Zawartość
Liczba całkowita wyników: 475

Art. 32 - Równość i zakaz dyskryminacji

  1. Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.
  2. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.

CO TO ZNACZY

Ust. 1. 

Równość — wraz z godnością i wolnością — stanowi podstawę porządku ustrojowego i w tym powiązaniu należy ją rozpatrywać. Jest to zarówno zasada konstytucyjna, jak i zasada systemu praw i wolności.

Zasada równości wyznacza sposób i zakres korzystania z innych wolności i praw, oraz określa zakres dopuszczalnych ograniczeń.

Konstytucja gwarantuje wszystkim równość wobec prawa. Oznacza to, że nierówności społeczne będą niezgodne z Konstytucją wtedy, gdy są efektem obowiązującego prawa.

Równość rozumiana jako prawo podmiotowe może być traktowana jako „równość wobec prawa” oraz „równość w prawie”, tak w stanowieniu jak i w stosowaniu prawa. Zasadę równości rozpatruje się w relacjach jednostka – władza publiczna.

 

Zasada równości oznacza, że wszystkie podmioty prawa charakteryzujący się daną cechą istotną w równym stopniu powinny być traktowane równo, według jednolitej miary, bez zróżnicowań dyskryminujących lub faworyzujących. Jednocześnie zasada ta zakłada odmienne traktowanie tych podmiotów, które nie posiadają wspólnej cechy istotnej.

Ust. 2

Konstytucja zakazuje dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny. Zakaz dyskryminacji jest konsekwencją i logicznym następstwem zasady równości. Konstytucja zakazuje wprost wprowadzania nieuzasadnionych zróżnicowań.

Zakaz dyskryminacji ma charakter uniwersalny podmiotowo („nikt”) i przedmiotowo (obejmuje „życie polityczne, społeczne lub gospodarcze”).

Dyskryminacja to gorsze traktowanie ze względu na cechę osobistą. Jest to kwalifikowana forma nierównego traktowania osoby ze względu na jakąś jej cechę osobistą, bez racjonalnego uzasadnienia. Do najczęściej wymienianych przesłanek dyskryminacji zalicza się płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną lub tożsamość płciową, ale mogą do nich należeć także inne cechy osobiste jak np. pochodzenie społeczne czy status materialny.

Niedopuszczalne jest, by organy władzy publicznej odstępowały od zakazu dyskryminacji. Żeby ustalić, czy mamy do czynienia z dyskryminacją, musimy zbadać, czy rzeczywiście dwa podmioty zostały różnie potraktowane. Jeśli tak, to dlaczego: czy powodem była konkretna cecha danej osoby (to jest dyskryminacja) czy też inne przyczyny (Przykład: osoby z niepełnosprawnością mają prawo do głosowania korespondencyjnego. Osoby bez orzeczonej niepełnosprawności są więc traktowane nierówno, ale to nie jest dyskryminacja).

Standard ochrony prawnej przed nierównym traktowaniem i dyskryminacją wynika z aktów prawa międzynarodowego i europejskiego. Na gruncie prawa polskiego podstawowe znaczenie mają regulacje Kodeksu pracy oraz ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania[1]. W ocenie Rzecznika – niezależnego organu ds. równego traktowania – środki ochrony prawnej przed dyskryminacją są obecnie niewystarczające.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich jest organem zobowiązanym ustawowo do stania na straży realizacji praw osób dyskryminowanych i wykluczanych w szczególności ze względu na:

  • pochodzenie etniczne, narodowość lub rasę
  • religię, wyznanie, światopogląd
  • orientację seksualną
  • niepełnosprawność
  • płeć
  • wiek

Realizując to zadanie bierze udział w postępowaniach sądowych, ale – przede wszystkim – stara się przekonywać właściwe organy do wprowadzenia zmian w przepisach prawa lub w praktyce ich stosowania.

Rzecznik zleca także badania społeczne, w wyniku których powstają raporty opisujące problemy z jakimi borykają się osoby dyskryminowane w analizowanym obszarze oraz formułujące, w oparciu o poczynione ustalenia, rekomendacje Rzecznika kierowane do właściwych organów władzy publicznej[2].




[1] Ustawa z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz.U. z 2016 r. poz. 1219)

[2] W 2017 r. Rzecznik wydał dwa raporty z serii Zasada równego traktowania. Prawo i praktyka[2]: Przestępstwa motywowane uprzedzeniami oraz Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością. Rzecznik zlecił również przeprowadzenie badań antydyskryminacyjnych na temat równego traktowania na rynku pracy bez względu na wyznanie oraz zjawiska molestowania i molestowania seksualnego wśród studentek i studentów uczelni wyższych. Wyniki tych badań zostaną opublikowane w formie raportów w roku 2018. Raporty z tej serii dostępne są na stronie: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/zasada-rownego-traktowania-prawo-i-praktyka-raporty-rpo

 

Data początkowa
np.: 04/2020
Data końcowa
np.: 04/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Koronawirus. Wojewoda o sytuacji społeczności romskiej w Małopolsce

Data: 2020-04-08
  • Uczniowie romscy z osiedli w Małopolsce są objęci takim samym wsparciem jak pozostali uczniowie – zapewnia urząd wojewódzki
  • Jest wśród nich prowadzone zdalne nauczanie. Z tymi, którzy nie mają dostępu do sieci, nauczyciele kontaktują się telefonicznie. Dla uczniów bez dostępu do sieci są przygotowywane pakiety zbiorcze z zadaniami do realizacji, w formie papierowej
  • W województwie małopolskim nie odnotowano przypadku podejrzenia zakażenia COVID -19 wśród społeczności romskiej
  • Władze miast i gmin na bieżąco informują o profilaktyce zarażeń wszystkich mieszkańców, nie wykluczając społeczności romskiej

 2 kwietnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich pytał o sytuację społeczności romskiej na osiedlach w Małopolsce w związku z epidemią COVID-19.

Odpowiedź urzędu Wojewody Małopolskiego

Informacja obejmuje osiedla: Maszkowice, Krośnicę, Koszary, Ochotnicę Górną, Ostrowsko, Czarną Górę, Zadział oraz skupiska miejskie: Andrychów, Limanowa Miasto, Nowy Sącz i Czchów.

1. W związku z zagrożeniem epidemicznym władze miast i gmin na bieżąco realizują działania informacyjne w zakresie profilaktyki zarażeń, których adresatami są wszyscy mieszkańcy nie wykluczając społeczności romskiej. Władze gmin cały czas informują wszystkich swoich mieszkańców, w tym również mieszkańców romskich o postępowaniu i o zachowaniu szczególnej ostrożności w związku z koronawirusem. Odpowiednie informacje znajdują się na ogłoszeniach umieszczonych w wersji papierowej, jak również na stronie Facebooka gmin, stronie internetowej ośrodków pomocy społecznej, na stronie internetowej gmin oraz na tablicy ogłoszeń. Przekazano plakaty mieszkańcom rodzin romskich które informują „O podstawowych zasadach bezpieczeństwa w walce z koronawirusem” oraz “Jak skutecznie myć ręce”. Dodatkowo w ramach współpracy z Romami przeprowadzane są rozmowy z wójtami osiedli romskich, by uświadamiali mieszkańców o zagrożeniach.

2. Do mieszkańców osiedli docierają informacje o zasadach postępowania wobec zagrożenia epidemicznego, o sposobie rozpoznawania symptomów zarażenia koronawirusem i działaniach jakie należy podjąć w przypadku podejrzenia zakażenia. Przekazano plakaty informacyjne z numerami telefonów w razie konieczności lub podejrzenia zachorowania. Ponadto pielęgniarki środowiskowe prowadzą indywidualnie, na bieżąco działania informacyjne również w tym zakresie. Bezpośrednia informacja o właściwym postępowaniu przeprowadzana jest przez system nagłaśniający (megafony), realizowana  przez jednostki  Ochotniczej Straży Pożarnej podległe gminom. Pracownicy socjalni podczas przeprowadzania telefonicznego wywiadu środowiskowego lub też podczas bezpośredniego kontaktu z mieszkańcami każdorazowo informują ich  o zagrożeniu epidemicznym, o sposobie rozpoznawania objawów zarażenia wirusem, konieczności zachowania ostrożności, a także o tym, co należy zrobić, w przypadku podejrzenia u siebie zakażenia.  Dodatkowo w trakcie odbioru paczek żywnościowych z Banku Żywności każda rodzina zostaje uświadomiona o stosowaniu zasad bezpieczeństwa i stosowania się do nowych wymagań i zasad uchwalanych przez rząd.

3. Władze samorządowe (koordynacja przez GOPS-y) w miarę możliwości zapewniają dostęp do środków dezynfekcji i zabezpieczenia sanitarnego. Planuje się zwiększenie zakupu środków i materiałów medycznych o maseczki ochronne dostępne jako antywirusowe, rękawiczki i środki dezynfekcyjne i przekazywanie ich systematycznie społeczności romskiej. Niektóre ośrodki pomocy społecznej zabezpieczają finansowo rodziny najbardziej potrzebujące, aby we własnym zakresie mogły zakupić podstawowe środki ochrony.

4.Uczniowie romscy objęci są takim samym wsparciem jak pozostali uczniowie, wszyscy mają konta na dzienniku elektronicznym, co pozwala im komunikowanie się z wychowawcą, dyrektorem. Wśród uczniów romskich prowadzone jest zdalne nauczanie za pomocą Skypa, Messangera oraz dziennika elektronicznego. Z uczniami, którzy nie mają dostępu do Internetu, nauczyciele kontaktują się telefonicznie. Do części uczniów romskich, którzy mają z racji, być może, ekonomicznych  ograniczony / limitowany dostęp do sieci rozsyłane są zadania w postaci e-maili, zgodnie z życzeniem rodziców. Dla uczniów, którzy nie posiadają skutecznego dostępu do sieci, są przygotowywane pakiety zbiorcze z zadaniami do realizacji, w formie papierowej, które są odbierane przez rodziców ze szkoły lub asystentów edukacji romskiej. W niektórych gminach wobec braku u dzieci komputerów i telefonów z dostępem do Internetu materiały zamieszczane są na stronie szkoły na specjalnym dysku Google, które na bieżąco pobiera asystent romski, który ma dostęp do Internetu i przekazuje rodzicom i dzieciom. Ponadto gminy wystąpiły do Ministerstwa Cyfryzacji o dodatkowe środki finansowe na zakup sprzętu komputerowego, w celu realizacji nauczania zdalnego. Zakupiony sprzęt zostanie udostępniony tym dzieciom, które nie posiadają komputera czy tabletu do nauki.

5.Asystenci edukacji romskiej pełnią rolę łącznika między szkołą a uczniami i rodzicami romskimi. Są w stałym kontakcie z nauczycielami, którzy pracują zdalnie z uczniami. Odbierają potrzebne podręczniki i przekazują uczniom romskim oraz nadzorują naukę dzieci. W przypadku uczniów z brakiem dostępu do Internetu zadaniem asystenta jest odebranie od dyrektora materiałów potrzebnych do realizacji programu nauczania, przekazanie ich uczniom, a następnie zebranie prac podlegających ocenie i przekazanie dyrektorowi (przekazanie i odbieranie odbywa się przed osiedlem, z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa).

Podjęto tez działania związane z zapotrzebowaniem na dodatkowe środki dezynfekujące, sanitarne i ochrony osobistej dla osób ze społeczności romskiej zamieszkujących osiedla romskie w Małopolsce. Zgodnie z otrzymanymi informacjami, na terenie województwa małopolskiego nie odnotowano przypadku podejrzenia zakażenia COVID -19 wśród społeczności romskiej.

XI.812.18.2020

Przed zawiadomieniem o przestępstwie trzeba zbadać, czy w ogóle do niego doszło. RPO do burmistrza Jordanowa

Data: 2020-04-07
  • Nie można zgłaszać organom ścigania przestępstw bez analizy, czy rzeczywiście doszło do przestępstwa
  • Gdyby burmistrz Jordanowa to zrobił, zorientowałby się, że modyfikacja herbu miasta i towarzyszący temu komentarz nie mają cech przestępstwa – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Automatyczne powiadomienie w takiej sprawie policji - nawet w przekonaniu o swym obowiązku prawnym - mogło ingerować w konstytucyjną wolność wypowiedzi

W lutym 2020 r. 16-latek z Jordanowa przerobił w sieci herb miasta, dodając do niego tęczowe tło. Dopisał też komentarz: „Jordanów proLGBT, precz z narodowcami”. Zabrał w ten sposób głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT, w tym w związku z uchwałą anty-LGBT, którą wydała m.in. Rada Gminy Jordanów.

Burmistrz publicznie go skrytykował i powiadomił organy ścigania. Prokuratura odmówiła śledztwa w sprawie i przekazała ją sądowi dla nieletnich (RPO będzie monitorował to postępowanie).

Artystyczne przetworzenie herbu Jordanowa przez dodanie tęczowego tła nie było jego znieważeniem – wskazał RPO Adam Bodnar w wystąpieniu z 5 marca do burmistrza Jordanowa Andrzeja Malczewskiego. Jego działania uznał za  nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i ekspresji artystycznej. Reakcja burmistrza potwierdza „efekt mrożący” uchwał anty-LGBT wobec obaw, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane

Pismo burmistrza do RPO

Burmistrz Andrzej Malczewski odpisał 18 marca, że „z ogromnym zdumieniem przyjął, iż RPO ocenił jego działania jako potencjalnie naruszające prawa i wolności obywatela”. A zawiadamiając o podejrzeniu przestępstwa w związku z przeróbką  herbu miasta i „hejterskim komentarzem”, spełnił tylko obowiązek z art. 304 § 2 Kodeksu postępowania karnego. Stanowi on, że instytucje państwowe i samorządowe, które dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego, z urzędu są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję.

Zdaniem burmistrza samo w sobie nie stanowi to zatem jakiejkolwiek ingerencji w prawa i wolności obywatelskie. To do organów postępowania i sądu należy bowiem ostateczna ocena czynu.

- Dokonując powyższego zgłoszenia, nie dysponowałem szczegółową wiedzą o autorze przedmiotowej publikacji, stąd też uznaję za całkowicie nieuprawione twierdzenia, abym w swych działaniach miał celowo nękać osobę niepełnoletnią – wskazał burmistrz.

Nie zgodził się też, że taka publikacja herbu, zwłaszcza w kontekście komentarza zawierającego nawoływanie do nienawiści wobec osób o innych poglądach, jest realizacją prawa do wolności wypowiedzi.

Burmistrz podkreślił, że RPO bardzo dużo uwagi poświęcił uchwale z 30 maja 2019 r. ws. sprzeciwu wobec wprowadzenia ideologii „LGBT" do wspólnot samorządowych. -Uchwała, o której Pan Rzecznik wspomina w swym piśmie, została podjęta przez Radę Gminy Jordanów, która jest organem uchwałodawczym Gminy Jordanów, odrębnej od Miasta Jordanów jednostki samorządu terytorialnego – napisał.

Zaznaczył, że w efekcie przekazywanych przez media niepełnego, zniekształconego obrazu całej sytuacji, do urzędu miasta niemal codziennie wpływa korespondencja zawierająca obelgi, wyzwiska i oszczerstwa (załączył jej przykład).

Odpowiedź RPO

Adam Bodnar zgadza się, że każdy burmistrz ma obowiązek zawiadomienia organów ścigania, jeśli w związku z prowadzoną działalnością dowie się o przestępstwie.

Zgodnie jednak z orzecznictwem, jest to uzależnione od „świadomości, że przestępstwo rzeczywiście zostało popełnione”. A to wymaga wcześniejszej analizy, czy są uzasadnione powody by sądzić, że doszło do przestępstwa. W jej toku uwzględnione powinny zostać wszelkie okoliczności sprawy, w tym wpływ podjęcia działań na prawa jednostki, której dotyczą.

W świetle tego RPO z zaskoczeniem przyjął stanowcze stanowisko burmistrza, że miał on obowiązek zawiadomienia o przestępstwie.

Tymczasem w ocenie Rzecznika przeróbkę herbu trudno uznać za  czyn karalny. Takie przestępstwo dotyczy bowiem wyłącznie znieważenia godła, flagi lub innych symboli państwowych.  

Przestępstwem nie jest też komentarz nastolatka, choć może być on odczytywany jako obraźliwy wobec osób o określonych poglądach politycznych. Ale wpis ten - jako odnoszący się do grupy wyróżnionej ze względu na jej poglądy polityczne - nie ma znamion czynu zabronionego. Według art. 257 K.k. publiczne znieważenie grupy osób lub osoby z motywów uprzedzeniowych jest karane tylko wtedy, jeśli jego powodem jest przynależność narodowa, etniczna, rasowa, wyznaniowa lub bezwyznaniowość.

Poinformowanie policji i wydanie oświadczenia o sprawie, nawet jeśli towarzyszyło temu przeświadczenie o obowiązku prawnym, mogło zatem stanowić ingerencję w wolność wypowiedzi jednostki.

Europejski Trybunał Praw Człowieka podkreśla, że naruszenie tej wolności może polegać także na takiej działalności organów publicznych, która powstrzymuje obywatela od swobodnego głoszenia poglądów ze względu na uzasadnioną obawę, że są one przez władze niepożądane. Ten tzw. efekt mrożący został uznany za naruszenie art. 10 EKPCz. Na jej gruncie za naruszenie wolności słowa można zatem  uznać złożenie przez organ władzy zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez jednostkę za jej wypowiedź.

Zarazem Rzecznik przeprosił za wskazanie, by uchwała „anty LGBT” została podjęta przez Radę Miasta Jordanów.  

Adam Bodnar z przykrością przyjął informację o obraźliwych słowach pod jego adresem, które budzą głęboki sprzeciw. Ale poza kompetencjami Rzecznika jest reagowanie na działania osób prywatnych.

XI.519.1.2020

Koronawirus. RPO pyta min. Emilewicz o artykuł 15zzd Tarczy Antykryzysowej (mikropożyczki)

Data: 2020-04-06
  • W jaki sposób przedsiębiorcy mają korzystać z 5 tys. zł pożyczek przewidzianych w Tarczy Antykryzysowej, skoro samorządy, które mają te pieniądze wypłacać, nie mają na to pieniędzy?
  • Gdańsk alarmuje, że jego urząd pracy ma pieniądze dla 350 z 70 tys. gdańskich mikroprzedsiębiorstw
  • Jakie kryteria podziału środków przewiduje rząd? – pyta RPO

Przedsiębiorcy są ważnym i niezastąpionym ogniwem polskiej gospodarki i społeczeństwa. Dlatego RPO z uwagą śledzi działania władz na rzecz zapewnienia im wszelkiej pomocy, pozwalającej na kontynuowanie działalności gospodarczej, w tym tak ważnej – pomocy finansowej w obliczy wyzwań i zagrożeń związanych z epidemią.

Nowelizacja specustawy o tarczy antykryzysowej z 31 marca 2020 r. (Dz. U. z 2020 r. poz. 568) miała– w założeniu ustawodawcy – wdrożyć pakiet osłonowego dla przedsiębiorców. Po art. 15 zostały więc dodane artykuły 15a–15zzzi. Art. 15zzd. przewiduje do 5 tys. zł pożyczki dla mikroprzedsiębiorców. Pożyczek maja udzielać starostowie ze środków Funduszu Pracy, którymi dysponują powiatowe urzędy pracy. Tymczasem samorządowcy już teraz alarmują, że urzędy pracy nie mają takich pieniędzy. Prezydent Gdańska pisze np. że dysponuje środkami dla 350 mikroprzedsiębiorców, a jest ich 70 tysięcy.

Jak w takim razie będzie wyglądał dostęp do pożyczek? Przyjęcie jakiegokolwiek kryterium wyboru uprawnionego przedsiębiorcy, na przykład według kolejności zgłoszeń, prowadzi do naruszenia konstytucyjnej zasady równości oraz stanowi zagrożenie dla przetrwania tej szczególnej grupy przedsiębiorców – pisze RPO do minister rozwoju Jadwigi Emilewicz.

V.7100.9.2020

Koronawirus. Dlaczego z pomocy wykluczeni są przedsiębiorcy, którzy zarejestrowali działalność po 1 lutego?

Data: 2020-04-06

RPO dostał takie pytanie od przedsiębiorcy prowadzącego jednoosobową działalności gospodarczą. Pan ten pyta o powód takiego wykluczenia tysięcy obywateli i ich rodzin. Zostało ono zapisane w ustawie o Tarczy Antykryzysowej z 28 marca. RPO prosi o wyjaśnienia – dla pytającego i dla siebie – w Ministerstwie Rozwoju.

Koronawirus. Obywatele pytają, czy państwo zwróci koszty ws. akcji #LotDoDomu

Data: 2020-04-03
  • Ludzie pytają, czy dostaną zwrot kosztów biletów lotniczych za powrót w ramach akcji #LotDoDomu
  • Polska w końcu aktywowała Unijny Mechanizm Ochrony Ludności, dzięki któremu teraz Polacy wracają za darmo
  • Tymczasem ci, którzy wrócili wcześniej, sami płacili za siebie
  • Budzi to wątpliwości  RPO z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości 

Celem Mechanizmu Ochrony Ludności jest współpraca państw członkowskich Unii Europejskiej w sytuacjach kryzysowych. Pomoc udzielana jest na prośbę poszczególnych państw. Dzięki skorzystaniu z Mechanizmu niektórzy Polacy będą mogli wrócić do kraju za darmo lotami, których koszty do 75 proc. pokryje UE.  

Z informacji prasowych i wniosków kierowanych do Rzecznika  Praw Obywatelskich przez obywateli, którzy wracali do kraju w ostatnich tygodniach wynika, że inne państwa członkowskie UE już wcześniej skorzystały z tej formy pomocy, zapewniając swoim obywatelom możliwość bezpłatnego powrotu. Koszty dużej części lotów organizowanych w ramach akcji #LotDoDomu były natomiast pokrywane przez samych pasażerów.

Może to budzić wątpliwości z punktu widzenia zasady równości, o której mowa w art. 32 Konstytucji.

A teraz obywatele pytają o możliwość zwrotu kosztów na zakup biletów lotniczych w ramach akcji #LotDoDomu.

Znajdowali się oni w identycznej sytuacji, jak obywatele, którzy dopiero skorzystają z tej możliwości. Powinni więc być traktowani na równych zasadach przez władze, zwłaszcza jeżeli istniała realna możliwość zapewnienia im takiej samej formy pomocy. Celowe wydawało się więc wcześniejsze skorzystanie z programu unijnego.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk spytał ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o działania w celu rozwiązania problemu.

VII.531.38.2020

Koronawirus. RPO pyta o sytuację imigrantów romskich we Wrocławiu, Gdańsku i Poznaniu

Data: 2020-04-03
  • Z powodu wykluczenia, którego na co dzień doświadczają, Romowie mogą mieć ograniczony dostęp do informacji o zagrożeniach, do środków ochrony oraz do pomocy medycznej
  • Władze samorządowe mają obowiązek zabezpieczania zdrowia wszystkich swoich obywateli w możliwie równym stopniu
  • RPO pyta prezydentów Wrocławia, Gdańska i Poznania o sytuację Romów w ich miastach w czasie epidemii 

Zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego imigrantów romskich mieszkających we Wrocławiu, w Gdańsku i Poznaniu jest szczególnie wysokie, choćby ze względu na warunki mieszkaniowe, w jakich żyją, częsty brak dostępu do sieci kanalizacyjnej, a w niektórych przypadkach także do bieżącej wody.

W tej grupie mogą znajdować się też osoby w podeszłym wieku i osoby przewlekle chore, dla których zarażenie się koronawirusem jest niezwykle niebezpieczne.

Rzecznik zaapelował do włodarzy miast o niezwłoczne podjęcie wszelkich możliwych działań profilaktycznych, adresowanych do Romów mieszkających we Wrocławiu, które pozwolą zmniejszyć ryzyko zachorowania i pomogą im przetrwać trudny czas pandemii. Zapytał także o dotychczasowe działania informacyjne skierowane do Romów, czy są one zrozumiałe dla wszystkich mieszkańców, czy władze zaopatrzyły Romów w niezbędne środki dezynfekujące i sanitarne oraz w jaki sposób szkoły realizują obecnie zadania wobec uczniów i uczennic romskich.

XI.812.17.2020, XI.816.2.2020

Światowy Dzień Świadomości Autyzmu

Data: 2020-04-02

2 kwietnia przypada Światowy Dzień Świadomości Autyzmu.

Osoby w spektrum autyzmu należą do grup najbardziej narażonych na dyskryminację, przemoc i wykluczenie. Autyzm jest całościowym zaburzeniem rozwoju dziecka o podłożu neurologicznym, który dotyczy tysięcy dzieci w całej Polsce. Osoby z autyzmem mają problemy z mówieniem, postrzeganiem świata, rozumieniem relacji społecznych. Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) autyzm występuje u 1 na 100 dzieci, co oznacza, że w Polsce żyje ich około 400 tysięcy. Światowy Dzień Świadomości Autyzmu, ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, ma na celu propagowanie wiedzy na temat tego zjawiska.

Rzecznik Praw Obywatelskich jako organ do spraw równego traktowania oraz monitorujący wdrażanie w Polsce Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych popiera każdą inicjatywę mającą za zadanie zwiększyć świadomość społeczeństwa na temat wyzwań, z jakimi mierzą się osoby z niepełnosprawnościami.

W ramach obchodów Światowego Dnia Świadomości Autyzmu realizowane są liczne inicjatywy na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji osób ze spektrum autyzmu i ich rodzin.

Jedną z nich jest „Polska na Niebiesko” – coroczna kampania społeczna organizowana przez Fundację JiM o zasięgu ogólnopolskim. Akcji towarzyszy kampania medialna i online za pomocą strony internetowej: https://www.polskananiebiesko.pl/. Co roku Rzecznik Praw Obywatelskich bierze udział w tej akcji i podświetla siedziby swojego Biura oraz Biur Pełnomocników Terenowych na niebiesko.

Z kolei kampania „Dzieciństwo bez przemocy, dorosłość bez lęku” została przygotowana przez obywatelską inicjatywę „Chcemy Całego Życia” oraz organizacje partnerskie. Na portalu https://www.facebook.com/ChcemyCalegoZycia/ publikowane są historie osób w spektrum autyzmu i ich bliskich. Kampania zwraca uwagę na przemoc w okresie dzieciństwa i jej konsekwencje w dorosłym życiu osób autystycznych.

Bądźmy solidarni z osobami z autyzmem!

 

****

Warto zwrócić uwagę na głos self-adwokatów ze środowiska osób ze spektrum autyzmu, który publikujemy w załączniku.

Koronawirus PLACÓWKI SENIORALNE kilka porad dla osób prowadzących i personelu

Data: 2020-04-02

Kilka porad dla osób prowadzących i personelu – poradnik przygotowany we współpracy z ekspertami: dr. n. med. Jarosławem Derejczykiem - lekarzem geriatrą oraz dr n.med. Iwoną Markiewicz - konsultantką wojewódzką w dziedzinie pielęgniarstwa i opieki długoterminowej w woj. śląskim.

Osoby głuche i niedosłyszące muszą mieć dostęp do tłumacza w przychodni

Data: 2020-04-02

RPO otrzymał informację, że osoby głuche i niedosłyszące nie mają dostępu do tłumacza migowego w katowickich przychodniach.

Niestety często działania zwalczające epidemię koronawirusa oraz zapewniające pomoc w przypadku zarażenia, są niedostępne dla osób głuchych i niedosłyszących. Wynika to przede wszystkim z tego, że domyślnym kanałem komunikacji jest w tym przypadku telefon.

Tymczasem osoby głuche muszą mieć zapewnione takie samo prawo do ochrony zdrowia i informacji, jak wszyscy obywatele.

RPO apeluje: trzeba zapewnić dodatkowe usługi tłumaczenia na odległość albo komunikacji pisemnej, co mimo trudnych warunków wydaje się możliwe i konieczne. W związku z opisaną sytuacją, rzecznik zwrócił się do prezydenta Katowic Marcina Krupy o zapewnienie równego dostępu osób głuchych i niedosłyszących do opieki zdrowotnej i informacji o pandemii, a w  szczególności o pilne podjęcie działań zapewniających korzystanie z usługi tłumacza języka migowego w kontaktach z przychodniami lekarskimi na terenie Katowic.

XI.812.3.2020

Koronawirus. RPO upomina się o pomoc dla Romów z osiedla w Maszkowicach

Data: 2020-04-01
  • Romowie z osiedla w Maszkowicach (Małopolska) są szczególnie narażeni na zarażenie koronawirusem
  • Nie ma tam dostępu do sieci kanalizacyjnej; w niektórych domach brak bieżącej wody
  • A wśród mieszkańców są osoby w podeszłym wieku i przewlekle chore
  • Dzieci  mogą zaś mieć problem z dostępem do edukacji wobec zawieszenia zajęć w szkołach

O pilne działania profilaktyczne, które pozwolą zmniejszyć tam ryzyko epidemiczne, Rzecznik Praw Obywatelskich zaapelował do wójta gminy Łącko Jana Dziedziny.

Przedstawiciel społeczności romskiej z Maszkowic zwrócił się do RPO o pomoc w uzyskaniu od władz samorządowych niezbędnego wsparcia dla mieszkańców w związku z pandemią SarsCoV-19.

Zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego na osiedlu jest  szczególnie wysokie, m.in. ze względu na panujące tam warunki mieszkaniowe. Chodzi o brak dostępu do sieci kanalizacyjnej, a w niektórych domach - także do bieżącej wody.

Wśród mieszkańców znajdują się osoby w podeszłym wieku i osoby przewlekle chore, dla których zarażenie się koronawirusem jest niezwykle niebezpieczne.

RPO Adam Bodnar pyta wójta:

  • czy w związku z zagrożeniem epidemicznym władze samorządowe podjęły jakiekolwiek działania informacyjne w zakresie profilaktyki zarażeń, których adresatami byliby również mieszkańcy osiedla w Maszkowicach? Czy do mieszkańców osiedla docierają informacje o zasadach postępowania wobec zagrożenia epidemicznego, sposobie rozpoznawania symptomów zarażenia koronawirusem i działaniach, jakie należy podjąć w przypadku podejrzenia zarażenia?
  • czy władze samorządowe zaopatrzyły lub planują zaopatrzyć mieszkańców osiedla w niezbędne środki, np płyny dezynfekcyjne, środki ochrony osobistej itp.?

Ponadto przedstawiciel Romów wskazał także na problem w dostępie do edukacji dzieci z osiedla, wynikający z zawieszenia placówek oświatowych i przyjęciu formy nauczania zdalnego. Adam Bodnar ma wątpliwości:

  • czy dzieci z osiedla są objęte takim nauczaniem?
  • czy na bieżąco otrzymują ze szkoły materiały niezbędne do nauki?
  • czy w proces nauczania szkoła w wystarczającym stopniu angażuje asystentów edukacji romskiej?

Rzecznik pyta wójta, jak szkoła, do której uczęszczają dzieci z osiedla, realizuje obecnie swe zadania wobec tej grupy uczniów i uczennic.

XI.812.8.2020

Koronawirus. Po apelu RPO rząd uruchamia kanały komunikacji dla osób głuchych

Data: 2020-03-30
  • 24 marca na stronach KPRM, Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Cyfryzacji, a co najważniejsze na stronie gov.pl/koronawirus. uruchomiliśmy usługę tłumacza polskiego języka migowego on-line. Niebawem uaktywnimy tę usługę dla wszystkich ministerstw
  • Tak szef kancelarii premiera Michał Dworczyk odpowiada na apel RPO z 20 marca, by informując o koronawirusie, rząd pamiętał o osobach głuchych

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów dąży do tego, by wszyscy nasi obywatele, w tym także osoby z niepełnosprawnościami mieli równe szanse w dostępie do informacji. Dlatego też konferencje prasowe odbywające się w kancelarii Prezesa Rady Ministrów są obecnie tłumaczone na język migowy, tłumacza zapewnia również Telewizja Polska – napisał min. Dworczyk

Trwają prace nad upowszechnieniem tłumaczeń migowych z innych wydarzeń, w których biorą udział członkowie Rady Ministrów.

Min. Dworczyk przekazał wystąpienie RPO wszystkim ministerstwom z prośba o rozważenie możliwości wprowadzenia proponowanych przez RPO zmian, mających na celu zwiększenie dostępności do istotnych informacji dla osób z niepełnosprawnościami.

XI.812.1.2020

Koronawirus. Osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w sytuacji zagrożenia życia – RPO wystąpił do minister rodziny

Data: 2020-03-30
  • W związku z ograniczeniami wolności przemieszczania się i wprowadzeniem dla części obywateli obowiązkowej kwarantanny osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w niezwykle trudnej sytuacji
  • W obecnych warunkach wzrasta zagrożenie ich życia i zdrowia
  • RPO zaapelował do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej

​​​​​Epidemia koronawirusa zmieniła rytm codziennego życia społeczeństwa i funkcjonowania większości instytucji państwowych i samorządowych. W ramach działań ograniczających rozprzestrzenianie się epidemii podjęto decyzje o ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się. Wprowadzono nadzwyczajne obostrzenia dotyczące wychodzenia z mieszkań, zaleca się pozostawanie w domu, w izolacji, zamknięto szkoły i część zakładów pracy, a spora grupa obywateli została skierowana na przymusową kwarantannę.

Ograniczenia, mające na celu ochronę zdrowia publicznego, spowodowały jednak, że osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Od ponad dwóch tygodni znajdują się w zamknięciu z osobami, które stosują przemoc, a standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie rzecznika niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby, które przebywają teraz w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności za swoje zachowania wobec osób najbliższych. W obecnej sytuacji państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

Jak wygląda sytuacja?

DO RPO dotarło wiele alarmujących sygnałów na temat wpływu stosowanych środków zaradczych w walce z epidemią na sytuację osób doświadczających przemocy domowej.

Niezwykle niepokojące są dane o gwałtownym wzroście zgłoszeń przypadków przemocy domowej w państwach, które – podobnie jak Polska – podjęły próby ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa zalecając zachowanie społecznego dystansu, pracę i naukę w domu, czy ograniczenie wyjść z domu do niezbędnego minimum. Jak wskazują np. doświadczenia chińskich organizacji pozarządowych w okresie obowiązkowej kwarantanny liczba zawiadomień o przypadkach przemocy wzrosła niemal trzykrotnie w porównaniu do danych dotyczących tego okresu w roku poprzednim.

Związek pomiędzy wprowadzeniem środków zaradczych w postaci kwarantanny a gwałtownym wzrostem raportowanych przypadków przemocy odnotowały także organizacje pozarządowe w Stanach Zjednoczonych, analizując przyczyny wyższej liczby połączeń z infoliniami dla pokrzywdzonych przemocą. Podobne obawy wyrazili także eksperci Federalnego Związku Niemieckich Śledczych, jak również brytyjskich organizacji non-profit.

Podkreślenia wymaga, że przewidywania dotyczące możliwości gwałtownego wzrostu liczby przypadków użycia przemocy wobec osób najbliższych w czasie epidemii są uzasadnione także czynnikami psychologicznymi – strach przed zakażeniem, poczucie braku kontroli nad biegiem wydarzeń, czy potencjalne pogorszenie sytuacji materialnej, mogą bowiem działać jako stresory prowadzące do wybuchów agresji wobec osób najbliższych.

Konieczność przeciwdziałania nasilającej się przemocy domowej w czasie epidemii została umieszczona na szczycie listy kluczowych zadań państw przy opracowywaniu strategii reakcji na wirusa SARS-CoV-2, przedstawionej przez Zastępczynię Dyrektora Wykonawczego UN Women Åsę Regnér. Przywołując przykłady epidemii wirusa Zika i Ebola podkreśliła ona, że ograniczenie możliwości przemieszczania się z jakiegokolwiek powodu jest szczególnie niebezpieczne dla kobiet, które w czasie kwarantanny są zmuszone do ciągłego przebywania z osobą stosującą przemoc. Obawy Organizacji Narodów Zjednoczonych w tym zakresie należy uznać za wysoce prawdopodobne, zwłaszcza jeśli zestawimy je z danymi zaczerpniętymi z „Informacji dotyczącej realizacji przez Policję procedury „Niebieskie Karty” w 2018 r.”, które od lat jasno wskazują, że osobami pokrzywdzonymi przemocą najczęściej są kobiety i małoletni.

Niezwykle trudne okoliczności, w jakich się obecnie znajdujemy, nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. Należy przypomnieć, że przemoc w rodzinie stanowi naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, a zapewnienie osobom pokrzywdzonym pomocy jest zobowiązaniem wynikającym z szeregu aktów prawa międzynarodowego ratyfikowanych przez Polskę, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, czy Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.  

Rekomendacje RPO:

RPO zwrócił się do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o pełne zaangażowanie w tej niezwykle trudnej sytuacji. Rzecznik rekomenduje:

  • Stworzenie dokładnego i ogólnodostępnego spisu dostępnych świadczeń wspierających dla osób doświadczających przemocy domowej oraz uzupełnienie baz teleadresowych na stronie Ministerstwa o aktualne informacje.
  • Udostąpione dane powinny zawierać informację, czy dana jednostka wspierająca ma możliwość udzielenia schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie osobom w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, i czy dysponuje procedurą mającą na celu zniwelowanie ryzyka rozprzestrzeniania się koronawirusa. Ważne jest czytelne oznaczenie, czy prowadzi ona poradnictwo psychologiczne, prawne, socjalne, zawodowe i rodzinne za pomocą środków komunikowania się na odległość, np. telefonicznie, mailowo, za pomocą komunikatorów internetowych; jeśli tak, to za pośrednictwem jakich kanałów, ze wskazaniem typu i godzin świadczenia określonej usługi i z uwzględnieniem form komunikacji dostępnych dla osób z niepełnosprawnościami, w szczególności osób głuchych i słabosłyszących.
  • Konieczne jest zapewnienie, aby usługi z zakresu poradnictwa medycznego, psychologicznego, prawnego, socjalnego, zawodowego i rodzinnego – mimo braku możliwości kontaktu osobistego – były świadczone w sposób nieprzerwany, w trybie telefonicznym lub zdalnym.
  • Należy utrzymać funkcjonowanie zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, które zajmują się zwalczaniem przemocy domowej i pomocą osobom jej doświadczających – za pośrednictwem środków komunikowania się na odległość.
  • Szczególne znaczenie ma teraz obowiązek monitorowania sytuacji rodzin, w których przemoc wystąpiła, lub co do których istnieje takie podejrzenie. Należy wskazać, że konieczne może być poświęcenie uwagi także tym rodzinom, co do których nastąpiło zakończenie procedury „Niebieskiej Karty”. Jest to tym bardziej uzasadnione biorąc pod uwagę czasowe zawieszenie zajęć szkolnych, co znacznie ograniczyło możliwość szybkiego wykrycia przypadków krzywdzenia dzieci i młodzieży – warto zauważyć, że obowiązek zawiadomienia o przestępstwie z użyciem przemocy przez osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły takie podejrzenie, tj. m.in. nauczycieli, stanowił ważny element całego systemu.
  • RPO rekomenduje także podjęcie analizy funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii i okazanie jednostkom realizującym zadania w tym obszarze wszelkiej możliwej pomocy w celu niezwłocznego zmodyfikowania dotychczasowego sposobu działania, w tym poprzez wydanie odpowiednich wytycznych lub zaleceń.

RPO przekazał także uwagi do specustawy na temat koronawirusa. Podkreślił, że brak ujęcia w katalogu tzw. „spraw pilnych”, rozpatrywanych podczas epidemii przez sądy, nakazania opróżnienia lokalu mieszkalnego przez sprawcę przemocy w rodzinie oraz wstrzymania wykonania tytułów wykonawczych dotyczących eksmisji sprawców przemocy domowej może przyczynić się do wzrostu zagrożenia życia i zdrowia osób doświadczających przemocy domowej.

O swoich obawach RPO poinformował również Komendanta Głównego Policji.

XI.518.13.2020

RPO alarmuje: trzeba pomóc Romom w Maszkowicach

Data: 2020-03-27
  • Nadal oczekuję na podjęcie przez władze samorządowe gminy Łącko kompleksowych działań zmierzających do poprawy warunków mieszkaniowych na osiedlu romskim w Maszkowicach.
  • Podniesienie standardu życia na osiedlu uważam za obowiązek władz samorządowych, wynikający zarówno z zadań własnych, jak i konstytucyjnego nakazu poszanowania i ochrony godności człowieka – pisze RPO do przewodniczącej Rady Gminy Łącko Bernadetty Wąchały-Gawełek
  • To kolejna interwencja RPO w sprawie  Romów z Maszkowic

Osiedle romskie w Maszkowicach istnieje od lat 50. XX wieku, kiedy pojawili się tam Romowie zatrudniani przy budowie lokalnych dróg. Sytuacja jest tam bardzo poważna, stąd stałe zainteresowanie RPO, w tym regularne wizyty ekspertów z Biura RPO i korespondencja z władzami samorządowymi.

W Maszkowicach mieszka 200-300 Romów, polskich obywateli. Zameldowani są w trzech legalnych budynkach, a mieszkają w wielu rozpadających się barakach. Od początku wszyscy wiedzieli, że osada jest nielegalna – położona na terenach gminnych, prywatnych nieużytkach, terenach zalewowych. Ale osiedle wciąż rosło – z dykty, z desek, z kartonu. Część domów przypomina brazylijskie fawele, grozi zawaleniem, pokrywa je wszechobecna pleśń. Instalacje są zrobione, ale cudem jest, że nie giną od nich ludzie. Kanalizacji wciąż nie ma, woda czerpana jest ze studni. Nieformalnie dzieli się to na dwie części – starą i tę z kontenerami mieszkalnymi, które gmina kupiła ze środków programu romskiego w 2010 roku. Ta nowa część wygląda lepiej, ale już teraz pojawiają się tam przybudówki.

Życie toczy się tam własnym rytmem, część osób pracuje, ale większość jednak korzysta z zasiłku, zbierają złom, kable. Słowo bieda nabiera tu innego, głębszego znaczenia. Do szkoły chodzi 80% dzieci, co daje niezły wynik. Pamiętać jednak należy, że obowiązek jest realizowany do końca szkoły podstawowej. Wielkie znaczenie odgrywa tutaj wsparcie udzielane przez asystentów edukacji romskiej, którzy dbają, by dzieci chodziły do szkoły, pomagają odrabiać lekcje. To świetnie sprawdzająca się instytucja. RPO także współpracuje ze stowarzyszeniami asystentów romskich. To oni przełamują przekonanie, że edukacja oznacza wyłączenie ze środowiska, akulturację, czy sprzeniewierzenie się tradycji.

Państwo przez lata nie zauważało polskich Romów, bo lepiej nie widzieć, przymykać oko na nielegalne osiedla, niż rozwiązywać problemy, wspierać obywateli w normalnym życiu. Ta druga droga zawsze więcej kosztuje. Dopiero lata 90. to początek myślenia o prawie do edukacji Romów, a początek XXI wieku to początek projektu integracji i wyrównywania szans.

Programy społeczne wywołały niestety też niezadowolenie części społeczeństwa, która postrzegając Romów jako obcych zauważyła środki przeznaczone na ich wspieranie. Samowola budowlana stała się problemem dla wielu, w tym władz lokalnych, nieco ponad 2 lata temu – mimo, że od lat samorząd przeznaczał środki z programu romskiego na dobudówki z łazienkami czy ocieplenie. Pojawiły się wnioski do inspektora budowlanego, decyzje o rozbiórce domów, o nałożeniu grzywny w wysokości 40 tys. zł. mimo, że mówimy o ludziach bez dochodów, którzy nie mają szans spłacić takiego roszczenia. Wielu powołuje się na równość wobec prawa budowlanego, zapominając jednak, że czym innym jest dostawienie drugiego garażu na kolejne auto a czym innym odebranie miejsca, które było twoim domem od 50 lat. Dla tych ludzi oznacza to po prostu bezdomność, nie ma bowiem gwarancji żadnych środki wspomagających.

W rejonie Maszkowic panuje dość powszechne przekonanie, że pomoc dla Romów jest nieuzasadniona.  18 marca RPO wysłał kolejne pismo do władz gminy Łącko. Pisze w nim: zaangażowanie władz samorządowych nie może przy tym być uzależniane od nastrojów większościowej części społeczności lokalnej. Niedopuszczalne jest też przywoływanie negatywnych zachowań niektórych mieszkańców osiedla jako argumentu mającego uzasadniać bezczynność samorządu w zakresie świadczenia Romom pomocy mieszkaniowej. Takie podejście władz samorządowych sankcjonuje bowiem pewną formę „odpowiedzialności zbiorowej” maszkowickich Romów i samo w sobie jest przejawem dyskryminującej stygmatyzacji.

Rzecznik prosi o odpowiedź w ciągu 14 dni.

XI.816.17.2017

Koronawirus. Osoby głuche nie mogą dowiedzieć się o epidemii wszystkiego, czego chcą

Data: 2020-03-25
  • Osoby głuche i słabosłyszące upominają się o lepszą dostępność informacji o aktualnej sytuacji epidemicznej
  • Przeznaczona dla nich infolinia Narodowego Funduszu Zdrowia działa jedynie w dni powszednie w określonych godzinach – pozostali obywatele mają do niej dostęp całą dobę przez cały tydzień
  • Ponadto nadal nie wszystkie konferencje prasowe władz są tłumaczone na język migowy

Do Biura RPO wciąż napływają sygnały o nieefektywności działań informacyjnych dotyczących rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 oraz możliwości uzyskania pomocy w przypadku zachorowania przez osoby głuche i niedosłyszące.

Chodzi głównie o brak dostępności infolinii  NFZ dla osób z dysfunkcją słuchu. Mogą oni bowiem korzystać z usług tłumaczy języka migowego jedynie w dni powszednie w określonych godzinach. Tymczasem inni obywatele mają możliwość skontaktowania się z infolinią przez całą dobę siedem dni w tygodniu. W ocenie osób głuchych i słabosłyszących należałoby rozszerzyć możliwość kontaktu przez infolinię z zapewnieniem wideoczatu z tłumaczem w formule 24/7.

RPO wskazuje na konieczność wdrożenia propozycji Polskiego Związku Głuchych, który zaproponował obsadę dyżurów tłumaczy języka migowego przez osoby, z którymi współpracuje.

Ponadto osoby głuche i słabosłyszące skarżą się na brak dostępności konferencji prasowych i komunikatów władz o aktualnej sytuacji epidemicznej. Wciąż nie wszystkie są tłumaczone na język migowy w czasie rzeczywistym. Okienko, w którym pojawia się tłumacz, jest zaś tak małe, że często utrudnia lub uniemożliwia zapoznanie się z informacją seniorom i osobom z jednoczesną dysfunkcją wzroku i słuchu.

Zgodnie z Konwencją o prawach osób niepełnosprawnych należy zapewnić jak najwyższy poziom bezpieczeństwa osobom szczególnie narażonych na wykluczenie. Jej art. 11 obliguje państwa-strony do wszelkich niezbędnych środków w celu zapewnienia ochrony i bezpieczeństwa osobom z niepełnosprawnościami w sytuacjach zagrożenia. Powinny mieć zapewniony dostęp do środków komunikacji, w tym technologii i systemów informacyjno-komunikacyjnych - zarówno na obszarach miejskich, jak i wiejskich, na zasadzie równości z innymi. Obejmuje to rozpoznanie i eliminację przeszkód i barier w dostępności informacji, komunikacji i innych usług, w tym usług elektronicznych i służb ratowniczych. Wprost wskazuje na to art.  9 Konwencji.

Rzecznik wystąpił do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o zagwarantowanie osobom głuchym i słabosłyszącym realizacji ich praw. Wniósł by infolinia była dostępna dla wszystkich osób chcących z niej skorzystać całodobowo przez cały tydzień. 

Wcześniej w tej sprawie RPO pisał do Pawła Wdówika, pełnomocnika rządu ds. osób niepełnosprawnych oraz Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

 XI.812.4.2020

Międzynarodowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową

Data: 2020-03-21

Dzisiaj obchodzimy Międzynarodowy Dzień Walki z Dyskryminacją Rasową ustanowiony przez ONZ w rocznicę masakry dokonanej przez policję w Sharpeville w 1960 r w RPA. W czasie pokojowej manifestacji przeciwko polityce apartheidu policja otworzyła ogień do protestujących. W wyniku tego aktu przemocy zginęło 69 osób, w tym 8 kobiet i 10 dzieci.

Czym jest dyskryminacja i rasizm?

Dyskryminacja to nieuzasadnione, nierówne traktowanie osób znajdujących się w takiej samej lub porównywalnej sytuacji. Z kolei rasizm to zespół poglądów, uprzedzeń charakteryzujących się przekonaniem o gorszej naturze osób przynależnych do innej grupy etnicznej i o innym kolorze skóry.  Przekonania te nie znajdują żadnych naukowych potwierdzeń i są głęboko krzywdzące.

Rekomendacje Komitetu ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD)*

W 2019 roku Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) rozpatrzył okresowe sprawozdanie Polski z działań podjętych w celu uwzględnienia w prawie i w praktyce postanowień Konwencji ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Takie okresowe sprawozdanie składają wszystkie państwa, które podpisały Konwencję.

Komitet zalecił Polsce przede wszystkim:

  1. Zwiększenie ochrony prawnej osób doświadczających dyskryminacji ze względu na pochodzenie narodowe i etniczne..
  2. Szkolenie  funkcjonariuszy policji, prokuratorów i sędziów w zakresie rozpoznawania i ścigania przestępstw z nienawiści.
  3. Zmienić kodeks karny, by skutecznie zwalczać przestępstwa motywowane uprzedzeniami –  tak by w każdym przypadku nienawistna motywacja sprawcy mogła wpływać na wysokość orzekanej karny.
  4. Efektywne egzekwowanie prawa zakazującego istnienia grup lub organizacji, które podżegają do dyskryminacji i nawołują do nienawiści oraz wprowadzenie do Kodeksu karnego regulacji penalizującej członkostwo w takich organizacjach.
  5. Prowadzenie kampanii społecznych i podejmowanie przez organy państwowe zobowiązań mających na celu zwalczanie problemu niezgłaszania organom ścigania przestępstw motywowanych uprzedzeniami (tzw. zjawisko underreportingu). Wprowadzenie mechanizmu monitorowania underreportingu
  6. Podniesienie standardów etycznych w mediach. Prowadzenie uważnej analizy treści zamieszczanych przez nadawców medialnych.
  7. Dążenie do całkowitej eliminacji mowy nienawiści w debacie publicznej i politycznej.. Szczególna odpowiedzialność za poziom języka debaty leży po stronie osób występujących publicznie, głównie polityków wpływających na postawy obywateli.

W dniu Walki z Dyskryminacją Rasową Rzecznik pragnie przypomnieć, że wskazane rekomendacje ONZ dotyczą fundamentów funkcjonowania państwa i demokracji, dlatego są również rekomendacjami dla społeczeństwa. To od nas w dużej mierze zależy bowiem, czy problem dyskryminacji i przestępstw motywowanych nienawiścią będzie traktowany przez państwo poważnie.  

 

--------//--------

*Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) – ekspercki organ monitorujący wdrażanie postanowień Międzynarodowej Konwencji z 1966 r. w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Polska ratyfikowała ją w 1968 r.

Komitet powstał na mocy art. 8 Konwencji i składa się z osiemnastu niezawisłych i niezależnych ekspertów, wybieranych przez Państwa-Strony spośród swych obywateli, którzy wykonują powierzone im zadanie we własnym imieniu. Obecnie w skład Komitetu wchodzą przedstawiciele m.in. Brazylii, Algierii, Federacji Rosyjskiej, Belgi, Gwatemali, Japonii, Stanów Zjednoczonych, Węgier.

 

Uchwały „anty-LGBT” – sprzeczne także z prawem europejskim. Nowe zarzuty skarg RPO do sądów i kolejne skargi

Data: 2020-03-11
  • Uchwały samorządów o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” są sprzeczne z prawem europejskim – wskazuje RPO w skargach do sądów administracyjnych
  • Naruszają bowiem prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi oraz zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową
  • Ponadto zniechęcają obywateli UE - którzy np. identyfikują się jako osoby LGBT - do przebywania na terenach, gdzie takie uchwały obowiązują  
  • Gdyby któryś sąd miał wątpliwości, RPO wnosi by spytał Trybunał Sprawiedliwości UE, czy prawo europejskie pozwala samorządowi  państwa członkowskiego na przyjmowanie uchwały deklarującej wolność od "ideologii LGBT”

Rzecznik Praw Obywatelskich rozszerzył pięć dotychczas złożonych skarg o argumentację z zakresu prawa europejskiego. Uchwały naruszają bowiem Kartę Praw Podstawowych UE i Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Ponadto RPO wniósł do sądów kilka nowych skarg – już nie tylko na uchwały rad gmin, ale także dwóch rad powiatów (tarnowskiego i ryckiego) oraz  sejmiku województwa (lubelskiego).

Uchwały anty-LGBT

W wielu gminach, powiatach, a także w niektórych województwach  samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie.

Stanowczo protestował przeciw nim Rzecznik Praw Obywatelskich. Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach.

A każdy jest chroniony przed dyskryminacją. Każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim jest RPO. Jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela,  ma on kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Dlatego pod koniec 2019 r. RPO Adam Bodnar skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Wniósł o stwierdzenie ich nieważności - wobec sprzecznosci z Konstytucją oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczyły uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie takie uchwały są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem, ale nie ma on możliwości zaskarżenia ich wszystkich. Skargi dotyczyły wybranych uchwał rad gmin z obszaru właściwości różnych sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym, przy zaskarżaniu poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji w prawa i wolności człowieka.

Nowy zakres zaskarżenia

Ostatnio RPO uzupełnił złożone już skargi o zarzuty naruszenia prawa europejskiego. Zarzuty te zawarł także w nowych skargach, które dotyczą uchwał:

  • Rady Miejskiej w Osieku (do WSA w Kielcach),
  • Rady Powiatu Ryckiego  (do WSA w Lublinie),
  • Rady Powiatu Tarnowskiego (do WSA w Krakowie),
  • Sejmiku Województwa Lubelskiego (do WSA w Lublinie).

Uchwałom zarzucił zatem także naruszenie art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej poprzez ograniczenie swobody przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich. Polega to na nieuzasadnionym zniechęceniu obywateli UE - którzy identyfikują się jako osoby LGBT lub wyznają światopogląd inny niż ten narzucony przez uchwałę - do przebywania na terenach, gdzie obowiązują uchwały.   

Ponadto uchwały są sprzeczne z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45  Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Naruszają bowiem prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi, swobody przemieszczania się, a także  zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Gdyby dany sąd nabrał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, RPO wnosi o skierowanie następującego pytania prejudycjalnego do TSUE:

„Czy art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w zw. z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 1 Dyrektywy Rady 2000/78/WE, należy rozumieć w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, by organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego państwa członkowskiego przyjął uchwałę, w której deklaruje, że samorząd ten będzie wolny od „ideologii LGBT” oraz wyznacza organowi wykonawczemu tej jednostki samorządu terytorialnego kierunek działania polegający na dyskryminującym ograniczaniu praw osób nieheteronormatywnych i transpłciowych?”

Argumentacja RPO

Adam Bodnar przypomina, że 18 grudnia 2019 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI. Wprost potępił w niej  przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o przeciwdziałaniu ideologii LGBT,  wskazując na ich dyskryminujący charakter oraz ich skutek w postaci ograniczenia swobody przemieszczania się, gwarantowanej wszystkim obywatelom UE. PE wezwał Polskę, aby zgodnie z prawem krajowym oraz zobowiązaniami wynikającymi z prawa UE i prawa międzynarodowego zdecydowanie potępiła dyskryminację osób LGBT, w tym gdy ma ona miejsce z inicjatywy samorządów lokalnych, a także aby unieważniła takie uchwały samorządów.

Art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej bezpośrednio gwarantuje każdemu obywatelowi UE swobodę przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich. Ograniczają ją zaś przepisy mogące powstrzymać w sposób nieuzasadniony obywatela Unii od przebywania w innych państwach członkowskich lub działać odstraszająco albo tez korzystanie z tej swobody czynić mniej atrakcyjnym.

TSUE uznawał już, że przepisy krajowe utrudniające tę swobodę mogą być dopuszczone - ale pod warunkiem, że służą celowi leżącemu w interesie ogólnym, są właściwe dla jego  realizacji oraz nie wykraczają poza to, co jest konieczne dla jego osiągnięcia.

Trybunał badał odmowę przyznania prawa pobytu w Rumunii obywatelowi USA, który zawarł w Belgii związek małżeński z obywatelem Rumunii. Prawo rumuńskie nie przewiduje zaś małżeństwa osób tej samej płci. TSUE podkreślił, że obowiązek zapewnienia skuteczności prawa do swobody przemieszczania się i pobytu należy rozumieć w ten sposób, że życie rodzinne, które obywatele UE prowadzili w innym państwie członkowskim, musi mieć możliwość toczyć się dalej w państwie, w którym planują przebywać.

Uchwały samorządów w sposób nieuzasadniony ograniczają zatem swobodę przemieszczania się, zwłaszcza wobec tych obywateli UE, którzy identyfikują się jako osoby LGBT. Dotyczy to jednak także i tych, którzy - niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej - nie zgadzają się ze światopoglądem wskazywanym w uchwałach jako jedyny akceptowany.

Za sprzeczne z prawem UE należy więc uznać przyjęcie przez samorządowy organ władzy publicznej uchwały ograniczającej prawo do poszanowania życia rodzinnego osób LGBT oraz naruszającej ich godność i inne prawa obywatelskie.

Ponadto nieheteronormatywni i transpłciowi obywatele UE mogą z uzasadnioną obawą stwierdzić, że region, w którym obowiązuje uchwała, nie jest miejscem, gdzie mogą przebywać swobodnie w poczuciu bezpieczeństwa oraz korzystać z pełni swoich praw. Uchwały odstraszają i zniechęcają ich od przyjazdu w ten obszar Polski lub powrotu do niego, jeśli są obywatelami polskimi mieszkającymi za granicą.

Mając na uwadze, że prawo do równego traktowania i niedyskryminacji jest zasadą fundamentalną dla prawa UE, RPO wskazuje, że organy administracji samorządowej są zobowiązane nie tylko do jej poszanowania i przestrzegania, ale też do zapewnienia jej pełnej  efektywności.

Uchwały naruszają również Dyrektywę Rady 2000/78/WE z 27 listopada 2000 r., która ustanawia ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy. Wymienia ona wprost orientację seksualną jako jedną z niedopuszczalnych przesłanek nierównego traktowania.

Każda wypowiedź organu władzy publicznej może być odebrana przez podporządkowane mu podmioty jako drogowskaz działania. Stanowisko rady naruszające godność i inne prawa osób LGBT może więc prowadzić do dalszych przypadków nierównego traktowania ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w tym w obszarze zatrudnienia w organach samorządu i podległych mu jednostkach. Również w tym kontekście uchwały pozostają więc w sprzeczności z prawem UE, do którego przestrzegania organ samorządu jest zobowiązany.

Na takim stanowisku stanął także Parlament Europejski, który w rezolucji z 18 grudnia 2019 r. wezwał Komisję Europejską do wyeliminowania wyraźnych i bezpośrednich naruszeń przepisów antydyskryminacyjnych, w szczególności zakazu wydawania poleceń nakazujących dyskryminowanie zgodnie z dyrektywą 2000/78/WE, a dokonanych przez samorządy przyjmujące przepisy wymierzone w prawa osób LGBTI.

Gdyby dany WSA miał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, może zwrócić się do TSUE z pytaniem w trybie prejudycjalnym. W ocenie RPO wskazane byłoby wówczas zadanie pytania o przytoczonej treści.

 

RPO: Nowoczesne podejście władz do kwestii dyskryminacji powinno inspirować inne samorządy

Data: 2020-03-11
  • Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn Karta ma za zadanie aktywne promowanie i wdrażanie równości kobiet i mężczyzn: prawnej, społecznej, ekonomicznej czy politycznej
  • Jej podpisanie  wiąże się m.in. z opracowaniem Równościowego Planu Działania 
  • Ostatnio uczyniła to Rada Miasta Poznania
  • RPO przyjął to z uznaniem i nadzieją, że będzie inspiracją dla innych samorządów

Czym jest Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn?

Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn została opracowana w 2006 r. w ramach 5 Wspólnotowego Programu na Rzecz Równości Kobiet i Mężczyzn prowadzonego przez Radę Gmin i Regionów Europy. Adresowana jest do samorządów lokalnych i regionalnych w Europie, a jej podpisanie jest formalnym wyrazem zaangażowania władz lokalnych w propagowanie zasady równości kobiet i mężczyzn.

Aby ta równość została osiągnięta, musi być nie tylko prawnie uznana, ale też stosowana we wszystkich aspektach życia: politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturowym. Mimo postępu wciąż istnieje wiele nierówności takich jak: nierówność płac czy mniejsza reprezentacja polityczna kobiet. Nierówności mogą wynikać i być pogłębiane przez liczne stereotypy obecne min. w rodzinie, edukacji, kulturze, mediach, miejscu pracy czy społeczeństwie.

Europejska Karta Równości Kobiet i Mężczyzn opiera się na sześciu podstawowych zasadach:

  1. Równość kobiet i mężczyzn jako fundamentalne prawo - zasada ta musi być stosowana przez samorządy lokalne i regionalne we wszystkich obszarach ich kompetencji. Obejmuje zobowiązanie do eliminacji wszystkich form dyskryminacji zarówno bezpośredniej jak i pośredniej,
  2. W celu zagwarantowania równości kobiet i mężczyzn muszą być brane pod uwagę różne formy dyskryminacji i nierównego traktowania - w tym m.in. oparte na uprzedzeniach rasowych, niepełnosprawności, orientacji seksualnej, religii czy sytuacji społeczno-ekonomicznej,
  3. Zrównoważony udział kobiet i mężczyzn w procesie decyzyjnym jest warunkiem demokratycznego społeczeństwa - prawo do równości kobiet i mężczyzn wymaga od władz lokalnych i regionalnych podjęcia wszelkich dostępnych środków i odpowiednich strategii w celu promowania zrównoważonej reprezentacji kobiet i mężczyzn we wszystkich sferach procesów decyzyjnych,
  4. Eliminacja stereotypów opartych na płci jest podstawą osiągnięcia równości kobiet i mężczyzn - władze lokalne i regionalne muszą promować eliminację stereotypów i przeszkód mających wpływ na nierówny podział ról pomiędzy kobietami i mężczyznami w życiu politycznym, gospodarczym, społecznym i kulturalnym,
  5. Przy włączaniu kwestii płci do wszystkich działań samorządów lokalnych i regionalnych konieczne jest promowanie równości kobiet i mężczyzn - władze lokalne i samorządowe przy podejmowaniu jakiejkolwiek decyzji powinny brać pod uwagę potrzeby obu płci w równym stopniu,
  6. Właściwie opracowane plany działania i programy są koniecznymi narzędziami do promowania równości kobiet i mężczyzn - działania władz lokalnych i regionalnych muszą obejmować plany i programy uwzględniające równość płci oraz muszą być wyposażone w środki finansowe i osobowe potrzebne do ich wdrażania.

Podpisanie Karty wiąże się z opracowaniem Równościowego Planu Działania. Określa on cele i priorytety, planowane do podjęcia działania i środki finansowe, a także proponowany czas i zakres wdrożenia Planu.

Uznanie RPO dla Poznania za przyjęcie Karty

W liście do prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka RPO Adam Bodnar zaznaczył, że - pełniąc funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania - z uznaniem przyjął informację o przyjęciu Karty przez Radę Miasta 11 lutego 2020 r. Wyraził nadzieję, że nowoczesne i konstruktywne podejście władz miasta do kwestii dyskryminacji, potrzeby uwzględnienia w działaniach władz lokalnych perspektywy płci, jak również eliminacji stereotypów płciowych, będzie stanowiło inspirację dla innych samorządów.

RPO podkreślił, że opracowanie i wdrożenie Równościowego Planu Działania, o którym mowa w Karcie – jako długofalowej strategii rozwoju miasta, wrażliwej na potrzeby grup tradycyjnie dyskryminowanych – pozwoli stworzyć przyjazną dla kobiet i dziewcząt przestrzeń rozwoju
ich ambicji i aspiracji. Rzecznik zadeklarował pomoc przy wypracowywaniu rozwiązań i zasad dobrych praktyk.

XI.071.4.2020

Komunikat o przeniesieniu terminu Konferencji: Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur

Data: 2020-03-10

Z przykrością informujemy, że po konsultacjach ze współorganizatorami wydarzenia, podjęta została decyzja o przesunięciu na późniejszy termin konferencji pt. „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim”, która miała się odbyć w dniu 16 marca 2020 r.

Decyzja o przesunięciu terminu konferencji zapadła po analizie rekomendacji Rektora Uniwersytetu Warszawskiego z dnia 4 marca 2020 r. wydanych w związku z rozszerzaniem się obszarów występowania koronawirusa SARS-Cov-2. Rzecznik Praw Obywatelskich, jako współorganizator konferencji, podziela stanowisko Rektora Uniwersytetu Warszawskiego o potrzebie zachowania szczególnej ostrożności w przypadku organizacji wydarzeń gromadzących znaczną liczbę uczestników i gości zagranicznych.  

Niezależnie od tego, pragniemy Państwa zapewnić, że przeciwdziałanie zjawiskom molestowania i molestowania seksualnego na uczelniach wyższych w dalszym ciągu pozostaje kwestią, którą Rzecznik Praw Obywatelskich - jako niezależny organ ds. równego traktowania -traktuje w sposób priorytetowy.

Z tego względu, mając na uwadze duże zainteresowanie tą problematyką – do czasu wyznaczenia nowego terminu konferencji – zamierzamy kontynuować rozpoczęte działania za pośrednictwem platform internetowych.

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski zorganizują konferencję. „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”. w dniu 16 marca 2020 r. w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w godz. 10:00 – 17:00. 

Jak skutecznie przeciwdziałać takim negatywnym zjawiskom i tworzyć na uczelni klimat braku przyzwolenia na dyskryminację? Jak reagować na sygnały o molestowaniu seksualnym w środowisku akademickim i jakie kroki podjąć w razie otrzymania zgłoszenia? Jak wspierać osoby doświadczające molestowania i molestowania seksualnego na uczelni? – to zagadnienia, które stoją przed uczelniami.

Uniwersytet i środowisko akademickie powinny być wolne od jakiejkolwiek formy dyskryminacji oraz zapewniać studentkom i studentom możliwość zdobywania wiedzy w poczuciu bezpieczeństwa. Coraz częściej ujawniane przypadki nadużyć na uczelniach wyższych, jak również wyniki przeprowadzonego w tym zakresie badania (patrz niżej) pokazują, że rzeczywistość jest jednak inna - molestowanie seksualne na uczelni dotyka nawet co trzeciej osoby studiującej.

Ideą konferencji jest połączenie debaty środowiska akademickiego i prezentacji wyników badań z praktycznymi warsztatami na temat wypracowania procedur działania w przypadku zgłoszenia o molestowaniu seksualnym, na wszystkich szczeblach zarządzania uczelnią. Uczestnicy i uczestniczki konferencji, reprezentujący różne polskie uczelnie, będą mieli okazję omówić konkretne rozwiązania w tym obszarze podczas interaktywnych warsztatów.

 

 

 

Adam Bodnar do burmistrza Jordanowa: tęczowe tło herbu miasta nie było znieważeniem

Data: 2020-03-09
  • Artystyczne przetworzenie herbu Jordanowa przez dodanie tęczowego tła nie było jego znieważeniem – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Za nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i ekspresji artystycznej można zaś uznać działania burmistrza, który publicznie skrytykował przeróbkę i powiadomił organy ścigania
  • Nastoletni autor przeróbki zabrał w ten sposób głos w debacie publicznej o sytuacji osób LGBT w Polsce. Była to też forma odpowiedzi na uchwałę „anty-LGBT”, którą przyjęto też w Jordanowie
  • Reakcja burmistrza potwierdza „efekt mrożący’ takich uchwał - wobec obaw, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane

RPO Adam Bodnar wystąpił do burmistrza Jordanowa Andrzeja Malczewskiego w sprawie opublikowania w mediach społecznościowych przez nastoletniego mieszkańca grafiki przedstawiającej herb miasta z tęczowym tłem.

W reakcji na tę przeróbkę burmistrz zawiadomił organy ścigania o naruszeniu art. 137 Kodeksu karnego (media informują o odmowie śledztwa w sprawie - ma się zaś nią zająć sąd dla nieletnich). Według tego artykułu, kto publicznie znieważa, niszczy, uszkadza lub usuwa godło, sztandar, chorągiew, banderę, flagę lub inny znak państwowy, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

Ponadto w oświadczeniu z 25 lutego 2020 r. burmistrz uznał, że doszło do wykorzystania herbu miasta w sposób niezgodny z uchwałą Rady Miasta z 26 września 2013 r. w sprawie zasad jego używania.

Wobec możliwego naruszenia praw i wolności obywatela Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu podjął postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.

Ocena RPO

Opublikowanie grafiki z herbem miasta na tęczowym tle stanowiło wypowiedź jej autora. Zabrał on w ten sposób głos w debacie publicznej na temat sytuacji prawnej i społecznej osób LGBT. Nastolatek chciał okazać solidarność wszystkim nieheteronormatywnym mieszkańcom Jordanowa, a także dać wyraz nadziei, że gmina nie będzie wykluczać obywateli ze względu na ich orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Była to zarazem forma odpowiedzi na uchwałę "przeciw ideologii LGBT",  przyjętej przez Radę Gminy Jordanów 30 maja 2019 r. RPO z zaskoczeniem stwierdza, że jej przyjęciu burmistrz zaprzeczył w oświadczeniu z 25 lutego.

Niezależnie od kwestii niezgodności takich uchwał z prawem (zwłaszcza z zakazem dyskryminacji – art. 32 Konstytucji), RPO podkreśla, że jednym z zagrożeń związanych z tymi uchwałami jest tzw. efekt mrożący, polegający właśnie na ograniczeniu wolności wypowiedzi i swobody debaty publicznej - wskutek uzasadnionej obawy, że głoszenie określonych poglądów jest przez władze niepożądane.

- Z niepokojem stwierdzam, że niniejsza sprawa wydaje się potwierdzać powyższą obawę co do skutków uchwał przyjmowanych przeciw ideologii LGBT – oświadczył Adam Bodnar (zaskarżył on już kilka takich uchwał do sądów administracyjnych).

Tymczasem uchwała Rady Miasta Jordanowa z 26 września 2013 r. ws. zasad używania herbu miasta dopuszcza jego stylizację w postaci dzieł artystycznych. Pozwala także na umieszczanie herbu w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego.

Podobny przepis w odniesieniu do symboli państwowych zawiera ustawa z 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Jej art. 16 ust. 2 zezwala na wykorzystywanie godła w formie stylizowanej i artystycznie przetworzonej na produktach handlowych – co jest powszechnie stosowane. 

Na ten właśnie przepis powołał się biegły, który sporządził opinię w postępowaniu prokuratorskim w 2018 r. w sprawie wykorzystania motywu tęczowego jako tła znaku państwowego (godła). Śledztwo to umorzono, bo tęczowe tło w  najmniejszym stopniu nie wskazywało na intencję świadomego znieważenia godła.

Orzecznictwo polskich sądów wskazuje bowiem na bardzo wąską interpretację znieważenie symbolu. Znieważaniem jest okazanie głęboko ujemnego stosunku do osoby lub przedmiotu, a intencją jest zachowanie stanowiące wyraz pogardy  - według zdeterminowanych kulturowo i powszechnie przyjętych ocen społecznych.

Odnosząc te oceny do opisywanej sprawy, nie sposób stwierdzić, że artystyczne przetworzenie herbu miasta Jordanów poprzez umieszczenie w jego tle kolorów tęczy może zostać uznane za jego znieważenie.

- Z tego względu działania  burmistrza, polegające na publicznej krytyce wypowiedzi autora oraz zawiadomieniu o sprawie organów ścigania, można w mojej ocenie uznać za nieproporcjonalną i nieuzasadnioną ingerencję w wolność słowa i wolność ekspresji artystycznej obywatela – podkreśla Adam Bodnar.

Wolność wypowiedzi - standardy konstytucyjne i międzynarodowe

W piśmie do burmistrza RPO przypomina standard ochrony wolności wypowiedzi w kontekście takiej modyfikacji herbu miasta.

Swoboda wypowiedzi stanowi jeden z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa i jeden z podstawowych warunków jego rozwoju oraz samorealizacji jednostek. Art. 54 ust. 1 Konstytucji zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji. Ponadto z art. 73 Konstytucji RP wywodzi się wolność ekspresji artystycznej, którą uznaje się za szczególną formę realizacji wolności wypowiedzi.

Ochronę tej wolności gwarantuje również prawo międzynarodowe, będące w Polsce powszechnie obowiązującym prawem, w tym art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Przepisy zarówno prawa polskiego, jak i  międzynarodowego obejmują ochroną nie tylko treść wypowiedzi, ale też jej formę. Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał w swym orzecznictwie na gruncie art. 10 Konwencji, że ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście udziału w debacie publicznej. Wypowiedzi o znaczeniu politycznym, dotyczące problemów społecznych i publicznych, są objęte szczególną ochroną, ponieważ nikt nie powinien powstrzymywać się od wyrażenia opinii w takich sprawach ze względu na obawę przed konsekwencjami.

Z tego względu w ocenie ETPC uczestnicy debaty publicznej mogą pozwolić sobie na pewien stopień nieumiarkowania oraz posługiwać się bardzo wyrazistymi, czy nawet przesadzonymi i prowokacyjnymi środkami ekspresji. Chodzi zwłaszcza o sytuacje, gdy wypowiedź ma charakter polemiczny lub sprzeczny z poglądami większości.

Uwarunkowanie wolności słowa mniejszości od akceptacji większości byłoby bowiem niezgodne z wartościami wynikającymi z Konwencji.  Gdyby tak czynić, prawo stałoby się teoretyczne, a nie skuteczne - jak wymaga Konwencja.

Orzekając naruszenie art. 10 Konwencji w sprawie rosyjskiego prawa zakazującego "promocji homoseksualności”, ETPC wskazał wprost, że ochroną moralności nie da się usprawiedliwić zakazu publicznej debaty w kwestiach dotyczących środowisk LGBT.

Prawa człowieka, w tym wolność słowa, przedstawicieli mniejszości seksualnych - jako szczególnie narażonych na wiktymizację -  wymagają zatem szczególnej ochrony ze strony państwa. Tym bardziej za niedopuszczalne należy uznać ograniczanie tej wolności przez działania organów władzy publicznej. Choć - jak większość praw i wolności - wolność słowa nie ma charakteru absolutnego, to jej ograniczenia muszą znajdować podstawę w ustawie, być konieczne w demokratycznym państwie oraz pozostawać w odpowiedniej proporcji do rangi interesu, któremu ograniczenie ma służyć.

Adam Bodnar poprosił burmistrza o stanowisko w sprawie. Spytał go też, jakie dokładnie działania oraz na jakiej podstawie prawnej podjął w  związku z modyfikacją herbu. 

XI.519.1.2020

"Równe szanse w biznesie” - konferencja w siedzibie Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie

Data: 2020-03-06

Global Compact Network Poland oraz Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie zorganizowały 6 marca 2020 r. wydarzenie "Ring the Bell for Gender Equality”. Zainaugurowano  program "Równe szanse w biznesie”. W konferencji w GPW uczestniczył zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Maciej Taborowski.

Partnerzy i uczestnicy konferencji uderzyli w dzwon, aby zwrócić uwagę wspólnoty międzynarodowej na problem równości kobiet i mężczyzn. Wydarzenie miało na celu zwiększenie świadomości wagi wzmacniania ekonomicznej pozycji kobiet w działaniach na rzecz zrównoważonego rozwoju.

Rocznie RPO otrzymuje ponad 50 000 spraw (w tym ponad połowa to sprawy nowe). Skargi dotyczące dyskryminacji są bardzo nieliczne – w 2018 r. tylko 626 spraw dotyczyło nierównego traktowania, w 2019 - 571. 80 z nich w 2018 r. dotyczyło dyskryminacji ze względu na płeć, w 2019 r. – takich skarg odnotowaliśmy 101.  

Brak skarg nie świadczy jednak o braku dyskryminacji. Potwierdzają to badania przeprowadzone przez ekspertki i ekspertów na zlecenie RPO.

Wnioski i rekomendacje RPO  

  • Skuteczne przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu płeć w obszarze gospodarczym. Wymaga to szeroko zakrojonych, skoordynowanych działań ze strony państwa – nie tylko inicjatyw legislacyjnych, ale także edukacyjnych mających na celu zmianę świadomości dotyczących społecznych oczekiwań wobec kobiet.
  • Wdrożenie instrumentów pozwalających zwiększyć obecność kobiet we władzach spółek, np. w ramach dobrowolnie przyjmowanych Dobrych Praktyk lub dzięki kwotom udziału niedoreprezentowanej płci w organach spółek.
  • Zwiększenie wysiłków na rzecz efektywnego zwalczania zjawiska „luki płacowej”. Różnica w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn jest konsekwencją istniejących nierówności, z którymi kobiety spotykają się w trakcie całego swojego życia zawodowego. Zjawisko to potwierdzają liczne krajowe i międzynarodowe statystyki – według Głównego Urzędu Statystycznego aktualnie przeciętne wynagrodzenie mężczyzn jest o 20,6% wyższe aniżeli przeciętne wynagrodzenie kobiet. Inne krajowe badania płacy wskazują na podobne dysproporcje. Co więcej, w poszczególnych branżach różnice w wynagrodzeniach bywają znacznie wyższe. W finansach i ubezpieczeniach mężczyźni zarabiają nawet o 36,7% więcej niż kobiety, w handlu i sektorze napraw aut i pojazdów ponad 28%, a w sektorze informacji i komunikacji 25%. Bez osiągnięcia faktycznej równości w tym obszarze, mając na uwadze wyniki badań przeprowadzonych przez RPO, to kobiety będą nadmiernie obciążone pracami rodzinnymi i opiekuńczymi, a ich aspiracje zawodowe nie będą mogły być realizowane.
  • Zwiększenie reprezentacji kobiet w sferze gospodarczej. Wiąże się to z kwestią zrównoważonego godzenia ról rodzinnych i zawodowych, co jest istotnym elementem życia kobiet i mężczyzn. Na konieczność wprowadzania regulacji i praktyk umożliwiających łączenie życia prywatnego i pracy zawodowej wskazują liczne inicjatywy podejmowane przez instytucje unijne (jak przyjęta w zeszłym roku nowa dyrektywa UE) oraz władze państwowe. Istotnym problemem jest niewystarczająca dostępność różnych form opieki nad dziećmi. Odsetek małych dzieci objętych opieką instytucjonalną w Polsce, mimo poprawy, należy do najniższych w Europie. Możliwość zapewnienia opieki instytucjonalnej nad dziećmi ma tymczasem bezpośredni wpływ na wyrównywanie szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy.
  • Prowadzenie szeroko zakrojonych kampanii społecznych. Chodzi o przeciwdziałanie stereotypowemu postrzeganiu ról społecznych kobiet i mężczyzn, a także wspieranie poczucia wspólnej odpowiedzialności mężczyzn i kobiet za wychowanie i rozwój ich dzieci. Celem kampanii powinno być ponadto ukazywanie potrzeby angażowania się w opiekę obojga rodziców.

Sytuacja prawna osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w Polsce

Data: 2020-03-06

Polska zajmuje obecnie 39 miejsce na 49 państw w przygotowywanym co roku, z okazji Międzynarodowego Dnia Walki z Homofobią, Bifobią i Transfobią przez organizację ILGA Europe, przeglądzie stanu ochrony prawnej zapewnianej osobom LGBT
(lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym) w państwach europejskich.

Jest to przedostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej. Najwyżej oceniony jest stan przestrzegania wolności stowarzyszania – od lat najgorzej ocenionym obszarem ochrony prawnej jest natomiast ochrona przed przestępstwami z nienawiści, prawo do poszanowania życia rodzinnego oraz ochrona przed dyskryminacją.

Pomimo tego, że standard ochrony prawnej osób LGBT nie zmienia się w przepisach prawa krajowego od lat, w orzecznictwie krajowym można zaobserwować powolny postęp spowodowany uwzględnianiem przez sądy przepisów prawa międzynarodowego i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Czy opłaty za egzamin do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury są zgodne z Konstytucją?

Data: 2020-03-06
  • Obywatele skarżą się w sprawie opłaty za egzamin wstępny na aplikację sędziowską i prokuratorską do Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury
  • Rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości określiło tę opłatę na najwyższym możliwym poziomie - połowy minimalnego wynagrodzenia za pracę
  • W minionym roku 1125 zł zapłacili zarówno ci, którzy przeszli do drugiego etapu egzaminu, jak i ci, którym się to nie udało - a jest to 4/5 zdających
  • Według RPO mogło dojśc do naruszenia konstytucyjnych zasad równego traktowania i reguł wydawania rozporządzeń

Według ustawy o KSSiP wysokość opłaty za egzamin wstępny dla kandydatów na aplikację sędziowską i prokuratorską określa rozporządzenie Ministra Sprawiedliwości. Nie może ona być wyższa niż równowartość 50% minimalnego wynagrodzenia za pracę w danym roku. Zgodnie zaś z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 20 października 2015 r. ws. wysokości opłaty za udział w konkursie na aplikację sędziowską i prokuratorską, opłata ta jest równa 50% minimalnego wynagrodzenia.

Minister określił zatem wysokość opłaty na najwyższym możliwym poziomie. Minimalne wynagrodzenie za pracę wzrasta z roku na rok (zgodnie z zapowiedziami rządu w następnych latach ma osiągnąć kwotę 4 tys. zł). W związku z tym wysokość opłaty za egzamin wstępny w KSSiP wzrastała - od 875 zł w 2015 r. do 1125 zł w 2019 r.

Zgodnie z  art. 92 ust. 1 Konstytucji rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Zakres swobody ministra jest jednak zbyt ogólny z punktu widzenia ustalania wysokości opłaty – ocenia Rzecznik Praw Obywatelskich. A delegacja ustawy o KSSiP nie wiąże kosztu (na jedną osobę) przeprowadzenia naboru z wysokością opłaty jednostkowej.

Egzamin wstępny do KSSiP składa się z dwóch etapów. Pierwszy to test wiedzy, a drugi to praca pisemna. Do drugiego etapu przechodzą tylko ci, którzy najlepiej rozwiązali test. Statystyki wykazują, że zaledwie co piąta osoba przechodzi do drugiego etapu.

Mimo to wszyscy kandydaci uiszczają opłatę w pełnej wysokości. Płacą zatem również i za drugą część - do której nie przystąpili wskutek niezdobycia wymaganej liczby punktów. A żadna część opłaty nie jest im zwracana.

Art. 217 Konstytucji RP stanowi, że nakładanie podatków czy innych danin publicznych następuje w drodze ustawy. Coroczne podwyższanie opłat za wzrostem minimalnego wynagrodzenia -  nie pozostające w związku z kosztami zorganizowania egzaminu - jest sprzeczne z tym artykułem. Oznacza bowiem uregulowanie przez akt wykonawczy materii zastrzeżonej dla ustawy. 

A opłata stanowi – ze względu na niewspółmierność do rzeczywistych kosztów usługi – daninę publiczną o charakterze podatkowym.

Ukształtowanie opłaty za egzamin może naruszać również zasadę równego traktowania wyrażoną w art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Zasadą przy rożnych egzaminach państwowych jest wnoszenie kolejnych opłat w ramach zdawania kolejnych etapów. Przykładem jest np. egzamin na prawo jazdy, gdzie osobno można wnosić opłatę za część testową, a dopiero w momencie, gdy jednostka wie, ze zdała pierwszą część - ma możliwość zapłaty za część następną.

W ocenie RPO opłaty za egzaminy wstępne powinny liczyć się z realnymi możliwościami finansowymi młodych ludzi, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Powinny też uwzględniać rzeczywisty koszt egzaminu - zwłaszcza jego drugiej części, do której przechodzi zaledwie co piąty kandydat.

Dlatego z punktu widzenia wadliwości delegacji ustawowej oraz niewspółmierności opłaty, a także naruszenia elementarnej równości wobec prawa, ukształtowanie opłaty za egzamin do KSSiP wymaga zmiany przepisów.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska wystąpiła do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o odpowiednią inicjatywę legislacyjną.

VII.511.66.2019

MEN odpowiada RPO: rodzic ma prawo do zastrzeżeń wobec działalności szkoły

Data: 2020-03-03
  • Kolportowane wzory oświadczeń dla rodziców o wypisywaniu dziecka z zajęć antydyskryminacyjnych niepokoją Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Odpowiedź MEN nie odnosi się jednak bezpośrednio do kwestii, czy oświadczenia te są wiążące dla dyrektora szkoły
  • Rodzic niepełnoletniego ucznia decyduje o jego udziale w zajęciach z zakresu edukacji seksualnej, a uczeń pełnoletni podejmuje decyzję sam - napisała zaś Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN  
  • Podkreśliła, że rodzic ma prawo wyrazić zastrzeżenia wobec działalności szkoły, a obawy zgłosić jej dyrektorowi 

RPO dostaje skargi rodziców i nauczycieli zaniepokojonych tym, że niektóre dzieci nie mogą uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach. Obywatele proszą Rzecznika o wyjaśnienie, jak daleko sięga prawo rodziców do wpływania na system edukacji, wynikające z prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).

RPO: przekroczenie granic uprawnień rodziców

Jedna z organizacji zachęca rodziców do wypisywania dzieci z zajęć nawiązujących do „zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.

- Przywołane fragmenty oświadczenia budzą wątpliwości co do jego skuteczności, w świetle przepisów o systemie oświaty i obowiązkowej podstawie programowej – pisał RPO Adam Bodnar w wystąpieniu do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego z 20 stycznia 2020 r.

Przypominał, że zgodnie ze stanowiskiem MEN przedmioty obowiązkowe w sposób wystarczający obejmują treści z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej. Zaznajamiają uczniów z takimi tematami jak równość, tolerancja, przeciwdziałanie przemocy i okazywanie szacunku wobec odmienności.

Kolportowane oświadczenie skonstruowane jest tak, że dziecko musiałoby zrezygnować także z niektórych zajęć obowiązkowych. Niejasne pozostaje więc, w jaki sposób nauczyciele i dyrektorzy szkół powinni postępować w obliczu takich – i im podobnych – deklaracji rodziców.

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej, wydaje się, że zgadzamy się co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym obywatelom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu – pisał RPO do ministra. - Podzielamy też zatem pogląd o konieczności kształtowania wśród dzieci i młodzieży postaw tolerancji i szacunku dla godności drugiego człowieka, niezależnie od prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich, potencjalnie odmiennymi w tym zakresie, przekonaniami.

Adam Bodnar wyraził nadzieję, że również w ocenie ministra żądanie zwolnienia dziecka z lekcji - obejmujących m.in. takie zagadnienia jak „równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy” - należy uznać za przekraczające granice uprawnień rodziców, a w konsekwencji za takie oświadczenie, które nie może wywołać oczekiwanego skutku.

Odpowiedź MEN

W odpowiedzi Marzena Machałek, sekretarz stanu w MEN, podtrzymała wcześniejsze stanowisko resortu.

Wskazała, że najważniejszym zadaniem Ministra Edukacji Narodowej, ale także istotą wychowania i  kształcenia, jest troska o dobro dzieci i uczniów. Od 1 września 2019 r. do przepisów dodano obowiązek diagnozy potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka.

Odnosząc się do roli rady rodziców, stwierdziła, że działalność tego organu nie ogranicza prawa rodziców do komunikowania się z dyrektorem szkoły i  kadrą pedagogiczną w indywidualnych sprawach własnego dziecka.

Marzena Machałek zaznaczyła, że szkoła realizuje obowiązkowe zajęcia edukacyjne zgodnie z ustaloną w przepisach prawa podstawą programową kształcenia ogólnego i ramowym planem nauczania. Szkoła może także realizować dodatkowe zajęcia edukacyjne, dla których nie została ustalona podstawa programowa, ale program nauczania tych zajęć musi zostać włączony przez dyrektora szkoły do szkolnego zestawu programów nauczania.

W kwestii wątpliwości RPO co do zagrożenia możliwością zwalniania uczniów przez ich rodziców z obowiązkowych zajęć edukacyjnych, na których realizowana jest podstawa programowa, Marzena Machałek napisała, że przepisy szczegółowo określają przedmioty, z których i na jakich warunkach może się to odbywać.

Wyjątek stanowi tematyka z zakresu edukacji seksualnej, dla której ściśle określono podstawę programową oraz warunki udziału uczniów w  zajęciach wychowanie do życia w rodzinie. Tu rodzic niepełnoletniego ucznia decyduje o  jego udziale, a uczeń pełnoletni podejmuje decyzję samodzielnie.

Podsumowując, każdy rodzic mimo swojej reprezentacji w postaci rady rodziców ma prawo do niewyrażenia zgody na udział jego dziecka w proponowanych dodatkowych projektach. Ma prawo też wyrazić swoje zastrzeżenia do działalności szkoły, a swoje obawy zgłosić do dyrektora szkoły, który sprawuje bezpośredni nadzór pedagogiczny – głosi odpowiedź.

Ponownie, mimo powtórnego pytania RPO na ten temat, bez komentarza ze strony MEN pozostały uwagi RPO co do sposobu przeprowadzenia kontroli przez kuratorów oświaty w szkołach, które w 2018 r. przyłączyły się do akcji Tęczowy Piątek. Resort nie odniósł się też w żaden sposób do wątpliwości RPO związanych z wnioskami i zaleceniami formułowanymi przez kuratorów po przeprowadzonych kontrolach.

XI.800.3.2017

Ochrona przez molestowaniem seksualnym na uczelniach. Minister Zdrowia zgadza się z RPO

Data: 2020-03-03
  • Przepisy o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki, jak płeć czy orientacja seksualna – przyznaje resort zdrowia
  • Podziela opinię RPO co do niskiej efektywności środków wobec tych negatywnych zjawisk społecznych
  • Zgadza się też, że mała jest świadomość, iż molestowanie jest formą nierównego traktowania
  • Resort za konieczne w tej sytuacji uznaje bezzwłoczne działania dla upowszechnienia wiedzy, prawidłowego zidentyfikowania zjawiska oraz odpowiedniej na nie reakcji

- Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych, czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom – brzmi odpowiedź resortu dla Rzecznika Praw Obywatelskich, podpisana przez sekretarz stanu Józefę Szczurek-Żelazko.

Poinformowała, że raport RPO ws. dyskryminacji ze względu na płeć w uczelniach przekazano Przewodniczącemu Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych. Resort poprosił go o zidentyfikowanie  zjawiska molestowania i molestowania seksualnego w społeczności akademickiej i o pilne wdrożenie opisanych w nim rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku.

RPO: uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

RPO jest niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce - molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów. Molestowania seksualnego doświadczyły zaś średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna. Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

W październiku 2019 r. Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił tez o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

Wskazał, że na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym. Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

Odpowiedź Ministra Zdrowia  

O dyskryminacji mówi się szeroko w szczególności w kontekście rynku pracy – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko. Jednakże należy pamiętać, że zjawisko to może występować w różnych relacjach i obszarach życia społecznego.

Przejawem dyskryminowania jest każde nieakceptowane zachowanie o różnym charakterze, którego celem lub skutkiem jest naruszenie godności lub poniżenie albo upokorzenie drugiej osoby. Dotyczy to również molestowania i molestowania seksualnego, które może wyrażać się w konkretnych czynach, słowach, czy też tworzeniu nieprzyjemnej atmosfery niejednokrotnie o podtekście seksualnym. Molestować seksualnie mogą zarówno mężczyźni, jak i kobiety. Jednak zarówno ze względu na stereotypy (według których to mężczyzna jest stroną inicjującą kontakty seksualne), jak i strukturę władzy (molestującym jest zazwyczaj ktoś na wyższym stanowisku), o wiele częściej jego ofiarą padają kobiety. Molestowanie przybiera czasem formę lekceważenia lub nadmiernej poufałości.

Pomimo że występowanie zjawiska molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej stwierdza się w różnych sferach życia społecznego, to w odniesieniu do uczelni wyższych skala tego zjawiska nie była dotychczas przedmiotem analiz.

Należy jednak stwierdzić, że dane, przedstawione w wystąpieniu Pana Rzecznika oraz w dokumencie „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”, są mocno niepokojące. Zwłaszcza te, z których wynika, że skala molestowania na uczelniach, szczególnie kobiet, jest bardzo duża, bowiem ponad 40% przebadanych studentów i studentek doświadczyło jakiegoś typu molestowania od momentu rozpoczęcia studiów.

Trzeba przy tym zgodzić się, że przepisy prawa o równym traktowaniu nie chronią przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na takie przesłanki jak płeć, czy orientacja seksualna, jeśli do tego rodzajów czynów doszło w związku z realizacją studiów wyższych. Oznacza to, że pracownicy uczelni, których główną rolą powinno być wspieranie studentów w procesie dydaktycznym, i którzy pozostają ze studentami w zależności zawodowej, są sprawcami molestowania podobnie często jak osoby, z którymi tej zależności nie ma, bez względu na to, czy ofiarą była kobieta czy mężczyzna.

Należy też zgodzić się z krytyczną oceną dotyczącą poziomu świadomości na temat molestowania i molestowania seksualnego jako formy nierównego traktowania i niskiej efektywności możliwych do zastosowania środków w przypadku jej zaistnienia.

Dlatego całkowicie się zgadzam, że problem wymaga pilnej interwencji i konieczne jest podjęcie bezzwłocznych działań mających na celu pogłębienie i upowszechnienie wiedzy na ten temat, prawidłowe zidentyfikowanie i zdiagnozowanie tych negatywnych zjawisk społecznych oraz odpowiednie na nie reagowanie.

Jako minister nadzorujący dziewięć uniwersytetów medycznych czuję odpowiedzialność za zapewnienie przez poszczególne uczelnie właściwych warunków pracy nauczycielom akademickim, ale także za zapewnienie bezpiecznych warunków nauki studentkom i studentom na wszystkich kierunkach studiów.

Uprzejmie informuję, że materiał analityczny przedstawiony w raporcie, wnioski i rekomendacje zostały przekazane na ręce Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych z prośbą o zidentyfikowanie występowania zjawiska molestowania i molestowania seksualnego wśród społeczności akademickiej w poszczególnych uczelniach, określenie skali tego zjawiska, jak również o pilne wdrożenie rekomendacji lub podjęcie działań zmierzających do wspólnego wypracowania metod przeciwdziałania temu niepokojącemu zjawisku i dobrania właściwych środków zaradczych – poinformowała wiceminister zdrowia.

16 marca - konferencja RPO i UW na ten temat

16 marca 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Uniwersytet Warszawski organizują konferencję pn. "Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”. Odbędzie się ona w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 w godz. 10:00-17:00. 

By wziąć w niej udział, trzeba się zarejestrować pod adresem: https://www.rpo.gov.pl/formularz/konferencja-przeciwdzialanie-molestowaniu-seksualnemu-w-srodowisku-akademickim

XI.420.4.2018

Święto „Zero dla Dyskryminacji”

Data: 2020-03-01
  • Nie każdy z nas ma świadomość, czym jest dyskryminacja, nawet jeśli spotyka się z nią w codziennym życiu
  • Jak wynika jednak z przeprowadzonych na zlecenie BRPO badań z 2018 r., aż 27% Polaków ocenia, że należy do grupy, która jest w Polsce narażona na dyskryminację

1 marca obchodzimy święto „Zero dla Dyskryminacji” ustanowione w 2014 roku przez Zgromadzenie Ogólne ONZ. Jest to dobra okazja, by kolejny raz przypomnieć, że w Polsce przed dyskryminacją chroni nas przede wszystkim Konstytucja, której ustęp drugi 32 artykułu jasno precyzuje, że „nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.

Jak wynika z badań, wciąż jednak trudno nam jest ocenić, czym jest dyskryminacja. Dzięki licznym kampaniom coraz częściej zauważamy dyskryminację wobec osób o innym kolorze skóry, innym pochodzeniu. Mamy jednak nadal trudności w dostrzeżeniu dyskryminacji np. w wypraszaniu z restauracji osób niewidomych w asyście psa przewodnika lub matek karmiących piersią małe dziecko. Tymczasem dyskryminacja to każde gorsze potraktowanie osoby ze względu na jej cechę osobistą, czyli coś czego nie może ona łatwo zmienić. To gorsze potraktowanie kobiety i mężczyzny znajdujących się w podobnej sytuacji, osoby starszej w stosunku do młodej, osoby wierzącej czy ateisty.

Kwestia nietolerancji i dyskryminacji w pewnym zakresie dotyka każdego z nas. Na podstawie skarg wypływających do Rzecznika Praw Obywatelskich widać, że w Polsce dochodzi niekiedy do dyskryminacji na rynku pracy, np. w kwestii prawa do urlopu ojcowskiego, do dyskryminacji ze względu na wiek przy nakłanianiu do zwolnienia się osób w wieku emerytalnym, do dyskryminacji na rynku usług – kiedy przedsiębiorca precyzuje, że nie będzie wykonywał zleceń na rzecz np. muzułmanów. Zdarza się również, że odnotowujemy przykłady gorszego traktowania Ukraińców w Polsce, osób niewidomych, czy par tej samej płci.

Świętując dzień „Zero dla dyskryminacji”, prezentujemy kilka grafik z przykładami zachowań dyskryminujących. Pamiętaj, jeśli przydarzyła Ci się podobna sytuacja lub jesteś ofiarą dyskryminacji możesz zgłosić swoją skargę do RPO, który pełni funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania. Wniosek do Rzecznika jest bezpłatny i nie wymaga zachowania żadnej szczególnej formy.

Konkurs RPO na nadprogramowy dzień w roku: jak nazwać po polsku„elderspeak”, co polega na zwracaniu się do obcych seniorów;  „Jak tam zdrówko, babciu”?

Data: 2020-02-29

Przedstawiamy Państwu opracowanie Danuty Parlak „Specyfika mowy dyskryminującej używanej wobec osób starszych (elderspeak)” wskazuje, jak nie należy zwracać się do osób w podeszłym wieku, jakich słów nie należy używać. Wyjaśnia także, jakie mechanizmy powodują, że właśnie w taki a nie inny sposób zwracamy się do osoby w starszym wieku i jednocześnie pokazuje jakie skutki może spowodować niewłaściwe komunikowanie się.

W opracowaniu używane są określenia anglojęzyczne: ageism, elderspeak, baby talk. Najczęściej używanym słowem jest elderspeak, na które trudno znaleźć polski odpowiednik.

Ogłaszamy konkurs na polski odpowiednik określenia elderspeak. Propozycje można przesyłać na adres ewa.tulodziecka-czapska@brpo.gov.pl do 15 marca 2020 r.

Laureata konkursu wybierze komisja w składzie: Barbara Imiołczyk, Danuta Parlak i Ewa Tułodziecka-Czapska.

Nagrodą będzie dyplom podpisany przez Rzecznika Praw Obywatelskich, ogłoszenie na stronie RPO wyników konkursu i stosowanie zwycięskiego określenia w opracowaniach przygotowywanych przez Biuro RPO.

A jak należy się zwracać do osoby starszej?

  • Czy język, którego używasz w kontakcie z osobą starszą jest zrozumiały?
  • Czy słowa, których używasz nie naruszają godności Twojego rozmówcy?
  • Czy przez Twój sposób mówienia okazujesz szacunek rozmówcy?

To są pytania – klucze pomagające tworzyć dobre wzorce komunikacji z każdym człowiekiem, a szczególnie z osobami starszymi.

Jak się przygotować na szybkie starzenie się społeczeństwa. Adam Bodnar pisze do MRPiPS

Data: 2020-02-19
  • Polska jest jednym z państw Unii Europejskiej, przed którymi stoją największe wyzwania w kontekście starzenia się społeczeństw
  • Dlatego niezbędne jest wyraźne stanowisko naszego kraju na rzecz seniorów - zarówno na forum UE, jak i ONZ  
  • Według RPO już teraz warto myśleć nad innowacyjnymi rozwiązaniami, np. subwencjami senioralnymi kierowanymi bezpośrednio do gmin
  • Należałoby też rozważyć koordynację działań nie tylko wobec osób starszych, ale i młodszych, na których zmiana demograficzna również wpływa

Seniorów na świecie jest coraz więcej. To zjawisko bez precedensu w historii ludzkości. Rodzi to nowe wyzwania dotyczące m.in. usług opiekuńczych, transportu publicznego, rynku pracy czy systemów emerytalnych.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich chce omówić z Marleną Maląg, minister rodziny, pracy i polityki społecznej, stan praw osób starszych oraz planowane działania w celu przygotowania naszego państwa na wyzwania związane ze starzeniem się społeczeństwa.

Adam Bodnar chciałby m.in. poruszyć temat nowej konwencji o prawach osób starszych oraz znaczenia udziału delegacji rządowej w 11. sesji grupy roboczej OEWGA 6-9 kwietnia w Nowym Jorku w tej sprawie. Uczestnictwo w debacie umożliwi wpływanie na kształt dokumentu, który może być przyjęty przez wspólnotę międzynarodową. Przykładem dla Polski mogą być Niemcy, które - zdystansowane wobec nowej konwencji - aktywnie uczestniczą w debacie, zgodnie z zasadą "nic o nas bez nas”.

W tym kontekście RPO przywołał rezolucję Trzeciego Komitetu Zgromadzenia Ogólnego ONZ ws. starzenia się. Podkreślono w niej, że spora część świata nie wie nawet o rozwiązaniach dotyczących polityki senioralnej przyjętych w Madryckim Planie Działania z 2002 r., co drastycznie ogranicza jego efektywność. 

Nowością ustaloną przez rezolucję jest przyjmowanie po każdej sesji OEWGA rekomendacji, które będą przedstawiane Zgromadzeniu Ogólnemu ONZ. Ustalenia z kolejnych sesji będą zatem przyjmowane w formie pisemnej, co zwiększy ich oddziaływanie. - Nie może zabraknąć aktywnego, pozytywnego udziału Polski w wypracowywaniu tych dokumentów – zaznacza Adam Bodnar.

Przypomniał, że w UE sytuacja osób starszych różni się w zależności od kraju. Obrazuje to wskaźnik tzw. Aktywnego Starzenia się (AAI). Powinno to dodatkowo motywować państwa członkowskie UE, w tym Polskę – w której ten wskaźnik należy do najniższych w UE – do refleksji nt. sytuacji osób starszych.

W ocenie RPO potrzebny jest zatem wyraźny głos Polski w UE jako przedstawiciela państw, które mają stosunkowo najwięcej wyzwań.

Zgodnie z wnioskami sformułowanymi na podstawie wskaźnika AAI postuluje się zbudowanie koalicji państw o niższym jego poziomie (Bułgaria, Chorwacja, Grecja, Hiszpania, Węgry, Włochy, Polska, Słowacja, Słowenia, Rumunia).  Chodziłoby o wspólne zastanowienie się, jak te państwa mogą efektywniej odpowiedzieć na potrzeby związane ze starzeniem się ludności.

RPO uważa, że warto podjąć refleksję nad innowacyjnymi rozwiązaniami systemowymi w kontekście transferów społecznych kierowanych bezpośrednio do gmin. Mogłaby to być np. subwencja senioralna, analogiczna do subwencji edukacyjnej, wspierająca kompleksowe działania na rzecz aktywnego starzenia się, zgodnie z lokalną diagnozą sytuacji i potrzebami osób starszych.

Powinno się natomiast odchodzić od projektowego podejścia, w które wpisana jest tymczasowość i zależność od środków unijnych - w kierunku zrównoważonego, systemowego rozwoju, funkcjonującego zgodnie z zasadą niepomijania nikogo.

Rzecznik przypomniał, że w Komisji Europejskiej powołano Dubravkę Šuica na stanowisko Komisarz ds. Demografii i Demokracji. Wyposażono ją w kompetencje wyznaczające nowy kierunek polityki demograficznej w UE. Komisarz ma się zmierzyć z całym spectrum wyzwań wynikających ze zmiany demograficznej, odnoszących się do wszystkich pokoleń.

Takie całościowe podejście do demografii, zawarte w misji pani komisarz, jest także szansą dla Polski, aby zawczasu przejrzeć prowadzone analizy i uzupełnić je o aspekty, które będą stanowiły o spójnym podejściu do życia obywateli Polski i UE - od dzieciństwa aż po starość.

Zdaniem RPO w Polsce potrzebny jest także mechanizm koordynujący realizację działań odnoszących się nie tylko do osób starszych, ale także do młodszych grup wiekowych, które równiez odczują konsekwencję zmian demograficznych. Dzięki temu można byłoby całościowo odnieść się do starzenia jako zjawiska społecznego.

Za niezbędną w tym kontekście Adam Bodnar uznaje nowelizację ustawy o osobach starszych. Chodziłoby o zwiększenie efektywności polityki senioralnej oraz lepsza koordynację prowadzonych działań.

- Liczę na otwartość Pani Minister na rozmowę mającą na celu systemową poprawę sytuacji osób starszych - napisał Adam Bodnar do minister Marleny Maląg.

XI.503.2.2016

KRRiT pozytywnie o materiale TVP nt.  „Marszów Równości”, który kwestionował RPO

Data: 2020-02-18
  • Materiał filmowy TVP pt. „Inwazja” nie propagował działań sprzecznych z prawem ani nie nawoływal do nienawiści lub dyskryminacji – oceniła Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
  • Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości, która "była skrywana przed opinią publiczną"
  • RPO wskazywał, że materiał potęgował społeczną nienawiść wobec osób LGBT, naruszał ich godność i nieprawdziwie wiązał z pedofilią
  • Manipulował też faktami co do „Marszów Równości”, budując ich całkowicie jednostronny obraz i pomijając akty agresji wobec nich  

"Audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość’ - głosi art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie stwierdziła jego naruszenia przez wyemitowany 10 października 2019 r. materiał pt. „Inwazja” produkcji TVP.

W listopadzie 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o zbadanie sprawy przewodniczącego Rady, która stoi na straży otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji. Pytał m.in., czy w "Inwazji” nie zostały przekroczone granice wolności słowa i mediów.

Argumenty RPO

- "Inwazję” należy ocenić jednoznacznie krytycznie – pisał Adam Bodnar do Witolda Kołodziejskiego. Nie tylko bowiem powiela stereotypy i potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza na temat "Marszów Równości”. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i telewizji powinny cechować się programy mediów publicznych.

Zgodnie z ustawą o rtv media publiczne nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie są przesłankami zakazu dyskryminacji według ustawy o równym traktowaniu, to niewątpliwie są cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz wiążące Polskę umowy międzynarodowe. Ustawa o rtv  przywołuje zaś orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania.

Dlatego nie ma uzasadnienia dla emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy. A audycje medialne nie mogą propagować działań sprzecznych z dobrem społecznym.

- Obraz osób nieheteronormatywnych, który buduje "Inwazja”, postrzegam jako jawnie naruszający przytoczone zasady – wskazywał RPO. Sformułowania (w tym sam tytuł materiału), porównania i skojarzenia (zwłaszcza wiążące osoby LGBT z pedofilią), a także sposób narracji (sensacyjny, śledczy ton), wskazują, że celem twórców materiału było obrażenie i wykluczenie grupy społecznej osób LGBT poprzez przedstawienie jej jako "innego” - wroga i źródło niebezpieczeństwa.

Taki przekaz może stanowić przyczynę dyskryminacji, buduje uprzedzenia i potęguje nienawiść, a nawet może być odczytany jako przyzwolenie na przemoc, w celu „ochrony przed wrogiem”. W konsekwencji można więc uznać, że program zarówno bezpośrednio narusza godność osób LGBT, jak i propaguje to.

Choć była wyemitowana jako reportaż, w "Inwazji” trudno się dopatrzeć typowej dla tego gatunku (i wymaganej od mediów publicznych) bezstronności w opisie rzeczywistości. "Marsze Równości” przedstawiono w bardzo negatywnym świetle, a jako źródło informacji wykorzystano fragmenty rozmów nagranych w ramach "prowokacji dziennikarskiej” i filmów z parad równości z zagranicy.

Nie uwzględniono zaś jakichkolwiek faktów na temat marszów. Jako zgłoszone zgromadzenia publiczne były one zabezpieczane i nadzorowane przez policję, która ma informacje o ich przebiegu i incydentach w ich trakcie. Rzecznik z niepokojem odnotowuje wzrastającą liczbę aktów przemocy ze strony ich  przeciwników. Tymczasem temat ten w "Inwazji” w ogóle się nie pojawił.

Niezgodne z prawdą, sugestywnie i naruszając godność osób nieheteronormatywnych powiązano ich środowisko z pedofilią. W wyjątkowo niebezpieczny sposób kształtuje to uprzedzenia. Do uzasadnienia tego twierdzenia wykorzystano ulotkę z hasłem „#pedopride”, która pojawiła się na paradzie równości w Amsterdamie. Pominięto jednak kluczową informację, że policja natychmiast zarekwirowała te ulotki. Organizacja, która je dystrybuowała, nie została dopuszczona do legalnego udziału w paradzie, a jej organizatorzy oficjalnie wyrazili sprzeciw co do jej postulatów.

Odpowiedź KRRiT

- Przeprowadzono postępowanie wyjaśniające, podczas którego Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poddała analizie całość zgromadzonej dokumentacji, w tym nagranie filmu oraz wyjaśnienia przedstawione przez nadawcę – odpisał 14 lutego 2020 r. Witold Kołodziejski.

W przekazanym stanowisku nadawca podkreślił m.in., że dokument "Inwazja” jest ważnym głosem w toczącej się od wielu miesięcy debacie publicznej na temat roli, planów i metod działania środowisk LGBT, a jego istotnym elementem są sceny nagrywane ukrytymi kamerami przez dziennikarkę, która wniknęła do jednej z organizacji wspierających ideologię LGBT. W opinii nadawcy dzięki temu zabiegowi widzowie mieli sposobność spojrzenia na to środowisko od środka oraz poznania od kulis między innymi sposobu, w jaki organizowane były „marsze równości” w polskich miastach, gdyż do tej pory opinia publiczna była przekonana o ich spontanicznym, oddolnym charakterze.

W ocenie nadawcy podobną wartość miały fragmenty filmu dotyczące zajęć z edukacji seksualnej, jakie w szkołach prowadzą aktywiści organizacji wspierających ideologię LGBT. Ponadto nadawca wskazał, że twórcy dokumentu pokazali tę część rzeczywistości, która do tej pory była skrywana przed opinią publiczną, zatem za realizacją i emisją dokumentu "Inwazja” przemawiał ważny interes społeczny.

Przeprowadzona analiza, dokonana w kontekście przepisów ustawy z 29 grudnia 1992 roku o radiofonii i telewizji pozwoliła KRRiT na przyjęcie przedstawionego przez nadawcę stanowiska. W szczególności KRRiT nie stwierdziła naruszenia przez TVP SA art. 18 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. W związku z powyższym KRRiT nie będzie podejmowała w tej sprawie dodatkowych działań – brzmi konkluzja przewodniczącego Rady.

XI.505.27.2019

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich ws przemocy wobec kobiet i dziewcząt - akcja Nazywam się Miliard

Data: 2020-02-14
  • 14 lutego rozpoczyna kolejną edycję ogólnoświatowej akcji One Bilion Rising  przeciwko wszelkim formom przemocy doświadczanej przez kobiety i dziewczęta. Nazwa akcji nawiązuje do liczby MILIARDA KOBIET I DZIEWCZĄT, które w ciągu swojego życia doświadczą przemocy lub gwałtu 
  • Każdego roku aktywistki i aktywiści wyrażają swoją solidarność z pokrzywdzonymi przemocą poprzez wspólny taniec. Tańczące grupy w różnych miejscach na świecie pokazują także determinację aktywistek i aktywistów, aby wszelkie formy przemocy wobec kobiet i dziewcząt spotykały się ze stanowczym sprzeciwem
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera polską edycję akcji prowadzoną pod nazwą Nazywam się miliard i zachęca do wzięcia udziału w lokalnych inicjatywach organizowanych w całej Polsce

W dniu rozpoczynającym akcję Nazywam się Miliard jako Rzecznik Praw Obywatelskich i niezależny organ ds. równego traktowania pragnę przypomnieć, że jakiekolwiek formy przemocy wobec kobiet i dziewcząt stanowią drastyczne naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka – ich prawa do życia i zdrowia, jak również poszanowania godności ludzkiej. 

Przeciwdziałanie wszelkim formom przemocy wobec kobiet i dziewcząt jest obowiązkiem państwa wynikającym z szeregu umów międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę, w szczególności Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, która obowiązuje w Polsce od 1 sierpnia 2015 r. Powszechnie znana jako Konwencja Stambulska jest ona nowoczesnym aktem prawnym, który zobowiązuje władze publiczne do opracowania skutecznej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy ze względu na płeć. Taka strategia powinna obejmować wszystkie te płaszczyzny, w których - jak pokazują przeprowadzone na moje zlecenie badania – kobiety i dziewczęta są szczególnie narażone na krzywdę, niezależnie od tego, czy doznają jej  w miejscu pracy, pełniąc służbę, podczas zdobywania wiedzy na uniwersytecie, czy we własnym domu.  

Akcja Nazywam się Miliard to okazja do podkreślenia, że to na władzach publicznych spoczywa obowiązek stworzenia szerokiej oferty wsparcia dla osób doznających przemocy – zarówno w formie natychmiastowej pomocy specjalistycznej, jak i działań długofalowych, umożliwiających powrót do życia bez przemocy. Niezbędne jest również zagwarantowanie, aby wszelkie akty przemocy spotykały się z niezwłoczną, stanowczą i dolegliwą dla sprawców reakcją organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a bezpieczeństwo pokrzywdzonych w toku postępowania karnego było maksymalnie chronione. Zarys efektywnego systemu zwalczania przemocy wymaganego przez Konwencję Stambulską uzupełniają prowadzone i finansowane przez państwo działania profilaktyczne w postaci inicjatyw podnoszących świadomość społeczną w obszarze równouprawnienia kobiet i mężczyzn, eliminowaniu stereotypów związanych z płcią i pokojowego rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich.

W pierwszym dniu akcji Nazywam się Miliard pragnę podkreślić, że efektywne przeciwdziałanie i zwalczanie przemocy motywowanej płcią nie jest możliwe bez udziału organizacji pozarządowych i grup nieformalnych, których wiedza i doświadczenie w niesieniu pomocy osobom pokrzywdzonym jest nieoceniona.  Daje temu wyraz również Konwencja Stambulska, która nakazuje państwom uznać, rozwijać i wspierać na wszystkich poziomach prace organizacji pozarządowych i grup nieformalnych w obszarze przeciwdziałania przemocy i nawiązywać skuteczną współpracę.

W związku z powyższym, jako Rzecznik Praw Obywatelskich i niezależny organ ds. równego traktowania zachęcam do zapoznania się z listą lokalnych inicjatyw organizowanych w ramach akcji Nazywam się Miliard i okazania solidarności z osobami pokrzywdzonymi poprzez wspólny taniec.

Niech wspólny taniec będzie symbolicznym apelem do  organów władzy publicznej w sprawie pełnego wdrożenia postanowień Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich pragnę wskazać, że wyzwania i problemy przedstawione w zeszłym roku Prezesowi Rady Ministrów nadal nie zostały rozwiązane (zob. wystąpienie do Prezesa Rady Ministrów z 28 stycznia 2019 r. - W ZAŁĄCZNIKU) .

Rząd odpowiada RPO: nie zajmowaliśmy stanowiska w sprawie "Marszu Równości" w Białymstoku

Data: 2020-02-13
  • Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie "Marszu Równości” w Białymstoku z lipca 2019 r. Rząd szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń i uczestniczenia w nich
  • Taką odpowiedź dostał Rzecznik Praw Obywatelskich na wystąpienie z lipca 2019 r. do premiera Mateusza Morawieckiego
  • Zaniepokojony agresją przeciwników marszu Adam Bodnar pisał wtedy, że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej eskalacji napięć społecznych
  • Wskazywał też, że zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych

Podczas "Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. Rzucano w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami. Wykrzykiwano też obraźliwe i nienawistne hasła.

22 lipca 2019 r. - RPO pyta premiera

22 lipca 2019 r. RPO napisał do premiera, przypominając standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Pytał też, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego dla jednej z telewizji: "Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – pisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Wobec braku odpowiedzi RPO ponowił wystąpienie 20 stycznia 2020 r.

Odpowiedź KPRM - 7 lutego 2020 r.

- Uprzejmie informuję, że Rada Ministrów nie zajmowała stanowiska w sprawie zgromadzenia publicznego, które odbyło się w Białymstoku 20 lipca 2019 r. – odpisał 7 lutego 2020 r. Paweł Szrot, zastępcza Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

- Jednocześnie pragnę podkreślić, że Rząd kierowany przez Pana Premiera Mateusza Morawieckiego szanuje gwarantowaną konstytucyjnie wolność organizowania zgromadzeń oraz uczestniczenia w nich. Do podstawowych obowiązków władzy publicznej należy nie tylko umożliwienie przeprowadzenia zgromadzenia, ale i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Dlatego też kwestia zapewnienia porządku publicznego, w tym bezpieczeństwa uczestnikom zgromadzeń, jest i pozostanie przedmiotem szczególnej troski właściwych organów rządowych – głosi odpowiedź.

Rzecznik pytał też wówczas policję o zabezpieczenie marszu, przyznając, że przeznaczyła do tego znaczne siły. W odpowiedzi białostocka policja poinformowała o 25 osobach zatrzymanych, zarzutach wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatach karnych oraz kilku wnioskach do sądu o ukaranie za wykroczenia. Komendant Wojewódzki Policji podkreślił, że nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia.

VII.613.43.2019

Spotkanie pt. „Me too – co jeszcze możemy zrobić?”

Data: 2020-01-28

28 stycznia 2020 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie pt. „Me too – co jeszcze możemy zrobić?”. Dyskusja nad tematem zgromadziła liczne grono przedstawicieli i przedstawicielek organizacji pozarządowych, służb mundurowych, środowiska akademickiego, prawniczego, biznesu, a także edukatorów i aktywistów.

Na spotkaniu przedstawiono wyniki trzech raportów dotyczących problemu molestowania seksualnego. Konrad Ciesiołkiewicz z Komitetu Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej przedstawił wyniki raportu „Branża hostess w Polsce. Omówienie głównych problemów i kontrowersji”. Analizy pokazują trudne niekiedy realia pracy w branży hostessingowej - stereotypowe przekonania dotyczące kompetencji stewardess,  częste przypadki molestowania oraz dominującą pozycję pracodawców. Autorzy mają nadzieję, że wnioski płynące z raportu  pomogą wypracować dobre praktyki dla pracowników i pracodawców.

Mecenas Agata Szypulska z Zespołu Równego Traktowania BRPO przedstawiła wyniki raportu „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Zdaniem prelegentki, efektywne działanie na rzecz równego traktowania w środowisku akademickim powinno obejmować 3 rodzaje działań – zwiększenie świadomości na temat molestowania wśród studentów i władz uczelni, stworzenie kompleksowych uczelnianych systemów wsparcia oraz zmiany legislacyjne tj. wzmocnienie ochrony prawnej osób pokrzywdzonych. Więcej na temat tego badania można przeczytać tutaj (RAPORT).

Raport „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Zalecenia RPO” przedstawił Tomasz Oklejak z Wydziału ds. Żołnierzy i Funkcjonariuszy BRPO. Więcej na temat tego badania można przeczytać tutaj (RAPORT).

W drugiej części spotkania rozpoczęła się dyskusja panelowa na temat wypracowania dobrych praktyk i rekomendacji dotyczących skutecznych form przeciwdziałania, reagowania i wspierania osób, które doświadczyły molestowania lub molestowania seksualnego.

Rozmowy będą kontynuowane: w marcu odbędzie się konferencja na temat molestowania seksualnego w środowisku akademickim

Tematyka molestowania seksualnego będzie kontynuowana na konferencję naukowej „Przeciwdziałanie molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim - w kierunku standardów i procedur”, która odbędzie się 16 marca 2020 r. w budynku dawnej Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego przy ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, w godz. 10:00 – 17:00. 

Konferencja ma na celu wypracować odpowiedzi na pytania, jak skutecznie przeciwdziałać molestowaniu seksualnemu w środowisku akademickim i tworzyć na uczelni klimat braku przyzwolenia na dyskryminację? Jak reagować na sygnały o molestowaniu i jakie kroki podjąć w razie otrzymania zgłoszenia? Jak wspierać osoby doświadczające molestowania i molestowania seksualnego na uczelni?

Formularz rejestracyjny

Rodzice nie mogą zwalniać dzieci z zajęć obowiązkowych, np. o przeciwdziałaniu dyskryminacji i przemocy. RPO pisze do MEN

Data: 2020-01-27
  • Edukacja antydyskryminacyjna jest w polskiej szkole obowiązkowa i jest elementem podstawy programowej.
  • Dlatego kolportowane w Polsce wzory oświadczeń dla rodziców o wypisaniu dziecka z zajęć antydyskryminacyjnych nie mogą mieć skutku prawnego.
  • Wzory te są przekazywane przez jedną z organizacji, by zachęcać rodziców do „wypisywania” dzieci z zajęć nawiązujących do „zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”

RPO dostaje skargi rodziców i nauczycieli zaniepokojonych tym, że niektóre dzieci nie mogą uczestniczyć w obowiązkowych zajęciach. Obywatele proszą Rzecznika o wyjaśnienie, jak daleko sięga prawo rodziców do wpływania na system edukacji, wynikające z prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 48 Konstytucji).

W wystąpieniu do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wyraził nadzieję, że podzieli on jego opinię w tej sprawie.

Oświadczenia rodziców o niezgodzie na....

Część rodziców przynosi do szkół oświadczenia, że nie wyrażają zgody na udział dziecka w jakichkolwiek lekcjach, zajęciach czy wydarzeniach, których: „program w całości lub częściowo nawiązuje do [...] zagadnień: edukacji seksualnej, antykoncepcji, profilaktyki ciąż wśród nieletnich i chorób przenoszonych drogą płciową, dojrzewanie i dorastanie, równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy, LGBT, homofobia, tożsamość płciowa, gender”.

Wzór oświadczenia został opracowany przez organizację społeczną i jest dystrybuowany wśród rodziców z informacją o bezwzględnym charakterze wskazanych, przysługujących im uprawnień.

Znajduje się w nim także zobowiązanie do „zawiadomienia odpowiednich instytucji państwowych (kuratorów oświaty i Ministra Edukacji Narodowej) o przypadkach lub próbach organizacji tego typu wydarzeń na terenie szkoły".

RPO: przekroczenie granic uprawnień rodziców

- Przywołane fragmenty oświadczenia budzą wątpliwości co do jego skuteczności, w świetle przepisów o systemie oświaty i obowiązkowej podstawie programowej – podkreśla Adam Bodnar. Przypomina, że zgodnie ze stanowiskiem MEN przedmioty obowiązkowe w sposób wystarczający obejmują treści z obszaru edukacji antydyskryminacyjnej. Zaznajamiają uczniów z takimi tematami jak równość, tolerancja, przeciwdziałanie przemocy i okazywanie szacunku wobec odmienności.

Oświadczenie skonstruowane jest tak, że dziecko musiałoby zrezygnować także z niektórych zajęć obowiązkowych. Niejasnym pozostaje więc, w jaki sposób nauczyciele i dyrektorzy szkół powinni postępować w obliczu takich – i im podobnych – deklaracji rodziców.

- Niezależnie od odmiennej oceny stopnia realizacji edukacji antydyskryminacyjnej w obecnie obowiązującej podstawie programowej, wydaje się, że zgadzamy się co do nadrzędnego charakteru wartości, jaką jest przekazanie młodym obywatelom wiedzy o prawach człowieka i równym traktowaniu – pisze Rzecznik  do ministra. - Podzielamy też zatem pogląd o konieczności kształtowania wśród dzieci i młodzieży postaw tolerancji i szacunku dla godności drugiego człowieka, niezależnie od prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z ich, potencjalnie odmiennymi w tym zakresie, przekonaniami.

Mając to na uwadze, Adam Bodnar wyraził nadzieję, że również w ocenie ministra żądanie zwolnienia dziecka z lekcji - obejmujących m.in. takie zagadnienia jak „równość, tolerancja, różnorodność, przeciwdziałanie dyskryminacji i wykluczeniu, przeciwdziałanie przemocy” - należy uznać za przekraczające granice uprawnień rodziców, a w konsekwencji za takie oświadczenie, które nie może wywołać oczekiwanego skutku.

Uwagi RPO do kontroli "Tęczowego piątku"

RPO nawiązał też do wcześniejszej odpowiedzi ministra Dariusza Piontkowskiego w sprawie kontroli, przeprowadzonych przez kuratorów oświaty w szkołach, które wzięły udział w akcji „Tęczowy Piątek”.

Rzecznik z żalem przyjął wyjaśnienia, z których wynika, że resort oświaty niezmiennie stoi na stanowisku, że edukacja antydyskryminacyjna jest obecnie w sposób satysfakcjonujący realizowana w polskich szkołach. Według RPO nie jest to pogląd uzasadniony. Analiza realizacji zasady równego traktowania oraz zapewnienia bezpieczeństwa i warunków właściwego rozwoju wszystkim uczniom prowadzi do wniosku, że przeciwdziałanie dyskryminacji poprzez edukację jest w polskich placówkach oświatowych niezbędne.

W odpowiedzi MEN ustosunkował się wyłącznie do jednej z poruszonych przez RPO kwestii - podstaw przeprowadzenia kontroli. - Ze zrozumieniem przyjmuję, że były one wynikiem skarg i interwencji zgłaszanych do kuratorów oświaty przez rodziców uczniów. Podtrzymuję jednak również w tym kontekście stanowisko, że sama informacja o udziale szkoły w akcji na rzecz równego traktowania nie powinna stanowić podstawy kontroli – napisał Adam Bodnar.

Bez komentarza pozostały zaś uwagi co do sposobu przeprowadzenia kontroli przez kuratorów, a także wniosków i zaleceń formułowanych w ich wyniku.

Zagadnieniem, które MEN rozwinął w swej odpowiedzi jest rola rodziców w procesie kształcenia i wychowania, związana bezpośrednio z prawem rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, gwarantowanym przez art. 48 Konstytucji.

- Z satysfakcją przyjąłem, że zgadzamy się co do tego, że prawo to nie ma charakteru absolutnego, a formą jego ograniczenia, wynikającego z konieczności ochrony interesu nadrzędnego, jest funkcjonowanie publicznego systemu oświaty, opartego na obowiązkowej podstawie programowej. Z moim pełnym poparciem spotyka się także teza, że niekwestionowanym uprawnieniem każdego rodzica jest zwolnienie dziecka z zajęć i aktywności nieobowiązkowych. Nie sposób jednak zgodzić się z wnioskiem, że art. 86 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. - Prawo oświatowe, określający warunki podjęcia przez szkołę współpracy z organizacją społeczną, należy interpretować w świetle „niewzruszalnych praw podmiotowych każdego rodzica w stosunku do swojego dziecka” – uznał RPO.

Podczas gdy bezsprzecznie każdy rodzic ma prawo zwolnić dziecko z dodatkowych zajęć zorganizowanych w ramach takiej współpracy, nie ma jednak podstaw do stwierdzenia, że dla jej podjęcia konieczne jest uzyskanie zgody każdego rodzica.

Taka rozszerzająca wykładnia art. 86 ust. 2 u.p.o. ma negatywne skutki dla korzystnego dla uczniów rozwijania oferty edukacyjno-wychowawczej szkoły poprzez współpracę z podmiotami zewnętrznymi. Tymczasem kuratorzy oświaty w zaleceniach pokontrolnych stwierdzali naruszenie powyższego przepisu właśnie na skutek braku uzyskania zgody wszystkich rodziców na współpracę szkoły z organizacją – wskazał Adam Bodnar.

Interpretacja taka oznacza nie tylko wyłączenie poszczególnych uczniów z określonych zajęć, ale też ograniczenie oferty edukacyjnej również wobec tych dzieci, których rodzice życzyliby sobie, by była ona realizowana przez szkołę, mieszcząc się w wartościach, jakie w procesie nauczania mają być upowszechniane zgodnie z obowiązującym prawem.

XI.800.3.2017

 

Debata „Różnorodność w miejscu pracy”

Data: 2020-01-20
  • Czym jest różnorodność w miejscu pracy i czemu jest wartością, do której powinniśmy dążyć?
  • Czy w 2020 r. dyskryminacja w zatrudnieniu w Polsce jest problemem?
  • Jakie są dobre praktyki w obszarze zarządzania różnorodnością w miejscu pracy?

To główne pytania debaty „Różnorodność w miejscu pracy”, w której 20 stycznia 2020 r. wziął udział rzecznik praw obywatelskich Adam  Bodnar, razem z Kamilą Kurkowską z Fundacji Women in Law, Magdaleną Świder z Kampanii Przeciw Homofobii i pracownikami kancelarii CMS (organizatora spotkania).  Biuro RPO reprezentowały dyrektor generalna Katarzyna Jakimowicz i Milena Adamczewska-Stachura z Zespołu ds. Równego Traktowania. 

W przemówieniu otwierającym spotkanie Rzecznik wskazał na zmiany, które zaszły w Polsce w ostatnich 30 latach w obszarze zarządzania różnorodnośćią i rozumienia jej. Podkreślił znaczącą rolę organizacji pozarządowych w tym procesie, rozwój wrażliwości społecznej, a co za tym idzie także progresywne podejście pracodawców. Równolegle do kształtującej się woli pracodawców do otwartości na różnorodność pracowników, wypracowany został też solidny system podstaw prawnych równego traktowania w obszarze zatrudnienia. Nie musimy więc polegać wyłącznie na dobrej woli, bo Kodeks Pracy, ustawa o równym traktowaniu, dyrektywy UE, orzecznictwo TSUE i ETPCz wyznaczają prawny standard przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy i ochrony pracowników.

Rzecznik postawił jednak pytanie – co z praktyką stosowania tych przepisów? To właśnie jej RPO przygląda się w toku swoich działań, zarówno w kontekście indywidualnych spraw kierowanych do RPO przez obywateli, jak i przy opracowywaniu raportów analizujących sytuację społeczną i prawną (m.in. „Godzenie ról rodzinnych i zawodowych. Równe traktowanie rodziców na rynku pracy”; „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Analiza i zalecenia”, „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO; Równe traktowanie w pracy ze względu na wyznanie – analiza i zalecenia RPO”; Równe traktowanie w zatrudnieniu bez względu na tożsamość płciową”).

RPO podkreślił najistotniejsze płynące z nich wnioski, m.in. konieczność pozytywnych działań pracodawców na rzecz budowania atmosfery zaufania dla osób doświadczających dyskryminacji oraz obowiązki przyjmowania właściwych procedur antydyskryminacyjnych i anty-mobbingowych.

Kamila Kurkowska podkreślała, że nie zmienimy status quo w branży prawniczej bez różnorodności, która zapewnia wielość punktów widzenia, niezbędną do innowacji. Opowiadała, z jakimi niezmiennymi problemami wciąż mierzą się kobiety w branży prawniczej oraz jak Fundacja Women in Law działa, żeby tym problemom zapobiegać – np. organizując warsztaty dla dzieci na ten temat.

Magdalena Świder zwróciła uwagę, że do dyskryminacji w zatrudnieniu może dochodzić nie tylko w momencie nawiązywania stosunku pracy albo awansu – może też ona przybierać postać mikronierówności, których np. pracownicy LGBT doświadczają w miejscu pracy każdego dnia ze strony współpracowników, np. w formie żartów albo uszczypliwości. Zauważyła, że odpowiednie zarządzenie różnorodnością może przynosić zyski dla firm. Żeby właściwie dokształcać się, jak to robić, sektor prywatny może korzystać z pomocy organizacji pozarządowych, które mają tu dużą wiedzę.

RPO podkreślił, że choć różne zyski dla pracodawców z zarządzania różnorodnością są istotne, to jednak są kwestią wtórną, bo podstawą otwartości na różnorodność w miejscu pracy jest szacunek dla godności każdego pracownika. Rzecznik zauważył też, że przepisy antydyskryminacyjne oraz idące za nimi działania pracodawców na rzecz równego traktowania nie są nam narzucone „z zewnątrz”, np. przez zagraniczne oddziały. Wynikają one z polskiej Konstytucji i polskiego kodeksu pracy. Mimo obowiązywania tych regulacji, kluczowe jest budowanie świadomości zarówno pracodawców, jak i pracowników o tym, czym dyskryminacji jest. Jak pokazały bowiem badania RPO o świadomości prawnej w kontekście równego traktowania z 2018 r., 1/3 Polaków wciąż uważa, że można pytać w czasie rozmowy rekrutacyjnej kobiety o jej plany rodzicielskie.

W kontekście dobrych praktyk w BRPO wypowiedziała się dyrektor generalna Katarzyna Jakimowicz. Opowiedziała o działających w BRPO pokoju dla dzieci i Radzie Senioralnej, a także o zaangażowaniu pracowników w tworzenie procedur antydyskryminacyjnych, o ich włączaniu w różnorodne, zespołowe działania w Biurze oraz o ciągłym uczeniu się pracodawcy jak ulepszać ten system. Podkreśliła też, że kluczem do sukcesu jest komunikacja oparta na wartościach, stawiająca w centrum pracownika jako człowieka.

Jakie są koszty odszkodowań za wygaśnięcie stosunków pracy przy reformie administracji rolnej? RPO pyta Ministra Rolnictwa

Data: 2020-01-16
  • Konsekwentnie krytycznie RPO ocenia nadużywanie ustawowego wygaszania stosunków pracy przy przekształceniach urzędów publicznych
  • To pozbawienie praw, które chronią pracowników sumiennie i starannie wykonujących obowiązki, przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych
  • Dotyczy to także pracowników podlegających szczególnej ochronie związanej z rodzicielstwem, przynależnością do związków zawodowych lub ochroną przedemerytalną
  • Po 2015 r. uczyniono tak m.in. ze służbą cywilną, Biurem Trybunału Konstytucyjnego, służbą celną i administracją rolną

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Rolnictwa o ocenę zastosowania tego mechanizmu przy reformie administracji rolnej. Poprosił o przedstawienie jej dodatkowych kosztów, wynikających z konieczności zapłaty odszkodowań, dochodzonych przed sądami pracy przez zwolnionych pracowników.

Trybunał Konstytucyjny uznał tego rodzaju rozwiązania za dopuszczalne tylko w sytuacjach nadzwyczajnych. 

Krytyczne stanowisko wobec tej konstrukcji prezentowane jest także w literaturze przedmiotu. Wskazuje się, że tego rodzaju praktyka jest niezgodna z art. 24, art. 30, art. 32 i art. 60 Konstytucji, a „wygaśnięcie” ma charakter pozorny – stanowi w istocie rozwiązanie stosunku pracy.

Takie stanowisko znajduje też odzwierciedlenie w wyrokach sądów, zasądzających odszkodowania dla pracowników pozbawionych możliwości kontynuowania zatrudnienia w Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa.

Naruszone prawa pani Krystyny i pana Jarosława

Pani Krystyna pracowała w Agencji Rynku Rolnego 22 lata. Zawsze była bardzo zaangażowana w swoją pracę, starannie wykonywała obowiązki. Kiedy usłyszała o przekształceniu Agencji w Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, nie martwiła się za bardzo, że straci pracę. Pracodawca dawał jej bowiem wielokrotnie znać, jak ją ceni jako pracownika. Tym większe poczucie krzywdy miała, gdy nie otrzymała propozycji zatrudnienia w nowej instytucji. Musiała szukać nowej pracy - była bezrobotna ponad dwa lata.

Pan Jarosław był w podobnej sytuacji. Pracował w Agencji Nieruchomości Rolnych od 9 lat; miał dwójkę małych dzieci. Kiedy nie dostał propozycji zatrudnienia, zwrócił się do kuzynki, adwokatki. Poradziła mu, by odwołał się w ciągu 3 tygodni do sądu. Pan Jarosław dochodzi obecnie swoich praw w sądzie, bo uważa, że został potraktowany niesprawiedliwie. Ma nadzieję na odszkodowanie. Jest dobrej myśli, bo wie, że kilka takich spraw skończyło się pozytywnie dla skarżących.

Na czym polega wygaśnięcie stosunku pracy i dlaczego może być krzywdzące dla pracownika?

Wygaśniecie stosunku pracy jest rodzajem jego zakończenia 

Zazwyczaj nie korzysta się z tej instytucji, dużo częściej dochodzi przecież do rozwiązania umowy o pracę (gdy pracownik, pracodawca albo obie strony zgodnie składają oświadczenie woli).

Tymczasem wygaśnięcie stosunku pracy następuje z mocy prawa. Nie potrzeba żadnych oświadczeń woli. Prawo definiuje wydarzenia powodujące wygaśnięcie stosunku pracy, co w tym przypadku dzieje się niejako automatycznie. W większości przypadków wygaśnięcie regulowane jest przez kodeks pracy, ale zdarza się - tak, jak w tej sprawie - że regulacje znajdują się w ustawach szczególnych.

Wygaśnięcie bez podania uzasadnienia decyzji – pracownicy pozbawieni swoich praw

W 2017 r. do RPO zaczęły napływać niepokojące sygnały od pracowników Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych, którzy obawiali się utraty zatrudnienia w związku z planami utworzenia Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. W opinii skarżących wprowadzane przepisy miały służyć weryfikacji dotychczasowych pracowników agencji.

W wystąpieniach Rzecznik podkreślał, że w ustawie Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowym Ośrodku Wsparcia Rolnictwa brakowało jakichkolwiek kryteriów weryfikacji umiejętności czy sumienności pracowników. Niezaproponowanie nowych warunków pracy i płacy powodowało wygaśnięcie stosunku pracy z mocy prawa. Ustawodawca nie nałożył przy tym na pracodawcę obowiązku wskazania pracownikowi powodów, dla których nie zaproponował mu nowych warunków pracy i płacy.

Matki, kobiety w ciąży, osoby starsze – bez ochrony

Nowy pracodawca miał zatem możliwość całkowicie arbitralnego decydowania , kto  zachowa swój status pracowniczy. Przy decyzji o dalszym zatrudnieniu przepisy nie nakazywały uwzględnić kwalifikacji ani indywidualnej sytuacji życiowej, np. macierzyństwa, ochrony przedemerytalnej czy rodzicielstwa.

Oznacza to, że ustawodawca odstąpił od konstytucyjnego obowiązku wynikającego z art. 24 Konstytucji stworzenia gwarancji prawnych ochrony osoby pracownika przed nieuzasadnionymi działaniami pracodawcy. Pracodawca nieskrępowany jakimikolwiek przesłankami mógł całkowicie dowolnie decydować o dalszym losie dotychczasowych pracowników ANR i ARR.

Pozbawienie ochrony sądowej

Wygaśnięcie stosunku pracy z mocy samego prawa pozbawiło też tych pracowników ochrony sądowej. Droga sądowa została znacznie ograniczona. Sąd nie zbada bowiem przyczyn niezaproponowania pracownikowi nowych warunków pracy i płacy – bo ich podanie nie było wymagane przez ustawę. Sąd może jedynie skontrolować zgodność z prawem wygaśnięcia stosunku pracy. W innych przypadkach zakończenia stosunku pracy sąd może sprawdzić także jego zasadność.

A mało który pracownik wiedział, że aby skierować sprawę do sądu, musiał zmieścić się w 21-dniowym terminie wynikającym z przepisów prawa pracy (art. 264 Kp). Wiele osób przegapiło tak szansę na sądowe dochodzenie praw.

Zniesienie Agencji Rynku Rolnego i Agencji Nieruchomości Rolnych oraz utworzenie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa

Zdaniem RPO konstrukcja wygaśnięcia stosunku pracy nasuwa poważne wątpliwości konstytucyjne. Chodzi o zarzut naruszenia art. 60 Konstytucji, który gwarantuje obywatelom korzystającym z pełni praw publicznych prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach.

ARR i ANR były państwowymi osobami prawnymi. Miały status agencji wykonawczych w rozumieniu przepisów ustawy o finansach publicznych. Pracownicy pełnili służbę publiczną w rozumieniu art. 60 Konstytucji.

1 września 2017 r. utworzono Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa. Przejął zasoby majątkowe oraz osobowe obu agencji. Pracownicy mogli dostać propozycję zatrudnienie w Krajowym Ośrodku albo w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W terminie miesiąca od tej propozycji pracownicy mieli złożyć oświadczenia o przyjęciu albo o odmowie zaproponowanych warunków. Ci, którzy je przyjęli, stali się pracownikami Ośrodka albo ARiMR.

Pracownikom, którym do 31 maja 2017 r. nie zaproponowano zatrudnienia, stosunek pracy wygasł 31 sierpnia 2017 r. Taki sam był skutek wobec pracowników, którzy odmówili przyjęcia zaproponowanych warunków zatrudnienia oraz którzy nie złożyli oświadczenia o ich przyjęciu.

NIK potwierdza obawy RPO 

W grudniu 2019 r. RPO wystąpił  po raz kolejny do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

W związku z analizą wyników kontroli NIK pt. „Zmiany w organizacji i funkcjonowaniu administracji rolnej” Rzecznik poprosił ministra o ocenę efektów zastosowania konstrukcji wygaśnięcia stosunków pracy przy reformie administracji rolnej. Wystąpił o uwzględnienie dodatkowych kosztów reformy, wynikających z konieczności zaspokojenia wcześniej nie przewidzianych roszczeń odszkodowawczych, dochodzonych przez zwolnionych pracowników.

Rzecznik wskazał, że NIK potwierdził obawy sygnalizowane przez niego we wcześniejszych wystąpieniach:

  • Kontrola wykazała, że zniesienie agencji i utworzenie Krajowego Ośrodka zostało nierzetelnie przygotowane i nienależycie wdrożone. Uczyniono to bez analiz efektywności działania zniesionych agencji, co spowodowało niewystarczające przygotowanie organizacyjne Krajowego Ośrodka do wykonywania przejętych zadań.  W obszarze zatrudnienia spowodowało to nadmierną redukcją liczby pracowników, bez rzetelnej kalkulacji potrzeb kadrowych uzasadnionych nowymi zadaniami Krajowego Ośrodka.
  • W regulacjach ustawowych posłużono się instytucją wygaśnięcia stosunków pracy nie dającą pracownikom należytej ochrony pracy.
  • Nie uregulowano kwestii ochrony przed utratą zatrudnienia pracowników objętych szczególną ochroną (np. kobiet w ciąży, pracowników w wieku przedemerytalnym, działaczy związkowych).

Ustawodawca pozbawia pracowników praw, które chronią sumiennie i starannie wykonujących obowiązki przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych - podkreśla Rzecznik.

RPO prezentuje konsekwentnie krytyczne stanowisko wobec nadużywania konstrukcji wygaszania stosunków pracy przez ustawodawcę przy przekształceniach sfery publicznej. Praktyka taka obniża poziom ochrony praw pracowniczych, w tym także szczególną ochronę umownego stosunku pracy.

Podobnych przypadków jest więcej

Analiza ustaw dotyczących przekształceń organizacyjnych w sferze administracji publicznej wskazuje narastającą tendencję powszechnego stosowania instytucji wygaśnięcia stosunków pracy.

RPO interweniował wcześniej w sprawach takiego wygaśnięcia stosunków pracy m.in.:

  • przy zmianach w ustawie o służbie cywilnej z 2015 r.
  • w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej,
  • w Biurze Trybunału Konstytucyjnego,
  • przy tworzeniu Krajowej Administracji Skarbowej, w szczególności - sytuacji funkcjonariuszek Służby Celnej, którym nie zaproponowano przejścia do tej instytucji,
  • podczas prób zastosowania wygaśnięcia stosunków pracy przy reorganizacji KRS i Sądu Najwyższego,
  •  w Narodowej Agencji Wymiany Akademickiej.

Zastrzeżenia Rzecznika niestety ani nie zmieniły, ani nie ograniczyły praktyki rozwiązań z wykorzystaniem konstrukcji wygaśnięcia stosunków pracy.

III.7041.8.2017

TVP, PR i NCK podtrzymują powody wycofania książki Piotra Zychowicza z konkursu historycznej ksiażki roku

Data: 2020-01-15
  • TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury podtrzymują, że powodem wycofania książki Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony" z konkursu „Książka Historyczna Roku” była zbyt późna data jej publikacji
  • O ten tytuł mogły się ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. Według TVP, PR i NCK książka ukazała się w lipcu 2019 r.
  • Tymczasem wydawca wskazał, że jej dystrybucja zaczęła się jeszcze w czerwcu 2019 r.
  • Działania promocyjno-marketingowe czy realizacja usługi druku i doręczenie egzemplarzy do wydawcy nie mogą być brane pod uwagę przy określaniu daty wydania publikacji – replikują prezesi TVP i PR oraz dyrektor NCK

Rzecznik Praw Obywatelski wyjaśnia powody wycofania w październiku 2019 r. publikacji pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA” z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku”. Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym.

Do jury w czasie konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazał były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz (który w związku z tą sprawą złożył rezygnację), była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek.

Rzecznik nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza - zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa.

RPO wystąpił do TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu zostały zidentyfikowane przez organizatorów.

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK z listopada 2019 r. podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r.". Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, datą tą jest lipiec 2019 r.

Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, PR i NCK tłumaczyli wycofanie książki z konkursu. Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – napisali do RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

W związku z tym prezes Domu Wydawniczego REBIS Sp. z o.o. Tomasz Szponder przedstawił RPO stanowisko wydawcy książki. W jego ocenie informacje podawane przez organizatorów konkursu o przyczynach wycofania książki są nieprawdziwe. Została ona bowiem wydana w czerwcu 2019 r. - 14 czerwca została wprowadzona na stan magazynu, 24 czerwca zaczęła się jej dystrybucja, a 27 czerwca sprzedano jej pierwsze egzemplarze.

Wskazywana przez organizatorów data 2 lipca 2019 r. jest jedynie datą rozpoczęcia akcji promocyjnej książki, którą sieć Empik umieściła jako datę „oficjalnej premiery" - podkreślił wydawca. Oświadczył, że data wydania publikacji jest zgodna z regulaminem i nie może być przyczyną jej wycofania z konkursu.

W grudniu 2019 r. Rzecznik poprosił prezesów TVP i PR oraz dyrektora NCK o wyjaśnienia co do pisma wydawcy.

W ponownie jednobrzmiących odpowiedziach z 9 i 10 stycznia 2020 r. wszyscy trzej adresaci podtrzymali swe zarzuty.

„Odnosząc się do treści pisma Pana Tomasza Szpondera, Prezesa Zarządu, reprezentującego wydawcę, tj. Dom Wydawniczy "Rebis" Spółka z o.o., wskazać należy, że przedstawione w nim argumenty na poparcie tezy, jakoby książka pt. „Wołyń zdradzony” została wydana pomiędzy 1 stycznia 2018 r., a 30 czerwca 2019 r. (wymóg Regulaminu) nie znajdują potwierdzenia w analizowanym stanie faktycznym i prawnym. Opisane działania o charakterze promocyjno-marketingowym czy też realizacji usługi druku i doręczenia fizycznych egzemplarzy do wydawcy nie mogą być brane pod uwagę przy określaniu daty wydania publikacji” – odpisali Rzecznikowi Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

VII.712.1.2019

Umorzono śledztwo ws. propagowania totalitaryzmu i nawoływania do nienawiści podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. RPO odwołuje się do sądu

Data: 2020-01-13
  • RPO zaskarżył umorzenie śledztwa w sprawie propagowania totalitarnego ustroju państwa podczas Marszu Niepodległości w 2017 r. w Warszawie oraz nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym czy wyznaniowym
  • Mimo stwierdzenia licznych naruszeń prawa przez uczestników marszu, prokuratura sprawę umorzyła – z powodu niewykrycia sprawców i braku znamion przestępstwa
  • Za przestępstwo nie uznano np. noszonego przez straż marszu symbolu godła RP, w które wpisano neofaszystowski znak „krzyża celtyckiego”
  • Sam krzyż celtycki prokuratura oceniła zaś jako "niejednoznaczny symbol"
  • Przez dwa lata śledztwa ustalono tylko 10 osób, które mogły złamać prawo. Nie przeanalizowano zaś szczegółowo nagrań monitoringu i nie zbadano wpisów w mediach społecznościowych

- Umorzenie postępowania było nieuzasadnione i przedwczesne – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich w zażaleniu na postanowienie Prokuratury Okręgowej w Warszawie z 20 grudnia 2019 r. Adam Bodnar wniósł, by Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uchylił tę decyzję i zwrócił sprawę prokuraturze.

Co się działo podczas Marszu Niepodległości

Sprawę Marszu Niepodległości 11 listopada 2017 r. w Warszawie Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu. W wystąpieniu z 14 listopada 2017 r. do prokuratury napisał, że mogło dojść do naruszenia prawa: wznoszono okrzyki i niesiono transparenty, które mogły stanowić przestępstwa z art. 256 i 257 Kodeksu karnego. Ponadto używano materiałów pirotechnicznych; agresywnie zachowywano się wobec uczestników kontrmanifestacji prezentujących hasła antyfaszystowskie.

Za publiczne propagowanie ustroju faszystowskiego (art. 256 Kk)  oraz za publiczne nawoływania do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym, rasowym lub wyznaniowym (art. 257 Kk) grozi do 2 lat więzienia.

W tym kontekście RPO zwrócił uwagę prokuratury m.in. na:

  • prezentowanie znaku krzyża celtyckiego (międzynarodowego symbolu rasizmu i ruchów supremacji białej rasy) oraz znaku „czarnego słońca” (w czasie II wojny światowej wykorzystywanego przez SS, a obecnie przez grupy neonazistowskie);
  • okrzyki „Sieg heil!”, „Biała siła, Ku Klux Klan”, „Narodowy socjalizm”;
  • rasistowskie transparenty i hasła, wprost odwołujące się do dominacji białej rasy („Europa będzie biała albo bezludna”, „Biała Europa braterskich narodów”);
  • prezentowanie transparentów i haseł o treściach antyuchodźczych i antyislamskich (baner ze stereotypowym wizerunkiem osoby pochodzenia arabskiego, która ukryta w koniu trojańskim z napisem „Islam” i trzymając tabliczkę „I’m refugee”, próbuje przekroczyć bramę Europy; transparent „Islam = terroryzm”) oraz okrzyki: „Czysta Krew, Trzeźwy Umysł”; „Polska dla Polaków”, „Cała Polska śpiewa z nami, w…..….ć z uchodźcami”).

Decyzja i ustalenia prokuratury

20 grudnia 2019 r. prokuratura umorzyła śledztwo. Oceniła, że podczas marszu doszło do przestępstw z art. 256 i 257 Kk. Jak głosi uzasadnienie umorzenia, część uczestników:

  • posiadała i prezentowała publicznie przedmioty, które oceniane obiektywnie były nośnikiem treści nawołujących do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych i wyznaniowych;
  • skandowała publicznie znieważające okrzyki, które trzeba uznać za nawołujące do nienawiści na tle różnic etnicznych, rasowych i wyznaniowych oraz takie, które (przy przyjęciu zamiaru przekonywania innych) propagowały totalitarny ustrój państwa (np „Sieg heil”);
  • wykonywała gesty jednoznacznie odwołujące się do ideologii faszystowskiej („hajlowanie”).

Za naruszające oba artykuły Kodeksu karnego uznano zatem:

  • prezentowanie transparentów: „Islam = terroryzm”, z osobą w koniu trojańskim z napisem „Islam” oraz „Europa będzie biała albo bezludna”;
  • wykonywanie gestu „hajlowania” oraz okrzyki „Sieg heil” i „Cała Polska śpiewa z nami, w……..ć z uchodźcami”, „My nie chcemy tu Islamu, terrorystów, muzułmanów”;  „Biała siła, Ku Klux Klan” i „Biała rasa, czysta krew”;
  • wypowiedź uczestnika marszu o „odsunięciu od władzy żydostwa”.

Prokuratura wskazała, że sprawcy tych czynów powinni być pociągnięci do odpowiedzialności karnej. Nie doszło do tego, bo – jak podkreślono w uzasadnieniu – ich identyfikację uniemożliwiło maskowanie wizerunku niektórych uczestników. Dlatego postępowanie umorzono z uwagi na niewykrycie sprawców.

Z kolei wobec niestwierdzenia znamion przestępstw z art. 256 i art. 257 Kk umorzono śledztwo w wątku:

  • prezentowania (przez ustalone osoby) symbolu krzyża celtyckiego, umieszczonego na fladze bądź wpisanego w godło państwowe oraz na transparencie o treści „Biała Europa braterskich narodów”,
  • prezentowania (przez nieustalone osoby) haseł „Czysta Krew, Trzeźwy Umysł” oraz „Polska dla Polaków”.

Argumenty zażalenia RPO

W zażaleniu do sądu Adam Bodnar zarzucił prokuraturze, że sprawę wobec niewykrycia sprawców umorzyła bez przeprowadzenia wszystkich niezbędnych czynności zmierzających do ich identyfikacji.

Z kolei decyzję o umorzeniu części sprawy wobec braku znamion przestępstwa podjęto bez skrupulatnej oceny całości materiału dowodowego oraz wskutek sprzecznej ze wskazaniami wiedzy i logicznego rozumowania analizy symboli krzyża celtyckiego i hasła „Biała Europa braterskich narodów”. Doprowadziło to do błędnego uznania, że nie są one przestępstwem.

Ponadto odstąpiono od ustalenia sprawców przestępstwa publicznego znieważenia godła państwowego (art. 137 § 1 Kk), w które wpisano znak krzyża celtyckiego. W sposób nieuzasadniony stwierdzono, że nie godzi to w cześć i szacunek należne symbolom państwowym.

Adam Bodnar w pełni podzielił zaś stanowisko prokuratury, że przestępstwem były pozostałe symbole i hasła prezentowane podczas marszu.

RPO wniósł o uchylenie umorzenia i przekazanie sprawy prokuraturze do dalszego prowadzenia.

RPO: Nie ustalono wszystkich sprawców

Adam Bodnar nie zgadza się ze stwierdzeniem prokuratury, że zrobiono wszystko, aby ustalić tożsamość sprawców. Zebrano dużo zdjęć i nagrań z marszu. Zabezpieczono m.in. nagrania miejskiego monitoringu, pozyskano materiały od mediów i osób fizycznych. Dzięki temu wyodrębniono kilkadziesiąt wizerunków, które rozesłano policji w całym kraju.

- Z postanowienia nie wynika jednak, aby opublikowano zebrane wizerunki, co z pewnością zwiększyłoby szansę wykrycia sprawców zachowań, które zdaniem prokuratora wypełniały znamiona przestępstw motywowanych nienawiścią – stwierdził Rzecznik.

W śledztwie dużo uwagi poświęcono obecności na marszu tzw. Czarnego Bloku. Nie pozyskano jednak żadnych informacji o członkach tej skrajnie narodowej, ksenofobicznej i rasistowskiej grupy. Nie przeprowadzono np. analizy nagrań monitoringu miejskiego, która mogłaby pomóc w ustaleniu trasy dojścia tej grupy na miejsce. Nie dokonano też analizy wpisów w mediach społecznościowych, gdzie zapowiadano udział Czarnego Bloku w marszu.

W powieszeniu baneru przedstawiającego konia trojańskiego z napisem "Islam" uczestniczyły zaś osoby nie należące do żadnej formacji i nie maskujące twarzy. Nic nie wskazuje, aby przy wykorzystaniu monitoringu czy dostępnych zdjęć próbowano wyodrębnić wizerunki tych osób i opublikować je.

- W wyniku trwającego ponad dwa lata postępowania ustalono tożsamość jedynie 10 osób, co do których istniało prawdopodobieństwo, że były obecne na marszu i mogły dopuścić się zachowań godzących w porządek prawny – wskazał RPO. Dalsze czynności w większości nie pozwoliły jednak na przypisanie im sprawstwa.

Krzyż celtycki to przestępstwo

Sprawstwo potwierdzono co do dwóch osób – mężczyzny prezentującego flagę z krzyżem celtyckim (zeznał, że ”wziął ją od kogoś do potrzymania przez chwilę”) oraz obywatelki Czech, która trzymała transparent „Biała Europa bratnich narodów”.

W wątku krzyża celtyckiego i tego transparentu postępowanie umorzono jednak z braku cech przestępstwa. Stało się tak mimo opinii biegłego powołanego przez prokuraturę. Jednoznacznie ocenił on zarówno krzyż celtycki - jako alternatywę dla swastyki używają go grupy neonarodowosocjalistycznych skinheadów - jak i hasło „Biała Europa braterskich narodów”, które nawiązuje do przetworzonej ideologii neofaszyzmu oraz ruchu white supremacy.

W umorzeniu prokurator ograniczył się do uwag na temat niejednoznaczności tych symboli i haseł. Odnosząc się do krzyża celtyckiego, stwierdził, że ”jego dwuznaczność, jako symbolu wczesnochrześcijańskiego i słowiańskiego oraz substytutu swastyki, nie pozwala na przypisanie mu w sposób jednoznaczny treści o charakterze totalitarnym, faszystowskim, rasistowskim czy nawołującym do nienawiści”. Ponadto uznał, że hasło „Biała Europa braterskich narodów” niekoniecznie musi mieć charakter propagandowy.

RPO nie zgadza się z tymi ocenami. Wymowa sloganu „Biała Europa braterskich narodów” nie różni się bowiem od hasła „Europa będzie biała albo bezludna” - co potwierdził biegły. Oba hasła głoszą ideę segregacji rasowej - czyli odseparowania innych ras od ludności utożsamianej przez propagatorów segregacji z rasą białą, dla której przeznaczona ma być Europa.

Rzecznik nie podziela poglądu prokuratury, że symbol krzyża celtyckiego jest na tyle niejednoznaczny, iż nie można mu przypisać treści o charakterze totalitarnym. Ta ocena śledczych pomija opinię biegłego, który podkreślił, że jego symbolika całkowicie zmieniła się w stosunku do jego korzeni wczesnochrześcijańskich. Jeżeli krzyż celtycki, jak twierdzi biegły, używany jest jako zamiennik swastyki, to należy mu przypisać takie samo znaczenie. Z perspektywy prawa karnego jego propagowanie powinno być traktowane na równi z propagowaniem swastyki.

Krzyż celtycki nie jest bowiem ani neutralnym znakiem graficznym, ani też nie jest „niejednoznaczny”. Powszechnie jest uznawany za najczytelniejszy symbol promujący rasizm. Już wcześniej jego prezentowanie sądy uznawały za przestępstwo  (np. orzeczenia Sądu Rejonowego w Bydgoszczy z 6 czerwca 2014 r., sygn. akt XVI K 1211/14 i Sądu Rejonowego w Białymstoku z 11 maja 2016 r., sygn. akt VII K 203/16).

RPO przypomina, że postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie - który na wniosek Narodowego Odrodzenia Polski wpisał symbol krzyża celtyckiego do ewidencji partii politycznych - uchylił Sąd Apelacyjny po apelacji wniesionej m.in. przez Prokuratora Okręgowego w Warszawie. W apelacji prokuratura dowodziła, że znak krzyża celtyckiego jest symbolem neofaszystowskim.

RPO: orzeł z krzyżem celtyckim znieważał godło RP

Także brak znamion czynu zabronionego był powodem umorzenia wątku znieważenia godła RP (art. 137 § 1 Kodeksu karnego). W zawiadomieniu do prokuratury z 14 listopada 2017 r. Rzecznik zwrócił uwagę na symbol krzyża celtyckiego, przełamany z symbolem białego orła, który znajdował się na czapkach wielu członków straży marszu. Prokuratura powinna była to ocenić pod kątem przestępstwa propagowania totalitarnego ustroju państwa.

Prokurator jednak nie tylko nie dokonał takiej oceny, ale nawet nie ustalił tożsamości członków straży i odstąpił od ich przesłuchania. Nie uzasadnił też, dlaczego nie było to znieważeniem godła. Nawiązał jedynie do rzekomej dwuznaczności symbolu krzyża celtyckiego, wobec czego  nie można przypisać mu jednoznacznie treści o charakterze totalitarnym, nazistowskim czy rasistowskim.

Rzecznik nie zgadza się z tym stanowiskiem. - Wpisanie w godło państwowe rasistowskiego i neofaszystowskiego symbolu, którego publiczne propagowanie samo w sobie może być traktowane jako przestępstwo, bez wątpienia stanowi obelgę dla godła państwowego. Nie sposób przy tym uznać, aby w świetle jakichkolwiek obowiązujących w Polsce norm społecznych czy obyczajowych połączenie godła państwowego ze znakiem, który według biegłego jest substytutem swastyki, uchodziło za akceptowalne – podkreślił Adam Bodnar.

Wnioski RPO

W ocenie RPO, umarzając śledztwo, prokurator uchybił obowiązkom, jakie w zakresie ochrony przed naruszającą godność dyskryminacją nakładają na Polskę ratyfikowane umowy międzynarodowe. Chodzi m.in. o Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych (art. 20 ust. 2); Konwencję w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (art. 4) czy Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (art. 14).

Europejski Trybunał Praw Człowieka niejednokrotnie podkreślał, że władze muszą użyć wszystkich dostępnych środków do zwalczania rasizmu i przemocy na tle rasistowskim, aby wzmacniać demokratyczną wizję społeczeństwa, w którym rozmaitość nie jest odbierana jako zagrożenie, ale źródło jego bogactwa.

XI.518.90.2017

30 przykładów spraw motywowanych nienawiścią. RPO upomina się u Zbigniewa Ziobry o ocenę postępowań prokuratorów

Data: 2020-01-03
  • RPO wystąpił do Prokuratora Generalnego o informacje statystyczne dotyczące spraw o przestępstwa popełnione z pobudek rasistowskich, antysemickich lub ksenofobicznych prowadzonych w 2018 roku oraz w I połowie roku 2019. Poprosił też o wskazanie, czy i kiedy wyciąg z takiej informacji statystycznej zostanie podany do wiadomości publicznej.
  • RPO przypomina, że od roku nie doczekał się precyzyjnej odpowiedzi na pytania, jak Prokuratura Generalne ocenia działania podległych jednostek w 30 konkretnych sprawach dotyczących przestępstw motywowanych nienawiścią i uprzedzeniami.
  • Ponawia więc pytanie o to stanowisko, przypominając, że nie chodzi mu o dane ogólne, ale o szczegółowe, dotyczące każdej ze wskazanych spraw.

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił Prokuratorowi Generalnemu 30 postępowań prowadzonych przez prokuratury w latach 2015-2019 w sprawach o przestępstwa motywowane nienawiścią. Zdaniem RPO w sprawach tych można było mieć wątpliwość, czy działania organów ścigania były zgodne z zasadą obiektywizmu i obowiązkiem dochowania szczególnej staranności w ujawnianiu nienawistnej motywacji po stronie sprawców. RPO poprosił prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobrę, by sprawdził, czy postępowania te prowadzone były prawidłowo, i czy wydawane przez prokuratorów postanowienia o umorzeniu, ewentualnie o odmowie wszczęcia śledztwa, znajdują uzasadnienie w przepisach i materiale dowodowym.

Sprawy te dotyczyły przypadków publicznego propagowania rasizmu, ustroju faszystowskiego lub innych ustrojów totalitarnych, publicznego nawoływania do nienawiści i znieważania osób lub całych społeczności z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej bądź wyznaniowej, a także gróźb karanych, kierowanych publicznie wobec określonych osób z powodu ich przynależności politycznej.

Z odpowiedzi z listopada 2019 r. wynika, że w zdecydowanej większości przypadków działania prokuratorów, a także wydawane przez nich postanowienia o umorzeniu bądź odmowie wszczęcia śledztwa, były zdaniem Prokuratora Generalnego prawidłowe. Tylko w niektórych sprawach decyzja merytoryczna kończąca postępowanie podjęta została przedwcześnie. Niestety – zauważa RPO - w odpowiedzi brak jest uzasadnienia dla prezentowanego przez Prokuraturę stanowiska.

Zdaniem RPO Prokurator Generalny nie tylko nie odniósł się merytorycznie do wątpliwości sygnalizowanych przez RPO, ale nawet nie wyjaśnił, czy w ogóle zostały one uwzględnione przy ocenie prawidłowości prowadzonych postępowań. Nie ujawnił również, w których sprawach decyzje prokuratorów okazały się przedwczesne i nie doprecyzował, na czym ich przedwczesność polegała.

Stąd ponowne wystąpienie RPO – tym razem o SZCZEGÓŁOWE informacje o ustaleniach poczynionych przez Prokuraturę podczas analizy KAŻDEJ ze wskazanych w wystąpieniu spraw.

RPO prosi również Prokuraturę o:

  • odniesienie się do jego uwag dotyczących poszczególnych postępowań przygotowawczych,
  • wskazanie, jakie kryteria zostały uwzględnione podczas analizy tych spraw, a w szczególności, czy i jak oceniane było stosowanie przez prokuratorów zasady obiektywizmu i szczególnej staranności w badaniu okoliczności sprawy, a zwłaszcza motywacji działania sprawców.
  • wskazanie, w których konkretnie sprawach decyzje prokuratorów uznane zostały za przedwczesne i co przesądziło o takiej ocenie.

Prawo RPO do występowania do prokuratury o zajęcie się sprawą

RPO polemizuje też z poglądem Prokuratury Generalnej, jakoby prokuratorzy nie byli zobowiązani do wszczynania postępowań przygotowawczych, jeśli wystąpi o to RPO powołując się na art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich.

RPO z przykrością zauważa, że opinia Prokuratury pozostaje w oczywistej sprzeczności zarówno z doktryną jak i orzecznictwem sądów powszechnych. Jest też niezgodna ze stanowiskiem Komitetu ONZ ds. Eliminacji Dyskryminacji Rasowej (CERD), który w przyjętych w dniu 24 września 2019 r.  

Brzmienie art. 14 pkt 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie pozostawia wątpliwości, że z przepisu tego wynika możliwość żądania wszczęcia przez uprawnionego do tego oskarżyciela postępowania przygotowawczego w sprawach o przestępstwa ścigane z urzędu. Z tego środka prawnego Rzecznik korzysta zarówno wówczas, gdy zamierza przełamać bezczynność organu powołanego do ścigania przestępstw, jak również wtedy, gdy w toku prowadzonego postępowania wyjaśniającego uzna, że w badanej sprawie mogło dojść do popełnienia przestępstwa.

Organ ścigania, do którego Rzecznik kieruje żądanie na podstawie art. 14 pkt 5 ustawy, obowiązany jest niezwłocznie wszcząć postępowanie przygotowawcze we wskazanej przez Rzecznika sprawie o przestępstwo ścigane z urzędu. Żądanie Rzecznika ma bowiem charakter zawiadomienia kwalifikowanego, które nie podlega kontroli prokuratury i weryfikacji w ramach przedprocesowych czynności sprawdzających i którego bezpośrednim skutkiem powinno być wszczęcie wspomnianego postępowania.

XI.518.7.2019

 

Emerytury kobiet' 53. Uwagi RPO do projektu rządowego

Data: 2020-01-02
  • RPO zgłosił uwagi do rządowego projektu w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953, które przeszły na wcześniejszą emeryturę
  • Kobiety te, dziś 66-letnie, mają emerytury niższe o nawet 30 proc. od kobiet o rok starszych lub młodszych, które pracowały tyle samo na podobnych stanowiskach
  • Trybunał Konstytucyjny zakwestionował przepisy, na podstawie których tak się dzieje, ale Sejm poprzedniej kadencji nie zdążył ich zmienić.
  • Teraz w rządzie trwają prace nad nowym projektem, w tym konsultacje i uzgodnienia.

Rzecznik Praw Obywatelskich zdaje sobie sprawę, jak ważny społecznie jest to problem – pytania o emerytury rocznika 1953 powtarzają się na niemal każdym spotkaniu z RPO, zaś komunikaty o działaniu Rzecznika w tym zakresie są jednymi z najbardziej popularnych w serwisie RPO.gov.pl.

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału.

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO (sprawa P 20/16), stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, minął czas na występowanie do ZUS z wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

W razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą. Nie udało się tego zrobić w poprzedniej kadencji, mimo inicjatywy senackiej. W ostatniej chwili, na wniosek premiera, projekt spadł z porządku obrad ostatniego posiedzenia Sejmu (tego, które zaczęło się przed wyborami a skończyło już po).

Informacyjnie warto wskazać, że w niektórych sądach zapadają nieprawomocne jeszcze wyroki korzystne dla ubezpieczonych, dopuszczające wznowienie postępowanie w  związku z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego: np. wyroki: Sądu Okręgowego w Łomży z 18 października 2019 r., III U 428/19; Sądu Okręgowego w Legnicy z 7 października 2019 r., V U 317/19;  Sądu Okręgowego w Gliwicach z 18 września 2019 r. IX U 809/19; Sądu Okręgowego w Łodzi z 14 października 2019 r., VIII U 1476/19; Sądu Okręgowego w Zielonej Górze z 31 października 2019 r., IV U 1046/19). Nie jest to jednak reguła, a poza tym ZUS skarży te wyroki w apelacji. Dlatego zmiana prawa jest potrzebna.

W nowej kadencji zmianami prawa zajął się od nowa Senat (druk senacki nr 12 S), a jednocześnie ruszyły prace na szczeblu rządowym (nr w wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów  - UB1).

RPO w piśmie do sekretarza stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisława Szweda zwraca uwagę na kilka problemów w projekcie. Ma przy tym nadzieję, że usuwanie usterek nie spowoduje spowolnienia prac nad projektem:

  • projekt obejmuje swoim zakresem osoby, które prawo do emerytury mają ustalone na podstawie wniosku złożonego przed dniem 6 czerwca 2012 r.  Jest to data publikacji zakwestionowanej teraz przez TK nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach. Ustawa ta weszła jednak w życie z dniem 1 stycznia 2013 r. i taka powinna być data graniczna.
  • pozytywnie należy ocenić to, że ustawą mają zostać objęte także te osoby, których prawo do wcześniejszej emerytury wynika z innej podstawy prawnej niż objęty zakresem wyroku Trybunału Konstytucyjnego art. 46 ustawy emerytalnej.
  • z drugiej strony projekt ogranicza krąg ubezpieczonych do tych urodzonych jedynie w 1953 r., w odróżnieniu od senackiego projektu ustawy. Wydaje się, że słuszniejszym będzie określenie zakresu podmiotowego ustawy bez ograniczenia wynikającego z odwołania się jedynie do rocznika 1953.
  • w projektowanym art. 194j przewidziano, że ponowne ustalenie emerytury powszechnej nastąpi z urzędu. Z kolei w art. 2 mowa jest o konieczności złożenia wniosku o ponowne ustalenia podstawy obliczenia emerytury, co jest niespójnością.

III.7060.993.2019

RPO upomina się u władz Gdańska o prawa rodzin romskich, którym grozi eksmisja

Data: 2019-12-23
  • Kilku rodzinom romskim z dziećmi grozi w Gdańsku eksmisja, bo zajmują dom na dziko.
  • Właściciel domu ma prawo upominać się o swoją własność. RPO zwraca jednak uwagę prezydentce Gdańska Aleksandrze Dulkiewicz, że dramatycznej sytuacji Romów nie rozwiąże się stosując tylko przepisy o własności.
  • Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją.
  • Potrzebne są szersze działania społeczne, dzięki którym rodziny zagrożone skrajnym ubóstwem będą mogły stanąć na nogi.
  • RPO podaje przykład Wrocławia: tam działający od trzech lat „Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia” i wspólne działania samorządu i organizacji pozarządowych przyniosły efekty.

Do Biura RPO dotarły informacje o postępowaniu eksmisyjnym toczącym się przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Północ (sygn. akt I C 1011/19), w którym właściciele budynku przy ul. Wenus 63 domagają się od kilku rodzin romskich z Rumunii, ale od wielu lat żyjących w Polsce, opuszczenia bezprawnie użytkowanej nieruchomości.

RPO nie kwestionuje, że właściciele mają prawo do upominania się o swój dom. Pytanie jednak, jaką pomoc otrzymają Romowie od miasta.

Pozew o eksmisję obejmuje obecnie dwie rodziny: czworo dorosłych i ośmioro dzieci. Wiadomo jednak, że przy ul. Wenus 63 mieszka znacznie więcej osób. Akta postępowania eksmisyjnego zawierają listę aż 12 rodzin, łącznie 67 osób (26 dorosłych i 41 dzieci), które prawdopodobnie, w razie rozszerzenia powództwa i orzeczenia przez sąd eksmisji, będą zdane wyłącznie na pomoc miasta.

Warto przy tym odnotować, że miasto Gdańsk przystąpiło do postępowania eksmisyjnego jako interwenient uboczny po stronie właściciela domu (powoda). Miasto zakwestionowało już prawo dwojga pozwanych do lokalu socjalnego.

Jak pomóc Romom?

Rzecznik od wielu lat z niepokojem obserwuje sytuację Romów pochodzących głównie z Rumunii i Bułgarii, którzy zdecydowali się osiedlić w Polsce, w Gdańsku, Wrocławiu czy Poznaniu. Wielokrotnie podejmował interwencje na rzecz tych społeczności. Celem było zwykle przekonanie samorządów o potrzebie udzielenia Romom pomocy niezbędnej do poprawy warunków ich egzystencji. Nie ma bowiem wątpliwości, że w zdecydowanej większości Romowie nie są w stanie samodzielnie poprawić swojej sytuacji. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele, ale dominujące znaczenie ma skrajne i chroniczne ubóstwo, które jest jednocześnie skutkiem i przyczyną całkowitego wykluczenia Romów z życia ekonomicznego i społecznego.

Brak środków utrzymania skazuje tę społeczność na życie w warunkach urągających godności ludzkiej, często na samowolnie zajętych posesjach, z ograniczonym dostępem do wody czy energii elektrycznej, za to z ciągłym zagrożeniem eksmisją. Kolejne eksmisje czy likwidacje samowolnie budowanych osiedli, nawet jeśli odbywają się zgodnie z obowiązującym prawem i z zachowaniem procedur administracyjnych czy sądowych, nie stanowią żadnego rozwiązania. Pogłębiają tylko poczucie wykluczenia i nieufności wobec władz lokalnych, pozostawiając jednocześnie Romów na marginesie życia społecznego. 

Jedyną nadzieją na poprawę sytuacji Romów jest kompleksowa i wielopłaszczyznowa pomoc ze strony samorządów, obejmująca nie tylko pomoc mieszkaniową, ale też aktywizację zawodową, wsparcie w dziedzinie edukacji, poprawę dostępu do świadczeń zdrowotnych, a także działania integracyjne, pozwalające na włączenie Romów do lokalnej społeczności.

Przykład Wrocławia

Przykładem takiej strategii bez wątpienia może być funkcjonujący od 2016 r. we Wrocławiu Program na rzecz Romów rumuńskich - mieszkańców Wrocławia. W kolejnych etapach Program ten przewidywał m.in. utrzymywanie tzw. mieszkań treningowych dla rodzin romskich, zapewnienie dzieciom i młodzieży dostępu do edukacji powszechnej, a osobom dorosłym do edukacji zawodowej, uregulowanie niezbędnych kwestii prawnych związanych m.in. z pobytem i pracą Romów, jako cudzoziemców, w Polsce, a także pomoc asystencką, zmierzającą do usamodzielnienia się beneficjentów, a zwłaszcza do ich niezależności finansowej. Wiele z tych działań, przy wsparciu ze strony miasta i organizacji pozarządowych, wpłynęło na poprawę sytuacji Romów.

Obecnie większość osób mieszkających we Wrocławiu ma dokumenty poświadczające rejestrację pobytu na terenie Polski, dzięki czemu mogą korzystać z usług publicznych i mają dostęp do opieki zdrowotnej. Dzieci uczęszczają do szkół, a część osób dorosłych znalazła zatrudnienie zapewniające stały dochód. Niestety, pewna część rodzin romskich we Wrocławiu nadal mierzy się z problemami mieszkaniowymi – bez wątpienia jest to największe wyzwanie dla samorządu. Mimo pewnych trudności w realizacji wspomnianego Programu warto sięgnąć do przewidzianych w nim rozwiązań, a także odwołać się do doświadczeń wrocławskiego samorządu i tamtejszych organizacji pozarządowych.

Czy Gdańsk ma taką strategię jak Wrocław? Jaka pomoc zostanie udzielona rodzinom romskim po eksmisji z Wenus 63?

XI.816.15.2019

Parlament Europejski potępia dyskryminację i mowę nienawiści wobec osób LGBTI w sferze publicznej, w tym polskie „strefy wolne of LGBTI”

Data: 2019-12-19
  • 18 grudnia Parlament Europejski przyjął rezolucję „w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI”
  • Przypomina w nim wszystkim państwom członkowskim, że są zobowiązane chronić osoby LGBTI przed nierównym traktowaniem, przemocą i innymi naruszeniami ich praw człowieka. Wzywa też do działania Komisję Europejską
  • Dokument w sposób bezpośredni odnosi się do sytuacji w Polsce – ataków na osoby LGBTI ze strony władz publicznych, w tym przyjmowania uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył wybrane uchwały rad gminnych do 5 Wojewódzkich Sądów Administracyjnych

Rzecznik Praw Obywatelskich jako niezależny organ ds. równego traktowania zwraca uwagę na rezolucję Parlamentu Europejskiego z 18 grudnia, będącą reakcją na eskalację uprzedzeń i agresji wobec osób LGBTI w państwach członkowskich UE, w tym ze strony organów publicznych i osób pełniących funkcje publiczne. W stanowisku tym Parlament kompleksowo odnosi się do skali dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową – porusza m.in. takie kwestie jak bezpieczeństwo przed homo- bi- i transfobiczną przemocą, sytuacja uczniów LGBTI w szkołach, czy zagrożenia związane z mową nienawiści w przestrzeni publicznej. Parlament podkreśla przy tym, że fala naruszeń praw człowieka osób LGBT, którą można zaobserwować w Europie, jest niezgodna z fundamentalnymi prawami Unii Europejskiej oraz wzywa państwa członkowskie i Komisję Europejską do jej powstrzymania.

W dokumencie przywołano bezpośrednio przykłady dyskryminujących działań władz publicznych różnych państw członkowskich, w tym Polski. Parlament Europejski wprost potępił m.in. przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, uznając je za skrajnie dyskryminujące i ograniczające swobodę przemieszczania się przysługującą wszystkim obywatelom UE. Zaapelował przy tym do Komisji Europejskiej, by oceniła, czy utworzenie w Polsce „stref wolnych od LGBT” narusza prawo pierwotne UE oraz, aby wydała w tej sprawie uzasadnioną opinię.

Jeśli Komisja Europejska uzna, że na skutek działania władz samorządowych Polska uchybiła zobowiązaniom wynikającym z Traktatów i naruszyła prawo UE, powinna w tym kontekście ocenić też wykorzystywanie przez Polskę unijnych źródeł finansowania. Parlament Europejski przypomina w rezolucji, że unijne fundusze strukturalne i inwestycyjne nie mogą być wykorzystywane do celów dyskryminacyjnych, a warunkiem ich otrzymania  jest działanie zgodnie z zasadą równego traktowania. Wzywa więc Komisję do sprawdzenia, czy i jak polskie samorządy, które przyjęły uchwały naruszające prawa osób LGBTI wydatkują fundusze Unii Europejskiej.

Chociaż Rezolucja Parlamentu Europejskiego nie ma mocy wiążącej, jest niezwykle ważnym głosem sprzeciwu wobec rosnącej skali naruszeń praw człowieka osób LGBTI. Stanowi też wyraźny sygnał dla Polski, że w Unii Europejskiej nie ma miejsca na dyskryminację tej grupy społecznej, a nierówne traktowanie ze strony władz publicznych, takie jak przyjmowanie uchwał wyznaczających „strefy wolne of LGBT”, jest niedopuszczalne w świetle prawa unijnego.

Niezgodność samorządowych uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” z przepisami prawa stwierdził też Rzecznik Praw Obywatelskich. Z tego względu zaskarżył wybrane uchwały na drodze sądowo-administracyjnej – pierwsze pięć skarg wniesiono 9 grudnia 2019 r. do pięciu różnych wojewódzkich sądów administracyjnych, a prace nad kolejnymi są kontynuowane. W świetle wezwania skierowanego do Polski przez Parlament Europejski – aby zgodnie z prawem krajowym i zobowiązaniami międzynarodowymi unieważniła uchwały uderzające w prawa osób LGBTI – Rzecznik wyraża nadzieję, że rozstrzygnięcia sądów w zainicjowanych przez niego postępowaniach uwzględnią to stanowisko.

Jednym z największych zagrożeń związanych z naruszeniami praw człowieka osób LGBTI ze strony władz publicznych – w tym poprzez przyjmowanie uchwał o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – jest przekonanie o legalności i bezkarności takich działań. Z tego względu Rzecznik Praw Obywatelskich, realizując powierzone ustawą zadania, stanowczo reaguje na wszelkie przejawy dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową w sferze publicznej. Reakcja także ze strony Parlamentu Europejskiego to ważne wsparcie w przeciwdziałaniu eskalacji uprzedzeń wobec osób LGBTI i próbom wykluczenia tej grupy społecznej.

Nowe fakty ws. książki Piotra Zychowicza. RPO prosi TVP, PR i NCK o wyjaśnienia

Data: 2019-12-17
  • TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury twierdzą, że powodem wycofania książki Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony" z konkursu „Książka Historyczna Roku” była zbyt późna data jej publikacji
  • O ten tytuł  mogły się bowiem ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. Według TVP, PR i NCK książka ukazała się w lipcu 2019 r.
  • Tymczasem wydawca wskazuje, że jej dystrybucja zaczęła się w czerwcu 2019 r.
  • RPO poprosił prezesów TVP i PR oraz dyrektora NCK o wyjaśnienia w tej sprawie

W październiku 2019 r. z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” wycofano publikację pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazał były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który w związku z tą sprawą złożył rezygnację, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek.

Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym. Do jury w czasie konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów.

Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza - zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa.

RPO wystąpił do TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu konkursu zostały zidentyfikowane przez organizatorów.

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji Piotra Zychowicza została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r.". Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, datą tą jest lipiec 2019 r.

Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, PR i NCK tłumaczyli wycofanie książki z konkursu. Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – napisali do RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski.

W związku z tym prezes Domu Wydawniczego REBIS Sp. z o.o. Tomasz Szponder przedstawił RPO stanowisko wydawcy książki. W jego ocenie informacje podawane przez organizatorów konkursu o przyczynach wycofania książki Piotra Zychowicza są nieprawdziwe. Książka została wydana w czerwcu 2019 r. (14 czerwca została wprowadzona na stan magazynu, 24 czerwca zaczęła się jej dystrybucja, a 27 czerwca sprzedano jej pierwsze egzemplarze).

Wskazywana przez organizatorów data 2 lipca 2019 r. jest jedynie datą rozpoczęcia akcji promocyjnej książki, ktorą sieć Empik umieściła jako datę „oficjalnej premiery" - podkreślił wydawca.

Wskazał, że data wydania publikacji jest zgodna z regulaminem i nie może być przyczyną jej wycofania z konkursu.

VII.712.1.2019

“Pomoc wzajemna – społeczeństwo obywatelskie. Znaczenie i rola usług opieki wytchnieniowej oraz wolontariatu wśród seniorów”

Data: Od 2019-12-16 do 2019-12-17
  • Opieka wytchnieniowa to pomoc dla opiekuna osoby zależnej – by mógł odpocząć, załatwić swoje sprawy, w tym zająć się własnym zdrowiem.
  • RPO, który wraz z ekspertami współpracującymi z jego Biurem przygotował systemowy Model wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania, zwraca w nim uwagę na znaczenie dobrej organizacji dziennych form opieki nad seniorami.
  • Nikt nie chciałby na starość trafić do domu opieki  - z dala od znajomych kątów, ludzi, drzew i zwierząt. Jak sprawić, by było to możliwe, choć powoli siły człowieka opuszczają? Kluczem są usługi opiekuńcze.
  • Zapewnienie właściwej opieki w środowisku zamieszkania może mieć decydujące znaczenie dla jakości życia osoby starszej.

Senior powinien mieć dostęp do dopasowanych indywidualnie usług opiekuńczych świadczonych w miejscu zamieszkania, wspierających go w prowadzeniu gospodarstwa domowego, pomagających w zaspokajaniu codziennych potrzeb życiowych, opieki higienicznej, rozwijaniu kontaktów ze środowiskiem i rodziną.

Dziś w dużej mierze – choć tak być nie powinno – usługi opiekuńcze świadczone są przede wszystkim przez członków rodziny seniora. Wspólnota lokalna lokalna może zacząć wywiązywać się ze swych obowiązków także organizując tym opiekunom opiekę wytchnieniową (RPO zwraca jednak uwagę, że wsparcia dla seniorów nie może się ograniczać do jednego rozwiązania, musi być kompleksowe)

Pierwszy dzień konferencji w Warszawie był poświęcony rozmowom o opiece wytchnieniowej.

Stwierdzono, że potrzebne są rozwiązania na szczeblu krajowym i zmiany w orzecznictwie, żeby nastąpiła poprawa sytuacji opiekunów i tym samym osób potrzebujących wsparcia, ale były też głosy, że nie ma potrzeby czekać na działania rządu i na poziomie lokalnym można wprowadzać rozwiązania poprawiające jakość życia opiekunów zarówno nieformalnych jak i formalnych.

Mówiono także o możliwościach stosowania rozwiązań z wykorzystaniem technologii informatycznych dla osób z chorobami otępiennymi. Np. projekt IONIS zakłada wykorzystanie technik lokalizacji osób i obiektów (np. kluczy), platforma z systemem sensorów pozwala na monitorowanie snu, stanu zdrowia, upadki itp., i może stanowić wsparcie dla osób chorych oraz ich opiekunów, w miejscu zamieszkania, a także poza domem.

Głos zabrali:

  • senator Jan Libicki,
  • poseł Michał Szczerba,
  • prof. dr hab. Tadeusz Parnowski - psychogeriatra,
  • Elżbieta Lanc – członkini Zarządu Województwa Mazowieckiego,
  • Marzena Świeczak – burmistrzyni Garwolina,
  • Krystyna Lewkowicz – prezeska Fundacji Ogólnopolskie Porozumienie UTW,
  • Jakub Wygnański z Pracownia Badań i Innowacji Społecznych Stocznia,
  • Piotr Kuźniak z Fundacji Imago,
  • dr n. med. Elżbieta Kozak-Szkopek – wojewódzka konsultantka w dziedzinie geriatrii,
  • Jarosław Gnioska – dyrektor Centrum Alzheimera w Warszawie,
  • Blanka Długi z OPS w Rybniku,
  • Maria Leszczyńska – prezeska Siedleckiego Stowarzyszenia Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera.

W drugim dniu konferencja dotyczyła wolontariatu osób starszych.

Wolontariat to dobrowolna praca na rzecz organizacji społecznej bez wynagrodzenia.

Wolontariuszy na świecie jest ponad miliard. Gdyby stworzyć z nich państwo to pod względem zajęliby 3. miejsce, po Chinach i Indiach, a po przeliczeniu ich pracy na pieniądze stanowiliby 6. potęgą gospodarczą na świecie.

Zorganizowanie dobrze działającego wolontariatu głównie zależy od koordynatora, który będzie potrafił przedstawić ofertę dla indywidualnego wolontariusza, zmotywować do aktywności, zapewnić miłą atmosferę i słuchać wolontariusza i pytać co chce robić. Dobrze jest znaleźć ambasadora – seniora – wolontariusza, bo dobry przykład przyciąga.

Dobre praktyki wolontariatu osób starszych zaprezentowały: Joanna Dolińska-Dobek – dyrektorka Centrum Aktywności Międzypokoleniowej Nowolipie (Wolontariat Senioralny w CAM „Nowolipie”), Marta Białek-Graczyk - prezeska Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę” (Seniorzy w akcji – wolontariat osób starszych), Marta Płowiec z Fundacji im. Lesława Pagi (Edukowanie Seniorów narzędziem współpracy międzypokoleniowej).

O wolontariacie rozmawiali:

  • Ewa Kulisz z Fundacji Park Śląski,
  • Ewa Paga z Fundacji im. Lesława Pagi,
  • Emilia Białek – wolontariuszka Parku Śląskiego,
  • prof. dr hab. Piotr Błędowski - Szkoła Główna Handlowa.

W załączeniu prezentacja Ewy Kulisz o wolontariacie. Szczególną uwagę warto zwrócić na slajd wymieniający korzyści płynące z wolontariatu dla seniora i organizacji społecznej; slajd: od czego zacząć czyli jak zarzucić wędkę; oraz slajd pokazujący jak utrzymać wolontariat osób starszych.

 

Nagrania konferencji są dostępne pod adresem:

https://www.youtube.com/watch?v=uJz0HdJFtfM dzień I

https://www.youtube.com/watch?v=QhV7J4S3SH8 dzień II

W konferencji udział wzięły: Barbara Imiołczyk i Ewa Tułodziecka-Czapska. Dyżur prawny pełniły: Hanna Piotrkowicz i Anna Kania z BRPO

Ruchy kobiece – gdzie jesteśmy? - sesja 37 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Kryzys demokracji w Polsce nie ominął problematyki praw kobiet. Dla zaangażowanych w obronę praw kobiet ostatnie lata są trudną próbą.
  • Nasilające się w społeczeństwie nastroje radykalne, ograniczenia finansowe czy otwarte kwestionowanie potrzeby podejmowania działań w tym obszarze równego traktowania kobiet i mężczyzn budził obawy nie tylko aktywistek/ów działających na rzecz praw kobiet, ale także międzynarodowych organów praw człowieka.
  • Paradoksalnie, kiedy jednak działanie na rzecz praw kobiet stało się jeszcze trudniejsze, pojawiły nowe formy aktywności obywatelskiej i stworzyły nowe możliwości działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich z zaniepokojeniem obserwuje, że na przestrzeni ostatnich lat działalność organizacji wspierających prawa kobiet i dziewcząt staje się coraz bardziej utrudniona.

Przedstawiciele władzy publicznej przedstawiają teorię płci społeczno-kulturowej jako ideologię stwarzającą zagrożenie dla rodziny, demoralizującą młodzież i propagującą homoseksualizm. W takiej atmosferze działania organizacji społecznych pomagających potrzebującym (i wykonujących część zadań państwa) są naprawdę utrudnione.

Zdarzają się też działania wprost wymierzone w organizacje pozarządowe i w ich działaczy i działaczki. Rzecznik interweniował m.in. w sprawach przeszukania siedzib Centrum Praw Kobiet w Warszawie, Gdańsku, Łodzi i Zielonej Górze, Stowarzyszenia BABA w Zielonej Górze, dzień po „czarnym proteście”, czy odmowie przyznania środków publicznych rozdzielanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości organizacjom pozarządowym z wieloletnim doświadczeniem w obszarze przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i dzieci.

RPO wyraża obawę, że takie działania mogą prowadzić do wystąpienia tzw. efektu mrożącego i zniechęcać do podejmowania inicjatyw na rzecz praw kobiet i dziewcząt.

Jak zmienił się obraz społeczeństwa obywatelskiego w ostatnich latach i jak możemy to wykorzystać w dążeniach do równości kobiet i mężczyzn? Czy mogą one pomóc powstrzymać regres w obszarze równouprawnienia płci w Polsce? Jakie strategie przyjąć i jakie działania podjąć, gdy działaczki na rzecz kobiet nie mogą liczyć na wsparcie państwa?

Ten temat podjęły w ramach 37. sesji Katarzyna Bierzanowska, aktywistka działająca na rzecz osób z niepełnosprawnością ruchową, współzałożycielka Kolektywu Artykuł 6 – nieformalnej grupy kobiet z niepełnosprawnościami i ich sojuszniczek/ków, dr Elżbieta Korolczuk - wykładowczyni na Uniwersytecie Södertörn w Sztokhomie, specjalistka w obszarze badań ruchów społecznych, obywatelstwa i rodzicielstwa, dr Anita Kucharska-Dziedzic - założycielka i prezeska od 20 lat Stowarzyszenia BABA – organizacji pomagającej osobom pokrzywdzonym przemocą, obecnie posłanka na Sejm IX kadencji; Ajla van Heel – p.o. szefa Działu ds. Demokratycznych Rządów i Równouprawnienia, ODIHR. Specjalistka w dziedzinie wspierania partycypacji politycznej kobiet. 

Dyskusję moderowała Agnieszka Grzybek - tłumaczka, redaktorka, działaczka społeczna i polityczna, ekspertka równościowa, współzałożycielka Fundacji na rzecz Równości i Emancypacji STER.

„Jeśli chodzi o ruch kobiecy, to nie jest różowo – wręcz jest bardzo czarno, nie tylko w Polsce, ale też w innych krajach”

Agnieszka Grzybek rozpoczęła dyskusję od przytoczenia  badań Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn Gender Index:  - Polska zajmuje 5. miejsce od końca i zanotowała największy regres. Z raportów publikowanych po wizytach Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka w ostatnich latach wynika też, że władze publiczne nie robią nic, żeby poprawiać sytuację, w szczególności w obszarze praw reprodukcyjnych. Siedzimy obecnie na bombie zegarowej – pod względem prób zaostrzenia ustawy aborcyjnej, prób wypowiedzenia przez rząd Konwencji Stambulskiej.

- Mówiąc o prawach kobiet musimy zaznaczać, o jakim obszarze mówimy. Jeśli chodzi o prawa polityczne, w Europie można zauważyć postęp, na przestrzeni ostatnich 10 lat liczba kobiet w parlamentach wzrosła z 20% do 30%. To dobry postęp, chociaż to nadal za mało. Według przygotowywanych przez nas statystyk i analiz, jeśli tempo zmian będzie takie jak obecnie, parytet (50 % kobiet w parlamentach) osiągniemy dopiero za 50 lat. To całe pokolenie. Chciałabym też zwrócić uwagę na ruch #Metoo, który otworzył nowy rozdział, jeżeli chodzi o mówienie o przemocy wobec kobiet.  #Metoo przyniosło jednak zmianę w niektórych społeczeństwach – niektóre państwa podjęły na jego skutek jakieś działania, inne nie. Trendy są różne – zauważyła Alja van Heel.

Dr Korolczuk zauważyła, że ruchy kwestionujące potrzebę działania na rzecz kobiet nie są nowym zjawiskiem – zaczęły się one rozwijać już w latach 90.  Teraz jednak mają inny charakter, skupiają się na obronie rodziny i polityce społecznej, co sprawia, że są dla wielu osób bardzo interesującą propozycją. Także populistyczne i konserwatywne partie polityczne nawiązują relacje z ultrakonserwatywnymi organizacjami i siłami, od których adaptują postulaty i język – tak jest w Polsce, ale też na przykład we Włoszech. Te partie polityczne są często znacznie bardziej konserwatywne niż społeczeństwo, nawet niż ich wyborcy. We Włoszech, w których teraz prowadzę badania, rodzi się obecnie bardzo silny ruch, wyrastający jako kontra do tej nowej antygenderowej fali. Te nowe ruchy złożone z kobiet przyjmują często język populizmu lewicowego, podkreślają, że to one reprezentują lud, są ludem, sprzeciwiają się elitom. To przełamuje podział zakładający, że lud jest konserwatywny, a poglądy liberalne i otwarte są zarezerwowane dla elit. Odbiera prawicowym populistom monopol na reprezentowanie ludu. W kontekście polityki, możemy myśleć o tym jak o szansie na zmiany. Na przykład w Polsce po ostatnich wyborach do parlamentu udało się dostać wielu kobietom reprezentującym feministyczne ruchy. Dzięki temu władza staje się bardziej transparentna, bardziej dostępna dla obywatelek, dowiadujemy się co dzieje się na korytarzach sejmowych i mamy szanse na wpływ na procesy decyzyjne. Uważam, że strategia wchodzenia do polityki ma przyszłość. Mam nadzieję ze te efekty zobaczymy w ciągu 10 lat.– podkreśliła Elżbieta Korolczuk.

Katarzyna Bierzanowska zauważyła, że w przypadku kobiet z niepełnosprawnościami, wyzwania są dużo szersze, ale też szanse są dużo szersze, bo niepełnosprawność to temat mniej kontrowersyjny. Gdybyśmy wdrożyli narracje osób z niepełnosprawnościami w ramach ruchów kobiet, mielibyśmy szansę wygrać więcej – uważam, że to niewykorzystany potencjał. Wiele tematów wciąż nie bierze się jednak pod uwagę, np. rozmawiając o przemocy wobec kobiet i wykluczeniu często problemy kobiet z niepełnosprawnościami nie są uwzględniane, a przecież jesteśmy grupą najbardziej na to wykluczenie narażone. Cieszy mnie natomiast, że coraz więcej organizacji zaczyna myśleć bardziej przekrojowo, zauważa, że wykluczenie kobiet i osób z niepełnosprawnościami to podobne mechanizmy, a mówiąc o niepełnosprawności mniej narażamy się na negatywne reakcje środowisk konserwatywnych. Potrzeba zatem więcej sojuszy. My staramy się działać jak najwięcej, w ramach kolektywu Artykuł 6. Kolektyw Artykuł 6 jest czymś, co nas jednoczy i wzmacnia nasz głos. Kiedy rozpoczynałyśmy, nie wiedziałyśmy jaki będzie odzew. Był olbrzymi! Wyszły historie, które nas upewniły nas, że temat jest nieruszony. Kolektyw to dobry start, cieszy mnie to ze mogłyśmy głośno mówić o dostępie do usług ginekologicznych, ale nie mając jednak systemowego wsparcia finansowego nie można oczekiwać, że jako jeden kolektyw zrewolucjonizujemy sytuację. Odczarowywanie jest po obu stronach – zachęcamy do współpracy środowisko feministyczne, a z drugiej strony ścieramy się ze środowiskiem osób z niepełnosprawnościami, które często nie chce przyjmować perspektywy kobiecej. Startu i siły musimy szukać właśnie w tej współpracy. Chociaż bardzo często wciąż mierzymy się z takimi problemami jak to, że jeżdżąc na wózku nie mogę pojawić się w mediach, bo nagranie jest na drugim piętrze bez windy.

Anita Kucharska-Dziedzic: Obecnie wiele organizacji kobiecych, których celem się działanie z ludźmi i dla ludzi przyjmuje strategie przetrwania. Organizacje muszą więc przetrwać finansowo, co nie jest łatwym zadaniem. Organizacjom z dużych miast jest trochę łatwiej – mają większe możliwości pozyskania partnera biznesowego czy uzyskania środków od potężnego samorządu. Z mojej perspektywy organizacji w mniejszych miastach przetrwało niewiele – jeśli nie mają środków samorządowych, środków państwowych, przenoszą się do sfery wirtualnej i w dużej części opierają się na pracy wolontariuszy. Jest im bardzo trudno, zostaje tylko życzliwość obywateli. A tutaj jest tak długa kolejka, że społeczeństwo opozycyjne w obecnych realiach politycznych często natomiast wspiera największe organizacje, które mają największe szanse na przetrwanie.

Zmieniamy lokale na miejsce, tańsze, daleko poza centrum. Otwieramy się na inne projekty, otwieramy się na inne grupy. Większość sił idzie w takiej sytuacji na walkę o przetrwanie, a nie na mobilizację do działania. Pokazałyśmy siłę symboliczną. Wiele kobiet wyszło ze strefy komfortu, nie wiem czy na ulice wyszło milion osób, ale w Internecie na pewno było nas tyle. Zmobilizowałyśmy ludzi – rządzący boją się teraz buntu przy próbach zaostrzenia ustawy aborcyjnej.

Ruchy kobiece wprowadziły sporo kobiet do parlamentu. Będziemy składać projekty, nawet jeśli nie uda się ich przeforsować to przynajmniej będzie dyskusja. Kobiety mogą więc mieć poczucie, że ktoś je reprezentuje, będą wysłuchania publiczne dla organizacji pozarządowych, w tym organizacji kobiecych. Moją strategią jest, aby działać małymi krokami. Zmieniać pojedyncze przepisy, załatwiać drobne interesy różnych grup, dzięki czemu nawet jeśli nie uda nam się przeprowadzić dużych zmian systemowych (ze względu na arytmetykę sejmową), kobiety poczują, że kobiety w parlamencie dają im siłę i omnipotencję. Wierzę w tą metodę małych kroków i w tym kontekście jestem optymistką.

Żeby uratować społeczeństwo obywatelskie – nie tylko to na ulicach, ale to zrzeszone w ramach lokalnych organizacji – warto przekazywać 1% na małe organizacje, które inaczej nie mają szans przetrwać.

Ajla van Heel: Debata nad tym, kim jest ruch kobiecy i kogo w związku z tym wspierać, toczy się w wielu państwach. Czy to małe organizacje lokalne, czy duże, czy kobiety parlamentarzystki? Jakich sojuszników ruchy kobiece potrzebują? Czy będą to mężczyźni? Media, które mogłyby nas przedstawiać w mniej stereotypowy sposób? Uważam, że powinnyśmy umieszczać się w tych ciasnych ramach - fragmentaryzacja ruchu kobiecego do niczego dobrego nie prowadzi. Musimy działać razem, w jednym celu. Musimy więc znaleźć w ramach ruchu kobiecego te tematy, które nas łączą i to na nich się skupić. Działanie najlepiej natomiast oprzeć na strategii kanapki, działając i od dołu, wspierając ruchy oddolne i naciskając z góry, dzięki kobietom parlamentarzystkom.

Podsumowując dyskusję Elżbieta Korolczuk dodała, że prawa kobiet są pewnym barometrem tego, co się dzieje z demokracją w danym kraju. Sednem dyskusji jest pytanie, jakiego modelu demokracji chcemy. Większościowej, dającej głos tylko najsilniejszym, czy takiej która zauważa kto nie ma głosu i potrzebuje wsparcia, żeby zostać usłyszaną / usłyszanym. Czy potrzebujemy demokracji jako pustej skorupy czy takiego modelu demokracji, w ramach którego jesteśmy w stanie zobaczyć nierówności i być pełnoprawnymi obywatelkami i obywatelami? – pytała Elżbieta Korolczuk.

Odpowiadając na pytanie o zmiany w postawach społecznych, które według badań przeprowadzonych przez SWPS i BRPO stają się bardziej konserwatywne, Ajla van Heel zauważyła, że odpowiedzialność za zmianę tych postaw jest niesłusznie koncentrowana tylko na kobietach. Wiele zadań to obowiązki państwa, musimy więc jako obywatelki i obywatele domagać się, że to państwo powinno się zmieniać, tworzyć przestrzeń dla wszystkich.

Anita Kucharska-Dziedzic zauważyła, że to my jako członkowie  i członkinie tworzymy swoje wspólnoty i musimy dążyć do tego, aby budować je na własnych zasadach.

Katarzyna Bierzanowska podniosła postulat o usunięcie z języka słowa „najsłabsi”. Podkreśliła też problem zależności fizycznej osób z niepełnosprawnościami. To nie na nich leży odpowiedzialność za zmianę własnej sytuacji. Tak jak nie na kobietach, na osobach nierówno traktowanych leży ciężar eliminacji dyskryminacji.

Osoby starsze jako konsumenci – co zmieni Europejski Akt Dostępności? Sesja 23 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Seniorzy jako konsumenci mają wiele praw, ale często z nich nie korzystają, bo ich po prostu nie znają
  • Dziś w państwach UE żyje 190 mln osób powyżej 55. roku życia. Jest też prawie 90 mln osób z niepełnosprawnościami (wśród których są także seniorzy)
  • Europejski Akt Dostępności dba o ich prawa, ułatwia też przedsiębiorstwom sprzedaż dostępnych produktów i usług w Unii Europejskiej
  • Jego wadą jest, że ogranicza się do rynku elektronicznego, ale to dopiero pierwszy krok dla poprawy praw seniorów i osób z niepełnosprawnościami w obszarze UE

Dyrektywa z 17 kwietnia 2019 r. ws. dostępności produktów i usług (w jęz. ang. -  European Accesssibility Act - Europejski Akt Dostępności) to pierwsza tak kompleksowa i horyzontalna regulacja o dostępności w prawie UE.

Akt ten (do jego przyjęcia przez Polskę jeszcze długa droga) jest co do zasady skierowany do osób z niepełnosprawnościami. Dotyczy ona także seniorów, którzy są dotknięci ograniczeniami utrudniającymi  korzystanie z zapisanych w niej uprawnień

EAA ma zapewnić wspólne, jednakowe wymogi dostępności wybranych produktów i usług. Odnosi się do sprzętu komputerowego i systemów operacyjnych, terminali samoobsługowych, usług łączności elektronicznej (w tym zgłoszeń alarmowych), audiowizualnych usług medialnych, usług towarzyszących transportowi pasażerskiemu, usług bankowych, e-książek, handlu elektronicznego.

Unia Europejska zakłada, że dostępność powinna zostać osiągnięta poprzez systematyczne usuwanie barier i zapobieganie ich powstawaniu, w miarę możliwości poprzez zastosowanie „projektowania uniwersalnego”, czyli uwzględniającego najróżniejsze potrzeby obywateli („uniwersalnie” zaprojektowany krawężnik pozwoli wjechać nań osobie na wózku, ale także rodzicowi z wózkiem; serwis internetowy spełniający wymogi dostępności nie tylko będzie użyteczny dla osoby z dysfunkcją ruchu i wzroku, ale i kogoś, kto złamał rękę na nartach).

Dyrektywa dotyczy więc m.in. sprzętu komputerowego (w tym m.in. terminali płatniczych i czytników książek), usług audiowizualnych, serwisów lotniczych, kolejowych i autobusowych, usług bankowości detalicznej, książek elektronicznych i usług handlu elektronicznego. Wskazuje, jak mają być przygotowywane instrukcje obsługi i jak projektowany interfejs użytkownika, wylicza, jakie parametry trzeba spełnić, by z urządzeń i usług mogły korzystać osoby z niepełnosprawnościami.

Jak ją wdrażać, aby zapewnić seniorom i osobom z niepełnosprawnościami dostępu do produktów i usług na równi z innymi?  Dziś przecież z jednej strony oferta kierowana do seniorów jest coraz bogatsza, z drugiej jednak strony nie zawsze zapewnia ona odpowiednią dostępność do dóbr i usług. Seniorzy są ofiarami szczególnego rodzaju nieuczciwych praktyk rynkowych. Z jakimi problemami należy mierzyć się w praktyce? Jak powinniśmy zmienić nasze myślenie? Jak zapewnić solidarność międzypokoleniową?

Takie m.in. pytania były punktem wyjścia debaty, w której uczestniczyli:

  • Dr Monika Jagielska – profesor  Uniwersytetu Śląskiego, członkini Forum Konsumenckiego, specjalistka z zakresu prawa konsumenckiego.
  • Marek Plura - senator RP, członek Parlamentu Europejskiego poprzedniej kadencji, zaangażowany w prace nad Europejskim Aktem Dostępności.
  • Krzysztof Podgórski - prezes Zarządu Stowarzyszenia Rzeczników Konsumentów, Miejski Rzecznik Konsumentów w Tarnowie (nieobecny z powodu choroby).
  • Maciej Kucharczyk - dyrektor Age Platform Europe, sieci organizacji non-profit, których celem jest promowanie interesów osób 50+, europejski ekspert w zakresie praw seniorów.
  • Maciej Plaskacz - sędzia Sądu Rejonowego w Grudziądzu, pełniący funkcję prezesa tego sądu, członek Zespołu Prawa Cywilnego Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia", zajmujący się od wielu lat problematyką ochrony konsumentów i prawa procesowego cywilnego.

Dyskusję moderowała Aneta Wiewiórowska-Domagalska, ekspertka prawa konsumenckiego, współprzewodnicząca Forum Konsumenckiego przy RPO.

Dyskusja

Monika Jagielska mówiła, że konsumenci, w tym osoby starsze, mają dużo uprawnień zapisanych w prawie, choć praktyka jest rożna, bo wiele osób o tym nie wie. A zatem: gdy przychodzi do nich ktoś z „lepszą” ofertą na energię, czy telefon, to z takiej zawartej umowy  można zrezygnować w ciągu 14 dni. Nie trzeba podawać powodów, o które nikt nie ma prawa nas pytać. To samo dotyczy kupna garnków na pokazach.

„Bo nie mam co robić” – tak często odpowiadają seniorzy, pytani, dlaczego chodzą na pokazy garnków czy innych produktów. Od umów ich kupna też można w 14 dni odstąpić. Osoby starsze często też wstydzą się rodziny, by odstępować od takij umowy.

Zbiorowe interesy konsumentów naruszają np. nieujawnianie handlowego celu pokazu, niedopuszczalny nacisk, niechciany telemarketing itp. Inne problemy osób starszych jako konsumentów to kierowanie się wyłącznie ceną, mała czcionka umów, brak dostępu do internetu.

Marek Plura, który brał udział w pracach  PE nad tym aktem, z ubolewaniem przyznał, że Akt Dostępności został ograniczony do rynku elektronicznego. Lepsze jednak takie rozwiązanie niż żadne. Czym będzie ten akt, okaże się już niedługo po jego wprowadzeniu.

Najważniejsze jest uwypuklenie praw klienta o szczególnych cechach. Niektóre firmy twierdziły np., że nie jest możliwy bankomat dla osoby niedowidzącej. - A przecież wystarczy tylko gniazdko do słuchawek w bankomacie i to już cała dostępność – wskazał Marek Plura.

Dyrektywa przewiduje też dostępność na dworcach. Plura przyznał, że nie wie, jak to będzie wyglądał na polskich dworcach. Dostępność ma być wprowadzona na największych dworach bez konieczności uprzedniego zgłoszenia.

Anna Wiewiórowska-Domagalska podkreślała, że zgodnie z dyrektywą nr  telefonu 112 ma być dostępny dla osób, które mogą mieć problem z normalnym zadzwonieniem pod niego. Może być problem, jeśli chodzi o wprowadzenie tego w Polsce.

Maciej Kucharczyk przypomniał, że pod koniec lat 60. mieszkańcy Waszyngtonu przeciwstawili się powstaniu mieszkań  społecznych dla seniorów o minimalnych dochodach. Rasizm i seksizm były wtedy głównymi barierami rozwoju w USA. Ale właśnie ta sprawa pokazała, że seniorzy dołączają do tych grup, których specjalne potrzeby nie są dostrzegane przez decydentów i społeczeństwa.

Akt Dostępności jest zatem pierwszym krokiem w kierunku lepszego spojrzenia na seniorów przy starzeniu się społeczeństw w krajach UE. Dziś w państwach UE żyje 190 mln osób powyżej 55. roku życia. Jest też 90 mln osób z niepełnosprawnościami (wśród których są także seniorzy)

- Co nam przyjdzie z dostępności biletomatu czy bankomatu, jeśli nie możemy się dostać do danego miejsca w przestrzeni publicznej? – pytał  Maciej Kucharczyk. Kwestia infrastruktury  nie została ujęta w tym akcie. Ale ważne, że proces już się rozpoczął.

Sędzia Anna Wypych-Kmieć (Stowarzyszenie Sędziów „Iustitia”) mówiła - w imieniu nieobecnego Maciej Plaskacza - że ograniczeniem jest możliwość udziału w rozprawie przez seniora czy osobę z niepełnosprawnością. Mimo że sądy maja różne udogodnienia, to nie są one wystarczające. Chodzi bowiem o wyznaczenie rozprawy w takiej sali, do której np. korytarz nie jest zbyt wąski dla wózka czy też gdy nie mieści się on w drzwi. Po sygnale w takiej sprawie sędzia (który nie ma w aktach informacji, że wzywana osoba ma specjale potrzeby) powinien zmienić sale rozpraw, by takie potrzeby uwzględniała i by dana osoba czuła komfort wypowiedzi przed sądem. Jest też możliwość telekonferencji.

Inny problem z dostępnością to język dokumentów sądowych, zwłaszcza uzasadnień wyroków. Powinny być one zrozumiałe dla osób nie będących prawnikami. Odpowiednia powinna być też wielkość czcionki, zwłaszcza w pouczeniach dla stron czy świadków.

Głosy z sali

Czy to co pani sędzia mówiła, może się znaleźć na stronie Stowarzyszenia Iustitia? – Znajdzie się tam jak najszybciej – odpowiedziała sędzia Anna Wypych-Kmieć

- Na stronie „Iustitii” powinny być też nieformalne informacje dla ludzi, że gdy przychodzi wezwanie do sądu, to trzeba koniecznie odpowiedzieć, gdy ma się np. w tym czasie wizytę w szpitalu – dodała prof. Ewa Łętowska. Wtedy nikt mnie powie, że zajmujcie się polityk,a tylko pomagacie ludziom.

Jak mówiła, błędem naszego społeczeństwa jest myślenie, że gdy przychodzi jakaś korespondencja z urzędu, to nie czytamy do końca i wrzucamy ją na dno szuflady. Z drugiej strony ludzie nie czytają korespondencji urzędowej, bo wiedzą, że jej nie zrozumieją.  

Na stronach sadów w internecie powinny być  pełne informacja np. o podjeździe do gmachu sądu czy udogodnieniach dla seniorów czy osób z niepełnosprawnościami. Jest tam też mowa o „osobach niepełnosprawnych”, a powinno być „osób z niepełnosprawnościami”

Czy na sali sądów jest tłumaczenie na język migowy? – Sędzia ma możliwość skorzystać z pomocy takiego tłumacza, ale trzeba to wcześniej zgłosić, aby nie trzeba było odraczać rozprawy – odpowiedziała sędzia Wypych-Kmieć.

Przedstawienie „Wszyscy Jesteśmy bohaterami”

Data: 2019-12-13
  • Kiedy aktorzy zawołali "Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego", słowom tym nadali nowy sens. Bardzo w duchu Kongresu Praw Obywatelskich.
  • Aktorami są uczestnicy z Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy - osoby z niepełnosprawnością intelektualną. Na ich występ w piątkowy późny wieczór, po 20 sesjach pierwszego dnia Kongresu i kilkunastu imprezach i wydarzeniach towarzyszących, przyszło do Biura RPO kilkadziesiąt osób. Oklaski dla artystów były długie i na stojąco.
  • Z wielkiego portretu na ścianie uśmiechał się Władysław Bartoszewski, patron największej sali w Biurze RPO

Jak powstał spektakl? Wszystko zaczęło się od pytania: „Co jest dla ciebie najważniejsze w życiu?" Obecni zdawali się być nim zaskoczeni. Odpowiedzi padały z wolna i nieśmiało. Jednak kolejne pytanie: "Kiedy czujesz się naprawdę szczęśliwa/y?" wzbudziło ogólne poruszenie. Szybko okazało się, że sednem życia jest móc/chcieć być sobą. 

Bohaterowie spektaklu zapraszają widza do wyruszenia w osobistą podróż do świata marzeń osób, które na co dzień zdają się funkcjonować poza obrębem rzeczywistości. Pomimo przeciwności losu żyją z pasją i potrafią cieszyć się życiem. Robią to z entuzjazmem i radością, które trudno z czymkolwiek porównać. Podróż poruszająca, a zarazem skrząca się poczuciem humoru. Jak życie.

reżyseria: Joanna Grabowiecka

  • scenariusz: zespół
  • opieka arteterapeutyczna: Karolina Tarazewicz
  • opieka psychologiczna: Joanna Pietrzyk-Chwalińska 
  • światło i dźwięk: Marek Przybysz
  • fotografie: Maciej Cioch 
  • występują: Karolina Borkowska, Magdalena Chrościcka, Agata Ćwiek, Sobiesław Dzierżanowski, Rafał Jędrzejewski, Anna Karpińska, Marta Korneluk, Michał Ograbek, Katarzyna Stecko, Sylwia Szulakiewicz, Tomasz Walewski 

Fragmenty recenzji pt. "I ty możesz zostać superbohaterem”

Maja Margasińska, krytyk teatralny, Prezeska Fundacji Uwaga na Kulturę:

"Jestem kobietą. A ty jaką masz supermoc?" - te słowa, padające z ust niepełnosprawnych kobiet z Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy, zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Zwykle postrzega się bowiem superbohaterów jako ludzi silniejszych, szybszych i mocniejszych od przeciętnych. A nie jako niepełnosprawnych. Jakże błędnie. 

Joanna Grabowiecka stworzyła spektakl w nurcie teatru terapeutycznego, lecz chciałabym odejść od tego terminu, ponieważ uważam, że tam, gdzie aktor spotyka widza i dzieją się pomiędzy nimi emocje, mowa jest po prostu o teatrze. A "Wszyscy jesteśmy bohaterami" wywołuje najpiękniejsze i najmocniejsze emocje, z jakimi możemy się spotkać. Spektakl, pozornie dotyczący marzeń, w rzeczywistości opowiada historie niepełnosprawnych aktorów, ich codzienną walkę o normalne życie, o wyrażenie siebie, o miłość i akceptację (...)

To nie żaden pokaz teatrzyku niepełnosprawnych, tylko prawdziwy, piękny i mocny spektakl. Jeśli warto dziś robić teatr, to tylko taki. Chapeau bas.

I jeszcze kilka opinii widzów:

Maria Kowalczyk:

Byłam. Widziałam. Przeżyłam. Przybliżono mi świat, którego nie znałam. Ze wzruszenia nie byłam w stanie wydobyć słów. Piękny, pełen wrażliwych, utalentowanych ludzi z Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy. Ich siła, bogactwo duszy, którą podzielili się i ta super moc są źródłem dla nas wszystkich(...) Piękny i potrzebny projekt. 

Ada Sleżanowska:

Piękny, wzruszający i mądry spektakl - jeden z tych, które zostają w pamięci na długo. Chętnie obejrzę go ponownie, jeśli będzie okazja. Dziękuję!

Bogumiła Karbowiak:

 (...) ten występ przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Już po kilku minutach nie widziałam uczestników Bielańskiego Środowiskowego Domu Samopomocy, ale utalentowanych, młodych ludzi i ich RADOŚĆ TWORZENIA.Poszłam za kulisy, aby pogratulować i podziękować aktorom. Wcześniej starannie otarłam łzy wzruszenia. Oby więcej takich inicjatyw.

Rafał Fudalej, aktor:

Piękne, wzruszające przedstawienie!!!! Joanna Grabowiecka, gratuluję z całego serca. Podziwiam Ciebie i całą ekipę.

Joanna Grabowiecka

reżyserka teatralna, scenografka, trenerka rozwoju osobistego.

Studiowała reżyserię w AT w Warszawie. Absolwentka teatrologii na UJ i kier. arts du spectacle na Université Paris VIII. Ukończyła roczne studium projektowania scenografii i dekoracji teatralnej l'A.D.A.C. w Paryżu. Autorka kilkunastu spektakli teatralnych, które zrealizowała w teatrach w Polsce, a prezentowała na festiwalach w Polsce i za granicą. Reżyserka wielu czytań performatywnych i słuchowisk radiowych. Pomysłodawczyni i realizatorka Mocy Kobiety, cyklu spotkań i warsztatów dla kobiet na warszawskich Bielanach. Stypendystka MKiDzN.Więcej informacji: www.sztukadzikosci.com 

Bielański Środowiskowy Dom Samopomocy

jest jednostką organizacyjną pomocy społecznej, ośrodkiem dziennego pobytu dla dorosłych osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz doświadczeniem choroby psychicznej. Głównym jego celem jest rehabilitacja osobista i społeczna jak również integracja. W BŚDS zatrudniani są specjaliści, dla których najważniejsze w pracy jest tworzenie warunków, w których osoby niepełnosprawne będą mogły rozwinąć skrzydła, realizując również swoje zainteresowania i marzenia.

Klauzula sumienia: wolność religijna a dyskryminacja. Sesja 14 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Społeczna dyskusja dotycząca klauzuli sumienia jest wciąż żywa. Obok postulatu zniesienia klauzuli sumienia pojawiają się propozycje przyznania prawa skorzystania z klauzuli przedstawicielom innych zawodów (diagności laboratoryjni, farmaceuci).
  • Dyskusja skupiła się przede wszystkim na kwestii dostępności do legalnej aborcji. W przyszłości klauzula nie może jednak dotyczyć także innych świadczeń medycznych. 
  • Może również mieć coraz większe znaczenie w innych sferach życia społecznego, o czym świadczy m.in. głośna „sprawa drukarza”.

Celem panelu było postawienie pytań o znaczenie klauzuli sumienia i próba znalezienia rozwiązań problemów wiążących się z tą instytucją prawną

Warto wiedzieć, że początkowo klauzula sumienia dotyczyła odmowy pełnienia służby wojskowej z uwagi na wyznawany światopogląd. Stopniowo ta instytucja prawna zaczęła jednak odgrywać szczególną rolę w  systemie ochrony zdrowia.

W 2015 roku polski Trybunał Konstytucyjny wydał istotny wyrok w sprawie klauzuli sumienia lekarzy (sprawa K 12/14). Uznał wtedy, że konstytucyjną wolność sumienia i wyznania narusza przepis, który nakazuje powołującemu się na sprzeciw sumienia, by wskazał, do kogo w takim razie ma się zgłosić pacjent. Trybunał uznał, że prawo lekarza do powoływania się na klauzulę sumienia wynika bezpośrednio z art. 53 Konstytucji.

Wyrok ten spotkał się z szeregiem krytycznych opinii. Od tego czasu polski ustawodawca nadal nie wypracował efektywnego rozwiązania, które w skuteczny sposób zabezpieczałoby prawa pacjentów, którym lekarz powołujący się na klauzulę sumienia odmawia przysługujących im świadczeń. Konieczne jest wypracowanie rozwiązań, które umożliwią z jednej strony poszanowanie praw lekarzy, a z drugiej zapewnią bezpieczeństwo pacjentom. Jest to przedmiotem szczególnej troski Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sytuacja prawna

Obecnie prawo nie wskazuje podmiotu zobowiązanego do wskazania pacjentowi, któremu odmówiono świadczenia, realnych możliwości uzyskania świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie leczniczym. Może więc dochodzić do sytuacji, gdy pacjent nie będzie mógł uzyskać określonego świadczenia zdrowotnego. Oznaczałoby to naruszenie konstytucyjnego prawa równego dostępu do świadczeń publicznej opieki zdrowotnej. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia między innymi na Podkarpaciu, gdzie znaczna część lekarzy, powołując się na klauzulę sumienia, odmówiła wykonywania zabiegu legalnej aborcji.

Działania RPO

Bezpośrednio po wydaniu wyroku Rzecznik zwrócił się do wielu podmiotów w tym Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, Naczelnej Rady Lekarskiej, sejmowej Komisji Zdrowia, a wreszcie Ministra Zdrowia, wskazując na konieczność podjęcia działań legislacyjnych mających na celu zagwarantowanie realizacji praw pacjentów. Do tej pory stosowne zmiany prawne nie zostały wprowadzone.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/do-przewodniczacego-sejmowej-komisji-zdrowia-prezesa-nfz-prezesa-nrl-ws-prawa-pacjenta-do-uzyskania

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rzecznik-pisze-do-ministra-zdrowia-w-sprawie-antykoncepcji-awaryjnej-klauzuli-sumienia-i-edukacji

Rzecznik stale monitoruje projekty nowych aktów prawnych dotyczących klauzuli sumienia. Na bieżąco przygląda się również praktyce stosowania klauzuli sumienia przez lekarzy i przedstawicieli innych zawodów. W ramach tych działań Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia w związku z informacjami o coraz częstszym powoływaniu się przez aptekarzy na klauzulę sumienia. Powołując się na wyrok TK z 2015 roku Minister uznał, że farmaceuci mają możliwość powoływania się na klauzulę sumienia.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/minister-zdrowia-farmaceuci-mog%C4%85-stosowa%C4%87-klauzul%C4%99-sumienia  

W 2019 roku Rzecznik pozytywnie ocenił senacki projekt ustawy przewidujący, że w sytuacji skorzystania przez lekarza z klauzuli sumienia to szpital wskazywałby miejsce, gdzie możliwe jest uzyskanie świadczenia. Wątpliwości Rzecznika wzbudziła natomiast propozycja przyznania możliwości powoływania się na klauzulę sumienia diagnostom laboratoryjnym.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/opinia-rpo-do-senackiego-projektu-w-sprawie-klauzuli-sumienia

Dyskusja na panelu

W panelu wzięli udział:

  • dr hab. Wojciech Brzozowski – kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego na Uniwersytecie Warszawskim, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego i prawa wyznaniowego, autor licznych publikacji dotyczących m.in. klauzuli sumienia (moderator panelu)
  • dr hab. Magdalena Środa, prof. UW – etyczka, feministka
  • Mirosław Wróblewski – radca prawny, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRPO
  • Tomasz Terlikowski – filozof, dziennikarz, działacz katolicki.
  • Kamila Ferenc - prawniczka w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz koordynatorka Zespołu Prawnego Federacji
  • Kishan Manocha – specjalista Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODHIR) ds. wolności religii i przekonań

Prof. Środa zwróciła uwagę, że sumienie jest spójną kategorią etyczną o charakterze przede wszystkim religijnym, która ma ona swoje korzenie w etyce chrześcijańskiej. Kategoria te nie była np. obecna w przysiędze Hipokratesa. Stąd też rodzą się wątpliwości, czy powinna być stosowana w sferze publicznej. Negatywnie należy ocenić sytuację, w której praktyka powoływania się na klauzulę sumienia wynika z pozycji społecznej związków religijnych, a nie rzeczywistego światopoglądu lekarzy. Obowiązek udzielania przez lekarza kompletnych i rzetelnych informacji powinien być rozpatrywany jako obowiązek moralny.

Dyr. Wróblewski mówił o istotnej zmianie, jaka zaszła w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który początkowo stał na stanowisku, że z art. 9. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie wynika wprost prawo do wniesienia sprzeciwu  sumienia. Na gruncie orzeczeń dotyczących odmowy służby wojskowej ETPC zaczął jednak zwracać uwagę na związek wolności sumienia i wyznania z prawem do powołania się na klauzulę sumienia. Wątpliwości budzi rozciąganie klauzuli sumienia również na inne zawody. Problematyczna może być np. dyskusja o klauzuli sumienia sędziów. Obecnie na rozpatrzenie ETPC czeka czeska sprawa dotycząca rodziców powołujących się na klauzulę sumienia w związku z odmową poddania dziecka obowiązkowym szczepieniom. Wydaje się, że z punktu widzenia dobra ogółu społeczeństwa, takie rozumienie klauzuli sumienia wydaje się zbyt daleko idące.

Tomasz Terlikowski wskazał, że nie ma powodu, żeby klauzula sumienia była stosowana zbyt szeroko. Należy jednak zwrócić uwagę, że w sferze publicznej pojawiają się kwestie o znaczeniu fundamentalnym, co do których zdania opinii publicznej są w istotnym stopniu odmienne. Do takich kwestii zaliczyć należy niewątpliwie służbę wojskową, czy prawo do wykonywania aborcji. Kwestie te są na tyle kluczowe moralnie i skomplikowane historycznie, że należy uznać prawo do powołania się na sprzeciw. Prawo to powinno przysługiwać także np. urzędnikom. Redaktor zwrócił uwagę, że dla lekarza powołującego się na klauzulę sumienia udzielenie informacji, może stanowić współudział w czynności, która budzi jego głęboki sprzeciw moralny. Poszanowanie wolności sumienia i wyznania powinno uwzględniać również takie przekonania.

Kishan Manocha podkreślił, że wolność religijna wynikająca bezpośrednio z godności człowieka uprawnia jednostkę do manifestacji swojej religii poprzez działania lub brak działania. Prawo to stawia dla nas wszystkich wyzwanie i nie ma tu prostych rozwiązań.  Należy szukać rozwiązań, które umożliwiają jak najszerszą realizację wszystkich praw obywatelskich, także takich, które mogą stać ze sobą w sprzeczności. Należy pamiętać, że wolność sumienia i wyznania chroni jednostki, a nie poszczególne religie i światopoglądy. Punktem odniesienia  w dyskusji klauzuli sumienia nie mogą być więc konkretne doktryny religijne, ale codzienne doświadczenia obywateli. Jeżeli w społeczeństwie zostanie podjęta decyzja o przyznaniu pierwszeństwa jednemu z praw, musi to myć w sposób należyty uzasadnione. Proces wprowadzania zmian powinien być transparetny. Myślenie o prawach człowieka powinno być podparte empatią wobec innych.  To jednostka powinna dokonywać decyzji. I tylko wtedy, gdy nie jest to możliwe, interweniować powinno państwo.

Mecenas Kamila Ferenc zwróciła uwagę, że sprzeciw sumienia w brzmieniu zawartym w przepisach prawa ma charakter uniwersalny, ale jest stosowany w praktyce wyłącznie do kwestii zdrowia reprodukcyjnego kobiet. Po wyroku TK, lekarz nie ma obowiązku udzielenia informacji co do możliwości uzyskania świadczenia, co ma istotne znaczenie dla pacjentek. Często bowiem dla pacjentek istotny jest czas, w których mogą one skorzystać z pomocy lekarza. Klauzula sumienia nie powinna dotyczyć takich czynności jak udzielanie porad lekarskich, czy wypisywanie recept. Klauzulę sumienia należy taktować jako swego rodzaju wyjątek, który powinien dotyczyć tylko bezpośredniego wykonywania świadczeń medycznych. Należy pamiętać, że system opieki zdrowotnej bazuje na umowie społecznej. Konieczne jest wprowadzenie „bezpieczników” zabezpieczających prawa pacjentów, np. obowiązku zatrudniania przez szpitale podwykonawców, bądź uruchomienia stosownej infolinii dla pacjentów.

Ze strony publiczności padły istotne pytania pojawiające się w dyskusji o klauzuli sumienia:

  • Kto powinien podejmować decyzje w toczącym się sporze światopoglądowym?
  • Czy sprzeciw sumienia jako prawo jednostki, jest aby na pewno zgodny z zasadą demokracji?

Konkluzje panelu:

  1. Rozmawiajmy dalej, ale nie bez końca! Na rozwiązania czekają prawdziwi ludzie.
  2. Wypracowane rozwiązanie musi uwzględniać różne perspektywy (lekarza i pacjenta, osoby wierzącej i niewierzącej).

Prawa osób LGBT w Polsce. Raporty RPO na sesji 16 III KPO

Data: 2019-12-13
  • W obliczu eskalacji uprzedzeń wobec osób LGBT w 2019 r., spokojna rozmowa o ich sytuacji prawnej w Polsce jest jednocześnie trudna i konieczna
  • Paneliści rozmawiali o prawie do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT – obszarze prawnym ocenianym jako najgorzej realizowany i najsłabiej chroniony przez polskie prawo
  • W ostatnich latach ciężar poprawy sytuacji prawnej osób LGBT przesunął się z prawodawcy na sądy i urzędników. Przy braku woli politycznej do poprawy sytuacji przez niezbędne zmiany legislacyjne, rola administracji i sądownictwa w stosowaniu obecnie obowiązujących przepisów zyskuje na znaczeniu
  • Skargi wpływające do Biura RPO wskazują na główne problemy, z którymi musi się mierzyć społeczność LGBT. W obszarze prawa do ochrony życia prywatnego i rodzinnego, wnioski do Rzecznika wpływają przede wszystkim od osób transpłciowych – których prawa są regularnie naruszane ze względu na brak przepisów regulujących prawne uzgodnienie płci i jego skutki – a także od osób nieheteroseksualnych, żyjących w jednopłciowych związkach, które nie mogą uzyskać polskich dokumentów dla swoich urodzonych za granicą dzieci. Wiele skarg dotyczy także homo-bi-i-transfobicznej mowy nienawiści obecnej w przestrzeni publicznej.

Polska zajmuje obecnie 39. miejsce na 49 państw w przygotowywanym co roku, przez organizację ILGA Europe, przeglądzie stanu ochrony prawnej zapewnianej osobom LGBT w państwach europejskich . Jest to przedostatnie miejsce wśród wszystkich państw Unii Europejskiej. Według rankingu w Polsce najwyżej oceniany jest stan przestrzegania wolności stowarzyszania, a od lat najgorzej wypadamy pod względem ochrony przed przestępstwami z nienawiści i dyskryminacją oraz stopniem poszanowania prawa do życia rodzinnego.

Naruszenia prawa do życia prywatnego i rodzinnego osób wynikają w Polsce przede wszystkim z nieuregulowania sytuacji prawnej rodzin tworzonych przez pary tej samej płci. Brak jest jakiejkolwiek instytucjonalizacji związków partnerskich, regulacji określających sytuację prawną dzieci urodzonych za granicą, w których aktach urodzenia wskazano jako rodziców osoby tej samej płci) oraz przepisów określających procedurę uzgodnienia płci (ustawa o uzgodnieniu płci przyjęta w 2015 r. przez Sejm została zawetowana przez Prezydenta RP). Polska pozostaje w tych obszarach daleka od realizacji standardu międzynarodowego, wyznaczone m.in. przez orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich napływają skargi związane z długotrwałymi i naruszającymi godność osób transpłciowych postępowaniami w sprawie uzgodnienia płci, problemami, z którymi muszą mierzyć się w życiu codziennym transpłciowe osoby małoletnie (w tym trudnościami z administracyjną zmianą imienia, dyskryminacją w szkole), a także skargi od obywateli żyjących w związkach z osobami tej samej płci, których rodziny nie są w żaden sposób chronione i uznawane przez polskie prawo.

Rzecznik od początku kadencji podejmuje liczne działania w celu poprawienia sytuacji społeczności LGBT: przygotowuje wystąpienia generalne (w tym do poszczególnych ministrów), bierze udział w postępowaniach sądowych, a także prowadzi aktywności edukacyjne oraz przygotowuje badania i raporty (np. raporty dot. równego traktowania pacjentów nieheteroseksualnych, przestępstw motywowanych uprzedzeniami, m.in. względem osób homoseksualnych, a także równego traktowania w zatrudnieniu bez względu na tożsamość płciową).

W kontekście prawa do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT, o którym rozmawiali paneliści na III Kongresie Praw Obywatelskich, RPO wspiera obywateli przede wszystkim w formie przystępowania do postępowań sądowych (w tym do spraw o transkrypcję aktów urodzenia lub potwierdzenia obywatelstwa dzieci osób tej samej płci urodzonych za granicą – w 2018 r. dwukrotnie z sukcesem przed NSA).

Prawa osób LGBT w Polsce – „Zmiany nadejdą – nie poddawajcie się. Cierpliwie czekajcie działając tak, jak działacie i wierząc w słuszność sprawy” – prof. Robert Wintemute

 

W panelu rozmawiali: dr Paweł Marcisz – adwokat, pełnomocnik w sprawie zakończonej pozytywnym wyrokiem NSA o uznanie obywatelstwa polskiego 4 córek jednopłciowej pary (do której przystąpił RPO), a także w kilku sprawach o transkrypcje aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych, które oczekują obecnie w NSA na wyznaczenie terminu; prof. Robert Wintemute – gość specjalny III KPO, profesor i pracownik naukowy King’s College Uniwersytetu w Londynie, ekspert w obszarach praw człowieka, prawa antydyskryminacyjnego i prawa Unii Europejskiej, autor licznych opinii przyjaciela sądu w sprawach przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka; dr Jakub Pawliczak – pracownik naukowy i wykładowca, pełnomocnik procesowy w sprawach rodzinnych osób LGBT, w szczególności w sprawach transkrypcji aktów małżeństwa par jednopłciowych i transkrypcji aktów urodzenia dzieci par jednopłciowych, którymi to tematami zajmuje się tez w ramach pracy naukowej; mec. Karolina Gierdal – adwokatka współpracująca z Kampanią Przeciw Homofobii jako koordynatorka działu prawnego organizacji, ze względu na bardzo duże doświadczenie w pomocy prawnej osobom LGBT w sprawach o różnorodnej tematyce, posiada świetne rozeznanie w obecnej sytuacji prawnej, zarówno z perspektywy prawnej jak i aktywistycznej, dr Paulina Pilch – radczyni prawna współpracująca z Fundacją Trans-fuzja, ekspertka w zakresie postępowań w sprawach o uzgodnienie płci, w których regularnie występuje jako pełnomocniczka; posiada praktyczną wiedzę na temat bieżącej praktyki sądów oraz organów administracji w sprawach osób transpłciowych.

Moderatorką panelu była mec. Anna Mazurczak -adwokatka, w latach 2012-2018 pracowała w Zespole ds. Równego Traktowania w BRPO, Wiceprzewodnicząca Sekcji Praw Człowieka przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Warszawie, członkini Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej; od lat współpracuje z organizacjami pozarządowymi. W latach 2012-2018 prawniczka w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, gdzie prowadziła sprawy z zakresu ochrony praw osób LGBT, co obecnie kontynuuje w ramach własnej działalności zawodowej.

Milena Adamczewska z Zespołu Równego Traktowania BRPO pokrótce przedstawiła wnioski płynące z najnowszego raportu. Autorzy badali jak standard międzynarodowy praw człowieka osób LGBT jest realizowany w Polsce – w prawie i praktyce jego stosowania. Uczestnicy panelu w swojej dyskusji na bieżąco odnosili się do naświetlonych w raporcie problemów, skupiając się na prawie do poszanowania życia rodzinnego i prywatnego osób LGBT.

Stan prawny ochrony praw osób LGBT bardzo szybko się zmienia, regularnie pojawiają się nowe orzeczenia, dosyć często na korzyść społeczności LGBT, chociaż oczywiście w wielu przypadkach na zmiany od lat nie można liczyć.

Brak jest jakichkolwiek regulacji dotyczących postępowań dotyczących ustalenia płci. Rodzi to niepewność proceduralną, mamy orzecznictwo na ten temat z lat 90. Te sprawy trwają długo, rok, dwa lata. Musimy pamiętać, że przecież taka osoba przechodziła wcześniej długotrwałą procedurę medyczną, więc przechodzenie przez proces sądowy jest psychicznie obciążające. Nie ma także procedur określających w jasny sposób udziału prokuratora w postępowaniu czy dokumentów, które należy przedstawić. Standardem jest wyznaczanie biegłego przez sąd. A przecież taka osoba przeszła całą wspominaną drogę medyczną, która jest udokumentowana i przedstawiona w aktach. Sam element pozywania rodziców jest bardzo stresujący. Niektórzy sędziowie wymagają stawiennictwa rodziców, co dodatkowo wzmacnia trudne przeżycia i obciążenie osoby transpłciowej.

Brakuje nam także właściwego przeszkolenia sędziów w tym obszarze. Pojawiają się prywatne pytania np. o preferencje seksualne. Sędziowie często są skonfundowani jak mają formułować pytania do osób transpłciowych, czy używać formy żeńskiej czy męskiej. A przecież wystarczyłoby zapytać. Jak widać brak jest przyjęcia jednolitej procedury oraz edukacji. Lepiej w takich sytuacjach odnajdują się Kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego. W Polsce nie wydaje się nowych aktów urodzenia po tranzycji. Wzmiankuje się tylko, że procedura została przeprowadzona. To prowadzi do naruszenia prywatności i właśnie taką sprawę zakomunikował Polsce Europejski Trybunał Praw Człowieka jesienią tego roku- opowiadała dr Paulina Pilch.

Kolejna terra incognita polskiego prawa to sytuacja rodzicielstwa osób transpłciowych. Status osoby, która po zmianie płci na męską rodzi dziecko dalej jest nie ustalony. Zdarzają się więc takie sytuacje – i będą się zdarzać – że osoba, która już ustaliła płeć jako męska, rodzi dziecko. To, co zdarzyło się w takiej sprawie, to nacisk na naprawdę biologiczną – mężczyznę wpisano w akcie urodzenia jako matkę dziecka.  Kolejnym problemem jest funkcjonowanie – szczególnie w środowisku szkolnym - dzieci i młodzieży, którzy nie identyfikują się ze swoją płcią biologiczną. Formalna zmiana imienia ucznia w może nastąpić tylko w wyniku decyzji administracyjnej lub wyroku sądu. Niektóre szkoły wychodzą jednak w tym przypadku uczniom naprzeciw, co może się zmienić już w przyszłym roku w związku ze zmianą przepisów. Pojawiają się jednak inne, mniej oczywiste problemy w życiu społeczności szkolnej: czy uczeń może wybrać swobodnie strój na studniówkę: sukienkę lub garnitur czy może zatańczyć z koleżanką jeśli identyfikuje się z płcią męską, czy nauczyciel może zwracać się do dziecka, które nie identyfikuje się ze swoją płcią biologiczną wybranym przez nie imieniem? W przypadku, gdy rodzice dziecka chcą mu pomóc poprzez administracyjną zmianę imienia, w większości przypadków jedyną furtką jest wybranie imienia nie przypisanego kulturowo do żadnej płci np. Maria albo Alex, co znacznie ogranicza przecież wybór i swobodę. Wszystko zależy więc od tego na jakich ludzi trafimy, na jaką szkołę, na jakiego Kierownika USC – to od ich dobrej woli i przychylności zależy często sytuacja i dobro transpłciowych dzieci i nastolatków – wskazała Karolina Gierdal.

Jeśli mówimy o związkach partnerskich lub małżeńskich osób tej samej płci to praktycznie nic się od lat zmieniło – przyznaje Jakub Pawliczak – a przecież ustawa duńska wprowadzająca pierwsze regulacje w tym obszarze weszła w życie 30 lat temu. Była to bardzo prosta ustawa, miała dosłownie kilka artykułów i odsyłała głównie do przepisów o małżeństwie. Nawet Tajwan przyjął niedawno regulacje w tym obszarze, w Europie większość państw reguluje związki partnerskie osób tej samej płci, a sporo dopuszcza też małżeństwa jednopłciowe. W Polsce tkwimy w braku przepisów, co jest też niezrozumiałe z cywilistycznej perspektywy, konieczność legalizacji związków partnerskich wynika przecież wprost ze społecznej potrzeby uregulowania relacji, które istnieją. Mam nadzieję, że kiedy  ustawa na ten temat się pojawi, będzie pomocnym i rozsądnym aktem normatywnym. Ochrona punktowa naraża na niepewność prawną.

Niepokojąca jest tendencja nowelizacji prawa rodzinnego – od dłuższego czasu ustawodawca idzie w kierunku prymatu rodzicielstwa biologicznego, genetycznego. Staje się to problemem dla rodziców dzieci żyjących w związku z osobą tej samej płci. W ten nurt wpisują się też sprawy, w których sądy i organy stwierdzają, że rodzicami w Polsce mogą być tylko matka i ojciec. Wszystkie te sprawy powinny być rozpatrywane przez sądy powszechne, niestety są rozpatrywane przez organy administracji i sądy administracyjne, które nie mają do tego kompetencji i narzędzi. Na przykład nie uwzględniają zasady dobra dziecka. – zauważył dr Jakub Pawliczak.

Dr Paweł Marcisz opowiadał o problemie transkrypcji aktu urodzenia dzieci urodzonych za granicą. Chociaż wydaje się on całkowicie abstrakcyjny to tak naprawdę nierozwiązany, blokuje możliwość wydania paszportu lub dowodu osobistego. 2 grudnia 2019 roku NSA wydał uchwałę, w której uznał, że w polskim porządku prawnym nie ma możliwości wpisania do ksiąg stanu cywilnego rodziców tej samej płci: dwóch matek dziecka lub dwóch ojców.

NSA uznał jednak, że można pominąć transkrypcję w przypadku starania się o dowód lub paszport – narusza to bowiem dobro dziecka. Tymczasem pytanie jak taką linię orzeczniczą przyjmą i wykonywać będą urzędnicy i Urzędy Stanu Cywilnego. Droga jest długa, bo organy administracji nie są związane tą uchwałą, nie mamy jeszcze jej pisemnego uzasadnienia, a wątek ten nie jest wymieniony w jej sentencji. Poza tym, w dowodzie osobistym również należy wpisać imiona rodziców, więc organy znowu staną przed podobnym problemem, dokonanie transkrypcji byłoby więc właściwie prostsze.

Kolejnym problemem jest zjawisko potwierdzenia obywatelstwa dzieci urodzonych ze związków jednopłciowych za granicą. Pozornie nie jest to zbyt problematyczne, ale w praktyce przysparzało wielu problemów już na etapie wydawania decyzji przez urzędników. Akurat w tym obszarze dr Marcisz uznaje, że pozytywna praktyka powoli się utrwala.

Zarówno pojęcie dobra dziecka i tzw. prawda biologiczna są w Polsce specyficznie interpretowane – zarówno na poziomie urzędów, jak i sądowym. Na pewno nie można jednak wskazać tutaj żadnej jednolitej praktyki orzeczniczej.

Profesor Robert Wintemute podkreślił podobieństwo obecnej sytuacji społeczności LGBT z sytuacją prawną dwadzieścia lat temu w Wielkiej Brytanii. Trudno było wprowadzać zmiany na poziomie krajowym, brak było chęci współpracy ze strony władz – dlatego podejmowaliśmy postępowania strategiczne przed ETPCz. Podobnie było w Hiszpanii, gdzie społeczeństwo starało się oddolnie wprowadzić korzystne dla społeczności LGBT prawo. Na tych przykładzie można uznać, że można zwracać się o pomoc do ETPCz lub TSUE. Że jest to skuteczny sposób na kształtowanie prawa, które nie dyskryminuje społeczności LGBT, które zapewnia jej realizację praw człowieka.

Odnosząc się do kwestii związków partnerskich – w momencie kiedy ETPCz ostatnio o tym decydował w sprawach włoskich, zaraz po tym jak równość małżeńską wprowadzono w USA, nie było co do tego europejskiego konsensusu, 51 % państw instytucjonalizowało związki partnerskie. Teraz mamy 28 państw, więc jestem przekonany, że w polskich sprawach, podobnych do Oliari p. Włochom, Trybunał dojdzie do takiego wniosku jak w tym wyroku. Przyzwyczajajcie powoli polski rząd do myśli, że jak te wyroki zostaną podjęte, jakaś forma instytucjonalizacji będzie musiała się pojawić.

Odnośnie uznania związków i małżeństw jednopłciowych to ETPCz nie ma jednak za dużego pola do działania. Co do transkrypcji aktów urodzenia i uznania, że dziecko ma dwóch ojców albo dwie matki – sytuacja przedstawia się w dużo jaśniejszych barwach, zmiana być może niedługo nadejdzie. Podobnie ETPCz wydaje orzeczenia odnośnie adopcji dziecka przez związki jednopłciowe. Mamy tutaj np. kilka spraw przeciwko Francji. Musimy tutaj brać pod uwagę najlepszy interes dziecka. Obecnie 21 krajów europejskich dopuszcza możliwość uznania za rodziców osoby LGBT. Parlament Europejski pracuje nad rekomendacjami dla międzynarodowego ustawodawca, które mogłoby stworzyć wytyczne dla omawianych obszarów. Jest więc duża szansa dla Polski na uzyskanie pomocy z poziomu europejskiego – podkreślił prof. Wintemute

Europejski standard praw osób LGBT niestety nie przyjmuje się za dobrze w polskim orzecznictwie. Nawet gdy staramy się przedstawić w sądach orzeczenia Europejskiego Trybunału, sądy niechętnie się na nich opierają - podkreśliła mecenas Mazurczak.

Moja hipoteza jest taka, że do sądów administracyjnych trafia argumentacja im bliska. Czyli oparta na prawie krajowym. Uważam więc, że nie jest najlepszą taktyką opieranie się w tych sprawach strategicznych na orzecznictwie europejskim, można posiłkować się nim tylko akcesoryjnie – zauważyła z sali Dorota Pudzianowska.

Ewa Hołuszko podkreśliła, że dla społeczności LGBT priorytetem są związki partnerskie oraz działania antydyskryminacyjne. - Nie mamy w Polsce przepisów o dyskryminacji osób LGBT, nie czujemy się bezpiecznie, nie czujemy się chronieni. Te dwie sprawy to nasze priorytety – powiedziała.

Jak rozwiązywać sprawy szybciej niż przez 5 lat? Tryb, w którym musimy skarżyć decyzje WSA do NSA jest niezwykle czasochłonny. Czy mamy jakiś pomysł jak to przyspieszyć?

Krzysztof Śmiszek pytał jak powinna być skonstruowana polska ustawa o związkach partnerskich? Co dokładnie powinno się w tej krótkiej, treściwej ustawie znaleźć.

Jestem optymistą, tak jak prof. Wintemute. Ale w żadnej z naszych polskich spraw Sądy nie zdecydowały się jeszcze na zadanie pytania prejudycjalnego – zauważył z sali prof. Urbanik.

Odpowiadając na pytania publiczności, dr Paulina Pilch zauważyła, że na pewno sposobem na ominięcie trudności związanych z pozywaniem rodziców przez osoby transpłciowe jest wprowadzenie trybu nieprocesowego. W obliczu braku ustawy na ten temat, można próbować testować inne sposoby w postępowaniach, ale najprawdopodobniej nie będzie to skuteczne. Obecnie wypracowany standard tez był w latach 90 szeroko dyskutowany, były testowane różne próby innych sposobów – postępowania administracyjnego, pozywania Kierownika USC. Z powodów jurydycznych, nie ideologicznych, uznano wtedy, że najwięcej sensu ma pozywanie rodziców, bo to oni deklarują jakie dziecko ma płeć.

Karolina Gierdal zauważyła, że nasza rzeczywistość się zmienia i prawo na to nie odpowiada. W uchwale NSA z 2 grudnia zlekceważono obywatela, Sąd postanowił wbrew prawnoczłowieczym standardom. Takie orzeczenia podcinają skrzydła w walce, podważają wiarę w rolę sądownictwa w poszerzaniu ochrony.

Jakub Pawliczak dostrzega dysonans – Sądy z jednej strony mówią wiele o respektowaniu prawa unijnego, ale w obszarze prawa rodzinnego praktyka pokazuje, że nie realizują tego w praktyce orzeczniczej. 

Odpowiadając na pytanie o to jaką strategię procesową przyjąć po uchwale 7 sędziów NSA Paweł Marcisz zasugerował, że należy poskładać wnioski do jak największej ilości urzędów, o wydanie paszportu i wydanie dowodu. Podejście ilościowe może pomóc w wykazaniu pewnych tendencji.

Paneliści zakończyli dyskusję zastanawiając się nad pytaniem „co dalej?”. Czy sądy są krok za społeczeństwem czy może za bardzo próbują je wyprzedzać? Paweł Marcisz zauważył, że elity polityczne są bardzo konserwatyne, więc nie można oczekiwać od sądów, że będą 100 kroków przed nimi. Prof. Wintemute dodał na koniec: „Nigdy się nie poddawajcie. Zmiana się zdarzy. Czekajcie cierpliwie, sądy polskie prędzej czy później zaczną stosować i akceptować międzynarodowe orzecznictwo. Pamiętajcie o tym, że sprawa jest słuszna i wygrana przyjdzie z czasem.”

Prawo do życia prywatnego i rodzinnego osób LGBT- jakie zmiany powinniśmy wprowadzić?

Osoby LGBT muszą mieć zapewnione pełne prawo do poszanowania życia rodzinnego i osobistego. Jakie działania powinny zostać podjęte żeby realizować międzynarodowe standardy praw człowieka?

  • Po pierwsze – należy pracować nad nowoczesnymi regulacjami prawnymi dotyczącymi uzgodnienia płci zgodnymi ze standardami międzynarodowymi. Procedury powinny być szybkie, przejrzyste i przystępne; uwzględniające konieczność posiadania dokumentu tymczasowego do posługiwania się nim w czasie tranzycji oraz zapewniające realizację obowiązku pełnego uznania nowej tożsamości osoby transpłciowej we wszystkich dziedzinach życia, z uwzględnieniem kwestii zmiany wszelkich dokumentów wydanych przed tranzycją.
  • Po drugie – bardzo ważnym postulatem jest zapewnienie faktycznej realizacji prawa do poszanowania życia rodzinnego osób LGBT poprzez stworzenie możliwości zawierania związków osób tej samej płci w celu zapewnienia realizacji zasady równego traktowania bez względu na orientację (zgodnie ze standardem europejskiego konsensusu wyznaczonym przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzeczeniu w sprawie Oliari i inni p. Włochom).
  • Po trzecie – poważnym problemem społeczny, który znajduje finał w licznych sprawach sądowych w ramach postępowań strategicznych jest uregulowanie sytuacji prawnej dzieci pochodzących ze związków osób tej samej płci, urodzonych za granicą, w których aktach urodzenia jako rodziców wskazano dwie matki lub dwóch ojców oraz uregulowanie sytuacji prawnej dzieci urodzonych po uzgodnieniu płci przez ich transpłciowych rodziców.

Co jeszcze możemy zrobić dla osób LGBT w innych obszarach prawa?

Autorzy raportu „Sytuacja prawna osób nieheteroseksualnych i transpłciowych w Polsce, Międzynarodowy standard ochrony praw człowieka osób LGBT i stan jego przestrzegania z perspektywy Rzecznika Praw Obywatelskich” wskazywali także na inne obszary prawa wymagające zmian:

  • Ważnym postulatem jest rozszerzenie prawnego zakresu ochrony przed dyskryminacją poza obszar zatrudnienia.  Postulowana jest nowelizacja ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, tak żeby zakazywała dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową we wszystkich wskazanych w niej obszarach, w tym: edukacji, zabezpieczenia społecznego, opieki zdrowotnej, dostępu do usług (np. mieszkaniowych). Należy również doprowadzić do ratyfikacji Protokołu nr 12 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ustanawiającego ogólny zakaz dyskryminacji, zgodnie z którym korzystanie z każdego prawa przewidzianego w prawie powinno być zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów, jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne lub inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie lub z jakichkolwiek innych przyczyn.
  • Niezbędne jest zwiększenie ochrony osób pokrzywdzonych przestępstwami motywowanymi homofobią, bifobią i transfobią. Po pierwsze nawoływanie do nienawiści do poszczególnych grup z powodu rzeczywistej lub domniemanej orientacji seksualnej i tożsamości płciowej powinno być kryminalizowane (ścigane z urzędu i karane). Po drugie – równie istotne jest zapewnienie osobom pokrzywdzonym faktycznego dostępu do środków ochrony przewidzianych w ustawie o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka. Po trzecie – w związku z narastającym negatywnym zjawiskiem mowy nienawiści w mediach i internecie potrzeba odpowiednich zmian w ustawie o radiofonii i telewizji,
    w celu zapewnia ochrony przed dyskryminacją ze względu na orientację seksualną nie tylko w materiałach reklamowych, ale tez audycjach i innych przekazach.
  • Ochrona praw osób LGBT wymaga zapewnienia organizacjom broniącym ich praw możliwości niezakłóconego działania w poczuciu bezpieczeństwa poprzez zwiększenie ochrony osób pokrzywdzonych przestępstwami motywowanymi homofobią, bifobią i transfobią.
  • Konieczne jest też umożliwienie swobodnej realizacji wolności zgromadzeń poprzez jej poszanowanie w procesie stosowanie prawa przez organy administracji, tj. wydawanie decyzji o zakazie odbycia zgromadzenia tylko w wyjątkowych przypadkach i w oparciu o realne zagrożenie ze strony uczestników tego zgromadzenia, a nie ze strony jego przeciwników. Istotny problemem polskiej rzeczywistości jest zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom wszystkich marszów równości i innych pokojowych zgromadzeń społeczności LGBT, poprzez właściwe i profesjonalne działania lokalnych jednostek Policji.
  • W obszarze praw człowieka związanych z prawem do pracy należy przeprowadzić nowelizację przepisów pozwalających na umożliwienie otrzymania świadectwa pracy uwzględniającego zmienione dane osobowe osób, które uzyskały orzeczenie sądu o ustaleniu płci zgodnej z ich tożsamością płciową oraz wyeliminowanie „transseksualizmu” z listy chorób uniemożliwiających czynną służbę wojskową.
  • Zmiany legislacyjne są niezbędne dla wprowadzenia pełnej ochrony i równego traktowania społeczności LGBT, ale równie niezbędna jest edukacja. Należy uzupełnić  podstawy programowe dla wszystkich typów szkół o treści dotyczące praw człowieka i edukacji antydyskryminacyjnej, zgodnej z międzynarodowymi standardami oraz zapewnienia możliwości dochodzenia odszkodowania i zadośćuczynienia w przypadku naruszenia zasady równego traktowania w obszarze edukacji ze względu na orientację seksualną i płeć (a w tym tożsamość płciową).
  • Osoby LGBT spotykają się z dyskryminacją także w służbie zdrowia, dlatego należy wprowadzić rozwiązania prawne, które będą kwalifikować każdą dyskryminację, w tym ze względu na orientację seksualną, za naruszenie praw pacjenta. Taka kwalifikacja otwiera drogę do dochodzenia zadośćuczynienia. Jednym z podstawowych, ale jednocześnie kluczowych postulatów jest ustanowienie zakazu wszelkich praktyk opartych na założeniu, że osoby LGBT można wyleczyć (zgodnie z uwagami końcowymi Komitetu ds. Osób z Niepełnosprawnościami z 21 października 2018 r).
  • Tak samo istotne jest uregulowanie sytuacji prawnej osób interpłciowych. Interpłciowość to cecha, która nie dotyczy ani orientacji seksualnej ani tożsamości płciowej, ale tego jak jest zbudowane i jak funkcjonuje ciało. To termin, który stosuje się do opisania szerokiej gamy naturalnie zróżnicowanych cech płciowych np.  chromosomów, układu hormonalnego, wewnętrznych i zewnętrznych narządów płciowych. Konieczne jest zakazanie przeprowadzania operacji „normalizujących” płeć bez świadomej zgody, gdy taka interwencja nie jest konieczna ze względu na zagrożenie dla życia i zdrowia.
  • Należy wprowadzić ochronę w równym dostępie do usług, w tym mieszkaniowych i zapewnienie gwarancji realizacji prawa do wnioskowania o ochronę międzynarodową przez osoby prześladowane ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, poprzez odpowiednie szkolenia funkcjonariuszy Straży Granicznej.

 

Wrocław jako miasto różnorodności – rozmowa o raporcie RPO. Sesja 11 III KPO:

Data: 2019-12-13
  • Wolność organizowania pokojowych zgromadzeń jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję. Co jednak, gdy uczestnicy Marszu głoszą rasistowskie czy antysemickie hasła  i wzywają do nienawiści?
  • Tak działo się we Wrocławiu, gdzie w zeszłym (i w tym) roku Marsz Niepodległości został rozwiązany z powodu naruszania prawa przez jego uczestników. Czy to jedyna metoda?
  • RPO postanowił się przyjrzeć problemowi. Pod jego auspicjami powstał socjologiczny raport o korzeniach napięć w wielokulturowym mieście ujawniających się w czasie marszy niepodległości
  • W jaki sposób można z takiej analizy skorzystać? Jak robi to Wrocław? Jak mogą to zrobić inne miasta, które mają podobny problem?

Od kilku lat w okolicach 11 listopada oglądamy migawki z miast zasnutych czerwonym dymem rac, paradujące tłumy zamaskowanych mężczyzn, słyszymy apele skierowane do cudzoziemców o pozostawanie w domach, a ze strony uczestników marszów rasistowskie, ksenofobiczne i antysemickie hasła. Wiele osób zamiast czuć radość z okazji świętowania niepodległości czuje się zagrożona.

Autorzy raportu  RPO „Znaczenie społeczne i reakcje na Marsz Polski Niepodległej we Wrocławiu 11 listopada 2018 r." proponują zmianę podejścia do problemu. Zamiast oceniać, zadali pytanie, skąd się biorą emocje wieczornych marszy niepodległości. Rozmawiali i słuchali uczestników zgromadzeń. W efekcie mogli przygotować pakiet rekomendacji i postulatów. Adresatami są organizacje pozarządowe, władze samorządowe i władze centralne.

Czy Wrocław to na pewno miasto różnorodności?

Bartłomiej Ciążyński podkreślił, że władza Wrocławia dostrzega problem, ale jednocześnie podejmuje działania, aby przeciwdziałać. Działaniem takim między innymi było utworzenie funkcji doradcy społecznego prezydenta ds. tolerancji i przeciwdziałania ksenofobii.

Ciążyński poruszył także tematykę migrantów ukraińskich, wskazując, że 1/5 mieszkańców miasta to Ukraińcy, w większości nieposiadająca pozwolenia na pobyt i pracę, co stanowi ogromny problem, gdyż są oni istotnym elementem rozwoju gospodarki Wrocławia. Dlatego tak ważne jest, aby Ukraińcy czuli się bezpiecznie we Wrocławiu, a mieszkańcy miasta kierowali się otwartością i gościnnością w stosunku do cudzoziemców.

Grzegorz Miśta, kurator sądowy reprezentujący Wrocławskie Centrum Sprawiedliwości Naprawczej, powiedział o tym, jakie działania na co dzień podejmują, aby walczyć z mową nienawiści i aktami wandalizmu:

Każdy obywatel, a także turysta może zrobić zdjęcie i wysłać do WCSN. Centrum wyznacza osoby, które są zobligowane do naprawienia wyrządzonych szkód.

W celach resocjalizacji więźniów często do tych prac wyznaczane są osoby pozbawione wolności. Dzięki temu osoby, które niejednokrotnie same dokonywały takich zniszczeń, doświadczają tzw. „sprawiedliwości naprawczej”.

Kamila Kamińska-Sztark wspomniała o działaniach podejmowanych przez Wrocław w zakresie edukacji antydyskryminacyjnej.

Do podstaw programowych przedszkoli i szkół wprowadzone są elementy edukacji antydyskryminacyjnej.

Ogromny wkład w rozwój tolerancji, a także otwartości Wrocławia mają organizacje pozarządowe, które wspierają komunikację między różnymi grupami społecznymi, w tym mniejszościami narodowymi.

Korporacje jako strażnicy różnorodności społecznej - sesja 12 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Korporacje to małe społeczności. To wielu różnych ludzi, różnych grup społecznych o różnym potencjale, ale i różnych problemach.
  • Jak scalać te społeczności, tworzyć wspólnoty? Jak badać potrzeby i wdrażać programy przeciwdziałania wykluczeniu w firmach?
  • Jak  korzystać z potencjałów różnych grup społecznych? Czy więcej nie znaczy mniej?

Różni, ale równi

W Polsce wymóg równego traktowania i zakazu dyskryminacji wyraża się głównie w Konstytucji, a konkretnie w jej 32 artykule. Konstytucja zakazuje wprost wprowadzania nieuzasadnionych zróżnicowań. Dotyczy to zarówno sfery publicznej, społecznej, ale także gospodarczej i zawodowej.

Tym samym stwarza to sytuację, w której relacje zawodowe także musza być wolne od dyskryminacji, czyli gorszego traktowania ze względu na cechę danej osoby. Do najczęściej wymienianych przesłanek dyskryminacji, zalicza się płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną lub tożsamość płciową, ale mogą do nich należeć także inne cechy osobiste jak np. pochodzenie społeczne czy status materialny.

I o ile w relacji państwo-obywatel równe i niedyskryminujące podejście bywa prostsze do wyegzekwowania to w relacjach biznesowych i służbowych, gdzie cechy osobiste podlegają wartościowaniu sprawdzenie, czy doszło do dyskryminacji może okazać się niełatwe. Żeby ustalić, czy mamy do czynienia z dyskryminacją, musimy zbadać, czy rzeczywiście dwa podmioty zostały różnie potraktowane. Jeśli tak, to dlaczego: czy powodem była konkretna cecha danej osoby (to jest dyskryminacja) czy też inne przyczyny (Przykład: osoby z niepełnosprawnością mają prawo do skróconego dnia pracy. Osoby bez orzeczonej niepełnosprawności są więc traktowane nierówno, ale to nie jest dyskryminacja).

W ocenie Rzecznika – niezależnego organu ds. równego traktowania – środki ochrony prawnej przed dyskryminacją, choć znajdują zakorzenienie w Kodeksie pracy oraz ustawie o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, są obecnie niewystarczające. Dlatego tak ważne jest zaangażowanie różnych środowisk w tym biznesowych w budowanie przyjaznego dla różnorodności klimatu.

Różnorodność jako wartość

Istotą zaangażowania w budowanie środowiska wolnego od dyskryminacji jest wzmacnianie przekonania, że różnorodność nie tylko jest możliwa, ale wręcz korzystna, a niekiedy nawet potrzebna. O wiele łatwiej rozwijać się, zderzać pomysły i myśli, jeśli konfrontujemy je z osobami o innych doświadczeniach, poglądach, innej sytuacji życiowej. Budując wspólnoty homogeniczne tracimy możliwość innego spojrzenia, falsyfikacji stawianych tez, a ostatecznie dochodzimy do celu znacznie wolniej. Biznes przekonał się o tym już wielokrotnie rozkochując się w pojęciu "zarządzanie różnorodnością", pod którym generalnie kryje się dostrzeżenie tego, iż wiele naszych cech (wiek, płeć, sprawność fizyczna, pochodzenie etc.) może nas łączyć, ale też dzielić, co przekłada się na nasze możliwości, potrzeby i oczekiwania.

Raport Forbes Insights, będący efektem badania największych, globalnych marek, już na początku naszej dekady wskazywał wyraźny wpływ zarządzania różnorodnością na innowacyjność organizacji, a badania ukazujące związek polityk zarządzania różnorodnością z kryteriami efektywności, skuteczności, adaptacyjności, czy minimalizowana ryzyka porażek, kreatywności i innowacyjności podejmowano już w latach 90. ubiegłego wieku. Badania są w tym zakresie dość jednoznaczne – im szersza perspektywa, tym lepsze wyniki. Różnorodny zespół daje nam po prostu więcej możliwości, otwiera oczy na niedostrzegane dotychczas potrzeby klientów.

Jak czerpać z różnorodności

Podczas III Kongresu praw obywatelskich podjęliśmy próbę wyłonienia dobrych praktyk w zakresie zarządzania różnorodnością. Do udziału w panelu zaprosiliśmy Katarzynę Mojsiewicz z firmy Nordea, Adama Jaworskiego – przedstawiciela ABB Polska, Monikę Kulik z Orange Polska oraz adwokata Ziemowita Gintowta, którzy opowiedzieli o programach wdrażanych w ich firmach, związanych z tym problemami oraz zaangażowaniu pracowników w budowanie różnorodności.

Adam Jaworski wskazał, że istnieje pewien widoczny nurt, szablon projektów związanych z zarządzaniem różnorodnością, więc treść tego, jak firma walczy o różnorodność – miedzy innymi dzięki globalizacji – może być spójna dla wielu korporacji. Większość podejmowanych działań jest powtarzalna, ponieważ wiele firm międzynarodowych boryka się z podobnymi problemami.

- W IT zawsze będzie zbyt mało kobiet, uprzedzenia narodowościowe utrudniają komunikację specjalistów działających na rynku międzynarodowym, wciąż zbyt rzadko zatrudniamy osoby z niepełnosprawnościami oraz borykających się z problemami chorób psychicznych.

Stałym problemem jest brak różnorodności w kwestii zamieszkania –  mówiąc wprost nie możemy dowieść do pracy osób mieszkających w małych miejscowościach. Wykluczeniem wciąż pozostaje niski status majątkowy, który tworzy niejako zaklęty krąg, nisko zarabiający nie mogą pozwolić sobie na przeprowadzkę do dużego miasta, bo zatrudniając się na stanowiskach juniorskich, początkowych zarobią zbyt mało by mogli się utrzymać np. w Krakowie.

Katarzyna Mojsiewicz podkreśliła natomiast, że w przypadku jej korporacji (Nordea) kontekst międzynarodowy jest bardzo widoczny.

 - Zespoły łączone są ponad państwami, a nawet kontynentami. Nasza firma jest firmą skandynawską, co powoduje również, że work life balance jest niezwykle istotny. Wierzymy, że człowiek jest całością – tym kim jest w pracy, ale także co robi poza nią. Jak rekrutujemy managerów to dopasowanie kulturowe jest wciąż niezwykle istotne.

Według Mojsiewicz istotne jest zadanie sobie pytania, jakie grupy mogą być wykluczane i jak temu przeciwdziałać. Niestety skuteczność większości programów wciąż jest niska.

Np. na eventy promujące zatrudnianie kobiet wciąż przychodzą głównie kobiety, co powoduje, że nie wychodzimy z bańki, nie buduje to szerszego kontekstu ani poszerzania świadomości społecznej.

- Jeśli cokolwiek działa, to budowanie właśnie przestrzeni i dawanie narzędzi ludziom do zabrania głosu. Nasze międzynarodowe video konferencje to głównie sesje Q&A, a nie wystąpienia managerów, wyświetlamy na ekranie pytania zadawane przez pracowników, inni ludzie je lajkują i dzięki temu najtrudniejsze/najciekawsze pytania padają niejako wspólnie .

Monika Kulik przedstawiając perspektywę Orange wskazała na konieczność współpracy z pracownikami w budowaniu polityki różnorodności. - Działamy w 30 krajach i mamy pewne standardy, ale podejście do nich zależy już od kraju. Zapytaliśmy naszych pracowników, w każdym kraju osobno, czy dla nich różnorodność jest ważna i co dokładnie oznacza. Dzięki ich pomocy zbudowaliśmy dokument „Zarzadzania różnorodnością”,  który zaakceptował zarząd. Jako płaszczyzny różnorodności do działania korporacji pracownicy najczęściej wskazywali płeć/wiek/sprawność i niepełnosprawność -w tym czasowa. Uznali jednak, że różnice dotyczące seksualności i poglądów są dla nich  tematem zbyt wrażliwym by pracodawca mógł w nie wkraczać.

Jako główne narzędzie do budowania atmosfery sprzyjającej różnorodności Monika Kulik wskazała tworzenie interdyscyplinarnych zespołów składających się z pracowników o różnych kompetencjach, tworzenie programów promujących możliwości awansów dla kobiet, a także szereg programów zwiększających wiedzę pracowników na tematy dotykające niepełnosprawności.

Ziemowit Gintowt podkreślił natomiast, że jeśli chodzi o różnorodność w samorządzie adwokackim – jest to odzwierciedlenie ogólnych przemian społecznych. Zawód adwokata jeszcze 20 lat temu mocno męski – dziś staje się wręcz sfeminizowany. Młodych osób jest bardzo dużo, pochodzą z każdego miejsca w Polsce. Różnice pomiędzy zdolnościami intelektualnymi adwokatów pochodzących z małych i dużych ośrodków naukowych dziś już nie istnieją. Zmiany społeczne zaszły tak daleko na tyle szybko, że dziś środowisko adwokackie jest niezwykle różnorodne.

Mierząc się także z tezą panelu, Adam Jaworski wskazał niejako korporacje jako naturalnego sojusznika różnorodności, szczególnie w kwestii narodowościowej.

– W oddziałach w Turcji współpracują ze sobą Turcy z Kurdami,  w Bangalore pracują razem Indusi z różnych kast. Okazuje się, ze to właśnie biznes staje się dobrą płaszczyzną porozumienia, ponieważ pokazuje, że liczy się ostatecznie wspólna praca przynosząca wymierne efekt, a wzajemne uprzedzenia nie tylko nie mogą mieć miejsca, ale też nie przynoszą korzystnego efektu finansowego. Dzięki pracy w środowisku międzynarodowym samoistnie stykamy się z innością, powoli ja oswajając.

Oczywiście dotyczy to głównie uprzedzeń narodowościowych, ale nie tylko. W krajach Europy Zachodniej średnia wieku zarówno w korporacjach jak i w 3 sektorze jest wciąż znacznie wyższa niż w Polsce. Podobna sytuacja zachodzi w sektorze IT, o  ile w Polsce pracownicy tych działów to głównie 25, 35-latkowie, na zachodzie przeważają 40-50 latkowie.

Kolejny dobry przykład podała Monika Kulik wskazując, że Orange dał możliwość starszym pracownikom zdobycia bądź poprawy kompetencji szkoleniowych, by mogli lepiej dzielić się swoją wiedzą z młodszymi kolegami. We Francji wdrożono natomiast projekt który zakładał, że w ostatnim roku pracy pracownik może poświęcić swój czas na pracę w organizacji pozarządowej.

Kończąc panel Katarzyna Mojsiewicz podsumowała, że w kwestii budowania różnorodności niezwykle pomaga nieetykietowanie. - My nie mamy programów dla seniorów, nikt nie chce czuć się seniorem. Program dla pracowników z niepełnosprawnościami tak naprawdę kierowany jest do wszystkich pracowników - nazywa się „Zdrowie na tak” a nie program dla takich czy innych osób. To pomaga łączyć ludzi w ich doświadczeniach.

Pytania z sali:

- Jak stworzyć przestrzeń i czy w ogóle, by mogli współpracować ze sobą ludzie i różnych światopoglądach?

-To dzieje się samoistnie niekiedy, ale ważne by łączyć takie osoby na neutralnych gruntach, np. współpraca nad projektem zupełnie niezwiązanym z elementem polaryzującym. Wtedy mierzymy się z takimi samymi wyzwaniami, problemami – to doskonale łącz. – podsumowała Katarzyna Mojsiewicz.

Przede wszystkim nie traktujmy ludzi jako zasoby, praca już dawno wyszła z fabryk, możemy spokojnie zapomnieć o Tayloryzmie – zakończył Jaworski.

Uchwały o przeciwdziałaniu "ideologii LGBT" sprzeczne z zasadą legalizmu i prawami człowieka. Pierwsze sądowe skargi RPO

Data: 2019-12-10
  • W ponad 50 gminach, powiatach, a także w niektórych województwach samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie
  • RPO wyrażał przeciw temu stanowczy protest. Teraz wniósł pierwsze skargi na wybrane uchwały do pięciu różnych wojewódzkich sądów administracyjnych
  • Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach

Rzecznik Praw Obywatelskich ma ustawowy obowiązek działania na rzecz równego traktowania. Ma też odpowiednie uprawnienia - jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela  ma kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Korzystając z tego uprawnienia, Rzecznik skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności ich zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczą uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie uchwały (w tym określane jako stanowiska, deklaracje i inne formy wypowiedzi) organów władzy publicznej, które ingerują w prawa i wolności człowieka zapowiadając „przeciwdziałanie ideologii LGBT”, są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem. Jednak nawet przy najlepszym wykorzystaniu dostępnych zasobów Rzecznik nie ma możliwości zaskarżenia wszystkich, przyjętych dotychczas uchwał tego typu.

Z tego względu podjęte działania objęły wniesienie skarg na wybrane uchwały rad gmin z obszaru właściwości różnych wojewódzkich sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym w toku oceny zaskarżalności poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji treści aktów w prawa i wolności człowieka.

Prace nad kolejnymi skargami do sądów administracyjnych, w tym na uchwały organów stanowiących jednostek samorządowych innych szczebli (powiatu, województwa), są kontynuowane.

Jednym z największych zagrożeń związanych z uchwałami o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” wydaje się skala zjawiska ich podejmowania, wynikająca z przekonania o legalności takich działań. Rzecznik wyraża nadzieję, że jeśli sądy uwzględnią jego skargi i rozstrzygną o nieważności wybranych uchwał, będzie to wyraźny sygnał dla pozostałych organów władzy, że w polskim porządku prawnym nie ma przyzwolenia na akty naruszające podstawowe prawa i wolności człowieka.

Rzecznik stanowczo sprzeciwia się podejmowaniu działań, zwłaszcza przez organy władzy publicznej, nakierowanych na piętnowanie i wykluczanie osób i tworzonych przez nie grup z życia społecznego, opartych na głęboko zakorzenionych uprzedzeniach i stereotypach. Każdy jest chroniony przed dyskryminacją, a więc każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga odpowiedniej reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim w Polsce jest Rzecznik Praw Obywatelskich.

XI.505.13.2019

 

Transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka rodziców tej samej płci jest niedopuszczalna – uchwała 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r.

Data: 2019-12-02
  • Przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia (transkrypcja), w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, w ocenie NSA, zagraża podstawowym zasadom polskiego porządku prawnego.  
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania argumentując przeciwnie – transkrypcja jest niezbędna do zapewnienia skutecznej ochrony praw dziecka. Bez polskiego aktu urodzenia obywatel nie ma praktycznej możliwości otrzymania polskich dokumentów tożsamości.
  • NSA stwierdził, że dokumenty i numer PESEL powinny być wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Praktyka pokazuje jednak, że jest inaczej.

NIE PRZEGAP. O prawach osób LGBT będziemy rozmawiać w czasie III Kongresu Praw Obywatelskich na panelu 16: Prawa osób LGBT w Polsce, a o problemach rodzin przed sądami rodzinnymi - na panelu 24: Efektywność sądownictwa i prawa rodzicielskie.

AKTUALIZACJA 20.12.2019: dodany załącznik z uchwałą NSA z uzasanieniem

Przepis art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. 2014 r. poz. 1741 ze zm.) w związku z art. 7 ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. Prawo prywatne międzynarodowe (Dz. U. z 2015 r. poz. 1792) nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci.

Uchwałę o takiej treści podjął NSA w składzie 7 sędziów, rozpoznając zagadnienie prawne przedstawione mu 17 kwietnia 2019 r. w toku postępowania ze skargi kasacyjnej obywatelki. To jedna z wielu spraw, w których RPO stanął po stronie praw dziecka, któremu odmówiono transkrypcji jego aktu urodzenia tylko dlatego, że jego rodzice są osobami tej samej płci. W wyniku transkrypcji zagranicznego aktu, czyli jego wiernego i literalnego przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego, powstaje polski akt urodzenia, niezbędny do uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Wcześniej, w 2018 r., NSA przychylił się do argumentacji RPO, że transkrypcja aktu jest obligatoryjna, ze względu na konieczność ochrony dobra i praw dziecka.

Tym razem powiększony skład 7 sędziów NSA uznał, że transkrypcja jest niedopuszczalna, ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W uzasadnieniu ustnym wskazano, że ponieważ skutkiem transkrypcji jest powstanie polskiego aktu stanu cywilnego, niezgodne z porządkiem publicznym jest przepisanie do polskiego rejestru aktu, w którym jako rodziców wskazano dwie matki. Zgodnie z polskimi przepisami, rodzicami są zawsze matka i ojciec – osoby różnej płci.

W ustnym uzasadnieniu uchwały podkreślono przy tym, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. W ocenie NSA, organy administracji powinny tak stosować przepisy prawa, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać obywatelowi numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, który zgodnie z art. 1138 kodeksu postępowania cywilnego, ma moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą postępować niezgodnie z tą wykładnią i odmawiać wydania paszportu lub dowodu, obywatele i obywatelki powinni skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych.

Skład 7 sędziów nie przychylił się też do wniosku o zwrócenie się w sprawie z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. NSA uznał, że skoro decyzja o odmowie transkrypcji nie powinna ograniczać prawa do uzyskania dokumentu tożsamości, to nie ogranicza także unijnej swobody przepływu osób. Dopiero w postępowaniu ze skargi na odmowę wydania paszportu lub dowodu możliwe byłoby podnoszenie argumentu, że doszło do naruszenia prawa do przemieszczania się po terytorium UE i wyboru miejsca zamieszkania.

Jako uczestnicy postępowania, w posiedzeniu 7 sędziów NSA, wzięli udział: Rzecznik Praw Dziecka i przedstawiciel Prokuratury Krajowej – którzy opowiedzieli się za niedopuszczalnością transkrypcji, a także przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich, argumentujący przeciwnie.

Podjęta uchwała 7 sędziów NSA, na mocy art. 115 § 1 pkt. 3 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, wiąże jedynie skład orzekający w przedmiocie skargi kasacyjnej w tym konkretnym postępowaniu. Należy jednak przewidywać, że zgodnie z przyjętym zwyczajem, wpłynie ona znacząco na kierunek orzecznictwa sądów administracyjnych i praktykę organów administracji.

Komentarz Mileny Adamczewskiej-Stachura z Zespołu ds. Równego Traktowania, reprezentującej RPO w tej sprawie:

„NSA miał możliwość znacząco poprawić sytuację prawną wielu polskich obywateli i obywatelek, których prawa są w praktyce ograniczane wyłącznie dlatego, że w ich zagranicznych aktach urodzenia jako rodziców wskazano osoby tej samej płci. Tymczasem podjęta uchwała nie traktuje priorytetowo najlepszego interesu i praw dziecka, ale przenosi na obywatela ciężar domagania się ochrony tych dóbr.

Chociaż NSA wskazał w ustnym uzasadnieniu uchwały, że decyzje o odmowie transkrypcji nie powinny uniemożliwiać obywatelom uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numerów PESEL, dotychczasowa praktyka organów administracji pozostaje odmienna. Ze skarg kierowanych do RPO i prowadzonych w ich przedmiocie postępowań wyjaśniających wynika, że dla skutecznego rozpatrzenia wniosku o paszport lub dowód osobisty, konsulowie i prezydenci miast wymagają przedłożenia odpisu polskiego aktu urodzenia. W jednej ze spraw, do których przystąpił RPO, WSA odrzucił natomiast skargę obywatelki na pozostawienie jej wniosku o paszport dla dziecka bez rozpoznania, stwierdzając, że skarga administracyjna na taką czynność organu nie przysługuje.

Niezależnie od powyższych przykładów, zasugerowana przez skład 7 sędziów droga wydaje się obecnie jedyną możliwą dla zapewnienia ochrony praw obywateli, którzy urodzili się za granicą i jako rodziców w swoich aktach urodzenia mają wskazane osoby tej samej płci. Skuteczne uzyskanie dla nich polskich dokumentów tożsamości będzie jednak wymagało zmiany dotychczasowej praktyki organów administracji. Rzecznik Praw Obywatelskich podejmie odpowiednie działania generalne, dążąc do tego, aby wykładnia przepisów prawa przedstawiona przez NSA znalazła odzwierciedlenie w realiach stosowania prawa. Jest to niezbędne dla ochrony podstawowych praw dzieci – obywateli RP”.

sygn. akt II OPS 1/19

sygn. BRPO XI.534.3.2016

Debata na temat ochrony praw językowych w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-11-29

Na świecie funkcjonuje ok. 7000 języków, ale tylko jedna dziesiąta z nich będzie używana przez następne pokolenia… W 2016 r. Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło rezolucję proklamującą rok 2019 Międzynarodowym Rokiem Języków Rdzennych.

Z tej okazji Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z wydziałem „Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego organizuje dyskusję ekspercką na temat ochrony praw językowych oraz panel młodych aktywistów.

Debata jest wydarzeniem towarzyszącym festiwalowi filmowemu „Własnymi Słowami” organizowanemu przez prowadzony na wydziale „Artes Liberales” projekt RISE COLING.

„Własnymi Słowami” to pierwszy w Polsce festiwal filmowy poświęcony rdzennym kulturom i ich językom, wpisujący się w obchody Międzynarodowego Roku Rdzennych Języków. Festiwal z jednej strony pokaże i przybliży kulturę oraz języki małych społeczności, z drugiej pomoże przedstawicielom tych kultur dotrzeć do szerokiej publiczności.

Organizatorom Festiwalu zależy na wzmocnieniu małych społeczności, które starają się ocalić swoje bogactwo językowo-kulturowe, dać im poczucie, że są ważne i słyszalne. Kolejnym celem festiwalu filmowego "Własnymi Słowami" jest budowanie świadomości różnorodnego świata oraz otwartości. Festiwal jest miejscem spotkań, dialogu, wspólnego doświadczania bogactwa językowo-kulturowego.

Patronat nad festiwalem objął Rzecznik Praw Obywatelskich.

Program debaty:

  • 15:00 - Powitanie uczestników debaty – Rzecznik Praw Obywatelskich dr hab. Adam Bodnar
  • 15:00 – 16:00 Panel 1 : Dyskusja ekspercka na temat ochrony praw językowych

Prowadzenie panelu: Stanisław Kordasiewicz, Uniwersystet Warszawski

Uczestnicy:

  • Silvia Quattrini, Minority Rights Group International
  • Marcin Sośniak, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Marek Szolc, radny m.st. Warszawy, prawnik, współautor ustawy o języku śląskim i wilamowskim złożonej w Sejmie VIII kadencji

16:00 – 17:00 Panel 2: Panel młodych aktywistów „Aktualna sytuacja, strategie zachowania i perspektywy rozwoju języków mniejszościowych w Polsce”

  • Prowadzenie panelu: Justyna Olko, Uniwersytet Warszawski

Uczestnicy: 

Bartłůmjej Wanot, Macéj Bańdur, Anna Maślana, Rafał Rzepka, Tymoteusz Król, Justyna Majerska, Natalia Małecka-Nowa

17:00 – 17:30: Blok pytań

17:30 – Zakończenie debaty

Dyrektor szkoły prawomocnie skazany za molestowanie seksualne nauczycielek

Data: 2019-11-29
  • Sprawa, którą monitorował RPO, a dotycząca nauczycielek molestowanych przez dyrektora szkoły, zakończyła się prawomocnym skazaniem
  • Wyrok pierwszej instancji uniewinniał dyrektora od zarzucanych mu czynów, w wyniku zaskarżenia sprawa została ponownie rozpoznana. W tym tygodniu uprawomocnił się wyrok skazujący mężczyznę za molestowanie seksualne
  • RPO: molestowanie seksualne należy do najbardziej drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet

RPO interweniował zaalarmowany doniesieniami medialnymi na temat sprawy molestowania seksualnego przez dyrektora szkoły podległych mu pracownic. Rzecznik wielokrotnie zajmował się problemem molestowania seksualnego i podkreślał, że jest to jedna z najbardziej  drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet.

Dyrektor szkoły molestował seksualnie nauczycielki

W opisywanej sprawie dyrektor szkoły został uniewinniony wyrokiem sądu pierwszej instancji, pomimo zeznań świadków potwierdzających relacje pokrzywdzonych kobiet oraz pozytywnego wyniku badań psychologicznych. Dyrektor nie został zawieszony w sprawowaniu swojej funkcji. Tymczasem wyrok uniewinniający został zaskarżony  i sąd okręgowy uchylając go przekazał do ponownego rozpoznania sądowi rejonowemu.

Ostatecznie zapadł wyrok skazujący dyrektora za molestowanie seksualne oraz wykorzystanie pozycji zawodowej. 27 listopada sąd okręgowy utrzymał wyrok w mocy pomimo odwołania dyrektora.

Molestowanie seksualne to przemoc, która dotyka kobiety na co dzień

RPO przypomina, że stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy wobec kobiet, to obowiązek wynikający z aktów prawa międzynarodowego i unijnego. Zobowiązują do tego postanowienia m.in. tzw. Konwencja stambulska, czyli Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

– W mojej ocenie najpilniejszym zadaniem jest wzmocnienie ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym – przyjęcie cywilnych i karnych środków prawnych chroniących kobiety przed przemocą seksualną we wszystkich sferach i obszarach, umożliwienie osobom pokrzywdzonym uzyskanie natychmiastowego zakazu zbliżania się. Aby położyć kres przemocy seksualnej wobec kobiet, potrzebujemy także skutecznych działań terapeutycznych wobec sprawców i szerokich działań edukacyjnych i świadomościowych – podkreśla rzecznik praw obywatelskich.

II.511.630.2016

RPO o umorzeniu śledztwa ws wieszania portretów europosłów na szubienicy

Data: 2019-11-28

Katowicka prokuratura umorzyła śledztwo ws. manifestacji z listopada 2017 r., której uczestnicy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów głosujących za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce.

- Postanowienie o umorzeniu wysyła jasny sygnał - tego typu czyny nie będą w Polsce ścigane jeśli ofiarami są przeciwnicy polityczni Prokuratora Generalnego – skomentował tę decyzję RPO Adam Bodnar.

5 listopada 2017 r. związani ze środowiskami narodowymi uczestnicy manifestacji „Nie dla współczesnej Targowicy” powiesili na atrapach szubienic zdjęcia europosłów, który głosowali za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej praworządności w Polsce. Media podawały, że policja nie interweniowała, a tożsamość osób, które wieszały portrety europosłów, jest śledczym dobrze znana.

Umorzone właśnie śledztwo prowadzone było przez wydział śledczy Prokuratury Okręgowej w Katowicach na podstawie art. 119 § 1 Kodeksu karnego (przewiduje on karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności dla tego, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości)

W opinii śledczych, uczestnicy zgromadzenia nie dopuścili się przestępstwa, gdyż celem było wyrażenie krytyki wobec działań tych europarlamentarzystów. Zdaniem prokuratury żaden z uczestników manifestacji nie kierował wobec polityków gróźb i nie nawoływał do popełnienia przestępstwa, a inscenizacja polegająca na wieszaniu portretów polityków na konstrukcjach naśladujących szubienice „miała charakter symboliczny, nawiązujący do historycznych wydarzeń z XVIII wieku, a utrwalonych na obrazie Jana Piotra Norblina".

Aktywizacja zawodowa Osób Głuchych

Data: 2019-11-28
  • Czy osoby Głuche mają równe szanse na rynku pracy co osoby słyszące?
  • Czy osoba Głucha potrzebuje wsparcia w znalezieniu i utrzymaniu pracy?
  • Czy osoby Głuche mają problemy w zatrudnieniu?

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich we współpracy z Polską Fundacją Pomocy Dzieciom Niedosłyszącym -ECHO- zorganizowały konferencję „Aktywizacja zawodowa Osób Głuchych”, która odbyła się w dniu 28 listopada 2019 roku w godz. 10.00–15:00 w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich przy ul. Długiej 23/25 w Warszawie.

Dzieliliśmy się dobrymi praktykami oraz wskazaliśmy rozwiązania, które umożliwią lepszy start zawodowy osób Głuchych. Udział w konferencji był też świetną okazją do wymienienia się doświadczeniami.

Głos zabrał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który skupił się na prawach przysługujących osobom Głuchym, przede wszystkim na prawie do niezależnego życia oraz na szeroko rozumianej dostępności przestrzeni publicznej. Rzecznik mówił również o potrzebie stworzenia przez administrację takich warunków pracy dla osób niesłyszących i niedosłyszących, aby mogły one realizować się zawodowo.

Konferencję otworzyła prezes Fundacji -ECHO- Aleksandra Włodarska vel Głowacka, a prowadziła wiceprezes Małgorzata Piątkowska. Prof. Tadeusz Gałkowski, w skrócie, przedstawił obecną sytuacje osób Głuchych w Polsce oraz rolę Fundacji -ECHO- we wsparciu niesłyszących w różnych dziedzinach życia.

Prelegenci starali się przedstawić różne aspekty funkcjonowania osób Głuchych w przestrzeni publicznej. Zdecydowanie motywujące były prezentacje Małgorzaty Sypniewskiej oraz Dawida Okrój – udało im się osiągnąć sukces zawodowy pomimo przeciwności. Podzielili się z uczestnikami konferencji swoimi historiami, żeby pokazać, jak osoby niesłyszące mogą efektywnie szukać satysfakcjonującej pracy. Swoją perspektywę przedstawili także pracodawcy: o pozytywnych doświadczeniach współpracy z Osobami Głuchymi opowiedziały Małgorzata Maludzińska - Dyrektor Biura Zarządzania Zasobami Ludzkimi w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej i Julia Socha przedstawicielka ArchiDoc S.A.

Rafał Dziurla - psycholog, trener pracy przedstawił badania dotyczące efektywności zatrudnienia wspomaganego w Fundacji -ECHO- oraz mówił o potrzebie dopasowania sprawnej większości do niepełnosprawnej mniejszości. Ewa Wojdyr - doradca zawodowy, trener pracy, biegły tłumacz języka migowego opowiedziała o możliwości wykorzystania zatrudnienia wspomaganego w pracy z osobami Głuchymi.

Dr Tomasz Kulisiewicz, Wiceprezes Oddziału Mazowieckiego Polskiego Towarzystwa Informatycznego, sekretarz Sektorowej Rady ds. Kompetencji - Informatyka przy PTI, zajmująco opowiadał o projektowaniu uniwersalnym, pokazywał jak osoby z niepełnosprawnościami mogą czerpać korzyści z nowych technologii.

Na zakończenie konferencji wypowiedział się panel ekspertów: prof. Grażyna Dryżałowska, dr Tomasz Kulisiewicz, dr Małgorzata Czajkowska-Kisil i Małgorzata Maludzińska. Przedstawili oni najważniejsze wyzwania oraz pakiet rekomendacji, które mogą poprawić sytuację osób Głuchych na rynku pracy.

Konferencja była w pełni dostępna dla osób zarówno niedosłyszących, jak i głuchych, bowiem była tłumaczona na Polski Język Migowy, były też napisy oraz pętla indukcyjna.

 

Informacja roczna RPO z zakresu równego traktowania w 2018 r.

Data: 2019-11-25

Raport dostępny wyłącznie w wersji elektronicznej

Emerytury kobiet z rocznika ’53. RPO apeluje do Marszałka Senatu o pilne zajęcie się sprawą

Data: 2019-11-25
  • Emerytury części kobiet z rocznika 1953 są nawet o kilkaset złotych niższe niż powinny. Ustalono je bowiem na podstawie niekorzystnych przepisów, które w tym roku Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z Konstytucją
  • Trzeba więc poprawić prawo – miał to zrobić poprzedni sejm, ale na wniosek premiera projekt ustawy został tuż przed wyborami wycofany i przepadł
  • Sprawą może się od nowa zająć Senat obecnej kadencji, ponieważ ma prawo inicjatywy ustawodawczej. Marszałek Senatu Tomasz Grodzki zapowiedział takie działania  zaraz po wyborze na stanowisko i teraz RPO apeluje, by przyspieszyć prace.

- Zwracam się do Pana Marszałka o możliwie pilne przeprowadzenie inicjatywy senackiej w sprawie emerytur kobiet z rocznika 1953 tak, aby dostosować przepisy do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 6 marca 2019 r. w sprawie P 20/16 (druk nr 12). Celem projektu ustawy jest przywrócenie większej podstawy obliczenia emerytury ubezpieczonym, którzy pobierali wcześniejszą emeryturę bez obiektywnej wiedzy, że kwoty wcześniej pobranej emerytury pomniejszą emeryturę powszechną – pisze Adam Bodnar do prof. Tomasza Grodzkiego.

Do 2012 r. przejście na wcześniejszą emeryturę nie powodowało obniżenia pełnej emerytury w momencie, gdy zainteresowany/a osiągał/a pełny wiek emerytalny. Wprowadzona wtedy zmiana dotknęła właśnie kobiety z rocznika 1953. To one w 2013 r. osiągały 60 lat i zyskiwały prawo do przeliczenia wcześniejszej emerytury na pełną (powszechną). Mężczyźni, którzy w 2013 r. osiągali pełną emeryturę (65 lat), nie byli objęci tym przepisem – bo jako urodzonych przed 1949 r. nie objęła reforma emerytalna uzależniająca wysokość emerytury od wypracowanego kapitału

W 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, w postępowaniu z udziałem RPO, stwierdził, że było to niekonstytucyjne, bo kobiety podejmując decyzję o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie mogły wiedzieć, że w efekcie ich pełna (powszechna) emerytura będzie niższa.

Zgodnie z Konstytucją (art. 190 ust. 4) wyrok TK powinien być podstawą do wznowienia postępowania i zmiany decyzji ZUS. Jednak ponieważ analiza problemu zajęła Trybunałowi prawie ponad trzy lata, w międzyczasie minął czas na występowanie do ZUS w wnioskami o zmianę decyzji. Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego (art. 146) nie można uchylać decyzji, jeśli od jej wydania minęło pięć lat (to generalna zasada prawa, dzięki której obywatel można polegać na prawomocnych decyzjach i podejmować na ich podstawie dalsze wiążące kroki).

A w razie przekroczenia pięcioletniego terminu państwo może naprawić swój błąd ustawą.

Z inicjatywą takiej ustawy wystąpił w 2019 r. Senat, a RPO przywitał jego projekt z dużą nadzieją. Projekt miał być przedmiotem obrad ostatniego przed wyborami posiedzenia Sejmu. Porządek obrad został już ogłoszony, ale – nieoczekiwanie – Marszałek Sejmu postanowił przerwać to posiedzenie i dokończyć je już po wyborach. Projekt emerytalny miał być rozpatrzony właśnie wtedy.

III.7060.796.2016

Osiem historii i osiem wyzwań na 16 dni akcji przeciw przemocy wobec kobiet

Data: Od 2019-11-25 do 2019-12-10
  • 25 listopada – Międzynarodowy Dzień Przeciwko Przemocy Wobec Kobiet – rozpoczyna 28. edycję ogólnoświatowej kampanii „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć” #16dni
  • Kampania potrwa do 10 grudnia – Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka – łącząc antyprzemocowe inicjatywy na całym świecie i przypominając, że prawa kobiet są prawami człowieka
  • Rzecznik Praw Obywatelskich kolejny raz włącza się w kampanię „16 dni akcji przeciw przemocy”
  • Przedstawia osiem historii z życia, które pokazują, jakich zmian prawnych i organizacyjnych najpilniej potrzebujemy, aby osoby doświadczające przemocy uzyskały odpowiednią pomoc i skala zjawiska przemocy ze względu na płeć istotnie się zmniejszyła

Każdego roku w Polsce według oficjalnych statystyk blisko 90 tys. osób doznaje różnych form przemocy w rodzinie. Najczęściej są to kobiety, które – jak wskazują dane Policji – stanowią ponad 70% osób pokrzywdzonych. Mimo wieloletnich wysiłków organów publicznych, w tym Rzecznika Praw Obywatelskich, i organizacji pozarządowych ten palący problem społeczny pozostaje przykrym elementem naszej rzeczywistości.

Kampania „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć” jest okazją do przypomnienia, że przeciwstawianie się przemocy to odpowiedzialność każdej i każdego z nas, a stworzenie efektywnego systemu ochrony to jeden z najważniejszych obowiązków państwa.

W tym kontekście, włączając się w kampanię „16 dni akcji przeciw przemocy ze względu na płeć”, Rzecznik Praw Obywatelskich chce przede wszystkim zwrócić uwagę na potrzebę niezwłocznego wdrożenia do polskiego prawa przepisów Konwencji Rady Europy  o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej („Konwencji Stambulskiej”).

W tym celu Biuro RPO przygotowało osiem historii, inspirowanych otrzymywanymi przez Rzecznika skargami, które wskazują, jakie zmiany musimy wprowadzić, by skutecznie chronić przed przemocą i wspierać osoby nią pokrzywdzone. 

1 Niepełna ochrona przed przemocą 25.11.2019

Ewa jest mamą na pełen etat i zajmuje się domem. Arkadiusz, jej mąż zarabia bardzo dobrze, jest wykształconym biznesmenem, biegle mówi po koreańsku, studiował w Stanach. Arkadiusz jest rozczarowany, uważa, że jego żona jest do niczego. Nie skończyła studiów, nie zrobiła kariery, siedzi w domu, ale nie umie nim zarządzać: wyda każde pieniądze, jest rozrzutna. Dlatego Arkadiusz co miesiąc wydziela jej pieniądze. Ewa nie ma własnych dochodów, nie ma też dostępu do wspólnego konta w banku. Uważa, że to normalne, choć trudne. Nie ma za dużo czasu na szukanie pracy ani rozwijanie się, najmłodsze dziecko ma dopiero dwa lata i często choruje. Arkadiusz narzeka, że mógł ożenić się z inną kobietą, a nie taką, która nawet nie umie przygotować ciepłego obiadu, kiedy on sobie wypruwa żyły w pracy.

Ani Ewa ani Arkadiusz nie wiedzą, że w ich związku dochodzi do przemocy.

W naszym społeczeństwie funkcjonuje mit, że przemoc w rodzinie dotyczy tylko sytuacji, w których dochodzi do użycia siły fizycznej. Tymczasem może ona przybierać różne formy. Może to być dręczenie psychiczne współmałżonka czy zmuszanie do niechcianych kontaktów seksualnych. Może też się wiązać z wydzielaniem pieniędzy, utrudnianiem poszukiwania pracy, szantażem, podkopywaniem poczucia wartości drugiej osoby, niepłaceniem alimentów, zaciąganiem zobowiązań finansowych bez zgody partnera.

Konwencja Stambulska (o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej)  jasno wskazuje, że przemocą w rodzinie są „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie” (art. 3 b Konwencji).

Przyjmując tak szerokie spektrum zachowań godzących w dobra ofiary Konwencja Stambulska uzupełnia istotną lukę obecnie obowiązującej ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, która pomija zjawisko przemocy ekonomicznej milczeniem, a także pozbawia wsparcia osoby doświadczające przemocy ze strony byłego partnera lub męża, z którym ofiara nie zamieszkuje lub nie prowadzi wspólnego gospodarstwa.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie wskazywał, że państwo ma obowiązek z równą determinacją zwalczać przejawy przemocy fizycznej, co pozostałe jej formy, tj. przemoc psychiczną seksualną i ekonomiczną.

•            Wystąpienie RPO: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-do-premiera-propozycje-zmian-przemoc-w-rodzinie

2. Brak natychmiastowej ochrony

Pan Bartosz, funkcjonariusz Policji w K. dostał wezwanie do awantury rodzinnej. Pojechał tam z kolegą: interwencja była potrzebna i na czas. Okazało się, że mąż zdemolował mieszkanie, uderzył też żonę i starszą córkę. Obie miały siniaki: świeże i starsze, częściowo wygojone. Tym razem udało się uniknąć nieszczęścia, ale jak ochronić rodzinę przed dalszą przemocą?

Mąż będzie miał sprawę sądową, ale siniaki znikną, nim minie 7 dni, więc kara nie będzie wysoka. Pan Bartosz wie, że sytuacja może się powtórzyć. Ale nic więcej nie może zrobić dla tej rodziny: prawo nie przewiduje możliwości wydania przez funkcjonariusza natychmiastowego zakazu zbliżania się, a na wydanie przez sąd cywilnego nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę czeka się średnio 5 miesięcy (153 dni).

Pan Bartosz ma więc tylko nadzieję, że tym razem sąd zdąży i nie dojdzie do tragedii.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2015 roku postuluje, by niezwłocznie separować od siebie ofiary i sprawcę przemocy - niezależnie od toczącego się postępowania karnego (gdy brak jest podstaw do zatrzymania czy wszczęcia postępowania karnego, a niezbędne jest zapewnienie fizycznego odseparowania osoby stosującej przemoc od bliskich). Takie zobowiązanie wynika także z Konwencji Stambulskiej, która wymaga, aby państwa przyjęły rozwiązania pozwalające nakazanie sprawcy przemocy domowej, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej, na odpowiedni okres oraz zakazania sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub osobę zagrożoną lub kontaktowania się z ofiarą lub osobą zagrożoną. Konwencja wskazuje również, że takie środki powinny dawać pierwszeństwo bezpieczeństwu ofiar lub osób zagrożonych. (art. 52 Konwencji Stambulskiej).

Zdaniem RPO prawo nakazania natychmiastowego opuszczenia mieszkania powinni mieć policjanci, już w chwili interwencji domowej: pozwoliłoby to na natychmiastowe przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy w sytuacji, kiedy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłoby również sygnałem całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. W ocenie Rzecznika, konieczne jest aby te zmiany wprowadzić jak najszybciej, tak aby skutecznie chronić osoby pokrzywdzone. 

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/ pl/content/sprawca-przemocy-natychmiast-opusci-mieszkanie-rpo-pozytywnie-o-projekcie-rzadu

3. Niedostateczne wspieranie osób pokrzywdzonych

Pani Gabriela uciekła z domu z dziećmi: pięcioletnim Tomkiem i trzyletnim Franiem. Przez lata znosiła wyzwiska, poniżanie,. Kilka razy została uderzona, ostatnio mąż złamał jej rękę. Najbardziej boi się, że mąż zaatakuje dzieci. W zeszłym tygodniu oglądała wieczorem telewizję i zobaczyła reportaż o podobnej sprawie z tragicznym końcem. Przeraziła się, że podobne nieszczęście mogłoby spotkać któregoś z jej chłopców.

Zrozumiała, że przemoc sama z siebie nie minie, że mąż, mimo obietnic, nie zmieni się – potrzebuje specjalistycznej pomocy. Niestety mąż Gabrieli nie zamierza udać się do terapeuty. Dlatego, gdy wyszedł rano do pracy, kobieta spakowała najpotrzebniejsze rzeczy, kilka zabawek i uciekła z synkami do schroniska dla bezdomnych.

W jej gminie nie ma ośrodków dla matek z dziećmi, a tym bardziej – szansy na mieszkanie.

Bez bezpiecznego dachu nad głową rodzina nie wyjdzie z traumy przemocy. Z doświadczenia Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Krotoszynie wynika, że trzeba co najmniej trzech miesięcy, by dzieci przestały się budzić z krzykiem, by kobieta  zrozumiała, że jest w stanie znaleźć pracę, że nie jest bezwartościowa, że poradzi sobie bez męża.

W Polsce jest za mało schronisk dla kobiet, dla matek z dziećmi. Brakuje miejsc, a pobyt w ośrodkach docelowo mający trwać krótko niejednokrotnie przedłuża się do roku lub dłużej. Raport NIK z 26 kwietnia 2016 r. wskazał, że liczba specjalistycznych ośrodków wsparcia w latach 2015-2017 nie zwiększyła się (jest ich 35); nadal niewystarczająca jest też liczba miejsc w tych placówkach (591).

Istotnym problemem jest również uzyskanie wsparcia ze strony gminy. Wyprowadzając się ze wspólnie zajmowanego lokalu, osoby doświadczające udokumentowanej przemocy nie mają pierwszeństwa w korzystaniu z gminnej pomocy mieszkaniowej. Na uzyskanie takiego mieszkania czeka się nawet kilka lat, a po jego otrzymaniu trzeba włożyć niejednokrotnie sporo wysiłku w jego przystosowanie do zamieszkania. Ta droga odstrasza ofiary przemocy, którym wydaje się, że nie ma dla nich pomocy. Zdaniem Rzecznika, konieczne jest zapewnienie ofiarom przemocy w rodzinie pomocy w uzyskaniu innego mieszkania, poprzez doprecyzowanie przepisów - czy to przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, czy też ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego, w zakresie przyznania pierwszeństwa w uzyskaniu najmu lokalu komunalnego.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rzecznik-pyta-resort-sprawiedliwosci-o-przyspieszenie-spraw-nakazu-dla-sprawcy-przemocy-by-opuscil-lokal

4. Szkolenia specjalistów

Starszy aspirant Z. ma kolegę z jednostki, który mówi, że ma „kłopoty z żoną”. Wielokrotnie opowiadał mu, jaka to kłótliwa kobieta. Najpierw go „prowokuje” źle prowadząc dom, a potem oczywiście zawsze udaje ofiarę. Założyła mu nawet Niebieską Kartę.

Sprawa jest delikatna, bo kolega aspiranta Z. słynie ze stanowczości, w pracy jest ostry wobec swoich podwładnych. Zdarza mu się krzyczeć, uderzyć pięścią w stół, raz nawet rzucił telefonem w nowego kolegę.

Aspirant Z uważa jednak, że to, co się dzieje w domu kolegi, to jego prywatna sprawa. Powiedział to nawet żonie kolegi, która raz przyszła do niego po pomoc. Wytłumaczył jej, że jeśli zgłosi formalnie sprawę, to jej mąż, a kolega pana Z., będzie miał kłopoty. Nie dostanie awansu i wszyscy na tym stracą, ona też. Poradził jej, żeby nie denerwowała kolegi i była dla niego milsza. Aspirant Z., który znakomicie potrafi ustalić, kto jest złodziejem albo bandytą, tu nie widzi przestępstwa. Jego kolega może i jest trochę nerwowy, ale to przecież dobry chłopak.

Przekonanie, że przemoc w rodzinie jest prywatna sprawą rodziny jest szkodliwym mitem, który naraża życie i zdrowie pokrzywdzonych. Ochrona przed przemocą jest jednym z najistotniejszych zadań stojących przed przedstawicielami władzy publicznej.

Państwa-sygnatariusze Konwencji Stambulskiej zobowiązały się do powstrzymania od udziału w jakichkolwiek aktach przemocy wobec kobiet. Mają także obowiązek zapewnienia przestrzegania tego obowiązku przez władze państwowe, urzędników, osoby działające na zlecenie władz państwowych, instytucje i inne jednostki działające w imieniu państwa (art. 5 ust. 1 ). Zdaniem Rzecznika, wykonanie tego zadania wymaga prowadzenia stałych działań edukacyjnych, zwłaszcza wśród osób mających zawodowy kontakt z ofiarami lub sprawcami aktów przemocy, tak aby skutecznie zapobiegać, wykrywać akty przemocy i wspierać osoby pokrzywdzone.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-by-zapobiegac-bledom-w-sprawach-o-przemoc-w-rodzinie-szkolic-prokurator%C3%B3w-sedziow%C2%A0

5. Edukacja antydyskryminacyjna

Kasia ma 16 lat i od dłuższego czasu dostaje obrzydliwe maile z anonimowego konta. Kasia podejrzewa, że to musi być ktoś ze szkoły, ale nie ma pojęcia do kogo się zwrócić. Wychowawczyni mówi, że nie może jej pomóc, bo nie wie kto jest autorem tych wiadomości. Szkolna psycholog nie ma za dużo czasu, bo dyżuruje w szkole Kasi tylko 11 godzin w tygodniu. Rodzice Kasi mówią jej, żeby się nie przejmowała. Kasia nie ma koleżanek w klasie, bo dopiero niedawno przeniosła się do nowej szkoły, więc czuje się osamotniona.

Jakiś czas temu jej klasa miała spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich. Rzecznik poprosił żeby napisać anonimowo na kartkach, z jakimi problemami mierzą się uczniowie. Kasia napisała o tych mailach.

RPO nie wiedział, kto to napisał tę karteczkę, nie wie, jak na imię ma dziewczyna, która ją napisała. Ale przeczytał ją na głos i widać było, że się przejął. Powiedział, że to dyskryminacja i przemoc. Że jest to łamanie praw człowieka.

W szkole nie ma lekcji o tym, czym jest dyskryminacja, mowa nienawiści i przemoc. Nikt z dorosłych nie zna się na komputerze na tyle żeby ustalić kto pisze maile do Kasi. Poza tym to tylko obraźliwe maile, nikt dziewczyny nie bije.

Kasia nie wie, że jest ofiarą przemocy ze względu na płeć.

Kasia nie wie też, że po spotkaniu w jej liceum RPO napisał kolejne wystąpienie do Premiera o to, by zająć się problemem przemocy motywowanej płcią i że być może jej anonimowa karteczka będzie jednym z wielu niewielkich kamyczków, które doprowadzą do zmiany prawa.

Prowadzenie zajęć z zakresu edukacji antydyskryminacyjnej ma kluczowe znaczenie dla zapewnienia rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn oraz skutecznego przeciwdziałania zjawiskom takim jak przemoc motywowana płcią. Stereotypowe przekonania dotyczące płci szkodzą wszystkim – dziewczynkom i chłopcom, kobietom i mężczyznom uderzając w ich godność, a także niejednokrotnie pozbawiając ich możliwości realizacji swoich pasji czy aspiracji życiowych.

Rzecznik Praw Obywatelskich od 2012 r. zwraca uwagę, że edukacja antydyskryminacyjna powinna być realizowana od najmłodszych lat w szkołach, które – zgodnie z założeniami podstawy programowej – są jednymi z pierwszych środowisk, w których młodzi ludzie kształtują swoje poczucie wrażliwości społecznej, uczą się poszanowania dla innych oraz reagowania na przejawy dyskryminacji.

Rzecznik wielokrotnie apelował do Ministra Edukacji Narodowej z postulatem rozwinięcia obowiązującej obecnie podstawy programowej w zakresie treści związanych z prawami człowieka i równym traktowaniem. Rzecznik zwracał również uwagę, że efektywnie przeciwdziałania agresji rówieśniczej powodowanej stereotypami i uprzedzeniami. Dziewczynki i chłopcy nie będą bezpieczni i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli dyskryminacja, uprzedzenia i motywowana nimi przemoc nie zostanie wyeliminowana ze środowiska szkolnego.

Rzecznik podkreśla, że wprowadzenie do programów nauczania treści dotyczących równości kobiet i mężczyzn, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych, wzajemnego szacunku, rozwiązywania konfliktów w relacjach międzyludzkich bez uciekania się do przemocy, przemocy wobec kobiet ze względu na płeć oraz gwarancji nienaruszalności osoby jest obowiązkiem państwa wynikającym z art. 14  Konwencji Stambulskiej. Powinny być one wdrożone na wszystkich etapach edukacji w formie dostosowanej do etapu rozwoju uczniów. Niestety pomimo podnoszonej od lat potrzeby uzupełnienia podstawy programowej o tematykę praw człowieka i równego traktowania, także przez międzynarodowe organy ochrony praw człowieka (m.in. Komitet do spraw Likwidacji Dyskryminacji Kobiet) obecnie trudno jest odnotować jakiekolwiek treści odnoszące się do zasady równego traktowania kobiet i mężczyzn, edukacji o prawach człowieka, edukacji antydyskryminacyjnej czy wielokulturowej.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/przed-teczowym-piatkiem-rpo-przypomina-men-jak-przestrzegac-praw-uczniow-i-rodzicow

Przykład spotkania z młodzieżą, na którym młode kobiety zgłaszają problem przemocy: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/spotkanie-rpo-z-mlodzieza-w-centrum-edukacyjnym-szklany-dom-w-ciekotach

6. Niedostateczne działania wobec sprawców

Pan Władysław, ojciec i mąż, trafił do więzienia za kolejne pobicie żony. Uderzył ją tak mocno, że przewróciła się, złamała rękę i bardzo mocno pokaleczyła o potłuczone talerze. W więzieniu wychowawca zaoferował panu Władysławowi udział w terapii. Pan Władysław nie zamierza jednak z takiej możliwości skorzystać:

Uważa bowiem, że  awanturę wywołała podstępem jego żona, a potem specjalnie tak upadła, żeby się pokaleczyć. Miała zresztą zdaniem pana Władysława układ z lekarzem, który wystawił jej odpowiednie zaświadczenie, a do tego jego adwokat nie przyłożył się do roboty. Pan Władysław uważa się za ofiarę, tak zresztą uważają jego rodzice i koledzy. Na żadną terapię chodzić nie będzie, jest prawdziwym mężczyzną, takie płakanie w rękaw to nie dla niego.

Praca ze sprawcami to istotny element systemu przeciwdziałania przemocy. Dzięki pracy z terapeutą sprawca może zrozumieć, jaką krzywdę wyrządza swoim bliskim i zmienić swoje zachowanie. Mówi o tym Konwencja Stambulska wymagając, aby państwa ustanowiły programy mające na celu nauczenie sprawców przemocy domowej przyjmowania zachowań zakładających niestosowanie przemocy w relacjach międzyludzkich, tak by zapobiegać kolejnym aktom przemocy oraz zaniechać uciekania się do agresywnych wzorców zachowań (art. 16 ust. 1 Konwencji).

Polskie przepisy realizują wymogi Konwencji stambulskiej w ograniczonym zakresie - osoba skazana na karę pozbawienia wolności za przemoc domową może poddać się działaniom terapeutycznym tylko dobrowolnie. Sprawca może więc wyjść na wolność bez żadnej pracy korekcyjnej i utwierdzić się w przekonaniu, że to on padł ofiarą sytuacji i opresyjnego systemu sprawiedliwości. Przepisy ograniczają także stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych tylko do tych sprawców, wobec których zastosowano środki związane z poddaniem sprawcy próbie np. poprzez wymierzenie kary więzienia w zawieszeniu. Nie da się skutecznie przeciwdziałać przemocy bez edukowania i pracy z samymi sprawcami. W prosty sposób pokazują to dane statystyczne: 67% sprawców biorących udział  w programie korekcyjno-edukacyjnym deklarowało zaprzestanie  stosowania przemocy w czasie jego trwania. 34% osób, które wcześniej w nich uczestniczyły, zupełnie zaprzestało jej stosowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich proponuje przyjąć jako zasadę kierowanie wszystkich sprawców przemocy w rodzinie do uczestnictwa w programach korekcyjno-edukacyjnych. W przypadku stosowania środków probacyjnych taki obowiązek powinien być obligatoryjny.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-w-sprawie-postepowania-ze-sprawcami-przemocy-wobec-kobiet-i-przemocy-w-rodzinie

7. Gromadzenie danych

Pani Małgorzata po kolejnej awanturze w domu zastanawia się, co zrobić. Być może powinna ze sobą skończyć? Zdaniem męża jest nic nie warta i to jej wina. Pani Małgorzata nie widzi już  dla siebie szansy. Chciałaby z kimś o tym porozmawiać, bo potrzebuje wsparcia. Nie ma jednak do kogo się zwrócić.

Istotną rolę w udzielaniu profesjonalnego wsparcia ofiarom przemocy - zwłaszcza w przypadku kobiet starszych oraz kobiet z niepełnosprawnościami - odgrywają organizacje pozarządowe. Niestety, w ostatnich latach ich sytuacja finansowa znacząco się pogorszyła.

Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziła odmowa przyznania dotacji dla dwóch organizacji zajmujących się pomocą dla kobiet będących ofiarami przemocy - Centrum Praw Kobiet oraz Lubuskiego Centrum Praw Kobiet BABA, a także dla Fundacji Dzieci Niczyje (obecnie Dajemy Dzieciom Siłę). Jak wynika z przedstawionych RPO dokumentów, powodem odmowy przyznania dotacji celowej na realizację zadań przez Centrum Praw Kobiet oraz Lubuskie Centrum Praw Kobiet BABA jest to, że obie organizacje kierują ofertę pomocy wyłącznie do kobiet pokrzywdzonych przestępstwem.  Takie argumenty wzbudziły zaniepokojenie niezależnych ekspertek ONZ, które po wizycie w Polsce wskazały, że „świadczy to o głębokim braku zrozumienia koncepcji istotnej równości płci i obowiązków państwa w zakresie ochrony kobiet przed przemocą uwarunkowaną płcią,  a ponieważ organizacje broniące praw kobiet mają ogromne wieloletnie doświadczenie w walce z przemocą uwarunkowaną płcią, ich wykluczenie z finansowania może osłabić cały system ochrony”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet to efektywne ściganie sprawców, ale także zapewnienie ochrony i wsparcia ofiarom, co wymaga zaangażowania organów państwa, organizacji pozarządowych i całego społeczeństwa. Doniosłą rolę organizacji pozarządowych dostrzeżono także w Konwencji stosownie do art. 9 Konwencji Państwo ma obowiązek wspierać na wszystkich szczeblach, prac odpowiednich organizacji pozarządowych oraz organizacji społeczeństwa obywatelskiego aktywnych w zakresie zwalczania przemocy wobec kobiet i podejmowanie skutecznej współpracy z tymi organizacjami.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/odmowa-przyznania-dotacji-centrum-praw-kobiet-lubuskiemu-centrum-praw-kobiet-baba-oraz-fundacji-dzieci-niczyje

8. Współpraca z organizacjami pozarządowymi

Radna w M. wie z doświadczenia, że w jej miejscowości przemoc ze względu na płeć się zdarza. Zna opowieści swoich koleżanek, sąsiadek, wyborców. Pomyślała, że zajmie się problemem, sprawdzi, czy samorządowa polityka dotycząca przeciwdziałania przemocy się sprawdza.

Odkryła, że stoi przed nią trudne zadanie –  tworzenie nowych rozwiązań i doskonalenie tych już funkcjonujących wymaga analizy danych, z których część nie jest w Polsce gromadzona.

Wskazują na to ekspertki i eksperci Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn. Mając na uwadze, że tylko poprawne oszacowanie skali przemocy w bliskich związkach pozwoli na dobranie właściwych środków zaradczych, eksperci EIGE opracowali listę 13 wskaźników, których osiągnięcie spełnia standard  wymagany przez Konwencję Stambulską i dyrektywę PE i Rady 2012/29/UE ustanawiającą normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości osiągają w pełni tylko jeden z 13 tych wskaźników.  Polskie organy ściągania nie gromadzą danych, które pozwalałyby ocenić w skali rocznej liczbę kobiet-ofiar aktów przemocy w bliskich związkach popełnianych przez mężczyzn, jak również ogólnej liczby kobiet-ofiar aktów poszczególnych rodzajów przemocy w bliskich związkach (tj. fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej) popełnianych przez mężczyzn; liczbę zgłoszonych przypadków przemocy związanych z przemocą w bliskich związkach przeciwko kobietom popełnianym przez mężczyzn czy liczbę zabójstw, których ofiarą była kobieta, a sprawcą – jej partner/mąż. Nie wiemy także ile zgłoszono wniosków oraz orzeczono środków z zakresu izolacji sprawcy od ofiary przemocy w bliskich związkach wobec kobiet (tj. nakazu opuszczenia lokalu, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym), nie wiemy także ilu mężczyzn oskarżono o stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet.

Po analizie raportu, Rzecznik Praw Obywatelskich zarekomendował wprowadzenie zmian, które mogłyby ułatwić gromadzenie niezbędnych danych. Chodzi np. o wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa stosowania przemocy w bliskim związku wobec partnera/partnerki, nowelizację  art. 207 Kk poprzez uregulowanie w odrębnych paragrafach odmiennych form znęcania się (psychicznego i fizycznego) czy rozszerzenie zakresu stosowania ustawy wobec osób, które doznają przemocy ze strony byłych partnerów.

Więcej: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-blizej-przyjecia-standardow-konwencji-stambulskiej-ws-przemocy-w-rodzinie

Czy materiał TVP pt. „Inwazja„ nie przekroczył granic swobody wypowiedzi. Rzecznik pyta KRRiT

Data: 2019-11-21
  • Materiał filmowy TVP pt. „Inwazja” potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, narusza ich godność i nieprawdziwie wiąże z pedofilią
  • Manipuluje też faktami co do „Marszów Równości”; buduje ich całkowicie jednostronny obraz i pomija akty agresji wobec nich  
  • Program ten można odczytywać jako przyzwolenie na przemoc w celu „ochrony przed wrogiem”
  • Wszystko to jest sprzeczne z ustawowymi wymogami pluralizmu, bezstronności i wyważenia wobec mediów publicznych

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o zbadanie sprawy przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada stoi na straży otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji.

Rzecznik z wielkim niepokojem obserwuje postępującą radykalizację języka debaty publicznej. Niezmiennie apeluje o szacunek dla godności drugiego człowieka, która jest nieprzekraczalną granicą wolności wypowiedzi.

Media publiczne nie mogą nawoływać do nienawiści 

- W tym kontekście wyemitowany 10 października 2019 r. materiał pt. „Inwazja” produkcji TVP S.A. należy ocenić jednoznacznie krytycznie – podkreśla Adam Bodnar. Nie tylko powiela on stereotypy i potęguje społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza na temat „Marszów Równości”. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i telewizji powinny cechować się programy mediów publicznych.

Zgodnie z ustawą o rtv media publiczne nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, moralnością i dobrem społecznym, zawierać treści dyskryminujących lub nawołujących do nienawiści. Choć orientacja seksualna i tożsamość płciowa nie są przesłankami zakazu dyskryminacji według ustawy o równym traktowaniu, to niewątpliwie są cechami chronionymi prawnie przez art. 32 ust. 2 Konstytucji oraz wiążące Polskę umowy międzynarodowe. Ustawa o rtv  przywołuje zaś orientację seksualną jako niedozwoloną podstawę nierównego traktowania. Wskazuje ona, że przekazy handlowe nie mogą zawierać treści dyskryminujących m.in. z tego względu.

Dlatego nie ma uzasadnienia dla emitowania w mediach publicznych treści dyskryminujących i nawołujących do nienawiści ze względu na te cechy. A audycje medialne nie mogą propagować działań sprzecznych z dobrem społecznym.

Chodziło o obrażenie i wykluczenie osób LGBT

- Obraz osób nieheteronormatywnych, który buduje „Inwazja”, postrzegam jako jawnie naruszający przytoczone zasady – wskazuje Adam Bodnar. Użyte sformułowania (w tym sam tytuł materiału), porównania i skojarzenia (zwłaszcza wiążące osoby LGBT z pedofilią), a także sposób narracji (sensacyjny, śledczy ton), wskazują, że celem twórców materiału było obrażenie i wykluczenie grupy społecznej osób LGBT poprzez przedstawienie jej jako „innego” - wroga i źródło niebezpieczeństwa.

Taki przekaz może stanowić przyczynę dyskryminacji, buduje uprzedzenia i potęguje nienawiść, a nawet może być odczytany jako przyzwolenie na przemoc, w celu „ochrony przed wrogiem”. W konsekwencji można więc uznać, że program zarówno bezpośrednio narusza godność osób LGBT, jak i propaguje to.

Choć była wyemitowana jako reportaż, w „Inwazji” trudno się dopatrzeć typowej dla tego gatunku (i wymaganej od mediów publicznych) bezstronności w opisie rzeczywistości. „Marsze Równości” przedstawiono w bardzo negatywnym świetle, a jako źródło informacji wykorzystano fragmenty rozmów nagranych w ramach „prowokacji dziennikarskiej” i filmów z parad równości z zagranicy.

Nie uwzględniono zaś jakichkolwiek faktów na temat marszów. Jako zgłoszone zgromadzenia publiczne były one zabezpieczane i nadzorowane przez policję, która ma informacje o ich przebiegu i incydentach w ich trakcie. Rzecznik z niepokojem odnotowuje wzrastającą liczbę aktów przemocy ze strony ich przeciwników. Tymczasem temat ten w „Inwazji” w ogóle się nie pojawił.

Nieprawdziwe powiązanie LGBT z pedofilią 

Podkreślenia wymaga niezgodne z prawdą, sugestywne i naruszające godność osób nieheteronormatywnych powiązanie środowiska LGBT z pedofilią. W wyjątkowo niebezpieczny sposób kształtuje to uprzedzenia i wywołuje szczególny sprzeciw. Do uzasadnienia tego twierdzenia wykorzystano ulotkę z hasłem „#pedopride”, która pojawiła się na paradzie równości w Amsterdamie. Pominięto jednak kluczową informację, że policja natychmiast zarekwirowała te ulotki. Organizacja, która je dystrybuowała, nie została dopuszczona do legalnego udziału w paradzie, a jej organizatorzy oficjalnie wyrazili sprzeciw co do jej postulatów.

„Inwazję” wyemitowano w toku kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu. W tym kontekście RPO przywołał rekomendacje EQUINET (europejskiej sieci organów ds. równego traktowania – w Polsce jest nim właśnie Rzecznik). Organy te, działające w poszczególnych państwach, zauważyły z niepokojem doniesienia o rosnącej w Europie mowie nienawiści wobec grup mniejszościowych, w tym „rosnącą liczbę kampanii wyborczych, których negatywną cechą są oskarżenia, dyskryminujący język, często uzasadniane jako wyrażające własne opinie, a czasem nawet obawy o prawa człowieka”. Część zaleceń odnosi się do mediów.

Media publiczne mają szczególne obowiązki w budowaniu świadomości społecznej i kształtowaniu postaw i opinii. Ich programy powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu. Mają się też cechować bezstronnością, pluralizmem, wyważeniem i niezależnością. Zgodnie zaś z Prawem prasowym każdy dziennikarz jest obowiązany do szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych.

Czy przekroczono granice wolności wypowiedzi? 

Zachowanie tych wymogów to próg graniczny dla ochrony swobody wypowiedzi. Wolność słowa i wolność mediów (art. 14 i art. 54 Konstytucji RP), mimo fundamentalnej roli jaką pełnią w demokratycznym państwie, nie mają charakteru absolutnego. W tym kontekście uzasadnione są podstawy, by dążyć do zbadania, czy w „Inwazji” granice tych wolności nie zostały przekroczone.

W obliczu postępującej brutalizacji języka, radykalizacji opinii i niebezpiecznej tendencji do deprecjonowania faktów, przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno stanowić dla KRRiT zadanie priorytetowe. - Przepisy ustawy o rtv  nie mogą pozostać pustymi deklaracjami. Muszą pójść za nimi konkretne działania, w tym sprzeciw wobec treści godzących w podstawowe wartości, które  Rada ma chronić – podkreśla Adam Bodnar w wystąpieniu do Witolda Kołodziejskiego.

XI.505.27.2019

Kolejna skarga kibiców Widzewa niewpuszczonych na mecz w Pruszkowie

Data: 2019-11-21
  • Kibic nie mógł kupić biletu na mecz Widzewa Łódź w Pruszkowie, bo urodził się w województwie łódzkim
  • To przejaw dyskryminacji i naruszenia konstytucyjnej zasady równości – uznał RPO
  • Ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewiduje możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce urodzenia czy zamieszkania

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał przewodniczącego Komisji Dyscyplinarnej Polskiego Związku Piłki Nożnej, jakie działania związek podejmuje w przypadkach niewpuszczania na mecze kibiców drużyn przyjezdnych.

Okazali dowody - niewpuszczeni na mecz

Obywatel napisał do RPO, że wraz z kolegą nie został wpuszczony na mecz Znicza Pruszków z Widzewem. Kasjerka, której okazał dowód osobisty, powiedziała, że nie sprzeda mu biletu, gdyż miejsce jego urodzenia na terenie województwa łódzkiego wskazuje, że jest kibicem zespołu gości. Kierownik ochrony oznajmił zaś, że nie jest w stanie nic zrobić ze względu na polecenia zarządu Znicza. Biletu nie mógł też kupić kolega skarżącego, który od kilku lat mieszka w Warszawie.

Skarżący uznał tę sytuację za naruszenie praworządności. Zapowiedział podjęcie kroków prawnych wobec klubu za dyskryminację i brak poszanowania praw obywatelskich.

RPO: to dyskryminacja  

W ocenie Rzecznika – do którego tego typu skargi wpływały już wcześniej – opisane ograniczenie to przejaw dyskryminacji. Jest też naruszeniem wyrażonej w art. 32 Konstytucji zasady równości. Pogląd taki podziela również Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, który tak odpowiedział RPO w podobnej sprawie.

Ze zrozumieniem i powagą należy taktować obowiązek organizatora meczów piłkarskich zapewnienia bezpieczeństwa ich uczestnikom. Niemniej jednak podjęte działania nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. A przepisy ustawy z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewidują możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

Dlatego RPO zwrócił się o stanowisko do PZPN.

Wcześniejsze interwencje Rzecznika

W 2018 r. RPO interweniował w sprawie odmowy sprzedaży biletów indywidualnym kibicom z Łodzi na mecz Ursus Warszawa – Widzew. Zakazem objęci byli wówczas kibice zameldowani poza woj. mazowieckim. Po interwencji RPO prezes klubu poinformował, że praktykę zmieniono tak, aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet.

W październiku 2019 r. kibice Widzewa skarżyli się z kolei RPO, że tamtejsza policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony.

Komenda Miejska Policji w Łodzi odpowiedziała Rzecznikowi, że nie wydaje zakazów udziału w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania - nie ma do tego kompetencji ustawowych. W związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn komenda komunikuje się zaś z jednostkami policji zabezpieczającymi te mecze. Korespondencja ta, będąca analizą zagrożeń, nie zawiera rekomendacji dla klubów co do sposobu postępowania z kibicami. Łódzka policja podkreśliła, że w sprawie działań pracowników klubów piłkarskich z innych miast należy zwrócić się właśnie do nich.

VII.715.23.2019

Międzynarodowe warsztaty w Biurze RPO o prawach seniorów

Data: 2019-11-19

Rzecznik Praw Obywatelskich we współpracy z Niemieckim Instytutem Praw Człowieka (DIfMR) przeprowadził 19 listopada 2019 r. wspólne seminarium eksperckie pt. "Towards Convention on the rights of older persons".

Omówiono potrzebę budowania strategii działań na rzecz przyjęcia nowej konwencji ONZ o prawach osób starszych. Przedyskutowano propozycje elementów normatywnych dla nowej Konwencji w obszarze edukacji i zabezpieczenia społecznego. Po opracowaniu zostaną one przedstawione Przewodniczącemu Grupy Roboczej ONZ ds. Starzenia się (OEWGA) w formie wspólnego, polsko-niemieckiego wkładu.

Jest to zadanie związane z przygotowaniem do 11. Sesji Grupy roboczej ONZ ds. Starzenia się OEWGA, zaplanowanej na 6-9 kwietnia 2020 r. w Nowym Jorku.

W spotkaniu wzięli udział eksperci z Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Gruzji. Do udziału w dyskusji zostali zaproszeni również przedstawiciele ministerstw odpowiedzialnych za politykę senioralną - polskiego i niemieckiego.

Adam Bodnar dla Radia ZET w sprawie tragedii w Koninie: w tej sprawie jest sporo znaków zapytania

Data: 2019-11-17

Joanna Komolka: Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Zainteresował się pan sprawą dotyczącą postrzelenia śmiertelnego przez policjanta młodego mężczyzny w Koninie. Ma pan jakieś wątpliwości w tej sprawie?

Adam Bodnar: Myślę, że w tej sprawie jest sporo znaków zapytania. Po pierwsze mamy śmierć, to zawsze musi budzić wątpliwości. Wiadomo, że w przypadku każdej śmierci przeprowadzone są kompleksowe postępowania wyjaśniające w policji. Natomiast tutaj, jak znamy okoliczności zdarzenia, te pytania się nasuwają: czy nożyczki faktycznie mogą być uznane jako to niebezpieczne narzędzie, które uzasadniało użycie broni palnej, po drugie, czy zostały wypełnione te trzy kroki, które są niezbędne do użycia broni palnej. No bo zanim to nastąpi, to policjant powinien najpierw ostrzec, czyli krzyczeć: „Stój, bo strzelam”, następnie oddać strzał ostrzegawczy i dopiero na samym końcu celować w kierunku osoby, a nawet jeżeliby celował, no to raczej w taki sposób, żeby zatrzymać, a nie koniecznie pozbawić życia.

Sporo wątpliwości ma też rodzina i pełnomocnik rodziny, który zapowiedział, że jutro złoży wniosek o przeniesienie tej sprawy z Konina, w mieście, w którym to się wydarzyło, ponieważ śledztwo prowadzi okręgowa prokuratura z Konina właśnie, a policjanci też są z Konina, w związku z tym są to służby, które współpracują ze sobą na co dzień, dlatego pełnomocnik rodziny ma wątpliwości, czy nie zachodzi tutaj jakiś konflikt interesów. Pana zdaniem zasadne byłoby przeniesienie tego do innego miasta? Żeby prokuratura w innym mieście jednak to badała?

Trudno powiedzieć na tym etapie, natomiast musimy pamiętać o jednej rzeczy – że nasze postępowania przygotowawcze są skonstruowane w taki sposób, że to prokuratura zazwyczaj wydaje polecenia policjantom, żeby przeprowadzili określone czynności w ramach danego postępowania. To powoduje, że prokuratura jest w codziennym, bieżącym kontakcie z policjantami pracującymi w danej komendzie, no i dochodzi siłą rzeczy do pewnych relacji osobistych, więzów, i nawet nie zależności, tylko takich codziennych więzów. I być może – nie wiem, jak było w tym przypadku, nie wiem, czy np. ten policjant był zaangażowany w różne czynności dochodzeniowe – ale być może to są okoliczności, które mogłyby wskazywać za tym, że sprawę należy przenieść do innej prokuratury, żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości.

Lepiej byłoby dla tej sprawy pana zdaniem?

Nie znam sytuacji tam na miejscu, tylko chciałbym wskazać na to, jaki jest związek. Że prokuratura w naszym systemie prawnym współpracuje na co dzień blisko z policją, bo bez policji nie da rady przeprowadzić postępowań przygotowawczych, i być to może wytwarza pewne więzy między policjantami a prokuratorami, co , jak dzieje się tego typu sytuacja, może powodować wątpliwości odnośnie tego, czy prokuratura będzie w stanie się zachować w sposób absolutnie rzetelny i niezależny.

A czy pan rozumie te wątpliwości, które podaje rodzina i pełnomocnicy tego młodego człowieka, którzy mówią, że nie był żadnym dealerem, właściwie też nie wiadomo, czym biały proszek, który był zostać znaleziony obok niego. Co więcej, też mówią o tym, że gonili go policjanci, czyli funkcjonariusze, którzy są wyszkoleni. Więc tak jak pan powiedział, może użycie broni, a przynajmniej w takim miejscu, w którym został postrzelony, nie było zasadne.

Musimy zwrócić uwagę na jedną rzecz – że w Polsce mamy bardzo szczegółowo uregulowane użycie środków przymusu bezpośredniego i broni palnej. Nawet, co ciekawe, ustawa, która to określa odrębnie klasyfikuje używanie środków przymusu bezpośredniego, czyli różne metody obezwładnienia, użycie pałki, użycie gazu łzawiącego, paralizatora, i zupełnie jest cały odrębny rozdział dotyczący użycia broni palnej z takim wręcz precyzyjnym i kazuistycznym uzasadnieniem, kiedy należy tego użyć, kiedy można użyć broni palnej. Dlaczego tak się to określa? Ponieważ jest to najdalej idące ryzyko – pozbawienia życia drugiej osoby. I z tego punktu widzenia należy to po prostu przeanalizować, czy te kryteria zostały tutaj wypełnione, ale także oczywiście przy prowadzeniu odpowiedniego postępowania przygotowawczego należy badać, czy nie były jakieś inne okoliczności, które być może powodowały jakieś nadmierne napięcie, jakieś emocje między policjantem a osoba, która właśnie była poddana tym czynnościom, które spowodowały, że wyzwoliły się jakieś emocje, które spowodowały, że policjant stracił zimną krew. Bo to, co jest bardzo ważne w takich sytuacjach, to przeszkolenie, zimna krew, taki maksymalny profesjonalizm . Ale po to są właśnie te postępowania, żeby to wyjaśnić. Będę się temu przyglądał. Natomiast oczywiście nie chciałbym w tym momencie niczego przesądzać.

Panie rzeczniku, a czy będzie pan rozmawiał z radnymi z Zakopanego, którzy po raz 11. nie zdecydowali się przyjąć ustawy antyprzemocowej w swoje gminie. I właściwie ta gmina Zakopane pozostaje chyba jedyną gminą w Polsce, która takiej uchwały nie przyjęła, mimo nacisków nawet ze strony władz województwa. Pana dziwi taka sytuacja?

To, o jest postępem, tak bym to nazwał, w tej sprawie… Bo faktycznie, ja wielokrotnie już występowałem, i chyba jeszcze nawet moja poprzedniczka, pani profesor Lipowicz, występowała w tej sprawie, że gmina Zakopane nie zrealizowała bezwzględnego obowiązku wynikającego z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, to nowym wydarzeniem jest to, że w sprawę włączył się minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Otrzymałem pismo od wiceministra Zielenieckiego, który wskazuje, że poinformował władze Zakopanego o konieczności przyjęcia tego planu i wykonania przepisów prawa, ale co ciekawe, pan minister sugeruje, że jeżeli tak się nie stanie, to być może trzeba będzie wszcząć procedurę z odpowiednich przepisów ustawy o samorządzie terytorialnym.

Czyli co, rozwiązać radę?

Rozwiązać radę, odwołać burmistrza, czyli podjąć te działania władcze w stosunku do tych organów, które są odpowiedzialne za przyjęcie tej uchwały.

A pan byłby za tym, skoro po raz kolejny radni powiedzieli nie?

Ja powiem tak: jeżeli minister w swoim osobistym piśmie wskazuje na to, że możliwe jest uruchomienie tej procedury, to znaczy, że już jest bardzo źle. To znaczy, że to już jest takie największe możliwe ostrzeżenie. I teraz, warto na to spojrzeć z takiego… Bo tak, z jednej strony możemy na to patrzeć z punktu widzenia przestrzegania praw i wolności jednostki, że ofiary przemocy nie mają dostępu do odpowiedniej pomocy...

I głośno o tym mówią.

I głośno o tym mówią. Ale z drugiej strony pamiętajmy o tym, że my nie jesteśmy państwem federalnym ani państwem z autonomiami. Nie może być tak, że jakakolwiek jednostka samorządu terytorialnego mówi: nie obowiązują nas przepisy, my tutaj stosujemy inne zasady, my mamy jakąś przestrzeń autonomii wynikającą z naszych własnych przekonań i nie będziemy się do tego stosowali. Jeżeli jest uchwalana ustawa, która ma znaczenie bezwzględnie obowiązującej i nakłada na gminy konkretny obowiązek, w tym przyjęcia tych właśnie planów przeciwdziałania przemocy, tworzenia zespołów interdyscyplinarnych do walki z przemocą domową, to to trzeba zrobić. I, no niestety, bardzo dobrze, że pan minister tutaj sugeruje podjęcie dalej idących działań. Ja liczę, że może to już będzie jakimś otrzeźwieniem i spowoduje, że faktycznie Zakopane poważnie do tego podejdzie, jak do nie kwestii jakiejś ideologicznej, tylko do po prostu wykonania obowiązku prawnego. (...)

RPO dla serwisu 300polityka: Legalizm dyskryminacyjny polega na szczególnym zainteresowaniu państwa protestującymi przeciw władzy i niestosowaniu prawa wobec sojuszników władzy

Data: 2019-11-15

–  Jeżeli słyszymy wypowiedzi o odkryciu towarzyskim w Trybunale, to powinny być od razu dementowane. Żaden prezes sądu nie może sobie pozwolić na tego typu relacje z politykami. To jakby o mnie jakiś polityk powiedział, że jestem jego odkryciem towarzyskim, musiałbym się schować do mysiej dziury. To dla mnie niewyobrażalne, podczas całej kadencji nie spotkałem się z żadnym politykiem, to w ogóle nie wchodzi w grę – mówi Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich w rozmowie z serwisem 300POLITYKA. Rozmowa została wyemitowana także w Polskim Radiu Koszalin.

– Możemy być aktywistą czy działaczem państwowym, który jest atakowany niekoniecznie przez państwo, ale przez współobywateli. Nie mowię o ataku fizycznym, tylko o regularnym hejcie. I ta osoba próbuje się bronić i niekoniecznie może liczyć na wsparcie ze strony prokuratury. Nawet jeśli podejmie postępowanie, to może je prowadzić w sposób, by niespecjalnie dążyć do jego zakończenia. I tego doświadczył chociażby Ś.P. prezydent Paweł Adamowicz, który składał zawiadomienie w sprawie aktu zgonu wystawionego przez Młodzież Wszechpolską i się nie doczekał sprawy. Teraz, powiem szczerze, najbardziej, jeśli chodzi o osoby publiczne, które są „na świeczniku” i mogą budzić zainteresowanie, ja się najbardziej osobiście obawiam o Olgę Tokarczuk. Przypominam sobie jaka była fala hejtu pod jej adresem we wrześniu i październiku 2015 roku, kiedy miała mocny komentarz dotyczący polskiej historii,  w kontekście opublikowania “Ksiąg Jakubowych” i kilku wywiadów, jakich udzieliła, o tym, że nasza historia nie jest jednobarwna, tylko ma wiele różnych odcieni szarości i wiele cieni, o których warto dyskutować. Użyła być może mocniejszego języka niż ja teraz. I na nią się wylała absolutna fala hejtu. Nawet wtedy z tego powodu zorganizowałem w biurze takie spotkanie, które nazwaliśmy „okrągłym stołem do sprawy walki z mową nienawiści”. Mam wrażenie, że teraz, po nagrodzie Nobla zaczyna się coś podobnego, w stosunku do niej, że stała się tak symboliczną osobą,ze względu na swoje znaczenie krajowe i międzynarodowe, że wcale się zdziwię, jeśli będzie po raz kolejny ofiarą gdzieś tam szykan w internecie. (...)

Książkę Piotra Zychowicza wycofano z konkursu jako wydaną po regulaminowym terminie - tłumaczą organizatorzy

Data: 2019-11-13
  • O tytuł „Książki Historycznej Roku” mogły się ubiegać pozycje wydane między 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r. – datą publikacji książki Piotra Zychowicza  „Wołyń zdradzony" jest lipiec 2019 r.
  • Tym uchybieniem regulaminu szefowie TVP, Polskiego Radia i Narodowego Centrum Kultury tłumaczą wycofanie książki z konkursu
  • Była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – piszą w jednobrzmiących odpowiedziach dla RPO Jacek Kurski, Andrzej Rogoyski i Rafał Wiśniewski

W październiku 2019 r. z XII edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” wycofano publikację pt. „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”. Decyzja miała zostać podjęta z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej. Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio, IPN i Narodowe Centrum Kultury.

Jak wskazuje były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który w związku z tym złożył rezygnację, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki Piotra Zychowicza dr Piotr Gontarczyk złożył wcześniej wniosek o wykluczenie książki przez jury. Argumentował to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na kresach południowo-wschodnich. Siedmioosobowe jury odrzuciło ten wniosek jako nieuzasadniony.

Książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym, a zatem miała duże szanse na nagrodę. Do jury przez czas trwania konkursu nie wpłynęły zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów.

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Nabrał wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza, przede wszystkim zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa i debaty publicznej, w tym wolności wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Przepis ten gwarantuje również zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu.

Nagroda ufundowana jest ze środków publicznych. A ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa wynikającymi z ustawy o finansach publicznych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do prezesów TVP, PR i NCK o wskazanie, jakie uchybienia wobec regulaminu konkursu zostały zidentyfikowane przez organizatorów. Prosił też o wskazanie przyczyn pominięcia jury oraz wcześniejszej decyzji tego ciała wobec książki Piotra Zychowicza.

Odpowiedzi prezesów TVP S.A. i Polskiego Radia

W jednobrzmiących, choć oddzielnych, odpowiedziach prezesów TVP i Polskiego Radia oraz dyrektora NCK podano, że decyzja o wycofaniu z konkursu publikacji Piotra Zychowicza została podjęta przez organizatorów i fundatorów nagród na podstawie §7 ust. 3 regulaminu konkursu. Stanowi on: "Organizatorzy mogą odmówić przyjęcia książek lub wycofać je z Konkursu, jeżeli zostaną zidentyfikowane uchybienia wobec niniejszego Regulaminu".

Zidentyfikowanym przez organizatorów uchybieniem jest data wydania książki, niezgodna z §2 ust. 1 regulaminu. Zgodnie z nim "do danej edycji Konkursu można zgłaszać książki oraz publikacje elektroniczne (e-booki), zwane dalej „książkami" wydane w języku polskim po raz pierwszy pomiędzy 1 stycznia 2018 r. a 30 czerwca 2019 r."

Zgodnie z treścią wpisu wydawcy do Międzynarodowego Znormalizowanego Numeru Książki ISBN 978-83-8062-564-8 oraz informacjami zawartymi w opisie książki, a pochodzącymi od wydawcy, powszechnie dostępnymi w internecie, np. w księgarniach internetowych, datą tą jest lipiec 2019 r. Pozostaje to w sprzeczności z wymogami konkursu oraz treścią formularza zgłoszeniowego książki do konkursu, przekazanego przez wydawcę, gdzie podana jest data czerwiec 2019 r.

Na podstawie tego formularza jury w I etapie konkursu zakwalifikowało „Wołyń zdradzony" do udziału w nim. - Powziąwszy informację o rzeczywistej dacie wydania książki organizatorzy podjęli decyzję jak wyżej. Zgodnie z regulaminem była to suwerenna decyzja organizatorów, która nie wymagała konsultacji z jurorami – głoszą pisma Jacka Kurskiego, Andrzeja Rogoyskiego i Rafała Wiśniewskiego. Ich pisma zawierają też identyczne załączniki.

VII.712.1.2019

Nierówne traktowanie kandydatów na oficerów. Wystąpienie Rzecznika do MON

Data: 2019-10-31
  • Trzem absolwentkom Akademii Marynarki Wojennej wstrzymano nominacje oficerskie. Dwie odwołują się w procesie o ściąganie na egzaminach językowych; sprawę trzeciej sąd prawomocnie umorzył 
  • Tymczasem oficerami zostali już inni podchorążowie, których sprawy warunkowo umorzono. W przeciwieństwie do tych koleżanek przyznali się do winy
  • Skoro przyznanie się do ściągania nie narusza niezbędnej do promocji nieposzlakowanej opinii, to czemu nominacji nie dostają też te trzy kobiety?
  • Według RPO doszło do nierównego traktowania kandydatów na żołnierzy zawodowych ze względu na kryterium „nieposzlakowanej opinii”

Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy, których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – ocenił Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, aby rozważył możliwość wystąpienia do prezydenta RP o mianowanie także tych trzech kobiet-podchorążych na pierwszy stopień oficerski.

Podchorążowie oskarżeni o ściąganie na egzaminie

W 2015 r. podchorążowie Akademii Marynarki Wojennej (AMW) w Gdyni mieli korzystać z niedozwolonej pomocy podczas egzaminów z języka angielskiego. Odpowiedzi dostawali na telefony w czasie rzeczywistym, przy użyciu specjalnego sprzętu elektronicznego. Zostali oskarżeni o "wyłudzenie poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego upoważnionego do wystawienia dokumentu" lub o nakłanianie do tego. Kodeks karny przewiduje za to karę do 3 lat pozbawienia wolności.

Znaczna część podchorążych i podchorążyn, którym postawiono zarzuty, przyznała się do winy. Ich sprawy Wojskowy Sąd Garnizonowy (na wniosek prokuratury wojskowej) warunkowo umorzył tytułem próby na okres od roku do dwóch lat, stwierdzając jednocześnie ich winę. Ta grupa otrzymała już patenty oficerskie, co zarazem oznacza powołanie do zawodowej służby wojskowej. Przyznanie się do winy i szybkie zakończenie postępowania umożliwiło im zatem rozpoczęcie kariery zawodowej w wojsku.

W gorszym położeniu znalazły się zaś osoby, które - uważając się za niewinne -postanowiły skorzystać z przysługujących im środków ochrony. Ich kariera zawodowa została wstrzymana do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Tak uczyniły trzy absolwentki AMW, które nie przyznały się do zarzutów. Były one planowane do promocji oficerskiej zgodnie ze swym rocznikiem (w 2016 – jedna i w 2017 r. – dwie). Jednak to nie nastąpiło.  

W maju 2019 r. Wojskowy Sąd Garnizonowy warunkowo umorzył postępowanie karne wobec nich, wyznaczając okres próby na rok. Dwie odwołały się do sądu II instancji, który w początkach października 2019 r. zwrócił ich sprawy sądowi I instancji. Wobec trzeciej wyrok I instancji uprawomocnił się w czerwcu 2019 r.

Pełnomocnicy tych absolwentek zwrócili się do RPO. Rzecznik poprosił o wyjaśnienia dyrektora Departamentu Kadr MON. Ponadto jego przedstawiciel  dokonał kontroli przestrzegania praw i wolności obywatelskich w AMW i w wydziale Żandarmerii Wojskowej.

Pod jakimi warunkami można zostać oficerem

Z wyjaśnień dyrektora Departamentu Kadr wynika, że przeszkodą w otrzymaniu nominacji oficerskich przez absolwentki są niezakończone postępowania karne. W ocenie dyrektora sam fakt popełnienia przestępstwa negatywnie wpływa na ocenę kandydata na żołnierza zawodowego. Należy jednak ocenić charakter przestępstwa i postawę oskarżonego, dlatego sprawę każdego podchorążego należy rozpatrywać „stosownie do zaistniałych okoliczności”.

– Prawomocne zakończenie postępowania umożliwi analizę wyroku, a także okoliczności każdej ze spraw i podjęcie przez Ministra Obrony Narodowej decyzji o ewentualnym wystąpieniu do prezydenta RP z wnioskiem o mianowanie podchorążych na  stopień oficerski – wskazał dyrektor.

Warunkiem powołania do zawodowej służby wojskowej żołnierza służby kandydackiej jest ukończenie uczelni wojskowej i mianowanie na stopień podporucznika. Na pierwszy stopień oficerski mianuje prezydent RP na wniosek Ministra Obrony Narodowej. Postępowanie określa rozporządzenie prezydenta RP. Umożliwia ono głowie państwa zwrócenie wniosku w celu uzupełnienia i wycofanie wniosku przez  MON – gdy po jego przedstawieniu będą ujawnione fakty podważające zasadność mianowania. Przedstawiając prezydentowi RP wniosek o mianowanie na oficera, minister ocenia, czy podchorąży spełnia wymagania.  Jednym z nich jest nieposzlakowana opinia kandydata.

Wnioski RPO

Znaczna część podchorążych, którym zarzucono przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, przyznała się do winy. Otrzymali patent oficerski oraz powołanie do zawodowej służby wojskowej. W gorszym położeniu znalazły się osoby, które uważając się za niewinne, skorzystały ze swych praw. Ich karierę wstrzymano do prawomocnego zakończenia postępowania.

Niezależnie od oceny takiego postępowania z punktu widzenia art. 42 ust. 3 Konstytucji („Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu”), RPO wskazuje, że do zawodowej służby wojskowej powołano podchorążych – niektórych jeszcze w okresie próby –  których winę co do przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy stwierdzono prawomocnym wyrokiem.

Wynika z tego, że korzystanie/udzielanie niedozwolonej pomocy w trakcie egzaminów zawodowych nie narusza kryterium nieposzlakowanej opinii. W ocenie resortu obrony dopiero pozytywne i prawomocne zakończenie postępowania spowoduje, że znikają przeszkody podważające zasadność mianowania na pierwszy stopień oficerski – podkreśla Adam Bodnar.

Zgodnie z prawem, po zwrocie sprawy I instancji orzeczenie surowsze niż uchylone można wydać, jeśli wyrok zaskarżono na niekorzyść oskarżonego. Tymczasem apelacje wniesiono na korzyść dwu podchorążych. W najgorszym wypadku zapadnie zatem taki sam wyrok, jak wobec pozostałych podchorążych.

A dwie z trzech podchorążyn w sprawie niedozwolonej pomocy przy egzaminie zostały uniewinnione w postępowaniu dyscyplinarnym w 2016 r. Wobec tego ich postawa etyczna z punktu widzenia Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej nie budzi wątpliwości.

W sprawie doszło zatem do nierównego traktowania (art. 32 ust. 1 w związku  z art. 42 ust. 3 Konstytucji) kandydatów na żołnierzy zawodowych pod kątem kryterium „nieposzlakowanej opinii”.

Wątpliwości Rzecznika wzbudził także status prawny trzech podchorążyn. Dwie z nich od dwóch lat (a trzecia – od trzech) pozostają w służbie kandydackiej. A zdały one wszystkie egzaminy, spełniając warunki promocji na pierwszy stopień oficerski. Ponadto etaty w jednostkach wojskowych, na które zainteresowane otrzymały przydział, są zablokowane.  

Z relacji tych podchorążyn wynika, że oddają honory młodszym rocznikom, które wcześniej były przez nie służbowo nadzorowane i kontrolowane w ramach służb wewnętrznych, a były promowane w latach ubiegłych. Podlegają też one służbie dyżurnej młodszych roczników, które weryfikują ich wyjścia i powroty z przepustek.

W ocenie trzech podchorążyn ich obecny status żołnierek służby kandydackiej spowodował, że stały się obiektem plotek. Sytuacja ta jest interpretowana w sposób karykaturalny, co uznają one za ingerencję w godność żołnierki. Kadra odbiera to zaś jako przejaw głębokiej niesprawiedliwości i nadinterpretacji przepisów.

RPO jest świadomy, że przesłanki zwolnienia żołnierza lub żołnierki w służbie kandydackiej są bardziej rygorystyczne niż wobec żołnierza i żołnierki zawodowej. Jednak oszukiwanie na egzaminie, poza kwalifikacją i oceną prawnokarną, narusza także standardy etyczne wynikające zarówno z Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej, jak i Kodeksu Honorowego Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego.

– Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy,  których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – podkreślił Adam Bodnar.

WZF.7043.61.2019

Czy rząd zaangażuje się w prace nad Konwencją o prawach osób starszych?

Data: 2019-10-30
  • Czy resort rodziny, pracy i polityki społecznej odpowie na pytania przewodniczącego grupy roboczej ONZ, która pracuje nad przygotowaniem Konwencji o prawach osób starszych?
  • RPO dopomina się o większe zaangażowanie rządu w międzynarodową debatę nad taką nową konwencją
  • Dałaby ona szanse na wzmocnienie praw 9 mln polskich seniorów i skuteczniejsze przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na wiek

Seniorów na świecie jest coraz więcej. To zjawisko bez precedensu w historii ludzkości. Rodzi to nowe wyzwania dotyczące m.in. usług opiekuńczych, transportu publicznego, rynku pracy czy systemów emerytalnych

W 2012 r. w Organizacji Narodów Zjednoczonych rozpoczęła się debata nad stworzeniem Konwencji o prawach osób starszych. Od kilku lat Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje, by rząd aktywnie włączył się w prace Grupy Roboczej ONZ ds. Starzenia się OEWGA (Open-ended Working Group on Ageing). Jest to konieczne, aby zapewnić Polsce wpływ na ten akt prawa międzynarodowego.

Rzecznik z satysfakcją przyjął, że MRPiPS przygotowało wkład w dwóch obszarach tematycznych do dyskusji podczas tegorocznej X Sesji Grupy Roboczej, która odbyła się 15-18 kwietnia 2019 r. w Nowym Jorku.

Konieczne jest jednak zwiększenie zaangażowania. Dlatego Rzecznik apeluje o przygotowanie na kolejną Sesję OEWGA 6-9 kwietnia 2020 r. nie tylko odpowiedzi wobec nowych obszarów tematycznych, ale również propozycji w zakresie normatywnych elementów tego nowego instrumentu prawa międzynarodowego. Nawet państwa europejskie nie wyrażające wprost poparcia dla Konwencji (Niemcy, Hiszpania czy Włochy) nie ograniczają się do samych odpowiedzi na pytania szefa grupy. Kierują się zasadą, że należy uczestniczyć w procesie, którego efekty będą miały w przyszłości wpływ na sytuację w kraju.

Pytania przewodniczącego Grupy Roboczej do państw członkowskich i narodowych instytucji praw człowieka dotyczą dwóch nowych obszarów tematycznych: dostępności wymiaru sprawiedliwości oraz rynku pracy dla osób starszych - oraz dwóch tematów, które były przedmiotem debaty podczas tegorocznej sesji (edukacji i uczenia się przez całe życie oraz zabezpieczenia społecznego). W tych ostatnich obszarach pytania dotyczą również propozycji elementów normatywnych, które mogłyby stanowić treść nowej konwencji.

Adam Bodnar spytał minister Bożenę Borys-Szopę, czy zostaną przygotowane odpowiedzi na te pytania. Poprosił o udostępnienie materiałów przesłanych do OEWGA albo też o wyjaśnienie przyczyn ewentualnego odstąpienia od tego.

Rzecznik podkreśla, że zaangażowanie w tworzenie międzynarodowego standardu ochrony praw osób starszych jest ściśle powiązane z dbałością o stan ich przestrzegania w Polsce. Jeśli konwencja zostałaby przyjęta, kształtowałaby wprost sytuację seniorów w państwach członkowskich ONZ.

A wielu spośród ponad 9 mln polskich seniorów dotykają ograniczenia uniemożliwiające korzystanie z pełni ich praw. Są bowiem takie luki w przepisach lub niedociągnięcia w ich wdrażaniu, które powodują, że liczne osoby starsze oraz je wspierające są pozostawione same sobie. Nadal brakuje np. dobrze skoordynowanego systemu wsparcia na poziomie gminy, efektywnego informowania obywateli o możliwości i zakresie wsparcia, czy wdrożenia Narodowego Planu Alzheimerowskiego.

W 2014 r. (to data ostatnich badań) jedna trzecia osób w wieku 65 lat i więcej miała trudności w wykonywaniu czynności życia codziennego, a 45 % nie miało do kogo zwrócić się o pomoc. W części gmin nie oferuje się usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania.

XI.503.2.2016

Co uczyni wojewoda, aby Zakopane wreszcie chroniło ofiary przemocy domowej - pyta RPO

Data: 2019-10-28
  • Zakopane to jedyna gmina w Polsce, która nie uchwaliła programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Narusza to ustawę o przeciwdziałaniu tej przemocy, Konstytucję i normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu ofiar 
  • RPO spytał Wojewodę Małopolskiego, jakie działania podjął, bądź je planuje, aby wyegzekwować od gminy jej obowiązek
  • W opinii MRPiPS cała sytuacja może być nawet powodem rozwiązania rady i odwołania wójta lub zawieszenia tych organów gminy i ustanowienia zarządu komisarycznego

Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą RPO razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

13 marca 2019 r. radni Zakopanego po raz dziesiąty odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.

W ocenie RPO takie zaniechanie narusza przepisy ustawy, Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej  (tzw. konwencji stambulskiej).

- Za nieakceptowalną uznaję sytuację, w której Zakopane w dalszym ciągu pozostaje gminą, w której osoby pokrzywdzone przemocą są pozbawione kompleksowego wsparcia - podkreśla Adam Bodnar. Jego głęboki sprzeciw budzi, że sytuacja ta pozostaje bez zmian, mimo że realizacja przez gminę zadań ustawy jest obligatoryjna.

- Moje stanowisko wydaje się również podzielać Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które w odpowiedzi na moje wystąpienie pismem z 11 września br. poinformowało mnie, że wieloletnie nierealizowanie przez miasto Zakopane zadań publicznych w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie resort uznaje za podstawę do wszczęcia wobec Rady Miasta Zakopanego działań w trybie art. 96 lub 97 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym – napisał Rzecznik w piśmie do wojewody małopolskiego Piotra Ćwika.

Art. 96. ustawy o samorządzie gminnym głosi: „1. W razie powtarzającego się naruszenia przez radę gminy Konstytucji lub ustaw, Sejm, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może w drodze uchwały rozwiązać radę gminy. W przypadku rozwiązania rady gminy Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru rady gminy pełni jej funkcję. 2. Jeżeli powtarzającego się naruszenia Konstytucji lub ustaw dopuszcza się wójt, wojewoda wzywa wójta do zaprzestania naruszeń, a jeżeli wezwanie to nie odnosi skutku – występuje z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów o odwołanie wójta. W przypadku odwołania wójta Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru wójta pełni jego funkcję”.

Art. 97 stanowi zaś: ”1. W razie nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organy gminy, Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, może zawiesić organy gminy i ustanowić zarząd komisaryczny na okres do dwóch lat, nie dłużej jednak niż do wyboru rady oraz wójta na kolejną kadencję. 2. Ustanowienie zarządu komisarycznego może nastąpić po uprzednim przedstawieniu zarzutów organom gminy i wezwaniu ich do niezwłocznego przedłożenia programu poprawy sytuacji gminy. 3. Komisarza rządowego powołuje Prezes Rady Ministrów na wniosek wojewody, zgłoszony za pośrednictwem ministra właściwego do spraw administracji publicznej. 4. Komisarz rządowy przejmuje wykonywanie zadań i kompetencji organów gminy z dniem powołania”.

- Zwracam się do Pana Wojewody o przedstawienie o przedstawienie informacji dotyczącej podjętych lub planowanych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyegzekwowania obowiązku wynikającego z art. 6 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, a także zaniechania przez Radę Miasta Zakopane naruszania przepisów Konstytucji i wiążących Polskę umów międzynarodowych – głosi pismo RPO do wojewody.

Rzecznik konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, lecz stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego. Zadania władz publicznych są jasno określone. Obejmują one obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

Statystyki Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2018 r.  stwierdzono niemal 160 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało ponad 88 tys. osób. A pokrzywdzonych może być jeszcze więcej - wiele przypadków, z różnych względów, nie zostaje bowiem ujawnionych.

XI.816.1.2015

Sprawa książki Piotra Zychowicza. RPO prosi o wyjaśnienia TVP, PR i NCK

Data: 2019-10-25

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą wycofania z 12. edycji konkursu „Książka Historyczna Roku” publikacji Piotra Zychowicza „Wołyń zdradzony, czyli jak dowództwo AK porzuciło Polaków na pastwę UPA”.

  • Organizatorami konkursu są TVP, Polskie Radio i Narodowe Centrum Kultury.
  • Decyzja miała zostać podjęta  z pominięciem jury konkursu oraz bez udziału jednego z organizatorów – Instytutu Pamięci Narodowej.
  • RPO wskazuje możliwe naruszenia praw obywatela i zasad wydatkowania pieniędzy publicznych. Prosi o wskazanie podstawy działań przedstawicieli instytucji państwowych w sprawie książki.

Jak wskazuje były już członek jury prof. Sławomir Cenckiewicz, który złożył rezygnację w związku z zaistniałą sytuacją, była to już druga próba usunięcia tej książki z konkursu. Recenzent książki Piotra Zychowicza, dr Piotr Gontarczyk, złożył wniosek o wykluczenie książki przez jury  argumentując to wolą kierownictwa TVP, według którego autor w publikacji afirmuje okupację niemiecką na polskich ziemiach południowo-wschodnich. Jury w składzie siedmioosobowym odrzuciło ten wniosek jako nieuzasadniony. Jednocześnie książka Zychowicza była faworytem w głosowaniu internetowym, a zatem miała duże szanse na nagrodę. Do jury przez cały czas trwania konkursu nie wpłynęły żadne zastrzeżenia dotyczące książki ze strony któregokolwiek z organizatorów konkursu.

Zdarzenia te zdaniem RPO mogą budzić szereg wątpliwości co do poszanowania praw obywatelskich Piotra Zychowicza, przede wszystkim zagwarantowaną konstytucyjnie wolność słowa i debaty publicznej, w tym wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 Konstytucji). Przepis ten gwarantuje również zakaz cenzury prewencyjnej środków społecznego przekazu.

Nagroda w Konkursie ufundowana jest ze środków publicznych. Ich wydatkowanie musi być zgodne z ogólnymi zasadami jawności, celowości i przejrzystości gospodarowania środkami budżetu państwa wynikającymi z ustawy o finansach publicznych.

Dlatego RPO zwrócił się do szefów trzech instytucji: prezesów TVP, PR i NVK o wskazanie, jakie uchybienia wobec Regulaminu Konkursu zostały zidentyfikowane przez jego organizatorów. Prosi też o wskazanie przyczyn pominięcia jury oraz wcześniejszej decyzji tego ciała podczas podejmowania tej decyzji względem Piotra Zychowicza.

VII.712.1.2019

Łódzka policja: nie rekomendujemy klubom, aby nie wpuszczały kibiców Widzewa na jego wyjazdowe mecze

Data: 2019-10-23
  • Kibice Widzewa Łódź skarżyli się RPO, że policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony
  • Komenda Miejska Policji w Łodzi odpowiada, że nie wydaje zakazów udziału w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania osoby - nie ma do tego kompetencji ustawowych
  • W związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn komenda komunikuje się zaś z jednostkami policji zabezpieczającymi te mecze
  • Korespondencja ta, będąca analizą zagrożeń, nie zawiera rekomendacji dla klubów co do sposobu postępowania z kibicami - zapewnia łódzka policja

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek obywatela w sprawie kierowania przez policję zaleceń do klubów piłkarskich w kraju, by nie wpuszczały kibiców Widzewa na jego mecze wyjazdowe. Ze skargi wynika, że w praktyce prowadzi to do ograniczenia możliwości uczestnictwa w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania.

W ocenie Rzecznika stanowiłoby to przejaw nierównego traktowania, zakazanego na mocy art. 32 Konstytucji. Pogląd ten jest podzielany również przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - tak odpowiedział on RPO w podobnej sprawie.

Policja ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i porządku. Jej działania nie mogą jednak prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. Ustawa z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewiduje zaś możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

Dlatego Rzecznik zwrócił się o stanowisko do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi.

Odpowiedź łódzkiej policji

Co do zasady KMP w Łodzi ogranicza swą korespondencję z klubami sportowymi do przypadków wskazanych w ustawie z 20 marca 2009 r. – odpisał rzecznikowi komendant miejski w Łodzi insp. Paweł Karolak. (Zgodnie z ustawą, policja wydaje opinie o niezbędnych siłach do zabezpieczenia imprezy, zastrzeżeniach do stanu danego obiektu czy o przewidywanych zagrożeniach).

Działając w granicach kompetencji ustawowych, Komenda nie wydaje zaleceń czy rekomendacji dla klubów na terenie kraju. Korespondencja w związku z meczami wyjazdowymi łódzkich drużyn służy jedynie wymianie informacji pomiędzy jednostkami policji zabezpieczającymi imprezy sportowe. Jest ona regulowana przepisami prawa i ma charakter analizy zagrożeń. Dokumentacja taka służy wyłącznie do użytku wewnętrznego i nie zawiera rekomendacji dla klubów, co do sposobu postępowania z kibicami.

- W szczególności KMP w Łodzi nie wydaje (nie ma też do tego kompetencji ustawowych) zakazów uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania osoby - podkreślił insp. Paweł Karolak.

Zaznaczył, że w kwestii wątpliwości co do sposobu działania pracowników klubów piłkarskich (lub osób wykonujących usługi na ich rzecz) z innych miast zasadne jest zwrócenie się o informacje do właściwych podmiotów.

W związku z odpowiedzią Rzecznik nie będzie obecnie podejmował dalszych działań w sprawie.

W 2018 roku RPO interweniował w podobnej sprawie - odmowy sprzedaży biletów kibicom z Łodzi na mecz KS Ursus Warszawa – RTS Widzew Łódź. Zakazem objęci byli wówczas kibice indywidualni (niebędący zorganizowaną grupą), zameldowani poza terenem woj. mazowieckiego. W pismach do Prezesa Klubu RPO podkreślił, że działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa na imprezach masowych nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnego prawa do równego dostępu do dóbr kultury. Po interwencji RPO Prezes Klubu poinformował, że podjęto decyzję o zmianie praktyki, tak aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet na mecz.

VII.715.19.2019

Przed „Tęczowym Piątkiem” Rzecznik przypomina MEN, jak przestrzegać praw uczniów i rodziców oraz dlaczego ważna jest edukacja antydyskryminacyjna

Data: 2019-10-22
  • Kuratorzy mogą kontrolować szkoły, ale nie mogą tropić „Tęczowych Piątków”
  • Szkoła może zaprosić do udziału w akcji wychowawczej organizację pozarządową za zgodą rady rodziców. Nie jest wymagana zgoda wszystkich rodziców
  • Przeciwdziałanie akcjom antydyskryminacyjnym godzi w prawa uczniów – obowiązkiem szkół jest edukacja antydyskryminacyjna, a udział rodziców w wychowaniu dzieci należy wspierać poprzez większy udział rad rodziców w życiu szkoły
  • To kolejne wystąpienie RPO do MEN w tej sprawie, ale pierwsze do obecnego szefa resortu Dariusza Piontkowskiego

Jak stanowi Prawo oświatowe, do wychowawczych zadań szkoły należy rozwijanie wśród uczniów postaw tolerancji i otwartości światopoglądowej, a także zapewnienie każdemu uczniowi bezpieczeństwa i warunków do prawidłowego rozwoju – przypomina RPO Adam Bodnar na wstępie wystąpienia do szefa MEN przed kolejnym „Tęczowym Piątkiem” (25 października 2019 r.).

Zwraca uwagę, że dzieci nie będą bezpieczne i nie zrealizują swego prawa do edukacji, jeśli nie wyeliminujemy ze środowiska szkolnego dyskryminacji, uprzedzeń i motywowanej nimi przemocy. Jedynym sensownym narzędziem jest tu edukacja antydyskryminacyjna.

- Kwestii wychowawczej roli szkoły nie sposób rozpatrywać jednak bez uwzględniania prawa rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami – dodaje RPO. - Prawo to wynika zarówno z Konstytucji, jak i wiążącego Polskę Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.  

Jak zauważa RPO, musimy zatem zrównoważyć prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami oraz prawo dziecka do otrzymania edukacji. Dlatego w szkole potrzebna jest rada rodziców, bo to ona gwarantuje rodzicom realny wpływ na działania wychowawcze szkoły. A zatem MEN – jeśli naprawdę chce wspierać prawa rodziców – powinien przede wszystkim zachęcać szkoły do tworzenia takich rad.

Analiza działań kuratorów po Tęczowym Piątku 2018

RPO wyjaśnia, dlaczego zwalczanie przez MEN akcji „Tęczowy Piątek” budzi jego poważne zastrzeżenia. Po zeszłorocznej akcji RPO prosił resort edukacji o wyjaśnienia działań podjętych wobec szkół. Nie doczekawszy się zadawalających odpowiedzi, zaczął sam zbierać informacje w kuratoriach. Odpowiedzi wzbudziły wątpliwości, więc RPO chce je zawczasu przypomnieć szefowi MEN :

  1. Prawdą jest, że kuratorzy oświaty mogą prowadzić kontrole doraźne w szkołach, np. po skargach rodziców. Jeśli jednak takich kontroli nie robi się przez 18 miesięcy poprzedzających „Tęczowy Piątek”, to może to świadczyć, że zdaniem kuratorów samo zaangażowanie szkoły w akcję stanowi naruszenie prawa. A takie działanie nie ma uzasadnienia.
  2. Wizytatorzy nie mogą też przychodzić do szkoły z założoną tezą; mają działać bezstronnie. Nie mogą sprawdzać, czy szkoła w jakikolwiek sposób przyłączyła się do inicjatywy „Tęczowy Piątek” (np. przez tęczowy ubiór uczniów), ale co się działo.

Jeśli działają inaczej, to ma to poważne konsekwencje:

Po pierwsze – bez sprawdzenia faktów uznają za godną potępienia i powstrzymania akcję, która ma na celu promowanie wśród dzieci i młodzieży tolerancji, otwartości i szacunku dla godności wszystkich ludzi.

Po drugie – ignorują realne problemy uczniów, choć rolą kuratora jest dbanie o przestrzeganie praw dziecka i ucznia. Sposób przeprowadzenia kontroli w zeszłym roku nie pozwolił np. kuratorom na zauważenie opisywanych w mediach i w skargach do RPO zjawisk takich jak, groźby dyrektorów wobec uczniów biorących udział w „Tęczowym Piątku” (co jest szczególnie niepokojące w przypadku uczniów już narażonych w szkole na dyskryminację i przemoc) albo blokowanie przez dyrektorów uczniowskich inicjatyw na rzecz równego traktowania.

Po trzecie – tropiąc „Tęczowy Piątek”, kuratorzy zaczęli od zeszłego roku rozszerzająco interpretować Prawo oświatowe. Ustawa wymaga, by szkoła uzyskała na współpracę z organizacją pozarządową zgodę rady rodziców. Kuratorzy zalecali tymczasem uzyskiwanie zgody wszystkich rodziców. Nie dość, że godzi to wprost w funkcję rady rodziców, ale praktycznie uniemożliwia szkole współpracę z jakąkolwiek organizacją pozarządową.

XI.800.3.2017

Władze Warszawy chcą wyrównać szanse dziewcząt i chłopców w dostępie do sportu

Data: 2019-10-21
  • Dołożymy wszelkich starań, aby wyrównać szanse dziewczynek i chłopców w dostępie do miejskich obiektów sportowych i zachęcić dziewczynki do większego zaangażowania w zajęcia sportowe – deklarują władze Warszawy
  • To odpowiedź dla RPO, zaniepokojonego dyskryminacją ze względu na płeć w sporcie. Dowodem tego jest spór o dostęp do boiska Orlik na Mokotowie dla dziewczęcej drużyny piłki nożnej 
  • Miasto pracuje nad ujednoliceniem zasad korzystania z tych boisk – by uwzględniały one interesy i potrzeby wszystkich grup
  • Będzie też pilotażowy projekt popularyzujący wśród dziewczynek i kobiet piłkę nożną, zdominowaną dotychczas przez chłopców i mężczyzn

W sprawie systemowego wsparcia aktywności sportowej dziewcząt i kobiet Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w lipcu 2019 r. do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Wskazywał, że dziewczęta i kobiety zdecydowanie rzadziej niż chłopcy i mężczyźni podejmują aktywność sportową. Z badań wynika, że dominująca pozycja mężczyzn w sporcie uwarunkowana jest kulturowo. Aktywność taka jest tradycyjnie wiązana z cechami postrzeganymi jako „męskie” - siłą fizyczną, odpornością, szybkością, gotowością do współzawodnictwa i konfrontacji. 

Te stereotypowe przekonania wciąż negatywnie oddziałują na sytuację dziewcząt i kobiet w sporcie. Np. chłopcy i mężczyźni stanowią 94,2% ćwiczących piłkę nożną w Polsce; dziewcząt i kobiet jest tylko 5,8%. Stanowią zaś one 53,8% ćwiczących piłkę siatkową i ponad 40% ćwiczących sporty zimowe i wodne.

Wiele jest przyczyn wykluczenia i samowykluczenia dziewcząt i kobiet z aktywności sportowej. Oprócz utożsamienia sportu z męskością, są wśród nich także: niewystarczający dostęp do infrastruktury sportowej, systemów wsparcia sportu kobiecego, czy nierówności w nagradzaniu osiągnięć sportowych.  

Skarga klubu  

Do Rzecznika wpłynęła skarga klubu sportowego, który prowadzi treningi piłkarskie dla dziewczynek w wieku od 4 do 16 lat, z wykorzystaniem boisk Orlik podległych miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji na Mokotowie. Zarzucono w niej dyskryminację drużyny dziewczęcej w dostępie do obiektu OSiR, z którego korzysta kilka klubów. Pojawiły się bowiem wątpliwości,  jak rozdysponować jednostki treningowe pomiędzy drużyny. Dotychczasowy sposób przydzielania ich na podstawie wniosków trenerów i ustalany w drodze nieformalnego porozumienia pomiędzy klubami i Dyrektorem OSiR nie pozwolił na porozumienie.

Wprowadzono zatem parytet przyznający 50% jednostek treningowych dla dziewcząt. Spotkało się to jednak ze sprzeciwem pozostałych klubów. Po kilku dniach pomysł ten wycofano. Spór pogłębiał brak czytelnych zasad przyznawania boisk piłkarskich, np. w postaci regulaminu, który wskazywałby kryteria rozstrzygania ewentualnych wątpliwości klubów. Obawy klubu, który złożył skargę, należy uznać za zrozumiałe w świetle ogólnej tendencji, że olbrzymia większość zajęć organizowanych na Orlikach w Polsce jest skierowana do chłopców (93%).

Dyrektor OSiR zwrócił się do Biura Sportu i Rekreacji Urzędu m. st. Warszawy o rekomendacje dotyczące rozwiązania konfliktu i przedstawienie projektu regulaminu uwzględniającego potrzebę wspierania partycypacji dziewcząt.  RPO z zaskoczeniem stwierdził, że projekt regulaminu, opracowany przez Biuro Sportu i Rekreacji, nie zawiera zapisu o działaniach wyrównawczych wobec grup tradycyjnie marginalizowanych w sporcie. Nie ma też w nim odpowiednich kryteriów rozstrzygania ewentualnych sytuacji konfliktowych - nakazuje jedynie spotkania, gdy więcej niż jeden klub zgłosi rezerwację tego samego terminu. Takie działania są jednak niewystarczające.

Adam Bodnar wystąpił do prezydenta o analizę dostępności miejskich obiektów sportowych pod kątem potrzeb grup tradycyjnie marginalizowanych i - w razie potrzeby - opracowanie lokalnej polityki wspierania ich partycypacji.  Poprosił też o rozważenie monitorowania działań OSiR w dzielnicach - zwłaszcza na Mokotowie  - w zakresie ich udostępniania podmiotom szkolącym dzieci i młodzież, a przede wszystkim wprowadzania mechanizmów wyrównujących szanse dziewcząt i kobiet oraz innych grup dyskryminowanych.

Opowiedź Prezydenta Warszawy

- Problem dyskryminacji kobiet w sporcie leży w obszarze zainteresowań prezydenta Warszawy - odpisała RPO zastępczyni prezydenta Renata Kaznowska.

W ramach programu „Warszawa dla wszystkich” powstał opracowany przez Pełnomocniczkę Prezydenta ds. kobiet pakiet „Warszawa dla kobiet”. Chodzi w nim m.in. o wspieranie aktywności sportowej kobiet poprzez wyrównanie szans na czynne uczestniczenie w sporcie.

Nie ulega wątpliwości, że należy zapewnić dziewczynkom i kobietom równe szanse w zakresie możliwości aktywnego uczestnictwa w sporcie oraz realizacji ich pasji czy aspiracji zawodowych związanych ze sportem. Tym samym zrealizowany zostanie postulat RPO dotyczący opracowania lokalnej polityki wspierania kobiet, marginalizowanych czy narażonych na dyskryminację w niektórych dziedzinach sportu.

Urząd m.st. Warszawy planuje przeprowadzić w przyszłym roku pogłębione badania społeczne w zakresie barier, które ograniczają aktywność sportową dziewczynek i kobiet.  Badanie z 2018 r. „Aktywność sportowa warszawiaków w 2018 r." wykazało, że większą aktywnością fizyczną wykazują się mężczyźni - 55% z nich podejmuje aktywność fizyczną przekraczającą 30 minut. Wśród kobiet odsetek ten wynosi 38%.

W związku z rosnącym zainteresowaniem różnych grup społecznych ofertą bezpłatnych boisk wybudowanych w ramach programu „Moje Boisko - Orlik 2012”, Urząd m.st. Warszawy pracuje nad ujednoliceniem zasad korzystania z tych boisk. Celem jest, aby przygotowywane zasady korzystania z miejskich obiektów sportowych uwzględniały interesy i potrzeby wszystkich grup.

- Dołożymy wszelkich starań, aby wyrównać szanse dziewczynek i chłopców w dostępie do miejskich obiektów sportowych oraz zachęcić dziewczynki do większego zaangażowania w zajęcia sportowe. Mamy nadzieję, że wypracowane rozwiązania przyczynią się do wyeliminowania sytuacji jaka miała miejsce w Ośrodku Sportu i Rekreacji m.st. Warszawy w Dzielnicy Mokotów – podkreśliła Renata Kaznowska.

Ponadto w przyszłym roku planowane jest wdrożenie pilotażu projektu, który miałby na celu popularyzację wśród dziewczynek i kobiet, zdominowanej przez chłopców i mężczyzn, dyscypliny sportu, jaką jest piłka nożna.

XI.518.33.2019

Polskie uczelnie powinny skuteczniej walczyć z molestowaniem

Data: 2019-10-14
  • Na każdej uczelni w Polsce - a nie tylko na nielicznych, jak dziś - powinny działać wyspecjalizowane komórki zajmujące się molestowaniem i molestowaniem seksualnym
  • Wypracowałyby one strategie przeciwdziałania tym zjawiskom oraz stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów
  • Jest to normą w najbardziej prestiżowych uczelniach świata, świadomych związku między poczuciem bezpieczeństwa na studiach a wynikami w nauce 
  • Tymczasem badania RPO wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce: molestowania doświadczyła prawie połowa ankietowanych studentek i jedna trzecia studentów  

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zwrócił się w tej sprawie do Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich oraz ministrów: Nauki i  Szkolnictwa Wyższego, Obrony Narodowej, Zdrowia, Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej.

Przekazał im raport z badań RPO pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia”. Poprosił o ustosunkowanie się do zawartych w raporcie rekomendacji i o stanowiska co do możliwości ich wdrożenia.

W 2018 r. Rzecznik przeprowadził badania w środowisku akademickim, by zdiagnozować zjawiska molestowania i molestowania seksualnego oraz zapewnić wsparcie osobom doświadczającym dyskryminacji. Obowiązujące przepisy nie zapewniają bowiem pokrzywdzonym skutecznej ochrony w przypadku molestowania w obszarze edukacji, zwłaszcza w relacjach pozapracowniczych czyli pomiędzy studentami czy w relacji wykładowca-studentka/student.

RPO jest w Polsce niezależnym organem ds. równego traktowania na mocy ustawy z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Ustawa ta przewiduje zróżnicowany poziom ochrony w poszczególnych obszarach ze względu na wskazane w niej przesłanki, tj. płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W odniesieniu do szkolnictwa wyższego zakazuje ona bowiem nierównego traktowania osób wyłącznie ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie przyznaje zaś ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym ze względu na płeć czy orientację seksualną.

Obowiązki władz w tym zakresie wynikają głównie z art. 32 Konstytucji, zgodnie z którym wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a wszelkie przejawy dyskryminacji w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny są zakazane. Ponadto art. 70 Konstytucji ustanawia obowiązek zapewnienia przez władze publiczne powszechnego i równego dostępu do wykształcenia.

Zobowiązania płyną także z ratyfikowanych umów międzynarodowych, m.in. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. , Międzynarodowego Paktu Praw Gospodarczych Społecznych i Kulturalnych  Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej czy Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a także – w odniesieniu do dyskryminacji ze względu na płeć - Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Wyniki badań RPO

Wyniki badań RPO niepokojące: wskazują na bardzo dużą skalę nadużyć w środowisku akademickim w Polsce. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio cztery na dziesięć badanych osób (w przeważającej większości były to kobiety). Spośród ankietowanych molestowania doświadczyła prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów. Co druga studentka wskazywała płeć jako przesłankę nękania. Wśród mężczyzn najczęściej wymienianą przesłanką była orientacja seksualna.

Alarmujące jest, że sprawcą co trzeciego incydentu  był wykładowca akademicki/wykładowczyni akademicka oraz, że dwie trzecie z nich miało miejsce na terenie uczelni.

Molestowanie seksualne ma poważne następstwa. Dla ponad 75%  uczestniczek badania wskazało, że miała to negatywne konsekwencje dla ich funkcjonowania. 70% kobiet, które znalazły się w takiej sytuacji, poczuło się w jakimś stopniu zagrożone. Dla jednej piątek kobiet, które doświadczyły molestowania seksualnego, miało to zaś bezpośredni wpływ na dalszy przebieg studiów. Wskaźnik ten wzrastał znacząco w przypadku kobiet, które doświadczyły tego na terenie uczelni - wpływ tego na swoje studia dostrzegła prawie jedna trzecia kobiet.

Osoby, które doświadczyły molestowania na uczelni, czuły się znacznie bardziej zagrożone niż te, które doznały tego poza nią. Jest to ważne dla szkoły wyższej, gdyż badania światowe pokazują, że poczucie bezpieczeństwa jest silnie związane z wynikami w nauce. Osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki.

Zależność tę dostrzegły najbardziej prestiżowe uczelnie wyższe na świecie.  Dlatego już dawno wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i  systemy wsparcia dla pokrzywdzonych. Najlepszym przykładem są przepisy federalnej ustawy Education Amendments Act z 23 czerwca 1972 r. (tzw.  „ustawa Title IX”). Wraz z przepisami wykonawczymi i zaleceniami Departamentu Edukacji USA stworzyły one podwaliny systemu przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na płeć i przemocy seksualnej w środowisku akademickim. Miały one przełomowy charakter jako przykład kompleksowego podejścia do tej problematyki. RPO przekazał je ministrom.

Śladem uniwersytetów amerykańskich podążają uczelnie europejskie. Przyjęcie strategii przeciwdziałania molestowaniu i dyskryminacji już od kilku lat jest ich standardem.

Również w Polsce zauważono potrzebę ustanowienia odpowiednich regulacji. Jak jednak wskazuje raport Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, tylko 14 uczelni powołało organy, których zadaniem jest przeciwdziałanie dyskryminacji.

Działa m.in. Komisja Rektorska ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Uniwersytetu Warszawskiego. Podobne ciała powołano w Uniwersytecie im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, im. Adama Mickiewicza w Poznaniu i  w Uniwersytecie Wrocławskim. W Uniwersytecie Jagiellońskim powołano zaś  Pełnomocnika Rektora ds. bezpieczeństwa studentów i doktorantów, odpowiedzialnego m.in. za opracowanie procedur reagowania na zdarzenia stanowiące naruszenie wolności seksualnej studentów i doktorantów oraz przeciwdziałanie wszelkim przejawom dyskryminacji ze względu na płeć.

Nieliczne uczelnie zdecydowały się również podjąć działania na rzecz wsparcia pokrzywdzonych dyskryminacją studentów i studentek. Powstał np. projekt aplikacji mobilnej z praktycznymi poradami, jak postępować w trudnych sytuacjach. Są też skrzynki na anonimowe skargi, w tym na molestowanie seksualne.

W ocenie RPO takie inicjatywy są krokiem w dobrym kierunku. - Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami osobowymi i finansowymi - podkreśla Adam Bodnar.

Kluczowe jest, aby nie tylko pracować nad ograniczeniem liczby takich incydentów, ale także by wykreować kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie. Równie ważne jest też stworzenie procedury antydyskryminacyjnej, która byłaby stosowana w przypadkach molestowania i molestowania seksualnego.

RPO ma nadzieję, że zebrane dane i sformułowane rekomendacje pozwolą skutecznie przeciwdziałać wszelkim przejawom nierównego traktowania na uczelniach. Służyć temu może też ocena skali zjawiska molestowania i molestowania seksualnego na poszczególnych uczelniach i dobrania właściwych środków zaradczych, przy wykorzystaniu opracowanego na zlecenie RPO narzędzia badawczego. 

XI.420.4.2018

Kwestionariusz badania jest udostępniany na zasadzie otwartej licencji Creatives Commons - Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0 Unported (CC BY-SA 3.0). Zasady licencji CC BY-SA 3.0 dostępne są  pod adresem: https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

Korzystając z kwestionariusza należy wskazać źródło jej pozyskania, stosując w całości poniższy akapit.

 

Kwestionariusz pochodzi z badania pt. „Doświadczenie molestowania wśród studentów i studentek” zrealizowanego na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich w 2017 r. przez PBS Spółka z o.o. Wyniki badania zostały opracowane przez Centrum Badań nad Uprzedzeniami UW i opublikowane w formie raportu Rzecznika w 2018 r. Raport i kwestionariusz są dostępne w formie załączników na stronie https://www.rpo.gov.pl/pl/content/molestowanie-wsrod-studentek-i-studentow-analiza-i-zalecenia-rpo. W badaniu Rzecznika zaadaptowano kwestionariusz przygotowany w międzynarodowym projekcie Gender-Based Violence, Stalking and Fear of Crime (EU Project 2009 – 2011, JLS/2007/ISEC/415). Polska część tego badania została przeprowadzona przez Katedrę Socjologii Prawa UJ pod kierownictwem dr hab. Janiny Czapskiej, prof. UJ. Raport z tej części pt. „Przemoc seksualna wobec kobiet. Nękanie i strach przed przestępczością” ukazał się w 2012 r. (Informacje o projekcie: www.gendercrime.eu).

RPO: umorzyć sprawę żądania, by Sopot oddał pieniądze wydane zgodnie z prawem dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami

Data: 2019-10-09
  • Wojewoda Pomorski nakazał Sopotowi zwrot ok. 850 tys. zł przekazanych opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami
  • Miasto wypłaciło im świadczenia pielęgnacyjne zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. - a nie z ciągle niezmienioną ustawą o świadczeniach rodzinnych
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do odwołania Sopotu do Ministra Finansów - wniósł aby decyzję wojewody uchylić, a sprawę umorzyć
  • Miasto miało bowiem obowiązek uwzględnić wyrok Trybunału Konstytucyjnego, a wojewoda wydał swą decyzję z naruszeniem prawa

Przepisy uzależniają wsparcie dla opiekuna osoby z niepełnosprawnością od tego, na jakim etapie życia stwierdzono niepełnosprawność. Jeśli w dzieciństwie – świadczenie pielęgancyjne wynosi 1470 zł miesięcznie, a jeśli w wieku dorosłym – 520 zł. Jeszcze w październiku 2014 r. Trybunał Konstytucyjny uznał takie rozwiązanie za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równego traktowania (sprawa K 38/13).

Trybunał w uzasadnieniu wyroku wskazał, że poprawienie stanu prawnego należy do ustawodawcy, który – biorąc pod uwagę skutki społeczne – powinien tego dokonać bez zbędnej zwłoki. Dotychczas żaden rząd wyroku jednak nie wykonał.

W tej sytuacji opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnościami, którym organy samorządowe przyznają najwyżej niskie wsparcie, idą z tym do sądów, a te przyznają im rację - odmawiając uwzględnienia zakwestionowanej podstawy prawnej. Są też samorządy, które nie czekając na sądy, pomagają opiekunom tak, jak nakazał Trybunał. Przyznają prawo do świadczenia pielęgnacyjnego z pominięciem kryterium wieku osoby, nad którą sprawowana jest opieka.

Miasto Sopot wypłacało takie właśnie świadczenie od wejścia w życie wyroku Trybunału - w sposób prawidłowy i zgodnie z sentencją wyroku. Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej wypłacił w sumie1081 takich świadczeń w łącznej kwocie  846 310,26 zł.

Decyzja wojewody i jej skutki

W kwietniu i maju 2019 r. Wojewoda Pomorski (organ reprezentujący rząd w terenie) przeprowadził na zlecenie Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej kontrolę w MOPS. Kontrolerzy uznali, że przyznawanie i wypłata świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych, których niepełnosprawność powstała po ukończeniu odpowiednio 18. lub 25. roku życia w przypadku nauki w szkole lub szkole wyższej, jest niezgodne z przepisami prawa.

Wskazali na uzasadnienie wyroku TK, że skutkiem wejścia w życie wyroku nie jest ani uchylenie art. 17 ust. 1b ustawy z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych, ani uchylenie decyzji przyznających świadczenia, ani wykreowanie prawa do żądania świadczenia dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, jeżeli niepełnosprawność podopiecznych nie powstała w okresie dzieciństwa. Zdaniem kontrolujących Trybunał nie przesądził, jaki model ustalania świadczeń dla opiekunów należy przyjąć, przy czym zaznaczył, że wykonanie wyroku należy wyłącznie do ustawodawcy, który powinien tego dokonać w celu przywrócenia stanu zgodnego z Konstytucją, z uwzględnieniem poprawnie nabytych praw zainteresowanych.

Dlatego wykrywszy, że opiekunowie dorosłych osób z niepełnosprawnością dostają tam takie samo wsparcie, jak opiekunowie dzieci, wojewoda wezwał prezydenta Sopotu do zwrotu 846 310,26 zł wraz z odsetkami. Powołał się na stanowisko MRPiPS z 9 kwietnia 2018 r., że przy przyznawaniu prawa do świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych organy właściwe mają bezwzględny obowiązek przestrzegania przepisów niekonstytucyjnej ustawy (art. 17 ust. 1b ustawy).

RPO zwracał uwagę ministrowi, że takie stanowisko jest nie do przyjęcia, ponieważ pomija skutki prawne wynikające z wyroku Trybunału. Stanowisko Rzecznika co do wykładni i stosowania art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych po wejściu w życie wyroku TK znajduje pełne potwierdzenie w jednolitym i utrwalonym  orzecznictwie sądów. Sprowadza się do tego, że nie jest dopuszczalne oparcie decyzji odmawiającej przyznania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego na tej części przepisu ustawy, która została uznana za niezgodną z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Dlatego działania kontrolerów wojewody budziły zasadnicze wątpliwości Rzecznika. Rzecznik przedstawił też minister rodziny argumentację prawną na potwierdzenie, że stanowisko resortu i wojewody nie może być uznane za zgodne z konstytucyjnymi standardami demokratycznego państwa prawnego. W licznych listach do Rzecznika opiekunowie osób z niepełnosprawnościami oraz sami niepełnosprawni wyrażali głębokie zaniepokojenie brakiem działań ustawodawczych zmierzających do wykonania wyroku K 38/13. Podkreślali szczególnie trudną sytuację tej grupy osób.

Prezydent Sopotu wniósł odwołanie do Ministra Finansów. Nie zgodził się z ustaleniami wojewody, że dotacja celowa na wypłatę świadczeń pielęgnacyjnych z lata 2014-2018 została pobrana w nadmiernej wysokości oraz wniósł o uchylenie decyzji.

Argumenty RPO

7 października 2019 r. RPO przyłączył się do postępowania Ministra Finansów z odwołania prezydenta miasta.  Wniósł aby decyzję wojewody uchylić, a cała sprawę umorzyć.

Odwołanie prezydenta ma uzasadnione podstawy. W zaskarżonej decyzji wojewody Rzecznik dostrzega naruszenie prawa materialnego poprzez błędną wykładnię, polegającą na bezpodstawnym i niezasadnym przyjęciu, że wyrok Trybunału nie wywołał skutków prawnych, a w efekcie - wadliwym uznaniu, że doszło do pobrania dotacji w nadmiernej wysokości.

Przepis uznany przez Trybunał za niezgodny z Konstytucją ma taki charakter od dnia wejścia w życie. Musi to być brane pod uwagę przy wydawaniu rozstrzygnięcia przez uprawnione organy. Wynikający z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP ostateczny i powszechnie obowiązujący charakter orzeczeń Trybunału przesądza, że wiążą one wszystkich adresatów bez wyjątku. Obowiązek realizowania orzeczeń TK wynika z powołanej normy konstytucyjnej w związku z zasadami państwa prawnego (art. 2 Konstytucji), legalizmu (art. 7 Konstytucji) oraz nadrzędności Konstytucji (art. 8 ust. 1 Konstytucji).

- Uznanie za prawidłowe stanowiska wyrażonego w decyzji przez Wojewodę Pomorskiego skutkowałoby w istocie uznaniem za dopuszczalne naruszanie wskazanych wyżej norm ustawy zasadniczej. Na taki stan rzeczy nie może być zgody w państwie prawa – podkreśla RPO. Pozbawienie zatem przepisu będącego podstawą rozstrzygnięcia domniemania konstytucyjności rodziło po stronie miasta Sopot obowiązek uwzględnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Orzeczenia Trybunału mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Przyjęcie przez Sopot, że stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu przekłada się na ukształtowanie nowego stanu prawnego, jest zgodne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie.

Zastrzeżenia wojewody nie są uzasadnione, ponieważ zostały oparte na fragmencie uzasadnienia wyroku TK, będącego wskazówką interpretacyjną, nie zaś elementem rozstrzygającym o zakresie uchylenia przepisu i skutku tego dla jego obowiązywania.

Stanowisko Rzecznika znajduje oparcie w ustalonym już jednolicie po wyroku TK orzecznictwie sądów administracyjnych. Sądy te w sposób bezpośredni lub pośredni sądy stanęły na stanowisku, że jednoznaczna sentencja wyroku Trybunału nie może obowiązywać w innym zakresie, niż wynika to z jej brzmienia, w szczególności zaś nie jest modyfikowana stwierdzeniem zawartym w uzasadnieniu.

Pogląd RPO został także potwierdzony w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego. W wyroku z 18  listopada 2015 r. (sygn. akt I OSK 1668/14) uznał on, że gdy podstawę odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego stanowił przepis art. 17 ust. 1b u.o.ś.r. - nawet jeżeli niekonstytucyjny przepis nie został wskazany w podstawach kasacyjnych - to po wyroku TK NSA powinien zastosować bezpośrednio art. 190 ust. 1 i 4 Konstytucji i uwzględnić wyrok Trybunału.

W świetle zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa adresaci norm prawnych mają prawo zakładać, że treść obowiązującego prawa jest dokładnie taka, jak to zostało ustalone przez sądy.

III.7064.103.2018

Strategie przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i systemy wsparcia dla pokrzywdzonych powinny działać na każdej uczelni w Polsce

Data: 2019-10-08
  • Strategie przeciwdziałania molestowaniu seksualnemu i systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów powinny działać na każdej uczelni w Polsce - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Chodzi nie tylko o ograniczanie takich przypadków, ale także o tworzenie odpowiedniej  kultury organizacyjnej  
  • W Polsce  jesteśmy dopiero na początku drogi: nieliczne uczelnie zdecydowały się powołać wyspecjalizowane ciała; niska jest też świadomość społeczna dyskryminacji

7-8 października 2019 r. w Warszawie odbywa się międzynarodowa konferencja „Zmiana – teraz! O czym milczeliśmy w szkołach artystycznych”, zorganizowana przez Akademię Teatralną im. Aleksandra Zelwerowicza. W dyskusjach szczególną uwagę poświęcono problemowi przemocy seksualnej w procesie kształcenia artystycznego. 

Spotkanie zainaugurowały wystąpienia Rektora Akademii prof. Wojciecha Malajkata, RPO Adama Bodnara i Aliny Czyżewskiej z Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska.

- Molestowanie i molestowanie seksualne należą do najbardziej drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet – wskazał  dr hab. Adam Bodnar, przedstawiając wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie BRPO.

Przypomniał, że akcja #metoo w Polsce miała odmienny przebieg niż w innych państwach. W Polsce nie doprowadziła ona do istotnych zmian – ujawniła za to głęboko zakorzenione uprzedzenia wobec kobiet i powszechność „miękkiego” i „wrogiego” seksizmu.

Zdaniem Rzecznika niepowodzenie akcji #metoo w Polsce było spowodowane wieloma czynnikami, z których olbrzymią rolę odegrała niska świadomość społeczna dotycząca dyskryminacji. Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych na zlecenie RPO - rozpoznanie dyskryminacyjnej sytuacji sprawia Polkom i Polakom dużą trudność, zwłaszcza gdy chodzi o dyskryminację ze względu na płeć.

Badania wskazują, że choć ryzyko dyskryminacji ze względu na płeć, molestowania i molestowania seksualnego towarzyszy kobietom na co dzień, np. na uczelni lub podczas pracy zawodowej, kobiety czują się narażone na dyskryminację ze względu na płeć tylko nieznacznie częściej od mężczyzn (5% wobec 3%) .

Rzecznik przypomniał także wyniki badań dotyczących dyskryminacji na uczelniach wyższych z 2018 r. Spośród ankietowanych prawie połowa studentek i jedna trzecia studentów doświadczyła molestowania. Prawie co trzecia badana osoba zadeklarowała doświadczenie przynajmniej jednego zachowania o charakterze molestowania seksualnego od momentu rozpoczęcia studiów – w przeważającej większości były to kobiety. Molestowania seksualnego doświadczyły średnio aż cztery na dziesięć badanych. Badanie ujawnia także istotną zależność – doświadczenie molestowania seksualnego ma poważne następstwa – osoby, które nie czują się bezpiecznie w szkole, osiągają znacznie gorsze wyniki – podkreślił Rzecznik.

Jego zdaniem warto śledzić działania podjęte przez uczelnie zagraniczne, które dostrzegły ten problem wcześniej i wdrożyły strategie przeciwdziałania tym zjawiskom i stworzyły systemy wsparcia dla pokrzywdzonych studentek i studentów. W Polsce jesteśmy dopiero na początku drogi – nieliczne uczelnie zdecydowały się powołać specjalistyczne organy lub ciała. To kroki w dobrym kierunku. Tego typu instytucje powinny jednak działać na każdej uczelni wyższej w Polsce i dysponować odpowiednimi zasobami o charakterze osobowym i finansowym. Kluczowe jest także, aby nie tylko ograniczać liczbę incydentów, ale także by tworzyć kulturę organizacyjną, która zaoferuje osobie pokrzywdzonej niezbędne wsparcie.

Stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy wobec kobiet, to obowiązek wynikający z aktów prawa międzynarodowego i unijnego. Zobowiązują nas do tego postanowienia m.in. Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Większej aktywności państwa w dziedzinie zwalczania przemocy seksualnej wobec kobiet domaga się również w najnowszych rekomendacjach Rada Europy i Parlament Europejski.

– W mojej ocenie najpilniejszym zadaniem jest wzmocnienie ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym – przyjęcie cywilnych i karnych środków prawnych chroniących kobiety przed przemocą seksualną we wszystkich sferach i obszarach, umożliwienie osobom pokrzywdzonym uzyskanie natychmiastowego zakazu zbliżania się. Aby położyć kres przemocy seksualnej wobec kobiet, potrzebujemy także skutecznych działań terapeutycznych wobec sprawców i szerokich działań edukacyjnych i świadomościowych – podkreślił Adam Bodnar. 

 

Prawniczka stowarzyszenia przeciwnego Marszowi Równości naruszyła godność osób LGBT

Data: 2019-10-08
  • Prawniczka stowarzyszenia przeciwnemu Marszowi Równości twierdziła, że środowiska osób homoseksualnych szerzą takie poglądy, jakie były podstawą planów szefa SS Heinricha Himmlera wobec Żydów czy Polaków
  • Sugerowała też, że organizatorzy Marszu popełnili przestępstwo publicznego propagowania faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa
  • Takie naruszenie godności osób LGBT jest przekroczeniem granic wolności słowa, przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu zawodu - ocenił RPO
  • Postępowanie dyscyplinarne w sprawie tych wypowiedzi wszczęto w Okręgowej Izbie Radców Prawnych

W lipcu 2019 r. Prezydent Kielc zakazał organizacji Marszu Równości. Organizatorzy oraz Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżyli tę decyzję do Sądu Okręgowego jako naruszającą konstytucyjną wolność zgromadzeń. Do postępowania w tej sprawie przystąpiło również Stowarzyszenie Liga Świętokrzyskich Rodzin, które zaprezentowało odmienne stanowisko.

RPO z zaniepokojeniem przyjął argumentację z pism procesowych radcy prawnej-pełnomocniczki Stowarzyszenia, którą powtórzyła potem na rozprawie. Znalazły się tam stereotypowe twierdzenia dotyczące osób homoseksualnych niepoparte jakimkolwiek materiałem dowodowym i nie mające znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy zakazu Marszu.

Oburzenie Rzecznika wzbudziła argumentacja pełnomocniczki, która wydawała się przypisywać obywatelom uczestniczącym w legalnych zgromadzeniach w obronie praw osób LGBT zarzut szerzenia poglądów nazistowskich i pośrednio - realizowania przez nich polityki depopulacyjnej ludności żydowskiej, polskiej, rosyjskiej i ukraińskiej podczas II wojny światowej.

Taki wniosek wydaje się płynąć z fragmentu pisma pełnomocniczki: „Środowiska homoseksualne w sposób świadomy lub nieświadomy szerzą dzisiaj poglądy takie, jak opisane w planie Himmlera mającego na celu wyniszczenie Żydów, Polaków, Rosjan i Ukraińców”. Wskazywała, że promocja homoseksualizmu oraz aborcji była treścią planu Heinricha Himmlera wobec tych narodów. Przytoczyła jego słowa z 1940 r: „Wszystkie środki, które służą ograniczeniom rozrodczości, powinny być tolerowane albo popierane. Spędzanie płodu musi być na pozostałym obszarze Polski niekaralne. (...) Homoseksualizm należy uznać za niekaralny".

Ponadto prawniczka sugerowała, że organizatorzy Marszu popełnili czyn zabroniony z art. 256 § 1 Kodeksu karnego - publiczne propagowanie faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa. Przypomniała też, że za publiczne i wbrew faktom zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim grozi grzywna lub kara do 3 lat pozbawienia wolności. Swą argumentację uzupełniła obszernymi fragmentami Pisma Świętego, dotyczącymi m.in. obcowania płciowego mężczyzn.

Tożsama argumentacja została zaprezentowana w zażaleniu przed Sądem Apelacyjnym.

Rzecznik Praw Obywatelskich z wielkim szacunkiem odnosi się do wolności wypowiedzi przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu czynności zawodowych. Realizując prawo do obrony oraz do rzetelnego i sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd, korzystają oni z ochrony przewidzianej przez Konstytucję i Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

To fundamentalne uprawnienie ma jednak ograniczenia. Normy prawne ustawy z 6 lipca 1982 r. o radcach prawnych jednoznacznie wskazują, że wolność ekspresji radcy prawnego ograniczają przepisy prawa i „rzeczowa potrzeba”. Kodeks Etyki Radcy Prawnego wymaga zaś zachowania taktu i umiaru w wystąpieniach, jak również działania taktownego i pozbawionego uprzedzeń do strony przeciwnej, bez podejmowania działań zmierzających do zaostrzenia konfliktu.

W ocenie Rzecznika pełnomocniczka Stowarzyszenia wykroczyła poza wspomnianą w ustawie „rzeczową potrzebę”. A jej twierdzenia wydawały się realizować inny cel niż należyta obrona interesów mandanta i prezentowanie sądowi okoliczności istotnych dla sprawy.

- Stoję również na stanowisku, że ekspresja osobistych i kontrowersyjnych przekonań pełnomocnika dotyczących osób homoseksualnych, które naruszają godność osób LGBT, stanowi przekroczenie granic wolności słowa i pisma przysługującej radcom prawnym przy wykonywaniu czynności zawodowych i - jako taka - nie zasługuje na ochronę prawną - podkreślił Adam Bodnar.

Uznał to za uchybienie szczególnej odpowiedzialności radcy prawnego za słowo, jak również - obowiązkom etycznego postępowania i zachowania taktu, umiaru w wystąpieniach. A to wymaga oceny organów dyscyplinarnych korporacji.

We wrześniu 2019 r. Rzecznik zwrócił się do Dziekana Okręgowej Izby Radców Prawnych o zbadanie sprawy.

W początkach października RPO dostał informację o wszczęciu przez Rzecznika Dyscyplinarnego Okręgowej Izby Radców Prawnych w Kielcach dwóch postępowań dyscyplinarnych w tej sprawie. 

XI.613.3.2019

Czy kibice Widzewa Łódź nie mają prawa oglądać wyjazdowych meczów swej drużyny? Rzecznik pyta policję

Data: 2019-10-08
  • Kibice Widzewa Łódź skarżą się, że policja wydała klubom piłkarskim w kraju zalecenia, aby nie wpuszczały sympatyków łódzkiej drużyny na swoje stadiony
  • Ograniczałoby to udział obywateli w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania
  • Takiej możliwości nie przewiduje zaś ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych - podkreśla RPO

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek obywatela w sprawie kierowania przez policję zaleceń do klubów piłkarskich w kraju niewpuszczania kibiców Widzewa Łódź na mecze piłkarskie tej drużyny. Ze skargi wynika, że w praktyce prowadzi to do ograniczenia możliwości uczestnictwa w imprezach sportowych z uwagi na miejsce zamieszkania.

W ocenie Rzecznika takie ograniczenie może stanowić przejaw nierównego traktowania, zakazanego na mocy art. 32 Konstytucji. Pogląd taki jest podzielany również przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - tak odpowiedział on RPO w podobnej sprawie.

Policja ma obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i porządku publicznego. Niemniej jednak jej działania nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnych praw jednostki bez odpowiedniego upoważnienia ustawowego. Przepisy ustawy z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych nie przewidują zaś możliwości zakazu uczestnictwa w imprezie masowej z uwagi na miejsce zamieszkania.

Rzecznik zwrócił się do Komendy Miejskiej Policji w Łodzi o stanowisko w sprawie i przekazanie informacji, jak wygląda praktyka działań w związku z uczestnictwem mieszkańców Łodzi w meczach wyjazdowych.

W 2018 roku RPO interweniował w podobnej sprawie - odmowy sprzedaży biletów kibicom z Łodzi na mecz KS Ursus Warszawa – RTS Widzew Łódź. Zakazem objęci byli wówczas kibice indywidualni (niebędący zorganizowaną grupą), zameldowani poza terenem woj. mazowieckiego. W pismach do Prezesa Klubu RPO podkreślił, że działania na rzecz zapewnienia bezpieczeństwa na imprezach masowych nie mogą prowadzić do ograniczania konstytucyjnego prawa do równego dostępu do dóbr kultury. Po interwencji RPO Prezes Klubu poinformował, że podjęto decyzję o zmianie praktyki, tak aby każdy kibic niezależnie od miejsca zamieszkania mógł kupić bilet na mecz.

VII.715.19.2019

STOP homofobicznej i transfobicznej przemocy! Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich – niezależnego organu ds. równego traktowania

Data: 2019-10-03

Wobec informacji o zatrzymaniu osób, które pojawiły się w pobliżu trasy II Marszu Równości w Lublinie z ładunkami wybuchowymi, wzywam do zaprzestania działań, które prowadzą do realnego zagrożenia osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) w Polsce.

Nie możemy nadal tolerować wykluczania ze wspólnoty tworzonej przez wszystkich mieszkańców naszego kraju całej grupy społecznej.

Pamiętajmy też, że nieprzekraczalną granicą wolności słowa jest godność drugiego człowieka. Jest ona źródłem wszelkich praw, a organy państwowe zobowiązane są do odpowiedniej ich ochrony.

Z doniesień medialnych, a także wypowiedzi przedstawicieli organów ścigania wynika, że zabezpieczone przez Policję ładunki były groźne dla życia zgromadzonych osób. W przypadku ich zdetonowania mogło zatem dojść do niewyobrażalnej w swej skali tragedii.

Stojąc na straży praw i wolności wszystkich obywateli, w tym grup szczególnie narażonych na dyskryminację, z wielkim niepokojem obserwuję narastanie uprzedzeń, nienawiści, a także słownej i fizycznej agresji wobec osób LGBT. Moje obawy i stanowczy sprzeciw tym bardziej wzbudza fakt, że te niebezpieczne napięcia społeczne nie tylko nie są postrzegane jako wymagające reakcji i eliminacji zagrożenia, ale zdają się być podsycane i potęgowane w toku debaty publicznej – w tym również przez osoby pełniące wysokie funkcje publiczne.

Język nienawiści i wykluczenia skierowany wobec społeczności LGBT niejednokrotnie znalazł już wyraz w homo- bi- i transfobicznych wypowiedziach, rozpowszechnianych przez media publiczne oraz w mediach społecznościowych. Przejawiał się pod postacią obraźliwych kampanii, bezpodstawnie wiążących orientację seksualną z pedofilią, naklejek wyznaczających „strefy wolne od LGBT”, czy też porównań osób nieheteronormatywnych do szkodników, które należy wyeliminować poprzez dezynfekcję. Znalazł także swoje miejsce w uchwałach kilkudziesięciu organów stanowiących jednostek samorządu terytorialnego, które zadeklarowały swój sprzeciw wobec „ideologii LGBT”. Wszystkie te działania jawnie naruszają konstytucyjny zakaz dyskryminacji obywateli z jakiejkolwiek przyczyny.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie sprzeciwiałem się tym działaniom, podkreślając że mowa nienawiści ma znaczący wpływ na kształtowanie nastrojów i norm społecznych. Przyzwolenie na język pogardy i wykluczenia zawsze stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa i fundamentalnych praw człowieka. Prowadzi do eskalacji nienawiści, agresji fizycznej i społecznej zgody na zachowania bezsprzecznie nieakceptowalne i przekraczające przyjęte normy.

Wydarzenia w czasie I Marszu Równości w Białymstoku stały się jaskrawym przykładem negatywnych konsekwencji nasilającej się agresji wobec osób nieheteronormatywnych. Przemoc – już nie tylko słowna, ale też fizyczna – ze strony przeciwników tego pokojowego zgromadzenia publicznego, stanowiła realne zagrożenie dla życia i zdrowia jego uczestników. Mogło wydawać się, że będzie to dla społeczeństwa sygnał ostrzegawczy, który powstrzyma falę nienawiści. Niestety, wydarzenia związane z II Marszem Równości w Lublinie pokazały, że zagrożenie dla bezpieczeństwa i podstawowych praw człowieka wzrasta, zamiast maleć. Zabezpieczone przez Policję ładunki wybuchowe mogły bowiem pozbawić życia lub zdrowia osoby uczestniczące w zgromadzeniu. Zdarzenie to powinno skłonić nas wszystkich do głębokiej refleksji i pozytywnej reakcji.

Pragnę przy tym przekazać wyrazy uznania dla prewencyjnych działań Policji w Lublinie, która zidentyfikowała zagrożenie i zatrzymała osoby będące w posiadaniu ładunków. Jako Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruję przebieg, a także sposoby zabezpieczania marszów równości oraz dostrzegam i doceniam podejmowane przez właściwe służby działania. Te podjęte przed i podczas zgromadzeń muszą być konsekwentnie kontynuowane przez organy ścigania, w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń oraz pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

Podkreślając raz jeszcze moje obawy i sprzeciw wobec aktów nienawiści i dyskryminacji osób nieheteronormatywnych, chciałbym zachęcić wszystkich, którym bliski jest szacunek dla godności i praw każdego człowieka, do otwartego i odważnego przeciwstawiania się wszelkim działaniom, które mogą tym podstawowym wartościom zagrażać.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich

In vitro - doświadczenie i przyszłość. Konferencja ekspercka w Biurze RPO

Data: 2019-10-02
  • Problem leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) jest problemem z zakresu praw człowieka – równego dostępu do pomocy, kiedy para nie może doczekać się dziecka – powiedział dziennikarzom RPO Adam Bodnar
  • Niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci. I doszliśmy do tego, że RPO musi ich bronić – mówili uczestnicy debaty zorganizowanej w Biurze RPO
  • Zaproszenie Rzecznika jest adresowane do 3 milionów par, które borykają się z problemem niepłodności. Merytoryczna debata pozbawiona uprzedzeń jest niezwykle potrzebna, to dobrze, że możemy o tym porozmawiać o tym w tym miejscu – podkreśliła Małgorzata Rozenek-Majdan, znana prezenterka telewizyjna, autorka książki „In vitro. Rozmowy intymne”

Impulsem do zorganizowania debaty w Biurze RPO była właśnie ta książka. Zdaniem Adama Bodnara uruchomiła ona wyobraźnię, nie pozwala milczeć i zakładać, że sprawa jest znana i nie wymaga zabierania głosu.

W panelu, który prowadziła red. Renata Kim z „Newsweeka”, wzięli udział wybitni praktycy i naukowcy: dr Piotr Lewandowski ginekolog położnik, członek Polskiego Stowarzyszenia Medycyny Rozrodu i Embriologii, Katarzyna Kozioł, prezeska zarządu Polskiego Stowarzyszenia Medycyny Rozrodu i Embriologii, prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, Dorota Gawlikowska z  Polskiego Stowarzyszenia Psychologów Niepłodności i Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wsparcia Adopcji Nasz Bocian.

Adam Bodnar zauważył, że pary starające się o dzieci, rodzice dzieci z in vitro, same dzieci i całe rodziny padają w Polsce ofiarą zabiegu, jakim jest włączenie problemu in vitro do „koszyka” różnicującego opinię publiczną pod względem politycznym. Do tego „koszyka” weszła już konwencja stambulska (o przemocy wobec kobiet), klauzula sumienia aptekarzy (w sprawie środków antykoncepcyjnych), teraz doszła edukacja seksualna. A także in vitro.

Trzeba sobie jednak uświadomić, że ten proces organizowania wyborców wokół nośnych haseł krzywdzi żywych ludzi – mówił rzecznik praw obywatelskich.

Kogo dotyczy problem?

Małgorzata Rozenek-Majdan przedstawiła swoje świadectwo: jest matką dwojga dzieci poczętych metodą in vitro. - Gdyby nie lekarze, moich synów nie byłoby na świecie – powiedziała do zebranych (i do wszystkich oglądających transmisję w mediach społecznościowych – kilkoro z obecnych na sali prowadziło transmisje ze spotkania).

Mówiła też o tym, przez co (w sensie medycznym) muszą przejść rodzice starający się o dziecko, jeśli jedyną szansą dla nich jest in vitro, i o tym, jak niepokojąca jest świadomość, że tylko osoby zamożne mogą cieszyć się narodzinami dziecka (koszt szacuje się w dobrej klinice na 30 tys. zł)

Doktor Piotr Lewandowski podkreślił, że problem niepłodności dotyczy dziś na świecie co najmniej 10-15 proc. par, a wskaźnik ten gwałtownie rośnie. Zanieczyszczenie środowiska i stres wpływa szczególnie na mężczyzn (kiedyś uważało się, że niepłodność jest problemem kobiecym, teraz jednak jasne jest, że najbardziej narażeni na kłopoty są mężczyźni, dlatego wręcz diagnostykę zaczyna się dziś od zbadania nasienia – tak wielu Polaków ma z tym problem).

Dr Lewandowski podkreślił, że in vitro jest metodą skuteczną i jedyną w wielu przypadkach niepłodności. Podał dane: w Danii aż 9 proc. dzieci rodzi się z in vitro, w Polsce – tylko 1 proc., mimo że Polacy zmagają się z takimi samymi problemami niepłodności, jak Duńczycy.

Prawa człowieka nie mogą zależeć od pieniędzy

Skuteczność i efektywność in vitro potwierdził rządowy (za czasów PO-PSL) program wspierania in vitro, dzięki któremu przyszło na świat 22 tys. dzieci. Narodziny każdego z nich wymagały od państwa wydatku rzędu 11 tys. zł. Niestety, program ten został w 2016 r. zmieniony w taki sposób, że nakierowany jest na naprotechnologię. W jego wyniku w porównywalnym okresie przyszło na świat 70 dzieci, a na każde z nich trzeba było wydać około miliona zł.

Dr Katarzyna Kozioł zaznaczyła, że naprotechnologia jest potrzebną i niezbędną metodą – ale na początku leczenia niepłodności. Ale jeśli nie pomoże, rozwiązaniem jest tylko in vitro.

Uczestnicy debaty mówili też, że to nie tylko kwestie finansowe prowadzą do naruszenia podstawowych praw człowieka.

Społeczne koszty politycznego hejtu

- Problem leczenia niepłodności określa życie rodziny na wiele lat - przez ten czas życie jest postawione na głowie. To ogromne obciążenie psychiczne i finansowe. Dlatego tak poważnym problem jest język debaty, stygmatyzacja, nienawiść. Dla rodzin, już będących pod presją, fala hejtu na in vitro jest ponad siły. Ludzie nie tylko nie szukają wsparcia psychicznego w trudnej drodze, którą idą. Oni ukrywają fakt terapii. A ukrywanie tego, zwłaszcza jeśli mieszka się daleko od ośrodków medycznych, w małej miejscowości, jest naprawdę bardzo trudne – mówiła Małgorzata Rozenek-Majdan.

Zwróciła uwagę, że ludzie muszą ukrywać fakt stosowania in vitro mimo powszechnej akceptacji społecznej tej procedury. Badania społeczne wykazują przecież, że metodę tę akceptuje 80 proc. ankietowanych. Nawet w przypadku badań przeprowadzanych pod kościołami po niedzielnych mszach odsetek respondentów akceptujących in vitro nie spada poniżej 60 proc.

- Dlaczego tak jest? – pytała Renata Kim. - Bo ton debacie publicznej nadają ludzie, którzy o in vitro ani o niepłodności nic nie wiedzą i nie rozumieją problemu – odpowiedział dr Lewandowski.

Dlatego nigdy nie mówimy publicznie o tym, że leczenie niepłodności po 2-3 latach niepowodzeń u co trzeciej pary wiąże się ze stanami depresyjnymi i lękowymi wymagającymi wsparcia psychiatry.

Dorota Gawlikowska, Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wsparcia Adopcji Nasz Bocian i Małgorzata Rozenek-Majdan mówiły w tym kontekście, że instrumentalne traktowanie in vitro w debacie publicznej po prostu nie pozwala niepłodnym parom na przeżycie nieszczęścia, z jakim się zmagają.

- Proszę sobie uświadomić, jak wielkie musi być napięcie i lęk związany z tym, że intymny akt poczęcia wymaga interwencji medycznej – i że do tego problem ten trzeba ukryć – mówiła Dorota Gawlikowska. Ukryć przed sąsiadami, rodziną, a nawet samym dzieckiem, które może jako osoba dorosła użyć narzędzia „anty-in vitro” w budowaniu swojej tożsamości politycznej, bez wiedzy, że istnieje dzięki tej metodzie.

- 20 lat temu nie było takiego ostracyzmu. A niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci. I doszliśmy do tego, że RPO musi ich bronić – powiedziała Barbara Szczerba.

Prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, zwrócił uwagę na konsekwencje ideologicznej blokady w debacie bioetycznej: Nie da się jej prowadzić, bowiem w Polsce Kościół katolicki rości sobie prawo do bycia jedynym autorytetem moralnym. Zwrócił uwagę, że coraz trudniej przychodzi nam zwracanie się do etyki laickiej, do tego, w jaki sposób radzi sobie ona z problemem tragiczności istnienia ludzkiego i istnienia zła na świecie.

Kościół zmienił jednak podejście do transplantologii, zmieni więc w końcu stanowisko wobec in vitro. Dla wielu ludzi będzie już jednak za późno – podsumowała Małgorzata Rozenek-Majdan.

Adam Bodnar podkreślił, że w przypadku in vitro nie wolno poprzestawać na półśrodkach (np. skoro rząd jest przeciw, to niech ludziom pomagają samorządy). Nie wolno też sobie wmówić, że jest to „temat zastępczy”, mało ważny.

Problem in vitro w działaniach RPO

Problemami obywateli związanymi z zasadami leczenia niepłodności w Polsce RPO zajmuje się od dawna.  Ostrzega przed zmianami w projekcie nowelizacji  ustawy o leczeniu niepłodności, która obowiązuje od 2015 r. (Dz.U. 2015 poz. 1087).

Projekt, któremu ostatecznie Marszałek Sejmu nie nadał numeru ani biegu, przewidywał:

  1. ograniczenie kręgu uprawnionych do korzystania z metody zapłodnienia pozaustrojowego tylko do par małżeńskich;
  2. ograniczenie liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione w ramach procedur medycznie wspomaganej prokreacji, tak by dopuszczalne było zapłodnienie tylko jednej komórki rozrodczej;
  3. zakaz kriokonserwacji zarodków, z wyjątkiem sytuacji, gdy przeniesienie zarodka do organizmu kobiety nie jest możliwe z powodu siły wyższej;
  4. odpowiedzialność karną osób stosujących metody wspomaganej prokreacji w celu urodzenia i porzucenia dziecka poprzez przekazanie go innym osobom (macierzyństwo zastępcze), organizujących macierzyństwo zastępcze bądź uczestniczących w nim bez względu, czy jest to surogacja komercyjna czy altruistyczna; 
  5. likwidację anonimowości dawców komórek rozrodczych lub zarodka.

(VII.5002.4.2018).

Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę także na to, że:

  • pomoc państwa w leczeniu niepłodności powinna być efektywna i dobrze zorganizowana.

Środki publiczne przeznaczone na nowoczesne metody leczenia niepłodności są ograniczone. Dlatego ważne znaczenie ma kompleksowa organizacja tej pomocy tak, aby procedury diagnostyki i leczenia niepłodności były dostępne również dla osób niezamożnych.

Pomóc miał w tym ministerialny Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce. Niestety, w ocenie RPO Program ten w istocie koncentruje się na lekarzach i podmiotach służby zdrowia. (VII.5002.5.2017).

  • potrzebna jest Rada ds. Leczenia Niepłodności.

Ministerstwo Zdrowia tego nie planuje, przez co część przepisów ustawy o leczeniu niepłodności nie działa (VII.5002.6.2015).

  • procedura in vitro powinna być refundowana

Umożliwiał to rządowy program, który obowiązywał do połowy 2016 r. Dotyczyło to także skorzystania przez pary niezamożne z procedury zapłodnienia pozaustrojowego, tj. metody będącej nierzadko jedyną umożliwiającą posiadanie spokrewnionego genetycznie potomstwa.

Teraz procedura ta nie jest finansowana ze środków publicznych, co oznacza, że wróciliśmy do sytuacji, że metoda in vitro dostępna jest tylko dla osób zamożnych. Co więcej, zaprzestanie finansowania procedury in vitro oznacza, że ustawa o leczeniu niepłodności przestała być skuteczna.

Minister Zdrowia nie podziela stanowiska RPO i wskazuje, że: metoda in vitro jest tylko jedną z licznych metod postępowania w niepłodności, a problem związany z niepłodnością może być skutecznie rozwiązany w odniesieniu do wielu rodzin przez zastosowanie kompleksowych działań skupiających się przede wszystkim na diagnostyce przyczyn niepłodności i ich leczeniu (VII.5002.6.2015, 2015-2017)

  • bardzo niebezpieczne jest wprowadzenie przepisów, które pozwolą rządowi na blokowanie samorządowych programów in vitro.

RPO alarmował w sprawie pomysłu wprowadzenia przepisów pozwalających Ministrowi Zdrowia na zawieszanie finansowania programu polityki zdrowotnej na dwa lata w przypadku braku środków finansowych lub gdy program jest niecelowy.

Przepis nie został wprowadzony w życie: w wyniku konsultacji i alarmujących głosów przeformułowano go tak, że prawo do zawieszania programu polityki zdrowotnej przysługuje podmiotowi, który go realizuje, a nie Ministrowi (VII.5002.6.2015).

  • RPO zwracał też uwagę na problem braku odpowiedniego zabezpieczenia danych zamieszczanych w scentralizowanym rejestrze stanu cywilnego.

Niepokój budziły przepisy ustawy o leczeniu niepłodności dotyczące aktów stanu cywilnego. Miało tam trafiać oświadczenie konieczne do uznania ojcostwa przed przeniesieniem do organizmu kobiety komórek rozrodczych. Ponieważ dostęp do aktów stanu cywilnego ma duża liczba pracowników urzędów stanu cywilnego oraz MSW, te drażliwe informacje wydawały się za mało chronione. RPO uzyskał jednak zapewnienie, że  informacje te nie będą umieszczane bezpośrednio w akcie urodzenia. Znajdą się natomiast w tzw. rejestrze uznań i protokole uznania. Dokument ten będzie dołączany do akt zbiorowych aktu urodzenia i podlegał udostępnieniu jedynie na wniosek osoby, której to dotyczy – po osiągnięciu przez nią pełnoletności, lub na żądanie sądu (VII.534.36.2015: wystąpienie z 22.09.2015 r. )

Warto też pamiętać o zabiegach RPO w sprawie usunięcia luki w przepisach ustawy o leczeniu niepłodności. Chodziło o prawa kobiet, które zdeponowały zarodki przed wejściem w życie ustawy, a nie miały partnera, który uzna dziecko

Ustawa została napisana tak, że kobiety te nie mogły skorzystać ze swoich embrionów, mimo że zdeponowały je w klinikach, kiedy możliwe było tworzenie zarodków z ich komórki rozrodczej i komórki anonimowego dawcy.

RPO podkreślał, że taka sytuacja narusza zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który 18 kwietnia 2018 r. umorzył postępowanie (VII.501.139.2015).

Trybunał zapowiedział jednocześnie postanowienie sygnalizacyjne do Sejmu, ponieważ dostrzegł w regulacjach ustawy pewne braki. Chodzi o wprowadzenie sądowej kontroli zezwalania samotnym kobietom na przeniesienie zarodków powstałych przed wejściem w życie ustawy o leczeniu niepłodności w stanach faktycznych mieszczących się w ramach dawstwa innego niż partnerskie.

Światowy Dzień Osób Starszych

Data: 2019-10-01

1 października obchodzimy Światowy Dzień Osób Starszych - ustanowiony rezolucją ONZ w 1990 r. Każdego roku dzień ten jest obchodzony pod nowym hasłem, które daje możliwość odzwierciedlenia aktualnych wyzwań i pogłębienia działań podejmowanych w ramach planowanych inicjatyw. Tematem obchodów w roku 2019 jest „Droga do równości ze względu na wiek” (“The Journey to Age Equality”).

Rzecznik Praw Obywatelskich zachęca do przygotowania na 1 października, a także później w tym roku, wydarzeń i działań, które będą sprzyjać równości poprzez identyfikowanie obszarów dyskryminacji osób starszych oraz wspólne szukanie rozwiązań.

Warto również przypomnieć, że w 2012 roku na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych rozpoczęły się prace nad przygotowaniem Konwencji o prawach osób starszych - jej opracowanie i przyjęcie przez państwa członkowskie wymaga szerokiej debaty na poziomie krajowym na temat realizacji potrzeb osób starszych oraz przestrzegania ich praw.

Zachęcamy do zapoznania się z załączonym materiałem, który przedstawia stan prac nad Konwencją, dyskutowane obszary tematyczne oraz argumenty pojawiające się do tej pory w dyskusji nad Konwencją.

Rzecznik w obronie praw funkcjonariuszki ABW w ciąży

Data: 2019-10-01
  • Funkcjonariuszka ABW w zaawansowanej i zagrożonej ciąży nie mogła skorzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem
  • Odmowę ABW uzasadniła m.in. tym, że kobieta byla na zwolnieniu lekarskim, którego nie można łączyć z takim urlopem
  • Dzięki tej interpretacji kobieta została zwolniona ze służby - na urlopie macierzyńskim byłaby przed tym chroniona  
  • Tymczasem prawo do urlopu macierzyńskiego przysługuje z mocy prawa, a pracodawca ma obowiązek jego udzielenia, niezależnie czy kobieta jest na zwolnieniu lekarskim
  • Stanowisko ABW narusza prawa i wolności funkcjonariuszki i może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem – uznał RPO

O pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się funkcjonariuszka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, będąca w zaawansowanej i zagrożonej ciąży. Została zwolniona ze służby miesiąc przed porodem ze względu na „ważny interes służby”.

Niezależnie od zasadności jej zwolnienia (postępowanie pozostaje w toku), powstał problem prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem. Funkcjonariuszka, przebywając na zwolnieniu lekarskim, poinformowała Dyrektora Biura Kadr ABW o tym, że zaczyna korzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Na to Dyrektor Biura Kadr odpisał, że „celem urlopu macierzyńskiego udzielanego przed porodem jest zapewnienie kobiecie możliwości odpoczynku i przygotowania się do porodu w ostatnim okresie ciąży”. W jego ocenie  wyklucza to możliwość jednoczesnego korzystania ze zwolnienia lekarskiego oraz urlopu macierzyńskiego, czy też możliwość swoistego przekształcenia   zwolnienia lekarskiego na urlop macierzyńskiego. „Bieg zwolnienia lekarskiego przypadającego w okresie ciąży przerywa jedynie poród, od którego z mocy prawa liczy się termin urlopu macierzyńskiego” - dodał dyrektor.

Ponadto stwierdził, że pierwszym dniem urlopu macierzyńskiego mógłby być dziń, gdy kończy się zwolnienie lekarskie. A tak się złożyło, że dzień ten przypadał już po po dniu zwolnienia jej ze służby. „W związku z powyższym brak jest podstaw do uwzględnienia Pani wniosku o udzielenie urlopu macierzyńskiego przed porodem, bowiem pierwszy dzień tego urlopu będzie przypadał w okresie kiedy nie będzie Pani posiadała statusu funkcjonariusza ABW” – głosiła odpowiedź Dyrektora Biura Kadr ABW.

Zdaniem Rzecznika nie sposób podzielić takiego stanowiska. Przepisy Kodeksu pracy (art. 180 § 2 ) w sprawie urlopu macierzyńskiego dają jedno ogranicznie: przed przewidywaną datą porodu pracownica może z niego wykorzystać nie więcej niż 6 tygodni urlopu. A poza tym prawo do urlopu macierzyńskiego jest prawem podmiotowym, które przysługujące z mocy prawa, z chwilą urodzenia dziecka. Oznacza to, że funkcjonariuszka nie musi składać pracodawcy wniosku o urlop. Temu prawu podmiotowemu odpowiada po stronie pracodawcy obowiązek jego udzielenia. Funkcjonariuszka może się zrzec tego prawa dopiero po 14 tygodniach od porodu (art. 180 § 4 Kodeksu pracy).

Również w przypadku korzystania z tego urlopu na nie więcej niż 6 tygodni przed porodem prawu funkcjonariuszki do urlopu macierzyńskiego odpowiada obowiązek jego udzielenia. 

Przebywanie zaś na zwolnieniu lekarskim (szczególnie przypadku ciąży zagrożonej) nie może uniemożliwiać skorzystania z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Taki warunek nie wynika bowiem z  przepisów prawa.

Do takiego wniosku prowadzi także odwołanie się do art. 71 ust. 2 Konstytucji, który przyznaje matce przed i po urodzeniu dziecka prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Gdyby przyjąć, że funkcjonariuszkę w ciąży pozbawia się prawa do urlopu macierzyńskiego przed urodzeniem dziecka, to władze publiczne nie tylko nie świadczyłyby szczególnej pomocy, lecz destabilizowałyby sytuację takiej osoby, pozbawiając ją środków utrzymania. Taka wykładnia przepisów jest nie do pogodzenia z art. 71 ust. 2 w związku z art. 32 i art. 7 Konstytucji.

Dlatego w ocenie Rzecznika stanowisko Biura Kadr ABW - w zakresie, w jakim odmawia funkcjonariuszce prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem – narusza jej prawa i wolności oraz może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem.

Rzecznik zwrócił się do szefa ABW prof. Piotra Pogonowskiego o zweryfikowanie stanowiska w tej sprawie.

WZF.7043.66.2019

Obywatelski Parlament Seniorów spotka się po raz czwarty

Data: 2019-10-01

W Międzynarodowym Dniu Osób Starszych 1 października odbywa się IV sesja plenarna Obywatelskiego Parlamentu Seniorów z udziałem 460 delegatów z całego kraju. Wydarzenie odbędzie się w Audytorium Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

W sesji weźmie udział Rzecznik Praw Obywatelskich dr hab. Adam Bodnar.

Obecność na sesji potwierdzili: wicemarszałekini Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska, prezydent m.st. Warszawy Rafał Trzaskowski i poseł Michał Szczerba – wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Polityki Senioralnej.

Obywatelski Parlamentu Seniorów (OPS) to ogólnopolskie przedstawicielstwo osób starszych reprezentujące blisko 9 milionów seniorów w Polsce. Delegatami OPS są przedstawiciele wszystkich najważniejszych środowisk senioralnych w Polsce, w szczególności Uniwersytetów Trzeciego Wieku, Polskiego Związku Emerytów Rencistów i Inwalidów oraz rad seniorów. Wśród delegatów OPS są osoby reprezentujące inne organizacje senioralne o zasięgu ogólnopolskim i regionalnym.

Obywatelski Parlament Seniorów zainaugurował swoją działalność 1 października 2015 roku w Sali Posiedzeń Sejmu RP. Od 2016 roku OPS pozbawiony jest możliwości odbywania swoich corocznych spotkań w Sejmie. Po trzeci drugi sesja plenarna OPS odbywa się przy wsparciu Urzędu m.st. Warszawy.

OPS to efekt trwającego ponad dekadę procesu konsolidacji ruchu senioralnego w Polsce, a zarazem wypełnienie rekomendacji Parlamentu Europejskiego zalecającej powołanie w każdym kraju członkowskim UE Parlamentu Seniorów, mającego wpływ na politykę państwa wobec osób starszych. 11 września 2015 r. Sejm RP uchwalił Ustawę o osobach starszych, która nałożyła na rząd obowiązek stałego monitorowania sytuacji polskich seniorów. Obecnie główne cele aktywności OPS koncentrują się wokół powstających regionalnych struktur oraz prac w komisjach problemowych dotyczących polityki senioralnej. Międzynarodowym Dniu Osób Starszych ustanowiony został przez Zgromadzenie Ogólne ONZ w dniu 14 grudnia 1990 roku. Sesja Obywatelskiego Parlamentu Seniorów stanowi najważniejsze wydarzenie polskich obchodów.

Delegaci podsumują obrady przyjęciem Deklaracji Programowej. W porządku sesji planowane są wystąpienia gości honorowych, sprawozdanie z działalności, wybory nowych władz na kolejną kadencję, ocena rządowych i samorządowych programów skierowanych do osób starszych, dyskusja nad  prawami i sytuacją osób starszych w Polsce.

Spotkania dla osób pomagających chorym na Alzheimera. Konferencja RPO i 31 partnerów w całym kraju

Data: 2019-09-30
  • Może być tak, że lekarz powie Ci: Mama/Tata choruje na chorobę Alzheimera. To nie jest zmiana nastroju i przyzwyczajeń wynikająca z wieku. To choroba – i będzie coraz gorzej
  • Ale może być i tak, że to Tobie lekarz powie: To jest Alzheimer. Musimy się przygotować na to, co nastąpi
  • W takim momencie każdemu przychodzą na myśl tylko straszne opowieści o rodzinach z osobami chorującymi. O niepoznawaniu najbliższych, o zostawianiu otwartego gazu, o zastanawianiu się, do czego może służyć nóż. O tym, że starsza osoba nie umie wrócić do domu z krótkiego spaceru. O udręczonych opiekunach, którzy nie śpią całymi nocami i nigdy nie mają chwili dla siebie.
  • Jak pomóc, co z pracą, co z innymi obowiązkami? Albo – jeśli to ja choruję, to co ze mną będzie. Kto się mną zajmie?
  • Chcesz wiedzieć, co zrobić? – włącz się w akcję debatowania i oglądania debaty o Alzheimerze 30 września w godz. 11-15. https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/choroba-alzheimera

Mapa pokazuje, gdzie organizowane są spotkania w całym kraju. Jest tych miejsc już 31!. WITAMY. Pytania można zgłaszać pod adresem alzheimer@brpo.gov.pl 

30 września w Biurze RPO odbywa się trzecia „gwiaździsta” konferencja alzheimerowska. Spotkaniu w Warszawie przyglądają się uczestnicy lokalnych spotkań zorganizowanych w 31 miejscach w kraju. Zadawali ekspertom pytania i sami ze sobą rozmawiali, dzieląc się doświadczeniami i pomysłami.

Dwa lata temu równoległy spotkań było 10, przed rokiem 20.  W tym roku w gwieździstych spotkaniach uczestniczyli mieszkańcy: Dąbrowy Górniczej, Giżycka, Kędzierzyna-Koźla, Kielc, Krakowa (w DPS przy Kluzeka i w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej), z Lisówek w gminie Dopiewo w Wielkopolsce i Mochowa koło Sierpca, Lubaczowa i Lublina, Nowego Miasta Lubawskiego i Nowego Tomyśla, Olsztyna (w Olsztyńskim Centrum Organizacji Pozarządowych i w Federacji Organizacji Socjalnych FOSA), Ostrowca Świętokrzyskiego i Poznania, Puław , Słupska, i Sokółki, Suwałk, Białej Wody koło Suwałki, Gołdapi, Swarzędza i Szczecina, Tarnowa i  Wałbrzycha,  Warszawy (w Bibliotece „Pod Skrzydłami”  i w Urzędzie Dzielnicy Wawer),  Rzeszowa, Zielonej Góry i Żyrardowa

Spotkanie otworzył rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar: Tak konferencja ma przekazać wsparcie wszystkim rodzinom, które dotknął ten problem. Opowiedział o doświadczeniu swojego teścia, który był opiekunem osoby chorującej na chorobę Alzheimera. – powiedział.

- Z chorobą Alzheimera będziemy żyć -  i musimy się tego nauczyć. Nie tylko rodziny i opiekunowie osób chorych– ale my wszyscy: obywatele, przedstawiciele władz, centralnych i samorządowych, lekarze, pracownicy społeczni, wychowawcy – mówi rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

- Jest bowiem tak, że jako społeczeństwo się starzejemy a sposób traktowania seniorów, w tym seniorów z różnymi postaciami demencji –staje się miarą tego, jak realizujemy podstawowe  prawa człowieka - dodaje.

Najważniejszą rzeczą, jaką powinni usłyszeć uczestnicy naszego spotkania, jest to, że rodziny osób żyjących z chorobą Alzheimera nie mogą być same. Że mają prawo liczyć na wsparcie. Wparcie państwa i lokalnych społeczności.

Dlaczego ta konferencja?

  • Bo liczba osób z chorobą Alzheimera i innymi chorobami prowadzącymi do otępienia (demencji) rośnie

Według szacunków WHO 47 milionów osób żyło z chorobami otępiennymi na świecie w 2015 r. W 2030 r. będzie ich 75 milionów, a do roku 2050 - 130 milionów. W Polsce, jak się szacuje, jest dziś ponad 500 tysięcy chorych, a wśród nich ponad 300 tysięcy żyje z chorobą Alzheimera. Za 30 lat liczba ta się potroi.

Chorych z chorobą Alzheimera i ich najbliższych opiekunów rodzinnych może być wtedy prawie 2 miliony.

  • Bo potrzebny jest nam Plan Alzheimerowski

W Globalnym Planie Działań dotyczącym Demencji (Global Action Plan on Dementia ) z 2017 r. WHO wymienia 7 obszarów działania istotnych dla państw:

  • Demencja powinna wejść do priorytetów zdrowia publicznego;
  • Trzeba działać na rzecz ponoszenia świadomości społecznej i życzliwości wobec osób z demencją;
  • Trzeba ograniczać ryzyka demencji;
  • Trzeba poprawiać diagnozę, leczenie, opiekę i wsparcie;
  • Opiekunowie powinni otrzymywać pomoc;
  • Trzeba tworzyć systemy informacji;
  • Trzeba inwestować w badania i innowacje.

Polska nie wprowadziła dotąd w życie zaleceń w sprawie tworzenia strategii lub planów alzheimerowskich. Funkcjonują one jednak w kilkunastu krajach Unii Europejskiej, m.in. w Czechach i Słowenii. Takie plany pozwalają na lepsze rozwiązywanie problemów chorych, edukację społeczeństwa, rozwój badań naukowych, tworzenie efektywnego systemu opieki i zdrowia, wspieranie organizacji alzheimerowskich.

W Polsce, aby zdiagnozować chorobę i rozpocząć terapię, lekarz POZ kieruje osobę z niepokojącymi go lub jego bliskich objawami do specjalisty: neurologa, psychiatry lub geriatry.

Z różnych powodów, m.in. niskiej świadomości społecznej, jak i braku kompleksowego systemu opieki nad tą grupą chorych, czy nierówności w dostępie do specjalistów, proces diagnozowania trwa za długo, co utrudnia zaplanowanie opieki nad chorym z jego uczestnictwem.

Osoby, które towarzyszyły choremu w czasie kilkunastu miesiącach poszukiwania odpowiedniej placówki diagnostycznej, w taki oto sposób dowiadują się, że stają się opiekunami osoby żyjącej z chorobą Alzheimera.

  • Bo opiekunowie chorych to „ukryte ofiary” choroby

W taki oto sposób choroba Alzheimera dotyka nie tylko samych chorych, ale ich bliskich.

Mówi się o nich jako o „ukrytych ofiarach”. Choroba osoby bliskiej stygmatyzuje ich i wyklucza z wielu aktywności społecznych, uznawanych przez nas, zdrowych, jako normalne.

Ich zadania często są nie doceniane, a przecież to dzięki nim chorzy mają zapewnioną lepszą jakość życia, to dzięki nim odroczona zostaje decyzja o umieszczeniu ich bliskich w opiece instytucjonalnej. Opiekunowie nie wiedzą, że mają prawo prosić o pomoc (nie jest to "zdrada chorego", musi wiedzieć, jak organizować sobie życie na każdym etapie choroby, musi mieć wsparcia. 

  • Bo ciężar opieki przekracza siły i możliwości jednego opiekuna: bez opieki wytchnieniowej opiekun rodzinny nie wytrzyma ciężaru opieki

„36 godzin na dobę” to tytuł jednego z najbardziej poczytnych na świecie, również w Polsce, poradników dla opiekunów osób z chorobą Alzheimera. Trafnie oddaje poczucie ciężaru opieki nad chorym. Im choroba bardziej zaawansowana, tym więcej czasu i wysiłku wymaga od opiekuna, aby zapewnić jak najlepszy komfort życia osobie żyjącej z tą chorobą.  

  • Bo opiekun potrzebuje wsparcia nie tylko ze strony najbliższej rodziny lub organizacji alzheimerowskiej

Jak więc pomóc opiekunom rodzinnym, aby się nie załamywali, nie rezygnowali z opieki w domu?

O potrzebach opiekunów doskonale wiedzą organizacje alzheimerowskie, które starają się ich wspierać, wychodząc z założenia, że im silniejszy, wyposażony w wiedzę i umiejętności opiekun, tym wyższa jakość opieki, tym lepszy stan i samopoczucie chorego, tym dłużej chory może przebywać we własnym domu.

Solidna wiedza, informacje o dostępnych usługach, wsparcie fizyczne, czyli możliwość oderwania się od opieki każdego dnia, choćby na kilka godzin, pomoc finansowa, rzeczowa, kontakt z innymi ludźmi w podobnej sytuacji na spotkaniach grup wsparcia i samopomocy, pomoc psychologiczna i prawna, i wreszcie uznanie dla roli, jaką pełnią opiekunowie, to najistotniejsze potrzeby opiekunów. Na taką pomoc opiekun może liczyć w organizacji alzheimerowskiej, pod warunkiem, że ją znajdzie blisko miejsca zamieszkania, że organizacja ma odpowiednie zasoby i świadczy zróżnicowane usługi.

Jak dbać o opiekunów? - Pytaj opiekuna, czy potrzebuje pomocy (sam nie poprosi) słuchaj go, okaż mu wdzięczność i chwal go (rodzina osoby chorej raczej tego nie zrobi). Sprawdzaj, w jakim stanie jest opiekun – od niego, nie od lekarzy, zależy chory! – mówił  w czasie konferencji prof. Tadeusz Parnowski.

  • Bo musimy upowszechniać dobre praktyki we wspieraniu opiekunów rodzinnych

Najlepsze rozwiązania, dobre praktyki we wspieraniu opiekunów osób żyjących z chorobą Alzheimera i innymi chorobami otępiennymi chcielibyśmy  jak najszerzej  upowszechniać.

Bo pomoc opiekunom mogą zapewnić nie tyko organizacje alzheimerowskie, ale wszystkie instytucje, które zajmują się polityką społeczną i zdrowotną. W pewnym sensie pomoc tę może zapewnić każda i każdy z nas, o ile będziemy świadomi, że sprawa jest ważna.  Że nie ma miejsc na mapie Polski, gdzie osoby żyjące z chorobą alzheimera, demencją są nieobecne.  Że fakt iż nie widzimy potrzeb ich rodzin, nie oznacza, że tych potrzeb nie ma. Że konieczne jest ich uwzględnienie w lokalnych diagnozach i działaniach. A także potrzebna jest współpraca z lokalnymi stowarzyszeniami alzheimerowskim, które mają wiedzę, doświadczenie i sukcesy we wspieraniu opiekunów i chorych.  

Dobre praktyki

PLATFORMA INTERNETOWA „ALZHEIMER I JA - RAZEM ZROZUMIEMY” FUNDACJI KTOTO- ZROZUMIEĆ ALZHEIMERA Z OSIN NA OPOLSZCZYŹNIE

  • To pierwsze w Polsce narzędzie dla osób żyjących z chorobą Alzheimera i ich opiekunów z tak wszechstronnym zrozumieniem problemu.
  • Zbiera informacje ważne dla opiekunów- o chorobie, formach opieki, możliwościach otrzymania wsparcia w miejscu zamieszkania i o instytucjach, które prowadzą domy pobytu, grupy wsparcia, grupy samopomocowe.
  • Projekt jest autorskim pomysłem Osin.

Platforma internetowa daje nie tylko dostęp do informacji, ale pozwala samemu budować sieć wsparcia – dzięki spotkaniom on-line i  webinariom (czyli seminariom online umożliwiające komunikację dwustronną). Jest tam terminarz spotkań grup wsparcia i grup samopomocowych. Można się za pomocą platformy kontaktować z innymi opiekunami, wolontariuszami, ekspertami, grupami wsparcia, także poprzez telefon zaufania.

Kontakt: Fundacja KTOTO - Zrozumieć Alzheimera ul. Łąkowa 6, 46-070 Osiny gmina Komprachcice, woj. opolskie, tel.: 792 47 27 36, www.facebook. com/Fundacja-Kto-To- Zrozumieć-Alzheimera-910888372280811/

WSPARCIE DLA RODZIN Z PROBLEMEM DEMENCJI W WIELKOPOLSCE.

  • Projekt prowadzi Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie w Poznaniu
  • Program obejmuje: doradztwo, diagnostykę , wsparcie dla całej rodziny.

Polega na tym, że członkowie rodziny, w której żyje osoba z podejrzeniem demencji, mogą umówić się na indywidualne konsultacje specjalistyczne. Najpierw jest konsultacja psychologiczna i z zakresu pracy socjalnej oraz konsultacja rehabilitanta. Potem - wizyta u lekarza psychiatry i w zależności od potrzeby - u lekarza geriatry.

Regularne wsparcie dostaje się dzięki udziałowi w grupie terapeutycznej. Raz lub dwa razy na miesiąc opiekunowie i chorzy spotykają się razem. Pacjenci mają ćwiczenia funkcji poznawczych i rehabilitacje, opiekunowie – spotykają się ze specjalistami, którym mogą zadawać konkretne pytania (największym zainteresowaniem cieszył się wykład z dietetyki) i rozmawiają o swoich doświadczeniach.

Kontakt: Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie, ul. Garczyńskiego 13, 61-527 Poznań, tel. 501 081 709 (w dni robocze, w godz. 10.00 – 14.00), oppwsa@gmail.com

,,RAZEM ŁATWIEJ, CZYLI DOMÓWKI’’ – INICJATYWA PROWADZONA PRZEZ PODKARPACKIE STOWARZYSZENIE POMOCY OSOBOM Z CHOROBĄ ALZHEIMERA.

  • Polega na koordynowaniu samopomocy pomiędzy opiekunami przy współpracy wolontariuszy.
  • To działanie w ramach opieki wytchnieniowej dla opiekuna osoby zależnej poprzez pomoc w tworzeniu indywidualnych sieci wsparcia
  • Dlaczego ,,domówki”? Dlatego, że ,,Razem łatwiej”

„Domówka” to spotkanie dwóch-trzech par (opiekun i osoba zależna) oraz wolontariuszy 50+ z Akademii 50+ przy Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Spotkanie odbywa się w domu osoby zależnej lub na działce/ogrodzie. Wolontariusze prowadzą zajęcia terapeutyczne w trakcie których trenują sprawność manualną oraz pamięć za pomocą specjalnie dobranych ćwiczeń, malują, śpiewają, miło spędzają czas. W tym samym czasie opiekunowie mają czas dla siebie, na rozmowy, spacer, kawę. Mogą również uczestniczyć w zajęciach/zabawie z podopiecznymi i wolontariuszami.

KONATKT:  Podkarpackie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera ul. Seniora 2, 35-310 Rzeszów 17 857 93 50, 501 603 236 pspozca@poczta.onet.pl, www. alzheimer.rzeszow.pl

PROJEKT „ALZHEIMER! JAK ŻYĆ?” W SIEDLCACH IN OKOLICY

  • To z jednej strony akcja informacyjna dla mieszkańców regionu o tym, czym jest choroba otępienna i na czym polega szczególna sytuacja opiekunów – a z drugiej strony: bezpośrednia pomoc dla opiekunów i chorych
  • Program realizowany jest dzięki wsparciu Województwa Mazowieckiego w ramach zadania publicznego „Rozwój zróżnicowanych form działań oraz usług społecznych wspierających samodzielność osób dotkniętych Chorobą Alzheimera i innymi chorobami otępiennymi oraz ich rodzin” w latach 2018-2020.

Pomoc dla rodzin polega na bezpłatnych wizytach domowych specjalistów, którzy doradzają, jak opiekować się osobą chorą na otępienie. Tymi specjalistami są: pielęgniarka, terapeuta zajęciowy, rehabilitant i asystent osoby chorej.

Jednocześnie każda rodzina może skorzystać z indywidualnego wsparcia psychologa podczas otwartych spotkań odbywających się raz w miesiącu.

Opiekunowie mogą także korzystać z wytchnienia, w ramach przysługujących godzin opieki nad chorym.

KONTAKT: Siedleckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera ul. Leśna 96, 08-110 Siedlce tel. 602 394 301, 502 368 046, 504 220 068 siedlce_alz@op.pl www. alzheimer. org.pl www.facebook.com/SSCASiedlce

TERAPIA AKTYWIZACYJNA OSÓB Z ZESPOŁAMI OTĘPIENNYMI W KRAKOWIE

  • Zajęcia prowadzone są w Środowiskowym Domu Samopomocy, który zapewnia dzienny pobyt osób na etapie łagodnego lub średniozaawansowanego otępienia
  • To zajęcia grupowej terapii prowadzonej przez wykwalifikowanych terapeutów
  • W zajęciach biorą tez udział studenci, dla których jest to ważna praktyka kierunkowa

Placówka dysponuje miejscem dla 23 uczestników. Zajęcia obejmują między innymi: trening orientacji w rzeczywistości (TOR), ćwiczenia różnych modalności pamięci, terapia reminiscencyjna, terapia walidacyjna, muzykoterapia, arteterapia i inne.

Z terapii dziennej korzystało do tej pory ponad 200 osób ze zdiagnozowanymi zespołami otępiennymi. Jednakże efekty odziaływań sięgają znacznie dalej, jeśli wziąć pod uwagę chociażby pozytywny wpływ terapii na poprawę relacji między osobami chorymi i ich opiekunami. Ci ostatni mogą korzystać z pomocy oferowanej w ramach spotkań Grupy Wsparcia.

Kontakt: Małopolska Fundacja Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera Środowiskowy Dom Samopomocy Os. Słoneczne 15, 31-958 Kraków Tel.: (012) 410 54 20 fundacja@alzheimer-krakow.pl www.alzheimer-krakow.pl

PROJEKT EDUKACYJNY LUBUSKIEGO STOWARZYSZENIA WSPARCIA OPIEKUNÓW I OSÓB DOTKNIĘTYCH CHOROBĄ ALZHEIMERA

  • Polega na organizowaniu szkoleń i warsztatów dla opiekunów i na zwiększaniu wiedzy o problemie w społeczeństwie – z uwzględnieniem ludzi młodych i przedstawicieli władz
  • Działania edukacyjne w porównaniu do innych dobrych praktyk nie wymagają zazwyczaj dużych wydatków. Z powodzeniem można wykorzystać własną siedzibę, dowolną salę lub środki elektroniczne.
  • Takie działania przynoszą realną zmianę: osoby z chorobą Alzheimera oraz ich opiekunowie zostali uwzględnieni w Programie wsparcia osób starszych, niepełnosprawnych i chorych w Mieście Zielona Góra na lata 2019-2023. Ze Stowarzyszeniem konsultowana jest organizacja zadań społecznych, a przedstawiciel Stowarzyszenia jest członkiem  Zespołu konsultacyjno- doradczego ds. Regionalnego Programu Operacyjnego na lata 2021-2027

Dla opiekunów organizowane są: szkolenia, wykłady i pogadanki, warsztaty terapeutyczne, warsztaty w zakresie sprawowania opieki.

Szkolenia i wykłady organizowane są także dla profesjonalistów, a szeroka publiczność jest informowana o problemie dzięki audycjom radiowym i poradnikom. Młodzi mogą brać udział w wolontariacie, mają dostęp do „symulatorów starości” i do programów edukacyjnych.

Kontakt: Lubuskie Stowarzyszenie Wsparcia Opiekunów i Osób Dotkniętych Chorobą Alzheimera Os. Pomorskie, 28 65-548 Zielona Góra, tel. 68 325 83 66, 501 122 581 kontakt@alzheimer.zgora.pl www.alzheimer.zgora.pl

PROJEKT „WEEKENDOWE WYJAZDY TERAPEUTYCZNO- REHABILITACYJNE” PODKARPACKIE STOWARZYSZENIE POMOCY OSOBOM Z CHOROBĄ ALZHEIMERA

  • W czasie wyjazdu  prowadzone są zajęcia terapeutyczne z chorymi. Trenują oni sprawność manualną oraz pamięć za pomocą specjalnie dobranych ćwiczeń.
  • Projekt służy poprawie kondycji zdrowotnej i organizacyjnej rodzin dotkniętych problemem choroby oraz poprawie sprawności psychofizycznej chorych.
  • Wspiera chorych i ich opiekunów, uwrażliwia na problem studentów-wolontariuszy z Uniwersytetu Rzeszowskiego

Program realizowany jest od 2007 r. dla opiekunów i tych osób żyjących z chorobą Alzheimera, którym stan zaawansowania choroby na to pozwala. Zajęcia prowadzą członkowie Stowarzyszenia z udziałem wykwalifikowanych terapeutów wspomaganych przez studentów - wolontariuszy z kierunku Fizjoterapia Wydziału Medycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego.

W tym czasie opiekunowie mogą konsultować się z lekarzem geriatrą, psychologiem, uczą się rozwiązywania problemów związanych z chorobą Alzheimera oraz mają możliwość wymiany doświadczeń, a przede wszystkim odpoczynku i zregenerowania sił na dalszą opiekę. Wspólnie spędzony czas integruje opiekunów i chorych. Uczestnicy po południu spacerują, a wieczorem spędzają czas przy muzyce i wspólnym śpiewaniu.

KONATKT:  Podkarpackie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera ul. Seniora 2, 35-310 Rzeszów 17 857 93 50, 501 603 236 pspozca@poczta.onet.pl www. alzheimer. rzeszow.pl

Konferencja odbywa się 30 września 2019 r. (poniedziałek) w godzinach 11.00 – 15.00 w Biurze RPO w Warszawie przy ulicy Długiej 23/25.

PROGRAM KONFERENCJI:

11.00 – 11.15            Otwarcie konferencji

  • dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich
  • osoba żyjąca z chorobą Alzheimera

11.15 – 11.35            Potrzeby opiekunów – prof. Tadeusz Parnowski, specjalista w zakresie psychogeriatrii

11.35 – 11.50            Spostrzeżenia nt. trudności opiekunów i postrzegania ich przez społeczeństwo – Krzysztof Łoziński, Instytut Socjologii Uniwersytetu Zielonogórskiego

11.50 – 12.15            prezentacja bonu dla opiekunów osób żyjących z chorobą Alzheimera w kontekście miejskiej polityki senioralnej, z uwzględnieniem wniosków z badań ewaluacyjnych bonu opiekuńczego – dr hab. Beata Bugajska, dyrektor Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta Szczecin

12.15 – 12.35            Przerwa kawowa

Część II

12.35 – 14.40            Prezentacja dobrych praktyk połączona z dyskusją

  • Ewa Duda, Fundacja KTOTO – Zrozumieć Alzheimera: prezentacja innowacyjnego projektu Narzędzia Społecznościowego „Alzheimer i Ja – Razem Zrozumiemy
  • dr hab. Grażyna Miłkowska, prof. Uniwersytetu Zielonogórskiego, Lubuskie Stowarzyszenie Wsparcia Opiekunów i Osób Dotkniętych Chorobą Alzheimera:  Edukacja
  • Andrzej Rossa, Wielkopolskie Stowarzyszenie Alzheimerowskie:  Wsparcie Rodzin z Problemem Demencji
  • Urszula Mierzwa, Podkarpackie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera: Razem Łatwiej czyli „Domówki”
  • Michał Gwiżdż, Małopolska Fundacja Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera: – Terapia Aktywizacyjna
  • Sylwia Wierzejska, Siedleckie Stowarzyszenie Pomocy Osobom z Chorobą Alzheimera: – Alzheimer! Jak żyć

Dyskusja

14.40 – 14.50  -  Co dalej – wyzwania – Mirosława Wojciechowska-Szepczyńska

14.50 – 15.00  - Zakończenie – Barbara Imiołczyk

Konferencja będzie tłumaczona na język migowy. Transmisja dostępna na stronie: www.rpo.gov.pl  

W poprzednich latach omawialiśmy tematy:

Wejście w życie prawa Tomasza Piesieckiego

Data: 2019-09-27

Od 27 września zmieniają się przepisy dla ofiar wypadków komunikacyjnych sprzed 2006 r., którym skończyły się już przyznane kwoty w ramach odszkodowania i zadośćuczynienia. Będą oni mogli wystąpić o rentę. Do tej pory osoby okaleczone w wyniku takich wypadków  pozostawały bez wsparcia. 10 września spodziewany jest ważny wyrok w sprawie indywidualnej.

Zmiany wprowadza ustawa z 19 lipca 2019 r. (Dz.U. 2019 poz. 1631) która jest efektem spotkań regionalnych RPO i sprawy zgłoszonej przez Tomasza Piesieckiego: w latach 90 i na przełomie stuleci maksymalna wysokość odszkodowania wypłacanego przez ubezpieczyciela lub Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny była na tyle ograniczona, że mogła się po kilkudziesięciu latach wyczerpać, mimo że jest to dla osób często z dużą niepełnosprawnością jedyne źródło wsparcia. Dotycchczas sądy i ubezpieczyciele wychodzili ze stanowiska, że wypłacenie ostatniej transzy sumy gwarancyjnej zamyka kwestię odpowiedzialności wobec ofiary wypadku.

Nowa ustawa, która jest wynikiem inicjatywy ustawodawczej Senatu podjętej na podstawie petycji Rzecznika Praw Obywatelskich skierowanej do senackiej Komisji Petycji, daje tym osobom prawo do wystąpienia o rentę.

Spotkanie komisarz praw człowieka Dunji Mijatović z przedstawicielami instytucji równościowych

Data: 2019-09-26
  • W Paryżu odbyło się spotkanie komisarz praw człowieka Rady Europy z przedstawicielami instytucji równościowych.
  • Zorganizowane było w związku z 25-leciem powstania Europejskiej Komisji Przeciwko Rasizmowi (ECRI) instytucji Rady Europy, a Francuzi gościli spotkanie jako sprawujący obecnie prezydencję w  Radzie Europy.
  • W spotkaniu uczestniczyła zastępczyni RPO Hanna Machińska

Rada Europy to  najstarsza organizacja międzyrządowa na kontynencie europejskim, powołana 70 lat temu. Jej członkowie, w tym Polska - od 1991 r. - zobowiązali się zagwarantować wszystkim znajdującym się pod ich jurysdykcją korzystanie z praw człowieka i podstawowych wolności

Paryskie spotkanie poświęcone było dwóm problemom:

  • wyzwaniom, jakie towarzyszą krajowym instytucjom ochrony praw człowieka (ang. NHRI) w przeciwdziałaniu dyskryminacji
  • oraz wyzwaniom dla praw człowieka, jakie tworzy sztuczna inteligencja.

Sytuacja instytucji broniących praw człowieka

Komisarz Dunja Mijatović podkreśliła potrzebę stałych kontaktów z krajowych instytucji ochrony praw człowieka (ang – NHRI; w Polsce taką instytucją jest Rzecznik Praw Człowieka) i niezwłocznego informowania o zdarzeniach, które dotyczą naruszeń o poważnym znaczeniu. Omówiono problemy, którym sprostać muszą krajowe instytucje, jak np.: ograniczenie środków finansowych, ataki polityków.

Mając na uwadze kurczącą się przestrzeń i możliwości działania krajowych instytucji ochrony praw człowieka, Komisarz wydała komunikat dotyczący działań NHRI. Również Europejska Komisja Przeciwko Rasizmowi  ECRI zrewidowała Zalecenie nr 2 dotyczące możliwości działania krajowych instytucji równościowych przeciwdziałających rasizmowi i nietolerancji. Komisja Europejska przyjęła natomiast rekomendację dotyczącą standardów w działaniu instytucji równościowych.

Equinet, europejska sieć instytucji równościowych, zamierza z większą mocą wdrażać europejskie standardy i rozszerzyć strategiczne priorytety, m.in. o badania sytuacji kobiet w ubóstwie i zrównoważonego rozwoju.

W dyskusji podkreślono potrzebę wzmocnienia wsparcia dla instytucji równościowych i stosowania wczesnego ostrzegania. Komisarz podkreślała  potrzebę zwiększenia uwagi dotyczących praw społecznych i cyberprzestępczości.

Wyzwania, jakie dla praw człowieka stwarza sztuczna inteligencja

Sztuczna inteligencja (angt. artificial intelligence, AI), jest to zagadnienie, które stanowi nowe wyzwanie dla wielu instytucji Rady Europy, dla sektora prywatnego i publicznego.

Liczne badania pilotażowe, m.in. w Polsce, pokazują, jaki wpływ ma profilowanie czy komputerowo wspomagane wykrywanie kłamstw na granicy, na dyskryminację migrantów. Dlatego konieczność badań naukowych dotyczących dyskryminacji algorytmicznej. W wielu państwach zaawansowana jest debata o AI, a zwłaszcza algorytmicznemu podejmowaniu decyzji, a także w odniesieniu do konsumentów.

W maju 2019 r. Komisarz Praw Człowieka wydał zalecenie dotyczące AI, stworzona została strona internetowa informująca o zastosowaniu AI w różnych dziedzinach. Equinet zwrócił się z prośbą o informacjie do końca października 2019 r., dotyczących zaawansowania działań w zakresie AI.

***

Druga cześć spotkania miała charakter konferencji wysokiego szczebla,  i nosiła tytuł „Na drodze do skutecznej nowości. Czy nowe działania dotyczące rasizmu i nietolerancji  są potrzebne?”.

Konferencja koncentrowała się wokół oceny dotyczącej działań Europejskiej Komisji Przeciwko Rasizmowi ECRI i wytyczenia drogi na przyszłość, jak również problemom budowania inkluzywnego społeczeństwa oraz nowych technologii.

W przyjętej mapie drogowej na rzecz skutecznej równości ECRI zobowiązało państwa i inne podmioty do podjęcia działań na rzecz wdrażania zaleceń. W procesie tym, instytucje równościowe powinny odgrywać ważną rolę. Państwa powinny zaś podjąć wysiłek finansowy w celu wspierania długoterminowej polityki na rzecz wdrażania zaleceń ECRI.

Doktor Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich spotkała się z przewodniczącym ECRI Jeanem-Paulem Lehnersem.

RPO przystępuje do sprawy Marszu Równości w Lublinie

Data: 2019-09-25
  • Prezydent Lublina po raz kolejny zakazał organizacji Marszu Równości.
  • Tak jak w zeszłym roku RPO przystąpił do tej sprawy przed Sądem Okręgowym w Lublinie.
  • Powtarza argument, że zagrożenie ze strony kontrmanifestantów nie może być powodem do uniemożliwiania obywatelom korzystania z wolności zgromadzeń, która jest prawem zagwarantowanym w Konstytucji.

Marsz Równości ma się odbyć w Lublinie 28 września 2019 r.  Rzecznik Praw Obywatelskich wytyka Prezydentowi Lublina błędne zastosowanie przepisów o prawie o zgromadzeniach. Wskazuje, że czas i miejsce planowanego zgromadzenia oraz fakt organizacji w zbliżonym miejscu i czasie plenerowej ekspozycji historycznych pojazdów wojskowych, a także przypuszczenia wynikające z przebiegu innych marszów równości w Polsce, w tym zeszłorocznego I Marszu Równości w Lublinie, nie stanowią wystarczającej podstawy do wydania decyzji o zakazie zgromadzenia ze względu na zagrożenie życia lub zdrowia albo mienia w znacznych rozmiarach. RPO zauważa, że zgromadzony w sprawie materiał dowodowy nie daje podstaw do takiego rozstrzygnięcia, a przyjęte kryteria nie znajdują oparcia w ustawie.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej związanym z wolnością zgromadzeń publicznych jest zatem umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu.

Obok prawa do wolności wypowiedzi i prawa do zrzeszania się, wolność zgromadzeń stanowi dla obywatela gwarancję faktycznego udziału w życiu politycznym i społecznym, a jej zapewnienie jest nieodzowne dla wyrażania w sferze publicznej przekonań i poglądów oraz dla rzeczywistego oddziaływania na otoczenie społeczne i polityczne lub dla okazywania przynależności do pewnych wspólnot. Wolność do pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie natomiast do treści art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te zostały również szeroko opisane w aktach prawa międzynarodowego oraz orzecznictwie międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. Już w art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych w dniu 10 grudnia 1948 r. w Paryżu, zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec swych obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych będący w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z jego art. 21: „uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie  z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób. Art. 21 MPPOiP ma zastosowanie w szczególności do zgromadzeń, w ramach których prezentowane są opinie i idee odnoszące się do istotnych problemów społecznych i publicznych. Obserwacja celów, dla których odbywa się większość zgromadzeń publicznych oraz umiejscowienie przepisu o wolności zgromadzeń w bezpośrednim sąsiedztwie przepisu o wolności słowa pozwala pojmować wolność zgromadzeń jako szczególnego rodzaju postać swobody wypowiedzi. Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, będącej również ratyfikowaną przez Polskę umową międzynarodową, a zatem prawem powszechnie obowiązującym w Polsce. Treść art. 11 EKPC ma na celu nie tylko ochronę jednostki przed arbitralną ingerencją władz publicznych, lecz także nałożenie na władze publiczne obowiązku pozytywnego w zakresie podjęcia działań koniecznych do zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, przy czym dopuszczalne ograniczenia wolności zgromadzania się muszą być „wąsko interpretowane i mogą je usprawiedliwiać jedynie ważne i przekonujące powody”.

Reasumując, standard ochrony wolności zgromadzeń oraz powiązany z nim zakaz nierównego traktowania przez władze publiczne można sprowadzić do następujących kwestii:

  • wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń muszą spełniać test niezbędności i proporcjonalności i powinny być traktowane jako absolutny wyjątek;
  • organy władzy publicznej mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji;
  • przesłanki pozwalające na wydanie zakazu odbycia zgromadzenia nie mogą być interpretowane rozszerzająco, w szczególności zaś nie mogą opierać się wyłącznie na ogólnych prognozach lub przypuszczeniach i muszą uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego,
  • organy władzy publicznej, dokonując oceny, czy zgłoszone zgromadzenie zagraża życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach powinny odnosić się do zachowania organizatorów i uczestników zgromadzenia, nie zaś do zachowania osób trzecich, a cel zgromadzenia może być przy dokonywaniu tej oceny istotny,
  • na organach władzy publicznej ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów.

XI.613.6.2019

Sprawa pana Tomasza. Sąd przyznał mu rentę

Data: 2019-09-24
  • Sąd Okręgowy w Białymstoku przyznał panu Tomaszowi rentę
  • Rozpatrywał tę sprawę po raz drugi, p tym jak Sąd Najwyższy zgodził się ze skargą kasacyjną RPO w tej sprawie i wskazał sądowi w Białymstoku, jak zanalizować sprawę, by wyrok był sprawiedliwy
  • Za pierwszym razem białostocki sąd uznał, że panu Tomaszowi nic się nie należy

Pan Tomasz jako trzyletnie dziecko stał się w 1992 r. ofiarą wypadku drogowego, w wyniku którego jest sparaliżowany i porusza się na wózku. Ponieważ sprawca wypadku nie miał OC, odszkodowanie (w tym rentę) wypłacał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. W momencie szacowania wysokości odszkodowania maksymalna kwota, jaką można przyznać, wynosiła 720 tys. zł. Po 20 latach suma ta się wyczerpała i pan Tomasz został z niczym. Sądy w dwóch instancjach uznały, że pana Tomasza nie ma już podstaw do roszczeń wobec Funduszu, wygasła ona bowiem w momencie, w którym pieniądze się skończyły. Tak sądy interpretowały postanowienia Kodeksu cywilnego dotyczące zobowiązań i odpowiedzialności.

O sprawie pan Tomasz powiadomił rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w 2016 r. na spotkaniu regionalnym w Białymstoku. Nie miał już nadziei na wzruszenie tych wyroków, gdyż termin, jaki mu przysługiwał na złożenie skargi kasacyjnej, już się kończył, on zaś nie miał pieniędzy na prawnika, który umiałby przedstawić Sądowi Najwyższemu odpowiednie argumenty.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich taki termin liczy się jednak inaczej, mógł więc zdążyć z argumentacją prawną – i zrobił to. Dzięki temu Sąd Najwyższy nakazał sprawę rozpatrzyć ponownie. RPO zwracał w skardze kasacyjnej uwagę na konstytucyjne gwarancje równości (art. 32). Nie można tłumaczyć cofnięcia wsparcia dla pana Tomasza, wsparcia, które daje mu szansę nadrobić to, co zabrał mu wypadek, tylko tym, że skończyły się przyznane pieniądze. Zresztą w Unii Europejskiej, do której od czasu wypadku pana Tomasza, Polska weszła, bardzo dba się o to, by takie sytuacje nie miały miejsca (tzw. Dyrektywa Komunikacyjna zawiera mechanizm dostosowywania wysokości sum gwarancyjnych do realnych potrzeb poszkodowanych).

Te argumenty zostały teraz uwzględnione i pozwoliły Sądowi Okręgowemu inaczej popatrzyć na sprawę. Sąd wskazał teraz, że na to, czy po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej Fundusz ma jeszcze wobec poszkodowanego obowiązki, można popatrzeć z dwóch stron. Rzeczywiście, suma gwarancyjna stanowi w zasadzie górną granicę odpowiedzialności ubezpieczyciela. Dotyczy jednak stanów zwyczajnych i przewidywalnych. W przypadku pana Tomasza trzeba jednak skorzystać - tak jak wskazał RPO – z możliwości, jakie daje art. 3571 Kodeksu Cywilnego. Chodzi o to, że umówiona suma gwarancyjna ulegała wyczerpaniu, bowiem należne panu Tomaszowi świadczenia musiały zostać dostoswane do zmienionych warunków społecznych (wzrost kosztów leczenia, ustawowe zapewnienie szerzej ochrony ofiarom wypadków). Nie można więc trzymać się tej kwoty sztywno.

Sąd zauważył także w uzasadnieniu wyroku, że ubezpieczyciel kalkulując składkę z tytułu umowy ubezpieczenia powinien był wziąć pod uwagę możliwość odpowiedzialności ponad umówioną sumę gwarancyjną. Nie można odmówić poszkodowanemu człowiekowi świadczeń tylko z tego powodu, że ubezpieczyciel kalkulując składkę założył, że nie będzie miał do niego zastosowania powszechnie obowiązujący przepis art. 3571 k.c – stwierdził Sąd.

Szacując wysokość renty sąd korzystał z opinii zespołu biegłych, którzy podkreślili m.in., iż wskazane przez pana Tomasza koszty leków, wizyt lekarskich, rehabilitacji odpowiadają minimalnemu zakresowi niezbędnych działań z punktu widzenia utrzymania stanu zdrowia na dotychczasowym poziomie i zapobieganiu dalszym powikłaniom: są realne. Nakładem większej swojej pracy oraz zaangażowania pan Tomasz stara się - w miarę możliwości realizować swoje zamierzenia – podkreślił sąd.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie akcji „Nie świruj, idź na wybory”

Data: 2019-09-19

Rzecznik Praw Obywatelskich, jako konstytucyjny organ ochrony praw człowieka wyraża poparcie dla inicjatyw, których celem jest zachęcenie obywatelek i obywateli do udziału w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Takie inicjatywy służą niewątpliwie budowie społeczeństwa obywatelskiego. Niemniej jednak Rzecznik stanowczo sprzeciwia się konstruowaniu kampanii profrekwencyjnych w oparciu o stereotypy dotyczące grup narażonych na dyskryminację, w tym osób chorujących psychicznie.

Osoby z niepełnosprawnościami są jedną z grup w sposób szczególny narażonych na wykluczenie społeczne. Wśród nich, w stosunkowo najgorszej sytuacji znajdują się osoby chorujące psychicznie. Doświadczają one odrzucenia zarówno w obszarze życia prywatnego, jak i publicznego. Powielanie krzywdzących stereotypów narosłych wokół osób z niepełnosprawnością psychiczną ma widoczny wpływ choćby na ich sytuację na rynku pracy, co skutkuje spychaniem ich na margines życia społecznego[1].

Konsekwentnie wyniki wszystkich badań prowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich, w tym ostatnich przeprowadzonych w 2018 r., pokazują, że osoby chorujące psychicznie spotykają się ze zdecydowanie największym dystansem społecznym wśród przedstawicieli innych grup narażonych na dyskryminację. Wciąż około 40% obywateli i obywatelek nie chciałoby, aby osoba chorująca psychicznie była ich sąsiadem/sąsiadką czy pracowała z nimi w jednym zespole, a około 30% Polek i Polaków odmówiłaby osobom należącym do tej grupy praw obywatelskich.

RPO wielokrotnie zwracał uwagę na potrzebę używania języka wolnego od stereotypów i uprzedzeń wobec osób chorujących psychicznie[2]. Język stosowany wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną i innych osób z niepełnosprawnościami powinien służyć włączeniu tych osób do społeczeństwa oraz przezwyciężaniu negatywnych stereotypów, nie zaś pogłębiać ich dyskryminację. W ocenie Rzecznika język używany w stosunku do przedstawicieli grup narażonych na dyskryminację niezmiennie obrazuje poziom debaty publicznej w demokratycznym państwie, a nadużycia dotyczące osób z zaburzeniami psychicznymi stanowią szczególny rodzaj radykalizacji języka publicznego.

Podziękowania dla RPO za pomoc w dochodzeniu sprawiedliwości dla pobitego w Warszawie Etiopczyka

Data: 2019-09-19
  • Stowarzyszenie Etiopsko-Polskie „Selam” dziękuje Rzecznikowi Praw Obywatelskich za pomoc i wsparcie w sprawie napadniętego w Warszawie Salomona Demissie.
  • W sierpniu 2017 r. został on pobity w Warszawie, pod blokiem, w którym mieszka.
  • RPO spotkał się z nim i wyraził wyrazy współczucia i solidarności. Monitorował też przebieg sprawy. – Bez Pana pomocy trudno byłoby dochodzić sprawiedliwości – napisał prezes Stowarzyszenia  "Selam”.

Sprawcy pobicia zostali skazani, przy czym sąd w uzasadnieniu wyroku zauważył, że chodzi o występek dyskryminacji w postaci stosowania przemocy ze względu na przynależność rasową, co jest zachowaniem „skierowanym przeciwko dobru chronionemu prawem, jakim są prawa człowieka, ludzkość jako zbiorowość różnorodnych ras, narodowości i przekonań, a więc także dobra prawne o szczególnym znaczeniu”.

- Wracałem z pracy. Przed blokiem, gdzie mieszkam, podeszło do mnie dwóch mężczyzn i zaczęło mnie bić. Jeden z nich gonił mnie, drugi wyszedł z naprzeciwka i powiedział, że nigdzie nie ucieknę. Zaczęli mnie bić. Krzyczeli: "czarnuchu, czarnuchu". Nie wiem co będzie dalej, boję się - relacjonował po zdarzeniu Salomon Demissie.

XI.518.68.2017

RPO do KRS w sprawie antysemickich wpisów

Data: 2019-09-19
  • Jak to możliwe, że w kraju doświadczonym przez Holocaust organom państwa ponad cztery lata zajmuje sprawa antysemickich wpisów i to nawet wtedy, kiedy okazuje się, że autorem tych wpisów jest urzędujący sędzia?
  • Opieszałość i zaniechania w tym zakresie podważają zaufanie publiczne do państwa i do jego instytucji – pisze Rzecznik Praw Obywatelskich do przewodniczącego Krajowej Rady Sądownictwa Leszka Mazura.
  • Tu chodzi o przestępstwo, które ma charakter umyślny, co może pociągać za sobą daleko idące konsekwencje prawne rzutujące na możliwość dalszego pełnienia przez taką osobę urzędu sędziego.

W sierpniu 2015 r. na forum internetowym „Dziennika Gazety Prawnej” użytkownik posługujący się pseudonimem „jorry123” zamieścił antysemicki w treści wpis, w którym naród żydowski nazwał „podłym, parszywym narodem”. Osoba o takim pseudonimie jeszcze kilkakrotnie zaznaczała swoją obecność w sieci nienawistnymi komentarzami, pisząc np. o pogromie kieleckim, że „to była prowokacja ubecka, a jak wiadomo w UB przeważali wtedy żydzi, więc ci żydzi wystąpili przeciwko innym żydom, aby mieć usprawiedliwienie dla dalszej wojny przeciwko żołnierzom niezłomnym” – przypomina RPO Adam Bodnar.

- Nie mam wątpliwości – pisze - że wypowiedzi te, podobnie jak inne wpisy cytowane przez red. Wojciecha Czuchnowskiego i red. Antoniego Kowalskiego w artykule zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej” w dniu 12 września 2019 r., wypełniały znamiona przestępstwa publicznego znieważenia grupy ludności z powodu przynależności narodowej, opisanego w art. 257 Kodeksu karnego.

„Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Cztery lata badania sprawy

W trakcie postępowania w sprawie Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia – Starego Miasta ustaliła, że osoba kryjąca się pod pseudonimem „jorry123” to Jarosław Dudzicz, wówczas sędzia Sądu Rejonowego w Słubicach, a obecnie prezes Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim oraz członek Krajowej Rady Sądownictwa.

Według dziennikarzy „Gazety Wyborczej”, sędzia, wezwany na przesłuchanie, miał się przyznać do zamieszczenia w sieci cytowanego na wstępie komentarza.

Jeszcze w 2015 r. sprawa trafiła do Wydziału Spraw Wewnętrznych w Prokuraturze Krajowej. Postępowanie do tej pory nie zostało jednak zakończone.

Dopiero po publikacji „Gazety Wyborczej” Rzecznik Dyscyplinarny Sędziów Sądów Powszechnych zdecydował o podjęciu wstępnych czynności wyjaśniających, czy zachowanie sędziego Dudzicza wyczerpało znamiona przewinienia dyscyplinarnego. Prezydium Krajowej Rady Sądownictwa zleciło natomiast komisji KRS ds. etyki sędziów i asesorów przeprowadzenie w tej sprawie wewnętrznego postępowania wyjaśniającego.

Jakkolwiek działania te są uzasadnione, to w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich są dalece niewystarczające w obliczu jawnie antysemickiego charakteru wypowiedzi przypisywanej urzędującemu sędziemu.

Szczególne wymagania wobec sędziów

W myśl Prawa o ustroju sądów powszechnych (art. 82 § 1) sędzia jest obowiązany postępować zgodnie ze ślubowaniem sędziowskim. Z jego roty wynika natomiast, że sędzia w swoim postępowaniu powinien kierować się zasadami godności i uczciwości (art. 66). Przypisanie sędziemu takich wypowiedzi jest wobec tego równoznaczne z postawieniem zarzutu, że w swoim postępowaniu nie kieruje się on rotą złożonego ślubowania.

Przestępstwo opisane w art. 257 kodeksu karnego ma charakter umyślny, co może pociągać za sobą daleko idące konsekwencje prawne rzutujące na możliwość dalszego pełnienia przez taką osobę urzędu sędziego.

Sprawowanie urzędu sędziego jest możliwe wyłącznie w warunkach zaufania publicznego. Zaufanie to traci natomiast osoba, która w sposób rażący dopuszcza się naruszenia porządku prawnego, popełniając przewinienie dyscyplinarne wyczerpujące znamiona umyślnego przestępstwa.

Dlatego szczególny niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich budzi sytuacja, w której powołane do tego organy przez 4 lata nie potrafiły wyjaśnić wszelkich okoliczności tej sprawy i podjąć przewidzianych prawem rozstrzygnięć. Opieszałość i zaniechania w tym zakresie podważają zaufanie publiczne do państwa i do jego instytucji.

Obowiązek państwa przeciwdziałania przestępstwom motywowanym uprzedzeniami

Wobec nienawiści motywowanej uprzedzeniami władze państwowe, także władza sądownicza, nie mogą pozostawać obojętne. Na władzach spoczywa bowiem duża odpowiedzialność zarówno w zakresie przeciwdziałania temu zjawisku, jak i ciągłego utrzymywania społeczeństwa w przekonaniu, że wszelkie zachowania motywowane uprzedzeniami na tle pochodzenia narodowego, rasowego, etnicznego czy wyznania, spotykają się z należnym potępieniem i są konsekwentnie przez państwo zwalczane.

Jest to szczególnie istotne w przypadku kiedy zachodzi podejrzenie, że oparta na uprzedzeniach nienawiść kierowała zachowaniem osoby sprawującej doniosłe funkcje publiczne.

Wydawać by się mogło, że ogrom Zbrodni Holocaustu sprawi, iż wszelkie idee i poglądy propagujące antysemityzm, rasizm czy ksenofobię, wzywające do nienawiści z powodu różnic narodowościowych, etnicznych i kulturowych, raz na zawsze znikną z życia społeczeństw. Niestety tak się nie stało. W Biurze RPO każdego roku odnotowywanych jest coraz więcej spraw, w których dochodzi do nawoływania do nienawiści na tle przynależności narodowej, etnicznej czy wyznaniowej lub publicznego znieważania osób właśnie z powodu tej przynależności. O rozpowszechnianiu się mowy nienawiści w Polsce wspomniał też w sierpniu 2019 r. Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) w pkt 15 Uwag końcowych po rozpatrzeniu sprawozdań okresowych Polski z realizacji Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej (CERD/C/POL/CO/22-24). Komitet zwrócił przy tym uwagę na fakt, że również osoby publiczne bywają źródłem mowy nienawiści, a także często zaniedbują obowiązek potępienia tego typu wypowiedzi.

Na wszelkie przejawy nienawiści motywowanej uprzedzeniami państwo musi reagować z pełną stanowczością. Jakiekolwiek próby wzbudzenia pogardy wobec osób o różnej tożsamości kulturowej, pochodzeniu narodowym czy etnicznym powinny spotkać się z wyraźnym i stanowczym sprzeciwem zarówno rządzących, jak i społeczeństwa.

Dlatego RPO wyraża nadzieję, że Krajowa Rada Sądownictwa nie tylko wykaże się determinacją w prowadzeniu postępowania w sprawie ewentualnego naruszenia zasad etyki przez jednego z jej członków, ale też w sposób jednoznaczny potępi tego rodzaju wypowiedzi.

XI.518.84.2019

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie planowanych działań homofobicznych w Szczecinie

Data: 2019-09-13

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, konstytucyjny organ stojący na straży wolności i praw człowieka i obywatela, z oburzeniem przyjmuję doniesienia medialne o zamiarze zorganizowania w Szczecinie happeningu zakładającego przeprowadzenie „dezynfekcji” placu, z którego pierwotnie wyruszyć miało zgromadzenie pn. Marsz Równości.

Będąc odpowiedzialnym za monitorowanie przestrzegania zasady równego traktowania w naszym państwie uznaję wskazaną inicjatywę, nawiązującą swoją symboliką i językiem do ideologii, która doprowadziła do prześladowań milionów ludzi, za skrajny przykład homofobii i bezprecedensowy atak na godność osób nieheteroseksualnych i transpłciowych. Porównywanie osób lub całych grup społecznych do szkodników czy insektów, które należy zniszczyć, sprzątnąć lub dokonać ich dezynfekcji budzi najgorsze skojarzenia z czasami, gdy światem rządziły nienawiść i pogarda do drugiego człowieka.

Należy z całą mocą podkreślić, że organizacja wydarzeń, których celem jest wyłącznie sianie nienawiści wobec osób nieheteronormatywnych i ich dehumanizacja, godzi w fundamenty Polski jako demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa, opartego na zasadzie wolności, solidarności i dialogu. Dowodzi ona także ignorancji organizatorów i – wbrew ich deklaracjom – stanowi wyraz całkowitego wypaczenia idei patriotyzmu rozumianego także jako dążenie do dbałości o dobro wspólne.

Jednocześnie chciałbym zachęcić wszystkich, którym bliska jest konstytucyjna zasada równości, do odrzucenia języka nienawiści i okazywania wsparcia tym inicjatywom, które zmierzają do budowania demokratycznego państwa i społeczeństwa szanującego podstawowe prawa człowieka.

Ochrona praw dziecka w trakcie reformy służb celno-skarbowych

Data: 2019-09-06
  • Czy celniczka w ciąży mogła stracić stanowisko w wyniku „niezaproponowania” jej przejścia do Krajowej Administracji Skarbowej, skoro takie „niezaproponowanie” musi być potwierdzone decyzją administracyjną, a decyzji takiej nie wolno wydać wobec kobiety w ciąży?
  • Z takim pytaniem zmierzy się KAS po ważnym wyroku NSA w sprawie, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich

Na posiedzeniu 3 września 2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny rozstrzygnął na korzyść celników kolejne sprawy (w tym sygn. akt I OSK 3744/18 – z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich) dotyczące bezczynności dyrektorów Izb Administracji Skarbowej w przedmiocie wydania decyzji dotyczącej stosunku służbowego w związku z reformą służb celno-skarbowych.

Przy reorganizacji instytucji publicznych ustawodawca korzysta z narzędzia pozbawiającego pracowników praw, które chronią sumiennie i starannie wykonujących obowiązki przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych. W praktyce wygląda to tak, że jedna instytucja jest ustawowo likwidowana, a druga przejmuje jej zadania. Dla pracowników i funkcjonariuszy oznacza to wygaśnięcie stosunków pracy/służby. Mogą dostać propozycje pracy w nowej instytucji lub nie.

W takiej sytuacji znalazło się wielu celników, którym nie zaproponowano przejścia do nowotworzonej Służby Celno-Skarbowej. Szukają teraz pomocy w sądach. Bowiem problem dotyczy nie tylko samego faktu utraty pracy bez wskazania powodu, ale także konsekwencji dla praw emerytalnych i praw do świadczeń społecznych.

Ukształtowana już, jednolita[1] linia orzecznicza nakazuje traktowanie wygaśnięcia stosunku służbowego jak zwolnienie ze służby. Konsekwencją tego stanu rzeczy jest obowiązek wydania deklaratoryjnej decyzji administracyjnej stwierdzającej wygaśnięcie stosunku służbowego. Samo niezaproponowanie przejścia do KAS nie wystarczy – Dyrektor Izby Administracji Skarbowej musi podjąć działanie.

Istotą decyzji deklaratoryjnej jest rozstrzygnięcie o uprawnieniach lub obowiązkach, które wynikają z mocy prawa, a więc z mocą wsteczną (decyzja deklaratoryjna nie tworzy nowego stanu prawnego, tylko potwierdza stan, który powstał już z mocy nastąpienia zdarzenia określonego w przepisach).

Skoro jednak taka decyzja musi by wydana, rodzi się pytanie, co w przypadkach, w których prawo na to nie pozwala – bo nie wolno tego zrobić np. wobec kobiet ciężarnych lub tuż po urodzeniu dziecka. Może się więc okazać dyrektor Izby Administracji Skarbowej, któremu – zgodnie z wyrokiem sądu – przyjdzie wydać decyzję deklaratywną, będzie się musiał zmierzyć z problemem, że decyzja taka naruszy inne przepisy prawa. Przyjęta przez sądy wykładnia przepisów prawa prowadzić bowiem może do sytuacji w której stosunek służbowy osób znajdujących się pod szczególną ochroną prawną przed zwolnieniem, związaną np. rodzicielstwem nie został skutecznie rozwiązany.

Sprawę, którą zajmował się NSA, wniosła celniczka, która nie tylko w momencie „niezaproponowania” dalszej służby była w ciąży, ale też była przewodniczącą związku zawodowego. Była więc chroniona z dwóch powodów. 

Zgodnie z przepisami pragmatyki służbowej funkcjonariuszy nie można zwolnić ze służby w okresie ciąży, w czasie urlopu macierzyńskiego, urlopu na warunkach urlopu macierzyńskiego, urlopu ojcowskiego, urlopu rodzicielskiego lub urlopu wychowawczego, z wyjątkiem przypadków określonych w przepisach ustawy. Tryb zwolnienia funkcjonariuszy określony w art. 170 ust. 1 i 3 ustawy wprowadzającej KAS nie mieści się naturalnie w tych wyjątkach. Wynika to z charakteru przepisów wprowadzających Krajową Administrację Skarbową (KAS), mających na celu dostosowanie dotychczas funkcjonujących instytucji do wymagań nowej ustawy o KAS. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, zakaz zwalniania funkcjonariuszy celnych ze służby w trakcie np. ciąży dotyczył również funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej w okresie przejściowym.

Innymi słowy przedstawiona w przytoczonym orzeczeniu wykładnia prowadzi do wniosku, że przy wydawaniu decyzji dyrektorzy IAS zobowiązani będą uwzględniać przepisy zapewniające szczególną ochronę przed zwolnieniem. W rezultacie wydanie wobec takich osób decyzji stwierdzających wygaśnięcie stosunku służbowego może okazać się niezgodne z prawem. Do takiego wniosku prowadzi także odwołanie się do art. 71 ust. 2 Konstytucji, który przyznaje matce przed i po urodzeniu dziecka prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Gdyby przyjąć, że w stosunku do funkcjonariusza – kobiety w ciąży stosowany jest mechanizm polegający na wygaśnięciu stosunku służbowego, to jest oczywiste, że władze publiczne w tym przypadku nie tylko nie świadczyłyby szczególnej pomocy, lecz destabilizowałyby sytuację takiej osoby, pozbawiając ją środków utrzymania. Taka wykładnia przepisów w omawianym zakresie jest zaś nie do pogodzenia z treścią art. 71 ust. 2 Konstytucji.

 

[1] Uchwała NSA z dnia 1 lipca 2019 r. (sygn. akt I OPS 1/19).

RPO przeciw mowie nienawiści

Data: 2019-09-06

Raport z dzialań RPO za lata 2015-2019

Skarżąca nie musi już mieszkać ze sprawcą przemocy. Skuteczna interwencja RPO.

Data: 2019-09-03

Po latach doświadczania przemocy domowej ze strony byłego męża skarżąca dostała od gminy oddzielne mieszkanie. Początkowo gmina nie chciała się na to zgodzić, mimo bezpośredniego zagrożenia dla zdrowia i życia kobiety. Według gminy nie przewidywały tego przepisy. Rzecznik poprosił gminę o ponowne przeanalizowanie sprawy. Gmina potraktowała ją indywidualnie i ostatecznie wskazała ofierze przemocy i sprawcy dwa odrębne lokale zamienne.

BPW.7213.3.2019

Rekomendacje Komitetu ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) po XXII-XXIV sprawozdaniu Polski

Data: 2019-08-30
  • -  Rekomendacje ONZ są również rekomendacjami dla nas – bo od nas, obywateli, zależy, czy będziemy się upominać o wskazane przez ekspertów ONZ sprawy. Te rekomendacje dotyczą fundamentów funkcjonowania państwa i demokracji – powiedział RPO Adam Bodnar na briefingu prasowym poświęconym rekomendacjom Komitetu ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD).
  • Co jest w rekomendacjach?
  • Polska powinna podjąć niezbędne działania, by zwalczać mowę nienawiści i podżeganie do przemocy, również w internecie.
  • Politycy, osoby publiczne i media powinny przeciwstawiać się używaniu mowy nienawiści w debacie publicznej.
  • Szczególnie ważne jest zwalczanie dyskryminacji i mowy nienawiści w trakcie kampanii wyborczej.
  • Polska powinna podjąć publiczne działania, które mają na celu zwalczanie mowy nienawiści, przestępstw motywowanych nienawiścią, przeciwdziałają uprzedzeniom i stereotypom względem mniejszości narodowych i etnicznych, migrantów i uchodźców.
  • Komitet zobowiązuje Polskę do przeciwdziałania i monitorowania skali zjawiska underreportingu, czyli niedostatecznym zgłaszaniem organom ścigania przestępstw motywowanych nienawiścią. 

Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) w Genewie rozpatrzył okresowe sprawozdanie Polski a 29 sierpnia przyjął uwagi końcowe (concluding observations) dotyczące sprawozdania Polski z realizacji Konwencji[1].

CERD oceniał stan wdrożenia przez Polskę postanowień Międzynarodowej Konwencji z 1966 r. w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Polska ratyfikowała ją w 1968 r.

Państwa-strony Konwencji co dwa lata zobowiązane są do informowania o działaniach podjętych w celu uwzględnienia w prawie i w praktyce postanowień Konwencji i uwag Komitetu.

Wystąpienie RPO i ekspertek jego Biura na konferencji prasowej

- Jeśli podchodzimy poważnie do Konstytucji  i umów, które Polska ratyfikowała, to warto się tym rekomendacjom przyjrzeć – powiedział rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar na konferencji prasowej 30 sierpnia w Warszawie. - RPO robi to, bo ma taki ustawowy obowiązek. Ale mają go także partie polityczne - zwłaszcza w czasie kampanii. Dlatego media i sami obywatele powinni się dopytywać o reakcje na raport, o planowane działania, o aktywność prokuratury w sprawach przestępstw motywowanych nienawiścią.

- Najważniejsze jest to, że zdaniem Komitetu, który wysłuchał polskich władz i zadawał pytania rządowej delegacji, Polska nieskutecznie ściga przestępstwa motywowane uprzedzeniami – podkreśliła Anna Błaszczak-Banasiak, dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w BRPO. - Z badań Rzecznika i OBWE wiemy już, że tylko 5 proc. takich przestępstw jest zgłaszanych. Zdaniem CERD świadczy to o niskim zaufaniu do instytucji państwa, stąd apel do polskich władz o podjęcie działań w tym obszarze.

Kluczowe i nietypowe jest wezwanie CERD, by wyraźne stanowiska zajmowały osoby publiczne, zwłaszcza podczas kampanii wyborczej. Komitet dopytywał polską delegację o konkretne wypowiedzi przedstawicieli władz, a delegacja, mimo zapewnień, że przeciwdziałanie przestępstwom motywowanym uprzedzeniami jest dla rządu ważne, nie potrafiła takich wypowiedzi wskazać.

Dlatego CERD wystąpił o przygotowanie dodatkowych wyjaśnień w ciągu następnego roku. Do działanie wyjątkowe, ze względu na sytuację w Polsce.

Komitet zwrócił też uwagę na istotną rolę dziennikarzy – mówiła Anna Błaszczak-Banasiak. - To również od Państwa zależy, czy w kampanii wyborczej  język nienawiści będzie stosowany – zwróciła się do obecnych na briefingu.

CERD zwrócił uwagę na słabość prawa w Polsce (tzw. ustawa o równym traktowaniu napisana jest tak, że nie zapewnia w praktyce osobom narażonym na dyskryminację skutecznej ochrony, także mandat RPO jest na tyle ograniczony, że pomoc ze strony tego organu ds. równego traktowania jest niewystarczająca np. w sprawach dotyczących podmiotów prywatnych).

- CERD zwrócił uwagę na szcególnie trudną sytuację uchodźców umieszczonych w ośrodkach dla cudzoziemców, w tym rodzin z dziećmi, co dla dzieci jest szczególnie traumatycznym doświadczeniem – dodała Joanna Subko z Zespołu ds. Równego Traktowania, która z ramienia RPO uczestniczyła w przeglądzie sprawozdania Polski w siedzibie Komisarza ds. Praw Człowieka w Genewie. - Komitet zwrócił uwagę na sytuację na wschodniej granicy Polski, gdzie cudzoziemcy, którzy chcą się ubiegać o ochronę międzynarodową w Polsce nie są do naszego kraju po prostu wpuszczani. Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje w tej sprawie wiele skarg. Ważne, że i CERD zwrócił na to uwagę – powiedziała.

Konkluzje raportu CERD ONZ

  1. Komitet podziękował Rzecznikowi Praw Obywatelskich za merytoryczny wkład i zaangażowanie w trakcie rozpatrywania przez ONZ sprawozdania Polski oraz wezwał Polskę do wzmocnienia współpracy między organami rządowymi a Rzecznikiem.
  2. Komitet docenił m.in. przyjęcie przez Polskę Krajowego Planu Działań przeciwko Handlowi Ludźmi na lata 2019-2021, a także utworzenie w Komendzie Głównej Policji Biura do Walki z Cyberprzestępczością.

Wybrane obawy i zalecenia:

RAMY INSTYTUCJONALNE

W ocenie Komitetu wprowadzone przez Polskę zmiany w prawie o sądownictwie i prokuraturze mogą zagrozić niezależności sądownictwa i instytucji Prokuratora Generalnego, szczególnie w kontekście egzekwowania prawa do sądu i równego traktowania.

Polska powinna podjąć skuteczne kroki w celu zagwarantowania niezależności sądownictwa i prokuratora krajowego od wpływów politycznych. 

RZECZNIK PRAW OBYWATELSKICH

Komitet zaleca, by Rzecznikowi Praw Obywatelskich zapewnić finansowanie, które umożliwi wykonywanie powierzonych mu zadań oraz skuteczne przeciwdziałanie dyskryminacji zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej.

Komitet podkreśla, że należy zagwarantować, by ustawowe kompetencje RPO były w pełni uznawane i przestrzegane. Każde żądanie przez Rzecznika Praw Obywatelskich wszczęcia postępowania w sprawach o przestępstwa z nienawiści, skierowane do Prokuratury na podstawie art. 14 pkt. 5 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, powinno skutkować niezwłocznym podjęciem przez organ ścigania dochodzenia we wskazanej przez Rzecznika sprawie. 

PRZESTĘPCZOŚĆ MOTYWOWANA UPRZEDZENIAMI

Polska powinna podjąć niezbędne działania, by zwalczać mowę nienawiści i podżeganie do przemocy, również w internecie. Politycy, osoby publiczne i media powinny publicznie przeciwstawiać się używaniu mowy nienawiści w debacie publicznej.

CERD podkreśla też rolę dziennikarzy i mediów w odpowiedzialności za język debaty publicznej. Szczególnie ważne jest zwalczanie dyskryminacji i mowy nienawiści w trakcie kampanii wyborczej.

Polska powinna podjąć publiczne działania, które mają na celu zwalczanie mowy nienawiści, przestępstw motywowanych nienawiścią, przeciwdziałają uprzedzeniom i stereotypom względem mniejszości narodowych i etnicznych, migrantów i uchodźców.

Komitet zobowiązuje Polskę do przeciwdziałania i monitorowania skali zjawiska underreportingu, czyli szacowania liczby przestępstw motywowanych nienawiścią, które nie są zgłaszane organom ścigania 

EGZEKWOWANIE ZAKAZU DZIAŁALNOŚCI PARTII LUB ORGANIZACJI PROMUJĄCYCH DYSKRYMINACJĘ RASOWĄ

Konieczne jest efektywne egzekwowanie prawa zakazującego istnienia grup lub organizacji, które promują lub podżegają do dyskryminacji rasowej, oraz wprowadzenie do Kodeksu karnego regulacji penalizującej członkostwo w takich organizacjach.

 SYTUACJA MIGRANTÓW I UCHODŹCÓW

Polska powinna powstrzymać się od umieszczania cudzoziemców oraz osób ubiegających się o status uchodźcy – w tym rodzin z dziećmi – w ośrodkach strzeżonych.

Zaniem Komitetu osobom poszukującym ochrony międzynarodowej należy zagwarantować skuteczny dostęp do procedury uchodźczej oraz do pomocy prawnej, a także zapewnić sprawne przyjmowanie przez Straż Graniczną wniosków o udzielenie ochrony międzynarodowej.

 

[1] CERD analizował XXII-XXIV sprawozdania Polski w dniach 6-7 sierpnia 2019 r.

Do prezydenta Warszawy o ulgach na komunikację miejską dla rencistów

Data: 2019-08-29
  • Ktoś, komu prawo do renty przyznała instytucja zagraniczna, nie ma w Warszawie prawa do zniżki w komunikacji miejskiej
  • Zniżka przysługuje bowiem tylko emerytom i rencistom do 70. roku życia, którym uprawnienia nadał polski organ emerytalny lub rentowy (po 70. urodzinach wszystkim już przysługuje bezpłatny bilet)
  • Takie dzielenie rencistów wzbudziło wątpliwości RPO, stąd jego wystąpienie do władz miasta

Podział emerytów i rencistów na „krajowych” i „zagranicznych” może naruszać konstytucyjną zasadę równości a także prawo Unii Europejskiej, której jesteśmy członkami. Dlaczego bowiem rencista dysponujący dokumentem wydanym przez inny kraj członkowski ma nie mieć prawa do zniżki? – pyta zastępca RPO Maciej Taborowski.

W piśmie do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego RPO przypomina, na czym polega zasada równości: w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego przyjmuje się, że równość wobec prawa zakłada, że osoby o tej samej cesze powinny być traktowane tak samo. Kluczowe jest więc ustalenie, co jest tą cechą, która decyduje o sposobie traktowania  (wspólną cechą istotną uzasadniającą równe traktowanie podmiotów).

W przypadku ulgi komunikacyjnej cechą jest po prostu status rencisty (emeryta). Ulgi przyznaje się bowiem emerytom i rencistom jako swego rodzaju pomoc i wsparcie. Dzielenie więc rencistów na krajowych i zagranicznych jest odstępstwem od zasady równości.

Prawodawca ma do tego prawo – ale tylko po spełnieniu trzech warunków:

  1. Wprowadzone zróżnicowania muszą być racjonalnie uzasadnione.
  2. Waga interesu, któremu ma służyć zróżnicowanie podmiotów podobnych, musi pozostawać w odpowiedniej proporcji do wagi interesów, które zostaną naruszone w wyniku różnego traktowania podmiotów podobnych.
  3. Różnicowanie podmiotów podobnych musi znajdować podstawę w wartościach, zasadach lub normach konstytucyjnych.

Czy te warunki zostały spełnione w tym przypadku?

V.565.53.2019

RPO zajął się sprawą ksenofobicznej oferty pracy w smażalni ryb w Gdyni

Data: 2019-08-26
  • Oferta pracy w smażalni ryb w Gdyni zawierała treści ksenofobiczne i dyskryminujące 
  • Sprawę podjął Rzecznik Praw Obywatelskich

Na portalu społecznościowym właściciel lokalu zamieścił ofertę pracy dla kucharza z adnotacją: "Zero Ukraińców czy innych podobnych". Na zwróconą mu uwagę zareagował: „Klientów szanujemy, podludzi – nie”.

Rzecznik wystąpi do komisariatu policji oraz Prokuratora Rejonowego w Gdyni o informacje o stanie sprawy oraz przeprowadzonych dotychczas czynności.

Zawiadomienie do prokuratury złożył  Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych. 
 

Delegowanie do odległych miejsc zatrudnienia. Ważny wyrok sądu ws. dyskryminacji 

Data: 2019-08-23
  • Nastąpiło nadużycie prawa do czasowego delegowania pracownika do miejsca pracy znacznie oddalonego od dotychczasowego 
  • Wynika to z wyroku sądu, który badał pozew o dyskryminację funkcjonariuszy Centralnego Ośrodka Szkolenia Służby Więziennej
  • Po ujawnieniu nieprawidłowości w COSW zostali oni przeniesieni do służby w innych jednostkach, odległych o kilkaset kilometrów
  • Sąd uznał, że przesłanką dyskryminacji może być także kryterium sygnalizowania nieprawidłowości przez pracownika  

Funkcjonariusze ci - wykładowcy Centralnego Ośrodka Szkolenia SW w Kaliszu – sugerowali związek rozkazów personalnych delegujących ich do pełnienia służby w innych jednostkach SW z ich działalnością związkową.  Byli oni bowiem zaangażowani m.in. w ujawnienie nieprawidłowości w funkcjonowaniu Zakładu Technologii Informatycznych i Edukacyjnych COSSW. W 2018 r. zwrócili się do pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Złożyli także do sądu pozew o dyskryminację w miejscu zatrudnienia. 1  lipca 2019 r. Sąd Okręgowy w Kaliszu wydał wyrok (sygn. akt V P 20/17), w którym uwzględnił powództwo. Wyrok jest nieprawomocny.

RPO: to precedensowy wyrok

W ocenie Rzecznika wyrok ma precedensowe znaczenie z dwóch powodów:

  • wskazania kryterium sygnalizowania przez pracownika nieprawidłowości jako przesłanki dyskryminacji.  W ocenie sądu, wśród przesłanek dyskryminacji mieści się także kryterium w postaci sygnalizowania przez pracownika nieprawidłowości dostrzeżonych w pracy. W systemie prawnym brak jest jednoznacznych uregulowań  o ochronie prawnej tzw. „ sygnalistów”. Przepisy pragmatyk służbowych formacji mundurowych nie zawierają żadnych takich zapisów. Są zaś tak skonstruowane, że  funkcjonariuszowi będącemu „sygnalistą” można realnie „dokuczyć” poprzez m.in. zastosowanie takich niedookreślonych przesłanek jak „ważne przyczyny” „gwarancja rękojmi”,  „interes służby” czy „ważny interes służby”. 
  • nadużycia prawa do czasowego delegowania pracownika do miejsca pracy znacznie oddalonego od dotychczasowego. W ocenie sądu Centralny Zarząd Służby Więziennej oraz  COSSW nie wykazały, że potrzeby służby były na tyle istotne, by uzasadniały delegowanie powodów jako funkcjonariuszy w stopniach oficerskich, o wieloletnim doświadczeniu w roli wykładowców COSSW, zamieszkujących w miejscu odległym o kilkaset kilometrów od miejsc ich planowanego czasowego przeniesienia. Jedynym uzasadnieniem sięgnięcia po takie zasoby kadrowe SW, jak powodowie, na maksymalny okres 6 miesięcy, w tym samym dla wszystkich czasie i w trybie wręcz natychmiastowego wykonania rozkazu, byłaby sytuacja nadzwyczajna, alarmowa, rodząca konieczność pilnego, nagłego, a przy tym długotrwałego uzupełnienia niedoborów kadrowych w  tych jednostkach SW, do których ich kierowano. A taka  sytuacja – jak wynika z dowodów -  nie miała miejsca. Jeśli w jednostkach w miejscu delegowania powodów zachodziły braki osobowe, to nie miały charakteru nagłego, a dostrzegano je na długo przed wydaniem rozkazów wobec powodów.  Osoby kierujące tymi jednostkami zwracały się o ich uzupełnienie w drodze wzmocnienia etatowego, a nie - rozwiązań doraźnych, czasowych, jakimi są delegacje.

Działania RPO 

W 2018 r. Rzecznik zwrócił się w sprawie powodów do Ministra Sprawiedliwości.

Zauważył, że mogło dojść do nadużycia instytucji delegowania. Wskazuje na to bliski związek (również czasowy) pomiędzy sygnalizowaniem nieprawidłowości a działaniem, polegającym na delegowaniu funkcjonariuszy do miejscowości odległej od dotychczasowego miejsca pełnienia służby - a tym samym faktycznego uniemożliwienia wykonywania działalności związkowej. 

Rzetelne wykonywanie działalności związkowej w obiekcie oddalonym o ponad 100 km od dotychczasowej jednostki wydaje się mało prawdopodobne, nieekonomiczne i może stanowić utrudnienie wykonywania działalności związkowej. Tym samym nieuwzględnienie interesu związku zawodowego przy podejmowaniu decyzji o delegowaniu czasowym (w tym w szczególności wobec przedstawiciela związku zawodowego objętego ochroną prawną) może budzić wątpliwości z punktu widzenia ustawy  o związkach zawodowych.   

Rzecznik dostrzega, że instytucja czasowego delegowania funkcjonariusza SW do służby w innej jednostce organizacyjnej stanowi niewątpliwie emanację podległości służbowej i dyspozycyjności wynikających z treści stosunku służbowego – i co do zasady – pozwala na prawidłową realizację zadań SW. Jednak Dyrektor Generalny SW, wydając rozkaz o delegowaniu funkcjonariusza podlegającego ochronie w trybie art. 70 ust. 1 ustawy o SW, powinien rozważyć zarówno „ważne potrzeby służby”, „interes funkcjonariusza”, jak również „interes związku zawodowego”. Nie każda realna lub potencjalna potrzeba służby uzasadnia delegowanie funkcjonariusza do czasowego pełnienia służby w innej jednostce organizacyjnej. Przepis wymaga, aby potrzeba ta przyjęła postać kwalifikowaną – „ważnych potrzeb służby”.

- W ocenie RPO fakultatywny charakter art. 70 ust. 1 ustawy o SW wskazuje na konieczność ważenia wszystkich wyżej wymienionych interesów przy podejmowaniu decyzji o czasowym delegowaniu funkcjonariusza do innej jednostki organizacyjnej Służby Więziennej. Z odpowiedzi Dyrektora BKiS CZSW wynika jednak, że na etapie podejmowania decyzji o delegowaniu funkcjonariusza „interes związku zawodowego” w ogóle nie był brany pod uwagę -  pisał RPO w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości.

Natychmiastowy nakaz opuszczenia mieszkania dla sprawcy przemocy. RPO pozytywnie o projekcie rządu

Data: 2019-08-22
  • Rząd proponuje, by policja mogła nakazywać sprawcy przemocy w rodzinie, który zagraża życiu lub zdrowiu ofiary, natychmiastowe opuszczenie wspólnego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia, a także - zakazywać zbliżania się do niego 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna się tego domagał w imię szybkiej i skutecznej ochrony praw ofiar
  • Obecne procedury, umożliwiające sądowy nakaz opuszczenia lokalu, są bowiem zbyt długotrwałe; nie przewidują też zakazu zbliżania się do mieszkania
  • Zarazem RPO zgłasza uwagi do projektu. Wnosi, by sprawcy przemocy można było zakazywać również kontaktów z jego ofiarą 
  • Jest też przeciwny propozycji, by osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, musiała ponosić bieżące opłaty za lokal

Dziś sąd może orzec opuszczenie lokalu wobec sprawcy przemocy domowej w toku postępowania karnego. Jest to możliwe także niezależnie od tego postępowania. Zmieniona w 2010 r. ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewiduje, że na wniosek osoby dotkniętej przemocą sąd cywilny może zobowiązać sprawcę - członka rodziny zajmującego wspólne mieszkanie - do jego opuszczenia. Procedury te trwają jednak za długo. Tymczasem wobec bezpośredniego zagrożenia musi być możliwość niezwłocznej izolacji ofiary i sprawcy przemocy.

Dlatego jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Sprawniejsze postępowania sądowe o zobowiązanie sprawcy przemocy do opuszczenia lokalu

Teraz Rzecznik zgłosił  Ministrowi Sprawiedliwości uwagi do rządowego projektu nowelizacji Kodeksu postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw (ogłoszonego na stronie RCL pod nr UD536). Przewiduje on wprowadzenie środków o charakterze cywilnoprawnym (Kpc) orzekanych na wniosek złożony na podstawie art. 11a ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, karnoprawnym (Kodeks wykroczeń) oraz administracyjnoprawnym (ustawa o Policji).

Projekt jest zgodny z postulatami Rzecznika. Wiele razy wskazywał on, że sądom trudno jest dotrzymać zapisanego w art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie miesięcznego terminu rozprawy od wpływu wniosku o nakazanie sprawy przemocy opuszczenia mieszkania. Także szybkie zakończenie postępowania napotyka trudności, zwłaszcza gdy strony korzystają z uprawnień procesowych i np. wnoszą o przesłuchanie świadków. Z analiz RPO wynika, że średni czas rozpatrzenia wniosku to 153 dni. Rzecznik proponował, by  sprawy te badały wydziały rodzinne sądów.

Dlatego RPO z uznaniem przyjmuje znaczne skrócenie terminów rozpoznania wniosku o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazaniu zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Według projektu sąd ma o tym orzekać w miesiąc od wpływu wniosku, a decyzja sądu ma być wykonana w 24 godziny. Z kolei wniosek o zabezpieczenie sąd ma rozstrzygać w 48 godzin od dnia jego wpływu - decyzja sądu powinna być wykonana w 24 godziny. 

Co do zasady RPO pozytywnie ocenia wprowadzenie trybu administracyjnego, w którego ramach policjant będzie uprawniony do nakazania osobie stosującej przemoc opuszczenie wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia oraz zakazu zbliżania się niego. Decyzja ta jest skuteczna niemal natychmiastowo. Osoba pokrzywdzona przemocą miałaby dwa tygodnie na dopełnienie formalności związanych z wnioskiem o zabezpieczenie co do zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazania zbliżania się do niego. 

Projekt gwarantuje także prawa osoby, wobec której policjant wyda taki nakaz lub zakaz. Będzie jej przysługiwać zażalenie do sądu - w terminie trzech dni od dnia doręczenia nakazu lub zakazu. Sąd ma je rozpoznać nie później niż w trzy dni od daty wpływu.

W ocenie Rzecznika projekt ma jednak kilka wad, które mogą rodzić kontrowersje przy jego stosowaniu. 

Nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego

Sformułowanie o rozpoznaniu wniosku o zabezpieczenie w ciągu 48 godzin od dnia jego wniesienia może rodzić rozbieżności interpretacyjne. Termin ten może bowiem być liczony albo od godziny wpłynięcia wniosku, albo od początku doby następującej po tej, w której wpłynął. Skoro według drugiego z tych sposobów liczenia termin skończy się o północy, decyzja będzie mogła być wydana i dostarczona stronom dopiero w godzinach urzędowania sądu - czyli o ósmej rano dnia następnego. Może to zatem nawet o 24 godziny wydłużyć czas wydania decyzji wobec osoby, która złożyła wniosek o godz. 8 rano. Na rozbieżności nie pozwoliłaby zmiana proponowanego zwrotu „w ciągu 48 godzin od dnia wniesienia wniosku” na zwrot „w ciągu 48 godzin od chwili wniesienia wniosku”. 

Dziś według art. 11a ustawy sąd orzeka tylko w kwestii żądania zobowiązania członka rodziny stosującego przemoc do opuszczenia mieszkania. Projekt przewiduje, że sąd będzie orzekał w dwóch rodzajach spraw: o zobowiązaniu osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub o zakazaniu zbliżania się do niego. W kontekście wniosku złożonego tylko co do jednego z tych rozstrzygnięć projekt może rodzić problem interpretacyjny: czy wydanie drugiego z tych rozstrzygnięć - którego wcześniejszy wniosek nie dotyczył - jest możliwe przez sąd z urzędu, czy też wymaga nowego wniosku strony.

Ponadto projekt w tym kontekście niekonsekwentnie używa spójników „oraz” i „lub”. W efekcie nie wynika z niego jednoznacznie, czy nowy wniosek zawiera dwa odrębne żądania, które strona może swobodnie wybrać i domagać się ich łącznie bądź osobno (zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego orzeczenia lub zakazania zbliżania się do niego), czy też przedmiotem wniosku jest jedno żądanie (zobowiązania osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania i jego bezpośredniego orzeczenia oraz zakazania zbliżania się do niego).  Zarówno uzasadnienie projektu, jak i jego przepisy, używają zwrotów „oraz” i „lub” zamiennie. A powinno być to jednoznacznie uregulowane.

Nowelizacja Kodeksu wykroczeń

Według projektu niezastosowanie się sprawcy przemocy do nałożonego nakazu lub zakazu będzie wykroczeniem, zagrożonym karą aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny. W opinii Rzecznika unormowanie tego w Kodeksie wykroczeń, a nie w Kodeksie karnym wystarczająco chroni prawa osoby pokrzywdzonej przemocą. Jednocześnie nie jest nadmierną ingerencją państwa w prawa i wolności konstytucyjne i spełnia wymogi zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 1 Konstytucji) i zasady ultima ratio prawa karnego (art. 2 Konstytucji).

Jednocześnie Rzecznik ocenia, że użyte w projektowanym art. 66b Kw sformułowanie „bezpośrednie otoczenie mieszkania” wymaga bardziej precyzyjnego określenia. Nie wiadomo bowiem, co rozumieć pod tym nieostrym pojęciem. Może ono rodzić problemy interpretacyjne, zwłaszcza w perspektywie miejsca przeprowadzki sprawcy przemocy. Dlatego warto rozważyć dodanie przepisu, który - przy wydawaniu odpowiedniego nakazu lub zakazu przez policjanta czy sąd - nakładałby obowiązek dokładnego określenia, co sprawca przemocy ma rozumieć przez „bezpośrednie otoczenie mieszkania”.

Nowelizacja ustawy o Policji

Projekt upoważnia policjanta do wydania wobec osoby stosującej w rodzinie przemoc, która stwarza zagrożenie życia lub zdrowia osoby nią dotkniętej, nakazu natychmiastowego opuszczenia wspólnego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia lub zakazu zbliżania do niego. Osobie, wobec której wydano taki nakaz lub zakaz, przysługuje prawo złożenia zażalenia do sądu w terminie 3 dni od dnia doręczenia tej decyzji. W razie zmiany okoliczności sprawy sąd miałby prawo do zmiany lub uchylenia postanowienia. Nie miałby jednak do tego prawa policjant. RPO wnosi, aby w razie zmiany okoliczności także i funkcjonariusz miał takie uprawnienie, komplementarne do uprawnienia sądu.

Nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Wątpliwości Rzecznika budzi propozycja projektu, by osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, musiała ponosić bieżące opłaty na jego użytkowanie. Z uwagi na różne tytuły prawne do lokalu nie sposób jednoznacznie ustalić, czy osoba pozostająca w lokalu ma przejąć całość należności (a sprawca przemocy został zwolniony z wszelkich opłat), czy też chodzi tylko o opłaty eksploatacyjne. Uzasadnienie projektu zdaje się sugerować, że cały ciężar utrzymania lokalu spoczywałby na osobie, która w nim pozostała. 

W ocenie RPO brak jest racjonalnych powodów, aby zmieniać ogólne reguły obowiązku ponoszenia opłat z różnych tytułów prawnych za lokale. Czasowe opuszczenie lokalu nie pozbawia przecież tytułu prawnego do niego osoby stosującej przemoc. Nie powinno to także mieć znaczenia dla jej odpowiedzialności za opłaty, zwłaszcza gdy w lokalu pozostaną jej przedmioty. Jeżeli celem tego przepisu byłoby zwolnienie sprawcy z obowiązku opłat, to istotne jest doprecyzowanie tego, na jaki czas oraz jak to się ma do obowiązku alimentacyjnego wobec dzieci, realizowanego m.in. w formie zapewnienia mieszkania.

Osoba stosująca przemoc uzyskałaby zatem zupełnie nieuzasadniony przywilej - w sytuacji, gdy to jej przysługuje tytuł prawny do lokalu i ma obowiązek opłat. A w lokalach zajmowanych na zasadzie najmu czy w spółdzielczych osoba pełnoletnia i tak jest odpowiedzialna solidarnie za opłaty.  

Bardzo często ofiary przemocy domowej są uzależnione ekonomicznie od sprawcy. Dlatego perspektywa obowiązku utrzymania mieszkania może zniechęcić do występowania do sądu o nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania przez sprawcę przemocy. 

Pominięcia ustawowe

W ocenie Rzecznika rozważenia wymaga wprowadzenie kilku przepisów, których zabrakło w projekcie.

1. Zgodnie z projektem członkiem rodziny, która może podlegać nakazowi opuszczenia mieszkania, jest osoba najbliższa w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego (małżonek, wstępny, zstępny, rodzeństwo, powinowaty w tej samej linii lub stopniu, osoba pozostająca w stosunku przysposobienia oraz jej małżonek, a także osoba pozostająca we wspólnym pożyciu), a także inna osoba wspólnie zamieszkująca lub gospodarująca. Definicja ta nie obejmuje jednak osób stosujących przemoc - okresowo lub nieregularnie przebywających w mieszkaniu z osobą pokrzywdzoną (np. kuzynów/kuzynek czy konkubentów/konkubentek) - które mają własne mieszkania. Zasadne jest zatem takie ujęcie definicji „członka rodziny”, aby osoby pokrzywdzone także i w takich sytuacjach mogły uzyskać ochronę prawną. Inaczej dojdzie do naruszenia zasady prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) w perspektywie zasady równości (art. 32 Konstytucji) - poprzez nieuzasadnione zróżnicowanie sytuacji prawnej obywateli.

2. Wobec specyfiki spraw, których dotyczy projekt,  zasadne jest ustanowienie reguł kolizyjnych pomiędzy środkami, które mogą być stosowane na podstawie projektowanych rozwiązań a środkami, które mogą być stosowane w postępowaniu karnym na podstawie Kodeksu postępowania karnego, Kodeksu karnego czy Kodeksu karnego wykonawczego. 

3. Rozważenia wymaga przyznanie policjantom kompetencji do wydawania zakazu zbliżania się/kontaktowania się z osobą pokrzywdzoną. Projekt zapewnia bowiem ochronę wspólnie zajmowanego mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. Poza jego regulacją pozostaje zakład pracy i miejsca często odwiedzane (miejsca zamieszkania członków rodziny, poradnie, przychodnie itp.). Tymczasem Konwencja Stambulska stanowi, że wobec sprawcy przemocy domowej przyjmuje się nakaz opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary, zakaz sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub kontaktowania się z nią. Przedstawiony w styczniu 2019 r. przez MRPiPS (a później wycofany) projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewidywał możliwość żądania przez osobę pokrzywdzoną przemocą orzeczenia natychmiastowego zakazu zbliżania się/kontaktowania. W ocenie RPO warto rozważyć wprowadzenie zbliżonej regulacji do obecnego projektu. 

Ponadto Rzecznik zwraca uwagę, że uzasadnienie projektu nie odnosi się do międzynarodowych standardów w zakresie ochrony ofiar przemocy domowej, wynikających m.in. z europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności; orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, Konwencji ONZ o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, Konwencji Rady Europy z 11 maja 2011 r. o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Konwencji Stambulskiej) oraz dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw. Uzasadnienie powinno się również odnosić do rekomendacji Dunji Mijatović, Komisarza Praw Człowieka Rady Europy z jej raportu po wizycie w Polsce w czerwcu 2019 r. 

RPO poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o stanowisko w sprawie.

Wcześniejsze działania RPO

Rzecznik wiele razy podnosił problem przemocy w rodzinie w wystąpieniach m.in. do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Prezesa Rady Ministrów. 

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go MRPiPS. Rzecznik wskazywał m.in, że trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy; sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą; definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej formy, także ekonomiczną, a państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy. 

W piśmie do ministra Adama Lipińskiego Rzecznik wskazał, że  konieczne jest rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do wsparcia przewidzianego przez ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie o osoby, które doznają przemocy ze strony byłego małżonka lub partnera. Zobowiązanie takie wynika z definicji „przemocy domowej” określonej w Konwencji Stambulskiej. Pod tym pojęciem rozumie ona „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie”.

Przyjęcie takiego zakresu przemocy w bliskich związkach rekomenduje również Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje ją jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występuje między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. 

II.502.3.2019

RPO do Ministra Infrastruktury: ulgowe bilety ZTM także dla studentów spoza UE

Data: 2019-08-16
  • Nie wszyscy studenci i doktoranci są w Polsce równo traktowani w kwestii ulg na przejazdy środkami transportu publicznego 
  • Takiego prawa pozbawieni są studenci spoza Unii Europejskiej, doktoranci-obywatele RP z uczelni zagranicznych oraz wszyscy studenci uczelni z zagranicy, którzy nie studiują w Polsce
  • Różnicowanie prawa do ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca nauki jest sprzeczne nie tylko z polską ustawą, ale i z normami UE - podkreśla RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje skargi  na nierówne traktowaniu studentów i doktorantów w dostępie do ulg na przejazdy środkami publicznego transportu zbiorowego.  

Co mówią przepisy?

Zgodnie z ustawą z 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego, studenci do ukończenia 26. roku życia oraz doktoranci mają prawo do ulgi na przejazdy na podstawie biletów jednorazowych, imiennych biletów miesięcznych oraz przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego autobusowego.

Ustawa stanowi, że minister właściwy do spraw transportu, w porozumieniu z ministrami pracy, oświaty i wychowania oraz szkolnictwa wyższego, określi w rozporządzeniu rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulg. W upoważnieniu do wydania rozporządzenia wskazano, że ma ono określać jedynie rodzaje dokumentów poświadczających uprawnienia do ulg, nie zaś zawężać grono podmiotów mogących z nich korzystać.

Kto jest wykluczony?

Tymczasem rozporządzenie Ministra Infrastruktury i Budownictwa z 20 kwietnia 2017 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów zawiera regulacje, które w sposób nieuprawniony i dyskryminujący ograniczają uprawnienie do ulg. Wyklucza ono bowiem taką możliwość wobec:

  • studentów spoza Unii Europejskiej,
  • studentów będących obywatelami UE bądź członkami rodziny obywateli UE, którzy nie posiadają dokumentu potwierdzającego prawo stałego pobytu w Polsce,
  • doktorantów będących obywatelami Polski i studiujących za granicą,
  • wszystkich studentów uczelni zagranicznych, którzy nie są studentami uczelni polskich.

Sprzeczność z ustawą; wątpliwość pod kątem norm UE 

W ocenie Rzecznika takie przepisy rozporządzenia pozostają w sprzeczności z ustawą o uprawnieniach do ulgowych przejazdów - w związku z art. 92 ust. 1 Konstytucji. Ustawa przyznaje bowiem studentom oraz doktorantom możliwość skorzystania z ulgowego przejazdu - bez względu na obywatelstwo czy miejsce pobierania nauki. 

Zgodnie zaś z art. 92 ust. 1 Konstytucji, rozporządzenia są wydawane przez organy w niej wskazane, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Według RPO rozporządzenie przekracza zatem upoważnienie ustawowe. Wprowadza bowiem dodatkowe kryteria, nieprzewidziane w ustawie, odnoszące się do możliwości skorzystania z ulgi.

Ponadto z uwagi na fakt, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej, przepisy rozporządzenia - w zakresie, w jakim różnicują możliwość skorzystania z ulgi w zależności od obywatelstwa czy miejsca zamieszkania - mogą budzić wątpliwości co do zgodności z normami UE.

Rzecznik zwrócił też uwagę, że obecne rozwiązania w kwestii ulg na przejazdy nie sprzyjają mobilności studentów i doktorantów.  Wręcz przeciwnie - premiują postawy osób, które z możliwości pobierania nauki zagranicą nie skorzystały. Ponadto takie regulacje nie przyczyniają się do optymalnych warunków studiowania i prowadzenia badań w Polsce dla studentów i doktorantów pochodzących z innych krajów.

Działania RPO 

W marcu 2019 r. Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Wicepremier, minister Jarosław Gowin odpowiedział, że po wystąpieniu Komisji Europejskiej polskie władze zobowiązały się do zmiany rozporządzenia. Prawo do ulgi ma przysługiwać również studentom-obywatelom UE, mającym prawo stałego pobytu w Polsce, którzy studiują za granicą. 

Zarazem Jarosław Gowin uznał za zasadne rozważenie poszerzenia katalogu dokumentów uprawniających do ulg, tak by umożliwić wykorzystywanie w Polsce przez doktorantów legitymacji ISIC (International  Student Identity Card - międzynarodowej karty studenckiej dla uczniów i studentów całego świata).

Dodał, że nie posiada kompetencji co do ustalania ulg na przejazdy transportem zbiorowym, a adresatem uwag w tym zakresie powinien być minister właściwy do spraw transportu. Poszerzenie katalogu osób objętych tym wsparciem spowodowałoby zwiększenie obciążeń budżetu państwa, co winno uzyskać aprobatę ministra właściwego do spraw finansów publicznych. A organem właściwym do przeprowadzenia procesu legislacyjnego w tej sprawie jest Minister Infrastruktury.

Teraz RPO napisał do ministra Andrzeja Adamczyka. Zwrócił się do niego o podjęcie działań w celu odpowiednich zmian legislacyjnych. 

Inny wątek sprawy ulg zbada TK

W lipcu 2019 r. Rzecznik przyłączył się do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt SK 42/19) w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela w sprawie tych ulg. 

RPO wniósł, by TK uznał niekonstytucyjność zaskarżonego przepisu rozporządzenia MI z 25 października 2002 r. - w zakresie, w jakim nakazuje on obywatelom polskim, studentom w wieku do lat 26., studiującym za granicą, którzy chcą skorzystać z ulgi komunikacyjnej, posiadanie międzynarodowej legitymacji studenckiej ISIC.

W ocenie RPO jest to niezgodne z art. 58 ust. 1 (wolność zrzeszania się), w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 51 ust. 1 (nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby), w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia). 

VII.7033.8.2015

Aby zapobiegać błędom w sprawach o przemoc w rodzinie, trzeba szkolić prokuratorów i sędziów 

Data: 2019-08-13
  • Zniechęcanie ofiar przemocy domowej do składania zawiadomień o tych przestępstwach czy kwalifikowanie ich jako czynów ściganych z oskarżenia prywatnego
  • Niewielki udział ofiar w procesach w roli oskarżycieli posiłkowych, co uniemożliwia reakcję prawną - gdy sąd np. uniewinnia oskarżonego lub umarza sprawę, a prokurator nie wnosi apelacji
  • Sposobem na takie i inne uchybienia byłyby regularne szkolenia dla sędziów i prokuratorów oraz aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, zgodnie z wymogami UE 

- Uwzględniałyby one informacje na temat mechanizmu stosowania przemocy i stereotypów związanych ze stosowaniem przemocy domowej, środków prawnych i dostępnych form pomocy dla ofiar – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Małgorzaty Manowskiej.

Analiza Biura RPO wobec spraw o przestępstwa związane z przemocą w rodzinie wykazała, że w wielu przypadkach są one prowadzone z uchybieniami, co negatywnie wpływa na prawa pokrzywdzonych. Niejednokrotnie może prowadzić wręcz do wtórnej wiktymizacji ofiar.

Najczęstsze zarzuty

Na etapie postępowania przygotowawczego: 

  • zniechęcanie ofiar przemocy domowej do składania zawiadomień o popełnieniu przestępstwa; 
  • nieuwzględnianie wniosków  dowodowych składanych przez ofiary przemocy; 
  • deprecjonowanie wartości dowodów potwierdzających fakt przemocy domowej; 
  • kwalifikowanie jej jako czynu ściganego z oskarżenia prywatnego i nieobejmowanie przez prokuratorów ściganiem tych czynów z urzędu; 
  • niestosowanie wobec podejrzanych o przemoc w rodzinie środków zapobiegawczych, których skutkiem byłoby zapewnienie fizycznego bezpieczeństwa ofiarom przemocy; przewlekłość postępowań 
  • przygotowawczych.

Na etapie procesu:

  • niewielka aktywność procesową osób pokrzywdzonych. Tylko w nielicznych sprawach przystępują one do udziału w procesie jako oskarżyciele posiłkowi. Pozbywają się zatem prawa do zgłaszania wniosków dowodowych, czy też zaskarżenia wyroku – wtedy czynności takie może podjąć tylko prokurator;
  • jest to ważne, gdy np. sąd zmienia kwalifikację prawną czynu (na łagodniejszą dla podsądnego) i na tej podstawie uznaje niewielką szkodliwość społeczną czynu, a postępowanie umarza, prokurator zaś nie wnosi apelacji;
  • zdarzają się również sytuacje, gdy prokurator nie wnosi apelacji wobec uniewinnienia oskarżonego i uznaje argumentację sądu; 
  • gdy pokrzywdzonym jest małoletni,  a oskarżonym (podejrzanym) rodzic dziecka, to drugi rodzic (nawet z pełną władzę rodzicielską) nie może reprezentować małoletniego  - w takiej sprawie ustanowią się kuratora procesowego. Sądy w różnym jednak stopniu realizują to uprawnienie procesowe – czy to z uwagi na osobę kuratora (np. pracownika sekretariatu sądu), czy kurator może informować rodzica małoletniego o treści dowodów, czy też taki rodzic może mieć wpływ na podejmowane przez kuratora procesowego czynności;
  • postępowanie sądowe w tych sprawach również dotyka przewlekłość.

Tymczasem sprawy o przestępstwa przemocy w rodzinie powinny być prowadzone z uwzględnieniem wytycznych dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Jej podstawowym celem jest zapewnienie realizacji indywidualnych potrzeb ofiar przestępstw oraz wzmocnienie praw ofiar tak, aby każda mogła otrzymać minimalny poziom ochrony, informacji, wsparcia i dostępu do wymiaru sprawiedliwości, niezależnie od narodowości i miejsca zamieszkania w UE. Specjalną uwagę zwróciła na wsparcie i ochronę ofiar niektórych przestępstw, które szczególnie są narażone są na wtórną wiktymizację, zastraszenie oraz odwet ze strony sprawcy (np. ofiarom przemocy ze względu na płeć, czy ofiarom przemocy w bliskich związkach).

W myśl tej dyrektywy urzędnicy uczestniczący w postępowaniu karnym, którzy mogą mieć osobisty kontakt z ofiarami, powinni mieć możliwość dostępu do odpowiednich wstępnych i ustawicznych szkoleń. Chodzi o to, by mogli  identyfikować ofiary i zajmować się nimi taktownie, z szacunkiem, w sposób profesjonalny i niedyskryminacyjny. 

Należy także propagować szkolenia prawników, prokuratorów i sędziów oraz specjalistów udzielających wsparcia ofiarom lub służb świadczących usługi w zakresie sprawiedliwości naprawczej. Powinno to obejmować szkolenie dotyczące służb udzielających wsparcia ofiarom, szkolenie specjalistyczne, w tym z psychologii. 

Dlatego RPO zwrócił się do Dyrektor KSSiP z o rozważenie:

  • wprowadzenia do programu szkoleń aplikantów sędziowskich i prokuratorskich zagadnień dotyczących ochrony ofiar przemocy domowej;
  • prowadzenia szkoleń doskonalących dla sędziów i prokuratorów dotyczących aktualnych rozwiązań wynikających z prawa UE w zakresie ochrony ofiar przestępstw, w tym przemocy domowej.

Jeśli takie szkolenia są już prowadzone, RPO poprosił o udostępnienie ich programu.

II.518.2.2019

Komitet ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej badał sprawozdanie polskiego rządu

Data: 2019-08-12
  • Na osłabienie systemu instytucjonalnej ochrony praw człowieka oraz brak odpowiedniej reakcji państwa na przestępstwa motywowane nienawiścią i mowę nienawiści wskazywała sprawozdawczyni Komitetu ONZ ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej ws. Polski 
  • Przedstawiciele rządu wskazywali na inicjatywy przeciwdziałania tym przestępstwom. Deklarowali, że rząd dostrzega też potrzebę przeciwdziałania dyskryminacji rasowej, narodowej i etnicznej, dlatego wzmacnia działania szkoleniowe i edukacyjne
  • 6-7 sierpnia 2019 r. Komitet badał sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Pod koniec sierpnia poznamy jego rekomendacje 

Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) w Genewie ocenia stan wdrożenia postanowień Międzynarodowej Konwencji z 1966 r. w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Polska ratyfikowała ją w 1968 r. Państwa-strony Konwencji co dwa lata powinny informować o działaniach podjętych w celu uwzględnienia w prawie i w praktyce postanowień Konwencji i uwag Komitetu. CERD rozpatrywał XXII-XXIV sprawozdanie Polski.

Delegacja polska, której przewodniczył Mirosław Broiło, zastępca Stałego Przedstawiciela RP przy Biurze ONZ w Genewie, składała się z 16 przedstawicieli: Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Ministerstwa Sprawiedliwości, Ministerstwa Edukacji Narodowej, Prokuratury Krajowej, Komendy Głównej Policji, Straży Granicznej, Urzędu ds.  Cudzoziemców, Państwowej Inspekcji Pracy oraz Kancelarii Prezesa Rady Ministrów-Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania. 

Rzecznik Praw Obywatelskich, reprezentowany przez zastępczynię dyrektorki Magdalenę Kuruś i Joannę Subko z Zespołu ds. Równego Traktowania, przedstawił raport alternatywny do rządowego. Zawarł w nim uwagi na temat działań mających na celu wdrożenie postanowień Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej w latach 2014-2019.

Przebieg posiedzenia Komitetu

6 sierpnia przewodniczący delegacji, omawiając raport złożony przez polski rząd, zapewnił Komitet, że Polska podjęła szereg inicjatyw mających na celu przeciwdziałanie przestępstwom motywowanym nienawiścią i wzmocnienie systemu prawnego chroniącego przed dyskryminacją rasową. W opinii rządu skuteczną ochronę przed dyskryminacją zapewnia ustawa z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (tzw. ustawa antydyskryminacyjna). Przewodniczący wyliczył  działania szkoleniowe policjantów, prokuratorów i sędziów, mające na cele zwiększenie świadomości i skuteczności w ściganiu przestępstw motywowanych uprzedzeniami. Podkreślił, że rząd dostrzega potrzebę przeciwdziałania dyskryminacji rasowej, narodowej i etnicznej, dlatego też nieustannie wzmacnia działania szkoleniowe i edukacyjne. Wskazał także m.in. na zmianę prawa dotyczącego detencji cudzoziemców poprzez wprowadzenie tzw. środków alternatywnych do detencji oraz zmiany w infrastrukturze ośrodków strzeżonych. 

Po prezentacji raportu przez stronę rządową głos zabrała wiceprzewodnicząca CERD i sprawozdawczyni dla Polski Gay McDougall. Skupiła się głównie na demontowaniu przez Polskę systemu ochrony praw człowieka. Wskazała m.in. na brak współpracy z organami chroniącymi prawa człowieka w Polsce – Rzecznikiem Praw Obywatelskich, brak jednoznacznego potępienia przez osoby pełniące funkcje publiczne przestępstw motywowanych nienawiścią oraz brak widocznej aktywności Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania, nieskuteczne przeciwdziałanie mowie nienawiści w internecie.

Sprawozdawczyni wyraziła głębokie zaniepokojenie wzrostem przypadków publicznego propagowania symboli i treści rasistowskich oraz nawiązujących do ustrojów totalitarnych, w tym faszystowskich i nazistowskich, a także nieegzekwowaniem przez Polskę zakazu działalności i przynależności do partii lub organizacji promujących te ideologie. 

Po wystąpieniu sprawozdawczyni pozostali członkowie Komitetu zadawali pytania polskiej delegacji. 

Niektóre pytania do polskiej delegacji: 

1.    Czy Polska przestrzega zasad praworządności poprzez zapewnienie sądom niezależności i niezawisłości? Jakie są gwarancje prawne, które pozwalają zachować niezależność Prokuratowi Generalnemu, który równocześnie pełni funkcję Ministra Sprawiedliwości?
2.    Jak wygląda sytuacja Rzecznika Praw Obywatelskich? Jak przedstawiają się ograniczenia finansowe RPO? 
3.    Jakie działania podjął Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania w ostatnich latach, aby zwalczać dyskryminację rasową? Jakie są główne osiągnięcia związane z wdrażaniem Krajowego Programu działań na rzecz Równego Traktowania na lata 2013–2016, zwłaszcza w dziedzinie walki z dyskryminacją rasową? 
4.    Jakie są efekty kontroli postępowań prokuratorskich prowadzonych w 31 sprawach dotyczących przestępstw z nienawiści, wskazanych w piśmie RPO do Prokuratora Generalnego i z czego wynika brak odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika?
5.    Jakie są powody odmów  wszczęcia dochodzenia przez prokuratorów w sprawach przestępstw motywowanych nienawiścią, w których kwalifikowane zawiadomienie składał RPO?
6.    Jakie jest stanowisko rządu nt. walki z mową nienawiści? Dlaczego rząd nie ustosunkował się do pisma Rzecznika, w którym przedstawił on swoje rekomendacje?
7.    Jakie są przykłady wypowiedzi osób pełniących wysokie funkcje publiczne, potępiające mowę nienawiści i przestępstwa z nienawiści, zwłaszcza w odniesieniu do mowy nienawiści wobec muzułmanów?
8.    Jakie są powody rozwiązania Rady ds. Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji? Czy rząd dokonał ewaluacji działalności Rady?
9.    Jakie organizacje, oparte na ideach lub teoriach o wyższości jednej rasy lub grupy osób określonego koloru skóry lub pochodzenia etnicznego bądź usiłujące usprawiedliwić czy popierać nienawiść i dyskryminację rasową zostały rozwiązane w ostatnich latach, zgodnie z przepisami krajowymi oraz Konwencją? Jakie są powody nieuwzględnienia przez rząd proponowanych przez Rzecznika rozwiązań, aby implementować do polskiego porządku prawnego rozwiązania, które penalizują członkostwo w organizacjach promujących lub podżegających do nienawiści rasowej?
10.    Mając na uwadze, że zgodnie z badaniami RPO i ODHIR jedynie 5% przestępstw motywowanych nienawiścią jest zgłaszanych na policję, jakie są działania Polski, by przeciwdziałać takiemu underreportingowi? 
11.    Czy Polska zbiera statystki dotyczące liczby spraw z zakresu dyskryminacji, które rozpatrywane są lub były przed polskimi sądami?
12.    Czy rząd przeprowadził ogólnokrajową kampanię mającą na celu podniesienie świadomości społecznej w zakresie równego traktowania i o przysługujących środkach ochrony? 
13.    Jaka jest liczba osadzonych migrantów w więzieniach, ile procent wszystkich osadzonych stanowią migranci? 
14.    Jakie podejmowane są działania na rzecz mniejszości romskiej w Polsce? Jak wygląda zapewnienie mniejszościom ich prawa do edukacji? 

Drugiego dnia polska delegacja ustosunkowała się do pytań. 

Przedstawicielka Prokuratury Krajowej poinformowała, że po interwencji RPO zdecydowano się przeanalizować 295 spraw z zakresu przestępstw z nienawiści, w tym 31, które Rzecznik wskazał w swoim wystąpieniu. Na część pytań polski rząd udzieli Komitetowi odpowiedzi na piśmie. 

Na zakończenie sprawozdawczyni Gay McDougall podziękowała polskiej delegacji za prezentację raportu i odpowiedzi. Wyraziła jednak zaniepokojenie brakiem wystarczającej reakcji rządu na wzrastające w Polsce przestępstwa motywowane nienawiścią, szczególnie na mowę nienawiści, która jest coraz mocniej obecna w polskiej debacie publicznej.  

Sprawa budżetu RPO

W trakcie dialogu CERD z rządem osobno potraktowany został Rzecznik Praw Obywatelskich, którego sytuację omówił wobec zgromadzonych sędzia Paweł Jaros z Ministerstwa Sprawiedliwości. Należy zwrócić uwagę, że te same treści zostały przedstawione na posiedzeniu 23 lipca 2019 r. w Genewie Komitetu ONZ przeciwko Torturom, który rozpatrywał sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania.

Przedstawiciel rządu RP zapewnił, że RPO w Polsce jest jedną z ważniejszych instytucji publicznych z punktu widzenia umocowania konstytucyjnego: jest strażnikiem praw i wolności obywateli. Nie tylko Konstytucja, ale i ustawodawstwo zapewnia mu niezależność. Polega to m.in. na tym, że Rzecznika wybiera Parlament, a nie rząd (co ma miejsce w przypadku innych instytucji), a powody, dla których można RPO odwołać, są ograniczone do minimum, co oznacza praktyczną nieusuwalność Rzecznika. Żaden Rzecznik od 1989 r., kiedy Polska odzyskała niezależność, nie został odwołany przed końcem kadencji.

Jedyne zobowiązane RPO polega na przedkładaniu informacji rocznej o swojej działalności Parlamentowi i opinii publicznej. RPO korzysta z immunitetu, ma też bardzo dużą niezależność finansową – rząd nie ma wpływu na wysokość budżetu RPO. Wniosek budżetowy RPO jest bowiem automatycznie inkorporowany do rządowego projektu budżetu bez jakichkolwiek korekt czy zmian, a Minister Finansów nie ma prawa przedstawiać nawet komentarzy do propozycji RPO.

[FAKTY PRZEDSTAWIONE W GENEWIE PRZEZ PRZEDSTAWICIELA POLSKIEGO PAŃSTWA UZUPEŁNIAMY O WYJAŚNIENIA BIURA RPO]

Zgodnie z ustawą o finansach publicznych Minister Finansów ma obowiązek włączyć złożony przez RPO projekt budżetu do ustawy budżetowej w stanie niezmienionym. Nie jest jednak prawdą, że na tym kończy się jego rola. Projekt przekazywany jest do Parlamentu, gdzie toczą się dalsze prace. Składane są między innymi liczne poprawki oraz wnioski. Podkreślić należy, że w przypadku budżetu Rzecznika w latach 2016-2019 aprobatę uzyskiwały tylko wnioski zmniejszające jego wysokość. W każdym przypadku były one popierane przez przedstawicieli Ministerstwa Finansów reprezentujących stanowisko rządu. Odnosząc się zatem do stwierdzenia wskazującego, że rząd nie ma wpływu na wysokość budżetu RPO, a Minister Finansów nie ma prawa przedstawić nawet komentarzy do propozycji RPO należy stwierdzić, że jest ono nieprawidłowe i nie ma oparcia w faktach. 

Zestawienie ilustrujące skalę cięć finansowych w stosunku do przedłożonego przez RPO projektu budżetu

Lata    Cięcia

2016    - 9 mln 947 tys. zł.
2017    - 3 mln 857 tys. zł.
2018    - 3 mln 206 tys. zł.
2019    - 7 mln 226 tys. zł.

W rzeczywistości niezależność finansowa Rzecznika w ostatnich latach sprowadzała się jedynie do wskazania na pierwotnym etapie prac nad ustawą budżetową niezbędnej do funkcjonowania urzędu wysokości swojego budżetu. RPO nie miał jednak żadnego wpływu na ostateczną wartość przyznanych środków finansowych.

Następnie sędzia Jaros tłumaczył, że skargi RPO na ograniczenia budżetowe są całkowicie niezasadne i nieprawdziwe: w 2018 r. budżet RPO wyniósł 39 mln 434 tys. zł. Tych pieniędzy Biuro nie było w stanie wydać w całości i zwróciło prawie milion zł do budżetu. Zatem wykonanie budżetu wyniosło 97,8 proc.

WYJAŚNIENIE Biura RPO: W 2018 r. budżet Rzecznika wynosił 39 mln 433 tys. zł. Rzeczywiście Rzecznik był zobowiązany do zwrócenia do ogólnego budżetu kwoty 723 tys. zł, pozostałej z inwestycji na remont i modernizację budynku przy ulicy Długiej. Budynek ten wymaga wielu nakładów inwestycyjnych, aby dostosować go do obowiązujących przepisów prawa oraz zabezpieczyć przed dalszą degradacją. RPO jako zarządca nieruchomości Skarbu Państwa ma obowiązek należycie dbać o powierzone mienie. Zgodnie z przepisami prawa kwoty w wysokości 723 tys. zł Rzecznik nie mógł samodzielnie przeznaczyć na inne potrzeby Biura. Takie działanie bowiem skutkowałoby naruszeniem dyscypliny finansów publicznych z uwagi na przekroczenie uprawnień. Rzecznik zwrócił się zatem do Ministra Finansów, zgodnie z obowiązującą procedurą, oddając z jednej strony ww. kwotę do dyspozycji i jednocześnie wnosząc o dodatkowe środki na realizację nowego zadania jakim jest skarga nadzwyczajna. Niestety Minister Finansów odniósł się negatywnie do wystąpienia RPO i środki nie zostały przyznane.  
Podsumowując, Rzecznik jako dysponent środków budżetu państwa nie mógł zgodnie z obowiązującymi przepisami wydatkować kwoty w wysokości 723 tys. zł. 

Tymczasem propozycja budżetu na kolejny rok była o prawie 8,5 mln zł wyższa, do tego spora część tych pieniędzy nie miała być przeznaczona na działania Biura, ale na remonty.

WYJAŚNIENIE Biura RPO: Projekt budżetu RPO na 2019 r. został oceniony pozytywnie przez Biuro Analiz Sejmowych jako „szczegółowo uzasadniony zakresem zadań, planowanym wzrostem zatrudnienia (o 17 etatów), a także znacznymi wydatkami majątkowymi związanymi z modernizacją zabytkowej siedziby.” Wykonanie niezbędnych remontów jest obowiązkiem Rzecznika jako zarządcy nieruchomości, a nie jego ekscentrycznym wymaganiem.

Na działalność miało pójść dodatkowe 3,5 mln zł i to mimo malejącej aktywności Biura RPO: w 2013 r. RPO rozpoznał około 70 tys. spraw, tymczasem w 2015 r. – ledwie 52 tys. 

WYJAŚNIENIE Biura RPO: Przez wiele lat (2014-2018 r.) liczba spraw rozpoznanych przez RPO utrzymuje się na podobnym poziomie około 57 tys. wpływów. Podkreślanie wpływu z roku 2013 jest niemiarodajne i nierzetelne. Był to szczególny rok, kiedy z powodu zmiany przepisów dotyczących gospodarki odpadami nastąpiła jednorazowa masowa reakcja społeczna, z czego wynikał znaczny wzrost wpływu jednorodnych skarg do Biura.

W 2018 r. do Biura RPO wpłynęło 57 546 spraw. Dlatego Parlament, biorąc to wszystko pod uwagę, zwiększył budżet RPO do 40 mln 883 tys. zł, czyli o 1,4 mln w stosunku do roku poprzedniego, a w stosunku do wykonania budżetu – o ponad 2,3 mln zł. Widać więc, że podstawy finansowe Biura w żaden sposób nie są zagrożone.

WYJAŚNIENIE Biura RPO: W 2019 roku Biuro rzeczywiście otrzymało większe środki na inwestycje, natomiast na kluczową swoją działalność merytoryczną oraz na utrzymanie mniej aż o 1 mln 734 tys. zł w porównaniu do wykonania 2018 roku.  Jak przedstawia zestawienie powyżej, budżet RPO na rok 2019 jest mniejszy o 7 mln 226 tys. zł – zmniejszone zostały głównie wydatki bieżące w tym wynagrodzenia pracowników. Aktualna wysokość środków bieżących jakimi dysponujemy, kształtuje się na poziomie 2012 r. Od tego czasu znacznie wzrosły koszty związane z dodatkowymi obowiązkami Rzecznika wraz z pozostałymi kosztami działalności. Rzecznik nie będzie mógł utworzyć nowych etatów niezbędnych do realizacji kolejnych nowych zadań na niego nakładanych. Nie będzie także możliwe dokonanie jakiejkolwiek regulacji wynagrodzeń – zamrożonych od 2010 r., co powoduje stały odpływ profesjonalnej kadry. 

Nie sposób się zatem zgodzić ze stwierdzeniem strony rządowej, że podstawy finansowe Biura w żaden sposób nie są zagrożone.

RPO wskazuje, że jednym z zaleceń CERD z 2014 r. było zapewnienie przez państwo Rzecznikowi Praw Obywatelskich odpowiednich zasobów ludzkich i finansowych.

Z pełnym przebiegiem 99. sesji CERD, w części dialogu z polskim rządem, można zapoznać się pod linkami:

6 sierpnia
http://webtv.un.org/watch/consideration-of-poland-2741st-meeting-99th-se...

7 sierpnia
http://webtv.un.org/watch/consideration-of-poland-contd-2742nd-meeting-9...
 

Sprawa pracownika zwolnionego z IKEA. Pracodawca i Okręgowy Inspektor Pracy odpowiadają RPO

Data: 2019-08-08
  • Po licznych doniesieniach medialnych i skargach od obywateli ws. pracownika zwolnionego z IKEA - w związku z komentarzem, w którym poglądy nt. osób LGBT wyraził m.in. przy pomocy cytatów biblijnych - RPO podjął jego sprawę z urzędu
  • W toku postępowania wyjaśniającego zwrócił się m.in. do spółki IKEA oraz do Okręgowego Inspektora Pracy o szczegółowe informacje  
  • Odpowiedzi pozwalają na sformułowanie pierwszych wniosków co do relacji pomiędzy pracodawcą a pracownikiem w kontekście przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy
  • Ostateczną decyzję, czy zwolnienie naruszyło przepisy prawa, podejmie niezawisły sąd

Sprawa pracownika IKEA, zwolnionego w związku z komentarzem na temat osób LGBT, dotyka kwestii niezwykle istotnych z punktu widzenia praw człowieka – zarówno pod kątem wolności wyznania i jej granic, jak i szerszego kontekstu przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy. Z tego względu Rzecznik Praw Obywatelskich, pełniący też funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania, nie może ignorować toczącej się na ten temat debaty publicznej.

W celu zapoznania się ze szczegółami sprawy Rzecznik zwrócił się do IKEA Retail Sp. z o.o. – o przedstawienie stanowiska i udostępnienie związanej z postępowaniem dokumentacji oraz do Państwowej Inspekcji Pracy z pytaniem, czy podjęła stosowne działania jako organ właściwy w zakresie kontroli przestrzegania przez pracodawców przepisów praca pracy.

W odpowiedzi Okręgowy Inspektor Pracy w Krakowie przedstawił protokół kontroli przeprowadzonej w lokalnym oddziale IKEA. Kontrolą objęto zagadnienia legalności zatrudnienia, w tym dotyczące rozwiązywania stosunku pracy, a także szerszy zakres prawnej ochrony pracy, bezpieczeństwa i higieny pracy. W toku kontroli przeanalizowano wewnętrzne regulacje pracodawcy, w tym Regulamin Pracy i wewnętrzny Kodeks Postępowania Grupy IKEA, a także przywołano ich kluczowe dla sprawy zapisy, wskazujące na:

  • wsparcie dla fundamentalnych praw wszystkich ludzi;
  • brak akceptacji dla dyskryminacji w jakiejkolwiek postaci;
  • sprawiedliwe traktowanie i równe szanse zatrudnienia dla wszystkich pracowników, bez względu na rasę, pochodzenie etniczne, wyznanie, płeć, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną;
  • brak tolerancji dla werbalnych lub fizycznych zachowań nacechowanych brakiem szacunku lub poniżających inne osoby.

Przeprowadzający kontrolę inspektorzy nie sformułowali żadnych uwag co do tych dokumentów. W protokole podkreślono, że pracownicy podpisują po rozpoczęciu pracy oświadczenia o zapoznaniu się z Regulaminem Pracy i Kodeksem Postępowania Grupy IKEA. W odniesieniu do wypowiedzenia umowy z pracownikiem, którego dotyczy sprawa, stwierdzono, że „podano w sposób szczegółowy przyczynę wypowiedzenia ze wskazaniem naruszonych przez pracownika przepisów prawa pracy, w tym regulaminów wewnętrznych”.

W wyniku kontroli Okręgowego Inspektora Pracy w Krakowie nie wydano dla pracodawcy żadnych zaleceń pokontrolnych.

Odpowiedź Państwowej Inspekcji Pracy, a także wyjaśnienia i dokumenty przekazane przez pełnomocników IKEA Retail Sp. z o.o., w których również przedstawiono przywołane powyżej regulacje wewnętrzne spółki, wskazują na konieczność uwzględnienia w toku analizy sprawy szerszego kontekstu przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy. Chociaż opisywane wypowiedzenie stosunku pracy jest dyskutowane w debacie publicznej, przede wszystkim pod kątem potencjalnego naruszenia wolności wyznania, należy zaznaczyć, że sprawa ta dotyka również kwestii obowiązków – zarówno pracodawcy, jak i pracownika – związanych z poszanowaniem zasad współżycia społecznego, zasady równego traktowania oraz godności i praw innych ludzi.  

Poza niekwestionowanym obowiązkiem przestrzegania przez pracodawców zakazu dyskryminacji pracowników ze względu na religię lub wyznanie, wynikającego z Kodeksu pracy[1], są oni zobowiązani także do przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu zatrudnienia[2]. Różnica pomiędzy dwoma powyższymi obowiązkami – choć subtelna w ich brzmieniu – ma fundamentalne znaczenie dla kwestii praktycznej realizacji praw człowieka, w tym w obszarze pracy. W sprawach dotyczących praw i wolności często trudnym, ale koniecznym zadaniem, jest odpowiednie wyważenie ochrony jednego prawa i przeciwstawną jej realizacją drugiego. Konstytucyjne prawa i wolności nie mają charakteru absolutnego i - pod określonymi warunkami - mogą być ograniczane. Konieczność realizacji obowiązków przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy, a tym samym ochrona praw i wolności innych osób, są przykładami sytuacji, które mogą uzasadniać takie ograniczenia. Należy przy tym podkreślić, że aby w miejscu pracy wszyscy byli traktowani równo, z szacunkiem i z poszanowaniem ich  godności, Kodeks pracy nie tylko zobowiązuje pracodawcę do działania i kształtowania w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego – zobowiązuje także pracowników do przestrzegania tych zasad oraz przyjętego przez pracodawcę regulaminu[3].

W świetle przywołanych powyżej reguł dotyczących przeciwdziałania dyskryminacji w miejscu pracy, należy jeszcze raz podkreślić, że oceny czy w konkretnym, indywidualnym przypadku, przeciwstawne sobie prawa i obowiązki zostały odpowiednio wyważone, może dokonać w sposób wiążący strony wyłącznie niezawisły sąd. Sąd rozstrzygnie, czy wypowiedzenie umowy o pracę naruszyło w tym przypadku przepisy prawa, czy też było to działanie prawnie uzasadnione.

Rzecznik Praw Obywatelskich rozważy zasadność podjęcia dalszych czynności po zapoznaniu się z wyrokiem, jaki w tej sprawie zostanie wydany.

 

[1] Art. 183a  ustawy z dnia 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy, (Dz. U. z 2019 r., poz. 1040).

[2] Art. 94 pkt 2b Kodeksu pracy.

[3] Art. 100 Kodeksu pracy.

XI.7044.1.2019

 

Policja o „Marszu Równości” w Białymstoku: nie dopuściliśmy do zablokowania tego legalnego zgromadzenia

Data: 2019-08-08
  • 25 zatrzymanych, zarzuty wobec kilku podejrzanych o różne przestępstwa, 75 nałożonych mandatów karnych oraz kilka wniosków do sądu o ukaranie za wykroczenia
  • Takie dane o efektach działań policji wobec ataków na "Marsz Równości" w Białymstoku otrzymał RPO
  • Komendant Wojewódzki Policji podkreśla, że dzięki jej zaangażowaniu nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń czy zablokowania tego legalnego zgromadzenia

20 lipca 2019 r., podczas „Marszu Równości” doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego zgromadzenia. Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. Wskazał że brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie poziomem agresji osób usiłujących zablokować marsz. Chodzi o przypadki bicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania obraźliwych i nienawistnych haseł.

Rzecznik dostrzegł, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Odpowiedzi nadinsp. Daniela Kołnierowicza, komendanta wojewódzkiego policji, na poszczególne pytania pisma RPO

Jak przeprowadzono zabezpieczenie „Marszu Równości”

20 lipca w godz. 14.00-17.00 zaplanowano zgromadzenie w formie przemarszu pn. „Pierwszy Marsz Równości w Białymstoku”. Organizator deklarował udział ok 1500 osób. W tym dniu w różnych przedziałach czasowych zaplanowano też  52 inne zgromadzenia, w tym 17 w formie przemarszu. Dwa zgromadzenia zostały zgłoszone przez osoby utożsamiane ze środowiskiem kibicowskim, w tym jedno jako „Ogólnopolski zjazd kibiców”. Planowana liczba uczestników tych zgromadzeń wynosiła ok. 10 tys. 

Mając na uwadze ochronę życia i zdrowia ludzi oraz mienia, w tym zapewnienia spokoju w miejscach publicznych. Komendant Wojewódzki Policji  zarządził operację policyjną (najwyższa forma organizacyjna działań policyjnych). W jej ramach m.in. wnioskowano o przydzielenie wsparcia z innych komend wojewódzkich policji w kraju oraz sił pozapolicyjnych. Wypracowano wielowariantową taktykę działania w celu zapobieżenia zakłóceniom porządku publicznego, a w przypadku ich zaistnienia - czynności przeciwdziałających. 

Celem oddzielenia uczestników marszu - ok. 800 osób - od kontrmanifestantów osoby biorące w przemarszu objęto asystą kroczącą.

Czy dokonano analizy zabezpieczenia z punktu widzenia zrealizowania założeń

Dzięki ogromnemu zaangażowaniu policjantów nie dopuszczono do eskalacji wydarzeń, w tym do całkowitego zablokowania legalnego zgromadzenia lub jego rozwiązania przed planowanym zakończeniem. Po zakończeniu operacji  działania policji zostały ukierunkowane na identyfikację osób, które wyczerpały znamiona czynów zabronionych jako przestępstwa lub wykroczenia, w tym analizę zgromadzonego materiału foto i wideo. Wstępnie przebieg działań zabezpieczających oceniam bardzo wysoko i zostały one zrealizowane w sposób profesjonalny.

Ile osób zatrzymano podczas zabezpieczenia i za jakie czyny 

1) Sprawcy przestępstw - 4 osoby:

  • art. 13 § 1 kk w zw z art. 222 § 1 Kodeksu karnego; 
  • art. 224 § 2 kk; 
  • art. 13 § 1 kk w zw z 222 § 1; 
  • art. 158 § 1 kk w zw z art. 57a § 1 kk; 

2) Sprawcy wykroczeń 21 osób:

  • wnioski o ukaranie do sądu  - 2 osoby, z art. 54 Kodeksu wykroczeń i art. 90 kw;
  • art. 51 § 1 kw - 4 osoby ukarane mandatami na kwotę 1600 zł
  • art. 51 §2 kw - 1 osoba  ukarana mandantem 100 zł;
  • art. 52§2 kw - 10 osób ukaranych mandatami na kwotę 5000 zł;
  • art. 140 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 200 zł; 
  • art. 145 kw - 2 osoby ukarane mandatami na kwotę 500 zł.

Ile osób wylegitymowano i w jakim kontekście

W trakcie działań w ramach operacji policyjnej wylegitymowano łącznie 49 osób - sprawców przestępstw i wykroczeń oraz świadków.

Czy zidentyfikowano sprawców napaści ( napaść na dziewczynę i młodego chłopaka)

Na podstawie materiałów uzyskanych z internetu, materiałów operacyjnych i zabezpieczonych nagrań monitoringu miejskiego zidentyfikowano sprawców napaści, w tym na dziewczynę oraz młodego chłopaka.

Ile było aktów przemocy wobec policjantów

W sprawie przemocy wobec policjantów ustalono sprawców: 

  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Piotr Sz. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariuszki); 
  • art. 13 § 1 kk w zw. z art. 222 § 1 kk - zatrzymany Krzysztof D. (usiłowanie naruszenia nietykalności funkcjonariusza);
  •  art. 224 § 2 kk - zatrzymany Sebastian Ł. (stosowanie groźby oraz przemocy wobec insp. Jacka A. i nadkom. Roberta K.). 

Ponadto ustalono i zatrzymano sprawców innych przestępstw: 

  • dwa czyny z  art. 158 § 1 kk w zw. z art. 57a § 1 kk - ustalony sprawca Łukasz W. (tymczasowo aresztowany); 
  • art. 160 § 2 kk - ustalony sprawca Krzysztof C. (narażenie 11-miesięcznego syna na niebezpieczeństwo); 
  • art. 43 Prawo Prasowe, art. 216 § 1 kk, art. 217 § 1 kk - ustalony sprawca Piotr P.; 
  • art. 157 § 2 kk - uszkodzenie ciała nieletniej Wiktorii Z. - materiały przesłano do prokuratury z wnioskiem o objęciem ścigania czynu z urzędu. Prokurator objął to ściganiem z urzędu, na podstawie monitoringu ustalono wizerunek sprawcy. 

30.07.2019 r. zatrzymano Mariusza J., podejrzanego o uszkodzenia ciała  pokrzywdzonego Michała P. (czynności w kierunku art. 157 § l kk w zw. z art. 57a § 1 kk).

Czy złożono zawiadomienia ws.  niewłaściwego zachowania policjantów

Na chwilę obecną do KMP w Białymstoku nie wpłynęły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów przez uczestników marszu lub inne osoby.

Czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu

Policja dysponuje zabezpieczonymi nagraniami monitoringu miejskimi, materiałami operacyjnymi, na bieżąco zabezpieczane są nagrania z internetu.

Jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców

Wizerunki sprawców - zarówno przestępstw, jak  i wykroczeń - opublikowano na stronach internetowych. Skutkowało to uzyskaniem szeregu informacji o ich danych osobowych. Na prośbę policji społeczeństwo samo informuje i przesyła wizerunki sprawców.

Jaki był cel użycia helikoptera krążącego na bardzo niskiej wysokości 

W ramach operacji policyjnej śmigłowiec Straży Granicznej realizował zadania: 

  • monitorowania głównych ciągów komunikacyjnych oraz miejsc w Białymstoku, w tym na trasie przemarszu; 
  • rejestracji zachowań niezgodnych z prawem osób, które usiłowały zakłócić przebieg legalnego zgromadzenia, celem utrwalenia i zabezpieczenia materiału dowodowego;
  • współpracy z patrolami policji i przekazywaniu informacji o bieżącej sytuacji operacyjnej oraz pojawiających się zagrożeniach.

Lot wykonywany był przez funkcjonariuszy SG, którzy realizowali go w oparciu o obowiązujące ich unormowania prawne.

Ponadto na 30 lipca 2019 r. na podstawie zebranych różnego rodzaju materiałów ukarano sprawców różnego rodzaju wykroczeń: 

  • nałożono 75 mandatów karnych;
  • skierowano 4 wnioski o ukaranie; 
  • poinformowano w jednym przypadku Sąd Rodzinny.

W przypadku 30 zarejestrowanych zdarzeń trwają nadal ustalenia operacyjne.

II.519.889.2019

Komitet ONZ badał wykonanie przez Polskę Konwencji ws. likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej

Data: 2019-08-07
  • 6-7 sierpnia 2019 r. Komitet ONZ badał sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji ws. likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej
  • W swym raporcie RPO wskazuje m.in. że nie wszystkie grupy zagrożone przestępczością wynikającą z nienawiści są przed nią należycie chronione
  • Podkreśla też radykalizację języka debaty publicznej wokół migracji, w tym także języka mediów
  • Rzecznik pisze również o nadal funkcjonujących w społeczeństwie negatywnych stereotypach wobec mniejszości narodowych i etnicznych

Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) w Genewie nadzoruje realizację Konwencji z 1966 r. w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Polska ratyfikowała ją w 1968 r.

Państwa-strony Konwencji co cztery lata składają Komitetowi swoje sprawozdania. Polega to na ustosunkowaniu się do przedstawionych przez Komitet zagadnień (list of issues).  Komitet rozpatruje sprawozdania, wyciąga wnioski i formułuje zalecenia dla państwa członkowskiego.

Niezależnie od sprawozdania polskiego rządu, swój raport alternatywny przedstawił Komitetowi Rzecznik Praw Obywatelskich - konstytucyjny organ kontroli przestrzegania i ochrony praw człowieka i obywatela. RPO uwzględnia standard ochrony praw człowieka ustanowiony w aktach prawa międzynarodowego, w tym Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Na 99. sesji Komitetu urząd RPO reprezentowały wicedyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania Magdalena Kuruś i Joanna Subko z tego zespołu.

Raporty alternatywne przedstawiły także organizacje pozarządowe – Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, Stowarzyszenie Interwencji Prawnej oraz Gmina Wyznaniowa Żydowska  w Warszawie.

RAPORT RPO

Ochrona przed dyskryminacją – rozwiązania instytucjonalne, świadomość prawna

Przepisy Kodeksu pracy oraz ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania przewidują środki ochrony prawnej przed dyskryminacją ze względu na rasę lub pochodzenie etniczne. Środki ochrony przed dyskryminacją  przewidziane w ustawie o równym traktowaniu nie są jednak skuteczne. Świadczy o tym niewielka liczba spraw prawomocnie zakończonych zasądzeniem odszkodowania na jej podstawie. Od wejścia ustawy  w życie w 2011 r. było ich zaledwie kilka. Nie odzwierciedla to rzeczywistej skali dyskryminacji w Polsce. 

RPO jest zaniepokojony niewielką wiedzą na temat praw przysługujących ofiarom dyskryminacji. Zaledwie co piąta osoba ma prawidłowe informacje i deklaruje, że dyskryminacja w zatrudnieniu jest zakazana przez prawo. Znajomość prawa antydyskryminacyjnego w odniesieniu do obszaru dostępu do usług jest podobnie niezadowalająca.

Podżeganie i przestępstwa z nienawiści. Skala przestępczości motywowanej nienawiścią 

RPO z niepokojem odnotowuje kolejne czyny, które według Kodeksu karnego są  przestępstwami z nienawiści. Według prokuratury z roku na rok wzrasta liczba postępowań dotyczących zdarzeń motywowanych nienawiścią, związanych z użyciem przemocy. W 2015 r. zarejestrowano 165 takich spraw, w 2016 r. – 263, a w 2017 r. – 350. Od 2016 r. to  muzułmanie, ewentualnie osoby utożsamiane przez sprawców z tym wyznaniem, najczęściej byli obiektem tych ataków. 

We współpracy z ODIHR/OBWE Rzecznik podjął próbę zbadania skali przestępstw motywowanych nienawiścią, które nie są zgłaszane organom ścigania. Z badań wynikało, że zgłaszanych jest jedynie 5% takich czynów. Ustalono takze, że ponad 18% Ukraińców, 8% muzułmanów i aż 43% osób pochodzących z państw Afryki Subsaharyjskiej doświadczyło w latach 2016-2017 co najmniej jednego przestępstwa motywowanego nienawiścią. 

Zwalczanie "mowy nienawiści" w internecie

Rzecznik widzi potrzebę stworzenia skutecznych narzędzi  ograniczających  „mowę nienawiści” w internecie. Propozycjami RPO miał się zająć powołany przez premiera specjalny Międzyresortowy zespół. Ani MSWiA, ani Kancelaria Premiera dotychczas nie odniosły się merytorycznie do rekomendacji RPO.

W ocenie Rzecznika skuteczne zwalczanie zjawiska wymaga, aby: 

  • powołano nową instytucję, która we współpracy z branżą internetową i NGO-sami opracuje kodeks dobrych praktyk, a potem będzie czuwała nad egzekwowaniem obowiązków nałożonych na dostawców usług internetowych w tym zakresie; 
  • nowa instytucja otrzymała uprawnienia do rozpatrywania skarg na działalność administratorów stron internetowych i prowadzenia  postępowań wyjaśniających;
  • doprecyzowano zasady współpracy dostawców usług internetowych z organami ścigania, także w zakresie obowiązku gromadzenia i udostępniania im  informacji o nielegalnych treściach i ich źródłach; 
  • na dostawców usług internetowych nałożono obowiązek informowania organów ścigania o przestępstwach związanych z „mową nienawiści” oraz w razie zidentyfikowania działalności organizacji nawiązujących do metod lub praktyk totalitarnych, czy dopuszczających nienawiść rasową bądź narodowościową - których istnienie jest zakazane na mocy art. 13 Konstytucji;
  • doprecyzowano obowiązek dostawców usług internetowych do usunięcia lub zablokowania treści będących „mową nienawiści” w określonym terminie od otrzymania tzw. wiarygodnej wiadomości;
  • na największych komercyjnych dostawców usług internetowych nałożono obowiązek monitorowania przechowywanych danych w celu usuwania „mowy nienawiści”;
  • wprowadzono ustawowy zakaz „mowy nienawiści„ w internecie.

Zapobieganie publicznemu propagowaniu symboli i treści rasistowskich oraz nawiązujących do ustrojów totalitarnych

W ostatnich latach stosunkowo często dochodziło do publicznego propagowania symboli i treści rasistowskich, faszystowskich czy nazistowskich, odwołujących się do ideologii III Rzeszy, głoszących nienawiść i pogardę dla ludzi innych narodowości, pochodzenia etnicznego czy wyznania. Treści takie obecne były podczas publicznych zgromadzeń – od Marszu Niepodległości w Warszawie 11 listopada 2017 r., po Narodowe Święto Pracy 1 maja 2018 r. W styczniu 2018 r. na antenie telewizji TVN24 ukazał się  reportaż pt. „Polscy neonaziści”, który ukazywał koncerty i spotkania, podczas których propagowano treści zaczerpnięte z symboliki i ideologii III Rzeszy, a także wznoszono hitlerowskie pozdrowienia, oddając cześć Adolfowi Hitlerowi. 

Rasistowska symbolika w postaci krzyży celtyckich pojawiła się m.in. podczas III Marszu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Hajnówce w lutym 2018 r. Oddał on  hołd Romualdowi Rajsowi ps. „Bury”, odpowiedzialnemu według IPN za zbrodnie na ludności prawosławnej narodowości białoruskiej w 1946 r. na Podlasiu. RPO zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa i publicznego nawoływania do nienawiści i znieważenia grupy ludności z powodu przynależności narodowej. Prokuratora umorzyła dochodzenie. Po zażaleniu Rzecznika sąd nakazał je wznowić.

Aktywność ruchów neofaszystowskich budzi niepokój RPO. Jednym z powodów wzrostu liczby aktów przemocy ze strony skrajnie prawicowych organizacji jest poczucie bezkarności. Konieczne jest penalizowanie samego członkostwa w organizacjach podżegających do nienawiści rasowej. RPO apelował o to do premiera, ale Międzyresortowy Zespół nie uwzględnił tego.

Tymczasem sama możliwość delegalizacji organizacji propagujących faszyzm lub inne ustroje totalitarne bądź nawołujących do nienawiści na tle narodowościowym, etnicznym lub wyznaniowym, nie wystarczy, aby wyeliminować te ruchy z życia publicznego. Procedury delegalizacyjne są też długotrwałe, przez co mogą okazać się nieskuteczne. Przykładem jest trwająca od lutego 2018 r. procedura delegalizacji stowarzyszenia Duma i Nowoczesność, której członkowie zorganizowali obchody 128. urodzin Adolfa Hitlera w lesie pod Wodzisławiem Śląskim. Trwa proces w tej sprawie. Od grudnia 2017 r. krakowska prokuratura prowadzi zaś postępowanie ws. ewentualnych działań zmierzających do delegalizacji Obozu Narodowo-Radykalnego. 

Efekty prac Międzyresortowego Zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz przestępstwom nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość 

W ocenie Rzecznika Zespół nie przedstawił żadnych propozycji, które w istotny sposób mogłyby wpłynąć na poprawę skuteczności zwalczania tej przestępczości. 

Zespół zaproponował m.in.:

  • zaostrzenie sankcji karnych za przestępstwo z art. 256 Kodeksu karnego przez  podwyższenie górnej granicy zagrożenia do 3 lat pozbawienia wolności (dziś to 2 lata); 
  • penalizację zachowań związanych także z niepublicznym oddawaniem czci lub inną formą upamiętniania postaci odpowiedzialnych za zbrodnie nazistowskie i komunistyczne;
  • kryminalizację publicznego propagowania ideologii faszystowskiej, nazistowskiej, komunistycznej lub też innej opowiadającej się za użyciem przemocy w celu wpływania na życie polityczne lub społeczne.

Część propozycji Zespołu przyjęto w uchwalonej 13 czerwca 2019 r. noweli Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw. Prezydent RP zaskarżył ją do Trybunału Konstytucyjnego.

Skuteczność działania organów ścigania w sprawach o przestępstwa motywowane nienawiścią

RPO ma wątpliwości, czy wszystkie grupy realnie zagrożone tego typu przestępczością są należycie przed nią chronione i czy zachowaniom w nie wymierzone nie towarzyszy pewna pobłażliwość organów ścigania. Dotyczy to głównie migrantów, w tym uchodźców, wyznawców islamu oraz niektórych mniejszości narodowych lub etnicznych. W wielu badanych przez RPO sprawach organy ścigania przedwcześnie umarzały postępowania, bezzasadnie odmawiały ich wszczęcia lub  długo je prowadziły. Zdaniem Rzecznika przyczyniały się tym samym do tworzenia wizji społeczeństwa, w której propagowanie faszyzmu lub ideologii rasistowskiej, czy szerzenie nienawiści, uznawane jest za akceptowalne. 

W wystąpieniu do Prokuratora Generalnego RPO wskazał 31 spraw prowadzonych przez organy ścigania w latach 2015-2019, w których działania prokuratur bądź wydane przez nie postanowienia wzbudziły wątpliwości co do obiektywizmu i staranności w ujawnianiu nienawistnej motywacji sprawców. Przykładem jest odmowa  śledztwa z zawiadomienia RPO, a potem jego umorzenie przez prokuraturę, w sprawie publikacji tzw. mazowieckiej brygady ONR. Na swej stronie wzywała ona  do przywrócenia prymatu białej rasie. A osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami, co ma doprowadzić do kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze. Prokurator stwierdził brak znamion przestępstwa publicznego propagowania ustroju totalitarnego i publicznego nawoływania do nienawiści na tle rasowym. 

Uwagi na temat języka debaty publicznej i politycznej

Rzecznik z niepokojem obserwuje radykalizację języka debaty publicznej toczącej się wokół tematyki migracji, zwłaszcza z krajów muzułmańskich, w tym także języka mediów. Temat wykorzystywany bywa także w kampaniach politycznych, w sposób umacniający nastroje ksenofobiczne wśród części społeczeństwa polskiego niechętnej przyjmowaniu migrantów. 

Przykład to antymuzułmański i antyimigrancki spot wyborczy PiS w kampanii samorządowej w 2018 r., który mógł wypełniać znamiona przestępstwa nawoływania do nienawiści ze względów narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych.  Rzecznik zgłosił tę sprawę prokuraturze, która odmówiła  dochodzenia. Sąd uwzględnił zażalenie RPO i ostatecznie dochodzenie wszczęto. 

Rzecznik zgadza się z opinią Karimy Bennoune, specjalnej sprawozdawczyni ONZ w dziedzinie praw kulturalnych, która po wizycie w Polsce w 2018 r. stwierdziła, że Polska przeżywa polaryzację polityczną i kulturową. W ocenie Sprawozdawczyni, wpływ języka w debatach na temat tożsamości musi być uważnie przemyślany, a język inkluzywny powinien być stosowany wobec wszystkich mieszkańców Polski, aby nie wzmacniać dynamiki inności ani idei, że w społeczeństwie polskim niektórzy określani są jako „my”, a pozostali są „nimi ”. 

Zdaniem Rzecznika w debacie publicznej dominują jednak całkowicie przeciwne tendencje. Mimo licznych apeli, zachowania o podłożu ksenofobicznym nie spotkały się z wyraźnym i jednoznacznym potępieniem ze strony przedstawicieli władz publicznych. Niektóre działania, jak ten spot wyborczy, mogą nastroje ksenofobiczne podsycać, co może wpłynąć na wzrost zagrożenia przestępczością motywowaną nienawiścią.      

Sytuacja mniejszości narodowych i etnicznych

RPO podziela zaniepokojenie nadal funkcjonującymi w społeczeństwie negatywnymi stereotypami na temat mniejszości narodowych i etnicznych, zwłaszcza mniejszości ukraińskiej, romskiej i żydowskiej. 

Mniejszość ukraińska

W debacie publicznej pojawia się coraz więcej negatywnych czy wręcz nienawistnych wypowiedzi wobec społeczności ukraińskiej (zarówno mniejszości narodowej, jak i imigrantom z tego kraju). Często odwoływały się do historii traktowanej wybiórczo i instrumentalnie. Coraz częstsze są ataki na osoby mówiące po ukraińsku, doszło też do niszczenia pomników upamiętniających wydarzenia i postaci ważne dla społeczności ukraińskiej w Polsce. Liczba postępowań prokuratury w tego typu sprawach wzrosła z 37 w 2015 r. do 190 w roku 2017. Według badań nie obrazuje to skali zjawiska. 

Przeciwdziałanie negatywnym stereotypom wymaga działań edukacyjnych, polegających przede wszystkim na włączeniu do programów nauczania już na etapie szkół podstawowych informacji o mniejszościach narodowych i etnicznych, ich historii i kulturze. Konieczne jest również prowadzenie edukacji antydyskryminacyjnej i promowanie otwartej postawy.

Mniejszość romska

Sytuacja mniejszości romskiej ulega stopniowej poprawie, co ma związek zarówno z aktywnością licznych organizacji romskich, jak i z funkcjonowaniem Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020. Sam program nie wystarczy jednak, aby skutecznie przeciwdziałać wykluczeniu z życia społecznego i ekonomicznego. Przykład osiedli romskich  w Maszkowicach w woj. małopolskim pokazuje, że Romowie, od kilku pokoleń egzystujący w dramatycznych warunkach mieszkaniowych, pozbawieni realnych szans na podjęcie konkurencji na lokalnym rynku pracy i całkowicie uzależnieni od pomocy socjalnej, nie są w stanie we własnym zakresie poprawić swojej sytuacji bytowej. Niepokój RPO wzbudziła też sprawa wykorzystania przez władze Limanowej środków z Programu romskiego na zakup dla kilku rodzin romskich nowego domu, ale na terenie innych jednostek samorządowych. 

Mniejszość żydowska

Według prokuratury w 2017 r. Polsce odnotowano 112 zdarzeń o podłożu antysemickim. Liczba ta spada, ale warto pamiętać, że zgłaszana jest jedynie część tego typu przypadków.  Z badań wynika, że 32% respondentów doświadczyło przynajmniej jednego rodzaju zachowania o podłożu antysemickim. Skala antysemickich wypowiedzi w debacie publicznej wzrosła w początkach 2018 r. przy okazji nowelizacji ustawy o IPN. Ostatecznie Sejm uchylił kontrowersyjny przepis. W zamierzeniu autorów miała ona wyeliminować tzw. wadliwe kody pamięci  („polskie obozy”). Faktycznie zaś zwiększyła częstotliwość używania sformułowań, które miała wyeliminować. Antysemityzm był wtedy częściej obecny w wypowiedziach osób publicznych i w mediach, gdzie dotychczas uprzedzenia antysemickie stanowiły raczej temat tabu, a osoby używające takiego języka wykluczano z debaty publicznej.

Detencja cudzoziemców i małoletnich dzieci

Cudzoziemca, co do którego może być wydana decyzja o zobowiązaniu do powrotu do kraju pochodzenia, można zatrzymać w ośrodku strzeżonym, gdzie panuje  reżim zbliżony jest do więziennego. Mogą też być w nim umieszczani cudzoziemcy ubiegający się o status uchodźcy, w tym rodziny z dziećmi. Wprowadzenie alternatywnych środków po 1 maja 2014 r. wpłynęło na zmniejszenie liczby rodzin z dziećmi w tych ośrodkach. Nadal jednak regułą jest kierowanie do ośrodków. W 2018 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie rodziny z Czeczenii z trójką dzieci orzekł, że zatrzymanie w ośrodku powinno być środkiem ostatecznym, stosowanym tylko, gdy nie ma alternatyw. Umieszczając dzieci w ośrodkach, władze powinny zaś zadbać, by nie naruszało to dobrego interesu dziecka. Według RPO konieczne jest wprowadzenie zakazu umieszczania w ośrodkach osób małoletnich i ich opiekunów. Pobyt taki może być dla dzieci przeżyciem traumatycznym i negatywnie wpływać na ich rozwój psychofizyczny. 

W ośrodkach tych nie działa też sprawnie system identyfikacji ofiar tortur i przemocy. A zgodnie z prawem osoby, których stan psychofizyczny stwarza domniemanie, że doświadczyły przemocy, nie powinny być tam umieszczane. 

Ponadto RPO jest  zaniepokojony planami MSWiA wdrożenia strategicznego dokumentu „Polityka Migracyjna Polski”. Zakłada on rozwijanie potencjału środka zapobiegawczego, jakim jest detencja cudzoziemców w strzeżonym ośrodku lub areszcie dla cudzoziemców. Projekt zmian prawa przewiduje zaś automatyzm w umieszczaniu w ośrodkach cudzoziemców, których wnioski o udzielenie ochrony międzynarodowej rozpatrywane będą w tzw. trybie granicznym.

Brak skutecznego dostępu do procedury uchodźczej 

Od 2015 r. do RPO docierają liczne skargi cudzoziemców, którzy bezskutecznie próbują wjechać do Polski przez przejścia graniczne w Terespolu lub w Medyce, z zamiarem złożenia w Polsce wniosku o ochronę międzynarodową. Taka ich deklaracja powinna skutkować wpuszczeniem cudzoziemca do Polski i przyjęciem przez Straż Graniczną wniosku o ochronę. Tymczasem ze skarg i wizytacji RPO wynika, że funkcjonariusze SG przeważnie nie dopuszczają do złożenia takiego wniosku. W efekcie odmawia się im wjazdu do Polski. Gdy  funkcjonariusz SG uzna brak podstaw do tego, sporządza notatkę z rozmowy z cudzoziemcem. Zdaniem RPO rozmowy te powinny być protokołowane według  formularza, z obligatoryjnym pytaniem o zamiar ubiegania się o ochronę międzynarodową.

Zapewnienie RPO odpowiednich zasobów ludzkich i finansowych

RPO realizuje kilka mandatów związanych z monitorowaniem przestrzegania i ochrony praw człowieka i obywatela w Polsce. Mimo wniosków RPO, a także zaleceń międzynarodowych organów monitorujących, w tym CERD, urzędowi  RPO nie zagwarantowano środków, które zapewniłyby kompleksowe i efektywne wykonywanie wszystkich jego obowiązków. Z jednej strony zwiększono zakres zadań tego organu, z drugiej - ograniczano środki finansowe na ich realizację. 
 

Rzecznik: trzeba zapobiegać dyskryminacji ze względu na płeć w sporcie

Data: 2019-08-06
  • Stereotypowe role przypisywane kobietom i mężczyznom mogą powstrzymywać dziewczęta i kobiety przed realizacją pasji sportowych
  • Utrudnia im to także obawa przed dyskryminacją w dostępie do obiektów sportowych
  • Dowodem tego jest spór o dostęp do boiska Orlik na warszawskim Mokotowie dla dziewczęcej drużyny piłki nożnej 
  • Dlatego dla zapobiegania dyskryminacji ze względu na płeć w sporcie niezbędne są działania wyrównawcze władz 

W sprawie systemowego wsparcia aktywności sportowej dziewcząt i kobiet Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.  

Niedawnym Mistrzostwom Świata w Piłce Nożnej Kobiet towarzyszyły głosy za równouprawnieniem obu płci w sporcie. Dziewczęta i kobiety zdecydowanie rzadziej niż chłopcy i mężczyźni podejmują aktywność sportową. Różnice są największe w grupach młodszych wiekowo. Według Głównego Urzędu Statystycznego mężczyźni stanowią 74,8%  ćwiczących w klubach sportowych. Wśród ogółu młodzieży ćwiczącej (71,3%), udział dziewcząt wyniósł zaledwie 28,4%.

Z badań wynika, że dominująca pozycja mężczyzn w sporcie uwarunkowana jest kulturowo. Aktywność taka jest tradycyjnie wiązana z cechami postrzeganymi jako „męskie” - siłą fizyczną, odpornością, szybkością, gotowością do współzawodnictwa i konfrontacji. Te stereotypowe przekonania wciąż negatywnie oddziałują na sytuację dziewcząt i kobiet w sporcie. Np. chłopcy i mężczyźni stanowią 94,2% ćwiczących piłkę nożną w Polsce; dziewcząt i kobiet jest tylko 5,8%. Stanowią zaś one 53,8% ćwiczących piłkę siatkową i ponad 40% ćwiczących sporty zimowe i wodne.

Wiele jest przyczyn wykluczenia i samowykluczenia dziewcząt i kobiet z aktywności sportowej. Oprócz utożsamienia sportu z męskością, są wśród nich także: niewystarczający dostęp do infrastruktury sportowej, systemów wsparcia sportu kobiecego, czy nierówności w nagradzaniu osiągnięć sportowych.  

Skarga klubu  

Do Rzecznika wpłynęła skarga klubu sportowego, który prowadzi treningi piłkarskie dla dziewczynek w wieku od 4 do 16 lat, z wykorzystaniem boisk Orlik podległych miejskiemu Ośrodkowi Sportu i Rekreacji na Mokotowie. Zarzucono w niej dyskryminację drużyny dziewczęcej w dostępie do obiektu OSiR, z którego korzysta kilka klubów. Pojawiły się bowiem wątpliwości,  jak rozdysponować jednostki treningowe pomiędzy drużyny. Dotychczasowy sposób przydzielania ich na podstawie wniosków trenerów i ustalany w drodze nieformalnego porozumienia pomiędzy klubami i Dyrektorem OSiR nie pozwolił na porozumienie.

Wprowadzono zatem parytet przyznający 50% jednostek treningowych dla dziewcząt. Spotkało się to jednak ze sprzeciwem pozostałych klubów. Po kilku dniach pomysł ten wycofano. Spór pogłębiał brak czytelnych zasad przyznawania boisk piłkarskich, np. w postaci regulaminu, który wskazywałby kryteria rozstrzygania ewentualnych wątpliwości klubów. Obawy klubu, który złożył skargę, należy uznać za zrozumiałe w świetle ogólnej tendencji, że olbrzymia większość zajęć organizowanych na Orlikach w Polsce jest skierowana do chłopców (93%).

Dyrektor OSiR zwrócił się do Biura Sportu i Rekreacji Urzędu m. st. Warszawy o rekomendacje dotyczące rozwiązania konfliktu i przedstawienie projektu regulaminu uwzględniającego potrzebę wspierania partycypacji dziewcząt. 

RPO z zaskoczeniem stwierdził, że projekt regulaminu, opracowany przez Biuro Sportu i Rekreacji, nie zawiera zapisu o działaniach wyrównawczych wobec grup tradycyjnie marginalizowanych w sporcie. Nie ma też w nim odpowiednich kryteriów rozstrzygania ewentualnych sytuacji konfliktowych - nakazuje jedynie spotkania, gdy więcej niż jeden klub zgłosi rezerwację tego samego terminu. Takie działania są jednak niewystarczające.

Ocena RPO

Stereotypowe role tradycyjnie przypisywane kobietom i mężczyznom mogą powstrzymywać dziewczęta i kobiety przed realizacją swoich pasji i aspiracji zawodowych związanych z piłką nożną. Zaniepokojenie budzi także obawa dyskryminacji, która powstrzymuje dziewczęta i kobiety przed podejmowaniem aktywności fizycznej. To zaś pozbawia je takich korzyści, jak pozytywny wpływ sportu na zdrowie, rozwój osobisty, rozwinięcie umiejętności radzenia sobie z przeciwnościami i własnymi słabościami, poczucia pewności siebie.

Dlatego istotne jest, aby władze publicznie aktywnie działały na rzecz udziału dziewcząt w sporcie. Taki obowiązek wynika z konstytucyjnej zasady równości (art. 32 i 33 Konstytucji). Kluczowe znaczenie mają także przepisy Konwencji ONZ w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet. Nakładają one na władze zobowiązania do zmiany społecznych i kulturowych wzorców zachowania mężczyzn i kobiet w celu osiągnięcia likwidacji przesądów i zwyczajów lub innych praktyk, opierających się na przekonaniu o niższości lub wyższości jednej z płci albo na stereotypach roli mężczyzny i kobiety, likwidacji dyskryminacji kobiet, w tym równe możliwości aktywnego uczestniczenia w sporcie i wychowaniu fizycznym.

Także dokumenty UE podkreślają, by zasada równouprawnienia kobiet i mężczyzn nie stanowiła tylko formalnej gwarancji, ale znalazła odzwierciedlenie w praktyce. 

W ocenie RPO przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na płeć w sporcie jest warte wysiłku. Sport może być doskonałym środkiem zmiany społecznej w zakresie równouprawnienia kobiet i mężczyzn, ponieważ opiera się na wartościach fair-play, niedyskryminacji i pracy zespołowej. Pozwala stworzyć dziewczętom i kobietom przestrzeń, w której mogą one nabyć i rozwijać cechy, które mają kluczowe znaczenie dla wzmocnienia kobiet: pewności siebie, efektywnej komunikacji, zdolności przywódczych.

Adam Bodnar zwrócił się do prezydenta Rafała Trzaskowskiego o analizę dostępności miejskich obiektów sportowych pod kątem potrzeb grup tradycyjnie marginalizowanych i - w razie potrzeby - opracowanie lokalnej polityki wspierania ich partycypacji. 

Poprosił też o rozważenie monitorowania działań ośrodków sportu i rekreacji w poszczególnych dzielnicach - zwłaszcza na Mokotowie, który jako pierwszy mierzy się z takim wyzwaniem - w zakresie ich udostępniania podmiotom szkolącym dzieci i młodzież, a przede wszystkim wprowadzania mechanizmów wyrównujących szanse dziewcząt i kobiet oraz innych grup dyskryminowanych.

- Mam nadzieję, że podjęcie przez Pana Prezydenta kroków w tym obszarze pozwoli nie tylko w pełni wykorzystać antydyskryminacyjny potencjał sportu, ale także kształtować obraz Warszawy jako miejsca wychodzącego naprzeciw potrzebom grup dotychczas marginalizowanym. Wypracowane dobre praktyki z pewnością będą też inspiracją dla innych wspólnot samorządowych – dodał Rzecznik.

XI.518.33.2019

RPO: Polsce grozi dyskryminacja na rynku usług 

Data: 2019-08-05
  • Polsce grozi dyskryminacja na rynku usług – przestrzega Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Taki może być efekt uchylenia przez Trybunał Konstytucyjny przepisu Kodeksu wykroczeń o karalności bezzasadnej odmowy wykonania usługi
  • Część społeczeństwa błędnie bowiem uznała, że TK wprowadził powszechną klauzulę sumienia dla wszystkich usługodawców
  • Naklejki „Strefa wolna od ideologii LGBT” mogą doprowadzić do dyskryminacji ze względu na orientację seksualną czy tożsamość płciową
  • Tymczasem dyskryminacja w dostępie do usług nadal pozostaje niezgodna z prawem, a zwłaszcza z Konstytucją

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania, by ocenił stan przestrzegania art. 32 Konstytucji. Stanowi on: „Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny”.

Według Adama Bodnara należy też wziąć pod uwagę zapewnienie efektywności prawu unijnemu. Ustawę o równym traktowaniu z 3 grudnia 2010 r. przyjęto bowiem na mocy traktatowych dyrektyw antydyskryminacyjnych. Jednym z ich wymagań jest, by sankcje za naruszenie zakazu dyskryminacji były efektywne, odstraszające i proporcjonalne. - Dotychczasowa praktyka przyjętych w Polsce regulacji wykazała, że w tym zakresie zachodzą uzasadnione wątpliwości - napisał RPO do ministra Adama Lipińskiego.

Wyrok TK z 26 czerwca 2019 r.

Kanwą wystąpienia Rzecznika jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 26 czerwca 2019 r. (sygn. akt K 16/17). Stwierdził, on że art. 138 Kodeksu wykroczeń - w części przewidującej karalność odmowę usługi bez uzasadnionej przyczyny - jest niezgodny z art. 2 Konstytucji.

TK przychylił się do wniosku Prokuratora Generalnego, który ocenił go jako nadmiernie represyjny i stanowiący nieuzasadnioną ingerencję w sferę wolności jednostki. Tłem tego wniosku była sprawa drukarza uznanego za winnego bezzasadnej odmowy usługi dla fundacji LGBT. Oddalając kasację Prokuratora Generalnego 14 czerwca 2018 r., Sąd Najwyższy (sygn. II KK 333/17) stwierdził, że art. 138 pełni funkcję antydyskryminacyjną, a odmowy usługi nie mogą uzasadniać indywidualne cechy osób, dla których ma być ona wykonana.

W ustnym uzasadnieniu TK podkreślił, że art. 138 Kw nie jest konieczny dla ochrony konsumentów i ochrony przed dyskryminacją, gdyż cele te wystarczająco realizują  przepisy cywilnoprawne. W jednym z dwóch zdań odrębnych Leon Kieres wskazał na ograniczenie ochrony przed dyskryminacją do niesatysfakcjonujących środków cywilnoprawnych.

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania przed TK, wnosząc o uznanie art. 138 Kw za zgodny z Konstytucją. Wskazał na jego szczególną antydyskryminacyjną funkcję.

RPO podtrzymuje to stanowisko. Uchylenie art. 138 Kw niesie bowiem wiele negatywnych konsekwencji dla równego traktowania w Polsce.    

Wzrost zagrożenia dyskryminacją w dostępie do usług

- 4 lipca br., kiedy przepis art. 138 Kw utracił moc, stanęliśmy wobec realnego zagrożenia występowania zjawiska segregacji na rynku usług - podkreśla Adam Bodnar. Pojawiły się bowiem komentarze, jakoby TK potwierdził istnienie powszechnej klauzuli sumienia - tak by usługodawca mógł dowolnie dobierać sobie klientów. Ta błędna interpretacja nie tylko doprowadziła do chaosu informacyjnego, ale może powodować dyskryminację w obszarze usług i przeświadczenie o bezkarności, a nawet legalności takich działań.

Wyrazem tego błędnego podejścia jest dołączenie do jednego z tygodników naklejek „Strefa wolna od ideologii LGBT”. -  Hasło to budzi mój głęboki sprzeciw. Można bowiem uznać, że nawiązuje w sposób nie budzący wątpliwości do hasła „Judenfrei” (Wolny od Żydów), stosowanego przez niemieckich nazistów oraz pogłębia i powiela uprzedzenia oraz wprost nawołuje do wykluczenia społeczności osób nieheteronormatywnych - wskazuje Rzecznik.

Działanie wydawcy naklejek jest sprzeczne z art. 32 ust. 2 Konstytucji, a jego konsekwencją może być dyskryminacja osób LGBT w dostępie do usług na szeroką skalę. Istnieje bowiem obawa, że przedsiębiorcy podzielający uprzedzenia wobec osób nieheteronormatywnych mogą wykorzystywać te naklejki do oznaczenia miejsc świadczenia usług jako „stref wolnych od ideologii LGBT”.

Może to prowadzić do bezpośredniej dyskryminacji w dostępie do usług ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową - niesłusznie postrzeganej przez część społeczeństwa za dopuszczalną po uchyleniu art. 138. A niezależnie od tego dyskryminacja w dostępie do usług pozostaje niezgodna z prawem, zwłaszcza z art. 32 ust. 2 Konstytucji.  

Ograniczenie prawnej ochrony przed dyskryminacją

Uchylony przepis sankcjonował dyskryminację klienta z jakiejkolwiek przyczyny. Pokrzywdzonemu tym wykroczeniem - i zarazem nierównym traktowaniem - oferował ścieżkę karną, czyli możliwość zaangażowania organów ścigania w dochodzenie praw. Z bezzasadnej i dyskryminującej odmowy usługi czyniło to sprawę państwa i pozwalało na ukaranie sprawcy. A wiele państw członkowskich UE za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług przewiduje sankcje karne. Nie tylko grzywnę - jak art. 138 - ale nawet karę pozbawienia wolności.

Art. 138 realizował obowiązki państwa wynikające z art. 32 ust. 2 Konstytucji. Był też implementacją prawa unijnego. Zgodnie z nim państwa członkowskie są zobowiązane wprowadzić skuteczne, proporcjonalne i odstraszające sankcje za nieprzestrzeganie zakazu dyskryminacji.

Obecnie ochrona ta ma charakter niepełny ze względu na:

  • nieskuteczność przepisów umożliwiających dochodzenie roszczeń,
  • zróżnicowanie zakresu ochrony w zależności od cechy osobistej, będącej przesłanką dyskryminacji.

Utrudnione dochodzenie roszczeń za naruszenie zasady równego traktowania 

Po wyroku TK osobie pokrzywdzonej dyskryminacją w dostępie do usług pozostaje jedynie droga cywilna, bardziej dla niej uciążliwa, bo musi sobie radzić bez pomocy państwa. Wiąże się to z koniecznością aktywnego zaangażowania w proces, z obowiązkiem zebrania materiału dowodowego oraz z kosztami oraz ryzykiem finansowym - co de facto zamyka tę drogę dla osób, które nie są w stanie go ponieść.

Te ułomności powództwa cywilnego próbowano wyeliminować, przyjmując szczególną regulację powództwa w ustawie o równym traktowaniu. Stanowi ona samodzielną podstawę prawną żądania naprawienia szkody za naruszenie zasady równego traktowania. Wydaje się to znacznym uproszczeniem drogi sądowej dla poszkodowanego, który musi jedynie uprawdopodobnić, a nie udowodnić, naruszenie zasady równego traktowania.

Praktyka stosowania ustawy rodzi jednak istotne problemy. Po ponad ośmiu latach od jej wejścia w życie zapadło jedynie kilka prawomocnych wyroków. Jej stosowanie może budzić wątpliwości, a charakter odszkodowania jest różnie interpretowany przez sądy.

W ocenie RPO odszkodowanie powinno być bowiem zarówno środkiem ochrony prawnej przed dyskryminacją, jak i pełnić rolę sankcji wobec sprawcy naruszenia - jako zadośćuczynienie za szkodę niemajątkową. Dyskryminacja przeważnie powoduje wszak nie tyle szkodę majątkową, co przede wszystkim krzywdę osoby dyskryminowanej. Jeśli zaś w praktyce orzeczniczej przepis rodzi wątpliwości interpretacyjne, należy rozważyć zasadność odpowiedniej zmiany lub też zintensyfikowania szkoleń sędziów z prawa antydyskryminacyjnego.

Zróżnicowanie ochrony w zależności od cechy osobistej  

Już w trakcie prac legislacyjnych uwagi do projektu ustawy o równym traktowaniu zgłaszały organizacje pozarządowe oraz RPO. Głównym zarzutem było zróżnicowanie sytuacji prawnej ofiar nierównego traktowania ze względu na ich cechę osobistą, będącą przesłanką dyskryminacji. Najszerszą ochronę ustawa przyznaje bowiem osobom traktowanym nierówno ze względu na rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Najsłabiej chroni zaś ofiary dyskryminacji ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, wiek, niepełnosprawność i orientację seksualną. W konsekwencji ustawa nie zapewnia wszystkim jednakowej gwarancji.

Art. 138 Kw stanowił uzupełniającą - i  nie różnicującą ze względu na cechę osobistą - ochronę przed nierównym traktowaniem w dostępie do usług. Po wyroku TK tylko niektóre grupy społeczne mają gwarancję ochrony. Usługodawca odmawiający świadczenia usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość może być zatem pociągnięty do odpowiedzialności przez poszkodowanego na gruncie przepisów ustawy o równym traktowaniu. Nie jest to zaś możliwe wobec usługodawcy, który w analogicznej sytuacji kieruje się uprzedzeniem co do wyznania, wieku, orientacji seksualnej, niepełnosprawności lub jakiejkolwiek innej cechy. W tym drugim przypadku można skorzystać tylko z drogi cywilnoprawnej.

Tymczasem standard ochrony przed dyskryminacją ustanowiony w polskiej Konstytucji jest wyższy niż wyznaczony w drodze regulacji prawnych UE. Tym samym przepisy prawa krajowego - zgodne co prawda co do zakresu regulacji z  dyrektywami UE - mogą realizować polski standard konstytucyjny w niesatysfakcjonujący sposób.

Dlatego w opinii RPO konieczne jest zastąpienie fragmentarycznej regulacji z ustawy o równym traktowaniu całościowym rozwiązaniem prawnym, zapewniającym ochronę przed dyskryminacją z jakiekolwiek przyczyny. Wtedy na gruncie ustawowym w pełni zostałaby zrealizowana zasada z art. 32 ust. 2 Konstytucji.

Dodatkowo przepisy należy przeanalizować także pod kątem ich zgodności z Konwencją ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Zakazuje ona jakiejkolwiek dyskryminacji ze względu na niepełnosprawność i gwarantuje osobom z niepełnosprawnościami jednakową dla wszystkich i skuteczną ochronę przed dyskryminacją z jakichkolwiek względów. Konwencję tę narusza ustawa o równym traktowaniu - w zakresie, w jakim wyznacza nierówną ochronę prawną przed dyskryminacją.

Dlatego w 2018 r.  Komitet ds. Osób Niepełnosprawnych rekomendował Polsce zapewnienie ochrony osób z niepełnosprawnościami przed dyskryminacją we wszystkich dziedzinach życia, w tym kompleksowego dochodzenia roszczeń oraz zakazanie tzw. dyskryminacji krzyżowej – czyli ze względu na niepełnosprawność, płeć, wiek, pochodzenie etniczne, tożsamość płciową i orientację seksualną.

Problemy z praktyką realizacji zasady równego traktowania

W następstwie wad ustawy o równym traktowaniu praktyczne stosowanie jej przepisów jest znikome. Świadczy to o jej nieskuteczności. Podważa też efektywność implementacji dyrektyw unijnych co do równego traktowania. Po uchyleniu art. 138 Kw będzie to jeszcze bardziej ograniczone.

Dodatkowym problemem pozostaje niewiarygodny system gromadzenia danych nt. sądowych spraw równego traktowania. Dane Ministerstwa Sprawiedliwości są obarczone licznymi błędami, co utrudnia prowadzenie rzetelnego monitoringu.

Liczba spraw sądowych odnoszących się do naruszenia ustawy jest dalece nieproporcjonalna w stosunku do rzeczywistej skali dyskryminacji w Polsce. Z badań wynika, że 84% osób, które doświadczyły dyskryminacji (bądź było tego świadkiem co do osoby bliskiej), nie zgłosiło tego żadnej instytucji.

Chaos informacyjny, związany z błędnymi interpretacjami wyroku TK, jeszcze bardziej pogłębi brak zrozumienia zjawiska dyskryminacji, zwłaszcza w usługach. Stan, w którym taka dyskryminacja przestała być sprawą państwa, wpłynie negatywnie na skalę problemu.  Wyrok Trybunału może być bowiem odczytany przez obywateli jako komunikat, że spotykające ich nierówne traktowanie jest ich sprawą osobistą, z którą powinni poradzić sobie sami.

Model organu ds. równego traktowania

W Polsce funkcje organów ds. równego traktowania pełnią Rzecznik Praw Obywatelskich i Pełnomocnik Rządu ds. Równego Traktowania. Gdy ochrona przed dyskryminacją jest niesatysfakcjonująca, rolą tych organów powinno być zagwarantowanie każdej osobie, że w obliczu dyskryminacji nie pozostanie sama.

Tymczasem model RPO jako organu  ds. równego traktowania jest daleki od najlepszych wzorców. Rzecznik chroni bowiem przed naruszeniami praw i wolności człowieka ze strony organów władzy publicznej. W praktyce RPO spotyka się zaś z licznymi przypadkami dyskryminacji obywateli ze strony podmiotów prywatnych - zwłaszcza w dostępie do usług. Dlatego dla pełnej realizacji europejskich standardów konieczne jest umożliwienie interwencji również w takich sprawach.  

Ponadto wśród wzorców dla organów ds. równego traktowania wymienia się dysponowanie wystarczającymi środkami finansowymi i strukturalnymi. Polska nie uwzględnia tych standardów zarówno wobec Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i Pełnomocnika Rządu ds. Równego Traktowania.

W obliczu opisanych problemów i zagrożeń priorytetowym celem organów ds. równego traktowania powinno być dołożenie wszelkich starań, aby ochrona przed dyskryminacją była możliwie najszersza i jak najbardziej skuteczna.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się o stanowisko w sprawie do Adama Lipińskiego. Wyraził też nadzieję na intensywną współpracę w tym zakresie.

XI.816.17.2016

Pobicie we Wrocławiu. Rzecznik pyta policję i prokuraturę o ustalenia

Data: 2019-07-26
  • Dziennikarz i wykładowca akademicki Przemysław Witkowski został pobity we Wrocławiu, bo skrytykował napisy nawołujące m.in. do nienawiści wobec osób LGBTQ
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu i wystąpił o informacje do policji i prokuratury

25 lipca 2019 r. wieczorem Przemysław Witkowski został pobity na bulwarach odrzańskich. Doszło do tego w związku ze skrytykowaniem przez niego umieszczonych tam napisów - „Stop pedofilom z LGBT", „Niszcz marksistów! Bądź aktywny", „LGBTQ pedofilia", „autonomiczni nacjonaliści" oraz przedstawień krzyży celtyckich.

Komendanta Miejskiego Policji we Wrocławiu Rzecznik spytał, jakie działania podjęto w tej sprawie; czy sprawca (bądź sprawcy) został zidentyfikowany.

Rzecznik zwrócił się też do Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu o informacje, czy wszczęto postępowanie przygotowawcze, a jeśli tak, to na jakim jest etapie i która jednostka je prowadzi.

II.519.912.2019

 

 

Ograniczenie wieku przyjęcia do Państwowej Straży Pożarnej będzie utrzymane, ale trafi do ustawy

Data: 2019-07-26
  • Od kilku lat RPO wskazywał, że niekonstytucyjne jest umieszczenie w rozporządzeniu ministra - nie zaś w ustawie - zapisu ograniczającego wiek chętnych do służby kandydackiej w Państwowej Straży Pożarnej
  • Przygotowano projekt zmian ustawy o PSP, który przeniesie do niej zapisy z rozporządzenia - poinformował komendant główny PSP gen. bryg. Leszek Suski
  • Według niego likwidacja kryterium wieku jest niezasadna. Służba kandydacka jest bowiem ukierunkowana głównie na ludzi młodych, których cechuje wysoka sprawność fizyczna, a przede wszystkim - dyspozycyjność

Od 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich występował do Komendanta Głównego PSP w sprawie cenzusu wiekowego przy przymowaniu do służby kandydackiej w PSP

Wskazywał, że zgodnie z ustawą z 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania zakazane jest nierówne traktowanie osób fizycznych ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne, narodowość, religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną w zakresie: podejmowania kształcenia zawodowego, w tym dokształcania, doskonalenia, przekwalifikowania zawodowego oraz praktyk zawodowych. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy takie kryterium jest obiektywnie uzasadnione słusznym celem, a środki mu służące są odpowiednie i konieczne. RPO pytał zatem, jakie kryteria mogą uzasadniać przyjmowanie do służby kandydackiej w PSP osób, które nie przekroczyły określonego wieku.

Ponadto Rzecznik podkreślał, że przepis rozporządzenia MSWiA z 11 sierpnia 1997 r. w sprawie zasad, warunków i trybu przyjmowania do służby - określający do 25 lat kryterium wieku kandydatów do szkół aspirantów PSP i do Szkoły Głównej Pożarniczej - może naruszać art. 92 ust. 1 Konstytucji. Została bowiem w nim uregulowana materia wykraczająca poza zakres upoważnienia ustawowego. 

Dlatego należy się zastanowić, czy kryterium wieku może mieścić się w pojęciu szczegółowych zasad, warunków i trybu przyjmowania do służby kandydackiej, a jeżeli, to czy nie powinna tego regulować ustawa.

W odpowiedzi z 8 listopada 2016 r. komendant pisał, że kryterium wieku nie jest warunkiem przyjęcia do służby w PSP. Informował, że przygotowano projekt nowelizujący rozporządzenie, który nie uwzględnia kryterium wieku przy rekrutacji do służby kandydackiej. Tymczasem z rozporządzenia MSWiA z  21 sierpnia 2017 r. zmieniającego rozporządzenie z 1997 r., wynikało, że do służby kandydackiej przyjmuje się osobę spełniającą wymagania, która nie przekroczyła 25. roku życia. 

Dlatego w czerwcu 2019 r. Rzecznik poprosił komendanta o odniesienie się do zapewnień, że projekt nie będzie uwzględniał kryterium wieku.

Odpowiedź PSP

Komendant potwierdził, że jednym z warunków przyjęcia do służby kandydackiej w PSP jest nieprzekroczenie wieku 25 lat. Granica ta została ustalona zarówno dla szkół PSP, kształcących w zawodzie technik pożarnictwa, jak i dla Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, kształcącej w zawodzie inżynier pożarnictwa. Zgodnie z informacją z 8 listopada 2016 r. projekt zmiany rozporządzenia początkowo zakładał odstąpienie od wymogu wieku. W toku dalszych prac, z uwagi na dobro służby, uznano jednak, że wpłynęłoby to niekorzystnie na całą formację.

Leszek Suski wskazał, że służba kandydacka odbywa się w systemie skoszarowanym. Poza realizacją obowiązków ucznia i studenta, wykonują oni wiele dodatkowych zadań, jak odbywanie różnego rodzaju staży, praktyk zawodowych, pełnienie służb w jednostkach ratowniczo-gaśniczych i w centralnym odwodzie operacyjnym KG PSP, ponadprogramowych szkoleń i ćwiczeń, a także wykonywanie różnych prac gospodarczych. Stanowi to duże obciążenie psychofizyczne i wymaga ciągłej dyspozycyjności.

Jak pokazuje doświadczenie, nie każdy jest w stanie sprostać wymaganiom stawianym strażakom w służbie kandydackiej. Jest to tym trudniejsze, im więcej tzw. doświadczenia życiowego, w tym również zobowiązań wynikających z założenia rodziny, dana osoba posiada. Nie bez znaczenia jest też fakt, że kandydaci często nie są świadomi z jakimi wyrzeczeniami i trudnościami wiąże się służba.

Dlatego od początku służba kandydacka jest ukierunkowana przede wszystkim na ludzi młodych, którzy w ostatnich latach ukończyli szkołę średnią i uzyskali świadectwo dojrzałości. Osoby w tym wieku, oprócz tego, że posiadają dużą umiejętność szybkiego przyswajania wiedzy, charakteryzują się również wysokim poziomem sprawności fizycznej i przede wszystkim są dyspozycyjne.

- Umożliwienie pełnienia tej służby przez osoby w każdym wieku, a co za tym idzie funkcjonowanie mocno zróżnicowanych wiekowo kompanii kandydackich w szkołach PSP, niewątpliwie w negatywny sposób wpłynęłoby na efektywność procesu wychowawczego - podkreślił komendant główny.

Zaznaczył, że kwalifikacje technika, jak i inżyniera pożarnictwa, zgodnie z przyjętym systemem kształcenia, można również uzyskać w innym trybie - poza służbą kandydacką - w którym nie obowiązuje kryterium wieku.

Podobne wymagania związane z ograniczeniem wieku przy przyjęciu do służby, obowiązują w niektórych państwach Unii Europejskiej. 

W 2010 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok (C:2010:3) dotyczący zgodności przepisów niemieckich, które ustalają górną granicę wieku 30 lat przy rekrutacji do technicznej służby pożarniczej z Dyrektywą Unii Europejskiej 2000/78AA/E, ustanawiającą ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy. TS UE uznał, że przepisy Dyrektywy nie stoją na przeszkodzie w stosowaniu przepisu prawa krajowego, który wprowadza górną granicę wieku przy rekrutacji do tej służby.

Odnosząc się do zarzutu RPO, że określenie kryterium wieku w rozporządzeniu MSWiA może naruszać Konstytucję RP, Leszek Suski poinformował, że w lipcu 2018 r. powołano zespół ds. zmian przepisów dotyczących służby kandydackiej w PSP. Przygotował on projekty aktów prawnych, w tym także propozycję noweli ustawy o PSP.

Jej zapis miałby brzmieć: „O przyjęcie do służby kandydackiej może ubiegać się, na podstawia dobrowolnego zgłoszenia, osoba, która uzyskała świadectwo dojrzałości i w roku kalendarzowym, w którym ubiega się o przyjęcie do służby kandydackiej, nie przekracza 26 roku życia, spełniająca wymagania, o których mowa w art. 28 ust. 1, niekarana karą dyscyplinarną wydalenia ze służby, po złożeniu zobowiązania do pełnienia służby po ukończeniu nauki albo studiów w ramach służby kandydackiej".

Projekt zakłada zmianę części przepisów i przeniesienie do ustawy wszystkich regulacji zawartych w rozporządzeniu MSWiA z 11 sierpnia 1997 r. Komendant zastrzegł, że proces zmian ustawowych jest czasochłonny i obecnie nie można określić terminu wejścia w życie proponowanych zmian.

WZF.800.1.2016

RPO: studia techniczne powinny uczyć także zasad uniwersalnego projektowania

Data: 2019-07-23
  • W Polsce nadal wiele jest obiektów z niedogodnościami, które ograniczają lub wręcz uniemożliwiają korzystanie z nich osobom z niepełnosprawnościami
  • Powstają też rozwiązania nie spełniające wymogu dostępności, choć teoretycznie mają ją zapewnić - np. platformy przyschodowe, z których korzystanie wymaga asysty
  • Wciąż za mała jest wiedza o takim projektowaniu budynków, produktów i usług, aby były użyteczne dla wszystkich, na zasadzie równości
  • Dlatego RPO postuluje, by do studiów technicznych wprowadzić przedmioty poszerzające wiedzę o zasadach uniwersalnego projektowania

Uniwersalne projektowanie to takie, które tworzy przestrzeń, produkty i uslugi użyteczne dla wszystkich, w możliwie największym stopniu, bez potrzeby adaptacji lub specjalistycznego projektowania (np. wejście do budynku z poziomu gruntu, bez schodów i potrzeby budowy podjazdu).  Służy to nie tylko osobom z niepełnosprawnościami, ale też wszystkim innym, np. tym o czasowo ograniczonej sprawności, osobom starszym czy rodzicom z małymi dziećmi.

Pojęcie uniwersalnego projektowania definiuje ratyfikowana przez Polskę Konwencja ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Zobowiązuje ona państwa-strony do popierania tej zasady przy tworzeniu norm i wytycznych. Obowiązek jej wdrażania zasygnalizowano w rekomendacjach wydanych we wrześniu 2018 r. dla Polski przez Komitet ds. Praw Osób Niepełnosprawnych, badający przestrzeganie przepisów Konwencji. 

Uniwersalne projektowanie wciąż za rzadkie 

- Niestety, wiedza o zasadach uniwersalnego projektowania jest wśród architektów i projektantów wciąż niewystarczająca - wskazuje Adam Bodnar. Ich nieznajomość powoduje stosowanie rozwiązań, które nie spełniają wymogów dostępności, choć teoretycznie mają ją zapewnić.

Przykładem rozwiązania, który w odbiorze większości społeczeństwa ma służyć osobom o obniżonej sprawności, lecz stoi w oczywistej sprzeczności z ideą uniwersalnego projektowania, są platformy przyschodowe. Osoby z niepełnosprawnościami poruszające się na wózkach korzystają z nich niechętnie, bo nie mogą tego robić samodzielnie, ale wyłącznie z pomocą obsługi.

Krytyczne ustalenia Najwyższej Izby Kontroli

Jak wykazała Najwyższa Izba Kontroli w raporcie z października 2018 r., w Polsce nie tylko nie są stosowane zasady uniwersalnego projektowania, ale ogólnie nie jest zapewniana dostępność przestrzeni publicznej. Niepokoi zwłaszcza fakt, że dotyczy to również nowych inwestycji. Ocena NIK 94 obiektów z 24 gmin pod kątem ich dostępności dla osób z ograniczoną sprawnością wykazała, że żaden z nich nie był wolny od barier, rozwiązań lub niedogodności ograniczających lub wręcz uniemożliwiających korzystanie z nich przez osoby z niepełnosprawnościami na zasadzie równości z innymi.

Rozwiązań służących takiej dostępności nie uwzględniono też w dokumentacji już zrealizowanych bądź zaplanowanych działań w przestrzeni publicznej (33 z 84 skontrolowanych przez  NIK).

Kroki w dobrą stronę

W ocenie RPO ważnym krokiem związanym z implementacją zasad projektowania uniwersalnego jest dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/882 z 17 kwietnia 2019 r. w sprawie wymogów dostępności produktów i usług, zwana Europejskim Aktem o Dostępności. Zawiera ona  oczekiwaną przez środowisko osób z niepełnosprawnościami regulację - powszechnie używane produkty i usługi mają się stawać coraz bardziej dostępne dla wszystkich, niezależnie od ich sprawności.

W Sejmie trwają zaś prace nad rządowym projektem ustawy o zapewnieniu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami (druk sejmowy nr 3524). W ocenie Rzecznika jest to ważny i potrzebny krok we wdrażaniu postanowień Konwencji. Budujące jest zwłaszcza przyjęcie w projekcie szerokiej definicji osoby ze szczególnymi potrzebami (a nie z niepełnosprawnością), a także uznanie zasad uniwersalnego projektowania.

Studia techniczne powinny dawać odpowiednią wiedzę

Adam Bodnar wskazuje jednak, że do skutecznej implementacji zasad uniwersalnego projektowania konieczna jest ich powszechna znajomość wśród absolwentów kierunków technicznych, którzy będą autorami projektów. Podkreślono to w rezolucji Komitetu Ministrów Rady Europy ResAP(2001)1 z 15 lutego 2001 r. w sprawie wprowadzenia zasad uniwersalnego projektowania. Stwierdza ona, że zasady uniwersalnego projektowania powinny być wprowadzone do programów nauczania wszystkich zawodów związanych z tworzeniem środowiska zabudowanego, w tym architektów, inżynierów, urbanistów.

Niestety, na polskich uczelniach dotychczas to nie nastąpiło. Tymczasem pozwoliłoby to uniknąć projektowania rozwiązań tylko pozornie dostosowanych lub powodujących dyskomfort u osób niepełnosprawnych. Uczuliłoby też studentów na potrzeby osób ze wszystkimi rodzajami niepełnosprawności. Sprawa nabiera również nowego znaczenia w związku ze procesem starzeniem się polskiego społeczeństwa.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o rozważenie wprowadzenia do programów nauczania na kierunkach technicznych przedmiotów poszerzających wiedzę studentów o zasadach uniwersalnego projektowania.

XI.815.29.2019

RPO zaniepokojony atakami na „Marsz Równości” w Białymstoku; pyta też premiera o wypowiedź szefa MEN

Data: 2019-07-22
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony agresją przeciwników „Marszu Równości” w Białymstoku
  • Brak stanowczej reakcji władz może doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych
  • Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska służyłoby uspokojeniu nastrojów społecznych
  • Rzecznik pyta premiera, czy stanowisko rządu wyrażają słowa szefa MEN Dariusza Piontkowskiego, że „Marsze Równości’ budzą „ogromny opór” wobec czego „warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”

Podczas „Marszu Równości” 20 lipca 2019 r. w Białymstoku doszło do fizycznych i słownych ataków na uczestników tego pokojowego, legalnego zgromadzenia. 

RPO pyta policję o zabezpieczenie marszu

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę zabezpieczenia marszu przez policję. W piśmie do Komendanta Wojewódzkiego Policji w Białymstoku Rzecznik wyraził zaniepokojenie widocznym na nagraniach poziomem agresji osób usiłujących zablokować „Marsz Równości”. Chodzi o przypadki pobicia uczestników marszu, rzucania w nich oraz w policjantów różnymi przedmiotami, wykrzykiwania haseł obraźliwych i nienawistnych.

Rzecznik dostrzega, że policja  przeznaczyła znaczne siły do zabezpieczenia tego legalnego zgromadzenia. W ocenie RPO działania podjęte przed i podczas „Marszu Równości" powinny być konsekwentnie kontynuowane w celu ustalenia sprawców przestępstw i wykroczeń.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o następujące informacje:

  • jak  zabezpieczano „Marsz Równości’, zwłaszcza w kontekście oddzielenia manifestacji i kontrmanifestacji oraz czy dokonano analizy przebiegu zabezpieczenia;
  • ile osób zatrzymano (w kontekście jakich przestępstw i zarzutów) a ile  wylegitymowano (i w jakim kontekście);
  • czy zidentyfikowani zostali sprawy napaści (w internecie są nagrania  napaści na dziewczynę oraz na młodego chłopaka);
  • ile było aktów przemocy w stosunku do policjantów; czy ustalono sprawców;
  • czy uczestnicy marszu lub inne osoby złożyły zawiadomienia dotyczące niewłaściwego zachowania policjantów;
  • czy policja dysponuje nagraniami z monitoringu;
  • jakie działania podjęto w związku z poszukiwaniem sprawców;
  • jaki był cel użycia przez policję krążącego na bardzo niskiej wysokości helikoptera, czy w tym zakresie dochowano standardów bezpieczeństwa.

W przypadku zainicjowania przez policję postępowań karnych lub wykroczeniowych Rzecznik prosi o przekazanie szczegółów.

Rzecznik pyta premiera o słowa ministra Dariusza Piontkowskiego

W wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego Adam Bodnar napisał, że jego poważne zaniepokojenie wzbudził komentarz nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. W wywiadzie dla  TVN24 stwierdził on: „Tego typu marsze, wywoływane przez środowiska próbujące forsować niestandardowe zachowania seksualne, budzą ogromny opór nie tylko na Podlasiu, także w innych częściach Polski. W związku z tym warto się zastanowić, czy w przyszłości tego typu imprezy powinny być organizowane”.

Według Rzecznika wyrażanie takich poglądów wskazuje na rażącą nieznajomość konstytucyjnego standardu ochrony praw człowieka i związanych z nim obowiązków państwa. - W ocenieRzecznika Praw Obywatelskich, w interesie Rady Ministrów, władzy wykonawczej demokratycznego państwa prawa powinno leżeć jak najszybsze odniesienie się do tych wypowiedzi – napisał Adam Bodnar.

Zajęcie przez premiera zdecydowanego stanowiska – opartego na wartościach konstytucyjnych i sprzeciwiającego się przemocy – posłuży uspokojeniu nastrojów społecznych. Rzecznik ma bowiem obawy, że brak stanowczej reakcji władzy publicznej może w niedługim czasie doprowadzić do poważnej i niepożądanej eskalacji napięć społecznych.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do premiera o wyjaśnienia, w szczególności o odniesienie się do wypowiedzi Ministra Edukacji Narodowej. - W szczególności proszę o wyjaśnienie, czy wypowiedź Ministra Edukacji Narodowej wyraża stanowisko Rady Ministrów w przedmiocie ochrony wolności zgromadzeń w Rzeczypospolitej Polskiej - głosi pismo RPO.

Standardy wolności zgromadzeń 

Rzecznik przypomniał też standardy wolności zgromadzeń - według prawa polskiego, europejskiego i międzynarodowego.

Zgodnie z art. 57 Konstytucji każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, a ograniczenia tej wolności może określać ustawa. Podstawowym obowiązkiem władzy publicznej jest umożliwienie zgromadzenia i zabezpieczenie jego pokojowego przebiegu. Wolność pokojowego gromadzenia się odgrywa też szczególną rolę w urzeczywistnianiu praw grup mniejszościowych do pełnego i równoprawnego udziału w życiu politycznym i społecznym.

Stosownie do art. 32 Konstytucji wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne, a tym samym równe prawo do organizowania zgromadzeń i manifestowania swoich poglądów, nawet jeśli poglądy te mogą budzić kontrowersje lub opór w części społeczeństwa.

Wartości te są również chronione przez akty prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo międzynarodowych organów ochrony praw człowieka. W art. 20 ust. 1 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, uchwalonej przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych 10 grudnia 1948 r.  zapewniono, że „każdy człowiek ma prawo do wolności pokojowego zgromadzania się”.

Kolejnym aktem określającym w sposób wiążący podstawowe prawa i wolności człowieka oraz zobowiązania państw wobec obywateli był Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, otwarty do podpisu w Nowym Jorku 19 grudnia 1966 r. Jest on w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Zgodnie z art. 21 MPPOiP: uznaje się prawo do spokojnego gromadzenia się. Na wykonywanie tego prawa nie mogą być nałożone ograniczenia inne niż ustalone zgodnie z ustawą i konieczne w demokratycznym społeczeństwie w interesie bezpieczeństwa państwowego lub publicznego, porządku publicznego bądź dla ochrony zdrowia lub moralności publicznej albo praw i wolności innych osób.

Efektywne i rzeczywiste poszanowanie wolności zgromadzeń nie może się ograniczać wyłącznie do obowiązku władz publicznych powstrzymania się od ingerencji w organizację lub przebieg pokojowego zgromadzenia. Istnieją bowiem także pozytywne zobowiązania państwa do zagwarantowania bezpiecznego korzystania z tej wolności. Organy władzy mają obowiązek umożliwić przeprowadzenie pokojowego zgromadzenia również wtedy, kiedy jego uczestnicy będą prezentować idee odmienne od poglądów większości, a dodatkowo takie zgromadzenie będą się starali zakłócić lub udaremnić uczestnicy kontrmanifestacji.

Wolność zgromadzeń jest zagwarantowana także w Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Zgromadzenie podlega ochronie z art. 11 EKPCz nawet jeśli jako demonstracja jest uciążliwa, irytująca lub obraźliwa dla osób o innych poglądach, sprzeciwiających się głoszonym przez uczestników manifestacji hasłom. Nawet w przypadku faktycznego ryzyka naruszenia porządku na skutek zdarzeń będących poza kontrolą organizatorów, zgromadzenie nie przestaje być objęte ochroną art. 11 ust. 1 EKPCz, a wszelkie ograniczenia swobody demonstrujących muszą być zgodne z treścią art. 11 ust. 2 EKPCz.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza, że to na władzach państwowych ciąży obowiązek zagwarantowania pluralizmu.  Obejmuje to również obowiązek zapewnienia skutecznego korzystania z tej wolności, co ma szczególne znaczenie dla obywateli wyrażających poglądy niepopularne, należących do mniejszości i narażonych na dyskryminację, represje i szykany.

W orzeczeniu Bączkowski przeciwko Polsce ETPCz rozpatrywał zakaz Prezydenta Warszawy na Paradę Równości w 2005 r. Głównym powodem odmowy było to, że organizator nie przedstawił projektu organizacji ruchu, choć żaden oficjalny dokument takiego wymogu nie zawierał. W ocenie ETPCz naruszono art. 11, 13 i 14 EKPCz. Według Trybunału można przypuszczać, że rzeczywistą przyczyną odmowy była niechęć lokalnych władz do środowiska osób homoseksualnych.

W doktrynie podkreśla się, że z orzeczenia w sprawie Bączkowski przeciwko Polsce wynikają pozytywne obowiązki władz wobec osób głoszących niepopularne poglądy lub należących do mniejszości, jako grup bardziej narażonych na wiktymizację.  ETPCz pośrednio włączył mniejszości seksualne do tych grup społecznych, które wymagają szczególnej ochrony.

W bogatym orzecznictwie polskich sądów ugruntowany jest pogląd, że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie prawnym, a także jest warunkiem istnienia społeczeństwa demokratycznego. Dlatego też wszelkie ograniczenia wolności zgromadzeń powinny spełniać test niezbędności i proporcjonalności. Wykładnia przesłanki z art. 14 pkt 2 Prawa o zgromadzeniach musi uwzględniać wartości i normy wyższego rzędu, wynikające z Konstytucji i przepisów prawa międzynarodowego.

Ograniczanie wolności zgromadzeń powinno być traktowane jako absolutny wyjątek, co wskazuje na potrzebę zawężającej interpretacji wszelkich ograniczeń dotyczących swobodnego i pokojowego zgromadzania się, a każdy zakaz odbycia zgromadzenia musi być w sposób przekonujący uzasadniony. Ograniczenia wolności zgromadzeń nigdy też nie powinny opierać się na ogólnych przypuszczeniach bądź prognozach. Zakaz zgromadzenia nie powinien być wydany bez oceny stopnia zagrożenia, zakończonej wnioskiem o wysokim prawdopodobieństwie jego wystąpienia. 

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 18 stycznia 2006 r.  uznano, że „ewentualność kontrdemonstracji przy użyciu przemocy lub przyłączenia się skłonnych do agresji ekstremistów nie może prowadzić do pozbawienia tego prawa (wolności zgromadzeń) nawet wtedy, gdy istnieje realne niebezpieczeństwo, że zgromadzenie publiczne spowoduje naruszenie porządku publicznego przez wydarzenia, na które organizatorzy zgromadzenia nie mają wpływu, a władza publiczna uchyla się od podjęcia skutecznych działań w celu zagwarantowania realizacji wolności zgłoszonego zgromadzenia”. TK podkreślił, że na władzy ciąży obowiązek zapewnienia ochrony uczestnikom pokojowych demonstracji, bez względu na stopień kontrowersyjności ich poglądów, jeżeli nie naruszają one prawnych zakazów głoszenia określonych poglądów  (np. wzywających do nienawiści rasowej czy propagujących ideologię faszystowską).

VII.613.43.2019, II.519.889.2019

Ustawa pana Tomasza Piesieckiego. Sejm zmienił przepisy tak, by najbardziej poszkodowane ofiary wypadków komunikacyjnych nie traciły wsparcia

Data: 2019-07-19

Sejm przyjął 19 lipca nowelizację ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Projekt powstał w Senacie dzięki zabiegom RPO i pana Tomasza Piesieckiego, który zgłosił problem w czasie spotkania regionalnego w Białymstoku w styczniu 2016 r. Ustawa pomoże kilkudziesięciu ofiarom wypadków w Polsce.

Pan Tomasz Piesiecki sam jest ofiarą wypadku komunikacyjnego z początku lat 90. Sprawca nie miał OC, więc odszkodowanie – z którego sfinansowana musiała być renta, rehabilitacja czy dostosowanie mieszkania na potrzeby osoby z niepełnosprawnościami – zostało wypłacone z Funduszu Ubezpieczeniowego. W tym czasie suma gwarancyjna wynosiła tylko 720 tys. i po latach się wyczerpała – w ten sposób młoda osoba na wózku została bez renty niezbędnej, by móc samodzielnie funkcjonować, pracować, załatwiać swoje sprawy.

Rok po wypadku pana Tomasza sumy gwarancyjne zostały radykalnie podniesione, ale nadal problem jest poważny – bo z jednej sumy gwarancyjnej finansuje się nie tylko rehabilitację czy utracone zarobki opiekunów ofiary wypadku. Z jednej sumy finansuje się np. pomoc do wszystkich ofiar zbiorowego wypadku komunikacyjnego.

Pan Piesiecki opowiedział o problemie w czasie spotkania regionalnego z RPO w Białymstoku. Pokazał wyroki wydane w imieniu Rzeczypospolitej, że po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej kończą się zobowiązania państwa wobec niego.

RPO złożył w 2016 r. skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego i doprowadził do ponownego rozpatrzenia sprawy. Wyrok spodziewany jest w sierpniu 2019 r.

Jednocześnie Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do senackiej Komisji Praworządności, Praw Człowieka i Petycji o inicjatywę ustawodawczą, by zmienić obecne przepisy. Senat zajął się sprawą a pan Piesiecki uczestniczył we wszystkich pracach, monitorując ich postęp, przekonując senatorów, posłów, finansistów, przedstawicieli rządu na każdym etapie.

Jeszcze w kwietniu, na kolejnym spotkaniu regionalnym w Białymstoku pan Piesiecki  opowiadał o kłopotach i zastoju w pracach parlamentarnych: - Sprawa jest dziś na etapie podkomisji sejmowej i jest blokowana przez Ministerstwo Finansów. Niestety, firmy ubezpieczeniowe mają tam dobre wejście. A jeśli sprawa nie zostanie załatwiona do końca tej kadencji, to przepadnie, a w każdym razie będziemy mieli mniejsze szanse. Bo nikt z nas nie będzie miał już sił, by pchać tę sprawę odnowa – mówił.

Pan Piesiecki nie dał za wygraną i doprowadził do zakończenia prac w Sejmie, w czym wspierali go także pracownicy Biura RPO.

Teraz projekt trafi do oceny Senatu.

RPO pyta o plany wdrożenia Europejskiego Aktu o Dostępności

Data: 2019-07-19
  • Unia Europejska podjęła kolejne działania na rzecz dostępności produktów i usług dla osób z niepełnosprawnościami
  • Europejski Akt Dostępności zawiera długo oczekiwaną przez środowisko osób z niepełnosprawnościami regulację: powszechnie używane produkty i usługi mają się stawać coraz bardziej dostępne dla wszystkich, niezależnie od ich sprawności

7 czerwca 2019 r. została opublikowany został Europejski Akt o Dostępności -  dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2019/882 z dnia 17 kwietnia 2019 r. Rzecznik pyta więc Ministra Inwestycji i Rozwoju, jak Polska zamierza wdrażać postanowienia Dyrektywy. Przewidywany termin na transpozycję jej przepisów do prawa krajowego upłynie 28 czerwca 2022 r.

W Sejmie trwają tymczasem prace nad rządowym projektem ustawy o zapewnieniu dostępności osobom ze szczególnymi potrzebami (druk sejmowy nr 3524).  Jest to w ocenie RPO ważny i potrzebny krok we wdrażaniu postanowień Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami w Polsce. Budujące jest zwłaszcza przyjęcie w projekcie ustawy szerokiej definicji osoby ze szczególnymi potrzebami (a nie z niepełnosprawnością), a także uznanie zasad uniwersalnego projektowania (czyli takiego, dzięki któremu np. przestrzeń publiczna dostępna jest dla osób na wózkach, ale także dla rodziców z wózkami).

Rzecznik przypomina, że obowiązek przyjęcia środków w zakresie tworzenia warunków dostępności m.in. produktów i usług, w tym usług oferowanych publicznie oraz wdrażania zasady uniwersalnego projektowania został zasygnalizowany w rekomendacjach wydanych we wrześniu 2018 r. dla Polski przez Komitet do spraw Praw Osób Niepełnosprawnych badający stan przestrzegania przepisów Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Toczące się prace nad wskazanym projektem ustawy przyjmuje zatem za krok w kierunku wdrożenia tychże rekomendacji.

XI.815.4.2019

Przeczytaj ten tekst, zanim zakażesz marszu równości - pisze Anna Błaszczak-Banasiak z BRPO w "Rzeczpospolitej"

Data: 2019-07-16

Z opublikowanych niedawno badań CBOS wynika, że po powolnym – jednak obserwowanym – wzroście aprobaty dla praw osób LGBT (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) nastąpiło wyhamowanie tego trendu. Z perspektywy rzecznika praw obywatelskich zmiana ta jest dobrze widoczna na ulicach polskich miast. I to dosłownie, bo w ciągu kilku ostatnich miesięcy czterech lokalnych prezydentów wydało administracyjny zakaz organizacji tzw. marszu równości - pisze Anna Błaszczak-Banasiak, adwokatka, dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Skoro standardy prawne są jasne, a orzecznictwo sądowe spójne i konsekwentne to skąd nagła zmiana postawy niektórych samorządowców? W trwającej nieustannie kampanii wyborczej, przy wzrastających nastrojach homofobicznych, trudno jest podjąć niepopularną dla własnych wyborców decyzję. Dlatego wszystkie dotychczasowe zakazy upadły dopiero w postępowaniu sądowym. Można to zrozumieć. Często chcielibyśmy, żeby trudne decyzje podejmował za nas ktoś inny. Tylko czy nie taka jest właśnie rola prezydenta miasta?

 

Jak skuteczniej przeciwdziałać przemocy wobec osób starszych

Data: 2019-07-03
  • Przestrzeganie praw osób starszych to jedna z miar solidarności międzypokoleniowej
  • U jej podstaw leży założenie, że niezależnie od swego wieku każdy powinien cieszyć się podstawowymi prawami i wolnościami ujętymi w Konstytucji, takimi jak poszanowanie godności i brak dyskryminacji
  • Konieczne jest wprowadzenie daleko idących zmian systemowych, które sprawią, że w każdej gminie osoby starsze będą mogły liczyć, że otrzymają potrzebne wsparcie

Rzecznik Praw Obywatelskich, nawiązując do obchodzonego 15 czerwca Światowego Dnia Świadomości Znęcania się nad Osobami Starszymi, ponownie zwrócił uwagę na obszar przeciwdziałania przemocy wobec osób starszych.

Podziękował za podjęte już prace: Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zadeklarował bowiem, że rozważy stworzenie mechanizmu, który ułatwiłby zgłaszanie nadużyć i przemocy oraz usprawniłby reakcję odpowiednich organów.

Niemniej – jak podpowiada RPO - pierwsze pomysły (typy kontroli placówek opiekuńczych oraz wskazanie godzin dyżurów dyrektorów domów pomocy społecznej) mogą być mało efektywne w przypadku osób leżących, o słabszej kondycji psychicznej lub fizycznej, czy o ograniczonej percepcji poznawczej.

RPO podkreśla też, że mechanizm reagowania na nadużycia nie powinien dotyczyć jedynie osób korzystających z opieki instytucjonalnej. Seniorów powyżej 80. roku życia jest w Polsce bowiem półtora miliona, zaś w placówkach opieki przebywa w sumie tylko 90 tys. osób.

Warto również zwrócić uwagę na problem prawny: przepisy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie odnoszą się do członków rodziny i do osób, które wspólnie mieszają. Tymczasem blisko 1/4 starszych kobiet oraz co dziesiąty mężczyzna mieszka samotnie, choć ma rodziną (tylko niewielki odsetek seniorów i seniorek deklaruje, że nie ma rodziny lub bliskich osób w ogóle).

RPO powołał się na badania dotyczące przemocy wobec osób starszych i osób z niepełnosprawnościami, zlecone przez resort w 2015 r. Ponad 30% respondentów zaobserwowało we własnych rodzinach przynajmniej jedną z form przemocy wobec tej grupy osób: fizycznej, psychicznej, ekonomicznej lub seksualnej. Ważnym wnioskiem badania było stwierdzenie powszechnej obojętności - 50% z nas nie chce się wtrącać do spraw związanych z przemocą wobec tych osób lub nie wie, jak by zareagowało jako świadkowie takiej sytuacji. Nadal niewielka widoczność problematyki osób starszych w dokumentach odnoszących się do przeciwdziałania przemocy może utrwalać takie postawy. Dlatego jednym z mierników sukcesu działań rządu byłby m.in. mniejszy odsetek osób obojętnych na krzywdę seniorów i seniorek.

Kwestia wzmocnienia ochrony prawnej osób starszych przed przemocą jest również przedmiotem debaty nad nową Konwencją ONZ o prawach osób starszych, której opracowanie i przyjęcie pozwoliłoby na bardziej efektywne wprowadzanie zmian systemowych adekwatnych do potrzeb tej powiększającej się grupy osób w Polsce i na świecie.

XI.503.2.2016

Spotkanie w Biurze RPO w sprawie przyszłości hospicjów na terenach wiejskich

Data: 2019-07-03

3 lipca 2019 r.  w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie w sprawie przyszłości hospicjów na terenach wiejskich. Wzięli w nim udział Adam Bodnar oraz dr n. med. Paweł  Grabowski, prezes Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza wraz ze współpracownikami.

W dyskusji zwrócono uwagę na list otwarty uczestników debaty pt. ,,Przyszłość hospicjów na terenach wiejskich”, która odbyła się w Narewce 1 czerwca, w ramach V Konferencji Fundacji Hospicjum Proroka Eliasza pt. ,,Choroba nieuleczalna i umieranie na wsi. Przyszłość hospicjów wiejskich”.  Wskazano w nim poważne wyzwania związane z opieką nad nieuleczalnie chorymi mieszkańcami polskich wsi, często osobami w podeszłym wieku.

Uczestnicy debaty postulowali konieczność wypracowania i wdrożenia praktycznych rozwiązań systemowych, które mają na celu realnie poprawić sytuację hospicjów na terenach wiejskich. Propozycje dotyczą m.in: wypracowania tzw. sieciowania, poszerzenia kwalifikacji do hospicjów, zwiększenia dostępności do długoterminowej opieki pielęgniarskiej czy fizjoterapii domowej, poszerzenia składu zespołu hospicyjnego o wykwalifikowanych opiekunów medycznych.

RPO będzie się zajmował tą sprawą.

Seminarium eksperckie nt. polityki senioralnej

Data: 2019-07-01
  • Wobec czekającego Polskę zwiększenia odsetka seniorów w społeczeństwie zmiany systemowe należy wprowadzić do 2030 r., przy względnej dobrej kondycji polskiej gospodarki
  • W 2080 r. osoby 80+, czyli dzisiejsi 19-latkowie będą stanowili 14 %  społeczeństwa
  • W ocenie RPO niezbędne są zmiany w ustawie o osobach starszych oraz w rządowej Polityce społecznej wobec osób starszych do 2030 r.

W 2018 r. liczba ludności Polski wynosiła ponad 38 mln, w tym ponad 9 mln (czyli ponad 24%) stanowiły osoby w wieku 60+. Jeżeli dotychczasowe zmiany w strukturze demograficznej nie zostaną powstrzymane, jak prognozuje Główny Urząd Statystyczny, liczba osób w wieku 60+ zwiększy się do ponad 40% (czyli 13,7 mln) w 2050 r.

O problemach z tym związanych mówiono 1 lipca 2019 r. podczas seminarium eksperckiego „Polityka Senioralna 2030 – wyzwania i rekomendacje”, które odbyło się  w sali konferencyjnej im. Jacka Kuronia w kompleksie sejmowym.  Organizatorami były Parlamentarny Zespół ds. Uniwersytetów Trzeciego Wieku i  Fundacja „Ogólnopolskie Porozumienie UTW.

Celem seminarium była diagnoza wyzwań polityki senioralnej w starzejącym się społeczeństwie i wyznaczenie obszarów aktywności polityk publicznych w perspektywie kolejnej dekady.  Omawiano propozycje niezbędnych rozwiązań prawnych, organizacyjnych i finansowych dotyczących osób starszych w Polsce. 

Seminarium otworzyła wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska. Prowadził je poseł Michał Szczerba, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. UTW. 

W maju 2019 r. RPO wystąpił do Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej z propozycją zmian legislacyjnych, które mogłyby wzmocnić przygotowania do czekającej nas zmiany demograficznej - zwiększenia populacji osób starszych w stosunku do dzieci i młodzieży oraz osób w wieku produkcyjnym. Podczas seminarium propozycję kierunków nowelizacji ustawy o osobach starszych z 11 września 2015 r. przedstawił dr Maciej Taborowski, zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich. Chodziłoby o:  

  • ewaluację prowadzonych działań. Odpowiednie mierniki i wskaźniki zwiększyłyby  walor ewaluacyjny Informacji o sytuacji osób starszych w Polsce za kolejne lata.  Pozwoliłoby to też określić realne zamierzenia rządu mające na celu sprostanie wyzwaniom związanym ze starzeniem się społeczeństwa;
  • koordynację. Konieczna jest instytucja, która koordynowałaby politykę senioralną. Obecnie zakłada się  współpracy pomiędzy sektorem zdrowia i polityki społecznej.   Działania podejmowane z seniorami i seniorkami na ich rzecz łączą jednak działania ze znacznie szerszego spectrum. Instytucja koordynująca powinna moc korygować poszczególne działania, wskazywać luki i priorytety co do wypracowania  międzysektorowych rozwiązań;
  • przeciwdziałanie przemocy. Rozszerzony powinien być zakres danych zbieranych  w kwestii przemocy wobec osób starszych. Wymaga to unowocześnienia sposobów zbierania danych, tak by były spójne, porównywalne i przyczyniały się do skuteczniejszej prewencji nadużyć względem osób starszych;
  • przeciwdziałanie dyskryminacji. Rozporządzenie do ustawy powinno dookreślić sposób gromadzenia danych w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na wiek. Projekty rządowe powinny zawierać wskazanie, czy i w jakim zakresie w  inicjatywach legislacyjnych uwzględniono prawa osób starszych i czy projektowane zmiany prawne będą miały wpływ na wyrównywanie ich szans. Służyłoby to przeciwdziałaniu dyskryminacji pośredniej, gdy pozornie neutralne rozwiązania pozostawiają daną grupę osób w gorszej sytuacji ze względu na wiek.  

Maciej Taborowski wskazał też na konieczność uzupełnienia rządowego dokumentu  Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r. Uwagi RPO do tego dokumentu to:

  • paternalistyczny a nie partnerski charakter dokumentu - potrzebne byłoby odwołanie we wstępie dokumentu do autonomii osób starszych jako osób, decydujących o własnym życiu;
  • brak dodatkowych środków finansowych na realizację zadań, a tym samym na zwiększenie jakości i podaży usług, zwłaszcza w miejscu zamieszkania. Potrzebny jest też dalszy rozwój infrastruktury;  
  • brak właściwej koordynacji działań;
  • brak ewaluacji działań. Obecnie cele Polityki społecznej odnoszą się w większości do liczby zrealizowanych działań, a nie do realnej zmiany sytuacji osób starszych; 
  • brak powiązania z systemem emerytalnym i zmian, które należałoby wprowadzić na polu zabezpieczenia społecznego.

Zastępca RPO zwrócił również uwagę na znaczenie zaangażowania Polski w prace nad przygotowaniem Konwencji ONZ o prawach osób starszych. Wskazał na kwestie praw konsumenckich osób starszych. Zaprosił do składania wniosków dotyczących zarówno tych spraw, jak i problemów z dyskryminacją.

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski przedstawił wnioski z kontroli i analiz NIK, z których wynika m.in.:

  • 1/5 wszystkich gmin w Polsce nie prowadzi usług opiekuńczych;
  • w 2016 r. jedynie 1% seniorów (na 8, 5 mln) korzystał z usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania;
  • przy ogólnym spadku bezrobocia w Polsce od 2006 r. do 2012 r. bezrobocie w grupie wiekowej 50+ wzrosło z 16% do 23%.

Prezes NIK wskazał brak standardów w sprawowaniu opieki długoterminowej, która pozwoliłaby na ocenę jakości tych usług.

Wiceprezydent Warszawy Paweł Rabiej podkreślił powstanie w stolicy (w Wawrze) pierwszego Domu Dziennej Opieki Medycznej. Oferuje on konsultacje z lekarzami, w tym z geriatrą, rehabilitacje, informacje dla seniorów i ich bliskich.

Prof. Piotr Błędowski (członek Komisji Ekspertów ds. Osób Starszych przy RPO) zwrócił uwagę na ogólną tendencję związaną z wyhamowywaniem wzrostu gospodarczego w związku z wzrostem nakładów na opiekę zdrowotną w perspektywie najbliższych dziesięcioleci. Wskazał, że obecne niskie bezrobocie było poprzedzone wyższym bezrobociem, które będzie przekładać się w praktyce na niższe emerytury osób, które były nim dotknięte.  Oznacza to zapotrzebowanie na różne dodatkowe wsparcie państwa. A popyt na usługi opiekuńcze będzie rósł wraz ze wzrostem proporcji najstarszej grupy w wieku 80+. W 2080 r. osoby 80+, czyli dzisiejsi 19-stolatkowie, będą stanowili 14% naszego społeczeństwa. Dlatego należy przygotować infrastrukturę i wprowadzić systemowe zmiany do 2030 r., przy względnej dobrej kondycji polskiej gospodarki.

Krystyna Lewkowicz, główna organizatorka Ogólnopolskiego Parlamentu Seniorów, zaprosiła na kolejną, V już Sesję Parlamentu 1 października (w  Międzynarodowy Dzień Osób Starszych).

Anna Chabiera z Biura RPO zwróciła uwagę na konieczność włączenia do zadań polityki senioralnej zachęt dla członków rodzin wspierających seniorów - głównie kobiet – do pozostawania na rynku pracy. Usprawiedliwianie braku świadczenia usług opiekuńczych w gminie ze względu na fakt, że osoba bliska rezygnuje z pracy, stanowi podwójną dyskryminację: ze względu na wiek oraz ze względu na płeć, ponieważ opiekę w większości sprawują kobiety.

Podsumowując obrady,  Michał Szczerba zapowiedział podjęcie przez Parlamentarny Zespół UTW m.in. tematu nowelizacji ustawy o osobach starszych zgodnie ze wskazaniami RPO. Ponadto chodziłoby o podjęcie inicjatywy mającej na celu wprowadzenie emerytur bez opodatkowania.

RPO i PZPN będą współpracować ws. przeciwdziałania rasizmowi, ksenofobii i dyskryminacji w piłce nożnej

Data: 2019-06-28

28 czerwca odbyło się spotkanie rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara z władzami PZPN reprezentowanymi m.in. przez wiceprezesa Marka Koźmińskiego oraz licznych przedstawicieli pionu dyscyplinarnego, szkoleniowego i prawnego.

Biuro RPO reprezentowali też dyrektorka Zespołu ds. Równego Traktowania Anna Błaszczak-Banasiak oraz główny koordynator ds. społecznych Andrzej Stefański.

Przedstawiciele PZPN mówili o tym, jak starają się przeciwdziałać rasizmowi na stadionach.

Prawo i rekomendacje międzynarodowe

Konstytucja:

  • Art. 32.2 Zakaz dyskryminacji
  • Art. 68.5 Władze publiczne popierają rozwój kultury fizycznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży

Karta Praw Podstawowych UE

  • Art. 21. Zakazana jest wszelka dyskryminacja w szczególności ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną
  • Art. 25. Prawa osób w podeszłym wieku - Unia uznaje i szanuje prawo osób w podeszłym wieku do (…) uczestniczenia w życiu społecznym i kulturalnym.
  • Art. 26. Integracja osób niepełnosprawnych - Unia uznaje i szanuje prawo osób niepełnosprawnych do korzystania ze środków mających zapewnić im (…) integrację społeczną i zawodową oraz udział w życiu społeczności.

ONZ

  • Międzynarodowa konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej, 1966/1969 r.
    • Art. 4. Państwa Strony Konwencji potępiają wszelką propagandę i wszelkie organizacje oparte na ideach lub teoriach o wyższości jednej rasy lub grupy osób określonego koloru skóry lub pochodzenia etnicznego bądź usiłujące usprawiedliwić czy popierać nienawiść i dyskryminację rasową w jakiejkolwiek postaci oraz zobowiązują się podjąć niezwłocznie właściwe środki zmierzające do wykorzenienia wszelkiego podżegania do tego rodzaju dyskryminacji bądź też aktów dyskryminacji.
    • Art. 5. Państwa Strony Konwencji zobowiązują się wydać zakaz dyskryminacji rasowej we wszelkich jej formach i wyeliminować ją oraz zagwarantować wszystkim bez różnicy rasy, koloru skóry, pochodzenia narodowego bądź etnicznego równość wobec prawa, a zwłaszcza korzystanie z następujących praw: m.in. prawa do osobistego bezpieczeństwa i do ochrony przez państwo przed przemocą lub naruszeniem nietykalności cielesnej bądź przez urzędników państwowych, bądź przez jakąkolwiek jednostkę, grupę lub instytucję; prawa pracy; prawa do równego udziału w działalności kulturalnej; prawa dostępu do wszystkich miejsc i urządzeń przeznaczonych do publicznego użytku.
    • Art. 7. Państwa Strony Konwencji zobowiązują się podjąć niezwłocznie skuteczne środki, zwłaszcza w dziedzinie oświaty, wychowania, kultury i informacji, w celu zwalczania przesądów prowadzących do dyskryminacji rasowej oraz w celu popierania wzajemnego zrozumienia, tolerancji i przyjaźni między narodami i grupami rasowymi lub etnicznymi, jak również propagowania celów i zasad Karty Narodów Zjednoczonych, Powszechnej deklaracji praw człowieka, Deklaracji Narodów Zjednoczonych w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej oraz niniejszej Konwencji.

RADA EUROPY

  • Art. 14 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, protokół nr 12 do EKPC (ogólna klauzula zakazująca dyskryminacji)
  • Konwencja w sprawie zintegrowanego podejścia do bezpieczeństwa, zabezpieczenia i obsługi podczas meczów piłki nożnej i innych imprez sportowych, sporządzona w Strasburgu 4 maja 2016 r. (ratyfikowana dotychczas przez dziewięć państw członkowskich, w tym Polskę, z mocą obowiązującą od 1.11.2017).

Celem Konwencji jest zapobieganie incydentom i zakłóceniom porządku publicznego stanowiącym zagrożenie dla uczestników meczów piłki nożnej i innych imprez sportowych. Innowacyjnym rozwiązaniem w tym obszarze jest przyjęcie jako nadrzędnej zasady zintegrowanego, wielopodmiotowego podejścia do bezpieczeństwa realizowanego w oparciu o trzy filary (bezpieczeństwo, zabezpieczenie i obsługa) oraz współpracę wszystkich instytucji i stron. Konwencja odzwierciedla pogląd, że skupianie się wyłącznie na zagrożeniach nie prowadzi do stworzenia adekwatnych środków ograniczenia ryzyka. Skuteczniejszym rozwiązaniem jest wdrażanie zarówno środków bezpieczeństwa i zabezpieczenia, jak i właściwej obsługi widzów, które silnie wpływają na zachowania kibiców.

Warto w szczególności mieć na uwadze postanowienia art. 5 Konwencji:

5. Strony zapewnią, aby zasady funkcjonowania stadionów były kompleksowe; przewidywały skuteczne współdziałanie z policją, służbami ratunkowymi i instytucjami partnerskimi; oraz obejmowały jasne zasady i procedury postępowania w sprawach mogących mieć wpływ na zarządzanie tłumem oraz związane z tym zagrożenia dla bezpieczeństwa i zabezpieczenia, w szczególności:

  • użycie środków pirotechnicznych;
  • wszelkie akty przemocy lub inne zachowania zabronione; oraz
  • wszelkie zachowania rasistowskie lub inne zachowania dyskryminujące.

6. Strony zobowiążą odpowiednie instytucje do zapewnienia, aby wszyscy pracownicy sektora publicznego i prywatnego, zaangażowani w działania na rzecz uczynienia meczów piłki nożnej i innych imprez sportowych bezpiecznymi i przyjaznymi, zostali wyposażeni i przeszkoleni w sposób umożliwiający pełnienie swojej funkcji w sposób skuteczny i właściwy.

7. Strony będą zachęcać właściwe instytucje do podkreślania potrzeby działania przez zawodników, trenerów i innych przedstawicieli uczestniczących drużyn zgodnie z podstawowymi zasadami sportowymi, takimi jak tolerancja, szacunek i zasada fair play oraz do uświadamiania im, że akty przemocy, zachowania rasistowskie lub inne zachowania prowokacyjne mogą wywierać negatywny wpływ na zachowania widzów.

REKOMENDACJE ORGANIZACJI MIĘDZYNARODOWYCH

Europejska Komisja Przeciwko Rasizmowi i Nietolerancji / ECRI

Generalna Rekomendacja nr 12 w sprawie zwalczanie rasizmu i dyskryminacji rasowej w sporcie, 19.12.2008 (ECRI’s 12th General Policy Recommendation on Combating racism and racial discrimination in the field of sport).

ECRI wskazuje, że państwa powinny zwrócić się do federacji i klubów sportowych, by:

  • przyjmowały politykę zróżnicowania i równych szans w celu zapewnienia zrównoważonej reprezentacji grup mniejszościowych w sporcie na wszystkich poziomach
  • podejmowały środki przyciągające do imprez sportowych kibiców pochodzących z różnych mniejszości (I.4)

Wg ECRI kluby sportowe i federacje powinny ponosić odpowiedzialność za akty rasistowskie mające miejsce podczas imprez sportowych (II.5h).

Oczekiwane działania klubów i federacji – pkt II.10:

  • uznanie rasizmu za ważny problem na wszystkich poziomach w sporcie i publiczne demonstrowanie zaangażowania w jego zwalczanie
  • ustanowienie wewnętrznych mechanizmów postępowania w przypadkach rasizmu i dyskryminacji rasowej
  • przyjęcie i wdrożenie środków samoregulujących, dyscyplinarnych i podnoszących świadomość
  • szkolenie personelu ochrony, jak zapobiegać incydentom rasistowskim na terenie obiektów sportowych i odpowiednio postępować w przypadku ich zajścia
  • odmawianie wstępu do obiektów sportowych osobom rozpowszechniającym bądź posiadającym rasistowskie, antysemickie lub dyskryminacyjne ulotki, symbole lub transparenty
  • wspieranie ruchów i inicjatyw promujących fair play i tolerancję oraz projekty edukacyjne i społeczne w tej dziedzinie.

Inne:

  • Zalecenie nr 2 dotyczące ogólnej polityki ECRI w sprawie organów do spraw równości mających zwalczać rasizm i nietolerancję na poziomie krajowym (ECRI revised General Policy Recommendation No. 2: Equality Bodies to combat racism and intolerance at national level)
  • ECRI General Policy Recommendation No. 11: Combating racism and racial discrimination in policing
  • Zalecenie nr 7 dotyczące ogólnej polityki ECRI w sprawie prawodawstwa krajowego dotyczącego zwalczania rasizmu i dyskryminacji rasowej, przyjęte 1312.2002 i zmienione 7.12.2017 (ECRI’s General Policy Recommendation No. 7 on national legislation to combat racism and racial discrimination)

ZALECENIA DLA POLSKI

  • Raport ECRI dotyczący Polski (piąty cykl monitoringu), 2015

ECRI (w pkt 89) ponownie zaleca, by władze zachęciły Polski Związek Piłki Nożnej do opracowania, wspólnie z klubami piłkarskimi, kodeksu etyki, regulującego między innymi kwestię rasizmu wśród kibiców, w celu kontynuowania ich wysiłków na rzecz podnoszenia świadomości niebezpieczeństw występowania rasizmu w sporcie. Ponadto ECRI zaleca władzom (1) by podjęły kroki w celu zapewnienia, że regulacje organizacji meczów zawierają wyraźne przepisy stanowiące, że rasistowskie i nietolerancyjne zachowanie może być powodem wydania administracyjnych zakazów stadionowych i środków nadzorczych, oraz że te przepisy są skutecznie stosowane; (2) by podjęły kroki w celu zapewnienia, że wytyczne Prokuratora Generalnego o udziale prokuratorów w postępowaniach w sprawie przestępstw ściganych z oskarżenia prywatnego i w sprawie prowadzenia przez prokuratorów postępowań w sprawach przestępstw z nienawiści, opisanych w rozdziałach dotyczących przestępstw i przemocy z nienawiści, są skuteczniej realizowane w sprawach rasizmu podczas imprez sportowych oraz by (3) w szczególności będąc w pełnej zgodności z właściwymi przepisami i prawami podstawowymi, stosowały środki w celu rozwiązania ekstremistycznych grup angażujących się w rasistowską działalność w trakcie meczów piłkarskich, np. poprzez ustanowienie współpracy z Polskim Związkiem Piłki Nożnej, klubami piłkarskimi i społeczeństwem obywatelskim w celu zbierania koniecznych dowodów.

  • Komitet ds. Likwidacji Dyskryminacji Rasowej (CERD) - Uwagi końcowe w sprawie połączonego XX i XXI sprawozdania okresowego przekazanego przez Polskę, 2014 (pkt 10)

Komitet jest w dalszym ciągu zaniepokojony przypadkami rasizmu oraz nawoływaniem do nienawiści w sporcie. Komitet zaleca podjęcie skutecznych działań na rzecz zwalczania rasizmu w sporcie, w tym nakładanie kar grzywny na kluby w przypadku aktów rasizmu ze strony kibiców, a także kontynuowanie współpracy ze stowarzyszeniami sportowymi w celu promowania tolerancji i różnorodności.

 

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę zwolnienia z IKEA

Data: 2019-06-28

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu do wyjaśnienia sprawę zwolnienia pracownika, jak wskazują doniesienia medialne, ze względu na jego poglądy związane z wyznawaną religią. Rzecznik zwróci się do właściwych podmiotów o niezbędne informacje.

Rzecznik, jako niezależny organ ds. równego traktowania, dostrzega problem dyskryminacji ze względu na wyznanie w zatrudnieniu. Przeprowadzone na jego zlecenie badania potwierdziły w praktyce ten problem i ujawniły najczęściej spotykane mechanizmy wykluczenia. Co warte podkreślenia, dyskryminacja ze względu na wyznanie w miejscu pracy może dotyczyć zarówno przedstawicieli mniejszości religijnych, jak i dominującej większości, a czynnikiem zwiększającym ryzyko dyskryminacji jest silne utożsamianie się z daną religią i ujawnienie swojego zaangażowania w miejscu pracy. 

Zgodnie z Kodeksem pracy (art. 94) pracodawca ma obowiązek przeciwdziałać dyskryminacji w zatrudnieniu, oraz wpływać na kształtowanie w zakładzie pracy zasad współżycia społecznego. Podejmowanie działań mających na celu podkreślanie potrzeby poszanowania godności każdego, bez względu na różne cechy osobiste, należy uznać za wyraz dążenia do realizacji tych zobowiązań.

Przepis prawa, który zapobiegał dyskryminacji uznany za niekonstytucyjny. Jaka teraz będzie ochrona?

Data: 2019-06-26
  • Niezgodny z Konstytucją jest artykuł Kodeksu wykroczeń przewidujący karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Artykuł zaskarżył Prokurator Generalny po uznaniu na jego podstawie  winy drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Artykuł ten zapobiegał dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny - podkreśla RPO
  • Teraz parlament powinien tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na rynku usług ze względu na cechę osobistą, jak płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność czy orientacja seksualna

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewidywał grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chronił tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK w 2017 r. na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd w Łodzi za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

W 2018 r.  Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego  w tej sprawie. - Kiedy przekonania religijne pozostają w oczywistej sprzeczności z cechami i charakterem usługi, to wolno odmówić wykonania takiego świadczenia, nawet jeśli pozostaje to w konflikcie z innymi wartościami, w tym także konstytucyjnymi, takimi jak zakaz dyskryminacji. Natomiast odmowy nie mogą uzasadniać indywidualne przymioty osób, na rzecz których ta usługa ma być wykonana, np. wyznanie religijne, manifestowane poglądy czy preferencje seksualne – uzasadnił SN.

RPO: art. 138 Kw chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionował stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazywał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał w uzasadnieniu wyroku, że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wniósł zatem o uznanie przez TK, że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis chroni bowiem przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka (który wcześniej też był w składzie) - jako osób nieuprawionych do orzekania, co powoduje że skład jest sprzeczny z Konstytucją. TK odmówił wyłączenia M. Muszyńskiego.

J. Wyrembak został zaś wyłączony na swoją prośbę, co uzasadnił koniecznością zachowania najwyższych standardów bezstronności  (zajął wcześniej stanowisko ws. drukarza jako  autor ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.).

Rozstrzygnięcie TK

Po posiedzeniu niejawnym TK (sygn. akt K16/17) uznał art. 138 Kw za niezgodny z art. 2 Konstytucji. Umorzył postępowanie w pozostałej części. Sprawę rozstrzygnął Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres i Wojciech Sych. Dwaj ostatni złożyli zdania odrębne.

Uzasadnienie TK podkreślało, że zaskarżony artykuł to nadmierna regulacja w sferę wolności jednostki. Istnienie tego artykułu nie jest konieczne dla ochrony konsumentów czy ochrony przed dyskryminacją. Zdaniem TK może to być realizowane np. przez prawo cywilne lub prawo publiczne gospodarcze.

L. Kieres ocenił, ze art. 138 jest zgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Wskazał na zagrożenia wynikające z jego uchylenia. Zmniejszy to bowiem poziom ochrony przed dyskryminacją, a środki cywilnoprawne są niewystarczające. Sędzia podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie.

Także W. Sych kwestionował w części niezgodność zaskarżonego artykułu z  Konstytucją. Wskazał, że teraz powstanie możliwość składania wniosków o wznawianie postępowań z art. 138, które już zakończono. Sędzia podkreślił, że artykuł ten dotyczył nie tylko dyskryminacji, ale każdej nieracjonalnej odmowy usługi.

Zdania odrębne podkreślały, że art. 138 nie można rozpatrywać tylko pod kątem sprawy drukarza z Łodzi.

Komentarz Anny Błaszczak-Banasiak, dyrektorki Zespołu ds. Równego Traktowania Biura RPO

Uchylony dziś przepis art. 138 Kodeksu wykroczeń pełnił w polskim systemie prawnym ważną rolę antydyskryminacyjną. Do Biura Rzecznika trafia bowiem wiele sygnałów o nierównym traktowaniu konsumentów w zakresie dostępu do usług.

Wolność działalności gospodarczej jest istotną wartością konstytucyjną, jednak zgodnie z prawem może podlegać ograniczeniom. W ocenie Rzecznika swoboda zawierania umów przez przedsiębiorców nie może uderzać w godność ich potencjalnych klientów, ani naruszać prawa do równego traktowania.

Oznacza to, że przedsiębiorca nie może odmówić realizacji usługi z uwagi na cechę osobistą klienta taką jak: płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność, czy orientacja seksualna. Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie mogą być praktyczne skutki tego orzeczenia. Czy będziemy akceptowali faktyczną segregację klientów na rynku usług? Czy restauratorzy lub właściciele sklepów będą mogli legalnie odmówić obsługi klienta z uwagi na kolor jego skóry lub wyznanie?

Dzisiejsze orzeczenie Trybunału stawia przed polskim ustawodawcą poważne wyzwanie. To polski Parlament powinien teraz tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na polskim rynku usług.

XI.815.6.2018

WSA: repatriacja właściciela mienia zabużańskiego po 1945 r. to nie warunek prawa do rekompensaty

Data: 2019-06-26
  • Powrót właściciela nieruchomości zabużańskiej po 1945 r. do Polski nie jest ustawową przesłanką prawa do rekompensaty od Skarbu Państwa za takie mienie
  • Orzekł tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uchylił odmowę rekompensaty dla spadkobierców pana Feliksa za jego dom w Wilnie 
  • Odmowę uzasadniono tym, że po 1945 r. nie repatriował się on do Polski. A pan Feliks nawet nie mógł tego uczynić, gdyż w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • RPO wskazywał,  że z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości do Polski

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA.

Argumenty RPO

Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił przyłączyć się do tego postępowania. Wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed końcem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

W uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

Orzeczenie WSA

26 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt I SA/Wa 583/19) uchylił obie zaskarżone decyzje i zwrócił sprawę Wojewodzie Mazowieckiemu.

W ustnych motywach orzeczenia sąd zwrócił uwagę na pozaustawowy charakter przesłanki repatriacji właściciela nieruchomości. Ponadto wskazał, że organy orzekły rozbieżnie co do części tego samego majątku tej samej osoby.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

IV.7003.16.2019

Odmówiono im rekompensaty za mienie zabużańskie. Rzecznik wspiera ich przed sądem

Data: 2019-06-24
  • Spadkobiercom pana Feliksa odmówiono rekompensaty za tzw. mienie zabużańskie - dom w Wilnie. Bo po 1945 r. nie repatriował się on do Polski
  • Pan Feliks nie był w stanie tego uczynić, gdyż  w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • Tymczasem z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości po 1945 r. do Polski
  • Odmowa była wyjątkowo krzywdząca, zwłaszcza że spadkobiercy pana Feliksa uzyskali rekompensatę za inne utracone mienie - majątek ziemski niedaleko Wilna
  • ROZPRAWA PRZED WSA - 26 czerwca

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do skargi spadkobierców pana Feliksa, złożonej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na odmowę potwierdzenia prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Rzecznik wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA. Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, RPO postanowił się do niej przyłączyć.

Argumenty RPO

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Nie ulega wątpliwości, że pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed zakończeniem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Z kolei działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

Rzecznik przypomniał, że w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej innego majątku będącego jego własnością – majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

WSA zaplanował rozprawę w tej sprawie na 26 czerwca 2019 r. (sygn. akt I SA/Wa 583/19) o godz. 9.20 w sali A.

IV.7003.16.2019

Sąd ubezwłasnowolnił matkę dwójki dzieci. RPO złożył skargę kasacyjną

Data: 2019-06-21
  • Sąd ubezwłasnowolnił częściowo matkę dwojga dzieci. Uznał, że potrzebuje ona pomocy do prowadzenia jej spraw wobec niepełnosprawności intelektualnej
  • Tymczasem samodzielnie podejmuje ona decyzje, np. rozstanie z przemocowym partnerem, wynajem mieszkania, zapisanie dziecka do szkoły
  • Po ubezwłasnowolnieniu straci zaś władzę rodzicielską nad dziećmi - które według biegłych nadają sens jej życiu  
  • W ocenie RPO ubezwłasnowolnienie kobiety narusza jej konstytucyjne prawa, a odpowiednim wsparciem byłby kurator dla osoby niepełnosprawnej

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, wnosząc o uchylenie ubezwłasnowolnienia pani Joanny i zwrot sprawy sądowi odwoławczemu. W uzasadnieniu powołuje się na Konstytucję, orzecznictwo SN, Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych.

Rzecznik uznał, że decyzja sądu zbyt głęboko ingeruje w życie rodzinne pani Joanny. Odbiera jej bowiem prawo do wypełniania podstawowej dla niej roli - matki, z którą sobie prawidłowo radzi. A ubezwłasnowolnienie częściowe ma przecież pomagać danej osobie w załatwianiu jej spraw osobistych i majątkowych.

Ubezwłasnowolnienie polega na pozbawieniu albo ograniczeniu przez sąd zdolności do czynności prawnych z uwagi na chorobę danej osoby lub psychiczne problemy. Ubezwłasnowolnienie całkowite oznacza zupełne pozbawienie danej osoby zdolności do czynności prawnych, czynności te podejmuje zamiast niej opiekun. Ubezwłasnowolnienie częściowe zasadniczo polega na tym, że dana osoba może osobiście podejmować czynności prawne - jednak zgodę na konkretną transakcję musi wyrazić jej kurator; osoba ubezwłasnowolniona częściowo może samodzielnie rozporządzać swoim zarobkiem oraz przedmiotami oddanymi do jej swobodnego użytku.

Wniosek matki o ubezwłasnowolnienie i decyzje sądów

Wniosek o częściowe ubezwłasnowolnienie pani Joanny złożyła jej matka (deklarowała chęć zostania jej kuratorem). Powołała się na znaczny stopień niepełnosprawności intelektualnej córki i konieczność stałej opieki, wynikającą z niemożliwości zajmowania się przez nią swoimi sprawami, zwłaszcza w sprawach majątkowych. Argumentowała, że córka zaciąga liczne zobowiązania finansowe.

Pani Joanna nie zgadzała się na ubezwłasnowolnienie. Wskazywała, że jest z matką w konflikcie, a co najmniej jedno ze zobowiązań finansowych zaciągnęła za jej namową. Przed sądem I instancji pełnomocniczka pani Joanny wskazywała na możliwość ustanowienia dla niej kuratora jako osoby niepełnosprawnej. Wnosiła o przesłuchanie jako świadka asystenta rodziny MOPS pani Joanny, by wykazać jej zdolność do codziennego funkcjonowania. Sąd ten wniosek oddalił.

W 2017 r. Sąd Okręgowy orzekł całkowite ubezwłasnowolnienie pani Joanny z powodu upośledzenia umysłowego w stopniu umiarkowanym. Uznał, że dba ona o podstawowe potrzeby życiowe oraz proste czynności. Podejmuje jednak nierozsądne decyzje życiowe i ulega otoczeniu, co sprawia, że nie ma zdolności kierowania swym postępowaniem oraz podejmowania działań prawnych z pełnym rozeznaniem.

W apelacji pełnomocniczka pani Joanny zarzuciła sądowi brak wszechstronnej oceny jej sytuacji oraz pominięcie faktu, że jest ona jedynym opiekunem prawnym dwójki dzieci, korzysta z pomocy asystenta rodziny i funkcjonuje w środowisku bez pomocy swej matki.

Sąd Apelacyjny w 2018 r. ubezwłasnowolnił panią Joannę częściowo - z powodu upośledzenia umysłowego na pograniczu stopnia lekkiego i umiarkowanego. Uznał, że choć ubezwłasnowolnienie całkowite nie jest zasadne, to jednakże potrzebny jest stały kurator do prowadzenia jej spraw.

„Rola matki nadaje sens jej życiu”

W ocenie Rzecznika głównym uchybieniem sądów było nieustalenie wszystkich aspektów sytuacji osobistej pani Joanny oraz całkowite pominięcie jej sytuacji rodzinnej. Skutkiem było orzeczenie, które może być sprzeczne z dobrem osoby ubezwłasnowolnionej i powodować istotne pogorszenie jej sytuacji - zwłaszcza co do wykonywania władzy rodzicielskiej.

Ubezwłasnowolnienie rodzica - niezależnie, którą z form ono przyjmie - jest równoznaczne z wyłączeniem sprawowania przez niego władzy rodzicielskiej i nieograniczonej pieczy nad własnymi dziećmi. Oznacza konieczność przejęcia całości reprezentacji dziecka przez drugiego rodzica; jeśli jest on pozbawiony władzy bądź także ubezwłasnowolniony,  sytuacja wymaga wyznaczenia innych osób do pełnienia pieczy (rodzina zastępcza) oraz reprezentowania dziecka (opiekun prawny). A taka sytuacja zachodzi w tym przypadku.

Tymczasem konsekwencja utrata władzy rodzicielskiej pani Joanny nad dziećmi w ogóle nie jest poruszona w uzasadnieniu Sądu Apelacyjnego. Nie wziął on pod uwagę opinii biegłych, że pełnienie przez nią Joannę roli matki ”nadaje sens jej życiu, jest dla niej nadrzędną wartością”. Uniemożliwienie jej tego może mieć dla niej niekorzystny skutek pod względem psychologicznym - pisali biegli.

Ponadto pani Joanna samodzielnie podejmuje decyzje życiowe, także trudne, jak rozstanie z partnerem z powodu stosowania przez niego przemocy, samodzielnie wynajmuje mieszkanie, zapisała starsze dziecko do szkoły, aktywnie poszukuje pomocy, gdy jej potrzebuje. Jest samodzielna w codziennym funkcjonowaniu, higienie, przyrządzaniu posiłków, zakupach, opłatach. Z pomocą wcześniej matki, a potem asystenta rodziny, prowadziła gospodarstwo domowe, opiekowała się dziećmi.

RPO podkreślił, że żaden z sądów nie odniósł się do możliwości ustanowienia dla pani Joanny kuratora dla osoby niepełnosprawnej. Jest on ustanawiany przez sąd, jeżeli osoba z niepełnosprawnością potrzebuje pomocy do prowadzenia swych spraw. Jego zakres obowiązków i uprawnień określa sąd. Jest to forma najbardziej elastyczna, wskazywana w literaturze jako możliwa baza instytucji, mającej zastąpić niezgodną z obecnymi standardami praw człowieka instytucję ubezwłasnowolnienia.

Orzecznictwo SN i Konwencja ONZ

Zgodnie z orzecznictwem SN podstawową przesłanką orzeczenia ubezwłasnowolnienia jest celowość - pomoc osobie, która ma być ubezwłasnowolniona, w załatwianiu jej spraw osobistych lub majątkowych. Nie wystarcza ustalenie, że spełnione są przesłanki choroby psychicznej, niedorozwoju psychicznego albo innych zaburzeń. Musi ponadto zachodzić niemożność kierowania swym postępowaniem (gdy chodzi o ubezwłasnowolnienie całkowite) lub też potrzeba pomocy do prowadzenia spraw danej osoby (przy ubezwłasnowolnieniu częściowym). Sąd musi brać pod uwagę konkretną sytuacji życiowej danej osoby i powinien oddalić wniosek o ubezwłasnowolnienie - jeśli jej sytuacja życiowa jest ustabilizowana, ma zapewnioną dostateczną opiekę i nie zachodzi potrzeba podjęcia żadnych działań wymagających ustanowienia opieki prawnej.

SN uznawał już, że sąd może nie ubezwłasnowolniać częściowo danej osoby, gdyby w większym stopniu osłabiło to jej pozycję, niż jej pomogło. Także Sąd Apelacyjny, którego dotyczy skarga, stawał na stanowisku, że powinno się to stosować wyjątkowo - gdy nie ma możliwości ochrony osoby chorej lub upośledzonej w inny sposób.

Podobne dyrektywy płyną także z ratyfikowanej przez Polskę Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

W konkluzji Rzecznik ocenił, że sąd nie rozważył w sposób wnikliwy, czy sytuacja osobista pani Joanny rzeczywiście uzasadnia ubezwłasnowolnienie. Dlatego sprawa musi być zbadana ponownie.

RPO: Sąd naruszył konstytucyjne wolności

Na mocy art. 18 Konstytucji rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Zgodnie z art. 47 Konstytucji każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym. Art. 48 ust. 1 zapewnia zaś rodzicom prawo do wychowania swoich dzieci. Z kolei według art. 68 ust. 3 i art. 69, art. 71 Konstytucji osoby niepełnosprawne oraz rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych i uwzględnienia dobra rodziny.

Postanowienie Sądu Apelacyjnego naruszyło wszystkie te zapisy Konstytucji. Wkroczyło też w sposób nieuzasadniony w wynikające z nich prawa podmiotowe pani Joanny. Ubezwłasnowolnienie częściowe głęboko ingeruje w jej życie rodzinne, de facto uniemożliwiając sprawowanie władzy rodzicielskiej nad dziećmi. Ingerencja ta jest arbitralna, gdyż skutki prawne tożsame z pozbawieniem władzy rodzicielskiej pani Joanny powstały w oderwaniu od tego, jak władzę tę dotychczas sprawowała - czego sąd nie zbadał.

Niezastosowanie przez Sąd Apelacyjny innych, mniej ingerujących środków, narusza konstytucyjne prawa rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej oraz osób z niepełnosprawnościami do szczególnej pomocy ze strony władz. Zasada pomocniczości wymaga, by interwencje państwa były podejmowane tylko wówczas, gdy są konieczne. Pomoc państwa - realizowana w przypadku pani Joanny m.in. przez pomoc asystenta rodziny i pracowników pomocy społecznej - powinna zostać uzupełniona przez pomoc kuratora dla osoby niepełnosprawnej, bez znaczącego ograniczenia jej zdolności do czynności prawnych.

Postulaty zniesienia ubezwłasnowolnienia

Rzecznik od dawna uważa, że instytucja ubezwłasnowolnienia powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji. Domaga się także tego samo środowisko osób z niepełnosprawnościami.

Stanowisko takie RPO prezentował  wcześniej w toku procedury legislacyjnej, mającej na celu zmianę Kc w tym zakresie, toczącej się w ramach Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości. W wyniku jej prac powstawał projekt znoszący ubezwłasnowolnienie, który zarzucono wraz z likwidacją Komisji w grudniu 2015 r. W 2018 r. Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało rację RPO, że zmiany są konieczne, ale muszą zaczekać, „z uwagi na inne priorytetowe projekty i zadania”.

We wrześniu 2018 r. inne stanowisko zaprezentował przedstawiciel rządu podczas dialogu z Komitetem ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami w Genewie, w ramach badania przez Komitet polskiego raportu z wykonywania Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami (przyznaje im ona zdolność do czynności prawnych). Przedstawiciel rządu zapowiedział, że w MS zostaną podjęte prace koncepcyjne nad zmianą w zakresie ubezwłasnowolnienia. Kierunku zmian nie określono. W rekomendacjach dla Polski z października 2018 r. Komitet ONZ zalecił m.in. likwidację instytucji ubezwłasnowolnienia.

Trybunał Konstytucyjny bada skargę konstytucyjną w sprawie niezgodności ubezwłasnowolnienia z Konstytucją. RPO przystąpił do tego postępowania, wnosząc o uznanie niekonstytucyjności tej instytucji.

IV.7024.28.2018

Jak seniorzy radzą sobie z nieprzyjazną ofertą firm i instytucji. Spotkanie w Biurze RPO

Data: 2019-06-18
  • Osoby starsze mają trudności w codziennym funkcjonowaniu wobec nieprzyjaznych rozwiązań architektonicznych czy aplikacji i serwisów internetowych
  • Dlaczego firmy lekceważą tak dużą grupę potencjalnych klientów, jak seniorzy
  • Co zrobić, by zmienić podejście firm na bardziej dostosowane do potrzeb i oczekiwań osób 65+
  • Na te pytania próbowano odpowiedzieć podczas spotkania w Biurze RPO 18 czerwca 2019 r.

Przedstawiciele firmy Bluehill Sp. z o.o. przeprowadzili badania, na których podstawie powstał raport nt. radzenia sobie osób starszych we współczesnym świecie.

Dotychczas seniorzy byli pomijani w badaniach swych potrzeb konsumenckich, a jest to grupa społeczna, która w najbliższych latach będzie stanowić dużą i ważną część odbiorców różnych produktów i usług. Można zaś stworzyć katalog tego, czego potrzebuje każdy klient, bez względu na wiek, płeć, czy status społeczny. To m.in.: indywidualne traktowanie, zaspokajanie potrzeb, szanowanie jego czasu, uczciwość, rozwiązywanie problemów, jasność komunikatu.

W badaniu pokazano trudności, jakie mają osoby starsze funkcjonując w istniejących rozwiązaniach architektonicznych, wyposażeniu wnętrz, korzystając z aplikacji i serwisów internetowych czy kontaktując się z młodymi pracownikami obsługi.

Głównymi uczestnikami projektu były osoby 65+ z całej Polski, które:

  • odwiedziły 3500 punktów sprzedaży i obsługi klienta,
  • zrobiły 5000 zdjęć,
  • wykonały 100 telefonów na infolinie różnych firm i instytucji,
  • wysłały 100 maili do różnych firm i instytucji,
  • przetestowały 16 aplikacji mobilnych i systemów transakcyjnych banków,
  • oceniły 30 serwisów internetowych firm oferujących produkty i usługi,
  • poświęciły ponad 400 godzin na rozmowy o problemach i ograniczeniach.

Wszystko to złożyło się na obraz seniora w codziennym życiu. Wyniki badań przedstawili Agata Skoczkowska i Krystian Krawczyk z Bluehill.

Podczas dyskusji zastanawiano się m.in., dlaczego firmy lekceważą tak dużą grupę potencjalnych klientów; jak to zmienić; na ile sami seniorzy są świadomi swoich potrzeb; co zrobić by zmienić podejście firm i instytucji na bardziej otwarte i przyjazne, a przede wszystkim - dostosowane do potrzeb i oczekiwań osób 65+.

W spotkaniu wzięli udział członkowie komisji ekspertów ds. osób starszych przy RPO, przedstawiciele Rad Seniorów, Uniwersytetów Trzeciego Wieku, naukowcy oraz pracownicy Biura RPO.

Światowy Dzień Świadomości Znęcania się nad Osobami Starszymi

Data: 2019-06-14
  • Przemoc wobec osób starszych jest poważnym problemem społecznym, moralnym i prawnym
  • 15 czerwca przypada Światowy Dzień Świadomości Znęcania się nad Osobami Starszymi
  • Według Światowej Organizacji Zdrowia każdego roku ok. 4 mln starszych osób w Europie pada ofiarą przemocy fizycznej, blisko 30 mln - doświadcza przemocy psychicznej, a 2,5 tys. - traci życie

W obchody World Elder Abuse Awareness Day (WEAAD) wpisuje się zorganizowana 14-15 czerwca 2019 r. w Krakowie Międzynarodowa Konferencja Naukowa „International Expert's Conference of Elder Abuse. Prevention and Protection”. Zorganizowały ją Uniwersytet Pedagogiczny im. KEN w Krakowie oraz The International Network for the Prevention of Elder Abuse (INPEA – międzynarodowa organizacja o zasięgu globalnym, która działa na rzecz ochrony osób starszych przed przemocą). W konferencji uczestniczą przedstawiciele RPO.

Tematyka konferencji koncentruje się na zjawisku przemocy wobec osób starszych, w szczególności w zakresie prewencji i ochrony praw osób starszych. Jej celem jest wymiana wiedzy i doświadczeń związanych z zapobieganiem i ochroną osób starszych przed wszelkimi formami nadużyć, przemocy, zaniedbań i dyskryminacji oraz poznanie międzynarodowych rozwiązań systemowych i rozpowszechnianie najlepszych praktyk w tym zakresie.

Do udziału zaproszono krajowych i zagranicznych przedstawicieli polityki społecznej (senioralnej), organizacji pozarządowych, uczelni. Współpraca międzynarodowych, krajowych i regionalnych liderów, badaczy, geriatrów, pracowników socjalnych, daje możliwość wypracowania najlepszych rozwiązań prewencyjnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje stronie rządowej, że większe zaangażowanie rządu w prace nad powstaniem Konwencji ONZ o prawach osób starszych może przyczynić się do poprawy realizacji polityki senioralnej w Polsce, w tym ich ochrony przed przemocą. W ocenie RPO przyjęta przez rząd „Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” niewystarczająco odpowiada na wyzwania związane ze starzeniem się polskiego społeczeństwa. Brakuje w niej m.in. partnerskiego podejścia do ponad 9 mln polskich seniorów oraz źródeł finansowania polityki senioralnej.

Wśród rekomendacji Rzecznika jest m.in. zweryfikowanie paternalistycznego podejścia do osób, które potrzebują większego wsparcia ze względu na wiek i związane  z nim choroby. Pomijanie ich zdania w zakresie spraw, które ich dotyczą, a w których chcą i mogą się wypowiedzieć oraz zdecydować, narusza ich autonomię oraz godność. Chodzi o tak podstawowe kwestie jak to, w co dana osoba chce się ubrać i co chciałaby zjeść; czy woli otrzymywać wsparcie we własnym domu czy w instytucji opieki oraz o świadomą zgodę na podejmowanie określonego sposobu leczenia.

Może to prowadzić do takich nadużyć, jak np. ustalanie postępowania wobec osoby starszej jedynie z członkami jej rodziny, pozostawianie jej w placówce opiekuńczej przez cały dzień w piżamie, stosowanie leków otępiających bez wskazań lekarza czy przywiązywanie do krzesła na widoku innych osób. Takie praktyki  odnotowano podczas wizytacji w domach pomocy społecznej przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Jednym z możliwych środków zaradczych byłby efektywny mechanizm zgłaszania nadużyć i przemocy dostępny na poziomie konkretnych instytucji opiekuńczych, jak domy pomocy społecznej, ale również na poziomie lokalnym dla mieszkańców w starszym wieku. Powinno zapewnić się dotarcie z informacją o możliwości zgłaszania nadużyć i zaniedbań do osób osamotnionych lub pozostających w izolacji społecznej. Taki mechanizm da poczucie bezpieczeństwa osobie starszej oraz zagwarantuje, że nie pozostanie bez wsparcia, jeżeli zgłosi nadużycia ze strony osób, które udzielają jej pomocy. - Jeżeli konwencja zostałaby opracowana i przyjęta, wdrożenie takiego mechanizmu byłoby obowiązkowe na poziomie lokalnym i tym samym stanowiłoby instrument, do którego można się odwołać, słusznie oczekując sprawnego reagowania na krzywdę - wskazuje RPO.

„Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” nie uwzględnia jednak sprawdzania funkcjonowania procedur zgłaszania nadużyć i przemocy na poziomie gminy, a także w placówkach opiekuńczych.

Publikujemy ostatnie wystąpienie RPO z maja 2019 r. w sprawie polityki senioralnej oraz odpowiedź Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

XI.503.2.2016

 

Spotkanie regionalne w Koszalinie

Data: 2019-06-12

20 osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem w Koszalinie w Sali rady Urzędu Miasta. Za oknem przy fontannach bawiły się dzieci, było ponad 30 stopni w cieniu. Na szczęście sala spotkania była chłodzona. Najbardziej gorąca dyskusja dotyczyła symboli komunistycznych w mieście – seniorzy przedstawiający się jako nowi komuniści starli się z uczniami Liceum im. Stanisława Dubois (socjalisty).

Mieszkańcy Koszalina będą mogli dowiedzieć się o tym, co mogło być na spotkaniu dzięki dużemu zainteresowaniu lokalnych mediów (dziennikarze poprosili Adama Bodnara o briefing o najważniejszych sprawach lokalnych).

Na wstępie Adam Bodnar opowiedział zebranym, czym się zajmuje. Rzecznik Praw Obywatelskich jest powoływany na pięcioletnią kadencję i praktycznie nie można go odwołać. Ta kadencja RPO kończy się we wrześniu 2020 r. Zadaniem RPO jest upominanie się o prawa obywateli – te prawa i wolności opisuje Konstytucja, ale także umowy międzynarodowe ratyfikowane przez Polskę (np. Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami, czy Europejska Konwencja Praw Człowieka, która daje nam prawo do upominania się o swoje prawa do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu.

Do RPO przychodzą różne typy spraw – co roku z całej korespondencji RPO indentyfikuje ich ok. 20 tysięcy (np. choć 1500 osób poskarżyło się na obowiązkowe hasło „Bóg Honor i Ojczyzna” w paszportach, dla RPO była to jedna sprawa).

Na szczęście RPO nie działa sam – są też inni rzecznicy: Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy (od ubezpieczeń, ale i kredytów, w tym tzw. „frankowych”), nowo powstały Rzecznik Przedsiębiorców, Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumentów (urzędnicy samorządowi) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (wcześniej GIODO).

Warto wiedzieć, że sprawy, które trafiają do Rzecznika Praw Obywatelskich, są takie same od lat – emerytalne, mieszkaniowe, dotyczące osób z niepełnosprawnościami, więźniów (szczegóły można znaleźć na stronie rpo.gov.pl w sekcji Sprawy Ważne dla Obywateli). To wynika z tego, że wiele spraw zagwarantowanych w Konstytucji władze nie traktują priorytetowo, na część po prostu nie ma pieniędzy – to wszystko zostanie do zrobienia i kolejni rzecznicy będą musieli stawić temu czoła.

RPO stracił jedno z ważniejszych narzędzi upominania się o prawa obywateli – skarżył przepisy do Trybunału Konstytucyjnego (moja poprzedniczka zaskarżyła ustawę o przejęciu środków z OFE, zaskarżyliśmy przepisy o kwocie wolnej od podatków). Teraz Trybunał stracił niezależność od władz i już nie stanowi oparcia dla RPO w sprawach ważnych dla obywateli.

Rzecznik może jednak przystępować do spraw w sądach. Robi to często – np. w sprawach o uciążliwe inwestycje (smród, śmieci).

Rzecznik zapobiega torturom i nieludzkiemu traktowaniu – upomina się o prawa więźniów. Eksperci z jego Biura, z zespołu Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (działającego na mocy Konwencji ONZ o zakazie tortur) wizytują w sposób niezapowiedziany wszystkie miejsca po zbawienia wolności – od aresztów i więzień po izby wytrzeźwień i domy pomocy (bo tam też można trafić i nie móc wyjść). I to właśnie oni w czasie rutynowej wizytacji na komisariacie policji w Rykach znaleźli tam w zeszłym roku człowieka pobitego przez policjantów. Gdyby nie oni, sprawa by nie wyszła na światło dzienne.

Rzecznik podpowiada też samorządom, jak dbać o prawa seniorów zapewniając im samodzielność i niezależność u siebie w domu. Zajmuje się też pomocą dla osób chorujących na chorobę Alzheimera i ich opiekunom.

Pytania z sali

Krzyże  szkołach i w Sejmie

Dlaczego w miejscach publicznych wiszą w Polsce krzyże? Dlaczego w tej sali wisi portet Jana Pawla II? – zapytał starszy pan (bo papież Polak przyczynił się do upadku komunizmu – odparł młody człowiek, a RPO się z nim zgodził).

RPO: Sprawa jest nienowa, a RPO koncentruje tu się na odpowiedzi na pytanie, czy dane zjawisko może ograniczać prawa i wolności obywatelskie. Przykładem podejścia jest stosunek do hasła „Bóg – Honor – Ojczyzna” w paszporcie. Jest to hasło wiązane z naszą historią i mogłoby się znaleźć w dokumencie urzędowym. To, co razi, to fakt, że znalazło się ono w obrysie twarzy właściciela paszportu. To może naruszać prawa niektórych osób.

Trudniejszą sprawą jest obecność symboli religijnych „w miejscach publicznych”. Bo to nie tylko sale ratuszowe i sejmowe czy szkolne, ale także place i drogi – czy w walce o czystość prawa mamy usuwać przydrożne krzyże? – zapytał Adam Bodnar.

Jest dla mnie natomiast problemem, że uroczystości państwowe łączą się z uroczystościami religijnymi, w których zaproszeni musza uczestniczyć, bo sfera religii nie jest rozdzielona od sfery publicznej.

Symbole nazistowskie i komunistyczne w przestrzeni publicznej

Staję w obronie Janka Krasickiego i Hanki Sawickiej – wychowałem się na nich, to byli moi bohaterowie. Zabiera im się ich ulice, a ja się z tym nie zgadzam – powiedział uczestnik spotkania.

A Jak jest realizowany w Polsce konstytucyjny zakaz działania partii nazistowskich i komunistycznych? To pytanie zadał młody człowiek. Chodziło mu z jednej strony o działanie ONR, a z drugie strony to, że w Koszalinie nadal jest pomnik Armii Radzieckiej (z sierpem i młotem) i działa Komunistyczna Partia Polski.

RPO: Konstytucja w art. 13 mówi o odwoływaniu się w programie partii lub praktyce codziennej do praktyk totalitarnych.

W Polsce na podstawie tego przepisu został rozwiązany oddział ONR w Brzegu, a teraz toczy się sprawa organizacji Duma i Nowoczesność (organizacja urodzin Hitlera w lesie).

Dlaczego ten przepis jest stosowany rzadko i niejednolicie? Bo może być przeciwskuteczny.

Jeśli pomnik Armii Czerwonej stoi na cmentarzu, to jednak trzeba do tego przykładać inną miarę nawet potępiając jej działania. Ale powszechne dziś koszulki z Che Guevarą nie są sympatyczne dla kogoś, kto zna historię.

Pamiętajmy o jednym: usuwanie pomników i zmiany nazw ulic powinna poprzedzać powszechna debata i konsultacji.

Marsz Równości w Koszalinie

W tym roku przeszedł przez Koszalin Marsz Równości. Jestem dumny, że nam się udało. Dziękuję, że RPO upomina się o nasze prawa, że moje państwo się o to upomina

RPO: To ja Państwu gratuluję, że Wam się udało.

Emerytury kobiet z rocznika 1953?

Czy w mojej sytuacji mam szansę wygrać w sądzie?

RPO: To jest zawiła sprawa, ale jest teraz szansa na rozwiązanie ustawowe problemu. Proszę zgłosić sprawę do Biura RPO.

Chodzi o problem kobiet urodzonych w roku 1953: tylko w tym przypadku jeśli ktoś przeszedł na na wcześniejsza emeryturę, to wypłacone kwoty obniżały emeryturę powszechną (mężczyzn problem nie dotyczy, bo w momencie wejścia w życia tego przepisu mężczyźni nie osiągali jeszcze wieku emerytalnego).

Opieka nad osobą starszą

Najbliższa osoba może wziąć tylko 14 dni opieki płatnej na chorującego rodzica. Przy operacji i rehabilitacji to stanowczo za mało. Powinno być co najmniej 30 dni płatnego zwolnienia (na dzieci jest 60 dni – a osoba w bardzo podeszłym wieku jest znowu dzieckiem).

RPO: Musimy to przeanalizować. Być może jest to temat na wystąpienie generalne RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Rozliczanie opłat za śmieci w Koszalinie

W Koszalinie opłaty zależą od powierzchni mieszkania, a przecież seniorzy mieszkają częśto w pojedynkę. Złożyliśmy petycję do prezydenta – została zamieszczona w Biuletynie Informacji Publicznej, ale odpowiedź była negatywna

RPO: To już dobrze, że władze zrealizowały przepisy ustawy o petycjach (z 2015 r.). Adresat petycji nie musi się z nią zgodzić, ale musi ją opublikować, by inne osoby mogły poznać ten pogląd. Jednak ponieważ sprawa wywozu odpadów jest poważna, to przyjrzymy się sprawie w Biurze RPO.

Przy okazji Adam Bodnar opowiedział o dobrej praktyce podpatrzonej w Śremie, gdzie powstał całościowy program zamiany dużych mieszkań na wysokich piętrach bez windy na małe, ale dostosowane do potrzeb seniorów, z windami, w centrum (duże mieszkania oferowane są odzinom) z dziećmi.

Mity na temat edukacji seksualnej w szkołach

Data: 2019-06-12
  • Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia
  • Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym

W związku z wypowiedzią Rzecznika Praw Dziecka Mikołaja Pawlaka przedstawiamy mity propagowane przez przeciwnikiów edukacji seksualnej w szkołach.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki.

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi.

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO.

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi z WHO: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”.

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu.

MIT: Debata o edukacji seksualnej rozpoczęło podpisanie przez Prezydenta m.st. Warszawy Deklaracji LGBT +.

Pojawiające się w debacie publicznej komentarze mogą sugerować, że „Deklaracja LGBT+”, zakładająca prowadzenie w warszawskich szkołach zajęć z edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, zainicjowała nieznany wcześniej w Polsce koncept. W rzeczywistości, pewna forma edukacji seksualnej jest obecna w polskim programie nauczania (jako przedmiot „Wychowanie do życia w rodzinie”), a obowiązek dostosowania jej do prawnych zobowiązań i międzynarodowych standardów od lat postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich.

Konieczność prowadzenia rzetelnej edukacji seksualnej wynika wprost z prawa młodych osób do jej otrzymania. Na to to prawo wskazuje natomiast zarówno Konstytucja RP, jak i ratyfikowane przez Polskę (a tym samym stanowiące w Polsce prawo powszechnie obowiązuję) umowy międzynarodowe – w tym m.in. Konwencja o prawach dziecka, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Konwencja Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywanie niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych. W polskich przepisach ustawowych (ustawie o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży) także wskazano na obowiązek wprowadzenia do programów nauczania szkolnego wiedzy o życiu seksualnym człowieka. Konieczność dostosowania takich zajęć do międzynarodowych standardów wielokrotnie zalecały Polsce organy ochrony praw człowieka, które na przestrzeni swojej działalności sformułowały podstawowe założenia, które edukacja seksualna powinna spełniać dla realizacji prawa do nauki i prawa do ochrony zdrowia.

Warszawska Deklaracja LGBT + z pewnością nie jest więc dokumentem wprowadzającym w Polsce edukację seksualną - prowadzenie takich zajęć przewidują bowiem polskie przepisy prawa i wiążące Polskę zobowiązania międzynarodowe.

 

Opinia RPO do projektu, który ma wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego ws. emerytur kobiet '1953

Data: 2019-06-12
  • RPO pozytywnie ocenia projekt senackiej komisji dotyczący wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. emerytur kobiet z rocznika 1953
  • Zmienione zasady ustalania wysokości emerytur kobiet z rocznika 1953, które pobierały wcześniejszą emeryturę, są niezgodne z Konstytucją - orzekł TK w marcu 2019 r.

Chodziło o zmianę od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę.

6 marca 2019 r. TK orzekł, że art. 25 ust. 1b ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w brzmieniu obowiązującym do 30 września 2017 r., w zakresie, w jakim dotyczy urodzonych w 1953 r. kobiet, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46 tej ustawy, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji.

Zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa wyklucza możliwość formułowania obietnic bez pokrycia czy nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania - uznał TK.

Na czym polegał problem?

Wyobraźmy sobie sytuację pani Katarzyny, urodzonej właśnie w 1953 r. W 2008 r. przeszła na tzw. wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat, po przepracowaniu 30 lat. Zrobiła tak samo, jak wcześniej uczyniły jej koleżanki, Barbara (rocznik 1952) i Anna (rocznik 1949). Wszystkie po otrzymaniu świadczenia pozostawały aktywne zawodowo, licząc na otrzymanie wyższej emerytury przysługującej po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat.

Tymczasem w maju 2012 r. zmodyfikowano zasady ustalania wysokości emerytury. Zmiana weszła w życie od 1 stycznia 2013 r. Podstawa wymiaru emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego ulega pomniejszeniu o kwotę wcześniej wypłaconych świadczeń emerytalnych (tzw. wcześniejszych emerytur), co automatycznie przekłada się na niższą wysokość przyszłej emerytury. Pani Barbara i pani Anna  skorzystały z możliwości złożenia wniosku o przyznanie nowej emerytury jeszcze w 2012 r., a więc pod rządami niezmienionego stanu prawnego. Takiej możliwości nie miała pani Katarzyna, która 60 lat skończyła  dopiero w 2013 r. W sytuacji takiej, jak ona, znalazło się ponad 140 tys. kobiet.

Działania RPO

W przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, w odniesieniu do kobiet z rocznika 1953 doszło do złamania  zasady należytej realizacji uprawnień nabytych na podstawie poprzednich przepisów. Kobiety te zostały bowiem narażone na prawne skutki, których nie mogły przewidzieć w momencie podejmowania decyzji o skorzystaniu z prawa do wcześniejszej emerytury. Można to odnieść również do innych grup ubezpieczonych znajdujących się w analogicznej sytuacji, ale również do tych, którzy prawo do emerytury powszechnej nabyli przed wejściem w życie nowelizacji.

Rzecznik wielokrotnie postulował zmianę prawa, kierując wystąpienia do organów władzy oraz popierając obywatelskie petycje do Sejmu i Senatu, a następnie przystąpił do postępowania przed  TK w sprawie. 

Po wyroku RPO wystąpił do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej. W odpowiedzi Minister poinformował, że obecnie trwają prace nad projektem senackiej Komisji Ustawodawczej, a ministerstwo deklaruje współpracę w opracowaniu projektu ustawy wykonującej orzeczenie.

Rzecznik z zadowoleniem przyjął informację o podjęciu takiej  inicjatywy przez Komisję Ustawodawczą Senatu (druk senacki nr 1175).

Propozycja Komisji Ustawodawczej Senatu

Komisja proponuje, by w ustawie z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w art. 25 po ust. 1b dodać ust. 1ba: „Przepisu ust. 1b nie stosuje się do ubezpieczonych, którzy pobrali emeryturę na podstawie wniosku złożonego przed dniem 6 czerwca 2012 r., a uprawnienie do emerytury, o której mowa w art. 24, uzyskali po 2012 r.”.

Inny zapis projektu przewiduje by ubezpieczony, który pobrał emeryturę na podstawie przepisów art. 46, art. 50, art. 50a, art. 50e i art. 184 ustawy zmienianej w art. 1 lub art. 88 ustawy z  26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela - w oparciu o wniosek złożony przed dniem 6 czerwca 2012 r., a uprawnienie do emerytury, o której mowa w art. 24 ustawy zmienianej w art. 1, uzyskał po 2012 r. - może wystąpić o ponowne ustalenie wysokości emerytury, z uwzględnieniem art. 25 ust. 1ba ustawy zmienianej w art. 1, w terminie trzech miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy.  Emerytura w ponownie ustalonej wysokości przysługuje osobie, o której mowa w ust. 1, od dnia, w którym spełniła ona warunki do uzyskania emerytury na podstawie art. 24 ustawy zmienianej w art. 1.

Opinia RPO do projektu Komisji

W piśmie do przewodniczącego Komisji Stanisława Gogacza, Adam Bodnar  podkreślił, że jest adresatem licznych skarg od:

  • kobiet urodzonych w 1953, którym upłynęło 5 lat od daty doręczenia decyzji przyznającej prawo do emerytury powszechnej,

  • kobiet urodzonych w 1953, którym wznowiono postępowanie i emerytura powszechna  została ustalona bez niekonstytucyjnego pomniejszenia, a obecnie domagają się ustalenia  wysokości emerytury jak przy wniosku pierwszorazowym, gdyż, jak wskazują, ich  sytuacja nie różni się od kobiet, które wniosek o emeryturę powszechną złożyły po raz pierwszy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, i jedne, i drugie bowiem pobierały cały czas emeryturę wcześniejszą. Ta grupa kobiet wskazuje również na kwestie wypłaty wyrównania w sytuacji ustalania wysokości emerytury bez pomniejszenia według parametrów z daty ustalenia prawa (wydania decyzji) do emerytury powszechnej.

  • od osób, które przechodziły na emeryturę wcześniejszą na innej podstawie niż objęty zakresem wyroku art. 46 ustawy emerytalnej (nauczyciele, kolejarze, osoby zatrudnione w szczególnych warunkach).

W związku z tym Rzecznik pozytywnie ocenia propozycję Komisji, pozwalającą na objęcie zakresem regulacji wszystkich osób, które przechodziły na emeryturę wcześniejszą na podstawie art. 46, art. 50, art. 50a, art. 50e, art. 184 ustawy z  17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z FUS lub art. 88 ustawy z 26 stycznia 1982 r. - Karta Nauczyciela.

W ocenie RPO, mając na względzie wyrok TK obejmujący kobiety, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46 ustawy emerytalnej, wydaje się słuszne zastąpienie sformułowania z projektu, „przed dniem 6 czerwca 2012 r.” sformułowaniem „przed dniem 1 stycznia 2013 r.”. Z kolei sformułowanie „uprawnienie do emerytury, o której mowa w art. 24, uzyskali po 2012 r.” – zdaniem Rzecznika – należałoby zastąpić sformułowanie „prawo do emerytury, o której mowa w art. 24, nabyli po 31 grudnia 2012 r.”.

Zdaniem Rzecznika proponowany termin trzech miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy na złożenie wniosku o ponowne ustalenie wysokości emerytury wydaje się - wobec skomplikowanego zakresu regulacji -  zbyt krótki.

III.7060.419.2019, III.7960.796.2016

 

Umorzono dochodzenie ws. "mowy nienawiści" na stronach ONR. Zażalenie Rzecznika

Data: 2019-06-11
  • Umorzono dochodzenie ws. nawoływania na stronach ONR do nienawiści na tle różnic narodowościowych i rasowych oraz propagowania totalitarnego ustroju państwa
  • Pisano tam, że osoby o innym pochodzeniu odpowiadają za wzrost przestępczości i konflikty „między rdzenną ludnością a kolorowymi imigrantami”, co ma doprowadzić do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”
  • Stołeczna prokuratura nie dopatrzyła się w tym znamion przestępstwa z art. 256 Kodeksu karnego
  • Tekst propagował rasistowskie ideologie separatyzmu rasowego i supremacji „białej rasy” - podkreśla RPO, który zaskarżył decyzję prokuratury do sądu

Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje, jak mało skuteczne w Polsce jest ściganie „mowy nienawiści”, zwłaszcza motywowanej uprzedzeniami narodowościowymi i rasowymi. 

Historia sprawy

W  styczniu 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zawiadomił prokuraturę w sprawie artykułu pt. „Separatyzm rasowy - odpowiedź na multikulti w XXI wieku”, zamieszczonego w  2017 r. na stronie „Mazowieckiej Brygady Obozu Narodowo-Radykalnego”.

Adam Bodnar uznał, że publikacja wykracza poza  krytykę polityki wielokulturowości. Wymaga zaś analizy pod kątem art. 256 Kodeksu karnego w zakresie nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i rasowych oraz propagowania idei charakterystycznych dla faszystowskiego lub innego totalitarnego ustroju państwa (za co grozi do 2 lat pozbawienia  wolności).

Autor artykułu stosuje pojęcia rasistowskie (uważa, że ludzie dzielą się na „rasy”, a przynależność do nich zależy od odcienia karnacji). Wzywał do czegoś, co nazwał „przywróceniem prymatu białej rasie” oraz sugerował, że osoby o innym niż „biały” kolor skóry mają destrukcyjny wpływ na europejskie społeczeństwo i są poważnym zagrożeniem. Według niego osoby takie są odpowiedzialne za „wzrastające statystyki przestępczości (napadów, rabunków, gwałtów i mordów)” oraz „nieustające konflikty etniczne między rdzenną ludnością a kolorowymi (tak w tekście) imigrantami”, które w przyszłości doprowadzą do „kulturowego i cywilizacyjnego ludobójstwa na rdzennej ludności o białej skórze”.

Jest tam też sformułowanie, że przez obecność imigrantów w Polsce obywatele nie mogą korzystać z konstytucyjnych praw i wolności, a wkrótce - z winy cudzoziemców - głos Polek i Polaków będzie tłumiony m.in. „za pomocą pałek policyjnych i więziennych cel”.  Kończy to konkluzja, że jedyną alternatywą jest konieczność stworzenia społeczeństwa opartego na „zasadzie wyższości białej rasy”, wprowadzenia zakazu „mieszania się ras” oraz wysiedlenia osób o określonej przynależności etnicznej do kraju pochodzenia.

W kwietniu 2018 r. Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota odmówiła wszczęcia dochodzenia. RPO złożył zażalenie do sądu, który we wrześniu 2018 ruchylił postanowienie o odmowie i zwrócił sprawę prokuraturze.

- Artykuł wzbudził u znacznej części czytelników uczucia niechęci i wrogości do osób, których nie zaliczają do „białej rasy” -  uzasadniał sędzia Maciej Jabłoński . W ocenie sądu traktowanie tekstu jako  „głosu w dyskusji” jest nieuzasadnione. - Pozostaje on poza granicami wymiany myśli i poglądów, a funkcjonuje w sferze ideologicznych manipulacji, zmierzających w kierunku skutecznego wzrostu skrajnie wrogich odczuć wobec osób o innym pochodzeniu etnicznym - ocenił sąd.

Argumenty RPO

Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota 31 maja 2019 r. umorzyła postępowanie z braku znamion czynu zabronionego.

W zażaleniu do Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy Adam Bodnar zarzucił prokuraturze nieprzeprowadzenie skrupulatnej oceny całości materiału dowodowego, w tym opinii biegłej z zakresu językoznawstwa. Zakwestionował też oparcie rozstrzygnięcia wyłącznie na opinii biegłej z zakresu językoznawstwa – w sprawie powinni byli wypowiedzieć się również historycy.

Choć prokurator w całości podzielił opinię biegłej , to w uzasadnieniu potraktował opinię selektywnie. Przypisał bowiem znaczenie tym jej fragmentom, które odpowiadają tezie o braku znamion czynu zabronionego, a pominął te wypowiedzi biegłej, które mogą świadczyć o tym, że do przestępstwa jednak doszło.

Prokurator nie dopatrzył się w analizowanych treściach znamion przestępstwa z art. 256 § 1 k.k. Stwierdził bowiem, że prezentowanie treści rasistowskich nie jest równoznaczne z nawoływaniem do nienawiści czy propagowaniem totalitarnego ustroju państwa.

Zażalenie kwestionuje twierdzenie prokuratora, oparte na opinii biegłej, że w artykule nie ma żadnych odwołań do ustrojów totalitarnych - skoro żaden nie został przywoływany z nazwy. To wystarczyło, aby prokurator uznał, że publikacja nie propaguje faszystowskiego ani innego, totalitarnego ustroju państwa. 

Tymczasem nie ma wątpliwości, że ideą przewodnią artykułu jest promowanie koncepcji stworzenia społeczeństwa jednolitego pod względem rasowym. Taka właśnie koncepcja, w swej istocie antydemokratyczna i dyskryminacyjna, była istotnym elementem ideologii nazistowskiej. Była też podstawą polityki apartheidu w Republice Południowej Afryki w latach 1948-1994. Wizja Europy, promowana przez autora artykułu, zawiera zatem cechy charakterystyczne dla obu wspomnianych ustrojów totalitarnych.

Według RPO można mieć też poważne wątpliwości, czy wiedza w dziedzinie językoznawstwa rzeczywiście daje kompetencje, aby formułować opinie nt. elementów charakterystycznych dla systemów totalitarnych.  To raczej domena historyków czy politologów.

Bezpodstawne jest również stwierdzenie prokuratury, że artykuł nie propaguje ustroju faszystowskiego lub totalitarnego. Autor tekstu prezentuje oparte na ideologii rasistowskiej elementy ustroju społecznego, charakterystyczne zarówno dla nazizmu, jak i apartheidu. Nie ogranicza się wyłącznie do ich opisu, a  artykuł nie zawiera krytyki prezentowanej wizji. Emocjonalny język, patetyczny w tych fragmentach, w których autor nawiązuje np. do przywrócenia prymatu białej rasie i nie kryjący niechęci czy wręcz nienawiści w wypowiedziach dotyczących wielokulturowości przeciwstawianej separatyzmowi i jej promotorów, świadczy w sposób jednoznaczny o tym, że autor utożsamia z prezentowaną ideologią i zdecydowanie ją popiera. - Ponieważ cały tekst utrzymany jest w tonie przekonywania, nie ma wątpliwości, że intencją autora jest wypromowanie ideologii separatyzmu rasowego - wskazuje Adam Bodnar.

W uzasadnieniu prokurator dowodzi, że autor artykułu działał w sferze swobody wypowiedzi chronionej (choć tego prokurator nie dodał), w art. 54 ust. 1 Konstytucji oraz w art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Uzasadnienie nie wspomina jednak, że Europejski Trybunał Praw Człowieka konsekwentnie odmawiał ochrony prawnej wynikającej z art.  10 Konwencji takim wypowiedziom, które rozpowszechniają, nawołują promują lub usprawiedliwiają nienawiść opartą na nietolerancji.

Nie dopatrując się znamion przestępstwa, prokurator uchybił też obowiązkom w zakresie ochrony przed naruszającą godność dyskryminacją, jakie na Polskę nakładają ratyfikowane umowy międzynarodowe, m.in. Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, Konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej czy EKPC.

Rzecznik wniósł aby sąd uchylił umorzenie sprawy i przekazał ją prokuraturze.

XI.518.91.2017

Procedura kierowania do uzdrowisk dyskryminuje osoby niesamodzielne

Data: 2019-06-06
  • Jeśli do sanatorium ma jechać osoba wymagająca pomocy w codziennym funkcjonowaniu, to powinna móc się tam udać z bliską osobą. W efekcie w ogóle nie dostaje skierowania
  • Przepisy nie sprzeciwiają się temu, by do sanatorium jechać ze wsparciem. Jednak oddziały Narodowego Funduszu Zdrowia z reguły nie uwzględniają takich próśb
  • Od 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca na to uwagę Ministrowi Zdrowia

Problem polega na tym, że lekarz kierujący do uzdrowiska musi sprawdzić przeciwskazania do pobytu w sanatorium i to, czy pacjent ma zdolność do samoobsługi i samodzielnego poruszania się (na nogach albo na wózku). RPO zgadza się, że pacjent może być w takim stanie, że nie powinno się go kierować do sanatorium. Jednak niepełnosprawność nie może być jedynym czynnikiem decydującym o niemożności skorzystania z uzdrowiska.

Ratyfikując Konwencję ONZ o prawach osób niepełnosprawnych, Polska uznała równe prawo wszystkich osób z niepełnosprawnościami do życia w społeczności lokalnej, wraz z prawem dokonywania wyborów na równi z innymi osobami. Jednym z instrumentów realizacji prawa do niezależnego życia jest dostępność usług asystenta osobistego osoby z niepełnosprawnością, o którym mowa w Konwencji. A leczenie uzdrowiskowe osób niesamodzielnych można powiązać z wdrożeniem usług asystenckich.

Minister Zdrowia nie kwestionował argumentów RPO, ale zwrócił uwagę, że powiązanie asystencji z leczeniem uzdrowiskowym wymaga:

  • przypisania asystencji do struktury zawodów z zakresu ochrony zdrowia,
  • dostosowania warunków udzielania świadczeń zdrowotnych w sposób umożliwiający ich realizację przez asystencję,
  • stworzenia systemu finansowania świadczeń udzielanych przez asystentów.

Jednak, jak wynikało z odpowiedzi, takie prace nie były prowadzone w Ministerstwie Zdrowia.

Dlatego teraz RPO ponowił wystąpienie. Przypomniał, że problemy z dostępnością świadczeń ochrony zdrowia dla osób z niepełnosprawnościami lub seniorów często są sygnalizowane w korespondencji do Rzecznika oraz w trakcie spotkań regionalnych (ostatnio – w Augustowie). Problem jest ważny i wymaga rozwiązania.

V.7011.58.2016

RPO odpowiada Rzecznikowi Praw Dziecka ws. standardów WHO co do edukacji seksualnej

Data: 2019-06-05
  • W najnowszych standardach WHO nie ma mowy o przekazywaniu wiedzy o masturbacji dzieciom w przedszkolach
  • Takie zarzuty przeciwników edukacji seksualnej oparto na błędnych streszczeniach publikacji Biura Regionalnego WHO dla Europy i niemieckiego Federalnego Centrum Edukacji Zdrowotnej z 2010 r.
  • Badania dowodzą, że profesjonalna edukacja seksualna w szkołach nie powoduje wcześniejszego rozpoczęcia współżycia
  • Jej pozytywnymi skutkami są zaś: mniejsza liczba ciąż wśród nastolatek; spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową, mniejsza homofobia i spadek liczby przestępstw na tle seksualnym

Tak Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiedział Rzecznikowi Praw Dziecka.  Mikołaj Pawlak 7 marca 2019 r. skierował do RPO „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). RPD twierdził, że realizacja opisanej przez WHO „matrycy edukacji seksualnej" grozi wprowadzeniem do szkół, a nawet przedszkoli, edukatorów seksualnych związanych ze środowiskiem LGBT.  Mieliby oni najmłodszym dzieciom, w grupach wiekowych 0-4 i 4-6 lat, przekazywać m.in. informacje na temat „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji w okresie wczesnego dzieciństwa".

Pierwsza odpowiedź RPO dla RPD

18 marca 2019 r. RPO Adam Bodnar odpowiedział RPD, wskazując że dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka. RPO  podtrzymał poparcie dla Deklaracji LGBT+, gdyż jest ona zgodna z polskim prawem. Wskazał, że należy się zastanowić, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją.

Adam Bodnar podkreślał, że argumentacja z pisma Mikołaja Pawlaka zdaje się opierać na rozpowszechnianych w internecie i mediach uproszczeniach, nie zaś na rzetelnych materiałach źródłowych. Oficjalna strona Światowej Organizacji Zdrowia jako najnowsze opracowanie dotyczące edukacji seksualnej prezentuje publikację z 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”, przygotowaną przez UNESCO przy współpracy z WHO. Nie zawiera ona cytowanych przez RPD treści.

Ponieważ kwestia ta wzbudziła  kontrowersje i niejasności, RPO zwrócił się do WHO o wyjaśnienie co, w świetle dostępnych obecnie informacji i materiałów źródłowych, należy uznać za aktualne standardy i wytyczne Organizacji w obszarze edukacji seksualnej).

W kwietniu 2019 r. RPO otrzymał wyjaśnienia Palomy Cuchi, dyrektorki Przedstawicielstwa WHO w Polsce. Wskazała, że najnowszą międzynarodową publikacją zawierającą rekomendacje dotyczące edukacji seksualnej jest dokument opracowany przez UNESCO i WHO w 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”.

Druga odpowiedź RPO dla RPD

27 maja 2019 r. RPO odpisał RPD po raz kolejny, prezentując wnioski wynikające z odpowiedzi Palomy Cuchi. Odwołała się ona do licznych publikacji i raportów, które zbierają i podsumowują dostępną wiedzę ekspercką oraz dobre praktyki i doświadczenia międzynarodowe. - Ich analiza pozwala na stwierdzenie, że argumenty przeciwko edukacji seksualnej, powtarzające się w debacie publicznej, a także przywołane przez Pana Rzecznika w skierowanym do mnie wezwaniu, są oparte na uproszczeniach i domniemaniach, nie zaś na danych i faktach - głosi pismo Adam Bodnara.

MIT: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży.

Wyniki badań przeprowadzonych w wielu państwach jednoznacznie wskazują, że profesjonalna i prowadzona w szkole edukacja seksualna nie skutkuje wcześniejszym rozpoczęciem współżycia seksualnego przez młode osoby. Wręcz przeciwnie – przekazywane w czasie takich zajęć informacje skłaniają do odpowiedzialnych, przemyślanych i bezpiecznych decyzji i zachowań seksualnych. Doświadczenia krajów, w których edukacja seksualna jest obowiązkowa od lat, dostarczają dowodów na jej pozytywne skutki. Należy wśród nich wymienić:

  • obniżenie liczby niechcianych ciąż wśród nastolatek,
  • spadek zachorowań na infekcje przenoszone drogą płciową wśród osób w wieku 15-24 lat,
  • spadek zakażeń wirusem HIV wśród osób w grupie wiekowej 15-24 lata,
  • zmniejszenie skali homofobii i motywowanej nią przemocy,
  • spadek liczby przestępstw na tle seksualnym.

Poza tymi potwierdzonymi statystycznie korzyściami, edukacja seksualna ma też szereg pozytywnych skutków w wymiarze emocjonalno-społecznym. Wbrew dominującej opinii przedmiotem takich zajęć nie są bowiem tylko kwestie fizyczno-biologiczne. Prowadzone właściwie, według przemyślanego i dopasowanego do grupy wiekowej programu, lekcje edukacji seksualnej  pomagają rozwijać u młodych osób szacunek do innych i samych siebie, budować poczucie własnej wartości, a w konsekwencji, także kształtować zdrowe, silne i wartościowe relacje i związki.

MIT:  Zajęcia edukacji seksualnej prowadzone w szkole naruszają prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami.

W obecnym stanie prawnym w Polsce treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”, z których rodzice mogą zwolnić swoje niepełnoletnie dziecko. W przypadku, w którym to organizacje pozarządowe chciałyby współprowadzić takie zajęcia jako dodatkowe, muszą uzyskać zgodę dyrektora szkoły i pozytywną opinią rady rodziców. Przepisy zapewniają więc rodzicom co do zasady pełną realizację ich prawa do wychowania dziecka zgodnie z własnymi przekonaniami w odniesieniu do zajęć o seksualności.

W opinii RPO przyjęte obecnie rozwiązania są jednak niesatysfakcjonujące – zarówno pod względem podręcznika wykorzystywanego na zajęciach „Wychowanie do życia w rodzinie”, jak i fakultatywnego charakteru tych zajęć. Również z najnowszych informacji gromadzonych przez WHO wynika, że najlepszym i najskuteczniejszym sposobem na edukację seksualną jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć w szkole. Takie rozwiązanie gwarantuje dotarcie do szerokiego grona dzieci i młodzieży, profesjonalną realizację opracowanego wcześniej i dostosowanego do grupy wiekowej programu nauczania, a także przekazywanie treści w środowisku, które co do zasady powinno być dla wszystkich uczniów przestrzenią bezpieczną i sprzyjającą rozwojowi.

Czy obowiązkowa edukacja seksualna nie naruszałaby w takim razie prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami? Nie, bo prawo to nie ma charakteru absolutnego, a jego granice, tak jak w przypadku pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy rangi konstytucyjnej i ustawowej. Prawo do rzetelnej edukacji seksualnej wynika przede wszystkim z prawa do nauki, a także, jak wskazuje WHO, z prawa do ochrony zdrowia i dostępu do informacji ze zdrowiem związanych. Rodzice nie mogą oczekiwać, że wszystkie treści przekazywane dzieciom w szkole będą zgodne z ich światopoglądem (co potwierdził też Trybunał Konstytucyjny i Europejski Trybunał Praw Człowieka). W przypadku edukacji seksualnej to prawa dzieci powinny być potraktowane priorytetowo.  

MIT: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona już w żłobkach i przedszkolach.

Jednym ze sloganów najczęściej używanych w toku debaty publicznej przez przeciwników edukacji seksualnej zgodnej ze standardami WHO, stał się zarzut, że zakładają one „uczenie 4-latków masturbacji”. Podstawą jego sformułowania, a tym samym źródłem emocji i  kontrowersji, jest matryca z publikacji „Standardy edukacji seksualnej w Europie” wydanej przez Biuro Regionalne WHO dla Europy i niemieckie BZgA (Federalne Centrum Edukacji Zdrowotnej) w 2010 r., w której uwzględniono już grupy wiekowe 0-4 a także 4-6 lat. Niewłaściwym uproszczeniem jest jednak stwierdzenie, że dokument przewiduje edukację seksualną dla dzieci w takim wieku, a tym bardziej, że edukacja ta ma obejmować „naukę masturbacji w przedszkolach”.

Matryca wskazuje na (potwierdzone naukowo) zmiany w zachowaniu dzieci na kolejnych etapach ich rozwoju, w tym na pojawiające się i rosnące zainteresowanie własnym ciałem. Następnie uwzględnia te szczególne etapy rozwoju i proponuje jak przekazać wiedzę odpowiednią dla danego wieku. Nie tylko na temat seksualności rozumianej biologicznie i fizycznie, ale też – a może przede wszystkim – rozumianej emocjonalnie i psychologicznie.

Zarówno sama matryca jak i cała publikacja oraz pozostałe publikacje WHO, stanowią jedynie sugestie ekspertów. Nie są ani gotowym planem zajęć lekcyjnych, ani przepisami prawa. Z samych dokumentów WHO wynika, że kluczowym aspektem wprowadzenia edukacji seksualnej są właściwe konsultacje, korzystanie z doświadczeń innych państw, a także wsparcia krajowych i międzynarodowych organizacji. Program takich zajęć musi być bowiem rzetelnie przygotowany w drodze wieloetapowych działań – na to właśnie wskazują zalecenia WHO.

MIT: Tematy dotyczące seksualności człowieka są na tyle osobiste i wrażliwe, że nie powinny być poruszane z dziećmi i młodzieżą poza domem rodzinnym.

Argumentem wielokrotnie formułowanym przeciw prowadzeniu edukacji seksualnej w szkole jest pogląd, że tematy te dotykają sfery prywatnej, w którą nie powinien ingerować nikt poza rodzicami dziecka. Wyobrażenie, że dzieci, a tym bardziej nastolatkowie, nie stykają się w życiu codziennym z seksualnymi treściami, nie znajduje pokrycia w rzeczywistym stanie rzeczy.

Jak wskazuje dr Paloma Cuchi: „Niektórzy rodzice myślą, że jeśli oni nie rozmawiają o seksie, to dzieci nigdy się z nim nie zetkną. Tymczasem dzieci są bombardowane tego typu informacjami przez media, filmy, internet, słyszą je od swoich kolegów w szkole czy z wielu innych źródeł. Skoro milcząco przyzwalamy na to, żeby nasze dzieci czerpały wiedzę z niepewnych źródeł, to dlaczego sprzeciwiamy się jakościowej edukacji seksualnej? Przecież chodzi w niej o wyposażenie dzieci w narzędzia, dzięki którym będą zdrowsze w przyszłości”.

Trudno nie zgodzić się, że edukacja seksualna, prowadzona przez specjalistów i w oparciu o przemyślany program nauczania, ma szansę zniwelować negatywne skutki, które może wywierać medialno-internetowy przekaz na temat seksualności, docierający do dzieci w niepełnej, zniekształconej, wyrwanej z kontekstu i niekontrolowanej formie. Nie wszyscy rodzice są w stanie i chcą prostować i uzupełniać te informacje we własnym zakresie. Jednostronna wola i starania rodziców też nie wystarczą do efektywnej rozmowy. Młode osoby czują się natomiast w znamienitej większości niezręcznie omawiając temat seksualności z rodzicami i, odwrotnie do wyobrażonego poglądu, kwestie osobiste i wrażliwe wolą poruszać w środowisku szkolnym niż w domu.

- Pragnę wyrazić nadzieję, że stanowisko Światowej Organizacji Zdrowia oraz powyższe podsumowanie kluczowych wniosków z jego analizy, będą dla Pana Rzecznika pomocnym uzupełnieniem argumentacji, którą przedstawiłem w mojej poprzedniej odpowiedzi na skierowane przez Pana Rzecznika wezwanie – brzmi konkluzja pisma RPO do RPD.

XI.800.5.2019

Dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” na paszportach była konsultowana. MSWiA odpowiada RPO

Data: 2019-06-05
  • Motyw Boga pojawia się także w paszportach Wielkiej Brytanii i Dominikany. A w paszportach Węgier i Łotwy zapisy ze zwrotem Bóg są elementami zabezpieczeń, podobnie jak ma to miejsce w polskim dokumencie
  • Tak Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zareagował na przekazane przez RPO skargi 1500 obywateli na wpisanie do nowego wzoru  paszportów hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”
  • RPO przekazał ich wątpliwości w lutym. Minister Joachim Brudziński odpowiedział w ostatnim dniu swego urzędowania

Nowe paszporty wydawane są od jesieni 2018 r. i część autorów skarg już je dostała. Rzecznik Praw Obywatelskich w ich imieniu zwrócił się do MSWiA o rozważenie zmiany w przepisach o paszportach tak, aby uszanować prawa wszystkich obywateli.

Paszport to dokument urzędowy a nie deklaracja światopoglądowa. Powinien być więc w najwyższym stopniu – z każdego punktu widzenia – neutralny i techniczny i nie budzić sporów. Zrozumieniem w tym zakresie wykazało się już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, rezygnując z umieszczenia w nowych paszportach wizerunków Ostrej Bramy i Cmentarza Orląt Lwowskich, co mogło godzić w uczucia obywateli litewskich i ukraińskich – podkreślał Adam Bodnar.

Odpowiadając na te wątpliwości, minister Joachim Brudziński zaznaczył, że projekt był konsultowany i nikt w trakcie uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji publicznych nie zgłosił uwag dotyczących dewizy Bóg, Honor, Ojczyzna. Minister przypomniał, że projekt wysłał też do RPO.

Wyjaśnił też, że o wyglądzie paszportów zadecydowali przedstawiciele Policji, Straży Granicznej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centrum Personalizacji Dokumentów oraz pracownicy MSWiA. To oni zostali powołani przez MSWiA do Zespołu Ekspertów do projektowania i odbioru nowej książeczki paszportowej.

VII.534.20.2018

Sprawa „Plastusi” z TVP Info. KRRiT podziela stanowisko prezesa TVP

Data: 2019-05-29
  • „Plastusie” z programu TVP Info to satyra, która korzysta z szerszych możliwości dozwolonej ekspresji - uznała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji
  • KRRiT podzieliła stanowisko prezesa TVP, że ta satyra, choć dopuszczalna, godziła w wiarygodność i powagę telewizji publicznej, dlatego osoby odpowiedzialne poniosły konsekwencje służbowe  
  • Odpowiedź KRRiT nie odnosi się jednak do zastrzeżeń RPO, że program sugerował defraudację pieniędzy zebranych przez WOŚP

10 stycznia 2019 r., tuż przed finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, TVP Info nadała satyryczną animację, w której wystąpiły plastelinowe postacie prezesa Fundacji WOŚP Jerzego Owsiaka oraz byłej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Sugerowano, że pieniądze zebrane podczas WOŚP przekazywane są politykom.

- Zarzucanie bez żadnych dowodów defraudacji pieniędzy zebranych podczas jednej z największych w Polsce akcji charytatywnych, w którą zaangażowana jest co roku ogromna liczba ludzi, musi budzić ogromny niepokój – wskazywał Rzecznik Praw Obywatelskich. Na jednym z banknotów umieszczona została gwiazda Dawida. Możliwy antysemicki wydźwięk animacji także musi budzić wątpliwości. - Opublikowanie tej animacji w mediach publicznych może niestety budować przekaz przyzwolenia na obecność mowy nienawiści w dyskursie publicznym - podkreślał Adam Bodnar.

Rzecznik w pełni uznaje znaczenie wolności słowa i wypowiedzi jako jednej z podstawowych wolności. W treści art. 54 Konstytucji mieści się prawo do wypowiedzi o charakterze satyrycznym i karykaturalnym, które ze swej natury charakteryzują się przesadą i ironią. Oczywiste jest również prawo do krytycznych ocen działalności osób publicznych i wyrażanie ich także za pomocą ostrych środków. W ocenie Sądu Najwyższego satyryczny charakter utworu jest istotną, ale jednak niewystarczającą przesłanką wyłączenia bezprawności, ponieważ możliwe jest także przekroczenie jej dopuszczalnych granic (tzw. eksces satyry).

Zgodnie z ustawą o radiofonii i telewizji audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści lub dyskryminujących ze względu na rasę, niepełnosprawność, płeć, wyznanie lub narodowość. Szczególne obowiązki spoczywają tu na mediach publicznych, których programy zgodnie z ustawą powinny sprzyjać integracji społecznej, w tym przeciwdziałać wykluczeniu społecznemu.

RPO zwrócił się do przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o zbadanie sprawy i podjęcie działań przewidzianych prawem.

Odpowiedź KRRiT

Jak napisał RPO przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski, Rada przeprowadziła analizę materiału filmowego, który został wyemitowany w audycji pt. ,Minęła dwudziesta'' w programie TVP Info. Szczególnie wnikliwie KRRiT przeprowadziła analizę tej części audycji, w której prezentowana była satyryczna animacja autorstwa Barbary Pieli.

W swoim stanowisku prezes TVP SA Jacek Kurski informował, że „Plastusie komentują w sposób artystyczny, ekspresyjny oraz satyryczny i karykaturalny różne wydarzenia z kraju oraz bieżącą rzeczywistość polityczną i społeczną”. Wkrótce po emisji dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej Jarosław Olechowski podkreślał, iż TVP stanowczo potępia powielanie antysemickich stereotypów oraz zapewnił o wyciągnięciu konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych. Autorka odniosła się do zarzutu szerzenia antysemityzmu poprzez umieszczenie gwiazdy Dawida na jednym, co należy podkreślić, z bardzo wielu maleńkich, dwucentymetrowych banknotów. Barbara Piela przeprosiła wszystkich, którzy poczuli się taką ilustracją dotknięci i zapewniła o braku jakichkolwiek celowych działań czy sugestii ze swej strony.

- Prezes TVP zwrócił przy tym uwagę na fakt, iż w praktyce było wręcz niemożliwe, aby widz zauważył ten szczegół na tak niewielkim elemencie animacji, jakim był banknot. Wymagałoby to skupienia jego szczególnej uwagi właśnie na tym elemencie bądź dokonania jakichś zabiegów technicznych, powiększających obraz czy zatrzymujących kadr, albo niezwykle uważnego i, co trzeba podkreślić, wielokrotnego oglądania – głosi odpowiedź KRRiT.

Prezes TVP informował ponadto, że jednym z elementów animacji był również banknot z wizerunkiem prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, opatrzony napisami odnoszącymi się m.in. do cech związanych z wyglądem zewnętrznym śp. Lecha Kaczyńskiego.

W opinii prezesa TVP animacja w całości bardziej odpychała widzów od oglądania audycji niż przyciągała i zachęcała. I chociaż animacja - jak podkreśla Jacek Kurski - w świetle prawa stanowiła dozwolony przejaw satyry, to jednak dla TVP stała się wizerunkowym obciążeniem, godzącym w wiarygodność i powagę telewizji publicznej. Odpowiadały za to konkretne osoby, które przygotowywały do emisji to wydanie audycji. Osoby te, jak informuje prezes, poniosły konsekwencje służbowe popełnionych błędów dziennikarskich.

KRRiT przekonała argumentacja prezesa TVP

KRRiT dokonała analizy materiału filmowego, rozważyła argumenty podniesione przez Rzecznika oraz oceniła przesłanki wskazane przez prezesa Jacka Kurskiego, podparte przykładami pochodzącymi z opinii zawartych w literaturze tematu i wynikającymi z orzecznictwa. Źródła te łącznie potwierdzają szczególny charakter utworów definiowanych jako satyryczne.

Ze ściśle prawnych uzasadnień wynika możliwość stosowania różnego rodzaju prześmiewczych karykatur uwydatniających, a niekiedy deformujących charakterystyczne cechy człowieka czy zjawiska. Jednak ta stricte prawna ocena nie pozwoliła, aby nie zgłosić zastrzeżeń do pracy dziennikarskiej przy tym wydaniu audycji, która - jak podkreślił prezes TVP - w telewizji publicznej musi być przede wszystkim połączona z odpowiedzialnością, a to oznacza, iż nie ma tam miejsca na tego rodzaju błędy powodujące poważne straty wizerunkowe.

- Po zapoznaniu się z całością materiałów zgromadzonych w tej sprawie i po przeprowadzeniu wewnętrznej wymiany opinii informuję, iż Krajową Radę Radiofonii i Telewizji przekonuje argumentacja przedstawiona przez prezesa Zarządu Spółki TVP SA – napisał Witold Kołodziejski.

Argumentacja ta w zasadniczej mierze została oparta na motywach wprost płynących z orzecznictwa krajowego i europejskiego. Prezes TVP przywołał m.in. klasyczny już wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, w którym stwierdzono, że swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, podstawą jego rozwoju i warunkiem samorealizacji jednostki (...) Nie może obejmować tylko poglądów odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe lub obojętne, ale i takie które (...) oburzają lub wprowadzają niepokój (...) w jakiejś grupie społeczeństwa (sprawa Handyside vs. Wielka Brytania). Ponadto zacytował wyrok Sądu Najwyższego z 2 lutego 2011 r., w którym stwierdził, że na dozwolone granice utworu satyrycznego wymiernie wpływa zachowanie osoby objętej satyrą, w której może znaleźć odbicie - w przejaskrawionej skali - treść i sposób wyrażanych przez nią poglądów oraz prezentowanych postaw.

Już te dwa stanowiska orzecznicze pokazują, iż prawne granice wypowiedzi satyrycznej są znacznie szersze, gdyż m,in. są uzasadnione podstawowym celem satyry, czyli ośmieszającą krytyką. Z tych względów satyra posługuje się wynaturzeniem, karykaturą, paradoksem, a jej sformułowania krytyczne mogą być bardziej ostre, swobodne, szydercze.

KRRiT podzieliła również przekonanie prezesa TVP, że w tym konkretnym przypadku imperatyw swobody wypowiedzi nie wpłynął na zmianę całościowej, krytycznej oceny postępowania i pracy dziennikarzy bezpośrednio zaangażowanych w przygotowanie audycji do emisji. KRRiT uważa, iż zastosowanie przez pracodawcę kar dyscyplinujących było zatem uzasadnione okolicznościami tego zdarzenia i jego skutkami, zarówno tymi zaistniałymi, jak i potencjalnymi.

Wobec faktu, iż treści zaprezentowane w przedmiotowej audycji stanowią satyrę, stąd korzystają z szerszych możliwości dozwolonej ekspresji, a z kolei przekroczenia należące do zakresu deontologii zawodu dziennikarza zostały krytycznie ocenione przez samego pracodawcę, KRRiT przyjęła stanowisko przedstawione przez prezesa TVP SA oraz pozytywnie odniosła się do podjętych działań wewnętrznych w spółce.

VII.564.5.2019

PG: ubezwłasnowolnienie - konstytucyjne, gdy inne sposoby ochrony danej osoby są niewystarczające

Data: 2019-05-28
  • Człowieka można całkowicie ubezwłasnowolnić, gdy inne środki ochrony jego interesu są niewystarczające. Zdaniem Prokuratora Generalnego tak rozumiany przepis o ubezwłasnowolnieniu jest zgodny z Konstytucją
  • To stanowisko dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada skargę konstytucyjną
  • Wcześniej RPO ocenił, że ubezwłasnowolnienie całkowite jest niezgodne z konstytucyjnymi zasadami godności i wolności człowieka oraz poszanowania życia prywatnego i rodzinnego
  • Ta instytucja prawa cywilnego powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji

Postępowanie przed Trybunałem zainicjowała pani Barbara, którą wcześniej opiekowała się przyjaciółka. Na wniosek prokuratury sąd orzekł jej całkowite ubezwłasnowolnienie z powodu zaburzeń psychicznych. Ona sama była temu przeciwna. Apelacje pani Barbary i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zostały oddalone; Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skarg kasacyjnych. W 2017 r. pani Barbara złożyła skargę konstytucyjną (sygn. akt SK 23/18).

Czym jest ubezwłasnowolnienie

Zaskarżony art. 13 Kodeksu cywilnego głosi: "Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem".

Ubezwłasnowolnienie polega na pozbawieniu albo ograniczeniu przez sąd zdolności do czynności prawnych. Ubezwłasnowolnienie całkowite to zupełne pozbawienie zdolności do czynności prawnych  (podejmuje je opiekun). Przy ubezwłasnowolnieniu częściowym osoba może osobiście podejmować czynności prawne - zgodę na konkretną transakcję musi wyrazić jej kurator.

Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego to m.in.:

  • niemożność zawarcia małżeństwa,
  • niemożność uznania swego ojcostwa lub wytoczenia samodzielnie powództwa o ustalenie albo zaprzeczenie ojcostwa lub macierzyństwa,
  • niemożność sprawowania władzy rodzicielskiej,
  • niemożność nawiązania stosunku pracy,
  • brak czynnego i biernego prawa wyborczego,
  • niemożność sporządzenia i odwołania testamentu.

Poza umowami w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, osoba ubezwłasnowolniona całkowicie nie może działać w obrocie gospodarczym i prawnym. Wszelkie jej działania wymagają pośrednictwa opiekuna ustanowionego przez sąd. Sąd stosuje ubezwłasnowolnienie bezterminowo; nie jest poddawane okresowej kontroli. Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego bywają porównywane w literaturze i doktrynie prawa do śmierci cywilnej.

W Polsce stosuje się najczęściej ubezwłasnowolnienie całkowite (od 89 do 92% proc. uwzględnionych wniosków). W Polsce ubezwłasnowolnionych całkowicie jest ok. 90 tys. osób, a liczba ta stale rośnie.

RPO od dawna uważa, że instytucja ubezwłasnowolnienia powinna zostać zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji. Domaga się tego także środowisko osób z niepełnosprawnościami.

Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami przyznaje im zdolność do czynności prawnych. We wrześniu 2018 r., podczas dialogu z Komitetem ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, przedstawiciel rządu zapowiedział podjęcie prac koncepcyjnych nad zmianą w zakresie ubezwłasnowolnienia. Kierunku zmian nie określono. W rekomendacjach dla Polski z października 2018 r. Komitet ONZ zalecił m.in. likwidację ubezwłasnowolnienia.

Argumenty RPO

Jeszcze w 2018 r. Adam Bodnar, który przyłączył się do postępowania TK, wniósł o uznanie że art. 13 § 1 Kc jest niezgodny z art. 30, z art. 31 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Ubezwłasnowolnienie w pierwszej kolejności narusza fundamentalną zasadę ochrony przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, stanowiącej źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Najważniejszym zarzutem dotyczącym naruszenia godności człowieka jest przedmiotowe traktowanie i odebranie ubezwłasnowolnionym całkowicie możności decydowania o samych sobie. W większości  osoby z niepełnosprawnością intelektualną i z zaburzeniami psychicznymi potrafią artykułować swe potrzeby i wolę. A trudności komunikacyjne nie mogą pozbawiać człowieka wszystkich praw i w każdym zakresie.

Tymczasem to opiekun decyduje np. o miejscu pobytu podopiecznego, kształtując jego środowisko życiowe i wpływając na możliwy krąg znajomych. Opiekun ma wprawdzie obowiązek działania w interesie osoby będącej pod jego pieczą, ale przepisy - inaczej niż w niektórych ustawodawstwach europejskich - nie precyzują, że musi brać pod uwagę jej życzenia. Tym samym podopieczny nie ma prawa udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego majątku i osoby.

Osoby ubezwłasnowolnione całkowicie nawiązują znajomości, podejmują współżycie, rodzą dzieci i zakładają rodziny. Nie mogą jednak sformalizować tych związków w ramach swego prawa do życia osobistego i rodzinnego. W wyniku ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków z mocy prawa powstaje też między nimi rozdzielność majątkowa.

Ubezwłasnowolnienie całkowite bardzo głęboko ingeruje w wolność człowieka we wszystkich jej aspektach. W związku z tym wchodzi ono w zakres zastosowania art. 31 ust. 1 Konstytucji (mówi on, kiedy dopuszczalne są ograniczenia wolności). Z uwagi na swoją niekonieczność i nieproporcjonalność nie służy realizacji żadnych z wartości z art. 31 ust. 3. Nie spełnia też kryterium konieczności ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności.

W maju 2018 r. Sąd Najwyższy uznał, że także prawo do kontaktowania się osoby ubezwłasnowolnionej z innymi osobami jest zależne od działań i inicjatywy opiekuna. Nawet najbliższa rodzina (rodzice lub potomstwo ubezwłasnowolnionego dziecka) nie ma podstaw prawnych by żądać uregulowania takich kontaktów przez sąd, który nie ma prawa wszcząć takiego postępowania z urzędu.

Prokurator Generalny wnosi o wyrok interpretacyjny

Art. 13 § 1 Kc - rozumiany w ten sposób, że wskazana w tym przepisie osoba może być ubezwłasnowolniona całkowicie tylko wtedy, gdy inne środki służące ochronie jej interesu są niewystarczające - jest zgodny z art. 30, z art. 31 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 47 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji - napisał  w stanowisku dla TK z kwietnia 2019 r. zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand.

Wskazał, że odnosząc się do godności osób ze zniesioną lub ograniczoną zdolnością do czynności prawnych, TK zauważał, że w niektórych sytuacjach takie ograniczenia mają na celu ochronę godności. Konstytucyjnym uzasadnieniem ubezwłasnowolnienia całkowitego jest bowiem wyłącznie ochrona godności. Jak podkreśla literatura przedmiotu, sama ta instytucja nie stoi w sprzeczności z art. 30 Konstytucji RP, a do naruszenia godności człowieka może dochodzić w przypadku jej niewłaściwego zastosowania.

Zdaniem PG prowadzi to do uznania, że pozbawienie - na skutek ubezwłasnowolnienia całkowitego - zdolności do czynności prawnych osób z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną, które nie są w stanie kierować swym postępowaniem w takim stopniu, że inne środki służące ochronie interesu takich osób są niewystarczające, nie może być uznane za sprzeczne ze standardem konstytucyjnym. Wręcz przeciwnie - pozostawienie osoby z głęboką niepełnosprawnością, której egzystencja jest uzależniona od wsparcia drugiego człowieka - bez pomocy opiekuna, godziłoby wprost w godność tej osoby; stanowiłoby też naruszenie obowiązku państwa z art. 69 Konstytucji.

Nie przeczy to argumentacji skarżącej, że poziom ingerencji prawnej wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną winien być dostosowany do potrzeb wynikających ze stanu psychicznego tej osoby a rozstrzygnięcie znoszące zdolność do czynności prawnych winno stanowić środek ostateczny.

R. Hernand przywołał stanowisko TK z 7 marca 2007 r., że „ubezwłasnowolnienie często jest nadużywane przez rodziny osób ubezwłasnowolnionych w celu uzyskania korzyści majątkowych lub praktycznie wymuszane przez instytucje państwowe, takie jak ZUS czy domy opieki społecznej, które uzyskanie orzeczenia o ubezwłasnowolnieniu traktują jako warunek przyznania świadczeń, np. renty, miejsca w domu opieki".

Podzielając poglądy wskazujące na potrzebę reformy instytucji ubezwłasnowolnienia - która uwzględniłaby Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych - nie sposób jednak dostrzec, że dopuszczalność orzekania ubezwłasnowolnienia całkowitego jako środka nadzwyczajnego (gdy zabezpieczenie w inny sposób interesów osób niezdolnych do samodzielnego kierowania postępowaniem nie jest możliwe) nie jest co do zasady kwestionowana.

R. Hernand przypomniał, że Europejski Trybunał Praw Człowieka nie podważa ubezwłasnowolnienia całkowitego, ale mocno akcentuje pogląd, że powinno ono stanowić ultima ratio. Dopuszczalność ubezwłasnowolnienia całkowitego jako ostatecznego środka przyjął też TK w wyroku z 7 marca 2007 r. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego orzeczenie ubezwłasnowolnienia całkowitego wobec osoby z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną, która nie jest w stanie kierować swym postępowaniem, jest możliwe tylko, gdy zabezpieczenie jej interesu może zostać osiągnięte przez zastosowanie innych, mniej uciążliwych środków.

Marszałek Sejmu wniósł o umorzenie postępowania przed TK. Alternatywny wniosek to stwierdzenie, że zaskarżony przepis - rozumiany w ten sposób, że pojęcie "nie jest w stanie kierować swym postępowaniem" oznacza "trwałą i całkowitą niezdolność kierowania swoim postępowaniem, w stopniu wyłączającym świadome i swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli" - jest zgodny z art. 30, art. 31 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 1, art. 41 ust. 1 i art. 47 Konstytucji.

TK nie wyznaczył jeszcze terminu rozstrzygnięcia skargi.

IV.7024.23.2018

MRPiPS chce, by Zakopane chroniło ofiary przemocy domowej. Minister Elżbieta Rafalska odpowiada RPO

Data: 2019-05-28
  • Zakopane nadal nie uchwaliło gminnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Takie lekceważenie potrzeb osób oczekujących wsparcia łamie ustawę, Konstytucję oraz prawo międzynarodowe - zwracał uwagę resortowi pracy Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Minister Elżbieta Rafalska wystąpiła do Wojewody Małopolskiego o skuteczne zmobilizowanie samorządu Zakopanego, by zrealizował ustawowe zadania w tym zakresie  

Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą RPO razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

13 marca 2019 r. radni Zakopanego po raz dziesiąty odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.

Oceny i działania RPO 

Jak wskazywał RPO, takie zaniechanie narusza przepisy ustawy, Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu potrzeb osób oczekujących wsparcia.

Zaniepokojenie Adama Bodnara budzi również to, że dyskusja nad projektem uchwały ujawniła wśród niektórych jej uczestników całkowite niezrozumienie specyfiki zjawiska przemocy w środowisku rodzinnym. Wskazuje na to zwłaszcza twierdzenie, że działania państwa zmierzające do ochrony przed przemocą ze strony innych członków rodziny są nadmierną ingerencją państwa w życie rodzinne.

Rzecznik konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, lecz w istocie stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego. Zadania władz publicznych są jasno określone. Obejmują one obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

18 kwietnia 2019 r. Rzecznik ponownie napisał w tej sprawie do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej. To jej resort odpowiada za realizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej w tym za to, by samorządy przyjmowały lokalne programy przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Adam Bodnar zwrócił się o podjęcie stanowczych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyegzekwowania obowiązku wynikającego z ustawy. 

Odpowiedź MRPiPS

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podejmowało dotychczas szereg działań mających na celu wyegzekwowanie powołania w Zakopanem zespołu oraz przyjęcia stosownego programu – odpowiedziała minister Elżbieta Rafalska.

W tym celu kierowano pisma do władz samorządowych o pilne powołanie zespołu interdyscyplinarnego w celu umożliwienia realizacji zadań wynikających z przepisów ustawy oraz stworzenia odpowiednich warunków prawnych do pracy przedstawicieli służb w ramach procedury „Niebieskiej Karty". Ministerstwo występowało też o interwencję do Wojewody Małopolskiego pełniącego nadzór i kontrolę nad realizacją zadań z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

- Niemniej jednak, mając na względzie, że niewypełnienie przez samorząd gminy zadań ustawowych w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie nadal skutkuje utrudnieniem uzyskania odpowiedniego wsparcia w tym zakresie przez osoby doznające krzywdzenia, odrębnym pismem wystąpiłam w chwili obecnej do Wojewody Małopolskiego o podjęcie stosownych działań w tym zakresie wynikających ze sprawowanego nadzoru nad realizacją zadań z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie realizowanych przez samorząd gminny - głosi pismo minister Elżbiety Rafalskiej.

Jej prośba dotyczyła również podjęcia skutecznych działań mobilizujących Burmistrza Miasta Zakopane oraz Radę Miasta do realizacji zadań obowiązujących w prawie polskim w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Jak wynika z odpowiedzi, informacja resortu o ustaleniach dotyczących stopnia i sposobu realizacji przez Zakopane zadań w tym zakresie zostanie udzielona RPO w późniejszym terminie, po uzyskaniu wyczerpujących wyjaśnień od Wojewody Małopolskiego.

Wcześniejsze reakcje resortu

W odpowiedzi na wcześniejsze interwencje Rzecznika w tej sprawie, 29 grudnia 2015 r. Elżbieta Bojanowska, ówczesna podsekretarz stanu w MRPiPS informowała, że wystosowano pismo ponaglające do Burmistrza Miasta Zakopane oraz zwrócono się do Wojewody Małopolskiego jako organu sprawującego nadzór i kontrolę nad jednostkami samorządu terytorialnego o podjęcie działań. Wyraziła nadzieję, że podjęte działania przyczynią się do efektywnego realizowania w Zakopanem działań mających na celu udzielanie pomocy osobom doznającym przemocy w rodzinie oraz skierowanych do sprawców przemocy.

XI.816.1.2015

Czy niedowidzący wyborcy będą musieli czekać na specjalne nakładki na karty do głosowania także 26 maja?

Data: 2019-05-23
  • W poprzednich wyborach osoba niedowidząca musiała oczekiwać na dostarczenie do jej lokalu wyborczego nakładek na karty do głosowania w  alfabecie Braille’a
  • RPO spytał Państwową Komisję Wyborczą, czy powtórzy się to w wyborach do Parlamentu Europejskiego 26 maja 2019 r.
  • Tymczasem przygotowanie lokali wyborczych z uwzględnieniem potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami jest kluczowe dla ich udziału w głosowaniu
  • W rekomendacjach dla Polski Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami wskazał na konieczność dążenia do tego, aby zapewnić dostępność wszystkich lokali wyborczych dla tej grupy osób

Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego Rzecznik Praw Obywatelskich bada realizację praw wyborczych obywateli, w tym stosowania ułatwień w  głosowaniu. Art. 40a Kodeksu wyborczego przewiduje możliwość głosowania przy użyciu nakładek na karty do głosowania sporządzonych w alfabecie Braille’a. Z przepisu wynika, że taki wyborca nie musi wcześniej zgłaszać zamiaru korzystania z nakładki, którą powinien uzyskać w każdym lokalu wyborczym.

Procedurę uzyskania nakładek w lokalu wyborczym podczas wyborów 26 maja 2019 r. opisują wytyczne Państwowej Komisji Wyborczej z 26 kwietnia 2019 r. Zgodnie z nimi, gdy wyborca zażąda wydania nakładek wraz z kartami do głosowania, komisja informuje go o konieczności ich dostarczenia z urzędu gminy. Komisja niezwłocznie informuje gminę o konieczności pilnego doręczenia nakładek do tego obwodu. Na czas oczekiwania zapewnia się wyborcy i ewentualnie osobie mu towarzyszącej miejsca do siedzenia, a także miejsce zapewniające komfort oddania głosu z wykorzystaniem nakładki. Po doręczeniu nakładek komisja wydaje je wyborcy wraz z kartami do głosowania, informując, że obowiązany jest zwrócić nakładki po głosowaniu. Komisja zwraca uwagę, by wyborca wraz z kartami nie wrzucił nakładek do urny. Po oddaniu głosu nakładki zwracane są przedstawicielowi gminy, który powinien odwieźć je do urzędu.

Procedura zakłada zatem, że gdy obwodowa komisja wyborcza nie otrzyma uprzednio nakładek z gminy, to wyborca z niepełnosprawnością musi czekać w lokalu wyborczym na umożliwienie mu głosowania - podkreśla Adam Bodnar. 

Takie same wytyczne PKW wydała przed wyborami samorządowymi w 2018 r.  Wywołalo to obawy m.in. przedstawicieli organizacji społecznych co do ewentualnych zagrożeń dla praw wyborczych wyborców z dysfunkcją wzroku. 10 października 2018 r. RPO zwrócił się do PKW o wskazanie, ile nakładek zostanie przygotowywanych w każdej gminie, ilu przedstawicieli urzędu gminy będzie w gotowości dowiezienia nakładek do lokali wyborczych i wyjaśnienie, czy procedura przewiduje sytuację, gdy równocześnie w tej samej gminie zamiar głosowania zgłosi kilku wyborców głosujących w różnych lokalach. W odpowiedzi RPO nie uzyskał konkretnych informacji o procedurze dostarczania nakładek z gminy do lokali, która była zróżnicowana w poszczególnych gminach. 

Po wyborach z 21 października 2018 r. obywatele skarżyli się zaś RPO na sposób korzystania z nakładek, zwłaszcza na konieczność oczekiwania na ich dowiezienie. Obywatelka wskazywała np.: "Razem z moją sąsiadką poszłyśmy głosować […]. Koleżanka jest niewidoma. Okazało się, że nakładki na karty do głosowania są jedne na całą dzielnicę i trzeba czekać, aż zostaną dowiezione z Urzędu. […] Od pana z komisji dowiedziałyśmy się […], że członków komisji informuje się na szkoleniu, że takie nakładki nie są potrzebne, bo osoby niepełnosprawne i tak nie głosują, więc jest to jakaś fanaberia. […] Po interwencji innej pani z komisji nakładki zostały dowiezione po półgodzinnym oczekiwaniu. Moim zdaniem taka sytuacja to ograniczanie prawa do głosowania oraz stygmatyzacja i dyskryminacja osób z niepełnosprawnościami”.

Rzecznik podkreśla, że po wyborach samorządowych do Sejmu złożono petycję zmiany Kodeksu wyborczego w zakresie nałożenia odpowiedzialności na PKW za dostarczenie nakładek do obwodów głosowania.

W związku z tym RPO zwrócił się do PKW w sprawie przewidzianej w wyborach do Parlamentu Europejskiego procedury dostarczania nakładek. Rzecznik chce zwłaszcza wiedzieć, czy sytuacja oczekiwania wyborcy na nakładkę w lokalu wyborczym jest uznawana za wyjątkową, czy też zakłada się, że będzie ona powszechna. Poprosił też o podanie, czy ustalono liczbę nakładek, jakie powinny zostać przygotowywane w każdej gminie w odniesieniu do liczby obwodowych komisji wyborczych.

Właściwe przygotowanie  i wyposażenie lokali wyborczych z uwzględnieniem potrzeb wyborców z niepełnosprawnościami jest kwestią kluczową dla udziału w głosowaniu tej grupy obywateli – podkreślił Adam Bodnar. Przypomniał, że  w 2018 r. Komitet ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami w rekomendacjach dla Polski wskazał na konieczność dążenia do zapewnienia dostępności wszystkich lokali wyborczych i procedur głosowania dla osób niepełnosprawnych.

VII.602.6.2014

RPO w Lidzbarku Warmińskim na Wojewódzkiej Konferencji Uniwersytetów Trzeciego Wieku

Data: 2019-05-22
  • Na spotkaniu z Uniwersytetem Trzeciego Wieku w Lidzbarku RPO Adam Bodnar mówił o tym, co Rzecznik Praw Obywatelskich robi na rzecz osób starszych i ich praw.
  • Spotkanie odbyło się w związku z podróżą RPO po Warmii i MAzurach w ramach programu spotkań regionalnych.

- Jeśli dyskutujemy na temat praw osób starszych musimy zawsze zacząć od Konstytucji - powiedział.

Artykuł 32 Konstytucji zakazuje dyskryminacji – także jeśli chodzi o wiek, artykuł 68 ust. 3 mówi, że osobom w podeszłym wieku trzeba zapewnić szczególne prawo do ochrony zdrowia, art. 75  stanowi, że władze publiczne prowadzą politykę mieszkaniową sprzyjającą politykę mieszkaniowych dla obywateli.

 

Działania RPO we współpracy z komisją ekspertów ds. osób starszych

W BRPO powstał podręcznik traktujący o wsparciu osób starszych w miejscu zamieszkania. Należy dążyć do tego, aby osoby starsze jak najdłużej mogły mieszkać u siebie w domu. Żeby jednak to było możliwe, trzeba prowadzić spójną, kompleksową politykę. Myśleć o tym, jak tworzyć przestrzeń publiczną przyjazną seniorom, jak  dbać o ich poczucie bezpieczeństwa w gwałtownie zmieniającym się świecie, jak umożliwiać seniorom aktywność (w tym aktywność obywatelską – np. uczestnictwo w wyborach poprzez likwidowanie barier architektonicznych), jak dostosowywać mieszkania do potrzeb seniorów, nie tylko po to, by malejąca sprawność nie prowadziła do urazów (bo nie było uchwytów, a podłoga była zbyt śliska), ale także po to, by nikt nie został uwięziony na czwartym piętrze bez windy (postulowanym rozwiązaniem jest system zamiany mieszkań – większe na mniejsze, ale w pełni wyposażone).

Bardzo ważna jest kwestia ochrony zdrowia. To, co nas szczególnie interesuje, to kwestia wsparcia lekarzy geriatrów. Geriatria pozwala na to, to żeby niekoniecznie odwiedzać lekarzy specjalistów, ale dostosować system do naszego wieku. W Polsce prawie nie mamy geriatrów – głos z Sali -  w województwie jest czterech - Wielu lekarzom nie opłaca się kształcić w kierunku tej specjalizacji

Bezpieczeństwo ekonomiczne na emeryturze.

Temat niezwykle wrażliwy  mamy oczekiwanie godnego życia. W Polsce moim zdaniem nie prowadzi się rzetelnej dyskusji o tym jak ukształtować nasze świadczenia emerytalne biorąc pod uwagę starzenie się społeczeństwa. Nie uciekniemy przed tym. W końcu dotknie nas kryzys – poziom świadczeń będzie co raz niższy. Może należy się zastanowić nad tym jaki model wypracować na przyszłość. To dyskusja która wymaga głębszej refleksji, bez codziennych emocji politycznych.

Choroby neurodegeneracyjne

Obecnie brak programu dotyczącego choroby Alzheimera, który wspierałby chorych i członków ich rodzin. Jak pomagać takim osobom. Nie mamy wyspecjalizowanych DPS, dostosowanych do takich osób.

W BRPO przygotowywaliśmy raporty na ten temat – inicjujemy debatę dzięki organizaowaniu co roku dużej konferencji dotyczącej choroby Alzheimera. Mamy praktykę gwiaździstego podejścia do tego wydarzenia – aby połączyć się z różnymi miejscami w kraju poprzez transmisję internetową skupiając zaangażowane środowiska. W tym roku konferencja będzie miała miejsce 30 września.

Przemoc domowa wobec osób starszych

Najczęściej w statystykach pojawiają się kobiety i dzieci, ale nie można zapomnieć, że osoby starsze także są ofiarami. W tym temacie dyskutujemy ze specjalistami aby wypracować metody okazywania ofiarom wsparcia.

Senior w relacji z nieuczciwym sprzedawcą

Seniorzy to także konsumenci – to osoby, które kupują określone towary i usługi i są narażeni na tzw. drapieżne praktyki rynkowe, najczęściej poprzez zawieranie umów za pomocą telefonów. My w BRPO o tym mówimy – staramy się promować działania systemowe. Osoba, która powinna być pomocna – miejscy i powiatowi rzecznicy praw konsumentów.

Jeśli ktoś do państwa dzwoni i państwa zachęca powinniście Państwo skąd Pan/Pani ma dane osobowe, kto może je sprawdzić, w jaki sposób będzie zapewniana kontrola i bezpieczeństwo danych. Zadawajcie te pytania – warto kontrolować działania tych firm.

Zachęcam, żeby zapraszać na spotkania radców prawnych , adwokatów i rzeczników praw konsumentów.

Tezy do wystąpienia na konferencji „Edukacja i aktywizacja osób starszych” – Lidzbark Warmiński, 22 maja 2019 r.

Tematyka osób starszych jest jednym z priorytetów Rzecznika Praw Obywatelskich od kadencji prof. Ireny Lipowicz. RPO Adam Bodnar kontynuuje działania na rzecz seniorów ponieważ jest to środowisko zagrożone wykluczeniem i dyskryminacją. Wiele dziedzin życia osób starszych wymaga zmian systemowych, które RPO wskazuje rządowi i o które zabiega. Należą do nich na przykład:

  • zadbanie o przyjazne osobom starszym środowisko zamieszkania, w szczególności dostosowanie mieszkań do potrzeb osób w starszym wieku (przewieszenie niżej szafek, zapewnienie pomocy choćby przy wieszaniu firanek, ale też dowóz zakupów, gotowych posiłków – wiąże się to też z polityką deinstytucjonalizacji opieki nad seniorami. Należy dołożyć wszelkich starań żeby osoba starsza mogła jak najdłużej mieszkać u siebie w domu. Do zadań rządu i samorządów lokalnych jest stworzenie warunków to umożliwiających. Komisja Ekspertów ds. Osób Starszych opracowała system wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania, zawierający wskazówki jakie działania należy podjąć aby stworzyć seniorowi bezpieczne i przyjazne warunki życia. Publikacja zawiera 7 obszarów życia: BEZPIECZEŃSTWO EKONOMICZNE, w tym ochrona i poprawa sytuacji materialnej osób starszych, promowanie i wspieranie aktywności ekonomicznej seniorów i ich samodzielności ekonomicznej; ZDROWIE, w tym promocja zdrowego starzenia się, przeciwdziałanie przedwczesnemu starzeniu się, przeciwdziałanie lub opóźnianie momentu wystąpienia niesamodzielności, działania na rzecz funkcjonowania w dotychczasowym środowisku życia osób starszych; OPIEKA, w tym wspieranie seniora w miejscu zamieszkania, optymalny dobór typu i trybu opieki do potrzeb seniora, wspieranie nieformalnych opiekunów osób starszych; BEZPIECZEŃSTWO W ŚRODOWISKU ZAMIESZKANIA, w tym poprawa poziomu bezpieczeństwa osób starszych w środowisku zamieszkania, ukształtowanie nawyków i zachowań osób starszych sprzyjających ich osobistemu bezpieczeństwu; CZAS WOLNY (AKTYWNOŚĆ ,  włączenie społeczne), w tym podtrzymanie lub wywoływanie aktywności osób starszych, przeciwdziałanie alienacji społecznej starszych mieszkańców, wykorzystanie kapitału ludzkiego i społecznego seniorów; EDUKACJA, w tym zapewnienie każdemu sprawnemu intelektualnie człowiekowi starszemu – niezależnie od stanu zdrowia fizycznego i poziomu wykształcenia – możliwości uczestnictwa w edukacji, podtrzymywanie dotychczasowych kompetencji i wsparcie w nabywaniu nowych; zarówno w zakresie tzw. kompetencji twardych, jak i miękkich, wspieranie uczenia się przez całe życie; MIESZKALNICTWO, w tym dostosowanie warunków mieszkaniowych do zróżnicowanych potrzeb osób starszych, umożliwiających im jak najdłuższe pozostawanie we własnym środowisku zamieszkania, udostępnienie nowoczesnych technologii ułatwiających samodzielne życie oraz wspierających ich opiekunów nieformalnych.
  • zadbanie o dostęp do opieki medycznej – w szczególności dostęp do lekarzy geriatrów. Wielokrotnie był podnoszony temat braku odpowiedniej opieki geriatrycznej, która znacząco pogorszyła się w wyniku zmian wprowadzonych przepisami o sieci szpitali. Resort zdrowia stoi na stanowisku, że seniorom wystarczy pomoc internistów. Tak nie jest. Tak jak opiekę nad dziećmi powierzamy pediatrom a nie internistom, tak seniorzy potrzebują wsparcia geriatrów. Komisja również pochyliła się nad tym tematem i jej zdaniem przede wszystkim należy:
    • spowodować, aby geriatria faktycznie stała się priorytetem w systemie ochrony zdrowia. Aktualnie nie ma jej na mapie potrzeb zdrowotnych, nie ma jej w sieci szpitali na poziomie I i II i nie istnieje w Polsce rehabilitacja geriatryczna. Konieczne jest zatrzymanie degradacji geriatrii w Polsce, ustabilizowanie sytuacji, zapewnienie stałego kontraktowania i finansowania, a następnie rozwijanie.
    • na oddziałach internistycznych kontraktować usługi geriatryczne i przekształcać oddziały internistyczne na internistyczno-geriatryczne.
    • tworzyć oddziały/pododdziały rehabilitacji geriatrycznej.
    • wprowadzić szpitalną jednodniową opiekę geriatryczną i hospitalizację domową;
    • zapewnić odpowiednio przygotowaną kadrę lekarską i pielęgniarską do pracy z pacjentem geriatrycznym na oddziałach internistycznych i izbach przyjęć.

Jeżeli nie dopełnimy ww. warunków, nie zrewolucjonizujemy opieki geriatrycznej to w perspektywie najbliższych dziesięcioleci w Polsce nie będzie ani odpowiedniego leczenia, ani opieki, a zaczną funkcjonować masowe umieralnie.

  • zadbanie o bezpieczeństwo ekonomiczne na emeryturze. Zdaniem ekspertów będziemy obserwowali spadek aktywności zawodowej wśród osób w wieku 55-64 lata, rosnące zróżnicowanie emerytur kobiet i mężczyzn i wyższe ryzyko ubóstwa. Długofalowe zmiany zależą nie tylko od wieku, w którym ludzie przechodzą na emeryturę faktycznie i ustawowego wieku emerytalnego, ale przede wszystkim zależą od całego systemu emerytalnego, a zwłaszcza części składkowej, administrowanej przez ZUS. System emerytalny decyduje o tym, jaka będzie sytuacja materialna świadczeniobiorców w przyszłości. Na adekwatność systemu emerytalnego wpływają trzy elementy: poziom świadczeń zapewniający bezpieczeństwo dochodowe osób starszych, przeciwdziałanie ubóstwu; proces kończenia aktywności zawodowej, wiek emerytalny powiązany ze stanem zdrowia, zdolnością do pracy, zadowoleniem i chęcią jej kontynuacji; poziom finansowania – wysokość składek niezbędna do przechodzenia na emeryturę na poziomie co najmniej przeciwdziałającemu ubóstwu, w właściwym dla nas wieku.

W polskim systemie emerytalnym wysokość emerytury zależy wyłącznie od długości płacenia składek, ilości wpłaconych składek w ciągu całego okresu aktywności zawodowej i wieku przejścia na emeryturę. Ten sposób naliczania świadczenia powoduje, że przeciętna emerytura dla kobiet jest znacząco niższa niż dla mężczyzn – to zjawisko będzie się pogłębiać.

Jeżeli nie będą wprowadzone zmiany systemu emerytalnego, akceptowane przez wszystkich, to w przyszłości czeka nas przeciwdziałanie ubóstwu osób starszych, głównie przez pomoc społeczną.

  • prowadzenie polityki senioralnej - przyjęta przez rząd „Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” niewystarczająco odpowiada na wyzwania związane ze starzeniem się polskiego społeczeństwa.

W wystąpieniu do Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej przedstawiłem rekomendacje działań umożliwiających skuteczną ochronę praw starszych obywateli. Chodzi o to, by najważniejsze wartości zapisane w Konstytucji - takie jak godność i równe traktowanie - realizowano w sytuacji nadchodzącej zmiany proporcji między generacjami. Zasadą powinno być partnerskie traktowanie osób starszych jako współtwórców działań podejmowanych na ich rzecz, a posiadających autonomię - niezależnie od stopnia sprawności.

Moim zdaniem należy bardziej zaangażować się w prace na rzecz przyjęcia Konwencji o prawach osób starszych, której opracowanie i przyjęcie byłoby milowym krokiem w pracy nad niezbędnymi zmianami. Wspierałaby ona rządzących na poziomie lokalnym i centralnym we wprowadzaniu niezbędnych rozwiązań. Obywatele mogliby zaś odwoływać się do niej w kontaktach z administracją publiczną. Pozwoliłoby to na analizę stanu implementacji praw człowieka w odniesieniu do sytuacji osób starszych w Polsce. Można bowiem dostrzec luki w przepisach lub niedociągnięcia w ich wdrażaniu, które powodują, że liczna grupa osób starszych i osób je wspierających pozostają pozostawione same sobie. W 2014 r. (to data ostatnich badań) jedna trzecia osób w wieku 65 lat i więcej miała trudności w wykonywaniu czynności życia codziennego, a 45% nie miało do kogo zwrócić się o pomoc. W części gmin nie oferuje się usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania. W mojej ocenie, mimo takiej diagnozy, nie są podejmowane adekwatne działania zaradcze w postaci odpowiednich usług sektora publicznego.

Należy zweryfikować paternalistyczne podejście do osób, które potrzebują większego wsparcia ze względu na wiek, a także na związane z nim choroby demencyjne. Pomijanie ich zdania w zakresie spraw, które ich dotyczą, a w których chcą i mogą się wypowiedzieć oraz zdecydować, narusza ich autonomię oraz godność. Chodzi o tak podstawowe kwestie jak to, w co dana osoba chce się ubrać i co chciałaby zjeść; czy woli otrzymywać wsparcie we własnym domu czy w instytucji opieki oraz o świadomą zgodę na podejmowanie określonego sposobu leczenia.

Może to prowadzić do takich nadużyć, jak np. ustalanie postępowania wobec osoby starszej jedynie z członkami jej rodziny, pozostawianie jej w placówce opiekuńczej przez cały dzień w piżamie, stosowanie leków otępiających bez wskazań lekarza czy przywiązywanie do krzesła na widoku innych osób. Takie praktyki  odnotowano podczas wizytacji w domach pomocy społecznej przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

W wystąpieniu przedstawiłem także sugestie dotyczące wprowadzenia do „Polityki społecznej wobec osób starszych do 2030 r.” adekwatnych wskaźników realizacji zadań poprzez nowelizację ustawy o osobach starszych z 11 września 2015 r.

Od lat występuję o wprowadzenie instytucji koordynującej politykę senioralną. „Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” zakłada wypracowanie mechanizmów współpracy pomiędzy sektorem zdrowia i polityki społecznej. Tymczasem działania podejmowane z seniorami i seniorkami na ich rzecz łączą w sobie działania ze znacznie szerszego spektrum. Aktywne docieranie z informacją o usługach i ofercie, dostosowanie mieszkań do potrzeb osób starszych, rozwiązanie problemu osób zamkniętych na wyższych piętrach bez windy, działania kulturalno-oświatowe, partycypacja społeczna, przeciwdziałanie samotności i depresji - to obok ogólnej ochrony zdrowia i pomocy społecznej równie istotne obszary, wymagające spójnych działań. Instytucja koordynująca powinna mieć uprawnienia korygujące poszczególne działania oraz wskazywać luki i priorytety w zakresie wypracowania międzysektorowych rozwiązań.

Postuluję także o rozszerzenie zbierania danych o obszar przeciwdziałania przemocy wobec osób starszych, którego zabrakło wśród obecnie obowiązujących 13 obszarów. Dziś takie dane stanowią jedynie fragment Informacji o sytuacji osób starszych w Polsce.

Zwróciłem uwagę na szczątkowe informacje przedstawiane przez władze w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na wiek. Dlatego rozporządzenie do ustawy powinno również dookreślić sposób gromadzenia danych do Informacji o sytuacji osób starszych w Polsce w zakresie przeciwdziałania takiej dyskryminacji. Projekty rządowe powinny zaś wskazywać, czy i w jakim zakresie w inicjatywach legislacyjnych uwzględniono prawa osób starszych oraz informować czy projektowane zmiany wpłyną na wyrównywanie szans osób starszych. Miałoby to doniosłe znaczenie dla przeciwdziałania zjawisku dyskryminacji pośredniej - kiedy to pozornie neutralne rozwiązania pozostawiają daną grupę osób w gorszej sytuacji.

Uwzględnienie tych wytycznych byłoby pomocne i w przeciwdziałaniu dyskryminacji i w poprawie współpracy międzyresortowej. Np. obecnie leczenie uzdrowiskowe jest faktycznie niedostępne dla wielu osób starszych, co sygnalizowałem Ministrowi Zdrowia. Warunkiem skierowania na to leczenie jest uzyskanie zaświadczenia lekarza o zdolności do samoobsługi. Stanowi to barierę i tym samym dyskryminację systemową osób starszych. Wprowadzenie przepisów umożliwiających zatrudnienie asystentów osób z niepełnosprawnością w placówkach medycznych mogłoby przyczynić się do zniwelowania tego problemu.

  • zasady ustalania wysokości emerytur kobiet z rocznika 1953 – w tej sprawie wielokrotnie postulowałem o zmianę prawa, kierując wystąpienia do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i Prezesa ZUS oraz popierając obywatelskie petycje do Sejmu i Senatu. W końcu przystąpiłem do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Chodziło o zmianę od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę. W moim przekonaniu, w odniesieniu do kobiet z rocznika 1953 mamy do czynienia z brakiem należytej realizacji uprawnień nabytych na podstawie poprzednich przepisów. Kobiety te zostały bowiem narażone na prawne skutki, których nie mogły przewidzieć w momencie podejmowania decyzji o skorzystaniu z prawa do wcześniejszej emerytury. Trybunał Konstytucyjny zbadał pytanie prawne sądu i 6 marca 2019 r. jednogłośnie orzekł, że przepis ustawy w zakresie, w jakim dotyczy kobiet urodzonych w 1953 r., które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do tzw. wcześniejszej emerytury, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji.

Duże wsparcie w działaniach na rzecz przestrzegania praw osób starszych otrzymuję od powołanej przez prof. Irenę Lipowicz, rzeczniczkę poprzedniej kadencji, Komisji Ekspertów ds. Osób Starszych. Komisja opracowuje opinie i rekomendację działań, jakie w danym czasie są niezbędne dla poprawy sytuacji. Tak było we wspomnianej wcześniej np. opiece geriatrycznej, czy systemie emerytalnym lub wspieraniu osób starszych w swoim środowisku.

Bardzo ważnym i cennym elementem pracy Komisji było zbieranie dobrych praktyk na rzecz społecznego uczestnictwa osób starszych. Odbyły się trzy edycje konkursu, a eksperci wybrali najlepsze projekty, które zostały opisane w Złotej Księdze Dobrych Praktyk. Wszystkie projekty łączy to, że można je zaadoptować w innych miejscach i korzystać z doświadczeń pomysłodawców.

Także w ramach prac Komisji we współpracy z organizacjami alzheimerowskimi co roku są organizowane konferencje poświęcone problemom osób żyjących z chorobą Alzheimera i ich opiekunów. Konferencje są dużym wydarzeniem, a wychodząc naprzeciw potrzebom i wiedząc, że nie wszyscy zainteresowani mogą przyjechać do Warszawy, są transmitowane w Internecie. Staramy się także zainteresować tym przedsięwzięciem organizacje społeczne, samorządy lokalne, ośrodki pomocy społecznej i zachęcamy, zapraszamy do organizowania własnych spotkań i wspólnego uczestnictwa w konferencji.

Sukcesem konferencji jest rosnący zasięg i coraz większe zainteresowanie społeczne. Ma to szczególne znaczenie w sytuacji, gdy szacuje się, że w Polsce jest ok. 500 000 chorych na choroby otępienne z czego 300 000 chorych na chorobę Alzheimera, a otępienie jest jedną z głównych przyczyn niepełnosprawności wśród osób w podeszłym wieku i jednym z głównych problemów zdrowia publicznego.

Istnieje ogromna potrzeba mówienia o chorobie Alzheimera, szerzenia wiedzy o problemach z jakimi zmagają się na co dzień opiekunowie osób chorujących. Ważne, aby przełamywać tabu choroby Alzheimera, wstyd z nią związany. W Polsce ciągle zbyt późno choroba jest diagnozowana – do lekarza specjalisty trafiają osoby już w zaawansowanej fazie. W tym roku konferencja będzie poświęcona problemom opiekunów osób żyjących z chorobą Alzheimera i odbędzie się 30 września.

Posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Osób Starszych – 17 maja 2019 r.

Data: 2019-05-17

O prawa seniorów można skutecznie zabiegać powołując się na zapisy Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Nie zwalnia nas to jednak z zabiegów o doprowadzenie do powstania aktu międzynarodowego poświęconego wprost osobom starszym. Uczestnicy posiedzenia Komisji Ekspertów omówili dokumenty zapewniające ochronę praw osób starszych.

Znaczenie Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami

Wielu seniorów traci z wiekiem sprawność. Upominanie się więc o udogodnienia, do których stworzenia Polska zobowiązała się ratyfikując Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych, służy także osobom starszym.

Zobowiązania te są egzekwowane przez społeczność międzynarodową. Dowodem na to są ostatnie rekomendacje dla Polski Komitetu ONZ w sprawie wdrażania Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Omówił je na posiedzeniu Adam Zawisny, członek Komisji Ekspertów ds. Osób z Niepełnosprawnościami.

Zalecenia dla Polski zostały wypracowane 4-5 września 2018 r., w wyniku pierwszego przeglądu stanu wdrażania Konwencji po jej ratyfikacji przez Polskę we wrześniu 2012 r. (kolejny przegląd przewidziany jest na rok 2026; jedynie kwestie związane z niezależnym życiem i niedyskryminacją mają być sprawozdane po roku). Zalecenia te nie zostały niestety jeszcze oficjalnie przetłumaczone na język polski, dlatego bardzo ważne jest aby szeroko przekazywać o nich wiedzę .

Komitet ONZ rekomenduje Polsce m.in.:

  • bliską współpracę z organizacjami społecznymi działającymi na rzecz osób z niepełnosprawnościami oraz z samymi zainteresowanymi;
  • racjonalne dostosowanie przestrzeni – brak dostosowania jest postrzegany jako przejaw dyskryminacji;
  • zapewnienie dostępności, szczególnie na obszarach wiejskich. Państwo powinno wpływać na sektor prywatny, aby oferowane przez nich usługi były dostępne dla każdego;
  • zapewnienie efektywnego dostępu do usług zdrowotnych
  • zapewnienie odpowiednich warunków życia i ochrony socjalnej
  • zniesienie ubezwłasnowolnienia i wprowadzenia systemu wsparcia w podejmowaniu decyzji;
  • wdrożenie systemu orzecznictwa w pełni włączającego prawnoczłowieczy model niepełnosprawności;
  • poprawienie tłumaczenia tekstu samej Konwencji polegającej na odchodzeniu od negatywnych określeń osób z niepełnosprawnościami typu: upośledzenie umysłowe, niezdolność do pracy czy niezdolność do pełnienia ról społecznych;
  • ratyfikowanie Protokołu Fakultatywnego, co umożliwi składanie indywidualnych skarg;
  • systematyczne zbieranie danych statystycznych w podziale na rodzaj niepełnosprawności, płeć, wiek, zakres potrzeb;

Znaczenie programu Dostępność Plus

W czasie przeglądu realizacji wdrażania Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych przedstawiciele polskiego rządu mówili o programie Dostępność na lata 2018-2025. Komitet ONZ docenił te prace. Warto pamiętać, że także ten program może być skutecznie wykorzystany w zabiegach o poprawę sytuacji seniorów.

Na realizację programu rząd przeznacza 23 mld zł, ze środków krajowych, europejskich, oraz tzw. funduszu norweskiego i EOG. Zakłada on działania w 8 obszarach:

ARCHITEKTURA – poprawę dostępności już wybudowanych bloków, mieszkań, instytucji publicznych i otaczającej nas przestrzeni oraz projektowanie i budowanie nowych inwestycji spełniających warunki dostępności.

TRANSPORT – wszystkie nowo zakupione środki transportu mają być dostępne dla osób o szczególnych potrzebach. Planuje się także przebudowę infrastruktury okołotransportowej czyli dworców, przystanków, zajezdni, poczekalni, peronów i węzłów przesiadkowych tak aby były w pełni dostępne dla każdego.

EDUKACJA – poprawę organizacji placówek oświatowych i zakup wyposażenia, w szczególności w sprzęt do nauczania np. niewidomych czy niesłyszących uczniów, lepsze oznaczenie pomieszczeń i korytarzy, a także kształcenie nauczycieli. Wiedza o dostępności pojawi się jako element programów nauczania w różnych zawodach np. architekt, urbanista czy programista.

SŁUŻBA ZDROWIA – poprawę dostępności architektonicznej przychodni i szpitali (oznaczenia, podjazdy, odnośniki) oraz wyposażenia w sprzęt ułatwiający komunikację (z osobą niesłyszącą, czy z osobą z zaburzeniami mowy). Zostaną wprowadzone zmiany w procedurach z uwzględnieniem różnych potrzeb pacjentów oraz dodatkowe inwestycje w obszarze telemedycyny.

CYFRYZACJA – spowodowanie dostępności wszystkich serwisów administracji rządowej tak, aby każdy obywatel mógł załatwić sprawę urzędową w szybki i wygodny sposób. Zobowiązanie nadawców programów telewizyjnych do zapewnienia dostępności odbioru dla osób z różnymi niepełnosprawnościami.

USŁUGI – zapewnienie osobom z niepełnosprawnościami możliwości swobodnego korzystania z usług powszechnych (komunikacja, poczta, transport, zakupy), także w wersji on-line. Zwiększenie dostępu do różnego rodzaju wydarzeń kulturalnych i społecznych tak, żeby osoby z niepełnosprawnością lub z krótkotrwałą dysfunkcją ruchu mogły korzystać z życia społecznego na równych prawach.

KONKURENCYJNOŚĆ PRZEDSIĘBIORSTW – wspieranie przedsiębiorstw przy wprowadzaniu nowych, innowacyjnych produktów, technologii i usług. Wszystkie wspierane w ramach programu projekty będą miały na celu ogólne polepszenie jakości życia społeczeństwa. Projekty te będą dotyczyć różnych dziedzin m.in. ekologii, zdrowia, edukacji. Powstaną centra wiedzy projektowania uniwersalnego, dzięki czemu coraz więcej produktów i usług będzie dostosowana do potrzeb różnych odbiorców.

KOORDYNACJA – zapewnienie ośrodka koordynującego, którego zadaniem będzie tworzenie polityki państwa i zarządzanie procesami w zakresie poprawy dostępności. Program zakłada przygotowanie odrębnej, horyzontalnej ustawy o dostępności. Jej celem będzie stworzenie podstaw prawnych dla efektywnego wdrażania dostępności. Niezależnie od zmian w prawie krajowym – niezbędna jest zmiana mentalności. By to zrobić konieczna jest szeroka edukacja społeczna podnosząca świadomość i kształcenie różnych grup zawodowych w praktycznym zastosowaniu uniwersalnego projektowania.

EFEKTY – zakłada się, że w tysiącu miejscach zostaną zniesione bariery architektoniczne i komunikacyjne, systematycznie będzie poprawiana istniejąca infrastruktura i otoczenie (dworce, przystanki, parki, chodniki). Wszystkie nowo budowane budynki użyteczności publicznej i mieszkalnictwa wielorodzinnego oraz nowo zakupione autobusy i tramwaje mają spełniać warunki dostępności. Planuje się, że w 100 gminach zostanie poprawiona jakość przestrzeni publicznej. Wszystkie urzędy i instytucje będą miały dostępne strony internetowe i co najmniej połowa czasu antenowego w TV będzie dostępna dla wszystkich.

Zarządzeniem ministra inwestycji i rozwoju z dnia 20 grudnia 2018 r. została powołana Rada Dostępności. Do jej zadań należy m.in. wyrażanie opinii i zajmowanie stanowisk w zakresie realizacji potrzeb osób niepełnosprawnych oraz działań na rzecz poprawy świadomości społecznej w zakresie dostępności.

Jednym z efektów programu Dostępność plus jest przygotowanie projektu ustawy o dostępności, która ma określać środki służące zapewnieniu dostępności osobom z niepełnosprawnościami, umożliwiające im pełny udział w życiu społecznym oraz obowiązki podmiotów publicznych w tym zakresie. Wymienione w projekcie ustawy podmioty publiczne są zobowiązane do zapewnienia dostępności w szczególności: architektonicznej, cyfrowej i informacyjnej. Planowane i prowadzone działania muszą uwzględniać potrzeby osób z niepełnosprawnościami. Co 4 lata podmioty publiczne będą zobowiązane do zamieszczenia na swojej stronie internetowej (BIP) raportu o stanie dostępności w zakresie swojej działalności.

Projekt ustawy zawiera też określenie kogo uważa się za osobę z niepełnosprawnością opierając się na definicji zawartej w Konwencji ONZ o prawach osób niepełnosprawnych. Przewiduje także powoływanie koordynatorów ds. dostępności, plany na rzecz dostępności, procedurę skargową i certyfikację dostępności, która będzie realizowana przez niezależne podmioty. Osoby ze szczególnymi potrzebami będą mogły składać wnioski o zapewnienie dostępności i skargi do PFRON na jej brak.

Stan prac nad konwencją o prawach osób starszych

Ostatnim omawianym na spotkaniu tematem były prace nad Konwencją ONZ o prawach osób starszych. Państwa członkowskie ONZ od 2010 r. nie mogą dojść do porozumienia, czy w ogóle należy wprowadzać. Przewiduje się jednak, że za dwa-trzy  lata ma być pisany projekt Konwencji o prawach osób starszych.

Podczas dyskusji zwrócono uwagę na smutną polską rzeczywistość, gdzie pomijane są zapisy konstytucyjne, o czym świadczą uchwalane ustawy, choćby ustawa o sieciowaniu szpitali, która spowodowała znaczne zmniejszenie dostępności do opieki geriatrycznej, a statystyki podają, że co 3 przypadek osoby w późnej starości jest uszkodzony przez współczesną medycynę, przy jednoczesnym spadku zapotrzebowania na kształcenie geriatrów.

W podsumowaniu wskazano na potrzebę wzmocnienia przez środowisko seniorskie działań w Radzie Dostępności, potrzebę działań oddolnych przy propagowaniu idei Konwencji. Zdaniem Komisji należy wykorzystać kampanię wyborczą do nagłaśniania argumentów za opracowaniem Konwencji ONZ o prawach osób starszych i potrzeby większego zaangażowania się rządu RP w prace grupy roboczej OEWGA.

Opracowanie: Ewa Tułodziecka-Czapska

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich wobec przyjmowania przez organy władzy publicznej deklaracji „przeciw ideologii LGBT"

Data: 2019-05-17
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z wielkim niepokojem przyjął informacje o deklaracjach „przeciw ideologii LGBT”, uchwalonych w ostatnim czasie przez Radę Powiatu w Świdniku[1], Sejmik Województwa Lubelskiego[2] oraz Sejmik Województwa Małopolskiego[3]
  • Ich założenia, cele i treści budzą poważne wątpliwości co do zgodności z prawami człowieka i obywatela, w szczególności z zasadą równego traktowania
  • Sytuacja prawna osób LGBT plasuje Polskę na przedostatnim miejscu wśród państw Unii Europejskiej pod kątem ochrony gwarantowanej tej mniejszościowej grupie

17 maja przypada Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii i Transfobii. Tego dnia cały świat jednoczy się w celu zapewnienia sprawiedliwości i ochrony wszystkim – niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej. Tematem przewodnim w tym roku jest Sprawiedliwość i Ochrona dla Wszystkich (Justice and Protection for All).

Zapewnienie sprawiedliwego i równego traktowania, a w tym bezpieczeństwa i ochrony osobom LGBT+ (lesbijkom, gejom, osobom biseksualnym i transpłciowym), jest jednym z kluczowych obowiązków Rzecznika Praw Obywatelskich jako organu ds. równego traktowania. Zadanie to stało się priorytetowe w obliczu obecnej sytuacji społeczno-politycznej, w której osoby nieheteronormatywne są nieustannie atakowane i dyskryminowane w debacie publicznej. 

Zakaz dyskryminacji stanowi jedną z fundamentalnych zasad polskiego porządku prawnego. Art. 32 ust. 2 Konstytucji RP wskazuje wprost, że nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiekolwiek przyczyny, a więc także ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Z tego względu zakaz dyskryminacji i obowiązek jej przeciwdziałania znajdują również odzwierciedlenie w szeregu unormowań ustawowych, m.in. w przepisach Kodeksu Pracy[4], czy w ustawie o radiofonii i telewizji[5]. Zakaz ten wynika też z przepisów umów międzynarodowych, będących w Polsce źródłem prawa powszechnie obowiązującego, w tym z art. 21 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE[6], art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności[7] oraz art. 26 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych[8].

"Stanowczy sprzeciw" RPO 

Jako organ stojący na straży tych praw, Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża więc stanowczy sprzeciw wobec działań organów samorządu terytorialnego, które godzą w grupę społeczną osób nieheteronormatywnych i mogą prowadzić do naruszenia prawnego zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Zaniepokojenie Rzecznika budzi również stanowisko Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej[9], w którym wyrażono sprzeciw wobec przeciwdziałania dyskryminacji osób nieheteronormatywnych przez władze samorządowe, a także postulat wycofania Deklaracji „Warszawska Polityka Miejska na Rzecz Społeczności LGBT+” i podobnych dokumentów przyjętych w innych miastach.

Dążąc do ochrony wszystkich narażonych na dyskryminację grup społecznych przed nierównym traktowaniem, uprzedzeniami i motywowaną nimi przemocą oraz mową nienawiści, Rzecznik z uwagą obserwuje toczącą się debatę publiczną i jej wpływ na nastroje społeczne. Nie ulega bowiem wątpliwości, że język debaty publicznej ma niebagatelny wpływ na kształtowanie norm społecznych, wyznaczanie wzorców zachowań i budowanie społecznej świadomości. Nie sposób nie zauważyć, że w ostatnich tygodniach osoby nieheteronormatywne (czyli lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowej - w skrócie „LGBT”) stały się celem wielu obraźliwych i naruszających ich godność wypowiedzi.

Nie utożsamiać homoseksualizmu z pedofilią

Wśród pojawiających się w dyskusji głosów dominują niezgodne z prawdą komentarze utożsamiające homoseksualizm z pedofilią, używana w niezrozumiały sposób terminologia „ideologia LGBT”, a także stanowiska bezpodstawnie sugerujące, że równe traktowanie osób LGBT prowadzi do demoralizacji dzieci i zagraża wartościom rodziny. W przypadkach, w których tego typu stwierdzenia pojawiały się w wypowiedziach osób pełniących funkcje publiczne[10] lub programach emitowanych przez media publiczne[11], Rzecznik Praw Obywatelskich reagował w odpowiedni sposób, w ramach swych ustawowych kompetencji.

Deklaracje władz samorządowych, w których wyrażono „sprzeciw wobec ideologii LGBT” lub wskazano, że „powiat [Świdnicki] będzie wolny od ideologii LGBT”, a także stanowisko Parlamentarnego Zespołu na Rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej, wydają się jedynie powielać wskazane wyżej uproszczenia i stereotypy. Szczególny niepokój wzbudza natomiast fakt, iż te oparte na uprzedzeniach poglądy, wyrażane wcześniej w wypowiedziach indywidualnych polityków, znalazły tym razem odzwierciedlenie w deklaracjach organów stanowiących samorządu terytorialnego.

Organy władzy powinny jednoczyć, a nie dzielić

Chociaż niejasnym pozostaje, jak oceniać skutki prawne przedmiotowych deklaracji, w opinii Rzecznika Praw Obywatelskich każde stanowisko organu władzy publicznej powinno być postrzegane przez pryzmat zgodności z prawami człowieka i obywatela. Z racji powierzonych im kompetencji, opartych na przepisach prawa i społecznym zaufaniu, organy te są bowiem zobowiązane nie tylko do przestrzegania, ale też realizacji praw i wolności człowieka, w tym zasady równego traktowania. Organy jednostek samorządu terytorialnego, których podstawowym zadaniem jest zaspokajanie potrzeb wspólnoty samorządowej, obowiązane są przykładać szczególną wagę do realizacji tego zadania bez dyskryminacji mieszkańców z jakiejkolwiek przyczyny. Powinny więc włączać, a nie wykluczać - jednoczyć, a nie dzielić. Poza obowiązkiem działania w graniach prawa, muszą postępować także ze świadomością, że kształtują normy zachowań właściwych społecznie.

Ze skarg otrzymywanych przez Rzecznika Praw Obywatelskich od obywateli wyraźnie wynika, że osoby LGBT nieustannie spotykają się w Polsce ze stereotypami, odrzuceniem, dyskryminacją w większości obszarów życia, a także przemocą motywowaną uprzedzeniami. Podczas gdy Konstytucja RP gwarantuje wszystkim równe traktowanie, rzeczywista sytuacja prawna osób LGBT plasuje Polskę na przedostatnim miejscu wśród państw Unii Europejskiej pod kątem ochrony gwarantowanej tej grupie mniejszościowej[12]. Rzecznik stoi więc na stanowisku, że w świetle obecnej sytuacji prawnej i społecznej, władze samorządowe powinny korzystać ze wszystkich dostępnych im w granicach kompetencji narzędzi, aby poprawiać sytuację osób narażonych na dyskryminację ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową. Z tego względu Rzecznik pogratulował Prezydentowi m.st. Warszawy przyjęcia „Deklaracji LGBT+”[13] i z tych samych powodów wyraża sprzeciw wobec deklaracji władz samorządowych wykluczających tę grupę społeczną. Należy przy tym jeszcze raz podkreślić, że równe traktowanie osób nieheteronormatywnych oraz działania mające na celu poprawę sytuacji tych osób nie są ideologią ani politycznym stanowiskiem, ale realizacją podstawowych praw człowieka gwarantowanych przez Konstytucję RP i prawo międzynarodowe. Działania władzy publicznej jawnie oparte na niechęci wobec określonej grupy społecznej stanowią natomiast realne zagrożenie dla fundamentów demokracji, a w związku z tym wymagają stanowczego sprzeciwu. 

 

 

[2] Deklaracja Sejmiku Województwa Lubelskiego z dnia 25 kwietnia 2019 r., nieopublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej.

[4] Dz. U. z 2018 r., poz. 917, z późn. zm.

[5] Dz.U. z 2019 r., poz. 361, z późn. zm.

[6] Dz. Urz. z 2016 r. C 202, s.389.

[7] Dz. U. z 1993 r. Nr 61, poz. 284.

[8] Dz. U. z 1977 r. nr 38 poz. 167.

[12] Statystyki „Rainbow Europe” organizacji ILGA Europe, dostępne na stronie: https://www.ilga-europe.org/rainboweurope

 

Jak polepszyć politykę senioralną. Kolejne wystąpienie RPO do resortu pracy

Data: 2019-05-16
  • Przyjęta przez rząd „Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” niewystarczająco odpowiada na wyzwania związane ze starzeniem się polskiego społeczeństwa
  • W ocenie RPO brakuje w niej m.in. partnerskiego podejścia do seniorów oraz źródeł finansowania polityki senioralnej
  • Za kluczowe Rzecznik uznaje kompleksową nowelizację ustawy o osobach starszych obejmującą m.in. wprowadzenie koordynacji i ewaluacji polityki senioralnej
  • Większe zaangażowanie rządu w prace nad powstaniem Konwencji ONZ o prawach osób starszych może zaś przyczynić się do poprawy realizacji polityki senioralnej w kraju
  • Warunkiem całościowej polityki senioralnej jest też efektywna współpraca między różnymi resortami

Wielu spośród ponad 9 mln polskich seniorów dotykają ograniczenia uniemożliwiające korzystanie z pełni ich praw. Część programów rządowych i samorządowych sprawdza się, inne nie.

Rzecznik Praw Obywatelskich wskazuje na potrzebę spójnej polityki państwa w tej kwestii. Jest to tym ważniejsze, że od 2025 r. przyrost osób powyżej 80. roku życia zacznie przyśpieszać ze względu na osiągnięcie tego wieku przez powojenny wyż demograficzny. Oznacza to nowe wyzwania dotyczące m.in. usług opiekuńczych, transportu publicznego, rynku pracy czy systemów emerytalnych. 

Adam Bodnar w wystąpieniu do Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej przedstawił rekomendacje działań umożliwiających skuteczną ochronę praw starszych obywateli. Chodzi o to, by najważniejsze wartości zapisane w Konstytucji - takie jak godność i równe traktowanie - realizowano w sytuacji nadchodzącej zmiany proporcji między generacjami. Zasadą powinno być partnerskie traktowanie osób starszych jako współtwórców działań podejmowanych na ich rzecz, a posiadających autonomię - niezależnie od stopnia sprawności.

Działania na rzecz przyjęcia Konwencji o prawach osób starszych

Rzecznik z zadowoleniem odnotowuje włączenie się MRPiPS w międzynarodową debatę w sprawie opracowania Konwencji o prawach osób starszych - poprzez przygotowanie wkładu w dwóch obszarach tematycznych do dyskusji podczas X Sesji Grupy Roboczej ONZ ds. Starzenia się OEWGA 15-18 kwietnia 2019 r. w Nowym Jorku. Konieczne jest jednak zwiększenie zaangażowania  polskiego rządu w tej mierze. Według RPO opracowanie i przyjęcie Konwencji byłoby milowym krokiem w pracy nad niezbędnymi zmianami. Wspierałaby ona rządzących na poziomie lokalnym i centralnym we wprowadzaniu niezbędnych rozwiązań. Obywatele mogliby zaś odwoływać się do niej w kontaktach z administracją publiczną.

Dlatego Rzecznik apeluje o przygotowanie na kolejną Sesję OEWGA nie tylko odpowiedzi wobec nowych obszarów tematycznych, ale również propozycji w zakresie normatywnych elementów tego nowego instrumentu prawa międzynarodowego. Nawet państwa europejskie nie wyrażające wprost poparcia dla Konwencji (Niemcy, Hiszpania czy Włochy) nie ograniczają się do samych odpowiedzi. Kierują się zasadą, że należy uczestniczyć w procesie, którego efekty będą miały w przyszłości wpływ na sytuację w kraju.

Pozwoliłoby to na analizę stanu implementacji praw człowieka w odniesieniu do sytuacji osób starszych w Polsce. Można bowiem dostrzec luki w przepisach lub niedociągnięcia w ich wdrażaniu, które powodują, że liczna grupa osób starszych i osób je wspierających pozostają pozostawione same sobie. Nadal brakuje np. dobrze skoordynowanego systemu wsparcia na poziomie gminy, efektywnego informowania obywateli o możliwości i zakresie wsparcia, czy wdrożenia Narodowego Planu Alzheimerowskiego.

W 2014 r.  (to data ostatnich badań) jedna trzecia osób w wieku 65 lat i więcej miała trudności w wykonywaniu czynności życia codziennego, a 45 % nie miało do kogo zwrócić się o pomoc. W części gmin nie oferuje się usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania. W ocenie RPO, mimo takiej diagnozy, nie są podejmowane adekwatne działania zaradcze w postaci odpowiednich usług sektora publicznego.

Efektywny mechanizm zgłaszania nadużyć i przemocy

Należy zweryfikować paternalistyczne podejście do osób, które potrzebują większego wsparcia ze względu na wiek, a także na związane z nim choroby demencyjne. Pomijanie ich zdania w zakresie spraw, które ich dotyczą, a w których chcą i mogą się wypowiedzieć oraz zdecydować, narusza ich autonomię oraz godność. Chodzi o tak podstawowe kwestie jak to, w co dana osoba chce się ubrać i co chciałaby zjeść; czy woli otrzymywać wsparcie we własnym domu czy w instytucji opieki oraz o świadomą zgodę na podejmowanie określonego sposobu leczenia.

Może to prowadzić do takich nadużyć, jak np. ustalanie postępowania wobec osoby starszej jedynie z członkami jej rodziny, pozostawianie jej w placówce opiekuńczej przez cały dzień w piżamie, stosowanie leków otępiających bez wskazań lekarza czy przywiązywanie do krzesła na widoku innych osób. Takie praktyki  odnotowano podczas wizytacji w domach pomocy społecznej przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur.

Jednym z możliwych środków zaradczych byłby efektywny mechanizm zgłaszania nadużyć i przemocy dostępny na poziomie konkretnych instytucji opiekuńczych, jak domy pomocy społecznej, ale również na poziomie lokalnym dla mieszkańców w starszym wieku. Powinno zapewnić się dotarcie z informacją o możliwości zgłaszania nadużyć i zaniedbań do osób osamotnionych lub pozostających w izolacji społecznej. Taki mechanizm da poczucie bezpieczeństwa osobie starszej oraz zagwarantuje, że nie pozostanie bez wsparcia, jeżeli zgłosi nadużycia ze strony osób, które udzielają jej pomocy. - Jeżeli konwencja zostałaby opracowana i przyjęta, wdrożenie takiego mechanizmu byłoby obowiązkowe na poziomie lokalnym i tym samym stanowiłoby instrument, do którego można się odwołać, słusznie oczekując sprawnego reagowania na krzywdę - wskazuje RPO.

„Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” nie uwzględnia jednak sprawdzania funkcjonowania procedur zgłaszania nadużyć i przemocy na poziomie gminy, a także w placówkach opiekuńczych. Potencjał w tym zakresie RPO dostrzega w zadaniu odnoszącym się do tworzenia sieci poradnictwa dla osób starszych doznających przemocy w miejscu zamieszkania. Powstaje jednak pytanie o jakość tego poradnictwa oraz szybkość i efektywność w docieraniu do osób starszych doznających przemocy. Inne wątpliwości dotyczą tego, czy liczba podmiotów świadczących tego rodzaju poradnictwo będzie adekwatna do potrzeb, na ile ich zasięg będzie obejmował gminy wiejskie oraz w jakim zakresie osoby świadczące poradnictwo będą przeszkolone.

Ewaluacja polityki senioralnej

W „Polityce społecznej wobec osób starszych do 2030 r.” jako sposób monitorowania podaje się liczbę podmiotów, którym udzielono wsparcia finansowego lub które wzięły udział w określonym działaniu. Są to jednak tylko wskaźniki ilościowe. Na ich podstawie trudno wnioskować, czy dane działanie wykonano satysfakcjonująco i czy rzeczywiście poprawiło sytuację osób starszych. Ponadto cele określone w poszczególnych obszarach powinny mieć charakter mierzalny. Nie ma zaś możliwości efektywnej oceny działań w odniesieniu do ogólnie sformułowanych zamierzeń i celów. Niemożność takiej oceny przekłada się zaś na brak możliwości pełnoprawnego stwierdzenia, że prawa osób starszych są w Polsce skutecznie chronione - podkreśla Rzecznik.

Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie przemyślanych mierników odnoszących się także do jakościowych aspektów działań. Właściwe byłoby np. wprowadzenie ankiet mierzących zadowolenie samych zainteresowanych co do jakości działań podejmowanych na ich rzecz. Zasadne wydaje się również wprowadzenie wskaźników, które zestawiałyby liczbowo wyniki działań w kontekście zapotrzebowania na konkretne usługi (np. liczba osób, które potrzebują wsparcia w czynnościach życia codziennego w danym regionie/powiecie/gminie z liczbą usług świadczonych w miejscu zamieszkania). Poszczególne resorty powinny przedstawić propozycje celów określonych w sposób liczbowy (np. wzrost określonych wskaźników o 30%).

Zakres nowelizacji ustawy o osobach starszych

Ewaluacja

RPO rekomenduje wprowadzenie do „Polityki społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” adekwatnych wskaźników realizacji zadań poprzez nowelizację ustawy o osobach starszych z 11 września 2015 r. Wnosi o rozszerzenie zakresu ustawy - obejmującej dotychczas jedynie monitoring sytuacji osób starszych i realizacji polityki senioralnej - także o ewaluację działań. Odpowiednie mierniki i wskaźniki mogłyby zostać wprowadzone do ustawy osobnym rozporządzeniem.

Koordynacja

Konieczne wydaje się wprowadzenie instytucji koordynującej politykę senioralną. „Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” zakłada wypracowanie mechanizmów współpracy pomiędzy sektorem zdrowia i polityki społecznej. Rzecznik docenia ten kierunek prac, ale działania podejmowane z seniorami i seniorkami na ich rzecz łączą w sobie działania ze znacznie szerszego spektrum. Aktywne docieranie z informacją o usługach i ofercie, dostosowanie mieszkań do potrzeb osób starszych, rozwiązanie problemu osób zamkniętych na wyższych piętrach bez windy, działania kulturalno-oświatowe, partycypacja społeczna, przeciwdziałanie samotności i depresji - to obok ogólnej ochrony zdrowia i pomocy społecznej równie istotne obszary, wymagające spójnych działań. Instytucja koordynująca powinna mieć uprawnienia korygujące poszczególne działania oraz wskazywać luki i priorytety w zakresie wypracowania międzysektorowych rozwiązań.

Przeciwdziałanie przemocy

RPO postuluje rozszerzenie ustawy o obszar przeciwdziałania przemocy wobec osób starszych, którego zabrakło wśród obecnie obowiązujących 13 obszarów. Zwracał się o to już w wystąpieniu do MRPiPS z 24 października 2017 r. Dziś takie dane stanowią jedynie fragment In`formacji o sytuacji osób starszych w Polsce za 2017 r. Zakres zbierania danych powinien zostać rozszerzony. W odpowiedzi z 14 listopada 2017 r. resort wyraził przychylność w tej sprawie.

Przeciwdziałanie dyskryminacji

Adam Bodnar zwraca uwagę na szczątkowe informacje przedstawiane przez władze w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na wiek. Dlatego rozporządzenie do ustawy powinno również dookreślić sposób gromadzenia danych do Informacji o sytuacji osób starszych w Polsce w zakresie przeciwdziałania takiej dyskryminacji. Projekty rządowe powinny zaś wskazywać, czy i w jakim zakresie w  inicjatywach legislacyjnych uwzględniono prawa osób starszych oraz informować czy projektowane zmiany wpłyną na wyrównywanie szans osób starszych.

Miałoby to doniosłe znaczenie dla przeciwdziałania zjawisku dyskryminacji pośredniej - kiedy to pozornie neutralne rozwiązania pozostawiają daną grupę osób w gorszej sytuacji.

Uwzględnienie tych wytycznych byłoby pomocne i w przeciwdziałaniu dyskryminacji i w poprawie współpracy międzyresortowej. Np. obecnie leczenie uzdrowiskowe jest faktycznie niedostępne dla wielu osób starszych (co RPO sygnalizował Ministrowi Zdrowia). Warunkiem skierowania na to leczenie jest uzyskanie zaświadczenia lekarza o zdolności do samoobsługi. Stanowi to barierę i tym samym dyskryminację systemową osób starszych. Wprowadzenie przepisów umożliwiających zatrudnienie asystentów osób z niepełnosprawnością w placówkach medycznych mogłoby przyczynić się do zniwelowania tego problemu.

Mimo opracowanych w MZ rekomendacji zmian w zakresie dostępności leczenia uzdrowiskowego, prace nad ich wdrożeniem nie są prowadzone. Minister Zdrowia jako jeden z powodów wskazał na odrębność obszarów ochrony zdrowia oraz pomocy społecznej, w ramach których rozwijane są usługi asystentury osobistej. Jednakże „Polityka społeczna wobec osób starszych do 2030 r.” zakłada wypracowanie mechanizmów współpracy między sektorem ochrony zdrowia oraz pomocy społecznej. Problem pozostaje nierozwiązany.

Rzecznik zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o stanowisko w przedstawionych kwestiach.

XI.503.2.2016

Rzecznik wziął udział w konferencji o prawach i problemach kobiet w wojsku

Data: 2019-05-14

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wziął udział w konferencji o prawach kobiet w polskich siłach zbrojnych „Dlaczego kobiety w polskich siłach zbrojnych nadal są żołnierzami kategorii B? Stereotypy, problemy, wyzwania”. W dyskusji udział wzięły także bohaterki reportaży Onet.pl, dziennikarze, eksperci i oficerowie.

RPO przedstawił wyniki raportu „Przeciwdziałanie mobbingowi i dyskryminacji w służbach mundurowych. Analiza i zalecenia.”

Specyfika służb mundurowych sprawia, że są one instytucjami zhierarchizowanymi, hermetycznymi, o silnych strukturach pionowego podporządkowania. Realia służby stwarzają potencjalne zagrożenie naruszania, a nawet łamania wolności i praw. Jednak istnienie wewnętrznych procedur antymobbingowych i antydyskryminacyjnych pozwala na obiektywne wyjaśnienie nieprawidłowego zachowania oraz podjęcie adekwatnych decyzji kadrowych. Bieżąca analiza spraw połączona z praktycznym szkoleniem zainteresowanych może się przyczynić do ograniczenia takich zachowań w przyszłości.  Zawarte w opracowaniu RPO regulacje, wskazówki, dobre praktyki oraz załączone materiały źródłowe umożliwiają poszczególnym służbom wypracowanie optymalnych rozwiązań, pozwalających na zachowanie odpowiednich proporcji pomiędzy interesem służby a interesem poszczególnych funkcjonariuszy.

 

MSWiA: trwają prace nad zaostrzeniem prawa za propagowanie faszyzmu i nawoływanie do nienawiści

Data: 2019-05-13
  • Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad propozycjami zmian prawa wobec przestępstw propagowania faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz nawoływania do nienawiści
  • Tak MSWiA odpowiedziało na wystąpienie RPO do premiera z 20 rekomendacjami dotyczącymi skutecznej walki z tymi przestępstwami
  • Powołany przez premiera w 2018 r. międzyresortowy zespół zaproponował m.in. podwyższenie kar za te czyny do 3 lat oraz wprowadzenie karalności  także niepublicznego propagowania faszyzmu i ustrojów totalitarnych  
  • Według MSWiA poza zakresem działań zespołu były postulaty RPO kompleksowej strategii przeciwdziałania mowie nienawiści; utworzenia kodeksu dobrych praktyk przez dostawców usług internetowych oraz ich obowiązku zawiadamiania organów ścigania o mowie nienawiści

19 lutego 2019 r. Adam Bodnar przedstawił premierowi Mateuszowi Morawieckiemu rekomendacje dotyczące skutecznej walki z mową nienawiści i przestępstwami z nią związanymi. Były wśród nich propozycje m.in.

  • ścigania z urzędu przestępstw motywowanych uprzedzeniami ze względu na czyjąś niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną i tożsamość płciową;
  • karania samego członkostwa w organizacjach odwołujących się do totalitaryzmów, a zakazanych na mocy Konstytucji;  
  • wprowadzenia ustawowej definicji mowy nienawiści i skuteczniejszego oczyszczania internetu z takich treści;
  • szerokich kampanii społecznych, edukacyjnych i szkoleniowych dla różnych środowisk o szkodliwości mowy nienawiści.

Adam Bodnar wyrażał nadzieję, że premier potraktuje rekomendacje jako wstęp do poważnej debaty na temat zaangażowania władz w walkę z mową nienawiści. Coraz więcej środowisk wskazuje na potrzebę skuteczniejszej walki z mową nienawiści. Postępuje bowiem brutalizacja języka. Godność drugiego człowieka nie stanowi już oczywistej granicy swobody wypowiedzi. Dlatego jedyną odpowiedzią na język nienawiści i związane z nim zagrożenia dla demokratycznego i pluralistycznego społeczeństwa jest stworzenie kompleksowej strategii przeciwdziałania mowie nienawiści w przestrzeni publicznej.  

RPO miał nadzieję, że okazją do krytycznej analizy prawa i praktyki zwalczania przestępstw motywowanych nienawiścią będzie powołanie przez premiera 20 lutego 2018 r. Międzyresortowego Zespołu ds. przeciwdziałania propagowaniu faszyzmu i innych ustrojów totalitarnych oraz przestępstwom nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość. Premier zrobił to w reakcji na reportaż „Superwizjera” TVN, opisujący m.in. obchody rocznicy urodzin Adolfa Hitlera. Powołanie zespołu RPO przyjął z uznaniem, zwłaszcza że premier i ministrowie wyrażali jednoznaczny i zdecydowany sprzeciw wobec propagowania nienawiści i sycących się nią ideologii.

Efekty pracy Zespołu Rzecznik uznał za rozczarowujące. Głównym jego postulatem okazała się karalność oddawania czci lub upamiętniania postaci odpowiedzialnych za zbrodnie nazistowskie i komunistyczne. Dziś jest to karalne, jeśli ktoś robi to publiczne. Zespół zaproponował, by dotyczyło to też działań niepublicznych (np. w lesie, jak w przypadku sprawy przedstawionej w reportażu TVN). Zespół nie przedstawił zaś żadnych nowych rozwiązań - ani w zakresie przeciwdziałania mowie nienawiści w internecie, ani zwalczania organizacji, o których mowa w art. 13 Konstytucji. Zespół nie wykorzystał zatem szansy na wypracowanie choćby zarysu strategii walki z przestępczością motywowaną nienawiścią.

Odpowiedź MSWiA

Jak odpisał Rzecznikowi sekretarz stanu w MSWiA Krzysztof Kozłowski, do zadań Zespołu należała identyfikacja problemów pojawiających się w praktyce ścigania przestępstw publicznego propagowania faszystowskiego i innego totalitarnego ustroju państwa oraz nawoływania do nienawiści  na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu  na bezwyznaniowość (art. 256 Kk), a także opracowanie założeń ewentualnych zmian przepisów mających na celu wyeliminowanie tych problemów.

- Poza zakresem zadań Zespołu znajdowało się natomiast podjęcie innego rodzaju działań, na które Pan Rzecznik zwrócił uwagę w wystąpieniu, jak: stworzenie kompleksowej strategii przeciwdziałania mowie nienawiści; utworzenie kodeksu dobrych praktyk przez dostawców usług internetowych oraz organizacje pozarządowe; powołanie niezależnych punktów kontaktowych i organów doradczych, które będą czuwały nad egzekwowaniem obowiązków dostawców usług internetowych,  w tym również obowiązków związanych z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się mowy nienawiści; wprowadzenie po stronie usługodawców internetowych obowiązku zawiadamiania organów ścigania  w przypadku działań stanowiących mowę nienawiści - pod groźbą proporcjonalnej kary administracyjnej.

Krzysztof Kozłowski przypomniał rekomendacje Zespołu ws. ewentualnych zmian prawa w celu wyeliminowania zagrożeń i problemów pojawiających się w praktyce ścigania tych przestępstw. Było to m.in.:

  • zaostrzenie sankcji karnych za przestępstwo z art. 256 Kodeksu karnego przez  podwyższenie górnej granicy zagrożenia do 3 lat pozbawienia wolności (dziś to 2 lata); 
  • uwzględnienie wśród znamion przestępstwa publicznego propagowania ustroju komunistycznego  i nazi