Zawartość
Liczba całkowita wyników: 130

Art. 42 - Prawo do obrony, domniemanie niewinności

  1. Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia. Zasada ta nie stoi na przeszkodzie ukaraniu za czyn, który w czasie jego popełnienia stanowił przestępstwo w myśl prawa międzynarodowego.
  2. Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.
  3. Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu.

​CO TO ZNACZY?

Ust.1

Twórcy Konstytucji w sposób szczególny podkreślili tutaj odpowiedzialność za przestępstwa, a więc takie czyny zabronione pod groźbą kary, które są społecznie nieakceptowalne, wysoko szkodliwe, przy których wymierzane dolegliwości powinny być szczególnie odczuwalne.

Zasadę, że odpowiedzialności karnej podlega tylko ten, kto popełnia czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia, prawnicy opisują po łacinie jako nullum crimen sine lege (nullum crimen, nulla poena sine lege poenali anteriori).

Zarówno zasada nullum crime (nie ma przestępstwa) jak i zasada nulla poena (nie ma kary) znajdują swoje źródło już w artykule 31 ust. 3 Konstytucji (Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa). Obie zasady mają charakter absolutny i nie mogą być poddawane żadnym wyjątkom.

Ust. 2.

Prawo do obrony oznacza możliwość podejmowania wszelkich działań zgodnych z prawem, które mają potwierdzić wersję zdarzeń uczestnika postępowania (jego niewinność lub określony charakter winy). W żadnym wypadku nie można wymagać współdziałania w udowodnieniu stawianych zarzutów.

Prawo to przysługuje na wszystkich stadiach postępowania i we wszystkich instancjach. Za każdym razem występuje w pełnym zakresie, niezależnie od zapadłych orzeczeń.

Niezwykle istotne jest w tym wypadku prawo do korzystania z pomocy obrońcy. Obrońca działa w interesie podejrzanego, umożliwiając mu pełne i efektywne korzystanie z przysługujących praw.

Ust. 3.

Fakt popełnienia zabronionego czynu oraz fakt popełnienia go w sposób zawiniony muszą być udowodnione.

Domniemanie niewinności odnosi się do każdego, kto dopuścił się czynu zabronionego, a nie jedynie do oskarżonego. Takie szerokie ujęcie jest istotne ponieważ artykuł 42 dotyczy odpowiedzialności karnej i postępowania karnego w każdej postaci.

Przepis ten należy bezpośrednio powiązać z prawem do sądu (art. 45 ust. 1). Jednocześnie warto podkreślić, że wyroki sądowe to najczęściej spotykane rozstrzygnięcia orzekające o wymierzeniu kary. Domniemanie niewinności przypisane jest również osobom, przeciwko którym toczy się dochodzenie lub śledztwo, a także obwinionym o popełnienie wykroczenia lub innego czynu zabronionego pod groźbą kary.

Data początkowa
np.: 10/2020
Data końcowa
np.: 10/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Obywatel nie odzyskał kosztów adwokackich za bezpodstawne postępowanie wykonawcze. Wspiera go RPO

Data: 2020-10-28
  • Sądy odmówiły obywatelowi zwrotu kosztów adwokackich w postępowaniu wykonawczym – choć wszczęto je bezpodstawnie, bo wcześniej  wykonał on karę grzywny orzeczonej przez sąd
  • Dziś przepisy nie określają bowiem wprost, czy  w postępowaniu wykonawczym przysługuje zwrot tych kosztów - decyduje o tym dany sąd   
  • Obywatel złożył na te przepisy skargę konstytucyjną, do której przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO obawia się tzw. efektu mrożącego, który powstrzymywałby przed  korzystaniem z gwarantowanego konstytucyjnie prawa do wyboru obrońcy, co naruszałoby art. 42 ust. 2 Konstytucji

Rzecznik przystąpił do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt SK 103/20) w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela.  Dotyczy ona braku możliwości zwrotu skazanemu kosztów uzasadnionych wydatków z tytułu ustanowienia obrońcy z wyboru w postępowaniu wykonawczym - w wypadkach, gdy postępowanie to  wszczęto bezpodstawnie, z uwagi na wcześniejsze wykonanie przez skazanego orzeczonej kary grzywny.

To, że sąd okręgowy, a następnie sąd apelacyjny, odmówiły zwrotu kosztów, stało się przyczynkiem do zwrócenia przez Rzecznika uwagi na istotny problem postępowania wykonawczego. W tym postępowaniu - nie tylko w sytuacji w jakiej znalazł się skazany - ustawodawca nie uregulował bowiem w dostateczny sposób kwestii zwrotu wydatków na ustanowienie jednego obrońcy z wyboru.

Istotą problemu jest brak oparcia uregulowania ustawowego, czy postępowanie wykonawcze wszczęto z uwagi na uchybienia w wykonywaniu wyroku przez skazanego czy też bez jakichkolwiek uchybień po jego stronie.

W postępowaniu wykonawczym stosuje się regulacje dotyczące kosztów postępowania z Kodeksu postępowania karnego. Art. 627 Kpk głosi: „Od skazanego w sprawach z oskarżenia publicznego sąd zasądza koszty sądowe na rzecz Skarbu Państwa oraz wydatki na rzecz oskarżyciela posiłkowego". A art. 632 pkt 2 Kpk stanowi: ,,Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, w razie uniewinnienia oskarżonego lub umorzenia postępowania koszty procesu ponosi w sprawach z oskarżenia publicznego  Skarb Państwa, z wyjątkiem należności z tytułu udziału adwokata lub radcy prawnego w charakterze pełnomocnika pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego albo innej osoby”.

Art. 1 § 2 Kodeksu karnego wykonawczego posługuje się zwrotem o  „odpowiednim stosowaniu przepisów Kpk”. Ma to taki skutek, że to od decyzji konkretnego składu orzekającego zależy, czy skazany otrzyma zwrot kosztów na  obrońcę z wyboru.  Dlatego sądy przyjęły, że art. 632 pkt 2 Kpk nie może mieć zastosowania do postępowania wykonawczego, odmawiając zwrotu kosztów skarżącemu.

Stan prawny w tym względzie jest w oczywisty sposób sprzeczny z art. 32 ust. 1 Konstytucji (zasada równości obywatela wobec prawa). Jego konsekwencją jest zróżnicowanie podmiotów w prawie do wyboru obrońcy - czyli w prawie do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji - z uwagi na cechę nierelewantną, jaką jest pogląd składu sądu orzekającego w konkretnej sprawie.

W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego wyrażono pogląd, że „regulacje prawne nie mogą powodować sytuacji, w której strona uzyskująca rozstrzygnięcie zgodne ze stanowiskiem zajmowanym przez siebie w postępowaniu sądowym, nie mogłaby domagać się uwzględnienia zwrotu poniesionych przez nią wydatków, wskazanych w przepisach ogólnych” (wyrok z 30 marca 2004 r., sygn. SK 14/03).

Obecny stan prawny rodzi zatem niebezpieczeństwo, że skazany -  uznając, iż nie podoła przyszłym ciężarom finansowym postępowania wykonawczego - zrezygnuje z ustanowienia obrońcy i poniesienia dodatkowych kosztów. Stan, w którym dochodzi do powstania tzw. efektu mrożącego, polegającego na wywołaniu nacisku na skazanego, aby powstrzymał się od korzystania z gwarantowanego mu konstytucyjnie prawa do wyboru obrońcy, stanowi naruszenie prawa do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji.

Dziś, niezależnie od wyniku sprawy w postępowaniu wykonawczym, skazany nie dysponuje wiążącą sąd podstawą prawną umożliwiającą mu uzyskanie zwrotu kosztów procesu w postaci uzasadnionych wydatków poniesionych z tytułu ustanowienia obrońcy - nawet, gdy wygrywa sprawę.

Tymczasem konieczność prawidłowego uregulowania obciążenia stron postępowania wykonawczego kosztami procesu znajduje oparcie w art. 42 ust. 2 w związku z art. 32 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji (zasada praworządności). Dlatego RPO wniósł o uznanie zaskarżonego przez obywatela art. 627 Kpk w związku z art. 632 pkt 2 Kpk za niezgodny z tymi zapisami Konstytucji.

II.510.994.2020

Przesłuchanie mec. Romana Giertycha budzi poważne zaniepokojenie RPO

Data: 2020-10-21
  • Sposób przesłuchania mec. Romana Giertycha budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Prowadzący je prokurator miał bowiem świadomość, że nie ma kontaktu z przesłuchiwanym
  • Rodzi to wątpliwość, czy ogłoszenie zarzutów było prawidłowe i tym samym, czy mogło być podstawą postanowienia prokuratury o środkach zapobiegawczych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę zatrzymania Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

16 października 2020 r. na podstawie upoważnienia RPO w szpitalu, gdzie trafił Roman Giertych, wykonywała czynności zastępczyni RPO Hanna Machińska. Doszło do jej spotkania z zatrzymanym. Zachowanie mec. Romana Giertycha dało podstawę do oceny, że kontakt z nim był bardzo utrudniony (zasypiał w trakcie rozmowy, miał trudności z rozpoznaniem Hanny Machińskiej). W godzinach wieczornych od obrońców zatrzymanego Hanna Machińska uzyskała informacje, że z opinii lekarzy badających zatrzymanego wynika, że stan jego zdrowia wyklucza transport i wykonywanie z nim czynności.    

Jak wynika z informacji w mediach, do zatrzymania doszło w związku ze sprawą prowadzoną przez Prokuraturę Regionalną w Poznaniu. W szpitalu, do którego został przewieziony nieprzytomny Roman Giertych 16 października 2020 r. doszło do wykonania przez prokuratora czynności ogłoszenia adwokatowi postanowienia o przedstawieniu zarzutów i przesłuchania go w charakterze podejrzanego. Ze wzmianek zamieszczonych w protokole przesłuchania podejrzanego wynika, że prowadzący czynność prokurator miał świadomość, że nie ma kontaktu z przesłuchiwanym. 

Zagwarantowanie konstytucyjnego prawa do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji) w sposób oczywisty zakłada, że osoba podejrzana jest w stanie zrozumieć stawiane jej zarzuty i wypowiedzieć się na ich temat, względnie świadomie podjąć decyzję o skorzystaniu z prawa do odmowy wyjaśnień. 

Ocena, czy w konkretnych okolicznościach możliwe jest przeprowadzenie czynności, należy przede wszystkim do prowadzącego tę czynność. W sytuacji zatem, gdy prokurator dysponował (jak wynika z przekazów medialnych) opinią biegłych o możliwości przystąpienia do czynności, ale w trakcie czynności stwierdził brak kontaktu z osobą, której ogłaszane jest postanowienie o przedstawieniu zarzutów a następnie prowadzone jest jej przesłuchanie, jego obowiązkiem było rozważenie celowości czynności i samodzielne podjęcie decyzji co do jej kontynuowania lub przerwania. 

Nasuwa to wątpliwość co do tego, czy ogłoszenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów i przesłuchanie Romana Giertycha zostało przeprowadzone w sposób prawidłowy, a tym samym – czy mogło stanowić podstawę do wydania przez prokuratora postanowienia o zastosowaniu środków zapobiegawczych.

Rzecznik zwrócił się do Prokuratora Regionalnego w Poznaniu o wyjaśnienia w aspekcie przestrzegania prawa do obrony.

II.519.1487.2020

Czy nadal karać za niezgłoszenie zmiany danych przez osoby podlegające czynnej służbie wojskowej?

Data: 2020-10-21
  • Nadal jest przestępstwem niezgłoszenie przez osoby podlegające obowiązkowi czynnej służby wojskowej zmiany miejsca zamieszkania, adresu do korespondencji czy dłuższego wyjazdu za granicę
  • Przepis taki nie przystaje do aktualnych warunków społecznych i jest zbyt represyjny – uważa RPO
  • A taki sam efekt można osiągnąć dzięki lepszej współpracy administracji cywilnej i wojskowej

Obywatel poskarżył się, że niedopełnienie obowiązku zgłoszenia zmiany danych przez osoby podlegające obowiązkowi czynnej służby wojskowej jest nadal przestępstwem. Tymczasem co do tzw. „cywilnego obowiązku meldunkowego” wszelkie sankcje zostały już zniesione.  

W ocenie wnioskodawcy brakuje zaś przepisów, które zgłoszenia obywateli wiązałyby z obowiązkiem przekazania odpowiednich danych przez np. urząd gminy czy stanu cywilnego do wojskowych komendantów uzupełnień.

Niedopełnienie obowiązku zgłoszenia zmiany danych, zgodnie z art. 224 pkt 4 ustawy o powszechnym obowiązku obrony Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

W ocenie RPO regulacja taka nie przystaje do aktualnych warunków społecznych i rzeczywiście jest zbyt daleko represyjna.

Jak słusznie podnosi wnioskodawca, podobny skutek może osiągnąć ustawodawca poprzez lepszą koordynację przepływu informacji o zmianie danych pomiędzy administracją wojskową a cywilną.

Rzecznik wystąpił do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka o rozważenie zmiany bądź uchylenia art. 224 pkt 4 ustawy, a także o rozważanie możliwości usprawnienia przepływu danych pomiędzy administracją wojskową a cywilną.

WZF.565.1.2020

RPO do CBA: Jakie są podstawy faktyczne i prawne zatrzymania Romana Giertycha

Data: 2020-10-16

Rzecznik Praw Obywatelskich na podstawie doniesień w mediach podjął z własnej inicjatywy sprawę zatrzymania w dniu 15 października 2020 r. byłego posła na Sejm adw. Romana Giertycha.

Działając na podstawie ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich (art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r.. Dz. U. z 2020 r. poz. 627) RPO zwraca się do szefa CBA Andrzeja Stróżnego o informacje:

  • o podstawach faktycznych i prawnych zatrzymania Pana Romana Giertycha oraz
  • o przebiegu tego zatrzymania z uwzględnieniem, czy w jego trakcie stosowane były środki przymusu bezpośredniego i ewentualnie jakie, a nadto jaka była podstawa faktyczna stosowania tych środków.
  • czy w trakcie przeszukania pomieszczeń należących do adwokata dochowano rygorów wynikających z przepisów kodeksu postępowania karnego dotyczących postępowania z dokumentami zawierającymi informacje stanowiące tajemnicę adwokacką (Prawo o adwokaturze, art. 6, Dz. U. z 2020 r. poz. 1651) oraz dokumentami obejmującymi okoliczności związane z wykonywaniem funkcji obrońcy.

II.519.1487.2020

Oświadczenie RPO w związku z zatrzymaniem mec. Romana Giertycha

Data: 2020-10-15

Okoliczności i styl zatrzymania mecenasa Romana Giertycha przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego muszą budzić najwyższy niepokój i wymagają wyjaśnień. Przede wszystkim chodzi o zdrowie zatrzymanego, który w trakcie czynności funkcjonariuszy zasłabł i został odwieziony do szpitala przez karetkę pogotowia.  

Rodzą się w związku tym pytania: jakie okoliczności uzasadniają takie a nie inne postepowanie CBA wobec adwokata, który jest osobą publiczną, wykonywującą na co dzień swoją pracę, dostępną i nie odmawiającą współpracy z upoważnionymi organami państwa? Tym bardziej, że – według doniesień mediów – prokuratura wskazuje na sprawę sprzed kilku lat? 

Należy w tym kontekście przypomnieć, że Biuro RPO kilkukrotnie już podejmowało sprawy, w których zachowanie funkcjonariuszy państwowych w trakcie zatrzymania powodowało naruszenie godności lub zdrowia zatrzymanego. A czasami kończyło się wręcz tragicznie, jak choćby w przypadku  zatrzymania Barbary Blidy. Dlatego i w tej sprawie będziemy domagać się wyjaśnień od właściwych organów państwa.

Jako Rzecznik Praw Obywatelskich, działający w ramach swoich uprawnień ustawowych,  nie odnoszę się do powodów merytorycznych dotyczących zatrzymania, starając się nie wkraczać w kompetencje innych uprawnionych instytucji państwa. Jednak mam obowiązek przypomnieć, że w świetle polskiego i europejskiego prawa, od momentu zatrzymania to państwo przejmuje pełną odpowiedzialność za zdrowie i stan zatrzymanego.

Pragnę panu mecenasowi Romanowi Giertychowi życzyć szybkiego powrotu do zdrowia. Chciałem też zapewnić opinię publiczną, że Biuro RPO będzie uważnie monitorowało cała tę sprawę pod kątem zachowania wobec zatrzymanych obowiązujących przepisów prawa, ich godnego traktowania oraz przestrzegania praw człowieka i praw obywatelskich.

Adam Bodnar

Uchwalając w „tarczach antykryzysowych” zmiany w kodeksach, Sejm nie dochował własnych wymogów. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2020-10-06
  • W czterech tzw. „tarczach antykryzysowych” wprowadzono zmiany do różnego rodzaju kodeksów
  • Doszło do tego bez dochowania wynikających z regulaminu Sejmu szczególnych wymogów prac nad zmianami w kodeksach
  • To zaś narusza Konstytucję - uznał Trybunał Konstytucyjny wobec zaskarżonych w 2019 r. przez Prezydenta RP zmian w Kodeksie karnym, tak właśnie przyjętych
  • W imię ochrony zasady legalizmu, prawidłowości toku legislacyjnego oraz pewności prawa Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do TK cztery „tarcze antykryzysowe”

Wniosek o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją zmian wprowadzonych do kodeksów dotyczy ustaw z: 31 marca 2020 r., 16 kwietnia 2020 r., 14 maja 2020 r. i 19 czerwca 2020 r.

Każda z nich wprowadziła zmiany przynajmniej do jednego z następujących kodeksów: Kodeks karny, Kodeks postępowania karnego, Kodeks wykroczeń, Kodeks karny skarbowy, Kodeks karny wykonawczy, Kodeks cywilny, Kodeks postępowania cywilnego, Kodeks spółek handlowych, Kodeks postępowania administracyjnego.

Zgodnie z regulaminem Sejmu, procedowanie ustaw wprowadzających zmiany w kodeksach podlega szczególnej procedurze. Regulamin przewiduje minimalne terminy, które muszą upłynąć przed poszczególnymi czytaniami ustawy oraz możliwość powołania Komisji Nadzwyczajnej.

I tak według art. 89 ust. 2 regulaminu Sejmu, pierwsze czytanie projektu zmian kodeksu może się odbyć nie wcześniej niż czternastego dnia od doręczenia projektu  posłom. Do jego rozpatrzenia,  zgodnie z art. 90 ust. 1 regulaminu Sejmu, może zostać powołana Komisja Nadzwyczajna. Stosownie do art. 95 ust. 1 regulaminu Sejmu, drugie czytanie projektu, może odbyć się nie wcześniej niż czternastego dnia od dnia doręczenia posłom sprawozdania Komisji Nadzwyczajnej. Art. 95 ust. 2 stanowi ponadto, że w przypadku zgłoszenia w drugim czytaniu poprawki albo wniosku projekt kieruje się ponownie do Komisji Nadzwyczajnej.

Celem tego szczególnego porządku jest zapewnienie spójności wypracowanych przez specjalistów uregulowań kodeksowych. Chodzi także o wyeliminowanie możliwości przypadkowej nowelizacji kodeksu przy uchwalaniu ustaw szczególnych, która mogłaby zostać przeprowadzona za pomocą pochopnych i dezintegrujących projekt poprawek poselskich – wskazuje Adam Bodnar.

W przypadku wszystkich czterech zaskarżonych ustaw  nie zostały dochowane terminy wynikające z regulaminu Sejmu. Nie została też powołana Komisja Nadzwyczajna.

Było to niezgodne z art. 7 Konstytucji, zgodnie z którym „organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Ponadto było sprzeczne z art. 112 Konstytucji. Wskazuje on, że „organizację wewnętrzną i porządek prac Sejmu oraz tryb powoływania i działalności jego organów, jak też sposób wykonywania konstytucyjnych i ustawowych obowiązków organów państwowych wobec Sejmu określa regulamin Sejmu uchwalony przez Sejm”.

Tymczasem 14 lipca 2020 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok (sygn. akt Kp 1/19) z wniosku Prezydenta RP o niezgodności z Konstytucją ustawy z 13 czerwca 2019 r. o zmianie Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw, wprowadzającej obszerną nowelizację Kodeksu karnego. Trybunał uznał, ze ustawa ta jest w całości niezgodna z art. 7 w związku z art. 112 oraz z art. 119 ust. 1 Konstytucji - właśnie ze względu na naruszenie regulaminu Sejmu w toku jej uchwalenia, w szczególności niedochowanie terminów wymaganych dla procedowania projektów ustaw nowelizujących kodeksy.

Choć Sejm może w dowolnym czasie zmienić swój regulamin, to dopóki tego nie zrobi, jest związany obecnie obowiązującym regulaminem - co podkreślił TK. Naruszenie tego regulaminu w toku przyjmowania ustawy stanowi zatem naruszenie przepisów Konstytucji.

Analogiczna sytuacja występuje w przypadku czterech ustaw zaskarżonych przez RPO.

Ustawa z 19 czerwca 2020 r.  nie tylko powiela w części niekonstytucyjną ustawę z 13 czerwca 2019 r., ale również powiela wady dotyczące trybu jej uchwalania.

W obu tych ustawach były m.in. przepisy w sprawie zmiany zasady kar izolacyjnych jako ultima ratio - art. 37a K.k., czynu ciągłego - art. 57b K.k. oraz kradzieży szczególnie zuchwałej - art. 115 § 9a.

Szczególnie krytykowano pierwszy z tych przepisów. Ograniczył on sądom swobodę orzekania co do możliwości odstąpienia od wymierzenia kary pozbawienia wolności za przestępstwa zagrożone karą do 8 lat więzienia (np. nieumyślne spowodowanie śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu). Środowiska lekarskie wyraziły obawę, że może to oznaczać częstsze skazywanie na więzienie za błędy w sztuce.

Zmiany w Kodeksie karnym nie łączą się w żaden merytoryczny sposób z materią ustawy z 19 czerwca 2020 r. Jest ona bowiem ustawą „o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19”.

Ponadto w przypadku nowelizacji Kodeksu karnego w ustawie z 31 marca 2020 r. Rzecznik zarzucił brak jakiejkolwiek vacatio legis. Nowe przepisy zaczęły bowiem obowiązywać już w dniu ogłoszenia ustawy. Naruszyło to obowiązek prawidłowego ogłoszenia aktu normatywnego (art. 2 i art. 88 ust. 1 Konstytucji).

Z kolei w odniesieniu do niektórych zmian wprowadzonych do Kodeksu karnego w ustawie z 19 czerwca 2020 r. Rzecznik zarzucił naruszenie zasady trzech czytań projektu ustawy - poprzez wprowadzenie istotnych poprawek już po pierwszym czytaniu. Naruszało to konstytucyjne wymogi zgłaszania inicjatywy ustawodawczej (art. 118 ust. 1 i art. 119 ust. 1 Konstytucji).

Wprowadzeniu zmian w ustawach karnych "tarczami antykryzysowymi" można zatem zarzucić instrumentalne wykorzystywanie sytuacji epidemicznej do nieprzemyślanych zmian w systemie orzekania kar, a tym samym rażące naruszenie zasady prawidłowej legislacji leżącej u podstaw zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

W normalnym, spełniającym standardy konstytucyjne procesie legislacyjnym zmiany  te musiałyby być podane dogłębnej analizie i refleksji. Najpewniej oznaczałoby to, że albo nie zostałyby one uchwalone, albo też uchwalone nie w przyjętym ostatecznie kształcie – podkreśla Adam Bodnar we wniosku do TK.

(pełna treść wniosku do TK w załączniku poniżej) 

II.510.888.2020

Skazany bez rozprawy za prowadzenie auta mimo cofnięcia prawa jazdy – o czym mógł nie wiedzieć. Rzecznik składa kasację

Data: 2020-09-30
  • Obywatela skazano, bo prowadził samochód mimo odebrania mu prawa jazdy
  • Wyrok - bez udziału oskarżonego - zapadł w trybie nakazowym, przewidzianym dla spraw, w których okoliczności czynu i wina sprawcy nie budzą wątpliwości
  • Sprawa nie mogła być jednak rozpoznana w tym trybie wobec braku dowodów, że obywatel wiedział o decyzji o cofnięciu mu prawa jazdy
  • Nie został on bowiem pouczony przez policję, że przekroczył limit punktów karnych

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa kasację do Sądu Najwyższego na korzyść skazanego. Wnosi o zwrot sprawy Sądowi Rejonowemu, który powinien ją rozpatrzeć nie w trybie nakazowym, ale na zasadach ogólnych, czyli na rozprawie z udziałem podsądnego.

RPO złożył już wiele kasacji, w których kwestionował wyroki wydawane w tym trybie. Jest on bowiem przeznaczony dla spraw oczywistych, gdy ani okoliczności czynu, ani wina podsądnego nie budzą wątpliwości. Wtedy sąd zapoznaje się tylko z materiałem dowodowym. A wyrok wydaje bez rozprawy i wysłuchania podsądnego czy świadków. Jeśli w sprawie są jednak jakiekolwiek wątpliwości, sąd musi prowadzić sprawę w zwykłym trybie.

Historia sprawy

Obywatel został oskarżony o to, że w sierpniu 2017 r.  kierował samochodem, nie stosując się do decyzji prezydenta miasta o cofnięciu mu uprawnień do kierowania pojazdami. Za takie przestępstwo art. 180a Kodeksu karnego przewiduje grzywnę, karę ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Wyrokiem nakazowym Sąd Rejonowy uznał oskarżonego za winnego i wymierzył mu karę grzywny. Zakazał mu także prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych na 2 lata. Wyrok ten uprawomocnił się.

Argumenty kasacji

RPO zarzucił temu wyrokowi rażące i mogące mieć istotny wpływ na jego treść naruszenie prawa procesowego. Polegało na uznaniu przez sąd, że przeprowadzenie rozprawy nie jest konieczne, albowiem okoliczności czynu i wina oskarżonego nie budzą wątpliwości.

W rzeczywistości zaś - w świetle dowodów zgromadzonych w momencie wyrokowania - okoliczności sprawy wymagały dogłębnego wyjaśnienia, co możliwe było tylko w drodze postępowania  dowodowego na rozprawie.

Przestępstwo z art. 180a Kk. można popełnić wyłącznie umyślnie. Do uznania winy niezbędne jest ustalenie, że prowadzący miał świadomość, iż wydano wobec niego decyzję o cofnięciu uprawnień do kierowania pojazdami, a ponadto, że jest ona wykonalna.

Tymczasem decyzja prezydenta miasta z maja 2017 r. o cofnięciu podsądnemu uprawnień uprawomocniła się poprzez tzw. doręczenie zastępcze. Jest to możliwe, gdy adresat nie odbiera urzędowego pisma lub nie może go odebrać. Uważa się je za doręczone wraz z upływem okresu, w którym możliwy jest odbiór pisma.

Brak jest zatem dowodów wskazujących na to, by obywatel w sierpniu 2017 r. wiedział o istnieniu wykonalnej decyzji o cofnięciu mu prawa jazdy.

Ponadto brak dowodów na to, by wiedział o przekroczeniu dopuszczalnego dla niego limitu 20 punktów karnych.

Z korespondencji Wydziału Ruchu Drogowego komendy policji wynika, że  wniosek o cofnięcie mu uprawnień nie został przez niego podjęty w terminie. W notatce służbowej policjanta dokonującego kontroli drogowej - podczas której  ukarano obywatela mandatem, skutkującym wszczęciem postępowania ws.  cofnięcia uprawnień – jest oświadczenie, że po wystawieniu mandatu nie poinformowano oskarżonego o przekroczeniu dozwolonego limitu punktów karnych.

W tym stanie rzeczy Sąd Rejonowy zobowiązany był skierować sprawę na rozprawę i wezwać na nią oskarżonego. On sam zeznawał zaś na policji, że wyjaśnienia w tej sprawie będzie chciał złożyć przed sądem.

W ocenie RPO na podstawie materiału dowodowego zgromadzonego na etapie postępowania przygotowawczego sąd w ogóle nie powinien był orzekać o odpowiedzialności karnej za zarzucany obywatelowi występek.

II.511.870.2018

Koronawirus. Kolejna skarga RPO do WSA w sprawie kar dla obywateli za brak maseczki

Data: 2020-09-30
  • Obywatelka dostała od sanepidu 5 tys. zł kary za brak maseczki podczas majowego protestu przedsiębiorców w Warszawie
  • Mazowiecki inspektor sanitarny utrzymał tę decyzję – tak jak wobec innych ukaranych w związku z tymi protestami
  • Podstawą była policyjna notatka, która zgodnie z prawem nie może nią być. Obie decyzje naruszały także inne przepisy postępowania
  • RPO zaskarżył je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. To kolejna taka skarga na decyzje sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.

Pieniężne kary administracyjne nakładane przez sanepid za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii. Obecnie Rzecznik kieruje liczne skargi do sądów administracyjnych w przypadkach utrzymywania kar powiatowych sanepidów przez wojewódzkich inspektorów sanitarnych. Czyni tak zwłaszcza mazowiecki  inspektor.

RPO powtarza stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie. Policja nie ma bowiem prawa przekazywać sanepidowi danych osobowych obywatela.

A karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia.

Nie można też karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Niektóre zaś z ograniczeń, aktualnych w chwili nakładania kar, już nie obowiązują. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Sprawa pani Agnieszki

Powiatowy Inspektor Sanitarny m. st. Warszawy 14 maja 2020 r. ukarał panią Agnieszkę 5 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 7 maja 2020 r. obowiązku zakrywania ust i nosa podczas protestu przedsiębiorców. Decyzję tę 23 lipca utrzymał Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Warszawie, oddalając zażalenie RPO.

W ocenie organu odwoławczego, zaskarżona decyzja została wydana zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, a zarzuty zawarte w odwołaniach są chybione i nie zasługują na uwzględnienie. W ocenie Rzecznika, decyzja organu odwoławczego, jak również poprzedzająca ją decyzja PPIS wydano z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Naruszenie prawa strony do udziału w postępowaniu

Rzecznik zarzuca obu organom, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Nie zawiadomiły strony o wszczęciu postępowania administracyjnego, naruszając art. 61 § 4 K.p.a. Pozbawiły ją w ten sposób uprawnienia do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych.

Organ zdaje się twierdzić, że pomięcie udziału strony w postepowaniu nie ma znaczenia, ponieważ sankcja administracyjna opiera się na obiektywnej odpowiedzialności. Z drugiej jednak strony zarzuca stronie brak wykazania w odwołaniu okoliczności, które mogłyby minimalizować stopień jej winy. Organ zdaje się też w ogóle nie dostrzegać, że postępowanie dowodowe może być prowadzone w kierunku podważenia okoliczności wynikających z notatki policji.

W postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę. Dlatego postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego, opartego na zasadzie domniemania niewinności.

Organy orzekające w sprawie nie podjęły natomiast samodzielnych ustaleń w zakresie kwalifikowania się pani Agnieszki do zwolnienia z obowiązku zakrywania nosa i ust w miejscach ogólnodostępnych uregulowanego w §18 ust. 2 pkt 3 rozporządzenia z 2 maja 2020 r. W uzasadnieniach decyzji obu organów brak wzmianki na ten temat.

Organy nie wyjaśniły poza tym, w jakim konkretnie miejscu i w jaki sposób adresatka decyzji nie wywiązała się z obowiązku zakrywania ust i nosa, co w kontekście § 18 ust. 1 rozporządzenia w ówczesnym brzmieniu nie było bez znaczenia.

Z decyzji nie wynika, czy  naruszyła ona nakaz zasłaniania ust i nosa na ulicy, w parku, w budynku użyteczności publicznej etc., albo też we wszystkich tych miejscach – stojąc na miejscu zgromadzenia czy idąc (np. kierując się z zamiarem opuszczenia tego miejsca). Nie wiadomo też, czy naruszenie obowiązku polegało na tym, że odsłoniła usta i nosa na chwilę, czy miała je odsłonięte przez dłuższy czas. Czy uczyniła to w bliskiej odległości wielu ludzi, mniejszej niż 2 m, czy też zachowywała nakazany dystans społeczny – co niewątpliwie jest istotne dla oceny wagi naruszenia.

Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. MPWIS przypisał jednak stronie całkowitą bierność w tym zakresie i potraktował takie zachowanie jako dorozumiane przyznanie się strony do świadomego naruszenia przepisów. Takie postępowanie stoi w sprzeczności z koncepcją ciężaru dowodu, który spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie.

Trudno nie stwierdzić, że organ zarzuca stronie nieprzedstawienie stosownej argumentacji na swoją obronę po to, by ukryć swoje własne uchybienia w zakresie realizacji zasady prawdy obiektywnej. A tej zasadzie powinien był uczynić zadość już organ I instancji, m.in. poprzez umożliwienie stronie czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień przed wydaniem decyzji. Wyjaśnienia mogły pozwolić na ustalenie przez organ, czy pani Agnieszka nie kwalifikowała się do zwolnienia z obowiązku zasłaniania nosa i ust.

Nie ma racji MPWIS, uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek z art. 10 § 2 K.p.a. Pozwala on organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną.

W ocenie Rzecznika w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana. Taka sytuacja uzasadnia niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a. Nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych. Późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia.

Należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji PPIS  brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 K.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Prymat interesu indywidualnego czy społecznego 

MPWIS stoi na stanowisku, że zawiadomienie strony o wszczęciu postępowania w sprawie nałożenia kary administracyjnej, a także umożliwienie jej wglądu w akta sprawy i wypowiedzenie się w jej przedmiocie, zniweczyłoby sens i cele regulacji art. 48a ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Stanowisko organu wystarczająco przedstawia następujący fragment uzasadnienia: „W obecnej sytuacji epidemiologicznej postępowania prowadzone przez organ administracji publicznej mają charakter działania w stanie wyższej konieczności i ukierunkowane są na likwidację zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, ochronę zdrowia i życia ludzkiego, a także mają na celu powstrzymać, a co najmniej zmniejszyć, wystąpienie ogromnych strat materialnych. Tak jest w niniejszej sprawie, gdzie po wyważeniu interesu indywidualnego i społecznego (publicznego) organ zobowiązany jest przyznać prymat interesowi społecznemu (publicznemu)”.

Odnosząc się do tego stanowiska, należy zauważyć, że prawu administracyjnemu nie jest znana koncepcja działania przez organ w stanie wyższej konieczności (a co najwyżej w stanie nie cierpiącym zwłoki, który, jak już wykazano nie ma w tym przypadku miejsca) ani też poświęcania podstawowych praw obywatela dla uznaniowo rozumianego dobra społeczeństwa.

Jeśli natomiast chodzi o przyznanie przez organ prymatu interesowi społecznemu, wskazać należy, że takie działanie, w prawnych i faktycznych realiach sprawy nie jest w żaden sposób uprawnione. Interesy te są równoważne, a ich ważenie, nakazane przepisem art. 7 nie polega na uznawaniu ”wyższości” jednego nad drugim, lecz na takim rozstrzyganiu sprawy, aby nie doprowadzić do naruszenia żadnego z nich.

Realizacja zasady z art. 7 k.p.a. nie może polegać na wydawaniu rozstrzygnięć administracyjnych kosztem obywatela, z pogwałceniem podstawowych zasad procedury administracyjnej. Rozstrzyganie kolizji między interesem społecznym a słusznym interesem obywatela może odbywać się tylko w granicach prawa. Te granice zakreśla również prawo strony do czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień w sprawie.

Tymczasem zdaniem organu realizacja tych praw zniweczyłaby nieuchronność nakładania kar administracyjnych za naruszenie obostrzeń epidemicznych. Analizując tok rozumowania organu trudno zatem nie wywieść wniosku, że organ II instancji kieruje się przekonaniem, iż nie po to ustawodawca ustanowił kary administracyjne, aby obywatel przeszkadzał władzy w ich nakładaniu, poprzez realizację swojego prawa do czynnego udziału w postępowaniu, a więc – poprzez realizację swojego prawa do obrony przed ewentualnie niesłusznym ukaraniem.

Tym samym interes społeczny, na który powołuje się organ II instancji i którego prymat uznaje, sprowadza się nie tyle do zapobiegania rozprzestrzenianiu wirusa Covid-19, ile do sprawnego i bezwzględnego karania obywateli - niezależnie od tego, czy okoliczności sprawy zostały ustalone na tyle bezspornie, że to uzasadniają. Taki sposób wykładni jest obcy polskiej doktrynie postępowania administracyjnego i bezspornie niezgodny z Konstytucją.

Istota kar administracyjnych

Nie sposób nie odnieść się także do uwag organu na temat istoty kar administracyjnych. Miały one na celu - w zamierzeniu organu - wykazanie, że Rzecznik Praw Obywatelskich tejże istoty nie rozumie, skoro zarzuca organowi I instancji naruszenie zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Uwagi te są o tyle nietrafne, że nawet prawu karnemu nie jest znana koncepcja kary natychmiastowej, z pozbawieniem sprawcy czynu prawa do obrony.

Prewencyjnej (odstraszającej) funkcji kary nie realizuje się w demokratycznym państwie prawa poprzez nałożenie tej kary i wykonanie jej jeszcze przed bezspornym ustaleniem kluczowych okoliczności popełnienia czynu. Wówczas bowiem nie mamy do czynienia z nieuchronnością kary a jej arbitralnością.

Notatka policji nie może być dowodem

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację z odwołania od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza policji zawierająca dane osobowe strony przekazana inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego sprawy.

Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Określa on zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone czynności. Ponadto żaden przepis ustawy nie daje policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej.

Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Uprawnienie policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Uprawnienie to nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.

W świetle powyższego przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję ustawowej podstawy do przetwarzania przez policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej.

W konsekwencji dane osobowe, przekazane przez policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatowi zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 K.p.a.

Przepis art. 77 § 1 K.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku z art. 77 § 1 K.p.a.

Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 K.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 K.p.a. Nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia.

Które przepisy stosować

Zgodnie z obowiązującymi w dacie orzekania przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązek zakrywania ust i nosa, oprócz osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa;  nie dotyczył także osoby zachowującej tzw. „dystans społeczny”, czyli odległości co najmniej 2 m od przebywających w tych miejscach osób.

Przepisy obowiązujące w dacie orzekania były względniejsze niż regulacje, które obowiązywały w dniu zdarzenia, czyli 7 maja 2020 r., gdyż zwalniały z obowiązku zakrywania nosa i ust nie tylko z uwagi na wspomniany wyżej stan zdrowia, ale także z uwagi na zachowanie dystansu społecznego. Organy nie wzięły tego pod uwagę, nakładając karę.

Tymczasem stosownie do postanowień art. 189c K.p.a., jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, w następstwie którego ma być nałożona kara, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Zgodnie z tą dyrektywą, stanowiącą odzwierciedlenie art. 4 § 1 Kodeksu karnego, organ wymierzający administracyjną karę pieniężną zobligowany jest do uwzględnienia wszelkich korzystnych dla sprawcy deliktu administracyjnego zmian prawnych, do których doszło od momentu popełnienia przewinienia.

Przedstawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

V.511.288.2020

Ponad dwa lata aresztów w procesie pseudokibiców Ruchu Chorzów. RPO podjął sprawę

Data: 2020-09-15
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z własnej inicjatywy sprawę długotrwałego, bo ponad dwuletniego tymczasowego aresztowania oskarżonych w procesie pseudokibiców Ruchu Chorzów – członków gangu „Psycho Fans”
  • RPO zwrócił się do Prezes Sądu Okręgowego w Katowicach o informacje o toczącej się sprawie

Rzecznik poprosił prezes SO Katarzynę Frydrych o zbadanie efektywności wykorzystania okresu tymczasowego aresztowania wobec oskarżonych pod kątem prowadzonych przez sąd czynności procesowych. Chodzi też o poinformowanie o planowanym kalendarzu rozpraw, ich częstotliwości, a ponadto o projektowanym terminie zakończenia postępowania.

RPO wystąpił także o kopie postanowień sądu, na których podstawie stosowane jest obecnie tymczasowe aresztowanie oskarżonych oraz – ewentualnie - postanowień wydanych w następstwie rozpoznania zażaleń na te decyzje.

Pełnomocnik RPO w Katowicach monitorował też niedawną manifestację żon, matek i partnerek aresztowanych przeciw ich trzymaniu w areszcie. Według ustaleń nie było interwencji policji.

Długotrwałość aresztów znów jest w Polsce problemem systemowym. Świadczy o tym fakt, że aresztowani stanowią 10% wszystkich osób przebywających w aresztach i więzieniach.

Według Fundacji Court Watch w latach 2015-2019 liczba osób przebywających w  aresztach śledczych wzrosła o 100%. Wzrasta także czas tymczasowych aresztowań. Średnio oskarżeni czekają w areszcie na prawomocny wyrok 9 miesięcy (w większości krajów UE średnia nie przekracza 6 miesięcy).

Rośnie też liczba wniosków prokuratorów o stosowanie aresztu przez sądy. Datuje się to od 2016 r. – gdy ponownie połączono urzędy Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. Sądy wciąż akceptują ponad 90% takich wniosków.

II.514.2.2020

 

Odpowiedź policji w sprawie zatrzymań osób, które udekorowały warszawskie pomniki tęczowymi flagami 

Data: 2020-09-04
  • Stołeczna policja odpowiedziała RPO na wystąpienie w sprawie zamocowania na warszawskich pomnikach tęczowych flag w nocy z 28 na 29 lipca 200 r. i reakcji  organów ścigania na to zdarzenie
  • W odpowiedzi policja używała sformułowania "Michał S." wobec niebinarnej Margot 

Rzecznik Praw Obywatelskich z własnej inicjatywy podjął tę sprawę.

Media podawały, że poza figurą Chrystusa przed Kościołem św. Krzyża flagi pojawiły się na pomnikach: Mikołaja Kopernika, Jana Kilińskiego, Wincentego Witosa oraz Syrenki Warszawskiej.

19 sierpnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie przysłała Rzecznikowi wyjaśnienia: prowadzi śledztwo przeciwko osobom podejrzanym o znieważenia pomników upamiętniających osoby i zdarzenia historyczne oraz znieważenie przedmiotu czci religijnej.

Wobec doniesień medialnych o zatrzymaniu przez policję osób podejrzanych o rozwieszenie flag, RPO 4 sierpnia wystąpił zaś do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja. Poprosił go o podanie podstawy prawnej zatrzymania osób, które miały brać udział w zdarzeniu, przesłanek uzasadniających zatrzymania oraz informacji o ich przebiegu.  

Odpowiedź Komendanta Stołecznego Policji

W dniach 3-4 sierpnia 2020 r. funkcjonariusze Komendy Rejonowej Policji Warszawa I realizowali czynności służbowe w ramach prowadzonego dochodzenia, nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.

W toku  tych czynności policjanci dokonali zatrzymania trzech osób - Michała S. Zuzanny M. oraz Anny F., podejrzanych o popełnienie w dniu 28/29 lipca 2020 r. czynów z art. 261 kk oraz z art. 196 kk.

Michał S. został zatrzymany w dniu 3 sierpnia 2020 r., natomiast w dniu  4 sierpnia 2020 r. zatrzymano Zuzannę M. i Annę F. Osoby te zostały zatrzymane  na podstawie art. 244 §1 kpk - przy czym Michał S. i Zuzanna M. zostali zatrzymani  w związku z obawą zatarcia śladów oraz ukrycia się, natomiast Anna F. została zatrzymana  w związku z obawą zatarcia śladów.

Wszystkie z wymienionych osób zostały poinformowane o przyczynach zatrzymania i pouczone o przysługujących im uprawnieniach zatrzymanego w postępowaniu karnym.  O zatrzymaniu wymienionych osób poinformowano Prokuraturę.

Odnosząc się do kwestii przekazania kopii protokołów z czynności zatrzymania wymienionych osób informuję, że zgodnie z treścią art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie jest możliwe udostępnienie kopii protokołów, z uwagi  na fakt, że w powyższej sprawie wobec wymienionych osób prowadzone jest postępowanie przygotowawcze i dotychczas nie zapadły w nim rozstrzygnięcia.

XI.518.49.2020

15 minut na przejrzenie akt? RPO prosi prezeskę Sądu Okręgowego w Krakowie o zmianę zasad

Data: 2020-08-27
  • Prezes Sądu Okręgowego w Krakowie ograniczyła w czytelni czas przeglądania akt przez strony sporu do 15 minut, niezależnie od objętości. Taka informacja pojawiła się na Twiterze
  • W samym Zarządzeniu Prezesa i Dyrektora Sądu nie ma mowy o kwadransie, ale napisane jest w nim, że w czasie pandemii do czytelni sądu mogą wejść zapisane wcześniej osoby – i to tylko o ściśle określonej godzinie.

Rzecznik Praw Obywatelskich, szczególnie w czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2, zwracał uwagę na potrzebę elektronizacji wymiaru sprawiedliwości. Wydaje się, że skoro strony mają możliwość zamówienia akt do czytelni u kierowników sekretariatów, to powinny również ustalić, jaki czas będzie im niezbędny do zapoznania się z tymi aktami. Na przejrzenie akt składającymi się z wielu tomów potrzeba więcej czasu niż na akta w jednym tomie. Nie wiadomo, czym uzasadniona jest  praktyka udostępniania akt wielotomowych jedynie na 15 minut, zwłaszcza gdy zachowane są wszelkie wymogi bezpieczeństwa.

Dlatego RPO prosi o prezes Sądu Okręgowego w Krakowie, sędzię Sądu Rejonowego Dagmarę Pawełczyk-Woicką o rozważenie zmiany treści wewnętrznego zarządzenia sądu lub wydanie komunikatu, który zapewni stronom i pełnomocnikom optymalne warunki do zapoznania się z aktami w czytelni..

VII.511.43.2020

Tarcze antykryzysowe skomplikowały wyliczanie terminów przedawnienia karalności. RPO do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2020-08-24
  • W pierwszej ustawie „covidowej” była mowa o „braku biegu” biegu przedawnienia.
  • W jej nowelizacji w maju przepis ten usunięto i zastąpiono przepisem o „rozpoczęciu biegu”
  • Zachodzi więc wątpliwość, czy bieg przedawnienia wznawia się, czy też rozpoczyna od nowa.

Art. 15zzr ust. 6 ustawy „covidowej” z dnia 2 marca 2020 r. stnowił: „w okresie, o którym mowa w ust. 1, nie biegnie przedawnienie karalności czynu oraz przedawnienie wykonania kary w sprawach o przestępstwa, przestępstwa i wykroczenia skarbowe oraz w sprawach o wykroczenia”.

Ale art. 68 ust. 5 ustawy z dnia 14 maja 2020 r. stanowi, że „z dniem wejścia w życie niniejszej ustawy rozpoczyna się bieg przedawnienia karalności czynu oraz przedawnienia wykonania kary w sprawach o przestępstwa, przestępstwa i wykroczenia skarbowe oraz w sprawach o wykroczenia”. Jednocześnie, art. 46 pkt 20 ustawy z dnia 14 maja 2020 r. uchylił w całości art. 15zzr ustawy z dnia 2 marca 2020 r.

Zachodzi więc wątpliwość, czy bieg przedawnienia wznawia się, czy też rozpoczyna od nowa. Samo uchylenie art. 15zzr ustawy z dnia 2 marca 2020 r. wywołałoby bowiem skutek w postaci wznowienia biegu terminów przedawnienia (jako że odpadałby podstawa prawna ich zawieszenia).

Mając na uwadze prawidłowość legislacyjną i uniknięcie wątpliwości przy stosowaniu tych przepisów, zasadne byłoby wpisanie do ustawy określenia, że z dniem 14 maja 2020 r. bieg przedawnienia wznawia się, nie zaś rozpoczyna, z jednoczesnym powołaniem się na treść art. 15zzr ust. 6 ustawy z dnia 2 marca 2020 r.

II.510.474.2020

Policja nie zapewniła zatrzymanym 7 sierpnia efektywnego prawa do obrony. Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie przedstawia swoje Stanowisko

Data: 2020-08-21

W związku z zatrzymaniem przez Policję 48 osób na skutek protestów do jakich doszło w nocy z 7 na 8 sierpnia, w Warszawie, po aresztowaniu aktywistki grupy „Stop Bzdurom” oraz sposobem traktowania przez Policję osób zatrzymanych, swoje Stanowisko przestawiła Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie (pełna treść stanowiska stanowi załącznik do niniejszego komunikatu).

W piśmie skierowanym do Rzecznika Praw Obywatelskich, przedstawiciele Okręgowej Rady Adwokackiej wyrazili stanowczy sprzeciw wobec działań Policji, które utrudniały lub uniemożliwiały dostęp obrońców do osób zatrzymanych 7 oraz 8 sierpnia. Wskazano, iż podstawowym elementem prawa do obrony jest prawo do pomocy prawnej już na wczesnym etapie zatrzymywania, a prawo to przysługuje każdej osobie i należy przez nie także rozumieć bieżące informowanie prawnika o sytuacji klienta.

Okręgowa Rada Adwokacka niewłaściwie oceniła, spoczywający nadal na osobie zatrzymanej, obowiązek znajomości numeru telefonu swojego pełnomocnika, co bezpośrednio przekłada się na nieefektywne zapewnienie dostępu do adwokata na tym etapie postępowania.

W Stanowisku, zwrócono także uwagę, na fakt, iż Polska w maju 2019 r. zobligowana była implementować do wewnętrznego porządku prawnego dyrektywę w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy europejski nakaz aresztowania. Zgodnie z jej brzmieniem osoba zatrzymana ma możliwość uzyskania pomocy obrońcy z urzędu jeszcze przed pierwszym przesłuchaniem, czy to przez Policję czy przez prokuratora. Dyrektywa nadal oczekuje na implementację.

Przedstawiciele Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie zaapelowali także do władz państwowych o niezwłoczne wprowadzenie odpowiednich regulacji prawnych w pełni realizujących prawo do obrony od momentu zatrzymywania osoby podejrzanej o popełnienie przestępstwa.

Również Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur, którego funkcję pełni Rzecznik Praw Obywatelskich, od lat zawraca uwagę na problem braku dostępu do obrońcy od początku zatrzymania. Był on sygnalizowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich w wystąpieniach generalnych kierowanych do Ministra Sprawiedliwości. Jednak od 2017 roku Minister nie udzielił Rzecznikowi Praw Obywatelskich odpowiedzi w przedmiotowej kwestii.

KMP.071.6.2020

RPO odpowiada Januszowi Korwin-Mikkemu ws Mateusza Piskorskiego (po debacie w Sejmie)

Data: 2020-08-20

W czasie wieczornej debaty w Sejmie 14 sierpnia poseł Janusz Korwin Mikke zarzucił RPO, że nic nie zrobił w sprawie, z którą poseł zwrócił się do Rzecznika:

„Natomiast jeśli chodzi o działania jako Rzecznika Praw Obywatelskich, to chcę tylko powiedzieć, że raz chciałem skorzystać z pomocy Biura Rzecznika w sprawie człowieka, który był przez 3 lata trzymany bez sądu. Przez 3 lata człowiek nieważny zupełnie – partia Zmiana jest w ogóle niezauważalna, nikt o niej nie słyszał – siedział bez sądu, nie mógł się skontaktować z adwokatem. Jak się zwróciłem do biura rzecznika, żeby coś zrobił, to palcem nie kiwnął w tej sprawie”

Adam Bodnar odparł, że wie, że chodzi o sprawę Mateusza Piskorskiego, ponieważ sprawą się intensywnie zajmował – choć nie mógł o tym informować, jaki że kluczowe dokumenty przechodziły przez kancelarię tajną. Chić jednak nie może ujawniać treści korespondencji, może pokazać, jak często się odbywała. 20 sierpnia Rzecznik przekazał wyjaśnienia posłowi Korwin-Mikkemu:

Szanowny Panie Pośle

Odpowiadając na pytanie Pana Posła dotyczące sprawy pana Mateusza Piskorskiego zatrzymanego pod zarzutem szpiegostwa, wobec którego zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania w postępowaniu przygotowawczym, uprzejmie informuję, iż na podstawie otrzymanych sygnałów we wrześniu 2016 r. podjąłem stosowne działania.

W moim zainteresowaniu pozostawała, między innymi, kwestia prawidłowości zatrzymania Pana Mateusza Piskorskiego, stosowania wobec niego tymczasowego aresztowania, a także sprawności prowadzenia postępowania.

Monitorowałem bieg śledztwa zwracając się do Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie o przedstawianie stosownych informacji.

Sprawa przeciwko panu M. Piskorskiemu w dniu 20.04.2018 r. wraz z aktem oskarżenia została skierowana przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu ds.  Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie do Sądu Okręgowego w Warszawie, gdzie nadal toczy się postępowanie.

Znana mi jest opinia Grupy Roboczej ds. Arbitralnego Pozbawienia Wolności przy ONZ nr 18/2018 r. w sprawie pana M. Piskorskiego, w której stwierdzono między innymi, że podejrzany został pozbawiony wolności w związku z korzystaniem ze swego prawa wolności wypowiedzi i pokojowych zgromadzeń. Ponadto Grupa stwierdziła, że nie do  pogodzenia z międzynarodowymi standardami rzetelnego procesu są: utrzymywanie tymczasowego aresztowania przez ponad 2 lata na podstawie tych samych okoliczności, ograniczenia w dostępie do akt sprawy nałożone na podejrzanego i jego obrońców, a także odmowa sprowadzenia podejrzanego na wszystkie rozprawy, które go dotyczyły i zaleciła natychmiastowe zwolnienie Pana M. Piskorskiego z aresztu, wypłacenie mu odszkodowania oraz niekierowanie sprawy do sądu, a także przeprowadzenie śledztwa dotyczącego okoliczności pozbawienia go wolności.

W związku z treścią tej opinii, zwróciłem się do Ministra Sprawiedliwości i Ministra Spraw Zagranicznych o podjęcie stosownych działań. Nie doprowadziło to jednak do zrealizowania zaleceń Grupy Roboczej.

Jak wynika z uzyskanej przeze mnie informacji, w dniu 16 maja 2019 r., wobec uiszczenia kwoty poręczenia majątkowego, Pan Mateusz Piskorski został zwolniony z aresztu śledczego.

W ostatniej odpowiedzi na moje pismo, Sąd Okręgowy w Warszawie poinformował mnie, że postępowanie w sprawie o sygn. akt XII K 82/18 dot. p. Mateusza Piskorskiego nie zostało zakończone. W dniu 8 lipca 2020 r. odbyła się kolejna rozprawa zaś następny termin został wyznaczony na 22 września 2020 r.

Adam Bodnar
Rzecznik Praw Obywatelskich

II.519.669.2016

Sprawa flag na pomnikach w Warszawie. Prokuratura ściga za znieważenie pomników postaci historycznych i przedmiotów kultu religijnego

Data: 2020-08-20
  • RPO prosił o wyjaśnienia w sprawie postępowań prokuratury w sprawie wieszanie tęczowych flag na warszawskich pomnikach
  • Media podawały, że poza figurą Chrystusa przed Kościołem św. Krzyża flagi pojawiły się na pomnikach: Mikołaja Kopernika, Jana Kilińskiego, Wincentego Witosa oraz Syrenki Warszawskiej.
  • 19 sierpnia Prokuratura Okręgowa w Warszawie przysłała Rzecznikowi wyjaśnienia: prowadzi śledztwo przeciwko osobom podejrzanym o znieważenia pomników upamiętniających osoby i zdarzenia historyczne oraz znieważenie przedmiotu czci religijnej.

"Przedmiotowe postępowanie jest w toku, w fazie ad personam. W dniu 30 lipca 2020r. zostało wszczęte dochodzenie w sprawie:

  1. znieważenia w dniach 28 -29 lipca 2020r. w Warszawie pomników upamiętniających zdarzenia historyczne i osoby poprzez umieszczenie na nich tęczowych flag i masek z symbolem anarchistycznym oraz naklejenie na cokołach kartek z treścią manifestu, tj. o czyn z art. 261 kk,
  2. obrazy w dniach 28- 29 lipca 2020r. w Warszawie uczuć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej pomnika Jezusa Chrystusa pra Bazyliką św. Krzyża w Warszawie polegające na umieszczeniu na pomniku tęczom flagi i zakrycie twarzy figury maską z symbolem anarchistycznym, tj. o czyn z art. 196 kk.” –wyjaśniła zastępczyni Prokuratora Okręgowego Magdalena Kołodziej.

XI.518.49.2020

Śląski sanepid uchylił karę 5 tys. zł za spotkanie koło garaży

Data: 2020-08-18

W sprawie, w której udział zgłosił RPO, Śląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny uchylił karę dla mężczyzny nałożoną na niego 4 kwietnia.

Pana X ukarał sanepid powiatowy. „Organ I instancji wymierzenie kary pieniężnej uzasadnił tym, że strona zamieszkująca w [xxxx] w dniu 4 kwietnia 2020 r. naruszyła zakaz wynikający z §5 ww. rozporządzenia z 31 marca 2020 r. w ten sposób, że na terenie garaży przy ulicy [xxxx] grupowała się z dwoma innymi osobami. Po pierwszej kontroli Policji osoby rozeszły się a następnie ponownie wróciły na to miejsce, co organ ustalił na podstawie opisu zdarzenia utrwalonego przez funkcjonariuszy Policji w notatce urzędowej z dnia 4 kwietnia 2020 r.”.

Pan X tłumaczył że znajdował się na terenie swojego garażu i naprawiała skuter. „W czasie kontroli przebywali ze stroną dwaj sąsiedzi, ale wszyscy zachowywali bezpieczną odległość. Strona po interwencji funkcjonariusza Policji udała się do miejsca zamieszkania, ale powróciła na miejsce zdarzenia” – stwierdził sanepid. Pan X odwołał się, ale karę zapłacił – bo w przypadku kar z sanepidu ich wykonalność jest natychmiastowa.

Udział w postępowaniu zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich. Zarzucił w piśmie procesowym naruszenie przepisów postępowania administracyjnego i przepisów Konstytucji oraz wniósł o uchylenie decyzji i umorzenie postępowania z uwagi na jego bezprzedmiotowość. Wśród naruszeń organu I instancji RPO wymienił odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu  brak zawiadomienia o wszczęciu z urzędu postępowania, dopuszczenie jako dowodu w sprawie notatki funkcjonariusza Policji, naruszenie dyrektyw wymiaru kary pieniężnej i zasady stosowania ustawy względniejszej dla strony.

Wojewódzki Inspektor Sanitarny odrzucił argumentację RPO a także wyjaśnienia pana X. Stwierdził jednak, że w momencie rozpatrywania przez Inspektora Powiatowego odwołania pana X w maju 2020 r. drastyczne zakazy przemieszczania się już nie obowiązywały, a decydować w takich sprawach należy z korzyścią dla obywatela. Stąd decyzja o uchyleniu zaskarżonej decyzję w całości i umorzeniu postępowanie pierwszej instancji.

VII.565.477.2020

Kasacja RPO ws zwrotu wydatków na obrońcę w postępowaniu odwoławczym

Data: 2020-08-17
  • Prokuratura zaskarżyła wyrok, gdyż uznała go za zbyt łagodny.
  • Sąd zaskarżenie oddalił i utrzymał wyrok I instancji w mocy
  • Jednak nie zwrócił kosztów obrony poniesionych przez oskarżonych w II instancji.
  • Sprawa dotyczy interpretacji art. 636 §1 Kodeksu postępowania karnego.

Sprawa dotyczyła w bójce. Wyrok sądu w pierwszej instancji warunkowo umarzający sprawę zaskarżyła prokuratura. Jednak w drugiej instancji sąd utrzymał pierwszy wyrok i „wydatkami wyłożonymi w postępowaniu odwoławczym obciążył Skarb Państwa”. Obrońcy wystąpili o uzupełnienie wyroku poprzez zasądzenie kwoty 1230 zł na rzecz każdego ze swoich klientów, by mogli zwrócić wydatki na obrońcę w postępowaniu apelacyjnym. Sąd jednak wniosek oddalił twierdząc, iż: „... art. 636 § 1 kpk nie reguluje ... kwestii kosztów odmiennie niż art. 634 kpk w zw. z art. 627 - 631 kpk’’’. Postanowienie to, w wyniku złożenia zażalenia przez obrońcę, zostało utrzymane w mocy. Jednak zdaniem RPO nie może się ostać, z powodu wskazanego w zarzucie kasacji.

Jak przypomina RPO w kasacji do Sądu Najwyższego, artykuł 636 § 1 k.p.k. stanowi, że: „W sprawach z oskarżenia publicznego, w razie nieuwzględnienia środka odwoławczego, wniesionego wyłącznie przez oskarżonego lub oskarżyciela posiłkowego, koszty procesu za postępowanie odwoławcze ponosi na ogólnych zasadach ten, kto wniósł środek odwoławczy, a jeżeli środek ten pochodzi wyłącznie od oskarżyciela publicznego - koszty procesu za postępowanie odwoławcze ponosi Skarb Państwa”.

Z zacytowanego przepisu wynika w sposób jednoznaczny, iż w razie nieuwzględnienia środka odwoławczego pochodzącego wyłącznie od oskarżyciela publicznego koszty za postępowanie odwoławcze, a więc również uzasadnione wydatki stron, stanowiące integralny element kosztów procesu (art. 616 § 1 pkt 2 k.p.k.), ponosi Skarb Państwa.

Jakkolwiek postępowanie karne jest dwuinstancyjne, to jednak przeprowadzenie postępowania odwoławczego ma charakter fakultatywny. Naturalnymi kosztami osądzenia przestępstwa są zatem koszty poniesione w toku procesu do momentu zakończenia postępowania przed sądem merytorycznym.

Oskarżyciel publiczny, związany jest zasadą obiektywizmu. Nie powinien więc poddawać kontroli instancyjnej zapadłego wyroku, jeżeli nie ma ku temu określonych w przepisach podstaw.

Brak jest zatem jakichkolwiek racji, które przemawiałyby za obciążeniem oskarżonego kosztami powstałymi w wyniku działań oskarżyciela, które w ocenie Sądu odwoławczego w ogóle nie powinny były być podjęte.

Przywołany w zaskarżonym postanowieniu oraz orzeczeniu go poprzedzającym artykuł 634 k.p.k. przewiduje zastosowanie w postępowaniu odwoławczym przepisów o kosztach za postępowanie przed sądem pierwszej instancji tylko wówczas, gdy „przepisy ustawy nie stanowią inaczej”. Nie mógł on mieć zatem w realiach przedmiotowej sprawy zastosowania.

RPO wniósł więc w kasacji o przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia.

II.510.256.2016

RPO skarży do WSA karę mazowieckiego Sanepidu dla fotoreporterki, która dokumentowała wydarzenia z udziałem „Lotnej Brygady Opozycji”

Data: 2020-08-10
  • 29 lipca Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny utrzymał decyzję Powiatowego Inspektora z 14 maja 2020 r. o wymierzeniu fotoreporterce 10 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 10 maja 2020 r. nakazu zachowywania 2 m odległości.
  • Uznał, że wystarczającym dowodem jest notatka policjanta, a fotoreporterkę trzeba dotkliwie ukarać, by nie stwarzała zagrożenia dla innych w czasie pandemii. Odrzucił tym samym argumenty RPO.
  • Dlatego Rzecznik zaskarżył 7 sierpnia tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
  • To przykładowe zaskarżenie - w ostatnich dniach RPO skierował kilka takich skarg do WSA na lipcowe decyzje mazowieckiego wojewódzkiego Sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.

10 maja fotoreporterka dokumentowała zgromadzenie organizowane przez członków Lotnej Brygady Opozycji. Uczestników legitymowała Policja. Fotoreporterka miała na szyli ważną legitymację prasową jako redaktorka Obywatele News. Policjant postanowił jednak i tak dać jej 500 zl mandatu. Fotoreporterka go nie przyjęła, więc policjant zapowiedział skierowanie sprawy nie tylko do sądu (w sprawie mandatu), ale dodatkowo do Sanepidu. A ten po 4 dniach ukarał ją karą 10 tys. zł. Fotoreporterka (i RPO) odwołała się od tego do Sanepidu wojewódzkiego. Wskazała m.in., że notatka policjanta zawiera informację o udziale w zgromadzeniu, ale nie o braku zachowania właściwej odległości – bo tę fotoreporterka zachowała. Zatem ukaranie jej za złamanie przepisu o odległości nie ma podstaw.

RPO z kolei powtórzył w zażaleniu swoje stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie, Policja nie ma prawa przekazywać danych osobowych obywatela Sanepidowi, a karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia. Nie można karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Argumentacja Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego za utrzymaniem  w mocy decyzji o nałożeniu kary administracyjnej

Mazowiecki Sanepid zarzuty te odrzucił. Uznał, że notatka policjanta jest wystarczającym dowodem. Szybkość postępowania w sprawie wymierzenia kary pieniężnej podyktowana była koniecznością zdyscyplinowania fotoreporterki. Kara pieniężna musiała zostać nałożona szybko, aby odniosła pożądany efekt prewencyjny, zarówno w znaczeniu indywidulanym (powstrzymanie strony od dalszego naruszania reżimu sanitarnego), jak i w znaczeniu ogólnym (powstrzymanie społeczeństwa od powielania nagannego zachowania adresatki decyzji).

Ustalenie stanu faktycznego sprawy wyłącznie na podstawie notatki służbowej funkcjonariusza Policji było konieczne zarówno ze względów formalnych, jak i merytorycznych. Skoro prawodawca nie wyposażył Państwowej Inspekcji Sanitarnej w samoistne uprawnienie do prowadzenia działań kontrolnych w zakresie przestrzegania przez obywateli przepisów covidowych rozporządzeń Rady Ministrów, organ inspekcji sanitarnej był niejako zmuszony do skorzystania z utrwalonych na piśmie wyników obserwacji funkcjonariusza Policji. Wprawdzie twierdzenia funkcjonariuszy publicznych dotyczące określonego stanu faktycznego nie mają formalnego prymatu nad innymi dowodami, to jednak system porządku publicznego opiera się na zaufaniu społecznym do określonych grup zawodowych pełniących funkcje publiczne, w tym do policjantów. Aby zatem zakwestionować moc dowodową notatki służbowej funkcjonariusza policji, należałoby przedstawić dowód przeciwny, skutecznie podważający ustalenia zawartej w tej notatce.

Odnosząc się do zarzutu Rzecznika, iż przekazanie organowi inspekcji sanitarnej danych osobowych fotoreporterki było niezgodne z art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, organ odwoławczy wskazał, że z art. 20 ust. 1j ustawy o Policji wynika, że formacja ta może przetwarzać dane osobowe w celach, o których mowa w art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 grudnia 2018 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, w tym m.in. w celu rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych i czyni to na podstawie ustawy, prawa Unii Europejskiej oraz postanowień umów międzynarodowych. Według organu odwoławczego, czynem zabronionym w rozumieniu powołanej ustawy jest także wykrocznie oraz każdy inny czyn niedozwolony przez prawo powszechnie obowiązujące.

W procesie wydawania decyzji Sanepid dokonał analizy notatki służbowej dokumentującej zachowanie fotoreporterki i uwzględnił interes społeczny, który przejawiał się w konieczności zobligowania do zaprzestania zachowań zagrażających niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2, poprzez nałożenie na nią kary pieniężnej. Obywatele mają bowiem prawo oczekiwać od organu inspekcji sanitarnej, aby zapewnił im bezpieczeństwo zdrowotne również poprzez administracyjne oddziaływanie na osoby, które swoim zachowaniem temu bezpieczeństwo zagrażają. W ocenie organu odwoławczego, słuszny interes społeczny, którym jest ochrona życia i zdrowia obywateli, góruje nad interesem prywatnym osoby, która nie przestrzega powszechnie obowiązujących przepisów sanitarnych.

Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 189d pkt 7 k.p.a., organ odwoławczy stwierdził, iż Rzecznik nie ma racji twierdząc, że wymierzając administracyjną karę pieniężną organ musi uwzględnić warunki osobiste strony, na które składają się jej warunki rodzinne, majątkowe i zarobkowe. Warunki osobiste strony to pojęcie szersze (obejmuje także warunki zdrowotne i fizyczne) i choć sytuacja majątkowa strony mieści się w tym pojęciu, to jej analiza jest konieczna tylko w przypadku, gdy jest to zasadne z racji charakteru przepisu prawa, za naruszenie którego nałożona ma być administracyjna kara pieniężna tzn., gdy ma to realny związek z działaniem sprawcy deliktu administracyjnego. W przypadku czynów, za których popełnienie wymierzana jest kara, warunki takie mogą mieć znaczenie, jeżeli wnioski z nich wynikające pozwalają na wyłączenie odpowiedzialności (brak winy) lub jej zmniejszenie (działanie w stanie wyższej konieczności) albo zwiększenie stopnia winy sprawy (zachowanie zasługujące na szczególne potępienie społeczne). W przedmiotowej sprawie o wysokości kary zdecydował głównie stopień zagrożenia dla zdrowia i życia innych ludzi, jaki został wywołany działaniem strony postępowania.

Argumenty RPO dla WSA

W ocenie Rzecznika, decyzja mazowieckiego Sanepidu jak również poprzedzająca ją decyzja Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie, zostały wydane z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Rzecznik zarzuca obu organom inspekcji sanitarnej, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu, przez co uniemożliwiły jej obronę swoich interesów, wyrażenie swoich żądań i realizację przysługujących jej praw o charakterze procesowym.

W szczególności, Sanepid nie zawiadomił fotoreporterki o wszczęciu postępowania administracyjnego, przez co pozbawiły ją prawa do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych np. dotyczących przesłuchania świadków czy analizy zapisu kamer monitoringu miejskiego (Zakładu Obsługi Sytemu Monitoringu na terenie m. st. Warszawy, Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie czy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie). W odwołaniu od decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Warszawie fotoreporterka podniosła, że nie naruszyła ona nakazu przemieszczania się osób w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie, nie byłą uczestniczką zgromadzenia, a wykonywała jedynie zadania służbowe jako fotoreporterka.

W świetle tych zarzutów nie można uznać, że notatka służbowa sporządzona przez funkcjonariusza Policji jest wystarczającym dowodem do obiektywnego i dokładnego ustalenia stanu faktycznego sprawy. Wbrew twierdzeniom Sanepidu, notatka ta nie spełnia warunków uzasadniających uznanie jej za dokument urzędowy w rozumieniu art. 76 § 1 k. p. a., nie stanowi więc dowodu tego, co zostało w jej treści stwierdzone, a jej moc dowodowa jest tożsama z mocą dowodową twierdzeń przedstawianych przez stronę postępowania. Dlatego też organ administracji publicznej na podstawie całokształtu materiału dowodowego, a nie wyłącznie na podstawie treści notatki służbowej, powinien dokonywać oceny, czy dana okoliczność została udowodniona.

Skoro strona, która nie mogła brać aktywnego udziału w postępowaniu administracyjnym, wskazuje na uchybienia organu inspekcji sanitarnej podważające prawidłowe ustalenie stanu faktycznego sprawy, to nie można wykluczyć, że w przypadku gdyby nie pozbawiono jej uprawnień procesowych, a w szczególności zgłaszania wniosków dowodowych i wypowiedzenia się co do notatki służbowej funkcjonariusza Policji, to organ dokonałby innych ustaleń faktycznych i wydał decyzję odmiennej treści (np. o umorzeniu postępowania).

Nie ma racji Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek wymienionych w art. 10 § 2 k.p.a. Powołany przepis pozwala organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną. W orzecznictwie podnosi się, że z uwagi na wyjątkowy charakter przepisu art. 10 § 2 k.p.a., przesłanki odstąpienia od realizacji zasady czynnego udziału strony w postępowaniu nie mogą być interpretowane rozszerzająco (por. wyrok WSA w Warszawie z dnia 22 grudnia 2004 r., sygn. akt VI SA/Wa 139/04). Dlatego też stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, który uzasadnia zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a., oznacza stan realnie istniejący, a nie prawdopodobieństwo jego wystąpienia (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” B. Adamiak, J. Borkowski, wyd. 13, wydawnictwo C.H. Beck). Chodzi zatem o takie obiektywne przypadki, kiedy istnieje konieczność natychmiastowego wydania decyzji (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” G. Łaszczyca,
Cz. Martysz, A. Matan, tom I, wyd. III, LEX 2010). 

Według judykatury, odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu jest uzasadnione w przypadku, gdy w budynku grożącym zawaleniem zamieszkują ludzie lub obiekt budowlany stwarza zewnętrzne niebezpieczeństwo z uwagi na odpadanie tynku na chodnik, a więc miejsce ogólnie dostępne (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 27 marca 2008 r., sygn. akt II SA/Bd 781/07). Podstawą do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. może być także konieczność zapewnienia sprawnej obsługi ruchu granicznego (por. wyrok NSA z dnia 11 maja 2007 r., sygn. akt I OSK 832/06).

W ocenie Rzecznika, w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana od reszty społeczeństwa na podstawie stosownej decyzji organu inspekcji sanitarnej. Przebywanie osoby zakażonej w/w wirusem w przestrzeni publicznej i kontaktowanie się z innymi, zdrowymi osobami, stwarza bowiem obiektywne i realne niebezpieczeństwo zakażenia tych osób, przez co zagraża ich zdrowiu i życiu. Taka sytuacja uzasadnia zatem niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. Nałożenie wspomnianej kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla dobra jakim jest zdrowie
i życie obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych i późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia. Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Zmniejszenie efektu prewencyjnego kary pieniężnej, do czego doszłoby – zdaniem organu odwoławczego – w przypadku „opóźnienia” w nałożeniu kary spowodowanego czynnym udziałem strony w postępowaniu, nie jest bowiem okolicznością usprawiedliwiającą zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a. przez organ inspekcji sanitarnej.  

W niniejszej sprawie organ opiera zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a. jedynie na przypuszczeniu, że niezwłoczne nałożenie kary pieniężnej z pominięciem uprawnień procesowych strony doprowadzi do zapobieżenia negatywnym skutkom, o których mowa
w przywołanym przepisie. Artykuł 10 § 2 k.p.a. nie może być jednak stosowany na zasadzie intentio acta probat („zamiar uświęca środki”), a co najwyżej na zasadzie exitus acta probat („skutek uświęca środki”). Niezbędna jest pewność, że wykonanie decyzji wydanej w realiach art. 10 § 2 k.p.a. doprowadzi do realizacji zakładanego tym przepisem celu, czyli wyeliminuje niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi lub zagrożenie niepowetowaną szkodą materialną. Takiej pewności organy orzekające w sprawie nie miały. Strona mogła się bowiem okazać „zatwardziałym” a do tego majętnym sprawcą deliktu administracyjnego i, mimo zapłaty kary, w dalszym ciągu nie stosować się do rzekomo naruszonych przepisów prawa.

Nie zostało także przez organ w najmniejszym stopniu wykazane, że wydanie kwestionowanej decyzji w reżimie art. 10 § 2 k.p.a. cechowało się niezbędnością, czyli innymi słowy, nie można było w inny sposób doprowadzić do realizacji celów wskazanych w tym przepisie. Wskazać wręcz należy, że lepszym i szybszym (bo możliwym do zastosowania „od ręki”) środkiem, skłaniającym stronę do realizacji intencji organu,
tj. przestrzegania rzekomo naruszonych norm, byłoby zastosowanie zasady czynnego udziału stron w postępowaniu i zawiadomienie o tym, że zostało wszczęte postępowanie w sprawie wymierzenia kary.

Na marginesie należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji (art. 10 § 3 k.p.a.). W doktrynie podnosi się, że obowiązek sporządzenia adnotacji na okoliczność zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. nie zwalnia organu od wskazania przyczyn odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu w uzasadnieniu decyzji (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” G. Łaszczyca, Cz. Martysz, A. Matan, tom I, wyd. III, LEX 2010 oraz „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz”, red. H. Knysiak-Sudyka, wyd. II, WKP 2019). Tymczasem, w uzasadnieniu decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 k.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Brak podstawy prawnej umożliwiającej Policji przekazywanie notatek służbowych zawierających dane osobowe

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację przedstawione w odwołaniu od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza Policji zawierająca dane osobowe strony przekazana organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego przedmiotowej sprawy. Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji, który określa zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone rodzajowo czynności. Ponadto, żaden przepis ustawy nie daje Policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej. Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Z treści powołanych przepisów wynika, że Policja może przetwarzać dane osobowe w celu rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych, w tym zagrożeń dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także wykonywania tymczasowego aresztowania, kar, kar porządkowych i środków przymusu skutkujących pobawieniem wolności.

W doktrynie podnosi się, że „rozpoznawanie”, „zapobieganie”, „wykrywanie” i „zwalczanie” czynów zabronionych, o których mowa w art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, to pojęcia funkcjonujące w ustawach szczególnych, m.in. w art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Interpretacja tych pojęć na potrzeby powołanej wyżej ustawy powinna być zatem taka sama, jak w ustawach szczególnych (por. „Ustawa o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości” red. A. Grzelak, Warszawa 2019 oraz „Ochrona danych osobowych w ściganiu przestępstw. Standardy krajowe i unijne” M. Kusak, P. Wiliński, WKP 2020). W art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji jest mowa o rozpoznawaniu, zapobieganiu i wykrywaniu takich czynów zabronionych jak przestępstwa, przestępstwa skarbowe i wykroczenia. Zatem uprawnienie Policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych
i wykroczeń. Przedmiotowe uprawnienie nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.   

W świetle powyższego, przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję oraz Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W konsekwencji, dane osobowe przekazane przez Policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatce zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k.p.a.

Za tezą, że notatka służbowa funkcjonariusza Policji nie może być zgodnym z prawem dowodem w postępowaniu, którego przedmiotem jest wymierzenie kary pieniężnej za naruszenie nakazów wprowadzonych w drodze aktów wykonawczych w związku z wystąpieniem stanu epidemii, przemawia także przepis art. 15zzzn ust. 2 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374 z późn, zm.). Powołany przepis przewiduje, że stwierdzenie naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji nałożonego w związku ze zwalczaniem COVID-19, które stanowi podstawę do wymierzenia przez organ inspekcji sanitarnej administracyjnej kary pieniężnej w drodze decyzji, może nastąpić w szczególności na podstawie ustaleń Policji. Skoro ustawodawca wprowadził przepis szczególny, który pozwala na wykorzystanie dowodów przeprowadzonych przez Policję w ściśle określonych postępowaniach administracyjnych prowadzonych przez organy inspekcji sanitarnej, to przyjąć należy, że w innych postępowaniach prowadzonych przez te organy, ustalenia Policji (np. udokumentowane w formie notatki służbowej) nie mogą być zgodnym z prawem dowodem, stanowiącym podstawę ustalenia stanu faktycznego sprawy. Do takich wniosków prowadzi założenie racjonalnego ustawodawcy. Jeżeli bowiem ustalenia Policji byłyby dopuszczonym przez prawo dowodem w postępowaniu prowadzonym przez organ inspekcji sanitarnej, to z jakich powodów racjonalny ustawodawca wprowadzałaby specjalne regulacje, które expressis verbis wskazują, że wspomniany organ może ustalić stan faktyczny sprawy w oparciu o tego rodzaju dowód. 

Wartość dowodowa notatki służbowej oraz ocena zebranego materiału dowodowego

Gdyby jednak nawet przyjąć, że policyjna notatka służbowa stanowi dowód zgodny z prawem, to i tak stwierdzone na jej podstawie okoliczności faktyczne sprawy nie mogą być uznane za udowodnione, gdyż strona nie miała możliwości wypowiedzenia się co do tego dowodu z uwagi na to, że organ nie zapewnił stronie czynnego udziału w postępowaniu. Jak zostało to już powyżej wykazane, odstąpienie przez organ od zasady określonej w art. 10 § 1 k.p.a. było nieuzasadnione, przez co niezgodne z prawem. W związku z tym, organ nie mógł skutecznie uchylić się od obowiązku umożliwienia stronie ustosunkowania się do treści policyjnej notatki służbowej. Skoro organ nie wywiązał się z przedmiotowego obowiązku i uczynił policyjną notatkę służbową podstawą ustaleń stanu faktycznego sprawy, to tym samym dopuścił się naruszenia art. 81 k.p.a.

Należy w tym miejscu zwrócić uwagę, że zgodnie z orzecznictwem, uchybienie art. 81 k.p.a. należy uznać za naruszenie przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy, niezależnie od tego, czy uchybienie to miało (czy też nie) wpływ na treść decyzji (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 26 maja 2010 r., sygn. akt II SA/Bd 87/10 i wyrok WSA w Lublinie z dnia 24 września 2009 r., sygn. akt II SA/Lu 391/09). Naruszenie prawa strony do wypowiedzenia się w przedmiocie przeprowadzonych dowodów stanowi podstawę uchylenia decyzji w postępowaniu odwoławczym (por. wyrok WSA w Poznaniu z dnia 5 września 2007 r., sygn. akt III SA/Po 474/07).  

Przepis art. 77 § 1 k.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku ustanowionego w art. 77 § 1 k.p.a. Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 k.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 k.p.a., nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia. 

Z zasadą oficjalności (art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a.) koresponduje koncepcja spoczywającego na organach administracji ciężaru dowodu. Jej znacznie w postępowaniach, których przedmiotem jest nałożenie na stronę sankcji administracyjnej, zostało podkreślone w zasadzie 7 Rekomendacji Nr R (91) 1 Komitetu Ministrów Rady Europy w sprawie sankcji administracyjnych. Powołany przepis wprost stanowi, że ciężar dowodu w tych sprawach obarcza organy administracji. Oznacza to, że w postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę, które stwarza podstawę do uruchomienia odpowiedniej sankcji. Tym samym, postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego opartego na zasadzie domniemania niewinności. Obowiązkiem organu jest zatem samodzielne wykazanie faktów opisanych w hipotezie stosowanej normy prawnej, z uwzględnieniem negatywnych przesłanek procesowych np. przedawnienia nałożenia kary lub niepodlegania karze (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” red. W. Chróścielewski i Z. Kmieciak, WKP 2019).

W kontekście powyższego, niezrozumiały jest zarzut organu odwoławczego skierowany pod adresem strony, że w żadnym miejscu odwołania nie przedstawiła jakiegokolwiek argumentu pozwalającego na zminimalizowanie stopnia winy, tudzież szkodliwości społecznej swojego działania. Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej przez stronę decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. Skoro wnosząc odwołanie strona nie przedstawiła dowodów wskazujących na to, że nie ponosi winy za to, że dokumentując przebieg zgromadzenia nie zachowała wymaganej prawem odległości od innych osób, to do ustalenia stanu faktycznego sprawy wystarczająca była notatka policji. 

Takie stanowisko organu odwoławczego stoi w sprzeczności z koncepcją, w myśl której ciężar dowodu spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie mające na celu nałożenie sankcji administracyjnej oraz narusza reguły postępowania wyjaśniającego zbliżone do zasad obowiązujących w postępowaniu karnym opartym na domniemaniu niewinności. Jest też kolejnym dowodem na to, że organ odwoławczy wbrew prawu nie działał na zasadzie oficjalności i nie podjął czynności w celu zebrania wszelkich niezbędnych dowodów w celu dokonania ustaleń co do faktów zgodnie z ich rzeczywistym przebiegiem, przez co naruszył zasadę zupełności materiału dowodowego.

Naruszenie art. 189d pkt 7 k. p. a. poprzez nieuwzględnienie warunków osobistych strony

Rzecznik nie może również zaakceptować stanowiska organu odwoławczego co do oceny zastosowania art. 189d k.p.a. W myśl tego przepisu prawa wymierzając administracyjną karę pieniężną, organ administracji publicznej bierze pod uwagę:

  1. wagę i okoliczności naruszenia prawa, w szczególności potrzebę ochrony życia lub zdrowia, ochrony mienia w znacznych rozmiarach lub ochrony ważnego interesu publicznego lub wyjątkowo ważnego interesu strony oraz czas trwania tego naruszenia;
  2. częstotliwość niedopełniania w przeszłości obowiązku albo naruszania zakazu tego samego rodzaju co niedopełnienie obowiązku albo naruszenie zakazu, w następstwie którego ma być nałożona kara;
  3. uprzednie ukaranie za to samo zachowanie za przestępstwo, przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe;
  4. stopień przyczynienia się strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna, do powstania naruszenia prawa;
  5. działania podjęte przez stronę dobrowolnie w celu uniknięcia skutków naruszenia prawa;

6. wysokość korzyści, którą strona osiągnęła, lub straty, której uniknęła;

7. w przypadku osoby fizycznej - warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana.

Dyrektywy wymiaru administracyjnej kary pieniężnej są prawnie równorzędne w tym sensie, że nie ma podstaw do konstruowania ich hierarchii, organ odwoławczy nie mógł zatem uznać, że waga i okoliczności naruszenia prawa jest dyrektywą naczelną w stosunku do warunków osobistych strony. Contra legem jest zawarte w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji twierdzenie: „Z racji stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla najważniejszych dóbr prawnie chronionych, tj. zdrowia i życia obywateli, organ administracji publicznej zmuszony był uznać, że żadne warunki osobiste strony nie mogły mieć wpływu na wysokość kary administracyjnej, jaka musiała być nałożona na adresata decyzji”.

W przedmiotowej sprawie organ wymierzył stronie karę w kwocie 10 000 zł. Natomiast zgodnie z materialnoprawną podstawą decyzji, to jest art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 1 lub w art. 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Organ dysponował zatem luzem decyzyjnym w zakresie podejmowanego rozstrzygnięcia, a nałożona na stronę kara nie jest najniższą możliwą przewidzianą przez normę sankcjonującą.

Zgodnie z zasadą indywidualizacji kary wymiar jej należało więc wyważyć w oparciu o wszystkie znajdujące zastosowanie w sprawie przesłanki opisane w art. 189d k.p.a. Należy też mieć na uwadze, że organ wydając decyzję winien uzasadnić ją w stopniu należytym (art. 107 § 1 pkt 6 k.p.a.). Rozważania organu powinny zatem znaleźć odzwierciedlenie w uzasadnieniu decyzji. Tymczasem w przedmiotowej sprawie z treści uzasadnień decyzji organów obydwu instancji wynika, iż nie rozważyły one w ogóle warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważyły w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada karę pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustaliły, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina).

Odnosząc się do stanowiska organu odwoławczego, że Rzecznik błędnie utożsamia warunki osobiste strony z warunkami rodzinnymi, majątkowymi i zarobkowymi, należy wskazać, iż zgodnie z ustaleniami doktryny warunki osobiste sprawcy czynu zabronionego to „jego sytuacja rodzinna, socjalna, środowiskowa i zawodowa. W szczególności istotny jest stan cywilny sprawcy, liczba dzieci i osób na utrzymaniu, pozycja w rodzinie i wypełnianie obowiązków rodzinnych, więzi i relacje wewnątrzrodzinne, źródło utrzymania i warunki materialne, warunki mieszkaniowe, relacje społeczne, utrzymywanie kontaktów z pozytywnymi lub negatywnie ocenianymi środowiskami, poziom wykształcenia i kwalifikacji zawodowych, pozycja na rynku pracy, możliwości zarobkowe itp.” (V. Konarska-Wrzosek [w:] Kodeks karny. Komentarz, red. R. Stefański, Warszawa 2017, komentarz do art. 53, teza 50). Uwzględnienie warunków osobistych sprawcy w szczególności pozwala na racjonalną indywidualizację kary, tak aby reakcja na naruszenie prawa miała rzeczywiście charakter dolegliwości osobistej dla sprawcy, a nie jego bliskich i aby była możliwa do realizacji przez sprawcę obarczonego określonymi obowiązkami oraz mającego takie, a nie inne możliwości udźwignięcia ciężarów wynikających z treści sankcji.

Naruszenie art. 2 Konstytucji RP poprzez naruszenie zasady lojalności państwa względem obywateli

Za jedną z podstawowych zasad prawnych stanowiących fundament demokratycznego państwa prawa należy uznać zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa nazywaną także zasadą lojalności państwa względem obywateli. Zasada ta opiera się na założeniu, że organy władzy publicznej powinny działać w sposób lojalny i uczciwy względem jednostki, budzący w niej poczucie stabilności i bezpieczeństwa prawnego (M. Florczak-Wątor [w:] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz., red. P. Tuleja, Warszawa 2019., komentarz do art. 2). Zasada zaufania (lojalności) odnosi się nie tylko do trybu i formy stanowionego prawa. Cały proces stosowania prawa, począwszy od wykładni, powinien odbywać się w zgodności z tą zasadą. Odnosi się ona do relacji z państwem widzianych z perspektywy obywatela i wiąże się z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa prawnego jednostce (M. Zubik, W. Sokolewicz [w:]  Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz. Tom I, red. M. Zubik i L. Garlicki, Warszawa 2016., Komentarz do art. 2). Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie podkreśla, że z omawianej zasady wynika, że ustawodawca winien dawać obywatelom gwarancję stabilności prawa, które nie może stawać się „pułapką” dla obywatela. Obywatel ma prawo układać swoje sprawy, ufając, że nie naraża się na skutki nieprzewidywalne w momencie podejmowania decyzji i działań. Ma również prawo działać w przekonaniu, że jego działania podejmowane pod rządami obowiązującego prawa i wszelkie związane z nimi następstwa będą także i później uznane przez porządek prawny (zob. np. wyrok TK z 21 grudnia 2005 r., sygn. akt K 45/05).

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał, że sposób wprowadzania ograniczeń w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii mógł budzić wątpliwości z punktu widzenia pewności prawa dla obywateli. Częste zmiany obowiązujących obostrzeń, komunikowanie ich treści na konferencjach prasowych przed opublikowaniem ich w Dzienniku Ustaw, wykraczanie poza upoważnienie ustawowe – wszystko to powodowało, że obywatele mogli mieć poważne trudności z oceną, które zachowania są prawnie dozwolone, a które nie, co w konsekwencji w istotny sposób naruszało ich zaufanie do państwa. Rzecznik podnosił także wątpliwości co do racjonalności niektórych z zakazów takich jak chociażby zakaz samodzielnego opuszczania domu przez osoby niepełnoletnie. Stanowiący przedmiot niniejszego postępowania nakaz poruszania się w odległości 2 m od siebie w praktyce może być bardzo trudny w realizacji. Wskazać również należy, że ocena, czy doszło do naruszenia wskazanego nakazu w praktyce jest bardzo utrudniona, co może skutkować arbitralnością podejmowanych przez właściwe organy decyzji. Jednocześnie naruszenie tego zakazu zostało obwarowane bardzo dotkliwą sankcją w postaci wysokiej kary pieniężnej, która dla bardzo dużej części obywateli stanowi poważne obciążenie mogące mieć realny wpływ na bieżącą sytuację finansową ich rodziny. Mając to na uwadze oraz podnoszony już wyżej brak czynnego udziału strony w postępowaniu, można uznać, że praktyka stosowania § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. godzi w bezpieczeństwo prawne jednostki i stanowi swoistą pułapkę dla obywateli. Wydana w niniejszej sprawie decyzja administracyjna może budzić u obywatela uzasadnione przekonanie o nadużyciu władzy przez państwo. W wyroku z 20 kwietnia 2011 r. (sygn. akt Kp 7/09) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w demokratycznym państwie prawnym nie jest dopuszczalne „prewencyjne” wydanie decyzji niepełnej albo niedostatecznie uzasadnionej.

Przestawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

VII.716.6.2020

inne podobne sprawy: VII.613.85.2020, VII.565.460.2020, VII.613.90.2020

Wyjaśnienia policji dla RPO ws. kierowcy, który miał być pod wpływem narkotyków

Data: 2020-08-07
  • Było uzasadnione przypuszczenie, że Zbigniew K. 8 lipca 2020 r. kierował miejskim autobusem pod wpływem środków odurzających – przekazała RPO stołeczna policja
  • Przeprowadzone przez funkcjonariuszy testy na zawartość środków odurzających w ślinie wykazały obecność amfetaminy
  • Potem w próbce krwi nie stwierdzono jednak środków odurzających, wobec czego kierowcę zwolniono, a 16 lipca prokuratura umorzyła postępowanie
  • Kierowca zażalił się na zatrzymanie do sądu

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą zatrzymania kierowcy w  związku z podejrzeniem, że przystąpił do pracy będąc pod wpływem narkotyków.

Jak wynikało z informacji mediów, bezpośrednią przyczyną zatrzymania był pozytywny wynik pierwszego testu na obecność narkotyków. Wobec zatrzymanego miały być użyte środki przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek; przeszukano także jego mieszkanie. Po tym jak badania krwi i moczu wykazały brak u narkotyków, został on zwolniony bez stawiania zarzutów - po spędzeniu nocy w Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych.

Rzecznik zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o wyjaśnienie okoliczności zatrzymania w  tym w szczególności: ile testów wykonali zatrzymanemu policjanci i jakie były ich wyniki; jak była podstawa faktyczna i prawna zatrzymania, a następnie przeszukania; jaka była podstawa faktyczna i prawna zastosowania środków przymusu bezpośredniego w  postaci kajdanek.

Odpowiedź KSP

8 lipca 2020 roku o godzinie 12:25 funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Stołecznej Policji na terenie pętli autobusowej Karolin, przy ul. Połczyńskiej 121 w Warszawie przeprowadzili kontrolę autobusu Miejskich Zakładów Autobusowych marki Man, którym kierował Pan Zbigniew K. W jej trakcie kierującego poddano badaniu na zawartość  alkoholu w wydychanym powietrzu - wynik badania 0.00 mg/l oraz przeprowadzono trzy testy na zawartość środków odurzających w ślinie.

Pierwsze badanie wykonano o godz. 12:43 z wynikiem pozytywnym na obecność metamfataminy oraz amfetaminy. Po przeprowadzonym badaniu kierujący oświadczył, że chwilę wcześniej wypalił papierosa. W związku z powyższym, zgodnie z instrukcją obsługi urządzenia AąuilaScan WDTP-10, którym przeprowadzono badanie,  wynik ten został uznany za nieprawidłowy i o godz. 13:36 policjanci wykonali kolejne badanie.

Wynik tego badania okazał się nieważny dla amfetaminy (z powodu zbyt małej ilości śliny w próbce). Wobec tego o godz. 14:05 funkcjonariusze wykonali kolejne badanie, które wykazało wynik pozytywny na obecność amfetaminy. Potwierdzenie pozytywnego wyniku testu na obecność amfetaminy wymaga przeprowadzenia badań laboratoryjnych.

W związku z powyższym Pan Zbigniew K. został zatrzymany. Zatrzymanie wymienionego nastąpiło na podstawie art. 244 § 1 kpk. Przesłanką faktyczną zatrzymania osoby było uzasadnione przypuszczenie kierowania przez Zbigniewa K. w dniu 8 lipca 2020 roku przy ul. Połczyńskiej 121  w Warszawie, na drodze publicznej autobusem miejskim pod wpływem środków odurzających, a także obawa ukrycia się i zatarcia śladów. W powyższej sprawie wszczęto dochodzenie o czyn z art. 178a § 1 kk.

Wobec zatrzymanego na podstawie art. 11 pkt 9 i art. 13 ust. 1 ustawy z dnia  24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, w celu zapewnienia bezpieczeństwa doprowadzenia i udaremnienia ucieczki zatrzymanego, zastosowano środek przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek.

W toku dalszych czynności od Pana Zbigniewa K„ pobrano krew i mocz do badań laboratoryjnych. Ponadto na podstawie art. 219 § 1 i 2 kpk, w celu znalezienia rzeczy mogących stanowić dowód w sprawie lub podlegających zajęciu w postępowaniu karnym, dokonano przeszukania wymienionego, kierowanego przez niego autobusu oraz jego miejsca zamieszkania. Zatrzymany nie zgłaszał zastrzeżeń co do sposobu przeszukania i nie żadał doręczenia zatwierdzenia przeszukania.

Badanie krwi i moczu na zawartość alkoholu dały wynik negatywny.

W dniu 9 lipca 2020 roku po przekazaniu przez Prokuraturę Rejonową Warszawa Wola opinii kryminalistycznej, z której wynikało, że w zabezpieczonej od Pana Zbigniewa K. próbce krwi nie stwierdzono obecności substancji psychotropowych, ani środków odurzających wymienionego zwolniono. Pan Zbigniew K. został przesłuchany w charakterze świadka, w trybie art. 183 kpk.

W toku prowadzonego postępowania prokurator Prokuratury Rejonowej Warszawa Wola wydał postanowienie o zatwierdzeniu przeszukania Pana Zbigniewa K„ jego miejsca zamieszkania oraz kierowanego przez niego autobusu.

Postanowieniem z dnia 16 lipca 2020 roku przedmiotowe postępowanie przygotowawcze zostało umorzone na podstawie art. 17 § 1 pkt 1 kpk, tj. wobec niepopełnienia czynu.

Nadmieniam jednocześnie, iż w dniu 17 lipca 2020 roku do Policji wpłynęło zażalenie Zbigniewa K. na zatrzymanie. Zażalenie zostało przekazane do Sądu Rejonowego dla Warszawy Woli w Warszawie. Termin posiedzenia Sądu w przedmiotowej sprawie wyznaczono na dzień 27 sierpnia 2020 r. – podsumował komendant stołeczny nadinsp. Paweł Dobrodziej.

II.519.947.2020

Adam Bodnar: adwokatom grozi tzw. „efekt mrożący”

Data: 2020-08-05
  • Adw. Mikołaj Pietrzak, jako obrońca sędziego Waldemara Żurka w jego sprawie dyscyplinarnej, zapowiedział wyłączenie z niej zastępców sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego Przemysława Radzika i Michała Lasoty
  • W reakcji Przemysław Radzik wniósł, by adwokatura zbadała ten wniosek pod kątem przewinienia dyscyplinarnego 
  • Może to wywołać wśród adwokatów tzw. „efekt mrożący”, zniechęcający do  działań dla ochrony interesu klientów – przestrzega Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zarazem dopatrywanie się tu przez Przemysława Radzika przewinienia dyscyplinarnego jest całkowicie niezasadne

RPO podjął sprawę wniosku Zastępcy Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych Przemysława Radzika o „przesłanie protokołu rozprawy odpowiednim organom dyscyplinarnym adwokatury”. Sędzia Radzik złożył go Sądowi Apelacyjnemu w Katowicach podczas lipcowej rozprawy dyscyplinarnej sędziego Waldemara Żurka.

Stało się to po tym, jak obrońca Żurka adw. Mikołaj Pietrzak zapowiedział złożenie wniosku o wyłączenie z tej sprawy obu zastępców rzecznika dyscyplinarnego. Przemysław Radzik uznał to za powód do zbadania przez organy adwokatury sprawy pod kątem naruszenia zasad etyki i godności adwokata.

Takie działania mogą prowadzić do wywołania wśród adwokatów tzw. „efektu mrożącego”, polegającego na zniechęceniu adwokatów do podejmowania działań zmierzających do ochrony interesu swojego klienta - ocenia Adam Bodnar.

Zgodnie z Prawem o adwokaturze adwokat przy wykonywaniu zawodu adwokackiego korzysta z wolności słowa i pisma w granicach określonych przez zadania adwokatury i przepisy prawa. Kodeks Etyki Adwokackiej stanowi, że w  adwokat korzysta z pełnej swobody i niezależności. Ma szczególny obowiązek dbałości o to, aby nie przekroczyć granic prawidłowego reprezentowania interesów klienta.

W wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 14 grudnia 2005 r. podkreślono, że immunitet adwokacki jest znany niemal wszystkim współczesnym regulacjom prawnym.

Wolność słowa i pisma, obejmująca także prawo do krytyki sądów i innych władz, jest podstawą niezależności adwokatury. Uważa się ją za jeden z fundamentów niezależności tego zawodu, a ta z kolei jest niezbędna dla spełniania przez adwokatów ich funkcji niesienia pomocy prawnej. Nawet w państwach totalitarnych, przynajmniej formalnie, utrzymywano niezależność adwokatury, w tym - immunitet adwokacki.

Gwarancja niekaralności adwokata w razie ewentualnego nadużycia wolności słowa pozwala mu na użycie w obronie klienta argumentów, które w innej sytuacji mogłyby narazić go na odpowiedzialność. Chodzi tu zarówno o posłużenie się tezami co do faktów, których prawdziwość nie została należycie zweryfikowana (np. tezy dotyczące udziału w przestępstwie innych osób), o krytyczne wypowiedzi na temat działania sądu i prokuratury, jak i o wykorzystanie zwrotów czy sformułowań, których ostrość może być źródłem negatywnych odczuć adresatów - ale jednocześnie budzi emocje, wzrost zainteresowania, przyciąga uwagę na dane okoliczności sprawy.

Immunitet adwokacki nie oznacza, rzecz jasna, przyzwolenia na wypowiedzi zmierzające celowo do wprowadzenia w błąd lub obrazy sądu i stron. Powinien być rozumiany jako gwarancja swobody wypowiedzi warunkach sali sądu - w atmosferze napięcia, ścierania się argumentów, walki słownej.

Podstawową zasadą etyki w każdej z ról adwokata  jest podejmowanie czynności jedynie w interesie klienta. Zarazem ciążą na nim obowiązki wobec sądu: pomoc w dążeniu do wykrycia rzeczywistego przebiegu wydarzeń, realizacja zasad praworządności. Motywacja adwokata często jest wewnętrznie sprzeczna. Stąd potrzeba zwiększonej tolerancji na nadużycie słowa, co stanowi uzasadnienie przyznania adwokatom immunitetu.

A w tej konkretnej sprawie obrońca sędziego w sprawie dyscyplinarnej zapowiedział złożenie wniosku o wyłączenie zastępców sędziowskiego rzecznika dyscyplinarnego. Powołał się więc na powszechnie obowiązujące gwarancje procesowe. Dopatrywanie się w tym przez Przemysława Radzika możliwego przewinienia dyscyplinarnego jest całkowicie niezasadne.

Adam Bodnar spytał adw. Jacka Trelę, prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej,  jakie działania samorząd adwokacki podjął w tej sprawie.

VII.510.91.2020

Koronawirus. Rzecznik skarży do WSA kary pieniężne sanepidu wobec obywateli

Data: 2020-08-05
  • Wiele kar pieniężnych sanepidu wobec obywateli za nieprzestrzeganie nakazów lub zakazów podczas pandemii koronawirusa uchylali wojewódzcy inspektorzy sanitarni
  • Jednak mazowiecki inspektor utrzymywał takie decyzje wobec obywateli ukaranych w związku z majowymi protestami przedsiębiorców
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył te decyzje do sądu administracyjnego

Nakładane przez sanepid pieniężne kary administracyjne za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii.

Najpierw interwencje przybierały postać wystąpień RPO do władz państwowych. Regulacje prawne w zakresie tych kar poddawano surowej krytyce, jako niekonstytucyjne i łamiące międzynarodowe standardy.

Rzecznik wskazywał, że kary są nakładane na podstawie specustaw obowiązujących od 1 kwietnia, które są niejasne i bardzo rygorystyczne. Zawierają rozwiązania sprzeczne z Konstytucją, która przewiduje kary tylko za czyny  wskazane w ustawie. A wysokość kar (od 5 do 30 tys. zł) i nakaz natychmiastowej zapłaty to narzędzie nadmiernie dolegliwej i nieuzasadnionej represji obywateli.

Następnie udzielano pomocy prawnej obywatelom obciążanym tymi karami. Jak ustalili pracownicy BRPO, większość ukaranych pozbawiono prawa do udziału w postępowaniu administracyjnym i złożenia wyjaśnień, a więc de facto obrony swoich praw.

W wielu przypadkach obywatele kwalifikowali się też do wyjątków od obowiązku stosowania obostrzeń epidemicznych (np. noszenie maseczek czy zakaz wyjścia z domu poza pilną potrzebą), o których nie mieli okazji poinformować sanepidu.

Brak udziału w postępowaniu to także brak możliwości opowiedzenia o swojej sytuacji materialnej i osobistej, a także o powodach naruszenia  – a wszystkie te elementy muszą być brane pod uwagę przez sanepid przy wymierzaniu kary.

A kary nakładano na podstawie notatek sporządzanych przez policjantów. Taki dokument nie może natomiast stanowić dowodu dla sanepidu. W świetle prawa policja nie jest uprawniona do przekazywania notatek z interwencji, wraz z danymi osobowymi obywateli, takim organom, jak Inspektor Sanitarny. Taki dowód to dowód nielegalny.

Ponadto przepisy, których naruszanie stawało się podstawą do nakładania kar, ulegały (co nadal się dzieje) nieustannym zmianom. Niektóre z ograniczeń w chwili nakładania kar już nie obowiązywały. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Wszystkie te argumenty prawnicy z Biura RPO przedstawiali w odwołaniach od decyzji Państwowych Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W większości przypadków - z sukcesem. Wojewódzcy Inspektorzy Sanitarni uchylali decyzje o karach i umarzali postępowania w sprawie, m.in. dlatego że zakazy, które były podstawą kary, już nie obowiązują.

Argumentacja ta nie trafiła jednak do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, który rozpatrywał odwołania od kar za udział w protestach przedsiębiorców z maja 2020 r. w Warszawie. Organ uznał za wiarygodny dowód z policyjnych notatek o niezachowywaniu dystansu 2 m czy o braku maseczki - niezależnie od stanu zdrowia spisanej osoby.

Uznał też, że wyjątkowe okoliczności epidemiczne uzasadniają złamanie prawa do obrony ukaranych. Nie uwzględnił też zmiany przepisów prawa na korzyść ukaranych.

Prawnicy RPO nie złożyli jednak broni. Napisali skargi, a Rzecznik zaskarżył negatywne dla obywateli decyzje Mazowieckiego Inspektora Sanitarnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.  Wniósł o uchylenie nałożonych kar – z reguły było to 10 tys. zł.

W kilku złożonych skargach RPO wskazuje m.in. na to, że:

  • zgodnie  z rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, nakaz zachowania odległości nie mniejszej niż 2 metry dotyczył sytuacji jednoczesnego poruszania się osób (co najmniej dwóch) pieszo - co oznacza, że nie odnosił się on sytuacji, gdy w tym samym czasie jedna osoba przemieszcza się a druga osoba stoi (nie porusza się);
  • skarżący wskazywali, że funkcjonariusze policji stworzyli kordon i używając siły, stłoczyli uczestników protestu oraz osoby postronne na niewielkiej powierzchni, przez co uniemożliwili zachowanie wymaganych prawem odległości pomiędzy osobami.

Sąd administracyjny, jak każdy inny, podlega przede wszystkim Konstytucji. Istnieje wiec duża nadzieja na to, że niekonstytucyjne kary warszawskiego sanepidu zostaną przez sąd wyeliminowane.

V.7018.438.2020, V.7018.437.2020, V.7018.439.2020, V.511.288.2020, VII.565.468.2020

Koronawirus. Sprawa 10 tys. zł kary za rozdawanie maseczek w Świebodzicach wraca do sanepidu

Data: 2020-07-27
  • Dyrektorka domu kultury w Świebodzicach została ukarana przez sanepid  karą 10 tys. zł za zorganizowanie akcji rozdawania maseczek
  • Decyzję zaskarżyli zarówno ona sama, jak i RPO, wnosząc o jej uchylenie i umorzenie postępowania
  • Dolnośląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny nakazał sanepidowi ponowne zbadanie sprawy
  • Nie wyjaśniono bowiem, czy pani Katarzyna działała w ramach czynności zawodowych, co zwalniałoby ją z obowiązku stosowania się do ograniczeń

Dyrektorka domu kultury w Świebodzicach, wspólnie z pracownikami domu kultury, zorganizowała na rynku akcję rozdawania mieszkańcom miasta własnoręcznie uszytych maseczek. Zainteresowanie mieszkańców było spore - maseczki rozdawano 23 kwietnia 2020 r., gdy jeszcze były problemy z ich dostępnością.

Policja uznała, że doszło do naruszenia wprowadzonego przez Radę Ministrów zakazu zgromadzeń i wszczęła postępowanie. Zawiadomiła też miejscowy sanepid, który 28 maja ukarał dyrektorkę karą 10 tys. za naruszenie zakazu organizowania zgromadzeń.

Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że nałożenie kary nastąpiło z naruszeniem prawa i zaskarżył decyzję sanepidu do Dolnośląskiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Wniósł też o wstrzymanie wykonania kary (co wcześniej uwzględniono).

Karę zakwestionowała także sama ukarana. Jej pełnomocnik wskazywał, że rozdawanie uszytych w ramach wolontariatu maseczek w żaden sposób nie wyczerpuje definicji zgromadzenia objętej zakazem. Podkreślał, że wobec dyrektorki  prowadzone jest śledztwo w sprawie „sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób”.  A to świadczy o niezgodności procedur, które umożliwiają karanie i w trybie karnym, i administracyjnym za to same zdarzenie.

Wyjątki z argumentacji prawnej RPO

Zakaz zgromadzeń z rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r.  został ustanowiony bez podstawy prawnej, co stanowi rażące naruszenie art. 7 Konstytucji, który wymaga, aby wszelkie działania władz publicznych były podejmowane na podstawie i w granicach prawa. Skoro zatem zakaz spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, ustanowiony na mocy przepisów Rady Ministrów, jest niezgodny z Konstytucją, to osoba, która go naruszyła, nie powinna być karana administracyjną sankcją pieniężną.

Ponadto Dolnośląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny powinien uwzględnić art. 189c Kodeksu postępowania administracyjnego. Zgodnie z nim, jeżeli w czasie wydawania decyzji o karze pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, to stosuje się ustawę względniejsza dla strony (a zakaz już nie obowiązuje). Dlatego PWIS powinien zastosować obecnie obowiązujące przepisy i uchylić zaskarżoną decyzję oraz umorzyć postępowanie pierwszej instancji w całości.

Decyzja PWIS  we Wrocławiu

23 lipca Dolnośląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny we Wrocławiu uchylił zaskarżoną decyzję sanepidu i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpatrzenia.

Uzasadniono to tym, że nie jest jasne, czy pani Katarzyna brała udział w rozdawaniu maseczek w związku z wykonywaniem przez nią czynności zawodowych lub zadań służbowych. A to zwalniałaby ją zgodnie z § 14 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. z obowiązku stosowania się do ograniczenia, o których mowa w rozporządzeniu.

W trakcie postępowania PPIS  nie zostało wyjaśnione, w jakim charakterze ona  działała. Jej zeznania mogą bowiem świadczyć zarówno o tym, że akcja ta nie była powiązana z wykonywaniem czynności służbowych, czy zawodowych w ramach świadczenia pracy, jak i można przyjąć wręcz zgoła przeciwne wnioski – wskazał PWIS.

Z protokołu przesłuchania i  zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie wynika,  czy czynności te dyrektorka i pozostali pracownicy Miejskiego Domu Kultury wykonywali w czasie pracy, czy np. będąc na urlopach. Nie wskazano też, czy materiały do uszycia maseczek nabyto ze środków. z których finansowana jest działalność domu kultury.

Konieczne jest więc przeprowadzenie, przy ponownym rozpoznaniu sprawy, postępowania wyjaśniającego w kierunku usunięcia tych wątpliwości.

PWIS nie uwzględnił argumentacji Rzecznika.

Od tej decyzji pani Katarzyna i RPO mogą wnieść sprzeciw do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu

V.7018.460.2020

Gdy szukanie zabytków jest przestępstwem. Rzecznik za doprecyzowaniem przepisów

Data: 2020-07-20
  • Poszukiwanie zabytkowych przedmiotów bez pozwolenia - w tym przy użyciu wszelkich urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania - jest przestępstwem, za które grozi do 2 lat więzienia
  • RPO wskazuje, że dla niezbędnej precyzji prawa należy z tego przepisu usunąć zwrot „w tym” 
  • Błędnie sugeruje on bowiem, że odpowiedzialność karną można ponieść nawet bez użycia specjalistycznego sprzętu

Nowelizacja ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która weszła w życie 1 stycznia 2018 r., wprowadziła do niej art. 109c. Zgodnie z nim poszukiwanie bez wymaganego pozwolenia albo wbrew jego warunkom ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. 

Przedtem np. chodzenie po polach z wykrywaczem metali bez pozwolenia było wykroczeniem - od tego czasu stało się przestępstwem.

Zakres karalności jest jednak niejasny – skarżą się ludzie Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Obecne brzmienie art. 109c sugeruje bowiem, że odpowiedzialnością karną zagrożone są także poszukiwania prowadzone nawet bez użycia specjalistycznego sprzętu.

Przepisy przewidujące odpowiedzialność karną powinny być szczególnie precyzyjne i dokładne - podkreśla RPO. Chodzi o to, aby każdy obywatel dokładnie wiedział, jakie konkretne zachowanie podlega karze. Ponadto powstaje wtedy ryzyko uznaniowego stosowania takich przepisów.

Zgodnie z ustawą o o ochronie zabytków pozwolenia wojewódzkiego konserwatora zabytków wymaga „poszukiwanie ukrytych lub porzuconych zabytków ruchomych, w tym zabytków archeologicznych, przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania”.

Art. 109c wymienia zaś poszukiwania przy użyciu wszelkich urządzeń, w których wymagane jest takie pozwolenie. Zarazem posługuje się jednak sformułowaniem „w tym”, które sugeruje, że poza tymi wymienionymi wprost przypadkami możliwe są także inne, które wypełniałyby znamiona tego przestępstwa. A takich przypadków jednak nie ma.

Wprowadza to niepewność co do rzeczywistego zakresu karalności. Problem może wydawać się błahy, ale ma swe konsekwencje dla porządku prawnego. 

Usunięcie tego mankamentu ustawy nie byłoby skomplikowane. Wystarczyłoby wykreślić zwrot „w tym”. Na jego zbędność wskazywał wcześniej minister kultury w korespondencji, jaką prowadził z nim RPO. Nie uznał jednak nowelizacji art. 109c za konieczną.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego o rozważenie inicjatywy ustawodawczej poprzez wykreślenie słów „w tym”.

II.510.897.2017

Obywatel nie może być zmuszany do obciążania samego siebie w sprawach o wykroczenia drogowe. RPO wnosi o zmianę prawa

Data: 2020-07-17
  • Kara grzywny grozi właścicielowi samochodu, jeśli nie ujawni on, kto nim kierował np. wtedy, gdy fotoradar zarejestrował przekroczenie prędkości
  • W obecnym stanie prawnym sprawca nie ma zatem możliwości skorzystania z prawa do milczenia, która jest częścią konstytucyjnego prawa do obrony
  • Dlatego RPO wystąpił do senackiej komisji o taką zmianę prawa, która zagwarantuje niedostarczanie przez obywatela dowodu przeciw samemu sobie

Sprawa pozostaje w sferze zainteresowania Rzecznika Praw Obywatelskich jako dotycząca prawa do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji (prawo do obrony na każdym etapie postępowania). Obejmuje ono m.in. tzw. prawo do milczenia, wyrażane przez zakaz zmuszania kogokolwiek do samooskarżenia i dostarczania przeciw sobie dowodu (łac. nemo tenetur se ipsum accusare).

Obecne zasady odpowiedzialności 

Gdy fotoradar zarejestruje przekroczenie prędkości na drodze, wykonuje zdjęcie. Widoczny jest na nim numer rejestracyjny pojazdu, ale twarz kierowcy może już być niewyraźna. W takiej sytuacji Inspekcja Transportu Drogowego wzywa właściciela auta do wskazania, kto je wówczas prowadził.

Niewskazanie kierowcy przez właściciela jest wykroczeniem. Zgodnie z art. 96 § 3 Kodeksu wykroczeń karze grzywny podlega ten, "kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie”. Na podstawie zaś art. 78 ust. 4 Prawa o ruchu drogowym "właściciel lub posiadacz pojazdu jest obowiązany wskazać na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, chyba że pojazd został użyty wbrew jego woli i wiedzy przez nieznaną osobę, czemu nie mógł zapobiec”.

Kierowcy podkreślali, że oznacza to ustawowy nakaz albo obciążania samego siebie, albo też donoszenia na najbliższych. Często odmawiali odpowiedzi na takie zapytania.

W 2019 r. do Biura RPO wpłynął wniosek o wystąpienie do Trybunału Konstytucyjnego ws. konstytucyjności art. 96 § 3 K.w. w zakresie, w jakim penalizuje odmowę samodenuncjacji.

Sprawę tę TK rozstrzygnął w wyroku z 12 marca 2014 r (sygn. akt P 27/132). Uznał, że art. 96 § 3 K.w. jest zgodny z art. 2 Konstytucji oraz nie jest niezgodny z jej art. 42 ust. 1 (odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia). Z wyroku wynika, że przedmiotem rozstrzygnięcia TK formalnie nie było prawo do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2  Konstytucji, w tym leżące u jego podstaw prawo do milczenia.

Standardy prawne

Art. 14 ust. 3 lit. g Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich  i Politycznych przyznaje prawo do efektywnego nieprzyznawania się do winy. Niezgodny z tym standardem jest art. 78 ust. 4 p.r.d. w związku z art. 96 § 3 K.w. - w zakresie, w jakim penalizuje nieprzyznanie się do winy.

Standard wynikający z prawa do obrony jest również przedmiotem wielu rozstrzygnięć sądów.

W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje się, że - mimo, iż art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności bezpośrednio o tym nie wspomina - prawo do zachowania milczenia i  nieobciążania się są powszechnie uznanymi standardami międzynarodowymi.

ETPC wskazuje, że prawo do nieobciążania się jest przede wszystkim związane z poszanowaniem woli osoby oskarżonej do zachowania milczenia.. Jeśli zatem sprawcą wykroczenia jest osoba najbliższa dla właściciela pojazdu, to brak jest podstaw stwierdzenia niezgodności art. 78 ust. 4 p.r.d. w związku z art. 96 § 3 K.w. z art. 6 ust. 1 EKPC. Oznacza to zarazem, że te przepisy - w zakresie penalizującym brak przyznania się do winy samego właściciela pojazdu – są niezgodne z art. 6 ust. 1 EKPC.

Ocena i postulat RPO

Zasada nemo tenetur se ipsum accusare uważana jest powszechnie za naczelną zasadę procesu karnego w demokratycznym państwie prawa. A prawo do obrony w postępowaniu karnym należy rozumieć szeroko. Art. 42 Konstytucji mówi bowiem o odpowiedzialności karnej, której towarzyszy prawo do obrony "we wszystkich stadiach postępowania” – czyli także w sprawach o wykroczenia.

W ocenie RPO w obecnym stanie prawnym sprawca wykroczenia nie ma możliwości skorzystania z prawa do milczenia. Gwarancje wynikające z prawa do milczenia oraz z prawa do obrony w tym zakresie, mimo że formalnie obowiązują, faktycznie nie są realizowane. Konieczne jest zatem ich wzmocnienie tak, aby prawo do niedostarczania dowodów przeciw sobie mogło być przez obwinionego skutecznie realizowane.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego o podjęcie inicjatywy ustawodawczej w celu wzmocnienia gwarancji procesowych obwinionego w sprawach z art. 96 § 3 K.w.

Chodziłoby o dodanie do art. 96 K.w. nowego § 4, w którym wskazano by, że "nie podlega karze z § 3 ten, kto nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie, gdy udzielona w ten sposób informacja, mogłaby stanowić dowód w postępowaniu w sprawie o wykroczenie przeciwko niemu samemu”.

II.510.1241.2019

Zagwarantować prawo do obrony każdemu nieletniemu. Rzecznik prosi Senat o zmianę prawa

Data: 2020-07-15
  • Prawo do obrony powinno przysługiwać nieletniemu jeszcze przed wszczęciem postępowania oraz bez względu na podstawę jego wszczęcia i w każdym jego stadium
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do senackiej komisji o odpowiednią zmianę prawa

Uwagę na problem zwrócił Zarząd Główny NSZZ Pracowników Schronisk dla Nieletnich i Zakładów Poprawczych, który zaproponował nowelizację ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. Obecnie daje ona prawo do obrońcy z urzędu jedynie nieletnim kierowanym w trybie poprawczym do schronisk dla nieletnich w związku z zamiarem dalszego umieszczenia w zakładzie poprawczym. Obrońcy z urzędu nie ma zaś nieletni umieszczany w młodzieżowym ośrodku wychowawczym.

Rzecznik wskazał na brak podstaw do różnicowania sytuacji prawnej nieletniego - pod kątem prawa do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji i postanowień prawnomiędzynarodowych - z sytuacją podejrzanego, oskarżonego czy skazanego w postępowaniu karnym.

Adam Bodnar poprosił przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego o zainicjowanie odpowiedniej nowelizacji ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Powinna ona wskazywać, że prawo do obrony -  w tym prawo do korzystania z pomocy obrońcy, a gdy nie ma obrońcy, prawo do korzystania z pomocy obrońcy wyznaczonego z urzędu - winno nieletniemu przysługiwać jeszcze przed wszczęciem postępowania oraz bez względu na podstawę jego wszczęcia i w każdym jego stadium.

II.510.646.2020

Uchylono 10 tys. zł kary za udział w manifestacji 16 maja w Warszawie

Data: 2020-07-13
  • Pan Krzysztof dostał 10 tys. zł kary od Sanepidu za udział w proteście przedsiębiorców na pl. Zamkowym w Warszawie16 maja 2020 r.
  • Odwołał się, wskazując że to policja spowodowała skupienie się uczestników protestu, bez możliwości zachowania odległości i opuszczenia zgromadzenia
  • Także Rzecznik Praw Obywatelskich złożył odwołanie na korzyść obywatela
  • Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny uchylił karę wobec nieustalenia, czy do naruszenia dystansu przez pana Krzysztofa doszło z przyczyn obiektywnych

Była to jedna ze spraw, którą podjął RPO w obronie obywateli karanych drakońskimi karami pieniężnymi za naruszenie zakazów czy nakazów w stanie epidemii.  Adam Bodnar zwracał uwagę szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu, że takie działanie nie ma podstaw prawnych, łamie podstawowe wolności obywatelskie i ma niewielki związek z egzekwowaniem zabezpieczeń epidemicznych. A notatka policjanta to za mało, by ustalić, że dana osoba rzeczywiście złamała zalecenia sanitarne. Ponadto policja nie ma uprawnień do działania w ramach procedur administracyjnych.

Sprawa pana Krzysztofa

Pod koniec maja pan Krzysztof został ukarany administracyjną karą pieniężną 10 tys. zł  za niezastosowanie się 16 maja do zakazu imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju,  wynikającego z  rozporządzenia Rady Ministrów z 16 maja ws. ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Polegało to na wzięciu udziału w zgromadzeniu demonstrujących osób, z którymi przemieszczał się i prowadził rozmowy na pl. Zamkowym w Warszawie. Podstawą takich ustaleń była jedynie notatka policji.

Pan Krzysztof odwołał się, składając jednocześnie wniosek o wstrzymanie natychmiastowego wykonania tej decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

W odwołaniu wskazał, że protest przedsiębiorców 16 maja nie był zakazany, bo prezydent stolicy takiego zakazu nie wydał. A rozporządzenie Rady Ministrów z 16 maja jest sprzeczne z Konstytucją, ponieważ ograniczenie jej art. 57 (wolność zgromadzeń) mogłoby zostać wprowadzone wyłącznie w drodze ustawy, nie rozporządzenia.

Argumentował także, że twierdzenie o niezastosowaniu się do zakazu z rozporządzenia nie jest zgodne ze stanem faktycznym, ponieważ został on wbrew swojej woli stłoczony wraz z innymi uczestnikami protestu przez policję. Jako dowód przedstawił zdjęcie z telewizji. Wyjaśnił, że zamierzał opuścić zgromadzenie, gdy odległość pomiędzy uczestnikami zaczęła spadać poniżej 2 m, a do tego czasu stosował się do wszelkich obostrzeń i rygorów. To działania policji spowodowały skupienie się uczestników protestu, bez możliwości swobodnego przemieszczania się i zachowania odległości.

Udział w postępowaniu zgłosił RPO. Zarzucił decyzji naruszenie szeregu zapisów Kpa, a także art. 51 ust. 5 Konstytucji.

Rzecznik stwierdził m.in. brak norm ustawowych, które pozwalałyby policji gromadzić, przetwarzać i udostępniać  informacje o osobie w związku z postępowaniami administracyjnymi Sanepidu w celu wymierzenia kary pieniężnej. Wobec tego notatka jest dowodem sprzecznym z prawem  w rozumieniu art. 75 § 1 Kpa.

Ponadto Powiatowy Inspektor  Sanitarny nie ustalił, w jakiej relacji pozostaje wysokość nałożonej kary do warunków osobistych pana Krzysztofa.

Decyzja PWIS w Opolu

Opolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny najpierw wstrzymał decyzję o karze do czasu rozpoznania odwołań. 10 lipca uchylił ją, a postępowanie umorzył.

Według OPIWiS, analiza dokumentacji sprawy prowadzi do wniosku, że materiał dowodowy, którym dysponował Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny, nie dawał podstaw do rozstrzygnięcia sprawy. Z notatki policji wynika jedynie, że obywatel brał udział w zgromadzeniu.

Organ nie ustalił zaś, jaki był status prawny tego zgromadzenia i czy udział w nim faktycznie naruszał prawo. Nie ustalił również czy do naruszenia przez skarżącego obowiązującego dystansu doszło z przyczyn obiektywnych - niezależnych od  niego, jak wskazuje odwołujący się, a na co wskazuje również przebieg zdarzenia szeroko opisywany w mediach. Zakres okoliczności wymagających wyjaśnienia jest na tyle duży, że bez zebrania dowodów w ich zakresie, wydanie decyzji było niezgodne z prawem.

W aktualnym stanie prawnym przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia organowi I instancji celem wyjaśnienia tych okoliczności jest bezzasadne. W świetle aktualnego rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii dozwolone jest organizowane imprez spotkań i zebrań do 150 osób.

Stąd wobec złagodzenia zakazu, którego naruszenie zostało przypisane stronie postępowania, przez wzgląd na treść art. 189 c Kpa, nie jest dopuszczalne wymierzenie kary pieniężnej.  Nawet po ponownym rozpatrzeniu sprawy i zebraniu stosownych dowodów Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny nie miałby podstaw prawnych do nałożenia kary administracyjnej.

Dlatego OPWIS uchylił zaskarżoną decyzję w całości i umorzył postępowanie.

RPO interweniuje ws. kierowcy zatrzymanego w związku z podejrzeniem, że przystąpił do pracy pod wpływem narkotyków

Data: 2020-07-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się sprawą zatrzymania kierowcy Miejskich Zakładów Autobusowych w Warszawie, w  związku z podejrzeniem, że przystąpił do pracy będąc pod wpływem narkotyków
  • Zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o wyjaśnienie okoliczności zatrzymania

Jak wynika z informacji w mediach, bezpośrednią przyczyną zatrzymania był pozytywny wynik pierwszego testu na obecność narkotyków pomimo, że następne dwa testy wykonane przez policjantów nie wykazały obecności substancji odurzających w  organizmie kierowcy. Wobec zatrzymanego użyte miały zostać środki przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, przeszukano także jego mieszkanie. Po tym jak badania krwi i moczu wykazały brak u narkotyków, został on zwolniony bez stawiania zarzutów - po spędzeniu nocy w Pomieszczeniach dla Osób Zatrzymanych.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Komendanta Stołecznego Policji o wyjaśnienie okoliczności zatrzymania w  tym w szczególności: ile testów wykonali zatrzymanemu policjanci i jakie były ich wyniki; jak była podstawa faktyczna i prawna zatrzymania, a następnie przeszukania; jaka była podstawa faktyczna i prawna zastosowania środków przymusu bezpośredniego w  postaci kajdanek.

II.519.947.2020

Wstrzymano decyzję o 10 tys. zł kary za udział w manifestacji 16 maja w Warszawie

Data: 2020-07-09
  • Pan Krzysztof dostał od Sanepidu 10 tys. zł kary za udział 16 maja 2020 r. w zgromadzeniu na pl. Zamkowym w Warszawie
  • W odwołaniu wniósł o wstrzymanie natychmiastowego wykonania tej decyzji, co uzasadnił  bezprawnością kary  i jej nieadekwatnością do swego zachowania
  • Opolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny wstrzymał egzekucję kary
  • To jedna z wielu takich spraw monitorowana przez Rzecznika Praw Obywatelskich

Pod koniec maja pan Krzysztof został ukarany administracyjną karą pieniężną 10 tys. zł  za niezastosowanie się 16 maja do zakazu imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju,  wynikającego z  rozporządzenia Rady Ministrów z 16 maja w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Polegało to na wzięciu udziału w zgromadzeniu demonstrujących osób, z którymi przemieszczał się i prowadził rozmowy na pl. Zamkowym w Warszawie.

Pan Krzysztof odwołał się, składając jednocześnie wniosek o wstrzymanie natychmiastowego wykonania tej decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego.

Własne odwołanie złożył także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Opolski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny wstrzymał tę decyzję do czasu rozpoznania odwołania.

To kolejna sprawa, którą podjął RPO w obronie obywateli karanych drakońskimi karami pieniężnymi za naruszenie zakazów czy nakazów w stanie epidemii.  Adam Bodnar zwracał uwagę szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu, że takie działanie nie ma podstaw prawnych, łamie podstawowe wolności obywatelskie i ma niewielki związek z egzekwowaniem zabezpieczeń epidemicznych. A notatka policjanta to za mało, by ustalić, że dana osoba rzeczywiście złamała zalecenia sanitarne. Ponadto policja nie ma uprawnień do działania w ramach procedur administracyjnych.

Niedawno WPiS wstrzymał decyzję o wymierzeniu dyrektorce domu kultury w Świebodzicach kary 10 tys. zł za zorganizowanie na rynku akcji rozdawania maseczek. RPO zaskarżył decyzję w tej sprawie i wniósł o jej uchylenie i umorzenie postępowania, a także o wstrzymanie jej wykonania do czasu rozpatrzenia odwołania. W odwołaniu RPO zwrócił m.in. uwagę, że Rada Ministrów nie jest upoważniona do wprowadzania zakazu zgromadzeń i spotkań.

 

Wyjaśnienia policji ws. zatrzymań za "plakaty z Szumowskim”

Data: 2020-07-03
  • Pani Anna została zatrzymana przez policję w sprawie "plakatów z ministrem Szumowskim”. Jak podał jej adwokat, zatrzymanej uniemożliwiono kontakt z nim
  • Adwokat przybył na miejsce czynności "w końcowej fazie ich prowadzenia” - odpisała RPO policja 
  • Każdemu zatrzymanemu należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem – podkreśla Rzecznik 
  • Założenie pani Annie i drugiemu zatrzymanemu kajdanek policja tłumaczy koniecznością uniemożliwienia ich ucieczki

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości w tej sprawie, także dlatego, że do zatrzymania dwóch osób  doszło blisko po dwóch tygodniach od zdarzenia będącego przedmiotem sprawy. Oboje zakuto w kajdanki.

W ocenie Rzecznika przepisy, w tym art. 245 § 1 k.p.k. nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że zatrzymanemu należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym, a także bezpośrednią z nimi rozmowę. Nie ma przy tym żadnego znaczenia, czy w danym momencie są wykonywane lub planowane czynności procesowe z jego udziałem.

Rzecznik zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia dotyczące zatrzymania pani Anny oraz drugiego zatrzymanego Bartłomieja S. Ich dane osobowe obojga przekazano mediom, które je opublikowały (na co prawo nie pozwala).  RPO poprosił o odniesienie się do także do tej kwestii.

Odpowiedź Komendanta Stołecznego Policji

3 czerwca 2020 roku w Komendzie Rejonowej Policji Warszawa I wydano postanowienie o wszczęciu dochodzenia o czyn art. 279 § 1 kk, w sprawie zainicjowanej pisemnym zawiadomieniem spółki AMS S.A., z dnia 1 czerwca 2020 roku, dotyczącym dokonania w dniu 29/30 maja 2020 roku na terenie Warszawy kradzieży z włamaniem do 15 gablot reklamowych znajdujących się w wiatach przystankowych, poprzez otwarcie ich w nieustalony sposób, a następnie zabranie z nich w celu przywłaszczenia mienia w postaci 15 plakatów reklamowych o łącznej wartości 450 zł na szkodę AMS S.A.

W toku prowadzonych w KRP Warszawa I czynności dochodzeniowo - śledczych ustalono tożsamość jednej z osób podejrzewanych o dokonanie wymienionego czynu oraz możliwe miejsce jej pobytu.

W dniu 8 czerwca 2020 roku o godz. 20:45 na podstawie art. 244 § 1 kpk, w związku z zachodzącą obawą zatarcia śladów, niezwłocznie po ustaleniu tożsamości osoby podejrzewanej o dokonanie wskazanego przestępstwa, zatrzymano Panią Annę W. Wymienioną poinformowano o przyczynie zatrzymania oraz przysługujących prawach.

Wobec zatrzymanej, na podstawie art. 15 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej zastosowano środek przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek, w celu udaremnienia jej ucieczki.

W miejscu pobytu Pani Anny W., funkcjonariusze KRP Warszawa I, na podstawie art. 219 kpk i w trybie określonym w art. 220 § 3 kpk dokonali przeszukania jej osoby oraz zajmowanych przez nią pomieszczeń. W toku przeszukania zabezpieczono rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie. Na miejsce czynności, w końcowej fazie ich prowadzenia, przybył adwokat Radosław B. Pani Annie W., zgodnie z jej żądaniem, umożliwiono bezpośredni kontakt z adwokatem. Następnie wymieniona została doprowadzona do siedziby KRP Warszawa I.

Po sporządzeniu protokołu zatrzymania, w związku ze zgłoszonym żądaniem, Pani Annie W., ponownie umożliwiono kontakt ze wskazanym przez nią prawnikiem. O zatrzymaniu Pani Anny W., powiadomiono prokuratora Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście. Dalsze czynności procesowe z udziałem zatrzymanej wykonywali funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo - Śledczego Komendy Stołecznej Policji.

W dniu 9 czerwca 2020 roku adwokat Radosław B., w Komendzie Stołecznej Policji zgłosił prośbę o kontakt z zatrzymaną Anną W. W tym czasie wymieniona przebywała w Pomieszczeniu dla Osób Zatrzymanych. Prośba została przekazana zatrzymanej, która oświadczyła, że nie potrzebuje bezpośredniego kontaktu z adwokatem, natomiast żąda jego obecności w chwili wykonywania z jej udziałem czynności procesowych. O treści oświadczenia Pani Anny W. poinformowano adwokata Radosława B.

W dniu 10 czerwca 2020 roku, w trakcie wykonywania z zatrzymaną czynności procesowych przez funkcjonariuszy Wydziału Dochodzeniowo - Śledczego KSP uczestniczył w nich adwokat Radosław B. Po wykonaniu czynności w dniu 10 czerwca 2020 roku o godz. 14.30 Pani Anna W. została zwolniona.

Czas trwania zatrzymania Pani Anny W. podyktowany był i uzasadniony koniecznością wykonania niezbędnych czynności procesowych wynikających z toku - prowadzonego postępowania przygotowawczego oraz był zgodny z art. 248 § 1 kpk.

Ponadto informuję, że w tej samej sprawie zatrzymano jeszcze jedną osobę podejrzewaną o dokonanie wskazanego przestępstwa, tj. pana Bartłomieja S. Wymieniony został zatrzymany na podstawie art. 244 § 1 kpk w dniu 9 czerwca 2020 roku o godz. 16.00 wobec zachodzącej obawy zatarcia śladów, do sprawy l.dz. D-ll-2758/20.

Na podstawie art. 15 ustawy z dnia 24 maja 2013 roku o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej zastosowano wobec Pana Bartłomieja S. środek przymusu bezpośredniego w postaci kajdanek w celu udaremnienia jego ucieczki.

W toku przeszukania mieszkania, samochodu oraz osoby Pana Bartłomieja S. zatrzymano rzeczy mogące stanowić dowód w sprawie. Podczas sporządzania protokołu zatrzymania Pana Bartłomieja S. obecny był adwokat Paweł M. W dniu 10 czerwca 2020 roku po wykonaniu czynności procesowych Pan Bartłomiej S. o godz. 15.00 został zwolniony.

W dniu 17 czerwca 2020 roku do Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego KSP wpłynęło zażalenie na zatrzymanie Pani Anny W., które w dniu 18 czerwca 2020 roku zostało przekazane do Prokuratury Okręgowej w Warszawie, celem przekazania zgodnie z właściwością do Sądu Rejonowego dla Warszawy-Śródmieścia w Warszawie.

Pan Bartłomiej S. do chwili obecnej nie złożył do Sądu zażalenia na zatrzymanie.

Odnosząc się do pytania o rzeczy zatrzymane w trakcie dokonanych przeszukań oraz prośby o przekazanie kopii protokołów zatrzymania Pani Anny W. i Pana Bartłomieja S. informuję, że zgodnie z treścią art. 13 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 roku o Rzeczniku Praw Obywatelskich nie jest możliwe udostępnienie szczegółowych informacji oraz kopii protokołów, z uwagi na fakt, że w powyższej sprawie wobec wymienionych osób prowadzone jest postępowanie przygotowawcze i dotychczas nie zapadły w nim rozstrzygnięcia – podsumował Komendant Stołeczny Policji.

II.519.726.2020

Dolnośląski Sanepid wstrzymał egzekucję kary 10 tys. zł za rozdawanie maseczek w Świebodzicach. Interwencja RPO

Data: 2020-07-03
  • Dyrektorka domu kultury w Świebodzicach została ukarana karą 10 tysięcy złotych za zorganizowanie na rynku akcji rozdawania maseczek
  • RPO zaskarżył decyzję w tej sprawie i wniósł o jej uchylenie i umorzenie postępowania, a także o wstrzymanie jej wykonania do czasu rozpatrzenia odwołania
  • W odwołaniu RPO zwrócił m.in. uwagę, że Rada Ministrów nie jest upoważniona do wprowadzania zakazu zgromadzeń i spotkań
  • Jest pierwszy efekt odwołania RPO – wojewódzki Sanepid wstrzymał wykonanie zaskarżonej decyzji

Dyrektorka domu kultury w Świebodzicach, wspólnie z pracownikami domu kultury zorganizowała na rynku akcję rozdawania mieszkańcom miasta własnoręcznie uszytych maseczek. Zainteresowanie mieszkańców było spore (maseczki rozdawano 23 kwietnia, gdy jeszcze były problemy z ich dostępnością). Policja uznała, że przez zorganizowanie akcji doszło do naruszenia wprowadzonego przez Radę Ministrów zakazu zgromadzeń i wszczęła postępowanie w sprawie. Prócz tego, zawiadomiła miejscowy Sanepid o zdarzeniu, w rezultacie dyrektorka domu kultury, która akcję rozdawania maseczek zorganizowała, została ona ukarana karą 10 tysięcy złotych.

Po zapoznaniu się ze sprawą Rzecznik uznał, że nałożenie kary nastąpiło z naruszeniem prawa i zaskarżył wydaną decyzję do wojewódzkiego Sanepidu, a także wniósł o wstrzymanie jej wykonania. Odwołanie RPO nie zostało jeszcze rozpoznane, ale pierwszy jego efekt już jest – wojewódzki sanepid zgodnie z wnioskiem RPO wstrzymał wykonanie decyzji nakładającej karę.

Wyjątki z argumentacji prawnej RPO

Brak podstawy prawnej dla wprowadzania przez Radę Ministrów zakazów, o których mowa w art. 46 ust. 4 ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu chorób zakaźnych u ludzi.

Zdaniem RPO, wynikający z postanowień § 14 ust. 1 pkt 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii - którego zdaniem organu dopuściła się strona - został ustanowiony z przekroczeniem upoważnienia ustawowego, a zatem z naruszeniem art. 92 ust. 1 Konstytucji.

Wynika to z faktu, że w rozporządzeniu, o którym mowa w art. 46a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, Rada Ministrów może ustanawiać jedynie „ograniczenia, obowiązki i nakazy” wymienione w art. 46 ust. 4 ustawy. Tymczasem, art. 46 ust. 4 ustawy obok wyżej wymienionych „ograniczeń, obowiązków i nakazów” wyróżnia również odrębną kategorię „zakazów” (por. w szczególności pkt 2, który mówi o „ograniczeniu lub zakazie” obrotu i używania określonych przedmiotów lub produktów spożywczych). W związku z tym, należy stwierdzić, że skoro ustawodawca w art. 46b pkt 1 ustawy upoważnił Radę Ministrów do nakładania wymienionych w art. 46 ust. 4 „ograniczeń, obowiązków i nakazów, to uprawnienie to nie obejmuje ustanawiania zakazów, w tym zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń (art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy). Do wprowadzenia zakazu organizowania zgromadzeń, w drodze rozporządzenia, został upoważniony jedynie minister do spraw zdrowia i wojewoda (w przypadku ogłoszenia stanu epidemii na obszarze województwa). Oznacza to, że zakaz wymieniony § 14 ust. 1 pkt 2 powołanego rozporządzenia Rady Ministrów został ustanowiony bez podstawy prawnej, co stanowi rażące naruszenie art. 7 Konstytucji, który wymaga, aby wszelkie działania władz publicznych (w tym działania prawodawcze) były podejmowane na podstawie i w granicach prawa. Przedmiotowy zakaz, jako wprowadzony w drodze aktu podustawowego wydanego z przekroczeniem ustawowego upoważnienia, prowadzi także do naruszenia art. 41 ust. 1 oraz art. 57 Konstytucji gwarantujących obywatelom wolność osobistą oraz wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich, które to wolności mogą zostać ograniczone w ustawie lub na zasadach i w trybie określonych w ustawie.

Skoro zatem zakaz spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, ustanowiony na mocy powołanych przepisów Rady Ministrów, jest niezgodny z Konstytucją, to osoba, która  naruszyła tego rodzaju zakaz nie powinna być karana administracyjną sankcją pieniężną w demokratycznym państwie prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. Zasada legalizmu (art. 7 Konstytucji) oraz zasada nadrzędności Konstytucji (art. 8 ust. 1 Konstytucji) wymagają, aby działalność prawotwórcza organów władzy publicznej była prowadzona na podstawie i w zgodzie z odpowiednimi normami kompetencyjnymi, proceduralnymi i materialnymi, a wytwór tej działalności (akt normatywny) nie naruszał Konstytucji (zakaz stanowienia prawa sprzecznego z Konstytucją). Tylko zakazy ustanowione w aktach normatywnych, które spełniają te standardy, powinny być wiążące dla obywateli w tym sensie, że w przypadku naruszenia tych zakazów organy państwa mają pełne prawo podjąć uzasadnione działania zmierzające do wyciągnięcia konsekwencji tego naruszenia, które doprowadzą do pogorszenia sytuacji prawnej obywateli. W przeciwnym razie, jakakolwiek sankcja zastosowana wobec obywatela (np. administracyjna kara pieniężna), byłaby niesprawiedliwą reakcją – „odwetem” państwa, którego organy same nie przestrzegały reguł prawnych w procesie tworzenia prawa.

Jak to zostało już wyżej wykazane, kompetencje do ustanowienia zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności (art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy) ustawodawca przyznał wyłącznie Ministrowi Zdrowia oraz wojewodom. Zatem, zgodnie z art. 48a ust. 1 pkt 3 ustawy, tylko naruszenie zakazu zgromadzeń wprowadzonych przez Ministra Zdrowia lub wojewodę, mogło skutkować nałożeniem kary pieniężnej na osobę, która dopuściła się tego naruszenia. Tymczasem, w przedmiotowej sprawie, organ inspekcji sanitarnej wymierzył karę pieniężną za naruszenie zakazu zgromadzeń w postaci spotkań i zebrań ustanowionego przez Radę Ministrów, czyli zakazu, który nie został wprowadzony w oparciu o art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy, lecz bez podstawy prawnej.

Brak podstaw do wprowadzenia zakazu innych spotkań niż zgromadzenia 

W § 14 ust. 1 rozporządzenia z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii Rada Ministrów ustanowiła trzy kategorie zakazów tj.:

  1. zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy – Prawo o zgromadzeniach,
  2. zakaz innych niż określone w pkt 1 zgromadzeń organizowanych w ramach działalności kościołów i innych związków wyznaniowych,
  3. zakaz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju.

Redakcja przytoczonego przepisu wskazuje jednoznacznie, że Rada Ministrów, wbrew art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy, objęła zakazem nie tylko zgromadzenia (§ 14 ust. 1 pkt 1 i 2 rozporządzenia z dnia 19 kwietnia 2020 r.), ale również inne niż zgromadzenia „imprezy, spotkania i zebrania”. Skoro prawodawca wyodrębnił w tym przepisie takie rodzaje wydarzeń jak: imprezy, spotkania i zebrania, to znaczy, że nie traktuje tych aktywności ludzi za zgromadzenia. Zakaz uczestniczenia (a nie zakaz organizowania, jak to wyinterpretował organ inspekcji sanitarnej) w spotkaniach i zebraniach niezależnie od ich rodzaju, nie jest zatem tożsamy z zakazem organizowania innych zgromadzeń ludności niż widowiska, o którym mowa w art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy. Naruszenie zakazu spotkań i zebrań, które z woli samego prawodawcy nie zostały zaliczone do zgromadzeń, nie może zatem stanowić podstawy do nałożenia przez organ inspekcji sanitarnej kary pieniężnej przewidzianej w art. 48a ust. 1 pkt 3 ustawy. Powołany przepis uprawnia bowiem państwowego powiatowego inspektora sanitarnego do wymierzenia kary pieniężnej w przypadku, gdy dana osoba naruszy zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

W świetle powyższego, nie ulega zatem wątpliwości, że Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Świdnicy dopuścił się rażącego naruszenia przepisów ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, które regulują kwestie wymierzania kar pieniężnych za niestosowanie się do zakazów ustanowionych w stanie epidemii. Tym samym, decyzja w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej stronie obarczona jest kwalifikowaną wadą, wymienioną w art. 156 § 1 pkt 2 K.p.a. i z tego powodu powinna zostać wyeliminowana z obrotu prawnego.

Zastosowanie art. 189c K.p.a.

Niezależnie od powyższego, wskazać należy, że rozpatrując niniejsze odwołanie Dolnośląski Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny powinien uwzględnić postanowienia art. 189c Kodeksu postępowania administracyjnego. Stosownie do powołanego przepisu, jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, w następstwie którego ma być nałożona kara, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Zgodnie z tą dyrektywą, stanowiącą odzwierciedlenie art. 4 § 1 Kodeksu karnego, organ wymierzający administracyjną karę pieniężną zobligowany jest do uwzględnienia wszelkich korzystnych dla „sprawcy” deliktu administracyjnego zmian prawnych, do których doszło od momentu popełnienia przewinienia.

Zauważyć przy tym należy, że odwołanie się przez ustawodawcę w przytoczonym przepisie do „ustawy innej niż w czasie naruszenia prawa” oznacza również zmiany aktów podustawowych (rozporządzeń, a nawet aktów indywidualnych), które miały wpływ na powstanie lub zakres odpowiedzialności deliktowej (por. szerzej: A. Cebera i J. G. Firlus w: [red.] H. Knysiak-Sudyka, Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz, wydanie II, Lex (el.) 2019, a także uchwałę Sądu Najwyższego z 25 listopada 1971 r., sygn. akt VI KZP 42/71, opubl. OSNKW 1972 nr 2 poz. 30). Kary stypizowane w art. 48a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wprost odwołują się do obowiązków podlegających konkretyzacji w drodze rozporządzeń wykonawczych do art. 46, art. 46a i art. 46b tej ustawy (art. 48a ust. 1) bądź do decyzji administracyjnych nakładających obowiązek na indywidualnego adresata (art. 48a ust. 2). Oznacza to, że jeżeli przed datą wymierzenia administracyjnej kary pieniężnej (ostatecznego zakończenia postępowania administracyjnego) doszło do uchylenia obowiązku nałożonego rozporządzeniem lub decyzją administracyjną, nałożenie kary za naruszenie tego obowiązku będzie bezprawne.

Zasadą wynikającą z art. 189c K.p.a. objęte jest postępowanie administracyjne w całości (a zatem również postępowanie przed organem odwoławczym w razie zaskarżenia decyzji wydanej w pierwszej instancji). Użyte w powołanym przepisie administracyjnej sformułowanie „w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej” jednoznacznie odnosi się do całego procesu administracyjnego, który kończy się z chwilą wydania decyzji posiadającej przymiot ostateczności (por. A. Wróbel w: M. Jaśkowska, M. Wilbrandt-Gotowicz, A. Wróbel, Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz, wydanie VII, Lex (el.) 2020). Jakkolwiek więc ustawodawca postanowił, że decyzjom wydawanym w oparciu o art. 48a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi przysługuje z mocy prawa natychmiastowa wykonalność, skuteczne wniesienie środka odwoławczego obliguje organ drugiej instancji do uwzględnienia w procesie rozpatrywania odwołania także art. 189c Kodeksu postępowania administracyjnego.

Wskazać zatem należy, że zakaz imprez, spotkań i zebrań niezależnie od ich rodzaju, wynikający z § 14 ust. 1 pkt 2 powołanego wyżej rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r., został istotnie zmodyfikowany. Zgodnie z obecnie obowiązującym § 15 ust. 9 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 29 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (poz. 964, z późn. zm.), zakaz ten nie dotyczy spotkań do 150 osób. Tymczasem, jak wynika ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, liczba osób, które odbierały rozdawane m.in. przez stronę maseczki była mniejsza niż 150.

Mając powyższe na uwadze, w świetle art. 189c K.p.a. organ odwoławczy powinien zastosować obecnie obowiązujące przepisy i w następstwie tego uchylić zaskarżoną decyzję oraz umorzyć postępowanie pierwszej instancji w całości.

V.7018.460.2020

Brak sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez jednego adwokata. RPO przyłączył się do skargi konstytucyjnej

Data: 2020-07-01
  • Stwierdzenie sądu o sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez tego samego obrońcę można zaskarżyć
  • Zażalenie nie przysługuje zaś, jeśli sąd orzeknie, że interesy oskarżonych nie są sprzeczne
  • Takie zróżnicowanie nie jest racjonalnie uzasadnione – uznał RPO, który przyłączył się do dwóch postępowań w Trybunale Konstytucyjnym ze skargi konstytucyjnej w takich sprawach

O sprzeczności interesów oskarżonych można mówić, gdy obrona jednego z nich naraża dobro drugiego. Chodzi o sytuację, gdy wyjaśnienia jednego z oskarżonych czy też dowody przez niego powołane godzą w interes drugiego oskarżonego – co rodzi kolizję ich interesów. W takiej sytuacji jeden obrońca nie może bronić obu tych oskarżonych.

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 85 § 2 w związku z art. 85 § 3 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie w jakim nie przewidują możliwości wniesienia zażalenia na zarządzenie prezesa sądu okręgowego o tym, że interesy kilku oskarżonych, reprezentowanych przez tego samego obrońcę, nie pozostają w sprzeczności. 

Według RPO jest to niezgodne z art. 32 ust. 1 (zasada równości obywateli wobec prawa) w związku z art. 78 Konstytucji (prawo do zaskarżenia decyzji pierwszej instancji).; art. 42 ust. 2 Konstytucji (prawo do wyboru obrońcy); art. 78 w związku z art. 176 ust. 1 Konstytucji (zasada dwuinstancyjności) oraz art. 45 ust. 1 (prawo do sądu) w związku z art. 77 ust. 2 Konstytucji (prawo do wynagrodzenia szkody).

Jak wskazał skarżący, na postanowienie sądu o stwierdzeniu sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez tego samego obrońcę przysługuje zażalenie. Jest to słusznym rozwiązaniem – inaczej art. 85 § 2 k.p.k. godziłby w konstytucyjną zasadę dwuinstancyjności postępowania oraz stanowiłby naruszenie fundamentalnej zasady swobody wyboru obrońcy. Tymczasem, gdy sąd orzeknie, że interesy oskarżonych nie pozostają w sprzeczności, stronie nie przysługuje zażalenie – choć może być to dla niej niekorzystne lub nieprawidłowe.

Rzecznik podkreśla, że pozbawienie skarżącego możliwości kontroli sądowej rozstrzygnięcia w zakresie braku sprzeczności interesów może skutkować pozbawieniem go prawa do obrony. W sytuacji bowiem, gdy doszło do konfliktu interesów podejrzanych, bronionych przez tego samego obrońcę, ich obrona jest jedynie pozorna.

II.5150.3.2020, II.5150.4.2020

(szczegóły w załącznikach poniżej)

RPO: strażnik miejski nie powinien być obligatoryjnie zawieszany w czynnościach, gdy oskarża go osoba prywatna

Data: 2020-06-26
  • Strażnicy miejscy są obligatoryjnie zawieszani w czynnościach, gdy proces karny w związku z ich działaniami wytoczy im prywatna osoba
  • Taki przepis może w praktyce zostać niewłaściwie wykorzystany, np. w celu odsunięcia „niewygodnych” strażników od pracy – wskazuje RPO
  • Dlatego należałoby rozważyć możliwość fakultatywnego zawieszania strażnika w takiej sytuacji – tak, jak w przypadku policjantów

Strażnicy miejscy skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich, że przepisy przewidują obligatoryjne zawieszanie w czynnościach funkcjonariusza, przeciwko któremu osoba prywatna wniosła do sądu tzw. subsydiarny akt oskarżenia (co jest możliwe, gdy prokuratura odmówi wszczęcia śledztwa w danej sprawie).

Zgodnie z ustawą o strażach gminnych, strażnika zawiesza się w pełnieniu obowiązków w razie wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego w sprawie o ścigane z oskarżenia publicznego i popełnione umyślnie przestępstwo lub przestępstwo skarbowe – na czas nie dłuższy niż 3 miesiące. W przypadku powtórnego postanowienia o odmowie wszczęcia lub o umorzeniu postępowania przez prokuraturę, pokrzywdzony może wnieść subsydiarny akt oskarżenia do sądu. A to oznacza konieczność zawieszenia strażnika w czynnościach.

Przepis ten może w praktyce zostać niewłaściwie wykorzystany, np. w celu odsunięcia „niewygodnych” strażników od pracy. A ponadto zawieszenie oznacza dolegliwość finansową (dostaje wtedy 50% wynagrodzenia).

Dlatego należałoby rozważyć możliwość fakultatywnego zawieszenia strażnika w czynnościach służbowych.

W 2010 r. RPO zwrócił się do ówczesnego Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji w kwestii obligatoryjnego zawieszania w czynnościach policjantów w przypadku wniesienia przez pokrzywdzonego subsydiarnego aktu oskarżenia. 9 października 2014 r. do ustawy o Policji dodano przepis, pozwalający na fakultatywne zawieszenie w takich okolicznościach.

Rzecznik w 2015 r. wystąpił do Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w sprawie obligatoryjnego zawieszania w czynnościach funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego - z prośbą o inicjatywę ustawodawczą w celu zmiany regulacji nakazujących obligatoryjne zawieszanie w czynnościach funkcjonariuszy pozostałych służb mundurowych w przypadku wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia.

Mimo zapewnienia wiceprezesa Rządowego Centrum Legislacji o przygotowaniu projektu ustawy wprowadzającej  takie fakultatywne zawieszenie – dotychczas przepisów nie zmieniono.

Adam Bodnar zwrócił się do zatem ministra spraw wewnętrznych i administracji, koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego o podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej.

WZF.7043.87.2019

Projekty pouczeń dla stron postępowań karnych nadal mają braki. Rzecznik pisze do MS

Data: 2020-06-25
  • Wzory pouczeń o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego, pokrzywdzonego i świadka w postępowaniu karnym zostały przez resort sprawiedliwości poprawione – przyznaje RPO
  • Prawidłowo zmieniono ich formę i uproszczono język 
  • Pouczenia nadal jednak nie informują o prawie do obrońcy już od najwcześniejszych etapów postępowania karnego – zgodnie z dyrektywami europejskimi
  • Zawierają też mylną informację, jakoby ubieganie się o obrońcę z urzędu było możliwe dopiero po skierowaniu aktu oskarżenia

W 2019 r. Minister Sprawiedliwości przesłał Rzecznikowi Praw Obywatelskich do zaopiniowania projekty rozporządzeń w sprawie określenia wzorów pouczeń o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego, pokrzywdzonego oraz świadka w sprawach karnych. RPO ocenił, że są one napisane hermetycznym językiem; niezrozumiałe dla osób bez wykształcenia prawniczego oraz nie spełniają wymogów prawa europejskiego. 6 listopada 2019 r. Rzecznik przedstawił ministrowi swe uwagi

10 czerwca 2020 r. RPO dostał do oceny kolejne projekty tych pouczeń. Uległy one wyraźnej modyfikacji w porównaniu do ubiegłorocznych.

We wzorach pouczeń prawidłowo zmieniono formę wypowiedzi oraz co do zasady uproszczono jej język. Choć obecna treść wzorów pouczeń nie stanowi już prostej parafrazy przepisów Kodeksu postępowania karnego, to konieczne jest dokonanie kilku istotnych poprawek.

Wzór pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego w postępowaniu karnym

Już w listopadzie 2019 r. RPO sygnalizował o braku informacji, że podejrzany ma prawo do pomocy adwokata lub radcy prawnego i przysługuje mu ono już od pierwszej chwili zatrzymania. Mówi o tym dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Wskazanie, że o obrońcę z urzędu można się ubiegać w terminie 7 dni od złożenia aktu oskarżenia wprowadza w błąd co do rzeczywistego zakresu prawa do korzystania z pomocy obrońcy z urzędu. Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1919 z 26 października 2016 r. w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy wniosek w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania - prawo do żądania ustanowienia obrońcy z urzędu aktualizuje się już w momencie pozbawienia wolności, czyli zatrzymania lub przeprowadzenia określonych czynności dowodowych, w której podejrzany może lub musi uczestniczyć. Jeśli któraś z tych okoliczności wystąpi jeszcze na etapie postępowania przygotowawczego, podejrzany nabywa prawo żądania przyznania mu obrońcy z urzędu.

Dyrektywa ta wymaga, aby pomoc obrońcy z urzędu była zapewniona bez zbędnej zwłoki, najpóźniej przed przesłuchaniem przez policję, inny organ ścigania lub organ sądowy, lub przed przeprowadzeniem czynności dochodzeniowo-śledczych lub dowodowych.

Wobec upływu terminu implementacji obu dyrektyw (odpowiednio 27 listopada 2016 r. oraz 25 maja 2019 r.), uprawnienia z nich wynikające znajdują zastosowanie wobec obywateli w stosunkach wertykalnych bezpośrednio, nawet jeśli nie zostały wdrożone do prawa krajowego. Obowiązkiem organów państwa jest zaś rzetelne poinformowanie obywateli o rzeczywiście przysługujących im prawach.

Tymczasem projektowane brzmienie pouczenia nie informuje o prawie korzystania z pomocy adwokata lub radcy prawnego już od najwcześniejszych etapów postępowania karnego, a w szczególności przed pierwszym przesłuchaniem, oraz zawiera mylną informację, jakoby możliwość ubiegania się o obrońcę z urzędu aktualizowała się dopiero po skierowaniu aktu oskarżenia.

Wzór pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach pokrzywdzonego w postępowaniu karnym

Już w 2019 r. RPO sygnalizował, że dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z dnia 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw wskazano, że „przekazywane informacje powinny być wystarczająco szczegółowe, by zagwarantować traktowanie ofiar z szacunkiem oraz umożliwić im podejmowanie świadomych decyzji co do udziału w postępowaniu. W tym kontekście szczególnie istotne znaczenie mają informacje umożliwiające ofierze poznanie aktualnego stanu postępowania. Dotyczy to również informacji pozwalających ofierze uzyskać prawa strony (stać się oskarżycielem posiłkowym) w postępowaniu sądowym.

We wzorze pouczeń całkowicie pominięto wskazanie konsekwencji prawnych niezłożenia oświadczenia przez pokrzywdzonego, że będzie on działał w charakterze oskarżyciela posiłkowego w wyznaczonym przez ustawę karną procesową terminie. Pokrzywdzony nie będzie mógł zatem w sposób świadomy korzystać ze swych uprawnień kierując się tylko tym, co zawarto we wzorze pouczeń.

Wzór dotknięty jest zasadniczą wadą. Mianowicie art. 4 dyrektywy 2012/29/UE wskazuje, że wszelkie pouczenia skierowane do pokrzywdzonego powinny zawierać każdorazowo informację dotyczącą tego, „w jaki sposób i na jakich warunkach” pokrzywdzony może uzyskać określoną ochronę prawną czy też skorzystać z przysługujących mu uprawnień. Tymczasem wzór ogranicza się do opisu uprawnień po stronie pokrzywdzonego, ale nie wskazuje „w jaki sposób i na jakich warunkach” pokrzywdzony może z tych uprawnień skorzystać.

Wzór pouczenia o uprawnieniach i obowiązkach świadka w postępowaniu karnym

Projekt milczy na temat zwrotu jakich konkretnie kosztów (podróży, noclegu, utrzymania, utraconego zarobku lub dochodu) może dochodzić świadek. A art. 618k § 4 k.p.k. stanowi wymóg udzielenia wyczerpującego pouczenia dotyczącego możliwości dochodzenia zwrotu kosztów podróży zarówno świadkowi, jak i osobie mu towarzyszącej. Projekt nie czyni zadość temu wymogowi.

II.5150.5.2019

Koronawirus. Uwagi RPO dla Senatu do Tarczy Antykryzysowej 4.0

Data: 2020-06-12
  • Możliwość zdalnego posiedzenia aresztowego sądu - w sytuacji, gdy podejrzany i obrońca przebywają w różnych miejscach - zagraża konstytucyjnemu prawu do obrony 
  • Także inne zapisy Tarczy Antykryzysowej 4.0 co do prawa karnego budzą wątpliwości konstytucyjne Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Po raz kolejny dokonano zmian w kilkudziesięciu aktach prawnych, które nie pozostają w związku z obecną sytuacją gospodarczą - wskazuje Adam Bodnar w opinii dla Marszałka Senatu

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu obszerne - z perspektywy wolności i praw człowieka i obywatela - uwagi do uchwalonej 4 czerwca 2020 r. przez Sejm tarczy antykryzysowej 4.0. Ma ona tytuł "o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19".

Adam Bodnar wskazuje, że ustawodawca po raz kolejny dokonuje doraźnych zmian w prawie, które w założeniu mają pomóc przedsiębiorcom przetrwać trudny czas pandemii. Tymczasem analiza ustawy prowadzi do wniosku, że po raz kolejny dokonano zmian w kilkudziesięciu aktach prawnych, które nie pozostają w związku z obecną sytuacją gospodarczą.

Za budzące największe wątpliwości RPO uważa regulacje z obszaru prawa karnego. Dlatego - choć zasadniczym przedmiotem ustawy, jak sugerowałby to jej tytuł, mają być kwestie związane z dopłatami do kredytów bankowych dla przedsiębiorców - znaczną część opinii Rzecznik poświęca ocenie przyjętych rozwiązań prawnokarnych.

Prawo karne

1.Kodeks postępowania karnego

Ograniczenie prawa do obrony

Celem zmian jest wprowadzenie możliwości prowadzenia przez sąd posiedzenia ws. zastosowania aresztu - ale także i rozprawy głównej - przy pomocy urządzeń transmitujących obraz i dźwięk. Choć sama idea  może być przedmiotem poważnych rozważań, zwłaszcza wobec epidemii, przyjęte rozwiązania budzą jednak obawy, że doprowadzą do przekreślenia podstawowych praw oskarżonego, w szczególności prawa do obrony.

I tak w zdalnym posiedzeniu o zastosowanie  aresztu osoba zatrzymana ma przebywać w areszcie, a jej obrońca - w siedzibie sądu.  Sytuacja, w której podejrzany znajduje się w zupełnie innym miejscu niż jego obrońca, przekreśla możliwość prowadzenia efektywnej obrony. Narusza to prawo do korzystania z pomocy obrońcy (art. 42 ust. 2 Konstytucji).

Prowadzenie posiedzenia w ten sposób całkowicie wyłącza możliwość swobodnego porozumienia się osoby zatrzymanej z obrońcą. Uniemożliwia im też konsultacje w zakresie dowodów, które może mieć osoba zatrzymana. Jest wprawdzie możliwość rozmowy telefonicznej zatrzymanego z obrońcą, ale nie przewiduje się, by odbyła się ona z wymogiem zachowania poufności. Jest to całkowicie uzależnione od decyzji sądu. A  poufność kontaktów osoby zatrzymanej z obrońcą musi być bezwzględna.  Przyjęta ustawa pogłębia niezgodność polskiego prawa ze standardami unijnymi, co stanowi oczywiste i rażące naruszenie art. 9 Konstytucji.

Rozszerzenie zakresu środka zapobiegawczego z art. 276a k.p.k.

Rozszerzono zakres środka zapobiegawczego w postaci zakazu zbliżania się sprawcy do ofiary przestępstwa „stalkingu” lub zakazu publikacji (określonego w art. 276a k.p.k). Obecnie można go zastosować wobec „oskarżonego o przestępstwo popełnione w stosunku do członka personelu medycznego, w związku z wykonywaniem przez niego czynności opieki medycznej lub osoby przybranej personelowi medycznemu do pomocy w związku z wykonywaniem tych czynności”. Nowy przepis przewiduje jego zastosowanie wobec każdego oskarżonego o przestępstwo „stalkingu”, popełnione z powodu wykonywanego przez pokrzywdzonego zawodu. W ocenie RPO stosowanie zakazu publikacji w odniesieniu do całych grup zawodowych (ustawodawca przewiduje taką ochronę np. w odniesieniu do górników) może przyjąć  formę cenzury prewencyjnej i istotnego naruszenia swobody wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

2. Kodeks karny

Kary łączne

Przywraca się zasady łączenia kar obowiązujące do 30 czerwca 2015 r., a zmienione nowelą z 20 lutego 2015 r. Propozycja jest podyktowana chęcią zmniejszenia liczby rozpraw prowadzonych przez sądy oraz konwojów, a tym samym zmniejszenie ryzyka rozprzestrzeniania epidemii oraz szybsze wyjście z zaległości w sądach.

Projektodawca w żaden sposób nie wykazał jednak potrzeby zmiany, w szczególności jej konsekwencji - ogólnego zwiększenia represyjności prawa karnego poprzez znaczne ograniczenie możliwości wymierzania kar wolnościowych w miejsce pozbawienia wolności. Rozwiązaniu należy zarzucić naruszenie zasad prawidłowej legislacji oraz ultima ratio prawa karnego leżących u podstaw zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

Powrót do poprzednich rozwiązań dotyczących kary łącznej sprzed wymagał szerokiego uzasadnienia, gdyż stanowi przejście z konstrukcji zbiegu kar i kar łącznych do konstrukcji realnego właściwego zbiegu przestępstw, jako podstawy wymiaru kary łącznej. Projektodawca w sposób rażący naruszył w tym zakresie zasadę prawidłowej legislacji.

Zmiana oznacza w istocie całkowitą zmianę modelu wymiaru kary łącznej. Uzasadnienie uchwalonych zmian jest intelektualnie nieuczciwe, gdyż nie zmienia się systemu orzekania kar czy modelowego rozwiązania dotyczącego łączenia kar ze wskazaniem argumentacji odwołującej się jedynie do statystyki spraw.

Wbrew temu, co zapisano w projekcie ustawy, problematyka kary łącznej nie łączy się w żaden sposób z walką z epidemią. Uzasadnieniu zmiany art. 85 k.k. można zatem zarzucić instrumentalne wykorzystywanie sytuacji epidemicznej do wprowadzenia nieprzemyślanych zmian w systemie orzekania kar łącznych.

Kradzież zuchwała

Wprowadza się pojęcie kradzieży zuchwałej (zagrożonej karą do 8 lat więzienia, a przy mieniu znacznej wartości -  10 lat). Będzie nią:

  • kradzież, której sprawca swoim zachowaniem wykazuje postawę lekceważącą lub wyzywającą wobec posiadacza rzeczy lub innych osób lub używa przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem;
  • kradzież mienia ruchomego znajdującego się bezpośrednio na osobie lub w noszonym przez nią ubraniu albo przenoszonego lub przemieszczanego przez tę osobę w warunkach bezpośredniego kontaktu lub znajdującego się w przedmiotach przenoszonych lub przemieszczanych w takich warunkach.

Oznacza to podwyższenie kryminalizacji, które nie znajduje uzasadnienia. Przyjęte zagrożenie karą wskazuje, że w istocie może chodzić o otwarcie możliwości stosowania wobec sprawcy aresztu. Sama definicja kradzieży szczególnie zuchwałej jest dotknięta wieloma wadami językowymi. Jej stosowanie w praktyce będzie  rodzić wiele problemów interpretacyjnych. Np. znamię „postawy lekceważącej lub wyzywającej” jest tak ocenne, że trudno uznać, by nie naruszało zasady dostatecznej określoności prawa. Ten sam zarzut można postawić znamieniu „używania przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem”. Nie sposób też ustalić, co rozumieć przez „inną przemoc”.

3. Kodeks wykroczeń

Plagą w okresie epidemii stało się włączanie się osób postronnych do zdalnych lekcji i ich uniemożliwianie. Dlatego do Kodeksu wykroczeń ma być dodany art. 107a. § 1. „Kto nie będąc do tego uprawnionym, włączając się w transmisję danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego, udaremnia lub utrudnia użytkownikowi tego systemu przekazywanie informacji, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 zł. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 używa słów powszechnie uznanych za obelżywe lub w inny sposób dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo karze grzywny nie niższej niż 3000 zł”.

Opisane wykroczenie zostało źle sformułowane, gdyż wynika z niego, że sprawcą wykroczenia jest ten, kto nie jest uprawniony, udaremnia lub utrudnia użytkownikowi tego systemu przekazywanie informacji, a nie ten, kto nie jest uprawniony do włączenia się w transmisje danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego. Wydaje się, że nie taki cel przyświecał ustawodawcy. Przepis wymaga zatem przebudowy.

RPO podkreśla, że dostrzega wagę problemu społecznego, na który ma odpowiadać art. 107a Kw.

4. Analiza przepisów przejściowych

Projektodawca nie zawarł żadnych przepisów przejściowych co zmiany w art. 37a k.k., wprowadzenia art. 57b k.k.,  kradzieży szczególnie zuchwałej oraz wykroczenia art. 107a. Przepisy te wejdą w życie następnego dnia po ich ogłoszeniu. Jest to rażące naruszenie zasad konstytucyjnych i prawnomiędzynarodowych odnoszących się do zakazu stanowienia norm prawnokarnych działających wstecz, a wprowadzających lub zaostrzających odpowiedzialność karną.

Omówione wyżej zmiany nie spełniają wymagań Konstytucji. Ponadto brak odpowiedniej vacatio legis narusza zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Prawo pracy

Epidemia COVID -19 to ogromne wyzwanie dla rynku pracy. Trudna sytuacja finansowa wielu podmiotów gospodarczych grozi utratą płynności finansowej i zwolnieniami pracowników. Tymczasem kolejne „tarcze” nie wprowadzają rozwiązań adekwatnych do zagrożenia wysokim bezrobociem i umożliwiających aktywne przeciwdziałanie temu. W ustawie nie wprowadzono zmian dotyczących podniesienia wysokości zasiłku dla bezrobotnych i nie rozszerzono możliwości jego pobierania, by dostosować się do nowych okoliczności społeczno-gospodarczych. Nadal zatem brakuje strategicznych rozwiązań na wypadek znacznego i gwałtownego wzrostu bezrobocia, które wydaje się nieuniknione mimo podjętych działań zabezpieczających.

  1. Art. 75 pkt 1 (art. 3 ust. 3-8 ustawy nowelizującej ustawę z 2 marca 2020 r.)

Pozytywnie należy ocenić podjętą próbę uregulowania zasad wykonywania pracy zdalnej. W przyjętych zasadach dotyczących jej wykonywania pracy brakuje jednak:

  • określenia trybu i zasad wypłacania ekwiwalentu dla pracownika w razie wykorzystywania przy pracy jego prywatnych narzędzi, sprzętu, oprogramowania,
  • pokrycia kosztów instalacji, serwisu, eksploatacji,
  • pomocy technicznej udzielanej pracownikowi wykonującemu pracę zdalną.

Warte rozważenia jest wprowadzenie gwarancji ochronnych dotyczących telepracy, znajdujących się w kodeksie pracy, które doprecyzowują zakres uprawnień kontrolnych pracodawcy i kwestie możliwości technicznych oraz odpowiedzialności za dostarczenie odpowiedniego sprzętu oraz jego zabezpieczenia i po stronie pracodawcy, jak i pracownika.

  1. Art. 75 pkt 2 (dodany art. 3a)

Ustawa z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych zawiera wystarczające rozwiązania, umożliwiające sprawną realizację zwiększonych przejściowo zadań. Wprowadzenie rozwiązań zawartych w nowym art. 3a wydaje się zatem zbyteczne. Niezależnie od tego w ustawie pominięto kwestię regulacji kosztów, poniesionych przez pracownika samorządowego z tytułu tymczasowego przeniesienia go do jednostki w innej miejscowości (poza miejscem zamieszkania). Warto rozważyć poszerzenie katalogu osób, które mogą być przeniesione za zgodą, np. o osoby opiekujące się dziećmi do lat 8 oraz starszymi wymagającymi opieki, opiekującymi się niepełnosprawnymi członkami rodziny oraz o same osoby niepełnosprawne.

  1. Art. 75 pkt 12 (art. 15gc)

Wprowadzenie tej regulacji nie wydaje się konieczne, ponieważ istniejące regulacje prawne zawarte w k.p. pozwalają pracodawcy na rozwiązanie problemu udzielenia pracownikowi niewykorzystanego urlopu z lat ubiegłych. Wprowadzając jednak w życie tę regulację, należy zaproponować, aby udzielenie niewykorzystanego urlopu z poprzednich lat bez zgody pracownika i to w wymiarze do 30 dni urlopu było uwarunkowane opinią zainteresowanego co do terminu i czasu jego trwania. Może on bowiem mieć potrzebę urlopu w częściach, a nie jednorazowo.

  1. Art. 65 pkt 12 (art. 15 ge)

Wprowadzany obowiązek konsultacji zawieszenia obowiązków w zakresie tworzenia lub funkcjonowania zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, dokonywania odpisu podstawowego i wypłaty świadczeń urlopowych z organizacją związkową należy  uzupełnić o zasady postępowania na wypadek, gdy u pracodawcy nie działają reprezentatywne zakładowe organizacje związkowe. Chodziłoby o wprowadzenie obowiązku konsultacji z przedstawicielami pracowników wyłonionymi w trybie przyjętym u danego pracodawcy.

  1. Art. 75 pkt 21 (art. 15x)

Brak możliwości realizacji konstytucyjnego obowiązku sprawowania przez państwo nadzoru nad warunkami wykonywania pracy w podmiotach infrastruktury krytycznej budzi głębokie zaniepokojenie RPO. Przepis ten daje podstawy do głębokiej ingerencji w prawa pracownicze dotyczące czasu pracy i czasu odpoczynku oraz prawa do urlopu wypoczynkowego. Obecnie zaś znacząco ograniczono działalność kontrolną inspekcji pracy, która nie ma możliwości kontrolowania tych przepisów.

  1. Art. 75 pkt 43i pkt 44 (art. 15zzzzzo i art. 15zzzzzp)

Objęcie możliwością zmniejszenia zatrudnienia i wprowadzenia mniej korzystnych zmian warunków zatrudnienia nie tylko w urzędach i organach administracji rządowej na podstawie art. 15zzzzzo - ale także jednostek sektora finansów publicznych -  wymaga przemodelowania przyjętego mechanizmu określania konkretnych rozwiązań. w rozporządzeniu Rady Ministrów. Nie wydaje się wystarczające, aby wniosek Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów był opiniowany tylko przez Szefa Służby Cywilnej – powinny to być np. także stanowiska Prezesa ZUS, Prezesa KRUS i Prezesa NFZ.

Zmiany w prawie podatkowym

Podatek dochodowy od osób fizycznych (art. 30), podatek dochodowy od osób prawnych (art. 32), zryczałtowany podatek dochodowy (art. 41)

  1. Ulga na złe długi w podatkach dochodowych

Istotą zmian jest umożliwienie wierzycielowi odliczenia niezapłaconej wierzytelności od dochodu stanowiącego podstawę obliczenia zaliczki począwszy od okresu rozliczeniowego, w którym upłynęło 30 dni od dnia upływu terminu zapłaty określonego na fakturze lub w umowie do okresu rozliczeniowego, w którym wierzytelność została uregulowana lub zbyta. Kierunek tych zmian w podatkach dochodowych należy uznać za pozytywny dla podatników, ponieważ wierzyciele będą mogli skorzystać z ulgi na złe długi po upływie 30 dni, a nie 90 dni (jak obecnie). Niemniej jednak, podobne rozwiązania powinny zostać wprowadzone także na gruncie podatku VAT, który ma największy wpływ na płynność finansową przedsiębiorców. A zachwianie płynności finansowej to największe wyzwanie, z jakim muszą się zmierzyć przedsiębiorcy. Dlatego rozwiązania przyczyniające się do utrzymania wielu firm na rynku są szczególnie oczekiwane przez podatników.

  1. Ulga na darowiznę rzeczową (laptopy, tablety)

Nowe regulacje przewidują możliwość odliczenia darowizn rzeczowych komputerów przenośnych (laptopy lub tablety), przekazanych m.in. organom prowadzącym placówki oświatowe. Znajdą one zastosowanie, jeżeli darowizna zostanie dokonana od  1 stycznia 2020 r. do 30 września 2020 r. Według RPO to zwolnienie podatkowe powinno objąć cały 2020 r.

  1. Kary umowne i odszkodowania

Zmiana zakłada umożliwienie podatnikom uwzględnienia kar umownych i odszkodowań w kosztach uzyskania przychodu - w przypadku, gdy przyczyna wadliwych dostaw powstanie w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego lub stanem epidemii. Z uwagi na nieprecyzyjne brzmienie przepisu, problematyczne może być ustalenie, kto będzie mógł z tej możliwości skorzystać. A podatnik będzie musiał wykazywać związek kary umownej lub odszkodowania z osiągnięciem przychodów lub zachowaniem albo zabezpieczeniem źródła przychodów.

 Zwolnienie z podatku od spadków i darowizn (art. 75 pkt 45)

Przepis przewiduje czasowe (od 1 stycznia 2020 r. do 30 września 2020 r.) zwolnienie z podatku od spadków i darowizn nabycia rzeczy lub praw majątkowych m.in.: przez osoby fizyczne prowadzące domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, noclegownie, schroniska dla osób bezdomnych, ośrodki wsparcia, rodzinne domy pomocy oraz domy pomocy społecznej, a także przez osoby fizyczne prowadzące placówki oświatowe. W przypadku możliwości odliczenia darowizn nie zawarto limitu czasowego, a jest on już przy zwolnieniu na gruncie podatku od spadków i darowizn. A zwolnienie podatkowe powinno objąć cały 2020 r.

Podatek VAT. Odroczenie terminu składania nowego JPK (art. 71)

Terminem wejścia w życie przepisów o nowym Jednolitym Pliku Kontrolnym miał być 1 kwietnia 2020 r. dla dużych przedsiębiorców i 1 lipca 2020 r. dla firm średnich i małych. Z uwagi jednak na pandemię na podstawie przepisów Tarczy Antykryzysowej został on odroczony dla dużych przedsiębiorców o 3 miesiące. Wszyscy podatnicy VAT mieli zostać objęci nowym JPK od 1 lipca.

Przesunięcie teraz tego terminu na 1 października 2020 r. – zgodnie z apelem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców - zasługuje na aprobatę, jednakże wprowadzenie nowych obowiązków sprawozdawczych dla wszystkich przedsiębiorców w tym samym terminie może rodzić wiele problemów praktycznych. Nowe rozwiązania JPK powinny być wprowadzane stopniowo. Zasadne byłoby wprowadzenie tego obowiązku dla poszczególnych grup przedsiębiorców w innych terminach. Umożliwiłoby to mniejszym firmom skorzystanie z usług firm informatycznych dostarczających narzędzia dedykowane do obsługi JPK, jak również z doświadczenia większych podmiotów.

Niezrealizowane postulaty podatkowe

RPO jest zaniepokojony, że w kolejnych pracach nad uszczelnieniem dotychczasowych przepisów Tarcz Antykryzysowych nie są realizowane postulaty zgłaszane przez środowisko przedsiębiorców w aspekcie podatkowym.

  1. Sytuacja leasingobiorców

RPO wskazuje na sytuację przedsiębiorców dotkniętych skutkami epidemii, którzy stanęli przed koniecznością zmian w umowach leasingowych. Przedsiębiorcy skarżą się, że bardzo często zawierane są aneksy zmieniające zarówno wysokość rat, jak i długość trwania umowy. Obawiają się, że zmiany spowodują negatywne skutki podatkowe, tj. brak możliwości stosowania korzystnych regulacji, obowiązujących przed nowelizacją przepisów podatkowych, a więc przed  1 stycznia 2019 r.  Niestety, nowe regulacje  nie odpowiadają na postulaty dotyczące konieczności zapewnienia ochrony praw nabytych leasingobiorców poprzez uchylenie tego przepisu w okresie epidemii  oraz na określony czas po jego ustaniu.

  1. Interpretacje podatkowe

W ocenie RPO należałoby przywrócić podstawowe terminy wydawania indywidualnych interpretacji podatkowych, które zostały istotnie zmodyfikowane w ramach Tarczy Antykryzysowej 1.0. Z obecnych przepisów  wynika, że w przypadku wniosków złożonych do dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii, 3-miesięczny termin na wydanie interpretacji przedłuża się o 3 miesiące. A Minister Finansów może  rozporządzeniem przedłużyć ten termin.

Takie rozwiązanie jest niewątpliwie niekorzystne dla podatników. Częste i skomplikowane dla obywateli zmiany w przepisach Tarcz Antykryzysowych w praktyce skutkują pojawieniem się wielu wątpliwości, które mogą być wyjaśniane właśnie w ramach instytucji indywidualnych interpretacji podatkowych. W tym kontekście wydłużenie terminów oczekiwania na uzyskanie stanowiska organów stanowi istotne utrudnienie dla podatników. Przy założeniu, że administracja skarbowa może pracować zdalnie, a także mając na uwadze realizację kolejnych etapów „odmrażania”, przepis ten powinien zostać wyeliminowany.

  1. Skrócenie terminów rozpoznawania wniosków o udzielenie ulg podatkowych

Wobec stanu epidemii wielu podatników decyduje się na składanie wniosków o udzielenie ulg w spłacie zobowiązań podatkowych (odroczenie, rozłożenie na raty, umorzenie). Mimo wydania wytycznych ws. udzielania ulg podatkowych, w środowisku przedsiębiorców sygnalizowana jest konieczność uregulowania skróconego terminu na wydanie decyzji przez organ podatkowy w sprawie udzielenia ulgi (do 14 dni). Niestety, przepisy Tarczy Antykryzysowej 4 nie odnoszą się do tej kwestii.

Kredyty mieszkaniowe

  1. Art. 75 pkt 24 ustawy

Zaproponowane rozwiązanie należy oceniać pozytywnie. Dedykowane jest kredytobiorcom, którzy już korzystają z pomocy państwa, a którym banki odmawiały zawieszenia rat kredytu w związku ze stanem pandemii COVID 19 (bankowe wakacje kredytowe). Zastrzeżenia może budzić fakt, że w przypadku kredytobiorców korzystających z dopłat w ramach ustawy o finansowym wsparciu rodzin i innych osób w nabywaniu własnego mieszkania ustawodawca przewiduje, że w okresie karencji w spłacie rat kapitałowych lub odsetek od kredytu preferencyjnego odsetki mogą podlegać kapitalizacji. Nie ma tego w przypadku kredytobiorców korzystających z pomocy na podstawie ustawy o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych.

Postanowienie to istnieje już w Tarczy 1.0, z tą jednak różnicą, że stanowi, iż odsetki zawsze będą podlegały kapitalizacji. Wątpliwości może budzić również użyte przez ustawodawcę określenie „mogą”, co oznacza, że odsetki nie zawsze będą podlegały kapitalizacji. Nie wskazano jednak, od kogo to będzie zależało i jakie warunki muszą wystąpić po stronie kredytobiorcy, by z takiej możliwości skorzystać. Nie wskazano również czasu odroczenia spłat kredytu z uwagi na stan pandemii - tak jak ma to miejsce w ustawie o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych - 2 kwartały.

Prawo gospodarcze

  1. Mikropożyczki

Ustawodawca dokonał kolejnej zmiany w zakresie udzielania mikropożyczek udzielanych przez urzędy pracy. Dokonywanie co kilka tygodni zmian tak istotnych dla przedsiębiorców nie służy stabilności obrotu gospodarczego i budzi wątpliwości z punktu widzenia zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Z aprobatą RPO przyjmuje zaś proponowaną zmianę – odejścia przez urzędy pracy od żądania składania oświadczeń przy ubieganiu się przez przedsiębiorcę o pożyczkę. Tym samym uwagi RPO w wystąpieniu do Minister Rozwoju zostały uwzględnione. Nowelizacja powinna jednakże dodatkowo przewidywać, jak należy postąpić z już złożonymi oświadczeniami.

  1. Uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne

Jednym z elementów uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego jest wprowadzenie niedopuszczalności wszczęcia postępowania egzekucyjnego odnośnie do wierzytelności objętej z mocy prawa układem i wierzytelności, o których mowa w art. 17 ustawy. Rozwiązanie to jest analogiczne do obowiązujących przepisów Prawa restrukturyzacyjnego. Wątpliwości jednak budzi, czy  wierzyciele będą dostatecznie chronieni przed przedawnieniem roszczeń, odnośnie których nie może być wszczęte postępowanie egzekucyjne.

  1. Zmiany w Prawie zamówień publicznych

W ustawie „kowidoowej” z  2 marca 2020 r. dodano  art. 15r,  który  jest bardzo niekorzystny dla zamawiającego. W okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii - i przez 90 dni od dnia odwołania tego stanu -  nie będzie mógł on potrącić kar umownych ani zaspokoić się z zabezpieczenia, bez względu czy opóźnienie wynika z okoliczności spowodowanych COVID-19, czy też z innych.  A zakaz potrąceń odnosi się wyłącznie do zdarzeń zaistniałych w okresie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

  1. Zmiany w ustawie o kontroli niektórych inwestycji

W celu wzmocnienia ochrony krajowych spółek przed przejęciami przez podmioty spoza UE/EOG wprowadza się tymczasowe (na 24 miesięce)  kompleksowe ramy kontroli działań, które mogłyby zagrozić zapewnieniu bezpieczeństwa, porządku i zdrowia publicznego w związku z pogarszającą się sytuacją gospodarczą wywołaną epidemią COVID-19, wpływającą m.in. na zwiększenie ryzyka obniżenia poziomu płynności finansowej przedsiębiorstw. Powstaje wątpliwość co do zgodności tej regulacji z prawem UE. Zakazuje ono wszelkich ograniczeń w przepływie kapitału między Państwami Członkowskimi oraz między Państwami Członkowskimi a państwami trzecimi. Nie przedstawiono  szczegółowego uzasadnienia  tych ograniczeń. Istotne zaś zagrożenie dla sfery prawa i wolności oraz spójności prawa budzi szeroki zakres przedmiotowy i podmiotowy regulacji. W konsekwencji,  mimo że regulacja prima facie dotyczy podmiotów spoza UE/EOG, to jednak może odnosić skutek na rynku wewnętrznym UE.

  1. Forma składania wniosków do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych

Obecnie wnioski m.in. o zwolnienie z opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych można składać w formie papierowej i elektronicznej. Zgodnie z przyjętymi regulacjami, wniosek m.in. o zwolnienie z opłacania składek będzie mógł być złożony wyłącznie w formie elektronicznej. Likwidacja formy papierowej może doprowadzić do wykluczenia część przedsiębiorców z możliwości tego zwolnienia. Przedsiębiorca powinien mieć prawo wyboru formy, w jakiej złoży wniosek o zwolnienie.

  1. Opłaty za użytkowanie wieczyste

Wprowadzone rozwiązania mają na celu złagodzenie negatywnych skutków spowodowanych epidemią COVID-19 w stosunku do podmiotów prowadzących działalność gospodarczą z wykorzystaniem nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego. Chodzi o zmniejszenie obciążeń wynikających z zawartych umów użytkowania wieczystego, a także w związku z oddaniem na ich rzecz nieruchomości w najem, dzierżawę lub użytkowanie. Rozwiązania te co do zasady RPO ocenia pozytywnie.

Regulacje obejmują jednak zakresem podmiotowym tylko tych przedsiębiorców, którzy nie wykonali jeszcze zobowiązań związanych z uiszczeniem opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste. Tym samym nie uregulowano sytuacji przedsiębiorców - użytkowników wieczystych gruntów Skarbu Państwa, którzy już ponieśli opłatę z tytułu użytkowania wieczystego gruntu pomimo spadku obrotów gospodarczych na skutek epidemii.  A to prowadzi do naruszenia zasady równości wobec prawa przez nieuprawnione uprzywilejowanie przedsiębiorców, którzy nie ponieśli jeszcze zobowiązań z tytułu opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste, poprzez przyznanie im możliwości ubiegania się o jej proporcjonalne zmniejszenie. Zasadne byłoby wprowadzenie przepisów przewidujących możliwość wystąpienia przez przedsiębiorców o zwrot zapłaconej już opłaty z tytułu użytkowania wieczystego za 2020 rok, po spełnieniu przesłanek przewidzianych w ustawie. W konsekwencji zwrot dotyczyłby tej części opłaty, która zgodnie z nowymi przepisami stałaby się nienależna.

  1. Opłaty za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych

Ustawa zakłada przedłużenie o 6 miesięcy ważności zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych, których ważność upływa w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii - pod warunkiem wniesienia proporcjonalnej opłaty za wydanie zezwolenia przed upływem pierwotnego terminu ważności zezwolenia. Pewność prawa wymaga jednak zawarcia jednoznacznego rozstrzygnięcia, czy opłata proporcjonalna  dotyczy okresu „pierwotnej” ważności zezwolenia w danym roku, czy okresu 6 miesięcy, o który ma następować przedłużenie.

Ustawa przewiduje też możliwość wprowadzenia przez rady gminy zwolnienia od opłat za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Ma to być formą pomocy  przedsiębiorcom z branży gastronomicznej, dotkniętym zakazem prowadzenia działalności w okresie epidemii. Rady gmin będą dysponowały jednak dowolnością.  A przepis umożliwia jedynie generalne zwolnienie dla wszystkich podmiotów prowadzących sprzedaż alkoholu przeznaczonego do spożycia w miejscu sprzedaży.

Zmiana planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2020 r. 

Prezes Funduszu, po poinformowaniu ministra zdrowia oraz finansów, może dokonać przesunięcia kosztów w planie finansowym centrali Funduszu oraz przesunięcia kosztów w ramach kosztów administracyjnych w planie finansowym Funduszu, a także dokonać zmiany planu finansowego w zakresie środków przekazywanych NFZ z dotacji budżetu. Każda zmiana planu musi jednak uwzględniać zasady określone w art. 118 ustawy o świadczeniach, sprowadzające się do ponownego badania równowagi przychodów i kosztów w odniesieniu do centrali oraz poszczególnych oddziałów wojewódzkich Funduszu, w zakresie środków przeznaczonych na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej dla ubezpieczonych.

Prawo budowlane

Zajęcie nieruchomości

Ustawa wprowadza zmianę w art. 12b tarczy 2.0., ocenianym wcześniej przez RPO krytycznie. Ustawodawca podejmuje próbę dookreślenia obecnej regulacji. W dalszym ciągu jednak nie dostrzega, że zakładanie i eksploatacja na nieruchomości ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania lub dystrybucji płynów, pary, gazów i energii elektrycznej oraz urządzeń łączności publicznej i sygnalizacji, a także innych podziemnych, naziemnych i nadziemnych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń może być realizowane w trybie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami.  Według RPO regulacja jest w części zbędna, z uwagi na dublowanie się z art. 124 i 124b u.g.n.

Ponadto ustawa wprawdzie przewiduje konieczność zawiadamiania właściciela (użytkownika wieczystego, zarządcy) o zamiarze ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości. Jednocześnie stanowi jednak, że gdy jest to „niezbędne dla utrzymania ciągłości działania istotnych usług służących bezpośrednio przeciwdziałaniu i zwalczaniu COVID-19”, zawiadomienia nie stosuje się.  Regulacja jest zatem przykładem zaskakiwania obywatela decyzją o zajęciu nieruchomości, z nadanym rygorem natychmiastowego wykonania. Właściciela nie zawiadamia się także o zamiarze zajęcia nieruchomości, w przypadku „zapobieżenia znacznej szkodzie”.

Zmiany w specustawie dotyczącej sieci przesyłowych – rozporządzenie robót budowlanych na podstawie nieostatecznej decyzji o ustaleniu lokalizacji strategicznej

W ustawie z 24 lipca 2015 r. o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych art. 19 ust. 6 otrzymuje brzmienie: „6. Z dniem wydania decyzji o ustaleniu lokalizacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej inwestor uzyskuje prawo do dysponowania nieruchomościami, o których mowa w art. 8 ust. 1 pkt 7 i 8, na cele budowlane niezbędne do realizacji i eksploatacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej.”. To kolejne daleko idące ograniczenie prawa własności podmiotów, względem których została wydana decyzja o ustaleniu lokalizacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej. Odjęcie prawa własności nie zostaje poprzedzone przeprowadzeniem dwuinstancyjnego postępowania administracyjnego w przedmiocie zbadania podstaw do wydania decyzji. Rozwiązanie to nieproporcjonalnie narusza konstytucyjne prawo własności.

Obecne przepisy dają szansę właścicielowi nieruchomości, co do której została wydana decyzji o lokalizacji, na zaskarżenie decyzji i zbadania przez sąd administracyjny jej legalności. Obecnie nie będzie to możliwe. A nowa regulacja sprawia, że inwestycje dokonane na cudzym gruncie, nawet z rażącym naruszeniem prawa, stają się nieodwracalne.  

Prawa funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej i pracowników KAS

Od  10 kwietnia 2020 r. do  1 października 2020 r. legitymacje służbowe funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej oraz osób zatrudnionych w jednostkach organizacyjnych Krajowej Administracji Skarbowe są wydawane zgodnie z przepisami wykonawczymi wydanymi na podstawie art. 3 ustawy z 16 listopada 2016 r. o KAS. W  obowiązującym stanie prawnym prawie wszystkie dyspozycje kadrowe dotyczące przeniesienia pomiędzy jednostkami KAS wymagają zwrotu legitymacji służbowej. Odżycie poprzednio obowiązującego upoważnienia blankietowego spowoduje, że zmiany kadrowe w tym zakresie nie będą musiały za sobą pociągać zwrotu (wymiany) legitymacji służbowej. Czasowa utrata mocy obowiązującej art. 3 ustawy o KAS może utrudnić realizację niektórych czynności służbowych, dla których ważności wymagana jest legitymacja służbowa, zwłaszcza tych zastrzeżonych do tej pory dla umundurowanych funkcjonariuszy.

 Art. 27 i 28 ustawy – kadencje organów stowarzyszeń i fundacji

Przepisy przewidują dla organów stowarzyszeń i fundacji - których kadencja upływa w okresie  stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, lub do 30 dni po odwołaniu danego stanu - przedłużenie ich kadencji do czasu wyboru tych organów na nową kadencję, jednak nie dłużej niż do 60 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Przepisy te nie wskazują jednak granic przedłużania kadencji w czasie stanu epidemii. Oznacza to, że możliwe byłoby nieuzasadnione odkładanie wyboru nowych władz wobec przedłużającego się stanu epidemii. Zarówno przepisy ustawy o fundacjach, jak i przepisy Prawa o stowarzyszeniach przewidują zaś możliwość korzystania ze środków komunikacji elektronicznej w głosowaniu władz. Możliwe byłoby zatem ich wykorzystanie do wyborów tych władz. Wobec odmrażania gospodarki i znoszenia ograniczeń nie wydaje się celowe bezterminowe odkładanie wyborów nowych władz w stowarzyszeniach i fundacjach. Stwarza to bowiem ryzyko nadużyć i ograniczania zasady ich samorządności.

Art. 67 ustawy – zdalne egzaminy dyplomowe, obrony rozpraw doktorskich i kolokwia habilitacyjne

Doprecyzowuje on przepisy wprowadzające możliwość przeprowadzenia egzaminu dyplomowego, obrony rozprawy doktorskiej i kolokwium habilitacyjnego poza siedzibą uczelni przy użyciu środków komunikacji elektronicznej. Możliwość ta nie jest jednak powiązana w żaden sposób z obowiązywaniem stanu epidemii lub stanu zagrożenia. Rozwiązanie to niewątpliwie może usprawnić działanie uczelni wyższych i jako takie powinno być oceniane pozytywnie. Nawet przy zapewnieniu możliwości komunikacji w czasie rzeczywistym, dla części osób zdających te egzaminy taka forma ich przeprowadzenia może nie być komfortowa i pożądana. Dlatego też, gdy egzamin w formie zdalnej nie jest konieczny z uwagi na obowiązujący stan epidemii, zasadne byłoby pozostawienie studentom, doktorantom i habilitantom możliwości wyrażenia zgody na egzamin w takiej formie.

V.7100.5.2020

Zatrzymana za ”plakaty z Szumowskim”- bez prawa do kontaktu z adwokatem. Interwencja RPO

Data: 2020-06-10
  • Pani Anna została zatrzymana przez policję w związku ze sprawą „plakatów z ministrem Szumowskim”. Jak podał jej adwokat, zatrzymanej uniemożliwiono kontakt z nim
  • Każdemu zatrzymanemu należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem – podkreśla RPO
  • Ma on wątpliwości także dlatego, że do zatrzymania doszło blisko po dwóch tygodniach od zdarzenia będącego przedmiotem sprawy. Kobietę zakuto w kajdanki
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta stołeczną policję o przyczyny zatrzymania pani Anny

9 czerwca 2020 r. do RPO zwrócił się adwokat, prosząc o podjęcie działań w związku z zatrzymaniem 8 czerwca pani Anny przez stołeczną policję. Jak podał adwokat, zatrzymanej uniemożliwiono kontakt z nim, co uzasadniono  „brakiem wykonywania czynności procesowych z jej udziałem”.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, obowiązujące przepisy, w tym art. 245 § 1 k.p.k. nie pozostawiają wątpliwości co do tego, że zatrzymanemu należy niezwłocznie umożliwić nawiązanie w dostępnej formie kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym, a także bezpośrednią z nimi rozmowę. Nie ma przy tym żadnego znaczenia, czy w danym momencie są wykonywane lub planowane czynności procesowe z jego udziałem.

Prawo zatrzymanego do kontaktu z prawnikiem wynika także z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Kwestia implementacji tej dyrektywy była przedmiotem wystąpień RPO do Ministra Sprawiedliwości. Odpowiedzi nie w pełni rozwiały wątpliwości co do pełnego zakresu implementacji przepisów dyrektywy do prawa krajowego.

W odpowiedzi Ministra z 4 listopada 2019 r. na ostatnie wystąpienie RPO stwierdzono m.in.: „przypadki, gdy adwokat nie jest zapewniany przed przesłuchaniem, nie wynikają z ułomności przepisów, lecz niewłaściwej praktyki ich stosowania. Ponieważ chodzi tu przede wszystkim o niewłaściwe stosowanie prawa przez funkcjonariuszy policji, kwestia leży poza kompetencjami Ministra Sprawiedliwości.”

W sprawie pani Anny wątpliwości Rzecznika budzą też opisane w mediach okoliczności zatrzymania. Według mediów, doszło do tego po upływie blisko dwóch tygodni od zdarzenia będącego przedmiotem sprawy, wieczorem. Zatrzymaną zakuto w kajdanki.

W związku z tym zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do komendanta stołecznego policji nadinsp. Pawła Dobrodzieja o wyjaśnienia dotyczące tego zatrzymania.

Poprosił o podanie,  jakie okoliczności faktyczne i prawne stanowiły podstawę do podjęcia decyzji o zatrzymaniu, ze szczególnym uwzględnieniem, które z przesłanek zatrzymania wymienione w art. 244 § 1 k.p.k. znalazły zastosowanie w tym przypadku.

Ponadto Rzecznik wystąpił o odniesienie się do zarzutu adwokata co  do odmowy umożliwienia zatrzymanej kontaktu z adwokatem oraz do kwestii podstaw prawnych i adekwatności środków przymusu bezpośredniego zastosowanych wobec zatrzymanej. Wniósł też o nadesłanie kopii protokołu zatrzymania oraz o informację, czy zatrzymana złożyła zażalenie na zatrzymanie.

Niezależnie od tego, RPO poprosił o informacje, czy w tej sprawie policja  dokonała innych zatrzymań, jakie były podstawy faktyczne i prawne tych zatrzymań oraz czy, jaki i na jakiej podstawie faktycznej i prawnej w trakcie czynności stosowane były wobec zatrzymanych środki przymusu bezpośredniego.

II.519.726.2020

 

Oskarżony z niepełnosprawnością intelektualną skazany za drobną kradzież bez prawa do obrony. SN uznał kasację Rzecznika

Data: 2020-06-03
  • Mężczyzna z niepełnosprawnością intelektualną został skazany na pół roku więzienia za kradzież 270 zł - bez rozprawy i zapewnienia mu obrońcy
  • Lekarze uznali jego ograniczoną poczytalność; on sam zeznał, że nie umie czytać ani pisać
  • Według Rzecznika Praw Obywatelskich sąd rejonowy miał obowiązek przyznać oskarżonemu obrońcę - wobec rażącego naruszenia prawa RPO złożył kasację
  • Sąd Najwyższy uwzględnił ją, nakazując ponowne rozpoznanie sprawy

Mężczyzna został oskarżony o włamanie do lokalu gastronomicznego, skąd z kasy zabrał  270 zł. Wraz z aktem oskarżenia prokurator złożył wniosek o wydanie wobec niego wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy. Powołał się na przepisy, które na to pozwalają - gdy dany czyn jest zagrożony karą nie przekraczającą 10 lat pozbawienia wolności, okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości, a postawa oskarżonego wskazuje, że cele postępowania zostaną osiągnięte.

Sąd Rejonowy w S. uwzględnił wniosek prokuratora i w 2013 r. skazał tego człowieka na pół roku pozbawienia wolności, uznając jego czyn za „wypadek mniejszej wagi”. Zobowiązał go też do naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonego. Wyrok nie został zaskarżony i uprawomocnił się. Jego uzasadnienie nie zostało sporządzone.

RPO: sąd miał obowiązek zapewnienia obrońcy 

Zdaniem Rzecznika wyrok zapadł z rażącym naruszeniem przepisów prawa procesowego.

Do akt śledztwa dołączono opinię sądowo-psychiatryczną, w której lekarze psychiatrzy stwierdzili, że oskarżony jest osobą z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym, o deficycie intelektu. Oskarżony podał, że nie umie czytać ani pisać. Leczył się psychiatrycznie; utrzymuje się z renty. Zdaniem lekarzy jego zaburzenia spowodowały, że miał on ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swym postępowaniem, jednakże nie w stopniu znacznym.

Sąd I instancji - procedując bez rozprawy, w trybie, który ma przyspieszyć rozstrzyganie spraw uznawanych za proste (których jest bardzo dużo) – pominął. że w odniesieniu do oskarżonego zachodziły okoliczności utrudniające obronę. Stanowi o tym art. 79 § 2 Kpk,  który obliguje sąd do wyznaczenia oskarżonemu obrońcy.

RPO powołał się na interpretację pojęcia "okoliczności utrudniających obronę", dokonanej już przez Sąd Najwyższy. SN wskazywał, że należy je wiązać z właściwościami oskarżonego, które co prawda nie uniemożliwiają, ale w znaczący sposób utrudniają realizację prawa do obrony bezpośrednio przez oskarżonego. Chodzi o właściwości fizyczne (wiek, stan zdrowia, sprawność poszczególnych narządów zmysłów), psychiczne (stopień sprawności umysłowej, zaradność lub nieporadność) oraz intelektualne (stopień inteligencji ogólnej, wiedza w dziedzinie stanowiącej materię zarzutów) oskarżonego - w zestawieniu z treścią zarzutów.

W ocenie Rzecznika były zatem pełne podstawy do przyjęcia przez sąd obrony obligatoryjnej dla oskarżonego. Informacje z akt sprawy były wystarczające, aby wzbudzić wątpliwości sądu co do możliwości rozpoznania sprawy na posiedzeniu. 

- Sąd rejonowy nie nadał znajdującym się w aktach sprawy informacjom odpowiedniego znaczenia i zupełnie je zignorował, choć de facto obligowały one sąd I instancji do wyznaczenia oskarżonemu obrońcy w celu zabezpieczenia podstawowej procesowej gwarancji w postaci konstytucyjnego prawa do obrony, tak aby w pełni chronić prawa osób. wobec których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że nie są w stanie w sposób samodzielny prowadzić swojej obrony – głosi kasacja zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

W konsekwencji doszło do rozpoznania sprawy bez obowiązkowego udziału obrońcy, co spowodowało wystąpienie bezwzględnej przyczyny odwoławczej, o jakiej mowa w art. 439 § 1 pkt 10 Kpk. Dlatego sąd rejonowy powinien ponownie zbadać całą sprawę.

Wyrok SN

27 maja 2020 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt V KK 545/18) uwzględnił kasację jako oczywiście zasadną. Uchylił zaskarżony wyrok, a sprawę przekazał sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania.

Sąd rzeczywiście dopuścił się naruszenia wskazanego przez skarżącego przepisu, co skutkowało zaistnieniem bezwzględnej przesłanki odwoławczej z art. 439 § 1 pkt 10 Kpk.

Sąd Najwyższy przyznał RPO rację, że wyjaśnienia podejrzanego budzą daleko idące wątpliwości, skoro deklarował, że nie umie czytać ani pisać. Wątpliwości budzi już zatem to, czy w ogóle zapoznał się z pouczeniem o przysługujących mu prawach i treścią stawianego mu zarzutu oraz protokołu ze swego przesłuchania. Mimo informacji, że oskarżony jest upośledzony umysłowo, nie dopuszczono opinii sądowo-psychiatrycznej.

Najistotniejsze jednak jest to, że mając informacje, z których wynika, że oskarżony winien korzystać z pomocy obrońcy, nie podjęto jakichkolwiek kroków, aby dla oskarżonego pomoc prawną ustanowić z urzędu. Istniały bardzo poważne przesłanki nakazujące przyjęcie - mimo nieskomplikowanego i jednoznacznego charakteru czynu, którego dopuścił się sprawca - że nie jest to osoba mogąca w procesie karnym funkcjonować samodzielnie, ze względu na stwierdzony deficyt intelektualny, nieumiejętność czytania i pisania, podatność na uleganie wpływom.

Jest to sytuacja wprost z art. 79 § 2 Kpk, wskazująca, że sąd winien dojść do wniosku, iż oskarżony musi mieć obrońcę ze względu na okoliczności utrudniające mu obronę, a w istocie uniemożliwiające jej samodzielne prowadzenie. Skutkiem zignorowania tych okoliczności przez organy ścigania i sąd było wykreowanie bezwzględnej przesłanki odwoławczej z art. 439 § 1 pkt 10 Kpk.

Przy ponownym rozpoznawaniu sprawy sąd winien uwzględnić uwagi SN. Sąd musi zatem ustanowić dla oskarżonego obrońcę z urzędu (co nie przesądza ostatecznego wyroku sądu).

Działania RPO na rzecz skazanych z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną 

W 2016 r., na początku swej kadencji RPO Adam Bodnar przedstawił informacje o tym, że w polskich więzieniach mogą być pozbawieni wolności ludzie, którzy - ze względu na niepełnosprawność intelektualną lub chorobę psychiczną - w ogóle nie powinni się tam znaleźć. Są też osoby, które mogą odbywać karę, ale nie w zwykłym reżimie, tylko pod opieką specjalistów, korzystając z programów terapeutycznych, w warunkach zapewniających bezpieczeństwo zarówno im, jak i współosadzonym oraz funkcjonariuszom.

W lutym 2018 r. RPO zaprezentował raport ze swych działań w sprawie. Zbadano sytuację ponad 100 osób chorujących psychicznie lub z niepełnosprawnością intelektualną, o których RPO wiedział, że przebywają w więzieniach. Większość przypadków wymagała interwencji. W efekcie RPO zakwestionował 45 proc. rozstrzygnięć sądowych - wystąpił z 14 kasacjami (13 uwzględniono) i  złożył 22 wystąpienia do prezesów sądów o wznowienie postepowania (18 spraw wznowiono). Skierował też 25 wystąpień do władz w sprawie wykrytych problemów generalnych. Zgłoszone postulaty są już częściowo realizowane.

II.510.1151.2018

RPO: karalność świadka za zeznanie nieprawdy z obawy przed zarzutami - niekonstytucyjna

Data: 2020-04-16
  • Karanie świadka za zeznanie nieprawdy z obawy przed grożącymi mu zarzutami jest niezgodne ze standardami prawa do obrony, wynikającymi z Konstytucji oraz prawa międzynarodowego i europejskiego
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada pytanie prawne sądu w takiej sprawie

Art. 233 § 1a Kodeksu karnego - który wprowadzono nowelizacją z 2016 r. - przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności dla  świadka zeznającego nieprawdę z obawy przed odpowiedzialnością karną.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich jest on niezgodny z art. 42 ust. 2 Konstytucji, z art. 14 ust. 3 lit. g) Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz z art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Takie stanowisko RPO przedstawił TK w sprawie zainicjowanej pytaniem Sądu Rejonowego w T. (sygn. akt P 4/20). Sąd nabrał wątpliwości co do konstytucyjności tego artykułu Kk.

Argumenty RPO

Jedną z podstawowych wartości procesu karnego jest zakaz zmuszania jakiejkolwiek osoby do samooskarżania, a przez to zagwarantowanie jej pełnego korzystania z konstytucyjnego prawa do obrony (nemo se ipsum accusare tenetur).

Obecnie, po dodaniu art. 233 § 1a Kk, świadek składający zeznania znajduje się więc w sytuacji, w której – jeśli obawia się, że złożone przez niego zeznania mogą narazić go na odpowiedzialność karną – musi odmówić odpowiedzi na pytanie lub pominąć daną okoliczność na etapie zeznań spontanicznych. Jeśli zdecyduje się jednak zeznawać, musi mówić prawdę - w przeciwnym wypadku narazi się na odpowiedzialność karną.

Tym samym zdezaktualizował się pogląd Sądu Najwyższego z uchwały z 20 września 2007 r. (sygn. akt I KZP 26/07). SN wskazał wtedy, że nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań (art. 233 § 1 Kk, kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony, a zatem także dotyczące potencjalnie grożącej mu odpowiedzialności karnej.

RPO w pełni podziela argumentację sądu pytającego, którego wywody są przekonujące i merytorycznie uzasadnione. Sąd zatem słusznie spostrzegł, że świadek, który ma złożyć zeznania potencjalnie mogące narazić go na odpowiedzialność karną, znajduje się w swego rodzaju „pułapce legislacyjnej”.

Jeśli bowiem złoży fałszywe zeznania, narazi się na karę, a jeśli odmówi odpowiedzi na dane pytanie, da tym samym organom jasną wskazówkę, w jakim kierunku mają prowadzić postępowanie przeciwko niemu i jakich innych dowodów na jego niekorzyść mają szukać.

A już od dawna Trybunał Konstytucyjny wskazuje w swoim orzecznictwie, że zasady zaufania obywatela do państwa i przyzwoitej legislacji, wynikające z ogólnej zasady demokratycznego państwa prawa wyrażonej w art. 2 Konstytucji, wymagają, aby w demokratycznym państwie prawnym stanowienie i stosowanie prawa nie było "pułapką" dla obywatela.

Zaskarżony art. 233 § 1a Kk w istocie taką pułapkę wprowadza. Należy zwłaszcza  podkreślić trafną diagnozę sądu, że osoby, które znajdują się w kręgu podejrzeń, często nie są przesłuchiwane w charakterze podejrzanych, lecz  właśnie świadków. W ten sposób ograniczane jest ich prawo do obrony, bowiem jeśli w ramach przyjętej linii obrony złożą wyjaśnienia nieprawdziwe, narażą się na odpowiedzialność. Zgodzić należy się zatem z sądem, że obowiązywanie art. 233 § 1a Kk takiej praktyce sprzyja.

Tymczasem prawo do obrony musi przysługiwać sprawcy niezależnie od aktualnego etapu postępowania. Nie można podzielić zapatrywania, zgodnie z którym o możliwości skorzystania z niego decydowałaby jedynie jednostronna decyzja organu prowadzącego postępowanie, polegająca na przedstawieniu zarzutów. Z perspektywy osoby przesłuchiwanej konieczne jest bowiem zagwarantowanie jej możliwości pełnego realizowania jej prawa do obrony, niezależnie od tego, czy w danym przypadku jest przesłuchiwana w charakterze świadka, czy też podejrzanego

A niemal od razu po wprowadzeniu do Kodeksu karnego art. 233 §1a w doktrynie prawa pojawiły się głosy, że przepis ten jest sprzeczny z prawem do obrony wynikającym z art. 42 ust. 2 Konstytucji .

Ponadto w ocenie RPO karalność taka pozostaje w sprzeczności z wymogami wypływającymi z art. 7 ust. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym. Artykuł ten stanowi, iż „państwa członkowskie zapewniają podejrzanym i oskarżonym prawo do nieobciążania samego siebie”. Obowiązek ten należy rozumieć jako dalej idące zobowiązanie państw członkowskich niż tylko umożliwienie podejrzanemu zachowania milczenia. A choć dyrektywa posługuje się terminem „podejrzany”, zakres jej zastosowania należy rozumieć szerzej, niż tylko odwołując się do krajowej definicji tego pojęcia. Art. 2 dyrektywy wprost wskazuje, że ma ona zastosowanie do „osób fizycznych będących podejrzanymi lub oskarżonymi w postępowaniu karnym. Ma zastosowanie na wszystkich etapach postępowania karnego od chwili, gdy dana osoba staje się podejrzana lub zostaje oskarżona o popełnienie czynu zabronionego”.

II.510.297.2020

RPO: osoba niepoczytalna skierowana przez sąd do zakładu psychiatrycznego może nie mieć prawa do kasacji

Data: 2020-04-06
  • Oskarżony, skierowany przez sąd do zakładu psychiatrycznego jako osoba niepoczytalna, może mieć zamkniętą drogę do zbadania swej sprawy przez Sąd Najwyższy w postępowaniu kasacyjnym
  • Jeśli bowiem sąd nie wyznaczy mu obrońcy z urzędu do sporządzenia kasacji, to są małe szanse by wystąpił o to sam oskarżony
  • O uzupełnienie luki prawnej w tym zakresie RPO zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości

Chodzi o sytuację osób, które weszły w konflikt z prawem, a są uznawane za niepoczytalne z powodu niepełnosprawności intelektualnej lub faktu, że chorują psychicznie. Wtedy sąd umarza postępowanie karne i decyduje o umieszczeniu sprawcy w zakładzie psychiatrycznym w ramach tzw. środka zabezpieczającego (najczęściej -bezterminowo). 

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniuje wobec nieprawidłowości w takich sprawach. Najczęściej dochodzi do naruszenia prawa do obrony osób, wobec których są uzasadnione wątpliwości, czy ich zdolność rozpoznania znaczenia czynu lub kierowania swoim postępowaniem nie była w chwili czynu wyłączona lub w znacznym stopniu ograniczona albo czy stan ich zdrowia psychicznego pozwala na udział w postępowaniu lub prowadzenie obrony w sposób samodzielny oraz rozsądny.

Zgodnie z prawem takie osoby muszą mieć obrońcę. Jeśli nie mają obrońcy z wyboru, jest im wyznaczany obrońca z urzędu. Po prawomocnym orzeczeniu o umieszczeniu w zakładzie osobom takim przysługuje kasacja. Obrońca nie jest jednak obowiązany do jej sporządzenia, ma jedynie takie prawo. A jeśli z tego zaś skorzysta, to - według części orzecznictwa - nie przysługuje mu wynagrodzenie. Ma to wpływ na praktykę obrończą.

W ocenie Adama Bodnara istnieje zatem luka prawna. Polega ona na braku podstawy prawnej do obligatoryjnego wyznaczenia przez sąd takiemu oskarżonemu obrońcy z urzędu do sporządzenia kasacji. Jeśli bowiem sąd nie uczyni tego z własnej inicjatywy, to jest bardzo mało prawdopodobne, że ze stosownym wnioskiem wystąpi sam oskarżony  - zwłaszcza gdy jest niezdolny do samodzielnej obrony.

Zamyka to zatem takiemu oskarżonemu drogę do rozpoznania jego sprawy w postępowaniu kasacyjnym. A zasada obrony obligatoryjnej powinna obowiązywać w toku całego postępowania.

Adam Bodnar poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o zainicjowanie odpowiedniej zmiany legislacyjnej.

II.510.130.2020

RPO: nagrywanie czynności ze śledztwa i procesu karnego powinno być obligatoryjne

Data: 2020-03-12
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się o obligatoryjne nagrywanie czynności protokołowanych w postępowaniu karnym - i podczas śledztwa, i procesu 
  • Nagrywanie przesłuchań ze śledztwa ograniczałoby ryzyko naruszania praw osób przesłuchiwanych, zwłaszcza gdy nie mają obrońcy
  • Chroniłoby zarazem policjantów i prokuratorów przed pomówieniami o nadużycie uprawnień
  • Nagrania byłyby jedynie załącznikiem do tradycyjnego protokołu, pozwalającym na rozwianie ewentualnych wątpliwości co do jego zgodności z faktycznym przebiegiem czynności

Skargi obywateli  wskazują, że ten problem jest cały czas aktualny. Tymczasem od ponad dwóch lat RPO nie otrzymuje odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości w tej sprawie.

24 października 2017 r. i 30 listopada 2017 r. Adam Bodnar zwracał się do ministra z postulatami rozszerzenia zakresu obowiązku nagrywania toku czynności protokołowanych w postępowaniu karnym. Chodzi o zapewnienie prawidłowego toku postępowania karnego oraz zagwarantowanie, że orzeczenie sądu wydano na podstawie prawidłowych ustaleń.

Dziś Kodeks postępowania karnego dopuszcza możliwość utrwalania  za pomocą urządzenia rejestrującego obraz lub dźwięk protokołowanych czynności - o czym należy uprzedzić osoby w nich uczestniczące. Przesłuchanie świadka lub biegłego nagrywa się w przypadku obawy, że  w dalszym postępowaniu nie będzie to możliwe. Nagrywa się też przesłuchanie pokrzywdzonego w sprawach o przestępstwo na tle seksualnym.

Z kolei art. 147 § 2b Kpk  stanowi, że przebieg rozprawy utrwala się za pomocą urządzenia rejestrującego dźwięk albo obraz i dźwięk - chyba że jest to niemożliwe ze względów technicznych. 

W ocenie RPO  wprowadzenie obligatoryjności nagrywania dźwięku czynności protokołowanych doprowadziłoby do możliwości pełnego odtworzenia wypowiedzi świadków na dalszym etapie postępowania karnego - gdyby była taka potrzeba.

Nagrywanie przesłuchania w postępowaniu przygotowawczym pozwoliłoby na ograniczenie ryzyka naruszania praw procesowych osób przesłuchiwanych (zwłaszcza tych występujących bez obrońcy lub pełnomocnika), np. poprzez ograniczenie możliwości wywierania niedozwolonego wpływu na ich treść. Chroniłoby to także funkcjonariuszy publicznych - policjantów i prokuratorów - przed pomówieniami o nadużycie uprawnień lub niedochowanie obowiązków.

Z kolei nagrywanie rozpraw apelacyjnych i kasacyjnych - w toku których co do zasady nie prowadzi się postępowania dowodowego - umożliwiałoby wierne odtworzenie wypowiedzi, stanowisk i wniosków stron.

Choć art. 147 § 2b Kpk  przewiduje, że zasadą jest nagrywanie rozprawy, szeroko zakreślony wyjątek od tej zasady („niemożliwośc ze względów technicznych”) powoduje, że często nagrywanie nie jest dokonywane. Sąd Najwyższy przyjął nienagrywanie rozpraw jako formę zasady; w 2018 r. żadna rozprawa kasacyjna nie była rejestrowana.

Intencją RPO nie jest zastąpienie w postępowaniu karnym protokołu tradycyjnego protokołem elektronicznym - na wzór postępowania cywilnego czy wykroczeniowego. Nagranie dźwięku stanowiłoby jedynie załącznik do protokołu, pozwalający na rozwianie ewentualnych wątpliwości co do jego zgodności z faktycznym tokiem czynności procesowej.

Od ponad 2 lat RPO nie otrzymał odpowiedzi MS w tej sprawie. Tymczasem zgodnie z ustawą  o Rzeczniku Praw Obywatelskich, organy państwa, do których zwróci się RPO, są obowiązane ustosunkowywać się do jego ogólnych ocen, uwag i opinii.

A od 2017 r. problem nie utracił na aktualności. Tymczasem przeprowadzone od tego czasu zmiany Kpk całkowicie pomijały tę kwestię.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się ponownie do ministra Zbigniewa Ziobry o ustosunkowanie się do tych postulatów.

II.519.1039.2017

Czy osoba dawno temu skazana za przestępstwo seksualne ma być w Rejestrze sprawców? RPO przyłącza się do sprawy w TK

Data: 2020-02-12
  • Czy w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym można zamieszczać dane sprawców, skazanych przed wejściem w życie ustawy z 2016 r. o utworzeniu Rejestru?
  • Pytanie prawne w tej sprawie zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu jeden z sądów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania w TK i wniósł o uznanie niekonstytucyjności odpowiednich przepisów
  • Pozbawiają bowiem tych skazanych prawa do skutecznego odwołania oraz oznaczają ich ponowne karanie

13 maja 2016 r. uchwalono ustawę o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym. Na jej mocy w publicznym Rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych. Druga część Rejestru jest dostępna tylko dla przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części są ponadto numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

RPO ma wiele wątpliwości co do szczegółowych regulacji w tej sprawie. Dlatego - kierując się zasadą praworządności, w trosce o przestrzeganie prawa polskiego i międzynarodowego - przystąpił do sprawy w Trybunale Konstytucyjnym z pytania prawnego sądu.

Co mówi ustawa?

Ustawodawca dał prawo do wpływu na zawartość Rejestru samym sprawcom i sądom:

  • skazani wcześniej sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnym Rejestrze. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu;
  • obecnie o ujawnieniu danych decyduje sąd: skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych "dla dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Pytanie prawne sądu

Jeden z sądów w 2019 r. zadał  Trybunałowi Konstytucyjnemu (sygn. akt P 1/20) pytanie prawne co do dwóch przepisów ustawy z 2016 r. Sąd nabrał wątpliwości, badając wniosek obrony o niezamieszczanie w Rejestrze danych konkretnego skazanego przed wejściem ustawy z 2016 r. w życie. Pozwoliła ona bowiem na automatyczne - bez oddzielnego procesu sądowego - wpisywanie sprawców osądzonych już prawomocnie przed laty, do odpowiednich rejestrów,  w tym - publicznego.

Pierwsze pytanie odnosi się do obligatoryjnego zamieszczenia w Rejestrze publicznym danych osoby prawomocnie skazanej za przestępstwa seksualne przed wejściem w życie ustawy z 2016 r. (1 października 2017 r.) - gdy sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem.

Drugi zakwestionowany przez sąd przepis pozwala osobie prawomocnie skazanej przed wejściem ustawy w życie - działającej ze szczególnym okrucieństwem - wystąpić do sądu o nieumieszczanie jej danych w tym Rejestrze tylko wobec "wyjątkowego przypadku, uzasadnionego wyłącznie dobrem małoletniego pokrzywdzonego”.

- Poza zakładanymi przez ustawodawcę pozytywnymi efektami prewencyjnymi, regulacje ustawy mogą także wywoływać szereg rezultatów społecznie niepożądanych – wskazywał sąd. Mogą bowiem na długi okres utrwalić stygmatyzację sprawcy i utrudniać jego readaptację do życia zgodnego z prawem. Negatywne skutki mogą również dotknąć niewinnych członków rodzin skazanych, np. ich dzieci. Za groźną i niepożądaną sąd uznał możliwość wtórnej wiktymizacji pokrzywdzonych, nie tylko małoletnich, ale wszystkich dotkniętych przemocą na tle seksualnym -  także np. dzieci, które były ofiarami rodzica.

Argumentacja RPO

RPO wnosi o uznanie, że pierwszy zaskarżony przepis jest niezgodny z:

  • zasadami Konstytucji RP: art. 2 (zasada praworządności), art. 31 ust. 1 i 3  (ograniczenia  korzystania z konstytucyjnych wolności i praw), art. 42 ust. 1 (prawo do sądu) i art. 47 (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia);
  • art. 7 ust. 1 i 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zakaz wymierzania sprawcy kary surowszej niż ta, którą można było wymierzyć w czasie, gdy czyn został popełniony; prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego);
  • art. 4 ust. 1 protokołu nr 7 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zakaz ponownego sądzenia i karania za ten sam czyn);
  • art. 14 ust. 7, art. 15 i art. 17 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (zakaz ponownego karania za ten sam czyn; zakaz bezprawnej ingerencji w życie prywatne).

W ocenie sądu zamieszczenie danych takiej osoby w Rejestrze publicznym z pominięciem praktycznie wszelkich procedur sądowych wywołuje taki sam skutek, jak wymierzenie kary w postępowaniu sądowym (która po skierowaniu prawomocnego wyroku do wykonania jest odnotowywana we właściwych rejestrach).

Argumentacja, że karą jest wpis do Rejestru publicznego osoby, które popełniła przestępstwo przed wejściem ustawy w życie, budzi wątpliwości co do zgodności tych rozwiązań z wyrażaną nie tylko w prawie krajowym, ale również w ratyfikowanych umowach międzynarodowych, zasadą zakazującą ponownego sądzenia i karania za ten sam czyn. Może to również godzić w prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego.

Zamieszczenie czyichś danych w Rejestrze publicznym jest bardzo podobne do środka karnego - podania wyroku do publicznej wiadomości. A ze względu na nieusuwalność wpisu do Rejestru jest to nawet bardziej dolegliwe. Sąd Najwyższy uznawał już, że orzecznictwo na tle art. 7 EKPC i art. 15 MPPOiP jednoznacznie wskazuje, iż pod pojęciem kara należy rozumieć całokształt reakcji prawnokarnej związanej z przestępstwem. Taką karą będzie też zatem zamieszczenie danych skazanego w Rejestrze publicznym.

TK wielokrotnie wskazywał, że pojęcie odpowiedzialności karnej ma szersze znaczenie od tego, jakie przyjmuje Kodeks karny. Zakres art. 42 Konstytucji obejmuje nie tylko odpowiedzialność karną w ścisłym znaczeniu, a więc za przestępstwa, ale również inne formy odpowiedzialności prawnej związane z wymierzaniem kar. W ocenie RPO zamieszczenie danych osoby w Rejestrze publicznym odpowiada zatem nałożeniu na obywatela dolegliwości, które należy kwalifikować jako odpowiedzialność karną w rozumieniu art. 42 ust. 1 Konstytucji, art. 7 EKPC i art. 15 ust. 1 MPPOiP.  

Tym samym sprawa orzeczenia sądu co do niezamieszczania danych osoby w Rejestrze publicznym  jest sprawą karną w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji, art. 6 EKPC, art. 13 EKPC, art. 4 ust. 1 protokołu do EKPC oraz art. 14 ust. 7 MPPOiP. Tym samym do tego postępowania mają zastosowanie standardy konstytucyjne i konwencyjne związane z prawem do obrony.

Zdaniem RPO drugi kwestionowany przepis jest niezgodny z:

  • z zasadami Konstytucji:  art. 2, art. 45 ust. 1, art. 47, a także art. 51 ust. 2 i 4 Konstytucji  (zakaz pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania przez władze  innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym; prawo każdego do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą);
  • z art. 6 i art. 13 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd; prawo do wniesienia skutecznego środka odwoławczego do właściwego sądu);
  • z art. 4 protokołu nr 7 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności;
  • z art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (prawo każdego do sprawiedliwego rozpatrzenia jego sprawy przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd).

Sąd podkreśla, że chodzi o fundamentalną kwestię prawa każdej osoby oskarżonej do prowadzenia skutecznej i realnej obrony. Ubiegając się o to, aby nie figurować w rejestrze, skazany musiał złożyć w określonym terminie wniosek o wyłączenie zamieszczenia jego danych. Musi jednak zachodzić wyjątkowy przypadek, uzasadniony dobrem małoletniego pokrzywdzonego.

W ocenie sądu rozwiązanie to rodzi wątpliwości. Godzi  w przewidziane w art. 6 EKPC, w art. 14 MPPOiP, ale także w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy przez bezstronny, niezależny i niezawisły sąd oraz  pozbawia osoby skazane prawa do wniesienia skutecznego środka odwoławczego do właściwego sądu.

Rzecznik zgadza się, że regulacja, na której podstawie nie sposób przeprowadzić testu proporcjonalności z art. 31 ust. 3 Konstytucji - zwłaszcza gdy pokrzywdzonym jest osoba dorosła – może godzić w prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego. Są zatem podstawy, aby przyjąć, że ten przepis narusza standard wynikający z zasady ne bis in idem, leżącej u podstaw zasady zaufania obywatela do państwa, a więc zasady demokratycznego państwa prawnego opisanej w art. 2 Konstytucji, w związku z art. 4 ust. 1 protokołu nr 7 do EKPC i art. 14 ust. 7 i art. 15 ust. 1 MPPOiP.

II.510.86.2020

Głośna sprawa zabójstwa dwóch kobiet. SN oddalił kasację Rzecznika

Data: 2020-02-04
  • RPO wniósł, aby Sąd Najwyższy nakazał ponowne zbadanie sprawy niepełnosprawnego intelektualnie, skazanego za zabójstwo dwóch kobiet
  • Wątpliwości Rzecznika budziły okoliczności, w jakich Piotr M. przyznał się do tej zbrodni - czy nie potwierdził tylko tego, co podpowiedzieli mu policjanci?
  • Sąd Najwyższy nie podzielił tych wątpliwości i oddalił kasację RPO

Niepełnosprawny intelektualnie Piotr M. został skazany na 25 lat więzienia za zabójstwo dwóch kobiet w 2010 r. Taki wyrok wydany w styczniu 2015 r. przez Sąd Okręgowy w K. w czerwcu 2015 r. utrzymał Sąd Apelacyjny w Ł., który oddalił apelację obrony.

Ta głośna sprawa była przedmiotem licznych artykułów prasowych, w których kwestionowano ustalenia śledztwa. Sprawę mężczyzny opisała w „Gazecie Wyborczej” red. Ludmiła Anannikova.

W kasacji na korzyść skazanego Rzecznik Praw Obywatelskich postawił wyrokowi sądu odwoławczego zarzut rażącego i mogącego mieć istotny wpływ na treść orzeczenia naruszenia art. 433 § 2 Kodeksu postępowania karnego i art. 457 § 3 Kpk.

  • nierozpoznaniu zarzutu apelacji obrońcy, że protokoły przesłuchań  podejrzanego - które były podstawą najważniejszych, a niekorzystnych dla niego ustaleń faktycznych - nie są rzetelnym udokumentowaniem przebiegu tych czynności. Poprzedzające je bowiem czynności funkcjonariuszy policji oraz ich sposób przeprowadzenia miały bezpośredni wpływ na wypowiedzi oskarżonego. Mogły też naruszyć jego prawo do złożenia wyjaśnień w warunkach swobody wypowiedzi;
  • nienależytym rozważeniu zarzutu apelacji obrońcy, że sąd I instancji  w sposób dowolny uznał, że przyznanie się - w toku nieprocesowej czynności, rozpytania zatrzymanego niepełnosprawnego intelektualnie – Piotra M. do podwójnego zabójstwa, czemu pierwotnie zaprzeczał, nie poprzedziło przedstawienie mu prawdopodobnego przebiegu zdarzenia oraz motywu zbrodni przez kierownika policyjnej grupy operacyjnej.

Sąd odwoławczy przeszedł nad tymi zarzutami do porządku, mimo że podejrzany ze względu na swą niepełnosprawność intelektualną nie potrafi bronić się w sposób roztropny i samodzielny.

W kasacji Rzecznik podkreślał m.in., że skoro przepisy wymagają, by protokół utrwalał przebieg czynności, to w protokole przesłuchań osób z istoty swej podatnych na sugestie, takich jak osoby z niepełnosprawnością intelektualną, treść pytań winna być odnotowywana. To, jak było bowiem sformułowane pytanie, jest istotne z punktu widzenia przebiegu czynności dokumentowanej w protokole. Pozwala ukazać, w jakim kontekście, w odpowiedzi na sformułowane pytanie, osoba przesłuchiwana złożyła określone wyjaśnienia.

Odnotowywanie pytań do podejrzanych podatnych na sugestie ma szczególne znaczenie, gdy przesłuchanie odbywa się bez obecności adwokata czy radcy prawnego (jak w tym przypadku), którego podstawową rolą jest ochrona zatrzymanego przed bezzasadnym samooskarżeniem.

Sąd w uzasadnieniu wyroku przyjął, iż rozpytanie Piotra M. rozpoczęło się od poinformowania go, że policjanci mają dowody na to, iż popełnił on zarzucane mu czyny, w tym świadków którzy mieli go widzieć oraz że będzie dla niego lepiej, jeżeli się przyzna.

Sąd odmówił natomiast uznania za wiarygodne zeznań policjanta w części, w jakiej mowił, że zmiana stanowiska zatrzymanego co do popełnienia zbrodni i w konsekwencji przyznanie się w toku rozpytania do jej popełnienia nastąpiło dopiero "po przedstawieniu mu prawdopodobnego przebiegu zdarzenia”, gdy Piotr M. „potwierdził” udział w zbrodni oraz „potwierdził” znajomość z M.K. i konflikt z jej matką B.J.

Sąd założył, że Piotr M. nie mógł powtórzyć tego, co powiedzieli mu policjanci. Z uwagi bowiem na deficyty intelektualne nie mógłby zapamiętać tylu szczegółów zbrodni, które wynikają z jego późniejszych wyjaśnień. Jednak te szczegółowe informacje zapisane w protokole to suma odpowiedzi na kilka pytań, zredagowana przez osobę sporządzającą protokół. Bezspornym bowiem jest, że jak wynika z opinii biegłych, uznanych przez sąd za wiarygodne, "oskarżony nie wypowiada się w sposób spontaniczny, nie rozwija tematu rozmowy. Dlatego uzyskanie od oskarżonego odpowiedzi wymaga zadawania dodatkowych pytań".

RPO wnosił, by Sąd Najwyższy uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Ł. i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy w Izbie Karnej rozpatrzył kasację (sygn. akt II KK 500/18) na rozprawie 28 stycznia 2020 r.

4 lutego wydał zaś postanowienie o jej oddaleniu. W ustnym uzasadnieniu SN podkreślono, że sąd apelacyjny w odpowiedni sposób odniósł się do zarzutów obrony. SN sporządzi pisemne uzasadnienie swej decyzji.

Sprawa Piotra M. trafiła już do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, z czym wystąpiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Wskazała na niezapewnienie mężczyźnie obrońcy na etapie przesłuchania w charakterze podejrzanego oraz nierzetelne protokołowanie przesłuchań Piotra M. 

II.510.163.2018

RPO kwestionuje niejasne przepisy ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii

Data: 2020-01-10
  • Obywatele skarżą się na niejasne sformułowania ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii
  • Chodzi o zwrot „konsumpcja środków odurzających” oraz pojęcia „naczynie” i „przyrządy” służące do nielegalnego wytwarzania narkotyków
  • RPO podkreśla, że przepisy powodujące odpowiedzialność karną muszą być klarowne i precyzyjne
  • Tymczasem niejasności te prowadzą do rozbieżnych interpretacji prawa przez sądy - w efekcie czego dochodzi do nierównego traktowania obywateli

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego w sprawie budzących niejasności sformułowań ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. A sprawy narkotykowe często dotyczą bardzo młodych ludzi.

Zaniepokojenie RPO wywołał artykuł 54 ust. 1 i 2 pkt 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Stanowi on, że:

1. Kto wyrabia, posiada, przechowuje, zbywa lub nabywa przyrządy, jeżeli z okoliczności wynika, że służą one lub są przeznaczone do niedozwolonego wytwarzania, przetwarzania lub przerobu środków odurzających, substancji psychotropowych lub nowych substancji psychoaktywnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

2. Tej samej karze podlega, kto:

1) przystosowuje do niedozwolonego wytwarzania, przetwarzania, przerobu lub konsumpcji środków odurzających, substancji psychotropowych lub nowych substancji psychoaktywnych naczynia i przyrządy, choćby były wytworzone w innym celu.

„Konsumpcja środków odurzających” – co ustawodawca miał na myśli?

RPO zwraca uwagę, że pojęcie „konsumpcji środków odurzających” nie jest nigdzie w ustawie zdefiniowane. Doktryna prawa uznaje, że pojęcie to należy uznać za równoznaczne ze zdefiniowanym w art. 4 pkt 31 "używaniem" środka odurzającego. W ocenie Rzecznika jest to jednak nadmierne uproszczenie: nie należy utożsamiać "konsumpcji" z "używaniem". Zgodnie z zasadami tworzenia przepisów prawa, do oznaczenia jednakowych pojęć używa się jednakowych określeń, a zatem różnym terminom należy nadawać różne znaczenia.

Stwierdzenie, jakie czynności mieszczą się w "nielegalnej konsumpcji" może więc nastręczać znaczne trudności. Tymczasem jako element przepisu determinującego odpowiedzialność karną jednostki termin ten powinien cechować się szczególną klarownością i precyzyjnością, zgodnie z konstytucyjną zasadą nullum crimen sine lege certa (art. 42 ust. 1 Konstytucji).

Nawet, jeśliby przyjąć interpretację, że konsumpcja to synonim używania narkotyków, trzeba zauważyć, że nie istnieje przepis prawa, który by tego zakazywał. Ukarać można za posiadanie narkotyków (art. 62 i 62b ustawy) - nie zaś za ich używanie.

Zazwyczaj posiadanie będzie konieczne dla możliwości używania, jeśli sprawca posiada narkotyki na własny użytek. Możliwe są  jednak także sytuacje, gdy ktoś używa narkotyku, lecz go nie posiada. Następuje to np., gdy posiadacz narkotyku częstuje inną osobę. Częstujący nie zawsze robi to z zamiarem wyzbycia się władztwa nad porcją narkotyku (np. pozwala innej osobie zaciągnąć się tzw. „skrętem” lub ze swojej fajki wodnej), a zatem nie musi jednocześnie tracić posiadania.

Dlatego RPO wnosi o wykreślenie z tego artykułu ustawy odwołania do "konsumpcji" jako tzw. pustej normy.

„Przyrządy” i „naczynia” – kolejna niejasność ustawy

Definicja „naczynia” jest kolejnym problematycznym aspektem art. 54. Jego ustęp pierwszy penalizuje „wyrabianie, posiadanie, przechowywanie, zbywanie lub nabywanie przyrządów”, a ustęp drugi wprowadza karalność odnoszącą się do „naczyń i przyrządów”. Ustawodawca rozróżnił więc „naczynia” i „przyrządy”. Zrobił to jednak tylko w jednym ustępie tego samego artykułu.

Dochodzi zatem do paradoksalnej sytuacji, w której przystosowanie do niedozwolonego wytwarzania, przetwarzania lub przerobu narkotyków naczyń codziennego użytku podlega karze. Chodzi o sytuacje np. domowego wytwarzania fajki wodnej z butelki z dziurą. Tymczasem wyrabianie naczyń szczególnie przeznaczonych do używania narkotyków nie jest karalne (art. 54 ust. 1 nie wymienia naczyń).

Wątpliwości interpretacyjne pogłębia spójnik „i” („naczynia i przyrządy”). Zgodnie z zasadami logiki prawniczej, oznaczać to powinno, że aby podlegać odpowiedzialności karnej z tego przepisu, sprawca musi przystosowywać i przyrządy, i naczynia. Gdyby zamiarem ustawodawcy była karalność jedynie przystosowania naczynia albo jedynie przyrządów, powinien był posłużyć się spójnikiem „lub”.

Wszystko to powoduje istotne wątpliwości i problemy interpretacyjne. A to musi prowadzić do różnego rozumienia zakresu penalizacji przez sądy, a w konsekwencji - nierównego traktowania obywateli.

Takie rozbieżności nie znajdują uzasadnienia z punktu widzenia celowości prawa. Wydaje się to konsekwencją wadliwej redakcji normy prawnej. 

Dlatego Rzecznik za wskazane uznaje zmianę przepisu, tak aby penalizacja na podstawie obu norm obejmowała czyny zarówno związane z "naczyniami", jak i "przyrządami".

RPO zwrócił się do resortu zdrowia o rozważenie podjęcia inicjatywy ustawodawczej zmierzającej do nowelizacji ustawy w opisywanym zakresie.

II.510.1332.2019

Prezentacja badań o stosowaniu tymczasowych aresztowań w Polsce

Data: 2019-12-14
  • Rośnie w Polsce liczba tymczasowo aresztowanych. W 2018 r. 161 osób siedziało w tymczasowym areszcie ponad rok!
  • Tymczasowe aresztowanie bywa w Polsce  stosowane nawet w przypadkach, gdy z dowodów zawartych w aktach sprawy nie wynika konieczność pozbawienia wolności człowieka, wobec którego obowiązuje zasada domniemania niewinności.
  • W 2019 r. powstały dwa raporty analizujące sposób stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce: Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz Fundacji Court Watch Polska, która swój raport ogłosiła właśnie na Kongresie 14 grudnia
  • Jak wykorzystać raporty w praktyce do poprawy sytuacji w sądach?

Wolność osobista jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję (art. 41). Jedną z form ograniczania tej wolności jest tymczasowe aresztowanie. Jest to środek stosowany przez Państwo  w postępowaniu karnym i ma służyć przede wszystkim zabezpieczeniu prawidłowego biegu tego postępowania. Powinien być stosowany jako ostateczność, wyłącznie w sytuacjach, w których nie można zabezpieczyć toczącego się postępowania karnego w inny sposób. Tymczasowe aresztowanie jest bardzo dolegliwe zarówno dla osoby oskarżonej – a więc kogoś, kto w świetle prawa jest w dalszym ciągu niewinny jak i jego rodziny. Jest także dolegliwe dla społeczeństwa – jest to bowiem środek poważnie obciążający budżet Państwa.

Stosowanie tymczasowego aresztowania w Polsce było przedmiotem wielu spraw przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Najczęstszym zarzutem, wielokrotnie potwierdzanym w orzeczeniach Trybunału, była nadmierna długotrwałość stosowania tego środka.

Podczas panelu zaprezentowane zostały tegoroczne raporty dotyczące praktyki tymczasowego aresztowania w Polsce

  1. Fundacji Court Watch Polska („Aktualna praktyka stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce. Raport z badań empirycznych”)
  2. Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka („TYMCZASOWE ARESZTOWANIE – (NIE)TYMCZASOWY PROBLEM. Analiza aktualnej praktyki stosowania tymczasowego aresztowania”).

W debacie moderowanej przez Marcina Mrowickiego z Zespołu Prawa Karnego BRPO wzięli udział: adwokat Radosław Baszuk, sędzia Arkadiusz Krupa, Bartosz Pilitowski i Zofia Branicka z Court Watch Polska oraz Katarzyna Wiśniewska i Piotr Kładoczny z   Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

Raport Court Watch – co w nim jest

Fundacja Court Watch Polska przeprowadziła w 2019 r. badania na temat praktyki stosowania w ostatnich latach w Polsce tymczasowego aresztowania. Badanie aktowe objęło próbę 310 przypadków zastosowania tymczasowego aresztowania w 23 sądach z obszarów 4 apelacji. Przebadano zarówno sprawy, które ostatecznie były rozpoznawane w I instancji przez sądy rejonowe, jak i okręgowe z lat 2016-2018. Uzyskane fotokopie 200 postanowień wydanych na etapie postępowania przygotowawczego poddano wnikliwej analizie. Przebadano też praktykę w 7 innych państwach członkowskich UE w celach porównawczych.

W 2018 r. w tymczasowym areszcie było osadzonych prawie 8.000 osób – to niemalże dwukrotnie więcej, niż w 2015 r. Jest to tym bardziej zaskakujące, iż przestępczość w Polsce konsekwentnie przez te lata spadała.

Zmieniła się zatem praktyka prokuratury. Składane są wnioski o tymczasowy areszt w sprawach, w których wcześniej składane nie były. Wskaźnik uwzględniania tych wniosków utrzymuje się  z kolei od ok. 10 lat na poziomie ok. 90%. Skutkiem jest właśnie to, że coraz więcej osób jest tymczasowo aresztowanych.

Wnioski z przeprowadzonych przez Court Watch Polska badań, zawarte w Raporcie:

  1. Nadużycia stosowania tymczasowego aresztowania w Polsce to nie wynik jednostkowych błędów, ale zjawisko systemowe. Polskie sądy powtarzają bowiem zachowania napiętnowane już przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w sprawach przeciwko Polsce. Tymczasowe aresztowanie bywa stosowane nawet w przypadkach, w których z dowodów zawartych w aktach sprawy nie wynika konieczność pozbawienia wolności człowieka, wobec którego obowiązuje zasada domniemania niewinności.
  2. Tymczasowe aresztowanie pełni w Polsce w praktyce funkcję domyślnego, a nie ostatecznego, środka zapobiegawczego. Stanowi to odwrócenie zasad wypływających z przepisów postępowania karnego i ugruntowanych poglądów doktryny.

Większość postanowień o zastosowaniu tymczasowego aresztowania spełnia jedynie wymogi formalne, ale nie zawiera analizy faktycznych podstaw zastosowania tymczasowego aresztowania, ani okoliczności decydujących o tym, czy pozbawienie oskarżonego wolności już na tym etapie postępowania karnego jest niezbędne. Merytoryczne uzasadnianie postanowień o zastosowaniu tymczasowego aresztowania często jest jedynie szczątkowe.

Sądy w znikomym stopniu sprawdzają, czy podstawy środka izolacyjnego utrzymują się na późniejszych etapach postępowania i powszechnie podchodzą w sposób bezkrytyczny do tempa prowadzenia czynności przez organy ścigania przedkładając „dobro śledztwa” nad prawo do wolności osobistej.

Istnieje szereg rekomendacji, które można wdrożyć, by poprawić praktykę stosowania tymczasowego aresztowania.  Najwięcej zależy jednak od osób, które zgodnie ze standardami międzynarodowymi oraz polską Konstytucją mają wyłączne prawo decydować o pozbawieniu wolności, czyli sędziów.

W raporcie sformułowane zostały także rekomendacje, których realizacja miałaby na celu poprawę sytuacji w zakresie praktyki stosowanie tymczasowego aresztowania, a mianowicie:

  • - rzetelna, zindywidualizowana analiza wniosków i wyczerpujące uzasadnianie postanowień przez sędziów;
  • - praktyczne zagwarantowanie obecności obrońcy przy pierwszych czynnościach procesowych;
  • - zagwarantowanie sądowi wystarczającego czasu na zapoznanie się z wnioskiem aresztowym i rozważenie jego zasadności;
  • - skrócenie maksymalnej długości tymczasowego aresztowania, o które może jednorazowo wnioskować prokurator;
  • - zmiana nazwy na odizolowanie zapobiegawcze;
  • - wprowadzenie systemu dozoru elektronicznego jako opcjonalnego wzmocnienia środka zapobiegawczego w postaci dozoru Policji;
  • - wprowadzenie zryczałtowanego odszkodowania za niesłuszne tymczasowe aresztowanie ustalone na przyzwoitym poziomie wypłacanego z urzędu wszystkim osobom oczyszczonym z zarzutów;
  • - domyślne orzekanie poręczenia majątkowego w rozumieniu dawnej klasycznej koncepcji kaucji.

Raport HFPC  – co w nim jest

Raport HFPR powstał głównie na podstawie analizy danych statystycznych udostępnionych lub publikowanych przez Ministerstwo Sprawiedliwości, Prokuraturę Krajową i Służbę Więzienną. Zawiera szczegółowe dane statystyczne dotyczące stosowania tymczasowego aresztowania oraz prezentuje najnowsze orzeczenia ETPC oraz sądów krajowych. Raport obejmuje okres ostatnich 10 lat.

W Raporcie zwrócono uwagę na znaczny wzrost liczby osób tymczasowo aresztowanych w okresie od 2015 do 2019 r., poprzedzony okresem systematycznego zmniejszania się tej liczby w okresie 2009-2015.

Wzrosła jednocześnie w ostatnich latach liczba osób tymczasowo aresztowanych powyżej jednego roku na etapie postępowania przygotowawczego z 38 w 2016 roku do 161 osób w 2018 roku. Wzrósł także udział tymczasowo aresztowanych cudzoziemców.

Jednocześnie jednak zmalała skuteczność wniosków prokuratorskich o zastosowanie tymczasowego aresztowania na etapie postępowania przygotowawczego osiągając najniższy od 2014 r. poziom 90,46%.

W ocenie autorów raportu na podstawie analizy wyroków strasburskich można wyróżnić kilka głównych problemów związanych ze stosowaniem tymczasowego aresztowania: długotrwałość jego stosowania; brak indywidualizacji przesłanek w postanowieniach o zastosowaniu i przedłużaniu stosowania tego środka; niebranie pod uwagę środków nieizolacyjnych; powtarzalność argumentacji w postanowieniach o przedłużeniu stosowania środka izolacyjnego; uzasadnianie całego okresu trwania tymczasowego aresztowania głównie surowością grożącej kary lub charakterem zarzucanego czynu. Ich zaniepokojenie budzi  nowelizacja Kodeksu karnego przeprowadzona ustawą z dnia 13 czerwca 2019 roku o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, w której proponuje się podniesienie w znaczący sposób górnych granic zagrożenia karą w przypadku znacznej liczby typów przestępstw. Biorąc pod uwagę znaczenie przesłanki „surowej kary grożącej oskarżonemu” przy stosowaniu tymczasowego aresztowania, nie sposób pozbyć się refleksji, że podnoszenie, i to znaczne, górnych granic zagrożenia może mieć istotny wpływ na zwiększenie się w przyszłości liczby orzeczonych aresztów.

Przeprowadzone badania dały autorom Raportu podstawę do sformułowania następujących rekomendacji:

  • uchylenie przesłanki „surowej kary grożącej oskarżonemu” (art. 258 § 2 k.p.k.) jako najczęściej stosowanej i najłatwiejszej do użycia przesłanki stosowania aresztowania;
  • uchylenie części przepisu art. 258 § 1 pkt 1 in fine w zakresie w jakim wskazuje, że tymczasowe aresztowanie i pozostałe środki  zapobiegawcze można stosować, gdy oskarżony nie ma w kraju stałego miejsca pobytu;
  • przeniesienie do Kodeksu postępowania karnego wprost treści art. 5 ust. 3 EKPC, aby nie było wątpliwości co do braku kolizji rozstrzygnięć Kodeksu postępowania karnego z ustaleniami EKPC i żeby w związku z tym było oczywiste dla każdego sędziego krajowego, że „każdy […] aresztowany […] ma prawo być sądzony w rozsądnym terminie albo zwolniony na czas postępowania. Zwolnienie może zostać uzależnione od udzielenia gwarancji zapewniających stawienie się na rozprawę”.
  • wprowadzenie maksymalnego czasu trwania tymczasowego aresztowania, bez możliwości dalszego przedłużania tego środka;
  • zmiany redakcji rozdziału 28 Kodeksu postępowania karnego poprzez zmianę kolejności omawiania środków zapobiegawczych od najmniej dolegliwego do tymczasowego aresztowania jako środka ultima ratio;
  • wprowadzenie do Kodeksu postępowania karnego nowego środka zapobiegawczego w postaci aresztu domowego lub/i elektronicznego monitorowania, a także łączenia ze sobą środków nie izolacyjnych;
  • wprowadzenie wyższych wartości pieniężnych przyznawanych w ramach odszkodowania i zadośćuczynienia za niesłuszny areszt, a także obowiązkowe informowanie sędziów, którzy brali udział w orzekaniu w tych przypadkach o konsekwencjach finansowych ich działań.

Zaprezentowane raporty nie są jedynymi dotyczącymi tego zagadnienia wydanymi w ostatnim czasie. Własny raport przedstawiła w 2018 r. także Komisja Praw Człowieka działająca przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Tymczasowe aresztowanie było uwzględnione także w raporcie dotyczącym sytuacji w Polsce przedstawionym w 2019 r. przez Komitet ds. Przeciwdziałania Torturom Rady Europy .

Warto wiedzieć, że 8 stycznia 2016 . Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności dwóch przepisów dotyczących tymczasowego aresztowania: art. 258 § 2 k.p.k. (przesłanka surowej kary) oraz art. 263 § 7 k.p.k. (brak maksymalnego terminu stosowania tymczasowego aresztowania).

Choć TK oddalił wniosek RPO powołując się na fakt, że oba przepisy zostały zmienione w kwietniu 2016 r., w dniu 17 lipca 2019 r. wydał postanowienie sygnalizacyjne wskazujące, iż usunięcie z porządku prawnego obu zaskarżonych przepisów jest niezbędne dla zapewnienia spójności systemu prawnego. W uzasadnieniu TK wskazał, że uznaje oba te przepisy za niezgodne z Konstytucją RP.

Dyskusja podczas panelu:

Adwokat Radosław Baszuk

Całkowicie podzielam wnioski obu raportów.

Odpowiedzialność za wzrost liczby tymczasowych aresztowań ponosi populizm penalny, który znalazł szczególnie podatny grunt w Polsce. Ponadto w praktyce sądów stosowanie aresztowania stało się czynnością rutynową i powtarzalną – stąd znikome uzasadnienia. Nie bez winy jest samo orzecznictwo sądowe, w tym Sądu Najwyższego, które ugruntowało wykorzystywanie przesłanki surowej grożącej kary jako samoistnej przesłanki stosowania tymczasowego aresztowania.

Niewątpliwie powodem najniższego poziomu aresztowań w 2015 r. było wejście w życie w lipcu 2015 r. reformy postępowania karnego, która wprowadziła większą transparentność wniosków agrestowych i szersze możliwości działania obrońcy.

W Polsce mamy technicznie bardzo dobry system dozoru elektronicznego. Jest on niezagospodarowany z powodu braku odpowiednich rozwiązań prawnych, a ma „wolne moce przerobowe”.

Sędzia Arkadiusz Krupa

Dziś sędziowie są krytykowani za obszerne, rozwlekłe uzasadnienia. Z jednej strony problemem są zatem za długie, z drugiej – za krótkie uzasadnienia.

Pokutuje mentalność, zgodnie z którą sąd jest „przedłużeniem” prokuratora i oczekuje się skazania każdej osoby, która została oskarżona. Widać to nawet na egzaminie sędziowskim! I właśnie mentalność jest elementem niezwykle istotnym, bowiem omawiany problem ma charakter systemowy.

Kolejnym aspektem wartym uwzględnienia są współczesne „choroby cywilizacyjne”, np. przemoc w rodzinie. Co ma zrobić sędzia, który wie, że osoba stająca przed nim stosuje przemoc i dalej będzie ją stosować? Nie ma innych systemowych rozwiązań, często areszt jest jedynym sposobem ochronienia pokrzywdzonego. To też trzeba mieć na uwadze.

Dr Piotr Kładoczny

Musimy przełamać skojarzenie tymczasowego aresztowania z karą. Tymczasowe aresztowanie dotyczy przecież osoby jeszcze niewinnej!

Istotne jest działanie na poziomie prokuratorskim, bo sądy niewątpliwie większą wiarę dają wnioskom prokuratorów, niż obrońców.

Postępowanie dyscyplinarne wobec Pani Sędzi Czubieniek jasno wskazuje, że władza życzy sobie zwiększenia poziomu stosowania tymczasowego aresztowania.

Adwokaci i radcowie prawni  w obronie obywateli. Spotkanie w Biurze RPO w Międzynarodowym Dniu Praw Człowieka

Data: 2019-12-10
  • RPO Adam Bodnar spotkał się z kilkudziesięcioma adwokatami i radcami prawnymi, którzy przez ostatnie cztery lata występowali w obronie osób zatrzymywanych, legitymowanych i na inne sposoby nękanych
  • Spotkanie zorganizowano z inicjatywy aktywistów, którym prawnicy nieśli pomoc: wyciągali z posterunków policji po zatrzymaniu, pomagali składać wnioski, bronili w sądzie
  • Okazuje się bowiem, że w obronie wartości konstytucyjnych występuje w calej Polsce – pro bono, czyli bez honorarium – kilkadziesiąt osób. A nikt nie wie o skali ich zaangażowania
  • Prawnicy ci dostali od RPO osobiste podziękowania – w formie dyplomów z motywem KonsTYtucJA

- Szanowni Państwo, dzielni koledzy i koleżanki – zwrócił się 10 grudnia 2019 r. do zebranych w Biurze RPO sędzia SN i były adwokat Stanisław Zabłocki. – To jest Wasz wielki dzień.

Sędzia Zabłocki mówił o roli adwokatów w chwilach, gdy władza skręca w stronę autorytaryzmu. Przypomniał przedwojenny proces brzeski. Przypominał nazwiska bohaterskich adwokatów z przeszłości. – Widzę ich znowu przed sobą, tylko młodszych. Bo to Wy nimi jesteście – zwrócił się do zebranych. - To Wy sprawiacie, że „słowo bezczelne i nadęte pychą” z wiersza Wisławy Szymborskiej stanie się – tak jak pisała – „strzępkiem zawieruchy”

W czasie spotkania wystąpił też adw. Jacek Taylor i opowiedział o swoich doświadczeniach z lat 80., kiedy bronił osób oskarżanych o nielegalną działalność związkową i tzw. działalność antypaństwową (jego klienci są dziś uznawani za bohaterów narodowych). Cytował Olgę Tokarczuk, która w noblowskiej mówiła, że „co się wydarza, a nie zostaje opowiedziane przestaje istnieć i umiera”. - Dlatego trzeba opowiadać o działaniach adwokatów – mówił.

Wystąpił także dziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie Mikołaj Pietrzak.

W drugiej części rozmowa dotyczyła wymiany doświadczeń.

 

RPO o wadach projektów pouczeń dla podejrzanego, pokrzywdzonego i świadka

Data: 2019-11-18
  • Napisane hermetycznym językiem; niezrozumiałe dla osób bez wykształcenia prawniczego; niespełniające wymogów prawa europejskiego
  • Tak RPO ocenia ministerialne projekty wzorów pouczeń o uprawnieniach i obowiązkach podejrzanego, pokrzywdzonego oraz świadka w sprawach karnych
  • Nie wskazują one, kto, kiedy, jak i gdzie składa określone pismo procesowe i jakie uprawnienie w ten sposób realizuje
  • Zabrakło też informacji, że prawo do obrońcy przysługuje podejrzanemu już od pierwszej chwili zatrzymania

Minister Sprawiedliwości przesłał Rzecznikowi Praw Obywatelskich do zaopiniowania projekty rozporządzeń w sprawie określenia wzorów pouczeń o uprawnieniach i obowiązkach tych grup w postępowaniu karnym.

- Wzory nie wskazują, kto, kiedy, jak i gdzie składa określone pismo procesowe lub dokonuje danej czynności prawnej oraz jakie uprawnienie w ten sposób realizuje – ocenia Adam Bodnar.

Nie stanowią one skutecznego środka ochrony praw uczestników postępowania. Osoba niemająca wykształcenia prawniczego nie dowie się z nich o swej sytuacji prawnej i o możliwościach podjęcia działań bez konieczności skorzystania z pomocy profesjonalnego prawnika.

Wbrew uzasadnieniu projektów język wzorów pouczeń nie jest  prosty i przystępny. Pouczenia nie zwracają się ku obywatelowi jako odbiorcy komunikatu. To suchy opis praw, z którego osoba nieposiadająca wykształcenia prawniczego nie jest w stanie wiele wyczytać.

Pouczenia dla podejrzanego i pokrzywdzonego nie spełniają wymogów dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/13/UE z 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym oraz dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/29/UE z 25 października 2012 r. ustanawiającej normy minimalne w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

Według obu dyrektyw informacje powinny być udzielane prostym i przystępnym językiem, z uwzględnieniem szczególnych potrzeb osób podejrzanych, oskarżonych i pokrzywdzonych.

Pouczenia dla podejrzanego

Zabrakło informacji, że prawo do pomocy adwokata lub radcy prawnego przysługuje podejrzanemu już od pierwszej chwili zatrzymania. A stanowi o tym dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE z  22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Dyrektywa ta powinna była zostać wprowadzona do polskiego prawa do 2016 r. Resort sprawiedliwości uznał jednak, że polskie przepisy są z nią zgodne, a żadne zmiany nie są potrzebne. Tymczasem Komitet ONZ Przeciwko Torturom wskazał niedawno, że Polska powinna zapewnić zgodność swego prawa i praktyki z tą dyrektywą.

W pouczeniu jednym ciągiem zawiadamia się podejrzanego zarówno o prawie do składania wyjaśnień, jak o prawie do odmowy składania wyjaśnień lub odmowy odpowiedzi na pytania, bez konieczności podania przyczyn. Oba te prawa powinno się wyszczególnić w osobnych punktach.

Równie nieczytelne jest określenie prawa do korzystania z obrońcy. Wskazano możliwość skorzystania z pomocy obrońcy wybranego przez siebie, jak i z obrońcy z urzędu. Są to jednak dwa zupełnie różne uprawnienia.

Wskazanie zaś, że o obrońcę z urzędu można się ubiegać w terminie 7 dni od złożenia aktu oskarżenia może wprowadzać w błąd. Zgodnie bowiem z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/1919 z 26 października 2016 r. w sprawie pomocy prawnej z urzędu dla podejrzanych i oskarżonych w postępowaniu karnym oraz dla osób, których dotyczy wniosek w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania, prawo do żądania obrońcy z urzędu przysługuje już w momencie pozbawienia wolności. Dyrektywa ta wymaga, aby pomoc obrońcy z urzędu była zapewniona bez zbędnej zwłoki, najpóźniej przed przesłuchaniem przez policję, inny organ ścigania lub organ sądowy.

Pouczenia dla pokrzywdzonego

Analiza wzoru pouczenia dla pokrzywdzonego prowadzi do wniosku, że nie realizuje ono obowiązku informacyjnego wynikającego z dyrektywy 2012/29.

Wskazuje ona: ”Przy pierwszym kontakcie z właściwym organem powinny zostać przekazane informacje o zwrocie kosztów, np. w formie ulotki informującej o podstawowych warunkach zwrotu kosztów”. Wzór pouczenia ogranicza się zaś do zdania: „W zależności od wyniku procesu kosztami wynajęcia pełnomocnika może zostać obciążony oskarżony”. Nie wynika z tego, kto, kiedy, jak i gdzie składa dane pismo, by dostać zwrot kosztów.

Według dyrektywy „przekazywane informacje powinny być wystarczająco szczegółowe, by zagwarantować traktowanie ofiar z szacunkiem oraz umożliwić im podejmowanie świadomych decyzji co do udziału w postępowaniu. W tym kontekście szczególnie istotne znaczenie mają informacje umożliwiające ofierze poznanie aktualnego stanu postępowania. Dotyczy to również informacji pozwalających ofierze na podjęcie decyzji dotyczącej zaskarżenia decyzji o odmowie ścigania”. Tymczasem wzór nie podaje konsekwencji nieskorzystania przez pokrzywdzonego z uprawnień i niezłożenia pism procesowych w wyznaczonych terminach.

Dyrektywa wskazuje, że „należy uznać, że prawo ofiar do bycia wysłuchanym zostało zapewnione, gdy ofiary mają możliwość złożenia oświadczeń lub wyjaśnień na piśmie”. Na takie uprawnienie nie wskazuje wzór pouczenia.

Zgodnie z dyrektywą „należy udostępnić środki chroniące bezpieczeństwo i godność ofiar oraz członków ich rodzin przed wtórną lub ponowną wiktymizacją, zastraszaniem oraz odwetem, takie jak środki tymczasowe, nakazy ochrony bądź sądowe zakazy lub nakazy powstrzymywania się od określonych czynności” oraz że „ofiarom, które zostały uznane za narażone na ponowną i wtórną wiktymizację, zastraszanie oraz odwet, należy zaoferować odpowiednie środki, by chronić je podczas postępowania karnego”. Pouczenie nie zawiera jakichkolwiek informacji o środkach zapobiegawczych dla ochrony praw osoby pokrzywdzonej.

Pouczenia dla świadka

Informacja, że świadek może być wezwany telefonicznie lub w inny sposób, dosłownie powtarza artykuł Kodeksu postępowania karnego. Celowe byłoby jednak podanie przykładowych innych sposobów.

Co do możliwości dochodzenia zwrotu kosztów podróży konieczne jest wskazanie, w jakiej formie świadek może tego dochodzić i jaki ma termin na złożenie takiego wniosku (a to zaledwie 3 dni). Brak odpowiedniego pouczenia może prowadzić do niedotrzymania tego terminu, a tym samym do utraty prawa do zwrotu kosztów. Ponadto projekt milczy o możliwości dochodzenia zwrotu kosztów podróży także przez osobę towarzyszącą świadkowi.

Obecnie przepisy dopuszczają jedynie pomoc psychologiczną dla świadków i osób im najbliższych. Po noweli z 12 lipca 2017 r. Prawa o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw, nie ma już w nich mowy o pomocy prawnej dla świadków. Umieszczanie zatem w pouczeniu informacji, że pomoc prawna finansowana z Funduszu Sprawiedliwości jest dostępna, należy uznać za wprowadzenie w błąd.

Adam Bondar zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry by poinformował go o zakresie i sposobie uwzględnienia tych uwag.

II.5150.5.2019

Po kasacji RPO skazany z lekką niepełnosprawnością intelektualną będzie miał ponowny proces

Data: 2019-11-15
  • Mężczyzna z lekką niepełnosprawnością intelektualną został skazany za oszustwo przy wzięciu kredytu
  • Sąd nie zbadał poczytalności oskarżonego, choć w aktach miał informacje, które powinny były go do tego skłonić
  • W efekcie sąd nie przyznał mu obrońcy z urzędu
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i nakazał ponowny proces; zwolnił też skazanego z więzienia

Rzecznik Praw Obywatelskich - nie przesądzając ostatecznego rozstrzygnięcia – złożył kasację na korzyść skazanego. Mógł on bowiem zostać pozbawiony konstytucyjnego prawa do obrony. Kwestia jego poczytalności wymagała dogłębnego wyjaśnienia – czego sąd zaniechał. Dlatego raz jeszcze zbada sprawę.

Wyrok sądu

C. B. oskarżono o to, że dla uzyskania 25 tys. zł kredytu "doprowadził bank do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem". Podczas zawierania umowy przedłożył bowiem nierzetelne zaświadczenie o wysokości zarobków. Wprowadził tym bank w błąd co do swojej sytuacji finansowej i zamiaru spłaty zobowiązania.

W 2017 r. sąd rejonowy uznał oskarżonego za winnego i skazał na dziesięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Orzekł też obowiązek naprawienia szkody bankowi i zapłatę niemal 25 tys. zł.

Wyrok nie został skutecznie zaskarżony, wobec czego uprawomocnił się. Sąd nie sporządził pisemnego uzasadnienia orzeczenia.

Kasacja RPO

Rzecznik zarzucił wyrokowi rażące naruszenie przepisów. Sąd zaniechał bowiem wyjaśnienia istotnych okoliczności dotyczących stanu i poziomu rozwoju umysłowego oskarżonego, wpływu tego na jego poczytalność oraz na możliwość samodzielnego udziału w procesie. Z materiału dowodowego wynika, że oskarżony jest osobą upośledzoną umysłowo, w wyniku czego doszło do rażącego naruszenia prawa do obrony.

W śledztwie C.B. wskazywał, że jest osobą zdrową, nieleczoną psychiatrycznie. W protokole brak jest również informacji o ewentualnym upośledzeniu podejrzanego. Nie było jej również w akcie oskarżenia.

Uwadze sądu uszło jednak, że w aktach jest opinia sądowo-psychologiczna w sprawie przesłuchania świadka (w takiej roli C.B. początkowo występował w śledztwie). Wynika z niej obniżony względem normy poziom jego funkcjonowania intelektualnego. Jest też zapis, że uczył się  w trybie specjalnym. Według opinii jego zeznania jedynie w ograniczonym zakresie są wartościowym materiałem dla śledztwa.

Z kolei w sprzeciwie od wydanego początkowo wyroku nakazowego oskarżony wskazywał, że od urodzenia jest upośledzony umysłowo w stopniu lekkim. Orzeczenie o niepełnosprawności otrzymał przed ukończeniem 16. roku życia. Twierdził też, że nie miał nic wspólnego z zarzucanym mu przestępstwem i że „wykorzystano jego niepełnosprawność i brak rozeznania”.

Kodeks postępowania karnego zobowiązuje sąd do wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności danej sprawy. Jest nią zaś m.in.. stan szeroko pojętego zdrowia psychicznego oskarżonego, tj. wystąpienie choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego lub innego zaburzenia psychicznego, które mogą rzutować na możliwość rozeznania znaczenia czynu i pokierowania jego postępowaniem. Wiąże się to również z prawem do obrony i gwarancjami procesowymi osób, co do których zachodzą uzasadnione wątpliwości co do ich poczytalności - w postaci konieczności ustanowienia obrońcy z urzędu.

Materiał dowodowy powinien był zatem wzbudzić w sądzie wątpliwości co do  stanu rozwoju umysłowego oskarżonego i jego poczytalności. Sąd winien był to wyjaśnić, tym bardziej że oskarżony stawił się na rozprawie. Sąd mógł więc uzyskać wiadomości dotyczące jego opóźnienia rozwojowego, doprecyzowania wątpliwości co do edukacji specjalnej, leczenia w poradni zdrowia psychicznego czy orzeczenia o niepełnosprawności. Sąd mógł też zasięgnąć opinii biegłych.

Tymczasem sąd w ogóle pozbawił się możliwości ustalenia, czy zachodzą wątpliwości co do poczytalności podsądnego. Materiał dowodowy uniemożliwia rozstrzygnięcie, czy implikowało to obronę obligatoryjną, czy też możliwość przypisania mu czynu choćby w stanie ograniczonej poczytalności.

Zaniechanie to mogło pozbawić oskarżonego konstytucyjnego prawa do obrony. Konsekwencją tego uchybienia było nierozważenie ewentualnego ustanowienia obrońcy z urzędu. Chodzi bowiem o to, aby w pełni chronić prawa osób wobec których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że nie są w stanie w sposób samodzielny oraz racjonalny prowadzić swojej obrony.

W kasacji RPO wnosił o uchylenie wyroku i zwrot sprawy sądowi rejonowemu.

Orzeczenie SN

15 listopada 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt II KK 218/19) uwzględnił kasację i nakazał sądowi ponowne rozpoznanie sprawy. Jeszcze we wrześniu 2019 r. SN wstrzymał też wykonanie kary wobec skazanego.

II.510.78.2018

Nierówne traktowanie kandydatów na oficerów. Wystąpienie Rzecznika do MON

Data: 2019-10-31
  • Trzem absolwentkom Akademii Marynarki Wojennej wstrzymano nominacje oficerskie. Dwie odwołują się w procesie o ściąganie na egzaminach językowych; sprawę trzeciej sąd prawomocnie umorzył 
  • Tymczasem oficerami zostali już inni podchorążowie, których sprawy warunkowo umorzono. W przeciwieństwie do tych koleżanek przyznali się do winy
  • Skoro przyznanie się do ściągania nie narusza niezbędnej do promocji nieposzlakowanej opinii, to czemu nominacji nie dostają też te trzy kobiety?
  • Według RPO doszło do nierównego traktowania kandydatów na żołnierzy zawodowych ze względu na kryterium „nieposzlakowanej opinii”

Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy, których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – ocenił Adam Bodnar.

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, aby rozważył możliwość wystąpienia do prezydenta RP o mianowanie także tych trzech kobiet-podchorążych na pierwszy stopień oficerski.

Podchorążowie oskarżeni o ściąganie na egzaminie

W 2015 r. podchorążowie Akademii Marynarki Wojennej (AMW) w Gdyni mieli korzystać z niedozwolonej pomocy podczas egzaminów z języka angielskiego. Odpowiedzi dostawali na telefony w czasie rzeczywistym, przy użyciu specjalnego sprzętu elektronicznego. Zostali oskarżeni o "wyłudzenie poświadczenia nieprawdy przez podstępne wprowadzenie w błąd funkcjonariusza publicznego upoważnionego do wystawienia dokumentu" lub o nakłanianie do tego. Kodeks karny przewiduje za to karę do 3 lat pozbawienia wolności.

Znaczna część podchorążych i podchorążyn, którym postawiono zarzuty, przyznała się do winy. Ich sprawy Wojskowy Sąd Garnizonowy (na wniosek prokuratury wojskowej) warunkowo umorzył tytułem próby na okres od roku do dwóch lat, stwierdzając jednocześnie ich winę. Ta grupa otrzymała już patenty oficerskie, co zarazem oznacza powołanie do zawodowej służby wojskowej. Przyznanie się do winy i szybkie zakończenie postępowania umożliwiło im zatem rozpoczęcie kariery zawodowej w wojsku.

W gorszym położeniu znalazły się zaś osoby, które - uważając się za niewinne -postanowiły skorzystać z przysługujących im środków ochrony. Ich kariera zawodowa została wstrzymana do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Tak uczyniły trzy absolwentki AMW, które nie przyznały się do zarzutów. Były one planowane do promocji oficerskiej zgodnie ze swym rocznikiem (w 2016 – jedna i w 2017 r. – dwie). Jednak to nie nastąpiło.  

W maju 2019 r. Wojskowy Sąd Garnizonowy warunkowo umorzył postępowanie karne wobec nich, wyznaczając okres próby na rok. Dwie odwołały się do sądu II instancji, który w początkach października 2019 r. zwrócił ich sprawy sądowi I instancji. Wobec trzeciej wyrok I instancji uprawomocnił się w czerwcu 2019 r.

Pełnomocnicy tych absolwentek zwrócili się do RPO. Rzecznik poprosił o wyjaśnienia dyrektora Departamentu Kadr MON. Ponadto jego przedstawiciel  dokonał kontroli przestrzegania praw i wolności obywatelskich w AMW i w wydziale Żandarmerii Wojskowej.

Pod jakimi warunkami można zostać oficerem

Z wyjaśnień dyrektora Departamentu Kadr wynika, że przeszkodą w otrzymaniu nominacji oficerskich przez absolwentki są niezakończone postępowania karne. W ocenie dyrektora sam fakt popełnienia przestępstwa negatywnie wpływa na ocenę kandydata na żołnierza zawodowego. Należy jednak ocenić charakter przestępstwa i postawę oskarżonego, dlatego sprawę każdego podchorążego należy rozpatrywać „stosownie do zaistniałych okoliczności”.

– Prawomocne zakończenie postępowania umożliwi analizę wyroku, a także okoliczności każdej ze spraw i podjęcie przez Ministra Obrony Narodowej decyzji o ewentualnym wystąpieniu do prezydenta RP z wnioskiem o mianowanie podchorążych na  stopień oficerski – wskazał dyrektor.

Warunkiem powołania do zawodowej służby wojskowej żołnierza służby kandydackiej jest ukończenie uczelni wojskowej i mianowanie na stopień podporucznika. Na pierwszy stopień oficerski mianuje prezydent RP na wniosek Ministra Obrony Narodowej. Postępowanie określa rozporządzenie prezydenta RP. Umożliwia ono głowie państwa zwrócenie wniosku w celu uzupełnienia i wycofanie wniosku przez  MON – gdy po jego przedstawieniu będą ujawnione fakty podważające zasadność mianowania. Przedstawiając prezydentowi RP wniosek o mianowanie na oficera, minister ocenia, czy podchorąży spełnia wymagania.  Jednym z nich jest nieposzlakowana opinia kandydata.

Wnioski RPO

Znaczna część podchorążych, którym zarzucono przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy, przyznała się do winy. Otrzymali patent oficerski oraz powołanie do zawodowej służby wojskowej. W gorszym położeniu znalazły się osoby, które uważając się za niewinne, skorzystały ze swych praw. Ich karierę wstrzymano do prawomocnego zakończenia postępowania.

Niezależnie od oceny takiego postępowania z punktu widzenia art. 42 ust. 3 Konstytucji („Każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu”), RPO wskazuje, że do zawodowej służby wojskowej powołano podchorążych – niektórych jeszcze w okresie próby –  których winę co do przestępstwa wyłudzenia poświadczenia nieprawdy stwierdzono prawomocnym wyrokiem.

Wynika z tego, że korzystanie/udzielanie niedozwolonej pomocy w trakcie egzaminów zawodowych nie narusza kryterium nieposzlakowanej opinii. W ocenie resortu obrony dopiero pozytywne i prawomocne zakończenie postępowania spowoduje, że znikają przeszkody podważające zasadność mianowania na pierwszy stopień oficerski – podkreśla Adam Bodnar.

Zgodnie z prawem, po zwrocie sprawy I instancji orzeczenie surowsze niż uchylone można wydać, jeśli wyrok zaskarżono na niekorzyść oskarżonego. Tymczasem apelacje wniesiono na korzyść dwu podchorążych. W najgorszym wypadku zapadnie zatem taki sam wyrok, jak wobec pozostałych podchorążych.

A dwie z trzech podchorążyn w sprawie niedozwolonej pomocy przy egzaminie zostały uniewinnione w postępowaniu dyscyplinarnym w 2016 r. Wobec tego ich postawa etyczna z punktu widzenia Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej nie budzi wątpliwości.

W sprawie doszło zatem do nierównego traktowania (art. 32 ust. 1 w związku  z art. 42 ust. 3 Konstytucji) kandydatów na żołnierzy zawodowych pod kątem kryterium „nieposzlakowanej opinii”.

Wątpliwości Rzecznika wzbudził także status prawny trzech podchorążyn. Dwie z nich od dwóch lat (a trzecia – od trzech) pozostają w służbie kandydackiej. A zdały one wszystkie egzaminy, spełniając warunki promocji na pierwszy stopień oficerski. Ponadto etaty w jednostkach wojskowych, na które zainteresowane otrzymały przydział, są zablokowane.  

Z relacji tych podchorążyn wynika, że oddają honory młodszym rocznikom, które wcześniej były przez nie służbowo nadzorowane i kontrolowane w ramach służb wewnętrznych, a były promowane w latach ubiegłych. Podlegają też one służbie dyżurnej młodszych roczników, które weryfikują ich wyjścia i powroty z przepustek.

W ocenie trzech podchorążyn ich obecny status żołnierek służby kandydackiej spowodował, że stały się obiektem plotek. Sytuacja ta jest interpretowana w sposób karykaturalny, co uznają one za ingerencję w godność żołnierki. Kadra odbiera to zaś jako przejaw głębokiej niesprawiedliwości i nadinterpretacji przepisów.

RPO jest świadomy, że przesłanki zwolnienia żołnierza lub żołnierki w służbie kandydackiej są bardziej rygorystyczne niż wobec żołnierza i żołnierki zawodowej. Jednak oszukiwanie na egzaminie, poza kwalifikacją i oceną prawnokarną, narusza także standardy etyczne wynikające zarówno z Kodeksu Honorowego Podchorążego Akademii Marynarki Wojennej, jak i Kodeksu Honorowego Żołnierza Zawodowego Wojska Polskiego.

– Powoływanie do zawodowej służby wojskowej żołnierzy,  których wina została stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu, przy jednoczesnym blokowaniu osób, które uważając się za niewinne korzystają z przysługujących przepisami prawa narzędzi odwoławczych, jest w mojej ocenie głęboko niesprawiedliwe i narusza zasady współżycia społecznego – podkreślił Adam Bodnar.

WZF.7043.61.2019

Bez wysłuchania podejrzanego sąd zamknął go w zakładzie psychiatrycznym. Kasacja RPO

Data: 2019-10-21
  • Sąd umieścił pana Sylwestra w zakładzie psychiatrycznym jako osobę niepoczytalną, która nie może odpowiadać za zarzucane mu przestępstwa 
  • Nie dochował jednak obowiązku wysłuchania go, choć biegli lekarze uznali, że może on stawać przed sądem
  • Sąd powinien był zapewnić jego udział w posiedzeniu, mimo że on sam od tego się uchylał - wskazał RPO, który złożył kasację na korzyść mężczyzny

To kolejna interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie osób, które weszły w konflikt z prawem, a z powodu niepełnosprawności umysłowej lub faktu, że chorują psychicznie, są uznawane za niepoczytalne. Wtedy sąd umarza postępowanie karne i decyduje o umieszczeniu sprawcy w zakładzie psychiatrycznym w ramach tzw. środka zabezpieczającego (najczęściej – bezterminowo). Może przy tym dochodzić do różnych nieprawidłowości, jak np. niewysłuchanie podejrzanego przez sąd i oparcie się jedynie na opiniach lekarzy. 

Sąd zamknął podejrzanego w zakładzie, choć go nie przesłuchał 

Tak właśnie było w sprawie pana Sylwestra. Rzecznik wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił decyzję sądu o umieszczeniu go w zakładzie psychiatrycznym. Sprawa powinna wrócić do sądu rejonowego, który ma zapewnić udziału obywatela w swym posiedzeniu. Chodzi bowiem o zasadność stosowania środka bardzo drastycznie ingerującego w wolności obywatelskie - co wymaga wysłuchania danej osoby przez sąd.

Mężczyzna był podejrzany o znieważenie funkcjonariusza  publicznego, stosowanie wobec niego przemocy lub groźby w celu zmuszenia do go zaniechania czynności oraz o znęcanie się nad zwierzętami. Prokuratura wniosła, by sąd umorzył postępowanie karne ze względu na niepoczytalność podejrzanego i umieścił go w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym.

W 2013 r. sąd rejonowy rozpoznał sprawę na posiedzeniu pod nieobecność pana Sylwestra. Nie podjął on bowiem sądowego wezwania (dwukrotnie awizowanego); ponadto odmówił przyjęcia wezwania od policjanta. Na posiedzeniu była zaś obecna jego adwokatka z urzędu.

Sąd uwzględnił wniosek prokuratora o zastosowanie środka zabezpieczającego. Postanowienie sądu nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

RPO: sąd ma wysłuchać podejrzanego 

Orzeczenie zapadło z rażącym naruszeniem przepisów postępowania, ponieważ obecność podejrzanego na posiedzeniu była obowiązkowa. Stanowi to tzw. bezwzględną przyczynę odwoławczą, którą sąd musi uwzględnić z mocy prawa.

W myśl art. 354 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego udział podejrzanego w posiedzeniu w sprawie umorzenia postępowania z powodu niepoczytalności sprawcy i zastosowania środka zabezpieczającego jest - co do zasady - obowiązkowy. Nie bierze on udziału jedynie wtedy, gdy z opinii biegłych wynika, że byłoby to niewskazane. Jednakże nawet wówczas sąd może uznać udział podejrzanego za konieczny. 

Tymczasem z opinii sądowo-psychiatrycznej i psychologicznej wynika, że pan Sylwester może brać udział w czynnościach procesowych i stawać przed sądem. Wobec tego sąd rejonowy nie mógł decydować o losie obywatela pod jego nieobecność.

To, że podejrzany sam pozbawił się możliwości uczestniczenia w posiedzeniu, niczego nie zmienia. – Podstawowym obowiązkiem sądu rejonowego było podjęcie działań, które zapewniłyby osobiste uczestnictwo podejrzanego w posiedzeniu – wskazuje RPO. Prawidłowe procedowanie umożliwi bowiem sądowi bezpośrednią styczność z podejrzanym.

Dlatego Rzecznik wniósł o uchylenie zaskarżonego postanowienia i przekazanie sprawy sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania.

II.510.618.2017

Komitet ONZ upomina się o europejską dyrektywę gwarantującą realne prawo do obrony

Data: 2019-10-17
  • W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu od samego momentu zatrzymania. Od lat upomina się o to Rzecznik Praw Obywatelskich
  • O realizacji tego prawa mówi dyrektywa 2013/48/UE, która powinna była zostać wprowadzona do polskiego prawa do 2016 r. 
  • Resort sprawiedliwości uznał jednak, że polskie przepisy są z nią zgodne, a żadne zmiany nie są potrzebne 
  • Tymczasem Komitet ONZ Przeciwko Torturom wskazał niedawno, że Polska powinna zapewnić zgodność swego prawa i praktyki z tą dyrektywą

Jak wskazuje Rzecznik, powołując się na rekomendacje Komitetu wobec Polski, rezultatem niedostosowania polskiego prawa do dyrektywy może być np. skierowanie przez Komisję Europejską tej sprawy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Adam Bodnar wystąpił w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości.

O zagwarantowanie - zgodne ze standardami europejskimi - każdemu podejrzanemu prawa do efektywnego i swobodnego kontaktu z adwokatem na jak najwcześniejszym etapie postępowania RPO apeluje od dawna. Gwarancja kontaktu takiej osoby zatrzymanej z obrońcą już od  chwili zatrzymania skutecznie chroniłaby ją przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy (wskazuje na to m.in. sprawa Tomasza Komendy).

18 kwietnia 2017 r. Rzecznik przedstawił szczegółową analizę przypadków tortur przez policję i wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, aby zapewnić każdemu adwokata od razu po zatrzymaniu. Mimo ponaglenia do premiera, dotychczas nie dostał odpowiedzi MS.

Czego dotyczy dyrektywa 

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE generalnie dotyczy prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym. Powinna była zostać wprowadzona do krajowego porządku prawnego do 27 listopada 2016 r. Nie przyjęto jednak żadnych aktów w celu wykonania tego obowiązku.

Stosuje się ją do podejrzanych lub oskarżonych od chwili poinformowania ich o tym przez właściwe organy. Status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata przysługuje również świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie. Wtedy należy przesłuchanie zawiesić, aby dana osoba mogła skorzystać z pomocy adwokata.

Przepisy Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Wątpliwości RPO budził m.in. brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem. Konieczność niezwłocznego przesłuchania podejrzanego po ogłoszeniu mu postanowienia o  zarzutach - przy braku podstaw prawnych umożliwiających odbycie wcześniej konsultacji z obrońcą -  narusza wynikające z dyrektywy prawa dostępu do adwokata "przed przesłuchaniem”.

Dyrektywa gwarantuje poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z adwokatem zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Kpk przewiduje zaś możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą.

Rzecznik za konieczne uznawał określenie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby też określić konsekwencje uznania przez sąd  niezasadnego ograniczenia prawo podejrzanego do obrońcy. Byłaby to przede wszystkim niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych pod nieobecność obrońcy – proponował RPO. 

Zwracał też uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem.

- W wyniku przeprowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości analizy obowiązujących przepisów uznano, że są one zgodne z postanowieniami dyrektywy - napisał w 2018 r. do RPO ówczesny wiceminister sprawiedliwości Łukasz Piebiak. MSZ, które odpowiada za przekazanie Komisji Europejskiej informacji na temat stanu wdrożenia aktów unijnych do prawa polskiego, potwierdziło zgodność prawa polskiego z dyrektywą. W związku z tym nie zachodziła potrzeba wprowadzania jakichkolwiek zmian w ustawodawstwie krajowym – dodawał wiceminister.

RPO powołuje się na rekomendacje Komitetu ONZ

W związku z tym stanowiskiem resortu RPO wskazał ministrowi Zbigniewowi Ziobrze na rekomendacje Komitetu ONZ Przeciwko Torturom (CAT) z  9 sierpnia 2019 r. wobec Polski. Komitet ten nadzoruje realizację Konwencji ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. przez jej strony. Podczas 67. sesji CAT 22-24 lipca 2019 r. w Genewie rozpatrywano okresowe sprawozdanie Polski z realizacji Konwencji. 

Komitet podkreślił, że Polska powinna podjąć skuteczne działania, aby zapewnić zgodność polskiego prawa i praktyki z instrumentami międzynarodowymi, których jest stroną, a zwłaszcza z dyrektywą 2013/48.

Niepokój Komitetu budzi fakt, że osoby pozbawione wolności nadal nie mogą w praktyce korzystać z możliwości kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym przed pierwszym przesłuchaniem już od chwili zatrzymania.

Jak podkreślił Komitet, policjanci nie są świadomi swej odpowiedzialności za dostarczenie listy adwokatów i radców prawnych dostępnych z urzędu osobom, które takiej pomocy wymagają.

Opóźnienia w uzyskaniu pomocy prawnej mogą prowadzić do sytuacji, w której obrońca nie będzie uczestniczył w pierwszym przesłuchaniu osoby zatrzymanej. Wyznaczenie prawnika z urzędu może zaś zająć od kilku dni do kilku tygodni. Nie jest on zatem w stanie wziąć udziału w pierwszym przesłuchaniu.

Komitet zwrócił uwagę, że w niektórych komisariatach brakuje pokoi gwarantujących poufność rozmowy z adwokatem - niektóre spotkania odbywają się na korytarzach i w obecności funkcjonariuszy.

Wątpliwości CAT budzą również przepisy Kpk, które ograniczają poufność komunikacji zatrzymanego z adwokatem, zwłaszcza że tego typu ograniczenia mogą trwać do 14 dni i nie podlegają kontroli sądu.

Komitet ma zastrzeżenia wobec faktu, że prokuratorzy mogą decydować o tym, iż podejrzany może zostać przesłuchany bez udziału obrońcy.

W ocenie Rzecznika niepodjęcie działań, na których mówi Komitet, może wywołać takie konsekwencje, jak:

  • w sytuacji uznania przez Komisję Europejską, że Polska uchybiła swym zobowiązaniom poprzez niedostosowanie swego prawa do dyrektywy 2013/48, może ona wydać uzasadnioną opinię w sprawie, a sprawę skierować do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej;
  • niewdrożenie dyrektywy będzie rodzić odpowiedzialność odszkodowawczą państwa członkowskiego;
  • niewdrożenie dyrektywy w praktyce może oznaczać bezpośrednie jej stosowanie przez sądy w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwe podważanie legalności czynności procesowych sprzecznych z jej wymogami.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

II. 5150.9.2014

Jak wygląda problem dyscyplinarnych postępowań wobec adwokatów. Odpowiedź NRA

Data: 2019-09-03
  • Ludzie skarżą się RPO, że adwokatów, którzy zawinili wobec klientów chroni źle pojęta solidarność środowiskowa
  • Naczelna Rada Adwokacka odpowiada Rzecznikowi, że sytuacja się poprawia, m.in. dzięki możliwościom, jakie daje nowy adwokacki Regulamin. Średni czas na rozpatrzenie sprawy w sądzie adwokackim wynosi teraz tylko 3 miesiące

Problem przewlekłego sposobu prowadzenia postępowań dyscyplinarnych wobec adwokatów jest sygnalizowany Rzecznikowi Praw Obywatelskich od lat. Ludzie skarżą się, że jeśli adwokat ma postępowanie dysycyplinarne, to obwiniony oraz organy dyscyplinarne posługują się obstrukcją procesową w celu doprowadzenia do przedawnienia, a w konsekwencji uniknięcia odpowiedzialności przez obwinionych. Tego typu przekonanie jest wyrazem odbierania opisanego zachowania w kategorii źle pojmowanej solidarności zawodowej i z pewnością nie przyczynia się do budowania zaufania społecznego wobec członków samorządów prawniczych.

Rzecznik pytał więc w piśmie z 19 lipca 2019 r., co w tej sprawie robi samorząd adwokacki.

- Od listopada 2018 r. obowiązuje już nowy Regulamin działania rzeczników dyscyplinarnych i zastępców rzeczników dyscyplinarnych oraz trybu i sposobu ich wyboru. Dzięki jego postanowieniom sytuacja ulega poprawie – napisał prezes Naczelnej Rady Adwokackiej Jacek Trela.

  • Zawarte w Regulaminie rozwiązania wymuszają szybkie sposoby doręczeń (poczta e-mail), co ma w zamiarze oszczędzić czas.
  • W sprawach zagrożonych przedawnieniem została wprowadzona instytucja sygnalizowania przedawnienia, także sądom dyscyplinarnym izb adwokackich przez rzeczników dyscyplinarnych izb adwokackich.
  • Na aktach spraw dyscyplinarnych umieszcza się datę przedawnienia karalności zarzucanego deliktu dyscyplinarnego.
  • Jeśli dochodzenie dyscyplinarne trwa ponad rok, rzecznik dyscyplinarny Izby Adwokackiej obejmuje to postępowanie bezpośrednim nadzorem.
  • Zobowiązano zastępców rzeczników dyscyplinarnych izb do składania, nie rzadziej niż co trzy miesiące, sprawozdań co do terminowości prowadzonych dochodzeń dyscyplinarnych.
  • Rzecznicy dyscyplinami izb adwokackich zobowiązani są, co najmniej dwa razy w roku, do przeprowadzania narady ze swoimi zastępcami. Każde postępowanie toczące się ponad 6 miesięcy wymaga wydania postanowienia o przedłużeniu dochodzenia, w uzasadnieniu którego należy wskazać czynności, które mają być przeprowadzone oraz termin ich przeprowadzenia.

Z informacji przedstawionych przez Prezesa Wyższego Sądu Dyscyplinarnego wynika, że średni czas oczekiwania na rozpatrzenie sprawy to okres zaledwie 3 miesięcy. Prezydium Naczelnej Rady Adwokackiej planuje również wprowadzenie dodatkowych instrumentów pozwalających na monitorowanie terminów spraw na etapie postępowania przed izbowymi sądami dyscyplinarnymi.

VII.5151.9.2018

 

 

 

Czy planowana komisja ds. pedofilii ma zastąpić sądy? RPO ma wątpliwości

Data: 2019-08-26
  • RPO ma wątpliwości, czy komisja ds. pedofili powinna móc wpisywać do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym osoby, wobec których postępowania karne umorzono z powodu przedawnienia
  • Komisja ma bowiem decydować o ich winie. Tymczasem zgodnie z Konstytucją każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego winy prawomocnym wyrokiem nie stwierdzi sąd 
  • Czy dopuszczalne jest zatem powoływanie organów quasi-sądowych, orzekających w sprawach właściwych dla sądów? - pyta Rzecznik
  • Zarazem podkreśla konieczność zapewnienia praw ofiar przestępstw seksualnych, zwłaszcza tych, którzy nie ukończyli 15. roku życia

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił  marszałek Sejmu Elżbiecie Witek opinię o projekcie ustawy powołującej Państwową Komisję ds. wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 (druk sejmowy nr 3663).

Właściwy jest sam cel ustawy - wobec ujawnionych w ostatnim czasie niedostatków ochrony prawnej małoletnich ofiar przestępczości na tle seksualnym (m.in. chodzi o film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”). Jednak przyznanie Komisji prawa do wydawania postanowień o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym budzi wątpliwości z perspektywy ochrony prawa do prywatności (art. 47 Konstytucji i  art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) oraz standardów odpowiedzialności karnej (art. 42 Konstytucji oraz art. 6 EKPCz). 

Rzecznik pozytywnie ocenia działania legislacyjne dla zapewnienia ochrony praw ofiar przestępstw seksualnych, przy szczególnym uwzględnieniu tych, którzy w chwili ich popełnienia nie ukończyli 15. roku życia. Docenia pochylenie się nad sytuacją osób dorosłych, które dopiero po dłuższym czasie są gotowe, by mówić o przemocy z dzieciństwa. 

Nie ma wątpliwości, że problem powinien zostać rozwiązany. Uprawnienia Komisji mają przede wszystkim wymiar prewencyjny i edukacyjny. Istotne jest również wsparcie ofiar. - Można jednak postawić pytanie, czy konieczne jest powoływanie kolejnego organu do tych celów, czy też może część zadań Komisji nie może być wykonywana przez istniejące organy - podkreśla RPO. 

Podstawowym organem ochrony praw jednostki są bowiem sądy. Ponadto funkcjonują takie organy, jak np. Rzecznik Praw Dziecka. Dlatego powołanie nowego organu powinno być powiązane z rzetelną analizą jego pozycji ustrojowej i zakresu kompetencji.

Wpis do Rejestru może ujawniać ofiary pedofilów

Zasadnicze wątpliwości Rzecznika budzą uprawnienia Komisji do wpisywania osób do Rejestru, który jest częścią Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Na mocy ustawy z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, od 1 października 2017 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejscowości, w których przebywają osoby skazane za najpoważniejsze przestępstwa na tle seksualnym. Druga część rejestru, gromadząca również informacje o pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, jest dostępna tylko dla przedstawicieli określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości oraz instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone także numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

W trakcie prac nad tamtą ustawą Rzecznik wyrażał zastrzeżenia co do zgodności z Konstytucją przepisów o publicznym rejestrze. Miał wątpliwości z punktu widzenia zgodności z prawem do prywatności (art. 47 i 51 Konstytucji)  nie tyle w odniesieniu do sprawcy przestępstw, ile ewentualnych pokrzywdzonych z kręgu bliskich członków rodziny, jak również w ogóle członków rodziny (w małych społecznościach łatwo zidentyfikować takie osoby). 

Wątpliwości te potwierdziły się w praktyce. Do RPO wpływały wnioski członków rodzin osób (w tym dzieci), których dane trafiły do Rejestru. 22 lutego 2018 r. Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości, wskazując na wtórną wiktymizację ofiar. Do dziś nie uzyskał odpowiedzi, mimo interwencji u Prezesa Rady Ministrów.

Projekt ustawy o Komisji rozszerza Rejestr o osoby, które może ona wpisać. Przewiduje, że w przypadku odmowy wszczęcia albo umorzenia postępowania z powodu przedawnienia karalności przestępstwa pedofilii, prokurator albo sąd przekazuje sprawę Komisji. Po postępowaniu wyjaśniającym może ona zdecydować o wpisie w Rejestrze lub nie wydać takiego postanowienia. Dane te mają być dostępne bez ograniczeń na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

To sąd decyduje o wpisie do Rejestru

Dotychczas w Rejestrze umieszczano dane osób skazanych za przestępstwa na tle seksualnym, a także tych, wobec których warunkowo umorzono postępowanie lub orzeczono środki zabezpieczające (w określonych przypadkach sąd może orzec, że dane sprawcy nie trafią do Rejestru). Są tam  także dane nieletnich, wobec których orzeczono środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze albo którym wymierzono karę na podstawie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. 

Oznacza to, że umieszczenie danych osoby w Rejestrze jest konsekwencją orzeczenia sądu, przy zachowaniu konstytucyjnych gwarancji oraz niezależności sądów i niezawisłości sędziów. 

- Należy zatem zadać pytanie, czy wobec funkcjonowania w Polsce systemu sądownictwa, dopuszczalne jest powoływanie na podstawie ustawy organów quasi- sądowych orzekających w sprawach właściwych dla sądów – wskazuje Rzecznik. Chodzi o kwestię odpowiedzialności karnej, co do której Konstytucja przewiduje szczególnie silne gwarancje praw jednostki (art. 42 Konstytucji). 

Konstytucyjne prawo do sądu gwarantuje każdemu obronę jego interesów przed niezawisłym organem kierującym się wyłącznie obowiązującym w państwie prawem (wyrok TK z 12 marca 2002 r.). TK co prawda dopuszcza, aby pewne spory dotyczące sytuacji prawnej jednostki były rozstrzygane przez organy niesądowe. Ale to kompetencją sądów musi być jednak ostateczna weryfikacja rozstrzygnięcia organu. 

Jest wysoce wątpliwe, że może to mieć miejsce w wypadku odpowiedzialności karnej. Postępowanie prowadzone przez Komisję odnosi się bowiem do kwestii winy, a postanowienie Komisji jest podstawą umieszczenia danych osoby w Rejestrze. 

Tymczasem zgodnie z art. 42 ust. 3 Konstytucji każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Domniemanie niewinności gwarantuje również art. 6 ust. 2 EKPCz. A postępowanie przed komisją nie uwzględnia gwarancji właściwych dla postępowania karnego (art. 42 ust. 2 Konstytucji oraz art. 6 ust. 3 EKPCz).

W ocenie Rzecznika, realizacja celu ustawodawcy - unikania odpowiedzialności przez sprawców przestępstw seksualnych wobec dzieci - powinna się raczej wiązać ze zmianą terminów przedawnienia ścigania tych przestępstw. W takim wypadku sprawy rozstrzygałby sąd, przy zachowaniu wszystkich gwarancji procesowych.

RPO ma nadzieję, że zgłoszone wątpliwości uda się usunąć w toku prac parlamentarnych.

VII.501.136.2019

Rzecznik wnosi, by prezydent zaskarżył do TK zmiany w procesie karnym

Data: 2019-08-07
  • O zaskarżenie do Trybunału Konstytucyjnego trzech zmian w Kodeksie postępowania karnego Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Prezydenta RP
  • Chodzi o możliwość prowadzenia procesu przez sąd pod nieobecność obrońcy i oskarżonego, którą należycie usprawiedliwili
  • Inny przepis pozwala sądowi odwoławczemu skazać oskarżonego, wobec którego sąd I instancji warunkowo umorzył postępowanie, a ponadto - wymierzyć karę dożywocia, która nie zapadła w I instancji
  • Prokurator miałby też prawo wstrzymać wykonanie decyzji sądu o uchyleniu aresztu wobec podejrzanego po wpłacie kaucji wyznaczonej przez sąd

19 lipca 2019 r. Sejm uchwalił nowelizację Kodeksu postępowania karnego oraz niektórych innych ustaw.  2 sierpnia Senat nie wniósł do niej poprawek.

W przekonaniu Rzecznika trzy zmiany w  Kpk - dotyczące art. 257 § 3, art. 378a i art. 454 - nie powinny stać się częścią polskiego porządku prawnego. Ich ewentualne wyeliminowanie pozostanie bez szkody dla reszty ustawy. Zawiera ona bowiem wiele trafnych rozwiązań, mających na celu usprawnienie i przyspieszenie rozpatrywania spraw karnych.

7 sierpnia 2019 r. RPO wystąpił do prezydenta Andrzeja Dudy z postulatem skierowania wniosku do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności tych trzech przepisów. W ocenie Rzecznika są one nie do pogodzenia z gwarancjami wyznaczającymi minimalne standardy, do których przestrzegania Polska zobowiązała się, przystępując do konwencji, umów i struktur międzynarodowych. Przepisy te z dużym prawdopodobieństwem mogą doprowadzić do postępowań przeciwko Polsce przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. 

Sądzony pod usprawiedliwioną nieobecność 

Art. 378a k.p.k. przewiduje możliwość prowadzenia postępowania dowodowego przez sąd w sytuacji, gdy ani obrońca ani oskarżony nie są obecni na rozprawie, a ich nieobecność jest należycie usprawiedliwiona. W ocenie RPO rozwiązanie to nie tylko zaprzecza istocie usprawiedliwienia nieobecności uczestnika postępowania oraz roli lekarza sądowego, ale przede wszystkim należycie nie gwarantuje prawa oskarżonego do obrony. 

Samo w sobie przeprowadzenie dowodu pod usprawiedliwioną nieobecność oskarżonego, przy jednoczesnej usprawiedliwionej nieobecności obrońcy, stanowi w sposób oczywisty naruszenie istoty prawa do obrony wypływającego z art. 42 ust. 2 Konstytucji, art. 14 MPPOiP i art. 6 EKP. Narusza też dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym. Stoi też w sprzeczności z zasadą prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Skazanie w drugiej instancji - po warunkowym umorzeniu sprawy w pierwszej 

Konsekwencją zmian w art. 454 Kpk  jest możliwość skazania przez sąd odwoławczy oskarżonego, wobec którego sąd I instancji warunkowo umorzył postępowanie oraz możliwość orzeczenia przez sąd odwoławczy kary dożywotniego pozbawienia wolności, która nie została orzeczona przez sąd I instancji. Obecnie w tych przypadkach sąd odwoławczy jest zobowiązany uchylić wyrok i zwrócić sprawę I instancji do ponownego rozpoznania.

Zmiana pozbawia oskarżonego możliwości kwestionowania rozstrzygnięcia o karze w kontroli instancyjnej. Uniemożliwia też wniesienie kasacji na zasadach ogólnych - nie może być ona zlożona wyłącznie z powodu niewspółmierności kary. Jest to zatem oczywiste naruszenie prawa do sądu, zasady dwuinstancyjności postępowania (art. 78 Konstytucji) oraz zasady lojalności państwa wobec obywateli, leżącej u podstaw zasady państwa prawnego (art. 2  Konstytucji). Oskarżony, wobec którego warunkowo umorzono postępowanie nie jest skazanym. Zmiana stoi tez w oczywistej sprzeczności z art. 14 ust. 5 MPPOiP, który gwarantuje osobie skazanej prawo odwołania się do sądu wyższej instalacji w celu ponownego rozpatrzenia orzeczenia o winie i karze zgodnie z ustawą. 

Prokurator przejmie rolę sądu przy zamianie aresztu na kaucję

Rozwiązanie z art. 257 § 3 Kpk będzie miało ten skutek, że o wykonalności postanowienia sądu I instancji o uchyleniu tymczasowego aresztowania i zastosowania w to miejsce poręczenia majątkowego będzie decydować nie sąd – jak obecnie – ale prokurator. Jeśli bowiem sprzeciwi się on zmianie aresztu na kaucję, to taka decyzja sądu stawałaby się wykonalna dopiero z dniem jej uprawomocnienia (czyli po zbadaniu zażalenia prokuratora na tę decyzję).

Zmiana ta spowoduje, że sąd stanie się jedynie wykonawcą decyzji prokuratora, co kłóci się z gwarancyjną rolą sądu (art. 45 Konstytucji). Może to nawet być kwestionowane z punktu widzenia zasady, że władza sądownicza jest władzą oddzieloną od innych władz (art. 10 Konstytucji). Narusza to także zasadę "równości broni" stron postępowania karnego. Czyni bowiem z prokuratora podmiot decyzyjny postępowania, którego wniosków sąd nie może nie uwzględnić.

II.510.930.2019
 

Zatrzymany, którego zwolniono bez zarzutu, musi mieć dostęp do akt sprawy

Data: 2019-07-23
  • Osoba, którą zatrzymano, a potem zwolniono bez zarzutów, nie ma prawa dostępu do akt sprawy, co uniemożliwia jej zażalenie na takie zatrzymanie
  • Nie jest bowiem stroną postępowania przygotowawczego, wobec czego nie przysługuje jej prawo dostępu do akt 
  • Zdaniem RPO narusza to konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego, prawo dostępu obywatela do dotyczących go urzędowych dokumentów oraz prawo do sądu i obrony
  • Jawne muszą być bowiem wszystkie materiały, które uzasadniały zatrzymanie

- Żaden przepis expressis verbis nie zabrania zatrzymanemu, któremu następnie nie postawiono zarzutów, dostępu do akt sprawy. Jednocześnie brak jest przepisu, który by na to zezwalał – wskazuje Adam Bodnar. To luka w polskim prawie, która nie ma żadnego uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych. Należałoby zatem wprowadzić przepis umożliwiający zatrzymanemu dostęp do akt sprawy w celu uruchomienia mechanizmu sądowej weryfikacji zasadności i legalności jego zatrzymania.

Skarga obywatela

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi, że został zatrzymany, a następnego dnia zwolniony. Nigdy nie przedstawiono mu żadnego zarzutu. Mimo jego starań, nie umożliwiono mu dostępu do akt sprawy - z braku takiej podstawy prawnej w Kodeksie postępowania karnego.

Zgodnie z art. 156 § 5 i 5a Kpk, jeżeli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, w toku postępowania przygotowawczego jego akta udostępnia się stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym. Ponieważ zatrzymany, któremu nie przedstawiono potem zarzutów, nie jest stroną postępowania, nie uzyskuje statusu podejrzanego – nie przysługuje mu zatem prawo dostępu do akt postępowania przygotowawczego czy akt w związku z aresztowaniem.

Argumenty RPO za zmianą prawa

W ocenie RPO pozbawienie takiego zatrzymanego prawa dostępu do akt stanowi naruszenie art. 2 (zasada praworządności) oraz art. 42 ust. 2 (prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania) w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (wolność i jej ograniczenia).

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że prawo do obrony jest nie tylko fundamentalną zasadą procesu karnego, ale także elementarnym standardem demokratycznego państwa prawnego. Prawo to należy rozumieć szeroko, jako przysługujące każdemu od chwili wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego aż do wydania prawomocnego wyroku i jego wykonania.

Jeszcze dalej idą najnowsze orzeczenia Sądu Najwyższego, według których nie formalne postawienie zarzutu popełnienia przestępstwa, lecz już pierwsza czynność organów procesowych skierowana na ściganie określonej osoby czyni ją podmiotem prawa do obrony.

Skoro zatem prawo do obrony materializuje się z podjęciem pierwszej czynności procesowej, to zakres akt, które winny być udostępnione zatrzymanemu i jego adwokatowi, powinien być wyznaczany przez efektywność prawa do obrony. Jawne muszą być więc wszystkie te materiały postępowania przygotowawczego, które uzasadniają zatrzymanie.

Taka sytuacja stanowi również naruszenie art. 41 ust. 2 Konstytucji (każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia). Chodzi o zapewnienie jednostce kontroli prawidłowości działania organów państwa. Jak wynika z orzecznictwa TK, gwarancje te odnoszą się także do osób, które były pozbawione wolności, lecz zostały uwolnione przed wniesieniem odwołania do sądu. Postępowanie sądowe ma umożliwić pokrzywdzonemu dochodzenie prawa do odszkodowania z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności.

Ponadto brak dostępu do akt sprawy narusza art. 51 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Podstawą decydowania o statusie prawnym danej osoby nie mogą być bowiem jakiekolwiek dokumenty i informacje, które pozostawałyby niedostępne, jako tajne, dla osoby zainteresowanej.

Jest to również niezgodne ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według art. 5 ust. 4 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności każdy, kogo pozbawiono wolności, ma prawo odwołania się do sądu w celu ustalenia legalności pozbawienia wolności. Z orzecznictwa ETPCz wynika, że procedura musi być kontradyktoryjna i gwarantować „równość broni” między stronami. Nie jest ona zapewniona, jeżeli adwokatowi odmawia się dostępu do akt.

Ta luka w polskim prawie budzi też wątpliwości z perspektywy prawa unijnego. Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/13/UE z 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym, w przypadku gdy osoba zostaje zatrzymana i aresztowana, państwa członkowskie zapewniają jej lub obrońcy dostęp do dokumentów, które mają istotne znaczenie dla skutecznego zakwestionowania legalności zatrzymania lub aresztowania.

Brak regulacji dostępu do akt osób zatrzymanych, które nie uzyskały statusu strony postępowania, jest sprzeczny z art. 7 ust. 1 tej dyrektywy. Usunięcie tej luki w polskim prawie powinno było nastąpić do 2 czerwca 2014 r. Nowa regulacja powinna przewidywać nie tylko prawo dostępu do akt osobie zatrzymanej, ale również prawo do złożenia zażalenia na odmowę dostępu do akt.

Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany prawa. 

II.511.437.2019

Lekko niepełnosprawny intelektualnie mężczyzna skazany bez obrońcy. Kasacja RPO

Data: 2019-07-23
  • Mężczyzna z lekką niepełnosprawnością intelektualną został skazany za oszustwo wobec banku przy wzięciu kredytu
  • Sąd nie zbadał jednak poczytalności oskarżonego, choć w aktach sprawy miał informacje, które na to wskazywały
  • W efekcie obywatel mógł zostać pozbawiony konstytucyjnego prawa do obrony, bo sąd nie przyznał mu obrońcy z urzędu
  • Jest to zaś konieczne wobec osób, co do których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że same nie mogą racjonalnie się bronić

Dlatego - nie przesądzając ostatecznego rozstrzygnięcia - Rzecznik Praw Obywatelskich złożył Sądowi Najwyższemu kasację na korzyść skazanego.  Kwestia jego poczytalności wymagała bowiem dogłębnego wyjaśnienia – czego sąd zaniechał. Powinien zatem raz jeszcze zbadać całą sprawę.

Wyrok sądu

C. B. oskarżono o to, że chcąc uzyskać 25 tys. zł kredytu konsumpcyjnego doprowadził bank do niekorzystnego rozporządzenia własnym mieniem. Podczas zawierania umowy przedłożył bowiem nierzetelne zaświadczenie o wysokości zarobków, czym wprowadził bank w błąd co do swojej sytuacji finansowej i zamiaru spłaty zobowiązania.

W 2017 r. sąd rejonowy uznał oskarżonego za winnego i skazał go na dziesięć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu. Orzekł też obowiązek naprawienia szkody bankowi i zapłatę niemal 25 tys. zł.

Wyrok nie został skutecznie zaskarżony, wobec czego uprawomocnił się. Sąd nie sporządził pisemnego uzasadnienia orzeczenia.

Kasacja RPO

Rzecznik zarzucił wyrokowi rażące naruszenie przepisów prawa procesowego.  Sąd zaniechał bowiem wyjaśnienia istotnych okoliczności dotyczących stanu i poziomu rozwoju umysłowego oskarżonego, wpływu tego na jego poczytalność oraz na możliwość samodzielnego udziału w procesie. Z materiału dowodowego wynika, że oskarżony jest osobą upośledzoną umysłowo, w wyniku czego doszło do rażącego naruszenia prawa do obrony.

W śledztwie C.B. wskazywał, że jest osobą zdrową, nieleczoną psychiatrycznie. W protokole brak jest również informacji o ewentualnym upośledzeniu podejrzanego. Nie było jej również w akcie oskarżenia.

Uwadze sądu uszło jednak, że w aktach jest opinia sądowo-psychologiczna w sprawie przesłuchania świadka (w takiej roli procesowej C.B. początkowo występował w śledztwie). Wynika z niej obniżony względem  normy poziom jego funkcjonowania intelektualnego. Jest też zapis, że uczył się  w trybie specjalnym. Według opinii jego zeznania jedynie w ograniczonym zakresie są wartościowym materiałem dla śledztwa.

Z kolei w sprzeciwie od wydanego początkowo wyroku nakazowego oskarżony wskazywał, że od urodzenia jest upośledzony umysłowo w stopniu lekkim. Orzeczenie o niepełnosprawności otrzymał przed ukończeniem 16. roku życia. Twierdził też, że nie miał nic wspólnego z zarzucanym mu przestępstwem i że „wykorzystano jego niepełnosprawność i brak rozeznania”.

Kodeks postępowania karnego zobowiązuje sąd do wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności danej sprawy. Jest nią zaś m.in.. stan szeroko pojętego zdrowia psychicznego oskarżonego, tj. wystąpienie choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego lub innego zaburzenia psychicznego, które mogą rzutować na możliwość rozeznania znaczenia czynu i pokierowania jego postępowaniem. Wiąże się to również z prawem do obrony i gwarancjami procesowymi osób, co do których zachodzą uzasadnione wątpliwości co do ich poczytalności - w postaci konieczności ustanowienia obrońcy z urzędu.

Materiał dowodowy powinien zatem wzbudzić w sądzie wątpliwości co do  stanu rozwoju umysłowego oskarżonego i jego poczytalności. Sąd powinien był to wyjaśnić, tym bardziej że oskarżony stawił się na rozprawie. Sąd mógł więc uzyskać wiadomości dotyczące jego opóźnienia rozwojowego, doprecyzowania wątpliwości co do edukacji specjalnej, leczenia w poradni zdrowia psychicznego czy orzeczenia o niepełnosprawności. Sąd mógł też zasięgnąć opinii biegłych.

Tymczasem sąd w ogóle pozbawił się możliwości ustalenia, czy zachodzą wątpliwości co do poczytalności podsądnego. Dotychczas zgromadzony materiał dowodowy uniemożliwia rozstrzygnięcie, czy implikowało to obronę obligatoryjną, czy też możliwość przypisania mu czynu choćby w stanie ograniczonej poczytalności.

Zaniechanie to mogło pozbawić oskarżonego konstytucyjnego prawa do obrony. Konsekwencją tego uchybienia było nierozważenie ewentualnego ustanowienia obrońcy z urzędu. Chodzi bowiem o to, aby w pełni chronić prawa osób wobec których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że nie są w stanie w sposób samodzielny oraz racjonalny prowadzić swojej obrony.

Kasacja wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy sądowi rejonowemu.

II.510.78.2018

Rodzeństwo skazano po wojnie za podpisanie volkslisty, choć pomagało Polakom. Kasacja Rzecznika

Data: 2019-07-02
  • Rodzeństwo z Żywiecczyzny zostało po II wojnie światowej skazane za podpisanie volkslisty
  • W 1947 r. sąd nie wziął jednak pod uwagę zeznań świadków, że rodzeństwo podczas wojny czynnie pomagało Polakom
  • Podsądni twierdzili, że podpisali volkslistę w obawie przed niemieckimi prześladowaniami
  • RPO wniósł by Sąd Najwyższy uchylił wyrok, bo sąd pominął zeznania na ich korzyść i nie zbadał, czy w ogóle powinni podlegać karze

22 października 1947 r. Sąd Okręgowy w W. uznał obywateli II RP Adolfinę, Helenę, Roberta i Michała S. za winnych podpisania volkslisty w lutym 1942 r. Takie zgłoszenie przynależności do narodowości niemieckiej było karalne na mocy dekretu z 28 czerwca 1946 r. o odpowiedzialności karnej za odstępstwo od narodowości w czasie wojny 1939-1945. Groziło za to do 10 lat więzienia.

Bracia zostali skazani na 6 miesięcy pozbawienia wolności, a siostry - na 7 miesięcy. Całej czwórce na 2 lata odebrano prawa publiczne i obywatelskie. Orzeczono też przepadek na rzecz Skarbu Państwa wszystkich ich udziałów własnościowych w nieruchomości.

Kasacja RPO

W kasacji do SN Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucił wyrokowi z 1947 r. naruszenie prawa procesowego. Ówczesny sąd nie oparł bowiem wyroku na całokształcie materiału dowodowego. W rezultacie nie uwzględniono okoliczności wyłączających karalność podpisania volkslisty.

Według art. 4 dekretu z 28 czerwca 1946 r. nie podlegał karze, kto zgłosił przynależność do narodowości niemieckiej w celu uniknięcia ciężkiego prześladowania ze strony władz niemieckich za trwanie przy swojej narodowości - jeżeli prześladowania nie można było bez szczególnych trudności uniknąć w inny sposób. Karze nie podlegał także ten, kto mimo zgłoszenia przynależności do narodowości niemieckiej brał udział w walkach wyzwoleńczych albo dobrowolnie wstąpił do wojska lub organizacji wolnościowej, walczących z państwem niemieckim lub z nim sprzymierzonym, albo też z narażeniem wolności lub życia okazywał czynnie pomoc społeczeństwu polskiemu.

Rodzeństwo wskazywało, że na volkslistę wpisali się m.in. z obawy o grożące im kary za udzielaną pomoc Polakom oraz groźby osadzenia w obozie koncentracyjnym. Ponadto ich siostra chorowała psychicznie, co groziło że Niemcy ją zamordują (jak inne osoby z niepełnosprawnością intelektualną). I przed wpisaniem na volkslistę i już po rodzeństwo czynnie pomagało ludności pochodzenia polskiego. M.in. dzięki ich interwencji ks. Franciszek Smolarek wydostał się z obozu koncentracyjnego. Udostępniali Polakom radio (co było przez Niemców karane). Podczas okupacji przechowywali też rzeczy Polaków, którzy obawiali się ich konfiskaty przez Niemców. Uchronili również młodą dziewczynę przed wywózką na roboty do Niemiec.

Ponadto prowadząc sklep rzeźniczy, rodzeństwo wielokrotnie sprzedawało Polakom mięso i tłuszcz bez kartek lub po zaniżonych cenach. Gdy kontrola wykazała brak 1000 kg mięsa i odpowiednich kartek żywnościowych, siostry trafiły do niemieckiego więzienia (na rok oraz na trzy lata).

Sąd Okręgowy w W. przesłuchał 16 świadków. Część z nich potwierdziła, że oskarżeni czynnie pomagali ludności pochodzenia polskiego oraz wpisali się na volkslistę ze względu na groźby wywiezienia ich do obozu koncentracyjnego.

Brak uzasadnienia wyroku z 1947 r. uniemożliwia wprawdzie analizę motywów rozstrzygnięcia sądu, nie oznacza jednak niemożliwości stwierdzenia, że sąd pominął przesłanki umożliwiające wyłączenie karalności wobec całej czwórki.

W ocenie Rzecznika sąd nie wziął pod uwagę zeznań świadków korzystnych dla rodzeństwa. Nie oparł zatem wyroku na całokształcie okoliczności ujawnionych w toku przewodu sądowego, lecz dokonał wybiórczej i dowolnej oceny dowodów. Oznaczało to naruszenie ówcześnie obowiązującego Kodeksu postępowania karnego.

Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z 21 grudnia 1948 r. pogląd, że pomoc udzielana poszczególnym jednostkom lub grupom nie jest pomocą udzielaną społeczeństwu polskiemu w rozumieniu art. 4 dekretu z 28 czerwca 1946 r., nie da się utrzymać. Udzielając pomocy jednostce, można więc w zasadzie okazać pomoc społeczeństwu. Ponadto SN wskazał, że art. 4 dekretu może mieć zastosowanie do sytuacji, gdy wskutek działalności na rzecz społeczeństwa polskiego osoba była przez władze niemieckie represjonowana i były stosowane na nią  naciski w kierunku zgłoszenia przynależności do narodowości niemieckiej.

Rzecznik wniósł, by Sad Najwyższy uchylił wyrok sądu z 1947 r. i umorzył postępowanie wobec skazanych z powodu przedawnienia karalności czynu (co nastąpiło 9 maja 1955 r.).

II.511.575.2015

SN: sądy źle zastosowały przepisy o recydywie. Skuteczna kasacja Rzecznika

Data: 2019-06-18
  • Oskarżony o oszustwa został prawomocnie skazany jako recydywista, co miało wpływ na wysokość kary 
  • Rzecznik wniósł w jego sprawie kasację, bo sądy błędnie zastosowały przepisy o powrocie do przestępstwa
  • Sąd Najwyższy uznał kasację i zwrócił sprawę sądowi odwoławczemu

Mężczyzna został w 2014 r. skazany przez Sąd Rejonowy w L. na 2 lata pozbawienia wolności za dwa oszustwa ze stycznia i lutego 2012 r. Sąd zastosował wobec niego art. 64 par. 1 Kodeksu karnego. Stanowi on, że jeżeli sprawca skazany za przestępstwo umyślne na karę pozbawienia wolności popełnia w ciągu 5 lat po odbyciu co najmniej 6 miesięcy kary umyślne przestępstwo podobne do tego, za które był już skazany, sąd może wymierzyć karę w wysokości do górnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę.

Wyrok utrzymał Sąd Okręgowy w L., który oddalił  apelacje obrony i oskarżonego jako "oczywiście bezzasadne".

Kasację na korzyść skazanego wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Według Rzecznika orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Polegało ono na zastosowaniu art. 64 par. 1 Kk mimo braku ustawowych przesłanek do przyjęcia, że oskarżony popełnił zarzucany mu czyn w warunkach powrotu do przestępstwa. Kasacja wnosiła o uchylenie wyroku II instancji i zwrot sprawy sądowi okręgowemu do postępowania odwoławczego.

Prawomocne skazanie mężczyzny w innej sprawie - z czego miała wynikać recydywa - nastąpiło 31 marca 2011 r. wyrokiem Sądu Apelacyjnego w W. Skazał go on wtedy za oszustwa na 4 lata i 6 miesięcy pozbawienia wolności i grzywnę. Na poczet kary zaliczono czas tymczasowego aresztowania od stycznia do grudnia 2006 r. Resztę karę odbywał od marca 2012 r. - już po popełnieniu przestępstw przypisanych mu w zaskarżonym przez RPO wyroku.

W ocenie Rzecznika Sąd Rejonowy w L. prawidłowo ustalił, że od upływu ponad 11-miesięcznego okresu tymczasowego aresztowania do popełnienia przez oskarżonego dwóch oszustw z 2012 r. minęło ponad 5 lat. Zarazem sąd ten uznał, ze „nie można przyjąć, iż jest to tożsame z upływem ponad 5 lat od wykonania kary. Odbycie kary w tym okresie stało się bowiem faktem dopiero w chwili wydania prawomocnego wyroku. W innym wypadku skazanie z zaliczeniem odległego (stosowanego kilka lat wstecz aresztu) nigdy nie wiązałoby się z działaniem w warunkach powrotu do przestępstwa.”

Sąd Okręgowy w L. podzielił wnioski sądu rejonowego. Dostrzegł wprawdzie, że w ramach tymczasowego aresztowania oskarżony odbył ponad 6 miesięcy kary,  ale wyciągnął z tego błędne wnioski. Tymczasem, podstawą recydywy szczególnej w typie podstawowym jest m.in. odbycie co najmniej 6 miesięcy kary pozbawienia wolności.

RPO wskazał, że przez pojęcie odbycia kary, wbrew stanowisku tego sądu, należy rozumieć przede wszystkim faktyczne jej wykonywanie w zakładzie karnym. Następuje to również wtedy, gdy sąd zaliczy oskarżonemu okres tymczasowego aresztowania na poczet kary pozbawienia wolności w wymiarze co najmniej 6 miesięcy w sprawie, w której przypisuje mu przestępstwo umyślne, stanowiące później podstawę przypisania recydywy szczególnej w typie podstawowym.

W orzecznictwie SN utrwalony jest pogląd, iż warunek faktycznego odbywania kary w całości lub części należy uznać za spełniony również w wypadku zaliczenia na poczet  kary pozbawienia wolności okresu tymczasowego aresztowania. 

Tym samym, z chwilą uprawomocnienia się wyroku skazującego, w którym na poczet orzeczonej nim kary pozbawienia wolności zaliczono okres  tymczasowego aresztowania, okres ten staje się w świetle prawa karnego okresem odbytej kary pozbawienia wolności także w rozumieniu przepisów o powrocie do przestępstwa.

18 czerwca 2019 r. Sąd Najwyższy na rozprawie w Izbie Karnej uwzględnił kasację RPO (sygn. akt V KK 73/19).  Sprawa wraca do sądu okręgowego.

II.511.693.2018

Zmiany w prawie karnym. Opinie ekspertów

Data: 2019-06-13

Jakie skutki dla obywateli będą miały wdrażane w pośpiesznym trybie zmiany w Kodeksie karnym i innych przepisach?

Zamieszczamy opinie i uwagi do projektu ustawy przyjętej przez Sejm 16 maja 2019 r. 24 maja 2019 r.  Senat wprowadził do niej 42 poprawki.  

11 czerwca sejmowa Komisja Ustawodawcza zaopiniowała te poprawki. 13 czerwca w głosowaniu Sejm przyjął wszystkie, oprócz jednej. Teraz ustawa trafi do Prezydenta RP.

Poniżej (pod obrazkiem) Czytelnik znajdzie kompleksowe informacje o działaniach Rzecznika Praw Obywatelskich w tej sprawie.

Podpisał „volkslistę”, aby informować podziemie. SN po kasacji RPO uchylił rozstrzygnięcie z 1993 r.

Data: 2019-06-13
  • W czasie II wojny światowej obywatel polski pochodzenia austriackiego podpisał volkslistę, aby informować podziemie o działaniach okupantów
  • W 1946 r. orzeczono za to wobec niego bezterminowe umieszczenie w obozie odosobnienia z pracą przymusową; odebrano mu też prawa publiczne i  skonfiskowano majątek
  • W latach 90. jego potomek wystąpił o uznanie orzeczenia z 1946 r. za nieważne, czego sąd nie uwzględnił
  • RPO złożył kasację na korzyść nieżyjącego już pana Edwarda. Sąd Najwyższy nakazał, aby sąd ponownie rozpatrzył sprawę  

W 1940 r. pan Edward, obywatel RP pochodzenia austriackiego, za namową podziemia podpisał „volklistę”, aby informować o działaniach okupanta. W lasach będących jego własnością działali potem partyzanci; ukrywały się też osoby poszukiwane przez Niemców.

Za podpisanie „volkslisty” 15 marca 1946 r. został on skazany postanowieniem Specjalnego Sądu Karnego w K. Został bezterminowo umieszczony w miejscu odosobnienia z nakazem pracy przymusowej; odebrano mu też prawa publiczne i skonfiskowano majątek.

Zarazem sąd ocenił wtedy, że podpisanie „volkslisty” miało charakter formalny i uznał, że zasługuje on na ułaskawienie. Z prawa tego skorzystał wkrótce potem prezydent Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut. Po ułaskawieniu pana Edwarda zwolniono z obozu i przywrócono mu prawa, ale majątku nie zwrócono. Nie uchylono też samego orzeczenia sądu.

W latach 90. wystąpił o to syn nieżyjącego już pana Edwarda na podstawie ustawy z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Wskazał, że podpisał on „volkslistę" tylko po to, aby ułatwić działania podziemia, czym działał na korzyść niepodległości Polski.

W maju 1993 r. Sąd Wojewódzki w K. nie uwzględnił tego wniosku. Uzasadniając postanowienie, sąd stwierdził, że z uwagi na działanie pana Edwarda w czasie okupacji, a nie w okresie powojennym (1 stycznia 1944–31 grudnia 1956), brak jest podstawy do stwierdzenia nieważności orzeczenia Specjalnego Sądu Karnego na podstawie ustawy z 23 lutego 1991 r. Postanowienie sądu nie zostało zaskarżone przez wnioskodawcę.

Kasację od tego orzeczenia wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zarzucił sądowi rażące naruszenie prawa karnego materialnego. Polegało to na tym, że sąd błędnie uzależnił stwierdzenie nieważności orzeczenia od podejmowania działalności niepodległościowej w okresie od 1 stycznia 1944 r. do 31 grudnia 1956 r. Doprowadziło to do nieuwzględnienia wniosku, podczas gdy z art. 1 ust. 1 ustawy z  23 lutego 1991 r. jednoznacznie wynika, że czasokres ten odnosił się jedynie do daty wydania orzeczeń, których nieważność miałaby zostać stwierdzona.

Art. 1 ust.l ustawy z 23 lutego 1991 r. (obowiązujący w dacie orzekania) stanowił: „Uznaje się za nieważne orzeczenie wydane przez polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub przez organy pozasądowe w okresie od rozpoczęcia ich działalności na ziemiach polskich, począwszy od 1 stycznia 1944 r. do 31 grudnia 1956 r., jeżeli czyn zarzucony lub przypisany był związany z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego albo orzeczenie wydano z powodu takiej działalności, jak również orzeczenia wydane za opór przeciwko kolektywizacji wsi i obowiązkowym dostawom”.

Sąd Wojewódzki błędnie zatem przyjął, że artykuł ten uzależniał stwierdzenie nieważności orzeczenia od podejmowania działalności niepodległościowej w okresie od 1 stycznia 1944 r. do 31grudnia 1956 r.

Konieczne jest zatem powtórne przeprowadzenie postępowania w celu prawidłowego dokonania ustaleń w sprawie – pisał w kasacji RPO. Wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w K. do ponownego rozpoznania.

Na rozprawie 13 czerwca 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt IV KK 493/18) uchylił zaskarżone postanowienie sądu z 1993 r. Zgodnie z wnioskiem kasacji zwrócił sprawę sądowi okręgowemu.

BPK.511.90.2017

Zasady "dyscyplinarek" rzeczoznawców majątkowych budzą wątpliwości RPO

Data: 2019-06-13
  • Rzeczoznawcy majątkowi skarżą się na zasady postępowań dyscyplinarnych - odmienne niż innych zawodów zaufania publicznego
  • Prowadząca je Komisja Odpowiedzialności Zawodowej występuje w dwóch rolach: stawia zarzuty dyscyplinarne, i zarazem sama potem je bada
  • Komisja żąda też od obwinionych ujawniania informacji dotyczących sfery ich życia osobistego
  • Najczęstszą karą dysycyplinarną jest okresowe pozbawienie uprawnień, co oznacza brak środków do życia przez ten czas, gdyż znaczna część rzeczoznawców czerpie dochody tylko z tego

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Inwestycji i Rozwoju o rozważenie zmian legislacyjnych w sprawie zasad odpowiedzialności zawodowej rzeczoznawców majątkowych - tak by ukształtować je zgodnie ze standardami konstytucyjnymi

Obecne zasady (regulowane przez ustawę o gospodarce nieruchomościami i rozporządzenie Ministra) są przedmiotem skarg przedstawicieli polskiego Towarzystwa Rzeczoznawców Majątkowych. Art. 175 ustawy wskazuje, że rzeczoznawca jest zobowiązany do wykonywania czynności zgodnie z zasadami wynikającymi z przepisów prawa i standardami zawodowymi, ze szczególną starannością właściwą dla zawodowego charakteru tych czynności oraz z zasadami etyki zawodowej, kierując się zasadą bezstronności w wycenie nieruchomości.

Postępowanie z tytułu odpowiedzialności zawodowej rzeczoznawców znacząco różni się od postępowań dyscyplinarnych prowadzonych wśród innych grup zawodowych, jak np. adwokaci, radcowie prawni, notariusze czy lekarze. Nie ma w nim bowiem etapu wstępnego, w którym rzecznik dyscyplinarny danego zawodu samodzielnie bada,  czy wszcząć postępowanie dyscyplinarne. Może on np. już na wstępie odrzucić skargę, którą uzna za bezzasadną.

Tymczasem wobec rzeczoznawcy od razu wszczyna się postępowanie – jest on a priori osobą obwinioną. Dopiero potem umożliwia się mu złożenie wyjaśnień. Minister zawiadamia rzeczoznawcę o wszczęciu postępowania i przekazaniu sprawy do KOZ. A podstawą do wszczęcia postępowania, jak i  odmowy,  jest jedynie skarga. Pismo takie nie zawiera wskazania czy jest to postanowienie czy decyzja, brak w nim informacji, jakie przesłanki decydują o wszczęciu postępowania, a jakie przesądzają o odmowie jego wszczęcia; brak jest również pouczenia.

Dopiero zespół KOZ, w reakcji na pismo ministra, opracowuje listę zarzutów, a rzeczoznawca jest zawiadamiany o terminie posiedzenia zespołu KOZ. Po zakończeniu postępowania wyjaśniającego KOZ sporządza protokół, w którym występuje w dwóch rolach: jako prokurator - gdyż stawia zarzuty - oraz jako sąd, ponieważ prowadzi postępowanie dowodowe, dokonuje oceny materiału dowodowego i zasadności zarzutów oraz składa wniosek o karę dyscyplinarną albo o umorzenie postępowania.

Rzeczoznawca może zapoznać się z zarzutami dopiero w trakcie posiedzenia zespołu. Budzi to wątpliwości czy rzeczoznawca ma odpowiednio zagwarantowane możliwości przygotowania się do obrony i odparcia zarzutów.

Skarżący wskazują,  że zarzuty są przepisywane z pism skarżących i uznawane za udowodnione bez wyjaśnień. Najczęstszym uzasadnieniem jest odwołanie się do naruszenia zasady „szczególnej staranności”. To pojęcie niedookreślone, co powoduje powstawanie rozbieżności w jego interpretacji pomiędzy poszczególnymi zespołami KOZ.

Ponadto skargi wskazują na żądanie od rzeczoznawców w postępowaniach wyjaśniających ujawniania informacji dotyczących sfery ich życia osobistego. Wykracza to poza art. 175 u.n.g. W konsekwencji, może dochodzić do naruszenia prawa do ochrony osobistych informacji.

Kolejną wątpliwość budzi fakt, że rzeczoznawca może powołać pełnomocnika, który jednak nie ma prawa do udziału w postępowaniu wyjaśniającym przed zespołem KOZ. Tym samym możliwość skorzystania z pomocy pełnomocnika na tym etapie wydaje się iluzoryczna.

W przepisach nie ma też żadnych kryteriów co do stosowania kar dyscyplinarnych. W efekcie rodzaj kary ustalany jest według norm przyjętych przez dany zespół KOZ. Najczęściej wymierzaną karą jest pozbawienie uprawnień zawodowych na okres trzech lub sześciu miesięcy. W związku z tym, że znaczna część rzeczoznawców czerpie dochód jedynie z tej działalności, orzeczenie takiej kary pozbawia ich środków do życia w tym okresie - podkreśla Adam Bodnar.

Z kolei koszty postępowania poniesione przez niesłusznie obwinionego nie są mu zwracane, co podważa zaufanie obywateli do państwa. Zarówno wszczęcie postępowania, jak i jego ostateczne rozstrzygnięcie odbywa się również z pominięciem osoby pokrzywdzonej przez rzeczoznawcę. W efekcie nie zna ona ostatecznego rozstrzygnięcia, a postępowanie pomija jej stanowisko.

W ocenie Rzecznika wszystkie te okoliczności świadczą, że regulacje prawne dotyczące postępowań dyscyplinarnych rzeczoznawców majątkowych nie chronią należycie praw obwinionego. Nie korzysta on w tych postępowaniach z prawa do obrony na zasadzie odpowiedniego stosowania procedury karnej. Tymczasem zakres stosowania art. 42 Konstytucji RP obejmuje wszelkie postępowania, których celem jest ustalenie naganności ludzkiego zachowania i wymierzenie sankcji o charakterze represyjnym. Obejmuje więc nie tylko postępowanie karne sensu stricto, ale także odpowiedzialność dyscyplinarną.

VII.501.46.2018 

Przedstawiciele RPO o poprawkach Senatu do zmian Kodeksu karnego

Data: 2019-06-11
  • Przedstawiciele RPO wskazują na naruszenie Regulaminu Sejmu podczas prac nad  zamianami w Kodeksie Karnym z 16 maja 2019 r.
  • Część poprawek Senatu ocenili pozytywnie, np. rezygnację ze zmiany art. 212 Kk czy lepszą redakcję art. 200 Kk
  • Poprawki nie usuwają jednak podstawowych wad projektu, tj. nadmiernej represyjności, zbytniej ograniczenie swobody sędziowskiej i naruszenia międzynarodowych standardów ochrony praw człowieka

11 czerwca 2019 r. odbyło się posiedzenie Komisji Ustawodawczej Sejmu poświęcone rozpatrzeniu poprawek wniesionych 24 maja 2019 r. przez Senat do ustawy z 16 maja 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (druk sejmowy nr 3451).

Przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich zwrócili uwagę Komisji, że ustawa została przyjęta przez Sejm z naruszeniem art. 89 ust. 2 Regulaminu Sejmu RP. Nie został bowiem zachowany wymagany 14-dniowy termin pomiędzy przedstawieniem projektu posłom a jego pierwszym czytaniem. W konsekwencji został naruszony art. 112 Konstytucji.

Reprezentanci RPO wskazali na konkretne poprawki w uchwale Senatu, które stały się jej przedmiotem pomimo braku przedłożenia. Nie stanowiły one bowiem części projektu ustawy uchwalonej przez Sejm 16 maja 2019 r. Zostały zgłoszone po raz pierwszy w czasie obrad połączonych komisji senackich 23 maja 2019 r. Oznacza to brak umocowania do ich przyjęcia.

Podniesiono też wątpliwości dotyczące zaproponowanej przez Senat definicji osoby pełniącej funkcję publiczną oraz jej wpływu na zakres kryminalizacji przestępstw korupcyjnych. Najsilniej były jednak akcentowane zastrzeżenia natury konstytucyjnej oraz prawnomiędzynarodowej dotyczące dodanych uchwałą Senatu przepisów przejściowych, których stosowanie stanowić będzie naruszenie zakazu działania surowszego prawa wstecz oraz do modyfikacji konsekwencji skazania wynikających z już zapadłych prawomocnych wyroków sądowych.

W tej pierwszej kwestii przedstawiciele RPO podnieśli, że nowo wprowadzona definicja osoby pełniącej funkcję publiczną może prowadzić do konieczności umorzenia części toczących się postępowań karnych oraz do powstania podstawy kasacyjnej naruszenia prawa materialnego względem wyroków dotyczących przedmiotowej materii już prawomocnych. Skoro bowiem, zgodnie ze stanowiskiem Ministra Sprawiedliwości, procedowana nowelizacja ma na celu rozszerzenie zakresu odpowiedzialności karnej względem stanu obecnego, to  osoby wcześniej skazane, a spełniające wymogi nowej definicji, nie powinny były odpowiadać karnie – skoro  dopiero teraz proponuje się wprowadzenie ich odpowiedzialności.

W zakresie przepisów przejściowych przedstawiciele RPO podkreślili  zastrzeżenia co do zaproponowanych przez Senat rozwiązań, aby nowe zasady odpowiedzialności „łapały w locie” toczące się sprawy i znalazły zastosowanie do czynów popełnionych jeszcze przed wejściem noweli w życie. W odniesieniu do spraw już zakończonych prawomocnym wyrokiem stanowi to bowiem naruszenie zasady podziału władzy, w ramach której uprawnienia do orzekania zostały przez ustrojodawcę przyznane sądom, zaś w odniesieniu do spraw toczących się oraz czynów popełnionych przed wejściem w życie procedowanej nowelizacji  - naruszenie zasady państwa prawnego z art. 2 Konstytucji oraz prawnomiędzynarodowego standardu zakazu działania surowszego prawa wstecz.

Pomimo tych zastrzeżeń Komisja Ustawodawcza postanowiła dalej procedować nad projektem. Przyjęła znaczną większość poprawek Senatu. Jedyna odrzucona poprawka dotyczyła terminu wejścia w życie nowej ustawy. Nad poprawkami Sejm ma głosować w czwartek wieczorem.

Część poprawek Senatu ocenić należy pozytywnie (rezygnacja ze zmiany art. 212 k.k., lepsza redakcja art. 200 k.k., inne poprawki o charakterze redakcyjnym i technicznym). Nie usuwają one jednak podstawowych wad projektu, do których zaliczyć trzeba nadmierną represyjność, zbytnie ograniczenie swobody sędziowskiej i naruszenie międzynarodowych standardów ochrony praw człowieka.  W dalszej perspektywie może to utrudnić lub nawet zniwelować współpracę innych państw z Polską w przedmiocie najcięższych przestępstw.

Co z poufnością rozmowy więźnia z reprezentantem jego sprawy przed ETPC, gdy nie jest adwokatem lub radcą prawnym

Data: 2019-06-06
  • Osadzony skarżył się, że Służba Więzienna nie zezwoliła, aby w warunkach poufności przebiegała jego rozmowa z osobą reprezentującą go przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka - która nie jest adwokatem ani radcą prawnym
  • Zgodnie z prawem takie kontakty z adwokatem czy radcą prawnym nie podlegają kontroli
  • Służba Więzienna tłumaczy się trudnościami w ustaleniu, czy ustanowiony przez osadzonego przedstawiciel, nie będący adwokatem czy radcą prawnym, został już zaaprobowany przez Przewodniczącego Izby ETPC
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przesłał SW wyjaśnienia uzyskane w ETPC, które pozwolą rozstrzygać takie wątpliwości

Każda osoba odbywająca karę pozbawienia wolności ma zagwarantowane prawo do poufności kontaktów ze swoim obrońcą lub pełnomocnikiem będącym adwokatem lub radcą prawnym. Zgodnie z art. 8 § 3 Kodeksu karnego wykonawczego, widzenia takie odbywają się  podczas nieobecności innych osób.  Korespondencja osadzonych z tymi osobami nie podlega cenzurze i zatrzymaniu, a rozmowy w trakcie widzeń i telefoniczne nie podlegają kontroli.

Do RPO wpłynęła skarga dotycząca niezapewnienia poufności kontaktu osoby pozbawionej wolności z jej przedstawicielem, ustanowionym w dotyczącym jej sprawy postępowaniu przed ETPC, który nie jest adwokatem lub radcą prawnym.

Z ustaleń RPO wynika, że w praktyce Służba Więzienna niejednokrotnie nie zezwalała na spotkania osadzonego z takim przedstawicielem w warunkach poufności. SW miała bowiem trudności w ustaleniu, czy przedstawiciel został już zaaprobowany przez Przewodniczącego Izby ETPC. Pracownicy działu ewidencji z różnych więzień przyznawali, że nie mają wiedzy co do  prawidłowego postępowania w tej sprawie.

O reprezentacji skarżących traktuje art. 36 Regulaminu ETPC. Nie wynika jednak z niego, na czym polega aprobata przedstawiciela.  Do sposobu udzielania widzeń osadzonego z przedstawicielem niebędących adwokatem lub radcą prawnym, który został zaaprobowany przez Przewodniczącego Izby ETPC, odnoszą się zaś przepisy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 23 czerwca 2015 r. w sprawie czynności administracyjnych związanych z wykonywaniem tymczasowego aresztowania oraz kar i środków przymusu skutkujących pozbawieniem wolności oraz dokumentowania tych czynności. Zgodnie z nimi, podstawą widzenia z przedstawicielem może być nie tylko legitymacja służbowa (adwokacka czy radcowska), ale również dokument tożsamości wraz z zaświadczeniem o pełnieniu funkcji przedstawiciela. Rozporządzenie nie wskazuje jednak, jaką formę powinno mieć owo zaświadczenie.

W tej sytuacji RPO zwrócił się do Zastępcy Kanclerza Pierwszej Sekcji w ETPC o wyjaśnienie wątpliwości. Z odpowiedzi Renaty Degener wynika, że decyzja Przewodniczącego Izby o zaaprobowaniu nieprofesjonalnego pełnomocnika podejmowana jest po zawiadomieniu o skardze rządu, przeciwko któremu skarga jest skierowana i jest przekazywana stronom sprawy pismem, które stanowi formalne powiadomienie o tej decyzji.

Zaświadczeniem w myśl rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 2015 r. będzie zatem formalne pisemne powiadomienie o decyzji Przewodniczącego Izby ETPC o aprobacie nieprofesjonalnego pełnomocnika skarżącego.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska przesłała Służbie Więziennej kopię odpowiedzi ETPC.  Wyraziła nadzieję, że będzie ona pomocne w rozstrzyganiu, czy ustanowiony przez osadzonego przedstawiciel został zaaprobowany przez Przewodniczącego Izby ETPC. Jest to niezwykle istotne ze względu na zagwarantowanie praw przysługujących osobie skarżącej się do ETPC.

IX.517.2465.2016

Drzwi Rady Adwokackiej w Warszawie oblane farbą. RPO zaniepokojony atakiem

Data: 2019-05-27
  • Drzwi siedziby Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie zostały oblane czerwona farbą
  • Warszawska adwokatura odebrała to jako próbę zastraszenia
  • Incydent zaniepokoił też Rzecznika Praw Obywatelskich, który wystąpił do policji o informacje w sprawie

Z komunikatu Okręgowej Rady Adwokackiej z 26 maja 2019 r. wynika, że o zdarzeniu poinformowano organy ścigania, złożono także wniosek o pilne zabezpieczenie dowodów. Atak został odebrany jako próba zastraszenia Warszawskiej Adwokatury oraz niezależnego i konstytucyjnie chronionego samorządu adwokackiego.

Incydentem zaniepokojony jest RPO, który podjął sprawę  z własnej inicjatywy. Fundamentalna rola adwokatury dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności jednostki przemawia za niezwłocznym podjęciem działań przez policję w celu ustalenia sprawców ataku oraz ich motywów.

Rzecznik zwrócił się Komendanta Stołecznego Policji o informacje, czy w sprawie wszczęto postępowanie, a jeśli tak - jakie czynności zostały w nim już wykonane.

II.519.593.2019

 

Spotkanie regionalne w Olsztynie

Data: 2019-05-23
  • Na spotkaniu RPO w gościnnych progach Olsztyńskiego Centrum Organizacji Pozarządowych zebrało się ponad 70 osób.
  • Rzecznikowi i jego współpracownikom towarzyszyła tłumaczka języka migowego, gdyż taką potrzebę zgłosiły osoby głuche, które chciały wziąć udział w spotkaniu.

Na wstępie z podziękowaniami dla rzecznika wystąpił przedstawiciel Uniwersytetu Obywatela – Mamy zaszczyt mieć Pański honorowy patronat. Dzięki Panu bierzemy udział w dwóch niezwykle ważnych programach – w kwestii równego traktowania i działań na rzecz osób starszych. Z prawdziwą przyjemnością dziękuję za kampanie społeczne, które służą aktywności obywatelskiej.

O problemach mieszkańców spółdzielni mieszkaniowych

Było porozumienie między urzędem i prezesem spółdzielni, zapisane w aktach notarialnych jako uwłaszczeni – nie wykazali, gdzie jest część wspólna a podali ułamek. W części wspólnej – pralnie i suszarnie – wygodnie jest tego pozbawić a potem przerobić na lokalne. Nie zgodziłam się na to – sprawa trwa 8 lat. To nie jest już sprawa prezesa i prezydenta – teraz prokuratorów i sędziów.

Wyszło na jaw, że deklaracje ludzi są nieprawidłowe – oskarża się obywatela, który jest już w wieku podeszłym i nie zna przepisów – należy to uregulować i podatek od części wspólnej ma każdy płacić. Można złożyć nową deklarację, ale osoby nie mogą tego zrobić, bo część pomieszczeń ma już inne przeznaczenie.

Człowieka którego nie stać na dom traktuje się gorzej. Jeżeli faktycznie ten co ma dom i ten który mieszka w spółdzielni ma te same prawa – proszę abyście się państwo zajęli – skala jest duża.

RPO: W BRPO mamy dwa zespoły właściwe – prawa cywilnego w wydziale prawa mieszkaniowego. To może być też zagadnienie dla zespołu prawa karnego – nadzór nad działalnością prokuratury. Będziemy musieli się przyjrzeć. Często przy takich sprawach wychodzi nam problem systemowy.

O prawach osób skazanych

Jestem przedstawicielem Mission4Freedom International. Zajmujemy się osobami skazanymi i ich rodzinami. Jest to dziedzina w naszym społeczeństwie traktowana po macoszemu. Powstał pewien problem z jednym z nowych przepisów – karta byłego skazanego – zatarcie skazania. W naszych strukturach staramy się aktywizować byłych skazanych do pomocy obecnym skazanym – w tych działaniach najlepiej się sprawdzają. Byli skazani nie mogą pracować w jednostkach penitencjarnych na zasadzie społecznej. Jaki jest pogląd RPO na interwencję wspomaganie tych działań?

RPO: Chciałbym Panu podziękować, że prowadzi Pan działalność, mimo że nie budzi ona akceptacji społecznej. Jeśli się widzi organizację, która mówi, że to ludzie z rodzinami, którym należy się wsparcie, to wcale nie trafia na podatny grunt. Nie wiem czy Państwo korzystają z Funduszu Sprawiedliwości – to powinien być ten cel, a są wykorzystywane na inne aktywności.

Może dobrym pomysłem byłoby działanie crowdfundingowe.

Problem pomocy dla osób skazanych – do nas trafia bardzo dużo skarg od więźniów – prawa do widzeń też intymnych, prawa do przepustek losowych – nie zawsze są udzielane. W BRPO – zespół do spraw wykonywania kar, którym kieruje dr Ewa Dawidziuk. W zasadzie poza RPO nie mają nikogo, kto by się tymi sprawami zajmował.

Ten temat trafił do nas dzięki interwencji organizacji społecznych. Cała idea pracy ze skazanymi to muszą być osoby, które przeszły przez więzienie. Osoby z czystą kartoteką nie rozumieją wszystkich problemów

Zobacz: Wystąpienie do Centralnego Zarządu Służby Więziennej

Bardzo ważna rzecz nierozwiązana systemowo w Polsce to to, co się dzieje ze skazanym, który kończy odbywanie kary. Jeśli ma rodzinę, jest łatwiej, ale zawsze może trafić z powrotem do złego środowiska.

Mało jest w Polsce instytucji przejściowych. Jest jedno miejsce – ośrodek Mateusz. Razem z nim w wielkim domu mieszka ponad 20 mężczyzn, którzy uczą się prostych rzeczy i normalnych zasad wypoczynku, na czym polega codzienne branie odpowiedzialności za nowe życie. To miejsce to „śluzy do wolności” – na 100 osób tylko dwie wróciły do przestępstwa.

O prawach seniorów do ochrony zdrowia

Przewodniczący społecznej rady seniorów: -  Zajmujemy się między innymi ochroną zdrowia. Przeczytałem w wywiadzie, że rząd chce likwidacji 150 szpitali w powiatach, tylko boi się podjąć taką decyzję.  Czy jest panu znany ten wywiad i tendencje rządu do likwidacji szpitali?

RPO: Nie natknąłem się na ten wywiad. Wiemy dobrze, że ustawa o sieci szpitali miała dokonać restrukturyzacji aby osiągnąć oszczędności, a doprowadziła do likwidacji wielu oddziałów i wielu specjalizacji. Zapoznam się z wywiadem. Będę miał spotkanie z komisją ekspertów ds. ochrony zdrowia. W tej kwestii RPO może być wpływowy. Jedynym ograniczeniem dla mnie jest brak ludzi. Od ochrony zdrowia mam raptem kilka osób. Mamy problem, że rząd nie wykonuje swoich zobowiązań – przykładem - protest lekarzy rezydentów – zwiększenie finansowania – co nie zostało wykonane.

Dyrektor Barbara Imiołczyk, BRPO  – geriatra to specjalista od leczenia osób starszych które cechują się wielochorobowością. Potrzebny jest lekarz, który z zespołem ustala metodę leczenia i sposób pomocy rodzinie. Taka wizyta trwa godzinę. Wprowadzenie nowego sposobu finansowania szpitali. Przychodnie i oddziały geriatryczne zaczynają się zamykać. Geriatrzy pracują w innych specjalnościach, bo nie mają pracy – tam są lepiej opłacani.

Powiat musi mieć kluczowe instytucje, szkoły, prokuratury i właśnie szpital – sieć powiatowa to sieć usług, które możliwie są najbliżej człowieka, żeby mu pomóc. Aby mógł posłużyć szybkim przypadkom dla danej okolicy. Pediatria, oddział wewnętrzny chirurgia, a my idziemy w zupełnie innym kierunku.

O prawach osób niesłyszących

Problem dotyczy aplikacji 112 która po czterech latach przestaje działać – osoby głuche zwracają uwagę – pisaliśmy do Ministerstwa, ale nie wiemy co będzie dalej. Osoby głuche bardzo potrzebują takiej formy komunikacji. Prosimy Pana o interwencję – powiedział wiceprezes stowarzyszenia osób głuchych.

RPO: Z tego, co pamiętam, byliście tym pierwowzorem i pierwszym województwem, które wprowadziło tego typu rozwiązania. Ta aplikacja była dostępna, po czym MSWiA wzięła się za to, żeby przygotować jedna aplikacje na potrzeby całego kraju – nie wiadomo, co ministerstwo robi w tym zakresie, a zlikwidowało waszą aplikację. Z pozycji pioniera spadliście na pozycję pokrzywdzonych.

Dyrektor Imiołczyk: Aplikacja została stworzona wspólnie przez centrum zarzadzania kryzysowego wojewody i głuchych ze stowarzyszenia. Dla mnie to, że ona nie działa jest zaskoczeniem. To wymaga wyjaśnienia.

RPO: Jeżeli podczas spotkania był nam przedstawiony harmonogram prac to zwrócę na to uwagę. Apel do mediów, aby o tym pisali. Taka sytuacja jest absolutnie niedopuszczalna.

Chciałabym dodać jeszcze jedną rzecz – głusi nie mogą napisać tego w j. polskim – nie znają też przepisów są zieloni w tej sprawie, dlatego bardzo prosimy o wsparcie RPO. My możemy to napisać, ale w języku migowym, wtedy osoba czytająca nie będzie w stanie pomóc. Proszę o pomoc.

RPO: Od tego jestem, władza musi to zrozumieć. Chcę się porozumieć z Panem ministrem, być może także w mediach społecznościowych.

Jestem osobą z niedosłuchem – przeprowadziłem badanie dotyczące języka migowego. Język migowy jest niezbędny, a rzecznik ma środki do tego, aby poruszyć publicznie kwestię edukacji i służby zdrowia.

Dyrektor Imiołczyk: Wielokrotnie poruszaliśmy kwestie nauczanie PJM i kształcenia tłumaczy PJM, żeby tłumacz migowy mógł być tłumaczem przysięgłym. RPO też przygotowywał wystąpienie i do minister edukacji i do ministra zdrowia i do parlamentu dlatego, że w tej chwili trwają prace nad nowelizacją ustawy o PJM – jest niewystarczająca, ale idzie w dobrym kierunku – głuchy będzie mógł korzystać z PJM we wszystkich służbach ratunkowych – w straży pożarnej, na policji, czy na SORze. Niestety od lipca ubiegłego roku nic się z ustawą nie dzieje. Jest w podkomisji sejmowej. Państwo się nie skarżą do RPO – apel do państwa – szukamy osoby, która chciałaby zgłosić swoją sprawę dyskryminacji do sądu aby RPO mógł do takiej sprawy przystąpić. Walczcie o swoje prawa!

RPO: Czasem trzeba mieć odwagę zadziałać. Macie tu wsparcie specjalistów, prawników – być może zamiana może zacząć się od Was. Mamy wielką kancelarię, która chce pomóc pro bono. Jak się państwo zdecydują i będą mieli bohaterów to będziemy mogli pomóc.

- Mam skargę od głuchych – oni się boją, nie są odważnie, żeby walczyć o prawo – mówią w swoim języku – można nagrać filmik i wysłać do izby skarżącej.

RPO: Wyobraźmy sobie sytuację, gdzie nagrywają państwo filmik z pozwem - prawdopodobnie sądy nie będą wiedziały co z tym zrobić, ale na tym to polega! Jeśli sąd to odrzuci taki pozew ze względów formalnych to są państwo pozbawieni prawa do sądu – to jest przecież Wasz język. Przetestowanie jak się sądy zachowają to też jest wartość społeczna. To sądy same muszą się do tego dostosować.

Dyrektor Imiołczyk: Do BRPO można wysłać skargę w języku migowym. Jeśli sąd odrzuci taką skargę – proszę ją skierować. Jak chcecie możemy przeprowadzić w Olsztynie warsztaty jak zgłaszać skargę do rzecznika.

O prawach do wcześniejszej emerytury kobiet z rocznika 1953

Należę do kobiet, w stosunku do których nie działa przedawnienie. To rocznik 1953. Nie godzimy się na takie traktowanie. W tej chwili powstaje projekt ustawy o zmianie przepisów emerytalnych. Wiem, że RPO prowadził tę sprawę. Prosimy o pomoc.

RPO: Ta sprawa była dla nas bardzo ważna. Udało się -wygrać sprawę przed TK, ale problemem jest jego realizacja – to kwestia obciążeń finansowych dla rządu.

O ustawie „dezubekizacyjnej”

Wydawałoby się, że prawa są niezmienne, a niedziałanie prawa wstecz, brak odpowiedzialności zbiorowej, prawa człowieka – kilkadziesiąt tysięcy mundurowych zostało pozbawionych praw. Jak już odebrano im te prawa, można zabrać emerytury. Jak RPO do tego się ustosunkowuje bo wiem, że robił Pan już coś w tym przedmiocie – mówił pan ze stowarzyszenia emerytów i rencistów policyjnych.

RPO: To, o czym Pan powiedział, to ustawa, która pozbawiła uprawnień emerytalnych osoby, które były pod nadzorem MSW przed 1989 roku. Osoby te przeszły pozytywną weryfikację, załapały się pod zakres tej ustawy. To też np. osoby, które wprowadzały numery PESEL – cybernetycy też zostały objęte ustawą. Ustawa jest po prostu niesprawiedliwa na wielu poziomach. Wprowadziła zasadę odpowiedzialności zbiorowej. Środki zaskarżenia stały się iluzoryczne. W normalnej sytuacji – sprawa dla TK. Sąd w Warszawie skierował takie pytanie, ale sprawa leży nierozpatrzona.

Pan słusznie powiedział, że przecież na tym niekoniecznie musi się skończyć. Ustawa dotycząca dyplomatów, czemu nie?

Pokazuje wady ustawy poprzez przyłączanie się do spraw – wybraliśmy 12 symbolicznych spraw a dwie już udało nam się wygrać. Mam tylko kilka osób, które się zajmują tym tematem więc nie możemy podjąć więcej interwencji. Chcemy zachęcić sądy do bezpośredniego stosowania Konstytucji – Europejski Trybunał Praw Człowieka powinien się tym zająć.

- Pamiętajmy, że to coraz więcej starszych osób – ludzie zostali obdarci także z godności – wtrącił pan

RPO: Robimy dużo, ale nie mam mocy, żeby zmusić rząd do zmiany ustawy.

O prawach ojców

Doskonale zna Pan problem alienacji rodzicielskiej przez przyznawanie opieki jednemu z rodziców. Czy mógłby się Pan pochwalić, jeżeli chodzi o interwencje RPO, jeśli chodzi o łamanie prawa dzieci przez sądy rodzinne – powiedział pan z portalu internetowego www.tyjakotata.pl

RPO: Zajmujemy się tym problemem w Biurze. Rok temu zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich. To przede wszystkim kwestia dialogu miedzy sędziami, organizacjami, psychologami. Należy pamiętać, że społeczeństwo nam się zmieniło. To rola ojca w społeczeństwie – powinien mieć przyznany równy dostęp. To na czym nam bardzo zależy to kwestia prowadzenia na etapie postępowania rozwodowego – kuratora dla dziecka.

Podejmujemy interwencje na rzecz osób indywidualnych. W ostatnim czasie udało mi się podjąć rozmowy ze środowiskami.

Przygotowujemy wystąpienie dotyczące miejsca zamieszkania. Planuję zorganizowanie w BRPO konferencji ze stowarzyszeniami sędziowskimi. Jest wielki mit wśród sędziów – mają obawę, że to nie działa. Należy korzystać z praktyk z innych państw.

O problemie z instytucją „małego świadka koronnego”

Chciałam zapytać, czy jest Panu znany projekt Piotra „Liroya” Marca w sprawie pomówienia osób skazanych. To sprawa między innymi Oliwiera Romanowskiego – rapera „Bonusa RPK” . Czy jest Panu znana ta sprawa.?

RPO: Chodzi o kwestie stosowania zeznań małego świadka koronnego, któremu często nie towarzyszy weryfikacja. Rok temu odezwał się do mnie poseł Artur Dębski. Mniej więcej rok temu spotkałem się z Oliwierem Romanowskim – „Bonusem RPK”. Przygotowaliśmy wystąpienia do ministerstwa sprawiedliwości – należy uszczegółowić przepisy w takim kierunku jak przy świadku anonimowym.

-  Pisałam pisma do RPO.

Wszyscy, którzy byli na konferencji u nas, byli przekonani, że jest problem z tym przepisem. Z obecnym ministerstwem sprawiedliwości nie dogadam się w tej sprawie. Pan Oliwier został prawomocnie skazany – muszę obserwować. Aby spowodować, aby doprowadzić do poważnej wypowiedzi Sądu Najwyższego. Widzimy wadę systemową przepisów. Jeżeli chodzi o pani sprawę – może za chwilę

O problemach finansowych Biura RPO

Uznanie dla pana i urzędu. Śledzę wystąpienia publiczne i wywiady. W tamtym roku powiedział pan, że zostały ograniczone fundusze, czy to dalej jest kontynuowane. Ograniczenie wyjazdów, ludzi. Okazuje się, że państwo też mają problemy.

RPO: Parlament nie odpowiedział na podstawowe potrzeby które ma biuro. Problem kasacji, przy urzędzie pracowników trzyma bardziej misja niż fundusze. Skarga nadzwyczajna i ani złotówki na nowe etaty. Pieniądze na delegacje mogą się skończyć w październiku. Każda najmniejsza aktywność kosztuje. Nie mogę się zrażać.

W opinii dla Senatu RPO negatywnie ocenia zaostrzenie prawa karnego przez Sejm 16 maja 2019 r.

Data: 2019-05-21
  • Nadmiernie represyjna, znacząco ograniczająca swobodę sądów, zwiększająca rolę prokuratora - tak Rzecznik Praw Obywatelskich ocenia uchwaloną 16 maja 201 r. przez Sejm nowelizację prawa karnego
  • Pod pretekstem zmiany katalogu kar zaostrzono kary za wiele przestępstw, bez wykazania potrzeby tych zmian; w świetle danych statystycznych od 10 lat przestępczość w Polsce spada
  • Tymczasem lepszy skutek odstraszający ma kara łagodniejsza, lecz nieuchronna niż surowsza, na której uniknięcie liczy sprawca 
  • Krytyczny stosunek do nowelizacji wynika ponadto z szybkich, dwudniowych prac w Sejmie nad projektem, nieuzasadnienia wielu propozycji i braku debaty społecznej
  • RPO jest także przeciwny nowym przepisom dotyczącym pomówienia, które mogą znacząco ograniczać wolność słowa

RPO Adam Bodnar przedstawił Senatowi obszerną opinię dotyczącą nowelizacji Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw, przyjętej przez Sejm 16 maja 2019 r. po zaledwie dwóch dniach debaty (druk sejmowy nr 3451, druk senacki nr 1184). Ustawa ta zawiera wiele rozwiązań budzących zastrzeżenia, co winno być przedmiotem analizy Senatu. Według Rzecznika usunięte powinny być zapisy sprzeczne nie tylko ze standardami konstytucyjnymi i międzynarodowymi.

W ocenie Rzecznika zwiększenie represyjności nie przyczyni się do zmniejszenia przestępczości. W doktrynie prawa karnego od dawna wyrażany jest pogląd, poparty licznymi badaniami kryminologów, że o zapobiegawczym wpływie kary nie stanowi jej surowość, lecz jej nieuchronność. Lepszy skutek odstraszający wywołuje bowiem łagodniejsza, lecz nieuchronna kara, niż sankcja surowsza, wobec której sprawca ma uzasadnione oczekiwania, że jej uniknie.

Zaostrzenie polityki karnej nie znajduje uzasadnienia także w świetle policyjnych danych statystycznych. Wynika z nich, że przynajmniej od 10 lat przestępczość w Polsce systematycznie spada.

Większa represyjność prawa  

Zwiększenie  represyjności prawa karnego zakładają zmiany systemowe części ogólnej Kodeksu karnego, w tym:

  • podwyższenie górnej granicy kary pozbawienia wolności do lat 30 (art. 37) i w konsekwencji podwyższenie maksymalnego wymiaru kary łącznej (art. 86 § 1),
  • ograniczenie możliwości orzeczenia kary wolnościowej w miejsce pozbawienia wolności (art. 37a § 1 i 2),
  • rozszerzenie stosowania środków karnych, w tym obligatoryjne orzeczenie środków karnych w sytuacjach, w których obecnie jest ono fakultatywne (art. 41 § 1a, art. 41 § 2, art. 42 § 2 i 3),
  • podniesienie granicy kary wymierzanej za czyn ciągły (art. 57b),
  • wnioskowy tryb stosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary wobec tzw. małego świadka koronnego (art. 60 § 3),
  • podniesienie dolnej granicy kary wymierzanej w warunkach recydywy specjalnej wielokrotnej (64 § 1a i 2),
  • przedłużenie okresu po zakończeniu okresu próby, w którym można zarządzić wykonanie kary warunkowo zawieszonej (art. 75 § 4),
  • wyłączenie możliwości zamiany zarządzenia wykonania kary pozbawienia wolności na karę ograniczenia wolności (uchylenie art. 75a),
  • przedłużenie terminu po zakończeniu okresu próby po którym następuje zatarcie skazania (art. 76 § 1),
  • wyłączenie możliwości uzyskania przez skazanego warunkowego przedterminowego zwolnienia (art. 77 § 3 i 4),
  • przedłużenie okresu po którym można udzielić warunkowego przedterminowego zwolnienia osobie skazanej na karę dożywotniego pozbawienia wolności (art. 78 § 3),
  • przedłużenie okresu po którym można warunkowo zwolnić osobę skazaną na karę pozbawienia wolności (art. 79 § 2),
  • wydłużenie okresu próby dla warunkowo zwolnionej osoby skazanej na karę dożywotniego pozbawienia wolności (art. 80 § 3),
  • orzekanie kary łącznej powyżej najwyższej z kar uprzednio orzeczonych (art. 85 § 1),
  • przedłużenie okresu przedawnienia zbrodni zabójstwa (art. 101 § 1 pkt 1),
  • przyznanie organom ścigania dodatkowych możliwości przedłużania okresu przedawnienia zgodnie z art. 102 k.k. (art. 102 § 2),
  • wprowadzenie instytucji kradzieży szczególnie zuchwałej (art. 115 § 9a),
  • zmiana definicji osoby pełniącej funkcję publiczną (art. 115 § 19),
  • szereg zmian ustawowych zagrożeń w części szczególnej Kodeksu karnego.

ETPCz: bezwzględne dożywocie to nieludzkie traktowanie

Nowelizacja przewiduje wydłużenie z 25 do 35 lat okresu odbywania kary, po którym skazany na dożywocie może się starać o warunkowe przedterminowe zwolnienie. Będzie też możliwe  wyłączenie możliwości ubiegania się o takie zwolnienie  - sądy musiałyby obligatoryjnie orzekać to wobec osób wcześniej skazanych na dożywocie albo na 20 i więcej lat pozbawienia wolności, które dopuściły się kolejnego przestępstwa, a za nie orzeczono dożywocie.

W ocenie Rzecznika pozbawienie skazanego tej możliwości oraz wydłużenie okresu na takie starania do 35 lat jest sprzeczne z gwarancjami wynikającymi art. 3  Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz art. 30 Konstytucji w związku z art. 40 Konstytucji. Jest to bowiem środek o charakterze eliminacyjnym, pozbawia skazanego nadziei i czyni bezcelowymi dążenie do rehabilitacji społecznej i edukację skazanego.

Ponadto rozwiązanie to jest niezgodne ze standardami międzynarodowymi, w szczególności orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. ETPCz wskazał np. w orzeczeniach w sprawie Vinter i in. przeciwko Wielkiej Brytanii (9.07.2013 r.), Öcalan przeciwko Turcji (18.02.2014 r.) i László Magyar przeciwko Węgrom (20.05.2014 r.), że kara dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości uzyskania wcześniejszego zwolnienia stanowi nieludzkie i poniżające traktowanie, a zatem naruszenie art. 3 EKPC.

Ponadto ETPCz wskazał, że prawo łaski prezydenta nie jest wystarczające do zagwarantowania zgodności takich przepisów z art. 3 EKPC. Dlatego samo istnienie kompetencji Prezydenta RP do stosowania prawa łaski nie przekreśla tych zastrzeżeń.

Rekomendacja Komitetu Ministrów Rady Europy 2003(23) przyjęta 9 października 2003 r. podkreśla, że skazani na dożywotnie pozbawienie wolności powinni mieć możliwość warunkowego przedterminowego zwolnienia. Na podobnym stanowisku stanął także Komitet Ministrów Rady Europy w Rekomendacji 2003(22) przyjętej 24 września 2003 r., wskazując, że skazani na dożywocie nie powinni zostać pozbawieni nadziei na zwolnienie.

Niektóre inne przepisy zwiększające represyjność prawa

Zmiany ograniczają swobodę orzekania przez sąd. Obecnie art. 10 § 2 k.k. pozwala na postawienie przed sądem małoletniego, który ukończył 15 lat, jako dorosłego za enumeratywnie wymienione czyny zabronione. Nowe przepisy wskazują przypadki, w których byłoby to obligatoryjne. Tymczasem aprioryczne określenie sytuacji, kiedy małoletni może odpowiadać jak dorosły wydaje się niezwykle trudne, wręcz niemożliwe, bo zależy to od stopnia dojrzałości, rozwoju intelektualnego i środowiska.

Wprowadzenie przykładowej listy okoliczności łagodzących i obciążających może prowadzić do automatyzmu w orzekaniu i zniechęcać organy ścigania do poszukiwania innych okoliczności niemieszczących się w tym katalogu, a mogących mieć wpływ na wymiar kary.

Ograniczono zakres przestępstw, w których przypadku sąd może odstąpić od wymierzenia kary pozbawienia wolności i zastosować w jej miejsce karę wolnościową.

Zwrócenia uwagi wymaga wprowadzenie nowego brzmienia art. 60 § 3 k.k., który możliwość

Możliwość zastosowania nadzwyczajnego złagodzenia kary uzależniono wyłącznie od działań prokuratora (sąd nie może tego orzec bez wniosku prokuratora, którym będzie związany). Przenosi to m.in. na prokuratora decyzję o możliwości zastosowania przez sąd instytucji tzw. małego świadka koronnego, co pozostaje w jawnej sprzeczności z zasadą podziału władzy z art. 10 ust. 1 Konstytucji w związku z art. 175 ust. 1 i art. 173 Konstytucji.

W przepisach dotyczących kary łącznej  wprowadza się regułę, że jej wymiar musi zawsze być wyższy od najsurowszej z łączonych kar. Obecny sposób określania, które kary podlegają łączeniu, wprowadzony w 2015 r., upraszczał i urealniał wymiar kary łącznej. W uzasadnieniu projektu nie ma argumentów za zmianą.

Rozszerzenie karalności pomówienia - art. 212 Kk

Nowelizacja wprowadza nową formę przestępstwa pomówienia (zniesławienia). Karalne byłyby wszelkie działania mające uprawdopodobnić stawiany komuś nieprawdziwy zarzut. Nowy przepis art. 212 § 2a Kk przewiduje karę grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku dla tego, „kto w celu popełnienia przestępstwa określonego w § 1 albo po jego popełnieniu tworzy fałszywe dowody na potwierdzenie nieprawdziwego zarzutu lub nakłania inne osoby do potwierdzenia okoliczności objętych jego treścią”. Będzie to dotyczyć pomówienia nie dokonywanego za pomocą środków masowego komunikowania.  

W efekcie zmian próba uprawdopodobnienia nieprawdziwego zarzutu ma być surowiej karana niż samo jego postawienie (zagrożone karą grzywny i ograniczenia wolności). Samo pomówienie z art. 212 § 1 Kk pozostałoby przestępstwem ściąganym z oskarżenia prywatnego, nowy art. 212 § 2a  byłby zaś ścigany z urzędu.  Może zatem dojść do paradoksalnej sytuacji, że samo pomówienie nie będzie ścigane (gdy np. pokrzywdzony nie będzie tym zainteresowany), ale działania uboczne wobec tego czynu będą ścigane z urzędu.

W ocenie RPO nie ma potrzeby takiej zmiany, bo obecne przepisy pozwalają chronić wymiar sprawiedliwości przed bezprawnymi próbami wpływania na jego funkcjonowanie. - Istnieje zatem ryzyko, że przepis ten będzie stanowić narzędzie służące wywołaniu efektu mrożącego i ograniczenia wolności słowa. Przepis ten bowiem, biorąc pod uwagę upolitycznienie prokuratury, może stanowić narzędzie wywierania presji na niewygodnych dziennikarzy i aktywistów, godząc w pluralizm mediów oraz zamykając usta przeciwnikom politycznym – podkreślił Adam Bodnar.

Istnieje też obawa, że przepis ten może obejmować autorów memów internetowych. Również samo powtórzenie za innym medium niewygodnych informacji, bez sprawdzenia ich prawdziwości, mogłoby być uznane przez organy ścigania za tworzenie fałszywych dowodów. Jest to możliwe w kontekście powszechnego powielania informacji przez internautów bez sprawdzenia ich wiarygodności.

Dodatkowo, zniechęca to do składania prywatnych aktów oskarżenia w przypadku tworzenia fałszywych dowodów czy też pomówienia i przerzucenia na organy ścigania ciężaru ustalania faktów oraz prowadzenia postępowania przygotowawczego. Może się to również wiązać z próbą wikłania w długoletnie wyczerpujące procesy niewygodnych dziennikarzy.

W ocenie RPO takie ukształtowanie odpowiedzialności nie jest uzasadnione. RPO przypomina, że w doktrynie prawa od dawna zgłaszane są postulaty likwidacji art. 212 Kk i pozostawienia odpowiedzialności za pomówienie jedynie na gruncie prawa cywilnego. Taki postulat przedstawiał także Rzecznik; podobne głosy podnoszono również podczas debaty nt. art. 212 w Biurze RPO 5 marca 2019 r.

- Reasumując wskazać należy, że procedowana obecnie w Parlamencie ustawa z dnia 16 maja 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw zawiera szereg rozwiązań, które budzą uzasadnione zastrzeżenia, co stanowi, że winna być ona przedmiotem pogłębionej analizy podjętej przez Senat RP, w tym, w celu usunięcia rozwiązań, które sprzeciwiają się nie tylko standardom konstytucyjnym, ale również międzynarodowym wiążącym Polskę - napisał Adam Bodnar. 

Co istotne, wiele z zaproponowanych zmian nie zostało w żaden sposób uzasadnionych, ani popartych jakimikolwiek badaniami naukowymi. Na etapie sejmowym prac nad projektem (2 dni) wprowadzono nowe typy czynów zabronionych. Wydaje się, że dwudniowe prace i brak uzasadnienia powyższych propozycji, brak czasu na stworzenie rozsądnych rozwiązań w tym zakresie oraz brak debaty społecznej zmuszają do krytycznego stosunku do nich. Wszystkie powyższe uwagi skłaniają do wniosku, że uchwaloną w dniu 16 maja 2019 r. przez Sejm ustawę o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw należy ocenić negatywnie. 

II.510.177.2019

Kolejne uwagi RPO do zmian w Kodeksie karnym

Data: 2019-05-09
  • Pomimo zmian ministerialny projekt w dalszym ciągu charakteryzuje się nadmierną represyjnością
  • To kolejne uwagi RPO – pierwsze przedstawił w lutym

Rzecznik podkreśla, że projekt, gdyby wszedł w życie, nie tylko podwyższyłby  kary za niektóre czyny, ale też generalnie górną granicę kary pozbawienia wolności - do lat 30 (art. 37). Ograniczona zostałaby też m.in. możliwość orzeczenia kary wolnościowej (w miejsce pozbawienia wolności). Rzecznik powtarza, że zwiększenie represyjności nie przyczyni się do zmniejszenia przestępczości. Lepszy skutek odstraszający wywołuje bowiem łagodniejsza, lecz nieuchronna kara, niż sankcja surowsza, kiedy sprawca ma nadzieję, że jej uniknie.

Zgłoszone przez RPO uwagi są szeroko udokumentowane. Rzecznik prosi o ponowne przeanalizowanie projektu.

Uwagi RPO – przykładowe zagadnienia:

Warunkowe zwolnienie przy dożywociu

Projekt przewiduje wydłużenie okresu odbywania kary, po którym skazany na dożywotnie pozbawienie wolności może starać się o uzyskanie warunkowego zwolnienia z 25 do 35 lat. Rozwiązanie takie pozostaje w jawnej sprzeczności z gwarancjami wynikającymi art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  Trybunał w Strasburgu wywiódł, że skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności powinni mieć prawo do uruchomienia procedury oceny potrzeby dalszego pozbawienia wolności po odbyciu nie więcej niż 25 lat kary. System prawa winien zostać tak ukształtowany, aby skazany miał hipotetyczną możliwość ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie.

Zasady sądzenia małoletnich

W obecnym brzmieniu art. 10 § 2 k.k. pozwala w niektórych wypadkach na postawienie przed sądem małoletniego który ukończył 15 lat jako dorosłego w konkretnych przypadkach. Proponowane tu zmiany sprowadzają się do zamiany możliwości w obowiązek. Tymczasem aprioryczne określenie sytuacji, kiedy małoletni może odpowiadać jak dorosły wydaje się niezwykle trudne, wręcz niemożliwe, bowiem zależy ono od stopnia dojrzałości, rozwoju intelektualnego i środowiska, w którym sprawca się wychowuje.

Okoliczności łagodzące i obciążające

Rzecznik podtrzymuje krytyczne uwagi dotyczące wprowadzenia przykładowej listy okoliczności łagodzących i obciążających (projektowany art. 53 § 2a i 2b k.k.). Może to prowadzić do automatyzmu w orzekaniu i zniechęcać organy ścigania do poszukiwania innych okoliczności niemieszczących się w tym katalogu, a mogących mieć wpływ na wymiar kary.

Zabójstwo

W odniesieniu do zaostrzenia odpowiedzialności karnej za zabójstwo (art. 148 k.k.) zaakcentować należy, że w porównaniu z poprzednim projektem, w nowym zaostrza się odpowiedzialność karną za zabójstwo z 8 do 10 lat (art. 148 § 1 k.k.) i z 12 do 15 lat (art. 148 § 2 k.k.). Z uzasadnienia projektu nie wynika jednak dlaczego doszło do zaostrzenia odpowiedzialności.

II.510.177.2019

Po kasacji RPO Sąd Najwyższy uchylił wyrok śmierci sądu wojskowego z 1945 r.

Data: 2019-04-10
  • Sąd Najwyższy uchylił wyrok sądu wojskowego, który w styczniu 1945 r. skazał na śmierć żołnierza Batalionów Chłopskich
  • Kasację w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich, wskazując że wyrok zapadł z rażącym naruszeniem ówczesnego prawa
  • Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego, który wydał ten wyrok, nie był bowiem właściwy do rozpoznania sprawy. Powinien był ją rozpatrzyć sąd powszechny

O cześć Feliksa B. walczy jego córka. W 2011 r. sądy okręgowy i apelacyjny w Warszawie oddaliły jej wniosek o stwierdzenie nieważności wyroku z 1945 r. Teraz, po jego uchyleniu, ma ona prawo do ubiegania się o odszkodowanie od Skarbu Państwa za śmierć ojca.

Sprawa Feliksa B.

Feliks B. został oskarżony o to, że jako tzw. sekcyjny oddziału BCh - działającego w powiecie Mińsk Mazowiecki, a „będącego pod wpływami AK” - nie zaprzestał działalności po wyzwoleniu Mińska przez oddziały Armii Czerwonej. Wydał swym podwładnym rozkaz zabójstwa Władysława K. - jak głosił akt oskarżenia - „znanego z swych przekonań demokratycznych i kontaktu z Armią Ludową”. Rozkaz wykonano 1 sierpnia 1944 r.

Sąd wojskowy przeprowadził rozprawę 4 stycznia 1945 r. bez udziału prokuratora i obrońcy. Wyrok śmierci, który nie podlegał zaskarżeniu, wykonano przez rozstrzelanie 8 stycznia 1945 r.

B. postawiono też jeszcze inny zarzut, od którego został on wtedy uniewinniony.

Argumenty RPO

W kasacji RPO podniósł m.in., że postępowanie karne wobec Feliksa B. było prowadzone na podstawie Kodeksu postępowania karnego Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR z 26 listopada 1943 r. Kodeks ten nie miał mocy obowiązującego prawa, gdyż został wydany przez organ nie mający legitymacji do stanowienia przepisów rangi kodeksowej (czyli dowódcę I Korpusu PSZ w ZSRR) oraz w czasie obowiązywania Kodeksu wojskowego postępowania karnego z 29 września 1936 r., który uchylono dopiero 25 września 1945 r.

Rozpoznając sprawę, sąd powinien był procedować właśnie na podstawie Kwpk z 1936 r. Zgodnie z nim, jeśli dana osoba została oskarżona, jak Feliks B., o przestępstwa podlegające częściowo sądowi wojskowemu, a częściowo - powszechnemu, to każdy z właściwych sądów rozpoznaje sprawę do niego należącą.

Dlatego sprawa B. - w zakresie przestępstwa, od którego go uniewinniono - została prawidłowo rozpoznana przez sąd wojskowy, natomiast sprawa podżegania do zabójstwa Władysława K. powinna była zostać przekazana sądowi powszechnemu. - Orzeczenie wydane przez sąd wojskowy względem osoby, która w danej sprawie nie podlegała orzecznictwu sądów wojskowych, było z mocy prawa nieważne.

Na podstawie art. 521 par. 1 Kodeksu postępowania karnego Rzecznik wniósł, aby SN uchylił wyrok z 1945 r. jako nieważny i umorzył postępowanie w sprawie z uwagi na śmierć Feliksa B. oraz z powodu przedawnienia karalności przypisanego mu czynu.

Orzeczenie SN

10 kwietnia 2019 r. Sąd Najwyższy w składzie pięciu sędziów (sygn. akt II KK 31/18) uwzględnił kasację. Uchylił wyrok, a postepowanie umorzył z powodu śmierci Feliksa B.

Kasację RPO i jej wnioski poparł prokurator.

II.510.223.2015

Odbierał zaniedbywane psy - ma zarzuty ich kradzieży. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-03-27
  • Działacz organizacji na rzecz zwierząt ma prokuratorskie zarzuty kradzieży czterech psów, które w tzw. trybie interwencyjnym odebrał osobom źle je traktującym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę i wystąpił do właściwej prokuratury

Skarżący, który działa w organizacji chroniącej prawa zwierząt, zwrócił się do RPO o pomoc, gdyż czuje sie szykanowany przez prokuratorów. Jest on studentem prawa, zaangażowanym w postępowania przeciw osobom znęcającym się nad zwierzętami.

Art. 7 ustawy o ochronie zwierząt dopuszcza - w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu - by policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odebrał mu zwierzę. Trzeba tylko zawiadomić o tym wójta (burmistrza, prezydenta miasta), który potem podejmuje formalną decyzję w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

W 2018 i 2019 r. skarżący w tym trybie odebrał cztery psy dotychczasowym właścicielom. Były one zaniedbane, chore, odwodnione, zapchlone lub przypięte do krótkiego łańcucha.

Prokuratura rejonowa postawiła mu zarzuty m.in. kradzieży zwierząt i naruszenia miru domowego. Zastosowała też środki zapobiegawcze: dozór policji oraz zakaz wykonywania czynności wynikających z art. 7 ustawy o ochronie zwierząt.

Skarżący wskazuje, że zarzuty postawiono mu w sprawach, w których właściciele zwierząt mają zarzuty znęcania się nad nimi, a w przypadku wszystkich czterech psów trwają postępowania administracyjne w przedmiocie ich czasowego odebrania. Prokurator uznał, że jego działania nie mieściły się w granicach stanu wyższej konieczności (zgodnie z tą zasadą nie można odpowiadać za przestępstwo w sytuacji, gdy ratowanie wyższego dobra uzasadnia poświęcenie dobra niewątpliwie niższego).

27 marca 2019 r. RPO wystąpił do nadrzędnej prokuratury okręgowej o rozważenie objęcia nadzorem służbowym postępowania prokuratury rejonowej przeciw skarżącemu. Poprosił też o ocenę zasadności zastosowanych wobec niego środków zapobiegawczych. Ponadto zwrócił się o nadzór nad innymi sprawami dotyczącymi znęcania się nad zwierzętami, które prowadzi ta  prokuratura rejonowa.

II.519.326.2019

RPO: tymczasowo aresztowany nie powinien być obserwowany podczas spotkań z obrońcą

Data: 2019-03-14
  • Aresztowany mężczyzna był obserwowany przez funkcjonariuszy Służby Więziennej podczas spotkań z adwokatem
  • Rzecznik uznał jego skargę za zasadną
  • Zwrócił się do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej, aby zapewnił prawidłową realizację takich widzeń 

Dyrektor Okręgowy Służby Więziennej, który na prośbę Rzecznika Praw Obywatelskich badał skargę, poinformował, że widzenia tymczasowo aresztowanego z adwokatem odbywały się w pomieszczeniu przylegającym do dyżurki, z której istotnie funkcjonariusz przez wewnętrzne okno obserwował ich przebieg.

Prowadzenie takiej obserwacji było jednym z zaleceń ochronnych, sformułowanych wobec aresztowanego przez Służbę Więzienną w związku z incydentem zagrożenia jego bezpieczeństwa osobistego (agresja ze strony współosadzonego). Również organ dysponujący (prokurator prowadzący lub nadzorujący postępowanie przygotowawcze w sprawie, w której nastąpiło tymczasowe aresztowanie) zwrócił się do dyrektora Aresztu Śledczego o wzmożenie bezpieczeństwa osobistego aresztowanego.

Rzecznik zwraca uwagę, że Kodeks karny wykonawczy (art. 215 § 1) jednoznacznie określa warunki widzenia tymczasowo aresztowanego z adwokatem – ma ono odbywać się podczas nieobecności innych osób. Wyjątek od tej reguły – polegający na realizacji widzenia w sposób wskazany przez organ dysponujący – może nastąpić tylko w 14 dni od tymczasowego aresztowania (art. 73 Kpk).

W przypadku aresztowanego mężczyzny ten okres już upłynął, dlatego w ocenie RPO nie było żadnych podstaw do obserwowania jego spotkań z obrońcą. Jeżeli w ocenie dyrekcji Aresztu Śledczego istniała potrzeba szczególnych działań, aby zapewnić osadzonemu bezpieczeństwo podczas widzeń z adwokatem, to należało znaleźć inny spsób - zgodny z obowiązującymi przepisami.

IX.517.600.2018

Po kasacji Rzecznika Sąd Najwyższy umorzył sprawę uszczuplenia podatku VAT. Powodem - błędy sądów

Data: 2019-03-07
  • Postępowanie karne przeciwko osobie zaczyna się, gdy postanowienie o zarzucie zostaje jej ogłoszone, a nie gdy tylko zostaje ono sporządzone 
  • Orzekł tak Sąd Najwyższy, który w konsekwencji uchylił skazanie obywatela za uszczuplenie podatku VAT, a sprawę umorzył z powodu przedawnienia    
  • SN uwzględnił kasację RPO, który wskazywał, że w tej sprawie nie mogło dojść do skazania
  • Dwa sądy zawyżyły bowiem karę grożącą podsądnemu i błędnie uznały, że postępowanie zaczyna się od sporządzenia zarzutu - przez co o 5 lat wydłużyły termin przedawnienia karalności

7 marca 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt V KK 91/18) uwzględnił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie pana Przemysława. Uznał, że dwa sądy rażąco naruszyły przepisy, błędnie uznając że wszczęcie postępowania przeciwko osobie następuje z chwilą sporządzenia postanowienia o przedstawieniu zarzutów - nie zaś z chwilą jego ogłoszenia danej osobie.

Skutkiem błędu było prawomocne skazanie pana Przemysława na 1,6 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu -  mimo przedawnienia karalności czynu, co według prawa jest tzw. bezwzględną przyczynę odwoławczą.

Historia sprawy

W maju 2014 r. sąd rejonowy uznał pana Przemysława za winnego przestępstwa z art. 56 § 1 Kodeksu karnego skarbowego. Polegało ono na tym, że od września do października 2005 r. uszczuplił podatek od towarów i usług w łącznej kwocie 379 tys. zł.

Został za to skazany na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat i 12 tys. zł grzywny. Zobowiązano go także do zapłaty  uszczuplonego podatku. W 2015 r. sąd okręgowy jako oczywiście bezzasadną, oddalił apelację obrony

Kasacja RPO

Rzecznik w 2018 r. złożył kasację na korzyść skazanego. Wniósł by Sąd Najwyższy uchylił oba wyroki i umorzył postępowanie wobec przedawnienia karalności czynu.

RPO wskazał, że panu Przemysławowi zarzucono przestępstwa z okresu wrzesień-październik 2005 r. Wtedy art. 56 K.k.s. - będący podstawą jego skazania -  stanowił że za uszczuplenie podatku grozi kara grzywny do 720 stawek dziennych albo kara pozbawienia wolności do lat 2, albo obie te kary łącznie. Od 17 grudnia 2005 r. ustawodawca radykalnie zaostrzył odpowiedzialność za ten czyn, zwiększając górną granicę odpowiedzialności do 5 lat pozbawienia wolności. Według art. 2 par. 2 K.k.s. jeżeli w czasie orzekania obowiązuje ustawa inna niż w czasie popełnienia przestępstwa skarbowego, to należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest względniejsza dla sprawcy.

W ocenie Rzecznika nie budzi wątpliwości, że akceptując opis i ocenę prawną czynu dokonaną przez sąd I instancji, sąd okręgowy rażąco naruszył  art. 2 par. 2 K.k.s., skoro w dacie wyroku przestępstwo to było zagrożone karą dwuipółkrotnie wyższą niż w dacie jego popełnienia.

Uchybienie to spowodowało zaś dalsze negatywne konsekwencje dla oskarżonego. Przy obliczaniu terminów przedawnienia czynu sąd okręgowy uznał bowiem, iż podstawowy termin przedawnienia karalności wynosi 10 lat -  jako czynu zagrożonego karą do 5 lat pozbawienia wolności. Tymczasem, jak słusznie uznał Sąd Najwyższy w postanowieniu z 22 marca 2016 r., przy ustalaniu terminu wyjściowego przedawnienia uwzględnia się nie ustawowe zagrożenie czynu z daty orzekania, ale sankcję karną z chwili popełnienia przestępstwa. Z tego wynika zaś, że terminem przedawnienia czynu pana Przemysława - jako popełnionego w czasie, gdy był on zagrożony karą do 2 lat pozbawienia wolności – jest 5 lat, a nie 10, jak przyjął sąd.

Przy przyjęciu, że termin przedawnienia w tej sprawie wynosił 5 lat, kluczową staje się kwestia zasadnicza, czy przed jego upływem wszczęto postępowanie karne przeciwko panu Przemysławowi. 

Sąd okręgowy nie zaakceptował poglądu, jakoby wszczęcie postępowania przeciwko oskarżonemu następowało dopiero z chwilą jego przesłuchania, nie zaś postawienia zarzutu. Należy zatem zapytać, czy do wszczęcia postępowania przeciwko osobie wystarczające jest sporządzenie decyzji o zarzucie, czy też konieczne jest jeszcze jej ogłoszenie podejrzanemu. W ocenie RPO sąd okręgowy dopuścił się błędnego poglądu prawnego, że już samo sporządzenie postanowienia o przedstawieniu zarzutów powoduje przejście postępowania z fazy „w sprawie” w fazę „przeciwko osobie” – co rażąco obraża art. 44 § 5 K.k.s.

Według kasacji wywód sądu okręgowego jest wynikiem powierzchownej analizy problemu. Niezbędna jest zaś analiza materiału dowodowego, pozwalającego ocenić sprawę na 31 grudnia 2010 r. – kiedy upływał termin przedawnienia czynu zarzuconego panu Przemysławowi.

Postępowanie może przejść z fazy „in rem” w fazę „in personam” bez ogłoszenia zarzutu tylko jeśli sprawca ukrywa się lub jest nieobecny w kraju. Oceniając zaś sprawę na dzień 31 grudnia 2010 r. można stwierdzić, że podejrzany nie stawił się bez usprawiedliwienia na termin pierwszego przesłuchania w charakterze podejrzanego, wyznaczony na 29 grudnia 2010 r. Przebywał jednak w miejscu swojego zamieszkania, którego adres tydzień wcześniej podała jego krewna, a 23 grudnia 2010 r. odebrał on nadane z Urzędu Kontroli Skarbowej wezwanie na tę czynność. Powody jego niestawiennictwa nie zostały wyjaśnione. Było to bowiem poza zainteresowaniem organów ściągania, jak i sądu, skoro nie rozważał on możliwości negatywnej przeszkody procesowej w tej sprawie.

Orzeczenie SN

Na rozprawie Sąd Najwyższy w składzie trzech sędziów uwzględnił kasację i umorzył postępowanie z powodu przedawnienia karalności czynu pana Przemysława,   

Do kasacji RPO przychylił się prokurator obecny w SN. O jej oddalenie wniósł zaś przedstawiciel organów skarbowych.

II.510.647.2015

Widzenia z adwokatami w więzieniach - w obecności kamer. Interwencja RPO

Data: 2019-02-11
  • Widzenia osób pozbawionych wolności z adwokatami w aresztach śledczych i więzieniach odbywają się pod nadzorem monitoringu
  • Zagraża to prawu do obrony, bo takie spotkania powinny odbywać się w warunkach pełnej poufności – podkreśla Rzecznik
  • Według Służby Więziennej regułą ma być widzenie w pomieszczeniu bez kamer, a jeśli w nim są, to na ten czas powinny być wyłączane lub maskowane
  • Zdarza sie jednak, że adwokaci godzą się na spotkania w pomieszczeniach z kamerami 

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi w tej sprawie; problem jest też znany ekspertom Biura RPO z wizytacji aresztów i więzień.

Zgodnie z art. 8 § 3 Kodeksu karnego wykonawczego skazany pozbawiony wolności może porozumiewać się ze swoim obrońcą, adwokatem lub radcą prawnym oraz przedstawicielem zaaprobowanym przez Przewodniczącego Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka do reprezentowania skazanego przed ETPCz, pod nieobecność innych osób. Rozmowy z tymi osobami w trakcie widzeń oraz rozmowy telefoniczne nie podlegają kontroli. Art. 215 § 1 K.k.w. stanowi, iż osoba aresztowana ma prawo do takiego porozumiewania się podczas nieobecności innych osób oraz korespondencyjnie.

Z kolei art. 73a K.k.w. stanowi, że zakłady karne mogą być monitorowane przez wewnętrzny system urządzeń rejestrujących obraz lub dźwięk - z zastrzeżeniem, że monitorowanie i utrwalanie dźwięku nie może obejmować informacji objętych tajemnicą spowiedzi lub tajemnicą prawnie chronioną.

Choć artykuł ten odnosi się jedynie do informacji werbalnych (monitorowanie i utrwalanie dźwięku), Rzecznik stoi na stanowisku, iż pojęcie tajemnicy adwokackiej należy rozumieć możliwie szeroko. Powinna ona obejmować także materiały przekazane przez klienta lub przedstawione klientowi przez adwokata w postaci notatek czy dokumentów, które dotyczą sprawy.

Poglądy Rzecznika podziela Centralny Zarząd Służby Więziennej. W piśmie skierowanym 17 listopada 2017 r. do wszystkich dyrektorów okręgowych SW zastępca Dyrektora Generalnego wskazał: „Jako regułę należy przyjąć, iż widzenie osadzonego z adwokatem odbywa się w pomieszczeniu niemonitorowanym. W razie wykorzystywania pomieszczenia dla realizacji różnych czynności należy wdrożyć rozwiązania techniczne umożliwiające czasowe wyłączanie urządzeń rejestrujących lub ich ewentualne fizyczne maskowanie”.

Z ustaleń Biura RPO wynika, że obrońcy - mimo informowania ich przez administrację więzienną o wyznaczeniu na miejsce spotkania z osobą pozbawioną wolności pomieszczenia wyposażonego w kamerę rejestrującą obraz i dźwięk  - wyrażali na to zgodę.

W ocenie Rzecznika widzenia adwokackie w tych warunkach mogą godzić w relację szczególnego zaufania obrońcy z jego klientem oraz w skuteczność świadczonej pomocy prawnej. Spotkanie osoby pozbawionej wolności z adwokatem powinno bowiem odbywać się w warunkach pełnej poufności.

Rzecznik zwrócił się do prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej Jacka Treli o  podjęcie odpowiednich działań w celu reagowania przez adwokatów na opisane sytuacje.

IX.517.1802.2017

Adam Bodnar o ujawnieniu przez "Wiadomości" TVP danych protestujących: Takich metod nie można stosować

Data: 2019-02-05

W "Wiadomościach" TVP 4 lutego pokazane zostały wizerunki i dane osób, które brały udział w sobotnim proteście przed siedzibą telewizji i otaczały samochód pracowniczki TVP i kandydatki SLD na prezydenta RP Magdaleny Ogórek.

Osoby te  wymieniono je z imienia i nazwiska. W przypadku jednej z kobiet, która brała udział w incydencie przed TVP, podano również jej miejsce pracy. Była minister nauki i szkolnictwa wyższego Lena Kolarska-Bobińska zapytała na Twitterze rzecznika praw obywatelskich, czy TVP mogła to zrobić. - "Jeżeli nie może tego robić nawet policja (chyba, że są wydane listy gończe), to tym bardziej takich metod nie może stosować telewizja, zwłaszcza publiczna" - napisał Adam Bodnar.

TK: przepisy ustawy o IPN o „ukraińskich nacjonalistach” - niekonstytucyjne

Data: 2019-01-17
  • Zwrot „ukraińscy nacjonaliści” z ustawy o IPN, która wprowadziła karalność zaprzeczania ich zbrodni, jest niekonstytucyjny jako nieokreślony
  • Orzekł tak Trybunał Konstytucyjny z wniosku prezydenta Andrzeja Dudy wobec nowelizacji ustawy o IPN ze stycznia 2018 r.
  • Przepis o zbrodniach „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950 może negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich w stanowisku dla TK 

Zapisy nowelizacji i reakcje na nią

Uchwalona w styczniu 2018 r. nowelizacja wprowadziła do ustawy o IPN nowe przestępstwa. Do 3 lat pozbawienia wolności miało grozić każdemu (także cudzoziemcowi spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Odpowiedzialności miała nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

Ponadto ustawa wprowadziła taką samą karalność zaprzeczania zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950, popełnionych m.in. w kolaboracji z III Rzeszą. Chodzi m.in.. o - jak głosi nowela - eksterminację ludności żydowskiej oraz ludobójstwo na obywatelach II Rzeczypospolitej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (nie zauważono, że obywatelami II RP byli Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, Białorusini  i przedstawiciele innych narodowości).

Nowelizacja wywołała protesty w Polsce i na całym świecie jako rodząca zagrożenie dla relacji Ocalałych z Holokaustu, wolności słowa i badań naukowych. Krytycznie odniosły się do niej władze Izraela; rozczarowanie wyrażał sekretarz stanu USA. Zaniepokojone były też władze Ukrainy.

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę oraz wniósł do TK o zbadanie jej konstytucyjności. 

Do sprawy w TK przyłączył się RPO. Wskazywał, że ustawa może mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy. Miał też wątpliwości, czy nowela doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu  „polskie obozy śmierci”. Bo to nie sądy są od rozstrzygania sporów historycznych.

W związku z wycofaniem w czerwcu 2018 r. przez Sejm artykułów ustawy o karalności przypisywania „Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialności za zbrodnie III  Rzeszy, TK umorzył ten wątek sprawy. Zbadał zaś wątek karalności zaprzeczenia zbrodni „ukraińskich nacjonalistów”.

RPO kwestionował także przepisy o „ukraińskich  nacjonalistach”

RPO wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją. W stanowisku dla TK uznał, że nie da się precyzyjne określić, za jakie wypowiedzi będzie można być skazanym. Rzecznik podzielił pogląd prezydenta, iż z jednej strony nie jest możliwe jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia „ukraińskiego nacjonalisty”, z drugiej zaś nie jest możliwe dokładne określenie, na gruncie tych przepisów, granic geograficznych Małopolski Wschodniej.

Poważne wątpliwości RPO budzi także objęcie tym przepisem lat 1925-1950.  Celem ustawodawcy była karalność wypowiedzi dotyczących masowej eksterminacji ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich w okresie 1943-1944 r., na terenie b. województwa wołyńskiego. Z kolei okres stalinowski, w dużej mierze przypadający na czas przed 1950 r., to  czas akcji „Wisła”, która dotknęła ukraińską ludność cywilną .

Trudno jest zdefiniować pojęcie „ukraińscy nacjonaliści”, które nie zostało powiązane z żadną konkretną formacją polityczną. Istnieje więc możliwość rozciągania go na znaczną część ludności ukraińskojęzycznej.  Stwarza to ryzyko utrudniania dyskusji o historii najnowszej, co może wywrzeć negatywny wpływ na relacje polsko-ukraińskie.

Rozstrzygnięcie TK

17 stycznia 2019 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy w zakwestionowanym zakresie są niezgodne z wywodzoną z art. 2 Konstytucji zasadą określoności przepisów prawa oraz z art. 42 ust. 1 Konstytucji, wyrażającym zasadę, że zakaz albo nakaz obwarowany sankcją karną powinien być sformułowany w sposób precyzyjny i ścisły.

Trybunał stwierdził, że użyte w ustawie o IPN pojęcia „ukraińscy nacjonaliści” oraz „Małopolska Wschodnia” nie zostały zdefiniowane przez ustawodawcę. Jest to o tyle istotne, że zakwestionowane przepisy są ściśle powiązane z przepisem zawierającym normę karną. Dlatego w ocenie Trybunału zachodziło uzasadnione przypuszczenie, że organa ścigania i sądy mogłyby mieć poważne problemy z ustaleniem zakresu odpowiedzialności karnej.

Trybunał zwrócił uwagę, że nie da się jednoznacznie zrekonstruować znaczenia obu tych pojęć ani na podstawie aktów normatywnych z okresu II Rzeczypospolitej, ani obowiązującego ustawodawstwa. Także w języku powszechnym pojęcia te nie wywołują jednoznacznych, bezspornych konotacji.

Komunikat TK podkreśla, że przepisy te nadal pozostają w systemie prawnym, ale bez zwrotów uznanych za niekonstytucyjne. Ustawodawca powinien podjąć działania zmierzające do stosownej modyfikacji redakcyjnej tych przepisów - dodano.

VII.564.9.2018

Uwagi RPO do projektu zmian Kodeksu postępowania karnego

Data: 2019-01-11
  • Propozycja przesłuchiwania świadków w procesie karnym pod nieobecność oskarżonego lub obrońcy jest sprzeczna z prawem do obrony – uważa Rzecznik
  • Tak samo ocenia pomysł oddalania przez sąd wniosków dowodowych obrony, jeśli złożono je po określonym terminie
  • Wątpliwości budzi też możliwość odstąpienia od ogłoszania wyroku na posiedzeniu jawnym, gdy nie stawiły się strony
  • Rzecznik proponuje zaś wprowadzenie możliwości wniesienia zażalenia na postanowienie prokuratora o ekshumacji

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił Ministrowi Sprawiedliwości uwagi do przygotowanego przez resort projektu zmiany Kodeksu postępowania karnego. Chodzi o kompleksową reformę procedury karnej.

Zamierzeniem autorów nowelizacji jest usprawnienie procedury karnej. Jak głosi uzasadnienie projektu, „tendencja do zdynamizowania rozpoznawania spraw przed sądami nie może się odbywać kosztem gwarancji procesowych stron, w szczególności oskarżonego oraz rzetelnego procesu”.  

Rzecznik ma jednak co do tego wątpliwości, zwłaszcza że projekt nie ma na celu pełniejszej realizacji dyrektywy UE 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym. Adam Bodnar bezskutecznie apelował do resortu o jej wdrożenie.

Tymczasem już pierwszy artykuł nowelizacji głosi, że relizuje ona tę dyrektywę, jak rownież inną -  z 22 października 2013 r. w sprawie prawa dostępu do adwokata m.in. w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania. W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu, kto zostanie zatrzymany. O zagwarantowanie tego prawa zgodne ze standardami europejskimi RPO ubiega się od dawna.

Przesłuchanie świadków pod nieobecność oskarżonego i obrońcy

Projekt zakłada możliwość przeprowadzenia postępowania dowodowego podczas nieobecności oskarżonego lub obrońcy, np. wskutek przeszkód żywiołowych lub gdy usprawiedliwił on  niestawiennictwo. Sąd mógłby wtedy np. przesłuchiwać świadków, nawet jeżeli oskarżony nie złożył jeszcze wyjaśnień. Jednocześnie byłaby też możliwość złożenia przez obrońcę wniosku o „uzupełniające przeprowadzenie” czynności przeprowadzonych podczas nieobecności oskarżonego, a on sam lub obrońca powinni wykazać, że sposób przeprowadzenia dowodu pod nieobecność naruszał prawo do obrony.  

Zdaniem RPO może to godzić w sposób skrajny w podstawowe gwarancje procesowe, dlatego wnosi o rezygnację z tego przepisu. Prawo do bycia obecnym na rozprawie to jeden z fundamentalnych atrybutów prawa do obrony, przewidzianego w art. 42 ust. 2 Konstytucji oraz art. 6 § 3 Konwencji Praw Człowieka. Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, zanim oskarżony zostanie skazany, wszystkie dowody muszą zostać ujawnione w jego obecności. Możliwość np. „uzupełniającego” przesłuchania świadka  nie daje gwarancji zniweczenia  ewentualnych negatywnych skutków procesowych wynikających z przeprowadzenia dowodu podczas nieobecności uczestników postępowania.

W obecnym stanie prawnym możliwe jest przeprowadzenie rozprawy pod nieobecność oskarżonego, lecz może to mieć miejsce wyłącznie w sytuacjach nadzwyczajnych, powstałych z winy oskarżonego.

Odstąpienie od ogłaszania orzeczeń

Projekt wprowadzałby możliwość odstąpienia od ogłaszania orzeczenia lub zarządzenia na posiedzeniu jawnym. Jeżeli na ogłoszeniu nie stawił się nikt ze stron, orzeczenie lub zarządzenie można by uznać za ogłoszone. Wzmiankę o takim odstąpieniu ma trafić do sądowego protokołu. Ponadto przewiduje się podanie ustnie najważniejszych powodów rozstrzygnięcia przez sąd w sprawie zawiłej jedynie na wniosek strony obecnej przy ogłoszeniu postanowienia.

Rzecznik ma wątpliwości wobec możliwości odstąpienia od ogłoszenia wyroku na posiedzeniu jawnym w kontekście zapisu konstytucji, że „wyrok ogłaszany jest publicznie”. Z tego powodu projekt nie przewiduje możliwości odstąpienia od ogłaszania wyroku na rozprawie, gdy nie stawił się nikt ze stron. Tymczasem również w wypadku posiedzeń jawnych taki wyjątek nie może mieć miejsca.

- Ogłaszanie orzeczenia należy bowiem rozumieć jako wypowiedzenie przez przewodniczącego składu sędziowskiego co najmniej sentencji rozstrzygnięcia (decyzji). Nie można tego rozumieć jako dopuszczalności obwieszczenia wyroku poprzez plakaty, poinformowanie przez środki społecznego przekazu czy temu podobne - podkreśla Adam Bodnar.

Wprowadzenie terminu na złożenie wniosków dowodowych

Za godzącą w prawo do obrony RPO uznaje propozycję, że „oddala się wniosek dowodowy, jeżeli: wniosek dowodowy został złożony po zakreślonym przez organ procesowy terminie, o którym strona składająca wniosek została zawiadomiona”.

Termin taki ma na celu jedynie zdynamizowanie postępowania, a strony mogą składać wnioski dowodowe w toku całego postępowania. Nie da się bowiem wyegzekwować obowiązku zgłoszenia w tym terminie przez oskarżonego i jego obrońcę wszystkich znanych im dowodów niezbędnych do rozpoznania sprawy. Niezłożenie przez oskarżonego wniosków dowodowych w wyznaczonym terminie nie powinno być wykorzystywane na jego niekorzyść. Zaprzeczałoby bowiem zasadzie domniemania niewinności oraz prawa oskarżonego do milczenia. Ponadto sąd ma dziś narzędzia, aby oddalać wnioski, które w sposób oczywisty wydłużają przebieg postępowania karnego.

Zmiana zasady niepogarszania sytuacji oskarżonego w postepowaniu odwoławczym

Dziś sąd odwoławczy nie może skazać oskarżonego, który został uniewinniony w sądzie I instancji lub wobec  którego umorzono lub też warunkowo umorzono postępowanie; nie może też zaostrzyć kary z I  instancji  przez wymierzenie kary dożywocia. Sąd odwoławczy może tylko zwrócić sprawę sądowi I instancji i dopiero ten sąd może wydać rozstrzygnięcie skazujące lub też wymierzyć karę dożywocia.

Rzecznik ma wątpliwości wobec propozycji zmian w tej kwestii. Zgodnie z projektem sąd odwoławczy po apelacji od warunkowego umorzenia postępowania mógłby sam skazać oskarżonego, a także sam wymierzyć karę dożywocia.

Międzynarodowe standardy prawa nie przewidują wprawdzie ograniczeń możliwości wydania orzeczenia surowszego w instancji odwoławczej. Trybunał Konstytucyjny dopuszcza zaś ograniczenia reguły niepogarszania sytuacji oskarżonego w postepowaniu odwoławczym tylko do zakazu skazania w II instancji na bezwzględną karę pozbawienia wolności. Powstaje zatem pytanie, czy w świetle poglądu TK o konieczności zagwarantowania oskarżonemu kontroli orzeczenia o pozbawieniu wolności nie jest sprzeczna z Konstytucją możliwość orzeczenia przez sąd odwoławczy po raz pierwszy kary bezwzględnego pozbawienia wolności – co byłoby możliwe po uchwaleniu proponowanej zmiany.

Inne uwagi

W ocenie Rzecznika w projekcie znalazły się również propozycje, które wymagają głębszego przemyślenia oraz dopracowania. I tak:

  • za słuszny należy uznać pomysł umożliwienia wniesienia zażalenia na drugie postanowienie o odmowie wszczęcia lub umorzeniu postępowania przygotowawczego do prokuratora nadrzędnego. Może to jednak spowodować przedłużenie postępowania i wzrost obciążenia prokuratur nadrzędnych,
  • za zasadne należy uznać stosowanie do instytucji specjalistycznej i naukowej, jak również do konkretnych osób biorących udział w wydaniu opinii, przepisów dotyczących biegłych. Nadal wskazane jest kompleksowe uregulowanie pozycji biegłych w postępowaniu sądowym, a proponowana zmiana stanowi jedynie częściowy krok w realizacji postulatów Rzecznika,
  • z projektu wynika, że osoba, która przebywa poza domem przez okres przekraczający 14 dni w dalszym ciągu pozbawiona jest możliwości odebrania pisma sądu w jej sprawie. Po tym okresie bowiem pismo uznaje się za doręczone. Nie są tu wystarczające przepisy dotyczące konieczności zawiadamiania sądu czy prokuratury o zmianie miejsca pobytu przez stronę. Zasada uznawania pisma za doręczone znajduje bowiem zastosowanie także do pierwszego pisma w sprawie, a zatem kiedy jego adresat nawet jeszcze nie wie, że postępowanie zostało wszczęte. Ponadto, obowiązek zawiadamiania sądu o zmianie miejsca pobytu nie dotyczy świadków, biegłych i innych uczestników postępowania niebędących stronami. Wskazane jest zatem, aby każdy adresat pisma w postępowaniu karnym mógł je odebrać przez „pełnomocnika pocztowego”,
  • obawy może budzić, to w jaki sposób organ procesowy będzie mógł uznać, że pismo wysłane drogą elektroniczną do uczestników postępowania faktycznie do nich dotarło. Również strony powinny mieć możliwość korzystania z tej drogi w korespondencji z sądem. Obecnie główną przeszkodą jest obowiązek opatrzenia pisma własnoręcznym podpisem -  a takiej zmiany projekt nie przewiduje. W ocenie Rzecznika konieczne jest dopuszczenie kierowania pism procesowych opatrzonych kwalifikowanym podpisem elektronicznym i poprzez platformę e-puap,
  • za nieporozumienie Rzecznik uznaje proponowany jako przejściowy przepis, że w razie wątpliwości należy stosować ustawę nową. W razie wątpliwości, organ prowadzący postępowanie rozstrzyga je bowiem korzystając z powszechnie przyjętych zasad interpretacji prawa.

Według Rzecznika reforma procedury karnej stanowi dobrą okazję do wprowadzenia możliwości wniesienia zażalenia na postanowienie prokuratora w przedmiocie zarządzenia ekshumacji. RPO od dłuższego czasu postuluje to rozwiązanie. Ma to znaczenie zwłaszcza w kontekście wyroku ETPCz w sprawie ekshumacji ofiar katastrofy smoleńskiej. We wrześniu 2018 r. ETPCz uznał, że brak możliwości odwołania się do sądu od decyzji prokuratury o ekshumacji narusza prawo Unii. 

Adam Bodnar zwrócił  się do ministra Zbigniewa Ziobry o analizę uwag i ewentualne uwzględnienie ich w toku dalszych prac nad projektem.

II.510.1319.2018

Kasacja RPO w sprawie mężczyzny z niepełnosprawnością umysłową skazanego za morderstwo

Data: 2018-12-24
  • RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego od wyroku skazującego za podwójne morderstwo.
  • Zdaniem Rzecznika w sprawie tej jest tak wiele niejasności, że powinna być ponownie zbadana przez Sąd Najwyższy.
  • Wątpliwości budzą okoliczności, w jakich niepełnosprawny umysłowo Piotr M. przyznał się do zbrodni. Czy nie potwierdził tylko tego, co podpowiedzieli mu policjanci?

Sprawę mężczyzny opisała w Gazecie Wyborczej red. Ludmiła Anannikova. Piotr M., człowiek z niepełnosprawnością intelektualną, został skazany za zamordowanie dwóch kobiet na podstawie swoich zeznań. Rzecznik wnosi o uchylenie wyroku i przekazanie sprawy do ponownego osądzenia.

Rzecznik uważa, że przy ocenie tej sprawy przez sąd doszło do  rażące i mogące mieć istotny wpływ na treść wyroku naruszenia przepisów kodeksu postępowania karnego (art. 433 § 2 oraz art. 457 § 3):

  • protokoły przesłuchań Piotra M. w charakterze podejrzanego, podstawa najważniejszych, niekorzystnych dla oskarżonego ustaleń faktycznych, nie są rzetelnym udokumentowaniem przebiegu tych czynności
  • poprzedzające je czynności podjęte przez funkcjonariuszy policji i sposób ich przeprowadzenia miały bezpośredni wpływ na treść zaprotokołowanych wypowiedzi Piotra M. i mogły naruszyć jego prawo do złożenia wyjaśnień w warunkach swobody wypowiedzi;
  • sąd w sposób dowolny uznał, że zanim w toku nieprocesowej czynności - rozpytania zatrzymanego  - niepełnosprawny psychicznie Piotr M. przyznał się do podwójnej zbrodni zabójstwa, której popełnieniu pierwotnie zaprzeczał, policjanci nie przedstawili mu prawdopodobnego przebiegu zdarzenia.

Rzecznik zauważa m.in., że skoro przepisy wymagają, by protokół utrwalał przebieg czynności, to w protokole przesłuchań osób z istoty swej podatnych na sugestie, takich jak osoby z niepełnosprawnością intelektualną, treść pytań winna być odnotowywana. To, jak było bowiem sformułowane pytanie, jest okolicznością istotną z punktu widzenia przebiegu czynności dokumentowanej w formie protokołu. Pozwala zarazem ukazać w jakim kontekście, w odpowiedzi, na tak sformułowane pytanie, osoba przesłuchiwana złożyła określone depozycje.

Odnotowywanie treści pytań do podejrzanych podatnych na sugestie ma szczególne znaczenie, gdy przesłuchanie odbywa się w warunkach ograniczonej kontradyktoryjności, bez obecności tzw. gwaranta właściwego traktowania osoby przesłuchiwanej, tj. przedstawiciela procesowego zatrzymanego procesowo, którego podstawową rolą podczas stosowania tego środka przymusu jest ochrona zatrzymanego przed bezzasadnym samooskarżeniem.

Sąd w uzasadnieniu wyroku przyjął, iż rozpytanie Piotra M. rozpoczęło się od poinformowania go, że policjanci mają dowody na to, iż popełnił on zarzucane mu zbrodnie, w tym świadków którzy mieli go widzieć oraz że będzie dla niego lepiej, jeżeli się przyzna.

Sąd odmówił natomiast obdarzenia walorem wiarygodności depozycji policjanta w części, w jakiej zeznał, iż zmiana stanowiska zatrzymanego odnośnie popełnienia zbrodni, w związku z którymi został zatrzymany i w konsekwencji przyznanie się w toku rozpytania do ich popełnienia nastąpiło dopiero „po przedstawieniu mu prawdopodobnego przebiegu zdarzenia”, kiedy to według zeznań policjanta Piotr M. „potwierdził” swój udział w tej zbrodni oraz „potwierdził” znajomość z M.K. i konflikt z jej matką B.J.

Sąd założył, że Piotr M. nie mógł powtórzyć tego, co powiedzieli mu policjanci, albowiem z uwagi na swoje deficyty intelektualne nie mógłby zapamiętać tylu szczegółów zbrodni, które wynikają z jego późniejszych wyjaśnień. Jednak te szczegółowe informacje zapisane w protokole przesłuchań w charakterze podejrzanego to suma odpowiedzi na kilka pytań, zredagowana przez osobę sporządzającą protokół. Bezspornym bowiem jest w tej sprawie, o czym wcześniej wskazano, że jak wynika z opinii biegłych, obdarzonych przez Sąd w całości walorem wiarygodności „Oskarżony nie wypowiada się w sposób spontaniczny, nie rozwija tematu rozmowy. Dlatego uzyskanie od oskarżonego odpowiedzi wymaga zadawania dodatkowych pytań”..

Nie budzi natomiast wątpliwości, iż szczegóły dotyczące miejsc zbrodni mogły być natomiast znane nie tylko policjantom, ale również prokuratorowi

II.510.163.2018

Krytyczna opinia RPO dla Senatu co do ustawy, która ma wdrażać unijną "dyrektywę policyjną"

Data: 2018-12-20
  • Uchwalona przez Sejm ustawa nie dokonuje właściwego wdrożenia "dyrektywy policyjnej" z 2016 r. 
  • Wprowadza bowiem zbyt wiele wyjątków, np. wyłącza np. spod ustawy pięć służb specjalnych  
  • Ustawa w wielu miejscach jest niespójna lub wręcz sprzeczna z prawem Unii Europejskiej 
  • Rzecznik przedstawił swe uwagi Senatowi, który pracuje nad ustawą

14 grudnia 2018 r. Sejm uchwalił  ustawę o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Rzecznik Praw Obywatelskich na etapie prac legislacyjnych poprzedzających skierowanie projektu przedstawiał swe uwagi, skierował również opinię do Marszałka Sejmu (niedołączoną przez niego do druku nr 2089).

Obecnie ustawą zajmuje się Senat. W związku z tym Rzecznik przedstawił Marszałkowi Senatu swe istotne wątpliwości, związane z poziomem przestrzegania praw i wolności człowieka i obywatela.

Ustawa ma wdrażać dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. Dotyczy ona uprawnień służb w przetwarzaniu danych i jest nazywana „drugą nogą” RODO, czyli rozporządzenia o tym, co wolno przedsiębiorcom i administracji robić z danymi osobowymi. Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela. Została ona przyjęta  27 kwietnia 2016 r., weszła w życie 5 maja 2016 r., a zatem projektodawca miał praktycznie dwa lata na przygotowanie projektu.

Wyłączenia pięciu służb spod ustawy

Ustawa przewiduje wyłączenie z zakresu jej stosowania danych osobowych przetwarzanych w ramach realizacji ustawowych zadań służb specjalnych: ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz CBA. Projektodawca tłumaczy, że wszystkie obszary działalności tych służb należą do przewidzianego przez dyrektywę wyjątku, jakim jest przetwarzanie danych „w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa narodowego”.

Rzecznik konsekwentnie nie zgadza się z tym stanowiskiem, czemu dał wyraz w opinii dla Sejmu. Nie wszystkie bowiem zadania ustawowe realizowane przez służby mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe”. Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”, o czym świadczą przepisy samego Traktatu o Unii Europejskiej i  Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Również - przykładowo - zwalczanie terroryzmu nie jest uznawane w UE za domenę wyłączoną z zakresu prawa Unii.

Wyłączenie stosowania ustawy do danych osobowych z akt postępowania

Takie przepisy ustawy oznaczają, że nie będzie ona miała zastosowania do danych osobowych zawartych w aktach postępowań -  prowadzonych na podstawie Kpk, Kpw, Kkw, Kks, ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich czy ustawy ws. rejestru sprawców przestępstw seksualnych. Takie wyłączenie nie jest zgodne z dyrektywą 2016/680. RPO zaznacza, że podobną opinię w tej sprawie ma MSZ.

Powierzenie nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w sądach i prokuraturze instytucjom, które nie są niezależne od władzy wykonawczej  

Ustawa stanowi, że – w zależności od sytuacji – albo Krajowa Rada Sądownictwa, albo prezesi sądów (lub odpowiedni prokuratorzy) będą mogli zażądać dostępu do wszelkich danych osobowych w prowadzonych postępowaniach w związku z realizacją zadań wynikających z konieczności nadzoru nad sposobem przetwarzania danych osobowych. Tymczasem z prawa UE jasno wynika, że nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych może sprawować wyłącznie organ niezależny.

W ocenie Rzecznika takie rozwiązania prawne są wątpliwe, bowiem ani Krajowa Rada Sądownictwa, ani prezesi sądów nie mogą być dziś uznani za organy niezależne, zdolne do prowadzenia nadzoru w sposób wypełniający wymogi Karty Praw Podstawowych UE. W opinii do projektu ustawy KRS sama uznała się za niewłaściwą do sprawowania takiego nadzoru – wskazuje Rzecznik.

Poszerzenie wyłączeń dla informacji niejawnych

Rzecznik negatywnie  ocenia wyłączenie przez ustawę spod ochrony danych przetwarzania informacji niejawnych. Budzi to bowiem zastrzeżenia Z punktu widzenia zakresu rodo oraz dyrektywy 2016/680, a przede wszystkim art. 51 Konstytucji. Obecnie wyłączeniu spod ustawy podlega tylko rejestracja zbioru danych przez administratorów danych niejawnych, a nie ich przetwarzanie.

Brak implementacji art. 17 dyrektywy

Dyrektywa nałożyła na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia, że osoba, której dane dotyczą, będzie mogła wykonywać swoje prawa także za pośrednictwem właściwego organu nadzorczego, który ma informować daną osobę przynajmniej o fakcie przeprowadzenia wszelkich niezbędnych weryfikacji lub przeglądów. Ustawa daje wprawdzie możliwość złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ale ma przysługiwać ona wtedy, gdy dane osobowe są przetwarzane niezgodnie z prawem. Art. 17 dyrektywy dotyczy zaś sytuacji, w której osoba w ogóle nie ma pewności, że jej dane (i jakie) są przetwarzane.

RPO nie może się zgodzić z takim rozwiązaniem w ustawie. Istota art. 17 polega bowiem na możliwości dokonywania przez Prezesa UODO niezależnej oceny zasadności przetwarzania danych przez podmioty objęte zakresem dyrektywy. W ten sposób jeden z najistotniejszych przepisów dyrektywy 2016/680 nie znajdzie swojego odzwierciedlenia w polskim systemie prawnym – napisał Rzecznik do marszałka Senatu.

Wejście w życie ustawy i terminy na dostosowanie

Ustawa ma wejść w życie zasadniczo po 14 dniach od dnia ogłoszenia. Ale art. 102 ustawy przyznaje administratorom kolejny rok na dostosowanie zasad przetwarzania danych osobowych do środków technicznych i organizacyjnych wymaganych art. 39 ust. 2 ustawy. Dodatkowo, jeśli wymagałoby to niewspółmiernie dużego wysiłku lub nakładów, administrator będzie miał czas aż do 6 maja 2023 r. 

Rzecznik przypomina, że dyrektywa była uchwalona w kwietniu 2016 r. Wyznaczanie teraz kolejnych terminów, a zwłaszcza tak odległych, musi być ocenione jako sprzeczne z dyrektywą. Takie rozwiązania są też rozbieżne z tym, co było wyzwaniem dla wszystkich, którzy od 25 maja 2018 r. stosują przepisy rodo i są nimi związani. - Żaden podmiot, który jest objęty zakresem stosowania rodo, nie był w tak doskonałej sytuacji, w jakiej mają być administratorzy objęci zakresem przepisów ustawy – podkreśla Rzecznik.

Nie wyjaśniono, dlaczego w takiej uprzywilejowanej sytuacji stawia się organy co do zasady publiczne, w porównaniu do sytuacji podmiotów prywatnych - w szczególności przedsiębiorców, którzy musieli ponieść często wysokie koszty dostosowania się do przepisów rodo w wyznaczonym terminie.

Rzecznik przekazał swe uwagi marszałkowi Senatu Stanisławowi Karczewskiemu z prośbą o ich uwzględnienie w toku prac nad ustawą.

VII.501.315.2014

Sesja 35: Skuteczność procedury europejskiego nakazu aresztowania wobec sprawy Celmer (BLOK A)

Data: 2018-12-15

"Obecnie ekscesem orzeczniczym jest wykonywanie przez sędziego obowiązków i korzystanie z przysługujących mu uprawnień"

Współpraca sądowa w sprawach karnych oraz cywilnych opiera się na zasadzie wzajemnego zaufania. Reformy prowadzące do ograniczenia niezależności sądownictwa stawiają pod znakiem zapytania respektowanie powyższej zasady. Z problemem tym zmierzył się Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawie Celmer. Powstaje pytanie jak test stworzony w sprawie Celmer będzie stosowany w praktyce oraz jak będzie wpływał na stosowanie europejskiego nakazu aresztowania. Czy niedawna nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym może spowodować ograniczenie ryzyka niestosowania ENA, czy też jednak kryzys będzie się pogłębiać?

Celem panelu była próba odpowiedzi na pytanie, jaki wpływ na funkcjonowanie Polski w ramach systemu ENA i postępowanie sądów w państwach wykonania europejskiego nakazu aresztowania będzie miał wyrok TSUE z dnia 25 lipca 2018 r. wydany w sprawie C-216/18 PPU (sprawa Celmer).

Powyższy wyrok zapadł na kanwie następującej sprawy:

Sądy polskie wydały przeciwko zainteresowanemu trzy europejskie nakazy aresztowania w celu jego zatrzymania i przekazania do Polski, a następnie przeprowadzenia postępowania karnego w sprawie m.in. nielegalnego obrotu środkami odurzającymi i substancjami psychotropowymi.

5 maja 2017 r. zainteresowany został zatrzymany w Irlandii na podstawie tych ENA i postawiony przed sądem irlandzkim (High Court).

Zainteresowany sprzeciwił się przekazaniu go polskim organom sądowym, twierdząc w szczególności, że takie przekazanie naraziłoby go na rzeczywiste ryzyko rażącego naruszenia prawa do sądu w powodu braku niezawisłości sądów państwa członkowskiego wydającego nakaz, wynikającej z wdrożenia w tym państwie członkowskim niedawnych reform legislacyjnych systemu sądownictwa.

Postanowieniem z dnia 23 marca 2018 r. sąd irlandzki (High Court) zawiesił postępowanie i zwrócił się do Trybunału z dwoma pytaniami prejudycjalnymi.

W przedmiocie pytań prejudycjalnych Trybunał stwierdził, że w sytuacji, gdy osoba wskazana w europejskim nakazie aresztowania sprzeciwia się swemu przekazaniu organowi sądowemu wydającemu nakaz i w tym kontekście powołuje się na istnienie systemowych lub co najmniej ogólnych nieprawidłowości, które według niej mogą mieć wpływ na niezawisłość władzy sądowniczej w wydającym nakaz państwie członkowskim oraz w ten sposób godzić w istotną treść jej prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, wykonujący nakaz organ sądowy jest zobowiązany dokonać oceny istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie tego prawa podstawowego przy podejmowaniu decyzji o przekazaniu jej organom tego państwa członkowskiego (pkt 60 wyroku).

W tym celu wykonujący nakaz organ sądowy powinien w pierwszej kolejności, w oparciu o obiektywne, wiarygodne, dokładne i należycie zaktualizowane informacje o funkcjonowaniu systemu sądowego w wydającym nakaz państwie członkowskim, dokonać oceny istnienia rzeczywistego ryzyka naruszenia prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, związanego z brakiem niezawisłości sądów tego państwa członkowskiego, z uwagi na systemowe lub ogólne nieprawidłowości w tym państwie (pkt 61 wyroku).

W razie stwierdzenia takich nieprawidłowości wykonujący nakaz organ sądowy powinien zbadać w jakim stopniu nieprawidłowości systemowe lub ogólne w odniesieniu do niezawisłości sądów wydającego nakaz państwa członkowskiego, o którym świadczą informacje posiadane przez  wykonujący nakaz organ sądowy, mogą mieć wpływ na właściwe sądy tego państwa w zakresie prowadzenia postępowania wobec osoby ściganej (pkt 74 wyroku).

Jeżeli z tego badania wynika, że omawiane nieprawidłowości mogą mieć wpływ na te sądy, wykonujący nakaz organ sądowy powinien jeszcze ocenić, czy istnieją poważne i sprawdzone podstawy, aby uznać, że owa osoba będzie narażona na rzeczywiste ryzyko naruszenia jej prawa podstawowego do niezawisłego sądu, a tym samym istotnej treści prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego w świetle jej sytuacji osobistej, jak również charakteru przestępstwa, za które jest ścigana, oraz kontekstu faktycznego, na którym opiera się europejski nakaz aresztowania (pkt 75 wyroku).

Wykonujący nakaz organ sądowy powinien wystąpić do wydającego nakaz organu sądowego o przekazanie wszelkich informacji uzupełniających, niezbędnych jego zdaniem do oceny istnienia takiego ryzyka (pkt 76 wyroku).

W sytuacji, gdy organ sądowy nie wykluczy istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie jej prawa podstawowego do niezawisłego sądu, powinien wstrzymać się od wykonania europejskiego nakazu aresztowania, który dotyczy tej osoby (pkt 78 wyroku).

W panelu wzięli udział:

  • Paweł Wiliński profesor zwyczajny doktor habilitowany nauk prawnych, sędzia Sądu Najwyższego, Kierownik Katedry Postępowania Karnego Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (2010-2012, 2015-2016)
  • Piotr Gąciarek sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, wiceprezes Oddziału Warszawskiego Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia, od 17 lat orzeka w sprawach karnych
  • Dariusz Korneluk prokurator, w latach 2003 - 2016 był szefem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Północ w Warszawie, szefem Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga w Warszawie i szefem Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie. Aktualnie od marca 2016 r. wykonuje czynności służbowe w Prokuraturze Rejonowej Warszawa - Śródmieście w Warszawie. Współzałożyciel Stowarzyszenia Prokuratorów Lex Super Omnia

Panel prowadził adw. Michał Hara główny specjalista w Zespole Prawa Karnego BRPO.

Relacja z panelu

Sędzia Piotr Gąciarek: w świat poszedł przekaz, że zagrożenia w Polsce są, ale sędziowie starają się jak najlepiej wykonywać swoją pracę.

Prokurator Dariusz Korneluk: dla nas największym ryzykiem i najważniejsze w uzasadnieniu wyroku jest to, że odsyła do stanowiska Komisji Europejskiej w sprawie zastosowania art. 7 Traktatu. Badanie powinno sprowadzać się przede wszystkim do charakteru przestępstwa jakie jest zarzucane. Wykonanie ENA będzie utrudnione jeśli w stosunku do osoby ściganej przedstawiciele władzy wykonawczej będą formułować twierdzenia naruszające zasadę domniemania niewinności.

Sędzia Paweł Wiliński: sędzia irlandzka zadała takie pytanie, ponieważ takie było stanowisko i zarzuty osoby ściganej. Trzeba uwzględnić kontekst sytuacyjny w jakim sędzia zdecydowała się zadać takie pytanie. Są argumenty przemawiające za wyjątkowością tego orzeczenia. Prawo do rzetelnego procesu staje się meta zasadą i meta normą. Trybunał starał się umieścić swoje stwierdzenia w neutralnym kontekście.

Prokurator Dariusz Korneluk: podstawowe znaczenie ma fakt, iż w wyrok w sprawie Celmer różni się od sprawy rumuńskiej (wyrok w sprawie Aranyosi i Caldararu) tym, iż sąd w przypadku stwierdzenia zagrożeń, może się wstrzymać z wykonaniem ENA, a nie umorzyć postępowanie (jak w sprawie rumuńskiej). W wyroku w sprawie Celmer Trybunał wprost podnosi, że każdy sąd winien mieć na uwadze stanowisko Komisji Europejskiej.

Sędzia Piotr Gąciarek: nie ma takiego państwa w Europie gdzie prokurator generalny ma takie uprawnienia i decydował o tak wielu sprawach. Jako obywatel i sędzia cieszę się, że Trybunał zajął się kwestią praworządności. Z drugiej strony obecnie w każdej sprawie obrońcy będą się powoływać na ten wyrok. Trzeba będzie lat, żeby patrnerzy Polski utwierdzili się w przekonaniu, że w Polsce nie ma zagrożeń.

Prokurator Dariusz Korneluk: skuteczność polskich ENA jest na poziomie 20%, W Niemczech 38%, Irlandia ok. 60%

w 2017 r. było 467 wniosków, 30% więcej niż w 2016 r.

Odbudować zaufanie będzie bardzo trudno.

Czasami kilka słów przedstawiciela władzy wykonawczej wystarczy by zniweczyć trud zbudowanego przez lata dobrego wizerunku Polski.

Sędzia Pawel Wiliński: zaufanie to kategoria wewnętrznego poczucia, dobudowaliśmy formalne kryteria, które muszą być spełnione. Trybunał mówi, czy i kiedy nadal można sobie ufać i ten wyrok dotyczy Polski.

Zgodnie z orzeczeniem TSUE, jeśli Sędzia nie wykluczy istnienia rzeczywistego ryzyka narażenia danej osoby na naruszenie jej prawa do niezawisłego sądu to może odmówić wydania.

Sędzia Piotr Gąciarek: odnośnie retorsji ze strony polskiej związanych z niewykonywaniem ENA, jest to kwestia bardziej polityczna, na poziomie władzy, jej decyzji i unormowań  jakie mogą zostać uchwalone.

Dyskusja:

Prokurator Dariusz Korneluk: według TSUE stanowisko KE jest szczególnie istotne dla oceny czy nie zostało naruszone prawo do sądu.

Sędzia Piotr Gąciarek: sądzimy najlepiej jak potrafimy ale zagrożenia są

Sędzia Paweł Wiliński: pewnie byłby to jest większy eksces orzeczniczy, gdyby sędzia nie zapytał TSUE, tylko od razu stwierdził, że jest zagrożenie. Przeraża mnie sytuacji, gdy ekscesem orzeczniczym jest wykonywanie przez sędziego obowiązków i korzystanie z przysługujących uprawnień. W naszym kraju jest niski poziom kultury prawnej. Sędzia ma obowiązek pytać jeśli ma wątpliwości. Jeśli ma wątpliwości, a nie zapyta, to jest problem.

Sędzia Piotr Gąciarek: pytania prejudycjalne padają także po to, aby podnieść problem szerszy na kanwie danej sprawy, czy niezawisłość sędziów w Polsce jest zagrożona. Podnoszenie pewnych kwestii daje nadzieję, że odniesie skutek, tak jak w sprawie ostatniej nowelizacji ustawy o SN,

Prokurator Dariusz Korneluk: do paraliżu w sprawie stosowania ENA w końcu dojdzie, podejrzani i obrońcy mają gotowe argumenty do podnoszenia i będą z tego korzystać. Coraz więcej jest wypowiedzi naruszających zasadę domniemania niewinności.

Sędzia Paweł Wiliński: Jestem zwolennikiem tego, żeby prawo było stabilne, mądre zastosowanie niezbyt fortunnego przepisu jest lepsze, niż głupie stosowanie mądrego przepisu.

Sędzia Piotr Gąciarek: praktyka jest taka, że odmowy zdarzały się bardzo rzadko. Jako sędzia czułem dyskomfort orzekając w sprawie ENA ze względu na duży formalizm - brak badania podstawy faktycznej do zastosowania aresztu w sprawie wykonania ENA.

Prokurator Dariusz Korneluk: cała istota ENA upadnie, jeśli sąd będzie badał cały kontekst sytuacyjny sprawy. System ENA oparty jest na wzajemnym zaufaniu, że sędzia w każdym kraju działa w oparciu o analogiczny standard.

Problem pojawi się, gdy Komisja podejmie kolejne działania wobec Polski, ENA może przestać funkcjonować.

Sędzia Piotr Gąciarek: jeśli byłyby niezbite dowody na niewinność to sąd nie powinnien wydać osoby ściganej

Prokurator Dariusz Korneluk: w takiej sytuacji jak wyżej sąd powinien wystąpić do państwa wnioskującego o uchylenie nakazu.

Miejmy nadzieję, że decyzja Rady i Komisji będzie na tyle dobra, że ENA będzie dalej funkcjonować

Sędzia Paweł Wiliński: sprawa Jakuba T. pokazuje inny aspekt, nie złożono apelacji, obrońcy powiedzieli, że nie ma sensu, w Polsce taki obrońca zostałby poddany krytyce, to pokazuje, że poziom kultury prawnej jest inny, nikt nie zarzucił, że został pozbawiony prawa do sądu, ani nie złożył skargi do ETPC.

Konkluzje:

  1. Wątpliwości co do rzetelności procesu w państwach członkowskich mogą potencjalnie zniszczyć zasadę wzajemnego zaufania, a tym samym system współpracy sądowej w sprawach karnych.
  2. Orzeczenie w sprawie C-216/18 będzie odbijać się jeszcze szerokim echem jako kamień milowy orzecznictwa TSUE w sprawach karnych

Konferencja w BRPO nt. „małego świadka koronnego”. Niezbędne są zmiany systemowe

Data: 2018-12-06
  • Potrzebne są zmiany systemowe przepisów o „małym świadku koronnym" - zgodzili się uczestnicy konferencji w Biurze RPO 
  • Za najważniejsze uznano zapewnienie możliwości realnej weryfikacji zeznań takiego świadka przez obronę w sądzie
  • Trzeba też wypracować standard walki z nadużyciami, tak aby wyroki w tych sprawach mogły się ostać przed Trybunałem w Strasburgu 

6 grudnia 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich zorganizowano  konferencję naukową Instytucja „małego świadka koronnego” - praktyka, kontrowersje, wyzwania. Wzięli w niej udział wybitni naukowcy i praktycy.

Mały świadek koronny - czy mamy z tym problem? (sprawa Bonusa RPK i nie tylko)

Sprawa stała się głośna latem tego roku, kiedy raper Bonus RPK został skazany w sprawie dotyczącej handlu narkotykami na podstawie zeznań tzw. małego świadka koronnego. Przez media społecznościowe przetoczyła wtedy się akcja #MuremZaBonusem. Sprawa toczy się przed sądem II instancji. Raper podkreśla, że podstawą skazania są niewiarygodne oskarżenia osoby, która pomówiła go po to, by skorzystać ze złagodzenia kary, czyli ze statusu tzw. małego świadka koronnego.

Dla RPO był to sygnał, że sprawie trzeba się przyjrzeć, zwłaszcza że o problemie z małym świadkiem koronnym prawnicy mówią od lat.

Instytucję świadka koronnego (tzw. dużego świadka koronnego) wprowadzono 20 lat temu jako narzędzie do walki ze zorganizowaną przestępczością. Ktoś, kto współuczestniczył w przestępstwie, ale łamie zmowę milczenia i ujawnia wszystko, co wie, może liczyć nie tylko na bezkarność, ale też na ochronę ze strony państwa (łącznie ze zmianą tożsamości, jeśli to potrzebne).

Taki kontrakt wymiaru sprawiedliwości z przestępcą jest jednak rzeczą rzadką. Dużo częściej korzysta się z instytucji „małego świadka koronnego” (uregulowanej w art. 60 § 3 i 4 Kodeksu karnego). Tu skruszony przestępca nie jest zwolniony z odpowiedzialności, jest ona tylko niższa, niż wynika to z przepisów. Państwo nie zaciąga wobec niego zobowiązań, on też niewiele ryzykuje.

Jak dowiodła praktyka, takie rozwiązanie prawne powoduje niepokojące konsekwencje. Z jednej strony – sprawcę kusi uzyskanie statusu małego świadka koronnego, bo obniżenie kary może być znaczące (może nawet zamiast więzienia odbywać karę ograniczenia wolności albo otrzymać karę w zawieszeniu; sąd może też odstąpić od ukarania, wymierzając środek karny). A jeśli nawet zarzuty, jakie przedstawi wobec innej osoby, okażą się pomówieniami, to i tak praktycznie może za to nie odpowiadać – bo korzystał z prawa do obrony.

Z drugiej strony prokurator – zbierając dowody w jakiejś sprawie - może przyjąć zeznania małego świadka jako na tyle obiecujące, by nie zauważyć, jak mało są wiarygodne. Nawet jeśli taki mały świadek koronny odwoła potem swoje zeznania, to i tak sąd (korzystając ze swobody oceny dowodów) może je uwzględnić w ocenie sprawy osoby, której te zeznania dotyczą.

Problem jest na tyle poważny, że  rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar postanowił  stworzyć forum do wymiany niepokojących prawników sygnałów. 

Rolą RPO jest wskazywać na zagrożenia

Otwierając konferencję, Adam Bodnar mówił, że rolą RPO jest wskazywanie na zagrożenia. Obecny system stwarza zaś sytuację, iż zeznania takiego świadka mogą być przedstawione w śledztwie, ale w procesie może być już niemożliwe, aby obrona go wypytała. - Mamy zatem dowód, który może być nie do podważenia w postepowaniu dowodowym - podkreślił. Powstaje pytanie, na ile te zeznania mogą być traktowane jako dowód samodzielny, nie poparty innymi, co może budzić wątpliwości z punku widzenia prawa do rzetelnego sądu. Na to się nakładają: przewlekłość postępowań, zakaz opuszczania kraju czy poręczenia majątkowe.

Zdaniem Rzecznika istnieje niebezpieczeństwo instrumentalizacji tej instytucji, zwłaszcza od 2016 r., gdy poszerzono kompetencje Prokuratora Generalnego. Może on dziś wpływać na decyzje procesowe, ujawniać mediom informacje ze sprawy, czy decydować, który prokurator zajmie się sprawą. To wszystko może wpływać na sposób prowadzenia postępowań z udziałem „małego świadka”.  

Wyniki kwerendy RPO 

Marcin Mrowicki z Biura RPO przedstawił wyniki kwerendy RPO w sądach apelacyjnych (nie są pełne, bez Warszawy i Poznania) wobec praktyki opierania wyroków jedynie na zeznaniach małego świadka. Wynika z niej że:

  • w sprawach z udziałem tych świadków od 2015 r. w Polsce zapadło 151 wyroków;  
  • 8 wyroków oparto wyłącznie na zeznaniach takiego świadka (są sądy, które uznają, że jest to możliwe w ramach swobodnej oceny dowodów);
  • zapadło 5 wyroków uniewinniających pomimo zeznań takiego świadka (generalnie zatem takie zeznania prowadzą do skazania);
  • stwierdzono jeden przypadek, że świadek miarkował swą wiedzę, nie ujawniając wszystkiego, co wiedział;
  • kilkanaście razy taki świadek odmawiał w sądzie składania wyjaśnień, które złożył w śledztwie;
  • tacy świadkowie był z reguły współoskarżonym lub ich sprawy były wyłączane do odrębnych postępowań.

Wypowiedzi panelistów

"Nagroda" dla takiego świadka w postaci łagodniejszej kary lub odstąpienia od niej nie ma uzasadniania moralnego, ale ma celowościowe, chodzi o większą liczbę skazań - mówił dr Michał Mistygacz, UW. Pytał, na ile nam się opłaca odejście w tym przypadku od zasady legalizmu (czyli, że każde przestępstwo ma być ukarane) i równości wobec prawa. W takich sprawach często nie jest zachowana zasada „równości broni” między oskarżeniem a obroną, co rodzi zagrożenia dla rzetelności procesu. 

Według sędziego SN prof. Pawła Wilińskiego, UAM, problemy z wiarygodnością zeznań małego świadka koronnego, gdy są jedynym dowodem, rodzą się szczególnie wtedy, gdy dotyczą one innych spraw i osób trzecich, nie związanych z zarzutami wobec niego samego czy ze współoskarżonymi.  Trzeba zatem wypracować standard walki z nadużyciami, tak by wyrok mógł się ostać przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka. Taki test powinien obejmować:

  • relację zeznań świadka do jego sytuacji procesowej (np. ile czasu jest w areszcie),
  • sytuację procesową (jakie ma szanse na wyrok) i spodziewane korzyści  procesowe,
  • kwestię, czy jego zeznania były pierwszą relacją o przestępstwie,
  • spójność łańcucha dowodów, możliwość weryfikacji zeznań na rozprawie,
  • wnikliwe przeanalizowanie i wskazania przez sąd w uzasadnieniu, dlaczego taki świadek jest wiarygodny.

O tym, jak z perspektywy sędziego sądu odwoławczego postępować z wyrokiem skazującym, opartym jedynie na zeznaniach małego świadka koronnego, mówił sędzia Zbigniew Kapiński z Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Jego zdaniem sądy dostrzegają problem, bo dowód z pomówienia wymaga szczególnej skrupulatności. Według sędziego zeznania takiego świadka mogą być jedynym dowodem - jeśli można na ich podstawie poczynić ustalenia co do wszystkich  elementów podmiotowych i przedmiotowych danego czynu.

Jednak coraz większa obszerność pisemnych uzasadnień wyroków nie musi się przekładać na ich  jakość. Często sądy tylko „przepisują” w nich to, co powiedział taki świadek, ale pomijają rzecz najważniejszą, czyli wskazanie kryteriów wiarygodności zeznań. A to jest najważniejsze dla sądu odwoławczego. Równie ważne jest też jednak właściwe sformułowanie argumentów apelacyjnych przez obronę. Nie wystarczy argumentacja typu: „świadek ma interes procesowy w pomawianiu”; że „to przecież przestępca”; że to „niemoralne”.  „To prawda, ale to nie załatwia problemu; ja wtedy oczekuję wskazania istoty obrazy prawa” - mówił sędzia Kapiński.

O podobieństwach i różnicach między świadkiem koronnym a „małym świadkiem koronnym” mówił prok. Krzysztof Parchimowicz, prezes Stowarzyszenia „Lex Super Omnia”. Np. aby zostać świadkiem koronnym, nie można mieć zarzutu zabójstwa, ani kierowania gangiem. Musi on też ujawnić swój majątek i innych osób, uzyskany z przestępstwa, a o przyznaniu mu tego statusu decyzje sąd. Mały świadek koronny nie jest ograniczony co do przestępstw mu zarzucanych. Tylko mały świadek przewidziany w Kodeksie karnym skarbowym nie może być przywódcą grupy przestępczej czy działać jako prowokator. Świadek koronny zawsze ma formalny status świadka, a mały świadek z reguły jest oskarżonym.

- Jeśli któryś z zawodników na boisku gra nie fair i fauluje na boisku, to nie ma na niego  dobrej recepty – mówił Parchimowicz. Przyznał, że ma większe uznanie dla instytucji małego świadka niż dla świadka koronnego.

- Skoro on się przyznał do przestępstwa i to mu szkodzi, a obciążył też i innych, to czemu mamy mu nie wierzyć - o takim nastawieniu nie tylko sądów, ale i dużej części społeczeństwa, mówił dr Piotr Kładoczny (UW) z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jego zdaniem, sędziemu trudno się oprzeć, gdy w sprawach wieloosobowych przychodzi do niego gotowa opowieść z prokuratury, oparta na małym albo dużym świadku koronnym, którą trzeba by obalać po kawałku - „a tu się przecież  wszystko układa”. Ekspert podkreślił, że trudno potem o skuteczną apelację, a kasacje w takich sprawach są w zasadzie bez szans. Gdyby zeznania „małego świadka” z prokuratury czy sądu I instancji nagrywać, może by to coś zmieniło - ocenił.

Na chaos rozwiązań prawnych wskazywał obrońca w wielu głośnych sprawach karnych mec. Radosław Baszuk. Są bowiem cztery rozwiązania dotyczące małego świadka koronnego, które się od siebie różnią, przez co są systemowo wadliwe i dysfunkcjonalne. Chodzi o:

  • art. 60 par 3. Kk,
  • różniący się od niego art. 60 par. 4 (wprowadza wymóg, aby okoliczności ujawniane przez małego świadka nie były wcześniej znane śledczym),
  • art. 36 par. 3 Kodeksu karnego skarbowego (wymaga, aby świadek potwierdził swe informacje),
  • art. 299 par. 8 Kk dotyczący prania brudnych pieniędzy (niemal tożsama regulacja wymaga, aby ujawnienie informacji miało charakter dobrowolny - nie ma tego w trzech poprzednich przepisach).

Mec. Baszuk podkreślił, że ustawodawca nie wprowadził obowiązku złożenia przez „małego świadka” wyjaśnień przed sądem oraz odpowiadania na pytania obrony. Narusza to minimalny standard procesu, polegający na prawie przesłuchania świadków oskarżenia.

Sędzia Igor Tuleya z Sądu Okręgowego w Warszawie uważa, że moment ujawnienia informacji przez małego świadka będzie świadczył o tym, czy złożono je spontanicznie. Na wiarygodność będzie zatem zasługiwała raczej relacja takiego świadka, który od samego początku zdecydował się na współpracę z organami ścigania. Nie jest to zatem odpowiedź na oczekiwania śledczych przez dostosowanie wyjaśnień do wiedzy już przez nich posiadanej.

Konkluzje konferencji 

Podsumowując konferencję, Adam Bodnar podkreślił, że potrzebne są zmiany systemowe. Za najważniejsze problemy uznał:

  • różne mechanizmy weryfikacji zeznań „małego świadka” (test zaproponowany przez prof. Wilińskiego nadawałby się do bezpośredniego stosowania przez sądy),
  • realną możliwość przesłuchania takiego świadka przez obronę w sądzie,
  • znaczenie jakości pracy sędziego,
  • wydłużenie terminu na złożenie apelacji, gdy uzasadnienie sądu I instancji jest bardzo obszerne (o co już wcześniej RPO bezskutecznie występował do władz).

Z konferencji powstanie monografia. Adam Bodnar zapowiedział też wystąpienia generalne związane z propozycją zmian legislacyjnych w tym zakresie. Nie wykluczył także analiz tego typu spraw pod kątem zgłaszania przez RPO kasacji do SN.

Adam Bodnar zaprosił wszystkich uczestników konferencji na organizowany przez RPO Kongres Praw Obywatelskich 14-15 grudnia 2018 r. w Warszawie.

 

Odmowa udostępniania akt obronie. Minister Sprawiedliwości nie odpowiedział - RPO pisze do premiera

Data: 2018-12-03
  • Odmowa udostępniania akt podejrzanemu oraz udostępniania mu dowodów, na których oparto tymczasowe aresztowanie, narusza zasadę „równości broni” – wskazuje RPO
  • W 2016 i 2017 r. Rzecznik występował w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości, ale do dziś nie dostał odpowiedzi
  • Dlatego zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, aby zainteresował się sprawą

Adam Bodnar podkreślił, że w wystąpieniach z 20 grudnia 2016 r. oraz 7 czerwca 2017 r. zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości - Prokuratora Generalnego o dokonanie analizy problematyki odmowy udostępniania akt podejrzanemu w postępowaniu przygotowawczym (art. 159 Kodeksu postępowania karnego) oraz odmowy udostępniania podejrzanemu dowodów, na których oparto tymczasowe aresztowanie (art. 250 Kodeksu postępowania karnego).

- Udzielenie Rzecznikowi powyższych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym. Dlatego też z ubolewaniem przyjmuję brak odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości - Prokuratora Generalnego na moje wystąpienia – napisał Rzecznik do premiera. Dlatego poprosił go o osobiste zainteresowanie się problemem.

W stałym zainteresowaniu Rzecznika pozostaje problematyka odmowy udostępniania akt podejrzanemu w postępowaniu przygotowawczym oraz odmowy udostępniania podejrzanemu dowodów, na których oparto tymczasowe aresztowanie. Dostęp do akt stanowi warunek rzetelności postępowania i realizacji równości broni, zaś obrona musi mieć także prawo do otrzymywania kopii dokumentów znajdujących się w aktach i robienia z tych akt notatek.

Zapewnienie kontroli przez sąd zarządzeń prokuratorskich w zakresie odmowy udostępnienia akt w postępowaniu przygotowawczym wciąż nie ma charakteru zupełnego. Zażalenie na zarządzenie nieprokuratorskiego organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze rozpatruje prokurator sprawujący nadzór nad postępowaniem przygotowawczym, co oznacza, że gdy postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w formie dochodzenia, zażalenie na odmowę udostępnienia akt z reguły rozpoznawać będzie prokurator nadzorujący to dochodzenie.

W ocenie Rzecznika konieczne jest wprowadzenie sądowej kontroli zarządzeń o odmowie dostępu do akt również nieprokuratorskich organów prowadzących postępowanie przygotowawcze, wprowadzenia rejestru wniosków o dostęp do akt i zarządzeń odmawiających dostępu na podstawie art. 156 § 5a k.p.k., zapewnienia odpowiedniego czasu na zapoznanie się z aktami sprawy przed posiedzeniem aresztowym, nałożenia na prokuratora obowiązku informowania podejrzanego i obrońcy o zamiarze albo fakcie złożenia wniosku o zastosowanie lub przedłużenie tymczasowego aresztowania oraz doręczenia jego odpisu podejrzanemu i jego obrońcy.

Kolejna kwestia dotyczy podstaw dowodowych tymczasowego aresztowania oraz kontroli decyzji dotyczących wglądu w akta postępowania w sprawach dotyczących tymczasowego aresztowania, pozostawionych w gestii prokuratora. Nowy art. 250 § 2b k.p.k. stanowi, że „jeżeli zachodzi uzasadniona obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia albo wolności świadka lub osoby dla niego najbliższej, prokurator dołącza do wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania w wyodrębnionym zbiorze dokumentów, dowody z zeznań świadka, których nie udostępnia się oskarżonemu i jego obrońcy”.

Decyzję co do utajnienia zeznań takiego świadka przed podejrzanym i obrońcą podejmuje prokurator. Ustawa nic nie mówi o formie, w jakiej ma on podjąć tę decyzję. Nie przewiduje też możliwości jej zaskarżenia do niezawisłego sądu, który dokonałby oceny, czy spełniono przesłanki uzasadniające utajnienie przed podejrzanym i jego obrońcą zeznań świadka, których treść może stanowić podstawę tymczasowego aresztowania

Skutkuje to nieujawnieniem podejrzanemu zawartych w tych zeznaniach okoliczności niekorzystnych dla niego, które mogą stanowić podstawę tymczasowego aresztowania. Ogranicza to podejrzanemu możliwości efektywnego podważania zasadności stosowania lub przedłużania tymczasowego aresztowania w warunkach zgodnych z art. 5 ust. 4 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Tymczasem zarówno w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, jak i dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/2013 UE z dnia 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym wskazuje się na konieczność zapewnienia podejrzanemu i jego obrońcy dostępu do dokumentów, które mają istotne znaczenie dla zakwestionowania legalności tymczasowego aresztowania. Z orzecznictwa ETPCz wynika, że takie kluczowe informacje powinny być w odpowiednim trybie udostępnione obrońcy podejrzanego.

Bez zapewnienia dostępu do materiału dowodowego, stanowiącego podstawę tymczasowego aresztowania, nie można mówić o zapewnieniu kontradyktoryjności postępowania. W ocenie RPO zasadne byłoby rozważenie wyeliminowania możliwości zastosowania tymczasowego aresztowania wyłącznie w oparciu o ustalenia poczynione na podstawie dowodów z zeznań świadków, o których mowa w art. 250 § 2b k.p.k., które nie są udostępniane oskarżonemu i jego obrońcy, albo przynajmniej poddanie kontroli sądowej słuszności arbitralnej decyzji prokuratora.

II.511.773.2016

Jak nasze dane mają przetwarzać organy zwalczające przestępczość? Opinia RPO do rządowego projektu wdrażającego unijną "dyrektywę policyjną"

Data: 2018-11-30
  • Rządowy projekt nie dokonuje właściwego wdrożenia dyrektywy z 2016 r. – wprowadza zbyt wiele wyjątków, wyłączając określone służby i organy spod ustawy
  • Jest on w wielu miejscach niespójny lub sprzeczny z prawem Unii Europejskiej
  • RPO przedstawia Marszałkowi Sejmu swe uwagi w nadziei, że parlament usunie usterki projektu 

Projekt ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i  zwalczaniem przestępczości (druk nr 2989) przeszedł już w Sejmie pierwsze czytanie. Tymczasem zawiera propozycje, które wywołują istotne wątpliwości dotyczące przestrzegania praw i wolności człowieka i  obywatela – pisze Adam Bodnar w wystąpieniu do marszałka Marka Kuchcińskiego. Ustawa ma wdrożyć dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. Dotyczy ona uprawnień służb w przetwarzaniu danych i jest nazywana „drugą nogą” RODO, czyli rozporządzenia o tym, co wolno przedsiębiorcom i administracji robić z danymi osobowymi.

W związku z pracami parlamentue Rzecznik przedstawia uwagi, które dotyczą spraw fundamentalnych z punktu widzenia praw jednostki i nie mogą być traktowane jako wyczerpujące zastrzeżenia i wątpliwości, które można podnieść pod adresem tego projektu i sposobu procedowania nad nim.

Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela.

Wyłączenia dla służb

Projekt przewiduje wyłączenie z reguł dotyczących przetwarzania danych dla służb specjalnych: ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz CBA. Projektodawca tłumaczy, że wszystkie obszary działalności tych służb należą do przewidzianego przez dyrektywę wyjątku, jakim jest przetwarzanie danych „w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa narodowego”.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie nie zgadza się z tym stanowiskiem. Nie wszystkie bowiem zadania ustawowe realizowane przez służby mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe”. Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”, o czym świadczą przepisy samego Traktatu o Unii Europejskiej i  Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Również - przykładowo - zwalczanie terroryzmu nie jest uznawane w UE za domenę wyłączoną z zakresu prawa Unii.

Wyłączenie stosowania ustawy do danych osobowych zawartych w aktach postępowania

Projekt przewiduje takie wyłączenie, co oznacza, że do danych osobowych zawartych w aktach postępowań, prowadzonych na podstawie Kpk, KPW, kkw, kks, ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich czy ustawy, która przewiduje utworzenie i prowadzenie rejestru sprawców przestępstw seksualnych, ustawa nie będzie miała zastosowania. Takie wyłączenie nie jest zgodne z dyrektywą 2016/680. RPO zaznacza, że podobną opinię w tej sprawie ma MSZ.

Powierzenie nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w sądach i prokuraturze instytucjom, które nie są niezależne od władzy wykonawczej  

Projekt przewiduje, że – w zależności od sytuacji – albo Krajowa Rada Sądownictwa, albo prezesi sądów (czy odpowiedni prokuratorzy) będą mogli zażądać dostępu do wszelkich danych osobowych w prowadzonych postępowaniach w związku z realizacją zadań wynikających z konieczności nadzoru nad sposobem przetwarzania danych osobowych. Tymczasem z prawa UE jasno wynika, że nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych może sprawować wyłącznie organ niezależny. W ocenie Rzecznika takie rozwiązania prawne są wątpliwe, bowiem ani Krajowa Rada Sądownictwa, ani prezesi sądów nie mogą być dziś uznani za organy niezależne, zdolne do prowadzenia nadzoru w sposób wypełniający wymogi Karty Praw Podstawowych UE.

Poszerzenie wyłączeń dla informacji niejawnych

Projekt wyłącza też spod ochrony danych przetwarzanie informacji niejawnych. Także tę zmianę RPO ocenia negatywnie, bo wyłączenie stosowania przepisów o ochronie danych osobowych jest zbyt szerokie. Obecnie wyłączeniu spod ustawy podlega tylko rejestracja zbioru danych przez administratorów danych niejawnych, a nie ich przetwarzanie.

Liczne niespójności, także wobec RODO pokazują, że na etapie prac rządowych nie dokonano prawidłowej analizy wszystkich problemów, jakie wiążą się z  implementacją dyrektywy 2016/680 i koniecznością zapewnienia spójności rozwiązań między projektowaną ustawą a przepisami RODO.

Poważnym problemem jest także to, że choć projekt ma wdrażać do polskiego systemu prawnego dyrektywę z 27 kwietnia 2016 r., czyli sprzed ponad dwóch lat, w trakcie prac nad projektem zainteresowanym podmiotom wyznaczono zaledwie kilka dni na przedstawienie uwag. A później już nie poddano ich żadnej szerszej dyskusji z udziałem zainteresowanych.

VII.501.315.2014

Cena wolności, prawa osób z niepełnosprawnościami, szkoła. Spotkanie regionalne RPO w Tarnowskich Górach

Data: 2018-11-27

Na spotkanie w Tarnogórskim Centrum Kultury w Tarnowskich Górach wczesnym popołudniem 27 listopada przyszło około 40 osób, w tym grupa uczniów VII klasy, dla których spotkanie z RPO było lekcją wiedzy o społeczeństwie (i których, jak się szybko okazało, bardzo interesowało, co RPO myśli o reformie edukacji). Kilka osób przyszło po prostu posłuchać i dowiedzieć się, „co nurtuje innych mieszkańców”.

26 i 27 listopada Rzecznik Praw Obywatelskich spotykał się z mieszkańcami województwa śląskiego. Można było zgłosić problem swojej społeczności, ale także sprawę indywidualną. Jedno z tych pięciu spotkań odbyło się w Tarnowskich Górach.

Wolność. Problem ludzi wychodzących z więzienia

Ludzie wychodzący z więzienia często nie mają gdzie wrócić. To rodzi niebezpieczeństwo, że popełnią przestępstwo tylko po to, by wrócić z powrotem za kraty – do jedynego domu, jaki mają. Gdyby w miastach, gdzie są zakłady karne, były też hostele, w których po wyjściu na wolność można było mieszkać przez rok i znaleźć pracę, to by rozwiązało wiele problemów.

Są już takie rozwiązania na świecie, w Polsce też – np. w Wodzisławiu Śląskim.

RPO: Odbywanie kary pozbawienia wolności w Polsce łączy się z tym, że człowiek przestaje podejmować decyzje. Wszystko rozstrzyga za niego zakład karny. Powrót na wolność po latach jest bardzo trudny – na wolności człowiek musi się zastanawiać, gdzie mieszkać, z czego żyć, czym się zajmować, z kim się spotykać. Mogą sobie z tym poradzić ci, co mają rodziny i przyjaciół. Jeśli jednak straci się z nimi kontakt, to pokusa powrotu do uporządkowanego życia jest ogromna. A to oznacza pokusę kolejnego przestępstwa.

Stąd pomysł, by tworzyć "śluzy wolności", miejsca przygotowujące do życia na wolności. Takie ośrodki funkcjonują np. w Krakowie albo w Toruniu, gdzie działa pan Waldemar Dąbrowski (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/spotkanie-adama-bodnara-w-osrodku-stowarzyszenia-profilaktyki-i-resocjalizacji-mateusz)

Rolą RPO jest wspieranie i promowanie takich inicjatyw – powiedział Adam Bodnar.

Prawa OzN na otwartym rynku pracy

Na spotkanie przyszli przedstawiciele organizacji pozarządowej wspierającej zatrudnienie osób z niepełnosprawnością intelektualną (znaleźli w ciągu 10 lat na  Śląsku pracę dla 130 osób). Mówili, że osoby z niepełnosprawnością często nie wiedzą, że mogą pracować (że jest dla nich praca). To je wyklucza z samodzielnego życia. Praca jest ogromną wartością i pozbawianie jej narusza prawa tych osób. Do zrobienia jest bardzo wiele

  • wsparcie w zatrudnieniu osób z niepełnosprawnościami nie jest powszechne – ma charakter wyspowy, udaje się tam, gdzie organizacje pozarządowe i samorządy współpracują ze sobą (przykład – „Jasne że Częstochowa”).  
  • ludzie nie rozumieją też, że sformułowanie na orzeczeniu o niepełnosprawnościami „niezdolny/a do pracy” nie wyklucza z zatrudnienia (patrz - problem z orzeczeniami o niepełnosprawności; RPO naciska, by odejść od orzekania o „niezdolności do pracy” na rzecz orzekania o wsparciu potrzebnym, by móc pracować).
  • brakuje sensownych przepisów o zatrudnieni wspomaganym – miały się znaleźć w ustawie „Za życiem” (Rzecznik mógłby sprawdzić, co się dzieje z tymi przepisami).

RPO: za często słyszymy o tym problemie. Musimy się zastanowić, co zrobić, aby naprawdę problem ruszyć.

Siódmoklasiści i reforma edukacji

Siódmoklasiści nie mogli długo zostać na spotkaniu, bo autobus do ich miejscowości jeździ tylko raz na godzinę.

RPO powiedział więc krótko na pytanie o ocenę reformę edukacji, która tych młodych ludzi bezpośrednio dotknęła – mówił o tym, jak alarmował władze o problemie kumulacji roczników w liceach. Zobowiązał się też zapytać starostwo w Tarnowskich Górach o sytuację, w jakiej znaleźli się młodzi uczestnicy spotkania

Utracone prawa nauczycieli

- Wcześniejsza emerytura była dla nauczycieli rekompensatą za niską płacę. Odebranie tego prawa po latach pracy to naruszenie praw nabytych – policjanci umieli się ostatnio upomnieć o swoje, a my? Nie mamy takiej siły nacisku. Mnie dodano kilkanaście lat dodatkowej pracy.

RPO: jako "adwokat diabła" przypomnę jednak, że państwo zaczęło jednak lepiej płacić nauczycielom, poprawił się też status nauczyciela (status nauczyciela dyplomowanego). Czy to nie jest podstawa do zmiany umowy w sprawie uprawnień emerytalnych?

- Nie neguję likwidacji uprawnień. Bo rzeczywiście sytuacja zawodowa nauczycieli się poprawiła. Jednak tak nie są traktowani wszyscy. Mnie  pod koniec kariery zmienia się zasady gry, policjantom – zapowiada się, że nowe reguły dotkną tylko nowych pracowników, ale starych już nie.

Fotoradary i karanie kierowców na podstawi zdjęć

Uczestnicy spotkania skarżą się na niejasne przepisy i niesprawiedliwe ich zdaniem rozstrzygnięcia sądowe.

RPO zapowiada przyjrzenie się sprawie orzecznictwu sądów w tej sprawie.

Ochrona praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym

- My uważamy, że art. 11 projektowanej dyrektywy ogranicza dostęp do informacji. Jaki jest stosunek Rzecznika do tego?

RPO: a co jest dla Pana ważniejsze: art. 54 Konstytucji (wolność słowa) czy art. 64 (prawo własności)? Zgadzamy się, że są to równoważne prawa, będące ze sobą w kolizji. Dla Rzecznika najlepszą strategią jest zostawienie sprawy ustawodawcy i zbadanie, jak rzecz się będzie miała w praktyce. Rzecznik nie może się wypowiadać za jedną a przeciw drugiej wartości. Możemy jednak zainteresować przepisami ograniczającymi dostęp obywateli Unii Europejskich do treści spoza Unii Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bezpieczeństwo finansowe obywateli

Czy w przypadku bankructwa większego banku (a nie SKOK) asekuracyjne dla właścicieli wkładów działanie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego  nie spowodowałoby załamania całego systemu bankowego (bo BFG musiałby upłynnić stanowiące zabezpieczenie wkładów obligacje skarbu państwa)?

RPO: Pytanie jest zasadne. Ale Rzecznik nie ma chyba narzędzi, by to zbadać. Sprawdzimy to.

Specustawa drogowa, nadużycia

Ustawa ta powstała, by ułatwiać duże inwestycje drogowe. Dała specjalne uprawnienia starostom. Ale teraz w miastach na prawach starostwa na podstawie tej ustawy powstają nawet ścieżki rowerowe i chodniki – ludzie tracą w ten sposób całe fragmenty działek i nie mogą się bronić.

Tęczowy piątek

Szkoła zareagowała na akcje dobrze, "tęczowy piątek" był wydarzeniem wewnątrzszkolnym, ale posłanka PIS i inne organizacje, w tym lokalna strona internetowa zareagowały taką agresją (oskarżenia o zboczenia, "wysyłanie do gazu"), że moim zdaniem naruszone zostały prawa tych młodych ludzi. Młodzi ludzie są zastraszeni.

RPO: A czemu Państwo tego nie zgłosili do Rzecznika. To jest nasze zadanie. A ta nienawistna akcja organizowana była nie lokalnie, ale w całym kraju. Zgłoszenie od Państwa  to mandat do działania.

- Nie wiem, chyba ludzie już za bardzo się boją. Czyli co? Trzeba zgłosić?

Deputaty węglowe i mieszkania pozakładowe. Spotkanie regionalne RPO w Piekarach Śląskich

Data: 2018-11-27

Spotkania regionalne są po to, by zobaczyć, co w Polsce nie działa (a co działa). A także po to, by Państwu przybliżyć działania Rzecznika Praw Obywatelskich – by łatwiej było korzystać ze swoich praw i z pomocy RPO

Rano na spotkanie z Adamem Bodnarem w Centrum Usług Społecznych w  Piekarach Śląskich przyszło prawie 50 osób, głównie seniorzy skupieni wokół uniwersytetu III wieku.

- Rzecznik jest niezależny od rządu. Mam się dopytywać o sytuację ludzi, przedstawiam rządowi ich problemy. Ale o planach rządu nie mogę nic powiedzieć – nie jestem rządem – wyjaśnił na początku Adam Bodnar. Okazało się bowiem, że sporo osób zainteresowanych było problemem smogu, kosztów ogrzewania i energii. Ludzie mówili o swoich obawach związanych z podwyżkami ceny prądu i pytali, co wiadomo o rządowych planach rekompensat.

Wiele osób skarżyło się na odebranie im deputatu węglowego.

Deputaty węglowe (Co Rzecznik może, a czego nie)

- Deputaty węglowe były „od zawsze”, to część naszego wynagrodzenia, od którego odprowadzany był ZUS. Należał się także emerytom. Ale w 2013 r., po przekształceniach kopalń, zaczęliśmy dostawać pisma, że nam, emerytom, deputat się nie należy. Niektórzy szli z tym do sądu. Jedne sądy deputaty przywracały, inne – nie.

Problemem są koszty sądowe, które na nas spadły po przegranych sprawach z pozwów zbiorowych. Kancelaria prawna nie uprzedziła o tych kosztach.

Tymczasem państwo zaproponowało emerytom górniczym rozwiązanie jednorazowe -  10 tys. zł rekompensaty, w zamian za zrzeczenie się roszczeń do deputatu (10 tys. to równowartość dwuletniego deputatu).

RPO: Przede wszystkim możemy przyjrzeć się dokładnie orzecznictwu sądów i praktyce wdrażania aktów prawnych dotyczących deputatów węglowych. Czy ktoś z Państwa jest w sporze sądowym lub ma dokumenty, od których moglibyśmy zacząć?

Okazuje się, że nikt z zebranych takich dokumentów nie ma. Ludzie skarżą się na brak informacji, dlatego RPO wyjaśnia, że Rzecznik ma prawo do kwerendy sądowej – może wydobyć dokumenty badając sprawy obywateli.

Ostrzega jednak: Rzecznik ma prawo interweniować w sprawach między ludźmi a państwem. W relacji ludzi z prywatnym podmiotem, jakim jest kancelaria prawna, RPO ma związane ręce. Przyjrzymy się sprawie, ale uprzedzam, że akurat w tym przypadku mamy małe możliwości działania.

Z Państwa relacji wynika, że instytucja pozwów zbiorowych nie działa tak jak trzeba. I temu musimy się bardzo dokładnie przyjrzeć.

Mieszkania niegdyś zakładowe. 1600 zł emerytury i 1200 zł czynszu!

Kilkaset mieszkań zakładowych po cyklu przekształceń własnościowych trafiło do masy upadłościowej i jest zarządzane przez syndyka. Miasto nie może w nie inwestować, nie może też osiedla odkupić, bo syndyk stale podnosi ceny (wycena rośnie), poza tym chciałby wcześniej sprzedać osobno najbardziej atrakcyjne mieszkania. Takie ma obowiązki.  Część mieszkańców Piekar nie chce, by miasto wydawało publiczne środki na zakup osiedla. Skarżą się na to do CBA.

Tymczasem na osiedlu ludzie mieszkają od kilkudziesięciu lat. Remontów nie ma, rosną dopłaty za ogrzewanie, nie ma żadnych dopłat do czynszu. Człowiek ma 1600 zł emerytury a 1200 zł czynszu ma zapłacić!

RPO: Sprawdzimy dokumentację dotyczącą rozliczenia ciepła. Poprosimy też prezydenta miasta o wyjaśnienia, jak miasto może w tej sytuacji zadbać o jakość życia mieszkańców.

Konsultacje społeczne. Koszty życia rosną

Opłaty lokalne rosną, a emerytury nie. Żadna organizacja pozarządowa się temu nie sprzeciwi, bo jest finansowana z kasy miasta.

RPO: Nie obiecam Państwu obniżek opłat i podwyżek płac i świadczeń. Wiem, dzięki współpracy z ekspertami, że za 20 lat emerytury nie będą starczały na życie. Za mało ludzi pracuje, płaci składki, a za długo trwa nasze życie na emeryturze. Z każdym rokiem będzie przybywało osób, które wypracowały sobie emeryturę mniejszą niż minimalną. Emerytury nie będą za chwilę pełniły swej podstawowej funkcji ochrony ludzi starszych przed ubóstwem.

Smog

W Piekarach jest smog, a ludzi nie stać na „czystsze” ogrzewanie gazowe.

RPO: Jeśli dostrzegacie Państwo problem ze smogiem w mieście, to gorąco polecam kontakt z Rybnickim Alarmem Smogowym. To jest organizacja, która ma duże doświadczenie w tej sprawie. Byli wczoraj na spotkaniu w Rybniku [relacja z tego spotkania jest w odnośniku pod tym tekstem]

Prawa rodzin osób z niepełnosprawnościami

Dorosła osoba z niepełnosprawnościami, jeśli nie potrafi się podpisać, jest dla PFRON (Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) osobą „nieprowadzącą własnego gospodarstwa domowego”, dlatego jej dochody wliczają się do dochodów rodziców. I nie może dostać wsparcia – choćby na wózek.

– Nie jestem w stanie zaakceptować tego, że mój 35-letni syn, tylko z tego powodu, że nie potrafi się podpisać, nie może dostać dofinansowania na wózek.  A jednocześnie mówi mi się, że to „nie jest moje dziecko”, bo syn skończył 18 lat. I wszystko to odbywa się ustnie, bo PFRON nie wydaje decyzji administracyjnych, które można by zaskarżyć do sądu.

RPO: Proszę opisać tę sprawę. Wtedy Rzecznik będzie mógł się nią zająć. Potrzebujemy szczegółów, by ustalić, gdzie leży problem.

Ludzie: Skoro pieniędzy wszędzie brakuje, to dlaczego państwowa firma Orlen wydaje miliony na wsparcie dla pana Kubicy. Nie mamy nic przeciw panu Kubicy, kibicujemy mu, ale przecież te pieniądze pomogłyby osobom z niepełnosprawnościami!

Barbara Imiołczyk, BRPO podsumowuje ten wątek dyskusji zwracając uwagę na dwa problemy: 1. Państwo traktuje osobę z niepełnosprawnością tylko jako członka rodziny. I nie zauważa, że gdyby taka osoba nie znalazła wsparcia w rodzinie, to jej utrzymanie w domu pomocy byłoby dużo bardziej kosztowne. To myślenie musimy zmienić. 2. PFRON nie będzie miał więcej pieniędzy, bo utrzymuje się z kar od przedsiębiorstw, które nie zatrudniają osób z niepełnosprawnościami. Tymczasem robimy wszystko jako państwo w Unii Europejskiej, by osoby z niepełnosprawnościami znajdowały zatrudnienie. Zatem kar będzie mniej – i PFRON będzie biedniejszy. Musimy zatem zmienić ten system pomocy.

System orzekania o niepełnosprawności

Czy coś wiadomo Panu o zmianach w prawie?

Barbara Imiołczyk: Prowadzone są prace dotyczące zmiany systemu orzekania, ale resort rodziny i pracy szczegółów nie ujawnia.

Co ze zniesieniem ubezwłasnowolnienia

Czy będą jakieś zmiany?

RPO: Organizacje pozarządowe wypracowały model pomocy w formie wspomagania decyzji, a nie odbierania osobom z niepełnosprawnościami wszelkich praw poprzez ubezwłasnowolnienie. RPO stale się o to upomina, zalecenia wydała trzy miesiące temu ONZ, a polski rząd nawet zapowiedział podjęcie prac nad zmianami.

Barbara Imiołczyk: Problem jest w głowach decydentów. Musicie Państwo pisać do posłów, składać petycje.

RPO: wykorzystajcie Państwo ten rok do wyborów. Nie ma innej drogi. Ja też obiecuję, że nie odpuszczę.

Obywatel i prokurator

Prokurator zmusza mnie do pewnych działań na podstawie wewnętrznej instrukcji. Kto się może tym zająć?

RPO: Rzecznik Praw Obywatelskich. Mamy ekspertów od postępowań przygotowawczych. Musimy tylko dostać zgłoszenie.

Badania laboratoryjne

Każdy powinien mieć badania laboratoryjne co roku. A tak nie jest. Pracujący jeszcze jakieś badania mają, a emeryci już nie.

RPO: Dobrze, sprawdzimy zasady przepisywania badań laboratoryjnych, zwłaszcza w wieku wrażliwym na choroby.

Spotkanie regionalne RPO w Jastrzębiu Zdroju

Data: 2018-11-26

- Najważniejszym zadaniem Rzecznika jest to, by nie patrzeć na problemy kraju tylko z punktu widzenia dużych miast. Dlatego od trzech lat RPO jeździ po Polsce i pyta ludzi o ich problemy, o to jak działa samorząd, z czym zmagają się organizacje pozarządowe. Podstawą naszego działania jest oczywiście Konstytucja, ale też ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe, które gwarantują ochronę praw człowieka. Rzecznik Praw Obywatelski jest organem apolitycznym i nie jest związany z żadną partią. Działa w sposób niezawisły od innych władz – powiedział Adam Bodnar na początku spotkania w Jastrzębiu Zdroju.

Rozmowa dotyczyła: praw obywateli zatrzymanych przez policję, praw osób z niepełnosprawnościami, w tym osób głuchych, dowożenia dzieci do szkół, opłat na autostradach, wysokości świadczeń  i potrąceń z emerytur dokonywanych przez ZUS, niewykonywanych przez Polskę wyroków Trybunału w Strasburgu, polisolokat.

Na spotkanie w Domu Zdrojowym w Jastrzębiu przyszło w południe 40 osób,  które chciały opowiedzieć o swoich problemach, a także licealiści zainteresowani prawem. 26 i 27 listopada Rzecznik Praw Obywatelskich zorganizował w ramach programu spotkań regionalnych spotkania z mieszkańcami województwa śląskiego. Można było w ich trakcie zgłosić problem swojej społeczności, ale także indywidualny problem. Spotkania zaplanowane zostały w Jastrzębiu Zdroju, Rybniku, Piekarach Śląskich, Tarnowskich Górach i Lublińcu. 

O czym mówili uczestnicy spotkania w Jastrzębiu Zdroju?

Prawa osób zatrzymanych

Osoby zatrzymane nie są powiadamiane, że mają prawo do kontakty z pełnomocnikiem prawnym (adwokatem, radcą prawnym). A jeśli ktoś zna swoje prawa, to taka prośba nie jest przekazywana. Adwokaci mają kłopoty w kontaktach z klientami. Wygląda to tak, jakby policjanci nie znali prawa.

RPO: Dobrze, że nam Pan to zgłosił, od tego tu jesteśmy. Bez gwarantowania prawa do adwokata każdemu (a nie tylko osobom, które na to stać) nie da się bronić praw człowieka. To jest podstawowa metoda przeciwdziałania torturom na policji.

Prawa osób niesłyszących

Policja nie respektuje też praw osób niesłyszących. A kiedy tłumacz języka migowego interweniuje w imieniu takiej osoby, policjanci mówią, że nikt żadnej potrzeby nie zgłaszał. Nadal mamy problem, że policja wykorzystuje słyszące dzieci niesłyszących rodziców.

RPO: Policja???

Tak

RPO: No to musimy się tym zająć

Barbara Imiołczyk, BRPO: Często nie zdajemy sobie sprawy, że osoby niesłyszące mogą słabo znać język polski. Dziś nasze Biuro uczy osoby głuche, jak pisać skargi do RPO. Bo głusi się nie skarżą.

Uczestniczka spotkania: To my, w Jastrzębiu, doprowadziliśmy do takiej zmiany przepisów w Polsce, że osoby głuche mają dostosowane do swoich potrzeb testy na prawo jazdy. Bo były całkowicie dla nich nie zrozumiałe

Pomoc dla osób z niepełnosprawnościami

W Jastrzębiu brakuje środowiskowego domu samopomocy, miejsca, gdzie osoby z niepełnosprawnościami albo chorujące psychicznie mogłyby się spotykać, rehabilitować, zbierać siły do samodzielnego życia.

Dorastające dzieci z niepełnosprawnościami osiągając pełnoletność są ubezwłasnowolniane przez rodziców. Nie mają oni innego wyjścia, by nadal móc opiekować się dzieckiem. Opiekun osoby dorosłej nie może pójść do banku i założyć lokatę z renty na przyszłość, nie może reprezentować  swego dziecka u lekarza itd.

W ten sposób i dzieciom i rodzicom odbiera się godność.

RPO: system ubezwłasnowolnienia powinien zostać zastąpiony systemem wspomagania decyzji. Tak zrobił już cały cywilizowany świat. Nawet ostatnio rząd polski zobowiązał się do tego przed ONZ.  

Kolejny zgłoszony problem to emerytury dla osób zmuszonych do rezygnacji z pracy  na rzecz wcześniejszych emerytur (innych niż tzw. EWK).

Dzieci i szkoła

Nie mamy szkoły w dzielnicy Dubielec. Nasze dzieci od IV klasy muszą dojeżdżać do szkół w innych punktach miasta autobusami miejskimi co najmniej dwa przystanki, czasami jest do tego jeszcze 15 minut piechotą. Przechodzą same przez pasy. Nie dba się o ich bezpieczeństwo. Autobusy są zatłoczone, a czas dojazdu ogranicza ich możliwości uczestnictwa w zajęciach pozalekcyjnych

RPO: Dowóz dzieci do szkół to poważny problem w Polsce. Ogromy problem mają rodziny z dziećmi z niepełnosprawnościami. Są miejsca w Polsce, gdzie do liceum dojeżdża jeden autobus i nie ma jak skorzystać z zajęć pozalekcyjnych. No i często się zdarza, że małym dzieciom oferuje się autobusy miejskie, przystosowane przecież dla osób dorosłych.

Za każdym razem taki problem jest zadaniem dla Rzecznika. Prosimy zatem o dokumenty.

Kolejny problem: w szkołach nie ma stołówek, a obiady z cateringu są drogie (9-15 zł). Wielu rodzin na to nie stać. W innych miastach na Śląsku samorządy dofinansowują żywienie dzieci.

Opłaty na autostradach

Na państwowej autostradzie płaci się za ciężar – co jest logiczne. Więc jadący kamperem czy z przyczepą płacą mniej (bo to nie przekracza 3,5 t). A na autostradach płaci się za osie pojazdu. Więc wielki TIR i samochód z przyczepką płaci tyle samo. Jest to tłumaczone tym, że zarządca autostrady nie ma podstaw do sprawdzenia masy pojazdu.

RPO: Zajmiemy się tym i sprawdzimy.

Pensje w służbie zdrowia

Pracownicy w rejestracji w szpitalu nie dostają dodatków stażowych. Bo płaca jest minimalna, więc o stażowe pomniejsza się pensję podstawową

RPO: Zajmiemy się to sprawą jeszcze raz.

Osoba z niepełnosprawnością intelektualną skazana za drobną kradzież bez prawa do obrony. RPO złożył kasację do SN

Data: 2018-11-14
  • Mężczyzna z niepełnosprawnością intelektualną został skazany za kradzież 270 zł - bez przeprowadzania rozprawy i bez zapewnienia mu obrońcy
  • Lekarze uznali jego ograniczoną poczytalność; on sam zeznał, że nie umie czytać ani pisać
  • Według Rzecznika Praw Obywatelskich sąd rejonowy miał obowiązek przyznać oskarżonemu obrońcę 
  • Wobec rażącego naruszenia prawa, RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego, wnosząc o zwrot sprawy do ponownego rozpoznania

Mężczyzna został oskarżony o włamanie do lokalu gastronomicznego, skąd z kasy zabrał  270 zł. Wraz z aktem oskarżenia prokurator złożył wniosek o wydanie wobec niego wyroku skazującego bez przeprowadzenia rozprawy. Powołał się na przepisy, które na to pozwalają - gdy dany czyn jest zagrożony karą nie przekraczającą 10 lat pozbawienia wolności, okoliczności jego popełnienia nie budzą wątpliwości, a postawa oskarżonego wskazuje, że cele postępowania zostaną osiągnięte.

Sąd Rejonowy w S. uwzględnił wniosek prokuratora i w 2013 r. skazał tego człowieka na pół roku pozbawienia wolności, uznając jego czyn za „wypadek mniejszej wagi”. Zobowiązał go też do naprawienia szkody na rzecz pokrzywdzonego.  Wyrok nie został zaskarżony i uprawomocnił się. Jego uzasadnienie nie zostało sporządzone. Obecnie mężczyzna przebywa w więzieniu.

RPO: sąd miał obowiązek zapewnienia obrońcy 

Zdaniem Rzecznika wyrok zapadł z rażącym naruszeniem przepisów prawa procesowego.

Do akt śledztwa dołączono opinię sądowo-psychiatryczną, w której lekarze psychiatrzy stwierdzili, że oskarżony jest osobą z upośledzeniem umysłowym w stopniu umiarkowanym, o deficycie intelektu. W toku wywiadu oskarżony podał, że nie umie czytać ani pisać. Leczył się psychiatrycznie; utrzymuje się z renty. Zdaniem lekarzy jego zaburzenia spowodowały, że miał on ograniczoną zdolność rozpoznania znaczenia zarzucanego mu czynu i pokierowania swym postępowaniem, jednakże nie w stopniu znacznym.

Sąd I instancji - procedując bez rozprawy, w trybie, który ma przyspieszyć rozstrzyganie spraw uznawanych za proste (których jest bardzo dużo) - pominął tu, iż w odniesieniu do oskarżonego zachodziły zatem okoliczności utrudniające obronę o jakich stanowi art. 79 § 2 k.p.k., a które obligują sąd do wyznaczenia oskarżonemu obrońcy - uznał Rzecznik.

Powołał się na interpretację pojęcia "okoliczności utrudniających obronę", dokonanej przez Sąd Najwyższy 17 lutego 2004 r. i w wyroku z 24 lipca 2008 r. SN wskazał w nich, że "okoliczności utrudniające obronę" należy wiązać z właściwościami oskarżonego, które co prawda nie uniemożliwiają, ale w znaczący sposób utrudniają realizację prawa do obrony bezpośrednio przez oskarżonego. Według SN w każdym przypadku stwierdzenie "okoliczności utrudniających obronę" musi być wiązane z właściwościami fizycznymi (wiek, stan zdrowia, sprawność poszczególnych narządów zmysłów), psychicznymi (stopień sprawności umysłowej, zaradność lub nieporadność) oraz intelektualnymi (stopień inteligencji ogólnej, wiedza w dziedzinie stanowiącej materię przedstawionych zarzutów) konkretnego oskarżonego w zestawieniu z treścią zarzutów.

W ocenie Rzecznika były pełne podstawy do przyjęcia przez sąd rejonowy obrony obligatoryjnej dla oskarżonego. Informacje z akt sprawy były wystarczające, aby wzbudzić wątpliwości sądu co do możliwości rozpoznania sprawy na posiedzeniu w trybie art. 335 § 1 k.p.k. Powinny też były wywołać niepewność sądu co do możliwości prowadzenia samodzielnej obrony przez oskarżonego. 

- Sąd rejonowy nie nadał znajdującym się w aktach sprawy informacjom odpowiedniego znaczenia i zupełnie je zignorował, choć de facto obligowały one sąd I instancji do wyznaczenia oskarżonemu obrońcy w celu zabezpieczenia podstawowej procesowej gwarancji w postaci konstytucyjnego prawa do obrony, tak aby w pełni chronić prawa osób. wobec których zachodzi wysokie prawdopodobieństwo, że nie są w stanie w sposób samodzielny prowadzić swojej obrony – głosi kasacja zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

W konsekwencji doszło do rozpoznania sprawy bez obowiązkowego udziału obrońcy, co spowodowało wystąpienie bezwzględnej przyczyny odwoławczej, o jakiej mowa w art. 439 § 1 pkt 10 k.p.k. Dlatego w ocenie Rzecznika sąd rejonowy powinien ponownie zbadać całą sprawę.

Działania RPO na rzecz skazanych z niepełnosprawnością intelektualną i psychiczną 

W 2016 r., na początku swej kadencji RPO Adam Bodnar przedstawił informacje o tym, że w polskich więzieniach mogą być pozbawieni wolności ludzie, którzy - ze względu na niepełnosprawność intelektualną lub chorobę psychiczną - w ogóle nie powinni się tam znaleźć. Są też osoby, które mogą odbywać karę, ale nie w zwykłym reżimie, tylko pod opieką specjalistów, korzystając z programów terapeutycznych, w warunkach zapewniających bezpieczeństwo zarówno im, jak i współosadzonym oraz funkcjonariuszom.

W lutym 2018 r. RPO zaprezentował raport ze swych działań w tej sprawie. Zbadano sytuację ponad 100 osób chorujących psychicznie lub z niepełnosprawnością intelektualną, o których RPO wiedział, że przebywają w jednostkach penitencjarnych. Większość przypadków wymagała interwencji. W efekcie RPO zakwestionował 45 proc. rozstrzygnięć sądowych - wystąpił z 14 kasacjami (13 uwzględniono) i  złożył 22 wystąpienia do prezesów sądów o wznowienie postepowania (18 spraw wznowiono). Skierował też 25 wystąpień do władz w sprawie wykrytych problemów generalnych. Zgłoszone postulaty są już częściowo realizowane.

- Trzeba zmienić przepisy i praktykę postępowania wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną  lub intelektualną, które są uczestnikami postepowania karnego. Inaczej prawa tych osób - a zatem człowieka w ogóle - będą w naszym kraju bardzo poważnie zagrożone – mówił Adam Bodnar, prezentując raport. – Nie wystarczą reportaże w mediach, jak np. ten, który wstrząsnął opinią publiczną – o panu Radosławie zamkniętym w więzieniu mimo, że z powodu upośledzenia intelektualnego widzi świat tak jak 7-8–letnie dziecko. Pięć lat temu wszyscy o tym mówili, ale i w tym roku odnotowaliśmy przypadek młodego człowieka, który w nawrocie choroby psychicznej trafił do aresztu, a nie tam, gdzie mógłby dostać fachową pomoc. To nadal jest w Polsce możliwe.

Zmiany muszą być głębsze:

  • osoby chorujące psychicznie, w ostrej psychozie, nie mogą trafiać do więzienia
  • musimy wyznaczyć, które szpitale psychiatryczne będą przyjmować osoby chorujące psychiczne, wobec których zastosowano areszt tymczasowy
  • musimy zmienić tak przepisy, by leczyć w szpitalach psychiatrycznych tych skazanych, którzy chorują psychicznie, a w warunkach więziennych nie można już im pomóc
  • policjanci muszą odnotowywać w notatkach służbowych np. to, że kontakt z daną osobą jest utrudniony
  • prokuratorzy powinni wykazywali większą wrażliwość i powoływać biegłych w przypadku wątpliwości co do stanu zdrowia psychicznego danej osoby
  • sądy nie mogą ignorować przesłanek świadczących o tym, że dana osoba może mieć kłopot z  korzystaniem ze swoich praw (a zdarza się, że takim osobom nie zapewnia się obrońcy, mimo że jest to w ich przypadku obligatoryjne!), zapadają też wyroki nieuwzględniające możliwości  odbycia kary przez skazanego
  • kuratorzy nie mogą wnioskować o umieszczenie w zakładzie karnym kogoś, kto nie zapłacił zasądzonej grzywny albo nie wykonał wskazanych w wyroku prac społecznie użytecznych – nie widząc tej osoby, a sąd nie sprawdza, czy taka osoba może w ogóle zasądzony wyrok wykonać
  • funkcjonariusze Służby Więziennej nie mogą nie przekazywać ważnych informacji o osadzonym prokuratorom, sądom, sędziemu penitencjarnemu
  • sędziowie penitencjarni muszą z większą wrażliwością reagować na sygnały, które skłaniałyby do podjęcia działań w ramach ich kompetencji (spotkania z osadzonymi, wydawanie zaleceń Służbie Więziennej, wystąpienia z urzędu o przerwę w odbywaniu kary)
  • policjanci, prokuratorzy, sędziowie, kuratorzy, funkcjonariusze SW muszą się szkolić w tym zakresie

II.510.1151.2018

Nie będzie zmian polskiego prawa w związku z tzw. dyrektywą niewinnościową. Resort sprawiedliwości odpowiedział RPO

Data: 2018-11-09
  • Ministerstwo Sprawiedliwości nie planuje zmian prawa w związku z tzw. dyrektywą niewinnościową z 2016 r.
  • Tak resort odpowiedział na wystąpienie RPO. Termin wdrożenia dyrektywy minął 1 kwietnia 2018 r
  • Dyrektywa rekomenduje, by wszelkie wątpliwości w postępowaniu karnym rozstrzygać na korzyść podejrzanego i oskarżonego - polskie prawo mówi dziś tylko o wątpliwościach  „nie dających się usunąć” i jedynie wobec oskarżonego

O rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się 26 lipca 2018 r. do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Chodzi o dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym.

Co przewiduje dyrektywa?

Wynikająca z zasady domniemania niewinności zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego ma zastosowanie, gdy mimo postępowania dowodowego pozostały niewyjaśnione okoliczności. Należy je rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego oraz wybrać wersję, która dla oskarżonego jest najkorzystniejsza, nie wykluczając jednocześnie innej wersji, której nie zdołano ustalić. Granice tej zasady w polskim prawie wyznacza stwierdzenie „nieusuwalności” wątpliwości i zasada swobodnej oceny dowodów. Tymczasem w wyniku wejścia w życie dyrektywy elementy te straciły rację bytu - wskazywał Adam Bodnar.

Dyrektywa nie ogranicza się bowiem jedynie do „nie dających się usunąć wątpliwości”, lecz do wszelkich wątpliwości. Dodatkowo polskie sądy ograniczają to do wątpliwości jedynie w postępowaniu sądowym. Dyrektywa zaś nie ogranicza ich do tego etapu - mają one objąć również postępowanie przygotowawcze (poprzedzające skierowanie aktu oskarżenia do sądu).

Dyrektywa dotyczy też oceny dowodów („wszelkie wątpliwości co do winy”), a nie tylko faktów ujawnionych poprzez te dowody. Zgodnie z dyrektywą, „państwa członkowskie zapewniają, aby podejrzani i oskarżeni byli uważani za niewinnych, do czasu udowodnienia im winy zgodnie z prawem.” W konsekwencji, wszelkie dowody sprzeczne z prawem - i z jakąkolwiek ustawą - nie mogą być brane pod uwagę przez sąd. Dotyczy to też tzw. "owoców zatrutego drzewa" - czyli dowodów uzyskanych nielegalnie (np. wskutek bezprawnych podsłuchów). Od 2016 r. polskie prawo pozwala na dopuszczenie takich dowodów.

Jak podkreśla RPO, dyrektywa ma zastosowanie do osób będących podejrzanymi lub oskarżonymi. Wszystkie przepisy dotyczące podejrzanego przewidziane w dyrektywie mają mieć zastosowanie także do osób podejrzanych - jeszcze przed przedstawieniem im zarzutów. Osoby te nie składają co prawda „wyjaśnień”, jednak samooskarżające oświadczenia składane przez nie do protokołu mogą negatywnie wpływać na ich dalszą sytuację procesową.

Dlatego za zasadne RPO uznał wprowadzenie instytucji „świadka z asystą”. Osoby - przeciwko którym istniałyby silne dowody, że brały udział w zdarzeniach, co do których prowadzone jest postępowanie „w sprawie” - przesłuchiwano by zatem w obecności adwokata. Pozwoliłoby to uniknąć zmuszania takiej osoby przez organy ścigania do samoobciążających zeznań, także poprzez zdarzające się przypadki stosowania tortur.

Adam Bodnar ma też wątpliwość co do nowego brzmienia art. 233 § 1a Kodeksu karnego. Przewiduje on karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 za składanie fałszywych zeznań - jeśli sprawca zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.

Dyrektywa wiąże państwo członkowskie co do rezultatu, który ma zostać osiągnięty - z pozostawieniem swobody wyboru formy i środków jej wdrożenia. Niewprowadzenie dyrektywy może oznaczać bezpośredni jej stosowanie przez sądy - w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwym podważaniem legalności postępowań niezgodnych z dyrektywą.

MS: nie ma potrzeby zmian prawa

- Przepisy procedury karnej zapewniają implementację dyrektywy. Istniejące instrumenty są wystarczające do zagwarantowania praw obywateli zgodnie z dyrektywą, w związku z czym nie planuje się podjęcia prac legislacyjnych - odpowiedział RPO 18 października 2018 r. wiceminister Łukasz Piebiak.

Wskazał, że zgodnie z dyrektywą państwa członkowskie, które nie mają systemu opartego na zasadzie kontradyktoryjności, powinny mieć możliwość utrzymania obecnego systemu - pod warunkiem że jest on zgodny z dyrektywą i z innymi przepisami Unii i prawa międzynarodowego. Zmiana kodeksu postępowania karnego z kwietnia 2016 r. przywróciła priorytetowe znaczenie zasady prawdy materialnej w polskim procesie karnym (nastąpiło wtedy odejście od wprowadzonej w 2015 r. zasady kontradyktoryjności).

Reforma z 2015 r. zakładała brak obowiązku dążenia organu procesowego - przy niedostatku aktywności dowodowej stron - do wyjaśnienia wszystkich istotnych dla rozstrzygnięcia okoliczności sprawy. W związku z tym ustawodawca postanowił powrócić do obowiązującej obecnie zasady, że należy dążyć do wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności sprawy, a dopiero w razie niemożności usunięcia wątpliwości - rozstrzygnąć je na korzyść oskarżonego

Wiceminister podkreślił, że jeśli kodeks używa w znaczeniu ogólnym określenia „oskarżony”, to odpowiednie przepisy stosuje się także i do podejrzanego.

Odnosząc się do propozycji „świadka z asystą”, Łukasz Piebiak przypomniał, że osoby wobec których są wskazania, że mogły brać udział w przestępstwie, na etapie przesłuchania w charakterze świadka mogą skorzystać z prawa do odmowy zeznań lub uchylić się od odpowiedzi na pytanie. Mechanizmy gwarancyjne k.p.k. zapobiegają samooskarżaniu się świadków. Zgodnie z art. 300 § 3 k.p.k. przed przesłuchaniem świadka organ ma obowiązek pouczyć go o jego uprawnieniach i obowiązkach.

Wprowadzenie tej instytucji może wiązać się z praktycznymi trudnościami w ustaleniu, czy w danej sprawie świadka należy uznać już za świadka, który kwalifikuje się do tego szczególnego statusu, czy też należy do niego stosować ogólne zasady. - W perspektywie konieczności zapewnienia szybkości i efektywności postępowania przygotowawczego wprowadzenie sugerowanej przez Rzecznika instytucji do prawa polskiego wydaje się nadmierne i zbędne - ocenił Łukasz Piebiak.

Przypomniał, że w kwestii „owoców zatrutego drzewa” ustawodawca w 2016 r. uznał za celowe ocenianie każdej sytuacji oddzielnie, z uwzględnieniem wszystkich aspektów sprawy i na podstawie ogólnie przyjętych zasad orzecznictwa i doktryny. Wskazał, że w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka brak jest ogólnego zakazu korzystania z dowodów o nielegalnym źródle pochodzenia. Odejście od modelu kontradyktoryjnego i ponowne przyznanie priorytetu zasadzie prawdy materialnej wyklucza możliwość wprowadzenia doktryny „owoców zatrutego drzewa”. Jak wynika z orzecznictwa ETPCz działania takiego nie można jednak w żadnym razie uznać za naruszające międzynarodowe zobowiązania Polski - zaznaczył Łukasz Piebiak.

Odnosząc się do zastrzeżeń RPO wobec art. 233 § 1a k.k., wiceminister podkreślił, że przepis ten ma na celu zwiększenie stopnia ochrony wymiaru sprawiedliwości przed wprowadzaniem w błąd organów procesowych w wyniku fałszywych zeznań lub opinii. Wystarczającą gwarancję stanowi tu art. 233 § 3 k.k., zgodnie z którym odpowiedzialność za czyn określony w § 1 a jest wyłączona, jeśli osoba nie wiedziała o prawie odmowy złożenia zeznania lub odpowiedzi na pytania (a organ ma obowiązek pouczenia świadka o tych uprawnieniach).

II.510.619.2018

Resort sprawiedliwości: polskie przepisy - zgodne z dyrektywą UE o prawie każdego podejrzanego do kontaktu z adwokatem. Nie będzie zmian prawa

Data: 2018-11-06
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się o zagwarantowanie każdemu podejrzanemu prawa do efektywnego i swobodnego kontaktu z adwokatem na jak najwcześniejszym etapie postępowania
  • O realizacji tego prawa mówi dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE. Powinna była ona zostać wprowadzona do polskiego prawa do listopada 2016 r. 
  • Polskie przepisy są zgodne z tą dyrektywą, wobec czego ich zmiany nie są potrzebne - uznało Ministerstwo Sprawiedliwości          

- W wyniku przeprowadzonej przez Ministerstwo Sprawiedliwości analizy obowiązujących przepisów uznano, że są one zgodne z postanowieniami dyrektywy - napisał do RPO wiceminister Łukasz Piebiak. MSZ, które odpowiada za przekazanie Komisji Europejskiej informacji na temat stanu wdrożenia aktów unijnych do prawa polskiego, potwierdziło zgodność prawa polskiego z dyrektywą. W związku z tym nie zachodziła potrzeba wprowadzania jakichkolwiek zmian w ustawodawstwie krajowym w tym zakresie - głosi odpowiedź resortu na wystąpienia Rzecznika.

W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu, kto zostanie zatrzymany. O zagwarantowanie tego prawa zgodne ze standardami europejskimi  RPO ubiega się od dawna. Według Rzecznika gwarancja kontaktu każdej osoby zatrzymanej z obrońcą już od samego początku zatrzymania byłaby skutecznym mechanizmem chroniącym zatrzymanych przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy. Natychmiastowego dostępu do adwokata nie miał m.in. Tomasz Komenda. Według mediów przyznał się do winy tylko raz - podczas przesłuchania na policji. Nigdy więcej nie powtórzył tych słów. Tłumaczył potem, że przyznał się, bo został dotkliwie pobity. Gdyby miał od początku adwokata, nie mogłoby do tego dojść.

Także analiza prawomocnych wyroków skazujących policjantów za stosowanie przemocy i tortury wskazuje, że nie doszłoby do tych przypadków złamania fundamentalnych praw człowieka, gdyby zatrzymani mieli natychmiast dostęp do adwokata. Już półtora roku temu Rzecznik przedstawił szczegółową analizę przypadków stosowania tortur przez policję i wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, by zapewnić każdemu adwokata od razu po zatrzymaniu. Mimo ponaglenia do premiera, dotychczas nie dostał odpowiedzi MS.

Odpowiedź ministra Piebiaka nie dotyczy tamtego wystąpienia, lecz wiążącej się z nią tematycznie sprawy dostosowania polskiego prawa do unijnej dyrektywy. Zwraca ona uwagę, że prawo do adwokata ma nie tylko osoba mająca status podejrzanego, ale także osoba podejrzana (która formalnie nie ma jeszcze zarzutów).

Czego dotyczy dyrektywa 

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE dotyczy prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania, a także prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności. Zgodnie z jej zapisami powinna ona być wprowadzona do krajowego porządku prawnego do 27 listopada 2016 r. Nie przyjęto jednak żadnych aktów w celu wykonania tego obowiązku.

Niewprowadzenie dyrektywy w praktyce może oznaczać jej bezpośrednie stosowanie przez sądy - w miejsce sprzecznych z nią przepisów. Możliwe jest też podważanie legalności czynności procesowych, przeprowadzonych w postępowaniu przygotowawczym, a sprzecznych z wymogami dyrektywy. 

O prace nad implementacją dyrektywy RPO pytał w styczniu 2017 r. Ministra Sprawiedliwości. W  lutym 2017 r. dostał odpowiedź, że polskie prawo w pełni odzwierciedla jej postulaty. W wystąpieniu do MS z 7 czerwca 2017 r. RPO wyraził wątpliwości co do zgodności uregulowań karnoprocesowych z przepisami dyrektywy. Nie dostał odpowiedzi.

Dlatego 4 lipca 2018 r. Adam Bodnar przedstawił swe uwagi premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. Napisał, że zgodnie z dyrektywą prawo dostępu obrońcy do osoby podejrzewanej powinno być zagwarantowane jak najszybciej po jej zatrzymaniu. Decyzję prokuratora o jej przesłuchaniu bez udziału obrońcy można byłoby zaś zaskarżać do sądu. Konsekwencją uznania zaś przez sąd niezasadnego ograniczenia prawa do obrońcy powinna być niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych bez jego udziału.

Co powinno się zmienić w związku z dyrektywą

Dyrektywę stosuje się do podejrzanych lub oskarżonych od chwili poinformowania ich o tym przez właściwe organy. Status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata przysługuje również świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie. Wtedy należy przesłuchanie zawiesić, aby dana osoba mogła skorzystać z pomocy adwokata.

Przepisy polskiego Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Wątpliwości RPO budzi też brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem. Konieczność niezwłocznego przesłuchania podejrzanego po ogłoszeniu mu postanowienia o  zarzutach - przy braku podstaw prawnych umożliwiających odbycie wcześniej konsultacji z obrońcą -  narusza wynikające z dyrektywy prawa dostępu do adwokata "przed przesłuchaniem” - podkreśla RPO.

Dyrektywa gwarantuje poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z adwokatem zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Kpk przewiduje zaś możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą. Niewprowadzenie dyrektywy w tym zakresie jest równoznaczne z pozbawieniem się przez prawodawcę możliwości wprowadzenia czasowych ograniczeń w dostępie do adwokata, na które wyjątkowo pozwala dyrektywa.

Rzecznik za konieczne uznaje określenie w polskim prawie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby też określić konsekwencje uznania przez sąd, iż niezasadnie ograniczono prawo podejrzanego do obrońcy. Byłaby to przede wszystkim niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych pod nieobecność obrońcy - proponuje RPO. Ponadto celowe jest określenie minimalnego  i maksymalnego czasu wstrzymania czynności w oczekiwaniu na obrońcę.

RPO zwraca również uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem. Na te decyzje powinno przysługiwać zażalenie do sądu - jak wskazuje dyrektywa.

Ponadto uzasadnione byłoby doprecyzowanie obecnych przepisów poprzez wskazanie, że zatrzymany może kontaktować się z adwokatem także korzystając z aparatu telefonicznego. Dziś - w zależności od zaplecza techniczno-organizacyjnego bądź stanowiska policji - możliwość realizacji tego prawa jest różna.

Rzecznik wskazuje także, iż nie wdrożono postanowień dyrektywy o obowiązku poinformowania osoby podlegającej Europejskiemu Nakazowi Aresztowania o prawie ustanowienia adwokata w państwie członkowskim wydającym nakaz. 

Odpowiedź resortu

W odpowiedzi dla RPO z 18 października 2018 r. wiceminister Łukasz Piebiak napisał, że w toku negocjacji nad dyrektywą  ujawniło się wiele problemów, wynikających m.in. z różnic między systemami prawnymi państw członkowskich.

Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał 27 listopada 2008 r. w sprawie Salduz (wniosek nr 36391/02) konieczność zapewnienia prawa dostępu do adwokata na wczesnym etapie postępowania. Ponieważ wyrok mógł rodzić skutki finansowe w niektórych państwach, jednym z wyzwań, także na gruncie dyrektywy, było zdefiniowanie pojęcia „prawa dostępu do adwokata”.

W trakcie negocjacji zarysowały się dwa sposoby rozumienia tego pojęcia. Pierwszy odpowiadał systemom tych państw UE, które uznają prawo dostępu do adwokata za równoznaczne z jego (choćby tymczasowym) zapewnieniem. Za drugim podejściem opowiadały się te państwa, które rozumieją to prawo jako możliwość dostępu do adwokata, z której można jedynie skorzystać.

Według Łukasza Piebiaka przyjęty kompromisowy tekst dyrektywy opiera się na założeniach pochodzących z obydwu podejść. Wynika z niej konieczność zapewnienia informacji o przysługującym prawie dostępu do adwokata osobom odpowiadającym z wolnej stopy oraz o obowiązku zapewnienia pomocy adwokata osobom pozbawionym wolności. W przypadku tych ostatnich dyrektywa zawiera pewną modyfikację gwarancji dostępu do adwokata - nie stawia znaku równości między zapewnieniem pomocy adwokata a jej opłaceniem przez państwo.

Wiceminister wskazał, że polska procedura karna - tak jak dyrektywa - rozróżnia między prawem dostępu do adwokata dla osoby zatrzymanej i odpowiadającej z wolnej stopy. Jeśli osoba zatrzymana jest przesłuchiwana w trybie art. 301 kpk, to z prawa do kontaktu z adwokatem korzysta już w momencie zatrzymania. A przepisy nie wykluczają skorzystania z telefonu do porozumienia się z adwokatem. Jeśli zaś osoba, która jest przesłuchiwana w trybie art. 301 kpk i nie została pozbawiona wolności, może skorzystać z prawa dostępu do adwokata w dowolnym momencie - nie jest skrępowana w podjęciu takiej inicjatywy. Przepis art. 301 kpk nie pozbawia jej również możliwości ustanowienia takiego obrońcy przed przesłuchaniem.

Zdaniem Łukasza Piebiaka, kolejną trudnością w toku negocjacji nad dyrektywą było określenie momentu, od którego prawo dostępu do adwokata znajduje zastosowanie (jest on różny w państwach UE). Dlatego w dyrektywie posłużono się listą okoliczności, jakie winny aktualizować to prawo w odniesieniu do podejrzanego i oskarżonego. Dyrektywa nie wydaje się więc pozostawiać wątpliwości ani co do statusu osoby, ani też sytuacji, w których winno przysługiwać prawo dostępu do adwokata.

- Odmienną kwestią jest wybór implementacji jej postanowień do prawa krajowego, tj. ewentualne przyjęcie przepisów wykraczających poza wymogi w niej przewidziane. Uznano jednak, że w przypadku osoby podejrzanej zakres przysługującego jej obecnie prawa dostępu do adwokata jest wystarczający - podkreślił wiceminister.

Jeśli chodzi o przyznanie prawa dostępu do adwokata świadkowi, którego status w trakcie przesłuchania ulega zmianie, Łukasz Piebiak zaznaczył, że polska procedura karna nie przewiduje takiej zmiany. Osoba początkowo będąca świadkiem może zostać następnie przesłuchana w charakterze podejrzanego, jednak następuje to podczas kolejnego przesłuchania, poprzedzonego ogłoszeniem zarzutów. Podejrzany jest wówczas pouczany o przysługujących mu prawach, w tym - do pomocy obrońcy.

Za dopuszczalne w świetle dyrektywy uznano regulacje art. 245 § 1 kpk oraz art. 73 § 2 kpk, które pozwalają zastrzec nadzór porozumiewania się zatrzymanego lub podejrzanego bądź oskarżonego z obrońcą. Dlatego zdaniem Łukasza Piebiaka nie jest trafne spostrzeżenie RPO o konieczności sądowej kontroli decyzji w sprawie nadzoru porozumiewania się z adwokatem.

Z uwagi na fakt, że kpk nie przewiduje czasowych odstępstw od prawa dostępu do adwokata, nie zachodzi potrzeba uregulowania formy decyzji o przesłuchaniu danej osoby bez udziału adwokata – napisał Łukasz Piebiak. Według niego dyrektywa nie obliguje również do odroczenia czynności przesłuchania w celu przeprowadzenia jej z udziałem adwokata. Nie zobowiązuje także do powtarzania pouczenia o prawach na kolejnych etapach postępowania.

Zdaniem wiceministra sprawiedliwości państwa UE kwestionowały zasadność przyznania prawa dostępu do adwokata w toku procedury ENA w państwie jego wydania. Powoływano się na niejasną rolę, jaką miałby odgrywać adwokat w tym państwie oraz na fakt, że osoba ścigana i tak będzie miała możliwość obrony w państwie wydającym w toku prowadzonego tam postępowania. Polska nie zajmowała negatywnego stanowiska w tej sprawie. Nie zdecydowano się jednak na wprowadzenie  szczegółowej regulacji w tym zakresie do prawa polskiego, uznając obowiązujące przepisy za wystarczające - głosi odpowiedź Łukasza Piebiaka .

II. 5150.9.2014

Za nielegalne wydobywanie kopalin - i sankcja karna, i kara finansowa. Resort energii odpowiada Rzecznikowi

Data: 2018-11-06
  • Za wydobywanie piasku bez koncesji człowiek został ukarany grzywną oraz administracyjną karą pół miliona złotych
  • RPO ma wątpliwości konstytucyjne co do takiego podwójnego karania - co przewiduje prawo geologiczne 
  • Konstytucyjność karania za nielegalne wydobywanie kopalin i sankcją karną, i opłatą pieniężną nie budzi wątpliwości – odpowiada Rzecznikowi resort energii
  • Według niego opłaty pełnią funkcję prewencyjną, a sankcje karne - represyjną. Chodzi o przymuszenie podmiotów wydobywających kopaliny do uzyskania koncesji

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga od przedsiębiorcy, który za wydobywanie piasku bez koncesji został ukarany grzywną w trybie karnym oraz 575 tys. zł administracyjnej kary pieniężnej, przewidywanej przez Prawo geologiczne i górnicze. Według tego prawa wydobywanie kopalin bez wymaganej koncesji stanowi zarówno delikt administracyjny, będący podstawą ustalenia tzw. opłaty podwyższonej, jak i wykroczenie albo przestępstwo.

Wątpliwości RPO

Kwestię łączenia administracyjnych kar pieniężnych z karami kryminalnymi wiele razy oceniał Trybunał Konstytucyjny. TK nie kwestionuje co do zasady takiej możliwości.  Podkreśla jednak,  że  ustawodawca musi respektować zasadę proporcjonalności - wskazywał Rzecznik. Nie można zatem stosować sankcji oczywiście nieadekwatnych lub nieracjonalnych albo też niewspółmiernie dolegliwych.

Z orzecznictwa Trybunału wynika również, że jeśli sankcja została uregulowana w prawie administracyjnym, lecz ma charakter represyjny, nie może być stosowana jednocześnie z sankcją karną. 

Odrębną kwestią jest proporcjonalność kar wynikających z Prawa geologicznego i górniczego. W świetle zasady proporcjonalności nie jest dopuszczalne bowiem stosowanie sankcji oczywiście nieadekwatnych, nieracjonalnych albo niewspółmiernie dolegliwych.

Rzecznik nie kwestionuje zasadności wprowadzenia opłaty za wydobywanie kopalin bez koncesji, ale ma wątpliwości co do jej wysokości. Jest ona bowiem ustalana w wysokości czterdziestokrotnej stawki opłaty eksploatacyjnej dla danej kopaliny, pomnożonej przez ilość kopaliny wydobytej bez koncesji. Według RPO główną funkcją tej opłaty jest zatem funkcja represyjna.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się 10 sierpnia 2018 r. do Ministra Energii o ocenę zasadności podwójnego karania,  wysokości kary administracyjnej oraz jej proporcjonalności.

Odpowiedź resortu

- W ocenie Ministerstwa Energii, nie budzi wątpliwości konstytucyjność mechanizmu karania za wydobywanie kopalin ze złóż bez koncesji karą za przestępstwo lub wykroczenie oraz administracyjną karą pieniężną, ani w zakresie multiplikowania sankcji, ani w zakresie ich represyjności - odpowiedział wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski 26 października 2018 r.

Podkreślił, że w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego dopuszczalny jest zbieg odpowiedzialności administracyjnej i karnej tej samej osoby za ten sam czyn. Powołał się także na orzecznictwo sądów administracyjnych, do których trafiają skargi na decyzje urzędów górniczych o nakładaniu opłat podwyższonych. 

Dlatego zdaniem resortu ukaranie danego podmiotu za przestępstwo bądź wykroczenie związane z nielegalnym pozyskaniem kopalin nie jest przeszkodą do nałożenia na ten podmiot opłaty podwyższonej. A prawomocny wyrok sądu o uznaniu winy może stanowić jedynie potwierdzenie nielegalnego wydobywania kopaliny przez ten podmiot.

Wiceminister Grzegorz Tobiszowski napisał, że równoległe stosowanie opłaty podwyższonej i sankcji karnej nie narusza wynikającej z art. 2 Konstytucji zasady ne bis in idem  ("zakazu podwójnego karania"). Sensem opłat podwyższonych jest bowiem zniechęcanie do niezgodnej z prawem eksploatacji kopalin. Spełniają one przede wszystkim funkcję prewencyjną - w odróżnieniu od sankcji karnych, których główną funkcją jest represja. Równoległe stosowanie środków o różnym charakterze nie narusza zatem zasady ne bis in idem.

Zdaniem resortu karom finansowym nie można też zarzucić nieadekwatności. Prawidłowość działalności prowadzonej na podstawie koncesji oraz należyty stan środowiska naturalnego są wartościami wymagającymi ochrony z uzasadnionych przyczyn. Wysokość opłaty, którą ma ponieść przedsiębiorca w przypadku wydobywania kopaliny bez koncesji, ma zapobiegać kalkulowaniu przez niego ewentualnych korzyści płynących z naruszenia prawa.

Biorąc to pod uwagę, opłata podwyższona nie jest oczywiście nieadekwatna, nieracjonalna lub niewspółmiernie dolegliwa. - Jest ona proporcjonalną reakcją państwa na naruszenie prawa, stanowiąc adekwatny środek prawny dla przymuszenia podmiotów wydobywających kopaliny do uzyskania koncesji - twierdzi wiceminister Grzegorz Tobiszowski.

Ponadto podkreślił, że termin płatności opłat podwyższonych można odroczyć, rozłożyć je na raty, a nawet  umorzyć, w całości lub w części. Dany podmiot może się o to zwrócić do wierzyciela, powołując się na nadzwyczajne przypadki. Może to być np. utrata możliwości zarobkowania czy utrata losowa majątku.

IV.7106.1.2018

Oskarżonemu powinno się zwracać koszty obrony przy uznaniu jego apelacji od wymiaru kary. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-10-30
  • Oskarżony nie ma dziś prawa do zwrotu kosztów obrońcy przy uwzględnieniu jego apelacji, złożonej jedynie wobec wymiaru kary wydanej w I instancji
  • Według RPO narusza to konstytucyjne prawa do: zaskarżenia orzeczeń I instancji, do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy i do obrony we wszystkich etapach procesu 
  • Rzecznik wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie niekonstytucyjności przepisów dotyczących takiej sytuacji  
  • Oskarżonemu powinien wtedy przysługiwać zwrot kosztów obrony z wyboru - uznał Rzecznik

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie, że art. 635 w związku z art. 632 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie, w jakim wyłącza w sprawie z oskarżenia publicznego zwrot oskarżonemu kosztów obrońcy za postępowanie odwoławcze, w przypadku uwzględnienia apelacji oskarżonego wniesionej wyłącznie od wymiaru kary – jest niezgodny z art. 78 w zw. z art. 45 ust. 1 i w zw. z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP.

Według Kpk, w przypadku skazania koszty postępowania ponoszone są przez skazanego. Taka sama zasada obowiązuje w postępowaniu odwoławczym. Jeśli wyrok skazujący I instancji nie zostanie zmieniony na uniewinniający lub umarzający postępowanie, skazany jest obciążany kosztami sądowymi, w tym swego obrońcy z wyboru.

Art. 635 Kpk dotyczy sytuacji, w której apelację rozstrzygnięto na niekorzyść oskarżonego. Poza jego zakresem pozostaje zaś wniesienie apelacji na korzyść oskarżonego i jej uwzględnienie. Ma to szczególne znaczenie przy apelacji wniesionej jedynie w zakresie wymiaru kary i uwzględnionej, przynajmniej w części. Dochodzi zatem do sytuacji, w której skazany, mimo uwzględnienia jego apelacji, zostaje co do zasady obciążony kosztami sądowymi za tę instancję oraz nie ma możliwości odzyskania kosztów.

Zdaniem Rzecznika może to zniechęcać osoby skazane do odwoływania się od wymiaru kary z I instancji w obawie, że nawet w przypadku uwzględnienia ich apelacji, korzyść w postaci złagodzenia wyroku będzie nieproporcjonalnie niska w stosunku do kosztów, które w związku z tym musiałyby ponieść. Konieczność wyłożenia kosztów obrony, ze świadomością, że w żadnym przypadku nie będą one podlegały zwrotowi, może z kolei zniechęcać do zaangażowania obrońcy z wyboru i skłonić oskarżonego do rezygnacji z pomocy profesjonalnego prawnika.

W opinii RPO ustawodawca powinien był zatem uregulować szczegółowo kwestię kosztów II instancji w takiej sytuacji. Oskarżonemu powinien przysługiwać zwrot kosztów obrony z wyboru. Nie powinien on także być obciążony kosztami sądowymi w sytuacji, w której apelacja wniesiona na korzyść została uwzględniona w całości, zaś jedynie proporcjonalnie, jeśli została uwzględniona w części.  

- Możliwość zwrotu kosztów postępowania, w którym stanowisko danej strony zostało uznane za zasadne, w tym kosztów wyłożonych przez tę stronę, jest immanentnie połączona z prawem do sprawiedliwości – podkreśla RPO. Nie można bowiem oczekiwać od jednostki ponoszenia kosztów tego, że sądownie była zmuszona do dochodzenia swojej racji. Dotyczy to zwłaszcza postępowania karnego, gdzie podmiotem inicjującym jest państwo. Zasada ta odnosi się do postępowań w obu instancjach.

Zdaniem RPO w sprawie naruszone zostały trzy artykuły Konstytucji RP:

  • Art. 78 („Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa.”). Naruszeniem tego prawa, jakkolwiek pośrednim, będzie wprowadzenie takich formalnych lub fiskalnych wymagań co do apelacji,  której skuteczne wniesienie byłoby nadmiernie utrudnione. Dana osoba musi bowiem przeprowadzić swoistą kalkulację, której już sama konieczność musi się jawić jako ograniczenie prawa do zaskarżenia. Nie można bowiem uznać za faktycznie i rzeczywiście dostępnego prawa, w przypadku którego obywatel musi ocenić ryzyko, czy korzyści wynikające ze skorzystania zeń nie są przewyższane przez koszty.
  • Art. 45 ust. 1 („Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.”).  Świadomość konieczności poniesienia kosztów postępowania odwoławczego, także w przypadku uwzględnienia apelacji na korzyść, może naruszać to prawo. Warunkiem jest bowiem, aby oskarżony mógł faktycznie z tych gwarancji skorzystać. Rozwiązania co do kosztów postępowania odwoławczego stanowią pośrednią barierę, zniechęcającą do zaskarżenia wyroku I instancji, a tym samym do dochodzenia sprawiedliwości w konstytucyjnie przewidzianym dwuinstancyjnym postępowaniu.
  • Art. 42 ust. 2 („Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.”). Prawo to nie może być oskarżonemu ograniczone. Świadomość konieczności poniesienia tych kosztów, bez względu na wynik postępowania odwoławczego, może być powodem rezygnacji z profesjonalnej pomocy prawnej i skutkować prowadzeniem jedynie obrony osobistej. Nawet w przypadku przyznania oskarżonemu obrońcy z urzędu, możliwe jest późniejsze obciążenie go kosztami tej obrony.

Stanowisko RPO potwierdza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku z 26 lipca 2006 r. uznał on za sprzeczne z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP rozwiązanie, zgodnie z którym zwrot kosztów na pomoc obrońcy zależny był jedynie od uznania sądu. TK wskazał m.in. wtedy, że „w państwie prawnym zasadą powinno być obciążanie kosztami postępowania tej ze stron, która w jego toku nie zdołała utrzymać swojego stanowiska”. Z kolei w wyroku z 18 października 2011 r. Trybunał podkreślił, że „regulacje prawne nie mogą powodować sytuacji, w której strona uzyskująca rozstrzygnięcie zgodne ze stanowiskiem zajmowanym przez siebie w postępowaniu sądowym, nie mogłaby domagać się uwzględnienia poniesionych przez nią wydatków (…);  koszty procesu ponosi ten, kto je spowodował”.

II.511.573.2018

Kto zażył narkotyk, nie może być skazany za jego wcześniejsze „posiadanie”. RPO składa kasację, a SN ją uznaje

Data: 2018-10-05
  • Obywatel, który kierował samochodem pod wpływem narkotyku, został skazany także za jego wcześniejsze „posiadanie”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznał to za rażące naruszenie prawa i w tym zakresie złożył kasację na korzyść skazanego
  • W Polsce karalne jest bowiem posiadanie narkotyków, a nie ich zażywanie. Podstawą do uznania, iż skazany „posiadał” porcję marihuany było to, że przyznał się do wypalenia papierosa z marihuaną
  • Sąd NaJwyższy uzwględnił kasację RPO i uniewinnił skazanego od tego zarzutu

Mężczyzna został skazany w 2017 r. przez jeden z sądów rejonowych na 2 tys. zł grzywny za prowadzenie samochodu pod wpływem środka odurzającego - marihuany. W innym punkcie wyroku sąd skazał go także za to, że w tym samym dniu „posiadał” jedną porcję suszu roślinnego ziela konopi. Za ten czyn został skazany także na 2 tys. zł grzywny. Kara łączna za oba przestępstwa opiewała na 3 tys. zł grzywny.

Ponadto mężczyźnie zakazano na 4 lata prowadzenia pojazdów mechanicznych, nakazano też zapłatę 5 tys. zł świadczenia na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej oraz obciążono kosztami procesu. Wyrok nie został zaskarżony i uprawomocnił się w I instancji.

Argumenty kasacji RPO

Według RPO wyrok w punkcie odnoszącym się do posiadania środka odurzającego zapadł z rażącym naruszeniem prawa materialnego.

W kasacji do Sądu Najwyższego zastępca RPO Stanisław Trociuk podkreślił, że wyrok sądu rejonowego nie zawiera uzasadnienia. Z akt sprawy wynika jednak, że podstawą uznania, iż skazany „posiadał” porcję marihuany było to, że - jak wyjaśniał sam podejrzany – tego dnia około południa wypalił papierosa z marihuaną.

Art. 62 ust. 1 ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu narkomanii stanowi: „Kto, wbrew przepisom ustawy, posiada środki odurzające lub substancje psychotropowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Przestępstwo to polega na niezgodnym z ustawą posiadaniu środków odurzających lub substancji psychotropowych.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego utrwalone jest stanowisko, iż dysponowanie środkiem odurzającym lub substancją psychotropową w trakcie ich zażywania, nie wypełnia znamienia  „posiadania” w rozumieniu art. 62 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Ratio legis tego przepisu nie polega bowiem na ściganiu osób zażywających dawkę narkotyku, gdyż samo jego zażywanie nie jest przez obowiązujące w Polsce przepisy prawa penalizowane - stwierdził SN w wyroku z 2 grudnia 2009 r.

Z kolei w wyroku z 15 stycznia 2010 r. SN wskazał, że intencją ustawodawcy była karalność posiadania narkotyku w chwili stwierdzenia tego czynu. SN podkreślił, że powinno to mieć cechę trwałości od momentu wejścia w posiadanie środka odurzającego do ujawnienia tego przez organy ścigania. Niekaralny pozostaje zaś sam proces zażywania narkotyku, który zawsze wiąże się z jakąś formą "posiadania", "dysponowania", czy "trzymania" takiego środka. Te formy dysponowania narkotykiem nie mogą być uznane za jego „posiadanie”.

- Zatem w przypadku użycia w całości środka odurzającego karanie takiej osoby za wcześniejsze jego posiadanie stanowiłoby obejście zakazu karania zachowania, które z istoty swej nie jest typizowane jako czyn zabroniony. Takie karanie byłoby wyrazem złamania podstawowych reguł procesu karnego, w szczególności zasady nullum crimen sine lege ("nie ma przestępstwa bez ustawy") - uznał SN.

RPO w pełni podziela tę linię orzeczniczą SN, która ma także zastosowanie w opisywanej sprawie. Skazany w ogóle nie posiadał środka odurzającego - wyłącznie znajdował się pod jego wpływem, prowadząc samochód. Mimo to sąd uznał go  za winnego i wymierzył karę.

Kasacja wnosi o uniewinnienie skazanego od tego jednego zarzutu. Ewentualne uwzględnienie kasacji oznaczałoby uchylenie z mocy prawa jednego z dwóch elementów kary łącznej. W mocy pozostałby wówczas jego wyrok o ukaraniu mężczyzny 2 tys. zł grzywny za prowadzenie auta pod wpływem środka odurzającego (oraz zakaz prowadzenia pojazdów i nakaz wpłaty 5 tys. zł na Fundusz).

Wyrok SN

23 października 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt IV KK 577/18) uchylił wyrok w zaskarżonym zakresie i uniewinnił skazanego od zarzutu posiadania narkotyków. Przekazał zaś Sądowi Rejonowemu do ponownego rozpoznania sprawę opłaty oraz kosztów sądowych. Sąd ma rozważyć, czy zasada słuszności przemawia za częściowym obciążeniem skazanego kosztami sądowymi wobec faktu, że czyn, od którego popełnienia został uniewinniony był ściśle związany z innym przestępstwem.

SN uznał, że doszło do rażącego naruszenia prawa materialnego - art. 62 ust. 1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Rzecznik Praw Obywatelskich słusznie wskazał, że znajdowanie się pod wpływem środka odurzającego będące następstwem uprzedniego jego użycia, nie stanowi posiadania w rozumieniu art. 62 ust. 1. Tymczasem w realiach sprawy skazany w ogóle nie posiadał środka odurzającego, lecz wyłącznie znajdował się pod jego wpływem, prowadząc samochód.

W orzecznictwie SN utrwalone jest stanowisko, że skoro ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii nie penalizuje ani wprost, ani poprzez przepisy zakazujące posiadania środków odurzających, samego zażywania narkotyków przez sprawcę, to nie jest możliwe uznanie, iż zażycie środka odurzającego stanowi przestępstwo.

Intencją ustawodawcy było poddanie karalności posiadania środka narkotycznego w chwili stwierdzenia fizycznego posiadania przez sprawcę takiego środka. Samo zażywanie narkotyków nie jest przez obowiązujące w Polsce przepisy prawa penalizowane. I chociaż z punktu widzenia logiki nie jest przecież możliwe użycie środka odurzającego bez wcześniejszego wejścia w jakiś sposób w jego „posiadanie", to jednak poza obszarem penalizacji nadal pozostaje proces zażywania środka odurzającego lub substancji psychotropowej, który zawsze wiąże się z jakąś formą „posiadania", „dysponowania", „dzierżenia", czy po prostu „trzymania" takiego środka. Wszystkie te formy dysponowania środkiem odurzającym w omawianej sytuacji nie mogą być uznane za jego „posiadanie" w rozumieniu art. 62 ustawy.

W przypadku użycia w całości środka odurzającego - karanie takiej osoby za wcześniejsze jego posiadanie stanowiłoby obejście zakazu karania zachowania, które z istoty swej nie jest typizowane jako czyn zabroniony. Takie karanie byłoby wyrazem złamania podstawowych reguł procesu karnego, w szczególności zasady nullum crimen sine lege - ocenił SN.

BPK.511.34.2018

Kolejne argumenty za zapewnieniem adwokata już od chwili zatrzymania. RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2018-10-01
  • Nie każda osoba zatrzymana w Polsce ma od razu dostęp do obrońcy
  • O to, by zmienić polskie prawo tak, by każdy – bez względu na stopień zamożności czy wykształcenia – miał po zatrzymaniu natychmiastowy dostęp do obrońcy- opowiadają się zarówno SPT (podkomitet ONZ ds. prewencji tortur), jak i CPT (europejski komitet zapobiegania torturom)
  • RPO powołuje się na te standardy w kolejnym piśmie do Ministra Sprawiedliwości, który od półtora roku nie odpowiada na jego wnioski w tej sprawie
  • RPO sformułował je w 2017 r. po analizie spraw sądowych, w których policjanci zostali skazani za stosowanie tortur wobec zatrzymanych. Było to tuż przed ujawnieniem przez media, że tortury z użyciem paralizatora na komendzie policji we Wrocławiu mogły przyczynić się do śmierci Igora Stachowiaka.

O pilną inicjatywę legislacyjną w tej sprawie RPO Adam Bodnar ponownie zwrócił się w do ministra Zbigniewa Ziobry. - Dostęp zatrzymanego do obrońcy od początku zatrzymania uważany jest za podstawową gwarancję prewencji tortur, na co wskazują międzynarodowe standardy, instytucje monitorujące i środowiska eksperckie - napisał Rzecznik. System taki musi objąć wszystkie osoby zatrzymane, w tym także niezamożne. Będzie to służyć zarówno obywatelom, funkcjonariuszom dokonujących zatrzymania, jak i całemu wymiarowi sprawiedliwości.

Od kwietnia 2017 r. RPO czeka na odpowiedź MS

18 kwietnia 2017 r. RPO zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry, wskazując na potrzebę takich zmian prawa, by każdy zatrzymany miał zagwarantowany  kontakt z obrońcą już od samego początku zatrzymania.

W obszernie udokumentowanym wystąpieniu Rzecznik wskazał na przykłady stosowania przez policjantów tortur (w tym wobec nieletnich, świadków i sprawców wykroczeń). Najgłośniejsza była sprawa Igora Stachowiaka, który poniósł śmierć wskutek torturowania na wrocławskim komisariacie policji w 2016 r. RPO uznaje, że tortury w Polsce to problem wciąż aktualny, wymagający działań o charakterze systemowym, w tym - edukacyjnych, legislacyjnych, administracyjnych, sądowych.

Wobec braku odpowiedzi, RPO ponowił wystąpienie do ministra 6 lipca 2017 r. i 13 października 2017 r.  8 stycznia 2018 r. napisał w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego. W odpowiedzi dostał skan pisma z 12 stycznia 2018r., skierowanego przez szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o udzielenie Rzecznikowi odpowiedzi. 26 kwietnia 2018 r. RPO napisał premierowi, że nadal nie otrzymał stanowiska ministra.

Po wizycie CPT i SPT w Polsce

- Z  ubolewaniem przyjmuję brak odpowiedzi ze strony Pana Ministra i liczę na konstruktywną współpracę w zakresie zapobiegania torturom w Polsce – napisał Adam Bodnar w najnowszym wystąpieniu do MS z 27 września 2018 r.

Powołał się na wizyty w Polsce, które w tym roku przeprowadziły dwa międzynarodowe organy. W maju 2018 r. po raz szósty miejsca pozbawienia wolności w Polsce wizytowała delegacja Europejskiego Komitetu Zapobiegania Torturom oraz Nieludzkiemu i Poniżającemu Traktowaniu (CPT). To funkcjonujący w strukturze Rady Europy niezależny międzynarodowy organ monitorujący miejsca pozbawienia wolności na terytorium państw-sygnatariuszy Europejskiej Konwencji o zapobieganiu torturom oraz nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu z 26 listopada 1987 r. Polska ratyfikowała ją w 1994 r.

Raport  CPT z 25 lipca 2018 r. odniósł się do  stanu realizacji rekomendacji z  poprzednich wizyt  w Polsce. Wiele z nich nie zostało bowiem zrealizowanych. Wśród nich wskazano brak należytej realizacji praw osób umieszczanych w policyjnych pomieszczeniach dla zatrzymanych, w tym do bezzwłocznego dostępu do adwokata, do powiadomienia osób trzecich o zatrzymaniu oraz dostępu do badań medycznych. CPT podkreśla, że mimo iż prawo dostępu do prawnika stanowi podstawowe zabezpieczenie przed złym traktowaniem, praktyczny dostęp zatrzymanych do realizacji tego prawa nadal jest problemem. Ponadto w polskim prawie brak jest przepisów przewidujących wyznaczenie obrońcy z urzędu przed etapem postępowania sądowego. W związku z tym osoby znajdujące się w areszcie, które nie są w stanie zapłacić za usługi prawne, są faktycznie pozbawione prawa dostępu do prawnika.

CPT wezwał władze do niezwłocznego zagwarantowania dostępu do prawnika wszystkim osobom od samego początku pozbawienia wolności. Wezwał też, by władze we współpracy z samorządem prawniczym opracowały pełnoprawny i właściwie finansowany system pomocy prawnej dla osób znajdujących się w areszcie policyjnym, które nie są w stanie ponieść kosztów pomocy prawnej.

Z kolei w lipcu 2018 r. w Polsce przebywała  delegacja Podkomitetu ds. Prewencji Tortur ONZ (SPT). Jest to niezależny organ ustanowiony przez Protokół fakultatywny do Konwencji Narodów Zjednoczonych ws. zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania (OPCAT). Była to pierwsza wizyta delegacji SPT w naszym kraju. Każde państwo-strona Konwencji ma obowiązek utworzyć Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur. W Polsce od 10 lat funkcję tę pełni RPO. Raport SPT z tej wizytacji ma być gotowy pół roku od niej.

W trakcie roboczego podsumowania wizyty 18 lipca 2018 r. w Prokuraturze Krajowej przewodnicząca delegacji wskazała na brak realnego dostępu osób zatrzymanych do pomocy obrońcy, od momentu zatrzymania. Należy więc spodziewać się, że Podkomitet wyda w tym zakresie odpowiednie rekomendacje – podkreśla RPO.

SPT wielokrotnie rekomendował sygnatariuszom OPCAT, by osoby zatrzymane, niezależnie od swojej sytuacji finansowej, miały zapewniony praktyczny dostęp do prawnika od pierwszych chwil zatrzymania. Taki kontakt z obrońcą jest pojęciem szerszym niż udzielanie pomocy prawnej, wyłącznie do celów obrony w postępowaniu karnym. Obecność obrońcy może nie tylko zniechęcać policję do złego traktowania osób pozbawionych wolności, ale także stanowić ochronę dla samych funkcjonariuszy, w przypadku formułowania bezpodstawnych zarzutów o niewłaściwym traktowaniu. Ponadto prawnik jest kluczową osobą, która może zapewnić pomoc zatrzymanemu w wykonywaniu jego praw, w tym w dostępie do mechanizmów skargowych.

Dostęp ten powinien być również zapewniony osobom niezamożnym. Jeśli bowiem osoby pozbawione wolności nie mają dostępu do prawnika z przyczyn ekonomicznych, to prawo do jego posiadania i rola w zakresie prewencji tortur ma wyłącznie hipotetyczny i teoretyczny charakter. Brak dostępu do pomocy prawnej tej grupy osób narusza również zasady równości wobec prawa i dostępu do wymiaru sprawiedliwości bez dyskryminacji.

Sprawa 70-latka z Ryk

RPO napisał ministrowi, że o tym, że taki system jest niezbędny, świadczy także ujawnienie w sierpniu 2018 r.  przez pracowników Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur pobicia 70-letniego zatrzymanego w Komendzie Powiatowej Policji w Rykach. Jest on osobą starszą, schorowaną i najprawdopodobniej nie mógłby zapewnić sobie obrońcy z wyboru, bez znaczącego uszczerbku finansowego. Obrońca z urzędu - o ile zostałby przyznany - miałby z nim kontakt dopiero po zwolnieniu z aresztu policyjnego, gdy ślady obrażeń prawdopodobnie nie byłyby już widoczne. Tortury prawdopodobnie zatem nigdy nie zostałyby zgłoszone, a sprawcy nie zostaliby pociągnięci do odpowiedzialności karnej. System wyznaczania obrońców z urzędu, z punktu widzenia prewencji tortur, jest więc wadliwy i wymaga zmiany.

Na rolę obrońcy należy więc patrzeć nie tylko w kontekście obrony w postępowaniu karnym, ale przede wszystkim jako element systemu ochrony przed torturami oraz dopełnienie systemu nadzoru miejsc zatrzymań oraz mechanizmu skargowego, wykonywanego przez niezależne organy.

Sytuacja wydaje się RPO alarmująca, gdyż oprócz prawomocnych wyroków sądów, jakie uprawomocniają się corocznie i wskazują na systematyczne stosowanie tortu przez funkcjonariuszy policji, informacje o takich praktykach są otrzymywane coraz częściej przez członków KMPT podczas monitoringu miejsc zatrzymań. Zdarza się, że osoby pozbawione wolności (w tym nieletni) mają obrażenia, zgłaszają, że byli przesłuchiwani lub rozpytywani bez obecności rodziców, opiekunów lub obrońców i stosowano wobec nich przemoc, w tym tortury. Część ze zgłoszonych zarzutów znajduje potwierdzenie w dokumentacji.

Wytyczne ONZ ws. pomocy prawnej

Rzecznik przedstawił też ministrowi zasady i wytyczne Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 20 grudnia 2012 r. w zakresie dostępu do pomocy prawnej w sprawach karnych. Podkreślono w nich m.in. że:

  • każdy zatrzymany, aresztowany, podejrzany lub oskarżony o przestępstwo podlegające karze pozbawienia wolności ma być uprawniony do pomocy prawnej na wszystkich etapach, w tym postępowania przygotowawczego
  • kto nie ma pomocy prawnej, powinien mieć ją przyznaną bezpłatnie, jeśli nie posiada wystarczających środków finansowych, a wymaga tego interes wymiaru sprawiedliwości
  • pomoc prawna obejmuje m.in. nieograniczony dostęp do niej dla osób zatrzymanych, poufność komunikacji, dostęp do akt sprawy i odpowiedniego czasu oraz urządzeń do przygotowania obrony
  • dla zapewnienia szybkiego dostępu do pomocy prawnej, w szczególności na posterunkach policji, zaleca się utworzenie listy prawników, w porozumieniu z samorządem prawniczym
  • policja i organy wymiaru sprawiedliwości nie będą podejmować arbitralnych decyzji ograniczających prawo lub dostępu do takiej pomocy
  • w stosownych przypadkach należy zapewnić pomoc prawną świadkom (np. gdy są narażeni na ryzyko oskarżenia)
  • nawet, gdy państwo dokonuje oceny, czy dana osoba kwalifikuje się do pomocy prawnej, należy na czas tej  oceny zapewnić wstępną pomoc prawną  (wobec dzieci taka ocena nie może być stosowana)

Ponadto RPO zwrócił ministrowi uwagę na publikację dotyczącą implementacji tzw. Reguł Mandeli w postępowaniu z więźniami, wydaną przez Organizację Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OSCE) oraz Penal Reform International (PRI) pt. Guidance Document on the Nelson Mandela Rules - Implementing the United Nations revised Standard Minimum Rules for the Treatment of Prisoners. Wskazano w niej, że więźniowie, którzy mają dostęp do porad prawnych, są bardziej świadomi i mogą korzystać, również za pośrednictwem swoich prawników, ze środków alternatywnych do aresztu tymczasowego. Dlatego adwokaci i podmioty świadczące pomoc prawną odgrywają ważną rolę w unikaniu niepotrzebnego stosowania uwięzienia, co może zmniejszyć przeludnienie więzień.

Argument ten jest niezwykle istotny w świetle wizyty w Polsce delegacji SPT, która opowiedziała się za szerszym stosowaniem środków  alternatywnych do pozbawienia wolności, co pozwoliłoby na zmniejszenie liczby osadzonych, a tym samym przyczyniłoby się do poprawy ich warunków bytowych.

KMP.570.3.2017

RPO wnosi by NSA oddalił kasację Rady Warszawy ws. zasad usuwania "uciążliwego pasażera"

Data: 2018-09-27
  • Rada Warszawy uchwaliła, że "uciążliwego pasażera" z komunikacji miejskiej można usuwać bez uwzględniania "zasad współżycia społecznego" 
  • RPO zaskarzył te przepisy, bo pozwalają usuwać z pojazdów np. osoby starsze lub dzieci 
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał skargę RPO 
  • Rada Warszawy odwołała się do Naczelnego Sądu Administracyjnego; Rzecznik chce utrzymania wyroku WSA

W odpowiedzi na skargę kasacyjną Rady Warszawy Adam Bodnar powtarza, że pominięcie zasad współżycia społecznego może prowadzić do naruszeń konstytucyjnie chronionej godności osoby ludzkiej, prawnej ochrony życia i innych przejawów niehumanitarnego traktowania.

Chodzi o przyjęte w 2016 r. przez Radę m.st. Warszawy przepisy porządkowe obowiązujące w lokalnym transporcie zbiorowym organizowanym przez miasto.

Prawo przewozowe przewiduje przypadki, w których pasażer może być usunięty z pojazdu. Jest to możliwe, jeżeli dana osoba zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi albo jest uciążliwa dla podróżnych lub odmawia zaplaty za przejazd. W ostatnich dwóch przypadkach nie można jednak usunąć pasażera z pojazdu, jeżeli naruszałoby to zasady współżycia społecznego.

Rzecznik stwierdził, iż przyjmując te przepisy Rada miasta przekroczyła upoważnienie ustawowe i naruszyła zasady prawidłowej legislacji. Częściowo - w sposób nieuprawniony - powtórzyła bowiem przepisy ustawy, a częściowo je zmodyfikowała. Polegało to na doprecyzowaniu pojęcia uciążliwej osoby („osoba narażająca współpasażerów na dyskomfort podróży z powodu braku zachowania elementarnej higieny osobistej (brud i odór)”) oraz pominięciu klauzuli zasad współżycia społecznego - jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwego pasażera z pojazdu. 

W skardze do WSA Rzecznik wskazał, że powtórzenie w przepisach porządkowych regulacji ustawowych powoduje, iż za ich naruszenie grozi mandat (Rada m.st. Warszawy postanowiła, że niestosowanie się do przepisów porządkowych jest wykroczeniem). W ocenie Rzecznika może to prowadzić do naruszenia art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Zapewnia on jednostce ochronę przed samowolą państwa. - W państwie prawa człowiek może ponieść odpowiedzialność karną tylko za czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia - podkreślił RPO.

Według Rzecznika pominięcie zasad współżycia społecznego, jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwej osoby z pojazdu, może z kolei prowadzić do naruszeń godności osoby ludzkiej (art. 30 Konstytucji RP), prawnej ochrony życia (art. 38 Konstytucji RP), czy innych przejawów niehumanitarnego traktowania.

Zdaniem RPO klauzulę zasad współżycia społecznego należy tu rozumieć jako zabezpieczenie przed sytuacjami, w których usunięcie konkretnej osoby ze środka transportu sprzeciwiałoby się powszechnie akceptowanym wartościom. Chodzić tu może w szczególności o sytuacje powodujące zagrożenie dla jej życia. Mogłoby to dotyczyć np. osoby starszej, mającej problemy z samodzielnym poruszaniem się lub dziecka pozostającego bez opieki osoby dorosłej - które mogą mieć trudności w bezpiecznym dotarciu do miejsca zamieszkania.

23 maja 2018 r. WSA (sygn. akt VI SA/Wa 90/18) uwzględnił w całości skargę Rzecznika i orzekł nieważność zaskarżonych przez niego przepisów. WSA uznał, że przepisy porządkowe w transporcie publicznym nie mogą powtarzać regulacji ustawy oraz muszą uwzględniać klauzulę zasad współżycia społecznego.

V.565.74.2017

Przy apelacji na korzyść oskarżonego sąd nie może nawet ryzykować pogorszenia jego sytuacji. SN naprawił taki błąd sądu po kasacji RPO

Data: 2018-09-24
  • Gdy apelację wniesiono jedynie na korzyść oskarżonego, sąd odwoławczy ma się powstrzymać nie tylko od posunięć powodujących pogorszenie jego sytuacji prawnej, ale nawet takich, które tylko mogą to powodować - orzekł Sąd Najwyższy  
  • W wyniku kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich SN uchylił wyrok jednego z sądów okręgowych w zakresie czasu popełnienia przestępstwa
  • Sąd okręgowy wydłużył bowiem ten okres poza czas ustalony przez sąd rejonowy – do czego nie miał prawa, w sytuacji zaskarżenia wyroku I instancji wyłącznie na korzyść oskarżonego

Zakaz pogarszania sytuacji skazanego  (reformationis in peius) w wyniku postępowania odwoławczego od wyroku I instancji jest jedną z gwarancji procesowych chroniącą prawa jednostki. Zgodnie z art. 434 § 1 Kodeksu postępowania karnego, generalnie sąd odwoławczy może orzec na niekorzyść oskarżonego, jeśli wniesiono na jego niekorzyść środek odwoławczy. 

Pewien mężczyzna został skazany przez sąd rejonowy na rok więzienia za to, że od 7 stycznia 2010 r. do 16 września 2010 r. udaremniał zaspokojenie swojego wierzyciela przez zbycie składników swego majątku (sprzedaż akcji). Za inny zarzut dostał 6 miesięcy. W sumie za oba zarzuty wymierzono mu karę łączną 1,6 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu i grzywnę.

Apelację złożył tylko obrońca; prokuratura nie odwoływała się. Sąd Okręgowy zmienił wyrok w sprawie sprzedaży akcji tylko co do opisu czynu - za datę jego popełnienia uznał okres od 16 kwietnia 2008 r.  do 16 września 2010 r. Uniewinnił oskarżonego od drugiego czynu. Nowa kara opiewała na rok więzienia w zawieszeniu i grzywnę.

W kasacji RPO zarzucił orzeczeniu sądu odwoławczego rażące i mające istotny wpływ na jego treść naruszenie przepisów prawa procesowego, tj.  art.434 § 1 K.p.k. Polegało to na pogorszeniu sytuacji procesowej oskarżonego w następstwie rozpoznania apelacji wniesionej wyłącznie na jego korzyść oraz zmianę ustaleń faktycznych w zakresie czasu popełnienia czynu - poprzez jego wydłużenie. RPO wniósł o uchylenie wyroku w zaskarżonej części (czyli tylko co do opisu czynu).

Sąd Najwyższy uznał, że wyrok sądu odwoławczego zapadł z rażącym naruszeniem zakazu reformationis in peius. Zawarty w przepisie art. 434 § 1 k.p.k. bezpośredni zakaz reformationis in peius oznacza, że sąd odwoławczy może orzec na niekorzyść oskarżonego tylko wtedy, gdy wniesiono na jego niekorzyść środek odwoławczy i tylko w granicach zaskarżenia, chyba że ustawa nakazuje wydanie orzeczenia niezależnie od granic zaskarżenia. Funkcją tego przepisu jest zabezpieczenie swobody zaskarżania orzeczeń przez oskarżonego, związanej z pewnością, że wniesienie środka odwoławczego na korzyść nie może pociągnąć za sobą pogorszenia jego sytuacji.

SN podkreślił, że w przypadku braku środka odwoławczego na niekorzyść oskarżonego jego sytuacja w postępowaniu odwoławczym nie może ulec pogorszeniu w jakimkolwiek zakresie, w tym także co do poczynionych ustaleń faktycznych. Sąd odwoławczy jest zatem zobowiązany do powstrzymania się od takich posunięć, które powodują, a nawet tylko mogą powodować negatywne skutki w sytuacji prawnej oskarżonego.

Według SN Rzecznik ma rację, że zmiana opisu czynu poprzez wydłużenie czasu jego popełnienia nie jest obojętna z punktu widzenia kierunku apelacji i powodowała pogorszenie sytuacji oskarżonego. Skoro bowiem sąd I instancji przyjął inny czasookres czynu, to w sytuacji zaskarżenia wyroku wyłącznie na korzyść oskarżonego, sąd odwoławczy zmieniając ten wyrok, nie mógł bez naruszenia zakazu reformationis in peius dokonać modyfikacji w zakresie ustaleń faktycznych co do czasu czynu - poprzez jego wydłużenie.

Dlatego zarzut rażącego naruszenia art. 434 § 1 k.p.k. poprzez zmianę czasu popełnienia czynu jest zasadny. Uchybienie to miało istotny wpływ na treść wyroku, gdyż przestrzeganie przez sąd odwoławczy zakazu określonego w art. 434 § 1 k.p.k. skutkowałoby wydaniem innego rozstrzygnięcia niż zaskarżone - uznał SN.

Opis prawny: Kasacja uwzględniona (wyrok z 11 września 2018 r., sygn. akt II KK 349/18).

Sąd Najwyższy uznał, że zmiana opisu przypisanego oskarżonemu czynu poprzez wydłużenie czasu jego popełnienia nie jest obojętna z punktu widzenia kierunku wywiedzionej apelacji i spowodowała pogorszenie sytuacji oskarżonego. Skoro Sąd I instancji przyjął inny czasookres popełnionego czynu, to w sytuacji zaskarżenia wyroku wyłącznie na korzyść oskarżonego, Sąd odwoławczy zmieniając ten wyrok, nie mógł bez naruszenia zakazu reformationis in peius dokonać modyfikacji w zakresie ustaleń faktycznych co do czasu popełnienia przypisanego czynu poprzez jego wydłużenie. Zgodnie z art. 434 § 1 Kodeksu postępowania karnego bezpośredni zakaz reformationis in peius oznacza, że sąd odwoławczy może orzec na niekorzyść oskarżonego tylko wtedy, gdy wniesiono na jego niekorzyść środek odwoławczy i tylko w granicach zaskarżenia, chyba że ustawa nakazuje wydanie orzeczenia niezależnie od granic zaskarżenia.

II.511.557.2018

RPO w Onecie o instytucji małego świadka koronnego i jej stosowaniu w praktyce

Data: 2018-08-20

Janusz Schwertner w Onet.pl opisał sprawę rapera skazanego na podstawie zeznań tzw. małego świadka koronnego. „Czy żeby skazać człowieka, wystarczą zeznania gangsterów i piosenka, którą na sali sądowej zacytował prokurator? Bonus RPK idzie siedzieć na pięć lat, choć nie wiadomo, czy naprawdę jest winny” – pyta autor.

Pisze tez, że w internecie trwa akcja #MuremZaBonusem. Fani rapera i inni artyści wyrażają tam solidarność z muzykiem. Zwracają uwagę, że na sali sądowej prokurator zacytował jedną z jego piosenek - co miało wzmocnić oskarżenie przeciwko niemu. Działania prokuratury zostały odebrane jako atak na artystyczną wolność.

Małym świadkiem koronnym jest sprawca, który wraz z innymi osobami współdziałał w popełnieniu przestępstwa, a który organom ścigania ujawnił niezbędne informacje dotyczące okoliczności jego popełnienia. W takim przypadku sąd obligatoryjnie orzeka nadzwyczajne złagodzenie kary.

Janusz Schwertner cytuje w swoim reportaży rzecznika praw obywatelskich:

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich, mówi, że instytucja "małego świadka koronnego" (tak potocznie określa się przestępców korzystających z prawa do złagodzenia wyroku) może dobrze funkcjonować tylko w tych państwach, które ściśle przestrzegają reguł rządów prawa. - Natomiast jeśli pojawiają się takie czynniki, jak podporządkowanie polityczne prokuratury, ograniczanie niezależności sądów, w tym presja ze strony prokuratury na określone rozstrzygnięcia oraz dążenie do osiągnięcia sukcesów statystycznych i wizerunkowych, to taka instytucja może prowadzić do nadużyć. Tym bardziej należy wtedy dbać o zagwarantowanie prawa do rzetelnego procesu, właściwe standardy gromadzenia dowodów oraz prawo do obrony – mówi Bodnar. - Dziś warto przedyskutować postulat wprowadzenia odpowiedniego uregulowania uniemożliwiającego skazanie wyłącznie w oparciu o zeznania "małego świadka koronnego" - dodaje rzecznik.

Mówi też red. Schwertnerowi: - Obiecuję, że przyjrzymy się praktyce stosowania instytucji "małego świadka koronnego". W szczególności tym sytuacjom, w których dochodzi do skazania osoby wyłącznie na podstawie zeznań jednej osoby, bez wystarczającego wsparcia w postaci innych dowodów wskazujących na winę.

Prokuratura informuje RPO o stanie śledztwa m.in. wobec posła Stanisława Gawłowskiego

Data: 2018-08-17
  • Na koniec roku prokuratura planuje pierwsze akty oskarżenia w śledztwie wobec 68 podejrzanych. Jednym z nich jest poseł opozycji Stanisław Gawłowski
  • Prokurator przedstawił wyjaśnienia Rzecznikowi Praw Obywatelskich, który pytał o to, co się dzieje w sprawie posła.
  • Ze względu na dobro śledztwa odmówił podania szczegółów. Podaje, że przesłuchani w tej sprawie zostali Antoni Macierewicz, Radosław Sikorski i Joachim Brudziński

Stanisław Gawłowski, poseł opozycyjny i prominentny polityk Platformy Obywatelskiej został 15 kwietnia 2018 r. zatrzymany pod zarzutem korupcyjnym, na co Sejm trzy dni wcześniej wyraził zgodę bezwzględną większością głosów. 12 lipca Sąd Okręgowy w Szczecinie uwzględnił wniosek prokuratora o przedłużenie tymczasowego aresztowania, zezwalając jednak na jego uchylenie po wpłaceniu poręczenia majątkowego. Po jego wpłaceniu polityk został zwolniony. 25 lipca Sąd Apelacyjny w Szczecinie nie uwzględnił zażalenia prokuratora na decyzję o uchyleniu tymczasowego aresztowania.

Dzień przed decyzją o możliwości zwolnienia za kaucją posła Gawłowskiego RPO spytał prokuraturę o stan tego postępowania. RPO zauważył, że z prowadzenia śledztwa zrezygnowała prokuratorka, która stawiała zarzuty Gawłowskiemu. Poza tym obrońca opozycyjnego polityka twierdzi, że od wielu miesięcy nie są uwzględniane jego wnioski dowodowe.

Wyjaśnienia prokuratury są następujące:

- Śledztwo przedłużono do 31 grudnia 2018 r.  - napisała 25 lipca prok. Małgorzata Zapolnik, naczelniczka zachodniopomorskiego wydziału zamiejscowego departamentu Prokuratury Krajowej ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji. Jest ono obecnie prowadzone przeciwko 68 podejrzanym, wobec których zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze i poręczenia majątkowe.

- Obecnie wykonywane są czynności procesowe z podejrzanymi w sprawie, przesłuchiwani są również kolejni świadkowie oraz gromadzona jest dalsza dokumentacja.

- Wobec Stanisława Gawłowskiego zaplanowano kolejne konfrontacje ze współpodejrzanymi oraz świadkami. Z uwagi na dobro śledztwa nie jest możliwe szczegółowe wskazanie, jakie czynności i kiedy będą przeprowadzane w związku z zarzutami dotyczącymi posła.

Prok. Zapolnik przypomniała, że Stanisławowi Gawłowskiemu zarzucono popełnienie pięciu czynów, m.in. z art. 228 § 1 Kk, 229 § 1 i 3 kk i inne. Wprawdzie pod zarzutami podpisała się prowadząca wówczas sprawę prok. Katarzyna Pokorska, ale podyktowane było to pełnioną przez nią funkcją kierownika zespołu powołanego do prowadzenia sprawy PK X l WZDs 8.2016. Zgodnie z §126  ust. 3 pkt 3 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 7 kwietnia 2016 r. -  Regulamin wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury, to kierownik zespołu w szczególności wydaje postanowienie o przedstawieniu zarzutów.

Sprawą podejrzanego Stanisława Gawłowskiego, w tym formułowaniem zarzutów, przeprowadzaniem czynności procesowych z jego udziałem, zajmował się od początku śledztwa prokurator Prokuratury Regionalnej, delegowany do Prokuratury Krajowej, Witold Grdeń - wskazała prok. Zapolnik. Uznała, że w tym stanie rzeczy podnoszone przez obrońcę Romana Giertycha zarzuty, jakoby zmiany personalne prowadzących śledztwo dotyczyły personalnie podejrzanego Stanisława Gawłowskiego, mijają się z prawdą.

Zdaniem prokuratorki krytyki nie wytrzymują również twierdzenia adw. Romana Giertycha, jakoby w sprawie od wielu miesięcy nie były realizowane wnioski dowodowe i żądania obrony. Dotychczas zostali już przesłuchani, wnioskowani przez adw. Romana Giertycha świadkowie Antoni Macierewicz oraz Radosław Sikorski.

Na 30 lipca 2018 r. zaplanowane było przesłuchanie Joachima Brudzińskiego (ostatecznie ministra przesłuchano 6 sierpnia). W przypadku konieczności zostaną przeprowadzone również  konfrontacje innych osób ze Stanisławem Gawłowskim.

W myśl art. 7 § 1 Prawa o Prokuraturze prokurator przy wykonywaniu czynności określonych w ustawach jest niezależny i to on decyduje o kolejności wykonywanych czynności procesowych, czuwając nad prawidłowym tokiem postępowania - zaznaczyła prokuratorka.

25 czerwca 2018 r. prowadzący postępowanie wystąpił z wnioskiem do Marszałka Sejmu za pośrednictwem Prokuratora Generalnego o wyrażenie przez Sejm odrębnej zgody na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej posła Stanisława Gawłowskiego - w zakresie dwóch czynów, których opis zmieniono w stosunku do czynów już zarzucanych podejrzanemu oraz odnośnie dwóch nowych czynów, w zakresie których przedstawiono już zarzuty czterem innym podejrzanym w  sprawie.

Odpowiadając na pytanie o przewidywany termin zakończenia śledztwa, prokuratorka wskazała, iż "pierwsze akty oskarżenia zaplanowano skierować do sądu w IV kwartale 2018 r.".

Zarzuty o charakterze korupcyjnym, związane z pełnioną przez niego funkcją wiceministra środowiska, Gawłowski usłyszał w kwietniu 2018 r. Został też wtedy aresztowany (Sejm uchylił jego immunitet). W lipcu 2018 r. szczeciński sąd zwolnił Gawłowskiego z aresztu po wpłaceniu 500 tys. zł poręczenia majątkowego.

II.519.259.2018

Dyrektywa "niewinnościowa” nadal nie wprowadzona do polskiego prawa. Rzecznik pyta Ministra Sprawiedliwości

Data: 2018-08-10
  • Do polskiego prawa nadal nie wprowadzono tzw.  dyrektywy niewinnościowej z 2016 r. - przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rekomenduje ona, by wszystkie wątpliwości w postępowaniu  karnym rozstrzygać na korzyść podejrzanego i oskarżonego – polskie prawo mówi dziś tylko o wątpliwościach  „nie dających się usunąć” i jedynie wobec oskarżonego
  • Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie konieczności zmian prawa w celu wdrożenia dyrektywy; termin jej wprowadzenia minął 1 kwietnia 2018 r.

W zainteresowaniu RPO pozostaje kwestia wprowadzenia do polskiego prawa  dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym.

Rzecznik przypomniał, że wynikająca z zasady domniemania niewinności zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść oskarżonego ma zastosowanie, gdy mimo postępowania dowodowego pozostały niewyjaśnione okoliczności.  W takiej sytuacji wątpliwości te należy rozstrzygnąć na korzyść oskarżonego oraz wybrać wersję, która dla oskarżonego jest najkorzystniejsza, nie wykluczając jednocześnie innej wersji, której nie zdołano jednak w sposób stanowczy ustalić.  Granice tej zasady w polskim  prawie wyznacza stwierdzenie „nieusuwalności” wątpliwości oraz zasada swobodnej oceny dowodów. Tymczasem w wyniku wejścia w życie dyrektywy powyższe elementy straciły rację bytu - wskazuje rzecznik.

Dyrektywa nie ogranicza się bowiem jedynie do „nie dających się usunąć wątpliwości”, lecz do wszelkich wątpliwości. Dodatkowo polskie sądy ograniczają to do wątpliwości jedynie w postępowaniu sądowym. Dyrektywa zaś nie ogranicza ich do tego etapu postępowania - powinny one objąć również postępowanie przygotowawcze (poprzedzające skierowanie aktu oskarżenia do sądu). Poza wątpliwościami co do kwestii prawnych, dyrektywa dotyczy też oceny dowodów („wszelkie wątpliwości co do winy”), a nie tylko faktów ujawnionych poprzez te dowody.

W związku z tym ciężar dowodu powinien spoczywać na oskarżycielu, a wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane na korzyść oskarżonego. Zgodnie z dyrektywą, „Państwa członkowskie zapewniają, aby podejrzani i oskarżeni byli uważani za niewinnych, do czasu udowodnienia im winy zgodnie z prawem.” W konsekwencji, wszelkie dowody sprzeczne z prawem (i sprzeczne z jakąkolwiek ustawą) nie mogą być brane pod uwagę przez sąd.

Jak podkreśla RPO, dyrektywa ma zastosowanie do osób będących podejrzanymi lub oskarżonymi w postępowaniu karnym. Odnosi się do wszystkich etapów postępowania karnego - od chwili, gdy dana osoba staje się podejrzana lub zostaje oskarżona, aż do uprawomocnienia się orzeczenia co do ostatecznego rozstrzygnięcia, czy popełniła zarzucany jej czyn.

Wszystkie przepisy dotyczące podejrzanego przewidziane w dyrektywie niewinnościowej mają mieć zastosowanie także do osób podejrzanych. Zdaniem rzecznika nie ma zatem wątpliwości, że dotyczą także osób zatrzymanych w związku z podejrzeniem przestępstwa - jeszcze przed przedstawieniem im zarzutów. Osoby te nie składają co prawda „wyjaśnień”, jednak samooskarżające oświadczenia składane przez nie do protokołu zatrzymania lub wobec zatrzymujących funkcjonariuszy mogą negatywnie wpływać na ich dalszą sytuację procesową.

Wobec tego Adam Bodnar ma wątpliwość co do nowego brzmienia art. 233 § 1a Kodeksu karnego. Przewiduje on karę pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 za składanie fałszywych zeznań – jeśli   sprawca zeznaje nieprawdę lub zataja prawdę z obawy przed odpowiedzialnością karną grożącą jemu samemu lub jego najbliższym.

W myśl Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej dyrektywa wiąże państwo członkowskie w zakresie rezultatu, który ma zostać osiągnięty, z pozostawieniem swobody wyboru formy i środków jej wdrożenia. Brak wprowadzenia dyrektywy może w praktyce skutkować bezpośrednim stosowaniem jej przepisów przez sądy w miejsce sprzecznych z nią przepisów, a także możliwym podważaniem legalności postępowań niezgodnych z dyrektywą.

W związku z tym, że wprowadzenie dyrektywy wymaga istotnych zmian legislacyjnych, rzecznik zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie odpowiednich działań legislacyjnych.

II.510.619.2018

14 dni to krótki czas na napisanie apelacji w procesie karnym. RPO pisze do senackiej komisji

Data: 2018-08-10
  • Termin 14 dni na sporządzenie apelacji w procesie karnym może być za krótki w skomplikowanych i obszernych  sprawach – a czas biegnie od doręczenia wyroku wraz z uzasadnieniem
  • RPO od kilku lat ma w związku z tym  wątpliwości, czy przepisy takie zgodne są z konstytucyjnym prawem do obrony
  • Resort sprawiedliwości nie planuje jednak zmiany prawa. Na potrzebę zmian wskazują zaś samorządy adwokatów i radców prawnych. Proponują np. możliwość uzupełniania apelacji po jej złożeniu

Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, termin do wniesienia apelacji w każdym wypadku wynosi 14 dni i biegnie dla strony procesu od daty doręczenia wyroku z uzasadnieniem. Ustawodawca nie przewidział możliwości przedłużenia tego terminu. Tymczasem w sprawach o złożonym stanie faktycznym i skomplikowanym, obszernym materiale dowodowym, uzasadnienie wyroku może być bardzo obszerne, a jego przygotowanie może trwać dłużej niż 14 dni.

W grudniu 2015 r. Rzecznik zwrócił uwagę na problem Ministrowi Sprawiedliwości. Sprawa została podjęta przez RPO po oświadczeniu senatorów RP, którzy wskazali, że w Sądzie Rejonowym w Szczecinie sporządzono uzasadnienie wyroku liczące 1200 stron. Przygotowywano je dziewięć miesięcy, podczas gdy obrona miała 14 dni na sporządzenie i wniesienie apelacji.

Zdaniem Rzecznika taki stan może powodować naruszenie prawa do obrony, które musi być efektywne i skuteczne, a nie iluzoryczne. Problem jest tym większy, że nie można rozszerzyć granic zaskarżenia ani podnieść nowych zarzutów po upływie terminu na apelację. Ponadto ustawodawca przewidział możliwość przedłużenia terminu dla sądu na sporządzenie uzasadnienia wyroku w zawiłych sprawach. Takiej możliwości nie mają zaś strony procesu, w tym obrona, w kwestii terminu do wniesienia apelacji.

Według RPO termin 14 dni może okazać się nie tylko niewystarczający na rzetelne sporządzenie apelacji, ale również na skrupulatne zapoznanie się z uzasadnieniem sądu. Nie jest też przecież tak, że obrońca prowadzi tylko jedną sprawę - nie można zatem wykluczyć, że będzie miał do jednoczesnego prowadzenia kilka takich obszernych spraw. Powoduje to, że obrona może być utrudniona lub wręcz niemożliwa, co jest ze szkodą dla obywateli.

W 2016 r.  Minister Sprawiedliwości odpowiedział RPO,  że mimo iż w poszczególnych przypadkach może wystąpić problem z obowiązkiem dochowania ustawowego terminu do wniesienia apelacji, to jednak nie planuje się zmian legislacyjnych. Minister podkreślił m.in., że w większości spraw odwołujący się nie skarżą wyroku w całości. Jego zdaniem oznacza to, że nakład pracy przy apelacji jest co do zasady zdecydowanie mniejszy od nakładu pracy sądu przy sporządzaniu uzasadnienia.

Mimo to RPO nie zaprzestał działań w tej sprawie. Zwrócił się o opinie do Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej i Prezesa Krajowej Rady Radców Prawnych. Z odpowiedzi jednoznacznie wynika, że oba samorządy dostrzegają wagę problemu i zagrożenia wynikające z niedostatków obecnej regulacji.

KRRP wskazała, że rozwiązaniem problemu mogłyby być np. zmiana praktyki sporządzania uzasadnień przez sąd lub wprowadzenie możliwości uzupełnienia apelacji o nowe zarzuty  -  już po jej wniesieniu.

NRA postuluje zaś wydłużenie terminu do wniesienia apelacji np. do 30 dni lub też możliwość uzupełniania apelacji w terminie określonym ustawowo lub wskazanym przez sąd na wniosek strony lub z urzędu.

W związku z tym rzecznik zwrócił się do przewodniczącego senackiej Komisji  Ustawodawczej Stanisława Gogacza o rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

II.5150.7.2015

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

II.5150.7.2015 z 31 lipca 2018 r. – wystąpienie do Przewodniczącego Senackiej Komisji Ustawodawczej w sprawie terminu na wniesienie apelacji w postępowaniu karnym.

W ciągłym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problematyka braku możliwości przedłużenia terminu na wniesienie apelacji w postępowaniu karnym w sprawach szczególnie skomplikowanych, w których uzasadnienie wyroku jest obszerne. Powyższy problem był przedmiotem wystąpienia Rzecznika do Ministra Sprawiedliwości 1 grudnia 2015 r. Rzecznik wskazał wtedy, że termin do wniesienia apelacji, zgodnie z art. 445 § 1 Kodeksu postępowania karnego, w każdym wypadku wynosi 14 dni i biegnie dla każdego uprawnionego od daty doręczenia mu wyroku z uzasadnieniem. Ustawodawca nie przewidział możliwości przedłużenia tego terminu. Tymczasem, w niektórych przypadkach, zwłaszcza w sprawach charakteryzujących się złożonym stanem faktycznym i skomplikowanym materiałem dowodowym, uzasadnienie wyroku może być bardzo obszerne, a jego przygotowanie może trwać dłużej niż czternaście dni. W tym kontekście nierzadko nie zwraca się właściwej uwagi na problem w postaci niedostatecznie długiego czasu przysługującego obronie na sporządzenie apelacji. Zdaniem Rzecznika przyjęte rozwiązanie, przewidujące zaledwie czternaście dni na zapoznanie się z uzasadnieniem wyroku i sporządzenie apelacji, może budzić wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania konstytucyjnego prawa do obrony, w szczególności w sprawach skomplikowanych i obszernych.

Minister Sprawiedliwości w odpowiedzi udzielonej w dniu 10 czerwca 2016 r. wskazał, że pomimo, że w pojedynczych przypadkach może wystąpić problem z obowiązkiem dochowania przez strony ustawowego terminu zawitego do wniesienia apelacji, to jednak nie planuje się zmian legislacyjnych w analizowanej kwestii.

W związku powyższym Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego Senackiej Komisji Ustawodawczej z prośbą o rozważenie podjęcia działań legislacyjnych, które stanowiłyby rozwiązanie przedstawionej w niniejszym wystąpieniu problematyki.

 

 

Wirusowe zapalenie wątroby u pozbawionych wolności - jak zapobiegać, jak leczyć. RPO pisze do Służby Więziennej

Data: 2018-07-10
  • O kompleksowe programy oświatowo-zdrowotne dotyczące walki z wirusowym zapaleniem wątroby typu C u osób pozbawionych wolności pyta Służbę Więzienną Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zmniejszeniu zagrożeń ma służyć nie tylko wczesne wykrywanie i leczenie WZW typu C w warunkach izolacji, ale i zwiększanie wiedzy osadzonych oraz funkcjonariuszy SW o czynnikach ryzyka 
  • Rzecznik wskazuje, że nie ma procedur włączania osób opuszczających więzienia, a wciąż wymagających leczenia, do grupy osób oczekujących na terapię w warunkach wolnościowych

Adam Bodnar wystąpił do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego w sprawie osób pozbawionych wolności, chorych na wirusowe zapalenie wątroby typu C. Spytał m.in. o dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej więźniów zakażonych wirusem HCV oraz chorych na WZW typu C.

Wciąż są aktualne problemy związane z zachorowaniami wśród osadzonych, ich dostępem do świadczeń medycznych, leczeniem i profilaktyką. W dotychczasowej korespondencji i rzecznik, i Służba Więzienna za istotną uznali profilaktykę pierwotną. Chodzi o zwiększenie wiedzy osadzonych oraz funkcjonariuszy i pracowników SW, w tym personelu medycznego, o drogach zakażenia i czynnikach ryzyka, o możliwościach zapobiegania zakażeniom i zachorowaniom itp.

Rzecznik apelował do SW o zaplanowanie długofalowej strategii przeciwdziałania zakażeniom HCV i zwalczania WZW typu C.  Dlatego jest zainteresowany, czy i jak takie takie programy są realizowane. Miały one być wdrożone  - zgodnie z zapowiedziami SW – w 2017 r.

Za równie ważne RPO uznał profilaktykę wtórną, czyli wczesne wykrywanie oraz leczenie chorych w warunkach więziennych. Skuteczność tych działań zależy przede wszystkim od  środków finansowych.

Np. od czerwca 2016 r. w Zakładzie Karnym w Potulicach chorzy mieli być już objęci nową, ale niestety bardzo kosztowną formą leczenia (bez interferonu).  RPO wyrażał obawy, że brak środków sprawi, iż leczonych będzie mniej chorych niż dotychczas. Wskazywał, iż liczba oczekujących na leczenie zwiększy się i z innych powodów - do  nowej terapii zostaną bowiem zakwalifikowane także osoby, które wcześniej nie mogły być objęte metodą tradycyjną, np. z powodu przeciwskazań psychiatrycznych czy zaburzeń funkcji poznawczych oraz ci, którzy rezygnowali z terapii interferonem z obawy przed skutkami ubocznymi.

Dlatego RPO spytał SW, ile w latach 2016-2018 wykonano badań w kierunku WZW typu C; w ilu przypadkach wynik był dodatni, w tym jaki procent stanowiły przypadki nowo wykryte; ilu osadzonych skorzystało z nowej formy leczenia, ilu aktualnie jest leczonych, a ilu oczekuje na leczenie; wobec ilu więźniów stwierdzono przeciwskazania do leczenia.

Ponadto do Biura RPO wpływają wnioski dotyczące leczenia pacjentów wymagających hospitalizacji, którym kończą się kary pozbawienia wolności. Wnioskodawcy twierdzą, że są informowani, iż procedura leczenia nie może być rozpoczęta w warunkach więziennych, bowiem ze względu na odrębne finansowanie nie można jej przenieść po końcu kary do placówki pozawięziennej. Oznacza to, że publiczna służba zdrowia nie może zapewnić ciągłości terapii bezinterferonowej choremu, który rozpoczął leczenie w ramach programu lekowego Ministra Sprawiedliwości - podkreśla Adam Bodnar.

W takiej samej sytuacji są osoby, którym zbliża się termin nabycia uprawnień do ubiegania się o warunkowe przedterminowe zwolnienie bądź które są zwalniane z zakładu karnego z innych powodów w trakcie leczenia. Nie ma również procedury, która miałaby na celu „włączenie” więźnia wymagającego leczenia do grupy osób oczekujących na terapię w warunkach wolnościowych.

Dlatego rzecznik pyta, czy problem został przez więzienną służbę zdrowia zdiagnozowany. Chce też wiedzieć, jak ewentualnie można go rozwiązać, aby nie doszło do sytuacji, że chory wymagający pilnego leczenia, który opuszcza więzienie, nie będzie miał zapewnionych niezbędnych, z uwagi na zachowanie zdrowia i życia, świadczeń medycznych.

IX.517.283.2015

Realne prawo do obrony gwarantuje dyrektywa UE, której nie wprowadzono do polskiego prawa. RPO pisze do premiera

Data: 2018-07-09
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie upomina się o zagwarantowanie każdemu podejrzanemu prawa do efektywnego i swobodnego kontaktu z adwokatem - na jak najwcześniejszym etapie postępowania
  • O realizacji tego prawa mówi dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE. Powinna była ona zostać wprowadzona do polskiego prawa do listopada 2016 r., co nie nastąpiło 
  • Wystąpienie w tej sprawie Adama Bodnara z czerwca 2017 r. do Ministra Sprawiedliwości pozostaje bez odpowiedzi – dlatego rzecznik wystąpił do Prezesa Rady Ministrów

Adam Bodnar w wystąpieniu  do premiera Mateusza Morawieckiego podkreślił, że zgodnie z dyrektywą prawo dostępu obrońcy do osoby podejrzewanej powinno być zagwarantowane jak najszybciej po jej zatrzymaniu. Decyzję prokuratora o jej przesłuchaniu bez udziału obrońcy można byłoby zaś zaskarżać do sądu. Konsekwencją uznania zaś przez sąd niezasadnego ograniczenia prawa do obrońcy powinna być niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych bez jego udziału.

Czego dotyczy dyrektywa 

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE dotyczy prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania, a także prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności. Zgodnie z jej zapisami powinna ona być wprowadzona do krajowego porządku prawnego do 27 listopada 2016 r. Tymczasem do dziś nie przyjęto żadnych aktów normatywnych mających na celu wykonanie tego obowiązku - wskazuje rzecznik w piśmie do premiera.

Niewprowadzenie dyrektywy w praktyce może oznaczać jej bezpośrednie stosowanie przez sądy - w miejsce sprzecznych z nią przepisów. Możliwe jest też podważanie legalności czynności procesowych, przeprowadzonych w postępowaniu przygotowawczym, a sprzecznych z wymogami dyrektywy. 

O prace nad implementacją dyrektywy RPO pytał w styczniu 2017 r. Ministra Sprawiedliwości. Minister w lutym 2017 r. odpowiedział, że po analizie stwierdzono, iż obecnie obowiązujące prawo polskie w pełni odzwierciedla postulaty dyrektywy. W wystąpieniu generalnym do ministra z 7 czerwca 2017 r. RPO wyraził wątpliwości co do zgodności uregulowań karnoprocesowych z przepisami dyrektywy. Do dziś nie wpłynęła odpowiedź. Dlatego Adam Bodnar przedstawił swe uwagi premierowi.

Co powinno się zmienić w związku z dyrektywą

Dyrektywę stosuje się do podejrzanych lub oskarżonych od chwili poinformowania ich o tym przez właściwe organy. Z dyrektywy wynika, że status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata przysługuje również świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie. Wtedy należy natychmiast przesłuchanie zawiesić, aby umożliwić osobie przesłuchiwanej skorzystanie z pomocy adwokata.

Zgodnie zatem z dyrektywą, prawo dostępu do obrońcy powinno przysługiwać od najwcześniejszego momentu: oskarżonemu; podejrzanemu w związku z przesłuchaniem w tym charakterze, czynnością jego okazania i udziałem w oględzinach i eksperymencie procesowym; podejrzanemu, który został pozbawiony wolności w związku z zarzutem popełnienia przestępstwa; osobie podejrzanej, która została zatrzymana oraz osobie podejrzanej w związku z czynnością jej okazania lub jej udziałem w czynności oględzin lub eksperymentu procesowego.

Przepisy polskiego Kodeksu postępowania karnego w ogóle nie regulują kwestii obecności adwokata osoby podejrzanej podczas czynności z jej udziałem. Wątpliwości RPO budzi też brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem. Wynikająca z Kpk konieczność niezwłocznego przesłuchania podejrzanego po ogłoszeniu mu postanowienia o  zarzutach - przy braku podstaw prawnych umożliwiających odbycie konsultacji z obrońcą przed przystąpieniem do przesłuchania - stanowi naruszenie wynikającego z dyrektywy prawa dostępu do adwokata "przed przesłuchaniem” - podkreśla rzecznik.

Dyrektywa gwarantuje poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z adwokatem lub radcą prawnym zarówno w czasie spotkań, jak i prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych oraz innych form porozumiewania się. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Kpk przewiduje zaś możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą. Brak implementacji dyrektywy w tym zakresie jest równoznaczny z pozbawieniem się przez prawodawcę możliwości wprowadzenia czasowych ograniczeń w dostępie do adwokata.

Rzecznik widzi także konieczność zachowania wymagań dyrektywy przez określenie w prawie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby również określić konsekwencje uznania przez sąd, iż niezasadnie ograniczono prawo podejrzanego do dostępu do obrońcy. Byłaby nią przede wszystkim niedopuszczalność dowodowego wykorzystania wyjaśnień złożonych pod nieobecność obrońcy - proponuje RPO. Celowe wydaje się również określenie minimalnego  i maksymalnego czasu, na jaki dopuszczalne byłoby wstrzymanie czynności w oczekiwaniu na obrońcę.

RPO zwraca również uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem. Na te decyzje powinno przysługiwać zażalenie do sądu – jak wskazuje dyrektywa.

Ponadto uzasadnione byłoby doprecyzowanie obecnych przepisów poprzez wskazanie, że zatrzymany może kontaktować się z adwokatem także korzystając z aparatu telefonicznego. Dziś - w zależności od zaplecza techniczno-organizacyjnego bądź stanowiska np. policji, która zatrzymała podejrzewanego - możliwość realizacji prawa do kontaktu z adwokatem nie jest identyczna. Zatrzymaniu towarzyszy niepewność i presja psychiczna, wobec czego dana osoba  jest niezdolna do właściwej i rzetelnej oceny swego położenia. Dlatego potrzebuje ona pomocy podmiotu niezależnego od organu dokonującego zatrzymania - który dobrze poinformuje ją o prawach i obowiązkach i któremu będzie mogła zaufać.

Rzecznik wskazuje także, iż nie wdrożono postanowień dyrektywy o obowiązku poinformowania osoby podlegającej europejskiemu nakazowi aresztowania o prawie ustanowienia adwokata w państwie członkowskim wydającym nakaz. Nie przewidziano również przepisów pozwalających na efektywne skorzystanie z prawa do ustanowienia adwokata w państwie wydania nakazu. 

Prośba do premiera o zajęcie się sprawą

RPO zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o odniesienie się do tych uwag i rozważenie działań legislacyjnych. - Pomimo wagi przedstawionego problemu do chwili obecnej nie otrzymałem odpowiedzi w tej sprawie – napisał Adam Bodnar do premiera. Przypomniał, że zgodnie z  ustawą o RPO organ lub instytucja, do których skierowano wystąpienie, obowiązane są bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować rzecznika o działaniach lub zajętym stanowisku.

- Udzielenie RPO powyższych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym. Dlatego też z ubolewaniem przyjmuję brak odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na moje wystąpienie - głosi pismo. Dlatego Adam Bodnar poprosił premiera o osobiste zainteresowanie się  problemem.

RPO od dawna wskazuje na braki systemowe 

W Polsce nadal nie istnieje system zapewniający obrońcę każdemu, kto zostanie zatrzymany. O zagwarantowanie tego prawa zgodne ze standardami europejskimi  RPO ubiega się od dawna. Kwestia ta była przedmiotem jego wystąpienia  do Ministra Sprawiedliwości z 18 kwietnia 2017 r. Według RPO gwarancja kontaktu każdej osoby zatrzymanej z obrońcą już od samego początku zatrzymania byłaby skutecznym mechanizmem chroniącym zatrzymanych przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy. Ponieważ RPO nie otrzymał na to odpowiedzi, złożył skargę do Prezesa Rady Ministrów.

Natychmiastowego dostępu do adwokata nie miał m.in. Tomasz Komenda. Według mediów przyznał się do winy tylko raz - podczas przesłuchania na policji. Nigdy więcej nie powtórzył tych słów. Tłumaczył potem, że przyznał się, bo został dotkliwie pobity. Gdyby miał od początku adwokata, nie mogłoby do tego dojść.

II. 5150.9.2014

Zatrzymywani przez policję powinni mieć prawo do napojów i posiłków

Data: 2018-06-28
  • Osoby zatrzymywane przez policję otrzymują pierwszy posiłek po kilkunastu godzinach od momentu zatrzymania; niezapewniane są im też napoje
  • Jeszcze w 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, aby uregulować prawo zatrzymanego do napoju i posiłku
  • Mimo upływu dwóch lat, do dziś nie ma odpowiedzi resortu. Dlatego Adam Bodnar poprosił premiera Mateusza Morawieckiego o osobiste zaangażowanie w sprawę

25 czerwca 2016 r. Adam Bodnar napisał do ministra Zbigniewa Ziobry o potrzebie inicjatywy legislacyjnej w celu uregulowania w Kodeksie postępowania karnego prawa zatrzymanego do otrzymania wyżywienia, obejmującego napój i posiłek. Powoływał się na skargi wpływające od osób zatrzymywanych.

Rzecznik wskazywał, że zatrzymani, którzy biorą udział w trwających wiele godzin czynnościach procesowych - nie mając w tym czasie możliwości zaspokojenia głodu i pragnienia - narażani są na nieuzasadnioną dolegliwość. W skrajnych przypadkach, gdy sytuacja taka trwa kilkanaście godzin, a czynności prowadzone są w trudnych warunkach atmosferycznych (upał, silny mróz), dolegliwość ta może być uznana za nieludzkie traktowanie. 

W ocenie Adama Bodnara brak takiej regulacji prowadzi do naruszenia wynikającego z art. 41 ust. 4 Konstytucji RP nakazu traktowania każdej osoby pozbawionej wolności w sposób humanitarny. Może to też naruszać art. 40 Konstytucji RP, który stanowi, że nikt nie może być poddany torturom ani okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu i karaniu.

Jeszcze w 2008 r. ówczesny RPO sprawę tę przedstawił Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji, wnosząc o jej pilne uregulowanie. Resort odpowiedział wtedy, że podjęcie takich działań wykracza poza zakres upoważnienia z ustawy o Policji.

O braku odpowiedzi na swe wystąpienie z 2016 r. RPO informował Ministra Sprawiedliwości w  październiku 2017 r. Kolejna interwencja nastąpiła w styczniu 2018 r. Mimo wagi problemu i kolejnych pism, RPO nie otrzymał odpowiedzi ani nawet informacji o przyczynie zwłoki. Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do premiera, aby spowodował nadesłanie odpowiedzi.

RPO przypomniał, że ostatnio skierował do premiera podobne pismo - o braku reakcji Ministra Sprawiedliwości na wystąpienie generalne z 18 kwietnia 2017 r. RPO zwrócił się wtedy do ministra Zbigniewa Ziobry, wskazując na potrzebę inicjatywy legislacyjnej, która zagwarantuje każdej osobie zatrzymanej kontakt z obrońcą już od samego początku zatrzymania. Zdaniem rzecznika byłby to skuteczny mechanizm chroniący osoby zatrzymane przed torturami i nieludzkim traktowaniem ze strony funkcjonariuszy.

W tamtym piśmie do premiera Adam Bodnar pisał m.in., że brak reakcji ministra na wystąpienie stanowi nie tylko naruszenie ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, ale wpływa też negatywnie na funkcjonowanie demokratycznego państwa prawa. - Umyślne i niczym nieuzasadnione niewywiązanie się Ministra Sprawiedliwości z obowiązku prawnego w postaci odpowiedzi na wystąpienie generalne, może rodzić konsekwencje służbowe i odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu – dodawał RPO.

IX.517.1619.2016

Zasady odpowiedzialności karnej obywateli ma określać ustawa - nie rozporządzenie ministra na podstawie Prawa lotniczego

Data: 2018-06-15
  • Zasady odpowiedzialności karnej obywateli muszą znajdować się w ustawie, a nie w ministerialnym rozporządzeniu wydanym na jej podstawie - przypomina Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Tego konstytucyjnego wymogu nie spełniają przepisy Prawa lotniczego, które pozostawiły ministrowi pełną swobodę w określaniu nakazów i zakazów w sprawie porządku na lotniskach i ochrony lotów
  • Według RPO jest to niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa, z punktu widzenia ochrony zaufania obywatela do państwa

W związku z wątpliwościami co do zgodności tych przepisów z Konstytucją RP, Adam Bodnar zwrócił się o ich zmianę do ministra infrastruktury Andrzeja Adamczyka.

Wystąpienie jest efektem skargi obywatela, który na lotnisku w Warszawie zrobił fotografię patrolowi Straży Granicznej z psem. Funkcjonariusze zażądali od niego usunięcia zdjęcia. Pouczyli go, że fotografowanie czegokolwiek w pobliżu strefy kontroli bezpieczeństwa jest wykroczeniem.

Co mówi Prawo lotnicze

Artykuł 83a ust. 1 Prawa lotniczego z 3 lipca 2002 r. stanowi, że „wszystkie osoby znajdujące się na terenie lotniska są obowiązane do przestrzegania i stosowania się do nakazów i zakazów zawartych w przepisach porządkowych ustalonych przez zarządzającego tym lotniskiem, wydanymi na podstawie ustępu 2”. Ust. 2 wskazuje zaś, że minister właściwy ds. transportu określi w rozporządzeniu przepisy porządkowe, związane z zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony lotów oraz porządku na lotnisku. Z kolei według art. 210 ust. 1 pkt 5a Prawa lotniczego, karze grzywny podlega każdy, kto wbrew obowiązkowi określonemu w art. 83a ust. 1 nie stosuje się do nakazu lub zakazu z przepisów porządkowych.

Katalog tych nakazów i zakazów zawiera rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z 4 września 2012 r. ws. przepisów porządkowych związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony lotów oraz porządku na lotnisku. Wymienia ono m.in. zakaz fotografowania lub filmowania - bez odpowiedniego zezwolenia - czynności rozpoznania minersko-pirotechnicznego i akcji ratowniczych, stanowisk kontroli bezpieczeństwa pasażerów i bagażu oraz punktów kontroli paszportowej i kontroli dokumentów.

Czego wymaga Konstytucja

Z punktu widzenia ochrony zaufania obywatela do państwa konstrukcja prawna, przyznająca ministrowi pełną swobodę w określaniu nakazów i zakazów, za których złamanie grozi odpowiedzialność karna, jest niedopuszczalna w demokratycznym państwie prawa - ocenił rzecznik.

Arbitralność w formułowaniu przez ministra przepisów porządkowych prowadzi bowiem do niezgodnego z Konstytucją RP przeniesienia materii karnej, objętej wyłącznością ustawową, w całości do aktu wykonawczego. Brak określenia choćby podstawowych znamion czynu zabronionego w Prawie lotniczym i pozostawienie tego do uregulowania - w sposób całkowicie dowolny - w rozporządzeniu ministra, prowadzi do naruszenia art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on: „Odpowiedzialności karnej podlega ten tylko, kto dopuścił się czynu zabronionego pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia”.

W opinii RPO art. 83a ust. 2 Prawa lotniczego nie spełnia również standardów art. 92 ust 1 Konstytucji RP (o tym, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia z ustawy). Zakres pojęciowy sformułowania „przepisy porządkowe związane z zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony lotów oraz porządku na lotnisku” zawiera bowiem  wszelkiego rodzaju potencjalne zachowania. W konsekwencji prowadzi to do dowolności w określaniu odpowiedzialności karnej przez organ władzy wykonawczej - uznał Adam Bodnar.

Odwołał się on do orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Zgodnie z nim ustawa musi w sposób kompletny, precyzyjny i jednoznaczny definiować wszystkie znamiona czynów zagrożonych karą. W rozporządzeniu jest zaś możliwe jedynie doprecyzowanie niektórych elementów, określonych jednak w podstawowy sposób w ustawie.

Przepisy o kolejach - też do poprawki

Problem identyczny z opisanym RPO dostrzegł również w art. 65 ust. 3 ustawy o transporcie kolejowym. Przewiduje on karę grzywny za wykroczenie przeciw nakazom lub zakazom zawartym w przepisach porządkowych, obowiązujących na obszarze kolejowym oraz w pociągach - określanych w rozporządzeniu ministra. Także w tym przypadku uzasadniona jest interwencja ustawodawcza.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra Andrzeja Adamczyka o rozważenie zmiany odpowiednich przepisów w celu usunięcia opisanych nieprawidłowości.

VII.564.38.2017

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.564.38.2017 z 4 czerwca 2018 r. – wystąpienie do Ministra Infrastruktury w sprawie wątpliwości co do zgodności z Konstytucją przepisów Prawa lotniczego.

Art. 83a ust. 1 Prawa lotniczego stanowi, że wszystkie osoby znajdujące się na terenie lotniska są obowiązane do przestrzegania i stosowania się do nakazów i zakazów zawartych w przepisach porządkowych ustalonych przez zarządzającego tym lotniskiem, wydanymi na podstawie ust. 2”. Przepis ust. 2 art. 83a wskazuje natomiast, że minister właściwy do spraw transportu w porozumieniu z ministrem właściwym do spraw wewnętrznych i ministrem właściwym do spraw finansów publicznych określi, w drodze rozporządzenia, podstawowe przepisy porządkowe związane z zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony lotów oraz porządku na lotnisku, obowiązujące w stosunku do wszystkich osób znajdujących się na terenie lotniska, uwzględniając warunki i wymagania funkcjonowania transportu lotniczego”.

Zgodnie z art. 210 ust. 1 pkt 5a Prawa lotniczego, kto wbrew obowiązkowi określonemu w art. 83a ust. 1 ustawy nie stosuje się do nakazu lub zakazu zawartego w przepisach porządkowych wydanych na podstawie art. 83a ust. 2 obowiązujących na lotnisku, podlega karze grzywny”.

Rozporządzenie Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej w sprawie podstawowych przepisów porządkowych związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony lotów oraz porządku na lotnisku (dalej jako: rozporządzenie MTBiGM) w § 2 ust. 1 zawiera katalog nakazów i zakazów obowiązujących na terenie lotnisk.

Mając na względzie powyższe Rzecznik Praw Obywatelskich powziął wątpliwość, czy w art. 83a w związku z art. 210 ust. 1 pkt 5a Prawa lotniczego doszło do określenia przez ustawodawcę znamion przedmiotowych czynu zabronionego, a rozporządzenie MTBiGM zwiera jedynie ich sprecyzowanie, czy też ustawodawca scedował na MTBiGM zbyt szeroką kompetencję do określenia tych znamion.

W ocenie Rzecznika, z punktu widzenia ochrony zaufania obywatela do państwa, tego typu konstrukcja prawna przyznająca MTBiGM pełną swobodę w określaniu nakazów i zakazów, za których złamanie grozi odpowiedzialność karna, jest niedopuszczalna w demokratycznym państwie prawa. Arbitralność w formułowaniu przez MTBiGM przepisów porządkowych prowadzi bowiem do niezgodnego z Konstytucją przeniesienia materii karnej objętej wyłącznością ustawową w całości do aktu podustawowego. Brak określenia choćby podstawowych znamion czynu zabronionego w Prawie lotniczym i pozostawienie tej kwestii do uregulowania w drodze rozporządzenia MTBiGM w sposób całkowicie dowolny prowadzi w konsekwencji do naruszenia art. 42 ust. 1 Konstytucji.

Ponadto, w opinii Rzecznika, art. 83a ust. 2 Prawa lotniczego upoważniający do wydania rozporządzenia w zakresie przepisów porządkowych nie spełnia standardów zawartych w art. 92 ust 1 Konstytucji. Zakres pojęciowy sformułowania „przepisy porządkowe związane z zapewnieniem bezpieczeństwa i ochrony lotów oraz porządku na lotnisku” zawiera w sobie wszelkiego rodzaju potencjalne zachowania, co w konsekwencji prowadzi do dowolności w określaniu odpowiedzialności karnej przez organ władzy wykonawczej.

Rzecznik dostrzegł również analogiczny do opisanego w niniejszym wystąpieniu problem w art. 65 ust. 3 w związku z art. 59 ust. 8 ustawy o transporcie kolejowym. Zatem, w ocenie Rzecznika, także w tym przypadku, uzasadniona jest interwencja ustawodawcza.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie oraz o rozważenie dokonania zmiany wskazanych przepisów prawa w celu usunięcia opisanych wyżej nieprawidłowości.

„Sprawa Tomasza Komendy powinna stać się w końcu poważnym impulsem dla władz”. Oświadczenie Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur

Data: 2018-05-21

16 maja Sąd Najwyższy uniewinnił Tomasza Komendę, który odbywał karę 25 lat pozbawienia wolności za gwałt i zabójstwo 15-letniej dziewczyny dokonane w 1997 r. W chwili skazania mężczyzna miał 25 lat. Kolejne 18 lat swojego życia spędził za kratami. Dopiero w tym roku prokurator, po wznowieniu postępowania i ponownej analizie dokumentacji nabrał przekonania, że mężczyzna został niesłusznie skazany. 

Uzasadniając swoją decyzję sędziowie SN zauważyli m.in., że ślady zapachowe wskazujące na Tomasza Komendę zostały pobrane bez udziału biegłego, a ponowne badanie dowodów rzeczowych znalezionych na miejscu zbrodni przez jednego ze sprawców wykluczyły, że mogły być one pozostawione przez niego. Bez wątpienia tego typu nieprawidłowości nigdy nie powinny mieć miejsca, jednak przedstawicieli Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur (KMPT) jeszcze bardziej niepokoi fakt, że mężczyzna wyznał, iż w trakcie śledztwa funkcjonariusze policji stosowali wobec niego przemoc w celu uzyskania przyznania się do winy.

Zrobił to tylko raz – podczas policyjnego przesłuchania w 2000 r. Nigdy więcej nie powtórzył tych słów. Mężczyzna tłumaczył potem, że przyznał się, bo podczas przesłuchania został dotkliwie pobity. Obciążające go wyjaśnienia miały zostać wymuszone groźbami i zastraszaniem. Autor reportażu na temat sprawy Tomasza Komendy wielokrotnie podkreślał, że utkwiły mu w pamięci słowa mężczyzny „…że był bity tak bardzo, że przyznałby się nawet do zabójstwa papieża”.

10-letnie doświadczenia działalności KMPT pokazują, że nie jest to jednostkowy przypadek. Osoby zatrzymywane przez policję są bite w wyrafinowany sposób  (przy  użyciu m.in. policyjnych pałek), podduszane, straszone bronią, zmuszane  bez  powodu  do  poddania się  rewizji  osobistej,  połączonej  ze  zdjęciem  bielizny  do  kostek  i rozchyleniem kolan, niektórym mężczyznom ściskano jądra i wykręcano genitalia, rozbierano i wystawiano na widok publiczny przez okno, straszono zgwałceniem, pobiciem metalowym młotkiem, przestrzeleniem kolan przy próbie ucieczki.

Brakuje danych, które pozwoliłyby ocenić w ilu postępowaniach jedynym dowodem było przyznanie się podejrzanego do winy uzyskane w ten właśnie sposób. W polskim kodeksie karnym brakuje bowiem definicji tortur. Niektóre zachowania mogące nosić cechy takich czynów są uregulowane w poszczególnych artykułach, jednak nie odzwierciedlają one wszystkich elementów zawartych w definicji z Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. Trudno zatem ocenić, ile osób w polskich więzieniach znalazło się w wyniku zaniedbań wymiaru sprawiedliwości, który był głuchy na informacje, że ich zeznania były zdobywane za pomocą przemocy i gróźb.

Tomasz Komenda będzie teraz walczył o odszkodowanie za niesłuszne skazanie. W tym kontekście warto pamiętać o  upokorzeniach, których mężczyzna doświadczał przez 18 lat w więzieniu, będąc osobą skazaną za przestępstwo seksualne na nieletniej dziewczynie. Nie można też zapominać o traumie, z jaką wiązało się dla niego wymuszenie zeznań przez policję. Takie cierpienia trudno wymazać z pamięci.

Sprawa Tomasza Komendy powinna stać się w końcu poważnym impulsem dla władz, które muszą podjąć działania mające na celu zabezpieczenie obywateli przed ryzykiem występowania tak karygodnych naruszeń godzących w fundamentalne prawa jednostki. Tortury stanowią bowiem najbardziej skrajny przykład łamania praw człowieka, wyrażają pogardę dla jego godności i degradują społeczeństwo, które na nie przyzwala.

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur apeluje do władz oraz przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości nie tylko o wyjaśnienie sprawy Tomasza Komendy i ukaranie winnych tej zbrodni, ale także o podjęcie działań, które zagwarantują, że do takich sądowych pomyłek, których źródłem są wymuszone przemocą wyjaśnienia, już nigdy więcej nie będzie dochodzić.

W przypadku okrutnej zbrodni wszyscy oczekują od organów publicznych wyjaśnienia sprawy, znalezienia i ukarania sprawcy. Presja czasu, presja społeczna oraz oczekiwania przełożonych mogą wytworzyć w funkcjonariuszach przekonanie, że cel uświęca środki. Nic bardziej mylnego! Podczas torturowania niewinna osoba jest w stanie przyznać się do wszystkiego, czego oczekują od niej zadający tortury, tylko po to, by już dłużej nie cierpieć. Pamiętajmy, że czasy procesów pokazowych już dawno się skończyły.

Dlatego wszelkie sygnały dotyczące nadużywania siły, znęcania się nad zatrzymanymi, torturowania ich, by przyznali się do winy, powinny być każdorazowo szczegółowo wyjaśniane, a sprawcy odpowiednio ukarani. KMPT zachęca też władze do prowadzenia aktywnej działalności szkoleniowej dla funkcjonariuszy służb mundurowych i budowania kultury sprzeciwu wobec przemocy, która zawsze jest jaskrawym dowodem naruszania praw człowieka i powinna być postrzegana jako niedopuszczalny brak profesjonalizmu, rzutujący na wizerunek całej służby.

Aby skutecznie zapobiegać torturom państwo musi też zapewnić skuteczne funkcjonowanie minimalnych gwarancji zabezpieczających osobę pozbawioną wolności przed torturami. Tymczasem doświadczenia KMPT pokazują, że nie są one w odpowiedni sposób przestrzegane. Ponadto obowiązujące regulacje prawne znacznie utrudniają lub wręcz uniemożliwią kwalifikację konkretnych czynów jako tortury. Praktyka sędziów pokazuje zaś, że w Polsce średni wymiar kary w przypadkach, w których doszło do stosowania tortur, wynosi ok. 1,5 roku pozbawienia wolności.

Dodatkowo, świadomość społeczna na temat tortur jest znikoma, co powoduje, że pokrzywdzeni nie ujawniają takich przypadków, gdyż często nie wiedzą, co jest torturą lub nieludzkim, poniżającym traktowaniem. Także brutalność i zastraszanie, którego doświadczyły ofiary tortur, wpływa zdecydowanie na ich decyzje o zaniechaniu złożenia oficjalnego zawiadomienia.

Czas to zmienić! Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur apeluje do władz o podjęcie skutecznych i skoordynowanych działań na rzecz budowania kultury braku społecznej akceptacji dla tortur. Pora zacząć prawdziwą kampanię społeczną połączoną z procesem doskonalenia zawodowego dla funkcjonariuszy, które będą nastawione na poszanowanie praw człowieka i zapobieganie torturom.

 

 

Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur to niezależny, krajowy organ wizytujący miejsca, w których przebywają osoby pozbawione wolności, ustanowiony na podstawie Protokołu fakultatywnego do Konwencji ONZ w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania. Od 2008 r. wykonywanie zadań Krajowego Mechanizmu Prewencji powierzono Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Są one realizowane przez jeden z zespołów w Biurze RPO.

 

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie tzw. zgody następczej na podsłuch

Data: 2018-05-15
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego
  • W składzie orzekającym zasiadają dwie osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • To czwarta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących podstaw prawnych działalności służb specjalnych

O wycofaniu swego wniosku do TK z kwietnia 2016 r. (sygn. akt K 24/16) Rzecznik poinformował Trybunał pismem z 11 maja 2018 r. Zarazem wniósł o umorzenie postepowania w tej sprawie.

W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W początku kwietnia wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. Pod koniec kwietnia podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

11 marca 2016 r. do Kodeksu postępowania karnego oraz innych ustaw wprowadzono całkowicie nowe zasady wyrażania zgody następczej. Jest ona potrzebna do wykorzystania w postępowaniu karnym materiałów uzyskanych w wyniku kontroli operacyjnej (np. podsłuchu) dotyczącego innego przestępstwa lub innej osoby niż obejmowała to zgoda sądu na taką kontrolę.

Zgodnie z nowymi przepisami, zgoda następcza może dotyczyć już nie tylko przestępstwa, w stosunku do którego sąd może zarządzić inwigilację, lecz każdego przestępstwa ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego. Ponadto zgody następczej nie udziela już sąd (jak wcześniej), ale prokurator. Informacje uzyskane w wyniku takiej zgody mogą być wykorzystywane, a w konsekwencji także przechowywane, bezterminowo – zarówno służby, jak iż prokurator mają niczym  nieskrępowaną swobodę.

Argumenty RPO dla TK

RPO zaskarżył ustawę do Trybunału. Uznał, że nowe zasady naruszają takie konstytucyjne  prawa i wolności, jak: prawo do prywatności; wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się; nienaruszalność mieszkania oraz zakaz pozyskiwania i gromadzenia informacji o obywatelach, które nie są niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Rzecznik podkreśla, że niejawna ingerencja władzy w sferę prywatności jednostki musi mieć precyzyjną podstawę w ustawie. Precyzja ta ma zapobiegać ryzyku arbitralności niejawnych działań organów władzy. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Konstytucyjnego, każdy powinien wiedzieć, na podstawie przepisu ustawy, jakie zachowania narażają go nie tylko na ewentualną odpowiedzialność karną, ale umożliwiają prowadzenie wobec niego czynności operacyjno-rozpoznawczych, głęboko ingerujących w prywatność.

Zdaniem RPO wydawanie zgody następczej przez prokuratora nie spełnia standardów demokratycznego państwa prawnego, np. konstytucyjnego prawa do sądu. Wewnętrzną sprzecznością jest, że pierwotna inwigilacja wymaga decyzji sądu, a zgoda następcza - już nie. A przecież wskutek takiej zgody może nastąpić zmiana osoby inwigilowanej (gdy chodzi o inną osobę niż objętą sądowym zarządzeniem kontroli operacyjnej).

Kontrola sądowa zapewnia najlepszą gwarancję niezależności, bezstronności oraz stosowania właściwej procedury. Biorąc pod uwagę obecny kształt ustrojowy prokuratury, nie sposób uznać, że korzysta ona w pełni z przymiotu niezależności od władzy wykonawczej – wskazał Rzecznik.

Powody wycofania wniosku

W maju 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r.  W miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Henryk Cioch i Lech Morawski - osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym, bo wybrane w 2015 r. na zajęte już miejsca w Trybunale.

Dodatkowo, z przyczyn nieujawnionych RPO, od orzekania w tej sprawie Julia Przyłębska odsunęła sędziów Sławomirę Wronkowską-Jaśkiewicz (w czerwcu 2017 r.) i Piotra Pszczółkowskiego (w marcu 2018 r.). Do składu dokooptowano zaś m.in. Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka (zastąpili oni zmarłych Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego).

Jak napisał RPO, J. Piskorski i J.Wyrembak nie zostali ważnie wybrani na stanowisko sędziów Trybunału Konstytucyjnego. 23 kwietnia 2018 r. Rzecznik złożył  wniosek ich o wyłączenie ze sprawy, który do 10 maja 2018 r. nie został rozpoznany. 10 maja Rzecznik otrzymał zaś pismo przewodniczącej składu Julii Przyłębskiej o odwołaniu wyznaczonego wcześniej terminu rozprawy 29 maja 2018 r. oraz o skierowaniu sprawy do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym 5 czerwca 2018 r.

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy, a wyznaczony skład Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP.  Zmusza to Rzecznika do cofnięcia wniosku z 29 kwietnia 2016 r. 

Adam Bodnar powtórzył, że orzeczenia wydane przez skład Trybunału z nieprawidłową obsadą mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron - także w procesach przed sądami europejskimi, skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej.

II.520.1.2016

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Tomaszowie Mazowieckim

Data: 2018-03-23

W Centrum Kultury przy rynku w Tomaszowie Mazowieckim na spotkanie z rzecznikiem paw obywatelskich przyszło około 50 osób. Kilka osób od razu stawiło się w kolejce do mec. Beaty Stalmach z Biura RPO, żeby przedstawić indywidualną sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Choroby rzadkie

Co się dzieje z Narodowym Planem Chorób Rzadkich?

RPO: Do istotnych zagadnień w działalności Rzecznika Praw Obywatelskich należą kwestie związane z polityką władz na rzecz poprawy sytuacji osób dotkniętych chorobami rzadkimi.

Rzecznik od lat stoi na stanowisku, że pomocą pacjentom, ich rodzinom oraz środowisku medycznemu mógłoby służyć spójna, kompleksowa strategia państwa obejmująca pomoc medyczną, rehabilitację, pomoc społeczną. Na potrzebę przyjęcia Narodowego Planu dla chorób rzadkich wskazała już Rada Unii Europejskiej w zaleceniu z dnia 8 czerwca 2009 r. w sprawie działań w dziedzinie chorób rzadkich (2009/C 151/02).

Ten głos oznacza, że muszę się sprawą ponownie zająć.

Sprawa pana Tomasza Komendy

Czy pan jako Rzecznik zajmie się tą sprawą

RPO: to jest trudna sprawa. Przedstawiana jest jako błąd prokuratury i sądów, tymczasem może być tak, że w momencie wyroku nie było takiej możliwości badań DNA jak teraz. To jest bardzo charakterystyczne dla wszystkich spraw nazywanych na świecie „sprawami niewinnościowymi”.

Najważniejsze w sytuacji pana Komendy jest to, by dostał zadośćuczynienie i to szybko. A zwykła procedura może trwać miesiącami.  

Trzeba też wyjaśnić wszystko w tej sprawie, by wiedzieć, kto i kiedy popełnił błąd. Czy prokuratura faktycznie dążyła do skazania, jaka była presja mediów. Chodzi o znalezienie mechanizmów w systemie sprawiedliwości, które zawiodły – by je wyeliminować na przyszłość.

Trzeba też uświadomić sobie, czym jest zasada domniemania niewinności do momentu prawomocnego skazania. Bo jej łamanie prowadzi do niesłusznych skazań.

Dlaczego myśliwi mogą strzelać bez ograniczeń takich, jakie ma wojsko?

RPO: to akurat jest już trochę ograniczane prawem. Cóż z tego, skoro prawo nie jest egzekwowane.

Problem ratownictwa wodnego

Ratownicy wodni zależni są od wsparcia samorządów i władz parków narodowych, na terenie których znajdują się zbiornik wodne. W efekcie – tak jest w Tomaszowie – ratownicy są dramatycznie niedofinansowani.

RPO: To ważny sygnał. Rzecznik podejmował w tej sprawie wystąpienia, ale będzie je mógł ponowić.

Sprawa dzieci z kłopotami

Dziewczyna, która uciekła z domu dziecka, zatrzymana na policji podała jako osobę kontaktową nauczycielkę. Bo nie ma nikogo bliskiego, a żadna instytucja nie chce się jej przyjąć.

RPO: To trzeba sprawdzić. Trudno uwierzyć, że instytucja może sobie tak po prostu zrzec się odpowiedzialności za powierzoną im młodą osobę.

Prawa kobiet

Dziś jest #CzarnyPiątek. Dlatego zwracamy się do Pana z apelem: Niech Rzecznik Praw Obywatelskich chroni prawa kobiet!

RPO: Można mieć nadzieję, że po dzisiejszym proteście #CzarnyPiątek ustawa nie będzie dalej procedowana. Ale problem jest szerszy. Obecnie prawa kobiet do legalnej aborcji są ograniczane, mimo że gwarantuje je prawo.  Ustawa nie jest przestrzegana!

To dlatego młode kobiety, dziewczyny nawet, mogą na spotkaniach regionalnych, na karteczkach (czyli anonimowo), pytać: „Co radzi Pan kobietom, które zostały ofiarami gwałtu i które chcą dobrowolnie dokonać aborcji, lecz nie mają środków lub społeczeństwo nie wierzy w zaistnienie takiej sytuacji?”.

To wszystko przedstawiłem wczoraj w wystąpieniu do Ministra Zdrowia.

Ochrona danych osobowych

Dane osobowe pobierane są wcześniej, ale nie są chronione. Np. kwestie chorób omawiane są przy osobach postronnych.

RPO: sytuację zmieni radykalnie wprowadzenie unijnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RPDO), czyli aktu prawnego przyjętego na poziomie całej unii, po ustaleniach między państwami członkowskimi (Polska była bardzo aktywnym uczestnikiem tych prac). RODO wprowadza nie tylko standardy ochrony danych, ale także sankcje za ich łamanie.

Dane osobowe są jednym z najcenniejszych dóbr współczesnego świata, zwłaszcza dane medyczne.

Złe długi

Co można zrobić, kiedy zmarły członek rodziny zostawia długi, a najbliższa rodzina zrzeka się spadku? Czy to możliwe, że taki zły spadek obowiązkowo spada na pozostałych członków rodziny, np. na rodzeństwo zmarłego, choć miał on dzieci i wnuki?

RPO: Wykluczenie spadku następuje na podstawie złożenia oświadczenia o nieprzyjęciu spadku. Najważniejsze jest to, by nie zignorować terminu, by sąd  nie mógł uznać,  że spadek przyjęliśmy. Proszę zostawić namiary  na siebie, sprawę sprawdzimy.

Dlaczego Trybunał Konstytucyjny nie rozpatrzył wniosku RPO z 2014 r. złożonego na podstawie mojej sprawy?

RPO: Trybunał pracuje ostatnio wolniej niż do tej pory. Tę sprawę sprawdzimy i napiszemy ponaglenie.

Sprawa umów zawieranych na odległość z osobami starszymi

Rzeczniczka konsumentów z Tomaszowa zgłasza problem oszukiwania seniorów przez niepodawanie przez sprzedawców prawdziwych danych o umowach. Prokuratura prowadząca sprawę przesłuchuje seniorów przez biegłego psychiatrę, czy są w stanie skutecznie zawrzeć umowę! Bo to jest dobry sposób na umorzenia sprawy.

RPO: to jest absolutnie wstrząsające i zajmiemy się tym. Ale to jest też konsekwencja niezrealizowania postulatu RPO i rzeczników konsumentów, by archiwizować rozmowy telefoniczne, w czasie których zawierane są umowy (sprzedaży np. energii czy usług telefonii).

RPO sugeruje zmiany karalności za niezawiadomienie o groźnych przestępstwach

Data: 2018-03-12
  • Przepisy o karaniu obywatela, który nie powiadomił organów ścigania o groźnym przestępstwie, wymagają zmian - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Według Adama Bodnara zbyt surowa jest grożąca dziś za to kara - do 3 lat pozbawienia wolności, bez możliwości ukarania ograniczeniem wolności lub grzywną. Ponadto przepisy te rodzą liczne paradoksy
  • RPO jest zdania, że za takie niepowiadomienie nie powinny być karane osoby, których tajemnice zawodowe są chronione prawem, np. lekarze, prawnicy, dziennikarze - przy zachowaniu możliwości uchylenia ich tajemnicy zawodowej przez sąd

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o rozważenie zainicjowania odpowiednich zmian prawnych. Powołał się na wnioski wpływające do Biura RPO.

Odpowiedzialność za niezgłoszenie przestępstwa

Artykuł 240 Kodeksu karnego przewiduje karę do lat 3 pozbawienia wolności dla osoby, która - mając wiarygodną wiadomość o przestępstwie (jego karalnym planowaniu, usiłowaniu czy dokonaniu)  - nie zawiadamia o tym niezwłocznie organów ścigania. Artykuł ten zawiera zamknięty katalog przestępstw, które trzeba zgłaszać pod rygorem odpowiedzialności karnej. Są to m.in.: ludobójstwo, zamach stanu, szpiegostwo, zamach na życie prezydenta RP, terroryzm, wzięcie zakładnika, pozbawienie wolności,  zabójstwo, spowodowanie katastrofy,  piractwo, zgwałcenie, pedofilia. 

Obecna sankcja zdaje się zbyt surowa wobec osoby, której cały związek z danym przestępstwem sprowadza się do posiadania wiarygodnej wiadomości o nim i niezawiadomienia organów ścigania - wskazał Adam Bodnar. Za zasadne uznał rozważenie uzupełnienia tej sankcji o kary wolnościowe (grzywna, ograniczenie wolności). W tym kontekście podkreślił, że za fałszywe zawiadomienie o przestępstwie czy też za nieprawdziwe oskarżenie innej osoby sprawca podlega dziś łagodniejszej karze niż przewiduje to art. 240. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności.

Paradoksy i niekonsekwencje art. 240 Kk

Według RPO art. 240 Kk rodzi liczne paradoksy, a katalog przestępstw w nim wskazanych cechuje niekonsekwencja. Nie uwzględnia on też wszystkich czynów danej kategorii. Wymienia np. zabójstwo i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (łącznie z takim czynem nieumyślnym), lecz pomija m.in. dzieciobójstwo, spowodowanie śmierci kobiety ciężarnej wskutek nielegalnej aborcji, eutanazję lub nieumyślne spowodowanie śmierci.

Skoro prawo nie przewiduje kryminalizacji niezgłoszenia tych właśnie przestępstw, powstaje pytanie o zasadność takiego obowiązku wobec nieumyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu -  zaznaczył Adam Bodnar. Ponadto za to przestępstwo grozi taka sama kara, jak i za jego niezgłoszenie.

Za niekonsekwentny RPO uznał obowiązek zawiadamiania o zabójstwie w kontekście braku takiego obowiązku przy np. dzieciobójstwie. Oznaczałoby to, że jednostka musiałaby dokonać swoistej wstępnej kwalifikacji prawnej zachowania sprawcy i dopiero po tym ocenić, czy musi zawiadomić organa ścigania.

Art. 240 Kk obejmuje też przestępstwo prezentowania treści pornograficznych osobie poniżej 15. roku życia. Także ono zagrożone jest  karą do 3 lat pozbawienia wolności. RPO  krytycznie ocenia niezróżnicowanie reakcji prawnokarnej wobec kogoś, kto udostępnia dziecku pornografię oraz wobec osoby, która dowiedziawszy się o tym przestępstwie  - choćby od samego małoletniego po wielu latach - nie informuje organów ścigania.

Zagrożenie dla tajemnic zawodowych

W opinii RPO art. 240 zagraża ponadto tajemnicom zawodowym. Obowiązek zawiadomienia o przestępstwie uchyla bowiem tajemnicę lekarską,dziennikarską, psychologiczną, adwokacką, notarialną oraz inne. Nie dotyczy to tylko duchownego (który dowiedział  się o przestępstwie podczas spowiedzi) oraz obrońcy (w ramach tajemnicy obrończej). Ale już np. psycholog, który dowie się od pacjenta, że mógł być ofiarą przestępstwa z art. 240, musi informować dziś o tym organy ścigania.

Według RPO zdaje się to podważać społeczną rolę osób, którym tajemnica zawodowa jest niezbędna dla prawidłowego wykonywania zawodów zaufania publicznego. Dlatego zasadne jest wyłączenie tajemnic zawodowych z zakresu art. 240, przy zachowaniu możliwości uchylenia tajemnicy zawodowej jedynie przez sąd w trakcie postępowania karnego - dodał.

Z tych powodów  Adam Bodnar ma istotne wątpliwości co do dalszego obowiązywania art. 240 Kk w jego obecnym kształcie. W konkluzji poprosił ministra by rozważył zasadność zmian legislacyjnych w celu usunięcia mankamentów tego artykułu.

II.501.1.2018

 

Obywatele zwracają uwagę na wątpliwe rozwiązania w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami

Data: 2018-02-06
  • Po nowelizacji przepisów poszukiwanie zabytków bez pozwolenia  nie jest już wykroczeniem, ale przestępstwem, jednocześnie nie jest wystarczająco jasne, co stanowiłoby tego rodzaju naruszenie.
  • Obywatele zwracają także uwagę, że brakuje szczegółowych uregulowań co do sposobu funkcjonowania nowoutworzonego Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków.
  • Rzecznik zwraca się w tej sprawie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli wskazujące na pewne wątpliwości dotyczące niektórych rozwiązań normatywnych zawartych w ustawie o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Nowelizacja ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, które weszła w życie 1 stycznia, wprowadziła art. 109c, zgodnie z którym poszukiwanie bez pozwolenia albo wbrew jego warunkom ukrytych lub porzuconych zabytków, w tym przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Oznacza to, że dotychczasowe wykroczenie zostało przekształcone w przestępstwo.

Jednocześnie zachowania stypizowane w art. 109c wcale nie muszą doprowadzić do skutecznego naruszenia dóbr chronionych za pomocą tego przepisu, lecz jedynie stwarzają pewien stan niebezpieczeństwa, który potencjalnie może się rozwinąć w ich naruszenie. Sam fakt wyboru takiej konstrukcji zdaje się nie budzić istotnych wątpliwości ze względu na wagę dóbr chronionych przez art. 109c. Bardziej dyskusyjna wydaje się natomiast technika legislacyjna, jaką posłużył się ustawodawca, konstruując ów przepis.

Zdaniem Rzecznika wysoce utrudnione może się okazać jednoznaczne ustalenie pełnej treści normy zawartej w art. 109c. Przepis ten w zakresie znamion „zabytek ruchomy”, „zabytek archeologiczny” oraz „bez pozwolenia” odsyła bowiem pośrednio do kilku innych jednostek redakcyjnych ustawy. W praktyce może to oznaczać, że aprioryczne ustalenie całokształtu znamion czynu zabronionego może się okazać wysoce utrudnione dla przeciętnego podmiotu prawa.

Rzecznik zwrócił również uwagę na sprzeczności, w jakiej pozostają przepisy ustawy o ochronie zabytków. Zgodnie z art. 36 ust. 2 pozwolenia wymagają poszukiwania zabytków prowadzone przy użyciu wszelkiego rodzaju urządzeń elektronicznych i technicznych oraz sprzętu do nurkowania, natomiast art. 109c wyraźnie sugeruje, że odpowiedzialnością karną na podstawie tego przepisu zagrożone są także zachowania prowadzone bez użycia takiego sprzętu.

Zgodnie z Konstytucją przepisy ograniczające konstytucyjne prawa i wolności jednostki powinny być sformułowane w sposób pozwalający jednoznacznie ustalić, kto i w jakiej sytuacji podlega owym ograniczeniom. Tymczasem, w ocenie Rzecznika, z uwagi na opisane wyżej mankamenty przepisu art. 109c ustawy, jednoznaczne i pełne określenie zespołu znamion przestępstwa określonego w tym przepisie, wydaje się być zadaniem wysoce utrudnionym.

Rzecznik podniósł także, że w kierowanych do Biura RPO wnioskach obywatele wskazują na brak szczegółowych uregulowań co do sposobu funkcjonowania nowoutworzonego Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków i wydatkowania gromadzonych w nim środków.

Wobec powyższego Rzecznik zwrócił się do Ministra z pytaniem, czy planowane jest wprowadzenie stosownego aktu wykonawczego, ustanawiającego szczegółowe zasady funkcjonowania Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków. Ponadto zwrócił się z prośbą o rozważenie możliwości podjęcia stosownych kroków legislacyjnych zmierzających do usunięcia wątpliwości pojawiających się na gruncie art. 109c  ustawy.

II.510.897.2017

Kasacja RPO w sprawie żołnierza rozstrzelanego w 1945 r. na mocy wyroku komunistycznego sądu

Data: 2018-02-05

Rzecznik Praw Obywatelskich chce, by Sąd Najwyższy orzekł nieważność wyroku sądu wojskowego, który w styczniu 1945 roku skazał żołnierza Batalionów Chłopskich Feliksa B. na karę śmierci za wydanie rozkazu zabójstwa mężczyzny - jak głosił akt oskarżenia - „znanego z swych przekonań demokratycznych i kontaktu z Armią Ludową”.

Żołnierz został rozstrzelany 8 stycznia 1945 r. Do wielu zbrodni sądowych dochodziło z rażącym naruszeniem ówczesnego prawa. I na to można się powoływać teraz przed Sądem Najwyższym. Tak było zdaniem RPO w przypadku Feliksa B.

Kasację do SN uzasadnił tym, że Sąd Wojskowy Garnizonu Warszawskiego - który wydał wyrok - nie był właściwy do rozpoznania sprawy. Powinien był ją rozpatrzyć sąd powszechny. O cześć ojca walczy córka.  Unieważnienie wyroku dałoby jej prawo do odszkodowania.

Sprawa Feliksa B.

B. został oskarżony o to, że jako tzw. sekcyjny oddziału BCh - działającego w powiecie Mińsk Mazowieckim, a „będącego pod wpływami AK” - nie zaprzestał działalności po  wyzwoleniu Mińska przez oddziały Armii Czerwonej i wydał swym podwładnym rozkaz zabójstwa Władysława K., który wykonali oni 1 sierpnia 1944 r.

Sąd wojskowy przeprowadził rozprawę 4 stycznia 1945 r. bez udziału prokuratora i obrońcy.

B. postawiono też jeszcze inny zarzut, od którego został on wtedy uniewinniony.

Wyrok śmierci, który nie podlegał zaskarżeniu, wykonano na nim 8 stycznia.

W kasacji RPO podniósł m.in., że postępowanie karne wobec Feliksa B. było prowadzone na podstawie Kodeksu postępowania karnego Polskich Sił Zbrojnych w ZSRR z 26 listopada 1943 roku. Kodeks ten nie miał mocy obowiązującego prawa, gdyż został wydany przez organ nie mający legitymacji do stanowienia przepisów rangi kodeksowej (czyli dowódcę I Korpusu PSZ w ZSRR) oraz w czasie obowiązywania Kodeksu wojskowego postępowania karnego z 29 września 1936 roku, który uchylono dopiero 25 września 1945 roku - głosi kasacja.

Kasacja stwierdza, że rozpoznając sprawę, sąd powinien był procedować właśnie na podstawie Kwpk z 1936 roku. Zgodnie z nim, jeśli dana osoba została oskarżona (jak Feliks B.) o przestępstwa podlegające częściowo sądowi wojskowemu, a częściowo - powszechnemu, to każdy z właściwych sądów rozpoznaje sprawę do niego należącą.

Dlatego - według kasacji - sprawa B., w zakresie przestępstwa, od którego go uniewinniono, została prawidłowo rozpoznana przez sąd wojskowy, natomiast sprawa podżegania do zabójstwa Władysława K. powinna była zostać przekazana sądowi powszechnemu. „Orzeczenie wydane przez sąd wojskowy względem osoby, która w danej sprawie nie podlegała orzecznictwu sądów wojskowych, było z mocy prawa nieważne” - napisał w kasacji zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Na podstawie art. 521 par. 1 Kodeksu postępowania karnego wniósł on by SN uchylił wyrok z 1945 r. jako nieważny i umorzył postępowanie w sprawie z uwagi na śmierć Feliksa B. oraz z powodu przedawnienia karalności przypisanego mu czynu.

W 2011 roku sądy okręgowy i apelacyjny w Warszawie oddaliły wniosek córki B. o stwierdzenie nieważności wyroku z 1945 r. 

II.510.223.2015 z 19 stycznia 2018 r.

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Starachowicach: droga pod górę i w las

Data: 2018-01-22

Mieszkańcy Starachowic opowiadali rzecznikowi praw obywatelskich o swoich sprawach, z którymi nie mają gdzie się zwrócić: o „niczyjej” drodze, przy której stoją ich domy, o szpitalu kardiologicznym, który nie zmieścił się w sieci szpitali i został zamknięty. Pytali też o sądy i prawo do sądu po zmianie ustaw sądowych. I o najbliższe wybory.

- Postulaty i wnioski od obywateli są podstawą naszej działalności. To stąd wiemy, co jest dla ludzi ważne, to na te głosy możemy się powoływać przedstawiając wnioski do władz centralnych i samorządowych – podkreślił RPO Adam Bodnar, zaczynając spotkanie w Starachowicach.

Do Starostwa Powiatowego w Starachowicach na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło prawie 30 osób. Spotkanie odbywa się w ramach programu spotkań regionalnych RPO, w czasie którego od początku kadencji we wrześniu 2015 r. Adam Bodnar rozmawiał z mieszkańcami ponad 100 miejscowości.

Prawa konsumentów: czy znamy nasze prawa?

Rocznie zgłasza się do nas 2,5 tys. osób – opowiada obecny na spotkaniu powiatowy rzecznik konsumentów. - Bo podpisują umowy – często zapraszani do hoteli, w sanatoriach, albo namawiani przez miłe osoby przez telefon. Bo definicja towaru jest bardzo ogólna. Ale to nie jedyna nasza aktywność. Bo np. alarmowaliśmy RPO, że nikt nie chce ludziom zwrócić za straty zrobione przez dziki.

RPO przy okazji przypomniał, że instytucji rzeczniczych jest w Polsce kilka. Jest Rzecznik Praw Pacjenta, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy, rzecznicy konsumenta (urzędnicy samorządowy). Wszystkie te instytucje mogą ludziom pomóc, o ile się do nich wystąpi. Wszystkie mogą w naszym imieniu dopytywać i sprawdzać dokumenty – a urzędy mają obowiązek odpowiadania na ich pytania.

- W Polsce w ciągu ostatnich lat stworzyliśmy bardzo wiele instytucji i procedur wspierających obywateli. Ale nie upowszechniliśmy ich. Ludzie nie wiedzą, że są proste i tanie sposoby szukania i dostawania pomocy – dodał Adam Bodnar.

Warto zobaczyć: Informator RPO o infoliniach obywatelskich

Mieszkańcy ulicy Kornatka: gdzie mamy się zwrócić?

Nasza ulica formalnie nie istnieje. Powstała 30 lat temu w czynie społecznym, a przebiega przez tereny Lasów Państwowych i kolei. Stan prawny nie jest uregulowany. Nikt jej nie naprawia, nikt nie inwestuje, nie odśnieża  – droga biegnie przez las, jest nieoświetlona, a my mamy małe dzieci. I nikogo to nie obchodzi.

Sieć szpitali a klinika serc

Po wprowadzeniu sieci szpitali oddział polsko-amerykańskiej kliniki serc w Starachowicach zostaje zamknięty. Wszędzie jeździliśmy – do Kielc, do prezydenta w Warszawie. Czy możemy zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich – mówią przedstawiciele stowarzyszenia pacjentów.

RPO: nie jest rolą rzecznika wskazywanie władzom, jak organizować szpitale. To rola polityków. Żeby Rzecznik mógł interweniować, musielibyśmy wskazać, jakie prawa obywateli zostały naruszone w trakcie podejmowania tych decyzji. Może lepiej zatem zwrócić się jeszcze raz do władz – zmienił się rząd, mogły się zmienić priorytety.

Referendum konstytucyjne. Jak będą działać sądy?

Jak mamy myśleć o referendum konstytucyjnym zapowiedzianym przez Prezydenta, jak się przygotować?

RPO: Prezydent ogłosił zamiar organizacji referendum w pewnym konkretnym punkcie prezydentury. Potem mieliśmy lipcowe protesty i dwa weta prezydenckie w sprawie ustaw „sądowych”. Od tego momentu praktycznie nie ma już mowy o referendum konstytucyjnym. Nie wygląda na to, by na temat pytań w referendum miała się odbyć jakaś poważna debata. Wszyscy raczej skupiają się na wyborach samorządowych.

Czy mamy się obawiać wyroków sądów, które w przyszłości ktoś zakwestionuje?

RPO: Sytuacja praworządności jest w Polsce naprawdę trudna i nie ma co tego ukrywać.

Coraz więcej autorytetów zauważa, że Trybunał Konstytucyjny nie jest w stanie orzekać w sprawach, które godzą w interesy rządu.

W sądach minister sprawiedliwości wymienia prezesów sądów. To będzie miało wpływ na orzecznictwo. W kwietniu nastąpi zmiana składu Sądu Najwyższego.

Nowa instytucja skargi nadzwyczajnej pozwoli na zaskarżenie do Sądu Najwyższego każdego wyroku z ostatnich 20 lat. Trzeba będzie jednak znaleźć do takiej skargi instytucję pośredniczącą. Jedną z nich ma być RPO – prawdopodobnie zostaniemy zalani skargami, a ludzi i pieniędzy na to nie mamy. Za to środki ma Prokurator Generalny – a skargi nadzwyczajne składać będzie do tej nowej izby SN, którą jako Minister Sprawiedliwości (bo oba te stanowiska są połączone) w dużej mierze obsadzi sędziami delegowanymi właśnie do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Idą trudne czasy. Te zmiany nie oznaczają niczego dobrego. Choć na pewno wielu sędziów zdaje sobie z tego sprawę i rozumie swoją odpowiedzialność w tej sytuacji - powiedział Adam Bodnar.

Prawo wyborcze. Jak będziemy głosować?

Po raz kolejny (bo taka uwaga padła także w Skarżysku-Kamiennej) uczestnicy dopytywali o nową ordynację wyborczą do samorządów i o to, czy teraz uznawane będą głosy z dopiskami i zamazanymi kratkami.

RPO: Wszystkie te uwagi zgłaszaliśmy w toku prac nad zmienianym kodeksem wyborczym. Ale nowe prawo zostało uchwalone i nie mamy Trybunału Konstytucyjnego, do którego można by się odwołać. A Sąd Najwyższy zostanie zmieniony i nowopowołana izba tego Sądu będzie rozpatrywać protesty wyborcza.

Prawo zgromadzeń i obrona praworządności.

Czy interesuje się Pan praktyką prawa zgromadzeń i tym, że władze traktują różnie różne grupy obywateli?

RPO: Tak, mamy takie sprawy (więcej o tym w serwisie RPO).

Czekam m.in. na merytoryczną odpowiedź Policji na wydarzenia 11 listopada. Nowym niepokojącym zjawiskiem jest spisywanie przez policjantów uczestników demonstracji, którzy nic złego nie zrobili.  

Kolejne pytania: Czy interweniuje Pan w sprawach dotyczących innych ustaw zagrażających praworządności?

Itd. (więcej wniosków RPO w sprawach kluczowych dla praworządności można znaleźć TU).

RPO: Generalnie chodzi o problem zwiększania się uprawnień władzy wobec obywateli. Jako społeczeństwo przegapiliśmy to. W tym samym czasie obywatele nie dostali żadnego narzędzia wzmacniającego nas wobec władzy. Straciliśmy za to Trybunał Konstytucyjny jako instytucję korygującą działania władzy.

Dziś nie wiemy, co służby robią z naszymi danymi, kogo i jak inwigilują. Nie ma się tego jak dowiedzieć - przypomniał RPO.

Głos z sali: Ale co my z tym zrobimy, skoro tyle osób pośród nas uważa, że „mnie to nie dotyczy”, „to nie moja sprawa”. Nie jesteśmy społeczeństwem obywatelskim i mamy tego skutki.

RPO: Ale kondycja społeczeństwa obywatelskiego zależy od nas samych. Nikt nie przyjedzie na białym koniu. Patrzmy więc na seniorów – bo oni pokazują, jak się organizować. 

Jak podnosić emerytury? Gdzie się podziała dokumentacja płacowa fabryki?

Nic się nie mówi o emeryturach, o emerytów się nie dba – mówi uczestnik spotkania.

RPO: Jak to, rząd przywrócił dawny wiek emerytalny, więcej ludzi przechodzi na emerytury, więc więcej jest wydatków na emerytury.  

Nie jest rolą Rzecznika mówienie rządowi, jak podnosić emerytury. Od tego są politycy. Mogę interweniować w przypadku konkretnej ludzkiej krzywdy, złych konkretnych decyzji, złego obliczenia świadczeń.

Bardzo wielu starachowiczan pracujących w Fabryce Samochodów Ciężarowych jest poszkodowanych, bo w zaginęły dokumenty płacowe sprzed 1978 r. Przez to naliczono nam najniższe stawki.

RPO: A zgłosił Pan tę sprawę?

- Zgłoszę.

Sąd Najwyższy w sprawie zadośćuczynienia za pobyt w schronisku dla nieletnich

Data: 2018-01-11

W szkole twojego dziecka doszło do zborowego gwałtu. Ktoś wskazał na twoje dziecko jako zamieszane w tę sprawę i w toku postępowania zostało umieszczone w schronisku dla nieletnich. Przebywało w nim ponad miesiąc. Okazało się jednak, że nic złego nie zrobiło. Jakie macie szanse na zadośćuczynienie za bezpodstawne pozbawienie wolności w schronisku?

Pytanie prawne i stanowisko RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera obywateli w sprawach dotyczących dochodzenia rekompensaty za bezpodstawne pozbawienie wolności. Dlatego przedstawił Sądowi Najwyższemu swoje stanowisko w sprawie pytania prawnego, jakie do SN trafiło z jednego z sądów (sygn. III CZP 92/17).

Sąd pytał się, jak ma postąpić w sprawie młodego człowieka, który był zatrzymany w schronisku dla nieletnich, jak się okazało, niesłusznie. Rodzina domaga się zadośćuczynienia, ale w przypadku pobytu w schroniskach nie ma przepisów, które byłyby podstawą do takiego zadośćuczynienia. Czy zatem powinna się powoływać na ogólne przepisy cywilne dotyczące odpowiedzialności państwa za tzw. „bezprawie” i udowodnić, że młody człowiek doznał krzywdy, czy też zastosować – przez analogię - przepisy kodeksu postępowania karnego, dotyczące np. odszkodowań za niesłuszne tymczasowe aresztowanie.

RPO uważa, że właśnie to drugie rozwiązanie byłoby właściwe. W takim wypadku stosować trzeba odpowiednio art. 552 § 4 kodeksu postępowania karnego[1], a nie przepisy kodeksu cywilnego. Te właśnie przepisy są korzystniejsze dla poszkodowanego, ponieważ nie musi on uzyskiwać tzw. „prejudykatu”, czyli odrębnego orzeczenia sądowego stwierdzającego, że pozbawienie wolności było bezprawne, ani nie musi wykazywać w toku postępowania, że naruszenie przepisów miało charakter „rażący”, co więcej poszkodowany nie musi w ramach tej podstawy prawnej udowadniać drobiazgowo, że w wyniku pozbawienia go wolności w ogóle doszło do powstania szkody po jego stronie.

Przemawia za tym zasada prokonstytucyjnej wykładni przepisów ustawowych, w tym wypadku uwzględniająca zasadę równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji RP) oraz zasadę, iż każdy bezprawnie pozbawiony wolności ma prawo do odszkodowania (art. 41 ust. 5 Konstytucji RP). Prokonstytucyjna wykładnia przepisów ustawy pozwoli także na realizację prawa do wynagrodzenia szkody, jaka została wyrządzona jednostce przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej (art. 77 ust.1 Konstytucji RP). Zapewni także realizację konstytucyjnej i konwencyjnej zasady ochrony prawnej dziecka.

Uchwała Sądu Najwyższego

Podstawę prawną zadośćuczynienia za niesłuszne umieszczenie nieletniego w schronisku dla nieletnich stanowią przepisy Kodeksu cywilnego o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną wydaniem niezgodnego z prawem prawomocnego orzeczenia, interpretowane w zgodzie z Konstytucją i Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Powyższa uchwała  została podjęta w odpowiedzi na pytanie prawne przedstawione Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowieniem z dnia 28 marca 2017 r., sygn. akt VI ACa 27/16:

„Czy wobec braku stosownej regulacji w ustawie z dnia 26 października 1982 roku o postępowaniu w sprawach nieletnich (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 1654), podstawę do zadośćuczynienia za niesłuszne umieszczenie nieletniego w schronisku dla nieletnich może stanowić art. 552 § 4 k.p.k. odpowiednio stosowany przez sąd cywilny?”

Sąd Apelacyjny przedstawiający zagadnienie prawne wskazał, że zgodnie z art. 552 § 4 k.p.k. odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę przysługuje każdemu podsądnemu w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania, natomiast ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich nie zawiera przepisów regulujących tę kwestię ani odesłania do kodeksu postępowania karnego. Podkreślił, że w obu przypadkach dochodzi do naruszenia wolności człowieka, zagwarantowanej przez Konstytucję także wobec osoby nieletniej (art. 41 ust. 5).

Sąd Najwyższy dostrzegł podobieństwo niesłusznego tymczasowego aresztowania i niesłusznego umieszczenia w ośrodku dla nieletnich.

Wskazał, że art. 552 § 4 k.p.k., jest uznawany za zgodny z art. 77 ust. 1 Konstytucji, według którego każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ta regulacja harmonizuje także z art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Dlatego jest zapewniony odpowiedni standard ochrony.
Sąd Najwyższy stwierdził, że przepisy kodeksu cywilnego, które są właściwe w kwestiach zadośćuczynienia, zapewnią taką samą ochronę, jeśli będą interpretowane w zgodzie z Konstytucją i wskazaną Konwencją.

 

 

[1] Art. 552. § 1.  Oskarżonemu, który w wyniku wznowienia postępowania lub kasacji został uniewinniony lub skazany na łagodniejszą karę, służy od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, wynikłe z wykonania względem niego w całości lub w części kary, której nie powinien był ponieść.

§ 2.  Przepis § 1 stosuje się także, jeżeli po uchyleniu skazującego orzeczenia postępowanie umorzono wskutek okoliczności, których nie uwzględniono we wcześniejszym postępowaniu.

§ 3. Prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia powstaje również w związku z zastosowaniem środka zabezpieczającego w warunkach określonych w § 1 i 2.

§ 4. Odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługuje również w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania.

 

 

Bezpośrednie stosowanie Konstytucji w sferze prawa karnego

Data: 2017-12-09

„Chciałbym, byśmy patrzyli jako prawnicy i sędziowie na problem bezpośredniego stosowania Konstytucji bez aspektu politycznego. Takie powinno być prawnicze rozumowanie. Wtedy będziemy w swoich ocenach bardziej sędziowscy i prawniczy, jeśli nie damy się ponieść uniesieniom chwili. Jeżeli tak będziemy patrzyli na bezpośrednie stosowanie Konstytucji, to unikniemy tego uwikłania, które dało się słyszeć w pani głosie…”

Stanisław Zabłocki

Celem panelu była dogmatyczna analiza dopuszczalności bezpośredniego stosowania Konstytucji RP w sprawach karnych w oparciu o konkretne problemy, w szczególności w kontekście ostatnich zmian legislacyjnych.

W trakcie panelu poruszone zostały m.in. takie tematy, jak: dopuszczalność dowodów uzyskanych z naruszeniem prawa, konfiskata rozszerzona, zaskarżalność postanowienia o ekshumacji zwłok, dopuszczalność i zasady prowadzenia kontroli operacyjnej.

Argumenty przedstawione podczas dyskusji powinny posłużyć sędziom, prokuratorom i profesjonalnym pełnomocnikom podczas konkretnych spraw zawisłych przed sądami.

Panel miał także na celu zidentyfikowanie ewentualnych trudności i ograniczeń bezpośredniego stosowania Konstytucji RP.

W panelu udział wzięli:

  • Stanisław Zabłocki - prezes Izby Karnej Sądu Najwyższego, prof. dr hab.
  • Małgorzata Szeroczyńska - prokurator, doktor
  • Małgorzata Wąsek-Wiaderek - członek Biura Studiów i Analiz Sądu Najwyższego, dr hab.
  • Andrzej Sakowicz - profesor nadzwyczajny w Katedrze Prawa Karnego Uniwersytetu w Białymstoku, pracownik Biura Studiów i Analiz SN.

Prowadzącą panel była adw. Katarzyna Wiśniewska z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Stanisław Zabłocki - Prawo do obrony przez osobę nie posiadającą statusu podejrzanego

Sędzia Zabłocki wskazał, iż wykładnia prokonstytucyjna to postawa bardziej ofensywna niż prowadzenie zwykłej wykładni zgodnej z Konstytucją. Jest to bowiem postawa immanentnie zakładająca, że w procesie wykładni na każdym etapie dostrzega się współoddziaływanie Konstytucji w szczególności praw podmiotowych zapisanych w Konstytucji.

Konstytucji, która jest gwiazdą polarną czy aksjologicznym kompasem na każdym etapie prowadzonej wykładni.

Sędzia powołał się na profesorów: Kardasa i Gutowskiego mówiąc, iż chodzi o to, by każdy element interpretacji był nasączony konstytucyjną aksjologią.

Sędzia Zabłocki powołując się na uchwałę SN z 1991 r. wskazał, iż może nie być konstytucji pisanej, aktu prawnego nazywanego Konstytucją, a może być już w sędziach, sędziowskich umysłach coś, co nazwiemy konstytucyjnym myśleniem w kategorii gwarancji obywatelskich, praw i wolności człowieka i obywatela.

W omawianej uchwale SN stwierdził, iż nie wolno przesłuchiwać oskarżonego w jego własnej sprawie w charakterze świadka. Wynika to z istoty procesowych gwarancji przyznawanych oskarżonemu. Przecież w sytuacji kiedy świadek ma obowiązek składania zeznań, ponosi odpowiedzialność za fałszywe zeznania. Może więc odmówić odpowiedzi na poszczególne pytania, która mogłaby narazić go na odpowiedzialność karną. Każdy ma prawo do obrony w postaci składania zeznań nieprawdziwych, o ile nie popełnia innego przestępstwa - przestępstwa fałszywego oskarżenia innych osób. SN wskazał, iż zajęte tu stanowisko mogłoby nasuwać tu istotne wątpliwości, gdyby tylko stanąć na gruncie prawa karnego materialnego. Przy rozstrzyganiu tej kwestii nie można jednak pominąć przepisów prawa procesowego w zakresie prawa do obrony. Oprócz wyraźnie przewidzianych okoliczności należy również zaliczyć działanie w ramach uprawnień w przepisach ustaw wydanych na jej podstawie.

Również w uchwale z kwietnia 2007 r. na gruncie innego stanu prawnego że zawarte w art. 42 ust. 2 Konstytucji „każdy przeciwko komu” wcale nie muszą oznaczać że prawo do obrony przysługuje od fazy in personam, ale że słowa te można kierować do os podejrzanej - a więc i osobie faktycznie a nie tylko formalnie podejrzanej. Uchwałę SN z 2007 r. utrzymano dokładnie w tym samym tonie: nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań, kto umyślnie składa fałszywe zeznania w realizacji jego prawa do obrony.

Sędzia Zabłocki wskazał przypadek kasacji do SN wniesionej na korzyść przez Prokuratora Generalnego, który w kasacji postawił zarzut rażącego naruszenia art. 387 § 2 k.p.k. że wydano wyrok skazujący bez przeprowadzenia dowodów w sytuacji gdy okoliczności popełnienia przestępstwa z art. 233 § 1 k.k budziły wątpliwość, gdyż oskarżony działał w warunkach ustawowego kontratypu.

Ta linia orzecznicza była niezwykle silnie atakowana przez polityków - zawsze była dla nich niewygodna. Dlatego w uzasadnieniu projektu ustawy o Sądzie Najwyższym uchwalonej w lipcu 2017 r. (później zawetowanej przez Prezydenta) ta linia orzecznicza była pokazywana jako ta, która „nakazuje rozpędzić SN na cztery wiatry” z uwagi na to, że  „nie uwzględnia konfliktu między wartościami a obowiązującym prawem, co wywołuje poczucie niesprawiedliwości”. Tym samym, w ocenie krytyków, SN przyznał osobom zeznającym jako świadkom prawo do kłamstwa co może prowadzić do unicestwienia celów postępowania karnego.

Sędzia Zabłocki przeciwko takiej linii wykładni ostro protestował w Senacie i protestuje również dzisiaj.

Odwołanie się do art. 42 ust. 2 Konstytucji w tych dwóch uchwałach i licznych orzeczeniach, nie stanowi przyznania podmiotowego prawa do kłamstwa świadkowi, ale przyznanie prawa do obrony w takim stopniu w jakim to prawo do obrony ma przyznane podejrzany, gdy jest ustawiony w prawidłowej procesowo roli.

W marcu 2016 r. doszło do olbrzymiego przemodelowania art 233 k.k. dodając m.in. paragraf 1a.

W doktrynie (prof. Mozgawa) pojawiły się poglądy że tym samym straciła aktualność teza w uchwale z 2007 r. Odmiennie twierdzą: Witold Zontek, Adam Wojtaszczyk i Maria Szewczyk (w komentarzu pod red. prof. Zolla i Wróbla). De lege lata można bronić tezy, że wprowadzenie jednostki redakcyjnej art 233 § 1a k.k. nie mogło zmienić ocen dotyczących możliwości realizacji prawa do obrony przez tę grupę świadków, którzy powinni być przesłuchani we właściwej roli (tj. podejrzanego) i powinni mieć możliwość skorzystania z prawa do odmowy składania zeznań.

Sędzia Zabłocki wskazał, iż po pierwsze, terminy konstytucyjne mają swój autonomiczny charakter i w żaden sposób nie wolno ich wykładać poprzez ustawy zwykłe. Zwykła ustawa nie może przyciąć terminu konstytucyjnego, wydrążyć go z przynależnego elementu i pozbawić prawa do obrony wynikającego z art 42 ust 2 Konstytucji. Po drugie, terminy konstytucyjne i ratyfikowanych umów międzynarodowych nie mogą być tylko wykładane literalnie, ale na podstawie wszystkich metod wykładni z uwagi na fakt, iż operują tekstem syntetycznym. Wykładnia literalna jest o wiele bardziej zawodna.

To twierdzenie, które ma uzasadnić tezę, że doszło do przewrotu kopernikańskiego w zakresie prawa do obrony nie może być wywodzone tak jak to czynią projektodawcy i autorzy tego przepisu z tego że w art. 42 ust 2 Konstytucji nie jest pozytywnie zapisane, że w ramach prawa do obrony mieści się również tzw. prawo do podawania nieprawdziwej wersji wydarzeń przez podejrzanego instrumentalnie albo omyłkowo słuchanego w charakterze świadka.

To jest próba pokazania przez projektodawcę, że mamy pojęcie konstytucyjnego prawa do obrony wykładać w świetle zwykłych ustaw.

Wystarczy odwołać się do art. 42 ust 2 Konstytucji.

Przy właściwej analizie art. 233 § 1a k.k. przepis ten nie obejmuje świadka instrumentalnie albo przypadkowo przesłuchiwanego w tym charakterze, a który powinien być przez prokuratora przesłuchiwany w charakterze podejrzanego. Przepis ten obejmie już sytuację, gdy organy ścigania mają wiadomość, że członkowie rodziny osoby składającej fałszywe zeznania są zaangażowane w czyn zabroniony. Tutaj świadek nie korzysta z prawa do obrony, bo zeznaje nie w swojej sprawie. Przepis ten zatem nie jest całkowicie wydrążony ze swojej treści.

Małgorzata Szeroczyńska, Ocena znamion przestępstw w świetle Konstytucji

Prokurator wyraziła nadzieję, że sądy będą stosowały prokonstytucyjną wykładnię. Opisuje to na przykładzie:

W święta 2016 r. pada informacja, że tatuś nie żyje. Syn zeznaje, że tatuś wrócił pokrojony z imprezy. Faktycznie ślady lejącej się krwi od furtki. Rany na rękach, na wysokości ścian smugi krwi. Wcześniej syn wzywał pogotowie. Nie ma w domu matki. Zamknął matkę w domu, ale uciekła przez okno. W czasie oględzin proszę, żeby od razu przesłuchano syna w charakterze świadka pouczając w trybie art. 183 k.p.k. Oględziny trwają cały dzień. Wchodzimy do pokoju syna i okazuje się, że na jego łóżku olbrzymia plama krwi. Pod łóżkiem ubrania we krwi. Syn oficjalnie zatrzymany, przyznaje się. Dostaje zarzuty z art. 148 kk.

Postawiłam mu zarzut z art. 233 § 1a k.k. mając nadzieję że SO w Płocku zaprzeczy poglądowi prof. Mozgawy i dokona prokontytucyjnej wykładni tego przepisu odmawiając jego zastosowania.

Czy można uniewinnić człowieka na podstawie Konstytucji?

Doktor Szeroczyńska wskazała, że prokuratorzy nie mają przyzwyczajenia korzystania z Konstytucji ani z międzynarodowych umów międzynarodowych, a szkoda, bo warto takie rzeczy robić już w postępowaniu przygotowawczym. Wynika to z praktycznego podejścia do przepisu: że ustawa karna jest narzędziem pracy prokuratora.

Poddała w wątpliwość konstytucyjność art. 135 § 2 k.k. (publiczne znieważenie prezydenta) w kontekście wyrażonej w art. 32 ust. 1 Konstytucji zasady równości wobec prawa. Jednocześnie jednak pogratulowała prokuratorowi, który odważy się umorzyć takie postępowanie.

Wątpliwy konstytucyjnie jest również art. 45 prawa prasowego - czyn zabroniony polegający na wydawaniu dziennika lub czasopisma bez rejestracji. Trybunał Konstytucyjny uznał sankcje za zbyt surową, podnosząc, że prawo może wymagać rejestracji czasopism ale nie może stanowić sankcji karnej. Obecnie czyn stanowi wykroczenie. Czy aby na pewno wolność prasy i słowa wymaga żeby to było karane?

Prokurator zwróciła uwagę, że SN 10 lat temu orzekł, że prasa to są wszystkie publikacje periodyczne które są publiczne, a więc również te ukazujące się w Internecie. Zgodnie z tą definicją każdy bloger prowadzi prasę - każda strona urzędowa jest prasą, bo tam są informacje bieżące publikowane na pewno częściej niż raz do roku. Dopóki to było przestępstwo, można było umorzyć postępowanie z uwagi na znikomą społeczną szkodliwość czynu. Teraz jest to wykroczenie. A policjanci na pewno nie zastosują prokonstytucyjnej wykładni prawa. Jest to więc świetne narzędzie zrobienia komuś krzywdy. Wolność słowa każdego obywatela jest dużo wyżej niż obowiązek rejestracji.

Czy można skazać kogoś na podstawie Konstytucji?

Prokurator Szeroczyńska wskazała, że nie ma takiej możliwości.

Jednocześnie podała przykład art. 36 Konwencji Stambulskiej, który nakłada na Polskę obowiązek wprowadzenia przepisów karnych za stosunki seksualne bez zgody. Mamy art. 197 kk – tj. coś więcej niż stosunek seksualny bez zgody. Gdy kobieta zeznaje, że odbyła stosunek seksualny, którego nie chciała, to prokurator musi dopytać, w jaki sposób, w jakich okolicznościach. Mamy konwencję, która wymaga od państwa, żeby to było karane. Mamy pokrzywdzoną, która powinna mieć ochronę. Konstytucja jednak stanowi, że nie ma przestępstwa, jeżeli nie ma ustawy.

Posługując się przykładem przestępstwa z art. 257 kk (znieważenie grupy ludności z powodu pewnych konkretnych cech) prokurator zapytała, co z osobami należącymi do innych grup mniejszościowych - LGBT, niepełnosprawnych, czy wegan. Z jednej strony, nikt nie może być dyskryminowany w ochronie. Nie ma tutaj jednak przestępstwa z uwagi na brzmienie art. 42 ust. 1 Konstytucji. 

A ile razy Konstytucja pozwala karać człowieka?

Zasadę ne bis in idem wywodzi się z art. 2 i 45 ust. 1 Konstytucji. Przepisy ustaw pozwalają nas karać wielokrotnie w bardzo różnych sytuaacjach:

  • zbieg idealny przepisów karnoskarbowych i karnych
  • zbieg przepisów administracyjnych i karnych
  • zbieg wykroczeń i przestępstw

Wyrok TK z 1.12.2016 r. o zgodności art. 10 kodeksu wykroczeń z art. 2 i art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 4 ust. 1 Protokołu nr 7 EKPC i art. 14 ust. 7 MPPOiP jest niezrozumiały.

Można wyobrazić sobie sytuację wypadku samochodowego, w którym rannych jest kilka osób powyżej 7 dni i jedna powyżej. Dochodzi do skazania karnego. Przed sądem wykroczeniowym pokrzywdzona przynosi dodatkową dokumentację medyczną, z której wynika, że ma obrażenia powyżej dni 7. I sąd umarza postępowanie wykroczeniowe, przesyła sprawę do prokuratora o czyn przestępny. Prokurator pyta się, co ma zrobić. Przecież my już skazaliśmy za to przestępstwo. Pokrzywdzona zostaje na lodzie.

Dygresja na czasie: prezydent nie zawetował jednej z ustaw. Dzięki temu mamy asesorów, którzy już zaczynają sądzić. ETPC powiedział że nie są niezawiśli. Ustawodawca nie wyłączył ich od stosowania kary pozbawienia wolności. Czy asesor jest niezawisłym sędzią, który wyda wyrok i może skazać nawet na karę 12 lat pozbawienia wolności. Czy każdy taki wyrok należy skarżyć w świetle Konstytucji. Czy mamy tu niezawisłego sędziego. Czy należy każdy wyrok skarżyć czy tylko karę pozbawienia wolności, jeśli zostanie wymierzona?

Małgorzata Wąsek-Wiaderek, Wykreowanie środka zaskarżenia na skutek wydania wyroku TK w zakresie pominięcia ustawodawczego

Czy sąd może sięgając sam bezpośrednio do Konstytucji wykreować środek zaskarżenia?

Chodzi o sytuację gdy nie mamy przepisu ustawowego, nie substratu kontroli konstytucyjnej. Sytuacja, w której brak przepisu, brak regulacji jest sprzeczny z Konstytucją.

W odniesieniu do wyroku TK z dnia 8 października 2013 r. (K 30/11), stwierdzającego, że art. 81 § 1 k.p.k. „w zakresie, w jakim nie przewiduje sądowej kontroli zarządzenia prezesa sądu o odmowie wyznaczenia obrońcy z urzędu dla oskarżonego, który złożył wniosek w trybie art. 78 § 1 ustawy – Kodeks postępowania karnego, jest niezgodny z art. 42 ust. 2 w zw. z art. 45 ust. 1 i z art. 78 Konstytucji Rzeczypospolitej, SN pozostawił zażalenie bez rozpoznania (postanowienie z 14.11.2014 r., III KZ 86/14) SN wskazując, że nie jest to negatywny wyrok zakresowy. Nie rozstrzygnął bowiem o niekonstytucyjności treści normatywnej wyrażonej w przepisie, ale o niekonstytucyjności pominięcia treści normatywnej.

Postanowieniem z 27.10.2005 r., I KZP 37/05, SN stwierdził, że na postanowienie sądu o zamianie kary porządkowej grzywny na karę pozbawienia wolności (art. 50 § 3 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. - Prawo o ustroju sądów powszechnych, Dz. U. Nr 98, poz. 1070 ze zm.), wydane w postępowaniu toczącym się na podstawie przepisów Kodeksu postępowa-nia karnego, zażalenie nie przysługuje (art. 459 k.p.k. a contrario). 

Sprawa zapadła na kanwie wyroku TK (SK 24/06). SN wskazał, że stwierdzenie przez Trybunał Konstytucyjny konieczności istnienia takiego środka prawnego (i w konsekwencji niekonstytucyjności przepisu tego nieprzewidującego) jest niewystarczające do przyjęcia, że z chwilą utraty mocy obowiązującej art. 50 § 3 u.s.p. takie zażalenie będzie przysługiwać. Utrata mocy obowiązującej przepisu w wyniku orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mogłaby oznaczać ,,powstanie" prawa do wniesienia zażalenia jedynie w sytuacji, gdyby przepis ustawy wyłączał wniesienie zażalenia.

Czy bez wyroku TK sąd może samodzielnie bezpośrednio zastosować Konstytucję w sytuacji pominięcia ustawodawczego?

Dr hab. Małgorzata Wąsek-Wiaderek wskazała, że co do zasady bezpośrednio stosowanie Konstytucji nie może polegać na samodzielnym wykreowaniu środka zaskarżenia.

Wyjątki są dopuszczalne jedynie w razie oczywistej niekonstytucyjności przepisu ustawowego:

  • gdy dojdzie do obalenia przez TK domniemania zgodności z Konstytucją pominięcia ustawodawczego polegającego na niezapewnieniu środka zaskarżenia
  • gdy przepis ustawy i Konstytucji dotyczy tej samej materii i są ze sobą sprzeczne przy założeniu, że norma Konstytucji jest na tyle skonkretyzowana, że pozwala na jej samodzielne zastosowanie
  • gdy TK stwierdzi niekonstytucyjność określonej normy prawnej w przepisie tożsamym który nie był objęty orzeczeniem
  • gdy wynika to z utrwalonego orzecznictwa TK

Nie wszystkie wyjątki dadzą się zastosować do braku środka zaskarżenia.

Jednoznaczna jest sytuacja gdy brak uregulowania zażalenia stoi w oczywistej sprzeczności z przewidzianą drogą sądową w Konstytucji. Gdyby ustawodawca zrezygnował z kontroli sądowej zatrzymania (usuwając art 246 kpk), wtedy sięgnęlibyśmy do art. 41 ust. 2 Konstytucji. Norma konstytucyjna jest na tyle skonkretyzowana, że pozwala na jej samoistne stosowanie.

Wyjątek znajdzie zastosowanie, gdy TK stwierdza niekonstytucyjność określonej normy prawnej z uwagi na brak środka zaskarżenia , a jednocześnie dla bardzo podobnej sytuacji ustawodawca nie wprowadza środka zaskarżenia i jego brak nie zostaje stwierdzony orzeczeniem TK.

Może dojść też do sytuacji, gdy są dwa przepisy: jeden, który był przedmiotem orzeczenia TK (który stwierdził jego niezgodność z Konstytucją) a drugi o bliźniaczej treści dalej tkwi w systemie prawa i nie został usunięty. 

Dr hab. Małgorzata Wąsek-Wiaderek zaleca ostrożność w tego typu zabiegach, bacząc by sąd nie wchodził w rolę ustawodawcy, tam gdzie ten ostatni wyraźnie nie przewidział środka zaskarżenia.

Sądy powszechne wywodzą te środki wprost z Konstytucji. Takim znamiennym orzeczeniem jest postanowienie SN III KZ 45/16 z 5.9.2016 r. po wyr TK z 26.10.2010 r., SK 33/12 - w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości zaskarżenia postanowienia w przedmiocie kosztów nieopłaconej przez strony pomocy prawnej udzielonej z urzędu, zasądzonych po raz pierwszy przez sąd odwoławczy, jest niezgodny z art. 78 w związku z art. 45 ust. 1 Konstytucji.

Tam trzeba było wykreować jakąś właściwość - SN sobie doskonale poradził, nie ma problemu z bezpośrednim stosowaniem Konstytucji - drogą analogii wskazano, iż jest to instancja pozioma - zażalenie do sądu apelacyjnego w innym składzie.

Konkludując wskazała, iż bezpośrednie kreowanie w oparciu o Konstytucję środka prawnego wcale nie jest takie łatwe i może doprowadzić do chaosu.

Profesor Andrzej Sakowicz - konfiskata rozszerzona z perspektywy Konstytucji

Profesor Sakowicz omówił nowelizację Kodeksu karnego w zakresie konfiskaty rozszerzonej, wskazując, iż nowela ta nie jest przykładem że każda zmiana jest dobra. Zauważył również, że art 8 ust. 2 Konstytucji nie jest normą pustą i daje możliwość bezpośredniego stosowania Konstytucji i odstąpienia od zastosowania normy pustej

Problemy z perspektywy Konstytucji i umów międzynarodowych (art. 91 ust 3 Konstytucji):

W zakresie przepadku przedsiębiorstwa (art. 44a k.k.) prof. Sakowicz wskazał, że ten przepis pozwala bardzo szeroko na stosowanie instytucji przepadku przedsiębiorstwa w oderwaniu od katalogu przestępstw. Jedynym kryterium jest korzyść o znacznej wartości.

Jeżeli chodzi o przepadek określonego przedsiębiorstwa służącego do popełnienia przestępstwa lub ukrycia osiągniętej z niego korzyści, to trudno uznać by te rozwiązania normatywne były precyzyjne, pomimo że stanowią daleko idącą ingerencję w prawo własności (art 64 Konstytucji). Powinny być w związku z tym bardzo wąsko interpretowane, precyzyjne i ograniczone do sytuacji niezmiernie koniecznych.

Niepokój budzi art 45 § 2 i 3 kk , tj. poszerzona konstrukcja konfiskaty rozszerzonej - tu się pojawia możliwość orzeczenia przepadku, reakcji prawnokarnej oderwanej całkowicie od czynu na gruncie ustawy zwykłej. Standard dyrektywy nie jest zgodny z art. 64 ust.1  Konstytucji - w tym zakresie należałoby wprowadzić odrębne regulacje, uwzględnić regulacje podatkowe.

Zgodnie z art. 42 ust. 1 Konstytucji niedozwolone jest stosowanie środka reakcji w oderwaniu od czynu. W ocenie profesora Sakowicza powyższe rozwiązanie jest więc sprzeczne z art. 64 ust. 1 Konstytucji i art 1 Protokołu 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Głos zabrała również profesor Barbara Nita-Światłowska.

Wskazała, iż  norma Konstytucji odnosi się również do prokuratorów i że sama nie sformułowałaby zarzutu sprzecznego z Konstytucją. Przenoszenie ciężaru stosowania bezpośredniego Konstytucji na sądy albo na sąd ostatniej instancji albo Sąd Najwyższy jest założeniem ryzykownym. Nie sposób przewidzieć co się stanie w toku rozpoznawaniem sprawy. Mogą sądy wystąpić z pytaniem prawnym do TK. Czy to sąd w wyniku pytania prawnego czy inne podmioty uprawnione (Minister Sprawiedliwości) wystąpi z pytaniem prawnym i uzyska rozstrzygnięcie: zgodność kwestionowanego przepisu z Konstytucją. Orzeczenie TK jest ostateczne. Co ma zrobić sąd w takiej sytuacji? Oczekiwanie, że to ktoś za nas w wyższej instancji zdecyduje co zrobić z tym przepisem jest bardzo ryzykownym posunięciem.

Profesor Nita-Światłowska podkreśliła, że bezpośrednie stosowanie Konstytucji do konstruowania przepisu którego nie ma jest bardzo ryzykowne. Podała przykład wtórnej niekonstytucyjności: przepis takiej samej treści powielony w ustawie pomimo uznania za niezgodny z Konstytucją jego odpowiednika. Wcześniej TK zawsze rozpoznawał wtórnie taki sam przepis: to wskazuje na konieczność bardzo dużej ostrożności przy konstruowaniu brakującego uregulowania.

Koniecznym w ocenie profesor Nity-Światłowskiej jest przejrzenie przez sądy orzeczeń TK w kierunku pozytywnym. Do tej pory nikt tego nie zrobił.

Dr Barbara Grabowska-Moroz wskazała, iż równolegle do panelu na twitterze toczy się dyskusja, w czasie której padło stwierdzenie, że Konstytucja nie służy do chronienia przestępców?

Prokurator Małgorzata Szeroczyńska przypomniała, że szuka rozwiązania, jak skazać, żeby pomóc pokrzywdzonemu. Szuka tego w oparciu o inne normy ustawowe poprzez objęcie ściganiem prywatnoskargowym, a nie szukając innej odpowiedzialności w oparciu o Konstytucję. 

Zdaniem prokurator Szeroczyńskiej prokurator jest zobowiązany do bezpośredniego stosowania Konstytucji. Sama stosuje tak Konstytucję, że nikt by tego nie zauważył. Najzwyczajniej nie postawiłaby zarzutu w razie niezgodności przepisu ustawowego z Konstytucją. Odnosząc się do zarzutu z art. 233 § 1a k.k. zapowiedziała, że jeśli sąd skaże na tej podstawie, to sama napisze apelację na korzyść oskarżonego.

Na koniec zadała pytania.

  • Co zrobić z orzeczeniami TK, które budzą wątpliwości konstytucyjne?
  • Czy mamy w sobie gotowość by uznać je za niezgodne z Konstytucją?

Sędzia Stanisław Zabłocki przypomniał, że już w podręczniku do metodyki pracy sędziego pisał o bezpośrednim stosowaniu Konstytucji. Zwykło się wszystko upolityczniać. Ta sytuacja stawia nas w obliczu nowych wyzwań. Sędzia Zabłocki chciałby, byśmy patrzyli jako prawnicy i sędziowie na problem bezpośredniego stosowania Konstytucji bez aspektu politycznego. Takie powinno być prawnicze rozumowanie. Wtedy będziemy w swoich ocenach bardziej sędziowscy i prawniczy, jeśli nie damy się ponieść uniesieniom chwili. Jeżeli tak będziemy patrzyli na bezpośrednie stosowanie Konstytucji, to unikniemy tego uwikłania, które dało się słyszeć w głosie osoby zadającej pytanie.

Sędzia Zabłocki przypomniał, że nie mówił, że Konstytucja daje podmiotowe prawo do kłamstwa komukolwiek: świadkowi czy oskarżonemu. Konstytucja nie jest po to żeby chronić przestępców. Konstytucja jest po to, aby polskim obywatelom dawać prawo do obrony i o tym prawie podmiotowym tutaj toczy się dyskusja. Mówiąc o tym, że Konstytucja nie chroni przestępców należałoby wydrążyć prawo do obrony nie tylko z tego aspektu ale również z aspektu prawa do mówienia nieprawdy przez oskarżonego czy podejrzanego. Nie ma takiego przepisu w Konstytucji a nikt nie ma cienia wątpliwości, że ten aspekt zachowania osoby podejrzanej mieści się w aspekcie art. 42 ust. 2 Konstytucji, podobnie jak aspekt przesłuchiwania świadka instrumentalnie co może być efektem taktyki procesowej.

Podsumowując adw. Katarzyna Wiśniewska przypomniała, że sędziowie powinni myśleć w kategoriach praw i wolności obywatelskich. Co do zaś bezpośredniego stosowania Konstytucji, to nie powinniśmy myśleć że ktoś zrobi coś za nas. 

Gwarancje procesowe oskarżonego i respektowanie zasady równości broni w modelu postępowania przyjętym w nowelizacji procedury karnej

Data: 2017-12-08

„Stoimy w takim momencie ustrojowym, że każdy z nas może stać się obywatelem K. z „Procesu” Franza Kafki”

Celem panelu była analiza aktualnych (w świetle nowelizacji procedury karnej oraz jej kolejnych zmian), gwarancji procesowych oskarżonego, ze szczególnym uwzględnieniem prawa do obrony i prawa dostępu do pomocy prawnej.

Uczestnicy panelu rozważali znaczenie zasady równości broni w modelu postępowania karnego przyjętym po nowelizacji Kodeksu postępowania karnego, jej zagrożenia i ich skutki. Uczestnicy próbowali m. in. znaleźć odpowiedź na pytania, jaka jest pozycja oskarżonego i oskarżyciela po zmianach, jakie istnieją w związku z tym zagrożenia dla rzetelnego procesu sądowego, prawa do obrony czy też dostępu do sądu, czy zasada równości broni może w pewnych przypadkach doznawać ograniczeń.

W panelu udział wzięli:

Jacek Dubois, adwokat, obrońca w wielu głośnych procesach karnych, wiceprzewodniczący Trybunału Stanu.

Krzysztof Parchimowicz, prokurator byłej Prokuratury Generalnej, przeniesiony od 9 marca 2016 roku na stanowisko prokuratora prokuratury rejonowej, prezes Stowarzyszenia Lex Super Omnia.

Dariusz Świecki, Sędzia Sądu Najwyższego w Izbie Karnej, przewodniczący I Wydziału Zagadnień Prawnych, dr hab., profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Panel poprowadziła Ewa Ivanova, dziennikarka Gazety Wyborczej.

Relacja na gorąco:

Prowadząca panel Ewa Ivanova zwróciła uwagę, iż dzisiaj są przegłosowywane ustawy, które będą miały dotkliwy wpływ na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Dlatego trudno w czasie dyskusji abstrahować od sytuacji związanej z sądami.

Mecenas Jacek Dubois podkreślił, że Konstytucja stanie się ostatnim ratunkiem sądu, żeby prawo było respektowane. Powołał się na wyrażane w myśli Heraklita, Platona i Hegla założenie, że przed sądem niezawisłym dochodzi się do prawdy. Nowe prawo o prokuraturze pozwoliło na ręczne sterowanie, możliwość ingerencji w poszczególne sprawy oraz na wyłączenie odpowiedzialności dyscyplinarnej w przypadku działania w interesie społecznym.

Wprowadzając art. 168a k.p.k. władza naruszając prawo zaczęła wdzierać się w naszą prywatność używając niedozwolonych prowokacji. Kusi i jeśli ktoś pokusie ulegnie, to władza może z takich dowodów korzystać. Sądy nie są bezradne, bo mają wielkiego pomocnika w postaci Konstytucji. Przywołać tu należy wspaniały wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.

Mecenas Dubois stwierdził, że wszystkie te projekty zmiany prawa procesowego służą temu, żeby tego człowieka trzymać w zamrażalce, eliminować z normalnego życia. Ktoś może być wiecznym podejrzanym, oskarżonym. Prokurator może postawić zarzut, który praktycznie jest poza kontrolą. Czy nie powinna być kontrola postanowienia o przedstawieniu zarzutów? Czy nie powinno być na to zażalenie do sądu, który skontrolowałby, czy istnieją podstawy, by kogoś nazywać podejrzanym?

W ocenie Jacka Dubois to nie jest żadna nowelizacja. To jest jak bumerang z turbodoładowaniem: to co dobre skończyło się, a wróciliśmy do starego modelu inkwizycji.

Prokurator Krzysztof Parchimowicz mówił o zaleceniach i instrumentach międzynarodowych określających standardy niezależności prokuratorów. Bezstronny prokurator publiczny jako gwarancja rzetelnego procesu. Pozornie nie powinniśmy mieć wątpliwości co do bezstronności prokuratora: kieruje się przepisami prawa, nie jest związany z żadną ze stron.

Niezależność prokuratora jest czymś innym niż niezawisłość sędziego. Najważniejszym elementem prokuratury jest niezależność od organów władzy. Wszelkie zalecenia rządu kierowane do prokuratorów: transparentne, publikowane, powszechnie dostępne i zamieszczane w aktach postępowania. Prokurator Parchimowicz przypomniał, że aktualnie Komisja Wenecka pracuje nad raportem dotyczącym polskiej prokuratury.

Ewa Ivanova spytała ostatniego panelistę, czy sędziowie mają też poczucie pewne zagrożenia? Czy wiedzą o tym, że są ostatnią gwarancją?

Sędzia Dariusz Świecki zwrócił uwagę na to, że rola sądu jest jasno określona w Konstytucji. Mówi o niej art. 45 wskazując standardy wymierzania sprawiedliwości. Niezawisłość sędziego - obawa czy jej brak, że będzie postępował zgodnie ze swoim sumieniem - jest istotna dla komfortu pracy. Kontestowanie decyzji wkalkulowanie jest w zawód sędziego. Atmosfera wokół sądów nie sprzyja komfortowi pracy. To jest czas próby dla każdego sędziego z punktu widzenia, jak będzie te obowiązki wykonywał.

Nowe przepisy zaburzają zasadę równości stron. Sędzia Świecki podał trzy przykłady. Po pierwsze, przepis ograniczający swobodę wyłączania jawności rozprawy pod warunkiem braku sprzeciwu prokuratora, który wiąże sąd. Po drugie, sąd wiąże wniosek oskarżyciela o zwrot sprawy do postępowania przygotowawczego, które będzie się toczyło w sposób niekontrolowany przez sąd. Nie ma przy tym limitu trwania postępowania przygotowawczego. Będzie trwało aż do przedawnienia karalności czynu. Ogranicza to oskarżonego - uniemożliwia mu uwolnienie się od zarzutów. Po trzecie, kwestia dopuszczenia nielegalnych dowodów z art. 168a k.p.k.

Nowela z 1.7.2015 r. zwiększała kontradyktoryjność w modelu mieszanym. Głównym celem tej reformy było jednak zwiększenie aktywności procesowej oskarżyciela publicznego. By był zainteresowany popieraniem aktu oskarżenia. By nie spoczywało to tylko na sądzie. Bezstronność sądu to nie tylko wewnętrzne uczucie - przekonanie sędziego, ale przejaw bezstronności zewnętrznej. Obecnie w procedurze karnej - oskarżony nie zna okoliczności, na które dowody zostaną przeprowadzone, choć sam musi składać wnioski dowodowe ze sformułowaniem tezy. W ten sposób oskarżyciel może zgłaszać dowód nieprzydatny.

Czy tak naprawdę w ogóle zasada równości broni istnieje w procesie karnym?

Adwokat Jacek Dubois zaznaczył, że kwestia równości broni najbardziej zachwiana jest w postępowaniu przygotowawczym w płaszczyźnie przepisów i praktyki. Szereg gwarancji ustawowych nie jest stosowany: kwestia kontaktu z adwokatem, który powinien być na żądanie w każdej chwili. W praktyce klienci nie są instruowani, a prośba o kontakt jest odkładana. Kontakt z zatrzymanym w praktyce napotyka na mur niemożności. Nie ma funkcjonariuszy, który wpuści adwokata. Nie można wejść do komisariatu. Nie dochodzi do kontaktu. W prokuraturze zdarzały się sytuacje uniemożliwiania kontaktu obrońcy z osobą podejrzaną przez prowadzącego postępowanie. Mecenas Dubosi podkreślił, że duża część skazań zapada na podstawie pierwszych przesłuchań. Aktualne techniki przesłuchań oparte są na wzorze FBI - za pośrednictwem metod psychologicznych osoba przesłuchiwana uznawała, że powinna się przyznać, że będzie to dla niej korzystne.

Utrudniony jest również dostęp do akt, zwłaszcza przy zastosowaniu tymczasowego aresztowania nie ma dostępu do wszystkich dowodów. „Praktyka jest taka, że stykamy się z prokuratorem, który mówi, że bardzo chętnie by wszystko pokazał, ale nie ma. Sąd bez zgody prokuratora nie przekaże akt. Między istnieniem przepisu a jego realnym wykonaniem okres kilku dni czy tygodni. To powoduje, że nie ma równości broni”.

Zdaniem mecenasa Dubois adwokat ma prawo prowadzić kontrpostępowanie. Tymczasem adwokat obawia się nawiązać kontakt ze źródłem dowodowym, bojąc się popełnić czyn zabroniony. Nie ma rozróżnienia rozmowy w celu uzasadnienia tezy dowodowej a wpływaniem na świadka (art. 239 k.k.). Ustawodawca powinien zapewnić, żeby obrońca mógł w sposób godny i normalny formułować i weryfikować tezy dowodowe.

Ograniczenia wynikają z braku zaufania do sądu.

Mecenas Dubois miał do czynienia z następującą sytuacją. Złożył wniosek, że chce wziąć udział w postępowaniu dowodowym. Prokurator zapytał: w jakich konkretnie? We wszystkich, odpowiedział mecenas. W jakich? W takich jakie prokurator przeprowadzi. Tzn. w jakich?

Wskazał również na utrudniony kontakt z prokuratorem. Jego zdaniem nowelizacja powinna nakładać obowiązek na prokuratora zajęcia stanowiska. Powinna istnieć możliwość zawarcia ugody przedprocesowej z gwarancją skutku. Nie ma też wymogu prokuratorskiego honoru. Spotkał się z sytuacjami, gdy pomimo umówienia się z prokuratorem na 387 - inny prokurator przychodzi i mówi, że nie wyraża zgody, bo nie jest związany oświadczeniem poprzednika. Jak to się ma do praw i gwarancji oskarżonego, który przekazał stanowisko w sprawie i nie ma żadnych gwarancji? Powinna być forma ugody albo niezmienności stanowiska, które zostanie zajęte.

Czy równość broni zależy od modelu postępowania?

Mecenas Dubois zwrócił uwagę na fakt, iż bardzo często przed sądem potwierdza się dowód przeprowadzony a świadek zasłania się niepamięcią. Jedynym dowodem na to co zostało przeprowadzone w prokuraturze są zeznania składane jednorazowo przed prokuratorem.  

Prokurator Parchimowicz stanął na stanowisku, że prokurator musi mieć gwarancje pozwalające mu odwlekać moment aktywnego udziału drugiej strony. Musi mieć swobodę zanim postawi zarzuty. Musi mieć możność odroczenia tego momentu. To jest ostrożność dyktowana możliwymi zachowaniami podejrzanego.

W ocenie sędziego Świeckiego model inkwizycyjny zakłada reprodukcję dowodów: najpierw przeprowadza je prokurator, a potem sąd. Przesłuchanie świadka, w którym oskarżony nie uczestniczy. Jak zweryfikować? Model pośredniości - oparcie na protokole. W tym modelu szansa oskarżonego wykazania niewiarygodności świadka jest o wiele mniejsza.

Rola prokuratora jest bardzo trudna z uwagi na to, że pełni jednocześnie trzy role: organu ścigania, oskarżyciela publicznego, a na koniec rzecznika interesu publicznego i musi być obiektywny. Ma być zainteresowany skazaniem a jednocześnie przeprowadzić dowody na korzyść. Czy rzeczywiście ten model jest prawidłowy? Czy nie czas zreformować prokuraturę i zmienić te zadania? Czy prokurator nie powinien być tylko oskarżycielem? Jeżeli prokurator prowadzi śledztwo i styka się z dowodami to przed sądem trudno mu zachować obiektywizm. On prowadzi je pod określonym kątem. Modelowo rola prokuratora powoduje, że często nie radzi sobie z tym.

Inwigilacja. Kontrole operacyjne bez kontroli sądu.

Mecenas Jacek Dubois wskazał, że gwarancją jest tok myślenia, którą poszedł Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Gdy ktoś wkracza w sferę wolności obywatelskich, Konstytucja jest najwyższą ochroną. Nie możemy być pozbawieni wolności mocą ustawowych rozwiązań.

W ocenie prokuratora Parchimowicza art. 168b k.p.k. byłby do przyjęcia gdyby nie to, że prokurator przez zgodę następczą może wprowadzić do procesu karnego również zdarzenia obejmujące występki nie objęte katalogiem występków, o które występuje się o zgodę.

Sędzia Świecki odnosząc się do art 168b k.p.k. podniósł, iż po pierwsze, wyłączono kontrolę sądową, a decyzję podejmuje jedynie prokurator. Po drugie, nie ma żadnych terminów. Po trzecie, nie wiadomo czy wykładnia literalna innego przestępstwa ściganego z urzędu dotyczącego każdego przestępstwa czy tylko przestępstwa z katalogu, co do którego może zostać uzyskana zgoda pierwotna.

Istnieje również wątpliwość, co do formy procesowej decyzji prokuratora w tym zakresie. Jeśli to postanowienie, to przysługiwałoby zażalenie do sądu. W doktrynie istnieje pogląd, że nie trzeba sięgać do rozproszonej kontroli konstytucyjności, a wystarczy dokonać prawidłowej wykładni literalnej przepisu.

Na koniec redaktor Ivanova wskazała, iż  znajdujemy się w takim momencie, że obywatel, który trafi w tryby wymiaru sprawiedliwości znajdzie się w sytuacji jak obywatel K. z „Procesu” Franza Kafki nie jest przesadzone. Miejmy nadzieję, że osoby, które strzegą Konstytucji, staną po stronie obywateli. 

RPO: Czynności dowodowe w postępowaniu przygotowawczym powinny być obowiązkowo nagrywane

Data: 2017-12-05

W nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji w zakresie rejestracji przebiegu czynności dowodowych dokonywanych w toku postępowania przygotowawczego Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że kwestia ta była przedmiotem dyskusji podczas organizowanych przez Rzecznika spotkań regionalnych na początku listopada br. Konkluzje tych debat jednoznacznie wskazują na zasadność utrwalania dźwięku podczas przesłuchań prowadzonych przez prokuratora lub Policję.

Głównym argumentem przemawiającym za rejestracją czynności procesowych jest konieczność zapewnienia większej dbałości o dochowanie wszelkich wymaganych prawem procedur oraz większego poszanowania praw procesowych podejrzanego. Rejestracja dźwięku stanowiłaby istotny element gwarancyjny dla osoby przesłuchiwanej i to niezależnie od jej statusu – podejrzanego lub świadka. Utrwalenie czynności procesowej eliminowałoby podejrzenia o wywieranie przez prowadzącego nacisku lub zadawanie tendencyjnych pytań oraz zapobiegłoby ewentualnym zarzutom o niewłaściwe zachowanie lub traktowanie przesłuchiwanego.

Rzecznik zauważył, że o ile w przypadku przesłuchania nagrywanie dźwięku jest wystarczające, to w przypadku niektórych czynności dowodowych wymagających sporządzenia protokołu (np. oględzin lub eksperymentu procesowego) dla możliwości pełnego odtworzenia jej przebiegu konieczne byłoby rejestrowanie zarówno dźwięku, jak i obrazu.

Obecnie obowiązujący system nagrywania czynności protokołowanych w postępowaniu przygotowawczym przewidziany w art. 147 § 1 k.p.k., ze względu na swą fakultatywność, nie jest wystarczający do pełnienia funkcji gwarancyjnej. Zasadne wydaje się zatem wprowadzenie obligatoryjnego nagrywania fonicznego czynności protokołowanych lub obrazu i dźwięku w przypadku niektórych czynności dowodowych.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie zainicjowania odpowiednich zmian legislacyjnych i poinformowanie o zajętym stanowisku w tej materii.

RPO: Czas usunąć żebractwo z kodeksu wykroczeń

Data: 2017-12-04

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problematyka prawa wykroczeń oraz coraz bardziej wyraźna potrzeba reformy tej dziedziny prawa.

W Kodeksie wykroczeń odnaleźć można szereg typów czynów, których penalizacja w obecnych realiach społeczno-gospodarczych, wydaje się być co najmniej nieuzasadniona. Dobitnym przykładem tego stanu rzeczy jest wykroczenie ujęte w art. 58 § 1 k.w., penalizujące tzw. żebractwo.

Powyższy przepis został wprowadzony do polskiego porządku prawnego wraz z wejściem w życie Kodeksu wykroczeń w 1971 r. i od tego czasu nie był nigdy nowelizowany. Rzecznik zauważa, że o ile Konstytucja z 1952 r. stanowiła, że praca jest prawem, obowiązkiem i sprawą honoru każdego obywatela, o tyle w obecnie obowiązującej Konstytucji RP, brak jest postanowień wprowadzających obowiązek świadczenia pracy przez każdą jednostkę. Zdaniem Rzecznika poddanie żebractwa bezpośrednio szeroko pojętemu reżimowi karnemu  pozostaje pod znakiem zapytania zwłaszcza, że przedmiotowa materia nie została poprzedzona chociażby próbą rozwiązania za pomocą innych mechanizmów prawnych. Po instrumenty z zakresu prawa karnego ustawodawca powinien sięgać bowiem w celu rozwiązania określonego problemu społecznego tylko wtedy, gdy inne mechanizmy prawne się nie sprawdziły.

Rzecznik zauważa również, że znamiona wykroczenia z art. 58 § 1 k.w. mają charakter wyjątkowo nieostry, co uniemożliwia precyzyjne i pełne zrekonstruowanie normy prawnokarnej. Ogólna zasada jasności i określoności prawa ustanawia nakaz tworzenia dostatecznie określonych przepisów z zakresu prawa karnego. Wprowadza ona bowiem wymóg projektowania przepisów karnych w sposób możliwie precyzyjny i jednoznaczny. Penalizacja żebractwa stanowi nieproporcjonalną do jego ciężaru ingerencję w prawa i wolności jednostki. Wątpliwa jest skuteczność tego środka dla osiągnięcia domniemanych celów tego przepisu, jakimi są zapobieganie nieaktywności zawodowej czy też zapewnienie porządku i spokoju społecznego.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o zainicjowanie odpowiednich kroków zmierzających ku zmianie obecnego stanu prawnego, poprzez usunięcie art. 58 § 1 k.w. z polskiego porządku prawnego.

Z kim może rozmawiać tymczasowo aresztowany? RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie niejasnych przepisów regulujących kwestię rozmów telefonicznych

Data: 2017-11-27

Przeprowadzona w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich analiza przepisów rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie regulaminu organizacyjnoporządkowego wykonywania tymczasowego aresztowania (dalej: regulamin lub rozporządzenie), wykazała niezgodność zamieszczonego tam § 25 ust. 1 pkt 2 z regulacją art. 217c § 1 pkt 1 Kodeksu karnego wykonawczego.

W świetle tego przepisu k.k.w. tymczasowo aresztowany może korzystać z aparatu telefonicznego na zasadach określonych w regulaminie organizacyjno-porządkowym wykonywania tymczasowego aresztowania, za zgodą organu do którego dyspozycji pozostaje. Przepisy k.k.w. nie ograniczają kręgu podmiotów, z którymi tymczasowo aresztowany może porozumiewać się za pośrednictwem telefonu. Ograniczenia tego może dokonać jedynie organ dysponujący w przypadku konieczności zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania. Natomiast przepis § 25 ust. 1 pkt 2 regulaminu stanowi, że organ dysponujący wydaje zarządzenie o zgodzie na korzystanie przez tymczasowo aresztowanego z aparatu telefonicznego, w szczególnie uzasadnionych przypadkach, w celu porozumiewania się z osobą najbliższą. W konsekwencji rozporządzenie jest niezgodne z k.k.w., gdyż wprowadza ograniczenia większe, niż te wynikające z ustawy.

Prawo do rozmów telefonicznych z rodziną i znajomymi mieści się w zakresie konstytucyjnego prawa do ochrony prawnej życia prywatnego i rodzinnego. Konstytucja stanowi też, że ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Zatem ograniczenie kręgu osób, z którymi tymczasowo aresztowany może za zgodą organu dysponującego porozumiewać się za pomocą aparatu telefonicznego, może nastąpić jedynie w ustawie.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o podjęcie niezbędnych działań legislacyjnych w celu uregulowania przedstawionej sprawy w sposób zgodny z Konstytucją.

Czy tajemnica zawodowa doradców podatkowych, radców prawnych i adwokatów zostanie ograniczona?

Data: 2017-11-17

Z doniesień medialnych wynika, że w resorcie finansów trwają prace koncepcyjne nad przepisami zobowiązującymi doradców podatkowych, radców prawnych i adwokatów do udzielania fiskusowi informacji o podejrzanych schematach optymalizacyjnych swoich klientów.

Spowodowane jest to koniecznością wdrożenia do polskiego prawa zmian w dyrektywie unijnej w sprawie obowiązkowej automatycznej wymiany informacji w dziedzinie opodatkowania (2011/16/UE). Ma ona na celu uszczelnienie systemu podatkowego i wprowadzenie narzędzi, które będą zabezpieczać właściwe wpływy budżetowe w państwach UE.

W tym kontekście zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich budzą, rozważane przez resort finansów, propozycje ingerencji w tajemnicę zawodową osób wykonujących zawody zaufania publicznego.

Przepisy regulujące funkcjonowanie poszczególnych zawodów zaufania publicznego traktują tajemnicę zawodową jako obowiązek ciążący na przedstawicielach tych zawodów, nie zaś jako ich prawo. Obowiązek zachowania tajemnicy przez doradców podatkowych, radców prawnych i adwokatów jest także elementem ich etyki zawodowej. Sankcją za naruszenie tego obowiązku ustawowego jest odpowiedzialność cywilnoprawna, a także sankcja karna – w przypadku wniosku pokrzywdzonego. Istnienie zatem obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej stanowi gwarancję poufności dla klienta.

Nie ulega wątpliwości, iż w interesie państwa leży tzw. „uszczelnianie systemu podatkowego” i zwiększanie wpływów do budżetu – co przekłada się na możliwość realizacji przez państwo innych jego funkcji. Jednak równie istotna jest ochrona osób powierzających poufne informacje przedstawicielowi zawodu zaufania publicznego.

Z tego względu plany resortu finansów budzą uzasadniony niepokój wśród przedstawicieli zawodów zaufania publicznego oraz osób poszukujących pomocy prawnej. Proponowane rozwiązania mogą bowiem naruszać gwarancje ochrony tajemnicy, które przewidują poszczególne procedury: w postępowaniu karnym, postepowaniu cywilnym, a także w postępowaniu administracyjnym.

Procedury te dają gwarancję ochrony tajemnicy zawodowej przed próbą uzyskania informacji powierzonych osobom wykonującym zawód zaufania publicznego przez ich klientów. Zachowanie tajemnicy zawodowej jest więc elementem prawidłowego funkcjonowania systemu ochrony prawnej w państwie demokratycznym. Dlatego treść ewentualnych rozwiązań normatywnych zwalniających z obowiązku zachowania tajemnicy zawodowej powinna być determinowana powinnością uwzględnienia istoty wartości objętych ochroną konstytucyjną – w szczególności zasady demokratycznego państwa prawnego, którego wymogiem jest istnienie niezależnego od organów władzy publicznej systemu pomocy prawnej.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o ponowne rozważenie zasadności wprowadzenia przedmiotowych zmian w tym kształcie, uwzględnienie przedstawionych argumentów oraz o zajęcie stanowiska w sprawie.

 

Stanisław Trociuk na temat konstytucyjnych podstaw procesu karnego

Data: 2017-10-12

Zastępca RPO Stanisław Trociuk wziął udział w II Śląskim Forum Karnoprocesowym, które 12 października 2017 r.  odbyło się na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego. To wydarzenie w ramach Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej pt. "Konstytucyjne podstawy procesu karnego".

Celem, jaki przyświeca organizatorom i uczestnikom tegorocznego spotkania jest analiza konstytucyjnych podstaw procesu karnego i ich wpływ na kształt procesu.

Inspiracją dla wyboru tematu konferencji stała się żywa dyskusja, jaka od kilkunastu miesięcy toczy się wśród prawników. W konsekwencji kolejnej, ubiegłorocznej zmiany przepisów kodeksu postępowania karnego, która po raz kolejny w krótkim czasie przemodelowała proces karny, wskazane wydaje się podjęcie dyskusji w kwestii konstytucyjnych podstaw procesu karnego oraz ich wpływu na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości w sprawach karnych. Przedstawiony temat konferencji pozwala na analizę regulacji karnoprocesowych przez pryzmat standardów konstytucyjnych oraz prezentację prokonstytucyjnej wykładni przepisów prawa karnego procesowego.

Honorowy patronat nad wydarzeniem objął m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.

Tekst wystąpienia Stanisława Trociuka

Zmiany wprowadzane w ostatnim czasie w obowiązującym prawie dotyczą tak kluczowych z punktu widzenia ochrony praw jednostki zagadnień jak zakres uprawnień przysługujących poszczególnym służbom w związku z zarządzaną kontrolą operacyjną oraz sięganiem przez te służby w sposób niejawny po dane telekomunikacyjne, modelu funkcjonowania prokuratury czy też pozyskiwania w postępowaniu karnym dowodów z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego. Wszystkie te zagadnienia, jako że bezpośrednio dotyczą sfery ochrony praw człowieka, stanowią przedmiot zainteresowania i oceny ze strony Rzecznika Praw Obywatelskich. Ocena ta jest dokonywana przede wszystkim z punktu widzenia dochowania przez polskie prawodawstwo standardów wynikających z Konstytucji RP oraz z Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Ocena ta, niestety, nie wypada pozytywnie, Rzecznik dostrzega bowiem szereg zagrożeń dla praw lub wolności człowieka, których źródłem jest obowiązujące prawodawstwo.

Ramy wystąpienia nie pozwalają na szczegółowe przedstawienie wszystkich zagadnień, które są przedmiotem zainteresowania Rzecznika. Stąd też jedynie w formie przykładu zwracam uwagę na ustawę z dnia 15 stycznia 2016 r. o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. poz. 147), na tle której ujawniły się problemy konstytucyjne dotyczące niejawnej ingerencji przez poszczególne służby w prawa podmiotowe jednostki. Ustawa ta miała służyć wykonaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 30 lipca 2014 r. (sygn. akt K 23/11). Jednak jej przepisy nie tylko nie realizują tego wyroku, lecz wręcz prowadzą do utrwalenia stanu naruszenia konstytucyjnych wolności lub praw człowieka oraz standardów wyznaczonych przez prawo międzynarodowe. Wątpliwości konstytucyjne, zwłaszcza w kontekście wspomnianego wyroku, budzą przepisy pozwalające poszczególnym służbom na pozyskiwanie danych telekomunikacyjnych, danych pocztowych oraz danych internetowych nie stanowiących treści przekazu, a także zezwalające na przetwarzanie tych danych bez wiedzy i zgody osoby, której dotyczą. Uprawnienia do ich pozyskiwania zostały przyznane poszczególnym służbom w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw albo w celu ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych lub ratowniczych.

Zastrzeżenia z punktu widzenia konstytucyjnego standardu ochrony prawa do prywatności wywołuje to, że cel pozyskiwania danych został określony zbyt szeroko (dane są pozyskiwane „w celu zapobiegania lub wykrywania przestępstw”). Tymczasem ograniczenie prawa do prywatności czy też uszczegółowionego jego komponentu w postaci wolności i tajemnicy komunikowania się, może nastąpić – jak stwierdza to Konstytucja – jedynie „w przypadkach określonych w ustawie.” Ustawa musi zatem zapewnić w tym zakresie odpowiednią precyzję i nie może odwoływać się do tak pojemnych katalogów jak ogólne pojęcie „przestępstwa”, musi wskazywać w każdym przypadku, jakie konkretne czyny zabronione uzasadniają niejawne pozyskiwanie danych o jednostce. Ta myśl znalazła swój wyraz w wyroku TSUE z dnia 4 kwietnia 2014 r. (C-293/12) dotyczącym retencji danych telekomunikacyjnych, w którym stwierdzono naruszenie wymogu proporcjonalności ingerencji w prawo do prywatności i prawo do ochrony danych osobowych.

Również wprowadzona tymi przepisami kontrola sądowa niejawnych czynności dotyczących pozyskiwania danych telekomunikacyjnych ma charakter pozorny. Sąd otrzymuje bowiem jedynie zbiorczą informację na temat pozyskanych przez służby danych. Sąd nie dysponuje natomiast żadnych efektywnym narzędziem pozwalającym na ochronę praw jednostki. Ustawodawca zezwala bowiem sądowi wyłącznie na poinformowanie odpowiednich służb o wynikach kontroli, nie zezwala zaś np. na zarządzenie zniszczenia danych, które zostały zebrane w sposób sprzeczny z ustawą, co stanowiłoby narzędzie umożliwiające realizację prawa wynikającego z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP, a więc prawa do usunięcia informacji zebranych w sposób sprzeczny z ustawą. Ponadto ustanowiona procedura kontrolna musi budzić zastrzeżenia w kontekście powołanego wyroku TSUE z dnia 8 kwietnia 2014 r. W wyroku tym TSUE opowiedział się za uprzednią kontrolą sądu lub innego niezależnego organu, który pilnowałby, aby udostępnianie i wykorzystywanie danych ograniczało się do przypadków, gdy jest to ściśle konieczne dla realizacji zamierzonego celu. Brak uprzedniej kontroli sądu lub niezależnego organu TSUE uznał za nieuzasadnioną ingerencję w prawa określone w Karcie Praw Podstawowych UE.

Poważne zastrzeżenia budzi także nowe brzmienie art. 168a k. p. k. Stanowi on, że dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, iż został on uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności. Na tle tego przepisu powstaje uzasadniona wątpliwość, czy w świetle standardów konstytucyjnych (w tym prawa do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy przez sąd) dopuszczalne jest, aby organ państwa mógł oprzeć akt oskarżenia czy też inne czynności procesowe, na dowodach uzyskanych niezgodnie z prawem, w tym na dowodach uzyskanych w wyniku popełnienia czynu zabronionego. Z perspektywy zasady praworządności wyrażonej w art. 7 Konstytucji RP, art. 168a k. p. k. podważa tę zasadę. Obala bowiem konstytucyjne domniemanie, że organy państwa działają na podstawie i w granicach prawa. Ustawodawca przyjął, że organy władzy publicznej, odpowiadające przecież za praworządne postępowanie, mogą działać w sposób niezgodny z prawem, natomiast wymiar sprawiedliwości powinien akceptować te niepraworządne działania.

Wskazać jednak trzeba, że sądy poszukują takiej wykładni prawa w obszarze objętym oddziaływaniem art. 168a k. p. k., która jest w stanie zapewnić ochronę standardu konstytucyjnego i standardu wynikającego z Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Przykładowo w wyroku z dnia 27 kwietnia 2017 r. (sygn. akt II AKa 213/16) Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał, że dowód może zostać uznany za niedopuszczalny, jeżeli został wyzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego przy jednoczesnym naruszeniu przepisów Konstytucji. W takiej sytuacji – zdaniem sądu – ograniczenie ustawowe wyrażone zwrotem „wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego” nie ma zastosowania, gdyż naruszone w tym zakresie zostały także normy prawa konstytucyjnego.

W omawianym kontekście zwrócić też trzeba uwagę na art. 137 § 2 Prawa o prokuraturze, zgodnie z którym nie stanowi przewinienia dyscyplinarnego działanie lub zaniechanie prokuratora podjęte wyłącznie w interesie społecznym. Oznacza to, że prokurator nie ponosi odpowiedzialności dyscyplinarnej za oczywistą i rażącą obrazę przepisów prawa i uchybienie godności urzędu, jeśli działał wyłącznie w interesie społecznym.

Art. 137 § 2 Prawa o prokuraturze ustanawiając ten swoisty kontratyp odpowiedzialności dyscyplinarnej nie przewiduje jakiegokolwiek ważenia wartości. Nie ma więc znaczenia to, czy interes społeczny był na tyle ważny, że uzasadniał dopuszczenie się oczywistej i rażącej obrazy przepisów prawa. Stąd też każde działanie lub zaniechanie prokuratora uczynione wyłącznie w interesie społecznym nie stanowi przewinienia dyscyplinarnego niezależnie od wagi dobra, które zostanie naruszone w wyniku tego działania lub zaniechania. W istocie więc art. 137 § 2 Prawa o prokuraturze wyraża kolektywistyczną wizję prawa, w której dobro zbiorowe ma zawsze przewagę nad dobrem jednostki.

Należy również zwrócić uwagę na inny aspekt redakcji art. 137 § 2 Prawa o prokuraturze. Otóż obowiązek przestrzegania prawa przez prokuratora ma swój konstytucyjny wymiar (art. 7 Konstytucji RP), dlatego oczywista i rażąca obraza przepisów prawa stanowi nie tylko naruszenie praw jednostki, lecz mieści się także w kategorii naruszenia interesu społecznego. To przecież w interesie społecznym leży to, aby prokurator przestrzegał prawa, nie uchybiał godności urzędu i nie dopuszczał się przewinień służbowych. Trywializując nieco problem, art. 137 § 2 Prawa o prokuraturze można także odczytać w ten sposób, że nie stanowi naruszenia interesu społecznego (chociaż obiektywnie do takiego naruszenia doszło) działanie podjęte wyłącznie w interesie społecznym.

Liczne wątpliwości natury konstytucyjnej dotyczą także przepisów regulujących pozaprocesowe stosowanie kontroli operacyjnej przez Policję oraz pozostałe służby, art. 168b i art. 237a k. p. k. wprowadzających całkowicie nowe zasady wyrażania zgody następczej na wykorzystanie w postępowaniu karnym materiałów uzyskanych w wyniku kontroli operacyjnej, dotyczących innego przestępstwa lub innej osoby, niż objęte sądową kontrolą operacyjną. Również wiele przepisów ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych (Dz. U. poz. 904) narusza prawo do prywatności i autonomię informacyjną jednostki, a także prawdo do sądu.

Także ostatnie propozycje legislacyjne, zawarte m. in. w przedstawionym przez Prezydenta RP projekcie ustawy o Sądzie Najwyższym wywołują liczne wątpliwości konstytucyjne. Projekt ten przewiduje m. in. wprowadzenie skargi nadzwyczajnej, co spowoduje, że w istotnej części spraw sądowych dopuszczalne będzie postępowanie w czterech instancjach, przy czym dwa szczeble tego postępowania będą obejmowały postępowanie nadzwyczajne już po uprawomocnieniu się orzeczenia sądowego, tj. postępowanie kasacyjne i postępowanie ze skargi nadzwyczajnej, wnoszonej przez uprawione podmioty. Już sama ta okoliczność budzi wątpliwości z punktu widzenia rzeczywistej realizacji prawa stron postępowania sądowego do rozpatrzenia ich sprawy w rozsądnym terminie, skoro nawet nadzwyczajne postępowanie kasacyjne nie zawsze będzie kończyło definitywnie sprawę.

Proponowany model skargi nadzwyczajnej budzi także zasadnicze wątpliwości z perspektywy osób, które były oskarżone w procesie karnym. Z art. 524 § 3 k. p. k. wynika, że niedopuszczalne jest uwzględnienie kasacji na niekorzyść oskarżonego wniesionej po upływie roku od daty uprawomocnienia się orzeczenia. Jednak to, co jest niedopuszczalne w postępowaniu kasacyjnym, według zamysłu projektodawcy staje się następnie dopuszczalne w postępowaniu ze skargi nadzwyczajnej. Z art. 86 § 1 projektu wynika bowiem, że niedopuszczalne jest uwzględnienie skargi nadzwyczajnej na niekorzyść oskarżonego po upływie 6 miesięcy od rozpoznania kasacji. W ten sposób zawarta w art. 524 § 3 k. p. k. gwarancja dla osoby oskarżonego traci na znaczeniu, co stanowi naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania obywatela do państwa i stanowionego prawa (art. 2 Konstytucji RP). To co z woli ustawodawcy wyrażonej w przepisach k. p. k. jest i w dalszym ciągu będzie niedopuszczalne, stanie się dopuszczalne na mocy proponowanego modelu skargi nadzwyczajnej.

Przedstawione przykłady wskazują, że obecnie funkcjonują (bądź są projektowane przepisy), które budzą istotne zastrzeżenia z punktu widzenia konstytucyjnych standardów ochrony praw jednostki. Nakłada to na sądy rozpoznające sprawy karne szczególny obowiązek dbania o to, aby finalne rozstrzygnięcie wydawane w sprawach karnych respektowały owe standardy, co w wielu wypadkach wymaga dokonywania wykładni ustaw w zgodzie z Konstytucją oraz z Europejską Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, ewentualnie odmowy zastosowania ustawy, jeśli nie da się jej pogodzić z Europejską Konwencją (art. 91 ust. 2 Konstytucji RP).

Jak Polska pomaga ofiarom przestępstw? Wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do Ministra Sprawiedliwości w sprawie wdrożenia dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw

Data: 2017-08-17

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości, czy Polska rzeczywiście dobrze wdrożyła „dyrektywę ofiarową” do swojego systemu prawnego. Polskie prawo nie gwarantuje bowiem ofiarom przestępstw takiego wsparcia, jakie rekomendowała dyrektywa (XI.518.39.2017).

W 2012 r. Unia Europejska przyjęła dyrektywę, która miała we wszystkich krajach członkowskich poprawić sytuację ofiar przestępstw. Chodzi o wprowadzenie takich przepisów, które pozwolą reagować na indywidualne potrzeby ofiar i które sprawią, że każda ofiara przestępstwa w Europie będzie chroniona, wspierana, informowana i będzie miała dostęp do wymiaru sprawiedliwości niezależnie od narodowości i miejsca zamieszkania w UE.

Dyrektywa poświęca specjalną uwagę wsparciu i ochronie tych ofiar, które szczególnie narażone są na wtórną i ponowną wiktymizację, zastraszenie oraz odwet ze strony sprawcy (np. ofiarom przemocy ze względu na płeć, czy ofiarom przemocy w bliskich związkach).

Dyrektywa Parlamentu Europejskiego (posłowie wybierani w swoich krajach) i Rady Unii Europejskiej (przedstawiciele rządów państw członkowskich) z dnia 25 października 2012 r. (2012/29/UE) "w sprawie wdrożenia dyrektywy w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw ustanawiającej normy minimalne oraz zastępująca decyzję ramową Rady 2001/220/WSiSW miała zostać wdrożona przez państwa członkowskie do 16 listopada 2015 r. Teraz – do 16 listopada 2017 r. – trzeba przekazać Komisji Europejskie dane o tym, jak te nowe przepisy zadziałały – a więc w jaki sposób ofiary przestępstw korzystają z nowych praw.

Co budzi wątpliwości Rzecznika w przypadku polskich regulacji?

Polska nadal nie ma przepisów pozwalających dobrze ocenić potrzeby ofiar tak, jak to rekomenduje dyrektywa

Dyrektywa wskazuje, że żeby ocenić potrzeby osoby pokrzywdzonej przestępstwem, należy brać pod uwagę

  • cechy osobowe ofiary (wiek, płeć oraz tożsamość płciowa, pochodzenie etniczne, rasa, religia, orientacja seksualna, stan zdrowia, niepełnosprawność)
  • status pobytowy, problemy z komunikacją, związek ze sprawcą lub zależność od niego i to, czy doświadczyła przestępstwa w przeszłości
  • zobowiązuje też państwa członkowskie do szczególnego, zintegrowanego wsparcia dla ofiar przemocy seksualnej, przemocy na tle płciowym i ofiary przemocy w bliskich związkach.

Niestety, w polskich przepisach wdrażających dyrektywę nie mówi się wprost o cechach osobowych pokrzywdzonego, które należy każdorazowo uwzględnić, oceniając szczególne potrzeby tej osoby związane m.in. z udziałem w postępowaniu.

Polska nadal nie gwarantuje ofiarom przestępstw, które mają problemy ze zrozumieniem procedur prawnych, że uzyskają właściwe wsparcie

Dyrektywa (w art. 3) wymaga, by państwo udzielało pomocy ofiarom przestępstw w rozumieniu i byciu rozumianym od momentu pierwszego kontaktu z właściwym organem.

Kłopoty z komunikacją mogą mieć nie tylko cudzoziemcy, ale np. osoby niewidzące, z niepełnosprawnością intelektualną, czy niepełnoletnie.

W ocenie Rzecznika w polskiej procedurze karnej nie ma systemowych rozwiązań - pojedyncze regulacje nie gwarantują pomocy osobom, które mogą mieć problem ze zrozumieniem tego, co się dzieje w trakcie postępowania.

Polska nadal nie gwarantuje właściwego przesłuchiwania ofiar przestępstw

Dyrektywa (art. 23) wskazuje, jakie konkretne rozwiązania powinny być stosowane wobec ofiar przestępstw. Należą do nich:

  • przesłuchanie w zaprojektowanych lub przystosowanych do tego celu pomieszczeniach;
  • prowadzenie przesłuchania przez lub z udziałem odpowiednio przeszkolonych specjalistów;
  • prowadzenie wszelkich przesłuchań ofiar przez te same osoby;
  • zapewnienie podczas postępowania sądowego środków umożliwiających unikanie kontaktu wzrokowego między ofiarami a sprawcami, również w trakcie składania zeznań;
  • możliwość przesłuchania ofiary pod jej nieobecność na sali sądowej,
  • unikanie zbędnych pytań dotyczących życia prywatnego ofiary, niezwiązanych z przestępstwem;
  • oraz umożliwienie przeprowadzenia przesłuchania bez obecności publiczności.

Tymczasem polska procedura karna przewiduje możliwość przesłuchania ofiar w specjalnych pomieszczeniach jedynie w kilku przypadkach. Chodzi o przestępstwa popełnione z użyciem przemocy lub groźby bezprawnej, przestępstwa przeciwko wolności, wolności seksualnej i obyczajności oraz przeciwko rodzinie i opiece w stosunku do pokrzywdzonych małoletnich, a także przestępstwa przeciwko wolności seksualnej i obyczajności (należałoby dodatkowo podkreślić szczególną pozycję ofiar przemocy domowej i seksualnej, a także przestępstw z nienawiści).

Odrębną kwestią jest potrzeba zapewnienia, by nowe pomieszczenia sądowe miały osobne poczekalnie dla ofiar.

Nie mamy regulacji dotyczącej:

  • udziału specjalisty w przesłuchaniu ofiar o szczególnych potrzebach należących do grup narażonych na dyskryminację (np. ofiar przestępstw z nienawiści, cudzoziemców, czy osób z niepełnosprawnościami),
  • przepisów, które gwarantowałby ofiarom prawo do bycia przesłuchiwanym – w miarę możliwości – przez te same osoby czy w przypadku ofiar przemocy seksualnej, przemocy na tle płci lub przemocy w bliskich związkach przez osoby tej samej płci co ofiara
  • oraz przepisów gwarantujących możliwość przesłuchania przy użyciu urządzeń technicznych umożliwiających porozumiewanie się na odległość pokrzywdzonych należących do grup szczególnie narażonych na wtórną i ponowną wiktymizację.

Szczególnej uwagi wymaga także zapewnienie ofiarom, w szczególności pokrzywdzonym przestępstwem o charakterze seksualnym, wolności od zbędnych pytań dotyczących ich życia prywatnego, w tym zwłaszcza podczas rozprawy sądowej.

Jak konkretnie w ciągu ostatnich dwóch lat polskie państwo pomagało ofiarom przestępst?

Po zrobieniu tej analizy Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o informacje, jak teraz wygląda realizowanie prawa do korzystania z usług służb udzielających wsparcia ofiarom (art. 8 i 9 dyrektywy), w tym w szczególności o powiadomienie:

  • ilu ofiarom przestępstw zapewniono wsparcie i z jakich konkretnie form wsparcia korzystały te ofiary w latach 2015-2016
  • jakie szkolenia zostały przeprowadzone w latach 2015–2016 dla urzędników, którzy mogą mieć kontakt z ofiarami.

Rzecznik przypomniał również, że zgodnie z dyrektywą państwa członkowskie powinny zachęcać do działania organizacje społeczeństwa obywatelskiego, a także blisko z nimi współpracować. W związku z tym poprosił Ministra o aktualny program współpracy Ministerstwa Sprawiedliwości z organizacjami pozarządowymi w obszarze praw ofiar przestępstw.

20 kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich – przykłady problemów wymiaru sprawiedliwości, które realnie dotykają obywateli i które trzeba naprawiać

Data: Od 2017-07-18 do 2017-07-24

Prezentujemy publikację "20 kasacji RPO" dotyczącą realnych spraw, w których interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich

Wstęp do publikacji Rzecznika Praw Obywatelskich

Prawo do rzetelnego procesu i prawo do obrony mają szczególne znaczenie w hierarchii wolności i praw osobistych. Potwierdza to orzecznictwo polskiego Trybunału Konstytucyjnego i Sądu Najwyższego, jak również Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Ogólną kompetencję do wnoszenia kasacji przyznaje Rzecznikowi przepis art. 14 pkt 8 ustawy o RPO. Z kolei przepis ten znajduje stosowne umocowanie w art. 521 § 1 Kodeksu postępowania karnego oraz w art. 110 § 1 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia, które niejako legitymizują tę niezwykle doniosłą prerogatywę i możliwość ingerencji Rzecznika.

Dzięki temu może on zaskarżyć każde prawomocne orzeczenie sądu kończącego postępowanie, w którym dostrzegł rażące naruszenia prawa.

Rzecznik, podobnie jak Minister Sprawiedliwości-Proku­rator Generalny, dysponuje tu uprawnieniami praktycz­nie bez ograniczeń i limitów (np. czasowych, w odnie­sieniu do kasacji wnoszonych na korzyść oskarżonych), które mają strony postępowania karnego (art.519 k.p.k.). W efekcie jest to unikalny przywilej, biorąc pod uwagę kompetencje innych tego typu urzędów w Polsce czy na świecie.

Z racji wypełniania konstytucyjnych powinności, przed­miotem szczególnych dociekań Rzecznika w badanych sprawach są naruszenia wolności i praw człowieka.

Ma to ważne znaczenie zwłaszcza dzisiaj, gdy możemy zaob­serwować swoistą inflację zmian przepisów prawa kar­nego, co negatywnie wpływa na stabilność orzecznictwa i przebieg postępowań karnych.

Kasacja stała się więc adekwatną reakcją na – ważkie dla uczestników proce­su – dostrzeżone uchybienia. I jednym z najważniejszych instrumentów naprawy nie tylko wadliwych wyroków sądów, ale i przywracania obywatelom poczucia spra­wiedliwości.

Adam Bodnar

Rzecznik w sprawie aresztu tymczasowego dla Mateusza Piskorskiego

Data: 2017-07-03

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął czynności zmierzające do wyjaśnienia okoliczności zatrzymania i aresztowania Mateusza Piskorskiego – zatrzymanego pod zarzutem szpiegostwa, wobec którego zastosowano środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania w postępowaniu przygotowawczym.

Uzyskane z prokuratury informacje nie dały podstaw do uznania, że mogło dojść do naruszenia praw lub wolności pana Piskorskiego.

O podjętych czynnościach Rzecznik informował osoby zwracające się w tej sprawie do RPO, między innymi pana Zygmunta Wrzodaka.

Spotkanie z RPO w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Bydgoszczy o realnych gwarancjach praw osób zatrzymanych

Data: 2017-06-27

27 czerwca 2017  dr Adam Bodnar spotkał się z adwokatami i aplikantami adwokackimi Bydgoskiej Izby Adwokackiej. 

Podczas spotkania rozmawiano na temat konieczności zapewnienia realnych gwarancji praw osób zatrzymanych.

Okręgowa Rada Adwokacka w Bydgoszczy podjęła w tej sprawie uchwałę, w której zwraca się z apelem do wszystkich podmiotów wyposażonych w prawo inicjatywy ustawodawczej o podjęcie działań zmierzających do nowelizacji przepisów, w wyniku których:

-   każdej osobie pozbawionej wolności od momentu jej zatrzymania przysługiwać będzie prawo do skorzystania z pomocy profesjonalnego obrońcy ustanawianego z urzędu;

-   udzielenie informacji o prawie skorzystania z pomocy obrońcy z urzędu następować będzie niezwłocznie po zatrzymaniu;

-   oświadczenie zatrzymanego o woli skorzystania z obrońcy z urzędu lub rezygnacji z tego prawa składane będzie w obecności obrońcy, co będzie miało swoje odzwierciedlenie w sporządzonym protokole;

-   stworzone zostaną listy obrońców z urzędu pełniących całodobowe dyżury;

-   koszty związane z udziałem obrońcy na etapie postępowania przygotowawczego do momentu zwolnienia osoby zatrzymanej lub zastosowania wobec zatrzymanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania ponosić będzie Skarb Państwa.

Zagwarantowania każdej osobie zatrzymanej przez policję adwokata domaga się również Rzecznik Praw Obywatelskich. 

W czasie spotkania w Bydgoszczy rzecznik praw obywatelskich mówił również o roli adwokata w czasach kryzysu praworządności, kryzysu konstytucyjnego.

 

RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie odmowy udostępniania akt w postępowaniu przygotowawczym

Data: 2017-06-10

W stałym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problematyka odmowy udostępniania akt podejrzanemu w postępowaniu przygotowawczym oraz odmowy udostępniania podejrzanemu dowodów, na których oparto tymczasowe aresztowanie. Dostęp do akt stanowi warunek rzetelności postępowania i realizacji równości broni, zaś obrona musi mieć także prawo do otrzymywania kopii dokumentów znajdujących się w aktach i robienia z tych akt notatek.

Zapewnienie kontroli przez sąd zarządzeń prokuratorskich w zakresie odmowy udostępnienia akt w postępowaniu przygotowawczym wciąż nie ma charakteru zupełnego. Zażalenie na zarządzenie nieprokuratorskiego organu prowadzącego postępowanie przygotowawcze rozpatruje prokurator sprawujący nadzór nad postępowaniem przygotowawczym, co oznacza, że gdy postępowanie przygotowawcze prowadzone jest w formie dochodzenia, zażalenie na odmowę udostępnienia akt z reguły rozpoznawać będzie prokurator nadzorujący to dochodzenie.

W ocenie Rzecznika konieczne jest wprowadzenie sądowej kontroli zarządzeń o odmowie dostępu do akt również nieprokuratorskich organów prowadzących postępowanie przygotowawcze, wprowadzenia rejestru wniosków o dostęp do akt i zarządzeń odmawiających dostępu na podstawie art. 156 § 5a k.p.k., zapewnienia odpowiedniego czasu na zapoznanie się z aktami sprawy przed posiedzeniem aresztowym, nałożenia na prokuratora obowiązku informowania podejrzanego i obrońcy o zamiarze albo fakcie złożenia wniosku o zastosowanie lub przedłużenie tymczasowego aresztowania oraz doręczenia jego odpisu podejrzanemu i jego obrońcy.

Kolejna kwestia dotyczy podstaw dowodowych tymczasowego aresztowania oraz kontroli decyzji dotyczących wglądu w akta postępowania w sprawach dotyczących tymczasowego aresztowania, pozostawionych w gestii prokuratora.

Nowy art. 250 § 2b k.p.k. stanowi, że „jeżeli zachodzi uzasadniona obawa niebezpieczeństwa dla życia, zdrowia albo wolności świadka lub osoby dla niego najbliższej, prokurator dołącza do wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztowania w wyodrębnionym zbiorze dokumentów, dowody z zeznań świadka, których nie udostępnia się oskarżonemu i jego obrońcy”. Skutkuje to nieujawnieniem podejrzanemu zawartych w treści tych zeznań okoliczności niekorzystnych dla niego, które mogą stanowić podstawę tymczasowego aresztowania, co z kolei ogranicza podejrzanemu możliwości efektywnego podważania zasadności stosowania lub przedłużania tymczasowego aresztowania w warunkach zgodnych Konwencją o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Bez zapewnienia dostępu do materiału dowodowego stanowiącego podstawę tymczasowego aresztowania nie można mówić o zapewnieniu kontradyktoryjności postępowania. Zasadnym byłoby rozważenie wyeliminowania możliwości zastosowania tymczasowego aresztowania wyłącznie w oparciu o ustalenia poczynione na podstawie dowodów z zeznań świadków, o których mowa w art. 250 § 2b k.p.k., które nie są udostępniane oskarżonemu i jego obrońcy, albo przynajmniej poddanie kontroli sądowej słuszności arbitralnej decyzji prokuratora.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w przedmiocie przedstawionej problematyki oraz rozważenie podjęcia właściwych zmian legislacyjnych.

II.511.773.2016

Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie prawa do sądu w zakresie możliwości wniesienia środka zaskarżenia w postępowaniu przyspieszonym

Data: 2017-06-07

Kolejna nowelizacja Kodeksu postępowania karnego spowodowała, że od 15 kwietnia 2016 r. czas do złożenia zapowiedzi apelacji rozpoczyna swój bieg od dnia promulgacji orzeczenia. Jedyny wyjątek w tym zakresie dotyczy oskarżonego pozbawionego wolności, który spełnia określone warunki: nie ma obrońcy i – pomimo złożenia wniosku o doprowadzenie go na termin rozprawy, na którym ogłoszono wyrok – nie był obecny podczas ogłoszenia wyroku. W takich przypadkach czas ten biegnie od daty doręczenia mu wyroku.

Skutkiem nowelizacji jest znaczne ograniczenie możliwości złożenia wniosku o uzasadnienie w postępowaniu przyspieszonym. Najczęściej będzie to możliwe jedynie ustnie do protokołu od momentu ogłoszenia przez sąd wyroku aż do zamknięcia rozprawy lub posiedzenia. Jedynie w bardzo wąskiej grupie przypadków termin do złożenia wniosku o uzasadnienie rozpocznie swój bieg od dnia doręczenia orzeczenia. Ponadto, termin do złożenia wniosku o uzasadnienie wyroku przez oskarżonego w trybie przyspieszonym w większości przypadków nie będzie miał charakteru zawitego, istotnie pogarszając jego sytuację. Wynika to z faktu, iż zgodnie z art. 126 § 1 k.p.k. jedynie terminy zawite mogą zostać przywrócone.

W konsekwencji, niepodjęcie stosownej czynności przed upływem terminu niezawitego skutkuje definitywną utratą uprawnienia procesowego. Budzi to daleko idące wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnej zasady równości wobec prawa.

Wprowadzone nowelizacją unormowanie powoduje znaczne ograniczenie prawa do sądu w zakresie efektywnej i realnej możliwości wniesienia środka zaskarżenia. Nie ma przy tym żadnego racjonalnego uzasadnienia dla zróżnicowania zakresu uprawnienia do przywrócenia terminu do złożenia wniosku o uzasadnienie wobec różnych podmiotów.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich należałoby zmienić brzmienie art. 517h § 1 k.p.k. w ten sposób, aby obydwa wskazane w tej regulacji terminy były terminami zawitymi. Można również dokonać zmiany, aby czas do złożenia wniosku o uzasadnienie dla osoby, której nie doręcza się z urzędu wyroku, został przedłużony do trzech dni od daty jego ogłoszenia. Podmiot miałby możliwość podjęcia bardziej przemyślanej decyzji o składaniu bądź niekierowaniu zapowiedzi apelacji do sądu, jednocześnie nie przedłużając nadmiernie postępowania karnego w trybie przyspieszonym.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra o rozważenie zainicjowania nowelizacji art. 517h § 1 k.p.k. w przedstawionym zakresie, a także o poinformowanie o zajętym stanowisku w tej materii.

 

Warunkowe zawieszenie wykonania bezwzględnej kary pozbawienia wolności w postępowaniu wykonawczym - sąd II instancji zobowiązany będzie rzetelnie zbadać zażalenie obrońcy

Data: 2017-06-06

Sąd Najwyższy rozpoznał kasację wywiedzioną na korzyść Pana S.

Sprawa ta dotyczyła postępowania w przedmiocie warunkowego zawieszenia wykonania na etapie postępowania wykonawczego bezwzględnej kary 1 roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności orzeczonej wyrokiem Sądu Rejonowego w M. z 2013r.

Sąd I instancji odmówił zastosowania powyższej instytucji ponieważ uznał, że kara wymierzona wobec skazanego, nie została orzeczona w wymiarze pozwalającym na warunkowe zawieszenie jej wykonania na etapie postępowania wykonawczego.

Sąd II instancji badający przedmiotową sprawę na skutek zaskarżenia postanowienia sądu merytorycznego przez obrońcę stanowisko to podzielił i poprzestał na powieleniu argumentacji organu procesowego niższego rzędu.

Orzeczenie to zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich wnosząc w kasacji o uchylenie postanowienia kończącego postępowanie i przekazanie sprawy Sądowi II instancji do ponownego rozpoznania.

Sąd Najwyższy uwzględnił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich uznając ją w pełnej rozciągłości za zasadną.

 

Dr Przemysław Tarwacki, główny specjalista w Zespole Prawa Karnego Biura RPO:

 

Z dniem 1.07.2015r. prawodawca wprowadził do Kodeksu karnego wykonawczego szereg zmian, w tym zasadę, iż na etapie postepowania wykonawczego można warunkowo zawiesić jedynie karę nieprzekraczającą roku pozbawienia wolności. Do wejścia w życie powyższej nowelizacji ustawa ta przewidywała, iż w stadium wykonawczym procesu karnego warunkowo zawiesić można karę pozbawienia wolności nieprzekraczającą 2 lat.

Zmiana ta przysporzyła niektórym sądom trudności w stosowaniu tej instytucji, w kontekście zasad intertemporalnych.

Tak było również w przedmiotowej sprawie, w której Sądy obu instancji uznały, iż zasada stosowania ustawy względniejszej w dacie popełnienia czynu od obowiązującej w dacie orzekania nie ma do tej instytucji zastosowania.

To stanowisko budzące bardzo poważne wątpliwości. W realiach tej sprawy z uwagi na to, że sąd odwoławczy w zaskarżonym przez Rzecznika postanowieniu bezprawnie uwolnił się od rozpoznania zarzutu zawartego w zażaleniu, wskazującego na materialnoprawny charakter tej instytucji i z tym związaną konieczność stosowania ustawy z daty popełnienia czynu, jako względniejszej dla sprawcy, kasacja oparta została na podstawie stricte procesowej, sprowadzającej się do zarzutu nienależytego rozpoznania środka odwoławczego wywiedzionego przez obrońcę.

Istotą tej kasacji było zatem zagwarantowanie przestrzegania przez sąd odwoławczy przepisów procedury karnej, tj. spowodowanie rzetelnego rozpoznania zażalenia obrońcy.

Z racji tej, że w powyższym środku odwoławczym w sposób rzeczowy przedstawione zostały zapatrywania prawne, których podzielenie skutkować musiałoby odmienną oceną spełnienia przesłanki dotyczącej wysokości kary, warunkującej możliwość ubiegania się o warunkowe zawieszenie jej wykonania na etapie postępowania wykonawczego uchybienie Sądu II instancji miało zdaniem Rzecznika wpływ na treść zapadłego orzeczenia o charakterze istotnym. Ocenę tę Sąd Najwyższy podzielił, uwzględniając kasację.

Skutek kasacji Rzecznika jest taki, że postępowanie odwoławcze w tej sprawie zostanie ponownie przeprowadzone, a Sąd II instancji zobowiązany będzie rzetelnie zbadać zarzuty zażalenia podniesione przez obronę.

Kiedy dostosujemy polskie przepisy do unijnych standardów dotyczących prawa osoby zatrzymanej do pomocy prawnej? RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-06-06

W ciągłym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje kwestia implementacji dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2013/48/UE w sprawie prawa dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumiewania się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności (dalej „dyrektywa 2013/48/UE”).

Zgodnie z art. 15 dyrektywy 2013/48/UE powinna być ona transponowana do krajowego porządku prawnego do dnia 27 listopada 2016 r. Tymczasem w Polsce do chwili obecnej nie przyjęto żadnych aktów normatywnych mających na celu wykonanie tego obowiązku. W odpowiedzi na poprzednie wystąpienie Rzecznika Minister Sprawiedliwości wyraził opinię, wedle której obecnie obowiązujące prawo polskie w pełni odzwierciedla postulaty powołanej dyrektywy. W związku z powyższym Rzecznik przedstawił wątpliwości, co do zgodności uregulowań karnoprocesowych z przepisami przywołanej dyrektywy.

Należy wskazać na istotną różnicę między dyrektywą 2013/48/UE a prawem polskim co do zakresu pojęcia oskarżony i podejrzany. Zgodnie z przepisami dyrektywy stosuje się ją do podejrzanych lub oskarżonych w postępowaniu karnym od chwili poinformowania ich przez właściwe organy państwa członkowskiego, za pomocą oficjalnego powiadomienia lub w inny sposób, o tym, że są podejrzani lub oskarżeni o popełnienie przestępstwa, niezależnie od tego, czy zostali pozbawieni wolności. Jak wynika z przepisu dyrektywy, świadkowi, który w toku przesłuchania zaczyna dostarczać informacji obciążających siebie, także przysługuje status podejrzanego i związane z nim prawo do adwokata.

Implementacja dyrektywy stanowi dobry pretekst do przyjrzenia się polskim rozwiązaniom karnoprocesowym w zakresie gwarancji efektywnego dostępu do adwokata lub radcy prawnego osobie podejrzanej w sposób zgodny z dyrektywą. Dodatkowo, wątpliwości budzi brak precyzyjnego uregulowania możliwości przeprowadzenia przez podejrzanego konsultacji z obrońcą przed pierwszym przesłuchaniem w ramach instytucji przedstawienia zarzutów.

Ponadto, przepisy dyrektywy gwarantują poufność kontaktów podejrzanego lub oskarżonego z ich adwokatem lub radcą prawnym zarówno w czasie spotkań, prowadzenia korespondencji, rozmów telefonicznych oraz innych form porozumiewania się, dozwolonych z mocy prawa krajowego. Czasowe odstępstwa od tego możliwe są tylko z ważnych powodów. Tymczasem, przepisy k.p.k. przewidują możliwość zastrzeżenia nadzoru porozumiewania się osoby podejrzanej lub oskarżonego z obrońcą. Brak implementacji dyrektywy w tym zakresie jest równoznaczny z pozbawieniem się przez prawodawcę możliwości wprowadzenia czasowych ograniczeń w dostępie do adwokata.

Istnieje konieczność określenia w polskim prawie, że przesłuchanie bez udziału obrońcy następuje na mocy postanowienia prokuratora, na które podejrzanemu przysługuje zażalenie do sądu. Należałoby również określić konsekwencje uznania przez sąd, iż niezasadnie ograniczono prawo podejrzanego do dostępu do obrońcy. Z praktycznego punktu widzenia celowe wydaje się określenie minimalnego i maksymalnego czasu, na jaki dopuszczalne byłoby wstrzymanie czynności w oczekiwaniu na obrońcę.

Ponadto, nie wdrożono postanowień art. 10 dyrektywy, w tym obowiązku poinformowania osoby podlegającej europejskiemu nakazowi aresztowania o prawie ustanowienia adwokata w państwie członkowskim wydającym nakaz. Nie przewidziano również przepisów pozwalających na efektywne skorzystanie z prawa do ustanowienia adwokata w państwie wydania nakazu. Konieczne jest także zagwarantowanie efektywnego trybu pouczenia podejrzanego i oskarżonego o prawie dostępu do obrońcy w toku całego postępowania.

Zwrócono również uwagę na brak sądowej kontroli postanowień prokuratora o zastrzeżeniu kontroli korespondencji, o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem oraz decyzji zatrzymującego o zastrzeżeniu jego obecności podczas spotkania zatrzymanego z adwokatem. Na powyższe decyzje przysługiwać powinno zażalenie do sądu, a zatem konieczna w tym zakresie jest zmiana przepisów k.p.k.

Wreszcie, uzasadnione byłoby doprecyzowanie obowiązujących przepisów poprzez wskazanie, że zatrzymany może kontaktować się z adwokatem także korzystając z aparatu telefonicznego. Zatrzymanemu przysługuje prawo do obrony, zaś efektywna realizacja prawa do kontaktu z adwokatem jest niezbędna także z uwagi na to, że moment zatrzymania w większości przypadków poprzedza późniejsze przedstawienie zatrzymanemu zarzutu popełnienia przestępstwa. Z perspektywy osoby zatrzymanej, zatrzymaniu towarzyszy ogromna niepewność i presja psychiczna z nim związana, a co za tym idzie niezdolność do właściwej i rzetelnej oceny własnego położenia. Z tego względu konieczne jest istnienie realnej możliwości kontaktu i rozmowy z adwokatem.

Implementacja dyrektywy 2013/48/UE wymaga istotnych zmian w Kodeksie postępowania karnego, dlatego też Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o odniesienie się do powyższych uwag oraz rozważenie podjęcia odpowiednich działań legislacyjnych.

 

ETPCz: Brak dostępu do adwokata w policyjnej izbie zatrzymań nie naruszył nieodwracalnie rzetelności postępowania karnego

Data: 2017-05-17

12 maja 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Simeonovi przeciwko Bułgarii (skarga nr 21980/04). Sprawa została rozpoznana przez Wielką Izbę Trybunału.

Fakty

Sprawa dotyczyła braku dostępu do adwokata w ciągu pierwszych 3 dni od zatrzymania skarżącego, podejrzanego, a następnie skazanego na dożywocie za rozbój z użyciem broni palnej oraz zabójstwo dwóch osób. Sprawa dotyczyła również warunków i reżimu jego osadzenia w zakładzie karnym.

Cztery wnioski zatrzymanego o zapewnienie mu dostępu do adwokata nie zostały uwzględnione. W tym czasie, jak twierdzi, został przesłuchany i przyznał się do rozboju, jednak już nie do zabójstw. W aktach sprawy nie znajduje się jednak protokół z przesłuchanie, jedynie jego pisemne oświadczenie potwierdzające udział w rozboju.

Dopiero czwartego dnia skarżącemu został ustanowiony adwokat, który towarzyszył mu w czasie przesłuchania, w czasie którego zostały mu przedstawione zarzuty.

Skarżący był również osadzony w celi bez okien, gdzie światło dzienne dostawało się jedynie przez dziury w metalowych płytach przymocowanych do drzwi. Nie było tam tzw. spacerniaka i była jedna dla całego zakładu łazienka. Na wyposażeniu celi znajdowała się jedynie ławka.

1) Warunki i reżim osadzenia. 

Trybunał jednomyślnie uznał naruszenie Artykułu 3 Konwencji (zakaz nieludzkiego i poniżającego traktowania).

Trybunał uznał w szczególności, że warunki osadzenia w połączeniu z surowym reżimem odbywania kary oraz jego długotrwałość, począwszy od 1999 roku, naraziły go na doświadczenia przekraczające cierpienie nieodłącznie związane z odbywaniem kary, które stanowiły nieludzkie i poniżające traktowanie. Powtarzając swoje wytyczne z § 280 w sprawie Harakchiev i Tolumov przeciwko Bułgarii, Trybunał zachęcił Bułgarię do zmiany reżimu odbywania kary dla osób skazanych na dożywocie poprzez:

a) usunięcie automatycznego zastosowania bardzo restrykcyjnego reżimu więziennego dla osób odbywające te kary w ciągu pierwszych pięciu lat oraz

b) wprowadzenie przepisów pozwalających na to by szczególny reżim mógł być nakładany i przedłużany na podstawie oceny indywidualnego ryzyka każdego dożywotnio skazanego oraz stosowanego na nie dłużej niż to konieczne.

2) Prawo zatrzymanego dostępu do adwokata. 

Trybunał uznał, że prawo skarżącego do dostępu do adwokata zostało ograniczone w ciągu pierwszych trzech dni zatrzymania w policyjnej izbie zatrzymań, ale to ograniczenie nie naruszyło nieodwracalnie postępowania karnego w całości.

Trybunał zauważył, że w czasie, gdy zatrzymany nie miał dostępu do adwokata, nie zebrano ani też później nie wykorzystano żadnych dowodów przeciwko skarżącemu. Duże znaczenie dla oceny sytuacji miały następujące okoliczności: skarżący korzystał z obrońcy z wyboru; dobrowolnie przyznał się do winy dwa tygodnie później; został poinformowany o swoich prawach procesowych, łącznie z prawem do odmowy składania wyjaśnień; skarżący aktywnie uczestniczył we wszystkich stadiach postępowania karnego; jego skazanie nie zostało oparte jedynie na przyznaniu się do winy, ale również na szerokim materiale dowodowym; sprawa została poddana ocenie przez trzy sądowe instancje i sądy krajowe w sposób odpowiedni uzasadniły swoje orzeczenia w zakresie faktycznym i prawnym oraz właściwie oceniły kwestię poszanowania praw procesowych skarżącego.

Dlatego Trybunał 12 głosami do 5 stwierdził brak naruszenia Artykułu 6 § 1 i 3(c) Konwencji (prawo do rzetelnego procesu sądowego oraz dostępu do adwokata). 

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie prawa sprawcy do obecności na posiedzeniu sądu dotyczącym przedłużenia stosowania środka zabezpieczającego umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym.

Data: 2017-03-22

Przepisy niepozwalające osobie przebywającej w zakładzie psychiatrycznym na udział w postępowaniu sądu, w czasie którego rozstrzyga się dalszy pobyt w szpitalu, są niekonstytucyjne  - orzekł 22 marca Trybunał Konstytucyjny.

Ponieważ Trybunał nie odroczył wejścia w życie orzeczenia (por. art. 190 ust. 3 Konstytucji RP), będzie ono wywierać skutki prawne z momentem ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Chodzi o skargę konstytucyjną pana Mirosława W. z 18 grudnia 2012 r. w sprawie takiego przepisu (art. 22 § 1 w zw. z art. 204 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny wykonawczy jest niezgodny z art. 45 ust.1 Konstytucji RP).

Rzecznik podzielając stanowisko skarżącego przystąpił do skargi konstytucyjnej, 9 czerwca 2014 r.. RPO wskazał, iż problem udziału osoby, która przebywa już w zakładzie psychiatrycznym, w posiedzeniu sądu w przedmiocie przedłużenia stosowania tego środka zabezpieczającego, został już dostrzeżony przez Rzecznika. W opinii[1] z 20 stycznia 2014 r. do nowelizacji Kodeksu karnego Rzecznik sygnalizował Ministrowi Sprawiedliwości potrzebę uregulowania kwestii udziału osób przebywających w zakładach psychiatrycznych w posiedzeniu, w którym rozstrzyga się ich dalszy pobyt w zakładzie psychiatrycznym. Rzecznik nie uważał za wystarczający, że w takim posiedzeniu bierze udział sam obrońca i prokurator. Dodatkowo RPO przyjął, iż w pojęciu konstytucyjnego prawa do sądu mieści się również prawo do bycia wysłuchanym.

Uczestnicy postępowania: Sejm RP i Prokurator Generalny w stanowiskach[2] przedstawionych Trybunałowi wskazywali, że zaskarżone przepisy są zgodne z Konstytucją RP.

Wyrok TK

22 marca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł[3], iż art. 204 § 1 i 2 w związku z art. 22 § 1 Kodeksu karnego wykonawczego w zakresie, w jakim nie przewiduje prawa do osobistego udziału sprawcy w posiedzeniu sądu w sprawie dalszego stosowania tego środka zabezpieczającego polegającego na umieszczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym,, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 w związku z art. 41 ust. 1 i art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Uzasadnienie ustne

Przedstawiając ustne motywy uzasadnienia sędzia sprawozdawca (Piotr Pszczółkowski) wskazał, że skarga konstytucyjna została wniesiona do Trybunału pod rządami inaczej brzmiącego przepisu. Jednocześnie TK dostrzegł, iż nowelizacja Kodeksu karnego wykonawczego z dnia 20 lutego 2015 r. (Dz. U. poz. 396) nie zdelegalizowała stanu prawnego na podstawie, którego była wniesiona skarga konstytucyjna.

Trybunał zauważył, iż prawo do bycia wysłuchanym jest elementem składowym rzetelnego i sprawiedliwego postępowania sądowego, równie ważnym jak obowiązek bezstronności sędziego czy jawności postępowania.

TK wskazał również, że jawność wewnętrzna prowadzonego postępowania, nakazuje zagwarantowanie stronom udziału we wszystkich posiedzeniach sądu (czynnościach procesowych).

Ponieważ podczas posiedzenia w przedmiocie dalszego stosowania środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym rozstrzyga się de facto o wolności osobistej jednostki, a jest to wartość fundamentalna, chroniona przez art. 41 Konstytucji RP, dlatego też takiej osobie należy zagwarantować efektywne środki ochrony.

Sędzia sprawozdawca wskazał, że możliwość udziału w tym posiedzeniu może podlegać ograniczeniu, jednakże takie ograniczenie musi być zgodne z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP i być podyktowane co najmniej jedną z przesłanek wskazanych w tej normie.

Trybunał dostrzegł także, iż sąd orzekając w przedmiocie zastosowania środka zabezpieczającego umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym orzeka przy udziale podejrzanego, a wyjątkiem od tej zasady jest procedowanie bez jego obecności, ze względu na jego stan zdrowia (por. art. 354 pkt 2 k.p.k.). TK nie znalazł podstaw do różnicowania sytuacji osoby, wobec której orzeka się środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym i osoby, co do której orzeka się o przedłużeniu tego środka, w zakresie jej prawa udziału w posiedzeniu sądu.

TK podniósł także, iż nie jest argumentem przemawiającym za brakiem udziału internowanego w przedmiotowym posiedzeniu sytuacja, gdy reprezentuje go obrońca. Trybunał wskazał bowiem, że, udział obrońcy w posiedzeniu sądu, nie rekompensuje osobistego udziału sprawcy.

Trybunał wskazał w końcu, że ograniczenie internowanemu prawa do sądu, w przypadku przedłużania pobytu w zakładzie psychiatrycznym nie może być uzasadnione dyrektywą szybkości działania sądu. W ocenie TK nadrzędnym celem prowadzonego postępowania jest wydanie sprawiedliwego orzeczenia opartego na wszechstronnie zebranym materiale dowodowym, a nie li tylko, czy przede wszystkim, na opinii o stanie zdrowia sprawcy, wydanej na podstawie art. 203 § 1 k.k.w. Według Trybunału, sąd rozpoznający powinien zetknąć się ze sprawcą i go wysłuchać, skoro podejmuje decyzję o ewentualnym dalszym pozbawieniu go wolności. Trybunał wskazał, że dyrektywa szybkości postępowania ma zasadnicze znaczenie, gdy sąd decyduje o zastosowaniu środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym (po raz pierwszy), natomiast gdy orzeka o jego przedłużeniu, podstawowy cel w postaci uchylenia wysokiego prawdopodobieństwa, że popełni on ponownie czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości w związku z chorobą psychiczną lub upośledzeniem umysłowym, jest już osiągnięty.

Kończąc rozważania Trybunał dał również wskazówkę dla ustawodawcy, wskazując, że prawo do sądu nie jest prawem absolutnym i dopuszczalne jest, tak jak w przypadku art. 354 pkt 2 k.p.k., wyłączenie obecności internowanego w posiedzeniu w przedmiocie dalszego stosowania środka zabezpieczającego, np. ze względu na stan zdrowia.

 

Dr Marcin Mazur, zastępca dyrektora Zespołu do spraw Wykonywania Kar w Biurze RPO

Dzisiejsze rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego w przedmiocie skargi konstytucyjnej SK 13/14 jest wysoce satysfakcjonujące dla Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik już kilku lat temu postulował obecność internowanego na posiedzeniu w przedmiocie przedłużenia pobytu takiej osoby w zakładzie psychiatrycznym.

Prawo do bycia wysłuchanym, jak wskazał Trybunał, jest częścią składową konstytucyjnego prawa do sądu. Wydaje się również, że w prowadzonym postępowaniu przywrócona została - w stosunku do internowanego - zasada bezpośredniości.

Wysłuchanie sprawcy uczestniczącego w posiedzeniu, będzie bowiem samodzielnym środkiem dowodowym. Sąd będzie miał możliwość zetknięcia się ze sprawcą, o którego dalszym pozbawieniu wolności będzie rozstrzygał.

Dzisiejsze orzeczenie Trybunału to także wzmocnienie (dla sprawcy) gwarancyjnej roli przepisów prawa. Przyznanie internowanemu prawa do udziału w posiedzeniu w przedmiocie przedłużenia stosowania środka zabezpieczającego umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym będzie obligowało sąd do realizacji tego prawa. Trybunał słusznie dopuszcza sytuację, w której udział w posiedzeniu może być ograniczony, ze względu na stan zdrowia takiej osoby.

Ponieważ Trybunał nie odroczył wejścia w życie orzeczenia (por. art. 190 ust. 3 Konstytucji RP), będzie ono wywierać skutki prawne z momentem ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

To dobra wiadomość dla internowanych, niemniej jednak niezbędne wydaje się podjęcie działań legislacyjnych.

Jeżeli ustawodawca, za radą Trybunału, przyjmie regulacje ograniczające udział sprawcy w posiedzeniu, np. ze względu na stan zdrowia, Rzecznik będzie przyglądał się praktyce jego stosowania, tak aby wyjątek od zasady udziału w posiedzeniu sądu, nie był nadużywany.

 

Recydywa podstawowa - Sąd Najwyższy rozpoznał kasację RPO

Data: 2017-03-08

Dnia 25.01.2017r. Sąd Najwyższy rozpoznał kasację wywiedzioną na korzyść pana Grzegorza.

Sprawa ta podjęta została przez Rzecznika Praw Obywatelskich z urzędu, po monitoringu przez pracowników Rzecznika Praw Obywatelskich oddziału terapeutycznego jednego z wizytowanych Zakładów Karnych, w związku z szerszym badaniem problematyki osób pozbawionych wolności z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną.

W 2016 r. Rzecznik zbadał sytuację 120 osób z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną, a na tle badania tej problematyki skierował szereg wystąpień generalnych

Sprawa osadzonego, który według ustaleń Sądu, w czasie popełnienia czynu miał w stopniu nieznacznym ograniczoną poczytalność, wpisywała się w badanie powyższego zagadnienia.

Analiza pod kątem wszelkich podstaw kasacyjnych wyroku Sądu Okręgowego w P. z dnia 19.12.2014r., na mocy którego utrzymano w mocy skazanie pana Grzegorza na karę 4 miesięcy pozbawienia wolności za groźby karalne, pozwoliła na stwierdzenie uchybienia, dotyczącego oceny prawnej czynu.

Mianowicie Panu Grzegorzowi wadliwie przypisano popełnienie owych gróźb w warunkach recydywy specjalnej zwykłej (zwanej inaczej recydywą podstawową), podczas gdy w rzeczywistości, w świetle opisu czynu i ustaleń faktycznych dokonanych w przedmiotowej sprawie, doszło do tzw. jej „przedawnienia”. Sąd Okręgowy w P. ograniczył się jedynie do rozpoznania zasadności zarzutów apelacji obrońcy i utrzymał w mocy wadliwe w powyższym zakresie orzeczenie Sądu I instancji.

Rzecznik Praw Obywatelskich, zaskarżył kasacją wyrok kończący przedmiotowe postępowanie karne, a Sąd Najwyższy uznając ten środek zaskarżenia za zasadny uchylił wadliwe orzeczenie.

Dr Przemysław Tarwacki – główny specjalista w Zespole Prawa Karnego Biura RPO:

Istotą tej kasacji jest zaniechanie przez Sąd Odwoławczy dokonania kontroli wyroku Sądu I instancji poza treścią zarzutów środka odwoławczego.

Obowiązkiem Sądu II instancji jest zbadanie wszystkich elementów skazania, w tym również ustaleń dotyczących recydywy podstawowej, niezależnie od tego, czy kwestie te są przedmiotem wywiedzionej na korzyść oskarżonego apelacji. Sąd odwoławczy tego obowiązku nie dochował, co spowodowało, iż orzeczenie tego organu jest w ujęciu procesowym rażąco niesprawiedliwe.

Skutek kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich jest taki, że Sąd Okręgowy w P. zobowiązany będzie kolejny raz dokonać kontroli odwoławczej, podczas której ponownie będzie musiał dokonać oceny prawnej czynu nieprawomocnie przypisanego G. S. wyrokiem Sądu I instancji.

Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości w sprawie zasad udzielania pomocy postpenitencjarnej osobom zwalnianym z zakładów psychiatrycznych po stosowaniu środka zabezpieczającego

Data: 2017-03-07

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zasygnalizował problem dotyczący osób zwalnianych z zakładów psychiatrycznych po stosowaniu środka zabezpieczającego, które w świetle obowiązujących przepisów nie mogą korzystać z pomocy ze środków Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej podkreślając, że prawo w sposób nieuzasadniony różnicuje sytuację tych osób w stosunku do osób pozbawionych wolności w zakładach karnych i aresztach śledczych.

Rzecznik zauważył, że przepis § 31 ust. 5 rozporządzenia z dnia 29 września 2015 r. w sprawie Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej w sposób niebudzący wątpliwości wyróżnia pięć grup osób, które mogą korzystać z pomocy postpenitencjarnej: osoby pozbawione wolności, członkowie rodzin osób pozbawionych wolności, osoby zwalniane z zakładów karnych i aresztów śledczych, osoby zwolnione z zakładów karnych i aresztów śledczych oraz członkowie rodzin osób zwolnionych z zakładów karnych lub aresztów śledczych. Obok osób zwalnianych i zwolnionych z zakładów karnych i aresztów śledczych jako odrębną grupę wymienia się więc również osoby pozbawione wolności, a do tej kategorii niewątpliwie zaliczają się także osoby, wobec których zastosowano środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym.

Zdaniem Rzecznika pomoc ww. osobom powinna być udzielana ze środków Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym i Pomocy Postpenitencjarnej. Przemawia za tym przede wszystkim fakt, że przepisy Kodeksu karnego wykonawczego regulują zarówno wykonywanie kary, tymczasowego aresztowania, jak i środków zabezpieczających. Jednocześnie to właśnie na podstawie przepisów Kodeksu powołano do życia Fundusz, którego środki mają służyć ułatwieniu osobom pozbawionym wolności w powrocie do społeczeństwa. Wyłączenie możliwości korzystania z tego Funduszu przez tych, którzy w konsekwencji popełnienia czynu zabronionego postanowieniem sądu zostali umieszczeni w zakładzie psychiatrycznym, jest nieuzasadnione.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o podjęcie inicjatywy legislacyjnej w celu zmiany brzmienia delegacji ustawowej zawartej w art. 43 § 19 k.k.w., w kierunku wskazanym w wystąpieniu.

Sprawy w których doszło do naruszenia prawa do obrony - przykłady działań RPO

Data: 2017-03-07

W nieustającym zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problematyka przestrzegania przez sądy przysługującego obywatelom prawa do obrony na każdym stadium postępowania karnego.

W ostatnim czasie Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł kasację w dwóch sprawach, w których na etapie postępowania wykonawczego doszło do rażącego naruszenia prawa osób skazanych do obrony.

  •  Mec. Tomasz Rychlicki, główny specjalista w Zespole Prawa Karnego w Biurze RPO: „W sprawie Pana Adriana R. Sąd Rejonowy w P. o terminie posiedzenia, na którym miał być rozpoznawany wniosek kuratora o zarządzenie wykonania kary pozbawienia wolności wobec Pana R. nie powiadomił skazanego prawidłowo. Zawiadomienie to zostało bowiem wysłane na inny adres, niż wskazany przez Pana Adriana, wskutek czego nie mógł on odebrać tej korespondencji. Sąd jednakże uznał zawiadomienie za skutecznie doręczone i procedował dalej. W konsekwencji uniemożliwiono skazanemu przedstawienie argumentów, które przemawiałyby na jego korzyść  i  mogłyby przekonać Sąd, aby nie uwzględnił wniosku kuratora. Tej możliwości nie można przecież z góry wykluczyć, zwłaszcza, że decyzja Sądu w tym względzie miała charakter fakultatywny, a nie obligatoryjny”.
  • Mec. Joanna Grzegorzewska, główny specjalista w Zespole Prawa Karnego w Biurze RPO: „ W postępowaniu wykonawczym skazany może korzystać z pomocy obrońcy. W omawianej sprawie skazany Pan Dariusz R. ustanowił obrońcę w postępowaniu wykonawczym.  Niestety, obrońca nie został zawiadomiony przez Sąd o terminie posiedzenia odwoławczego, w przedmiocie odwołania warunkowego przedterminowego zwolnienia skazanego z odbycia reszty kary pozbawienia wolności i nie uczestniczył w tym postępowaniu. Tak więc obrońca został pozbawiony możliwości zaprezentowania przed Sądem argumentacji korzystnej dla skazanego. W efekcie, Sąd II instancji orzekając w sprawie skazanego, rażąco uchybił jego prawu do obrony”.  

Komenda Stołeczna Policji wyjaśnia: zdjęcia uczestników demonstracji zostały opublikowane na ustne polecenie prokuratora referenta na podstawie ustawy o Policji

Data: 2017-02-02

Po tym, jak po demonstracji pod Sejmem 16 grudnia 2016 r. Komenda Stołeczna Policji opublikowała zdjęcia osób, które „mogą mieć związek z tymi zdarzeniami”, Rzecznik Praw Obywatelskich zapytał, jaka była podstawa prawna tej publikacji. Wizerunki osób są bowiem chronione i można je publikować tylko na podstawie wyraźnych przepisów.

Komendant Stołeczny Policji inspektor Robert Żebrowski odpowiedział, że publikacja nastąpiła na ustne polecenie prokuratora referenta Radosława Jacewicza - prokuratora Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Wyjaśnił też, że w żaden sposób Policja nie stwierdza, że osoby ze zdjęć naruszyły prawo – bo na zdjęciach „są także świadkowie tych zdarzeń”.

Jak informuje insp. Żebrowski, Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie wydarzeń związanych z naruszeniem porządku prawnego w dniach 16/17 grudnia 2016 roku przed gmachem Sejmu RP o sygn. akt PO1 Ds.205.2016.

„Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Komendy Stołecznej Policji realizuje czynności w ramach w/w postępowania przygotowawczego prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie”. Ustne polecenie prok. Jacewicza zostało zrealizowane „mając na uwadze art. 20 ust. 2a i 2b ustawy o Policji z dnia 6 kwietnia 1990 roku (Dz.U, 2016 poz. 1782 t.j. ze zm.) w ramach realizacji zadań ustawowych”.

Chodzi o przepis, który brzmi:

Art. 20. 2a.

Policja może pobierać, uzyskiwać, gromadzić, przetwarzać i wykorzystywać w celu realizacji zadań ustawowych informacje, w tym dane osobowe, o następujących osobach, także bez ich wiedzy i zgody:

  1. osobach podejrzanych o popełnienie przestępstw ściganych z oskarżenia publicznego;
  2. nieletnich dopuszczających się czynów zabronionych przez ustawę jako przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego;
  3. osobach o nieustalonej tożsamości lub usiłujących ukryć swoją tożsamość;
  4. osobach stwarzających zagrożenie, o których mowa w ustawie z dnia 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób;
  5. osobach poszukiwanych;
  6. osobach zaginionych;
  7. osobach, wobec których zastosowano środki ochrony i pomocy, przewidziane w ustawie z dnia 28 listopada 2014 r. o ochronie i pomocy dla pokrzywdzonego i świadka (Dz. U. z 2015 r. poz. 21).

2aa. Policja, w celu realizacji zadań ustawowych, może pobierać, uzyskiwać, gromadzić, przetwarzać, sprawdzać i wykorzystywać informacje, w tym dane osobowe, uzyskane lub przetwarzane przez organy innych państw oraz przez Międzynarodową Organizację Policji Kryminalnych – INTERPOL.

2ab. Policja może przekazywać informacje, w tym dane osobowe, służące zapobieganiu lub zwalczaniu przestępczości organom innych państw lub Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnych – INTERPOL, o których mowa w ust. 2aa, na zasadach i w trybie określonych w ustawie z dnia 16 września 2011 r. o wymianie informacji z organami ścigania państw członkowskich Unii Europejskiej (Dz. U. poz. 1371, z 2013 r. poz. 1650 oraz z 2014 r. poz. 1199), w prawie Unii Europejskiej i w postanowieniach umów międzynarodowych.

2ac. Policja może pobierać, uzyskiwać, gromadzić, przetwarzać i wykorzystywać w celu realizacji zadań ustawowych informacje, w tym dane osobowe, o osobach, o których mowa w art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych, także bez wiedzy i zgody tych osób, a także udostępnia i przekazuje te informacje uprawnionym służbom, organom lub podmiotom na zasadach i w trybie określonym w tej ustawie.

2b.

Informacje, o których mowa w ust. 1, 2a, 2aa–2ac, dotyczą osób o których mowa w ust. 2a i 2ac i mogą obejmować:

  1. dane osobowe, o których mowa w art. 27 przetwarzanie niektórych kategorii danych ust. 1 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych, z tym że dane dotyczące kodu genetycznego obejmują informacje wyłącznie o niekodującej części DNA;
  2. odciski linii papilarnych;
  3. zdjęcia, szkice i opisy wizerunku;
  4. cechy i znaki szczególne, pseudonimy;
  5. informacje o:
    a) miejscu zamieszkania lub pobytu,
    b) wykształceniu, zawodzie, miejscu i stanowisku pracy oraz sytuacji materialnej i stanie majątku,
    c) dokumentach i przedmiotach, którymi sprawca się posługuje,
    d) sposobie działania sprawcy, jego środowisku i kontaktach,
    e) sposobie zachowania się sprawcy wobec osób pokrzywdzonych.

 

Prawo zatrzymanego do kontaktu z adwokatem. RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości i Komendanta Głównego Policji

Data: 2017-01-25

Rzecznik ponownie zasygnalizował, że obowiązujące przepisy nie precyzują form, w jakich zatrzymany może realizować przysługujące mu prawo dostępu do adwokata. Niejasna treść art. 245 § 1 k.p.k. rodzi wątpliwości, czy zatrzymany może realizować prawo dostępu do adwokata także na odległość, w formie rozmowy telefonicznej. W rezultacie – praktycznie się to nie zdarza. Rzecznik podkreślił, że zatrzymanemu przysługuje prawo do obrony, a realizacja prawa do kontaktu z adwokatem jest niezbędna także z uwagi na to, że moment zatrzymania w większości przypadków poprzedza późniejsze przedstawienie zatrzymanemu zarzutu popełnienia przestępstwa. Zatrzymany potrzebuje wówczas kontaktu z osobą, która dobrze poinformuje go o jego prawach i obowiązkach, i której będzie mógł zaufać. W opinii Rzecznik zasadna wydaje się nowelizacja art. 245 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego, tak by prawo do adwokata lub radcy prawnego dla zatrzymanego było w pełni urzeczywistnione w praktyce, bez żadnych okoliczności dyskryminujących.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o rozważenie zainicjowania nowelizacji art. 245 § 1 k.p.k. oraz udzielenie informacji na temat etapu procesu implementacji do polskiego porządku prawnego przepisów Parlamentu Europejskiego i Rady nr 2013/48/UE z dnia 22 października 2013 r. w sprawie dostępu do adwokata w postępowaniu karnym i w postępowaniu dotyczącym europejskiego nakazu aresztowania oraz w sprawie prawa do poinformowania osoby trzeciej o pozbawieniu wolności i prawa do porozumienia się z osobami trzecimi i organami konsularnymi w czasie pozbawienia wolności.

Natomiast w piśmie do Pełnomocnika Komendanta Głównego Policji Rzecznik ponownie zwrócił uwagę na konieczność doprecyzowania obowiązujących wytycznych w sprawie wykonywania niektórych czynności dochodzeniowo-śledczych przez policjantów. Niejednokrotnie do działań funkcjonariuszy Policji w zakresie postępowania z osobami zatrzymanymi zgłaszane były zastrzeżenia. Zdarzają się sytuacje, że zatrzymani są zniechęcani do skorzystania z fachowej pomocy przez samych zatrzymujących, którzy stosując pozornie korzystną dla zatrzymanego sugestię, usiłują wywrzeć wpływ na jego decyzję. Zdaniem Rzecznika wprowadzenie precyzyjnych reguł postępowania (ww. wytycznych) niewątpliwie przyczyni się do poprawy skuteczności oraz sprawności funkcjonowania mechanizmu dostępu do pomocy prawnej osoby zatrzymanej w trybie art. 244 k.p.k.

Rzecznik zwrócił się do Pełnomocnika z prośbą o poinformowanie o podjętych działaniach w przedmiocie nowelizacji wytycznych, jak również o rozważenie podjęcia działań (w tym szkoleń) dla funkcjonariuszy Policji dotyczących uwrażliwienia ich na znaczenie skutecznego informowania osób zatrzymanych o ich prawach, w szczególności o prawie do kontaktu z adwokatem lub radcą prawym.