Zawartość
Liczba całkowita wyników: 92

Art. 38 - Prawo do ochrony życia

Rzeczpospolita Polska zapewnia każdemu człowiekowi prawną ochronę życia.

CO TO ZNACZY?

Prawo do ochrony życia jest jedną z najważniejszych gwarancji konstytucyjnych, które w sposób naturalny warunkuje istnienie wszystkich dalszych wolności i praw. Ponieważ życie ludzkie jest wartością konstytucyjną, państwo w sposób bezpośredni powołane zostaje do jego ochrony.

Ochrona życia wynika z samej zasady państwa demokratycznego. Dlatego przed 1997 r., gdy Konstytucja nie odnosiła się wprost do ochrony życia ludzkiego, Trybunał Konstytucyjny wywiódł zasadę jego ochrony z samej charakterystyki polskiej państwowości – z zasady demokratycznego państwa prawnego (por. orzeczenie K 26/96).

Konstytucja wymaga od państwa nie tylko powstrzymania się od wprowadzania regulacji dopuszczających pozbawianie życia ludzkiego, np. w ramach kary śmierci, ale również podejmowania określonych kroków w celu ochrony tego życia.

Data początkowa
np.: 03/2021
Data końcowa
np.: 03/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

RPO dla Wirtualnej Polski: o aborcji powinien decydować parlament, nie TK

Data: 2021-02-11

Profesor Adam Bodnar był gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski. Rzecznik Praw Obywatelskich odniósł się do wywiadu Julii Przyłębskiej.

Rzecznik wyjaśnił również, dlaczego nie wziął udziału w postępowaniu TK ws. aborcji. - Uważam, że nie Trybunał Konstytucyjny w tej sprawie powinien rozstrzygać - przekazał Bodnar. - To są tak delikatne kwestie, że powinny być one pozostawione do decyzji parlamentu. To powinno być przedyskutowane poprzez trzy czytania w Sejmie, dyskusje w Senacie, później dyskusje na etapie podpisywania ustawy prezydenta - powiedział RPO. - Ta metoda została przyjęta przez obóz rządzący, czyli skierowanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego, to metoda oszukańcza - dodał gość WP. - Zaraz po wyroku wydałem jasne stanowisko: to jest rola dla Sejmu, do tego, aby rozważyć różne czynniki, a nie do prowadzenia procedury przez Trybunał Konstytucyjny - powiedział profesor. Adam Bodnar odniósł się także do oskarżenia Marty Lempart. - Obywatele w tej trudnej dla nich sytuacji mieli prawo do manifestowania pokojowego - przekazał RPO. - Uważam, że organizacje kobiece, którym przewodniczy Marta Lempart miały prawo do organizowania protestów - powiedział gość WP. - Uważam, że zarzuty są konsekwencją słów, które zostały wypowiedziane przez Jarosława Kaczyńskiego z mównicy sejmowej. On jakoś na początku listopada jasno sprecyzował, jaka kwalifikacja prawna tu taj w tej sytuacji się należy - wyjaśnił polityk.

Adam Bodnar był dopytywany o to, czy ta decyzja prokuratury była jego zdaniem motywowana stricte politycznie, rozkazem Kaczyńskiego. - Nie mam na to dowodów. Prokuratura jest podporządkowana politykom i Jarosław Kaczyński nawet formalnie pełni obecnie funkcję wicepremiera, który jest odpowiedzialny za sądownictwo i prokuraturę - powiedział gość WP i dodał, że to powiązanie można zauważyć.

Umierający w więzieniach. Spotkanie RPO o sytuacji osób w stanie paliatywnym w jednostkach penitencjarnych

Data: 2021-02-04
  • W polskich więzieniach karę pozbawienia wolności odbywają osoby ciężko chore, w stanie terminalnym. Niekiedy umierają w wieloosobowych celach, w brudnej pościeli, samotne,  na oczach współosadzonych. Czy tak ma być?
  • Ponad 40 osób, lekarzy, sędziów, prawników oraz dziennikarzy, spotkało się na webinarze poświęconym poszanowaniu życia i prawa do godnej śmierci w jednostkach penitencjarnych.
  • Mimo że każdy przypadek śmierci w więzieniu jest inny, zebranym udało się wskazać na problemy systemowe: niedostatki w organizacji służby więziennej, słabość i niedofinansowanie więziennej służby zdrowia, trudności z zapewnieniem bezpłatnych świadczeń medycznych wobec braku ubezpieczenia zdrowotnego w momencie zwolnienia z zakładu karnego czy trudności formalne w załatwieniu miejsca godnej śmierci w DPS i zmniejszająca się liczba udzielanych przerw w karze osobom w ciężkim stanie zdrowia.
  • Wnioski te zostaną przedstawione Służbie Więziennej, której przedstawiciel obecny był na spotkaniu.

Biuro RPO przeanalizowało szczegółowo 10 przypadków zgonów skazanych i tymczasowo aresztowanych. Prowadzi analizę kolejnych kilkudziesięciu spraw. Rzecznik Praw Obywatelskich chce rozpocząć poważną, niepolityczną debatę na ten temat.

Prawo do życia

- Opinia publiczna powinna poznać skalę problemy. Przygotujemy też szczegółowe rekomendacje i zrobimy wszystko, by podjąć debatę z Biurem Służby Zdrowia Centralnego Zarządu Służby Więziennej – powiedział RPO Adam Bodnar.

Przypomniał też, że śmierć w więzieniu z powodu zaniedbań państwa to nie jest temat nowy. Wyrzutem sumienia i ponurym memento dla Polski jest sprawa pana Dzieciaka, który zmarł w areszcie nie doczekawszy się właściwej pomocy medycznej. W 2008 r. ETPC stwierdził, że Polska naruszyła prawo do życia, czyli art. 2 EKPC.

Jak jest teraz?

Choć liczba więźniów w Polsce maleje (jest ich mniej niż 70 tys.), to rośnie liczba zgonów w jednostkach penitencjarnych: ze 125 w roku 2009 do 159 w roku 2019 (27% więcej). Śmierci z przyczyn naturalnych o 53% więcej, z 84 odnotowanych zgonów w 2009 r. do 129 w 2019 r.– powiedziała dr Ewa Dawidziuk, dyrektorka Zespołu ds. Wykonywania Kar w Biurze RPO.

Jeszcze lepiej problem ten widać po przeliczeniu danych na umowne 100 tys. więźniów: taki „współczynnik śmierci” wynosił w 2015 r. 140, a w 2018 r. – 230 (dane przedstawił reprezentant Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka).

Spada liczba świadectw lekarskich ze wskazaniem, że osadzony „nie może być leczony w zakładzie karnym”. Dyrektorzy zakładów karnych rzadziej występują z wnioskiem o zwolnienie, także sądy penitencjarne rzadziej udzielają ciężko chorym przerw w wykonywaniu kary.

Co to konkretnie znaczy?

Jolanta Nowakowska, zastępczyni Dyrektora Zespołu ds. Wykonywania Kar BRPO opowiedziała, jak wygląda śmierć w więzieniu – na podstawie akt, rozmów z umierającymi osadzonymi i współwięźniami.

Pan Antoni, tymczasowo aresztowany. Miał 70 lat, 180 cm wzrostu – a ważył ledwie czterdzieści parę kilo. Do aresztu trafił ciężko chory, trzeba było mu amputować nogę. Leżał w celi, bez pomocy. – „Oni [więźniowie] brzydzą się mną” – mówił dyr. Nowakowskiej. W tym czasie od czterech miesięcy leżał w niezmienianym ubraniu, w łaźni był tylko raz – bo nie mógł chodzić. Leżał w pościeli niezmienianej od miesiąca, a nie był w stanie się umyć. Zmarł po 2 miesiącach.

Pan Henryk – był sparaliżowany i leżał w celi wieloosobowej w stanie określanym przez lekarza jako „średniociężki”. Więźniowie nie mogą pomagać współosadzonemu w załatwianiu potrzeb fizjologicznych i w intymnych czynnościach higienicznych. Panu Henrykowi nie pomagał więc nikt. Współosadzeni mówili o nim: „Porzucono człowieka”. Skarżyli się, że miał brudną odzież, że śmierdział, że strasznie kaszlał w nocy.

Kiedy stan zdrowia ze średniociężkiego zamienił się w bardzo ciężki, pan Henryk trafił do szpitala więziennego i tam umarł

Pan Dariusz, młody człowiek chorujący na zaawansowanego chłoniaka. Leżał na łóżku w małej zaniedbanej celi, którą dzielił z dwoma innymi osobami. Z ran sączyła mu się krew, ale pościel zmieniano mu regulaminowo – co 2 tygodnie. Nie chodzi do łaźni, psychologa widział dwa razy, za to wychowawca próbował go zainteresować kursami zawodowymi. Tymczasem w tym samym momencie przerwano mu już standardową terapię onkologiczną i ograniczono się do pomocy paliatywnej.

Zwrot w tej sprawie był nieoczekiwany: sędzia penitencjarny nie wyraził zgody na przerwę w odbywaniu kary, ponieważ… lekarze znaleźli nowy sposób leczenia tego trudnego przypadku. Służba więzienna sfinansowała terapię – pan Dariusz wyszedł na wolność już w trakcie leczenia. Ale to nie zmienia faktu, że w więzieniu był traktowany w sposób niegodny.

Na zlecenie Biura Rzecznika Praw Obywatelskich dr Marzena Ksel szczegółowo zanalizowała przypadki zgonów 10 osób pozbawionych wolności. W większości to przypadki mężczyzn po 50-60-tce, z małymi wyrokami, za to bardzo schorowanych.

Jeden z tych osadzonych trafił do więzienia bardzo ciężko chory,  z zaawansowaną miażdżycą. W więzieniu musiał przejść amputację nogi, a transport do szpitala trwał 12 godzin. Zmarł trzy dni po operacji.

W kilku przypadkach chodziło o nieoperacyjnego raka płuc – chorzy umierali w celach, na oczach współosadzonych, bez pomocy pielęgniarskiej. Były też przypadki chorób otępiennych na tyle zaawansowanych, że osadzony wymagał stałej pomocy innych osób i słabo komunikował się z otoczeniem.

Dramatyczny przypadek dotyczył mężczyzny tymczasowo aresztowanego, który w areszcie schudł 26 kilo i w końcu zdiagnozowano mu nowotwór z przerzutami. Stan był już terminalny, więc w dokumentacji jest informacja, że nie może brać udziału w posiedzeniu sądu, poza oddziałem szpitalnym.

Umarł w szpitalu przywięziennym.

Powody takiego naruszania godności i zakazu poniżającego traktowania mogą być następujące:

  • Służby penitencjarne nie dbają o godne warunki pobytu ciężko chorych w zwykłych celach. Nie łagodzą cierpienia fizycznego i duchowego osób zakwalifikowanych do leczenia paliatywnego.
  • Brakuje miejsc na więziennych oddziałach szpitalnych  - oddział z prawdziwego zdarzenia jest w ZK w Czarnem (płk Włodzimierz Głuch, dyrektor Biura Penitencjarnego w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej uzupełnił, że Służba Więzienna ma 11 szpitali więziennych z prawie 800 łóżkami).
  • Kadra więzienna nie ma doświadczenia, jak pracować z osobą ciężko chorą. Dlatego porzuca je i oddaje więziennej służbie zdrowia.
  • Przewodniczący Naczelnego Sądu Lekarskiego, podał kolejne powody: więzienna służba zdrowia jest w stanie upadku. Z jednostki penitencjarnej do szpitala może być nawet kilkaset kilometrów (np. jedyny oddział chirurgiczny dla więźniów jest w Bydgoszczy). W jednostkach, w których nie ma szpitali, świadczona jest pomoc ambulatoryjna – a to oznacza, że lekarz jest tylko w ciągu dnia, a w nocy nie ma personelu medycznego. W sytuacjach nagłych wzywane jest wtedy pogotowie ratunkowe lub chory jest transportowany do publicznego podmiotu służby zdrowia.

    Pozostaje jednak pytanie, dlaczego umierający nie są zwalniani z więzień. Jak zaznaczyła dr Ksel, każdy z badanych przez nią przypadków kwalifikował się do udzielenia przerwy w karze, tak by osoby te mogły godnie umrzeć na wolności

    Dlaczego ludzie umierający trafiają do więzień i umierają tam?

    Powody tego stanu rzeczy podali w dyskusji eksperci, w tym sędziowie penitencjarni z kilku sądów, którzy przekonywali jednak, że starają się udzielać przerw w wykonywaniu kary, kiedy tylko to jest możliwe.

  • Lekarz wydający dla sądu penitencjarnego opinię, że stan zdrowia osadzonego nie pozwala na odbywanie kary, musi ustalić od razu, gdzie ten pacjent ma być leczony i na jakich warunkach.
  • Często jednostkę penitencjarną dzielą od miejsca zamieszkania setki kilometrów, często chory nie utrzymuje już kontaktów z rodziną (może być tak, że odbywa karę za przestępstwo na szkodę bliskich). Nie ma więc dokąd wrócić, by umrzeć na wolności.
  • Po wyjściu z więzienia chory nie jest automatycznie ubezpieczony w NFZ (o ile nie ma emerytury lub renty). Człowiek potrzebujący leczenia paliatywnego nie poradzi sobie aby zorganizować tę kwestię – nie przyjmie więc go hospicjum czy szpital.
  • Do rzeczników odpowiedzialności zawodowej izb lekarskich dosyć regularnie wpływają skargi na opiekę nad osadzonymi.

Podsumowując spotkanie zastępczyni RPO Hanna Machińska podkreśliła, że mamy do czynienia z problemem systemowym a nie jednostkowymi błędami. Nie mamy odpowiedniej opieki w więzieniach nad osobami w stanie paliatywnym, nie mamy miejsc do godnej śmierci, jest problem z systemem ubezpieczeń zdrowotnych, problem ze skierowaniem do DPS, a personel medyczny oraz wychowawcy w jednostkach penitencjarnych nie są przygotowani do niesienia pomocy umierającym osadzonym.

Dr Hanna Machińska zwróciła się do Służby Więziennej o przygotowanie kompleksowej analizy sytuacji. Płk Włodzimierz Głuch, dyrektor Biura Penitencjarnego w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej, zapewnił, że wnioski i informacje z debaty przedstawi Dyrektorowi Generalnemu Służby Więziennej.

IX.517.532.2019

76. rocznica wyzwolenia obozu Auschwitz

Data: 2021-01-27

Mija kolejna, 76. już rocznica wyzwolenia nazistowskiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Stał się on symbolem zła i cierpienia ludzi, symbolem haniebnej historii, miejscem znieważenia ludzkiej godności i podstawowych praw człowieka. 

To także Międzynarodowy Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu, ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne ONZ dla uczczenia ofiar Holokaustu właśnie w rocznicę wyzwolenia obozu Auschwitz. W rezolucji wezwano społeczność międzynarodową do podjęcia wszelkich środków mobilizujących narody, aby podtrzymać pamięć i wiedzę na temat Holokaustu, by ten czas był dla wszystkich ludzi przestrogą przed nienawiścią, rasizmem i uprzedzeniami. 

W kontekście globalnego rosnącego poziomu dezinformacji oraz mowy nienawiści, edukacja i pamięć o Holokauście jest jeszcze pilniejsza. Wraz z rozwojem wiedzy historycznej jest szansą na lepsze przeciwdziałanie nawracającym w różnych kontekstach próbom zaprzeczania i zniekształcania historii. To trudne doświadczenie dobitnie wskazuje, do czego może doprowadzić język nienawiści i wykluczenia. Jest jednocześnie lekcją, jak rozpoznawać rodzące się zagrożenia dla wolności i praw człowieka.

Dzisiaj oddajemy hołd ofiarom tej nieludzkiej zbrodni. Przy tej okazji przypominamy także słowa Mariana Turskiego, jednego z więźniów Auschwitz, członka Rady Społecznej RPO - Nie bądźcie obojętni! To bowiem brak zaagnażowania, brak emapatii i obojętność na los drugiego człowieka stają się często istotnym zagrożeniem dla praw obywatelskich, swoistym przyzwoleniem na zło.

O znaczeniu i przyjęciu tego apelu w dynamicznie zmieniającej się współczesnej rzeczywistości Rzecznik Praw Obywatelskich będzie dziś rozmawiał podczas debaty organizowanej przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN. Gośćmi będą także Piotr Forecki - politolog oraz Draginja Nadaždin – dyrektorka Amensty International Polska. Poszukają oni wspólnie odpowiedzi na pytanie, co dla dzisiejszego społeczeństwa znaczy nie być obojętnym i jak korzystać z nauk płynących z historii.

 

Sprawa Polaka odłączanego od aparatury w szpitalu. RPO interweniuje w brytyjskiej komisji praw człowieka i niedyskryminacji oraz Brytyjskim Stowarzyszeniu Medycznym (EDIT) 

Data: 2021-01-22
  • Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje w sprawie polskiego obywatela przebywającego w szpitalu w Wielkiej Brytanii, wobec którego tamtejszy sąd wydał zgodę na odłączenie od aparatury podtrzymującej życie
  • Prosi panią Kishwer Falkner, szefową brytyjskiej komisji praw człowieka i niedyskryminacjio działania, które pomogą w znalezieniu akceptowalnego dla stron rozwiązania
  • O opiniię nt. standardów postępowania w takiej sprawie RPO zwraca się zaś do Komisji Etyki Lekarskiej Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego 

To już druga interwencja Adama Bodnara w tej sprawie. 15 stycznia pisał do kancelarii premiera z podpowiedzią, jak wykorzystać Europejską Konwencję Praw Człowieka do obrony Polaka. 19 stycznia KPRM przekazała to pismo do MSZ.

Media brytyjskie i polskie doniosły o wycofaniu odżywiania i nawadniania obywatela polskiego w brytyjskim szpitalu. Po zawale serca zapadł w śpiączkę po uszkodzeniu mózgu. Lekarze doszli do wniosku, że w jego najlepszym interesie leży wycofanie wszystkich zabiegów podtrzymujących życie.

Decyzja lekarza została zaakceptowana przez część rodziny pacjenta, ale jego matka, siostry i siostrzenica nie zgodziły się z tą decyzją. Twierdziły, że będąc katolikiem, nie chciałby on, aby jego życie zostało zakończone. Spór trafił do sądu.

Członkowie rodziny Polaka bezskutecznie próbowali zaskarżyć orzeczenie Sądu Apelacyjnego przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka (ETPC). Matka, siostry i siostrzenica RS złożyły kolejny wniosek o zezwolenie na odwołanie od decyzji sądu. Potem złożyli kolejny wniosek do ETPCz, ale wniosek został odrzucony. Sąd przyznał rację szpitalowi.

Obecnie członkowie rodziny mężczyzny podejmują działania, by przewieźć go do Polski. Jeden z polskich szpitali wyraził gotowość przyjęcia go. Działania podjęły również władze polskie. Specjalną petycję zbiorową mającą na celu ochronę interesów RS podpisało już ponad 15 tys. obywateli.

RPO podkreśla, że można zaobserwować znaczne różnice w przepisach dotyczących możliwości rezygnacji z leczenia lub zaprzestania nawadniania i żywienia w różnych krajach Europy. 

Na brak europejskiego konsensusu między państwami w sprawie zezwolenia na wycofanie leczenia podtrzymującego życie zwrócił uwagę Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawie Lambert i inni przeciwko Francji. Trybunał stwierdził, że państwom należy pozostawić pewien margines oceny. 

Kwestia odstawienia nawodnienia i odżywiania budzi poważne kontrowersje wśród prawników, lekarzy i etyków. Niektórzy specjaliści, dopuszczając odstąpienie od daremnej terapii, wykluczają możliwość zaprzestania nawadniania i odżywiania. Postrzegają te interwencje jako część podstawowej opieki zdrowotnej, a nie jako leczenie, które można przerwać. Na przykład Polska Grupa Robocza ds. Problemów Etycznych Końca Życia zaproponowała definicję "terapii uporczywej”. Wskazała, że ​​definicji tej nie można rozszerzyć na leczenie podstawowe, takie jak uśmierzanie bólu czy karmienie i nawadnianie, o ile służą dobru pacjenta.

Bezsporne jest, że decyzja o możliwości zaprzestania nawadniania i odżywiania oraz decyzja o możliwości przewiezienia obywatela do Polski powinny przede wszystkim służyć dobru pacjenta. Jednak zrozumienie pojęcia „najlepiej pojętego interesu pacjenta” jest uwarunkowane kulturowo, ideologicznie i religijnie. 

Zdaniem RPO te różnice, które można zaobserwować w regulacjach prawnych i postawach społecznych wobec podejścia do leczenia u schyłku życia w Polsce i Wielkiej Brytanii, należy rozważyć w przypadku Polaka. Uwzględnienie szerszego kontekstu kulturowego pomogłoby w prawidłowym ustaleniu domniemanej woli pacjenta. Dodatkowo uczyniłoby to decyzję bardziej akceptowalną społecznie. 

Dlatego RPO sugeruje działania w ramach kompetencji komisji, które miałyby na celu rozwiązanie trwającego sporu.

Wystąpienie do Komisji Etyki Lekarskiej Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego (aktualizacja 22 stycznia 2021 r.)

Ponadto RPO wystąpił w tej sprawie do dr Johna Chisholma, prezesa Komisji Etyki Lekarskiej Brytyjskiego Stowarzyszenia Medycznego (British Medical Association).

Mając na uwadze, że sprawa RS dotyczy złożonych kwestii etycznych i budzi emocjonalną dyskusję publiczną, Adam Bodnar zwraca się do Komisji o przedstawienie opinii na temat standardów postępowania obowiązujących w takiej sprawie.

- Uważam, że stanowisko Komisji będzie miało ogromne znaczenie i przyczyni się do rozwiązania trwającego sporu – głosi pismo RPO.

VII.531.4.2021

Pacjent czekał w szpitalu tak długo, aż placówka zgłosiła jego zaginięcie. RPO pyta o sprawę

Data: 2021-01-22
  • Pacjent oczekiwał w szpitalu na krześle na pomoc lekarską
  • W międzyczasie szpital zgłosił jego zaginięcie.
  • Policja po kilku godzinach znalazła pacjenta tam, gdzie zostawili go ratownicy
  • Był już w bardzo ciężkim stanie i zmarł trzy dni później

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę 70-latka, który tak oczekiwał na pomoc w jednym z radomskich szpitali.

Jak wynika z informacji mediów, w grudniu 2020 r. pacjent został zawieziony do ambulatorium przy szpitalu po tym, jak poczuł się źle i wymiotował. Wówczas nie zlecono żadnych badań i wypisano pacjenta do domu.

Kolejnego dnia mężczyzna ponownie trafił do szpitala. Wtedy doszło do opisanej sytuacji.

Rzecznik pyta prezesa szpitala o informacje w tej sprawie, jak i o działaniach w celu wyeliminowania takich sytuacji w przyszłości.

V.7010.14.2021

Czy rząd interweniuje w ETPCz ws Polaka odłączanego od aparatury w szpitalu? RPO do KPRM

Data: 2021-01-15

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek dotyczący sprawy polskiego obywatela przebywającego w szpitalu w Wielkiej Brytanii, w stosunku do którego brytyjski sąd wydał zgodę na odłączenie od aparatury podtrzymującej życie.

Z doniesień medialnych wynika, że rodzina mężczyzny zwróciła się do Prezesa Rady Ministrów z prośbą o podjęcie interwencji w oparciu o art. 33 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i wniesienie skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

RPO zwraca się do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów o pilną informację na temat tego, co w tej sprawie robi premier RP.

VII.531.4.2021

Będą kontrole trzeźwości pracowników przez pracodawców? MRPiT podaje szczegóły projektu ustawy

Data: 2021-01-04
  • Planuje się umożliwienie pracodawcom – pod pewnymi warunkami - wprowadzenia prewencyjnej kontroli pracowników na obecność alkoholu lub podobnie działających środków 
  • Przewidywane są dwa tryby niedopuszczania pracownika do pracy po użyciu alkoholu lub środka odurzającego
  • Miałoby to się odbywać na podstawie "uzasadnionego podejrzenia pracodawcy” – np., gdy pracodawca nie wprowadził takiej kontroli - lub gdy kontrola wykaże stan pracownika po użyciu alkoholu lub innego środka

Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii poinformowało Rzecznika Praw Obywatelskich o szczegółach wstępnego, roboczego projektu ustawy.

Pracodawcy mają problemy wobec nieuregulowania procedury prewencyjnej kontroli trzeźwości pracownika. Dlatego RPO w grudniu 2020 r. zwrócił się do ministra rozwoju, pracy i  technologii Jarosława Gowina o przyspieszenie prac nad wprowadzeniem kompleksowej regulacji umożliwiającej przeprowadzanie takiej samodzielnej kontroli pracowników na obecność alkoholu, a także innych środków psychoaktywnych i odurzających.

W ocenie RPO pracodawcy powinni mieć możliwość samodzielnej kontroli pracowników na obecność alkoholu czy substancji psychotropowych – z przestrzeganiem ich prawa do prywatności. Szczególnie ważne jest to w przypadku kierowców autobusów, lekarzy, czy obsługi ruchu lotniczego.

Kontrowersje związane ze sprawdzaniem trzeźwości pracowników

Sąd Najwyższy w jednym z wyroków dopuścił stosowanie wyrywkowych kontroli trzeźwości. Możliwe to jest w sytuacjach, w których z uwagi na charakter pracy lub zakładu pracy istnieje ryzyko zagrożenia dla życia i zdrowia. Wskazał zarazem, że poddanie się profilaktycznym badaniom na trzeźwość należy zakwalifikować do podstawowych obowiązków pracownika, a uchylenie się od tego należy traktować jako ich naruszenie.

Tymczasem Urząd Ochrony Danych Osobowych stoi na stanowisku, że w obecnym stanie prawnym pracodawcy nie mogą samodzielnie kontrolować stanu trzeźwości pracowników, nawet wyrywkowo. Rozwiązania tego problemu nie znajdziemy również w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

W efekcie kwestia ta nie znajduje jednoznacznego rozwiązania w orzecznictwie sądów powszechnych, które wydają różne wyroki. Do Rzecznika wpływają skargi pracowników, kwestionujące uprawnienia pracodawców do przeprowadzania kontroli.

RPO: niezbędne jest szybkie stworzenie podstaw prawnych do przeprowadzania kontroli trzeźwości przez pracodawcę

Rzecznik dostrzega, że stworzenie skutecznego prawa regulującego problem wyrywkowych kontroli trzeźwości jest skomplikowane i wymaga wielu analiz oraz zbadania sytuacji prawnej i faktycznej różnych grup zawodowych, a także zapewnienia ochrony prywatności pracowników.

Z drugiej strony, aby chronić życie i zdrowie obywatelek oraz obywateli niezbędne jest szybkie stworzenie podstaw prawnych do weryfikowania przez pracodawcę stanu, w jakim znajduje się pracownik. Dotyczy to wielu zawodów i branż, newralgicznych dla ochrony życia i zdrowia, także bezpieczeństwa publicznego. W bardzo wielu sytuacjach stan trzeźwości pracowników ma decydujący wpływ na bezpieczeństwo innych osób, np. w przypadku kierowców komunikacji miejskiej, czy w przewozach pasażerskich. Podobnie, gdy chodzi o lekarzy, pracowników zatrudnionych przy obsłudze maszyn i urządzeń budowlanych, czy przy też obsłudze ruchu lotniczego.

Z tego względu potrzebne jest stworzenie regulacji prawnej usuwającej wątpliwości co do podstaw prawnych badania prewencyjnego trzeźwości pracownika i zażywania przez niego substancji psychotropowych oraz respektującej  prawo do prywatności.

Zapowiedź podjęcia działań nad przygotowaniem odpowiedniej regulacji prawnej zawarto w odpowiedzi z 24 września 2020 r., udzielonej RPO przez departament prawa pracy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. RPO poprosił ministra  Jarosława Gowina o szczegółowe informacje.

Odpowiedź Iwony Michałek, sekretarz stanu w MRPiT

Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii nie ustaje w działaniach mających na celu uregulowanie kwestii przeprowadzania przez pracodawców prewencyjnych kontroli trzeźwości pracowników, a także kontroli na obecność środków działających podobnie do alkoholu w ich organizmach. W chwili obecnej nadal trwają prace wewnątrz resortu, poprzedzające oficjalne rozpoczęcie procedury legislacyjnej w tym zakresie.

W kwestii kontroli trzeźwości pracowników oraz kontroli na obecność środków działających podobnie do alkoholu w ich organizmach należy podkreślić, że podejmowanie jakichkolwiek czynności zawodowych w stanie po użyciu alkoholu lub po zażyciu środka działającego podobnie do alkoholu, należy oceniać jako naganne. Jak słusznie zauważono, w pewnych przypadkach dodatkowo może ono stanowić zagrożenie w szczególności dla życia i zdrowia zarówno samego pracownika, jego współpracowników, jak i innych osób.

Spożycie alkoholu lub zażycie środka działającego podobnie do alkoholu powoduje bowiem zakłócenie funkcjonowania organizmu, w tym zaburzenia czynności poznawczych i brak pełnej kontroli nad organizmem, które – w odniesieniu do niektórych grup pracowników – mogą stanowić szczególnie istotne zagrożenie dla dóbr pracownika, pracodawcy, jak i innych osób.

Powyższe ustalenia oraz przeprowadzone przez MRPiT (uprzednio MRPiPS) analizy doprowadziły do wniosku, że projektowaną regulacją należałoby objąć dwie kategorie sytuacji. W pierwszej kolejności winno się umożliwić pracodawcom – pod warunkiem spełnienia określonych warunków – wprowadzenie prewencyjnej kontroli pracowników na obecność alkoholu lub środków działających podobnie do alkoholu, a także określić ogólne zasady przeprowadzania takich kontroli.

Ponadto winno się wprowadzić kompleksową regulację, określającą podstawy do niedopuszczenia przez pracodawcę do wykonywania pracy pracownika, wobec którego zachodzi uzasadnione podejrzenie, że stawił się do pracy w stanie po użyciu alkoholu lub środków działających podobnie do alkoholu lub spożywał alkohol lub zażywał takie środki w czasie pracy (na wzór obecnie obowiązujących w ustawie z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi).

Zdaniem resortu, obowiązek niedopuszczenia do wykonywania pracy powinien również zachodzić wobec pracownika, u którego przeprowadzona przez pracodawcę kontrola trzeźwości lub kontrola na obecność środków działających podobnie do alkoholu wykaże obecność alkoholu lub ww. środka.

W świetle powyższego, we wstępnym, roboczym projekcie regulacji przewidziano dwa tryby prowadzące do niedopuszczenia pracownika znajdującego się w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu w czasie pracy:

  1. na podstawie uzasadnionego podejrzenia pracodawcy – w odniesieniu do pracowników nieobjętych kontrolą trzeźwości lub kontrolą na obecność środków działających podobnie do alkoholu (zarówno w przypadku, gdy pracodawca w ogóle nie wprowadził takiej kontroli, jak i w odniesieniu do części pracowników, którzy nie spełniają ustawowych przesłanek objęcia kontrolą);
  2. w wyniku przeprowadzenia prewencyjnej kontroli trzeźwości lub kontroli na obecność środków działających podobnie do alkoholu i uzyskania wyniku wskazującego na znajdowanie się przez pracownika w stanie po użyciu alkoholu lub środka działającego podobnie do alkoholu.

Natomiast w zakresie określenia celów przetwarzania przez pracodawcę danych o obecności alkoholu lub środków działających podobnie do alkoholu w organizmie pracownika resort nawiązał współpracę z Urzędem Ochrony Danych Osobowych. Celem tej współpracy jest realizacja potrzeb pracodawców w zakresie kontroli trzeźwości i kontroli na obecność środków działających podobnie do alkoholu, przy jednoczesnym zapewnieniu zgodności projektowanej regulacji zapewnienie zgodności projektowanej regulacji z postanowieniami rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych).

Pragnę zapewnić, że Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii dołoży wszelkich starań, by prowadzone w chwili obecnej robocze prace nad przedstawioną powyżej regulacją zostały zakończone w możliwie najbliższym terminie – zapewniła wiceministra Iwona Michałek.

III.7044.65.2020

RPO do Prokuratury Krajowej: zbadać umorzenie sprawy śmierci radnego Głogowa

Data: 2020-12-23
  • Prokuratura Krajowa powinna zbadać prawidłowość umorzonego śledztwa w sprawie radnego Głogowa Pawła Chruszcza
  • RPO wskazał prokuraturze wątpliwości, o jakich pisały media
  • Być może przy ocenie sprawy nie wzięto pod uwagę istotnych dowodów

Ciało radnego znaleziono w maju 2018 r., wiszące na słupie energetycznym pod Głogowem. Prokuratura Okręgowa w Legnicy badała trzy wątki: samobójstwo, samobójstwo pod presją i zabójstwo z upozorowanym samobójstwem. Postępowanie umorzono w grudniu 2019 r. Uznano, że nikt nie przyczynił się do śmierci Pawła Chruszcza. Zażalenie rodziny oddalił sąd w Głogowie, który w lipcu 2020 r. utrzymał w mocy umorzenie.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął działania dotyczące tego postępowania na podstawie artykułu w wp.pl pt. „Archiwum X w Głogowie. Tajemnica śmierci Pawła Chruszcza”.

Autorzy podnieśli w nim kilkanaście wątpliwości wobec śledztwa. Według nich, m.in. nie przesłuchano wszystkich świadków (albo zrobiono to bardzo późno), nie ustalono wszystkich osób, z którymi kontaktował się telefonicznie Chruszcz przed śmiercią, nie powołano biegłego psychologa (profilera) – choć radny zaczął wyraźnie obawiać się o życie.  Ponadto nienależycie zabezpieczono miejsca zdarzenia i nie zbadano, czy mężczyzna mógł się sam wspiąć na słup.

W Biurze RPO zbadano akta śledztwa Prokuratury Okręgowej w Legnicy pod kątem opsianych przez dziennikarzy wątpliwości. Badanie to nie dało podstaw do ich wyjaśnienia.

Rzecznik badał, czy w postępowaniu prokuratury dopełnione obowiązki państwa wynikające z art. 2 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawach skarg na naruszenie tego przepisu. Obowiązki to:

  • postępowanie przygotowawcze prowadzone w sprawie śmierci człowieka powinno być niezależne;
  • postępowanie powinno być skuteczne;
  • postępowanie powinno być rzetelne. Władze muszą zawsze dołożyć wszelkich starań, żeby dowiedzieć się, co się wydarzyło, oraz nie powinny opierać się na pochopnych albo nieuzasadnionych wnioskach;
  • postępowanie musi być sprawne, tzn. wolne od opóźnień.
  • postępowanie powinno być transparentne. Bliscy ofiary jak również opinia publiczna powinni mieć dostęp do informacji na temat przebiegu i wyników śledztwa.

W ocenie RPO powstaje pytanie, czy przed umorzeniem śledztwa w istocie zrealizowano ustawowe cele postępowania przygotowawczego określone w art. 297 Kodeksu postępowania karnego, a tym samym zadośćuczyniono wskazanym obowiązkom państwa.

Niewykluczone jest bowiem, że ze względu na braki dowodowe w postępowaniu przygotowawczym poza wiedzą osób dotychczas dokonujących prawnokarnej oceny sprawy pozostawały nieznane im istotne fakty i dowody mogące rzutować na trafność i zasadność prawidłowego rozstrzygnięcia.

Dlatego Adam Bodnar poprosił dyrektorkę Departamentu Postępowania Przygotowawczego Prokuratury Krajowej, aby w ramach zwierzchniego nadzoru służbowego zbadano prawidłowość zarówno samego śledztwa, jak i decyzji końcowej.

II.519.550.2018

Plan awaryjny - jak szukać pomocy, gdy doświadczamy przemocy domowej w pandemii?

Data: 2020-12-11


RPO jest zaniepokojony doniesieniami o nasilającej się w trakcie epidemii koronawirusa fali przemocy domowej. Wystosował list otwarty do osób jej doświadczających oraz ludzi z ich otoczenia. 

Rzecznik Praw Obywatelskich odbiera wiele alarmujących sygnałów dotyczących konsekwencji izolacji i kwarantanny dla poczucia bezpieczeństwa osób zagrożonych przemocą domową. Niepokojące są także doświadczenia innych państw. Potwierdzają one gwałtowny wzrost liczby zgłoszeń przypadków przemocy domowej.

RPO zaapelował: "Razem powinniśmy stawić czoło temu problemowi. Mimo zagrożenia musimy pozostać wrażliwi na krzywdę innych. Jeśli Twój dom nie jest bezpieczny i obawiasz się, że Twoi bliscy mogą zrobić Ci krzywdę – zwróć się po pomoc. Przemoc ze strony partnera lub innej bliskiej osoby jest przestępstwem. Nikt nie ma prawa bić, grozić, upokarzać ani w żaden inny sposób naruszać praw drugiego człowieka. Prawo i instytucje państwowe są po to, aby nas chronić."

Stan epidemii i jego konsekwencje dla naszej wolności osobistej nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. W odpowiedzi na ich potrzeby, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, działając we współpracy z ekspertkami Fundacji Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii IPZ, opracowało „Plan awaryjny”. Zawiera on informacje o możliwościach uzyskania pomocy w czasie pandemii dla wszystkich, którzy w czterech ścianach doświadczają przemocy.

Serdecznie dziękujęmy Organizacjom społecznym za pomoc w jego opracowaniu oraz wsparcie merytoryczne.

Osobisty plan awaryjny

Jeśli wiesz, że możesz doświadczyć przemocy domowej i obawiasz się, że w czasie epidemii może być trudno uzyskać pomoc, przygotuj osobisty plan awaryjny. 

Jeśli zdarzy się coś złego, będziesz od razu wiedzieć jak zareagować i gdzie pójść.

Twoje bezpieczeństwo to priorytet. 

Nie jesteś winna/y przemocy i są ludzie, którzy chcą Ci pomóc! 

  1. Obserwuj zachowania osoby agresywnej: 

To ważne, żeby wiedzieć, jakie zachowania zapowiadają najgorsze i kiedy sytuacja staje się niebezpieczna dla Ciebie, Twoich najbliższych, dzieci. 

Jeśli awantury, krzyki nasilają się, jeśli coraz częściej słyszysz groźby pod swoim adresem, jeśli doświadczasz przemocy fizycznej np. szarpania, popychania, bicia, czy też zmuszania do seksu – to są sygnały, że przemoc się nasila i narasta. 

  1. Naucz dzieci dbać o bezpieczeństwo: 

Powiedz dzieciom, gdzie mogą szukać pomocy:

  • np. że mogą pukać do zaprzyjaźnionej sąsiada/ki,
  • naucz je numeru alarmowego,
  • porozmawiaj z nimi, że nie są one winne przemocy i kłótni,
  • ustalcie, gdzie znajduje się klucz do domu, jak otworzyć drzwi wejściowe, gdyby coś się stało,
  • upewnij się, że znają adres mieszkania, gdyby musiały wzywać służby. 
  1. Bezpieczne miejsce: 

Zastanów się, gdzie w Twoim domu możesz znaleźć bezpieczne schronienie. 

Ważne, by nie znajdowały się tam żadne niebezpieczne narzędzia.

Unikaj kuchni, garażu, łazienki i innych miejsc, gdzie może być twarda posadzka albo niebezpieczne przedmioty. 

Pod tym linkiem znajdziesz mapę, z oznaczeniami lokalnych organizacji i instytucji, które pomagają osobom doświadczającym przemocy. Jeśli nie znalazłaś na niej placówki w swojej okolicy, zadzwoń do najbliższego Specjalistycznego Ośrodka Wsparcia telefony znajdziesz tutaj lub lokalnego Ośrodka Interwencji Kryzysowej.

Skontaktuj się z nimi, zapytaj jak mogą Ci pomóc.  

  1. Bądź przygotowany/a do ucieczki: 

Spakuj wszystko do podręcznej torby, trzymaj ją pod ręką, tak żeby w każdej chwili móc ją zabrać. Lista rzeczy, o których trzeba pamiętać:

  • Ważne dokumenty np. paszport, dowód osobisty 
  • Leki 
  • Telefon 
  • Pieniądze/ karta płatnicza
  • Ładowarka
  • Numery ważnych telefonów 
  • Klucze do domu 
  • Obdukcje lekarskie (jeśli masz) 
  • Numery kont bankowych (zapisane)
  • Bielizna na zmianę 
  • Szczoteczka do zębów 
  • Środki ochronne potrzebne w czasie epidemii: maseczki ochronne, rękawiczki, małe opakowanie płynu do dezynfekcji (jeśli masz je w domu)
  1. W sytuacji zagrożenia: 

Nie uciekaj od dzieci! One także mogą być zagrożone. 

Jeśli nie masz możliwości ucieczki, schowaj się w rogu pokoju. Skul się, osłaniając rękoma twarz i głowę. 

Postaraj się zawsze mieć przy sobie telefon z naładowaną baterią. 

Wzywaj pomocy: 997, 112. 

W telefonie komórkowym numer alarmowy zaprogramuj tak, żebyś mogła/mógł wybrać go jednym klawiszem. Poza telefonem policji warto mieć także pod ręką numery telefonu pogotowia ratunkowego, bliskiej Ci osoby oraz numer telefonu do schroniska, gdzie możesz uzyskać pomoc i wsparcie.  

Jeśli musisz wzywać pomoc w miejscu publicznym, np. na klatce schodowej, zastanów się, czy zamiast wołania o pomoc nie krzyczeć PALI SIĘ! – co może okazać się skuteczniejsze.

Jeśli z interwencją przyjedzie policja, a się boisz o swoje życie i zdrowie, domagaj się, aby sprawca przemocy został zatrzymany na 48 godzin. Zyskasz w ten sposób czas, żeby znaleźć schronienie, uzyskać pomoc. Pamiętaj, że mimo stanu epidemii służby mają obowiązek niezwłocznie reagować na przypadki przemocy domowej! 

  1. Poznaj swoich sojuszników:

Rozmawiaj z rodziną, sąsiadami i znajomymi o sytuacji w Twoim domu.

Opracuj wspólnie z nimi strategię postępowania na wypadek, gdybyś potrzebował/a ich pomocy. Pomocne może się okazać ustalenie słowa awaryjnego – jeśli go użyjesz, będą wiedzieli, że pilnie potrzebujesz pomocy.  

Spróbuj wypełnić poniższą listę, osób do których możesz zadzwonić po wsparcie: 

  • Przyjaciel/ciółka
  • Osoba z rodziny
  • Dzielnicowy/a
  • Zaufany nauczyciel/ka ze szkoły dziecka
  • Zaprzyjaźniony sąsiad/ka
  • Kolega/koleżanka z pracy, któremu ufasz
  • Organizacja społeczna, która Ci pomoże
  • Lekarz/lekarka, który Cię zna
  • (Jeśli masz) Twój prawnik/prawniczka

Więcej szczegółowych informacji oraz przydatne numery telefonów znajdą Państwo w poradniku poniżej.

Zachęcamy również do zapoznania się z:

  • Poradnikiem Centrum Praw Kobiet "Jak uwolnić się z krzywdzącego związku" KLIK
  • Petycją Centrum Praw Kobiet o kompleksowe włączenie kwestii ochrony przed przemocą domową do rozwiązań prawnych regulujących działania w epidemii KLIK
  • Poradnikiem Funkdacji Feminoteka o sytuacji prawnej osób doświadczających przemocy domowej w czasach koronawirusa  KLIK

RPO wyróżniony w XI edycji konkursu „Białej Wstążki”

Data: 2020-12-04
  • Centrum Praw Kobiet i Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie Bez Barier” zoorganizowały po raz 11. konkurs „Wyróżnienie Białej Wstążki”. 
  • Tegoroczna edycja podsumowuje rok szczególnych wyzwań i zagrożeń dla praw kobiet. 
  • Plebiscyt nagradza mężczyzn, którzy działają na rzecz praw kobiet oraz zwalczają dyskryminację.

Rok 2020 zostanie na długie lata zapamiętany jako data wybuchu ogólnoświatowej pandemii koronawirusa. COVID-19 – niestety zgodnie z przewidywaniami organizacji pomocowych – poskutkował eskalacją przemocy domowej, głównie wobec kobiet i dzieci. Tragiczność ich położenia dodatkowo wzmacniał fakt, że większość instytucji pomocowych pracowała zdalnie, co stanowiło przeszkodę w korzystaniu z ich wsparcia. Dodatkowo w połowie roku polski rząd rozpoczął kampanię zmierzającą do wypowiedzenia Konwencji stambulskiej (tzw. antyprzemocowej).

Konkurs po raz 11. zorganizowało Centrum Praw Kobiet oraz Fundacja Jolanty Kwaśniewskiej „Porozumienie Bez Barier”. Plebiscyt "Wyróżnienie Białej Wstążki" nagradza mężczyzn, którzy działają na rzecz praw kobiet oraz zwalczają dyskryminację. Pomysłodawcami wyróżnienia są Kazimierz Walijewski i Tomasz Pietrzak. Pomysł „wyróżnienia” nawiązuje do Kampanii Białej Wstążki zainicjowanej w 1991 roku przez grupę mężczyzn w Kanadzie w drugą rocznicę masakry w Montrealu. Przypięta na piersi biała wstążka stała się symbolem sprzeciwu mężczyzn wobec przemocy wobec kobiet.

Wręcznie wyróżnień "Białej Wstążki" w 2020 roku

Tegoroczną galę otworzyła prezeska Fundacji Centrum Praw Kobiet Urszula Nowakowska oraz prezeska Fundacji „Porozumienie Bez Barier” Jolanta Kwaśniewska. Kapituła przyznała 9 wyróżnień oraz jedną nagrodę specjalną.

W kategorii osoba publiczna nagrodę otrzymał Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Kazimierz Walijewski, pomysłodawca nagrody, podkreślił, że RPO stanowczo sprzeciwiał się problemowi przemocy ze względu na płeć, alarmował o niewystarczającym wparciu ofiar ze strony państwa oraz o braku spójnej polityki społecznej. Doceniono także zrozumienie, że ofiary nie zawsze są wstanie same stanąć w obronie swoich praw i dlatego tak ważne jest budowanie systemu wsparcia oraz sojusznictwa.

Rzecznik podziękował za wyróżnienie, które jest dla niego kolejnym pretekstem do zastanowienia się co jeszcze możemy zrobić dla przeciwdziałania przemocy domowej. Przed nami ważna batalia o zmianę definicji gwałtu, chcielibyśmy dodatkowo promować uszczelnienie systemu ochrony ofiar np. przez zwiększenie liczby domów pomocy dla kobiet w ciąży lub kobiet z małymi dziećmi – powiedział RPO i wskazał na zagrożenia, z którymi dalej musimy się w Polsce mierzyć. Przykładem była sytuacja w Zakopanym, które od lat kontestuje narzędzia służące zwalczaniu przemocy, a także tykającą bombę, czyli groźbę wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej. Nadal jest wiele do zrobienia podsumował Adam Bodnar.

- Czasami mi się wydaje, że w Polsce przerobiliśmy problem mówienia o równości płci, przemocy domowej, a potem następują wydarzenia, które całkowicie przewartościowują moje przemyślenia na ten temat. Wakacyjna dyskusja o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej pokazała, że wzrasta świadomość społeczna, że uczymy się jak komunikować problem przemocy. A potem czytam informacje o powołaniu Rady Gospodarczej przy Senacie, która składa się tylko i wyłącznie z mężczyzn, podłamało mnie to w tym tygodniu. Art. 33 Konstytucji wprost mówi o równości płci również w życiu gospodarczym, a widzimy tutaj całkowity brak reprezentacji kobiet. Oczywiście to nie jest tak drastyczny problem jak przemoc, jak trauma, ale takie sytuacje to pewne punkty symboliczne, który wyznaczają, ile jeszcze mamy do zrobienia w walce o równość płci – skonstatował Rzecznik.

W kategorii organy ścigania zostali wyróżnieni:

  • młodszy aspirant Bartosz Kopi, który wykazuje olbrzymi szacunek i zaangażowanie w obszarze przeciwdziałania przemocy domowej, osoby, z którymi pracował mogą liczyć na olbrzymie wsparcie oraz pomoc.
  • Młodszy aspirant Jakub Stępień, który z wielkim szacunkiem i oddaniem dba o bezpieczeństwo osób doświadczających przemocy domowej, wyróżnia się wiedzą o mechanizmach prawnych oraz procedurze Niebieskiej Karty.

Nagrodzonym mężczyzną w kategorii osoba prywatna został w 2020 roku Marcin Anaszewicz, od lat zaangażowany w walkę o prawa kobiet, równość oraz przeciwdziałanie przemocy.
- Przemoc wobec kobiet to nie jest ich problem – to mężczyźni mają tutaj pole do zmiany, do działania – podkreślił laureat.

Wyróżnienie „Białej Wstążki” za działalność w obszarze wymiaru sprawiedliwości dostał Piotr Iwanicki – radca prawny wspierająca osoby wykluczone, kobiety, osoby LGBTQIA, angażujący się w sprawy trudne, wymagające, pro bono, który otwarcie mówi o tym, że patriarchat jest źródłem przemocy oraz Laszlo Schlesinger – toruński adwokat znany z prowadzenia pro bono skomplikowanych spraw o przemoc domową, dyskryminację czy prawa aktywistek, laureat który - jak podkreśliła Kapituła - wyróżnia się niezwykłym wspieraniem kobiet i dzieci.

Adam Kuczyński otrzymał wyróżnienie w kategorii instytucje i organizacje pomocowe. Laureat jest radcą prawnym i feministą pomagającym pro bono kobietom doświadczającym przemocy domowej oraz seksualnej, wsłuchując się w potrzeby klientek zwalcza kulturę gwałtu i zapewnia empatyczne, całościowe wsparcie dla pokrzywdzonych.

W kategorii pracodawca – sponsor nagrodę otrzymała Fundacja Zurich, która angażuje się we wsparcie dla grup wykluczonych, a także angażuje się we wsparcie działalność Centrum Praw Kobiet, w tym wolontariat pracowniczy oraz pomoc materialną i rzeczową. Wyróżnienie specjalne otrzymał Daniel Labuda z Fundacji.

Albert Stęclik otrzymał wyróżnienie w kategorii media. Założyciel agencji Dziadek do Orzechów, która w odważny i kreatywny sposób wspiera Centrum Praw Kobiet. Dba o tworzenie pomysłowych i mądrych kampanii społecznych zwiększających społeczną świadomość o przemocy domowej oraz przemocy ze względu na płeć.

Serdecznie gratulujemy nagrodzonym oraz zachęcamy wszystkich do dalszego angażowania się w działania na rzecz przeciwdziałania przemocy domowej oraz ze względu na płeć.

***

Jeśli doświadcasz przemocy domowej w epidemii koronawirusa i nie wiesz do kogo się zwrócić - skorzystaj z opracowanego przez BRPO i organizacje pozarządowe poradnika Plan Awaryjny. Znajdziesz go pod tekstem. Przypominamy, że od końca listopada 2020 policja może nakazać agresorowi, osobie stosującej przemoc natychmiastowe opuszczenie mieszkania.

Jeśli wiesz, że ktoś w Twoim otoczeniu doświadcza przemocy domowej - reaguj! Obojętność zabija!

Jeśli doświadczasz przemocy domowej - są ludzie, którzy Ci pomogą. Przemoc domowa to przestępstwo, zadbaj o swoje bezpieczeństwo.

Kontrole trzeźwości pracowników przez pracodawców. Rzecznik pyta ministra Jarosława Gowina, kiedy powstaną regulacje prawne

Data: 2020-12-02
  • Pracodawcy powinni mieć możliwość samodzielnej kontroli pracowników na obecność alkoholu czy substancji psychotropowych – z przestrzeganiem ich prawa do prywatności 
  • Szczególnie ważne jest to w przypadku kierowców autobusów, lekarzy, czy obsługi ruchu lotniczego
  • RPO pyta wicepremiera Jarosława Gowina o stan prac nad taką ustawową propozycją

Pracodawcy mają problemy wobec nieuregulowania procedury prewencyjnej kontroli trzeźwości pracownika. Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra rozwoju, pracy i  technologii Jarosława Gowina o przyspieszenie prac nad wprowadzeniem kompleksowej regulacji umożliwiającej przeprowadzanie takiej samodzielnej kontroli pracowników na obecność alkoholu, a także innych środków psychoaktywnych i odurzających.

Kontrowersje związane ze sprawdzaniem trzeźwości pracowników

Sąd Najwyższy w jednym z wyroków dopuścił stosowanie wyrywkowych kontroli trzeźwości. Możliwe to jest w sytuacjach, w których z uwagi na charakter pracy lub zakładu pracy istnieje ryzyko zagrożenia dla życia i zdrowia. Wskazał zarazem, że poddanie się profilaktycznym badaniom na trzeźwość należy zakwalifikować do podstawowych obowiązków pracownika, a uchylenie się od tego należy traktować jako ich naruszenie.

Tymczasem Urząd Ochrony Danych Osobowych stoi na stanowisku, że w obecnym stanie prawnym pracodawcy nie mogą samodzielnie kontrolować stanu trzeźwości pracowników, nawet wyrywkowo. Rozwiązania tego problemu nie znajdziemy również w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi.

W efekcie kwestia ta nie znajduje jednoznacznego rozwiązania w orzecznictwie sądów powszechnych, które wydają różne wyroki. Do Rzecznika wpływają skargi pracowników, kwestionujące uprawnienia pracodawców do przeprowadzania kontroli.

Interwencja RPO: niezbędne jest szybkie stworzenie podstaw prawnych do przeprowadzania kontroli trzeźwości przez pracodawcę

Rzecznik dostrzega, że stworzenie skutecznego prawa regulującego problem wyrywkowych kontroli trzeźwości jest skomplikowane i wymaga wielu analiz oraz zbadania sytuacji prawnej i faktycznej różnych grup zawodowych, a także zapewnienia ochrony prywatności pracowników.

Z drugiej strony, aby chronić życie i zdrowie obywatelek oraz obywateli niezbędne jest szybkie stworzenie podstaw prawnych do weryfikowania przez pracodawcę stanu, w jakim znajduje się pracownik. Dotyczy to wielu zawodów i branż, newralgicznych dla ochrony życia i zdrowia, także bezpieczeństwa publicznego. W bardzo wielu sytuacjach stan trzeźwości pracowników ma decydujący wpływ na bezpieczeństwo innych osób, jak choćby w przypadku kierowców komunikacji miejskiej, czy w przewozach pasażerskich. Podobnie, gdy chodzi o lekarzy, pracowników zatrudnionych przy obsłudze maszyn i urządzeń budowlanych, czy przy też obsłudze ruchu lotniczego.

Z tego względu potrzebne jest stworzenie regulacji prawnej usuwającej wątpliwości co do podstaw prawnych badania prewencyjnego trzeźwości pracownika i zażywania przez niego substancji psychotropowych oraz respektującej jego prawo do prywatności podkreśla RPO.

Zapowiedź podjęcia działań nad przygotowaniem odpowiedniej regulacji prawnej zawarto w odpowiedzi z 24 września 2020 r., udzielonej RPO przez departament prawa pracy Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. RPO poprosił ministra  Jarosława Gowina o przedstawienie informacji o stanie prac nad przygotowaniem odpowiedniej regulacji ustawowej i przewidywanym terminie ich zakończenia.

III.7044.65.2020

RPO w sprawie dr. Grzesiowskiego i sygnalistów ujawniających zagrożenie w interesie publicznym

Data: 2020-10-23
  • Dr Paweł Grzesiowski stracił pracę w Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego, bo krytykował sposób, w jaki władze walczą z pandemią
  • Tymczasem działał w interesie publicznym i korzystał z konstytucyjnej wolności słowa
  • W czasach powszechnego zagrożenia społeczeństwa powinny chronić sygnalistów, czyli tych, którzy pierwsi zauważają problem i nie boją się o nim mówić

Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego zakończyło współpracę z dr. Pawłem Grzesiowskim, znanym ekspertem w dziedzinie zdrowia publicznego. Jak wynika z oświadczenia opublikowanego przez dr. Grzesiowskiego, decyzja o nieprzedłużeniu współpracy była tłumaczona publiczną krytyką sposobu, w jaki rząd walczy z epidemią (Centrum jest instytucją podległą bezpośrednio Ministerstwu Zdrowia).

Informacja o braku woli współpracy z lekarzem, w związku z jego aktywnością w sferze publicznej, która odbywa się w całości na rzecz społeczeństwa i zdrowia publicznego, wywołuje zaniepokojenie polityką kadrową w instytucjach medycznych podlegających władzom centralnym.

Po pierwsze, należy wskazać, że zamieszczając swoje wypowiedzi na portalu społecznościowym dr Grzesiowski korzystał z zagwarantowanej konstytucyjnie wolności słowa (art. 54 Konstytucji). Ewentualne ograniczenia tej wolności muszą wypełniać warunki określone w art. 31 ust. 3 Konstytucji, tj. być proporcjonalne, określone ustawą, niezbędne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Wydaje się, że sankcja w postaci nieprzedłużenia kontraktu za wypowiedzi będącą w interesie publicznym, nie wypełnia konstytucyjnego testu proporcjonalności a tym samym prowadzić może do naruszenia wolności wypowiedzi.

Sankcja w postaci nieprzedłużenia kontraktu w powszechnym odczuciu jest odczytywana jako nieproporcjonalna i może wywołać wśród pozostałych pracowników Centrum „efekt mrożący” (ang. chilling effect), który spowoduje, że nie będą korzystać z przysługującego im prawa do wolności wypowiedzi, w szczególności w zakresie ich pracy.

Ponadto dr Grzesiowski informując o potencjalnie niebezpiecznych warunkach pracy działał jako tzw. sygnalista (ang. whistleblower), czyli osoba sygnalizująca nieprawidłowości w interesie publicznym. Dlatego jego wypowiedzi powinny zostać objęte szerszą ochroną. Komitet Ministrów Rady Europy (Recommendation CM/Rec (2014)7 on the protection of whistleblowers, 30 kwietnia 2014 r.) podkreślił, że działalność sygnalistów może stanowić tzw. „wczesne ostrzeżenie” i pomóc w ujawnianiu nieprawidłowości, które w przeciwnym razie mogłyby pozostać ukryte, oraz w identyfikacji osób odpowiedzialnych za naruszenia.

Obecnie kluczowe jest to, aby rzetelne informacje o stanie przygotowania szpitali w sytuacji epidemii były udostępnianie społeczeństwu, a w szczególności odpowiednim organom państwa. Ograniczanie wypowiedzi pracownikom-sygnalistom poprzez stosowanie wobec nich sankcji w postaci nieprzedłużania kontraktów prowadzić może do naruszenia obowiązujących standardów

Dlatego RPO prosi szefa Centrum, prof. dr hab. n. med. Ryszarda Gellerta o poinformowanie o przyczynach decyzji kadrowych dotyczących dr. Grzesiowskiego, w szczególności zaś o informację o formie podejmowanej współpracy (umowa o pracę, umowa cywilnoprawna) oraz o przyczynach i uzasadnieniu podjętej decyzji personalnej.

VII.564.103.2020

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

Koronawirus. Wojewoda Lubuski za umożliwieniem odwiedzin w domach pomocy społecznej i placówkach opieki

Data: 2020-07-30
  • Wojewoda Lubuski zwrócił się do władz samorządowych i właścicieli prywatnych placówek opieki o rozważenie możliwości organizowania odwiedzin u mieszkańców DPS-ów
  • Spośród 23 tamtejszych DPS-ów, w 11 takie odwiedziny już się odbywają

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur zwrócił się do wszystkich wojewodów z prośbą o informacje na temat stopniowego łagodzenia reżimu sanitarnego w domach pomocy społecznej i prywatnych domach opieki. W tych placówkach przebywają osoby z grup najbardziej narażonych na zakażenie koronawirusem: osoby starsze, schorowane, z niepełnosprawnościami. Jednak przedłużające się zamknięcie domów pomocy społecznej, zakaz wyjść mieszkańców i wizyt osób najbliższych negatywnie wpływało na samopoczucie mieszkańców. W ocenie wielu z nich trwające ograniczenia były zbyt restrykcyjne, szczególnie gdy w innych dziedzinach życia znoszono kolejne obostrzenia.

Sytuacja w województwie lubuskim

28 lipca 2020 r. Grażyna Jelska, dyrektor Wydziału Polityki Społecznej Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego, poinformowała, że 2 lipca 2020 r. zwróciła się do prezydentów miast i starostów o rozważenie możliwości organizowania odwiedzin u mieszkańców DPS. Poprosiła o uzależnienie tej decyzji od sytuacji występującej w danej jednostce. Zaleciła wybranie takich rozwiązań, które będą chronić bezpieczeństwo mieszkańców i jednocześnie umożliwią realizację prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Analogiczne pismo zostało skierowane 23 lipca br. do kierujących placówkami całodobowymi.

Na terenie województwa lubuskiego funkcjonują 23 DPS-y. Odwiedziny osobiste umożliwiają dyrektorzy 11 domów, zaś w przypadku 12 nie są możliwe. W jednym DPS potwierdzone jest zakażenie wirusem Sars-CoV-2 u mieszkańców i personelu. Dom został poddany kwarantannie.

W województwie  funkcjonuje także 9 placówek zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku posiadających zezwolenie wojewody. Mieszkańcy przebywają w 7 z nich;  5 placówek umożliwia odwiedziny.

We wszystkich placówkach odwiedziny odbywają się po wcześniejszym ich ustaleniu, z zachowaniem zasad reżimu sanitarnego.

Pomimo obostrzeń dyrektorzy domów i prowadzący placówki szukają alternatywnych możliwości realizacji prawa mieszkańców do kontaktów z rodziną (np. spotkania na świeżym powietrzu,  „kawiarenka pod koroną” – spotkania przy kawie, herbacie przez szybę). Mieszkańcom umożliwione są kontakty telefoniczne z rodziną, listowne, za pośrednictwem środków elektronicznych, w tym rozmowa przez skype. Mieszkańcy części domów są urlopowani. Po powrocie przebywają na kwarantannie i mają wykonywane testy. Część jednostek w szczególnych przypadkach np. ostatnie pożegnanie, dopuszcza możliwość odwiedzin.

KMP.575.2.2020

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich ws. planów wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

Data: 2020-07-29

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, który stoi na straży praw człowieka i obywatela, jak również niezależny organ do spraw równego traktowania, z najwyższym zaniepokojeniem przyjmuję deklaracje przedstawicieli Rady Ministrów, jak również ich działania zmierzające do wypowiedzenia przez Polskę Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (tzw. Konwencji Stambulskiej). 

Konwencja wzmacnia obecnie istniejące mechanizmy ochrony przed przemocą ze względu na płeć, w tym przemocą domową. Pozytywny wpływ Konwencji na polskie ustawodawstwo i sytuację osób pokrzywdzonych jest jednoznaczny – zapoczątkowała ona i doprowadziła do istotnych zmian w prawie. To Konwencja dała asumpt do uruchomienia całodobowej linii dla osób doświadczających przemocy, jak również wprowadzenia specjalnego trybu przesłuchania osób wykorzystanych seksualnie. To dzięki Konwencji parlament przyjął ustawę o natychmiastowym policyjnym nakazie opuszczenia mieszkania przez sprawcę, co daje szansę osobom pokrzywdzonym na odbudowanie życia wolnego od przemocy.

Mimo tych pozytywnych zmian, jesteśmy jeszcze na początku drogi i nadal nie chronimy i nie wspieramy wystarczająco osób pokrzywdzonych. W niedawno opublikowanym raporcie alternatywnym wskazałem listę 46 rekomendacji, których wdrożenie poprawi dramatyczną sytuację osób, które doświadczyły przemocy. Konwencja jest tu doskonałą przewodniczką, a także swoistą gwarancją, że w dalszym ciągu będziemy dążyć do zapewnienia najwyższych standardów ochrony, przy wsparciu grupy niezależnych ekspertów GREVIO.

Obserwując przebieg debaty publicznej z ubolewaniem przyjmuję liczne wypowiedzi przedstawicieli władzy publicznej, które mają na celu powielanie nieprawdziwych informacji dotyczących treści Konwencji. Z przykrością stwierdzam, że świadczą one nie tylko o braku znajomości treści tego aktu prawnego, ale przede wszystkim stanowią przejaw braku szacunku dla osób pokrzywdzonych przemocą. Pragnę podkreślić, że ratyfikując Konwencję jako Polska przyjęliśmy na siebie międzynarodowe zobowiązanie – jesteśmy odpowiedzialni za to, jak chronimy osoby pokrzywdzone przemocą i jak staramy się zapobiegać naruszeniom ich praw. Tym bardziej, że chodzi o absolutnie podstawową wartość, jaką jest ochrona życia i zdrowia.

W związku z powyższym jako Rzecznik Praw Obywatelskich wzywam do zaprzestania podważania autorytetu Konwencji i zaniechania wszelkich prac zmierzających do jej wypowiedzenia.

Jednocześnie przychylam się do zalecenia Przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (PACE), Generalnej Sprawozdawczyni ds. przemocy wobec kobiet PACE i współsprawozdawców ds. monitorowania Polski PACE z 27 lipca 2020 r. i apeluję o zorganizowanie wysłuchania parlamentarnego, które – prowadzone w atmosferze szacunku i solidarności z osobami pokrzywdzonymi – pozwoliłoby rozwiać wątpliwości co do zakresu i celu Konwencji.

Adam Bodnar

 

Koronawirus. Kolejni wojewodowie proszą samorządy o umożliwienie odwiedzin w domach pomocy społecznej i placówkach opieki (aktualizacja)

Data: 2020-07-28
  • Wojewoda Świętokrzyski oraz Wojewoda Warmińsko-Mazurski zwrócili się do władz samorządowych o złagodzenie obostrzeń dotyczących odwiedzin w domach pomocy społecznej
  • Takie zasady mają obowiązywać także w prywatnych placówkach opiekiOstateczne decyzje mają podejmować dyrektorzy tych jednostek
  • Na Pomorzu Wojewódzki Inspektor Sanitarny wskazał na możliwość wznowienia odwiedzin w DPS i placówkach opieki na wolnym powietrzu
  • W 20 DPS-ach - po konsultacji z powiatowymi inspektorami sanitarnymi - wprowadzono już taką możliwość

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur zwrócił się do wszystkich wojewodów z prośbą o informacje na temat stopniowego łagodzenia reżimu sanitarnego w domach pomocy społecznej i prywatnych domach opieki. W tych placówkach przebywają osoby z grup najbardziej narażonych na zakażenie koronawirusem: osoby starsze, schorowane, z niepełnosprawnościami. Jednak przedłużające się zamknięcie domów pomocy społecznej, zakaz wyjść mieszkańców i wizyt osób najbliższych negatywnie wpływało na samopoczucie mieszkańców. W ocenie wielu z nich trwające ograniczenia były zbyt restrykcyjne, szczególnie gdy w innych dziedzinach życia znoszono kolejne obostrzenia.

Sytuacja w województwie świętokrzyskim

23 lipca br. Janina Mikołajczyk zastępczyni dyrektora Wydziału Polityki Społecznej i Zdrowia Świętokrzyskiego Urzędu Wojewódzkiego poinformowała, że planowane jest złagodzenie dotychczasowych procedur w zakresie wizyt najbliższej rodziny w domach pomocy społecznej i placówkach całodobowej opieki na terenie województwa świętokrzyskiego, po uwzględnieniu indywidualnej sytuacji w poszczególnych placówkach. W tej sprawie 8 lipca br. Wojewoda Świętokrzyski Zbigniew Koniusz zwrócił się do wszystkich starostów i wójtów, na terenie których znajdują się domy pomocy społecznej, z apelem o rozpoznanie sytuacji w poszczególnych placówkach i wypracowanie takich rozwiązań, które z jednej strony będą chronić i zapewniać bezpieczeństwo mieszkańcom domów, a z drugiej strony umożliwią im realizację prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego m.in. poprzez odwiedziny bliskich. Wojewoda zaznaczył, że w przypadku złagodzenia obostrzeń dotyczących odwiedzin należy bezwzględnie przestrzegać zaleceń Głównego Inspektora Sanitarnego, m.in. noszenia maseczki ochronnej, rękawic, dezynfekcji i częstego mycia rąk, pomiaru temperatury ciała oraz zachowania odpowiedniej odległości pomiędzy osobami. Spotkania z najbliższymi mogłyby być realizowane na zewnątrz, np. w ogrodzie czy na tarasie.

Przedstawicielka wojewody wskazała, że w większości domów pomocy społecznej i placówek całodobowej opieki na terenie województwa świętokrzyskiego przywrócono możliwość odwiedzin mieszkańców przez bliskie osoby z zachowaniem szczególnej ostrożności i bezwzględnym przestrzeganiem zaleceń Głównego Inspektora Sanitarnego. W pozostałych placówkach planowane jest przywrócenie odwiedzin w najbliższym czasie.

- W domach pomocy społecznej i placówkach całodobowej opieki, które nie planują konkretnej daty ponownego wprowadzenia osobistych odwiedzin, aż do znacznej poprawy sytuacji epidemiologicznej w kraju i regionie, mieszkańcom zapewniono możliwość kontaktu telefonicznego oraz wideorozmów z rodzinami i osobami bliskimi – zaznaczyła Janina Mikołajczyk.

Sytuacja w województwie warmińsko-mazurskim

27 lipca br. na pismo KMPT odpowiedziała Joanna Kastrau, zastępczyni dyrektora Wydziału Polityki Społecznej Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Wojewódzkiego. Podkreśliła, że w związku z napływającymi sygnałami dotyczącymi utrzymywania bardzo restrykcyjnych zaleceń w niektórych domach pomocy społecznej i prywatnych placówkach opieki np. dotyczących całkowitego zakazu przemieszczania się, nawet na terenie domu, czy zakazu opuszczania pokoi, kierownictwo wydziału m.in.:

  • kierowało do tych jednostek pisma dotyczące konieczności zwrócenia szczególnej uwagi na sytuację mieszkańców,
  • monitorowało sytuację mieszkańców DPS i placówek opieki poprzez uzyskiwanie od dyrektorów/kierowników tych jednostek informacji o stosowanych obostrzeniach czy też wprowadzaniu złagodzeń dotychczasowych procedur, a także informacji czy mieszkańcy tych jednostek mają dostęp do urządzeń umożliwiających kontakt z bliskimi, rodziną, środowiskiem lokalnym oraz realną możliwość skorzystania z nich,
  • monitorowało sytuacje osób przebywających w DPS poprzez dane zamieszczane raz w tygodniu, w Centralnej Aplikacji Statystycznej.

Ponadto Wojewoda Warmińsko-Mazurski wystosował, do wszystkich tych jednostek pisma zawierające m.in. rekomendacje dotyczące rozwiązań mających, z jednej strony chronić i zapewniać bezpieczeństwo mieszkańcom DPS i placówek opieki, a z drugiej strony umożliwiać im realizację prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. Zwrócił się o rozważenie możliwości organizowania odwiedzin, stosując przy tym wszystkie wytyczne, w szczególności zasadę zachowania dystansu społecznego oraz reżimu sanitarnego (np. poprzez wideorozmowy, wydzielenie pomieszczenia do odwiedzin z pleksą lub innym zabezpieczeniem, wydzielenie terenu zielonego z zachowaniem odstępu). Wojewoda podkreślił, że ostateczna decyzja w tym zakresie należy do dyrektorów i kierowników tych placówek, ponieważ uzależnione jest to od sytuacji występujących w danej jednostce. Aktualnie przez urząd wojewódzki zbierane są kompleksowe informacje w tym zakresie.

Sytuacja w województwie pomorskim

22 lipca br. Katarzyna Stanulewicz dyrektorka Wydziału Polityki Społecznej Pomorskiego Urzędu Wojewódzkiego także odpowiedziała na pismo KMPT w sprawie łagodzenia obostrzeń w DPS i prywatnych placówkach opieki. Wskazała, że w związku z ustabilizowaną sytuacją epidemiczną w województwie i napływającymi informacjami o uciążliwościach wprowadzonych ograniczeń w zakresie odwiedzin na terenie domów pomocy społecznej i placówek zapewniających całodobową opiekę, w dniu 10 czerwca 2020 r, wystąpiono do Pomorskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego z prośbą o zajęcie stanowiska i wydanie stosownych rekomendacji. W odpowiedzi inspektor wskazał na możliwość wznowienia odwiedzin w DPS i placówkach opieki na wolnym powietrzu, uwzględniając ryzyko i wprowadzając do stosowania szczególne zasady postępowania w zakresie zachowania bezpieczeństwa w obecnej sytuacji epidemicznej. Pismo to zostało przekazane dyrektorom 46 domów pomocy społecznej i 80 podmiotom prowadzącym placówki zapewniające całodobową opiekę.

Jak wskazała przedstawicielka wojewody, na 9 lipca 2020 r., w 20 DPS wznowiono możliwość odwiedzin mieszkańców. Zgodnie z przekazanymi wytycznymi Pomorskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego, odwiedziny mieszkańców domów odbywały się z zachowaniem procedur przedstawianych każdorazowo do oceny właściwemu państwowemu powiatowemu inspektorowi sanitarnemu.

- Jak ustalono, odwiedziny mieszkańców odbywały się po wcześniejszym ustaleniu terminu wizyty, aby zapobiec zbieraniu się zbyt dużej liczby osób, poza obiektami domu pomocy społecznej, w specjalnie przygotowanych strefach na wolnym powietrzu, przy zachowaniu reżimu sanitarnego zarówno u mieszkańca, jak i osoby odwiedzającej (stosowanie środków ochrony osobistej, w tym m. in. maseczki, przyłbice, rękawiczki, dezynfekcja rąk i sprzętu, pomiar temperatury ciała, zachowanie odpowiedniego dystansu) – zaznaczyła Katarzyna Stanulewicz.

Dodała, że dyrektorzy dwóch domów pomocy społecznej wstrzymali możliwość odwiedzin ze względu na brak zachowywania reżimu sanitarnego przez osoby odwiedzające mieszkańców (ściąganie maseczek, nieutrzymywanie bezpiecznej odległości), pomimo wcześniejszego poinformowania o zasadach i warunkach odwiedzin. Jak poinformowano, planowane jest wznowienie odwiedzin mieszkańców po 15 lipca 2020 r.

Dyrektorzy domów pomocy społecznej, w których nie umożliwiono jeszcze odwiedzin wskazują na ich wznowienie, najczęściej od drugiej połowy lipca 2020 r., co jest uzależnione od zatwierdzenia przygotowanej procedury odwiedzin przez właściwego państwowego powiatowego inspektora sanitarnego.

- W obecnej sytuacji stanu epidemii, we wszystkich domach pomocy społecznej i placówkach zapewniających całodobową opiekę w województwie pomorskim obowiązuje nadal wzmożony reżim sanitarny m. in.: dezynfekcja i częste mycie rąk, noszenie maseczek, pomiar temperatury, zwiększona częstotliwość dezynfekcji pomieszczeń i urządzeń wspólnych – podkreśliła Katarzyna Stanulewicz.

KMP.575.2.2020

Odpowiadamy na najważniejsze pytania o Konwencję Stambulską. Raport Rzecznika dla GREVIO

Data: 2020-07-16
  • Polska ratyfikowała Konwencję Stambulską pięć lat temu, by lepiej przeciwdziałać wszelkim formom przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej
  • Do dzisiaj jej postulaty zostały zrealizowane tylko częściowo, a raz na jakiś czas słyszymy głosy o jej wypowiedzeniu
  • RPO prezentuje raport alternatywny sporządzony dla GREVIO - organizacji, która monitoruje wdrażanie Konwencji w Polsce i pozostałych krajach
  • Dodatkowo RPO przedstawia odpowiedzi na niektóre najczęściej pojawiające się w debacie publicznej pytania dotyczące Konwencji - wokół tego aktu prawnego narosło wiele mitów i fałszywych informacji, które należy sprostować

W czerwcu tego roku sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informowała w Senacie, że wbrew niektórym opiniom rząd nie zamierza wycofywać się z Konwencji. Miesiąc później Marlena Maląg, ministra rodziny pracy i polityki społecznej, zapowiedziała, że Polska przygotowuje się do wypowiedzenia konwencji stambulskiej.

W raporcie alternatywnym dla GREVIO Rzecznik Praw Obywatelskich szczegółowo odnosi się do stanu przestrzegania postanowień Konwencji Stambulskiej w Polsce. 

Pod tekstem znajdą Państwo również ikonografiki i plakat przygotowany przez Biuro do pobrania.

 

Dlaczego RPO zajmuje się Konwencją Stambulską i przemocą wobec kobiet? 

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania. Jednym z priorytetowych zagadnień Rzecznika jest przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet, która stanowi formę dyskryminacji ze względu na płeć. Według statystyk policji tylko w 2019 r. przemocy doznało przeszło 88 tysięcy osób, z czego ponad 65 tysięcy stanowiły kobiety! 

Polska ratyfikowała Konwencję w 2015 r. Wcześniej, na jej przyjęcie zgodę wyraziły Sejm i Senat. Od tego czasu Konwencja jest częścią polskiego porządku prawnego.

Konwencja jest obszernym dokumentem, który formułuje konkretne zalecenia, jak skutecznie chronić osoby pokrzywdzone, a także zapewniać im pomoc i wsparcie systemowe. Jej przepisy stosuje się nie tylko do kobiet, ale do wszystkich osób pokrzywdzonych przemocą. Jako organ ds. równego traktowania Rzecznik domaga się, aby instytucje państwowe stosowały Konwencję i oferowały osobom pokrzywdzonym kompleksową pomoc.  Właśnie dlatego RPO z uwagą śledzi informacje na temat stosowania i wdrażania w polskim prawie Konwencji, zwłaszcza, że w tym obszarze nadal potrzebne są kolejne zmiany. Wszystkie uwagi RPO są zawarte w raporcie alternatywnym dla GREVIO, który znajdą Państwo pod tekstem.

Czym jest raport alternatywny dla GREVIO?

To sprawozdanie, jak Polska wywiązuje się z zobowiązań wynikających z Konwencji. Monitoruje to grupa ekspertów Rady Europy pod nazwą GREVIO (ang. Group of Experts on Action against Violence against Women and Domestic Violence). Tworzą ją ekspertki i eksperci, którzy zajmują się prawami kobiet, ochroną ofiar przemocy, równym traktowaniem czy przeciwdziałaniem dyskryminacji.  

Rząd w marcu tego roku przedłożył GREVIO swoje sprawozdanie. Rzecznik również przedstawił swój raport, w którym wskazał na główne problemy i wyzwania dla osób doznających przemocy. Podstawą raportu Rzecznika są sumiennie sprawdzane i opracowane informacje pozyskiwane w oparciu o skargi indywidualne, wystąpienia generalne, doniesienia medialne, dane udostępniane przez organizacje pozarządowe i inne podmioty.

Po zapoznaniu się z oboma dokumentami, przedstawiciele GREVIO przyjadą do Polski na wizytę ewaluacyjną. Po wizycie, GREVIO przedstawi rekomendacje dla Polski, wskazując m.in. jakie obszary wymagają poprawy oraz jakie dalsze działania powinny podjąć polskie władze.   

Jakie są cele Konwencji Stambulskiej?

Konwencja Stambulska zobowiązuje państwa, które ją ratyfikowały, do zwalczania wszelkich formom przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Każdy z przepisów Konwencji ma na celu zapobieganie przemocy, pomoc ofiarom i zapewnienie, by sprawcy stanęli przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. Konwencja zawiera zestaw prawnie wiążących standardów dla lepszej ochrony i wsparcia, stanowi ważny krok w kierunku kompleksowej i zharmonizowanej reakcji, w celu zapewnienia wszystkim kobietom życia wolnego od przemocy.

Konwencja podchodzi do zjawiska przemocy kompleksowo. Wskazuje, jakie kroki i działania należy podjąć, żeby ograniczyć skalę tego zjawiska, a także jakie kroki podjąć, gdy do przemocy już doszło. Do zadań prewencyjnych należy m.in. prowadzenie działań edukacyjnych, działania interwencyjne obejmują m.in. szkolenie urzędników, funkcjonariuszy, sędziów i prokuratorów, a także tworzenie przepisów prawnych i szerokiej oferty wsparcia dla osób pokrzywdzonych. Co ważne Konwencja wymaga karania różnych form przemocy wobec kobiet m.in. przemocy domowej, przemocy ekonomicznej, nękania, molestowania seksualnego i przemocy psychologicznej,

Jakie zobowiązania wynikają z Konwencji Stambulskiej?

Konwencja podkreśla, że przemoc wobec kobiet i przemoc domowa nie mogą być dłużej uważane za sprawy prywatne, ale że państwa mają obowiązek, poprzez kompleksowe i zintegrowane polityki, zapobiegać przemocy, chronić ofiary i karać sprawców. Przyjmując Konwencję, Polska zobowiązała się do zmiany swojego prawa, wprowadzenia praktycznych rozwiązań i przeznaczenia zasobów finansowych na rzecz całkowitego braku tolerancji dla przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Zapobieganie i zwalczanie takiej przemocy nie jest już kwestią dobrej woli, ale prawnie wiążącym zobowiązaniem.

Czy Konwencja Stambulska ma zastosowanie jedynie do kobiet?

Konwencja poświęca dużo uwagi kobietom, ponieważ obejmuje formy przemocy, których doświadczają jedynie kobiety z tego powodu, że są kobietami (przymusowa aborcja, okaleczenie narządów płciowych) lub też takie, których kobiety doświadczają znacznie częściej niż mężczyźni (przemoc seksualna i gwałt, nękanie, molestowanie seksualne, przemoc domowa, przymusowe małżeństwo, przymusowa sterylizacja). Potwierdzają to także statystyki gromadzone przez policję.

Konwencja dostrzega, że mężczyźni także mogą doświadczać przemocy, dlatego zachęca do stosowania jej przepisów w stosunku do wszystkich ofiar przemocy domowej, w tym mężczyzn, dzieci i osób starszych.

Artykuł  2 Konwencji stanowi, że:

1.Niniejsza konwencja ma zastosowanie do wszystkich form przemocy wobec kobiet, w tym przemocy domowej, która dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu.

2.Strony zachęca się do stosowania niniejszej konwencji do wszystkich ofiar przemocy domowej. Przy stosowaniu niniejszej konwencji Strony poświęcają szczególną uwagę kobietom będącym ofiarami przemocy ze względu na płeć.

Dlaczego Konwencja Stambulska mówi o "związanym z płcią" charakterze przemocy wobec kobiet i przemocy domowej?

Konwencja mówi o "związanym z płcią" charakterze przemocy wobec kobiet, czy też o "przemocy ze względu na płeć'; ponieważ zajmuje się formami przemocy skierowanej prze­ciwko kobietom z tego powodu, że są kobietami i/lub dotykającej kobiety w nieproporcjonalnie ­większym stopniu. Konwencja nie dąży do "usunięcia różnic" między kobietami i mężczyznami, czy też nakazania, że kobiety i mężczyźni są lub powinni być „tacy sami". Konwencja wymaga, aby państwo przeciwstawiało się przekonaniom, które zakładają niższość kobiet wobec mężczyzn i w ten sposób stwarzają przyzwolenie na przemoc.

Dlaczego Konwencja zawiera definicję "płci społeczno-kulturowej"?

Konwencja nakłada obowiązek zapobiegania i zwalczania przemocy wobec kobiet w szerszych ramach osiągnięcia równości pomiędzy kobietami i mężczyznami. Definicja "płci społeczno-kulturowej” nie zastępuje biologicznej definicji płci. Definicja wskazuje, że przemoc ma swoje źródła nie w różnicach biologicznych, ale wynika z przekazywanych kulturowo stereotypów związanych z płcią, postaw i wyobrażeń dotyczących tego, jak kobiety i mężczyźni funkcjonują i powinni funkcjonować w społeczeństwie.

Jak Konwencja odnosi się do kwestii religii?

Konwencja nie wskazuje, że religia jest źródłem przemocy. Wymaga zaś, żeby strony zagwarantowały, że kultura, zwyczaje, religia, tradycja czy tzw. "honor" nie będą uznawane za usprawiedliwienie dla wszelkich aktów przemocy objętych zakresem Konwencji. Podobnie regulują już to polskie przepisy, które bezwzględnie zakazują stosowania przemocy wobec najbliższych – sprawcy przemocy nie mogą usprawiedliwiać się, że stosowali przemoc, bo tak nakazywały im ich przekonania religijne.

Konwencja zobowiązuje do zwalczania tylko takich uprzedzeń, zwyczajów, tradycji i innych praktyk, które opierają się na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn. Przykładem takich zwyczajów są np. spotykane w niektórych częściach świata zabójstwa kobiet, które "splamiły” honor rodziny.

Art. 12 ust. 5 mówi, że państwa muszą zapewnić, by kultura, zwyczaj, religia, tradycja lub tzw. "honor" nie były uznawane za usprawiedliwiające wszelkie akty przemocy objęte zakresem konwencji.

Czy stosowanie Konwencji stanowi zagrożenie dla rodzin?

Celem Konwencji nie jest regulowanie życia rodzinnego i/lub modeli rodziny. Konwencja nie zawiera ani definicji rodziny, ani nie promuje określonego typu rodziny. Konwencja wymaga od rządów zapewnienia bezpieczeństwa ofiarom, które są zagrożone w domu lub przez członków rodziny, małżonków czy partnerów.

Każdej osobie żyjącej w związku, w którym dochodzi do przemocy, Konwencja oferuje bezpieczeństwo, ochronę i wsparcie oraz perspektywę odbudowania życia wolnego od przemocy, np. poprzez zapewnienie skutecznych środków prawnych, schronisk i usług pomocowych. Jest to szczególnie ważne, gdy w sprawę uwikłane są dzieci, ponieważ bycie świadkiem przemocy w domu jest również bardzo szkodliwe.

Prawdziwym zagrożeniem dla rodzin jest właśnie przemoc i jej bagatelizowanie, a nie środki, które mają na celu ochronę i wspieranie ofiar.

Co Konwencja mówi o stereotypach związanych z płcią i o edukacji?

Powielanie stereotypów związanych z płcią w edukacji oznacza ograniczanie rozwoju naturalnych talentów i zdolności dziewcząt i chłopców, ich wyborów edukacyjnych i zawodowych, jak również ich życiowych szans. Edukacja, którą otrzymują dzieci, znacząco wpływa na to, jak myślą o sobie samych, swoich rówieśnikach i czy relacje, jakie nawiązują są pozbawione przemocy. 

Z tego powodu Konwencja dąży do promowania, poprzez sektor edukacyjny, wartości równości płci, wzajemnego szacunku i relacji międzyludzkich bez przemocy, niestereotypowych ról społeczno-kulturowych przypisywanych płciom, prawa do nienaruszalności osobistej oraz świadomości w zakresie przemocy ze względu na płeć i potrzeby przeciwdziała­nia jej (Artykuł 14). Konwencja jest zgodna z przepisami Konstytucji RP, która mówi, że "kobiety i mężczyźni mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym”.

Uczenie dzieci o takich wartościach pomaga im stać się pełnymi szacunku i demokratycznymi obywatelami. Nie wpływa na ich orientację seksualną ani tożsamość płciową.

Konstytucja w art. 33 us.t 1 mówi wprost, że kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

Jak Konwencja Stambulska odnosi się do kwestii orientacji seksualnej i tożsamości płciowej?

Konwencja nie ustanawia nowych standardów w odniesieniu do tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, w tym do prawnego uznawania par tej samej płci.

Konwencja, podobnie jak Konstytucja RP, zakazuje dyskryminacji z wielu powodów, w tym z powodu toż­samości płciowej i orientacji seksualnej (Artykuł 4, ustęp 3). Oznacza to, że państwo ma obowiązek chronić i wspierać wszystkie ofiary przemocy, niezależnie od ich cech. Stosowanie przepisów Konwencji bez dyskryminacji z powodu tożsamości płciowej oznacza np. zapewnienie, żeby tożsamość płciowa osób transpłciowych nie stanowiła przeszkody w udzielaniu im pomocy, gdy doznały przemocy domowej, gwałtu. Oznacza to również, że nie można im odmówić możliwości skorzystania ze schronisk dla ofiar przemocy domowej.

Jak Konwencja pomaga walczyć z przemocą? Dlaczego potrzebujemy Konwencji?

Konwencja stworzyła impuls dla lepszych polityk, usług i świad­czeń oraz debaty w sprawie przemocy, jakiej doświadczają kobiety i dziewczęta, a także sposobów udzielania im pomocy.

Konwencja pozytywnie wpłynęła już na życie kobiet w całej Europie - zapoczątkowała i doprowadziła do istotnych zmian w prawie, stworzenia nowych i lepszych usług i świadczeń dla ofiar, stworzenia całodobowych krajowych telefonów zaufania, pomagających kobietom w uzyska­niu porad w najbliższej okolicy; tworzenia schronisk finansowanych ze środków publicznych tam, gdzie wcześniej nie były one dostępne. To właśnie dzięki Konwencji w Polsce uruchomiony został całodobowy telefon pomocy dla osób doznających przemocy. A  Sejm przyjął ustawę, która przewiduje możliwość wydania przez funkcjonariusza Policji i Żandarmerii Wojskowej sprawcy przemocy domowej natychmiastowego zakazu zbliżania się lub opuszczenia mieszkania zajmowanego wspólnie z ofiarą, gdy życie osób pokrzywdzonych jest w bezpośrednim zagrożeniu.

Niektóre placówki mają trudności w dostępie do bezpłatnego testowania pacjentów i pracowników pod kątem koronawirusa

Data: 2020-07-10
  • Placówki udzielające stacjonarnych i całodobowych świadczeń zdrowotnych - innych niż szpitalne - mają trudności w dostępie do bezpłatnego testowania pacjentów i pracowników pod kątem koronawirusa i bezpośredniego odczytywania wyników testów
  • Cała procedura jest bardzo skomplikowana i czasochłonna; tymczasem szybkie diagnozowanie potencjalnego zakażenia ma decydujące znaczenie 
  • To także zbędne obciążenie zarówno pracowników podmiotów zlecających badania, jak i pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznych – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich

Zgodnie z rozporządzeniem z 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, testy diagnostyczne wykonywane przez podmioty prowadzące działalność leczniczą inną niż świadczenia szpitalne, zlecane są za pośrednictwem systemu teleinformatycznego, udostępnionego przez jednostkę podległą ministrowi zdrowia. Wobec braku dostępu do tego systemu - w przypadku zlecania w nim wykonania testów - odbywa się to bez pośrednictwa tych systemów.

A dostępu do systemów teleinformatycznych nie ma np. Wojewódzki Ośrodek Lecznictwa Odwykowego i Zakład Opiekuńczo Leczniczy w Gorzycach. Dyrektor ośrodka poinformował RPO o utrudnieniach związanych z brakiem takiego bezpośredniego dostępu do systemu teleinformatycznego EWP.  Przekazał, że zgodnie ze stanowiskiem Ministra Zdrowia zlecanie testów odbywa się poprzez powiatowe stacje sanitarno-epidemiologiczne, które wprowadzają zlecenia bezpośrednio do systemu EWP. Nie jest bowiem możliwe założenie kont w systemie EWP pracownikom Ośrodka.

Dyrektor wskazał, że testowanie za pośrednictwem stacji sanitarno-epidemiologicznych to rozwiązanie niezwykle skomplikowane, wymagające  zaangażowania pracowników zarówno Ośrodka, jak i Inspekcji Sanitarnej.

Dyrektor opisał, że procedura wygląda tak:

Na kilka dni przed planowanym dniem przyjęć pacjentów pracownicy placówki poszukują laboratorium, które wykona badanie materiału genetycznego w zaplanowanym dniu pobrania „wymazów”. Po jego znalezieniu konieczne jest:

  • telefonicznie potwierdzenie w WSSE możliwości przekierowania wymazów na wybrane laboratorium,
  • przygotowanie odpowiednich druków zleceń i procedury dot. pobrania wymazów (bo każde laboratorium ma swoje druki i procedury)
  • ustalenie w PSSE możliwości szybkiego wprowadzenia tych danych do systemu EWP.

W dniu przyjęć konieczne jest zaś przekazanie do PSSE i WSSE tabelarycznego zestawienia faktycznie przyjmowanych pacjentów. PSSE telefonicznie informuje Ośrodek o wprowadzeniu pacjentów do systemu EWP. Lekarz lub pielęgniarka Ośrodka pobiera wymazy i przygotowuje je do transportu do laboratorium. Pracownik Ośrodka telefonuje do WSSE, że pacjenci zostali już wprowadzeni do sytemu EWP przez PSSE - z prośbą o przekierowanie w systemie EWP wykonania testów na uzgodnione wcześniej laboratorium.

Wymazy są przekazywane do laboratorium dopiero po potwierdzeniu wprowadzenia pacjentów do systemu EWP i potwierdzeniu, że zostały do niego przekierowane. Następnie pielęgniarka epidemiologiczna wykonuje telefony do laboratorium z pytaniem, czy testy zostały wykonane, a ich wyniki wprowadzone do systemu EWP. Po uzyskaniu potwierdzenia pielęgniarka udaje się do PSSE, by uzyskać bezpośrednio informacje o wynikach testów.

Problemem jest również uzyskanie wydruków wyników testów z systemu EWP w celu włączenia ich do dokumentacji medycznej konkretnych pacjentów.

W ocenie RPO cała ta procedura, z uwagi na złożoność i czasochłonność, stanowi poważne utrudnienie dla sprawnego przeprowadzania testów. Jest także zbędnym obciążeniem zarówno pracowników podmiotów zlecających badania, jak i pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznych. 

Tymczasem możliwie szybkie diagnozowanie potencjalnego zakażenia ma decydujące znaczenie w działaniach podejmowanych przez podmioty takie, jak Ośrodek. Brak dostępu do systemu EWP ma w tej sytuacji istotną rolę.

A większość pacjentów placówki to osoby powyżej 50 lat (125 osób). Wszyscy, oprócz zaburzeń psychicznych, są obciążeni wieloma schorzeniami współistniejącymi. Należą zatem do grupy podwyższonego ryzyka.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił  ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o rozważenie działań usprawniających wykonywanie testów przez podmioty, o których mowa.

BPK.7013.42.2020

Sprawca przemocy domowej - nadal bez zakazu zbliżania się do ofiary. Rzecznik proponuje zmiany Senatowi

Data: 2020-06-19
  • Nowa ustawa przewidująca natychmiastowe opuszczenie mieszkania przez sprawcę przemocy domowej nie przewiduje jego zakazu zbliżania się do ofiary
  • Sprawca nie mógłby się zaś zbliżać do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia
  • Brak zakazu zbliżania się do ofiary (np. w miejscu jej pracy czy na ulicy) nie spełnia standardów Konwencji Stambulskiej  - podkreśla RPO
  • Wątpliwości budzi też, że osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, będzie ponosić opłaty np. za czynsz

Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał swe uwagi senackiej Komisji Ustawodawczej, która pracuje nad doprecyzowaniem przepisów przyjętej 30 kwietnia 2020 r. ustawy. Przewiduje ona m.in. nakaz natychmiastowego opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy domowej.

Była to realizacja postulatów RPO. Jeszcze w grudniu 2015 r. Rzecznik proponował, by policjanci mogli nakazywać sprawcy natychmiastowe opuszczenie mieszkania - już w chwili interwencji domowej. Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy, gdy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłby to również sygnał całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Zgodnie z ustawą – która wejdzie w życie w listopadzie - policjant będzie mógł nakazać sprawcy przemocy, by natychmiast wyprowadził się z mieszkania. Jeśli ofiara boi się powrotu sprawcy, będzie mogła wystąpić do sądu o przedłużenie nakazu. Będzie miała na to 14 dni. Sprawca przemocy będzie się mógł odwołać od tego do sądu , który jego zażalenie rozpatrzy w ciągu trzech dni.

Tymczasem Senat zaczął prace legislacyjne nad projektem nowelizacji ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (druk senacki nr 138).

Jak głosi uzasadnienie projektu,  większość senacka dostrzegła  mankamenty legislacyjne ustawy z 30 kwietnia - niemniej wsłuchując się w apele środowisk zaangażowanych w zwalczanie zjawiska przemocy domowej oraz udzielanie pomocy jej ofiarom, uznała, że priorytetem jest przyjęcie ustawy bez poprawek, bo tylko wtedy zostanie niezwłocznie przekazana Prezydentowi i w krótkim czasie zostanie podpisana, a następnie ogłoszona. Senatorowie wciąż jednak uważają, że zachodzi potrzeba wprowadzenia korekt w nowych przepisach i dlatego zdecydowali się na złożenie tej inicjatywy ustawodawczej

Opinia RPO

W opinii do niej Rzecznik wskazał, że wątpliwości w dalszym ciągu budzi regulacja, według której osoba pełnoletnia, która pozostała w mieszkaniu, jest zobowiązana do ponoszenia m.in. czynszu lub kosztów bieżącego zarządzania nieruchomością - chyba że względem niej osoba stosująca przemoc w rodzinie jest obowiązana do świadczeń alimentacyjnych.

Ponadto żądanie zobowiązania przez sąd sprawcy przemocy do opuszczenia mieszkania przysługuje osobie nią dotkniętej - niezależnie od tego, czy sprawcy można zarzucić popełnienie przestępstwa. Istnieją zatem sytuacje, gdy osoba dotknięta przemocą korzysta jedynie (albo w pierwszej kolejności) ze środków ochrony na drodze sądowej cywilnej, występując do sądu np. z żądaniem nakazania opuszczenia mieszkania przez osobę stosującą przemoc.

Na gruncie nowych regulacji osoba dotknięta przemocą  będzie mogła jednocześnie w jednym wniosku zgłosić żądanie orzeczenia o zakazie zbliżania się do mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia.

Niewątpliwie w wyznaczonym przez sąd/policję/żandarmerię wojskową bezpośrednim otoczeniu mieszkania, którego dotyczy zakaz zbliżania się, osoba dotknięta przemocą będzie mogła czuć się bezpiecznie. 

Natomiast poza tym obszarem nie będzie miała możliwości realnego i całkowitego odizolowania się od sprawcy. Na gruncie dotychczasowych, jak też i nowych regulacji prawnych, nie ma możliwości orzeczenia doraźnego zakazu zbliżania się do osoby dotkniętej przemocą - o ile nie toczy się postępowanie karne, w którego ramach taki środek może zostać zastosowany.

W ocenie RPO nowe regulacje - choć mocno rozszerzają zakres ochrony osoby dotkniętej przemocą - to jednak nie są wystarczające.

Nie wypełniają wymogów art. 52 Konwencji Stambulskiej, który stanowi „Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki umożliwiające właściwym władzom nakazanie sprawcy przemocy domowej, w sytuacjach bezpośredniego zagrożenia, opuszczenia miejsca zamieszkania ofiary lub osoby zagrożonej, na odpowiedni okres oraz zakazania sprawcy wchodzenia do lokalu zajmowanego przez ofiarę lub osobę zagrożoną lub kontaktowania się z ofiarą lub osobą zagrożoną. Środki podejmowane zgodnie z niniejszym artykułem będą dawać pierwszeństwo bezpieczeństwu ofiar lub osób zagrożonych".

Nadal nie jest więc spełniony standard Konwencji polegający na natychmiastowym zakazie zbliżania się do osoby – a nie tylko mieszkania i jego bezpośredniego otoczenia. - Ochrona osoby dotkniętej przemocą doznaje zatem istotnej luki, która jak najszybciej powinna zostać wypełniona przez ustawodawcę – wskazał zastępca RPO Stanisław Trociuk.

IV.502.3.2020

Śmierć mężczyzny na komendzie w Kolbuszowej - RPO monitoruje sprawę

Data: 2020-06-09
  • Mężczyzna zmarł w komendzie policji w Kolbuszowej
  • Z doniesień medialnych wynika, że wobec jego aresywnego zachowania policja użyła paralizatora
  • Rzecznik bada okoliczności zdarzenia: zwrócił się o informacje do Komendanta Powiatowego Policji oraz prokuratury rejonowej

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął na podstawie doniesień medialnych sprawę mężczyzny, który zmarł na komendzie w Kolbuszowej.

Z artykułów na temat zdarzenia wynika, że mężczyzna wtargnął w nocy na komisariat i zachowywał się agresywnie, mocno uderzył policjanta krzesłem. Funkcjonariusze użyli paralizatora, aby go obezwładnić. Policjanci powiadomili pogotowie ratunkowe, niestety mężczyzna zasłabł i pomimo resuscytacji zmarł.

RPO bada okoliczności zdarzenia: zwrócił się do Komendanta Powiatowego Policji oraz prokuratury rejonowej o wyjaśnienia oraz informacje o stanie śledztwa i przeprowadzonych działaniach.

II.519.725.2020

O Konwencji Stambulskiej w Senacie z udziałem RPO

Data: 2020-06-03
  • Nie zamierzamy wypowiedzieć Konwencji Stambulskiej – poinformowała sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej
  • W ocenie MRPiPS działający w Polsce system ochrony osób doświadczających przemocy w rodzinie działa w sposób zapewniający równe traktowanie wszystkich osób, bez względu na wiek, płeć, stan zdrowia. Polska podejmuje działania dostosowujące krajowy system prawny do postanowień Konwencji Stambulskiej
  • Głos w Senacie zabrał zastępca RPO Stanisław Trociuk

Informację Prezesa Rady Ministrów w przedmiocie wdrażania postanowień Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej przedstawiła Iwona Michałek, sekretarz stanu w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Na posiedzeniu Senatu  - mimo wcześniejszych zapowiedzi - nie pojawił się jednak przedstawiciel Ministerstwa Sprawiedliwości.

Według przedstawicielek rządu działający w Polsce system ochrony osób doświadczających przemocy w rodzinie działa w sposób zapewniający równe traktowanie wszystkich osób, bez względu na wiek, płeć, stan zdrowia. Z przedstawionego stanowiska MRPiPS wynika także, że Polska podejmuje działania dostosowujące krajowy system prawny do postanowień konwencji stambulskiej. Składają się na niego m.in. infrastruktura wsparcia i wyspecjalizowane placówki zapewniające schronienie oraz poradnictwo psychologiczne i prawne (w liczbie 36 na całą Polskę), specjalistyczne programy dla sprawców przemocy, ogólnopolski, całodobowy telefon dla osób doświadczających przemocy w rodzinie. Wskazano także na ostatnią nowelizację prawa pozwalającą na izolację sprawcy przemocy od rodziny.

W trakcie epidemii MRPiPS apelowało do samorządów o zapewnienie wsparcia osobom doświadczającym przemocy domowej, wydało także odpowiednie instrukcje dla placówek oraz zalecenia dotyczące procedury Niebieskiej Karty oraz działania grup roboczych i zespołów interdyscyplinarnych.

Przemoc ekonomiczna jest formą przemocy psychicznej. Stosując taką interpretację, Ministerstwo Rodziny stoi na stanowisku, że Polska wywiązuje się z obowiązków wynikających z Konwencji, której - jak zadeklarowała sekretarz stanu - nie planujemy wypowiedzieć.

Na posiedzeniu Senatu obecny był także zastępca RPO Stanisław Trociuk. W swoim wystąpieniu poinformował, że Biuro obecnie przygotowuje obszerne opracowanie dotyczące wdrażania Konwencji. Zwrócił także uwagę na kilka aspektów omawianego problemu.

Po pierwsze konieczne wydaje się wprowadzenie zmian w definicji przemocy w rodzinie i rozróżnienie przemocy psychicznej i ekonomicznej. W tym kontekście niezbędne jest wprowadzenie zmian w prawie.

RPO z zadowoleniem przyjmuje zmiany prawa dotyczące natychmiastowego usunięcia sprawcy przemocy domowej. Postuluje natomiast m.in. o skrócenie okresu wejścia w życie tej ustawy.

Nadal nie ma wystarczającej liczby miejsc w ośrodkach wsparcia. Nie ma także odpowiednich mechanizmów zapewniających podjęcie terapii przez sprawcę przemocy. Obecnie jest to rozwiązanie fakultatywne, dalej duża część sprawców z terapii nie korzysta.

RPO dostrzega także problem luki statystycznej. Zbierane dane wydają się nie być całkowicie miarodajne. Rodzi się obawa, że liczba osób doświadczających przemocy może być niedoszacowana. RPO postuluje o zmianę metodologii.

Stanisław Trociuk zwrócił również uwagę na pytanie o środki z Funduszu Sprawiedliwości i ich wydatkowanie.

ZRPO zaznaczył, że otrzymujemy różne informacje na temat funkcjonowania systemu wsparcia dla osób doświadczających  przemocy domowej w epidemii. Część z nich jest niepokojąca np. o lokalnym funkcjonowaniu programu Niebieska Karta.

Koronawirus. Sytuacja w DPS w Krzyżanowicach

Data: 2020-05-18
  • W lutym DPS Krzyżanowice podjął działania prewencyjne mające na celu ochronę mieszkańców przed zakażeniem koronawirusem
  • Obecnie 129 mieszkańców i 33 pracowników placówki zostało objętych kwarantanną

W domach pomocy społecznej przebywają osoby z grup najbardziej narażonych na zakażenie: osoby starsze, schorowane, z niepełnosprawnościami.

W zawiązku z pojawiającymi się doniesieniami medialnymi, Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur  pytał odpowiednie organy o działania podjęte w DPS-ach w ramach epidemii koronawirusa.

Do zadań KMPT (który działa w strukturze Biurze RPO)  należy sprawdzanie czy w placówkach, gdzie osoby mogą przebywać wbrew swojej woli np. na podstawie sądowego postanowienia, nie dochodzi do okrutnego, poniżającego traktowania lub tortur.

DPS w Krzyżanowicach

Odpowiadając na pismo KMPT w sprawie sytuacji w Domu Pomocy Społecznej w Krzyżanowicach, starosta powiatu radomskiego Waldemar Trelka poinformował, że 7 maja koronawirus został zdiagnozowany u 3 mieszkanek DPS a w przypadku trzech wynik był nierozstrzygający. Zakażenie potwierdzono też u 8 pracowników. 129 mieszkanek DPS objęto kwarantanną. Do izolacji domowej zgłoszono zaś 8 pracowników z wynikiem dodatnim; kwarantanną objęto 33 pracowników (19 osób obywa ją na terenie DPS i świadczy pracę na rzecz mieszkanek). 5 mieszkanek jest hospitalizowanych.

Jak wskazał starosta, już w lutym br. DPS Krzyżanowice podjął działania prewencyjne mające na celu ochronę zdrowia i życia mieszkańców. Między innymi podjęto decyzję o podziale domu na 2 odrębne strefy mieszkańca oraz wyodrębnieniu (pod względem zabezpieczenia sanitarnego) działu administracji. Podjęto też decyzję o zamknięciu DPS (zakaz wchodzenia osób z zewnątrz; możliwość opuszczania terenu domu przez mieszkanki wyłącznie na podstawie przesłanek medycznych).

Zarządzeniem Dyrektora DPS z marca b.r. wdrożono stosowne procedury uwzględniające wytyczne GIS, w ramach których określono m.in.:

  • powołanie zespołu kryzysowego wraz z przyporządkowaniem zadań;
  • wdrożenie reżimów sanitarnych, w tym; zabezpieczenie środków do odkażania rąk i powierzchni; odkażanie powierzchni domu, rąk i butów na wejściu, obowiązek stosowania poszerzonego asortymentu środków ochrony indywidualnej przez pracowników (odzież ochronna, rękawiczki, maseczki, a następnie przyłbice); mierzenie temperatury i oddechów mieszkanek (2xdziennie), mierzenie temperatury pracowników, na wejściu;
  • organizację pracy personelu z uwzględnieniem elastycznych form umożliwiających zabezpieczenie opieki na wypadek wystąpienia przypadków zakażenia;
  • wyznaczenie stref i pomieszczeń niezbędnych dla zapewnienia właściwego funkcjonowania DPS w sytuacji wystąpienia zakażeń, w tym pomieszczeń noclegowych dla personelu.

Ponadto wypracowano i poddano konsultacji pracowniczej scenariusze dotyczące zabezpieczenia kadry w przypadku stwierdzenia zakażeń wśród mieszkanek/pracowników DPS.

Zostały podjęte działania mające na celu pozyskanie wsparcia zewnętrznego w zakresie wyposażenia domu w środki ochrony indywidualnej i preparaty odkażające. W ich ramach DPS otrzymał wsparcie rzeczowe (maseczki, środki odkażające, przyłbice) oraz finansowe - od sponsorów instytucjonalnych, organizacji społecznych i osób fizycznych w kwocie 49 tys. zł. Działania były kontynuowane  także po stwierdzeniu przypadków zakażenia; pozyskano wówczas dodatkowe deklaracje wsparcia (opiewające na łączną kwotę 15 tys. zł), w ramach którego darczyńcy mają przekazać środki ochrony indywidualnej, naczynia jednorazowe, opryskiwacze do dezynfekcji i lampy bakteriobójcze.

- Dodatkowo pozyskaliśmy wsparcie w postaci produktów spożywczych (wody, napoje, produkty suche) oraz środków czystości. Wskazane działania ukierunkowane na pozyskanie wsparcia zewnętrznego są kontynuowane z uwagi na nieprzewidywalny charakter rozwoju istniejącej sytuacji oraz długofalową perspektywę zagrożenia epidemiologicznego – podkreślił starosta.

Ponadto z uwagi na przewidywane problemy w zakresie zabezpieczenia personalnego, wystąpiono do wojewody z wnioskiem o oddelegowanie do DPS pielęgniarza. Opiekę nad mieszkańcami świadczy obecnie 19 osób z działu terapeutyczno-opiekuńczego, w tym 4 pielęgniarki. Od 12 maja pracowników wspomagają również trzej wolontariusze oraz ksiądz z Duszpasterstwa Akademickiego Radomia. Psycholog zatrudniony w DPS, w zależności od potrzeb zapewnia pomoc psychologiczną mieszkańcom.

- Na chwilę obecną mieszkańcy mają zapewnioną właściwą opiekę; jednak ze względu na fakt, że połowa etatów pielęgniarek zatrudnionych w DPS obsadzona jest przez pielęgniarki posiadające podstawowe zatrudnienie w szpitalu, liczymy się z realnymi problemami w zakresie obsady pielęgniarskiej – zaznaczył Waldemar Trelka.

Podkreślił, że Starostwo Powiatowe jest w stałym kontakcie ze służbami wojewody. Placówka, po stwierdzeniu zakażenia, otrzymała też wsparcie ze strony wojewody zarówno w zakresie środków dezynfekujących i ochrony indywidualnej, jak i łóżek polowych i śpiworów.

KMP.071.4.2020

Koronawirus. MRPiPS o pomocy finansowej dla dps-ów i  testach dla ich personelu

Data: 2020-05-07
  • Dodatkowe 20,6 mln zł rząd przekazał na domy pomocy społecznej; pieniądze mogą trafić m.in. do ich personelu – informuje RPO resort rodziny, pracy i polityki społecznej
  • Rzecznik wskazywał także na kluczowe znaczenie dostępu do testów na obecność wirusa dla personelu dps-ów
  • Testy  wykonywane są każdej osobie spełniającej kryterium epidemiologiczne i kliniczne – odpowiada MRPiPS

22 kwietnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich pisał do minister Marleny Maląg w sprawie dramatycznych apeli o pomoc w przestrzeni publicznej i w skargach do Rzecznika. Niepokoi narastająca fala zakażeń koronawirusem wśród pensjonariuszy i kadry placówek stałego pobytu. Konieczne jest zintensyfikowanie działań na rzecz przeciwdziałania narastającemu kryzysowi. Kluczowe znaczenie ma kwestia dostępu w tych placówkach do testów na obecność wirusa SARS-CoV-2. Cały personel placówek, który był w bliskim kontakcie z zarażonymi i który jest potencjalnym roznosicielem koronawirusa, powinien mieć możliwość regularnego kontrolowania stanu.

Wykonywanie testów jest kluczowe dla obniżenia tempa rozwoju epidemii szczególnie w placówkach, w których przebywają osoby z wysokim ryzykiem zachorowania. O zwiększenie dostępności testów apeluje też Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Odpowiedź MRPiPS

Wiceminister Iwona Michałek odpisała, że MRPiPS przekazał z rezerwy celowej budżetu państwa dodatkowe 20 mln 600 tys. zł na domy pomocy społecznej (decyzja Ministra Finansów z 3 kwietnia 2020 r.). Chodzi o realizację bieżących zadań własnych powiatu, tj.  dofinansowanie bieżącej działalności domów pomocy społecznej, w których przebywają mieszkańcy umieszczeni w DPS na tzw. starych zasadach, czyli przed  1 stycznia 2004 r. O przeznaczeniu tych środków decydują organy prowadzące domy, jednakże nie ma przeciwskazań aby zostały one przeznaczone na wynagrodzenia personelu opiekuńczego.

Ponadto w drugim kwartale 2020 r. planuje się przeprowadzenie stosownej analizy potrzeb finansowych samorządów z przeznaczeniem na bieżącą działalność domów pomocy społecznej.

W kwestii przeprowadzania testów w kierunku wykrycia obecności wirusa SARS-CoV-2 wśród mieszkańców DPS, uprzejmie informuję, że postulat ten został przekazany do Ministerstwa Zdrowia, z prośbą o stanowisko. W odpowiedzi Departament Zdrowia Publicznego i Rodziny pismem z 4 maja  wskazał, że testy  wykonywane są każdej osobie spełniającej kryterium epidemiologiczne i kliniczne – zgodnie z obowiązującą definicją przypadku na potrzeby nadzoru nad zakażeniami ludzi nowym koronawirusem SARS-COV-2, opublikowaną na stronie Głównego Inspektoratu Sanitarnego (GIS).

W przypadku czynnych zawodowo przedstawicieli zawodów medycznych, mogących mieć kontakt z osobą zakażoną, podczas wykonywania obowiązków zawodowych, u których wystąpiły objawy infekcji układu oddechowego, bez stwierdzenia innej etiologii w pełni wyjaśniającej obraz kliniczny, kryterium kwalifikujące pacjenta do wykonania testu wypełnia samo rozwinięcie objawów. Obecnie stosowane wytyczne są zgodne z rekomendacjami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Ponadto, jak informuje Ministerstwo Zdrowia, mając na uwadze, iż głównym źródłem zakażenia w placówkach opiekuńczych jest personel, w szczególności personel medyczny, niejednokrotnie mający kontakt z osobami zakażonymi w innych miejscach świadczonej przez siebie pracy (m.in. w szpitalach), na stronie MZ został opublikowany komunikat do pracowników sektora ochrony zdrowia z prośbą, aby – w przypadku wykonywania pracy w kontakcie z osobami ze zdiagnozowanym zakażeniem albo z podejrzeniem zakażenia – powstrzymali się od wykonywania pracy z innymi pacjentami, w innych podmiotach leczniczych czy jednostkach organizacyjnych systemu ochrony zdrowia. Wytyczne skierowane są przede wszystkim do pracowników jednoimiennych szpitali zakaźnych oraz oddziałów zakaźnych w szpitalach ogólnych. Zalecenia te mają na celu ochronę personelu medycznego oraz pacjentów podmiotów leczniczych/mieszkańców DPS przed możliwym zakażeniem.

Ministerstwo Zdrowia informuje, że zostało opublikowane rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 28 kwietnia 2020 r. w sprawie standardów w zakresie ograniczeń przy udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej pacjentom innym niż z podejrzeniem lub zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 przez osoby wykonujące zawód medyczny mające bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem lub zakażeniem tym wirusem (Dz. U. poz. 775). Określono w nim wytyczne dotyczące wdrożenia przez podmioty lecznicze ograniczeń przy udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej pacjentom innym niż z podejrzeniem lub zakażeniem wirusem SARS-CoV-2 przez osoby wykonujące zawód medyczny, mające bezpośredni kontakt z pacjentami z podejrzeniem lub zakażeniem tym wirusem – podała wiceminister Iwona Michałek.

III.7065.67.2020

Koronawirus. Informacje o kolejnych zarażeniach w domach opieki

Data: 2020-05-06
  • 65 mieszkańców i 7 pracowników DPS w Wierzbicy jest zarażonych koronawirusem
  • W Wielkopolsce wojewoda zaangażował wojsko do ewakuacji pacjentów Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego "Salus"

W domach pomocy społecznej i zakładach opiekuńczo leczniczych przebywają osoby z grup najbardziej narażonych na zakażenie: osoby starsze, schorowane, z niepełnosprawnościami.

W związku z doniesieniami medialnymi Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur pytał odpowiednie organy o działania podjęte w tych placówkach w ramach epidemii koronawirusa.

Do zadań KMPT (który działa w strukturze Biurze RPO)  należy sprawdzanie czy w placówkach, gdzie osoby mogą przebywać wbrew swojej woli np. na podstawie sądowego postanowienia, nie dochodzi do okrutnego, poniżającego traktowania lub tortur.

DPS w Wierzbicy

Odpowiadając na pismo KMPT w sprawie sytuacji w Domu Pomocy Społecznej w Wierzbicy, starosta powiatu radomskiego Waldemar Trelka poinformował, że koronawirusa zdiagnozowano u 65 mieszkańców i 7 pracowników placówki. Ponadto 14 zdrowych mieszkańców zostało objętych kwarantanną – przebywają na terenie DPS, ale są odizolowani od zakażonych (zostali umieszczeni na innym piętrze budynku). Natomiast 4 pracowników zostało poddanych izolacji na terenie placówki, 3 zarażonych przebywa w domach. 10 zdrowych pracowników zostało objętych kwarantanną w placówce. Jedną z tych osób jest psycholog, który udziela wsparcia psychologicznego.

Starosta zapewnił, że pracownicy mają pełny dostęp do środków ochrony osobistej: okularów, przyłbic i kombinezonów ochronnych oraz środków dezynfekcyjnych. Ponadto otrzymali informacje o bezwzględnym przestrzeganiu zasad higieny z uwzględnieniem zaleceń Głównego Inspektora Sanitarnego i Powiatowego Inspektora Sanitarnego oraz bezwzględnego przestrzegania procedur obowiązujących w DPS. – Pozostajemy w stałym kontakcie z lokalnymi służbami sanitarno- epidemiologicznymi - zaznaczył Waldemar Trelka.

Wskazał jednak, że obecnie w placówce nie ma wystarczającej liczby personelu. - W związku z tym Starostwo Powiatowe w Radomiu oraz Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Radomiu zwróciło się do pracowników Środowiskowego Domu Samopomocy w Jedlance. Dwóch pracowników tej placówki wyraziło zgodę na świadczenie pracy i pomoc w Domu Pomocy Społecznej w Wierzbicy – poinformował starosta radomski.

Sukcesywnie i w miarę potrzeb środki dezynfekcyjne oraz środki ochrony osobistej są dostarczane przez Starostwo Powiatowe w Radomiu oraz Wojewódzkie Centrum Zarządzania Kryzysowego w Warszawie. Ponadto DPS w Wierzbicy otrzymał w tym zakresie wsparcie z Urzędu Gminy w Wierzbicy, WTZ z Młodocina, MOW w Wierzbicy, Ochotniczej Straży Pożarnej z Wierzbicy, Lafarge i innych instytucji oraz prywatnych darczyńców. Zakup środków dezynfekujących i środków ochrony osobistej realizowany jest również z budżetu DPS.

Sytuacja placówek w Wielkopolsce

Wojewoda Wielkopolski Łukasz Mikołajczyk odpowiedział na wystąpienie KMPT z 27 kwietnia dotyczące Niepublicznego Zakładu Opieki Specjalistycznej i Pielęgniarskiej Opieki Zdrowotnej „SALUS” oraz Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu. Wskazał, że obie placówki uzyskały wsparcie w szczególności w zakresie dostawy środków ochrony osobistej.

Ponadto wojewoda podjął decyzję o wsparciu ewakuacji pacjentów z Salusa do szpitali jednoimiennych na terenie województwa wielkopolskiego poprzez zabezpieczenie transportu siłami żołnierzy 2 Wojskowego Szpitala Polowego we Wrocławiu, 12 Wielkopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej, 6 batalionu chemicznego Sił Powietrznych wspieranych przez Policję i Żandarmerię Wojskową.

Łukasz Mikołajczyk zauważył, że kierownictwo tego typu placówek, zwraca się do wojewody z prośbą o pomoc. - Zostaje ona udzielana za każdym razem, zgodnie z kompetencjami. Należy jednak podkreślić, iż za działalność przedmiotowych placówek odpowiadają podmioty tworzące. Podmiotem tworzącym dla Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kaliszu jest samorząd województwa wielkopolskiego, natomiast Salus to podmiot leczniczy będący przedsiębiorcą – zaznaczył wojewoda.

KMP.071.4.2020

Hospicja wiejskie. MZ rozważy pewne zmiany. NFZ i Minister Rodziny nie widzą potrzeby

Data: 2020-05-04
  • Resort zdrowia rozważy poszerzenie kryteriów obejmowania umierających pomocą hospicyjną. Dziś prawo do opieki hospicyjnej zależy od choroby - mają ją umierający na raka, ale nie np. z powodu choroby Alzheimera.
  • NFZ uważa, że zmiana jest niepotrzebna i zbyt kosztowna.
  • Na terenach wiejskich pomoc hospicyjna jest dużo gorsza niż w miastach: lekarze i pielęgniarki mają do pokonania dużo większe odległości, a często ich pomoc powinna się sprowadzić do załatwienia spraw życiowych – kupienia leków w aptece czy naciągnięcia wody ze studni. To jednak zadanie pomocy społecznej, hospicja nie mogą jej świadczyć
  • W odpowiedzi na postulat Hospicjum Proroka Eliasza działającego na Podlasiu, przy granicy z Białorusią, RPO wystąpił o zmianę przepisów do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, NFZ i Ministra Zdrowia

Pomyślcie sobie np. o pani Marii – opiekuje się umierającym mężem. W pobliże jej domu autobus dojeżdża dwa razy w tygodniu. W pobliże, bo od przystaniu jest jeszcze 45 min. na nogach. Więc pomoc organizowana przez państwo wyglądałaby dla niej tak, że co jakiś czas dotarłaby do niej opiekunka, a co jakiś czas pielęgniarka. Lekarz przyjechałby i wypisał receptę. Co z taką receptą zrobi pani Maria, skoro nie ma jak dojechać do apteki? – mówił niedawno pracownikom Biura RPO dr Paweł Grabowski, twórca i szef Hospicjum Proroka Eliasza w Michałowie, które obejmuje wsparciem mieszkańców podlaskich wsi. - My robimy wszystko: wodę uciągniemy, pomożemy umyć chorego, zbadamy, ocenimy, co robić, by ulżyć w cierpieniu, wypiszemy lekarstwo ale i przywieziemy je z apteki. Choć i tak może to oznaczać, że na lek przeciwbólowy trzeba czekać 3 dni. W domu możemy też wykonać drobne zabiegi chirurgiczne. Pokonujemy tysiące kilometrów – ale i tak ten system opieki, razem, a nie osobno, z nastawieniem na potrzeby człowieka, a nie na rozliczenie procedur, jest o 1/3 tańszy i  bardziej skuteczny.

Ponad połowa, do nawet dwóch trzecich osób, które wspieramy, nie kwalifikuje się jednak do finansowania ze środków publicznych jako podopieczni hospicjum domowego. Tak jest, ponieważ w Polsce, w odróżnieniu od innych krajów, np. USA i Białorusi, prawo do finansowania ze środków publicznych wsparcia hospicyjnego mają tylko chorzy cierpiący na wybrane choroby. Jeśli umierasz na raka, masz prawo do hospicjum, jeśli z powodu choroby Alzheimera albo niewydolności np. nerek - już nie. Mamy 14 chorych nowotworowo, za których zapłaci NFZ, i ponad 20, którzy umierają na inne choroby i pomoc z hospicjum im się nie należy. Nie mieli szczęścia umierać na raka…

RPO od dłuższego czasu zajmuje się tym, jak wygląda pomoc dla umierających na wsi. Jesienią 2019 r. zorganizował konferencję w te sprawie – zgromadziła lekarzy, działaczy pozarządowych, a także przedstawicieli Kancelarii Prezydenta. Efektem konferencji było wystąpienie RPO do Ministra Zdrowia, NFZ i MRPiPS.

MZ: lista chorób - może, zmiana modelu działania hospicjów - nie

Minister Zdrowia przyjął 3 maja postulat RPO i Hospicjum Proroka Eljasza dotyczący kwalifikowania pacjentów do opieki hospicyjnej zgodnie ze standardami Światowej Organizacji Zdrowia, WHO. Zgadzają się z tym bowiem eksperci, których o opinię poprosił Minister. Ale – zaznacza wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko - w opinii Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT) „uwzględnienie definicji WHO (równoznaczne z objęciem opieką pacjentów cierpiących na zagrażające życiu choroby lub pacjentów zgodnie z rozszerzonym wykazem jednostek chorobowych) może spowodować wzrost liczebności populacji kwalifikującej się do objęcia opieką paliatywną i hospicyjną”. - Niemniej jednak kwestia rekomendowanego zwiększenia liczby jednostek chorobowych kwalifikujących do leczenia hospicyjnego oraz wzrostu stawki za osobodzień będzie przedmiotem rozstrzygnięć Ministra Zdrowia – napisała min. Szczurek-Żelazko

Ministerstwo nie zgadza się jednak na szersze wdrożenie modelu wypracowanego przez Hospicjum Proroka Eliasza. - Nie ma możliwości, aby opiekunki wyręczały w opiece nad chorymi powołanych do tego specjalistów medycznych. Hospicja mogą wprawdzie przyjmować własne rozwiązania organizacyjne, ale mogą one mieć charakter uzupełniający w stosunku do obligatoryjnych wymagań (w tym kadrowych) określonych w przepisach rozporządzenia w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu opieki paliatywnej i hospicyjnej – pisze min Szczurek-Żelazko.

Nie zmienią się też przepisy w sprawie teleporad: umierających lekarz musi odwiedzać osobiście (postulat RPO wynika z tego, że w przypadku hospicjów domowych na terenach wiejskich nie zawsze lekarz jest w stanie dojechać do pacjenta, bo odległości są ogromne, ale jeśli zna chorego i opiekuje się nim od dawna, może pomóc także przez telefon. Tyle że NFZ za to nie płaci). Minister Zdrowia przypomina jednak, że w czasach pandemii teleporady są dopuszczalne

Odpowiedź NFZ - nie ma podstaw do zmian

Miesiąc wczesniej, zanim przyszła odpowiedź Ministra Zdrowia, RPO dostał już pismo z NFZ i Ministerstwa Rodziny. Były zdecydowanie mniej obiecujące. Fundusz stwierdził, że nie znajduje podstaw do zmiany finansowania świadczeń w opiece paliatywnej i hospicyjnej oraz długoterminowej. Nie każdy bowiem chory u kresu życia musi być objęty opieką paliatywną i hospicyjną. Większości wystarczą wizyty lekarzy i pielęgniarek spoza hospicjum – napisał zastępca Prezesa ds. Medycznych FNZ dr n. med. Bernard Waśko.

- Można zgodzić się z opinią, że wskazana jest współpraca opieki zdrowotnej z pomocą społeczną. Rozwiązanie tego problemu należy jednak do kompetencji ministrów zdrowia i i pomocy społecznej, a nie NFZ. - dodał.

NFZ wyjaśnia też, że gdyby NFZ poszerzył listę chorób, które uprawniają do pomocy z hospicjum, to spowodowałoby to wydłużenie kolejek dla umierających z powodu chorób nowotworowych (średni czas objęcia stacjonarną opieką paliatywną i hospicyjną wynosi około 1 miesiąc, domową około 3 miesiące, a objecie opieką długoterminową wynosi od kilku miesięcy nawet do kilka lat). „Ponadto w stacjonarnej opiece długoterminowej pacjent partycypuje w kosztach wyżywienia i zakwaterowania, natomiast w opiece paliatywnej i hospicyjnej pacjent nie ponosi żadnych kosztów, z tego też względu rozszerzenie lub rezygnacja z wykazu jednostek chorobowych kwalifikujących do opieki paliatywnej i hospicyjnej, nosiłoby znamiona nierównego traktowania ubezpieczonych oraz spowodowałoby wydłużenie czasu oczekiwania na przyjęcie do hospicjum, ponieważ każdy wolałby być umieszczony w placówce, w której nie ponosiłby żadnych kosztów”.

W sprawie nowego modelu hospicjum domowego NFZ stwierdza, że ocenę potrzeb zdrowotnych dla danego obszaru wojewódzkiego dokonuje wojewoda na podstawie danych epidemiologicznych, demograficznych i danych z rejestru podmiotów wykonujących działalność leczniczą. Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego na podstawie Map Regionalnych sporządza Ogólnopolską Mapę Potrzeb Zdrowotnych. Mapy Regionalne (które uwzględniają zarówno tereny wiejskie oraz miejskie) wykorzystywane są przez OW NFZ do sporządzania planu zakupów świadczeń zdrowotnych w poszczególnych rodzajach i zakresach, w tym również świadczeń opieki paliatywnej i hospicyjnej.

Poza tym mając na względzie potrzeby na świadczenia w opiece paliatywnej i hospicyjnej oraz długoterminowej, Fundusz sukcesywnie zwiększa kwoty przeznaczane na finansowanie przedmiotowych świadczeń.

Odpowiedź MRPiPS - wystarczy lepsza współpraca

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej poparło dążenie do poprawy sytuacji pacjentów w stanach terminalnych, ze szczególnym uwzględnieniem sytuacji pacjentów z terenów wiejskich. Jednakże opieka paliatywna i opieka hospicyjna organizowane są w ramach świadczeń zdrowotnych, finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia, które nie należą do kompetencji Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Odnosząc się do poruszonej przez Rzecznika problematyki skoordynowania wsparcia z różnych systemów na rzecz tej grupy pacjentów, należy zauważyć, że ważną rolę w tym procesie odgrywa dobra współpraca pracowników hospicjów z innymi instytucjami i specjalistami, w tym z pracownikami ośrodków pomocy społecznej. Jednakże, w opinii Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie wymaga ona przyjęcia zmian legislacyjnych w postaci wprowadzenia odgórnych wskazań, dotyczących obowiązku takiej współpracy, określenia jej zasad czy sposobów realizacji, a odbywać się powinna na zasadzie wzajemnych ustaleń, uwzględniających specyfikę pracy przyjętą przez dany ośrodek pomocy społecznej. Zasady takiej współpracy mogą także zostać określone w ramach opracowywanych przez gminy gminnych strategii rozwiązywania problemów społecznych.

Wzrost nakładów na hospicja

W we wszystkich trzech odpowiedziach znalazła się informacja o rosnących nakładach na opiekę paliatywną. Koszty świadczeń w opiece paliatywnej i hospicyjnej, według stanu na dzień 2 kwietnia 2020 r. wynosiły:

  • w 2016 r. - 435 846 506 zł;
  • w 2017 r. - 622 795 470 zł;
  • w 2018 r. - 692 189 451 zł;
  • w 2019 r. - 700 653 758 zł
  • plan na 2020 r. wynosi 824 457 000 zł.

V.7010.140.2019

Koronawirus. MRPiPS odpowiada, jakie działania podjęło ws przeciwdziałania przemocy domowej

Data: 2020-05-04
  • Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wydało instrukcje i zalecenia dla samorządów dotyczące wsparcia dla osób doświadczających przemocy domowej
  • Zaapelowało również o reagowanie na przemoc domową przez władze lokalne

Rzecznik Praw Obywatelskich odbiera wiele alarmujących sygnałów dotyczących konsekwencji izolacji i kwarantanny podczas epidemii koronawirusa dla poczucia bezpieczeństwa osób zagrożonych przemocą domową. Niepokojące są także doświadczenia innych państw. Potwierdzają one gwałtowny wzrost liczby zgłoszeń przypadków przemocy domowej.

Na początku epidemii RPO zaapelował do MRPiPS i Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej.

Odpowiedź MRPIPS 

Przeprowadzone przez Agencję Praw Podstawowych UE badania pokazały, że Polska jest krajem o najmniejszej skali przemocy wobec kobiet spośród krajów Unii Europejskiej. Jednocześnie w Polsce istnieje zintegrowany system wsparcia osób doznających przemocy w rodzinie i działa szereg instytucji udzielających pomocy osobom krzywdzonym - odpisała RPO wiceministra Iwona Michałek

Niemniej jednak mając na względzie, że sytuacja alienacji związana ze stanem epidemii może być szczególnie trudna dla osób doznających przemocy w rodzinie, Ministerstwo  od początku tej trudnej sytuacji, podjęło stosowne działania w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Ograniczenia związane z wprowadzonym stanem epidemii wymusiły zmianę sposobu i form udzielnej pomocy.

Działania resortu podejmowane w ostatnim czasie to:

  • Opracowanie i przekazanie do samorządów Instrukcji dotyczącej sposobu organizacji placówek zapewniających schronienie, takich jak: specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, ośrodki interwencji kryzysowej, ośrodki wsparcia prowadzące miejsca całodobowego pobytu, w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2. W instrukcji znalazły się zalecenia dotyczące organizacji pracy placówek oraz organizacji życia zbiorowego osób w nich przebywających.
  • Opracowanie Instrukcji dotyczącej sposobu organizacji Zespołów Interdyscyplinarnych i Grup Roboczych oraz realizacji procedury „Niebieskie Karty” oraz dla pracowników socjalnych do pracy z rodzinami, które przejawiają problemy opiekuńczo-wychowawcze
    w związku z epidemią wirusa SARS-CoV-2.
  • Zalecono dokonanie rozeznania i przekazanie osobom doświadczającym przemocy informacji o miejscach i instytucjach, które udzielają wsparcia specjalistycznego (np. psychologicznego czy prawnego), w szczególności poradnictwa specjalistycznego udzielanego za pomocą rozmów telefonicznych czy komunikacji elektronicznej.
  • W przypadkach podejrzenia eskalacji przemocy zalecono zgłaszanie konieczności interwencji policji.
  • Szczególną ochroną i bezwzględną koniecznością bieżącego monitorowania sytuacji zalecono objąć rodziny, w których przemocy doświadczają dzieci.
  • Apel od samorządów gminnych i powiatowych uwrażliwiający na konieczność reagowania na akty przemocy w rodzinie. Ministerstwo podkreśla, ża w piśmie tym wyrażono pełne zrozumienie, że zapewnienie w tym okresie sprawnego funkcjonowania instytucji i organizacji samorządowych, może być szczególnie utrudnione, niemniej jednak osoby doznające przemocy w rodzinie nadal powinny mieć przekonanie, że mogą liczyć na wsparcie lokalnych instytucji działających w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie.
  • Szczególnie istotna i pomocna w obecnej sytuacji wydaje się oferta wsparcia licznych lokalnych i ogólnopolskich telefonów zaufania dla osób doświadczających przemocy w rodzinie.
  • Pismo do urzędów wojewódzkich z prośbą o stworzenie baz danych dotyczących obecnego wsparcia osób doświadczających przemocy w rodzinie na poziomie lokalnym (placówek i poradnictwa). Bazy te miały być umieszczone na stronach internetowych urzędów.
  • Działania mające na celu promowanie aplikacji "Twój parasol", kierowanej do osób doświadczających przemocy domowej. Bezpłatna aplikacja mobilna „Twój Parasol” stanowi praktyczne i skuteczne narzędzie umożliwiające uzyskanie wsparcia i niezbędnych informacji osobom doświadczającym przemocy w rodzinie. Aplikacja umożliwia m.in. dyskretny kontakt z wcześniej skonfigurowanym adresem poczty elektronicznej, a także możliwość szybkiego wybrania telefonu alarmowego w nagłych przypadkach, jak również zawiera informacje, które mogą być pomocne osobom krzywdzonym, np. z zakresu prawa

Doświadczasz przemocy domowej albo szukasz pomocy dla znajomej osoby?

Stan epidemii i jego konsekwencje dla naszej wolności osobistej nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. W odpowiedzi na ich potrzeby, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, działając we współpracy z ekspertkami Fundacji Feminoteka, Centrum Praw Kobiet i Niebieskiej Linii IPZ, opracowało „Plan awaryjny”. Zawiera on informacje o możliwościach uzyskania pomocy w czasie pandemii dla wszystkich, którzy w czterech ścianach doświadczają przemocy.

Plan znajdą Państwo w załączniku do tego tekstu.

XI.518.13.2020

Koronawirus. Służba Więzienna dostała prawo rażenia nieposłusznych prądem. RPO do premiera o przepisach o paralizatorach w specustawie COVID-19

Data: 2020-04-30
  • Służba Więzienna dostała prawo do używania paralizatorów (taserów) w kontaktach z osadzonymi, praktycznie bez ograniczeń
  • Zamiast dotykać więźnia, można go po prostu razić prądem – jeśli np. nie wykonuje polecenia albo stosuje bierny opór
  • RPO w wystąpieniu do premiera Mateusza Morawickiego ostrzega, że tak napisane przepisy mogą prowadzić do tragedii
  • Przypomina, że paralizatory są narzędziem tortur, a ich używanie całkiem niedawno doprowadziło do śmierci Igora Stachowiaka na wrocławskim komisariacie

Zmiana ta jest ukryta w art. 39 ustawy z 31 marca 2020 r. (o zmianie specustawy z 2 marca o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, Dz. U. z 2020 r., poz. 568). Art. 39 zmienił bowiem treść artykułu 19 ust. 1 ustawy o Służbie Więziennej, przyznając tej formacji prawo do stosowania broni umożliwiającej obezwładnianie osób za pomocą energii elektrycznej (np. paralizatorów typu taser). Funkcjonariusze Służby Więziennej mogą teraz używać broni elektrycznej w przypadkach określonych w art. 11 pkt 1–6, 8, 9 i 11–14 ustawy o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej (Dz. U. z 2019 r., poz. 2418), czyli m.in.

  • do wyegzekwowania zachowania zgodnie z wydanym poleceniem,
  • do pokonania oporu – biernego i czynnego,
  • do przeciwdziałania autoagresji,
  • do ochrony i przeciwdziałania naruszeniu porządku lub bezpieczeństwa publicznego;
  • do przeciwdziałania niszczeniu mienia;
  • do zapewnienia bezpieczeństwa konwoju lub doprowadzenia;

RPO zwraca uwagę, że przyznane Służbie Więziennej uprawnienia nie mają na celu prewencji i zwalczania COVID-19, lecz po prostu dają funkcjonariuszom nowy środek przymusu bezpośredniego. Stało się to bez merytorycznej debaty w tym zakresie i to prawie w rocznicę tragicznej śmierci Igora Stachowiaka, który w maju 2017 r. zmarł w czasie stosowania tortur z użyciem paralizatora.

Ustawa nie określa, która grupa funkcjonariuszy Służby Więziennej zostanie zaopatrzona w broń elektryczną - broń elektryczną mogą otrzymać funkcjonariusze mający najczęstszy kontakt z osadzonymi (np. oddziałowi), jak również funkcjonariusze ochraniający szpitale więzienne, w tym pełniący służbę na więziennych oddziałach psychiatrycznych.

Broń przeznaczona do obezwładniania za pomocą energii elektrycznej uważana jest powszechnie za mniej śmiercionośną niż broń palna. Jej używanie rodzi jednak wiele niebezpieczeństw. Może być niebezpieczna dla zdrowia człowieka (zwłaszcza dla osób starszych, chorujących na choroby przewlekle, choroby sercowo-naczyniowe, czy osób dotkniętych kryzysem zdrowia psychicznego), służyć jako narzędzie tortur, a w niektórych sytuacjach powodować wręcz śmierć. Stwarza też ryzyko obrażeń w przypadku niekontrolowanego upadku po jej użyciu oraz ze swojej natury, zadaje ból i cierpienie, co stwarza pokusę jej nadużywania. Może to przybrać formę tortury.

Nowe przepisy nie wymagają też obowiązkowego badania stanu zdrowia osoby, wobec której użyto broni elektrycznej.

Niepokoi również fakt, że uprawnienie do używania broni elektrycznej ma stanowić rozwiązanie problemów kadrowych Służby Więziennej. Poziom zatrudnienia personelu penitencjarnego ma bowiem bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo w jednostce, reżim w stosunku do osadzonych oraz możliwości organizacji codziennej pracy. Braki w tym obszarze utrudniają rozwój pozytywnych relacji, stwarzają możliwość zaistnienia sytuacji potencjalnie niebezpiecznych oraz sprzyjają wypaleniu zawodowemu.

RPO ostrzega, że pozwalanie na stosowanie większej przemocy nie pomoże w chwili, gdy wszyscy zajmujący się więziennictwem obawiają się eskalacji niebezpiecznych zachowań osadzonych. Władze państwowe, w tym Ministerstwo Sprawiedliwości, Służba Więzienna i kierownictwo jednostek penitencjarnych powinno zmienić sposób komunikacji z osadzonymi. W czasie pandemii działania zmierzające do deeskalacji konfliktu i budowania odpowiedniej atmosfery nabierają moim zdaniem szczególnego znaczenia. Inaczej może dojść do sytuacji nieprzewidzianych i trudnych do opanowania jak np. bunt, czy zamieszki, o czym świadczy dobitnie sytuacja we włoskich więzieniach.

W celu przeciwdziałania niebezpiecznym sytuacjom wywołanym pandemią COVID-19 konieczne są inne, bardziej kompleksowe rozwiązania systemowe, takie jak:

  • zmniejszanie populacji osadzonych w jednostkach penitencjarnych, poprzez szersze stosowanie środków o charakterze nie izolacyjnym;
  • podjęcie działań na rzecz poprawy sytuacji kadrowej w Służby Więziennej (w tym rozważenie podniesienia poziomu wynagrodzenia);
  • zapewnienie osadzonym i personelowi odpowiedniego wsparcia psychologicznego;
  • zapoznanie personelu penitencjarnego z międzynarodowymi standardami postępowania z osobami pozbawionymi wolności w kontekście choroby COVID-19, wypracowanymi przez Światową Organizację Zdrowia (WHO), Podkomitet ds. Prewencji Tortur ONZ (SPT) i Europejski Komitet ds. Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu lub Poniżającemu Traktowaniu albo Karaniu (CPT);
  • szersze korzystanie z kamer przenośnych i kamer noszonych na mundurach (tzw. body cameras).

KMP.571.3.2020

Koronawirus. Jak wygląda robienie testów w praktyce – Wojewoda Śląski wyjaśnia RPO na przykładzie domu opieki w Czernichowie

Data: 2020-04-29
  • Jak wyglądało testowanie na obecność koronawirusa w  Śląskim Centrum Rehabilitacji „Ad Finem” w Czernichowie, które zostało zamknięte 14 kwietnia przez Państwową Inspekcję Sanitarną? Przeprowadzenie tam testów było pilne z uwagi na niebezpieczeństwo zarażenia 180 pensjonariuszy i 40 członków personelu
  • Wojewoda śląski opisuje w piśmie do RPO przebieg akcji
  • Można w ten sposób na przykładzie zobaczyć, jak wygląda organizacja pomocy i badanie osób podejrzanych o kontakt z zakażonymi

W ośrodku w Czernichowie przebywają głównie osoby starsze i schorowane, wymagające specjalistycznej opieki. Koronawirusa stwierdzono tam 12 kwietnia, w Wielkanoc, najpierw u dwóch pracowników. W ośrodku mieszka ponad 150 osób. Zrobienie im testów było sprawą najwyższej wagi. Testy trzeba też było zrobić wszystkim, z którymi zakażeni się kontaktowali.

Ale żeby zrobić testy, trzeba mieć listy osób podlegających badaniu – czytamy w piśmie Wojewody do Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach. - Wymazobus, czyli karetka z personelem przeszkolonym do pobierania próbek i odpowiednio zabezpieczonym przed zakażeniem, może wyjechać dopiero, kiedy tę listę dostanie. Powinien ją przygotować Powiatowy Inspektor Sanitarny a zatwierdzić Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczną.

W sprawie Czernichowa jeszcze w poniedziałek świąteczny tj. 13 kwietnia 2020r., pracownicy Wydział Powiadamiania Ratunkowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego przyszli do pracy, żeby przygotować sprzęt i listy osób podlegających „wymazaniu” (wojewoda miał bowiem wyposażyć wymazobus w sprzęt a starosta – zapewnić obsadę karetki). Jednak pierwsza lista, jaką dostali z żywieckiej inspekcji sanitarnej, zawierała aż 279 nazwisk, a wykaz był niepełny – brakowało informacji o dacie ostatniego kontaktu z osobą zakażoną. W jednym przypadku brakowało jakichkolwiek danych kontaktowych.

Pracownicy Wydziału zajęli się więc porządkowaniem list. Tak wykryli kolejne błędy - 10 osób figurujących na liście mieszkało poza województwem śląskim (osoby z Małopolski i Dolnego Śląska). Wyodrębniono je na osobnej liście i przekazano Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach, żeby powiadomiła właściwych miejscowo inspektorów w innych województwach.

Na pierwszej liście przekazanej przez żywiecki sanepid znajdowali się również mieszkańcy Tychów i Jaworzna (trzy osoby), czyli osoby podlegające innym powiatowym inspektorom sanitarnym (należy jednak podkreślić, że natychmiast również te osoby skierowane zostały przez Wydział Powiadamiania Ratunkowego do wymazobusów obejmujących swym zasięgiem działania tych gmin). Nie było w tym momencie wiadomo, czy Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Żywcu przekazała dane do właściwych miejscowo inspektorów w innych województwach i powiatach. Brak było także wiedzy w obszarze nałożonej na poszczególne osoby kwarantanny.

Następnie żywiecki Sanepid przekazał nową listę, z której wynikało że wymazy należy pobrać jedynie od 7 osób.  Kolejna lista zawierała natomiast nazwiska 50 osób, w tym także inne (dodatkowe) osoby niż na pierwotnej liście liczącej wcześniej 279 nazwisk.

„Sztab kryzysowy” Wojewody Śląskiego uznał, że w tej sytuacji zbadać trzeba wszystkie 279 osób i osoby dodatkowe.  W efekcie do realizacji przekazano łącznie 6 list:

Jednak pojawił się problem z wymazobusem. Niezwłocznie po otrzymaniu informacji wojewoda podjął decyzję o wysłaniu do Czernichowa wymazobusu. Załoga miała być przeszkolona 14 kwietnia, czyli w poświąteczny wtorek, tak żeby umieć pobrać próbki biologiczne do badań genetycznych na obecność koronawirusa. Zespół wymazobusu nie dojechał jednak na szkolenie – jak napisał starosta, pielęgniarki odmówiły bowiem udziału w zadaniu. Nowa ekipa zostać przeszkolona 15 kwietnia.

W tej sytuacji Wydział Powiadamiania Ratunkowego Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego w trybie awaryjnym wysłał 15 kwietnia inny wymazobus do Czernichowa. Pomógł w wysłaniu go dyrektor Bielskiego Ratownictwa Medycznego.

Potem Wydział Powiadamiania Ratunkowego wysłał jeszcze trzy wymazobusy. Od rana 15 kwietnia zaczęły one pobierać próbki na terenie powiatu żywieckiego (jeden z pojazdów zorganizowało Starostwo Powiatowe w Żywcu, dwa pozostałe - Śląski Urząd Wojewódzki).

Te cztery wymazobusy podzielily się sześcioma listami pacjentów.

  • jedną listę otrzymał zespół Ratownictwa Medycznego w Bielsku-Białej, którego zadaniem było wykonanie „wymazów” wszystkich osób znajdujących się w ośrodku w Czernichowie;
  • trzy listy otrzymał nowo powstały zespół z Żywca;
  • dwie listy otrzymały dwie załogi zarządzane z poziomu Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Zespół żywiecki oraz dwa zespoły Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego wymazywały wszystkie pozostałe osoby w miejscach ich zamieszkania, na terenie całego powiatu żywieckiego, rozpoczynając w dniu 15 kwietnia 2020r.

Wojewoda zaznacza, iż wpływ na przeprowadzenie badań (pobranie wymazu gardłowego) u pojedynczego pacjenta ma wiele zmiennych i współczynników. Zespoły wymazowe każdego dnia pokonują łącznie setki kilometrów, przemieszczając się z punktu „A” do punktu „B”, itd. oddalonych od siebie o kilkanaście, a nierzadko nawet kilkadziesiąt kilometrów. To powoduje, że nie da się dokładnie określić czasu przejazdu. Ponadto, po każdym badaniu pielęgniarka, która je wykonywała, musi w ostrożny i bezpieczny dla niej sposób zdjąć z siebie kilka warstw odzieży ochronnej i środków ochrony osobistej (maseczki, gogle i przyłbice), które po jednokrotnym użyciu muszą zostać poddane utylizacji lub dezynfekcji. Jednocześnie, koniecznym jest poddanie się przez pozostałych członków zespołu odpowiedniej dezynfekcji.

Cały proces poboru wymazu od pacjenta jest zatem wieloelementowy i wieloetapowy. Zachowanie odpowiednich procedur bezpieczeństwa jest nieodzowne i konieczne. Niezbędne jest również tzw. „wentylowanie organizmu” zespołów wykonujących to zadanie, gdyż wykonując je w hermetycznych kombinezonach narażają organizm na przegrzanie. Istotne jest też więc zaplanowanie odpowiednich przerw pozwalających na regenerację organizmu. Wszystkie te działania są niezwykle czasochłonne.

17 kwietnia 2020 r. Powiatowe Centrum Zarządzania Kryzysowego w Żywcu zgłosiło zapotrzebowanie na 17 łóżek polowych i koców na potrzeby ośrodka w Czernichowie. Dyżurny Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego uzyskał niezbędne zgody i udzielił informacji o możliwości odebrania ww. sprzętu z Wojewódzkiego Magazynu Sprzętu Obrony Cywilnej, Sprzętu Przeciwpowodziowego i Rezerw w Tychach. Ostatecznie odebranych zostało 14 łóżek i 28 koców.

BPK.575.2.2020

 

Koronawirus. Ludzie w kwarantannie nie wiedzą, kiedy pobierze im się wymaz do testów - powinien być na to termin

Data: 2020-04-29
  • Nie ma przepisów określających, w jakim czasie od pobrać wymaz do badań na obecność koronawirusa od osoby skierowanej na izolację
  • W ocenie Rzecznika Prawa Obywatelskich powinno się określić maksymalny czas na to
  • Brak takiego terminu dotkliwie ogranicza wolność osobistą osób skierowanych na kwarantannę

Na kanwie spraw prowadzonych przez RPO ujawnił się problem braku norm określających maksymalny czas oczekiwania, jaki może upłynąć od skierowania przez państwowego powiatowego inspektora sanitarnego osoby na kwarantannę do momentu pobrania od niej wymazu w celu przeprowadzenia badania na obecność wirusa COVID-19.

Sprawy indywidualne prowadzone przez Pełnomocnika Terytorialnego RPO w Katowicach dotyczą osób mających w pracy zawodowej kontakt z osobami u których potwierdzono wirusa. To pielęgniarka z dps, która oczekuje na pobranie od 23 marca 2020 r. oraz reporterka lokalnego radia, oczekująca na to od 27 marca.  

Do dziś właściwi powiatowi inspektorzy sanitarni nie byli w stanie podać nawet przybliżonego terminu pobrania próbek, a w konsekwencji - czasu dalszej kwarantanny domowej, w której te osoby przebywają.

Terminu pobrania próbek nie określa ustawa z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, zmieniona ustawą z 2 marca 2020 r. Jest to sprzeczne  z zasadniczym celem ustawy, polegającym na unieszkodliwieniu źródeł zakażenia, przecięciu dróg szerzenia się zakażeń i chorób zakaźnych oraz uodpornieniu osób podatnych na zakażenie. Brak określenia takiego terminu jest także dotkliwym ograniczeniem wolności osobistej i prawa swobodnego przemieszczania się osób skierowanych na kwarantannę.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił głównego inspektora sanitarnego Jarosława Pinkasa, by rozważył wystąpienie do Ministra Zdrowia w celu nowelizacji przepisów – tak, aby określić maksymalny czas, w którym powinno się pobrać wymaz od osoby, zwłaszcza wobec objęcia jej kwarantanną lub hospitalizacją.

W podobnej sytuacji jest pani Barbara. Skarży się, że mimo długiego pobytu w kwarantannie, której została poddana 27 marca w związku z zakażeniem wirusem SARS-CoV-2, inspekcja sanitarna nie zleciła wykonania u niej kolejnych testów - co  pozwoliłoby ustalić, czy w dalszym ciągu choruje.

Skarżąca jest pielęgniarką i aby wrócić do pracy, potrzebuje wykonania dwóch testów, których wyniki będą negatywne. Od kilku dni bezskutecznie próbuje telefonicznie skontaktować się z Wojewódzką Stacją Sanitarno-Epidemiologiczną. Jest ona rozczarowana procedurą dla pracowników ochrony zdrowia, która w założeniu miała być szybka, aby umożliwić zakażonemu personelowi niezwłoczny powrót do pracy po wyleczeniu. 

RPO wystąpił do Inspekcji Sanitarnej w sprawie pani Barbary.

BPK.7013.4.2020,  V.7018.299.2020

Koronawirus. Dramatyczna sytuacja w Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym w Kaliszu

Data: 2020-04-29
  • W Zakładzie Pielęgnacyjno-Opiekuńczym w Kaliszu 56 pacjentów i 24 pracowników jest zarażonych koronawirusem
  • Cały personel był zarażony, gdy opiekował się pacjentami
  • Lekarz pracujący w placówce jest w szpitalu w stanie ciężkim
  • Pacjenci zostali ewakuowani do szpitali zakaźnych

Ewa Goździewicz, dyrektorka Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego Salus w Kaliszu odpowiedziała na wystąpienie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur z 16 kwietnia 2020 r. w sprawie sytuacji w placówce. W związku z doniesieniami medialnymi, KMPT pytał o działania podjęte w ramach epidemii koronawirusa.

Takie miejsca na co dzień wizytuje KMPT. Sprawdza wówczas czy w placówkach, gdzie osoby mogą przebywać wbrew swojej woli np. na podstawie sądowego postanowienia, nie dochodzi do okrutnego, poniżającego traktowania lub tortur. W związku z epidemią koronawirusa sytuacja pacjentów takich placówek wymaga szczególnej uwagi, ponieważ przebywają tam osoby z najbardziej narażonych na zakażenie grup – m.in. osoby starsze, schorowane, z niepełnosprawnościami.

Dyrektorka ZPO w Kaliszu wskazała, że w nocy z 9/10 kwietnia 2020 r. wykryto w placówce pierwszy przypadek zakażenia wirusem SARS-CoV-2. - Od tego dnia sytuacja z dnia na dzień ulegała pogorszeniu, zainfekowani zostali nie tylko pacjenci przebywający w naszej placówce, ale także personel i dyrekcja placówki – zaznaczyła Ewa Goździewicz. W sumie u 56 pacjentów z 82 zdiagnozowano koronawirusa. Zarażonych było również 24 członków personelu. Wszyscy pacjenci zostali objęci kwarantanną w ZPO Salus do 23 kwietnia br. Kwarantanną objęto również 67 pracowników, w tym 18 na terenie placówki. Dyrektor medyczny placówki będący lekarzem zlecił pobranie wszystkim pacjentom i pracownikom przebywającym w podmiocie wymazów na obecność koronawirusa.

Obecnie lekarz ten przebywa w poważnym stanie w szpitalu jednoimiennym w Poznaniu. Z personelu także jeden pielęgniarz jest hospitalizowany, a 2 fizjoterapeutki i 1 terapeutka są w izolatorium medycznym w Poznaniu. Ponadto 44 pacjentów zostało przekazanych do szpitala jednoimiennego w Wolicy k. Kalisza, a 29 pacjentów zostało przetransportowanych do szpitala jednoimiennego w Poznaniu.

Stosowano środki ochrony indywidualnej tj. kombinezony flizelinowe, fartuchy chirurgiczne, czepki, maseczki ffp3, ffp2 oraz chirurgiczne, przyłbice i rękawice ochronne. Zakład jeszcze przed pojawieniem się zakażenie został zaopatrzony w środki dezynfekcyjne. Środki były dostarczane też przez UM Kalisz, UW Poznań i UWM Poznań.

Pacjentów z wynikami dodatnimi izolowano od pacjentów z wynikami ujemnymi. Jednak m.in. z racji przebywania na kwarantannach domowych opiekę w placówce sprawowały jedynie 3 pielęgniarki, 6 opiekunek medycznych, 1 fizjoterapeuta, 2 salowe, dyrektor, 1 pielęgniarz (hospitalizowany pod 4 dniach), 2 fizjoterapeutki (izolowane po 3 dniach), 1 opiekunka, która opuściła miejsce pracy oraz 1 lekarz (hospitalizowany po 7 dniach).

 - Niestety cały personel był zakażony i mimo apeli o wymianę na zdrowy personel musieliśmy opiekować się pacjentami, bo nie można było ich pozostawić bez opieki - zaznaczyła Ewa Goździewicz.

Wskazała, że ani pacjenci, ani personel nie mieli zagwarantowanej opieki psychologa. Psycholog świadczący dotychczas pomoc w placówce przebywał w kwarantannie, a nie zapewniono żadnego wsparcia z zewnątrz.

- Wojewoda nie słuchał naszych merytorycznych uwag i argumentów, które były popierane przez konsultanta ds. chorób zakaźnych, o konieczności pilnego odizolowania chorego personelu od pacjentów z wynikami ujemnymi – podkreśliła dyrektorka ZPO Salus. Zaznaczyła, że dopiero po wielokrotnych monitach i apelach o trudnej sytuacji kadrowej i przyrastającej liczbie zakażonych pacjentów Wojewoda Wielkopolski zdecydował 20 kwietnia o ewakuacji pozostałych 44 pacjentów do nowo utworzonego szpitala jednoimiennego w Wolicy. Dyrektorka wskazała też, że w mediach pojawiały się informacje, że do placówki  skierowano 17 pielęgniarek i 5 opiekunek. Tymczasem do pracy stawiły się tylko dwie osoby i to w dniu ogłoszenia ewakuacji.

- W chwili obecnej sytuacja powoli normalizuje się, nasi pacjenci zostali przetransportowani do szpitala jednoimiennego w Wolicy koło Kalisza, personel przebywający na kwarantannie powoli wraca do sił i zdrowia - oceniła Ewa Goździewicz.

Wojsko ewakuowało mieszkańców DPS w Kleszczowie

Odpowiadając na pismo KMPT w sprawie sytuacji w Domu Pomocy Społecznej św. Barbary w Kleszczowie, Kazimiera Tarkowska – prezeska Zarządu Fundacji Servire homini prowadzącej placówkę - poinformowała, że 58 mieszkańców i 33 pracowników DPS poddano testom na koronawirusa. Dodatni wynik miało 54 mieszkańców i 12 członków personelu. Wszyscy mieszkańcy i pracownicy zostali objęci kwarantanną.

- Po informacji telefonicznej z Sanepidu w Bełchatowie i decyzji Sanepidu o zamknięciu Domu do 5 maja br. wszyscy mieszkańcy zostali ewakuowani przez służby wojewody we współpracy z 9 Brygadą Wojsk Obrony Terytorialnej w Łodzi. Następnie, po ewakuacji, 5 Pluton Chemiczny Wojska z Tarnowskich Gór przeprowadził dekontaminację i dezynfekcję budynku – wskazała Kazimiera Tarkowska. Mieszkańcy są obecnie hospitalizowani w szpitalach w: Zgierzu, Łodzi, Bełchatowie i Radomsku.

Prezeska fundacji oceniła, że współpraca ze służbami Wojewody Łódzkiego oraz wojskiem była sprawna. Służby wojewody zaproponowały także ewentualną pomoc psychologiczną dla osób będących w potrzebie.

KMP.071.4.2020

Koronawirus. RPO upomina się o reakcję resortu rodziny i Rzecznika Praw Dziecka ws. przeciwdziałania przemocy domowej

Data: 2020-04-24
  • W czasie epidemii przemoc  domowa może się nasilać
  • O zapewnienie osobom jej doświadczającym prawidłowego systemu wsparcia apelował RPO
  • Wobec braku odpowiedzi resortu rodziny Rzecznik wystosował ponaglenie w tej sprawie
  • Przypomniał też wojewódzkim Koordynatorom Realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie, że mogą wykorzystywac przygotowane przez RPO materiały pt. "Osobisty Plan Awaryny"

W efekcie ograniczeń wynikających z epidemii koronawirusa osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Ponad miesiąc są w zamknięciu ze stosującymi przemoc. Standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie RPO niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności.  Państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

30 marca Rzecznik zaapelował do mnistry Marleny Maląg o analizę funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii. Wniósł też o niezwłoczne uzupełnienie baz teleadresowych specjalistycznych ośrodków wsparcia dostępnych na stronie internetowej MRPiPS o aktualne informacje ws. możliwości uzyskania wsparcia w trybie zdalnym.

RPO odpowiedzi nie uzyskał, a baza ośrodków wsparcia nie została zaktualizowana. Brak niezwłocznych działań Ministerstwa jest sprzeczny z apelami przedstawicieli międzynarodowych organizacji zajmujących się ochroną praw człowieka.

Skala działań MPRIPS w tym zakresie daleko odbiega od standardów państw, które – np. Hiszpania i Francja – w  obliczu pandemii opracowały kompleksowe strategie minimalizowania negatywnych skutków kwarantanny dla osób zagrożonych przemocą domową. Uruchomiły one nowe platformy natychmiastowego dyskretnego wsparcia osób pokrzywdzonych (np. za pośrednictwem aplikacji WhatsApp); wzmogły też działania informacyjne.

Dlatego Adam Bodnar ponowił apel o jak najszybsze przeprowadzenie analizy dostępności pomocy, ze wskazaniem aktualnego sposobu funkcjonowania zapewniających ją jednostek oraz uzupełnienie baz teleadresowych.

Prosi też o niezwłoczne przesłanie instrukcji dotyczącej sposobu organizacji placówek zapewniających schronienie ofiarom przemocy oraz wytycznych dotyczących sposobu organizacji zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, realizacji procedury  „Niebieskie Karty” oraz dla pracowników socjalnych do pracy z rodzinami, które przejawiają problemy opiekuńczo-wychowawcze.

XI.518.13.2020, XI.071.8.2020

Koronawirus. MRPiPS o sytuacji w domach opieki

Data: 2020-04-24
  • Sekretarz stanu w MRPiPS Iwona Michałek odpowiedziała na pismo RPO z 7 kwietnia 2020 r., skierowane do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie sytuacji pensjonariuszy placówek stałego pobytu, szczególnie zagrożonych ryzykiem zachorowania na COVID-19.

W związku z obecną sytuacją epidemiczną w kraju priorytetem Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jest zapewnienie stosownej pomocy i ochrony osobom niepełnosprawnym i niesamodzielnym, wymagającym wsparcia w codziennym funkcjonowaniu. Zagadnienia związane z bezpieczeństwem mieszkańców domów pomocy społecznej są traktowane w sposób szczególny.  

Począwszy od dnia 13 marca br. Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej pozostaje w stałym kontakcie z wojewodami, którzy na podstawie art. 22 ust. 8 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz. U. z 2019 r., poz. 1508, z późn. zm.) nadzorują realizację zadań samorządu gminnego, powiatowego i województwa, w tym nad jakością działalności jednostek organizacyjnych pomocy społecznej oraz nad jakością usług, dla których zostały określone standardy. Za pośrednictwem codziennie odbywających się videokonferencji z przedstawicielami służb wojewodów, tut. Ministerstwo monitoruje m.in. sytuację domów pomocy społecznej.

W codziennym raporcie dyrektorzy Wydziałów Polityki Społecznej przekazują aktualne informacje o sytuacji w domach pomocy społecznej i placówkach całodobowej opieki. Omawiana jest także sytuacja w jednostkach, w których wystąpiło zakażenie koronawirusem wśród mieszkańców, bądź personelu. Na bieżąco podejmowane są decyzje dotyczące wdrażania stosownych środków zaradczych. W porozumieniu z Wojewodami zapadają także ustalenia w zakresie uszczegóławiania dotychczasowych, jak i opracowywania kolejnych instrukcji oraz rekomendacji dotyczących domów pomocy społecznej. Ponadto służby wojewodów pozostają w stałym kontakcie z przedstawicielami organów prowadzących domy pomocy społecznej z terenu województwa, w których występują problemy w związku
z pojawieniem się zakażeń koronawirusem, czy też ich dyrektorami.

 Jak informowałam Pana Rzecznika we wcześniejszej korespondencji, dotychczas wydane zostały zalecenia dotyczące następujących kwestii:

  • opuszczania domów pomocy społecznej poza teren budynku przez mieszkańców i odwiedzin osób z zewnątrz oraz przyjmowania nowych mieszkańców;
  • funkcjonowania Domów Pomocy Społecznej(realizacji usług);
  • postępowania w przypadku podejrzenia zarażenia wirusem SARS-CoV-2
    postępowania w przypadku  zarażenia wirusem SARS-CoV-2 u mieszkańca placówki lub personelu domu;
  • organizacji pracy  kadry domów pomocy społecznej.

W miarę potrzeb są one aktualizowane i uszczegóławiane.

Niezwykle istotne w świetle poruszanych przez Pana Rzecznika zagadnień są rekomendacje w zakresie organizacji pracy kadry domów pomocy społecznej. Za pośrednictwem wojewodów  zalecono:

Ustosunkowując się do postulatu uelastycznienia procedur, umożliwiających samorządom odizolowanie mieszkańców zarażonych od mieszkańców bez wirusa uprzejmie informuję, że w przekazanych Wojewodom zaleceniach rekomendowano w przypadku wystąpienia w placówce rozpoznania zachorowania na chorobę zakaźną wirus SARS-CoV-2, którego stan wskazuje na hospitalizację niezwłoczne podjęcie działań w celu objęcia go obowiązkową hospitalizacją w jednoimiennym szpitalu zakaźnym. Natomiast w przypadku potwierdzenia u mieszkańca/mieszkańców lub personelu domu pomocy społecznej wirusa SARS-CoV-2, a którego stan nie spełnia przesłanek do hospitalizacji, wskazano na konieczność wydzielenia pomieszczenie/pomieszczenia, w których osoby/osoby zakażone będą przebywać na czas leczenia. Zalecono utworzenie strefy w wydzielonej części budynku, do którego nie będą mieli dostępu pozostali, niezakażeni mieszkańcy placówki i niezakażony personel.

Odnosząc się natomiast do uwagi Pana Rzecznika o niedostatecznym wykorzystaniu możliwości udzielania skutecznego wsparcia organom samorządowym jaką daje Wojewodom wydawanie poleceń na podstawie art. 11 ust. 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, z przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374 ze zm.) pragnę zauważyć, że coraz częściej korzystają oni z tych uprawnień, wydając liczne polecenia dla jednostek samorządu terytorialnego. Ostanie z nich dotyczą podjęcia przez uprawnione podmioty działań, zapewniających natychmiastowe wsparcie domów pomocy społecznej, w których w ramach zespołu opiekuńczo – terapeutycznego występują problemy kadrowe ze sprawowaniem opieki nad mieszkańcami, odpowiednio wykwalifikowaną kadrą, w tym między innymi z placówek wsparcia dziennego, dziennych domów i klubów seniora oraz środowiskowych domów samopomocy. Kolejne z poleceń dotyczyły zapewnienia wprowadzenia organizacji pracy personelu dps w stałych zespołach, a także ograniczenia pracy personelu do jednego miejsca (pracodawcy).

Odnośnie postulatu powołania zespołu zarządzania kryzysowego złożonego z przedstawicieli resortów zdrowia oraz pracy, inspekcji sanitarnej i resortów mundurowych, należy zauważyć, że współpraca taka już ma miejsce w ramach codziennej współpracy resortowej i współpracy w ramach Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego.

Ponadto przy opracowaniu  rekomendacji i instrukcji Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej korzysta także z doświadczeń i dobrych praktyk wypracowanych w poszczególnych województwach. Niezastąpionym partnerem tej współpracy są służby wojewody - dyrektorzy i pracownicy wydziałów polityki społecznej, którzy znają nie tylko realia funkcjonowania wszystkich domów pomocy społecznej na swoim terenie ale także sytuację  i specyfikę poszczególnych jednostek.

Jednocześnie informuję, że Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wystąpił do Ministra Finansów, z wnioskiem o uruchomienie rezerwy celowej, zaplanowanej w części 83, poz. 25 ustawy budżetowej na rok 2020 na realizację bieżących zadań własnych powiatu,
o których mowa w art. 19 pkt 10 ustawy z dnia 12 marca 2004 r. o pomocy społecznej (Dz. U. z 2019 r., poz. 1507, z późn. zm.), tj. na dofinansowanie bieżącej działalności domów pomocy społecznej, w oparciu o art. 87 ustawy z dnia 13 listopada 2003 r. o dochodach jednostek samorządu terytorialnego (Dz. U. z 2020 r. poz. 23) – dla powiatów, w których przebywają mieszkańcy umieszczeni przed dniem 1 stycznia 2004 r. W ramach rezerwy przekazane zostały środki w wysokości ponad 20 mln zł, które stanowić będą duże wsparcie dla powiatów, zwłaszcza w związku z obecną sytuacją epidemiczną w kraju.

Niezależnie od powyższego zapewniam, że wszystkie postulaty przesłane w ramach apelu Polskiego Stowarzyszenia Osób Niepełnosprawnych zostaną przez tutejszy resort przeanalizowane, pod kątem ewentualnego wykorzystania.                      

Pragnę jeszcze raz podkreślić, że Minister Rodziny Pracy i Polityki Społecznej monitoruje sytuację w jakiej znajdują się domy pomocy społecznej i ich mieszkańcy oraz podejmuje stosowne działania. Również służby wojewodów dokładają wszelkich starań, wykonując obowiązki w zakresie nadzoru, pozostając w pełnej mobilizacji, w celu zapewnienia niezbędnej pomocy i bezpieczeństwa osobom przebywającym w domach pomocy społecznej - dodała Iwona Michałek.

III.7065.67.2020

Koronawirus i Tarcza 2.0. Nie można zawieszać badań psychologicznych SOK-istów. RPO do Ministra Infrastruktury

Data: 2020-04-22
  • Tarcza 2.0 znosi obowiązek badań lekarskich i psychologicznych SOK-isty, który niezgodnie z prawem użył broni albo był pijany na służbie

Zgodnie z Tarczą 2.0 w okresie stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii zawiesza się przeprowadzanie badań lekarskich i psychologicznych funkcjonariuszy straży ochrony kolei.

Tak napisane przepisy uchylają także obowiązek badań kontrolnych (w tym psychologicznych) robionych funkcjonariuszom SOK poza terminami badań okresowych – w przypadku nieuzasadnionego lub niezgodnego z prawem użycia broni albo po stwierdzeniu, że funkcjonariusz w czasie pracy był nietrzeźwy lub pod działaniem substancji psychoaktywnych. Zawieszenie w tym przypadku badań lekarskich i psychologicznych może prowadzić do nadużyć, względnie utrudnić właściwym przełożonych szybką i adekwatną decyzję na zauważone w służbie nieprawidłowości.

RPO zwracał na ten problem uwagę w toku prac legislacyjnych w parlamencie. Teraz prosi ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka o zainicjowanie prac nad poprawieniem prawa.

WZF.7043.54.2020

Koronawirus. RPO - testy są teraz najważniejsze dla personelu domów opieki

Data: 2020-04-22
  • Trzeba energicznie przeciwdziałać narastającemu kryzysowi placówek opieki całodobowej dla osób schorowanych i starszych; w niektórych sytuacja jest wręcz dramatyczna
  • Kluczowe znaczenie ma kwestia dostępu do testów na obecność wirusa dla personelu
  • W tym kontekście RPO krytycznie ocenia odrzucenie przez Sejm poprawki Senatu do „tarczy antykryzysowej”, przewidującej obowiązkowe testy dla personelu raz w tygodniu

Rzecznik prosi Marlenę Maląg, ministrę rodziny, pracy i polityki społecznej, o ponowną analizę tej sprawy i podjęcie odpowiedniej inicjatywy.

Na problemy w placówkach RPO wskazywał w wystąpieniu z 7 kwietnia 2020 r. do premiera Mateusza Morawieckiego, które przekazano do MRPiPS. Mimo, że nie ma jeszcze odpowiedzi, to RPO nie może pozostać bierny wobec dramatycznych apeli o pomoc w przestrzeni publicznej i w skargach do Rzecznika.

Nadal niepokoi narastająca fala zakażeń koronawirusem wśród pensjonariuszy i kadry placówek stałego pobytu. Konieczne jest zintensyfikowanie działań na rzecz przeciwdziałania narastającemu kryzysowi. Kluczowe znaczenie ma kwestia dostępu w tych placówkach do testów na obecność wirusa SARS-CoV-2. Cały personel placówek, który był w bliskim kontakcie z zarażonymi i który jest potencjalnym roznosicielem koronawirusa, powinien mieć możliwość regularnego kontrolowania stanu.

Wykonywanie testów jest kluczowe dla obniżenia tempa rozwoju epidemii szczególnie w placówkach, w których przebywają osoby z wysokim ryzykiem zachorowania. O zwiększenie dostępności testów apeluje też Światowa Organizacja Zdrowia (WHO).

Dlatego RPO krytycznie ocenia odrzucenie przez Sejm poprawki Senatu ws.  ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARSCoV-2. Przewidywała ona, że w okresie od dnia ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii do 60 dni od dnia odwołania pracownicy  i inne osoby zatrudnione, bez względu na podstawę prawną zatrudnienia, w posiadających zezwolenie wojewody placówkach zapewniających całodobową opiekę osobom niepełnosprawnym, przewlekle chorym lub osobom w podeszłym wieku, w tym prowadzonym w ramach działalności gospodarczej, a także w zakładach opiekuńczo-leczniczych lub pielęgnacyjno-opiekuńczych będą obowiązkowo poddawani badaniu na obecność wirusa SARS-CoV-2 raz w tygodniu.

Rzecznik przychyla się do stanowiska Senatu. Takie testy są niezbędne zarówno z punktu widzenia kadry placówek, jak i ich mieszkańców. Brak personelu skutkuje bowiem niemożnością realizacji przez placówkę zadań i zagraża dobru pensjonariuszy. W przeciwnym wypadku istnieje realne zagrożenie, że w pewnym momencie zabraknie rąk do pracy.

Wezwanie do regularnego testowania pracowników i podopiecznych placówek znalazło się także  w piśmie  do MRPiPS Polskiej Federacji Związkowej Pracowników Socjalnych i Pomocy Społecznej. Sytuacja, w której ciężar odpowiedzialności jest w całości przerzucany na pracowników placówek dodatkowo potęguje poczucie zagrożenia oraz powoduje, że przy braku dedykowanego kadrze realnego wsparcia, utrzymanie pracowników na poziomie względnie zabezpieczającym funkcjonowanie placówek będzie niezwykle trudne.

III.7065.67.2020

Koronawirus. Rusza oddolna pomoc dla DPS

Data: 2020-04-17
  • Ogólnopolska platforma WsparcieDlaSzpitali koordynująca społeczne zbiórki pomocy dla szpitali zgodziła się objąć swym działaniem także Domy Pomocy Społecznej
  • RPO rozesłał apel do domów opieki i innych placówek całodobowego pobytu o zgłaszanie zapotrzebowania na pomoc
  • Najważniejsze jednak jest teraz wyłonienie lokalnych koordynatorów pomocy.

Sytuacji w DPS staje się coraz bardziej dramatyczna – mieszkańcy należą do grupy osób ryzykujących ostry przebieg zakażenia, zaś placówki te nie dostały na czas ani odpowiedniego sprzętu ochronnego ani procedur postępowania. Co kilka dni pojawiają się dramatyczne relacje o domach opieki objętych kwarantanną albo o placówkach, w których prawie cały personel choruje.

Domy pomocy muszą jak najszybciej dostać wsparcie – RPO poprosił więc o to stworzoną oddolnie platformę WsparcieDlaSzpitali (do tygodnia RPO zbiera i publikuje na stronie informacje o ważnych inicjatywach pomocowych).

WsparcieDlaSzpitali to aplikacja, która pośredniczy pomiędzy  szpitalami a darczyńcami. 17 kwietnia łączyła ona 254 szpitali i miała 218 zaufanych koordynatorów zbiórek.

Stworzyli ją naukowcy Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu, programiści Clorce Solutions Sp. z o.o. oraz Fundacja Przestrzeni Aktywności, Rozwoju i Kreatywności. Dzięki platformie pomagać można szyjąc maski i stroje, drukując przyłbice, przywożąc jedzenie, a także szukając firm i osób prywatnych jako darczyńców.

Aby aplikacja mogła wesprzeć DPS-y, potrzebne jest powiększenie grona lokalnych koordynatorów.  Biuro RPO kontaktuje się w tej sprawie ze Związkiem Powiatów Polskich i z organizacjami społecznymi.

Uwaga, organizatorzy akcji wyjaśniają, że system WsparcieDlaSzpitala.pl nie jest platformą do zamawiania produktów, tylko narzędziem wspierającym zbiórki publiczne. Udaje się pomagać, ale nie jest tak, że wpisuje się potrzeby a my odpowiadamy na kiedy przywieziemy produkty.

Kluczową osobą jest KOORDYNATOR LOKALNY - to łącznik między DPS a Darczyńcami, osoba, która zbiera produkty od Darczyńców i dostarcza je DPS. Koordynator lokalny organizuje zbiórki, próbuje zachęcić mieszkańców i firmy do pomocy na rzecz DPS, którym się opiekuje. Zgłaszając się na Koordynatora dla DPS w pole nazwisko wpisać dodatkowo: (DPS).

DPSy, które zgłoszą potrzeby w aplikacji, dostaną gotowe treści do zamieszczenia na swoich stronach www oraz gotowy mail do zapytania pracowników i przyjaciół DPS. Koordynatora trzeba szukać lokalnie – piszą organizatorzy akcji pomocy.

DPSy mogą zgłaszać się do systemu WsparcieDlaSzpitala.pl wpisując swoje dane w zakładce "ZGŁOŚ SZPITAL" (wpisując DPS zamiast szpital): https://www.wsparciedlaszpitala.pl/ochrona-zdrowia/

System jest bezpłatny. ALE gospodarze platformy piszą wyraźnie: nie należy zakładać konta, jeśli nie ma się potrzeb związanych z COVID-19.

Po zgłoszeniu się na stronie www dostaje się mail z linkiem aktywacyjnym. Może to zająć nawet 24 godziny.

Jak możesz pomoc DPSom – rady RPO

  1. Możesz upowszechnić informację o akcji pomocy dla DPSów poprzez WsparcieDlaSzpitali i zachęcić do współpracy wolontariuszy, organizacje, firmy.
  2. Możesz zostać lokalnym koordynatorem. Jak? – zaloguj się na WsparcieDlaSzpitali
  3. Możesz zaapelować do samorządu lokalnego o zaangażowanie się w akcję i wyznaczenie koordynatora lokalnego spośród pracowników samorządowych.
  4. Możesz zostać Darczyńcą - zgłosić ofertę wsparcia w postaci produktu, usługi, wolontariatu. Jak – zgłoś ofertę na WsparcieDlaSzpitali.

RPO do Ministra Edukacji w sprawie pomocy psychologicznej dla uczniów - w epidemii i poza nią

Data: 2020-04-15
  • MEN odpisało RPO, jakie działania podejmuje, aby dbać o zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży
  • Konieczne jest dostosowanie tych narzędzi do sytuacji epidemii
  • Młodzi ludzie mają teraz więcej stresu niż normalnie i są odseparowani od innych ludzi: są bardziej narażeni na kryzysy psychiczne i przemoc domową - ostrzega RPO

W marcu do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło pismo Fundacji na rzecz Praw Ucznia do Ministra Edukacji Narodowej. Zawierało apel o wprowadzenie obowiązku zatrudniania psychologa w każdej szkole, przeprowadzenia wśród uczniów badania dotyczącego zaufania do szkolnych psychologów, zorganizowania szkoleń dla nauczycieli w zakresie udzielania uczniom wymaganego wsparcia.

RPO zdaje sobie sprawę, że wiele problemów ze zdrowiem psychicznym objawia w okresie dojrzewania lub wcześniej. Jednym ze wskaźników kondycji psychicznej dzieci i młodzieży jest niestety liczba prób samobójczych. W Polsce utrzymuje się na wysokim poziomie. Dlatego zwrócił się do MEN o informacje co do postępu prac nad wyższą jakością oddziaływań placówek systemu oświaty w kwestii opieki zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży.

Odpowiedź MEN

Resort edukacji poinformował, że dane Systemu Informacji Oświatowej wskazują na systematyczne zwiększanie się liczby nauczycieli specjalistów w szkołach (doradców zawodowych, logopedów, pedagogów, psychologów i terapeutów).

W październiku 2017 r. minister powołał zespół do opracowania modelu kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Jako rezultat prac zespołu powstał dokument „Model Edukacji dla wszystkich” oparty na założeniach edukacji włączającej, rozumianej jako edukacja o wysokiej jakości dla wszystkich dzieci i uczniów. W modelu ujęto m.in. rozwiązania w zakresie dokonywania wczesnej diagnozy potrzeb ucznia na poziomie przedszkola i szkoły oraz zapewnienia na tej podstawie odpowiednich działań wspierających, skierowanych zarówno do samego ucznia, jak i jego środowiska rówieśniczego i rodziny.

Przewidziano również rozwiązania w zakresie zapewniania specjalistycznej diagnozy i wsparcia w ujęciu międzysektorowym na poziomie powiatu.

Opracowany przez ekspertów dokument został wstępnie skonsultowany z resortami i aktualnie podlega pracom wewnętrznym w MEN. Jedną z kwestii, które zostaną poddane konsultacjom są propozycje dotyczące minimalnych standardów zatrudnienia specjalistów w przedszkolach i szkołach.

Ministerstwo pracuje też nad działaniami promującymi mediację w środowisku szkolnym.

RPO apeluje o podjęcie dodatkowych starań w odpowiedzi na wybuch pandemii koronawirusa

W najnowszym piśmie do ministerstwa RPO zaznaczył, że w związku z zamknięciem szkół z powodu epidemii uczniowie zostali w wielu przypadkach odcięci od pomocy psychologiczno-pedagogicznej, która może być im w obecnych warunkach szczególnie potrzebna. Wiele młodych osób doświadcza negatywnych emocji: lęku o przyszłość, strachu przed zachorowaniem, niezadowolenia z powodu zakazu samotnego opuszczania domu i spotykania się z rówieśnikami.

Niektórzy odczuwają frustrację z powodu braku możliwości sprostania oczekiwaniom szkoły, realizującej zdalne nauczanie. Nie zawsze mogą liczyć na właściwą opiekę i wsparcie ze strony rodziny, a część doświadcza przemocy domowej. Wzrasta stres z powodu niepewności związanej z przyszłymi egzaminami ósmoklasisty i egzaminami maturalnymi oraz przebiegiem rekrutacji do szkół ponadpodstawowych i wyższych.

Szczególne obawy dotyczą sytuacji dzieci i młodzieży ze spektrum autyzmu i z trudnościami w rozwoju społeczno-emocjonalnym, które mogły utracić bezpośredni kontakt ze swoimi terapeutami.

Rzecznik poprosił o informacje, czy do Ministerstwa Edukacji Narodowej wpływają sygnały o zwiększonej liczbie interwencji w związku z pogarszającym się stanem zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży oraz o przedstawienie oceny jakości opieki psychologiczno-pedagogicznej, realizowanej w warunkach pandemii COVID-19, na podstawie której można będzie opracować dalsze rekomendacje.

Znalazłeś się w trudnej sytuacji z powodu epidemii?

Jeśli doświadczasz przemocy domowej lub wiesz, że ktoś znalazł się w takiej sytuacji, pod artykułem znajdziesz Osobisty plan awaryjny: zbiór wskazówek, które można stosować w trakcie epidemii. Są tam także wymienione numery telefonów, pod którymi znajdziesz wsparcie.

Jeśli czujesz, że chciałbyś z kimś porozmawiać, bo przeżywasz trudny moment skontaktuj się z infolinią Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę (Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży nr 116 111, czynny 24/7) lub Centrum Wsparcia dla osób  w stanie kryzysu psychicznego (pomoc dla dorosłych nr 800 70 2222, Centrum Wsparcia jest prowadzone przez Fundację Itaka).

VII.7037.18.2020

Koronawirus. Testy i sprzęt ochronny dla domów opieki to teraz kwestia życia i śmierci. RPO do premiera

Data: 2020-04-07
  • W domach pomocy społecznej i placówkach opieki trzeba robić więcej testów!
  • Pomoc dla tych placówek musi być lepiej skoordynowana i lepiej finansowana
  • W wystąpieniu do premiera RPO popiera postulaty Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych

Bardzo niepokojąca jest sytuacja w domach opieki – ostrzega RPO premiera. - Docierają do nas sygnały, że z powodu rozszerzającej się epidemii w niektórych placówkach zagrożone jest już życie i zdrowie mieszkańców (DPS w Niedabylu, w Drzewicy, w Tomczycach, w Koszęcinie, w Jakubowicach, w Skarżysku-Kamiennej, Niepubliczny Zakładu Opiekuńczo Leczniczy Jaśmin w Starym Goździe, Zakład Pielęgnacyjno-Opiekuńczy przy ul. Bobrowieckiej 9 w Warszawie).

Z dnia na dzień trzeba obejmować kwarantanną cały lub prawie cały personel. Ci, którzy jeszcze mogą pracować, znajdują się na skraju wyczerpania - zarówno fizycznego, jak i psychicznego. Niektóre placówki alarmują, że konieczna jest ewakuacja (NZOL Jaśmin w Starym Goździe).

Za późno rząd zaczął zajmować się reorganizacją systemu opieki tak, by osoby z ograniczoną samodzielnością mogły mieszkać u siebie, a nie trafiać do dużych instytucjonalnych placówek, które teraz trzeba w trybie pilnym zamykać i ewakuować

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich popiera apel Polskiego Forum Osób Niepełnosprawnych (oraz 324 osób i organizacji) do prezydenta Andrzeja Dudy oraz premiera Mateusza Morawieckiego, w którym przedstawiono propozycje rozwiązań przeciwdziałających narastaniu kryzysu domach opieki w warunkach rozszerzającej się epidemii.

Dotychczasowe działania Ministra Zdrowia oraz Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, polegające na wydawaniu zaleceń i instrukcji, okazują się niewystarczające.

  • Podstawowe znaczenie ma kwestia dostępu domów opieki do testów na obecność wirusa SARS-CoV-2 oraz certyfikowanych środków ochrony osobistej. Testy na obecność koronawirusa nie mogą obejmować tylko osób hospitalizowanych, a wywiad epidemiologiczny i występujące objawy powinny być bezwzględnym wskazaniem do wykonania testu.
  • Dotychczasowe doświadczenia wskazują także na potrzebę uelastycznienia procedur, umożliwiających samorządom odizolowanie mieszkańców zarażonych od mieszkańców bez wirusa.
  • Ważne jest także finansowe wsparcie najmniej zasobnych finansowo gmin i powiatów, na terenie których znajdują się placówki. Warto również na ten cel kierować środki z funduszy unijnych przeznaczonych na walkę z epidemią.
  • W sytuacjach kryzysowych, gdy samorządy nie są w stanie pomóc, potrzebne jest wsparcie wojewodów (na podstawie art. 11 ust. 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 wojewodowie mają prawo do wydawania poleceń obowiązujących wszystkie organy administracji rządowej i  samorządowej).
  • Konieczne jest w końcu usprawnienie procesu zarządzania kryzysowego i wykorzystania w tym celu potencjału zgromadzonego wokół urzędu Pełnomocnika Rządu ds. Osób Niepełnosprawnych. Powołanie do zespołu zarządzania kryzysowego przedstawicieli resortów zdrowia oraz pracy, inspekcji sanitarnej oraz resortów mundurowych zwielokrotniłoby, jak się wydaje, możliwości podejmowania w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia najbardziej optymalnych i szybkich decyzji oraz ich przekazywanie do wojewodów i organów prowadzących placówki.

III.7065.67.2020

Policja do RPO: bez zarzutów dyscyplinarnych dla policjanta, który śmiertelnie postrzelił mężczyznę w Koninie

Data: 2020-04-01
  • Nie ma obecnie podstaw do stawiania zarzutów dyscyplinarnych policjantowi, który w 2019 r. śmiertelnie postrzelił mężczyznę w Koninie – informuje RPO policja
  • Dowody nie wskazują na przekroczenie uprawnień czy niewykonanie obowiązków przez funkcjonariusza. Nie ma też podstaw, by uznać, że naruszył on zasady użycia broni palnej
  • Jednocześnie policja czeka z ostatecznymi decyzjami w tej sprawie na ustalenia prokuratury

Takie informacje otrzymał Rzecznik Praw Obywatelskich z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

Jak pisały media 14 listopada 2029 r. w Koninie patrol policji próbował wylegitymować trzech mężczyzn w sprawie podejrzeń o handel narkotykami; najstarszy z nich 21-latek zaczął uciekać. Nie zareagował na wezwanie funkcjonariuszy do zatrzymania się. Jeden z policjantów użył broni palnej, w wyniku czego postrzelony 21-latek zmarł. Media twierdzą, że wyciągnął on nożyczki, którymi chciał zaatakować policjanta. Doszło po tym do protestów pod komendą - w czasie ich tłumienia zatrzymano siedem osób.

RPO podjął tę sprawę. Monitoruje śledztwo Prokuratury Regionalnej w Łodzi. Poprosił też Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu o informacje co do ustaleń poczynionych w ramach czynności  wyjaśniających i - ewentualnie - postępowania dyscyplinarnego wobec funkcjonariusza.

Odpowiedź policji 

- Czynności wyjaśniające w przedmiotowej sprawie zostały zakończone.  W ich wyniku ustalono, że badanie okoliczności i zasadności użycia przez (…) broni palnej oparte na dostępnej dokumentacji służbowej nie wykazało na obecnym etapie, by policjant naruszył obowiązujące w tym zakresie przepisy prawa – odpisał komendant wojewódzki w Poznaniu insp. Piotr Mąka.

Do ostatecznej i kompleksowej weryfikacji zdarzenia konieczne jest jednak przeprowadzenie badań zwłaszcza pod kątem toru lotu pocisku, dystansu strzelającego od denata, obecności GSR na ciele - dłoniach i klatce piersiowej ofiary; weryfikacja i konfrontacja zeznań z nagraniem z monitoringu i zapoznanie się z opiniami biegłych powołanych przez prokuraturę. Znaczenie mają również wyniki ekspertyz balistycznych, fizykochemicznych i biologicznych (zabezpieczonych narkotyków) oraz uzyskanie dowodów z przesłuchań świadków.

Uzyskanie powyższych danych pozwoli na ustalenie roli policjanta w analizowanym zdarzeniu i jego dalszą sytuację procesową i dyscyplinarną. Dopiero dowody i konkluzje prokuratorskiego śledztwa, ewentualnie dane udostępnione przez prokuratora, pozwolą na podjęcie konkretnych decyzji w postępowaniu wyjaśniającym: czy działanie policjanta było zgodne z obowiązującymi przepisami.

Do momentu uzyskania materiałów z Prokuratury Regionalnej w Łodzi nie można ostatecznie stwierdzić o prawidłowości bądź nieprawidłowości w postępowaniu policjanta.

Zgromadzony materiał dowodowy nie daje na obecnym etapie podstaw do sformułowania zarzutu, wskazującego na popełnienie przez policjanta przewinienia dyscyplinarnego polegającego na naruszeniu dyscypliny służbowej lub nieprzestrzegania zasad etyki zawodowej.

Nie uzyskano w ramach prowadzonych czynności dowodu wskazującego na zawinione przekroczenie uprawnień lub niewykonanie obowiązków wynikających z przepisów prawa lub rozkazów i poleceń wydawanych przez przełożonych.

Tym samym wszczęcie i prowadzenie dalszych czynności w ramach postępowania dyscyplinarnego - z uwagi na występowanie negatywnej przesłanki do jego wszczęcia, warunkuje prowadzenie niniejszych czynności wyłącznie w trybie art. 134 i ust. 4 ustawy o Policji i dążenie do uzyskania materiałów procesowych z prowadzonego śledztwa.

W związku z powyższym czynności wyjaśniające nadal będą prowadzone. Jakiekolwiek dowody uzyskane w późniejszym terminie - wskazujące na odmienną ocenę postępowania policjanta, lub zaistnienie okoliczności wskazanych w treści art. 135 ust. 5 ustawy o Policji nie stoją na przeszkodzie w ewentualnym podjęciu adekwatnych do uzyskanych dowodów decyzji kadrowych – konkluduje komendant wojewódzki.

II.519.1362.2019

RPO bada sprawę śmierci mężczyzny w komendzie we Włocławku

Data: 2020-03-31
  • RPO podjął sprawę mężczyzny, który zmarł w Komendzie Miejskiej Policji we Włocławku krótko po zatrzymaniu w lutym 2020 r.
  • RPO bada okoliczności zdarzenia oraz czy śmierć mężczyzny miała związek z działaniem funkcjonariuszy
  • Rzecznik zwrócił się do Komendanta Głównego Policji ws. m.in. prawidłowości działań policjantów 

Na podstawie publikacji prasy Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę śmierci zatrzymanego 38-latka. Był zatrzymany w związku z podejrzeniami posiadania środków odurzających. Przed przewiezieniem do komendy nie był on badany przez lekarza, ale z jego oświadczenia wynikało, że czuł się dobrze, nie zgłaszał żadnych chorób. 

Z informacji otrzymanych przez RPO od KMP we Włocławku wynika, że późnym wieczorem tego samego dnia funkcjonariusze przeprowadzili mężczyznę do niemonitorowanego pomieszczenia. W związku z agresywnym zachowaniem zatrzymanego, zastosowano wobec niego siłę, podjęto także nieskuteczną próbę założenia kaftana bezpieczeństwa. Podczas tego mężczyzna zmarł. Podjęta przez policjantów a następnie przez wezwany zespół ratownictwa medycznego akcja resuscytacyjna nie przyniosła rezultatu.

O godz. 3 w nocy policjanci poinformowali ojca zatrzymanego o jego śmierci. Na pytanie ojca "Co się stało?”, jeden z policjantów miał odpowiedzieć: "Koledzy go pobili”. 

Rzecznik jest zaniepokojony doniesieniami, że w czynnościach miał brać udział funkcjonariusz, który uczestniczył w zatrzymaniu w 2018 r. innego człowieka, który zmarł bezpośrednio po przewiezieniu do zakładu karnego we Włocławku oraz relacjami medialnymi, z których wynika, że po zdarzeniu policjanci obserwowali rodzinę zmarłego.

RPO: sprawa wymaga szczególnego wyjaśnienia

Rzecznik zwraca uwagę, że sprawa wymaga szczególnego i dokładnego zbadania. Wskazuje na podobieństwa z głośną sprawą Igora Stachowiaka. Podobnie jak w tamtym przypadku, do śmierci zatrzymanego doszło w trakcie stosowania środków przymusu bezpośredniego w pomieszczeniu, w którym nie było monitoringu.

Niepokojące jest, że w tej samej komendzie miejskiej policji doszło w stosunkowo niedługim czasie do dwóch zgonów zatrzymanych. W czynnościach z udziałem obu zmarłych miał brać udział ten sam funkcjonariusz. W obydwu sprawach występują ponadto wątpliwości co do zasadności zatrzymania, które - ze względu na śmierć osób zatrzymanych - nie mogą być zbadane przez sąd.

RPO wskazuje, że zgodnie z art. 248 § 1 k.p.k. zatrzymanego należy natychmiast zwolnić, gdy ustanie przyczyna zatrzymania. Powstaje zatem pytanie, jakie okoliczności przemawiały za dalszym pozbawieniem wolności zatrzymanego, skoro podejrzenia o posiadaniu przez niego narkotyków nie potwierdziły się.

W związku z niejasnościami oraz wątpliwościami w sprawie, zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił Komendanta Głównego Policji o zbadanie zasadności i prawidłowości czynności policjantów, a w szczególności zasadności decyzji o umieszczeniu w pomieszczeniach dla osób zatrzymanych, a także prawidłowości działań policjantów wobec członków rodziny zmarłego, już po jego śmierci.

RPO spytał też o postępowania dyscyplinarne w tej sprawie.

II.519.214.2020

Koronawirus. Osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w sytuacji zagrożenia życia – RPO wystąpił do minister rodziny

Data: 2020-03-30
  • W związku z ograniczeniami wolności przemieszczania się i wprowadzeniem dla części obywateli obowiązkowej kwarantanny osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w niezwykle trudnej sytuacji
  • W obecnych warunkach wzrasta zagrożenie ich życia i zdrowia
  • RPO zaapelował do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Komendanta Głównego Policji o zapewnienie prawidłowego funkcjonowania systemu wsparcia dla ofiar przemocy domowej

​​​​​Epidemia koronawirusa zmieniła rytm codziennego życia społeczeństwa i funkcjonowania większości instytucji państwowych i samorządowych. W ramach działań ograniczających rozprzestrzenianie się epidemii podjęto decyzje o ograniczeniu konstytucyjnej wolności przemieszczania się. Wprowadzono nadzwyczajne obostrzenia dotyczące wychodzenia z mieszkań, zaleca się pozostawanie w domu, w izolacji, zamknięto szkoły i część zakładów pracy, a spora grupa obywateli została skierowana na przymusową kwarantannę.

Ograniczenia, mające na celu ochronę zdrowia publicznego, spowodowały jednak, że osoby doświadczające przemocy domowej znalazły się w bardzo trudnej sytuacji. Od ponad dwóch tygodni znajdują się w zamknięciu z osobami, które stosują przemoc, a standardowe środki wsparcia i działalność instytucji udzielających pomocy zostały znacznie ograniczone.

W ocenie rzecznika niezwykle istotne jest, aby wszystkie osoby, które przebywają teraz w izolacji społecznej miały pewność, że w razie potrzeby uzyskają niezbędne wsparcie, a sprawcy przemocy w rodzinie – w jakiejkolwiek jej formie: psychicznej, fizycznej, seksualnej, czy ekonomicznej – nie unikną odpowiedzialności za swoje zachowania wobec osób najbliższych. W obecnej sytuacji państwo musi zapewnić kompleksowe podejście gwarantujące bezpieczeństwo osobiste wszystkich obywateli.

Jak wygląda sytuacja?

DO RPO dotarło wiele alarmujących sygnałów na temat wpływu stosowanych środków zaradczych w walce z epidemią na sytuację osób doświadczających przemocy domowej.

Niezwykle niepokojące są dane o gwałtownym wzroście zgłoszeń przypadków przemocy domowej w państwach, które – podobnie jak Polska – podjęły próby ograniczania rozprzestrzeniania się wirusa zalecając zachowanie społecznego dystansu, pracę i naukę w domu, czy ograniczenie wyjść z domu do niezbędnego minimum. Jak wskazują np. doświadczenia chińskich organizacji pozarządowych w okresie obowiązkowej kwarantanny liczba zawiadomień o przypadkach przemocy wzrosła niemal trzykrotnie w porównaniu do danych dotyczących tego okresu w roku poprzednim.

Związek pomiędzy wprowadzeniem środków zaradczych w postaci kwarantanny a gwałtownym wzrostem raportowanych przypadków przemocy odnotowały także organizacje pozarządowe w Stanach Zjednoczonych, analizując przyczyny wyższej liczby połączeń z infoliniami dla pokrzywdzonych przemocą. Podobne obawy wyrazili także eksperci Federalnego Związku Niemieckich Śledczych, jak również brytyjskich organizacji non-profit.

Podkreślenia wymaga, że przewidywania dotyczące możliwości gwałtownego wzrostu liczby przypadków użycia przemocy wobec osób najbliższych w czasie epidemii są uzasadnione także czynnikami psychologicznymi – strach przed zakażeniem, poczucie braku kontroli nad biegiem wydarzeń, czy potencjalne pogorszenie sytuacji materialnej, mogą bowiem działać jako stresory prowadzące do wybuchów agresji wobec osób najbliższych.

Konieczność przeciwdziałania nasilającej się przemocy domowej w czasie epidemii została umieszczona na szczycie listy kluczowych zadań państw przy opracowywaniu strategii reakcji na wirusa SARS-CoV-2, przedstawionej przez Zastępczynię Dyrektora Wykonawczego UN Women Åsę Regnér. Przywołując przykłady epidemii wirusa Zika i Ebola podkreśliła ona, że ograniczenie możliwości przemieszczania się z jakiegokolwiek powodu jest szczególnie niebezpieczne dla kobiet, które w czasie kwarantanny są zmuszone do ciągłego przebywania z osobą stosującą przemoc. Obawy Organizacji Narodów Zjednoczonych w tym zakresie należy uznać za wysoce prawdopodobne, zwłaszcza jeśli zestawimy je z danymi zaczerpniętymi z „Informacji dotyczącej realizacji przez Policję procedury „Niebieskie Karty” w 2018 r.”, które od lat jasno wskazują, że osobami pokrzywdzonymi przemocą najczęściej są kobiety i małoletni.

Niezwykle trudne okoliczności, w jakich się obecnie znajdujemy, nie mogą powodować, że osoby zagrożone przemocą domową zostaną pozostawione bez niezbędnego wsparcia. Należy przypomnieć, że przemoc w rodzinie stanowi naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka, a zapewnienie osobom pokrzywdzonym pomocy jest zobowiązaniem wynikającym z szeregu aktów prawa międzynarodowego ratyfikowanych przez Polskę, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, czy Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.  

Rekomendacje RPO:

RPO zwrócił się do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej o pełne zaangażowanie w tej niezwykle trudnej sytuacji. Rzecznik rekomenduje:

  • Stworzenie dokładnego i ogólnodostępnego spisu dostępnych świadczeń wspierających dla osób doświadczających przemocy domowej oraz uzupełnienie baz teleadresowych na stronie Ministerstwa o aktualne informacje.
  • Udostąpione dane powinny zawierać informację, czy dana jednostka wspierająca ma możliwość udzielenia schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie osobom w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia, i czy dysponuje procedurą mającą na celu zniwelowanie ryzyka rozprzestrzeniania się koronawirusa. Ważne jest czytelne oznaczenie, czy prowadzi ona poradnictwo psychologiczne, prawne, socjalne, zawodowe i rodzinne za pomocą środków komunikowania się na odległość, np. telefonicznie, mailowo, za pomocą komunikatorów internetowych; jeśli tak, to za pośrednictwem jakich kanałów, ze wskazaniem typu i godzin świadczenia określonej usługi i z uwzględnieniem form komunikacji dostępnych dla osób z niepełnosprawnościami, w szczególności osób głuchych i słabosłyszących.
  • Konieczne jest zapewnienie, aby usługi z zakresu poradnictwa medycznego, psychologicznego, prawnego, socjalnego, zawodowego i rodzinnego – mimo braku możliwości kontaktu osobistego – były świadczone w sposób nieprzerwany, w trybie telefonicznym lub zdalnym.
  • Należy utrzymać funkcjonowanie zespołów interdyscyplinarnych i grup roboczych, które zajmują się zwalczaniem przemocy domowej i pomocą osobom jej doświadczających – za pośrednictwem środków komunikowania się na odległość.
  • Szczególne znaczenie ma teraz obowiązek monitorowania sytuacji rodzin, w których przemoc wystąpiła, lub co do których istnieje takie podejrzenie. Należy wskazać, że konieczne może być poświęcenie uwagi także tym rodzinom, co do których nastąpiło zakończenie procedury „Niebieskiej Karty”. Jest to tym bardziej uzasadnione biorąc pod uwagę czasowe zawieszenie zajęć szkolnych, co znacznie ograniczyło możliwość szybkiego wykrycia przypadków krzywdzenia dzieci i młodzieży – warto zauważyć, że obowiązek zawiadomienia o przestępstwie z użyciem przemocy przez osoby, które w związku z wykonywaniem swoich obowiązków służbowych lub zawodowych powzięły takie podejrzenie, tj. m.in. nauczycieli, stanowił ważny element całego systemu.
  • RPO rekomenduje także podjęcie analizy funkcjonowania systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie w okresie epidemii i okazanie jednostkom realizującym zadania w tym obszarze wszelkiej możliwej pomocy w celu niezwłocznego zmodyfikowania dotychczasowego sposobu działania, w tym poprzez wydanie odpowiednich wytycznych lub zaleceń.

RPO przekazał także uwagi do specustawy na temat koronawirusa. Podkreślił, że brak ujęcia w katalogu tzw. „spraw pilnych”, rozpatrywanych podczas epidemii przez sądy, nakazania opróżnienia lokalu mieszkalnego przez sprawcę przemocy w rodzinie oraz wstrzymania wykonania tytułów wykonawczych dotyczących eksmisji sprawców przemocy domowej może przyczynić się do wzrostu zagrożenia życia i zdrowia osób doświadczających przemocy domowej.

O swoich obawach RPO poinformował również Komendanta Głównego Policji.

XI.518.13.2020

Niezbędna jest reforma psychiatrii dziecięcej - posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego

Data: 2020-01-07
  • Nie wolno dalej lekceważyć problemu psychiatrii, w tym dramatycznej sytuacji psychiatrii dziecięcej w Polsce
  • Polska jest drugim krajem w Europie pod względem zakończonych zgonem prób samobójczych wśród dzieci w wieku 10-19 lat
  • Komisja Ekspertów ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego zebrała się w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, żeby porozmawiać o zapaści psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej oraz perspektywach efektywnego wdrożenia reformy systemu w życie

O kryzysie psychiatrii dziecięcej rozmawialiśmy na III Kongresie Praw Obywatelskich. 7 stycznia 2020 roku w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się spotkanie Komisji Ekspertów ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego. Komisja kontynuowała rozpoczętą na Kongresie debatę o sposobach radzenia sobie z pogłębiającym się kryzysem opieki psychiatrycznej dzieci i młodzieży.

Rzecznik wielokrotnie wyrażał zaniepokojenie stanem tego sektora opieki zdrowotnej. Przedmiotem jego wystąpień skierowanych do Ministra Zdrowia były między innymi zagadnienia związane z obniżaniem przez NFZ wartości kontraktów z placówkami udzielającymi opieki psychiatrycznej; doraźnymi działaniami mającymi poprawić dramatyczną sytuację oddziałów psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej oraz reformą psychiatrycznej opieki zdrowotnej dla dzieci i młodzieży.

Polska to drugi kraj pod względem liczby samobójstw dzieci

Najnowszy raport Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę opublikowany w 2019 przedstawił statystyki obok których trudno przejść obojętnie. Według tego badania pod względem zakończonych zgonem prób samobójczych dzieci w wieku 10-19 lat Polska jest na drugim miejscu w Europie, zaraz po Niemczech. Na całym świecie obserwuje się nasilenie zjawiska pogłębiających się kryzysów psychicznych dzieci i młodzieży. Obawy, że w najbliższych latach potrzebne będzie znacznie większe wsparcie psychologów, terapeutów i psychiatrów dziecięcych wydają się więc uzasadnione.

Tymczasem choć liczba młodych pacjentów rośnie, to kondycja rodzimej psychiatrii dziecięcej się nie poprawia. Brak finansowania na odpowiednim poziomie sprawia, że kolejne placówki świadczące specjalistyczną opiekę psychiatryczną są zamykane, co z kolei bezpośrednio skutkuje przeludnieniem w innych jednostkach tego typu oraz długim okresem oczekiwania na przyjęcia planowe. Dramatyczna sytuacja szpitali psychiatrycznych dla dzieci, ich przeludnienie, jest także efektem przyjmowania pacjentów nieletnich z tzw. doświadczeniami traumatycznymi (ofiary przemocy w rodzinie, przemocy na tle seksualnym). Szpitale psychiatryczne powinny być miejscem, w którym przebywają tylko chore dzieci, nie mogą być „przechowalnią” dla osób agresywnych oraz ekwiwalentem młodzieżowych ośrodków wychowawczych. Te dzieci nie powinny tam trafiać – powinny mieć dostęp do terapii w specjalnie przeznaczonych do tego celu miejscach. Ale tych nie ma.

Kolejny problem to umieszczanie w tych samych placówkach zarówno dzieci poniżej 15. roku życia jak i starszej młodzieży. Niezbędnym jest stworzenie w szpitalach psychiatrycznych dla dzieci i młodzieży sprofilowanych oddziałów, które odpowiadałyby potrzebom pacjenta, tak jak ma to miejsce w psychiatrii dorosłych. Nie można także zapominać o niedoborze wykwalifikowanej kadry: medycznej, psychologicznej, psychoterapeutycznej jak również personelu pielęgniarskiego i sanitariuszy. Problemem jest także niewydolna oraz trudno dostępna sieć opieki innej niż szpitalna (poradnie psychologiczno-pedagogiczne, leczenie ambulatoryjne, profilaktyka zdrowia psychicznego).

Dyskusja panelowa na III Kongresie Praw Obywatelskich ukazała także mniej oczywiste problemy: brak odpowiedniego wsparcia dla osób opuszczających szpitale psychiatryczne, borykających się z bezdomnością, jak i problem umieszczania młodzieży z zaburzeniami psychicznymi w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych. MOWy to miejsca, w których nie gwarantuje się odpowiedniej terapii, a często tacy podopieczni stają się także ofiarami odrzucenia i przemocy w grupie rówieśniczej.

Z czym muszą mierzyć się lekarze i pacjenci?

O tym jak (nie)funkcjonuje system opowiadała doktor Izabela Łucka ze Szpitala Wojewódzkiego w Gdańsku. Doktor Łucka jest ordynatorką oddziału psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej. O gdańskim szpitalu mogliśmy usłyszeć w mediach jesienią 2019 roku, gdy oddziałowi dla dzieci i młodzieży szpitala psychiatrycznego groziła likwidacja, bo wszyscy lekarze złożyli wypowiedzenia. Ten dramatyczny krok podjęli w odpowiedzi na przeciążenie oddziału, na którym wciąż przybywało młodych pacjentów w stanie niejednokrotnie zagrażającym życiu i zdrowiu, nie zwiększała się natomiast liczba łóżek i lekarzy. Aby zażegnać kryzys i zagrożenie zamknięciem oddziału pracownicy podjęli rokowania z samorządem i kierując się dobrem małoletnich pacjentów wrócili do pracy.

Dr Łucka powiedziała na posiedzeniu Komisji, że nic nie zmieniło w ich sytuacji. Nie wprowadzono procedur bezpieczeństwa, o które prosili lekarze. Oddział dalej nie jest odciążany przez SOR ani pediatrię – albo nie ma tam łóżek albo brak jest specjalistów, którzy są w stanie poradzić sobie z agresją lub autoagresją małoletnich pacjentów.

Powiedziała wprost jak wygląda sytuacja: na oddziale dziecięcym pracuje jeden lekarz stały, 2 psychologów i 4 pielęgniarki, a na oddziale dla młodzieży o jednego psychiatrę więcej. Psycholodzy często rotują – zarabiają bardzo niewiele, a jednocześnie stres i presja są ogromne. Na oddziale dziecięcym można przyjąć 16 pacjentów, na młodzieżowym jedynie 22. Oddział obłożony jest nieustannie ponad limit, nawet po 150% normy. Przyjmowanie pacjentów na dostawki stwarzało w praktyce zagrożenie, zarówno dla nich samych, jak i dla opiekujących się nimi lekarzy. Takie nagromadzenie osób agresywnych i autoagresywnych na tak niewielkiej powierzchni narusza standardy bezpieczeństwa, o procedurach medycznych nie wspominając. Doktor Łucka opowiedziała, że sytuacja na oddziale jest tak stresująca, że większość kadry zobojętniała na agresję, która na co dzień ich spotyka. O tym jak niebezpieczna może stać się sytuacja pokazał opisywany w mediach incydent pobicia pielęgniarek z Wojewódzkiego Szpitala dla Nerwowo i Psychicznie Chorych w Świeciu pod koniec grudnia 2019 roku.

Dramatyczne jest także to, że nie istnieje żadna alternatywa, dr Łucka podkreśliła, że po prostu nie ma gdzie odsyłać małych pacjentów. Umieszczanie dzieci, a nawet młodzieży po 16 roku życia, na oddziałach dla dorosłych nie jest rozwiązaniem. Co więcej jest niebezpieczne.

Tymczasem czas oczekiwania na planową wizytę dziecka u psychiatry lub psychologa w ramach NFZ wynosi co najmniej kilka miesięcy. Na planowe przyjęcie do oddziału całodobowego trzeba czekać od kilku miesięcy do ponad roku, podobnie jak na przyjęcie do oddziału dziennego lub oddziału nerwic. Np. obłożenie oddziałów psychiatrii dzieci i młodzieży w Warszawskim Uniwersytecie Medycznym wynosi 180%, a w Instytucie Psychiatrii i Neurologii - 150%.

Posiedzenie Komisji Ekspertów ds. Ochrony Zdrowia Psychicznego

Posiedzenie Komisji koncentrowało się na psychiatrii dziecięcej i konieczności wprowadzenia reformy w tym obszarze.

Podkreślano konieczność koordynacji działań - dyskutowano nad możliwością powołania pełnomocnika rządu, sejmowej komisji lub innego organu kolegialnego, który miałby za zadanie ukierunkować działania podejmowane w różnych resortach. Obecnie są one rozproszone między 6 ministerstw (główne prace są prowadzone w MEN, Ministerstwie Zdrowia oraz Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej). Debatowano również nad podejmowaniem kroków legislacyjnych: czy lepiej tworzyć nową ustawę dotyczącą zdrowia psychicznego czy usprawniać obecnie funkcjonujące rozwiązania.

W Polsce system leczenia psychiatrycznego jest przestarzały i opiera się na hospitalizacji (leczeniu szpitalnym). Tymczasem potrzeba stworzyć siatkę opieki pierwszego i drugiego stopnia: w domu, opieki środowiskowej, w poradniach, na oddziałach dziennych. Takie działania obiecało Ministerstwo Zdrowia i wprowadzana przez nie reforma. Z kolei MEN zapowiadał szkolenia pracowników pod kątem pracy z dziećmi i młodzieżą ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i psychicznymi.

Kwestią, która blokuje reformę są na pewno ograniczenia finansowania. Uczestnicy wielokrotnie podkreślili, że oszczędzanie na psychiatrii jest działaniem krótkowzrocznym, które niedługo doprowadzi do odwrotnych efektów. Koszty zaniechania: brak profilaktyki zdrowia psychicznego, dostępności innych metod leczenia niż szpitalne, edukacji odbiją się finansowo na budżecie państwa, bo pacjenci będą musieli korzystać z leczenia w zaostrzonych stanach chorobowych. Będzie to leczenie długotrwałe, kosztowne i skomplikowane.

Zapaść systemu ochrony zdrowia psychicznego wynika jednak nie tylko z decentralizacji i braków finansowania, ale i z potrzeby zmiany społecznego postrzegania „problemu” zdrowia psychicznego. Członkowie Komisji zastanawiali się także jak budować skuteczne i dostępne kampanie społeczne dotyczące zdrowia psychicznego skierowane do młodzieży oraz czy w przyszłości będziemy mogli skutecznie korzystać z nowych technologii w ramach działań profilaktycznych i prewencyjnych. Aby walczyć ze społeczną stygmatyzacją osób mierzących się z kryzysem zdrowia społecznego powinniśmy jako społeczeństwo dać im przestrzeń do dzielenia się swoimi doświadczeniami i potrzebami. Bo prawo do godnego leczenia to także prawa człowieka.

Przykład oryginalnego działania lokalnego zwiększającego profilaktykę zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży: Regionalna Olimpiada Wiedzy o Zdrowiu Psychicznym

Głównym celem olimpiady jest poszerzenie wiedzy i wzrost świadomości w zakresie zdrowia psychicznego, sprzyjający kształtowaniu nawyków prozdrowotnych, lepszemu rozumieniu natury zaburzeń i zwalczaniu stereotypów w tym zakresie, zgodnie z założeniami Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego oraz Powiatowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego 2018-2022. Konkurs skierowany jest do uczniów szkół ponadgimnazjalnych/ponadpodstawowych. Olimpiada została objęta honorowym patronatem RPO.

VII Regionalna Olimpiada Wiedzy o Zdrowiu Psychicznym organizowana była przez Starostwo Powiatowe w Parczewie. Udział w 2019 roku zadeklarowało 6 powiatów z województwa lubelskiego. W spotkaniu Komisji wzięło udział dwoje laureatów Olimpiady z opiekunami naukowymi. RPO pogratulował Natalii Kalisz, uczennicy I Liceum Ogólnokształcącego w Parczewie oraz Rafałowi Stepulakowi z LO w Międzyrzeczu wygrania Olimpiady. Podkreślił także, że jest to bardzo ciekawa inicjatywa promująca profilaktykę zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży, warto byłoby gdyby więcej samorządów rozpoczęło podobne projekty.

2. Dzieci szyte na miarę? Przyszłość genetyki reprodukcyjnej

Data: 2019-12-13

Cel: Celem panelu jest refleksja nad problematyką metod medycznie wspomaganej prokreacji i rozważenie, na ile te metody będą miały wpływ na przyszłe relacje rodzinne, tj. w szczególności, czy ich dostępność oznaczać będzie obowiązek skorzystania z nich przez rozsądnych rodziców oraz na ile państwo będzie mogło ingerować w wybory prokreacyjne rodziców. Zastanowimy się też, w jakim kierunku powinny zmierzać regulacje prawne dotyczące dostępu do metod genetyki reprodukcyjnej i czy popularny współcześnie model „genetycznego supermarketu”, dający prymat woli rodziców w korzystaniu z genetyki reprodukcyjnej i ograniczający wpływ państwa na te decyzje do minimum jest rzeczywiście modelem najlepszym. 

Pytania: Czy państwo może ingerować w wybory prokreacyjne rodziców? Czy tworzenie dziecio pożądanych przez rodziców cechach jest moralnie dopuszczalne? Czy selekcja zarodków wcelu implantacji jest moralnie dopuszczalna? Czy autonomia prokreacyjna rodziców jestwystarczającym uzasadnieniem dla możliwości korzystania z metod selekcji genetycznej wmedycznie wspomaganej prokreacji?  

RPO o umorzeniu śledztwa ws wieszania portretów europosłów na szubienicy

Data: 2019-11-28

Katowicka prokuratura umorzyła śledztwo ws. manifestacji z listopada 2017 r., której uczestnicy powiesili na symbolicznych szubienicach zdjęcia europosłów głosujących za rezolucją Parlamentu Europejskiego ws. praworządności w Polsce.

- Postanowienie o umorzeniu wysyła jasny sygnał - tego typu czyny nie będą w Polsce ścigane jeśli ofiarami są przeciwnicy polityczni Prokuratora Generalnego – skomentował tę decyzję RPO Adam Bodnar.

5 listopada 2017 r. związani ze środowiskami narodowymi uczestnicy manifestacji „Nie dla współczesnej Targowicy” powiesili na atrapach szubienic zdjęcia europosłów, który głosowali za przyjęciem rezolucji Parlamentu Europejskiego dotyczącej praworządności w Polsce. Media podawały, że policja nie interweniowała, a tożsamość osób, które wieszały portrety europosłów, jest śledczym dobrze znana.

Umorzone właśnie śledztwo prowadzone było przez wydział śledczy Prokuratury Okręgowej w Katowicach na podstawie art. 119 § 1 Kodeksu karnego (przewiduje on karę od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności dla tego, kto stosuje przemoc lub groźbę bezprawną wobec grupy osób lub poszczególnej osoby z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, politycznej, wyznaniowej lub z powodu jej bezwyznaniowości)

W opinii śledczych, uczestnicy zgromadzenia nie dopuścili się przestępstwa, gdyż celem było wyrażenie krytyki wobec działań tych europarlamentarzystów. Zdaniem prokuratury żaden z uczestników manifestacji nie kierował wobec polityków gróźb i nie nawoływał do popełnienia przestępstwa, a inscenizacja polegająca na wieszaniu portretów polityków na konstrukcjach naśladujących szubienice „miała charakter symboliczny, nawiązujący do historycznych wydarzeń z XVIII wieku, a utrwalonych na obrazie Jana Piotra Norblina".

RPO wyjaśnia sprawę śmierci dwóch osób w kryzysie bezdomności, które zmarły wiosną wkrótce po wypisaniu ich z warszawskiego Szpitala Praskiego do schroniska

Data: 2019-11-27
  • Wiadomo, że od wielu lat osoby te nie były właściwie diagnozowane i leczone od wielu lat.
  • Szpital został objęty kontrolą właściwych służb, NFZ powiadomił też prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa.

Problem dostępu osób w kryzysie bezdomności do opieki medycznej jest przedmiotem zainteresowania RPO od wielu lat. Chodzi o to, że osoby te mogą nie być właściwie leczone i diagnozowane, a ze szpitala wypisywane są do schronisk.

Czy dwa tragiczne przypadki, o jakich RPO dowiedział się od Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, to skutek nierozwiązania tego problemu?

Wiadomo, że obaj pacjenci byli zaniedbani pod względem zdrowotnym i higienicznym. Kontakt z nimi był utrudniony. Wiadomo, że ze szpitala trafili do schroniska i tam po kilku dniach zmarli. W ich szpitalnych kartach informacyjnych nie było wzmianek o przewlekłych chorobach, na jakie cierpieli

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił o stanowisko do: szpitala Praskiego, Departamentu Nadzoru i Kontroli w Ministerstwie Zdrowia,  Mazowieckiego Oddziału NFZ, oraz Rzecznika Praw Pacjenta. Zapytał też o działania Prokuraturę Okręgowa Praga Warszawa w Warszawie oraz Prezydenta Miasta Warszawy.

Okazuje się, że sprawa wzbudziła poważne wątpliwości tych instytucji: Mazowiecki Oddział NFZ poinformował, że 30 października 2019 r. skierował zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa w szpitalu poprzez narażenie dwóch pacjentów w kryzysie bezdomności na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia. Wcześniej NFZ skontrolował działanie szpitalnego oddziału ratunkowego.

Ministerstwo Zdrowia zleciło Wojewodzie Mazowieckiemu skontrolowanie szpitala. Także sam szpital przeprowadził postępowanie wyjaśniające i zapewnił, że zweryfikuje celowość i skuteczność przyjętych już rozwiązań oraz wypracuje mechanizmy organizacyjne, które poprawią opiekę nad osobami dotkniętymi bezdomnością.

Rzecznik widzi wyraźnie, że dostęp osób z w kryzysie bezdomności do opieki zdrowotnej jest dramatycznie zły. Konieczne są pilne zmiany systemowe.

Konieczne jest stworzenie sprawnego  systemu łączącego opiekę medyczną z opieką społeczną.

V.7010.64.2019

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich z okazji Światowego Dnia Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych

Data: 2019-11-17

17 listopada, jak w każdą trzecią niedzielę listopada, obchodzić będziemy Światowy Dzień Pamięci o Ofiarach Wypadków Drogowych. To szczególny dzień dla naszego kraju, który przoduje w europejskich, niechlubnych statystykach śmiertelności na drogach. Musimy pamiętać o wszystkich tych, którzy ucierpieli w wypadkach drogowych, o bólu rodzin i przyjaciół tych, którzy na drogach zginęli.

Wspomnienie ofiar wypadków drogowych uczyńmy jednak także okazją do zastanowienia się nad rozwiązaniami istniejącego problemu. Coraz nowocześniejsze drogi, po których się poruszamy, choć zwiększają bezpieczeństwo uczestników ruchu drogowego, nie są rozwiązaniem wystarczającym.

Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina, że nadal oczekuje na realizację postulatów, z którymi zwrócił się do Ministra Infrastruktury w tym roku. Pierwszy z nich, to zmiana zasad pierwszeństwa na i w sąsiedztwie przejść dla pieszych. Drugi – uregulowanie zasad ruchu elektrycznych urządzeń transportu osobistego. To niezwykle ważne kwestie, które mogą wpłynąć na ograniczenie liczby wypadków, w tym wypadków śmiertelnych na polskich drogach.

Mając w pamięci ofiary wypadków drogowych, Rzecznik zapewnia, że nadal będzie podejmował aktywne działania na rzecz zwiększenia bezpieczeństwa na drogach.

Adam Bodnar dla Radia ZET w sprawie tragedii w Koninie: w tej sprawie jest sporo znaków zapytania

Data: 2019-11-17

Joanna Komolka: Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. Zainteresował się pan sprawą dotyczącą postrzelenia śmiertelnego przez policjanta młodego mężczyzny w Koninie. Ma pan jakieś wątpliwości w tej sprawie?

Adam Bodnar: Myślę, że w tej sprawie jest sporo znaków zapytania. Po pierwsze mamy śmierć, to zawsze musi budzić wątpliwości. Wiadomo, że w przypadku każdej śmierci przeprowadzone są kompleksowe postępowania wyjaśniające w policji. Natomiast tutaj, jak znamy okoliczności zdarzenia, te pytania się nasuwają: czy nożyczki faktycznie mogą być uznane jako to niebezpieczne narzędzie, które uzasadniało użycie broni palnej, po drugie, czy zostały wypełnione te trzy kroki, które są niezbędne do użycia broni palnej. No bo zanim to nastąpi, to policjant powinien najpierw ostrzec, czyli krzyczeć: „Stój, bo strzelam”, następnie oddać strzał ostrzegawczy i dopiero na samym końcu celować w kierunku osoby, a nawet jeżeliby celował, no to raczej w taki sposób, żeby zatrzymać, a nie koniecznie pozbawić życia.

Sporo wątpliwości ma też rodzina i pełnomocnik rodziny, który zapowiedział, że jutro złoży wniosek o przeniesienie tej sprawy z Konina, w mieście, w którym to się wydarzyło, ponieważ śledztwo prowadzi okręgowa prokuratura z Konina właśnie, a policjanci też są z Konina, w związku z tym są to służby, które współpracują ze sobą na co dzień, dlatego pełnomocnik rodziny ma wątpliwości, czy nie zachodzi tutaj jakiś konflikt interesów. Pana zdaniem zasadne byłoby przeniesienie tego do innego miasta? Żeby prokuratura w innym mieście jednak to badała?

Trudno powiedzieć na tym etapie, natomiast musimy pamiętać o jednej rzeczy – że nasze postępowania przygotowawcze są skonstruowane w taki sposób, że to prokuratura zazwyczaj wydaje polecenia policjantom, żeby przeprowadzili określone czynności w ramach danego postępowania. To powoduje, że prokuratura jest w codziennym, bieżącym kontakcie z policjantami pracującymi w danej komendzie, no i dochodzi siłą rzeczy do pewnych relacji osobistych, więzów, i nawet nie zależności, tylko takich codziennych więzów. I być może – nie wiem, jak było w tym przypadku, nie wiem, czy np. ten policjant był zaangażowany w różne czynności dochodzeniowe – ale być może to są okoliczności, które mogłyby wskazywać za tym, że sprawę należy przenieść do innej prokuratury, żeby nikt nie miał żadnych wątpliwości.

Lepiej byłoby dla tej sprawy pana zdaniem?

Nie znam sytuacji tam na miejscu, tylko chciałbym wskazać na to, jaki jest związek. Że prokuratura w naszym systemie prawnym współpracuje na co dzień blisko z policją, bo bez policji nie da rady przeprowadzić postępowań przygotowawczych, i być to może wytwarza pewne więzy między policjantami a prokuratorami, co , jak dzieje się tego typu sytuacja, może powodować wątpliwości odnośnie tego, czy prokuratura będzie w stanie się zachować w sposób absolutnie rzetelny i niezależny.

A czy pan rozumie te wątpliwości, które podaje rodzina i pełnomocnicy tego młodego człowieka, którzy mówią, że nie był żadnym dealerem, właściwie też nie wiadomo, czym biały proszek, który był zostać znaleziony obok niego. Co więcej, też mówią o tym, że gonili go policjanci, czyli funkcjonariusze, którzy są wyszkoleni. Więc tak jak pan powiedział, może użycie broni, a przynajmniej w takim miejscu, w którym został postrzelony, nie było zasadne.

Musimy zwrócić uwagę na jedną rzecz – że w Polsce mamy bardzo szczegółowo uregulowane użycie środków przymusu bezpośredniego i broni palnej. Nawet, co ciekawe, ustawa, która to określa odrębnie klasyfikuje używanie środków przymusu bezpośredniego, czyli różne metody obezwładnienia, użycie pałki, użycie gazu łzawiącego, paralizatora, i zupełnie jest cały odrębny rozdział dotyczący użycia broni palnej z takim wręcz precyzyjnym i kazuistycznym uzasadnieniem, kiedy należy tego użyć, kiedy można użyć broni palnej. Dlaczego tak się to określa? Ponieważ jest to najdalej idące ryzyko – pozbawienia życia drugiej osoby. I z tego punktu widzenia należy to po prostu przeanalizować, czy te kryteria zostały tutaj wypełnione, ale także oczywiście przy prowadzeniu odpowiedniego postępowania przygotowawczego należy badać, czy nie były jakieś inne okoliczności, które być może powodowały jakieś nadmierne napięcie, jakieś emocje między policjantem a osoba, która właśnie była poddana tym czynnościom, które spowodowały, że wyzwoliły się jakieś emocje, które spowodowały, że policjant stracił zimną krew. Bo to, co jest bardzo ważne w takich sytuacjach, to przeszkolenie, zimna krew, taki maksymalny profesjonalizm . Ale po to są właśnie te postępowania, żeby to wyjaśnić. Będę się temu przyglądał. Natomiast oczywiście nie chciałbym w tym momencie niczego przesądzać.

Panie rzeczniku, a czy będzie pan rozmawiał z radnymi z Zakopanego, którzy po raz 11. nie zdecydowali się przyjąć ustawy antyprzemocowej w swoje gminie. I właściwie ta gmina Zakopane pozostaje chyba jedyną gminą w Polsce, która takiej uchwały nie przyjęła, mimo nacisków nawet ze strony władz województwa. Pana dziwi taka sytuacja?

To, o jest postępem, tak bym to nazwał, w tej sprawie… Bo faktycznie, ja wielokrotnie już występowałem, i chyba jeszcze nawet moja poprzedniczka, pani profesor Lipowicz, występowała w tej sprawie, że gmina Zakopane nie zrealizowała bezwzględnego obowiązku wynikającego z ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej, to nowym wydarzeniem jest to, że w sprawę włączył się minister rodziny, pracy i polityki społecznej. Otrzymałem pismo od wiceministra Zielenieckiego, który wskazuje, że poinformował władze Zakopanego o konieczności przyjęcia tego planu i wykonania przepisów prawa, ale co ciekawe, pan minister sugeruje, że jeżeli tak się nie stanie, to być może trzeba będzie wszcząć procedurę z odpowiednich przepisów ustawy o samorządzie terytorialnym.

Czyli co, rozwiązać radę?

Rozwiązać radę, odwołać burmistrza, czyli podjąć te działania władcze w stosunku do tych organów, które są odpowiedzialne za przyjęcie tej uchwały.

A pan byłby za tym, skoro po raz kolejny radni powiedzieli nie?

Ja powiem tak: jeżeli minister w swoim osobistym piśmie wskazuje na to, że możliwe jest uruchomienie tej procedury, to znaczy, że już jest bardzo źle. To znaczy, że to już jest takie największe możliwe ostrzeżenie. I teraz, warto na to spojrzeć z takiego… Bo tak, z jednej strony możemy na to patrzeć z punktu widzenia przestrzegania praw i wolności jednostki, że ofiary przemocy nie mają dostępu do odpowiedniej pomocy...

I głośno o tym mówią.

I głośno o tym mówią. Ale z drugiej strony pamiętajmy o tym, że my nie jesteśmy państwem federalnym ani państwem z autonomiami. Nie może być tak, że jakakolwiek jednostka samorządu terytorialnego mówi: nie obowiązują nas przepisy, my tutaj stosujemy inne zasady, my mamy jakąś przestrzeń autonomii wynikającą z naszych własnych przekonań i nie będziemy się do tego stosowali. Jeżeli jest uchwalana ustawa, która ma znaczenie bezwzględnie obowiązującej i nakłada na gminy konkretny obowiązek, w tym przyjęcia tych właśnie planów przeciwdziałania przemocy, tworzenia zespołów interdyscyplinarnych do walki z przemocą domową, to to trzeba zrobić. I, no niestety, bardzo dobrze, że pan minister tutaj sugeruje podjęcie dalej idących działań. Ja liczę, że może to już będzie jakimś otrzeźwieniem i spowoduje, że faktycznie Zakopane poważnie do tego podejdzie, jak do nie kwestii jakiejś ideologicznej, tylko do po prostu wykonania obowiązku prawnego. (...)

Po wypadku na ul. Sokratesa RPO pyta ZDM, jakie działania podjął

Data: 2019-11-06
  • Miasto źle dba o bezpieczeństwo pieszych – pisze RPO do dyrektora Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie
  • To reakcja na niedawny tragiczny wypadek na przejściu dla pieszych na ul. Sokratesa 

Kontrola działań organów władzy publicznej odpowiedzialnych za zapewnienie bezpieczeństwa niechronionych uczestników ruchu drogowego, w tym zwłaszcza pieszych, jest jednym priorytetowych zadań obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich.

RPO wie, że po sygnałach od mieszkańców z 2014 r. ZDM sprawdzał, czy w miejscu niedawnego tragicznego wypadku (kierowca zabił na pasach mężczyznę) nie zamontować tam świateł. Uznał jednak, że nie jest to konieczne, a na inne propozycje spowolnienia ruchu odpowiedział, że sprawę trzeba dogłębnie zbadać (badanie wykazały, że w istocie jest problem, ale rekomendacji nie zdołano już wdrożyć).

To pokazuje jednak, że działania trzeba podjąć natychmiast i zmienić organizację ruchu w tym miejscu. Dlatego zastępca RPO dr Maciej Taborowski wystąpił do dyrektora ZDM Łukasza Puchalskiego o informacje, co zrobił i co zamierza zrobić w tej sprawie.

V.565.122.2019

Zgon mężczyzny, wobec którego policja użyła paralizatora. Sprawę zbada RPO

Data: 2019-10-26
  • Sprawę śmierci mężczyzny, wobec którego policja w Inowrocławiu użyła paralizatora, podjął Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zwrócił się o odpowiednie informacje do policji i prokuratury, ktora wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci

Jak podawały media, 19 października 2019 r. policja w Inowrocławiu została wezwana do interwencji domowej. Chodziło o 24-latka, który miał być agresywny po zażyciu narkotyków Zgłaszająca sprawę partnerka mężczyzny podawała, że choruje on na serce.

Podczas interwencji policjanci użyli wobec niego paralizatora. Ratownicy medyczni stwierdzili nagłe zatrzymanie krążenia. Mimo reanimacji mężczyzna zmarł.

Zgodnie z informacjami mediów, wstępne wyniki sekcji zwłok nie pozwalają na odpowiedź o związek między użyciem paralizatora a zgonem 24-latka. Prokuratura zleciła dodatkowe badania.

RPO zwrócił się do Komendanta Powiatowego Policji w Inowrocławiu o przedstawienie wyników czynności wyjaśniających, a do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy - o informacje o prowadzonym postępowaniu.

II.519.1279.2019

Komunikat RPO dotyczący zakończonego postępowania wyjaśniającego prowadzonego w sprawie śmierci w dniu 2 sierpnia 2019 r. p. Dawida Kosteckiego

Data: 2019-09-26
  • Po zbadaniu sprawy Biuro RPO przygotowało „Notatkę z badania na miejscu w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce zdarzenia nadzwyczajnego w postaci zgonu w dniu 2 sierpnia 2019 r. p. Dawida Kosteckiego”
  • Raport ten zawiera opis sytuacji p. Dawida Kosteckiego w toku jego pobytu w izolacji penitencjarnej oraz informacje o dokonanych ustaleniach w sprawie okoliczności jego zgonu. Nie zawiera tezy co do przyczyny śmierci skazanego.
  • Zgodnie z ustawowymi  kompetencjami Rzecznika postępowanie wyjaśniające było prowadzone w aspekcie zapewnienia skazanemu bezpieczeństwa osobistego i poszanowania jego praw. Treść raportu, jak i wątpliwości, zawarte w podsumowaniu, mogą być materiałem pomocniczym w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę.
  • Działania mające na celu wyjaśnienie wszelkich wątpliwości przedstawionych w „Notatce” może podjąć Prokuratura. Dysponuje ona znacznie bardziej kompletnym materiałem dowodowym, jak również zdecydowanie szerszymi kompetencjami w tym zakresie w stosunku do Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • Raport został także wysłany do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej.

Raport nie zostaje upubliczniony ponieważ zawiera dane wrażliwe, dane osobowe, a Prokuratura prowadzi postępowanie przygotowawcze w sprawie śmierci p. Kosteckiego.

Sprawa dotyczy śmierci w areszcie p. Dawida Kosteckiego. Okoliczności tej sprawy były opisywane w mediach i wzbudziły  wątpliwości, czy sposób wyjaśniania jego śmierci  był prowadzony zgodnie ze standardami.

Na podstawie jednej z publikacji medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu do zbadania sprawę zgonu w jednostce penitencjarnej p. Dawida Kosteckiego. Podejmując sprawę uwzględniono treść informacji nadesłanej na ten temat przez Centralny Zarząd Służby Więziennej do Biura RPO. Komunikaty o zdarzeniach nadzwyczajnych, do jakich dochodzi każdego dnia w jednostkach penitencjarnych w całej Polsce, Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje bowiem codziennie. W oparciu o ich treść wybrane zdarzenia nadzwyczajne są podejmowane do badania przez RPO pod kątem poszanowania praw osób pozbawionych wolności.

W dniach 6 i 8 sierpnia 2019 r. pracownicy Biura RPO, z Zespołu do spraw Wykonywania Kar, udali się do Aresztu Śledczego w Warszawie-Białołęce i dokonali wstępnych ustaleń w sprawie zgonu p. D. Kosteckiego. Czynności były kontynuowane w dniu 27 sierpnia, 2-4 września 2019 r. Ponadto, w dniu 5 września 2019 r. przeprowadzono czynności wyjaśniające w Areszcie Śledczym w Radomiu.

W trakcie podjętych działań:

  1. Dokonano oglądu celi mieszkalnej, w której doszło do zdarzenia nadzwyczajnego w postaci zgonu p. d. Kosteckiego.
  2. Zapoznano się z zapisami zawartymi w systemie informatycznym Służby Więziennej Noe.NET dotyczącymi p. D. Kosteckiego, zwłaszcza z notatkami sporządzonymi z rozmów prowadzonych przez psychologów i wychowawców oraz z dokumentacją medyczną zmarłego.
  3. Przeprowadzono rozmowę z: dyrektorem Aresztu Śledczego, zastępcą Dyrektora Aresztu Śledczego, któremu bezpośrednio podlega funkcjonowanie pawilonu mieszkalnego, w którym doszło do zdarzenia, kierownikami działów: penitencjarnego i ochrony, psychologiem, wychowawcami oraz funkcjonariuszami działu ochrony.
  4. Przeprowadzono rozmowę z przedstawicielami więziennej służby zdrowia: kierownikiem Ambulatorium z Izbą Chorych Aresztu Śledczego, lekarzem psychiatrą zatrudnioną w Areszcie oraz pielęgniarką.
  5. Przeprowadzono rozmowę na osobności z 10 skazanymi.
  6. Zwizytowano część cel mieszkalnych.
  7. Odebrano notatki służbowe, sporządzone przez kierownika i zastępcę kierownika działu penitencjarnego, zastępcę kierownika działu ewidencji, kierownika Ambulatorium z Izbą Chorych Aresztu, wychowawcę.
  8. Zwrócono się do Dyrektora Aresztu Śledczego w Warszawie-Białołęce o zapis z urządzeń rejestrujących obraz z korytarza oddziału mieszkalnego, w którym zakwaterowany był p. D. Kostecki.
  9. W Biurze RPO dokonano szczegółowej analizy zebranej dokumentacji oraz zapoznano się z zapisem z monitoringu korytarza oddziału mieszkalnego w Areszcie.
  10. Ponadto przeanalizowano protokół sądowo-lekarskich oględzin zwłok z dnia 2 sierpnia 2019 r. oraz notatkę sporządzoną przez prokuratora dokonującego oględzin na miejscu zdarzenia. Dokumenty te, na wniosek RPO, pismem z dnia 22 sierpnia i 5 września 2019 r., zostały nadesłane do Biura RPO przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga w Warszawie, która prowadzi postępowanie w sprawie zgonu p. D. Kosteckiego.

Postępowanie wyjaśniające okoliczności śmierci p. D. Kosteckiego prowadzi również Służba Więzienna. Centralny Zarząd Służby Więziennej, pismem z dnia 12 sierpnia 2019 r., poinformował Rzecznika, że postępowanie to nie zostało jeszcze zakończone.

W oparciu o całość zgromadzonego i przeanalizowanego w Biurze RPO materiału sporządzono „Notatkę z badania na miejscu w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce zdarzenia nadzwyczajnego w postaci zgonu w dniu 2 sierpnia 2019 r. p. Dawida Kosteckiego”.

Zawarto w niej, na 30 stronach, opis funkcjonowania p. D. Kosteckiego w warunkach izolacji penitencjarnej, w oparciu o całość zgromadzonego materiału, relację z rozmów ze skazanymi i funkcjonariuszami Służby Więziennej.

Notatka ta w pierwszej kolejności została skierowana do Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie, do ewentualnego wykorzystania przez Prokuraturę w toku prowadzonych w tej sprawie czynności. W podsumowaniu Notatki wskazano na okoliczności, których wyjaśnienie wydaje się istotne dla pełnego zbadania sprawy zgonu p. Dawida Kosteckiego.

W szczególności należy podnieść, iż analiza posiadanego przez Rzecznika monitoringu, ze względu na zaciemnienie korytarza oddziału mieszkalnego, nie pozwala pracownikom RPO na dokonanie oceny sposobu pełnienia służby w porze nocnej przez oddziałowego i dowódcę zmiany Aresztu Śledczego.

Działania, mające na celu wyjaśnienie wszelkich wątpliwości przedstawionych w Notatce, może podjąć Prokuratura. Dysponuje ona znacznie bardziej kompletnym materiałem dowodowym, jak również zdecydowanie szerszymi kompetencjami w tym zakresie w stosunku do Rzecznika Praw Obywatelskich.  

W związku z powyższym, mając na uwadze przeprowadzoną w Biurze RPO dogłębną analizę całości zebranego w sprawie materiału, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich niezbędne jest, by adresaci Raportu:

  1. Dokonali oceny prawidłowości realizacji dyrektywy zawartej w art. 108 § 1 k.k.w. przez funkcjonariuszy Aresztu Śledczego w Warszawie-Białołęce.

Przepis ten stanowi, iż administracja zakładu karnego ma obowiązek podejmowania odpowiednich działań celem zapewnienia skazanym bezpieczeństwa osobistego w czasie odbywania kary. W tym kontekście:

1. Należy ocenić sposób pełnienia służby w porze nocnej przez oddziałowego w dniu zdarzenia w kontekście obowiązków wynikających z rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 17 października 2016 r. w sprawie sposobów ochrony jednostek organizacyjnych Służby Więziennej. W szczególności istotne jest ustalenie, czy w myśl § 49 ust. 3 pkt 2 ww. rozporządzenia funkcjonariusz ten przeprowadzał kontrolę w nieregularnych odstępach czasu, nie rzadziej niż co dwie godziny, zachowania osadzonych w celi, w której był zakwaterowany p. D. Kostecki, oraz czy ta kontrola była prowadzona zgodnie z przyjętymi w Służbie Więziennej procedurami.

2. Należy ocenić sposób sprawowania w porze nocnej nadzoru przez dowódcę zmiany nad pracą oddziałowego, biorąc pod uwagę treść § 45 pkt 3 ww. rozporządzenia, który stanowi o obowiązku kontrolowania sposobu pełnienia służby przez funkcjonariuszy. Szczególne znaczenia ma rozstrzygnięcie, czy dowódca zmiany miał obowiązek przeprowadzania kontroli, o której mowa wyżej, poprzez co najmniej jednokrotne osobiste udanie się do miejsca pełnienia służby przez oddziałowego, jak również czy podgląd obrazu z kamery oddziału, przy wyłączonym oświetleniu korytarza, pozwalał dowódcy zmiany dokonywać efektywnej kontroli pracy oddziałowego, uwzględniając konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i porządku w jednostce penitencjarnej.

3. Należy ocenić prawidłowość rozmieszczenia p. Dawida Kosteckiego w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce. Został on zakwaterowany w celi dla skazanych zatrudnionych nieodpłatnie. Zakres zadań wynikający z pełnienia funkcji „korytarzowych” obligował tych skazanych do kilkukrotnego w ciągu dnia opuszczania celi mieszkalnej. W tym czasie, za wiedzą i zgodą przełożonych, p. D. Kostecki pozostawał sam w celi mieszkalnej (nie był zatrudniony). Takie działanie administracji więziennej było sprzeczne z wytycznymi zawartymi w Instrukcji nr 2/16 Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z dnia 29 sierpnia 2016 r. w sprawie zapobiegania samobójstwom osób pozbawionych wolności oraz poleceniem Centralnego Zarządu Służby Więziennej z dnia 1 października 2014 r. o niepozostawianiu osadzonych samych w celach mieszkalnych. Zarówno Instrukcja, jak i wyżej wskazane polecenie wiążą się z koniecznością zapewnienia osadzonym bezpieczeństwa i ograniczenia do minimum ryzyka dokonania próby samobójczej.

Ponadto, brak prawidłowego rozpoznania sytuacji skazanego w społeczności więziennej i ignorowanie informacji o towarzyszących mu obawach w relacjach z innymi osadzonymi także było elementem, które mogło godzić w bezpieczeństwo osobiste skazanego. W myśl § 10 pkt 4 Instrukcji w sprawie zapobiegania samobójstwom osób pozbawionych wolności, wystąpienie poważnych problemów w relacjach ze współosadzonymi jest krytycznym momentem izolacji, dlatego też jest przesłanką do zwrócenia szczególnej uwagi na zachowanie skazanego.

  1. Dokonali oceny zasady współpracy pomiędzy funkcjonariuszami i pracownikami różnych pionów w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce w zakresie wymiany informacji istotnych dla zapewnienia bezpieczeństwa osobistego skazanych.

Szczegółowe zasady i procedury zapobiegania samobójstwom określa Instrukcja nr 2/16 Dyrektora Generalnego Służby Więziennej z dnia 29 sierpnia 2016 r. Przepis § 6 stanowi, iż każdy funkcjonariusz i pracownik jednostki penitencjarnej zobowiązany jest zwracać uwagę na zachowania osadzonego oraz inne sygnały lub informacje, mogące świadczyć o zagrożeniu samobójstwem. W razie zaobserwowania zachowań, sygnałów lub uzyskania informacji, o których mowa wyżej, funkcjonariusz lub pracownik przekazuje je właściwemu przełożonemu i innym osobom, których działania mogą być istotne dla zapobieżenia samobójstwu oraz podejmuje stosowne działania profilaktyczne, właściwe dla reprezentowanego pionu służby i zajmowanego stanowiska.

  1. Dokonali oceny prawidłowości postępowania funkcjonariuszy Aresztu Śledczego w Warszawie-Białołęce po ujawnieniu zgonu p. D. Kosteckiego w kontekście art. 231 § 1 k.k.

Przepis § 3 pkt 9 Zarządzenia Nr 30/2018 Dyrektora Aresztu Śledczego w Warszawie- Białołęce z dnia 3 sierpnia 2018 r. w sprawie służby dyżurnej w Areszcie Śledczym w Warszawie-Białołęce, zdarzeń mogących wystąpić w Areszcie Śledczym w Warszawie- Białołęce oraz procedur przyjętych w przypadku ich wystąpienia, stanowi, iż w przypadku samobójstwa osadzonego dowódca zmiany niezwłocznie zapewnia zabezpieczenie śladów i dowodów. Funkcjonariusz ten ma więc obowiązek podjąć działania, które zabezpieczą dobro przyszłego postępowania prowadzonego na okoliczność wystąpienia zdarzenia nadzwyczajnego.

Opracował: Zespół do spraw Wykonywania Kar BRPO

Aby zapobiegać błędom w sprawach o przemoc w rodzinie, trzeba szkolić prokuratorów i sędziów 

Data: 2019-08-13
  • Zniechęcanie ofiar przemocy domowej do składania zawiadomień o tych przestępstwach czy kwalifikowanie ich jako czynów ściganych z oskarżenia prywatnego
  • Niewielki udział ofiar w procesach w roli oskarżycieli posiłkowych, co uniemożliwia reakcję prawną - gdy sąd np. uniewinnia oskarżonego lub umarza sprawę, a prokurator nie wnosi apelacji
  • Sposobem na takie i inne uchybienia byłyby regularne szkolenia dla sędziów i prokuratorów oraz aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, zgodnie z wymogami UE 

- Uwzględniałyby one informacje na temat mechanizmu stosowania przemocy i stereotypów związanych ze stosowaniem przemocy domowej, środków prawnych i dostępnych form pomocy dla ofiar – napisał Rzecznik Praw Obywatelskich do dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury Małgorzaty Manowskiej.

Analiza Biura RPO wobec spraw o przestępstwa związane z przemocą w rodzinie wykazała, że w wielu przypadkach są one prowadzone z uchybieniami, co negatywnie wpływa na prawa pokrzywdzonych. Niejednokrotnie może prowadzić wręcz do wtórnej wiktymizacji ofiar.

Najczęstsze zarzuty

Na etapie postępowania przygotowawczego: 

  • zniechęcanie ofiar przemocy domowej do składania zawiadomień o popełnieniu przestępstwa; 
  • nieuwzględnianie wniosków  dowodowych składanych przez ofiary przemocy; 
  • deprecjonowanie wartości dowodów potwierdzających fakt przemocy domowej; 
  • kwalifikowanie jej jako czynu ściganego z oskarżenia prywatnego i nieobejmowanie przez prokuratorów ściganiem tych czynów z urzędu; 
  • niestosowanie wobec podejrzanych o przemoc w rodzinie środków zapobiegawczych, których skutkiem byłoby zapewnienie fizycznego bezpieczeństwa ofiarom przemocy; przewlekłość postępowań 
  • przygotowawczych.

Na etapie procesu:

  • niewielka aktywność procesową osób pokrzywdzonych. Tylko w nielicznych sprawach przystępują one do udziału w procesie jako oskarżyciele posiłkowi. Pozbywają się zatem prawa do zgłaszania wniosków dowodowych, czy też zaskarżenia wyroku – wtedy czynności takie może podjąć tylko prokurator;
  • jest to ważne, gdy np. sąd zmienia kwalifikację prawną czynu (na łagodniejszą dla podsądnego) i na tej podstawie uznaje niewielką szkodliwość społeczną czynu, a postępowanie umarza, prokurator zaś nie wnosi apelacji;
  • zdarzają się również sytuacje, gdy prokurator nie wnosi apelacji wobec uniewinnienia oskarżonego i uznaje argumentację sądu; 
  • gdy pokrzywdzonym jest małoletni,  a oskarżonym (podejrzanym) rodzic dziecka, to drugi rodzic (nawet z pełną władzę rodzicielską) nie może reprezentować małoletniego  - w takiej sprawie ustanowią się kuratora procesowego. Sądy w różnym jednak stopniu realizują to uprawnienie procesowe – czy to z uwagi na osobę kuratora (np. pracownika sekretariatu sądu), czy kurator może informować rodzica małoletniego o treści dowodów, czy też taki rodzic może mieć wpływ na podejmowane przez kuratora procesowego czynności;
  • postępowanie sądowe w tych sprawach również dotyka przewlekłość.

Tymczasem sprawy o przestępstwa przemocy w rodzinie powinny być prowadzone z uwzględnieniem wytycznych dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Jej podstawowym celem jest zapewnienie realizacji indywidualnych potrzeb ofiar przestępstw oraz wzmocnienie praw ofiar tak, aby każda mogła otrzymać minimalny poziom ochrony, informacji, wsparcia i dostępu do wymiaru sprawiedliwości, niezależnie od narodowości i miejsca zamieszkania w UE. Specjalną uwagę zwróciła na wsparcie i ochronę ofiar niektórych przestępstw, które szczególnie są narażone są na wtórną wiktymizację, zastraszenie oraz odwet ze strony sprawcy (np. ofiarom przemocy ze względu na płeć, czy ofiarom przemocy w bliskich związkach).

W myśl tej dyrektywy urzędnicy uczestniczący w postępowaniu karnym, którzy mogą mieć osobisty kontakt z ofiarami, powinni mieć możliwość dostępu do odpowiednich wstępnych i ustawicznych szkoleń. Chodzi o to, by mogli  identyfikować ofiary i zajmować się nimi taktownie, z szacunkiem, w sposób profesjonalny i niedyskryminacyjny. 

Należy także propagować szkolenia prawników, prokuratorów i sędziów oraz specjalistów udzielających wsparcia ofiarom lub służb świadczących usługi w zakresie sprawiedliwości naprawczej. Powinno to obejmować szkolenie dotyczące służb udzielających wsparcia ofiarom, szkolenie specjalistyczne, w tym z psychologii. 

Dlatego RPO zwrócił się do Dyrektor KSSiP z o rozważenie:

  • wprowadzenia do programu szkoleń aplikantów sędziowskich i prokuratorskich zagadnień dotyczących ochrony ofiar przemocy domowej;
  • prowadzenia szkoleń doskonalących dla sędziów i prokuratorów dotyczących aktualnych rozwiązań wynikających z prawa UE w zakresie ochrony ofiar przestępstw, w tym przemocy domowej.

Jeśli takie szkolenia są już prowadzone, RPO poprosił o udostępnienie ich programu.

II.518.2.2019

Rzecznik bada zgony w więzieniach Dawida Kosteckiego i Brunona Kwietnia

Data: 2019-08-12
  • Rzecznik Praw Obywatelskich bada zgony Dawida Kosteckiego i Brunona Kwietnia, do których doszło w polskich więzieniach w początkach sierpnia   

Rzecznik systematycznie podejmuje z urzędu sprawy zgonów w jednostkach penitencjarnych. Czyni to na podstawie kompetencji określonych w ustawie o RPO, najczęściej w oparciu o informacje prasowe lub wykaz zdarzeń nadzwyczajnych, jaki otrzymuje z Centralnego Zarządu Służby Więziennej.

W związku z informacjami o samobójczej śmierci Dawida Kosteckiego, Rzecznik podjął z urzędu do badania to zdarzenie nadzwyczajne, do którego doszło 2 sierpnia 2019 r. w Areszcie Śledczym Warszawa-Białołęka. Na miejscu przez dwa dni przedstawiciele Rzecznika przeprowadzili czynności wyjaśniające. Wystąpiono też do właściwej prokuratury o dokumenty  sekcji zwłok, a do Dyrektora Okręgowego SW w Warszawie - o sprawozdanie z czynności wyjaśniających.

Całość zgromadzonej dokumentacji (w tym notatki z rozmów z funkcjonariuszami SW, jak i osobami pozbawionymi wolności i nagranie monitoringu korytarzu oddziału, w  którym zmarły był osadzony), jest szczegółowo analizowana. Ekspreci RPO zapoznają się także z kolejnymi informacjami, jakie ukazują się w prasie. 

Na podstawie analizy Rzecznik zaplanuje dalsze niezbędne działania. Notatka z ustaleń, wraz z wnioskami, zostanie sporządzona w jak najszybszym terminie i przesłana właściwym organom.

Rzecznik podjął także z urzędu sprawę zgonu Brunona Kwietnia 6 sierpnia 2019 r. w Zakładzie Karnym we Wrocławiu. Została ona zbadana na miejscu w jednostce penitencjarnej.  W tym przypadku także trwa analiza.

Obywatel Ukrainy porzucony na śmierć przez pracodawcę. RPO bada sprawę

Data: 2019-06-25
  • Chory obywatel Ukrainy został porzucony przez pracodawcę w lesie, gdzie zmarł
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę z urzędu. Spytał Głównego Inspektora Pracy, czy wobec tego pracodawcy podjęto czynności kontrolne
  • Chodzi m.in. o legalność zatrudnienia cudzoziemców, opłacanie składek na ubezpieczenia społeczne i na Fundusz Pracy oraz przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa

24 czerwca 2019 r. „Gazeta Wyborcza” w artykule „Wasyl porzucony w lesie” opisała skandaliczne zachowanie pracodawcy prawdopodobnie nielegalnie zatrudniającego pracowników z Ukrainy. Jak wynika z artykułu, choremu pracownikowi nie udzielono  pomocy i porzucono go w lesie 125 km od zakładu pracy. Jego ciało zostało przypadkowo odnalezione. Pracodawczyni została zatrzymana.

Istnieje podejrzenie, że pracodawca mógł nie przestrzegać podstawowych zasad wynikających z przepisów prawa pracy, w tym legalności zatrudniania cudzoziemców.

Dlatego Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Pracy – Departamentu Legalności Zatrudnienia o poinformowanie o podjętych czynnościach kontrolnych wobec pracodawcy zmarłego. Chodzi o ustalenie  przyczyn i okoliczności zdarzenia oraz o zagadnienia dotyczące::

  • legalności zatrudnienia cudzoziemców,
  • obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne,
  • obowiązku opłacania składek na Fundusz Pracy,
  • przygotowania pracowników do prac,
  • przestrzegania przepisów dotyczących technicznego bezpieczeństwa pracy.

RPO interweniował już wcześniej w podobnych sprawach:

  • młodego obywatela Ukrainy, który stracił rękę na skutek wypadku przy pracy;
  • Oksany porzuconej przez pracodawcę;
  • nielegalnego zatrudnienia pracowników z  Ukrainy w ubojni w Kutnie;
  • warunków pracy, zatrudnienia i zakwaterowania pracowników z Ukrainy.

Ponadto Rzecznik prowadził sprawę warunków pracy i płacy pracowników z Korei Płn.

Raport: Jak Polacy postrzegają Ukraińców

Podczas konferencji 18 czerwca 2019 r. w Biurze RPO przedstawiono przygotowany przez Związek Ukraińców w Polsce drugi raport „Mniejszość ukraińska i migranci z Ukrainy w Polsce. Analiza dyskursu”. Celem publikacji jest m.in. udokumentowanie i opisanie zjawisk odnoszących się do postrzegania mniejszości ukraińskiej w Polsce oraz migrantów z Ukrainy.

Otwierając konferencję, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przypomniał, że 28 marca 2018 r. odbyła się konferencja poświęcona pierwszej edycji raportu. Dyskutowano wtedy o „mowie nienawiści”, o rozliczeniach historycznych oraz pracownikach z Ukrainy. 

Z najnowszych badań wynika, że  41% wypowiedzi w polskim internecie nt. Ukraińców miało wydźwięk negatywny. 42% było neutralnych, a tylko 17% -  pozytywnych. Zdaniem Adama Bodnara trzeba szczególnie podkreślać standardy praw człowieka – w tym walkę z „mową nienawiści” - w sytuacji, gdy setki tysięcy obywateli Ukrainy przyczyniają się do rozwoju gospodarczego Polski.

III. 7048.2.2019

Resort infrastruktury przeciw pierwszeństwu dla pieszych, którzy wchodzą na pasy

Data: 2019-06-25
  • Kierowcy w państwach Europy są przyzwyczajeni do obowiązującego tam od lat nakazu ustępowania pierwszeństwa pieszym mającym zamiar przejść przez pasy na jezdni
  • Dlatego Ministerstwo Infrastruktury nie uznaje za właściwe,  by  przenieść do polskiego prawa zasady pierwszeństwa pieszego w takich sytuacjach
  • Tak resort odpowiedział RPO, który wystąpił o zmianę przepisów tak, by piesi mieli pierwszeństwo, zanim wejdą na pasy 
  • Rzecznik będzie o to konsekwentnie zabiegał

Kierowcy w Polsce coraz częściej potrącają pieszych na przejściach. Piesi to najsłabiej dziś chroniona grupa uczestników ruchu drogowego. Główną przyczyną takich wypadków jest nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu przez kierowców.

Dlatego 29 stycznia 2019 r.  Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka o rozważenie zainicjowania zmiany Prawa o ruchu drogowym przez przyznanie pierwszeństwa pieszym, którzy oczekują na przejście przez jezdnie lub na nie wkraczają. Wystąpienie było efektem spotkań Adama Bodnara z  przedstawicielami stowarzyszeń „Miasto Jest Nasze” i „Piesza Masa Krytyczna”.

RPO: Poprawić bezpieczeństwo pieszych 

Dziś pieszy ma pierwszeństwo na jezdni, kiedy wejdzie na przejście. Ale nie wcześniej. Prawo o ruchu drogowym nakazuje zaś kierowcy zachowanie szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia. Nie odnosi się jednak do sytuacji, gdy pieszy zamierza wejść na przejście lub właśnie na nie wkracza.

Dlatego podczas spotkania w grudniu 2019 r. z Adamem Bodnarem przedstawiciele organizacji społecznych opowiedzieli  się za wprowadzeniem do Prawa o ruchu drogowym przepisu, który dawałby pieszemu pierwszeństwo już w momencie, gdy ma zamiar wejść na pasy, co sygnalizuje w ten sposób, że staje i czeka na możliwość przejścia. W takiej sytuacji kierowca musiałby ustąpić pierwszeństwa.

Poprawiłoby to bezpieczeństwo pieszych. Wiedząc, że pierwszeństwo przysługuje nie tylko człowiekowi na przejściu, ale także oczekującej na to, kierowca musiałby zachować jeszcze większą ostrożność i w większym stopniu zmniejszyć prędkość.

Rzecznik wskazuje, że w polskim prawie są już przepisy, z których można by wywodzić pierwszeństwo ludzi wchodzących na przejście dla pieszych. Zgodnie z § 47 ust. 4 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz.U. z 2002 r. Nr 170, poz. 1393), kierujący pojazdem zbliżający się do przejścia oznaczonego znakiem D-6 jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo osób znajdujących się na przejściu lub na nie wchodzących. Przepis ten nakazuje kierowcy zmniejszyć prędkość na tyle, aby mógł się zatrzymać przed przejściem - jeżeli pieszy na nim się znajduje lub na nie wchodzi.

Przepis ten pozostaje jednak w sprzeczności z Prawem o ruchu drogowym, w myśl którego pierwszeństwo przed pojazdem ma tylko pieszy na przejściu. Ponadto ustawa nie przekazuje do uregulowania w rozporządzeniu zasad zachowania się uczestników ruchu w miejscach oznaczonych znakami drogowymi.

Dane statystyczne niepokoją

W 2017 r. w Polsce doszło do 32 760 wypadków drogowych (w 25 proc. z udziałem pieszych). Śmierć poniosło 873 pieszych, a rannych zostało 7587. Do śmierci pieszego dochodziło w co piątym potrąceniu wskutek nadmiernej prędkości auta. Główną przyczyną potrąceń było nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu - wynika z danych Komendy Głównej Policji. 

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w sprawozdaniu za 2017 r. zwróciła  uwagę, że liczba ofiar śmiertelnych wśród pieszych nieznacznie wzrosła w porównaniu z rokiem 2016 r. Wskazuje to na konieczność nowych działań zapobiegawczych dla poprawy bezpieczeństwa tej najsłabiej chronionej grupy uczestników ruchu drogowego.

Przepisy w państwach Europy Zachodniej

Zasada, że pieszy ma pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na przejście, obowiązuje w krajach skandynawskich i w większości państw Europy Zachodniej (we Francji, Belgii, Holandii, Szwajcarii, Austrii, Niemczech).

  • W Norwegii i we Francji kierowca ma obowiązek zatrzymania się przed przejściem nawet wtedy, gdy człowiek stojący w pobliżu nie wykazuje wyraźnego zamiaru przejścia przez jezdnię, a jedynie zbliża się do jezdni.
  • W Szwajcarii kierowca musi się zatrzymać także wtedy, gdy pieszy stoi przed przejściem, ale ma oczywisty zamiar przejścia przez jezdnię. Liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w przeliczeniu na milion mieszkańców jest w tych państwach zdecydowanie niższa niż w Polsce

Odpowiedź MI

- Koncepcja zwiększenia bezpieczeństwa pieszych w rejonie przejścia dla pieszych i na samym przejściu wydaje się niewątpliwie słuszna – odpisał RPO Rafał Weber, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury. Zarazem wskazał, że prowadzone dotychczas prace w tej kwestii (druk sejmowy nr 1859), które ostatecznie nie zostały sfinalizowane, wykazały szereg wątpliwości towarzyszących próbie radykalnego zwiększenia uprzywilejowania niechronionych uczestników ruchu drogowego.

- W wielu państwach europejskich ochrona pieszego mającego zamiar przejścia przez przejście dla pieszych obowiązuje już od lat, w związku z czym kierujący pojazdami na tamtejszych drogach są przyzwyczajeni do obowiązku ustępowania im pierwszeństwa w takich sytuacjach – zaznaczył Rafał Weber. Według niego państwa te nie prowadziły tzw. „badań przed i po” przy zmianie swojego prawodawstwa w tym zakresie, stąd też nie jest możliwa ocena tego, w jakim stopniu postulowane przez Rzecznika zmiany wpłynęłyby na sytuację na polskich drogach.

Ponadto wyniki takiego badania nie mogłyby być rzetelnym argumentem popierającym, czy też negującym zasadność wprowadzenie takiej zmiany w prawie polskim, gdyż każde społeczeństwo europejskie posiada inne uwarunkowania kulturowe, prawne, inżynieryjne, edukacyjne, czy też podejście do poszanowania prawa.

- Dlatego też, mając na względzie przywołane wyżej uwarunkowania – specyficzne dla danego państwa – nie wydaje się właściwym bezpośrednie przeniesienie do polskiego systemu prawnego rozwiązań funkcjonujących w innych państwach europejskich - podkreślił Rafał Weber.

W jego ocenie wpływ na bezpieczeństwo pieszych przekraczających jezdnię ma nie tylko sposób uregulowania tej problematyki w przepisach. Znaczącą rolę odgrywają też działania organu zarządzającego ruchem oraz zarządcy drogi.  Chodzi m.in. o lokalizację przejść dla pieszych, ich utrzymanie i zastosowane rozwiązania w celu poprawy bezpieczeństwo pieszych (geometria drogi, urządzenia bezpieczeństwa ruchu drogowego, oświetlenie przejść, itp.).

Niezbędne jest też skuteczne egzekwowanie przepisów dotyczących przechodzenia przez jezdnię oraz zachowania kierujących pojazdami wobec pieszych przez policję, straże gminne i miejskie.

Ponadto Rafał Weber poinformował, że resort dostrzega sygnalizowany przez Rzecznika problem braku jednoznaczności obecnych przepisów ze względu na ich lokalizację w dwóch aktach prawnych, a także wątpliwości w przedmiocie zgodności § 47 ust. 4 rozporządzenia w sprawie znaków i sygnałów drogowych z zakresem upoważnienia ustawowego. W przyszłych działaniach legislacyjnych resort  rozważa skonsolidowanie w Prawie o ruchu drogowym regulacji zawartych obecnie w ustawie oraz rozporządzeniu.

Konferencja w NiK o prawach pieszego

24 czerwca 2019 r. w Najwyższej Izbie Kontroli odbyła się konferencja "Bezpieczeństwo pieszych w ruchu drogowym", współorganizowana przez Biuro RPO.

Ta publiczna debata była odpowiedzią na duży odzew społeczny wystąpienia RPO do MI. Uczestniczyli w niej przedstawiciele parlamentu, KGP oraz organizacji pozarządowych -  Miasto Jest Nasze, Zielone Mazowsze, Drogi Mazowsza, Normalne Miasto Fenomen.

Zastępca RPO dr Maciej Taborowski zapowiedział w swym wystąpieniu, że RPO będzie konsekwentnie domagał się przyjęcia regulacji chroniących pieszych – w myśl styczniowego wystąpienia  do MI.

Przedstawiciel resortu podtrzymał stanowisko wyrażone w piśmie Rafała Webera.

Maciej Taborowski poruszył też kwestie braku przepisów dotyczących  elektrycznych hulajnóg, które dla pieszych stanowią istotne zagrożenie. Dodał, że razem z partnerami społecznymi Rzecznik przedstawił kilka postulatów do projektu ustawy o urządzeniach transportu osobistego. Uregulowane powinny być m.in. kwestie parkowania hulajnóg na chodnikach, fabrycznego ograniczenia ich prędkości oraz wyposażenia w dwa niezależne hamulce, sygnał ostrzegawczy i system sygnalizowania zmiany kierunku jazdy.

Prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski wskazywał, że Izba uznała za niewystarczające działania policji i straży miejskich dla zapewnienia bezpieczeństwa pieszym i rowerzystom. Zapowiedział, że w 2020 r. NIK przeprowadzi kontrolę bezpieczeństwa tych osób.

V.511.12.2019

Więcej praw dla pieszych. Konferencja w Warszawie pod patronatem RPO

Data: 2019-06-13
  • Prawa pieszych są wciąż niewystarczająco chronione, kosztem kierowców, co wymaga zmian prawa - mówiono podczas konferencji na ten temat w Warszawie
  • Sądy przyznają zaś pieszym zbyt niskie odszkodowania i zadośćuczynienia 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich postuluje, by pieszy miał pierwszeństwo przed  pojazdem już gdy tylko zamierza wejść na przejście     

13 czerwca 2019 r. w Warszawie odbyła się konferencja „Pieszy zawsze pierwszy” pod patronatem m.in. Rzecznika Praw Obywatelskich oraz Prezesa Najwyższej Izby Kontroli. Była to inauguracja 5. Warszawskiego Tygodnia Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Konferencję zorganizowała po raz kolejny Fundacja „Drogi Mazowsza” we współpracy z Biurem Polityki Mobilności i Transportu m. st. Warszawy.

W konferencji udział wzięli m.in. zastępca RPO dr Maciej Taborowski wraz ze współpracownikami. Byli także przedstawiciele organizacji pozarządowych, świata nauki, Urzędu m. st. Warszawy, NIK, niemieckiej policji, prawnicy, dziennikarze, biegli specjalizujący się w tematyce bezpieczeństwa ruchu drogowego.  

Przedmiotem wystąpień, debaty i ożywionej dyskusji była kwestia praw pieszego w świetle obowiązującego ustawodawstwa. Wskazywano na niedoskonałości przepisów określających prawa i obowiązki  pieszego oraz relacje na drodze zachodzące pomiędzy pieszymi oraz kierującymi pojazdami. Dokonano przeglądu orzecznictwa sądów cywilnych i karnych.

W kwestii dostępu pieszych poszkodowanych w wypadkach do wymiaru sprawiedliwości wskazywano na zbyt niskie odszkodowania i zadośćuczynienia zasądzane przez sądy; konieczność ponoszenia przez powodów wysokich opłat sądowych (bardzo często cała kwota ubezpieczenia uznana i wypłacona przez ubezpieczyciela – stanowiąca znikomą część żądania – musi być przeznaczania na wpis sądowy). Problemem są też wiele lat trwające postępowania sądowe.

W panelu nt. „Pierwszeństwo pieszego. W którym momencie?” udział wzięli dyrektor Departamentu Porządku i Bezpieczeństwa Wewnętrznegow NIK gen. Marek Bieńkowski, zastępca RPO dr Maciej Taborowski, poseł Michał Szczerba oraz mec. Michał Fertak z Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie.

Maciej Taborowski poinformował o dotychczas podejmowanych przez RPO działaniach na rzecz pieszych, w tym korespondencji prowadzonej z Ministrem Infrastruktury w sprawie pierwszeństwa pieszych na przejściach oraz problemu hulajnóg elektrycznych.

Marek Bieńkowski wskazał, że potrzebne są odważne zmiany w prawie. W przyszłym roku NIK ponownie zajmie się sprawą pieszych, bo zalecenia sprzed kilku lat nie zostały przez ustawodawcę wdrożone. Podkreślił, że brak jest organu kompleksowo odpowiedzialnego za bezpieczeństwo w ruchu drogowym.

Michał Szczerba przypomniał o nieuchwaleniu w poprzedniej kadencji Sejmu projektu ustawy dającej pieszym pierwszeństwo na przejściach (tzw. lex Bublewicz). Przypomniał, że corocznie do 40% potrąceń pieszych dochodzi na przejściach dla pieszych. W obecnej kadencji była próba zmiany przepisów po złożonej petycji, ale nie podjęto prac legislacyjnych. W jego ocenie za mało przeznacza się pieniędzy na działania edukacyjne w tym obszarze.

Mec. Michał Fertak  podkreślał, że nie uwzględnia się dostatecznie wartości życia ludzkiego. Ustawodawca koncentruje się na wygodzie kierowców. Dyskusja trwa od lat, ale nic się nie dzieje w praktyce. Infrastruktura dostosowana jest dla kierowców, o pieszych się nie pamięta.

Wcześniej przedstawiciel brandenburskiej policji Jörg Humboldt omówił doświadczenia Republiki Federalnej Niemiec w zakresie poprawy bezpieczeństwa uczestników ruchu, przede wszystkim pieszych.

Ofiary wśród pieszych na kolei były przedmiotem wystąpienia dra Johannesa Friedricha z Technische Universitaet Berlin. Tereny kolejowe, przede wszystkim przejazdy kolejowe, perony czy torowiska na jezdniach stwarzają liczne zagrożenia dla życia i zdrowia pieszych. Prelegent omówił przypadki niebezpiecznych i nierozsądnych zachowań pieszych oraz działania podejmowane w celu ich minimalizacji.

Warszawski Tydzień Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego to projekt Fundacji realizowany nieprzerwanie od 2015 roku. Adresowany jest do wszystkich użytkowników dróg – każdy dzień poświęcony jest innej grupie. To 7 imprez w 7 dni o zasadach ruchu drogowego organizowanych na koniec roku szkolnego.

 

 

Trzy lata po śmierci Igora Stachowiaka. Oświadczenie RPO

Data: 2019-05-15

Postulaty zmian systemowych nie straciły na aktualności

15 maja mijają 3 lata od śmierci Igora Stachowiaka. Trzydzieści sześć miesięcy szansy, by resorty Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Sprawiedliwości, wyciągnęły z tej tragedii wnioski na przyszłość, tworząc spójny i funkcjonalny system skutecznej ochrony obywateli przed torturami. Niestety, ani przypadek Stachowiaka, który nie doczekał się jeszcze orzeczenia sądu, ani kolejne wyroki, które zapadły wobec funkcjonariuszy stosujących tortury, nie spowodowały pogłębionej refleksji, o którą zabiegam. Natomiast świadek zatrzymania Igora Stachowiaka, który nagrywał czynności policjantów - zatrzymany w wyniku akcji policyjnej - został oskarżony o naruszenie nietykalności osobistej w celu zmuszenia zatrzymujących go policjantów do odstąpienia od czynności służbowych. Akt oskarżenia przeciwko niemu wpłynął do sądu pod koniec ubiegłego roku.  

W tym dniu  chciałbym móc napisać o tym, że postulowane przeze mnie zmiany zostały zrealizowane i że śmierć Igora nie poszła na marne. Z przykrością jednak muszę stwierdzić, że fundamentalne elementy gwarancyjne, o  których wprowadzenie zabiegam od lat, nadal nie zostały potraktowane z należytą atencją.

Minister nie odpowiada, a obywatele padają ofiarami tortur

18 kwietnia 2017 r. przekazałem Ministrowi Sprawiedliwości analizę konkretnych, potwierdzonych sądownie przypadków tortur, okrutnego i nieludzkiego traktowania, które miały miejsce w latach 2008 – 2015. Wnioski poczynione w ramach analizy nie pozostawiają złudzeń, że system ochrony obywateli przez torturami nie działa należycie. Brakuje wypełnienia trzech podstawowych jego filarów, którymi są:

  • dostęp każdego zatrzymanego do obrońcy od początku zatrzymania,
  • poddawanie każdego zatrzymanego badaniom lekarskim, 
  • powiadamianie osób bliskich przez zatrzymanych o fakcie zatrzymania.

Dwa ponaglenia skierowane do Ministra Sprawiedliwości, pismo do Prezesa Rady Ministrów, kolejne dwa ponaglenia do Premiera …

Dziś mija dokładnie 756 dzień bez odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na moje wystąpienie. Nie nastąpiły również żadne zmiany w prawie, które stanowiłyby reakcję na mój apel.

W tym samym czasie, sądy skazały łącznie 7 funkcjonariuszy policji w dwóch sprawach, w których dopuścili się stosowania tortur wobec zatrzymanych. Wyrok w jednej ze spraw (stosowania prywatnego paralizatora wobec zatrzymanych doprowadzonych do izby wytrzeźwień w Lublinie), w której skazanych zostało 3 funkcjonariuszy, jest prawomocny. Druga ze spraw (torturowanie zatrzymanego na komendzie w Kołobrzegu przez 4 policjantów przy wykorzystaniu m.in. paralizatora), znajduje się obecnie na etapie postępowania międzyinstancyjnego. W toku pozostaje ponadto postępowanie wobec funkcjonariuszy z Komendy Powiatowej Policji w Rykach, którzy torturowali zatrzymanego pod zarzutem bezczeszczenia grobu zmarłego policjanta, 70-letniego mężczyznę.

Daty popełnienia tych przestępstw – 17/18.07.2016, 4.06.2017, 22.08.2018, pokazują, że w każdym roku przypadającej w dniu dzisiejszym trzeciej rocznicy śmierci Igora Stachowiaka, popełniony został najbardziej rażący atak na prawa człowieka, jaki stanowią tortury. Czy w XXI wieku, w demokratycznym państwie prawa możemy pozwolić sobie na kolejne tego typu przypadki?

Trzydzieści lat po wejściu w życie Konwencji ONZ, wciąż brakuje przestępstwa tortur w polskim kodeksie karnym

Nasze prawo w zakresie ochrony przed torturami w miejscach zatrzymań jest niewystarczające. Brak definicji przestępstwa tortur utrudnia lub wręcz uniemożliwia kwalifikację konkretnych czynów jako tortur w rozumieniu Konwencji ONZ o zakazie tortur. Nie pozwala też na szybkie i bezstronne dochodzenie oraz wymierzanie odpowiedniej kary sprawcom. Dlatego 24 października 2018 r. zaapelowałem po raz kolejny do Ministra Sprawiedliwości o wprowadzenie do polskiego prawa definicji tortur oraz określenia kar za ich stosowanie. Do dnia dzisiejszego, nie otrzymałem odpowiedzi w tej sprawie.

Potrzebujemy prawnej ochrony funkcjonariuszy sprzeciwiających się stosowaniu tortur

Tortury mają miejsce w biały dzień. Są stosowane w komendach, komisariatach Policji, czyli w  tych miejscach, które powinny gwarantować bezpieczeństwo każdemu z obywateli, nawet tego, który podejrzewany jest o popełnienie przestępstwa. Tymczasem tak nie jest. Dla tych, którzy padli ofiarą tortur, te miejsca i ludzie wykonujący w nich swe obowiązki nie kojarzą się z  bezpieczeństwem, lecz z pozbawianiem godności. Dzieje się tak, ponieważ takie przypadki nie są zgłaszane przez funkcjonariuszy będących ich świadkami. Niektórzy dopuszczają się takiego zaniechania, bo nie widzą niczego złego w stosowaniu przemocy fizycznej i psychicznej względem zatrzymanych; inni zaś nie reagują z obawy o własne bezpieczeństwo. W  dniu 16.04.2018 r. w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów zaapelowałem o wprowadzenie środków prawnych służących ochronie sygnalistów w służbach mundurowych i  służbach specjalnych (ang. whistle-blower) jako mechanizmu chroniącego przed torturami. Sygnaliści powinni mieć gwarancje prawne, dzięki którym ujawnianie tortur stosowanych przez ich współpracowników, nie będzie związane z zagrożeniem ich bezpieczeństwa i konsekwencjami zawodowymi. Moja inicjatywa spotkała się z zapowiedzią Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji jej wykorzystania podczas prac nad projektem ustawy o jawności życia publicznego.

Procedury stosowania przez policjantów paralizatorów są niezbędne

Śmierć Igora Stachowiaka wielokrotnie rażonego przez policjantów paralizatorem i użycie przez policjanta w Lublinie prywatnego paralizatora stały się dla mnie podstawą do zwrócenia uwagi na zasady użycia tego środka przymusu bezpośredniego. Skierowałem w tej sprawie dwa wystąpienia do Komendanta Głównego Policji. W pierwszym z nich zwróciłem uwagę, że  całkowicie niedopuszczalne jest posiadanie oraz używanie prywatnego sprzętu (na przykład paralizatorów) przez policjantów w trakcie pełnienia służby. W odpowiedzi Komendant Główny poinformował, że wydał polecenia kategorycznego zakazu posiadania, używania i wykorzystywania - w czasie służby i podczas realizacji zadań służbowych - jakichkolwiek prywatnych środków przymusu bezpośredniego lub urządzeń podobnie działających. W drugim wystąpieniu zwróciłem uwagę na zagrożenia jakie wiążą się z użyciem paralizatorów dla zdrowia i życia ludzi oraz na to, że użycie paralizatorów wywołuje silny ból, co może kwalifikować takie działanie jako tortury. Postulowałem w związku z tym poddanie używania tego środka rygorom podobnym jak w przypadku broni palnej – w szczególności w zakresie dokumentowania każdego przypadku użycia oraz kontrolowania przez przełożonych tych przypadków. W  odpowiedzi Komendant poinformował, że polecił przeprowadzenie stosownych analiz oraz przygotowanie projektu wytycznych określających sposób postępowania przy użyciu lub  wykorzystaniu paralizatorów, co doprowadziło do wydania w dniu 9 sierpnia 2018 r. wytycznych nr  4 w sprawie wybranych procedur i sposobu sprawowania nadzoru nad  postępowaniem policjantów lub innych wyznaczonych osób z przedmiotami przeznaczonymi do obezwładniania osób za pomocą energii elektrycznej, pozostającymi na wyposażeniu Policji (Dz.U. KGP z 2018 r. poz. 82).

Pilotażowy program Body cameras

Z zadowoleniem przyjąłem informację na temat zwiększenia transparentności działań Policji podczas interwencji. W połowie grudnia 2017 r. ruszył pilotażowy program związany z wyposażeniem policjantów w kamery na mundurach. Jako pierwsi, w urządzenia rejestrujące obraz i dźwięk, wyposażeni zostali policjanci z trzech garnizonów: stołecznego, dolnośląskiego i podlaskiego.

Informacje zebrane od policjantów biorących udział w programie, wskazują na prewencyjną rolę zastosowanych urządzeń - osoby uprzedzone o tym, iż są nagrywane zmieniają swoje zachowanie stając się mniej agresywne i bardziej skłonne do wykonywania poleceń policjanta. Dodatkowo rzadziej podważana jest zasadność podejmowanych czynności służbowych przeprowadzanych przez policjantów, co skutkuje zwiększeniem ich bezpieczeństwa.

Dziwi mnie, że dysponując tak pozytywnymi wynikami trwającego programu, Komenda Główna Policji nie planuje objęcia nim również funkcjonariuszy służby kryminalnej i śledczej.

Przełomowe orzeczenia lubelskich sądów

Orzeczenia Sądu Rejonowego i Sądu Okręgowego w Lublinie wydane w sprawie stosowania prywatnego paralizatora przez funkcjonariusza policji, stanowią przykłady przełomowej argumentacji, w której oparto się na  Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub  poniżającego traktowania albo karania z 1984 r.

Tylko w Lublinie nazwano działania funkcjonariusza torturami, pomimo, że w każdej z dotychczasowych spraw zakończonych prawomocnymi skazaniami policjantów, sprawcy wypełnili de facto definicję tortur z art. 1 Konwencji, której treścią związane jest nasze państwo od 1989 r. Wyroki lubelskich sądów to nie tylko przełomowe sięgnięcie do definicji tortur by nazwać postępowanie policjantów, lecz także wskazanie na szerszy wymiar społeczny takich czynów. Osądzona sprawa podważa bowiem zaufanie do lubelskiej Policji. Jak podkreślono w uzasadnieniu, podstawą skuteczności Policji w państwie demokratycznym jest respekt i szacunek jaką darzą ją obywatele. To nie jest to samo co strach przed brutalnym i nieprzewidywalnym policjantem. Tymczasem, w ocenie sądu, przez pryzmat takich przypadków, ktoś może postrzegać całą Policję jako formację niezdyscyplinowaną, nieprofesjonalną, skłonną używać przemocy bez potrzeby i dla kaprysu.

Kampania społeczna „Państwo bez tortur”

Tortury wobec obywateli naszego państwa stosowane były przez funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa w czasach ustroju komunistycznego. Niestety, po upadku reżimu mamy w dalszym ciągu problem w tym obszarze. Bez wątpienia jednym z najistotniejszych elementów, mających wpływ na obecność tortur w Polsce po 1989 roku jest niska świadomość obywateli naszego kraju w tym zakresie. Z badania „Tortury – opinie Polaków” przeprowadzonego z mojej inicjatywy przez Kantar Millward Brown wynika, że: aż 71 % badanych uważa, że w Polsce po 1989 r. stosowane były tortury, aż 86 % ankietowanych uważa, że problemowi wykorzystywania tortur przez instytucje państwowe powinno poświęcać się więcej miejsca w przestrzeni publicznej, a 41 % badanych uważa, że stosowanie tortur może być uzasadnione w szczególnych przypadkach!

O tym, jak niezwykle krzywdząca jest to postawa, najdobitniej świadczy sprawa niesłusznie skazanego Tomasza Komendy, który jak sam kilkukrotnie wskazywał, przyznał się do zbrodni, której nie popełnił, bo był bity przez policjantów podczas przesłuchania. Tymczasem każdy członek społeczeństwa powinien czuć się bezpiecznie w kontaktach z organami ścigania, nawet jeśli jest podejrzany o popełnienie przestępstwa. Dlatego też, z końcem 2018 roku ogłosiłem rozpoczęcie kampanii społecznej Państwo bez tortur. Jej partnerami są: Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Izba Radców Prawnych, Rada Europy, ODIHR OBWE, Stowarzyszenie Zapobiegania Torturom (Association for the Prevention of Torture) oraz Kantar Millward Brown. Głównym założeniem kampanii jest pogłębienie świadomości społecznej na temat tego, czym są tortury i kto może stać się ich ofiarą. Z doświadczenia Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur wynika bowiem, że  najczęściej ofiarami tortur są osoby o niewielkiej świadomości społecznej, bardzo często niepełnoletni, ale także osoby z niepełnosprawnościami.

Dziś po niemal pięciu miesiącach od rozpoczęcia Kampanii stwierdzam z zadowoleniem, że  beneficjentami działalności edukacyjnej świadczonej w jej ramach, są również przedstawiciele Policji. Wierzę, że tylko poprzez wspólne działania możemy wpłynąć na zmianę społecznego podejścia do problemu tortur. Kluczowe jest podnoszenie świadomości obywateli na temat przysługujących im praw, a także podjęcie dialogu z przedstawicielami władzy, mającego na celu wypracowanie najskuteczniejszych gwarancji prawnych chroniących przed złym traktowaniem ze  strony przedstawicieli państwa.

II.519.656.2018

Czarna seria w SOR-ach na Śląsku – Rzecznik prosi o wyjaśnienia

Data: 2019-04-02
  • Po serii informacji o dramatycznych wydarzeniach w Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych na Śląsku RPO podejmuje interwencje
  • W pismach do szpitali i prokuratur prosi o wyjaśnienia, co się zdarzyło i jak wygląda badanie tych przypadków
  • Sprawy te Rzecznik podjął z urzędu, a więc nie czekając na zgłoszenie od obywateli – tylko na podstawie doniesień mediów

Seria dramatycznych wydarzeń rozpoczęła się od opisywanej już na stronie Rzecznika sprawy śmierci pacjenta, który nie doczekał się pomocy w szpitalnej izbie przyjęć w Sosnowcu. Z publikacji w „Dzienniku Zachodnim” wynika, że chory konał w męczarniach na szpitalnym korytarzu. Przez 9 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza, choć miał skierowanie w trybie pilnym od lekarza rodzinnego. Na skierowaniu napisano, że problemem puchnięcia nogi są naczynia. Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu. Mimo to, został sklasyfikowany jako pacjent, który może czekać powyżej 4 godzin (kolor zielony triażu). Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Stan zdrowia pacjenta stale się pogarszał; zmarł w izbie przyjęć. RPO poprosił szpital o stanowisko, a Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Południe - o informacje, co się dzieje w tej sprawie. (BPK.7015.1.2019)

Kolejny artykuł ukazał się 22 marca 2019 r. w internetowym serwisie gazety „Dziennik Zachodni”. Z publikacji wynika, że do mediów społecznościowych trafiło wideo, ukazujące sytuację cierpiącej z bólu młodej kobiety, która nie mogła doczekać się pomocy w SOR szpitala w Dąbrowie Górniczej. Po kilkudziesięciu minutach zaczęli interweniować przebywający tam inni pacjenci. Kobieta zemdlała. Mimo to, obecny ratownik medyczny, zamiast udzielić pomocy, oddalił się, nie podjąwszy żadnych czynności. W tej sprawie Rzecznik zwrócił się do Dyrektora Zagłębiowskiego Centrum Onkologii w Dąbrowie Górniczej z prośbą o wyjaśnienia. (BPK.7013.2.2019)

26 marca 2019 r. w internetowym serwisie portalu „naszemiasto.pl” pojawiła się zaś publikacja opisująca przypadek młodej kobiety, która trafiła do SOR w Szpitalu Powiatowym w Zawierciu w nocy z 10 na 11 marca br. Była w ciąży, miała podejrzenie udaru, ale nie otrzymała natychmiastowej pomocy. Obecnie jest w ciężkim stanie i nadal walczy o życie w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Katowicach. Partner kobiety złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez personel szpitala. Rzecznik zwrócił się do nadzorującej sprawę Prokuratury Rejonowej w Zawierciu o informacje o stanie sprawy oraz do dyrektora Szpitala Powiatowego w Zawierciu  - o wyjaśnienia. (BPK.7015.2.2019)

Informacje, które uzyska RPO będą podstawą do kolejnych działań Rzecznika i innych instytucji państwa, także po to, by zapobiegać podobnym sytuacjom w przyszłości.

Sprawa tragicznego zdarzenia w szpitalu w Sosnowcu – interwencja RPO

Data: 2019-03-25
  • Po dramatycznych informacjach w mediach o śmierci pacjenta, który nie doczekał się pomocy w szpitalnej izbie przyjęć, RPO podjął interwencję
  • W pismach do szpitala i prokuratury prosi o formalne wyjaśnienia, co się zdarzyło i jak wygląda wyjaśnianie tej tragedii
  • Zebrane tak informacje są podstawą do kolejnych działań RPO i innych instytucji państwa, także po to, by zapobiec podobnym nieszczęściom

Z publikacji w „Dzienniku Zachodnim” wynika, że chory człowiek konał w męczarniach na szpitalnym korytarzu w Sosnowcu. Przez 9 godzin czekał na przyjęcie przez lekarza, choć miał skierowanie w trybie pilnym od lekarza rodzinnego. Na skierowaniu było napisane, że problemem puchnięcia nogi są naczynia. Wszystko wskazywało na zator, stan zagrażający życiu.

Mimo takiego skierowania został sklasyfikowany jako pacjent, który może czekać powyżej 4 godzin (kolor zielony triażu). Z nogi cały czas sączył się płyn z krwią. Stan zdrowia pacjenta stale się pogarszał i zmarł w izbie przyjęć.

Na podstawie art.13 ust.1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich RPO prosi o przedstawienie stanowiska szpitala, a Prokuraturę Rejonową Sosnowiec-Południe prosi o informacje, co się dzieje w tej sprawie.

Interwencję tę RPO podejmuje z urzędu, a więc nie czekając na zgłoszenie od obywateli – tylko na podstawie informacji medialnych.

BPK.7015.1.2019 

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę nieodpowiedniej reakcji policjantów w Łodzi na zgłoszenie przez młodą kobietę usiłowania gwałtu i pobicia

Data: 2019-02-27

Sprawa została opisana w mediach społecznościowych i w „Gazecie Wyborczej” 27 lutego. Rzecznik poprosił Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi o informacje o ustaleniach i podjętych działaniach.

Zgodnie z ustawą o RPO (art. 17) instytucja, do której zwraca się Rzecznik, ma obowiązek z nim współdziałać i udzielać żądanych informacji.

II.519.204.2019

Bliżej przyjęcia standardów Konwencji Stambulskiej ws. przemocy w rodzinie. RPO pisze do ministra Adama Lipińskiego

Data: 2019-02-22
  • Za poszerzeniem pojęcia przemocy w rodzinie o przemoc psychiczną i seksualną opowiada się pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Adam Lipiński
  • Według niego ustawa o przeciwdziałaniu przemocy mogłaby też objąć przemoc w związkach osób nie będących małżeństwem, a nawet nie mieszkających razem  
  • RPO wiele razy wskazywał na konieczność przyjęcia przez Polskę takich standardów wynikających m.in. z tzw. Konwencji Stambulskiej
  • Aby móc skutecznie zwalczać przemoc w rodzinie, trzeba także o wiele szerzej niż dziś zbierać dane statystyczne o tym zjawisku – wskazuje Rzecznik

RPO Adam Bodnar napisał do ministra Adama Lipińskiego, że z uznaniem przyjął jego stanowisko wyrażone w programie TVN „Czarno na Białym” 24 stycznia 2019 r. Adam Lipiński wskazał w nim na konieczność wdrożenia w toku prac legislacyjnych nad nowelizacją ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie międzynarodowych standardów wynikających m.in. z Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule 11 maja 2011 r.

Adam Lipiński mówił w tym programie m.in, że do ustawy należałoby wprowadzić przemoc psychiczną i seksualną oraz objąć nią także osoby nie będące małżeństwem, a nawet nie mieszkające razem, ale tworzące stałe związki.

- Nie mam wątpliwości, że dostrzeżona przez pana potrzeba objęcia ochroną prawną ofiar przed wszelkimi rodzajami przemocy w rodzinie – w tym fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej - w istotny sposób poprawi sytuację pokrzywdzonych – napisał Adam Bodnar. Propozycje ministra pozostają zbieżne z propozycjami, które Rzecznik konsekwentnie przedstawiał właściwym organom od początku swojej kadencji.

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go Ministerstwu Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. W rekomendacjach Rzecznik wskazywał m.in, że trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy; sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą; definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej formy, także ekonomiczną, a państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy. 

W piśmie do ministra Adama Lipińskiego Rzecznik wskazał, że  konieczne jest rozszerzenie kręgu osób uprawnionych do wsparcia przewidzianego przez ustawę o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie o osoby, które doznają przemocy ze strony byłego małżonka lub partnera. Zobowiązanie takie wynika z definicji „przemocy domowej” określonej w Konwencji Stambulskiej. Pod tym pojęciem rozumie ona „wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej zdarzające się w rodzinie lub gospodarstwie domowym, lub między byłymi, lub obecnymi małżonkami, lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą lub dzielili miejsce zamieszkania, czy nie”.

Przyjęcie takiego zakresu przemocy w bliskich związkach rekomenduje również Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje ją jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występuje między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Obecnie prawo w tym zakresie nie spełnia tych standardów – ustawa przyznaje ochronę prawną tylko przed aktami przemocy ze strony członka rodziny w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego oraz osoby, która zamieszkuje lub gospodaruje wspólnie z osobą pokrzywdzoną. Osoby doznające przemocy ze strony niezamieszkujących wspólnie byłych partnerów lub małżonków są pozbawione niezbędnego wsparcia ze strony władz. RPO podnosił problem w wystąpieniach do m.in. Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Prezesa Rady Ministrów.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. Chodzi o opublikowane w lipcu 2018 r. raport Data collection on intimate partner violence by the police and justice sectors: Poland. 

13 ważnych wskaźników przemocy dla jej lepszego zwalczania 

Mając na uwadze, że tylko poprawne oszacowanie skali przemocy w bliskich związkach pozwoli na dobranie właściwych środków zaradczych, eksperci EIGE opracowali listę 13 wskaźników, których osiągnięcie spełnia standard  wymagany przez Konwencję Stambulską i dyrektywę PE o prawach ofiar.

Z analizy opracowania wynika, że obecne rozwiązania w Polsce są dalece niewystarczające. Polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości osiągają w pełni tylko jeden z 13 wskaźników - dotyczący liczby kobiet zgłaszających gwałt. Tymczasem Konwencja Stambulska wymaga m.in. gromadzenia  oddzielnych danych statystycznych w odpowiednim podziale i w regularnych odstępach czasu, dotyczących przypadków wszystkich form przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej wobec kobiet. Ponadto Konwencja mówi o wspieraniu badań dotyczących wszystkich form przemocy w celu poznania ich przyczyn i skutków, częstości występowania oraz karalności, a także skuteczności działań w celu wykonania Konwencji oraz przeprowadzania badań ludności, by oceniać skalę i tendencje w stosowaniu wszystkich form przemocy.

Raport wyjaśniający do Konwencji Stambulskiej podaje, że gromadzenie tych danych ma olbrzymie znaczenie nie tylko dla projektowania skutecznej polityki zwalczania przemocy wobec kobiet, ale także pozwala na bieżąco doskonalić system wsparcia osób pokrzywdzonych, jak również monitorować dynamikę i skalę zjawiska..

Eksperci EIGE za kluczowe uznają, aby przedstawiciele organów ścigania gromadzili następujące dane statystyczne pozwalające ocenić w skali rocznej:

  • liczbę kobiet-ofiar aktów przemocy w bliskich związkach popełnianych przez mężczyzn, jak również ogólnej liczby kobiet-ofiar aktów poszczególnych rodzajów przemocy w bliskich związkach (tj. fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej) popełnianych przez mężczyzn;
  • liczbę zgłoszonych przypadków przemocy związanych z przemocą w bliskich związkach przeciwko kobietom popełnianym przez mężczyzn;
  • liczbę mężczyzn-sprawców przemocy w bliskich związkach przeciwko kobietom i odsetek mężczyzn w grupie sprawców;
  • liczbę zabójstw, których ofiarą była kobieta, a sprawcą – jej partner/mąż.

Organy wymiaru sprawiedliwości powinny zaś gromadzić dane pozwalające określić w skali rocznej:

  • liczbę wniosków oraz orzeczonych przez sąd środków z zakresu izolacji sprawcy od ofiary przemocy w bliskich związkach wobec kobiet (tj. nakazu opuszczenia lokalu, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym), z uwzględnieniem rodzaju sądu;
  • liczbę mężczyzn oskarżonych o stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet;
  • liczbę mężczyzn skazanych za stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet, w tym na karę pozbawienia wolności, jak również odbywających karę.

Raport zawiera również rekomendację, aby relacja pomiędzy ofiarą a sprawcą przemocy w bliskich związkach była systematycznie odnotowywana w statystykach jako jedna z obowiązkowych zmiennych na wszystkich etapach postępowania karnego. Systemy gromadzenia danych przez organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości powinny być kompatybilne i umożliwiać tworzenie niezbędnych zestawień. Istotne jest również, żeby wszelkie dane dotyczące zjawiska były upowszechniane. EIGE za pożądane uznaje zwiększenie roli Głównego Urzędu Statystycznego w publikowaniu danych źródłowych.

Raport EIGE wskazuje także na rozwiązania o charakterze legislacyjnym, które mogą ułatwić gromadzenie niezbędnych danych. Chodzi np. o wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa stosowania przemocy w bliskim związku wobec partnera/partnerki, nowelizację  art. 207 Kk poprzez uregulowanie w odrębnych paragrafach odmiennych form znęcania się (psychicznego i fizycznego) czy rozszerzenie zakresu stosowania ustawy wobec osób, które doznają przemocy ze strony byłych partnerów. 

Adam Bodnar ma nadzieję, że rekomendacje EIGE będą istotną pomocą w dalszych pracach zmierzających do pełnego wdrożenia postanowień Konwencji Stambulskiej i dyrektywy o prawach ofiar. Rzecznik poprosił ministra Adama Lipińskiego o ustosunkowanie się do tych rekomendacji oraz o stanowisko dotyczące ich wdrożenia.

 XI.518.19.2019

Pieszy wchodzący na przejście - z pierwszeństwem przed pojazdem. Wystąpienie RPO dla poprawy bezpieczeństwa

Data: 2019-02-05
  • W Polsce kierowcy coraz częściej potrącają pieszych na przejściach. Piesi to najsłabiej dziś chroniona grupa uczestników ruchu drogowego
  • Główną przyczyną takich wypadków jest nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu przez kierowców
  • Trzeba zmienić przepisy tak, by piesi mieli pierwszeństwo, zanim wejdą na pasy 

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się o to do Ministra Infrastruktury. Wystąpienie jest efektem spotkań Adama Bodnara z  przedstawicielami stowarzyszeń „Miasto Jest Nasze” i „Piesza Masa Krytyczna”.

Dziś pieszy ma pierwszeństwo na jezdni, kiedy wejdzie na przejście. Ale nie wcześniej. Kierowcy zaś Prawo o ruchu drogowym nakazuje zachowanie szczególnej ostrożności przy zbliżaniu się do przejścia. Nie odnosi się jednak do sytuacji, gdy pieszy zamierza wejść na przejście lub właśnie na nie wkracza.

Poprawić bezpieczeństwo pieszych 

Dlatego podczas spotkania w grudniu 2019 r. z Adamem Bodnarem przedstawiciele organizacji społecznych opowiedzieli  się za wprowadzeniem do Prawa o ruchu drogowym przepisu, który dawałby pieszemu pierwszeństwo już w momencie, gdy ma zamiar wejść na pasy, co sygnalizuje w ten sposób, że staje i czeka na możliwość przejścia. W takiej sytuacji kierowca musiałby ustąpić pierwszeństwa.

Poprawiłoby to bezpieczeństwo pieszych. Wiedząc, że pierwszeństwo przysługuje nie tylko człowiekowi na przejściu, ale także oczekującej na to, kierowca musiałby zachować jeszcze większą ostrożność i w większym stopniu zmniejszyć prędkość.

Rzecznik wskazuje, że w polskim prawie są już przepisy, z których można by wywodzić pierwszeństwo ludzi wchodzących na przejście dla pieszych. Zgodnie z § 47 ust. 4 rozporządzenia Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz.U. z 2002 r. Nr 170, poz. 1393), kierujący pojazdem zbliżający się do przejścia oznaczonego znakiem D-6 jest obowiązany zmniejszyć prędkość tak, aby nie narazić na niebezpieczeństwo osób znajdujących się na przejściu lub na nie wchodzących. Przepis ten nakazuje kierowcy zmniejszyć prędkość na tyle, aby mógł się zatrzymać przed przejściem - jeżeli pieszy na nim się znajduje lub na nie wchodzi.

Przepis ten pozostaje jednak w sprzeczności z Prawem o ruchu drogowym, w myśl którego pierwszeństwo przed pojazdem ma tylko pieszy na przejściu. Ponadto ustawa nie przekazuje do uregulowania w rozporządzeniu zasad zachowania się uczestników ruchu w miejscach oznaczonych znakami drogowymi.

Zasada, że pieszy ma pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na przejście, obowiązuje w krajach skandynawskich i w większości państw Europy Zachodniej.

  • W Norwegii i we Francji kierowca ma obowiązek zatrzymania się przed przejściem nawet wtedy, gdy człowiek stojący w pobliżu nie wykazują wyraźnego zamiaru przejścia przez jezdnię, a jedynie zbliżają się do jezdni.
  • W Szwajcarii kierowca musi się zatrzymać także wtedy, gdy pieszy stoi przed przejściem, ale ma oczywisty zamiar przejścia przez jezdnię.

Liczba ofiar śmiertelnych wypadków drogowych w przeliczeniu na milion mieszkańców jest w tych państwach zdecydowanie niższa niż w Polsce

Dane statystyczne niepokoją

W 2017 r. w Polsce doszło do 32 760 wypadków drogowych (w 25 proc. z udziałem pieszych). Śmierć poniosło 873 pieszych, a rannych zostało 7587. Do śmierci pieszego dochodziło w co piątym potrąceniu wskutek nadmiernej prędkości auta. Główną przyczyną potrąceń było nieustąpienie pierwszeństwa pieszemu na przejściu - wynika z danych Komendy Głównej Policji. 

Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w sprawozdaniu za 2017 r. zwróciła  uwagę, że liczba ofiar śmiertelnych wśród pieszych nieznacznie wzrosła w porównaniu z rokiem 2016 r. Wskazuje to na konieczność nowych działań zapobiegawczych dla poprawy bezpieczeństwa tej najsłabiej chronionej grupy uczestników ruchu drogowego.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra Andrzeja Adamczyka o rozważenie zainicjowania zmiany Prawa o ruchu drogowym przez przyznanie pierwszeństwa pieszym, którzy oczekują na przejście przez jezdnie lub na nie wkraczają.

V.511.12.2019

Przemoc domowa. RPO przedstawił premierowi propozycje zmian w prawie, by lepiej chronić ofiary, a sprawców edukować

Data: 2019-01-30
  • Trzeba lepiej pomagać ofiarom przemocy. Sprawca przemocy musi natychmiast dostawać nakaz opuszczenia mieszkania, które dzieli z ofiarą
  • Definicja przemocy powinna obejmować wszelkie jej akty, także ekonomiczną
  • Państwo musi zapewnić ochronę również ofiarom jednorazowego aktu przemocy 

Takie m.in. rekomendacje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar przedstawił premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Przygotował je po tym, jak na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do poprawek.

FAKTY: Przemoc domowa dotyka najsłabszych

Wszelkie przejawy przemocy w rodzinie stanowią naruszenie podstawowych praw i wolności człowieka. Dlatego stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa dla zapobiegania i zwalczania przemocy domowej powinno być jednym z najważniejszych wyzwań władzy.

Przemoc w rodzinie najczęściej dotyka osoby najsłabsze i te, którym najtrudniej się obronić: kobiety, dzieci lub osoby starsze. Wyjątkowo często jest doświadczeniem osób z niepełnosprawnościami. W 2017 r. policja odnotowała 165 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało blisko 93 tys. osób (73% ofiar to kobiety, ponad 14% - dzieci, a 12% - mężczyźni).

- Przemoc stosowana w rodzinie jest formą przemocy wobec kobiet, która wynika z utrwalonego na przestrzeni stuleci nierównego podziału władzy między kobietami a mężczyznami – pisze Rzecznik do premiera Mateusza Morawieckiego. Przemoc domowa jest doświadczeniem co trzeciej kobiety na świecie. 

Mimo wysiłków instytucji państwowych i organizacji pozarządowych problem pozostaje aktualny także w Polsce. Statystyki potwierdzają, że zjawisko to stanowi formę przemocy i dyskryminacji ze względu na płeć – przemoc na tle płciowym stosowana jest bowiem wobec kobiet w przeważającej mierze przez mężczyzn.

Z tego względu Rzecznik z uznaniem przyjął fakt, że w exposé z 12 grudnia 2017 r. premier Mateusz Morawiecki podkreślił konieczność prowadzenia polityki stanowczego sprzeciwu wobec jakichkolwiek przejawów takiej przemocy i pilną potrzebę wprowadzenia głębokich zmian systemu wpierającego osoby krzywdzone przez sprawców.

RPO miał nadzieję, że praca MRPiPS nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zakończy się przedstawieniem projektu, który będzie w pełni uwzględniać międzynarodowe standardy ochrony praw człowieka oraz będzie oferować ofiarom realną poprawę ich sytuacji. Tymczasem propozycja zmian przedstawiona pod koniec 2018 r. nie odpowiadała tym oczekiwaniom. W związku z tym niezbędne jest wskazanie zobowiązań i obszarów problemowych, które powinny być wzięte pod uwagę w dalszych pracach właściwych organów.

Skoro prace nad nowelizacją mają być kontynuowane, RPO przedstawił swe postulaty zmian. Celem Rzecznika jest poprawa ochrony osób doświadczającym przemocy w rodzinie.

STANDARDY: zobowiązania przyjęte przez Polskę i Polski dotyczące

Za szczególnie istotne Rzecznik uznaje międzynarodowe zobowiązania wynikające z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności i dorobku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. ETPCz orzekał m.in.,że:

  • przemoc ze strony partnera, której doświadczają kobiety, stanowi przejaw dyskryminacji ze względu na płeć. Pobłażliwość i bierność wobec przemocy wobec kobiet ze strony władz  narusza zakaz dyskryminacji;
  • niedopuszczalne i sprzeczne z Konwencją jest traktowanie przejawów przemocy domowej jako prywatnego konfliktu pomiędzy małżonkami, który nie wymaga interwencji państwa;
  • wydanie nakazu opuszczenia wspólnego mieszkania przez sprawcę powinno zapewniać natychmiastową ochronę ofiarom; wydanie go po pewnym czasie od pierwszych sygnałów o przemocy narusza Konwencję;
  • wiedząc o podejrzeniu stosowania przemocy, państwo ma działać aktywnie nawet wtedy, gdy pokrzywdzeni pod presją sprawcy wycofują  oskarżenia;
  • polityka państwa wobec przemocy domowej ma stanowić spójny i efektywny system.

Z perspektywy osób doznających przemocy szczególnie cenne jest podążanie za standardami Konwencji Rady Europy  o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej - czyli tzw. Konwencji Stambulskiej. Wskazuje ona, że przemoc wobec kobiet, w tym przybierająca formę przemocy domowej, ma charakter strukturalny, głęboko zakorzeniony w dysproporcji sił między płciami na przestrzeni wieków. Skuteczny system przeciwdziałania przemocy musi zaś podejmować tę problematykę kompleksowy. Według Konwencji przemoc domowa w większym stopniu dotyka kobiety, którym należy poświęcić szczególną uwagę. Zarazem Konwencja zachęca, aby stosować ją do wszystkich osób  doświadczających przemocy.

Specyfika zjawiska przemocy w rodzinie/przemocy domowej

Prawidłowa definicja przemocy w rodzinie powinna obejmować wszystkie rodzaje zachowań, których doświadczają ofiary. Zasadne jest odwołanie się do  Konwencji Stambulskiej, według której przemocą domową są wszelkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychologicznej lub ekonomicznej, które mogą występować w rodzinie lub gospodarstwie domowym, bez względu na to, czy występują one między byłymi lub obecnymi małżonkami lub partnerami, oraz niezależnie od tego, czy sprawca i ofiara dzielą miejsce zamieszkania.

Konwencja Stambulska uzupełnia istotną lukę w polskiej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie – mówi bowiem także o przemocy ekonomicznej. Pozbawia też wsparcia osoby doświadczające przemocy ze strony byłego partnera lub męża, z którym ofiara nie mieszka (przemoc taka nie może być dziś nawet ujęta w statystykach).

CZEGO W USTAWIE NIE NALEŻY ZMIENIAĆ: Uwagi RPO do projektu opracowywanego przez MRPiPS

Pomoc dla ofiar – nie może być na wniosek ofiar, ale z inicjatywy państwa

Władza ma zapewniać osobom dotkniętym przemocą ochronę zarówno w przypadku aktów jednorazowych, jak i tych o określonej częstotliwości. Jednorazowy akt przemocy jest zbyt często traktowany jako społecznie dopuszczalny konflikt rodzinny, a nie przestępstwo. Niezwłoczna reakcja państwa musi następować już na jej pierwsze sygnały, z inicjatywy organów państwa, a prowadzenie działań nie powinno wymagać formalnej zgody osoby doświadczającej przemocy (jak proponowano w nowelizacji z grudnia 2018 r.). 

Inaczej sytuacja ofiar jeszcze bardziej się pogorszy - w większości przypadków będą poddawane naciskom lub wręcz działaniom odwetowym ze strony sprawcy. A jeśli wycofają zgodę na dalsze prowadzenie procedury „Niebieskiej Karty”, będą pozbawione niezbędnego wsparcia.

Władze muszą odpowiadać za tworzenie warunków do przeciwdziałania przemocy

Opracowanie i realizacja gminnych, powiatowych i wojewódzkich programów przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz ochrony ofiar przemocy w rodzinie należy do zadań własnych tych samorządów (tak stanowi ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie). RPO z zaskoczeniem przyjął propozycję uchylenia obowiązku przygotowywania takich programów (co przewidywał grudniowy projekt).

Wprowadzenie fakultatywności opracowania tych programów budzi obawy RPO, że doprowadzi to do marginalizacji problemu lub – jak pokazuje przykład Zakopanego – pozbawi ofiar przemocy niezbędnego wsparcia.

Gorzka lekcja z Zakopanego

Mimo interwencji organów państwa, w gminie Zakopane wciąż nie podjęto uchwały w sprawie programu pomocy osobom krzywdzonym przez najbliższych, choć  od 2010 r. jest to prawny obowiązek. RPO ma nadzieję, że problem ten zostanie rozwiązany w dalszych pracach legislacyjnych, a państwo wyegzekwuje obowiązki ustawowe wobec Zakopanego.

Utrzymanie standardów sprawozdań i wyciągania wniosków z niepowodzeń

Prokurator Generalny raz na dwa lata musi opracować wytyczne wobec zasad postępowania  prokuratury w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Pomysł, by robić to rzadziej - raz na 4 lata - budzi poważne wątpliwości RPO. Ostatnie wytyczne Prokurator Generalny wydał 22 lutego 2016 r. - obowiązek ten nie został zatem zrealizowany w 2018 r.

Negatywnie RPO ocenia też postulat, aby sprawozdanie z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie Rada Ministrów przedkładała Sejmowi nie każdego roku, lecz co 3 lata. Tylko bowiem systematyczna analiza danych zapewnia możliwość szybkiego reagowania na stwierdzane uchybienia, co jest kluczowe dla zapewnienia niezbędnej efektywności systemu reagowania na zjawisko przemocy domowej i wsparcia osób pokrzywdzonych.

JAKIE ROZWIĄZANIA WARTO WPROWADZIĆ:  środki ochrony i wspieranie osób dotkniętych przemocą

Szybsza izolacja sprawcy od ofiary

Dziś w toku postępowania karnego sąd może orzec wobec sprawcy przemocy domowej opuszczenie lokalu.  Izolacja sprawcy przemocy jest możliwa także niezależnie od postępowania karnego. Art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie przewiduje, że na wniosek osoby dotkniętej przemocą, sąd cywilny może zobowiązać sprawcę-członka rodziny wspólnie zajmującego mieszkanie do jego opuszczenia.

JEDNAK PROCEDURY TE TRWAJĄ ZBYT DŁUGO. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia musimy mieć możliwość niezwłocznej izolacji ofiary i sprawcy przemocy - niezależnie od toczącego się postępowania karneg (gdy brak jest podstaw do zatrzymania czy wszczęcia postępowania karnego, a niezbędne jest zapewnienie fizycznego odseparowania osoby stosującej przemoc od bliskich).

Dlatego zdaniem RPO prawo nakazania natychmiastowego opuszczenia mieszkania powinni mieć policjanci, już w chwili interwencji domowej (Rzecznik zwracał już na to uwagę rządowi w grudniu 2015 r). Pozwoliłoby to na przerwanie przemocy i zapewnienie ofierze realnej pomocy w sytuacji, kiedy jej życie i zdrowie jest w szczególnym niebezpieczeństwie. Byłoby również sygnałem całkowitego braku przyzwolenia na przemoc w bliskich związkach. 

Sprawniejsze postępowania sądowe o zobowiązanie sprawcy przemocy do opuszczenia wspólnego mieszkania

Przewidziana w art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie instytucja cywilnego nakazu opuszczenia lokalu umożliwia sądom zobowiązanie osoby stosującej przemoc do opuszczenia mieszkania. Decyzja sądu zapada po rozprawie, która powinna odbyć się w terminie miesiąca od wpływu wniosku. Sprawy badane w Biurze RPO świadczą jednak,  że w praktyce dotrzymanie tego terminu jest trudne do osiągnięcia, zwłaszcza, gdy strony  wnoszą np. o przesłuchanie świadków. Z analiz RPO wynika, że średni czas oczekiwania na rozpatrzenie wniosku to 153 dni.

SĄDY MUSZĄ PRACOWAĆ SPRAWNIEJ. Dlatego RPO postulował przekazanie tych spraw wyłącznie wydziałom rodzinnym sądów oraz przyznanie tym sprawom kategorii „pilne” - co nastąpiło od początku 2018 r. Jest to jednak zmiana daleko niewystarczająca.

Lepsza pomoc mieszkaniowa dla osób doświadczających przemocy 

Większość ofiar– w zasadzie wyłącznie kobiety – ma realne trudności w uzyskaniu pomocy w znalezieniu innego mieszkania, którego nie dzieliłyby ze sprawcą. Nie ma żadnych preferencji w korzystaniu z gminnej pomocy mieszkaniowej, w tym pierwszeństwa w uzyskaniu mieszkania dla ofiar przemocy domowej. Rodzi to wiele problemów, które RPO bezskutecznie sygnalizował Ministrowi Infrastruktury w 2016 r. Rozważenia wymaga zatem doprecyzowanie przepisów, tak aby ofiary przemocy miały pierwszeństwo w uzyskaniu innego mieszkania.

Więcej specjalistycznych ośrodków wsparcia i miejsc bezpiecznego schronienia dla ofiar

Poważnym problemem jest niewystarczająca liczba powiatowych specjalistycznych ośrodków wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Takie ośrodki są miejscem pierwszej pomocy – ofiara i jej dzieci mogą tu znaleźć schronienie przez trzy miesiące (z możliwością przedłużenia - bez skierowania i bez względu na dochód). Dają natychmiastową pomoc psychologiczną i prawną, organizują dostęp do pomocy medycznej. Diagnozują też problem przemocy w rodzinie oraz opracowują indywidualny plan pomocy ofierze; prowadzą też grupy wsparcia.

Raport NIK z 26 kwietnia 2016 r. wskazał jednak na niedostatki tego systemu. Już sama liczba specjalistycznych ośrodków wsparcia w latach 2015-2017 nie zwiększyła się (jest ich 35); nadal niewystarczająca jest też liczba miejsc w tych placówkach (591). Jedynie osiem tych ośrodków mieściło się w budynkach dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnością ruchową.

Coraz mniej jest gminnych i powiatowych ośrodków wsparcia (w 2015 r. było ich 24, w 2017 – 20). W województwach: podlaskim, świętokrzyskim, lubelskim, małopolskim, lubuskim i kujawsko-pomorskim takich placówek w ogóle nie utworzono. Oznacza to brak realizacji przez właściwe organy obligatoryjnych zadań. Podobna jest sytuacja domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, których liczba od kilku lat jest niezmienna; są  województwa nieświadczące tej formy pomocy.

Lepsze planowanie indywidualnej pomocy dla ofiar

Pilnych zmian wymaga działalność zespołów interdyscyplinarnych, których członkowie m.in. przygotowują i wdrażają plan pomocy w indywidualnych przypadkach wystąpienia przemocy w rodzinie.

RPO ma wątpliwości wobec braku wyraźnego uregulowania wynagradzania osób z tych  zespołów. Zdaniem RPO warto również rozważyć wprowadzenie okresowego monitorowania przez grupy robocze sytuacji osób dotkniętych przemocą po zamknięciu procedury „Niebieskiej Karty”.

Wykorzystanie mechanizmów ochrony ofiar w ramach procedury karnej; skorzystanie z unijnej dyrektywy „ofiarowej”

Sposobem wzmocnienia ochrony osób pokrzywdzonych przemocą domową, czy ze względu na płeć byłoby też pełne wprowadzenie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Dyrektywa nakazuje, aby przy ocenie potrzeb pokrzywdzonych brać pod uwagę takie cechy jak: wiek, płeć oraz tożsamość płciowa, pochodzenie etniczne, rasa, religia, orientacja seksualna, stan zdrowia, niepełnosprawność, ale także - status pobytowy, problemy z komunikacją, związek ze sprawcą lub zależność od niego, czy doświadczenie przestępstw w przeszłości.

Dyrektywa formułuje obowiązek państwa udzielania pomocy ofiarom przestępstw w rozumieniu i byciu rozumianym od momentu pierwszego kontaktu z właściwym organem. Rzecznik zwraca tu uwagę na konieczność wdrożenia całościowych rozwiązań adekwatnych do potrzeb osób z różnymi niepełnosprawnościami, które są szczególnie narażone na przemoc. Prawo do rozumienia i bycia rozumianym powinno obejmować praktyczne sposoby dostosowania komunikacji do szczególnych potrzeb takich grup, jak osoby niewidome, z niepełnosprawnością intelektualną, czy niepełnoletnie.

  • Zaniepokojenie RPO budzi brak przepisu, który gwarantowałby ofiarom prawo do bycia przesłuchiwanym – w miarę możliwości – przez te same osoby. Jest też wątpliwość, czy w polskim porządku prawnym jest w pełni realizowane prawo ofiar przemocy seksualnej, na tle płci czy przemocy w bliskich związkach do przesłuchiwania przez osoby tej samej płci co ofiara.
  • Szczególnej uwagi wymaga też zapewnienie ofiarom wolności od zbędnych pytań dotyczących ich życia prywatnego, w tym zwłaszcza podczas rozprawy sądowej. Obecnie przepisy nie zawierają ograniczeń w tym zakresie.
  • Z kolei jawność rozprawy w takiej sprawie powinna być wyłączona nie tylko na żądanie osoby, która złożyła wniosek o ściganie, ale także osoby pokrzywdzonej przestępstwem.  Publiczne rozpoznawanie spraw o te przestępstwa drastycznie ingeruje w najintymniejszą sferę życia pokrzywdzonych i jest poważną traumą. Zdaniem Rzecznika w takich przypadkach ograniczone powinno być prawo prokuratora do sprzeciwu wobec wyłączenia jawności.

Poprawa zasad przesłuchania pokrzywdzonego przestępstwem przeciw wolności seksualnej 

Osobom pokrzywdzonym przestępstwami seksualnymi nie możemy przysparzać dodatkowych cierpień z powodu przedłużającego się i źle zorganizowanego postępowania.

Osoby te powinny być przesłuchane w sądzie raz i to możliwie szybko, bo oczekiwanie w takich sytuacjach jest dodatkową udręką. Przepisy wskazują dziś, że przesłuchanie należy przeprowadzić ze szczególnym poszanowaniem praw pokrzywdzonych, ale nie określono jego terminu. W efekcie bardzo często od przestępstwa do chwili przesłuchania upływają nawet trzy miesiące. W związku z postulatami RPO w tej kwestii, Ministerstwo Sprawiedliwości pracuje nad uzupełnieniem prawa - aby dochodziło do tego nie później niż w 14 dni od wpłynięcia wniosku.

Lepsza pomoc i edukacja sprawców przemocy

Nie da się skutecznie przeciwdziałać przemocy bez edukowania i pracy z samymi sprawcami. Pokazują to dane statystyczne:

  • 67% sprawców biorących udział  w programie korekcyjno-edukacyjnym deklarowało zaprzestanie  stosowania przemocy w czasie jego trwania.
  • 34% osób, które wcześniej w nich uczestniczyły, zupełnie zaprzestało jej stosowania.

Jednak przepisy nie pozwalają objąć takimi działaniami wielu sprawców.Sprawca ukarany bezwzględną karą więzienia nie może zostać zobowiązany do  udziału w takim programie. Zatem osoba taka wyjdzie na wolność nie tylko nie wiedząc, jak powstrzymywać się od przemocy, ale także nie musząc się tego nauczyć.

Jest tak dlatego, że przepisy ograniczają stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych tylko do tych sprawców, wobec których zastosowano środki  probacyjne (np. kara więzienia w zawieszeniu), przy czym orzekanie przez sąd tego obowiązku jest fakultatywne.

Zdaniem RPO należałoby przyjąć jako zasadę kierowanie wszystkich sprawców przemocy w rodzinie do uczestnictwa w programach korekcyjno-edukacyjnych. W przypadku stosowania środków probacyjnych taki obowiązek powinien być obligatoryjny

***

Mam nadzieję, że Pan Premier zechce przychylnie rozważyć przedstawione postulaty i poczynione zostaną starania ich odpowiedniego uwzględnienia w toku procesu legislacyjnego – brzmi konkluzja pisma Adama Bodnara. Uwagi te RPO kieruje na postawie wniosków i skarg, jakie otrzymuje od ludzi.

RPO poprosił premiera o pilne powiadomienie o stanie prac nad nowelizacją ustawy o przemocy w rodzinie oraz harmonogramu prac, w tym konsultacji publicznych.

XI.518.1.2019

RPO do ministra środowiska: umożliwić refundację kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny

Data: 2018-10-24
  • Ludzie skarżą się na problemy z refundacją kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny
  • Dotacje z samorządu terytorialnego nie mogą być bowiem udzielone na już zrealizowaną inwestycję
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra środowiska o wprowadzenie odpowiednich zmian w prawie

Osoby, które zdecydowały się na wymianę systemu ogrzewania na ekologiczny, ale wystąpiły o dotację po wyczerpaniu puli środków na dany rok, nie mogą już otrzymać dofinansowania w kolejnym roku rozliczeniowym. Zgodnie bowiem z przyjętą przez sądy administracyjne wykładnią, dotacja może być udzielona tylko na planowaną inwestycję – a nie na już zrealizowaną.

Problem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju jest bardzo poważny. Pozytywnym przykładem działań państwa na rzecz ochrony środowiska było przyjęcie w końcu ubiegłej kadencji Sejmu i podpisanie przez Prezydenta RP 6 października 2015 r. tzw. ustawy antysmogowej, która umożliwia wprowadzanie przez sejmiki wojewódzkie ograniczeń w spalaniu paliw. Wprowadzenie ograniczeń wiąże się jednak ze zwiększonymi nakładami finansowymi dla gospodarstw domowych np. konieczność zmiany systemu ogrzewania i zwiększone koszty ogrzewania. Dlatego też państwo powinno wspierać samorząd w realizacji zadań zmierzających do zapewnienia mieszkańcom odpowiedniej jakości powietrza.

Ze względu na konieczność przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza, które w sposób oczywisty stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego – czyli wartości znajdujących się pod ochroną Konstytucji RP – rzecznik prosi ministra środowiska o analizę problemu.

Zdaniem RPO warto byłoby rozważyć wprowadzenie takich zmian w prawie, które umożliwiłyby refundację kosztów ponoszonych przez obywateli na wymianę systemu ogrzewania na proekologiczny.

V.7203.68.2018 

Czy wreszcie będzie możliwa walka ze szkodliwymi wyziewami w pomieszczeniach? Odpowiedź MIiR na interwencję Rzecznika

Data: 2018-10-18
  • Jest szansa, że po 20 latach będą wreszcie przepisy o dopuszczalnym stężeniu w powietrzu szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych w pomieszczeniach dla ludzi
  • Od kilku lat upomina się o to Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazuje, że chodzi o konstytucyjne prawa do życia i zdrowia (art. 38 i 68 Konstytucji RP)
  • Resort inwestycji i rozwoju odpowiedział RPO, że jego postulaty zostaną uwzględnione podczas prac nad nowelizacją Prawa budowlanego

Ludzie skarżą się RPO, że nie mogą skutecznie walczyć ze szkodliwymi substancjami. Nie ma bowiem podstawy prawnej, aby chronić się przed szkodliwym dla zdrowia przekroczeniem stężeń i natężeń czynników wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Dlatego Państwowa Inspekcja Sanitarna nie może skutecznie interweniować, a sądy administracyjne wydają orzeczenia niekorzystne dla zdrowia obywateli.

12 marca 1996 r. Minister Zdrowia i Opieki Społecznej wydał wprawdzie zarządzenie w sprawie dopuszczalnych stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Nie może ono jednak stanowić podstawy prawnej rozstrzygania o prawach i obowiązkach obywateli. Konstytucja, która weszła w życie 17 października 1997 r., określiła dwuletni termin na ustalenie przez Radę Ministrów, które z zarządzeń sprzed jej wejścia w życie wymagają zastąpienia przez rozporządzenia. Po tym terminie zarządzenia co prawda nie utraciły mocy, ale przestały być źródłem prawa powszechnie obowiązującego.

W jednej ze zgłoszonych Rzecznikowi spraw powiatowy inspektor sanitarny zarządził unieruchomienie części pralni chemicznej, która stwarzała zagrożenie dla zdrowia mieszkańców lokalu powyżej. Decyzję uchylił jednak Wojewódzki Sąd Administracyjny z braku podstaw prawnych.

RPO o problemie informował w 2016 r. Ministra Zdrowia. Wskazywał na pilną konieczność dostosowania formy prawnej zarządzenia ministra z 1996 r. do katalogu źródeł powszechnie obowiązującego prawa. Wnosił ponadto rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia o substancje chemiczne, których szkodliwość stwierdzono w ostatnich 20 latach.

Resort odpowiedział, że art. 11 ust. 1 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane, na której mocy minister zdrowia zobowiązany jest określić rozporządzeniem dopuszczalne stężenia, nie spełnia wymogów Konstytucji RP. Minister dodał, że w 2011 r. w Głównym Inspektoracie Sanitarnym podjęto prace legislacyjne w sprawie, ale ich nie sfinalizowano z uwagi na koncepcję kompleksowego ujęcia problematyki budowlanej w projekcie ustawy Kodeks urbanistyczno-budowlany (KUB).  W grudniu 2016 r. GIS wystąpił do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o rozważenie uzupełnienia projektu KUB o zagadnienia stężeń czynników szkodliwych dla zdrowia. Jak podały media, prace nad projektem KUB  jednak zawieszono.  

Tymczasem sprawa wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Chodzi o  ważną wartość konstytucyjną, jaką jest ochrona życia (art. 38 Konstytucji RP) i zdrowia ludzkiego (art. 68 Konstytucji RP). Według RPO w tej sytuacji iluzoryczna staje się możliwość wypełniania obowiązków państwa w tym zakresie. - Zaniepokojenie budzi ponad 20-letnie zaniechanie ustawodawcy w sprawie - stwierdził RPO. We wrześniu 2018 r. zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Jerzego Kwiecińskiego o pilną  inicjatywę legislacyjną.

- Uprzejmie informuję, iż w Ministerstwie rozpoczęły się prace nad nowelizacją ustawy - Prawo budowlane, w ramach których art. 11, zawierający upoważnienie do wydania ww. aktu wykonawczego, zostanie uzupełniony o stosowne wytyczne – odpowiedział 10 października 2018 r. RPO wiceminister Artur Soboń.

Dodał, że 1 października Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju zwróciło się z prośbą do resortu zdrowia o współpracę i przekazanie ewentualnych propozycji uzupełnienia przedmiotowego przepisu ustawy.

IV.7000.44.2015

Obywatele czekają na skuteczną walkę ze szkodliwymi wyziewami w pomieszczeniach. Wystąpienie RPO do MIiR

Data: 2018-10-04
  • Ludzie mieszkający nad pralnią chemiczną muszą oddychać jej wyziewami, nawet jeśli są bardzo szkodliwe dla zdrowia
  • Państwowa Inspekcja Sanitarna nakazała zamknięcie części tej pralni, ale z braku odpowiednich podstaw prawnych sąd administracyjny uchylił tę decyzję
  • Od ponad 20 lat nie ma bowiem przepisów o dopuszczalnym stężeniu w powietrzu szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych w pomieszczeniach dla ludzi  
  • Takie zaniechanie ustawodawcy Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje za niezrozumiałe. Chodzi przecież o konstytucyjne prawa do życia i zdrowia (art. 38 i 68 Konstytucji RP)

Ludzie skarżą się RPO na to, że nie mogą skutecznie walczyć ze szkodliwymi substancjami. Nie ma bowiem podstawy prawnej, aby się chronić przed szkodliwym dla zdrowia przekroczeniem stężeń i natężeń czynników wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi.  Przez to Państwowa Inspekcja Sanitarna nie może skutecznie interweniować, a sądy administracyjne wydają orzeczenia niekorzystne dla zdrowia obywateli.

12 marca 1996 r. Minister Zdrowia i Opieki Społecznej wydał wprawdzie zarządzenie w sprawie dopuszczalnych stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi. Nie może ono jednak stanowić podstawy prawnej rozstrzygania o prawach i obowiązkach obywateli. Konstytucja, która weszła w życie 17 października 1997 r.,  określiła dwuletni termin na ustalenie przez Radę Ministrów, które z zarządzeń sprzed jej wejścia w życie wymagają zastąpienia przez rozporządzenia. Po tym terminie zarządzenia co prawda nie utraciły mocy, ale przestały być źródłem prawa powszechnie obowiązującego.

W jednej ze zgłoszonych Rzecznikowi spraw powiatowy inspektor sanitarny zarządził unieruchomienie części pralni chemicznej, która stwarzała zagrożenie dla zdrowia mieszkańców lokalu powyżej. Próbki powietrza wykazały tam zawartość czterochloroetylenu na poziomie 195, 322 oraz 571 mikrogramów (mcg) na m3 - dopuszczalne stężenie to 150 mcg/m3.

Rozstrzygnięcie to, utrzymane przez wojewódzkiego inspektora sanitarnego, zostało jednak uchylone przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Uzasadnienie wyroku głosi, że zarządzenie ministra z 1996 r. - jako akt wewnętrzny - w ogóle nie może stanowić podstawy prawnej decyzji administracyjnej. Sąd wskazał, że „określenie dopuszczalnej normy stężenia substancji w pomieszczeniach przez Państwowy Zakład Higieny mogłoby stanowić podstawę prawną, o ile istniałby przepis prawa upoważniający PZH do określania takich norm. Ani jednak w treści pism Zakładu, ani w decyzji organów administracji nie wskazano takiego przepisu. Nie powołano także żadnego innego przepisu, które określałyby przedmiotowe normy stężeń substancji. W związku z tym organ drugiej instancji winien ponownie dokonać oceny, czy w ogóle istnieje podstawa prawna do określenia dopuszczalnego stężenia czterochloroetylenu w pomieszczeniu mieszkalnym, a tym samym czy można stwierdzić fakt przekroczenia dopuszczalnej normy”.

RPO o problemie informował w listopadzie 2016 r. Ministra Zdrowia. Wskazywał na pilną konieczność dostosowania formy prawnej zarządzenia ministra z 1996 r.  do katalogu źródeł powszechnie obowiązującego prawa. Wnosił też o rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia o substancje chemiczne, których szkodliwość stwierdzono w ostatnich 20 latach.

W odpowiedzi resort napisał, że art. 11 ust. 1 ustawy z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane, na której mocy minister zdrowia zobowiązany jest określić w drodze rozporządzenia dopuszczalne stężenia, nie spełnia wymogów określonych w Konstytucji RP. Minister dodał, że w 2011 r. w Głównym Inspektoracie Sanitarnym podjęto prace legislacyjne w sprawie, ale ich nie sfinalizowano z uwagi na koncepcję kompleksowego ujęcia problematyki przepisów budowlanych w projekcie ustawy Kodeks urbanistyczno - budowlany (KUB).

W grudniu 2016 r. Główny Inspektor Sanitarny wystąpił do Ministra Infrastruktury i Budownictwa o rozważenie konieczności uzupełnienia projektu KUB o zagadnienia dotyczące stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia i o uwzględnienie w katalogu czynników szkodliwych substancji, których szkodliwość uznano  przez ostatnie 20 lat. Jak podały media, prace nad projektem KUB  jednak zawieszono.  

Tymczasem  sprawa wymaga pilnej interwencji ustawodawcy. Określenie dopuszczalnych stężeń czynników szkodliwych dla zdrowia wydzielanych przez materiały budowlane, urządzenia i elementy wyposażenia w pomieszczeniach przeznaczonych na pobyt ludzi, jest oczywistą i niezbędną koniecznością dla ochrony niezwykle ważnej wartości konstytucyjnej, jaką jest ochrona życia (art. 38 Konstytucji RP) i zdrowia ludzkiego (art. 68 Konstytucji RP). Według RPO w tej sytuacji iluzoryczna staje się możliwość wypełniania obowiązków państwa w tym zakresie.

W obecnym stanie prawnym zarządzenie ministra z 1996 r. nie może stanowić podstawy materialnoprawnej decyzji administracyjnej. Oznacza to, że w przypadku stwierdzenia przez Państwową Inspekcję Sanitarną, iż w pomieszczeniu dla ludzi stężenie substancji chemicznych jest znacznie przekroczone, co stwarza zagrożenie dla zdrowia, organy te nie mogą wszcząć postępowania administracyjnego. Działanie takie nie licowałoby bowiem z zasadą demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz zasadą praworządności postępowania organów (art. 7 Konstytucji i art. 6 k.p.a.).

Dziś rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie, nakłada jedynie obowiązek projektowania i wykonania budynku przeznaczonego na pobyt ludzi tak, aby zawartość stężeń i natężeń czynników szkodliwych dla zdrowia nie przekraczała wartości dopuszczalnych, określonych w przepisach sanitarnych oraz bezpieczeństwa i higieny pracy.

- Zaniepokojenie budzi ponad 20-letnie zaniechanie ustawodawcy w sprawie uregulowania zagadnień objętych zarządzeniem Ministra Zdrowia i Opieki Społecznej z 12 marca 1996 r. – stwierdził RPO. Zaniechanie to od tak długiego czasu wydaje się niezrozumiałe. Konieczne jest także rozszerzenie katalogu czynników szkodliwych dla zdrowia ludzi, których szkodliwość została stwierdzona na przestrzeni ostatnich 20 lat,

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Jerzego Kwiecińskiego o pilne podjęcie odpowiedniej inicjatywy legislacyjnej.

IV.7000.44.2015

Rzecznik upomina się o poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego - dwa wystąpienia RPO

Data: 2018-08-09
  • Polska jest ciagle w ogonie Europy pod względem liczby ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców
  • Fotoradary nie są skuteczne – sprawy za szybką jazdę kończą się tylko karą za odmowę wskazania, kto prowadził samochód
  • Od czterech lat władze nie uwzględniają rekomendacji Najwyższej Izby Kontroli w sprawie poprawy bezpieczeństwa ruchu drogowego
  • RPO pyta MSWiA i Ministra Infrastruktury, czy wykorzystają rekomendacje Izby, a jeśli nie, to jakie działania planują dla poprawy bezpieczeństwa na drogach, w tym ochrony pieszych

Wystąpienia Adama Bodnara do ministrów: SWiA - Joachima Brudzińskiego i infrastruktury - Andrzeja Adamczyka są efektem spotkania pracowników Biura RPO w czerwcu 2018 r. z przedstawicielami organizacji społecznej „Piesza Masa Krytyczna”. Zwrócili oni wtedy uwagę na nierealizowany raport NIK „Bezpieczeństwo ruchu drogowego” z 2014 r. Już wtedy NIK alarmowała, że Polska jest na przedostatnim miejscu pod względem liczby ofiar śmiertelnych na milion mieszkańców. Budowa dróg i autostrad nie rozwiąże problemu. To wymaga znacznie bardziej złożonych działań państwa.

Informacja NIK była syntezą wyników sześciu kontroli w celu zbadania, czy w Polsce istnieje spójny system działania organów państwa, zapewniający obywatelom bezpieczeństwo w ruchu drogowym oraz czy podmioty odpowiedzialne za przygotowanie i realizację zadań w tej dziedzinie prawidłowo je wykonywały. Z analizy zebranych danych wynika, że potrzebne są usprawnienia w celu szybszej poprawy stanu bezpieczeństwa na drogach, a zwłaszcza - bardziej efektywnej ochrony pieszych.

Propozycje NIK:

  • powołanie krajowego Systemu Zarządzania i Kontroli Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, z prawem koordynowania działań i ich egzekwowania wobec wszystkich zajmujących się bezpieczeństwem na drogach (główną rolę w Systemie odgrywałoby MSWiA). Na słabą skuteczność podejmowanych działań ma bowiem wpływ przede wszystkim rozproszona odpowiedzialność za problemy zarządzania bezpieczeństwem ruchu drogowego. 
  • przekazanie do MSWiA zadań Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego
  • zwiększenie finansowania  zadań w dziedzinie bezpieczeństwa ruchu drogowego, dzięki m.in. wieloletniemu programowi, oraz przypisanie całej kwoty wydatków do dyspozycji MSWiA
  • połączenie policji i Inspekcji Transportu Drogowego, tak by  powstała formacja kompleksowo zajmująca się  bezpieczeństwem ruchu
  • wprowadzenie mieszanych trybów odpowiedzialności za przekroczenie dozwolonej prędkości na drogach (wykroczeniowej i  administracyjno-prawnej)
  • kompleksowe uregulowanie organizacji ruchu na drogach przez wprowadzenie stałych organizacji ruchu  i weryfikację istniejącego oznakowania drogowego
  • modernizacja infrastruktury drogowej i właściwe zagospodarowanie pasa drogowego, w tym rezygnacja z obowiązku nasadzania w pasie drogowym nowych drzew w miejsce usuwanych (według NIK nie sprzyja to poprawie bezpieczeństwa ruchu)
  • wdrożenie kompleksowej strategii promocji właściwych zachowań wśród uczestników ruchu drogowego - z jak największym udziałem szkół, przedszkoli, instytucji naukowych, organizacji społeczne, mediów 

Pomimo upływu czterech lat rekomendacje NIK nie zostały uwzględnione w pracach organów władzy ustawodawczej i wykonawczej - podkreślił Adam Bodnar w pismach do ministrów.

Rzecznik zaznaczył, że np. nie utworzono Systemu Zarządzania i Kontroli Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Nadal brak jest prawnych możliwości nakładania sankcji na zarządców dróg publicznych, którzy oznakowali je niezgodnie z zatwierdzonym projektem organizacji ruchu. Z kolei struktury odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu nadzoru nad ruchem drogowym nie zostały przeorganizowane w celu zwiększenia efektywności działań .

RPO zwrócił się do obu ministrów o informacje, czy zamierzają wykorzystać rekomendacje NIK przy wykonywaniu zadań publicznych obejmujących sprawy bezpieczeństwa i porządku publicznego. - Jeśli nie, to jakie działania planują podjąć w celu poprawy stanu bezpieczeństwa na polskich drogach, w szczególności w celu ochrony pieszych uczestników ruchu drogowego - spytał Adam Bodnar.

Uwagi NIK co do fotoradarów

Fotoradary rejestrują, jak wiele osób przekracza na drogach dozwolona prędkość. Ale karanie tych kierowców w trybie wykroczeniowym nie jest skuteczne: w istocie prowadzi do masowego karania właścicieli pojazdów za odmowę wskazania kierującego, a nie za jazdę z niedozwoloną prędkością - oceniała Izba. 

W państwach takich jak np. Austria, Holandia, Niemcy, czy też Włochy stosowane są różne formy mieszanej odpowiedzialności sprawców naruszeń przepisów drogowych. 

Mieszane tryby odpowiedzialności pozwolą skoncentrować się na ściganiu i karaniu sprawców najgroźniejszych wykroczeń. Wobec sprawców drobniejszych naruszeń przepisów - ujawnionych przez fotoradary - stosowany byłby tryb administracyjny, gwarantujący nieuchronną i szybko wymierzaną karę administracyjną dla właściciela, od której mógłby się on odwołać do sądu administracyjnego.

NIK uznała, że zaangażowanie strażników gminnych i miejskich w obsługę fotoradarów, zwłaszcza przenośnych, dyktowane jest nie bezpieczeństwem ruchu drogowego, ale przede wszystkim chęcią pozyskiwania pieniędzy do gminnej kasy. Dlatego NIK proponowała, by  pozostawić to w wyłącznych kompetencjach policji (zwłaszcza po włączeniu do niej ITD). Pozwoliłoby to skoncentrować się strażom miejskim i gminnym na realizacji innych zadań, istotnych z punktu widzenia lokalnych społeczności. Alternatywnie NIK dopuszczała pozostawienie strażom miejskim i gminnym uprawnień do kontroli wyłącznie z wykorzystaniem fotoradarów stacjonarnych (w miejscach uzgadnianych z policją).

V.511.354.2018

Tortury. RPO upomina się u premiera o odpowiedź ministra sprawiedliwości na wystąpienie generalne ws. prawa do obrońcy

Data: 2018-05-07
  • Mimo polecenia premiera Mateusza Morawieckiego, Minister Sprawiedliwości wciąż nie odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich na wystąpienie generalne ws. zagwarantowania każdemu kontaktu z obrońcą już od chwili zatrzymania
  • Według Adama Bodnara taki brak odpowiedzi może świadczyć m.in. o lekceważącym stosunku ministra do polecenia premiera
  • Może też rodzić konsekwencje służbowe i odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu

Rzecznik ponownie napisał do premiera Mateusza Morawieckiego w sprawie braku odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na wystąpienie generalne.  

RPO czeka na odpowiedź od kwietnia 2017 r.

18 kwietnia 2017 r. RPO zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry, wskazując na potrzebę podjęcia inicjatywy legislacyjnej, która zagwarantuje każdej osobie zatrzymanej kontakt z obrońcą już od samego początku zatrzymania. Zdaniem Rzecznika byłby to skuteczny mechanizm chroniący osoby zatrzymane przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy.

W obszernie udokumentowanym wystąpieniu Rzecznik wskazał na przykłady stosowania przez policjantów tortur (w tym wobec nieletnich, świadków i sprawców wykroczeń). Najgłośniejsza była sprawa Igora Stachowiaka, który poniósł śmierć wskutek torturowania na wrocławskim komisariacie policji w 2016 r. RPO uznaje, że tortury w Polsce to problem wciąż aktualny, wymagający działań o charakterze systemowym, w tym - edukacyjnych, legislacyjnych, administracyjnych, sądowych.

Wobec braku odpowiedzi, RPO ponowił wystąpienie do ministra 6 lipca 2017 r. i 13 października 2017 r.  W końcu 8 stycznia 2018 r. Rzecznik napisał w tej sprawie do premiera Morawieckiego. W odpowiedzi RPO otrzymał skan pisma z 12 stycznia, skierowanego przez szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o udzielenie Rzecznikowi odpowiedzi.

Odpowiedź RPO to obowiązek prawny  

26 kwietnia 2018 r. Adam Bodnar napisał ponownie do premiera w tej sprawie. Dziękując za osobiste zaangażowanie, podkreślił że mimo wagi problemu, pism do ministra oraz polecenia premiera, nadal nie otrzymał stanowiska Ministra Sprawiedliwości.

Pomimo, że od czasu skierowania wystąpienia generalnego minął już rok, Pan Minister nie tylko nie zajął stanowiska w sprawie, ale też nie poinformował o jakichkolwiek przeszkodach, które uzasadniałyby zwłokę w udzieleniu odpowiedzi - wskazał Rzecznik.

Zaniechanie to uznał za bardzo niepokojące z punktu widzenia prawnego. Zgodnie z ustawą z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich „organ, organizacja lub instytucja, do których zostało skierowane wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub zajętym stanowisku”. Udzielenie Rzecznikowi powyższych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych, nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym.

Brak reakcji na wystąpienie Rzecznika stanowi naruszenie ustawy o RPO, osłabia funkcjonowanie w praktyce zasady demokratycznego państwa prawnego i wpływa negatywnie na kształtowanie szacunku do konstytucyjnych organów państwa. 

Uzasadnia też pytania o celowość zaniechania, gdyż umyślne i niczym nieuzasadnione niewywiązanie się Ministra Sprawiedliwości z obowiązku prawnego w postaci odpowiedzi na wystąpienie generalne, może rodzić konsekwencje służbowe i odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu – głosi pismo RPO do premiera. Może też świadczyć o lekceważącym stosunku do polecenia Pana Premiera, przekazanego w piśmie z dnia 12 stycznia 2018 r.

RPO działa jako Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur

RPO działa w Polsce jako Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur - niezależny organ monitorujący sytuację osób pozbawionych wolności. Obowiązek ich ochrony wynika z ratyfikowania przez Polskę Protokołu fakultatywnego do Konwencji ONZ ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (OPCAT). RPO jest zobowiązany do przedstawiania rekomendacji w celu poprawy traktowania osób pozbawionych wolności i zminimalizowania ryzyka tortur.

Rzecznik podkreśla, że realizacja postanowień OPCAT polega przede wszystkim na prowadzeniu konstruktywnego dialogu w kierunku możliwości implementacji jego zaleceń, w celu zwiększenia systemowej ochrony osób pozbawionych wolności

Brak odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na moje wystąpienie i przedstawione w nim rekomendacje oznacza, że dialog ten nie jest prowadzony i polskie władze nie wywiązują się w pełni z zobowiązań wynikających z OPCAT – podkreśla Adam Bodnar w piśmie do premiera.

KMP.570.3.2017

Kasacja RPO w sprawie żołnierza rozstrzelanego w 1945 r. na mocy wyroku komunistycznego sądu

Data: 2018-02-05

Rzecznik Praw Obywatelskich chce, by Sąd Najwyższy orzekł nieważność wyroku sądu wojskowego, który w styczniu 1945 roku skazał żołnierza Batalionów Chłopskich Feliksa B. na karę śmierci za wydanie rozkazu zabójstwa mężczyzny - jak głosił akt oskarżenia - „znanego z swych przekonań demokratycznych i kontaktu z Armią Ludową”.

Żołnierz został rozstrzelany 8 stycznia 1945 r. Do wielu zbrodni sądowych dochodziło z rażącym naruszeniem ówczesnego prawa. I na to można się powoływać teraz przed Sądem Najwyższym. Tak było zdaniem RPO w przypadku Feliksa B.

Kasację do SN uzasadnił tym, że Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego - który wydał wyrok - nie był właściwy do rozpoznania sprawy. Powinien był ją rozpatrzyć sąd powszechny. O cześć ojca walczy córka.  Unieważnienie wyroku dałoby jej prawo do odszkodowania.

Sprawa Feliksa B.

B. został oskarżony o to, że jako tzw. sekcyjny oddziału BCh - działającego w powiecie Mińsk Mazowieckim, a „będącego pod wpływami AK” - nie zaprzestał działalności po  wyzwoleniu Mińska przez oddziały Armii Czerwonej i wydał swym podwładnym rozkaz zabójstwa Władysława K., który wykonali oni 1 sierpnia 1944 r.

Sąd wojskowy przeprowadził rozprawę 4 stycznia 1945 r. bez udziału prokuratora i obrońcy.

B. postawiono też jeszcze inny zarzut, od którego został on wtedy uniewinniony.

Wyrok śmierci, który nie podlegał zaskarżeniu, wykonano na nim 8 stycznia.

W kasacji RPO podniósł m.in., że postępowanie karne wobec Feliksa B. było prowadzone na podstawie Kodeksu postępowania karnego Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR z 26 listopada 1943 roku. Kodeks ten nie miał mocy obowiązującego prawa, gdyż został wydany przez organ nie mający legitymacji do stanowienia przepisów rangi kodeksowej (czyli dowódcę I Korpusu PSZ w ZSRR) oraz w czasie obowiązywania Kodeksu wojskowego postępowania karnego z 29 września 1936 roku, który uchylono dopiero 25 września 1945 roku - głosi kasacja.

Kasacja stwierdza, że rozpoznając sprawę, sąd powinien był procedować właśnie na podstawie Kwpk z 1936 roku. Zgodnie z nim, jeśli dana osoba została oskarżona (jak Feliks B.) o przestępstwa podlegające częściowo sądowi wojskowemu, a częściowo - powszechnemu, to każdy z właściwych sądów rozpoznaje sprawę do niego należącą.

Dlatego - według kasacji - sprawa B., w zakresie przestępstwa, od którego go uniewinniono, została prawidłowo rozpoznana przez sąd wojskowy, natomiast sprawa podżegania do zabójstwa Władysława K. powinna była zostać przekazana sądowi powszechnemu. „Orzeczenie wydane przez sąd wojskowy względem osoby, która w danej sprawie nie podlegała orzecznictwu sądów wojskowych, było z mocy prawa nieważne” - napisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Na podstawie art. 521 par. 1 Kodeksu postępowania karnego wniósł on by SN uchylił wyrok z 1945 r. jako nieważny i umorzył postępowanie w sprawie z uwagi na śmierć Feliksa B. oraz z powodu przedawnienia karalności przypisanego mu czynu.

W 2011 roku sądy okręgowy i apelacyjny w Warszawie oddaliły wniosek córki B. o stwierdzenie nieważności wyroku z 1945 r. 

II.510.223.2015 z 19 stycznia 2018 r.

RPO: trzeba wprowadzić zmiany w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Data: 2017-11-29

Przemoc w rodzinie narusza podstawowe prawa człowieka, w tym prawo do życia i zdrowia oraz poszanowania godności osobistej. Skuteczne przeciwdziałanie temu zjawisku oraz zapewnienie wsparcia i pomocy osobom, które doznały krzywdy w relacjach rodzinnych powinno zajmować priorytetowe miejsce wśród zadań państwa.

Zakres zadań adresowanych do osób dotkniętych przemocą w rodzinie wyznaczają przepisy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Stanowią one wyliczenie działań względem osób doznających przemocy poczynając od rodzajów poradnictwa, poprzez interwencję kryzysową i wsparcie, wskazanie środków ochrony przed dalszym krzywdzeniem, po badanie lekarskie i wydanie zaświadczenia w związku z doznaną przemocą. Wśród form pomocy wymienia się również udzielenie osobie dotkniętej przemocą w rodzinie wsparcia w uzyskaniu mieszkania bądź zapewnienia bezpiecznego schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Na gruncie tak skonstruowanych przepisów, które w istocie stanowią deklarację podejmowania działań, a nie normę prawną, jawią się istotne wątpliwości związane z prawidłową realizacją zapewnienia osobie doznającej przemocy bezpiecznego schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, tym bardziej, że normy ustawowe w sposób niewyczerpujący odnoszą się do wskazanej kwestii.

Realizację upoważnienia ustawowego stanowi rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie standardu podstawowych usług świadczonych przez specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, kwalifikacji osób zatrudnionych w tych ośrodkach, szczegółowych kierunków prowadzenia oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec osób stosujących przemoc w rodzinie oraz kwalifikacji osób prowadzących oddziaływania korekcyjno-edukacyjne.

Zgodnie z upoważnieniem ustawowym zawartym w ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie rozporządzenie to powinno wyznaczać standard podstawowych usług świadczonych przez specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, to jest ich minimalny poziom. Tymczasem w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich przedmiotowa delegacja ustawowa budzi wątpliwości co do spełniania wymogów określonych w Konstytucji.

Konstytucja stanowi, że rozporządzenia są wydawane w celu wykonania ustawy. Z tego względu, akt wykonawczy musi być materialnie i funkcjonalnie powiązany z ustawą. W omawianej regulacji, która dotyczy realizacji zadań państwa względem osób dotkniętych przemocą, delegacja ustawowa nie przewiduje żadnych reguł dotyczących np. trybu i sposobu przyjmowania osób potrzebujących wsparcia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie. Nie określa także możliwości skutecznego dochodzenia przez osobę dotkniętą przemocą realizacji uprawnień wynikających z przepisów ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Także analiza pozostałych przepisów tej ustawy nie pozwala na zrekonstruowanie zasad przyjęcia do specjalistycznego ośrodka wsparcia.

W świetle powyższego, zastrzeżenia budzi przekazanie określenia standardu podstawowych usług świadczonych na rzecz ofiar przemocy w rodzinie do uregulowania aktem podustawowym.

Placówki o charakterze specjalistycznym są jednym z elementów systemu wsparcia, który powinien być łatwo dostępny, gdyż gwarantuje profesjonalny poziom kompleksowej pomocy dla ofiar, tak ważny po traumatycznych przeżyciach. Niepokoić muszą więc docierające do Rzecznika sygnały, że osobom wymagającym specjalistycznego wsparcia odmawia się umieszczenia w specjalistycznym ośrodku wsparcia bez podania uzasadnienia, a osoby te ostatecznie trafiają o placówek nieprzygotowanych do świadczenia pomocy specjalistycznej. Wątpliwości budzi także dokonywany w sposób arbitralny tryb przedłużania pobytów w placówkach specjalistycznych.

Zdaniem Rzecznika konieczne jest skonkretyzowanie w przepisach ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie zasad i trybu przyjmowania do specjalistycznych ośrodków wsparcia osób doświadczających przemocy, a także minimalnych standardów podstawowych usług świadczonych przez specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Przedmiotowa ustawa swoim zakresem działań obejmuje również osoby stosujące przemoc wobec członków rodziny. Wobec tej grupy kierowane są dwa rodzaje działań: przewidziane w ustawie środki mające na celu zapobieganie kontaktowaniu się osób stosujących przemoc w rodzinie z osobami pokrzywdzonymi oraz oddziaływania korekcyjno-edukacyjne.

Przepisy ustawy w żaden sposób nie precyzują jednak, na czym miałyby polegać oddziaływania korekcyjno-edukacyjne, którym poddawane miałyby być osoby stosujące przemoc, zaś szczegółowe kierunki prowadzenia oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec osób stosujących przemoc i kwalifikacje osób prowadzących oddziaływania korekcyjno-edukacyjne zostały, na mocy delegacji ustawowej wynikającej z ustawy, przekazane do określenia w rozporządzeniu ministra właściwego do spraw zabezpieczona społecznego. Przekazanie tej materii do uregulowania aktem podustawowym, podobnie jak w przypadku kwestii określenia w rozporządzeniu standardu podstawowych usług świadczonych przez specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie, budzi zastrzeżenia co do spełniania przez delegacje ustawową wymogów określonych w Konstytucji.

Stosowanie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych nakłada na obywateli określone ograniczenia i obowiązki. Zgodnie z Konstytucją ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych praw i wolności mogą być ustanowione tylko w ustawie. Także w tym kontekście całkowite przekazanie do określenia w rozporządzeniu wykonawczym szczegółowych kierunków wprowadzenia oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych może, w ocenie Rzecznika, budzić wątpliwości co do zgodności treści delegacji ustawowej z normami konstytucyjnymi.

Na gruncie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie uczestnictwo w programie oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych odbywa się na zasadzie dobrowolności. Działania wszystkich organów odpowiedzialnych za rodzinę i wykonujących zadania w ramach przeciwdziałania przemocy powinny zmierzać do zwiększenia uczestnictwa sprawców w programach. Tymczasem z docierających do Rzecznika informacji wynika, że formalne obwarowania stosowane przez organizatorów programów oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych względem osób zgłaszających się do programu dobrowolnie powodują, iż sprawcy nic podejmują terapii.

Chodzi przede wszystkim o zasady selekcji i naboru uczestników, a także reguły udziału w programie, które najczęściej stanowią dokument podpisywany przez uczestników przybierający formę kontraktu. Warto w tym kontekście zastanowić się, czy względem osób zgłaszających się do programu oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych dobrowolnie, nie powinny być stosowane mniej formalne zasady naboru i udziału.

Wyniki badań przekonują, że oddziaływania korekcyjno-edukacyjne to mechanizm niezwykle istotny z punktu widzenia przeciwdziałania zjawisku przemocy i należy zrobić wszystko, aby odsetek osób w nich uczestniczących był jak największy. Skuteczne realizowanie działań skierowanych do osób stosujących przemoc nie może się jednak odbywać bez stosownych podstaw prawnych, odpowiednich mechanizmów oraz zaplecza do wpływania na sprawców przemocy w celu zmiany ich postaw.

W opinii Rzecznika niezbędne wydaje się rozważenie dokonania zmian w obrębie regulacji dotyczących oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec osób stosujących przemoc w rodzinie.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o ustosunkowanie się do zasygnalizowanych zagadnień.

Posłowie o sprawie śmierci Agnieszki Pysz. Przeprosiny dla matki Zmarłej

Data: 2017-11-08

„Jesteśmy pewne, że gdyby Agnieszce Pysz udzielono pomocy, gdy zaczęła o nią prosić, nie doszłoby do tej tragedii” – napisały współosadzone kobiety, która 7 czerwca 2017 zmarła w warszawskim areszcie na Grochowie. Ich relacja była podstawą do wniosku posłów PO i Nowoczesnej o zwołanie posiedzenia sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

Na posiedzeniu komisji 8 listopada poseł Michał Szczerba odczytał tę relację w całości. Opisuje ona tygodniową agonię 38-letniej kobiety, na którą - w relacji świadków z celi - nie reagowali funkcjonariusze Służby Więziennej, bo uważali, że osadzona „symuluje”.

W posiedzeniu uczestniczyła matka Zmarłej, przedstawiciele Służby Więziennej w tym nadzorujący ją wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, a także RPO Adam Bodnar, który sprawą się zajął i zgłosił ją do prokuratury, oraz pracownicy Biura RPO którzy przeprowadzili natychmiastową wizytację i zebrali relacje z aresztu na Grochowie.

- To jest pewnie jedna ze 100 tysięcy spraw, które trafiają do RPO od dwóch lat, ale musimy o niej porozmawiać publicznie – powiedział poseł Szczerba.  Jego zdaniem gdyby nie dostał relacji osadzonych, gdyby matka Zmarłej nie zgłosiła się do niego, a on nie zawiadomił o tym RPO, sprawa mogłaby być ukryta. - Zwłaszcza że kiedy sprawę ujawniły media, ministerstwo nazwało to „sztuczną aferą” – przypomniał poseł Szczerba.

Minister Patryk Jaki odpowiedział: Jest mi niezmiernie przykro, że to się zdarzyło, nie powinno się zdarzyć. Ale takich spraw nie wolno używać do rozgrywek przeciwko przeciwnikom politycznym. Poseł Szczerba jest nieobiektywny, bo przedstawił tylko relację osadzonych, a nie pracowników Służby Więziennej. Tymczasem trzeba wiedzieć, że o tym, czy osadzony potrzebuje pomocy lekarskiej, decyduje wezwany lekarz. Agnieszka Pysz była badana 21 razy. A chorowała na długotrwałe schorzenie bardzo trudne do zdiagnozowania. Odmówiła też hospitalizacji.

Min. Patryk Jaki mówił też, że w tej sprawie zostały popełnione błędy, ale to nie prawda, że bez interwencji RPO sprawa zostałaby ukryta. Nie można o to posądzać Służby Więziennej, bo to jest wobec funkcjonariuszy niesprawiedliwe. „Ale to prawda, że w tej sprawie popełniliśmy też błędy. Po pierwsze zawinili lekarze, bo nie rozpoznali choroby. Ale oni nie są pracownikami Służby Więziennej” – podkreślił min. Jaki.

Przedstawiciele Służby Więziennej też tłumaczyli sprawę tym, że choroba Agnieszki Pysz była trudna do zdiagnozowania.

Ich zdaniem nie ma mowy o ukrywaniu sprawy - od początku Służba Więzienna robiła wszystko, by ją wyjaśnić.

Owszem, RPO został powiadomiony tylko o zgonie (a nie o wieku, co już podniosłoby wagę sytuacji), ale takie są procedury.

Owszem, sprawozdanie o śmierci pani Agnieszki Pysz, zatwierdzone przez Dyrektora Aresztu [a przygotowane przez lekarza, który odpowiadał za leczenie pani Pysz], było wadliwe, ale Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej zakwestionował je, zanim dostał faks z informacjami o ustaleniach pracowników RPO z badania tej sprawy w Areszcie (pracownicy BRPO przez kilka dni rozmawiali tam z wszystkimi osobami, które mogłyby udzielić informacji w tej sprawie).

Z wyjaśnień SW wynikało jednak, że  Dyrektor Okręgowy zakwestionował sprawozdanie w tym samym dniu, w którym do Aresztu przyszli przedstawiciele BRPO – 5 lipca 2017, prawie miesiąc po śmierci pani Pysz.  A uwagi swoje przesłał do Aresztu następnego dnia.

Przedstawiciele SW mówili też, że 11 sierpnia Służba Więzienna zawiadomiła o sprawie prokuraturę, (RPO zrobił to już 17 lipca i kilka dni później mówi o tym w sejmowym wystąpieniu, choć nie podał wówczas nazwiska Zmarłej).

Przedstawiciele SW podkreślili, że Służba Więzienna nadal bada tę sprawę i nie wyklucza „odpowiedzialności cywilnej i karnej”.

Wystąpienie RPO Adama Bodnara

- W przeszłości zdarzały się różne historie dotyczące złego funkcjonowania Służby Więziennej i złego ich wyjaśniania (jedna z nich: sprawa śmierci w 2001 r. Zbigniewa Dzieciaka  trafiła nawet do Trybunału w Strasburgu). Ostatnio mieliśmy też sprawę pobicia w Areszcie Śledczym na Białołęce. Dlatego bardzo szybko zaczęliśmy wyjaśniać sprawę pani Agnieszki Pysz – wyjaśnił RPO Adam Bodnar. - To nie jest tak, że często dostajemy informacje od współosadzonych. List w sprawie pani Pysz był naprawdę wyjątkowy.

RPO przypomniał bieg sprawy: z pierwszych informacji nie wynikało, że zdarzyło się coś nadzwyczajnego. Dopiero list okazał się przełomowy.

Z badań RPO wynika, że pani Pysz przebywała w okresie choroby w dwóch aresztach: we Wrocławiu była traktowana poprawnie i  tam była badana (ogniska zapalne u chorej zdiagnozowano już 29 maja). W Warszawie – już nie. - Dlatego – podkreślił RPO - mówiąc o 21 badaniach trzeba wyraźnie rozdzielić te dwa miejsca pozbawienia wolności.

Przewodniczący Komisji Stanisław Piotrowicz (PiS) kilkakrotnie przerywał wystąpienie RPO i prosił, by nie opowiadał o swoich działaniach, tylko zadał pytania Ministerstwu Sprawiedliwości.

- RPO jest od tego, by nie tylko wyjaśniać takie sytuacji ale i domagać się poprawiania procedur na przyszłość – kontynuował Adam Bodnar. - Po kontroli RPO wyjaśnienia w Służbie Więziennej zostały podjęte. Ale ważne są odpowiedzi na takie pytania:

  • Jakie działania zostaną podjęte wobec osób odpowiedzialnych?
  • Jak będzie poprawiana ochrona zdrowia w miejscach pozbawienia wolności?
  • Jak doprowadzić do tego, by Służba Więzienna sama z siebie wyjaśniała takie sprawy, a nie dopiero po interwencji RPO?
  • Jak poprawić system informowania ministra nadzorującego więziennictwo tak, by zgłoszenie było jasne i można było wychwycić rzeczy wymagające sprawdzenia?

Pytania posłów

Janusz Sanocki (niez): Czy ten lekarz nadal pracuje na Grochowie? Czy w celi pani Pysz nie było monitoringu?

Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna): Dlaczego zachowano nagrania z monitoringu tylko z ostatnich godzin życia Agnieszki Pysz? Ile z 21 wizyt lekarskich odbyło się we Wrocławiu, a ile w Warszawie? Z dokumentacji widać, że – wbrew temu, co tu się mówi - choroba była prawidłowo diagnozowano. Zdiagnozowane były postępujące ogniska zapalne – to stwierdził Wrocław. Warszawa to zlekceważyła. Czy konsekwencje wobec odpowiedzialnych za zaniedbania w Warszawie zostały wyciągnięte i ile to trwało? W jaki sposób Ministerstwo Sprawiedliwości monitoruje tę sprawę?

Michał Szczerba (PO): Czy kierownik Laboratorium, lekarz, był jednak funkcjonariuszem Służby Więziennej, ze stopniem Służby Więziennej? Czy prawdą jest, że w czasie badań w Areszcie Śledczym nie przejrzano dokumentacji medycznej, nie przesłuchano funkcjonariuszy i ochrony? Czy minister podtrzymuje żądanie wobec portalu Onet przeprosin za ujawnienie sprawy i twierdzenie, że państwo w tym przypadku nie udzieliło obywatelowi właściwej pomocy?

Jerzy Jachnik (Kukiz 15): Czy leki miały wpływ na przebieg choroby i czy właściwe leczenie po diagnozie 29 maja było możliwe tylko w szpitalu?

Marcin Święcicki (PO): Jaki jest los współosadzonych pani Pysz? Czy są chronione po tym jak ujawniły tak ważny sygnał o zaniedbaniach? Jak w przyszłości będą chronieni sygnaliści?

Maria Ejchart-Dubois, Fundacja Helsińska: Po śmierci pana Dzieciaka (zmarł w więzieniu bez pomocy lekarskiej) Trybunał w Strasburgu orzekł, że Polska naruszyła jego prawo do życia. Co Polska zrobiła od tego czasu, żeby takim tragediom zapobiegać? Jak to możliwe, że znowu się coś tak strasznego zdarzyło? Jak do tego doszło, że o śmierci pani Pysz nie została powiadomiona jej matka (dowiedziała się o tym, gdy przyszła na umówione widzenie)?

Odpowiedź ministra Patryka Jakiego

- Nie zgadzam się z zarzutem, że nic nie robimy, by zmieniać system Służby Więziennej.

Mój rząd przygotował pierwszy od 1990 r. program modernizacji SW, wcielono system pracy dla więźniów, powołaliśmy Instytut Kryminologii i Wyższą Szkołę Służby Więziennej, bo to wpłynie na jakość kadr.

Naprawiliśmy System Dozoru Elektronicznego, dzięki któremu karę można odbywać nie w więzieniach – wyliczał min. Jaki.

[Posłowie chcieli, by minister Jaki odpowiadał na pytania w sprawie pani Pysz, a nie omawiał sytuację w więziennictwie, ale przewodniczący Piotrowicz się z nimi nie zgodził]

Minister podkreślał, że w polskich więzieniach jest coraz mniej samobójstw i zgonów  (podał wskaźniki - mamy niższy współczynnik niż Niemcy i Francja).

Powiedział też, że:

  • Kontrola w sprawie pani Pysz była „naprawdę szybka”, „niczego nie chowaliśmy”. „Poleciłem Szefowi więziennictwa dymisję dyrektora aresztu i rozwiązanie umowy  o pracę lekarza, który błędnie zdiagnozował chorą (choć ją się trudno diagnozuje i jest prawdopodobnie skutkiem powikłania infekcji, do której doszło we Wrocławiu) – bo my reagujemy twardo”.
  • Błędem było to, że dyrektor aresztu kazał wyjaśniać sprawę odpowiedzialnemu lekarzowi. Dlatego poleciłem wszczęcie postępowania dyscyplinarnego, a poza tym poleciłem, by badania w takich sprawach przeprowadzać „o stopień wyżej”, by to nie osoba odpowiedzialna za zdarzenie prowadziła dochodzenie w swojej sprawie.
  • We Wrocławiu pani Pysz była lepiej badana, nie ma do tego wątpliwości.
  • Minister jest informowany o „zdarzeniach nadzwyczajnych” w aresztach i więzieniach, stara się monitorować te, które wyglądają niestandardowo. W 2016 r. było mniej zgonów niż w latach poprzednich.
  • Monitoring w Zakładzie Karnym „sam się kasuje” po 7 dniach. Dlatego 5 lipca już go nie było, ale wysłaliśmy wniosek do prokuratury o jego odtworzenie.
  • Lekarz, który badał osadzoną, nie był funkcjonariuszem. To z nim poleciłem rozwiązanie umowy.
  • Poleciłem, by zadbano o los współosadzonych Agnieszki Pysz.
  • Wiele wskazuje, że największy błąd popełnił lekarz i dlatego poleciłem rozwiązać umowę. Innych wniosków dyscyplinarnych nie jestem w stanie podjąć, ale poprosiłem okręgową radę lekarską o podjęcie postępowania w tej sprawie – to już jest sprawa tej korporacji

Przewodniczący Komisji Stanisław Piotrowicz złożył na koniec kondolencje matce zmarłej Agnieszki Pysz.

Trudny przejazd strażaków do auta płonącego na A4. Rzecznik podejmuje sprawę.

Data: 2017-10-17

BPK.7107.2.2017

Pojazdy uprzywilejowane mają problem z przejazdem przez bramki na autostradzie A4. Według „Gazety Krakowskiej”, wozy strażackie – jadące na sygnale do płonącego pojazdu muszą czekać na przejazd przez bramki dwóch aut. A potem jeszcze na cykl podniesienia i opuszczenia szlabanu. Jak ustaliła gazeta, tylko prawa skrajna bramka może być cały czas otwarta. Pozostałe bramki nie mają takiej opcji.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach prowadzi teraz z urzędu tę sprawę. 

Seminarium eksperckie „Prawa pacjenta w świetle praktyki orzeczniczej sądów”

Data: 2017-10-12

- Prawa pacjenta to element prawa do ochrony zdrowia, i nikt nie powinien o tym zapomnieć – podkreślał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podczas seminarium eksperckiego „Prawa pacjenta w świetle praktyki orzeczniczej sądów”, które 12 października odbyło się w Biurze RPO.

Rzecznik przypomniał, że RPO ma możliwość przystępowania do postępowań sądowych, co często wykorzystywane jest w przypadku spraw pacjentów. Zwrócił też uwagę, że potrzebna jest szersza współpraca i wymiana doświadczeń pomiędzy przedstawicielami poszczególnych zawodów prawniczych, którzy na co dzień zajmują się prawem medycznym. – Urząd RPO jest miejscem na łącznie różnych stanowisk i podejmowanie dialogu – mówił Adam Bodnar.

Kwestie związane z prawem do ochrony zdrowia w świetle art. 68 Konstytucji RP przedstawił dr Robert Tabaszewski. O wykładni przepisów w sprawach zgody na leczenie poza granicami kraju i o refundację leków na przykładzie wybranych orzeczeń Izby Gospodarczej NSA mówiły sędzia NSA  Maria Jagielska oraz sędzia NSA Krystyna Anna Stec. Natomiast prof. dr hab. Dorota Karkowska poświęciła uwagę prawom pacjenta w kontekście orzecznictwa sądów powszechnych.

Opieszałe śledztwo w sprawie uszkodzenia twarzy dwóch kobiet nabiera tempa.

Data: 2017-10-09

Przypominamy sprawę uszkodzenia twarzy dwóch młodych kobiet przy pomocy rozbitej butelki i opieszałego działania organów ścigania.

Do zdarzenia doszło na początku kwietnia 2017 roku w centrum Katowic. Wtedy to pokrzywdzone kobiety zawiadomiły Policję o całym zajściu. Policja co prawda przyjechała na miejsce, ale to same ofiary musiały ustalić sprawcę przestępstwa. Prokuratura dostała akta sprawy od Policji po prawie dwóch miesiącach. Sprawę opisała lokalna prasa, a Pełnomocnik Terenowy Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach postanowił zbadać sprawę (BPK.519.24.2017).

Przede wszystkim zwrócił się on do Prokuratora Okręgowego w Katowicach i Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach o udzielenie informacji i wyjaśnień do sprawy.

Potem skierował wystąpienie do Prokuratora Regionalnego w Katowicach, pisząc że zarzuty wobec organów ścigania opisywane w prasie są zasadne. Dlatego też Rzecznik poprosił o zbadanie sprawy przez Prokuraturę Regionalną w trybie nadzoru służbowego.

We wrześniu 2017 r. Pełnomocnik Terenowy Rzecznika dowiedział się od Zastępcy Prokuratora Regionalnego w Katowicach, że w maju 2017 r. Prokurator Okręgowy podjął decyzję o przejęciu sprawy do prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach.

Przeprowadzone badanie wykazało wiele uchybień i zaniedbań popełnionych przez funkcjonariuszy Policji prowadzących postępowanie, rzutujących na dalszy jego tok. Zostaną one wyjaśnione w postępowaniach dyscyplinarnych.

Prokurator wszczął śledztwo o czyny z art. 158 §1 k.k. i art. 159 k.k. przy zast. art. 11 § 2 k.k., art. 156 § 1 pkt 2 k.k. oraz art. 157 § 2 k.k. Niezwłoczne podjęcie działań przez Prokuraturę – jak wskazał Prokurator Regionalny w Katowicach - pozwoliło na wyeliminowanie nieprawidłowości zaistniałych na wcześniejszym etapie postępowania.

Tym samym Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach zakończył postępowanie wyjaśniające. 

Śmierć zatrzymanego na komisariacie

Data: 2017-10-09

Pełnomocnik Terenowy RPO w Gdańsku podjął sprawę opisaną w mediach (BPG.519.78.2017).

Chodzi o śmierć nietrzeźwego mężczyzny w Komisariacie Policji Gdynia Redłowo 13 września 2017 r. Został on zatrzymany przez policjantów po tym, jak policjanci dostali zgłoszenie, że mężczyzna pracuje pod wpływem alkoholu. Na komisariacie zatrzymany korzystał z toalety, a funkcjonariusz czekał na niego w korytarzu. Po pewnym czasie policjant stwierdził, że z kabiny nie dochodzą żadne odgłosy i wyważył drzwi. Od razu podjął reanimację zatrzymanego, niestety mężczyzna zmarł. Według relacji funkcjonariuszy Policji, zatrzymany popełnił samobójstwo.

Sprawę bada prokuratura, funkcjonariusze Biura Spraw Wewnętrznych Policji, a przeprowadzenie czynności wyjaśniających zlecił Komendant Wojewódzki Policji.

Obchody Światowego Dnia Przeciw Karze Śmierci "Kara śmierci to nie jest sprawiedliwość"

Data: 2017-10-09

- Powiecie Państwo, w Polsce nie ma kary śmierci. Ale tak niedawno jeszcze ten problem był obecny i jest nadal doświadczeniem wielu krajów – rozpoczęła spotkanie rzeczniczka Hanna Machińska.

Podczas debaty uczestnicy mieli okazję przyglądać się pracy artystek, które stworzy notatkę graficzną ze spotkania. Pozostanie swoistym apelem przeciw karze śmierci.

W  2016 roku  3 117 osób zostało skazanych na karę śmierci w 55 krajach. To dane z raportu[1] Amnesty International w opublikowanego w kwietniu 2017 r.

W 2016 roku na całym świecie (poza Chinami)[2] przeprowadzono co najmniej 1 032 egzekucje, w porównaniu z 1 634 w roku 2015. Wyroki wykonano w 23 państwach. Liczba egzekucji na całym świecie, poza Chinami, spadła o 37 proc. w porównaniu z 2015 r.

 

[1] Amnesty International Global Report Death sentences and executions 2016; https://amnesty.org.pl/wp-content/uploads/2017/04/EMBARGOED-Stats-Report.pdf

[2] Dane na temat egzekucji w Chinach są nieznane.. Szczegoly w załączniku pod komunikatem

 

Program konferencji

Otwarcie spotkania

Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich

Przesłanie Haliny Bortnowskiej, członkini Rady Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Dyskusja:

  • O możliwości popełnienia bledu przez wymiar sprawiedliwości jako argumentowi przecie karze śmierci - prof. Tadeusz Tomaszewski, kierownik Katedry Kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego 
  • O tym, jak to jest być sędzią, kiedy w kodeksie karnym jest kara śmierci - sędzia Lech Paprzycki,  Akademia im. Leona Koźmińskiego, b. prezes Izby Karnej SN
  • O karze śmierci w Chinach i o tym, że i tam zaczyna się tam publiczna debata w tej sprawie, bo nawet w przypadku strasznych zbrodni kara śmierci nie jest rozwiązaniem - Draginja Nadażdin, dyrektorka Amnesty International Polska
  • O tym, że warto rozmawiać o argumentach za karą śmierci, bo tylko tak można je poważnie podważać - prof. Zbigniew Lasocik, Instytut Profilaktyki Społecznej i Resocjalizacji UW
  • O karze śmierci z punktu widzenia OBWE, także o tym, że ukrytymi ofiarami kary śmierci są dzieci straconych - Pavel Chacuk – Zastępca Dyrektora Departamentu Praw Człowieka OSCE/ODIHR
  • O zmianie postaw jako o bezpieczniku chroniącym społeczeństwo przed powrotem do orzekania kary śmierci - Danuta Przywara, prezeska Zarządu Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Halina Bortnowska - przesłanie do uczestników (odczytane przez Annę Grzelak z BRPO)

W dwóch wydarzeniach historycznych widzę prawdziwą, istotną zmianę losu człowieka i ludzkości. Mam na myśli dwie abolicje: zniesienie niewolnictwa i zniesienie kary śmierci. Są one logicznie powiązane choć historia nie zawsze respektuje tę logikę.

Na czym się ona zasadza?

Na przekonaniu o etycznej i prawnej niedopuszczalności zupełnego, nieograniczonego władztwa człowieka nad człowiekiem. Takie władztwo realizuje się w poddaństwie niewolniczym i w praktyce karania śmiercią. Przyznając sobie prawo do orzekania kary śmierci społeczeństwo i państwo narusza fundament praw człowieka: niezbywalną godność jednostki. Konsekwencją niezbywalnej godności jest bezwarunkowe nienaruszalne prawo do istnienia. W imię tego prawa można, nawet kosztem śmierci bronić jednostki przeciw zamachowi na jej życie, w sytuacji aktualnego zagrożenia, ale nie rozciąga się to na sytuację sądu nad jednostką, gdy obezwładniony napastnik miałby być „karany” wyrokiem śmierci za to, co uczynił lub mógłby uczynić ponownie.

W takim horyzoncie dwie abolicje stają się jedną. Podwójna abolicja znalazła się w punkcie, w którym zrasta się z sumieniem jednostek, które ją akceptują. Mając ten przywilej, podwójna abolicja przestaje być dopuszczalnym przedmiotem debaty odkąd stała się dla nas faktem, osiągnięciem naszej wspólnoty, wyrazem uznawania praw człowieka, bez którego wszelkie deklaracje tracą sens.

Przyznaję się do tego: nie potrafię „debatować” o dopuszczalności karania śmiercią. To jest mój/nasz horyzont. Jego nieodwołalne istnienie świętujemy w tym dniu. Myślącym inaczej składam to świadectwo.

Świadectwo Anny Jakubowskiej, "Paulinki"

Anna Jakubowska, „Paulinka" z Batalionu "Zośka" mówiła o swoim doświadczeniu: - Kiedy siedziałam w więzieniu za przynależność do Armii Krajowej, został stracony Nil. Był bohaterem, i my wiemy o tym. Ale tamta ekipa rządząca uważała inaczej. Pamiętajmy, że rządzący się zmieniają, a kary śmierci się nie odwróci.

Anna Jakubowska mówiła też o tym, jak kara śmierci pozbawia człowieka godności – nie tylko przez wykonanie wyroku, ale przez oczekiwanie na karę. - A tego żaden człowiek nie ma prawy robić innemu człowiekowi. 

- Ale w takim razie co robić ze sprawcami okrutnych zbrodni, o których wiadomo, że się nie poprawią? Macie na to Państwo odpowiedź? – pytał jeden z uczestników debaty.

Sędzia Stanisław Zabłocki, prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego, opowiedział w odpowiedzi o swoim doświadczeniu prawnika. O tym, jak dawno temu przyszło mu bronić człowieka skazanego na śmierć za okrutną zbrodnię na dziecku sąsiada. Kiedy jako adwokat pojechał na widzenie z więźniem, który żył z tym wyrokiem – jeszcze nie ostatecznym – tylko dziewięć miesięcy, zastał starca.  Tak zmieniło go oczekiwanie na karę. - Bo to jest prawdziwy wymiar tej kary – oczekiwanie na śmierć – mówił sędzia.

- Wydawało się, że nie ma na rzecz tego człowieka żadnego argumentu. Zauważyłem jednak, że ofiara miała na szyi złoty łańcuszek, choć całe mieszkanie zostało splądrowane.  Zapytałem o to i usłyszałem: „nie byłem w stanie go zerwać”. – Bo, proszę Państwa, nawet w bestii zostaje odrobina człowieczeństwa – podkreślił sędzia.

Rzecznik Praw Obywatelskich gościem Marcina Zaborskiego w radiu RMF FM

Data: 2017-10-03

RPO ma prawo wyjaśnić każdą sprawę na miejscu. W tym przypadku współpracownicy biura Rzecznika sprawdzali, co się działo w areszcie śledczym we Wrocławiu, gdzie ta osoba najpierw przebywała i także w areszcie śledczym Warszawa-Grochów. To było kilka dni spotkań, rozmów ze współosadzonymi, strażnikami, z osobami tam zatrudnionymi. Wynikało z tego, że pomoc medyczna była niewystarczająca” - stwierdził w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar pytany o sprawę śmierci 38-latki w areszcie Warszawa-Grochów. "Służba Więzienna ponosi odpowiedzialność za kwalifikacje, wiedzę merytoryczną, fachowość udzielanej pomocy medycznej. Jeżeli się wydarza taki przypadek to sprawa jest wyjaśniana do cna, kompleksowo, a nie w taki sposób, że zaraz po zaistnieniu tej sytuacji kierownik ambulatorium - czyli osoba, która jest de facto odpowiedzialna za to wszystko - jest powoływany do tego, żeby wyjaśnić wszystkie okoliczności" - dodał.

Sprawa Agnieszki Pysz, która zmarła w Areszcie Śledczym w Warszawie - konferencja prasowa RPO

Data: 2017-10-02

Dla RPO sprawa śmierci Agnieszki Pysz w areszcie śledczym jest jedną z ważniejszych w tym roku – powiedział rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar na konferencji prasowej po tym, jak onet.pl opisał tę sprawę. RPO podziękował za to redakcji Onetu.

Sprawę śmierci Agnieszki Pysz RPO dr Adam Bodnar, jego zastępczyni dr Hanna Machińska oraz dwoje ekspertów BRPO – dr Ewa Dawidziuk i dr Marcin Mazur – przedstawili na konferencji prasowej 2 października. Agnieszka Pysz zmarła 7 czerwca 2017 r. w Areszcie Śledczym Warszawa-Grochów. Miała 38 lat.

- O wadze tej sprawy świadczy to, że mówiłem o niej 20 lipca  podczas debaty sejmowej o sądownictwie. Pytałem wtedy, czy po proponowanych przez rządzących zmianach „matka dziewczyny zmarłej w areszcie ze względu na zaniedbania służby więziennej będzie mogła liczyć na sprawiedliwość i osądzenie winnych, jeśli sprawa będzie mogła nieść konsekwencje dla osób odpowiedzialnych za więziennictwo?” – przypomniał Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje rocznie 10 tys. zgłoszeń od osób pozbawionych wolności. Zajmuje się tymi, które budzą wątpliwości. Ma prawo przeprowadzić badanie na miejscu, w areszcie czy więzieniu.

Sprawa Agnieszki Pysz była taką sprawą. Nie tylko dlatego, że doszło do śmierci człowieka, za którego odpowiedzialność wzięła Rzeczpospolita. Ale także dlatego, że państwo nie dokładało należytej staranności w wyjaśnieniu sprawy.

Sprawa śmierci Zbigniewa Dzieciaka – 2001 r.

9 grudnia 2008 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka  po raz pierwszy uznał Polskę za winną naruszenia prawa od życia (art. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka). Chodziło o sprawę Zbigniewa Dzieciaka, który zmarł w areszcie śledczym w 2001 r. po tym, jak nie zapewniono mu odpowiedniej pomocy lekarskiej. Trybunał orzekł wtedy, że państwo polskie nie tylko przyczyniło się do śmierci Zbigniewa Dzieciaka, ale też nieefektywnie tę sprawę  wyjaśniało. – Od czasu tego wyroku we wszystkich podobnych sprawach powinna się nam zapalać czerwona lampka – przypomniała na konferencji prasowej zastępczyni RPO Hanna Machińska. Drugą sprawą, która powinna dać do myślenia, jest sprawa Claudiu Crulica, obywatela Rumunii, który w 2008 r. zmarł w polskim areszcie śledczym w Krakowie. To wtedy, po interwencji ówczesnego RPO Janusza Kochanowskiego, Służba Więzienna zaczęła przesyłać Rzecznikowi cotygodniowe wykazy „zdarzeń nadzwyczajnych” po to, by takie wypadki nie uszły niczyjej uwadze.

Dobre sprawdzenie takiej sprawy zwiększa bowiem szansę, że nieszczęście się nie powtórzy.

Sprawa śmierci Agnieszki Pysz – 2017 r.

Niestety, dziewięć lat później, w sprawie Agnieszki Pysz „wykaz zdarzeń nadzwyczajnych” nie zadziałał. Informacja, którą Służba Więzienna przesłała rutynowo RPO, była tak ogólna i lakoniczna, że mogłaby ujść uwadze (w wykazie napisano tylko, że doszło do zasłabnięcia i zgonu – nie podano wieku osadzonej, a już sam fakt, że w areszcie umiera nagle osoba 38-letnia, kazałby rzecz potraktować uważniej).

Rzecznik Praw Obywatelskich nie ogranicza się jednak do sygnałów oficjalnych. Jak zwróciła na konferencji uwagę dr Ewa Dawidziuk, dyrektorka Zespołu Wykonywania Kar w BRPO, Rzecznik dostaje też zgłoszenia od samych osadzonych, ich rodzin, znajomych, także od posłów i senatorów.  To są dodatkowe, niezależne źródła informacji, które lepiej pozwalają ocenić sytuację.

Zespół ekspertów BRPO analizuje te zgłoszenia i opierając się na wieloletnim doświadczeniu wybiera sprawy, którymi trzeba się zająć – sprawdzić dokumentację, albo zbadać rzecz na miejscu.

I tak się stało w sprawie śmierci Agnieszki Pysz.

4 lipca 2017 r., tydzień po tym, jak Dyrektor Aresztu Śledczego Warszawa-Grochów zatwierdził sprawozdanie z „Czynności wyjaśniających…” sprawę śmierci Agnieszki Pysz  (wynikało z nich, że nie ma powodu do dalszego badania sprawy), poseł Michał Szczerba przyniósł Rzecznikowi list od kobiet, które mieszkały w jednej cel z panią Pysz.

Ich relacja kazała Rzecznikowi podjąć sprawę. I sprawdzić rzecz na miejscu

Od 5 lipca przez cztery dni pracownicy BRPO sprawdzali fakty w areszcie na Grochowie: przejrzeli notatki, ale też porozmawiali z funkcjonariuszami i współosadzonymi („Sprawozdanie z czynności…” powstało bez takich rozmów), sprawdzili monitoring (ustalili, że zachowany monitoring dotyczy ostatnich godzin życia Agnieszki Pysz, nagrania z dni wcześniejszych, kiedy osadzona miała skarżyć się na pogarszający stan zdrowia i przestawała chodzić, nie ma - nie zostały zabezpieczone, a w kolejnych dniach uległy rutynowemu skasowaniu).

Na podstawie samych notatek Dyrektor Aresztu zaakceptował wniosek „Sprawozdania z czynności…”, że Agnieszka Pysz nie wykazywała objawów chorobowych -  po prostu nagle zmarła.  Tymczasem informacje zbierane przez ekspertów BRPO temu przeczą. Jak relacjonował dziennikarzom dr Marcin Mazur, wicedyrektor Zespołu Wykonywania Kar, który badał sprawę na miejscu w areszcie, i funkcjonariusze i współosadzone przyznawali, że zdrowie kobiety pogarszało się. Jednocześnie pracownicy BRPO z Wrocławia sprawdzili, co się działo z Agnieszką Pysz, kiedy kilka tygodni wcześniej przebywała w zakładzie karnym we Wrocławiu. – Tę sprawę staraliśmy się wyjaśnić dogłębnie. Z naszych ustaleń wynikało jednak, że we Wrocławiu nic złego się nie działo jeszcze– wyjaśniał na konferencji prasowej RPO Adam Bodnar.

17 lipca RPO zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. Pięć dni wcześniej, a więc już w czasie kontroli RPO na Grochowie, Dyrektor Okręgowy  Służby Więziennej stwierdził oficjalnie, że sprawa śmierci Agnieszki Pysz zaczyna budzić jego wątpliwości: „Sprawozdanie z czynności” wymaga uzupełnienia, więc – jak poinformował RPO – zwrócił się o dodatkowe dokumenty.

Jednak dopiero RPO zwrócił uwagę, że osobą, która odpowiadała za przygotowanie „Sprawozdanie z czynności…” (zaakceptowane później przez Dyrektora Aresztu i przekazane do Dyrekcji Okręgowej SW), jest nie kto inny ale Kierownik Ambulatorium, a więc osoba, która miała wpływ na to, jaką pomoc lekarską dostała osadzona. Kierownik Ambulatorium powinien być więc z badania sprawy wyłączony - a nie prowadzić czynności wyjaśniające.

Kolejną rzeczą – jak wyjaśnił dr Mazur – która zaniepokoiła pracowników BRPO, była informacja Służby Więziennej, że nie dysponowała adresem matki Agnieszki Pysz, więc nie mogła jej zawiadomić o śmierci córki  (matka dowiedziała się o tym, kiedy przyszła na widzenie). Już wiadomo, że to nieprawda – dane matki Agnieszki Pysz są w Noe.Net, czyli wewnętrznym systemie informatyczny o osadzonych.

Wszystkie te ustalenia wskazywały na to, że sprawa jest bardzo poważna – nie jest wykluczone, że mechanizmy systemowe, które ujawniła sprawa Dzieciak przeciw Polsce, nadal działają.

20 lipca – w Sejmie, w czasie debaty o sądownictwie, przy pełnej sali sejmowej - RPO Adam Bodnar mówi o sprawie Agnieszki Pysz, choć bez szczegółów (to jeden z przykładów, jakie podaje na to, że obywatelom potrzebne są sądy niezawisłe od władzy wykonawczej). Prokuratura i  Służba Więzienna wiedzą już, o kim mowa. Prokuratura podjęła już  sprawę nieumyślnego spowodowania śmierci Agnieszki Pysz (czyn z art. 155 k.k).

Trzy tygodnie później Służba Więzienna konkluduje swoje działania i także zawiadamia prokuraturę.

11 września RPO wysyła do Dyrekcji Generalnej SW (i upublicznia) wystąpienie, w którym pokazuje m.in., że sposób zawiadamiania o zdarzeniach nadzwyczajnych w jednostkach penitencjarnych nie spełnia swej roli. Opisuje też inne nieprawidłowości,  powołując się przy tym na sprawę p. Agnieszki Pysz. Podaje też przykłady innych spraw, którymi się zajmuje (patrz załącznik pod tekstem).

Rzecznik zwraca się do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej w sprawie zasad postępowania w przypadku wystąpienia zdarzenia nadzwyczajnego

Data: 2017-09-14

Pracownicy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich regularnie zapoznają się z zestawieniami tygodniowymi zdarzeń nadzwyczajnych, sporządzanymi w Centralnym Zarządzie Służby Więziennej na podstawie meldunków otrzymanych z poszczególnych jednostek penitencjarnych. Informacje o tego rodzaju przypadkach docierają do Biura również we wnioskach, jakie wpływają od osadzonych lub ich rodzin. W wybranych przypadkach sprawy są podejmowane przez Rzecznika z urzędu w celu zbadania, czy w wyniku działania lub zaniechania ze strony organów państwowych nie doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich. Badanie tych przypadków ujawnia różnego rodzaju nieprawidłowości w postępowaniu administracji jednostek penitencjarnych, które rzutują na skuteczność działań podejmowanych przez organy więziennictwa w związku z wystąpieniem zdarzenia nadzwyczajnego.

Zasady postępowania w przypadku wystąpienia zdarzenia nadzwyczajnego określa Zarządzenie Nr 52/2013 Dyrektora Generalnego Służby Więziennej  w sprawie zdarzeń mogących wystąpić w Służbie Więziennej, sposobu ich dokumentowania oraz służby dyżurnej w jednostkach organizacyjnych Służby Więziennej. Zawiera ono szczegółowe dyrektywy odnośnie kwalifikowania jako zdarzenie nadzwyczajne sytuacji mających znaczenie dla funkcjonowania jednostek organizacyjnych więziennictwa, powiadamiania o wystąpieniu zdarzenia, dokumentowania tych zdarzeń oraz sposobu prowadzenia postępowania wyjaśniającego. Ustalenia czynione podczas badania spraw w Biurze RPO wskazują, że nie zawsze procedury te są uruchamiane.

Problemem jest także lakoniczny opis zdarzeń nadzwyczajnych, który często nie oddaje w pełni ich charakteru. Na podstawie zawartych w opisie informacji organ nadzoru może np. zdecydować o przejęciu sprawy do prowadzenia lub objęciu nadzorem postępowania prowadzonego przez podległą mu jednostkę, zatem powinny znaleźć się w nim m.in. okoliczności i przebieg zdarzenia oraz dane osób w nim uczestniczących.

W badanych sprawach stwierdza się również nieprawidłowości w zakresie prowadzenia postępowania wyjaśniającego, jak np. wyznaczenie do prowadzenia czynności wyjaśniających osoby, która w sposób bezpośredni lub pośredni miała związek z wystąpieniem zdarzenia nadzwyczajnego.

Nieprawidłowości w prowadzonym postępowaniu powinny być korygowane przez dyrektora jednostki penitencjarnej, który zatwierdza sprawozdanie z czynności wyjaśniających. Możliwość ingerowania w postępowanie, w razie stwierdzenia jakichkolwiek niedostatków, ma także dyrektor okręgowy Służby Więziennej, który może objąć nadzorem trwające postępowanie, czy po jego zakończeniu i zapoznaniu się ze sprawozdaniem z czynności wyjaśniających zlecić ewentualne uzupełnienie poczynionych ustaleń.

W ocenie Rzecznika szczególnie ważne jest spowodowanie, aby bezwzględnie wszystkie ujawnione zdarzenia były niezwłocznie zgłaszane, a meldunek o zdarzeniu zawierał jego rzetelny opis i informacje istotne dla jego wstępnej oceny. Rzecznik wskazał także na potrzebę poszerzenia katalogu zdarzeń, w których czynności wyjaśniające prowadzi organ nadzoru, o wszystkie zdarzenia, w których dochodzi do uszkodzeń ciała – a nie tylko te, których skutkiem było ciężkie uszkodzenie ciała – gdy ma to związek z działaniem funkcjonariusza lub pracownika. Niezbędne wydaje się też przeprowadzenie szkoleń dla dyrektorów zakładów karnych i aresztów śledczych oraz dyrektorów okręgowych, obejmujących swoim zakresem w szczególności postępowanie w zakresie zgłaszania zdarzeń nadzwyczajnych, prowadzenia czynności wyjaśniających oraz kontroli ich wyników przez przełożonych.

Rzecznik zwrócił się do Dyrektora Generalnego SW z prośbą o rozważenie przedstawionych kwestii oraz podjęcie stosownych działań, które pozwolą na wyeliminowanie nieprawidłowości w zakresie czynności podejmowanych w związku z zaistnieniem zdarzenia nadzwyczajnego w jednostce penitencjarnej.

 

RPO występuje w sprawie zatrzymania przez Policję świadka interwencji wobec Igora Stachowiaka

Data: 2017-09-13

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował pismo do Prokuratora Okręgowego we Wrocławiu w sprawie czynności Policji podjętych w stosunku do jednego ze świadków filmujących interwencję wobec Igora Stachowiaka w dniu 15 maja 2016 r.

Prokuratura o śledztwie po śmierci Igora Stachowiaka – czego dowiedział się RPO

Data: 2017-09-11

Monitorując przebieg śledztwa w sprawie śmierci Igora Stachowiaka, młodego człowieka, który zmarł w maju 2016 r. na komisariacie policji po tym, jak policjanci użyli wobec niego (choć był skuty kajdankami) paralizatora (tasera), RPO zwrócił się do prokuratury z pytaniem, czy w śledztwie stosowane są  Wytyczne Prokuratora Generalnego w sprawie prowadzenia postępowań o przestępstwa związane z pozbawieniem życia oraz nieludzkim bądź poniżającym traktowaniem, których sprawcami są policjanci) (PG VII G 021/4/14).

Wytyczne zakładają, że w takim przypadku prokurator musi działać aktywnie, a Policji może pozwolić na prowadzenie śledztwa tylko w wyjątkowych okolicznościach.

Pismo to Prokuratura Regionalna w Poznaniu przekazała Prokuraturze Okręgowej.

Ta, w odpowiedzi, która wpłynęła 20 lipca, odpowiedziała następująco:

  • Komenda Główna Policji dostała wgląd do akt śledztwa: “Zarządzeniem dnia 18 maja 2016 roku Zastępca Prokuratora Rejonowego dla Wrocławia Stare Miasto we Wrocławiu udostępnił funkcjonariuszom Policji z Komendy Głównej Policji niniejsze akta sprawy i w dniu 19 maja 2017 roku funkcjonariusze Komendy Głównej Policji zapoznali się z aktami postępowania.
  • Skoro Policja prowadziła sprawę dyscyplinarną przeciw funkcjonariuszom, to najwyraźniej wiedziała o sprawie, więc nie trzeba było jej informować (jak wskazują Wytyczne): „Ustalono ponadto, iż po przejęciu sprawy do dalszego prowadzenia przez Prokuraturę Okręgową w Poznaniu Komenda Miejska Policji we Wrocławiu Wydział Kontroli prowadził postępowanie dyscyplinarne przeciwko funkcjonariuszom Policji biorącym udział w zdarzeniu z dnia 15 maja 2016 roku (sygnatura RPD 11/16/WK). Wobec powyższego nie informowano zgodnie z treścią art. 19§ 1 kpk organów Policji o okolicznościach powyższego zdarzenia, albowiem taką wiedzę już posiadały”.
  • Podjęto natomiast działania zamierzające do wyjaśnienia okoliczności i przebiegu zatrzymania oraz śmierci Igora Stachowiaka oraz zabezpieczenia wszystkich dowodów niezbędnych do toczącego się postępowania.
  • Wszystkie czynności procesowe zmierzają do wyjaśnienia okoliczności zdarzeń będących przedmiotem postępowania zgodnie z Wytycznymi, a w szczególności pkt. 7 i 9. [1] Ponadto 9 czerwca 2017 roku prokurator regionalny w Poznaniu zapoznał się materiałami śledztwa i 10 czerwca sprawa została objęta zwierzchnim nadzorem służbowym Prokuratury Regionalnej w Poznaniu pod sygnaturą RPII Dsn 4.2016”.

Informacje o stanie sprawy

Z informacji o stanie sprawy wynika natomiast, że śledztwo jest kontynuowane, albowiem koniecznie jest miedzy innymi uzyskanie opinii biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, czy na zabezpieczonej w dniu 15 maja 2016 roku odzieży należącej do Igora Stachowiaka znajdują się ślady substancji drażniących, jeśli tak to jakie i czy ewentualnie substancje te mogą pochodzić od gazów służbowych pozostających w dyspozycji funkcjonariuszy Policji i następnie przesłuchanie ponownie świadków.

Zdaniem Prokuratury konieczne jest również uzyskanie opinii biegłych z Biura Badań Kryminalistycznych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w Warszawie „celem dokonania ponownego odsłuchu zapisów na płycie CD-R OMEGA SN zawierającej plik z zapisów tasera” (paralizatora).

Jak poinformowała Prokuratura, „niezbędne jest również uzyskanie opinii uzupełniającej biegłych z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi w zakresie wyjaśnienia w sposób szczegółowy podstaw medycznych, które pozwoliły na przyjęcie z dużym prawdopodobieństwem, że Igor Stachowiak zmarł z powodu niewydolności krążeniowooddechowej w przebiegu arytmii po epizodzie excited delirium (EDS) spowodowanym zażyciem środków psychoaktywnych (wnioski opinii z dnia 23 marca 2017 roku) przy uwzględnieniu przebiegu zdarzenia z dnia 15 maja 2016 roku, wyjaśnienia,

  • czy samoistną i bezpośrednią przyczyną śmierci Igora Stachowiaka mogło być wywieranie-prawdopodobnie wielokrotne silnego nacisku na szyję przez funkcjonariuszy Policji podczas obezwładniania wymienionego,
  • czy też (przyjmując, iż do wielokrotnego ucisku na szyję istotnie w czasie zdarzenia z dnia 15 maja 2016 roku doszło)  czy działanie takie pozostaje w bezpośrednim związku przyczynowo- skutkowym ze śmiercią Igora Stachowiaka
  • oraz wyjaśnienie podstaw medycznych i faktycznych pozwalających na realne wykluczenie innych przyczyn śmierci Igora Stachowiaka a także poczynienia jeszcze innych szczegółowych ustaleń.

Jak zapewniła Prokuratura, po wykonania tych czynności i dostarczeniu przez biegłych opinii podjęte zostaną dalsze czynności zmierzające do przedstawienia zarzutów ustalonym funkcjonariuszom Policji. W zależności od przyjętych ustaleń podejmowane będą działania zmierzające do zakończenia postępowania.




[1] pkt 7. „W sytuacji, gdy zdarzenie stanowiące przedmiot śledztwa dotyczy czynności funkcjonariuszy Policji lub innych funkcjonariuszy publicznych dokonanych w innym postępowaniu karnym lub obejmuje użycie środków przymusu bezpośredniego, niezwłocznie uzyskuje się dokumentację dotyczącą tych czynności bądź zastosowania wskazanych środków. Prokurator dokonuje jej wnikliwej analizy pod kątem prawidłowości przeprowadzenia czynności lub użycia środków, jak też ocenia zgodność dokumentacji z ustalonymi okolicznościami faktycznymi.

Pkt 8. Jeżeli przedmiotem postępowania jest spowodowanie uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonego, należy zebrać pełną dokumentację związaną z okolicznościami ich powstania, a także z udzielaną pomocą medyczną. Dokonując analizy opinii biegłego odnoszącej się do tego uszczerbku, należy zwłaszcza ocenić, czy przekonująco wyjaśnia ona mechanizm jego powstania skonfrontować wnioski w tym zakresie z zebranym materiałem dowodowym).

 

 

Ministerstwo Sprawiedliwości zgadza się z RPO: trzeba poprawić przepisy, by ofiary gwałtów nie musiały czekać na przesłuchanie w sądzie więcej niż 14 dni

Data: 2017-08-16

W przypadku gwałtów ważne jest to, by ofiarom nie przysparzać dodatkowych cierpień z powodu przedłużającego się i źle zorganizowanego postępowania. Ofiary zgwałcenia powinny być przesłuchane w sądzie raz (a nie wiele razy) i to w miarę szybko, bo oczekiwanie w takich sytuacjach jest dodatkową udręką.

Przepisy wskazują więc, że w takich przypadkach przesłuchania należy przeprowadzić ze szczególnym poszanowaniem praw pokrzywdzonych (art. 185c  kodeksu postępowania karnego). Problem w tym, że w przepisach tych nie ma mowy o terminie, w jakim powinno się odbyć przesłuchanie. W efekcie – jak wynika z badań przeprowadzonych przez RPO - bardzo często od przestępstwa do chwili przesłuchania upływają nawet trzy miesiące.

RPO alarmował w tej sprawie już na początku 2016 r. Dla przykładu.: 

  • od momentu zawiadomienia do czasu posiedzenia sądowego minęło przeszło 90 dni (np. sygn. akt 1 Ds. 212/14 Prokuratury Rejonowej Katowice – Północ w Katowicach: zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało złożone w dniu 28 lipca 2014 r. – posiedzenie sądu odbyło się w dniu 31 października 2014 r.); 
  • od momentu zawiadomienia do czasu posiedzenia sądowego minęło przeszło 60 dni (sygn. akt 3 Ds. 72/15 Prokuratury Rejonowej w Wodzisławiu Śląskim: zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało złożone w dniu 15 stycznia 2015 r. a posiedzenie sądu odbyło się w dniu 24 marca 2015 r.); 
  • od momentu zawiadomienia do czasu posiedzenia sądowego minęło przeszło 50 dni (sygn. akt 2 Ds. 1017/14 Prokuratury Rejonowej w Będzinie: zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało złożone w dniu 11 lipca 2014 r. a posiedzenie Sądu odbyło się w dniu 3 września 2014 r.;sygn. akt 1 Ds. 2119/14 Prokuratury Rejonowej Bielsko Biała Południe w Bielsku–Białej: zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa zostało złożone w dniu 20 grudnia 2014 r. a posiedzenie sądu odbyło się w dniu 17 lutego 2015 r.). 

Stąd wielokrotne wystąpienia RPO o taką zmianę przepisów, która poprawiłaby sytuację ofiar.

Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na pismo Rzecznika (BPK.518.5.2015) zgodziło się właśnie, że rozwiązanie problemu wymaga zmian ustawowych. Resort podjął więc prace nad zobligowaniem sądów do przeprowadzenia przesłuchania pokrzywdzonych przestępstwami z art. 197-199 k.k. nie później niż w terminie 14 dni od daty wpłynięcia wniosku.

- Projekt – jak napisał wiceminister Marcin Warchoł - znajduje się na zaawansowanym etapie prac koncepcyjnych.

BPK.518.5.2015

Jak pomagać ofiarom przemocy – spotkanie ekspertów BRPO i „Niebieskiej Linii”

Data: 2017-07-11

W siedzibie Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w rodzinie „Niebieska Linia” w Warszawie, w dniu 11 lipca br., odbyło się spotkanie z udziałem  Wioletty Lewickiej-Szostak, dyrektorki Zespołu Wstępnej Oceny Wniosków i pracowników Zespołu, nawiązujące do narady zorganizowanej w czerwcu w BRPO, w ramach szkolenia Koalicji Infolinii, której przewodnim tematem była pomoc ofiarom przemocy w rodzinie.

Spotkanie poświęcone było wymianie doświadczeń, zarówno z zakresu działania RPO i pracy poszczególnych Zespołów na rzecz osób pokrzywdzonych przemocą, jak też specyfice działania Ogólnopolskiego Pogotowia „Niebieska Linia”. Pracownicy „Niebieskiej Linii” zaprezentowali konkretne przykłady spraw, z jakimi zwracają się rozmówcy, zwracając uwagę nie tylko na potrzebę prawnego czy psychologicznego wsparcia ze strony specjalistów, ale także dużej empatii w kontaktach z osobami doświadczającymi przemocy oraz zrozumienia ich potrzeb i oczekiwań.

Stowarzyszenie pod tym kątem prowadzi nabór i szkolenie wolontariuszy (studentów ostatnich lat studiów na wydziałach psychologii, pedagogiki, nauk społecznych), którzy pod nadzorem certyfikowanych specjalistów do spraw przeciwdziałania przemocy w rodzinie zdobywają potrzebne umiejętności. Innym, równie cennym kierunkiem działania, na który jest duże społeczne zapotrzebowanie, jest praca terapeutyczna  z osobami uwikłanymi w przemoc, indywidualna i grupowa. Pracownicy „Niebieskiej Linii” tworzą i realizują też programy profilaktyczne, dotyczące przeciwdziałania przemocy w rodzinie, adresowane  do młodzieży szkolnej.

Doceniając dotychczasową działalność RPO w upowszechnianiu wiedzy o ofertach, infoliniach i telefonach pomocowych, w tym Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”,  stowarzyszenie ze swej strony zaprosiło do kontaktów także pracowników BRPO , w ramach prowadzonych konsultacji dla osób zajmujących się zawodowo przeciwdziałaniem przemocy w rodzinie.

Konsultacje telefoniczne  można uzyskać pod numerem 22-250-63-12, w środy w godzinach 10 – 13, a konsultacje mailowe ,kierując zapytania pod adres – koordynatorzy@niebieskalinia.info

Paralizator to narzędzie śmiertelne. Trzeba zmienić dotyczące ich przepisy – kolejne wystąpienie RPO do Komendanta Głównego Policji w związku ze sprawą Igora Stachowiaka

Data: 2017-06-29

Skoro paralizatory są tak niebezpieczne, to powinny być stosowane wyjątkowo i pod kontrolą – pisze rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Każde użycie powinno być udokumentowane i analizowane. Dziś przepisy tego nie wymagają.

Paralizatory są niewątpliwie skutecznym środkiem obezwładniania  – dzięki nim nie trzeba używać broni palnej. Są jednak bardzo niebezpieczne – co pokazuje nie tylko historia p. Igora Stachowiaka ale i p. Roberta Dziekańskiego, który zmarł w 2007 r. na lotnisku w Vancouver – pisze rzecznik praw obywatelskich w kolejnym swoim piśmie w sprawie paralizatorów (II.519.563.2017). I cytuje dane Amnesty International - Od 2001 r. do lutego 2012 r. w Stanach Zjednoczonych śmierć w wyniku użycia tych urządzeń poniosło 500 osób[1].

Dlaczego tak jest? Choć paralizatory nie stanowią raczej zagrożenia dla zdrowych dorosłych, to inaczej jest w przypadku osób osłabionych, chorych czy będących pod wpływem narkotyków.

Z danych AI wynika, że cykl stosowania paralizatora nie może przekraczać 5 sekund – po tym czasie ryzyko wywołania trwałych zmian w organizmie znacznie wzrasta. Większość ofiar umiera na miejscu w wyniku zatrzymania akcji serca i oddychania zaraz po porażeniu. Część ofiar śmiertelnych nie skarżyła się wcześniej na dolegliwości, trzeba jednak zwrócić uwagę na to, że w momencie rażenia paralizatorem były dodatkowo unieruchamiane i przyduszane.

Dlatego Amnesty Inetrnational postuluje, by:

  1. Używać paralizatorów wyłącznie w przypadkach bezpośredniego, poważnego zagrożenia życia lub zdrowia;
  2. Zakazać ich używania ich wobec dzieci i osób starszych
  3. Zakazać ich używania wyłącznie w celu zadawania bólu.

Należy także podkreślić, iż użycie paralizatorów lub taserów wywołuje silny ból, co w pewnych sytuacjach może kwalifikować takie działanie jako tortury.

- Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca zdaje sobie sprawę z potencjalnego niebezpieczeństwa używania omawianego rodzaju urządzeń – podkreśla Adam Bodnar.  - A mimo to dochodzi do tragedii. Najgłośniejszą ostatnio sprawą jest śmierć p. Igora Stachowiaka. RPO zajmował się jednak wyjaśnianiem innych podobnych zdarzeń – na przykład użycia prywatnego paralizatora wobec obywatela Francji w czerwcu bieżącego roku w Lublinie, a także użycia paralizatora na Komisariacie Policji w Trąbkach Wielkich wobec zatrzymanego w grudniu 2015 r., w styczniu 2013 r. w pomieszczeniach Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku oraz w grudniu 2013 r. w sali wykładowej Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Wszystko to dzieje się, mimo że na  posiadanie takich urządzeń wymagane jest w Polsce pozwolenia, prawa zakazuje używania paralizatorów wobec osób w kajdankach.

Problemem może być to, że użycie paralizatora musi być opisane w notatce tylko wtedy, gdy skutkiem było zranienie osoby lub wystąpienie innych widocznych objawów zagrożenia życia lub zdrowia tej osoby albo jej śmierć. Tymczasem w przypadku użycia broni palnej funkcjonariusz musi sporządzić i przekazać przełożonemu notatkę zawsze - niezależnie od skutków takiego użycia lub zastosowania.  

Dlatego zdaniem RPO nałożenie na funkcjonariuszy obowiązku przedstawienia przełożonemu szczegółowej notatki z użycia paralizatora oraz nałożenie na przełożonych obowiązku analizowania tego pod względem legalności, zasadności i prawidłowości, może przyczynić się do rozważniejszego i zgodnego z obowiązującymi przepisami używania przez policjantów.

Niezależnie od tego za wskazane RPO uznaje prowadzenia statystyk używania tych urządzeń, uwzględniających skutki podjętych przez policjantów działań.

II.519.563.2017

 

Czego się można domagać od pirata drogowego, który spowodował śmierć członka rodziny? Skuteczna kasacja RPO w obronie syna ofiary wypadku

Data: 2017-06-24

Ojciec pana Kazimierza zginął w wypadku samochodowym, którego sprawca miał już odebrane prawo jazdy. Sąd skazał tego kierowcę na półtora roku w zawieszeniu, ponownie zakazał mu prowadzenia samochodów, ale odstąpił od zasądzenia zadośćuczynienia synowi ofiary. Przyznał mu tylko 15 tys. zł tytułem naprawienia szkody materialnej.

RPO wystąpił z kasacją w obronie pana Kazimierza – i przeciwko sprawcy wypadku, a Sąd Najwyższy przyjął argumentację Rzecznika i przekazał wyrok do ponownego rozpoznania w trybie odwoławczym (II.510.389.2016).

Rzecznik zauważył, że sąd I instancji popełnił błąd, którego nie skorygował sąd II instancji: oba sądy uznały, że skoro syn ofiary występuje o naprawienie szkody materialnej i niematerialnej, to sprawcę należy zobowiązać do naprawienia jednej z tych szkód (tak zinterpretował słowo „lub” w art. 46 par 1 kodeksu Karnego „W razie skazania sąd może orzec, a na wniosek pokrzywdzonego lub innej osoby uprawnionej orzeka, stosując przepisy prawa cywilnego, obowiązek naprawienia, w całości albo w części, wyrządzonej przestępstwem szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę; przepisów prawa cywilnego o możliwości zasądzenia renty nie stosuje się”.).

Tymczasem – jak wskazał Sąd Najwyższy  - taka interpretacja słowa „lub" jest błędna.

Przepis ten (w brzmieniu zarówno przed, jak i po 1 lipca 2015 r.) nie tylko dopuszcza możliwość jednoczesnego orzeczenia wobec sprawcy obowiązku naprawienia szkody majątkowej i wynagrodzenia za szkodę niemajątkową w postaci zadośćuczynienia (zob. post. SN z 9 lipca 2013 r., II KK 161/13), ale i taki obowiązek kreuje w razie prawidłowego zgłoszenia odpowiednich roszczeń przez uprawniony podmiot, o ile rzecz jasna szkody obu rodzajów wystąpiły i nie zaistniały okoliczności wyłączające stosowanie w danym układzie tego środka.

Powinnością zatem Sądu Okręgowego było - w związku z treścią apelacji pełnomocnika oskarżyciela posiłkowego - rozważyć, czy po stronie pana Kazimierza zaistniała z powodu śmierci ojca krzywda wymagająca zadośćuczynienia w celu złagodzenia cierpienia psychicznego i udzielenia mu pomocy w dostosowaniu się do zmienionej sytuacji (art. 446 § 4 k.c.) oraz – w wypadku odpowiedzi twierdzącej - ustalić, jaką kwotą pieniężną owa krzywda winna zostać zrekompensowana, a następnie - na podstawie art. 46 § 1 k.k. – taką sumę na rzecz oskarżyciela posiłkowego orzec.

Z obowiązku tego Sąd nie wywiązał się, prezentując w motywacyjnej części swojego wyroku oczywiście mylny pogląd o możliwości poprzestania na orzeczeniu na rzecz osoby uprawnionej tylko obowiązku naprawienia wyrządzonej przestępstwem szkody majątkowej.

Sprawa Austriaka zmarłego na komisariacie. Rzecznik podejmuje sprawę

Data: 2017-06-14

Obywatel Austrii zmarł na komisariacie policji w Częstochowie 27 maja, wkrótce po tym, jak został zatrzymany wraz z żoną najpierw przez ochroniarzy, a potem przez policję. Okoliczności śmierci nie są jasne. Sprawa została przez media ujawniona dopiero teraz,

Austriak przyjechał do Polski z żoną na pogrzeb jej ojca. Już po uroczystościach pogrzebowych małżonkowie przechodzili w pobliżu miejsca koncertu plenerowego, gdzie, jak twierdzą austriackie media, zostali zatrzymani.

Rzecznik poprosił więc o szczegółowe wyjaśnienia Komendanta Wojewódzkiego Policji w Katowicach, Prezydenta Miasta w Częstochowie i Prokuraturę Rejonową w Częstochowie (BPK.519.26.2017) .

Sprawą zajmuje się Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Katowicach. 

Minister Sprawiedliwości zgadza się z RPO: sprawy sądowe o opuszczenie mieszkania przez sprawcę przemocy powinny być traktowane jako pilne. Po zmianie przepisów sądy będą mogły planować rozprawy także w wakacje

Data: 2017-06-14

Rzecznik zwrócił uwagę na potrzebę poprawienia regulacji tak, by sprawy o opuszczenie mieszkania przez sprawcę przemocy domowej nie przewlekały się w sądzie, w wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości z 7 lutego 2017 r. (IV.7214.62.2014)

RPO przypomniał, że zgodnie z ustawą o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (art. 11 a), jeżeli stosowanie przemocy przez członka rodziny czyni wspólne zamieszkiwanie szczególnie uciążliwym, osoba dotknięta przemocą może żądać, aby sąd zobowiązał go do opuszczenia mieszkania. Sprawy te nie należą dziś jednak do kategorii pilnych, więc sądy nie mogą ich tak traktować. Żeby poprawić sytuację, należałoby ten typ spraw wpisać jako pilne do Regulaminu urzędowania sądów powszechnych. Należałoby też powierzyć rozpoznawanie tych spraw wydziałom rodzinnym i nieletnich.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Marcin Warchoł podzielił stanowisko RPO: zasadne jest rozszerzenia katalogu spraw uważanych za pilne o sprawy toczące się na podstawie art. 11a  ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie - napisał.

Wskazał, że Zespół do monitowania Regulaminu urzędowania sądów powszechnych zaaprobował przyjęcie takiego rozwiązania.  Kiedy zostanie wprowadzone w życie, sądy będą mogły wyznaczać posiedzenia w tych sprawach także w okresie wakacyjnym - od dnia 1 lipca do dnia 31 sierpnia oraz rozpoznawać je ich poza kolejnością ich wpływu.

Ministerstwo Sprawiedliwości podziela również postulat Rzecznika Praw Obywatelskich, by powierzyć rozpoznawania tych spraw wydziałom rodzinnym i nieletnich.  Teraz trwają analizy problemu.

W resorcie już wcześniej dostrzeżono celowość wprowadzenia takiego rozwiązania. Sprawy rozpoznawane na podstawie tego przepisu są  bliższe problematyce z zakresu prawa rodzinnego niż cywilnego. Sąd nie bada bowiem w tym przypadku tytułu prawnego uczestnika do zajmowanego lokalu, ale jego relacje z domownikami, celem ustalenia, czy zostały spełnione przesłanki z art. 11a ustawy - napisał min. Warchoł.

Oświadczenie Komisji Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur w związku ze sprawą śmierci Igora Stachowiaka

Data: 2017-06-07

Komisja Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur wyraża głębokie zaniepokojenie ostatnio ujawnionymi wydarzeniami, które miały miejsce w Komisariacie Policji Wrocław Stare Miasto.

Przypominamy, że zgodnie z ratyfikowaną przez Polskę Konwencja ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (1984) torturami określa się każde działanie polegające na umyślnym zadawaniu bólu lub cierpienia, fizycznego bądź psychicznego przez funkcjonariusza państwowego, lub z jego polecenia albo za wyraźną lub milczącą zgodą.  

Zakaz stosowania tortur jest zakazem bezwzględnym i nie podlega żadnym ograniczeniom. 

Ochrona przed torturami osób pozbawionych wolności  jest realizowana m.in. przez środki o charakterze prewencyjnym, oparte na regularnych wizytach w miejscach zatrzymań, podejmowanych przez krajowe i międzynarodowe organy lub organizacje pozarządowe. 

W obliczu ujawnionych zdarzeń przypominamy, że władze krajowe powinny szczególną uwagę przywiązywać do wniosków płynących z ich wizytacji w szczególności Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur, który stale monitoruje miejsca pozbawienia wolności oraz wspierać go w podejmowanych działaniach by zapobiegać podobnym sytuacjom. 

 

Warszawa, 1 czerwca 2017

Członkowie Komisji Ekspertów Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur:

Maria Ejchart-Dubois

adw. Katarzyna Wiśniewska

prof. Zbigniew Lasocik

prof. Grażyna Szczygieł

prof. Marek Konopczyński

Lidia Olejnik

adw. Paweł Knut

dr Joanna Żuchowska

Agnieszka Kłosowska

Aleksandra Chrzanowska

Maria Książak

dr Maria Niełaczna

Bożena Szubińska

adw. Mikołaj Pietrzak

Kama Katarasińska-Pierzgalska

dr Jerzy Foerster

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Komendanta Głównego Policji w sprawie okoliczności dotyczących śmierci Igora Stachowiaka

Data: 2017-05-24

W związku z nowymi okolicznościami dotyczącymi przebiegu interwencji Policji wobec Igora Stachowiaka, wynikającymi z opublikowanego przez jedną ze stacji telewizyjnych nagrania z kamery wbudowanej w użyty przez policjanta paralizator Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Głównego Policji o przedstawienie informacji dotyczących:

- obecnego stanu postępowania dyscyplinarnego (lub postępowań dyscyplinarnych) prowadzonych w związku ze śmiercią Igora Stachowiaka oraz oceny dotychczasowego biegu tego postępowania (postępowań), ze szczególnym uwzględnieniem okoliczności, czy w toku tego postępowania dysponowano wiedzą wynikającą z nagrania kamery wbudowanej w paralizator;

- przebiegu postępowania prowadzonego przez Biuro Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji i wyników tego postępowania;

- wyników prac specjalnego zespołu kontrolnego powołanego przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji i Komendanta Głównego Policji;

- zatrzymania przez policjantów świadków interwencji podjętej wobec Igora Stachowiaka.

"Fakty po faktach", TVN24

Data: 2017-05-21

Przemoc domowa – nic śmiesznego. RPO reaguje po wypowiedzi Tomasza Adamka

Data: 2017-05-17

Wybitny bokser Tomasz Adamek w programie Kuby Wojewódzkiego w TVN powiedział, że kobiety, które są nieposłuszne i nie realizują swoich obowiązków domowych, "trzeba lać".  Nawet to obrazowo pokazał. Wszyscy – prowadzący, gość i publiczność – zareagowali śmiechem, była przednia zabawa. A audycja była promowana w internecie hasłem: "trzeba lać – zobacz dlaczego".

Rozumiem konwencję programu: ma bawić, prowokować, rozśmieszać w niczym nie skrępowanej rozmowie z celebrytą. Rzecz jednak w tym, że kiedy już opadnie nastrój wesołości, ucichnie śmiech, pozostaje smutne przesłanie: przemoc domowa może być usprawiedliwiona.

Tymczasem w realnym świecie mamy do czynienia z prawdziwym dramatem. Liczby osób dotkniętych przemocą w rodzinie idą w setki tysięcy (w 2015 roku – 207 385), a sama tylko Policja w ub. roku wypełniła 73,5 tys. formularzy tzw. Niebieskiej Karty.

O tym, czym jest psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną, mogliśmy się przekonać całkiem niedawno, kiedy media szeroko prezentowały historię jednego z radnych w Bydgoszczy. Gehenna trwała latami. I naprawdę – nie było śmiesznie – pisze Adam Bodnar w komentarzu dla portalu Onet.pl.

O przemocy wobec kobiet. Spotkanie w Biurze RPO

Data: 2017-03-15

Zastępczyni RPO Sylwia Spurek oraz naczelniczka Wydziału Prawa Antydyskryminacyjnego w Biurze RPO Anna Mazurczak rozmawiały z przedstawicielkami i przedstawicielami organizacji pozarządowych o przemocy wobec kobiet. Inicjatorami spotkania byli członkowie Stowarzyszenia Głosy przeciw Przemocy.

Zastępczyni RPO przedstawiła najważniejsze sprawy dotyczące przemocy wobec kobiet, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich zajmował się w ciągu ostatniego roku. – Przedmiotem naszego niepokoju była Konwencja stambulska, zarówno w zakresie jej wdrażania, jak i pojawiających się w przestrzeni publicznej zapowiedzi jej wypowiedzenia – wskazywała Sylwia Spurek.

Zwracała też uwagę na kwestie dotyczące funkcjonowania gminnych programów przeciwdziałania przemocy w rodzinie oraz procedury Niebieskiej karty. Zauważyła, że z informacji docierających do RPO wynika, że przepisy nakazujące sprawcy przemocy opuszczenie lokalu, w którym mieszka razem z ofiarą, są nieskuteczne. Powinno to nastąpić w ciągu 30 dni, jednak zdarza się, że trwa to nawet kilka miesięcy.

Wiele wątpliwości budzi także procedura przesłuchiwania ofiary zgwałcenia. Takie przesłuchanie powinno się odbyć tylko raz, a za jego przeprowadzenie odpowiada sąd. Jednak bardzo często od samego przestępstwa do chwili przesłuchania upływają nawet trzy miesiące. Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na pismo Rzecznika przyznało, że dostrzega ten problem i pracuje nad zmianami w tym zakresie.

Anna Mazurczak wskazała, że kwestią, na którą Rzecznik już od dawna zwracał uwagę, jest przemoc wobec kobiet starszych i z niepełnosprawnościami. W 2012 roku Biuro RPO wydało raport na ten temat. – Niestety, od tego czasu niewiele się zmieniło – przyznała prawniczka. Zwróciła też uwagę na problem przemocy domowej w rodzinach funkcjonariuszy służb mundurowych. Rzecznik skierował w tej sprawie wystąpienia do szefów służb.

Przedstawicielki i przedstawiciele organizacji mówili o najważniejszych problemach, z którymi spotykają się na co dzień w swojej działalności. Wśród nich wymieniali m.in. sprawy dotyczące funkcjonowania zespołów interdyscyplinarnych, działania telefonu dla ofiar przemocy „Niebieska Linia”, zbyt niskie wyroki dla sprawców przemocy seksualnej, w szczególności dla sprawców gwałtów zbiorowych, ale także niedostosowanie gabinetów ginekologicznych do potrzeb kobiet z niepełnosprawnościami czy przemoc wobec migrantek przebywających w Polsce.

Uczestnicy spotkania podkreślali również, że bardzo ważna jest edukacja antydyskryminacyjna, która powinna być prowadzona już od najmłodszych lat. Przedstawiciele Stowarzyszenia Głosy przeciw Przemocy wskazywali, że zajęcia dotyczące profilaktyki przemocy ze względu na płećpowinny być kierowane przede wszystkim do chłopców.

 – Chodzi o to, by pokazać im, że to nie jest tylko tzw. „kobiecy problem”, że to dotyczy także ich samych. By pokazywać, że należy reagować na przejawy przemocy – zaznaczał organizator spotkania.

Zastępczyni RPO zachęcała przedstawicielki i przedstawicieli organizacji pozarządowych do zaangażowania w tegoroczną edycję kampanii „16 Dni Przeciwko Przemocy ze względu na Płeć”, która odbędzie się na przełomie listopada i grudnia.

W spotkaniu wzięły udział przedstawicielki i przedstawiciele Amnesty International, Feminoteki, Centrum Praw Kobiet, Fundacji Trans-fuzja, Stowarzyszenia Inicjatyw Kobiecych, Fundacji Ster, Ogólnopolskiego Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie ”Niebieska Linia”, Stowarzyszenia na Rzecz Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia”, Fundacji Edukabe, Stowarzyszenia Mężczyźni Przeciw Przemocy, Kampanii Przeciw Homofobii, Fundacji Inna Przestrzeń, Stowarzyszenia Obrony Przed Przemocą „Victoria”.

Minister Sprawiedliwości w sprawie wypowiedzenia konwencji stambulskiej

Data: 2017-02-16

W związku z informacją przekazaną przez Pełnomocnika Rządu do spraw Społeczeństwa Obywatelskiego i Równego Traktowania, z której wynika, że w dniu 28 listopada 2016 r. do Biura Pełnomocnika Rządu wpłynął projekt wniosku o wypowiedzenie Konwencji stambulskiej wraz z uzasadnieniem, a resortem wiodącym w niniejszej sprawie jest Ministerstwo Sprawiedliwości, Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o przesłanie kopii projektu wniosku o wypowiedzenie Konwencji stambulskiej wraz z uzasadnieniem oraz wszelkich innych dokumentów dotyczących wypowiedzenia tej konwencji przez Polskę i o poinformowanie o przewidywanym harmonogramie prac w tej sprawie.

W odpowiedzi Minister Sprawiedliwości poinformował Rzecznika Praw Obywatelskich, że Ministerstwo Sprawiedliwości pod koniec listopada 2016 r. rozesłało wstępny projekt wniosku o wypowiedzenie wymienionej konwencji do konsultacji międzyresortowych. Jednak na ich pierwszym etapie zaistniała konieczność zarówno znaczącej przebudowy treści uzasadnienia wniosku, jak i uzyskania opinii organów Unii Europejskiej co do związania się przez tę organizację konwencją. W związku z tym zapadła decyzja o wstrzymaniu prac dotyczących ostatecznej wersji projektu wniosku i jego uzasadnienia, a w konsekwencji nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej. Minister wskazał również, że nie została wypracowana ostateczna wersja projektu wniosku o wypowiedzenie Konwencji. Mając to na uwadze Minister negatywnie odniósł się do prośby o przesłanie kopii projektu wniosku o wypowiedzenie konwencji stambulskiej wraz z uzasadnieniem.

RPO w sprawie braku w woj. podkarpackim podmiotów przeprowadzających zabiegi przerywania ciąży w przypadkach dopuszczonych ustawą

Data: 2017-01-12

Zaniepokojenie Rzecznika wzbudziły informacje w mediach, jakoby na terenie województwa podkarpackiego brakowało podmiotów leczniczych przeprowadzających bezpłatnie zabiegi przerywania ciąży w przypadkach, o których mowa w ustawie z dnia 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży.

Rzecznik przypomniał w piosmie do prezesa NFZ, że przepisy ww. ustawy gwarantują osobom objętym ubezpieczeniem społecznym i osobom uprawnionym prawo do bezpłatnego przerwania ciąży w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej w przypadkach opisanych w ustawie. Na państwie spoczywa zaś obowiązek stworzenia systemu zapewniającego realny i niedyskryminujący dostęp do tejże procedury. Szczególne znaczenie ma to w sytuacjach, gdy kontynuowanie ciąży stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia matki. Niezagwarantowanie dostępu do procedury aborcji w tych przypadkach stanowi naruszenie prawa do ochrony zdrowia i życia kobiety.

Rzecznik zwrócił się do Prezesa NFZ z prośbą o przekazanie informacji, czy – zgodnie z posiadaną przez NFZ wiedzą – problem z dostępnością do zabiegu aborcji faktycznie występuje na Podkarpaciu bądź w innych województwach. Ponadto Rzecznik poprosił o wskazanie, jakie działania Fundusz podejmuje w celu zapewnienia dostępu pacjentek do regulowanej na poziomie ustawowym procedury terminacji ciąży.