r. na 62. miejscu w rankingu 180 państw świata. To dramatyczny regres, skoro jeszcze w 2015 r. Polska zajmowała 18. pozycję.

Media, na które w sposób właścicielski oddziałuje Skarb Państwa (w praktyce - politycy), nie zapewniają dostarczania obiektywnych informacji obywatelom. Wprost przeciwnie, będąc przyjazne aktualnie rządzącej większości politycznej,  przedstawiają one jednostronny, korzystny dla nich obraz świata, przyczyniając się w ten sposób do rezultatu procesów wyborczych w Polsce. Wskazuje na to jednoznacznie Organizacja Bezpieczeńśtwa i Współpracy w Europie w raporcie monitoringowym z wyborów prezydenckich w Polsce w 2020 r. Polska wskazywana jest także jako jeden z krajów UE, który nie ma szczególnych przepisów ochrony konkurencji w obszarze mediów.

Do RPO zwróciły się organizacje pozarządowe, wskazując na możliwe zagrożenia koncentracji dla mediów i dziennikarzy (w tym Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Towarzystwo Dziennikarskie, Sieć Obywatelska – Watchdog Polska oraz Stowarzyszenie Gazet Lokalnych). Prezes UOKiK nie dopuścił niektórych do udziału w swym postępowaniu - co według RPO było bezpodstawne. Opinie tych organizacji RPO załączył do swego odwołania sądowego.

W sprawie tej do RPO zwracali się też obywatele, wnosząc o zbadanie koncentracji pod kątem ochrony praw podstawowych. Wskazywali nie tylko na konieczność ochrony wolności mediów oraz wolności słowa, ale także - ochrony danych osobowych obywateli. Chodzi zwłaszcza o użytkowników serwisów internetowych prowadzonych dotychczas przez Polska Press, a przejmowanych przez Orlen. Spółka należąca do Skarbu Państwa będzie miała ponad 500 nowych domen internetowych oraz wielu stron w domenach mediów społecznościowych. Są one często wykorzystywane przez lokalnych użytkowników, którzy zakładają konta, przekazują swoje dane osobowe oraz biorą udział w dyskusjach, ujawniając poglądy polityczne. Koncentracja umożliwi zaś dostęp spółki kontrolowanej przez Skarb Państwa, a tym samym przez polityków, do tych danych, w tym adresów IP użytkowników, ich zachowań na stronie. Umożliwi to m.in. mikrotargeting, w tym profilowanie polityczne użytkowników.

VII.716.26.2020

Sprawa kadencji RPO w TK. Po nowym piśmie posła PiS Adam Bodnar wnosi o odroczenie rozprawy planowanej na 10 marca

Data: 2021-03-05

  • Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny odroczył zaplanowaną na 10 marca rozprawę w sprawie konstytucyjności przedłużenia kadencji RPO
  • Powodem jest nowe pismo przedstawiciela wnioskodawców-posłów PiS, w którym wskazano nowy wzorzec kontroli zaskarżonego przez nich artykułu ustawy o RPO
  • Pismo to należy traktować jako nowy wniosek w sprawie, wobec czego Rzecznik - zgodnie z ustawą o TK - ma 30 dni na przedstawienie stanowiska w sprawie

Na 10 marca 2021 r. TK przełożył - już po raz kolejny - termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie wniosku posłów koalicji rządzącej. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r., który stanowi: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

Kadencja obecnego RPO minęła we wrześniu 2020 r., ale do dziś nie udało się wyłonić jego następcy. Dlatego zgodnie z ustawą Adam Bodnar nadal pełni tę funkcję.

Pierwotnie rozprawa TK miała się odbyć 20 października 2020 r., ale przełożono ją na 19 listopada. Potem Trybunał wyznaczył termin 2 grudnia. Następnie przesunięto to na 12 stycznia 2021 r., a potem na 19 stycznia. Kolejny termin wyznaczono na 11 lutego. Potem rozprawę przeniesiono na 24 lutego. Najnowszy termin to 10 marca.

3 marca 2021 r. do RPO wpłynęło pismo przedstawiciela grupy posłów Marka Asta z 2 marca 2021 r. zatytułowane „Uzupełnienie Wniosku grupy posłów Prawa i Sprawiedliwości z dnia 15 września 2020 r. w przedmiocie zbadania zgodności art. art. 3 ust. 6 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich z przepisami Konstytucji RP”.

W piśmie poseł wskazał, że uzupełniając i uszczegóławiając wniosek z 15 września 2020 r. wskazuje, że zaskarżony art. 3 ust. 6 ustawy  o RPO jest niezgodny także z art. 7 Konstytucji RP (zasada legalizmu).

Tym samym art. 7 został powołany jako nowy wzorzec kontroli konstytucyjności art. 3 ust. 6 ustawy o RPO. Nie był on wcześniej wskazany przez wnioskodawców.

Zgodnie ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK wniosek do Trybunału zawiera:

  • oznaczenie podmiotu uprawnionego do złożenia wniosku;
  • podanie podstawy prawnej działania podmiotu uprawnionego do złożenia wniosku;
  • oznaczenie rodzaju pisma procesowego;
  • określenie kwestionowanego aktu normatywnego lub jego części;
  • wskazanie wzorca kontroli;
  • uzasadnienie.

Wynika z tego jednoznacznie, że wzorzec kontroli powinien zostać wskazany przez wnioskodawcę we wniosku. Ustawa o TK nie przewiduje bowiem możliwości uzupełnienia wniosku poprzez wskazanie niepowołanych wcześniej wzorców kontroli.

A zgodnie z zasadą legalizmu (art. 7 Konstytucji RP), na którą powołuje się przedstawiciel wnioskodawców, Trybunał powinien działać na podstawie prawa i w jego granicach. 

Nie można zatem uznać, że wskazanie nowego wzorca kontroli w piśmie procesowym z 2 marca 2021 r. stanowi jedynie uszczegółowienie czy uzupełnienie wzorców kontroli przedstawionych we wniosku grupy posłów z 15 września 2020 r.

Za rozwinięcie (uszczegółowienie, uzupełnienie) wzorca kontroli z art. 2 Konstytucji można uznać złożone pismo procesowe wnioskodawców z  11 stycznia 2021 r. W piśmie tym bowiem przedstawiono dodatkową argumentację w odniesieniu do wzorca kontroli wskazanego we wniosku. Tymczasem art. 7 Konstytucji RP nie wskazano we wniosku z 15 września 2020 r.

- Z tego powodu pismo procesowe z 2 marca 2021 r. w niniejszej sprawie, jako zawierające nowy wzorzec kontroli, należy potraktować jako w istocie nowy wniosek w sprawie – wskazuje RPO Adam Bodnar. W takiej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich, zgodnie z art. 63 ust. 2 ustawy o TK, ma 30 dni na przedstawienie stanowiska w sprawie.

RPO przypomina, że 16 lutego 2021 r. TK powiadomił Rzecznika o uwzględnieniu wniosku jednego z innych uczestników postępowania i odwołaniu termin rozprawy przewidzianego na 24 lutego, z wyznaczeniem nowego na 10 marca.

W tych okolicznościach odbycie rozprawy 10 marca 2021 r., z uwagi na doręczenie Rzecznikowi wniosku zawierającego nowy wzorzec kontroli, będzie stanowić naruszenie art. 63 ustawy o postępowaniu i trybie postępowania przed TK. Konieczne jest zatem odroczenie rozprawy tak, aby umożliwić Rzecznikowi przedstawienie stanowiska w odniesieniu do nowego wzorca kontroli.

Rzecznik zmuszony jest zatem wnieść o odroczenie rozprawy i wyznaczenie jej nowego terminu na dzień przypadający nie wcześniej niż 3 kwietnia 2021 r., w celu umożliwienia przedstawienia stanowiska w terminie określonym w art. 63 ust. 2 ustawy o TK.

VII.511.44.2020

Spadek najpierw dla męża i trójki dzieci, a później – tylko dla jednej córki. SN uwzględnił skargę nadzwyczajną Rzecznika

Data: 2021-03-05
  • Sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłej na zasadach ustawowych przez jej męża i troje dzieci  
  • Rok później - na podstawie testamentu zmarłej - ten sam sąd uznał, że cały spadek należy się wyłącznie jednej z córek  
  • RPO złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną, wnosząc o unieważnienie drugiej decyzji spadkowej
  • Sąd Najwyższy uwzględnił skargę zgodnie z wnioskiem Rzecznika

Zaskarżone postanowienie zostało uchylone, a postępowanie w sprawie umorzone. Postanowienie takie wydał 24 lutego 2021 r. Sąd Najwyższy w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Historia sprawy

Sąd ustala spadkobierców albo na ogólnych zasadach ustawowych, albo na podstawie testamentu osoby zmarłej - jeśli go pozostawiła.

W październiku 1998 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłej przez jej męża, dwie córki i syna  – wszyscy po 1/4 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W listopadzie 1999 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie - na wniosek jednej z córek, która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła 1/4 spadku. Teraz na podstawie testamentu zmarłej sąd stwierdził, że cały spadek nabyła właśnie wnioskodawczyni. Również i to rozstrzygnięcie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat jednego ze spadkobierców pominiętych w drugim orzeczeniu. Wskazał, że testament zmarłej dotyczył tylko jednego składnika majątkowego - udziału w niezabudowanej nieruchomości. Tymczasem do spadku zaliczały się również inne składniki majątku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem dokonanie wpisu w księdze wieczystej. To uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością. Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Postanowieniu z 1999 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania na wniosek jednej z córek zmarłej było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującej spadkobiercom zmarłej prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z listopada 1999 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Wysłał ją Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne. Sprawę rozpoznała jednak ta Izba.

Postanowienie IKNiSP SN

Skarga nadzwyczajna RPO jest w sposób oczywisty zasadna. Należy podzielić zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego, polegającego na niewłaściwym zastosowaniu art. 669 w zw. z art. 677 § 1 k.p.c., w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., poprzez wydanie rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej przez Sąd Rejonowy,  pomimo, że ten sam sąd wydał już prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej spadkodawczyni.

Istnienie prawomocnego orzeczenia tego samego sądu, dotyczącego tej samej sprawy, stało na przeszkodzie orzekaniu po raz wtóry o stwierdzeniu nabycia praw do spadku. Ze względu na zasadę powagi rzeczy osądzonej niedopuszczalnym jest, aby w obrocie prawnym występowały dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, dodatkowo różnej treści. Należy uznać, że poprzez wydanie zaskarżonego postanowienia doszło do naruszenia wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP zasad: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, jak też konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, oraz konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1).

Zasada demokratycznego państwa prawnego wyraża m.in. konieczność zapewnienia pewności co do prawa. Dlatego też postępowania nadzwyczajne, mające służyć wzruszeniu prawomocnych orzeczeń sądowych, dotyczyć powinny tylko najistotniejszych i najbardziej rażących wad wyroków bądź postanowień, a także takich wad postępowania. Nie mogą one bowiem zastępować kontroli instancyjnej i prowadzić do ponownego rozpoznania sprawy, co odpowiadać powinno konstytucyjnej zasadzie proporcjonalności.

Konstytucja w art. 45 statuuje zasadę prawa do sądu, zgodnie z którą każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Prawo do sądu realizowane ma być według reguł ustalonych przez ustawodawcę w procedurach stworzonych dla rozpoznawania spraw poszczególnych rodzajów. Z kolei przepisy te w aspekcie dotyczącym postępowania cywilnego, nakładają na sąd obowiązek badania z urzędu przesłanek, o których mowa w art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c., czy też w art. 379 pkt 3 k.p.c., niezależnie od etapu postępowania, na którym sąd powziął informację co do ich wystąpienia.

Należy uznać, że w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku, sąd ma obowiązek podejmowania działania z urzędu. Obowiązek działania ex officio oznacza, że sąd nie może poprzestać na tym, co zostanie zaoferowane przez uczestników postępowania, bowiem ocenić musi, czy stwarza to wystarczającą podstawę do prawidłowego stwierdzenia, kto nabył spadek.

Sąd, aby zadośćuczynić obowiązkowi wynikającemu z art. 677 k.p.c., powinien ustalić pełny krąg spadkobierców ustawowych, ewentualne istnienie testamentu i jego ważność, sprawdzić czy nie zachodzą negatywne przesłanki dziedziczenia, ustalić czy w skład spadku wchodzi gospodarstwo rolne i komu przypadłe w drodze dziedziczenia.

W tym kontekście, po stronie sądu istnieje także obowiązek, aby ustalić na podstawie dostępnych instrumentów, w ramach odbieranego zapewnienia, czy wcześniej po tym samym spadkodawcy nie toczyło się już jakiekolwiek postępowanie o stwierdzenie nabycia praw do spadku.

Sąd Najwyższy stwierdza, że wydanie dwóch orzeczeń spadkowych w okolicznościach niniejszej sprawy godzi w konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, jak również w zasady z niej wynikające, tj. zasadę zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, a także konstytucyjne prawo dziedziczenia i prawo do sądu.

W sytuacji, kiedy na skutek rażącego naruszenia prawa wydane zostają dwa orzeczenia spadkowe, nota bene odmiennie rozstrzygające kwestię dziedziczenia, uprawnione jest twierdzenie, że w sprawie nie może być mowy o uzyskaniu przez uczestników postępowania spadkowego wiążącego stanowiska sądu, a powstała sytuacja tworzy stan niepewności prawnej, w ramach którego spadkobiercy nie uzyskują jednoznacznego potwierdzenia uprawnień spadkowych, w czym w sposób oczywisty przejawia się naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu.

Niezależnie od kwestii poprawności merytorycznej analizowanego rozstrzygnięcia, kolejne postępowanie w przedmiocie nabycia spadku po tej samej osobie jest niedopuszczalne na podstawie art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., i dlatego zakwestionowane przez RPO postanowienie podlega uchyleniu, a postępowanie umorzeniu ze względu na dyspozycję art. 91 § 1 ustawy o SN, który inaczej niż w postępowaniu wywołanym skargą kasacyjną w sprawie cywilnej (art. 39819 k.p.c.), nie przewiduje możliwości odrzucenia wniosku (pozwu) przez Sąd Najwyższy z powodu przeszkody, która występowała już w chwili złożenia wniosku (pozwu).

Na marginesie należy dodać, że do powstania stanu niepewności w obrocie prawnym i wydania orzeczenia podważającego zaufanie do państwa przyczyniła się wnioskodawczyni oraz stawający na rozprawie uczestnicy, którzy nie ujawnili wobec sądu okoliczności, że po spadkodawczyni już wcześniej toczyło się postępowanie o stwierdzenie nabycia praw do spadku, zakończone prawomocnym postanowieniem. Jak wynika z protokołu, Sąd Rejonowy zaniechał ustalenia tej okoliczności z urzędu.

Odnosząc się do stanowiska pełnomocnika wnioskodawczyni, należy zauważyć, że jakiekolwiek merytoryczne rozstrzyganie porządku dziedziczenia po spadkodawczyni w tejże sprawie jest niedopuszczalne, a postępowanie powinno zostać umorzone, niezależnie od racji merytorycznych.

Jedyne rozstrzygnięcie, jakie w sprawie może zapaść, to rozstrzygnięcie formalne, eliminujące wadliwe orzeczenie z obrotu prawnego. Sąd Najwyższy miał na względzie charakter zaskarżonego postanowienia oraz art. 89 § 4 in fine ustawy o SN wskazujący, że nawet w wypadku nastąpienia nieodwracalnych skutków prawnych, w szczególności upływu 5 lat od wydania orzeczenia, Sąd Najwyższy wydaje orzeczenie, o którym mowa w art. 91 § 1 ustawy o SN, jeżeli przemawiają za tym zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji.

W sprawie niniejszej należy uznać, że nie ma miejsca przypadek wystąpienia „nieodwracalnych skutków prawnych” postanowienia o stwierdzeniu nabycia praw do spadku, które ma charakter deklaratoryjny. Za zdarzenie wywołujące takie skutki nie można uznać darowizny udziałów nieruchomości wchodzącej w skład spadku, dokonanej umową notarialną na rzecz córki. Wnioskodawczyni miała świadomość istnienia wcześniejszego postanowienia, albowiem uczestniczyła w postępowaniu prowadzącym do jego wydania.

Skargi nadzwyczajne RPO

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 8423 wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotychczas rozpatrzono 8010 spraw. Skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych).

Skarg nadzwyczajnych RPO wniósł dotychczas 46 - najwięcej dotyczy problematyki cywilnoprawnej. SN rozpoznał dopiero sześć skarg (cztery uwzględnione; dwie oddalone).  

Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. W Biurze RPO sprawy te bada ok. 70 osób, które to robią niezależnie od swych normalnych obowiązków - m.in. rozpatrywania innych pism obywateli, odpowiedzi dla nich czy przygotowywania wystąpień RPO do władz.

IV.511.545.2019

Skargi obywateli w sprawie przejmowania nieruchomości pod przyszły Centralny Port Komunikacyjny. RPO interweniuje

Data: 2021-03-04
  • Mieszkańcy gmin z obszaru planowanego Centralnego Portu Komunikacyjnego skarżą się na niepewność ws. swych nieruchomości, w oczekiwaniu na wyznaczenie szczegółowego obszaru wysiedleń
  • Nie wiedzą bowiem, jaki dokładnie obszar zostanie objęty wywłaszczeniem pod budowę przyszłego portu lotniczego i kiedy to nastąpi
  • Tymczasem rozpoczęło się już pozyskiwanie nieruchomości na podstawie umów cywilnoprawnych, zawieranych poza procedurą wywłaszczenia – w ramach tzw. Programu Dobrowolnych Nabyć
  • Umowy zawierane ze świadomością grożącego wywłaszczenia nie są jednak zawierane w sposób swobodny. A gdyby zamierzona inwestycja na takiej nieruchomości jednak nie powstała, to właściciel nie mógłby jej odzyskać

W związku z obawami mieszkańców terenów, które może objąć CPK,  Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Marcina Horały, pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają bowiem liczne skargi zaniepokojonych mieszkańców Baranowa, Teresina, Wiskitek oraz gmin ościennych w sprawie planowanej budowy wielkiego portu lotniczego.

To jedna z największych planowanych przez rząd inwestycji. We wrześniu 2017 r. ogłoszono, że rekomendowaną lokalizacją CPK jest wieś Stanisławów w gminie Baranów. Ostateczna lokalizacja lotniska nie została jednak dotychczas potwierdzona decyzją administracyjną. Nie przeprowadzono też jeszcze analiz środowiskowych, w tym przede wszystkim ws. hałasu związanego z funkcjonowaniem ogromnego portu lotniczego.

Na co skarżą się mieszkańcy

Skarżący wskazują na iluzoryczny charakter przeprowadzanych konsultacji społecznych, jak i na niezapewnienie pełnej, wyczerpującej informacji dotyczącej planowanego procesu wywłaszczeń pod budowę inwestycji.

Podkreślają, że choć nie ma jeszcze ostatecznej lokalizacji lotniska, rozpoczęto  Program Dobrowolnych Nabyć gruntów pod jego budowę. Zatrzymuje to ruch na rynku nieruchomości, z uwagi na niepewność inwestorów co do objęcia danej nieruchomości późniejszym wywłaszczeniem pod budowę CPK. Jednocześnie zdezorientowani właściciele gruntów nie mają pewności, czy należące do nich nieruchomości znajdą się ostatecznie na terenie objętym CPK.

Ponieważ nie jest znany m.in. zasięg oddziaływania różnych uciążliwości związanych z planowanym lotniskiem, nie jest możliwe określenie terenów, gdzie możliwa będzie bezpieczna lokalizacja zabudowy mieszkaniowej.

Obywatele wskazują, że zdarza się, gdy na teren nieruchomości znajdujących się w obszarze wstępnie zapowiedzianych wywłaszczeń pod budowę CPK - bez zgody właścicieli - wchodzą przedstawiciele inwestora, aby przeprowadzić „inwentaryzacje przyrodnicze”. Wywołuje to uzasadnione obawy mieszkańców co do podstawy prawnej wejścia na ich grunt – zwłaszcza że bez zgody właścicieli sporządzana jest dokumentacja fotograficzna działek i zabudowań. 

Skarżący podnoszą, że konsultacje społeczne są prowadzone niezgodnie ze standardami wynikającymi z Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska, podpisanej 25 czerwca 1998 r. w Aarhus.

Chodzi o to, że konsultacje formalnie się odbywają i są obwieszczane społeczności lokalnej, lecz inwestor nie uwzględnia zgłaszanych postulatów, forsując przyjęty przez siebie wariant realizacji inwestycji. Dodatkowym utrudnieniem jest także fakt prowadzenia konsultacji w okresie pandemii Covid-19.

O podejmowanych działaniach ludzie dowiadują się de facto ze strony internetowej inwestycji. W ten sposób okazało się m.in., że ostatnio spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę z konsultantem ds. badań terenu na obszarze przyszłego portu lotniczego. Świadczy to o bardzo wstępnym etapie przygotowań do inwestycji. Umacnia też skarżących w przekonaniu, że jeszcze przez długi czas będą oczekiwać na wyznaczenie szczegółowego obszaru wysiedleń. Nie wiedzą, w jaki sposób ukształtować swoje sprawy w przyszłości.

Ze skarg wyłania się szerszy problem dotyczący zapewnienia obywatelom odpowiedniego mechanizmu zapewniającego ich prawa - jako właścicieli nieruchomości przeznaczonych na realizację celów publicznych, które dopiero mają zostać zrealizowane. Niepewność co do sytuacji prawnej właściciela wobec planowanej realizacji jest zjawiskiem niepożądanym.

Biorąc pod uwagę, że publiczne ogłoszenie, iż rekomendowaną lokalizacją  CPK jest wieś Stanisławów w gminie Baranów, nastąpiło we wrześniu 2017 r.,  trzeba stwierdzić, iż od tego momentu grunty położone w obszarze objętym przyszłą lokalizacją zostały na wiele lat inwestycyjnie „zamrożone”.

Nie odbywa się to w sposób formalny (decyzją administracyjną czy aktem prawa miejscowego), ale faktyczny. Informacja o położeniu gruntu na terenie potencjalnej lokalizacji lotniska znacząco utrudnia korzystanie z takiej nieruchomości (uzasadniając wstrzymanie się przez właścicieli z decyzjami inwestycyjnymi) czy też dysponowanie nią – skoro w rzeczywistości jej jedynym realnym nabywcą może być właściwie Skarb Państwa albo jednostka samorządowa.

Stanowi to dla właścicieli gruntów nadmierną, nieproporcjonalną uciążliwość w korzystaniu z ich praw, podlegających konstytucyjnej ochronie. Nieprzeprowadzenie prawidłowej procedury wywłaszczeniowej uniemożliwia wszak uzyskanie odszkodowania za odjęcie lub ograniczenie prawa własności.

Dopóki nie zostanie ustalona dokładna lokalizacja CPK, dopóty koszty perspektywy budowy tej inwestycji ponosić będą właściciele gruntów położnych w zasięgu zapowiedzianego oddziaływania inwestycji.

Wątpliwości RPO co do Programu Dobrowolnych Nabyć

W tym kontekście uzasadnione wydają się skargi obywateli na prowadzony obecnie sposób przejmowania tych nieruchomości, a polegający na zawieraniu umów sprzedaży nieruchomości na podstawie Programu Dobrowolnych Nabyć - w trybie cywilnoprawnym.

Taka forma nabywania nieruchomości - bez wszczynania procedury wywłaszczeniowej i w momencie, gdy nie ma dokładnej lokalizacji lotniska -  wydaje się stać w opozycji do konstytucyjnych zasad: legalizmu (art. 7 Konstytucji) oraz zaufania obywatela do władzy publicznej, stanowiących jeden z komponentów zasady demokratycznego państwa prawa, jaką wyraża art. 2 Konstytucji. Wobec terenów, na których ma zostać zrealizowany cel publiczny zasadą powinno być wszczęcie postępowania wywłaszczeniowego, aby możliwe było ustalenie odszkodowania - słusznego i odpowiadającego wartości nieruchomości.

Tymczasem przejęcie nieruchomości na podstawie umowy cywilnoprawnej, zawieranej całkowicie poza procedurą wywłaszczenia - a zatem wydawałoby się w pełni dobrowolne - dla właścicieli rodzi niekorzystne skutki (poza obawami co do niekorzystnych dla właścicieli różnic w cenach nieruchomości).

Gdyby bowiem okazało się, że na danej nieruchomości zamierzona inwestycja jednak nie powstanie – czego  w wielu sytuacjach, wobec braku jednoznacznego ustalenia jej lokalizacji, wykluczyć nie można – właściciele nie będą mogli skorzystać z uprawnień określonych w przepisach o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.

Właściciel nieruchomości, co do której sformułowano choćby ogólne plany wysiedleń, polega na organach władzy publicznej, których obowiązkiem jest właściwe przeprowadzenie wywłaszczenia na koszt państwa. Brak precyzyjnego ustalenia lokalizacji CPK powoduje, że w konsekwencji część gruntów może zostać wykupiona po niższych cenach.

Dla właścicieli rodzi to dodatkowe utrudnienie, ponieważ nie będą mogli tych nieruchomości odzyskać w trybie przewidzianym w ustawie o gospodarce nieruchomościami.

Jednocześnie jakaś część gruntów może w ogóle nie zostać wykorzystana pod planowaną inwestycję - mimo początkowych zapewnień inwestora. Pewne jest zaś, że inwestycja niesie za sobą wysokie koszty społeczne w postaci m.in. przesiedleń mieszkańców z terenu planowanego lotniska i infrastruktury kolejowej. Już sama zapowiedź wywłaszczeń wywiera skutek na rynku sprzedaży nieruchomości, wpływając znacząco na obniżenie ich atrakcyjności.

Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zatem zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.

Dlatego w ocenie Rzecznika za wysoce niepożądaną należy uznać sytuację, w której obywatele nie mają pewności, jaki dokładnie obszar zostanie objęty wywłaszczeniem pod budowę CPK i kiedy to dokładnie nastąpi.

Nie ulega wątpliwości, że planowana inwestycja będzie oddziaływać nie tylko na nieruchomości w Baranowie, Teresinie i Wiskitkach, tj. gminach, co do których ogłoszono, że planowane są wysiedlenia obywateli, lecz zasięg ten będzie znacznie szerszy, z uwagi na konieczność realizacji infrastruktury towarzyszącej CPK, obejmującej m.in. węzeł kolejowy.

Mając na uwadze uzasadnione obawy mieszkańców zamieszkujących na terenie objętym zapowiedziami o powstaniu CPK, związane z niepewnością co do dalszego ukształtowania swych losów na dotychczas zamieszkiwanej nieruchomości, w tym m.in. wpływające na sytuację zawodową i rodzinną,  Rzecznik poprosił pełnomocnika o pełną informację w tej sprawie i ustosunkowanie się do skarg obywateli przesłanych RPO.

IV.7003.4.2021

Sprawa kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich. Adam Bodnar wnosi o wyłączenie Julii Przyłębskiej ze składu TK

Data: 2021-03-03
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny wyłączył Julię Przyłębską z badania sprawy konstytucyjności przedłużenia kadencji RPO
  • Adam Bodnar wskazuje na możliwość niezachowania przez nią bezstronności w tej sprawie
  • Jej publiczne wypowiedzi nt. sporu co do zmian w wymiarze sprawiedliwości mogą wskazywać na zbieżność ocen z wyrażanymi publicznie przez jej męża zarzutami wobec Adama Bodnara

Na 10 marca 2021 r. TK przełożył - już po raz kolejny - termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie wniosku posłów koalicji rządzącej. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r., który stanowi: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

Kadencja obecnego RPO minęła we wrześniu 2020 r., ale do dziś nie udało się wyłonić jego następcy. Dlatego zgodnie z ustawą Adam Bodnar nadal pełni tę funkcję.

Sprawa rozpoznawana jest w pięcioosobowym składzie. Przewodniczącą jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą Stanisław Piotrowicz.

RPO wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. Poosbne przepisy dotyczą też prezesów NIK i NBP. Są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany.

Na niezbędność art. 3 ust. 6 wskazują organizacje międzynarodowe. Takie opinie wyraziły m.in.: Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytutu Ombudsmana (IOI), ODIHR, ENNHRI.

Zasady wyłączania sędziów TK

Zgodnie z art.  39 ust. 2 pkt 2  ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, sędzia Trybunału podlega wyłączeniu, jeżeli m.in. są „okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności”. Wyłącza się od udziału na żądanie uczestnika postępowania, jeżeli zostanie uprawdopodobnione istnienie okoliczności mogących wywołać taką  wątpliwość.

Celem wyłączenia sędziego jest konieczność zapewnienia bezstronności i obiektywizmu w rozpatrywaniu sprawy przez Trybunał. Sąd Najwyższy  wskazywał, że dla oceny tej kwestii nie jest istotne, jak strona subiektywnie odbiera nastawienie sędziego. Decydować muszą bowiem fakty, a więc wszelkie okoliczności obiektywne, które mogłyby świadczyć o zróżnicowanym traktowaniu uczestników postępowania przez sędziego i wywoływać zarówno u strony, jak i u postronnego obserwatora wątpliwości co do obiektywizmu sędziowskiego.

SN podkreślał też, że wyłączenie sędziego może uzasadniać także taki układ stosunków osobistych, który rodziłby dla sędziego trudność w zachowaniu przez niego bezstronnej postawy w rozstrzyganiu sporu ze względu na emocjonalne nastawienie do danej osoby lub „powiązania wpływające na interesy lub pozycję życiową sędziego”.  Takie same, a nawet surowsze, kryteria wyłączenia sędziego powinny być stosowane w TK. Pozycja ustrojowa TK sprawia, że kryteria bezstronności jego sędziów powinny być spełnione w sposób nie budzący żadnych wątpliwości.

Także w orzecznictwie TK podkreślano znaczenie bezstronności i niezawisłości sądu w odbiorze społecznym. Instytucja wyłączenia sędziego ma służyć umocnieniu bezstronności i niezawisłości sądów w ocenie społecznej.

Podobnie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podkreśla się, że bezstronność sądu oznacza, że sąd jest wolny od osobistych uprzedzeń i istnieją wystarczające gwarancje pozwalające wykluczyć jakiekolwiek uzasadnione wątpliwości co do bezstronności sądu. Również Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odniósł się do przesłanki „pozoru niezależności”. Dostrzegając specyfikę sądu konstytucyjnego, nie można całkowicie wyłączyć go także spod standardów wynikających z prawa UE.

Składy TK z osobami, co do których przesłanki pozoru niezależności nie są spełnione, należy uznać za niespełniające kryteriów niezależności ustalonych przez TS UE.

Jak wskazał w artykule naukowym prof. Mirosław M. Granat, pojęcie bezstronności należy rozumieć przede wszystkim jako powiązane z cechą obiektywności. Sędzia obiektywny to taki, który „poddaje się rygorom racjonalności myślenia”, a więc taki, który dopuszcza wszystkie warianty rozstrzygnięcia sprawy, swoje własne poglądy traktuje na tych samych prawach co poglądy innych, słucha uczestników postępowania, stosując wobec nich jednakowe zasady i może dać się przekonać w wyniku przedstawionej mu argumentacji.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich o tak rozumianej obiektywności nie można przesądzić z uwagi na publiczne wypowiedzi Andrzeja Przyłębskiego, pełniącego funkcję ambasadora RP w Niemczech, małżonka sędzi Julii Przyłębskiej.

Argumenty RPO za wyłączeniem

W piśmie do Federalnego Związku Towarzystw Niemiecko-Polskich ambasador niezwykle krytycznie ocenił działalność RPO, odnosząc się również personalnie do urzędującego Rzecznika Adama Bodnara i zarzucając mu m.in. działanie na rzecz spowolnienia reformy sądownictwa. Zarzucił również Rzecznikowi nieuprawnione angażowanie organów międzynarodowych w sprawę pozbawienia immunitetu sędzi Beaty Morawiec bez jakiegokolwiek odwołania do przyczyn podjęcia przez Rzecznika działań w tej sprawie.

Wypowiedzi te należy uznać za próbę zdezawuowania konstytucyjnego organu – Rzecznika Praw Obywatelskich oraz osobiście dra hab. Adama Bodnara w stosunkach polsko-niemieckich (zob. "Gazeta Wyborcza": Ambasador Przyłębski atakuje Adama Bodnara i niemieckich dziennikarzy, 19 października  2020 r.) -  jako stronniczego organu ochrony praw obywatelskich.

Podobne tezy zostały zawarte w liście ambasadora Andrzeja Przyłębskiego zawierającym odmowę wygłoszenia mowy powitalnej przy okazji wręczenia nagrody Dialogu Rzecznikowi Adamowi Bodnarowi (list załączono do wystąpienia).

RPO zdaje sobie sprawę, że przesłanka z art. 39 ust. 2 pkt 1 ustawy o TK ma charakter ocenny. Należy jednak wskazać, że niezależnie od tego wypowiedzi Andrzeja Przyłębskiego przed rozprawą - mającą fundamentalne znaczenie dla możliwości sprawnego funkcjonowania konstytucyjnego organu, jakim jest Rzecznik Praw Obywatelskich - budzą uzasadnione wątpliwości co do możliwości zachowania bezstronności przez zasiadającą w składzie orzekającym małżonkę ambasadora – sędzię TK Julię Przyłębską.

A jej publiczne wypowiedzi, dotyczące sporu dotyczącego wprowadzanej w ostatnich latach reformy wymiary sprawiedliwości, mogą wskazywać na zbieżność ocen z tymi wyrażonymi publicznie przez ambasadora Andrzeja Przyłębskiego (Onet wiadomości, Julia Przyłębska: komuś zależy na tym, by postawić Polskę w złym świetle, 30 września 2020 r.).

Należy zatem uznać, że sędzia Julia Przyłębska podlega wyłączeniu zgodnie z art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Jednocześnie Rzecznik zwraca uwagę, że intencją tego wniosku nie jest uniemożliwienie wyznaczenia składu orzekającego w sprawie, a jedynie zapewnienie właściwego jego ukształtowania.

Wcześniejsze wnioski RPO o wyłączenie innych sędziów

Wcześniej RPO wniósł o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie Stanisława  Piotrowicza i Justyna Piskorskiego. Wskazał, że jako poseł PiS S. Piotrowicz negatywnie i emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika, a teraz ma badać wniosek posłów klubu PiS, którego był członkiem. J. Piskorski jest zaś nieuprawniony do orzekania w TK, bo został wyłoniony na miejsce sędziego prawidłowo wybranego w październiku 2015 r.

19 października 2020 r. TK  odmówił wyłączenia J. Piskorskiego i S. Piotrowicza.

Co do J. Piskorskiego wskazano, że TK wypowiedział się o statusie sędziów TK wybranych przez Sejm 2 grudnia 2015 r. w licznych orzeczeniach oddalających wnioski o wyłączenie z orzekania zarówno ich samych, jak i osób wybrany po śmierci dwóch z nich.

- Subiektywne opinie Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara na temat wypowiedzi ówczesnego posła Stanisława Piotrowicza nie mają znaczenia dla oceny niezawisłości sędziego TK w trakcie konfrontowania przepisów prawnych położonych na różnych poziomach hierarchicznie zbudowanego konstytucyjnego systemu źródeł prawa – tak uzasadniono oddalenie wniosku co do S. Piotrowicza.

Według TK błędny jest pogląd, że zajęcie wcześniej stanowiska w określonej kwestii prawnej, m.in. w postaci opinii wyrażonej w ramach wykonywania mandatu posła, uprawdopodabnia zaistnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwość co do bezstronności sędziego TK. Takie stanowisko mogłoby  oznaczać, ze sędzią TK mógłby zostać tylko „prawnik bez właściwości" oraz bez wcześniejszej aktywności w życiu publicznym.

VII.511.44.2020

Rzecznik przeciwny skardze kasacyjnej MSWiA ws obniżenia emerytury funkcjonariuszowi wywiadu

Data: 2021-03-03
  • Sądy przywróciły funkcjonariuszowi wywiadu naukowo-technicznego sprzed 1989 r. emeryturę, którą stracił w wyniku tzw. ustawy dezubekizacyjnej
  • Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA złożył jednak skargę kasacyjną na niekorzyść obywatela do SN
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich nie powinna być ona w ogóle merytorycznie rozpoznana

Przed 1989 r. funkcjonariusz pełnił służbę podczas której realizował zadania m.in. wywiadu naukowo-technicznego. Po przemianach ustrojowych był funkcjonariuszem Zarządu Wywiadu Urzędu Ochrony Państwa. Ze służby odszedł w stopniu podpułkownika w 2001 r. po uzyskaniu 35-letniej wysługi emerytalnej oraz III grupy inwalidzkiej.

By zapewnić wnukom mieszkania, zaciągnął kredyty mieszkaniowe. Ich miesięczna rata, którą systematycznie spłacał do 2017 r., wynosiła 4 tys. zł. Obniżenie świadczenia o 4500 zł uniemożliwiło mu dalszą spłatę kredytu. Próby negocjacji z bankami spowodowały przekazanie sprawy do windykacji.

Z racji wieku i ciężkich schorzeń nabytych w związku ze służbą w UOP, mężczyzna nie jest w stanie podjąć jakiegokolwiek zatrudnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich w 2019 r. zgłosił udział w postępowaniu przed sądem I instancji w sprawie odwołania mężczyzny od decyzji o ponownym ustaleniu wysokości emerytury policyjnej.

Sądy obu instancji przywróciły funkcjonariuszowi emeryturę i rentę inwalidzką.

Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA złożył jednak skargę kasacyjną na niekorzyść obywatela do SN.   

W ocenie Rzecznika skarga kasacyjna w ogóle nie powinna podlegać merytorycznemu rozpoznaniu. ZER powołał się na powody, uzasadniające przyjęcie skargi kasacyjnej, które się wzajemnie wykluczają. Nie można bowiem równocześnie twierdzić, że w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne czy też istnieje potrzeba wykładni przepisów budzących poważne wątpliwości, a zarazem wskazywać, że skarga kasacyjna jest „oczywiście uzasadniona”.

To, co jest oczywiście uzasadnione, nie budzi przecież poważnych wątpliwości, nie ma też charakteru istotnego zagadnienia prawnego. Już choćby i z tego powodu skarga kasacyjna, oparta na wewnętrznie sprzecznych przesłankach przyjęcia jej do rozpoznania, nie powinna podlegać merytorycznemu rozpoznaniu.

WZF.7060.136.2018

300 zł za wieczorne spotkanie w miejscowości K. Kasacja RPO do Sądu Najwyższego [SPRAWA WYGRANA]

Data: 2021-05-05, 2021-03-03

Pan Mariusz spotkał się w kwietniowy wieczór 2020 r. z panem Tomaszem, co zdaniem policjantów i sądu w R. oznaczało, że „nie stosował się do zakazu przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej osób przebywających na tym obszarze w związku z ogłoszonym stanem epidemii w ten sposób, że bez uzasadnienia opuścił miejsce zamieszkania w innym celu niż zaspokajanie niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego”.

[AKTUALIZACJA} 5 maja Sąd Najwyższy przychylił się do kasacji RPO i uchylił wyrok na pana Mariusza (Sygn. akt II KK 106/21)

W postępowaniu nakazowym został ukarany 300 zł grzywny. Ponieważ się nie sprzeciwił wyrokowi, stał się on prawomocny.

RPO składa w tej sprawie kasację do Sądu Najwyższego wskazując, że nie było podstaw do ukarania pana Mariusza: zakaz wychodzenia z domu rząd wprowadził w kwietniu rozporządzeniem na podstawie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. Poz. 1239 i 1495 oraz z 2020 r. Poz. 284, 322, 374 i 567). Ta jednak pozwala tylko ograniczać przemieszczanie się, a nie zakazywać go w ogóle. Wolność przemieszczania jest wolnością chronioną przez Konstytucję (art. 52) i nie może być ograniczana w taki sposób.

Nie może zatem odpowiadać za popełnienie wykroczenia z art. 54 kodeksu wykroczeń osoba, która naruszyła zakaz przemieszczania się wprowadzony w § 5 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. Przedmiotem bowiem ochrony art. 54 k.w. jest porządek i spokój w miejscach publicznych oraz zasady zachowania się tam zawarte w przepisach wydanych z upoważnienia ustawowego. Natomiast wydając w § 5 Rozporządzenia generalny zakaz przemieszczania przekroczono delegację ustawową, na podstawie, której to Rozporządzenie zostało wydane. Zgodnie bowiem z art. 92 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Upoważnienie powinno określać organ właściwy do wydania rozporządzenia i zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu, a organ upoważniony do wydania rozporządzenia nie może przekazać swoich kompetencji innemu organowi. Oznacza to, że rozporządzanie musi być wydane na podstawie wyraźnego szczegółowego upoważnienia w zakresie określonym w upoważnieniu, w granicach tego upoważnienia i nie może być sprzeczne z normami Konstytucji, aktem na podstawie którego zostało wydane i innymi aktami, które regulują materię będącą przedmiotem rozporządzenia. Naruszenie tych warunków wszystkich razem lub choćby jednego z nich powoduje niezgodność rozporządzenia z ustawą, a tym samym nie może być źródłem obowiązku dla obywateli i w konsekwencji podstawą do ukarania za niestosowanie się do tego obowiązku. W rozważaniach uzasadniających trafność zarzutu kasacyjnego nie można pominąć przepisu art. 52 Konstytucji RP, który reguluje wolność poruszania się stanowiącą przejaw ogólnej wolności osobistej; przy czym wolność ta może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie. Z kolei art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, stanowi, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, przy czym ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Kwestie te mają istotne znaczenie w niniejszej sprawie, albowiem warunkiem formalnym zgodnego z Konstytucją ograniczania praw osobistych jest ograniczanie ich tylko w ustawie. W ten sposób Konstytucja RP wprowadza zasadę wyłączności ustawy przy ograniczaniu konstytucyjnych praw obywateli. W następnej kolejności należy podkreślić, iż nakładanie ograniczeń w zakresie podstawowych wolności i praw człowieka i obywatela musi odbywać się na podstawie prawidłowo stanowionego prawa, w szczególności zgodnie z podstawowymi zasadami wyrażonymi w Konstytucji, a zatem wprowadzenie nakazów i zakazów dotyczących podstawowych praw i wolności obywatelskich może nastąpić tylko w przypadku wprowadzenia jednego z trzech stanów nadzwyczajnych, co dotychczas nie miało miejsca. Zgodnie bowiem z art. 228 ust. 1 Konstytucji R.P., w sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony odpowiedni stan nadzwyczajny: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej, przy czym biorąc również pod uwagę ust. 3 powoływanego art. 228 Konstytucji RP - zasady działania organów władzy publicznej oraz zakres, w jakim mogą zostać ograniczone wolności i prawa człowieka i obywatela w czasie poszczególnych stanów nadzwyczajnych - powinna określać ustawa. Skoro pomimo zaistnienia przesłanek do wprowadzenia stanu klęski żywiołowej, władza wykonawcza nie zdecydowała się na wprowadzenie tego stanu, wprowadzając jedynie stan epidemii, a wcześniej stan zagrożenia epidemiologicznego, żaden z tych stanów nie może być uznany za stan nadzwyczajny w rozumieniu art. 228 Konstytucji, zatem ograniczenia wynikające z wprowadzenia takiego stanu nie mogą naruszać podstawowych praw i wolności. Tym samym wynikający z § 5 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii zakaz przemieszczania osób przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej był niezgodny z art. 52, art. 31 i art. 228 Konstytucji R.P.

Na wstępie wskazano, że art. 54 k.w. stanowi, iż kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany i ma charakter blankietowy. Znamiona czynu zabronionego w przedmiotowej sprawie określa § 5 Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, który stanowił, iż w okresie do dnia 19 kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczania się osób przebywających na tym obszarze z określonymi w dalszej części przepisu wyjątkami. Przepis ten z przyczyn już wcześniej omówionych Rzecznik Praw Obywatelskich uważa za niezgodny ze wskazanymi przepisami Konstytucji. Niekonstytucyjny przepis cytowanego rozporządzenia nie może wypełniać blankietowej normy art. 54 k.w. Konsekwencją tego jest przyjęcie, iż zachowanie obwinionego opisane w wyroku nakazowym sądu w R. nie stanowi wykroczenia, jak i żadnego innego czynu zabronionego, co miało istotny wpływ na treść zaskarżonego wyroku nakazowego.

Ponadto Rozporządzenie zostało wydane w związku z wprowadzeniem stanu epidemii, celem jego przepisów jest więc ochrona zdrowia i w ramach tak zakreślonego celu, zwalczanie chorób epidemicznych (art. 68 ust. 4 Konstytucji RP). Przepisy Rozporządzenia nie stanowią w związku z tym przepisów porządkowych, skoro przedmiotem ochrony jest zdrowie publiczne, a nie porządek i spokój w miejscach publicznych.

Na marginesie RPO zauważa, że w dacie orzekania przez sąd nie obowiązywały już przepisy Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. Takiego zakazu nie przewidywały też obowiązujące w dacie orzekania przez sąd przepisy Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U.z 2020 r., poz. 1066). Stąd też również z tego powodu, ze względu na treść art. 2 k.w., wymierzenie grzywny w niniejszej sprawie nie było możliwe.

II.511.119.2021

TSUE: sąd krajowy może pominąć przepisy uniemożliwiające mu kontrolę procesu powoływania sędziów

Data: 2021-03-02
  • Przy ustaleniu przez sąd krajowy braku gwarancji niezależności Krajowej Rady Sądownictwa, niedostępność kontroli sądowej jej uchwał jest sprzeczna z unijną zasadą skutecznej ochrony prawnej
  • Sąd krajowy może zatem pominąć przepisy krajowe uniemożliwiające mu taką kontrolę
  • Taki wyrok wydał Trybunał Sprawiedliwości UE (C-824/18) ws. pytań prejudycjalnych NSA dotyczących sądowej kontroli procesu nominacji do Sądu Najwyższego

W sprawie, której uczestnikiem był również Rzecznik Praw Obywatelskich, TS w całości uwzględnił 2 marca 2021 r. wnioski RPO przedstawione w uwagach pisemnych oraz podczas rozprawy. Na stanowisko Rzecznika wielokrotnie powołał się w uzasadnieniu wyroku, podobnie jak na okoliczności przedstawione w stanowiskach sądów krajowych.

Postępowanie zostało zainicjowane pytaniami prejudycjalnymi Naczelnego Sądu Administracyjnego, rozpatrującego odwołania kandydatów na sędziów SN, którym nowa KRS odmówiła rekomendacji. Jednak mimo wiążących postanowień NSA, wstrzymujących wykonanie uchwał KRS, zostały one przekazane Prezydentowi RP, który wręczył nominatom akty powołania na sędziów SN.

W wyroku TS jednoznacznie potwierdził, że zasada skutecznej ochrony sądowej jest bezpośrednio skuteczna i nakłada na państwa członkowskie jasny, precyzyjny i bezwarunkowy obowiązek zagwarantowania niezależności sądów.

Trybunał stwierdził, że przy ustaleniu przez sąd krajowy braku gwarancji niezależności KRS, niedostępność kontroli sądowej jej uchwał KRS jest sprzeczna z unijną zasadą skutecznej ochrony prawnej. Sąd krajowy może zatem pominąć przepisy krajowe uniemożliwiające mu taką kontrolę.

Wykonanie wyroku należy w pierwszym rzędzie do NSA  który się zwrócił do TS o wskazówki. Jeżeli - podobnie jak wcześniej uczył to Sąd Najwyższy - oceni że KRS nie jest organem niezależnym, to proces nominacyjny z jej udziałem był wadliwy.

Zgodnie z wyrokiem TS, w oparciu o zasadę pierwszeństwa prawa Unii, NSA może przywrócić wcześniej obowiązujące przepisy krajowe wskazujące na jego właściwość w sprawie rozpatrzenia odwołań od uchwał KRS i na ich podstawie przeprowadzić postępowanie. W rezultacie może także uchylić uchwały KRS w sprawie nominacji do SN, co oznaczałoby powrót do procesu wyboru sędziów do Sądu Najwyższego.

W świetle wyroku to do NSA należy przeprowadzenie ostatecznej oceny i określenie prawnych skutków powołań w konkretnych sprawach. Sąd krajowy, orzekając w takich sprawach, powinien mieć na względzie, że sprzeczność prawa krajowego z wymogami prawa Unii, na mocy zasady pierwszeństwa czyni bezskutecznym skutki prawne wszystkich przepisów krajowych od chwili ich wejścia w życie. A to będzie bezpośrednio rzutować na nieprawidłowość nominacji wszystkich nowych sędziów SN.

TS ocenił też, że działania władz krajowych podjęte w związku z zaskarżeniem uchwał KRS do NSA wskazują na próbę uniemożliwienia Trybunałowi udzielenia odpowiedzi na pytania NSA, a także  sądu polskiego oraz wykluczenia jakiejkolwiek możliwości przyszłego powtórnego wystąpienia przez sąd krajowy z analogicznymi pytaniami. Działania takie są sprzeczne z mechanizmem dialogu sądowego, ustanowionym w Traktacie i narażają zasadę lojalnej współpracy.

VII.510.82.2018

Rozprawa TSUE ws. pytań prejudycjalnych Kamila Zaradkiewicza. RPO wnosi o uznanie ich za niedopuszczalne

Data: 2021-03-02
  • Przed Wielką Izbą Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu odbyła się rozprawa dotycząca dopuszczalności pytań prejudycjalnych zadanych przez nowego sędziego SN, mianowanego w 2018 r. z wniosku nowej KRS
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, aby uznano je za niedopuszczalne
  • Rzecznik Generalny TSUE zapowiedział przedstawienie opinii 18 maja 2020 r.

Pytania Trybunałowi przesłał Kamil Zaradkiewicz jako jednoosobowy skład Izby Cywilnej SN, który w ramach przedsądu miał rozstrzygnąć, czy SN powinien rozpoznać skargę kasacyjną w sprawie dotyczącej klauzul abuzywnych w umowie kredytu hipotecznego. Pytania te nie dotyczyły meritum sprawy, ale tego, czy orzekający w niej wcześniej sąd był niezawisły, jeśli w jego składzie zasiadali sędziowie rekomendowani przez poprzednią KRS (przed 2018 r.) lub powołani przez Radę Państwa PRL. Uczestnikiem postępowania przed Trybunałem jest także RPO.

Wcześniej RPO przedstawił Trybunałowi stanowisko pisemne, w którym wniósł o uznanie pytań za niedopuszczalne z powodu przesłania ich przez organ niebędący „sądem”, w szczególności niespełniający ani wymogów ustanowienia na mocy prawa, ani nie dający gwarancji niezawisłości i bezstronności.

W tej sprawie Trybunał Sprawiedliwości jest kompetentny do przeprowadzenia samodzielnej oceny, czy osoba powołana w nowej procedurze w 2018 r. do Sądu Najwyższego SN odpowiada unijnym wymogom niezawisłości, bezstronności i zgodnego z prawem umocowania, ponieważ kwestia ta przesądza, czy TS w ogóle udzieli odpowiedzi na przekazane pytania, tj. czy odesłanie organu krajowego jest dopuszczalne

Trybunałowi uwagi pisemne przedstawili również rząd RP i Komisja Europejska. Komisja także podniosła wątpliwości dotyczące sędziego kierującego pytania, ale nie zajęła jednoznacznego stanowiska co do niedopuszczalności odesłania z tego powodu. Rząd zagadnienia w ogóle nie poruszył.

Przed rozprawą Trybunał skierował do stron postępowania cztery pytania, prosząc o odpowiedzi:

  1. Czy pytania przedstawione przez sąd odsyłający są „niezbędne”, zważywszy, że rozstrzyga on wyłącznie o dopuszczalności skargi krajowej (przedsąd), zaś co do istoty sprawy orzekać będzie izba SN w dalszym toku postępowania głównego. Jeśli udzielenie odpowiedzi jest „niezbędne”, to w jaki sposób sąd krajowy może konkretne zastosować odpowiedzi TS.
  2. Czy element wagi naruszenia przepisów dotyczących powoływania sędziów należy brać pod uwagę dla oceny, czy organ odsyłający stanowi „sąd” uprawniony do zainicjowania procedury prejudycjalnej (art. 267 TFUE)? A jeśli tak, to czy próg „wagi” naruszenia został osiągnięty w wyniku nieprawidłowości powołania sędziego występującego  z pytaniami?
  3. Pytania 3 i 4 dotyczyły temporalnego zastosowania prawa Unii  do okoliczności zaistniałych przed akcesją państwa członkowskiego, a także znaczenia orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka do oceny wydarzeń, które miały miejsce przez związaniem się państwa Konwencją Europejską.

W stanowisku na rozprawie RPO odwrócił kolejność pytań i przede wszystkim skupił się na zagadnieniach wskazanych w pytaniu nr 2 jako pierwotnych. Stwierdzenie bowiem braku spełnienia wymogów prawidłowego ustanowienia organu odsyłającego jako „sądu”, rozstrzyga o niedopuszczalności pytań prejudycjalnych i czyni zbędnym rozważanie dalszych kwestii.

Brak spełnienia wymogów „sądu” przez organ odsyłający (stanowisko RPO w odniesieniu do pytania nr 2)

RPO przede wszystkim podniósł, że zgodnie z orzecznictwem zarówno TSUE (wyrok Simpson i HG) jak i ETPC (wyrok Ástráðsson przeciwko Islandii) waga naruszenia przepisów dotyczących powoływania sędziów jest elementem testu umocowania. Opierając się na wskazówkach obu trybunałów, RPO wskazał na cztery naruszenia w procesie powoływania osoby wchodzącej w skład organu odsyłającego, które mają charakter oczywisty, i z których każde przesądza, że nie doszło do prawidłowego powołania sędziego:

  1. niekonstytucyjny skład Krajowej Rady Sądownictwa, z powodu przedwczesnego przerwania w 2018 r. trwającej kadencji poprzednich członków KRS, a także wyboru nowych sędziowskich członków Rady przez Sejm, niezgodnie z regułą konstytucyjną;
  2. wszczęcie procedury wyboru kandydatów do SN na podstawie aktu (oświadczenia Prezydenta RP), który nigdy nie nabrał ważności;
  3. powołanie na podstawie nieprawomocnej uchwały nominacyjnej KRS, tj. przed zakończeniem postępowania sądowego wszczętego jej zaskarżeniem;
  4. powołanie na podstawie niewykonalnej uchwały nominacyjnej, tj. mimo prawomocnego orzeczenia sądu zawieszającą ją.

Pozostałe nieprawidłowości procedury mianowania do SN wskazane podczas rozprawy, oraz w stanowisku pisemnym, potwierdzają arbitralny charakter procesu obsadzenia stanowisk w SN. Uniknięcie zaś dyskrecjonalności w powoływaniu sędziów jest istotą wymogu „ustanowienia na mocy ustawy”.

RPO traktuje test „ustanowienia sądu” i test niezawisłości jako samodzielne, nawet jeżeli odnoszą się do tych samych okoliczności – wad w procesie mianowania sędziego. Dlatego w uzupełnieniu uwag na piśmie, RPO przedstawił Trybunałowi dodatkowe okoliczności, mogące mieć znaczenie do oceny niezawisłości i bezstronności osoby zasiadającej w organie odsyłającym, zwłaszcza w czasie, gdy przez dwa tygodnie, z ramienia władzy wykonawczej, pełniła obowiązki Pierwszego Prezesa SN. W szczególności wskazano na odwieszenie pracy orzeczniczej Izby Dyscyplinarnej SN, zawieszone przez poprzednią PPSN wskutek zarządzenia TSUE z 8 kwietnia 2020 r. (C-791/19 R), oraz stronnicze prowadzenie pierwszej części Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN zwołanego w celu wyboru kandydatów na stanowisko PPSN.

Brak rzeczywistej intencji pytania o wykładnię prawa Unii (stanowisko RPO w odniesieniu do pytania nr 1)

RPO uznał, że same pytanie prawne, z którymi zwrócił się organ odsyłający, mogą być istotne w ramach przedsądu i orzekanie o nich jest możliwe, jeżeli odpowiedzi byłyby niezbędne dla rozstrzygnięcia, czy SN przyjmuje skargę do rozpoznania. Niemniej, w tej konkretnej sprawie, Trybunał nie powinien udzielać odpowiedzi z powodu złej wiary osoby stanowiącej skład organu odsyłającego i nadużycia procedury prejudycjalnej, dla pozbawienia skuteczności wyroku TS sprawie A.K. i inni (C-585, 624 i 625/18), tj. osiągnięcia celu sprzecznego z prawem Unii.

Rzecznik przedstawił Trybunałowi wniosek Kamila Zaradkiewicza, który jako jednoosobowy skład Izby Cywilnej SN, dwa dni po ogłoszeniu wyroku A.K. zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie go za wydany ultra vires oraz sprzeczny z Konstytucją RP. Zatem, najpierw wypowiedział się orzeczniczo, że nie należy stosować wyroku TS, a potem zwrócił się do TS o jego wykładnię. W ocenie RPO dowodzi to braku rzeczywistej intencji pytania o wykładnię prawa Unii, a odesłanie ma charakter pozorny.

W istocie, organ zadał pytania po to, by:

(a) pomóc wcielić w życie zapatrywania rządu na rolę i miejsce władzy sądowniczej;

(b) podważyć wcześniejsze powołania sędziowskie jako „równowagę” dla kwestionowania statusu nowych sędziów;

(c) uwierzytelnić siebie samego jako sędziego SN.

Temporalne aspekty zastosowania prawa Unii i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (stanowisko RPO w odniesieniu do pytań 3 i 4)

RPO wskazał, że prawo Unii wiąże Polskę od dnia akcesji, i od niej rozciąga się właściwość Trybunału do jego interpretacji w odniesieniu do stosowania w państwie członkowskim. Z kolei zasada skutecznej ochrony sądowej, wprowadzona traktatem lizbońskim, w zasadzie nie dotyczy zdarzeń i aktów zaistniałych wcześniej. W drodze wyjątku, szczególnie rażące nieprawidłowości mianowania sędziego, zaistniałe w przeszłości, które spowodowały, że nawet dziś utrzymują się poważne wątpliwości co do jego niezawisłości, mogłyby być wzięte pod uwagę. Takich okoliczności organ odsyłających jednak nie wskazał. RPO podniósł również, że co najmniej w sposób dorozumiany, Unii zaakceptowała stan polskiego sądownictwa na dzień akcesji i nie powinna wracać do ponownej oceny sytuacji przeszłej. Ponadto utrzymanie pewności prawa wymaga, aby stan niepewności prawnej nie był nadmiernie przedłużany.

Zastosowanie wymogów EKPC również jest czasowo ograniczone. Trybunał Strasburski, orzekając w sprawach lustracyjnych, dopuścił ją warunkowo, jako formę sprawiedliwości okresu przejściowego. Jednak nie można zrównywać przyjęcia aktu powołania sędziego wydanego przez Radę Państw PRL z kolaboracją z organami bezpieczeństwa służącymi podtrzymaniu reżimu niedemokratycznego. Co więcej, podważanie powołań sędziowskich po ponad 30 latach nie realizuje już celów transformacji, a skoro sędziowie byli powoływani zgodnie z ówczesnym prawem, podważanie dziś ich statusu byłoby sprzeczne z zasadą nieusuwalności sędziów, przewidywalności prawa, i miałoby charakter retroaktywny.

VII.510.30.2020

200 zł za spacer bez powodu w Wielką Sobotę. Kasacja RPO do Sądu Najwyższego

Data: 2021-03-01
  • Pan S. w malutkiej miejscowości został złapany na tym, jak w Wielką Sobotę około godz. 13:50 „naruszył zakaz przemieszczania się w czasie epidemii bez niezbędnej potrzeby” (w tym czasie można było wychodzić z domu tylko do pracy, w celu załatwienia niezbędnych potrzeb, na wolontariat lub do kościoła).
  • Sąd w wyroku nakazowym wymierzył mu karę 200 złotych grzywny.
  • Wyrok uprawomocnił się w grudniu i RPO złożył od niego kasację do Sądu Najwyższego.
  • AKTUALIZACJA 16 marca 2021: SN uwzględnił kasację RPO

To kolejna z pozoru drobna sprawa, która jest jednak poważna, jeśli zważy się, że obywatel mógł tu zostać ukarany bez właściwej podstawy prawnej.

Pan S. został ukarany za złamanie przepisów rządowego rozporządzenia, które – na podstawie ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych – zakazały wychodzenia z domu z czterema wyjątkami. Tymczasem ustawa ta pozwala na ograniczenie swobody przemieszczania się, ale nie na jej zakazywanie – zwłaszcza że mamy tu do czynienia z wolnością chronioną przez Konstytucję

RPO zauważa też, że w momencie, kiedy sąd orzekał w tej sprawie, przepisy z 10 kwietnia 2020 r. zawierające zakaz przemieszczania się już nie obowiązywały. A rozporządzenie Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 1758 ze zm.) nie przewidywało analogicznego zakazu. To też wykluczało ukaranie obwinionego.

Jest to kolejna kasacja RPO w sprawie kar za naruszenie wiosennych przepisów pandemicznych: inne przykłady można znaleźć poniżej, pod ilustracją.

II.511.104.2021

Nagana za brak maseczki podczas kontroli drogowej. Kasacja RPO do Sądu Najwyższego. [SPRAWA WYGRANA]

Data: 2021-03-01
  • Policjanci zarzucili panu D, że w czasie kontroli drogowej w małej miejscowości nie miał maseczki, a wysiadł z samochodu (było to pod koniec kwietnia 2020 r.).
  • Sąd zgodził się z Policją, że doszło do naruszenia art. 54 kodeksu wykroczeń w zw. § 18 ust. 1 pkt 2 lit. a Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.
  • Pan D. otrzymał karę nagany, ale sąd zwolnił go od uiszczenia kosztów postępowania ustalając, iż poniesie je Skarb Państwa.
  • [AKTUALIZACJA' 8 kwietnia SN uwzględnił kasację (sygn. akt II KK 96/21) i uniewinnił obywatela 

Wyrok nie został zakażony i uprawomocnił się w sierpniu 2020 r.

RPO złożył kasację w tej sprawie do Sądu Najwyższego wskazując, że pan D. został ukarany na podstawie wadliwych przepisów.

Zgodnie z przepisem art. 54 kodeksu wykroczeń kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany. Cytowany przepis ma charakter blankietowy, tj. sam nie określa znamion zabronionego zachowania, lecz odsyła do innych przepisów. Tymczasem problem jest z Rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r.. Nakazywało ono nosić wszystkim maseczki i odwoływało się do ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Tymczasem ustawa ta pozwala na zobowiązanie do chodzenia w maseczkach tylko osoby chore lub podejrzane o zachorowanie – ale nie wszystkich. Rozporządzenie wykraczało więc poza ustawę (ten błąd legislacyjny został skorygowany dopiero w grudniu 2020 r., choć RPO apelował o to od maja 2020 r.)

Narzucenie jednostce poprzez wprowadzenie rozporządzeniem powszechnego nakazu zakrywania ust i nosa w określonych miejscach nastąpiło nie tylko z przekroczeniem granic i upoważnienia ustawowego, ale też z naruszeniem konstytucyjnego warunku, że ograniczenie wolności osobistej może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie.

II.511.74.2021

Democracies Out of Sync? On Checks and Balances in EU Member States. Konferencja z udziałem RPO

Data: 2021-02-26

Konferencja współorganizowana przez RPO a dotycząca mechanizmów gwarantujących zachowanie równowagi politycznej (Heidelberger Salon digital: Democracies Out of Sync? On Checks and Balances in EU Member States ) odbywa się 26 lutego w godz. 26 14:00 - 16:00 i jest transmitowana na żywo za pośrednictwem Verfassungsblog i Völkerrechtsblog.

W debacie uczestniczą m.in: Adam Bodnar, András Jakab, Justyna Łacny, Christoph Möllers, Joseph Weiler:

Debata dotyczy książki "Defending Checks and Balances in EU Member States. Taking Stock of Europe's Actions" (pod redakcją Armina von Bogdandy, Piotra Bogdanowicza, Iris Canor, Christopha Grabenwartera, Macieja Taborowskiego i Matthiasa Schmidta, Springer 2021). Książka jest dostępna na otwartej licencji: https://link.springer.com/book/10.1007%2F978-3-662-62317-6

https://www.mpil.de/de/pub/aktuelles/veranstaltungen.cfm?event=calendar.Display&cat=3&iDisplayID=7&event_ID=708&date=02/19/2021

W celu aktywnego uczestnictwa prosimy o rejestrację do 24 lutego 2021 r. pod adresem berlin@mpil.de

Informacja RPO w sprawie skarg nadzwyczajnych 

Data: 2021-02-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył dotychczas 46 skarg nadzwyczajnych - Sąd Najwyższy rozpoznał dopiero sześć
  • W Biurze RPO sprawy te bada ok. 70 osób, które to robią niezależnie od swych normalnych obowiązków - m.in. rozpatrywania innych pism obywateli, odpowiedzi dla nich czy przygotowywania wystąpień RPO do władz
  • Parlament nie przyznał bowiem RPO dodatkowych środków na to nowe zadanie
  • Ponadto często trzeba uzupełniać dokumentację od wnioskodawców, część z nich rezygnuje z podtrzymywania wniosków, a w kilku sprawach skargę na ich rzecz wniósł już Prokurator Generalny

24 lutego 2021 r. Sejm zaczął prace nad dwoma projektami – prezydenta RP i Senatu - wydłużającymi możliwość składania przez Prokuratora Generalnego i RPO skarg nadzwyczajnych od prawomocnych orzeczeń zapadłych od wejścia w życie konstytucji z 1997 r. Według obecnych przepisów PG i RPO mogą je składać do 3 kwietnia 2021 r. Projekty proponują wydłużenie tego terminu o dwa lata.

Do Biura RPO dotychczas wpłynęły 8423 wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotychczas rozpatrzono  8010 spraw, z czego podjęto do prowadzenia (zwrócono się o akta) 2374 sprawy.  Spośród tych 2374 spraw postępowanie zakończono w 1930 sprawach.

Spośród rozpatrzonych 8010 spraw, udzielono wyjaśnień i zakończono (bez zwracania się o akta i bez prośby o uzupełnienie wniosku) w 4427 przypadkach. W 1209 zwrócono się np. o uzupełnienie wniosku, dosłanie dokumentów itp.

Tym samym z ogólnej liczby 8010 rozpatrzonych wniosków 6357 spraw zakończono zajęciem przez RPO stanowiska i poinformowania o nim wnioskodawcy.    

Skarg nadzwyczajnych wniesiono dotychczas 46 - najwięcej dotyczy problematyki cywilnoprawnej. SN rozpoznał dopiero sześć skarg (cztery uwzględnione; dwie oddalone).  W kilkunastu sprawach projekty skarg, których termin wniesienia upływa 3 kwietnia 2021 r.  są wciąż przygotowywane.

Relatywnie – jak by się zdawało – niewielka liczba efektywnie wniesionych skarg wynika z kilku powodów. Przede wszystkim, skarga nadzwyczajna jest przewidziana jako środek prawny przełamujący zasadę stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych, która ma umocowanie konstytucyjne, stanowiąc gwarancję bezpieczeństwa prawnego obywateli.

Z tego powodu, także zgodnie z najnowszym orzecznictwem Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN, jej uwzględnienie jest możliwe wyłącznie w sytuacjach zupełnie skrajnych. Przy czym nie chodzi tu tylko o rażące naruszenie prawa czy konstytucyjnych zasad, wolności lub praw obywatelskich. Same te przesłanki nie wystarczą. Dodatkowo musi być odrębnie wykazana tzw. przesłanka ogólna wyrażona w art. 89 § 1 ustawy o SN -  uwzględnienie skargi musi być konieczne dla przywrócenia stanu elementarnej sprawiedliwości w demokratycznym państwie prawnym. Dlatego nawet jeżeli w danej sprawie sąd naruszył prawo, nie oznacza to, że skarga jest zasadna.

Na liczbę wniesionych skarg rzutują też inne okoliczności. A skarga nie jest dopuszczalna od każdego orzeczenia, ale tylko takiego, które kończy postępowanie w danej sprawie. Nie każde zaś orzeczenie, na które obywatel się skarży, ma taki charakter.  

Część wniosków jest niekompletna, a obywatele – mimo ponagleń – nie uzupełniają niezbędnej dokumentacji umożliwiającej zbadanie sprawy bądź trwa to wiele miesięcy. Dotyczy to zwłaszcza konieczności ustalania następców prawnych pierwotnych stron postępowania w przypadku śmierci bądź przekształceń podmiotowych. Część wnioskodawców rezygnuje z podtrzymywania złożonego już wniosku.

Co najmniej w kilku sprawach, w których obywatel skierował wniosek zarówno do RPO, jak i do Prokuratora Generalnego, skargę wniósł już PG.

Biuro RPO nie dysponuje danymi statystycznymi dotyczącymi efektywności skargi nadzwyczajnej. Jedynym miarodajnym źródłem pozostaje sam Sąd Najwyższy. Warto jednak zwrócić uwagę, że bardzo długo - nawet do kilkunastu miesięcy – trwa okres między wniesieniem skargi (którą kieruje się nie bezpośrednio do SN, ale do sądu, który wydał zaskarżone orzeczenie)  a jej skierowaniem do SN i rozpatrzeniem.

W Biurze RPO wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej bada w sumie ok. 70 osób. A są to osoby, dla których rozpatrywanie tych wniosków jest obowiązkiem dodatkowym, podejmowanym obok dotychczas wykonywanych, a związanych z rozpoznawaniem spraw wpływających do Biura Rzecznika, których liczba nie zmniejsza się.

Obsada kadrowa Biura – w związku z wejściem w życie przepisów o skardze nadzwyczajnej – nie zwiększyła się. Rzecznik domagał się tego wielokrotnie zarówno w Parlamencie, jak też w korespondencji do organów rządowych. Nie otrzymał jednak jakiegokolwiek dodatkowego wsparcia finansowego na ten cel.

Przewidywane utworzenie w BRPO nowych etatów związanych ze skargami nadzwyczajnymi  znajdowało swój wyraz w kolejnych projektach budżetu Biura. Konsekwentnie nie uzyskiwało to jednak w poszczególnych latach aprobaty Parlamentu.

Z jednej więc strony Parlament wprowadził do systemu prawnego nowy nadzwyczajny środek zaskarżenia - z drugiej zaś: nie przewidział żadnych dodatkowych środków finansowych dla RPO na realizację tego zadania. Dlatego jest ono wykonywane w ramach tych sił i środków, które dotychczas służyły także wykonywaniu innych konstytucyjnych i ustawowych obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich.

Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe przedmiotem skargi nadzwyczajnej RPO

Data: 2021-02-23
  • Ten sam sąd w odstępie siedmiu lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe po tym samym spadkodawcy
  • W 2006 r. uznał, że spadkobiercami jest troje dorosłych dzieci zmarłego 
  • W 2013 r. orzekł zaś - na podstawie testamentu zmarłego z 2003 r. - że cały spadek przysługuje tylko jednej córce 
  • W tej sytuacji spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia, co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To kolejna już skarga dotycząca decyzji spadkowych wydanych z rażącym naruszeniem prawa.

Wydanie dwóch odmiennych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie świadczy o rażącym naruszeniu prawa, Godzi to w powagę wymiaru sprawiedliwości oraz w konstytucyjne zasady: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego,  prawo do sądu, oraz prawa dziedziczenia.

Historia sprawy

W 2006 r. Sąd Rejonowy stwierdził że spadek po zmarłym na podstawie ustawy nabyło troje jego dzieci w częściach po 1/3 każde. Postanowienie uprawomocniło się – nikt nie złożył apelacji.

W 2013 r. ten sam sąd stwierdził zaś, że cały spadek po tym zmarłym na podstawie testamentu notarialnego nabyła jedna jego córka (która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła w 1/3 części).

Wcześniej na rozprawie ogłoszono testament notarialny z 2003 r. Sąd wysłuchał wnioskodawczynię, po czym wydał postanowienie o stwierdzeniu nabycia przez nią spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2013 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez córkę  funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 2006 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po tym zmarłym nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Dlatego orzeczenie z 2013 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był zatem odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2013 r.

Do naruszenia procedury doszło m.in. wskutek wprowadzenia sądu w błąd przez wnioskodawczynię. A była nią także w sprawie z 2006 r. i miała świadomość, że w tamtej sprawie zapadło prawomocne postanowienie co do spadku.

Nie zmienia to jednak faktu, że funkcjonowanie dwóch prawomocnych, a  sprzecznych ze sobą postanowień spadkowych, musi zostać zlikwidowane. Może to nastąpić może wyłącznie w wyniku uwzględnienia przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej i uchylenia orzeczenia z 2013 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Doszło też do naruszenia konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

W przypadku dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym. Ochrona gwarantowana w Konstytucji staje się wtedy iluzoryczna.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.121.2016

RPO w podcaście "Rzeczpospolitej": o sprawie Igora Stachowiaka, wyborze następcy, działaniu Biura w sytuacji zawieszenia, problemach obywateli w pandemii i o praworządności

Data: 2021-02-22

Szukanie alternatyw poprzez Trybunał Konstytucyjny lub powoływanie osób pełniących obowiązki, to są atrapy ustrojowe, które nie powinny mieć miejsca – powiedział RPO prof. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich w rozmowie z Michałem Kolanko w podcaście "Game changer" w serwisie „Rzeczpospolitej”.

Podcast został opublikowany 22 lutego 2021 r.

Adam Bodnar mówi też o tym, jak działa obecnie jego Biuro (po zakończeniu kadencji Rzecznik nie podejmuje już dużych, wymagających planowania, projektów jak np. Kongres Praw Obywatelskich, ale cały czas reaguje na bieżące naruszenia praw obywateli, bierze udział w postępowaniach sądowych).

Na temat wyboru następcy RPO mówi tak:

– Konstytucja została tak skonstruowana, żeby znaleźć kandydata kompromisu, osobę, która zostałaby zaakceptowana przez dwie strony sporu politycznego. To może oznaczałoby cofnięcie się w ambicjach powołania osoby, która spełniałaby wszystkie cele tej lub innej partii politycznej. Najprawdopodobniej na szczeblu politycznym zabrakło takiej dyskusji.

Adam Bodnar mówi też o tym, jak pandemia wpłynęła na nierówności społeczne, jak obostrzenia związane z epidemią ograniczyły wolność polityczną polityczną obywateli, dlaczego złożył kasację w sprawie Igora Stachowiaka (RPO ma praw składać kasacje na niekorzyść skazanych i postanowił w tym przypadku skorzystać z tego prawa – bowiem wyjaśnienie przyczyn zgonu człowieka, za którego odpowiadali policjanci, przedstawiciele państwa, tego wymaga) oraz czy możemy wyjść z kryzysu praworządności.

Rozmowa dotyczyła też roli sądów, które w czasie pandemii podjęły się zadania rozproszonej kontroli konstytucyjnej, m.in. w sprawie kar za naruszenia nakładanych rozporządzeniami ograniczeń praw i wolności obywateli.

Michał Kolanko pyta też Adama Bodnara o plany na przyszłość i RPO podkreśla znaczenie pracy naukowej, na której chce się teraz skupić,  

Kobieta pokrzywdzona przez sąd przy podziale majątku. Pamiętano o waloryzacji - zapomniano o hiperinflacji. Następna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-02-22
  • Małżeństwo wniosło o podział majątku. Jego część, jak to zwykle bywa, stanowił majątek odrębny, który małżonkowie zgromadzili jeszcze przed ślubem
  • Chodziło o wkład poniesiony przez kobietę na poczet prawa do lokalu spółdzielczego, przekształconego w mieszkanie własnościowe
  • Wyliczając jej udział w majątku wspólnym, sąd wprawdzie zwaloryzował kwoty, ale nie uwzględnił niezwykle dotkliwej w latach 90. zmiany siły nabywczej pieniądza

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi do SN o uchylenie części wyroku i ponowne rozpatrzenie sprawy o podział majątku. Rozstrzygnięciu RPO zarzuca rażące naruszenie art. 45 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, naruszenie art. 228 § 1 oraz art. 567 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego, a także art. 64 ust. 1 i 2  Konstytucji RP (prawa majątkowe) i art. 2 Konstytucji RP.

Historia sprawy

W 2017 r. sąd podzielił majątek rozwodzącego się małżeństwa. W postanowieniu rozstrzygnął o wysokości majątku wniesionego przez kobietę do wspólności majątkowej. Jeszcze przed ślubem w latach 80. kobieta dostała przydział na spółdzielcze lokatorskie prawo do mieszkania. Zapłaciła wkład. Już w trakcie małżeństwa mieszkanie zostało przekształcone we własnościowe, co pozwoliło na sprzedanie go. Otrzymaną w 1994 r. kwotę kilkudziesięciu tysięcy zł małżeństwo przeznaczyło na spłatę kredytu zaciągniętego wcześniej na zakup dwóch innych nieruchomości. Podczas rozwodu kobieta wskazywała, że tym samym kupione wspólnie mieszkania zostały w większości opłacone z jej majątku odrębnego (sprzed małżeństwa), pochodzącego ze sprzedaży mieszkania, do którego nabyła prawa w latach 80. Sąd rejonowy nie uwzględnił jednak jej wniosku o rozliczenie nakładu, twierdząc, że nie przestawiła niezbędnych dowodów. Kobieta odwołała się do sądu okręgowego. W II instancji sąd co prawda przyznał, że przy zakupie lokali kobieta wniosła odrębny nakład finansowy, ale według sądu wyniósł on jedynie kilkaset zł.

(Dalsze kwoty są jedynie przykładowe, dla lepszego zobrazowania sytuacji).

Podstawą obliczeń przyjętych przez sąd było pismo ze spółdzielni, które wskazywało, że wkład mieszkaniowy poniesiony przez kobietę w latach 80. wynosił 6 zł (60 000 st. zł), a wniesiona przez oboje małżonków opłata przekształceniowa 350 zł (35 000 000 st. zł). Sąd dodał te kwoty i ustalił, że wysokość wkładu budowlanego, związanego ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu wyniosła 35 060 000 st. zł. I tu zaczęły się schody, ponieważ sąd wyliczając, jaki był odrębny wkład kobiety w tę sumę, pominął powszechnie znane zjawisko, z którym mierzyli się Polacy na początku lat 90. XX wieku, czyli hiperinflację. Uznał, że 60 000 st zł (wkład sprzed małżeństwa) stanowi 0,17% całej kwoty poniesionej na poczet tego mieszkania. Wprawdzie waloryzacji dokonał, ale zastosował metodę skrajnie niekorzystną dla kobiety. Nie zwaloryzował bowiem kwoty nominalnej wkładu mieszkaniowego, gdy zestawiał ją z wymaganym wkładem budowlanym. Zestawienie dwóch wartości, gdy jedna wyrażona jest w kwocie nominalnej przed hiperinflacją, a druga – w takiej kwocie po hiperinflacji, nie uwzględnia rzeczywistych wartości po stronie majątku wspólnego i majątku osobistego.

Dalsze kroki były już w zasadzie następstwem błędu, ponieważ skoro majątek odrębny kobiety stanowił 0,17% wartości mieszkania, to przy jego sprzedaży w 1994 r. stanowił on jedynie niecałe 100 zł., które przy zakupie kolejnych nieruchomości stanowiło jedynie 0,11% jej wartości. Przy podziale majątku w 2017 r. oszacowano, że kupione w 1994 r. mieszkania są już warte kilkaset tysięcy zł, a 0,11% odrębnego wkładu kobiety w te nieruchomości to jedynie kilkaset zł.

Argumenty prawne RPO

Rzecznik zwraca uwagę, ze wycena wkładu mieszkaniowego przy spółdzielczym prawie lokatorskim jest niezwykle trudna. Po pierwsze: taka formuła już nie istnieje, więc trudno odnieść to do obecnych realiów. Po drugie: wpłacane kwoty na wkład mieszkaniowy były faktycznie jedynie ułamkiem całościowych kosztów budowy nieruchomości. Po trzecie jednak: ten wkład był niezwykle cenny, ponieważ była to niemal jedyna droga do posiadania mieszkania, nawet jeśli nie stawało się ono własnością lokatorów w sensie prawnym. Jeśli do tego dochodzi problem waloryzacji w sytuacji zmiany siły nabywczej pieniądza, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej.

W ocenie Rzecznika sąd prowadzący sprawę podziału majątku pominął regułę wypracowaną w orzecznictwie Sądu Najwyższego (m.in. uchwała z 5 października 1990 r. (III CZP 55/90), a dotyczącą wyceny wkładu mieszkaniowego. Zgodnie z nią należy ustalić to, jaki był udział nakładu z majątku osobistego w nabyciu składnika majątku wspólnego, a następnie proporcje te odnieść do wartości tego składnika w dacie podziału. Tym samym, zestawiając wyrażone w starych złotych wartości nominalne sprzed hiperinflacji i po tym procesie, sąd otrzymał wyniki skrajnie niesprawiedliwe. Kobieta, która zainwestowała pieniądze przed ślubem oraz przed gwałtownym spadkiem siły nabywczej pieniądza, została znacząco pokrzywdzona.

Sąd uznał też, że do ustalenia, jaki procent wartości mieszkań stanowił majątek osobisty kobiety, może przyjąć tylko to, co literalnie wynika z przedstawionych przez nią pism spółdzielni (a tam, co jasne, określone były jedynie kwoty nominalne), pomijając zjawisko hiperinflacji. W efekcie sąd naruszył przepisy regulujące podział majątku wspólnego małżonków po ustaniu wspólności ustawowej (art. 45 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).

Jak podkreśla RPO, naruszono również prawo procesowe. Waloryzując nakłady z pominięciem hiperinflacji, jaka miała miejsce między datą opłacenia wkładu mieszkaniowego oraz wkładu budowlanego, sąd nie zastosował normy przewidzianej przez art. 228 § 1 kodeksu postępowania cywilnego. Artykuł ten mówi bowiem o tym, że fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu. Niewłaściwe rozliczenie nakładu, zasądzenie go w kwocie symbolicznej, stanowi także naruszenie art. 567 § 1 kpc., gdyż jego skutkiem jest rażąco wadliwe rozliczenie majątkowych mas małżeńskich, a zatem – niewypełnienie celu postępowania działowego.

Doszło także do bezpośredniego naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony własności i praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP). Zaistniała bowiem ogromna dysproporcja pomiędzy rzeczywistym wysiłkiem finansowym kobiety, związanym z opłaceniem wkładu mieszkaniowego, a przyznaną jej wartością tytułem rozliczenia nakładu, stanowiącą niecałe dwa promille wartości rozliczanej nieruchomości.

Niemniej istotne jest w tym przypadku także naruszenie zasady zaufania do państwa i prawa, wynikającej z art. 2 Konstytucji RP zasady demokratycznego państwa prawnego realizującego zasady sprawiedliwości społecznej. Sąd nie zapewnił bowiem kobiecie właściwej ochrony przed skutkami negatywnych zjawisk gospodarczych, na które nie miała ona żadnego wpływu, w sytuacji, gdy wiele organów państwowych podejmowało przez lata działania, które miały odwrócić skutki hiperinflacji, bądź przynajmniej uczynić je mniej dotkliwymi dla obywateli.

Skarga nadzwyczajna jest w tym przypadku jedynym możliwym do zastosowania środkiem zaskarżenia. Co prawda dla podważenia orzeczenia II instancji przysługiwała kobiecie skarga kasacyjna, ale minęły już terminy na to. Nie ma też podstaw do wznowienia postępowania.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r. Zważywszy, że pełny skład IKNSP SN powołano w sposób opisany w uchwale 3 Izb, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

IV.7000.43.2018

Nastolatek zginął w wypadku - sąd odmówił bliskim zadośćuczynienia. Skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-02-19
  • Nastolatek zginął w wypadku po tym, gdy grupa młodych ludzi wybrała się na przejażdżkę autem jednego z ich rodziców
  • Nikt nie zapiął pasów, a zdarzenie spowodował - uciekając przed policją - kierujący, który nie miał prawa jazdy
  • Sąd I instancji przyznał rodzinie ofiary zadośćuczynienie od ubezpieczyciela auta – ale w II instancji prawomocnie tego odmówiono  
  • Sąd arbitralnie uznał bowiem, że poszkodowany przyczynił się do szkody
  • Tymczasem to brawurowa jazda kierujacego autem - bez uprawnień, bez umiejętności, a ze świadomością skrajnie niebezpiecznej sytuacji dla pasażerów - doprowadziła do śmierci kolegi, a w efekcie do niewyobrażalnej krzywdy powodów

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną.

Rodzinie 16-latka odmówiono zadośćuczynienia mimo niekwestionowanego przez oba sądy naruszenia ich dóbr osobistych wskutek tej śmierci. A nawet jeśli by uznać, że poszkodowany przyczynił się do powstania szkody, to nie oznacza to całkowitego zniesienia obowiązku jej naprawienia. Według prawa wtedy można najwyżej zmniejszyć wysokość przyznanego zadośćuczynienia lub odszkodowania.

Dlatego wyrok nie odpowiada standardom demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. Podważa także wiarygodność orzeczeń sądowych.

Stan faktyczny

Zimą, po zmierzchu w 2007 r. sześcioro młodych ludzi wybrało się na przejażdżkę samochodem rodziców jednego z nich. Kierujący nie miał prawa jazdy; nikt nie zapiął pasów bezpieczeństwa. Na widok samochodu policji, kierujący zaczął uciekać mimo trudnych warunków drogowych.

Auto wpadło w poślizg, podczas którego jeden z nastolatków wypadł z pojazdu i zginął. Pozostali uciekli z miejsca zdarzenia. Uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.

W postępowaniu sądu rodzinnego ustalono, ze kierujacy dopuścił się czynu karalnego z art. 177 § 2 Kodeksu karnego w związku z art. 178 § 1 Kk.

Śmierć była wstrząsem dla rodziny, która to bardzo ciężko przeżyła.  Ubezpieczyciel przyjął odpowiedzialność za skutki wypadku na podstawie polisy OC i opłacił bliskim koszty pogrzebu. Odmówił jednak wypłaty zadośćuczynienia i odszkodowania.

Wobec tego rodzice i siostra ofiary pozwali firmę ubezpieczeniową o kilkadziesiąt tys. zł zadośćuczynienia wraz z odsetkami. Podstawą roszczeń był art. 445 § 1 Kodeksu cywilnego i art. 446 § 1, 3 i 4 Kc oraz art. 448 Kc.

Sąd Rejonowy przyznał powodom w sumie kilkadziesiąt tys. zł od pozwanego. Uznał, że doszło do naruszenia ich dóbr osobistych w postaci m.in. prawa do życia w pełnej rodzinie.

Sąd nie podzielił zarzutu pozwanego, że nastolatek sam przyczynił się do wypadku, skoro nie zapiął pasów. Według ekspertyzy złożonej przez pozwanego, niezapięcie pasów sprzyjało wypadnięciu pasażera z auta, jednakże nie wyjaśniono, czy ich zapięcie uratowałoby mu życie. A obowiązkiem pozwanego było wykazanie, że ofiara miała dostateczne rozeznanie co skutków swego postępowania – czemu pozwany nie sprostał.

Po apelacji pozwanego Sąd Okręgowy w  2010 r. zmienił wyrok i powództwo oddalił. Zarazem ocenił, że jeżeli doszło do naruszenia dóbr osobistych powodów, to nie tylko ze strony kierowcy, ale również i samego poszkodowanego. Dlatego uznał brak podstaw do zasądzenia zadośćuczynienia.

Sąd Okręgowy nie zgodził się z sądem I instancji, że nie został udowodniony związek przyczynowy pomiędzy niezapięciem pasów a śmiercią nastolatka. Stwierdził bowiem, że mając 16 lat, z pewnością znał on elementarne zasady bezpieczeństwa i miał świadomość ich oczywistego naruszenia. 

Zarzuty RPO

Rzecznik zarzucił orzeczeniu rażące naruszenie:

  • prawa materialnego, art. 448 Kodeksu cywilnego w związku z art. 23 i 24 § 1 Kc. w związku z art. 362 k.c. i art. 361 § 1 Kc - poprzez przyjęcie, że okoliczności dotyczące zachowania poszkodowanego stanowiły podstawę do odmowy zasądzenia zadośćuczynienia, podczas gdy właściwe zastosowanie tych przepisów mogło doprowadzić co najwyżej do odpowiedniego zmniejszenia wysokości należnego im zadośćuczynienia. 
  • praw i zasad konstytucyjnych:
  1. zasady zaufania do państwa i prawa oraz bezpieczeństwa prawnego wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, gdyż rozstrzygnięcie sądu, wydane z rażącym naruszeniem podstawowych zasad odpowiedzialności odszkodowawczej podważa zaufanie do stanu prawnego wynikającego z prawomocnych orzeczeń sądowych, czyniąc przy tym prawo do zadośćuczynienia krzywdy wyrządzonej śmiercią dziecka, poniesioną w wypadku spowodowanym przez osobę trzecią, instytucją pozorną;
  2. ochrony rodziny, przewidzianej w art. 18 i 71 Konstytucji RP z uwagi na odmowę przyznania odpowiedniego zadośćuczynienia za naruszenie dobra osobistego w postaci prawa do życia w rodzinie, mimo iż prawo do niezakłóconego życia rodzinnego stanowi fundament prawidłowego funkcjonowania rodziny podlegającej szczególnej ochronie na poziomie konstytucyjnym.   

Wniósł o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego w zaskarżonej części i zwrócenie mu sprawy do ponownego rozpoznania.

Argumentacja RPO

Prawo do życia rodzinnego oraz do utrzymania tego rodzaju więzi jest dobrem osobistym i podlega ochronie na podstawie Kodeksu cywilnego. Śmierć najbliższego członka rodziny, spowodowana czynem zabronionym, może uzasadniać przyznanie zadośćuczynienia na podstawie art. 448 Kc. Użyto w nim zwrotu „sąd może przyznać”, co nie oznacza jednak niczym nieograniczonej arbitralności oceny sądu.

Zgodnie z art. 362 Kc,  jeżeli poszkodowany przyczynił się do powstania lub zwiększenia szkody, wówczas obowiązek jej naprawienia ulega odpowiedniemu zmniejszeniu - stosownie do okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron. A samo ustalenie przyczynienia się poszkodowanego nie nakłada na sąd obowiązku zmniejszenia odszkodowania ani nie przesądza o stopniu tego zmniejszenia. Ustalenie przyczynienia jest jedynie warunkiem wstępnym, od którego w ogóle zależy możliwość rozważania zmniejszenia odszkodowania.

Sąd nie kwestionował, że doszło do naruszenia dóbr osobistych rodziców i siostry. Zadośćuczynienia odmówił wyłącznie z powodu ustalenia, że zmarły przyczynił się do szkody, a jego zachowanie było wysoce nieprawidłowe.

Według orzecznictwa nawet znaczące (a niekiedy i w 100%) przyczynienie się poszkodowanego do wypadku skutkuje co najwyżej obniżeniem przyznania świadczeń - całkowita odmowa ich zasądzenia jest możliwa jedynie w sytuacjach skrajnych. Za takie uznano np. pojenie alkoholem kierowcy w czasie jazdy przez poszkodowanego. Generalnie jednak współudział poszkodowanego w piciu alkoholu wraz z kierowcą, który doprowadził do wypadku uznaje się za podstawę zaledwie do odpowiedniego obniżenia należnych świadczeń.

Tego rodzaju sytuacje trudno zestawić z zachowaniem ofiary wypadku - obiektywnie nieprawidłowym. Niemniej jednak nie sposób zakwalifikować go jako zasadniczej przyczyny tragedii. Przeciwnie: jego śmierć  stanowiła wynik zachowania kierującego pojazdem.

Sąd Okręgowy skupił się na ocenie zachowania poszkodowanego, abstrahując zupełnie od oceny winy bezpośredniego sprawcy. Konfrontacja uchybień, jakich dopuścił się poszkodowany z uchybieniami sprawcy, prowadzi do wniosku o ich rażącej niewspółmierności.

Kierowca prowadził pojazd, nie mając do tego uprawnień i doprowadził do wypadku wskutek błędnej techniki jazdy. Nie bez znaczenia jest też wyłączanie przez niego świateł w celu zgubienia pościgu policyjnego, a co najważniejsze - brak jakiejkolwiek reakcji na krzyki koleżanek, które siedziały na tylnym siedzeniu obok ofiary i próbowały zatrzymać kierowcę, aby zapobiec wypadnięciu kolegi przez otwarte drzwi.

Gdyby kierowca w porę zakończył brawurową jazdę, do tragedii by nie doszło. Kontynuowanie jazdy obciąża sprawcę wypadku, a nie ofiarę, która na przebieg wydarzeń nie miała już wówczas wpływu. Nie miał on też możliwości, by opuścić samochód. A obowiązek dopilnowania czy pasażerowie zapięli pasy  ciąży na kierowcy.

Pominięcie tych kwestii przez Sąd Okręgowy stanowi nie tylko o rażącym naruszeniu prawa, ale również rażąco odbiega od społecznego poczucia sprawiedliwości. Z uzasadnienia orzeczenia wyłania się obraz ofiary wypadku, budzący stanowczy sprzeciw. To nie on doprowadził do tragicznego wypadku. Zachowywał się tak samo jak pozostali pasażerowie, którzy nie odnieśli poważnych obrażeń. To brawurowa jazda kierowcy, bez uprawnień, bez odpowiednich umiejętności – a zwłaszcza, gdy już zdawał sobie sprawę, jak skrajnie niebezpieczna dla pasażerów stała się sytuacja – doprowadziła do śmierci kolegi, a w efekcie do niewyobrażalnej krzywdy powodów. 

Niewyjaśnienie związku przyczynowego między niezapięciem pasów a  śmiercią

Sąd nie wyjaśnił, na podstawie jakich dowodów przyjął istnienie związku przyczynowego między niezapięciem pasów a śmiercią 16-latka. Konieczne było do tego ustalenie, czy zapięcie pasów zapobiegłoby śmierci, a w razie pozytywnej odpowiedzi - ustalenie, czy śmierć jest typowym następstwem niezapięcia pasów. Zastosowanie automatyzmu, bez zbadania wszystkich okoliczności i bez zasięgnięcia opinii biegłego, doprowadziło do niezrozumiałego i społecznie niesprawiedliwego rozstrzygnięcia.

Według sądu 16-latek musiał znać elementarne zasady bezpieczeństwa – tym samym miał świadomość oczywistego ich naruszenia, wsiadając zimą i w nocy do pojazdu obok pięciu innych osób, kierowanego przez osobę bez prawa jazdy i nie zapinając pasów bezpieczeństwa. Ale jest to kwestia subiektywna, mogąca mieć znaczenie wyłącznie z punktu widzenia winy, a nie związku przyczynowego.

Poza tym nie sposób zgodzić się z wnioskiem sądu, że poszkodowany miał świadomość tego, że ryzykuje zdrowiem, czy życiem. Z doświadczenia życiowego wynika, że w świadomości nastolatka następstwem takiego zachowania jest co najwyżej kara od rodziców lub mandat.

Nie można więc stawiać znaku równości między świadomym naruszaniem zasad bezpieczeństwa oraz świadomym narażaniem się na pozbawienie życia, jak to uczynił sąd. Śmierć nie może być uznana za normalne następstwo jazdy samochodem kierowanym przez osobę bez uprawnień. Świadczy o tym choć fakt, że nie zginął żaden z pozostałych pasażerów, mimo że ich zachowanie było równie nieprawidłowe.

Naruszenie praw konstytucyjnych

Wykazane rażące naruszenia prawa wywołały negatywne konsekwencje w sferze praw oraz wolności pozwanych, których ochronę gwarantuje Konstytucja.

Rzecznik dostrzega naruszenie zasady zaufania do państwa, a także bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Statuuje on zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, na którą składa się szereg wartości. Jedna z nich to zagwarantowanie zaufania do stanu prawnego, jaki wynika z prawomocnego orzeczenia sądu. A wiarygodność orzeczeń sądowych stanowi istotny czynnik integrujący społeczeństwo w relacji zaufania dla instytucji państwa oraz zapewniający bezpieczeństwo prawne.

Wyrok nie odpowiada tym standardom. Odmowa udzielenia powodom ochrony prawnej, mimo niekwestionowanego naruszenia ich dóbr osobistych, podważa wiarygodność orzeczeń sądowych.

Z art. 2 Konstytucji wywodzona jest również zasada polegająca na zakazie tworzenia uprawnień pozornych. Sąd uczynił prawo przysługujące członkom rodziny zmarłego instytucją pozorną. Doprowadziło to do swoistej „pułapki”, stwarzając jedynie pozory możliwości skutecznego skorzystania z instrumentów gwarantujących powodom ochronę prawną.

Odmowa zadośćuczynienia prowadzi również do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony rodziny, przewidzianej w art. 18 i art. 71 Konstytucji.

Koniecznosć ochrony słabszej strony procesu przez państwo 

Sprawiedliwość społeczna wymaga przyznania możliwie najpełniejszej ochrony słabszemu uczestnikowi – zarówno życia społecznego, jak i obrotu prawnego. Nie ulega wątpliwości, że pomiędzy stronami niniejszego postępowania zachodzi istotna dysproporcja.

Pozwany – jako profesjonalista na rynku ubezpieczeń -zajmuje pozycję uprzywilejowaną wobec osób poszkodowanych, które często nawet nie wiedzą, jakie roszczenia przysługują im w związku z krzywdą wskutek śmierci najbliższego członka rodziny, spowodowaną zawinionym działaniem kierowcy – wyłącznego sprawcy wypadku. Dlatego na organach państwa spoczywa obowiązek zapewnienia im realnej ochrony.

W ocenie Rzecznika zasada ta powinna mieć odpowiednie przełożenie przy sądowym stosowaniu prawa. Zaskarżony wyrok jest jej wyraźnym zaprzeczeniem. Tylko uchylenie wyroku umożliwi przywrócenie zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Jednak aby to nastąpiło, sąd musi ponownie zbadać wszystkie okoliczności mające wpływ na  zadośćuczynienie, w tym zwłaszcza: ewentualne przyczynienie się poszkodowanego do powstania szkody, adekwatny związek przyczynowy pomiędzy jego zachowaniem a powstałą szkodą i w dalszej kolejności ewentualne odpowiednie zmniejszenie należnego zadośćuczynienia, stosownie do wszystkich okoliczności, a zwłaszcza do stopnia winy obu stron.

RPO wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.514.2018

Koronawirus. Rzecznik skarży do WSA kary pieniężne sanepidu wobec obywateli [trzy sprawy wygrane]

Data: 2020-08-05, 2021-01-12, 2021-02-19
  • Wiele kar pieniężnych sanepidu wobec obywateli za nieprzestrzeganie nakazów lub zakazów podczas pandemii koronawirusa uchylali wojewódzcy inspektorzy sanitarni
  • Jednak mazowiecki inspektor utrzymywał takie decyzje wobec obywateli ukaranych w związku z majowymi protestami przedsiębiorców
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył te decyzje do sądu administracyjnego
  • AKTUALIZACJA: WSA w Warszawie 12.01.2021 stwierdził nieważność decyzji ze sprawy  VII SA/Wa 1614/20 (VII.565.468.2020) 13.01.2021 WSA stwierdził nieważność decyzji w sprawie V.511.288.2020
  • AKTUALIZACJA 2: 19.02.2021 WSA uwzględnił skargę V.7018.438.2020. Podobnie jak w innych sprawach, stwierdził nieważność wydanych w sprawie decyzji.

Nakładane przez sanepid pieniężne kary administracyjne za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii.

Najpierw interwencje przybierały postać wystąpień RPO do władz państwowych. Regulacje prawne w zakresie tych kar poddawano surowej krytyce, jako niekonstytucyjne i łamiące międzynarodowe standardy.

Rzecznik wskazywał, że kary są nakładane na podstawie specustaw obowiązujących od 1 kwietnia, które są niejasne i bardzo rygorystyczne. Zawierają rozwiązania sprzeczne z Konstytucją, która przewiduje kary tylko za czyny  wskazane w ustawie. A wysokość kar (od 5 do 30 tys. zł) i nakaz natychmiastowej zapłaty to narzędzie nadmiernie dolegliwej i nieuzasadnionej represji obywateli.

Następnie udzielano pomocy prawnej obywatelom obciążanym tymi karami. Jak ustalili pracownicy BRPO, większość ukaranych pozbawiono prawa do udziału w postępowaniu administracyjnym i złożenia wyjaśnień, a więc de facto obrony swoich praw.

W wielu przypadkach obywatele kwalifikowali się też do wyjątków od obowiązku stosowania obostrzeń epidemicznych (np. noszenie maseczek czy zakaz wyjścia z domu poza pilną potrzebą), o których nie mieli okazji poinformować sanepidu.

Brak udziału w postępowaniu to także brak możliwości opowiedzenia o swojej sytuacji materialnej i osobistej, a także o powodach naruszenia  – a wszystkie te elementy muszą być brane pod uwagę przez sanepid przy wymierzaniu kary.

A kary nakładano na podstawie notatek sporządzanych przez policjantów. Taki dokument nie może natomiast stanowić dowodu dla sanepidu. W świetle prawa policja nie jest uprawniona do przekazywania notatek z interwencji, wraz z danymi osobowymi obywateli, takim organom, jak Inspektor Sanitarny. Taki dowód to dowód nielegalny.

Ponadto przepisy, których naruszanie stawało się podstawą do nakładania kar, ulegały (co nadal się dzieje) nieustannym zmianom. Niektóre z ograniczeń w chwili nakładania kar już nie obowiązywały. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Wszystkie te argumenty prawnicy z Biura RPO przedstawiali w odwołaniach od decyzji Państwowych Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W większości przypadków - z sukcesem. Wojewódzcy Inspektorzy Sanitarni uchylali decyzje o karach i umarzali postępowania w sprawie, m.in. dlatego że zakazy, które były podstawą kary, już nie obowiązują.

Argumentacja ta nie trafiła jednak do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, który rozpatrywał odwołania od kar za udział w protestach przedsiębiorców z maja 2020 r. w Warszawie. Organ uznał za wiarygodny dowód z policyjnych notatek o niezachowywaniu dystansu 2 m czy o braku maseczki - niezależnie od stanu zdrowia spisanej osoby.

Uznał też, że wyjątkowe okoliczności epidemiczne uzasadniają złamanie prawa do obrony ukaranych. Nie uwzględnił też zmiany przepisów prawa na korzyść ukaranych.

Prawnicy RPO nie złożyli jednak broni. Napisali skargi, a Rzecznik zaskarżył negatywne dla obywateli decyzje Mazowieckiego Inspektora Sanitarnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.  Wniósł o uchylenie nałożonych kar – z reguły było to 10 tys. zł.

W kilku złożonych skargach RPO wskazuje m.in. na to, że:

  • zgodnie  z rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, nakaz zachowania odległości nie mniejszej niż 2 metry dotyczył sytuacji jednoczesnego poruszania się osób (co najmniej dwóch) pieszo - co oznacza, że nie odnosił się on sytuacji, gdy w tym samym czasie jedna osoba przemieszcza się a druga osoba stoi (nie porusza się);
  • skarżący wskazywali, że funkcjonariusze policji stworzyli kordon i używając siły, stłoczyli uczestników protestu oraz osoby postronne na niewielkiej powierzchni, przez co uniemożliwili zachowanie wymaganych prawem odległości pomiędzy osobami.

Sąd administracyjny, jak każdy inny, podlega przede wszystkim Konstytucji. Istnieje wiec duża nadzieja na to, że niekonstytucyjne kary warszawskiego sanepidu zostaną przez sąd wyeliminowane.

V.7018.438.2020, V.7018.437.2020, V.7018.439.2020, V.511.288.2020, VII.565.468.2020

400 zł za spotkanie w parku w pandemii. Dwie kasacje RPO [SPRAWY WYGRANE]

Data: 2021-05-12, 2021-02-19
  • W kwietniu 2020 r., kiedy rząd zakazał wstępu do lasy i parków z powodu koronawirusa, pan Mieczysław, mieszkaniec małej miejscowości,  spotkał się w południe w parku w centrum miasteczka z panem Zbigiewem.
  • Policja skierowała sprawę do sądu obwiniając ich o wykroczenie z art. 54 k.w. w zw. z § 11a ust.1 Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 20 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r. poz. 491).
  • Sąd wymierzył panu Mieczysławowi 300 złotych grzywny, do tego dodał 30 złotych opłaty oraz 70 złotych tytułem zryczałtowanych wydatków postępowania na rzecz Skarbu Państwa. Pan Zbigniew dostał zaś 200 zł grzywny, ale z innych opłat został zwolniony.
  • Wyroki nie zostały zaskarżone i uprawomocniły się.
  • AKTUALIZACJA: 8 kwietnia Sąd Najwyższy (sygn. akt KK 75/21) uwzględnił kasację ws. pana Mieczysława i uniewnnił go). 
  • AKUALIZACJA 2: 12 maja Sąd Najwyższy (Sygn. akt II KK 76/21) uwzględnił drugą kasację.

RPO składa od niich kasację do Sądu Najwyższego wskazując, że wyroki zapadły z rażącym naruszeniem prawa. Rozporządzenie rządu, za którego złamanie ukarany został pan Mieczysław i pan Zbigniew, nie miało podstaw w ustawie: rząd powołał się na ustawę o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, a ta pozwala tylko wprowadzać ograniczenia w poruszaniu się, a nie ich po prostu zakazywać. Do tego rozporządzenie Rady Ministrów nie odsyłało do konkretnego przepisu kodeksu wykroczeń i nie określało wobec sprawcy prawnomaterialnych konsekwencji naruszenia przez niego zawartych w nim przepisów. Przepis § 17 stanowił jedynie, że zakazuje się korzystania z m.in. z parków, bez wskazania, czy i jaka sankcja grozi za złamanie tego zakazu.

Mając na uwadze wszystko powyższe, wykluczone jest pociągnięcie do odpowiedzialności na podstawie art. 54 k.w. osób, które naruszały m.in. zakaz korzystania z parków ustanowiony na mocy wspomnianego Rozporządzenia.

II.511.78.2021, II.511.79.2021    

Kolejna sędzia pod lupą rzecznika dyscyplinarnego i resortu za swe działania orzecznicze

Data: 2021-02-18
  • Sędzia Alicja Karpus-Rutkowska ma zarzuty dyscyplinarne za odmowę aresztowania podejrzanego. MS chce także odwołania jej z funkcji wiceprezeski Sądu Rejonowego w Myśliborzu
  • Takie działania mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego” - zniechęcenia tej sędzi oraz innych do działań niezgodnych z wolą prokuratury oraz postępowania zgodnie z własnym przekonaniem
  • Niepokój budzi fakt, że to kolejna sprawa, w której sędziego spotykają represje za podjęte decyzje orzecznicze. A sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom – przypomina RPO

Na podstawie doniesień prasowych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę działań podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Anny Dalkowskiej, zmierzających do zdymisjonowania wiceprezeski Sądu Rejonowego w Myśliborzu za decyzje, które nie znalazły aprobaty w oczach prokuratorów i  resortu.

Wniosek o odwołanie sędzi Alicji Karpus-Rutkowskiej trafił do Krajowej Rady Sądownictwa. Wniosek ten  negatywnie zaopiniowało kolegium sądu. Dymisji sprzeciwiają się także władze sądów ze Szczecina i okolicy, w tym wszyscy sędziowie i prezes sądu w Myśliborzu.

Przewinienia wiceprezeski miałyby  polegać na odmowie  aresztowania uczestnika Strajku Kobiet, który w trakcie manifestacji uderzył księdza, a  okazał się zakażonym koronawirusem. Ponadto wiceprezeska miała odmówić otwarcia  sądu w nocy, by prokurator mógł złożyć wniosek o areszt.

Tymczasem uczestnik strajku pojednał się z księdzem, a o zakażeniu dowiedział się już po zatrzymaniu. Sędzia oceniła, że w sprawie nie ma obawy utrudniania śledztwa, gdyż materiał dowodowy jednoznacznie potwierdza zachowanie uczestnika protestu. A sędzia Karpus-Rutkowska nie pełniła tamtej nocy dyżuru; wniosek rozpoznano następnego dnia. Mimo to zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych, bez wysłuchania sędzi, postawił jej zarzuty dyscyplinarne, a podsekretarz stanu podjęła działania w celu odwołania jej z funkcji wiceprezeski.

W ocenie RPO działania podjęte przez Annę Dalkowską mogą prowadzić do wywołania wśród sędziów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu tej sędzi oraz innych do podejmowania działań niezgodnych z wolą prokuratury oraz postępowania zgodnie z własnym przekonaniem.

RPO przypomina, że artykuł 178 ust. 1 Konstytucji RP stanowi, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Zasada niezawisłości wiąże się z konstytucyjną rolą sędziów jako gospodarzy postępowań sądowych. Sędziowie orzekający w sprawach karnych w szczególności muszą mieć na uwadze podstawowe prawa człowieka i zasady humanitaryzmu, albowiem stosowanie środków izolacyjnych jest   szczególnie dotkliwe i w znaczny sposób ingeruje w  prawa i wolności.

Sędzia Alicja Karpus-Rutkowska podjęła decyzję o odmowie to aresztu dla uczestnika protestu, kierując się zgromadzonym materiałem dowodowym. Uznała brak  podstaw do zastosowania najbardziej dolegliwego środka, a w jego miejsce zadecydowała o zastosowaniu dozoru policyjnego. Wydając to postanowienie, kierowała się własnymi przekonaniami - zgodnie z zasadą niezawisłości, która winna cechować każdego sędziego.

Ponadto trzeba mieć na uwadze, że w epidemii koronawirusa dostęp do sądów został znacznie ograniczony. Odpowiednie wytyczne wydało Ministerstwa Sprawiedliwości. W małych sądach otwieranie sądu w nocy wiąże się z dodatkowymi problemami, m.in. nieobecnością pracowników administracyjnych i koniecznością stosowania procedur bezpieczeństwa, których w sytuacji epidemiologicznej jest znacznie więcej.

Wobec tego wszystkiego  trudno zrozumieć motywację działania Ministerstwa Sprawiedliwości oraz organów dyscyplinarnych, jak i  szybkość z jaką podjęto działania zmierzające do ukarania sędzi Alicji Karpus-Rutkowskiej.  Niepokój budzi zwłaszcza fakt, że jest to już kolejna sprawa, w której sędziego spotykają represje za podjęte przez niego decyzje orzecznicze

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi Ministra Sprawiedliwości o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.510.4.2021

 

Ludzie wnieśli o podział pokojów zamiast działek, a sąd się zgodził. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-02-18
  • Sąd podzielił nieruchomość w Zakopanem na wniosek współwłaścicieli, nie zauważając, że chcą podzielić się nie ziemią i zabudowaniami, ale po prostu pokojami i kuchnią w budynku
  • Sąd popełnił błąd, bo powinien był uświadomić wnioskodawcom, że dzieląc się majątkiem w taki sposób, działają na swoją szkodę w przyszłości.
  • Sprawa dotyczyła początkowo pięciorga osób, ale teraz konsekwencje podziału sprzed 17 lat dotyczą już jedenaściorga
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną

Wnosi, aby Sąd Najwyższy nakazał  ponowne rozpoznanie sprawy przez Sąd Rejonowy - tym razem z poszanowaniem przepisów co do zniesienia współwłasności nieruchomości, zabudowanej budynkiem mieszkalno-gospodarczym. 

Historia sprawy 

W 2004 r. pięciu mieszkańców Zakopanego chciało podzielić zabudowaną działkę, którą mieli na współwłasność. Przedstawili sądowi fachowy projekt podziału i zeznali zgodnie, że już się nieruchomością podzielili, więc procedura jest prosta.

Sąd skonsultował podział z wydziałem urbanistyki, który wskazał tylko, że do jednej z działek potrzebna jest droga konieczna. Sąd przystał więc na ten plan podziału, nie zauważając, że ludzie dzielą między siebie nie ziemię i domy, ale … pokoje.

W efekcie granica nowo utworzonych działek biegła w poprzek pomieszczeń, dzieląc kuchnię oraz pozbawiając właściciela jednej z działek prawa do korzystania z uprzednio zajmowanych kuchni i łazienki.

Błąd sądu polegał na tym, iż oparł się wyłącznie na zgodnym oświadczeniu wnioskodawców. Tymczasem prawo zobowiązywało go do sprawdzenia, czy zaproponowany podział nie sprzeciwia się prawu ani zasadom współżycia społecznego, ani też nie narusza w sposób rażący interesu osób uprawnionych (art. 622 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego).

Postanowienie sądu uprawomocniło się, bo nikt nie złożył sprzeciwu. Jedyną zmianą tej sytuacji jest skarga nadzwyczajna. Po 17 latach sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana – po śmierci dwóch właścicieli w grę wchodzą prawa ich spadkobierców. Teraz dotyczy już nie pięciorga, ale jedenaściorga osób.

Argumentacja prawna RPO

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie przepisów postępowania poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 622 § 2 Kpc w zw. z art. 325 w zw. z art. 13 § 2 i art. 621 w zw. z art. 624 zd. 1 Kpc. Chodzi o błędne zaakceptowanie projektu podziału, sporządzonego przez geodetę, przy pominięciu przez sąd wymaganej oceny, czy wynikający z projektu przebieg granicy między wydzielanymi działkami czyni zadość wymogom prawa, zasadom współżycia społecznego oraz czy nie narusza w sposób rażący interesu osób uprawnionych.

A istota sprawy wymagała objęcia rozstrzygnięciem sądu kwestii podziału budynku mieszkalno-gospodarczego, posadowionego na wydzielanych działkach, co wymagało zagwarantowania, by linia podziału nie przebiegała przez pomieszczenia i by nie dzieliła budynku na części w sposób nieregularny, skutkujący powstaniem niesamodzielnych gospodarczo części.

W efekcie postanowienie sądu wobec poważnych wad prawnych stwarza uprawnionym istotne problemy w korzystaniu z przydzielonych im praw rzeczowych. Są poważne wątpliwości co do rzeczywistej granicy działek w części mającej przebiegać w obrębie budynku. W efekcie cel, jaki przyświecał uczestnikom postępowania – trwała likwidacja sporów związanych z korzystaniem z gruntu - mimo zakończenia postępowania nie może zostać osiągnięty.

Wytworzona sytuacja prawna jest równoznaczna także z naruszeniem prawa materialnego, tj. art. 210 zd. 1 w zw. z art. 211 Kodeksu cywilnego, nie tylko w następstwie nieuwzględnienia przez Sąd Rejonowy prawnych wymogów podziału nieruchomości wraz budynkiem, ale przede wszystkim wskutek zniweczenia uprawnień uczestników postępowania do przeprowadzenia na drodze sądowej zgodnego z prawem zniesienia współwłasności nieruchomości.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, konstytucyjnego prawa do uzyskania wiążącego wyroku sądowego ostatecznie rozstrzygającego o prawach uczestników postępowania, wywodzonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz przysługującej uczestnikom na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP konstytucyjnej ochrony praw majątkowych,-  z uwagi na wydanie prawomocnego rozstrzygnięcia, które wobec merytorycznej wadliwości utrwala stan niepewności prawnej w zakresie treści praw rzeczowych przyznanych właścicielom wydzielonych działek, skutkiem czego nie mogą oni należycie realizować swych uprawnień właścicielskich.

Rzecznik wniósł o uchylenie przez SN postanowienia Sądu Rejonowego z 2004 r. i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania ,

Skargę, jak i poprzednie dotyczące prawa cywilnego, skierowano do Izby Cywilnej SN.

IV.7000.433.2019

Prezes UOKiK nie udostępni akt sprawy zakupu Polska Press przez PKN Orlen - mimo interwencji Rzecznika. (EDIT) T. Chróstny: "To tajemnica przedsiębiorstwa"

Data: 2021-02-17
  • Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie udostępnia Rzecznikowi Praw Obywatelskich akt postępowania antymonopolowego ws. przejęcia przez Polski Koncern Naftowy Orlen kontroli nad Polska Press
  • RPO po raz trzeci zwraca się o to do Tomasza Chróstnego, który zgodził się na taką koncentrację
  • Zgodnie z prawem każda  instytucja, do której zwróci się Rzecznik, jest obowiązana z nim współdziałać, w tym - zapewnić dostęp do dokumentów
  • W przeciwnym wypadku konieczne będzie rozważenie podjęcia przez RPO dalszych środków prawnych

14 grudnia 2020 r. Rzecznik podjął z własnej inicjatywy sprawę przejęcia  przez Polski Koncern Naftowy Orlen S.A. kontroli nad Polska Press sp. z o.o. Od tego momentu Rzecznik prowadzi samodzielnie postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Kierując się konstytucyjnym obowiązkiem ochrony podstawowych konstytucyjnych praw i wolności (art. 80 oraz 208 Konstytucji RP, w tym wolności słowa (art. 54 Konstytucji RP) i prawa dostępu do informacji (art. 61 Konstytucji RP), Rzecznik zwrócił się o udostępnienie całości akt tej sprawy za pomocą środków komunikacji elektronicznej bądź też o dostarczenie kopii do Biura RPO.

Rzecznik po raz trzeci zwraca się do prezesa UOKiK w tej sprawie. Ostatnie pismo Rzecznika z 9 lutego 2021 r. pozostaje bowiem bez odpowiedzi prezesa, zaś termin wyznaczony na udostępnienie akt minął  8 lutego 2021 r.

Adam Bodnar ponownie przypomina, że zgodnie z art. 17 ust. 1 pkt 1 ustawy o RPO  organ, organizacja lub instytucja, do których zwróci się Rzecznik, obowiązane są z nim współdziałać i udzielać mu pomocy, a w szczególności zapewniać dostęp do akt i dokumentów na zasadach określonych w art. 13. Rzecznik może też określić termin, w jakim powinny być dokonane te czynności.

Ponadto Rzecznik uprawniony jest również, na podstawie art. 13 ust. 1 pkt 1 ustawy o RPO, zbadać, nawet bez uprzedzenia, każdą sprawę na miejscu.

- W związku z konstytucyjnym obowiązkiem Rzecznika, polegającym na ochronie praw i wolności obywateli, uprzejmie proszę o pilną realizację wniosku Rzecznika z 5 lutego 2021 r. W przeciwnym wypadku bowiem koniecznym będzie rozważenie przez Rzecznika podjęcia dalszych środków prawnych - podkreśla Adam Bodnar.

RPO o zagrożeniach kupna Polska Press przez państwowy koncern

W ocenie RPO zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego rodzi wiele zagrożeń. Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję.

Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie. Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe. A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL.

Ponadto PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Odpowiedź Prezesa UOKIK: dokumenty sprawy zawierają tajemnice prawnie chronione, w tym tajemnice przedsiębiorstwa.

Informacje uzyskane przez Prezesa UOKiK w toku prowadzonego postępowania podlegają szczególnej ochronie, a przepisy ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów  ograniczają Prezesowi UOKiK możliwość ich przekazania innym organom. 

Zgodnie bowiem z art. 73 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji informacje uzyskane w toku postępowania nie mogą być wykorzystane w innych postępowaniach prowadzonych na podstawie odrębnych przepisów, z zastrzeżeniem określonych w tej ustawie. Wyjątki te dotyczą postępowania karnego prowadzonego w trybie publicznoskargowym lub postępowania karno-skarbowego, innych postępowań prowadzonych przez Prezesa UOKiK, wymiany informacji z Komisją Europejską i organami ochrony konkurencji państw członkowskich UE na podstawie rozporządzenia 1/2003/WE, wymiany informacji z Komisją Europejską i właściwymi organami państw członkowskich UE na podstawie rozporządzenia  2006/2004/WE, przekazywania właściwym organom informacji, które mogą wskazywać na naruszenie odrębnych przepisów (art. 73 ust. 2 pkt 1-5 ustawy o ochronie konkurencji), jak również współpracy Prezesa UOKiK z organami regulacyjnymi w ściśle określonych ramach (art. 73 ust. 3-4 ww. ustawy).

Przypadki te zawierają wąski, enumeratywnie zamknięty katalog sytuacji, w których informacje uzyskane w toku postępowania przed Prezesem UOKiK mogą być wykorzystane przez inne podmioty. Przykładami takich organów są np.: Prokuratura oraz Przewodniczący Urzędu Nadzoru Finansowego.

Ponadto na mocy art. 71 ust. 1 ustawy o ochronie konkurencji pracownicy UOKiK są obowiązani do ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa, jak również innych informacji podlegających ochronie na podstawie odrębnych przepisów, o których powzięli wiadomość w toku postępowania. Powyższy przepis nie ma zastosowania jedynie do informacji powszechnie dostępnych, informacji o wszczęciu postępowania oraz informacji o wydaniu decyzji kończących postępowanie i ich ustaleniach. Co więcej, jak zostało powyżej wskazane, na organie antymonopolowym ciąży obowiązek ochrony danych zgromadzonych w toku postępowania i wykorzystania ich zgodnie z celem, w jakim zostały uzyskane. 

Analiza treści tych przepisów prowadzi do jednoznacznego wniosku o zakazie udostępniania (przekazywania) informacji zebranych przez organ antymonopolowy w trakcie wszystkich prowadzonych postępowań (wyjaśniających, antymonopolowych, w sprawie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów, w sprawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone). Zgodzić należy się przy tym ze stanowiskiem przedstawionym w Komentarzu do ustawy o ochronie konkurencji (C. Banasiński, E. Piontek (red.), LexisNexis 2009), że chodzi tu o wszelkie informacje - nie tylko te stanowiące tajemnicę przedsiębiorstwa definiowaną zgodnie z art. 11 ust. 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 1993 r. o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (j.t. Dz. U. z 2019 r., poz. 1010 - dalej: u.z.n.k.)

Za niniejszą wykładnią przemawia ratio legis ustanowienia ograniczenia przedmiotowego i podmiotowego w zakresie udostępniania informacji z postępowań toczących się przed Prezesem UOKiK. Zakaz ten wynika przede wszystkim z faktu istnienia po stronie organu antymonopolowego szerokich kompetencji w zakresie zbierania informacji. W szczególności dotyczy to postępowań antymonopolowych w sprawie zamiaru koncentracji, w trakcie których przedsiębiorcy mają obowiązek przedstawić szereg szczegółowych danych 
dotyczących ich działalności (obecnej i przyszłej) na rynku.

Przykładem regulacji, która nie pozostawia żadnych wątpliwości co do obowiązku przekazania przez Prezesa UOKiK informacji pochodzących z postępowania (w tym także tajemnicy przedsiębiorstwa) organowi kontroli jest ustawa z dnia 23 grudnia 1994 r. o Najwyższej Izbie Kontroli. Art. 29 ust. 2 ww. ustawy stanowi bowiem, że dostęp NIK do dokumentów i materiałów potrzebnych do ustalenia stanu faktycznego w zakresie kontrolowanej działalności lecz zawierających informacje stanowiące tajemnicę ustawowo chronioną może być wyłączony lub ograniczony jedynie na podstawie innych ustaw. Ponadto, zgodnie z art. 73 ust.1 ww. ustawy, informacje, które pracownik Najwyższej Izby Kontroli uzyskał w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych  stanowią tajemnicę kontrolerską. Ustawa o Rzeczniku Praw Obywatelskich analogicznych regulacji nie zawiera.

Reasumując, analiza zarówno art. 71 jak i art. 73 ustawy o ochronie konkurencji wskazuje, że przepisy te ustanawiają ochronę tajemnicy postępowania wyrażającą się generalnym ograniczeniem dostępu do informacji oraz dokumentów stanowiących akta postępowań prowadzonych przez Prezesa UOKiK. W związku z powyższym należy przyjąć, że z uwagi na fakt, że w katalogu wyłączeń podmiotowych od ww. zakazu zawartym w art. 73 ust 2-4 ww. ustawy nie wskazano Rzecznika Praw Obywatelskich, to norma ta stanowi ustawowe ograniczenie uprawnień tego Organu. W przedmiotowej sytuacji zastosowanie znajdzie relacja prawa będącego zasadą - art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2020 r. poz. 627) oraz ograniczających to prawo wyjątków - art. 71 oraz 73 ustawy o ochronie konkurencji, których celem jest ochrona ważnych interesów prawnych. 

Wnioskowane przez Pana Rzecznika dokumenty, dotyczące przejęcia przez PKN Orlen SA kontroli nad Polska Press sp. z o.o., stanowią materiały uzyskane w toku toczącego się przed Prezesem UOKiK postępowania, zawierają tajemnice prawnie chronione, w tym tajemnice przedsiębiorstwa. W świetle opisanych wyżej ograniczeń wynikających z przepisów ustawy o ochronie konkurencji udostępnienie tych dokumentów nie jest w mojej ocenie możliwe.

Mając powyższe na względzie, w załączeniu przekazuję decyzję z dnia 5 lutego 2020 r., kończącą ww. postępowanie w wersji niezawierającej prawnie chronionych tajemnic uczestników koncentracji i ich konkurentów pozyskanych w toku tego postępowania.

Zapewniam również o woli jak najszerszej współpracy w prowadzonym przez Pana Rzecznika postępowaniu, w ramach wyznaczonych przez przepisy prawa. W razie potrzeby Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów chętnie zorganizuje spotkanie w celu omówienia kwestii związanych z ww. decyzją - napisał Tomasz Chróstny. 

VII.716.26.2020

Sprzeciw RPO wobec decyzji sanepidu o ukaraniu kobiety 5 tys. zł kary za wyjście z domu w kwietniu

Data: 2021-02-15
  • Pani Monika pojechała w kwietniu po alkohol samochodem (a nie była trzeźwa). Za to dostała od sanepidu 5 tys. zł kary administracyjnej. RPO wnosi odwołanie od tej decyzji do Łódzkiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego.
  • Ta sprawa nie dotyczy tego, czy można jeździć samochodem po spożyciu alkoholu, bo to nie sanepid za to karze. Chodzi tu o to. czy obywatela można ukarać dodatkowo karą administracyjną – i na jakiej podstawie. RPO w stanowisku do sanepidu wojewódzkiego stwierdza, że nie ma tu podstaw do kary administracyjnej.

Pani Monika została zatrzymana w kwietniu. A wtedy rząd pozwolił na wychodzenie z domu tylko w czterech przypadkach: do pracy, w celu zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, na wolontariat lub do kościoła). Zdaniem policji pani Monika wyjechała więc z domu bez uzasadnienia.

Na podstawie notatki policjanta powiatowy sanepid ukarał panią Monikę.

RPO przypomina, że rządowe rozporządzenie zakazujące wychodzenia z domu nie miało odpowiedniego uzasadnienia w ustawie. Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, na którą powołał się rząd, pozwala na ograniczenie przemieszczenia się, ale nie na całkowity zakaz przemieszczania.

Na wskazanej podstawie prawnej sanepid mógł więc ukarać wyłącznie kogoś, kto nie zastosował się do ograniczenia sposobu przemieszczania się. Nie powinno budzić wątpliwości, że przepis ten nie uprawnia natomiast organu administracji publicznej do wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej za niezastosowanie się do zakazów

RPO zwraca też uwagę, że w chwili gdy powiatowy sanepid w R. nakładał karę na panią Monikę, rządowy zakaz wychodzenia z domu już nie obowiązywał. A zatem stosując się do starych przepisów sanepid naruszył art. 189c kodeksu postępowania administracyjnego (jeżeli w czasie wydania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, stosuje się ustawę nową; ustawę obowiązującą poprzednio należy stosować tylko, jeżeli jest ona względniejsza dla strony).

VII.565.11.2021

10 tys. zł kary za rozdawanie maseczek w Świebodzicach. Skarga kasacyjna RPO na korzyść ukaranej. AKTUALIZACJA: skarga oddalona

Data: 2021-02-15
  • 10 tys. zł kary dostała dyrektorka domu kultury w Świebodzicach za zorganizowanie w kwietniu 2020 r. akcji rozdawania maseczek
  • Taką decyzję powiatowego sanepidu zaskarżyli zarówno ona, jak i RPO. Wnieśli o jej uchylenie i umorzenie sprawy -  wojewódzki sanepid karę jednak utrzymał
  • A sąd administracyjny oddalił sprzeciw RPO od tej decyzji. Adam Bodnar kieruje zatem skargę kasacyjną do NSA
  • Rozporządzenie rządu z 19 kwietnia 2020 r. wydano bowiem bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. A na tej podstawie nie można było wymierzać kar pieniężnych za organizowanie zgromadzeń
  • AKTUALIZACJA: 27 kwietnia 2021 r. NSA oddalił skargę, uznając jej zarzuty za niezasadne (wyrok wraz z uzasadnieniem - w załączniku na dole strony) 

- Sąd administracyjny nie tylko mógł, ale wręcz powinien dokonać samodzielnej oceny konstytucyjności  rozporządzenia Rady Ministrów - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich w skardze kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ustawodawca nie upoważnił bowiem  Rady Ministrów w art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi do ustanowienia w drodze rozporządzenia zakazu zgromadzeń.

Kara dla dyrektorki – reakcja RPO

Pani Katarzyna, dyrektorka domu kultury w Świebodzicach, wspólnie z pracownikami domu kultury, 23 kwietnia 2020 r. zorganizowała na rynku akcję rozdawania mieszkańcom miasta własnoręcznie uszytych maseczek. Zainteresowanie mieszkańców było spore – było to wtedy, gdy występowały jeszcze problemy z  dostępnością maseczek.

Policja uznała, że doszło do naruszenia wprowadzonego rozporządzeniem rządu z 19 kwietnia 2020 r. zakazu zgromadzeń. Wszczęła postępowanie i zawiadomiła sanepid, który ukarał dyrektorkę 10 tys. kary za naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń.

RPO ocenił, że karę nałożono z naruszeniem prawa. Zaskarżył decyzję sanepidu do Dolnośląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Karę zakwestionowała także sama ukarana.

W piśmie do DPWIS Rzecznik wskazał, że zakaz zgromadzeń rozporządzenie Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. ustanowiło bez odpowiedniej podstawy prawnej. Rażąco narusza to art. 7 Konstytucji, który wymaga, aby wszelkie działania władz publicznych były podejmowane na podstawie i w granicach prawa. Skoro zatem zakaz spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju jest niezgodny z Konstytucją, to osoba, która go naruszyła, nie powinna być karana.

Ponadto DPWIS powinien uwzględnić art. 189c Kodeksu postępowania administracyjnego. Zgodnie z nim, jeżeli w czasie wydawania decyzji o karze pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, to stosuje się ustawę względniejsza dla strony (a zakaz już wtedy formalnie nie obowiązywał). Dlatego PWIS powinien zastosować obecnie obowiązujące przepisy i uchylić zaskarżoną decyzję oraz umorzyć postępowanie.

Decyzja DPWIS we Wrocławiu

W lipcu 2020 r. DPWIS uchylił zaskarżoną decyzję sanepidu i zwrócił mu sprawę. Uzasadniono to jednak tylko tym, że nie jest jasne, czy pani Katarzyna brała udział w rozdawaniu maseczek w związku z wykonywaniem zadań służbowych. A to zwalniałaby ją zgodnie z § 14 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z obowiązku stosowania się do ograniczenia.

Jednocześnie DPWIS uznał, że dyrektorka naruszyła zakaz imprez, spotkań i zebrań wskazany w rozporządzeniu rządu,

Sprzeciw RPO do WSA

W skardze do WSA we Wrocławiu RPO napisał, że decyzja DPWIS zapadła z naruszeniem prawa. Wskazał, że zakres kontroli postępowania administracyjnego nie jest ograniczony do badania przesłanek wynikających tylko z procedury administracyjnej. Tymczasem rozpoznając odwołanie, DPWIS w ogóle nie odniósł się do głównego zarzutu dotyczącego naruszenia  art. 48a ust. 1 pkt 3 w związku z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi i w związku z art. 7 Konstytucji.

Naruszenie tych przepisów polegało na tym, że sanepid wymierzył karę pieniężną za naruszenie zakazu, za co ustawa nie przewiduje sankcji.  Na panią Katarzynę nałożono karę pieniężną z powodu naruszenia zakazu organizowania zgromadzeń ludności w postaci spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju ustanowionego w rozporządzeniu Rady Ministrów. Tymczasem, zgodnie z art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy, sankcją w postaci kary pieniężnej zagrożone jest wyłącznie zachowanie polegające na naruszeniu zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności, który to zakaz został wprowadzony na mocy rozporządzenia ministra właściwego do spraw zdrowia. Naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń ludności, który wynika z przepisów rozporządzenia Rady Ministrów, nie jest zagrożone karą pieniężną.

Oznacza to, że decyzja o karze została wydana bez podstawy prawnej. Na potwierdzenie tej tezy Rzecznik przytoczył orzecznictwo sądów administracyjnych. Wymierzenie tej kary może zostać uznane za działanie z rażącym naruszeniem prawa.

Decyzja PPIS jest obarczona  kwalifikowaną wadą prawną, wymienioną w art. 156 § 1 pkt 2 K.p.a. W tej sytuacji, organ odwoławczy powinien był zastosować art. 138 § 1 pkt 2 K.p.a. i na jego podstawie uchylić decyzję oraz umorzyć postępowanie. Decyzja organu podlegała bowiem uchyleniu z uwagi na rażącą niezgodność z prawem.

Wyrok WSA

Wyrokiem z 25 listopada 2020 r. (sygn. akt IV SA/Wr 380/20), WSA we Wrocławiu oddalił sprzeciw Rzecznika. Stwierdził, że zarzut obarczenia decyzji organu pierwszej instancji kwalifikowaną wadą prawną nie jest zasadny.

W ocenie sądu zarzut przekroczenia upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia w ogóle nie podlega badaniu w toku postępowania wywołanego wniesieniem sprzeciwu od decyzji organu odwoławczego uchylającej decyzję organu pierwszej instancji. Dlatego sąd nie stwierdził naruszenia przez organ odwoławczy art. 138 § 2 K.p.a. i oddalił sprzeciw.

Skarga kasacyjna RPO

Uznając, że wyrok WSA wydano z naruszeniem przepisów postępowania oraz prawa materialnego, Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA. Wniósł o uchylenie wyroku WSA i rozpoznanie sprzeciwu.

Wyrokowi WSA zarzucił:

  • naruszenie art. 64e Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi przez błędną jego wykładnię i niewłaściwe zastosowanie - polegające na przyjęciu, że ogranicza on w sprawie wywołanej sprzeciwem kontrolę sądu wyłącznie do oceny przesłanek warunkujących wydanie decyzji na podstawie art. 138 § 2 K.p.a. i  ograniczenie kontroli zaskarżonej przez Rzecznika decyzji;
  • naruszenie art. 178 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 64e przez jego niezastosowanie i niedokonanie kontroli konstytucyjności przepisów, w oparciu o które została wydana zaskarżona decyzja;
  • naruszenie art. 48a ust. 1 w związku z art. 46b pkt 1 i 3 i w związku z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - przez błędną ich wykładnię polegającą na przyjęciu, że naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań), który został ustanowiony przez Radę Ministrów, jest zagrożone karą pieniężną.

WSA nie ma racji, twierdząc, że zakres kontroli postępowania administracyjnego przy rozpoznawaniu sprzeciwu jest ograniczony wyłącznie do badania przesłanek określonych w art. 138 § 2 procedury administracyjnej. Jeżeli bowiem brak jest konkretnej sprawy, w której organ administracji jest władny wydać na podstawie przepisów prawa materialnego rozstrzygnięcie o uprawnieniach lub obowiązkach indywidualnego podmiotu, to występuje bezprzedmiotowość postępowania, skutkująca powinnością jego umorzenia. 

Z taką sytuacją mamy do czynienia w tej sprawie. Przepisy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie przewidują możliwości wymierzenia kary pieniężnej - w drodze decyzji administracyjnej - za naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń ludności, tym spotkań i zebrań, który to zakaz został ustanowiony na mocy rozporządzenia Rady Ministrów. Powinno to skutkować uchyleniem decyzji organu pierwszej instancji i umorzeniem postępowania.

Sąd w nieuprawniony sposób wywiódł, że korzystając z upoważnienia ustawowego przewidzianego w art. 46b pkt 1 ustawy, Rada Ministrów wprowadziła zakaz organizowania zgromadzeń ludności m. in. w postaci spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju. Wprawdzie sąd dostrzegł, że jego wprowadzenie nastąpiło z przekroczeniem upoważnienia ustawowego - uznał jednak, że zagadnienie, czy rozporządzenie wykonuje delegację ustawową i pozostaje z nią w zgodzie, nie podlega badaniu w toku postępowania wywołanego sprzeciwem na decyzję organu odwoławczego uchylającą decyzję organu pierwszej instancji.

Z takim stanowiskiem nie można się zgodzić. Skoro ustawodawca nie upoważnił Rady Ministrów w art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi do ustanowienia w drodze rozporządzenia zakazu organizowania zgromadzeń ludności, to nie można twierdzić, że art. 46b pkt 1 ustawy był podstawą prawną ustanowienia tego zakazu.

W myśl art. 178 ust. 1 Konstytucji, sędziowie w zakresie sprawowania urzędu są niezawiśli i podlegają jedynie Konstytucji i ustawom. Oznacza to, że sędziowie orzekający w danej sprawie związani są jedynie aktami rangi ustawowej. Zarówno w doktrynie, jak i w orzecznictwie w zasadzie zgodnie przyjmuje się, że sąd może w toku rozpoznawania sprawy ocenić, czy przepisy rozporządzenia są zgodne z przepisami ustawy. W relacji zatem do aktów stanowionych przez władzę wykonawczą, związanie sądów tymi aktami nie istnieje. Uprawnienie każdego sądu rozpoznającego sprawę do oceny, czy określone przepisy rozporządzenia są zgodne z ustawą było i jest przyjmowane zarówno w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego, jak i NSA.

Przy rozpoznawaniu sprzeciwu od decyzji kasatoryjnej sąd administracyjny powinien też zbadać, czy decyzja organu pierwszej instancji nie została wydana bez podstawy prawnej - co rodziłoby po stronie organu odwoławczego powinność uchylenia takiej decyzji i umorzenia postępowania. Podstawą ustalenia, że decyzja jest obarczona wadą kwalifikowaną, określoną w art. 156 § 1 pkt 2 K.p.a., może być stwierdzenie przez sąd administracyjny, że przepis aktu podustawowego, który został zastosowany przez organ administracji publicznej przy wydawaniu decyzji, jest niekonstytucyjny.

W orzecznictwie wskazuje się, że konsekwencją uznania przez sąd - na podstawie samodzielnej oceny konstytucyjności - że przepis rozporządzenia był niezgodny z Konstytucją w dacie jego zastosowania przez organ jest ustalenie, że poddany kontroli akt  został podjęty z naruszeniem prawa (wyrok WSA w Gliwicach z 6 marca 2020 r., sygn. akt II SA/Gl 1638/19).

Potwierdzeniem tej tezy jest wyrok z  12 stycznia 2021 r. (sygn. akt VII SA/Wa 1434/20), w którym WSA w Warszawie odmówił zastosowania przepisów rozporządzenia Rady Ministrów ustanawiających obowiązek  poruszania się w odległości nie mniejszej niż 2 metry od innej osoby, z uwagi na ich niezgodność z art. 52 ust. 3 Konstytucji. W konsekwencji uznał, że niezastosowanie się do tego obowiązku nie mogło być okolicznością pozwalającą organowi inspekcji sanitarnej na wymierzenie kary pieniężnej, a decyzja o tej karze została wydana bez podstawy prawnej - co stanowiło przesłankę do stwierdzenia jej nieważności. 

W świetle powyższego nie ulega zatem wątpliwości, że WSA we Wrocławiu dokonał błędnej wykładni art. 178 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 64e P.p.s.a., twierdząc że poza zakresem sądowej kontroli dotyczącej decyzji wydanej w trybie art. 138 § 2 K.p.a. - uruchomionej  na podstawie złożonego sprzeciwu - leży badanie zgodności z Konstytucją § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. ze względu na wydanie tego przepisu bez upoważnienia ustawowego.

W ocenie Rzecznika sąd administracyjny nie tylko mógł, ale wręcz powinien - z uwagi na zarzuty podniesione w sprzeciwie - dokonać samodzielnej oceny konstytucyjności tego przepisu rozporządzenia Rady Ministrów.

Odnosząc się do zarzutu braku podstaw prawnych do wymierzenia przez organ inspekcji sanitarnej kary pieniężnej, sąd nieprawidłowo zrekonstruował normy prawne zawarte w art. 48a ust. 1 pkt 3 i w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Sąd mylnie przyjął, że w oparciu o powołane przepisy dopuszczalne jest nałożenie kary pieniężnej na osobę, która nie zastosowała się do zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań) ustanowionego w rozporządzeniu Rady Ministrów.

Tymczasem z art. 48a ust. 1 pkt 3 ustawy jednoznacznie wynika, że karze pieniężnej podlega ten, kto naruszył zakaz ustanowiony w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy, czyli zakaz organizowania zgromadzeń ludności wprowadzony na mocy rozporządzenia wydanego przez ministra właściwego do spraw zdrowia lub wojewodę. Stosownie do art. 48a ust.1 pkt 1 ustawy, sankcji w postaci kary pieniężnej podlega również niezastosowanie się do zakazu przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach oraz zakazu opuszczania strefy zero przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie (art. 46b pkt 10 i 11 ustawy), których podstawą prawną jest rozporządzenie Rady Ministrów. Natomiast naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń (spotkań, zebrań), który został ustanowiony przez Radę Ministrów, nie jest zagrożone karą pieniężną.

Pomijając nawet okoliczność, że unormowania zawarte w § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. są niezgodne z Konstytucją – jako wydane bez upoważnienia ustawowego - nie ulega wątpliwości, że naruszenie wprowadzonego na ich podstawie zakazu spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju nie może skutkować wymierzeniem kary pieniężnej. Zakaz ten nie mieści się bowiem w dyspozycji przepisu art. 48a ust. 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, który wprowadza sankcje pieniężne za niestosowanie się do nakazów, zakazów i ograniczeń ustanowionych w związku ze stanem epidemii.

Nie można zatem zgodzić się ze stanowiskiem WSA we Wrocławiu, że decyzja organu pierwszej instancji o wymierzeniu kary pieniężnej nie jest obarczona kwalifikowaną wadą prawną, a w konsekwencji - że rozstrzygnięcie organu odwoławczego odpowiada prawu.

V.7018.460.2020

Spór o budynek w C. z licytacją i leasingiem w tle – skarga nadzwyczajna RPO do Sądu Najwyższego

Data: 2021-02-11
  • Pan X miał długi i w 2011 r. doszło do licytacji jego majątku. Licytację budynku w centrum miejscowości C. wygrali  państwo T. – wierzyciele pana X. Ale inna wierzycielka, pani S., miała prawa do tego budynku na podstawie umowy leasingowej z panem X. 
  • Spór dotyczył tego, czy na skutek sprzedaży licytacyjnej w toku postępowania egzekucyjnego umowa leasingu wygasła, zaś pani S. ma prawo do pieniężnej rekompensaty z pieniędzy uzyskanych w egzekucji, czy też leasing trwa nadal, pani S. ma prawo dalej zajmować nieruchomość, a jedynie w miejsce dotychczasowego leasingodawcy stroną umowy stali się nabywcy licytacyjni.
  • Sąd uznał, że umowa leasingu na skutek sprzedaży licytacyjnej nieruchomości nie wygasła - mimo leasingu można wydać budynek państwu T. Po prostu wpisze się zobowiązanie wobec pani S. do księgi wieczystej – tak jakby leasing był formą umowy najmu budynku a nie zobowiązaniem zawartym z konkretną osobą. Skoro leasing trwa, to pani S. nie ma prawa do uzyskania w ramach podziału sumy uzyskanej w licytacji do pieniężnej rekompensaty utraconego prawa leasingu. W zaskarżonym postanowieniu o podziale sumy uzyskanej z licytacji nie uwzględniono zatem rekompensaty dla pani S. za utracone prawo leasingu.

Postanowienie się uprawomocniło i nie da się go zmienić. Dlatego RPO skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego – to jedyny sposób, by naprawić tę skomplikowaną sprawę. W sprawie tej stawką są nie tylko prawa pani S., ale też ustalenie, czy błędy postępowania egzekucyjnego podlegają naprawie w wyniku skargi nadzwyczajnej. 

RPO wskazuje, że sąd pomylił się i źle zastosował przepisy prawa cywilnego (uchybienie dotyczy interpretacji treści przepisów art. 1002 zd. 1 oraz art. 1000 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego oraz podstaw ich zastosowania w realiach sprawy egzekucyjnej). Potraktował leasing jako coś analogicznego do umowy najmu czy dzierżawy. Tymczasem tak być nie powinno: w momencie przekazania własności państwu T. umowa leasingowa pani S. wygasła. Ale właśnie z tego powodu ona powinna otrzymać możliwość zaspokojenia w ramach podziału sumy pieniężnej (ceny) uzyskanej z licytacji nieruchomości.

Zgodnie bowiem z art. 1000 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego z chwilą uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności wygasają wszelkie prawa i skutki ujawnienia praw i roszczeń osobistych ciążące na nieruchomości, przy czym na miejsce tych praw powstaje prawo do zaspokojenia z ceny nabycia z pierwszeństwem przewidzianym w przepisach o podziale ceny uzyskanej z egzekucji. Powołany przepis prawa statuuje generalną zasadę, że nieruchomość jest przejmowana przez nabywcę bez obciążeń, osoby zaś, którym przysługują ograniczone prawa rzeczowe lub zabezpieczenie roszczeń osobistych na nieruchomości, uzyskują prawo do zaspokojenia się z ceny nabycia z pierwszeństwem wynikającym z przepisów o podziale sumy uzyskanej z egzekucji. Sąd w sposób nieuprawniony uznał, że wyjątek od powyższego przepisu, zawarty w art. 1002 k.p.c., a dotyczący wyłącznie umów dzierżawy i umów najmu, może mieć zastosowanie także do umowy leasingu nieruchomości.  To miało dla Pani S. daleko idące, negatywne skutki, ponieważ w późniejszych postępowaniach, które wytoczyli nabywcy licytacyjni (w tym o zapłatę przez Panią S. wynagrodzenia za zajmowanie ich nieruchomości bez tytułu prawnego) sądy nie podzieliły poglądu, że umowa leasingu nie wygasła i traktowały Panią S. jako osobę nie mającą prawa do zajmowania nieruchomości.

RPO zauważył, że rażące naruszenie prawa materialnego poprzez błędną wykładnię art. 1002 zd. 1 Kodeksu postępowania cywilnego doprowadziło do naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz przysługującej pani S. na gruncie art. 64 Konstytucji konstytucyjnej ochrony praw majątkowych.

Tak jak poprzednie skargi nadzwyczajne i tę RPO kieruje do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej – wątpliwości dotyczące prawidłowości obsadzenia tej izby mogłyby jeszcze bardziej skomplikować i tak trudną sytuację osób poszkodowanych w tej sprawie.

IV.512.21.2018

Ryzyko manipulowania składami sądów odwoławczych. Adam Bodnar o autopoprawce do projektu zmian w prawie karnym

Data: 2021-02-11
  • Umożliwienie manipulowania składami sądów odwoławczych m. in. w sprawach funkcjonariuszy publicznych naruszających prawo
  • Szersze  i dowolne stosowanie tymczasowego aresztowania w stosunku do osób, które chciałyby skorzystać z poręczenia majątkowego
  • Ograniczenie możliwości naprawienia szkody i wypłaty nawiązki na rzecz pokrzywdzonego

Takie zagrożenia widzi Rzecznik Praw Obywatelskich w propozycjach autopoprawki do projektu ustawy o zmianie Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 867-A).

W stanowisku przesłanym Marszałek Sejmu Adam Bodnar zgłosił zastrzeżenia do niektórych propozycji.

Możliwość manipulacji składami sądów

Chodzi m.in. o dodanie do "ustawy covidowej" z 2 marca 2020 r. art. 14fa ust. 1, dotyczącego zmian w składach sądów odwoławczych. W niektórych sprawach, w których obecnie apelacje rozpoznaje 3 sędziów, orzekać będzie tylko jeden. Uzasadniono to koniecznością usprawnienia działań sądów i dbałością o zdrowie sędziów w stanie epidemii.

Tymczasem autopoprawkę złożono, gdy epidemia COVID-19 trwa już prawie rok, a liczba aktywnych przypadków zdaje się obniżać. Rozpoczęto także proces szczepień.

W uzasadnieniu nie ma  jakiejkolwiek rzetelnej i popartej merytoryczną argumentacją odpowiedzi na pytanie, skąd obecnie wynika potrzeba wprowadzenia art. 14fa ust. 1. Nasuwa się wniosek, że może chodzić o stworzenie systemu, który umożliwi manipulowanie składami sądów odwoławczych.

A grupa posłów składająca projekt pod drukiem sejmowym nr 867 oraz autopoprawkę (druk 867-A) jest w znacznej mierze zbieżna z grupą posłów, która złożyła wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 23/20 (22 z 33 posłów wnoszących projekt złożyło podpis także pod wnioskiem do TK w sprawie K 23/20). Żądają oni stwierdzenia niezgodności z Konstytucją przepisów przewidujących odpowiedzialność funkcjonariuszy publicznych za naruszenie prawa.

Trudno zatem oprzeć się wrażeniu chęci osiągnięcia podobnego celu przez projektodawców - bez oczekiwania na ewentualne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego. Można odnieść wrażenie, że rzeczywistym powodem tej propozycji legislacyjnej nie jest pandemia COVID-19, lecz wprowadzenie systemu, w którym łatwiej będzie wpływać na orzecznictwo sądów odwoławczych poprzez odpowiednie dobieranie składów orzekających.

Zmiany w zbiórkach publicznych 

Ponadto RPO wskazuje, że nowelizując art. 57 § 1 Kodeksu wykroczeń, projektodawcy chcą uczynić wykroczeniem m.in. sytuacje, w których organizuje się zbiórkę, aby naprawić szkodę wyrządzoną przestępstwem lub zapłacić nawiązkę. Umieszczenie terminu „naprawienie szkody” świadczy o nierozważeniu w pełni konsekwencji takiej regulacji.

Może się ona bowiem przyczynić do znacznego utrudnienia pokrzywdzonemu uzyskania naprawienia szkody wyrządzonej przestępstwem, jeśli sprawca nie będzie miał wystarczających, bieżących środków.

Utrudnienia w poręczeniach majątkowych

W projektowanym art. 266 § 1a Kodeksu postępowania karnego proponuje się wyłączenie możliwości zapłacenia poręczenia majątkowego z „przysporzenia” – który to  termin należy zasadniczo do prawa cywilnego. W prawie cywilnym oznacza jakiekolwiek świadczenie odpłatne albo bezpłatne wynikające ze zobowiązania mającego swe źródło w czynności prawnej, w tym w umowie. Propozycja wykluczy zatem możliwość uiszczenia poręczenia majątkowego ze środków uzyskanych ze sprzedaży składników majątku, np. samochodu lub innych ruchomości.

Konsekwencją będzie najpewniej zwiększenie stosowania tymczasowego aresztowania w związku ze znacznym ograniczeniem oskarżonemu możliwości zebrania funduszy na wpłatę poręczenia.

Zastrzeżenia budzi również zdanie drugie projektowanego art. 266 § 1a Kpk, które umożliwia nieprzyjęcie poręczenia, jeśli oskarżony nie wykaże, skąd je ma. Obowiązek wykazania pochodzenia poręczenia może w praktyce oznaczać nieskończoną pętlę: konieczność wykazania pochodzenia środków finansowych, za które kupiono składnik majątku, który następnie został sprzedany itd.

Takie uprawnienie sądu albo prokuratora daje zatem możliwość dowolnego decydowania o przyjęciu poręczenia majątkowego. Wobec braku poręczenia niewątpliwie częściej stosowane będzie tymczasowe aresztowanie.

(szczegółowa argumentacja RPO w załączniku poniżej).

II.510.61.2021

Rzecznik pyta sanepid o zasady kontrolowania przedsiębiorców. Sprawa "wytycznych" do kontroli. Jest odpowiedź GIS (EDIT)

Data: 2021-02-09
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu do zbadania sprawę „wytycznych”, skierowanych jakoby do pracowników Inspekcji Sanitarnej, a dotyczących sposobu przeprowadzania kontroli przedsiębiorców niestosujących się do wprowadzonych rozporządzeniem Rady Ministrów zakazów prowadzenia działalności gospodarczej.
  • GIS odpowiedział, że takich wytycznych nie wydawał. Zwrócił się zaś do terenowego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej o ich wycofanie
  • Ponadto GIS polecił inspektorom sanitarnym zwrócenie szczególnej uwagi na konieczność przeprowadzania kontroli zgodnie z przepisami prawa i wymogami proceduralnymi 

W opublikowanych w mediach społecznościowych fragmentach „wytycznych” zaleca się wprost pracownikom służby cywilnej obchodzenie obowiązującego prawa (m.in. cyt. „nie należy przed przeprowadzeniem kontroli informować podmiotu o tym, że kontrola jest przeprowadzana w związku z nieprzestrzeganiem określonych ograniczeń, nakazów i zakazów”).

5 lutego RPO poprosił zastępcę Głównego Inspektora Sanitarnego o przedłożenie w trzy dni całości wspomnianych „wytycznych”, o ile istotnie zostały wydane, a także wskazanie osoby/osób odpowiedzialnych za ich wydanie (o ile te „wytyczne” nie zawierają tego rodzaju informacji).

Odpowiedź GIS

Uprzejmie informuję, że Główny Inspektor Sanitarny nie opracował, ani nie wydawał w innej formie wytycznych dotyczących sposobu przeprowadzania kontroli przedsiębiorców niestosujących się do wprowadzonych rozporządzeniem Rady Ministrów zakazów prowadzenia działalności gospodarczej, których dotyczy wyżej wymienione pismo.

Jednocześnie uprzejmie informuję, iż niezwłocznie po powzięciu informacji o takich wytycznych, Główny Inspektor Sanitarny zwrócił się do terenowego organu Państwowej Inspekcji Sanitarnej o ich wycofanie. Dodatkowo, Główny Inspektor Sanitarny polecił państwowym wojewódzkim inspektorom sanitarnym zwrócenie szczególnej uwagi na konieczność przeprowadzania kontroli zgodnie z przepisami prawa i wymogami proceduralnymi - odpisał  9 lutego Krzysztof Saczka, zastępca Głównego Inspektora Sanitarnego.

V.7018.198.2021

Będzie ponowne śledztwo ws. spotu wyborczego PiS z 2018 r.

Data: 2021-02-04
  • Prokuratura Regionalna w Warszawie uwzględniła zażalenie RPO na kolejne umorzenie sprawy w 2020 r. przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie
  • Spot wyborczy, celowo potęgujący lęk przed migrantami i uchodźcami z krajów muzułmańskich, nie zasługuje na ochronę konstytucyjną – wskazano w decyzji Prokuratury Regionalnej
  • Zdaniem RPO spot narusza zakaz nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych lub wyznaniowych
  • A dowody już są w posiadaniu prokuratury: zebrała je w czasie postępowań, które – po zażaleniach RPO – dwa razy nakazywał jej prowadzić sąd

Spot Komitetu Wyborczego PiS wyemitowano na kilka dni przed wyborami samorządowymi 21 października 2018 r. Częściowo stylizowany na program informacyjny, przedstawiał on wizję Polski w 2020 r., po tym, jak samorządy, wbrew polityce rządu, miały zadecydować o przyjmowaniu uchodźców.

Fragmenty wypowiedzi polityków partii opozycyjnej zestawiono z nagraniami z rzekomego przejścia granicznego. Potem pokazano obrazy ulicznych zamieszek, nagrania aktów agresji i brutalnych napadów, zdjęcia wzburzonego tłumu, płonących samochodów i funkcjonariuszy kierujących broń w stronę agresywnych i zamaskowanych osób.

Obrazom towarzyszyły budująca napięcie muzyka i komentarze imitujące relację dziennikarską, o treści: "samorządowcy PO szykują się do przyjęcia uchodźców; w ramach przydziału pojawiły się enklawy muzułmańskich uchodźców; dziś mieszkańcy boją się wychodzić po zmroku na ulice; napady na tle seksualnym i akty agresji stały się codziennością mieszkańców. Podczas spotu na tzw. paskach, kojarzących się z serwisem informacyjnym, widoczne były hasła: "kryzys z uchodźcami; czy tak będzie wyglądała Polska w 2020 r.".

RPO wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Warszawie o wszczęcie z urzędu postępowania pod kątem art. 256 § 1 Kodeksu karnego. To przestępstwo publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, a RPO złożył na to zażalenie do sądu. Sąd je uwzględnił i w lutym 2019 r. polecił prokuraturze ponownie zbadać sprawę. Po podjęciu sprawy prokurator postępowanie umorzył, a RPO ponownie to postanowienie zaskarżył. Sąd w marcu 2020 r. ponownie kazał sprawę zbadać – co zakończyło się kolejnym umorzeniem postępowania przez prokuraturę 11 września 2020 r.

Umarzając śledztwo 11 września, prokuratura stwierdziła, że nie doszło do popełnienia przestępstwa.

RPO nie zgodził się z decyzją prokuratury i ponownie zaskarżył postanowienie o umorzeniu. W zażaleniu wskazał na naruszenia prawa i wadliwą ocenę materiału dowodowego.

Decyzja Prokuratury Regionalnej

20 stycznia 2021 r. prokuratura ta uwzględniła zażalenie RPO, uchyliła postanowienie Prokuratury Okręgowej z 11 września 2020 r. i nakazała powtórne podjęcie śledztwa.

Prokuratura uznała, że zaskarżona decyzja została wydana przedwcześnie, bez wszechstronnego zebrania i wnikliwej analizy materiału dowodowego. Przypomniała, że Sąd Rejonowy w postanowieniu z 10 marca 2020 r. zawarł wiążące prokuratora wytyczne, które pozostały częściowo niezrealizowane.

Prokuratura zaznaczyła, że wolność wyrażania opinii jest według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednym z najważniejszych praw podstawowych chronionych w Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka (art. 10 Konwencji), lecz nie ma charakteru bezwzględnego.

XI.518.66.2018

Zawieszanie biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych. Wniosek RPO o zmianę prawa

Data: 2021-02-01
  • Ludzie skarżą się, że skarbówka wszczyna postępowania karne skarbowe tylko po to, aby zawieszać bieg przedawnienia zobowiązań podatkowych
  • Skutkiem jest niepewność podatników, czy ich zobowiązanie podatkowe wygasło
  • Konstytucyjności tych przepisów Ordynacji podatkowej wciąż nie rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny, choć RPO złożył wniosek w tej sprawie już w 2014 r.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o działania w celu ich usunięcia 

Obywatele od dawna wskazuje RPO, że postępowania w sprawie przestępstwa lub wykroczenia skarbowego są wszczynane instrumentalnie. Potem są zaś zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

RPO z ogromnym niepokojem obserwuje nieefektywność w rozwiązaniu problemu, który od wielu lat znajduje się w centrum jego zainteresowania.

Jeszcze 22 października 2014 r. RPO Irena Lipowicz zaskarżyła do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego  skarbowego.   Po jego wprowadzeniu w 2010 r. praktyka - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa (art. 2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala zaś na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

Podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia, ale ma prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

TK rozpoznał wniosek RPO 10 stycznia 2017 r. Przed wydaniem wyroku, postanowił jednak zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez wyznaczania terminu. Do dziś nowy termin nie został wyznaczony.

W ostatnim czasie Rzecznik zgłosił udział w trzech postępowaniach TK, zainicjowanych skargami konstytucyjnymi w takich sprawach.

17 stycznia 2020 r. RPO zgłosił udział w postępowaniu TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) co do art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Wniósł o uznanie, że  jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji.

8 czerwca 2020 r. RPO przyłączył się do następnego postępowania TK ze skargi konstytucyjnej w takiej sprawie (sygn. akt SK 50/202). Złożył  podobny wniosek.

21 grudnia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w sprawie w TK z kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 122/20). Także tu wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1.

Niestety, żadna z tych spraw dotychczas nie doczekała się rozstrzygnięcia Trybunału. Tym samym art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej korzysta z domniemania konstytucyjności i nadal jest stosowany przez organy podatkowe.

Postulat ograniczenia instytucji zawieszania biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego przewiduje rządowy projekt nowej Ordynacji podatkowej (druk nr 3517). W uzasadnieniu wskazano, że możliwość wszczynania postępowania w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe może skutkować tym, że w skrajnych przypadkach zobowiązanie nigdy się nie przedawni. Dlatego zdaniem projektodawców zawieszenie biegu terminu przedawnienia powinno następować tylko z przyczyn obiektywnych, niezależnych od organu podatkowego. Niestety prace nad tym projektem wstrzymano.

A w ramach Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej „Przywróćmy podatkom przedawnienie” powstał obywatelski projekt nowelizacji Ordynacji podatkowej. Zakłada on uchylenie jej art. 70 § 6 pkt 1, art. 70 § 7 pkt 1 oraz art. 70c

V.511.128.2020

Miał poważny wypadek w pracy bez swej winy – sąd obniżył mu zadośćuczynienie od pracodawcy. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-28
  • Pracownik doznał bardzo poważnych obrażeń podczas używania szlifierki kątowej, która uderzyła go w twarz
  • Nie wrócił już do pracy, jest na rencie i nie może samodzielnie funkcjonować. Wystąpił do sądu o zadośćuczynienie od pracodawcy
  • Choć sąd uznał, że powód za wypadek nie odpowiada, to obniżył mu kwotę  zadośćuczynienia
  • Pomniejszył ją bowiem o odszkodowanie przyznane mu przez ZUS za trwały uszczerbek na zdrowiu wskutek wypadku przy pracy

Taka decyzja sądu jest niesprawiedliwa  i zapadła bez odpowiedniej wnikliwości i wrażliwości społecznej – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich, który złożył do Sądu Najwyższego skargę nadzwyczajną na korzyść obywatela.

Prawidłowa wykładnia przepisów zastosowanych przez sąd nie daje bowiem podstaw do mechanicznego odejmowania od  zadośćuczynienia kwoty jednorazowego odszkodowania przyznanego przez od ZUS. W najnowszych orzeczeniach sądy w zasadzie jednolicie wykluczają taką możliwość.

Historia sprawy

W 2009 r. obywatel miał wypadek przy pracy podczas używania szlifierki kątowej, która uderzyła go w twarz. Doznał poważnego urazu twarzoczaszki; trafił do szpitala.

Obrażenia, których doznał (m.in. uszkodzenie mózgu), spowodowały znaczne cierpienia fizyczne i psychiczne Nie wrócił już do pracy. Od 2010 r. pobierał rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy. Już stale będzie wymagał leczenia. Nie jest w stanie funkcjonować samodzielnie.

Według protokołu powypadkowego bezpośrednią przyczyną wypadku była niedostateczna koncentracja uwagi na wykonywanej czynności. Pośrednią przyczyną po stronie pracodawcy była zaś niewłaściwa koordynacja prac zbiorowych -  brak  kierującego robotami.

Ustalono, że uszczerbek na zdrowiu wskutek wypadku wynosi 63%. ZUS przyznał powodowi niemal 40 tys. zł odszkodowania z tego tytułu.

Obywatel wystąpił z roszczeniami uzupełniającymi w postępowaniu cywilnym wobec  byłego pracodawcy. Domagał się 120 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę, skapitalizowanej renty uzupełniającej, renty uzupełniającej na przyszłość oraz zwrotu kosztów leczenia.

Sąd Okręgowy uznał, że przy określaniu wysokości świadczeń uzupełniających należy uwzględnić wysokość świadczeń wypłaconych ZUS. Dlatego zadośćuczynienie uwzględnił do kwoty 89 tys. zł z ustawowymi odsetkami. Sąd zasądził ponadto na rzecz powoda 30 tys. tytułem utraconego zarobku, a także rentę uzupełniającą.

Pracodawca odwołał się. W efekcie Sąd Apelacyjny obniżył przyznane świadczenia: zadośćuczynienie do 81 tys. zł, kwotę z tytułu utraconych zarobków – do 24 tys. zł, a  rentę uzupełniającą – o kwoty należne za poszczególne okresy. Oddalono apelację powoda, w której domagał się wyższych kwot.

Jednocześnie Sąd Apelacyjny uznał - po powołaniu biegłego ds. bezpieczeństwa i higieny pracy - że nie można mówić o przyczynieniu się obywatela do wypadku. Nie przeszedł on bowiem wymaganego instruktażu na tym stanowisku. A na powstanie wypadku  wpłynęły naruszenia przepisów przez pracodawcę.

Zdaniem Sądu Apelacyjnego przyznane zadośćuczynienie jest adekwatne do doznanych przez powoda cierpień fizycznych i psychicznych

Argumentacja RPO

Zaskarżonemu wyrokowi RPO  zarzucił rażące naruszenie prawa materialnego: art. 445 § 1 Kodeksu cywilnego w związku z art. 300 Kodeksu pracy - poprzez jego rażąco błędną wykładnię. Polegało to na przyjęciu, że od kwoty zadośćuczynienia można mechanicznie odjąć kwotę jednorazowego odszkodowania od ZUS za trwały uszczerbek na zdrowiu wskutek wypadku przy pracy. Tymczasem prawidłowa wykładnia przepisów pozwala jedynie na uwzględnienie w niewielkim stopniu kwoty  odszkodowania ZUS przy ustalaniu przez sąd odpowiedniego zadośćuczynienia.

Ponadto Rzecznik zarzucił orzeczeniu naruszenie konstytucyjnych zasad zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego,  wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP. Sąd Apelacyjny dokonał bowiem wykładni art. 445 § 1  k.c. w związku z art. 300 k.p. w sposób dowolny, sprzeczny z utrwalonym orzecznictwem i nie zapewniający powodowi pełnej ochrony jego praw i interesów.

Sąd Apelacyjny podzielił ustalenia Sądu Okręgowego co do rodzaju urazów, których doznał powód, przebiegu jego leczenia, rokowań na przyszłość oraz rozmiaru towarzyszących mu cierpień fizycznych i psychicznych. Ustalił też, że powód w najmniejszym stopniu nie przyczynił się do wypadku (Sąd Okręgowy ustalił to na 20%).

Mimo to Sąd Apelacyjny zmniejszył wysokość zadośćuczynienia. Zdaniem sądu  krzywda powoda została już w znacznej części skompensowana w wyniku wypłacenia mu odszkodowania przez ZUS.

Tymczasem dochodzona przez powoda kwota uwzględniała już to odszkodowanie. Sąd uszczuplił więc zadośćuczynienie należne powodowi, ignorując jego oświadczenie, że przy określaniu wysokości roszczenia uwzględnił już odszkodowanie ZUS. W rezultacie kwota tego odszkodowania została dwukrotnie odjęta od kwoty zadośćuczynienia - przez powoda i Sąd Apelacyjny.

Zdaniem RPO pomniejszenie zadośćuczynienia  o świadczenie od ZUS  jest wadliwe. Prawidłowa wykładnia art. 445 § 1 Kodeksu cywilnego w związku z art. 300 Kodeksu pracy nie daje bowiem podstaw do mechanicznego odejmowania od  zadośćuczynienia kwoty jednorazowego odszkodowania od ZUS.  Zagadnienie to było już przedmiotem orzecznictwa Sądu Najwyższego i sądów powszechnych. Zwłaszcza w najnowszych orzeczeniach sądy w zasadzie jednolicie wykluczają możliwość mechanicznego uszczuplania kwoty zasądzonego zadośćuczynienia o wysokość odszkodowania za uszczerbek na zdrowiu będący skutkiem wypadku przy pracy.

W efekcie zasądzone zadośćuczynienie nie kompensuje w całości krzywdy powoda. Narusza to jedną z fundamentalnych zasad prawa cywilnego - zasady pełnego odszkodowania. Jej prawidłowa realizacja powinna oznaczać całościowe wynagrodzenie uszczerbku na zdrowiu i doprowadzenie poszkodowanego do takiej sytuacji, jak gdyby wypadku w ogóle nie było.

Zadośćuczynienie powinno być odczuwalne ekonomicznie przez powoda, dostarczyć mu moralnej satysfakcji i poczucia symbolicznego złagodzenia cierpienia. A  w obecnych realiach kwota 120 tys., której się domagał, nie jest wygórowana w stosunku do krzywdy jakiej już doznał i będzie  jeszcze doznawał w przyszłości,

Tymczasem konsekwencje pozbawienia powoda pełnego zadośćuczynienia są dla niego szczególnie dotkliwe. Jego schorzenie będzie postępowało, co mimo młodego wieku (w chwili wypadku miał 34 lata), w zasadzie uniemożliwia mu prowadzenie normalnego, samodzielnego i satysfakcjonującego życia. Wyklucza też podjęcie przez niego pracy. Nie bez znaczenia jest odczuwany przez powoda brak poczucia przydatności społecznej wynikającej z aktywnego życia zawodowego, jak też brak możliwości zarobkowania. 

Wgląd na taką sytuację poszkodowanego wymagał od Sądu Apelacyjnego szczególnej wnikliwości i wrażliwości społecznej przy ustalaniu odpowiedniego zadośćuczynienia. Zdaniem Rzecznika, tej wnikliwości  zabrakło.

Rzecznik wnosi do SN o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w zaskarżonej części i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestnika postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.511.123.2018

Koronawirus. Kolejna skarga RPO do WSA w sprawie kar dla obywateli za brak maseczki. Skarga uwzględniona

Data: 2020-09-30, 2021-01-28
  • Obywatelka dostała od sanepidu 5 tys. zł kary za brak maseczki podczas majowego protestu przedsiębiorców w Warszawie
  • Mazowiecki inspektor sanitarny utrzymał tę decyzję – tak jak wobec innych ukaranych w związku z tymi protestami
  • Podstawą była policyjna notatka, która zgodnie z prawem nie może nią być. Obie decyzje naruszały także inne przepisy postępowania
  • RPO zaskarżył je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. To kolejna taka skarga na decyzje sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.
  • AKTUALIZACJA 28.01.2021: WSA w Warszawie uwzględnił skargę Rzecznika, stwierdził nieważność wydanych w sprawie decyzji administracyjnych organów Inspekcji Sanitarnej i umorzył prowadzone w sprawie postępowanie administracyjne. Sąd uznał, że wobec niekonstytucyjności rozporządzenia wprowadzającego obostrzenia „pandemiczne”, decyzje wymierzające karę za niezachowanie dystansu społecznego są nieważne.

Pieniężne kary administracyjne nakładane przez sanepid za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii. Obecnie Rzecznik kieruje liczne skargi do sądów administracyjnych w przypadkach utrzymywania kar powiatowych sanepidów przez wojewódzkich inspektorów sanitarnych. Czyni tak zwłaszcza mazowiecki  inspektor.

RPO powtarza stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie. Policja nie ma bowiem prawa przekazywać sanepidowi danych osobowych obywatela.

A karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia.

Nie można też karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Niektóre zaś z ograniczeń, aktualnych w chwili nakładania kar, już nie obowiązują. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Sprawa pani Agnieszki

Powiatowy Inspektor Sanitarny m. st. Warszawy 14 maja 2020 r. ukarał panią Agnieszkę 5 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 7 maja 2020 r. obowiązku zakrywania ust i nosa podczas protestu przedsiębiorców. Decyzję tę 23 lipca utrzymał Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Warszawie, oddalając zażalenie RPO.

W ocenie organu odwoławczego, zaskarżona decyzja została wydana zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, a zarzuty zawarte w odwołaniach są chybione i nie zasługują na uwzględnienie. W ocenie Rzecznika, decyzja organu odwoławczego, jak również poprzedzająca ją decyzja PPIS wydano z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Naruszenie prawa strony do udziału w postępowaniu

Rzecznik zarzuca obu organom, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Nie zawiadomiły strony o wszczęciu postępowania administracyjnego, naruszając art. 61 § 4 K.p.a. Pozbawiły ją w ten sposób uprawnienia do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych.

Organ zdaje się twierdzić, że pomięcie udziału strony w postepowaniu nie ma znaczenia, ponieważ sankcja administracyjna opiera się na obiektywnej odpowiedzialności. Z drugiej jednak strony zarzuca stronie brak wykazania w odwołaniu okoliczności, które mogłyby minimalizować stopień jej winy. Organ zdaje się też w ogóle nie dostrzegać, że postępowanie dowodowe może być prowadzone w kierunku podważenia okoliczności wynikających z notatki policji.

W postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę. Dlatego postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego, opartego na zasadzie domniemania niewinności.

Organy orzekające w sprawie nie podjęły natomiast samodzielnych ustaleń w zakresie kwalifikowania się pani Agnieszki do zwolnienia z obowiązku zakrywania nosa i ust w miejscach ogólnodostępnych uregulowanego w §18 ust. 2 pkt 3 rozporządzenia z 2 maja 2020 r. W uzasadnieniach decyzji obu organów brak wzmianki na ten temat.

Organy nie wyjaśniły poza tym, w jakim konkretnie miejscu i w jaki sposób adresatka decyzji nie wywiązała się z obowiązku zakrywania ust i nosa, co w kontekście § 18 ust. 1 rozporządzenia w ówczesnym brzmieniu nie było bez znaczenia.

Z decyzji nie wynika, czy  naruszyła ona nakaz zasłaniania ust i nosa na ulicy, w parku, w budynku użyteczności publicznej etc., albo też we wszystkich tych miejscach – stojąc na miejscu zgromadzenia czy idąc (np. kierując się z zamiarem opuszczenia tego miejsca). Nie wiadomo też, czy naruszenie obowiązku polegało na tym, że odsłoniła usta i nosa na chwilę, czy miała je odsłonięte przez dłuższy czas. Czy uczyniła to w bliskiej odległości wielu ludzi, mniejszej niż 2 m, czy też zachowywała nakazany dystans społeczny – co niewątpliwie jest istotne dla oceny wagi naruszenia.

Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. MPWIS przypisał jednak stronie całkowitą bierność w tym zakresie i potraktował takie zachowanie jako dorozumiane przyznanie się strony do świadomego naruszenia przepisów. Takie postępowanie stoi w sprzeczności z koncepcją ciężaru dowodu, który spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie.

Trudno nie stwierdzić, że organ zarzuca stronie nieprzedstawienie stosownej argumentacji na swoją obronę po to, by ukryć swoje własne uchybienia w zakresie realizacji zasady prawdy obiektywnej. A tej zasadzie powinien był uczynić zadość już organ I instancji, m.in. poprzez umożliwienie stronie czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień przed wydaniem decyzji. Wyjaśnienia mogły pozwolić na ustalenie przez organ, czy pani Agnieszka nie kwalifikowała się do zwolnienia z obowiązku zasłaniania nosa i ust.

Nie ma racji MPWIS, uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek z art. 10 § 2 K.p.a. Pozwala on organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną.

W ocenie Rzecznika w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana. Taka sytuacja uzasadnia niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a. Nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych. Późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia.

Należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji PPIS  brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 K.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Prymat interesu indywidualnego czy społecznego 

MPWIS stoi na stanowisku, że zawiadomienie strony o wszczęciu postępowania w sprawie nałożenia kary administracyjnej, a także umożliwienie jej wglądu w akta sprawy i wypowiedzenie się w jej przedmiocie, zniweczyłoby sens i cele regulacji art. 48a ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Stanowisko organu wystarczająco przedstawia następujący fragment uzasadnienia: „W obecnej sytuacji epidemiologicznej postępowania prowadzone przez organ administracji publicznej mają charakter działania w stanie wyższej konieczności i ukierunkowane są na likwidację zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, ochronę zdrowia i życia ludzkiego, a także mają na celu powstrzymać, a co najmniej zmniejszyć, wystąpienie ogromnych strat materialnych. Tak jest w niniejszej sprawie, gdzie po wyważeniu interesu indywidualnego i społecznego (publicznego) organ zobowiązany jest przyznać prymat interesowi społecznemu (publicznemu)”.

Odnosząc się do tego stanowiska, należy zauważyć, że prawu administracyjnemu nie jest znana koncepcja działania przez organ w stanie wyższej konieczności (a co najwyżej w stanie nie cierpiącym zwłoki, który, jak już wykazano nie ma w tym przypadku miejsca) ani też poświęcania podstawowych praw obywatela dla uznaniowo rozumianego dobra społeczeństwa.

Jeśli natomiast chodzi o przyznanie przez organ prymatu interesowi społecznemu, wskazać należy, że takie działanie, w prawnych i faktycznych realiach sprawy nie jest w żaden sposób uprawnione. Interesy te są równoważne, a ich ważenie, nakazane przepisem art. 7 nie polega na uznawaniu ”wyższości” jednego nad drugim, lecz na takim rozstrzyganiu sprawy, aby nie doprowadzić do naruszenia żadnego z nich.

Realizacja zasady z art. 7 k.p.a. nie może polegać na wydawaniu rozstrzygnięć administracyjnych kosztem obywatela, z pogwałceniem podstawowych zasad procedury administracyjnej. Rozstrzyganie kolizji między interesem społecznym a słusznym interesem obywatela może odbywać się tylko w granicach prawa. Te granice zakreśla również prawo strony do czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień w sprawie.

Tymczasem zdaniem organu realizacja tych praw zniweczyłaby nieuchronność nakładania kar administracyjnych za naruszenie obostrzeń epidemicznych. Analizując tok rozumowania organu trudno zatem nie wywieść wniosku, że organ II instancji kieruje się przekonaniem, iż nie po to ustawodawca ustanowił kary administracyjne, aby obywatel przeszkadzał władzy w ich nakładaniu, poprzez realizację swojego prawa do czynnego udziału w postępowaniu, a więc – poprzez realizację swojego prawa do obrony przed ewentualnie niesłusznym ukaraniem.

Tym samym interes społeczny, na który powołuje się organ II instancji i którego prymat uznaje, sprowadza się nie tyle do zapobiegania rozprzestrzenianiu wirusa Covid-19, ile do sprawnego i bezwzględnego karania obywateli - niezależnie od tego, czy okoliczności sprawy zostały ustalone na tyle bezspornie, że to uzasadniają. Taki sposób wykładni jest obcy polskiej doktrynie postępowania administracyjnego i bezspornie niezgodny z Konstytucją.

Istota kar administracyjnych

Nie sposób nie odnieść się także do uwag organu na temat istoty kar administracyjnych. Miały one na celu - w zamierzeniu organu - wykazanie, że Rzecznik Praw Obywatelskich tejże istoty nie rozumie, skoro zarzuca organowi I instancji naruszenie zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Uwagi te są o tyle nietrafne, że nawet prawu karnemu nie jest znana koncepcja kary natychmiastowej, z pozbawieniem sprawcy czynu prawa do obrony.

Prewencyjnej (odstraszającej) funkcji kary nie realizuje się w demokratycznym państwie prawa poprzez nałożenie tej kary i wykonanie jej jeszcze przed bezspornym ustaleniem kluczowych okoliczności popełnienia czynu. Wówczas bowiem nie mamy do czynienia z nieuchronnością kary a jej arbitralnością.

Notatka policji nie może być dowodem

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację z odwołania od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza policji zawierająca dane osobowe strony przekazana inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego sprawy.

Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Określa on zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone czynności. Ponadto żaden przepis ustawy nie daje policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej.

Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Uprawnienie policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Uprawnienie to nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.

W świetle powyższego przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję ustawowej podstawy do przetwarzania przez policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej.

W konsekwencji dane osobowe, przekazane przez policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatowi zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 K.p.a.

Przepis art. 77 § 1 K.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku z art. 77 § 1 K.p.a.

Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 K.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 K.p.a. Nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia.

Które przepisy stosować

Zgodnie z obowiązującymi w dacie orzekania przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązek zakrywania ust i nosa, oprócz osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa;  nie dotyczył także osoby zachowującej tzw. „dystans społeczny”, czyli odległości co najmniej 2 m od przebywających w tych miejscach osób.

Przepisy obowiązujące w dacie orzekania były względniejsze niż regulacje, które obowiązywały w dniu zdarzenia, czyli 7 maja 2020 r., gdyż zwalniały z obowiązku zakrywania nosa i ust nie tylko z uwagi na wspomniany wyżej stan zdrowia, ale także z uwagi na zachowanie dystansu społecznego. Organy nie wzięły tego pod uwagę, nakładając karę.

Tymczasem stosownie do postanowień art. 189c K.p.a., jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, w następstwie którego ma być nałożona kara, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Zgodnie z tą dyrektywą, stanowiącą odzwierciedlenie art. 4 § 1 Kodeksu karnego, organ wymierzający administracyjną karę pieniężną zobligowany jest do uwzględnienia wszelkich korzystnych dla sprawcy deliktu administracyjnego zmian prawnych, do których doszło od momentu popełnienia przewinienia.

Przedstawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

V.511.288.2020

Zbigniew Ziobro staje się sędzią we własnej sprawie. Ponowne pismo RPO do premiera. EDIT: Ogólna odpowiedź Bogdana Święczkowskiego

Data: 2021-01-27
  • RPO ponownie pisze do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie politycznej odpowiedzialności Ministra Sprawiedliwości-Prokuratora Generalnego za naruszenia praw obywatelskich adw. Romana Giertycha
  • Wcześniejsze pismo Adama Bodnara premier przekazał "według kompetencji” Zbigniewowi Ziobrze
  • W ten sposób Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny staje się swego rodzaju sędzią we własnej sprawie 
  • Wszystkie prawa podejrzanego Romana G. w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane - odpisał RPO Prokurator Krajowy w ogólnej odpowiedzi

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zwraca się do premiera o osobiste ustosunkowanie się do całej sprawy i spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za naruszenia praw obywatelskich.

Wystąpienie ws. konsekwencji za działania wobec Romana Giertycha

15 stycznia 2021 r. Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do premiera Mateusza Morawieckiego o działaniach organów ścigania wobec adw. Romana Giertycha. Wskazał, że z ich całokształtu wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Adam Bodnar wymienił takie naruszenia prawa, jak: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosił wtedy premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreślał Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował Rzecznik. 

Reakcja premiera

25 stycznia do Biura RPO wpłynęła kopia pisma szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, skierowanego 19 stycznia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  

– W załączeniu przesyłam według kompetencji, skierowane do Prezesa Rady Ministrów, pismo Rzecznika Praw Obywatelskich z 15 stycznia 2021 r. dotyczące działań prokuratury wobec pana adw. Romana Giertycha – pisał Michał Dworczyk.

Kolejne wystąpienie RPO do premiera

W reakcji na to pismo Adam Bodnar przypomina premierowi, że w wystąpieniu z 15 stycznia pisał, iż stwierdzone przez sąd rażące uchybienia w działaniu organów ścigania - mające znamiona poważnego naruszenia praw obywatelskich zawartych w Konstytucji i wiążących Polskę aktach prawa międzynarodowego - powinny implikować poniesienie stosownych konsekwencji przez osoby odpowiedzialne za działania wobec adw. Romana Giertycha.

- Mając zatem na uwadze wagę naruszeń prawa oraz fakt, iż Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny ponosi ostateczną polityczną odpowiedzialność za działania podległych mu prokuratorów, zwróciłem się do Pana Premiera o spowodowanie wyciągnięcia niezbędnych konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za zaistniałą sytuację – podkreślił Adam Bodnar.

Dlatego też, w mojej ocenie, nie znajduje żadnego uzasadnienia w sferze normatywnej i aksjologicznej poddanie ocenie zaistniałego naruszenia prawa Ministrowi Sprawiedliwości-Prokuratorowi Generalnego, który - biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości - staje się sui generis sędzią we własnej sprawie.

- Zważywszy zatem na moje konstytucyjne powinności, zwracam się ponownie do Pana Premiera z uprzejmą prośbą o osobiste ustosunkowanie się do przedłożonych przeze mnie racji w powołanym na wstępie wystąpieniu i spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione tam naruszenia praw obywatelskich – podsumował Adam Bodnar.  

Odpowiedź Bogdana Święczkowskiego (aktualizacja 22 lutego 2021 r.)

W odpowiedzi na pismo z dnia 15 stycznia 2021 r., skierowane do Mateusza Morawieckiego, Prezesa Rady Ministrów, przekazanego następnie zgodnie z właściwością do Prokuratury Krajowej, którego wpływ odnotowano dnia 8 lutego 2021 r., uprzejmie informuję, co następuje.

Prokuratora Regionalna w Lublinie prowadzi postępowanie przygotowawcze o sygn. RP I Ds 1.2021. W toku prowadzenia tego śledztwa, dnia 8 października 2020 r., wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów przywłaszczenia mienia w wielkich rozmiarach i wyrządzenia szkody majątkowej spółce Polnord S.A., notowanej na polskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, tj. o czyn z art. 296 § 1, 2 i 3 k.k. i art. 284 § 2 k.k. w zw. z art. 294 § 1 k.k. w zw. z art. 11 § 2 k.k. w zw. z art. 21 § 2 k.k. w zw. z art. 12 § 1 k.k., m.in. wobec Romana G. i wówczas stał się on jednym z 12 podejrzanych w sprawie.

Zgodnie z art. 71 § 1 k.p.k. za podejrzanego uważa się osobę, co do której wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów, albo której bez wydania takiego postanowienia postawiono zarzut w związku z przystąpieniem do przesłuchania w charakterze podejrzanego. Bezspornie w dniu 8 października 2020 r., prokurator wydał postanowienie o przedstawieniu zarzutów popełnienia przestępstwa z art. 284 § 2 k.k. i inne wskazując, że postanowienie to dotyczy Romana G.

Postanowienie to zostało ogłoszone podejrzanemu przez prokuratora w dniu 16 października 2020 r., po zasięgnięciu opinii zespołu biegłych, którzy dwukrotnie, jednoznacznie stwierdzili, że w/w może uczestniczyć w czynnościach procesowych. Dwie opmie z dnia 16 października 2020 r. każdorazowo wydane bowiem zostały przez specjalistę z dziedziny chorób wewnętrznych i kardiologii, specjalistę z dziedziny neurologii oraz specjalistę z dziedziny medycyny sądowej.  Przedmiotowe opinie korespondują ze sobą i wskazują w sposób nie budzący wątpliwości, iż planowane czynności procesowe można przeprowadzić. Z ich opinii jedynie wynikało, że należy niezbędne czynności przeprowadzić na terenie szpitala, co też się stało. Biegli potwierdzili w opiniach, iż stan zdrowia podejrzanego był stabilny, wymagał jedynie przeprowadzenia dodatkowych badań.

Odnosząc się w tym miejscu do postanowienia Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto w Poznaniu, o sygn. III Kp 579/20, stwierdzić należy, iż co prawda sąd orzekający w tej sprawie na etapie postępowania przygotowawczego, był władny do podejmowania niektórych decyzji, np. związanych z rozpoznawaniem zażaleń na środki zapobiegawcze i inne środki przymusu, to nie był władny do decydowania o statusie osoby objętej śledztwem, gdyż zgodnie z kodeksem postępowania karnego o tym, kto jest podejrzanym w postępowaniu przygotowawczym decyduje prokurator.

Wszystkie przeprowadzone w tej sprawie czynności wynikały ze zgromadzonego w toku prowadzonego śledztwa materiału dowodowego. Czynności te były prowadzone w ramach, zagwarantowanego Konstytucją i innymi ustawami, demokratycznego porządku prawnego obowiązującego na terenie Rzeczypospolitej Polskiej. Wszystkie prawa podejrzanego Romana G., wykonującego zawód adwokata, w szczególności prawo do obrony były, są i będą w pełni respektowane.

II.519.1871.2020

To społeczeństwo obywatelskie jest filarem bezpieczeństwa praw jednostki. Spotkanie z udziałem RPO inaugurujące działalność Strajkowego Uniwersytetu Ludowego

Data: 2021-01-26
  • Podczas spotkania  inaugurującego działalność Strajkowego Uniwersytetu Ludowego RPO był głównie pytany o przyszłość urzędu Rzecznika i praw obywatelskich oraz kryzys instytucji państwowych.
  • Wskazywał, że od początku swojej kadencji starał się dbać o to, by wzmacniać w obywatelach poczucie stabilności, by dawać siłę obywatelom właśnie na ten trudny czas, by potrafili sobie radzić działając we wspólnocie.

Adam Bodnar zaznaczył, że mamy obecnie do czynienia ze zjawiskiem dyskryminacyjnego legalizmu. Ostrze władzy jest skierowane przeciwko tym, którym władza jest niechętna, a ci, którzy powinni odpowiadać karnie za swoje działania, mogą liczyć na istotną pobłażliwość. Teraz władza występuje głównie przeciwko aktywistom i aktywistkom. Obserwujemy działania władzy, które mają zniechęcić obywateli do działalności społecznej. Dlatego tym bardziej ważne jest, by okazywać sobie wsparcie i korzystać z profesjonalnej pomocy prawnej. Ta wspólna obrona praw jest dość skuteczna, sądy orzekają, że zatrzymania były nieuzasadnione. I jest to droga, którą należy podążać, choć nikt nie może obiecać, że będzie ona łatwa, a sytuacja polityczna to szybko się zmieni.

Rzecznik przywołał także tekst red. Edwina Bendyka z "Polityki", w którym podkreślił on, że mimo przegranej społecznej kandydatki na RPO społeczeństwo obywatelskie odniosło jednak sukces. Samo kandydowanie oraz zbudowanie poparcia ponad 1000 NGOs pokazało, że społeczeństwo obywatelskie jest w stanie wypowiadać się niezależnie w stosunku do tego, czego oczekuje władza. To bardzo ważne, że możemy liczyć na organizacje pozarządowe i ludzi zrzeszających się w ramach różnych nieformalnych struktur, a działających dla innych.

Tak długo, jak mamy wolność słowa, wolność zgromadzeń, zrzeszania się, jak długo mamy prawo do petycji, jak długo mamy niezależnych sędziów, to mamy przestrzeń do działalności obywatelskich. Oczywiście jeśli nie mamy wsparcia od instytucji państwowych, to jest trudniej, ale szukajmy tej pomocy w strukturach samorządowych, miejskich.

Jak diagnozuje Adam Bodnar, problemem jest jednak to, że nadal wiele osób – mimo wszystko – przyjmuje postawę obojętną. Ta postawa jest dla nas jako państwa zdecydowanie groźniejsza. Władza potrafi bowiem działać na poziomie nieeskalowania sytuacji, uspokajania jej i tym samym dąży do utrzymania swojego wysokiego statusu.

Rzecznik pytany o to, jak osoby angażujące się mogłyby pomóc sobie z narastającymi frustracjami wynikającymi z nieskuteczności podejmowanych działań, protestów podkreślił, że ważne jest odpowiednie określenie celu podejmowanej aktywności. Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy działamy, by zatrzymać pewne procesy, by zwrócić uwagę na problem, czy też chcemy radykalnej zmiany od razu. W przypadku Strajku Kobiet nie jest tak, że cel nie został osiągnięty. Oczywiście to zależy od jego definicji, ale jeśli uznamy, że celem strajków było niedopuszczenie do zmiany prawa aborcyjnego, do opublikowania uzasadnienia rozstrzygnięcia TK z 22 października, to jednak było to skuteczne. Władza poczuła presję kobiet.

W rozwoju społeczeństwa obywatelskiego ważne jest także czerpanie z wiedzy ekspertów. Pandemia oczywiście utrudniła możliwości organizowania spotkań, zrzeszania się, ale przecież otworzyła nam też oczy na możliwości spotkań online. Jest wielu wybitnych ekspertów, z których wiedzy zbyt rzadko korzystamy. Takie osoby jak prof. Wyrzykowski, prof. Kędzia, ich doświadczenie i wiedza jest bezcenne, by określić źródła naruszeń i zdefiniować możliwe pola działania.

Kryzys należy postrzegać jako chwilowe wahania, to dobra nauczka, którą dostajemy, by zbudować wreszcie porządny system demokratyczny. Rzecznik podkreślił, że wierzy w to, że Polacy wyjdą z tego kryzysu pokiereszowani, ale zwycięzcy. Teraz dopiero odrabiamy bowiem lekcję prawdziwego społeczeństwa obywatelskiego, zaangażowania wielu młodych obywateli, którzy wcześniej nie byli obecni w przestrzeni publicznej. Dopiero zaczynamy rozumieć, że wprowadzane zmiany mają realne przełożenie na życie prywatne ludzi, na ich wybory, na ich wolność.

Siłę do walki o lepsze jutro dla Polski daje także to, że społeczność międzynarodowa nas wspiera. Wiele też udało się zrobić, może nie od razu wyeliminować, ale przynajmniej zahamować największe zagrożenia dla praw i wolności jednostek. To jest nasza wspólna odpowiedzialność za kształt państwa, w którym żyjemy, za kształt naszej ojczyzny. I jest to właśnie ten moment, by używać tych doniosłych słów. Jest to także ostatnia chwila, by wspólnie zawalczyć o niezależne media, niezależne sądy i wolność słowa. To gwarancja wyjścia z kryzysu.

Spotkanie poprowadziły dr Małgorzata Tkacz-Janik, wykładowczyni Uniwersytetu Śląskiego, radna Sejmiku Śląskiego IV kadencji, społecznica, niezależna dziennikarka, oraz Wiktoria Grelewicz, studentka WNS UŚ, Dziewucha z Sosnowca, aktywistka, współtwórczyni tamtejszych strajków, wiceprzewodnicząca samorządu studenckiego WNS UŚ.

Spotkanie oficjalnie zainaugurowało Strajkowy Uniwersytet Ludowy, oddolną inicjatywę Grupy Nic o Nas bez Nas, Ruchu kobiecego Gliwice, Pyskowice Nic o nas bez nas. Celem SUL (Strajkowy Uniwersytet Ludowy) jest kolektywne upowszechnianie wiedzy o społeczeństwie, demokracji, prawach kobiet w szczególności.

Nagranie ze spotkania dostępne jest na Facebooku. 

Niezgodnie z prawem stracili dzierżawę ziemi – w efekcie musieli sprzedać swe krowy. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-26
  • Sąd uwzględnił żądanie Agencji Nieruchomości Rolnych o wydanie części ziem dzierżawionych przez pozwanych – w efekcie musieli oni sprzedać swe krowy, dla których nie mieli już paszy
  • Umowy dzierżawy zostały częściowo wypowiedziane, ale klauzule umowne, na które powołała się ANR, były nieważne z mocy prawa
  • Jeśli bowiem czas dzierżawy jest oznaczony, to jej wypowiedzenie może nastąpić tylko w przypadkach wyraźnie określonych w umowie
  • A prawo zakazuje wypowiadania umów dzierżawy zawartych na czas oznaczony - gdy decyzja o wypowiedzeniu ma być pozostawiona tylko swobodnemu uznaniu samych stron lub strony umowy
  • Tymczasem umowy zawarte przez ANR i pozwanych na czas oznaczony nie określały, w jakich przypadkach można je wypowiedzieć

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść dzierżawców. Wniósł o stwierdzenie przez SN, że zaskarżony wyrok został wydany z naruszeniem prawa.

To zaś umożliwiłoby pozwanym dochodzenie odszkodowania od Skarbu Państwa. Sąd zobowiązał ich bowiem do wydania gruntów, które według nich stanowiły bazę paszową dla hodowli bydła. W efekcie nie mogli kontynuować działalności rolniczej i zostali zmuszeni do sprzedaży stada. Tym samym utracili wszelkie dotychczasowe dochody związane z hodowlą, w tym m.in. sprzedaż mleka i sprzedaż cieląt.

Stan faktyczny sprawy

ANR zażądała wydania nieruchomości, które wchodziły w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i były wydzierżawiane pozwanym na podstawie dwóch umów dzierżawy.

Zawarto je na czas określony 10 lat, z możliwością przedłużenia. W umowach zawarto klauzulę, która umożliwiała wyłączenie spod dzierżawy gruntów o łącznej powierzchni nie większej niż 20% całości. Umowa nie określała jednak, w jakich przypadkach wyłączenie to może nastąpić.

Na podstawie tej klauzuli ANR wypowiedział umowy dzierżawy w części. Następnie skierował do sądu pozew o wydanie tej nieruchomości.

W 2015 r. sądy obu instancji uznały, że wypowiadając umowy dzierżawy, ANR działała w ramach swoich uprawnień. Dlatego nakazały pozwanym wydanie nieruchomości.

W 2017 r. pozwani złożyli do Sądu Najwyższego skargę  o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Jako szkodę wskazali utratę bazy paszowej, co uniemożliwiło im kontynuowanie hodowli bydła. Po wykonaniu zaskarżonego wyroku musieli je sprzedać ze względów ekonomicznych, wobec czego utracili przychody z produkcji mleka krowiego oraz płatności bezpośrednich.

Postanowieniem z 25 września 2020 r. skarga została przez SN odrzucona z uwagi na jej subsydiarny charakter wobec innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia, w tym również wobec skargi nadzwyczajnej.

W związku z tym RPO Adam Bodnar postanowił skierować skargę nadzwyczajną.

Zarzuty skargi RPO

 Rzecznik podniósł zarzuty rażącego naruszenia prawa:

  • art. 222 § 1 Kodeksu cywilnego porzez jego niewłaściwe zastosowanie i nakazanie pozwanym wydania nieruchomości - mimo że przysługiwało im skuteczne uprawnienie do władania nieruchomością, wynikające ze stosunku dzierżawy;
  • art. 673 § 3 k.c. w związku z art. 694 k.c. oraz art. 58 § 3 k.c. i art. 3531 k.c. poprzez ich niezastosowanie - mimo że zamieszczenie w umowie dzierżawy, zawartej na czas oznaczony, klauzuli uprawniającej do jej wypowiedzenia, bez określenia wypadków, w jakich wypowiedzenie może nastąpić, pozostaje w sprzeczności z normami o charakterze bezwzględnie obowiązującym: art. 673 § 3 w związku z art. 694 k.c., a także z naturą tego stosunku zobowiązaniowego i tym samym jest nieważne z mocy prawa.

Ponadto RPO podniósł zarzuty dotyczące naruszenia praw i zasad konstytucyjnych:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - gdyż rozstrzygnięcie sądowe wydane z pominięciem norm o charakterze  bezwzględnie obowiązującym oraz nieuwzględniające natury stosunku prawnego łączącego strony procesu, podważa zaufanie do stanu prawnego, jaki wynika z prawomocnego orzeczenia sądowego, a tym samym zaufanie do państwa oraz godzi w bezpieczeństwo prawne;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji - ponieważ w wyniku stwierdzonych uchybień pozwani zostali pozbawieni uprawnień wynikających z umów dzierżawy do władania nieruchomościami rolnymi i gospodarczego korzystania z nich, A  utrata spornych nieruchomości uniemożliwiła im kontynuowanie prowadzenia produkcji rolnej, co doprowadziło do pogorszenia ich sytuacji majątkowej.

Następcą prawnym ANR jest Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestników postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.511.320.2020

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela [SKARGA UWZGLĘDNIONA]

Data: 2021-05-26, 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić
  • AKTUALIZACJA: 26 maja 2021 r. SN uwzglednił skargę nadzwyczajną RPO (sygn. akt I NSNc 76/21)

W obronie praw skarżącego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

O konsekwencjach dla prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry za sprawę Romana Giertycha wypowie się... minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Reakcja premiera na wniosek RPO

Data: 2021-01-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosił premiera Mateusza Morawieckiego o wyciągnięcie konsekwencji wobec odpowiedzialnych za naruszenia praw obywatelskich, których doznał adw. Roman Giertych
  • Działania prokuratury i CBA wobec niego - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących mu praw - zostały uznane za nielegalne przez sąd
  • Ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi zaś Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny – wskazał premierowi Adam Bodnar
  • Odpowiedzi na to pismo ma udzielić Zbigniew Ziobro – wynika z pisma KPRM przekazanego RPO

15 stycznia RPO Adam Bodnar napisał do premiera Mateusza Morawieckiego o działaniach organów ścigania wobec adw. Romana Giertycha. Wskazał, że z ich całokształtu wyłania się niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Rzecznik wymienił takie naruszenia prawa: 

  • przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne,
  • przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich,
  • zabezpieczenie w kancelarii przez prokuratora wszystkich materiałów dotyczących określonej grupy spraw i osób, w tym objętych tajemnicą adwokacką i obrończą.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosił premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreślał Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO swe pismo do premiera. 

Reakcja premiera

25 stycznia do Biura RPO wpłynęła kopia pisma szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Michała Dworczyka, skierowanego 19 stycznia do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  

– W załączeniu przesyłam według kompetencji, skierowane do Prezesa Rady Ministrów, pismo Rzecznika Praw Obywatelskich z 15 stycznia 2021 r. dotyczące działań prokuratury wobec pana adw. Romana Giertycha - głosi to pismo.

II.519.1871.2020

Czy za brak maseczki mogą ukarać? Czy przepisy są już w porządku? Pytanie na infolinię 800-676-676

Data: 2021-01-20

Pan został zatrzymany przez straż miejską, gdy chciał odebrać przesyłkę z paczkomatu, nie miał maseczki, nie przyjął mandatu, sprawa trafiła do sądu. Czy przepisy dotyczące maseczek „są teraz ok”, czy można mieć jeszcze zastrzeżenia co do nich?

Dotychczasowe wątpliwości związane z „mandatami za brak maseczki” dotyczyły przede wszystkim braku wyraźnej podstawy ustawowej do wydania rozporządzenia nakładającego powszechny obowiązek zasłaniania ust i nosa. Nowelizacja ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, która weszła w życie z dniem 29 listopada 2020 r., wypełnia tą lukę prawną poprzez dosłowne wymienienie „nakazu zakrywania ust i nosa” pośród nakazów mogących znajdować się w rozporządzeniu wydanym na podstawie tej ustawy.

Jak stanowi teraz znowelizowany art. 116 § 1a Kodeksu wykroczeń:

§ 1a. Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny albo karze nagany.

W myśl §2, tej samej karze podlega ten, kto sprawując pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, nie dopełnia obowiązku spowodowania, aby osoba ta zastosowała się do w.w. obostrzeń epidemicznych.

Ta zmiana nie oznacza oczywiście, że każdy mandat wystawiony na podstawie nowych przepisów będzie zasadny. Zasadność ukarania mandatem zależy od okoliczności konkretnego przypadku, dlatego zawsze należy pamiętać o prawie do odmowy przyjęcia mandatu.

Podstawa prawna:

  • Ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 1845 z późn. zm.).
  • Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2316 z późn. zm.).
  • Ustawa z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 821 z późn. zm.).

Stan prawny na: 20.01.2021 r.

Nie mieszkał z rodzicami, ale sąd obciążył go ich długami. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-20
  • Obywatel został obciążony przez sąd długami mieszkaniowymi rodziców, choć z nimi nie mieszkał, gdy one powstawały
  • Wobec niemożności ściągnięcia długu od pozostałych dłużników, egzekucja objęła tylko jego
  • Pogorszyło to i tak niełatwą sytuację bytową jego i jego rodziny, w tym czworga dzieci

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale mieszkające z nim osoby pełnoletnie.  

Stan faktyczny sprawy

Najemcy mieszkania komunalnego od 2008 r. nieregularnie uiszczali czynsz oraz opłaty. W 2013 r., gdy zaległość sięgała kilkunastu tys. zł, gmina wytoczyła im proces o zapłatę.

Sąd Rejonowy na posiedzeniu niejawnym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Zasądził solidarnie od pozwanych - najemcy i członków jego rodziny mieszkających wraz z nim – na rzecz gminy w sumie ponad 20 tys.zł.

Jeden z synów najemcy, obciążony obowiązkiem zapłaty długu, wniósł sprzeciw od nakazu. Argumentował, że nie wiedział o zaległościach czynszowych, gdyż od 2007 r. nie mieszkał już z rodzicami.

Dołączył dokumenty potwierdzające, że w tym okresie zawarł umowę najmu innego mieszkania. Mieszkał w nim z żoną i czwórką dzieci. Był zameldowany tam na pobyt czasowy i otrzymywał od gminy dodatek mieszkaniowy.

Z powodu nieuzupełnienia braków formalnych pisma Sąd Rejonowy odrzucił jego sprzeciw. Dlatego zasadność żądania gminy wobec obywatela nie została poddana merytorycznej ocenie sądu. Nakaz zapłaty stał się prawomocny.

Komornik wszczął postepowanie w celu wyegzekwowania długu z jego majątku. Wobec bezskuteczności egzekucji wobec pozostałych dłużników – z  braku składników majątkowych jej podlegających - gmina dochodzi zapłaty  wyłącznie od pozwanego syna.

Podejmowane przez obywatela próby porozumienia z gminą w celu umorzenia postępowania egzekucyjnego nie dały skutku. A sytuacja materialna rodziny jest zła. On ma rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy, a jego żona ma rentę socjalną.

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik  zaskarżył nakaz zapłaty w zakresie odnoszącym się do pozwanego syna.  Wniósł, by SN oddalił powództwo wobec niego.

Orzeczeniu zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, tj. art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że pozwany odpowiada solidarnie wraz z najemcą lokalu mieszkalnego za zapłatę czynszu i innych opłat, mimo jego niezamieszkiwania w tym lokalu;
  • naruszenie zasad oraz wolności i praw człowieka i obywatela: konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, oraz chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych pozwanego - z powodu wydania nakazu zapłaty wobec pozwanego.

Można mieć wątpliwości, czy dokumenty gminy wystarczały do wydania nakazu zapłaty także w stosunku do innych osób niż najemca,  w tym zwłaszcza syna. Do pozwu nie dołączono bowiem ani zaświadczenia o zameldowaniu go w lokalu, ani dowodu, że wezwanie do zapłaty skierowano także do niego.  

W efekcie - wbrew art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego -  obciążono go  zapłatą należności, do których w ogóle nie był zobowiązany w świetle prawa. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. 

Naruszona została zatem zasada zaufania obywatela do państwa, a w szczególności bezpieczeństwo prawne pozwanego. Wydanie nakazu zapłaty  musi być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 Konstytucji ochronę własności i praw majątkowych pozwanego.

Taki nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego, co przemawia za odstąpieniem w tym wypadku od zasady stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych. Nie można bowiem bronić stabilności orzeczenia nakazującego spełnienie świadczenia bez uzasadnionej podstawy prawnej. 

Majątek pozwanego został uszczuplony w wyniku egzekucji komorniczej na podstawie zaskarżonego nakazu zapłaty, co wpływa na obniżenie warunków bytowych jego i jego rodziny.

Pozwany nie dysponuje obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym wyeliminowanie nakazu zapłaty. Jedynym rozwiązaniem jest skarga nadzwyczajna.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN (jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego). Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.294.2020

Niedopracowany, wewnętrznie sprzeczny, niekonstytucyjny. Opinia RPO dla Marszałek Sejmu o projekcie zmian w postępowaniu mandatowym

Data: 2021-01-20
  • To projekt niedostatecznie rozważony, niedopracowany, wewnętrznie sprzeczny, niezgodny z systemem wartości polskiego systemu prawnego oraz sprzeczny z kilkoma artykułami Konstytucji
  • Tak RPO ocenia poselski projekt zmian w postępowaniu mandatowym
  • Adam Bodnar punkt po punkcie wskazuje na jego wady

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił marszałek Elżbiety Witek kompleksową opinię prawną o projekcie nowelizacji ustawy z 24 sierpnia 2001 r. - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (druk sejmowy nr 866).

Już gdy ogłoszono projekt, Adam Bodnar oświadczył, że może on prowadzić do niebezpiecznych nadużyć ze strony władzy i stanowić krok w stronę budowania "państwa policyjnego”.

Projekt zakłada m.in. zmianę trybu zaskarżania mandatu karnego. Nie byłoby już możliwości odmowy jego przyjęcia (jak dziś). O winie i karze rozstrzygałaby arbitralna decyzja policjanta. Kara pieniężna podlegałaby egzekucji nawet po wniesieniu przez obywatela odwołania do sądu. Mimo postępowania sądowego, zmierzającego do zakwestionowania zasadności mandatu, obywatel może zostać bez pieniędzy zapewniających mu utrzymanie.

A w krótkim czasie 7 dni musiałby on zebrać wszystkie dowody niewinności i złożyć je wraz z odwołaniem do sądu. Tymczasem standardem demokratycznego państwa prawnego jest, że to organ państwa musi wykazać winę jednostki.  

Według RPO niezrozumiałe jest umożliwienie wymierzania surowszej kary w przypadku wniesienia odwołania. Ukarany będzie zatem ryzykować, że oprócz kosztów sądowych będzie musiał ponieść jeszcze surowszą karę. Ta propozycja  zmierza do zniechęcenia ukaranych do kwestionowania zasadności mandatu.

Zgodnie z uzasadnieniem projektu, ma on na celu „usprawnienie postępowania w sprawach o wykroczenia oraz odciążenie sędziów sądów powszechnych od obowiązków związanych z rozpoznawaniem spraw o wykroczenia, z zachowaniem konstytucyjnej i konwencyjnej gwarancji prawa do sądu w sprawach o wykroczenia”.

W ocenie RPO cel ten nie może zostać osiągnięty. Jeżeli jednak wiarę dać doniesieniom o powiązaniu projektu z rosnącą liczbą postępowań wykroczeniowych zakończonych wyrokami uniewinniającymi, wydanymi na skutek odmowy przyjęcia mandatu przez protestujących obywateli przeciwko obostrzeniom pandemicznym i wyrokowi Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji, to uznać należy, iż rzeczywiste ratio legis zostało przemyślnie ukryte.

- W takim wypadku opiniowany projekt ustawy uznać trzeba za przejaw tzw. ustawodawstwa emocjonalnego nakierowanego na ochronę partykularnych interesów – wskazuje Adam Bodnar. A to jest dalekie od standardów demokratycznego państwa prawa urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej. W takim państwie legislatywa powinna tworzyć dobre prawo i odpowiadać na realne potrzeby całego społeczeństwa, a nie na interesy poszczególnych ugrupowań politycznych.

RPO ma wobec projektu wątpliwości związane z art. 42 ust. 3 Konstytucji, według którego każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Odnosi się to także do zasady lojalności wywodzonej z zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji). Projekt budzi też wątpliwości pod kątem prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 77 ust. 2 oraz art. 78 Konstytucji).

- Ze stanowczością stwierdzić trzeba, iż proponowana regulacja prawna jest przejawem zbyt daleko posuniętego i niebezpiecznego punitywnego zwrotu w polityce karnej państwa, a nadto wprowadzałaby szereg rozwiązań sprzecznych z Konstytucją - podsumowuje Adam Bodnar.

Przedstawiając Marszałek Sejmu swe uwagi, Rzecznik prosi o przekazanie ich posłankom i posłom.

II.510.48.2021

Uwagi Rzecznika do poselskich zmian w prawie karnym – dla Marszałka Sejmu

Data: 2021-01-20
  • Na ponad 30 stronach pisma RPO zawarł swoje uwagi do „poselskiego” projektu nowelizacji Kodeksu karnego (druk sejmowy nr 867)
  • RPO wskazuje w swoim piśmie te fragmenty, które wymagają zmiany, dopracowania lub uzgodnienia z normami konstytucyjnymi i międzynarodowymi.

Zwraca uwagę na nowe problemy wynikające z nowych definicji przestępstw terrorystycznych, na umożliwienie aresztowania tymczasowego osoby, która ze względu na stan zdrowia nie jest w stanie pokwitować decyzji o aresztowaniu, na proponowane w projekcie ograniczenia w dostępie do akt umorzonych spraw, na zwiększenie uprawnień prokuratora przy zabezpieczaniu i zdejmowaniu treści pornograficznych, pedofilskich i terrorystycznych.

Wskazuje też luki -  np. w przypadku wydania przez prokuraturę listu żelaznego dla osoby, wobec której wystawiony jest Europejski Nakaz Aresztowania.

Pisze o też zmianie przepisów o przedawnieniu i o egzekucji kar pieniężnych, o problemie z instytucją posiedzenia wstępnego.

Całe pismo w załączeniu.

II.510.61.2021

Sąd powinien odwiesić sprawę "dezubekizacyjną” wobec przewlekłości TK oraz uchwały SN

Data: 2021-01-18
  • Przewleka się rozstrzygnięcie przez Trybunał Konstytucyjny sprawy konstytucyjności obniżenia świadczeń b. funkcjonariuszom z PRL
  • Zgodnie zaś z wykładnią Sądu Najwyższego z września 2020 r. kryterium "służby na rzecz totalitarnego państwa” powinno być oceniane m.in. na podstawie indywidualnych czynów i ich oceny pod kątem naruszenia praw i wolności człowieka
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi by sąd podjął sprawę zawieszoną w oczekiwaniu na decyzję TK

Na razie RPO złożył taki wniosek do Sądu Okręgowego w S., który zawiesił postępowanie z odwołania skarżącego przeciw Zakładowi Emerytalno-Rentowemu  MSWiA w sprawie wysokości emerytury policyjnej i policyjnej renty inwalidzkiej (Rzecznik przyłączył się do tej sprawy).

RPO będzie składał takie wnioski także w odniesieniu  do innych spraw, w których zgłosił udział, a które zawieszono po pytaniu prawnym warszawskiego sądu do TK z 24 stycznia 2018 r. (w sumie RPO przyłączył się do kilkunastu takich postępowań sądowych).

Ustawa represyjna i działania RPO 

Na podstawie ustawy z 16 grudnia 2016 r. (przyjętej podczas posiedzenia w Sali Kolumnowej) obniżono świadczenia wszystkim, którzy choć jeden dzień służyli w PRL w formacjach uznanych przez ustawodawcę za służące totalitarnemu państwu. 

Zgodnie z ustawą emerytury lub renty byłych funkcjonariuszy czy ich bliskich (to niemal 40 tys. osób) nie mogą być wyższe od średniego świadczenia wypłacanego przez ZUS: 2,1 tys. zł (brutto) - emerytura; 1,5 tys. zł - renta, 1,7 tys. zł - renta rodzinna.

Do RPO wpłynęło ponad 1,5 tys. wniosków od osób objętych tą ustawą represyjną - nie tylko byłych funkcjonariuszy PRL, ale także wdów i sierot po nich. Były też wśród nich osoby z niepełnosprawnościami.

Według Rzecznika zakres podmiotowy i przedmiotowy ustawy zakreślono zbyt szeroko. Ustalenie wysokości świadczenia b. funkcjonariuszom PRL na podstawie nowych przepisów jest np. mniej korzystne niż ustalenie prawa do emerytury funkcjonariuszom prawomocnie skazanym za przestępstwa. W lutym 2018 r. RPO zwrócił się do MSWiA o rozważenie zmiany ustawy - bez skutku.

Pytanie prawne do TK i uchwała SN

24 stycznia 2018 r. Sąd Okręgowy w Warszawie zadał pytanie prawne Trybunałowi  Konstytucyjnemu o zgodność z Konstytucją art. 15c, art. 22a, art. 13 ust. 1 lit. 1c, w związku z art. 13b  ustawy z 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin, w brzmieniu nadanym jej przez art. 1 ustawy z 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy.

Do dziś sprawa w TK nie została rozstrzygnięta. Wielokrotnie przekładał on terminy rozpraw, a także ogłoszenie orzeczenia w sprawie, obecnie zaś  ponownie otworzył postępowanie.

W ocenie RPO dalsze zawieszenie postępowania sądowego jest bezcelowe. 16 września 2020 r. siedmiu sędziów Sądu Najwyższego (sygn. akt III UZP 1/20) dokonało wykładni przepisów prawa. Podjęło uchwałę, zgodnie z którą kryterium "służby na rzecz totalitarnego państwa” - jako podstawa obniżenia świadczeń - powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka.

Do czasu podjęcia uchwały przez SN merytoryczne rozstrzygnięcia zapadły w sądach okręgowych w Katowicach, Rzeszowie, Wrocławiu, Lublinie, Białymstoku, Gliwicach, Poznaniu, Częstochowie, Kielcach, Krakowie, Warszawie i w Suwałkach. Wydane wyroki w indywidualnych sprawach nakazywały organowi rentowemu przywrócenie świadczeń w wysokości sprzed 1 października 2017 r.

W podobnym kierunku zmierzało orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, ukształtowane na gruncie art. 8a ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym. NSA wskazał, że sam fakt pełnienia służby bez względu na to, czy charakteryzowała się ona bezpośrednim zaangażowaniem w realizację zadań i funkcji państwa totalitarnego, czy też ograniczała się do zwykłych, standardowych działań – jako podstawa restrykcyjnych unormowań ustawy w stosunku do wszystkich osób pełniących w określonym czasie służbę - jest nie do zaakceptowania z punktu widzenia standardów demokratycznego państwa prawnego.

NSA podkreślił także, że posługiwanie się przez ustawodawcę domniemaniem prawnym opartym na założeniu odpowiedzialności zbiorowej budzi co najmniej wątpliwości co do zgodności ze standardami demokratycznego państwa prawnego. W ich ramach ciężar dowodu okoliczności uzasadniających ingerencję w sferę praw obywateli, w tym ciężar dowodu, że prawa te zostały nabyte niesłusznie, spoczywa na organach państwa.

Wniosek RPO do sądu

W ocenie RPO z ukształtowanego dotychczas orzecznictwa płynie jednoznaczny wniosek, że postępowanie przed TK stało się bezprzedmiotowe. Dokonując oceny konstytucyjności zakwestionowanych przepisów, TK uwzględnia bowiem  taką wykładnię, jaka została przyjęta przez sądy lub inne organy stosujące prawo - zwłaszcza, jeśli jest to wykładnia utrwalona.,

A w sytuacjach, gdy judykatura wyłożyła uprzednio niejednoznaczne przepisy w zgodzie z Konstytucją, TK wielokrotnie umarzał postępowania.

Zgodnie z prawem, gdy podstawa zawieszenia danej sprawy przez sąd przestała być aktualna, zawieszone postępowanie może zostać podjęte. A taką nową okolicznością, uprawniającą do tego Sąd Okręgowy w S., jest właśnie uchwała SN z 16 września 2020 r.  W praktyce czyni ona dalsze oczekiwanie na rozstrzygnięcie TK nieuzasadnionym przewlekaniem postępowania. Odwołanie dotyczy wysokości emerytury/renty, która jest źródłem utrzymania odwołującego się. Dalszy stan zawieszenia odbiera zaś odwołującemu się na nieokreślony czas konstytucyjnie gwarantowane prawo do sądu.

RPO podkreśla, że od wydania decyzji obniżającej świadczenia emerytalno-rentowe skarżącego minęły już przeszło trzy lata. Sprawa ma zaś dla niego szczególne znaczenie, a nie przyczynił się on do przedłużenia postępowania.

WZF.7060.1384.2017

Prokuratura w sprawie mec. Romana Giertycha rażąco naruszyła prawo. RPO pyta premiera o konsekwencje wobec odpowiedzialnych

Data: 2021-01-15
  • Przedstawianie zarzutów w szpitalu – jako osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu – było nieprawidłowe i bezskuteczne
  • A przeszukanie jego domu i kancelarię adwokacką zaplanowano w tym samym czasie - tak aby uniemożliwić mu uczestnictwo w jednym z nich
  • W kancelarii prokurator zabezpieczył zaś wszystkie materiały dotyczące określonej grupy spraw i osób, w tym objęte tajemnicą adwokacką i obrończą
  • Takie działanie organów ścigania - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących obywatelowi praw - zostało uznane za nielegalne przez sąd
  • Ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny

Rzecznik Praw Obywatelskich prosi premiera Mateusza Morawieckiego, by spowodował wyciągnięcie konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za takie naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreśla Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO pismo do premiera.

Niebezpieczne nadużywanie prawa przez instytucje państwowe

Okoliczności przeprowadzenia przeszukania w mieszkaniu i siedzibie kancelarii adwokackiej adw. Romana Giertycha ukazują niezmiernie niebezpieczny i niepokojący sposób nadużywania prawa przez instytucje państwowe – co w żadnym wypadku nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Przeszukanie w domu adwokata odbyło się 15 października 2020 r. W tym samym czasie przeszukano też jego kancelarię adwokacką. Czynności tak zaplanowano, aby obydwa przeszukania przeprowadzić równocześnie. Z góry powziętym zamiarem prokuratora było zatem uniemożliwienie Romanowi Giertychowi uczestnictwa w jednym z nich.

Takie działanie organów ścigania - podjęte w złej wierze i w celu ograniczenia przysługujących obywatelowi praw - zostało uznane za nielegalne przez sąd. Rozpoznając bowiem zażalenie obrońców na przeszukania, Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto stwierdził: „Niedopuszczalne, bo niezgodne z prawem, jest świadome takie planowanie czynności, że z góry wiadomo, iż osoba uprawniona nie będzie mogła w nich uczestniczyć i to z przyczyn od siebie niezależnych, a w całości wynikających z działań organów ścigania”.

Jak wynika z postanowienia sądu, prokurator zabezpieczył wszystkie materiały dotyczące określonej grupy spraw i osób znajdujące się w kancelarii, w tym objęte tajemnicą adwokacką i obrończą. Uniemożliwiając adw. Romanowi Giertychowi uczestnictwo w tym przeszukaniu, pozbawił go jednocześnie prawa do jednoznacznego wskazania, które materiały są objęte tajemniczą obrończą.

Oświadczenia w tym zakresie innych obecnych osób (w tym przedstawicielki Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie) uznał za niewiarygodne, nie uzasadniając tego. Te działania sąd również uznał za sprzeczne z prawem.

Przesłuchanie nieprzytomnego - nieprawidłowe i bezskuteczne

Nie można pominąć ogólniejszego kontekstu działań organów ścigania skierowanych przeciwko adw. Romanowi Giertychowi. Jeszcze tego samego dnia stracił on przytomność i został przewieziony do szpitala. Tam też, pomimo braku świadomości, prokurator podejmował próby przesłuchania go i postawienia zarzutów.

Przedstawianie zarzutów osobie nieprzytomnej, z którą nie ma żadnego kontaktu jest w sposób całkowicie oczywisty nieprawidłowe i bezskuteczne. Potwierdził to jednoznacznie Sąd Rejonowy Poznań-Stare Miasto, rozpoznając zażalenie na zastosowane środki zapobiegawcze.

W postanowieniu z 3 grudnia 2020 r. sąd stwierdził, że takie ogłaszanie zarzutów adw. Romanowi Giertychowi „nie tylko naruszało standardy obowiązujące w państwie prawa, poprzez pozbawienie go przysługujących mu uprawnień procesowych, w tym prawa do obrony, ale było wręcz nieetyczne”. Jak wskazał sąd, „wobec Romana Giertycha nie wydano skutecznie postanowienia o przedstawieniu zarzutów, a tym samym w ogóle nie uzyskał on statusu podejrzanego”.

Prokuratura ma działać w granicach i na podstawie prawa

Z całokształtu czynności organów ścigania podjętych przeciwko adw. Romanowi Giertychowi wyłania się więc niezwykle groźny obraz z góry zaplanowanego działania umyślnie ukierunkowanego na osiągnięcie konkretnych efektów procesowych, z rażącym naruszeniem przepisów prawa i standardów działania państwa w ustroju demokratycznym, co konsekwentnie podkreślały sądy uwzględniając zażalenia na podjęte czynności.

Tymczasem organy Państwa Polskiego, w tym prokurator i inne organy ścigania, są zobowiązane, zgodnie z unormowaniem zawartym w art. 7 Konstytucji RP, do podejmowania działań w granicach i na podstawie obowiązującego prawa.

Prokuratura ma zaś stać na straży praworządności (art. 2 ustawy Prawo o prokuraturze), a prokuratorzy kierować mają się bezstronnością i równo traktować wszystkich obywateli (art. 6 Prawa o prokuraturze).

Dlatego też za szczególnie niebezpieczne i naganne z perspektywy konieczności respektowania wskazanych powinności uznać należy takie działania prokuratury, które są ukierunkowane a priori na pozbawienie obywateli przysługujących im praw. Stanowią one niebezpieczny precedens mogący zostać odczytany – także w opinii publicznej – jako sui generis usankcjonowanie naruszania standardów wytyczonych przez normy Konstytucji RP, ustaw zwykłych, ale i wiążących Rzeczpospolitą Polską postanowień zawartych w aktach prawa międzynarodowego.

Przepis art. 31 ust. 3 Konstytucji RP stwarza wprawdzie organom państwa możliwość ograniczania praw obywateli, ale wyłącznie w ściśle określonych i wyjątkowych przypadkach. Są one także wyeksplikowane w bogatym dorobku orzeczniczym Trybunału Konstytucyjnego i doktrynie prawniczej.

Naruszone standardy europejskie

Należy mieć także na uwadze art. 18 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, który stanowi: „Ograniczenia praw i wolności, na które zezwala niniejsza Konwencja, nie mogą być stosowane w innych celach, niż te, dla których je wprowadzono”. Zakazane jest zatem instrumentalne posługiwanie się określonymi instytucjami prawnymi, nawet jeśli ich zastosowanie byłoby formalnie dopuszczalne, w celu obejścia prawa i pośredniego osiągnięcia innych, ukrytych skutków.

Artykuł 18 EKPC był podstawą wydania szeregu doniosłych wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który doprecyzował, jak zakaz ten należy rozumieć. Orzecznictwo ETPC jednoznacznie wskazuje, że niezgodne z art. 18 EKPC jest zarówno działanie państw dokonane wyłącznie w celu obejścia prawa, jak i działania, w których jest to tylko jeden z kilku, acz dominujący, motyw podjęcia danych czynności.

ETPC zaznaczył, że ten faktyczny motyw nie musi być wypowiedziany wprost przez władze, lecz można go domniemywać z całokształtu okoliczności sprawy. W ocenie Trybunału, znaczenie ma także istotność naruszanych praw oraz fakt, czy mają wpływ jedynie na osobę skarżącego, czy też na całokształt systemu demokratycznego w danym państwie.

Trybunał orzekał m.in. w sprawach, w których organy państwa, pod pretekstem prowadzenia postępowania karnego, pozbawiały wolności aktywistów występujących w obronie praw człowieka w celu ich uciszenia i pozasądowego ukarania albo oponentów politycznych w celu stłamszenia pluralizmu politycznego.

Na szczególną uwagę zasługują jednak okoliczności sprawy Aliyev p-ko Azerbejdżanowi ze względu na istotne podobieństwo do sprawy adw. Romana Giertycha. W tamtej sprawie również doszło do przeszukania domu i biura skarżącego, który także był adwokatem. Podobnie organy państwa zajęły dokumentację objętą tajemnicą adwokacką. Podkreślić jednak należy, że przeszukania zostały przeprowadzone w następujących po sobie dniach, zatem skarżący mógł osobiście uczestniczyć w obu z nich.

Pomimo to ETPC stwierdził, że doszło do naruszenia art. 18 w zw. z art. 8 EKPC, biorąc pod uwagę całokształt okoliczności sprawy, w tym wcześniejsze działania władz kierowane przeciwko skarżącemu, m.in. dyskredytowanie go w prorządowych mediach. W ocenie Trybunału rzeczywistym motywem działania władz było uciszenie skarżącego, uniemożliwienie mu dalszego reprezentowania klientów i zniechęcenie innych do podejmowania podobnej działalności.

W tym kontekście nie można pominąć faktu, że adw. Roman Giertych wykonuje zawód adwokata i ciążą na nim szczególne obowiązki wynikające z przyjętego w Polsce modelu sytemu prawnego oraz charakteru tego szczególnego zawodu zaufania publicznego,  w szczególności obowiązek zachowania tajemnicy adwokackiej i obrończej.

Tymczasem, organy ścigania przez podjęte działania a priori uniemożliwiły skuteczną ochronę tych tajemnic. Zauważenia i podkreślenia wymaga, iż sąd orzekający w sprawie nielegalności przeszukania kancelarii stwierdził, iż to adwokat jest jedynym dysponentem tajemnicy i tylko on może w przesądzający sposób wskazać które informacje są nią objęte.

Poprzez zorganizowanie czynności w siedzibie kancelarii adwokackiej w sposób powodujący, iż adw. Roman Giertych nie mógł w nich uczestniczyć, prokurator próbował dokonać obejścia prawa także w ten sposób, że zabezpieczył wszystkie dokumenty i materiały, pomimo sprzeciwu obecnych na miejscu współpracowników i obrońców reprezentujących adw. Romana Giertycha, a także przedstawicielki ORA w Warszawie.

Takie zaplanowane naruszenie tajemnicy adwokackiej i obrończej, jak słusznie zaznaczył sąd orzekający w tej sprawie, jest niedopuszczalne w państwie prawnym. Klienci adwokata powierzają mu istotne i poufne informacje, zaś tajemnica obrończa ma charakter bezwzględny. Jej naruszenie godzi nie tylko w interesy samego adwokata i jego klientów, lecz w cały system, który na tej tajemnicy się opiera – obywatele nie mogą bowiem swobodnie korzystać z zagwarantowanego w art. 42 ust. 2 Konstytucji RP prawa do obrony, jeśli muszą się liczyć z okolicznością, że organy ścigania z premedytacją będą naruszać tajemnicę obrończą.

Także ETPC podkreśla, że tajemnica związana z wykonywaniem zawodu adwokata znajduje się pod ochroną art. 8 EKPC, zaś prześladowanie i nękanie adwokatów uderza w same podwaliny systemu EKPC.

Należy zatem wprost stwierdzić, że w związku z przeszukaniem przeprowadzonym w domu i kancelarii adwokackiej adw. Romana Giertycha naruszone zostały nie tyko określone przepisy procedury karnej wymienione w postanowieniu sądu, ale także, co niezwykle istotne, podstawowe zasady regulujące pozycję jednostki w relacji do organów władzy w demokratycznym państwie, przede wszystkim art. 2, 7 i 42 Konstytucji RP, a także art. 8 i 18 EKPC.

Oceny sądu nie rozwiązują problemu

Nie jest wystarczające stwierdzenie, że opisywany problem został rozwiązany, bowiem sąd uznał nielegalność działania organów ścigania w tej sprawie i zarządził zwrot zatrzymanych materiałów. Problemem jest bowiem przede wszystkim to, że do takich działań w ogóle doszło. Nie chodzi tu bowiem o błąd, który mógł się potencjalnie przydarzyć, lecz o podejrzenie, że mogło dojść do celowego i zaplanowanego działania skierowanego przeciwko obywatelowi.

Biorąc pod uwagę ściśle hierarchiczną strukturę prokuratury wprowadzaną ustawą z 2016 r. i jej podległość Ministrowi Sprawiedliwości, ostateczną odpowiedzialność polityczną za działania prokuratorów ponosi właśnie Minister Sprawiedliwości – Prokurator Generalny.

Dlatego też RPO prosi premiera o spowodowanie wyciągnięcia odpowiednich konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za przedstawione naruszenia praw obywatelskich.

- Pozostawienie tak bulwersujących naruszeń prawa bez stosownej reakcji, stanowić będzie jasny komunikat dla społeczeństwa, że organy ścigania stoją ponad prawem i sankcjonowane jest łamanie przez nie fundamentalnych konstytucyjnych praw i wolności, co bez wątpienia nie pozostałoby bez istotnego wpływu na osłabienie zaufania obywateli do Państwa i jego organów – podkreśla Adam Bodnar.

- Choć organy państwa istotnie funkcjonowały w ten sposób w minionej epoce, zasadne jest oczekiwanie, że w obecnym ustroju Rzeczypospolitej Polskiej standardy ich działania będą inne - podsumował RPO swe pismo do premiera. 

 II.519.1871.2020

Błędy sądu przy zniesieniu współużytkowania wieczystego. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-13
  • Osoby wspólnie użytkujące nieruchomość spierały się na tym tle; w końcu wystąpiły do sądu o podział działki
  • Sąd błędnie ustalił jednak jej powierzchnię, a w efekcie również powierzchnie działek dla poszczególnych osób
  • Ponadto nie odniósł się do kwestii podziału budynków na wspólnym gruncie, a w orzeczeniu przekręcił imiona i nazwiska niektórych osób
  • Z powodu tych błędów orzeczenie nie może być wykonane, za to powoduje nowe spory 
  • Zainteresowani nie mogą np. uzyskać zaświadczenia o przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu

By umożliwić obywatelom korzystanie z przysługującym im praw, Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na ich korzyść. Błędów sądu nie da się bowiem naprawić w inny sposób. A nie mogły być sprostowane przez sam sąd jako "oczywiste omyłki pisarskie".

Historia sprawy

Kilkoro osób wspólnie użytkowało wieczyście działkę z budynkami. W jednym z nich były jeszcze odrębne lokale. Między użytkownikami trwały spory związane ze sposobem korzystania z nieruchomości. Dlatego wnieśli, by sąd zniósł współużytkowanie wieczyste i podzielił nieruchomość na mniejsze działki, a lokale w budynku pomiędzy nich.

Sąd Rejonowy wystąpił do biegłego geodety, by sporządził projekt zniesienia współużytkowania. I oparł się na jego opinii, nie weryfikując jej. 

W lutym 2003 r. sąd zniósł częściowo współużytkowanie wieczyste działek. Przyznał poszczególnym osobom  prawo użytkowania wieczystego, zgodnie z projektem podziału geodety. Jedną z działek sąd pozostawił we współużytkowaniu wieczystym w odpowiednich częściach udziałów. Sąd uregulował też dostęp do sieci elektrycznej, wodociągowej i kanalizacyjnej na poszczególnych działkach.

Rozstrzygnięcie uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji, ufajac sądowi. Ten zaś nie sporządził pisemnego uzasadnienia.

Argumentacja RPO

Sąd Rejonowy wydał orzeczenie, które wobec istotnych błędów i braków nie może zostać wykonane. Zainteresowane osoby nie mogą uzyskać potwierdzenia swoich praw rzeczowych do nieruchomości.

Sąd oparł rozstrzygnięcie na danych z opinii biegłego geodety, w których były błędy:

  • mylnie oznaczono powierzchnię całej działki a w efekcie także powierzchnie działek, które miały przypaść poszczególnym osobom w wyniku zniesienia prawa współużytkowania wieczystego
  • przyznając poszczególnym uczestnikom postępowania konkretne lokale w budynku, sąd nie określił wystarczająco precyzyjnie, co komu przypadło w wyniku zniesienia wspólnego prawa
  • w orzeczeniu sąd nie odniósł się do kwestii podziału budynków
  • w sentencji orzeczenia sąd przekręcił imiona i nazwiska niektórych uczestników postępowania.

Wskutek tych błędów nie został zrealizowany cel uczestników postępowania, którym była likwidacja sporów związanych ze sposobem korzystania z gruntu, mimo prawomocnego zakończenia postępowania.

Nie otrzymali oni prawomocnego orzeczenia, które mogliby wykonać i w ten sposób ostatecznie zakończyć wspólnotę praw, co stanowiło dotychczas źródło konfliktów. Wręcz przeciwnie – orzeczenie, które nieprecyzyjnie opisuje co komu przypadło w efekcie zniesienia wspólności praw, może być wyłącznie przyczyną kolejnych sporów pomiędzy uprawnionymi.

Nie mogą zrealizować swych uprawnień majątkowych, pierwotnie związanych ze stanem współużytkowania wieczystego. Nie mogą uzyskać zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu.

Zaskarżone orzeczenie stworzyło zatem stan niepewności prawnej co do chronionych konstytucyjnie praw rzeczowych uczestników postępowania (prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, prawo własności budynków, prawo własności lokali w budynku). To zaś uzasadnia złożenie skargi nadzwyczajnej.

Znosząc wspólność praw rzeczowych, sąd nie zadbał o zawarcie w rozstrzygnięciu wszystkich elementów niezbędnych dla skuteczności postanowienia – choć miał taki bezwzględny obowiązek.

RPO zarzucił sądowi rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 325 w zw. z art. 13 § 2 i art. 621 w zw. z art. 623 i art. 624 zd. 1 Kodeksu postępowania cywilnego. Chodzi przede wszystkim o błędne oznaczenie w sentencji postanowienia powierzchni wyodrębnianych działek - w następstwie zaakceptowania i powtórzenia przez sąd błędów z opinii biegłego geodety.

Sąd naruszył także konstytucyjną zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji oraz przysługującą uczestnikom na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji ochronę praw majątkowych.

W tej sytuacji  konieczne jest uchylenie postanowienia sądu - tak by ponowne, prawidłowe już orzeczenie, przywróciło należną ochronę prawną uczestnikom postępowania. Dlatego RPO wnosi by SN uchylił orzeczenie i zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestników postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.7000.46.2019

Czy trzeba pójść na policję po karę z sanepidu? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2021-01-13

Czy trzeba odebrać od dzielnicowego decyzję, która „prawdopodobnie dotyczy nałożenia kary administracyjnej za nieprawidłowe wykonywanie obowiązku kwarantanny”? Pani twierdzi, że dostała telefon od dzielnicowego z informacją o przekazaniu korespondencji z sanepidu. Jakie skutki wiążą się z nieodebraniem decyzji?

Obowiązujące przepisy prawa nie wskazują jednoznacznie Policji jako organu upoważnionego do doręczania decyzji administracyjnych Sanepidu. W związku z tym, istnieje wątpliwość co do tego, czy takie doręczenie jest prawidłowe i skuteczne dla potencjalnie ukaranych decyzją o karze administracyjnej.

Ponieważ jednak, jak pokazuje praktyka, Sanepid ma inne zdanie w tym przedmiocie, trzeba sobie zdawać sprawę z faktycznych skutków nieodebrania decyzji od policjanta. Inspekcja Sanitarna może uznać, że dwukrotne niepodjęcie przesyłki oznacza „fikcję doręczenia”, a co za tym idzie, że decyzja o karze wchodzi w życie. W rezultacie, po niezapłaceniu kary w terminie uruchomi egzekucję i uzna, że minął termin do złożenia odwołania.

Jeżeli więc nie odbierzesz decyzji o karze od Policji, może to utrudnić ci walkę o swoje prawa w wyższej instancji.

RPO zaniepokojony zmianami w postępowaniu mandatowym

Data: 2021-01-12
  • Propozycje zmian mogą naruszać konstytucyjnie prawa i wolności.  
  • W dotyczącej nas wszystkich sprawie mandatów RPO przedstawia argumentację prawną, dlaczego proponowana zmiana musi budzić niepokój.
  • Oświadczenie RPO:

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem przyjmuje złożenie przez grupę posłów projektu ustawy o zmianie z 24 sierpnia 2001 r. - Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (druk sejmowy nr 866).

W proponowanych zmianach zakłada się przede wszystkim poszerzenie kompetencji referendarzy sądowych do wydawania rozstrzygnięć rzutujących na sytuację prawną obywateli, przywrócenie nieistniejącej od 1998 r. instytucji „nakazu karnego” oraz zmianę trybu zaskarżenia mandatu karnego.

Aktualnie prowadzona analiza prawna ujawnia, że proponowane rozwiązania mogą stanowić naruszenie gwarantowanych konstytucyjnie praw i wolności człowieka i obywatela, na których straży stoi Rzecznik Praw Obywatelskich.

Proponowane zmiany legislacyjne już na pierwszy rzut oka zdają się godzić w gwarantowane konstytucyjnie domniemanie niewinności (art. 42 ust. 3 Konstytucji), prawo do sądu (ar. 45 Konstytucji, art. 77 ust. 2 Konstytucji), prawo do obrony (art. art. 42 ust. 2 Konstytucji), ale również w statuowaną art. 2 Konstytucji RP zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Państwo urzeczywistniające tę zasadę ma bowiem obowiązek stawiania na pierwszym miejscu praw i wolności człowieka i obywatela poprzez stworzenie instytucjonalnych i proceduralnych gwarancji ich ochrony.

Regulacja prawna zakładająca brak możliwości odmowy przyjęcia mandatu karnego stwarza faktycznie sytuację, w której arbitralne podejście funkcjonariusza organu uprawnionego do ścigania wykroczeń może zrodzić nieodwracalne konsekwencje prawne dla obywatela.

W postępowaniu mandatowym można nałożyć grzywnę w wysokości do 1000 zł (a w niektórych szczególnych przypadkach nawet kilkukrotnie wyższą), a w projekcie ustawy zakłada się, że taka kara może podlegać egzekucji nawet po wniesieniu przez obywatela odwołania do sądu. Autorzy projektu przyjmują bowiem, że to sąd może, a nie musi, po wniesieniu odwołania wstrzymać wykonalność kary nałożonej mandatem. Z praktycznego punktu widzenia, pomimo trwania postępowania sądowego zmierzającego do zakwestionowania zasadności nałożenia mandatu, obywatel pozbawiony może zostać pieniędzy zapewniających mu utrzymanie.

Sam projektowany tryb odwoławczy od wymierzonego mandatu rodzi kolejne niebezpieczeństwo w postaci braku możliwości wykazania niewinności przez niesłusznie ukaranego. Powodem takiego wniosku jest przyjęte w projekcie ustawy  „odwrócenia ciężaru dowodu”. Polega to na tym, że obywatel ukarany mandatem karnym w krótkim czasie 7 dni zmuszony zostaje do zebrania wszystkich dowodów świadczących o jego niewinności i złożenia ich wraz z odwołaniem do sądu. Tymczasem standardem demokratycznego państwa prawnego jest, że to organ państwa musi wykazać winę jednostki pociąganej do odpowiedzialności za wykroczenie. Co równie ważne - w przypadku niemożności udowodnienia jednostce winy, to na oskarżycielu spoczywać powinien następczy obowiązek odstąpienia od prób zastosowania represji karnej.

Taki obowiązek wynika m. in. z dyrektywy parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym.

Nadto, niebezpiecznie ograniczane wydaje się być prawo do obrony, w tym także znaczeniu, że możliwość późniejszego zgłaszania dowodów niewinności (mimo że niektórych sam obywatel pozyskać nie jest władny, i do których dostęp miałby tylko uprawniony organ państwowy: np. nagrania monitoringu), jest warunkowana wyłącznie nieznajomością tego dowodu w chwili składania odwołania do mandatu.

Nie można wykluczyć, że sam termin na złożenie odwołania od wymierzonego mandatu, z różnych przyczyn może nie zostać przez ukaranego dochowany. Skutkiem tego będzie, wbrew twierdzeniom projektodawców o odciążeniu sądów, angażowanie ich w dodatkowe badanie okoliczności uzasadniających przywrócenia terminu do odwołania się od mandatu.

Za niezrozumiałe należy uznać proponowane wyłączenie zakazu reformationis in peius, tj. umożliwienie wymierzania surowszej kary w przypadku wniesienia odwołania od grzywny nałożonej mandatem. Ukarany mandatem, składając odwołanie, ryzykować będzie, że oprócz ewentualnych kosztów sądowych będzie musiał ponieść jeszcze surowszą karę. Skonstatować trzeba, że propozycja ta zmierza do zniechęcenia ukaranych obywateli do kwestionowania zasadności mandatu.

Co równie istotne, stwierdzenie zawinienia i wymierzenie kary za wykroczenie jest i powinno być nadal domeną niezawisłego i niezależnego sądu. Projekt jednak zakłada, że o winie i karze rozstrzygnie arbitralną decyzją osoba niejednokrotnie do tego nieprzygotowana, bo bez wykształcenia prawniczego, czy odpowiedniego doświadczenia. Proponowana zmiana jest nieakceptowalna także dlatego, że wspomniana arbitralna decyzja wydawana będzie przez funkcjonariusza służbowo podporządkowanego i obowiązanego do wykonywania poleceń przełożonych.

Projektowana nowelizacja może prowadzić do niebezpiecznych nadużyć ze strony władzy i stanowić krok w stronę budowania tzw. „państwa policyjnego”. Z drugiej strony patrząc, rezultatem proponowanych zmian może być zniechęcenie obywateli do dochodzenia ich praw i stworzenie tym samym tzw. „efektu mrożącego”.

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich trwają obecnie prace nad przygotowaniem kompleksowej opinii prawnej w odniesieniu do proponowanych zmian, która to opinia zostanie przedłożona Marszałek Sejmu i Marszałkowi Senatu.

Koronawirus. Rzecznik skarży do WSA kary pieniężne sanepidu wobec obywateli [trzy sprawy wygrane]

Data: 2020-08-05, 2021-01-12, 2021-02-19
  • Wiele kar pieniężnych sanepidu wobec obywateli za nieprzestrzeganie nakazów lub zakazów podczas pandemii koronawirusa uchylali wojewódzcy inspektorzy sanitarni
  • Jednak mazowiecki inspektor utrzymywał takie decyzje wobec obywateli ukaranych w związku z majowymi protestami przedsiębiorców
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył te decyzje do sądu administracyjnego
  • AKTUALIZACJA: WSA w Warszawie 12.01.2021 stwierdził nieważność decyzji ze sprawy  VII SA/Wa 1614/20 (VII.565.468.2020) 13.01.2021 WSA stwierdził nieważność decyzji w sprawie V.511.288.2020
  • AKTUALIZACJA 2: 19.02.2021 WSA uwzględnił skargę V.7018.438.2020. Podobnie jak w innych sprawach, stwierdził nieważność wydanych w sprawie decyzji.

Nakładane przez sanepid pieniężne kary administracyjne za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii.

Najpierw interwencje przybierały postać wystąpień RPO do władz państwowych. Regulacje prawne w zakresie tych kar poddawano surowej krytyce, jako niekonstytucyjne i łamiące międzynarodowe standardy.

Rzecznik wskazywał, że kary są nakładane na podstawie specustaw obowiązujących od 1 kwietnia, które są niejasne i bardzo rygorystyczne. Zawierają rozwiązania sprzeczne z Konstytucją, która przewiduje kary tylko za czyny  wskazane w ustawie. A wysokość kar (od 5 do 30 tys. zł) i nakaz natychmiastowej zapłaty to narzędzie nadmiernie dolegliwej i nieuzasadnionej represji obywateli.

Następnie udzielano pomocy prawnej obywatelom obciążanym tymi karami. Jak ustalili pracownicy BRPO, większość ukaranych pozbawiono prawa do udziału w postępowaniu administracyjnym i złożenia wyjaśnień, a więc de facto obrony swoich praw.

W wielu przypadkach obywatele kwalifikowali się też do wyjątków od obowiązku stosowania obostrzeń epidemicznych (np. noszenie maseczek czy zakaz wyjścia z domu poza pilną potrzebą), o których nie mieli okazji poinformować sanepidu.

Brak udziału w postępowaniu to także brak możliwości opowiedzenia o swojej sytuacji materialnej i osobistej, a także o powodach naruszenia  – a wszystkie te elementy muszą być brane pod uwagę przez sanepid przy wymierzaniu kary.

A kary nakładano na podstawie notatek sporządzanych przez policjantów. Taki dokument nie może natomiast stanowić dowodu dla sanepidu. W świetle prawa policja nie jest uprawniona do przekazywania notatek z interwencji, wraz z danymi osobowymi obywateli, takim organom, jak Inspektor Sanitarny. Taki dowód to dowód nielegalny.

Ponadto przepisy, których naruszanie stawało się podstawą do nakładania kar, ulegały (co nadal się dzieje) nieustannym zmianom. Niektóre z ograniczeń w chwili nakładania kar już nie obowiązywały. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Wszystkie te argumenty prawnicy z Biura RPO przedstawiali w odwołaniach od decyzji Państwowych Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W większości przypadków - z sukcesem. Wojewódzcy Inspektorzy Sanitarni uchylali decyzje o karach i umarzali postępowania w sprawie, m.in. dlatego że zakazy, które były podstawą kary, już nie obowiązują.

Argumentacja ta nie trafiła jednak do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, który rozpatrywał odwołania od kar za udział w protestach przedsiębiorców z maja 2020 r. w Warszawie. Organ uznał za wiarygodny dowód z policyjnych notatek o niezachowywaniu dystansu 2 m czy o braku maseczki - niezależnie od stanu zdrowia spisanej osoby.

Uznał też, że wyjątkowe okoliczności epidemiczne uzasadniają złamanie prawa do obrony ukaranych. Nie uwzględnił też zmiany przepisów prawa na korzyść ukaranych.

Prawnicy RPO nie złożyli jednak broni. Napisali skargi, a Rzecznik zaskarżył negatywne dla obywateli decyzje Mazowieckiego Inspektora Sanitarnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.  Wniósł o uchylenie nałożonych kar – z reguły było to 10 tys. zł.

W kilku złożonych skargach RPO wskazuje m.in. na to, że:

  • zgodnie  z rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, nakaz zachowania odległości nie mniejszej niż 2 metry dotyczył sytuacji jednoczesnego poruszania się osób (co najmniej dwóch) pieszo - co oznacza, że nie odnosił się on sytuacji, gdy w tym samym czasie jedna osoba przemieszcza się a druga osoba stoi (nie porusza się);
  • skarżący wskazywali, że funkcjonariusze policji stworzyli kordon i używając siły, stłoczyli uczestników protestu oraz osoby postronne na niewielkiej powierzchni, przez co uniemożliwili zachowanie wymaganych prawem odległości pomiędzy osobami.

Sąd administracyjny, jak każdy inny, podlega przede wszystkim Konstytucji. Istnieje wiec duża nadzieja na to, że niekonstytucyjne kary warszawskiego sanepidu zostaną przez sąd wyeliminowane.

V.7018.438.2020, V.7018.437.2020, V.7018.439.2020, V.511.288.2020, VII.565.468.2020

O praworządności w Unii Europejskiej. Rozmowa Adama Bodnara i Macieja Taborowskiego

Data: 2021-01-11

Nie wolno nam zapominać o losie sędziów represjonowanych przez polskie władze. Musimy pamiętać nazwiska: Juszczyszn, Morawiec, Tuleja.  Musimy się interesować losem zasady praworządności, bo od niej zależy, czy Polska pozostanie państwem europejskim, czy też osunie się w sposób nieodwracalny w stronę konkurencyjnego autorytaryzmu. O kwestii zasady praworządności w Unii Europejskiej RPO prof. Adam Bodnar rozmawiał online ze swoim zastępcą dr. hab. Maciejem Taborowskim. Rozmowa odbyła się w ramach debat RPO z cyklu #PorozmawiajMY

Dotyczyła m.in.

  • działań zespołu ekspertów w Biurze RPO, który uczestniczy w europejskich postępowaniach sądowych a także spotkaniach z przedstawicielami KE;
  • tempa postępowań praworządnościowych (wszyscy oczekują, że procesy powinny iść szybciej, ale mamy pandemię i finalizowane były negocjacje budżetowe;
  • znaczenia unijnego rozporządzenia o praworządności (wszystko zależy  teraz od tego, jak ten instrument będzie stosowany. A jeśli TSUE nie znajdzie podstaw do jego uchylenia, to nie będzie tego mógł zrobić żaden sąd krajowy. Warto też pamiętać, że wstrzymanie finansowania dla państwa, które łamie unijną praworządność, nie powoduje, że obywatele. nie dostaną pieniędzy. Wstrzymanie finansowania jest problemem państwa);
  • sytuacji sędziów polskich w rok po marszu tysiąca tóg (w systemie sądowniczym panuje dualizm, sędziowie stosują się do zasad praworządności, a dwie nowe izby SN z wadliwym umocowaniem przeciwdziałają działaniu sędziów. Im dłużej trwa ten dualizm, tym trudniej będzie z niego wyjść);
  • dramatycznej sytuacji sędziów, którym których zawiesza się i odbiera immunitety (Izba Dyscyplinarna SN dostosowała się do orzeczenia TSUE i nie rozstrzyga spraw dyscyplinarnych, ale uchyla immunitety, zaś sprawy sędziów polskich trwają przed TSUE długo, bo to są pierwsze takie sprawy. Nie ma jeszcze wypracowanego orzecznictwa, jeszcze nie dawno nie było nic poza orzeczeniem ws sędziów portugalskich);
  • polskich spraw przed TSUE, które mogą być rozstrzygnięte w tym roku;
  • spraw europejskich, które mają znaczenie dla sytuacji w Polsce.

Nagranie dostępne na kanale Rzecznika Praw Obywatelskich w serwisie YouTubehttps://www.youtube.com/watch?v=SXVZV047azY 

Sprawa zawieszania biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych – wciąż bez wyroku TK. Wyjaśnienia RPO dla Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców

Data: 2021-01-11
  • RPO przekazuje Rzecznikowi Małych i Średnich Przedsiębiorców informacje o głównych problemach, które zidentyfikował, i o problemach z ich załatwianiem w instytucjach państwa.
  • Konstytucyjność przepisów - które służą do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego - wciąż nie jest rozstrzygnięta przez Trybunał Konstytucyjny
  • RPO, który zaskarżył je jeszcze w 2014 r., a potem przyłączał się do skarg konstytucyjnych obywateli, informuje Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców o przewlekaniu się sprawy

Obywatele od dawna skarżą się do RPO, że postępowania o przestępstwa lub wykroczenia skarbowe są wszczynane instrumentalnie. Potem są one zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego obywatela, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

Jeszcze 22 października 2014 r. RPO zaskarżył do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego skarbowego.  Po jego wprowadzeniu w 2010 r. praktyka - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, wywodzącą się z zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala zaś na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

Podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia. Jak podkreśla RPO, ma on jednak prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

TK rozpoznał wniosek RPO 10 stycznia 2017 r. Przed wydaniem wyroku, postanowił jednak zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez wyznaczania terminu. Do dziś nowy termin nie został wyznaczony.

17 stycznia 2020 r. RPO zgłosił udział w postępowaniu TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) co do art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Wniósł o uznanie, że  jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji.

8 czerwca 2020 r. RPO przyłączył się do następnego postępowania TK ze skargi konstytucyjnej w takiej sprawie (sygn. akt SK 50/202). Złożył  podobny wniosek.

Wreszcie 21 grudnia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w sprawie w TK z kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 122/20). Także tu wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1.

- Dotychczas, w żadnej z wymienionych wyżej spraw termin rozprawy nie został wyznaczony – podkreśla Adam Bodnar w odpowiedzi na pismo w tej sprawie Marka Wocha, dyrektora generalnego Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.

II.511.1778.2014

RPO skarży 5 tys. zł za brak maseczki we wrześniu

Data: 2021-01-08
  • RPO skarży decyzję mazowieckiego Sanepidu, który utrzymał karę 5 tys. zł za nienoszenie maseczki 5 września 2020 r. Domaga się uchylenia kary.

Pani Z. została ukarana za brak maseczki w Ikei. Podstawą była notatka policjanta. Sanepid przyjął notatkę (na podstawie porozumienia pomiędzy Głównym Inspektorem Sanitarnym a Komendantem Głównym Policji, które stanowi, że sanepid wydaje decyzje administracyjne w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej po przeanalizowaniu notatki służbowej otrzymanej od funkcjonariusza policji) i wymierzył karę na podstawie rozporządzenia rządu do ustawy epidemicznej o obowiązku noszenia maseczek. Tymczasem ustawa ta pozwala nakładać obowiązek noszenia maseczek tylko osobom chorym lub podejrzanym o zakażenie. A nie wszystkim.

O tym, że nie mamy prawnych podstaw do nakładania na ludzi obowiązku noszenia maseczek, RPO alarmował od maja 2020 r. Ostatecznie Sejm przyjął ustawę w tej sprawie w grudniu 2020. Pani Z. była w sklepie we wrześniu.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, rozstrzygnięcia organów obu instancji obarczone są wadą. Doszło bowiem do nałożenia na stronę postępowania administracyjnego kary pieniężnej za naruszenie takiego  obowiązku, którego naruszenie nie skutkuje sankcją administracyjną w świetle obowiązującego prawa.

Zgodnie z art. 46a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, „w przypadku wystąpienia stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego o charakterze i w rozmiarach przekraczających możliwości działania właściwych organów administracji rządowej i organów jednostek samorządu terytorialnego, Rada Ministrów może określić, w drodze rozporządzenia, na podstawie danych przekazanych przez ministra właściwego do spraw zdrowia, ministra właściwego do spraw wewnętrznych, ministra właściwego do spraw administracji publicznej, Głównego Inspektora Sanitarnego oraz wojewodów: 1) zagrożony obszar wraz ze wskazaniem rodzaju strefy, na którym wystąpił stan epidemii lub stan zagrożenia epidemicznego, 2) rodzaj stosowanych rozwiązań - w zakresie określonym w art. 46b - mając na względzie zakres stosowanych rozwiązań oraz uwzględniając bieżące możliwości budżetu państwa oraz budżetów jednostek samorządu terytorialnego”.

Artykuł 46b pkt 4 powołanej ustawy, w brzmieniu obowiązującym do 29 listopada 2020 r., przewidywał możliwość ustanowienia przez Radę Ministrów obowiązku poddania się badaniom lekarskim oraz stosowaniu innych środków profilaktycznych i zabiegów przez osoby chore i podejrzane o zachorowanie. Z literalnej treści przytoczonej regulacji wynika w sposób jednoznaczny, że obowiązek, o którym mowa, mógł zostać nałożony wyłącznie na dwie kategorie osób tj. osoby chore (na chorobę zakaźną) oraz osoby podejrzane o zachorowanie (podejrzane o chorobę zakaźną w rozumieniu art. 2 pkt 20 ustawy tj. osoby, u których „występują objawy kliniczne lub odchylenia od stanu prawidłowego w badaniach dodatkowych, mogące wskazywać na chorobę zakaźną”).

Tymczasem, w § 24 ust. 1 rozporządzenia z dnia 7 sierpnia 2020 r., Rada Ministrów ustanowiła „do odwołania” powszechny (nieograniczony do osób chorych i podejrzanych o zachorowanie) nakaz zakrywania ust i nosa „przy pomocy odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego (…)”. Obowiązek ten realizować należało m.in. „w obiektach handlowych lub usługowych, placówkach handlowych lub usługowych i na targowiskach (straganach)” (§ 24 ust. 1 pkt 2 lit. d rozporządzenia). W świetle przytoczonej wyżej treści upoważnienia ustawowego, nie ulega wątpliwości, że Rada Ministrów ustanawiając wskazany obowiązek wykroczyła poza przyznane jej przez ustawodawcę kompetencje.

Należy również zwrócić uwagę, że żaden inny przepis ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, obowiązujący w dacie wydania rozporządzenia z dnia 7 sierpnia 2020 r., nie upoważniał Rady Ministrów do nałożenia powszechnego obowiązku zakrywania ust i nosa. Za taki przepis nie może być uważany w szczególności art. 46 ust. 4 pkt 5 w zw. z art. 46b pkt 1 ustawy, który uprawnia Radę Ministrów do ustanowienia obowiązku wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów produkcyjnych, usługowych, handlowych lub innych obiektów. Zabiegiem sanitarnym w rozumieniu ustawy jest bowiem zabieg służący poprawie higieny osobistej poprzez „pozbycie się” z ciała/ubrań potencjalnie na nich się znajdujących biologicznych czynników chorobotwórczych (art. 2 pkt 30 ustawy). Zabiegiem sanitarnym jest np. dezynfekcja rąk. Stosowanie zakrycia ust i nosa stanowi natomiast co najwyżej element odrębnej kategorii środków profilaktycznych, wymienianych w ustawie zakaźnej obok zabiegów.

Potwierdzeniem tezy o braku ustawowych podstaw do ustanowienia przez Radę Ministrów powszechnego obowiązku zakrywania ust i nosa jest dokonana z dniem 29 listopada 2020 r., na mocy ustawy z dnia 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. poz. 2112), nowelizacja art. 46b ustawy zakaźnej. Doszło bowiem do dodania do przywołanej jednostki redakcyjnej pkt. 13 stanowiącego, że w rozporządzeniu, o którym mowa w art. 46a, można ustanowić „nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu”.

W świetle powyższego, nie powinno budzić wątpliwości, że ustanowiony rozporządzeniem z dnia 7 sierpnia 2020 r. powszechny obowiązek zakrywania ust i nosa nie był żadnym z obowiązków, które mogła wprowadzić Rada Ministrów, a które wymienione zostały w art. 46 ust. 4 i art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, w ich brzmieniu obowiązującym przed 29 listopada 2020 r. Tymczasem art. 48a ust. 1 powołanej ustawy przewiduje nałożenie administracyjnej kary pieniężnej wyłącznie za uchybienie nakazom, zakazom i ograniczeniom ustanowionym na podstawie art. 46 lub art. 46b. Wymierzając pani Z karę za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa, organ naruszył zatem art. 48a ust. 1 ustawy.

V.7018.809.2020

RPO sprawdza zasadność ukarania za prowadzenie kwiaciarni-lodowiska w Szczecinie

Data: 2021-01-08

RPO podjął z urzędu sprawę wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej przedsiębiorcy prowadzącemu lodowisko w Szczecinie. Mimo obostrzeń, udostępnił on obiekt jako „kwiaciarnię". Goście mogli założyć łyżwy, by wybrać któryś z ustawionych na środku lodowiska kwiatów.

Na początek poprosił Sanepid w Szczecinie o kopię całości akt administracyjnych postępowania (można je wysłać elektronicznie, ePUAPem). Pyta się też, czy od decyzji Sanepidu zostało wniesione odwołanie, czy tez jego decyzja  jest już ostateczna.

V.7018.12.2021

Sprawa zamknięcia ulicy Wiejskiej bez wiedzy władz Warszawy. RPO do MSWiA

Data: 2021-01-07
  • Ulica Wiejska, przy której mieszczą się budynki parlamentu, została zagrodzona i zamknięta w związku ze zgromadzeniami spontanicznymi odbywającymi się od października 2020 roku.
  • RPO ustalił, że odbyło się to bez wiedzy władz miasta, choć wymaga to reorganizacji ruchu i dlatego policja ma prawny obowiązek o tym informować.
  • RPO zwraca też MSWiA uwagę, że okolice Sejmu RP są miejscem kluczowym dla debaty publicznej i częstokroć stanowią miejsce demonstracji o istotnym społecznie znaczeniu.

Rozumiejąc konieczność ochrony zarówno osób protestujących, jak i osób przebywających w budynkach parlamentarnych, należy w sposób szczególny rozważyć proporcjonalność działań policji z perspektywy ochrony konstytucyjnie gwarantowanej wolności zgromadzeń publicznych – pisze Adam Bodnar do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Jednocześnie ulica Wiejska jest drogą gminną zarządzaną przez Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy zgodnie Prawem o ruchu drogowym (z art. 10 ust. 6). Wyłączenie ulicy w centrum miasta wiąże się zaś z koniecznością podjęcia szeregu działań zabezpieczających, umożliwiających reorganizację ruchu.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się we wskazanej sprawie do Zarządu Terenów Publicznych Miasta Warszawy. Jak wynika z odpowiedzi, jako zarządca drogi ul. Wiejskiej w Warszawie, Zarządca nie był informowany o ustawieniu wygrodzeń, nie opiniował projektu czasowej organizacji ruchu jak również nie wprowadzał zmian w organizacji ruchu stosownie do art. 20 ust. 14 ustawy z dnia 21 marca 1985 r. o drogach publicznych. Według ustaleń wygrodzenia zostały ustawiane przez Policję na wniosek Komendanta Straży Marszałkowskiej, w związku z koniecznością zapewnienia porządku i bezpieczeństwa kompleksu sejmowego na czas odbywających się przed Sejmem zgromadzeń publicznych.

Jednocześnie należy wskazać, że podmioty uprawnione (Policja, Żandarmeria Wojskowa lub wojskowe organy porządkowe) do wprowadzania tymczasowego ograniczenia lub zakazu ruchu (zgodnie z rozporządzenia Ministra Infrastruktury z 2003 r.) zobowiązane są do informowania organu zarządzającego ruchem i zarząd drogi w przypadku wyznaczania objazdów.

VII.613.131.2020

Jak MEiN zapewnia bezpieczeństwo uczniom podczas zajęć na strzelnicach szkolnych?

Data: 2020-12-31
  • Nie ma przepisów dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć dodatkowych na tzw. strzelnicach szkolnych
  • Żadnych działań co do tworzenia i funkcjonowania tych strzelnic nie podejmowali ani kuratorzy oświaty, ani policja – wykazała kontrola NIK
  • Podjęto ją po tym, jak kilka lat temu uczeń stracił wzrok w jednym oku wskutek wypadku na takiej strzelnicy
  • O bezpieczeństwo uczniów podczas tych zajęć dodatkowych Rzecznik Praw Obywatelskich pyta ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka

W maju 2016 r. doszło do wypadku podczas zajęć dodatkowych ze strzelectwa sportowego, prowadzonych na strzelnicy w szkole w Stalowej Woli. Uczeń stracił wzrok w jednym oku.

Z tego m.in. powodu Najwyższa Izba Kontroli postanowiła sprawdzić, jak zapewnia się uczniom bezpieczeństwo podczas zajęć z nauki strzelania w szkołach.

Jak wynika z raportu NIK z 2018 r. pt. „Zapewnienie bezpieczeństwa uczniów na strzelnicach szkolnych”, bezpieczeństwo uczniów podczas zajęć nauki strzelania sportowego nie jest dostatecznie zapewnione.

Przepisy nie określają bowiem szczegółowych regulacji funkcjonowania strzelnic szkolnych, wymogów dla pomieszczeń wykorzystywanych w tym celu, jak i ich wyposażenia.

W większości skontrolowanych szkół zajęcia strzeleckie prowadzono w obiektach niebędących strzelnicami w rozumieniu przepisów, lecz jedynie pomieszczeniami adaptowanymi (np. strych, magazyn, piwnica).

NIK zwrócił uwagę, że było to możliwe, ponieważ w przepisach w ogóle nie ma pojęcia "strzelnicy szkolnej". Co za tym idzie, nie ma także szczegółowych regulacji i zasad ich funkcjonowania. 

Dyrektorzy szkół próbowali zapewnić bezpieczeństwo uczestników, tworząc własne zasady funkcjonowania strzelnic szkolnych oraz wizytując zajęcia. A ze względu na brak regulacji, żadnych działań dotyczących tworzenia i funkcjonowania strzelnic szkolnych nie podejmowali ani kuratorzy oświaty, ani policja.

Kontrolę przeprowadzono w województwie podkarpackim. Zidentyfikowane przez NIK problemy - zwłaszcza brak regulacji co do zapewnienia bezpieczeństwa - dotyczą jednak całego kraju.

W związku z wynikami tej kontroli RPO poprosił szefa resortu o stanowisko w sprawie. Pyta też, czy ministerstwo podejmowało działania w celu zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć na strzelnicach szkolnych.

Pismo przekazano też do wiadomości Rzecznika Praw Dziecka.

Odpowiedź wiceministry Marzeny Machałek (aktualizacja 21 stycznia 2021 r.)

Minister Edukacji Narodowej 6 lipca 2017 r. w podstawowych kierunkach realizacji polityki oświatowej państwa na rok szkolny 2017/2018 ustalił do monitorowania obszar dotyczący zapewnienia bezpieczeństwa uczniom podczas zajęć na strzelnicach funkcjonujących w szkołach.  Badanie zaplanowano w 100% szkół, w których zorganizowano strzelnice i przeprowadzono od stycznia do marca 2018 r.

Liczba strzelnic zorganizowanych na terenie szkół, wg stanu na 16 marca 2018 r., wynosiła 255, w tym 67 w samodzielnych szkołach i 188 w zespołach szkół. Najwięcej – 103 strzelnice zorganizowano w liceach ogólnokształcących, najmniej w szkołach podstawowych – 43.

Po analizie arkuszy monitoringu przekazanych przez kuratorów oświaty, sprawujących nadzór pedagogiczny nad publicznymi  i niepublicznymi szkołami na obszarze danego województwa, stwierdzono, że z powodu braku szczegółowych uregulowań prawnych dotyczących organizowania strzelnic dyrektorzy szkół stosowali ogólne przepisy zawarte w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej i Sportu  z dnia 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny  w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach.

Rozpatrując kwestie bezpieczeństwa na terenie placówek oświatowych, należy mieć na względzie, że organ prowadzący szkołę lub placówkę odpowiada za jej działalność. Do zadań organu prowadzącego szkołę lub placówkę należy zapewnienie warunków działania szkoły lub placówki, w tym bezpiecznych i higienicznych warunków nauki, wychowania i opieki. Zatem zaplanowanie organizacji strzelnicy na terenie szkoły wiąże się z dodatkowymi wymogami dotyczącymi spełnienia określonych warunków bezpieczeństwa.

W ramach monitoringu weryfikowano funkcjonowanie strzelnic pod względem bezpieczeństwa, m.in. w zakresie: − posiadania wyposażenia i sprzętu z wymaganymi atestami  lub certyfikatami,  − sprawności i zabezpieczenia sprzętu;  − oznakowania i zabezpieczenia stanowisk; − wyposażenia w apteczkę i instrukcję pierwszej pomocy.

Mając na względzie przekazane dane przez kuratorów oświaty  oraz wzmocnienie bezpieczeństwa uczniów na terenie szkół i placówek, Minister Edukacji Narodowej w listopadzie 2018 r. znowelizował rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych  i niepublicznych szkołach i placówkach. Wprowadzono m.in. regulacje dotyczące organizowania strzelnic na terenie placówek oświatowych oraz obowiązek przeszkolenia pracowników szkoły lub placówki w zakresie udzielania pierwszej pomocy. Określono warunki, które muszą spełniać strzelnice organizowane  w szkołach i placówkach odwołując się do ustawy z dnia 21 maja 1999 r.  o broni i amunicji.

Zgodnie z art. 45 tej ustawy broń palna oraz inna broń zdolna do rażenia celów na odległość może być używana w celach szkoleniowych i sportowych tylko na strzelnicach, a regulaminy strzelnic  i kwalifikacje osób prowadzących na nich zajęcia muszą spełniać warunki określone na podstawie art. 46 wymienionej ustawy. Ponadto,  w § 38 ww. rozporządzenia wprowadzono obowiązek zaznajomienia uczniów z zasadami korzystania ze strzelnicy i bezpiecznego obchodzenia się z bronią przed przystąpieniem do strzelania z broni sportowej.

Obecnie, aby zwiększyć bezpieczeństwo dzieci podczas pobytu  w szkole, także pozostali jej pracownicy powinni być przygotowani  do udzielania pierwszej pomocy. Dotychczas przepisy rozporządzenia wymieniały jedynie nauczycieli, w tym m.in. prowadzących zajęcia  w warsztatach i laboratoriach lub zajęcia wychowania fizycznego. Podkreślono także konieczność wyposażenia pomieszczeń szkoły  w apteczkę zaopatrzoną w środki niezbędne do udzielania pierwszej pomocy wraz z instrukcją jej udzielania. 

 VII.071.17.2018

Cudzoziemcy coraz dłużej czekają na legalizację pobytu w Polsce. Adam Bodnar interweniuje u premiera

Data: 2020-12-30
  • Nawet ponad 2 lata mogą czekać cudzoziemcy na ostateczną decyzję w sprawie zezwolenia na pobyt w Polsce
  • Tymczasem według przepisów załatwienie sprawy powinno nastąpić w miesiąc
  • A podczas oczekiwania na koniec procedury nie można nawet na krótko opuścić Polski, by np. odwiedzić rodzinę
  • Bezczynność organów administracji narusza zatem prawo cudzoziemców do ochrony przed ingerencją w życie rodzinne i prywatne
  • Przewlekłość w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców kosztowała budżet państwa ok. 2 mln zł

Wobec faktu, że dotychczasowe działania MSWiA nie przyniosły realnej poprawy, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o wdrożenie kompleksowych i skutecznych rozwiązań usprawniających postępowania i skracających oczekiwanie na wydanie pozwoleń na pobyt i pracę.

Problemy cudzoziemców wobec długotrwałych postępowań   

Od kilku lat cudzoziemcy przebywający w Polsce skarżą się na przewlekłość postępowań prowadzonych przez wojewodów i Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców w sprawach legalizacji ich pobytu. Liczne skargi napływające do Biura RPO – zgłaszane także przez pracodawców - wskazują, że na zezwolenie na pobyt czasowy, pobyt stały lub na pobyt i pracę trzeba czekać nawet kilkanaście miesięcy.

Tymczasem według przepisów załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej - dwóch miesięcy.

Konsekwencją przewlekłości są problemy finansowe wobec braku możliwości pracy zarobkowej, a także zniechęcenie pracodawcy i odstąpienie od zamiaru powierzenia cudzoziemcowi pracy. Z kolei studenci, którzy wnoszą o pobyt czasowy przed rozpoczęciem roku akademickiego, często uzyskują kartę pobytu dopiero przed końcem roku akademickiego. Uniemożliwia im to wyjazd do kraju pochodzenia w czasie przerw semestralnych.

W ocenie skarżących przewlekłości towarzyszy chaos organizacyjny w urzędach wojewódzkich. Chodzi m.in. o brak kontaktu z inspektorem prowadzącym postępowanie czy niemożność wypowiedzenia się co do zebranych materiałów.

Raport NIK nie zmienił sytuacji

Na nieprzygotowanie administracji publicznej do obsługi migrantów wskazuje  Informacja Najwyższej Izby Kontroli „Przygotowanie administracji publicznej do obsługi cudzoziemców”. Potwierdza ona, że wojewodowie i Szef Urzędu ds. Cudzoziemców nie przestrzegają terminów załatwienia sprawy.

RPO sprawdził, czy po raporcie NIK usprawniono pracę urzędów. Z uzyskanych wyjaśnień wynika, że sytuacja w latach 2018-2019 znacząco nie poprawiła się. W Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim, mimo zwiększenia liczby etatów, w 2019 r. na jednego inspektora przypadało średnio 535 postępowań legalizacyjnych. W Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim spraw tych było 686.

Nie poprawił się też średni czas rozpatrywania wniosków o legalizację pobytu. W Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim średni czas postępowania w 2019 r. wzrósł do 397 dni, a w Pomorskim Urzędzie Wojewódzkim - do 363 dni.

Zatrważa fakt, że w 2019 r. średni czas rozpatrywania odwołania od decyzji negatywnej dla cudzoziemca do Szefa Urzędu ds. Cudzoziemców wynosił 419 dni.

Przed końcem procedury nie można odwiedzić rodziny za granicą

Oznacza to, że cudzoziemcy mogą czekać na ostateczną decyzję nawet ponad 2 lata. A w tym czasie ich sytuacja życiowa może się diametralnie zmienić. Np. kończą studia; muszą zmienić pracodawcę zniechęconego przedłużającym się postępowaniem; tracą albo zmieniają podstawy prawne pobytu, co wymaga  rozpoczęcia nowej procedury.

Niepewność terminu wydania decyzji powoduje, że migranci nie mogą budować i rozwijać życia rodzinnego i prywatnego w Polsce. Zgodnie z przepisami stempel potwierdzający złożenie wniosku o zezwolenie na pobyt nie upoważnia cudzoziemca do ponownego wjazdu do Polski. Podczas wieloletniego oczekiwania na zakończenie procedury nie może on nawet na krótko opuścić Polski. A to godzi w jego więzi rodzinne w kraju pochodzenia.

W ten sposób bezczynność organów administracji narusza prawo cudzoziemców do ochrony przed ingerencją w życie rodzinne i prywatne, które zagwarantowane jest każdemu na gruncie art. 47 Konstytucji oraz art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Sądy wskazują na naruszanie Konstytucji 

Przewlekłość procedur ma swe odzwierciedlenie w kwotach zasądzanych w latach 2018-2019 przez wojewódzkie sądy administracyjne tytułem przyznania skarżącemu kwoty pieniężnej, grzywny nałożonej na organ, a także zwrotu kosztów postępowania. Z informacji RPO wynika, że przewlekłość w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców kosztowała budżet państwa ok. 2 mln zł.

Sądy podkreślają, że przewlekłe prowadzenie spraw przez urzędy wojewódzkie narusza nie tylko Kodeks postępowania administracyjnego, ale też i Konstytucję. Obowiązek organu działania zgodnego z prawem wynika z prawa do dobrej administracji wywodzonego z zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji), zasady sprawności i rzetelności działań instytucji publicznych (preambuła do Konstytucji) czy zasady dobra wspólnego (art. 1 Konstytucji).  

Pomimo wielu działań podejmowanych przez urzędy wojewódzkie w celu zwiększenia liczby etatów i przeciwdziałania nadmiernemu obciążeniu pracowników urzędów, zachowanie wynikających z przepisów prawa terminów załatwienia sprawy w tej kategorii w zasadzie nie jest możliwe.

Rekomendacje RPO

W opinii RPO niezbędne jest kompleksowe podejście do problemu: uwzględnienie tematu przewlekłości w planowaniu polityki budżetowej państwa, jak i informatyzacja postępowań legalizacyjnych jako zasady.

Aby zminimalizować negatywne skutki niewydolności urzędów warto rozważyć wprowadzenie udogodnień dla stron postępowań, w zakresie np. przyznania wszystkim cudzoziemcom prawa do pracy od momentu złożenia wniosku, czy udzielania zezwoleń na pobyt i pracę w ramach określonej branży, a nie - jak dotychczas - na pracę u konkretnego pracodawcy.

Dużym ułatwieniem w przypadkach przedłużania ważności już udzielonych zezwoleń na pobyt byłoby też zmniejszenie liczby dokumentów wymaganych od cudzoziemców w kolejnych postępowaniach.

XI.540.10.2018

Na jakiej podstawie usługi hotelarskie zostały ograniczone? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-29

Pan jest przedsiębiorcą, zwykle wynajmował domki osobom, które przyjeżdżały rodzinami; pan pytał na jakiej podstawie usługi hotelarskie zostały ograniczone.

  • Do dnia 17 stycznia 2021 r. świadczenie usług hotelarskich, co do zasady, jest niedopuszczalne (§ 10 ust.2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpienie stanu epidemii). Cytowany przepis wymienia szereg wyjątków od tej zasady np. dla pracowników sezonowych (hotele pracownicze), dla osób wykonujących zawody medyczne, dla kierowców wykonujących transport drogowy, dla pacjentów i ich opiekunów w celu uzyskania świadczenia opieki zdrowotnej, dla cudzoziemców niemogących kontynuować podróży do miejsca stałego zamieszkania lub pobytu. Rozporządzenie w cytowanym przepisie wymienia w 25 punktach osoby/ grupy osób wobec których świadczenie usług hotelarskich jest dopuszczalne; wymagane jest okazanie dokumentu potwierdzającego fakt wyłączenia z zakazu.
  • Przedsiębiorcy świadczący usługi dla osób spełniających określone kryteria, są zobowiązani do zastosowania się do określonych wymogów np. zakaz prowadzenia restauracji (podawanie posiłków możliwe wyłącznie do pokoju), stosowania zasad higieny, dezynfekcji, zakrywania nosa i ust, zachowania dystansu społecznego.
  • Stan prawny na 29.XII.2020r.
  • (Podstawa prawna: rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.2316)

Jak obejść zakazy hotelowe?

Pan pytał, jak może obejść zakazy „hotelowe”, bo przyjechał z zagranicy (dokładnie pytał jakie są wyjątki czyli np. hotele pracownicze itp.), żeby sobie zorganizować wyjazd. Twierdził, że hotel poselski funkcjonuje, więc i on powinien mieć możliwość skorzystać z hotelu.

Na podstawie przepisów rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, do dnia 17 stycznia 2021 r. ograniczone jest prowadzenie działalności hotelarskiej. Wyjątki od ww. ograniczenia zostały określone w § 10 ust. 2 rozporządzenia. Hotele mogą być dostępne, m. in.

  • dla pracowników w ramach hoteli pracowniczych,
  • dla medyków,
  • dla członków załogi statku powietrznego,
  • dla pracowników obsługujących lotniska oraz ruch lotniczy, w związku z wykonywaniem zadań zawodowych,
  • dla kierowców wykonujących transport drogowy,
  • dla członków obsady pociągu oraz pracowników infrastruktury kolejowej,
  • dla pacjentów i ich opiekunów, w celu uzyskania świadczenia opieki zdrowotnej w podmiocie wykonującym działalność leczniczą,
  • dla żołnierzy oraz funkcjonariuszy służb, np. Policji, Straży Granicznej,
  • dla zawodników, trenerów i członków sztabu szkoleniowego w ramach zgrupowań sportowych,
  • dla zdających oraz innych osób uczestniczących w organizowaniu i przeprowadzaniu egzaminu potwierdzającego kwalifikacje w zawodzie lub egzaminu zawodowego,
  • dla pełnomocników procesowych, obrońców i pełnomocników stron, stron postępowania karnego, cywilnego i sądowo - administracyjnego, ich przedstawicieli ustawowych, świadków, biegłych oraz tłumaczy sądowych, w dniu posiedzenia sądu lub przeglądania akt sprawy oraz w dniu poprzedzającym,
  • dla członków misji dyplomatycznych, urzędów konsularnych i przedstawicieli organizacji międzynarodowych oraz członków ich rodzin,
  • dla gości będących żołnierzami wojsk sojuszniczych,
  • dla pracowników cywilnych różnych służb, w związku z wykonywaniem, poza miejscem stałego zamieszkania, zadań zawodowych,
  • w zakresie działalności Domu Poselskiego w ramach wykonywaniu mandatu posła i senatora,
  • dla cudzoziemców niemogących kontynuować podróży do miejsca stałego zamieszkania lub pobytu.
  • w zakresie działalności Domu Poselskiego dla osób uprawnionych do zakwaterowania na podstawie przepisów wydanych w związku z art. 46 ust. 1 ustawy z dnia 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora

Stan prawny: 30. 12. 2020 r.

 

Sądowe Top Ten – RPO Adam Bodnar o najważniejszych sprawach sądowych w 2020 r.

Data: 2020-12-29
  • Sylwester 2020 r. będzie wyjątkowo smutny – napisał prof. Adam Bodnar w publikacji przygotowanej dla „Rzeczpospolitej” wspólnie z dyrektorami zespołów w Biurze RPO. Lista została ułożona chronologicznie.
  • Czas podsumowań skłania do refleksji nad najważniejszymi wydarzeniami w mijającym roku. Bez wątpienia był to kolejny rok ataku na niezależność sądownictwa. Sędziowie Paweł Juszczyszyn, Beata Morawiec oraz Igor Tuleya zostali pozbawieni immunitetu sędziowskiego  oraz są zawieszeni jako sędziowie. Trudno o bardziej symboliczny obraz sytuacji, w jakiej się aktualnie znajdujemy.
  • Wierzę, że w przyszłości powrócą oni do orzekania, dzięki orzeczeniom Trybunału Sprawiedliwości UE lub Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jednak dla nich Sylwester 2020 r. będzie wyjątkowo smutny.
  • Jednak 2020 r. to nie był tylko kolejny rok „konstytucyjnej smuty”. Zapadło w nim wiele wyroków przełomowych z punktu widzenia praw człowieka oraz praworządności.

1. Uchwała 3 Izb Sądu Najwyższego

23 stycznia 2020 r. Sąd Najwyższy w składzie trzech połączonych Izb: Izby Cywilnej, Izby Karnej oraz Izby Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego wydał uchwałę (sygn.  BSA I-4110-1/20). Uchwała ma charakter bezprecedensowy. Określiła zasady weryfikacji nominacji sędziowskich dokonywane przez Krajową Radę Sądownictwa w nowym składzie. Wprawdzie uchwała na razie odniosła mniejsze skutki niż można się było spodziewać, to jednak stanowiła historyczny akt obrony niezależności sądownictwa. Będzie także wpływać na dalsze rozstrzygnięcia podejmowane na szczeblu europejskim. Można się bowiem spodziewać, że wyrok Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 1 grudnia 2020 r. w sprawie Ástráðsson przeciwko Islandii (skarga nr 26374/18) otwiera drzwi do przełomowych rozstrzygnięć dotyczących niezależności polskich sędziów.

2. Zakwestionowanie uchwał „antyLGBT”

14 lipca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach (sygn. akt III SA Gl 15/20) uchylił uchwałę przeciwko ideologii LGBT przyjętą przez Radę Gminy Istebna. Jest to wyrok, który imponuje swoim uzasadnieniem odwołującym się do dyskryminującego charakteru uchwały oraz jej sprzeczności z prawami człowieka. W trzech innych sprawach wojewódzkie sądy administracyjne przyjęły podobne rozstrzygnięcia i uwzględniły skargi RPO. W dwóch uznały, że uchwały nie mogą być kwestionowane ze względu na ich deklaratywny, a nie normatywny charakter. Wyroki WSA zostały zaskarżone do NSA, jednak już teraz wywołują duży wpływ na debatę i praktyki lokalnych społeczności.

3. Dostęp do procedury uchodźczej na granicy w Terespolu

23 lipca 2020 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie M.K. i inni przeciwko Polsce (skargi nr 40503/17, 42902/17 i 43643/17) rozstrzygnął czy Polska może stosować tzw. praktykę push-back, polegającą na odmowie przyjmowania wniosków o status uchodźcy  Praktyka taka miała miejsce na przejściu granicznym Brześć-Terespol. Dzięki zaangażowaniu licznych prawników pro bono i organizacji społecznych osoby pokrzywdzone uzyskały wsparcie prawne na poziomie krajowym, jak i w postępowaniu przed Trybunałem w Strasburgu. Trybunał stwierdził naruszenie szeregu gwarancji Konwencji, w tym stwierdził nierespektowanie przez Polskę zarządzonych środków tymczasowych.

4. Odpowiedzialność za wybory korespondencyjne

15 września 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. VII SA/Wa 992/20)  stwierdził nieważność decyzji Prezesa Rady Ministrów nakazującej Poczcie Polskiej zorganizowanie wyborów korespondencyjnych. Decyzja Premiera z 16 kwietnia 2020 r. stała się podstawą wystąpienia przez Pocztę Polską o wystąpienie do władz samorządowych o przekazanie jej spisów wyborców. Wybory nie zostały ostatecznie zorganizowane. WSA w Warszawie stwierdził rażące naruszenie prawa przez Premiera oraz wskazał na podejmowanie działań bez podstawy prawnej. Sprawa jest obecnie przedmiotem rozpoznania NSA, ale wrześniowy wyrok WSA wywołał poważną dyskusję na temat zastosowania zasady legalizmu w postępowaniu najwyższych władz, a także konsekwencji jej nierespektowania dla praw i wolności człowieka i obywatela.

5. Ustawa „dezubekizacyjna”

16 września 2020 r. Sąd Najwyższy wydał uchwałę w składzie 7 sędziów (III UZP 1/20) w sprawie tzw. ustawy dezubekizacyjnej. Zdaniem Sądu Najwyższego kryterium „służby na rzecz totalitarnego państwa” powinno być oceniane na podstawie wszystkich okoliczności sprawy, w tym także na podstawie indywidualnych czynów i ich weryfikacji pod kątem naruszenia podstawowych praw i wolności człowieka. Wyrok ma potężne skutki dla orzecznictwa sądów powszechnych. Wiele osób pokrzywdzonych przez ustawę ma wreszcie szanse na uzyskanie sprawiedliwości oraz na rozstrzygnięcie emerytalne dotyczące ich indywidualnej sytuacji, bez stosowania zasad odpowiedzialności zbiorowej.

6. Ochrona praw osoby transpłciowej w zatrudnieniu

29 września 2020 r. Sąd Okręgowy w Warszawie (sygn. akt  V Ca 2686/19) potwierdził gwarancje ochrony praw osób transpłciowych w zatrudnieniu niepracowniczym (branża ochrony osób i mienia). Sąd zastosował ustawę z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Sąd uznał, że przesłanka „płci” obejmuje także „tożsamość płciową”, a zakaz dyskryminacji osób transpłciowych należy wywodzić również z art. 32 Konstytucji.

7. Prawo do świadczenia pielęgnacyjnego

6 października 2020 r. Naczelny Sąd Administracyjny (I OSK 371/20) określił  relacje pomiędzy prawem do świadczenia pielęgnacyjnego, a możliwością jednoczesnego kształcenia się osoby pełnoletniej w szkole w trybie dziennym. NSA uznał, że postępowanie dotyczące przyznania świadczenia pielęgnacyjnego wymaga uwzględniania szeregu okoliczności dotyczących sytuacji osobistej i rodzinnej osoby ubiegającej się o to świadczenie oraz osoby potrzebującej opieki. Nie można zatem stosować przepisów w oderwaniu od realiów społecznych. Polska musi poprawić przepisy dotyczące obowiązku całkowitego zrezygnowania z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej, w przypadku pobierania świadczenia pielęgnacyjnego. Wyrok NSA jest świadectwem do jak niesprawiedliwych sytuacji może dochodzić w przypadku bezwzględnych zakazów.

8. Skarga nadzwyczajna a skarga na stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia

15 października 2020 r. Sąd Najwyższy w uchwale „siódemkowej”  wydanej przez Izbę Pracy i Ubezpieczeń Społecznych (sygn. III PZP 4/20) rozstrzygnął konflikt między dwoma środkami prawnymi. SN stwierdził, że strona wnosząca skargę o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego wyroku (art. 4241 k.p.c.) nie ma obowiązku wykazania, że wzruszenie zaskarżonego wyroku w drodze skargi nadzwyczajnej nie było i nie jest możliwe. Uchwała ma istotne znaczenie dla stron postępowań, choćby ze względu kwestie związane z odpowiedzialnością odszkodowawczą Skarbu Państwa czy brak skorelowania terminów korzystania z różnych środków prawnych. Izba Cywilna SN w niektórych rozstrzygnięciach przyjmowała odmienną interpretację przepisów, co mogło prowadzić do pokrzywdzenia skarżących. Odejście od wskazanej uchwały z 15 października 2020 r. wymagałoby uchwały połączonych dwóch izb SN.

9. Wolność artystyczna

22 października 2020 r. Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO dotyczącą odpowiedzialności karnej za wywieszenie banneru „Tęsknię za Tobą, Żydzie” (III KK 69/20). Akcja została zorganizowana przez Rafała Betlejewskiego oraz Dawida Gurfinkiel. Banner wisiał w czerwcu 2019 r. ma rynku w Węgrowie przez godzinę i miał na celu upamiętnienie ofiar Holocaustu. Artyści zostali jednak ukarani na podstawie art. 63a ust. 1 Kodeksu wykroczeń na kary grzywny. Sąd Najwyższy uchylił wyroki nakazowe. Wyrok SN jest ważny ze względu na odwołanie się do wartości konstytucyjnych (art. 73 Konstytucji), a także wskazanie, że czyn nie miał znamion szkodliwości społecznej – raczej wręcz przeciwnie wskazywał na kwestie, które powinny być przedmiotem szczególnej wrażliwości i refleksji.

10. Działalność gospodarcza w czasie pandemii

27 października 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu (II SA/Op 219/20) odniósł się do kwestii ograniczeń w zakresie prowadzonej działalności gospodarczej (zakład fryzjerski) w warunkach pandemii. Sąd uchylił decyzje organów sanitarnych, powołując się na argumenty natury konstytucyjnej. Zdaniem WSA w Opolu rezygnacja Rady Ministrów z wprowadzenia stanu klęski żywiołowej (art. 232 Konstytucji) oznacza, iż do uregulowań prawnych dotyczących ograniczeń praw i wolności człowieka i obywatela mają zastosowanie wszystkie konstytucyjne i legislacyjne zasady. Wprowadzenie ograniczeń w zakresie swobody działalności gospodarczej musi odbywać się na podstawie ustawy oraz zgodnie z zasadami proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Nadzwyczajne okoliczności, takie jak stan epidemii nie usprawiedliwiają rezygnacji z tych zasad. Delegacja ustawowa zawarta we wprowadzonych w związku z epidemią koronawirusa przepisach art. 46 b ustawy o zapobieganiu chorobom zakaźnym nie jest w tym zakresie wystarczająca, gdyż nie pozwala na całkowite zakazywanie działalności gospodarczej.

Powyższy wybór orzeczeń ma charakter subiektywny, jak każde zestawienie tego typu. Nie uwzględnia wyroków haniebnych czy rażąco sprzecznych z gwarancjami ochrony praw człowieka. W 2020 r. sądy w wielu sprawach były strażnikami wartości konstytucyjnych oraz stały po stronie obywateli w zakresie ochrony ich praw i wolności. Za taką postawę, w szczególnie trudnych czasach, należą się sędziom podziękowania.

Dr hab. Adam Bodnar, prof. Uniwersytetu SWSP, Rzecznik Praw Obywatelskich VII kadencji

Warszawa, 23 grudnia 2020 r.

UOKiK oceni kupno Polska Press przez PKN Orlen pod kątem zachowania warunków konkurencji

Data: 2020-12-29
  • Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów nie może oceniać kupna koncernu medialnego Polska Press przez PKN Orlen pod względem wpływu transakcji na pluralizm mediów
  • Planowaną koncentrację może oceniać wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji
  • Prezes UOKiK opiera się wyłącznie na kryteriach merytorycznych i nie ulega jakiejkolwiek presji politycznej czy społecznej

Tak prezes UOKiK Tomasz Chróstny odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich.

Chodzi o kupno koncernu medialnego Polska Press przez koncern paliwowy PKN Orlen (spółkę, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów).  Do tego wydawnictwa należy 20 spośród 24 lokalnych dzienników wydawanych w Polsce, a także 120 tygodników lokalnych oraz 500 witryn internetowych.

Sfinalizowanie transakcji zależy od pozytywnej decyzji UOKiK. Dlatego Adam Bodnar przedstawił 16 grudnia 2020 r. swe uwagi prezesowi Urzędu - dla zapewnienia w tym postępowaniu skutecznej ochrony zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym.

Odbiorcy informacji prasy lokalnej i lokalnych witryn internetowych odpowiadają definicji konsumenta. Pod ochroną prawa pozostaje zatem ich oczekiwanie, że prasa, zgodnie z Konstytucją, będzie korzystała z wolności wypowiedzi i będzie urzeczywistniała ich prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. 

W ocenie RPO zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego rodzi zagrożeń. Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję.

Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie. Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe. A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL.

Ponadto PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Odpowiedź UOKiK

Prezes UOKiK, działając na podstawie przepisów ustawy z 16 lutego 2007 r. o ochronie konkurencji i konsumentów, ocenia każdą koncentrację pod kątem zachowania warunków konkurencji na rynku działania uczestników koncentracji.

Ocena dopuszczalności dokonania koncentracji wymaga wyznaczenia rynku właściwego w sprawie, a następnie ustalenia, czy na tak wyznaczonym rynku w wyniku zrealizowania zamierzonej transakcji dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej, przez którą rozumie się zgodnie z art. 4 pkt 10 ww. ustawy pozycję przedsiębiorcy, która umożliwia mu zapobieganie skutecznej konkurencji na rynku właściwym przez stworzenie mu możliwości działania w znacznym zakresie niezależnie od konkurentów, kontrahentów oraz konsumentów.

Domniemywa się, że przedsiębiorca ma pozycję dominującą, jeżeli jego udział w rynku przekracza 40%. Przy ocenie tej brane są pod uwagę w szczególności takie czynniki, jak udział uczestników koncentracji w rynku właściwym, struktura tego rynku po dokonaniu koncentracji, bariery wejścia na rynek oraz wpływ koncentracji na rynek (rynki) w układzie horyzontalnym, wertykalnym i konglomeratowym.

Ocena dopuszczalności koncentracji wymaga zatem wyznaczenia rynku właściwego w sprawie (lub szeregu rynków), a następnie ustalenia, czy na wyznaczonym rynku w wyniku zrealizowania zamierzonej transakcji dojdzie do istotnego ograniczenia konkurencji, w szczególności przez powstanie lub umocnienie pozycji dominującej.

Ustawa jednoznacznie określa kompetencje Prezesa Urzędu przy ocenie zamiaru koncentracji, która to ocena może zakończyć się zgodą bezwarunkową lub warunkową na dokonanie koncentracji albo jej zakazaniem, przy czym rodzaj decyzji zależy od tego, czy w wyniku koncentracji dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku właściwym.

Jeżeli w toku postępowania antymonopolowego okaże się, że konkurencja na rynku właściwym nie zostanie istotnie ograniczona, zgodnie z art. 18 ustawy Prezes Urzędu kończy postępowanie decyzją wyrażającą zgodę na dokonanie koncentracji.

Zgoda warunkowa w myśl art. 19 ustawy wydawana jest wówczas, gdy do istotnego ograniczenia konkurencji nie dochodzi w wyniku spełnienia przez przedsiębiorcę określonych warunków.

Warunkami tymi, zgodnie z art. 19 ust. 2 ustawy, są w szczególności:

  • zbycie całości lub części majątku jednego lub kilku przedsiębiorców,
  • wyzbycie się kontroli nad określonym przedsiębiorcą lub przedsiębiorcami, w szczególności przez zbycie określonego pakietu akcji lub udziałów, lub odwołania z funkcji członka organu zarządzającego lub nadzorczego jednego lub kilku przedsiębiorców,
  • udzielenie licencji praw wyłącznych konkurentowi.

Wskazane wyżej czynności mają na celu przede wszystkim zredukowanie siły rynkowej przedsiębiorców objętych koncentracją i przez to utrzymanie efektywnej konkurencji, która byłaby zakłócona w wyniku koncentracji dokonanej bez wprowadzenia i wykonania warunków modyfikujących.

Warunki, które mogą być nałożone na przedsiębiorcę lub przedsiębiorców w decyzji wyrażającej zgodę na dokonanie koncentracji, nie są w treści art. 19 ustawy wymienione w sposób wyczerpujący, co wyraźnie wynika z użytego przez ustawodawcę zwrotu „w szczególności”.

Wskazane w tym przepisie warunki są jedynie przykładowe, co oznacza, że stosownie do okoliczności mogą one przyjmować różną treść. W każdym jednak przypadku realizacja ich powinna doprowadzić do stanu, w którym koncentracja nie będzie źródłem istotnego ograniczenia konkurencji na rynku.

Nadmienić w tym miejscu również należy, że jeśli w wyniku zamierzonej koncentracji nie dochodzi do istotnego ograniczenia konkurencji, Prezes Urzędu nie ma podstaw do nałożenia warunków, o których mowa powyżej.

Trzecim możliwym rozstrzygnięciem jest zakazanie dokonania koncentracji, które następuje w przypadku stwierdzenia, że jej zrealizowanie spowodowałoby istotne ograniczenie konkurencji, a nie ma możliwości nałożenia odpowiednich warunków lub warunki takie nie zostają zaakceptowane przez zgłaszającego (art. 20 ust. 1 ustawy).

Wyjątkiem od zasady, zgodnie z którą Prezes Urzędu wydaje decyzję zakazującą dokonania koncentracji w przypadku uznania, że konkurencja na rynku właściwym zostanie istotnie ograniczona, jest przepis art. 20 ust 2 ustawy. Warunkiem zastosowania tego wyjątku jest wystąpienie okoliczności uzasadniających odstąpienie od zakazu, w tym przyczynienie się koncentracji do rozwoju ekonomicznego lub postępu technicznego, możliwość wywarcia pozytywnego wpływu na gospodarkę narodową.

Wskazać zatem należy, iż decyzje organu antymonopolowego w sprawach dotyczących koncentracji mają na celu ocenę planowanych koncentracji wyłącznie pod kątem zachowania warunków konkurencji, bowiem tylko takie uprawnienia ustawa przyznaje Prezesowi Urzędu.

Oznacza to, że Prezes Urzędu nie ma możliwości oceny innych aspektów projektowanej transakcji w tym np. oceny wpływu koncentracji na pluralizm mediów.

Zgłoszenie zamiaru koncentracji, polegającej na przejęciu przez Polski Koncern Naftowy ORLEN S. A. z siedzibą w Płocku kontroli nad Polska Press sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie, wpłynęło do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w dniu 10 grudnia 2020 r.

Jednocześnie chciałbym zapewnić, że postępowanie w tej sprawie, podobnie jak w każdej innej, toczy się z zachowaniem obowiązującej procedury, a decyzja zostanie podjęta po przeprowadzeniu gruntownej analizy w zakresie skutków, jakie koncentracja może spowodować dla stanu konkurencji.

Prezes Urzędu oceniając każdą koncentrację w zakresie jej wpływu na rynek opiera się wyłącznie na kryteriach merytorycznych wyznaczonych przepisami ustawy i przy wykorzystaniu narzędzi analitycznych stosowanych w prawie konkurencji, nie ulegając w swoich działaniach jakiejkolwiek presji politycznej, społecznej czy emocjom - podsumował Tomasz Chróstny.

VII.716.26.2020

To akt bezprawia legislacyjnego. Adam Bodnar do MZ o rozporządzeniu rządu z 21 grudnia

Data: 2020-12-23
  • To akt bezprawia legislacyjnego – tak Rzecznik Praw Obywatelskich określa rozporządzenie rządu o całkowitym ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się bez właściwej podstawy ustawowej
  • Nakaz pobytu w domu dla wszystkich - niezależnie od stanu zdrowia, sytuacji rodzinnej i życiowej - idzie zbyt daleko
  • Takie decyzje rządu mogą być niezrozumiałe dla obywateli. Po wielu miesiącach obostrzeń potrafią oni bowiem przemieszczać się z zachowaniem środków bezpieczeństwa
  • Transmisja wirusa na zewnątrz jest zaś dużo rzadsza niż w pomieszczeniach zamkniętych
  • RPO przekazał swoje formalne stanowisko Ministrowi Zdrowia i oczekuje odpowiedzi

Ludzie skarżą się Rzecznikowi na obostrzenia tzw. kwarantanny narodowej od 28 grudnia 2020 r. Szczególne wątpliwości budzi całkowity zakaz wychodzenia z domu d godz. 19.00 w Sylwestra do godz. 6.00  w Nowy Rok.

Rządowe rozporządzenie z 21 grudnia 2020 r. (opublikowane w nocy z 21 na 22 grudnia) pozwala tylko na wychodzenie z domu w celach służbowych lub zawodowych albo działalności gospodarczej i zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

RPO zgadza się z obywatelami

Uwagi obywateli wpisują się w formułowane od początku pandemii zastrzeżenia RPO co do sposobu wprowadzania ograniczeń w przemieszczaniu się. Adam Bodnar wielokrotnie zwracał uwagę, że przepisy ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi pozwalają jedynie na czasowe ograniczenia SPOSOBU przemieszczania. Nie mogą być one natomiast podstawą do wprowadzenia całkowitego ZAKAZU poruszania się.

Konstytucja gwarantuje bowiem wolność poruszania się (art. 52 Konstytucji), a taką wolność można ograniczyć w czasie  stanu nadzwyczajnego, którego jednak nie zdecydowano się wprowadzić. Zgodnie z wyrażoną w art. 7 Konstytucji zasadą legalizmu organy publiczne zobowiązane są do działania w granicach prawa. Całkowite ograniczenie konstytucyjnej wolności przemieszczania się bez właściwej podstawy ustawowej (§26 rozporządzenia Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r.) należy więc uznać za akt bezprawia legislacyjnego.

Rzecznik ostatnio sygnalizował ten problem w kontekście zakazu poruszania się dla osób powyżej 70. roku życia w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów z 26 października 2020 r.  Premier przekazał je Ministrowi Zdrowia, ale ten do dziś nie przygotował odpowiedzi. A brak stanowiska co do sposobu ograniczania konstytucyjnych praw i wolności może obniżać społeczne zaufanie do wprowadzanych zakazów i nakazów.

Decyzje rządu mogą być niezrozumiałe

RPO zwraca uwagę, że narodowa kwarantanna zostaje wprowadzona na podstawie innych kryteriów niż te zapowiadane wcześniej przez premiera - choćby podczas konferencji prasowej 4 listopada 2020 r. - oraz w  sytuacji, gdy liczba oficjalnie odnotowywanych nowych zakażeń koronawirusem jest mniejsza niż miesiąc temu. Wobec tego decyzje rządu w tym zakresie mogą być niezrozumiałe dla obywateli.

Negatywnie należy również ocenić fakt, że ogłoszeniu planowanych ograniczeń nie towarzyszyło ogłoszenie w Dzienniku Ustaw odpowiednich aktów prawnych. Stosowne rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii opublikowano dopiero po paru dniach od konferencji prasowej.

Taka sytuacja powoduje stan niepewności prawnej i otwiera pole do spekulacji co do zakresu zakazów i nakazów.

Obywatele we wnioskach do RPO  formułują wiele wątpliwości co do dopuszczalności konkretnych zachowań, np. podróży powrotnych do domu w nocy z 31 grudnia na 1 stycznia. Takie wątpliwości dyskutowane są również w mediach. Świadczy to, że obywatele mają realny problem z układaniem swoich planów życiowych w związku z zapowiedzianymi ograniczeniami. Tym samym naruszona zostaje zasada zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji).

Zrozumiałe jest dążenie do zminimalizowania społecznych kontaktów 31 grudnia 2020 r., który jest tradycyjnym dniem spotkań i imprez okolicznościowych.  Uzasadnione są więc ograniczenia dotyczące liczby osób mogących się spotykać.

Nakazywanie przebywania w domach wszystkim obywatelom - niezależnie od ich stanu zdrowia, miejsca zamieszkania i sytuacji rodzinnej i życiowej - jest jednak środkiem zbyt daleko idącym. Ustawa o chorobach zakaźnych przewiduje izolację w warunkach domowych osób chorych i kwarantannę osób narażonych na zarażenie. Nie reguluje ona natomiast przymusowej izolacji osób zdrowych. Po miesiącach obowiązywania obostrzeń sanitarnych obywatele potrafią się bowiem przemieszczać z zachowaniem środków bezpieczeństwa.

A badania wskazują, że transmisja wirusa na zewnątrz jest dużo rzadsza niż w pomieszczeniach zamkniętych. Czasowe zawężenie całkowitego zakazu poruszania się sugeruje, że ma ono na celu wymuszenie przestrzegania zakazu organizowania spotkań. Należy postawić więc pytanie, czy takie rozwiązanie, w sposób najdalej idący ingerujące w konstytucyjną wolność przemieszczania się, jest konieczne i czy spełnia ono wymogi zasady proporcjonalności.

Ograniczenia wobec najmłodszych

RPO ponawia też swe wątpliwości dotyczące zakazu przemieszczania się osób poniżej 16. roku życia bez opieki rodzica lub prawnego opiekuna od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-16:00, który należy ocenić jako nieżyciowy.

Szczególnie wątpliwe wydaje się utrzymywanie tego obowiązku podczas  ferii zimowych, kiedy to uczniowie nie będą realizowali zadań wynikających z obowiązku szkolnego. Obostrzenie to utrudnia osobom niepełnoletnim samodzielne załatwianie spraw życiowych, takich jak np. zakupy i może mieć negatywny wpływ na ich dobrostan psychiczny, który również powinien by uwzględniany w strategiach ochrony zdrowia obywateli.

Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia o możliwie szybkie zajęcie stanowiska.

Odpowiedź Ministra Zdrowia (aktualizacja z 21 stycznia 2021 r.)

Rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2316, z późn. zm.) nie wprowadziło w dniach: 31 grudnia 2020 r. - 1 stycznia 2021 r. zakazu przemieszczenia się, a wyłącznie ograniczenie w tym zakresie. Zgodnie z przepisem § 26 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 na obszarze  Rzeczypospolitej Polskiej przemieszczanie się osób przebywających na tym obszarze było możliwe wyłącznie w celu:

1) wykonywania czynności służbowych lub zawodowych lub wykonywania działalności gospodarczej;

2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego.

Zatem nie był to bezwzględny zakaz przemieszczana się, a regulacja, która ograniczała cele w jakich można się przemieszczać w określonym w rozporządzeniu okresie czasu. Ww. rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. zostało wydane na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 1–6 i 8–13 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2020 r. poz. 1845, z późn. zm.). Zgodnie z przepisami ww. ustawy, rozporządzenie to m.in. może określać nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach oraz zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Czasowe ograniczenie przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej jest immanentnie związane z nakazem pozostawania w miejscu zamieszkania lub pobytu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej. Opuszczenie zamieszkania lub pobytu na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej w okresie od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 było możliwe tylko i wyłącznie w określonych w rozporządzeniu sytuacjach, co czyniło zadość wytycznej do wydania ww. rozporządzenia zawartej w art. 46a ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, gdyż obecny stan epidemii ma taki charakter i rozmiary, którego zwalczenie przekracza możliwości lokalne, a wymaga podejmowania działań na poziomie centralnym, w tym wprowadzania ograniczeń na poziomie ogólnym, nawet takich, które mogą dotyczyć ogółu społeczeństwa. Nie ulega także wątpliwości, że w ww. dniach i godzinach mogłoby następować gromadzenie się ludności w związku z zabawami sylwestrowymi oraz obchodami Nowego Roku.

Tym samym czasowe ograniczenie przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej było związane z zakazem organizowania innych zgromadzeń ludności. Wobec powyższego kwestionowana przez Pana regulacja zawiera się w zakresie upoważnienia ustawowego, a tym samym jest zgodna z art. 92 ust. 1 Konstytucji RP, a materia kwestionowanego rozporządzenia jest nieodłącznie związana z ustawą oraz zwalczaniem epidemii COVID-19. Jednocześnie nie ulega żadnej wątpliwości, że zgodnie z art. 87 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, źródłami powszechnie  obowiązującego prawa w Rzeczypospolitej Polskiej są m.in. ww. ustawa i rozporządzenie.

Odnosząc się natomiast od rekomendacji zawartych z Pana wystąpieniu z dnia 26 października 2020 r., znak BPRM.2326.8.81.2020.DS, które zostało skierowane do Prezesa Rady Ministrów i przekazane z upoważnienia Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Ministra Zdrowia w dniu 28 października 2020 r., z uwagi na treść i charakter tych rekomendacji (wymagają one m.in. zmian ustawowych), są one przedmiotem dalszej analizy na poziomie Rady Ministrów, gdyż to ona jest organem wydającym rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii oraz posiada inicjatywę ustawodawczą - odpisał minister Adam Niedzielski. 

VII.565.498.2020

RPO do Prokuratury Krajowej: zbadać umorzenie sprawy śmierci radnego Głogowa

Data: 2020-12-23
  • Prokuratura Krajowa powinna zbadać prawidłowość umorzonego śledztwa w sprawie radnego Głogowa Pawła Chruszcza
  • RPO wskazał prokuraturze wątpliwości, o jakich pisały media
  • Być może przy ocenie sprawy nie wzięto pod uwagę istotnych dowodów
  • EDIT 8.03.2021 Mimo upływu dwóch miesięcy, prokuratura nie udzieliła odpowiedzi, wobec czego Rzecznik występuje z odpowiednim ponagleniem

Ciało radnego znaleziono w maju 2018 r., wiszące na słupie energetycznym pod Głogowem. Prokuratura Okręgowa w Legnicy badała trzy wątki: samobójstwo, samobójstwo pod presją i zabójstwo z upozorowanym samobójstwem. Postępowanie umorzono w grudniu 2019 r. Uznano, że nikt nie przyczynił się do śmierci Pawła Chruszcza. Zażalenie rodziny oddalił sąd w Głogowie, który w lipcu 2020 r. utrzymał w mocy umorzenie.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął działania dotyczące tego postępowania na podstawie artykułu w wp.pl pt. „Archiwum X w Głogowie. Tajemnica śmierci Pawła Chruszcza”.

Autorzy podnieśli w nim kilkanaście wątpliwości wobec śledztwa. Według nich, m.in. nie przesłuchano wszystkich świadków (albo zrobiono to bardzo późno), nie ustalono wszystkich osób, z którymi kontaktował się telefonicznie Chruszcz przed śmiercią, nie powołano biegłego psychologa (profilera) – choć radny zaczął wyraźnie obawiać się o życie.  Ponadto nienależycie zabezpieczono miejsca zdarzenia i nie zbadano, czy mężczyzna mógł się sam wspiąć na słup.

W Biurze RPO zbadano akta śledztwa Prokuratury Okręgowej w Legnicy pod kątem opsianych przez dziennikarzy wątpliwości. Badanie to nie dało podstaw do ich wyjaśnienia.

Rzecznik badał, czy w postępowaniu prokuratury dopełnione obowiązki państwa wynikające z art. 2 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach skarg na naruszenie tego przepisu. Obowiązki to:

  • postępowanie przygotowawcze prowadzone w sprawie śmierci człowieka powinno być niezależne;
  • postępowanie powinno być skuteczne;
  • postępowanie powinno być rzetelne. Władze muszą zawsze dołożyć wszelkich starań, żeby dowiedzieć się, co się wydarzyło, oraz nie powinny opierać się na pochopnych albo nieuzasadnionych wnioskach;
  • postępowanie musi być sprawne, tzn. wolne od opóźnień.
  • postępowanie powinno być transparentne. Bliscy ofiary jak również opinia publiczna powinni mieć dostęp do informacji na temat przebiegu i wyników śledztwa.

W ocenie RPO powstaje pytanie, czy przed umorzeniem śledztwa w istocie zrealizowano ustawowe cele postępowania przygotowawczego określone w art. 297 Kodeksu postępowania karnego, a tym samym zadośćuczyniono wskazanym obowiązkom państwa.

Niewykluczone jest bowiem, że ze względu na braki dowodowe w postępowaniu przygotowawczym poza wiedzą osób dotychczas dokonujących prawnokarnej oceny sprawy pozostawały nieznane im istotne fakty i dowody mogące rzutować na trafność i zasadność prawidłowego rozstrzygnięcia.

Dlatego Adam Bodnar poprosił dyrektorkę Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej, aby w ramach zwierzchniego nadzoru służbowego zbadano prawidłowość zarówno samego śledztwa, jak i decyzji końcowej.

II.519.550.2018

Koronawirus. Kary pieniężne sanepidu, wyjazd w Bieszczady na Nowy Rok - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-23

Syna wiosną ukarano 5000 zł grzywny za nieprzestrzeganie nakazów/zakazów. Teraz  przyszło pismo z sanepidu o  informacje o jego sytuacji rodzinnej i finansowej. Pani pyta, co ma odpowiedzieć?

Pytanie sformułowane dość ogólnie, brak szczegółów  o stanie faktycznym i prawnym sprawy.

Art.189d Kodeksu postępowania administracyjnego określa dyrektywy wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej. I tak, organ administracji publicznej bierze pod uwagę:

  1. wagę i okoliczności naruszenia prawa, w szczególności potrzebę ochrony życia lub zdrowia, ochrony mienia w znacznych rozmiarach lub ochrony ważnego interesu społecznego lub wyjątkowo ważnego interesu strony oraz czas trwania tego naruszenia,
  1. częstotliwość niedopełnienia w przeszłości obowiązku albo naruszenia zakazu tego samego rodzaju co niedopełnienie obowiązku albo naruszenie zakazu, w następstwie którego ma być nałożona kara,
  1. uprzednie ukaranie za to samo zachowanie za przestępstwo, przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe,
  1. stopień przyczynienia się strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna, do powstania naruszenia prawa,
  1. działania podjęte przez stronę dobrowolnie w celu uniknięcia skutków naruszenia prawa,
  1. wysokość korzyści, którą strona osiągnęła, lub straty, której uniknęła,
  1. w przypadku osoby fizycznej – warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana.

A osoba ukarana może ubiegać się o zastosowanie ulg w wykonaniu administracyjnej kary pieniężnej. Zgodnie z art.189k kpa organ administracji publicznej, który nałożył karę, na wniosek strony, w przypadkach uzasadnionych ważnym interesem publicznym lub ważnym interesem strony, może udzielić ulg w wykonaniu administracyjnej kary pieniężnej przez:

  1. odroczenie wykonania kary lub rozłożenie jej na raty,
  2. odroczenie zaległej kary lub rozłożenie jej na raty,
  3. umorzenie kary w całości lub części,
  4. umorzenie odsetek w całości lub w części.

Przy składaniu wniosku o taką ulgę warto powołać się na warunki osobiste, tj. sytuację rodzinną, socjalną, środowiskową, zawodową, a także źródło utrzymania, warunki materialne, możliwości zarobkowe.

Jeśli waga naruszenia jest znikoma, a strona zaprzestała naruszania prawa, organ może odstąpić od nałożenia kary i poprzestać na pouczeniu (art.189f Kpa).

Stan prawny na 21 grudnia 2020 r.

Pan pyta, czy jeśli wyjedzie ze znajomymi (w sumie 7 osób) na Nowy Rok w Bieszczady, gdzie wynajął domek, to policja ma prawo ich skontrolować i ukarać mandatem?

Nowo uchwalone rozporządzenie, regulujące ograniczenia związane z wystąpieniem na terenie Polski pandemii, wprowadza szereg zakazów, które mogą wpłynąć na organizację sylwestrowych planów – przede wszystkim zakaz przemieszczania się w noc sylwestrową oraz zakaz organizacji zgromadzeń i innych imprez.

Wprowadzony przez § 26 Rozporządzenia zakaz przemieszczania będzie obowiązywać od 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00. Zakaz nie obejmie osób przemieszczających się w celach zarobkowych ani dotyczących niezbędnych potrzeb życia codziennego (np. do apteki).

Zarówno w rozporządzeniu, jak i innych aktach prawnych brak definicji legalnej terminu „przemieszczanie się”. Biorąc jednak pod uwagę względy systemowe oraz funkcjonalne, wydaje się, że termin ten należy rozumieć jako opuszczanie miejsca pobytu, wychodzenie „na zewnątrz”. Pozostawanie wewnątrz tymczasowo wynajętego budynku lub lokalu powinno być zatem prawnie bezpieczne.

Należy jednak pamiętać o obowiązującym zakazie świadczenia usług hotelarskich, obejmującym także regularnie wynajmowane domki letniskowe – może to bowiem skutkować sytuacją, w której przedsiębiorca odmówi świadczenia usługi, zostawiając klienta w obcym sobie miejscu tuż przed tzw. godziną policyjną. Przy korzystaniu z usług hotelarskich przy organizacji imprez sylwestrowych należy więc zachować szczególną ostrożność.

Nowy § 28 ust. 11 pkt. 2 Rozporządzenia zakazuje (nie tylko w noc sylwestrową) organizowania imprez i spotkań wszelkiego typu. Wyjątek jest tu przewidziany m.in. dla imprez małych (nie więcej niż 5 osób, nie licząc domowników organizatora), które odbywają się w lokalu lub budynku wskazanym jako adres miejsca zamieszkania lub pobytu organizatora.

Złamanie tych zakazów może oznaczać postępowanie o wykroczenie z art. 116 §1a Kodeksu wykroczeń, a w konsekwencji grzywnę do 1000 zł. Nie sposób wykluczyć ponadto nałożenia kary administracyjnej, w przypadku gdyby o organizacji nielegalnej imprezy dowiedział się sanepid.

Całość powyżej opisanej regulacji budzi poważne wątpliwości co do zgodności z obowiązującym prawem wyższego rzędu, w tym z Konstytucją. Poniżej wystąpienie RPO w tej sprawie:

Podstawa prawna:

Rozporządzenie Rady Ministrów z 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 2316).

Art. 116 §1a ustawy z 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (t.j. Dz. U. z 2019 r. poz. 821 z późn. zm.).

Art. 96 §1bd ustawy z 24 sierpnia 2001 r. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (t.j. Dz. U. z 2020 r. poz. 729 z późn. zm.).

Stan prawny na 21 grudnia 2020 r.

Adam Bodnar: zakaz poruszania się w noc sylwestrową byłby bezprawny

Data: 2020-12-21
  • Całkowity zakaz przemieszczania się w noc sylwestrową byłby bezprawny
  • Obecnie zgodne z prawem możliwe jest bowiem tylko wprowadzenie określonego sposobu poruszania się, czyli np. z zachowaniem dystansu  
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich ma nadzieję, że rząd nie zakaże poruszania się w noc sylwestrową 

RPO Adam Bodnar mówił o tym  21 grudnia 2020 r. podczas konferencji prasowej w Biurze RPO; wydał też oświadczenie.

- Pozbawianie nas istoty praw obywatelskich na podstawie rozporządzeń nie powinno następować. Jeżeli rząd wymyśla nowe mechanizmy ograniczania naszych praw na wątłych podstawach prawnych, to moim obowiązkiem jest sformułowanie zastrzeżeń i wydanie odpowiedniego stanowiska - dodał.

Ewentualne wprowadzenie na mocy rozporządzenia zakazu przemieszczania się stanowi szczególnie rażące naruszenie Konstytucji, która zapewnia każdemu wolność poruszania się do terytorium RP oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji). Wolność ta może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie, ale poza stanami nadzwyczajnymi korzystanie z niej nie może zostać zakazane (stanu nadzwyczajnego zaś nie wprowadzono).  

Podstawą nie może zaś być ustawa z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych. Nie upoważnia ona bowiem do uregulowania w rozporządzeniu zakazu przemieszczania się obywateli. Na jej mocy rząd może wyłącznie ograniczyć określony sposób przemieszczania się - ale nie zakazać go całkowicie.

Działania takie nie są podejmowane na podstawie i w granicach prawa, dlatego stanowią akty bezprawia legislacyjnego. Tymczasem organy władzy publicznej mogą działać wyłącznie na podstawie prawa i w jego granicach. By działania były legalne, należałoby np. zmienić odpowiednio ustawę z 2008 r.

A ukaranym obywatelom przysługuje prawo odwołania się do sądu, który może Konstytucję stosować bezpośrednio.

- Wprowadzenie rozwiązania, które polegałoby na zatrzymaniu wszystkich mieszkańców w domach w czasie nocy sylwestrowej byłoby bezprawne, ponieważ nie ma ku temu odpowiednich przepisów ustawowych, które by tego typu regulacje pozwalały wprowadzić - podkreślił RPO.

Nie wyobraża też sobie, aby policjanci w noc wigilijną chodzili po mieszkaniach i sprawdzali liczbę świętujących osób. Nie można zaś wykluczyć legitymowania na ulicy.

Adam Bodnar przypomniał, że 4 czerwca 2020 r. w piśmie do Prezesa Rady Ministrów przedstawił szczegółową analizę przepisów kolejnych rozporządzeń wprowadzających ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności i praw. Swe krytyczne uwagi  podtrzymał w kolejnym wystąpieniu z 26 października.

Rzecznik podkreśla, że wspiera rząd w walce z pandemią. Dopiero niedawno poprawnie uregulowano prawny obowiązek noszenia maseczek w miejscach publicznych. Ale już wcześniej RPO wskazywał, że - niezależnie od wątpliwości legislacyjnych -  jest to obowiązek moralny obywateli.

Jeżeli zaś chodzi o szczepienie na koronawirusa, Adam Bodnar zadeklarował, że chciałby się zaszczepić najszybciej , jak będzie to możliwe.

Oświadczenie RPO

W związku z zapowiedzianym wprowadzeniem w noc sylwestrową zakazu przemieszczania się (tzw. godzina policyjna) wykonując mandat konstytucyjnego organu stojącego na straży praw człowieka pragnę przypomnieć, że organy władzy publicznej mogą działać wyłącznie na podstawie prawa i w jego granicach.

Po wprowadzeniu w Polsce stanu epidemii nastąpiło ograniczenie szeregu podstawowych wolności lub praw człowieka. Wprowadzając te ograniczenia władza publiczna uznała jednak równocześnie, że zwalczając epidemię posługiwać się będzie w tym zakresie opisanymi szczegółowo w Konstytucji RP metodami właściwymi dla zwykłego funkcjonowania państwa i jego organów, bez potrzeby sięgania po rozwiązania właściwe dla konstytucyjnych stanów nadzwyczajnych. W związku z tym z całą mocą należy podkreślić, że postępując w zgodzie z Konstytucją władza publiczna nie może wprowadzić zakazu korzystania z konstytucyjnych wolności lub praw nawet, jeśli zakaz ten w sposób efektywny przyczynia się do zwalczania epidemii. Polska Konstytucja poza stanami nadzwyczajnymi wyklucza bowiem wkroczenie przez władzę publiczną (w tym nawet przez władzę ustawodawczą) w istotę konstytucyjnych wolności i praw (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

Wprowadzenie przepisem rozporządzenia zakazu przemieszczania się stanowi szczególnie rażące naruszenie Konstytucji, która zapewnia każdemu wolność poruszania się do terytorium Rzeczypospolitej Polskiej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji RP). Wolność ta może podlegać ograniczeniom określonym w ustawie (art. 52 ust. 3 Konstytucji RP), ale poza stanami nadzwyczajnymi korzystanie z niej nie może zostać zakazane. Dlatego też ustawa z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2020 r. poz. 1845 ze zm.) stanowiąca podstawę dla wydawanych kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów określających ograniczenia, nakazy i zakazy w związku ze stanem epidemii, respektując te postanowienia Konstytucji, nie zawiera upoważnienia do uregulowania w rozporządzeniu zakazu przemieszczania się.

Zawarte w tej ustawie upoważnienia uprawniają Radę Ministrów (art. 46a i art. 46b ustawy) wyłącznie do wprowadzenia: czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się oraz nakazu określonego sposobu przemieszczania się. Stąd też wszelkie działania legislacyjne wykraczające poza ten zakres, a więc wprowadzające zakaz przemieszczania się, a nie ograniczenie sposobu przemieszczania się, są działaniami podejmowanymi poza granicami upoważnienia ustawowego i bezpośrednio godzą w konstytucyjną wolność poruszania się po terytorium Polski oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu. Działania takie nie są podejmowane na podstawie i w granicach prawa, w związku z tym stanowią akty bezprawia legislacyjnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich w piśmie z dnia 4 czerwca 2020 r. skierowanym do Prezesa Rady Ministrów (sygn. RPO VII.565.461.2020) przedstawił szczegółową analizę przepisów kolejnych rozporządzeń Ministra Zdrowia oraz Rady Ministrów wprowadzających ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności lub praw. Zawarte w tym wystąpieniu krytyczne uwagi, podtrzymane następnie w kolejnym wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów z dnia 26 października 2020 r. (sygn. RPO V.7018.910.2020) dotyczące naruszenia przez legislację epidemiczną konstytucyjnych wolności poruszania się, wolności uzewnętrzniania religii, wolności osobistej, wolności zgromadzeń, wolności działalności gospodarczej, oraz autonomii informacyjnej jednostki w pełni zachowują aktualność.

Koronawirus. Izolacja, kary pieniężne za brak maseczki, zasiłki - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-21

Pani przechodziła Covid, skończyła izolację, ale jej małe dziecko jeszcze 7 dni ma przebywać na kwarantannie. Pani pyta czy jakby chciała pójść na zakupy, to, czy może poprosić o opiekę nad dzieckiem swojego ojca, który przechodził Covid miesiąc temu. Czy ma znaczenie, że jest ozdrowieńcem? Czy taki kontakt jest dozwolony? Czy będzie podlegać kwarantannie po takiej styczności?

Odpowiedzi na przedstawione zagadnienie należy poszukiwać w oparciu o regulacje poniższych aktów prawnych (stan na 17 grudnia 2020 r.):

  • ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U.2020.1845 ze zm.), dalej jako „Ustawa o chorobach zakaźnych”,
  • rozporządzenia Ministra Zdrowia z 6 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego (Dz.U.2020.607 ze zm.), dalej jako „Rozp.MZ”,
  • rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.2132), dalej jako „Rozp.RM”.

Zasadniczo osoby, które były narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego, a nie wykazują objawów chorobowych, podlegają obowiązkowej kwarantannie lub nadzorowi epidemiologicznemu, jeżeli tak postanowią organy inspekcji sanitarnej przez okres nie dłuższy niż 21 dni, licząc od dnia następującego po ostatnim dniu odpowiednio narażenia albo styczności. Obowiązkowa kwarantanna lub nadzór epidemiologiczny mogą być stosowane wobec tej samej osoby więcej niż raz, do czasu stwierdzenia braku zagrożenia dla zdrowia lub życia ludzkiego. Ponadto, osoba będąca na kwarantannie lub izolacji domowej nie może opuszczać miejsca, w których odbywa odpowiednio kwarantannę lub izolację domową chyba, że odpowiednio dana osoba wymaga hospitalizacji albo organ inspekcji sanitarnej postanowi inaczej. 

W przypadku osoby zamieszkującej lub prowadzącej wspólne gospodarstwo domowe z osobą, u której stwierdzono zakażenie wirusem SARS-CoV-2, i która została poddana z tej przyczyny izolacji w warunkach domowych, okres obowiązkowej kwarantanny ulega zakończeniu po upływie 7 dni od dnia zakończenia tej izolacji. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny w uzasadnionych przypadkach decyduje o skróceniu albo zwolnieniu z obowiązku odbycia obowiązkowej kwarantanny.

Po raz pierwszy regulacje odnoszące się do osób, które są ozdrowieńcami i które zostały już poddane izolacji z powodu zarażenia COVID-19 wprowadzono w rozporządzeniu Rady Ministrów z 23 października 2020 r., zmieniającym rozporządzenie w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U.2020.1871). Powyższym rozporządzeniem dodano przepis, który stanowił, że obowiązku odbycia kwarantanny, o której mowa w art. 34 ust. 2 Ustawy o chorobach zakaźnych, nie stosuje się wobec osoby, która zakończyła hospitalizację, odbywanie izolacji lub izolacji w warunkach domowych, z powodu stwierdzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

W uzasadnieniu projektu rozporządzenia wyjaśniono, iż „mając na względzie niskie prawdopodobieństwa, że osoby, które były chore na chorobę COVID-19 i wyzdrowiały, ponownie zachorują na tę chorobę, projekt przewiduje, że obowiązku odbycia kwarantanny, o której mowa w art. 34 ust. 2 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, nie stosuje się wobec osoby, która zakończyła hospitalizację, odbywanie izolacji lub izolacji w warunkach domowych, z powodu stwierdzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2”. Dodano również, że „zasadne jest zatem wprowadzenie rozwiązania, według którego osoba kończąca izolację (a więc posiadająca odporność na wirusa SARS-CoV-2) nie będzie musiała być obejmowana kwarantanną wskutek zamieszkiwania lub wspólnego gospodarowania z osobami, które miały kontakt z osobą zakażoną wirusem SARS-CoV-2”.

Obecnie stosowna regulacja znajduje się w § 8 Rozp.RM, który przewiduje, iż obowiązku odbycia kwarantanny, o której mowa w art. 34 ust. 2 Ustawy o chorobach zakaźnych, nie stosuje się wobec osoby, która zakończyła hospitalizację, odbywanie izolacji lub izolacji w warunkach domowych, z powodu stwierdzenia zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

Biorąc zatem pod uwagę, że dziecko objęte kwarantanną nie może opuszczać miejsca jej odbywania, można rozważyć powierzenie opieki nad małoletnim dziadkowi, który sprawowałby ją w miejscu przebywania dziecka. Jeżeli dziadek jest ozdrowieńcem i przebył już chorobę wywołaną wirusem SARS-CoV-2 (pozostawał z tego powodu w izolacji lub hospitalizacji), wówczas nie będzie zobowiązany do ponownego odbywania kwarantanny z powodu narażenia na zakażenie lub kontaktu z osobą na kwarantannie. Warto w takiej sytuacji mieć potwierdzenie odbycia izolacji (np. wydruk z portalu pacjenta) lub inne dokumenty (np. wypis ze szpitala), wskazujące na przebycie choroby oraz zakończoną izolację lub hospitalizację.

Czy Sanepid może ukarać obywatela karą administracyjną za niezakrycie ust i nosa w miejscu publicznym?

W obiegu medialnym pojawiają się dwa niewykluczające się wzajemnie sposoby ukarania za nieprzestrzegania nakazu zasłaniania nosa i ust w przestrzeni publicznej, trzeba mieć jednak na uwadze, że obecnie tylko jeden z nich nie budzi prawnych kontrowersji pod kątem istnienia dla niego podstawy prawnej.

Możliwość nałożenia w decyzji administracyjnej przez powiatowego państwowego inspektora sanitarnego administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie zakazów, nakazów i ograniczeń epidemicznych znajduje podstawę ustawową w art. 48a ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Na podstawie tego przepisu powiatowy sanepid może wymierzyć w drodze decyzji administracyjnej karę za nieprzestrzeganie ustanowionych na podstawie m.in. art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń w rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii. Jednakże art. 48a ww. ustawy odnosząc się do większości wymienionych nakazów w art. 46b tej ustawy nie odwołuje się literalnie w swoim zakresie do punktu 13 art. 46b, który wszedł w życie 29 listopada 2020 r. i stanowi właśnie o nakazie zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu.

Zatem okazuje się, że sama ustawa w swojej literalnej treści nie daje podstawy dla wymierzania administracyjnej kary pieniężnej za naruszenie nakazu zakrywania ust i nosa. Oznacza to, że organ administracyjny, jakim jest powiatowy państwowy inspektor sanitarny, nie powinien wydawać decyzji o wymierzeniu administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie nakazu zakrywania nosa i ust, gdyż nie sposób wskazać dla takiej decyzji administracyjnej ustawowej podstawy prawnej. Gdyby jednak organ administracji wydał taką decyzję, ukarana strona (po odwołaniu do organu II instamcji) ma prawo do zaskarżania jej do sądu administracyjnego.

Inna sytuacja zachodzi w przypadku ukarania mandatem karnym przez Policję za wykroczenie z art. 116 Kodeksu wykroczeń. Od 29 listopada 2020 r. art. 116 Kw brzmi:

§  1. Kto, wiedząc o tym, że:

1)  jest chory na gruźlicę, chorobę weneryczną lub inną chorobę zakaźną albo podejrzany o tę chorobę,

2)  styka się z chorym na chorobę określoną w pkt 1 lub z podejrzanym o to, że jest chory na gruźlicę lub inną chorobę zakaźną,

3) jest nosicielem choroby określonej w pkt 1 lub podejrzanym o nosicielstwo

- nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi lub w przepisach o Państwowej Inspekcji Sanitarnej albo nie przestrzega decyzji wydanych na podstawie tych przepisów przez organy inspekcji sanitarnej, podlega karze grzywny albo karze nagany.

§ 1a. Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny albo karze nagany.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto, sprawując pieczę nad osobą małoletnią lub bezradną, nie dopełnia obowiązku spowodowania, aby osoba ta zastosowała się do określonych w § 1 i 1a zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków albo decyzji.

Powyższy przepis stanowi już obecnie ustawową podstawę dla wystawienia mandatu karnego w przypadku nieprzestrzegania nakazu zakrywania nosa i ust w przestrzeni publicznej.

Pan nie płacił za prąd. Pyta, czy już mu mogą odciąć dopływ energii?

Niestety już tak. Ustawą z 31 marca 2020 r. o zmianie ustawy o szczególnych rozwiązaniach...(Dz.U. 2020.568) wprowadzono art. 6g do ustawy prawo energetyczne, który regulował tę kwestię w ten sposób, że przepisów art. 6a ust. 3 oraz art. 6b ust. 1 pkt 2 i ust. 2 i 3 (mówiące o możliwości wstrzymania dostaw prądu z powodu zaległości) tejże ustawy nie stosuje się w czasie stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii. Jednak nowelizacją z 19 czerwca 2020 r. (Dz.U.2020.1086) zmieniono brzmienie tego przepisu, który obecnie brzmi następująco:

Przepisów art. 6a ust. 3 oraz art. 6b ust. 1 pkt 2 i ust. 2 i 3, w zakresie możliwości wstrzymania dostarczania paliw gazowych lub energii, nie stosuje się do odbiorców paliw gazowych, energii lub ciepła w gospodarstwach domowych oraz podmiotów, dla których ustanowiono ograniczenia funkcjonowania lub czasowe ograniczenia zakresu działalności na podstawie przepisów wydanych na podstawie art. 46a i art. 46b pkt 1-6 i 8-12 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239, z późn. zm.) w ciągu 6 miesięcy od dnia ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

A ponieważ stan zagrożenia epidemicznego wprowadzono 14 marca 2020 r., to „okres ochronny” skończył się 14 września 2020 r.

Pani jest salową w szpitalu, miesiąc temu chorowała na Covid razem z niektórymi pielęgniarkami, pielęgniarki dostają teraz wyrównania zasiłku chorobowego, a kadrowa w szpitalu powiedziała, że salowym się nie należy.

Zasiłek chorobowy na preferencyjnych zasadach (w wysokości 100%) jest przewidziany dla ubezpieczonych zatrudnionych w podmiotach leczniczych, których niezdolność do pracy, kwarantanna, izolacja lub izolacja w warunkach domowych jest związana z wykonywaniem obowiązków służbowych wynikających z pozostawania w styczności z osobami chorymi z powodu COVID-19. Przysługuje on osobom objętym ubezpieczeniem chorobowym zarówno obowiązkowo jak i dobrowolnie.

Reguluje to art. 4g dodany do ustawy z 2 marca o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych przez art. 20 pkt 2 ustawy z dnia 28 października 2020 r. (Dz.U.2020.2112). Zmienił on wskazaną ustawę z dniem 5 września 2020 r., dając możliwość przeliczenia podstawy otrzymanego już świadczenia, co następuje na wniosek ubezpieczonego. Art. 4g przewiduje, że w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii ubezpieczonemu zatrudnionemu w podmiocie leczniczym, w okresie podlegania obowiązkowej kwarantannie lub izolacji w warunkach domowych, o których mowa w przepisach wskazanej wyżej ustawy, w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym oraz w czasie niezdolności do pracy z powodu COVID-19 powstałej w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym przysługuje zasiłek chorobowy, którego miesięczny wymiar wynosi 100% podstawy wymiaru zasiłku obliczonej na podstawie przepisów ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.

Jednakże, aby taka sytuacja nastąpiła, niezbędne jest oświadczenie ubezpieczonego przekazane płatnikowi składek o tym, że niezdolność do pracy jest spowodowana COVID-19. Następnie weryfikuje to płatnik (który jest podmiotem leczniczym) i stwierdza, że niezdolność do pracy ubezpieczonego powstała w związku z wykonywaniem obowiązków wynikających z zatrudnienia w podmiocie leczniczym.

Szczegółowa informacja o tym, jakie dokumenty są potrzebne do wypłaty pracownikowi lub zleceniobiorcy zasiłku chorobowego w wysokości 100%  jest dostępna tu:

Stan prawny na 18 grudnia 2020 r.

Pani ma opiekunkę do dziecka zatrudnioną legalnie, która jest chora na Covid -19. Pyta, czy jest ona uprawniona do otrzymania zasiłku opiekuńczego?

Zgodnie z art. 32 ust. 1 pkt 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (ustawa zasiłkowa) zasiłek opiekuńczy przysługuje ubezpieczonemu zwolnionemu od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki nad dzieckiem w wieku do ukończenia 8 lat w przypadku m. in. nieprzewidzianego zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola lub szkoły, do których dziecko uczęszcza, a także w przypadku choroby niani, z którą rodzice mają zawartą umowę lub dziennego opiekuna sprawujących opiekę nad dzieckiem.

Przepisy ustawy „covidowej” (art. 4 ust. 1) przyznają rodzicom m. in. dzieci do lat 8  dodatkowy zasiłek opiekuńczy, gdy nastąpiła konieczność sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem z powodu zamknięcia żłobka, klubu dziecięcego, przedszkola, szkoły lub innej placówki do której uczęszcza dziecko, gdy placówka jest otwarta, ale nie może zapewnić opieki z powodu ograniczonego funkcjonowania w czasie trwania epidemii albo w okresie niemożności sprawowania opieki przez nianię lub dziennego opiekuna z powodu COVID-19.

Tryb i zasady przyznania dodatkowego zasiłku opiekuńczego odpowiadają procedurze uzyskania zasiłku opiekuńczego, określonego w ustawie (ustawa zasiłkowa) i nie wlicza się go do limitu przyznawanego na zasadach ogólnych 60 dni zasiłku opiekuńczego w roku kalendarzowym.

Należy zauważyć, że za okres pobierania dodatkowego zasiłku opiekuńczego na podstawie tzw. ustawy covidowej, zasiłek przyznawany na podstawie  art. 32 ust. 1 ustawy zasiłkowej (zasiłek o takim samym charakterze: z powodu konieczności sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem do lat 8) nie przysługuje.

Okres wypłaty dodatkowego zasiłku opiekuńczego został przedłużony do 24 grudnia 2020 r.

W celu uzyskania dodatkowego zasiłku opiekuńczego należy złożyć u swojego płatnika składek np. pracodawcy, zleceniodawcy oświadczenie o sprawowaniu opieki nad dzieckiem.

Stan prawny na 18 grudnia 2020 r.

RPO Adam Bodnar dla ngo.pl: Lubię działać w taki sposób, żeby przełamywać „nie da się”

Data: 2020-12-18

Czasami pytam studentów i licealistów o konstytucyjne prawo do życia. Wówczas zamiast wyjaśnić, po co ono w ogóle jest, od razu wchodzą w temat aborcji i eutanazji, co uwarunkowane jest debatą publiczną.  Wtedy mówię im o Grzegorzu Przemyku, Kopalni Wujek, wydarzeniach grudniowych czy tych, które rozegrały się w Chile za Pinocheta: państwo nie może nikogo pozbawiać życia intencjonalnie lub nieumyślnie –  to niesamowite, że jedno z najbardziej podstawowych praw pozostaje niezrozumiałe, bo brakuje osadzenia go w kontekście historycznym.  To  dobrze, że żyjemy w na tyle lepszym świecie, że nie mamy takich doświadczeń, ale warto to rozumieć. I w polskiej szkole tego brakuje - mówi Adam Bodnar w rozmowie z portalem ngo.pl

- Wiele moich wystąpień, adresowanych zwłaszcza do młodzieży, zaczynałem od przypomnienia słów preambuły konstytucji: „(… ) pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność”. Mówiłem, że znajdą w przeszłości przykłady łamania każdego przepisu ustawy zasadniczej – wolności zgromadzeń, zakazu tortur, prawa do życia, wolności słowa.  Zapamiętałem szczególnie spotkanie z młodymi ludźmi krótko po tym, jak Wojciech Bojanowski zrobił reportaż o sprawie Igora Stachowiaka. Na tym przykładzie wyjaśniłem, czego dotyczy zakaz tortur – przymuszanie do zeznań, upokorzenie drugiej osoby, wykorzystanie siły.  Dodałem, że przepis ten wziął się z tego, że kilkadziesiąt lat wcześniej zatrzymanych torturowała milicja.  Poprosiłem wówczas, żeby o swoich doświadczeniach opowiedziała Agnieszka Jędrzejczyk, która jest w Biurze zastępczynią dyrektora zespołu ds.  komunikacji z mediami.  Chodziła do klasy z Grzegorzem Przemykiem.  To było niezwykłe, że mogła opowiedzieć o nim licealistom.  Brakuje nam więc rozmowy o zakorzenieniu naszych podstawowych praw w przeszłości. 

Utrzymać wyrok WSA o nieważności decyzji premiera ws. wyborów korespondencyjnych. Pismo RPO do NSA

Data: 2020-12-18
  • RPO chce utrzymania wyroku o nieważności decyzji premiera Mateusza Morawieckiego, która polecała Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP 10 maja 2020 r. w trybie korespondencyjnym
  • Rażąco naruszyła ona prawo i nie miała podstawy prawnej - tak decyzję z 16 kwietnia 2020 r. ocenił Wojewódzki Sąd Administracyjny 
  • Premier i Poczta Polska wnoszą do Naczelnego Sądu Administracyjnego o uchylenie wyroku oraz o oddalenie skargi Rzecznika
  • WSA właściwie wyważył konstytucyjną wartość, jaką jest ochrona czynnego prawa wyborczego obywateli - replikuje Adam Bodnar
  • A premier stara się nie dostrzegać, że próbowano obejść przepisy Kodeksu wyborczego 

18 grudnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał do NSA odpowiedź na skargi kasacyjne Prezesa Rady Ministrów i Poczty Polskiej (PEŁNA DOKUMENTACJA W ZAŁĄCZNIKACH NA DOLE STRONY). Wnosi o ich oddalenie jako nie mających usprawiedliwionych podstaw.

Adam Bodnar zgadza się z argumentami sądu I instancji, który wyczerpująco wypowiedział się w uzasadnieniu wyroku co do problemów prawnych przedstawionych w obu skargach kasacyjnych.

16 kwietnia 2020 r. Prezes Rady Ministrów wydał decyzję polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym w dniu 10 maja 2020 r.  Na tej podstawie Poczta  wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej  spisów wyborców (znaczna część samorządów odmówiła). Do wyborów w tym trybie ostatecznie nie doszło.

28 kwietnia 2020 r. RPO złożył do WSA skargę na tę decyzję. Wniósł, by sąd stwierdził jej nieważność, bo rażąco naruszała ona prawo i negatywnie wpływała na prawa obywatelskie. RPO zarzucił jej:

  • brak podstawy prawnej oraz rażące naruszenie prawa, polegające na poleceniu Poczcie Polskiej S.A. realizacji zadania, które w dniu jej wydania nie leżało w sferze zadań operatora publicznego. Przepisy ustawy z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy  powierzają je odpowiednio komisarzowi wyborczemu, urzędnikowi wyborczemu, a także Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu oraz Inspekcji Sanitarnej w przypadku osób poddanych kwarantannie;
  • naruszenie przepisów postępowania, mające istotny wpływ na wynik sprawy,  tj. przepisów ustawy „covidowej” z 2 marca 2020 r., przez uznanie, że polecenie przekazania Poczcie Polskiej S.A. spisu wszystkich wyborców wyczerpuje przesłankę zapobiegania COVID-19.

Wyrok WSA

15 września 2020 r. WSA w Warszawie (sygn. akt VII SA/Wa 992/20)  stwierdził nieważność decyzji z powodu rażącego naruszenia prawa oraz z powodu braku podstawy prawnej.

Uznał, że decyzja premiera rażąco narusza:

  • art. 7 i 127 ust. 1 Konstytucji RP,
  • art. 157 § 1 i art. 187 § 1 i 2 ustawy z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy,
  • art. 6 kpa,
  • art. 5 ustawy z 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów,
  • art. 11 ust. 2 w związku z art. 11 ust. 2a i ust. 3 ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

WSA przypomniał zasady, na których podstawie wybiera się Prezydenta RP, tj. zasady powszechności, równości i bezpośredniości wyborów prezydenckich oraz tajności. WSA podzielił argumentację RPO w zakresie, w jakim tylko wąska grupa wyborców określona w kodeksie wyborczym (art. 53a) mogła w dniu wydania zaskarżonej decyzji głosować w sposób korespondencyjny. Wskazał, że nie została zagwarantowana równość, bezpośredniość i tajność wyborów.

Jedynym organem uprawnionym do organizacji wyborów w dniu wydania decyzji była Państwowa Komisja Wyborcza, a organem zapewniającym jej obsługę było Krajowe Biuro Wyborcze. Nie istniały przepisy rangi ustawowej, które wyłączałyby stosowanie Kodeksu wyborczego.

Nie można uznać, że były nimi przepisy ustawy z 2 marca 2020 r. Upoważniały  one Prezesa RM jedynie do wydawania poleceń w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, nie zaś do polecenia innym jednostkom przygotowań do organizacji wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym.

WSA odniósł się również do skutków społeczno-gospodarczych rażącego naruszenia prawa przez decyzję premiera. Wskazał, że wywołała ona w społeczeństwie stan niepewności, a z niezaprzeczonych doniesień medialnych wynika, iż organizacja tych wyborów wygenerowała wysokie koszty.

W odniesieniu do braku podstawy prawnej dla zaskarżonej decyzji, WSA wskazał, że w tak ważnej kwestii, jaką jest wybór najważniejszej osoby w państwie, nie można powoływać się na ogólne normy wynikające z ustawy z 2 marca 2020 r. W tej materii powinny być przestrzegane zasady legalizmu. Żaden z wyborców spoza wąskiej grupy określonej w kodeksie wyborczym nie mógł głosować korespondencyjnie, a zatem nie mogły odbyć się legalne wybory korespondencyjne w tej dacie. Organizacja wyborów to odrębne czynności określone w kodeksie wyborczym i nie mają one nic wspólnego z przeciwdziałaniem COVID-19.

Uzasadnienie wniosku RPO o oddalenie skargi kasacyjnej Prezesa Rady Ministrów

Prezes Rady Ministrów podnosi naruszenie przez WSA art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a i ust. 3 ustawy covidowej z 2 marca 2020 r.  przez błędne uznanie, że nie mógł na tej podstawie polecić Poczcie Polskiej czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta w trybie korespondencyjnym.

Zarzut ten nie znajduje uzasadnienia, a obszerne wywody skarżącego w tym zakresie są całkowicie chybione. WSA w uzasadnieniu wyroku nie kwestionuje bowiem obowiązywania ustawy z 2 marca 2020 r., lecz stwierdza, że na tej podstawie Prezes Rady Ministrów nie był uprawniony do wydania polecenia.

Skarżący stara się nie dostrzegać, że z pomocą tej ustawy próbowano obejść przepisy Kodeksu wyborczego i powierzyć szereg zadań związanych z organizacją wyborów podmiotowi, który winien pełnić tylko rolę przypisaną mu w Kodeksie wyborczym.

Skarżący twierdzi, że mógł polecić Poczcie Polskiej S.A. realizację zadań związanych z przygotowaniem wyborów w formie korespondencyjnej, albowiem Kodeks wyborczy przewiduje taką formę głosowania. Stwierdzenie to jest o tyle niezrozumiałe, iż z jednej strony skarżący twierdzi, że podejmował działania celem przeciwdziałania COVID-19, by zapewnić ochronę zdrowia jak najszerszej grupy wyborców, a potem wskazuje tylko na osoby, które w dacie wydawania decyzji były na podstawie art. 53a k.w. uprawnione do głosowania korespondencyjnego.

A stwierdzenie o zamiarze przygotowania głosowania korespondencyjnego jedynie dla uprawnionej grupy wyborców pozostaje w oczywistej sprzeczności z uzasadnieniem decyzji z 16 kwietnia. Wskazano w niej: „Realizacja polecenia ma na celu przeciwdziałanie COVID-19, poprzez zapobieżenie rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 w wyniku gromadzenia się ludzi w dużych grupach w następstwie realizacji przez nich czynnego prawa do głosowania w wyborach prezydenckich w formie wizyty w lokalu wyborczym”.

Skoro celem Prezesa Rady Ministrów była jak najszersza ochrona zdrowia publicznego, to tym bardziej dziwi, że nie dostrzegł on, iż w dacie wydawania decyzji została uchwalona ustawa z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa. Na jej mocy stosowanie przepisów o głosowaniu korespondencyjnym zostało w okresie stanu epidemii wykluczone. Ustawa ta weszła co prawda w życie 18 kwietnia 2020 r., jednakże wcześniej była procedowana w Sejmie, o czym Prezes Rady Ministrów z pewnością  wiedział.

Zaskakujący jest także argument skarżącego, że ustawa z 16 kwietnia nie uchyliła przepisów Kodeksu wyborczego o głosowaniu korespondencyjnym oraz że przepisy te mogły i powinny być stosowane również po 18 kwietnia - pod warunkiem, że w trakcie tych wyborów nie będzie już obowiązywał ani stan zagrożenia epidemicznego, ani stan epidemii. Skarżący wskazuje, że w takiej sytuacji tym bardziej zasadne było, aby Poczta Polska S.A. mogła się była do tych wyborów odpowiednio przygotować - konkluduje, że temu właśnie miała służyć decyzja.

Wynika z tego, że Prezes Rady Ministrów przewidywał, że 10 maja 2020 r. stan zagrożenia epidemicznego ani stan epidemii może już nie obowiązywać. Tym bardziej dziwi więc fakt podjęcia działań, które mogły podjąć ustanowione do tego organy wyborcze i wydawanie poleceń, które mogły nie mieć związku z przeciwdziałaniem COVID-19.

Kolejny zarzut dotyczy naruszenia art. 127 ust. 1 Konstytucji przez błędne uznanie, że zaskarżona decyzja naruszyła go, obligując Pocztę Polską S.A. do  przeprowadzenia wyborów wyłącznie korespondencyjnych, podczas gdy w rzeczywistości zaskarżona decyzja została wydana na innej podstawie prawnej i nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek rozstrzygnięciami w zakresie wyborów zastrzeżonymi  na rzecz uprawnionych organów.

Zarzut ten nie zasługuje na uwzględnienie choćby z uwagi na argumenty skarżącego w odniesieniu do pierwszego zarzutu, gdzie stwierdził, że decyzja służyła temu, by Poczta Polska mogła się była do tych wyborów odpowiednio wcześnie i dobrze przygotować.

Nie można także zgodzić się z argumentacją, że WSA dokonał rozszerzającej interpretacji decyzji, skoro z jej uzasadnienia wynika, że „realizacja polecenia ma na celu przeciwdziałanie COVID-19, poprzez zapobieżenie rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 w wyniku gromadzenia się ludzi w dużych grupach w następstwie realizacji przez nich czynnego prawa do głosowania w wyborach prezydenckich w formie wizyty w lokalu wyborczym”.

A nie sposób zgodzić się ze skarżącym, że grupa wyborców uprawnionych do głosowania korespondencyjnego w dacie wydawania decyzji, jest grupą wyborców, o jakiej mowa w treści jej uzasadnienia. Prezes Rady Ministrów  naruszył zatem art. 127 ust. 1 Konstytucji, wkraczając w kompetencje zastrzeżone na rzecz organów wyborczych, podejmując próbę zorganizowania powszechnych wyborów, które nie gwarantowały równości, bezpośredniości i tajności.

Bezzasadny jest także zarzut naruszenia art. 157 § 1 i 187 § 1 i 2 k.w. przez błędne uznanie, że decyzja obejmowała materię zastrzeżone do kompetencji PKW oraz wykonującego jej obsługę techniczno-organizacyjną KBW, podczas gdy w rzeczywistości została wydana na innej podstawie prawnej i dotyczyła wewnętrznej organizacji i działań przygotowawczych Poczty Polskiej S.A., nie zaś organizowania lub przygotowywania lub przeprowadzania wyborów pozostającego w kompetencji właściwych organów wyborczych.

RPO popiera argumentację z uzasadnienia wyroku. WSA obszernie wyjaśnił, jakie zadania zostały nałożone przez ustawodawcę na PKW oraz wskazał, że wyłącznie do KBW należało w dniu wydania zaskarżonej decyzji zapewnienie warunków organizacyjno-administracyjnych, finansowych i technicznych, związanych z organizacją i przeprowadzaniem wyborów i referendów. A kompetencje PKW nie zostały do dnia wydawania  decyzji  w żaden prawny sposób przyznane innemu organowi publicznemu lub podmiotowi, w tym Prezesowi Rady Ministrów.

Całkowicie nietrafny jest zarzut  dotyczący naruszenia art. 7 Konstytucji RP, art. 6 k.pa. i art. 5  pkt 1-7 ustawy z 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów - przez błędne zastosowanie i uznanie, że Prezes Rady Ministrów przekroczył swoje kompetencje, bo nie ma uprawnień do organizowania i przeprowadzania jakichkolwiek wyborów powszechnych, podczas gdy w rzeczywistości Prezes Rady Ministrów nie podejmował żadnych działań zmierzających do organizowania i przeprowadzenia wyborów.

Rzecznik wskazał na słuszną konkluzję WSA: „Przepisy ustawy zasadniczej i ustawy o Radzie Ministrów nie przyznają Prezesowi Rady Ministrów żadnych uprawnień w zakresie zmierzającym do organizacji i przygotowania (lub zlecania komukolwiek takich czynności) jakichkolwiek wyborów”. I dalej: „Polecenie - w takiej sytuacji prawnej - przez Prezesa Rady Ministrów Poczcie Polskiej S.A. „realizacji działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19, polegających na podjęciu i realizacji niezbędnych czynności zmierzających do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP w 2020 r., w trybie korespondencyjnym, w szczególności poprzez przygotowanie struktury organizacyjnej, zapewnienie niezbędnej infrastruktury oraz pozyskanie koniecznych zasobów materialnych kadrowych” nie miało koniecznego i wystarczającego prawnego umocowania i dotyczyło takich wyborów, jakie w dacie wydawania decyzji odbyć się nie mogły z uwagi na brak podstawy prawnej do „przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r., w trybie korespondencyjnym”.

To ostatnie wyrażenie, ze względu na obowiązujące wówczas przepisy prawa, wskazuje wyraźnie, że mowa o zastosowaniu trybu korespondencyjnych wyborów do wszystkich wyborców, a nie tylko do kilku grup mających szczególne cechy (niepełnosprawności, zakażenia, zobowiązania do przebywania na kwarantannie lub w izolacji itp.).

Zarówno konstytucyjna zasada legalizmu (art. 7 Konstytucji), jak i zasada praworządności (art. 6 k.p.a.) zostały obszernie objaśnione. Należy przypomnieć, że w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności. Organy administracji publicznej mają zatem nie tylko obowiązek działania na podstawie i w granicach prawa, ale także czuwania nad tym, aby zachowania wszystkich uczestników postępowania administracyjnego były zgodne z prawem. Organy administracji publicznej są odpowiedzialne za naruszenia prawa w toku postępowania administracyjnego bez względu na to, kto dopuścił się tego naruszenia.

Uzasadnienie wniosku RPO o oddalenie skargi kasacyjnej Poczty Polskiej

Poczta Polska S.A. wskazała na naruszenie przez WSA art. 127 ust. 1 Konstytucji RP przez błędną wykładnię przymiotników wyborczych, powodującą przyjęcie, że wybory korespondencyjne przeprowadzone z udziałem wszystkich posiadających czynne prawo wyborcze będą sprzeczne z Konstytucją. 

Nie można zgodzić się z tym zarzutem. Skarżąca rozważa hipotetyczną sytuację, gdzie uprawnieni do głosowania korespondencyjnego byliby wszyscy wyborcy, a taka prawna możliwość w dacie wydania decyzji nie istniała. Rzecznik podzielił w tym zakresie ustalenia WSA w zaskarżonym wyroku. Odwołał się również do wyroku TK z 20 lipca 2011 r. oraz Kodeksu dobrych praktyk w sprawach wyborczych Komisji Weneckiej Rady Europy. RPO wskazał także na wątpliwości jakie wiążą się z przeprowadzeniem wyborów jedynie w formie korespondencyjnej, które przedstawił w opinii skierowanej dla Senatu RP w sprawie ustawy uchwalonej przez Sejm 6 kwietnia 2020 r. 

RPO podkreśla, że niezasadny jest też zarzut naruszenia art. 157 § 1 i art. 187 § 1 i § 2 k.w. - poprzez ich niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że decyzja przyznawała Poczcie Polskiej S.A. kompetencje i właściwość organu wyborczego właściwego w sprawach przeprowadzania wyborów. W dniu wydania decyzji zapewnienie warunków organizacyjno-administracyjnych, finansowych i technicznych, związanych z organizacją i przeprowadzaniem wyborów i referendów w zakresie określonym w Kodeksie wyborczym oraz innych ustawach zastrzeżono do kompetencji urzędników wyborczych oraz komisji wyborczych.

Operator pocztowy pełni w tym zakresie wyłącznie zadania techniczne. Z decyzji wynika zaś, że Poczcie Polskiej S.A. polecono realizację szeregu zadań związanych z przygotowaniem przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w 2020 r., w trybie korespondencyjnym, a katalog ten pozostał otwarty.

Całkowicie niezasadny jest również zarzut naruszenia art. 7 Konstytucji, art. 6 k.p.a.,  art. 5 ustawy z  8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a, ust. 3 ustawy covidowej z 2 marca 2020 r. - poprzez ich błędną wykładnię polegającą na uznaniu, że przepisy ustawy nie upoważniają Prezesa Rady Ministrów do wydania polecenia podjęcia czynności zmierzających do przygotowania wyborów. RPO podzielił stanowisko WSA oraz wskazał, że Prezes Rady Ministrów wykroczył poza przyznane mu Konstytucją i ustawą  o Radzie Ministrów kompetencje. Jego działanie nie realizowało także celu ustawy z 2 marca 2020 r. i wykraczało poza materię w niej uregulowaną.

VII.511.26.2020

Rzecznik Generalny TS potwierdził kompetencję NSA do rozpatrzenia odwołań od uchwał KRS w sprawie odmowy rekomendacji na stanowisko sędziego w Sądzie Najwyższym

Data: 2020-12-18
  • Rzecznik Generalny Ewgeni Tanchev wydał 17 grudnia 2020 r. opinię w sprawie prejudycjalnej C-824/18 A.B. i inni, w której stroną jest Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zaproponowane przez niego rozstrzygnięcie jest zgodne z wnioskami RPO przedstawionymi w Trybunałowi w stanowisku pisemnym oraz podczas rozprawy przed Wielką Izbą TS
  • Rzecznik Generalny w swojej opinii wprost odwoływał się do stanowiska RPO i je poparł

Postępowanie zostało zainicjowane pytaniami prejudycjalnymi Naczelnego Sądu Administracyjnego. Rozpatrywał on odwołania kandydatów na sędziów SN, którym nowa KRS odmówiła rekomendacji. Jednak mimo wiążących postanowień NSA, wstrzymujących wykonanie uchwał KRS, zostały one przekazane Prezydentowi RP, który wręczył nominatom akty powołania. 

Odnosząc się do istoty zagadnienia, Rzecznik Generalny przyjął, że:

  • postępowania odwoławcze zainicjowane przed NSA nie zostały umorzone, mimo ustawowego zniesienia zaskarżalności uchwał nominacyjnych KRS. NSA nadal zachowuje właściwość do rozpoznania już wniesionych odwołań;
  • NSA powinien był odstąpić od stosowania przepisów krajowych prowadzących do całkowitego wykluczenia kontroli uchwał KRS. Sąd krajowy może się w tym celu oprzeć na skutku bezpośrednim unijnej zasady skutecznej ochrony sądowej gwarantowanej przed art. 19 ust. 1 TUE;
  • kontynuując rozpoznanie odwołań, NSA powinien był również pominąć prawomocny charakter uchwał KRS w części dotyczącej rekomendowanych kandydatów, którzy już zostali powołani.

Rzecznik Generalny wskazał, że przepisy krajowe regulujące powoływanie sędziów są objęte zakresem stosowania unijnej zasady skutecznej ochrony sądowej. Na państwie członkowskim ciąży zatem obowiązek ustanowienia wymogu, by proces nominacyjny przebiegał w sposób gwarantujący niezawisłość i bezstronność tak powołanych sędziów. Podkreślił, że z uwagi na szczególne okoliczności zaistniałe w Polsce, skuteczna kontrola sądowa postępowań nominacyjnych, jest nieodzowna dla zachowania niezawisłości sędziów powołanych w ramach tych postępowań. Rzecznik Generalny powołał przy tym znaczenie krajowego obowiązku konstytucyjnego, stworzenia instytucji odwołania się od uchwał KRS.

W takim kontekście Rzecznik Generalny ocenił, że prawo Unii stoi na przeszkodzie ustanowieniu przepisów, które nakazują umorzenie z mocy prawa postępowań odwoławczych, jednocześnie wyłączając jakiekolwiek przeniesienie właściwości do rozpoznania tych spraw na inny sąd krajowy lub możliwość ponownego wniesienia tych spraw do innego sądu krajowego.

Podniósł przy tym, że czyniąc tak, polski ustawodawca zignorował orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego, z których wyraźnie wynika, że uchwały KRS powinny podlegać kontroli sądowej. Zaznaczył także, że wyłączenie sądowej kontroli procesu nominacji przez władze krajowe było całkowicie arbitralne, ponieważ miało zastosowanie wyłącznie do powołań na stanowiska sędziów Sądu Najwyższego, ale nie do pozostałych sądów. A selektywny charakter tego środka nie był uzasadniony żadnym obiektywnym lub przekonującym względem.

Rzecznik stwierdził także, że w polskich realiach niespełnienie minimalnych standardów w zakresie kontroli sądowej ma bezpośredni wpływ na ocenę niezawisłości powołanych sędziów. Zniesienie środka odwoławczego, który wcześniej przysługiwał, a w szczególności odebranie go osobom, które już wniosły odwołania, może powodować lub nasilić brak oznak niezawisłości i bezstronności, tak sędziów faktycznie powołanych do Sądu Najwyższego, jak również samego Sądu Najwyższego. Takie zaś rozwiązanie jest sprzeczne z prawem Unii. Rzecznik uznał, ze nagłe zmiany ustawodawcze w zakresie sądowej kontroli postępowań nominacyjnych KRS i jej uchwał, wzbudzają uzasadnione wątpliwości co do tego, czy proces nominacji jest nastawiony na wyłonienie kandydatów niezależnych, czy politycznie wygodnych. Jest to zaś szczególnie istotne w przypadku Sądu Najwyższego, który jest sądem ostatniej instancji.

Tanchev krytycznie ocenił również i to, że polski ustawodawca zmienił krajowe ramy prawne w tym celu, by odesłania prejudycjalne skierowane do Trybunału stały się bezprzedmiotowe. Taki stan rzeczy niweczy bowiem prawo do sądu również w zakresie, w jakim pozbawia sąd krajowy skutecznego inicjowania trybu prejudycjalnego przed Trybunałem Sprawiedliwości oraz prawa oczekiwania na odpowiedź Trybunału.

Rzecznik Generalny uznał też, że wniesione odwołania od uchwał KRS nie mogą należeć do właściwości sądu krajowego, który byłby normalnie umocowany do orzekania w tych sprawach, tj. do Izby Dyscyplinarnej SN. Bowiem warunki i zasady, na jakich zostali powołani sędziowie tej Izby, wzbudzają wątpliwości co do jej niezależności, a zgodnie ze stanowiskiem Sądu Najwyższego, Izba ta nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii.

Z uwagi na zasadę "nemo iudex in causa sua”  (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie), właściwym forum nie są także składy orzekające z pozostałych izb SN, w których zasiadają sędziowie powołani na podstawie uchwał KRS o tym samym charakterze, co uchwały będące przedmiotem odwołań do NSA. Rzecznik Tanchev wywiódł z tego, że postępowanie prowadzone nadal przed NSA jest jedynym postępowaniem sądowym umożliwiającym kandydatom do pełnienia urzędu sędziego uzyskanie obiektywnej kontroli postępowania nominacyjnego do SN.

VII.510.82.2018

Zakup Polska Press przez PKN Orlen. Rzecznik o zagrożeniach dla wolności słowa

Data: 2020-12-17
  • Zakup przez PKN Orlen prywatnego koncernu medialnego Polska Press rodzi wiele zagrożeń 
  • Trudno się spodziewać, aby media kontrolowane przez państwo prawidłowo wykonywały swą kontrolną funkcję
  • Konstytucyjna zasada wolności prasy wyklucza zaś jej prawne podporządkowanie władzom politycznym - choćby pośrednie 
  • Inaczej wolna prasa, której cechą jest krytycyzm wobec władzy, może się przekształcić w zależne od niej biuletyny informacyjne i propagandowe
  • A koncentracja w jednym koncernie druku prasy, jej wydawania i kolportażu to próba powrotu do niechlubnych tradycji RSW „Prasa-Książka-Ruch” z PRL

Sfinalizowanie transakcji zależy od pozytywnej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawia swe uwagi prezesowi UOKiK Tomaszowi Chróstnemu - w  celu zapewnienia w tym postępowania skutecznej ochrony zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym.

Obywatele - jako konsumenci na rynku prasowym - mają bowiem prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a także wolności prasy (art. 14 Konstytucji) oraz wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji).

Koncern paliwowy PKN Orlen (spółka, w której Skarb Państwa sprawuje faktyczną kontrolę korporacyjną, mimo posiadania jedynie mniejszościowych udziałów) złożył do UOKiK wniosek o zgodę na kupno koncernu medialnego Polska Press.  Do tego wydawnictwa należy 20 spośród 24 lokalnych dzienników wydawanych w Polsce, a także 120 tygodników lokalnych oraz 500 witryn internetowych.

Odbiorcy informacji prasy lokalnej i lokalnych witryn internetowych odpowiadają definicji konsumenta. Pod ochroną prawa pozostaje zatem ich oczekiwanie, że prasa, zgodnie z Konstytucją, będzie korzystała z wolności wypowiedzi i będzie urzeczywistniała ich prawo do rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. 

Obowiązkiem organów państwa jest zaś stwarzanie prasie warunków niezbędnych do wykonywania jej funkcji i zadań, w tym umożliwienie działalności redakcjom dzienników i czasopism zróżnicowanych pod względem programu, zakresu tematycznego i prezentowanych postaw.

Obowiązki informacyjne państwa pełni PAP

Obowiązki informacyjne państwa wobec społeczeństwa realizuje na rynku prasowym Polska Agencja Prasowa. Zgodnie z ustawą o PAP, uzyskuje i przekazuje ona rzetelne, obiektywne i wszechstronne informacje z kraju i zagranicy. Umożliwia także organom państwa prezentowanie stanowisk w ważnych sprawach państwowych.

Powstaje uzasadnione pytanie, czy i w jakim zakresie państwo - poprzez kontrolowane przez siebie podmioty gospodarcze, w tym spółki Skarbu Państwa - może wykonywać inne podstawowe funkcje prasy, skoro ustawa o PAP już realizuje prawo obywateli do rzetelnego informowania.

Jest to także pytanie o to, na ile państwo - realizując swe uprawnienia właścicielskie - jest w stanie urzeczywistnić poprzez te spółki, działające jako wydawcy prasy, prawo obywateli do jawności życia publicznego, kontroli i krytyki społecznej.

Ten, kto jest zależny, nie może być w pełni wolny

Doświadczenie życiowe oparte na obserwacji rzeczywistości społecznej wskazuje, że nie jest to możliwe. Z reguły bowiem politycy, pod których władztwem pozostają spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, nie są zainteresowani tym, aby ujawniać społeczeństwu często niewygodne dla nich fakty dotyczące ich działalności publicznej i prywatnej.

Z całą pewnością nie będą także zainteresowani tym, aby ich działalność podlegała kontroli i krytyce społecznej w tytułach prasowych wydawanych przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa. 

Z punktu widzenia konsumenta, jakim jest czytelnik prasy, może to oznaczać, że prasa wydawana przez spółki kontrolowane przez Skarb Państwa nie będzie dostarczała produktu o cechach wymaganych przez obowiązujące prawo, a więc określonych w art. 1 Prawa prasowego.

Czytelnicy mogą zostać wprowadzeni w błąd, nie wiedząc, że pod z pozoru komercyjną nazwą wydawcy danego tytułu prasowego (sugerującą pełną niezależność od władzy politycznej) w praktyce kryje się podmiot gospodarczy poddany całkowicie kontroli politycznej.

Zastrzeżenia powoduje także i to, że zgodnie z zasadą ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu.

Konstytucyjna wolność prasy musi być pojmowana jako przeciwieństwo zależności, także zależności od władzy politycznej. Ten, kto jest zależny, nie może być bowiem w pełni wolny. Tak rozumiana zasada wolności prasy wyklucza zatem prawne podporządkowanie prasy władzom politycznym i podmiotom kontrolowanym bezpośrednio bądź pośrednio przez władze polityczne.  

Tymczasem spółka kontrolowana przez Skarb Państwa - a za jej pośrednictwem politycy sprawujący władzę - mogą uzyskać łatwy wpływ na decyzje o całokształcie działalności poszczególnych redakcji. W ten sposób mogą przekształcić wolną prasę, której nieodłączną cechą jest rzetelny i oparty na faktach krytycyzm wobec władzy i osób sprawujących funkcje publiczne, w zależne od tej władzy biuletyny informacyjne i propagandowe.

Zagrożenia wynikające z koncentracji druku i kolportażu prasy

PKN Orlen przejmuje funkcje nie tylko wydawcy prasy. Będzie odpowiadać również za druk - kupiono bowiem także sześć drukarni. Oznacza to, że spółka będzie miała wpływ na druk także konkurencyjnych, lokalnych  tytułów prasowych. Wymaga to dodatkowego zbadania, jak przełoży się to na niezakłóconą konkurencję na lokalnych rynkach prasowych.

Należy to analizować w kontekście informacji z listopada 2020 r., gdy PKN Orlen ogłosił przejęcie kontrolnego pakietu 65 proc. akcji Ruch S.A. -  właściciela sieci kiosków z prasą i drobną galanterią. Tym samym spółka ta kontroluje już znaczną część rynku kolportażu prasy.

A dzięki nowej inwestycji PKN Orlen będzie miał znaczący wpływ na dystrybucję prasy w Polsce, tym bardziej, że jest ona sprzedawana także na jej stacjach benzynowych. Poprzez taką sieć kolportażu spółka będzie dystrybuowała zarówno własną prasę, jak też prasę swoich konkurentów na lokalnym rynku prasowym. Już samo w sobie nasuwa to wątpliwości z punktu widzenia zasad konkurencji na rynku wydawniczym. 

Wpływ transakcji na rynek reklam

Zakup przez PKN Orlen Polska Press wymaga ponadto analizy z punktu widzenia wpływu na rynek reklamowy. W mediach pojawiają się informacje, że wydając środki na reklamę, PKN Orlen nie kieruje się względami ekonomicznymi (np. zasięgiem poszczególnych mediów, w których wykupuje reklamę), lecz sympatiami politycznymi swojego kierownictwa.

Dane firmy Kantar wskazują, że najbardziej wydatki w prorządowej prasie zwiększył właśnie PKN Orlen. Procesowe potwierdzenie tych informacji w trakcie postępowania prowadzonego Prezesa UOKiK prowadziłoby do wniosku, że zakup ten mógłby doprowadzić do dalszych, nieuzasadnionych względami ekonomicznymi zakłóceń na rynku reklamy.

W konsekwencji  transakcja taka mogłaby doprowadzić do istotnego ograniczenia konkurencji na rynku reklam. Spółki kontrolowane przez Skarb Państwa, kierując się wskazaniami właścicielskimi i politycznymi, będą bowiem prowadziły kampanie reklamowe poprzez podmioty zależne od Skarbu Państwa bądź poprzez podmioty otwarcie wyrażające sympatię dla władzy politycznej.

Powrót RSW „Prasa-Książka-Ruch”?

Koncentracja funkcji wydawcy, druku oraz kolportażu w rękach spółki, w której faktyczną kontrolę sprawuje Skarbu Państwa - w połączeniu z funkcjonowaniem regionalnych publicznych spółek rtv Skarbu Państwa, prowadzących także witryny internetowe - rodzi poważne konsekwencje dla poszczególnych lokalnych rynków medialnych. A to stwarza szereg sygnalizowanych już zagrożeń dla wolności prasy.

Trudno się bowiem spodziewać, aby wszystkie te podmioty medialne całkowicie kontrolowane przez państwo w prawidłowy sposób realizowały w wymiarze lokalnym funkcję kontrolną prasy, zasadę jawności życia publicznego i funkcję krytyki społecznej.

W tym kontekście trzeba wskazać, że podjęty przez spółkę zależną od państwa proces koncentracji w ramach jednego koncernu funkcji druku prasy, jej wydawania oraz kolportażu stanowi próbę powrotu do niechlubnych tradycji wydawniczych przerwanych ustawą z 22 marca 1990 r. o likwidacji Robotniczej Spółdzielni Wydawniczej „Prasa-Książka-Ruch”. A jest to tradycja motywowanego politycznie sterowania środkami przekazu i komunikowania celem wywierania wpływu na społeczeństwo.

Adam Bodnar przedstawia prezesowi UOKiK te uwagi w celu zapewnienia skutecznej ochrony w toku prowadzonego postępowania zasad uczciwej i wolnej od nacisków politycznych konkurencji na rynku prasowym, prawa obywateli jako konsumentów na rynku prasowym do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej, a także wolności prasy, wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. 

- Będę wdzięczny za stanowisko Pana Prezesa w tym zakresie – brzmi konkluzja pisma RPO.  

VII.716.26.2020

Policja: funkcjonariusze weszli na teren Politechniki Warszawskiej bez świadomości tego faktu

Data: 2020-12-16
  • Podczas „dynamicznych działań” 28 listopada 2020 r. policjanci weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej - nie mając świadomości, że to teren uczelni wyższej
  • Tak komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej odpisał RPO
  • Po kwadransie policjanci opuścili teren PW - gdy pracownik ochrony poinformował, gdzie się znajdują
  • Czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi w tej sprawie Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji

W czasie protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej. Według mediów użyli tam gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów.

Przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia Komendanta Stołecznego Policji.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia Rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Odpowiedź KSP

W zakresie wejścia funkcjonariuszy na teren Politechniki Warszawskiej czynności służbowe w ramach nadzoru prowadzi Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.

28 listopada 2020 r. w ramach operacji policyjnej policjanci zabezpieczali na terenie dzielnicy Śródmieście protesty osób niezadowolonych z orzeczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny w sprawie tzw. aborcji eugenicznej. Działania te miały na celu ochronę życia i zdrowia oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra, ochronę bezpieczeństwa i porządku publicznego, w tym zapewnienie spokoju w miejscach publicznych na terenie m.st. Warszawy.

Około godz. 17.30 policjanci w rejonie ul. Waryńskiego przystąpili do legitymowania osób dopuszczających się naruszeń przepisów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 26 listopada 2020 roku w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

W trakcie czynności zgromadzone osoby podejmowały próbę ucieczki z miejsca prowadzonych działań policyjnych, wchodząc na 3-metrowe ogrodzenie. Wskutek szarpania ogrodzenia przez osoby z tłumu część osób zaczęła spadać z ogrodzenia na ziemię, co zagrażało ich życiu i zdrowiu oraz innych osób.

W celu niedopuszczenia do oddalenia się wskazanych osób przed przeprowadzaniem czynności legitymowania, policjanci w trakcie realizacji dynamicznych działań, nie mając świadomości, weszli na ogrodzony teren Politechniki Warszawskiej przez otwartą bramę.

Po około 15 minutach pobytu na tym terenie, pracownik ochrony poinformował funkcjonariuszy, iż jest to teren Politechniki Warszawskiej. Po uzyskaniu tej informacji policjanci niezwłocznie opuścili teren uczelni.

Policjanci weszli na teren Politechniki Warszawskiej, nie posiadając wiedzy o tym, że jest to teren uczelni wyższej. Podczas pobytu policjantów na terenie Politechniki Warszawskiej nie dokonano zatrzymania żadnej osoby oraz nie użyto żadnych środków przymusu bezpośredniego.

Ponadto w dniu 2 grudnia 2020 r. na ręce Jego Magnificencji prof. dr hab. inż. Krzysztofa Zaremby Rektora Politechniki Warszawskiej przekazano odpowiedź na wystąpienie z dnia 30 listopada 2020 r. dotyczące wejścia na teren Politechniki Warszawskiej funkcjonariuszy Policji w trakcie prowadzonych działań w dniu 28 listopada 2020 r. Treść przedmiotowej odpowiedzi została zamieszczona do wiadomości publicznej na ogólnodostępnej stronie internetowej Komendy Stołecznej Policji.

VII.7033.92.2020

Koronawirus. Przepisy dotyczące kwarantanny wciąż niejasne

Data: 2020-12-15
  • Z przepisów wciąż nie wynika jednoznacznie, kiedy obowiązek kwarantanny obejmuje osobę, która nie została skierowana do wykonania testu ani nie jest  domownikiem osoby zakażonej
  • Nie wiadomo zatem, czy następuje to z dniem kontaktu z osobą zakażoną, czy też z dniem kontaktu ze strony służb sanitarnych
  • Nierozstrzygnięta pozostaje też kwestia, jak obywatele mogą kwestionować obowiązek kwarantanny - a brak takich decyzji sanepidu uniemożliwia podważanie tego w drodze administracyjnej

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił 29 listopada 2020 r. do Ministra Zdrowia w związku z licznymi skargami obywateli na obowiązek i warunki odbywania kwarantanny w związku ze stwierdzeniem narażenia na zakażenie koronawirusem.

Jak wskazał Adam Bodnar, odpowiedź MZ nie zawiera odpowiedzi na pytania i nie rozwiewa wątpliwości. Składa się bowiem niemal w całości z zacytowanych przepisów prawa.

A o tym, że wyjaśnienie wątpliwości ma istotną wagę, świadczą skargi wciąż napływające do Biura RPO. Sytuacji w tym względzie nie poprawiły niestety nowelizacje z listopada i początku grudnia.

RPO przypomina, że w wystąpieniu z 29 listopada 2020 r. zwrócił się o zainicjowanie prac legislacyjnych, bądź też przedstawienie stanowiska co do:

  • ustalenia punktu czasowego, w którym powstaje obowiązek poddania się kwarantannie – obowiązek ten powstaje z momentem świadomej styczności obywatela z osobą zakażoną czy też z momentem nałożenia tego obowiązku przez inspektora sanitarnego;
  • formy nałożenia obowiązku kwarantanny (w razie, gdyby powstawał on z momentem nałożenia go przez inspektora sanitarnego) – obowiązek ten nakładany jest w drodze wydania decyzji administracyjnej czy też czynnością materialno-techniczną przekazania informacji o obowiązku kwarantanny;
  • istnienia po stronie obywateli możliwości zakwestionowania obowiązku kwarantanny na drodze prawnej.

Część wątpliwości rozstrzygnięto 

Od tego wystąpienia przepisy dotyczące obowiązkowej kwarantanny zmieniły się na mocy kolejnych rozporządzeń Rady Ministrów oraz Ministra Zdrowia. Obecnie jest to uregulowanie w przepisach rozdziału 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, a także w przepisach § 5 ust. 1 – 6 znowelizowanego rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 6 kwietnia 2020 r. w sprawie chorób zakaźnych powodujących powstanie obowiązku hospitalizacji, izolacji lub izolacji w warunkach domowych oraz obowiązku kwarantanny lub nadzoru epidemiologicznego. Można przyjąć, iż niektóre z nich przyczyniły się do usunięcia części niejasności RPO sygnalizowanych wystąpieniu.

Chodzi o regulację dotyczącą odbywania kwarantanny przez osoby, które zostały skierowane do diagnostyki laboratoryjnej w kierunku wirusa SARS-CoV-2 oraz przez osoby zamieszkujące wspólnie z osobą zakażoną. Obecnie wiadomo, że osoby z pierwszej grupy rozpoczynają kwarantannę od dnia wystawienia skierowania do wykonania testu, a osoby z drugiej grupy - od dnia uzyskania przez osobę zakażoną pozytywnego wyniku testu diagnostycznego w kierunku SARS-CoV-2.

Osoby z obydwu grup nie otrzymają jednak decyzji administracyjnej potwierdzającej ten obowiązek, gdyż w takich przypadkach „Decyzji organu inspekcji sanitarnej nie wydaje się”. 

Wyjaśnione zostały zatem dwie pierwsze z trzech wątpliwości RPO. Nadal jednak w przepisach brak precyzyjnego wskazania, z którym momentem powstaje obowiązek kwarantanny w stosunku do innych osób z tzw. „kontaktu” ze źródłem zakażenia – tych, które nie zostały skierowane do wykonania testu, ani też nie są domownikami osoby zakażonej.

Przepisy § 5 rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r., prawdopodobnie odnoszącego się do tychże osób, zasadniczo powielają niejasne brzmienie przepisów § 3b rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w zakresie kwarantanny, które RPO krytykował  w poprzednim wystąpieniu. Uwagi tam zawarte pozostają  aktualne.

§ 5 rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. nie pozwala stwierdzić z całą pewnością, z którą chwilą dana osoba jest objęta obowiązkiem kwarantanny – z dniem kontaktu z osobą zakażoną czy z dniem kontaktu ze strony służb sanitarnych.

Jeżeli zatem zamysł twórców tej regulacji był taki, by obowiązek ten powstawał z chwilą przekazania przez służby sanitarne informacji o kwarantannie oraz aby w żadnym przypadku nie wymagało to wydania decyzji administracyjnej, to konieczne jest doprecyzowanie tego przepisu.

Jak obywatele mogą skarżyć kwarantannę?

Ponadto wciąż nierozstrzygnięta pozostaje kwestia narzędzi prawnych, jakie mają  obywatele by zakwestionować nałożony na nich obowiązek kwarantanny. Rezygnacja z wydawania przez sanepid decyzji administracyjnej w tej sprawie oznacza brak możliwości podważenia tego w drodze administracyjne.

Oznacza to że:

  • obywatele nie mają prawnej, realnej możliwości domagania się zakończenia czy skrócenia okresu obowiązkowej kwarantanny,
  • utrudnione będzie dla nich w przyszłości uzyskanie rekompensaty na drodze cywilnoprawnej za ewentualne szkody poniesione w rezultacie przymusowego (i bezzasadnego) pozostawania w odosobnieniu.

O tym, że realne narzędzie prawne do podważenia obowiązku kwarantanny jest obywatelom potrzebne, świadczą skargi wpływające do Biura RPO. Skarżący sprzeciwiają się wyznaczonym datom odbywania obowiązkowej kwarantanny, gdyż np. rozpoczęli samodzielną kwarantannę jeszcze przed reakcją służb sanitarnych albo wręcz obowiązkowi jej odbycia w ogóle. Ich zdaniem nie byli narażeni na zakażenie lub wykonali test prywatnie i uzyskali wynik ujemny.

A co do tego, czy ujemny wynik testu powoduje automatyczne zakończenie kwarantanny, istnieją rozbieżności. W świetle obecnego brzmienia rozporządzenia Ministra Zdrowia z 4 kwietnia 2020 r., okres kwarantanny jest sztywno określony i wynosi 10 dni (a w przypadku domowników osób zakażonych minimum 17 dni poza szczególnymi przypadkami). Przepisy nie wspominają o możliwości jego skrócenia w razie otrzymania ujemnego wyniku testu.

W odpowiedzi z 18 listopada 2020 r. MZ podał, że osoba narażona na zakażenie z wynikiem negatywnym testu w dalszym ciągu kwalifikuje się do kwarantanny. Tymczasem, na stronie internetowej Serwisu Rzeczpospolitej, Koronawirus: informacje i zalecenia, w odpowiedzi na pytanie: „Mam ujemny wynik testu – czy mogę wychodzić z domu?” czytamy, że: „Jeśli wynik twojego badania jest negatywny, oznacza to, że nie masz koronawirusa i nie musisz przebywać już na kwarantannie. Zachowaj jednak dotychczasowe środki ostrożności i higienę”, a w odpowiedzi na pytanie: „Otrzymałem skierowanie na test, ale mogę go zrobić za kilka dni. Co w tym czasie mam robić? Czy obowiązuje mnie kwarantanna?” czytamy, że: „(…) Kwarantanna co do zasady trwa 10 dni, jeśli nie masz objawów koronawirusa. (…) Jeżeli wynik testu będzie negatywny, zostaniesz automatycznie zwolniony z kwarantanny”.

Obecnie jedynym podmiotem, który może skrócić i zwolnić z kwarantanny jest inspektor sanitarny. Obowiązujące przepisy nie wyposażają obywateli wprost w uprawnienie do złożenia wniosku i domagania się jego rozpatrzenia w rozsądnym terminie. Nie podają też konkretnych przesłanek wcześniejszego zwolnienia z kwarantanny.

- Uregulowanie środka prawnego, który mógłby służyć obywatelom do zakwestionowania obowiązku kwarantanny, jest konieczne. Zwracam uwagę, że chodzi tu o umożliwienie obywatelom obrony jednej z podstawowych wolności konstytucyjnych, jaką jest wolność poruszania się. Nie może być tak, by obywatel został pozbawiony jakiegokolwiek wpływu na ograniczenie tej wolności ani nawet wykazania, że to ograniczenie było bezprawne. Dlatego też, apeluję do Pana Ministra, o podjęcie działań mających na celu stworzenie odpowiedniej regulacji – napisał Adam Bodnar do ministra.

Problemy także z izolacją domową

Ponadto RPO poruszył też problem obowiązku izolacji i izolacji w warunkach domowych. Obywatele donoszą o omyłkach w systemie w zakresie dat izolacji, czy bezzasadnym – ich zdaniem – przedłużaniem izolacji. Zastrzeżenia co do braku środka prawnego do podważenia zasadności obowiązkowej kwarantanny, odnoszą się zatem na równi do izolacji.

Jak wynika z przepisów rozporządzenia, okres obowiązkowej izolacji wynosi, co do zasady, minimum 13 dni w przypadku pacjenta objawowego, liczonych od dnia wystąpienia objawów i minimum 10 dni w przypadku pacjenta bezobjawowego, liczonych od dnia otrzymania wyniku testu.

Równocześnie, w „wyjątkowych przypadkach” okres ten może ulec skróceniu, pod warunkiem otrzymania 2 ujemnych wyników testów, wykonanych w odstępie 24 godzin. RPO zwraca uwagę, że nie sposób stwierdzić z całą pewnością, który podmiot jest uprawniony do skrócenia izolacji.

Dlatego Adam Bodnar poprosił ministra Adama Niedzielskiego o rozważenie poprawy przepisów regulujących obowiązek kwarantanny oraz izolacji bądź też o przedstawienie ich wykładni w sposób pozwalający na udzielenie jednoznacznej odpowiedzi.

V.565.273.2020

Koronawirus. Kary pieniężne nakładane przez sanepid - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-15

Pan nie zgadza się z karą administracyjną nałożoną na niego przez sanepid

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podejmował  ten temat zarówno w wystąpieniach generalnych jak i w indywidualnych sprawach  – o czym informujemy na naszej stronie internetowej.

Wobec stwierdzenia naruszenia przez obywatela nakazów i zakazów związanych z istniejącym stanem epidemii karę administracyjną nakłada w drodze decyzji administracyjnej państwowy powiatowy inspektor sanitarny. Trzeba pamiętać, że zaskarżenie kary nie wstrzymuje jej wykonania i należy ją opłacić w 7 dni od wydania decyzji. Od decyzji możemy odwołać się do państwowego wojewódzkiego inspektora sanitarnego. Jeśli podtrzyma on decyzję o karze, można wówczas zaskarżyć ją do wojewódzkiego sądu administracyjnego. 

RPO w związku z sygnałami o wysokich karach administracyjnych nakładanych przez sanepid już w maju 2020 r. wystąpił do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Zwrócił uwagę, że dla obywateli, którzy zignorowali prawo, klauzula natychmiastowej zapłaty i ewentualna przymusowa egzekucja kary i tak nie będzie czynnikiem odstraszającym czy wychowawczym. W rezultacie płacą ci, którzy z zasady respektują decyzje władz publicznych (nawet niesłuszne) i obawiają się zajęcia rachunków bankowych.

W indywidualnych sprawach RPO wielokrotnie skarżył do WSA kary pieniężne sanepidu nałożone na obywateli - informowaliśmy o tym 5 sierpnia.

Rzecznik w dalszym ciągu podejmuje takie sprawy, ponieważ problem jest poważny, gdyż nałożone na obywateli kary mogą sięgać 30 000 zł. Taka sytuacja może mieć miejsce np. w razie stwierdzenia naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem lub zwalczaniem COVID-19, nałożonego przez właściwy organ lub wynikającego z przepisów prawa. Państwowy powiatowy inspektor sanitarny nakłada na osobę naruszającą taki obowiązek, w drodze decyzji, administracyjną karę pieniężną. Mówi o tym art.  15zzzn ustawy z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U.2020.1842).

Należy podkreślić, że nałożona kara administracyjna może zostać złagodzona w związku z ważnym interesem ukaranego, na jego wniosek skierowany do państwowego powiatowego inspektora sanitarnego, który nałożył karę - przewiduje to art. 189k Kodeksu postepowania administracyjnego. Ponadto przepisy w tym często są zmieniane. Może zatem nastąpić sytuacja przewidziana w art. 189c k.p.a. który stanowi: że jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Wówczas po rozpoznaniu odwołania wniesionego przez stronę zaskarżona decyzję może być uchylona a postępowanie organu I instancji - umorzone.

(stan prawny na 14 grudnia 2020 r.)

Koronawirus. Czy zawieszenie biegu terminów administracyjnych, zawiesiło również bieg terminów przedawnień podatkowych? - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-15

Nie, przepisy covidowe nie zmieniały terminów przedawnień podatkowych.

W tzw. ustawie covidowej został wprowadzony przepis, zgodnie z którym bieg terminów przewidzianych przepisami prawa administracyjnego, m. in. przedawnienia nie rozpoczynały się, a rozpoczęte ulegały zawieszeniu w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19. Przepis ten obowiązywał krótko, gdyż 16 maja 2020 r. został uchylony.

Nie dotyczyło to jednak przepisów podatkowych, które pomimo tego, że wywodzą się m. in. z prawa administracyjnego, stanowią odrębną gałąź prawa, zbudowaną w oparciu o katalog własnych zasad, niezależną od prawa administracyjnego.

Stanowisko w tej sprawie przedstawił także Minister Finansów w piśmie z 1 maja 2020 r. znak: SP5.055.2.2020 w odpowiedzi na wniosek skierowany do niego przez Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców w celu wydania objaśnień prawnych związanych z art. 15zzr ustawy covidowej. 

Minister Finansów wskazał, że prawo podatkowe stanowi odrębną, autonomiczną gałąź prawa wywodzącą się z prawa administracyjnego oraz prawa finansów publicznych. Przyjęcie poglądu o odrębności i autonomii prawa podatkowego prowadzi do wniosku, że przepisy podatkowe, w tym zawarte w ordynacji podatkowej nie powinny być oceniane przez pryzmat regulacji zawartej w art. 15zzr ustawy covidowej, jako że nie należy ich utożsamiać z szeroko rozumianym prawem administracyjnym.

Koronawirus. Legalność mandatu za brak maseczki sprzed rozporządzenia RM z 1 grudnia 2020 r. - pytania z infolinii Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2020-12-15

Pani przyjęła od policji mandat 50 zł,  nałożony ponieważ nie zakryła ust i nosa maseczką. Po przemyśleniu sprawy stwierdziła, że jej prawa obywatelskie zostały naruszone. Co może zrobić?

Do czasu wydania rozporządzenia Rady Ministrów na podstawie znowelizowanego upoważnienia zawartego w art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (a więc obejmującego pkt 13),  tj. 29 listopada, 30 listopada i 1 grudnia 2020 r. w istocie nie było normy prawnej konkretyzującej zawarty w treści tak skonstruowanego upoważnienia nakaz zakrywania ust i nosa. Dlatego też w tym krótkim okresie nie było możliwe ukaranie na podstawie art. 116 §1a k.w. osoby nie przestrzegającej tego nakazu (chyba że była to osoba chora lub podejrzana o zachorowanie – art. 46b pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi sprzed nowelizacji).

Ten stan rzeczy zmieniło wejście w życie rozporządzenia Rady Ministrów z 1 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 2132). Dlatego od 2 grudnia 2020 r. istnieje nie budząca wątpliwości prawnych podstawa do stosowania art. 116 § 1a k. w. w przypadku niestosowania się do nakazu zakrywania ust i nosa.

Od 2 grudnia 2020r. brak jest zatem podstaw prawnych do uchylenia prawomocnego mandatu karnego wydanego za niestosowanie się do obowiązku zakrywania ust i nosa. Mandat karny kredytowy staje się prawomocny z chwilą pokwitowania jego odbioru przez ukaranego.( art. 98 §3 k.p.w.). Natomiast w sytuacji, w której osoba odmawia przyjęcia mandatu karnego organ, którego funkcjonariusz nałożył grzywnę, występuje do sądu z wnioskiem o ukaranie.

W przypadku nałożenia grzywny w drodze mandatu karnego 29 listopada, 30 listopada i 1 grudnia  prawomocny mandat karny podlega niezwłocznie uchyleniu, jeżeli grzywnę nałożono za czyn niebędący czynem zabronionym jako wykroczenie. Uchylenie następuje na wniosek ukaranego, jego przedstawiciela ustawowego lub opiekuna prawnego złożony nie później niż w terminie 7 dni od uprawomocnienia się mandatu lub na wniosek organu, którego funkcjonariusz nałożył grzywnę, albo z urzędu.( art. 101 §1 kpw). Termin ten, jako zawity, może być przywrócony na zasadach określonych w  art. 126 k.p.k.  w zw. art. 38 k.p.w.,tj. przy wykazaniu, że uchybienie nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy, a występujący o przywrócenie terminu musi jednocześnie dokonać czynności, której uchybienie dotyczyło, czyli też sam złożyć wniosek o uchylenie mandatu. Uprawniony do uchylenia prawomocnego mandatu karnego jest sąd właściwy do rozpoznania sprawy, na którego obszarze działania została nałożona grzywna.

W sprawie uchylenia mandatu karnego sąd orzeka na posiedzeniu. W posiedzeniu ma prawo uczestniczyć ukarany, organ, który lub którego funkcjonariusz nałożył grzywnę w drodze mandatu, albo przedstawiciel tego organu oraz ujawniony pokrzywdzony. Przed wydaniem postanowienia sąd może zarządzić czynności w celu sprawdzenia podstaw do uchylenia mandatu karnego.( art. 101 §2 k.p.w). Uchylając mandat karny, sąd nakazuje podmiotowi, na rachunek którego pobrano grzywnę, zwrot uiszczonej kwoty.

Uchylenie mandatu może też nastąpić z urzędu (art. 101 § 1 zdanie drugie in fine), w tym i po informacji organu mandatowego, który to podmiot może występować z wnioskiem o uchylenie. Uchylenie mandatu z urzędu nie jest ograniczone żadnym terminem proceduralnym. Uchylenie mandatu karnego z urzędu może nastąpić nawet po upływie terminu przedawnienia karalności wykroczenia (art. 45 § 1 k.w.), ponieważ mowa tu o czynie niebędącym czynem zabronionym jako wykroczenie w chwili jego popełnienia (dotyczy 29 listopada, 30 listopada, 1 grudnia 2020 r. )

Stan prawny na 14 grudnia 2020 r.

 

Policjanci podczas demonstracji - z widocznym numerem służbowym. Aby nie dochodziło do tortur, RPO proponuje MSWiA zmianę przepisów

Data: 2020-12-14
  • Obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności; mogą też utrudniać identyfikację tych, którzy przekraczają uprawnienia i dopuszczają się przemocy
  • Dla nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być niebezpieczny - manifestanci mogą być bowiem przekonani o ataku bojówek i stosować obronę konieczną
  • Dlatego podczas stosowania środków przymusu bezpośredniego powinni oni mieć widoczne oznaczenie „Policja” oraz widoczny znak identyfikacji, np. numer służbowy
  • Także funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne indywidualne znaki identyfikacyjne, np. numer służbowy na hełmie

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się o odpowiednią zmianę przepisów do ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Kamińskiego.

Zaostrzający prawo aborcyjne rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. wywołało bezprecedensową falę pokojowych manifestacji w całym kraju. Protesty nie ustają. W ostatnich tygodniach manifestanci byli narażeni na nadmierne użycie siły przez policjantów i arbitralne zatrzymania. Sytuacja zdaje się eskalować. Policja coraz częściej stosuje wobec demonstrantów rozwiązania siłowe, używając m.in. gazu pieprzowego i pałek.

18 listopada 2020 r. w Warszawie grupa nieumundurowanych funkcjonariuszy zaatakowała demonstrantów, używając pałek teleskopowych. W momencie interwencji funkcjonariusze nie mieli indywidualnych znaków identyfikacyjnych oraz oznaczeń wskazujących, że są policjantami. Część manifestantów była przekonana, że napadły  na nich nielegalne bojówki.

23 listopada 2020 r. w Warszawie zatrzymano fotoreporterkę w czasie wykonywania obowiązków służbowych, mimo że funkcjonariusze wiedzieli o jej zawodowym statusie.

Eskalacja rozwiązań siłowych policji

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża głębokie zaniepokojenie trwającą od miesięcy eskalacją rozwiązań siłowych stosowaną przez funkcjonariuszy wobec demonstrantów. Wyraża też przekonanie, że obecne przepisy dotyczące identyfikacji policjantów wymagają zmiany, w celu ochrony manifestantów przed nieuzasadnionym użyciem siły przez funkcjonariuszy oraz aktami tortur i innych form okrutnego traktowania.

Rzecznik wykonuje funkcję krajowego mechanizmu prewencji tortur, tj. organu ustanowionego Protokołem fakultatywnym do Konwencji ONZ ws. zakazu stosowania tortur. Jego zadaniem jest wskazywanie zagrożeń i propozycji ulepszeń, tak by wyeliminować ryzyko zaistnienia tortur oraz innych form okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Zgodnie z § 28 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z  20 maja 2009 r. w sprawie umundurowania policjantów, funkcjonariusze policji obecni na demonstracjach (występujący w pododdziale zwartym) nie posiadają znaków identyfikacji imiennej i indywidualnej. W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy ustawa  o Policji (art. 61 ust. 2) oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 4 lutego 2020 r. w sprawie postępowania przy wykonywaniu niektórych uprawnień policjantów (§ 2 ust. 2)  wymagają jedynie, by okazał on legitymację służbową, umożliwił odczytanie numeru służbowego i jego zanotowanie.

Dlaczego oznaczenia są konieczne 

Nie zawsze będzie to jednak możliwe, szczególnie podczas manifestacji, gdy do interwencji dochodzi podczas specyficznych, zmieniających się warunków otoczenia. Często ma ona charakter dynamiczny, a reakcje tłumu są nieprzewidywalne.

W ocenie RPO obecne przepisy sprzyjają anonimowości policjantów i kulturze bezkarności oraz mogą utrudnić identyfikację tych z nich, którzy przekraczają swoje uprawnienia i dopuszczają się przemocy. Może to mieć wpływ na skuteczność prowadzonych postępowań karnych. Taka sytuacja nie spełni też kryterium dokładności postępowania karnego, co należy uznać za naruszenie zakazu tortur w aspekcie proceduralnym.

W przypadku nieumundurowanych funkcjonariuszy brak oznaczeń może być też dla nich niebezpieczny. Manifestanci mogą być bowiem przekonani, że zostali zaatakowani przez nielegalne bojówki i próbować stosować obronę konieczną w celu odparcia bezprawnego zamachu. Taka sytuacja może również doprowadzić do sytuacji konfliktowej i zamiast łagodzić towarzyszące zgromadzeniu napięcie między uczestnikami, a policją, może ono niepotrzebnie eskalować.

A znak identyfikacji indywidualnej to ważny środek zapobiegawczy służący ochronie praw człowieka, dyscyplinowaniu funkcjonariuszy oraz cenne narzędzie szkoleniowe.

Propozycje zmian

Zdaniem RPO funkcjonariusze pododdziałów zwartych powinni mieć dobrze widoczne dla osób postronnych indywidualne znaki identyfikacyjne, umożliwiające ustalenie tożsamości funkcjonariusza przez odpowiednie organy. Może to być np. indywidualny numer służbowy znajdujący się w widocznym miejscu (np. na mundurze czy hełmie).

Z kolei nieumundurowani policjanci, realizujący swoje zadania w formie niejawnej w momencie ujawnienia, że są funkcjonariuszami (np. w czasie dokonania zatrzymania lub stosowania środków przymusu bezpośredniego) powinni posiadać widoczne oznaczenie POLICJA (znajdujące się np. na odblaskowej opasce, kamizelce czy identyfikatorze) oraz widoczny znak identyfikacji indywidualnej (np. numer służbowy).

Te środki identyfikacji powinny zostać założone przez nieumundurowanego funkcjonariusza niezwłocznie po podjęciu przez niego decyzji o ujawnieniu swojego statusu i zakomunikowaniu faktu, że jest on policjantem.

Gdyby sytuacja na miejscu nie pozwalała na takie rozwiązanie, oznaczenie POLICJA i indywidualny znak identyfikacyjny powinien zostać założony w najbliższym momencie, gdy będzie to możliwe oraz bezpieczne dla funkcjonariusza. 

Adam Bodnar rekomenduje, by praktyki te określić w przepisach rangi ustawy lub rozporządzenia. Pozwoli to na ujednolicenie praktyki policji i uniknięcie ewentualnych błędów i ich konsekwencji.

W wystąpieniu RPO przytacza standardy wypracowane przez ekspertów i instytucje międzynarodowe oraz organizacje pozarządowe, działające w obszarze ochrony praw człowieka i prewencji tortur oraz przykłady rozwiązań stosowane przez policje innych państw.

KMP.570.12.2020 

Zastępczyni RPO Hanna Machińska interweniuje w komendzie policji; bierze też udział w obradach sejmowej komisji

Data: 2020-12-10

9 grudnia 2020 r.  w godzinach nocnych  zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich dr Hanna Machińska podjęła interwencję w Komedzie Rejonowej Policji Warszawa I przy ul. Wilczej 21.

Powodem interwencji było zatrzymanie uczestniczki pokojowej manifestacji oraz osoby nieuczestniczącej w manifestacji, a powracającej z pracy. W tym samym czasie, inna osoba zatrzymana ze złamaniem ręki przez funkcjonariusza została przewieziona przez posła Michała Szczerbę do szpitala przy ul. Barskiej. Osoby zatrzymane mówiły o brutalności działania policji, stosowaniu środków przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, innych utrudnieniach, których doznały po zatrzymaniu.

Stwierdzając stosowanie kajdanek na terenie komendy, gdzie obecnych było wielu funkcjonariuszy, Hanna Machińska zwróciła się do nich o właściwe stosowanie ustawy o środkach przymusu bezpośredniego oraz zaprzestanie stosowania metod represyjnych, które naruszają godność zatrzymanych. Osobom zatrzymanym postawiono zarzuty naruszenia nietykalności i znieważenia funkcjonariuszy policji.

Wcześniej 9 grudnia 2020 r. Hanna Machińska (oraz zdalnie naczelnik wydziału ds. postępowań oganów ścigania Zespołu Prawa Karnego BRPO Piotr Sobota) uczestniczyli w posiedzeniu sejmowej Komisji Administracji i Spraw Wewnętrznych.

Dotyczyło ono działań policji podejmowanych w związku z odbywającymi się protestami przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych. Nie przybył wiceprezes Rady Ministrów Jarosław Kaczyński. Ogólną informację przedstawili minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński oraz komendant główny policji gen. insp.  Jarosław Szymczyk.

Minister Kamiński podkreślił pozytywne działania policji ukierunkowane na ochronę zgromadzeń i zabezpieczenie uczestników w związku z pandemią COVID-19. Podkreślał niewłaściwość udziału posłów w zgromadzeniach;  zarzucił im naruszanie ich mandatu. Zwrócił uwagę na agresję manifestujących i liczne ataki na funkcjonariuszy.

Komendant Szymczyk zwrócił uwagę na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym i skuteczność dbania o przestrzeganie prawa. Zaznaczył, że w zabezpieczaniu manifestacji biorą udział tysiące policjantów, wielu z nich stało się obiektem agresji. A również policję dotknęła pandemia COVID-19. Jednocześnie stwierdził, że policjanci będą odpowiadać w przypadku popełnienia czynów naruszających prawo.

Zastępczyni RPO omówiła sytuację związaną z naruszeniami prawa wobec osób uczestniczących w manifestacjach, mówiła o łamaniu podstawowych gwarancji antytorturowych, o brutalności działania funkcjonariuszy, używaniu gazu, pałek teleskopowych przez nieumundurowanych funkcjonariuszy, atakach skierowanych przeciwko posłankom i posłom oraz nieletnim i ich rodzinom.

Przedstawiła również przypadek fotoreportera, który dwukrotnie uderzony pałką teleskopową przez nieumundurowanych funkcjonariuszy BOA, odniósł obrażenia, których potwierdzeniem była wykonana obdukcja. Zwraca uwagę jego opinia dotycząca pobicia. Odniósł on wrażenie, że te osoby nieumundurowane, są bandytami protestującymi przeciwko pokojowej manifestacji.

Innym przypadkiem była sprawa osoby bitej w radiowozie policyjnym.

Zastępczyni RPO zwróciła uwagę na liczne naruszenia związane z zatrzymaniami uczestników manifestacji. Dotyczyły one braku informowania wskazanej osoby o zatrzymaniu, np. rutynowego używania środków przymusu bezpośredniego (kajdanek) z naruszeniem przepisów prawa.

Represyjność policji polegała na używaniu taktyki, tzw. „kotła”, czyli okrążenia uczestników manifestacji i jednoczesnego uniemożliwienia przez funkcjonariuszy opuszczenia miejsca zgromadzenia.

Zastępczyni RPO podkreśliła prawo do udziału w pokojowych zgromadzeniach, które jest gwarantowane przepisami Konstytucji i traktatami międzynarodowymi oraz regulowane orzecznictwem ETPCz. Wskazała, że obraz policji w odbiorze społecznym jest coraz gorszy - ostatnie badania Kantor Millword Brown pokazują, iż 88% społeczeństwa uważa, że tortury popełniane są właśnie przez policję.

Zastępczyni RPO zaznaczyła, że sytuacja dotycząca naruszeń prawa przez funkcjonariuszy wobec manifestantów, została przedstawiona na podstawie interwencji przedstawiciela RPO w miejscach zatrzymań, działań podejmowanych przez KMPT, licznych skarg napływających do RPO oraz zgromadzonego materiału dokumentacyjnego.

Wskazała na opresyjność działania policji, a w związku z tym konieczność zbadania każdego przypadku, w którym dochodzi do naruszenia prawa wobec osób uczestniczących w manifestacjach. Te sprawy podejmowane są zarówno z urzędu jak i na wniosek osób skarżących przez RPO.

Jednocześnie podkreśliła, że RPO podejmował wiele działań na rzecz policji, dostrzegając problemy związane z wykonywaniem niezwykle trudnej i odpowiedzialnej pracy przez funkcjonariuszy.

W dyskusji głos zabrało wielu posłów, którzy przedstawiali konkretne naruszenia, których dopuścili się funkcjonariusze. Mówiono o udziale formacji BOA używających pałek teleskopowych, biciu manifestantów, niedopuszczalnym używaniu gazu. Mówiono również o naruszeniu przez policję mandatu posłów, którzy mają prawo mandat ten realizować w miejscach manifestacji, co zostało oprotestowane przez Ministra.

Mówiono również o upolitycznieniu policji, o atakowaniu dziennikarzy, licznych i nieuzasadnionych zatrzymaniach uczestników manifestacji, zatrzymania osób nieletnich, stosowaniu metod zastraszających te osoby oraz ich rodziny. Obraz przedstawiony przez posłów, ilustrowany konkretnymi przypadkami, pokazuje bardzo dużą skalę naruszeń praw osób uczestniczących w pokojowych manifestacjach.

Minister zwrócił się do zastępczyni RPO o przedstawienie przypadku osoby pobitej w radiowozie policyjnym.

Na zakończenie zastępczyni RPO pokreśliła, że obowiązkiem funkcjonariuszy  jest przestrzeganie przepisów praw osób zatrzymanych i niestosowania praktyk, które są formą represji wobec osób uczestniczących w pokojowych zgromadzeniach.

 

Uchylony nakaz zatrzymania działacza Młodzieży Wszechpolskiej. Rzecznik  pyta prokuraturę o sprawę

Data: 2020-12-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich bada sprawę uchylenia nakazu zatrzymania działacza Młodzieży Wszechpolskiej
  • Spytał prokuraturę rejonową w Bielsku-Białej o stan sprawy

Jak podała „Gazeta Wyborcza”, policja ustaliła nazwisko działacza Młodzieży Wszechpolskiej, który w sierpniu 2020 r. zaatakował zgromadzenie osób LGBT. Nie przedstawiono mu zarzutów, bo prokurator regionalny w Katowicach Tomasz Janeczek nakazał uchylić nakaz jego zatrzymania.

Postępowanie wyjaśniające wszczęło Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach. Jego przedmiotem  jest prawidłowość prowadzenia postępowania w aspekcie ewentualnego naruszenia praw i wolności obywatelskich osób pokrzywdzonych w tej sprawie.

Aleksandra Wentkowska, pełnomocnik terenowy RPO w Katowicach, wystąpiła do Prokuratury Rejonowej w Bielsku-Białej Północ o informacje co do aktualnego stanu sprawy.

Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w toku postępowania wydano postanowienie o przedstawieniu zarzutów oraz czy był stosowany środek przymusu w postaci zatrzymania. Spytała ponadto, czy w toku postępowania zostały wydane przez prokuratora przełożonego wytyczne bądź polecenia.

BPK.519.253.2020

Zawieszenie w czynnościach policjantów ws. wykroczenia przy ul. Mickiewicza. Rzecznik ponownie występuje do KSP

Data: 2020-12-09
  • Wobec sześciu policjantów ze stołecznego Żoliborza wszczęto postępowania dyscyplinarne i zawieszono ich w czynnościach służbowych
  • Według mediów nie dopilnowali oni domu wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego, na którego ogrodzeniu pojawiły się m.in. wieszaki z niecenzuralnym hasłem
  • RPO pytał Komendanta Stołecznego Policji, czy przy każdym braku reakcji policjantów na wykroczenie będą oni zawieszani w czynnościach
  • Nie dostał jednak ani wyjaśnień w tym zakresie, ani nawet dokumentów o wszczęciu dyscyplinarnek i decyzji o zawieszeniu

Dlatego Adam Bodnar ponownie dopytuje, jaki interes społeczny przemawiał za zawieszeniem policjantów. Przypomina też nadinsp. Pawłowi Dobrodziejowi o obowiązku współdziałania i udzielania pomocy ze strony każdego organu, do którego RPO się zwraca.

Jeden z portali podał, że policjanci zostali 29 października 2020 r. wysłani na interwencję przed posesją Jarosława Kaczyńskiego. Na płocie powieszono bowiem wieszaki - symbol protestu kobiet - z literami układającymi się w niecenzuralne słowo.  Z powodu „braku reakcji na wykroczenie” wobec sześciu policjantów Komendy Rejonowej Policji Warszawa V wszczęto postępowania dyscyplinarne i na miesiąc zawieszono w czynnościach służbowych. 

Zgodnie z art. 39 ust. 2 ustawy o Policji, funkcjonariusza można zawiesić w czynnościach w razie wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego w sprawie o przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, nieumyślne, ścigane z oskarżenia publicznego lub postępowania dyscyplinarnego, jeżeli jest to celowe z uwagi na dobro postępowania lub dobro służby - na czas nie dłuższy niż 12 miesięcy.

Zawieszenie takie jest bardzo dolegliwe, bo policjant od najbliższego terminu płatności ma wstrzymane 50% uposażenia. A w tym czasie bez pisemnej zgody przełożonego nie może on podejmować zajęcia zarobkowego poza służbą.

W listopadzie RPO spytał komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o powody zawieszenia funkcjonariuszy. Zwrócił się też o przekazanie postanowień o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych oraz decyzji o zawieszeniu.

Odpowiedź KSP

Działania służbowe wobec policjantów podjęto w oparciu o przepisy ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji, normujące kwestie zawieszania policjantów w czynnościach służbowych oraz odpowiedzialności dyscyplinarnej funkcjonariusza Policji. Zaznaczyć jednak należy, źe stosowanie tych przepisów przez uprawniony organ - jakim w tym przypadku jest Komendant Rejonowy Policji Warszawa V nie oznacza automatycznie naruszenia wolności i praw obywatela.

Zwrócić również należy uwagę, że rozkazy o zawieszeniu policjanta w czynnościach służbowych podlegają kontroli instancyjnej oraz sądowo-administracyjnej, a ponadto obwiniony policjant, w stosunku do którego prowadzone jest postępowanie dyscyplinarne dysponuje uprawnieniami do ustanowienia obrońcy, którym może być policjant, adwokat albo radca prawny. Stosowanie powyższych przepisów przez uprawnione organy nie oznacza automatycznie, że procedury te naruszają wolności i prawa obywatela. Natomiast środki obrony przysługujące policjantom, wynikające z regulacji prawnych, stanowią gwarancje ochrony wolności i praw funkcjonariuszy Policji.

Odnosząc się natomiast do kwestii udostępnienia kopii postanowień o wszczęciu postępowań dyscyplinarnych oraz decyzji o zawieszeniu w czynnościach służbowych policjantów KRP Warszawa V, pragnę zwrócić Pana uwagę na treść art. 47 Konstytucji RP, który chroni sferę życia prywatnego i osobistego obywateli. W związku z powyższym udostępnienie żądanych dokumentów mogłoby nastąpić po wyrażeniu zgody przez dysponenta dobrem osobistym – w tym przypadku, funkcjonariusza Policji, którego wnioskowane dokumenty dotyczą.

Kolejne wystąpienie RPO

Adam Bodnar pisze do KSP, że miał wątpliwości nie co do obowiązujących procedur, tylko zasadności zawieszenia policjantów w związku z brakiem reakcji na wykroczenie. Nie każde wszczęcie postępowania dyscyplinarnego skutkuje zawieszeniem w czynnościach służbowych, a tylko takie, w którym jest to celowe z uwagi na dobro postępowania lub dobro służby. Decyzja w tym zakresie należy do przełożonego właściwego w sprawach osobowych.

Jak wskazuje się w orzecznictwie sądowo-administracyjnym, przy podejmowaniu decyzji o zawieszenie przełożony winien rozważyć interes społeczny oraz interes policjanta.

Z punktu widzenia ochrony praw i wolności obywatelskich policjantów, mogących spotkać się, w analogicznych okolicznościach, z podobnymi konsekwencjami służbowymi wątpliwości Rzecznika dotyczą argumentacji uzasadniającej zastosowanie tej dolegliwej instytucji prawnej, w szczególności, jaki interes społeczny przemawiał za zawieszeniem w czynnościach służbowych. Niestety, nie otrzymał wyjaśnień w tym zakresie.

Zgodnie z art. 14 pkt 6 ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, po zbadaniu sprawy Rzecznik może zwrócić się o wszczęcie postępowania administracyjnego, wnosić skargi do sądu administracyjnego, a także uczestniczyć w tych postępowaniach - na prawach przysługujących prokuratorowi.

Zwracając się o wyjaśnienia Rzecznik, nie przesądza czy decyzja w zakresie zawieszenia w czynnościach została podjęta z naruszeniem przepisów prawa, gdyż czynność ta podlega kontroli instancyjnej.

Odnosząc to do reguł rządzących postępowaniem administracyjnym, RPO nie wyklucza skorzystania w tej sprawie ze swych uprawnień procesowych, a dokumentacja, o którą się zwrócił, ma na celu ułatwienie podjęcia decyzji w tym zakresie.

Nawiązując do odmowy udostępnienia kopii niezbędnej dokumentacji, Adam Bodnar wyjaśnia nadinsp. Pawłowi Dobrodziejowi, że zgodnie z art. 17c ust. 1-2 ustawy o RPO Rzecznik może przetwarzać wszelkie informacje, w tym dane osobowe, niezbędne do realizacji swoich ustawowych zadań (w tym także tzw. dane wrażliwe).

Stanowisko takie nie było dotychczas przez policję kwestionowane. Art. 17 ust. 1 ustawy o RPO nakłada na organy i instytucje, do których, podejmując sprawę, zwraca się Rzecznik, obowiązek współdziałania i udzielania pomocy. A zaniechanie obowiązku współdziałania z Rzecznikiem może zostać potraktowane jako przewinienie służbowe bądź przewinienie dyscyplinarne z wszystkimi wynikającymi z tego faktu konsekwencjami prawnymi.

Dlatego RPO ponownie zwrócił się do KSP o wskazanie powodów zawieszenia funkcjonariuszy oraz o udostępnienie decyzji o ich zawieszeniu i postanowień wszczynających postępowania dyscyplinarne.

WZF.801.1.2020

RPO zaskarżył decyzję sanepidu o 5 tys. zł kary za brak maseczki w sklepie w listopadzie 2020 r.

Data: 2020-12-07

RPO przypomina, że w momencie nałożenia kary nie było do niej podstaw prawnych. RPO alarmował w tej sprawie władze od maja 2020 r. Ostatecznie Sejm przyjął ustawę w tej sprawie dopiero w grudniu 2020.

Ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (w art. 46a), do której władze odwoływały się w rozporządzeniach „covidowych”, pozwalała zobowiązywać do noszenia maseczek osoby chore albo podejrzane o chorobę – ale nie wszystkich obywateli

Potwierdzeniem tezy o braku ustawowych podstaw do ustanowienia przez Radę Ministrów powszechnego obowiązku zakrywania ust i nosa jest dokonana z dniem 29 listopada 2020 r., na mocy ustawy z dnia 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19 (Dz.U. poz. 2112), nowelizacja art. 46b ustawy zakaźnej. Doszło bowiem do dodania do przywołanej jednostki redakcyjnej pkt. 13 stanowiącego, że w rozporządzeniu, o którym mowa w art. 46a, można ustanowić „nakaz zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu”.

Nie powinno więc budzić wątpliwości, że w momencie, gdy pani N. została ukarana, powszechny obowiązek zakrywania ust i nosa nie był żadnym z obowiązków, które mogła wprowadzić Rada Ministrów. Wymierzając pani N. karę za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa, organ naruszył zatem art. 48a ust. 1 ustawy.

V.7018.794.2020

 

Wkroczenie policji na teren Politechniki Warszawskiej. Prośba do KSP o wyjaśnienia

Data: 2020-12-01
  • Podczas protestów 28 listopada 2020 r. policjanci wkroczyli na teren Politechniki Warszawskiej, gdzie użyli gazu pieprzowego i pałek wobec manifestantów
  • Tymczasem przepisy wymagają na takie wejście zgody Rektora – to jedna z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja

Media podały, że 28 listopada 2020 r. policjanci podjęli na terenie Politechniki Warszawskiej interwencję z użyciem gazu pieprzowego i pałek wobec osób protestujących w ramach „Strajku Kobiet”. Nie została ona poprzedzona uzyskaniem zezwolenia Rektora Politechniki na wkroczenie na teren uczelni. Funkcjonariusze mieli także nie reagować na żądania opuszczenia terenu formułowane przez straż uczelnianą.

Rzecznik zwraca uwagę, że zgodnie z art. 50 ust. 1 pkt 1 ustawy z 20 lipca 2018 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni  co do zasady jedynie na wezwanie rektora. Regulacja ta stanowi jedną z ustawowych gwarancji poszanowania chronionej konstytucyjnie autonomii uczelni wyższych.

Wkroczenie policji z własnej inicjatywy na teren uczelni jest dopuszczalne  jedynie w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej i wymaga niezwłocznego zawiadomienia rektora. Z przekazów medialnych wynika jednak, że okoliczności uzasadniające wkroczenie  bez zezwolenia rektora nie miały miejsca.

Oprócz prośby o wyjaśnienia, Rzecznik zwraca się do KSP o przesłanie odpowiedzi udzielonej na pismo Rektora Politechniki w związku z incydentem.

VII.7033.92.2020

Adam Bodnar proponuje, by policja była bardziej nastawiona na przestrzeganie praw człowieka. Wystąpienie RPO w Senacie

Data: 2020-11-27
  • To, co się stało, i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, musi budzić największy niepokój
  • Wielu obywateli chciałoby poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy
  • Ale jest też i wielu policjantów, chcących służyć w formacji, która cieszy się zaufaniem społecznym
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje ustawowe zapisanie, aby policja była w większym stopniu nastawiona na przestrzeganie praw człowieka
  • To efekt analizy RPO, wskazującej, że policja coraz częściej stosuje nadmierne środki przymusu bezpośredniego wobec manifestantów
  • Prace nad taką ustawą w Senacie można by połączyć z wysłuchaniem publicznym wszystkich stron

RPO Adam Bodnar 27 listopada 2020 r. wystąpił na forum Senatu, który zajął się działaniami policji wobec uczestniczek i uczestników protestów po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego o zaostrzeniu przepisów o aborcji. 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie,

Chciałbym bardzo serdecznie podziękować za zaproszenie RPO do przedstawienia  stanowiska w kontekście wyjaśnienia wydarzeń związanych z działaniami policji w kontekście zgromadzeń po rozstrzygnięciu Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r.  

Ta kwestia jest niezwykle istotna z punktu widzenia korzystania przez  obywateli z wolności zgromadzeń. To jeden z tematów, który ma kluczowe znaczenie dla Biura RPO. Zajmujmy się nim w trzech wymiarach

  • regulacyjnym - czy przepisy odpowiadają standardom konstytucyjnym,
  • interwencyjnym – monitorowanie, w jakim zakresie są przestrzegane standardy konstytucyjne oraz obowiązując prawo w kontekście interwencji dokonywanych przez policję,
  • oraz wymiar tego, co się dzieje w pomieszczaniach dla osób zatrzymanych  na komendach czy posterunkach policji, które są na bieżąco monitorowane przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, Nieludzkiego i Poniżającego Traktowania w BRPO, nadzorowanego przez moją zastępczynię dr Hannę Machińską, która jest tu obecna.

Wymiar regulacyjny

Chciałbym rozpocząć moją analizę od zastanowienia się nad kwestiami regulacyjnymi. Jestem zdania, że ze względu na stan epidemii oczywiście można ograniczyć korzystanie z wolności organizowania pokojowych zgromadzeń (art. 57 Konstytucji RP). Jednak powinno się to odbywać z poszanowaniem reguł konstytucyjnych, czyli:

  • być dokonywane na podstawie ustawy,
  • ograniczenia powinny być proporcjonalne do realizowanego celu,
  • nie mogą one  naruszać istoty zgromadzeń.

Natomiast te wszystkie ograniczenia, które obserwujemy, w istocie mają  podstawę tylko i wyłącznie w art. 46 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o chorobach zakaźnych z 2008 r. Zgodnie z tym przepisem rozporządzeniem można ustanowić „zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń”.

Ten przepis budzi bardzo poważne wątpliwości konstytucyjne. Był przyjmowany w zupełnie  innych czasach, ale pokazuje jak głęboko może sięgać  ingerencja w wolność zgromadzeń. Daje de facto podstawę do tego, aby poprzez rozporządzenia regulować zakres korzystania z wolności zgromadzeń.

Od początku epidemii do dzisiaj w zasadzie mieliśmy już co najmniej cztery reżimy prawne:

  • całkowity zakaz zgromadzeń na początku;
  • później ograniczenie zgromadzeń do 250 osób (wprowadzenie wymogu  odległości pomiędzy uczestnikami,  wymogu maseczek i nadzoru sanitarnego);
  • druga fala i ograniczenie zgromadzeń do 10 osób;
  • obecnie - ograniczenie zgromadzeń do 5 osób.

Dlaczego to jest istotne? Ponieważ tak skonstruowane przepisy:

  1. powodują stan zaniepokojenia po stronie obywateli, którzy poprzez uczestnictwo w zgromadzeniach chcieliby wyrazić swój obywatelski głos, swój sprzeciw, a narażają się na łamanie przepisów prawa;
  2. dają podstawę policji do arbitralnego stosowania prawa - w zależności od sytuacji policja może reagować albo w sposób zdecydowany, albo też przymykać oko na zgromadzenia organizowane w czasie pandemii.

Ten stan niepewności prawnej jest niezwykle niebezpieczny, gdyż naraża obywateli na działanie całego aparatu państwa, a jednocześnie pozbawia ich możliwości korzystania z przyrodzonych, niezbywalnych praw konstytucyjnych. Praw, które są „solą demokracji”, praw, z których obywatele korzystają – co podkreślam - bez większych ograniczeń od 1989 r. Na obecnym etapie mamy bardzo niskie zaufanie do sensowności tych obostrzeń prawnych, panuje chaos regulacyjny i informacyjny.

Powyższy problem regulacyjny przekłada się na sposób postępowania policji. Nawet jeśli uznalibyśmy, że niektóre zgromadzenia odbywają się w sposób niezgodny z przepisami, to normy praw człowieka (zwłaszcza standardy OBWE ws. wolności organizowania pokojowych zgromadzeń) wskazują, jak mają postępować organy władzy.

Zasada jest jedna: jeśli zgromadzenie jest pokojowe, a być może nie dopełnia pewnych wymogów regulacyjnych - to wszelkie działania zmierzające do jego rozwiązania powinny być także pokojowe. Nastawione na dialog, współpracę z organizatorami, rozmowę, przekonywanie, a być może wskazywanie, że należy szczególnie dbać o kwestie sanitarne. To jest moim zdaniem wymiar demokracji – jak podchodzimy do tego typu sytuacji: czy w duchu wolności zgromadzeń i ich poszanowania, czy też wręcz przeciwnie.

Działania policji powinny raczej zmierzać do zapewnienia bezpiecznego przebiegu zgromadzeń spontanicznych niż polegać na ich tłumieniu. A doświadczenia ostatnich kilku miesięcy wskazują, że może być z tym różnie.

Drugi wymiar 

Wiąże się on z interwencjami RPO. A już od samego początku pandemii mamy rożne problemy z wolnością zgromadzeń. Było kilka szczególnych momentów, kiedy temat ten stawał się istotny w debacie publicznej ze względu na interwencję państwa:

  • pierwsze były demonstracje i akcje obywatelskie związane z wyborami prezydenckimi z 10 maja 2020 r., które się nie odbyły (w tym np. wylegitymowanie i ukaranie uczestników akcji obywatelskiej „List”);
  • demonstracje nazywane jako „Strajk przedsiębiorców” z 8, 16 i 23 maja;
  • demonstracje solidarnościowe po zatrzymaniu Margot (w tym zwłaszcza wydarzenia wieczorne 7 sierpnia 2020 r.);
  • seria demonstracji i innych wydarzeń po rozstrzygnięciu TK z 22 października 2020 r.;
  • a także Marsz Niepodległości z 11 listopada 2020 r.

Całościowe spojrzenie daje szansę na dostrzeżenie określonych zjawisk i wyciągnięcie wniosków co do postępowania policji.

Intensyfikacja działania ze strony policji

Polega ona na:

  • nieustannym legitymowaniu osób, w tym także zatrzymywaniu zmierzających na demonstracje (np. słynne zatrzymanie związkowców z Inicjatywy Pracowniczej na autostradzie A2);
  • regularnym kierowaniu wniosków do sanepidu (szczególnie w związku z demonstracjami w marcu i kwietniu), w tym przekazywanie danych do sanepidu osób zgłaszających zgromadzenie, a następnie ich przesłuchiwanie (np. sygnał z Jaworzna);
  • zatrzymaniach. Od 22 października łącznie zatrzymano 96 osób. Jeżeli jeszcze policzyć zatrzymane osoby z Marszu Niepodległości to jest to 132. Rekordowy był 16 maja 2020 r., kiedy w czasie „strajku przedsiębiorców” zatrzymano  386 osób;
  • nierównomiernym podejściu w zależności od tego, czego dotyczy dana  demonstracja;
  • podejmowaniu działań w stosunku do nastolatków (przypominam 14-latka z Krapkowic, czy 14-latkę z Olsztyna, a także zatrzymanie 17-letniego Janka Radziwona).

W kontekście "Strajku Kobiet" widać, że relacja między policją a obywatelami  zmieniła się w trakcie. Na początku (oprócz wydarzeń z 22 października) było widać, że policja w pewnym sensie rozumie, na czym polega korzystanie z wolności zgromadzeń.

Zmiana strategii nastąpiła w zasadzie 9 listopada 2020 r. W prasie pojawiły się informacje, że został przyjęty dokument, którego treść sprowadza się do hasła: "Działamy, nie negocjujemy”.

Jednym z przejawów tego było tworzenie tzw. „kotłów”. Jako takie są one dopuszczalne, ale powinny  być stosowane wyjątkowo – ale tylko i wyłącznie w celu odizolowania osób agresywnych lub łamiących prawo - i nie może to prowadzić do nieproporcjonalnego ograniczenia praw innych osób.

Z orzecznictwa ETPCz wynika, że przetrzymywanie uczestników pokojowych manifestacji w „kotle” może  naruszać  prawa tych osób do wolności i swobody przemieszczania się. Z badań Omega Research Foundation wynika, że może to też zwiększać ryzyko transmisji wirusa.

Powstaje pytanie, jaki jest cel zamykania demonstrujących w kotłach? Być może wcale nie chodzi o zakończenia demonstracji, lecz "wyłapanie" (zatrzymanie lub wylegitymowanie) jak największej liczby osób - po to, aby wszcząć wobec nich postępowanie w sprawie o wykroczenia lub skierować notatki do Sanepidu. Już sam fakt spisania, nie wspominając nawet o wniosku do sanepidu o nałożenie kary, powoduje, że obywatele mogą powstrzymywać się z decyzją o korzystaniu z pokojowych zgromadzeń. Powstaje zatem pytanie czy nie jest to taktyka nastawiona na wyciszanie protestów, zduszanie ich w zarodku.

Pośrednie pozbawianie wolności

Policja, zatrzymując osoby, regularnie wywozi je na odległe komisariaty, m.in. do Piaseczna, Legionowa, Grodziska Mazowieckiego, Ostrołęki czy Pułtuska. Oficjalnym powodem takiego działania jest brak miejsc w warszawskich PdOZ. Taka praktyka powinna być zbada. W ten sposób został także potraktowany Paweł Rutkiewicz, wywieziony do Wołomina.

Ta praktyka budzi wątpliwości z punktu widzenia:

  • naruszenia wolności osobistej oraz wolności przemieszczania się,
  • ograniczenia dostępu do adwokatów.

Nadmierne stosowanie środków przymusu bezpośredniego, a wręcz ich eskalacja

Pamiętam manifestację w obronie sądów w Warszawie z  27 lipca 2018 r., gdy zastosowano gaz łzawiącego, o czym dyskutowaliśmy przez  kolejne dni, a teraz w 2020 r. jest to w zasadzie na porządku dziennym.

Druga rzecz: stosowanie pałek teleskopowych.  W maju tego roku okazało się że policja użyła pałek wobec „strajku przedsiębiorców”- ale to były pałki typu tonfa, które mają zupełnie inną konstrukcję niż pałki teleskopowe, wykorzystane w czasie demonstracji 18 listopada.

Kolejny przejaw eskalacji to nieprzestrzeganie zasad policyjnych w kontekście podejmowanych interwencji. Policjanci w cywilnym ubiorze stosowali środki przymusu bezpośredniego. Samo w sobie nie jest to niedopuszczalne, ale  powinno być poprzedzone ostrzeżeniem, przedstawieniem się, wylegitymowaniem. Wśród demonstrujących pojawia się naturalna obawa, czy to są faktycznie policjanci czy ktoś, kto jest napastnikiem.

Regularne stosowanie "kotłów"

Podejście do grup chronionych

W czasie demonstracji swoją pracę wykonują dziennikarze, którzy mają obowiązek informować społeczeństwo o tym, co ważne. Nie powinno się w stosunku do nich używać środków przymusu bezpośredniego, a tym bardziej zatrzymywać. W wielu przypadkach to się jednakże zdarzyło. Najnowsza sprawa to zatrzymanie Agaty Grzybowskiej z „Gazety Wyborczej”. Ale to są także inne nazwiska: Wojciech Wójtowicz, Renata Kim, Tomasz Gutry (ofiara użycia broni gładkolufowej z „Tygodnika Solidarność”).

Być może warto byłoby zastanowić się nad stworzeniem jakiegoś porozumienia,  dyskusji pomiędzy policją a stowarzyszeniami dziennikarskimi i zastanowić się, jak zwiększyć np. rozpoznawalność obu stron. Aczkolwiek red. Grzybowska pokazywała legitymację dziennikarską,  co nie spowodowało zmiany nastawienia ze strony policji.  

Drugą grupą chronioną są parlamentarzyści. Jeżeli przypomnę sobie interwencje  RPO z lat  2015-2019 – to nie przypominam sobie, abyśmy interweniowali w obronie immunitetu parlamentarzysty. Natomiast w 2020 r. wyjaśnialiśmy już przypadki:

  • sen. Jana Burego,
  • posła Macieja Kopca,
  • posłanki Magdaleny Biejat (użycie gazu),
  • użycie przemocy wobec wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego.  

A parlamentarzyści to przedstawiciele całego narodu i po to mają immunitet by ich chronić. Gwarantuje też, by nie podejmować wobec nich środków przymusu.

Polityka informacyjna policji oraz polityków za nią odpowiedzialnych  

Wielokrotnie spotykamy się z głosem, że to co robi policja, jest profesjonalne, sprawne, porządne, że istnieje pełne zaufanie do działań policji. Co więcej, pojawiają się słowa – tu cytuję rzecznika policji pana insp. Ciarki, który wskazuje, jak powinni zachowywać się politycy: "Gdyby posłowie nie chowali się tchórzliwie za immunitetem, byliby traktowani tak samo jak protestujący".

Wydaje mi się, że takie słowa są absolutnie niedopuszczalne. Konsekwencją może być budowanie poczucia braku odpowiedzialności wśród policjantów.

Brak wyciągania wniosków z wcześniejszych naruszeń

5 listopada otrzymałem pismo od komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja, że w przypadku 79 osób zatrzymanych sądy uznały zażalenia na zatrzymanie jako bezzasadne, nielegalne lub nieprawidłowe. Najwięcej było przypadków bezzasadności. Mówiąc w skrócie – tam gdzie mogło się skończyć na spisaniu, policja zatrzymała osoby i zabrała na posterunek policji.

Były też inne  sprawy, które zostały przegrane przez policję w kontekście zatrzymań osób.  Mam wrażenie, że  policja nie wyciąga wniosków z tych zachowań, nie prowadzi szkoleń, nie zmienia swojej praktyki działania. I cały czas twierdzi, że działa w granicach prawa, pomimo przegrywanych spraw.

Jako RPO będę się dopytywał czy wobec funkcjonariuszy wszczynane są postępowania dyscyplinarne, jeśli sąd stwierdził naruszenie prawa. A to może też rodzić potencjalną odpowiedzialność odszkodowawczą Skarbu Państwa.

Błędy w kwalifikacji prawnej

Działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw de facto były niezgodne z prawem. Zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

Trzeci wymiar działań RPO - pomieszczenia dla osób zatrzymanych

Od 23 października do 23 listopada 2020 r. przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur przeprowadzili łącznie 24 wizytacje ad hoc w policyjnych miejscach detencji W wizytacjach brała także udział zastępczyni RPO dr Hanna Machińska. W wyniku prowadzonych czynności przeprowadzono łącznie 60 rozmów. Dotyczyły one wszystkich osób zatrzymanych, niezależnie od tego, w jakim proteście brały one udział.

W następstwie rozmów z osobami zatrzymanymi, a także po analizie protokołów zatrzymań, KMPT dokonał następujących ustaleń:

Traktowanie

  • Wobec części zatrzymanych użyto gazu.
  • Jeden z zatrzymanych mężczyzn miał na ciele liczne ślady obrażeń (wykonano dokumentację fotograficzną), był w bardzo złym stanie higienicznym i psychicznym. Poinformował o pobiciu przez funkcjonariuszy w radiowozie. Mężczyzna miał być także obrażany ze względu na orientację seksualną. Odmówiono mu kontaktu z radcą prawnym, o zatrzymaniu nie poinformowano także wskazanej osoby trzeciej;
  • Osoba zatrzymana, chorująca na epilepsję podczas transportu radiowozem miała atak duszności, a policjanci bagatelizowali  i naśmiewali się z niej;
  • Jeden z zatrzymanych miał zostać kopnięty przez funkcjonariusza w twarz, podczas gdy leżał skuty na ziemi;
  • Jeden z zatrzymanych poinformował, iż zatrzymujący go nieumundurowani policjanci byli brutalni, dociskali go mocno kolanami do ziemi. Mówił, że kopali go też
    w brzuch i kilkukrotnie w krocze.
  • Wobec większości zatrzymanych stosowano kajdanki lub plastikowe opaski, zazwyczaj założone z tyłu;
  • Policjanci wypytywali, czemu chodzi na takie protesty, wygłaszali swoje opinie na temat rozstrzygnięcia TK.

Ale należy podkreślić, że w wielu przypadkach zatrzymani podkreślali profesjonalne, a wręcz życzliwe, podejście funkcjonariuszy. Szczególnie dobrze  oceniani byli policjanci pełniący służbę w PdOZ.

Dostęp do pomocy prawnej od początku zatrzymania

  • Co do zasady osoby zatrzymane miały dostęp do pomocy prawnej. Adwokaci wskazywali na problemy w ustaleniu miejsca pobytu ich klientów.
  • Zatrzymana poinformowana została, że może skorzystać z pomocy adwokata, jeśli wcześniej (przed zatrzymaniem) udzieliła mu pełnomocnictwa na piśmie – a to nie jest standard.

Prawo do poinformowania osoby trzeciej o zatrzymaniu

W większości przypadków osoby zatrzymane mogły poinformować wybraną osobę trzecią o zatrzymaniu. Uprawnienie to było realizowane przez funkcjonariuszy, ale potem nie informowali, czy informację udało się przekazać.

Problemy z dostępem do badania lekarskiego

  • Co do zasady zatrzymanych pytano o stan zdrowia i posiadane obrażenia. Ale żadna z osób nie została poinformowana o możliwości przeprowadzenia badania lekarskiego na jej żądanie – a powinno to być podane.
  • W większości przypadków zatrzymujący funkcjonariusze nie legitymowali się.
  • Co do zasady osoby zatrzymane nie były pouczane o przysługujących im uprawnieniach w formie ustnej (otrzymały jedynie pouczenie na piśmie do podpisania).
  • Osoby zatrzymane dowiadywały się o tym, na którą komendę zostały przewiezione dopiero po dotarciu na miejsce.

Były też uwagi do rzetelności sporządzanej dokumentacji i prowadzonych rejestrów.

 

Szanowny Panie Marszałku,

Szanowne Panie i Panowie Senatorowie

Podsumowując, chciałbym podkreślić zasługi tych, którzy pomagali obywatelom. To:

  • adwokaci stale zapewniający pomoc pro bono zatrzymanym;
  • posłowie korzystający ze swych uprawnień, i starający się w ten sposób chronić demonstrujących;
  • sędziowie, którzy zdaja sobie sprawę, jak wielka mają moc w rozpatrywaniu  zażaleń na zatrzymania.

To, co się stało i co się wciąż dzieje na ulicach polskich miast, nie tylko od 22  października,  musi budzić największy niepokój. Mam wielki szacunek do działań policji i policjantów. Wiele razy występowałem w obronie ich praw, gdy byli pokrzywdzeni na różne sposoby. Jestem wdzięczny za niedawne odznaczenie od Niezależnego Związku Zawodowego Policjantów.

Ale mam wrażenie, że sprawy zaszły za daleko. Mówimy o demonstracjach, a przecież co chwilę słyszymy także o innych nadużyciach, jak np. stosowanie tortur na komisariatach. Sprawę Igora Stachowiaka wszyscy znamy. Ale wczoraj rozpoczął się proces przed sądem w Olsztynie, niedawno zostali skazani funkcjonariusze z Siedlec. Policja jest bardzo krytycznie oceniana przez  organizacje międzynarodowe, takich jak Europejski Komitet ds. zapobiegania torturom – CPT, który niedawno wydał raport nt. policji.

Dlatego też uważam, że dzisiejsza debata powinna być wstępem do działań wyjaśniających oraz być może także do zmiany przepisów prawa.

Art. 14 ust. 3 ustawy o Policji stanowi: „Policjanci w toku wykonywania czynności służbowych mają obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka.” Z kolei rota ślubowania odwołuje się do obowiązku przestrzegania prawa i wierności Konstytucji RP.

Ale powstaje pytanie, czy to wystarczy. Uważam, że Senat mógłby podjąć inicjatywę ustawodawczą, którą można by roboczo nazwać „Ustawa o przestrzeganiu praw człowieka w działalności Policji”, która podkreśliłaby znaczenie tych najbardziej podstawowych norm konstytucyjnych w działalności policji.

Jednocześnie podjęcie prac nad taką ustawą dałoby przestrzeń do zorganizowania wysłuchania publicznego. Bo wielu obywateli chciałoby opowiedzieć o swojej historii, poskarżyć się na to, jak zostali potraktowani, albo jak się czują  traktowani w zderzeniu z mocą aparatu władzy. Myślę też, że jest wielu policjantów, którzy chcieliby służyć w formacji, która charakteryzuje się zaufaniem społecznym porównywalnym ze Strażą Pożarną czy wojskiem, a niestety w ostatnim czasie – a niestety w ostatnim czasie nie mają na to szansy, bo z różnych powodów straciła część społecznego zaufania. 

Jestem zdania, że podjęcie prac nad tego typu ustawą i zastanowienie się, jak można wzmocnić policję w kontekście rzeczywistego nastawienia na przestrzeganie prawa człowieka – i wyjście ponad normę art. 14 ust. 3 ustawy - byłoby ważnym stanowiskiem dla całego społeczeństwa, że te sprawy są traktowane z najwyższą powagą w Rzeczypospolitej.

 

RPO: policja w dniu wyroku TK naruszała prawo. Powinna wycofać z sądu wnioski o ukaranie manifestantów

Data: 2020-11-26
  • Ponad 100 osób protestujących 22 października 2020 r. przeciw zaostrzeniu przepisów aborcyjnych przez Trybunał Konstytucyjny wylegitymowano; 28 ukarano mandatami za wykroczenia; wobec 84 skierowano wnioski do sądu o ukaranie
  • Działania te nie miały podstaw prawnych, gdyż sprawcą takich wykroczeń może być tylko osoba chora na chorobę zakaźną lub o to podejrzana; stykająca się z takimi osobami lub będąca nosicielem zarazków chorób zakaźnych czy o to podejrzana
  • W efekcie naruszono wolność osobistą (art. 41 ust. 1 Konstytucji) i ukarano mandatami osoby, które nie dopuściły się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 42 ust. 1 Konstytucji)
  • RPO wzywa policję, by usunęła skutki tych naruszeń i m.in. wycofała z sądów wnioski o ukaranie za wykroczenia

Komendant Stołeczny Policji odpowiedział w sprawie działań policji z 22 na 23 października 2020 r. wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w proteście wobec wyroku TK.

- Wyjaśnienia te niestety wskazują, w mojej ocenie, na to, że istotna część tych działań policji była podejmowana z naruszeniem prawa – pisze Adam Bodnar do nadinsp. Pawła Dobrodzieja.

Policja podała, że „wylegitymowano 134 osoby, z czego w 121 przypadkach podstawą faktyczną legitymowania było popełnienie wykroczenia z art. 54 Kodeksu wykroczeń w zw. z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii”. Ponadto „wobec 84 osób, które dopuściły się popełnienia czynu zabronionego o znamionach wykroczenia określonego w art. 54 kw w zw. z § 28 cytowanego rozporządzenia sporządzono wnioski o ukaranie do sądu”, zaś „wobec 9 osób zastosowano środek oddziaływania wychowawczego z art. 41 kw w postaci pouczenia”. 28 osób dostało zaś mandaty karne.

Zastosowana przez funkcjonariuszy kwalifikacja prawna czynów nie znajduje uzasadnienia w obowiązującym prawie. A organy władzy są zobowiązane działać na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Zgodnie z art. 54 Kodeksu wykroczeń, kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscu publicznym, podlega karze grzywny do 500 zł lub karze nagany. Czynności policji byłyby  uzasadnione tylko wówczas, gdyby przepisy rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. były przepisami porządkowymi, o których mowa w art. 54 kw. Tak jednak nie jest.

Rozporządzenie wydano w celu wykonania ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.  Akty wykonawcze wydawane na jej podstawie służą realizacji ustawowego celu w postaci zapobiegania oraz zwalczania zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Ich celem jest ochrona zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji) w ramach realizacji obowiązku zwalczania chorób epidemicznych (art. 68 ust. 4 Konstytucji).

Nie stanowią one więc przepisów porządkowych w rozumieniu art. 54 kw. W przypadku takich  przepisów przedmiotem ochrony jest porządek i spokój w miejscach publicznych

RPO przyznaje, że naruszenie rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października może być wykroczeniem. Będzie to wówczas wykroczenie przeciwko zdrowiu.  Z art. 116 § 1 kw wynika bowiem, że kto, wiedząc o tym, iż:

  • jest chory na gruźlicę, chorobę weneryczną lub inną chorobę zakaźną albo podejrzany o tę chorobę,
  • styka z chorym na chorobę określoną w punkcie 1 lub podejrzanym o to, że jest chory na gruźlicę lub inną chorobę zakaźną,
  • jest nosicielem zarazków choroby określonej w punkcie 1 lub podejrzanym o nosicielstwo

- nie przestrzega nakazów lub zakazów zawartych w przepisach o zapobieganiu tym chorobom lub o ich zwalczaniu albo nie przestrzega wskazań lub zarządzeń leczniczych wydanych na podstawie tych przepisów przez organy służby zdrowia, podlega karze grzywny albo karze nagany.

Sprawcą wykroczenia musi być jednak tylko osoba chora na chorobę zakaźną lub o to podejrzana.; stykająca się z takimi osobami lub będąca nosicielem zarazków chorób zakaźnych i podejrzana o nosicielstwo. Jedynie przy spełnieniu tych warunków naruszenie zakazów i nakazów zawartych w rozporządzeniu Rady Ministrów stanowi wykroczenie.

Prowadzi to do wniosku, że działania funkcjonariuszy wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z dnia 22 na 23 października 2020 r. -  polegające na ich legitymowaniu, zatrzymywaniu, nakładaniu mandatów w związku  z popełnieniem wykroczenia z art. 54 kw w związku z § 28 ust. 1 rozporządzenia Rady Ministrów z  9 października 2020 r. - zostały oparte na nie znajdującym uzasadnienia w obowiązującym prawie przekonaniu, iż zachowania tych uczestników wyczerpują znamiona wykroczenia opisanego w tych przepisach.

W efekcie doszło do naruszenia sfery wolności osobistej wskazanych osób (art. 41 ust. 1 Konstytucji). Doprowadziło to też do ukarania mandatami osób, które nie dopuściły się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia (art. 42 ust. 1 Konstytucji).

W związku z tym RPO w trybie art. 14 pkt 2 ustawy o RPO stwierdził naruszenie konstytucyjnych praw jednostki. Zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o usunięcie wskazanych naruszeń prawa, w tym o wycofanie skierowanych do sądu wniosków o ukaranie, które nie znajdują oparcia w obowiązującym prawie.

VII.613.112.2020

Adam Bodnar w senackiej komisji o eskalacji zachowań policji

Data: 2020-11-24
  • Widzimy eskalację zachowań ze strony policji – mówił RPO Adam Bodnar podczas obrad senackiej komisji ws. działań policji wobec protestów społecznych  
  • Nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń czy  użycie antyterrorystów w cywilu
  • Dziś gaz pieprzowy jest używany regularnie, także wobec posłanek
  • Zatrzymanych wywozi się do miejscowości pod Warszawą; utrudnia im się dostęp do adwokatów
  • Zatrzymuje się dziennikarzy; naruszany jest immunitet poselski

- A nie ma woli tłumaczenia się – tak Adam Bodnar skomentował nieobecność (mimo zaproszenia) przedstawcieli MSW i KGP na zorganizowanym 24 listopada 2020 r. posiedzeniu senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji.

- Interweniujemy wszędzie tam, gdzie możemy - mówił Adam Bodnar jako jeden z gości komisji. Polega to na wystąpieniach do władz oraz na wizytacjach w komisariatach policji. Staramy się tam być po każdym zgromadzeniu po którym następują zatrzymania. Obserwujemy także sytuację protestujących przedsiębiorców czy demonstrantów z Marszu Niepodległości, bo każdy ma prawo do poszanowania praw podstawowych przez policję.

Widzimy eskalację zachowań ze strony policji. Dziś pieprzowy gaz łzawiący jest używany regularnie, także wobec posłanek. A nie zdarzało się wcześniej używanie pałek teleskopowych podczas zgromadzeń. Będę przygotowywał wystąpienie w tej sprawie, bo są one bardziej szkodliwe niż zwykłe pałki. Sprawa wywożenia zatrzymanych poza miasto, do miejscowości pod Warszawą. Utrudnia się dostęp do nich adwokatów. Zatrzymuje się dziennikarzy, co jest absolutnie skandaliczne. Pytamy KSP, dlaczego narusza się immunitet poselski. No i jeszcze użycie grupy antyterrorystów wobec demonstrantów...

Osoby zatrzymane podczas majowych protestów przedsiębiorców zażaliły się do sądu. W 79 przypadkach sądy uznały zatrzymania za niezasadne. To powinno być teraz dla policji powodem wyciagnięcia wniosków – by to się nie zdarzało, skoro sądy to potwierdzają. To powinna być nauczka – bo danej osobie przysługuje odszkodowanie i my jako podatnicy zapłacimy za nieprofesjonalizm policji.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska mówiła: Wczoraj byliśmy na ul. Wilczej. Gdyby nie nasza obecność wraz z posłami, to doszłoby do bardzo poważnych sytuacji. A była tam tylko grupka skandujących demonstrantów.

Dyrektor Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (które działa w ramach BRPO) Przemysław Kazimirski: Od 23 października do wczoraj było 22 naszych wizyt w komendach. Rozmawialiśmy w sumie z 70 osobami. Łącznie w tym czasie zatrzymano 130 osób manifestujących. Najważniejsze ujawnione nieprawidłowości to:

  • Zatrzymani nie są pouczani o swych prawach.
  • Zdarzają się nadużycia, np. dwa razy poddawano kontroli osobistej jedną osobę w jednej jednostce.
  • Brutalizacja sposobu zatrzymania. Osoby rzucano na ziemię, dociskano nogą i wrzucano do radiowozu.
  • Brak legitymowania się policjantów i podawania podstawy prawnej zatrzymania.

 

Protesty społeczne w dniu wyroku TK ws. aborcji. Policja podsumowała swe działania

Data: 2020-11-24
  • Podczas protestów 22 października 2020 r. w Warszawie policja zatrzymała 15 osób, w tym 14 podejrzewanych o przestępstwa naruszenia nietykalności cielesnej policjanta oraz „czynnego udziału w zbiegowisku”
  • Z kolei wobec 84 osób przygotowano wnioski do sądu o ukaranie za wykroczenia, a na 28 osób nałożono mandaty
  • Sporządzono też 120 notatek dla sanepidu o naruszeniu obostrzeń związanych z przeciwdziałaniem COVID-19

Tak komendant stołeczny policji nadinsp. Paweł Dobrodziej odpowiedział na pismo Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO z własnej inicjatywy podjął sprawę działań policji wobec uczestników zgromadzenia spontanicznego w nocy z 22 na 23 października 2020 r. - reakcji społecznej na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, które zaostrzało prawo aborcyjne.

Adam Bodnar był zaniepokojony użyciem środków przymusu wobec demonstrantów oraz ich zatrzymaniami. W piśmie do KSP wskazał, że obywatele mają prawo do zgromadzeń spontanicznych. Przypomniał też standardy ochrony tych zgromadzeń.

Rzecznik poprosił KSP o informacje dotyczące działań funkcjonariuszy, w tym:

  • jakie były podstawy faktyczne i prawne podjęcia interwencji oraz jak przebiegała;
  • czy używano środków przymusu bezpośredniego, jakie i w odniesieniu do ilu osób; w jaki sposób ustalono czy były one adekwatne;
  • ile osób zatrzymano, jakie były podstawy faktyczne i prawne tego, jak długo zatrzymani byli faktycznie pozbawieni wolności, czy wnieśli do sądu zażalenia na zatrzymanie;
  • w stosunku do ilu osób skierowano notatki policyjne do inspektoratów sanitarnych, jaka była podstawa prawna przekazania zawartych w notatkach danych osobowych;
  • ile osób wylegitymowano i jaka była tego podstawa faktyczna;
  • jakie dalsze czynności podjęto lub planuje się wobec zatrzymanych i wylegitymowanych. 

Odpowiedź KSP

22 października 2020 r. ok. godz. 19.00 przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie przy al. Szucha 12A doszło do nielegalnego spontanicznego zgromadzenia osób niezadowolonych z orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.

Do zgromadzonych funkcjonariusze Policji wielokrotnie kierowali komunikaty wzywające do przestrzegania obostrzeń wynikających z Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, w tym w zakresie zakazu organizacji zgromadzeń spontanicznych.

Ok. godz. 19.40 uczestnicy zgromadzenia spontanicznego wyszli na jezdnię al. Szucha, a następnie przeszli ulicami Warszawy przed siedzibę partii Prawo i Sprawiedliwość przy ul. Nowogrodzkiej 84/86. W kulminacyjnym momencie w zgromadzeniu uczestniczyło około 3000 osób.

Ok. godz. 22.00 zgromadzone osoby rozpoczęły przemarsz na teren dzielnicy Żoliborz w kierunku ul. Mickiewicza. Do zgromadzonych osób nadawane były komunikaty przypominające o aktualnych ograniczeniach, nakazach i zakazach wynikających ze stanu epidemii. Podczas prowadzonych działań na ul. Mickiewicza około godz. 0.20 kilkukrotnie na policjantów stojących w kordonie zaczęły napierać osoby protestujące, usiłując przerwać kordon policyjny, a w kierunku policjantów zostały rzucone kamienie oraz jajka. Za pomocą urządzeń nagłaśniających Policja kierowała do protestujących komunikaty wzywające do zachowania zgodnego z prawem, opuszczenia miejsca zgromadzenia przez osoby postronne, posłów, senatorów oraz inne osoby posiadające immunitet, a także dziennikarzy, przedstawicieli mediów i kobiety w ciąży. Uprzedzano ponadto, że w przypadku niepodporządkowania się poleceniom wydanym przez Policję, mogą zostać użyte prawem przewidziane środki przymusu bezpośredniego.

Wobec nieustalonych osób atakujących policjantów stojących w kordonie, celem odparcia bezpośredniego, bezprawnego zamachu na policjantów oraz przeciwdziałania naruszeniu porządku publicznego, w indywidualnych przypadkach, funkcjonariusze Policji, jako uprawnieni zgodnie z art. 2 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, używali środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz ręcznych miotaczy substancji obezwładniających.

Ponadto funkcjonariusze Policji użyli środka przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej wobec 14 zatrzymanych osób, natomiast wobec 9 z tych osób użyto także środka przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek. Wymienione środki zostały użyte zgodnie z art. 6 ust. 1 ustawy z dnia 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, tj. w sp