Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 17

Art. 34 - Obywatelstwo polskie

  1. Obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Inne przypadki nabycia obywatelstwa polskiego określa ustawa.
  2. Obywatel polski nie może utracić obywatelstwa polskiego, chyba że sam się go zrzeknie.

CO TO ZNACZY?

Wszystkie polskie konstytucje posługiwały się pojęciem obywatelstwa w kontekście określania praw i wolności jednostki. W Konstytucji z 1997 roku odróżniono wyraźnie prawa człowieka od praw obywatela. W związku z tym koniecznym okazało się określenie w rozdziale drugim przesłanek posiadania obywatelstwa.

Artykuł 34 wskazuje trzy główne zasady:

  • zasadę krwi (obywatelstwo nabywa się poprzez urodzenie przez obywateli RP, gdy przynajmniej jedno z rodziców posiada obywatelstwo polskie),
  • zasadę dopuszczalności innych dróg (określonych w ustawie),
  • zasadę trwałości obywatelstwa (nie można go utracić inaczej niż poprzez zrzeczenie się go).

Konstytucja wyklucza możliwość pozbawienia obywatelstwa bez zgody obywatela. Historycznie jest to niezwykle istotne rozwiązanie, ponieważ w Polsce utrata obywatelstwa stosowana była jako forma kary lub represji zazwyczaj w kontekście politycznym.

Warto przypomnieć tu, że obywatelom polskim – tak jak wszystkim obywatelom państw członkowskich Unii Europejskiej – przysługuje także obywatelstwo europejskie.

Data początkowa
np.: 10/2019
Data końcowa
np.: 10/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Sąd potwierdził wpis do akt stanu cywilnego dziecka z zagranicznego związku dwóch kobiet

Data: 2019-06-04
  • Prokuratura bezzasadnie kwestionowała wpis do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia dziecka z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę prokuratury na taką decyzję Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego
  • Kierownik wykonał tylko precedensowy wyrok z 2018 r. Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uznał, że odmowa wpisu to dyskryminacja dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę do USC 
  • Skargę prokuratury RPO ocenił jako nadużycie prawa procesowego, podkreślając zasadę dobra dziecka

Według Prokuratury Okręgowej w Krakowie wpis do polskiego rejestru stanu cywilnego takiego brytyjskiego aktu urodzenia był sprzeczny z  „podstawowymi zasadami porządku prawnego RP”. - Sprzeczna z przepisami prawa, m.in. Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka, byłaby odmowa wpisu, a więc niewykonanie wyroku NSA - replikował Rzecznik Praw Obywatelskich. 4 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt III SA/Kr 233/19) oddalił skargę prokuratury. Wyrok jest nieprawomocny.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy USC odmawiali transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Taki był m.in. przypadek pani Igi, która wystąpiła o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Zwróciła się o to do Kierownika USC w Krakowie. Odmówił, uznając że  "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Kobieta złożyła skargę do WSA w Krakowie. Do postępowania przyłączył się RPO. W 2016 r.  WSA oddalił skargę, powołując się na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że wpisując w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci.

W stanowisku dla NSA RPO podkreślał, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza też prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą.

10 października 2018 r. NSA uznał (syg. II OSK 2552/16), że skoro obecnie istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych.

Wykonując wyrok NSA, w grudniu 2018 r. kierownik USC wpisał akt urodzenia do polskiego rejestru stanu cywilnego. W styczniu 2019 r. prokurator wniósł do WSA skargę na tę czynność. Rzecznik przystąpił do postępowania WSA.

Argumentacja RPO

Skargę należy uznać za oczywiście bezzasadną a jej wniesienie przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej za nadużycie prawa procesowego - głosi stanowisko Adama Bodnara dla WSA. Sprzeczna z przepisami prawa - w tym z przepisami Konstytucji, Konwencji o prawach dziecka, Prawa o aktach stanu cywilnego, a także z Prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - byłaby bowiem odmowa transkrypcji, a więc niewykonanie wyroku NSA.

W myśl art. 153 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ocena prawna i wskazania sądu co do dalszego postępowania wiążą organy ponownie orzekające w sprawie. NSA wyłączył zaś możliwość odmowy transkrypcji tego aktu urodzenia ze względu na klauzulę porządku publicznego. Podkreślił, że w tym wypadku transkrypcja ma charakter obligatoryjny. Zarzut prokuratora, że Kierownik USC powinien był odmówić transkrypcji, jest więc oczywiście bezzasadny.

Prokurator zarzuca Kierownikowi USC, że naruszył podstawowe zasady polskiego porządku prawnego. - Sam przywołuje jednak dominujący w orzecznictwie pogląd, że klauzula porządku publicznego powinna być interpretowana w sposób wąski i stosowana tylko w skrajnych przypadkach – głosi pismo RPO. Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca nie uregulował w sposób bezpośredni zasad postępowania, gdy w zagranicznym akcie urodzenia dziecka jako rodzice ustalone są dwie kobiety. Nie jest jednak zasadne powołanie się na klauzulę porządku publicznego, skoro sytuacja ta uregulowana jest w prawodawstwie Wlk. Brytanii, a nie jest rozpoznana przez polski porządek prawny.

Rzecznik zgadza się z prokuratorem, że przez podstawowe zasady porządku prawnego należy rozumieć zasady konstytucyjne oraz fundamentalne zasady ustroju społeczno-politycznego. Bezsprzecznie należy do nich natomiast zasada priorytetu dobra dziecka, będąca kwestią nadrzędną w tej sprawie. Obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, prowadzący do poświadczenia tożsamości dziecka, wpisuje się w szeroki system ochrony praw dziecka, ustanowiony przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia synka pani Igi była warunkiem koniecznym uzyskania przez niego dokumentu tożsamości potwierdzającego jego polskie obywatelstwo, nabyte z mocy prawa. Jej odmowa pozostawiłaby go w stanie niepewności co do własnej tożsamości i sytuacji prawnej, a także uniemożliwiła swobodne korzystanie z jego praw, bez dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców. Dlatego zaskarżona czynność nie może być uznana za sprzeczną z podstawowymi zasadami porządku prawnego  RP.

Argumentacja ta dowodzi bezsprzecznej bezzasadności skargi prokuratora, której wniesienie należy ocenić jako nadużycie prawa procesowego. Prokurator wnosi bowiem skargi do sądu administracyjnego w celu ochrony praworządności. Nadużyciem prawa jest zaś wykorzystywanie instytucji prawnej wbrew jej celowi i funkcji, którym jest ochrona obiektywnego porządku prawnego. W tej sprawie nie sposób uznać, że skarga prokuratora ten cel realizuje - brzmi konkluzja Adama Bodnara.

Interwencja RPO w MSWiA

Po wyroku NSA z 10 października 2018 r. RPO w wystąpieniu do MSWiA (XI.534.4.2016zwracał uwagę, że urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku NSA.

Nie wiedzą bowiem m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”. Rzecznik wyraził zaniepokojenie faktem, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności. A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców – pisał 11 marca 2019 r. Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Podkreślał, że w najlepszym interesie dziecka jest dokonanie transkrypcji aktu urodzenia i umożliwienie wydania dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Realizacja tego interesu nie powinna zostać zakłócona przez organizacyjno-techniczne problemy związane z używaniem wzoru formularza aktu urodzenia.

RPO spytał ministra Joachima Brudzińskiego, czy planowana jest zmiana rozporządzenia MSWA z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej. Jeśli nie jest to planowane, RPO chciałby wiedzieć, jakie inne działania prawne, techniczne i organizacyjne zostały lub zostaną podjęte w celu umożliwienia tych transkrypcji.

Odpowiedź ministra Joachima Brudzińskiego

W odpowiedzi z 3 czerwca 2019 r. minister Joachim Brudziński napisał, że  wskazana propozycja sprowadza się de facto do zastąpienia w akcie urodzenia oraz jego odpisach nazw obecnych rubryk dotyczących rodziców oznaczonych jako „matka" i „ojciec" - sformułowaniami typu „rodzic 1" i „rodzic 2".

Według ministra, byłoby to sprzeczne z polskimi zasadami ustalającymi pochodzenie dziecka, uregulowanymi w ustawie z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Z regulacji tej wynika jednoznacznie, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Natomiast przepisy dotyczące ojcostwa, niezależnie od sposobu jego ustalenia, zawsze jako ojca dziecka wymieniają mężczyznę. Konsekwencją ww. ustawowych rozwiązań są wzory odpisów aktu urodzenia (zupełne i skrócone), które zostały określone w przywołanym rozporządzeniu w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Nie bez znaczenia pozostaje również konstytucyjna zasada ustrojowa dotycząca opieki Państwa nad małżeństwem i rodziną. Zgodnie z art. 18 Konstytucji RP małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

W tej sytuacji Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nie będzie podejmował oraz inicjował działań legislacyjnych zmierzających do zmiany przepisów przywołanego rozporządzenia.

XI.534.1.2016

Prokurator nadużył prawa, kwestionując wyrok NSA ws. aktu urodzenia dziecka w związku dwóch kobiet

Data: 2019-04-09
  • Pani Idze odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia jej synka z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii; do sprawy przyłączył się RPO
  • W precedensowym wyroku z 2018 r. Naczelny Sad Administracyjny uznał, że doszło do dyskryminacji dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę do USC  
  • Wykonując wyrok, Kierownik USC wpisał ten akt urodzenia do rejestru, co do sądu administracyjnego zaskarżył prokurator
  • To nadużycie prawa procesowego - ocenił RPO, który wniósł, by sąd oddalił skargę prokuratora jako bezzasadną

12 kwietnia 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie rozpozna skargę Prokuratury Okręgowej w Krakowie na wpis do polskiego rejestru stanu cywilnego takiego brytyjskiego aktu urodzenia. Według prokuratury było to sprzeczne z  „podstawowymi zasadami porządku prawnego RP”. - Sprzeczna z przepisami prawa, m.in. Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka, byłaby odmowa wpisu, a więc niewykonanie wyroku NSA - replikuje Rzecznik Praw Obywatelskich.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy USC odmawiali transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Taki był m.in. przypadek pani Igi, która wystąpiła o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Zwróciła się o to do Kierownika USC w Krakowie. Odmówił, uznając że  "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Kobieta złożyła skargę do WSA w Krakowie. Do postępowania przyłączył się RPO. W 2016 r.  WSA oddalił skargę, powołując się na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że wpisując w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci.

W stanowisku dla NSA RPO podkreślał, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza tez prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą.

10 października 2018 r. NSA uznał (syg. II OSK 2552/16), że skoro obecnie istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych.

Wykonując wyrok NSA, w grudniu 2018 r. kierownik USC wpisał akt urodzenia do polskiego rejestru stanu cywilnego. W styczniu 2019 r. prokurator wniósł do WSA skargę na tę czynność. Rzecznik przystąpił do postępowania WSA.

Argumentacja RPO

- Skargę należy uznać za oczywiście bezzasadną a jej wniesienie przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej za nadużycie prawa procesowego - głosi stanowisko Adama Bodnara dla WSA. Sprzeczna z przepisami prawa - w tym z przepisami Konstytucji RP, Konwencji o prawach dziecka, Prawa o aktach stanu cywilnego, a także z Prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - byłaby bowiem odmowa transkrypcji, a więc niewykonanie wyroku NSA

W myśl art. 153 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ocena prawna i wskazania sądu co do dalszego postępowania wiążą organy ponownie orzekające w sprawie. NSA wyłączył zaś możliwość odmowy transkrypcji tego aktu urodzenia ze względu na klauzulę porządku publicznego. Podkreślił, że w tym wypadku transkrypcja ma charakter obligatoryjny. Zarzut prokuratora, że Kierownik USC powinien był odmówić transkrypcji, jest więc oczywiście bezzasadny.

Prokurator zarzuca Kierownikowi USC, że naruszył podstawowe zasady polskiego porządku prawnego. - Sam przywołuje jednak dominujący w orzecznictwie pogląd, że klauzula porządku publicznego powinna być interpretowana w sposób wąski i stosowana tylko w skrajnych przypadkach – głosi pismo RPO. Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca nie uregulował w sposób bezpośredni zasad postępowania, gdy w zagranicznym akcie urodzenia dziecka jako rodzice ustalone są dwie kobiety. Nie jest jednak zasadne powołanie się na klauzulę porządku publicznego, skoro sytuacja ta uregulowana jest w prawodawstwie Wlk. Brytanii, a nie jest rozpoznana przez polski porządek prawny.

Rzecznik zgadza się z prokuratorem, że przez podstawowe zasady porządku prawnego należy rozumieć zasady konstytucyjne oraz fundamentalne zasady ustroju społeczno-politycznego. Bezsprzecznie należy do nich natomiast zasada priorytetu dobra dziecka, będąca kwestią nadrzędną w tej sprawie. Obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, prowadzący do poświadczenia tożsamości dziecka, wpisuje się w szeroki system ochrony praw dziecka, ustanowiony przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia synka pani Igi była warunkiem koniecznym uzyskania przez niego dokumentu tożsamości potwierdzającego jego polskie obywatelstwo, nabyte z mocy prawa. Jej odmowa pozostawiłaby go w stanie niepewności co do własnej tożsamości i sytuacji prawnej, a także uniemożliwiła swobodne korzystanie z jego praw, bez dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców. Dlatego zaskarżona czynność nie może być uznana za sprzeczną z podstawowymi zasadami porządku prawnego  RP.

Argumentacja ta dowodzi bezsprzecznej bezzasadności skargi prokuratora, której wniesienie należy ocenić jako nadużycie prawa procesowego. Prokurator wnosi bowiem skargi do sądu administracyjnego w celu ochrony praworządności. Nadużyciem prawa jest zaś wykorzystywanie instytucji prawnej wbrew jej celowi i funkcji, którym jest ochrona obiektywnego porządku prawnego. W tej sprawie nie sposób uznać, że skarga prokuratora ten cel realizuje - brzmi konkluzja Adama Bodnara.

XI.534.1.2016

Zagraniczny akt urodzenia dziecka w parze jednopłciowej. Problemy z wykonaniem wyroku NSA o wpisie do akt stanu cywilnego

Data: 2019-03-19
  • Urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego o wpisywaniu do akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia, w którym rodzicami są osoby tej samej płci
  • Urzędnicy nie wiedzą m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”
  • RPO jest zaniepokojony, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności
  • A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców

Obywatele skarżyli się Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że ich dzieci, w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego (zapisaną w art. 107 pkt 3 Prawa o aktach stanu cywilnego), kierownicy urzędów stanu cywilnego odmawiali dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

10 października 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny wydał jednak przełomowy wyrok w takiej sprawie. Uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie oraz decyzję Wojewody Małopolskiego o odmowie transkrypcji brytyjskiego aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane zostały dwie matki, obywatelki Polski.

Wojewoda i WSA powoływały się na klauzulę porządku publicznego. Rozpatrując skargę kasacyjną, NSA przychylił się do argumentacji, którą zaprezentował Rzecznik, przystępując do tego postępowania. NSA wskazał, że zarówno organy administracji, jak i sąd powinny były kierować się zasadą priorytetu dobra dziecka, wynikającą z Konwencji ONZ o prawach dziecka, która na podstawie art. 91 ust. 2 Konstytucji ma pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawą.

Ponadto NSA powołał się na ustawowy obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, gdy obywatel Polski ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL. W ocenie NSA odmowa transkrypcji aktu ze względu na porządek publiczny, równoznaczna z odmową wydania dziecku dokumentu potwierdzającego jego tożsamość – obywatelstwo nabyte z mocy prawa – nie jest zgodna z obowiązującymi przepisami prawa.

Rzecznik z satysfakcją przyjął argumentację NSA, opartą na zasadzie pierwszeństwa dobra dziecka i jego ochrony przed dyskryminacją ze względu na cenzus urodzenia i status prawny rodziców. - Z tym większym zaniepokojeniem powziąłem wiadomość, że urzędy stanu cywilnego napotykają problemy z wykonaniem wyżej wskazanego wyroku, a Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji nie poszukuje rozwiązania tych trudności – napisał Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Z informacji medialnych wynika, że chcąc dokonać transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, gdy rodzicami są osoby tej samej płci, urzędnicy borykają się z wątpliwościami natury technicznej, nie wiedząc, jak prawidłowo wypełnić wzór formularza aktu urodzenia. Mówili o tym także uczestnicy spotkania regionalnego w Biłgoraju (patrz relacja niżej).

Problem ten był też przedmiotem interpelacji poselskiej co do zmiany rozporządzenia MSW z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego  - tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej.  W odpowiedzi na interpelację  minister powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy,  argumentując ze zagadnienie powinno być rozpatrywane szerzej, przez pryzmat przepisów dotyczących pochodzenia dziecka, a nie tylko w aspekcie zmiany formularzy.

- W odniesieniu do tej argumentacji pragnę wyrazić opinię, że zgodnie z omówionym wyżej wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego, kwestia ta powinna być rozpatrywana przede wszystkim przez pryzmat zasady priorytetu dobra dziecka  - oświadczył Rzecznik. NSA wskazał, że odmowa transkrypcji wyłącznie ze względu na fakt, że w aktach urodzenia jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, prowadzi do naruszenia praw dziecka, chronionych przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka oraz Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności - w tym prawa do nabycia obywatelstwa, prawa do zachowania tożsamości, nazwiska i stosunków rodzinnych oraz prawa do poszanowania życia rodzinnego.

Zdaniem NSA kluczowy jest fakt, iż odmowa transkrypcji aktu urodzenia prowadzi do uniemożliwienia nadania dziecku numeru PESEL oraz wydania polskiego dowodu tożsamości, których pozbawienie wiąże się z licznymi negatywnymi konsekwencjami. Wskazanie numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku lub klubie dziecięcym. Numerem PESEL posługuje się cały system świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Brak dokumentu tożsamości może powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach małoletni może zostać uznany za przebywający w Polsce bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku. Brak dokumentu tożsamości może zatem prowadzić do naruszenia prawa dziecka do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo nie jest natomiast możliwe korzystanie z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji dla polskich obywateli.

W najlepszym interesie dziecka jest zatem dokonanie transkrypcji aktu urodzenia i umożliwienie wydania dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Realizacja tego interesu nie powinna zostać zakłócona przez organizacyjno-techniczne problemy związane z używaniem wzoru formularza aktu urodzenia.

Dlatego Adam Bodnar spytał ministra Joachima Brudzińskiego, czy planowana jest zmiana rozporządzenia MSWA z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej. Jeśli nie jest to planowane, RPO chciałby wiedzieć, jakie inne działania prawne, techniczne i organizacyjne zostały lub zostaną podjęte w celu umożliwienia tych transkrypcji.

XI.534.4.2016

Sesja 8: Nacjonalizm, patriotyzm, tożsamość konstytucyjna i prawa człowieka (BLOK B)

Data: 2018-12-14
  • Musimy stawić czoła konsekwencjom debaty o "Innym" (o uchodźcach), która w ostatnich latach przetoczyła się przez Polskę. Te konsekwencje same nie znikną

Co dominuje w pojęciu  Polska - Państwo czy Naród. Dyskusja na ten temat toczyła się i w II RP i w czasach PRL-u. Teraz powraca znowu. W polskiej tradycji ważne jest to wartościujące rozróżnienie, choć jak stwierdził prof. Rafał Pankowski bywa, że zatracamy  zdolność do wyraźnego przeciwstawienia patriotyzmu nacjonalizmowi, a przecież krytyczny patriotyzm jest (powinien być) ważną wartością zwłaszcza w dzisiejszych czasach.

Potwierdził tę tezę Leszek Jeżdżewski. Według niego Polak patriota to ktoś, kto jest z jednej strony dumny z postawy i dokonań Ireny Sendlerowej, a z drugiej strony płacze nad szmalcownikami, którzy dla pieniędzy wydawali swoich współobywateli.

Patriotyzm i Konstytucja są ze sobą ściśle powiązane. Tworzymy wspólnotę w ramach Unii Europejskiej, ale równocześnie respektujemy nasze narodowe konstytucje. Dr Śledzińska-Simon zwróciła uwagę, że naród stanowi prawo poprzez pewną większość. Istotna jest odpowiedź, jak chronimy równocześnie jednostki na styku obywatel/ Państwo i czy zapewniamy mniejszości ich prawa. Na ile pozwalamy sobie na odstępstwa i osłabianie tych praw m.in. poprzez sposób, w jaki władza traktuje teraz niezależność sądów w Polsce.

Krzysztof Czyżewski uważa, że stosunek do mniejszości jest sprawą fundamentalną. Przypomniał, że  państwo narodowe mamy dopiero od 100 lat i jest to zasadniczo inna jakość po  wspólnotowości pierwszej Rzeczpospolitej wielonarodowej. Operacja  przemiany w państwo narodowe Polaków była niezwykle bolesna zwłaszcza w miejscach tradycyjnie wielokulturowych, jak pogranicza. Nowa konstytucja jakby nie dostrzegała tych wcześniejszych więzów, przenikania, wielokulturowości i różnych tradycji i religii. Przed Polską w 1918 roku stanęło wyzwanie - cieszyliśmy się niepodległością, suwerennością, niezależnością, wolnością od zaborcy. Tworzyła się  większość polska, zaś mniejszości społeczne stały się osobnym światem, inaczej zorganizowanych, osobnych grup. Tak, jakby ze wspólnego stołu wielokulturowej Rzeczpospolitej wydzielono wielki stół Polski i mniejsze – osobne stoliki dla mniejszości. 

Teraz trzeba od nowa otwierać to, co zostało zamknięte np. dla kultury.

Moderatorka Dominika Kozłowska zwróciła uwagę, że dyskusje w III RP od początku toczą się wokół stosunku do mniejszości różnego rodzajów i są one sprawą wywołującą ostre spory.

Leszek Jażdzewski zwrócił uwagę, że kategoria mniejszości jest zawsze wytworzona przez większość, a przecież ta mniejszość także jest u siebie.

Krzysztof Czyżewski: Tworzenie odrębnych grup przyrównał to tworzenia w mieszkaniu oddzielnych pokoi. Za każdym takim wyodrębnieniem stoi jakaś historia. Wyzwaniem dla nas wszystkich jest przełamanie syndromu osobnego pokoju i mówienie o wspólnej historii, potrzebach i prawach.

Paneliści zastanawiali się także , czy wizje narodowców II i III RP są podobne, czy mają takie same źródła. Czy polski nacjonalizm napędza to samo co w innych krajach.

Profesor Rafał Pankowski zauważył, że kończy się smutny rok i smutne obchody 11 listopada 1918 roku. Problemem obchodów była jawna, wręcz ostentacyjna

legitymizacja skrajnego nacjonalizmu przez najwyższe władze państwowe w Polsce (marsz pod sztandarami ONR) .

Kiedyś w Polsce innym był Żyd, dzisiaj jest to uchodźca, ktoś, kto jest strasznie straszny, chociaż go nie ma.

Badania opinii publicznej pokazują jak bardzo w ciągu ostatnich kilku lat zmieniła się postawa Polaków z otwartej na niechętną i zamkniętą. Debata o uchodźcach, która przetoczyła się przez Polskę, dotknęła ważnych emocji.

Według Krzysztofa Czyżewskiego te emocje to lęk, spowodowany obroną granic tożsamościowych. Najbardziej „Innym” staje się ten, kto stanie w obronie mniejszości, imigrantów. Mimo, że swój zostaje napiętnowany jako nielojalny, zdrajca, sprzedawczyk.  Przypomniał mord Gabriela Narutowicza, którego sprawca, mimo poniesionej kary, został dla niektórych środowisk moralnym zwycięzcą.

Nacjonalizm nie jest odpowiedzią na przyszłość. Nawet jeśli przez chwilę musimy zamknąć się w twierdzy, żeby żyć pełnią musimy z niej wyjść i budować mosty porozumienia z innymi ludźmi.  Patriotyzm jest dużo bardziej otwarty i przyszłościowy, pozwala na budowanie mostów. Nacjonalizm zamyka nas w twierdzy. W długiej perspektywie most jest naturą społecznego współżycia, nie da się bez niego żyć. Przekroczenia granic, spotkanie, to jest w nas.

Założenia panelu:

Dyskusja o demokracji w Polsce to nie tylko rozważania na temat systemu instytucjonalnego i zagrożeń dla niego. To także kwestia dominujących ideologii. Budowanie „Budapesztu w Warszawie” ma konsekwencje dla interpretacji pojęć nacjonalizmu oraz patriotyzmu, ale także do relacji państwo-Kościół. Podważanie obowiązującej Konstytucji RP wpływa na budowanie podziałów w społeczeństwie oraz kwestionowanie wynikającej z Konstytucji tożsamości narodowej. Zwrot w kierunku demokracji nieliberalnej oznacza kwestionowanie liberalnej koncepcji praw człowieka. Z drugiej strony daje podstawę do budowania nowej wizji tożsamości – patriotyzmu konstytucyjnego.

Liczne problemy z Kartą Polaka. Wystąpienie RPO do MSZ

Data: 2018-11-13
  • Nawet rok trwa oczekiwania na rozmowę z konsulem w sprawie Karty Polaka - stwierdziła m.in. Najwyższa Izba Kontroli wśród licznych problemów dotyczących wydawania karty 
  • Zdaniem NIK urzędy konsularne na Wschodzie nie były właściwie przygotowane do obsługi rosnącej liczby wniosków o jej przyznanie
  • Sprawy te załatwiano z opóźnieniem i licznymi błędami wobec niewystarczającej obsady kadrowej konsulatów, braku szkoleń i sprzętu do wykrywania sfałszowanych dokumentów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał szefa MSZ, jakie działania podjęto w związku z wynikami kontroli NIK

- Poruszony problem w istotny sposób wpływa na poszanowanie praw osób ubiegających się o wydanie karty i narusza zasadę zaufania do państwa – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do szefa MSZ Jacka Czaputowicza. 

Wyniki kontroli NIK

We wrześniu 2018 r. NIK przedstawiła Informację o wynikach kontroli przyznawania Karty Polaka osobom zamieszkałym za wschodnią granicą RP. Stwierdzone nieprawidłowości to m.in.:

  • niedobór kadry w placówkach konsularnych, duża rotacja urzędników,
  • brak szkoleń z zakresu przepisów o Karcie Polaka i rozpoznawania fałszerstw dokumentów oraz brak odpowiedniego sprzętu do wykrywania sfałszowanych dokumentów,
  • nieinformowanie o większości tych fałszerstw (89 proc. spraw), co obniżało autorytet polskich placówek konsularnych,
  • długi czas oczekiwania na rozmowę z konsulem (maksimum to 380  dni) i na złożenie wniosku o przyznanie Karty,
  • zbyt mała liczba dyżurów - urzędy konsularne praktycznie niedostępne dla wnioskodawców,
  • błędy formalne i proceduralne przy wydawaniu Kart Polaka, nieprzestrzeganie obowiązujących terminów,
  • stosowana od 2017 r. wersja 2.0 systemu Centralnego Rejestru Przyznanych i Unieważnionych Kart Polaka była niedopracowana, przez co generowała błędy przy drukowaniu blankietów. W części przypadków błędy przy wprowadzaniu danych popełniali sami urzędnicy; niektórzy w ogóle nie uzupełniali rejestrów,   
  • dostęp do tego systemu mieli czasowo urzędnicy bez odpowiednich uprawnień.

NIK we wnioskach wskazała m.in. na konieczność:

  • podjęcia działań zapewniających adekwatną obsadę urzędników konsularnych oraz doposażenie placówek w sprzęt ułatwiający badanie dokumentów pod kątem wykrywania i eliminacji fałszerstw,
  • zwiększenia nadzoru nad przebiegiem rozpatrywania wniosków o przyznanie Karty Polaka oraz specjalistycznych szkoleń urzędników konsularnych,
  • wprowadzenia niezbędnych usprawnień w systemach Wiza - Konsul i CRKP w celu bardziej efektywnego wykorzystania możliwości technicznych tych systemów,
  • pogłębionej analizy procederu fałszowania dokumentów przez osoby ubiegające się o przyznanie Karty Polaka, co umożliwi ocenę skali problemu i zminimalizowanie ryzyka,
  • informowania organów ścigania o fałszerstwach dokumentów podczas ubiegania się o Kartę Polaka,
  • wskazywania w treści decyzji o przyznaniu lub przedłużeniu ważności Karty Polaka okresu, na jaki jest ona wydawana,
  • zwiększenia liczby dyżurów konsularnych w związku z przyznawaniem karty,
  • skrócenia czasu oczekiwania na spotkanie z konsulem w sprawie karty.

Czym jest Karta Polaka

Wprowadzona w 2007 r. Karta Polaka miała pomóc rodakom zamieszkałym za wschodnią granicą w zachowani związków z narodowym dziedzictwem kulturalnym oraz wesprzeć ich starania o zachowanie języka polskiego. Chodzi o osoby z: Armenii, Azerbejdżanu, Białorusi, Estonii, Gruzji, Kazachstanu, Kirgistanu, Litwy, Łotwy, Republiki Mołdowy, Federacji Rosyjskiej, Tadżykistanu, Turkmenistanu, Ukrainy i Uzbekistanu.

Karta Polaka to wydawany przez konsula RP dokument potwierdzający przynależność do narodu polskiego i poświadczający uprawnienia przyznane ustawą z 7 września 2007 r. o Karcie Polaka. Karta może być przyznana osobie, która deklaruje przynależność do narodu polskiego i  łącznie spełnia następujące warunki:

  • wykaże związek z polskością przez przynajmniej podstawową znajomość języka polskiego, który uważa za język ojczysty, oraz znajomość i kultywowanie polskich tradycji i zwyczajów;
  • w obecności konsula RP lub upoważnionego pracownika uprawnionej organizacji, złoży pisemną deklarację przynależności do narodu polskiego;
  • wykaże, że jest narodowości polskiej lub posiadała obywatelstwo polskie, lub co najmniej jedno z jej rodziców lub dziadków albo dwoje pradziadków było narodowości polskiej lub posiadało obywatelstwo polskie albo przedstawi zaświadczenie organizacji polskiej lub polonijnej, potwierdzające aktywne zaangażowanie w działalność na rzecz języka i kultury polskiej lub polskiej mniejszości narodowej przez co najmniej ostatnie 3 lata.

Posiadacz Karty Polaka ma prawo m.in. do:

  • zwolnienia z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę na zasadach określonych w ustawie z 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy;
  • wykonywania działalności gospodarczej na takich samych zasadach, jak obywatele polscy; 
  • podejmowania studiów, studiów doktoranckich oraz innych form kształcenia;
  • korzystania z form kształcenia na zasadach określonych w ustawie z 7 września 1991 r. o systemie oświaty;
  • korzystania ze świadczeń opieki zdrowotnej w stanach nagłych;
  • ulgi 37% przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego kolejowego;
  • bezpłatnego wstępu do muzeów państwowych.

VII.071.28.2018

NSA: dzieci z matki zastępczej w związku jednopłciowym z USA - z prawem do obywatelstwa RP

Data: 2018-10-30
  • Dzieci urodzone w USA z matki zastępczej i w związku dwóch mężczyzn - z których jeden to obywatel RP - mają prawo do  potwierdzenia polskiego obywatelstwa
  • Orzekł tak Naczelny Sąd Administracyjny, który uchylił decyzje odmawiające potwierdzenia obywatelstwa dzieci. NSA odwołał się m.in. do zasady priorytetu dobra dziecka
  • RPO, który przyłączył się do sprawy, uznał za dyskryminację odmowę potwierdzenia obywatelstwa dziecka wyłącznie z powodu statusu jego rodziców - pary jednopłciowej

NSA prawomocnie uchylił wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie oraz decyzje wojewody i Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o odmowie potwierdzenia obywatelstwa czterech dziewczynek (sygn. akt:  II OSK 1868/16,  II OSK 1869/16,  II OSK 1870/16, II OSK 1871/16 ). Sprawa wraca do wojewody z wytycznymi NSA.

Historia sprawy

W 2016 r. WSA oddalił skargę na decyzję MSWiA utrzymującą odmowę Wojewody Mazowieckiego o odmowie potwierdzenia obywatelstwa tych dzieci. WSA za niewystarczający dowód ojcostwa uznał akt urodzenia z USA. Zasada, że moc dowodowa zagranicznego aktu stanu cywilnego jest równa mocy polskiego aktu, doznaje ograniczeń, o ile skutki prawne wynikające z zagranicznego aktu są nie do pogodzenia z polskim porządkiem prawnym  - ocenił WSA.

WSA szeroko odniósł się w uzasadnieniu do dopuszczalności i legalności macierzyństwa zastępczego, adopcji dzieci przez pary jednopłciowe i możliwości zawierania przez nie małżeństw. Uznał, że dziecko nie jest obywatelem Polski, ponieważ nie jest możliwe ustalenie jego pochodzenia od polskich rodziców, zgodnie z przepisami polskiego Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, w którym nie ma mowy o rodzicach jednopłciowych czy macierzyństwie zastępczym. Zdaniem WSA, matką - w rozumieniu prawa polskiego - jest matka zastępcza, która dziecko urodziła. Niezbędne do ustalenia ojcostwa, a tym samym nabycia obywatelstwa, są zatem szczegółowe dane matki zastępczej, których brak.

Odnosząc się do zarzutu naruszenia zakazu dyskryminacji, WSA przyjął, że stosowanie przepisów prawa powszechnie obowiązującego nie może stanowić przejawu dyskryminacji przez władzę publiczną. Skoro  obowiązujący w Polsce porządek prawny nie akceptuje skutków prawnych zerwania powiązania między biologią a prawem rodzinnym, nie doszło do nierównego traktowania wobec prawa - uznał.

Argumenty RPO

Według RPO, który przyłączył się do skargi kasacyjnej, dzieci są niewątpliwie córkami obywatela polskiego, wobec czego nabyły obywatelstwo polskie z mocy prawa. Ich pochodzenie zostało bowiem ustalone - na podstawie przepisów prawa amerykańskiego.

Rzecznik podkreślił, że prawem właściwym dla ustalenia pochodzenia dziecka jest prawo amerykańskie, nie zaś polskie. Prawo amerykańskie pozwala sprawniej ustalić pochodzenie dziecka, ponieważ szczegółowo reguluje ono ustalenie pochodzenia dziecka urodzonego przez matkę zastępczą. Skoro właściwe jest prawo amerykańskie, bezprzedmiotowe są rozważania WSA co do  dopuszczalności w systemie prawa polskiego przysposobienia dziecka przez parę jednopłciową czy możliwości zawierania małżeństw przez pary tej samej płci. Nie ma także znaczenia dopuszczalność w Polsce zawierania umów o zastępcze macierzyństwo - bo to nie w Polsce doszło do zawarcia tego rodzaju umowy i nie w Polsce urodziło się dziecko poczęte dzięki niej.

Badając sprawę, organy nie oceniły jej z uwzględnieniem najlepszego interesu dziecka - co powinny były uczynić, zgodnie z Konwencją o prawach dziecka. Zgodnie z Konwencją, zakazana jest zatem wszelka dyskryminacja ze względu na status dziecka - w tym urodzenie w małżeństwie albo poza nim. Zakazana jest także dyskryminacja ze względu na status jego rodziców lub opiekunów. Odmowa potwierdzenia obywatelstwa wyłącznie z powodu statusu prawnego jego rodziców - pary jednopłciowej - stanowi przejaw dyskryminacji zakazanej przez Konwencję – wskazywał RPO. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka.

Rzecznik podkreślał, że bez potwierdzenia obywatelstwa polskiego nie jest możliwa transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia, bez czego nie jest z kolei możliwe nadanie numeru PESEL czy wydanie dokumentu tożsamości potwierdzającego obywatelstwo polskie. Odmowa potwierdzenia obywatelstwa prowadzi zatem do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji, które to prawa powinny być dzieciom zapewnione na równych zasadach.

Zastosowanie w sprawie klauzuli porządku publicznego prowadzi także do naruszenia  prawa tych dzieci do poszanowania życia rodzinnego, gwarantowanego art. 8 Europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jak wynika z utrwalonego orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, naruszeniem art. 8 Konwencji jest odmowa uznania zagranicznego aktu urodzenia, a w konsekwencji kwestionowanie nabycia obywatelstwa i więzi z rodzicami socjologicznymi wyłącznie z tego powodu, że dziecko zostało urodzone przez matkę zastępczą.

Wyrok NSA

W uzasadnieniu wyroku NSA podkreślał, że w sprawie chodzi tylko i wyłącznie o potwierdzenie obywatelstwa czwórki dzieci. A obywatelstwo to „szczególna więź miedzy jednostka a państwem”. Zwracając uwagę, że  „jesteśmy na gruncie prawa publicznego i Konstytucji”, NSA wskazał, że można mówić o prawie do  obywatelstwa.

Za decydujący uznano moment przyjścia na świat dziecka pochodzącego od obywatela RP. Matka była nieznana. Ale nic nie stoi na przeszkodzie aby takie dziecko posiadało obywatelstwo RP, zgodnie z polskim porządkiem prawnym i Konstytucją - stwierdził NSA.

Podkreślił, że zgodnie z Konstytucją Konwencja o prawach dziecka ma pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawą. Dziecko  nie może być zaś dyskryminowane, ani ze względu na sposób przyjścia na świat, ani status jego rodziców.

- Nie chodzi o  to, czy dziecko pochodzi z surogacji, ale o to, że rodzi się istota ludzka obdarzona godnością, która ma prawo do obywatelstwa, jeśli jej rodzic jest Polakiem – podkreślono w ustnym uzasadnieniu.

XI.534.1.2018

NSA uchylił odmowę wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia dziecka urodzonego w Londynie w małżeństwie dwóch kobiet

Data: 2018-10-10
  • Pani Idze odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia jej syna - z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii
  • W precedensowym wyroku NSA ocenił, że doszło do dyskryminacji dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę urzędowi stanu cywilnego  
  • RPO, który przyłączył się do sprawy, wskazywał że polskie przepisy należy stosować zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka oraz według zasady priorytetu dobra dziecka
  • NSA uznał te argumenty; podkreślił, że sprawa nie dotyczy związku dwóch osób jednej płci, ale dziecka "w jakimś zakresie wyjętego spod prawa"  

Obywatele skarżą się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego ( art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy urzędów stanu cywilnego odmawiają dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiają wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Taki był też m.in. przypadek pani Igi. Zwróciła się ona do Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w Krakowie o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego  w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Kierownik odmówił, gdyż "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Decyzję tę utrzymał wojewoda.

Kobieta złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Do postępowania przyłaczył się Rzecznik Praw Obywatelskich, który wnosił o uchylenie zaskarżonych decyzji. W ocenie RPO naruszeniem porządku publicznego - praw dziecka - jest odmowa transkrypcji, a w konsekwencji niewydanie polskiego dowodu tożsamości poświadczającego tożsamość i obywatelstwo, skutkujące de facto bezpaństwowością.

W 2016 r.  WSA oddalił skargę, wskazując na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym nie ma możliwości wpisania w akcie urodzenia rodziców tej samej płci. Wpisując zaś w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci, o czym mowa także w art. 18 Konstytucji RP.

Zdaniem WSA nie mają znaczenia powołane przez panią Igę przepisy prawa międzynarodowego oraz orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, ponieważ nie nakazują one, by w prawie krajowym były regulacje dotyczące związków jednopłciowych czy rodziców tej samej płci. WSA uznał, że dziecko i jego opiekunka prawna mogą użwyać zagraniczengo aktu stanu cywilnego w Polsce.

Skarżąca wniosła skargę kasacyjną do NSA,  wnosząc o zwrot sprawy do WSA.

RPO: priorytetem jest dobro dziecka  

W stanowisku dla NSA Rzecznik podkreślił, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie dokonał takiej oceny. - W uzasadnieniu WSA szeroko omawia temat dopuszczalności zawierania związków partnerskich czy małżeństw przez pary tej samej płci, nie odnosząc się jednak do kwestii dobra dziecka, którego to postępowanie dotyczy - wskazał Rzecznik.

W jego ocenie odmowa transkrypcji aktu urodzenia dziecka wyłącznie z powodu statusu prawnego jego rodziców – tj. urodzenie w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – stanowi przejaw dyskryminacji zakazanej przez Konwencję o prawach dziecka.

Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji RP, obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa z 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa, przez urodzenie, w przypadku, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Dziecko pani Igi nabyło zatem obywatelstwo polskie z mocy prawa.

Jako obywatelowi polskiemu, przysługuje mu prawo do otrzymania paszportu, a także prawo do posiadania dowodu osobistego. Polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje zatem de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób, ani nie może podróżować po państwach trzecich.

Rzecznik podkreśla, że w obecnym stanie prawnym istnieje obowiązek (art. 104 ust. 5. Prawa o aktach stanu cywilnego) transkrypcji zagranicznego dokumentu stanu cywilnego, m.in. jeżeli obywatel Polski, którego dotyczy zagraniczny dokument stanu cywilnego, ubiega się o polski dokument tożsamości lub nadanie numeru PESEL. 

Odmowa prowadzi do ograniczenia praw przysługujących dzieciom na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku. Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku.

Może to zatem prowadzić do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Zdaniem RPO w sprawie brak jest podstaw do zastosowania klauzuli porządku publicznego. Sama sprzeczność przepisów prawa obcego, na których podstawie ustalono rodzicielstwo dziecka, z przepisami prawa polskiego, nie powoduje automatycznie sprzeczności z „podstawowymi zasadami porządku prawnego”. WSA zastosował zaś tę klauzulę automatycznie, nie podejmując nawet próby zważenia, czy pierwszeństwa należy udzielić prawom dziecka, czy też innym wartościom.

Ponadto odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Według WSA zarzut naruszenia Karty Praw Podstawowych UE jest nieuzasadniony, gdyż sąd uznał, że w tej sprawie organy administracji nie wykonywały prawa Unii Europejskiej. W ocenie RPO taka teza pomija jednak, że obywatelstwo państwa członkowskiego pozostaje w ścisłym związku z obywatelstwem UE.  Jak wskazywał TS UE, obywatelstwo unijne tworzy obywatelowi europejskiemu możliwość korzystania ze swobody przemieszczania się z samego tytułu posiadania tego obywatelstwa, bez konieczności spełniania dodatkowych warunków. W ocenie RPO za przeszkodę w wykonywaniu prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich należy zatem uznać odmowę transkrypcji aktu urodzenia, a tym samym całkowite uniemożliwienie wydania paszportu. 

Dlatego Rzecznik wniósł - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TS UE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo UE stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

Wyrok NSA

10 października 2018 r. NSA uznał  (syg. II OSK 2552/16), że skoro w obecnym stanie prawnym istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego akty urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”.

- Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia w ustnych motywach rozstrzygnięcia. Wskazał, że ta sprawa w ogóle nie dotyczy związku osób dorosłych, co jest tylko tłem, ale małoletniego, który w jakimś zakresie jest wyjęty spod prawa.

NSA powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych. Sąd nie dostrzegł potrzeby wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym do TSUE.

Orzeczenie jest prawomocne. Sprawa wraca do Kierownika USC w Krakowie.

XI.534.1.2016

Rzecznik prosi swego francuskiego odpowiednika o interwencję ws. zaginionej Polki

Data: 2018-06-22
  • O interwencję u władz Francji w sprawie Polki, zaginionej kilkanaście lat temu w Paryżu, Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do swego francuskiego odpowiednika
  • Polskie władze konsularne od dłuższego czasu nie mogą otrzymać wyjaśnień w tej sprawie od francuskiej policji - wskazuje Adam Bodnar w piśmie do Jacquesa Toubona
  • Tymczasem matka zaginionej od lat czeka na jakąkolwiek informację o córce

22-letnia pani Izabella zaginęła w Paryżu w lipcu 2005 r. Według jej matki, była ona w ciąży; za kilka dni wraz z narzeczonym miała przyjechać do Polski. 

Od kilku lat, na prośbę matki zaginionej, RPO pozostaje w kontakcie z konsulem generalnym RP w Paryżu. Wielokrotnie występował on w tej sprawie do brygady ds. zwalczania przestępczości przeciwko ludziom francuskiej policji. Wszystkie pisma pozostały bez odpowiedzi.

W 2017 r. konsul prosił o informacje na temat sprawy szefa Policji Śledczej nadzorującego tę brygadę. Otrzymał informację, że ze względu na odległą datę sprawy brygada nie ma już archiwów z tamtych lat. Było to podstawą skierowania noty, w której polskie przedstawicielstwo wyraziło brak satysfakcji treścią  odpowiedzi. Do 23 kwietnia 2018 r. Wydział Konsularny nie otrzymał na tę notę odpowiedzi.

Wtedy oficer łącznikowy polskiej policji w ambasadzie RP interweniował na najwyższym szczeblu policyjnym. Dzięki temu Wydział Konsularny wysłał pismo do Dyrektora Generalnego Policji z prośbą o informacje na temat działań podjętych dotychczas w całej sprawie i planowanych kroków. Zaplanowano również spotkanie konsula i oficera łącznikowego z wyznaczonym przez Dyrektora Generalnego Policji pracownika dla omówienia prowadzonych w tym zakresie czynności administracyjnych i operacyjnych. Rzecznik oczekuje na dalsze informacje z  konsulatu w tej sprawie.

- Mając na uwadze powyższe, byłbym niezmiernie wdzięczny Panu Ombudsmanowi za możliwość okazania wsparcia polskim władzom i rozważenie podjęcia interwencji u właściwych władz francuskich celem wyjaśnienia sprawy zaginięcia pani Izabelli – napisał Adam Bodnar do swego odpowiednika, którym jest Jacques Toubon.

- Wiem, że sprawa ta nie należy do łatwych, jednak, z uwagi na wieloletnie oczekiwania matki zaginionej na jakąkolwiek informację dotyczącą jej córki, byłbym niezwykle zobowiązany za udzielenie jakiekolwiek pomocy – zaznaczył rzecznik.

VII.530.1.2015

NSA prawomocnie utrzymał odmowę uznania brytyjskiego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodziców wpisano dwie kobiety

Data: 2018-06-20
  • Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał odmowę uznania aktu urodzenia dziecka z Wlk. Brytanii w związku dwóch Polek
  • Sąd I instancji uznał, że brytyjski akt urodzenia jest sprzeczny z polskim prawem, które nie przewiduje wpisania dwóch kobiet jako rodziców
  • Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do sprawy, z uwagi na dobro dziecka, akt urodzenia powinien być wpisany do polskich akt stanu cywilnego
  • RPO wskazywał, że bez takiego wpisu dziecko nie ma potwierdzenia, że jest obywatelem polskim; nie dostanie numeru  PESEL i nie będzie mogło korzystać z pełni praw obywatela RP

W 2015 r. obywatelka polska zwróciła się do Urzędu Stanu Cywilnego o wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu urodzenia syna urodzonego w 2014 r. w Londynie. Jako rodziców w brytyjskim akcie wpisano dwie kobiety. Kierownik USC odmówił takiej transkrypcji aktu urodzenia, co podtrzymał potem wojewoda. W 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę kobiety na decyzję wojewody.

WSA: to by łamało zasady porządku prawnego

WSA uznał, że wpisanie takiego aktu urodzenia byłoby pogwałceniem podstawowych zasad porządku prawnego. Ocenił, że w Polsce nie jest możliwe ustalenie, że rodzicami są osoby tej samej płci. Powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy, w którym pojęcie „rodziców” odnosi się do osób różnej płci; o rodzicach różnej płci jest także mowa w art. 18 Konstytucji. W ocenie WSA dziecko i jego opiekunka prawna mają możliwość skutecznego powoływania się na zagraniczny akt stanu cywilnego przed polskimi organami i sądami.

Kobieta złożyła skargę kasacyjną do NSA. Podkreślono w niej, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia jest obowiązkowa w przypadku ubiegania się o polski dokument tożsamości lub numer PESEL.

Do postępowania w NSA przyłączył się RPO. Adam Bodnar wniósł o uchylenie wyroku WSA.

NSA oddalił skargę kasacyjną skarżącej z przyczyn formalnych. W ustnych motywach sąd podtrzymał zasadę, że zagraniczny akt urodzenia ma takie same znacznie prawne, jak i polski. 

Argumenty RPO

W swym stanowisku Rzecznik podkreślał, że obecne przepisy umożliwiają transkrypcje aktu urodzenia tego dziecka - o ile będą stosowane zgodnie z Konstytucją RP i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu.  W uzasadnieniu WSA szeroko rozwodzi się o dopuszczalności związków partnerskich czy małżeństw tej samej płci, ale ani jednym zdaniem nie odnosi się do dobra dziecka, którego postępowanie dotyczy - wskazywał Adam  Bodnar.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną ma być najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Obowiązek ochrony praw dziecka nakłada na państwo art. 72 ust. 1 Konstytucji RP. Dlatego odmawiając transkrypcji z uwagi na sprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego, organ jest zobowiązany wziąć pod uwagę nie tylko przepisy rangi ustawowej - Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, ale przede wszystkim przepisy Konstytucji i prawa międzynarodowego, tj. Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Konwencja o prawach dziecka zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na status dziecka lub jego rodziców lub opiekunów.  Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci stanowi przejaw takiej dyskryminacji.

Prawo o aktach stanu cywilnego wprowadza obowiązek transkrypcji aktu urodzenia osoby, która ubiega się o polski dokument tożsamości. Dziecko, o które chodzi, nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Każdemu obywatelowi przysługuje zaś prawo do otrzymania paszportu i dowodu osobistego.

RPO podkreślał, że polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób ani nie może podróżować po innych państw.

Dokonanie transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, nie oznacza, że państwo członkowskie zobowiązane jest do wprowadzenia takiej możliwości w swym prawie krajowym.  Chodzi o uznanie rodzicielstwa osób tej samej płci jedynie dla wykonywania praw zagwarantowanych przez prawo UE. Zdaniem RPO dlatego NSA powinien dokonać wykładni Prawa o aktach stanu cywilnego w sposób umożliwiający dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia w celu zapewnienia swobody przemieszczania się.

Odmowa prowadzi do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku.

Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko to może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku – przestrzegał rzecznik.

Może zatem prowadzić to do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Rzecznik wnosił - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo Unii Europejskiej stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa członkowskiego nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

NSA odmówił wystąpienia z takim pytaniem.

XI.534.2.2018

Adam Bodnar o Marcu 1968: przemoc fizyczna, symboliczna, psychiczna i ekonomiczna na wielką skalę. Debata „Rok 1968. Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?”

Data: 2018-03-07

W marcu 1968 r. mieliśmy do czynienia z przemocą fizyczną, symboliczną, psychiczną i ekonomiczną na wielką skalę i jeden z najgłębszych w historii wewnętrzny konflikt na tle narodowościowym. Wystarczyło stworzenie mechanizmów nienawiści, ksenofobii, wykluczenia i szykanowania, zaprzęgniętych w państwową machinę - mówił rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar, otwierając debatę z okazji  50. rocznicy Marca’68.

RPO zorganizował 7 marca debatę pod hasłem „Rok 1968. Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?”. Dyskutowano o sytuacji ówczesnych emigrantów oraz o prawnych aspektach pozbawiania ich wówczas polskiego obywatelstwa. Uczestniczyli w niej wygnani w 1968 r., świadkowie tych wydarzeń oraz naukowcy, prawnicy, dziennikarze. Obecni byli wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz i ambasador Izraela Anna Azari.

„Każda z rocznic polskich przełomów i zrywów wolnościowych ma dla nas wielką wagę. Jednak pamięć o tym, co się działo w 1968 roku, niesie w sobie szczególną traumę. Choć nie było bezpośrednio ofiar śmiertelnych, mieliśmy do czynienia z przemocą fizyczną, symboliczną, psychiczną i ekonomiczną na wielką skalę. Mieliśmy też – jeden z najgłębszych w historii – wewnętrzny konflikt na tle narodowościowym. I to wszystko działo się w czasach pokoju – wystarczyło stworzenie mechanizmów nienawiści, ksenofobii, wykluczenia i szykanowania, i zaprzęgnięcie ich w państwową machinę” - mówił Adam Bodnar.

Pytał, jakie wnioski możemy dziś wyciągnąć z Marca’68; jak rozpoznawać zagrożenia i zachować czujność przed odradzaniem się niszczących społeczeństwo mechanizmów. Najlepiej chyba puentuje to preambuła do naszej Konstytucji, która podkreśla, że jesteśmy „pomni gorzkich doświadczeń z czasów, kiedy prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane”. „I właśnie z tego powodu nasza ustawa zasadnicza chce „na zawsze” zagwarantować przestrzeganie praw człowieka. Podkreślam: „na zawsze”” - dodał RPO.

Jego zdaniem na wydarzenia Marca’68 należy spojrzeć przez pryzmat tego, które z wydarzeń inspirowanych lub podejmowanych przez aparat władzy można uznać za naruszenie praw człowieka. Dzięki temu można dostrzec np., na czym polegała głęboka ingerencja w ludzką godność; jak szeroko i głęboko rozlała się fala represji; dlaczego dotknęły one nie tylko ok. 15 tys. osób, które zostały zmuszone do opuszczenia kraju, ale również kilkadziesiąt tysięcy innych, niemal wszystkich, którzy angażowali się w protesty bądź im sprzyjali.

Adam Bodnar przygotował wstępną listę kilkudziesięciu naruszeń praw człowieka związanych z wydarzeniami marcowymi. Zaprosił do jej uzupełniania każdego, kto zetknął się z innymi naruszeniami. Na liście są m.in.:

  • mowa nienawiści wobec obywateli Polski narodowości żydowskiej, propaganda antysemicka w mediach i zakładach pracy;
  • pozbawienie pracy wielu osób z powodu narodowości;
  • usuwanie studentów z uczelni;
  • rozpędzanie pokojowych demonstracji przy użyciu „aktywu robotniczego”, bicie, inwigilacja uczestników demonstracji,  pozbawianie ich wolności i skazywanie bez rzetelnego procesu oraz zagwarantowania prawa do obrony;
  • naruszanie autonomii uczelni (wkroczenie oddziałów ZOMO i ORMO na teren UW);
  • brak kompleksowego śledztwa oraz odpowiedzi na interpelację posłów „Znaku”, szykany  wobec  posłów „Znaku”, w szczególności w stosunku do Jerzego Zawieyskiego (niewyjaśnienie jego śmierci);
  • pobicie przez tzw. „nieznanych sprawców” Stefana Kisielewskiego i brak kompleksowego wyjaśnienia sprawy;
  • naruszenie wolności działalności artystycznej oraz wolności słowa (zdjęcie „Dziadów” Kazimierza Dejmka, zapisy cenzuralne na literatów występujących w obronie wolności słowa);
  • przymusowe opuszczenie terytorium Polski (bilet w jedną stronę tzw. „dokument podróży”),
  • pozbawianie obywatelstwa polskiego;
  • naruszanie prawa do poszanowania życia rodzinnego oraz prywatnego z powodu rozdzielania rodzin;
  • ograniczenia co do wywozu majątku z Polski i  pozbawianie prawa do majątku pozostawionego w kraju;
  • zakaz powrotu do Polski przez 20 lat od jej opuszczenia, bardzo ograniczony dostęp do krótkich 3-dniowych wiz.

Każde z tych naruszeń - gdyby zdarzyło się dzisiaj - doczekałoby się prawdopodobnie kompleksowej oceny na gruncie Konstytucji RP, Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz innych umów i międzynarodowych praw człowieka - podkreślił RPO. Wtedy jeszcze Polska nie była związana Międzynarodowym Paktem Praw Osobistych i Politycznych. Teraz na każde z tych naruszeń można znaleźć odpowiedni paragraf, standard, orzeczenie

„Jednocześnie, jeśli śledzimy obecne życie publiczne, to dostrzeżemy bez trudu, że przejawy wielu z tych naruszeń możemy zaobserwować także obecnie. Tym bardziej powinniśmy się ich obawiać i im się sprzeciwiać” – zaznaczył Adam Bodnar. „A jeśli sprzeciw nic nie daje, powinniśmy je przynajmniej dokumentować. Jesteśmy to winni tym, którzy pamiętają „gorzkie doświadczenia z przeszłości”. Jak również tym, którzy będą w przyszłości oceniali wydarzenia, czyny i zaniechania z lutego i marca 2018 r.” – podsumował.

Rozpoczynając pierwszy panel, zastępczyni RPO Hanna Machińska przypomniała, że wyrzucani z Polski dostawali „dokument podróży”, który stwierdzał, że jego posiadacz „nie jest obywatelem polskim”.

Według informacji przedstawionych podczas debaty, wyjechało wtedy z Polski ponad 13 tys. osób. Do Izraela pojechało ok 3,5 tys., inni trafili do Szwecji, Danii i USA. Wśród emigrantów było kilkuset naukowców, wielu twórców i artystów. 36 proc. emigrantów pochodziło z Warszawy.

Obywatelstwo to nie „łaska pańska”, tylko coś, co się obywatelowi należy - mówiła prof. Krystyna Skarżyńska z Wydziału Psychologii SWPS. Podkreślała, że z Polski wyjeżdżali wzorowi obywatele, z bardzo silną polską tożsamością, którzy do dziś recytują z pamięci najważniejsze polskie poezje. Dziś są to dziś ludzie sukcesu, choć są obywatelami innych państw, Polska ich straciła „na własne życzenie” – zaznaczyła.

Prof. Andrzej Krakowski (City University of New York), który w 1968 r. jako student „filmówki” przebywał w USA, wspominał, że urzędnik peerelowskiego MSW uzależniał zgodę na wyjazd z Polski jego ojca od zgody syna na zrzeczenie się obywatelstwa polskiego. „Z siostrą od tego czasu nie rozmawialiśmy po polsku. Polska nas nie chciała; my nie chcieliśmy Polski” – mówił z goryczą.

Dziennikarka Majka Elczewska wspominała, że gdy w 1968 r. do kwestionariusza wpisywało się narodowość polską, urzędnik przekreślał to i wpisywał „żydowska”. W latach 80. Polska Ludowa - jak powiedział jej konsul w Szwecji - „litościwie” dała jej wizę na 3 dni. „Nie mieć obywatelstwa oznaczało nie mieć poczucia bezpieczeństwa” - dodała jej siostra Ala.

Kolejni prezydenci usiłowali szukać sposobów na sprawiedliwość dla wygnanych - mówiła Ewa Juńczyk-Ziomecka, b. sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jedna z takich osób w Naczelnym Sądzie Administracyjnym  uzyskała wyrok, że nigdy nie straciła polskiego obywatelstwa. Z kolei Sąd Najwyższy wypowiedział się, że nie można było gremialnie pozbawiać obywatelstwa  wszystkich, którzy deklarowali wtedy chęć wyjazdu do Izraela. Oznaczałoby to, że wszyscy oni nadal są obywatelami Polski.

Według Juńczyk-Ziomeckiej, wtedy doszło do konfliktu z urzędami wojewódzkimi (to wojewodowie potwierdzają obywatelstwo ze względu na czyjeś miejsce zamieszkania).  Część emigrantów nie chciała jednak sama inicjować tych działań.

Podkreślała, że prezydent Aleksander Kwaśniewski - chcąc zachęcić ich do przyjazdu do Polski - zdecydował. że będzie nadawał im polskie obywatelstwo. Polskie placówki zwracały się do emigrantów, informując że wystarczy napisać wniosek. Kilkaset osób z tego skorzystało. Ale w świetle orzecznictwa okazało się potem, że ci ludzie, nie tracąc obywatelstwa, drugi raz je dostali - przyznała Juńczyk-Ziomecka.

Wskazywała też na inne problemy prawne. Np. ten, kto wyjechał do Izraela, szedł służyć tam w wojsku, a to było wówczas rodzajem deklaracji, że nie było się obywatelem Polski. Dlatego takie osoby dostawały odmowę potwierdzenia obywatelstwa od wojewodów. W końcu ówczesny szef MSW Grzegorz Schetyna polecił wojewodom, aby załatwili tę sprawę. Wtedy wszystkie złożone podania rozpatrzono pozytywnie.

„Dziś każdy kto wyjechał w Marcu, może prosić o potwierdzenie obywatelstwa” – powiedziała Juńczyk-Ziomecka. Przyznała, że taka prośba jest dla wielu trudna. „Chciałabym by było inaczej”- zaznaczyła.

Pod względem formalnoprawnym to nie było pozbawianie obywatelstwa, lecz jego zmiana  - mówił prof. Jacek Jagielski z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Dziś konstytucja zabrania doprowadzenia do utraty obywatelstwa przez jednostronne działanie władz; można się go tylko zrzec. W PRL zmiana obywatelstwa zaś mogła nastąpić za zgodą Rady Państwa. Nabywając obce obywatelstwo, polski obywatel tracił wtedy, za zgodą Rady Państwa polskie obywatelstwo.

Profesor podkreślił, że w 1958 r. Rada Państwa PRL wydała uchwałę o generalnej utracie obywatelstwa przez osoby, które wyjeżdżają do Izraela i nabywają jego obywatelstwo. Dlatego NSA stawał przed dylematem, czy wymóg zgody Rady Państwa na zmianę obywatelstwa może być „skonsumowany” przez takie generalne zwolnienie z obywatelstwa. „Według mnie, wymagało to indywidualnego rozstrzygnięcia w każdej sprawie” - ocenił prawnik. Postawił pytanie, czy spełniono warunek skuteczności uchwały, która wyraźnie mówiła, że chodzi o osoby jadące na stałe do Izraela, a to tylko 12 proc. „marcowych” emigrantów tam się udało.

Nie zgadzam się z tezą, by tacy emigranci automatycznie tracili polskie obywatelstwo na skutek uchwały Rady Państwa  - mówił prof. Jagielski. Zaznaczył, że według dzisiejszych standardów Trybunał Konstytucyjny oceniłby taką uchwałę jako działanie nielegalne, wychodzące poza zakres dopuszczalnych indywidualnych decyzji.

Prawnik przypomniał, że dziś dla takich osób jest możliwość przywrócenia obywatelstwa (związana m.in. z tą uchwałą Rady Państwa) albo jego potwierdzenia. Wyjaśnił, że decyzja o przywróceniu działa „na przyszłość”, a potwierdzenie obejmuje także i przeszłość. „To istotna różnica” - dodał.

Jeśli ktoś, wyjeżdżając wtedy z Polski, nie miał obywatelstwa innego państwa, stawał się bezpaństwowcem - dowodziła dr Dorota Pudzianowska, prawniczka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Według niej w PRL obywatelstwo było faktycznie „łaską pańską”. Krytycznie oceniła fakt, że dziś organa państwa nie mogą precyzyjnie ustalić, co się wtedy działo z obywatelstwem emigrantów.

To była wojna hybrydowa, wszczęta po to, aby te osoby wypędzić z Polski - mówił prof. Andrzej Rzepliński z Uniwersytetu Warszawskiego, b. prezes TK. Podkreślił, że uczyniły to polskie władze, od których nigdy nie będziemy mogli się odseparować. „Te władze, które dziś mamy, powinny się nad tym zastanowić” – oświadczył.

Nawiązując do kwestii inicjowania postępowania w sprawie obywatelstwa przez samych emigrantów, Rzepliński wyraził przypuszczenie, że „być może są tacy urzędnicy, którzy lubią by ich prosić”. Tu chodzi o naszych „wypędzonych”, o coś co było nie do wyobrażenia, także w warunkach państwa komunistycznego – powiedział.

 

Zamykając debatę,  zastępczyni RPO Hanna Machińska mówiła, że całościowe uregulowanie sprawy jest potrzebne przede wszystkim nam samym w dzisiejszej Polsce.

PROGRAM

17:30 – 17:40  otwarcie debaty – dr Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich 

17.40 – 18.40 Panel I – Rok 1968.

  • Moderatorka: dr Hanna Machińska, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prof. dr hab. Krystyna Skarżyńska, Wydział Psychologii, SWPS
  • Prof. Andrzej Krakowski, City University of New York
  • Majka Elczewska, International Press (Senior Correspondent). 
  • Ewa Juńczyk-Ziomecka, Prezes Zarządu Fundacji Edukacyjnej Jana Karskiego

18.40 – 19.00 - Dyskusja

19.00 – 20.00 Panel II – Obywatelstwo: łaska władzy czy prawo?

  • Moderator: Mirosław Wróblewski, Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prof. dr hab. Jacek Jagielski, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski
  • dr Dorota Pudzianowska, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski
  • Prof. dr hab. Andrzej Rzepliński, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji, Uniwersytet Warszawski

20.00 – 20.30 Dyskusja

Resort sprawiedliwości odpowiada w sprawie adopcji zagranicznych

Data: 2017-12-29
  • Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka w sprawie adopcji zagranicznych.
  • W ocenie resortu pojawiające się w praktyce orzeczniczej sądów rodzinnych problemy, wynikają nie tyle z niejasności przepisów, co z nieuwzględniania specyfiki danej sprawy.
  • Ministerstwo Sprawiedliwości wskazało, że będzie mogło rozważyć nowelizację ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego, jeśli to resort rodziny, pracy i polityki społecznej będzie sygnalizował potrzebę zmian.

Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiedziało na wspólne wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich i Rzecznika Praw Dziecka w sprawie adopcji zagranicznych. Rzecznicy wskazywali w nim, że obowiązujące przepisy postępowania, które regulują proces adopcyjny polskich dzieci przez osoby posiadające miejsce zamieszkania lub pobytu poza granicami naszego kraju, powinny zostać doprecyzowane.

W obszarze zainteresowania Rzeczników znalazły się m.in. propozycje uchwalenia regulacji, które:

  • wprowadzą minimalny okres tzw. styczności preadopcyjnej między dzieckiem a kandydatami na przysposabiających, a także określą minimalne standardy wykonywania owej styczności (w tym także zapewnią odpowiednią dostępność tłumacza) i wprowadzą jej niezależną kontrolę przez podmiot niezwiązany z toczącym się postępowaniem adopcyjnym,
  • pozwolą na ustanowienie przedstawiciela dziecka, który w sposób obiektywny będzie reprezentował jego interes w prowadzonym postępowaniu adopcyjnym,
  • zwiększą aktywność prokuratora w prowadzonych postępowaniach adopcyjnych, a nawet wprowadzą obligatoryjny udział prokuratora w tych postępowaniach.

Niestety, Ministerstwo Sprawiedliwości nie do końca podziela wątpliwości sygnalizowane w wystąpieniu Rzeczników. W ocenie resortu pojawiające się w praktyce orzeczniczej sądów rodzinnych problemy, wynikają nie tyle z niejasności przepisów, co z niestosowania ich ad casu, tj. w znaczeniu nieuwzględniania specyfiki danej sprawy. Dodatkowo Ministerstwo wskazuje na bogate w omawianym zakresie orzecznictwo Sądu Najwyższego, które w przypadku konieczności wykładni stosowanych przepisów prawa, może okazać się wystarczające.

Przedstawiciel resortu sprawiedliwości zaznaczył jednak, że ponieważ inicjatywa ustawodawcza w zakresie spraw adopcji, jak i pieczy zastępczej nad dzieckiem należy do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Ministerstwo Sprawiedliwości będzie mogło rozważyć nowelizację ustawy Kodeks rodzinny i opiekuńczy oraz ustawy Kodeks postępowania cywilnego, jeśli wskazany wyżej resort, będzie sygnalizował potrzebę zmian w omawianym zakresie.

IV.7023.8.2017

 

Ciemna strona integracji – problemy obywateli polskich za granicą

Data: 2017-12-09

Relacja z panelu dyskusyjnego „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą”

Integracja europejska otworzyła przed obywatelami Polski nowe perspektywy – możliwości podróżowania, podjęcia pracy w innych krajach UE, studiowania na wymarzonej uczelni, bądź odbywania staży naukowych, praktyk zawodowych, zawierania nowych znajomości, tworzenia związków  itp.

Ale tak szerokie otwarcie granic to nie tylko korzyści, ale także różnego rodzaju niebezpieczeństwa, które mogą stać się dla obywateli swoistą pułapką.

Utrata pracy, środków do życia może łatwo prowadzić do bezdomności za granicą, wyjazd „za pracą” często skutkuje tym, że rodziny żyją w rozłączeniu, pojawia się problem tzw. eurosieroctwa, związki tworzone z obywatelami innych państw muszą przezwyciężać trudności wynikające z odmienności kulturowych, stylu życia i uwarunkowań prawnych.

Jak radzą sobie z tymi problemami polscy obywatele i w jaki sposób państwo polskie może ich wspierać w rozwiązywaniu tych problemów? Czy wystarczająca jest aktywność organizacji pozarządowych w tym zakresie? O tym rozmawiali uczestnicy panelu pt. „Ciemna strona integracji europejskiej – problemy obywateli polskich za granicą” – moderatorem dyskusji był Łukasz Lipiński, z Polityka Insight.

Dr Magdalena Mostowska z Uniwersytetu Warszawskiego badała naukowo sytuację osób bezdomnych z Polski w krajach UE. Przedstawiła wyniki badań przeprowadzonych w krajach skandynawskich. Wynika z nich, że mamy do czynienia ze zjawiskiem, które jest bardzo trudne do zdefiniowania i oszacowania i z tego powodu nie jest dotąd dokładnie zanalizowane.

Ewa Sadowska z Fundacji Pomocy Wzajemnej „Barka” przedstawiła działalność Fundacji: - W 2006 r. „Barka” została zaproszona do pracy z osobami w kryzysie bezdomności w Londynie. Powstał program „Powroty” – nasi liderzy wychodzą na ulice i własnym przykładem pokazują, że można wyjść z najgłębszego kryzysu. Programy są współfinansowane przez państwa, w których pracujemy oraz w oparciu o partnerstwa – z Senatem RP, z polskim MSZ, placówkami konsularnymi, miejscowymi organizacjami pozarządowymi. Ta współpraca przekłada się na efektywna pomoc. Umożliwiamy ludziom powrót do kraju i podjęcie normalnego życia w rodzinie albo w naszych ośrodkach resocjalizacyjnych.

Magdalena Chwarścianek od 3 lat odpowiada za programy „Barki” w Holandii i Belgii”: – Pracujemy we wszystkich większych miastach w Holandii. Historie są bardzo dramatyczne – Polacy wyjeżdżają do pracy, po lepsze życie, ale gdy coś się nie uda, powinie się noga, jest wielki wstyd, który nie pozwala poprosić o racjonalne wsparcie, gdy jeszcze jest na to czas.

Wielkim problemem są uzależnienia – ok. 80 % osób, z którymi współpracujemy, to uzależnieni. To jeszcze przyspiesza upadek za granicą. Do tego dochodzi często brak wsparcia w rodzinie. Obecnie w Holandii mamy kontakt z ok. 2000 Polaków bezdomnych, ale wspieramy ok. 6000 osób, które nie są bezdomne, ale są w bardzo trudnej sytuacji – im pomagamy wejść na rynek pracy.

Adriana Porowska z Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej”: – Do nas przyjeżdżają bezdomni, którzy mają już za sobą doświadczenie bezdomności także za granicą, w innych krajach europejskich. Nas może oburzać taki tryb życia, ale to nie zwalnia nas, jako ludzi, z obowiązku pomocy. Ludzie bezdomni za granicą umierają, i to umierają w ogromnej samotności. Nie ma tam polskich działaczy, organizacji – nie ma pomocy adresowanej do bezdomnych w języku polskim, a język jest barierą często nie do przejścia. Nie ma tam polskich psychologów i terapeutów.

Z takimi problemami borykają się między innymi osoby pomagające bezdomnym Polakom w Paryżu. Powinniśmy natychmiast przeznaczyć część środków z budżetu państwa na pomoc bezdomnym Polakom tam, na miejscu.

Senator RP dr Ryszard Majer: -  W UE mamy od kilkunastu do kilkudziesięciu bezdomnych Polaków – nie ma jednoznacznych szacunków. Jako państwo musimy troszczyć się o trzy elementy: prawa człowieka, prawa obywatelskie, prawa socjalne. W jaki sposób to robić : zasadnicza jest praca socjalna – streetworking i na to muszą znaleźć się pieniądze, o co ciągle zabiega Senat RP, równie ważna jest profesjonalna pomoc konsularna.

O sytuacji rodzin i polskich dzieci w kontekście integracji europejskiej mówiła Kamila Zagórska z Ministerstwa Sprawiedliwości. Najliczniejsze sprawy to kwestia integracji rodzin i sprawy opiekuńcze w sytuacji wyjazdu, problem uprowadzeń rodzicielskich i egzekucja alimentów z zagranicy. W roku 2017, w porównaniu z poprzednim, nastąpił 40-procentowy wzrost liczby wniosków które wpłynęły do MS w tych sprawach.

B. Rosik z Departamentu Konsularnego MSZ wskazał na różnorodność działań konsularnych w najróżniejszych sprawach życiowych. W ciągu ostatnich 15 lat liczba obywateli polskich w krajach UE wzrosła niepomiernie, a dużą ich liczbę stanowią dzieci. To właśnie sprawy dzieci budzą najwięcej emocji i często są najtrudniejsze, zwłaszcza gdy dochodzi do przejęcia opieki nad dziećmi przez służby opiekuńcze innego państwa. Najwięcej spraw tego typu jest z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Norwegii, Belgii, Holandii.

W dalszej dyskusji zastanawiano się co jest przyczyną tak dużego odsetka Polaków wśród bezdomnych za granicą. Zwracano uwagę na problemy, jakie wynikają z faktu sprywatyzowania w wielu krajach sektora pomocy i opieki instytucjonalnej nad dziećmi. Sygnalizowano potrzebę ułatwienia Polakom za granicą, zwłaszcza w sprawach rodzinnych, dostępu do profesjonalnej pomocy prawnej. Zwracano uwagę na brak jednolitej, zgodnej z przyjętymi na świecie standardami, metodologii badania liczby osób bezdomnych.

Rekomendacje:

  • rzetelne zdiagnozowanie istniejących problemów, także w stałym i ścisłym kontakcie „na miejscu” z Polakami, których te problemy dotyczą oraz współpraca z samorządami lokalnymi,
  • potrzebne są rozwiązania systemowe, a nie incydentalne, wpływanie na dokonywanie korzystnych zmian w prawie wspólnotowym,
  • zwiększenie środków na finansowe wspieranie działalności streetworkerów i polskich organizacji pozarządowych działających „na miejscu”,
  • zwiększenie liczebności służb konsularnych w krajach UE. Tworzenie „domów polskich” dla bezdomnych Polaków za granicą, gdzie otrzymaliby nie tylko pomoc doraźną, ale także wsparcie psychologiczne i terapeutyczne.
  • W konkursach na realizację zadań pomocowych finansowanych przez państwo konieczny jest wniosek od organizacji pozarządowej mającej siedzibę w Polsce, to ogranicza dostęp – zatem regulaminy konkursów wymagają korekty. Istotna jest kwestia uregulowania prawa pobytu w krajach UE – to nie może zamykać prawa do pomocy dla osób w kryzysie.
  • Bardzo ważna jest wymiana wiedzy na temat już istniejących rozwiązań i instrumentów, z których można korzystać. Także budowanie świadomości o ryzykach, jakie niesie ze sobą emigracja.

Kamilla Dołowska, BRPO

Przepisy dotyczące adopcji zagranicznych muszą zostać doprecyzowane. Rzecznicy piszą do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-11-08

Do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Rzecznika Praw Dziecka wpływają skargi wskazujące, iż procedura adopcyjna polskich dzieci przez osoby posiadające miejsce zamieszkania lub pobytu poza granicami naszego kraju w wielu przypadkach nie gwarantuje poszanowania praw dziecka. Na skutek tych skarg dokonana została analiza przepisów ją regulujących oraz przeprowadzonych przez ekspertów badań postępowań sądowych w tych sprawach, gdyż w ocenie obu Rzeczników zagadnienie to jest istotne ze względu na wagę zagrożenia interesu dzieci. Analiza ta wskazała potrzebę pilnej zmiany niektórych przepisów regulujących procedurę przeprowadzania adopcji zagranicznych, tak by zagwarantować pełną ochronę praw dziecka, wynikającą zarówno z Konstytucji oraz innych aktów prawnych, w tym Konwencji o ochronie dzieci i współpracy w dziedzinie przysposobienia międzynarodowego (Konwencja haska).

W świetle obowiązujących przepisów prawa adopcja zagraniczna zawsze powinna być traktowana jako ultima ratio, co wynika wprost z Konwencji o prawach dziecka, która dopuszcza adopcję związaną z przeniesieniem dziecka do innego kraju tylko jako zastępczy środek opieki nad dzieckiem, jeżeli nie może być ono umieszczone w rodzinie zastępczej lub adopcyjnej albo nie można mu zapewnić w żaden inny odpowiedni sposób opieki w kraju jego pochodzenia. Zasada ta na poziomie ustawowym znajduje swój wyraz w przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zgodnie z którymi adopcja zagraniczna jest dopuszczalna tylko wówczas, gdy w Polsce nie jest możliwe zapewnienie dziecku odpowiedniego zastępczego środowiska rodzinnego.

Z nadsyłanych do obu Rzeczników skarg wynika, że istniejące przepisy proceduralne nie gwarantują właściwej realizacji zasady subsydiarności przez polski organ procesowy. Co bardziej znamienne, samą potrzebę zmian w tym zakresie dostrzega także Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, o czym świadczy publikacja zamieszczona na oficjalnej stronie internetowej resortu, zatytułowana „Problemy adopcji międzynarodowych”. W dokumencie tym zaakcentowano konieczność podjęcia działań w celu zapewnienia, aby dzieci, które mają być adoptowane, znajdowały rodziców w Polce. Z punktu widzenia Ministerstwa jest to konieczne zarówno z uwagi na dostrzegane przez resort nieprawidłowości w procesie adopcyjnym (np. rozdzielanie rodzeństw), jak również z uwagi na fakt, iż większość państw europejskich nie wydaje zgód na przysposobienie własnych dzieci przez kandydatów mieszkających w innych państwach. Z informacji zamieszczonych przez Ministerstwo wynika, że głównymi krajami prowadzącymi adopcje zagraniczne są kraje azjatyckie i afrykańskie, zaś na mapie Europy obok Polski pozostają nimi Ukraina i Rosja.

Z tego względu wydaje się niezbędne uzupełnienie zapowiadanych przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej prac legislacyjnych o rozwiązania stosowane w procedurze cywilnej, które na etapie postępowania sądowego gwarantowałyby pełną realizację zasady prymatu „adopcji krajowych” nad międzynarodowymi oraz nadrzędność dobra dziecka w procedurze adopcyjnej. Z nadsyłanych skarg wynika bowiem, iż w dalszym ciągu występują przypadki kierowania do adopcji zagranicznej dzieci, pomimo niewyczerpania wszystkich możliwości znalezienia kandydatów w Polsce, a także posiadania przez nie w kraju rodzeństwa, z którym kontakt po przysposobieniu zagranicznym zostaje zerwany.

Ponadto, zasadne jest wprowadzenie minimalnego okresu tzw. styczności preadopcyjnej między dzieckiem a kandydatami na przysposabiających, a także określenia minimalnych standardów wykonywania owej styczności (w tym także zapewnienia odpowiedniej dostępności tłumacza) i wprowadzenia jej niezależnej kontroli przez podmiot niezwiązany z toczącym się postępowaniem adopcyjnym.

W obrębie procedury przeprowadzania adopcji zagranicznych niezbędne wydaje się także dokonanie zmian poprzez ustanowienie przedstawiciela dziecka, który w sposób obiektywny będzie reprezentował jego interes w prowadzonym postępowaniu adopcyjnym oraz zwiększenie aktywności prokuratora w prowadzonych postępowaniach adopcyjnych, w szczególności rozważenie zasadności obligatoryjnego udziału prokuratora w tych postępowaniach.

Rzecznicy zwrócili się do Ministra z prośbą o ustosunkowanie się do zasygnalizowanych powyżej zagadnień oraz o informację, czy resort dostrzega potrzebę zmian obecnie obowiązujących przepisów proceduralnych dotyczących adopcji zagranicznych, a jeśli tak, to czy w resorcie planowane są lub prowadzone są prace legislacyjne w przedmiotowym zakresie.

MSWiA odpowiada RPO: Polska nie ma rozstrzygnięć dotyczących polityki migracyjnej, nie może się więc zajmować statusem bezpaństwowców.

Data: 2017-09-05

Polska nie może pracować nad ratyfikacją Konwencji o ograniczaniu bezpaństwowości oraz Konwencji o statusie bezpaństwowców, ponieważ rok temu rząd uchylił dokument „polityka migracyjna” i nie ma teraz żadnych podstaw, by te prace prowadzić. Nic się w tej sprawie nie zmieni, dopóki nie będzie „nowych rozstrzygnięć dotyczących polityki migracyjnej Polski”.

Taką odpowiedź przesłał RPO w imieniu min. Mariusza Błaszczaka wiceminister Sebastian Chwałek.

By przeciwdziałać zjawisku bezpaństwowości ONZ przyjęła w 1954 r. Konwencję o statusie bezpaństwowców uznającą ich status międzynarodowy i nakładającą na państwa obowiązek zagwarantowania bezpaństwowcom ich podstawowych praw.

Bezpaństwowców nie ma w Polsce wielu, ale sytuacja ich jest trudna z uwagi na brak regulacji prawnych – pisał Rzecznik do MSWiA 1 sierpnia (patrz niżej - link do komunikatu). Dotyczy to zwłaszcza dzieci. Np. zgodnie z ustawą o obywatelstwie dziecko nabywa obywatelstwo, jeśli urodziło się na terytorium Rzeczypospolitej nawet jeśli rodzice nie mają żadnego obywatelstwa lub ich obywatelstwo jest nieokreślone.

Ale jeśli dziecko ma rodziców, którzy nie mogą przekazać mu obywatelstwa (np. z powodu wewnętrznych przepisów swojego kraju), to takie maleństwo zostaje bezpaństwowcem – i np. nie może wyjechać za granicę.

W sytuacji bezpaństwowców, niezależnie od ich osobistej sytuacji, nie może pomóc nawet Prezydent (a to on może nadać obywatelstwo), bo nie mamy procedur umożliwiających wydanie dokumentów potwierdzających tożsamość takiej osoby – przypominał RPO w wystąpieniu do MSWiA. 

RPO pyta Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o sytuację bezpaństwowców

Data: 2017-08-05

W nawiązaniu do poprzedniej korespondencji Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że nie otrzymał dotychczas informacji dotyczących postępów w pracach nad ratyfikacją Konwencji o statusie bezpaństwowców z 1954 r. oraz Konwencji o ograniczaniu bezpaństwowości z 1961 r. dotyczących praw bezpaństwowców. W kontekście kryzysu migracyjnego w Europie należy uznać, że uregulowanie statusu osób bezpaństwowych, może mieć w przyszłości istotne znaczenie praktyczne.

Rzecznik poinformował, że szereg postulatów dotyczących pożądanego kształtu procedury identyfikacji osób nieposiadających obywatelstwa żadnego państwa przedstawiło Centrum Pomocy Prawnej im. Haliny Nieć. Stoi ono na stanowisku, że wprowadzenie takiej procedury jest potrzebne dla umożliwienia stosowania względem apatrydów postanowień Konwencji o statusie bezpaństwowców.

Zdaniem Centrum postulowane postępowanie identyfikacyjne powinno mieć na celu przyznanie tytułu pobytowego. Jego brak powoduje m.in. trudności z określeniem skali zjawiska bezpaństwowości. Brak legalnej definicji bezpaństwowca w polskim porządku prawnym prowadzi także do uznawania za osoby bezpaństwowe w pierwszej kolejności osób o nieustalonej tożsamości, w tym np. osób bezdomnych. Bezpaństwowcy często mają również trudności z uzyskaniem zgody na pobyt czasowy lub stały w Polsce, z uwagi na niemożność wykazania legalności pobytu. Centrum wskazuje również, że ze względu na stosunkowo niewielką liczbę osób bezpaństwowych w Polsce oraz jednoczesną konieczność prowadzenia skomplikowanego postępowania wyjaśniającego w każdej indywidualnej sprawie, postulowana procedura identyfikacyjna powinna być prowadzona przez organ centralny. W ocenie Rzecznika bezpaństwowość sama w sobie mogłaby stanowić przesłankę udzielenia ochrony międzynarodowej z uwagi na fakt, że osoby bezpaństwowe są narażone często na dyskryminację i naruszenie podstawowych praw i wolności.

Ponadto, Rzecznik w pełni podzielił stanowisko Rzecznika Praw Dziecka, który zwrócił uwagę na zasadność wprowadzenia zmian w ustawie o cudzoziemcach, które przesunęłyby na organ administracji ciężar wykazania, że w danym przypadku interes państwa nie pozwala na wydanie cudzoziemcowi polskiego dokumentu tożsamości cudzoziemca.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wyjaśnienie, czy podjęto już decyzję w przedmiocie ratyfikacji wskazanych wyżej konwencji dotyczących osób bezpaństwowych i planowanym terminie zakończenia prac. Poprosił również o zajęcie stanowiska w sprawie przedstawionych postulatów dotyczących wprowadzenia postępowania identyfikacyjnego dla bezpaństwowców.

O sytuacji bezdomnych Polaków za granicą. RPO opowiada o swojej wizycie w Paryżu

Data: 2017-02-09

 - W czasie wędrówek po ulicach Paryża, w towarzystwie pracowników Stowarzyszenia Pomost-Passerelle, miałem okazję rozmawiać z polskimi bezdomnymi. Zrozumiałem, że walka z tym problemem to nie mniej poważne wyzwanie niż przeciwdziałanie bezdomności w Polsce. Są to również osoby, które zazwyczaj odnotowały poważną porażkę życiową, czasami miały problemy z prawem. Wielu z nich ruszyło w poszukiwaniu lepszego życia, dobrych zarobków, a niektórzy po prostu starali się uciec od krajowych traum. Lecz im się nie powiodło, zostali oszukani przez pracodawcę, stracili pracę, mieszkanie i wylądowali na ulicy – pisze Adam Bodnar na portalu Onet.pl.

RPO w Paryżu o sprawach bezdomnych Polaków we Francji

Data: 2017-02-05

- Przesunięcie problemu bezdomności z marginesu życia publicznego do centrum, to mój obowiązek jako Rzecznika Praw Obywatelskich - powiedział Adam Bodnar  w ambasadzie polskiej w Paryżu, na konferencji poświęconej pomocy bezdomnym Polakom w stolicy Francji. Wspólnie z polskimi dyplomatami organizatorem spotkania było Stowarzyszenie Pomost-Passerelle, od 10 lat pomagające rodakom mającym problem z integracją i stabilizacją w Paryżu. Konferencja odbyła się 4 lutego w polskiej Ambasadzie.

Poprzedniego dnia w piątek wspólnie z pracownikami Passerelle RPO objechał miejsca gdzie przebywają bezdomni Polacy. O trudnych sprawach naszych rodaków Adam Bodnar rozmawiał również  z Konsulem Generalnym  RP, Hubertem Czerniukiem  oraz  wicekonsul Marią Giryn. 

W piątkowy wieczór w Polskiej Misji Katolickiej, pod przewodnictwem ks. Krystiana Gawrona została odprawiona  Msza Święta. Podczas Mszy w sposób szczególny modlono się o dary Ducha Świętego dla potrzebujących pomocy oraz tych, którzy niosą tę pomoc.

Po mszy w przykościelnych pomieszczeniach wspólnie zjedli kolacje osoby, które pomagają bezdomnym i rodacy, którzy nie zawsze mogą liczyć na ciepły posiłek w ciągu dnia. Niektórzy z nich jak pan Piotr czy pan Andrzej o kolacji dowiedzieli się od Adama Bodnara, który wspólnie z członkami Stowarzyszenia -  w piątek - wędrując po paryskich ulicach rozmawiał z naszymi rodakami, dla których w tej chwili paryskie ulice  oraz okolice dworca lub stacji metra są sypialniami.

W piątkowych rozmowach poruszyliśmy wiele trudnych spraw. Wielu z naszych rodaków liczy na zmianę swojego losu. -  Mam już zaklepaną pracę, muszę przetrwać, jak zacznie się praca, stanę na nogi. Niektórzy z nich chcą powrócić do Polski. Pan Mirek, od 10 lat w Paryżu, zapewnia: -  Jasne, że wracam, załatwię jedną sprawę, wsiadam w autobus i jadę do kraju. Tak już zrobił jeden z podopiecznych Stowarzyszenia Pomost -Passerelle, jest w Warszawie pod opieką pracowników Misji Kamiliańskiej. Szefowa Misji Adriana Porowska i Iwona Warzyńska również w piątek odwiedzały bezdomnych Polaków w Paryżu.

Rzecznik Adam Bodnar rozmawiał o pomocy dla rodaków  z przedstawicielami francuskiej opieki społecznej. W grudniu 2016 roku oficjalne  dane mówiły o blisko 40 tysiącach bezdomnych, jednak eksperci twierdzą, że liczbie ta jest co najmniej dwa razy większa. W tym -  według szacunków - jest 10 tys. samych Polaków.  

Maria Warunek, prezes Pomost-Passerelle, podkreśla: - Jesteśmy jedynym charytatywnym stowarzyszeniem polonijnym działającym w Paryżu. Co tydzień 10-20 osób otrzymuje od nas pomoc. Są to w większości osoby mające kłopot z aklimatyzacją na emigracji i nie znające języka francuskiego.

Mamy nadzieje, że po nawiązaniu współpracy z Misją  Kamiliańską  powrót naszych rodaków  do Polski będzie łatwiejszy.  - Oby tak się stało - dodaje Marta Libura współzałożycielka Stowarzyszenia. –  10 lat temu wchodząc do boulangerie po bagietkę, zauważyłam kloszarda na chodniku, pomyślałam,  kupię także dla niego. Podając mu bagietkę powiedziałam proszę weź, a Bóg ma dla Ciebie więcej niż ta bagietka.  Kloszard okazał się Polakiem, nie znał francuskiego, trzeba było mu pomóc, potem byli następni i tak trwa to to dziś. I tak od bagietki zaczęła się historia stowarzyszenia. W Stowarzyszeniu pracują Wioletta Tylutki i Sylwia Skalska oraz wolontariusze, którzy  codziennie odwiedzają naszych rodaków, są tłumaczami, pielęgniarkami, powierniczkami trudnych spraw. Wykonują pracę ponad siły, a w swoich mieszkaniach są raczej gośćmi niż domownikami.

Polacy potrzebujący pomocy mogą również liczyć na władze francuskie, szczególnie w I dzielnicy Paryża. Mer tej dzielnicy, Jean-Francois tak mówił na sobotnim spotkaniu w polskiej ambasadzie: - Codziennie 30-40 osób spędza noc w budynku merostwa. O godzinie 18.30  otwieramy biura dla tych, którzy nie maja gdzie spędzić najbliższej nocy. Dzięki współpracy z organizacjami pozarządowymi, wolontariuszami, których szukamy już jesienią wspólnie z pracownikami merostwa, przygotowujemy gorące napoje , coś do zjedzenia i próbujemy się dowiedzieć jak możemy pomóc w ustabilizowaniu sytuacji osób, które nie mają dachu nad głową. -  To ważne, bo chcemy chronić ich nie tylko przed zimnem, ale także pomóc w poprawie ich sytuacji.      

- Do tej formy pomocy przekonujemy także merów innych dzielnic.  Chcemy tak zorganizować  pomoc, aby nikt nie umierał na ulicy, żyjemy przecież w XXI wieku – dodał Jean Francois.