Zawartość
Liczba całkowita wyników: 172

Art. 51 - Prawo do autonomii informacyjnej

  1. Nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby.
  2. Władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.
  3. Każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenie tego prawa może określić ustawa.
  4. Każdy ma prawo do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą.
  5. Zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji określa ustawa.

CO TO ZNACZY?

Artykuł ten stanowi o:

  1. wolności jednostki od ujawniania informacji jej dotyczących innym osobom oraz szczególnie władzom publicznym. Wolności tej odpowiada zakaz podejmowania prób uzyskiwania tego rodzaju informacji poprzez przesłuchiwanie (indagację);
  2. kompetencji władz publicznych do pozyskiwania, gromadzenia oraz udostępniania informacji o obywatelach w zakresie niezbędnym w demokratycznym państwie prawnym;
  3. prawie dostępu każdego mieszkańca Polski do dotyczących go dokumentów urzędowych i zbiorów danych;
  4. prawie żądania sprostowania informacji zawartych w zbiorach dokumentów urzędowych lub w zbiorach danych, o ile są to informacje nieprawdziwe, niepełne lub zebrane niezgodnie z ustawą;
  5. prawie żądania usunięcia informacji zawartych w jednym lub drugim zbiorze w tych samych przypadkach.

Władze publiczne nie mogą dla własnych celów dokumentować danych osobowych, sprawdzać i dokumentować zachowań osób prywatnych czy zmuszać do ujawniania swych indywidualnych cech, właściwości oraz postępowania.

Data początkowa
np.: 11/2020
Data końcowa
np.: 11/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Koronawirus. Czy Poczta Polska ma informacje o osobach przebywających na kwarantannie? Zasady dostarczania przesyłek w czasie pandemii

Data: 2020-11-18

Pytanie

Czy Poczta Polska ma informacje o osobach przebywających na kwarantannie? Skąd ma takie informacje? Jakie są zasady dostarczania przesyłek, czy biegną terminy na ich odbiór w czasie kwarantanny i izolacji?

Odpowiedź

Tak, Poczta Polska posiada informacje o osobach przebywających na kwarantannie.

Podstawa prawna:

Dzieje się tak na mocy §  2 ust 7 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. z 2020 r. poz. 1758, z późn. zm.).

Przepis ten mówi, że informacje o osobach przebywających na kwarantannie przekazuje się m.in. policji, wojewodom, ZUS, KRUS a także operatorowi wyznaczonemu w rozumieniu art. 3 pkt 13 ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. - Prawo pocztowe. (Poczta Polska)

Zasady dostarczania przesyłek w czasie pandemii

Przesyłki, dla których dochodzi do czasowego wstrzymania doręczenia z powodu kwarantanny adresata, będą przechowywane w placówkach pocztowych do czasu zakończenia kwarantanny. Próba doręczenia nastąpi po zakończeniu okresu kwarantanny. Następnie przesyłka ta, o ile nie zostanie doręczona, po upływie okresu awizacji, podlega zwrotowi.

Z informacji znajdujących się na stronie internetowej Poczty Polskiej wynika, że w przypadku adresatów objętych kwarantanną Poczta Polska od 19 października 2020 r. doręcza przesyłki listowe nierejestrowane oraz przesyłki rejestrowane do oddawczych skrzynek adresatów (z wyłączeniem przesyłek nadanych przez Sądy i Trybunały, prokuraturę i inne organy ścigania, komornika sądowego oraz z potwierdzeniem odbioru, z elektronicznym potwierdzeniem odbioru – EPO, z zadeklarowaną wartością lub objętych złożonym przez adresata zastrzeżeniem w zakresie ich doręczania osobie pełnoletniej zamieszkałej razem z adresatem). W przypadku przesyłek paczkowych, kurierskich, z potwierdzeniem odbioru lub Elektronicznym Potwierdzeniem Odbioru (EPO) zostanie podjęta próba doręczenia przesyłek, ale w momencie braku możliwości doręczenia, przesyłki te będą czasowo wstrzymane i przechowywane w placówce pocztowej. Z procesu doręczania przesyłek paczkowych i kurierskich zostają wyłączone przesyłki nadane przez Sądy i Trybunały, prokuraturę i inne organy ścigania oraz komornika sądowego.

Opinia RPO

Zdaniem RPO przekazywanie Poczcie informacji o osobach odbywających kwarantannę na podstawie rozporządzenia następuje z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego. Ponadto udostępnianie danych w świetle Konstytucji (art. 51 ust. 5) stanowi materię ustawową i nie powinno być regulowane rozporządzeniem.

Z ABW wyciekły dane nt. liderki Strajku Kobiet. Rzecznik prosi Agencję o wyjaśnienia

Data: 2020-11-16
  • Media ujawniły, że jedna z liderek Strajku Kobiet ubiegała się o przyjęcie do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego
  • Zaniepokojony tym wyciekiem Rzecznik Praw Obywatelskich prosi o wyjaśnienia szefa ABW płk. Krzysztofa Wacławka
  • Pyta m.in., czy o tej sprawie poinformowano organy ścigania

Z doniesień prasowych RPO dowiedział się o wycieku danych osobowych dotyczących postępowania kwalifikacyjnego wobec kandydatów do służby w ABW. 

Dane osobowe odnoszą się zarówno do samego faktu wzięcia udziału w postępowaniu kwalifikacyjnym do służby w ABW konkretnych osób (w tym Marty Lempart), jak i istotnych danych dotyczących tego postępowania, m.in. dat i przebiegu rekrutacji.

Ze względu na szczególne wymagania kandydatów do służby w ABW dane osobowe przetwarzane w związku z postępowaniem kwalifikacyjnym podlegają ochronie na podstawie ustawy o ochronie informacji niejawnych. Dotyczą one bowiem szczegółowych danych dotyczących życia prywatnego, rodzinnego, zawodowego, a także takich informacji, jak m.in. stan zdrowia, przynależność do partii politycznych, związków zawodowych, karalność.

W artykule wskazano też na podejrzenie umorzenia postępowania wyjaśniającego w sprawie ujawnienia tych danych.

Wszystko to budzi zaniepokojenie RPO z punktu widzenia prawa do prywatności oraz ochrony danych osobowych. Standard wynikający z art. 47 oraz 51 Konstytucji wskazuje, że obywatele mają prawo oczekiwać, że wszystkie informacje pozyskiwane na ich temat będą odpowiednio zabezpieczone. W przypadku postępowania kwalifikacyjnego wobec kandydatów do służby w ABW mamy do czynienia z głęboką ingerencją w prywatność, dlatego te gwarancje realizowane muszą być w sposób ścisły.

Rzecznik spytał szefa ABW płk Krzysztofa Wacławka, jakie działania podjęto w tej sprawie, a zwłaszcza czy w związku z informacją, że doszło do wycieku informacji niejawnych, o sprawie poinformowano organy ścigania.

VII.501.294.2020

 

Aplikacja „Kwarantanna domowa” budzi wątpliwości obywateli. Rzecznik pisze do premiera

Data: 2020-11-13
  • Obywatele mają wątpliwości wobec zakresu informacji, do jakich ma dostęp aplikacja „Kwarantanna Domowa”
  • Dla prawidłowego działania wymaga ona, aby urządzenie mobilne umożliwiało jej dostęp do: internetu, aparatu, zdjęć, lokalizacji, a nawet i mikrofonu
  • 400 tys. obywateli na kwarantannie należą się jasne, zrozumiałe i wyczerpujące informacje co do wpływu aplikacji na ich prywatność

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do premiera i zarazem ministra cyfryzacji Mateusza Morawieckiego  o ocenę działania aplikacji. Poprosił też o odpowiedzi na wątpliwości podnoszone przez obywateli i ich upublicznienie.

Od początku epidemii do Biura RPO wpływają sygnały obywateli dotyczące stosowania aplikacji przygotowanych przez Ministerstwo Cyfryzacji w celu walki z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2.

W kwietniu 2020 r.  RPO przedstawił wstępne wątpliwości Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Poprosił o zbadanie tych aplikacji pod kątem ich zgodności z prawem ochrony danych osobowych.

Rzecznik nie kwestionuje obowiązku przestrzegania kwarantanny oraz innych działań dla zapobiegania koronawirusowi. Trzeba jednak zapewnić, aby narzędzia wykorzystywane  przez państwo mieściły się
w konstytucyjnym standardzie ochrony prywatności i autonomii informacyjnej jednostki,  a także spełniały wymogi RODO.

Art. 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności. Art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Prawo do prywatności obywateli może podlegać ograniczeniom, ale na konstytucyjnie określonych zasadach. Ograniczając prawa konstytucyjne w tak trudnej i wzbudzającej niepokój sytuacji jak pandemia, władze publiczne powinny podjąć szczególne środki zmierzające do budowania zaufania społecznego dla swoich działań – podkreślał RPO.

Prezes UODO odpowiedział 19 czerwca 2020 r., że nie widzi potrzeby podejmowania dodatkowych działań ani informowania Rzecznika o podejmowanych działaniach. W ocenie RPO istotne było wyjaśnienie wątpliwości obywateli, co przyczyniłoby się do większej społecznej akceptacji społecznej tych aplikacji.

Tymczasem do RPO nadal zwracają się osoby obawiające się o swoją prywatność. Podkreślane jest zwłaszcza poczucie naruszenia autonomii informacyjnej osób poddanych kwarantannie. Niepokój budzi brak dostatecznych i przystępnych informacji o działaniu aplikacji.

Główne wątpliwości obywateli wiążą się z zakresem informacji, do jakich ma dostęp aplikacja „Kwarantanna Domowa”. W jej regulaminie wskazano, że do prawidłowego działania wymaga ona, aby urządzenie mobilne umożliwiało jej w określonych sytuacjach dostęp do: internetu, aparatu, lokalizacji, zdjęć. Jednak przy pobieraniu aplikacji wskazany jest o wiele szerszy zakres uprawnień (np. dostęp do mikrofonu). Na ten problem już w marcu 2020 r. zwracała uwagę Fundacja Panoptykon.

We wnioskach skierowanych do RPO pojawiła się również kwestia samego korzystania z usługi Google Play, w ramach której, niezależnie od samej aplikacji „Kwarantanna Domowa”, przetwarzane są dane użytkowników. W ocenie RPO obywatelom powinny zostać udostępnione jasne, zrozumiałe i wyczerpujące informacje na temat procesu działania aplikacji, tak aby nie było wątpliwości co do zakresu i sposobu przetwarzania informacji dotyczących jednostek.

Skoro kwarantanną jest w Polsce objęte ponad 400 tys. osób, niezwykle istotne jest udostępnienie społeczeństwu kompleksowej informacji, jakie działania podjął rząd, aby minimalizować wpływ na prywatność środków technologicznych użytych do walki z pandemią.

A problemem dla osób zgłaszających się do RPO jest również techniczna strona działania aplikacji (nieuznawanie wykonanych zadań, problemy z zainstalowaniem i uruchomieniem aplikacji).

VII.501.75.2020

ABW nie może żądać dokumentacji leczenia psychiatrycznego na potrzeby swych sprawdzeń

Data: 2020-11-03
  • Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego żąda od lekarzy psychiatrów kopii całości dokumentacji pacjentów leczonych psychiatrycznie - na potrzeby swych postępowań ws. dostępu do informacji niejawnych
  • Wykracza to poza granice zakreślone przez obowiązujące prawo – podkreśla RPO
  • Funkcjonariusze ABW mogą bowiem żądać informacji o chorobie psychicznej lub innych zakłóceniach czy o uzależnieniu od alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych
  • Według przepisów nie mają zaś dostępu do informacji dotyczących samego przebiegu procesu leczenia oraz metod leczenia stosowanych przez psychiatrę

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają się lekarze psychiatrzy w sprawie żądania od nich informacji o pacjentach na potrzeby postępowań sprawdzającech, prowadzonych przez ABW w trybie ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych. Przeprowadza się je w celu ustalenia, czy dana osoba daje rękojmię zachowania tajemnicy prawnie chronionej.

W toku poszerzonego postępowania sprawdzającego ustala się (art. 24 ust. 3 pkt 2 i 3 ustawy o ochronie informacji niejawnych), czy istnieją wątpliwości dotyczące informacji o chorobie psychicznej lub innych zakłóceniach czynności psychicznych ograniczających sprawność umysłową i mogących negatywnie wpłynąć na zdolność osoby sprawdzanej do wykonywania prac związanych z dostępem do informacji niejawnych, a także czy są wątpliwości dotyczące uzależnienia od alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych.

Z art. 50 ust. 1 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego wynika, że osoby wykonujące czynności wynikające z tej ustawy są obowiązane do zachowania w tajemnicy wszystkiego, o czym powezmą wiadomość w związku z wykonywaniem tych czynności.

Przepis ten jest ściśle związany z art. 13 ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, stanowiącym, że pacjent ma prawo do zachowania w tajemnicy przez osoby wykonujące zawód medyczny, w tym udzielające mu świadczenia zdrowotnego, informacji z nim związanych, a uzyskanych w związku z wykonywaniem zawodu medycznego.

Jednakże według art. 50 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego od obowiązku zachowania tej tajemnicy osoby takie są zwolnione w stosunku do ABW i jej pisemnie upoważnionych funkcjonariuszy w zakresie niezbędnym do przeprowadzenia postępowania sprawdzającego.

Funkcjonariusze ABW są zatem uprawnieni na podstawie pisemnego upoważnienia do żądania w toku postępowania sprawdzającego informacji niezbędnych do zweryfikowania czy istnieją wątpliwości obejmujące informacje o chorobie psychicznej  lub innych zakłóceniach czynności psychicznych ograniczających sprawność umysłową, a także dotyczące uzależnienia od alkoholu, środków odurzających lub substancji psychotropowych.

Ustawowe upoważnienie zawarte w art. 50 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego nie obejmuje natomiast dostępu do informacji dotyczących samego przebiegu procesu leczenia oraz stosowanych przez psychiatrę metod leczenia.

Pomimo to – jak wynika z przekazywanych RPO informacji  – funkcjonariusze ABW żądają udostępnienia na potrzeby prowadzonego postępowania sprawdzającego kopii całości dokumentacji medycznej dotyczącej pacjentów leczonych psychiatrycznie.

Żądanie to nie znajduje uzasadnienia w art. 50 ust. 2 pkt 4 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego w związku z art. 24 ust. 3 pkt 2 i 3 ustawy o ochronie informacji niejawnych.

Stąd też podejmowane w tym zakresie przez funkcjonariuszy ABW czynności wykraczają poza granice zakreślone przez obowiązujące prawo.

Rzecznik poprosił szefa ABW płk. Krzysztofa Wacławka o stanowisko w tej sprawie.

Odpowiedź ABW (aktualizacja 17 listopada 2020)

Żądania ABW oraz ewentualnie innych organów uprawnionych do realizacji poszerzonych postępowań sprawdzających udostępniania przez lekarzy psychiatrów dokumentacji medycznej (wyłącznie w zakresie leczenia psychiatrycznego i uzależnień) osoby sprawdzanej ma nie tylko oparcie w przepisach prawa, ale także znajduje potwierdzenie w orzecznictwie sądów administracyjnych, w tym Naczelnego Sądu Administracyjnego - odpisał zastępca szefa ABW płk Norbert Loba.

W obszernym piśmie (w załączniku poniżej) wskazał szczegółowe argumenty przemawiajacy za tym, że zarzut wykraczania przez funkcjonariuszy ABW, realizujących postępowania sprawdzające, poza granice zakreślone przez obowiązujące przepisy prawa, wydaje się być nieuzasadniony i oparty na niewłaściwej interpretacji tych przepisów.  

(...) Interes publiczny utożsamiany w tym przypadku z interesem ochrony informacji niejawnych, winien mieć pierwszeństwo przed innymi, prawnie chronionymi interesami. Natomiast przepisy prawa, na podstawie których funkcjonariusze ABW wykonują czynności w ramach prowadzonych postępowań sprawdzających, są powszechnie dostępne i zapewne znane osobom sprawdzanym, bez których zgody żadne postępowanie sprawdzające nie może być prowadzone, a po ewentualnym wycofaniu takiej zgody - jest ono niezwłocznie umarzane. 

VII.520.20.2018

Luka prawna w przepisach archiwizacji dokumentacji pracowniczej. RPO prosi premiera o jej wypełnienie

Data: 2020-10-13
  • W przepisach o archiwizacji dokumentacji pracowniczej jest luka prawna, o której usunięcie Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do premiera
  • Chodzi o gwarancje dostępu obywateli do ich dokumentacji w sytuacji śmierci właściciela zakładu, który prowadził archiwum pracownicze – a trwa postępowania spadkowe
  • W takiej sytuacji obywatele powinni się zwracać do kuratora spadku

Rzecznik zna sprawę przedsiębiorcy, który prowadził archiwum gromadzące dokumentację pracowniczą. Po jego śmierci zakład został zamknięty i nie prowadzi działalności. Jednocześnie dane, które są przechowywane w archiwum, w szczególności dokumentacja osobowo-płacowa, są niezbędne w postępowaniach wielu osób w celu wykazania przysługujących uprawnień emerytalnych.

Dlatego konieczne jest zapewnienie szybkiego dostępu do zgromadzonych w archiwum danych. Sąd oraz wyznaczony kurator spadku wystąpili do Naczelnego Dyrektora Archiwów Państwowych o wydanie decyzji o przekazaniu archiwum do wyznaczonej jednostki, w trybie art 51h ust. 2 ustawy z 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach.

Naczelny Dyrektor Archiwów Państwowych wydał decyzję odmawiającą złożenia dokumentacji archiwalnej na odpłatne przechowanie we wskazanym archiwum państwowym. Kurator spadku złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na tę decyzję.

Postępowanie to nie rozwiąże jednak  problemu. Zgodnie bowiem z ustawą o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach, zebrana w tymże archiwum dokumentacja osobowo-płacowa nie mieści się w ustawowej definicji „materiałów archiwalnych” rozumianych jako dokumentacja „mająca znaczenie jako źródło informacji o wartości historycznej o działalności Państwa Polskiego, jego poszczególnych organów i innych państwowych jednostek organizacyjnych oraz o jego stosunkach z innymi państwami, o rozwoju życia społecznego i gospodarczego, o działalności organizacji o charakterze politycznym, społecznym i gospodarczym, zawodowym i wyznaniowym, o organizacji i rozwoju nauki, kultury i sztuki, a także o działalności jednostek samorządu terytorialnego i innych samorządowych jednostek organizacyjnych”.

Dlatego dokumentacja ta nie wchodzi do narodowego zasobu archiwalnego. Niemniej zebrane w tymże archiwum dane mogą być postrzegane jako baza danych, której administratorem był właściciel zakładu.

Obowiązki administratora danych osobowych powinien zatem objąć kurator spadku, w momencie ustanowienia go przez sąd. Byłoby to analogicznie do sytuacji, gdy syndyk masy upadłościowej przedsiębiorstwa obejmuje obowiązki administratora danych upadłej firmy. Pozwoliłoby to obywatelom, których dane są w archiwum, na zwracanie się bezpośrednio do kuratora w celu uzyskania dokumentacji.

Kwestia ta jest niezwykle istotna z perspektywy ochrony konstytucyjnie gwarantowanych praw obywateli dostępu do dotyczących ich zbiorów danych, wynikających z artykułu 51 ust. 3 Konstytucji. 

Rzecznik wystąpił o stanowisko do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Prezes potwierdził analizę RPO, uznając, że jest luka prawna wymagająca regulacji. Dotyczy to nie tylko kwestii realizacji praw pod kątem ochrony danych osobowych, ale i generalnie dostępu do dokumentacji, które to luki zgodnie z Konstytucją (prawo dostępu do dokumentów art. 51 ust. 4) powinny być wyeliminowane.

W związku ze stanowiskiem Prezesa UODO problem powinien zostać oceniony szerzej, także pod kątem zapewnienia realizacji gwarancji praw konstytucyjnych w celu usunięcia luki prawnej.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego, który pełni także funkcję Ministra Cyfryzacji, o podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej.

VII.564.6.2020

Poczta Polska nie wydaje przesyłek osobom objętym kwarantanną. Rzecznik ma wątpliwości

Data: 2020-10-09
  • Poczta Polska odmawia wydawania przesyłek osobom objętym kwarantanną
  • Tymczasem otrzymanie przez nich przesyłek np. z produktami medycznymi może być bardzo  istotne
  • Minister Zdrowia wskazuje, że operator nie ma prawa odmówić przekazania przesyłki osobie w kwarantannie 
  • RPO ma także wątpliwości co do przekazywania Poczcie Polskiej danych osobowych w tej sprawie

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił prezesa Poczty Polskiej o wyjaśnienia co do możliwości minimalizacji ograniczenia usług wobec osób objętych kwarantanną.       

RPO ma świadomość, że pandemia jest wyzwaniem dla wielu podmiotów świadczących usługi publiczne. Niestety nierzadko dochodzi do ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności obywateli.

Zgodnie ze skargami do RPO Poczta Polska odmawia wydawania przesyłek, wykorzystując informacje o adresach osób objętych kwarantanną, udostępniane przez odpowiednie organy na podstawie rozporządzeń Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku ze stanem epidemii.

Z informacji ze strony internetowej Poczty Polskiej wynika, że przesyłki dla osób objętych kwarantanną przechowywane są w placówkach pocztowych do czasu zakończenia przymusowej izolacji ich adresatów. Wyjątkiem są przekazy pieniężne, które są dostarczane w szczególnej procedurze.

W kwietniu 2020 r. RPO zwrócił się do Prezesa Poczty Polskiej o wyjaśnienia o do możliwości rozszerzenia bezpiecznego sposobu dostarczania na innego rodzaju przesyłki. Istotne dla obywateli w kwarantannie może być otrzymanie przesyłek z towarami niezbędnymi do życia (np. produkty medyczne), zamówionymi jeszcze przed objęciem ich kwarantanną. A  korzystanie z danych osobowych udostępnionych przez odpowiednie organy nie powinno prowadzić do nieuzasadnionej dyskryminacji osób w kwarantannie.

Rzecznik ma  wątpliwości co do prawidłowości umocowania organów władzy publicznej do przekazywania danych o osobach w kwarantannie w trybie określonym w rozporządzeniu Rady Ministrów z 7 sierpnia 2020 r. Zgodnie bowiem z art. 51 ust. 5 Konstytucji dane osobowe gromadzone przez władze publiczne mogą być udostępniane jedynie na zasadach i w trybie określonych w ustawie. Rozporządzenie nie może zaś być tego podstawą. Pominięcie aspektu ochrony danych osobowych w delegacji ustawowej do wydania rozporządzenia z art. 46a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie pozwala na rozszerzającą interpretację kompetencji Rady Ministrów w tym zakresie.

Dlatego należy zachować daleko posuniętą ostrożność w przetwarzaniu tych danych z uwagi na możliwość poważnego naruszenia praw obywateli, o którym mowa w art. 51 Konstytucji.

Swe wątpliwości Rzecznik przedstawił również Ministrowi Zdrowia w wystąpieniu z 29 kwietnia 2020 r. Wskazał na problem niedostarczania przesyłek pocztowych osobom przebywającym w kwarantannie. Zakwestionował legalność przekazywania Poczcie Polskiej informacji o osobach odbywających obowiązkową kwarantannę określoną w rozporządzeniu Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r.

W odpowiedzi Minister Zdrowia poinformował, że kolejne rozporządzenia w tej sprawie  „zostały wprowadzone w związku z planowanym wprowadzeniem możliwości głosowania korespondencyjnego w wyborach prezydenckich i możliwości doręczenia wyborcom tzw. pakietów wyborczych przez pracowników operatora pocztowego”.  Odnosząc się do sprawy niedostarczenia przesyłek osobom przebywającym z kwarantanny, wskazywano, że „żaden operator pocztowy nie ma prawa odmówić przekazania przesyłki osobie przebywającej na kwarantannie”.

Ponadto Minister Zdrowia podkreślił, że „informacja o przebywaniu danej osoby na kwarantannie przekazywana operatorowi wyznaczonemu nie miała i nie ma na celu wprowadzenia szczególnych sposobów zabezpieczenia osoby doręczającej przesyłkę danemu odbiorcy. Każdy operator pocztowy, podobnie jak inny pracodawca, ma obowiązek wprowadzenia odpowiednich procedur i higieny pracy w zależności od oceny ryzyk zawodowych”.

Mając na uwadze to stanowisko, RPO poprosił prezesa Poczty Polskiej Tomasza Zdzikota o wyjaśnienia co do możliwości minimalizacji ograniczenia usług świadczonych przez Pocztę Polską osobom objętym kwarantanną.  

VII.501.106.2020

Chcesz zgłosić awarię pod numer pogotowia energetycznego? Najpierw wysłuchasz komunikatu. Rzecznik interweniuje w MSWiA

Data: 2020-09-29
  • Gdy dzwonimy pod numer pogotowia energetycznego 991, musimy najpierw wysłuchać komunikatu dotyczącego przetwarzania danych osobowych
  • A to może zabrać kluczowy czas przy zgłaszaniu awarii i uszkodzeń sieci, które mogą wpłynąć na życie i zdrowie ludzi
  • Powodem jest, że numeru 991 nie włączono w system powiadamiania ratunkowego - tym samym administrator jest zobowiązany do informowania o przetwarzaniu danych

Obywatelka zgłosiła wątpliwości co do umieszczania komunikatu informującego o przetwarzaniu danych osobowych przed połączeniem z numerem alarmowym 991, obsługiwanym przez Polską Grupę Energetyczną. W momencie próby połączenia się z tym numerem - przed możliwością zgłoszenia awarii - konieczne jest bowiem wysłuchanie komunikatu dotyczącego przetwarzania danych osobowych. Może to oznaczać stratę czasu w sytuacji zgłaszania awarii i uszkodzeń sieci, które mogą wpłynąć na życie i zdrowie obywateli.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się w tej sprawie do Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Dostał odpowiedź, że zgodnie z przepisami system powiadamiania ratunkowego składa się z centrów powiadamiania ratunkowego, tworzących jednolity system do obsługi zgłoszeń alarmowych, kierowanych pod numery alarmowe 112, 997, 998 i 999.

Ustawa o systemie powiadamiania ratunkowego precyzuje, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych w systemie teleinformatycznym wykonanie obowiązku informacyjnego - wynikającego z rozporządzenia unijnego RODO - następuje przez udostępnienie informacji w Biuletynie Informacji Publicznej na stronie ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wojewody lub wskazanego przez niego podmiotu, - na ich stronach internetowych oraz w widocznym miejscu w ich siedzibie.

Numer 991 nie został jednak włączony w system powiadamiania ratunkowego. Tym samym administrator zobowiązany jest do informowania o przetwarzaniu danych, tj. do spełnienia obowiązku informacyjnego określonego w art. 13 RODO.

UODO ocenił, że optymalnym rozwiązaniem byłoby włączenie nr 991 pogotowia energetycznego do systemu powiadamiania ratunkowego, co umożliwiłoby realizację obowiązku informacyjnego tak, jak pozostałych numerów alarmowych.

Rzecznik wystąpił do szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego o rozważenie wprowadzenia takiego rozwiązania.

VII.501.235.2020

Rzecznik ma wątpliwości ws. możliwego systemu utrzymania dystansu i ustalania kontaktów zakaźnych w szkołach

Data: 2020-09-11
  • Szkoły mogą wykorzystywać system badający utrzymywanie dystansu między uczniami oraz ustalania kontaktów zakaźnych
  • Precyzyjne monitorowanie uczniów na każdym etapie pobytu w szkole może być bardziej inwazyjne niż np. zastosowanie monitoringu wizyjnego
  • A dla takiego przetwarzania danych zarówno uczniów, jak i nauczycieli, powinna istnieć wyraźna podstawa ustawowa z odpowiednimi gwarancjami

W związku z rozpoczętym rokiem szkolnym i decyzją Ministra Edukacji Narodowej o powrocie do stacjonarnego nauczania pojawiają się zagadnienia, które warto poddać analizie.

W tym kontekście Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na doniesienia prasowe dotyczące technologii, które mogą być wykorzystane przez polskie szkoły do utrzymania dystansu między uczniami oraz ustalania kontaktów zakaźnych.

Opisywany przez „Gazetę Wyborczą” system ma mierzyć uczniom temperaturę, kontrolować dystans między uczniami podczas przerw i przypominać im o regularnym myciu rąk. Ma automatycznie sprawdzać obecność uczniów i lokalizować, w którym miejscu szkoły aktualnie dany uczeń się znajduje. Pozwala także ustalić kontakty między monitorowanymi osobami. System zakłada przetwarzanie danych osobowych uczniów i nauczycieli

Opisywane rozwiązania budzą zasadnicze wątpliwości RPO co do ich proporcjonalności. Precyzyjne monitorowanie uczniów na każdym etapie pobytu w szkole może być bardziej inwazyjne niż np. zastosowanie monitoringu wizyjnego.  A artykuł sugeruje również dostęp do danych o położeniu ucznia przez osoby znajdujące się poza szkołą.

Ponadto taki system – aby był skuteczny – musiałby być obowiązkowy, a to oznacza odejście od zasady dobrowolności w stosowaniu środków służących ustalaniu kontaktów zakaźnych. Tymczasem istnieją plany objęcia tym systemem również nauczycieli.

A dla takiego przetwarzania danych uczniów i nauczycieli powinna istnieć wyraźna podstawa ustawowa z odpowiednimi gwarancjami uwzględniającymi specyfikę nowego narzędzia.

- W mojej ocenie powinniśmy do takich rozwiązań podchodzić z dużą ostrożnością i dokonać odpowiedniej analizy, przy udziale psychologów, nauczycieli oraz prawników – podkreśla Adam Bodnar.

Przypomina, że prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie. Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a art. 51 Konstytucji odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce.  Zgodnie z Konstytucją ograniczenia praw i wolności muszą być ustanowione w ustawie, nie mogą naruszać istoty wolności i praw i muszą służyć usprawiedliwionym konstytucyjnie celom.

Prywatność i autonomia informacyjna jednostki są chronione również przez Europejską Konwencję Praw Człowieka (art. 8) i Kartę Praw Podstawowych (art. 7 i 8).

Realizację ochrony konstytucyjnych wartości w omawianym zakresie zapewnia m.in.  RODO - rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z  27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.

W tym kontekście należy wskazać w szczególności na zasadę minimalizacji danych, która wskazuje, że dane mają być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów,
w których są przetwarzane.

Rzecznik spytał ministra Marka Zagórskiego, czy resort cyfryzacji podejmował działania analityczne w tym zakresie, a jeśli nie, to czy widzi taką możliwość. W ocenie RPO zaoferowanie MEN  pomocy byłoby niezwykle cenne, szczególnie wobec rozległych doświadczeń Ministerstwa Cyfryzacji dotyczących ustalania kontaktów zakaźnych.

VII.501.241.2020

RPO wniósł, aby sąd wykreślił nastolatka z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym

Data: 2020-08-31
  • 15-latek poprosił młodszą od siebie dziewczynę o przesłanie jej nagiego zdjęcia
  • Za ten czyn sąd dla nieletnich zastosował wobec niego upomnienie; najłagodniejszy środek wychowawczy
  • Zarazem jednak wpisał go z mocy prawa do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym
  • RPO wnosi o wykreślenie nastolatka z rejestru. Jest to dopuszczalne, jeśli taki wpis powodowałyby „niewspółmiernie surowe skutki” dla nieletniego

To kolejna taka interwencja Rzecznika Praw Obywatelskich, ponieważ nieletni upomniany za tego rodzaju czyn powinien trafiać do rejestru zupełnie wyjątkowo. A ten przypadek nie uzasadnia tak surowych kroków jak wpisanie do rejestru przestępców seksualnych. Sąd nie uznał, by nieletni wymagał np. terapii. Rolą rejestru jest zaś ostrzeganie przed osobami stanowiącymi trwałe zagrożenie. – Takim osobom nie wystarczy upomnienie, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności – wskazuje Adam Bodnar.

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – który jednak w świetle prawa jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Sprawa nastolatka

15-latek poprosił młodszą od siebie dziewczynę o przesłanie jej nagiego zdjęcia, co uczyniła. Sąd dla nieletnich uznał to za czyn z art. 200a par. 2 Kodeksu karnego. Zgodnie z nim, karze grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2 podlega ten, kto „za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej małoletniemu poniżej lat 15 składa propozycję obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej lub udziału w produkowaniu lub utrwalaniu treści pornograficznych, i zmierza do jej realizacji".

W 2020 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy upomnienie i wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć działań zmierzających do ochrony swoich praw.

Rzecznik wskazuje, że tego typu „proceduralne pułapki”, zastawiane na obywateli przez niejasne przepisy procesowe, są konsekwentnie piętnowane w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego jako poważne naruszenie zasad demokratycznego państwa prawa. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co zwracał się do Ministra Sprawiedliwości).

Po skardze matki nieletniego RPO wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął jego dane z rejestru. Wniosek taki uzasadnia potrzeba ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Wpis do rejestru stanie się nadmierną represją wobec nieletniego. Wyraził on żal. Nie sprawia problemów wychowawczych, uczył się dobrze, a jego relacje z rodzicami układały się bardzo dobrze. Nie wyobraża sobie jednak najbliższej przyszłości, ponieważ umieszczenie danych w rejestrze m.in. może utrudnić mu podjęcie pracy.

Tymczasem środki podjęte zarówno przez rodziców nieletniego, jak i sąd opiekuńczy w zupełności odniosły skutek.  Nieletni zrozumiał niewłaściwość swojego zachowania, poniósł jego konsekwencje, wyraził skruchę i nie ma żadnych podstaw do twierdzenia, by istniało zagrożenie naruszania przez niego porządku prawnego.

Umieszczenie takich osób  w rejestrze wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed osobami szczególnie niebezpiecznymi. Mimo że dane osób nieletnich nie są powszechnie dostępne, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi.

 IV.550.5.2020

Inwigilacja i uprawnienia polskich służb specjalnych w ETPC. Rzecznik przedstawia swą opinię

Data: 2020-07-30
  • Zasady inwigilowania ludzi przez służby specjalne w Polsce oceni Europejski Trybunał Praw Człowieka
  • To wynik skarg adwokata oraz aktywistów Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, którzy podejrzewają, że mogli być inwigilowani
  • Chodzi o brak niezależnej kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swych szerokich uprawnień bez realnych ograniczeń i bez nadzoru
  • A osoba, która była inwigilowana, nie może się o tym dowiedzieć – nawet po zakończeniu sprawy, w której nie postawiono jej zarzutów

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar złożył opinię tzw. przyjaciela sądu (amicus curiae) w sprawie dwóch skarg: Dominika Bychawska-Siniarska i inni przeciwko Polsce oraz Mikołaj Pietrzak przeciwko Polsce. Ustawy, które zbada  Trybunał to w szczególności ustawa o Policji oraz tzw. ustawa antyterrorystyczna. Trybunał może również wziąć pod uwagę wykorzystywanie przez Polskę systemu Pegasus.

W ocenie RPO przepisy o inwigilacji naruszają kluczowe prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane przez Konstytucję RP i prawo europejskie. RPO w 2018 r. wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek ws. zasad inwigilacji. Nie było bowiem szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie sprawy przez TK w obecnej sytuacji.

Skargi do ETPC

Pod koniec 2019 r. ETPC zwrócił się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne na podstawie ustawy o Policji oraz ustawy antyterrorystycznej. Ma to związek ze złożonymi do ETPC na przełomie 2017 i 2018 r. skargami adwokata i aktywistów. Wskazują one, że działania służb naruszyły prywatność (art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka) oraz prawo do skutecznego środka odwoławczego (art. 13 Konwencji).

Skarga adwokata wskazuje, że niekontrolowana inwigilacja narusza nie tylko jego prywatność, ale przede wszystkim prawa i wolności jego klientów. Fundamentem relacji adwokata z klientem jest bowiem zaufanie, które może powstać wyłącznie w warunkach poufności. Możliwość inwigilacji jego klientów może zatem doprowadzić do naruszenia szczególnie chronionej tajemnicy adwokackiej.

Aktywiści podkreślają, że jako aktywni obywatele są szczególnie narażeni na działania służb. Działacze HFPC i Panoptykonu od lat krytykują brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez jakichkolwiek realnych ograniczeń. Prawo nie przewiduje zaś dla danej osoby dostępu do informacji o tym, że była inwigilowana  - nawet jak inwigilacja już się zakończyła, a osobie tej nie postawiono zarzutów. Kontrola sądu nad inwigilacją jest zaś iluzoryczna. W efekcie obywatele nie mają zatem jak chronić swoich praw.

Na konieczność zmian co do zasad inwigilacji wskazał Trybunał Konstytucyjny w lipcu 2014 r. Jednak przyjęte w 2016 r. tzw. ustawa inwigilacyjna i ustawa antyterrorystyczna zwiększyły uprawnienia służb, nie wprowadzając mechanizmu kontroli. Na nieprawidłowości zwracała uwagę m.in. Komisja Wenecka w opinii z czerwca 2016 r. A obowiązek poinformowania podmiotu danych o dostępie służb do jego danych telekomunikacyjnych wynika z licznych orzeczeń ETPC.

Wcześniejsze działania RPO

Od wielu lat Rzecznik alarmuje w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach. Sytuacja pogorszyła się od 2016 r, gdy zwiększono uprawnienia służb. Mogą m.in. pozyskiwać dane o obywatelach przy pomocy stałych łączy internetowych, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc zbierać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania najpoważniejszych przestępstw i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne. Ponadto służby mogą inwigilować cudzoziemców przez nieokreślony czas bez ujawniania tych informacji, nawet po tym gdy kontrola się zakończyła. Zatem jeśli Szef ABW stwierdzi, że daną osobę należy inwigilować to jego decyzja nie zostanie w żaden sposób zweryfikowana, ani przed, ani po kontroli.

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady  inwigilacji. Wniosek miały bowiem oceniać w Trybunale osoby, których nie tylko status sędziowski ale bezstronność w sprawie uprawnień służb może być kwestionowana. RPO obawia się, że w takiej sytuacji wyrok Trybunału mógłby zamrozić stan prawny, który jest niezgodny ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi.

Wycofanie wniosku z Trybunału nie oznaczało, że RPO zaprzestanie działań, aby zasady inwigilacji odpowiadały tym standardom.

W tym kontekście ważne będzie orzeczenie ETPC w sprawie dwóch skarg z Polski. Dlatego RPO przedstawił ETPC opinię "przyjaciela sądu”, w której szczegółowo odniósł się do sprawy. W przypadku publicznej rozprawy przez ETPC Rzecznik zgłosił chęć udziału w niej.

W opinii Rzecznik wskazał, że cała argumentacja, która została przedstawiona Trybunałowi Konstytucyjnemu wciąż pozostaje aktualna. Ciągle nie ma bowiem niezależnego organu kontroli nad służbami, co postulowała grupa ekspertów zebrana przy Rzeczniku w raporcie „Jak osiodłać Pegaza”. Wciąż też osoba, która była inwigilowana nie może się o tym dowiedzieć, a nawet jeśli dowie się przypadkiem –  nie może zakwestionować podstawy wydania decyzji o inwigilacji w sądzie by zbadać czy jest inwigilowana zgodnie z prawem. Tak szerokie i niekontrolowane uprawnienia służb zdaniem Rzecznika mogą znacząco wpłynąć na ochronę prawa do prywatności poszczególnych osób. Rzecznik przedstawił szczegółową analizę niekonstytucyjnych regulacji zawartych w ustawie o Policji oraz ustawie antyterrorystycznej.

Rzecznik poinformował Trybunał także o pojawiających się w przestrzeni publicznej informacjach wykorzystywaniu przez Polskę systemu PEGASUS oraz swoich działaniach podjętych w związku z tymi informacjami. Zdaniem RPO może to mieć wpływ na ocenę całokształtu działań służb specjalnych w Polsce.

RPO przedstawił Trybunałowi postulaty raportu „Jak osiodłać Pegaza”, w tym:

  • powołania specjalnego, niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpoznawać skargi indywidualne na działanie służb;
  • przyznania jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony służb oraz prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

Co do zasady Rzecznik nie kwestionuje możliwości stosowania różnych form inwigilacji przez służby specjalne. Podkreśla jednak, że wymogi bezpieczeństwa nie oznaczają, iż zasady inwigilacji mają nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. Powinny być wynikiem kompromisu między bezpieczeństwem obywateli a ich prawem do prywatności. W ocenie RPO prawo przyznaje zaś priorytet pierwszej wartości.

VII.501.46.2020

Dane o próbach samobójczych mają służyć profilaktyce. Resort zdrowia odpowiada RPO

Data: 2020-07-21
  • Zbierane dziś dane o niedoszłych samobójstwach są niekompletne, co uniemożliwia ocenę czynników ryzyka samobójczego i ich zmienności
  • Bez danych przetwarzanych przez specjalistów na etapie konsultacji, interwencji, leczenia czy rehabilitacji nie ma możliwości rzetelnej oceny zagrożenia
  • Utrudnia to podjęcie najbardziej skutecznych oddziaływań profilaktycznych, a chodzi właśnie o ochronę życia pacjentów z wysokim ryzykiem samobójczym

Tak wiceminister zdrowia Waldemar Kraska odpowiedział Rzecznikowi Praw Obywatelskich na wystąpienie ws. doniesień mediów, że zespół roboczy ds. prewencji samobójstw i depresji przy Radzie ds. Zdrowia Publicznego MZ podjął uchwałę w sprawie konieczności podjęcia prac nad Krajową Bazą Danych na rzecz Monitorowania i Profilaktyki Zachowań Samobójczych.

Pytania RPO

Co przesądza o konieczności stworzenia bazy danych o osobach, które próbowały popełnić samobójstwo - spytał Rzecznik Ministra Zdrowia. Ujawnienie takich informacji grozi stygmatyzacją tych osób. Rodzi się też pytanie, czy taka baza danych nie będzie zniechęcać do poszukiwania pomocy osób, które rozważają próbę samobójczą.

Procesy przetwarzania w centralnym rejestrze danych o osobach, które podjęły próbę samobójczą (w tym danych dotyczących ich zdrowia, w tym zdrowia psychicznego oraz podjętego leczenia) muszą być analizowane bardzo uważnie – wskazał RPO. .

W przypadku ujawnienia takich informacji istnieje bowiem ryzyko stygmatyzacji tych osób. A to może się bezpośrednio przekładać na ich relacje z otoczeniem, pogorszenie stanu psychicznego czy problemy zawodowe.

Warto również ocenić, czy istnienie takiej bazy danych nie będzie wpływać na to, że osoby - w tym nie tylko te które podjęły próby samobójczą, ale również te, które takie działanie rozważają - będą obawiać się poszukiwania pomocy ze względu na strach przed stygmatyzacją.

Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 Konstytucji się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce.

Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że prawo jednostki do decyzji,  w jaki sposób i w jakim momencie jej życie powinno się zakończyć - pod warunkiem że jest ona w stanie swobodnie wyrazić swoją wolę w tym zakresie i odpowiednio działać - jest jednym z aspektów prawa do poszanowania życia prywatnego w rozumieniu art. 8 Konwencji.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk spytał ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o okoliczności, które przesądzają o konieczności stworzenia takiej bazy danych. Prosił  też o ocenę wpływu zbierania takich informacji na prywatność jednostek, z uwzględnieniem zabezpieczeń proceduralnych i technicznych danych osobowych.

Odpowiedź wiceministra zdrowia Waldemara Kraski

Na rzecz zapobiegania zachowaniom samobójczym w Polsce, w ramach Zespołu wyodrębniono grupę roboczą do spraw rejestracji zachowań samobójczych w Polsce, której uwaga skupiona została na wypracowaniu rozwiązań zmierzających do ujednolicenia danych dotyczących samobójstw. W trakcie prowadzonych prac wielokrotnie wskazywano na konieczność podjęcia próby utworzenia bazy/systemu zbierania danych o zachowaniach samobójczych, stanowiącej jeden z elementów strategii ukierunkowanej na prewencję samobójstw w Polsce.

Należy zauważyć, iż dane dotyczące zachowań samobójczych gromadzone są w rejestrach prowadzonych przez Komendę Główną Policji oraz Główny Urząd Statystyczny (tylko zgony), nadal brak jest jednak możliwości zbierania danych o liczbie interwencji policyjnych, które zapobiegły podjęciu próby samobójczej.

Ponadto szpitale psychiatryczne sprawozdają w ramach badań statystycznych statystyki publicznej w formularzu Mz/Szp-11B tylko liczbę prób samobójczych, bez dodatkowych danych  nt. okoliczności, natomiast szpitale ogólne w formularzu Mz/Szp-11.

Tym samym, pozyskiwane z tych źródeł niekompletne dane uniemożliwiają ocenę czynników ryzyka samobójczego i ich zmienności.

Bez danych przetwarzanych przez specjalistów na etapie konsultacji, interwencji, leczenia czy rehabilitacji - nie ma możliwości rzetelnej oceny zagrożenia, a tym samym - podjęcia najbardziej trafnych i skutecznych oddziaływań profilaktycznych.

Podkreślenia wymaga, iż główny przedmiot niniejszych działań ukierunkowany jest przede wszystkim na ochronę życia pacjentów z wysokim ryzykiem samobójczym. Nie można w żaden sposób utożsamiać powyższych planów usprawnienia systemów informacyjnych z rejestrami, w którym dane osobowe są dostępne publicznie lub szerokiemu gronu osób. Jest to szczególnie ważne w obliczu trudności rozpoznawania „sygnałów” samobójczych i procesu leczenia/terapii.

Wokół tematu samobójstw funkcjonuje wiele stereotypów i sprzecznych obiegowych przekonań, co doprowadza do bagatelizowania problemu, które jako zjawisko jest pozbawione charakterystycznych i rozpoznawanych przyczyn oraz określonych kroków zapobiegawczych. W tym celu istotnym staje się dostarczenie rzetelnej, uporządkowanej wiedzy na temat źródeł podejmowania tak dramatycznych decyzji oraz zakresu wpływu na ryzyko ich występowania.

Aktualnie w Ministerstwie Zdrowia nie trwają formalne prace nad utworzeniem Krajowej Bazy Danych na rzecz Monitorowania i Profilaktyki Zachowań Samobójczych. Jednym z podstawowych wyzwań na najbliższe lata stanowi radykalna poprawa stanu monitorowania tego typu zdarzeń oraz opracowanie polityki ochrony zdrowia psychicznego opartej na: prewencji (tj. wdrażaniu oddziaływań zapobiegawczych, ochronnych i profilaktycznych), terapii osób przejawiających zachowania samobójcze, postwencji (tj. zaplanowanym oddziaływaniom ograniczającym ryzyko popełnienia kolejnych prób samobójczych w przyszłości).

Okazją do podjęcia szerokiego tematu w obszarze zachowań samobójczych będzie zaplanowany na 19–20 października 2020 r. II Kongres Suicydologiczny, pod hasłem Profilaktyka samobójstw – od nauki do praktyki.

Wiceminister dołączył do swej odpowiedzi uchwałę Zespołu roboczego z 10 kwietnia 2020 r. (w załączniku poniżej)

VII.501.218.2020

Czemu ma służyć rejestr osób, które próbowały popełnić samobójstwo. Rzecznik pyta Ministra Zdrowia

Data: 2020-07-14
  • Co przesądza o konieczności stworzenia bazy danych o osobach, które próbowały popełnić samobójstwo - pyta RPO Ministra Zdrowia
  • Ujawnienie takich informacji grozi stygmatyzacją tych osób
  • Rodzi się też pytanie, czy taka baza danych nie będzie zniechęcać do poszukiwania pomocy osób, które rozważają próbę samobójczą

Jak podały media, Zespół roboczy ds. prewencji samobójstw i depresji przy Radzie ds. Zdrowia Publicznego Ministerstwa Zdrowia podjął uchwałę w sprawie konieczności podjęcia prac nad Krajową Bazą Danych na rzecz Monitorowania i Profilaktyki Zachowań Samobójczych.

Polskie prawo nie zakazuje samobójstwa i nie przewiduje karania niedoszłych samobójców. Jednocześnie zakazuje współdziałania w samobójstwie (mającego postać namowy lub udzielenia pomocy) oraz spowodowania targnięcia się człowieka na swe życie poprzez znęcanie się nad nim lub nękanie.

Procesy przetwarzania w centralnym rejestrze danych o osobach, które podjęły próbę samobójczą (w tym danych dotyczących ich zdrowia, w tym zdrowia psychicznego oraz podjętego leczenia) muszą być analizowane bardzo uważnie – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich.

W przypadku ujawnienia takich informacji istnieje bowiem ryzyko stygmatyzacji tych osób. A to może się bezpośrednio przekładać na ich relacje z otoczeniem, pogorszenie stanu psychicznego czy problemy zawodowe.

Warto również ocenić, czy istnienie takiej bazy danych nie będzie wpływać na to, że osoby - w tym nie tylko te które podjęły próby samobójczą, ale również te, które takie działanie rozważają - będą obawiać się poszukiwania pomocy ze względu na strach przed stygmatyzacją.

Konstytucyjna zasada autonomii informacyjnej jednostki oznacza prawo do samodzielnego decydowania o ujawnianiu innym informacji dotyczących swojej osoby, a także prawo do kontroli nad takimi informacjami, znajdującymi się w posiadaniu innych podmiotów.

Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 Konstytucji się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce.

Ochronę prawa do prywatności potwierdza również art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.  Kwestia prawnych aspektów samobójstwa była wielokrotnie przedmiotem analiz zarówno prawnych, jak i bioetycznych.  

Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że prawo jednostki do decyzji,  w jaki sposób i w jakim momencie jej życie powinno się zakończyć - pod warunkiem że jest ona w stanie swobodnie wyrazić swoją wolę w tym zakresie i odpowiednio działać - jest jednym z aspektów prawa do poszanowania życia prywatnego w rozumieniu art. 8 Konwencji.

Jednocześnie jednak w ocenie ETPC Konwencję należy interpretować jako całość. Tak więc przy badaniu ewentualnego naruszenia art. 8 należy odwołać się do art. 2 EKPC nakładającego na władze obowiązek ochrony osób słabszych, również w związku z ich działaniami zagrażającymi ich własnemu życiu.

Przepis ten zobowiązuje władze, aby uniemożliwiły jednostce odebranie sobie życia, jeśli nie podjęła ona takiej decyzji swobodnie i z pełną świadomością.

ETPC zauważył również, że znaczna większość państw członkowskich Rady Europy wydaje się przywiązywać większą wagę do ochrony życia jednostki niż do jej prawa do tego, aby je sobie odebrać. Świadczy to o posiadaniu przez państwa w tej dziedzinie dużej swobody.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego o stanowisko co do okoliczności, które przesądzają o konieczności stworzenia takiej bazy danych. Spytał także o ocenę wpływu zbierania takich informacji na prywatność jednostek, z uwzględnieniem zabezpieczeń proceduralnych i technicznych danych osobowych.

VII.501.218.2020

Co RPO robił dla wyjaśnienia sprawy inwigilacji m.in. dziennikarzy przez służby specjalne w latach 2007-15

Data: 2020-07-13

Rzecznik Praw Obywatelskich z ogromnym zaniepokojeniem przyjął zawarte w wystąpieniu ministra koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego w Sejmie 11 maja 2016 r. informacje o szerokim zakresie inwigilowania różnych grup społecznych i osób w latach 2007–2015 przez służby specjalne, a  także o zaniechaniach tych służb w przypadkach, gdy prowadzenie działań było nieodzowne.

Przedstawiamy informacje o dotychczasowych działaniach RPO w tej sprawie.

Rzecznik podjął ją z własnej inicjatywy. Zwrócił się do Mariusza Kamińskiego o wskazanie bliższych danych odnoszących się do konkretnych przypadków niezgodnych z prawem działań i zaniechań służb specjalnych.

W odpowiedzi zastępca ministra sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Maciej Wąsik wyjaśnił, że przemówienie z 11 maja 2016 r. zawiera wszelkie informacje, które mogły zostać przekazane. Okoliczności działań służb w konkretnych przypadkach są bowiem chronione na mocy ustawy o ochronie informacji niejawnych. „Zgodnie z zapowiedzią Ministra Koordynatora w związku z przeprowadzonym w służbach audytem skierowanych zostało 19 zawiadomień o możliwości popełnienia przestępstwa. Stosowne dokumenty zostały wysłane do Prokuratury Krajowej. Prokuratura Krajowa jest więc instytucją właściwą do odpowiedzi na pytania o dalsze działania związane z materiałami zgromadzonymi w toku prowadzonego audyt” – brzmiała odpowiedź.

Rzecznik pytał także Ministra Obrony Narodowej w aspekcie ewentualnych niezgodnych z prawem działań Służby Kontrwywiadu Wojskowego. W odpowiedzi Minister poinformował, że SKW skierowała do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczące przedmiotowego zagadnienia. Nie udzielono szczegółowych informacji wobec uznania, że informacje te mają charakter niejawny.

W następnej kolejności Rzecznik zwrócił się do Prokuratora Krajowego o przekazanie kopii zawiadomień skierowanych do prokuratury przez Mariusza Kamińskiego oraz przez SKW, zaś wobec braku odpowiedzi – do Prokuratora Generalnego.

W odpowiedzi Rzecznik został poinformowany, że zawiadomienia zostały przekazane do właściwych jednostek prokuratur, nie wskazano jednak, do których i w jakim zakresie.

Na kolejne pismo, skierowane do Prokuratora Generalnego  z prośbą o wskazanie, do których prokuratur regionalnych lub wydziałów zamiejscowych Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji przekazano  zawiadomienia, Rzecznik uzyskał odpowiedź, z której wynikało, że Prokuratura Krajowa nie dysponuje takimi informacjami.

Informacji niezbędnych do podjęcia dalszych działań Rzecznik nie uzyskał także z kolejnej odpowiedzi ministra Mariusza Kamińskiego.

Kolejne działania w sprawie Rzecznik podjął po informacjach mediów, że postępowania dotyczące informacji z  przemówienia Mariusza Kamińskiego prowadzi Prokuratura Regionalna w Krakowie.

Dalszą korespondencję RPO prowadził zatem z tą jednostką. Z uzyskanych informacji wynika, że prowadzone jest w niej śledztwo, które nie zostało dotychczas w całości zakończone. Zakończono natomiast poszczególne jego wątki – jednym aktem oskarżenia dotyczącym niepowiadomienia o przestępstwie i utrudniania śledztwa. W kolejnych wątkach  wydano postanowienia o umorzeniu postępowania.  

II.519.509.2016

Resort zdrowia do RPO o sprawie e-recept: sieć aptek mogła nadużyć zaufania

Data: 2020-07-07
  • Nie doszło do wycieku informacji z Systemu e-Zdrowia co do danych osobowych pacjentów z recept elektronicznych, bo zabezpieczenia systemu są odpowiednie
  • Można zaś mówić o podejrzeniu wykorzystania danych niezgodnie z prawem przez konkretną aptekę i spółkę prowadzącą sieć, do której ona należy 
  • To właśnie te podmioty mogły nadużyć zaufania pacjentów
  • Kierując się dążeniem do zabezpieczenia danych osobowych pacjentów, Centrum e- Zdrowia zablokowało konto tej apteki, a o sprawie poinformowano organy ścigania

Takie wyjaśnienia Minister Zdrowia przedstawił Rzecznikowi Praw Obywatelskich w związku z niepokojącymi doniesieniami mediów, dotyczącymi wykorzystywania przez apteki danych osobowych pacjentów zawartych w e-recepcie.

Jak pisała „Gazeta Prawna", dane mają być przetwarzane w aplikacji, udostępnianej przez sieć aptek, a służącej rezerwowaniu leków w wybranej aptece. Według artykułu, na podstawie danych osobowych z e-recepty dochodzi do profilowania pacjentów.

Problem ten Prezesowi UODO miała sygnalizować Naczelna Rada Aptekarska, która wskazywała, że na recepcie może się znaleźć ponad 60 różnych danych, a kilka recept pozwala stworzyć wirtualną kopię pacjenta.

Działania RPO

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich, który spytał o nią Prezesa UODO.

Od początku wprowadzenia e-recepty do RPO zgłaszają się zarówno pacjenci, jak i lekarze zaniepokojeni kwestiami ochrony prywatności w procesie informatyzacji ochrony zdrowia. Konstytucja zapewnia zaś obywatelom (art. 51) prawo do samodzielnego decydowania o ujawnianiu innym informacji na swój temat, a także prawo do sprawowania kontroli nad takimi informacjami, znajdującymi się w posiadaniu innych podmiotów.

Rzecznik z aprobatą odnosi się do rozwiązań, które poprawiają warunki funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, w tym przez jego informatyzację i dostosowanie do realiów życia współczesnego społeczeństwa. Należy jednak uważnie monitorować i reagować na praktyki, które mogłyby stanowić nadmierne wkroczenie w konstytucyjnie chronioną prywatność jednostek.

A dane dotyczące zdrowia powinny być szczególnie chronione, ponieważ należą do kategorii informacji intymnych i wpływających na wiele innych aspektów naszego życia.

Odpowiedź MZ

Minister Zdrowia oraz Centrum e-Zdrowia dokładają najwyższej staranności w celu zagwarantowania ochrony danych dotyczących pacjentów gromadzonych w Systemie e-Zdrowia (P1) oraz niezwłocznie reagują na wszelkie otrzymywane sygnały w zakresie ewentualnych zagrożeń dla bezpieczeństwa tych danych - napisał RPO podsekretarz stanu w MZ Janusz Cieszyński.

Minister - dostrzegając ogromne zalety stopniowej informatyzacji polskiego systemu ochrony zdrowia umożliwiającej chociażby lepsze reagowanie na potrzeby zdrowotne pacjentów oraz odpowiadanie na inne wyzwania stojące obecnie przed tym systemem - jest jednocześnie świadomy potencjalnych zagrożeń i ryzyk związanych z cyfryzacją tego systemu i potrzeby utrzymywania odpowiednich rozwiązań techniczno-organizacyjnych umożliwiających ich mitygowanie.

Niewątpliwie kwestia ochrony danych osobowych pacjentów przetwarzanych w systemie, o którym mowa w art. 7 ust. 1 ustawy z dnia 28 kwietnia 2011 r. o systemie informacji w ochronie zdrowia, ściśle powiązana z zapewnieniem właściwej realizacji konstytucyjnie zagwarantowanego prawa jednostki do prywatności, stanowi jeden z węzłowych obszarów wymagających zapewnienia szczególnych środków zabezpieczających celem uchronienia przedmiotowych danych przed takowymi zagrożeniami.

Mając na uwadze powyższe, Minister Zdrowia we współpracy z Centrum e-Zdrowia wdrożył wszelkie adekwatne rozwiązania techniczne oraz organizacyjne służące zapewnieniu ochrony danych osobowych pacjentów gromadzonych w Systemie e-Zdrowia. System ten zabezpieczają mechanizmy techniczne, odpowiadające wymogom wynikającym z obowiązujących przepisów prawnych, w tym z rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych), a także wpisujące się w powszechnie uznane dobre praktyki w tym zakresie.

Co istotne System e-Zdrowia gwarantuje również, by przetwarzane w nim dane osobowe pacjentów, były udostępniane w sposób bezpieczny i stricte na zasadach określonych prawem, w tym przede wszystkim zgodnie z przepisami ustawy z dnia 28 kwietnia 2011 r. o systemie informacji w ochronie zdrowia.

Dane przechowywane są w zaszyfrowanej formie i podlegają pseudonimizacji, tzn. odseparowaniu danych medycznych od danych identyfikujących konkretną osobę. Dzięki temu, w przypadku dostępu do bazy danych gromadzącej dane medyczne, nie jest możliwe ustalenie, jakiej osoby dane te dotyczą.

Mechanizmy uwierzytelniania i autoryzacji, separacja ról i uprawnień, a także odnotowywanie każdego udostępnienia danych przyczyniają się do zapewnienia wysokiego poziomu bezpieczeństwa. Również samo przekazywanie danych następuje poprzez zabezpieczone, szyfrowane połączenie zestawione bezpośrednio pomiędzy podmiotami. Podkreślenia wymaga też, iż pracownicy medyczni oraz usługodawcy uzyskują dostęp do danych osobowych pacjenta – o ile nie przysługuje im on ex lege – na podstawie zgody samego pacjenta.

W przypadku e-recepty zgoda ta jest wyrażana w sposób świadomy poprzez podanie PIN konkretnej recepty wraz z numerem PESEL pacjenta. Ponadto wszyscy usługodawcy podłączeni do Systemu e-Zdrowie (P1) posiadają certyfikaty zapewniające ich jednoznaczną identyfikację oraz zabezpieczenie kanału transmisji danych. Dodatkowo każde żądanie udostępnienia danych z Systemu e-Zdrowie (P1) jest podpisywane, co pozwala zachować pewność i kompletność informacji, a przekazane w tym kontekście pozostałe informacje jednoznacznie identyfikują osobę, która pobiera lub zapisuje te dane.

Odnosząc się natomiast do opisanego w ostatnich dniach w mediach przypadku wykorzystywania – przez spółkę prowadzącą sieć aptek – danych osobowych pacjentów zawartych w receptach elektronicznych w sposób budzący istotne wątpliwości prawne,  należy podkreślić, iż nie mamy do czynienia z „wyciekiem informacji” z Systemu e-Zdrowia (P1), gdyż do takiego wycieku, z uwagi na ww. zabezpieczenia danych,  nie doszło.

W tym przypadku mówimy natomiast o podejrzeniu wykorzystania danych niezgodnie z prawem przez konkretną aptekę i spółkę prowadzącą sieć, do której należy ta apteka. I to właśnie te podmioty istotnie mogły nadużyć zaufanie pacjentów, którzy w dobrej wierze podali im dane niezbędne do realizacji recepty, jeśli oczywiście podejrzenia opisane w mediach się potwierdzą.

W tym miejscu należy także wskazać, iż wobec otrzymanych niepokojących sygnałów o stosowanej przez ww. podmioty praktyce, Centrum e-Zdrowia, we współpracy z Ministrem Zdrowia, niezwłocznie podjęło właściwe czynności wyjaśniające celem ustalenia mechanizmu, na którym opiera się ta praktyka, w szczególności w kontekście przetwarzania danych osobowych pacjentów gromadzonych w Systemie e-Zdrowia (P1).

W wyniku dokonanych ustaleń powzięto istotne wątpliwości co do legalności przedmiotowej praktyki, dlatego też, kierując się dążeniem do zabezpieczenia danych osobowych pacjentów, Centrum e- Zdrowia zablokowało konto apteki. O zaistniałej sprawie poinformowano również właściwe organy ścigania – dodał wiceminister Janusz Cieszyński.

VII.501.215.2020

Apteki profilują pacjentów z wykorzystaniem e-recept? RPO pyta PUODO o sprawę

Data: 2020-06-30
  • E-recepty mogą nadmiernie wkraczać w prywatność jednostek
  • Na e-recepcie może się znaleźć ponad 60 różnych danych osobowych, a kilka recept pozwala stworzyć wirtualną kopię pacjenta
  • Media alarmują, że dochodzi do profilowania pacjentów  w  udostępnianej przez sieć aptek aplikacji służącej rezerwowaniu leków
  • RPO pyta Prezesa UODO o tę sprawę

Rzecznik Praw Obywatelskich zapoznał się z niepokojącymi doniesieniami medialnymi ("Gazeta Prawna"), dotyczącymi wykorzystywania danych osobowych pacjentów zawartych w e-recepcie przez apteki. Dane mają być przetwarzane w aplikacji, udostępnianej przez sieć aptek, służącej rezerwowaniu leków w wybranej aptece.

Według autorów artykulu na podstawie danych osobowych w e-recepcie dochodzi do profilowania pacjentów. Problem ten Prezesowi UODO miała sygnalizować Naczelna Rada Aptekarska, która wskazywała, że na recepcie może się znaleźć ponad 60 różnych danych, a kilka recept pozwala stworzyć wirtualną kopię pacjenta.

Profilowanie zasadniczo pozwala na podniesienie jakości proponowanych usług i personalizowanie oferty dla poszczególnych klientów. W praktyce jednak zdarzają się niepokojące nadużycia czy nawet sprzedaż danych innym podmiotom. A dane dotyczące zdrowia powinny być szczególnie chronione, ponieważ należą do kategorii informacji intymnych i wpływających na wiele innych aspektów naszego życia.

Dlaczego profilowanie pacjentów niepokoi RPO?

Od początku wprowadzenia e-recepty do RPO zgłaszają się zarówno pacjenci, jak i lekarze zaniepokojeni kwestiami ochrony prywatności w procesie informatyzacji ochrony zdrowia.

Konstytucja zapewnia obywatelom prawo do autonomii informacyjnej (art. 51), czyli prawo do samodzielnego decydowania o ujawnianiu innym informacji dotyczących swojej osoby, a także prawo do sprawowania kontroli nad takimi informacjami,  znajdującymi się w posiadaniu innych podmiotów.

Rzecznik z aprobatą odnosi się do rozwiązań, które poprawiają warunki funkcjonowania systemu ochrony zdrowia, w tym przez jego informatyzację i dostosowanie do realiów życia współczesnego społeczeństwa. W ocenie Rzecznika należy jednak uważnie monitorować i reagować na praktyki, które mogłyby stanowić nadmierne wkroczenie w konstytucyjnie chronioną prywatność jednostek.

Dlatego RPO spytał Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, czy wpływają do niego skargi związane z funkcjonowaniem e-recepty, jeśli tak, to ile ich jest, jakie problemy są w nich sygnalizowane oraz jakie działania zostały podjęte. Poprosił także o poinformowanie, czy w UODO podjęto prace analityczne co do wpływu informatyzacji ochrony zdrowia na prywatność jednostki.

Odpowiedź PUODO (aktualizacja z 31 lipca)

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych w sprawie profilowania pacjentów korzystających z usług e-recept prowadzi jedno postępowanie wyjaśniające w zakresie związanym z poruszonym przez Rzecznika problemem.

Postępowanie o sygnaturze DKN.5110.1.2020 jest prowadzone z urzędu i zostało wszczęte w następstwie otrzymania wniosku Naczelnej Rady Aptekarskiej dotyczącego przeprowadzenia kontroli w spółce  (...) . Z informacji przekazanych przez Naczelna Radę Aptekarską wynika, że spółka przetwarza dane osobowe użytkowników swego portalu, w tym dane szczególnej kategorii, takie jak informacje o nazwie, postaci, dawce i ilości produktu leczniczego lub wyrobu medycznego przeznaczonego dla danej osoby, wysokości odpłatności wskazującej na ewentualne posiadanie szczególnych uprawnień, danych wystawcy recepty, wskazujących na dziedzinę medycyny, w ramach której leczony jest pacjent.

Naczelna Rada Aptekarska zaznaczyła, iż spółka nie posiada statusu apteki i nie może przetwarzać informacji dotyczących zdrowia pacjenta. Podkreśliła ona ponadto, że w jej ocenie przetwarzanie danych wynikających z e-recepty ma charakter nadmierny. Pismem z 30 czerwca 2020 r.

Prezes UODO zwrócił się do spółki o wyjaśnienia w przedmiotowej sprawie. Złożone przez spółkę wyjaśnienia są obecnie analizowane pod kątem podjęcia następnych czynności w sprawie.

(cała odpowiedź w załączniku poniżej)

VII.501.215.2020

RPO zaskarżył do sądu umorzenie przez PUODO sprawy oświadczeń sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń

Data: 2020-06-23
  • Ustawa „kagańcowa” nakazała sędziom i prokuratorom składanie jawnych oświadczeń o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach
  • Zagraża to ich prawu do prywatności i jest sprzeczne z prawem do ochrony danych osobowych
  • Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zablokowanie tych przepisów - Jan Nowak odmówił
  • Teraz RPO zaskarżył tę decyzję do sądu administracyjnego. Powołał się na RODO, Konstytucję, Kartę Praw Podstawowych UE i konwencję praw człowieka

Tzw. ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2019 r., która weszła w życie 14 lutego 2020 r., wprowadziła obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje są publicznie dostępne.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wiele wątpliwości co do zgodności tego obowiązku z Konstytucją. Wyrażał je w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu. Dlatego 9 marca 2010 r. wystąpił do prezesa UODO o zablokowanie tych przepisów w ramach tzw. środka zabezpieczającego (Jan Nowak skorzystał z takiej możliwości w sprawie list poparcia do KRS, wstrzymując ich upublicznienie).

Adam Bodnar wskazywał, że ustawa z 20 grudnia 2019 r.  jest środkiem powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie tych informacji może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się.

RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych. Podkreśla się w nim, że nawet wyraźne przepisy ustawowe należy stosować z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także sędziom i prokuratorom.

A teraz, w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami, mają oni węższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Taki obowiązek mają np. funkcjonariusze służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierze zawodowi. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

Z prawa do zablokowania przetwarzania danych osobowych przez wydanie decyzji o środku zabezpieczającym PUODO skorzystał m.in. w sprawie list poparcia dla kandydatów do  KRS, czasowo zawieszając możliwość ich opublikowania. Zdaniem RPO skorzystanie z tego środka byłoby tym bardziej uzasadnione w tej sprawie.

Decyzja PUODO

Po przeprowadzeniu postępowania prezes UODO odrzucił wnioski RPO, a postępowanie 6 kwietnia 2020 r. umorzył.

Jak wskazano w uzasadnieniu tej decyzji, obowiązek składania oświadczeń i ich upublicznienia jednoznacznie wynika z przepisów prawa. Dlatego przetwarzanie danych osobowych nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych. W ocenie PUODO trudno uznać, by dalsze ich przetwarzanie mogło spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, skoro odbywa się w wykonaniu powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zdaniem PUODO przepisy ustawy  bardzo jednoznacznie i w sposób nie wymagający interpretacji określają obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczeń oraz  obowiązek ich upublicznienia.  Zdaniem PUODO istnienie wyraźne przepisu ustawowego nie pozwala na skorzystanie z uprawnienia do wydania środka zabezpieczającego ze względu na przepis art. 6 ust. 1 lit. c) RODO. Przewiduje on, że „przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem m. in. wówczas, gdy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze”.

Uzasadnienie nie odnosi się do zarzutu RPO co do niezgodności ustawy z zasadą minimalizacji danych oraz ochrony prawa do prywatności, mających swoją podstawę w innych przepisach RODO. 

PUODO nie stwierdził naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i umorzył postępowanie jako bezprzedmiotowe. W uzasadnieniu powołano się na wyrok WSA w Warszawie w sprawie list poparcia do KRS. W styczniu 2020 r. orzekł on, że PUODO nie mógł zablokować ich opublikowania ze względu na wyraźną podstawę prawną przewidującą publiczność tych danych.

RPO podkreślał przy tym, że WSA dopuścił możliwość badania zgodności przepisów o obowiązku publikacji list z prawem do prywatności sędziów. Uznał jednak, że – w tym wypadku – powinno ono ustąpić przed prawem do dostępu do informacji publicznej.

PUODO odmówił jednak dokonania oceny w tym zakresie. Wskazał, że tego typu analiza polegałaby na kwestionowaniu konstytucyjności przepisów ustawy, do czego uprawniony jest jedynie Trybunał Konstytucyjny. W związku z brakiem możliwości wystąpienia do TK PUODO umorzył postępowanie także w tym zakresie.

Od decyzji PUODO przysługuje skarga do sądu administracyjnego. RPO skorzystał z tej możliwości, mając na względzie ochronę praw i wolności obywatelskich.

Wnioski skargi RPO

Rzecznik wnosi, by Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję PUODO, której zarzuca:

  • naruszenie art. 6 ust. 1 lit c rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO) poprzez jego błędną wykładnię;
  • naruszenie art. 57 ust. 1 lit a RODO poprzez niezapewnienie skuteczności przepisów RODO względem przepisów krajowych;
  • naruszenie art. 47 Konstytucji RP, art. 7 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez niezapewnienie realizacji prawa do ochrony życia prywatnego podmiotów, których praw i obowiązków dotyczyło prowadzone postępowanie;
  • naruszenie art. 51 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, art. 8 Karty Praw Podstawowych UE, oraz art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez niezapewnienie realizacji prawa do ochrony danych osobowych podmiotów, których praw i obowiązków dotyczyło prowadzone postępowanie.
  • naruszenie art. 53 ust. 1 i 2, art. 10 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE i art. 9 ust. 1 i 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne ograniczenie swobody w korzystaniu przez sędziów i prokuratorów z wolności sumienia i religii oraz art. 53 ust. 7 Konstytucji poprzez ich zobowiązanie do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Pełną treść skargi do WSA prezentujemy w załączniku poniżej.

VII.501.53.2020     

Koronawirus. Zdający egzaminy adwokackie i radcowskie nie mogą mieć "objawów sugerujących chorobę zakaźną”. Wątpliwości Rzecznika

Data: 2020-06-22
  • Na zaplanowane w tym tygodniu egzaminy adwokackie i radcowskie może przyjść wyłącznie "osoba zdrowa bez objawów chorobowych sugerujących chorobę zakaźną”
  • Tak stanowią wytyczne Głównego Inspektora Sanitarnego w sprawie tegorocznych egzaminów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma poważne wątpliwości konstytucyjne. Pyta, czy takie objawy chorobowe mają stwierdzać członkowie Komisji, a nie osoby z kwalifikacjami medycznymi

- Konsekwencje decyzji Komisji Egzaminacyjnej mogą być natomiast bardzo dotkliwe dla zdającego, który może zostać wykluczony z egzaminu, co może przekładać się na szereg negatywnych konsekwencji i trudności w życiu zawodowym i prywatnym – wskazuje RPO w pismach do Ministra Sprawiedliwości oraz Głównego Inspektora Sanitarnego.

Egzaminy mają się odbyć 23-26 czerwca 2020 r. To dodatkowy termin, wyznaczony przez Ministra Sprawiedliwości. Pierwotny, przewidziany na 24-27 marca 2020 r., został odwołany wobec początku epidemii w Polsce. MS w maju wystąpił do GIS o wydanie szczegółowych wytycznych co do zabezpieczeń i obostrzeń w trakcie egzaminów. Wytyczne z 26 maja opublikowano na stronie internetowej resortu.

Szczególne wątpliwości budzi zapis wytycznych, zgodnie z którym "na egzamin może przyjść wyłącznie osoba zdrowa (zdający, członek Komisji Egzaminacyjnej, osoba zapewniająca obsługę informatyczną/administracyjną) bez objawów chorobowych sugerujących chorobę zakaźną”. Stawiennictwo zdającego z naruszeniem tych warunków stanowi zakłócenie przebiegu egzaminu i jest podstawą do wykluczenia z egzaminu.

Rzecznik ma wątpliwości co do tego postanowienia z dwóch powodów:

  1. Ma ono charakter bardzo ogólny. Stwierdzenie to może obejmować szerokie spektrum objawów. Ma to charakter wysoce ocenny i pozostawia dużą swobodę interpretacji Komisji Egzaminacyjnej.

  2. Wątpliwości potęguje fakt, że ocena tego, czy zdający wykazuje "objawy chorobowe sugerujące chorobę zakaźną” pozostawiona jest członkom Komisji, a nie osobie posiadającej odpowiednie kwalifikacje medyczne do stwierdzenia tego typu okoliczności. Taki kształt Wytycznych może prowadzić do wielu nadużyć wskazujących na arbitralne skorzystanie przez nią kompetencji do wykluczania z egzaminu poprzez powołanie się na zakłócenie przebiegu egzaminu.

Według RPO wskazany byłby udział pracownika służby medycznej, który mógłby decydować o wystąpieniu przypadków przewidzianych w wytycznych. Zapewniłoby to ich proporcjonalność z konstytucyjnym prawem do prywatności (art. 47 Konstytucji) oraz wolnością wyboru i wykonywania zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji)

Rzecznik rozumie konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i zdrowia publicznego w stanie epidemii. Wszelkie ograniczenia praw przysługujących obywatelom – gdy nie wprowadzono żadnego ze stanów wyjątkowych – powinny być jednak wprowadzane na podstawie wyraźnych przepisów ustawy oraz z poszanowaniem zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Obecny kształt wytycznych może w sposób istotny ograniczać realizację konstytucyjnej wolności wyboru i wykonywania zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji). Zdanie egzaminu radcowskiego i adwokackiego stanowi bowiem konieczny warunek wykonywania tych zawodów zaufania publicznego. Jeśli ograniczenie nie ma odpowiedniej ustawowej podstawy, narusza konstytucyjne praw i wolności aplikantów podchodzących do egzaminu.

RPO ma też wątpliwości co do punktu wytycznych, zgodnie z którym „członkowie Komisji Egzaminacyjnej, inne osoby zaangażowane w przeprowadzanie egzaminu oraz zdający, którzy ze względów zdrowotnych nie mogą zakrywać ust i nosa za pomocą maseczki, powinni – kiedy jest to konieczne – używać przyłbicy, która nie utrudnia oddychania, przy czym w odniesieniu do zdających pod warunkiem przedłożenia zaświadczenia lekarskiego”.

Nie jest zrozumiałe odmienne traktowanie osób zdających, które aby skorzystać z przyłbicy zamiast maseczki, muszą przedstawić Komisji zaświadczenie lekarskie. Według Ministerstwa Zdrowia przyłbica może zastępować maseczkę; wiele osób korzysta z tego środka ochrony. Wytyczne budzą zatem poważne wątpliwości z punktu widzenia zasady równości (art. 32 ust. 1 Konstytucji).

Ponadto wątpliwości budzi także zapis wytycznych, zgodnie z którym "przewodniczący Komisji Egzaminacyjnej informuje członków Komisji Egzaminacyjnej oraz zdających, że w danej sali do egzaminu przystępuje zdający chorujący na alergię albo inne schorzenie, którego objawami mogą być kaszel, katar lub łzawienie (podstawą informacji powinno być zaświadczenie lekarskie)”. Członkowie Komisji muszą o tym wiedzieć, aby nie interpretować takich objawów jako "niepokojących”.

Rzecznik bardzo krytycznie odnosi się nie tylko do konieczności przedstawienia Komisji przez zdającego danych o stanie zdrowia (mogących obejmować choroby poważne lub rzadkie), które stanowią dane wrażliwe, ale także do udostępnienia tych informacji wszystkim członkom Komisji. To bardzo daleko idąca ingerencja w konstytucyjne prawo do prywatności (art. 47 Konstytucji) oraz prawo ochrony danych osobowych (art. 51 Konstytucji). Wymaga ona podstawy ustawowej, zapewniającej zasadę proporcjonalności.

Dlatego RPO spytał ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o podstawę prawną przyjętych rozwiązań na poziomie norm ustawowych i konstytucyjnych. O wyjaśnienia zwrócił się także do głównego inspektora sanitarnego Jarosława Pinkasa.

Odpowiedź MS (aktualizacja 31 lipca)

Podnoszone przez Pana Rzecznika wątpliwości co do stosowania niektórych postanowień tych wytycznych nie znalazły potwierdzenia podczas egzaminów. Z informacji uzyskanych od przewodniczących komisji egzaminacyjnych wynika, że podczas egzaminów nie wystąpił żaden przypadek wykluczenia z egzaminu zdających  z powodu naruszenia reżimu sanitarnego określonego w wytycznych, zaś osoby przystępujące do egzaminów, jak i członkowie komisji egzaminacyjnych, nie mieli trudności w interpretacji wytycznych. 

VII.603.1.2020

Uchylono 10 tys. zł kary za rzekomy udział w „nielegalnym zgromadzeniu” 16 maja w Warszawie

Data: 2020-06-19
  • Karę 10 tys. zł  wymierzono pani Alicji za rzekomy udział w "nielegalnym zgromadzeniu” 16 maja w Warszawie
  • Tymczasem znalazła się ona przypadkowo w grupie demonstrantów zamkniętych w tzw. policyjnym kotle. A podstawą kary była jedynie policyjna notatka
  • Do postępowania administracyjnego z odwołania paniu Alicji przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Elblągu uchylił własną decyzję – bo gdy ją nakładał, nie znał jeszcze okoliczności sprawy

To kolejna sprawa, którą podjął RPO w obronie obywateli karanych drakońskimi karami pieniężnymi za naruszenie zakazów czy nakazów w stanie epidemii.  Adam Bodnar zwracał uwagę szefowi MSWiA Mariuszowi Kamińskiemu, że takie działanie nie ma podstaw prawnych, łamie podstawowe wolności obywatelskie i ma niewielki związek z egzekwowaniem zabezpieczeń epidemicznych. A notatka policjanta to za mało, by ustalić, że dana osoba rzeczywiście złamała zalecenia sanitarne. Ponadto policja nie ma uprawnień do działania w ramach procedur administracyjnych.

Sprawa pani Alicji

25 maja 2020 r. PPIS w Elblągu nałożył na panią Alicję administracyjną karę pieniężną 10 tys. zł za naruszenie zakazu zgromadzeń.

Decyzja została wydana na podstawie art. 48a ust. 1 pkt. 3, ust.3 pkt. 1, ust.4 ust. 7 i ust. 8 w związku z art. 46 ust. 4 pkt 4, 46b pkt 1 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi  - w związku z § 13 ust. 1 pkt. 2a rozporządzenia Rady Ministrów z 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

Informację o naruszeniu przez nią prawa PPIS powziął z notatki urzędowej policji.

Pani Alicja wniosła odwołanie od tej decyzji. Wskazała, że zarzut jej udziału w nielegalnym zgromadzeniu jest nieprawdziwy. Z powodu interwencji policji, polegającej na utworzeniu kordonu zabezpieczającego, znalazła się wśród grupy ludzi, która nie miała możliwości zachowania bezpiecznego odstępu i rozejścia się.

15 czerwca  w postępowaniu zgłosił udział Rzecznik Praw Obywatelskich. W odwołaniu od decyzji zarzucił naruszenie przepisów postępowania administracyjnego jak i też naruszenie przepisów ustawy o Policji oraz naruszenie art. 51 ust. 5 Konstytucji.

Wskazał m.in., że pani Alicja nie miała możliwości wypowiedzenia się co do treści notatki policji. Takiej możliwości nie stworzył jej Powiatowy Inspektor Sanitarny, choć zgodnie z ustawą "kowidową", w stanie epidemii organ administracji publicznej może zapewnić stronie udostepnienie akt sprawy lub poszczególnych dokumentów również za pomocą środków komunikacji elektronicznej.

Uchylenie kary w trybie tzw. autokontroli

Po zapoznaniu się przez organ z argumentacją odwołania pani Alicji, jak i ze stanowiskiem i argumentacją prawną RPO, PPIS w Elblągu jako organ I instancji na zasadzie art. 132 § 1 Kpa (w trybie tzw. autokontroli) uwzględnił odwołania. Karę uchylił, a postępowanie umorzył ze względu na jego bezprzedmiotowość.

Organ wskazał, że przy wydawaniu decyzji nie wiedział o okolicznościach wskazanych przez stronę w odwołaniu, że w zgromadzeniu uczestniczyła bez swojej woli.

- Wobec odbywających się manifestacji w Warszawie, pani Alicja mogła znaleźć się w grupie osób, które otaczała policja. W takim przypadku oczywistym jest, że nie można stronie przypisać winy za naruszenie zakazu zgromadzeń – wskazano w uzasadnieniu decyzji.

Ponadto pod uwagę wzięto art. 189c Kpa. Nakazuje on rozpatrzenie spraw dotyczących administracyjnych kar pieniężnych także pod względem zmian w przepisach. Oznacza to, że jeżeli obecnie obowiązuje ustawa, która jest korzystniejsza dla strony, to należy ją stosować. A obecnie zakaz zgromadzeń został znacznie złagodzony. Oznacza to, że organ jest zobligowany do zastosowania art. 189c Kpa.

Mając to na uwadze, uznano zasadność wniesionych odwołań.

VII.613.100.2020

Koronawirus. Nie będzie obowiązku mierzenia temperatury u pracownika przez pracodawcę

Data: 2020-06-19
  • Sam wzrost temperatury ciała, jako objaw izolowany, nie powinien być traktowany jako dowód na zakażenie wirusem SARS-CoV-2 – wskazuje MRPiPS
  • Dlatego resort nie podejmie prac nad wprowadzeniem obowiązku mierzenia temperatury ciała pracownikom jako sposobu na uniknięcie rozprzestrzeniania się wirusa
  • Taka jest odpowiedź dla RPO w sprawie mierzenia temperatury pracownikom przez pracodawców
  • Chcą oni w ten sposób zapewnić właściwą organizację pracy i zabezpieczyć przed zakażeniami

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił wątpliwości wobec takiej praktyki do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Nie ma bowiem przepisu, z którego wynikałby obowiązek pracodawcy mierzenia temperatury pracownikom - nawet w sytuacji epidemii.

A informacje o stanie zdrowia pracownika uzyskane podczas pomiaru temperatury mają charakter danych wrażliwych - do ich posiadania pracodawcy nie są uprawnieni. Katalog informacji i danych osobowych pracownika, które może przetwarzać pracodawca, jest wskazany w art. 221 Kodeksu pracy. Niewłaściwe przetwarzanie tych informacji może zaś doprowadzić do naruszeń praw i wolności osób, których dotyczą.

Jak zaznaczył RPO, art. 31 ust. 3 Konstytucji dopuszcza ograniczenie  konstytucyjnych wolności i praw, jeśli jest to konieczne m.in. dla ochrony zdrowia. Nie ulega wątpliwości, że wykonywanie pomiarów prowadzących do określenia zdrowia pracowników podlega temu uregulowaniu.

Problem mogłoby rozwiązać czasowe rozszerzenie art. 221 Kodeksu pracy. Niezależnie od wyboru rozwiązania, obecna sytuacja wymaga wprowadzenia dodatkowych regulacji. Służyłoby to zarówno pracownikom, jak i pracodawcom; likwidowałoby możliwe konflikty na linii pracownik-pracodawca.

RPO wystąpił do MRPiPS o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej.

Odpowiedź MRPiPS

Wiceminister Stanisław Szwed odpowiedział, że zwrócił się o opinię w tej sprawie do resortu zdrowia.

Minister Zdrowia wskazał zaś, że możliwe jest zidentyfikowanie wartości podwyższonej temperatury ciała człowieka jako objawu patofizjologicznego świadczącego o procesie chorobowym, przy którym pracownik nie powinien świadczyć pracy.

Jednakże sam wzrost temperatury ciała – jako objaw izolowany – bez innych cech procesu chorobowego oraz bez wystąpienia innych istotnych czynników klinicznych nie powinien być traktowany jako dowód na zakażenie wirusem SARS-CoV-2.

Na wzrost temperatury  może bowiem wpływać występowanie innych czynników oraz chorób, niezwiązanych z toczącym się procesem chorobowym w organizmie. Jednocześnie należy podkreślić, że u części chorych na COVID-19 gorączka może nie występować i osoby te mogą przechodzić zakażenie bezobjawowo.

- Mając powyższe na uwadze, uprzejmie informuję, że obecnie nie znajduję podstaw do podjęcia prac legislacyjnych dotyczących wprowadzenia obowiązku mierzenia temperatury ciała pracownikom jako sposobu na uniknięcie rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV-2 – dodał Stanisław Szwed.

III.7050.22.2020

Koronawirus. RPO pyta o prawo do prywatności, gdy publiczność bierze udział w transmitowanych rozprawach

Data: 2020-06-19
  • W Sądzie Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia wprowadzono możliwość udziału publiczności w sprawach przeprowadzanych za pomocą komunikowania się na odległość
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta, jakie rozwiązania techniczne oraz proceduralne przyjęto, by minimalizować zagrożenia dla prywatności uczestników postępowań

Jawność postępowań sądowych Rzecznik Praw Obywatelskich uznaje za wartość niezwykle istotną. 1 czerwca 2020 r. wystąpił do Ministra Sprawiedliwości  w sprawie konieczności rozpoznawania spraw w sposób stwarzający możliwość uczestniczenia publiczności. Pisał, że obecna sytuacja wymaga nadzwyczajnych środków w celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Jednakże wprowadzone ograniczenie jawności rozpraw i brak możliwości wzięcia przez publiczność udziału w rozprawach nie może być uznane za środek adekwatny i proporcjonalny. Dotychczasowe znoszenie obostrzeń objęło miejsca, w których gromadzi się znacznie większa liczba osób niż na sali sądu.

Zarazem zapewnienie jawności rozprawy poprzez udział publiczności w sprawach przeprowadzanych za pomocą komunikowania się na odległość stwarza jednak problemy z perspektywy wartości konstytucyjnych. Udział publiczności w rozprawach zaprojektowano bowiem w czasach, gdy nie  było funkcjonujących dziś technologii i stworzonych przez nie możliwości utrwalania i przekazywania informacji.

Coraz więcej osób skarży się (także do RPO) na naruszanie ich autonomii informacyjnej przez osoby ujawniające np. w mediach społecznościowych ich dane osobowe dotyczące wrażliwych sfer życia lub fakty  uznawane za stygmatyzujące - których źródłem są akta spraw sądowych. Warto wskazać, że takie udostępnienie często następuje bez zapewnienia kontekstu, które jest możliwe na sali sądowej.

Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a art. 51 Konstytucji odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Szczególnie istotny w tym kontekście jest art. 51 ust 2 Konstytucji, zgodnie z którym władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Ustrojodawca zdawał sobie zatem sprawę z  konfliktu konstytucyjnych wartości - wziął pod uwagę konieczność ochrony życia prywatnego stron.

Dlatego Rzecznik postanowił zbadać możliwość zapewnienia standardów prywatności stron i uczestników postępowania oraz innych osób uczestniczących w sprawach przeprowadzanych za pomocą komunikowania się na odległość.

Rzecznik pyta prezesa Sądu Rejonowego  dla Łodzi-Śródmieścia, czy przeprowadzono analizę wpływu przyjętych rozwiązań na prywatność oraz jakie rozwiązania techniczne oraz proceduralne przyjęto, by minimalizować zagrożenia.

VII.501.211.2020

Analiza RPO dla premiera o tworzeniu prawa w stanie epidemii: rozporządzenia zamiast ustaw naruszają prawa obywateli

Data: 2020-06-04
  • Prawa obywateli w czasie  epidemii są naruszane, bo ograniczenia, nakazy lub zakazy są wprowadzane rozporządzeniami władz, a nie ustawami -  jak przewiduje Konstytucja
  • Choć większość zakazów, nakazów i ograniczeń była merytorycznie uzasadniona, to nieudolność legislacyjna w ich wprowadzaniu doprowadziła do naruszenia podstawowych standardów ochrony praw człowieka
  • Narusza to rażąco takie prawa jednostki jak wolność osobista, wolność poruszania się, wolność uzewnętrzniania religii, wolność zgromadzeń, autonomia informacyjna jednostki, wolność działalności gospodarczej
  • To wynik m.in. niewprowadzenia żadnego ze stanów nadzwyczajnych, przewidzianych przez Konstytucję
  • Efektem są np. drakońskie kary pieniężne wymierzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną

RPO Adam Bodnar przekazał premierowi Mateuszowi Morawieckiemu obszerną ocenę prawa wprowadzanego w związku z epidemią koronawirusa. Uczynił  to zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich - w celu zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela.

Rzecznik wskazuje, że rozporządzenia, wydawane w stanie zagrożenia epidemicznego oraz w stanie epidemii, w rażący sposób naruszają takie podstawowe prawa jednostki jak wolność osobista, wolność poruszania się, wolność uzewnętrzniania religii, wolność zgromadzeń, autonomia informacyjna jednostki, wolność działalności gospodarczej.

Materię tych praw i wolności uregulowano w rozporządzeniach z przekroczeniem upoważnień ustawowych, bez dostatecznych wytycznych zawartych w tych upoważnieniach oraz bez zachowania wymaganego przez Konstytucję rozróżnienia między materią ustawową a materią aktu wykonawczego.

Część przepisów w rozporządzeniach naruszyła również istotę konstytucyjnych wolności i praw człowieka, choć jest to możliwe wyłącznie w sytuacji wprowadzenia stanu nadzwyczajnego - co wszak nie nastąpiło.

Efektem naruszania tak wydanych nakazów, zakazów i ograniczeń są wymierzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną administracyjne kary pieniężne. Istotna część tych kar – w  wysokości od 5 tys. do 30 tys. zł - jest nakładana  z naruszeniem podstawowych praw i wolności konstytucyjnych.

Ten stan rzeczy jest bezpośrednim wynikiem nierespektowania podstawowych reguł stanowienia prawa opisanych w Konstytucji. Chociaż zatem większość zakazów, nakazów i ograniczeń była merytorycznie uzasadniona, to nieudolność legislacyjna w ich wprowadzaniu, doprowadziła do naruszenia podstawowych standardów ochrony praw człowieka.

Ograniczenie wolności lub praw - dopuszczalne w konstytucyjnych stanach nadzwyczajnych

W związku z wprowadzeniem stanu epidemii ograniczono podstawowe wolności lub prawa człowieka. Władze uznały, że będą się posługiwać narzędziami legislacyjnymi właściwymi dla zwykłego trybu funkcjonowania państwa - bez sięgania po konstytucyjne stany nadzwyczajne. Dlatego z punktu widzenia standardów ochrony wolności i człowieka niezbędna jest ocena wydanych w związku z tym rozporządzeń.

Według art. 233 ust. 3 Konstytucji - po który nie sięgnęła Rada Ministrów - ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać konstytucyjne wolności i prawa wymienione w art. 22 (wolność działalności gospodarczej), art. 41 ust. 1, 3 i 5 (wolność osobista), art. 50 (nienaruszalność mieszkania), art. 52 ust. 1 (wolność poruszania się i pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej), art. 59 ust. 3 (prawo do strajku), art. 64 (prawo własności), art. 65 ust. 1 (wolność pracy), art. 66 ust. 1 (prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy) oraz art. 66 ust. 2 (prawo do wypoczynku).

Rada Ministrów świadomie zrezygnowała z wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Uznała, że zwykłe środki konstytucyjne są wystarczające. Dlatego nie można powoływać się na nadzwyczajne okoliczności i usprawiedliwiać nimi daleko idących ograniczeń swobód obywatelskich wprowadzanych rozporządzeniami. A formalnym warunkiem dopuszczalności ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela jest zapisanie ich w ustawie. W rozporządzeniu powinny zaś być jedynie przepisy o charakterze technicznym, nie mające zasadniczego znaczenia z punktu widzenia praw lub wolności jednostki.

Tymczasem całość ograniczeń wolności lub praw człowieka, związana z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 została przeniesiona z ustawy na poziom rozporządzenia. Byłoby to dopuszczalne jedynie w przypadku ogłoszenia stanu klęski żywiołowej.

Fakt, że rozporządzenie jest podstawowym aktem prawnym, za którego pomocą postanowiono reglamentować w stanie epidemii fundamentalne prawa lub wolności jednostki, nie budzi  wątpliwości zwłaszcza w świetle zmian wprowadzonych ustawą z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych  w ustawie z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Większość wprowadzonych ograniczeń, nakazów i zakazów była wiernym powtórzeniem ograniczeń wolności lub praw człowieka określonych w ustawie o stanie klęski żywiołowej (nakaz lub zakaz określonego sposobu przemieszczania się; obowiązek poddania się kwarantannie; nakaz ewakuacji w ustalonym czasie z określonych miejsc, obszarów i obiektów; nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach; zakaz organizowania lub przeprowadzania imprez masowych; obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowania innych środków profilaktycznych i zabiegów; reglamentacja zaopatrzenia w określone artykuły).

Z punktu widzenia art. 92 ust. 1 Konstytucji zasadnicze znaczenie ma to, że zawierające upoważnienie ustawowe dla Rady Ministrów do wydania rozporządzenia przepisy art. 46b pkt 2-12 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawierają jakichkolwiek wytycznych. Prowadzi to do wniosku, że rozporządzenia Rady Ministrów - wydawane na podstawie art. 46a i art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń
i chorób zakaźnych u ludzi - nie spełniają konstytucyjnego warunku ich wydania na podstawie upoważnienia ustawowego. Oznacza to, że Rada Ministrów mogła kształtować w rozporządzeniu w dowolny sposób, bez dostatecznych wskazówek z ustawy, sferę podstawowych praw lub wolności jednostki, określając poszczególne ograniczenia, nakazy, zakazy i obowiązki.

Naruszenie wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej

Wprowadzony rozporządzeniami zakaz przemieszczania się osób na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej wkracza w sposób oczywisty w konstytucyjną wolność określoną w art. 52 ust. 1 Konstytucji. A także i w stanie epidemii (który nie jest przecież jednym ze stanów nadzwyczajnych) musi być stosowany warunek formalny polegający na wprowadzeniu ograniczenia wolności poruszania się w ustawie. Wymaga tego i Konstytucja, i Europejska Konwencja
o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Tymczasem żaden z obowiązków wynikających z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie dotyczy wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa ta  
zawiera upoważnienie do ustanowienia w drodze rozporządzenia czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się. A to jest przecież czymś innym niż powszechny zakaz przemieszczania się.

Naruszenie wolności uzewnętrzniania religii

Przepis rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia stanu epidemii wprowadził czasowe ograniczenia w sprawowaniu kultu religijnego w miejscach publicznych. Polegało to na obowiązku zapewnienia, aby na danym terenie lub w danym obiekcie znajdowało się nie więcej niż 50 osób a następnie - od dnia 24 marca 2020 r. - 5 uczestników. Ograniczenia te, korygowane jedynie w zakresie liczby osób, utrzymano w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów.

Zdefiniowana w art. 53 ust. 2 Konstytucji wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób (art. 31 ust. 3 Konstytucji). A ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawiera jakichkolwiek postanowień w tym zakresie.

W szczególności podstawy do wprowadzenia ograniczenia w zakresie wolności publicznego uzewnętrzniania religii nie może stanowić art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - przewidujący możliwość wprowadzenia rozporządzeniem zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności. Konstytucja odrębnie traktuje bowiem wolność publicznego uzewnętrzniania religii (art. 53 ust. 5) oraz wolność zgromadzeń (art. 57).

Naruszenie wolności osobistej

Z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia stanu epidemii wynikało, że w okresie od 20 marca 2020 r. do odwołania, osoba przekraczająca granicę państwową (z wyjątkami określonymi w tym rozporządzeniu),  była obowiązana odbyć po przekroczeniu granicy obowiązkową kwarantannę,  trwającą 14 dni. Osoba ta była zobowiązana przekazać Straży Granicznej informację o adresie miejsca zamieszkania lub pobytu, w którym będzie odbywać kwarantannę oraz numerze telefonu.

Tak rozumiana kwarantanna oznacza  ograniczenie konstytucyjnej wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji), ale także ograniczenie wolności osobistej polegającej na możliwości swobodnego określenia przez jednostkę swego zachowania.

Z art. 41 ust. 1 Konstytucji wynika, że każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie. Wolność osobista nie ma oczywiście charakteru absolutnego - można ją ograniczyć lub jej pozbawić na podstawie ustawy.  Jednakże prawo pozwalające na pozbawienie wolności osobistej bądź jej ograniczenie musi spełniać określone warunki, zarówno te ogólne wynikające z art. 31 ust. 3 Konstytucji, jak też szczegółowe określone w jej art. 41 ust. 1.  

Tymczasem żaden z przepisów ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie dawał Ministrowi Zdrowia uprawnienia do wprowadzenia obowiązku kwarantanny w stosunku do osób przekraczających granicę. W obowiązującym w dacie wydania tych rozporządzeń stanie prawnym obowiązek poddania się kwarantannie mogła wprowadzić wyłącznie Rada Ministrów.  

Prowadzi to do wniosku, że działając poza zakresem upoważnienia ustawowego, Minister Zdrowia w sposób samoistny uregulował w rozporządzeniu daleko idące ograniczenia wolności osobistej. Wprowadził obowiązek kwarantanny jedynie z tej przyczyny, że dana osoba przekroczyła granicę państwową, a nie dlatego, że była narażona na zakażenie - jak stanowi ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Natomiast wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami Rady Ministrów obowiązek poddania się kwarantannie przez osoby przekraczające granicę znajdował niewątpliwie już swoją formalną podstawę w art. 46b pkt 5 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Przepis ten zawiera bowiem upoważnienie dla Rady Ministrów do określenia, w drodze rozporządzenia, obowiązku poddania się kwarantannie. Jednakże przepis ten nie modyfikuje ustawowego pojęcia „kwarantanny”, które wciąż oznacza odosobnienie osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie.  Rozporządzenia Rady Ministrów nie wiążą jednak obowiązku poddania się kwarantannie z narażeniem na zakażenie, lecz z przekroczeniem granicy państwowej. Przyjmują więc nie dające się w racjonalny sposób obronić domniemanie, że w istocie każda osoba przekraczająca granicę państwową była narażona na zakażenie.

Obowiązek kwarantanny można więc legalnie nałożyć aktem podustawowym wyłącznie na osoby, które były narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego. W związku z tym przyjmowanie w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów jako kryterium obowiązku poddania się kwarantannie wyłącznie przekroczenia granicy stanowi naruszenie i ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, i Konstytucji.

Naruszenie autonomii informacyjnej jednostki

Wprowadzony rozporządzeniami obowiązek kwarantanny dla  osób  przekraczających granice powiązano z obowiązkiem przekazania Straży Granicznej informacji o adresie pobytu lub zamieszkania oraz numerze telefonu do kontaktu. SG udostępniała je organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej, a następnie – do systemu teleinformatycznego udostępnionego przez jednostkę podległą ministrowi zdrowia właściwą w zakresie systemów informacyjnych ochrony zdrowia, albo w postaci papierowej – przez przekazanie wojewodom kart lokalizacyjnych.

Dopuszczono też możliwość przetwarzania w systemie teleinformatycznym danych innych osób podlegających kwarantannie, a także osób podlegających izolacji w warunkach domowych oraz osób, wobec których podjęto decyzję o wykonaniu tekstu pod kątem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i osób zakażonych tym wirusem. Dane te były także udostępniane Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Narodowemu Funduszowi Zdrowia, Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, wojewodom, Policji i operatorowi pocztowemu.

Rozporządzeniami krąg tych podmiotów poszerzono  o System Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, Narodowy Instytut Kardiologii Stefana Kardynała Wyszyńskiego – Państwowy Instytut Badawczy i Państwową Straż Pożarną. Ponadto NFZ upoważniono do udostępnienia danych dotyczących osób poddanych kwarantannie lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej, wybranemu przez daną osobę. W kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów dane osób poddanych kwarantannie oraz innych osób udostępniono również ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji, Krajowej Administracji Skarbowej oraz Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu.

Ponadto dane osób poddanych kwarantannie lub izolacji domowej organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej udostępniają na wniosek ośrodka pomocy społecznej, kuratora sądowego lub komornika sądowego - złożony w związku z wykonywaniem czynności służbowych oraz sądu lub prokuratora - w związku z prowadzonymi postępowaniami. Policja lub wojewoda udostępniają te dane na wniosek przedsiębiorcy wykonującego działalność polegającą na zapewnieniu funkcjonowania energetycznej sieci przesyłowej lub dystrybucyjnej oraz na wniosek przedsiębiorcy telekomunikacyjnego, którego przedstawiciele realizują czynności związane z funkcjonowaniem tej sieci w miejscu zamieszkania lub pobytu tych osób.

Tym samym w kolejnych rozporządzeniach poszerzano zarówno krąg osób, których dane są gromadzone w trybie określonym tymi rozporządzeniami, jak i krąg podmiotów, które uzyskiwały do nich dostęp. Było to wyjście daleko poza krąg podmiotów realizujących bezpośrednio zadania związane ze zwalczaniem zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Świadczy o tym ujęcie w rozporządzeniach pocztowego operatora wyznaczonego, Państwowej Straży Pożarnej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Krajowej Administracji Skarbowej czy też przedsiębiorców energetycznych i telekomunikacyjnych.

Takie swobodne i szerokie dysponowanie danymi osobowymi osób przekraczających granicę w sposób oczywisty stwarza zagrożenie niekontrolowanego naruszenia autonomii informacyjnej tych osób. Wolność dysponowania informacjami o sobie, w tym decydowania o ich ujawnieniu, przestaje zatem mieć jakiekolwiek normatywne znaczenie. Władza publiczna w sposób dowolny umożliwia bowiem śledzenie i dokumentowanie zachowań poszczególnych osób licznym organom publicznym, ale także podmiotom prywatnym.

Tymczasem przepisy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawierały umocowania do określenia w rozporządzeniach Ministra Zdrowia czy Rady Ministrów obowiązku przekazywania danych o własnej osobie oraz o innych osobach. Żaden też przepis ustawowy nie daje Ministrowi Zdrowia czy Radzie Ministrów kompetencji do regulowania w rozporządzeniu zasad i trybu gromadzenia tych danych oraz ich udostępniania innym, wskazanym w rozporządzeniach podmiotom.

Kwestia pozyskiwania danych osobowych, ich przetwarzania i udostępniania regulowana w tych rozporządzeniach stanowi materię ustawową. Stosownie do art. 51 ust. 1 Konstytucji nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. Konstytucja nie pozostawia wątpliwości, że jednostka jedynie na podstawie ustawy może być zobowiązana do ujawnienia informacji jej dotyczących. Tylko ustawa może też określać zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o osobie. Przepisy tych rozporządzeń naruszyły zatem rażąco art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji.

Naruszenie wolności zgromadzeń

Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego w okresie od dnia 14 marca 2020 r. zakazało zgromadzeń publicznych. Rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. przywróciło możliwość organizowania zgromadzeń, przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 150. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych.

Upoważnienie do wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu  zgromadzeń wynika z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Stanowi on, że odpowiednio Minister Zdrowia (Rada Ministrów) może ustanowić zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Wydając kolejne rozporządzenia, wprowadzające zakazy zgromadzeń, w odmienny sposób potraktowano jednak zgromadzenia organizowane na podstawie Prawa o zgromadzeniach i zgromadzenia związane z wykonywaniem czynności zawodowych i służbowych oraz z działalnością gospodarczą. Przyjęto, że zgrupowanie osób zwołane w celu wyrażenia wspólnego stanowiska w sprawach publicznych stanowi większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niż takie samo zgrupowanie, zwołane w związku z wykonywaniem czynności zawodowych lub służbowych czy też w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Racjonalność tego założenia budzi wątpliwości, bo  10 – osobowa demonstracja zorganizowana w przestrzeni publicznej z zachowaniem określonych reguł przemieszczania się, stanowi bowiem większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niż kilkudziesięciu policjantów spotykających się w pomieszczeniu zamkniętym w ramach wykonywania czynności służbowych (przypadek Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu). A  prawo o wiele bardziej intensywnie nakazuje chronić zgromadzenia organizowane w trybie Prawa o zgromadzeniach niż inne.

Z art. 57 Konstytucji wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Kolejne rozporządzenia w uprzywilejowany sposób traktują zatem zgromadzenia związane z wykonywaniem zadań służbowych, które w ogóle nie podlegają ochronie na podstawie art. 57 Konstytucji, w uprzywilejowany też sposób traktują zgromadzenia w celach zawodowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu. A taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Rada Ministrów została więc upoważniona do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, choć w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, choć wymaga tego art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Całkowity zakaz organizowania zgromadzeń wprowadzony przepisami kolejnych rozporządzeń narusza istotę wolności zgromadzeń. Powoduje, że Rzeczpospolita Polska nie tylko przestaje spełniać warunki wymagane dla państwa prawa, lecz przestaje także spełniać warunki wymagane dla państwa demokratycznego (art. 2 Konstytucji) - skoro zakazane jest w ogóle korzystanie z podstawowego mechanizmu demokracji, jakim jest wolność zgromadzeń. Państwo nie preferuje już zebrań i spotkań pełniących funkcję partycypacyjną w społeczeństwie otwartym i demokratycznym, lecz swoją preferencją obdarza wyłącznie zebrania i spotkania organizowane w związku z wykonywaniem zadań służbowych, wykonywaniem czynności zawodowych czy też z działalnością gospodarczą. Organizacji tych zebrań i spotkań, nawet z udziałem dużych grup osób, nie przeszkadza zaś - według państwa - ogłoszony stan epidemii.

Naruszenie wolności działalności gospodarczej

Rozporządzenie Ministra Zdrowia wprowadziło czasowe ograniczenia prowadzenia działalności przez przedsiębiorców. Równocześnie wskazało, że ograniczenia te polegają na całkowitym zakazie prowadzenia wymienionych rodzajów działalności. Tak samo brzmiały kolejne rozporządzenia Rady Ministrów.

Upoważnienie z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi zezwalało Ministrowi Zdrowia i Radzie Ministrów na ustanowienie w rozporządzeniu czasowego ograniczenia funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy oraz  ograniczenia określonej działalności przedsiębiorstw. Jednak oba te upoważnienia ustawowe pozwalają wyłącznie czasowo ograniczyć prowadzenie działalności gospodarczej - nie pozwalają zaś na przyjęcie zastosowanego w rozporządzeniach ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej poprzez jej zakazanie. W tym zakresie rozporządzenia wydano bez upoważnienia ustawowego.

Rozporządzenia wkroczyły także w materię konstytucyjną regulowaną art. 22 Konstytucji. Wynika z niego, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Niewątpliwie konieczność zwalczania epidemii mieści się w kategorii ważnego interesu publicznego. Jednak omawiane rozporządzenia nie tylko wprowadziły - co było dopuszczalne - ograniczenia określonych rodzajów działalności gospodarczej, ale wprowadziły zakazy poszczególnych rodzajów działalności. W rezultacie nastąpiło wkroczenie w istotę wolności działalności gospodarczej.

Zakaz naruszania istoty wolności i praw konstytucyjnych nie ma co do zasady zastosowania w stanach nadzwyczajnych - poza wyjątkami, o których mowa w art. 233 ust. 1 Konstytucji. Wśród tych wyjątków nie ma wolności działalności gospodarczej. Z art. 233 ust. 3 Konstytucji RP wynika natomiast wprost, że ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać wolność działalności gospodarczej. Warunkiem  jest uczynienie tego w jednym ze stanów nadzwyczajnych. Skoro jednak nie wprowadzono  któregokolwiek z nich, to żaden organ państwowy nie może wkraczać w materię stanowiącą istotę wolności działalności gospodarczej.

Rekomendacje RPO

Mając na uwadze możliwość wystąpienia ponownego szczytu zachorowań, np. jesienią, RPO przedstawił premierowi rekomendacje dotyczące gwarancji podstawowych praw i wolności w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego.

  • Ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, co zapewni poszanowanie standardów wynikających z Konstytucji RP i uniemożliwi organom władzy wykonawczej nadużywanie przysługujących im kompetencji.
  • Akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszenie ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie.
  • Ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.
  • Należy unikać wprowadzania nieżyciowych i trudnych do faktycznej realizacji zakazów i ograniczeń, takich jak zakaz samodzielnego poruszania się przez osoby, które nie ukończyły 18. roku życia, zakaz wstępu do lasów czy nakaz poruszania się w odstępie 2 metrów przez osoby najbliższe. Obniża to bowiem zaufanie obywateli do celowości pozostałych ograniczeń i zakazów i wpływa negatywnie na ich efektywność.
  • Wysokość ewentualnych kar administracyjnych nakładanych za nieprzestrzeganie zakazów i ograniczeń powinna być proporcjonalna do możliwości finansowych większości obywateli, co oznacza stosowanie, a nie pomijanie, przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego. Dotychczasowe kary nałożone w oparciu o przepisy rozporządzeń wykraczających poza upoważnienia ustawowe powinny zostać uchylone

Odpowiedź wiceministra zdrowia Waldemara Kraski  

- Regulacje związane z wprowadzaniem ograniczeń związanych ze zwalczeniem chorób zakaźnych u ludzi zostały wprowadzone w 2009 r. (podobne regulacje dotyczą wprowadzania ograniczeń w przypadku zagrożenia zakażeniami chorób zwierzęcych od 2004 r.). Regulacje takie, z uwagi na niewielki zakres ich zastosowania nie były przedmiotem tak dogłębnych analiz konstytucyjnych, jakie obecnie prowadzi Pan Rzecznik.

Jednakże z uwagi na konieczność podjęcia natychmiastowych działań związanych ze zwalczaniem epidemii i obowiązywaniem podobnych regulacji w porządku prawnym, które nie były dotąd kwestionowane, zdecydowano się na ich odpowiednie dostosowanie i wprowadzenie w przepisach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych. Wskazać należy, że konstrukcje prawne przewidziane w ustawie, które są obecnie przedmiotem tych analiz, w pierwszej kolejności należy ocenić pod względem ich skuteczności w zwalczaniu epidemii. Dotychczas ocena ta wypada pozytywnie. Rozwiązania te bowiem pozwoliły na wprowadzenie skutecznych działań ograniczających rozwój epidemii. 

Po zakończeniu walki z epidemią należy spodziewać się podjęcia w różnych środowiskach podsumowujących prac analitycznych w zakresie oceny  podejmowanych działań. Doświadczenia w realizacji norm ustawowych i wydawanych aktów wykonawczych pozwolą również na dokonanie pogłębionej analizy prawnej w zakresie rangi przepisów, którymi będą mogły być wprowadzone ewentualne zakazy, nakazy i ograniczenia w przypadku konieczności ich ponownego zastosowania. Stanowisko Pana Rzecznika zawierające stosowne rekomendacje stanowić będzie istotny głos w dyskusji nad ewentualnymi zmianami w tym zakresie.

VII.565.461.2020

Kary administracyjne dla obywateli na podstawie notatek policyjnych nie mają podstaw. RPO do MSWiA

Data: 2020-05-28
  • Sanepid wymierza ludziom gigantyczne kary nawet 10 tys. zł na podstawie policyjnych notatek, że ktoś nie zachował np. odpowiedniej odległości na ulicy.
  • Takie działanie nie ma podstaw prawnych, łamie podstawowe wolności obywatelskie i ma niewielki związek z egzekwowaniem zabezpieczeń epidemicznych.
  • Notatka policjanta to za mało, by ustalić, że dana osoba rzeczywiście łamała zalecenia sanitarne. Policja nie ma uprawnień do działania w ramach procedur administracyjnych. Nie ma także prawa przekazywać sanepidowi danych osobowych  obywateli.
  • RPO po raz kolejny pisze do ministra Mariusza Kamińskiego, szefa MSWiA, że służby państwowe działają obecnie niezgodnie z prawem.

- Sankcje epidemiczne muszą być uregulowane zgodnie ze standardami praworządności, opartymi na poszanowaniu praw człowieka i obywatela. Muszą wynikać z przejrzystej regulacji prawnej, zgodnej z zasadami poprawnej legislacji i niepozostawiającej wątpliwości interpretacyjnych. Przede wszystkim jednak, konstrukcja tych sankcji i ich dolegliwość powinny spełniać wymóg proporcjonalności – przypomina RPO Adam Bodnar w wystąpieniu do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Policja i sanepid muszą też zostać wyposażone w wiedzę i wytyczne w zakresie prawidłowego postępowania z łamiącymi prawo obywatelami. W przeciwnym razie sankcje będą nie tylko nieefektywne i nie spełnią funkcji zapobiegawczej, ale przede wszystkim  doprowadzą do łamania praw i wolności obywatelskich. RPO ostrzegał przed tym już na początku miesiąca - minister Kaminski nie zareagował, rację Rzecznikowi Praw Obywatelskich przyznaje za to rzeczywistość: niesłusznie karani obywatele składają skargi na działania państwa.

- W niniejszym piśmie pragnę poruszyć rolę Policji w procedurze wymierzania kar administracyjnych. Jak wynika bowiem ze skarg, choć to Sanepid wymierza ludziom wielotysięczne kary, to nie robi tego na podstawie własnych inspekcji. Dostaje notatki od policji – pisze Adam Bodnar

Funkcjonariusze Policji, stwierdziwszy naruszenie przez danego obywatela obostrzeń epidemicznych, spisują notatkę z interwencji, a następnie przekazują jej kopię do właściwego miejscowo organu inspekcji sanitarnej. Ta wydaje na tej podstawie decyzję o karze. Strona postępowania – ukarany, nie jest zawiadamiany przez ani o wszczęciu postępowania, ani o możliwości wypowiedzenia się w przedmiocie zebranego materiału dowodowego. Innymi słowy, kara administracyjna z art. 48 a ustawy o zapobieganiu jest nakładana automatycznie, w oparciu o notatkę policyjną, taktowaną jako główny i jedyny dowód w sprawie.

Taki schemat działania budzi mój stanowczy sprzeciw. Nie ma dla niego podstawy prawnej w obowiązujących przepisach.

Po pierwsze - dlatego, że specustawa „covidowa” nie wyłączyła ogólnych przepisów dotyczących postępowania administracyjnego. Kodeks postępowania administracyjnego gwarantuje stronom tych postępowań udział w nich. Żeby więc nałożyć karę w takim postępowaniu, trzeba wcześniej skutecznie powiadomić obywatela o tym, że takie postępowanie się przeciw niemu toczy.

Po drugie - samo zaś rozstrzygnięcie o karze powinno być natomiast oparte na wyczerpująco zebranym i wnikliwie ocenionym materiale dowodowym, z zastrzeżeniem, że nie dające się usunąć wątpliwości w zakresie ustaleń faktycznych należy rozpatrywać na korzyść obywatela. Przepisy procedury administracyjnej nakazują przed nałożeniem kary ustalić między innymi wagę i okoliczności naruszenia prawa, a także warunki osobiste strony, na którą kara ma być nałożona (tzw. „dyrektywy wymiaru kary”).

Po trzecie – sprawy administracyjne rozstrzyga się w oparciu o dowody. Takim dowodem nie jest służbowa notatka policyjna, bo nie jest dokumentem urzędowym w rozumieniu Kodeksu postępowania administracyjnego. Nie jest sporządzana „w przepisanej formie”, jak wymaga przepis, a jej autorem nie jest „organ państwowy”. Poszczególni funkcjonariusze Policji nie są „organami” -  organem jest Komendant Główny Policji, komendanci wojewódzcy, powiatowi, komendanci komisariatu.

Po czwarte – Policja nie ma prawa udostępniać takich notatek sanepidowi, gdyż zawierają dane o obywatelach, a takich danych nie wolno udostępniać bez podstawy w ustawie. To wynika z konstytucyjnych gwarancji ochrony prywatności i autonomii informacyjnej jednostki. Takiej podstawy Policja nie dostała. Policja ma w Polsce wiele uprawnień, ale akurat nie w sprawie wykonywanie jakichkolwiek czynności w celu wymierzenia w postępowania administracyjnym kary pieniężnej. Policja nie ma też prawa do gromadzenia i przetwarzania danych o obywatelach do wykorzystania w takich postępowaniach administracyjnych. Z ustawy o Policji (art. 20 ust. 1 i 1a) wynika bowiem, że Policja jest uprawniona do przetwarzania informacji, w tym danych osobowych, jedynie w celu realizacji swoich zadań ustawowych lub wykonywania uprawnień związanych z prowadzeniem postępowań administracyjnych, realizacją czynności-administracyjno-porządkowych oraz innych czynności, do przeprowadzania których funkcjonariusze Policji są uprawnieni na podstawie ustaw.

To stawia pod znakiem zapytania legalność przekazywania tych danych przez Policję Inspekcji Sanitarnej, a co za tym idzie – nakładania przez ten organ decyzji o karze pieniężnej na podstawie tylko notatek służbowych funkcjonariuszy Policji. Oznaczałoby to wydanie decyzji administracyjnej z naruszeniem art. 75 § 1 k. p. a., jako oparcie jej na dowodzie uzyskanym z naruszeniem prawa.

Odpowiedź MSWiA (aktualizacja 25 września 2020 r.)

W odpowiedzi na wystąpienia Pana Rzecznika z 29 kwietnia i 28 maja 2020 r. dotyczące korekty przepisów rozdziału 8a ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (zwanej dalej: ustawą o zapobieganiu), należy wskazać, że zgodnie z art. 189b ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego przez administracyjną karę pieniężną rozumie się określoną w ustawie sankcję o charakterze pieniężnym, nakładaną przez organ administracji publicznej, w drodze decyzji, w następstwie naruszenia prawa polegającego na niedopełnieniu obowiązku albo naruszeniu zakazu ciążącego na osobie fizycznej, osobie prawnej albo jednostce organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej. Rozdział 8a ustawy o zapobieganiu zawiera przepisy regulujące nakładanie kar pieniężnych na osoby niestosujące się do ustanowionych nakazów, zakazów lub ograniczeń w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

Kary te są więc w istocie karami administracyjnymi, a ich rolą jest zapewnienie respektowania ww. restrykcji, nie zaś odpłacanie za popełniony czyn. Tym samym stanowią narzędzie odstraszające potencjalne osoby chcące naruszyć obowiązujące przepisy (prewencja ogólna i szczególna). Ponadto wskazany rozdział normuje procedurę nakładania kar administracyjnych. Procedura ta przewiduje, że strona, na którą nałożono karę administracyjną, ma prawo do wniesienia odwołania do organu wyższego stopnia, a po wyczerpaniu administracyjnego toku instancji – skargi do sądu administracyjnego.

Zatem zagwarantowano obywatelom sądową kontrolę legalności decyzji nakładających kary administracyjne, zarówno w zakresie naruszenia przez organy administracji przepisów prawa materialnego, jak i dotyczących procedury nakładania kar.

Niezależnie od powyższego należy zauważyć, że kwestie związane ze znoszeniem ustanowionych nakazów, zakazów lub ograniczeń w wybranych sferach życia społeczno-gospodarczego pozostają w kompetencji Ministra Zdrowia (oraz Głównego Inspektora Sanitarnego), a nie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Decyzje w tym obszarze wymagają pogłębionej oceny uwzględniającej specjalistyczną wiedzę w zakresie ochrony zdrowia i ochrony sanitarno-epidemiologicznej. Wyżej wymienione podmioty – biorąc pod uwagę bieżącą skalę zachorowań na COVID-19 w Polsce – mogą prawidłowo dokonać analizy efektów restrykcji wprowadzonych w art. 46 i 46b ustawy o zapobieganiu oraz zająć stanowisko w kwestii ewentualnej korekty przepisów wspomnianego rozdziału 8a. Jednocześnie podkreślenia wymaga, że Policja nie nakłada w powyższym zakresie administracyjnych kar pieniężnych. Kary pieniężne, o których mowa w art. 48a ust. 1 ustawy o zapobieganiu, wymierza, w drodze decyzji administracyjnej, państwowy powiatowy inspektor sanitarny i państwowy graniczny inspektor sanitarny.

V.519.2.2020

RPO interweniuje w PKP Intercity w sprawie zbierania danych o pasażerach jadących na protest przedsiębiorców do Warszawy

Data: 2020-05-27
  • Do Rzecznika Praw Obywatelskich dotarły niepokojące informacje, że naczelnik biura bezpieczeństwa Spółki PKP Intercity polecił konduktorom zbierać informacje o osobach, które jechały na protest przedsiębiorców w Warszawie.
  • RPO przypomina prezesowi spółki Markowie Chraniukowi, że Konstytucja chroni prawo do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki. Jej artykuł 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a art. 51 - odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce.

W Polsce system ochrony danych osobowych opiera się na unijnym akcie zawierającym ogólne zasady przetwarzania danych – RODO. Art. 9 ust. 1 RODO wprowadza szczególną ochronę kategorii danych, jaką są poglądy polityczne. Należy zatem ze szczególną ostrożnością podchodzić do przetwarzania tych danych. W tym kontekście należy wskazać, że podróż pociągami Spółki PKP Intercity, zgodnie z regulaminem spółki, w wypadku osób, które zakupiły bilety drogą elektroniczną, wiąże się z przetwarzaniem danych osobowych. Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje skargi na konieczność potwierdzania tożsamości podróżnego związaną z obowiązkiem okazywania dokumentu tożsamości. Oznacza to, że w wypadku, jeśli konduktorzy mieliby utrwalać informację o udziale w proteście, w wielu przypadkach mogliby to zrobić w stosunku do konkretnej, możliwej do zidentyfikowania osoby. Wybór przez PKP Intercity rozwiązania opartego na przetwarzaniu danych podróżnych do realizacji przewozu nakłada na spółkę konieczność ochrony tych danych i oceny konsekwencji takiego przetwarzania dla prywatności jednostki.

W ocenie RPO wątpliwe jest również przedstawione w prasie wyjaśnienie, że „monitorowanie wzmożonego zainteresowania podróżami przez drużyny konduktorskie i raportowanie służy zwiększeniu przepływu informacji, co przekłada się na realizację wzmocnień pociągów, nie dopuszczając tym samym do przekroczenia limitu pasażerów”. Monitorowanie wzmożonego zainteresowania podróżami, jeśli ma służyć ocenie potrzeby zapewnienia dodatkowych możliwości przewozu, może się odbywać bez identyfikacji celu podróży poszczególnych pasażerów.

VII.501.171.2020

Śledztwo w sprawie afery hejterskiej w MS przedłużone do 21 sierpnia

Data: 2020-05-22

Śledztwo Prokuratury Regionalnej w Lublinie RP III Ds. 8.2019 dotyczy przekroczenia uprawnień w okresie bliżej nieustalonym, jednak nie później niż 20 sierpnia 2019 r. w Warszawie przez funkcjonariuszy publicznych pełniących funkcje w Ministerstwie Sprawiedliwości poprzez niedopuszczalne przetwarzanie danych osobowych, co stanowiło działanie na szkodę interesu publicznego i prywatnego, tj. o czyn z art. 231 § 1 kk w zb. z art. 107 ust. 1 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. poz. 1000 z późn. zm.) w zw. z art. 11 § 2 kk i inne

Prokurator regionalny w Lublinie Jerzy Ziarkiewicz informuje RPO, że postępowanie przygotowawcze w tej sprawie nadal pozostaje w fazie in rem (czyli prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnym osobom).

Trwające śledztwo, którego okres przedłużony został ostatnio do dnia 21 sierpnia 2020 r., pozwoliło na zgromadzenie obszernego materiału dowodowego, w szczególności o charakterze pozaosobowym. Materiał ten na bieżąco jest analizowany i systematycznie uzupełniany w celu zapewnienia prawidłowej realizacji kodeksowych celów postępowania przygotowawczego określonych w przepisach art. 297 § 1 kpk.

W ramach postępowania przesłuchiwani są także świadkowie, w tym pokrzywdzeni, korzystający z przysługujących im uprawnień procesowych strony.

VII.510.135.2019

RPO skarży do WSA decyzję Ministra Cyfryzacji o przekazaniu rejestru PESEL Poczcie Polskiej

Data: 2020-05-19
  • Zdaniem RPO przekazując dane PESEL spółce Poczta Polska Minister Cyfryzacji działał bez podstawy prawnej i bez takiej podstawy przekazał dane obywateli. Naruszył tym samym art. 7 i art. 51 Konstytucji.
  • Dlatego RPO wnosi o uznanie, że czynność Ministra była bezskuteczna.
  • Gdyby Wojewódzki Sąd Administracyjny zgodził się z argumentami RPO, Poczta Polska nie mogłaby już wyjaśniać faktu posiadania płyty z danymi 30 mln obywateli tym, że przekazał je oficjalnie Minister Cyfryzacji.

22 kwietnia 2020 r. Minister Cyfryzacji udostępnił spółce Poczta Polska S.A. dane osobowe z rejestru PESEL dotyczące żyjących obywateli polskich, którzy uzyskali pełnoletność dnia 10 maja 2020 r. i których krajem zamieszkania jest Polska. Jak wynika z wyjaśnień z MC, jakie otrzymał Rzecznik, dane obywateli zapisane zostały na płycie DVD i zabezpieczone hasłem. Płytę przekazano osobie reprezentującej Pocztę Polską po uprzednim zweryfikowaniu jej tożsamości. Przesyłka była konwojowana przez Pocztę Polską. Hasło do danych zapisanych na płycie nie zostało przekazane razem z płytą lecz osobnym kanałem komunikacyjnym. Przekazane dane obejmowały:

  • numer PESEL,
  • imię (imiona),
  • nazwisko
  • oraz w zależności od tego jakie dane osoba posiada zarejestrowane w rejestrze PESEL – aktualny adres zameldowania na pobyt stały, a w przypadku jego braku ostatni adres zameldowania na pobyt stały, a także adres zameldowania na pobyt czasowy.

MC zaznacza, że na płycie nie było informacji o datach zameldowania i wymeldowania, natomiast w przypadku adresu zameldowania na pobyt czasowy udostępniono informację o przewidywanej dacie pobytu pod adresem czasowym. Ponadto przekazano informacje o tym, czy osoba posiada aktualnie zarejestrowany wyjazd czasowy poza granice kraju (bez wskazywania kraju wyjazdu).

30 kwietnia 2020 r. RPO zwrócił uwagę Ministrowi Cyfryzacji, że nie miał podstawy prawnej, by przekazać dane obywateli spółce Poczta Polska. Minister odpowiedział jednak, że dostał z Poczty wniosek od upoważnionej osoby, a dane wydał na podstawie specustawy kowidowej (Tarczy Antykryzysowej 2.0 z 16 kwietnia), ponieważ na jej podstawie Prezes Rady Ministrów polecił Poczcie Polskiej zorganizowanie wyborów.

W piśmie procesowym RPO dowodzi jednak, że ustawa przywoływana przez ministra nie dawała mu podstaw do wydania spółce Poczta Polska płyty z danymi 30 mln obywateli.

  1. Ustawa, na którą powołuje się Minister, pozwalała realizować zadania związane z organizacją wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zapowiedzianych na 10 maja. Tyle że 20 kwietnia Poczta Polska nie organizowała tych wyborów. Przepisy, które na to pozwalały, weszły w życie dopiero 9 maja (prezydent podpisał je 8 maja).
  2. Zatem decyzja Premiera z dnia 16 kwietnia 2020 r., była wydana z rażącym naruszeniem prawa (RPO zakarżył ją do WSA), to Poczta Polska nie miała kompetencji, by taką decyzję wykonać – zatem jej wniosek do Ministra Cyfryzacji nie miał prawnego znaczenia

Wynika z tego, że decyzja wydana na podstawie ustawy kowidowej była niewykonalna i jej niewykonalność ma charakter trwały.

  1. RODO (rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych) pozwala na przetwarzanie danych osobowych wyłącznie kiedy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze lub przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi. Tyle że w Polsce takiej podstawy prawnej nie było.

Nie może zostać zaakceptowana teza, że na podstawie art. 99 ustawy Tarcza Antykryzysowa 2.0 Poczta Polska może sięgać po dowolne dane z rejestru PESEL, bądź też z innego spisu lub rejestru będącego w dyspozycji organu administracji publicznej. Akceptacja tego przepisu ustawowego jako samodzielnej podstawy przetwarzania danych osobowych doprowadzałaby do sytuacji, w której Poczta Polska (jako wyznaczony operator pocztowy) mógłby dowolnie agregować dane zebrane w różnych rejestrach, a jedynym wymogiem dla takiego działania byłoby złożenie wniosku w formie elektronicznej.

Należy wskazać, że tego rodzaju sytuacja, w której operatorowi jest przyznana nieograniczona możliwość agregacji danych z rejestrów publicznych sprzeczna jest również z systemowym podejściem do ochrony danych osobowych przyjętym w Konstytucji.

Artykuł 47 Konstytucji zawiera gwarancje ochrony prywatności, a art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Jak zauważył Trybunał Konstytucyjny, autonomia informacyjna jednostki, oznaczająca prawo do samodzielnego decydowania o ujawnianiu innym informacji dotyczących swojej osoby, a także prawo do sprawowania kontroli nad takimi informacjami, znajdującymi się w posiadaniu innych podmiotów (wyrok TK z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01). Wszelkie ograniczenia tego prawa muszą być ustanowione w ustawie, nie mogą naruszać istoty wolności i praw i muszą służyć usprawiedliwionym konstytucyjnie celom.  Art. 99 Tarczy 2.0 nie wystarcza, bo nie wypełnia on wymogów, jakie trzeba spełnić, by skutecznie ograniczyć prawa obywateli zapisane w Konstytucji.

VII.501.119.2020

Jak teraz działa poczta? Minister Infrastruktury wyjaśnia

Data: 2020-05-18
  • Poczta Polska ma bardzo wysokie standardy ochrony tajemnicy pocztowej. Gdyby zaś ją naruszyła, to na pewno zareaguje Urząd Kontroli Elektronicznej
  • Minister Andrzej Adamczyk odpowiada na pytania RPO

Tarcza antykryzysowa 2.0 wprowadziła nowe zasady dostarczania przesyłek pocztowych, m.in. dała Poczcie Polskiej prawo digitalizowania (zamieniania informacji zawartej na papierze w informację komputerową) przesyłek i dostarczania ich odbiorcy.

Prawo pocztowe znało już taką usługę –odbiorca nie mający dostępu do internetu może wysłać przesyłkę tak, by firma świadcząca usługę pocztową dostarczyła ją odbiorcy już elektronicznie. Może też wysłać przesyłkę cyfrową z prośbą o dostarczenie jej w formie tradycyjnej, na papierze. Istotą tzw. hybrydowych usług pocztowych było to, że to nadawca wybierał sposób dostarczenia. Zmiany wprowadzone w Tarczy 2.0 pozwalają taką decyzję podjąć samej Poczcie Polskiej (i tylko jej – przepisy dotyczą bowiem tylko Poczty jako operatora wyznaczonego, o specjalnym statusie). To Poczta Polska może podjąć decyzję o e-doręczeniu, o ile odbiorca jest w stanie odebrać przesyłkę elektronicznie i w taki sam sposób potwierdzić swoją tożsamość.

Do tych rozwiązań RPO zgłosił kilka zastrzeżeń i pytań: dlaczego nadawca został pozbawiony prawa decydowania o sposobie doręczenia przesyłki? Przecież to on za to płaci. Skąd Poczta Polska będzie wiedziała, którzy z adresatów mogą odbierać przesyłki w formie cyfrowej? Jak sprawdzi, że posługują się oni właściwymi podpisami cyfrowymi?

Poczta Polska pełni funkcję operatora wyznaczonego – czyli takiego operatora usług pocztowych, który musi podstawowe usługi wykonywać tak samo na terenie całego kraju, a nie tylko tam, gdzie jest to finansowo opłacalne. Realizując to zadanie operator wyznaczony ma prawo korzystać z pomocy budżetowej. Tymczasem Tarcza 2.0 pozwoliła zamykać placówki pocztowe, przez co ludzie mogli stracić dostęp do podstawowych usług pocztowych.

W odpowiedzi Minister Infrastruktury wyjaśnia, że odpowiedzi na większość pytań RPO są w regulaminie Poczty Polskiej. Wynika z niego, że

  • jeśli nadawca nie życzy sobie doręczenia cyfrowego (nie chce, by ktoś na poczcie otwierał jego przesyłkę, skanował ją i przekazywał dalej), to ma napisać na przesyłce „nie podlega digitalizacji” (§ 6 ust. 2 Regulaminu Poczty Polskiej)
  • odbiorca przesyłki musi zaś uprzednio (3 dni przed dostarczeniem przesyłki) upoważnić Pocztę do założenia mu eSkrzynki, do której wpadnie przesyłka (§ 3 ust. 9 Regulaminu). Bez tego upoważnienia przesyłka nie będzie mogła być dostarczona cyfrowo

Ponadto prawo pocztowe przewiduje, że

  • Poczta Polska ma obowiązek zachować tajemnicę pocztową, a realizacja tego obowiązku podlega Urzędowi Kontroli Elektronicznej. Tajemnicą pocztową objęte są informacje przekazywane w przesyłkach, informacje dotyczące realizowanych przekazów pocztowych, dane dotyczące podmiotów korzystających z usług pocztowych oraz dane dotyczące faktu i okoliczności świadczenia usług pocztowych lub korzystania z tych usług.

Zgodnie z art. 15 zzu6 specustawy covidowej z 2 marca (z kolejnymi nowelizacjami) identyfikacja adresatów będącymi osobami fizycznymi odbywa się poprzez autoryzację profilem zaufanym. Autoryzacja następuje przy pierwszym logowaniu i zakładaniu eSkrzynki. Komunikacja pomiędzy systemem Poczty Polskiej a profilem zaufanym realizowana jest za pomocą szyfrowanego połączenia i zabezpieczona jednym z najnowocześniejszych rozwiązań typu Firewall.

  • Sama eSkrzynka została osadzona w Data Center Poczty Polskiej. Wysokie bezpieczeństwo usługi zapewnia umieszczenie komponentów teleinformatycznych w dwóch ośrodkach Data Center zbudowanych w oparciu o redundantną infrastrukturą serwerowo-sieciową, wykorzystującą najnowocześniejsze rozwiązania techniczne światowych liderów branży, także w zakresie bezpieczeństwa samego systemu oraz Data Center.
  • Systemy informatyczne wspierające procesy digitalizacji korespondencji i jej doręczenia do eSkrzynki są w bezpieczny sposób zintegrowane z profilem zaufanym na podstawie art. 15 zzu 6 ust. 2. Rozwiązanie zostało przygotowane we współpracy z Ministrem Cyfryzacji.
  • Przekształcenie korespondencji papierowej w wersję elektroniczną będzie odbywało się przy spełnieniu najwyższych wymagań w zakresie zachowania bezpieczeństwa i poufności informacji. Centrum Skanowania Operatora Wyznaczonego posiada certyfikat zgodności z przedmiotową normą w zakresie usługi i przetwarzania i skanowania dokumentów. Obiekty Poczty Polskiej, będące elementem infrastruktury krytycznej Państwa Polskiego są zorganizowane w sposób zapewniający zachowanie tajemnicy pocztowej i bezpieczeństwo obrotu pocztowego – zapewnia min. Adamczyk.

W celu zachowania tajemnicy pocztowej i bezpieczeństwa obrotu pocztowego Spółka wdrożyła:

  • politykę ochrony osób i mienia w Poczcie Polskiej S.A.,
  • programy uświadamiania i szkolenia w zakresie ochrony osób i mienia,
  • szczegółowe procedury operacyjne i standardy techniczne w zakresie ochrony osób i mienia,
  • monitorowanie i przeglądy systemu ochrony osób i mienia,
  • system kontroli ruchu osobowego i materiałowego obejmujący m. in.: elektroniczne systemy kontroli dostępu, procedury ograniczonego dostępu do pomieszczeń i przesyłek, plombowanie pojazdów, skrzyń ładunkowych i opakowań zbiorczych przesyłek, przechowywanie przesyłek pocztowych w zamykanych/chronionych pomieszczeniach,
  • systemy zabezpieczenia technicznego, w tym nowoczesne systemy monitoringu wizyjnego.

Odnosząc się do kwestii ewentualnego zaprzestania świadczenia usług powszechnych, w tym funkcjonowania placówek pocztowych zawartej w punkcie II uprzejmie informuję, że Poczta Polska S.A. sukcesywnie normalizuje ten obszar poprzez wydłużanie godzin dostępności dla klientów. W ostatnim czasie blisko 3 tysiące placówek pocztowych w skali kraju wydłużyło godziny obsługi. Dodatkowo zgodnie z ostatnimi regulacjami powszechnymi klienci Poczty Polskiej mogą ponownie korzystać z usług pocztowych w blisko 200 placówkach zlokalizowanych w centrach/galeriach handlowych. Poczta Polska S.A. prowadzi intensywne działania ukierunkowane na przywrócenie w całej sieci, w możliwie najszybszym terminie, standardowych godzin funkcjonowania.

V.7224.45.2020

Wyciek danych z KSSiP. ABW opisała Rzecznikowi swe działania w sprawie

Data: 2020-05-14
  • Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego odpisała RPO o swych działaniach ws. wycieku danych osobowych użytkowników Platformy Szkoleniowej KSSiP, których administratorem jest Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury
  • Śledztwo prowadzi policja, wspierana m.in. przez funkcjonariuszy ABW, którzy uczestniczyli w czynnościach w firmie hostingowej, skąd nastąpił wyciek- jej pracownik usłyszał już zarzuty  
  • Obecnie Agencja pozostaje do dyspozycji organów prowadzących postępowanie jako instytucja ekspercka

Media podają, że naruszenie ochrony danych wskutek wycieku dotyczy ponad 50 tys. osób, w tym m.in. aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, sędziów, prokuratorów, asesorów, referendarzy, asystentów oraz pracowników sądów, a także osób prowadzących zajęcia w KSSiP.

Przedmiotem kradzieży były: imię, nazwisko, numer telefonu, adres e-mail, miejsce zamieszkania, daty pierwszego i ostatniego logowania, numery ICQ, MSN, Skype, Yahoo, jednostka (miejsce pracy), hasło (zaszyfrowane). Trwają ustalenia, czy doszło również do ujawnienia numerów PESEL.

Ujawnione dane mogą być wykorzystywane w sposób nieuprawniony. Mogą np. posłużyć z jednej strony do wyłudzenia kredytu czy pożyczki, a z drugiej - zawarcia umowy w imieniu osoby której dane dotyczą czy uzyskania dostępu do danych o stanie zdrowia. Dane maila, numery telefonu czy komunikatorów internetowych pozwalają na niespotykaną skalę wkroczyć w życie prywatne osób dotkniętych wyciekiem.

Wydaje się to szczególnie groźne w przypadku sędziów i prokuratorów, zwłaszcza gdy ujawnione dane będą zestawione z jawnymi informacjami o stanie majątkowym tych osób. Ujawnienie tego rodzaju informacji może również stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do szefa ABW płk. Krzysztofa Wacławka o  podjęcie działań w ramach kompetencji Agencji w związku z zagrożeniami dla dobra wymiaru sprawiedliwości i praw obywateli. Wcześniej RPO spytał o tę sprawę Prezesa UODO i Prokuratora Krajowego.

Odpowiedź wiceszefa ABW płk. Norberta Loby

W związku z zaistniałym zdarzeniem Prokuratura Regionalna w Lublinie prowadzi śledztwo o sygn. akt RP 11 Ds. 3.2020 w sprawie zakłócenia automatycznego przetwarzania łub przekazywania danych o szczególnym znaczeniu dla funkcjonowania Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury w Krakowie poprzez uzyskanie bez uprawnienia dostępu do systemu informatycznego tej instytucji państwowej oraz informacji w postaci bazy danych Platformy Szkoleniowej KSSiP, a następnie ujawnienia tych informacji w sieci internet, tj. o czyn z art. 269 § 1 kk w zb. z art. 267 § 1, 2 i 4 kk w zw. z art. 11 § 2 kk w zw. Z art. 12 § 1 kk.

Śledztwo to zostało powierzone do prowadzenia funkcjonariuszom Wydziału do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie, doraźnie wspieranych przez funkcjonariuszy Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP, funkcjonariuszy ABW, pracowników państwowego instytutu badawczego NASK, a także biegłych z zakresu informatyki śledczej Policji i ABW.

Odnosząc się do zaangażowania ABW w przedmiotową sprawę pragnę poinformować, iż w dniu 7 kwietnia 2020 r., na adres e-mail Dyżurnego Zespołu Reagowania na Incydenty Bezpieczeństwa Komputerowego CSIRT GOV wpłynęła wiadomość od informatyka KSSiP wraz z odpowiednim formularzem, w którym zgłoszono wyciek bazy danych z Platformy Szkoleniowej KSSiP, do którego mogło dojść w związku z testową migracją danych z dotychczas używanej platformy na serwer docelowy nowo tworzonej Platformy Szkoleniowej eKSSiP.

Czynność ta była wykonywana przez firmę (….) z siedzibą w Warszawie, z którą Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury zawarła umowę na świadczenie usług hostingowych. Ponadto zgłoszenie zawierało adres URL znajdujący się w otwartych źródłach internetowych (nienależący i niezarządzany przez administratora KSSiP), pod którym znajdował się zrzut bazy danych.

Dodatkowo, w formularzu przekazano informację o podjęciu działań zaradczych, tj. całkowitym zablokowaniu poprzedniej wersji platformy szkoleniowej i rozpoczęciu czynności weryfikacyjnych pod kątem bezpieczeństwa danych użytkowników znajdujących się już na nowej platformie szkoleniowej.

Jednocześnie informatyk KSSiP zadeklarował, iż działania naprawcze będą prowadzone po zweryfikowaniu stanu bezpieczeństwa aktualnej platformy szkoleniowej oraz wskazaniu właściwych i koniecznych procedur.

W systemie krajowego systemu cyberbezpieczeństwa, podmiot, jakim jest Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury z siedzibą w Krakowie, podlega pod CSIRT NASK. Wobec powyższego zgłoszenie opisanego incydentu zostało przekazane przez CSIRT GOV do CSIRT NASK.

Po wstępnej analizie zawartości zrzutu bazy danych upublicznionych w otwartych źródłach internetowych ujawniono, że znajdują się tam dane sędziów i prokuratorów. W związku z tym, w tym samym dniu Zespół CSIRT GOV poinformował Ministerstwo Sprawiedliwości o wycieku bazy danych i zalecił poinformowanie o tym fakcie podległych instytucji, jak również przekazał rekomendacje w celu mitygacji zagrożeń związanych z upublicznieniem danych, a mianowicie:

  • niezwłoczną weryfikację danych zawartych w bazie,
  • zmianę haseł na platformie e-KSSiP oraz w innych serwisach, w których hasła zostały użyte,
  • powiadomienie użytkowników o wycieku powyższych danych.

W dniu 9 kwietnia 2020 r. informacja o wycieku bazy danych KSSiP została przekazana przez Zespół CSIRT GOV również Prokuraturze Krajowej (wraz z rekomendacjami mającymi na celu mitygację zagrożeń).

Warto nadmienić, iż w dniu 17 kwietnia 2020 r. funkcjonariusze ABW, realizując postanowienie Prokuratury Regionalnej w Lublinie, uczestniczyli w czynnościach procesowych przeprowadzonych w firmie hostingowej (….) z siedzibą w (….) w Warszawie, polegających przede wszystkim na zabezpieczeniu danych z serwerów dedykowanych dla KSSiP. Zgodnie z dyspozycją prokuratury, w trakcie czynności procesowych prowadzonych na terenie spółki (…), rola wiodąca należała do funkcjonariuszy Policji działających przy udziale biegłego sądowego oraz przedstawiciela NASKu, natomiast funkcjonariusze ABW pełnili rolę doradczą, a ich obecność na miejscu czynności służyła wsparciu specjalistyczną wiedzą techniczną.

Przeprowadzone czynności pozwoliły na ustalenie okoliczności wycieku danych i osoby za wyciek odpowiedzialnej. Z informacji, którymi dysponuje ABW wynika, iż podejrzany o udostępnienie danych umożliwiających nieuprawniony dostęp do informacji przechowywanych  w systemie informatycznym KSSiP został zatrzymany przez Policję w dniu 22 kwietnia 2020 r.

Dalsze czynności dowodowe w tym śledztwie prowadzi wyspecjalizowana komórka Policji pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Na tym etapie sprawy Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pozostaje do dyspozycji organów prowadzących przedmiotowe postępowanie - jako instytucja ekspercka.

VII.501.90.2020

Zdawkowa odpowiedź Bogdana Święczkowskiego ws. sędziego Tulei. Nawet nie wymienił jego nazwiska

Data: 2020-05-13
  • O sprawę dyscyplinarną sędziego Igora Tulei pytał prokuraturę Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski odpowiedział zdawkowo, nawet nie wymienił jego nazwiska
  • Odpowiedź niczego nie wyjaśnia; RPO ponowi wystąpienie w tej sprawie

Prokuratura Krajowa wystąpiła o uchylenie immunitetu sędziemu Igorowi Tulei za to, że w 2017 r. nakazał śledztwo w sprawie głosowania Sejmu  w Sali Kolumnowej Sejmu. Zastosowano wobec niego „ustawę kagańcową” z 20 grudnia 2019 r. O uchyleniu jego immunitetu ma  zdecydować Izba Dyscyplinarna SN, która została powołana niezgodnie z prawem, a TSUE ją zawiesił.

W obszernym piśmie RPO pisał w marcu 2020 r. do PK o swych wątpliwościach, czy w ogóle można mówić o przestępstwie sędziego, który zgodnie z przepisami zarządził jawność posiedzenia. Kierował się on bowiem ważnym interesem publicznym i konstytucyjnymi prawami obywateli do informacji o przeniesieniu obrad Sejmu. Wobec podejrzenia fałszywych zeznań posłów, sędzia miał społeczny i moralny obowiązek, by ujawnić sprawę opinii publicznej. A prokuratorskie postępowanie za ustne uzasadnienie decyzji sądu jest niezgodne z podstawowymi obowiązkami sędziego i może wywołać tzw. „efekt mrożący”.

Rzecznik prosił m.in. o wyjaśnienie podstaw prawnych skierowania do Izby Dyscyplinarnej SN wniosku o zezwolenie na pociągnięcie sędziego Igora Tuleyi do odpowiedzialności karnej w świetle wszystkich tych wątpliwości, a także w kontekście uchwały Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r.

Odpowiedź prok. Bogdana Święczkowskiego

- Uprzejmie informuję, że Wydział Spraw Wewnętrznych prowadzi śledztwo za sygnaturą PK XIV Ds 52.2017 w sprawie uzasadnionego podejrzenia popełnienia przestępstwa przez sędziego Sądu Okręgowego w Warszawie – odpisał Prokurator Krajowy.

Śledztwo w niniejszej sprawie zostało wszczęte w dniu 10 stycznia 2018 roku. W dniu 17 lutego 2020 roku do Sądu Najwyższego Izby Dyscyplinarnej Wydziału I został złożony wniosek o podjęcie uchwały w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej.

Pragnę zapewnić, iż podstawą do skierowania powyższego wniosku był obszerny, rzetelnie zgromadzony i prawidłowo oceniony materiał dowodowy, który nie pozostawiał wątpliwości w zakresie faktu popełnienia przez sędziego czynu zabronionego.

Ponadto odnosząc się do zasygnalizowanego przez Pana stanowiska co do faktu, iż śledztwo dotyczyć miało jawności posiedzenia Sądu rozpoznającego zażalenie na postanowienie o umorzeniu śledztwa, uprzejmie informuję, iż kluczową kwestią w zakresie czynu zabronionego, którego miał się dopuścić sędzia nie jest ta okoliczność, a jest publiczne ujawnienie informacji z postępowania przygotowawczego - w tym treści zeznań świadków - bez zgody prokuratora po uchyleniu decyzji o umorzeniu śledztwa (a zatem ponownie będącego w toku).

Aktualnie z uwagi na dobro tego, nadal trwającego postępowania przygotowawczego, jak i tajemnicę ochraniającą to, jak i każde inne śledztwo, brak jest możliwości podania bliższych informacji co do szczegółów przedmiotowej sprawy.

Ponadto pozwalam sobie dodać, iż wniosek o podjęcie uchwały w przedmiocie zezwolenia na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej został wysłany do Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego Wydziału I stosownie do obowiązujących uregulowań prawnych. Z tych względów brak jest podstaw do kwestionowania kompetencji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego do orzekania w sprawie rozpoznania przedmiotowego wniosku – brzmi odpowiedź.

VII.510.42.2020

Prawa i wolności w czasie epidemii - wspólne stanowisko RPO i Komisji Ekspertów ds. przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb specjalnych

Data: 2020-05-06
  1. Jakiekolwiek ograniczenia prawa do prywatności muszą być wprowadzone z poszanowaniem konstytucyjnych standardów ochrony podstawowych praw i wolności. Mimo przesłanek, o których mowa w art. 230 Konstytucji, w zakresie zwalczania choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2 - a więc szczególnego zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli i porządku publicznego - nie zdecydowano się dotychczas na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego.
     
  2. Zauważamy trend przekazywania coraz większych uprawnień władzy wykonawczej dotyczący elektronicznego nadzoru nad osobami poddanymi kwarantannie. Stwierdzamy, że uprawnienia takie powinny być wprowadzane tylko w zakresie koniecznym, być proporcjonalne do celu ich wprowadzenia, tj ochrony zdrowia i nie powinny pozostać w mocy dłużej, niż jest to absolutnie niezbędne.
     
  3. Zauważamy również, że w dobie pandemii istnieje większe niż zazwyczaj przyzwolenie społeczeństwa do ingerencji w prawa i wolności obywatelskie. Taka ingerencja powinna wiązać się jednak z wprowadzeniem stanu nadzwyczajnego, być proporcjonalna i ograniczona okresem obowiązywania stanu nadzwyczajnego. Tymczasem istnieje realne zagrożenie, że konstytucyjne prawa i wolności zostaną ograniczone w sposób trwalszy, wykraczający poza stan nadzwyczajny w jakim się znaleźliśmy i w sposób większy niż jest to konieczne.
     
  4. Należy podzielić stanowisko Europejskiego Inspektora Ochrony Danych z 6 kwietnia 2020 r., w którym wskazał, że konieczne jest zapewnienie na poziomie krajowym, by wprowadzane środki ingerujące w prawa i wolności podstawowe były:
  • ograniczone czasem (nie powinny trwać po ustaniu kryzysu),
  • ograniczone celem (ratowanie zdrowia i życia ludzkiego),
  • ograniczone zakresem danych (tak byśmy wiedzieli kto i po jaki zakres danych sięga),
  • zdefiniowane co do momentu powrotu do normalności (co stanie się z danymi po ustaniu pandemii).
     
  1. Postępowanie władz w zakresie nadzoru powinno odbywać się na podstawie jasnych, precyzyjnych i dostępnych przepisów, wskazywać na konieczność i proporcjonalność środków w stosunku do uzasadnionych celów, być poddane nadzorowi niezależnego mechanizmu kontroli, a także zapewnić jednostce dostęp do skutecznych środków odwoławczych.
     
  2. Istnieje konieczność wprowadzenia skutecznych mechanizmów kontroli w zakresie ingerencji i dostępu władzy do bardzo wrażliwych danych osobowych dotyczących lokalizacji, wizerunku, mieszkania, korespondencji. Taką funkcję może spełniać niezależny ekspert, który chroniłby prawa obywatelskie w kontekście przekazywania uprawnień służbom w okresie pandemii. W tym zakresie niepokoi brak widocznych działań ze strony Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
     
  3. Przykładowo, w Republice Południowej Afryki, była sędzia Trybunału Konstytucyjnego Kate O’Regan została powołana przez Ministra Sprawiedliwości na stanowisko eksperta do nadzoru nad kontrolą prowadzoną wobec osób zakażonych Covid-19. Celem jej działań ma być zabezpieczenie prywatności i osobistych informacji osób kontrolowanych. Minister Zdrowia został zobowiązany do cotygodniowego raportowania pani O’Regan na temat danych osób, których lokalizację uzyskano. Zadaniem eksperta jest sporządzanie rekomendacji dla Rady Ministrów, łącznie ze zmianami przepisów dotyczących zabezpieczania prawa do prywatności osób kontrolowanych z uwagi na zakażenie Covid-19.
     
  4. W związku z tym na czas pandemii powinien zostać powołany niezależny ekspert, pełniący kontrolę nad wykorzystywaniem naszych danych i kontrolą czy uprawnienia nadane służbom nie są nadmierne. Jego zadaniem powinna być również kontrola czy środki te są stosowane w sposób proporcjonalny, a po ustaniu stanu epidemii czy zostaną one usunięte a stan praw i wolności jednostek przywrócony do stanu sprzed epidemii.
     
  5. Niepokój budzi możliwość pobierania danych telekomunikacyjnych osób poddanych kwarantannie w związku z epidemią. W pierwszej kolejności, osoby te powinny zostać poddane testom na obecność koronawirusa. Dopiero w drugiej kolejności, po stwierdzeniu wyniku pozytywnego, powinny być poddawane nadzorowi. 
     
  6. Nowe technologie mogą stanowić sprawne narzędzie do zwalczania epidemii. Aplikacje telefoniczne powinny być skutecznym wsparciem w walce z koronawirusem. Jednocześnie powinny być skonstruowane w taki sposób aby nie przekazywać władzom danych, które nie są konieczne. Aplikacja taka powinna być otwarta i dobrowolna, a narzędzia służące do nadzoru powinny pozwalać na ich skontrolowanie pod kątem arbitralności i możliwych nadużyć.

 

Adam Bodnar - Rzecznik Praw Obywatelskich
Jacek Cichocki - współprzewodniczący Komisji Ekspertów
Zuzanna Rudzińska-Bluszcz - współprzewodnicząca Komisji Ekspertów
Tomasz Borkowski - członek Komisji Ekspertów
Barbara Grabowska-Moroz - członek Komisji Ekspertów
Piotr Gąciarek - członek Komisji Ekspertów
Agnieszka Grzelak - członek Komisji Ekspertów
Wojciech Klicki - członek Komisji Ekspertów
Piotr Kładoczny - członek Komisji Ekspertów
Dariusz Korneluk - członek Komisji Ekspertów
Radosław Kujawa - członek Komisji Ekspertów
Piotr Niemczyk - członek Komisji Ekspertów
Mikołaj Pietrzak - członek Komisji Ekspertów
Adam Rapacki - członek Komisji Ekspertów
Marcin Mrowicki - sekretarz Komisji Ekspertów

Koronawirus. Rzecznik do MSWiA: dlaczego wstrzymano wydawanie paszportów?

Data: 2020-05-06
  • Obywatele skarżą się na odmowy wydawania paszportów od momentu ogłoszenia stanu epidemii
  • Nie mogą ich otrzymać, mimo że spełniają wszystkie warunki przewidziane w przepisach
  • W efekcie nie mogą wyjechać np. w celu zaopiekowania się krewnymi, przebywającymi w państwach spoza Unii Europejskiej

Od momentu ogłoszenia stanu epidemicznego, a następnie stanu epidemii, do Rzecznika Praw Obywatelskich zgłaszają się obywatele, którzy proszą o pomoc w sprawie odbioru akt stanu cywilnego i paszportów.

Rzecznik otrzymuje informacje o formułowanym przez te urzędy wymaganiu osobistego stawiennictwa w urzędzie (co nie zawsze jest i było możliwe) albo też niemożności odbioru dokumentów z uwagi na zmianę czasu pracy urzędów.

Odpowiedzi dla RPO na interwencje w sprawach indywidualnych wskazują, że zmiany  w organizacji pracy pozwalają na rozwiązywanie tych problemów.

Z niepokojem Rzecznik odbiera skargi od osób, którym odmawia się wydania paszportu. Sytuację tę potwierdzają artykuły prasowe, w których opisywane są takie  identyczne (np. Wojewoda wstrzymał przyjmowanie wniosków
o paszporty. "To nie jest rzecz pierwszej potrzeby", Gazeta Wyborcza z 4 maja 2020 r.).

Adam Bodnar poprosił o wyjaśnienia szefa MSWiA Mariusza Kamińskiego. Pyta także, czy wydano wytyczne ws. kontaktów pracowników urzędów stanu cywilnego z obywatelami, które uwzględniałyby aktualną sytuację epidemiczną. Chce również informacji, jaka podstawa prawna przemawia za wstrzymaniem wydawania paszportów i czy są to decyzje podejmowane samodzielnie przez wojewodów, czy też decyzja taka zapadła na szczeblu centralnym.

VII.534.12.2020

Na wniosek RPO sąd usunął dane nieletniego z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym

Data: 2020-05-06
  • 15-latek został wykreślony przez sąd z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym - w którym umieszczane są osoby niebezpieczne dla otoczenia
  • Trafił on do rejestru z mocy prawa po tym, jak w sieci złożył propozycję seksualną 13-latce
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że wpis rodzi dla niego zbyt surowe skutki i wniósł, by sąd go wykreślił
  • Może bowiem być identyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym – tymczasem nie stanowi on zagrożenia. Jego czyn miał charakter jednorazowy i wynikał z niedojrzałości emocjonalnej

Sąd Rejonowy w K. na wniosek RPO uzupełnił swe postanowienie z lutego 2019 r. i orzekł prawomocnie o wyłączeniu zamieszczenia danych nieletniego w Rejestrze.

- Postępowanie w sprawach nieletnich jest ukierunkowane na wychowanie nieletniego, a nie na jego ukaranie; chodzi o stosowanie takich środków, które będą najbardziej pomocne nieletniemu - argumentował RPO.

Kto trafia do Rejestru

Rzecznik dostaje wnioski obywateli związane z Rejestrem Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Od 1 stycznia 2018 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych. Do drugiej części Rejestru, gdzie są informacje o pozostałych sprawcach, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części Rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, sąd może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w Rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami  wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi, co może być podstawą ich wpisu do Rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie znacząco dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). A to negatywnie rzutuje na ich przyszłość. Narusza prywatność i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Historia sprawy

W 2018 r. ówczesny 14-latek złożył w sieci małoletniej dziewczynie propozycję seksualną. Wypełniało to znamiona przestępstwa z art. 200 § 2 Kodeksu karnego (składanie małoletniemu poniżej lat 15., za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej, propozycji obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej).

W lutym 2019 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy środek wychowawczy - nakaz 10 godzin prac społecznie użytecznych i wpisał go do Rejestru o dostępie ograniczonym.

Ani jego rodzice, ani on sam, nie mieli świadomości, że znajdzie się on w Rejestrze jako osoba niebezpieczna. Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w sentencji orzeczenia - następuje to z mocy prawa. Osoby, których wpis dotyczy, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o  wpisie - już po uprawomocnieniu orzeczenia. Na żadnym etapie postępowania nie są o tym informowane i nie mają możliwości skutecznej ochrony ich praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w Rejestrze powinna być komunikowana w wyroku (o co wniósł do Ministra Sprawiedliwości).

Dlatego Rzecznik (po skardze ojca nieletniego) wniósł o wyłączenie zamieszczenia danych w Rejestrze. Jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w  sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

W ocenie RPO nieletni w sposób oczywisty nie stanowi takiego zagrożenia dla bezpieczeństwa, że konieczne jest informowanie o jego danych wrażliwych w związku z jego czynem. Akta sprawy jednoznacznie wskazują, że jego czyn z 2018 r. miał charakter jednorazowy. Wynikał z niedojrzałości emocjonalnej 14-latka, który nie uświadamiał sobie skali przykrości, na jakie mógł narazić pokrzywdzoną. Okoliczności sprawy nie wskazują, by to się powtórzyło.

Za swe naganne zachowane nieletni poniósł konsekwencje. Okazał skruchę i zrozumiał, że jego zachowanie nie było właściwe. Wykonał środek wychowawczy. Jest on dobrym uczniem;  ma ocenę ”bardzo dobrą” ze sprawowania. W swoim odczuciu został on podwójnie ukarany. Obawia się teraz, że wpis negatywnie wpłynie na jego życie (jego dane byłyby usunięte z Rejestru dopiero w 2032 r). Odczuwa wstyd i strach, że będzie mógł być zidentyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym. 

Umieszczenie osób w tej sytuacji w Rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, mogące wywołać u nieletniego szkodę o rozmiarze niemożliwym do przewidzenia.

W kwietniu 2019 r. jeden z sądów uwzględnił wniosek RPO, by w Rejestrze nie umieszczać danych 16-latki. Nawiązała ona znajomość z niewiele młodszym  kolegą, z którym wymieniała seksualne esemesy. Jej działanie zakwalifikowano jako czyn z art. 200 a § 2 Kk. Sąd orzekł wobec niej upomnienie, ale jej dane z urzędu trafiły do Rejestru. Tymczasem jej zachowanie było typowym „błędem młodości” i nie miało źródeł w zaburzeniach o charterze seksualnym.    

IV.550.2.2019

Koronawirus i wybory. MC przekazało Poczcie Polskiej dane obywateli na podstawie ustawy o tarczy 2.0

Data: 2020-05-05
  • Poczta Polska S.A. zwróciła się do Ministerstwa Cyfryzacji o przekazanie danych z rejestru PESEL 20 kwietnia 2020 r.
  • Otrzymała je za zgodą ministra Marka Zagórskiego dwa dni później na podstawie ustawy o tarczy antykryzysowej z 16 kwietnia
  • W ocenie MC przekazanie danych było możliwe, bo Poczta ma możliwość sprawdzenia ich za pomocą urządzeń teletransmisji danych do realizacji zadań ustawowych

RPO z zaniepokojeniem przyjął informację, że Poczta Polska 22 kwietnia otrzymała za zgodą Ministra Cyfryzacji dane obywateli z rejestru PESEL. Poprosił MC o dokumenty w tej sprawie. W opinii Rzecznika brakuje bowiem przepisów uchwalonych zgodnie z zasadami prawidłowej legislacji, a dotyczących głosowania korespondencyjnego, które umożliwiałyby taki ruch z zachowaniem konstytucyjnej zasady praworządności (art. 7 Konstytucji) oraz zasad ochrony prywatności i autonomii informacyjnej jednostki (art. 47 i art. 51 Konstytucji). 

W odpowiedzi do RPO minister wskazał, że podjął decyzję o przekazaniu danych Poczcie Polskiej S.A. na mocy ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, która weszła w życie 18 kwietnia 2020 r.

Według przyjętej przez MC interpretacji ustawodawca zobligował Ministra do przekazania danych w terminie 2 dni od dnia złożenia wniosku przez operatora pocztowego danych z rejestru PESEL, jeżeli dane te są potrzebne do realizacji zadań związanych z organizacją wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Przepis ten – zdaniem Ministerstwa Cyfryzacji - nie uzależnia przekazania danych od wejścia w życie ustawy o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., która procedowana jest obecnie w Senacie.

Minister podkreśla, że dane zapisane zostały na płycie DVD i zabezpieczone hasłem, zaś sama płyta została przekazana osobie reprezentującej Pocztę Polską, po uprzednim zweryfikowaniu jej tożsamości. Przesyłka była konwojowana przez Pocztę Polską, a hasło do danych zapisanych na płycie nie zostało przekazane razem z płytą lecz osobnym kanałem komunikacyjnym.

Minister wskazał również, że istotną podstawą dla udostępnienia danych była decyzja premiera polecająca Poczcie Polskiej S.A. przygotowanie przeprowadzenia wyborów. Przywołał także – wydane 2 dni po przekazaniu przez MC danych - oświadczenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych przywołujące stanowisko Państwowej Komisji Wyborczej, z którego wynika że „w obrocie prawnym istnieje rozstrzygnięcie organu administracji rządowej, którego kopia w ocenie PKW powinna być dołączona do wniosku operatora wyznaczonego (operator w treści wniosków powołał się na decyzję Prezesa Rady Ministrów z dnia 16 kwietnia 2020 r.), nakładające obowiązek, o którym mowa w art. 99 ustawy o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, dla realizacji którego potrzebne jest pozyskanie danych osobowych przez operatora pocztowego”.

Odnosząc się natomiast do kwestii prawa do przetwarzania przez Pocztę danych z rejestru PESEL, minister Marek Zagórski wskazał, że w związku z zadaniami dotyczącymi opłat abonamentowych Poczta już wcześniej miała możliwość sprawdzenia udostępnionych im danych.

Dostęp, jaki posiadała dotychczas Poczta Polską S.A był jednak realizowany poprzez aplikację dostępową, która nie daje możliwości masowego pobierania (przetwarzania) danych. I tu z pomocą przyszło Ministerstwo podejmując decyzję o sporządzeniu odrębnego zestawienia.

W ocenie Ministra Cyfryzacji takie przekazanie danych było możliwe, ponieważ zostały spełnione przesłanki wskazane w RODO, zgodnie z którymi przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem, jeśli jest ono niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze lub gdy jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym.

W piśmie do RPO Minister podkreślił również, że Ministerstwo zachowało zasadę adekwatności i minimalizmu przekazywanych danych udostępniając dane wyłącznie żyjących obywateli polskich, którzy uzyskają pełnoletność 10 maja 2020 r. i których krajem zamieszkania jest Polska. Przekazane dane obejmowały: numer PESEL, imię (imiona), nazwisko oraz w zależności od tego jakie dane osoba posiada zarejestrowane w rejestrze PESEL – aktualny adres zameldowania na pobyt stały, a w przypadku jego braku ostatni adres zameldowania na pobyt stały, a także adres zameldowania na pobyt czasowy. Ponadto przekazano informacje o tym czy osoba posiada aktualnie zarejestrowany wyjazd czasowy poza granice kraju (bez wskazywania kraju wyjazdu).

Nie przekazano natomiast informacji o datach zameldowania i wymeldowania natomiast w przypadku adresu zameldowania na pobyt czasowy udostępniono informację o przewidywanej dacie pobytu pod adresem czasowym

VII.501.119.2020

Koronawirus. Osobom w kwarantannie Poczta Polska nie dostarcza przesyłek

Data: 2020-04-29
  • Obywatelom przebywającym w kwarantannie Poczta Polska odmawia wydawania przesyłek 
  • Przekazywanie Poczcie Polskiej informacji o tych osobach odbywa się na podstawie rozporządzenia rządu
  • Tymczasem Konstytucja nakazuje, by regulowała to ustawa - dlatego RPO krtycznie ocenia legalność rozporządzenia 
  • Adam Bodnar prosi o wyjaśnienia  Ministra Zdrowia

Obywatele w kwarantannie skarżą sie, że Poczta Polska odmawia wydawania im przesyłek. Wykorzystuje w tym celu informacje o adresach osób objętych kwarantanną, udostępniane na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z 19 kwietnia 2020 r. ws. ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

RPO ocenił  krtycznie legalność przekazywania Poczcie Polskiej informacji o osobach odbywających obowiązkową kwarantannę określoną w tym rozporządzeniu (a kwarantanna ta, na co RPO zwrócił uwagę MZ w wystąpieniu z 27 kwietnia nie ma dostatecznego umocowania ustawowego). Zgodnie z rozporządzenia RM, dane osób zobowiązanych do odbycia kwarantann czy izolacji domowej (wobec których podjęto decyzję o wykonaniu testu w kierunku SARS-CoV-2 oraz osób zakażonych) są udostępniane m. in. operatorowi wyznaczonemu w rozumieniu ustawy Prawo pocztowe.

Po pierwsze, jeśli celem tego przepisu było zapewnienie ochrony przed ewentualnymi zakażeniami pracowników  poczty, to powstaje zasadnicze pytanie, dlaczego tym przepisem nie zostali objęci także inni operatorzy pocztowi? Czyżby życie i zdrowie pracowników tych operatorów zostało uznane za mniej warte ochrony niż życie i zdrowie pracowników operatora wyznaczonego?

Po drugie, materia uregulowana w § 2 ust. 6 rozporządzenia nie znajduje podstawy w treści upoważnień w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.  Przepisy, powołane jako podstawa rozporządzenia, nie zawierają jakichkolwiek treści dotyczących materii przetwarzania danych osobowych czy też ich udostępniania. W konsekwencji ustawa nie upoważnia Rady Ministrów do regulowania tej materii w akcie wykonawczym.

RPO stwierdza, że w tym zakresie rozporządzenie nie zostało wydane w celu wykonania ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, lecz uzupełnia ustawę o treści, które nie są w niej zawarte.

Oznacza to, że Rada Ministrów bez upoważnienia zawartego w ustawie wkracza w sposób konstytucyjnie niedopuszczalny w sferę praw jednostki. Stąd też uznać należy, że § 2 ust. 6 rozporządzenia jest niezgodny z art. 92 ust. 1 Konstytucji.

Z art. 51 ust. 1 Konstytucji jednoznacznie wynika, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. Oznacza to, że art. 51 dyskwalifikuje nałożony § 2 ust. 2 rozporządzenia na osoby przekraczające granicę obowiązek ujawniania określonych w tym przepisie informacji ich dotyczących. Obowiązek taki nie został bowiem ustanowiony w ustawie.

Przepisy § 2 ust. 2 i 6 rozporządzenia naruszają też art. 51 ust. 5 Konstytucji stanowiący, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji określa ustawa. W tym bowiem przypadku zasady i tryb gromadzenia informacji o jednostkach zostały określone w rozporządzeniu, a nie w ustawie.

RPO przekazuje te krytyczne uwagi Ministrowi Zdrowia z prośbą o podjęcie działań w celu usunięcia opisanych naruszeń praw jednostki. 

VII.501.106.2020

Koronawirus. Na jakiej podstawie pracodawca może mierzyć temperaturę u pracownika?

Data: 2020-04-29
  • Nie ma przepisu, z którego wynikałby obowiązek pracodawcy mierzenia temperatury pracownikom, nawet w sytuacji epidemii
  • Tymczasem pracodawcy wprowadzają pomiary temperatury pracowników, chcąc zapewnić właściwą organizację pracy i zabezpieczyć przed rozprzestrzenianiem się wirusa
  • RPO zgłasza wątpliwości do Ministry Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Szczegółowe informacje o stanie zdrowia pracownika uzyskane podczas pomiaru temperatury mają charakter danych wrażliwych, do których posiadania pracodawcy nie są uprawnieni. Katalog informacji i danych osobowych pracownika, które może przetwarzać pracodawca, jest bowiem wskazany w art. 221 Kodeksu pracy. Uprawnienie to nie wynika także z przepisów Kodeksu pracy dotyczących zapewnienia bezpieczeństwa i higieniczny pracy.

Jak zaznaczył RPO, art. 31 ust. 3 Konstytucji dopuszcza  ograniczenie w korzystania z konstytucyjnych wolności i praw, jeśli jest to konieczne dla ochrony zdrowia. 

Nie ulega wątpliwości, że wykonywanie pomiarów prowadzących do określenia stanu zdrowia pracownikow podlega temu uregulowaniu, Są to bowiem dane wrażlliwe i dotyczą chronionych sfer życia człowieka. Niewłaściwe przetwarzanie tych informacji może doprowadzić do naruszeń praw i wolności osób, których dotyczą.

Zdaniem Rzecznika problem mogłoby rozwiązać czasowe rozszerzenie stosowania art. 221 Kodeksu pracy.

Niezależnie od wyboru rozwiązania, obecna sytuacja wymaga wprowadzenia dodatkowych regulacji. Służyłoby to zarówno pracownikom, jak i pracodawcom i likwidowałoby możliwe konflikty na linii pracownik-pracodawca.

RPO zwrócił się do MRPiPS o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej.

III.7050.22.2020

Koronawirus. PUODO podjął działania po wycieku adresów osób w kwarantannie

Data: 2020-04-28
  • Adresy ponad 300 osób objętych kwarantanną w powiecie gnieźnieńskim wyciekły do sieci
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu
  • Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych poinformował RPO, że wystąpił o informacje od policji i prokuratury  

Jan Nowak napisał, że są one niezbędne organowi nadzorczemu do spraw ochrony danych osobowych dla oceny zdarzenia i podjęcia dalszych działań w tej sprawie.

Media informują o wycieku do sieci adresów ponad 300 osób objętych kwarantanną w powiecie gnieźnieńskim. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wszczęła już postępowanie. Zawiadomienie o przestępstwie złożyła Dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gnieźnie. Sprawę bada policja.

Rzecznik podjął sprawę z urzędu w związku z możliwością naruszenia konstytucyjnego prawa do prywatności i  prawa ochrony danych osobowych w odniesieniu do dużej grupy obywateli. Ujawnienie adresu ludzi objętych kwarantanną nie tylko jest niezgodne z prawem – może to też zagrażać ich bezpieczeństwu.

RPO spytał Prezesa UODO, jakie działania w tej sprawie podjął lub je planuje. Do Prokuratora Okręgowego w Poznaniu wystąpił zaś o informacje dotyczące wszczętego postępowania.

Według Jana Nowaka do jego urzędu wpłynęło pismo Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Gnieźnie. Prezes UODO wezwał Komendanta Powiatowego Policji w Gnieźnie do złożenia wyjaśnień. Zwrócił się też do Prokuratury Okręgowej w Poznaniu o przekazanie informacji, które są niezbędne organowi nadzorczemu do spraw ochrony danych osobowych celem oceny zaistniałego zdarzenia i podjęcia dalszych działań w tej sprawie w ramach posiadanych kompetencji.

Informacje te dotyczą w szczególności podmiotu, który spowodował ujawnienie danych osobowych oraz okoliczności tego zdarzenia.

VII.501.95.2020

Koronawirus i wybory. KPRM odsyła RPO w sprawie działań Poczty Polskiej do Jacka Sasina

Data: 2020-04-28
  • Poczta Polska ma dostawać dane wszystkich obywateli bez odpowiednich zabezpieczeń, z różnych źródeł i w bardzo szeroko zakreślonych celach – pisał RPO do premiera
  • Poczta Polska jest w nadzorze Ministra Aktywów Państwowych; proszę o rozważenie skierowania do niego pytań w tym zakresie – odpisał szef kancelarii premiera Michał Dworczyk
  • Zgodnie z prośbą RPO przekazał mu zaś decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r., polecającą Poczcie Polskiej S.A. podjęcie niezbędnych czynności przygotowujących do wyborów Prezydenta RP

24 kwietnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do do premiera Mateusza Morawieckiego ws. przesyłaniu przez Pocztę Polską S.A. drogą elektroniczną wniosków do wójtów, burmistrzów i prezydentów miast o przekazywanie spisów wyborców. Wzbudziło to  bardzo poważne kontrowersje i niepokój władz samorządowych oraz obywateli.

RPO wiele razy wskazywał na zagrożenia nieprawidłowego przetwarzania takich danych, jak imię i nazwisko, nr PESEL i adres przy obecnych możliwościach wyłudzania danych. Obecnie zaś takie zagrożenia dotyczą wszystkich polskich obywateli.- Mam nadzieję, że weźmie to Pan pod uwagę w dalszych działaniach – pisał do premiera Adam Bodnar.

Jako podstawę swych wniosków Poczta Polska podaje art. 99 ustawy z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, a także decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. (dotyczącą podjęcia przez Pocztę Polską S.A. czynności niezbędnych do przygotowania wyborów na Prezydenta RP w 2020 r.). Budzi to zasadnicze wątpliwości. Przepis ten pozwala przekazać dane wszystkich obywateli bez odpowiednich zabezpieczeń, z różnych źródeł i w bardzo szeroko zakreślonych celach – wskazuje RPO.  

Ponadto podnoszone są bardzo poważne wątpliwości co do zabezpieczeń przekazywania tych danych osobowych. Rządowy Zespół CERT Polska wskazywał, że w mailach brakuje podpisu cyfrowego potwierdzającego tożsamość nadawcy.

Według RPO świadczy to, że komunikacja, która miała być oficjalną korespondencją w sprawie wyborów, sprawiała uzasadnione wrażenie ataku phishingowego i musiała podlegać dalszej weryfikacji. Takie praktyki należy ocenić jako mające niszczący wpływ na zaufanie do procesu wyborczego i niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa ze strony podmiotów publicznych.

RPO zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o wskazanie m.in. podstaw działań Poczty Polskiej oraz jej obowiązków związanych z organizacją wyborów Prezydenta RP a tazke o przekazanie kopii decyzji z 16 kwietnia.

VII.501.108.2020​

Koronawirus. Działania Poczty Polskiej mogą zagrażać ochronie danych obywateli

Data: 2020-04-24
  • Poczta Polska ma dostawać dane wszystkich obywateli bez odpowiednich zabezpieczeń, z różnych źródeł i w bardzo szeroko zakreślonych celach 
  • RPO wiele razy wskazywał na zagrożenia nieprawidłowego przetwarzania takich danych, jak imię i nazwisko, nr PESEL i adres przy obecnych możliwościach wyłudzania danych
  • Obecnie zaś takie zagrożenia dotyczą wszystkich polskich obywateli
  • - Mam nadzieję, że weźmie to Pan pod uwagę w dalszych działaniach – pisze Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego

Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą przyjął informację o przesyłaniu przez Pocztę Polską S.A. drogą elektroniczną wniosków do wójtów, burmistrzów i prezydentów miast o przekazywanie spisów wyborców. Wzbudziło to  bardzo poważne kontrowersje i niepokój władz samorządowych oraz obywateli.

W stanowisku Związku Miast Polskich wskazano m.in., że Kodeks wyborczy ani żadna inna ustawa nie przewidują udziału Poczty Polskiej, wymagającego udostępnienia tych danych. Władze samorządowe i obywatele podkreślają też brak odpowiednich ram prawnych do przekazywania Poczcie Polskiej danych ze spisów wyborców, co zagraża ochronie prywatności jednostki.

A jest ona chroniona na mocy art. 47 i 51 Konstytucji. Ograniczenia prawa do prywatności muszą być ustanowione w ustawie, nie mogą naruszać istoty wolności i praw i muszą służyć usprawiedliwionym konstytucyjnie celom.

Jako podstawę swych wniosków Poczta Polska podaje art. 99 ustawy z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2, a także decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. (dotyczącą podjęcia przez Pocztę Polską S.A. czynności niezbędnych do przygotowania wyborów na Prezydenta RP w 2020 r.). Budzi to zasadnicze wątpliwości. Przepis ten pozwala przekazać dane wszystkich obywateli bez odpowiednich zabezpieczeń, z różnych źródeł i w bardzo szeroko zakreślonych celach – wskazuje RPO.  

Należy zgodzić się, że obecnie wątpliwe jest istnienie podstawy ustawowej umożliwiającej przekazanie takich danych, zgodnie z art. 99 ustawy z 16 kwietnia 2020 r. Nie może nią być ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r. Jest ona bowiem dopiero procedowana w Senacie - nie jest zatem jeszcze obowiązującym  prawem.

Jeszcze surowiej ocenia tę sytuację Krakowski Instytut Prawa Karnego. Wskazuje, że polecenie przekazania Poczcie Polskiej spisu wyborców w stanie prawnym na 23 kwietnia 2020 r. nie ma podstawy prawnej i może nosić znamiona przestępstwa.

Ponadto podnoszone są bardzo poważne wątpliwości co do zabezpieczeń przekazywania tych danych osobowych. RPO zwraca uwagę na informację rządowego Zespołu CERT Polska, Wskazał on: "Analiza nagłówków wysłanych wiadomości e-mail wskazuje, że wiadomości te faktycznie zostały wysłane z serwerów wykorzystywanych przez Pocztę Polską. Z perspektywy problemów związanych z bezpieczeństwem komunikacji, w wiadomości brakuje podpisu cyfrowego potwierdzającego tożsamość nadawcy. Mając to na uwadze sugerujemy weryfikację treści wniosku niezależnymi kanałami oraz przeprowadzenie odpowiedniej analizy ryzyka co do zakresu i sposobu przekazania danych”.

Świadczy to, że komunikacja, która miała być oficjalną korespondencją w sprawie wyborów, sprawiała uzasadnione wrażenie ataku phishingowego i musiała podlegać dalszej weryfikacji. Takie praktyki należy ocenić jako mające niszczący wpływ na zaufanie do procesu wyborczego i niedopuszczalne w demokratycznym państwie prawa ze strony podmiotów publicznych.

Rzecznik wiele razy podkreślał konieczność ochrony danych  osobowych obywateli i wskazywał na zagrożenia jakie stwarza nieprawidłowe przetwarzanie danych takich jak imię i nazwisko, numer PESEL oraz adres przy obecnych możliwościach  np. wyłudzania danych przy pomocy nowych technologii. W chwili obecnej takie zagrożenia dotyczą wszystkich polskich obywateli.

- Mam nadzieję, że weźmie to Pan Premier pod uwagę w dalszych działaniach – napisał Adam Bodnar.

RPO zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o wskazanie m.in. podstaw działań Poczty Polskiej oraz jej obowiązków związanych z organizacją wyborów Prezydenta RP.

VII.501.108.2020

Koronawirus. Starosta Wysokomazowiecki wyjaśnia: nie miałem na myśli stygmatyzowania osób chorych

Data: 2020-04-24
  • Proponując oznaczanie miejsc, gdzie wystąpiły przypadki koronawirusa, nie miałem na myśli stygmatyzowania osób chorych, lecz ochronę zdrowia i życia innych mieszkańców: listonoszy, kurierów, sąsiadów, pracowników medycznych, firm odbierających śmieci itp.
  • Tak starosta wysokomazowiecki Bogdan Zieliński odpowiedział RPO, który prosił go o wyjaśnienia
  • Moje działania odniosły pozytywny skutek: wiele osób skontaktowało się ze stacją sanitarno-epidemiologiczną, ponad 100 wykonano testy – dodał starosta

Zaniepokojenie Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziły informacje prasowe dotyczące publikacji informacji o osobach chorych na koronawirusa na profilu starosty na portalu społecznościowym.  „Podajemy osoby, które są zakażone, podajemy miejsce ich zamieszkania, w postaci miejscowości, albo konkretyzując osoby, które są powszechnie znane, które są rozpoznawalne” – pisał starosta. Ponadto proponował, by na budynkach w których przebywają osoby chore, znalazły się specjalne oznaczenia.

RPO przypomniał, że prywatność w odniesieniu do danych o stanie zdrowia podlega w Polsce szczególnej ochronie (art.  47 i 51 Konstytucji).

W odpowiedzi starosta potwierdził, że proponował oznaczanie domów i mieszkań osób chorych na koronawirusa. - Był to mój spontaniczny pomysł, podyktowany wyłącznie troską o zdrowie i życie mieszkańców. Nie ukrywam, iż w obecnie zaistniałej sytuacji czuję się odpowiedzialny za życie i zdrowie mieszkańców mojego regionu. Konstytucja w art. 68 ust. 4 nakazuje władzom publicznym zwalczanie chorób epidemicznych.

- Konstruując pomysł oznaczania miejsc, w których wystąpiły przypadki koronawirusa, nie miałem na myśli stygmatyzowania osób chorych, a ochronę zdrowia i życia innych mieszkańców: listonoszy, kurierów, sąsiadów, pracowników medycznych, firm odbierających śmieci czy kierowców.

Starosta zapewnił, że nie doszło do ujawnienia jakichkolwiek danych, które mogłyby umożliwić identyfikację osoby fizycznej. 

- Niewątpliwie moje działania odniosły pozytywny skutek: po moim komunikacie na portalu Facebook, wiele osób skontaktowało się z stacją sanitarno-epidemiologiczną, a ponad stu osobom wykonano badania mające na celu wykrycie koronawirusa. Osoby te w ostatnim czasie były u lekarza i chciały wykluczyć możliwość zakażenia.

- Popieram Pańskie działania mające na celu ochronę podstawowych praw obywateli i obywatelek  naszego kraju w czasach pandemii. Niewątpliwie jest to ciężki okres zarówno ze  względu na istniejące ograniczenia, którym poddani są Polacy, jak również ze względu na trudności, jakie dotknęły polską gospodarkę, a tym  samym wielu pracowników i przedsiębiorców – dodał Bogdan Zieliński.

VII.501.93.2020

 

Koronawirus. Władze tłumaczą, dlaczego nie wprowadzono legitymowania kupujących w godz. 10-12

Data: 2020-04-24
  • Chodziło  o wykształcenie odpowiednich zachowań społecznych – tak władze wyjaśniają, dlaczego nie przewidziano prawnego mechanizmu weryfikacji wieku osób korzystających ze sklepów w godzinach 10.00–12.00
  • Obserwujemy wśród społeczeństwa niezwykłą solidarność, zdyscyplinowanie, a także poczucie odpowiedzialności – podkreśla wiceministra zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko

Od 10.00 do 12.00 zakupy w sklepach mogą robić tylko osoby, które ukończyły 65 lat. Stanowi tak rozporządzenie Rady Ministrów, wydane w związku z epidemią koronawirusa.  Żadne przepisy nie określają jednak, jak sprzedawca może kontrolować wiek klientów.

Pojawiły się wątpliwości, związane z konstytucyjną ochroną danych osobowych obywateli, wynikającą z art. 51 Konstytucji. Zgodnie z prawem tylko sprzedający lub podający napoje alkoholowe ma prawo żądać okazania dokumentu stwierdzającego wiek kupującego - w przypadku wątpliwości co do pełnoletności nabywcy.

Dlatego RPO pytał rząd, jak pracownicy sklepów mają sprawdzać, czy osoba robiąca zakupy w wyznaczonych godzinach ukończyła 65. rok życia.

Odpowiedź MZ

Celem tego przepisu było umożliwienie jednej z grup szczególnego ryzyka spokojniejsze i bezpieczniejsze dokonanie zakupów – odpisała Józefa Szczurek-Żelazko..

Skuteczna walka z epidemią wywołaną zakażeniem wirusem SARSCoV-2 wymaga wprowadzenia nadzwyczajnych środków bezpieczeństwa i czasowych ograniczeń, w tym dotyczących funkcjonowania jednostek handlowych i usługowych.

Mamy nadzieję, że – przy zachowaniu odpowiedniego reżimu sanitarnego, ale również zdrowego rozsądku – przyjęte rozwiązania przyniosą spodziewane efekty. Już teraz, w wielu sytuacjach obserwujemy wśród społeczeństwa niezwykłą solidarność, zdyscyplinowanie, a także poczucie odpowiedzialności.

Zapisy rozporządzenia miały na celu przede wszystkim wykształcenie odpowiednich zachowań społecznych. Z tego względu nie zdecydowano, iż kwestia weryfikacji wieku osób korzystających ze sklepów w godzinach 10.00–12.00 wymaga szczególnych rozwiązań prawnych.

Niezależnie od powyższego, uprzejmie informuje, że wszystkie pojawiające się postulaty zmian prawnych są analizowane i – zgodnie z wynikiem tychże analiz – będą podejmowane decyzje o ewentualnej zmianie przepisów – dodała Józefa Szczurek-Żelazko.

VII.501.73.2020

RPO: czy władze Krakowa chcą wrócić do rozbudowanego sytemu monitoringu?

Data: 2020-04-23
  • Są sygnały, że władze Krakowa mogą wrócić do rozbudowanego sytemu monitoringu miejskiego
  • Jeżeli system zostanie wprowadzony, każdy mieszkaniec będzie obserwowany w każdej chwili pobytu w przestrzeni publicznej
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta o to prezydenta Jacka Majchrowskiego

Do Rzecznika wpłynął wniosek mieszkańca Krakowa, zaniepokojonego perspektywą powrotu władz miasta do pomysłu zainstalowania rozbudowanego systemu kamer w Krakowie. Wynika z niego, że projekt wpisano do budżetu miasta w dziale poświęconym na działania Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Pomysł taki był przedmiotem interwencji RPO 12 lutego 2019 r. W odpowiedzi na wystąpienie, w porozumieniu z Radą Miasta Krakowa z projektu zrezygnowano i wykreślono go z budżetu miasta.

RPO ponownie ocenia sprawę krytycznie z punktu widzenia praw obywateli. System taki może potencjalnie wpływać na prywatność obywateli w związku ze stałą - praktycznie totalną - obserwacją każdego miejsca w przestrzeni publicznej. A naruszanie sfery prywatnej budzi w społeczeństwie duży niepokój. Różne formy nadzoru nad jednostką  oparte na nowych technologiach  są bowiem coraz bardziej powszechne. Znajduje to odzwierciedlenie w rosnącej liczbie wniosków do Rzecznika.

Prywatność jednostki jest chroniona konstytucyjnie. Art. 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Jak inne konstytucyjnie chronione wartości, prywatność może podlegać ograniczeniom na zasadach Konstytucji  (art. 31 ust. 3). Ograniczenia te muszą być określone w ustawie, nie mogą naruszać istoty prawa do prywatności oraz muszą być konieczne w demokratycznym państwie prawnym dla ochrony wartości (bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej czy też wolności i praw innych osób).

25 maja 2018 r. zaczęły obowiązywać przepisy RODO, które przewidują zasady przetwarzania danych zbieżne ze standardem konstytucyjnym. Chodzi zwłaszcza o zasadę minimalizacji danych, zgodnie z którą dane muszą być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane.

Rzecznik ponownie wyraża wątpliwości co do adekwatności ewentualnej realizacji projektu do zamierzonych celów. Jeżeli system zostanie wprowadzony w całym Krakowie, to każdy z mieszkańców będzie obserwowany w każdym momencie, w którym będzie się znajdował w sferze publicznej. Istnienie takiego systemu mogłoby potencjalnie prowadzić do nadużyć, stąd w ocenie RPO zasadność tego projektu powinna być dokładnie przeanalizowana, szczególnie wobec opisanych w literaturze społecznych konsekwencji wprowadzania tego typu nadzoru.

VII.501.64.2020

 

 

Koronawirus i Tarcza 2.0. Nowe zasady dostępu do danych o dowodach osobistych obywateli

Data: 2020-04-22
  • Już nie tylko konkretne organy państwa, ale także inne, nieokreślone ustawowo podmioty będą miały prawo do informacji o dowodach osobistych obywateli – wynika z „tarczy antykryzysowej” 
  • W ocenie RPO oznacza to zbyt daleko posuniętą swobodę w udzielaniu dostępu  do danych osobowych obywateli

Rzecznik Praw Obywatelskich z troską przygląda się zmianom prawa, które w przyszłości w poważny sposób mogą zmienić zakres konstytucyjnie gwarantowanych praw i wolności. Z tego punku wątpliwości wzbudziło wiele rozwiązań „tarczy antykryzysowej”  - ustawy z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2.

Wprowadziła ona w ustawie z 6 sierpnia 2010 r. o dowodach osobistych zmianę dopuszczającą, by inne podmioty (poza wskazanymi w ustawie organami państwa)  mogły mieć dostęp do danych o obywatelach w trybie ograniczonej transmisji danych – jeżeli wykażą w tym interes faktyczny.

A chodzi o przekazywanie takich informacji, jak imię, nazwisko; numer PESEL; seria i numer dowodu osobistego; data jego wydania i termin ważności. Odbywa się w formie potwierdzenia, czy istnieje ważny dowód osobisty zawierający dane, o które pyta podmiot żądający albo w formie odmowy potwierdzenia, że taki ważny dowód osobisty istnieje.

Teraz takie  informacje  mogą być dostępne nie tylko dla wskazanych w ustawie organów  państwowych, ale i dla innych podmiotów – a ustawa nie definiuje, o kogo chodzi. Te inne podmioty musza zaś wykazać interes faktyczny, a nie prawny by uzyskać określone potwierdzenie lub odmowę potwierdzenia danych.

Mimo, że dostęp do tych danych następuje na podstawie decyzji ministra, zastąpienie przesłanki interesu prawnego (znanej w orzecznictwie) koniecznością wykazania interesu faktycznego (a więc niedookreśloną kategorią trudno do weryfikacji),  może w niebezpieczny sposób ułatwić dostęp do danych.

W ocenie RPO oznacza to zbyt daleko posuniętą swobodę w udzielaniu dostępu  do danych osobowych obywateli podmiotom, które taki interes faktyczny wykażą. Stwarza to duże ryzyko nadużywania tego uprawnienia, w celu otworzenia swobodnego dostępu do tych danych.  

Z art. 51 ust. 2 Konstytucji wynika, że władze publiczne nie mogą udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. W tym kontekście kategoria interesu faktycznego nie jest więc wystarczająca. Udostępnienie danych musi także realizować inne konstytucyjnie wartości, które uzasadniają poświęcenie autonomii informacyjnej jednostki. Z tego punktu widzenia klauzula interesu faktycznego w żadnej mierze nie mieści się wśród tych klauzul, które uzasadniają ograniczenie konstytucyjnych praw podmiotowych jednostki (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Dlatego RPO poprosił Mariusza Kamińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji o stanowisko i o wyjaśnienie, dlaczego dotychczasową przesłankę interesu prawnego zastąpiona nie mającą umocowania konstytucyjnego przesłanką interesu faktycznego.

VII.501.94.2020

Wyciek danych z KSSiP – Rzecznik prosi ABW o zbadanie sprawy

Data: 2020-04-22
  • Wyciek danych z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury może być zagrożeniem dla bezpieczeństwa publicznego
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego o zbadanie sprawy

Media podają, że naruszenie ochrony danych wskutek wycieku dotyczy ponad 50 tysięcy osób, w tym m.in. aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, sędziów, prokuratorów, asesorów, referendarzy, asystentów oraz pracowników sądów, a także osób prowadzących zajęcia w KSSiP.

Przedmiotem kradzieży były: imię, nazwisko, numer telefonu, adres e-mail, miejsce zamieszkania, daty pierwszego i ostatniego logowania, numery ICQ, MSN, Skype, Yahoo, jednostka (miejsce pracy), hasło (zaszyfrowane). Trwają ustalenia, czy doszło również do ujawnienia numerów PESEL.

Ujawnione dane mogą być wykorzystywane w sposób nieuprawniony. Mogą np. posłużyć z jednej strony do wyłudzenia kredytu czy pożyczki, a z drugiej - zawarcia umowy w imieniu osoby której dane dotyczą czy uzyskania dostępu do danych o stanie zdrowia. Dane maila, numery telefonu czy komunikatorów internetowych pozwalają na niespotykaną skalę wkroczyć w życie prywatne osób dotkniętych wyciekiem.

Wydaje się to szczególnie groźne w przypadku sędziów i prokuratorów, zwłaszcza gdy ujawnione dane będą zestawione z jawnymi informacjami o stanie majątkowym tych osób. Ujawnienie tego rodzaju informacji może również stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do szefa ABW płk. Krzysztofa Wacławka o  podjęcie działań w ramach kompetencji Agencji w związku z zagrożeniami dla dobra wymiaru sprawiedliwości i praw obywateli.

Wcześniej RPO spytał o tę sprawę Prezesa UODO i Prokuratora Krajowego.

VII.501.90.2020

Koronawirus. Wyciekły adresy osób w kwarantannie - działania RPO

Data: 2020-04-21
  • Adresy ponad 300 osób objętych kwarantanną w powiecie gnieźnieńskim wyciekły do sieci
  • Narusza to prawo do prywatności i  do ochrony danych osobowych tych osób -  może też zagrażać ich bezpieczeństwu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu

Media informują o wycieku do sieci adresów ponad 300 osób objętych kwarantanną w powiecie gnieźnieńskim. Prokuratura Okręgowa w Poznaniu wszczęła już postępowanie. Zawiadomienie o przestępstwie złożyła Dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gnieźnie. Sprawę bada policja.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę z urzędu w związku z możliwością naruszenia konstytucyjnego prawa do prywatności i  prawa ochrony danych osobowych w odniesieniu do dużej grupy obywateli. Ujawnienie adresu ludzi objętych kwarantanną nie tylko jest niezgodne z prawem – może to też zagrażać ich bezpieczeństwu.

RPO spytał  Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jakie działania w tej sprawie podjął lub je planuje. Do Prokuratora Okręgowego w Poznaniu wystąpił zaś o informacje dotyczące wszczętego postępowania.

Odpowiedź PUODO (aktualizacja 16 listopada 2020)

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Gnieźnie zawiadomił Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o publicznym ujawnieniu listy zawierającej adresy zamieszkania osób, które są na kwarantannie orzeczonej decyzją administracyjną PPIS w Gnieźnie oraz kwarantanną obowiązkową w związku z przekroczeniem granicy kraju, a także dane adresowe osób odbywających izolację domową w związku ze stwierdzonym zakażeniem koronawirusem SARS-CoV-2.

W toku przeprowadzonego postępowania spółka (...)  z o.o. z siedzibą w Gnieźnie, będąca jednym z kilku odbiorców danych osobowych ww. osób, wyjaśniła w szczególności, że otrzymywała „wykazy miejsc kwarantanny na terenie miasta oraz gminy Gniezno” z Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie. Wykazy te, zdaniem Spółki, obejmowały jedynie adresy administracyjne (policyjne), nie obejmowały imion, nazwiska i innych danych pozwalających zidentyfikować osobę fizyczną. Wykazy były przekazywane upoważnionym pracownikom, którzy mieli za zadanie zweryfikować, czy w danym okresie odpady mają być odbierane z miejsc, które widnieją na wyżej wskazanych wykazach.

W dniu 17 kwietnia 2020 r. wykaz taki został wydrukowany. Osoba odpowiedzialna w tym dniu za nadzór nad wydrukowanym wykazem pozostawiła go na krótki czas bez należytego nadzoru (wykaz leżał na biurku tej osoby, a osoba ta odwróciła się celem wykonania innych czynności w innej części tego samego pomieszczenia). W tym czasie w pomieszczeniu tym znajdował się też inny pracownik Spółki - kierowca z (....,) ) który, korzystając z zaistniałej sytuacji, skopiował (utrwalił w postaci zdjęcia) wykaz. Następnie, kierowca ten udostępnił tak wykonane zdjęcia co najmniej jednej osobie. Spółka wyjaśniła, że na pewno był to inny pracownik Spółki, również kierowca w  (...) . Obaj kierowcy mieli zostać poinformowani przez osobę odpowiedzialną za nadzór nad wydrukowanym wykazem, czy w ramach wykonywanej przez nich pracy, odpady mają być odbierane z miejsc, które widnieją na wyżej wskazanym wykazie.

W wydanej 12 listopada 2020 r. decyzji Prezes UODO stwierdził naruszenie przepisów art. 5 ust. 1 lit. f, art. 24 ust. 1, art. 25 ust. 1, art. 32 ust. 1 lit. d, art. 32 ust. 2, art. 33 ust. 1 i art. 34 ust. 1 rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2016/679 i Rady UE 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) (Dz. Urz. UE L 119 z 04.05.2016, str. 1 ze zm.) przez Sp. (....) z o.o. i udzielił administratorowi upomnienia, a także nakazał zawiadomienie osób, których dane dotyczą, o naruszeniu ochrony danych osobowych.

VII.501.95.2020

Koronawirus. Czy Jaś Kowalski dostał się do szkoły? Nie wiadomo. MEN odpowiada na wątpliwości RPO ws list rekrutacyjnych

Data: 2020-04-21
  • Zgodnie z rozporządzeniem MEN w czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i przedszkoli listy kandydatów wraz z wynikiem rekrutacji podaje się do publicznej wiadomości, także na stronach internetowych placówek
  • RPO wystąpił do ministra Dariusza Piontkowskiego o zmianę rozporządzenia, aby zagwarantować pełniejszą ochronę prawa do prywatności i ochrony danych osobowych
  • MEN odpowiada: na listach publikowane jest tylko imię i nazwisko osób przyjętych w danej rekrutacji
  • Ogranicza to identyfikację kandydata. Do tego stopnia, że kandydaci z takimi samymi danymi personalnymi nie mogą stwierdzić, czy lista dotyczy właśnie ich 

Dotychczas szkoły i inne placówki oświatowe były zobowiązane do podawania do publicznej wiadomości - przez umieszczenie w widocznym miejscu w swej siedzibie - listy kandydatów oraz informacji o przyjęciu bądź nieprzyjęciu. Pawodawca wprost zdecydował, w jakim zakresie oraz w jaki sposób powinny zostać opublikowane listy uczniów.

W związku z walką z koronawirusem MEN wydał rozporządzenie, które umożliwia placówkom podawanie wyników także w internecie, by ograniczyć konieczność odwiedzania szkół. Zapewnianie bezpieczeństwa nie może jednak narażać obywateli na łamanie ich praw do prywatności i ochrony ich danych, a to miałoby miejsce przy podaniu na ogólnodostępnej stronie szkoły informacji o przyjętych osobach.  

- Publikowanie wyników w takiej formie jest niedopuszczalne, niezależnie od tego, czy na taką publikację wyraził zgodę on sam lub opiekun prawny – podkreślił Adam Bodnar. Publikowanie list w internecie narusza konstytucyjne prawo do prywatności i zasady ochrony danych osobowych. Rodzic ma prawo nie życzyć sobie, żeby każda osoba miała możliwość dowiedzenia się w internecie do jakiej szkoły pójdzie jego dziecko.

Odpowiedź resortu edukacji

MEN informuje, że przedłużający się okres czasowego zamknięcia szkół i przedszkoli spowodował konieczność wprowadzenia dodatkowych rozwiązań umożliwiających im działanie w zmienionych warunkach organizacyjnych.

Celem publikacji list w internecie jest ograniczenie wizyt na terenie szkoły/przedszkola.

Zakres danych osobowych publikowanych na ww. listach ograniczony jest tylko do alfabetycznie uporządkowanej listy imion i nazwisk kandydatów oraz informacji o minimalnej liczbie punktów uprawniających do przyjęcia bez wskazania kandydata, który daną liczbę punktów uzyskał. Jest to minimalny zakres danych, który zapewnia prawidłową realizację celów i zadań jednostce, przeprowadzającej postępowanie rekrutacyjne.

Według MEN, zakres informacji obejmujący imię i nazwisko kandydata, ogranicza identyfikację osobie, której te dane nie dotyczą. Do tego stopnia, że kandydaci posiadający takie same dane personalne, nie są w stanie zidentyfikować czy lista na której są wymienieni dotyczy ich samych. W takim przypadku szczegółowe informacje dotyczące ich wyników w tym postępowaniu udzielić może tylko komisja rekrutacyjna.

MEN informuje również, że w przypadku zakończenia okresu zamknięcia szkół i placówek, dane będą musiały zostać usunięte ze stron internetowych, nawet jeżeli nie upłynie jeszcze okres umożliwiający wniesienie odwołania.

VII.501.72.2020

Koronawirus. Czy Ministerstwo Finansów ma dostęp do prywatnych danych swoich pracowników?

Data: 2020-04-20
  • Do RPO wpłynął wniosek sygnalizujący możliwe nadużycie ze strony Ministerstwa Finansów wobec jego pracowników
  • Z informacji przekazanych RPO wynika, że pracodawca może mieć dostęp do prywatnych danych pracowników

Niektórzy pracownicy Ministerstwa podczas pracy zdalnej w trakcie epidemii wykonują zadania na komputerach prywatnych, z wykorzystaniem odpowiedniego oprogramowania pozwalającego na zdalne połączenie się komputera z systemem informatycznym MF.

Wnioskodawca podnosi, że aplikacje wchodzące w skład oprogramowania mają uprawnienia dostępu do dysków komputerów osobistych. Istnieje zatem ryzyko wglądu do danych prywatnych pracowników i naruszenia ich prawa do prywatności .

Rzecznik zwrócił się do Inspektora Ochrony Danych Osobowych Ministerstwa Finansów o wyjaśnienia w tej sprawie.

VII.501.81.2020

Koronawrius. Czy premier nakazał telekomom przekazywanie danych lokalizacyjnych osób chorych i w kwarantannie

Data: 2020-04-17
  • Jeszcze przed zapisaniem tego wprost w ustawie, premier miał zobowiązać operatorów telekomunikacyjnych do przekazywania danych lokalizacyjnych osób chorych na COVID-19 oraz objętych kwarantanną
  • Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił o wyjaśnienia Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

Media informują, że od trzech tygodni część operatorów przekazuje dane lokalizacyjne osób objętych kwarantanną. Podstawą miały być decyzje Prezesa Rady Ministrów podjęte na podstawie specustawy z 2 marca 2020 r. (o możliwości wydawania poleceń przedsiębiorcom w czasie epidemii).

Jak podawał „Dziennik Gazeta Prawna”, nowa „tarcza antykryzysowa” zawiera przepis, który wprost zobowiąże operatorów telekomunikacyjnych do przekazywania danych lokalizacyjnych osób chorych na COVID-19 oraz objętych kwarantanną. Pozwoli to na bieżąco sprawdzać, czy nie opuszczają oni miejsc, w których powinni przebywać. Ale już 24 marca premier wydał telekomom analogiczne polecenie w drodze swej decyzji. Zobowiązała ona operatorów do przekazywania wojewodom (i innym jednostkom) danych lokalizacyjnych użytkowników „podlegających nadzorowi epidemiologicznemu, kwarantannie, hospitalizacji lub izolacji”. Nadano jej klauzulę natychmiastowej wykonalności.

W ocenie RPO tego rodzaju działania budzą zasadnicze wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnych gwarancji ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki (art. 47 i art. 51 Konstytucji). Dopuszczalne ograniczenia tych praw  muszą być bowiem wprowadzane w ustawie i spełniać określone konstytucyjnie warunki. Nie spełnia ich ogólna norma kompetencyjna do wydawania przez Prezesa Rady Ministrów poleceń przedsiębiorcom w związku z przeciwdziałaniem COVID-19. A zarówno w polskiej, jak i europejskiej przestrzeni prawnej tego rodzaju dane podlegają szczególnej ochronie.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Michała Dworczyka o wyjaśnienia. Poprosił też o przekazanie kopii wszystkich takich decyzji Prezesa Rady Ministrów, skierowanych do operatorów telekomunikacyjnych.

VII.501.92.2020

 

Jak państwo ochroni 50 tys. obywateli, których dane zostały wykradzione z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury? RPO do UODO i Prokuratury

Data: 2020-04-15
  • Media poinformowały o wycieku danych osobowych 50 tys. użytkowników Platformy Szkoleniowej KSSiP, których administratorem jest Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury z siedzibą w Krakowie.
  • Wyciek dotyczy m.in. aplikantów sędziowskich i prokuratorskich, sędziów, prokuratorów, asesorów, referendarzy, asystentów oraz pracowników sądów, a także osób prowadzących zajęcia.
  • RPO pyta o podjęte działanie Prezesa UODO i Prokuratora Krajowego

Przypomina, że z informacji o naruszeniu ochrony danych osobowych, która musiała być przekazana ofiarom wycieku na podstawie prawa europejskiego, wynika że przedmiotem kradzieży były ich następujące dane: imię, nazwisko, numer telefonu, adres e-mail, miejsce zamieszkania, daty pierwszego i ostatniego logowania, numery ICQ, MSN, Skype, Yahoo, jednostka (miejsce pracy), hasło (zaszyfrowane). Trwają ustalenia, czy doszło również do ujawnienia numerów PESEL.

Takie dane mogą posłużyć z jednej strony np. do wyłudzenia kredytu czy pożyczki, jak również zawarcia umowy w imieniu osoby której dane dotyczą czy uzyskania dostępu do danych o stanie zdrowia. Z drugiej strony dane takie jak e-mail, nr telefonu czy numery komunikatorów internetowych pozwalają na niespotykaną dotąd skalę na wkroczenie w życie prywatne osób dotkniętych wyciekiem poprzez niechciane telefony czy komunikację elektroniczną lub też przez podejmowanie działań w celu pozbawienia ich zaufania publicznego. Wydaje się to szczególnie prawdopodobne w przypadku sędziów i prokuratorów, ale może mieć miejsce w wypadku każdej osoby związanej zawodowo z sądownictwem i zawodami prawniczymi.

Należy również zauważyć, że ujawnione dane mogą zostać zestawione z dostępnymi na stronach Biuletynu Informacji Publicznej relewantnych jednostek oświadczeniami o stanie majątkowym, co zwiększa zagrożenia wobec tych osób.

VII.501.90.2020

Koronawirus. Aplikacje na czas epidemii a ochrona danych osobowych. RPO prosi PUODO o ocenę

Data: 2020-04-15
  • Ludzie niepokoją się, czy korzystanie z aplikacji „Kwarantanna domowa” nie narusza ich prawa do ochrony danych osobowych
  • Pod tym kątem należy też oceniać przygotowywaną przez Ministerstwo Cyfryzacji aplikację, która ma kontrolować rozprzestrzenianie się koronawirusa
  • RPO prosi Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o opinie w tych sprawach

Obywatele są zaniepokojeni, czy korzystanie z aplikacji „Kwarantanna domowa” nie narusza ich prawa do ochrony danych osobowych. Jest to szczególnie istotne po wprowadzeniu obowiązku zainstalowania i używania aplikacji przez osoby poddane kwarantannie.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje obowiązku przestrzegania kwarantanny. Konieczne jest jednak zapewnienie, aby narzędzia wykorzystywane przez państwo mieściły się w konstytucyjnym standardzie ochrony prywatności i autonomii informacyjnej jednostki. Mają także spełniać wymogi RODO - rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. 

Stosowanie technologii mobilnych do kontroli obywateli wiąże się z coraz większymi zagrożeniami związanymi z rozwojem nowych technologii przetwarzania danych. Możliwość korelowania wielu informacji, pochodzących z różnych baz danych tworzy przestrzeń do ujawniania nowych, nie występujących w danych źródłowych informacji. 

Należy więc z dużą ostrożnością podchodzić do nowych instrumentów zakładających przetwarzanie danych na szeroką skalę. Ze względu na różny poziom kompetencji cyfrowych obywateli należy też  dołożyć jak największych starań, by prawa i obowiązki związane z korzystaniem z aplikacji były przystępnie wyjaśnione.

W parlamencie trwają prace nad ustawą z 9 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARSCoV-2. Wprowadza ona przepis, który nakłada na operatorów,  podczas stanu zagrożenia epidemicznego, stanu epidemii albo stanu klęski żywiołowej, obowiązek udostępniania ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji danych o lokalizacji, obejmujących okres ostatnich 14 dni, telekomunikacyjnego urządzenia użytkownika końcowego chorego na chorobę zakaźną lub objętego kwarantanną, na żądanie oraz w sposób i w formie ustalonej przez ministra. Operator jest również obowiązany na żądanie ministra do przekazania zanonimizowanych danych o lokalizacji urządzeń końcowych użytkowników końcowych. Zgoda użytkownika końcowego na przetwarzanie i udostępnianie danych nie jest wymagana.

To kolejne wkroczenie w prywatność obywateli - po uczynieniu aplikacji "Kwarantanna domowa" obowiązkowym  narzędziem. Jak można wnioskować, dostęp do danych osób chorych i poddanych kwarantannie będzie wykorzystywany do weryfikacji, gdzie są osoby które nie zainstalowały aplikacji. 

Decyzja o sięgnięciu po takie dane rodzi dużą odpowiedzialność po stronie władz. Dostęp do danych telekomunikacyjnych był już wielokrotnie przedmiotem analizy z punktu widzenia wpływu na prywatność, w szczególności w sprawach dotyczących retencji danych telekomunikacyjnych (w Unii Europejskiej i w Polsce). Oczywiście w tym wypadku cel przetwarzania jest inny, w związku z tym inaczej będzie badana adekwatność danych osobowych do celów dla których są przetwarzane (art. 5 ust. 1 lit. c RODO), czy też realizacja konstytucyjnej zasady proporcjonalności ograniczeń prawa do prywatności.

Ponadto 3 kwietnia 2020 r. na stronie Ministerstwa Cyfryzacji poinformowano o rozpoczęciu prac nad aplikacją, która pozwoli kontrolować i zahamować rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa, „ProteGO to aplikacja projektowana na czas wychodzenia z najpoważniejszych obostrzeń wdrożonych do walki pandemią koronawirusa. Celem tego rozwiązania jest kontrola nad rozprzestrzenianiem się choroby. Chcemy to osiągnąć budując - poprzez technologię Bluetooth - swoistą sieć połączeń pomiędzy użytkownikami telefonów komórkowych. Aplikacja nie będzie gromadzić ich danych, ani śledzić ich położenia”.

Z uznaniem należy przyjąć starania, aby nowe technologie oprzeć na rozwiązaniach, które chronią prawo jednostki do prywatności. Jednak również ta aplikacja powinna podlegać ocenie z punktu widzenia ochrony danych.

RPO wskazuje także, że swoje aplikacje związane z epidemią wprowadzają również Wojska Obrony Terytorialnej.

Adam Bodnar zwrócił się do prezesa UODO Jana Nowaka o zbadanie przyjętych lub planowanych rozwiązań pod kątem ich zgodności z prawem ochrony danych osobowych.

VII.501.75.2020

Koronawirus. Szkoły prowadzące rekrutację mogą udostępniać listy kandydatów w internecie. Apel RPO do MEN

Data: 2020-04-03
  • Zgodnie z rozporządzeniem MEN, w czasie ograniczenia funkcjonowania szkół i przedszkoli listy kandydatów wraz z wynikiem rekrutacji podaje się do publicznej wiadomości, także na stronach internetowych placówek
  • Epidemia i związane z nią ograniczenia nie mogą naruszać podstawowych praw konstytucyjnych  - wskazuje RPO
  • Wystąpił do ministra Dariusza Piontkowskiego o zmianę rozporządzenia, aby zagwarantować pełniejszą ochronę prawa do prywatności i ochrony danych osobowych

Dotychczas szkoły i inne placówki oświatowe były zobowiązane do podawania do publicznej wiadomości - przez umieszczenie w widocznym miejscu w swej siedzibie - listy kandydatów oraz informacji o przyjęciu bądź nieprzyjęciu. Pawodawca wprost zdecydował, w jakim zakresie oraz w jaki sposób powinny zostać opublikowane listy uczniów.

W związku z walką z koronawirusem MEN wydał rozporządzenie, które umożliwia placówkom podawanie wyników także w internecie, by ograniczyć konieczność odwiedzania szkół. Zapewnianie bezpieczeństwa nie może jednak narażać obywateli na łamanie ich praw do prywatności i ochrony ich danych, a to miałoby miejsce przy podaniu na ogólnodostępnej stronie szkoły informacji o przyjętych osobach.  

- Publikowanie wyników w takiej formie jest niedopuszczalne, niezależnie od tego, czy na taką publikację wyraził zgodę on sam lub opiekun prawny – podkreślił Adam Bodnar.

Zgodnie bowiem z art. 47 Konstytucji, każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego. Aart. 51 Konstytucji RP stanowi, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. Władze nie mogą zaś pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Konstytucyjne prawo jednostki do nieujawniania informacji jest więc skorelowane z zasadą nieprzetwarzania przez władze publiczne informacji o obywatelach innych niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Także RODO, wprowadzając zasadę minimalizacji danych, (dane osobowe mają być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane) każe dobierać państwu środki tak, by realizować swoje zadania nie naruszać prywatności obywateli.

RPO zaproponował, że w wypadku rekrutacji do szkół odpowiednim rozwiązaniem, zapewniającym maksymalną ochronę prywatności, byłoby udostępnienie danych jedynie kandydatom (co wydaje się możliwe przy użyciu internetu, jednak bez upubliczniania danych).

Według Rzecznika można także rozważyć podanie ich do publicznej wiadomości po otwarciu szkół, jednak publikacja list w internecie wymagałaby wyraźnej podstawy ustawowej.

RPO zwrócił się z tymi uwagami do MEN, prosząc o wyjaśnienie przyczyn przyjęcia tego rozwiązania oraz dokonanie zmian gwarantujących uczniom praw do prywatności i ochrony ich danych osobowych.

VII.501.72.2020

Koronawirus. "Przepraszam, a ma pani 65 lat?" Wątpliwości RPO co do legitymowania kupujących w godz. 10-12

Data: 2020-04-02
  • Między godzinami 10.00 a 12.00 w sklepach kupować mogą tylko osoby, które ukończyły 65 lat
  • Żadne przepisy nie określają jednak, jak sprzedawca może kontrolować wiek klientów
  • RPO pyta Minister Rozwoju, czy rozporządzenie nie narusza konstytucyjnej ochrony danych osobowych obywateli

Od 10 do 12 w sklepach kupować mogą tylko osoby, które ukończyły 65 lat. Stanowi tak rozporządzenie Rady Ministrów, wydane w związku z epidemią koronawirusa.

Brakuje jednak określenia uprawnień sprzedawców do sprawdzenia wieku osób przebywających w sklepie lub obiekcie usługowym. Zgodnie z prawem tylko sprzedający lub podający napoje alkoholowe ma prawo żądać okazania dokumentu stwierdzającego wiek kupującego - w przypadku wątpliwości co do pełnoletności nabywcy.

Nie ma jednak żadnych regulacji odnoszących się do nowych wymogów z rozporządzenia. Pojawiają się więc wątpliwości, związane z konstytucyjną ochroną danych osobowych obywateli, wynikającą z art. 51 Konstytucji.

RPO zapytał minister rozwoju Jadwigę Emilewicz, w jaki sposób pracownicy sklepów mają sprawdzać, czy osoba robiąca zakupy w godzinach 10-12 ukończyła 65. rok życia.

VII.501.73.2020

CBA do RPO: ujawnienie akt sprawy „willi w Kazimierzu” - w interesie publicznym

Data: 2020-03-31
  • Ujawnienie akt sprawy  „willi w Kazimierzu” było zgodne z prawem i interesem publicznym – odpowiedział RPO p.o. szef CBA Andrzej Stróżny   
  • Wskazał, że wobec podważania wiarygodności i legalności działań CBA i prokuratury, za niezbędne uznano umożliwienie społeczeństwu zapoznania się z całokształtem materiału
  • W ocenie RPO przy upublicznieniu materiałów tego śledztwa doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich

W lutym 2020 r. na stronie CBA opublikowano materiały ze śledztwa w sprawie "willi w Kazimierzu Dolnym”.

W specjalnym oświadczeniu z 20 lutego 2020 r. Adam Bodnar wskazał, że godzi to nie tylko w prawa osób, przeciwko którym toczy się postępowanie. Dotyczy wszystkich osób, które w ogóle nie miały związku z prowadzonym postępowaniem, a jedynie rozmawiały, często o sprawach prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA. W ten sposób mogły zostać ujawnione informacje prywatne, w tym o charakterze wrażliwym.

Ujawnienie nastąpiło na podstawie postanowienia Prokuratora Regionalnego w Katowicach. RPO przypuszcza, że skorzystał on z wprowadzonego w 2016 r. do Prawa o prokuraturze art. 12, który informacje ze śledztwa pozwala udostępniać "innym osobom” oraz mediom. Przepis ten rezygnuje z pozostawienia takiej decyzji w gestii prowadzącego postępowanie. Uprawnienie to przysługuje Prokuratorowi Generalnemu lub innym upoważnionym prokuratorom. A Prokurator Generalny to czynnik polityczny.

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Prokuraturę Regionalną w Katowicach i CBA, co było przesłanką ujawnienia. Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych poprosił zaś, by zbadał kwestię ochrony danych osobowych tych, których podsłuchane rozmowy ujawniono - z podaniem ich imion i nazwisk

Odpowiedź CBA

Art. 12 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. o Prokuraturze przyznaje Prokuratorowi Generalnemu oraz kierownikom jednostek organizacyjnych Prokuratury możliwość przekazania mediom osobiście, lub poprzez upoważnionego prokuratora, informacji z toczącego się postępowania przygotowawczego lub dotyczące działalności Prokuratury, z wyłączeniem informacji niejawnych. Odbywa się to z uwzględnieniem ważnego interesu publicznego. Przepis ten nie wyłącza jednocześnie ani nie ogranicza stosowania innych ustawowych obowiązków. Oznacza to, że przed podjęciem decyzji o przekazaniu informacji mediom dokonuje się szczegółowej analizy, przy czym. dla podjęcia najsłuszniejszego rozstrzygnięcia i wyboru dobra nadrzędnego, brane są pod uwagę różne kategorie tych dóbr i interesów prawnie chronionych.

Szef CBA nie jest podmiotem decydującym, czy ważny interes publiczny przemawia za udostępnieniem informacji. Art. 12 § 2 ustawy o Prokuraturze pozostawia w tej kwestii pełną autonomię Prokuratorowi Generalnemu oraz kierownikom jednostek organizacyjnych. Organ prowadzący postępowanie może się w tej sprawie do Prokuratora Generalnego zwrócić, jednak, co należy zauważyć,  ma to bardziej charakter sugestii, skoro przepisy nie przewidują takiego trybu. W niniejszej sprawie tak właśnie miało miejsce, gdyż pismo w tej sprawie zostało do Prokuratora Generalnego skierowane 7 lutego br.

Realizując swoje ustawowe uprawnienie, Prokurator Regionalny w Katowicach zarządzeniem z 10 lutego br. uznał, że można udostępnić mediom określone materiały z akt postępowania przygotowawczego o sygn. RP 1 Ds. 42.2016, ponieważ nie sprzeciwia się temu potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, a nadto przemawia za tym ważny interes publiczny.

Stosownie do ww. okoliczności, wskazane materiały ze śledztwa zostały 11 lutego br. opublikowane na stronie www.cba.gov.pl. Dokumenty, które w przedmiotowej sprawie posiadały  klauzule tajności, były sukcesywnie na wniosek prokuratora nadzorującego postępowanie przygotowawcze znoszone w zależności od etapu prowadzonego postępowania.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że informacje nt. "willi w Kazimierzu Dolnym" pojawiły się w przestrzeni publicznej nie po raz pierwszy i można było je uznać za powszechnie znane. To istotne, gdyż sama sprawa jest przedmiotem zainteresowania opinii publicznej od dawna, a głosy, że materiał ze śledztwa powinien zostać upubliczniony, pojawiły się już w 2014 r.

Warto tutaj przytoczyć wyrok Sądu Najwyższego (II K 663/32 z 20 września 1932 r.), w którym wskazano, że rozpowszechnianie wiadomości pochodzących z postępowania nie jest karalne na gruncie art. 241 kk w zakresie, jakim te wiadomości są już powszechnie znane, nawet jeżeli nigdy nie wydano zezwolenia na ich rozpowszechnianie, jako że w takim wypadku nie sposób przyjąć, że dochodzi do zagrożenia prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości.

- W sytuacji, gdy poprzez wyjęte z kontekstu i całości obrazu przytaczanie niektórych okoliczności i formułowanie niczym niepopartych twierdzeń podważana była wiarygodność i legalność podejmowanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i prokuraturę działań, uznano za niezbędne umożliwienie społeczeństwu zapoznania się z całokształtem materiału – podkreślił szef CBA.

Pragnę jednocześnie przypomnieć, że w przedmiotowej sprawie odbyło się wiele dyskusji medialnych, w których opinia publiczna wręcz domagała się upublicznienia materiałów, a w szczególności zarejestrowanych rozmów w sprawie, co pozwoliłoby na obiektywną oraz rzetelną ocenę materiałów zebranych w toku postępowania przygotowawczego przez społeczeństwo.

Mając na względzie, że sposób ujawnienia materiału śledztwa winien być dostosowany do okoliczności, nie sposób nie twierdzić, że w niniejszej sprawie odpowiadał on interesowi publicznemu. Stosownie bowiem do ww. zarządzenia upublicznione materiały zostały poddane niezbędnej i adekwatnie do całości dokumentacji oraz okoliczności sprawy anonimizacji. Dla uzyskania przez opinię publiczną pełnego obrazu konieczne było zapoznanie jej z treścią także z pozoru nieistotnych rozmów. Trzeba podkreślić, że opublikowanie materiałów w sposób wyrywkowy byłoby sprzeczne z interesem publicznym, bowiem mogłoby prowadzić do przekonania, że udostępniony materiał został celowo zmanipulowany. Po zważeniu dobra publicznego i uzasadnionego interesu prywatnego, przy jednoczesnym uwzględnieniu pozostałych dóbr prawnie chronionych. dokonano publikacji treści w zaprezentowanym publicznie kształcie.

Mając powyższe na uwadze, należy uznać, że decyzja Prokuratury o udostępnieniu materiałów w takim właśnie zakresie była decyzją słuszną i zgodną z obowiązującym porządkiem prawnym – brzmi konkluzja p.o. szefa CBA.

Odpowiedź PUODO

Wcześniej prezes UODO Jan Nowak odpowiedział RPO, że nie jest uprawniony do zajęcia się sprawą. - Organ właściwy w sprawie ochrony danych osobowych nie jest uprawniony do ingerowania w określone ustawowo kompetencje innych organów i wkraczania w prowadzone w zakresie ich właściwości postępowania poprzez dokonywanie merytorycznej oceny poszczególnych czynności wykonywanych w ramach tych postępowań - napisał.

II.519.172.2020

Polskie zasady inwigilacji w Trybunale w Strasburgu. RPO chce złożyć opinię w tej sprawie

Data: 2020-03-05
  • Europejski Trybunał Praw Człowieka bada zasady inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne w Polsce
  • To wynik skarg adwokata oraz aktywistów z Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
  • Chodzi o brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez realnych ograniczeń
  • A osoba, która była inwigilowana, nie może się o tym dowiedzieć – nawet po zakończeniu sprawy, w której nie postawiono jej zarzutów

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar poprosił ETPC o zgodę na złożenie opinii tzw. przyjaciela sądu (amicus curiae) w sprawie tych skarg - Dominika Bychawska-Siniarska przeciwko Polsce oraz Mikołaj Pietrzak przeciwko Polsce.

W ocenie RPO przepisy o inwigilacji naruszają kluczowe prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane przez Konstytucję RP i prawo europejskie. RPO w 2018 r. wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek ws. zasad inwigilacji. Nie było bowiem szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie sprawy przez TK w obecnej sytuacji.

Skargi do ETPC

Pod koniec 2019 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka zwrócił się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne na podstawie ustawy o Policji oraz ustawy antyterrorystycznej. Ma to związek ze złożonymi do ETPC na przełomie 2017 i 2018 r. skargami adwokata i aktywistów. Wskazują one, że działania służb naruszyły prywatność (art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka) oraz prawo do skutecznego środka odwoławczego (art. 13 Konwencji).

Skarga adwokata wskazuje, że niekontrolowana inwigilacja narusza nie tylko jego prywatność, ale przede wszystkim prawa i wolności jego klientów. Fundamentem relacji adwokata z klientem jest bowiem zaufanie, które może powstać wyłącznie w warunkach poufności. 

Aktywiści podkreślają, że jako aktywni obywatele są szczególnie narażeni na działania służb. Działacze KFPC i Panoptykonu od lat krytykują brak kontroli nad działaniami służb, które mogą korzystać ze swoich szerokich uprawnień bez jakichkolwiek realnych ograniczeń. Prawo nie przewiduje zaś dla danej osoby dostępu do informacji o tym, że była inwigilowana  - nawet jak inwigilacja już się zakończyła, a osobie tej nie postawiono zarzutów. Kontrola sądu nad inwigilacją jest zaś iluzoryczna. W efekcie obywatele nie mają zatem jak chronić swoich praw.

Na konieczność zmian co do zasad inwigilacji wskazał Trybunał Konstytucyjny w lipcu 2014 r. Jednak przyjęte w 2016 r. tzw. ustawa inwigilacyjna i ustawa antyterrorystyczna zwiększyły uprawnienia służb, nie wprowadzając mechanizmu kontroli. Na nieprawidłowości zwracała uwagę m.in. Komisja Wenecka w opinii z czerwca 2016 r. A obowiązek poinformowania podmiotu danych o dostępie służb do jego danych telekomunikacyjnych wynika z licznych orzeczeń ETPC.

Wcześniejsze działania RPO

Od wielu lat Rzecznik alarmuje w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach. Sytuacja pogorszyła się od 2016 r, gdy zwiększono uprawnienia służb. Mogą m.in. pozyskiwać dane o obywatelach przy pomocy stałych łączy internetowych, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc zbierać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania najpoważniejszych przestępstw i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne.

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady  inwigilacji. Wniosek miały bowiem oceniać w Trybunale osoby, których nie tylko status sędziowski ale bezstronność w sprawie uprawnień służb może być kwestionowana. RPO obawia się, że w takiej sytuacji wyrok Trybunału mógłby zamrozić stan prawny, który jest niezgodny ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi.

Wycofanie wniosku z Trybunału nie oznaczało, że RPO zaprzestanie działań, aby zasady inwigilacji odpowiadały tym standardom.

W tym kontekście ważne będzie orzeczenie ETPC w sprawie dwóch skarg z Polski. Dlatego RPO chce przedstawić ETPC swą opinię "przyjaciela sądu”, w której szczegółowo odniesie się do sprawy. W przypadku publicznej rozprawy przez ETPC Rzecznik zgłosił chęć udziału w niej.

RPO nie przestanie także domagać się utworzenia niezależnego organu kontrolującego służby specjalne. Rzecznik będzie się też nadal oczekiwał wykonania wniosków wynikających z opinii Komisji Weneckiej. Ponadto będą prowadzone działania edukacyjne pokazujące zagrożenia wynikające z tej ustawy dla obywateli i zasad państwa prawa. 

Działając wraz z grupą ekspertów, RPO przygotował raport „Osiodłać Pegaza”, w którym wskazano dwa postulaty:

  • powołania specjalnego, niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpoznawać skargi indywidualne na działanie służb;
  • przyznania jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony służb oraz prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

Co do zasady Rzecznik nie kwestionuje możliwości stosowania różnych form inwigilacji przez służby specjalne. Podkreśla jednak, że wymogi bezpieczeństwa nie oznaczają, iż zasady inwigilacji mają nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. Powinny być wynikiem kompromisu między bezpieczeństwem obywateli a ich prawem do prywatności. W ocenie RPO prawo przyznaje zaś priorytet pierwszej wartości.

VII.501.46.2020

Sprawa „willi w Kazimierzu”. RPO pisze do prokuratury, CBA i UODO

Data: 2020-02-21
  • Przy upublicznieniu materiałów śledztwa dotyczącego "willi w Kazimierzu Dolnym” doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta Prokuraturę Regionalną w Katowicach i CBA, co było przesłanką opublikowania tych materiałów
  • Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych prosi zaś, by zbadał kwestię ochrony danych osobowych tych, których podsłuchane rozmowy ujawniono - z podaniem ich imion i nazwisk

W specjalnym oświadczeniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 20 lutego 2020 r. odniósł się do opublikowanych na stronie Centralnego Biura Antykorupcyjnego materiałów ze śledztwa w sprawie "willi w Kazimierzu Dolnym”.

Nastąpiło to na podstawie postanowienia Prokuratora Regionalnego w Katowicach. RPO przypuszcza, że skorzystał on z wprowadzonego w 2016 r. do Prawa o prokuraturze art. 12, który informacje ze śledztwa pozwala udostępniać "innym osobom” oraz mediom. 

Przepis ten rezygnuje z pozostawienia takiej decyzji w gestii prowadzącego postępowanie. Uprawnienie to przysługuje Prokuratorowi Generalnemu oraz Prokuratorowi Krajowemu lub innym upoważnionych przez nich prokuratorom. A Prokurator Generalny to czynnik polityczny, dla którego nie zawsze priorytetem musi być dobro toczącego się postępowania.

Upublicznienie m.in. zapisu podsłuchanych w toku śledztwa rozmów telefonicznych godzi nie tylko w prawa osób, przeciwko którym toczy się postępowanie. Dotyczy to bowiem wszystkich osób, które w ogóle nie miały związku z prowadzonym postępowaniem, a jedynie rozmawiały, często o sprawach prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA. W ten sposób mogły zostać ujawnione informacje prywatne, w tym o charakterze wrażliwym.

Narusza to dobra osobiste tych osób poprzez ujawnienie szerokiej publiczności informacji osobistych i wrażliwych. Informacje takie przez organy państwa są traktowane jako informacje niejawne.

RPO uznał, że sam sposób upublicznienia informacji przez CBA naruszał prawa i wolności obywatelskie.

Publiczne udostępnianie informacji z toczącego się postępowania wchodzi w kolizję z art. 47 Konstytucji (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia) i z art. 51 ust. 2 Konstytucji (zakaz pozyskiwania przez władze oraz gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym). Prowadzi też do naruszenia art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Zgodnie zaś z art. 77 ust. 1 Konstytucji, każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Upublicznienie materiałów ze śledztwa należy postrzegać w kontekście podstaw do takiej odpowiedzialności.

W związku z całą sprawą Adam Bodnar - tak jak zapowiadał w oświadczeniu - wystąpił do:

  • Prokuratora Regionalnego w Katowicach – m.in. o wyjaśnienie przesłanek i okoliczności prowadzących do opublikowania materiałów CBA, a także o szczegółowe informacje o aktualnym stanie postępowania.
  • Szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego – o wyjaśnienie przesłanek i okoliczności opublikowania materiałów oraz poinformowanie, czy pozyskane uprzednio informacje były niejawne - a jeśli tak, to czy i kiedy zdjęto z nich klauzulę niejawności.
  • Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych – o zbadanie sprawy w kontekście ochrony danych osobowych osób, których rozmowy zostały ujawnione, wraz z podaniem ich imion i nazwisk. - Niewątpliwie bowiem, w przypadku stwierdzenia naruszeń w tym względzie, stosowna i niezwłoczna reakcja na nie leży w ustawowych kompetencjach Pana Prezesa – napisał Adam Bodnar do Jana Nowaka.

II.519.172.2020

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich nt. opublikowanych przez CBA materiałów śledztwa ws. "willi w Kazimierzu"

Data: 2020-02-20

1. Odnosząc się do opublikowanych przez Centralne Biuro Antykorupcyjne materiałów ze śledztwa dotyczącego „willi w Kazimierzu Dolnym”, Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zaniepokojenie sposobem upubliczniania tych informacji. Zgodnie z komunikatem zamieszczonym na stronie internetowej CBA, nastąpiło to na podstawie postanowienia Prokuratora Regionalnego w Katowicach. Jak należy domniemywać, podstawą prawną tego działania jest art. 12 ustawy – Prawo o prokuraturze.

2. We wniosku do Trybunału Konstytucyjnego z 18 kwietnia 2016 r. (sygn. akt K 19/16) Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał na niezgodność art. 12 § 1 i 2 ustawy - Prawo o prokuraturze z art. 47 (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz o decydowaniu o swoim życiu osobistym) i 51 ust. 2 (władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym) w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.).

Przepisy art. 12 § 1 i 2 ustawy - Prawo o prokuraturze pozwalają na udostępnianie informacji dotyczącej konkretnej sprawy odpowiednio „innej osobie” niebędącej organem władzy publicznej i mediom. W konsekwencji umożliwiają upublicznienie informacji na temat uczestników danego postępowania, w tym podejrzanego, pokrzywdzonego, pełnomocników, a także innych osób biorących udział w postępowaniu. Możliwe jest również udostępnianie informacji o dowodach zgromadzonych w sprawie, w tym na tyle wrażliwych, jak np. dane pochodzące z billingów.

Podkreślenia wymaga, że takie ujawienie informacji ze śledztwa, o którym wprost mówią art. 12 § 1 i 2 ustawy – prawo o prokuraturze, stanowi wyjątek od zasady tajemnicy śledztwa, która w innych przypadkach obowiązuje. Publiczne ujawnienie informacji ze śledztwa przez inną osobę, bez zgody prokuratora prowadzącego sprawę, stanowi przestępstwo określone w art. 241 § 1 k.k.

3. Konstrukcja przewidziana w art. 12 ustawy - Prawo o prokuraturze rezygnuje z pozostawienia decyzji o przekazaniu informacji w konkretnej sprawie w gestii prowadzącego postępowanie. Uprawnienie to przysługuje Prokuratorowi Generalnemu oraz Prokuratorowi Krajowemu lub innym upoważnionych przez nich prokuratorom (§ 1 – udostępnienie informacji „innym osobom”) albo Prokuratorowi Generalnemu i kierownikom jednostek organizacyjnych prokuratury (§ 2 – udostępnienie informacji mediom). W obu przypadkach możliwość tę ma zatem Prokurator Generalny - czynnik polityczny, dla którego nie zawsze priorytetem musi być dobro toczącego się postępowania przygotowawczego.

4. Publiczne udostępnianie informacji o konkretnej sprawie, a także informacji z toczącego się postępowania przygotowawczego wchodzi w kolizję z art. 47 Konstytucji RP statuującym prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia, a także z art. 51 ust. 2 Konstytucji RP zakazującym władzy publicznej pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach, niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

5. Wskazana sytuacja prowadzi również do naruszenia art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Jak wynika z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wyciek do prasy niepublicznych informacji z akt sprawy karnej może zostać uznany za ingerencję w prawo uczestnika postępowania do poszanowania jego życia prywatnego (wyrok ETPC z 3 lutego 2015 r., w sprawie Apostu v. Rumunia, nr 22765/12). Upublicznienie informacji w mediach na etapie postępowania przygotowawczego skutkuje w ocenie Trybunału tym, że skarżący nie ma żadnej możliwości podjęcia bezpośredniego działania w celu ochrony swego dobrego imienia, gdyż przedmiot sprawy nie jest jeszcze badany przez sąd. Brak kontroli sądu uniemożliwia skarżącemu na tym etapie kwestionowanie autentyczności lub dokładności rozmów telefonicznych, których zapisy są umieszczone w aktach. Nie ma on także wpływu na interpretację tych materiałów.

6. Dopuszczenie ujawniania informacji o konkretnej sprawie z wyłączeniem możliwości zweryfikowania przez sąd materiału zgromadzonego w postępowaniu przygotowawczym może znacząco wpłynąć na dobra osobiste uczestników postępowania, w tym zwłaszcza te zakotwiczone w art. 47 i art. 51 ust. 2 Konstytucji RP, a także art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. statuującym w ust. 1 prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego. 

7. Swoboda decyzyjna prokuratora w posługiwaniu się przesłanką „szczególnie uzasadnionego przypadku” nie została poddana przez ustawodawcę żadnej formie kontroli zewnętrznej. Art. 12 § 1 Prawa o prokuraturze nie zapewnia więc ochrony prawnej życia prywatnego (art. 47 Konstytucji RP) na etapie podejmowania przez Prokuratora Generalnego (Prokuratora Krajowego lub innego upoważnionego prokuratora) decyzji o udostępnieniu innym osobom informacji o konkretnej sprawie. Należy zauważyć, że ustawodawca nie tylko nie wprowadza żadnej ochrony przed ewentualnymi nadużyciami, która mogłaby polegać na kontroli sądowej udostępniania informacji osobie spoza organów władzy publicznej, ale także w istotny sposób ogranicza odpowiedzialność osób podejmujących takie decyzje (art. 137 § 2 ustawy – Prawo o prokuraturze przewiduje uznaniową przesłankę niepodlegania odpowiedzialności za działania „wyłącznie w interesie społecznym”).

8. Podkreślić należy, że upublicznienie informacji w postaci zapisu rozmów telefonicznych godzi nie tylko w prawa osób, przeciwko którym toczy się dane postępowanie, lecz także wszystkich osób z którymi one rozmawiały. Mogą zatem zostać ujawnione informacje prywatne, w tym o charakterze wrażliwym, osób, które z postępowaniem w danej sprawie nie mają nic wspólnego. Ponadto istnieje ryzyko naruszenia tajemnicy prawem chronionej, np. tajemnicy adwokackiej albo lekarskiej.

9. Przekazanie informacji może nastąpić bez konieczności uzyskania zgody prowadzącego postępowanie przygotowawcze. Trudno jest odnaleźć ratio legis tego rozwiązania, tak aby mieściła się ona w ramach wyznaczonych przez Konstytucję RP, zwłaszcza gdy przywoła się art. 156 § 5 k.p.k., który umożliwia osobie prowadzącej postępowanie, najlepiej przecież zorientowanej w dobru postępowania, na udostępnienie akt. Wątpliwe jest zatem twierdzenie, że art. 31 ust. 3 Konstytucji RP może stanowić podstawę do utrzymania domniemania konstytucyjności art. 12 § 2 Prawa o prokuraturze, w sytuacji, gdy przepis ten nie jest ani konieczny ani przydatny, bowiem cel w postaci zaspokojenia interesu publicznego może być bez uszczerbku realizowany na zasadach wskazanych w art. 156 § 5 k.p.k.

Nieodzowne zatem jest wystąpienie do Prokuratora Regionalnego w Katowicach o udzielenie wyjaśnień – jaki był ważny interes, który uzasadniał ujawnienie tych informacji.

10. Przekazywanie mediom informacji na zasadzie art. 12 § 2 ustawy - Prawo o prokuraturze nie tylko wywołuje podobne ryzyko co art. 12 § 1 dla podstawowych dóbr człowieka, ale nawet multiplikuje zagrożenie, gdyż media, z uwagi na swoją naturę, upowszechniają informacje, niekoniecznie kierując się dobrem uczestników postępowania. Należy także zauważyć, że ustawodawca nie precyzuje pojęcia „media”, co powoduje, że może być one interpretowane szeroko, w sposób dogodny dla osoby przeprowadzającej wykładnię przepisu. Przepisy te nie są więc precyzyjne i nie minimalizują ryzyka dla jednostki.

11. Komisja Wenecka w swojej opinii z 11 grudnia 2017 r. dotyczącej ustawy Prawo o prokuraturze wskazała, że w zakresie przekazywania informacji mediom i „innym osobom”, art. 12 powinien jasno gwarantować prawo do domniemania niewinności oraz prawo do prywatności; nadto powinien gwarantować poddanie przekazania tego rodzaju informacji ocenie sądu. Uregulowanie powinno jasno określić osoby, którym informacje takie mogą być przekazywane oraz pod jakimi warunkami. Należy podkreślić, że rekomendacje wynikające z tej opinii nie zostały wdrożone do polskiego prawa.

12. Wniosek skierowany do Trybunału Konstytucyjnego w tym zakresie musiał zostać przez Rzecznika Praw Obywatelskich cofnięty z uwagi na udział w składzie orzekającym osób nieposiadających statusu sędziego TK oraz błędy proceduralne.

13. W związku z powyższym istnieje konieczność wystąpienia do Centralnego Biura Antykorupcyjnego o udzielenie informacji, czy pozyskane informacje były niejawne, a jeśli tak to czy została zdjęta klauzula niejawności.

14. Ponadto zasadne jest skierowanie wystąpienia do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z wnioskiem o zbadanie sprawy w kontekście ochrony danych osobowych osób, których rozmowy zostały ujawnione, wraz z podaniem ich imion i nazwisk.

15. Pomimo faktu, że niektóre okoliczności ujawnienia materiałów ze śledztwa muszą jeszcze zostać wyjaśnione, sam sposób upublicznienia informacji przez CBA prowadzi do jednoznacznego wniosku, że w niniejszej sprawie doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich.

16. Po pierwsze, podkreślić należy, że do ujawnienia doszło, gdy postępowanie toczyło się jeszcze w sprawie (faza in rem), nie zaś przeciwko konkretnym osobom (faza in personam). Nikomu w tym postępowaniu nie postawiono jeszcze zarzutów. Tymczasem sposób ujawnienia informacji, przede wszystkim określenie grupy osób, których rozmowy telefoniczne zostały upublicznione, prowadzić może do wywołania wrażenia, że właśnie te osoby są uwikłane w działalność przestępczą. Konsekwencją jest naruszenie jednej z podstawowych zasad prawa karnego, jaką jest zasada domniemania niewinności, która został uregulowana za poziomie ustawowym (art. 5 ust. 1 k.p.k.), konstytucyjnym (art. 42 ust. 2 konstytucji RP) oraz wiążącego Polskę prawa unijnego (dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym, w szczególności jej art. 3 i 4 ).

17. Po drugie, upublicznienie zapisów rozmów telefonicznych godzi w prawa wszystkich osób, które w ogóle nie mają związku z prowadzonym postępowaniem, zaś ich jedyny udział polega na odbyciu konwersacji, często o charakterze prywatnym, z osobami będącymi w kręgu podejrzeń CBA. Upublicznienie takie narusza dobra osobiste tych osób poprzez ujawnienie szerokiej publiczności informacji osobistych i wrażliwych, np. dotyczących stanu zdrowia.

Zaznaczenia wymaga, że tego typu informacje wrażliwe, właśnie ze względu na konieczność zapewnienia, że nie zapoznają się z nimi osoby postronne, w obrocie pomiędzy instytucjami państwowymi są najczęściej traktowane jako informacje niejawne.

18. Podkreślić jednocześnie należy, że zgodnie z art. 77 ust. 1 Konstytucji RP, każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Działania CBA w niniejszej sprawie polegające na upublicznieniu materiałów ze śledztwa należy więc niewątpliwie postrzegać w kontekście podstaw do odpowiedzialności odszkodowawczej.

Czy osoba dawno temu skazana za przestępstwo seksualne ma być w Rejestrze sprawców? RPO przyłącza się do sprawy w TK

Data: 2020-02-12
  • Czy w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym można zamieszczać dane sprawców, skazanych przed wejściem w życie ustawy z 2016 r. o utworzeniu Rejestru?
  • Pytanie prawne w tej sprawie zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu jeden z sądów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania w TK i wniósł o uznanie niekonstytucyjności odpowiednich przepisów
  • Pozbawiają bowiem tych skazanych prawa do skutecznego odwołania oraz oznaczają ich ponowne karanie

13 maja 2016 r. uchwalono ustawę o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym. Na jej mocy w publicznym Rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych. Druga część Rejestru jest dostępna tylko dla przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części są ponadto numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

RPO ma wiele wątpliwości co do szczegółowych regulacji w tej sprawie. Dlatego - kierując się zasadą praworządności, w trosce o przestrzeganie prawa polskiego i międzynarodowego - przystąpił do sprawy w Trybunale Konstytucyjnym z pytania prawnego sądu.

Co mówi ustawa?

Ustawodawca dał prawo do wpływu na zawartość Rejestru samym sprawcom i sądom:

  • skazani wcześniej sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnym Rejestrze. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu;
  • obecnie o ujawnieniu danych decyduje sąd: skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych "dla dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Pytanie prawne sądu

Jeden z sądów w 2019 r. zadał  Trybunałowi Konstytucyjnemu (sygn. akt P 1/20) pytanie prawne co do dwóch przepisów ustawy z 2016 r. Sąd nabrał wątpliwości, badając wniosek obrony o niezamieszczanie w Rejestrze danych konkretnego skazanego przed wejściem ustawy z 2016 r. w życie. Pozwoliła ona bowiem na automatyczne - bez oddzielnego procesu sądowego - wpisywanie sprawców osądzonych już prawomocnie przed laty, do odpowiednich rejestrów,  w tym - publicznego.

Pierwsze pytanie odnosi się do obligatoryjnego zamieszczenia w Rejestrze publicznym danych osoby prawomocnie skazanej za przestępstwa seksualne przed wejściem w życie ustawy z 2016 r. (1 października 2017 r.) - gdy sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem.

Drugi zakwestionowany przez sąd przepis pozwala osobie prawomocnie skazanej przed wejściem ustawy w życie - działającej ze szczególnym okrucieństwem - wystąpić do sądu o nieumieszczanie jej danych w tym Rejestrze tylko wobec "wyjątkowego przypadku, uzasadnionego wyłącznie dobrem małoletniego pokrzywdzonego”.

- Poza zakładanymi przez ustawodawcę pozytywnymi efektami prewencyjnymi, regulacje ustawy mogą także wywoływać szereg rezultatów społecznie niepożądanych – wskazywał sąd. Mogą bowiem na długi okres utrwalić stygmatyzację sprawcy i utrudniać jego readaptację do życia zgodnego z prawem. Negatywne skutki mogą również dotknąć niewinnych członków rodzin skazanych, np. ich dzieci. Za groźną i niepożądaną sąd uznał możliwość wtórnej wiktymizacji pokrzywdzonych, nie tylko małoletnich, ale wszystkich dotkniętych przemocą na tle seksualnym -  także np. dzieci, które były ofiarami rodzica.

Argumentacja RPO

RPO wnosi o uznanie, że pierwszy zaskarżony przepis jest niezgodny z:

  • zasadami Konstytucji RP: art. 2 (zasada praworządności), art. 31 ust. 1 i 3  (ograniczenia  korzystania z konstytucyjnych wolności i praw), art. 42 ust. 1 (prawo do sądu) i art. 47 (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia);
  • art. 7 ust. 1 i 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zakaz wymierzania sprawcy kary surowszej niż ta, którą można było wymierzyć w czasie, gdy czyn został popełniony; prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego);
  • art. 4 ust. 1 protokołu nr 7 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zakaz ponownego sądzenia i karania za ten sam czyn);
  • art. 14 ust. 7, art. 15 i art. 17 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (zakaz ponownego karania za ten sam czyn; zakaz bezprawnej ingerencji w życie prywatne).

W ocenie sądu zamieszczenie danych takiej osoby w Rejestrze publicznym z pominięciem praktycznie wszelkich procedur sądowych wywołuje taki sam skutek, jak wymierzenie kary w postępowaniu sądowym (która po skierowaniu prawomocnego wyroku do wykonania jest odnotowywana we właściwych rejestrach).

Argumentacja, że karą jest wpis do Rejestru publicznego osoby, które popełniła przestępstwo przed wejściem ustawy w życie, budzi wątpliwości co do zgodności tych rozwiązań z wyrażaną nie tylko w prawie krajowym, ale również w ratyfikowanych umowach międzynarodowych, zasadą zakazującą ponownego sądzenia i karania za ten sam czyn. Może to również godzić w prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego.

Zamieszczenie czyichś danych w Rejestrze publicznym jest bardzo podobne do środka karnego - podania wyroku do publicznej wiadomości. A ze względu na nieusuwalność wpisu do Rejestru jest to nawet bardziej dolegliwe. Sąd Najwyższy uznawał już, że orzecznictwo na tle art. 7 EKPC i art. 15 MPPOiP jednoznacznie wskazuje, iż pod pojęciem kara należy rozumieć całokształt reakcji prawnokarnej związanej z przestępstwem. Taką karą będzie też zatem zamieszczenie danych skazanego w Rejestrze publicznym.

TK wielokrotnie wskazywał, że pojęcie odpowiedzialności karnej ma szersze znaczenie od tego, jakie przyjmuje Kodeks karny. Zakres art. 42 Konstytucji obejmuje nie tylko odpowiedzialność karną w ścisłym znaczeniu, a więc za przestępstwa, ale również inne formy odpowiedzialności prawnej związane z wymierzaniem kar. W ocenie RPO zamieszczenie danych osoby w Rejestrze publicznym odpowiada zatem nałożeniu na obywatela dolegliwości, które należy kwalifikować jako odpowiedzialność karną w rozumieniu art. 42 ust. 1 Konstytucji, art. 7 EKPC i art. 15 ust. 1 MPPOiP.  

Tym samym sprawa orzeczenia sądu co do niezamieszczania danych osoby w Rejestrze publicznym  jest sprawą karną w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji, art. 6 EKPC, art. 13 EKPC, art. 4 ust. 1 protokołu do EKPC oraz art. 14 ust. 7 MPPOiP. Tym samym do tego postępowania mają zastosowanie standardy konstytucyjne i konwencyjne związane z prawem do obrony.

Zdaniem RPO drugi kwestionowany przepis jest niezgodny z:

  • z zasadami Konstytucji:  art. 2, art. 45 ust. 1, art. 47, a także art. 51 ust. 2 i 4 Konstytucji  (zakaz pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania przez władze  innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym; prawo każdego do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą);
  • z art. 6 i art. 13 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd; prawo do wniesienia skutecznego środka odwoławczego do właściwego sądu);
  • z art. 4 protokołu nr 7 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności;
  • z art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (prawo każdego do sprawiedliwego rozpatrzenia jego sprawy przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd).

Sąd podkreśla, że chodzi o fundamentalną kwestię prawa każdej osoby oskarżonej do prowadzenia skutecznej i realnej obrony. Ubiegając się o to, aby nie figurować w rejestrze, skazany musiał złożyć w określonym terminie wniosek o wyłączenie zamieszczenia jego danych. Musi jednak zachodzić wyjątkowy przypadek, uzasadniony dobrem małoletniego pokrzywdzonego.

W ocenie sądu rozwiązanie to rodzi wątpliwości. Godzi  w przewidziane w art. 6 EKPC, w art. 14 MPPOiP, ale także w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy przez bezstronny, niezależny i niezawisły sąd oraz  pozbawia osoby skazane prawa do wniesienia skutecznego środka odwoławczego do właściwego sądu.

Rzecznik zgadza się, że regulacja, na której podstawie nie sposób przeprowadzić testu proporcjonalności z art. 31 ust. 3 Konstytucji - zwłaszcza gdy pokrzywdzonym jest osoba dorosła – może godzić w prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego. Są zatem podstawy, aby przyjąć, że ten przepis narusza standard wynikający z zasady ne bis in idem, leżącej u podstaw zasady zaufania obywatela do państwa, a więc zasady demokratycznego państwa prawnego opisanej w art. 2 Konstytucji, w związku z art. 4 ust. 1 protokołu nr 7 do EKPC i art. 14 ust. 7 i art. 15 ust. 1 MPPOiP.

II.510.86.2020

Każdy może w sieci poznać dane osobowe z ksiąg wieczystych. RPO chce by PUODO zajął się sprawą

Data: 2020-02-10
  • Obywatele skarżą się, że z dostępnych w internecie ksiąg wieczystych każdy może poznać m.in. numer PESEL i imiona rodziców właściciela oraz osób mających prawa czy roszczenia do nieruchomości
  • Nie tylko narusza to prawo do prywatności tych osób, ale może też ułatwiać kradzież tożsamości
  • RPO już 6 lat temu miał wątpliwości co do takiego zakresu ujawniania tych danych, ale nie podzielił ich resort sprawiedliwości
  • Teraz Rzecznik zwraca uwagę Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych, że problem należy oceniać w kontekście RODO

Od początku funkcjonowania systemu elektronicznych ksiąg wieczystych do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące zakresu zamieszczanych w księgach szczegółowych danych osobowych. Każdy, kto przez internet przejrzy księgę wieczystą danej nieruchomości, zapozna się bowiem z numerem PESEL i z imionami rodziców właściciela, a także innych osób, których prawa czy roszczenia ujawnia księga.

Wnioskodawcy podkreślają, że powszechny dostęp do tak szczegółowych danych osób, którym przysługują jakiekolwiek prawa czy roszczenia zabezpieczone na nieruchomości, nie wydaje się celowy. Wskazują, że np. znajomość numeru księgi wieczystej, prowadzonej dla nieruchomości oddanej w użytkowanie wieczyste, pozwala na ustalenie danych osobowych wszystkich współużytkowników wieczystych, np. właścicieli lokali w budynku posadowionym na tej nieruchomości, a więc w praktyce – wszystkich sąsiadów.

Problemem jest tu nie tylko potrzeba ochrony prywatności jako takiej. Dostęp do tak szczegółowych danych osobowych może ułatwiać kradzież tożsamości, i wykorzystanie danych w sposób sprzeczny z prawem.

Wnioski kierowane do Rzecznika dotyczą przepisów rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 15 lutego 2016 r. w sprawie zakładania i prowadzenia ksiąg wieczystych w systemie teleinformatycznym.

Na problem Rzecznik wskazywał już w 2014 r. 

Tymczasem już w czerwcu 2014 r. Rzecznik zgłaszał Ministrowi  Sprawiedliwości wątpliwości co do zgodności z Konstytucją zapisów  obowiązującego wówczas rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 21 listopada 2013 r. w sprawie zakładania i prowadzenia ksiąg wieczystych w systemie informatycznym (zawierało analogiczne regulacje do obecnego rozporządzenia). 

W wystąpieniu tym RPO wskazywał, że rozporządzenie istotne ograniczyło autonomię informacyjną jednostki, zagwarantowaną przez art. 51 ust. 2 Konstytucji. Zgodnie z nim władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Dla RPO nie jest zaś oczywiste, że to ograniczenie jest rzeczywiście konieczne z uwagi na bezpieczeństwo obrotu prawnego.

Innym problemem zgłoszonym wtedy ministrowi były bardzo ogólne wytyczne do wydania rozporządzenia, określone w ustawie z 6 lipca 1982 r. o księgach wieczystych. Nie odpowiadały one wymogom art. 92 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym upoważnienie do rozporządzenia powinno być szczegółowe. Na podstawie ustawy o księgach wieczystych nie można bowiem określić zakresu danych osobowych, których ujawnienie byłoby możliwe na podstawie rozporządzenia. 

8 lipca 2014 r. resort odpowiedział, że nie podziela wątpliwości RPO. Zaprezentowano stanowisko, że umieszczanie w księdze wieczystej numeru PESEL, a także imion rodziców osób, których prawa są ujawnianie, pozwala na jednoznaczną identyfikację osób fizycznych ujawnionych w księdze wieczystej, co ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa obrotu nieruchomościami.

Podkreślono także, że niezbędność danych osobowych dla prawidłowego funkcjonowania ksiąg wieczystych uzasadnia ich gromadzenie w księgach. Według MS ma to przesądzać o zgodności regulacji z art. 51 ust. 2 Konstytucji.

Ponadto wskazano, że w toku prac legislacyjnych ówczesny Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych nie kwestionował tych rozwiązań.

Resort nie podjął zatem żadnych kroków dla ograniczenia zakresu danych osobowych ujawnianych w elektronicznych księgach wieczystych.

RPO: zbadać sprawę pod kątem RODO

Rzecznik uważa, że cały problem należy rozważyć ponownie w kontekście przepisów RODO - ogólnego rozporządzenia o ochronie danych Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. W maju 2018 r. wprowadziło ono zasadę minimalizacji danych - w swej istocie tożsamą z konstytucyjną zasadą niezbędności udostępniania danych.

Ponadto, wcześniej przez lata zakres informacji ujawnianych w księgach wieczystych nie był aż tak szeroki, jak dziś - a nie rodziło to istotnych problemów w obrocie prawnym.

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk poprosił prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka o stanowisko w tej sprawie.

IV.520.1.2020

Prezes NIK odmówił skontrolowania działań służb specjalnych pod kątem przestrzegania praw obywateli

Data: 2020-01-29
  • Najwyższa Izba Kontroli nie sprawdzi zakresu ingerencji służb specjalnych w sferę konstytucyjnych praw i wolności obywateli – o co wnosił RPO
  • Zakazy informowania o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych służb specjalnych znacząco utrudniają, a wręcz uniemożliwiają, kontrolę i ocenę prawidłowości ich zadań – tłumaczy Marian Banaś
  • Zarazem przyznaje, że działania służb pozostają praktycznie poza zewnętrzną kontrolą. Wskazuje też na niedoskonałość takiej kontroli sprawowanej przez sądy i prokuratury
  • Rzecznik wystąpi zatem do Sejmu, by zlecił NIK kontrolę służb 

Zbieranie przez służby specjalne informacji o obywatelach nie podlega realnej kontroli, a obywatele nie mają szansy dowiedzieć się, co i dlaczego zbiera o nich władza (nawet już po fakcie). W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich wymogi bezpieczeństwa państwa nie oznaczają, że zasady inwigilacji nie mają podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności.

Rzecznik zgadza się z prezesem NIK, że obecne przepisy znacząco utrudniają mu kontrolę służb specjalnych, ale jej jednak nie uniemożliwiają. Skoro w Polsce nie ma  (jak w innych państwach) niezależnego organu kontrolujacego służby - którego powołanie RPO wiele razy postulował - to NIK jest tu jedyną instytucją.     

Adam Bodnar zapowiada, że w związku z decyzją prezesa Izby, wystąpi do Sejmu w trybie art. 12 pkt. 3 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. Stanowi on, że Rzecznik może m.in. "zwrócić się do Sejmu o zlecenie Najwyższej Izbie Kontroli przeprowadzenia kontroli dla zbadania określonej sprawy lub jej części".

Rzecznik poprosi też Europejski Trybunał Praw Człowieka o zgodę na złożenie przez RPO opinii tzw. przyjaciela sądu (amicus curiae) w jednej ze spraw przed ETPCz. W 2019 r. Trybunał  zwrócił się do polskiego rządu o wyjaśnienia w sprawie inwigilacji prowadzonej przez służby specjalne. To efekt skarg Fundacji Panoptykon i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka oraz adwokata Mikołaja Pietrzaka, które trafiły do ETPCz na przełomie 2017 i 2018 r. Adwokat podkreśla, że niekontrolowana inwigilacja nie tylko narusza jego prywatność, ale przede wszystkim - prawa i wolności jego klientów. Aktywiści wskazywali zaś, że jako aktywni obywatele są szczególnie narażeni na działania służb. HFPC i Panoptykon od lat krytykują brak kontroli nad działaniami służb.

Wystąpienie RPO o kontrolę NIK

W wystąpieniu do prezesa NIK z 18 grudnia 2019 r. Adam Bodnar przypomniał, że co najmniej od sześciu lat Rzecznik i sama Izba alarmują w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach.

Sytuacja pogorszyła się od 2016 r, gdy zwiększono uprawnienia służb. Mogą m.in. pozyskiwać dane o obywatelach przy pomocy stałych łączy internetowych, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc zbierać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania najpoważniejszych przestępstw, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne.

Czas, jaki minął od wejścia w życie tych przepisów, pozwala już na przeprowadzenie kontroli funkcjonowania wprowadzonych przez nią zmian.

Rzecznik zwracał uwagę prezesowi NIK, że jednostka ma bardzo ograniczone środki bezpośredniej ochrony prawnej wobec działań służb specjalnych. Dlatego obywatele muszą polegać na organach takich jak RPO i NIK. A kontrole NIK i publikowane po nich raporty stanowią niezwykle cenny materiał, który powinien stanowić podstawę do działań, w tym podejmowania prac legislacyjnych, dla organów państwa.

Odpowiedź prezesa NIK

- Problematyka dotycząca współmierności i niezbędnej konieczności wkraczania organów państwa w sferę konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela jest stale obecna w działalności kontrolnej NIK – odpisał 27 stycznia 2020 r. Marian Banaś.

Niestety, nie zawsze zakres kompetencji kontrolnych przysługujących Izbie pozwala na poczynienie ustaleń pozwalających na dokonanie odpowiedzialnej, obiektywnej oceny czy ingerencja państwa dokonywana jest w sposób prawidłowy, uzasadniony i w niezbędnym zakresie.

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę, że wszystkie ustawy kompetencyjne dotyczące służb specjalnych oraz Policji, zawierają przepisy zakazujące udzielania informacji pewnych kategorii. Dotyczy to zakazu udzielania informacji o osobie, jeżeli zostały uzyskane w wyniku czynności operacyjno-rozpoznawczych, szczegółowych formach i zasadach przeprowadzania czynności operacyjno-rozpoznawczych oraz stosowanych w związku z ich prowadzeniem środkach i metodach. Ustawodawca przesądził, iż zakaz udostępniania tych informacji nie dotyczy jedynie sądów i prokuratora, i to w ściśle określonych przypadkach.

Wprawdzie, zgodnie z Konstytucją i ustawą o Najwyższej Izbie Kontroli, Izbie przysługują uprawnienia kontrolne wobec służb specjalnych, to jednak ustanowione zakazy udostępniania informacji związanych z prowadzonymi czynnościami operacyjno-rozpoznawczymi znacząco utrudniają lub wręcz uniemożliwiają kontrolę i ocenę prawidłowości oraz zasadności wykonywania zadań służb specjalnych. Zakazy te, na co wskazują doświadczenia kontrolne NIK, są dodatkowo często nadużywane i stanowią pretekst do nieujawniania także innych informacji.

Identyfikowane przez kontrole NIK problemy i mankamenty w ukształtowaniu i funkcjonowaniu nadzoru nad służbami specjalnymi dodatkowo utrudniają możliwość oceny prawidłowości działania służb przy wykorzystywaniu czynności operacyjno-rozpoznawczych. Analiza obowiązujących przepisów wskazuje, iż zadania wykonywane przez służby specjalne z wykorzystaniem takich czynności pozostają praktycznie poza zewnętrzną kontrolą. Jedyną formą kontroli zewnętrznej jest kontrola wykonywana przez sądy i prokuratora.

Niestety kontrola taka nie obejmuje wszystkich typów czynności podejmowanych w procedurze operacyjno-rozpoznawczej lub też ukształtowana jest w sposób dalece niedoskonały, np. oparty o materiały zbiorcze i to przedstawiane po upływie znaczącego czasu od dokonania tego rodzaju czynności. Równocześnie, konstytucyjnie i ustawowo ukształtowane zasady niezależności i niezawisłości sędziowskiej nie pozwalają NIK na badanie prawidłowości i rzetelności wykonywanej przez te organy kontroli.

Pragnę przy tym zwrócić uwagę, że już od 2013 r. Najwyższa Izba Kontroli, dostrzegając potrzebę zreformowania systemu służb specjalnych i zapewnienia właściwego, zgodnego ze standardami europejskimi, skutecznego mechanizmu nadzoru i kontroli nad działalnością podejmowaną z wykorzystaniem czynności operacyjnych, wielokrotnie przedstawiała swoje uwagi w trwającym już wówczas procesie legislacyjnym.

Wprowadzone ustawą z 5 stycznia 2016 r. o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw rozwiązania nie pozwoliły jednak na usunięcie istniejących ograniczeń w systemie nadzoru i kontroli nad zadaniami wykonywanymi z użyciem czynności operacyjno-rozpoznawczych.

- Tym samym, wobec wskazanego ograniczenia kompetencji kontrolnych NIK, i to zarówno wobec służb specjalnych, Policji jak i sądów oraz prokuratury, przeprowadzenie skutecznej, efektywnej kontroli w postulowanym przez Pana zakresie uważam za niemożliwy – konkluduje Marian Banaś

NIK ostrzegała już w 2013 roku

Przykładem jest kontrola nr P/12/191 – „Uzyskiwanie i przetwarzanie przez uprawnione podmioty danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych, o których mowa w art. 180c i d ustawy Prawo telekomunikacyjne” z 2013 r.

NIK punktowała w niej, że

  • Przepisy w zakresie pozyskiwania przez uprawnione podmioty danych telekomunikacyjnych nie chronią w stopniu wystarczającym praw i wolności obywatelskich przed nadmierną ingerencją ze strony państwa.
  • Niejednolitość i ogólnikowość przepisów uprawniających do pozyskiwania danych telekomunikacyjnych, może nasuwać wątpliwości, co do współmierności stosowanych ograniczeń praw i wolności obywatelskich w sferze wolności komunikacji z zasadami określonymi w Konstytucji RP.
  • Obowiązujący system zbierania informacji o zakresie wykorzystania przez organy państwa danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych nie pozwala na określenie rzeczywistej liczby dokonywanych sprawdzeń.
  • Brak jest również mechanizmów kontroli o charakterze zewnętrznym, które pozwoliłyby na weryfikację zakresu wykorzystywania danych telekomunikacyjnych przez uprawnione podmioty, a w szczególności zasadności ich pozyskiwania i przetwarzania.

Jak zauważa RPO, są to wnioski spójne z poglądami ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich, jednak fakt, że zostały one zaprezentowane w wyniku kontroli NIK nadaje im nowy ciężar.

Trybunał Konstytucyjny nakazał poprawić prawo w 2014 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował także działania związane z ochroną informacji o jednostce przetwarzanych w działaniach operacyjnych. Zainicjował m.in. postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym ( K 23/). 30 lipca 2014 r. TK stwierdził niekonstytucyjność części zaskarżonych przepisów.

Niestety, w 2016 r. służby dostały więcej uprawnień, a obywatele – mniej praw. Zaś TK już nie działa.

Mająca wykonać jego wyrok ustawa z 5 stycznia 2016 r. o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw znacząco poszerzyła możliwości ingerencji formacji i służby specjalnych w prywatność obywateli.

Służby uzyskały dostęp do danych internetowych za pomocą stałego łącza. Pobieranie danych nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne. Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać (jak wskazują standardy wynikające z Konstytucji i prawa europejskiego), ale także wtedy, gdy jest to dla służb wygodne.

A to oznacza ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą na tej podstawie np. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach.

Nie ma też realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Tajne sprawozdania służb nie są informacją publiczną, choć zawierają informacje dotyczące liczby pozyskanych danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych i kwalifikacji prawnej czynów, w związku z którymi o nie wystąpiono.

Kolejnym zarzutem wobec znowelizowanych przepisów był nieproporcjonalnie długi czasu trwania kontroli operacyjnej - do 18 miesięcy. Ponadto znowelizowane przepisy ograniczyły chronioną prawem tajemnicę zawodów zaufania publicznego, m.in. adwokatów, radców prawnych, lekarzy i dziennikarzy. Zdobyte podczas inwigilacji tajemnice mogą być wykorzystane w postępowaniu karnym, gdy „jest to niezbędne ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność ta nie może być ustalona na podstawie innego dowodu”.

W lutym 2016 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego znowelizowane przepisy. Uznał, że poważnie naruszają one konstytucyjne prawa i wolności człowieka oraz standardy międzynarodowe.

Był jednak zmuszony wycofać wniosek, ponieważ w składzie orzekającym znalazły się osoby, których nie tylko status sędziowski, ale i bezstronność w sprawie uprawnień służb była kwestionowana. Rzecznik zaznaczył, że wycofując wniosek nie rezygnuje z działań, mających doprowadzić do tego aby zasady inwigilacji odpowiadały standardom konstytucji i prawa europejskiego.

VII.562.1.2019

Sąd nie wykreślił upomnianego nieletniego z „rejestru pedofilów”. Skuteczne zażalenie RPO

Data: 2020-01-28
  • 17-latek trafił do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, choć sąd dla nieletnich za jego czyn zastosował upomnienie, najłagodniejszy środek wychowawczy
  • Nastolatek nie stanowi tak dużego zagrożenia, by ujawniać go w rejestrze – uznał RPO
  • Sąd odmówił jednak wykreślenia go z rejestru. Rzecznik zaskarżył tę decyzję
  • Sąd może bowiem wykluczyć umieszczenie sprawcy w rejestrze m.in. jeśli powodowałyby to dla niego niewspółmiernie surowe skutki - to właśnie taki przypadek

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do sądu, by skorzystał z ustawowej możliwości i wykreślił nieletniego z rejestru. W ocenie RPO nieletni upomniany za swój czyn powinien trafiać do rejestru zupełnie wyjątkowo.

Przypadek tego nastolatka nie uzasadnia tak surowych kroków jak wpisanie do rejestru przestępców seksualnych, choć naruszył on autonomię seksualną i prywatność dziewczyny poniżej 15. roku życia. Nie umniejszając powagi czynu, można przewidywać, że miał on charakter incydentalny, a ryzyko jego ponownego popełnienia nie jest znaczne. Sąd nie uznał bowiem, by nieletni wymagał np. terapii. Rolą rejestru jest zaś ostrzeganie przed osobami stanowiącymi trwałe zagrożenie. – Takim osobom nie wystarczy upomnienie, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności – wskazuje Rzecznik.

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – który jednak w świetle prawa jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Historia sprawy nastolatka

W 2018 r. ówczesny 17-latek usiłował podstępem doprowadzić małoletnią do poddania się innej czynności seksualnej – czemu się sprzeciwiła. Czyn był przestępstwem z art. 197 § 2 Kodeksu karnego, zagrożonym karą od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

W  grudniu 2018 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy upomnienie i wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć działań zmierzających do ochrony swoich praw.

Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co wnosił do Ministra Sprawiedliwości). Dlatego Rzecznik – po skardze matki nieletniego - wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął jego dane z rejestru.

W ocenie RPO wniosek taki uzasadnia potrzeba ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Decyzja, by nie zamieszczać danych nieletniego w rejestrze, mogła wynikać jedynie z przeoczenia. Materiał dowodowy wskazuje bowiem, że nieletni nie stanowi zagrożenia ani dla pokrzywdzonej, ani dla otoczenia.

Umieszczenie takich osób  w rejestrze wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed osobami szczególnie niebezpiecznymi. Mimo że dane osób nieletnich nie są powszechnie dostępne, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi.

Upomnienie to łagodny i jednorazowy środek wychowawczy. Sąd nie zastosował resocjalizacji nieletniego (np. nadzór kuratora, obowiązek udziału w zajęciach wychowawczych lub terapeutycznych, umieszczenie w placówce wychowawczej). Uznał, że czyn nie świadczy o utrwalonych predyspozycjach czy cechach. To samo powinno przemawiać za tym, aby danych nieletniego nie umieszczać w rejestrze.

Wpis już spowodował niekorzystne dla niego skutki. Informacja ta przeniknęła do jego środowiska sąsiedzkiego i szkolnego. Jeśli pozostanie w rejestrze, będzie to towarzyszyło mu w każdym nowym środowisku, do którego wejdzie, przez cały początek jego dorosłego życia. – Osoby trzecie zidentyfikują go jako osobę zaburzoną na tle seksualnym, figurującą w rejestrze dla osób szczególnie niebezpiecznych dla społeczeństwa. Trwała stygmatyzacja wywoła niewspółmierne skutki do czynu karalnego.

W grudniu 2019 r. sąd rejonowy odmówił wykreślenia danych nieletniego z rejestru. Sąd uzasadnił, że nie ma takiego obowiązku. Według RPO, który zaskarżył tę decyzję, prowadzi to do pozbawienia stron postępowania drogi odwoławczej.

W zażaleniu Rzecznik wskazuje, że w kwietniu 2019 r. jeden z sądów uwzględnił wniosek RPO, by w rejestrze nie umieszczać danych 16-latki. Nawiązała ona znajomość z niewiele młodszym od niej kolegą, z którym wymieniała seksualne smsy. Sąd orzekł wobec niej upomnienie, ale jej dane z urzędu trafiły do rejestru. To zachowanie było zaś typowym „błędem młodości”. Podobnie postąpił inny sąd w grudniu 2019 r. Oba uznały, że w tych przypadkach mają taki obowiązek.

RPO pyta premiera, czy MS odpisze na jego wątpliwości

28 stycznia 2020 r. RPO wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego, by spowodował udzielenie Rzecznikowi odpowiedzi przez Ministra Sprawiedliwości. Od 2018 r. nie reaguje on na wystąpienia  RPO w sprawie wadliwego funkcjonowania ustawy o „rejestrze pedofilów”.

Oprócz sprawy umieszczania w nim nieletnich sprawców, Rzecznik wskazywał też, że pokrzywdzeni członkowie rodzin osób skazanych nie mają głosu w sprawie takiego wpisu wobec sprawcy. W mniejszych ośrodkach dzieci - będące ofiarami swych bliskich - są bowiem łatwe do zidentyfikowania i mogą spotykać się z odrzuceniem w środowisku.

Sąd uwzględnił wniosek RPO (aktualizacja 6 października 2020)

30 września 2020 r. Sąd Rejonowy uwzględnił wniosek RPO i wyłączył zamieszczenie danych nieletniego w  Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym,

IV.502.2.2019, IV.550.1.2019

Prawa obywatelskie w działalności służb specjalnych. Szkolenie dla dziennikarzy w Biurze RPO

Data: 2020-01-08

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich 8 stycznia 2020 r. odbyło się szkolenie dla dziennkarzy, przeprowadzone przez ekspertów z Komisji ds. przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb specjalnych, która działa przy Rzeczniku Praw Obywatelskich od października 2019 r. 

Byli funkcjonariusze służb specjalnych przedstawili podstawowe pojęcia dotyczące działalności służb specjalnych, metody i techniki czynności operacyjno-rozpoznawczych. Przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości i prokuratury opowiadali o roli sądu i prokuratury w działalności służb. Reprezentant Fundacji Panoptykon wskazał na narastające zagrożenia nadużyć ze strony służb w relacji z obywatelem. Jeden z byłych ministrów spraw wewnętrznych mówił o potrzebie reformy systemu kontroli nad służbami specjalnymi.

Przyczynkiem do szkolenia był opublikowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich, działającego wraz z grupą ekspertów, raport „Osiodłać Pegaza”. Wskazano w nim na dwa postulaty:

  • powołania specjalnego, niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpoznawać skargi indywidualne na działanie służb;
  • przyznania jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony służb oraz prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

Sprawa była omawiana także podczas III Kongresu Praw Obywatelskich w grudniu 2019 r. 

Mówiono wtedy, że aby zrozumieć skalę problemu, warto uświadomić sobie zmiany polskiego prawa od 2015 r. To m.in.:

  • nowelizacja ustawy o Policji z 2016 r. pozwoliła służbom specjalnym na praktycznie nieograniczone sprawdzanie tzw. danych internetowych;
  • wprowadzony mechanizm sprawdzania, jak służby korzystają z tzw. metadanych, daje raczej ułudę kontroli niż zapewnia poczucie bezpieczeństwa dla obywateli (sprawozdania statystyczne weryfikowane przez sądy);
  • uchwalenie ustawy o działaniach antyterrorystycznych, która przyznała służbom szereg dodatkowych uprawnień, ale także wyłączyła w zasadzie cudzoziemców spod ochrony konstytucyjnej jeśli chodzi o możliwą inwigilację;
  • nowelizacja Kodeksu postępowania karnego, przyznająca możliwość korzystania w procesie karnym z tzw. „owoców zatrutego drzewa", czyli dowodów zdobywanych nielegalnie. 

RPO prosi prezesa NIK o skontrolowanie, co służby specjalne robią z danymi internetowymi o obywatelach

Data: 2019-12-31
  • W piśmie do prezesa NIK Mariana Banasia RPO przypomina, że co najmniej od sześciu lat RPO oraz NIK alarmują w sprawie przepisów pozwalających służbom specjalnym na zbieranie informacji o obywatelach.
  • Działania te nie podlegają realnej kontroli, obywatele nie mają szansy dowiedzieć się, co i dlaczego zbiera o nich władza.
  • Od 2016 r. sytuacja pogorszyła się, a uprawnienia służb zwiększyły. Mogą m.in. pozyskiwać dane przy pomocy stałych łączy, bez konieczności składania wniosków do dostawców usług telekomunikacyjnych. Mogą więc pozyskiwać dane nie tylko wówczas, gdy jest to konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszych przestępstw, ale także wtedy, gdy jest to dla służb po prostu wygodne.
  • Czas, jaki minął od wejścia w życie tych przepisów, pozwala już na przeprowadzenie kontroli funkcjonowania wprowadzonych przez nią zmian.

W wystąpieniu do Prezesa NIK RPO przypomina wspólne działania obu instytucji w kontekście inwigilacji obywateli i znaczenie tej współpracy w sytuacji, gdy szanse jednostki na obronę jej praw są iluzoryczne.

RPO przypomina też, że zapewnienie bezpieczeństwa publicznego oraz wpływ podejmowanych w tym celu działań na sferę praw i wolności człowieka i obywatela jest jednym z ważnych obszarów zainteresowania Rzecznika Praw Obywatelskich. Wymogi bezpieczeństwa państwa nie oznaczają bowiem, że zasady inwigilacji nie mają podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności.

Dziś – jak pisze RPO -  jednostka ma bardzo ograniczone środki bezpośredniej ochrony prawnej wobec działań służb specjalnych. Dlatego obywatele muszą polegać na organach takich jak Rzecznik Praw Obywatelskich i Najwyższa Izba Kontroli.

W ocenie RPO kontrole NIK i publikowane po nich raporty stanowią niezwykle cenny materiał, który powinien stanowić podstawę do działań, w tym podejmowania prac legislacyjnych, dla organów państwa w tym obszarze.

NIK ostrzegała już w 2013 roku

Przykładem jest kontrola nr P/12/191 – „Uzyskiwanie i przetwarzanie przez uprawnione podmioty danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych, o których mowa w art. 180c i d ustawy Prawo telekomunikacyjne” z 2013 r.

NIK punktowała w niej, że

  • Przepisy w zakresie pozyskiwania przez uprawnione podmioty danych telekomunikacyjnych nie chronią w stopniu wystarczającym praw i wolności obywatelskich przed nadmierną ingerencją ze strony państwa.
  • Niejednolitość i ogólnikowość przepisów uprawniających do pozyskiwania danych telekomunikacyjnych, może nasuwać wątpliwości, co do współmierności stosowanych ograniczeń praw i wolności obywatelskich w sferze wolności komunikacji z zasadami określonymi w Konstytucji RP.
  • Obowiązujący system zbierania informacji o zakresie wykorzystania przez organy państwa danych z bilingów, informacji o lokalizacji oraz innych danych nie pozwala na określenie rzeczywistej liczby dokonywanych sprawdzeń.
  • Brak jest również mechanizmów kontroli o charakterze zewnętrznym, które pozwoliłyby na weryfikację zakresu wykorzystywania danych telekomunikacyjnych przez uprawnione podmioty, a w szczególności zasadności ich pozyskiwania i przetwarzania.

Jak zauważa RPO, są to wnioski spójne z poglądami ówczesnego Rzecznika Praw Obywatelskich, jednak fakt, że zostały one zaprezentowane w wyniku przeprowadzonej kontroli NIK nadaje im nowy ciężar.

Trybunał Konstytucyjny nakazał poprawić prawo w 2014 roku

Rzecznik Praw Obywatelskich również podejmował działania związane z ochroną informacji o jednostce przetwarzanych w działaniach operacyjnych. Zainicjował m.in. postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym (w sprawie K 23/), w wyniku którego 30 lipca 2014 r. Trybunał stwierdził niekonstytucyjność części zaskarżonych przepisów.

Niestety, w 2016 r. służby dostały więcej uprawnień, a obywatele – mniej praw. Zaś TK już nie działa

Niestety, mająca wykonywać wyrok ustawa z 5 stycznia 2016 r. o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw znacząco poszerzyła możliwości ingerencji formacji i służby specjalnych w sferę prywatności obywateli.

Służby uzyskały dostęp do danych internetowych za pomocą stałego łącza. Pobieranie danych nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne. Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać (jak wskazują standardy wynikające z Konstytucji i prawa europejskiego), ale także wtedy, gdy jest to dla służb wygodne.

A to oznacza ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą na tej podstawie np. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach.

Nie ma też realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Tajne sprawozdania służb nie są informacją publiczną, choć zawierają informacje dotyczące liczby pozyskanych danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych i kwalifikacji prawnej czynów, w związku z którymi o nie wystąpiono.

Kolejnym zarzutem wobec znowelizowanych przepisów był nieproporcjonalnie długi czasu trwania kontroli operacyjnej - do 18 miesięcy. Ponadto znowelizowane przepisy ograniczyły chronioną prawem tajemnicę zawodów zaufania publicznego, m.in. adwokatów, radców prawnych, lekarzy i dziennikarzy. Zdobyte podczas inwigilacji tajemnice mogą być wykorzystane w postępowaniu karnym, gdy „jest to niezbędne ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność ta nie może być ustalona na podstawie innego dowodu”.

W lutym 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego znowelizowane przepisy, które „w poważnym zakresie naruszają konstytucyjne prawa i wolności człowieka oraz standardy wyznaczone w prawie międzynarodowym”.

Był jednak zmuszony wycofać wniosek, ponieważ w składzie orzekającym znalazły się osoby, których nie tylko status sędziowski, ale i bezstronność w sprawie uprawnień służb była kwestionowana. Przy tym Rzecznik mocno podkreślił, że wycofując wniosek nie rezygnuje z działań, mających doprowadzić do tego aby zasady inwigilacji odpowiadały standardom konstytucji oraz prawa europejskiego.

Należy jednak wskazać, że od wejścia w życie obecnie obowiązujących przepisów regulujących omawianą materię minęło już kilka lat i niezwykle cenne byłoby przeprowadzenie kontroli funkcjonowania wprowadzonych przez nie zmian, szczególnie w zakresie dostępu służb do danych dotyczących obywateli.

Byłoby to szczególnie istotne w świetle wniosków i rekomendacji z kontroli NIK w 2013 r.

VII.562.1.2019

Przestrzeganie praw obywatelskich w działalności służb specjalnych. Sesja 7 III KPO

Data: 2019-12-13

„Ludzie wprawdzie są coraz bardziej świadomi inwigilacji, ale czują się coraz bardziej bezsilni”.

Edward Snowden

  • Kontrola sądów nad niejawnymi działaniami służb jest fragmentaryczna (o większości działań sądy nawet nie wiedzą) i iluzoryczna (jeśli służby muszą pozyskać zgodę sądu na niektóre działania, to i tak nie ma realnych narzędzi i czasu, by przyjrzeć się sprawie).
  • Zmiany legislacyjne przyjęte w 2016 r. pogłębiły deficyt w ochronie praw obywatelskich:
  • Ostatnio pojawiły się informacje o wykorzystaniu przez CBA programu Pegasus. Skala tych problemów w Polsce jest jednak znacznie większa niż w innych państwach europejskich.
  • Sprawa Mariana Banasia to modelowa sprawa, w której aż się prosi, żeby był organ kontrolny dla służb.
  • Panel III Kongresu Praw Obywatelskich zebrał ekspertów, byłych szefów i koordynatorów służb specjalnych

Pod egidą Rzecznika Praw Obywatelskich działa od 2019 r. komisja ekspertów ds. przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb specjalnych. W jej skład weszli byli funkcjonariusze, osoby odpowiedzialne za kierowanie służbami, przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości i obrońcy praw człowieka. Po kilku miesiącach komisja pracy przedstawiła raport „Osiodłać Pegaza”. Raport wskazuje, że potrzebne są nam dwa rozwiązania

  1. Trzeba powołać niezależny organ kontrolny
  2. Trzeba przyznać jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania służb.

Dyskusja na panelu koncentrowała się wokół raportu. Paneliści szukali równowagi między zagwarantowaniem przestrzegania praw człowieka z jednej strony, a zapewnieniem warunków do skutecznego działania służb specjalnych z drugiej.

Żeby zrozumieć skalę problemu, warto uświadomić sobie, jakie zmiany zaszły w prawie od 2015 r.

  • nowelizacja ustawy o Policji z 2016 r. pozwoliła służbom specjalnym na praktycznie nieograniczone sprawdzanie tzw. danych internetowych;
  • wprowadzony mechanizm sprawdzania, jak służby korzystają z tzw. metadanych, daje raczej ułudę kontroli niż zapewnia poczucie bezpieczeństwa dla obywateli (sprawozdania statystyczne weryfikowane przez sądy);
  • w 2016 r. została także uchwalona ustawa o działaniach antyterrorystycznych, która przyznała służbom szereg dodatkowych uprawnień, ale także wyłączyła w zasadzie cudzoziemców spod ochrony konstytucyjnej jeśli chodzi o możliwą inwigilację;
  • nowelizacja Kodeksu Postępowania Karnego przyznała możliwość korzystania w procesie karnym z tzw. „owoców zatrutego drzewa", czyli dowodów zdobywanych nielegalnie (art. 168a k.p.k.). Tego typu zasada procesowa otwiera pole do różnego rodzaju nadużyć ze strony funkcjonariuszy policji, prokuratorów oraz funkcjonariuszy służb specjalnych.

W panelu wzięli udział Wojciech Klicki, prawnik związany z Fundacją Panoptykon, Jacek Cichocki, były ministra spraw wewnętrznych (2011-2013), koordynator służb specjalnych (2008-2011) i szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów (2013-2015), Krzysztof Liedel, były dyrektor Departamentu Prawa i Bezpieczeństwa Pozamilitarnego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Grzegorz Małecki, prezes fundacji Instytut Bezpieczeństwa i Strategii, były Szef Agencji Wywiadu (2015-2016) oraz prof. Dobrosława Szumiło-Kulczycka – z Katedry Postępowania Karnego UJ.

Jacek Cichocki podkreślił, że jest pod wrażeniem tego co udało nam się zrobić dzięki tej platformie, którą zorganizował Rzecznik Praw Obywatelskich.

- Jeszcze niedawno z Adamem Bodnarem staliśmy po różnych stronach barykady. Rok temu Rzecznik zaprosił nas do tej współpracy. Jak się okazało, że przy jednym stole usiedli obrońcy praw człowieka oraz specjaliści z zakresu służb specjalnych i razem zastanawiają się jak wyważyć kwestie bezpieczeństwa i wolności obywatelskich. W naszej pracy konsultowaliśmy sprawy z przedstawicielami prokuratury i przedstawicielami sędziów. Raport to próba powiedzenia co jest niezbędne do zrobienia w Polsce żeby odbudować zaufanie obywateli do państwa.

To jest problem ogólnoświatowy – w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii informacje, które budzą niepokój. Gdy raport był gotowy – spotkanie z przedstawicielami służb, policji, organów nadzorczych i to była fajna rzeczowa rozmowa. Było również spotkanie z siłami politycznymi. Przyszła co prawda tylko opozycja – przedstawiciele wszystkich partii opozycyjnych.

Sprawa Mariana Banasia to modelowa sprawa, w której aż się prosi, żeby był organ kontrolny. Dziś nie umiemy powiedzieć jak było – czy służby specjalne stanęły na wysokości zadania, a teraz ktoś próbuje zrzucić na nie winę. Gdyby był taki organ – mógłby zadać takie pytanie i dać informację publiczną zachowując zasadę bezpieczeństwa narodowego. Byłoby to również w interesie służb. Dzisiaj cały sektor służb przy sprawie Mariana Banasia jest stawiany jako ten, który coś mętnego robił. W tej sytuacji ten organ mógłby zadziałać prezentując pewną obiektywną próbę wytłumaczenia tej sytuacji.

Nie ma takich organów w świecie anglosaskim. Tam to rozwiązuje się w drodze dodatkowych inspektorów. Te organy sprawdzają się w krajach skandynawskich, Holandii i Belgii – nigdzie nie doszło do wycieku wrażliwej informacji czy zagrożenia dla funkcjonariuszy.

W raporcie zaproponowaliśmy najlepsze co możliwe i próbujemy to pokazać jako punkt odniesienia.

Wojciech Klicki wskazał, że proponowany niezależny organ kontrolny powinien się składać z sześciu osób wybieranych przez Sejm spełniających wyśrubowane kryteria dot. doświadczenia i wiedzy. Przewodniczącym organu powinien być sędzia. Organ ma pracować kolegialnie. Ma kontrolować działalność służb pod kątem legalności. Jego ważną rolą miałaby być pewnego rodzaju dialog między osobami, które składały skargi jak i opinią publiczną.

Istotą jest trzystopniowe informowanie: po pierwsze, o kontroli operacyjnej, które ma się odbywać 12 miesięcy po zakończeniu z zastrzeżeniem, że sąd na wniosek służby może informowanie odroczyć albo wyłączyć.

Podobnie w zakresie pobierania danych internetowych, telekomunikacyjnych i pocztowych. Po drugie, informacja na temat pozyskania jakichkolwiek innych danych dot. obywatela – obywatel mógłby złożyć wniosek o to jakie dane na jego temat są przechowywane. Wyjątki: zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego, dla życia i zdrowia funkcjonariuszy. Im mniej ingerująca w prywatność kategoria danych tym wyjątków więcej. Większość rozwiązań jest zaczerpnięta z innych państw. Mechanizmy te da się pogodzić ze skutecznym działaniem służb. To są propozycje, które zapewnią im skuteczność działania przy jednoczesnym ograniczeniu możliwości nadużyć.

Grzegorz Małecki podpisywał się pod większością wskazanych w raporcie opinii. Jako były funkcjonariusz służb oraz osoba tworząca nadzór nad służbami ma wiedzę z zewnątrz i wewnątrz.

- Służby specjalne są w słabej kondycji, bo w Polsce nie wykształcił się system nadzoru i kontroli służb specjalnych. Polska tego nadzoru jako system nie wykształciła.

Kontrola parlamentarna sprawowana przez komisję pod przewodnictwem rządzących nie ma sensu. To rozwiązanie jest jeszcze bardziej niebezpieczne niż brak kontroli – stworzenie iluzji, że ta kontrola jest. Prace nad organem kontroli zaczęły się jeszcze w kolegium w 2007 r. – przedłożone ministrowi Wassermanowi, który ministrem koordynatorem. Prezydent ma spore kompretencje zakresie nadzoru. Teraz to dobry czas. Rozdzielenie służb policyjnych od wywiadowczych (niekonsekwentnie tu zaliczane CBA które jest służbą policyjną par excellence). Powinny być definiowane przez cel istnienie. Służby wywiadowcze działają przed, a policyjne po. Służby wywiadowcze mają bardzo zaawansowane metody ale one nie służą procesowi karnemu – dlatego poddane jeszcze bardziej szczegółowej kontroli.

Rozwiązania anglosaskie są podobne ale metoda jest inna – system inspektorów. Brytyjczycy są najmniej konserwatywni, jeżeli chodzi o system nadzoru nad służbami. Konieczne jest zrozumienie, że komplementarny system od służby poprzez kontrolę w ramach rządu, kontrolę nad rządem oraz kontrolę ekspercką a także przez niezależny organ kontrolny. To wszystko tworzy system kontroli.

Zdaniem Małeckiego nie rozwiążemy problemu tworząc jeden organ. Konieczna jest cała architektura. My wciąż jesteśmy na początku lat 90. Ciągle operujemy w oparciu o szczątkowe rozwiązania z lat 90. – powstało kolegium ds. służb specjalnych i sejmowa komisja ds. służb specjalnych. Kolegium jest ciałem opiniodawczo sprawozdawczym rządu bez funkcji nadzoru. Sejmowa komisja nie jest w stanie zdobywać wiedzy jak jest i decydować co z tym robić. Wykształcił się obyczaj że zadaniem komisji jest kontrola służb, a komisja powinna kontrolować rząd w zakresie działania służb. Komisja sejmowa nie ma do tego mandatu, bo ona wykonuje funkcję sejmu w wąskim zakresie dot. służb.

Służby są pozostawione same sobie i robią co chcą.

Główną rolą tego rodzaju organu i systemu jest to, by działały zgodnie z mandatem od społeczeństwa, reali cele oraz działały w sposób efektywny. To możliwe jeśli kontrolowane przez tych, którzy mogą kontrolować – uzyskać wiedzę i wymusić działania w celu zapewnienia, że służby działają w interesie społecznym, państwa i zgodnie z prawem. Konieczne są raporty informujące o efektach. Komisja nie robi tego wcale. Bez zbudowania efektywnego systemu kontroli i nadzoru służby nie będą wykonywać swoich funkcji. My jako społeczeństwo musi mieć wiarygodne narzędzia by wiedzieć co się dzieje.

Krzysztof Liedel zauważył, że służby specjalne nie działają w oderwaniu od tego, co dzieje się w życiu społecznym i politycznym w kraju. Rzeczywistość ma wpływ w szerokim wymiarze – od polityków, którzy mniej lub bardziej posługują się służbami w celach politycznych, od służb, które rozgrywają polityków.

Gdy mamy do czynienia z patologią w środowisku prawno-politycznym, to wiemy że kontrola może nie być niezależna. Mamy organy konstytucyjne – kadencyjne, niezależne – ale dzisiaj już niepostrzegane jako takie (SN, TK, KRS).

Dzisiaj nadzór wielopodmiotowy i wielopłaszczyznowy. Organ powinien wejść w miejsce władzy wykonawczej. Bez korelacji z nadzorem władzy ustawodawczej i sądowniczej, która jest niewystarczająca. Kwestia zagrożenia terrorystycznego – dodatkowe uprawnienia służb. Na kanwie dużego wydarzenia w Polsce bez realnego zagrożenia udało się wprowadzić rozwiązania jak w krajach z bardzo dużym zagrożeniem. To pokazuje, jak duże uprawnienia kontrolne ma wymiar sprawiedliwości pod warunkiem, że dobrze a nie patologicznie funkcjonuje. W ustawie antyterrorystycznej – możliwość decyzji o areszcie bez dowodów – tutaj potężna rola nadzoru nad służbami specjalnymi. Przygotowanie merytoryczne ludzi w WS jest niewystarczające. Istnieje ryzyko manipulacji. Terroryzm – duży potencjał emocjonalny z punktu widzenia uzasadnienia wykorzystywany. Podpisałbym się pod raportem osiodłać pegaza – jeżeli udałoby się go wkomponować w cały system wielopodmiotowy.

Mamy najwięcej służb w Europie.

Dobrosława Szumiło-Kulczycka pytała, czy nie jesteśmy pięknoduchami. - Na ręce RPO składam podziękowania za podjęcie tego tematu – w 2016 bardzo żywego – potem wydawało się, że odstawiony na bok. Symptomatyczne jest, że znajdujemy się w małej sali [sali warsztatowej Polin], ponieważ mówimy o prawie do prywatności.

Ludziom wydaje się, że prywatność to dobro drugiego rzędu. Bardzo mało tu młodych ludzi. Nie uświadamiają sobie zagrożeń, które w dualizmie się ujawniają. Żyjemy w czasach gdy nasza tożsamość może być ukradziona czy przerobiona. Przykład afery hejterskiej w środowisku sędziowskim. Mamy iluzoryczną fasadową kontrolę sądową nad służbami.

Przykład?

W 2015 r. zarządzono kontrolę operacyjną w stosunku do jednej osoby – podejrzenie bardzo poważnych przestępstw. Grupa przestępcza i handel ludźmi. Kontrola łącznie trwa 6 miesięcy. Nie potwierdza się nic, co można wygenerować. Prokuratura decyduje się na dwa postępowania zakończone uniewinnieniem. O ile materiały z kontroli operacyjnej odtajnione, to problem – na podstawie jakich materiałów doszło do zarządzenia tej kontroli. Już po wyroku uniewinniającym osoba zwraca się do sądu z prośbą o udostępnienie materiałów, w oparciu o które przypisano jej takie działanie. Sąd odmawia powołując się na to, że te materiały zostały zgromadzone w toku kontroli. Ale tu chodziło o materiały przedstawione przed zastosowaniem kontroli. Sąd musi odmówić, bo one są objęte klauzulą. My nie mamy wprost powiedziane, że obywatel, który poddawany tego typu działaniom nie ma prawa poznać. Art. 51 ust. 3 Konstytucji nie określa wyjątków.

Jacek Cichocki przypomniał argument służb: po co nas obejmować kontrolą, skoro jest kontrola sądowa. W raporcie jest propozycja wzmocnienia siły tej kontroli. Jeżeli chcecie coś kontrolować, to najpierw zróbcie ustawę o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych. Ale to jest niemożliwe. Zmieniają się technologie, że trzeba było nieustająco aneksować te czynności. Trzeba myśleć wieloaspektowo, ale RPO miał dosyć złożoną sytuację – musiał rozstrzygnąć jak o tym sektorze mówić, bo niektóre rzeczy są poza jego kompetencją. Co zrobić, żeby zwiększyć kontrolę wyważającą wolności obywatelskie i bezpieczeństwa.

Należy rozróżnić służby specjalne i policyjne – ABW bez kompetencji śledczych. Pamiętam autentyczną kontrolę komisji służb specjalnych – rotacyjny przewodniczący (również przedstawiciel opozycji). Ja w sejmie tylko na jednej komisji się pociłem, kiedy przewodniczącym był minister Wasserman, który nieźle potrafił mnie przemaglować. Jeżeli dzisiaj przewodniczącym jest zawsze przedstawiciel ekipy rządzącej to kontrola jest iluzoryczna.

Wojciech Klicki: służby wysyłają do sądu co sześć miesięcy tabelkę w excelu – sąd ma na tej podstawie zdecydować, że dane pobierane zgodnie z prawem. Ważne jest to, że brak mechanizmów broniących prywatności może zagrozić naszej wolności.

Jak zbić argument że ludzie bez grzechu nie mają się czego bać?

Dobrosława Szumiło-Kulczycka: Wydawałoby się, że to same służby powinny być zainteresowane istnieniem niezależnego apolitycznego nadzoru. Dzięki temu nikt nie będzie służbami manipulował. To jest dla nich ochrona.

Krzysztof Liedel – zastanawiamy się nad tworzeniem kolejnej instytucji do nadzoru nad instytucjami. A ważne jest danie pewnych uprawnień Kowalskiemu, żeby wiedział, czy ktoś go słuchał czy nie. Ta forma nadzoru to dobry pomysł – możliwość uzasadnienia, dlaczego go słuchałem.

Padły pytania z sali, co my powinniśmy zrobić, żeby wasza praca nie poszła na darmo?

Pytano o kontrolę wewnętrzną i system zgłaszania – co na to dyrektywa o ochronie sygnalistów w służbach? Podnoszono, że funkcjonariusz delegowany do MSWiA nie zrobi nic przeciwko swojemu przełożonemu. Ten dodatek sprawi, że będzie funkcjonował jak mu przełożony powie.

Jeden z uczestników wskazywał, że pamięta jak kilkanaście lat temu policjanci obawiali się zastosować kontrolę, że nie dopełnią procedur. Gdy w latach 2005-07 wszystko zaczęło się psuć – przestali się bać. Pytanie, co zrobić, by na nowo funkcjonariusze czuli obawę presję, że będą ponosić konsekwencje bezprawnych działań. Całość ustaleń przed zastosowaniem kontroli powinna być jawna. Pamiętam statystyki to skuteczność w Warszawie nie przekraczała 10%.

Krzysztof Liedel – istota polega na tym, byśmy razem spróbowali odmitologizować służby. Służbom zależy na micie budowanym na kanwie tajemnic.

Świadomość społeczna na temat uprawnień służb, możliwości, informacji, tego, co my możemy – jest dość istotna. Mechanizm składa się z dwóch elementów – jesteśmy coraz bardziej uzależnieni od techniki, a technika operacyjna pozwala łatwo realizować zadania – wystarczy podsłuch. W pracy operacyjnej dużo łatwiej usiąść na słuchawkach niż pozyskać agenta. Policjanci idą na łatwiznę. Technika załatwia temat, a moralność jest drugorzędna.

Grzegorz Małecki – najważniejsza jest budowanie świadomości tego, jak funkcjonują nowoczesne służby. Nasze są anachroniczne nawet, jeżeli używają nowoczesnych narzędzi, bo filozofia jest anachroniczna. Mówienie o służbach nie w kontekście sensacyjności, ale roli, narzędzia, istoty służb, roli polityków – wymuszenie na świecie politycznym zajęcie się problematyką służb. Jak najwięcej spotkań na ten temat, publikacji.

Wojciech Klicki – organ ma mieć nieograniczony dostęp do każdej informacji, do sieci teleinformatycznej. Kontrola jest najwyższą formą zaufania jakim możemy obdarzyć funkcjonariuszy. Efektem takich kontroli mogłyby być zawiadomienia do prokuratury w przypadku nadużywania uprawnień. Sygnaliści są bardzo ważnym elementem i powinni podlegać ochronie.

Pierwsza rada, co zrobić, to jako obywatel podejmować decyzje wyborcze w sposób świadomy.

Obrońcy środowiska mówią, że od segregowania ważne jest wspieranie i aktywizm. Te działania powinny być podejmowane na zmianę narracji politycznej mówiącej o tym, że mamy problem ze służbami – w związku z tym zmienimy osobę stojącą na czele służb i jemu zaufamy. Zadaniem obywateli jest powiedzenie, że służby mogą działać jedynie z mechanizmami skutecznej kontroli.

Dobrosława Szumiło-Kulczycka: służby nadużywają uprawnień, bo mogą. Mam żal do sądu. Zarządzenie kontroli na podstawie dwóch notatek funkcjonariusza to jednak za mało. Kontrola jest fasadowa. Sędziowie się bronią brakiem narzędzi. Ale tu wszyscy mają coś na sumieniu. Sądy temu nie podołały.

Jacek Cichocki – Państwo na podstawie raportu RPO też możecie pytać polityków. Różne służby idą na łatwiznę i pozwalają sobie na więcej bo mogą. Jeżeli nie będzie wyroków dla tych, którzy na to pozwolili. Mówimy o owocach zatrutego drzewa. Nie postawimy bez osądzenia tamy dla tego typu działań

Grzegorz Małecki – jeżeli chcemy mieć nowy system kontroli, to dzisiaj politycy opozycji muszą wypracować te działania, bo jak przejmą władzę, to stracą zainteresowanie.

RPO spotka się z uczestnikami protestu z 2 lutego 2019 r. pod TVP

Data: 2019-11-12
  • Uczestnicy protestu z 2 lutego 2019 r. pod TVP w Warszwie kwestionują prawdziwość prezentowanego w mediach opisu wydarzeń, że zaatakowali wychodzącą ze studia Magdalenę Ogórek
  • Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek w tej sprawie. Rzecznik spotka się z autorami listu

W swoim wniosku autorzy wskazują jednocześnie, że opublikowanie ich wizerunków w „Wiadomościach” TVP w istotny sposób ograniczyło ich prawa (list w załączniku).

Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował już działania w tej sprawie. Skierował wystąpienia do Prezesa TVP i Przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Kwestionował w nich dopuszczalność publikowania wizerunków osób fizycznych biorących udziału w protestach bez ich zgody. Zarówno TVP, jak i KRRiT zaprezentowały jednak odmienny pogląd w tej sprawie.

Rzecznik zapoznał się ze skierowanym do niego listem. Spotka się z jego autorami w celu ustalenia możliwości podjęcia dalszych działań w tej sprawie.

Nieletni trafił do „rejestru pedofilów”, choć sąd zastosował wobec niego jedynie upomnienie. Interwencja RPO

Data: 2019-10-30
  • Nieletni znalazł się w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym - co wywoła negatywne skutki, niewspółmierne wobec popełnionego czynu
  • Choć sąd dla nieletnich zastosował wobec 17-latka najłagodniejszy środek wychowawczy – upomnienie – to jego dane mają figurować w rejestrze do 2029 r.
  • Informacja ta trafiła już do jego środowiska; jest postrzegany jako osoba zaburzona na tle seksualnym, skoro znajduje się w rejestrze osób niebezpiecznych
  • Tymczasem nie stanowi on tak dużego zagrożenia, by ujawniać go w rejestrze

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do właściwego sądu, by skorzystał z ustawowej możliwości i wykreślił nieletniego z rejestru. Jest to możliwe, gdy umieszczenie w nim danych sprawcy spowodowałyby  „niewspółmierne surowe skutki”. W ocenie RPO nieletni upomniany za swój czyn powinien trafiać do rejestru zupełnie wyjątkowo.

Sprawa tego nieletniego tego nie uzasadnia, choć naruszył on autonomię seksualną i prywatność dziewczyny poniżej 15. roku życia. Nie umniejszając powagi czynu, można przewidywać, że miał on charakter incydentalny, a ryzyko jego ponownego popełnienia nie jest znaczne. Sąd nie uznał bowiem, by nieletni miał takie stałe cechy, które wymagałyby np. terapii. Rolą rejestru jest zaś ostrzeganie przed osobami stanowiącymi trwałe zagrożenie. – Takim osobom nie wystarczy upomnienie, aby zaprzestali społecznie niebezpiecznej działalności – wskazuje Rzecznik.

Kto trafia do rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w jawnym dla wszystkich, publicznym  rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone dodatkowe dane w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania. Umieszczane są tam dane nieletnich sprawców, wobec których sąd orzekł środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o wpisie danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi – będący jednak jest podstawą wpisu do rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie Rzecznika negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość i mocno ingeruje w psychikę. Prawo uznaje zaś za priorytet dobro dziecka. 

Podczas prac nad ustawą Prokurator Generalny wyrażał zastrzeżenia co do umieszczania w rejestrze danych nieletnich, wobec których zastosowano m.in. środki wychowawcze. 

Ponadto Rzecznik wskazywał, że pokrzywdzeni członkowie rodzin osób skazanych nie mają głosu w sprawie takiego wpisu o sprawcy. W mniejszych ośrodkach dzieci, będące ofiarami swych bliskich, są łatwe do zidentyfikowania i mogą spotykać się z odrzuceniem.

W kwietniu 2019 r. jeden z sądów uwzględnił wniosek RPO, by w rejestrze nie umieszczać danych 16-latki. Nawiązała ona znajomość z niewiele młodszym od niej kolegą, z którym wymieniała seksualne smsy. Sąd orzekł wobec niej upomnienie, ale jej dane z urzędu trafiły do rejestru. Jej zachowanie było zaś typowym „błędem młodości”.

Historia sprawy

W 2018 r. ówczesny 17-latek usiłował podstępem doprowadzić małoletnią do poddania się innej czynności seksualnej – czemu się sprzeciwiła. Czyn wypełnił znamiona przestępstwa z art. 197 § 2 Kodeksu karnego, za co grozi od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

W  grudniu 2018 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy upomnienie i wpisał go do rejestru z dostępem ograniczonym. Osoby, których wpis dotyczy, w tym nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o wpisie (już po uprawomocnieniu się orzeczenia). Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w wyroku – następuje to z mocy prawa. Na żadnym etapie sprawy dana osoba nie jest o tym informowana i nie może podjąć ochrony swych praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w rejestrze powinna być podawana w wyroku (o co wnosił do Ministra Sprawiedliwości).

Dlatego Rzecznik po skardze matki nieletniego - wniósł do właściwego sądu rejonowego, by usunął jego dane z rejestru. Powołał się na art. 9 ust. 3 ustawy z 13 maja 2016 r., że jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

Argumentacja RPO

W ocenie RPO wniosek taki uzasadnia potrzeba ochrony praw i wolności obywatelskich nieletniego. Dotyczy to zwłaszcza prawa do sądu oraz zaufania do państwa i prawa (art. 45 i art. 2 Konstytucji), a także prawa do ochrony życia prywatnego oraz ochrony danych osobowych (art. 47 oraz 51 Konstytucji).

Wadliwe przepisy pozbawiły bowiem nieletniego możliwości zajęcia stanowiska co do umieszczenia jego danych w rejestrze. Według Rzecznika przepisy te mogą stanowić swoistą pułapkę proceduralną dla uczestnika postępowania. Nie jest on świadomy skutków orzeczenia sądu albo dowiaduje się o nich dopiero po zakończeniu postępowaniu. Ma bardzo ograniczone możliwości kwestionowania skutku orzeczenia w postaci zamieszczenia danych w rejestrze. Nieletni ten nie miał zaś prawnika, który byłby świadomy takiego skutku.

Wobec niesporządzenia uzasadnienia przez sąd nie można ustalić, dlaczego nie zdecydował on, by nie zamieszczać danych nieletniego w rejestrze. Zdaniem Rzecznika mogło to wynikać jedynie z przeoczenia. Materiał dowodowy wskazuje bowiem, że nieletni nie stanowi zagrożenia ani dla pokrzywdzonej, ani dla otoczenia.

Umieszczenie osób w takiej sytuacji w rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją. Rejestr, określany jako tzw. „rejestr pedofilów” służy bowiem do ochrony społeczeństwa przed szczególnie niebezpiecznymi osobami zwłaszcza, gdy chodzi o czyny wobec dzieci. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, co u nieletniego może wywołać szkodę niemożliwą do przewidzenia.

Dane tego nieletniego zostaną usunięte z rejestru dopiero w 2029 r. Tymczasem nie stanowi on tak daleko idącego zagrożenia dla bezpieczeństwa. Upomnienie to łagodny i jednorazowy środek wychowawczy. Sąd nie zastosował długotrwałej kontroli i resocjalizacji nieletniego (np. nadzór kuratora, obowiązek udziału w zajęciach wychowawczych lub terapeutycznych, umieszczenie w placówce wychowawczej). Uznał, że charakter czynu nieletniego nie świadczy o jego utrwalonych predyspozycjach czy cechach, wymagających korekty. Te same względy powinny przemawiać za tym, aby danych nieletniego nie umieszczać w rejestrze.

W ocenie Rzecznika nieletni upomniany przez sąd powinien trafiać do rejestru w sytuacji zupełnie wyjątkowej, a ta sprawa taką nie jest. Nieletni nie sprawiał problemów wychowawczych, nie był notowany. Funkcjonuje w stabilnym środowisku rodzinnym, ma dobre relacje z rodzicami i rodzeństwem. Nie ma problemów z nauką, otrzymał ocenę bardzo dobrą ze sprawowania. Uczęszcza do klasy o profilu wojskowym i wiąże swą przyszłość z wojskiem. Umieszczenie go w rejestrze do 28. roku życia może mu to uniemożliwić.

Wpis do rejestru już obecnie spowodował niekorzystne dla niego skutki. Informacja ta przeniknęła do jego środowiska sąsiedzkiego i szkolnego. Jeśli pozostanie w rejestrze, będzie to towarzyszyło mu w każdym nowym środowisku, do którego wejdzie, przez cały początek jego dorosłego życia. Osoby trzecie zidentyfikują go jako osobę zaburzoną na tle seksualnym, figurującą w rejestrze dla osób szczególnie niebezpiecznych dla społeczeństwa. Trwała stygmatyzacja wywoła niewspółmierne skutki do popełnionego czynu karalnego – uznał Rzecznik.

IV.502.2.2019

Komisja Ekspertów do spraw przestrzegania praw obywatelskich w działaniach służb specjalnych

Data: 2019-10-28

Przy Rzeczniku Praw Obywatelskich powołana została Komisja Ekspertów do spraw przestrzegania praw obywatelskich w działaniach służb specjalnych. Pierwsze spotkanie Komisji odbyło się w dniu 28 października 2019 r.

Celem Komisji Ekspertów jest opracowanie standardów przestrzegania praw obywatelskich w działalności służb uprawnionych do podejmowania czynności operacyjno-rozpoznawczych (służby specjalne i policyjne). W pierwszej kolejności Komisja zajmie się dalszymi pracami nad raportem opublikowanym w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich we wrześniu br. pod tytułem „Osiodłać Pegaza”. W raporcie Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z grupą ekspertów proponuje powołanie specjalnego niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógłby rozpatrywać skargi indywidualne na działanie służb. Drugim filarem reformy służb policyjnych i specjalnych powinno być przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

W skład Komisji Ekspertów weszli:

  1. Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich
  2. Jacek Cichocki, wiceprzewodniczący Komisji
  3. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, wiceprzewodnicząca Komisji,
  4. Tomasz Borkowski;
  5. Barbara Grabowska-Moroz;
  6. Piotr Gąciarek;
  7. Agnieszka Grzelak;
  8. Wojciech Klicki;
  9. Piotr Kładoczny;
  10. Dariusz Korneluk;
  11. Radosław Kujawa;
  12. Marcin Mrowicki, sekretarz komisji.
  13. Piotr Niemczyk;
  14. Mikołaj Pietrzak;
  15. Adam Rapacki.

 

 

GUS: pytanie o religię w spisie powszechnym w 2021 r. - całkowicie dobrowolne

Data: 2019-10-25
  • Pytanie o religię w spisie powszechnym w 2021 r. ma charakter dobrowolny i nie narusza zasady wolności sumienia i wyznania - zapewnia prezes Głównego Urzędu Statystycznego
  • Każdy będzie mógł wyrazić przynależność do dowolnego kościoła lub związku wyznaniowego lub też zadeklarować bezwyznaniowość; będzie miał też możliwość nieskrępowanej odmowy na to pytanie
  • RPO wskazywał wcześniej, że w świetle Konstytucji pytanie o religię dla celów statystycznych wydaje się dopuszczalne jedynie pod warunkiem absolutnej dobrowolności odmowy odpowiedzi bez podawania przyczyny

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek obywatela w sprawie ustawy z 9 sierpnia 2019 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2021 r. Załącznik nr 1 do tej ustawy w punkcie 6.3 przewiduje, że zakres informacji zbieranych w spisie obejmuje informacje o wyznaniu-przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego. Obywatel uznał, że jest to nieuprawniona ingerencja w jego wolność sumienia i wyznania.

Rzecznik przypomniał, że zgodnie z art. 53 ust. 7 Konstytucji nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Prawo to może podlegać ograniczeniom zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji - gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

- Zbieranie informacji statystycznych trudno jednak powiązać z którąś z wartości wymienionych w tym przepisie - wskazał RPO. W doktrynie wskazuje się, że pytanie o religię i przekonania w celach statystycznych - w świetle Konstytucji wydaje się dopuszczalne – ale pod warunkiem  absolutnej dobrowolności. Oznacza to, że obywatelowi musi być pozostawiona nieskrępowana możliwość odmowy udzielenia odpowiedzi bez podawania przyczyny.

Ustawa z 4 marca 2010 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2011 r. przewidywała dobrowolność udzielania tych informacji. W ocenie RPO zasadne byłoby utrzymanie tej zasady w spisie w 2021 r. 

Dlatego Rzecznik spytał o to prezesa GUS.

Odpowiedź prezesa GUS

- Pragnę z całą mocą zapewnić, że zarówno treść,  jak i sposób zadawania pytania o przynależność do wyznania religijnego w przyszłym spisie, nadają pytaniu charakter dobrowolny i nie naruszą zasady wolności sumienia i wyznania mieszkańców Polski – odpisał prezes GUS Dominik Rozkrut.

Przewidywane kształt i formuła zadawania pytania o wyznanie są bowiem niemal identyczne, jak te zastosowane w spisie powszechnym z 2011 r. W istocie dają każdej spisywanej osobie sposobność wyrażenia przynależności do dowolnego kościoła lub związku wyznaniowego, względnie - zadeklarowanie bezwyznaniowości (nieprzynależenia do żadnego kościoła czy związku wyznaniowego). Dają również dają możliwość nieskrępowanej odmowy na pytanie o wyznanie, co znajduje wyraz w zamieszczeniu przy pytaniu o wyznanie - identycznie jak w spisie powszechnym z 2011 r. - opcji: "Nie chcę odpowiadać na to pytanie".

Ponadto możliwość odmowy na pytanie o wyznanie znajduje odzwierciedlenie zarówno w kształcie elektronicznego formularza i w treści instrukcji metodologicznej do spisu, jak i materiałach szkoleniowych i przebiegu samego szkolenia rachmistrzów i ankieterów spisowych.

Pytanie o wyznanie jest aktualnie testowane, ponieważ znalazło się w kwestionariuszu elektronicznym, używanym obecnie w pierwszym spisie próbnym do spisu w 2021, który odbywa się od 1 października do 31 października w dwóch wybranych gminach w kraju.

- Na podstawie dotychczasowej obserwacji przebiegu spisu próbnego możemy stwierdzić, że jak do tej pory nie otrzymaliśmy żadnych poważniejszych zgłoszeń czy zastrzeżeń dotyczących pytania o wyznanie, a jednocześnie zakomunikować, że odnotowujemy przypadki korzystania przez osoby spisywane z możliwości odmowy odpowiedzi na to pytanie – poinformował prezes GUS.

VII.5604.1.2019

 

W spisie powszechnym w 2021 r. spytają nas o wyznanie. RPO: odpowiedź powinna być dobrowolna

Data: 2019-10-23
  • Pytanie o wyznanie i przynależność do kościoła lub związku wyznaniowego znajdzie się w narodowym spisie powszechnym, który będzie przeprowadzony w 2021 r
  • Poprzedni spis z 2011 r. przewidywał dobrowolność udzielania tych informacji przez obywatela. W ocenie RPO zasada ta powinna być utrzymana
  • W świetle Konstytucji pytanie o religię dla celów statystycznych wydaje się dopuszczalne jedynie pod warunkiem absolutnej dobrowolności odmowy odpowiedzi bez podawania przyczyny

Obywatel złożył wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie ustawy z 9 sierpnia 2019 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2021 r. Załącznik nr 1 do tej ustawy w punkcie 6.3 przewiduje, że zakres informacji zbieranych w spisie obejmuje informacje o wyznaniu-przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego. Obywatel uznał, że jest to nieuprawniona ingerencja w jego wolność sumienia i wyznania.

Rzecznik podkreśla, że zgodnie z art. 53 ust. 7 Konstytucji nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Prawo to może podlegać ograniczeniom zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji - gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

- Zbieranie informacji statystycznych trudno jednak powiązać z którąś z wartości wymienionych w tym przepisie - wskazuje RPO. W doktrynie wskazuje się, że pytanie o religię i przekonania w celach statystycznych - w świetle Konstytucji wydaje się dopuszczalne – ale pod warunkiem  absolutnej dobrowolności. Oznacza to, że obywatelowi musi być pozostawiona nieskrępowana możliwość odmowy udzielenia odpowiedzi bez podawania przyczyny.

Ustawa z 4 marca 2010 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2011 r. przewidywała dobrowolność udzielania tych informacji. W ocenie RPO zasadne byłoby utrzymanie tej zasady w spisie w 2021 r. 

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się o stanowisko do prezesa Głównego Urzędu Statystycznego Dominika Rozkruta.

VII.5604.1.2019

RPO: wykreślić nieletniego z Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym

Data: 2019-10-07
  • 15-latek trafił do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym - w którym umieszczane są osoby niebezpieczne dla otoczenia -  bo w sieci złożył propozycję seksualną 13-latce
  • Sąd dla nieletnich zastosował wobec niego środek wychowawczy - prace społeczne; oprócz tego z mocy prawa wpisał go do Rejestru
  • W efekcie może być identyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym – tymczasem nie stanowi on zagrożenia. Jego czyn, za który wyraził skruchę, miał charakter jednorazowy i wynikał z niedojrzałości emocjonalnej
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił, że wpis do Rejestru rodzi dlań niewspółmiernie surowe skutki i wniósł, by sąd go z niego wykreślił

Wpis do Rejestru może bowiem negatywnie wpłynąć na życie chłopaka, zwłaszcza że ma figurować w nim do 2032 r. - Postępowanie w sprawach nieletnich jest ukierunkowane na wychowanie nieletniego, a nie na jego ukaranie; chodzi o stosowanie takich środków, które będą najbardziej pomocne nieletniemu w jego sytuacji - podkreślił RPO we wniosku do sądu.

Kto trafia do Rejestru

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wciąż napływają wnioski obywateli związane z funkcjonowaniem Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Od 1 stycznia 2018 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są podawane dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych.

Do drugiej części Rejestru, gromadzącej również informacje na temat pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, dostęp mają tylko przedstawiciele określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części Rejestru są zamieszczone dodatkowe dane – w tym numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

Zgodnie z ustawą z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał Rejestr): 

  • Skazani już sprawcy do 1 grudnia 2017 r mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnej części Rejestru. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu.
  • Obecnie o ujawnieniu danych decyduje sąd. Skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

RPO wcześniej wyrażał wątpliwości, czy w Rejestrze powinny być umieszczane dzieci, które w związku z trudnościami  wieku dorastania i nadpobudliwością emocjonalną mogą popełnić czyn mniejszej wagi, co może być podstawą ich wpisu do Rejestru. Wtedy figurują w nim przez 10 lat od osiągnięcia pełnoletniości (niejednokrotnie znacząco dłużej niż dane sprawców pełnoletnich). W ocenie RPO negatywnie rzutuje to na ich całą przyszłość. Narusza to bowiem prywatność i mocno ingeruje w psychikę. Tymczasem prawo uznaje za priorytet dobro dziecka. 

W kwietniu 2019 r. jeden z sądów uwzględnił wniosek RPO, by w Rejestrze nie umieszczać danych 16-latki. Nawiązała ona znajomość z niewiele młodszym od niej kolegą, z którym wymieniała smsy o treści seksualnej. Jej działanie zakwalifikowano jako czyn z art. 200 a § 2 Kk. Sąd orzekł wobec nieletniej najlżejszy środek wychowawczy w postaci upomnienia. Jednak jej dane z urzędu trafiły do Rejestru. Tymczasem jej zachowanie było typowym „błędem młodości” i nie miało źródeł w zaburzeniach o charterze seksualnym.    

Podczas prac nad ustawą Prokurator Generalny wyrażał zastrzeżenia co do umieszczania w Rejestrze danych nieletnich, wobec których zastosowano m.in. środki wychowawcze.

Ponadto Rzecznik wskazywał, że pokrzywdzeni członkowie rodzin osób skazanych nie mają głosu w sprawie takiego wpisu o sprawcy. W mniejszych ośrodkach dzieci będące ofiarami są łatwe do zidentyfikowania i mogą spotykać się z odrzuceniem czy wrogością.

Historia sprawy

W 2018 r. ówczesny 14-latek złożył w sieci małoletniej dziewczynie propozycję seksualną. Wypełniało to znamiona przestępstwa z art. 200 § 2 Kodeksu karnego. Chodzi o składanie małoletniemu poniżej lat 15., za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej, propozycji obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej. Grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo do 2 lat pozbawienia wolności.

W lutym 2019 r. sąd dla nieletnich zastosował wobec sprawcy środek wychowawczy - nakaz 10 godzin prac społecznie użytecznych i wpisał go do Rejestru o dostępie ograniczonym. Ani jego rodzice, ani on sam, nie mieli świadomości, że znajdzie się on w Rejestrze jako osoba niebezpieczna. Informacja o tym nie jest bowiem umieszczana w sentencji orzeczenia - następuje to z mocy prawa. Osoby, których wpis dotyczy, w tym  nieletni, dowiadują się o tym po fakcie, z zawiadomienia o  wpisie - już po uprawomocnieniu orzeczenia. Na żadnym etapie postępowania nie są o tym informowane i nie mają możliwości skutecznej ochrony ich praw. Zdaniem RPO decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w Rejestrze powinna być komunikowana w wyroku (o co wniósł do Ministra Sprawiedliwości).

Dlatego Rzecznik (po skardze ojca nieletniego) zgłosił właściwemu sądowi rejonowemu udział w postępowaniu. Wniósł o przywrócenie terminu na złożenie wniosku o wyłączenie zamieszczenia danych nieletniego w Rejestrze. RPO powołał się z na art. 9 ust. 3 ustawy z 13 maja 2016 r., że jest to możliwe, gdy materiał dowodowy w  sposób oczywisty wskazuje, że wpis powoduje „niewspółmiernie surowe skutki”.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika sytuacja taka narusza konstytucyjne prawo obywatela do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - tj. do sądowej ochrony jego praw zagwarantowanych Konstytucją, w szczególności praw wynikających z art. 47, art. 51 i art. 72 Konstytucji. A brak rzetelnej informacji o procedurach, którym obywatel jest poddany, narusza wynikającą z art. 2 Konstytucji zasadę zaufania obywatela do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Sąd nie sporządził uzasadnienia, wobec czego nie można ustalić, co przemawiało za niezawarciem w orzeczeniu postanowienia o wyłączeniu zamieszczenia danych nieletniego w Rejestrze. Według Rzecznika mogło to wynikać jedynie z przeoczenia.

W ocenie RPO nieletni w sposób oczywisty nie stanowi takiego zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, że konieczne jest informowanie o jego danych wrażliwych w związku z jego czynem. W jego przypadku tak drastyczna ingerencja w konstytucyjne prawa jest niecelowa. Nie spełni swej funkcji, a jej głównym celem stanie się nadmierna represja.

Jak wynika bowiem z akt sprawy, materiał dowodowy jednoznacznie wskazuje, że - na tle dotychczas nienagannego postępowania nieletniego - jego czyn z 2018 r. miał charakter jednorazowy. Wynikał z niedojrzałości emocjonalnej nieletniego, wówczas 14-letniego, który nie uświadamiał sobie skali przykrości, na jakie mógł narazić pokrzywdzoną. Okoliczności sprawy nie wskazują, by to się powtórzyło.

Za swe naganne zachowanie nieletni poniósł konsekwencje. W postępowaniu okazał skruchę i zrozumiał, że jego zachowanie nie było właściwe. Wykonał środek wychowawczy. Jest on dobrym uczniem;  ma ocenę ”bardzo dobrą” ze sprawowania. Pozytywne opinie ze szkół poświadczają jego zaangażowanie w prace społeczne, bycie wzorowym gospodarzem klasy, uczniem o wysokiej kulturze osobistej, odnoszącym się z szacunkiem do innych, sympatycznym i lubianym. Także w domu zachowuje się prawidłowo. Nigdy wcześniej nie prowadzono wobec niego postępowania w sprawach nieletnich.

W swoim odczuciu został on podwójnie ukarany. Obawia się teraz, że wpis negatywnie wpłynie na jego życie (jego dane byłyby usunięte z Rejestru dopiero w 2032 r). Odczuwa wstyd i strach, że będzie mógł być zidentyfikowany jako osoba zaburzona na tle seksualnym. 

W tej sytuacji wpisanie go do Rejestru nie jest potrzebne ani dla tzw. prewencji ogólnej (to podstawowy cel ustawy z 13 maja 2016 r.), ani też szczególnej. - Uwzględnienie wniosku nie naruszy także praw pokrzywdzonej - podkreśla RPO.

Umieszczenie osób w tej sytuacji w Rejestrze (nawet w niepublicznym), wiąże się z ich dodatkową stygmatyzacją w odbiorze społecznym. Mimo że dane tych osób nie są powszechnie dostępne w internecie, dostęp do nich ma stosunkowo szeroki krąg osób, m.in. pracodawca czy podmiot prowadzący działalność związaną z wychowaniem, edukacją, wypoczynkiem, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Może to stanowić narzędzie społecznego ostracyzmu, mogące wywołać u nieletniego szkodę o rozmiarze niemożliwym do przewidzenia.

Ponadto osoba przebywająca na wolności – która figuruje w Rejestrze - jest zobowiązana do zgłaszania policji faktycznego adresu pobytu i jego każdorazowej zmiany. Ograniczona jest też jej swoboda opuszczania kraju.

Tymczasem zasadą postępowania w sprawach nieletnich jest stosowanie takich rozwiązań lub środków, które będą najbardziej pomocne nieletniemu w jego sytuacji. Postępowanie to jest ukierunkowane na wychowanie nieletniego, nie na jego ukaranie.

IV.550.2.2019

Byłej policjantce odmówiono "prawa do zapomnienia". Interwencja Rzecznika do PUODO

Data: 2019-10-03
  • Była policjantka wystąpiła o usunięcie z jej akt osobowych dotyczącego jej dokumentu z 1992 r., który ma dla niej znaczenie 
  • Komenda Główna Policji uznała, że nie ma do tego podstaw prawnych
  • W ocenie RPO skarżącej uniemożliwiono skorzystanie z prawa do usunięcia dotyczących jej danych 
  • Prawo do takiego "bycia zapomnianym" w zbiorach danych przewiduje RODO

O pomoc Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się była funkcjonariuszka policji, która stara się o usunięcie dokumentów znajdujących się w jej aktach osobowych. Chodzi o notatkę służbową z 1992 r., która była podstawą przeniesienia jej do innej jednostki policji.

Komenda Główna Policji odpowiedziała jej, że ustawa o Policji nie daje podstaw do orzekania w formie decyzji administracyjnej w sprawie odmowy usunięcia notatki służbowej z akt osobowych. Prowadzenie akt osobowych funkcjonariuszy reguluje zarządzenie nr 678 Komendanta Głównego Policji z 17 czerwca 2005 r. Dotyczy ono gromadzenia dokumentacji związanej ze stosunkiem służbowym. Na tej podstawie z akt osobowych wyłącza się: prawomocne orzeczenia o odstąpieniu od ukarania albo ukaraniu karą dyscyplinarną, prawomocne postanowienia o odstąpieniu od wszczęcia postępowania dyscyplinarnego oraz skazujące wyroki sądowe i orzeczenia o warunkowym umorzeniu postępowania karnego.

W ocenie Biura Kontroli KGP notatka dotycząca skarżącej ma charakter służbowy, bo dotyczy wniosku o przeniesienie do innej jednostki. Według ustawy o Policji:

  • z akt osobowych wyłącza się notatkę z rozmowy dyscyplinującej ze sprawcą przewinienia mniejszej wagi (włącza się ją na roku, po czym wyłącza się ją z akt);
  • zatarcie kary dyscyplinarnej powoduje usunięcie z akt osobowych orzeczenia o ukaraniu. Orzeczenie o odstąpieniu od ukarania usuwa się z akt osobowych po 6 miesiącach od jego uprawomocnienia się.

Notatka służbowa nt. skarżącej nie jest tego typu dokumentem. Dlatego policja uznała brak podstaw do jej usunięcia z akt osobowych.

Wątpliwości Rzecznika budzi uniemożliwienie skarżącej skorzystania z prawa do usunięcia danych (tzw. prawo do bycia zapomnianym). Prawo to wynika z art. 17 ust. 1 lit. a RODO - rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE.

Zgodnie z art. 17 osoba, której dane dotyczą, ma prawo żądania od administratora niezwłocznego usunięcia dotyczących jej danych osobowych. Administrator ma zaś obowiązek bez zbędnej zwłoki usunąć dane osobowe, jeżeli m.in. dane osobowe nie są już niezbędne do celów, w których zostały zebrane lub w inny sposób przetwarzane.

W ocenie RPO notatka ta nie jest już niezbędna do celów, do których ją zebrano, bo przeniesienie zostało już dawno zrealizowane. A skarżąca od wielu lat pozostaje poza służbą. Zarządzenie KGP nr 678 - jako akt prawa wewnętrznego – nie może zaś mieć tu zastosowania.  

Rzecznik wystąpił do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zbadanie problemu.

WZF.7060.214.2018

PUODO: na razie nie ma podstaw do twierdzenia, że dane przechowywane w MS wyciekły stamtąd nielegalnie

Data: 2019-09-23
  • Prezes UODO Jan Nowak dostał już pierwsze wyjaśnienia w sprawie farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości: z samego resortu i z KRS.
  • Wyjaśnienia są jednak na tyle niewystarczające, że nie sposób na razie ustalić, w jakim kierunku pójdą kolejne działania Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
  • O działania Urzędu pytał Rzecznik Praw Obywatelskich.

Chodzi o sprawę farmy trolli w Ministerstwie Sprawiedliwości czyli o zorganizowany proceder szkalowania w mediach społecznościowych sędziów nieprzychylnych rządowej reformie wymiaru sprawiedliwości. Sprawa zakończyła się na razie dymisją wiceministra sprawiedliwości Łukasza Piebiaka i utratą stanowisk i delegacji kilku sędziów zatrudnionych w resorcie i KRS.

RPO zauważa jednak, że sprawa nie ma tylko moralnego wydźwięku – nosi bowiem znamiona poważnych naruszeń prawa. Informacje kolportowane o sędziach mogły bowiem pochodzić z teczek osobowych sędziów. Dlatego RPO pytał prezesa UODO - instytucji odpowiedzialnej za ochronę danych osobowych obywateli, co udało mu się ustalić w tej sprawie.

Prezes Jan Nowak odpowiedział, że w ramach postępowań prowadzonych z urzędu uzyskał dotychczas odpowiednio: informacje od sekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Michała Wójcika i od inspektora ochrony danych osobowych, radcy ministra w Ministerstwie Sprawiedliwości Tomasza Osmólskiego oraz wiceprezesa KRS Wiesława Johanna.

Po analizie tych informacji prezes Nowak zwrócił się zarówno do Ministerstwa Sprawiedliwości i do Krajowej Rady Sądownictwa o dalsze wyjaśnienia i dowody w sprawie. „Kolejne czynności Prezesa zależą od treści uzyskanych materiałów i dowodów oraz wynikami ich analizy”. Na obecnym etapie nie jest możliwe rozstrzyganie ani w przedmiocie dalszego przebiegu postępowań ani „kierunku działań” organu poza wskazaniem, że działania te realizowane są w ramach RODO.

Co wiadomo o postępowaniu w MS i danych, jakie są tam przechowywane

Wiceminister Wójcik i inspektor Osmólski napisali do PUODO, że nie ma dowodów na naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych w Ministerstwie Sprawiedliwości, a pytani o to dyrektorzy komórek Ministerstwa nie stwierdzili „wystąpienia incydentu o takim charakterze. Dotyczy to zarówno danych przetwarzanych w formie papierowej, jak również nie stwierdzono wycieku danych z systemów teleinformatycznych resortu”.

„Zaznaczyć należy, że podsekretarz stanu Łukasz Piebiak w ramach pełnionej funkcji uprawniony był do przetwarzania danych kadrowych sędziów, a także posiadał stosowane upoważnienie do przetwarzania danych osobowych. Jednocześnie postępowanie wyjaśniające w tej sprawie wszczęła Prokuratura” – napisał Tomasz Osmólski. Dodał, że do chwili obecnej Prokuratura (podległa Ministrowi Sprawiedliwości – red.) nie przekazała informacji dotyczących wyników prowadzonego postępowania.

Inspektor Osmólski opisał też, jakie dane sędziów przechowywane są w Ministerstwie Sprawiedliwości (Dokumentacja ta najczęściej powstaje w związku z inicjowanymi przez sędziego procesami kadrowymi - np. wniosek o przeniesienie na inne miejsce służbowe, wniosek o udzielenie urlopu dla poratowania zdrowia - i zawiera dane osobowe, w tym dane wrażliwe, które sędzia sam zdecydował się przekazać Ministrowi Sprawiedliwości na potrzeby rozpatrywania konkretnej sprawy).

Zapewnił, że dokumenty te nie są udostępniane poza budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości przy Al. Ujazdowskich 11.

Co wiadomo o sposobie przechowywania danych osobowych w Krajowej Radzie Sądownictwa

Krajowa Rada Sądownictwa dysponuje danymi osobowymi kandydatów na sędziów oraz samych sędziów ubiegających się o funkcje w wymiarze sprawiedliwości. Dane - w odniesieniu do postępowań nominacyjnych na stanowiska sędziowskie w sądach powszechnych - wpływają za pośrednictwem systemu teleinformatycznego „e-nominacje”. Jest to system, który prowadzi Minister Sprawiedliwości. Administratorami danych osobowych są: Minister Sprawiedliwości, prezesi właściwych sądów oraz Krajowa Rada Sądownictwa (są tam między innymi: numer PESEL, imię, nazwisko, imię ojca, imię matki, data urodzenia, miejsce urodzenia, stanowisko pracy, miejsce zamieszkania, miejsce pracy, stopnie wojskowe, tytuły naukowe, stan zdrowia w tym zaświadczenia: lekarskie i psychologiczne, informacje z Krajowego Rejestru Karnego, informacje sporządzoną przez policję).

Dane osobowe sędziów są również przetwarzane w systemie informatycznym wspomagającym obsługę wniosków o powołanie do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego zwanym: „eKRS” - dostęp następuje poprzez spersonalizowany login i hasło członka Krajowej Rady Sądownictwa lub upoważnionego pracownika oraz w systemie informatycznym wspomagającym monitorowanie toku spraw z zakresu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów zwanym: „eKRS rzecznik” - dostęp następuje poprzez spersonalizowany login i hasło Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych.

Akta osobowe uczestników postępowań toczących się przed Krajową Radą Sądownictwa po wpłynięciu do Biura Krajowej Rady Sądownictwa są przechowywane w pokojach Zespołu Spraw Osobowych Sędziów w Wydziale Organizacyjnym Biura Krajowej Rady Sądownictwa w oddzielnie zabezpieczonym skrzydle siedziby Rady. Dostęp do akt osobowych posiadają członkowie Krajowej Rady Sądownictwa i upoważnieni pracownicy Biura Krajowej Rady Sądownictwa. Akta osobowe są przechowywane w szafach metalowych zamykanych na klucz, zaś klucze te są przechowywane w sejfach (sędzia Johann podaje precyzyjnie, jakie są to typy szaf metalowych). Akta osobowe udostępniane są również członkom Krajowej Rady Sądownictwa w pomieszczeniach o ograniczonym dostępie.

Klucze do pomieszczeń przechowywane są na portierni w sposób uniemożliwiający dostęp do nich osobom niepowołanym, a ich wydawanie i zwrot odnotowywane jest w odpowiedniej ewidencji.

Zdaniem Wiesława Johanna dane są więc przechowywane bezpiecznie, a z drugiej strony – do danych ujawnianych w aferze farmy trolli w MS można dotrzeć w inny sposób niż poprzez KRS.

VII.522.4.2019

Powołajmy niezależną instytucję do nadzoru służb specjalnych. Propozycja Rzecznika Praw Obywatelskich i grupy ekspertów

Data: 2019-09-23
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wraz z grupą ekspertów proponuje powołanie specjalnego niezależnego organu, który zajmowałby się nadzorem nad działalnością służb specjalnych i mógł rozpatrywać skargi indywidualne na działanie służb
  • Drugim filarem reformy służb policyjnych i specjalnych powinno być przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.
  • 23 września raport ekspertów z głównymi założeniami reformy został przedstawiony w Biurze RPO ekspertom i przedstawicielom służb specjalnych i policyjnych oraz organizacji prokuratorów, sędziów i społeczeństwa obywatelskiego.
  • Dokument adresowany jest do wszystkich sił politycznych w Polsce. Autorzy mają nadzieję, że stanie się on przedmiotem refleksji ze strony wszystkich kluczowych partii politycznych, ale także środowisk akademickich, dziennikarskich, pozarządowych i opiniotwórczych.

Potrzeba reformy

Autorzy raportu zauważają, że w odróżnieniu od innych państw demokratycznych w Polsce nigdy de facto nie dokończono procesu budowania nowoczesnych służb specjalnych. Brakującym elementem jest niezależny organ, który sprawowałby nadzór nad nimi. Skutek jest taki, że np. wciąż niewyjaśniona jest kwestia czy Centralne Biuro Antykorupcyjne zakupiło platformę do podsłuchów Pegasus.

Od kilku lat sytuacja obywatela jako potencjalnej ofiary nadużyć ze strony służb specjalnych - znacząco się pogorszyła.

Zmiany legislacyjne przyjęte w 2016 r. pogłębiły deficyt w ochronie praw obywatelskich:

  • nowelizacja ustawy o Policji z 2016 r. pozwoliła służbom specjalnym na praktycznie nieograniczone sprawdzanie tzw. danych internetowych;
  • wprowadzony mechanizm sprawdzania korzystania przez służby z tzw. metadanych daje raczej ułudę kontroli niż zapewnia poczucie bezpieczeństwa dla obywateli (sprawozdania statystyczne weryfikowane przez sądy);
  • w 2016 r. została także uchwalona ustawa o działaniach antyterrorystycznych, która przyznała służbom szereg dodatkowych uprawnień, ale także wyłączyła w zasadzie cudzoziemców spod ochrony konstytucyjnej jeśli chodzi o możliwą inwigilację;
  • nowelizacja Kodeksu Postępowania Karnego przyznała możliwość korzystania w procesie karnym z tzw. „owoców zatrutego drzewa", czyli dowodów zdobywanych nielegalnie (art. 168a k.p.k.). Tego typu zasada procesowa otwiera pole do różnego rodzaju nadużyć ze strony funkcjonariuszy policji, prokuratorów oraz funkcjonariuszy służb specjalnych.

W przypadku wszystkich trzech ustaw, Rzecznik Praw Obywatelskich składał wnioski do Trybunału Konstytucyjnego. Zostały one jednak przez RPO wycofane, ze względu na zasiadanie w składzie sędziowskim osób nieuprawnionych do orzekania oraz manipulowanie składem sędziowskim przez TK.

Założenia reformy

Dokument opiera się na założeniu, że nadzór nad służbami to element sprawnie funkcjonującego państwa. Nie chodzi przy tym o ograniczenie ich skuteczności. Celem jest znalezienie równowagi między ochroną praw i wolności obywatelskich a przeciwdziałaniem zagrożeniom dla bezpieczeństwa państwa oraz porządku publicznego. Zagrożenia te są związane z działalnością terrorystyczną, działalnością obcych służb oraz działalnością przestępczą.

Dokument zawiera postulat kompleksowych zmian, ze szczególnym uwzględnieniem dwóch kluczowych elementów:

  1. stworzenie niezależnego organu ds. kontroli nad działalnością służb specjalnych;
  2. przyznanie jednostce prawa do informacji o byciu przedmiotem zainteresowania ze strony uprawnionych instytucji i prawa dostępu do przetwarzanych przez nie danych osobowych.

W Polsce nigdy nie stworzony został organ, który:

  • zajmowałby się wyłącznie nadzorem nad działalnością służb specjalnych;
  • mógł rozpatrywać skargi, był wyspecjalizowany w tej problematyce;
  • jednocześnie korzystałby z przymiotów niezależności i bezstronności.

Warto zauważyć, że w wielu państwach europejskich tego typu organy funkcjonują (np. w Niemczech i w Norwegii).

Organ taki podlegałby Sejmowi, a jego członkowie byliby apolityczni, niezawiśli w wykonywaniu swoich zadań i niezależni od władzy wykonawczej. W propozycji wykorzystane zostały  doświadczenia różnych krajów demokratycznych, np. Belgii, Danii, Holandii, Kanady, Norwegii, Portugalii i Szwecji. W skład organu wchodziłby przewodniczący i 5 członków, których kadencja trwałby 6 lat. Co 3 lata następowałby wybór połowy składu organu. Ta sama osoba mogłaby być przewodniczącym lub członkiem organu nie dłużej niż przez dwie kolejne kadencje.

Nową instytucję obsługiwałoby kilkudziesięcioosobowe biuro zapewniające obsługę merytoryczną i logistyczną. Koszt zorganizowania go powinien się zamknąć w kwocie kilkudziesięciu milionów złotych, co nie jest dużą kwotą, jeśli się zważy, że roczne koszty funkcjonowania jedynie sektora służb specjalnych przekraczają miliard złotych/

Nowa instytucja kontrolowałby działalność:

  • Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego,
  • Agencji Wywiadu,
  • Biura Nadzoru Wewnętrznego MSWiA,
  • Centralnego Biura Antykorupcyjnego,
  • komórek Krajowej Administracji Skarbowej upoważnionych do wykonywania czynności operacyjno-rozpoznawczych,
  • Policji,
  • Służby Kontrwywiadu Wojskowego,
  • Służby Ochrony Państwa,
  • Służby Wywiadu Wojskowego,
  • Straży Granicznej, oraz
  • Żandarmerii Wojskowej.

Autorzy dokumentu

Grupa ekspertów, przygotowując ten dokument, spotykała się przez kilka miesięcy na zaproszenie Rzecznika Praw Obywatelskich. RPO od lat podejmuje działania zmierzające do stworzenia lepszego nadzoru nad służbami specjalnymi oraz otoczenia regulacyjnego, w którym respektowane byłyby zasady wynikające Konstytucji oraz ratyfikowanych umów międzynarodowych. Autorzy dokumentu reprezentują różne grupy zawodowe i środowiska.

UODO: ustawę o komisji reprywatyzacyjnej należałoby poprawić

Data: 2019-09-17
  • Prezes UODO przyznaje Rzecznikowi rację: komisja badająca stołeczną reprywatyzację działa na podstawie przepisów, które nie uwzględniają RODO
  • Jan Nowak zaznacza jednak, że Komisja – zgodnie z ustawą, która dała jej szerokie kompetencje – działa „w interesie publicznym”
  • RODO właśnie z „interesu publicznego” czyni wyjątek dla zakazu przetwarzania danych bez wiedzy zainteresowanych
  • Faktem jest jednak, że ustawę o Komisji należałoby poprawić

Już przed rokiem, w wystąpieniu do GIODO (poprzednika Urzędu Ochrony Danych Osobowych działającego na podstawie RPDO) Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że komisja badająca stołeczną reprywatyzację dostała pełny dostęp do informacji z Krajowego Rejestru Sądowego, Krajowego Rejestru Karnego oraz centralnej bazy danych ksiąg wieczystych. A to oznacza to możliwość przetwarzania tych danych przez komisję bez wiedzy i zgody osób, których one dotyczą. Te kompetencje są w zasadzie nieograniczone, na co nie pozwala polska Konstytucja, ani europejskie RODO.

Ponieważ RPO nie dostał odpowiedzi z GIODO, napisał w tej sprawie ponownie – już do UODO, w lipcu 2019 r. Teraz dostał odpowiedź z przeprosinami za „istotną zwłokę w odpowiedzi”.

Rzecznikowi chodzi o kompetencje, które komisja działająca pod kierownictwem wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego (a obecnie Sebastiana Kalety) dostała na podstawie nowelizacji z 26 stycznia 2018 r.  Ma ona dostęp do pełnych danych i informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, Krajowym Rejestrze Karnym oraz centralnej bazie danych ksiąg wieczystych. Może przetwarzać dane z tych zbiorów (jak i z innych zborów prowadzonych na podstawie innych przepisów przez organy władzy publicznej) bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. „Komisja zatem otrzymała niczym nieograniczony dostęp do zbiorów i rejestrów prowadzonych przez organy władzy publicznej” – zauważył Rzecznik. - Tak szerokie uprawnienia rodzą zastrzeżenia ze względu na możliwość ingerencji w tajemnice zawodowe lub też w  toczące się postępowania. Wśród przetwarzanych danych osobowych mogą znajdować się również dane wrażliwe.

Prezes UODO przyznał w odpowiedzi, że „analiza unormowań ustawy (…) prowadzi do wniosku, że przepisy tego aktu prawnego nie zostały dostosowane do uregulowań [RODO]”.

Jak zauważa Jan Nowak, stało się tak przede wszystkim dlatego, że kiedy przepisy polskiego prawa były dostosowywane do europejskich zasad ochrony danych osobowych, to ustawa o komisji Jakiego/Kalety nie znalazła się w ogóle na liście ustaw do poprawy. W efekcie są w tej ustawie sformułowania wprost z uchylonej już ustawy z 1997 r. o ochronie danych osobowych jak np. „[...] Komisja może przetwarzać informacje, w tym również dane osobowe [...] bez wiedzy i zgody osoby, której te dane dotyczą”; „Komisja w celu realizacji zadań wynikających z ustawy może korzystać z danych o osobie [...] oraz przetwarzać je bez wiedzy i zgody osoby, której te dane dotyczą”.

Prezes UODO podkreśla jednak: „Powyższe niedociągnięcie, aczkolwiek istotne, nie oznacza wszakże, iż ustawa pozostaje w całkowitej sprzeczności z postanowieniami rozporządzenia [RODO]. Zauważyć wypada, że rozporządzenie zezwoliło na przetwarzanie przez administratora (czyli, w niniejszej sprawie, Komisję) danych osobowych, gdy jest to niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze (art. 6 ust. 1 lit. c) i - gdy przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi (art. 6 ust. 1 lit. e), zaś szczególnych kategorii danych osobowych - gdy przetwarzanie jest niezbędne ze względów związanych z ważnym interesem publicznym, na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego, które są proporcjonalne do wyznaczonego celu, nie naruszają istoty prawa do ochrony danych i przewidują odpowiednie i konkretne środki ochrony praw podstawowych i interesów osoby, której dane dotyczą (art. 9 ust. 2 lit. g). Komisja zaś. w myśl art. 3 ust. 3 ustawy z 09.03.2017, została wprost określona jako organ administracji publicznej stojący na straży interesu publicznego (w zakresie postępowań w przedmiocie wydania decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich)”.

Prezes UODO pisze dalej, że jeśli dodać do tego (nie wchodząc w ocenę systemowej prawidłowości tego rozwiązania, co nie należy do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych), że w celu realizacji zadań wynikających z ustawy, komisji przysługują uprawnienia prokuratora, to zakres kompetencji komisji do przetwarzania danych osobowych, aczkolwiek szeroki, nie wydaje się kolidować z przepisami RODO.

Niewątpliwie wszakże, w świetle dyspozycji art. 10 RODO doprecyzowania wymagają, zawarte w ustawie o komisji reprywatyzacyjnej regulacje dotyczące dostępu komisji do Krajowego Rejestru Karnego, który zawiera informacje o wyrokach skazujących oraz czynach zabronionych lub powiązanych środkach bezpieczeństwa. O ile bowiem, sam dostęp komisji do danych zawartych w Krajowym Rejestrze Karnym nie budzi zastrzeżeń, to wzgląd na wymogi z art. 10 rozporządzenia RODO jednoznacznie przemawia za zmianą, zbyt lakonicznych w tej kwestii, przepisów ustawy o Komisji.

Sprawa wysokich urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości i ich działań wobec obywateli. RPO prosi PUODO o informacje

Data: 2019-08-27
  • Jednym z najważniejszych zadań państwa w tych dniach jest dogłębne wyjaśnienie, czy ujawnione ostatnio działania pracowników Ministerstwa Sprawiedliwości wobec obywateli, nie naruszają prawa.
  • RPO pisze o tym do prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka.
  • Działania podejmowane wobec sędziów, którzy nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie, nie są wyłącznie jednym z kolejnych przykładów zachowań, które nadają się do rozpatrywania tylko w kategoriach moralnych.
  • Działania te mogą bowiem nosić znamiona poważnych naruszeń prawa, prowadzących do podważenia podstawowych fundamentów zasad demokracji i państwa praworządnego.

RPO Adam Bodnar poprosił 27 sierpnia 2019 r. prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych Jana Nowaka o odpowiedzi, jakie wpłyną do PUODO z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak i Krajowej Rady Sądownictwa.

W ostatnich dniach opinia publiczna dowiedziała się o sytuacji, jaka miała miejsce w Ministerstwie Sprawiedliwości: w Ministerstwie Sprawiedliwości mogło dochodzić do bardzo poważnych naruszeń zasad ochrony danych osobowych sędziów, o których informacje – być może pochodzące z teczek osobowych – mogły być przekazywane osobom nieuprawnionym do ich posiadania – stwierdza RPO.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego zadań należy badanie, czy wskutek działania lub zaniechania organów państwowych nie nastąpiło naruszenie prawa, dogłębne i wszechstronne wyjaśnienie tej sprawy zarówno przez organy prokuratury, jak i Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, jest jednym z najważniejszych zadań w tych dniach. Działania podejmowane wobec sędziów, którzy nie zgadzają się ze zmianami w sądownictwie, nie są wyłącznie jednym z kolejnych przykładów zachowań, które nadają się do rozpatrywania tylko w kategoriach moralnych. Działania te mogą bowiem nosić znamiona poważnych naruszeń prawa, prowadzących do podważenia podstawowych fundamentów zasad demokracji i państwa praworządnego.

Wielokrotnie w swoich wystąpieniach do różnych organów państwa RPO wskazywał na istotę ochrony wartości, jaką jest prywatność i w tym kontekście również potrzebę wzmacniania systemu ochrony danych osobowych wszystkich obywateli w relacji do władz państwowych. Wystąpienia te nie spotykały się jednak z należytą reakcją, co daje przypuszczenia i rodzi obawy, że treść art. 47 i 51 Konstytucji RP nie jest brana wystarczająco poważnie pod uwagę.

W tej chwili jednak priorytetem jest dogłębne i całościowe wyjaśnienie zdarzeń i ujawnienie mechanizmów, jakie miały miejsce w opisanej w mediach działalności urzędników Ministerstwa Sprawiedliwości oraz być może innych podmiotów.

RPO z zadowoleniem przyjął zatem informację, która pojawiła się na stronie Urzędu Ochrony Danych Osobowych o wszczęciu postępowania wobec Ministerstwa Sprawiedliwości i Krajowej Rady Sądownictwa i skierowaniu wystąpień, w oparciu o art. 58 ust. 1 lit. a) i e) rozporządzenia RODO.

W związku z powyższym, działając na podstawie 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2018 r. poz. 2179 ze zm.) Adam Bodnar zwraca się o informowanie Rzecznika Praw Obywatelskich o przebiegu wszczętych postępowań, a w szczególności o bezzwłoczne przekazanie odpowiedzi, jakie wpłyną zarówno z Ministerstwa Sprawiedliwości, jak i Krajowej Rady Sądownictwa. Prosi również o poinformowanie Rzecznika Praw Obywatelskich o kierunku dalszych działań, jakie w tej sprawie zamierza podejmować Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

VII.522.4.2019

Czy planowana komisja ds. pedofilii ma zastąpić sądy? RPO ma wątpliwości

Data: 2019-08-26
  • RPO ma wątpliwości, czy komisja ds. pedofili powinna móc wpisywać do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym osoby, wobec których postępowania karne umorzono z powodu przedawnienia
  • Komisja ma bowiem decydować o ich winie. Tymczasem zgodnie z Konstytucją każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego winy prawomocnym wyrokiem nie stwierdzi sąd 
  • Czy dopuszczalne jest zatem powoływanie organów quasi-sądowych, orzekających w sprawach właściwych dla sądów? - pyta Rzecznik
  • Zarazem podkreśla konieczność zapewnienia praw ofiar przestępstw seksualnych, zwłaszcza tych, którzy nie ukończyli 15. roku życia

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił  marszałek Sejmu Elżbiecie Witek opinię o projekcie ustawy powołującej Państwową Komisję ds. wyjaśniania przypadków czynności skierowanych przeciwko wolności seksualnej i obyczajności wobec małoletniego poniżej lat 15 (druk sejmowy nr 3663).

Właściwy jest sam cel ustawy - wobec ujawnionych w ostatnim czasie niedostatków ochrony prawnej małoletnich ofiar przestępczości na tle seksualnym (m.in. chodzi o film braci Sekielskich „Tylko nie mów nikomu”). Jednak przyznanie Komisji prawa do wydawania postanowień o wpisie do Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym budzi wątpliwości z perspektywy ochrony prawa do prywatności (art. 47 Konstytucji i  art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka) oraz standardów odpowiedzialności karnej (art. 42 Konstytucji oraz art. 6 EKPCz). 

Rzecznik pozytywnie ocenia działania legislacyjne dla zapewnienia ochrony praw ofiar przestępstw seksualnych, przy szczególnym uwzględnieniu tych, którzy w chwili ich popełnienia nie ukończyli 15. roku życia. Docenia pochylenie się nad sytuacją osób dorosłych, które dopiero po dłuższym czasie są gotowe, by mówić o przemocy z dzieciństwa. 

Nie ma wątpliwości, że problem powinien zostać rozwiązany. Uprawnienia Komisji mają przede wszystkim wymiar prewencyjny i edukacyjny. Istotne jest również wsparcie ofiar. - Można jednak postawić pytanie, czy konieczne jest powoływanie kolejnego organu do tych celów, czy też może część zadań Komisji nie może być wykonywana przez istniejące organy - podkreśla RPO. 

Podstawowym organem ochrony praw jednostki są bowiem sądy. Ponadto funkcjonują takie organy, jak np. Rzecznik Praw Dziecka. Dlatego powołanie nowego organu powinno być powiązane z rzetelną analizą jego pozycji ustrojowej i zakresu kompetencji.

Wpis do Rejestru może ujawniać ofiary pedofilów

Zasadnicze wątpliwości Rzecznika budzą uprawnienia Komisji do wpisywania osób do Rejestru, który jest częścią Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Na mocy ustawy z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, od 1 października 2017 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejscowości, w których przebywają osoby skazane za najpoważniejsze przestępstwa na tle seksualnym. Druga część rejestru, gromadząca również informacje o pozostałych sprawców przestępstw na tle seksualnym, jest dostępna tylko dla przedstawicieli określonych służb, w tym organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości oraz instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są zamieszczone także numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

W trakcie prac nad tamtą ustawą Rzecznik wyrażał zastrzeżenia co do zgodności z Konstytucją przepisów o publicznym rejestrze. Miał wątpliwości z punktu widzenia zgodności z prawem do prywatności (art. 47 i 51 Konstytucji)  nie tyle w odniesieniu do sprawcy przestępstw, ile ewentualnych pokrzywdzonych z kręgu bliskich członków rodziny, jak również w ogóle członków rodziny (w małych społecznościach łatwo zidentyfikować takie osoby). 

Wątpliwości te potwierdziły się w praktyce. Do RPO wpływały wnioski członków rodzin osób (w tym dzieci), których dane trafiły do Rejestru. 22 lutego 2018 r. Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Ministra Sprawiedliwości, wskazując na wtórną wiktymizację ofiar. Do dziś nie uzyskał odpowiedzi, mimo interwencji u Prezesa Rady Ministrów.

Projekt ustawy o Komisji rozszerza Rejestr o osoby, które może ona wpisać. Przewiduje, że w przypadku odmowy wszczęcia albo umorzenia postępowania z powodu przedawnienia karalności przestępstwa pedofilii, prokurator albo sąd przekazuje sprawę Komisji. Po postępowaniu wyjaśniającym może ona zdecydować o wpisie w Rejestrze lub nie wydać takiego postanowienia. Dane te mają być dostępne bez ograniczeń na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości.

To sąd decyduje o wpisie do Rejestru

Dotychczas w Rejestrze umieszczano dane osób skazanych za przestępstwa na tle seksualnym, a także tych, wobec których warunkowo umorzono postępowanie lub orzeczono środki zabezpieczające (w określonych przypadkach sąd może orzec, że dane sprawcy nie trafią do Rejestru). Są tam  także dane nieletnich, wobec których orzeczono środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze albo którym wymierzono karę na podstawie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich. 

Oznacza to, że umieszczenie danych osoby w Rejestrze jest konsekwencją orzeczenia sądu, przy zachowaniu konstytucyjnych gwarancji oraz niezależności sądów i niezawisłości sędziów. 

- Należy zatem zadać pytanie, czy wobec funkcjonowania w Polsce systemu sądownictwa, dopuszczalne jest powoływanie na podstawie ustawy organów quasi- sądowych orzekających w sprawach właściwych dla sądów – wskazuje Rzecznik. Chodzi o kwestię odpowiedzialności karnej, co do której Konstytucja przewiduje szczególnie silne gwarancje praw jednostki (art. 42 Konstytucji). 

Konstytucyjne prawo do sądu gwarantuje każdemu obronę jego interesów przed niezawisłym organem kierującym się wyłącznie obowiązującym w państwie prawem (wyrok TK z 12 marca 2002 r.). TK co prawda dopuszcza, aby pewne spory dotyczące sytuacji prawnej jednostki były rozstrzygane przez organy niesądowe. Ale to kompetencją sądów musi być jednak ostateczna weryfikacja rozstrzygnięcia organu. 

Jest wysoce wątpliwe, że może to mieć miejsce w wypadku odpowiedzialności karnej. Postępowanie prowadzone przez Komisję odnosi się bowiem do kwestii winy, a postanowienie Komisji jest podstawą umieszczenia danych osoby w Rejestrze. 

Tymczasem zgodnie z art. 42 ust. 3 Konstytucji każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Domniemanie niewinności gwarantuje również art. 6 ust. 2 EKPCz. A postępowanie przed komisją nie uwzględnia gwarancji właściwych dla postępowania karnego (art. 42 ust. 2 Konstytucji oraz art. 6 ust. 3 EKPCz).

W ocenie Rzecznika, realizacja celu ustawodawcy - unikania odpowiedzialności przez sprawców przestępstw seksualnych wobec dzieci - powinna się raczej wiązać ze zmianą terminów przedawnienia ścigania tych przestępstw. W takim wypadku sprawy rozstrzygałby sąd, przy zachowaniu wszystkich gwarancji procesowych.

RPO ma nadzieję, że zgłoszone wątpliwości uda się usunąć w toku prac parlamentarnych.

VII.501.136.2019

Zatrzymany, którego zwolniono bez zarzutu, musi mieć dostęp do akt sprawy

Data: 2019-07-23
  • Osoba, którą zatrzymano, a potem zwolniono bez zarzutów, nie ma prawa dostępu do akt sprawy, co uniemożliwia jej zażalenie na takie zatrzymanie
  • Nie jest bowiem stroną postępowania przygotowawczego, wobec czego nie przysługuje jej prawo dostępu do akt 
  • Zdaniem RPO narusza to konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego, prawo dostępu obywatela do dotyczących go urzędowych dokumentów oraz prawo do sądu i obrony
  • Jawne muszą być bowiem wszystkie materiały, które uzasadniały zatrzymanie

- Żaden przepis expressis verbis nie zabrania zatrzymanemu, któremu następnie nie postawiono zarzutów, dostępu do akt sprawy. Jednocześnie brak jest przepisu, który by na to zezwalał – wskazuje Adam Bodnar. To luka w polskim prawie, która nie ma żadnego uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych. Należałoby zatem wprowadzić przepis umożliwiający zatrzymanemu dostęp do akt sprawy w celu uruchomienia mechanizmu sądowej weryfikacji zasadności i legalności jego zatrzymania.

Skarga obywatela

Obywatel poskarżył się Rzecznikowi, że został zatrzymany, a następnego dnia zwolniony. Nigdy nie przedstawiono mu żadnego zarzutu. Mimo jego starań, nie umożliwiono mu dostępu do akt sprawy - z braku takiej podstawy prawnej w Kodeksie postępowania karnego.

Zgodnie z art. 156 § 5 i 5a Kpk, jeżeli nie zachodzi potrzeba zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania lub ochrony ważnego interesu państwa, w toku postępowania przygotowawczego jego akta udostępnia się stronom, obrońcom, pełnomocnikom i przedstawicielom ustawowym. Ponieważ zatrzymany, któremu nie przedstawiono potem zarzutów, nie jest stroną postępowania, nie uzyskuje statusu podejrzanego – nie przysługuje mu zatem prawo dostępu do akt postępowania przygotowawczego czy akt w związku z aresztowaniem.

Argumenty RPO za zmianą prawa

W ocenie RPO pozbawienie takiego zatrzymanego prawa dostępu do akt stanowi naruszenie art. 2 (zasada praworządności) oraz art. 42 ust. 2 (prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania) w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (wolność i jej ograniczenia).

Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że prawo do obrony jest nie tylko fundamentalną zasadą procesu karnego, ale także elementarnym standardem demokratycznego państwa prawnego. Prawo to należy rozumieć szeroko, jako przysługujące każdemu od chwili wszczęcia przeciwko niemu postępowania karnego aż do wydania prawomocnego wyroku i jego wykonania.

Jeszcze dalej idą najnowsze orzeczenia Sądu Najwyższego, według których nie formalne postawienie zarzutu popełnienia przestępstwa, lecz już pierwsza czynność organów procesowych skierowana na ściganie określonej osoby czyni ją podmiotem prawa do obrony.

Skoro zatem prawo do obrony materializuje się z podjęciem pierwszej czynności procesowej, to zakres akt, które winny być udostępnione zatrzymanemu i jego adwokatowi, powinien być wyznaczany przez efektywność prawa do obrony. Jawne muszą być więc wszystkie te materiały postępowania przygotowawczego, które uzasadniają zatrzymanie.

Taka sytuacja stanowi również naruszenie art. 41 ust. 2 Konstytucji (każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia). Chodzi o zapewnienie jednostce kontroli prawidłowości działania organów państwa. Jak wynika z orzecznictwa TK, gwarancje te odnoszą się także do osób, które były pozbawione wolności, lecz zostały uwolnione przed wniesieniem odwołania do sądu. Postępowanie sądowe ma umożliwić pokrzywdzonemu dochodzenie prawa do odszkodowania z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności.

Ponadto brak dostępu do akt sprawy narusza art. 51 ust. 3 Konstytucji, zgodnie z którym każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Podstawą decydowania o statusie prawnym danej osoby nie mogą być bowiem jakiekolwiek dokumenty i informacje, które pozostawałyby niedostępne, jako tajne, dla osoby zainteresowanej.

Jest to również niezgodne ze standardami Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Według art. 5 ust. 4 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności każdy, kogo pozbawiono wolności, ma prawo odwołania się do sądu w celu ustalenia legalności pozbawienia wolności. Z orzecznictwa ETPCz wynika, że procedura musi być kontradyktoryjna i gwarantować „równość broni” między stronami. Nie jest ona zapewniona, jeżeli adwokatowi odmawia się dostępu do akt.

Ta luka w polskim prawie budzi też wątpliwości z perspektywy prawa unijnego. Zgodnie z dyrektywą Parlamentu Europejskiego i Rady 2012/13/UE z 22 maja 2012 r. w sprawie prawa do informacji w postępowaniu karnym, w przypadku gdy osoba zostaje zatrzymana i aresztowana, państwa członkowskie zapewniają jej lub obrońcy dostęp do dokumentów, które mają istotne znaczenie dla skutecznego zakwestionowania legalności zatrzymania lub aresztowania.

Brak regulacji dostępu do akt osób zatrzymanych, które nie uzyskały statusu strony postępowania, jest sprzeczny z art. 7 ust. 1 tej dyrektywy. Usunięcie tej luki w polskim prawie powinno było nastąpić do 2 czerwca 2014 r. Nowa regulacja powinna przewidywać nie tylko prawo dostępu do akt osobie zatrzymanej, ale również prawo do złożenia zażalenia na odmowę dostępu do akt.

Rzecznik wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany prawa. 

II.511.437.2019

PUODO: MEN nie mogło zbierać danych o udziale nauczyciela w strajku

Data: 2019-07-22
  • Nie ma podstaw, aby w Systemie Informacji Oświatowej odnotowywać nieprzeprowadzenie zajęć z powodu strajku
  • Tak wynika z odpowiedzi Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dla RPO
  • Adam Bodnar od początku zwracał uwagę MEN, że prawo nie daje podstawy do przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku

System Informacji Oświatowej (SIO)  to baza danych z informacjami o szkołach, ich majątku i wydatkach, o nauczycielach oraz uczniach. Powstał po to, by ułatwić prowadzenie polityki edukacyjnej państwa, usprawniania finansowania oświaty i podnoszenia jej jakości.

W czasie wiosennego strajku w szkołach władze próbowały przy jego pomocy zbierać informacje o strajkujących nauczycielach. Taką wiadomość dostało np. jeden z dyrektorów warszawskich liceów. MEN powiadomił go, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Działania Rzecznika

RPO napisał natychmiast do MEN, że to, jakie informacje mogą trafiać do SIO, reguluje prawo. Na liście nie ma czegoś takiego jak „zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie”. A MEN nie może tej listy samodzielnie rozszerzać. Jest tak dlatego, że Konstytucja chroni prywatność i nie pozwala władzom dowolnie przetwarzać informacji o obywatelskich (art. 47 i 51 Konstytucji). Przepisu pozwalającego zbierać w SIO dane o strajkujących nie ma– napisał RPO 17 kwietnia do MEN.

W odpowiedzi z 17 maja wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć wymienił przepisy dotyczące odnotowywania przyczyn nieprowadzenia zajęć. Nie wskazał jednak na podstawę prawną odnotowywania informacji o strajku (powoływał się na rozporządzenie MEN z 11 sierpnia 2017 r. w sprawie szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej).

W związku z tym Rzecznik spytał o sprawę prezesa UODO. Jest nim od 19 maja 2019 Jan Nowak. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest powołany do ochrony danych osobowych na terytorium Polski. Instytucja powstała po wdrożeniu ogólnego unijnego rozporządzenia o ochronie danych (RODO) w miejsce Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO).

RPO zapytał prezesa Nowaka, czy prowadzi on w tej sprawie postępowanie.

Odpowiedź Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych

Prezes UODO potwierdził, że zarówno przepisy ustawy o systemie informacji oświatowej, jak i przepisy rozporządzenia MEN, nie posługują się pojęciem „innej przyczyny nieprowadzenia zajęć”. - Nie ma zatem podstaw aby posługiwać się tego rodzaju kategorią przyczyny nieprowadzenia zajęć w celu odnotowania nieobecności nauczyciela w systemie SIO - odpisał Jan Nowak.

 

Prezes UODO przypomniał, że ustawa z 15 kwietnia 2011 o systemie informacji oświatowej określa rodzaj i zakres danych gromadzonych w systemie informacji oświatowej, a w tym dane identyfikacyjne i dane dziedzinowe nauczycieli.  

Kwestię przyczyn nieprowadzenia zajęć doprecyzowuje rozporządzenie MEN z 11 sierpnia 2017 r. Wskazuje ono, że przez dane dziedzinowe nauczycieli dotyczące przyczyn nieprowadzenia zajęć należy rozumieć wyłącznie:

  • urlop macierzyński, urlop rodzicielski, urlop ojcowski lub urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego;
  • urlop wychowawczy;
  • urlop bezpłatny udzielony na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 17 ust. 2 i art. 17 ust. 2a);
  • urlop udzielony na podstawie ustawy o związkach zawodowych (art. 25 ust. 1);
  • zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy na podstawie ustawy o związkach zawodowych (art. 31 ust. 1);
  • urlop dla poratowania zdrowia;
  • zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 42 ust. 6);
  • zawieszenie w pełnieniu obowiązków na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 85t ust. 1-3);
  • urlop udzielony na podstawie ustawy - Karta Nauczyciela (art. 68 ust. 1);
  • urlop bezpłatny, o którym mowa w Kodeksie pracy (art. 174 § 1);
  • przeniesienie w stan nieczynny;
  • niezdolność do pracy, o której mowa w Kodeksie pracy (w art. 92 § 1);
  • zwolnienie od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki, o którym mowa w ustawie o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa (art. 32 ust. 1);
  • urlop uzupełniający, o którym mowa w ustawie - Karta Nauczyciela (art. 66 ust. 1).

Odpowiadając na pytanie o prowadzone w tej sprawie postępowania, wskazał że do UODO wpływały sygnały o pozyskiwaniu przez MEN danych strajkujących nauczycieli oraz zobowiązaniu dyrektorów szkół i placówek oświatowych do wykazania nieobecności strajkujących nauczycieli w SIO poprzez wybranie przyczyny „zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie” ze wskazaniem daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności.

Niemniej Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nie prowadzi postępowań administracyjnych wszczętych na skutek skarg nauczycieli na niewłaściwe przetwarzanie ich danych osobowych w SIO w kontekście udziału w strajku.

Jednocześnie niewielka część administratorów danych (szkół) zgłosiła Prezesowi Urzędu Ochrony Danych Osobowych naruszenia ochrony danych osobowych w myśl art. 33 ogólnego rozporządzenia o ochronie danych związane z odnotowaniem w SIO nieobecności nauczycieli biorących udział w strajku - głosi odpowiedź PUODO.

VII.520.11.2019

Decyzja o umieszczeniu danych sprawcy w „rejestrze pedofilów” powinna być jasno komunikowana w wyroku – RPO pisze do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2019-07-16
  • Pokrzywdzony przestępstwem na tle seksualnym może nie chcieć, by dane sprawcy znalazły się w publicznym rejestrze pedofilów. Bo np. w ten sposób można odgadnąć i jego tożsamość.
  • Przepisy o rejestrze są jednak skonstruowane tak, że o publikacji danych można się dowiedzieć już po upłynięciu wszelkich terminów na odwołanie się.
  • RPO zgłasza ministrowi Zbigniewowi Ziobrze kolejny problem z ustawą „o rejestrze pedofilów”.

W Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym umieszcza się dane osoby prawomocnie skazanej za przestępstwa na tle seksualnym (wymienione w art. 2 ustawy z 13 maja 2016 r.), a także osób, przeciwko którym w sprawach o takie przestępstwa prawomocnie warunkowo umorzono postępowanie karne lub orzeczono środki zabezpieczające.

Problem w tym, że umieszczenie w rejestrze następuje z mocy prawa. Dopiero jeśli sąd uzna, że w danym przypadku (z różnych przyczyn) danych sprawcy nie należy upubliczniać, wydaje w tej sprawie postanowienie. A zatem dla uczestników postępowania (w tym dla ofiar) może nie być oczywiste, że skazanie albo warunkowe umorzenie oznacza też publikację danych sprawcy.

W ocenie Rzecznika taka regulacja może stanowić pułapkę proceduralną dla osoby uczestniczącej w postępowaniu, która nie jest świadoma skutków orzeczenia sądu, albo dowiaduje się o tych skutkach dopiero po zakończonym postępowaniu, gdy upłynęły już wszystkie terminy procesowe (zwykle wówczas, gdy jest zawiadamiana w trybie art. 10 ustawy o umieszczeniu jej danych w Rejestrze). Pokrzywdzony – tak samo jak sprawca – może zostać zaskoczony informacją, że dane sprawcy zostały umieszczone w Rejestrze. W tym zakresie regulacje ustawy z dnia 13 maja 2016 r. prowadzą do zachwiania zaufania jednostki do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także naruszają zasady sprawiedliwości proceduralnej, znajdujące oparcie w art. 2 oraz art. 45 Konstytucji.

Zdaniem RPO przepisy trzeba zmienić tak, by informacja o publikacji danych w Rejestrze była wyraźnie komunikowana. Sprawy, które badał Rzecznik Praw Obywatelskich, dotyczyły m. in. osób nieletnich, od których trudno jest wymagać pełnej świadomości skutków prawnych popełnionych czynów.

- Funkcja informacyjna orzeczenia sądowego polega właśnie na tym, że określa ono w wyczerpujący sposób sytuację prawną jednostki, i nie jest ona zaskakiwana dodatkowymi, niewynikającymi wprost z samej treści orzeczenia, skutkami – zauważa Adam Bodnar. - Zamieszczenie rozstrzygnięcia o umieszczeniu w rejestrze sprawców seksualnych pozwoli także stronie postępowania na skorzystanie z prawa do zaskarżenia orzeczenia w tym zakresie – które to prawo obecnie nie jest w wystarczającym stopniu zabezpieczone.

To kolejne wystąpienie RPO dotyczące rejestru pedofilów. Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał już uwagę na problem wtórnej wiktymizacji ofiar przestępstw seksualnych, a także stygmatyzacji rodzin sprawców, która jest niezamierzonym skutkiem ujawnienia danych sprawcy w Rejestrze. Zwracał uwagę na problem ujawniania danych nieletnich (co spotkało np. 16-latkęw związku z czynem, za który sąd udzielił jej upomnienia, uznając że sprawa „nie ma charakteru poważnego”).

IV.550.1.2019

Czy MEN mogło zbierać dane o udziale nauczyciela w strajku. Rzecznik pyta Prezesa UODO

Data: 2019-06-18
  • Podczas strajku nauczycieli Ministerstwo Edukacji Narodowej polecało dyrektorom odnotowywać informacje o strajkujących
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich obowiązujące prawo nie daje podstawy do przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku
  • W odpowiedzi MEN nie wskazało Rzecznikowi, który konkretny przepis prawa mógłby być tego podstawą
  • Teraz Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych

Podczas strajku jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN ds. Systemu Informacji Oświatowej, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

W wystąpieniu do MEN z 19 kwietnia 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO oraz odpowiednich przepisów wykonawczych ministra. Z żadnego z tych przepisów nie wynika jednak podstawa prawna do gromadzenia danych o tym, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku – podkreślał Adam Bodnar. Poprosił ówczesną minister Annę Zalewską o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania tych danych, stanowiących ingerencję w prywatność nauczycieli.

W odpowiedzi z 17 maja wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć wymienił przepisy dotyczące odnotowywania przyczyn nieprowadzenia zajęć. Nie wskazał jednak, który z przypadków wymienionych w rozporządzeniu MEN z 11 sierpnia 2017 r. (w sprawie  szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej) stanowił podstawę prawną wykorzystaną w przypadku odnotowywania nieobecności nauczycieli w czasie strajku.

W związku z tym Rzecznik spytał prezesa UODO Jana Nowaka, czy prowadzi w tej sprawie postępowanie albo ewentualnie inne działania. Jeśli działań prezes UODO nie podjął, Rzecznik zwrócił się o ich rozważenie.

VII.520.11.2019

 

MEN: ustawa nakazuje dyrektorom szkół odnotować przyczynę braku zajęć

Data: 2019-05-20
  • Obowiązek odnotowania w Systemie Informacji Oświatowej przyczyny nieprowadzenia zajęć nakazuje dyrektorom szkół ustawa o SIO
  • Tak MEN odpowiedziało Rzecznikowi, zaniepokojonemu żądaniem resortu w czasie strajku, aby dyrektorzy szkół wpisywali dane o strajkujących nauczycielach do tego centralnego systemu
  • RPO wskazywał, że może to naruszać Konstytucję, nie ma bowiem podstawy prawnej dla przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku
  • W odpowiedzi resort nie odniósł się jednak do faktu, że z ustawy o SIO nie wynika podstawa odnotowywania, iż przyczyną braku zajęć był udział nauczyciela w strajku

Podczas strajku jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN ds. Systemu Informacji Oświatowej, że powinien odnotować w systemie informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Wątpliwości RPO

W wystąpieniu do MEN z 19 kwietnia 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał, że Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Rzecznik już w wystąpieniu z 22 lutego 2013 r. do MEN sygnalizował wątpliwości dotyczące przetwarzania zbyt dużej liczby danych osobowych na poziomie centralnym w ramach SIO. Gromadzenie danych osobowych rodzi po stronie administratora danych odpowiedzialność za ich przetwarzanie i za ochronę konstytucyjnych wartości, do jakich należy prywatność i autonomia informacyjna.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO oraz odpowiednich przepisów wykonawczych. Z żadnego z tych przepisów nie wynika zaś podstawa prawna do gromadzenia danych o tym, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku – podkreślał Adam Bodnar.

Dlatego poprosił minister edukacji narodowej Annę Zalewską o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania w ramach SIO danych o udziale nauczycieli w strajku. Jeżeli taka podstawa zostałaby wskazana, zwrócił się o podanie dokładnego i konkretnego celu przetwarzania danych dotyczących nieprowadzenia zajęć przez strajkujących nauczycieli. Chciał także dowiedzieć się, jakie podmioty mają dostęp do tych danych i jak są zabezpieczone.

W odpowiedzi wiceminister edukacji narodowej Maciej Kopeć napisał, że komunikat wysłany do dyrektorów szkół i placówek, dotyczący wykazywania przyczyn nieprowadzenia zajęć w Systemie Informacji Oświatowej, miał związek z licznymi pytaniami dyrektorów szkół, którzy zgłaszali problemy natury techniczno-informatycznej związane z systemem.

- Dyrektorom została udzielona pomoc w postaci instrukcji, jak wykazywać przyczyny nieprowadzenia zajęć - dodał Maciej Kopeć. Obowiązkiem ustawowym dyrektora szkoły jest wprowadzanie do SIO m.in. powodów nieprowadzenia zajęć przez nauczyciela np. z powodu urlopu macierzyńskiego, urlopu wychowawczego, urlopu dla poratowania zdrowia, niezdolności do pracy w związku z chorobą. Ponadto, informacje te są istotne dla dyrektorów do prowadzenia prawidłowej organizacji pracy szkoły.

Wiceminister przekazał, że obowiązek odnotowania przyczyn nieprowadzenia zajęć wynika wprost z ustawy z 15 kwietnia 2011 r. o systemie informacji oświatowej. Zgodnie m.in. z art. 29 ust. 1 pkt 1 lit. h dane dziedzinowe nauczyciela obejmują także przyczyny nieprowadzenia zajęć.

Według rozporządzenia MEN ws. szczegółowego zakresu danych dziedzinowych gromadzonych w systemie informacji oświatowej oraz terminów przekazywania niektórych danych do bazy danych systemu informacji oświatowej z 11 sierpnia 2017 r., przyczyny nieprowadzania zajęć obejmują:

1) urlop macierzyński, urlop rodzicielski, urlop ojcowski lub urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego;

2) urlop wychowawczy;

3) urlop bezpłatny udzielony na podstawie art. 17 ust. 2 i art. 17 ust. 2a Karty Nauczyciela;

4) urlop udzielony na podstawie art. 25 ust. 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych;

5) zwolnienie z obowiązku świadczenia pracy na podstawie art. 31 ust. 1 ustawy z dnia 23 maja 1991 r. o związkach zawodowych;

6) urlop dla poratowania zdrowia;

7) zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na podstawie art. 42 ust. 6 Karty Nauczyciela;

8) zawieszenie w pełnieniu obowiązków na podstawie art. 85t ust. 1-3 Karty Nauczyciela;

9) urlop udzielony na podstawie art. 68 ust. 1 Karty Nauczyciela;

10) urlop bezpłatny, o którym mowa w art. 174 § 1 Kodeksu pracy;

11) przeniesienie w stan nieczynny;

12) niezdolność do pracy, o której mowa w art. 92 § 1 Kodeksu pracy;

13) zwolnienie od wykonywania pracy z powodu konieczności osobistego sprawowania opieki, o którym mowa w art. 32 ust. 1 ustawy z 25 czerwca 1999 r. o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa;

14) urlop uzupełniający, o którym mowa w art. 66 ust. 1 Karty Nauczyciela.

(w spisie tym jako przyczyna nieodbycia się zajęć nie figuruje udział nauczyciela w strajku - red.)

- Informacja m. in. o prawidłowym, zgodnym z ww. rozporządzeniem, wykazywaniu przyczyny nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli została wysłana do dyrektorów szkół i placówek w dniu 29 kwietnia br. pocztą elektroniczną – poinformował Maciej Kopeć. 

Zapewnił, że dane gromadzone w Systemie Informacji Oświatowej są wykorzystywane wyłącznie w celach określonych w ustawie o SIO. Zgodnie z nią, są one gromadzone w celu:

1) prowadzenia polityki oświatowej państwa na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym, w tym wspomagania zarządzania oświatą;

2) efektywnego funkcjonowania systemu finansowania zadań oświatowych na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym;

3) analizy efektywności wykorzystania środków publicznych przeznaczonych na finansowanie zadań oświatowych;

4) nadzorowania i koordynowania wykonywania nadzoru pedagogicznego na terenie kraju oraz podnoszenia jakości edukacji.

Według MEN kwestia bezpieczeństwa zgromadzonych danych jest traktowana priorytetowo. System ma zapewnioną wielowarstwową i zgodną z najwyższymi standardami ochronę danych, w tym m. in.: oprogramowanie raportujące o występujących incydentach i system wczesnego ostrzegania o zagrożeniach. Ponadto infrastruktura informatyczna jest okresowo poddawana testom penetracyjnym przez pracowników CERT Polska.

VII.520.11.2019

RPO: MEN nie ma prawa zbierać danych strajkujących nauczycieli

Data: 2019-04-29
  • MEN domagało się w czasie strajku, by dyrektorzy szkół wpisywali do centralnego Systemu Informacji Oświatowej dane o strajkujących nauczycielach.
  • RPO zwraca uwagę, że takie przetwarzanie danych o obywatelach może naruszać Konstytucję.
  • Brak jest bowiem podstawy prawnej dla przetwarzania danych o udziale nauczyciela w strajku.

Niepokój Rzecznika Praw Obywatelskich wzbudziły doniesienia o działaniach Ministerstwa Edukacji Narodowej związanych ze strajkiem nauczycieli. Jeden z dyrektorów warszawskich liceów został powiadomiony przez zespół MEN do spraw Systemu Informacji Oświatowej (SIO), że powinien odnotować w SIO informację o strajkujących nauczycielach. Dalej instrukcja miała wskazywać: „Nauczycielom, którzy strajkują, należy wykazać nieobecność, wybierając jako jej przyczynę »zwolnienie z obowiązku prowadzenia zajęć na innej podstawie«. Wymagane jest podanie daty rozpoczęcia i zakończenia nieobecności”.

Konstytucja w art. 47 zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności, a jej art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Doniosłość ochrony prawa do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki wynika z jej związku z godnością. Dlatego wkraczanie w tę sferę obywateli jest możliwe tylko na podstawie ustawy, która ogranicza te prawa w sposób proporcjonalny.

Rzecznik Praw Obywatelskich już w wystąpieniu z 22 lutego 2013 r. do Ministra Edukacji Narodowej sygnalizował wątpliwości dotyczące przetwarzania zbyt dużej liczby danych osobowych na poziomie centralnym w ramach systemu informacji oświatowej. Gromadzenie danych osobowych rodzi po stronie administratora danych odpowiedzialność za ich przetwarzanie i za ochronę konstytucyjnych wartości, do jakich należy prywatność i autonomia informacyjna jednostki. Odpowiedzialność ta w wypadku organu władzy wykonawczej upoważnionego przez ustawę do wydawania aktów wykonawczych ma podwójny wymiar.

Obowiązek rejestrowania przyczyn nieprowadzenia zajęć przez nauczycieli wynika z ustawy o SIO (art. 29 ust. 1 pkt 1 lit. h i pkt 1a lit. h) oraz odpowiednich przepisów wykonawczych. Z żadnego z tych przepisów nie wynika zaś podstawa prawna do gromadzenia danych, że przyczyną nieprowadzenia zajęć był udział nauczyciela w strajku.

Rzecznik prosi więc minister edukacji narodowej Annę Zalewską o wyjaśnienia, w tym w szczególności:

  • o wskazanie podstawy prawnej przetwarzania w ramach SIO danych o udziale nauczycieli w strajku,
  • jeśli taka podstawa zostanie wskazana  - o podanie dokładnego i konkretnego celu przetwarzania danych dotyczących nieprowadzenia zajęć przez strajkujących nauczycieli,
  • o wskazanie, jakie podmioty mają dostęp do tych danych i jakie zabezpieczenia proceduralne i techniczne zostały wprowadzone dla ochrony osób, których dane dotyczą.

VII.520.11.2019

16-latka w „rejestrze pedofilów”. RPO ma wątpliwości, czy powinny być w nim dzieci

Data: 2019-04-16
  • 16-latka trafiła do „rejestru pedofilów” w związku z czynem, za który sąd udzielił jej upomnienia, uznając że sprawa „nie ma charakteru poważnego”
  • Według psychologa całe zdarzenie spowodowała nadpobudliwość emocjonalna dziewczynki oraz trudności wieku dorastania
  • Będzie ona jednak figurować w rejestrze przez 10 lat po osiągnięciu pełnoletności, co według RPO może negatywnie rzutować na całą jej przyszłość
  • Rzecznik ma poważne wątpliwości wobec umieszczania dzieci w tym rejestrze. Narusza to prywatność i mocno ingeruje w psychikę. Tymczasem prawo uznaje za priorytet dobro dziecka 

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wciąż napływają wnioski obywateli związane z funkcjonowaniem Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym. Na mocy specjalnej ustawy, od 1 stycznia 2018 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych. Druga część rejestru jest dostępna tylko dla przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są ponadto numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

16-latka w "rejestrze pedofilów"

Do Rzecznika wpłynęła skarga matki nastolatki, której dane zamieszczono w rejestrze o ograniczonym dostępie. Stało się to na mocy postanowienia sądu, który udzielił dziewczynce upomnienia za czyn z art. 200a  par. 2 Kodeksu karnego (składanie małoletniemu poniżej lat 15., za pośrednictwem systemu teleinformatycznego lub sieci telekomunikacyjnej, propozycji obcowania płciowego, poddania się lub wykonania innej czynności seksualnej).

Ponadto sąd zobowiązał ją do kontynuowania terapii psychologicznej (na którą uczęszcza). Udzielając upomnienia, sąd poinformował, że sprawa nie ma charakteru poważnego, a upomnienie to najłagodniejszy środek wychowawczy, jaki sąd może zastosować wobec osoby nieletniej.

Według zaświadczenia psychologa zdarzenie, które stało się przyczyną sprawy sądowej, było spowodowane nadpobudliwością emocjonalną dziewczynki oraz wiekiem dorastania, a dziecko pozostaje pod opieką matki, która poważnie podchodzi do zdrowia psychicznego.

Umieszczenie danych w rejestrze narusza prywatność dziewczynki i może mieć poważne konsekwencje dla jej przyszłości - uznał Adam Bodnar w wystąpieniu do Prezesa Rady Ministrów.

Prawo do prywatności i jego ograniczenia

Prywatność może podlegać ograniczeniom na zasadach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Muszą one być określone w ustawie, nie mogą naruszać istoty prawa do prywatności oraz muszą być konieczne w demokratycznym państwie prawnym dla ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej czy też wolności i praw innych osób. Ważnym kryterium oceny tych ograniczeń jest ich proporcjonalność.

Wartością na rzecz której ograniczana jest prywatność w przypadku Rejestru ma być porządek publiczny. Tego rodzaju ograniczenie może być dopuszczalne na gruncie art. 31 ust. 3 Konstytucji, jednak w omawianym przypadku, w odniesieniu do osób nieletnich, w mojej ocenie, jest ono sformułowane wadliwie - wskazuje Rzecznik.

Konstytucja w art. 72 ust. 1 w sposób szczególny chroni bowiem prawa dziecka. W tym celu zgodnie z art. 72 ust. 4 Konstytucji powołano Rzecznika Praw Dziecka. Ochrona praw dzieci jest również ważnym zadaniem RPO, który współpracuje z RPD.

Zgodnie zaś z ratyfikowaną przez Polskę Konwencją ONZ o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze, sprawą nadrzędną będzie najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.

Dlatego też ustawa z 26 października 1982 r. o postępowaniu w sprawach nieletnich stwierdza m.in, że w sprawie nieletniego należy kierować się przede wszystkim jego dobrem, dążąc do osiągnięcia korzystnych zmian w osobowości i jego zachowaniu się.

Wątpliwości RPO wobec umieszczania dzieci w rejestrze 

Zapisy ustawy z 13 maja 2016 r. o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym (na której podstawie powstał rejestr) budzą wątpliwości RPO z perspektywy proporcjonalności ograniczeń prawa do prywatności osób nieletnich.

Podczas prac legislacyjnych Prokurator Generalny w opinii z 26 stycznia 2016 r. wyrażał zastrzeżenia co do umieszczenia w rejestrze danych nieletnich, wobec których zastosowano środki wychowawcze, poprawcze lub wychowawczo-lecznicze. Wskazał, że jest to  „w rażący sposób sprzeczne z dobrem małoletniego i może spowodować nieodwracalne skutki dla ich psychiki, niwecząc zupełnie cele, dla których zastosowano wobec nieletniego wymienione wyżej formy jego readaptacji społecznej”.

Tymczasem,  zgodnie z ustawą, usuwanie danych nieletnich z rejestru następuje co do zasady 10 lat po ukończeniu przez nich 18. roku życia. Oznacza to, że niejednokrotnie dane nieletnich są w rejestrze znacząco dłużej niż dane sprawców pełnoletnich. W dekadzie w której młodzi ludzie podejmują wiele ważnych decyzji na temat wyboru ścieżki życiowej, muszą oni cały czas liczyć się z możliwością ujawnienia swoich wrażliwych danych – wskazuje Adam Bodnar.

Zagrożenie to jest tym bardziej realne, że nie wprowadzono odpowiednich gwarancji w odniesieniu do dostępu do rejestru z dostępem ograniczonym. Procedura uzyskiwania informacji polega na rejestracji i zalogowaniu, a podstawa faktyczna zapytania nie podlega weryfikacji. Dziś jednorazowe nieautoryzowane ujawnienie informacji może się wiązać z jej nieograniczonym funkcjonowaniem w sferze publicznej. W wypadku młodych osób może to rzutować na ich zdrowie psychiczne, relacje społeczne czy możliwość zdobycia pracy. Zdaniem Rzecznika fakt, że dane są umieszczone w rejestrze z dostępem ograniczonym nie niweluje wystarczająco tego ryzyka; jest też nieproporcjonalne.

Ponadto każda osoba, której dane są w rejestrze, ma obowiązek zgłoszenia policji swego adresu oraz każdorazowej jego zmiany. - Biorąc pod uwagę wspomniany okres przetwarzania danych nieletnich w rejestrze, trzeba stwierdzić, że jest to szczególnie dotkliwy obowiązek, który będzie negatywnie oddziaływał na możliwość osiągnięcia celów postępowania w sprawach nieletnich – podkreśla RPO.

Młody człowiek będzie bowiem musiał cały czas podejmować czynności, które mogą u niego wywoływać wrażenie stygmatyzacji i wykluczenia społecznego. Cechą demokratycznego społeczeństwa jest to, że raz popełniony  czyn - zwłaszcza gdy nie naraża w sposób poważny chronionych społecznie wartości - nie powinien wpływać na całe życie jednostki. Na tym zbudowana jest również koncepcja odrębnego postępowania w sprawach nieletnich.

Dlatego w ocenie Rzecznika przyjęcie tych rozwiązań  jest błędem i może mieć nieproporcjonalne konsekwencje dla młodych ludzi.

Adam Bodnar zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o ustosunkowanie się do problemu oraz o podjęcie działań zmierzających do przywrócenia stanu zgodnego z Konstytucją.

Swe wystąpienie RPO przekazał do wiadomości rzecznikowi praw dziecka Mikołajowi Pawlakowi.

Wcześniej RPO bronił dzieci osoby z rejestru przed wtórną wiktymizacją 

W lutym 2018 r. RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie zagrożenia tzw. wtórną wiktymizacją dwojga dzieci ujawnionego w „rejestrze pedofilów” skazanego mężczyzny.  Obawiali się oni powrotu traumy oraz wykluczenia, gdy otoczenie odkryje, kim był ojciec. Oboje byli ofiarami przemocy ze strony ojca (choć nie przestępstw  na tle seksualnym). 

W wielu przypadkach jedynym ratunkiem dla dzieci takich osób może być usunięcie danych z rejestru – zmiana nazwiska nie pomoże w małej miejscowości. „Niestety, w obecnym kształcie ustawa nie przewiduje żadnych możliwości wystąpienia do sądu o usunięcie danych ojca skarżącego z rejestru i zapewnienia ochrony zarówno jemu, jak i jego rodzeństwu” – pisał RPO. W świetle badań widać jednoznacznie, że dzieci osób z rejestru odczuwają znaczne niedogodności w swym otoczeniu, odrzucenie, czy wręcz wrogość i prześladowanie.  

Adam Bodnar zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o zmianę prawa, tak by ochronić dzieci - ofiary sprawców ujawnionych w rejestrze. Wobec braku odpowiedzi ministra, RPO wystpił w lipcu 2018 r. do premiera - takze bez skutku. 

VII.501.21.2019

Kościoły a ochrona danych osobowych. Wystąpienie RPO do Ministra Cyfryzacji

Data: 2019-04-10
  • Ludzie skarżą się Rzecznikowi na przetwarzanie ich danych osobowych przez kościoły i związki wyznaniowe 
  • W sprawach wewnętrznych kościołów RPO co do zasady nie podejmuje działań
  • Inaczej jest przy danych osobowych. Możliwość podjęcia działań zależy od tego, czy już w chwili wejścia w życie RODO 24 maja 2016 r. kościoły miały własne zasady ich ochrony, które następnie – do 25 maja 2018 r. - zostały dostosowane do RODO  
  • Jeśli ich nie miały, to w tych sprawach podlegają one nadzorowi Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Jeśli je miały, skargi rozpatrują własne organy nadzorcze tych kościołów

Wyraźne i bezdyskusyjne ustalenie, które kościoły i związki wyznaniowe podlegają nadzorowi Prezesa UODO, a które posiadają własny organ nadzorczy, jest niezbędne nie tylko z punktu widzenia przekazania właściwych informacji skarżącym. Może również ułatwić podejmowanie bardziej efektywnych działań Rzecznika Praw Obywatelskich.

Jak napisał Adam Bodnar do ministra cyfryzacji Marka Zagórskiego, dla rozwiania wątpliwości konieczne jest zatem ustalenie i publiczne poinformowanie, które kościoły i związki wyznaniowe posiadały 24 maja 2016 r. odpowiednie regulacje, które następnie zostały dostosowane do RODO (wraz z informacją, w jaki sposób) oraz wskazanie właściwych organów nadzorczych. 

- Taka informacja pomogłaby bez wątpienia obywatelom w wyjaśnieniu prawidłowego stanu prawnego i kierowania swoich wniosków do właściwych podmiotów – uznał Rzecznik.

Wystąpienie ma związek z inauguracyjnym posiedzeniem Rady ds. współpracy z kościołami i związkami wyznaniowymi w sprawach przetwarzania przez nie danych z 27 lutego 2019 r. Minister Cyfryzacji zwrócił się do członków Rady o przedstawienie problemów, jakie pojawiają się w kontekście ich działania. Rzecznik Praw Obywatelskich uczestniczy w pracach Rady w charakterze obserwatora, bez udziału w głosowaniu i podejmowaniu decyzji.

Adam Bodnar przypomniał, że zgodnie z art. 208 Konstytucji oraz ustawą o RPO bada przede wszystkim, czy nie doszło do naruszenia prawa wskutek działania lub zaniechania organów, organizacji i instytucji, obowiązanych do przestrzegania i realizacji wolności i praw człowieka i obywatela. RPO co do zasady nie podejmuje zatem działań w sprawach należących do wewnętrznych spraw kościołów lub związków wyznaniowych. A wiele skarg dotyczy takich właśnie problemów - wtedy podjęcie działań RPO może nie być możliwe.

W ostatnich latach podstawowy problem, jaki pojawiał się w skargach do RPO w sprawach kościołów, dotyczył przetwarzania danych osobowych osób, które chcą wystąpić lub już wystąpiły z kościoła lub związku wyznaniowego. Większość tych skarg dotyczy Kościoła katolickiego. Skarżący wskazują, że - w ich ocenie - niedopuszczalne jest odmawianie aktualizacji w księgach parafialnych w związku z czynnościami, którą uznają za wystąpienie z kościoła. W świetle orzecznictwa sądów administracyjnych, ocena, czy dana osoba jest członkiem kościoła lub związku wyznaniowego jest sprawą wewnętrzną tego kościoła lub związku; w tym zakresie RPO podejmować działań nie może.

W 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny odmówił wydania uchwały z wniosku RPO w kwestii kompetencji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych dotyczących danych osobowych przetwarzanych przez kościoły i związki wyznaniowe. GIODO nie ma zatem prawa badania przepisów wewnętrznych Kościoła katolickiego, a jedynym dokumentem potwierdzającym wystąpienie z Kościoła może być odpis aktu chrztu z adnotacją o wystąpieniu - wynika z tej decyzji NSA.

Do Rzecznika wpływają też skargi dotyczące innych aspektów przetwarzania danych osobowych, również leżących w zakresie wewnętrznych kwestii kościołów. Przykładem może być sprawa ochrony danych osobowych dzieci adoptowanych - członków Kościoła katolickiego – w parafialnych księgach ochrzczonych. Z wniosku skarżących wynikało, że brakowało jednolitych reguł wewnętrznych Kościoła dotyczących przetwarzania takich danych, jak również zasad udostępniania biologicznym krewnym ochrzczonego dziecka oraz jego rodzicom chrzestnym danych adoptowanego dziecka oraz jego rodziców adopcyjnych.

Taka sytuacja mogła prowadzić do naruszenia prawa do prywatności oraz ochrony życia rodzinnego osób adoptowanych i rodziców adopcyjnych. Rzecznik nie miał jednak możliwości oceny działań Kościoła katolickiego. W związku z tym wnioskiem mógł jednak zwrócić się do organu ochrony danych osobowych, jakim był wówczas Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Z odpowiedzi GIODO wynikało, że sprawa została rozwiązana, a odpowiedni akt wewnętrzny Kościoła został uchwalony.

Pokazuje to, jak istotne jest ustalenie właściwego organu nadzorczego dla zapewnienia praw obywatelskich i możliwości podejmowania efektywnych działań przez organy państwa. Kościół katolicki taki organ posiada – jest nim Kościelny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Nie ma jednak wiedzy na temat innych kościołów i związków wyznaniowych.

W tym kontekście pojawił się nowy problem, na który zwracają uwagę obywatele w związku z reformą systemu ochrony danych osobowych w Unii Europejskiej. Dla obywateli, którzy występują do Rzecznika, niezrozumiała jest treść art. 91 RODO, a raczej sposób jego stosowania. Zezwala on, by kościoły i związki wyznaniowe mogły kierować się własnymi szczegółowymi zasadami ochrony osób fizycznych, jeżeli „w państwie członkowskim w momencie wejścia niniejszego rozporządzenia w życie kościoły i związki lub wspólnoty wyznaniowe stosują szczegółowe zasady ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem”.

Skarżący mają wątpliwości, czy na pewno kościoły i związki wyznaniowe posiadały własne zasady ochrony danych osobowych, które istniały w dniu wejścia w życie RODO (czyli 24 maja 2016 r.), czy też przyjęto taką interpretację, zgodnie z którą kościół lub związek wyznaniowy powinien był przyjąć te zasady przed 25 maja 2018 r. A 25 maja 2018 r. to nie dzień wejścia w życie RODO, lecz rozpoczęcia stosowania przepisów, co potwierdza art. 99 ust. 1 RODO.

Z perspektywy RPO sprawa jest bardzo istotna, przekłada się bowiem na kwestię wskazania właściwego organu nadzorczego. Te kościoły i związki, które nie posiadały w dniu wejścia w życie RODO (24 maja 2016 r.) własnych zasad ochrony danych osobowych, dostosowanych do RODO, podlegają nadzorowi Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Dlatego Adam Bodnar przedstawił sprawę ministrowi Markowi Zagórskiemu

VII.501.20.2019

Matka autystycznego dziecka, które przebywa w DPS, bez telefonicznej informacji o jego zdrowiu. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-04-02
  • Matka autystycznego dziecka, które przebywa w domu pomocy społecznej, z powodu RODO nie może telefonicznie uzyskać informacji o jego zdrowiu
  • Rzecznik widzi potrzebę podjęcia działań, które pozytywnie wpłynęłyby na prawa dzieci i rodziców znajdujących się niejednokrotnie w trudnej sytuacji
  • RPO wystąpił do Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych w sprawie zapewnienia rodzicom dostępu do informacji dotyczących ich dzieci z niepełnosprawnościami

2 kwietnia przypada Światowy Dzień Wiedzy na temat Autyzmu. Osoby z autyzmem mają problemy z mówieniem, postrzeganiem świata, rozumieniem relacji społecznych. Światowy Dzień Wiedzy na temat Autyzmu ma na celu propagowanie wiedzy na temat tego zaburzenia.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich skargę złożyła kobieta, która ze względu na sytuację życiową może odwiedzać syna w DPS raz na dwa tygodnie. A telefonicznie czy drogą elektroniczną nikt nie chce jej udzielić jakiejkolwiek informacji o zdrowiu czy samopoczuciu jej dziecka. Jako przyczynę odmowy informacji - wcześniej przekazywanej – podano unijną reformę ochrony danych osobowych i wprowadzone w jej ramach regulacje.

Wprowadzenie nowych zasad przetwarzania danych osobowych, związane z wejściem w życie RODO  -  rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE - doprowadziło do  stanu niepewności co do sposobu interpretacji zasad przetwarzania danych o stanie zdrowia, w szczególności po stronie podmiotów świadczących usługi zdrowotne oraz innych podmiotów publicznych przetwarzających te informacje.

Rzecznik widzi potrzebę podjęcia działań, które mogłyby wpłynąć pozytywnie na prawa dzieci i rodziców znajdujących się niejednokrotnie w trudnej sytuacji.

Zapewnienie ochrony tajemnicy medycznej jest konieczne. Jednocześnie pacjent ma też prawo do informacji o swoim stanie zdrowia. Co do dzieci prawo to realizują  rodzice. A udzielanie tego rodzaju informacji drogą telefoniczną nie jest zabronione przez prawo. Zgodnie zaś art. 51 ust. 3 Konstytucji, każdy ma prawo dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Również te prawa mogą realizować rodzice.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że w  przypadku domów pomocy społecznej sytuacja jest bardziej złożona. Tajemnica lekarska odnosi się bowiem do zachowania poufności przez osoby wykonujące zawód medyczny, a w DPS są one zatrudnione w różnym zakresie i wymiarze.

Jak stanowi RODO, dane dotyczące zdrowia oznaczają „dane osobowe o zdrowiu fizycznym lub psychicznym osoby fizycznej - w tym o korzystaniu z usług opieki zdrowotnej - ujawniające informacje o stanie jej zdrowia”. Podlegają one szczególnej ochronie. Co do zasady RODO  wprowadza zakaz ich przetwarzania. Jednak po spełnieniu odpowiednich warunków, informacje te mogą być przetwarzane m.in. dla celów profilaktyki zdrowotnej, diagnozy medycznej, zapewnienia opieki zdrowotnej, leczenia lub zarządzania systemami i usługami opieki zdrowotnej lub zabezpieczenia społecznego (art. 9 ust. 2 lit. h RODO oraz art. 9 ust. 3 RODO).

Zdaniem Rzecznika, niezależnie od gwarancji dotyczących przetwarzania danych po stronie ustawodawcy i podmiotów je przetwarzających, osoba, której dane dotyczą, powinna mieć możliwość korzystania z jej praw.  W omawianej sytuacji powinny mieć zatem zastosowanie również ogólne przepisy RODO,  a w szczególności przepisy dotyczące dostępu do danych.

- Kwestia przekazywania danych przez telefon nie jest zagadnieniem prostym, ponieważ konieczne jest znalezienie równowagi pomiędzy prawami rodzica, bezpieczeństwem i zdrowiem dziecka a ochroną jego danych – wskazuje Adam Bodnar.

W sprawie takiej Rzecznik Praw Pacjenta wyjaśniał, że: „Kwestią problematyczną jest [...], aby udzielić informacji osobie do tego uprawnionej. Nie ma określonych reguł czy też sposobów weryfikacji statusu osoby kontaktującej się ze szpitalem telefonicznie. Stąd też ważne jest, aby każdy taki kontakt podmiot udzielający świadczeń zdrowotnych rozpatrywał indywidualnie, z uwzględnieniem okoliczności danej sprawy. Niedopuszczalne jest postępowanie zakładające z góry odmowę udzielenia informacji o stanie zdrowia pacjenta, w tym o jego pobycie w podmiocie leczniczym, bez jakiejkolwiek próby indywidualnego rozpatrzenia sygnału i weryfikacji osoby dzwoniącej”.

W ocenie RPO w wypadku dzieci przebywających w DPS, gdzie nie mamy do czynienia z sytuacją nagłą, stworzenie systemu weryfikacji tożsamości dzwoniących rodziców, może być rozwiązaniem dopuszczanym z perspektywy prawa ochrony danych osobowych.

Rzecznik zwrócił się do prezes UODO Edyty Bielak-Jomaa o stanowisko w sprawie. Chciałby wiedzieć, czy i jakie rozwiązania uznałaby za dopuszczalne w omawianej sytuacji. Spytał też, czy w tej kwestii widzi ona konieczność podjęcia dodatkowych prac legislacyjnych.

Odpowiedź PUODO

W odpowiedzi Edyta Bielak-Jomaa wskazała, że pracownik socjalny może udzielić takiej informacji przez telefon tylko w przypadku gdy zweryfikuje, czy rozmawia z osobą, która ma prawo - zgodnie z powszechnie obowiązującymi przepisami - taką informację uzyskać. Prowadząc rozmowę przez telefon, nie można być absolutnie pewnym, czy rozmawia się z właściwą osobą. Niemniej jednak pracownik socjalny przed udzieleniem informacji powinien poprowadzić rozmowę tak, aby jego rozmówca uwiarygodnił swą tożsamość, np. przez podanie kilku danych o sobie i swoim dziecku (numer PESEL dziecka, data jego urodzenia, drugie imię dziecka, znaki szczególne). Domy pomocy społecznej powinny stworzyć wewnętrzne procedury, które uregulowałyby postępowanie swoich pracowników w podobnych sytuacjach. Podobnie należy postąpić w sytuacji korespondencji pracownika socjalnego z rodzicem (opiekunem prawnym, przedstawicielem ustawowym) za pośrednictwem poczty elektronicznej. 

Oprócz weryfikacji tożsamości, na administratorze w rozumieniu przepisów ogólnego rozporządzenia o ochronie danych, będzie ciążył obowiązek dodatkowego technicznego (informatycznego) zabezpieczenia udostępnianych w taki sposób informacji. Stosowanie wskazanych środków ostrożności pomoże pracownikom socjalnym domów pomocy społecznej w dołożeniu należytej staranności w procesie identyfikacji rodzica, któremu następnie udzielone zostaną odpowiednie informacje. Należy przy tym pamiętać, że - z uwagi na występującą w każdym przypadku niepewność co do tożsamości osoby - przedmiotowe informacje powinny być adekwatne i niezbędne do celu udostępnienia, jakim będzie poinformowanie rodzica o stanie zdrowia, samopoczuciu, czy kondycji psychicznej jego dziecka.

W ocenie PUODO każdy przypadek takiego udostępnienia danych osobowych trzeba rozpatrywać indywidualnie. - Ze względu na mnogość oraz różnorodność sytuacji, w których takie udostępnienie może wystąpić, uregulowanie wprost w przepisach powszechnie obowiązujących poruszonej przez Rzecznika kwestii - zdaniem Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych - wydaje się być niecelowe - głosi odpowiedź Edyty Bielak-Jomaa.

VII.520.68.2018

Skoro demonstrowali, to ich prywatność nie podlega ochronie: stanowisko TVP w sprawie "Wiadomości" z 4 lutego

Data: 2019-02-15
  • Zdaniem TVP osoby, które regularnie uczestniczą w demonstracjach, są osobami publicznymi
  • TVP ma zatem prawo pokazywać ich wizerunek w taki sposób, jak zrobiły to „Wiadomości” 4 lutego

Prezes Jacek Kurski odpisał  Rzecznikowi Praw Obywatelskich na wystąpienie z 5 lutego 2019 r. w sprawie materiału „.Wiadomości” TVP z 4 lutego. Opublikowano  w nim wizerunki oraz dane osobowe demonstrantów, którzy 2 lutego protestowali przed siedzibą TVP Info przeciwko nierzetelności programów telewizji państwowej, utrudniając wyjazd pracowniczki TVP Magdalenie Ogórek.

Argumenty RPO: ludzi chroni prawo

Rzecznik wskazywał, że prawo mówi wyraźnie, kiedy można ujawniać czyjś wizerunek.  Może to nastąpić (tzw. okoliczności wyłączające bezprawność rozpowszechniania wizerunku na gruncie ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych) kiedy:

  • osoba na wizerunku otrzymała za publikację umówioną zapłatę (art. 81 ust. 1 zd. 2 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych),
  • prokurator lub sąd wydał zgodę  na ujawnienie wizerunku osoby, przeciwko której toczy się postępowanie przygotowawcze czy sądowe (art. 13 ust. 3 ustawy Prawo prasowe),
  • sąd wydał zgodę na fotografowanie, czy utrwalanie obrazu i dźwięku z przebiegu rozprawy (art. 357 § 1 Kodeksu postępowania karnego),
  • wizerunek jest publikowany w liście gończym (art. 279 § 1 i art. 280 Kodeksu postępowania karnego),
  • osoba na wizerunku jest powszechnie znana a jej wizerunek powstał w związku z wykonywaniem przez nią czynności służbowych (art. 81 ust. 2 pkt 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych),
  • wizerunek osób stanowi jedynie szczegół całości (zgromadzenia, krajobrazu, publicznej imprezy, itp.).

W ocenie Rzecznika żadna z tych okoliczności nie wystąpiła w przypadku osób protestujących pod TVP.

RPO prosił także Krajową Radę Radiofonii i Telewizji o interwencję w tej sprawie.

Odpowiedź prezesa TVP: demonstranci nie wnieśli o ochronę prawa

W odpowiedzi RPO z 12 lutego Jacek Kurski napisał, że władze TVP znanalizowały materiał „Wiadomości” o „brutalnym ataku zorganizowanej grupy osób na Magdalenę Ogórek” 

- Osoby te w żaden sposób nie wnosiły do ekipy dziennikarskiej TVP, która zbierała i przygotowywała materiał, o zakazie ich publikacji ich wizerunku, ostentacyjnie przechadzając się przed kamerami TVP oraz udzielając wypowiedzi dziennikarzom Telewizji Polskiej na temat ataku na panią M. Ogórek, a niektóre z osób wręcz szczyciły się swoim zachowaniem – napisał Jacek Kurski. Dodał, że osoby te rejestrowały przebieg zdarzenia  kamerami i telefonami, a  powstałe materiały publikowały m.in. na portalu społecznościowym.

Jacek Kurski podkreślił, że „czynna napaść na dziennikarkę TVP S.A.” była wydarzeniem bez precedensu. Spotkała się z potępieniem ze strony dziennikarzy i polityków  reprezentujących różne poglądy, w tym np.  Dominiki Wielowiejskiej, Sławomira Neumanna, Adama Pieczyńskiego, Wojciecha Czuchnowskiego, Seweryna Blumsztajna.

Ustawa o prawie autorskim zawiera wyjątki od zasady ochrony wizerunku, do których zalicza prawo do rozpowszechniania wizerunku osób powszechnie znanych, jeżeli wizerunek wykorzystano w związku z pełnieniem przez nich funkcji  społecznych, zawodowych, politycznych etc. - Powstaje oczywiście pytanie jak zdefiniować pojęcie osób powszechnie znanych oraz co jest równie ważne osób budzących powszechne zainteresowanie – napisał prezes TVP.

Powołując się na przedstawicieli doktryny, wskazał że do takich osób zaliczani mogą być ci, którzy świadomie wybrali życie na oczach publiczności.  W doktrynie  istnieje również pojęcie osób budzących usprawiedliwione zainteresowanie, które służy wyodrębnieniu tych informacji, które opinia publiczna powinna poznać ponieważ służy to dobru ogółu. Prawo do ochrony wizerunku nie jest więc prawem nieograniczonym.

W ocenie Jacka Kurskiego pokazane w wyemitowanym materiale osoby uczestniczyły w wielu manifestacjach  i demonstracjach. Niektóre z nich są koordynatorami tego rodzaju działań, inne pełnią bądź do niedawna pełniły funkcje polityczne. - Prowadzą zatem działalność publiczną, czyli de facto zgadzają się na ograniczenie własnego prawa do prywatności - ocenił. A jako osoby o takim statusie podlegają zarówno krytyce prasowej, zwłaszcza w sytuacji, w której dopuszczają się naruszenia prawa.

Według prezesa TVP osoby regularnie uczestniczące w demonstracjach i kierujące nimi, są osobami publicznymi i jako takie muszą liczyć się ze zwiększonym zainteresowaniem społeczeństwa w sprawach dotyczących ich działalności zawodowej i społecznej. Jak głosi orzecznictwo, każda osoba podejmująca działalność publiczną powinna być świadoma, że jej życie, czyny oraz poglądy będą poddawane ocenie i weryfikacji, ponieważ społeczeństwo ma prawo do pełnej informacji o wszystkich przejawach życia publicznego (Wyrok Sądu Najwyższego z 11 maja 2007 roku, sygn. akt: I CSK 47/07).

Podobne stanowisko zaprezentował Sąd Apelacyjny w Warszawie stwierdzając, że osoby podejmujące działalność publiczną muszą się w znacznie większym stopniu niż osoby prywatne liczyć się z tym, że ramy (...) dostępnej krytyki są szersze, ich zachowania będą oceniane i komentowane. (Wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 29 września 2006 roku, sygn. akt I ACa 385/06).

Krytyka prasowa jest jednym z przejawów realizowania w praktyce zasady wolności słowa – podkreślił Jacek Kurski. Może zawierać ujemne oceny działalności publicznej, czym służy realizacji zadań prasy określonych w art. 1 ustawy z  26 stycznia 1984 roku Prawo prasowe, czyli w tym wypadku prawa do kontroli i krytyki społecznej.

Prezes TVP przypomniał, że wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka stwierdzał, że swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów demokratycznego społeczeństwa, podstawą jego rozwoju i warunkiem samorealizacji jednostki (...) Nie może obejmować tyłko poglądów odbieranych przychylnie albo postrzeganych jako nieszkodliwe łub obojętne, ale i takie które (...) oburzają lub wprowadzają niepokój (...) w jakiejś grupie społeczeństwa (Wyrok ETPC w sprawie Handyside v. Wielka Brytania z 7 grudnia 1976 r).

100 tys. kamer na ulicach Krakowa? A co z prawem do prywatności?

Data: 2019-02-12
  • Mieszkańców Krakowa zaniepokoił pomysł umieszczenia przez miasto 3500 kamer w dzielnicy Prądnik Czerwony, a docelowo - 100 000 kamer w całym mieście.
  • W taki sposób Kraków chce walczyć z przestępczością – jednak przy okazji naruszy prywatność mieszkańców wprowadzając totalną obserwację: o każdym będzie można powiedzieć, kiedy, z kim i gdzie konkretnie przebywał w miejscu publicznym
  • RPO napisał o tym do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego:

- Na stronie inicjatora projektu radnego Miasta Krakowa, Łukasza Wantucha można przeczytać, że celem systemu kamer jest „redukcja przestępczości pospolitej praktycznie do zera (funkcja dowodowa, pomocy i prewencji)” oraz „zlikwidowanie problemu z zaginięciami osób oraz zwiększenie bezpieczeństwa policjantów i strażników miejskich podczas interwencji w miejscach publicznych” - piesze zastępcza RPO Stanisław Trociuk. Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża jednak zaniepokojenie skutkami stałej - praktycznie totalnej - obserwacji każdego miejsca w przestrzeni publicznej.

Musimy pamiętać, że prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie oraz przez unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, które do tego wprowadziło zasadę minimalizacji danych (muszą być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane).

Nie ma pewności, czy zasadę tę zrealizuje pomysł 100 tys. kamer w Krakowie: każdy z mieszkańców będzie przecież obserwowany w miejscach publicznych. Kamery zarejestrują, gdzie, z kim i kiedy przebywał.

Jak zauważył Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych podejmując decyzję o wprowadzeniu monitoringu, administrator musi pamiętać o przeprowadzeniu oceny skutków dla ochrony danych.

VII.501.13.2019

O prawach naszych sąsiadów, naszych pracowników i naszych klientów. Spotkania regionalne RPO w Lublinie

Data: 2019-01-10
  • Na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem  w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej przyszło 40 osób – młodzi i starzy, w tym przedstawiciele lubelskiego środowiska prawniczego.
  • Interesowały ich sprawy sądów, lokatorów, zatrudnienia cudzoziemców, mowy nienawiści, pomagania uchodźcom, zasady, na jakich RPO może pomóc albo przystąpić do postępowań sadowych.

Kto i jak może pomóc uchodźcom (na miejscu)?

RPO: Rzecznik zajmuje się prawami osób, które znalazły się pod opieką Rzeczypospolitej i sytuacją na granicy. Za granicą aktywne są organizacje: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Polska Akcja Humanitarna, a także Caritas Polska.

W sprawie osób LGBT, które sprzeciwiają się odesłaniu do krajów pochodzenia, możemy interweniować, o ile ta osoba jest w Polsce i o ile można udowodnić zagrożenie związane z orientacją.

Studenci z zagranicy. Odmowa wizy

RPO: Decyzje odmowne przyznania wizy nie podlegają w Polsce zaskarżeniu. Taka regulacja jest sprzeczna z prawem europejskim i RPO w tej sprawie interweniował. MSWiA nie jest najwyraźniej gotowe do zmian

Jakie są szanse przeciwdziałania mowie nienawiści (po wypowiedzi wojewody lubelskiego o osobach LGBT)

Przepisy chroniące przed mową nienawiści nie chronią w Polsce osób z niepełnosprawnościami, atakowanych z powodu płci czy orientacji seksualnej. Postulaty, żeby to poprawić, zostały zgłoszone. Robił to także RPO. Nie widać jednak większej szansy na szybką zmianę.

A jest to zmiana kluczowa. Bo nie mając prokuratora po swojej stronie nie daje się praktycznie identyfikować osób posługujących się mowa nienawiści w internecie.

Odpowiedzialność urzędników za decyzje

Wydawanie decyzji dla agencji pracy tymczasowej na zatrudnianie cudzoziemców przez Urząd Wojewódzki zaczyna trwać tak długo że agencjom pracy tymczasowej, które ich zatrudniają, grozi bankructwo.

Nie wszyscy cudzoziemcy mogą wrócić do kraju pochodzenia. Nie mogą pracować, utrzymywać ich musi agencja pracy tymczasowej.

Tymczasem w regionie brakuje rąk do pracy. Skargi na takie działanie urzędników powodują to, że urzędnicy jeszcze gorzej załatwiają sprawy zezwoleń.

RPO:  Rzecznik interesuje się tą problematyką. Jeśli dostaniemy dokumenty od Państwa, będziemy mogli podjąć interwencję w lubelskim urzędzie wojewódzkim. Ponieważ zabierający głos rozważają sprawę o przewlekłość postępowania administracyjnego, RPO sprawdzi, czy się do takiej sprawy nie przyłączyć.

Komentarz do relacji o kontaktach obywateli z urzędami miał obecny na spotkaniu prawnik, który skorzystał przed sądem z pomocy RPO w sprawie o ulgę meldunkową. Przedstawiał szczegóły tej sprawy – i skali problemu ulgi meldunkowej, to znaczy niezrozumiałego, ukrytego w gąszczu paragrafów przepisu, który egzekwuje z zapałem fiskus. Okazuje się, że mimo korzystnych dla podatników wyroków sądowych skarbówka nie zmieniła jeszcze nastawienia do spraw obywateli.

PESEL dla wszystkich

PESEL jest ważną daną osobową, konieczną w wielu umowach. A można je łatwo wyciągać z ksiąg wieczystych. Jak Pan przymusi Ministra Sprawiedliwości, by chronił dane?

RPO: To jest do sprawdzenia.

Dlaczego są różne rodzaje bonifikat przy wykupie własności

Dlaczego grunty warszawskie można wykupić z większą bonifikatą niż państwowe?

RPO: Bo są różne typy własności – państwowa i komunalna. RPO nie ma dobrego argumentu, by skarżyć się na to, że „ci w Warszawie mają lepiej”. Prawo stanowi jasno, że jeśli działki mają różny status prawny, to nie mogą być tak samo traktowane, choćby leżały blisko siebie.

Ta kwestia nadaje się do debaty politycznej, a Rzecznik politykiem nie jest.

Co z biegłymi sądowymi?

RPO: Mamy całkowicie archaiczny system biegłych sądowych. Nie powiem Państwu nawet, ile wystąpień w tej sprawie skierowałem.

Uczestnik spotkania powiedział, że reforma postępowania cywilnego (UD 309) podejmuje zagadnienie biegłych.

Przydziały lokatorskie po reprywatyzacji

Po sprywatyzowaniu kamienicy na rynku w Lublinie okazało się, że lokatorzy z przydziałem lokatorskim dowiedziały się w urzędzie miasta, że muszą wystąpić o nowy przydział. Pod presją nowego właściciela wycofały te wnioski i oddały mieszkania komunalne w tym domu.

Aktywiści społeczni nie są dla władz samorządowych partnerami w rozwiązywaniu takich spraw. Co zatem powinniśmy robić w sytuacji, gdy naszym mieszkańcom tak radykalnie pogarszają się warunki mieszkaniowe?

RPO obiecuje przeanalizowanie sprawy. (a zgłaszający dziękuje Rzecznikowi za pomoc w sprawie lokatorskiej zgłoszonej w czasie spotkania regionalnego w Lublinie w 2016 r.)

Kwestia wynagrodzeń wypłacanych na podstawie stosunków służbowych

Zdaniem zgłaszającego przepisy są wadliwe i w przypadku niewypłacenia wynagrodzenia nie ma narzędzi do skutecznego ich egzekwowania.

Prawa wyborcze

Prokuratura nie podejmuje zgłoszeń organizacji pozarządowych o naruszeniu prawa wyborczego. Polegały one m.in. na tym, że jeden komitet (nie wystawiający kandydata) agitował na rzecz kandydata innego komitetu.

Widać też, że słabo działają rejestry wpłat na komitety wyborcze (bo nie obejmują wpłat na partie polityczne). To będzie ważne w wyborach parlamentarnych.

RPO: Prosimy podesłać nam dokumenty i zawiadomienia do prokuratury.

Sposób działania sądów. Prawa ojców

Uczestnik spotkania opowiada o swojej sprawie dotyczącej opieki nad dziećmi i alimentów dla ojca, który z dziećmi został, w której, zdaniem relacjonującego, udział wzięła bardzo niekompetentna biegła, sam ojciec był zastraszany, niesłusznie aresztowany, a wszystko to się działo dlatego, że sędziowie i prokuratorzy są ze sobą powiązani.

RPO: Tak skomplikowanej sprawy tu nie załatwimy. Musimy się umówić na oddzielne spotkanie, w czasie którego przejrzelibyśmy dokumenty.

Zachowania komorników. Prawa ojców

Ściga mnie komornik za dawno zapłacone alimenty. Urzędnicy tworzą mi fikcyjny dług.

Sądy nie reagują na nadużycia komorników. Co Pan z tym zrobi?!?

RPO: Rozumiem, że dostanę od Pana dokumenty?

Prawa rodzin, konflikty i spory o dziecko, uprowadzenia rodzicielskie, przysposobienia zagraniczne

Stan prawny nie pozwala na rozwiązywanie trudnych sytuacji rodzinnych, tracą na tym dzieci. Co w tej sprawie zrobić może Rzecznik?

RPO: To jest na tyle poważny problem, że w połowie zeszłego roku zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich, by zebrać ekspertów, pedagogów i rodziców. Próbowaliśmy postawić diagnozę i szukać rozwiązań.

W dobrym kierunku idzie sposób załatwiania spraw w postępowaniach transgranicznych.

Dziś najważniejszym problemem do rozwiązania jest przewlekłość postępowań w sądach rodzinnych. To są sprawy, w których na to nie wolno sobie pozwalać.

Trzeba też tak zmieniać prawo rodzinne, by nie eskalowało konfliktu w rodzinie, bo wtedy dzieci stają się przedmiotem sporu – tak jak wysokość wzajemnych rozliczeń. Niestety nie udało się nam przekonać resortu sprawiedliwości do pomysłu adwokata dla dziecka.

Największym teraz problemem jest to, że specjaliści Biura są już przeciążeni, a teraz musieli podjąć także sprawy skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. Przygotowywanie kasacji (także w sprawach alimentów) jest niezwykle pracochłonne, a parlament w żaden sposób nie chce uwzględnić naszych wniosków o choć lekkie podniesienie budżetu.

A ja mam taki problem: udzieliłem zgodę na przysposobienie dziecka za granicą. I teraz od kilkunastu lat trwa proces w sprawie alimentów na nie, bo urząd stanu cywilnego nie wydaje decyzji stwierdzającej, że nie mam już takich zobowiązań. I nie ma tego jak zaskarżyć…

RPO: O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Ale od wyjaśniania także takich spraw jesteśmy.

Rozliczenia podatkowe małżonków w przypadku konieczności ubezwłasnowolnienia

Jeśli jedno z małżonków ulegnie takiemu wypadkowi, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować i drugi małżonek musi go ubezwłasnowolnić, to ustaje tym samy wspólnota majątkowa. I w takim wypadku nie da się wspólnie rozliczyć podatków. Wiedział Pan o tym?

RPO: Nie, ale teraz wiem. Dziękuję za to zgłoszenie.

 

Podpis odbioru przesyłek na tablecie. RPO pyta, czy to bezpieczne

Data: 2018-12-28
  • Od pewnego czasu podpisujemy odbiór przesyłek na tablecie u listonosza czy kuriera; mamy wątpliwości czy to jest bezpieczne
  • Taki podpis jest bowiem utrwalany nie na papierze, lecz jako elektroniczny zapis ciągu znaków
  • Może się zatem zaliczać do danych biometrycznych, które podlegają szczególnej ochronie
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych o potencjalne zagrożenia z tym związane

Obywatele zgłaszają wątpliwości związane z wykorzystywaniem urządzeń rejestrujących tzw. odręczny podpis biometryczny przez operatorów pocztowych, w tym Pocztę Polską, przy potwierdzaniu odbioru przesyłek.

Potwierdzanie odbioru przesyłek własnoręcznym podpisem od dawna było powszechną praktyką. Dopiero jednak jego elektroniczne utrwalanie wywołało wątpliwości związane z ochroną danych osobowych. Różnica jest bowiem  zasadnicza: podpis na ekranie dotykowym jest utrwalany nie w postaci tuszu na kartce papieru, lecz w postaci elektronicznego zapisu ciągu znaków. Niepokój obywateli wynika z większej mobilności danych przetwarzanych w formie elektronicznej i – co za tym idzie - zwiększeniem ryzyka nieautoryzowanego dostępu.

Dane biometryczne objęto szczególną ochroną po wejściu w życie RODO (rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE). Art. 9. RODO wprowadził generalny zakaz przetwarzania danych biometrycznych w celu jednoznacznego zidentyfikowania osoby, ze wskazaniem wyjątków od tego. Według RODO dane biometryczne oznaczają „dane osobowe, które wynikają ze specjalnego przetwarzania technicznego, dotyczą cech fizycznych, fizjologicznych lub behawioralnych osoby fizycznej oraz umożliwiają lub potwierdzają jednoznaczną identyfikację tej osoby, takie jak wizerunek twarzy lub dane daktyloskopijne”.

Cechy te mogą zatem obejmować m.in. linie papilarne, wygląd siatkówki lub tęczówki oka, owal twarzy, kształt małżowiny usznej, geometrię ręki, układ naczyń krwionośnych dłoni, głos i jego barwę. Cechy behawioralne to np. charakter pisma, dynamika pisania i sposób poruszania się. Oznacza to, że podpis może zostać zaliczony do danych biometrycznych i jako taki podlega szczególnej ochronie.

Ze względu na wrażliwy charakter danych biometrycznych Rzecznik Praw Obywatelskich chce uzyskać więcej informacji na temat urządzeń stosowanych przez listonoszy, stosowanych zabezpieczeń oraz sposobu i okresu przechowywania zebranych danych.

Dlatego Adam Bodnar spytał prezes UODO Edytę Bielak-Jomaa, czy przetwarzanie danych biometrycznych podczas świadczenia usług pocztowych było przedmiotem jej zainteresowania; czy planuje działania w tej sprawie i jak ocenia potencjalne zagrożenia związane z tym zjawiskiem.

VII.520.76.2018

Krytyczna opinia RPO dla Senatu co do ustawy, która ma wdrażać unijną "dyrektywę policyjną"

Data: 2018-12-20
  • Uchwalona przez Sejm ustawa nie dokonuje właściwego wdrożenia "dyrektywy policyjnej" z 2016 r. 
  • Wprowadza bowiem zbyt wiele wyjątków, np. wyłącza np. spod ustawy pięć służb specjalnych  
  • Ustawa w wielu miejscach jest niespójna lub wręcz sprzeczna z prawem Unii Europejskiej 
  • Rzecznik przedstawił swe uwagi Senatowi, który pracuje nad ustawą

14 grudnia 2018 r. Sejm uchwalił  ustawę o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Rzecznik Praw Obywatelskich na etapie prac legislacyjnych poprzedzających skierowanie projektu przedstawiał swe uwagi, skierował również opinię do Marszałka Sejmu (niedołączoną przez niego do druku nr 2089).

Obecnie ustawą zajmuje się Senat. W związku z tym Rzecznik przedstawił Marszałkowi Senatu swe istotne wątpliwości, związane z poziomem przestrzegania praw i wolności człowieka i obywatela.

Ustawa ma wdrażać dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. Dotyczy ona uprawnień służb w przetwarzaniu danych i jest nazywana „drugą nogą” RODO, czyli rozporządzenia o tym, co wolno przedsiębiorcom i administracji robić z danymi osobowymi. Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela. Została ona przyjęta  27 kwietnia 2016 r., weszła w życie 5 maja 2016 r., a zatem projektodawca miał praktycznie dwa lata na przygotowanie projektu.

Wyłączenia pięciu służb spod ustawy

Ustawa przewiduje wyłączenie z zakresu jej stosowania danych osobowych przetwarzanych w ramach realizacji ustawowych zadań służb specjalnych: ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz CBA. Projektodawca tłumaczy, że wszystkie obszary działalności tych służb należą do przewidzianego przez dyrektywę wyjątku, jakim jest przetwarzanie danych „w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa narodowego”.

Rzecznik konsekwentnie nie zgadza się z tym stanowiskiem, czemu dał wyraz w opinii dla Sejmu. Nie wszystkie bowiem zadania ustawowe realizowane przez służby mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe”. Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”, o czym świadczą przepisy samego Traktatu o Unii Europejskiej i  Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Również - przykładowo - zwalczanie terroryzmu nie jest uznawane w UE za domenę wyłączoną z zakresu prawa Unii.

Wyłączenie stosowania ustawy do danych osobowych z akt postępowania

Takie przepisy ustawy oznaczają, że nie będzie ona miała zastosowania do danych osobowych zawartych w aktach postępowań -  prowadzonych na podstawie Kpk, Kpw, Kkw, Kks, ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich czy ustawy ws. rejestru sprawców przestępstw seksualnych. Takie wyłączenie nie jest zgodne z dyrektywą 2016/680. RPO zaznacza, że podobną opinię w tej sprawie ma MSZ.

Powierzenie nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w sądach i prokuraturze instytucjom, które nie są niezależne od władzy wykonawczej  

Ustawa stanowi, że – w zależności od sytuacji – albo Krajowa Rada Sądownictwa, albo prezesi sądów (lub odpowiedni prokuratorzy) będą mogli zażądać dostępu do wszelkich danych osobowych w prowadzonych postępowaniach w związku z realizacją zadań wynikających z konieczności nadzoru nad sposobem przetwarzania danych osobowych. Tymczasem z prawa UE jasno wynika, że nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych może sprawować wyłącznie organ niezależny.

W ocenie Rzecznika takie rozwiązania prawne są wątpliwe, bowiem ani Krajowa Rada Sądownictwa, ani prezesi sądów nie mogą być dziś uznani za organy niezależne, zdolne do prowadzenia nadzoru w sposób wypełniający wymogi Karty Praw Podstawowych UE. W opinii do projektu ustawy KRS sama uznała się za niewłaściwą do sprawowania takiego nadzoru – wskazuje Rzecznik.

Poszerzenie wyłączeń dla informacji niejawnych

Rzecznik negatywnie  ocenia wyłączenie przez ustawę spod ochrony danych przetwarzania informacji niejawnych. Budzi to bowiem zastrzeżenia Z punktu widzenia zakresu rodo oraz dyrektywy 2016/680, a przede wszystkim art. 51 Konstytucji. Obecnie wyłączeniu spod ustawy podlega tylko rejestracja zbioru danych przez administratorów danych niejawnych, a nie ich przetwarzanie.

Brak implementacji art. 17 dyrektywy

Dyrektywa nałożyła na państwa członkowskie obowiązek zapewnienia, że osoba, której dane dotyczą, będzie mogła wykonywać swoje prawa także za pośrednictwem właściwego organu nadzorczego, który ma informować daną osobę przynajmniej o fakcie przeprowadzenia wszelkich niezbędnych weryfikacji lub przeglądów. Ustawa daje wprawdzie możliwość złożenia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, ale ma przysługiwać ona wtedy, gdy dane osobowe są przetwarzane niezgodnie z prawem. Art. 17 dyrektywy dotyczy zaś sytuacji, w której osoba w ogóle nie ma pewności, że jej dane (i jakie) są przetwarzane.

RPO nie może się zgodzić z takim rozwiązaniem w ustawie. Istota art. 17 polega bowiem na możliwości dokonywania przez Prezesa UODO niezależnej oceny zasadności przetwarzania danych przez podmioty objęte zakresem dyrektywy. W ten sposób jeden z najistotniejszych przepisów dyrektywy 2016/680 nie znajdzie swojego odzwierciedlenia w polskim systemie prawnym – napisał Rzecznik do marszałka Senatu.

Wejście w życie ustawy i terminy na dostosowanie

Ustawa ma wejść w życie zasadniczo po 14 dniach od dnia ogłoszenia. Ale art. 102 ustawy przyznaje administratorom kolejny rok na dostosowanie zasad przetwarzania danych osobowych do środków technicznych i organizacyjnych wymaganych art. 39 ust. 2 ustawy. Dodatkowo, jeśli wymagałoby to niewspółmiernie dużego wysiłku lub nakładów, administrator będzie miał czas aż do 6 maja 2023 r. 

Rzecznik przypomina, że dyrektywa była uchwalona w kwietniu 2016 r. Wyznaczanie teraz kolejnych terminów, a zwłaszcza tak odległych, musi być ocenione jako sprzeczne z dyrektywą. Takie rozwiązania są też rozbieżne z tym, co było wyzwaniem dla wszystkich, którzy od 25 maja 2018 r. stosują przepisy rodo i są nimi związani. - Żaden podmiot, który jest objęty zakresem stosowania rodo, nie był w tak doskonałej sytuacji, w jakiej mają być administratorzy objęci zakresem przepisów ustawy – podkreśla Rzecznik.

Nie wyjaśniono, dlaczego w takiej uprzywilejowanej sytuacji stawia się organy co do zasady publiczne, w porównaniu do sytuacji podmiotów prywatnych - w szczególności przedsiębiorców, którzy musieli ponieść często wysokie koszty dostosowania się do przepisów rodo w wyznaczonym terminie.

Rzecznik przekazał swe uwagi marszałkowi Senatu Stanisławowi Karczewskiemu z prośbą o ich uwzględnienie w toku prac nad ustawą.

VII.501.315.2014

Czy nauczyciel może zarekwirować telefon komórkowy ucznia?

Data: 2018-12-17

Społeczność szkolna może funkcjonować tylko wtedy, gdy ustali sobie jasne zasady. To wszystkim ułatwia życie, bo wiadomo, co jest dopuszczalne i czego się w danej sytuacji spodziewać. Ważne, by zasady te były jasno sprecyzowane i by nie naruszały prawa powszechnego.

Statut szkoły może zabraniać korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych w trakcie trwania zajęć. Nauczyciel może nakazać wyłączenie urządzenia lub umieszczenie go w widocznym miejscu na czas trwania lekcji. Szkoła nie ma jednak uprawnień do rekwirowania przedmiotów należących do uczniów. Osoby pełnoletnie lub rodzice osób niepełnoletnich mogą w każdej chwili zażądać zwrotu należących do nich, a przetrzymywanych przez szkołę, rzeczy.

Pozbawienie prawa korzystania z telefonu po zakończeniu zajęć może być stosowane jako środek wychowawczy w stosunku do niepełnoletnich uczniów, powinno się to jednak odbywać za wiedzą i zgodą ich prawnych opiekunów, zgodnie z postanowieniami statutu.

Jeżeli szkoła wprowadzi obowiązek pozostawienia telefonów komórkowych na czas trwania zajęć w depozycie, ponosi odpowiedzialność za wynikłe z tego szkody (np. kradzież czy uszkodzenie sprzętu), a uczeń pełnoletni musi mieć zapewnioną możliwość dostępu do urządzenia kiedy tylko uzna to za konieczne.

Nawet w sytuacji, w której telefon komórkowy został zarekwirowany zgodnie z zasadami obowiązującymi w szkole, przeglądanie jego zawartości przez osoby trzecie, np. nauczycieli, stanowi naruszenie prawa do prywatności i jako takie jest niezgodne z prawem.

Sesja 42: Skuteczna kontrola sądowa nad tajnymi służbami lub carte blanche? (BLOK D)

Data: 2018-12-15
  • Wprawdzie sądowy system kontroli inwigilacji przez służby jednostki nie jest doskonały, ale trudno o skuteczniejsze narzędzie dla ochrony praw i wolności.
  • Sądom należy zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe, tak aby sprawowany przez nie nadzór nie był atrapą.

Celem panelu było przedstawienie aktualnie funkcjonujących mechanizmów sądowej kontroli nad inwigilowaniem obywateli przez służby i zastanowienie się, czy jest ona efektywna.

Uczestnicy panelu spróbowali odpowiedzieć na pytanie, czy istnieje konieczność powołania zupełnie nowej instytucji, odrębnej od sądownictwa, której jednym z zadań byłoby czuwanie nad tym, aby zarządzenie kontroli i utrwalania rozmów telefonicznych następowało wyłącznie w uzasadnionych przypadkach, usprawiedliwiających ingerencję w prawo jednostki do prywatności.

W panelu udział wzięli:

  • Wojciech Klicki - prawnik i aktywista, od 2012 r. związany z Fundacją Panoptykon. Specjalizuje się w tematyce uprawnień policji i służb specjalnych oraz relacji praw człowieka i bezpieczeństwa. Członek Obywatelskiego Forum Legislacji i Stowarzyszenia im. Zbigniewa Hołdy.
  • Igor Tuleya –Sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie, orzeka w sprawach karnych od 1996 r. Członek SSP "Iustitia". Autor publikacji z zakresu prawa karnego, prowadzi także szkolenia i wykłady z zakresu prawa karnego. 
  • Piotr Niemczyk -  były działacz opozycyjny i więzień polityczny. Współzałożyciel Ruchu „Wolność i Pokój”. Drukarz i dziennikarz „Tygodnika Mazowsze”.
    Od 1990 do 1994 r. Dyrektor Biura Analiz i Informacji i Zastępca Dyrektora Zarządu Wywiadu UOP. W latach 2000-2001 doradca Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji - organizator Krajowego Centrum Informacji Kryminalnej. W 2001 wiceminister gospodarki. Od 1998 do 2015 roku (z przerwą 2001-2007) ekspert Sejmowej Komisji do Spraw Służb Specjalnych.
    Obecnie niezależny konsultant i wykładowca akademicki w zakresie technik i metod analizowania i przetwarzania informacji. Autor książki "Szósta rano. Kto puka? Jak ojczyzna Solidarności zmienia się w państwo policyjne."

oraz moderator:

  •  Artur Pietryka – adwokat w kancelarii Wardyński i Wspólnicy. Pełni funkcję Wiceprzewodniczego Komisji Praw Człowieka przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Aktualnie przygotowuje pracę doktorską poświęconą procesowym aspektom ścigania zgwałceń

Paneliści, w swych wystąpieniach, wskazali przede wszystkim na to, że:

  • Obecnie sprawowana przez sądy kontrola wniosków służb (np. Policji) o  zarządzenie kontroli operacyjnej jest w znacznej mierze fikcją, ponieważ dokonywana jest na podstawie materiałów przekazanych przez te służby.
  • W sądach nie ma wyodrębnionych komórek organizacyjnych z sędziami, którzy zajmowaliby się przede wszystkim skrupulatnym kontrolowaniem powyższych wniosków służb i w mniejszym stopniu byliby obciążeni „zwykłymi” obowiązkami orzeczniczymi, a nadto nie ma wystarczającej obsady etatowej  do  rzetelnego zrealizowania tejże kontroli nad  tymi wnioskami. 
  • Istnieje konieczność wprowadzenia obowiązku notyfikacyjnego tj. informowania osoby, której rozmowy utrwalano lub  osoby, której w inny sposób naruszono jej prawo do prywatności, o owym fakcie, po zakończeniu postępowania w sprawie. Pozwoli to na skuteczniejsze weryfikowanie zasadności zarządzonych podsłuchów i stanowiłoby to swego rodzaju tamę. Jedynie w szczególnie uzasadnionych przypadkach można byłoby odstąpić od udzielenia informacji.
  • Brak jest skutecznych środków w polskim porządku prawnym chroniących prawo jednostki do prywatności oraz przeciwdziałających nieuzasadnionemu gromadzeniu informacji dotyczących obywateli poprzez kontrolę operacyjną.
  •  W Niemczech i Wielkiej Brytanii legalność oraz zasadność przeprowadzonych kontroli operacyjnych oceniają pozasądowe, niezależne organy, należy zatem zastanowić się, czy nie zaczerpnąć wzorców z tych państw.

Z kolei, uczestnicy w ramach dyskusji, zwrócili uwagę na niedostatki aktualnie obowiązujących uregulowań prawnych, zaprotestowali przeciwko zbyt pobieżnej kontroli sądowej nad wnioskami służb, wskazali, iż powody uzasadniające kontrolę operacyjną winny być interpretowane ściśle. Podkreślali, że zapewnienie obywatelom realnej ochrony prawa do prywatności w omawianym kontekście ma doniosłe znaczenie społeczne.

W konkluzji paneliści doszli do zgodnego wniosku, iż wprawdzie sądowy system kontroli inwigilacji przez służby jednostki nie jest doskonały, ale trudno o skuteczniejsze narzędzie dla ochrony praw i wolności. Sądom należy zapewnić wsparcie finansowe i kadrowe, tak aby sprawowany przez nie nadzór nie był atrapą.

Sesja 33: Nowe technologie, sztuczna inteligencja a prawa człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-15
  • Trzeba dbać o ochronę praw człowieka w kontekście nowych technologii
  • Nie powinno się wprowadzać żadnej etyki dla samochodów autonomicznych
  • Trzeba sprawdzać i kontrolować algorytmy, licząc się z tym, że prawdziwie przejrzyste będą one tylko dla specjalistów. Trzeba jednak realizować prawo do bycia poinformowanym
  • Maszyny mogą dla nas zbierać dane; problemem będzie, gdy będą za nas podejmować ważne decyzje. A algorytmów nie mogą wyjaśniać inne algorytmy.

Tematem dyskusji była przejrzystość algorytmów rządzących nowymi technologiami i możliwe zagrożenia, także wobec praw człowieka.

Nowe technologie zmieniają nasze życie. Godzimy się z tym, akceptujemy, korzystamy z możliwości, które dają, ułatwiamy sobie życie codzienne jeśli chodzi o komunikację, rozrywkę, usługi publiczne czy transportowe. Sztuczna inteligencja wkracza powoli do zakładów pracy, zastępuje pracowników, automatyzuje różne procesy. Jednak nie pozostaje to bez wpływu na prawa człowieka. Poświęcamy naszą prywatność na rzecz bezpieczeństwa i wygody. Stopniowo likwidowane są niektóre miejsca pracy. Wreszcie zaczynamy stawiać pytania etyczne jak dalece sztuczna inteligencja może zastępować człowieka oraz czy człowiek może ustalić bariery jej rozwoju. Jak nigdy przedtem rzeczywistość z filmów science fiction wymaga już teraz od nas odpowiedniej refleksji. Czy dotychczasowe instrumenty prawne okażą się do tego wystarczające? Czy zdążymy z odpowiedzią na główne pytania i wyzwania etyczne zanim nowe technologie rozwiną się do tego stopnia, że nie będziemy mogli już wiele zrobić?

 Paneliści: 

Aleksandra Przegalińska - doktoryzowała się w dziedzinie filozofii sztucznej inteligencji na UW, adiunkt w Center for Research on Organizations and Workplaces w Akademii Leona Kozminskiego

Krzysztof Izdebski  - prawnik, członek zarządu i dyrektor programowy Fundacji ePaństwo.

Kamil Mamak - dr prawa, filozof i pasjonat nowych technologii.

Filip Konopczyński  - prawnik i kulturoznawca, specjalista Pracowni Badań Społecznych Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK).

Katarzyna Szymielewicz - prawniczka specjalizująca się w problematyce praw człowieka i nowych technologii. Współzałożycielka i prezeska Fundacji Panoptykon.

Relacja z panelu

Kamil Mamak: Wykorzystywanie algorytmów do sterowania autonomicznymi samochodami może rodzić liczne problemy prawne. Zwłaszcza, jeśli preferowałyby osoby znajdujące się poza pojazdem kosztem tych, które w nim są. Nie mówiąc nawet o preferencjach typu kobieta czy mężczyzna.

Aleksandra Przegalińska: Nie ma i nie będzie żadnych moralnych norm dla samochodów autonomicznych.  Środowisko naukowe nie jest w stanie ich wypracować. Traumatyczne dla moich studentów było doświadczenie testu „dylematu wagonika” (czy w chwili wypadku drogowego, gdy możemy wybrać, jak skręcimy kierownicę i czy poświęcimy raczej osobę starszą, by nie zabić młodszej, czy zabić mężczyznę czy kobietę). Notabene w kulturach  azjatyckich w tym teście była preferencja, by chronić starszych, a nie młodszych. Widzimy, że te maszyny są skuteczne, jeśli chodzi o zadania. Chciałoby się to stosować np. w diagnostyce medycznej, ale mamy kłopot, co dalej z tym robić.

Filip Konopczyński: Oczekiwanie, że można ustalić jednolitą etykę, jest zbyt daleko idące. To nie może być ostatecznie rozstrzygnięte, choć jest to starsze niż sama sztuczna inteligencja.

Przewortnie mówiąc, chciałbym, aby mój samochód miał osobowość prawną i to on odpowiadał, gdybym spowodował wypadek.

Nie jest niespodziewaną konsekwencją, że to roboty dziś zabijają. Wiele nowych technologii to wynik stosowania komercyjnego wcześniejszego inwestycji w technologie wojskowe. 

Katarzyna Szymielewicz: Produkujemy olbrzymie ilości nowych technologii. Jesteśmy skazani na to, że to maszyny będą dla nas zbierać dane. Problem zaczyna się, gdy będzie to wkraczać na poziom decyzji. Bo decyzje o reklamach w sieci jesteśmy w stanie pozostawić samej sieci. Ale jak wyobrażamy sobie, że maszyny będą opiekować się osobami starszymi? Jest mnóstwo sfer w których algorytmy zwolnią nas z dylematów. Dlatego musimy tu ustalić granice. Możemy skonstruować taki algorytm, który będzie oceniał dla nas ten pierwszy algorytm – np., gdy okaże się, że ludzie w czerwonych autach częściej mają wypadki drogowe. Chodzi o to, by nie mieć takiego systemu citizen scoringu ludzi, jak w Chinach.

Krzysztof Izdebski: Facebooka używano do mordów w Birmie. Ludzki komponent zawsze będzie obecny. A jeśli maszyny przejęłyby nad nami kontrolę, to może byłoby i lepiej, jeśli mówimy o tej okrutnej historii ludzkości. Ważnym „bezpiecznikiem” będzie przejrzystość danych - tak, aby same algorytmy nie wyjaśniały innych algorytmów. Bo np. z algorytmów w Australli wynikało, że najniebezpieczniej  jest w okolicach komisariatów policji – bo tam ludzie zgłaszają informacje o przestępstwach. Teoretycznie sztuczna inteligencja mogłaby przyspieszyć sprawy sądowe, ale jakim kosztem.

Najciekawsze głosy w dyskusji

Ludzie muszą być lepszymi ludźmi, by stosować nowe technologie. I bez autonomicznych samochodów wiemy co robić, żeby było bezpieczniej, a nie robimy tego. Nie musimy tu wymyślać etyki.

Konkluzje

Trzeba dbać o ochronę praw człowieka w kontekście nowych technologii  

Nie powinno się wprowadzać żadnej etyki dla samochodów autonomicznych  

Trzeba patrzeć na ręce algorytmom, choć ich przejrzystość zawsze będzie elitarna. Chodzi o realizację prawa do bycia poinformowanym

System losowania sędziów w Polsce powinien być jasny – to kwestia tylko woli politycznej

Jak nasze dane mają przetwarzać organy zwalczające przestępczość? Opinia RPO do rządowego projektu wdrażającego unijną "dyrektywę policyjną"

Data: 2018-11-30
  • Rządowy projekt nie dokonuje właściwego wdrożenia dyrektywy z 2016 r. – wprowadza zbyt wiele wyjątków, wyłączając określone służby i organy spod ustawy
  • Jest on w wielu miejscach niespójny lub sprzeczny z prawem Unii Europejskiej
  • RPO przedstawia Marszałkowi Sejmu swe uwagi w nadziei, że parlament usunie usterki projektu 

Projekt ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i  zwalczaniem przestępczości (druk nr 2989) przeszedł już w Sejmie pierwsze czytanie. Tymczasem zawiera propozycje, które wywołują istotne wątpliwości dotyczące przestrzegania praw i wolności człowieka i  obywatela – pisze Adam Bodnar w wystąpieniu do marszałka Marka Kuchcińskiego. Ustawa ma wdrożyć dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. Dotyczy ona uprawnień służb w przetwarzaniu danych i jest nazywana „drugą nogą” RODO, czyli rozporządzenia o tym, co wolno przedsiębiorcom i administracji robić z danymi osobowymi.

W związku z pracami parlamentue Rzecznik przedstawia uwagi, które dotyczą spraw fundamentalnych z punktu widzenia praw jednostki i nie mogą być traktowane jako wyczerpujące zastrzeżenia i wątpliwości, które można podnieść pod adresem tego projektu i sposobu procedowania nad nim.

Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela.

Wyłączenia dla służb

Projekt przewiduje wyłączenie z reguł dotyczących przetwarzania danych dla służb specjalnych: ABW, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego oraz CBA. Projektodawca tłumaczy, że wszystkie obszary działalności tych służb należą do przewidzianego przez dyrektywę wyjątku, jakim jest przetwarzanie danych „w związku z zapewnieniem bezpieczeństwa narodowego”.

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie nie zgadza się z tym stanowiskiem. Nie wszystkie bowiem zadania ustawowe realizowane przez służby mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe”. Trzeba pamiętać, że z punktu widzenia prawa Unii Europejskiej pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”, o czym świadczą przepisy samego Traktatu o Unii Europejskiej i  Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Również - przykładowo - zwalczanie terroryzmu nie jest uznawane w UE za domenę wyłączoną z zakresu prawa Unii.

Wyłączenie stosowania ustawy do danych osobowych zawartych w aktach postępowania

Projekt przewiduje takie wyłączenie, co oznacza, że do danych osobowych zawartych w aktach postępowań, prowadzonych na podstawie Kpk, KPW, kkw, kks, ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich czy ustawy, która przewiduje utworzenie i prowadzenie rejestru sprawców przestępstw seksualnych, ustawa nie będzie miała zastosowania. Takie wyłączenie nie jest zgodne z dyrektywą 2016/680. RPO zaznacza, że podobną opinię w tej sprawie ma MSZ.

Powierzenie nadzoru nad przetwarzaniem danych osobowych w sądach i prokuraturze instytucjom, które nie są niezależne od władzy wykonawczej  

Projekt przewiduje, że – w zależności od sytuacji – albo Krajowa Rada Sądownictwa, albo prezesi sądów (czy odpowiedni prokuratorzy) będą mogli zażądać dostępu do wszelkich danych osobowych w prowadzonych postępowaniach w związku z realizacją zadań wynikających z konieczności nadzoru nad sposobem przetwarzania danych osobowych. Tymczasem z prawa UE jasno wynika, że nadzór nad przetwarzaniem danych osobowych może sprawować wyłącznie organ niezależny. W ocenie Rzecznika takie rozwiązania prawne są wątpliwe, bowiem ani Krajowa Rada Sądownictwa, ani prezesi sądów nie mogą być dziś uznani za organy niezależne, zdolne do prowadzenia nadzoru w sposób wypełniający wymogi Karty Praw Podstawowych UE.

Poszerzenie wyłączeń dla informacji niejawnych

Projekt wyłącza też spod ochrony danych przetwarzanie informacji niejawnych. Także tę zmianę RPO ocenia negatywnie, bo wyłączenie stosowania przepisów o ochronie danych osobowych jest zbyt szerokie. Obecnie wyłączeniu spod ustawy podlega tylko rejestracja zbioru danych przez administratorów danych niejawnych, a nie ich przetwarzanie.

Liczne niespójności, także wobec RODO pokazują, że na etapie prac rządowych nie dokonano prawidłowej analizy wszystkich problemów, jakie wiążą się z  implementacją dyrektywy 2016/680 i koniecznością zapewnienia spójności rozwiązań między projektowaną ustawą a przepisami RODO.

Poważnym problemem jest także to, że choć projekt ma wdrażać do polskiego systemu prawnego dyrektywę z 27 kwietnia 2016 r., czyli sprzed ponad dwóch lat, w trakcie prac nad projektem zainteresowanym podmiotom wyznaczono zaledwie kilka dni na przedstawienie uwag. A później już nie poddano ich żadnej szerszej dyskusji z udziałem zainteresowanych.

VII.501.315.2014

RPO: tajemnice lekarskie z dokumentów powinien uchylać sąd, a nie prokurator

Data: 2018-11-30
  • Do uchylania na potrzeby postępowania karnego tajemnic zawodowych adwokatów,  notariuszy czy dziennikarzy uprawniony jest jedynie sąd
  • Wyjątkiem są tajemnice lekarskie z dokumentacji, które może uchylać prokurator w toku śledztwa
  • Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich nic nie uzasadnia takiego zróżnicowania 
  • Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie zmiany odpowiedniego przepisu Kodeksu postępowania karnego

W ostatnich tygodniach zagadnienie tajemnic zawodowych było przedmiotem debaty publicznej w związku z doniesieniami mediów o planowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości modyfikacji art. 180 § 2 Kpk, aby to prokurator, a nie sąd, mógł decydować o zwolnieniu osoby przesłuchiwanej z zachowania tajemnicy zawodowej w postępowaniu przygotowawczym. Ostatecznie resort wycofał się z tych zamierzeń.  Rzecznik przyjął to z satysfakcją.

Aktualny pozostaje jednak problem rozbieżności w stosowaniu art. 226 Kpk, który reguluje kwestię wykorzystania jako  dowodów w postępowaniu karnym dokumentów zawierających tajemnicę zawodową. Decyzję w takich sprawach podejmuje sąd.  Wyjątkiem są dokumenty zawierające tajemnicę lekarską - o ich wykorzystaniu jako dowodów w postępowaniu przygotowawczym decyduje prokurator.

Rzecznik poruszał już tę kwestię w wystąpieniu do resortu z 13 czerwca 2017 r. W ocenie Rzecznika nie można dopatrzyć się jakichkolwiek względów aksjologicznych przemawiających na niekorzyść tajemnicy lekarskiej, w zestawieniu z tajemnicą adwokacką, radcowską, notarialną, czy dziennikarską. 

Przyjęte rozwiązanie, niewymagające wydania orzeczenia niezależnego i niezawisłego sądu, w praktyce znacząco osłabia pozycję tajemnicy lekarskiej. Co istotne, art. 226 Kpk znajduje się w rozdziale dotyczącym zatrzymania rzeczy oraz przeszukania. Jego zakres powinien być zatem ograniczony wyłącznie do dokumentów uzyskanych w wyniku tych czynności.

Brak dostatecznej ochrony tajemnicy lekarskiej i związane z tym narażenie pacjentów na zbyt szeroki dostęp różnych instytucji do informacji związanych ze sferą prywatności, objętą stanem zdrowia i leczeniem, może podważyć zaufanie, które stanowi podstawę prawidłowych relacji pacjenta z lekarzem. Ponadto naruszenie obowiązku przestrzegania tajemnicy lekarskiej może skutkować pociągnięciem lekarza do odpowiedzialności zawodowej, cywilnej, a nawet karnej.

Dlatego Rzecznik ponowił swój wniosek z 13 czerwca 2017 r. do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie działań w celu odpowiedniej zmiany art. 226 Kpk.

II.510.1143.2018

Jak dojechać do miasta? O wykluczeniu transportowym na spotkaniu regionalnym w Lublińcu

Data: 2018-11-27
  • Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Lublińcu.
  • Najciekawsze problemy? Wykluczenie komunikacyjne i opłaty pobierane przez jedną z przychodni za wystawianie zwolnień do szkoły

Spotkanie było ostatnim z cyklu pięciu spotkań regionalnych  w województwie śląskim zorganizowanych 26 i 27 listopada. Ich celem było zbieranie tematów, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich może się zająć, a przy okazji – pokazywanie, co RPO może zrobić, jakie ma kompetencje i możliwości.

Transport publiczny, wykluczenie transportowe

Po likwidacji PKS wsie łączy z Lublińcem tylko autobus szkolny. Ludzie zdani są tylko na prywatne samochody. Są osoby, które nie mogą jak dostać się do lekarza, do urzędów. A poza tym zwiększa to problem smogu.

Samo miasto Lubliniec nie rozwiąże tego problemu, potrzebne jest wsparcie ościennych gmin

RPO: Nikt się na to nie skarży, to nawet nie jest temat luźno kojarzony z prawami człowieka. A jeżdżąc po kraju widzimy, jak w całym kraju rośnie problem wykluczenia transportowego. Jak nierówny jest przez to dostęp do edukacji, służby zdrowia, urzędów.

Rzecznik mówi o tym głośno. Musimy doprowadzić najpierw do tego, że temat ten stanie się przedmiotem debaty publicznej. Wtedy większe będzie prawdopodobieństwo, że rząd się tym zajmie

Emerytury artystów

Artyści zarabiają w taki sposób, że nie są objęci systemem emerytalnym. Specyficzna jest sytuacja tancerzy, którzy nie mogą tego zawodu wykonywać w wieku średnim. 60-letni tancerz nie zatańczy w „Jeziorze Łabędzim”. Jednocześnie w okolicach 40-tki nie ma szansy na przekwalifikowanie. Nie ma rynku dla instruktorów, nie ma pracy dla dojrzałych tancerzy – tak jak może być dla śpiewaków.

Dziś radzimy sobie tak, że staramy się tańczyć jak najdłużej, nawet do 50-tki. Potem szukamy pracy na zapleczu teatru. Ale to nie starcza dla wszystkich.

RPO: Zatem musimy się temu ponownie przyjrzeć, dopytać Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie osób niewidomych nie dostaje dofinansowania do swoich projektów od gminy. Przez to niewidomi mieszkańcy miasta nie mogą korzystać z dóbr kultury, z teatru, z kina – co jest możliwe dla niewidomych w dużych miastach.

Problem polega na tym, że organizacja osób niewidomych może korzystać ze wsparcia na podstawie przepisów o ochronie zdrowia – a ochrona zdrowia należy do zadań powiatu. Gmina nie ma prawa na finansowanie takich działań. Tymczasem powiat dofinansowuje siedzibę, ale już nie aktywności organizacji.

RPO: A jakbyście Państwo założyli drugie stowarzyszenie, takie, które będzie mogło wystąpić o wsparcie na aktywizację do gminy? Warto  też nawiązywać współpracę z biznesem, z ludźmi dobrej woli. Bo państwo nie we wszystkim może pomóc.  Skoro go nawet nie stać na pekaes dla ludzi.

- My w Lublińcu mamy tradycję biegów charytatywnych. Zbieramy pieniądze na różne cele.

Sytuacja organizacji pozarządowych, rządowy nadzór nad organizacjami

- Na jakim etapie jest centralizacja nadzoru rządowego na organizacje?

RPO: Została przyjęta ustawa o Narodowym Instytucie Wolności, który ma centralizować pieniądze na instytucje rządowe. Nie udała się jednak koncepcja centralizacji funduszy rządowych( bo poszczególne ministerstwa zatrzymały swoje pieniądze dla organizacji). Narodowy Instytut jeszcze nie podzielił żadnych pieniędzy, ale można się spodziewać, że będzie finansował określone tematy, a innych – nie.

Jednocześnie jednak Narodowy Instytut nie dostał do dzielenia pieniędzy z Funduszy Norweskich. Te pieniądze będą dzielone w sposób niezależny.

Generalnie – należy ufać procedurom konkursowym, bo prawdopodobnie tylko część organizacji straci szansę na finansowanie.

RODO, ochrona danych osobowych, prawa konsumentów

Jak się bronić przed telemarketerami, zwłaszcza jeśli dzwonią do starszych rodziców

RPO: Najważniejsze jest zidentyfikowanie dzwoniącego. Trzeba pytać o imię, nazwisko i nazwę firmy. I formalnie wystąpić do tej firmy o usunięcie danych. RODO sprawia, że firmy będą reagowały na takie listy. Jeśli nie odpowiedzą, to Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych może na taką firmę nałożyć karę.

Wybory

Czy jest monitoring w lokalach wyborczych czy nie?

RPO: Nie, bo to jest niezgodne z ochroną danych osobowych

-  Ale czy można mieć zaufanie do wyborów? Czy nie są fałszowane

RPO: Ani Państwowa Komisja Wyborcza ani OBWE nie stwierdziła poważnych naruszeń. Istotę uczciwego procesu wyborczego pokazuje to, co dzieje się na Węgrzech. Tam niezależni obserwatorzy mówili, że procedury wyborcze były dotrzymane, za to wszystko co działo się przed wyborami, nie było w porządku.

Rzeczniczka lublinieckiej policji  dostała się ponownie do rady miasta i nagle została odwołana z funkcji. Czy policjant nie ma prawa do funkcji publicznej? Mówi się w Lublińcu, że komendant główny chce zniechęcić funkcjonariuszy do działalności publicznej. Nasza radna czuje się pokrzywdzona takim potraktowaniem.

RPO: Problem jest głębszy – jak łączyć zawody zaufania publicznego z funkcjami publicznymi, gdy polityka wkracza w każdy aspekt życia. Być może pani radna zechce się do nas zwrócić, żeby można było tę sprawę wyjaśnić.

Służba zdrowia (pytania przekazane przez ucznia nauczycielce WOS, która przyszła na spotkanie)

- Czy ośrodek zdrowia może pobierać opłaty za wystawianie zwolnienia do szkoły (kosztuje to 15 zł)

RPO: Nie można. Z prawa do edukacji wynika konieczność usprawiedliwiania nieobecności. To nie może być prawne i już.

Prawa osób pozbawionych wolności

Stowarzyszenie prowadzące działalność na rzecz pomocy postpenitencjarnej w Lublińcu chce się zajęć się pomocą dla osób starszych pozbawionych wolności.

Smog

Macie problem? – Tak!

RPO: Zaproście ludzi Rybnickiego Alarmu Smogowego. Nikt Wam lepiej nie wytłumaczy, co i jak robić [relacja ze spotkania RPO w Rybniku, gdzie omawialiśmy problem smogu, zamieszczona jest pod tą relacją].

Czy wójt może żądać od fundacji podania wrażliwych danych? Rzecznik prosi PUODO o zbadanie sprawy

Data: 2018-10-26
  • Wójt zażądał od fundacji podania wrażliwych danych w trybie dostępu do informacji publicznej
  • W odpowiedzi na pismo Rzecznika w tej sprawie wójt uchylił się od wskazania podstawy prawnej swojego wniosku i celu, w jakim miał gromadzić te dane
  • RPO prosi Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych o przyjrzenie się sprawie

Wójt Gminy Tuszów Narodowy skierował do Fundacji Wolność od Religii wniosek o udostępnienie informacji publicznej w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Jak wynikało z doniesień prasowych, były to informacje dotyczące:

  1. przedsięwzięć od 2012 r., w których korzystano ze środków publicznych,
  2. podmiotów będących fundatorami (jakiej są narodowości, ewentualnie pochodzenia etnicznego),
  3. otrzymanych darowizn przekazanych przez podmioty zagraniczne.

Rzecznik podjął z urzędu opisaną w prasie sprawę, ponieważ zarówno tryb żądania udostępnienia informacji przez Wójta, jak i treść wniosku, budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia przepisów regulujących dostęp do informacji publicznej, a także z punktu widzenia prawa do ochrony danych osobowych. 

Przede wszystkim organ władzy publicznej nie może żądać od obywateli udostępnienia informacji na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Ponadto tylko jedno pytanie dotyczyło danych, które fundacja jest zobowiązana udostępnić. Pozostałe nie były związane z prowadzeniem przez nią działalności publicznej.

Zgodnie z art. 51 ust. 2 Konstytucji RP, władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym. Trzeba również pamiętać,  że zgodnie z RODO dane wrażliwe (tj. m.in. dane o pochodzeniu rasowym czy etnicznym) wymagają szczególnej ochrony, a ich przetwarzanie jest dozwolone tylko w wyjątkowych przypadkach.

Rzecznik wystąpił do Wójta Gminy Tuszów Narodowy z prośbą o wskazanie podstawy prawnej opisanych w prasie działań oraz o szczegółowe określenie celu gromadzenia żądanych danych. W odpowiedzi Wójt nie zgodził się z przedstawioną przez Rzecznika argumentacją. Uchylił się także od wskazania podstawy prawnej i celu swoich działań, powołując się na przepis ustawy o dostępie do informacji publicznej, zgodnie z którym „od osoby wykonującej prawo do informacji publicznej nie wolno żądać wskazania interesu prawnego lub faktycznego”.

RPO zwrócił się do Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych z prośbą o zbadanie opisanej sprawy.

VII.6060.44.2018

Ktoś fotografował prywatne spotkanie księgowej Muzeum II Wojny Światowej, która potem straciła pracę. RPO pyta o to dyrektora placówki

Data: 2018-10-23
  • Ktoś potajemnie sfotografował spotkanie głównej księgowej Muzeum II Wojny Światowej z b. wicedyrektorem placówki, który odszedł po przejęciu jej przez nową ekipę
  • Udział w tym spotkaniu stał się podstawą działań dyrektora muzeum, aby rozwiązać z księgową umowę o pracę
  • Zaniepokojony możliwym naruszeniem prawa do prywatności, RPO pyta dyrektora muzeum, czy otrzymał te zdjęcia, a jeśli tak, to jaka była tego podstawa prawna 

Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem przyjął informacje z artykułu  „Inwigilacja w Muzeum II Wojny Światowej. Ktoś z ukrycia fotografował prywatne spotkanie księgowej z byłym wicedyrektorem”. Chodziło o spotkanie księgowej z b. wicedyrektorem Muzeum, który odszedł z placówki w proteście przeciw zmianom po jej przejęciu przez nową ekipę w 2017 r. Gdy siedzieli w cukierni, zwrócono im uwagę, że jakiś człowiek w kapturze robi im zdjęcia przez szybę.

- Z artykułu wynika, że wizerunek pracownicy Muzeum II Wojny Światowej był utrwalany na prywatnym spotkaniu w czasie wolnym od pracy. Następnie udział w tym spotkaniu stał się podstawą do podjęcia przez Pana Dyrektora działań zmierzających do rozwiązania umowy o pracę z wspomnianą wyżej pracownicą (zakończonych rozwiązaniem umowy o pracę za porozumieniem stron) – napisał Adam Bodnar do dyrektora Karola Nawrockiego.

Rzecznik podkreślił, że regularnie zwraca uwagę na szczególnie wrażliwą konstytucyjnie materię ochrony prywatności.

Unijna reforma ochrony danych osobowych dowodzi jak istotną europejską wartością jest autonomia informacyjna jednostki. Waga zagadnienia  ma też odzwierciedlenie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W wyroku z  9 stycznia 2018 r. w sprawie López Ribalda przeciwko Hiszpanii ETPCz podsumował dotychczasowe orzecznictwo stwierdzając, że koncepcja życia prywatnego rozciąga się na aspekty odnoszące się do tożsamości osobistej, do których zaliczył nazwisko osoby lub wizerunek. Może obejmować działalność o naturze zawodowej lub biznesowej i działania podejmowane poza domem lub pomieszczeniami prywatnymi. Wizerunek stanowi jeden z głównych atrybutów jej osobowości, ujawnia bowiem jej wyjątkowe cechy i odróżnia ją od innych osób. Prawo do ochrony wizerunku stanowi zatem jeden z istotnych elementów osobistego rozwoju i zakłada prawo do kontroli dysponowania nim.

Co do zasady monitoring pracowników jest dopuszczalny po spełnieniu określonych wymagań (w szczególności obowiązków informacyjnych). Należy jednak stwierdzić, że poza wyznaczonymi godzinami pracy tego rodzaju działania pracodawcy stanowią nieusprawiedliwione wkroczenie w sferę prywatności pracownika.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do dyrektora Muzeum o wyjaśnienia, zwłaszcza o poinformowanie, czy wszedł w posiadanie zdjęć wspomnianych w artykule, a jeśli tak - to jaka była podstawa prawna dopuszczająca ich uzyskanie.

VII.520.72.2018

Rzecznik dopomina się o ustawowe uregulowanie monitoringu wizyjnego w szpitalach

Data: 2018-10-17
  • Prawo do prywatności pacjentów szpitali, w tym psychiatrycznych, narusza monitoring wizyjny, który nie ma podstawy ustawowej - wskazuje RPO 
  • Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Zdrowia, aby kwestię tę uregulować w ustawie
  • Minister przyznaje, że niezgodne z prawem jest wykorzystywanie monitoringu w miejscach udzielania świadczeń zdrowotnych

Kwestia monitorowania osób za pomocą urządzeń telewizji przemysłowej ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia praw człowieka. Jeśli nie ma to oparcia w przepisach rangi ustawowej, narusza art. 47 Konstytucji RP, zgodnie z którym każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego - napisał RPO do ministra Łukasza Szumowskiego.

Rzecznik zajmuje się kwestią od kilku lat. W odpowiedzi na wcześniejsze wystąpienie minister przyznał w maju 2018 r., że niezgodne z prawem  - jako naruszające prawa obywatelskie i prawa pacjenta – jest wykorzystywanie monitoringu wizyjnego w miejscach udzielania świadczeń zdrowotnych, np. w celu zapewnienia bezpieczeństwa pacjentom oraz personelowi medycznemu, czy zagwarantowania porządku oraz ochrony osób i mienia. W odniesieniu do monitoringu pomieszczeń niezwiązanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych (np. korytarzy),  minister uznał, że monitoring może być stosowany na zasadach ogólnych. Zastrzegł, że prawna regulacja tego zagadnienia wykracza poza Pańskie kompetencje.

Adam Bodnar ponownie wystąpił, aby minister złożył projekt przepisów regulujących stosowanie monitoringu wizyjnego w szpitalach. Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, regulacja taka, jako zawierająca ograniczenia w zakresie praw i wolności obywatelskich, powinna mieć rangę ustawy.

Uwzględniając konieczność ograniczeń prawa do prywatności ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i personelu szpitali, należy doprowadzić do przyjęcia odpowiednich regulacji, które zostałyby zawarte w ustawie. Spełnienie tych konstytucyjnych wymogów spowoduje, że przepis ustawy zasadniczej nie będzie naruszany - podkreślił Rzecznik.

Prywatność chroni nie tylko Konstytucja. Także ustawa z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta stanowi, iż każdy pacjent ma prawo do poszanowania jego intymności i godności, zwłaszcza w czasie udzielania mu świadczeń zdrowotnych. Według RPO przepis ten nabiera szczególnego znaczenia w odniesieniu do Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych, gdzie przebywający pacjenci niejednokrotnie pozostają w takim stanie zdrowia, który uniemożliwia im świadome wyrażenie zgody na stosowanie obserwacji wizyjnej.

KMP.574.8.2015, KMP.571.1.2017 

Urząd udostępni obywatelowi kopie akt postępowania administracyjnego w jego sprawie - uznał NSA na wniosek RPO

Data: 2018-10-08
  • Obywatel na swój wniosek dostanie od urzędu kopie dokumentów z akt swojej sprawy administracyjnej - w ramach możliwości technicznych i organizacyjnych urzędu
  • Taką uchwałę wydało siedmiu sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego, uwzględniając pytanie prawne Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Chodzi o rzeczywiste zapewnienie konstytucyjnego prawa dostępu do dokumentów w postępowaniu administracyjnym - wskazywał RPO

Rzecznik uznał, że strona postępowania administracyjnego musi mieć możliwość utrwalania na własne potrzeby akt sprawy, która toczy się z jej udziałem. Jeżeli ktoś nie posiada odpowiednich urządzeń albo nie potrafi się nimi posługiwać, to organ administracji powinien sporządzać takie kopieZdaniem RPO prawo dostępu strony do akt sprawy ma swoje podstawy w przysługującym każdemu prawie dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów (art. 51 ust. 3 Konstytucji RP). Dostęp do akt sprawy przez strony postępowań jest jednym ze standardów sprawiedliwego postępowania administracyjnego, które stanowią istotny element zasady państwa prawnego (art. 2 Konstytucji RP).

Dlatego w marcu 2018 r. RPO zadał pytanie prawne NSA, czy w ramach udostępniania akt stronie, na podstawie art. 73 ust. 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, mieści się sporządzenie przez organ, w sposób wynikający z posiadanych możliwości technicznych i organizacyjnych, na wniosek strony, kopii dokumentacji zgromadzonej w aktach sprawy.

Zgodnie z art. 73 ust. 1 k.p.a. strona postępowania ma prawo wglądu w akta sprawy, sporządzania z nich notatek, kopii lub odpisów - w lokalu organu administracji publicznej i w obecności jego pracownika. Art. 73 ust. 2  przyznaje stronie prawo żądania uwierzytelnienia odpisów lub kopii akt sprawy lub wydania jej z akt sprawy uwierzytelnionych odpisów, o ile jest to uzasadnione ważnym interesem strony. Na odmowę można się zażalić.

Rozbieżności w orzecznictwie

Zastępca RPO Stanisław Trociuk uzasadniał pytanie prawne rozbieżnością  orzecznictwa sądów w tej kwestii. Prawidłowe i jednolite rozumienie przepisów Kpa jest niezbędne dla budowania zaufania obywateli do władzy publicznej i ochrony praw jednostki w postępowaniu administracyjnym – napisał Trociuk.

Według linii dominującej w orzecznictwie, art. 73 ust. 1 k.p.a. nie nakłada na organ obowiązku sporządzania kopii, bo wykonanie notatek, kopii lub odpisów należy do strony. Sporządzenie kopii na jej żądanie jest zaś możliwe jedynie w przypadku wykazania przez nią „ważnego interesu”.

Druga linia orzecznicza mniej rygorystycznie podchodzi do ustawy. Podkreśla zaś konieczność uwzględniania norm konstytucyjnych i ogólnych zasad prawa administracyjnego, w tym zasady prawa strony do czynnego udziału w postępowaniu.  Np. w wyroku z 16 lipca 2015 r. (sygn. akt II OSK 3043/13) NSA zaakcentował obowiązek współdziałania organu przy wykonywaniu przez stronę jej uprawnień. Może to oznaczać nie tylko powinność odpłatnego wykonania kserokopii,  ale i ich doręczenie. Odmowa mogłaby nastąpić tylko, jeśli organ wykazałby utrudnienia wynikające z braku sprzętu lub dużej ilości dokumentów do kopiowania. Według NSA ta interpretacja  nie oznacza bezwzględnego związania organu żądaniem strony, lecz wprowadza ograniczenia mające wykluczyć nieuzasadnioną odmowę.

Wojewódzkie sądy administracyjne uznawały, że organ ma obowiązek wydania na żądanie strony kserokopii dokumentów, gdyż celem art. 73 k.p.a. jest zapewnienie zasady jawności postępowania. Zwracały uwagę na zmiany technologiczne powodujące powszechne posługiwanie się wydrukami i kserokopiami, wypierającymi ręczne kopie lub notatki.  Wskazywały, że obecnie w każdym urzędzie  są urządzenia kopiujące. Trudno jest sobie wyobrazić, by strony postępowania odręcznie przepisywały akta ,  skoro wykonanie kopii nie stanowi żadnego problemu. Nie można również oczekiwać, że strona będzie przychodzić do organu z własną kopiarką.

Według tej linii orzeczniczej, odmowa wydania kopii może być uzasadniona wyłącznie wtedy, gdy strona w sposób oczywisty i świadomy nadużywa swego prawa, np. gdy zażąda kopii wielotomowych akt administracyjnych.

Argumenty RPO za realnym dostępem do akt

RPO wnosił o uznanie za słuszną tej linii orzeczniczej, zgodnie z którą dopuszczalne jest sporządzenie przez organ kserokopii dokumentów znajdujących się w aktach sprawy, w ramach posiadanych możliwości technicznych i organizacyjnych urzędu, w tym także za zwrotem przez stronę kosztów sporządzenia kopii.       

Rzecznik wskazywał, iż prawo dostępu strony do akt sprawy ma swoje podstawy w przysługującym każdemu prawie dostępu do dotyczących go urzędowych dokumentów (art. 51 ust. 3 Konstytucji). W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego podkreśla się, iż dostęp do akt sprawy przez strony postępowań jest jednym ze standardów sprawiedliwego postępowania administracyjnego, które stanowią istotny element zasady państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

Według RPO słuszna jest zatem ta linia orzecznicza sądów, która podkreśla konieczność dążenia do rzeczywistego zapewnienia w postępowaniu administracyjnym konstytucyjnego prawa dostępu do dokumentów. Strona musi mieć możliwość utrwalenia na własne potrzeby materiałów postępowania, które toczy się z jej udziałem. Jeżeli nie jest ona w stanie dokonać takiego utrwalenia za pomocą własnych urządzeń, gdyż ich nie posiada albo nie potrafi się nimi posługiwać, to organ administracji - posiadający możliwość - powinien sporządzić takie kserokopie.

„Posiadanie odpowiednich urządzeń kopiujących i umiejętność posługiwania się nimi, co chociażby w przypadku osób starszych nie może być uznawane za pewnik, nie może być bowiem barierą w korzystaniu z przyznanych stronom postępowania administracyjnego uprawnień, prowadząc do różnicowania ich sytuacji procesowej ze względu na posiadane kompetencje technologiczne” - wskazał RPO.

Jego zdaniem nie można mówić  o realnym udziale strony w postępowaniu  bez utrwalenia  dokumentów zgromadzonych w aktach sprawy. Nieuzasadniona odmowa sporządzenia kopii dokumentacji sprawy  jest nieuprawnionym formalizmem, który może prowadzić do naruszenia wyrażonej w art. 8 k.p.a. zasady prowadzenia postępowania w sposób budzący zaufanie jego uczestników do władzy publicznej.

Działania organu nie powinny mieć zatem charakteru formalistycznego, a tylko w sytuacjach wymagających większego zaangażowania pracowników organu dopuszczalne jest wyznaczenie stronie określonych warunków realizacji wniosku co do kserokopii. Odmowa wydania kopii dokumentów może być uzasadniona wyłącznie w sytuacji, gdy strona w sposób oczywisty i świadomy nadużywa prawa wynikającego z art. 73 k.p.a. (gdy np. strona zażąda wydania kopii wielotomowych akt administracyjnych albo wielokrotnie występuje o wydanie kopii tych samych dokumentów, czego skutkiem może być zakłócenie pracy organu).

W ocenie Rzecznika konieczne było również uwzględnienie przy wykładni art. 73 k.p.a. zmian technologicznych od uchwalenia Kodeksu postępowania administracyjnego – artykuł ten odpowiada pierwotnej treści k.p.a. opublikowanej 14 czerwca 1960 r. Od tego czasu powszechnie dostępne stały się urządzenia kopiujące, które są standardowym wyposażeniem urzędów administracji publicznej.    

8 października 2018 r. NSA (sygn. I OPS 1/18) podjął uchwałę o postulowanej przez Rzecznika treści: "W ramach udostępniania akt stronie, na podstawie art. 73 § 1 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego, mieści się sporządzenie przez organ, w sposób wynikający z posiadanych możliwości technicznych i organizacyjnych, na wniosek strony, kopii dokumentacji zgromadzonej w aktach sprawy".

IV.7006.214.2016

Podsłuchy w postępowaniach podatkowych – skład 7 sędziów NSA odmówił podjęcia uchwały

Data: 2018-10-01
  • Zagadnienie dotyczące możliwości wykorzystywania jako dowodów w postępowaniu podatkowym protokołów (stenogramów) z podsłuchów rozmów uzyskanych w toku postępowania karnego rozpoznawał powiększony skład NSA
  • Odmówił wydania uchwały.

Spór (sygn. akt I FPS 2/18) dotyczył:

po pierwsze - warunków dopuszczalności włączenia jako dowodu w postępowaniu podatkowym materiałów uzyskanych za pomocą technik operacyjnych;

po drugie - dopuszczalności wykorzystania w toku postępowania podatkowego dowodu w postaci transkrypcji z podsłuchu, do której nie dołączono nagrania.

Do postępowania uchwałodawczego przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazał, że w świetle tez wynikających z wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie WebMindLicences Kft (C-419/14), sąd administracyjny badając zgodność z prawem rozstrzygnięcia organu podatkowego, powinien dokonać formalnego sprawdzenia, czy na etapie postępowania podatkowego doszło do prawidłowego włączenia materiałów z postępowania karnego. Chodzi o to, czy w aktach sprawy podatkowej znajduje się potwierdzenie, że zastosowanie techniki operacyjnej odbyło się za zgodą sądu karnego oraz pod jego kontrolą.

1 października 2018 r. NSA nie podjął uchwały w tej sprawie. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd zwrócił uwagę na kwestię warunków formalnych, których zaistnienie przesądza o możliwości podjęcia uchwały w konkretnej sprawie sądowoadministracyjnej.

Zdaniem NSA wyłączona jest możliwość podjęcia uchwały w zakresie wątpliwości prawnych, które nie mają rozstrzygającego znaczenia dla stanu faktycznego i prawnego sprawy. NSA uznał, że przedstawione zagadnienie nie jest niezbędne do oceny zasadności wniesionej skargi kasacyjnej organu. Sąd jednocześnie podkreślił, że nie może domniemywać ani modyfikować pytania skierowanego do powiększonego składu, gdyż byłoby to wówczas postrzegane jako prowadzenie działalności uchwałodawczej z urzędu.

V.511.267.2018 

TK powinien anonimizować wyroki w Dzienniku Ustaw - UODO odpowiada Rzecznikowi

Data: 2018-10-01
  • Obywatel, który zwraca się ze skargą konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego, ma prawo do poszanowania swej prywatności
  • Trybunał powinien zatem anonimizować takie wyroki przed publikacją w Dzienniku Ustaw
  • Urząd Ochrony Danych Osobowych zgadza się z RPO, że publikowane tam wyroki ze skarg konstytucyjnych nie powinny zawierać nazwisk wnioskodawców
  • Zdaniem UODO nie trzeba nawet zmieniać ustawy o TK, wystarczy korzystać z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu

Do Rzecznika wpłynęła skarga obywatela w sprawie publikacji jego niezanonimizowanego imienia i nazwiska w orzeczeniu TK w Dzienniku Ustaw. Problem dotyczy skarżącego indywidualnie, ale jednocześnie ma charakter systemowy.  

TK ujawnił dane skarżącego o jego zdrowiu

W sprawie zainicjowanej przez skarżącego TK orzekł niekonstytucyjność rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 15 lipca 2003 r., przewidującego ujawnianie w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny (do sprawy przyłączył się RPO). W sentencji wyroku opublikowanej w Dzienniku Ustaw podano imię i nazwisko skarżącego, a także zakres zaskarżenia, który wskazuje na dane o chorobie („w zakresie, w jakim przewiduje obligatoryjne zamieszczenie symbolu przyczyny niepełnosprawności, a w konsekwencji rodzaju choroby, w szczególności choroby psychicznej, jako przyczyny niepełnosprawności w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności”).

W efekcie na szeroką skalę ujawniono dane dotyczące stanu zdrowia skarżącego, co naruszyło jego prawo do prywatności i do ochrony danych osobowych. Skarżący zaznaczył, że jego dane przez całe postępowanie w TK były chronione. Argumentował, że gdy orzeczenie TK dotyczy prawa do prywatności i podaje szczegóły skarżonego przepisu (a także zarzuty skargi, które mogą ujawnić dane wrażliwe), jego publikacja ujawniająca dane osobowe autora skargi sama narusza prawo do prywatności.

Adam Bodnar poprosił więc prezes UODO o ustosunkowanie się do problemu indywidualnego i systemowego oraz o rozważenie podjęcia właściwych działań w zakresie jej kompetencji.

Rzecznik wie, że publikowanie danych autorów skarg trwa od lat, ale po wejściu w życie RODO w maju 2018 r. konieczna może być nowelizacja ustawy o TK – zauważył RPO w wystąpieniu do UODO.

Rzecznik powołał się na konstytucyjną ochronę życia prywatnego (art. 47 Konstytucji RP) i prawa do ochrony danych osobowych, co obejmuje m.in. zakaz pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym (art. 51 ust. 2 Konstytucji RP) oraz wzmocnioną ochronę danych osobowych osób fizycznych przewidzianą w RODO. 

Adam Bodnar wystąpił do Edyty Bielak-Jomaa, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. O opinię zwrócił się też do dyrektor Biura Służby Prawnej Kancelarii TK.

UODO: prawo do prywatności należy chronić

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych odpowiedział 28 września 2018 r., że podziela wątpliwości Rzecznika.

Już poprzednik UODO, czyli Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO, zmiana nazwy nastąpiła wraz z wejściem w życie RODO) kwestionował publikację w Biuletynie Informacji Publicznej orzeczeń TK w postaci niezanonimizowanej. Stanowisko to podzielił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w wyroku z 19 stycznia 2017 r. (sygn. akt II SA/Wa 1434/16). Sąd stwierdził, że „prezes Trybunału Konstytucyjnego może publikować orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w Biuletynie Informacji Publicznej dopiero po poddaniu ich anonimizacji, tj. po usunięciu z ich treści informacji identyfikujących osobę fizyczną".

Jednakże - jak pisze prezes UODO dr Edyta Bielak-Jomaa  - rozstrzygnięcie to nie dotyczyło publikacji wyroku TK w Dzienniku Ustaw.

Odnosząc się do tej kwestii, należy stwierdzić, że przetwarzanie danych, w tym ich publikacja, wymaga spełnienia zasady proporcjonalności, gdyż takie działanie niewątpliwie stanowi ingerencję w prawo do ochrony danych osobowych, które jest zagwarantowane w art. 51 Konstytucji RP, a także w art. 8 Karty Praw Podstawowych UE i art. 16 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. Zgodnie zaś z RODO (art. 5 ust. 1 lit. c) dane osobowe muszą być adekwatne, stosowne oraz ograniczone do tego, co niezbędne do celów, w których są przetwarzane („minimalizacja danych"). Dlatego każdy administrator, w tym Prezes TK, musi zapewnić, że przetwarzane przez niego dane nie będą nadmierne co do ich charakteru i zakresu.

Tym samym w odniesieniu do przedstawionej przez Rzecznika sytuacji publikacji orzeczenia TK w Dzienniku Ustaw, spełnienie zasady minimalizacji powinno nastąpić poprzez anonimizację tego orzeczenia - uznał UODO.

Oznacza to takie przekształcenie zawartych w nim danych osobowych w sposób uniemożliwiający przyporządkowanie poszczególnych informacji osobistych lub rzeczowych do określonej czy możliwej do zidentyfikowania osoby fizycznej lub w przypadku, kiedy ustalenia takiego można by dokonać jedynie niewspółmiernie dużym nakładem kosztów i czasu.

Przyjęcie - zgodnie z przepisami RODO - jako zasady konieczności anonimizacji danych osobowych w treści publikowanych orzeczeń TK w Dzienniku Ustaw nie wydaje się sprzeczne z sensem (ratio legis) ustawy o TK, zgodnie z którym orzeczenie TK zawiera wskazanie podmiotu, który zainicjował postępowanie oraz pozostałych jego uczestników. Przepis ten odnosi się bowiem jedynie do niezbędnych elementów orzeczenia, a nie do treści publikacji orzeczenia w Dzienniku Ustaw.

Warto korzystać z dorobku TS UE – pokazuje on, jak chronić prawa obywateli

W tym kontekście dr Edyta Bielak-Jomaa odnosi się do stanowiska Trybunału Sprawiedliwości UE z 1 lipca 2018 r., zgodnie z którym w konfrontacji między prawem do informacji a prawem do ochrony danych osobowych pierwszeństwo należy przyznać temu drugiemu, wprowadzając obligatoryjny, proceduralny wymóg anonimizacji orzeczeń w zakresie ujawniania w ich treści danych dotyczących osób fizycznych.

Uzasadniając swoje stanowisko, Trybunał Sprawiedliwości UE podkreślił, że w ten sposób „podąża za obserwowaną w państwach członkowskich tendencją wzmacniania ochrony danych osobowych w obliczu rosnącej liczby narzędzi wyszukiwania i rozpowszechniania informacji".

Przypomnienia wymaga, że zgodnie z art. 8 ust. 2 i 3 Karty Praw Podstawowych UE dane osobowe muszą być przetwarzane rzetelnie, w określonych celach i za zgodą osoby zainteresowanej lub na innej uzasadnionej podstawie przewidzianej ustawą. Przestrzeganie tych zasad podlega kontroli niezależnego organu.

Według prezes UODO, choć nowelizacja ustawy z 13 grudnia 2016 r. o organizacji trybie postępowania przed TK i ustawy o statusie sędziów TK byłaby pożądana dla zapewnienia jasności prawa w tym zakresie, to wydaje się, że już obecnie jest możliwa interpretacja tych przepisów z uwzględnieniem prounijnej dyrektywy wykładni norm prawnych.

Niemniej przy takiej wykładni nie można stracić z pola widzenia, że prawo do ochrony danych osobowych, czy prawo do prywatności jest uprawnieniem skorelowanym z prawem osób trzecich dostępu do informacji wytworzonej przez organ sądowy.

W ocenie UODO wykonanie obowiązku prawnego publikacji orzeczenia TK w zanonimizowanej formie nie wpływa na jego walor merytoryczny czy rangę. Stanowi zaś gwarancję przestrzegania zasady proporcjonalności środków użytych do osiągnięcia celu, jakim jest w tym wypadku zapoznanie obywateli z treścią rozstrzygnięcia Trybunału w konkretnej sprawie. 

Prezes UODO, podtrzymując swoje wcześniejsze stanowiska organu ochrony danych osobowych w przedmiocie warunków publikacji orzeczeń Trybunału, podziela wątpliwości co do dotychczasowej praktyki w tym zakresie.

Zdaniem Prezesa UODO publikowanie w publikatorach urzędowych lub na stronie internetowej orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego zainicjowanych skargą konstytucyjną osób fizycznych powinno być możliwe wyłącznie po poddaniu ich anonimizacji, tj. po usunięciu z ich treści pełnej informacji identyfikującej uczestnika postępowania, którego dane osobowe podlegają ochronie na podstawie przepisów o ochronie danych osobowych.

VII.520.54.2018

Przewodnik po RODO dla służby zdrowia

Data: 2018-09-26

Przewodnik przygotowali eksperci zajmujący się ochroną danych osobowych z administracji rządowej a także z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Prace koordynował zespół zadaniowy ds. ochrony zdrowia działającego w ramach Grupy Roboczej ds. Ochrony Danych Osobowych utworzonej w Ministerstwie Cyfryzacji.

W materiale znajdują się odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania dotyczące RODO, m.in. o metody rejestracji pacjentów z poszanowaniem ich prywatności, o kwestie związane z opisywaniem leków danymi pacjenta czy o zagadnienia dotyczące możliwości zamieszczania tabliczek ze specjalnością lekarza na drzwiach gabinetów.

Inwigilacja dwa lata później. Sprawa wyroku ETPCz Sacharow (Zakharov) vs Rosja

Data: 2018-09-24
  • Jak wygląda sytuacja w Polsce dwa lata po zwiększeniu uprawnień służb specjalnych w zakresie inwigilacji?
  • Jakie wnioski wynikają dla nas ze sprawy Sacharow przeciw Rosji?

24 września 2018 r. odbyła się w Biurze RPO konferencja dotycząca inwigilacji. Uczestniczył w niej bohater słynnej sprawy „inwigilacyjnej” przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka Roman Sacharow (Zakharov).

Przeszło dwa lata temu rozpoczął się proces nadający polskim służbom uprawnienia, które mogą godzić w prawa obywateli w zakresie ich prywatności. Tzw. ustawa inwigilacyjna weszła w życie w lutym 2016 r., a „antyterrorystyczna” – w lipcu 2017 r. 

Jak dziś, po miesiącach stosowania nowych zapisów, wygląda sytuacja? Jak przestrzegane jest prawo do prywatności? Czy wobec wycofania przez Rzecznika Praw Obywatelskich wniosków o stwierdzenie niekonstytucyjności tych ustaw z Trybunału Konstytucyjnego jesteśmy skazani na niekontrolowane i wszechwładne służby? 

Sprawa Sacharowa

Roman Sacharow w 2015 r. wygrał przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka sprawę przeciwko Rosji (skarga nr 47143/06) dotyczącą użycia systemu informatycznego SORM Federalnej Służby Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej do podsłuchiwania rozmów i przechwytywania korespondencji elektronicznej.

- Kiedy przeczytałem wyrok w sprawie Sacharow przeciw Rosji, pomyślałem najpierw: kim jest człowiek, który odważył się stanąć przeciw potężnemu państwu, słynącemu z tego, że swoich przeciwników ściga także za granicą? To jeden ze współczesnych bohaterów walki o prawa człowieka – przedstawiał gościa Marcin Mrowicki z BRPO.

- Jak wyglądała sytuacja w Rosji 12 lat temu, kiedy złożył Pan wniosek do ETPCz? – pytał Romana Sacharowa Adam Bodnar.

Sacharow opowiadał, że skargę złożył w 2006 r. jako pracownik fundacji zajmującej się wolnością słowa i jako dziennikarz. Wykonując swoje obowiązki, kontaktował się bowiem z osobami, które prosiły o zachowanie tego w tajemnicy, a potem okazywało się, że o tych kontaktach wiedzą rosyjscy politycy.

W owym czasie - podkreślał -  w Rosji panowało przekonanie, że kwestie praw człowieka i wolności słowa są traktowane przez władze poważnie – np. stanowisko rosyjskiego rzecznika praw obywatelskich były analizowane, a kontrolowane przez państwo media przekazywały oprócz propagandy także informacje. Fundacja, z którą współpracował Sacharow, miała współpracowników także wśród urzędników. – Mieliśmy jeszcze wolność słowa i możliwość wykonywania pracy dziennikarskiej, a postawa konformistyczna nie przeważała – opowiadał Sacharow.

- Dlatego na podejrzenia, że informacje o moich kontaktach trafiają do polityków rosyjskich, postanowiłem zareagować. Nie chciałem składać skargi przeciw mojemu państwu, wystąpiłem więc przeciwko firmom telefonii komórkowej. Żyliśmy w czasach jeszcze sporej otwartości w dziedzinie gospodarczej. Złożenie pozwu udało się i dostawałem duże wsparcie od różnych prawników i organizacji. O sprawie otwarcie pisały media, zwłaszcza biznesowe.

Skarga dotyczyła tego, że operatorzy komórkowi zgodzili się na zainstalowanie urządzeń pozwalających na przechwytywanie informacji bez zgody sądu. Podstawą do instalowania tych urządzeń był niepublikowany oficjalnie załącznik do rozporządzenia ministra.

Roman Sacharow przegrał sprawę przed rosyjskimi sądami.  Uzasadniły one, że nie przedstawił wystarczających dowodów, że on i jego rozmówcy padli ofiarą inwigilacji.

Wtedy sprawa trafiła do ETPCz. Sacharow powołał się na art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do prywatności).

ETPCz stwierdził naruszenie Konwencji: choć formalnie do inwigilacji trzeba mieć w Rosji zgodę sądu, ale obowiązek ten można łatwo obejść. Jeśli tak skonstruowane jest prawo, to człowiek nie musi już dowodzić, że był inwigilowany. Wystarczy, że jest taka możliwość (jest regulacja prawna, która umożliwia takie działania). Ponadto prawo rosyjskie nie gwarantuje skutecznych środków odwoławczych obywatelowi, który podejrzewa, że jest inwigilowany (patrz – analiza wyroku w załączonej prezentacji).

- Pamiętam, że po wyroku podeszli do mnie sędziowie z Białorusi, akurat tam obecni, i gratulowali nam – mówił Roman Sacharow.

Wyrok nie został jednak nigdy wykonany.

Zupełnym przypadkiem wyrok został ogłoszony w dniu, w którym prezydent Putin podpisał nowe prawo dające pierwszeństwo konstytucji rosyjskiej nad prawem międzynarodowym, jeśli wymaga tego „ochrona interesu Rosji”  - opowiadał dalej Sacharow.

Relacjonował, że już przed ogłoszeniem wyroku pole debaty publicznej zawężało się. - Już nie rozmawialiśmy w pracy o tym, co uważamy o sprawie Krymu, służby specjalne dopytywały się moich przełożonych, czy naprawdę „potrzebny jest im ten Sacharow”, złodzieje próbowali mi ukraść telefon komórkowy (charakterystyczne, że nie pieniądze ani karty kredytowe).

- Wtedy już byłem przekonany, że wyrok ETPCz nie zostanie w Rosji wykonany. Nie byliśmy już państwem demokratycznym – bo sądy nie były już niezależne i to gwałtownie zmieniło sytuację. Parlament przestał być miejscem debaty, a debatę publiczną zastąpiła propaganda.

- A dziś? Czy może Pan powiedzieć, jak wygląda życie dziennikarzy w Rosji? – pytał Adam Bodnar.

- Nadal w miarę niezależna jest prasa lokalna: jeśli nie krytykuje władz centralnych, może publikować materiały niewygodne dla władz lokalnych. Nikt nie łamie tam praw dziennikarzy. Ale narastającym problemem jest autocenzura. Jednocześnie coraz więcej jest spraw karnych za komentarze w sieci, a nawet za lajki (ludzie dostają mandaty, a nawet wyroki więzienia za coś co napisali albo tylko udostępnili w sieci kilka lat temu), Służby specjalne mają pełen dostęp do paneli administracyjnych w rosyjskich sieciach społecznościowych. Operatorzy tych sieci mają obowiązek przechowywania (retencji) kompletu danych przez pół roku.

Sacharow zauważył, że choć powodem tak intensywnego zbierania danych o obywatelach ma być bezpieczeństwo państwa, to system jest tu niewydolny i w razie realnego zagrożenia służby rosyjskie i tak zwracają się o pomoc do Amerykanów. Tak szeroko zakrojona inwigilacja skuteczna jest natomiast w powstrzymywaniu opozycji i zwykłych ludzi, których – nawet jeśli popierają rząd – może kusić, by zalajkować „nieprawomyślny” wpis.

Inwigilacja w Polsce dwa lata później

- Sprawa Sacharow przeciw Rosji jest od dawna wyznacznikiem standardów europejskich. I to do niej stale odnoszą się wszyscy, którzy analizują ochronę praw obywatelskich po zmianie przepisów inwigilacyjnych w Polsce – mówiła w kolejnym panelu konferencji dr Barbara Grabowska-Moroz (Helsińska Fundacja Praw człowieka)

Ten panel prowadził  Mirosław Wróblewski, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego i Europejskiego w Biurze RPO

O tym, jak służby w Polsce sukcesywnie dostawały nowe uprawnienia – kosztem obywateli – od początku 2016 r. (ustawa policyjna, ustawa antyterrorystyczna, przepisy dotyczące „owoców zatrutego drzewa”), opowiadał mec. Marcin Mrowicki z BRPO (patrz załącznik - prezentacja): Służby dostały bardzo szeroki dostęp do informacji o naszej aktywności w sieci, a wiele z tych informacji nie jest – nawet post factum – kontrolowane przez sądy.

RPO alarmował, zanim ostatecznie przepisy te weszły w życie, następnie zaskarżył je do Trybunału Konstytucyjnego.

- Niestety, na początku 2017 r. TK zaczął manipulować przy składach wyznaczonych do oceny tych spraw (zmiany składu pełnego na skład pięcioosobowy, bez podstawy prawnej i włączenie do składu osób których status sędziowski jest kwestionowany). Z tego powodu RPO swoje wnioski wycofał – mówił mec. Mrowicki (patrz załącznik - wybrane fragmenty Informacji Rocznej RPO za rok 2017).

- Nasza nowa ustawa inwigilacyjna ma z pozoru niewinny przepis, że służby mają co pół roku sprawozdawać sądom z podejmowanych działań. Początkowo wydawało się nam, że taka kontrola jest po prostu niewystarczająca i na tym należy się skupić. Ale w praktyce kluczowy okazał się początkowo nie rzucający się w oczy przepis, że te sprawozdania sądowe są objęte przepisami o informacji niejawnej. Bo to on wprowadził dodatkową zmianę: służby nie chcą już ujawniać jakichkolwiek informacji o skali kontroli bilingów, powołując się właśnie na przepisy o informacji niejawnej – mówił  Wojtek Klicki z Panoptykonu. Także sądy administracyjne zmieniły podejście do odmów dostępu do informacji publicznej ze strony służb. Zmienione prawo sprawiło, że na szali wartości bezpieczeństwo zaczyna znaczyć więcej niż wolność jednostki.

Elementem ochrony danych osobowych – tzw. drugą nogą RODO – miała być ustawa wdrażająca dyrektywę policyjną. To tu miały zostać opisane zasady ochrony prywatności w relacjach z państwem. Ustawa miała być gotowa do maja, w momencie wejścia w życie RODO. Nie jest gotowa do dziś, a informacje o stanie projektu napawają niepokojem (ma ona wyłączyć obrót informacjami niejawnymi z przepisów o ochronie danych osobowych).

Co to znaczy?  - pytał panelistów dyr. Wróblewski.

  • że znacząco osłabła ochrona praw człowieka
  • że nowe przepisy pod pretekstem zwiększania bezpieczeństwa niszczą zaufanie do państwa. A bez zaufania bezpieczeństwo jest iluzoryczne
  • że problemu nie rozwiąże wdrożenie dyrektywy policyjnej
  • że dziś skarga z Polski na te przepisy zostałaby przez ETPCz uznana za zasadną

Ale nadal nadzieja jest w sądach i w tym, jak się ukształtuje orzecznictwo w tej kluczowej dla praw człowieka sprawie.

Wrażliwe dane o zdrowiu ujawnione w wyroku przez TK. Według RPO naruszono prawo do ochrony danych osobowych

Data: 2018-09-12
  • Pełne dane osobowe autora skargi konstytucyjnej w sprawie umieszczania symbolu niepełnosprawności w orzeczeniu opublikowano w wyroku Trybunału Konstytucyjnego w  Dzienniku Ustaw
  • Według RPO, do którego wpłynęła skarga tej osoby, jej dane powinny być zanonimizowane – tak jak w całym postępowaniu w TK
  • Publikowanie danych autorów skarg trwa od lat, ale po wejściu w życie RODO w maju 2018 r. konieczna może być nowelizacja ustawy o TK
  • Ujawnienie tych danych może być bowiem sprzeczne z RODO, którego przepisy mają pierwszeństwo w razie kolizji z ustawą - podkreśla Adam Bodnar
  • I tak np. od lipca 2018 r. Trybunał Sprawiedliwości UE anonimizuje orzeczenia w sprawach pytań prejudycjalnych

Rzecznik Praw Obywatelskich powołuje się w tej sprawie na konstytucyjną ochronę życia prywatnego (art. 47 Konstytucji RP) i prawa do ochrony danych osobowych, co obejmuje m.in. zakaz pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym (art. 51 ust. 2 Konstytucji RP) oraz wzmocnioną ochronę danych osobowych osób fizycznych przewidzianą w RODO. 

Adam Bodnar wystąpił do Edyty Bielak-Jomaa, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. O opinię zwrócił się też do dyrektor Biura Służby Prawnej Kancelarii TK.

Autor skargi do TK - stygmatyzowany 

Do Rzecznika wpłynęła skarga obywatela w sprawie publikacji jego niezanonimizowanego imienia i nazwiska w orzeczeniu TK w Dzienniku Ustaw. Problem dotyczy skarżącego indywidualnie, ale jednocześnie ma charakter systemowy.  

W sprawie zainicjowanej przez skarżącego TK orzekł  niekonstytucyjność rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 15 lipca 2003 r., przewidującego ujawnianie w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny (do sprawy przyłączył się RPO). W sentencji wyroku opublikowanej w Dzienniku Ustaw podano imię i nazwisko skarżącego, a także zakres zaskarżenia, który wskazuje na dane o chorobie („w zakresie, w jakim przewiduje obligatoryjne zamieszczenie symbolu przyczyny niepełnosprawności, a w konsekwencji rodzaju choroby, w szczególności choroby psychicznej, jako przyczyny niepełnosprawności w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności”).

W efekcie na szeroką skalę ujawniono dane dotyczące stanu zdrowia skarżącego, co naruszyło jego prawo do prywatności i do ochrony danych osobowych. Skarżący zaznaczył, że jego dane przez całe postępowanie w TK były chronione. Argumentował, że gdy orzeczenie TK dotyczy prawa do prywatności i podaje szczegóły skarżonego przepisu (a także zarzuty skargi, które mogą ujawnić dane wrażliwe), jego publikacja ujawniająca dane osobowe autora skargi sama narusza prawo do prywatności.

RPO: anonimizować autorów skarg konstytucyjnych 

Rzecznik przyznał, że co do zasady obowiązek publikacji orzeczeń TK ma podstawę w prawie - wynika on z Konstytucji, ustawy o TK oraz ustawy o ogłaszaniu aktów normatywnych. Niemniej jednak żaden przepis nie określa, w jakim zakresie treść orzeczenia TK ma być  opublikowana w dzienniku urzędowym (ogłoszenie orzeczeń zarządza Prezes Trybunału). W ocenie Rzecznika przepisy te nie powinny zatem stać na przeszkodzie anonimizacji orzeczeń TK, które zostały wydane w wyniku rozpatrzenia skargi konstytucyjnej.

Od wielu lat imię i nazwisko osoby, która wszczęła postępowanie skargą konstytucyjną, jest podawane w Dzienniku Ustaw przy publikowaniu wyroku TK. W ocenie RPO istotne znacznie ma tu jednak rozpoczęcie od 25 maja 2018 r stosowania w  Unii Europejskiej przepisów RODO (ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych)

Art. 9 ust. 1 RODO zakazuje przetwarzania danych dotyczących zdrowia. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy przetwarzanie jest niezbędne ze względu na „ważny interes publiczny” - na podstawie prawa Unii lub państwa członkowskiego, które są proporcjonalne do wyznaczonego celu, nie naruszają istoty prawa do ochrony danych i przewidują odpowiednie środki ochrony praw  i interesów osoby, której dane dotyczą.

Decyduje RODO, nie ustawa

Niewątpliwie podanie  wyroku TK do publicznej wiadomości stanowi realizację „ważnego interesu publicznego”. Jednak publikacja wyroku TK wraz z danymi, które ujawniają stan zdrowia skarżącego, może prowadzić do naruszenia istoty prawa do ochrony danych osobowych, przy jednoczesnym braku środków ochrony tego prawa - wskazuje Adam Bodnar.  Przepisy ustawy o TK dotyczące zarządzenia publikacji wyroku TK muszą być stosowane zgodnie z RODO, jako aktem prawa UE mającym pierwszeństwo w razie kolizji z ustawą (art. 91 ust. 3 Konstytucji RP).

Tym samym, z powodu nieuwzględnienia wymogów RODO mogło dojść do naruszenia przepisów rozporządzenia poprzez zarządzenie publikacji wyroku TK w wersji niezanimizowanej w odniesieniu do danych osobowych - ocenił rzecznik. W kontekście systemowym wydaje się, że być może konieczna może być nowelizacja ustawy o TK w kierunku uwzględnienia przedstawionego problemu i zapewnienia zgodności przepisów ustawy o TK z RODO.

Zasadę anonimizacji swoich orzeczeń wprowadził 1 lipca 2018 r Trybunał Sprawiedliwości UE w sprawach pytań prejudycjalnych. TS UE wskazał, że w ten sposób podąża za obserwowaną w państwach członkowskich tendencją wzmacniania ochrony danych osobowych w obliczu rosnącej liczby narzędzi wyszukiwania i rozpowszechniania informacji.

[W 2014 r. TS UE w głośnej sprawie o internetowe „prawo do zapomnienia” orzekł, że dana osoba może żądać od operatora usunięcia wyników wyszukiwania informacji o niej. Paradoksem jest, że do dziś można znaleźć w sieci, iż sprawa o takie „prawo do zapomnienia” w TS UE była wtedy określana jako „Gonzalez przeciwko Google”].

RPO nabrał wątpliwości co do prawidłowego stosowania przepisów zobowiązujących do publikowania orzeczeń TK w dziennikach urzędowych w postaci niezanonimizowanej. Rzecznik ma tu na uwadze konstytucyjne gwarancje prawa do ochrony prawnej życia prywatnego (47 Konstytucji), a także prawa do ochrony danych osobowych, w zakres którego wchodzi m.in. zakaz pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym (art. 51 ust. 2 Konstytucji) oraz wzmocnioną ochronę danych osobowych osób fizycznych przewidzianą w RODO.

Adam Bodnar poprosił prezes UODO o ustosunkowanie się do problemu indywidualnego i systemowego oraz o rozważenie podjęcia właściwych działań w zakresie jej kompetencji.

Wprawdzie, zgodnie z RODO, organy nadzorcze w sprawach danych osobowych (w Polsce jest to PUODO) nie są właściwe do nadzorowania przetwarzania danych przez sądy w ramach sprawowania przez nie wymiaru sprawiedliwości. Jednak - według RPO - jest wątpliwe, by zarządzenie publikacji wyroku należało wprost do „sprawowania wymiaru sprawiedliwości” przez TK. Rzecznik przypomina, że Konstytucja RP stanowi jednoznacznie, iż „wymiar sprawiedliwości w RP sprawują Sąd Najwyższy, sądy powszechne, sądy administracyjne oraz sądy wojskowe”. Konstytucja nie zalicza zatem TK  do organów sprawujących wymiar sprawiedliwości.

Przepis art. 55 ust. 3 RODO został zaś przyjęty po to, by nie dopuścić do ingerencji w działalność orzeczniczą sądów. Nawet jednak jeżeli przyjąć, że organ nadzoru nie ma uprawnienia do nadzorowania przetwarzania danych w tym przypadku, to ma inne uprawnienia, w tym doradcze, polegające m.in. na upowszechnianiu wiedzy wśród administratorów danych.

Pismo w tej sprawie Rzecznik skierował także do TK. Poprosił w nim Annę Zołotar-Wiśniewską, dyrektorkę Biura Służby Prawnej Kancelarii Trybunału, o ustosunkowanie się do opisanego problemu.

VII.520.54.2018

Fotografie decyzji emerytalnych ZUS z pełnymi danymi osobowymi powinny być skasowane od razu. Interwencja RPO w sprawie osoby, która cofnęła wniosek o usługi opiekuńcze.

Data: 2018-08-31

Do domu 80-letniej skarżącej i jej męża przyszedł pracownik socjalny, żeby przeprowadzić wywiady środowiskowy. Skarżąca właśnie wyszła ze szpitala i potrzebowała pomocy. Mąż pokazał pracownikowi MOPS przygotowane decyzje emerytalne ZUS. W dokumentach był pełny zakres danych osobowych jego i jego żony. Pracownik sfotografował decyzje telefonem komórkowym. Jednak jeszcze przed zakończeniem jego wizyty skarżąca zrezygnowała z ubiegania się o usługi opiekuńcze. Mimo prośby o natychmiastowe usunięcie z telefonu zdjęć, pracownik socjalny tego nie zrobił.

Dyrektor MOPS tłumaczył, że fotografie usunięto miesiąc później, dopiero po tym jak skarżąca zażądała tego na piśmie. Potem jednak stwierdził on, że pracownik socjalny skasował zdjęcia w dniu wywiadu środowiskowego, w obecności trzech innych pracowników MOPS, na potwierdzenie czego zostały sporządzone stosowne oświadczenia.

Skarżąca cofnęła wniosek o usługi opiekuńcze podczas wizyty pracownika socjalnego w jej domu. Dlatego powinien on był skasować zdjęcia decyzji emerytalnych natychmiast. Nie było potrzeby dalszego przetwarzania przez niego danych osobowych skarżącej i jej męża.

BPW.522.1.2018

Rzecznik za uregulowaniem likwidacji niepodjętych depozytów szpitalnych

Data: 2018-07-27
  • O uregulowanie likwidacji niepodjętych depozytów szpitalnych upomina się Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Szpitale stosują w tych przypadkach zapisy ustawy z 2006 r. o likwidacji niepodjętych depozytów, która reguluje likwidację depozytów z jednostek sektora finansów publicznych
  • Procedury te mogą naruszać dobra osobiste pacjentów poprzez ujawnianie danych wrażliwych, co budzi wątpliwości rzecznika także w kontekście obowiązywania RODO

Zastępca RPO Stanisław Trociuk napisał do ministra Łukasza Szumowskiego, że problem ujawnił się na tle jednej ze spraw badanych w Biurze RPO. W 2015 r. w Wojewódzkim Centrum Psychiatrii Długoterminowej w Stroniu Śląskim opublikowano na stronach internetowych dane osobowe pacjentów w ogłoszeniu o „ostatecznym wezwaniu do odbioru depozytu”. Chodziło o pieniądze pacjentów, którzy opuścili szpital bądź zmarli.

Jak wskazał rzecznik, szpitale stosują w tych sytuacjach przepisy ustawy z 18 października 2006 r. o likwidacji niepodjętych depozytów. Procedury te mogą naruszać dobra osobiste pacjentów, poprzez ujawnianie danych wrażliwych.

Zgodnie z ustawą o likwidacji niepodjętych depozytów, termin do odbioru depozytu wynosi 3 lata od  doręczenia wezwania do jego odbioru osobie uprawnionej. W przypadku gdy uprawniony nie jest znany albo nie jest możliwe ustalenie jego miejsca zamieszkania na podstawie ewidencji, rejestrów lub zbiorów danych, wezwanie do odbioru może nastąpić po 3 latach od złożenia depozytu. W przypadku braku możliwości doręczenia wezwania lub nieustalenia uprawnionego, przechowujący depozyt jest wywiesić wezwanie na tablicy informacyjnej w swej siedzibie na pół roku.  Jeżeli szacunkowa wartość depozytu przekracza 5 tys. zł, przechowujący depozyt zamieszcza również ogłoszenie w dzienniku poczytnym w danej miejscowości lub w Biuletynie Informacji Publicznej.

W styczniu 2017 r. departament prawny resortu zdrowia  wyjaśniał w piśmie do RPO, że do postępowania z nieodebranymi depozytami odpowiednie zastosowanie mają przepisy ustawy z 2006 r. o likwidacji niepodjętych depozytów - w stosunku do podmiotów leczniczych będących jednostkami sektora finansów publicznych, a do pozostałych podmiotów - przepisy Kodeksu cywilnego o nieodpłatnym przechowaniu.

W piśmie tym podkreślono, że problematyka dotycząca ochrony danych osobowych, prawa własności czy prywatności nie była dotychczas Ministerstwu sygnalizowana. Zapowiedziano też - w związku z lukami w przepisach o wydawaniu przedmiotów z depozytu oraz zgłoszonym przez RPO problemem dotyczącym danych osobowych - rozważenie nowelizacji rozporządzenia Ministra Zdrowia z 30 lipca 2009 r. w sprawie prowadzenia depozytu w stacjonarnym zakładzie opieki zdrowotnej.

Analiza aktualnych przepisów wykazała, że stan prawny nie uległ jednak zmianie – napisał Stanisław Trociuk do ministra Łukasza Szumowskiego.

Zarazem przypomniał, że 25 maja 2018 r. weszło w życie RODO, ogólne rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE)2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE/.

W związku z tym rzecznik zwrócił się do ministra o zajęcie stanowiska w sprawie.

BPW.520.6.2015

Dlaczego szpital psychiatryczny opublikował dane swoich pacjentów? Rzecznik bada sprawę.

Data: 2018-07-25

Chodzi o dane osobowe 101 pacjentów Wojewódzkiego Centrum Psychiatrii Długoterminowej w Stroniu Śląskim. Byli to adresaci ogłoszenia pt. „ostateczne wezwanie do odbioru depozytu”. Naruszyło to dobra osobiste pacjentów. Szpital bronił się, że postępował zgodnie z art. 6 ust. 5 ustawy o likwidacji niepodjętych depozytów.

Rzecznik podjął sprawę. Zaalarmował on GIODO, Rzecznika Praw Pacjenta i Marszałka Województwa Dolnośląskiego.

Rzecznik Głównego Inspektora Danych Osobowych uznał w mediach sytuację za niedopuszczalną. Jego zdaniem, informacje o stanie zdrowia pacjentów należą nie tylko do kategorii danych osobowych, ale zalicza się je do tzw. danych wrażliwych, których co do zasady nie wolno przetwarzać. Podanie do publicznej wiadomości jest jedną z form przetwarzania.

Rzecznik poprosił też Ministerstwo Zdrowia o informację, czy podjęło ono prace nad uregulowaniem problemu likwidacji niepodjętych depozytów przez pacjentów podmiotów udzielających świadczeń zdrowotnych.

Ministerstwo wyjaśniło, że kwestia depozytów w podmiotach leczniczych wykonujących działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne reguluje ustawa z 6 listopada 2008 r. o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta i rozporządzenie Ministra Zdrowia z 30 lipca 2009 r. w sprawie prowadzenia depozytu w stacjonarnym zakładzie opieki zdrowotnej. Do postępowania z nieodebranymi depozytami stosuje się odpowiednio ustawę z 18 października 2006 r. o likwidacji niepodjętych depozytów w stosunku do podmiotów leczniczych będących jednostkami sektora finansów publicznych, a do pozostałych podmiotów – przepisy Kodeksu cywilnego o nieodpłatnym przechowywaniu. W związku ze zgłoszonymi problemami związanymi z lukami w przepisach dotyczących depozytów i zapewnienia ochrony danych osobowych pacjentów, Ministerstwo Zdrowia miało się zastanowić nad nowelizacją rozporządzenia dotyczącego depozytów.

Niedawno Rzecznik znowu poprosił Ministra Zdrowia o informację, czy pojawią się nowe przepisy regulujące to zagadnienie.

BPW.520.6.2015

 

Sprawa pana Grzegorza. Trybunał Konstytucyjny: rozporządzenie ministra o ujawnianiu przyczyny niepełnosprawności - niekonstytucyjne

Data: 2018-06-19
  • Rozporządzenie przewidujące ujawnianie w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny jest niekonstytucyjne
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił skargę konstytucyjną obywatela, do której przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Według Trybunału to od ustawodawcy zależy, czy taki zapis znajdzie się w ustawie
  • Dziś osoby z niepełnosprawnościami przedkładają takie orzeczenia pracodawcom, którzy mogą w ten sposób poznać przyczynę niepełnosprawności, np. chorobę psychiczną

19 czerwca 2018 r. Trybunał uznał zaskarżony przepis rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 2003 r. za niezgodny z art. 47 Konstytucji RP (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego). Jest on też niezgodny z art. 51 ust. 1, 2 i 5 Konstytucji RP (głosi on, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji go dotyczących, a władze nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym).

Rolą ustawodawcy jest dobranie takich środków, które zapewnią osobom z niepełnosprawnościami wsparcie na rynku pracy, z jednoczesnym poszanowaniem ich prawa do prywatności oraz z uwzględnieniem interesów pracodawców - podkreślił Trybunał.

Skarżący i Adam Bodnar wnosili o stwierdzenie niekonstytucyjności rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 15 lipca 2003 r. w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności - w zakresie, w jakim przewiduje ono obligatoryjne zamieszczenie w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny - a w konsekwencji rodzaju choroby, w szczególności choroby psychicznej. Przedłożenie takiego orzeczenia przez osobę z niepełnosprawnością pracodawcy jest warunkiem skorzystania z uprawnień wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej.

Skarżący dostał orzeczenie o stopniu niepełnosprawności z symbolem jej przyczyny (oznaczającym chorobę psychiczną).  Odwołał się, żądając usunięcia tego symbolu z orzeczenia. Uznał, że jego niepełnosprawność może być zakwalifikowana jako „całościowe zaburzenie rozwojowe”, co jest mniej piętnujące. Wskazał, że nie zgadza się na udostępnienie symbolu ewentualnemu pracodawcy, gdyż z łatwością pozna on jego znaczenie i uzyska wrażliwe dane o jego zdrowiu, które mocą Konstytucji RP są szczególnie chronione.

Argumentacji tej nie podzieliły ani zespół ds. orzekania o niepełnosprawności, ani sądy dwóch instancji. Uznały, że symbol ma znaczenie z punktu widzenia uprawnień wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej i nie narusza sfery prywatności.

Adam Bodnar wniósł o uznanie zaskarżonych zapisów za niezgodne z art. 47 i 51 Konstytucji RP. Wskazał, że ingerencja w prawo do prywatności i autonomię informacyjną jednostki nie może być zapisana w rozporządzeniu - najwyżej w ustawie.

Co do zasady Rzecznik nie zgadza zaś na obligatoryjne udostępnianie pracodawcy informacji o schorzeniu, na które cierpi pracownik. Może to bowiem powodować dyskryminację takich osób na rynku pracy. Chodzi zwłaszcza o osoby dotknięte tzw. niepełnosprawnościami ukrytymi, których nie można zidentyfikować na pierwszy rzut oka (choroby psychiczne, epilepsja, niepełnosprawność intelektualna). W przypadku nieokazania orzeczenia przez  pracownika, pracodawca może w ogóle nie wiedzieć, że zatrudnia osobę z niepełnosprawnością. Wiedzę o tym, czy pracownik może wykonywać dana pracę, pracodawca czerpie z zaświadczenia lekarskiego, nie zaś z orzeczenia o niepełnosprawności.

Dlatego Adam Bodnar uważa, że ochrona prywatności wymaga rezygnacji z podawania w orzeczeniu symbolu przyczyny niepełnosprawności - na rzecz innych narzędzi, które pozwoliłyby zabezpieczyć obie strony stosunku pracy. RPO nie traci bowiem z pola widzenia interesów pracodawcy, w tym możliwości dofinansowania do wynagrodzenia takiego pracownika. Według RPO alternatywnym rozwiązaniem mogłoby być wskazywanie w orzeczeniach jedynie koniecznych dla osoby z niepełnosprawnością dostosowań i udogodnień w miejscu pracy.

RPO przypomniał, że w 1998 r. TK zakwestionował podawanie do wiadomości pracodawcy numeru statystycznego choroby pracownika na zwolnieniu lekarskim. Z kolei w legitymacji dokumentującej niepełnosprawność symbol jej przyczyny umieszcza się jedynie na wniosek danej osoby.

TK zbadał sprawę w składzie: Piotr Pszczółkowski (przewodniczący), Piotr Tuleja (sprawozdawca), Małgorzata Pyziak-Szafnicka. Orzeczenie było jednogłośne.

W komunikacie TK podano, że wskutek wyroku organy orzekające o stopniu niepełnosprawności tracą podstawę do zamieszczania w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu „02-P” (choroby psychiczne). Mają one jednak nadal obowiązek zamieszczania w orzeczeniu wskazań, o których mowa w art. 6b ust. 3 ustawy z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób z niepełnosprawnościami - dotyczących np. odpowiedniego zatrudnienia uwzględniającego psychofizyczne możliwości danej osoby. Do podjęcia działań legislacyjnych przez ustawodawcę, wskazania te mogą być podstawą przyznawania osobie z niepełnosprawnością stosownych świadczeń lub uprawnień.

Trybunał wskazał, że nie jest jego rolą wskazywanie ustawodawcy sposobu ukształtowania poszczególnych instytucji prawnych w sposób zgodny z zasadami konstytucyjnymi. Podkreślił, że rolą ustawodawcy jest dobranie takich środków, które pozwolą zapewnić osobom z niepełnosprawnościami wsparcie na rynku pracy, z jednoczesnym poszanowaniem prawa do prywatności tych osób i uwzględnieniem interesów pracodawców.

RPO pyta MSWiA o legitymowanie osób zadających pytania na spotkaniach z przedstawicielami władz

Data: 2018-06-14
  • Rzecznik Praw Obywatelskich pyta MSWiA, czy poleciło policji legitymowanie obywateli próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz
  • Wcześniej RPO wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji po spotkaniach z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i posłem Stanisławem Piotrowiczem
  • Takie działania mogą budzić wątpliwości pod kątem przestrzegania podstawowych praw i wolności obywateli; mogą też tworzyć „mrożący skutek"’ dla debaty publicznej

Zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił wiceministra spraw wewnętrznych i administracji Jarosława Zielińskiego o stanowisko w tej sprawie.

Z doniesień medialnych RPO dowiedział się o legitymowaniu obywateli próbujących zabrać głos podczas spotkania Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka oraz Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Rzecznik podjął sprawę z urzędu. Biuro RPO zwróciło się już do tamtejszych komendantów policji o informacje o stanie tych spraw oraz o wyjaśnienie podstaw prawnych interwencji.

S. Trociuk napisał w liście do wiceministra J. Zielińskiego, że do RPO dotarła skarga obywatela, iż praktyka taka stosowana jest także na spotkaniach z posłami Prawa i Sprawiedliwości w innych miastach. Ponadto, pojawiły się podejrzenia, iż jest ona wynikiem odgórnego żądania kierownictwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji skierowanego do właściwych miejscowo komendantów policji.

Działania podejmowane przez funkcjonariuszy policji mogą tworzyć  „mrożący skutek"’ dla debaty publicznej, który będzie powstrzymywać obywateli od komentowania kontrowersyjnych wydarzeń dotyczących wybranych podmiotów władzy - wskazuje RPO.

Rzecznik zobowiązany jest konstytucyjnie i ustawowo do wyjaśniania wszystkich wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Swoboda wypowiedzi, inaczej też wolność wyrażania poglądów stanowi jeden z fundamentów demokratycznego społeczeństwa oraz podstawowych warunków jego rozwoju i samorealizacji każdej jednostki.

Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie - oceniał niedawno Adam Bodnar. Podkreślał, że naturalne jest, iż na spotkaniach publicznych ludzie chcą zadawać pytania, czasem zaprotestować przeciwko różnym tezom, czasami przyjmują kogoś aplauzem albo gwizdami. Jeśli osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem - mówił.

Media informowały, że w jednym z opisywanych przypadków policjant tłumaczył, iż działa na podstawie art. 51 ust. 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

VII.564.41.2018

RPO: korzystanie z wolności słowa nie może się wiązać z legitymowaniem obywateli zadających pytania przedstawicielom władz

Data: 2018-06-08
  • Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany za to, że chciał zadać pytanie - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rzecznik jest zaniepokojony przypadkami legitymowania przez policję obywateli próbujących zadawać pytania podczas otwartych spotkań z przedstawicielami władz
  • Może to bowiem budzić poważne wątpliwości pod kątem przestrzegania podstawowych praw i wolności obywateli - zwłaszcza konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów

Rzecznik wystąpił do lokalnych komendantów policji o wyjaśnienie podstaw prawnych takich interwencji po spotkaniach z marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim i posłem Stanisławem Piotrowiczem.

Z doniesień medialnych RPO dowiedział sie o legitymowaniu obywateli próbujących zabrać głos podczas spotkania Marka Kuchcińskiego z mieszkańcami Sanoka oraz Stanisława Piotrowicza w Witnicy. Biuro RPO zwróciło się do tamtejszych komendantów policji o informacje o stanie tych spraw oraz o wyjaśnienie podstaw prawnych podjętych interwencji.

Z artykułu prasowego wynika, że w jednym z tych przypadków policjant tłumaczył, iż działa na podstawie art. 51 ust. 1 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim „Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny”.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraził zaniepokojenie zaistniałą sytuacją. W jego ocenie taka praktyka może budzić poważne wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP).

Adam Bodnar podkreśla, że na spotkaniach publicznych ludzie chcą zadawać pytania, czasem zaprotestować przeciwko różnym tezom, czasami przyjmują kogoś aplauzem albo gwizdami. To jest coś zupełnie naturalnego. Jeżeli jesteśmy na takim etapie, że osoby, które chcą zadać pytanie, są później spisywane, to znaczy, że powoli zatracamy umiejętność dialogu i rozmowy ze społeczeństwem. Zaczynamy szukać instrumentów prawnych, żeby tych ludzi wystraszyć, ukarać za to, że chcą być niezależni w swoich myślach i poglądach. Korzystanie z wolności słowa nie może wiązać się z tym, że ktoś jest legitymowany, spisywany i karany za to, że chciał zadać pytanie.

VII.564.38.2018, VII.564.39.2018

TK: szczegóły profilowania pomocy dla bezrobotnego mają być uregulowane w ustawie

Data: 2018-06-06

Szczegóły profilowania pomocy dla bezrobotnego mają być uregulowane w ustawie, a nie jedynie w rozporządzeniu ministra, bo dotyczą zasad i trybu gromadzenia informacji o jednostkach - orzekł Trybunał Konstytucyjny z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich.

6 czerwca 2018 r. TK uznał za niezgodne z Konstytucją RP unormowanie w rozporządzeniu sposobu ustalania profilu pomocy oraz postępowania w ramach profili. Stanowi to bowiem pogwałcenie konstytucyjnego wymogu, że zasady i tryb gromadzenia informacji o jednostkach powinny być określone w ustawie. Zarazem Trybunał orzekł, że brak możliwości zaskarżenia przez bezrobotnego przypisanego mu profilu pomocy jest zgodny z Konstytucją RP. W pozostałym zakresie postępowanie umorzono.

Zakwestionowany przez TK art. 34a ust. 3c nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku z 2014 r.  straci moc obowiązującą po roku od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.  Trybunał uzasadnił takie odroczenie potrzebą zachowania ciągłości pomocy świadczonej bezrobotnym przez urzędy pracy.

Do czasu nowelizacji, co powinno nastąpić nie później niż w terminie wskazanym przez TK, obecnie obowiązujące przepisy ustawy i rozporządzenia w sprawie profilowania mogą być nadal stosowane, a wydane na ich podstawie decyzje w sprawach indywidualnych pozostają w mocy.

Trybunał rozpoznał sprawę w składzie: Zbigniew Jędrzejewski (przewodniczący), Leon Kieres (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Argumenty RPO

RPO Adam Bodnar w 2016 r. zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku z 2014 r. Wprowadziła ona zasadę obowiązkowego  profilowania bezrobotnych - czyli przyporządkowania danej osoby do jednej z trzech kategorii i rozróżnienia na tej podstawie formy pomocy. Zdaniem RPO takie podejście zasługuje na aprobatę, bo osobom bez pracy potrzebna jest bardziej efektywna pomoc. Wprowadzone procedury budzą jednak wątpliwości konstytucyjne.

Rzecznik podkreślał, że profilowanie polega na przetwarzaniu danych osobowych, co zgodnie ze standardem konstytucyjnym musi być ujęte w ustawie. Tymczasem część regulacji dotyczącej profilowania  określało rozporządzenie ministra pracy.  Według RPO narusza to prawo do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki (art. 47 oraz art. 51 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP), jak i prawo do nieudostępnienia informacji jej dotyczących, chyba że taki obowiązek wynika z ustawy (art. 51 ust. 1 Konstytucji RP). Jest to też niezgodne z art. 92 ust. 1 Konstytucji RP.

Innym zarzutem był brak możliwości zaskarżenia przez daną osobę właściwego profilu pomocy. Prawo do zaskarżania orzeczeń i decyzji wynika zaś wprost z art. 78 Konstytucji – argumentował Rzecznik.

W efekcie dana osoba nie może się ubiegać o pewne rodzaje pomocy. Jeśli np. system zakwalifikuje kogoś do danego profilu, to nie może on korzystać ze szkoleń, bo komputer na podstawie analizy danych o nim uznał, że szkolenia nie pomogą.

TK podzielił jeden zarzut

Trybunał  podzielił zastrzeżenia RPO co do art. 34a ust. 3c ustawy o promocji zatrudnienia. Uznał, że narusza on wymóg ustawowej regulacji zasad i trybu zbierania informacji o jednostkach. Pozwala bowiem na uregulowanie w rozporządzeniu zakresu danych zbieranych w trakcie profilowania,  a także sposobu ich pozyskiwania, przetwarzania, poprawiania i udostępniania. W rezultacie rzeczywistą podstawą udostępnienia przez bezrobotnego informacji urzędowi pracy nie jest ustawa, lecz rozporządzenie.

Ponadto według TK art. 34a ust. 3c nie zawiera dostatecznych wytycznych do wydania aktu wykonawczego w sprawie profilowania. Przepis ten nakazuje ministrowi uwzględnić potrzebę „zwiększenia szans bezrobotnego na rynku pracy”, ale nie wynikają z niego w praktyce żadne konkretne ograniczenia czy wskazówki co do treści rozporządzenia. Na jego podstawie nie da się na przykład rozstrzygnąć, jakie narzędzia i metody powinny być podstawą profilowania, jaki powinien być zakres i stopień szczegółowości zbierania informacji o bezrobotnych czy jaki kształt powinna mieć procedura postępowania z tymi danymi.

Brak zaskarżania profilowania - konstytucyjny

Zarazem Trybunał uznał, że z Konstytucji nie wynika bezwzględny obowiązek wprowadzenia przez ustawodawcę odrębnego środka zaskarżenia od ustalonego dla bezrobotnego profilu pomocy. Nie jest to ani „sprawą” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji, ani też „orzeczeniem lub decyzją wydaną w pierwszej instancji” w rozumieniu art. 78 Konstytucji. Ustalenie profilu nie jest równoznaczne z ostatecznym władczym rozstrzygnięciem o prawach lub obowiązkach jednostek.

TK wziął pod uwagę, że prawo do uzyskania przez bezrobotnych pomocy nie ma charakteru prawa konstytucyjnego, a zarzuty dotyczące przebiegu lub wyniku profilowania mogą być uwzględniane przez organy administracji i sądy administracyjne w ramach kontroli decyzji administracyjnych dotyczących bezrobotnego.

W rezultacie Trybunał uznał, że brak odrębnego środka zaskarżenia jest zgodny z Konstytucją RP. Ustawodawca  mógł przyznać pierwszeństwo efektywności i sprawności działania administracji kosztem prawa do kwestionowania wszystkich czynności poprzedzających wydanie rozstrzygnięć dotyczących bezrobotnego. Miał tez prawo założyć, że wprowadzenie wyższego standardu ochrony praw bezrobotnego w postaci wielostopniowej zaskarżalności będzie powodowało znaczne przedłużenie postępowań w urzędach pracy i zwiększenie ich kosztów.

Jednocześnie Trybunał powziął istotne wątpliwości, czy obecnie obowiązujące przepisy w dostateczny sposób chronią dane osobowe bezrobotnych poddanych procedurze profilowania. Zostały one zasygnalizowane w oddzielnym postanowieniu.

VII.501.277.2014

Adam Bodnar upomina się u premiera o odpowiedź ws. ”rejestru pedofilów”

Data: 2018-06-05
  • Rzecznik Praw Obywatelskich upomina się u premiera Mateusza Morawieckiego, aby Minister Sprawiedliwości odpowiedział na wystąpienie w sprawie problemów związanych z "rejestrem pedofilów”
  • W wystąpieniu z lutego 2018 r. Adam Bodnar powoływał się na ujawnienie w rejestrze skazanego mężczyzny, którego dzieci obawiają się powrotu traumy i wykluczenia, gdy otoczenie odkryje, kim był ich ojciec
  • Rzecznik zwrócił się wtedy do Ministra Sprawiedliwości o zmianę prawa - do dziś nie otrzymał odpowiedzi

W wystąpieniu do premiera z 4 czerwca 2018 r. Rzecznik napisał, że 22 lutego 2018 r. zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry w sprawie problemów związanych z publicznym Rejestrem Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

RPO wystąpił wtedy o pilną nowelizację odpowiedniej ustawy tak, by ochronić dzieci - ofiary sprawców ujawnionych w rejestrze (VII.501.2.2018). Na przykładzie sprawy, z którą zwrócił się syn sprawcy przestępstwa, ujawnionego w rejestrze, Adam Bodnar wskazywał na poważny problem społeczny, związany z możliwością ponownej wiktymizacji młodych osób, które padły ofiarą poważnych przestępstw na tle seksualnym, a należą do grona bliskich sprawcy. Przytoczył też wyniki badań naukowych, które potwierdzają istnienie takiego zagrożenia. Do Rzecznika wpływają już kolejne takie skargi. Mimo wagi problemu, do chwili obecnej RPO nie otrzymał odpowiedzi ministra. 

W piśmie do premiera Rzecznik przypomniał, że zgodnie z ustawą o RPO organ, do którego skierowano wystąpienie, obowiązany jest bez zbędnej zwłoki, nie później jednak niż w terminie 30 dni, poinformować Rzecznika o podjętych działaniach lub stanowisku.

- Udzielenie Rzecznikowi powyższych informacji jest obowiązkiem prawnym i niedotrzymanie ustawowego terminu, z przyczyn nieuzasadnionych nie powinno mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym. Dlatego też z ubolewaniem przyjmuję brak odpowiedzi Ministra Sprawiedliwości na moje wystąpienie – głosi pismo Adama Bodnara. Poprosił on premiera o „osobiste zainteresowanie się przedstawionym problemem”.

Do Rzecznika przyszedł list...

Potwierdzają się obawy o ponowną traumę młodych ofiar przestępstw w związku z opublikowaniem w "rejestrze pedofilów" pełnych danych ich prześladowców - pisał Adam Bodnar do ministra Ziobry. 

Do Rzecznika napisał chłopak, który wraz z siostrą przed kilkoma laty padł ofiarą przemocy ze strony ojca.  Ojciec ten następnie za poważne przestępstwa na tle seksualnym wobec dwóch przyrodnich sióstr wnioskodawcy został skazany został na 15 lat więzienia. Dzieci trafiły do rodziny zastępczej i mieszkają w małej miejscowości. „Dnia 1 stycznia 2018 r. zostały publicznie ujawnione na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości wszystkie dane (nazwiska, zdjęcia, daty urodzenia oraz daty i miejsca dokonania przestępstw) 800 przestępców seksualnych z ostatnich lat w Polsce, w tym mojego ojca. [Kilka dni potem]  na Facebooku zobaczyłem wpis [pewnej osoby], która umieściła dane wraz ze zdjęciami wszystkich przestępców seksualnych z [mojego powiatu]. Wśród tych osób był również mój ojciec. To była akcja antypedofilska, skierowana do ludzi z naszego powiatu „ku przestrodze", która natychmiast się rozprzestrzeniła wśród znajomych. Wiem. że to kwestia czasu, kiedy ludzie zaczną się dopytywać, czy to mój ojciec”  - napisał autor listu.

RPO zaalarmował Ministra Sprawiedliwości. Dane chłopaka - za jego zgodą - przekazał wraz z listem szefowi resortu. „Autor listu obawia się nie tylko o siebie i spodziewaną utratę spokoju życia, ale przede wszystkim o siostrę” - podkreślal RPO. Dziewczyna od kilku lat jest pod opieką psychologa, obawia się o przyszłość. Zmiana nazwiska nie rozwiąże problemu w tak małej miejscowości, a jedyną alternatywą może być wyjazd z Polski.

Co mówią przepisy

Od 1 stycznia 2018 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych ok. 800 skazanych przestępców seksualnych. Druga część rejestru jest dostępna tylko dla przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

Ustawodawca dał prawo do wpływu na zawartość rejestru samym sprawcom i sądom:

  • skazani już sprawcy  do 1 grudnia 2017 r mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnym rejestrze. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu (nie wiadomo, czy robił to w przypadku autora skargi do RPO)

  • obecnie o ujawnieniu danych decyduje sąd: skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Pokrzywdzeni członkowie rodzin nie mają głosu

Tymczasem w wielu przypadkach jedynym ratunkiem dla nich może być usunięcie danych z rejestru – zmiana nazwiska nie pomoże w małej miejscowości. „Niestety, w obecnym kształcie ustawa nie przewiduje żadnych możliwości wystąpienia do sądu o usunięcie danych ojca skarżącego z rejestru i zapewnienia ochrony zarówno jemu, jak i jego rodzeństwu” – alarmuje RPO. W świetle badań widać jednoznacznie, że dzieci osób z rejestru odczuwają znaczne niedogodności w swym otoczeniu, odrzucenie, czy wręcz wrogość i prześladowanie.  

 

Zasady przetwarzania danych osobowych przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2018-05-23

Do Rzecznika Praw Obywatelskich może zwrócić się każdy, kto uważa, że jego lub innej osoby prawa lub wolności zostały naruszone przez działanie państwa, lub że jest nierówno traktowany z powodu tego, kim jest.

Aby Rzecznik mógł się zająć sprawą, musi znać dane osoby pozwalające na jej identyfikację.

Tymczasem 25 maja 2018 r. zmieniły się przepisy dotyczące ochrony danych osobowych, czyli informacji na nasz temat, które pozwalają nas identyfikować: np. imienia, nazwiska, adresu, numeru PESEL.

Unia Europejska wprowadziła wspólne dla wszystkich krajów członkowskich regulacje tak, byśmy wszędzie w Europie byli tak samo chronieni. Dane osobowe są bowiem niezwykle cennym dobrem we współczesnym świecie i sposób ich ochrony w dobie zmian technologicznych nie był już wystarczający[1].

Nowe przepisy (zwane RODO) nakładają na podmioty szereg obowiązków, między innymi trzeba informować obywateli, co dzieje się z ich danymi i kto nimi zarządza (jest ich administratorem)[2].

CZY PODANIE DANYCH  OSOBOWYCH JEST  OBOWIĄZKIEM?

Zwracając się do Rzecznika trzeba podać swoje dane. Wynika to z ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich (art. 10)[3].

Poza podstawowymi danymi Rzecznik może też dostawać inne informacje. To zależy od sprawy, jaką ma się zająć, ale też od sposobu, w jaki się do Rzecznika zwrócimy. Jeśli wniosek złożymy mailem, Rzecznik będzie znał nasz adres poczty elektronicznej. Jeśli skorzystamy z elektronicznej platformy do załatwiania spraw urzędowych ePUAP, Rzecznik pozna też numer PESEL.

DLACZEGO RPO PRZETWARZA DANE OSOBOWE?

Rzecznik zbiera dane, by móc się zająć powierzonymi mu sprawami.

Poza tym do Rzecznika można się zgłosić z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej, a także z petycją[4].

DLACZEGO RPO PRZETWARZA DANE OSOBOWE?

Rzecznik wykorzystuje przekazane mu dane osobowe do załatwiania spraw indywidualnych. Decyzje nie są podejmowane ich w sposób zautomatyzowany, w  tym  nie przypisuje nas do grup osób o podobnych potrzebach czy  sposobie życia (nazywa się to profilowaniem).

OD KOGO RPO OTRZYMUJE DANE OSOBOWE?

Dane osobowe może zgłosić sam zainteresowany, ale mogą je też podać inne osoby – te, które za nas zgłaszają sprawę. Dane muszą też podać te instytucje i podmioty, do których Rzecznik zwraca się wypełniając swoje zadania.

KOMU RPO PRZEKAZUJE DANE OSOBOWE?

Tym, którzy mają mu udzielić informacji w załatwianej sprawie, to np.: prokuratura, organy nadzoru, kontroli państwowej, zawodowej lub  społecznej.

W ograniczonym zakresie RPO może udzielić dostępu do danych firmom (podmiotom), które obsługują jego Biuro. Chodzi np. o systemy informatyczne czy obsługę pocztową. Udostępnienie danych może się odbywać wyłącznie na podstawie umów i ustalonych zasad.

JAK DŁUGO RPO PRZECHOWUJE DANE  OSOBOWE?

Przez 10 lat od zakończenia sprawy. Wynika to z zasad – Jednolitego Rzeczowego Wykazu Akt (JRWA). Wyjątkiem są sprawy wybrane do  wieczystego przechowywania – obowiązek ten wynika z przepisów o  archiwach[5].

JAKIE PRAWA PRZYSŁUGUJĄ OSOBIE, KTÓREJ DANE OSOBOWE POSIADA RPO?

Możemy zwrócić się o informacje na temat swoich danych osobowych, w tym o dostęp do nich, o sprostowanie lub ograniczenie ich przetwarzania. Mamy również prawo wniesienia skargi do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych.

Możemy zwrócić się do sądu, jeżeli uznamy, że przetwarzanie naszych danych odbywa się z naruszeniem prawa.

KONTAKT

W przypadku pism kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich administratorem jest Rzecznik Praw Obywatelskich z siedzibą w Warszawie przy Al. Solidarności 77[6].

W Biurze RPO wyznaczony został Inspektor Ochrony Danych. Dane  kontaktowe: inspektorochronydanych@brpo.gov.pl.

 

 

[1] rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie osób fizycznych w  związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (Dz.U.UE.L.2016.119.1), inaczej RODO,

[2] art. 13 i 14 RODO. Więcej informacji o Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz o tym, jak chronione są dane osobowe w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, dostępne są pod adresem: www.rpo.gov.pl,

[3] ustawa z dnia 15 lipca 1987 r. o  Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz. U. z 2018 r. poz. 2179 tj. ze zm.),

[4] zgodnie z ustawą z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2019 r. poz. 1429 tj. z późn. zm.) i  z  ustawą z dnia 11 lipca 2014 r. o  petycjach (Dz. U. z 2018 r. poz.  870 tj. z późn. zm.),

[5] ustawa z dnia 14 lipca 1983 r. o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach  (Dz. U. z 2019 r. poz. 553 tj. ze zm..),

[6] dane osobowe przetwarzane są na podstawie art. 6 ust. 1 lit. c oraz art. 9 ust. 2 lit. g RODO.

 

 

NSA odmówił wydania uchwały w sprawie kompetencji GIODO wobec apostatów

Data: 2018-05-21
  • Naczelny Sąd Administracyjny odmówił wydania uchwały z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich w kwestii kompetencji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych
  • Chodzi o rozstrzyganie przez GIODO spraw dotyczących danych osobowych przetwarzanych przez kościoły i związki wyznaniowe
  • GIODO nie ma zatem prawa badania przepisów wewnętrznych Kościoła katolickiego, a jedynym dokumentem potwierdzającym wystąpienie z Kościoła może być odpis aktu chrztu z adnotacją o wystąpieniu - wynika z decyzji NSA

19 października 2017 r. RPO skierował do NSA wniosek, w którym wyliczał  orzeczenia sądów administracyjnych interpretujące na trzy sposoby to, jak GIODO ma ustalać czy skarżący w postępowaniu jest, czy też nie jest, członkiem kościoła. Od jednoznacznego ustalenia tego faktu zależy zakres kompetencji GIODO wobec danego kościoła czy związku wyznaniowego.

W poniedziałek NSA (Sygn. akt I OPS 6/17) wydał postanowienie na podstawie art. 267 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, w którym wskazał, że nie zostały spełnione przesłanki wymagane do podjęcia uchwały. Według NSA nie zaistniały bowiem rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych, które uzasadniałyby przyjęcie takiej uchwały.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich postanowienie NSA wraz z uzasadnieniem ma duże znaczenie dla usunięcia stanu niepewności prawnej, jaka istniała do tej pory. Odmawiając podjęcia uchwały, NSA wskazał jednocześnie, że wszelkie dotychczasowe wątpliwości w kwestii interpretacji tych przepisów zostały jednolicie wyjaśnione przez składy NSA w serii wyroków z lutego 2016 r.

GIODO, kierując się przepisami ustawy o ochronie danych osobowych, nie ma zatem prawa badania przepisów wewnętrznych Kościoła katolickiego, a jedynym dokumentem potwierdzającym fakt wystąpienia z Kościoła może być odpis aktu chrztu z adnotacją o wystąpieniu. NSA wskazał także, że w stosunku do innych związków wyznaniowych wiodącym orzeczeniem jest wyrok NSA o sygnaturze I OSK 1968/13.  

Zarówno do GIODO jak i do Biura RPO od wielu lat wpływają skargi dotyczące uaktualnienia danych osobowych osób, które chcą wystąpić lub wystąpiły z kościoła lub związku wyznaniowego i domagają się aktualizacji swoich danych w dokumentacji kościelnej. Problem w znaczącej większości dotyczy Kościoła katolickiego, ale nie wyłącznie. Kwestia apostatów jest podnoszona od wielu lat, skargi kierowane są do GIODO, a następnie rozstrzygane przez sądy administracyjne.

Obowiązek ochrony danych osobowych w RP, na straży której stoi również RPO, wynika bezpośrednio z art. 51 Konstytucji. Ustawa o ochronie danych osobowych wprowadziła wyjątek od zasady zakazu przetwarzania danych ujawniających przekonania religijne i przynależność wyznaniową, jeżeli jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań kościołów, pod warunkiem, że przetwarzanie danych  dotyczy wyłącznie członków tych organizacji albo instytucji albo osób utrzymujących z nimi stałe kontakty w związku z ich działalnością i zapewnione są pełne gwarancje ochrony przetwarzanych danych. Ustawa zwolniła także kościoły z obowiązku rejestracji zbiorów danych osób należących do kościoła lub innego związku wyznaniowego, o uregulowanej sytuacji prawnej, przetwarzanych na potrzeby tego kościoła lub związku wyznaniowego. Jednocześnie w art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych wyłączono wiele, choć nie wszystkie, uprawnienia GIODO w odniesieniu do zbiorów danych osób należących do kościoła.

Fakt przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego podlega regulacji prawa kościelnego kościoła lub związku wyznaniowego, którego dotyczy. Nie jest to kwestia, która mogłaby podlegać ocenie instytucji państwowych. W ocenie Rzecznika to nie oznacza jednak, że w stosunku do postępowań, w których stroną jest strona kościelna, organ państwowy (GIODO) został pozbawiony możliwości zagwarantowanych w przepisach Kodeksu postępowania administracyjnego i może uznać wyłącznie dowody wystawione przez stronę kościelną. Taka sytuacja prowadziłaby do nierównoważności stron postępowania.

Z tych względów RPO skierował do NSA wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego, związanego ze sposobem ustalania przynależności do kościoła przez GIODO i dopuszczalności uznania innych dowodów niż odpis aktu chrztu z właściwą adnotacją.

Od 25 maja 2018 r. zastosowanie znajdą przepisy rozporządzenia ogólnego o ochronie danych osobowych (rozporządzenie UE 679/2016 – tzw. rodo).  Zgodnie z art. 91 ust. 1 rodo, jeżeli w państwie członkowskim kościoły i związki lub wspólnoty wyznaniowe stosują szczegółowe zasady ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych, zasady takie mogą być nadal stosowane, pod warunkiem że zostaną dostosowane do rodo. Według tego przepisu Kościoły i związki wyznaniowe mogą powołać instytucję ds. ochrony danych osobowych wiernych. Jeśli tego nie uczynią, będą podlegały państwowemu organowi nadzorującemu. W kwietniu 2018 r. Episkopat Polski zdecydował o powołaniu Kościelnego Inspektora Ochrony Danych jako organu kontroli. 

VII. 501.99.2015

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie tzw. zgody następczej na podsłuch

Data: 2018-05-15
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego
  • W składzie orzekającym zasiadają dwie osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • To czwarta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących podstaw prawnych działalności służb specjalnych

O wycofaniu swego wniosku do TK z kwietnia 2016 r. (sygn. akt K 24/16) Rzecznik poinformował Trybunał pismem z 11 maja 2018 r. Zarazem wniósł o umorzenie postepowania w tej sprawie.

W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W początku kwietnia wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. Pod koniec kwietnia podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

11 marca 2016 r. do Kodeksu postępowania karnego oraz innych ustaw wprowadzono całkowicie nowe zasady wyrażania zgody następczej. Jest ona potrzebna do wykorzystania w postępowaniu karnym materiałów uzyskanych w wyniku kontroli operacyjnej (np. podsłuchu) dotyczącego innego przestępstwa lub innej osoby niż obejmowała to zgoda sądu na taką kontrolę.

Zgodnie z nowymi przepisami, zgoda następcza może dotyczyć już nie tylko przestępstwa, w stosunku do którego sąd może zarządzić inwigilację, lecz każdego przestępstwa ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego. Ponadto zgody następczej nie udziela już sąd (jak wcześniej), ale prokurator. Informacje uzyskane w wyniku takiej zgody mogą być wykorzystywane, a w konsekwencji także przechowywane, bezterminowo – zarówno służby, jak iż prokurator mają niczym  nieskrępowaną swobodę.

Argumenty RPO dla TK

RPO zaskarżył ustawę do Trybunału. Uznał, że nowe zasady naruszają takie konstytucyjne  prawa i wolności, jak: prawo do prywatności; wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się; nienaruszalność mieszkania oraz zakaz pozyskiwania i gromadzenia informacji o obywatelach, które nie są niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Rzecznik podkreśla, że niejawna ingerencja władzy w sferę prywatności jednostki musi mieć precyzyjną podstawę w ustawie. Precyzja ta ma zapobiegać ryzyku arbitralności niejawnych działań organów władzy. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Konstytucyjnego, każdy powinien wiedzieć, na podstawie przepisu ustawy, jakie zachowania narażają go nie tylko na ewentualną odpowiedzialność karną, ale umożliwiają prowadzenie wobec niego czynności operacyjno-rozpoznawczych, głęboko ingerujących w prywatność.

Zdaniem RPO wydawanie zgody następczej przez prokuratora nie spełnia standardów demokratycznego państwa prawnego, np. konstytucyjnego prawa do sądu. Wewnętrzną sprzecznością jest, że pierwotna inwigilacja wymaga decyzji sądu, a zgoda następcza - już nie. A przecież wskutek takiej zgody może nastąpić zmiana osoby inwigilowanej (gdy chodzi o inną osobę niż objętą sądowym zarządzeniem kontroli operacyjnej).

Kontrola sądowa zapewnia najlepszą gwarancję niezależności, bezstronności oraz stosowania właściwej procedury. Biorąc pod uwagę obecny kształt ustrojowy prokuratury, nie sposób uznać, że korzysta ona w pełni z przymiotu niezależności od władzy wykonawczej – wskazał Rzecznik.

Powody wycofania wniosku

W maju 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r.  W miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Henryk Cioch i Lech Morawski - osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym, bo wybrane w 2015 r. na zajęte już miejsca w Trybunale.

Dodatkowo, z przyczyn nieujawnionych RPO, od orzekania w tej sprawie Julia Przyłębska odsunęła sędziów Sławomirę Wronkowską-Jaśkiewicz (w czerwcu 2017 r.) i Piotra Pszczółkowskiego (w marcu 2018 r.). Do składu dokooptowano zaś m.in. Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka (zastąpili oni zmarłych Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego).

Jak napisał RPO, J. Piskorski i J.Wyrembak nie zostali ważnie wybrani na stanowisko sędziów Trybunału Konstytucyjnego. 23 kwietnia 2018 r. Rzecznik złożył  wniosek ich o wyłączenie ze sprawy, który do 10 maja 2018 r. nie został rozpoznany. 10 maja Rzecznik otrzymał zaś pismo przewodniczącej składu Julii Przyłębskiej o odwołaniu wyznaczonego wcześniej terminu rozprawy 29 maja 2018 r. oraz o skierowaniu sprawy do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym 5 czerwca 2018 r.

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy, a wyznaczony skład Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP.  Zmusza to Rzecznika do cofnięcia wniosku z 29 kwietnia 2016 r. 

Adam Bodnar powtórzył, że orzeczenia wydane przez skład Trybunału z nieprawidłową obsadą mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron - także w procesach przed sądami europejskimi, skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej.

II.520.1.2016

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie ustawy antyterrorystycznej

Data: 2018-05-02
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie ustawy o działaniach antyterrorystycznych 
  • W składzie orzekającym zasiadają trzy osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • Adam Bodnar ma nadzieję, że w najbliższej przyszłości zostanie zapewniona zgodność tej ustawy z Konstytucją RP i prawem międzynarodowym

O wycofaniu swego wniosku do TK z lipca 2016 r. (sygn. akt K 35/16)  Adam Bodnar poinformował Trybunał pismem z 30 kwietnia 2018 r.

To już trzecia taka decyzja Rzecznika wobec zaskarżonych wcześniej ustaw dotyczących podstaw prawnych działalności służb specjalnych. W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W początku kwietnia wycofał zaś wniosek w sprawie tzw. owoców zatrutego drzewa, czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

Ustawa antyterrorystyczna z 10 czerwca 2016 r. została uchwalona  by – jak argumentował rząd – dla ochrony przed terroryzmem polepszyć skuteczność systemu  antyterrorystycznego  i zapewnić lepszą koordynację służb specjalnych. Projekt  w toku prac legislacyjnych krytykowały m.in. organizacje pozarządowe i RPO.  

Ustawa określa działania na wypadek alarmu terrorystycznego. Można wtedy zakazać zgromadzeń publicznych lub imprez masowych. Dla zapobiegania, przeciwdziałania i wykrywania przestępstw o charakterze terrorystycznym można zablokować internet. Wprowadzono tez nakaz rejestrowania kart pre-paid telefonii komórkowej. Szef ABW dostał prawo prowadzenia wykazu osób, które mogą mieć związek ze zdarzeniami o charakterze terrorystycznym oraz swobodny dostęp do rejestrów publicznych.  Cudzoziemiec podejrzany o działalność terrorystyczną może być inwigilowany bez zgody sądu przez 3 miesiące (co wobec obywatela Polski jest niemożliwe). Od cudzoziemców można też pobierać materiał biologiczny do badań DNA. 

Argumenty RPO

RPO zaskarżył ustawę do Trybunału, uznając jej zapisy za sprzeczne z Konstytucją, Kartą Praw Podstawowych UE oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wskazał, że choć ustawa miała szczytny cel - uporządkowanie przepisów i wzmocnienie bezpieczeństwa, to napisano ją tak nieprecyzyjnie i ogólnie, że służby specjalne otrzymały ogromne i niekontrolowane uprawnienia, a ludzie nie mogą mieć pewności, że nie będą na tej podstawie ścigani.  Np. już sama nieprecyzyjna definicja „zdarzenia o charakterze terrorystycznym” pozwala na bardzo szeroką interpretację.

Według Rzecznika, jednym z powodów takiego stanu był pośpieszny tryb prac i nieuwzględnienie uwag. RPO wnosił by prezydent przed podpisaniem ustawy skierował ją do TK.

Nie kwestionując konieczności przyznania służbom uprawnień umożliwiających zapewnienia bezpieczeństwa państwa i jego obywateli, Rzecznik wskazywał na  konieczność uzasadnienia ograniczenia m.in. prawa do prywatności oraz innych praw.

Podkreślał, że np. możliwość tymczasowego aresztowania na podstawie jedynie uprawdopodobnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym jest sprzeczna z fundamentalnymi zasadami demokratycznego państwa prawnego.

Powody wycofania wniosku

18 lipca 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r.  W miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak (przewodniczący składu) -  osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym, bo wybrane na zajęte już miejsca w Trybunale.

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy, a wyznaczony skład Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP.  

„Kierując się złożonym ślubowaniem, stojąc w obliczu wyboru mniejszego zła, jakim jest zachowanie w mocy przepisów ustawy, której zgodność z  Konstytucją RP pozostaje wątpliwa, w relacji do możliwości doprowadzenia do podważenia pewności prawa i pogłębienia chaosu prawnego na skutek wydania wyroku przez skład Trybunału Konstytucyjnego, w którym zasiadają osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale, zmuszony jestem do wycofania wniosku” - głosi pismo do TK.

Adam Bodnar podkreślił, że decyzja o rozpoznaniu sprawy przez Trybunał na posiedzeniu niejawnym powoduje niemożność złożenia przez niego wniosku o wyłączenie wymienionych trzech osób ze składu TK. 24 kwietnia 2018 r. przewodniczący składu orzekającego zawiadomił Rzecznika  o terminie ogłoszenia orzeczenia w tej sprawie w dniu 24 maja 2018 r. W przypadku rozpoznawania sprawy na posiedzeniu niejawnym, cofnięcie wniosku może zaś nastąpić najpóźniej w 7 dni od doręczenia zawiadomienia o takim posiedzeniu.

Decyzja RPO jest uzasadniona zagrożeniem, jakie możliwość rozstrzygnięcia przez wadliwy skład Trybunału Konstytucyjnego stwarza dla ochrony praw i wolności człowieka i obywatela. Rzeczywistym skutkiem  rozstrzygnięcia w składzie wadliwym może być bowiem wyłącznie pogłębienie stanu niepewności prawnej w Rzeczypospolitej Polskiej, a co za tym idzie - spotęgowanie stanu naruszającego prawa obywatelskie. Ponadto wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron, nie tylko w postępowaniach przed sądami innych państw członkowskich UE, ale także w skargach do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

W tym kontekście wycofanie wniosku przyczynia się nie tylko do zapobiegnięcia stanowi niepewności prawnej, ale jednocześnie chroni dobro wspólne wszystkich obywateli, jakim jest Rzeczpospolita Polska przed stwierdzeniem naruszenia przez Polskę prawa międzynarodowego przez międzynarodowy organ sądowy.

Rzecznik przypomniał, że nieprawidłowa obsada TK stanowi przedmiot opinii i stanowisk instytucji Unii Europejskiej i organów międzynarodowych. Niewykonanie przez Polskę zaleceń Komisji Europejskiej, m.in. co do dopuszczenia do orzekania trzech sędziów prawidłowo wybranych, skutkuje oceną Komisji i uruchomieniem procedury uregulowanej w art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej. Ocena Komisji może także stanowić argument dla pełnomocników stron i sądów w sprawach toczących się przed sądami innych państw członkowskich UE, by kwestionować prawidłowość orzekania przez Trybunał Konstytucyjny.

Jednocześnie Adam Bodnar ma nadzieję, że ustawodawca podejmie w najbliższej przyszłości działania, które doprowadzą do zapewnienia zgodności przepisów ustawy o działaniach antyterrorystycznych z Konstytucją RP i prawem międzynarodowym.  Rzecznik liczy też, że jego współdziałanie z innymi organami, w tym posiadającymi inicjatywę ustawodawczą, doprowadzi do stanu, w którym prawa obywatelskie, w zakreślonym ta sprawą obszarze, będą w pełni przestrzegane.

Wycofanie wniosku nie oznacza zaniechania przez Rzecznika korzystania z innych - bardziej efektywnych z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich - środków działania, przewidzianych ustawą o RPO oraz Konstytucją RP.

VII.520.6.2016

Krytyczne uwagi Rzecznika o projekcie ustawy, która ma wdrażać dyrektywę policyjną UE

Data: 2018-05-02
  • Wyłączenie pięciu służb specjalnych z ustawy wprowadzającej unijną dyrektywę policyjną z 2016 r. może być sprzeczne nie tylko z samą dyrektywą, ale i z Konstytucją RP
  • Rzecznik Praw Obywatelskich w dużej części krytycznie ocenia rządowy projekt ustawy, który ma wprowadzać do polskiego prawa dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2016/680, dotyczącą przetwarzania danych osobowych przez organy ścigania
  • RPO krytykuje także złożenie projektu w ostatnim możliwym terminie, skoro na jego przygotowanie MSWiA miało prawie dwa lata. Na zgłaszanie uwag resort przeznaczył tylko 10 dni

Od 2017 r. Adam Bodnar występował do kilku resortów, wskazując że dyrektywa jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela. Ułatwia ona wymianę danych między państwami członkowskimi, a zarazem wzmacnia prawa osób, których te dane dotyczą. Przyznaje jednostce prawo uzyskania informacji od służb, czy jej dane są zbierane i przetwarzane oraz prawo do skargi na te działania do niezależnego organu nadzorczego. 

28 marca 2018 r. Rzecznik po raz kolejny wyraził zaniepokojenie brakiem prac nad wprowadzeniem dyrektywy do polskiego prawa. W piśmie do szefa MSWiA wskazał, że przepisy niezbędne do jej wykonania mają być stosowane przez państwa członkowskie od 6 maja - Polska może nie dotrzymać tego terminu. Wystąpił wtedy do ministra Joachima Brudzińskiego o pilną informację na temat stanu prac nad projektem odpowiedniej ustawy.

Projekt na ostatnią chwilę

20 kwietnia 2018 r. MSWiA poinformowało o umieszczeniu dzień wcześniej na stronach Rządowego Centrum Legislacji projektu ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości.  

W odpowiedzi zastępca RPO Stanisław Trociuk napisał, że wyznaczenie 10-dniowego terminu na przedstawienie uwag do projektu nie tylko nie pozwala na ich pełne opracowanie, ale jest też sprzeczne z Regulaminem pracy Rady Ministrów.  Przypomniał, że dyrektywa została przyjęta 27 kwietnia 2016 r. i weszła w życie 5 maja 2016 r., a zatem projektodawca miał prawie dwa lata na przygotowanie projektu. Przedstawienie go w ostatnim możliwym terminie RPO ocenił krytycznie.

Ustawa nie obejmie pięciu tajnych służb

Rzecznik negatywnie ocenia propozycję wyłączenia spod ustawy danych osobowych przetwarzanych w ramach realizacji zadań Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego i Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Zdaniem RPO nie wszystkie bowiem zadania tych służb mieszczą się w zakresie pojęcia „bezpieczeństwo narodowe” - co uzasadniałoby wyłączenie dopuszczalne przez dyrektywę. Z punktu widzenia prawa UE  pojęcie „bezpieczeństwo narodowe” nie może być jednak utożsamiane z pojęciem „bezpieczeństwa wewnętrznego”. Działalność CBA nie ma np. bezpośredniego związku z „bezpieczeństwem narodowym”.

Dlatego nie można się zgodzić się z pozostawieniem poza obowiązkiem stosowania przepisów o ochronie danych osobowych co najmniej pięciu służb specjalnych.  Może to oznaczać - przynajmniej w części - nie tylko sprzeczność z postanowieniami dyrektywy, ale przede wszystkim z art. 51 Konstytucji RP (mowa w nim m.in., że władze nie mogą gromadzić innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym).

Z zadowoleniem RPO przyjął zaś, że w skierowanym już do Sejmu projekcie nowej ustawy o ochronie danych osobowych uwzględniono jego uwagi w sprawie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Będzie to nowy, niezależny organ nadzorczy właściwy zarówno i do unijnego rozporządzenia RODO, i tej dyrektywy.

RPO jest z kolei zaniepokojony informacjami o problemach budżetu PUODO i  nieprzygotowaniem stosowania nowych przepisów od maja (RODO ma być stosowane od 25 maja - tego samego dnia przestanie obowiązywać ustawa o ochronie danych z 1997 r.). Należy to rozstrzygnąć jak najszybciej, by możliwe było sprawne wykonywanie nowych obowiązków od początku obowiązywania przepisów ustawy o ochronie danych osobowych oraz ustawy o ochronie danych osobowych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości - wskazuje Stanisław Trociuk.

Szczegółowe uwagi RPO

Według Rzecznika obok przepisów, które zasadniczo oddają treść postanowień dyrektywy, projekt zawiera również rozwiązania mogące wypaczyć ich sens i istotę:

  • nie przewiduje realizacji dyrektywy, gdyż nie gwarantuje istoty prawa dostępu - czyli informacji o tym, jakie dane osobowe są przetwarzanie i wszelkich dostępnych informacji o ich pochodzeniu;
  • wprowadza możliwość żądania usunięcia danych osobowych z jawnych ich zbiorów. Tymczasem dyrektywa nie przewiduje takiego ograniczenia tylko do zbiorów jawnych;
  • zapis projektu, że decyzje PUODO nie mogą nakazywać usunięcia danych osobowych zebranych w toku czynności operacyjno-rozpoznawczych, wykracza poza zakres dyrektywy. Dany podmiot ma być wprawdzie zobowiązany do przywrócenia zgodnego z prawem sposobu przetwarzania danych, jednak mogą one już być zebrane wcześniej wbrew przepisom prawa;
  • szczególnie niezgodny z dyrektywą jest zapis, który uzależnia przekazanie informacji osobie, której dane dotyczą, od niezbędności do ochrony jej żywotnych interesów lub innej osoby. Takiego wymogu dyrektywa nie przewiduje;
  • Rzecznik ma wątpliwości, czy projekt realizuje zapisane w dyrektywie prawo  jednostki do wniesienia skargi do organu nadzorczego, gdy uznaje ona, iż przetwarzanie jej danych narusza przepisy. Żaden zapis projektu nie wskazuje bowiem wprost na możliwość wniesienia skargi. Mowa jest w nim, że PUODO działa z urzędu lub na wniosek osoby zainteresowanej;
  • projekt wymienia tylko zażalenie, które nie prowadzi do wszczęcia postępowania, a zwłaszcza nie kończy się decyzją PUODO i ewentualną skargą na nią do sądu administracyjnego (co przewiduje projekt). Można argumentować, że prawo do skargi wynika z zasad Kodeksu postępowania administracyjnego, jednak dla pewności prawnej zapis o przysługującej skardze powinien znaleźć się w ustawie - podkreśla RPO; 
  • zabrakło też możliwości wniesienia sprawy do sądu, niezależnie od postępowania  administracyjnego i sądowoadministracyjnego - co dyrektywa gwarantuje; 
  • weryfikacji zebranych danych osobowych służby mają  dokonywać nie rzadziej niż co 10 lat (dziś jest to 5 lat). W projekcie brak wyjaśnienia, dlaczego 10 lat ma być okresem właściwym.

Konkluzje RPO

Z punktu widzenia ochrony praw jednostki przedstawiony projekt nie może zostać oceniony całkowicie pozytywnie - podsumowuje Stanisław Trociuk. Przyznał, że sama dyrektywa nie jest doskonała, ale Trybunał Sprawiedliwości UE w przyszłości będzie miał okazję do wypowiedzi na jej temat.   

Dyrektywa jest aktem ogólnym, pozostawiającym wiele miejsca na uznanie krajowego ustawodawcy. Jego decyzje muszą jednak uwzględniać standardy Karty Praw Podstawowych UE oraz zapewniać spójność systemu tworzonego w ramach całej UE.

Szczególnej rozwagi wymagają uwagi RPO do projektu ustawy dotyczące systemu środków ochrony prawnej, czy też praw osoby, której dane dotyczą - napisał Trociuk. „Wprowadzanie ograniczeń albo blankietowych wyłączeń od reguł ogólnych, wyłączanie określonych służb z reżimu przepisów o ochronie danych osobowych, czy też rozszerzanie uprawnień innych służb stoi w sprzeczności z podstawowym celem dyrektywy, jakim jest ochrona praw podstawowych i wolności osób fizycznych” - brzmi konkluzja pisma.

Uwagi RPO do projektu Trociuk poddał ministrowi Brudzińskiemu pod rozwagę, prosząc o poinformowanie o sposobie ich wykorzystania w pracach legislacyjnych.

VII.501.315.2014

Prawa osób głuchych, RODO, dostęp do informacji publicznej, uciążliwe inwestycje koło domu, czyli spotkanie regionalne RPO w Wałczu

Data: 2018-04-18

Do Wałeckiego Centrum Kultury przyszło po południu ponad 30 osób w tym grupa osób głuchych.

Prawa osób głuchych

Głusi w Wałczu nie mają jak zadzwonić na policję czy po lekarza. Nie ma systemu powiadamiania SMS-ami, które by mogły odbierać służby ratunkowe i pomocowe. Co będzie, gdy zabraknie pomocy sąsiedzkiej?

RPO: Lista problemów osób głuchych jest niestety w Polsce długa. Konieczność wdrożenia systemu powiadamiania SMS-ami jest oczywista. Rząd to od dawna obiecuje, a kolejne pismo w tej sprawie podpisałem w zeszłym tygodniu.

Barbara Imiołczyk, współprzewodnicząca Komisji Ekspertów ds. Osób Głuchych przy RPO: W czasie ostatniego spotkania Komisji przedstawiciele MSWiA mówili, że właśnie rozbudowują aplikację dla numeru 112 stworzoną dla osób głuchych w województwie warmińsko-mazurskim.

- A co mamy zrobić, kiedy zdołamy skutecznie wezwać policję, a ta przyjedzie bez tłumacza migowego? – pada pytanie z sali. – Skąd lekarz będzie wiedział, jakie osoba głucha bierze leki?

Barbara Imiołczyk: To powinno być wpisane w tym systemie alarmowym. Każda zarejestrowana osoba ma mieć swoje konto. W województwie warmińsko-mazurskim w ramach projektu pilotażowego takie dane zebrano, przeszkolono osoby głuche i służbę. Alternatywą tłumacza może być wideotłumacz. Urządzenia cyfrowe dają nowe możliwości komunikacyjne.

RPO: A Rzecznik może już teraz przypomnieć szkołom policyjnym, jak ważne jest przygotowywanie do pomocy osobom głuchym.

- Potrzebne są też jasne i zrozumiałe pouczenia dla uczestników postępowań, także postępowań administracyjnych. Osoby głuche czasem nie potrafią czytać.

RPO: Polska ma problem we wdrożeniu już samej dyrektywy o prawie do obrony, która nakazuje, by przygotowywać dla ludzi pouczenia, które nie są pisane językiem prawniczym. Ministerstwo przygotowało jedynie ulotki przytaczające treść przepisów. By pomóc obywatelom, Rzecznik razem z Fundacją Helsińską przygotowali krótkie broszury napisane prostym językiem, które tłumaczą prawa i obowiązki zawarte w pouczeniach – szkoda, że policja tak słabo z nich korzysta.

- Za mało jest tłumaczeń programów telewizyjnych na język migowy.

RPO: Tak, to jest znany problem. Rzecznik regularnie się o to upomina, ostatnio – w marcu. Rzeczywiście, powinniśmy się przyjrzeć temu, jak tłumaczone są tramsmisje posiedzeń Sejmu i komisji sejmowych, czy wystąpień przedstawicieli władz publicznych . Warto też sprawdzić, jak będą przygotowywane materiały w najbliższej kampanii wyborczej.

Sposób orzekania o niepełnosprawności - po spotkaniu w Siemczynie (jesienią 2017 )

Na sygnał zgłoszony jesienią 2017 r. w Siemczynie (niedaleko Wałcza) RPO zareagował. Teraz uczestnicy tamtego spotkania przyjechali opowiedzieć, co dzieje się w sprawie.

Zaszły zmiany w systemie orzekania, ale nadal rodzice mają wątpliwości co do kompetencji składów orzekających o niepełnosprawności. Starosta twierdzi, że lepszych lekarzy orzeczników nie może znaleźć, więc w sprawie autyzmu osób dorosłych orzekają …pediatrzy.

RPO: Czyli trzeba będzie podjąć kolejną interwencję.

Czy politycy wesprą nas w obronie zabijanych dzieci poczętych (projekt ustawy „za życiem”)

RPO: Nie jestem politykiem. A jako Rzecznik uważam, że problemem jest to, że obowiązująca ustawa nie jest respektowana.

Problem uciążliwych ferm

W małych miejscowościach ludzie są zaskakiwani budową fermy w bezpośrednim sąsiedztwie. Ludzie mają zwykle bardzo mało czasu na reakcję, a potem zaczyna się walka o życie w godnych warunkach. Inwestor na ogół jest na to głuchy, bo ferma nie stoi koło jego domu.

Koło nas ma powstać ferma kurza. W turystycznej gminie! W 7 dni znaleźliśmy prawnika, zareagowaliśmy, naciskamy na burmistrza. Zaczęła się gra o treść miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Niestety, na tym etapie ludzie nie mają wpływ na treść projektu planu.

Budowa stacji bazowych dla telefonii komórkowej

Przepisy dają inwestorom pełną swobodę w wyborze miejsca, a promieniowanie z tych stacji jest zdaniem ludzi szkodliwe.

RPO: To jest jeden z problemów, którymi się zajmujemy.

Niezrozumiałe umowy i regulaminy usług

RPO: Coraz bardziej szczegółowe i coraz mniej zrozumiałe umowy to coraz bardziej poważny problem. Umów tak łatwo się nie uprości, bo regulują one złożone i skomplikowane sprawy. Rozwiązaniem mogłyby być proste ulotki zawierające esencje informacji o umowie, zwłaszcza jeśli dotyczy ona takich usług jak prąd, gaz czy telefon.

Kiedy nie możemy poradzić sobie z taką umową, warto się skontaktować z powiatowym lub miejskim Rzecznikiem Konsumenta. Rzecznicy Konsumenta współpracują z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta. A to jest instytucja powołana do przeciwdziałania praktykom naruszającym zbiorowe interesy konsumenta.

Działalność firm lichwiarskich

Opłaty przy pożyczkach firm lichwiarskich powinny być ukrócone.

RPO: Musimy się nad tym zastanowić.

Wdrożenie unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO)

RPO: RODO wchodzi w życie 25 maja. To jest unijne rozporządzenie, czyli akt prawny, który obowiązuje we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Do tej pory chroniło nas tylko prawo krajowe (ustawa o ochronie danych osobowych), ale prawo – z powodu rozwoju nowych technologii – słabo nas chroniło, pozyskiwanie i obracanie danymi stawało się coraz łatwiejsze. Instytucje chroniące dane w różnych krajach nie nadążały za wyzwaniami.

Teraz na przedsiębiorców zostaną nałożone bardzo konkretne obowiązki. Za naruszenia grozić im będą kary finansowe – a zasady będą jednolite w całej Unii, więc każdy jej obywatel będzie miał takie same narzędzia obrony przed nadużyciami.

To istotnie zmieni zasady funkcjonowania przedsiębiorców, ale także instytucji takich jak RPO.

Warto się przeszkolić lub nawiązać kontakt z prawnikiem posiadającym wiedze w tym zakresie.

Dostęp do informacji publicznej

Lokalni dziennikarze przygotowujący materiały krytyczne dla władz lokalnych nie są w stanie wyegzekwować informacji publicznych. Np. kiedy powstaje materiał o problemie, jaki z władzami ma mieszkaniec miasta, który podaje swoje dane do publikacji, władze odmawiają informacji pod pretekstem ochrony danych osobowej tej osoby.

RPO: Przykład idzie z góry. MEN nie ujawnia informacji o tym, kto przygotował nowe podstawy programowe do matematyki. Sejm nie ujawnia, kto poparł kandydatury sędziów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

Urzędy stosują też różne sztuczki, by odmawiać informacji lub odwlekać moment jej ujawnienia. Jedną z tych sztuczek jest zasłanianie się ochroną danych osobowych, inną – zasłanianie się tym, że dana informacja jest „dokumentem wewnętrznym”.

Jakie są rozwiązania? Można iść do sądu i nieustępliwością uczyć urząd, czym jest dostęp do informacji publicznej albo nawiązać kontakt z organizacją pozarządową, która ma doświadczenie w budowaniu dostępu do informacji publicznej. Warto chwalić za wspieranie kultury jawności – za publikowanie umów w rejestrze umów w Biuletynie Informacji Publicznej, co zaczyna się już dziać w Polsce – a co można przyspieszyć np. korzystając z prawa do petycji.

Dostęp obywateli do informacji jest bowiem istotą samorządności.

Przyszłość niezależnych instytucji w Polsce

Czy skoro sądy zostały zawłaszczone przez partię rządzącą, to zmieni niezależność Rzecznika Praw Obywatelskich?

RPO: Do końca kadencji mam dwa lata i cztery miesiące. Nie będę się ubiegał o ponowny wybór, bo to wymagałoby zabiegania o poparcie polityków. 

Ustawy o sądach się zmieniły, ale zostaje 10 tysięcy sędziów. Stracą ochronę instytucjonalną, ale nadal będą mieli wiedzę i honor.

Pamiętajcie Państwo o jednym – sprawy, które trafiają do RPO, nie zmieniają się od lat. Czy władza jest taka czy inna, realne społeczne krzywdy nie są przedmiotem debaty publicznej.

Czego się można nauczyć w gminie Płużnica? Spotkanie regionalne RPO w Nowej Wsi Królewskiej

Data: 2018-04-16

Na spotkaniu z aktywistami z Płużnicy to rzecznik praw obywatelskich zadawał najwięcej pytań.

Gmina Płużnica ma 5 tysięcy mieszkańców. Szczyci się wspieraniem kapitału społecznego, rozwojem funduszy sołeckich, tym, że mieszkańcy wspólnie podejmują decyzje i nawet w najtrudniejszych sytuacjach czują się współodpowiedzialni za to, co dzieje się w samorządzie. Bo – jak mówi wójt Marcin Skonieczka – zawsze można sobie poradzić. Zawsze można porozmawiać o tym, co jest dla nas ważne, i jak się w związku z tym zachowamy.

Do remizy w Nowej Wsi Królewskiej przyszło 40 osób. W tym młodzi ludzie działający w Młodzieżowej Radzie Gminy, aktywiści ze stowarzyszeń seniorów, organizacji działających na rzecz mieszkańców, sołtysi. Ogłodzenie o spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem wisiało na stronie internetowej gminy, ale także w ogłoszeniach parafialnych w kościele.

- Konstytucja gwarantuje nam wiele praw, a rolą Rzecznika Praw Obywatelskich jest dbanie o to, by te prawa były faktycznie przestrzegane – powiedział na wstępie Adam Bodnar. - Rzecznik dostaje rocznie ponad 50 tys. skarg w najróżniejszych sprawach. Wyjaśnia je i szuka sposobów, by dany problem więcej się nie powtórzył. Współdziała przy tym m.in. z władzami samorządowymi i z rządem, przedstawia im argumenty i analizy prawne ułatwiające poprawę sytuacji.

PŁUŻNICA PYTA RZECZNIKA

To jaka jest skuteczność Pana działania? Ile z tych spraw udaje się Panu załatwić?

RPO: Jak mówi moja poprzedniczka, prof. Ewa Łętowska, Rzecznik Praw Obywatelskich jest od tego, by „chodzić i miauczeć”. Jest niezależny od władz, a zatem nie ma na te władze wpływu -  po jego stronie jest tylko siła obywateli i głosy obywateli. Często ma wsparcie mediów i organizacji pozarządowych. Prezentuje konsekwentnie pewną linię i nie daje sobie wmówić, że pewnych rzeczy nie można zrobić.

Jak się można bronić przed inwigilacją w świecie nowych mediów?

RPO: To nie takie łatwe, skoro sami, z własnej woli, zostawiamy w sieci wiele danych o sobie. Jednak innym problemem jest to, na ile po nasze dane może sięgać policja i służby specjalne. I polskie prawo dosyć słabo to reguluje. Nikt poważnie nie kontroluje działania służb.

(zobacz też:

Co Pana najbardziej zdziwiło w pracy RPO? Jaki wniosek?

RPO: Powiem tak – cale życie zajmowałem się prawami człowieka, ale dopiero jako rzecznik praw obywatelskich dowiedziałem się o problemie słyszących dzieci niesłyszących rodziców (KODA/CODA).

(patrz – publikacja RPO „CODA – inność nierozpoznana”)

Okazuje się, że na spotkaniu jest młoda osoba, która ma niesłyszących rodziców. Opowiada o tym, jak musi im pomagać w załatwianiu spraw urzędowych, bo w urzędach nie ma tłumaczy języka migowego.

Barbara Imiołczyk, BRPO, współprzewodnicząca Komicji ekspertów ds. osób głuchych, przypomina, że władze publiczne mają obowiązek zapewniania takich tłumaczy, więc jeśli ich nie ma, to trzeba składać skargi do Rzecznika.

(zobacz: wizyta dzieci z Raczek zorganizowana z inicjatywy niesłyszącej mamy ucznia szkoły)

RPO PYTA MIESZKAŃCÓW GMINY PŁUŻNICA

Co robi Młodzieżowa Rada Gminy?

- Ostatnio organizowała w Płużnicy Forum Edukacyjne i zbierała informacje o oczekiwaniach wobec szkoły. Mamy problemy, ale nie są takie poważne, jak by się mogło wydawać.

Jak wygląda przebieg gminnego konkursu na minigranty?

Dostaliśmy 22 wnioski, 12 dostało dofinansowanie. Dodatkowo punktowaliśmy projekty zgłaszane przez młodzież. Sporo z nich dotyczy sportu i działań kobiet. Grupy nieformalne reprezentowane są przez opiekunów. (Wójt: Zależy nam, by wprowadzić takie sposoby rozliczania, żeby pokazać, że sobie ufamy).

Jak wygląda w Płużnicy sprawa inwestycji w farmy wiatrowe i przemysłowy chów zwierząt?

W sprawie wiatraków społeczność się podzieliła. Wójt akurat był za, ale ostatecznie gmina się z tego wycofała z powodów ekologicznych. W sprawie hodowli zwierząt wiemy, że ona nie przynosi gminie żadnych dochodów.

Jakie są największe problemy społeczne w gminie?

  1. Drogi powiatowe.
  2. Służba zdrowia (kolejki do lekarza, brak lekarzy, przyjeżdają tu tylko na krótkie dyżury).
  3. Brak komunikacji publicznej, co zagraża równemu dostępowi do edukacji (do liceów dowożą dzieci rodzice, autobusy szkolne jeżdżą długo i połączenia są niepewne, przez to trudno zorganizować zajęcia pozalekcyjne w szkołach).
  4. Budynki publiczne są właśnie dostosowywane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami (ale też rodziców z dziećmi – co podkreśla wójt Skonieczka).
  5. Jest problem z miejscami w przedszkolach. Likwidacja przedszkoli w latach 90. odpowiada – zdaniem mieszkańców – za późniejsze kłopoty dzieci w szkołach. Gmina ma punkty przedszkolne, buduje przedszkole, ale ciągle wielu rodziców uważa, że przedszkole „odbiera dzieciństwo”. Organizuje dzienne punkty opieki nad malutkimi dziećmi.
  6. Prawa seniorów - ale powstają w gminie kluby seniora, organizują po ok. 4 godziny zajęć dziennie (ćwiczenia pamięci, zajęcia sportowe). To wszystko z funduszy unijnych. Płużnica organizuje też wsparcie dla opiekunów seniorów.

Rzecznik praw obywatelskich był gościem Doroty Warakomskiej w Poranku TOK FM

Data: 2018-04-12

Twórca i szef Facebooka – Mark Zuckerberg - przez ostatnie dwa dni zeznawał przed amerykańskim Senatem. - Doszło do wycieku danych także polskich obywateli. Nasze organy regulacyjne też powinny się tym zająć - mówił w Poranku TOK FM dr Adam Bodnar.

RPO alarmuje: coraz mniej czasu na przyjęcie unijnej dyrektywy policyjnej

Data: 2018-04-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich jest zaniepokojony brakiem prac nad wprowadzeniem do polskiego prawa unijnej dyrektywy policyjnej, która dotyczy przetwarzania danych osobowych przez organy ścigania 
  • Przepisy niezbędne do wykonania dyrektywy mają być stosowane przez państwa członkowskie od 6 maja - Polska może nie dotrzymać tego terminu, co według RPO grozi m.in. ogromną niepewnością prawną
  • Adam Bodnar ma też wątpliwości, czy planowane przez rząd wyłączenie działań ABW i CBA spod tej dyrektywy nie będzie z nią sprzeczne

Rzecznik wystąpił do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego o pilną informację na temat stanu prac nad ustawą wdrażającą dyrektywę 2016/680 z 27 kwietnia 2016 r.  Pismo związane z tą sprawą oraz z projektem nowej ustawy o ochronie danych RPO wysłał też marszałkowi Sejmu Markowi Kuchcińskiemu.

Czym jest dyrektywa policyjna 

Od 2017 r. Adam Bodnar wskazywał,  że dyrektywa 2016/680 jest bardzo ważna z punktu widzenia obywatela i występował w tej sprawie do kilku resortów. Z jednej strony ułatwia ona wymianę danych między państwami członkowskimi, a z drugiej – wzmacnia prawa osób, których te dane dotyczą.  Przyznaje też jednostce uprawnienie złożenia skargi oraz uzyskania informacji, czy jej dane są przetwarzane. 

Dyrektywa przewiduje też przyjęcie sankcji za naruszenie przepisów przyjętych na jej podstawie. Sankcje te muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające. 

Dyrektywa jest aktem dość ogólnym, pozostawiającym wiele miejsca na uznanie krajowego ustawodawcy.  Wszelkie decyzje muszą jednak uwzględniać standardy Karty Praw Podstawowych UE oraz zapewniać spójność systemu tworzonego w ramach całej UE.

Polska może nie zdążyć wprowadzić dyrektywy

27 marca 2018 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o ochronie danych osobowych. Ma być on szybko uchwalony tak, by mogła ona wejść w życie 25 maja. Ustawę będzie się stosować do ochrony osób w związku z przetwarzaniem danych osobowych w zakresie określonym przez unijne rozporządzenie RODO. Ma być ono stosowane w Polsce od 25 maja 2018 r. 

Jak napisał Adam Bodnar, tego samego dnia przestanie obowiązywać ustawa o ochronie  danych  z 1997 r., która wyznaczała dotychczas ramy przetwarzania danych osobowych w Polsce. Tymczasem do dziś nie przedstawiono projektu, który implementowałby dyrektywę 2016/680  do polskiego prawa.  Projekt taki ostatnio wpisano do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów, co może oznaczać, że wkrótce zostanie przedstawiony.

Według RPO obecnie nie tylko jest prawdopodobne, że do 6 maja właściwe przepisy nie zostaną przyjęte, ale również, że od 25 maja w ogóle nie będzie żadnych przepisów regulujących kwestie związane z dyrektywą.  Do 25 maja zaplanowano bowiem w chwili obecnej jedynie dwa posiedzenia Sejmu.

Adam Bodnar ma obawy, że niedotrzymanie terminu nie tylko naruszyłoby polskie zobowiązania wynikające z członkostwa w UE i obowiązku przestrzegania wiążącego prawa międzynarodowego. Może to również  mieć poważne skutki dla obywateli, związane ze standardem ochrony danych osobowych w obszarze dyrektywy.

Ponadto zastrzeżenia RPO budzi opis zakresu implementacji z dokumentu rządu. Np. całkowite wyłączenie spod dyrektywy służb specjalnych (w tym ABW i CBA) może być z nią sprzeczne. Nie wszystkie bowiem działania np. ABW mieszczą się w pojęciu „bezpieczeństwa narodowego” i nie wszystkie będą automatycznie mogły być pozostawione poza zakresem dyrektywy.

Zdaniem Rzecznika kwestie te powinny były być odpowiednio skonsultowane. Wydaje się, że ponownie wykorzystano model prac, w którym pomija się możliwość jakiejkolwiek dyskusji lub też pozostawia się zainteresowanym podmiotom bardzo krótki czas na zgłoszenie  uwag, które nie będą przedmiotem pogłębionej analizy.

Zastrzeżenia RPO do projektu nowej ustawy o ochronie danych

W wystąpieniu do Marszałka Sejmu  RPO z satysfakcją odnotował te zapisy projektu nowej ustawy o ochronie danych, które prowadzą do zapewnienia niezależności Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych (PUODO).

Do projektu wprowadzono jednak również zmiany, które mogą obniżyć standard prawa do ochrony danych osobowych w porównaniu do  gwarantowanego przez RODO, ale głównie przez Konstytucję.  RPO szczególnie zwraca uwagę na daleko idące wyłączenia i ograniczenia praw osób, których dane dotyczą - w przypadku przetwarzania ich przez administratorów realizujących zadania publiczne. Taki administrator nie będzie w wymienionych przypadkach informował osoby, której dane dotyczą, o zmianie celu przetwarzania oraz przysługujących jej prawach.

Ani projekt ustawy ani jego uzasadnienie nie zawierają analizy zasadności przyjmowania proponowanych ograniczeń. Tym samym nie jest jasne, czy cel i zakres wprowadzonych ograniczeń będą mogły być uznane za „niezbędne w demokratycznym państwie prawnym” i czy takie ograniczenie prawa do prywatności będzie mogło być uznane za zgodne z art. 47 i art. 51 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

VII.501.315.2014

RPO prosi prezydenta o weto do ustawy dającej służbom dostęp on-line do danych stanu cywilnego

Data: 2018-04-09
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy o weto do ustawy, która daje służbom specjalnym nieograniczony dostęp do akt stanu cywilnego
  • Akta stanu cywilnego są w coraz większym stopniu dostępne cyfrowo, a nowe przepisy zostały napisane tak, że służby będą mogły sprawdzać dane obywateli bez związku z konkretnym postępowaniem
  • Zbyt duży i niekontrolowany dostęp do tych danych narusza  prawo obywateli do prywatności oraz zaufanie do państwa - wskazuje Adam Bodnar.

Adam Bodnar napisał do prezydenta o swych wątpliwościach w sprawie dania słuzbom dostępu on-line do danych z rejestru stanu cywilnego. Chodzi o uchwaloną  1 marca 2018 r.  nowelizację ustaw m.in.. o ewidencji ludności,  o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne i Prawa o aktach stanu cywilnego.

Co zmienia nowelizacja

Do 2015 r. rejestrację stanu cywilnego prowadzono w formie papierowych ksiąg stanu cywilnego i wspomagano ją lokalnymi gminnymi systemami teleinformatycznymi. 

1 marca 2015 r. powstał centralny rejestr stanu cywilnego. W chwili uruchomienia systemu baza danych aktów stanu cywilnego była pusta, ale od tego czasu jest zapełniana nowymi aktami, a także aktami przenoszonymi na podstawie zapisów w księgach stanu cywilnego ręcznie oraz poprzez moduł migracji jednostkowej z aplikacji wspierających.

Rejestr stanu cywilnego zawiera najbardziej wrażliwe dane osobowe (np. o zmianie płci, adopcji, złożeniu oświadczenia przez mężczyznę o uznaniu ojcostwa dziecka mającego się urodzić dzięki procedurze in vitro, o rozwodzie).

Odpisy tych danych są dziś wydawane m.in. sądowi, prokuratorowi, a także organom administracji publicznej - jeżeli jest to konieczne do realizacji ich ustawowych zadań.

Nowela stanowi, że dane z rejestru będą też udostępniane on-line: Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego,  Agencji Wywiadu,  Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego i Służbie Wywiadu Wojskowego - w zakresie niezbędnym do realizacji ich ustawowych zadań.

Odpisy z rejestru mają zaś być wydawane: ABW, SW, CBA, SKW i SWW,  a także Służbie Ochrony Państwa, Policji, Straży Granicznej, Służbie Więziennej i Żandarmerii Wojskowej - jeżeli jest to konieczne do realizacji ich ustawowych zadań. Zgodę, odmowę albo cofnięcie zgody na udostępnianie danych wydawałby w drodze decyzji administracyjnej minister właściwy do spraw informatyzacji.

Zagrożenia dla prawa do prywatności obywateli 

Powołując się na doniesienia mediów Rzecznik wskazał, że zakres i sposób dostępu służb do tych danych zaniepokoił  opinię publiczną. „Rozwiązania te wzbudziły także moje wątpliwości w zakresie dotyczącym ochrony praw obywatelskich, szczególności w odniesieniu do potrzeby i  celowości zapewnienia dostępu do rejestru z akt stanu cywilnego nowym podmiotom władzy publicznej” - napisał Adam Bodnar.

Nowe przepisy poważnie poszerzają uprawnienia służb państwowych do uzyskiwania przez nich danych o obywatelach. Istnieje zasadnicza wątpliwość, dlaczego ustawodawca zdecydował się na tak dalekie zmiany, które ingerują w prywatność obywateli. W uzasadnieniu projektu nowelizacji nie było istotnej argumentacji na rzecz tak głębokiej ingerencji. Jedyne zdanie odnoszące się do tej kwestii głosiło: „Wprowadzenie tych zmian uzasadnione jest potrzebą efektywnej realizacji zadań ustawowych służb specjalnych”.

W ocenie Rzecznika zbyt duża i niekontrolowana możliwość sięgania po dane obywateli narusza ich prawo do prywatności i zaufanie do państwa. Umożliwienie służbom swobodnego dostępu do danych obywateli wymaga zawsze silnych argumentów, pozwalających na stwierdzenie, że ochrona prywatności może ulec uszczupleniu na rzecz realizacji innych celów - wskazał Adam Bodnar. Ani względy celowości ani wygody organów władzy publicznej nie mogą same w sobie uzasadniać naruszenia autonomii informacyjnej jednostki.

Dostęp do akt nie będzie kontrolowany

Rzecznik zauważył, że odpowiednie służby już dziś mają zapewniony szeroki dostęp do rejestrów zawierających dane o obywatelach. Nowelizacja z 1 marca umożliwia dostęp za pomocą urządzeń teletransmisji danych. Pozwala to na stały, niczym nieograniczony dostęp służb do wszelkich danych, bez konieczności powiązania sięgnięcia po dane z konkretnym postępowaniem, a także bez zapewnionego nadzoru ze strony niezależnego organu. „Nie wiadomo dlaczego, sprawdzając jedną osobę, służby mają mieć dostęp do danych nieograniczonej ilości obywateli” - podkreślił RPO.

Do podstawowych zasad przetwarzania danych osobowych należy zasada celowości (zbierania danych w konkretnych, wyraźnych i uzasadnionych celach), a także zasada adekwatności, stosowności i nie nadmierności w stosunku do celów, do których dane są przetwarzane. Określenie zakresu dostępu jako niezbędność realizacji ustawowych zadań służb nie wydaje się być wystarczające - uznał RPO.

Wskazał, że zmiana umożliwia uzyskiwanie wydruków z rejestru akt stanu cywilnego, które mogą być potem przeznaczone do obrotu prawnego. Tym samym już nie tylko wskazane służby, ale i inne podmioty, na skutek posługiwania się przez nie odpisem aktu stanu cywilnego, będą mogły mieć dostęp do najbardziej wrażliwych informacji o obywatelach. Służby mogą żądać zarówno skróconego odpisu aktu cywilnego, jak też tzw. odpisu zupełnego, który dosłownie powtarza treść aktu stanu cywilnego oraz treści dołączonych wzmianek dodatkowych. Zdaniem Rzecznika, może to być bardzo niebezpieczne narzędzie w rękach służb  dla zwykłego obywatela.

Adam Bodnar  przedstawił te uwagi głowie państwa, kierując się troską o bezpieczeństwo danych obywateli i konieczność ochrony ich prywatności przed dowolnym dostępem służb do danych zawartych w rejestrze stanu cywilnego, a także zagwarantowaniem ochrony przed ich dowolnym upublicznianiem.

„Jednocześnie uprzejmie proszę Pana Prezydenta o rozważenie odmowy złożenia podpisu pod tekstem tej ustawy w kształcie uchwalonym przez parlament” - brzmi konkluzja pisma .

VII.520.13.2018

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.520.13.2018 z 4 kwietnia 2018 r. – wystąpienie do Prezydenta RP w sprawie dostępu służb do danych zawartych w rejestrze stanu cywilnego.

Rozwiązania przyjęte w niedawno uchwalonej ustawie o zmianie ustawy o ewidencji ludności, ustawy o zmianie ustawy o informatyzacji działalności podmiotów realizujących zadania publiczne oraz niektórych innych ustaw oraz ustawy Prawo o aktach stanu cywilnego, wzbudziły wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich w zakresie dotyczącym ochrony praw obywatelskich, w szczególności w odniesieniu do potrzeby i celowości zapewnienia dostępu do rejestru z akt stanu cywilnego nowym podmiotom władzy publicznej.

Analiza znowelizowanych przepisów ustawowych wskazuje na poważne poszerzenie uprawnień służb państwowych w odniesieniu do uzyskiwania przez nich danych o obywatelach. Istnieje zasadnicza wątpliwość, dlaczego ustawodawca zdecydował się na tak dalekie zmiany, które ingerują w prywatność obywateli. W uzasadnieniu do projektu ustawy brak jest jednak jakiejkolwiek istotnej argumentacji na rzecz dokonania zmian tak głęboko ingerujących w prywatność obywateli.

W ocenie Rzecznika zbyt duża i niekontrolowana możliwość sięgania po dane obywateli narusza ich prawo do prywatności i zaufanie do państwa. Umożliwienie służbom swobodnego dostępu do danych obywateli wymaga zawsze silnych argumentów, pozwalających na stwierdzenie, że ochrona prywatności może ulec uszczupleniu na rzecz realizacji innych celów. Kluczowy wymóg dopuszczalności wprowadzenia ograniczenia prawa do prywatności i dopuszczalności zbierania danych o obywatelach przez władze państwowe odwołuje się do pojęcia „niezbędność”. Wiąże się to oczywiście z dążeniem do ograniczenia pozyskiwania przez władzę publiczną „niekoniecznych, lecz wygodnych” informacji o jednostce. Ani zatem względy celowości ani „wygody” organów władzy publicznej nie mogą per se uzasadnić naruszenia autonomii informacyjnej jednostki.

Rzecznik zauważył, że odpowiednie służby aktualnie mają zapewniony szeroki dostęp do rejestrów zawierających dane o obywatelach. Regulacje przyjęte w ustawie z dnia 1 marca 2018 r. dotyczą zatem zmiany sposobu udostępnienia tych danych, tj. umożliwiają dostęp za pomocą urządzeń teletransmisji danych i właściwie tym samym nieograniczony do nich dostęp służb.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę, że do podstawowych zasad przetwarzania danych osobowych należy zasada celowości (zbierania danych w konkretnych, wyraźnych i uzasadnionych celach), a także zasada adekwatności, stosowności i nie nadmierności w stosunku do celów, do których dane są przetwarzane. Określenie zakresu dostępu jako niezbędność realizacji ustawowych zadań służb nie wydaje się być wystarczające. Pozwala bowiem na stały, niczym nieograniczony dostęp służb do wszelkich danych, bez konieczności powiązania sięgnięcia po dane z konkretnym postępowaniem, a także bez zapewnionego nadzoru ze strony niezależnego organu.

Kierując się zatem troską o bezpieczeństwo danych obywateli i koniecznością ochrony ich prywatności przed dowolnym dostępem służb do danych zawartych w rejestrze stanu cywilnego, a także zagwarantowaniem ochrony przed ich dowolnym upublicznianiem, Rzecznik przedstawił Prezydentowi niniejsze uwagi i zwrócił się z prośbą o rozważenie odmowy złożenia podpisu pod tekstem tej ustawy w kształcie uchwalonym przez parlament.

Adam Bodnar: sprawa Cambridge Analytica zagraża procesom demokratycznym i ochronie praw obywatelskich

Data: 2018-04-04
  • Sprawa typu Cambridge Analytica rodzi zagrożenie nie tylko dla prawa do prywatności użytkownika internetu, ale również dla szeroko pojętych procesów demokratycznych i ochrony praw obywatelskich - przestrzega Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Dlatego Adam Bodnar spytał Generalną Inspektor Ochrony Danych Osobowych, czy prowadzi postępowanie w  tej sprawie oraz czy polskie prawo wystarczająco odpowiada na takie zagrożenia
  • RPO ocenia, że na prawidłową realizację praw użytkowników serwisów społecznościowych typu Facebook może wpłynąć wchodzące w maju w życie unijne rozporządzenie ogólne o ochronie danych (RODO)

Adam Bondar napisał do szefowej GIODO Edyty Bielak-Jomaa, mając na względzie zagrożenia dla ochrony danych osobowych, wynikające z działań firm typu Cambridge Analytica.

Chodzi o  wykorzystanie danych 50 milionów użytkowników Facebooka w taki sposób, aby wpłynąć na wyniki wyborów prezydenckich w USA. Jak donosiły media, firma Cambridge Analytica tworzyła psychologiczne profile użytkowników, by móc kierować do nich przekazy o określonej, dopasowanej treści, które mogły oddziaływać na ich wybory, w tym polityczne. Na takie działania miał zgadzać się Facebook. Ta sama firma mogła też wpłynąć na wyniki referendum w sprawie Brexitu.

Zagrożenia wynikające z tzw. mikrotargetowania

Jak podkreślił RPO, cała sprawa uwypukla o wiele szersze zagadnienie, związane z udostępnianiem danych osobowych oraz wykorzystywaniem ich - bez świadomości albo za zgodą wyrażoną przez użytkownika poprzez zaakceptowanie skomplikowanego regulaminu - do wpływania na wybory i decyzje użytkownika. To rodzi zagrożenie nie tylko dla prawa do prywatności użytkownika sieci internetowej, ale również dla szeroko pojętych procesów demokratycznych i ochrony praw obywatelskich w kraju.

Adam Bodnar przypomniał, że w sprawie Cambridge Analytica działania podjął brytyjski Komisarz ds. Informacji, który wszczął postępowanie w sprawie wykorzystania danych osobowych. Sprawdza on m.in. okoliczności, w  jakich dane pozyskane z Facebooka mogły zostać wykorzystane w szczególności do tzw. mikrotargetowania wyborców.  

To technika znana w kampaniach wyborczych na świecie i wykorzystywana przez partie polityczne. Polega na przeszukiwaniu rynku, by wyłowić potencjalnych wyborców i do nich konkretnie kierować swój przekaz. Dzięki  temu partia  identyfikuje osoby, które jest w stanie z ogromnym prawdopodobieństwem przekonać do swoich poglądów. Możliwe jest bowiem powiązanie treści przekazywanego komunikatu ze szczególnymi zainteresowaniami potencjalnego wyborcy.  Z jednej strony mikrotargetowanie może stanowić korzyść dla osoby, polegającą na pozyskaniu informacji, ale z drugiej strony - zagrożenie dla jej prywatności oraz ogólnie zagrożenie dla mechanizmów demokratycznych w państwie prawa.

RPO powołał się na badaczy tematu, według których  uświadomienie sobie takiej techniki może prowadzić do efektu mrożącego. Ludzie przypuszczający, że ich zachowanie jest monitorowane, mogą dostosowywać swoje zachowanie tak, by uniknąć zainteresowania. Wiąże się to też z brakiem komfortu użytkowników sieci, co może prowadzić do ograniczenia aktywności, by uniknąć możliwości zbierania informacji o sobie.

Przy tej technice wysoce prawdopodobne jest  naruszanie zasad ochrony danych osobowych. Nie zawsze bowiem wszystkie informacje przekazywane przez portale muszą być oparte na zgodzie użytkownika. Ponadto nawet jeśli zgoda była, to  dane mogą być wykorzystywane w celu innym niż ten, do którego zostały zebrane.

Według RPO dzięki adresowaniu konkretnego przekazu do konkretnego odbiorcy można maksymalnie zwiększyć lub też maksymalnie zmniejszyć zaangażowanie wyborcze. Partie polityczne mogą wykorzystywać te techniki do wpływania na poparcie, ale także na powstrzymanie się wyborców od głosowania na przeciwników politycznych. Wykorzystywanie techniki polegającej na tym, że informacje określonej treści pojawiają się wyłącznie u docelowej grupy odbiorców, a nie u wszystkich korzystających z danej platformy, może spowodować przekształcenie potencjalnych wyborców w obiekty manipulacji. Może też doprowadzić do zmniejszenia sfery debaty politycznej, przy jednoczesnym zwiększeniu polaryzacji politycznej. Ponadto jest to również powiązane z łatwym rozpowszechnianiem się tzw. fake news. W  ten sposób część potencjalnych wyborców może w ogóle zostać wykluczona z  procesu wyborczego.

Jak można zaradzić zagrożeniom

Wpływ na lepszą ochronę w Europie może mieć treść przepisów prawa UE, w tym  mające wkrótce być stosowane rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych (RODO), ale także mające być wkrótce przyjęte rozporządzenie w sprawie e‑prywatności. „Przepisy te mogą wpłynąć na prawidłową realizację praw osób, w szczególności w odniesieniu do zakresu informacji gromadzonych na nasz temat przez firmy typu Facebook, ale także poprzez możliwość wglądu w swój pełny profil w celu skorygowania lub usunięcia danych” – uznał Adam Bodnar. Jak wynika z oświadczenia Marka Zuckerberga, Facebook zmienił już politykę - obecnie transfer danych bez zgody użytkowników naruszałby regulamin serwisu.

Zdaniem RPO po wejściu w życie w RODO w maju  sytuacja powinna zmienić się tak, że jasno określone zostaną te reguły, które dotyczą prawa właściwego do oceny działań rozmaitych aplikacji. Przekazywanie naszych danych osobowych innym firmom w celach marketingowych, w tym brokerom danych, którzy agregują dane z różnych źródeł i tworzą własne profile, będzie wymagało świadomej, poinformowanej zgody. Jednak można spodziewać się, że wiele firm nadal będzie dokonywało takiej interpretacji przepisów, która będzie sprzyjała kontynuowaniu prowadzenia przez nie działalności w dotychczasowym kształcie.

Techniki takie mogą być wykorzystywana również przez inne firmy i na inne sposoby. Jeżeli potwierdziłyby się obawy wskazujące na istotne zagrożenia dla prawa do prywatności i podstawowych reguł demokracji, konieczne byłoby podjęcie szerszej dyskusji w kierunku wypracowania stosownego rozwiązania. Musiałoby one spełniać wymogi wynikające z ogólnych standardów ochrony praw człowieka, np. art. 10 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Do tego jednak potrzebne są dokładniejsze badania i analiza sytuacji. Nie jest to łatwe w sytuacji, w której partie polityczne nie są skłonne do ujawniania informacji, np.  o wydatkach na marketing polityczny i kreowanie wizerunku. To tylko potwierdza, że konieczne jest znalezienie rozwiązań, które doprowadziłyby do znalezienia sposobu na kontrolę politycznego mikrotargetowania - podkreślił Adam Bodnar.

Dlatego spytał on GIODO, czy prowadzi analizy tego typu przypadków i czy w ocenie szefowej urzędu ustawodawstwo polskie odpowiada na sygnalizowane zagrożenia dla ochrony danych osobowych. Prosił także o informację,  czy w tej konkretnej sprawie – tak, jak w Wielkiej Brytanii – zostanie podjęte postępowanie GIODO.  Zwrócił się także o ocenę, czy przepisy RODO oraz przyszłego rozporządzenia o e-prywatności będą w  stanie zapobiec takim zagrożeniom.

VII.520.14.2018

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Tomaszowie Mazowieckim

Data: 2018-03-23

W Centrum Kultury przy rynku w Tomaszowie Mazowieckim na spotkanie z rzecznikiem paw obywatelskich przyszło około 50 osób. Kilka osób od razu stawiło się w kolejce do mec. Beaty Stalmach z Biura RPO, żeby przedstawić indywidualną sprawę do Rzecznika Praw Obywatelskich.

Choroby rzadkie

Co się dzieje z Narodowym Planem Chorób Rzadkich?

RPO: Do istotnych zagadnień w działalności Rzecznika Praw Obywatelskich należą kwestie związane z polityką władz na rzecz poprawy sytuacji osób dotkniętych chorobami rzadkimi.

Rzecznik od lat stoi na stanowisku, że pomocą pacjentom, ich rodzinom oraz środowisku medycznemu mógłoby służyć spójna, kompleksowa strategia państwa obejmująca pomoc medyczną, rehabilitację, pomoc społeczną. Na potrzebę przyjęcia Narodowego Planu dla chorób rzadkich wskazała już Rada Unii Europejskiej w zaleceniu z dnia 8 czerwca 2009 r. w sprawie działań w dziedzinie chorób rzadkich (2009/C 151/02).

Ten głos oznacza, że muszę się sprawą ponownie zająć.

Sprawa pana Tomasza Komendy

Czy pan jako Rzecznik zajmie się tą sprawą

RPO: to jest trudna sprawa. Przedstawiana jest jako błąd prokuratury i sądów, tymczasem może być tak, że w momencie wyroku nie było takiej możliwości badań DNA jak teraz. To jest bardzo charakterystyczne dla wszystkich spraw nazywanych na świecie „sprawami niewinnościowymi”.

Najważniejsze w sytuacji pana Komendy jest to, by dostał zadośćuczynienie i to szybko. A zwykła procedura może trwać miesiącami.  

Trzeba też wyjaśnić wszystko w tej sprawie, by wiedzieć, kto i kiedy popełnił błąd. Czy prokuratura faktycznie dążyła do skazania, jaka była presja mediów. Chodzi o znalezienie mechanizmów w systemie sprawiedliwości, które zawiodły – by je wyeliminować na przyszłość.

Trzeba też uświadomić sobie, czym jest zasada domniemania niewinności do momentu prawomocnego skazania. Bo jej łamanie prowadzi do niesłusznych skazań.

Dlaczego myśliwi mogą strzelać bez ograniczeń takich, jakie ma wojsko?

RPO: to akurat jest już trochę ograniczane prawem. Cóż z tego, skoro prawo nie jest egzekwowane.

Problem ratownictwa wodnego

Ratownicy wodni zależni są od wsparcia samorządów i władz parków narodowych, na terenie których znajdują się zbiornik wodne. W efekcie – tak jest w Tomaszowie – ratownicy są dramatycznie niedofinansowani.

RPO: To ważny sygnał. Rzecznik podejmował w tej sprawie wystąpienia, ale będzie je mógł ponowić.

Sprawa dzieci z kłopotami

Dziewczyna, która uciekła z domu dziecka, zatrzymana na policji podała jako osobę kontaktową nauczycielkę. Bo nie ma nikogo bliskiego, a żadna instytucja nie chce się jej przyjąć.

RPO: To trzeba sprawdzić. Trudno uwierzyć, że instytucja może sobie tak po prostu zrzec się odpowiedzialności za powierzoną im młodą osobę.

Prawa kobiet

Dziś jest #CzarnyPiątek. Dlatego zwracamy się do Pana z apelem: Niech Rzecznik Praw Obywatelskich chroni prawa kobiet!

RPO: Można mieć nadzieję, że po dzisiejszym proteście #CzarnyPiątek ustawa nie będzie dalej procedowana. Ale problem jest szerszy. Obecnie prawa kobiet do legalnej aborcji są ograniczane, mimo że gwarantuje je prawo.  Ustawa nie jest przestrzegana!

To dlatego młode kobiety, dziewczyny nawet, mogą na spotkaniach regionalnych, na karteczkach (czyli anonimowo), pytać: „Co radzi Pan kobietom, które zostały ofiarami gwałtu i które chcą dobrowolnie dokonać aborcji, lecz nie mają środków lub społeczeństwo nie wierzy w zaistnienie takiej sytuacji?”.

To wszystko przedstawiłem wczoraj w wystąpieniu do Ministra Zdrowia.

Ochrona danych osobowych

Dane osobowe pobierane są wcześniej, ale nie są chronione. Np. kwestie chorób omawiane są przy osobach postronnych.

RPO: sytuację zmieni radykalnie wprowadzenie unijnego Rozporządzenia o Ochronie Danych Osobowych (RPDO), czyli aktu prawnego przyjętego na poziomie całej unii, po ustaleniach między państwami członkowskimi (Polska była bardzo aktywnym uczestnikiem tych prac). RODO wprowadza nie tylko standardy ochrony danych, ale także sankcje za ich łamanie.

Dane osobowe są jednym z najcenniejszych dóbr współczesnego świata, zwłaszcza dane medyczne.

Złe długi

Co można zrobić, kiedy zmarły członek rodziny zostawia długi, a najbliższa rodzina zrzeka się spadku? Czy to możliwe, że taki zły spadek obowiązkowo spada na pozostałych członków rodziny, np. na rodzeństwo zmarłego, choć miał on dzieci i wnuki?

RPO: Wykluczenie spadku następuje na podstawie złożenia oświadczenia o nieprzyjęciu spadku. Najważniejsze jest to, by nie zignorować terminu, by sąd  nie mógł uznać,  że spadek przyjęliśmy. Proszę zostawić namiary  na siebie, sprawę sprawdzimy.

Dlaczego Trybunał Konstytucyjny nie rozpatrzył wniosku RPO z 2014 r. złożonego na podstawie mojej sprawy?

RPO: Trybunał pracuje ostatnio wolniej niż do tej pory. Tę sprawę sprawdzimy i napiszemy ponaglenie.

Sprawa umów zawieranych na odległość z osobami starszymi

Rzeczniczka konsumentów z Tomaszowa zgłasza problem oszukiwania seniorów przez niepodawanie przez sprzedawców prawdziwych danych o umowach. Prokuratura prowadząca sprawę przesłuchuje seniorów przez biegłego psychiatrę, czy są w stanie skutecznie zawrzeć umowę! Bo to jest dobry sposób na umorzenia sprawy.

RPO: to jest absolutnie wstrząsające i zajmiemy się tym. Ale to jest też konsekwencja niezrealizowania postulatu RPO i rzeczników konsumentów, by archiwizować rozmowy telefoniczne, w czasie których zawierane są umowy (sprzedaży np. energii czy usług telefonii).

RPO wycofuje wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie inwigilacji

Data: 2018-03-14
  • Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji przez służby specjalne.
  • Według RPO przepisy te naruszają kluczowe prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane przez Konstytucję RP i prawo europejskie.
  • Adam Bodnar nie widzi jednak szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie tej sprawy przez Trybunał.
  • Szczególne obawy RPO budzi w tych przepisach możliwość nieograniczonego zbierania przez służby, bez żadnej realnej kontroli, danych o aktywności obywateli w internecie oraz bilingów telefonicznych. Zdaniem RPO powinny być one pobierane tylko przy najpoważniejszych przestępstwach i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne.

Sprawa dotyczy m.in. tego, jakie dane mogą o nas zbierać służby specjalne i co z tymi danymi mogą zrobić. Dziś RPO nie widzi szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie swojego wniosku. Mają go bowiem oceniać w Trybunale osoby, których nie tylko status sędziowski ale bezstronność w sprawie uprawnień służb może być kwestionowana. RPO obawia się, że w takiej sytuacji wyrok Trybunału mógłby zamrozić stan prawny, który jest niezgodny ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi. Adam Bodnar nie chce przyłożyć do tego ręki.

Wycofanie wniosku z Trybunału nie oznacza, że RPO zaprzestanie działań, aby zasady inwigilacji odpowiadały standardom konstytucji oraz prawa europejskiego. W tym kontekście RPO wyraża nadzieję na bezpośrednie stosowanie konstytucji i europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności przez polskie sądy. 

„Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej" - stanowi polska ustawa zasadnicza. Np. w kwietniu 2017 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał za niedopuszczalną prawnie prowokację CBA z 2007 r. wobec rzekomo skorumpowanych architektów. Wskazał na niezgodność odpowiednich przepisów z Konstytucją i obowiązującymi  konwencjami. W marcu 2017 r. Sąd Najwyższy zastosował zaś Konstytucję bezpośrednio w sprawie umieszczenia w ośrodku  w Gostyninie mężczyzny, który odbył wyrok za próbę gwałtu.

RPO nie przestanie także domagać się utworzenia niezależnego organu kontrolującego służby specjalne. Rzecznik będzie się też nadal domagał wykonania wniosków wynikających z opinii Komisji Weneckiej. Ponadto będą prowadzone działania edukacyjne pokazujące zagrożenia wynikające z tej ustawy dla obywateli i zasad państwa prawa.

Ustawa „inwigilacyjna” i kto ją ma oceniać

Ustawa „inwigilacyjna” została przyjęta w styczniu 2016 r. Była procedowana jako projekt poselski, a zatem nie była poddawana konsultacjom i uzgodnieniom - tak jak w przypadku projektów rządowych. Formalnie jej celem było wykonanie wyroku TK z 30 lipca 2014 r., który zakwestionował część zapisów ustaw regulujących działalność służb. Zaskarżył je wówczas m.in. RPO, który od lat wskazywał, że przepisy mogą naruszać prawa obywateli. Ustawa z 2016 r. znacząco jednak poszerzyła kompetencje służb specjalnych wobec obywateli.

Dlatego w lutym 2016 r. RPO Adam Bodnar zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego najważniejsze artykuły nowelizacji. Ocenił, że nie tylko nie realizują one wyroku TK z 2014 r., ale „w poważnym zakresie naruszają konstytucyjne prawa i wolności człowieka oraz standardy wyznaczone w prawie międzynarodowym”.

Pierwotnie Trybunał miał się zająć sprawą w pełnym składzie (to co najmniej 11 z 15 sędziów TK). W styczniu 2017 r. sędzia Julia Przyłębska zdecydowała, że sprawę zbada skład tylko pięcioosobowy.

Sprawozdawcą ma być Mariusz Muszyński - wybrany pod koniec 2015 r. przez Sejm na stanowisko już obsadzone przez sędziego wybranego w październiku 2015 r., który nie został zaprzysiężony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Do składu trafili też Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak, czyli także osoby zajmujące wcześniej obsadzone miejsca w Trybunale (jak stwierdził to Trybunał w wyroku z 9 marca 2016 r.). Weszli oni bowiem do Trybunału  w miejsce osób, które zajęły w 2015 r. obsadzone miejsca, a zmarły w ostatnim czasie - Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu Mariusza Muszyńskiego i Justyna Piskorskiego. Wniosek złożył, zanim Trybunał poinformował go o kolejnej zmianie w składzie orzekającym. Sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz została decyzją prezes TK zastąpiona przez Jarosława Wyrembaka. Przewodniczącym składu został sędzia  Michał Warciński. W składzie był też sędzia Leon Kieres.

W połowie lutego TK odwołał wyznaczony na 21 lutego termin w sprawie. 21 lutego TK nie wyłączył ze składu Mariusza Muszyńskiego i Justyna Piskorskiego. Jak podkreślał RPO, za wyłączeniem Muszyńskiego przemawiały nie tylko wątpliwości co do jego statusu, ale i wobec bezstronności przy ocenie aktów regulujących działalność służb specjalnych - w związku z zarzutami w mediach dotyczących jego powiązań ze służbami. TK uznał ten zarzut za „niepoparty jakimikolwiek dowodami, oparty na niepotwierdzonych doniesieniach prasowych".

Co mogą służby specjalne

RPO co do zasady nie kwestionuje możliwości stosowania różnych form inwigilacji przez służby specjalne. Podkreśla jednak, że wymogi bezpieczeństwa nie oznaczają, iż zasady inwigilacji mają nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. Powinny być wynikiem kompromisu między bezpieczeństwem obywateli a ich prawem do prywatności. W ocenie RPO nowela przyznaje zaś priorytet pierwszej wartości.

Najważniejsze zarzuty wniosku RPO dotyczyły naruszenia prawa do prywatności i ochrony danych osobowych obywateli.

RPO zakwestionował przepisy o uprawnieniach służb do kontroli operacyjnej. Tak określa się stosowanie przez nie podsłuchów, podglądu, kontroli korespondencji (także elektronicznej) i przesyłek oraz uzyskiwanie treści smsów. Służby mogą prowadzić takie działania tylko za zgodą sądu.

Wniosek dotyczy też zasad pobierania przez służby danych telekomunikacyjnych, internetowych i pocztowych obywateli - na co zgoda sądu nie jest już potrzebna. Dane telekomunikacyjne to: numer telefonu komórkowego, jego lokalizacja, spisy połączeń i numer IP komputera. Dane internetowe m.in. identyfikują internautę i ukazują zakres każdorazowego korzystania przezeń z sieci (adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce itp.).

W wyniku zmiany przepisów służby dostały dostęp do danych internetowych za pomocą stałego łącza. Pobieranie danych nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne.

Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać (jak wskazują standardy wynikające z Konstytucji i prawa europejskiego), ale także wtedy, gdy jest to dla służb wygodne.

Zdaniem RPO taki dowolny dostęp służb do tych danych oznacza ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą na tej podstawie np. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach.

W noweli nie ma  zapisu pozwalającego obywatelowi dowiedzieć się, że państwo ingerowało w jego prawa i wolności, podsłuchując go lub pobierając jego bilingi. Gdyby był o tym poinformowany, choćby post factum, mógłby zaskarżyć to do sądu, który oceniłby zasadność takiej inwigilacji. Teraz nie jest to możliwe. Obywatel nie dostanie takiej informacji nawet wtedy, gdy podczas inwigilacji nie wykryto niczego, co uzasadniałoby jej prowadzenie.

RPO kwestionuje brak realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Tymczasem Konstytucja zakazuje pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelu niż niezbędne. Po kontroli sąd może jedynie poinformować poszczególną służbę o jej wynikach, ale nie może zarządzić np. zniszczenia zgromadzonych danych.

W praktyce ta kontrola sądów ma charakter iluzoryczny - dowodzi Adam Bodnar. Tajne sprawozdania służb nie są informacją publiczną, choć zawierają informacje dotyczące liczby pozyskanych danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych i kwalifikacji prawnej czynów, w związku z którymi o nie wystąpiono.

Kolejnym zarzutem wobec noweli jest nieproporcjonalni długi czasu trwania kontroli operacyjnej - do 18 miesięcy. RPO kwestionuje, że przez półtora roku służby mogą podsłuchiwać obywatela lub czytać jego korespondencję - niezależnie od tego, czy po tym będzie na tej podstawie wszczęte postępowanie karne.

Ponadto nowela ograniczyła chronioną prawem tajemnicę zawodów zaufania publicznego, np. adwokatów czy radców prawnych. Zdobyte podczas inwigilacji tajemnice mogą być wykorzystane w postępowaniu karnym, gdy „jest to niezbędne ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność ta nie może być ustalona na podstawie innego dowodu”. Taki nieostry zapis może prowadzić do rażącego naruszenia fundamentalnego prawa jednostki - prawa do obrony. A przecież adwokat ma obowiązek zachować w tajemnicy wszystko, czego się dowiedział udzielając pomocy prawnej

Komisja Wenecka też krytykowała nowelę

W czerwcu 2016 r. Komisja Wenecka uznała, że nowela nadaje służbom zbyt szerokie kompetencje, które mogą uderzać bezpośrednio w prawo do prywatności obywateli. Oceniła m.in., że

  • dostęp służb do najbardziej wrażliwych danych telekomunikacyjnych i internetowych powinien wymagać uprzedniej zgody sądu;
  • nadzór nad zbieraniem mniej wrażliwych danych powinien sprawować niezależny organ, a jednostka powinna być informowana o ich pobraniu;
  • system składania sądom ogólnych sprawozdań przez służby będzie nieskuteczny.

Rząd zignorował rekomendacje Komisji. Zalecała ona m.in. by pozyskiwanie najważniejszych danych telekomunikacyjnych i internetowych ograniczyć do najgroźniejszych sytuacji; by skrócić czas przechowywania danych oraz zadbać o nienaruszanie tajemnicy adwokackiej.

II.519.109.2015

Adam Bodnar: trzeba ustalić zasady monitoringu wizyjnego, zanim RODO wejdzie w życie

Data: 2018-03-12
  • Zasady monitoringu wizyjnego w Polsce muszą zostać pilnie uregulowane, zanim 25 maja wejdzie w życie RODO, unijne rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych - przestrzega Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Po 25 maja podmioty publiczne,  w tym szkoły, nie będą mogły już stosować takiego monitoringu, gdyż  RODO nie może być podstawą jego stosowania przez organy publiczne
  • Dlatego Adam Bodnar wystąpił do MSWiA  w sprawie konieczności uregulowania zasad monitoringu.

25 maja 2018 r. w Polsce zacznie być stosowane RODO, unijne rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych. które wprowadza wiele zmian w tej dziedzinie.

W liście do ministra Joachima Brudzińskiego  Adam Bodnar podkreślił, że RODO - akt stosowany bezpośrednio - wylicza m.in. przesłanki legalności przetwarzania danych osobowych. Z art. 6 ust. 1 lit. f) RODO wynika, że nie będzie ono mogło stanowić podstawy stosowania monitoringu przez organy publiczne. „Ponieważ dla organów publicznych podstawę prawną przetwarzania danych osobowych powinien określić ustawodawca, prawnie uzasadniony interes administratora nie powinien mieć zastosowania jako podstawa prawna do przetwarzania, którego dokonują organy publiczne w ramach realizacji swoich zadań” - stwierdza ponadto preambuła RODO.

Przepisy te nie pozostawiają wątpliwości, że w przypadku braku ustawy wiele podmiotów publicznych, dziś stosujących monitoring wizyjny na podstawie „uzasadnionego interesu administratora”, po 25 maja 2018 r. będzie musiało tego zaprzestać - napisał Adam Bodnar.

Podkreślił,  że może to dotyczyć np. placówek oświatowych, które wśród swoich zadań mają m.in. zapewnienie bezpieczeństwa. Zainstalowane dziś kamery i całe systemy monitoringu wizyjnego, zasadniczo pozytywnie oceniane także przez Najwyższą Izbę Kontroli, nie będą miały podstaw prawnych. Według RPO, na taką potrzebę wskazują również członkowie rządu, w tym Minister Edukacji Narodowej - w związku z brakiem podstawy prawnej monitoringu w szkołach. Również Minister Zdrowia wskazał na brak kompetencji do uregulowania samodzielnie monitoringu wizyjnego w szpitalach  - wskazał Adam Bodnar.

Od ostatniej wymiany korespondencji między RPO  a MSWiA  w sprawie monitoringu wizyjnego minęły niemal  prawie dwa lata. W maju 2016 r. sekretarz stanu w MSWiA Jarosław Zieliński informował, że projekt założeń  projektu ustawy o takim monitoringu wycofano z obrad Zespołu ds. Programowania Prac Rządu. Powodem była konieczność dalszych analiz i  prac koncepcyjnych, zwłaszcza przy uwzględnieniu wyników konsultacji publicznych.  J. Zieliński podtrzymał wcześniejsze stanowisko, w którym przedstawiono założenia planowanej regulacji, a zatem wskazał, że prac nad nią całkowicie nie zaprzestano.

W związku z tym RPO zwrócił się do ministra Joachima Brudzińskiego  o informację na temat aktualnego stanu prac nad ustawą, która uregulowałaby podstawy prawne monitoringu wizyjnego.

VII.501.316.2014

Ochrona danych medycznych w praktyce RPO

Data: 2018-03-05

- Mówimy tu dziś o rzeczywistości, która ma nadejść – mam na myśli unijne rozporządzenie dotyczące ochrony danych osobowych – ale wciąż nie mamy regulacji bioetycznych. Polska wciąż nie ratyfikowała Europejskiej Konwencji Bioetycznej – mówił Adam Bodnar podczas konferencji "Tajemnica Medyczna Praktyczne Dylematy Ochrony Danych Pacjentów". Konferencja poruszająca tematykę ochrony danych osobowych m.in. RODO, odbyła się 5 marca 2018 r.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar mówił m.in. o:

  • braku ustawy o monitoringu wizyjnym. W obecnym stanie prawnym nie ma pewności co do tego, kto i kiedy może nagrywać pacjentów, jakie przysługują im prawa w tym zakresie i w jaki sposób nagrania mogą zostać wykorzystane.
  • wciąż nierozwiązanym problemie legalności monitoringu wizyjnego w miejscach udzielania świadczeń zdrowotnych, w szczególności w pomieszczeniach szpitalnych oddziałów ratunkowych (wystąpienie do Ministra Zdrowia).
  • przykładzie wycieku do internetu danych 50 tys. pacjentów szpitala w Kole. Wśród ujawnionych danych znalazły się nie tylko imię, nazwisko, adres i PESEL, ale także dane medyczne, jak np. grupa krwi czy elementy historii choroby (RPO występował w tej sprawie do Ministra Zdrowia i GIODO).
  • przesyłaniu recept pacjentom drogą mailową i związanych z tym zagrożeniami dla bezpieczeństwa przesyłanych informacji.
  • gromadzeniu danych o stanie zdrowia pacjentów przez prywatne podmioty, których  działalność budzi wątpliwości, w szczególności z punktu widzenia praw konsumenta oraz prawa do ochrony danych osobowych.  
  • wejściu w życie regulacji prawnych w zakresie obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta. Rzecznik zwrócił uwagę, że w znowelizowanych ustawach krąg podmiotów upoważnionych do zwolnienia lekarza z obowiązku tajemnicy został ustanowiony stosunkowo szeroko (RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Zdrowia)
  • dostępie do informacji medycznej przez pacjentów w podmiotach leczniczych, które zaprzestały działalności.
  • dostępie do dokumentacji medycznej dziecka rodziców będących po rozwodzie.

 

Organizatorami konferencji byli: Naczelna Izba Pielęgniarek i Położnych, Okręgowa Izba Lekarska w Warszawie, Naczelna Izba Lekarska w Warszawie, Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Warszawie, Okręgowa Izba Pielęgniarek i Położnych w Radomiu oraz Instytut Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej.

Konferencja składała się z 3 sesji tematycznych:

  • „Prawo do prywatności pacjentów – wyzwania w świetle przepisów o ochronie danych”
  • Sesja II „Nowe podejście do Ochrony Danych Pacjentów w świetle RODO”
  • Sesja III „O granicach tajemnicy medycznej, czyli kiedy osoba wykonująca zawód medyczny może ją naruszyć”

 

Spotkanie regionalne RPO w Radzyniu Podlaskim: co trzeba powiedzieć władzy lokalnej, żeby zaczęła słuchać?

Data: 2018-02-27

„Skoro mam rację, to dlaczego mam im prosto z mostu tego nie powiedzieć? Przecież mnie ignorują” „Nie wytrzymaliśmy, musieliśmy im prawdę powiedzieć”, „Nie chcieli nas słuchać, więc sami musieliśmy zabrać głos”…

Bardzo wiele spraw zgłoszonych na spotkaniu regionalnym w Radzyniu Podlaskim dotyczyło problemów na styku obywatel-urząd wywołanych tym, że ludzie znają swoje prawa tylko ogólnie, ale nie są specjalistami od szczegółowych procedur. Tymczasem instytucje komunikują się z nimi oficjalnym, niezrozumiałym językiem. To odbierane jest jako działanie bezduszne i głupie, i wzbudza złość. A złość prowadzi do przykrych słów. Wtedy problem staje się jeszcze trudniejszy do rozwiązania.

Na spotkanie w Radzyńskim Ośrodku Kultury przyszło w południe ponad sześćdziesiąt osób, w tym grupa uczniów z liceum, którzy chcieli zobaczyć, na czym polega prawa Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zebrani mieli wiele konkretnych spraw, ale także pytania ogólne.

Czy to możliwe, że nauczyciele religii będą teraz  wychowawcami klas?

RPO: Tak, taki projekt ministerialny istnieje, został skierowany do konsultacji. Uzasadnienie jest takie, że religii uczy coraz więcej osób, którzy nie są księżmi, więc to, że nie mogą być wychowawcami, jest dla nich krzywdzące.

Co robi w takiej sprawie RPO? Moim zadaniem jest wydanie opinii. Uważam, że wychowawca powinien być neutralny, a nauczyciel religii ma inne zadania.

Czy opinia RPO zostanie uwzględniona, to się okaże.

ASF, afrykański pomór świń w powiecie radzymińskim

- Prowadzimy gospodarstwo z żoną i synami. Pracujemy od rana do nocy. Świnie zaczęły mi chorować. Prawdopodobnie zaraziły się od dzików. 

Pierwsza sprawa: Dlaczego państwo chroni dziki a nie hodowcę?

Druga sprawa: sposób przeprowadzenia uboju chorych zwierząt. Sam to zgłosiłem i dzień po tym pojawiła się policja, wylegitymowali mnie. Dziecka nie chcieli puścić do szkoły, bo nikt nie mógł opuszczać zabudowań. Zaczęli ubijać zwierzęta. Po kilku godzinach przyjechała policja kryminalna. Tak mnie potraktowali. To prawda, że nie chciałem patrzeć na to, że mi zwierzęta ubijali. Ale odpowiedziałem na wszystkie pytania

A potem bydło musiałem wyprowadzić na czas dezynfekcji. Poprzeziębiały się.

Trzecia sprawa to odszkodowanie. To prawda, że były w tym samym budynku, co świnie, ale zakaz wszedł dopiero w lipcu 2017 r. – nie da się tak szybko przestawić gospodarstwa. A teraz z tego powodu mam nie dostać odszkodowania za świnie.

Straciłem inwentarz. Ze sprzedaży mięsa miałem pieniądze na opłacanie rachunków. I co teraz? Na terenie powiatu nikt nie dostał odszkodowań.

RPO: Rozumiem, że akceptuje Pan konieczność dezynfekcji, ale rolnik nie może być traktowany jak przestępca. Sprawa odszkodowania powinna być rozwiązana. Musimy sprawdzić dokumenty.  Bez nich interwencja nie jest możliwa.

Oszustwa mieszkaniowe

W mieście działała oszustka, która na cudze dane wyłudzała kredyty. Została za to skazana. Ale ofiarom to nie pomaga. Stajemy przed sądami, bo pod umowami są nasze podrobione podpisy. To było kilkanaście lat temu. W sumie jest nas pokrzywdzonych około 50 osób. To są duże kwoty, nawet na 100 tysięcy. A oskarżona umie manipulować procedurami, napuszcza na nas kontrole, utrudnia życie.

RPO może w takiej sprawie sprawdzić, ile postępowań w sprawie tej osoby się toczy – by uświadomić prokuraturze skalę procederu. Może upomnieć się w sprawie przewlekłości postępowania

(Informacje o tym, co robić w przypadku przewlekłości postępowania, są np. tu: http://www.hfhrpol.waw.pl/precedens/images/stories/ulotka_przewleklosc_w...)

Wypadek pracowników firmy

Pracownicy mojej firmy budowlanej ulegli wypadkowi drogowemu w drodze z pracy. Nie jestem w stanie wykonać zamówienia. I nikt mi nie chce pomóc. Jedyne, co mi się radzi, to ogłosić upadłość.

RPO: i nikt nie chce Pani pomóc przez porządne doradztwo biznesowe?

- Tak.

Poprosimy o dokumenty, Poszukamy.

Renta z KRUS czy emerytura z ZUS?

Pobieram rentę z KRUS (800 zł), nie mam w tym systeimie prawa do emerytury – bo nie mam stażu pracy (okresu składkowego). Mam już jednak prawo do emerytury z ZUS, mam tam odłożony kapitał. Ale ZUS tych pieniędzy nie oddaje, a jedynie proponuje mi emeryturę – 600 zł.

RPO: Bo – generalnie - umówiliśmy się, że świadczeń z dwóch kas się nie łączy – trzeba wybrać.

- Ale, panie rzeczniku,  gdyby miała odpowiedni okres składkowy w KRUS, to by mi te pieniądze z ZUS dołożyli.

RPO: Zanalizujemy tę sprawę. Mamy w Biurze wybitnych ekspertów od prawa pracy i zabezpieczenia społecznego.

Musimy sobie wszyscy uświadomić, że te „nasze” pieniądze na rachunkach w ZUS/KRUS są w dużej mierze wirtualne – z nich finansowane są przecież na bieżąco świadczenia obecnych emerytów i rencistów. Wysokość naszych świadczeń zależeć będzie od tego, jak będzie się rozwijała Polska.

Orzeczenia o niepełnosprawności

- Mimo ciężkiej choroby kręgosłupa i bólu nie mogę dostać orzeczenia rentowego. Wszędzie piszę, ale wszystko mi odrzucają, więc myślę już o Strasburgu, choć nie jestem zdrajcą, tylko patriotą. Mam zaświadczenia, że nie mogę pracować i potrzebuję pomocy . A muszę przynieść wodę ze studni i węgiel. A ignorują to wszyscy. Orzecznik odsyła mnie, bo zapomniałem dowodu (choć tydzień wcześniej też byłem), albo każe zostawiać kule za drzwiami.

RPO: System ma uniemożliwić oszustwa i wyłudzenia, ale też problemem jest brak dostępu do prawników, którzy mogliby pomóc w takiej sytuacji, Proszę też nie myśleć, że składanie sprawy do Strasburga to „zdrada”. Bo to jest nasz polski Trybunał – a skarga do Strasburga to dobry sygnał dla naszego państwa, co poprawić – więc to jest czyn patriotyczny.

Wysypisko śmieci i cuchnące odpady w Adamkach

W naszym sołectwie powstało dawno temu nielegalne wysypisko śmieci, a teraz ma się tam rozbudować Zakład Zagospodarowania Odpadów Komunalnych (przekształca się w Regionalną Instalację do przetwarzania Odpadów Komunalnych). Protestowaliśmy, ale lokalne układy były silniejsze.

Oni mają prawników, my nikogo. Nie było konsultacji. Nie jesteśmy stroną postepowania. Sami wprosiliśmy się na zebranie, ale nas wpisali do punktu 9.  Musieliśmy więc sami sobie udzielić głosu.

RPO: To bardzo skomplikowana sprawa. Nie mamy w Polsce przepisów antyodorowych. O to RPO walczy od dawna. Jest sprawa wysypisk (wygraliśmy np. sprawę wysypiska w podwarszawskim Radiowie). Trzecia sprawa to przyłączanie się do postępowań – stroną może być organizacja pozarządowa, która zajmuje się ochroną środowiska co najmniej od roku. Poszukajcie Państwo takiej organizacji (możemy pomóc w kontaktach). Pamiętajcie Państwo o prawie do petycji i do informacji publicznej).

Ochrona danych osobowych

Mówią nam na spotkaniach, że coś się będzie zmieniać w ochronie danych osobowych. I że firmy będą miały nowe obowiązki.

RPO: W maju wchodzą w życie przepisy wielkiej reformy o ochronie danych osobowych, którą przygotowała Unia Europejska (w tym Polska, która aktywnie uczestniczyła w pracach nad projektem).  Te przepisy mają lepiej chronić dane osobowe Europejczyków.

W banku spółdzielczym pobrali wszystkie moje dane, kiedy wpłacałem pieniądze. Powołali się na ustawę o przeciwdziałanie terroryzmowi. Ale przecież  wystarczy stwierdzić tożsamość – nie trzeba zbierać wszystkich danych. A tak robią w tym  banku wszystkim wpłacającym – za mieszkanie, prąd itd.

RPO: Dziękujemy za sygnał. Zajmiemy się.

Pytania do uczniów

Kto Pana powołuje?

Sejm za zgodą Senatu. Rzecznik musi być niezależny od innych organów  władzy i pracuje przez 5 lat. Nie jestem przedstawicielem żadnej opcji politycznej – moją kandydaturę zgłosiły organizację pozarządowe, a poparła większość parlamentarzystów w 2015 r.

Przed kim Pan odpowiada?

Składam przed Sejmem informację i jestem z tego odpytywany.

Jak to będzie, jeśli ksiądz będzie wychowawcą klasy, w której są wyznawcy innej niż jego religia? A co będzie z kandydatami do klas profilowanych? Czy wyznawcy innych religii będą musieli zmieniać  profil, skoro wychowawcą jest ksiądz?

To właśnie będzie jeden z moich argumentów przeciwko rozporządzeniu. Wychowawca może być osobą wierzącą, ale nie powinien być związany instytucjonalnie z daną religią.

RPO do Ministra Sprawiedliwości: „rejestr pedofilów” uderza w niewinnych członków rodzin sprawców. Są już pierwsze takie przypadki

Data: 2018-02-23
  • Dwoje dzieci ujawnionego w „rejestrze pedofilów” skazanego mężczyzny obawia się powrotu traumy oraz wykluczenia, gdy otoczenie odkryje, kim był ojciec.
  • Oboje byli ofiarami przemocy ze strony ojca (choć nie przestępstw  na tle seksualnym). Syn mężczyzny poprosił o interwencję Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o zmianę prawa. Dziś dziecko ujawnionego przestępcy seksualnego nie może wystąpić o usunięcie jego danych z rejestru.

- Potwierdzają się obawy o ponowną traumę młodych ofiar przestępstw w związku z opublikowaniem w tzw. rejestrze pedofilów pełnych danych ich prześladowców - napisał RPO Adam Bodnar do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Wystąpił do niego o pilną nowelizację ustawy tak, by ochronić dzieci - ofiary sprawców ujawnionych w rejestrze (VII.501.2.2018)

Przyszedł list do Rzecznika

Do Rzecznika napisał chłopak, który wraz z siostrą przed kilkoma laty padł ofiarą przemocy ze strony ojca.  Ojciec ten następnie za poważne przestępstwa na tle seksualnym wobec dwóch przyrodnich sióstr wnioskodawcy został skazany został na 15 lat więzienia. Dzieci trafiły do rodziny zastępczej i mieszkają w małej miejscowości.

„Dnia 1 stycznia 2018 r. zostały publicznie ujawnione na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości wszystkie dane (nazwiska, zdjęcia, daty urodzenia oraz daty i miejsca dokonania przestępstw) 800 przestępców seksualnych z ostatnich lat w Polsce, w tym mojego ojca. [Kilka dni potem]  na Facebooku zobaczyłem wpis [pewnej osoby], która umieściła dane wraz ze zdjęciami wszystkich przestępców seksualnych z [mojego powiatu]. Wśród tych osób był również mój ojciec. To była akcja antypedofilska, skierowana do ludzi z naszego powiatu „ku przestrodze", która natychmiast się rozprzestrzeniła wśród znajomych. Wiem. że to kwestia czasu, kiedy ludzie zaczną się dopytywać, czy to mój ojciec”  - napisał autor listu.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaalarmował Ministra Sprawieliwości. Dane chłopaka– za jego zgodą – przekazał wraz z listem ministrowi Ziobrze.

„Autor listu obawia się nie tylko o siebie i spodziewaną utratę spokoju życia, ale przede wszystkim o siostrę” -pisze RPO. Dziewczyna od kilku lat jest pod opieką psychologa, obawia się o przyszłość.

Zmiana nazwiska nie rozwiąże problemu w tak małej miejscowości, a jedyną alternatywą może być wyjazd z Polski.

Jak publikacja danych szkodzi ofiarom i dzieciom sprawcy? Przed czym ostrzegał Rzecznik i eksperci?

Od wejścia w życie ustawy do RPO wpływają skargi dotyczące funkcjonowania i skutków publicznego Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym.

„Niestety, potwierdzają się obawy, które podnosiłem w piśmie z dnia 24 lutego 2016 r. skierowanym do przewodniczącego podkomisji nadzwyczajnej w Sejmie pracującej nad projektem ustawy” - wskazał RPO. Przypomniał, że „pełna i jednoznaczna identyfikacja osoby objętej rejestrem publicznym, wynikająca z faktu publikacji imienia i nazwiska, daty urodzenia, ale również fotografii sprawcy, może w efekcie prowadzić do identyfikacji ofiar sprawcy w przypadku, gdy pokrzywdzonym jest członek rodziny sprawcy, co może skutkować ich niedopuszczalną wiktymizacją”.

RPO powołał się na raporty naukowe z USA o negatywnych skutkach publikacji danych przestępcy seksualnego dla jego dzieci. Np. w raporcie z 2009 r. Jill Levenson i Richard Tewksbury stwierdzają, że tracą one prawie wszystkich przyjaciół, są izolowane, są obiektem zaczepek, zmuszane są do przeprowadzki. Zgodnie z raportem, 2/3 dzieci padło ofiarą izolacji, 3/4 zapadło na depresję, 44 proc. było obrażanych lub straszonych, a 7 proc. - pobitych

Erika Frenzel dowodzi, że dzieci te są wyśmiewane w szkołach, odrzucane przez kolegów i ich rodziców. Steven Yoder wskazuje, że coraz więcej badań i opinii sądowych podważa skuteczność i konstytucyjność przepisów o publicznych rejestrach. Dodaje, że tysiące partnerek i dzieci doznaje krzywdy z powodu przepisów, które teoretycznie miały je chronić.

Kto ma wpływ na zawartość rejestru

Od 1 stycznia 2018 r. w publicznym rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych ok. 800 skazanych przestępców seksualnych. Druga część rejestru jest dostępna tylko dla przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części rejestru są numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

Ustawodawca dał prawo do wpływu na zawartość rejestru samym sprawcom i sądom:

  • Skazani już sprawcy  do 1 grudnia 2017 r mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnym rejestrze. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu (nie wiadomo, czy robił to w przypadku autora skargi do RPO)
  • Obecnie o ujawnieniu danych decyduje sąd: skazując za przestępstwo na tle seksualnym może wykluczyć publikację danych „dla  dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Pokrzywdzeni członkowie rodzin nie mają głosu. Tymczasem w wielu przypadkach jedynym ratunkiem dla nich może być usunięcie danych z rejestru – zmiana nazwiska nie pomoże w małej miejscowości.

„Niestety, w obecnym kształcie ustawa nie przewiduje żadnych możliwości wystąpienia do sądu o usunięcie danych ojca skarżącego z rejestru i zapewnienia ochrony zarówno jemu, jak i jego rodzeństwu” – alarmuje RPO. 

W świetle badań widać jednoznacznie, że dzieci osób z rejestru odczuwają znaczne niedogodności w swym otoczeniu, odrzucenie, czy wręcz wrogość i prześladowanie - dodaje.  

Sytuacja ofiar przestępstw na tle seksualnym

W wystąpieniu do Ministra Sprawiedliwości Rzecznik przypomina, że w jeszcze trudniejszej sytuacji znajdą się te osoby, które nie tylko mogą być zidentyfikowane jako krewni sprawcy, ale też były ofiarami jego przestępstwa na tle seksualnym.

„Szczególnym, kwalifikowanym przypadkiem jest sytuacja, gdy dzieci te same były wcześniej ofiarami przestępcy seksualnego. Nie dość, że zostają one społecznie napiętnowane z powodu winy rodzica, to dodatkowo dochodzi do powtórnej wiktymizacji poprzez przypomnienie im traumatycznych doznań z przeszłości” - napisał RPO. Według niego, z takimi sytuacjami mamy obecnie do czynienia w Polsce.

„Wyłania się poważny i złożony problem społeczny, którego skutkiem może być ponowna wiktymizacja wielu młodych osób, które w przeszłości padły ofiarą poważnych przestępstw na tle seksualnym, a obecnie traumatyczna przeszłość może im zostać w okrutny sposób przypomniana przez ich najbliższe otoczenie: sąsiadów, pracodawców, wynajmujących, znajomych, rówieśników, nową rodzinę” - napisał Rzecznik.

„Zjawisko to uznać należy za wysoce niepożądane i trzeba podjąć wszelkie starania, aby je wyeliminować, dla dobra małoletnich i - w szczególności - dzieci, które padły ofiarą przestępstw seksualnych” - uznał RPO. Dodał, że do ochrony ofiar przestępstw,  szczególnie dzieci, zobowiązują Polskę liczne zalecenia, deklaracje i konwencje międzynarodowe, a także przepisy prawa krajowego.

„W związku z powyższym zwracam się do Pana Ministra z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionego problemu oraz podjęcie działań zmierzających do pilnej nowelizacji ustawy. Przypadający na 22 lutego Europejski Dzień Ofiar Przestępstw może stanowić ku temu stosowną okazję” - brzmi konkluzja listu RPO .

 

 

Artykuł Adama Bodnara dla Magazynu TVN24 o konsekwencjach ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2018-02-22

Rząd przygotowuje ustawę, która zmusi kilkaset tysięcy ludzi do szczegółowego i bardzo precyzyjnego opisania swojego majątku. Duża część z nich będzie musiała ogłosić te opisy w internecie. Jeśli sądzisz, że to dotyczy tylko najważniejszych osób w państwie, mylisz się. Skutki tego rozwiązania dotkną wszystkich.

Rzecznik Praw Obywatelskich z zadowoleniem przyjmuje zapowiedź wycofania się rządu z planów szerokiej jawnej lustracji majątkowej obywateli.

Data: 2018-02-22

RPO Adam Bodnar interweniował w sprawie zapisów ustawy „o jawności” zgłaszając szereg prawnych zastrzeżeń:

a także publikując teksty pokazujące opinii publicznej zastrzeżenia do projektu.

Przeciwko projektowi protestowały też organizacje pozarządowe wskazując, że "publikowanie w internecie oświadczeń o stanie majątkowym kilkuset tysięcy osób, które ani nie są wybierane w wyborach, ani nie odpowiadają realnie za podejmowanie ważnych z perspektywy obywateli decyzji, jest zbyt daleko idącą, nieproporcjonalną do celu i niekonieczną ingerencją w prywatność". Wspólny apel podpisały m.in. Fundacja im. Stefana Batorego, Forum Odpowiedzialnego Rozwoju, Fundacja e-Państwo, Fundacja Panoptykon, Fundacji Rodzić po Ludzku, Helsińska Fundacja Praw Człowieka oraz Sieć Obywatelska Watchdog Polska.

Według ostatniego opublikowanego projektu (z 8 stycznia) szczegółowa lustracja majątkowa miała objąć od 1 marca 2018 r. 151 grup zawodowych, w tym część lustracją jawną – gdyż oświadczenia lustracyjne miały być dostępne w Biuletynach Informacji Publicznej.  Zgodnie z tym projektem oświadczenia jawne mieliby składać nie tylko najwyżsi urzędnicy w państwie, ale także sędziowie, kierownicy samorządowych instytucji (takich jak np. domy pomocy społecznej, szkoły, biblioteki, cmentarze, targowiska itd. ), oraz dyrektorzy wojewódzkich inspektoratów, specjalistycznych urzędów administracji, kuratorzy.

– Projektodawca przyjął argumenty niektórych opiniodawców, że większa część oświadczeń majątkowych powinna pozostać niedostępna dla opinii publicznej – oświadczył 21 lutego rzecznik koordynatora do spraw służb specjalnych Stanisław Żaryn.

Rzecznik wyraża satysfakcję, że dzięki temu kilkaset tysięcy osób nie będzie musiało poddawać się publicznej lustracji majątkowej.

Rzecznik praw obywatelskich pisze dla Onet na temat ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2018-02-21

Mamy unikalną szansę, aby być mądrym przed szkodą. Po katastrofalnym dla wizerunku kraju doświadczeniu z ustawą o IPN możemy za chwilę popaść w kolejne wielkie tarapaty za sprawą przygotowywanej przez rząd ustawy o jawności życia publicznego.

Opinia RPO w sprawie projektu ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2018-01-23
  • Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi obywateli dotyczące projektu ustawy o jawności życia publicznego.
  • Zdaniem Rzecznika ustawa jest sprzeczna z zakładanym celem. Przedstawione w opinii zastrzeżenia prowadzą do wniosku, że celem projektodawcy nie było wzmocnienie transparentności władzy publicznej, lecz dokonanie powszechnej lustracji majątkowej obywateli.
  • Ilość i zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.
  • Dlatego RPO wystąpił w tej sprawie do premiera Mateusza Morawieckiego.

Przede wszystkim Rzecznik zwraca uwagę, że ustawa nakładając na zwykłych obywateli (nie ograniczając stosowania przepisów do osób pełniących funkcje publiczne) obowiązek udostępnienia informacji o dochodzie obywateli, ich majątku, posiadanych nieruchomościach i ruchomościach (swoich i małżonka), zobowiązaniach, zwolnieniach i ulgach z których skorzystali, a nawet danych osobowych w odniesieniu  np. do stron postępowania administracyjnego, czy darczyńców organizacji pozarządowych biorących udział w procesie stanowienia prawa, przy jednoczesnym udostępnianiu tych informacji w większości przypadkach, na szeroką skalę w internecie, głęboko ingeruje w  prawo do prywatności obywateli.

Jednocześnie pomimo tego, że projektodawca wskazuje że głównym celem ustawy jest transparentność życia publicznego, to wprowadzone regulacje znacznie ograniczają obowiązki podmiotów publicznych, czy osób pełniących funkcje publiczne w zakresie udostępniania informacji publicznej.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich najistotniejszym problemem związanym z zaproponowanym projektem ustawy o jawności życia publicznego z dnia 8 stycznia 2018 r.  jest obecnie nieuzasadniona, niekonstytucyjna i niezgodna ze standardami międzynarodowymi ingerencja w prawo do ochrony życia prywatnego i autonomii informacyjnej jednostki poprzez publikację oświadczeń majątkowych w Biuletynie Informacji Publicznej udostępnianym w internecie.

Artykuł 44 projektu ustawy określa bardzo szeroki zakres przedmiotowy oświadczeń majątkowych, wymagając ujawnienia szczegółowych informacji o majątku bądź dochodzie osoby zobowiązanej do jego złożenia, m.in.: treści zobowiązania, warunków umowy (ust. 4 pkt 3). Określono przy tym dość niski próg dochodu – powyżej 1000 zł, po przekroczeniu którego tych informacji należy udzielić.  Na aprobatę zasługuje wykreślenie regulacji określających obowiązek podania informacji odnoszących się do dochodu małżonka (proponowanego w pierwotnym projekcie), należy jednak zauważyć, że w art. 44 pkt 13 projektu wymagane jest podanie informacji o składnikach mienia ruchomego, w tym również wchodzących w skład gospodarstwa rolnego oraz prowadzonej działalności gospodarczej przez osobę wypełniającą oświadczenie majątkowe oraz małżonka pozostającego w ustroju wspólności majątkowej.

W porównaniu do opiniowanego projektu ustawy o jawności życia publicznego z  dnia 23 października 2017 r., w przedmiotowym projekcie jeszcze bardziej rozszerzono zakres osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych. Ponadto projekt ustawy przyznaje Szefowi Centralnego Biura Antykorupcyjnego w istocie uprawnienie wezwania do złożenia oświadczenia majątkowego każdej osoby (niekoniecznie nawet obywatela RP), jeśli tylko on uzna, że pełni ona funkcję publiczną. Przy czym projekt nie przewiduje żadnej możliwości złożenia odwołania bądź kontroli sądowej arbitralnej decyzji Szefa CBA.

Zaproponowane regulacje – niejasne, nieprecyzyjne, odnoszące się do odmiennych  znaczeń – budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia zasad poprawnej legislacji i mogą rodzić praktyczne trudności interpretacyjne. Jest to szczególnie niebezpiecznie biorąc pod uwagę sankcje przewidziane w art. 84 projektu ustawy za podanie nieprawdy  lub zatajenie prawdy w oświadczeniu lub niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie, tj. odpowiedzialność karną – pozbawienie wolności do lat 5, a w przypadku mniejszej wagi – grzywnę albo karę ograniczenia wolności.

Należy przy tym również podkreślić, że już samo zrównanie pod względem skutków prawnych niezłożenia oświadczenia w terminie i złożenia nieprawdziwego oświadczenia budzi zastrzeżenia z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Ponadto, biorąc pod uwagę surowość sankcji powstaje problem nieproporcjonalnej, nadmiernej reakcji państwa na naruszenie prawa. Powstaje również duże niebezpieczeństwo, że ustawa będzie stosowana selektywnie.

Zagadnieniem, które musi być osobno oceniane, jest kwestia upubliczniania złożonych oświadczeń majątkowych w powszechnie dostępnym internetowym Biuletynie Informacji Publicznej.

O ile zatem wydawałoby się, że uzasadnione jest ujawnienie oświadczenia majątkowego pierwszej kategorii osób, wybieranych w powszechnych wyborach, pełniących kluczowe stanowiska państwowe, o tyle nie znajduje uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych wprowadzenie takiego obowiązku w odniesieniu do pozostałych osób objętych przedmiotowymi regulacjami. Realizacja celu, jakim jest przeciwdziałanie korupcji może nastąpić w odniesieniu do tych osób poprzez samo złożenie takiego oświadczenia, bez konieczności jego udostępniania w Internecie. Nie jest zatem jasny cel, jakiemu miałoby służyć tak szerokie upublicznianie oświadczeń majątkowych. Należy natomiast podkreślić, że konieczność przestrzegania zasady jawności życia publicznego związana jest przede wszystkim z funkcjonowaniem organów władzy publicznej i działalności osób pełniących funkcje publiczne, a  nie sferą prywatną tych osób. Tym samym szeroki zakres osób w odniesieniu do których projekt przewiduje obowiązek złożenia i ujawnienia oświadczenia majątkowego, przy bardzo szerokim zakresie przedmiotowym oświadczeń,  budzi poważne wątpliwości pod kątem ochrony prawa do prywatności tych osób.

Jak wynika z uzasadnienia projektu ustawy o jawności życia publicznego, „głównym celem ustawy jest „wzmocnienie transparentności polskiego państwa”, tymczasem niektóre proponowane rozwiązania normatywne w zakresie udostępnienia informacji publicznej, wbrew zakładanym przez projektodawcę celom, mogą w praktyce znacznie ograniczyć dostęp do informacji publicznej i będą stanowić regres w stosunku do dzisiaj obowiązujących rozwiązań prawnych. 

Przykładowo należy zwrócić uwagę, na regulacje odnoszące się do dostępu do informacji przetworzonej. O ile w projekcie ustawy o jawności życia publicznego z dnia 23 października 2017 r. projektodawca zrezygnował z przesłanki warunkującej uzyskanie informacji przetworzonej w zakresie „w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego” ­– co w ocenie Rzecznika zasługiwało na aprobatę, a Rzecznik postulował wówczas potrzebę określenie definicji informacji przetworzonej–  o tyle w aktualnym projekcie nie dość, że powrócono do wymogu wykazania się „istotnym interesem publicznym”, to dodatkowo wprowadzono obowiązek uzasadnienia istotnego interesu publicznego po uprzednim wezwaniu wnioskodawcy przez organ, a jednocześnie określono definicję pojęcia  „informacja przetworzona”, która wiąże się z problemami interpretacyjnymi. Zmiany te zdaniem Rzecznika mogą prowadzić do ograniczenia dostępu do informacji publicznej

W ocenie Rzecznika, w kontekście prawa do dostępu do informacji publicznej, wątpliwości budzi także, wprowadzenie obowiązku udostępniania informacji przez spółdzielnie mieszkaniowe w ustawie o jawności. Są to bowiem podmioty prywatne, a  zatem regulacje dotyczące zasad transparentności działania tych podmiotów powinny znaleźć odzwierciedlenie w regulacjach szczegółowych odnoszących się do tego podmiotów (tj.  w  ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych, czy prawie spółdzielczym).

Trzeba jednocześnie zauważyć, że w odniesieniu do niektórych podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej projekt przewiduje też ograniczenia. Zgodnie bowiem z art. 2 ust. 1 pkt 14a spółką zobowiązaną jest spółka prawa handlowego, której udział Skarbu Państwa, jednostki samorządu terytorialnego, państwowej lub samorządowej osoby prawnej stanowi co najmniej 20% kapitału zakładowego lub 20% liczby akcji lub udziałów w tej spółce. Tymczasem w pierwotnym projekcie art. 2 pkt 13a przewidywał „co najmniej 10% kapitału zakładowego lub 10% liczby akcji w tej spółce”.

Ponadto wątpliwości budzą również regulacje umożliwiające udostępnienie na szeroką skalę (w BIP) informacji dotyczących zwykłych obywateli, czy przedsiębiorców dotyczące umorzeń lub ulg w spłacie zobowiązań na rzecz SP lub jednostki samorządu terytorialnego. Nie jest przy tym znany zakres danych poddanych upublicznianiu (art. 7 ust. 1 pkt 5k projektu ustawy). Należy natomiast zauważyć, że w odniesieniu do podmiotów publicznych, przykładowo, informacje dotyczące ekspertyz i opinii sporządzonych na potrzeby postępowania administracyjnego, czy sądowego z udziałem podmiotu zobowiązanego do udzielenia informacji publicznej udostępnia się po prawomocnym lub ostatecznym zakończeniu tego postępowania (art. 7 ust. 1 pkt 4f projektu w związku z art. 7 ust. 3). W ocenie Rzecznika wyłączenie tych opinii i ekspertyz z udostępnienia w trakcie trwania procesu nie znajduje jednak uzasadnienia w  świetle konstytucyjnej zasady dostępu do informacji publicznej.

Szczególne zaniepokojenie budzą regulacje przewidziane w art. 8 ust. 2 projektu ustawy, wskazujące, że ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej, czy tajemnicę przedsiębiorcy nie dotyczy wymienionych w tym przepisie postępowań administracyjnych, postępowań o dofinansowanie projektu prowadzonych na podstawie ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (Dz. U. z 2017 r., poz. 1376 ze zm.), postępowań o wydanie koncesji lub zezwoleń na rzecz przedsiębiorców, prowadzonych na podstawie odrębnych przepisów.

Nie ma wątpliwości, że dane osoby, której dotyczy konkretna decyzja administracyjna, w świetle projektowanego art. 8 ust. 2 pkt 4-6 projektu ustawy, nie będą podlegały - jak to ma miejsce obecnie - anonimizacji. Tym samym możliwe będzie uzyskanie informacji dotyczących danych osobowych i życia prywatnego obywateli, poprzez wykorzystywanie prawa dostępu do informacji publicznej.

Należy przy tym przypomnieć, że Trybunał Konstytucyjny podkreślał, że w ramach zderzenia się dwu wartości – z jednej strony konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej, z drugiej prawa do prywatności – nie można bezwzględnie przyznać priorytetu temu pierwszemu. Nie istnieje formuła „zagwarantowania obywatelom dostępu do informacji za wszelką cenę” (wyrok TK z 19 czerwca 2002 r., o  sygn. akt K  11/02). Należy również pamiętać, że przy ocenie art. 8 ust. 2 pkt 4-6 projektu ustawy należy uwzględnić przepisy prawa UE dotyczące ochrony danych osobowych, a w szczególności przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych)[1]. Przepisy państwa członkowskiego muszą zatem pogodzić publiczny dostęp do dokumentów i ochronę danych osobowych. Brak odwołania do kategorii ochrony danych osobowych już może oznaczać niezgodność z przepisami rozporządzenia UE[2].

Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał również uwagę na regulacje odnoszące się do: jawności umów cywilnoprawnych, prawa do wniesienia ponaglenia, rozstrzygnięcia o pozostawieniu bez rozpoznania wniosku o udostępnienie informacji publicznej w przypadku braku reakcji wnioskodawcy na informację organu o niemożliwości udostępnienia informacji w sposób lub w formie określonych we wniosku, a także odnoszące się do jawności posiedzeń organów kolegialnych władzy publicznej, które to regulacje stanowią znaczne ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji RP.

Projekt ustawy zakłada także poważne zmiany w dotychczasowej regulacji problematyki lobbingu, uchylając w całości obowiązującą obecnie ustawę o działalności lobbingowej. Jednakże w ocenie Rzecznika, przy planowanej szerokiej definicji lobbingu i objęciu nią bardzo dużej grupy podmiotów powstaje poważna obawa, że z uwagi na stworzone w projekcie ustawy wymogi formalne, zostanie w praktyce utrudniona lub wręcz uniemożliwiona ich partycypacja w procesach decyzyjnych, w tym przedstawianie opinii i postulatów. W tym kontekście obawy formułowane w ostatnim czasie m.in. przez organizacje społeczne, a także obywateli, są w pełni uzasadnione, a kwestia ta wymaga bardzo poważnego rozważenia.

Ponadto Rzecznik odniósł się do przepisów dotyczących ochrony sygnalistów wskazując, że ochrona ta jest jednak bardzo zawężona przedmiotowo. Niestety projektodawca przyjął założenie o potrzebie ochrony wyłącznie tej grupy sygnalistów, którzy zgłaszają przypadki korupcji i innych nadużyć gospodarczych. Poza tym systemem ochrony pozostaną zatem nadal osoby sygnalizujące inne nieprawidłowości godzące w interes społeczny.

W opinii Rzecznika już w toku nietransparentnego procesu przygotowywania i zmieniania tej ustawy doszło do naruszenia idei przejrzystości, leżącej u podstaw projektowanej regulacji prawnej. Ilość oraz zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.

Chodzi  głównie o:

  • niedbałość projektodawcy
  • brak spójności definicji i pojęć
  • wady legislacyjne
  • krótki termin wyznaczony do konsultacji projektu

W uzasadnieniu do projektu ustawy wskazano, że projekt ustawy jest zgodny z prawem Unii Europejskiej. Jednocześnie nie przedstawiono żadnego uzasadnienia dla takiej tezy, podczas gdy może on rodzić podstawowe wątpliwości co do zgodności przepisów chociażby z przepisami rozporządzenia ogólnego o ochronie danych, czy z przepisami dotyczącymi zamówień publicznych.

W opinii Rzecznika przyjęcie ustawy w przekazanym Radzie Ministrów kształcie, nieuwzględniającym przepisów unijnych, narazi Polskę na możliwość wszczęcia przez Komisję Europejską kolejnych postępowań o naruszenie prawa Unii Europejskiej.

Tym samym, pomimo słusznych deklarowanych celów projektu ustawy, tj.  zwalczania korupcji oraz wzmocnienia przejrzystości życia publicznego, niektóre konkretne przepisy projektu ustawy muszą zostać poddane krytyce z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich.




[1] Dz. Urz. UE L 119 z 2016 r., s. 1.

[2] Zob. podobnie G. Sibiga, Ułomna jawność życia publicznego, „Rzeczpospolita” z dnia 2.11.2017, s. C7.

 

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Starachowicach: droga pod górę i w las

Data: 2018-01-22

Mieszkańcy Starachowic opowiadali rzecznikowi praw obywatelskich o swoich sprawach, z którymi nie mają gdzie się zwrócić: o „niczyjej” drodze, przy której stoją ich domy, o szpitalu kardiologicznym, który nie zmieścił się w sieci szpitali i został zamknięty. Pytali też o sądy i prawo do sądu po zmianie ustaw sądowych. I o najbliższe wybory.

- Postulaty i wnioski od obywateli są podstawą naszej działalności. To stąd wiemy, co jest dla ludzi ważne, to na te głosy możemy się powoływać przedstawiając wnioski do władz centralnych i samorządowych – podkreślił RPO Adam Bodnar, zaczynając spotkanie w Starachowicach.

Do Starostwa Powiatowego w Starachowicach na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło prawie 30 osób. Spotkanie odbywa się w ramach programu spotkań regionalnych RPO, w czasie którego od początku kadencji we wrześniu 2015 r. Adam Bodnar rozmawiał z mieszkańcami ponad 100 miejscowości.

Prawa konsumentów: czy znamy nasze prawa?

Rocznie zgłasza się do nas 2,5 tys. osób – opowiada obecny na spotkaniu powiatowy rzecznik konsumentów. - Bo podpisują umowy – często zapraszani do hoteli, w sanatoriach, albo namawiani przez miłe osoby przez telefon. Bo definicja towaru jest bardzo ogólna. Ale to nie jedyna nasza aktywność. Bo np. alarmowaliśmy RPO, że nikt nie chce ludziom zwrócić za straty zrobione przez dziki.

RPO przy okazji przypomniał, że instytucji rzeczniczych jest w Polsce kilka. Jest Rzecznik Praw Pacjenta, Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy, rzecznicy konsumenta (urzędnicy samorządowy). Wszystkie te instytucje mogą ludziom pomóc, o ile się do nich wystąpi. Wszystkie mogą w naszym imieniu dopytywać i sprawdzać dokumenty – a urzędy mają obowiązek odpowiadania na ich pytania.

- W Polsce w ciągu ostatnich lat stworzyliśmy bardzo wiele instytucji i procedur wspierających obywateli. Ale nie upowszechniliśmy ich. Ludzie nie wiedzą, że są proste i tanie sposoby szukania i dostawania pomocy – dodał Adam Bodnar.

Warto zobaczyć: Informator RPO o infoliniach obywatelskich

Mieszkańcy ulicy Kornatka: gdzie mamy się zwrócić?

Nasza ulica formalnie nie istnieje. Powstała 30 lat temu w czynie społecznym, a przebiega przez tereny Lasów Państwowych i kolei. Stan prawny nie jest uregulowany. Nikt jej nie naprawia, nikt nie inwestuje, nie odśnieża  – droga biegnie przez las, jest nieoświetlona, a my mamy małe dzieci. I nikogo to nie obchodzi.

Sieć szpitali a klinika serc

Po wprowadzeniu sieci szpitali oddział polsko-amerykańskiej kliniki serc w Starachowicach zostaje zamknięty. Wszędzie jeździliśmy – do Kielc, do prezydenta w Warszawie. Czy możemy zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich – mówią przedstawiciele stowarzyszenia pacjentów.

RPO: nie jest rolą rzecznika wskazywanie władzom, jak organizować szpitale. To rola polityków. Żeby Rzecznik mógł interweniować, musielibyśmy wskazać, jakie prawa obywateli zostały naruszone w trakcie podejmowania tych decyzji. Może lepiej zatem zwrócić się jeszcze raz do władz – zmienił się rząd, mogły się zmienić priorytety.

Referendum konstytucyjne. Jak będą działać sądy?

Jak mamy myśleć o referendum konstytucyjnym zapowiedzianym przez Prezydenta, jak się przygotować?

RPO: Prezydent ogłosił zamiar organizacji referendum w pewnym konkretnym punkcie prezydentury. Potem mieliśmy lipcowe protesty i dwa weta prezydenckie w sprawie ustaw „sądowych”. Od tego momentu praktycznie nie ma już mowy o referendum konstytucyjnym. Nie wygląda na to, by na temat pytań w referendum miała się odbyć jakaś poważna debata. Wszyscy raczej skupiają się na wyborach samorządowych.

Czy mamy się obawiać wyroków sądów, które w przyszłości ktoś zakwestionuje?

RPO: Sytuacja praworządności jest w Polsce naprawdę trudna i nie ma co tego ukrywać.

Coraz więcej autorytetów zauważa, że Trybunał Konstytucyjny nie jest w stanie orzekać w sprawach, które godzą w interesy rządu.

W sądach minister sprawiedliwości wymienia prezesów sądów. To będzie miało wpływ na orzecznictwo. W kwietniu nastąpi zmiana składu Sądu Najwyższego.

Nowa instytucja skargi nadzwyczajnej pozwoli na zaskarżenie do Sądu Najwyższego każdego wyroku z ostatnich 20 lat. Trzeba będzie jednak znaleźć do takiej skargi instytucję pośredniczącą. Jedną z nich ma być RPO – prawdopodobnie zostaniemy zalani skargami, a ludzi i pieniędzy na to nie mamy. Za to środki ma Prokurator Generalny – a skargi nadzwyczajne składać będzie do tej nowej izby SN, którą jako Minister Sprawiedliwości (bo oba te stanowiska są połączone) w dużej mierze obsadzi sędziami delegowanymi właśnie do Ministerstwa Sprawiedliwości.

Idą trudne czasy. Te zmiany nie oznaczają niczego dobrego. Choć na pewno wielu sędziów zdaje sobie z tego sprawę i rozumie swoją odpowiedzialność w tej sytuacji - powiedział Adam Bodnar.

Prawo wyborcze. Jak będziemy głosować?

Po raz kolejny (bo taka uwaga padła także w Skarżysku-Kamiennej) uczestnicy dopytywali o nową ordynację wyborczą do samorządów i o to, czy teraz uznawane będą głosy z dopiskami i zamazanymi kratkami.

RPO: Wszystkie te uwagi zgłaszaliśmy w toku prac nad zmienianym kodeksem wyborczym. Ale nowe prawo zostało uchwalone i nie mamy Trybunału Konstytucyjnego, do którego można by się odwołać. A Sąd Najwyższy zostanie zmieniony i nowopowołana izba tego Sądu będzie rozpatrywać protesty wyborcza.

Prawo zgromadzeń i obrona praworządności.

Czy interesuje się Pan praktyką prawa zgromadzeń i tym, że władze traktują różnie różne grupy obywateli?

RPO: Tak, mamy takie sprawy (więcej o tym w serwisie RPO).

Czekam m.in. na merytoryczną odpowiedź Policji na wydarzenia 11 listopada. Nowym niepokojącym zjawiskiem jest spisywanie przez policjantów uczestników demonstracji, którzy nic złego nie zrobili.  

Kolejne pytania: Czy interweniuje Pan w sprawach dotyczących innych ustaw zagrażających praworządności?

Itd. (więcej wniosków RPO w sprawach kluczowych dla praworządności można znaleźć TU).

RPO: Generalnie chodzi o problem zwiększania się uprawnień władzy wobec obywateli. Jako społeczeństwo przegapiliśmy to. W tym samym czasie obywatele nie dostali żadnego narzędzia wzmacniającego nas wobec władzy. Straciliśmy za to Trybunał Konstytucyjny jako instytucję korygującą działania władzy.

Dziś nie wiemy, co służby robią z naszymi danymi, kogo i jak inwigilują. Nie ma się tego jak dowiedzieć - przypomniał RPO.

Głos z sali: Ale co my z tym zrobimy, skoro tyle osób pośród nas uważa, że „mnie to nie dotyczy”, „to nie moja sprawa”. Nie jesteśmy społeczeństwem obywatelskim i mamy tego skutki.

RPO: Ale kondycja społeczeństwa obywatelskiego zależy od nas samych. Nikt nie przyjedzie na białym koniu. Patrzmy więc na seniorów – bo oni pokazują, jak się organizować. 

Jak podnosić emerytury? Gdzie się podziała dokumentacja płacowa fabryki?

Nic się nie mówi o emeryturach, o emerytów się nie dba – mówi uczestnik spotkania.

RPO: Jak to, rząd przywrócił dawny wiek emerytalny, więcej ludzi przechodzi na emerytury, więc więcej jest wydatków na emerytury.  

Nie jest rolą Rzecznika mówienie rządowi, jak podnosić emerytury. Od tego są politycy. Mogę interweniować w przypadku konkretnej ludzkiej krzywdy, złych konkretnych decyzji, złego obliczenia świadczeń.

Bardzo wielu starachowiczan pracujących w Fabryce Samochodów Ciężarowych jest poszkodowanych, bo w zaginęły dokumenty płacowe sprzed 1978 r. Przez to naliczono nam najniższe stawki.

RPO: A zgłosił Pan tę sprawę?

- Zgłoszę.

Tajemnica zawodowa a obowiązek raportowania schematów podatkowych – stanowisko resortu finansów

Data: 2018-01-10
  • Czy tajemnica zawodowa doradców podatkowych, radców prawnych i adwokatów zostanie ograniczona? Ministerstwo Finansów odpowiada na wątpliwości RPO.

Aktualnie Ministerstwo Finansów planuje wprowadzenie przepisów zobowiązujących doradców podatkowych, radców prawnych i adwokatów do udzielania fiskusowi informacji o podejrzanych schematach optymalizacyjnych swoich klientów.

W wystąpieniu generalnym skierowanym do resortu finansów Rzecznik wyraził swoje zaniepokojenie wobec rozważanych propozycji ingerencji w tajemnicę zawodową osób wykonujących zawody zaufania publicznego.

W odpowiedzi udzielonej Rzecznikowi, Ministerstwo przyznało, że kwestia ochrony zachowania tajemnicy zawodowej osób wykonujących zawody zaufania publicznego jest istotnym atrybutem tej profesji. Tym samym, może budzić kontrowersje i wątpliwości. Dlatego też, w tym obszarze prowadzone były konsultacje podatkowe, których wynik zostanie w najbliższym czasie upubliczniony.

Zdaniem Ministerstwa za słusznością i koniecznością wprowadzenia do porządku prawnego obowiązku raportowania schematów podatkowych przemawiają wnioski z analizy dotychczasowej praktyki. Wskazano na masowość teoretycznego opracowywania schematów podatkowych, które następnie są wielokrotnie wykorzystywane u zainteresowanych klientów np. schematy z wykorzystaniem spółek komandytowo-akcyjnych czy grup kapitałowych.

Ministerstwo wskazało, że proponowane rozwiązania w zakresie wprowadzenia obowiązku raportowania schematów podatkowych mają na celu pozyskanie przez organy informacji na wcześniejszym etapie niż dotychczas. Mają pomóc szybciej i efektywniej reagować na dostrzeżone nieprawidłowości.

Aktualnie rozważane jest wprowadzenie obowiązku raportowania informacji o schematach podatkowych z uwzględnieniem lub z wyłączeniem danych, które identyfikują podmioty uczestniczące lub mające uczestniczyć w schemacie podatkowym przez podmiot wykonujący zawód zaufania publicznego. Resort rozważa też możliwość określenia obowiązku raportowania schematu przez samego podatnika z jednoczesnym wskazaniem zobowiązania podmiotu profesjonalnego do pisemnego poinformowania klienta o obowiązku przekazania takiej informacji.

Na obecną chwilę nie podjęto jeszcze żadnych decyzji o końcowym kształcie rozwiązań legislacyjnych w tym obszarze. Ministerstwo zapewniło, że projektowane przepisy będą uwzględniać przeprowadzone konsultacje podatkowe, rozwiązania międzynarodowe oraz doświadczenia państw stosujących już takie rozwiązania.

W jednym z aresztów naruszano ustawę o ochronie danych osobowych. Interwencja RPO

Data: 2018-01-07
  • W jednym z aresztów w ogólnodostępnym miejscu wywieszano nazwiska osób, które w danym dniu i o określonej godzinie zgłosiły chęć skorzystania z aparatu telefonicznego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że taka praktyka nie jest dopuszczalna w myśl ustawy o ochronie danych osobowych

W 2017 r. do Rzecznika wpłynęła skarga wskazująca, że w areszcie śledczym w S. nie są  odpowiednio chronione dane osobowych skazanych. Na korytarzu oddziału mieszkalnego wywieszano bowiem nazwiska skazanych, które zgłosiły chęć skorzystania z aparatu telefonicznego i to z dokładną godziną, o której będą mogli przeprowadzić rozmowę.

W postępowaniu wyjaśniającym Rzecznik potwierdził zarzut, uznając taką praktykę za nieuprawnioną. Takie działanie daje bowiem pełną możliwość ustalenia tożsamości osób, których nazwiska widnieją na liście.

Zadaniem administracji jednostek penitencjarnych jest zapewnienie sprawnego i bezkonfliktowego realizowania prawa osadzonych do rozmów telefonicznych. W tym areszcie prowadziło to do naruszenia obowiązku określonego w art. 26 ust. 1 pkt 2 ustawy o ochronie danych osobowych.

Rzecznik wystąpił do Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej o zaniechanie tej niezgodnej z prawem praktyki. Otrzymał odpowiedź, że stosowania jej zaprzestano jeszcze w 2017 r. Do wszystkich dyrektorów podległych jednostek wystosowano pisma, aby wyeliminować ewentualne praktyki niezgodne z przepisami.

IX.517.1736.2017

Stanowisko RPO w sprawie kolejnej wersji projektu ustawy o jawności życia publicznego

Data: 2017-12-20

W ostatnich dniach na stronie Rządowego Centrum Legislacji pojawiła się kolejna wersja projektu ustawy o jawności życia publicznego (wersja z dnia 12 grudnia 2017 r.). Z zamieszczonych na stronie RCL informacji wynika również, że na dzień 20 grudnia 2017 r. przewidziano konferencję uzgodnieniową w sprawie tego projektu.

W związku z tym, RPO zobowiązany jest (pomimo nieprzekazania projektu ustawy do konsultacji Rzecznikowi) do przedstawienia swojego stanowiska także w sprawie kolejnej wersji projektu i wyrażenia wątpliwości oraz zastrzeżeń dotyczących zaproponowanych rozwiązań prawnych pod kątem ochrony praw człowieka.

Oświadczenia majątkowe

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich najistotniejszym problemem związanym z zaproponowanym projektem ustawy o jawności życia publicznego z dnia 12 grudnia 2017 r. jest obecnie nieuzasadniona, niekonstytucyjna i niezgodna ze standardami międzynarodowymi ingerencja w prawo do ochrony życia prywatnego i autonomii informacyjnej jednostki poprzez publikację oświadczeń majątkowych w Biuletynie Informacji Publicznej udostępnianym na szeroką skalę w Internecie.

W porównaniu do opiniowanego projektu ustawy o jawności życia publicznego z dnia 23 października 2017 r., w przedmiotowym projekcie jeszcze bardziej rozszerzono zakres osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych.

W opinii Rzecznika nie jest dopuszczalne, aby arbitralną decyzją organu władzy wykonawczej rozszerzany był zakres osób, obejmowanych obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych, który może być nałożony wyłącznie przepisem ustawy. Wynika to w sposób oczywisty z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Niejasne, nieprecyzyjne, odnoszące się do odmiennych  znaczeń przepisy –– budzą poważne wątpliwości z punktu widzenia zasad poprawnej legislacji i mogą rodzić praktyczne trudności interpretacyjne. Jest to szczególnie niebezpiecznie biorąc pod uwagę sankcje przewidziane w art. 82 projektu za niezłożenie oświadczenia majątkowego w terminie albo za złożenie oświadczenia nieprawdziwego lub nierzetelnego.

Zagadnieniem, które musi być osobno oceniane, jest również kwestia upubliczniania złożonych oświadczeń majątkowych. O ile zatem wydawałoby się, że uzasadnione jest ujawnienie oświadczenia majątkowego osób, wybieranych w powszechnych wyborach, pełniących kluczowe stanowiska państwowe, o tyle nie znajduje uzasadnienia w świetle standardów konstytucyjnych wprowadzenie takiego obowiązku w odniesieniu do pozostałych osób objętych przedmiotowymi regulacjami.

W ocenie Rzecznika proponowane regulacje, wprowadzające jawność oświadczeń majątkowych w odniesieniu do tak szerokiego kręgu osób, stanowią nieuzasadnioną ingerencję w prawo do prywatności tych osób oraz prawa do autonomii informacyjnej jednostki.

W zakresie regulacji odnoszących się do jawności oświadczeń majątkowych  aktualna pozostaje opinia RPO z dnia 3 listopada 2017 r. Należy jednak jeszcze raz powtórzyć wyraźnie, że przy tak szerokim kręgu osób zobowiązanych do złożenia oświadczenia majątkowego wydaje się, że celem wprowadzenia proponowanych rozwiązań nie jest jawność życia publicznego, jak wynikało z uzasadnienia projektu,  lecz w istocie dokonanie – przez Koordynatora Służb Specjalnych oraz przez Szefa Centralnego Biura Administracyjnego – powszechnej lustracji majątkowej obywateli.

Środki unikania konfliktu interesów przez osoby pełniące funkcje publiczne

W art. 38 projektu wskazano zakazy, którymi objęta jest osoba pełniąca funkcje publiczne. Należy zauważyć, że po pierwsze nie jest znane uzasadnienie dla takiego, a nie innego kształtu katalogu podmiotów objętych tymi zakazami. Po drugie, nie wszystkie zakazy określone są wystarczająco precyzyjnie.

Wyłączenie postępowań administracyjnych z katalogu informacji niepodlegających udostępnieniu ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej i tajemnicę przedsiębiorstwa

W porównaniu z projektem z dnia 23 października 2017 r. w aktualnym projekcie wyszczególniono, nie uzasadniając kryteriów takiego wyszczególnienia, typy postępowań administracyjnych,  w których dostęp do informacji nie podlega  ograniczeniom ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej i tajemnicę przedsiębiorstwa.

Umożliwienie dostępu do wszystkich informacji zawartych w aktach administracyjnych w postępowaniach wyszczególnionych w projekcie będzie stanowić nieproporcjonalną ingerencję w sferę życia prywatnego.

Uwagi dotyczące zasad i trybu prowadzenia lobbingu

W ocenie Rzecznika wątpliwości budzą wymogi dotyczące zgłoszenia lobbingu w pracach nad projektami aktów normatywnych uregulowane w art. 29 projektu. Konieczność przedstawiania rozbudowanego, szczegółowego zestawienia danych dotyczących źródeł finansowania, dokonywana pod rygorem odpowiedzialności karnej powoduje poważne zastrzeżenia organizacji społecznych, których ma dotyczyć.

Zasady i środki ochrony sygnalistów

Należy zwrócić uwagę, że ochrony przysługującej sygnalistom zostaną pozbawione osoby trzecie, wspomagające sygnalistę w zbieraniu informacji i odpowiedniej dokumentacji. Ochroną nie są objęci członkowie rodziny sygnalisty, których mogą dotyczyć działania odwetowe. Projekt ustawy nie przewiduje ochrony prawnej dla osób/funkcjonariuszy sygnalizujących nieprawidłowości w służbach.

Zasady, środki i tryb udostępnienia informacji publicznej

Projektodawca zrezygnował z większości  zmian zaproponowanych w projekcie ustawy z dnia 23 października 2017 r., odnoszących się do zasad środków i trybu udostępnienia informacji publicznej, co do których Rzecznik przedstawiał swoją krytyczną opinię. Rzecznik dostrzega, że w projekcie dodano nowe regulacje, które dotyczą informacji przetworzonej.

Wprowadzono definicję informacji przetworzonej. O zmianę w tym zakresie Rzecznik postulował w opinii do projektu z dnia 3 listopada 2017 r. Zaproponowana definicja budzi jednak zastrzeżenia.

RPO podkreślił, że prace nad projektem ustawy o jawności życia publicznego ze względu na obawy o obniżenie standardu ochrony praw obywatelskich w Polsce oraz poważne wady legislacyjne nie powinny być w tym kształcie kontynuowane.

 

Dyrektywa policyjna - szansa dla obywateli czy legislacyjny pusty przebieg?

Data: 2017-12-09

Od wielu lat mierzymy się z problemem braku zewnętrznej kontroli nad zdobywaniem przez służby informacji o obywatelach. Tymczasem na skutek przepisów unijnych w maju 2018 r. czeka nas rewolucja w sposobie ochrony danych osobowych. Przyjęte w 2017 r. w Unii Europejskiej nowe przepisy to nie tylko rozporządzenie ogólne o ochronie danych osobowych (tzw. RODO[1]), ale także tzw. dyrektywa policyjna, która dotyczy przetwarzania danych osobowych przez organy ścigania[2]. Dyrektywa stanowi próbę pogodzenia dwóch wartości. Z jednej strony ułatwienie wymiany danych między państwami członkowskimi, z drugiej – wzmocnieniu praw osób, których dane dotyczą. Dyrektywa przyznaje m.in. jednostce uprawnienie do złożenia skargi do organu nadzorczego czy uzyskania informacji, czy dotyczące jej dane są przetwarzane.

O szansach wzmocnienia ochrony prawa do prywatności obywateli, rozmawiali uczestnicy panelu: dr hab. Agnieszka Grzelak prof. nadzw. ALK,  zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Europejskiego i Międzynarodowego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich; dr hab. Paweł Waszkiewicz specjalizujący się w tematach prewencji kryminalnej, monitoringu wizyjnego, biometrii, pracy operacyjnej czy metod inwigilacji; dr Barbara Grabowska-Moroz ekspertka Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Moderatorem panelu był Wojciech Klicki związany z fundacją Panoptykon.

Relacja na gorąco:

Dr Barbara Grabowska-Moroz wskazywała, że takie wartości jak bezpieczeństwo publiczne i prywatność nie stoją ze sobą w konflikcie. Przyjmuje się jednak narrację o nadzwyczajnym charakterze zagrożeń jakie występują. Należy jednak zastanowić się czy te zagrożenia mają ciągle charakter nadzwyczajny. Takie spojrzenie ma wpływ na debatę w Polsce. Podstawowym punktem wyjścia jest kwestia określenia przesłanek, na podstawie których służby mogą podejmować określone działania.   

 „Przedstawianie bezpieczeństwa i wolności jako alternatywy rozłącznej jest nieprawdziwe”.

Dr Paweł Waszkiewicz odpowiadając na pytanie dotyczące tego w jaki sposób powinniśmy myśleć o kontroli aby była ona skuteczna i jednocześnie nie blokowała realizacji zadań służb zwracał uwagę, że „przedstawianie bezpieczeństwa i wolności jako alternatywy rozłącznej jest nieprawdziwe”. Stwierdził, że pozbywanie się wolności za obietnice bezpiecznego życia nigdzie do tej pory się nie sprawdziło. Polska nie jest wyjątkowa, dlatego ograniczając wolność nie  wzmocnimy bezpieczeństwa. Potrzeby funkcjonowania służb nikt nie kwestionuje. Diabeł tkwi w szczegółach. Zwracał uwagę na specyfikę pracy w służbach.  Sytuacją idealną jest kontrola służb przez niezależny organ.

Na konieczne zmiany z punktu widzenia Rzecznika Praw Obywatelskich wskazywała prof. Agnieszka Grzelak. Podkreślała, że kwestia kontroli służb nie jest nowym problemem, w tym kontekście wskazywała na wyrok TK w sprawie  K 23/11 (z wniosku RPO), który był pretekstem do przyjęcia przepisów ustawy inwigilacyjnej. Tymczasem w ocenie RPO ten wyrok TK nie tyko nie jest wykonany, ale zawiera regulacje które budzą wątpliwości konstytucyjne. Problem nadzoru jest przedmiotem wniosku RPO do TK w sprawie ustawy inwigilacyjnej i ustawy antyterrorystycznej. W tym kontekście wskazywała również na opinię Komisji Weneckiej, w której również został poruszony problem braku niezależnej kontroli. Rzecznik przedstawiając swoje stanowiska w tym zakresie, m.in. występując do MSWiA, a także MC, podkreślał, że musi istnieć organ który te służby kontroluje. Każda osoba zainteresowana ochroną swoich praw musi mieć możliwość zwrócenia się do organu, który jest organem niezależnym.  Prof. Grzelak wskazywała także, że mamy wyznaczony standard europejski, problemem jest jak przekonać władze do tego aby ten standard stosować.

Dr Barbara Grabowska-Moroz wskazywała, patrząc z perspektywy przedstawiciela organizacji pozarządowej, że argument z prawa Unii Europejskiej działa jak dźwignia. Jesteśmy lepiej słyszalni wykorzystując argumenty UE. W ustawie implementacyjnej stworzenie skutecznych mechanizmów będzie problematyczne, ale również trudne może okazać się wytoczenie granicy między bezpieczeństwem publicznym, a porządkiem publicznym.

Dr Waszkiewicz wskazywał, że Dyrektywa jest szansą nie tylko dla obywateli, ale także wszystkich osób fizycznych, a także dla pracy służb policyjnych. Jeżeli chodzi o szanse to należy wskazać na preambułę Dyrektywy.  Dyrektywa ma ułatwić pracę służbom, a nie  być kagańcem dla nich (np. umożliwia korzystanie z baz danych).

 Prof. Agnieszka Grzelak podkreślała, że Dyrektywa reguluje standard ochrony danych. Wskazywała przy tym na termin implementacji Dyrektywy (6 maja 2018 r.). Przypominała również stanowisko RPO dotyczące niezależności organu nadzorczego, które prezentował w swoim wystąpieniu do MC i MSWiA.  Wskazywała na szansę jaką daje art. 17 Dyrektywy,  tj.  na wykonywanie praw osoby, której dane dotyczą za pośrednictwem organu nadzorczego. Ważne jest również to, że Dyrektywa przewiduje, przyjęcie przepisów określających sankcje za naruszenie przepisów przyjętych na podstawie Dyrektywy. Sankcje te muszą być skuteczne, proporcjonalne i odstraszające (art. 57 Dyrektywy). Poza wdrożeniem dyrektywy konieczne jest dokonanie przeglądu bieżącego ustawodawstwa, trzeba sprawdzić czy te przepisy, które obowiązują są zgodne z prawem unii europejskie.

 Podczas dyskusji podkreślano, że istnieje poważne niebezpieczeństwo związane  z brakiem kontroli działań służb. Uczestnicy dyskusji wskazywali również na potrzebę kompleksowego podejścia od reformy ochrony danych osobowych (związanej z przyjęciem RODO i Dyrektywy), gdyż mamy do czynienia z pakietem ustaw. Sygnalizowano także, że dzisiaj mamy jedynie kontrolę formalną, a nie merytoryczną ocenę sądów nad działalnością służb.

Podsumowując dyskusję Wojciech Klicki wskazywał, że istnieje ryzyko, że Dyrektywa może okazać się tylko „pustym przebiegiem”.  Dlatego aktualnie, ważna jest rola instytucji takich jak GIODO i RPO, które powinny podejmować działania ukierunkowane na to aby dyrektywa została implementowana do prawa polskiego.




[1] rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia o dyrektywy 95/46/WE

[2] dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez właściwe organy do celów zapobiegania przestępczości, prowadzenia postępowań przygotowawczych, wykrywania i ścigania czynów zabronionych i wykonywania kar, w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylająca decyzję ramową Rady 2008/977/WSiSW

 

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił stanowisko w sprawie projektu ustawy o jawności życia publicznego, który 25 października 2017 r. został przekazany do konsultacji publicznych i równolegle do uzgodnień międzyresortowych

Data: 2017-11-03

Wnioskodawcą w sprawie jest Minister - członek Rady Ministrów, Koordynator Służb Specjalnych.

Przedstawiony projekt zakłada, że w jednym akcie prawnym rangi ustawowej uregulowane zostaną zagadnienia będące dotychczas przedmiotem:

  1. ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej przez osoby pełniące funkcje publiczne;
  2. ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej oraz
  3. ustawy z dnia 7 lipca 2005 r. o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa (Dz. U. z 2017 r., poz. 248; dalej jako: ustawa o działalności lobbingowej).

Regulacje zaproponowane w projekcie ustawy są związane bezpośrednio z prawem do informacji o działalności władzy publicznej, a także powiązanym z nim prawem do ochrony życia prywatnego oraz ograniczeniem prawa do pozyskiwania informacji przez organy władzy publicznej o obywatelach do przypadków niezbędnych i uznawanych w państwie demokratycznym. 

Uwagi dotyczące zasad, środków i trybu dostępu do informacji publicznej (rozdział 2 i 3 projektu ustawy)

W ocenie Rzecznika (VII.6061.1.2017) niektóre proponowane rozwiązania normatywne, wbrew zakładanym przez projektodawcę celom „wzmocnienia transparentności polskiego państwa”, mogą w praktyce znacznie ograniczyć dostęp do informacji publicznej i będą stanowić regres w stosunku do dzisiaj obowiązujących rozwiązań prawnych.

Uwagi do art. 20 ust. 3 pkt 1 projektu ustawy

Takim rozwiązaniem, które w ocenie Rzecznika może ograniczyć dostęp do informacji o działalności władzy publicznej, jest mechanizm uzależniający udostępnienie informacji publicznej od uiszczenia opłaty w przypadkach określonych w art. 20.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich uiszczenie opłaty naliczonej przez podmiot zobowiązany do udostępnienia informacji nie powinno mieć wpływu na realizację prawa obywatela do uzyskania informacji o działalności władzy publicznej. Tak ukształtowany przepis projektu ustawy stoi zatem na przeszkodzie realizacji konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

Wykładnia art. 20 ust. 3 pkt 1 projektu ustawy prowadzi do wniosku, że obywatel albo uzyska informację publiczną uiszczając naliczoną opłatę albo nie uzyska żądanej informacji publicznej z powodu nieuiszczenia opłaty. Projekt nie przewiduje możliwości zakwestionowania wysokości opłaty czy też żądania jej zwrotu w przypadku, gdy okaże się ona za wysoka. Jedyną możliwością zakwestionowania wysokości naliczonej opłaty wydaje się być odmowa jej uiszczenia - wówczas jednak żądane informacje nie zostaną udostępnione. W przypadku natomiast odwołania się od decyzji o nieudostępnieniu informacji publicznej ze względu na nieuiszczenie opłaty, rozpoznanie wniosku złożonego w trybie opiniowanego projektu ustawy może zostać znacznie wydłużone.

W sytuacji natomiast uiszczenia naliczonej przez podmiot opłaty żądana informacja zostanie wnioskodawcy udostępniona, wówczas jednak wnioskodawca zostaje pozbawiony prawa do zakwestionowania naliczonej opłaty. Przepis nie przewiduje bowiem w takiej sytuacji możliwości zaskarżenia wysokości opłaty, czy też zasadności jej naliczenia. Tym samym przewidziany mechanizm prowadzi do sytuacji, w której wnioskodawca, jeśli chce uzyskać informację publiczną, zostanie zmuszony do poniesienia opłaty.

Przyjęcie przepisu, który reguluje obowiązek uiszczenia opłaty za dostęp do informacji publicznej przed jej udzieleniem, może prowadzić do zniechęcenia obywateli do korzystania z prawa dostępu do informacji publicznej.

Trzeba przy tym podkreślić, że art. 20 projektu ustawy – podobnie jak aktualnie obowiązujący art. 15 u.d.i.p. – nie precyzuje pojęcia dodatkowych kosztów, jakie umożliwiają nałożenie opłaty za udostępnienie informacji publicznej, ani przesłanek uzasadniających jej nałożenie, co może prowadzić do arbitralnego stosowania tego przepisu, podobnie jak to ma miejsce obecnie.

Projektodawca powinien zatem zmierzać ewentualnie w kierunku doprecyzowania art. 15 ust. 1 u.d.i.p., a nie dodatkowo wprowadzać uzależnienie udostępnienia informacji publicznej od uiszczenia opłaty. Przy tak niejasno określonym przepisie będzie istniało niebezpieczeństwo wykorzystania tego instrumentu do naliczania opłat, co z jednej strony może powodować wypaczenie wyjątkowego charakteru tego przepisu, a z drugiej, prowadzić do nieudostępnienia informacji publicznej wnioskodawcom.

Uwagi do art. 21 ust. 2 projektu ustawy.

Nowym rozwiązaniem proponowanym w art. 21 ust. 2 projektu ustawy jest możliwość odmowy udostępnienia informacji publicznej ze względu na składanie przez wnioskodawcę wniosków o udostępnienie informacji publicznej w sposób „uporczywy”.

Przepis ten wprowadza zatem dodatkową – w stosunku do dzisiaj obowiązujących – przesłankę ograniczającą dostęp do informacji publicznej. Należy przy tym przypomnieć, że ustawodawca, który w drodze ustawowej ogranicza konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej, musi respektować konieczność ważenia zasady dostępu do informacji publicznej i wartości wskazanych w art. 61 ust. 3 Konstytucji RP, jako dopuszczalnych kryteriów ograniczenia zasady dostępności, z uwzględnieniem mechanizmu proporcjonalności ograniczeń (określonego w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP).

Zaskoczeniem jest, że opiniowany przepis projektu ustawy, który w istotny sposób ograniczy dostęp do informacji publicznej, jest w ogóle elementem ustawy zatytułowanej „o jawności życia publicznego”.

Tym samym, w ocenie Rzecznika, wprowadzenie do ustawy o jawności życia publicznego instrumentów, które ograniczają szeroki dostęp do informacji publicznej, przez co pozbawiają możliwości realizacji swego prawa w pełni, może stanowić ingerencję w samą istotę prawa do informacji. Należy bowiem podkreślić, że prawo do informacji publicznej, jako publiczne prawo podmiotowe, „ma na celu umożliwienie obywatelowi realnego udziału w życiu publicznym, ale także służy jawności życia publicznego, określanej potocznie jako przejrzystość działań władzy publicznej oraz osób wykonujących zadania tej władzy. Prawo to służy także do sprawowania kontroli obywatelskiej nad funkcjonowaniem władzy publicznej”. Nie można tym samym postrzegać realizacji prawa do dostępu do informacji publicznej w kontekście jego nadużywania.

Ważne jest również to, że projekt nie precyzuje przy tym użytych w przepisie pojęć, tj. nie wyjaśnia co oznacza, że wnioskodawca „w sposób uporczywy składa wnioski” ani tego, że realizacja tych wniosków „znacząco utrudniłaby działalność podmiotu”. Przyjęcie zatem przepisu, który jest bardzo ogólny, nieostry i  Pozostawiony subiektywnej ocenie podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej rodzi poważne niebezpieczeństwo wykorzystywania tej instytucji do możliwości nieuzasadnionej odmowy udostępnienia informacji publicznej.

Szczególnie niebezpieczne wydaje się ocenianie w kontekście tych przepisów wniosków składanych przez poszczególne grupy wnioskodawców, np. przez dziennikarzy, pracowników naukowych czy organizacje pozarządowe, których celem działania jest właśnie społeczna kontrola realizacji prawa dostępu do informacji publicznej. Częste korzystanie z prawa dostępu do informacji publicznej przez tego typu podmioty może bowiem zostać uznane za uporczywe, a tym samym może prowadzić do ograniczenia ich działalności. Zwrócić należy przykładowo uwagę, że zgodnie z art. 3a ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe , w zakresie prawa dostępu prasy do informacji publicznej stosuje się przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej. Tym samym, projekt ustawy, we wskazanym wyżej zakresie naruszać będzie nie tylko przepisy art. 61 Konstytucji RP, ale również art. 54 ust. 1 ustawy zasadniczej, który gwarantuje każdemu wolność pozyskiwania informacji. Co więcej, mając na względzie art. 14 Konstytucji RP, który stanowi o fundamentalnej w demokracji roli wolności prasy i innych środków społecznego przekazu, należy stwierdzić, że proponowana regulacja w znaczący sposób może stłumić dostęp prasy i innych środków przekazu do informacji publicznych, a tym samym ograniczyć ich upowszechnianie.

Stanowisko to analogicznie jest prezentowane przy ocenie art. 21 ust. 2 projektu ustawy. W ocenie Rzecznika wprowadzenie do ustawy o jawności życia publicznego przesłanki ograniczającej udostępnienie informacji publicznej ze względu na uporczywość składania wniosków może prowadzić do naruszenia istoty prawa do informacji publicznej.

Uwagi do art. 5 ust. 1 pkt 1 projektu ustawy

Należy również zwrócić uwagę na treść art. 5 ust. 1 pkt 1 projektu ustawy, który wskazuje na prawo do uzyskania informacji przetworzonej. Na aprobatę zasługuje usunięcie w stosunku do obowiązującego stanu prawnego - przesłanki warunkującej uzyskanie informacji przetworzonej w zakresie „w jakim jest to szczególnie istotne dla interesu publicznego”. Rzecznik dostrzega jednak potrzebę dookreślenia pojęcia informacji przetworzonej. Należy bowiem zauważyć, że brak definicji informacji przetworzonej w u.d.i.p. prowadzi aktualnie do wielu problemów w stosowaniu ustawy. Próba definiowania pojęcia w orzecznictwie sądowym nie eliminuje przypadków wykorzystywania tego przepisu do nieudostępniania informacji publicznej, która nie jest informacją przetworzoną.

Należy dodatkowo zauważyć, że wobec brzmienia art. 21 ust. 2 projektu ustawy, przewidującego odmowę udostępnienia informacji publicznej z powodu składania wniosków w sposób uporczywy, „których realizacja ze względu na ilość lub zakres udostępnianej informacji znacząco utrudniałaby działalność podmiotu obowiązanego do udzielenia informacji publicznej”, brak definicji informacji przetworzonej może w praktyce powodować odmowę jej udostępnienia ze względu na „znaczące utrudnienia” w realizacji wniosku, o którym mowa w art. 21 ust. 2 projektu ustawy. Wykorzystanie tego przepisu do badania zasadności udostępnienia informacji przetworzonej może zatem prowadzić do wyeliminowania możliwości uzyskania takiej informacji.

Uwagi do art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy

Wątpliwości Rzecznika budzi również art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy, który przewiduje, że ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej ze względu na ochronę prywatności osoby fizycznej, czy tajemnicę przedsiębiorcy nie dotyczy postępowań administracyjnych.

W obecnym stanie prawnym Naczelny Sąd Administracyjny stał na stanowisku, że wniosek o akta, jako zbiór materiałów, nie stanowi wniosku o udostępnienie informacji publicznej (np. wyrok NSA z dnia 18 listopada 2016 r. sygn. akt I OSK 1521/15). Wydaje się, że taka interpretacja powinna zostać utrzymana zwłaszcza, że dostęp do akt regulowany jest przez art. 73 Kodeksu postępowania administracyjnego, który nie ulega zmianie. Nie ma też wątpliwości, że dane osoby, której dotyczy konkretna decyzja administracyjna, w świetle projektowanego art. 8 ust. 2 pkt 3 nie będą podlegały – jak to ma miejsce obecnie - anonimizacji. Tym samym możliwe będzie uzyskanie informacji dotyczących danych osobowych i życia prywatnego obywateli, poprzez wykorzystywanie prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika, umożliwienie dostępu do wszystkich informacji zawartych w aktach administracyjnych może prowadzić do nadmiernej ingerencji w sferę życia prywatnego, czy w sferę działalności przedsiębiorcy.

Tym samym będzie stanowić nieproporcjonalną ingerencję w prawo określone w art. 47 Konstytucji RP w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. W ocenie Rzecznika, nie znajduje zatem uzasadnienia wyłączenie spod regulacji, o której mowa w art. 8 ust. 3 projektu prawa do informacji dotyczącej postępowań administracyjnych i unormowanie go w art. 8 ust. 2 pkt 3 projektu ustawy bez żadnych ograniczeń

Należy również pamiętać, że przy ocenie art. 8 ust. 2 pkt 2 projektu ustawy należy uwzględnić przepisy prawa UE dotyczące ochrony danych osobowych, a w szczególności przepisy rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych sobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie Danych). Rozporządzenie, chociaż będzie bezpośrednio stosowane w państwach członkowskich UE od dnia 25 maja 2018 r., jest już aktem obowiązującym, wiążącym kraje członkowskie. Trzeba przy tym pamiętać, że w przypadku kolizji z ustawą, zgodnie z art. 91 ust. 3 Konstytucji RP rozporządzenie UE po 25 maja 2018 r. będzie miało pierwszeństwo stosowania.

Przepisy państwa członkowskiego muszą zatem pogodzić publiczny dostęp do dokumentów i ochronę danych osobowych. Brak odwołania do kategorii ochrony danych osobowych już może oznaczać niezgodność z przepisami rozporządzenia UE.

Uwagi do art. 8 ust. 2 pkt 2 oraz do art. 9 projektu ustawy

W ocenie Rzecznika nie ma podstaw do ograniczania obowiązku udostępniania umów cywilnoprawnych tylko do organów władzy publicznej. W art. 8 ust. 2 pkt 2 projektu ustawy przewiduje się, że ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej określone w ust. 1 pkt 2 nie dotyczy umów cywilnoprawnych zawieranych przez organy władzy publicznej oraz wykonywania tych umów. Zdaniem Rzecznika przepis ten powinien uwzględniać również inne podmioty zobowiązane do udostępnienia informacji publicznej, wymienione w art. 6 ust. 2 i 3 projektu.

Wątpliwości budzi również określony krąg podmiotów zobowiązanych do tworzenia rejestru umów, o którym mowa w art. 9 ust. 1 projektu, bez odesłania do wszystkich podmiotów zobowiązanych do udostępnienia informacji publicznej. Zastrzeżenia Rzecznika dotyczą także art. 9 ust. 6 projektu, który wyłącza z obowiązku  udostępniania umów, których „ujawnienie może zagrażać podstawowym interesom spółki zobowiązanej” spółkę zobowiązaną, w której udział Skarbu Państwa przekracza 10% kapitału zakładowego lub 10% liczby akcji, co do umów. Przepisy projektowanej ustawy nie wyjaśniają także zastosowanej przesłanki „zagrożenia podstawowym interesom spółki”, co naruszać może zasadę określoności przepisów prawa, określoną w art. 2 Konstytucji RP.

Uwagi do art. 23 projektu ustawy

Projekt ustawy o jawności życia publicznego przewiduje również zmiany w zakresie jawności posiedzeń organów kolegialnych wybranych w powszechnych wyborach. Projektodawca wyeliminował przesłankę ograniczającą jawność organów pomocniczych organów kolegialnych (art. 23 ust. 2 projektu), a także wprowadził obowiązek utrwalania przebiegu swoich obrad za pomocą urządzenia rejestrującego obraz i dźwięk (art. 23 ust. 6 projektu). Wydaje się jednak, że aby uniknąć wątpliwości co do udostępniania materiałów audiowizualnych lub teleinformatycznych służących do utrwalania przebiegu posiedzeń organów kolegialnych należy również zmienić treść art. 23 ust. 5 projektu.

Uwagi dotyczące zasad jawności w procesie stanowienia prawa (rozdział 4 zasady jawności w procesie stanowienia prawa).

Projekt ustawy o jawności życia publicznego wprowadza zmiany w regulacjach dotyczących konsultacji aktów prawnych. Regulacje te obecnie reguluje Uchwała nr 190 Rady Ministrów z dnia 29 października 2013 r. Regulamin pracy Rady Ministrów (M.P. z 2016 r., poz. 1006 ze zm.; dalej jako: Regulamin pracy RM). Pomimo słuszności wprowadzenia takich unormowań w formie ustawy, należy wskazać na zasadnicze zastrzeżenia odnoszące się do niektórych rozwiązań.

W art. 27 projektu ustawy nie wskazuje się terminu na dokonanie konsultacji publicznych, który w uchwale Rady Ministrów określony został na 14 dni z możliwością skrócenia, ale przy jednoczesnym obowiązku szczegółowego uzasadnienia (por. §40 Regulaminu pracy RM). Oznacza to zatem dowolność organu w ustalaniu tego terminu, co w konsekwencji może prowadzić do iluzoryczności tego przepisu. Zbyt krótki termin wyznaczony przez organ na dokonanie konsultacji publicznych może bowiem okazać się niemożliwy do zrealizowania albo znacząco je utrudnić. Proponowany przepis ustawy stanowi w pewnym sensie legalizację istniejącej dzisiaj praktyki, czego przykładem jest bardzo krótki termin wyznaczony na konsultacje niniejszego projektu. Praktykę tę jednak, podobnie jak i projektowaną regulację ustawową, należy ocenić negatywnie. Z pewnością nie ma ona nic wspólnego z deklarowanym celem projektu ustawy – tj. jawnością życia publicznego w Polsce.

Art. 28 projektu ustawy, wskazując na obowiązek udostępniania w BIP Rządowego Centrum Legislacji dokumentów dotyczących prac nad projektami założeń, projektów ustaw oraz projektów rozporządzeń, ogranicza je do dokumentów urzędowych. Poza ogólnym dostępem znajdą się więc wszystkie opinie, czy uwagi przedstawione przez podmioty niepubliczne, np. organizacje pozarządowe. Takie rozwiązanie nie realizuje założonej w uzasadnieniu do projektu ustawy transparentności polskiego państwa. Rzecznik postuluje zatem, by zasadą jawności w procesie stanowienia prawa i obowiązkiem publikacji z BIP RCL objęte były wszystkie dokumenty będące w posiadaniu organów wymienionych w art. 25 ust. 1 projektu ustawy, związane z procesem legislacyjnym.

Uwagi dotyczące zasad i trybu prowadzenia lobbingu (rozdział 5 i 6 projektu ustawy)

Projekt ustawy zakłada poważne zmiany w dotychczasowej regulacji problematyki lobbingu, uchylając w całości obowiązującą obecnie ustawę o działalności lobbingowej.

Uwagę zwraca zaproponowana w projekcie ustawy (art. 2 ust. 1 pkt 5) nowa definicja lobbingu, której nie można uznać za w pełni precyzyjną.

Z uwagi na szeroki proponowany zakres materialny oraz podmiotowy definicji lobbingu, w oczywisty sposób nowa regulacja odnosić się będzie do wielu różnych sfer praw i wolności regulowanych przez Konstytucję RP, m.in. uwagę zwrócić należy na zasady dialogu i współpracę partnerów społecznych (art. 20, art. 59 ust. 2 Konstytucji RP, wstęp do Konstytucji RP), w pewnym zakresie - prawo petycji (art. 63 Konstytucji RP).

Powyższe wymogi należy uznać za bardzo poważne, szczególnie w kontekście wspomnianego już szerokiego spektrum działań w ramach których są przewidywane.

Konieczność przedstawiania rozbudowanego, szczegółowego zestawienia danych dotyczących źródeł finansowania, dokonywana pod rygorem odpowiedzialności karnej powoduje poważne zastrzeżenia organizacji społecznych, których ma dotyczyć.

Podkreślają one trudności techniczne i organizacyjne z tym związane. Należy zauważyć, że dodatkowe wymogi dotyczą również obywateli, którzy zobowiązani są pod rygorem odpowiedzialności karnej do przedstawienia i upublicznienia pełnych danych dotyczących źródeł dochodów. Powodować może to również szereg obaw m.in. o kwestie kompletności danych (w kontekście przewidywanej odpowiedzialności karnej), jak również braku zgody na (często po raz pierwszy w życiu) upublicznienie szeregu istotnych danych, które może być oceniane jako godzące w wynikające z Konstytucji RP prawo do prywatności.

Przy planowanej szerokiej definicji lobbingu i objęciu nią bardzo dużej grupy podmiotów (w tym obywateli) powstaje poważna obawa, że z uwagi na stworzone w projekcie ustawy wymogi formalne, zostanie w praktyce utrudniona lub wręcz uniemożliwiona ich partycypacja w procesach decyzyjnych, w tym przedstawianie opinii i postulatów. W tym kontekście obawy formułowane w ostatnim czasie m.in. przez organizacje społeczne są w pełni uzasadnione, a kwestia ta wymaga bardzo poważnego rozważenia.

Uwagi dotyczące oświadczeń majątkowych (rozdział 8 projektu ustawy)

Projekt ustawy przewiduje istotne zmiany w zakresie przepisów o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej, w tym w odniesieniu do regulacji o oświadczeniach majątkowych składanych przez osoby pełniące funkcje publiczne. W ocenie Rzecznika zmiany te nie mogą być dokonywane w oderwaniu od prawa do prywatności osób pełniących funkcje publiczne, a także członków ich rodzin. Muszą również uwzględniać zasadę poprawnej legislacji, wynikającą z art. 2 Konstytucji RP.

Zgodnie art. 60 ust. 1 projektu ustawy, oświadczenia majątkowe są jawne i podlegają opublikowaniu w Biuletynie Informacji Publicznej (na okres 6 lat, por. art. 59 i art. 61 projektu ustawy). Jednocześnie w projekcie ustawy, w art. 47 bardzo szeroko określono zakres przedmiotowy świadczeń. Wymagane informacje dotyczą np. treści zobowiązań, w tym warunków umowy, czy danych stron stosunku prawnego. Zwrócić uwagę należy na szczegółowość wymaganych informacji, przykładowo art. 47 ust. 3 pkt 16 projektu ustawy przewiduje podanie w oświadczeniu informacji o dochodzie uzyskanym przez osobę zobowiązaną do składania oświadczeń majątkowych (oraz jego małżonka) wraz z podaniem stron umowy oraz każdym innym przysporzeniu majątkowym o wartości powyżej 1000 zł.

Udostępnienie w BIP, w tak szerokim zakresie, danych dotyczących osób zobowiązanych do złożenia oświadczenia majątkowego, w tym danych dotyczących osób trzecich budzi wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego. Wydaje się, że proponowane regulacje stanowią zbyt daleko idącą ingerencję w prywatność osób pełniących funkcje publiczne.

Prywatność może w pewnych sytuacjach być przedmiotem ingerencji dla ochrony dobra wspólnego, jednak wkraczanie w tę sferę, również tam, gdzie w wyraźny sposób styka się ona ze sferę publiczną, musi być dokonywane w sposób ostrożny i wyważony, z należytą oceną racji, które przemawiają za taką ingerencją. Mamy bowiem do czynienia z dobrami równorzędnymi. Jak podkreślał Trybunał Konstytucyjny nawet uzasadniona ingerencja w sferę życia prywatnego osoby publicznej pełniącej funkcję publiczną nie może prowadzić do naruszenia prawa do prywatności osób trzecich, w tym członków jej rodziny  (wyrok TK z 13 lipca 2004 r., o sygn. akt K 20/03).

Tak szeroko zakrojony zakres informacji, do których ujawnienia będą zobowiązane osoby pełniące funkcje wymienione w projekcie ustawy, może w istocie prowadzić do wniosku, że nie chodzi tu o jawność życia publicznego, lecz w istocie o lustrację majątkową obywateli. Przy czym z uwagi na skalę podmiotów zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych będzie to niemal powszechna lustracja majątkowa.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że w projekcie uzasadnienia do ustawy jako pierwsze omawiane zagadnienie wymienia się właśnie oświadczenia majątkowe, chociaż w samym projekcie ustawy jest to dopiero przedmiotem regulacji rozdziału 8. Może to świadczyć o tym, że wnioskodawca - czyli Koordynator Służb Specjalnych - jest zainteresowany przede wszystkim kwestią  rozszerzenia podmiotowego i pogłębienia przedmiotowego oświadczeń majątkowych obywateli, podczas gdy pozostałe zagadnienia włączono do projektu wyłącznie po to, by zamaskować podstawowy cel ustawy.

W tym kontekście poważne wątpliwości budzi nowy, znacząco poszerzony, katalog osób zobowiązanych do złożenia oświadczeń majątkowych. Zgodnie z art. 49 projektu ustawy – określającym w 108 punktach na kim ciąży obowiązek składania oświadczeń – udostępnieniu będą podlegały informacje dotyczące zarówno posłów, senatorów, radnych, a zatem osób wybranych w powszechnych wyborach, jak i urzędników, pracowników samorządowych, osób wykonujących zawód egzaminatora w zakresie uprawnień do kierowania pojazdami, a nawet strażaka (w tym także strażaka Ochotniczej Straży Pożarnej) i pracownika Państwowej Straży Pożarnej. Są to zatem często osoby, które nie mają realnego wpływu na podejmowane decyzje organów władzy publicznej.

Konieczność przestrzegania zasady jawności życia publicznego związana jest zatem przede wszystkim z funkcjonowaniem organów władzy publicznej. Tym samym szeroki zakres osób w odniesieniu do których projekt przewiduje obowiązek złożenia i ujawnienia oświadczenia majątkowego budzi poważne wątpliwości pod kątem ochrony prawa do prywatności.

Dodać należy także, że w myśl art. 54 ust. 2 projektu ustawy Szef CBA może w każdym czasie wezwać do złożenia oświadczenia majątkowego każdą osobę pełniącą funkcję publiczną, nieobjętą obowiązkiem złożenia oświadczenia majątkowego; pracowników spółki zobowiązanej nieobjętych obowiązkiem złożenia oświadczenia majątkowego na podstawie art. 49 pkt 97 i 98. Wobec treści art. 54 ust. 2 projektu ustawy, rodzi się zatem pytanie, w jakim celu został wyszczególniony krąg podmiotów zobowiązanych, skoro ustawa daje możliwość wezwania przez szefa CBA chociażby każdą osobę pełniącą funkcję publiczną. W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich nie jest dopuszczalne, aby arbitralną decyzją organu władzy wykonawczej rozszerzany był zakres osób, obejmowanych obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych, który może być nałożony wyłącznie przepisem ustawy. Wynika to z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Trzeba także zwrócić uwagę, że art. 38 ust. 2 projektu ustawy przewiduje, że zajęcia, których wykonywanie przez osoby pełniące funkcje publiczne powoduje powstanie konfliktu interesów, może określić kierownik jednostki organizacyjnej. Przepis ten umożliwia zatem określenie takich zajęć przez kierownika, a więc bezpośredniego przełożonego takiej osoby, nie zaś przez organ. Jednocześnie brak jest precyzyjnych przesłanek określających zakres zajęć, które mogłyby wywoływać konflikt interesów, czy wytycznych co do treści czy formy takiej decyzji. W konsekwencji swobodną decyzją/zarządzeniem/aktem prawa wewnętrznego wydanymi przez kierownika jednostki organizacyjnej może zostać ograniczone prawo osób pełniących funkcje publiczne do wykonywania poszczególnych zajęć. Przepis ten umożliwia zatem ograniczenie praw osób pełniących funkcje publiczne bez zachowania ustawowej formy wymaganej dla wprowadzenia takiego ograniczenia. Przepis ten budzi więc wątpliwości z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Wreszcie, należy podkreślić, że sposób rozumowania w kontekście relacji między dostępem do informacji publicznej a koniecznością ochrony danych osobowych świetnie ilustruje rozumowanie przeprowadzone przez Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) w połączonych sprawach C-92/09 i C-93/09 Volker und Markus Schecke GbR oraz Hartmurt Eifert przeciwko Land Hessen. Ten wyrok, chociaż proponowane rozwiązania dotyczące oświadczeń majątkowych nie są bezpośrednio objęte zakresem prawa Unii Europejskiej, powinien stanowić przykład standardu, który polski ustawodawca, a wcześniej wnioskodawca, powinien uwzględnić proponując przepisy dotyczące ograniczenia prawa do prywatności w kontekście zasady jawności.

Uwagi dotyczące zasad i środków ochrony sygnalistów (rozdział 9)

W odniesieniu do uregulowań dotyczących sygnalistów, Rzecznik dostrzega, że zawarta w projekcie ustawy regulacja prawna dotycząca ochrony sygnalistów jest pierwszą próbą uregulowania tego problemu w polskim systemie prawnym. Ochrona ta jest jednak bardzo zawężona przedmiotowo. Niestety projektodawca przyjął założenie o potrzebie ochrony wyłącznie tej grupy sygnalistów, którzy zgłaszają przypadki korupcji i innych nadużyć gospodarczych. Poza tym systemem ochrony pozostaną zatem nadal osoby sygnalizujące inne  nieprawidłowości godzące w interes społeczny, w tym dotyczące zdrowia lub życia ludzkiego, bezpieczeństwa, środowiska naturalnego, itp.

Może to sugerować, że projektodawca zdecydował się na sektorową ochronę sygnalistów, zakładając uregulowanie ochrony prawnej w różnych aktach prawnych. Niesie to ze sobą jednak ryzyko braku jednolitych zasad takiej ochrony, prowadzących do niższej jej skuteczności.

Uwagi dotyczące poprawności legislacyjnej

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich ilość oraz zakres wad legislacyjnych powodują, że projekt ustawy nie powinien w tej postaci podlegać dalszemu procedowaniu.

Podkreślić należy, że przyjęte w projekcie ustawy definicje i pojęcia nie są ze sobą koherentne. Przykładowo, przyjęta w art. 1 pkt 9 definicja osoby pełniącej funkcję publiczną nie jest spójna z zakresem podmiotowym osób zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych.

O niedbałości projektodawcy świadczą znajdujące się w tekście projektu ustawy odesłania do nieistniejących przepisów (np. odesłanie zawarte w art. 77 ust. 1 projektu ustawy in fine do nieistniejącego art. 82 ust. 6 projektu ustawy). Ciężar tych usterek jest tym większy, że przedmiotowa wada dotyczy odpowiedzialności karnej obywateli za naruszenie przepisów ustawy.

Nie do zaakceptowania jest krótki termin wyznaczony do konsultacji projektu ustawy.

Projekt ustawy nie został również przedstawiony do uzgodnień, czy zaopiniowania wszystkim zainteresowanym podmiotom. W szczególności, nie został skierowany do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, podczas gdy do zadań GIODO, zgodnie z art. 12 pkt 5 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2016 r. poz. 922) należy opiniowanie projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących ochrony danych osobowych.

Z legislacyjnego punktu widzenia duże wątpliwości budzi również sama konieczność przyjęcia ustawy, będącej w istocie zlepkiem trzech różnych tematów/obszarów regulacji prawnej. Nie przekonuje przy tym idea połączenia w jednym akcie prawnym wszystkich regulacji dotyczących jawności, bowiem pominięto chociażby kwestie zawarte w ustawie z dnia 25 lutego 2016 r. o ponownym wykorzystaniu informacji sektora publicznego (Dz. U. z 2016 r. poz. 352 ze zm.). Również konstrukcja formalna uzasadnienia, nieprzystająca do projektu ustawy, jak również wnioskodawca (Koordynator Służb Specjalnych) wskazują na ukryty inny niż przedstawiony  w uzasadnieniu cel ustawy, jakim jest w istocie niemal powszechna lustracja majątkowa obywateli.

Warto przy tym zaznaczyć, że - przykładowo - w odniesieniu do u.d.i.p. projekt  w dużej części powiela obowiązujące przepisy ustawowe. Powstaje zatem pytanie, abstrahując od zawartości merytorycznej, czy z legislacyjnego punktu widzenia nie wystarczyłaby nowelizacja obowiązujących przepisów. Należy przy tym zaznaczyć, że zgodnie z zasadami techniki prawodawczej każdą decyzję o przygotowaniu projektu ustawy powinna poprzedzać analiza, czy istnieje rzeczywiście potrzeba dokonania zmian oraz powinna zostać dokonana szeroka ocena skutków regulacji. Tymczasem w projekcie takiej analizy nie przedstawiono. Wskazano jedynie, że w Polsce około 500 000 osób zobowiązanych jest obecnie do składania oświadczeń o stanie majątkowym. Nie wyliczono nawet, w jaki sposób liczba ta ulegnie zmianie, a trzeba wskazać, że samych członków (strażaków) ochotniczej straży pożarnej – którzy zostaną objęci obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych (w pewnych sytuacjach wraz z małżonkami) – jest blisko 700 tysięcy.

Tylko ostrożne szacunki wskazują więc, że obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych zostanie objęte zapewne blisko 1,5 mln obywateli.

W uzasadnieniu do projektu ustawy wskazano, że projekt ustawy jest zgodny  z prawem Unii Europejskiej. Jednocześnie nie przedstawiono żadnego uzasadnienia dla takiej tezy, podczas gdy - jak wskazano wyżej - może on rodzić podstawowe wątpliwości co do zgodności przepisów chociażby z przepisami rozporządzenia ogólnego o ochronie danych, czy z przepisami dotyczącymi zamówień publicznych.

Wniosek RPO do NSA w sprawie kompetencji GIODO do oceny spraw apostatów

Data: 2017-10-23

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Naczelnego Sądu Administracyjnego o rozstrzygnięcie wątpliwości, które pojawiły się w związku z rozbieżnymi orzeczeniami sądów administracyjnych w zakresie aktualizacji danych osobowych w księgach kościelnych oraz powiązanych z tym kompetencji GIODO.

Zarówno do GIODO jak i do Biura RPO od wielu lat wpływają skargi dotyczące uaktualnienia danych osobowych osób, które chcą wystąpić lub wystąpiły z kościoła lub związku wyznaniowego i domagają się aktualizacji swoich danych w dokumentacji kościelnej. Problem w znaczącej większości dotyczy Kościoła katolickiego, ale nie wyłącznie. Kwestia apostatów jest podnoszona od wielu lat, skargi kierowane są do GIODO, a następnie rozstrzygane przez sądy administracyjne.

Obowiązek ochrony danych osobowych w RP, na straży której stoi również RPO, wynika jednak bezpośrednio z art. 51 Konstytucji. Ustawa o ochronie danych osobowych (uodo) wprowadziła wyjątek od zasady zakazu przetwarzania danych ujawniających przekonania religijne i przynależność wyznaniową, jeżeli jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań kościołów, pod warunkiem, że przetwarzanie danych  dotyczy wyłącznie członków tych organizacji albo instytucji albo osób utrzymujących z nimi stałe kontakty w związku z ich działalnością i zapewnione są pełne gwarancje ochrony przetwarzanych danych. Ustawa zwolniła także kościoły z obowiązku rejestracji zbiorów danych osób należących do kościoła lub innego związku wyznaniowego, o uregulowanej sytuacji prawnej, przetwarzanych na potrzeby tego kościoła lub związku wyznaniowego. Jednocześnie w art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych wyłączono szereg, chociaż nie wszystkie uprawnienia GIODO w odniesieniu do zbiorów danych osób należących do kościoła.

Fakt przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego podlega regulacji prawa kościelnego kościoła lub związku wyznaniowego, którego dotyczy. Nie jest to kwestia, która mogłaby podlegać ocenie instytucji państwowych. W ocenie Rzecznika to nie oznacza jednak, że w stosunku do postępowań, w których stroną jest strona kościelna, organ państwowy (GIODO) został pozbawiony możliwości zagwarantowanych w przepisach kpa i może uznać wyłącznie dowody wystawione przez stronę kościelną. Taka sytuacja prowadziłaby do nierównoważności stron postępowania.

Z tych względów RPO skierował do NSA wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego, związanego ze sposobem ustalania przynależności do kościoła przez GIODO i dopuszczalności uznania innych dowodów niż odpis aktu chrztu z właściwą adnotacją.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wielokrotnie w wystąpieniach publicznych wielokrotnie zapowiadał analizę sprawy i konieczność zajęcia jednoznacznego stanowiska w sprawie. Bez wątpienia wniosek RPO może doprowadzić do końca dyskusji o problem tzw. „i3” w art. 43 ust. 2 uodo.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że od 25 maja 2018 r. zastosowanie znajdą przepisy rozporządzenia ogólnego o ochronie danych osobowych (rozporządzenie UE 679/2016 – tzw. rodo). W chwili obecnej trudno jest precyzyjnie określić, jaka będzie sytuacja prawna w odniesieniu do przetwarzania danych osobowych przez kościół, bowiem zgodnie z art. 91 ust. 1 rodo, jeżeli w państwie członkowskim w momencie wejścia niniejszego rozporządzenia w życie (co nastąpiło 24.05.2016 r.) kościoły i związki lub wspólnoty wyznaniowe stosują szczegółowe zasady ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem, zasady takie mogą być nadal stosowane, pod warunkiem że zostaną dostosowane do rodo. Z posiadanych informacji wynika, że Episkopat pracuje obecnie nad dostosowaniem zasad do rodo, jednak nie ma informacji na temat ostatecznego kształtu rozwiązań. 

O ochronie zdrowia i nie tylko - spotkanie regionalne RPO w Gliwicach

Data: 2017-10-17

Spotkanie w Gliwicach odbyło się 17 października przed południem w Gliwickim Centrum Organizacji Pozarządowych.

- Powiedzcie nam czym powinien zająć się Rzecznik Praw Obywatelskich – zaczął Adam Bodnar.

Dane osobowe a wyjaśnianie spraw obywateli

- Czy jeśli RPO bada jakąś sprawę zbierając w innych instytucjach dane osobowe, to co się dzieje się z tymi danymi?

RPO Adam Bodnar: My ich strzeżemy.  Nawet narażając się na zarzuty, że :”wymyślamy sobie skargi”(tak ostatnio mówił – przy okazji sporu o tryb pracy Komisji Weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji w Warszawie min. Patryk Jaki). Do nas piszą prawdziwi ludzie, a my mamy obowiązek strzec ich prywatności.

- Ale zdarzyło się, że sprawa osoby z niepełnosprawnością trafiła do Rzecznika a ten poprosił o wyjaśnienie instytucję samorządową. Ta, aby wyjaśnić sprawę, zbierała informacje, a dane tej osoby przechodziły w tej instytucji z wydziału do wydziału, a zajmujący się sprawą urzędnicy mogli poznać dane tej osoby w tym historię jej choroby. Trudno tu mówić o ochronie danych osobowych. Tymczasem Biuro Rzecznika nie zauważyło problemu, a Główny Inspektor Ochrony Danych Osobowych też nie uznał, że sprawa wymaga interwencji – powołując się właśnie na brak reakcji RPO.

RPO: Musimy się temu porządnie przyjrzeć. Notujemy i przekażemy sprawę do zbadania.

Bezdomne koty w mieście. Ochrona zwierząt i zasady współpracy organizacji zajmujących się tymi sprawami z władzami samorządowymi

- Naszymi propozycjami i pomysłami władze się nie zajmują chętnie. Owszem, wiele się tu dzieje, miasto pomaga w sterylizacji bezdomnych zwierząt, my sami nawiązaliśmy współpracę z zakładem karnym i ludzie pozbawieni wolności robią dla nas domki dla kotów.

A my możemy więcej. Wiemy, jak zmniejszyć liczbę bezdomnych zwierząt w mieście, jak wspierać wiedzę ludzi. Czy może nam Pan pomóc?

RPO: Rzecznik raczej nie skłoni ludzi do tego, by zaczęli ze sobą rozmawiać . Ale mogę Państwu podpowiedzieć, jak do tego doprowadzić.

Barbara Imiołczyk, BRPO: argumentem za takim projektem może być to, że uczenie ludzi empatii wobec zwierząt poprawia relacje między ludźmi.

- Rzecz w tym, że nie wszystkie władze samorządowe poradziły sobie ze zmianami w ustawie o ochronie zwierząt. Są urzędnicy, którzy nie rozumieją problemu, pieniądze publiczne wydawane są źle, a potencjał społeczny jest marnowany.  Pokazuje to raport NIK o zapobieganiu bezdomności zwierząt.

RPO: - Skoro widzicie Państwo problem z brakiem polityki miejskiej w sprawie bezdomnych zwierząt, to macie kilka narzędzi:

  • prawo dostępu do informacji publicznej (można się pytać o konkrety dotyczące realizowania obecnie polityki wobec zwierząt)
  • prawo do petycji – można postulować zmianę polityki miasta dotyczącej bezdomnych zwierząt. Taka petycja skierowana no władz samorządowych musi zostać opublikowana (na stronie Biuletynu Informacji Publicznej, BIP) i władze muszą na nią publicznie odpowiedzieć. To w wielu samorządach się sprawdza
  • budżet partycypacyjny: możecie stworzyć projekt nowoczesnego schroniska dla zwierząt i starać się o poparcie dla niego w ramach budżetu partycypacyjnego.

Adam Bodnar i Barbara Imiołczyk, Dariusz Supeł (BRPO): Warto zacząć od stworzenia koalicji organizacji pozarządowych. Razem można więcej załatwić, więcej się wie i umie. Zróbcie konferencję, powiedzcie jasno kandydatom na radnych, jakie są wasze oczekiwania. Można współpracować z Ogólnopolską Federacją Organizacji Pozarządowych.

Biegli sądowi – niskie stawki, szybkie, niewykonalne terminy

Złe warunki pracy są czynnikiem negatywnym w doborze biegłych.

Biegły dostaje np. zlecenie na napisanie opinii  z informacją, że za przekroczenie krótkiego terminu grozi mu dotkliwa sankcja finansowa. Stawka urzędowa za godzinę pracy to 30 zł – nawet jeśli ma wizję lokalną  na drugim końcu Polski, to tyle dostanie (bo sama wizja trwa godzinę, a czasu dojazdu się nie liczy).

Nie da się tak pracować.  Za to w efekcie zapłacą ludzie, których sprawy są rozstrzygane przed sądami. Czy to interesuje Rzecznika?

RPO: Tak, i to bardzo. Stąd wystąpienia Rzecznika w tej sprawie.

Będę się z tym przypominał, zwłaszcza że przykłady, które Pan podaje, pokazują problem od innej strony. Zdajemy sobie sprawę, że problem biegłych jest jednym z fundamentalnych problemów w polskim wymiarze sprawiedliwości. Dopóki  nie zostanie poprawiony, sytuacja  w sądach się nie poprawi. Tymczasem niestety nasza debata o sądownictwie sprowadza się do problemów obsadzania stanowisk w sądach.

Likwidacja oddziałów w szpitalu. Organizacja służby zdrowia

Czy nie jest naszym prawem obywatelskim, by z usług zdrowotnych korzystać na miejscu, a nie dojeżdżać do innego miasta?  U nas likwidowane są oddziały w szpitalach. Zamknięta została w Zabrzu dobrze funkcjonująca chirurgia dziecięca.

RPO: Ale wszędzie dojedziecie tu Państwo najdalej w godzinę. My znamy przypadki, np. z Czaplinka, gdzie do każdego dużego miasta jest kilkadziesiąt kilometrów. Śląsk i Zagłębie są w wyjątkowo dobrej sytuacji.

Przy ograniczonych zasobach finansowych i generalnych problemach służby zdrowia musimy się raczej skupiać na tym, by tam ludziom było łatwiej.

Barbara Imiołczyk: Nasza służba zdrowia jest w dramatycznej sytuacji. Są miejsca, gdzie po prostu nie ma lekarzy (ci, którzy pracują, są w wieku emerytalnym), średnia wieku pielęgniarek przekroczyła 50 lat.

- Byłoby zatem dobrze, gdyby nasze władze samorządowe to powiedziały: że nie radzą sobie i nie są w stanie zapewnić takiej opieki, jakiej oczekujemy. Nikt jednak tego nie mówi i człowiek dowiaduje się o tym dopiero wtedy, gdy szuka pilnie pomocy dla dziecka z ostrym wyrostkiem. A jeśli nie ma samochodu, to dojazd do lekarza może nawet na Śląsku zająć tyle, co w Czaplinku.

- To jakie są realnie prawa obywateli do ochrony zdrowia?

RPO: Definiuje je Konstytucja w art. 68. Możemy przyjąć, że obowiązki państwa są jasno określone w przypadku katastrof czy epidemii. Reszta jest jednak zdefiniowana w ustawach. Konstytucja mówi nam zatem, jak powinniśmy myśleć o ochronie zdrowia. Reszta zależy od polityki państwa, od tego ile pieniędzy i w jaki sposób dzielimy. Stąd zresztą ostatni spór w kraju.

Ubezpieczenie osób wykonujących społecznie funkcje publiczne

Jako przedstawicielka rady seniorów jeżdżę na różne konferencje i spotkania. Ale nie jestem ubezpieczona od następstw nieszczęśliwych wypadków. Czy zatem ewentualny wypadek mógłby być traktowany jako wypadek przy pracy – skoro nikt mnie formalnie nie wysyła (tylko zachęca do wyjazdu) i nie dostaję delegacji?

RPO: Musimy to sprawdzić. Może jest już gdzieś w Polsce dobra praktyka, z której warto skorzystać?

Prawa kobiet. 100-lecie praw kobiet

Z okazji stulecia odzyskania niepodległości przez Polskę Kongres Kobiet chce przypomnieć także, że jest to stulecie praw wyborczych kobiet. Szukamy chętnych do współpracy i zachęcamy do tego także Biuro Rzecznika.

RPO: Rzecznik wspiera prawa kobiet wszędzie tam, gdzie może. Dostarczamy argumenty i składamy świadectwo w sprawi e ograniczania praw kobiet. Zajmujemy się:

  • opieką okołoporodową
  • przemocą domową
  • prawami reprodukcyjnymi
  • przemocą wobec osób starszych

Prawa osób bezrobotnych

​Nasze urzędy pracy uważają, że osoby bezrobotne nie mogą prowadzić działalności społecznej, bo przestają być „dyspozycyjne” wobec urzędu pracy.

RPO: Niemożliwe!

- Tak.

RPO: Zatem proszę to zgłosić. To jest właśnie rzecz do podjęcia, zadanie dla nas.

O działaniach Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie reformy systemu ochrony danych osobowych

Data: 2017-10-16

1.  Rzecznik Praw Obywatelskich obserwuje z uwagą proces przygotowywania, a następnie wdrażania reformy systemu ochrony danych osobowych w UE, który rozpoczął się już w 2012 r. od przedstawienia na forum UE pierwszych wersji projektów aktów prawnych Unii Europejskiej. Prawo do prywatności oraz prawo do ochrony danych osobowych, gwarantowane zarówno przez Konstytucję RP, jak i ratyfikowane umowy międzynarodowe, są bowiem prawami, na straży których stoi Rzecznik. Już w 2013 r. skierowane zostało w tej sprawie wystąpienie do ówczesnego Ministra Administracji i Cyfryzacji.

Stosowne akty prawne UE zostały przyjęte w kwietniu 2016 r. Są to:

  • rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia o dyrektywy 95/46/WE (dalej jako: rodo),
  • dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez właściwe organy do celów zapobiegania przestępczości, prowadzenia postępowań przygotowawczych, wykrywania i ścigania czynów zabronionych i wykonywania kar, w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylająca decyzję ramową Rady 2008/977/WSiSW (dalej jako: dyrektywa 2016/680).

Należy przypomnieć, że rodo jest aktem, który będzie bezpośrednio stosowany od 25 maja 2018 r. i zastąpi obecnie obowiązującą ustawę z 1997 r. o ochronie danych osobowych. Za działania związane z koniecznością przyjęcia uzupełniającego krajowego aktu prawnego, który regulowałby te zagadnienia, które zostały pozostawione przez prawodawcę UE do regulacji krajowej (w tym dotyczące pozycji i funkcjonowania organu ochrony danych osobowych) odpowiada Minister Cyfryzacji.

Dyrektywa 2016/680 wymaga natomiast wdrożenia  do prawa krajowego poprzez przyjęcie stosownej ustawy, za przygotowanie której odpowiada Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji.

2. Należy podkreślić, że Minister Cyfryzacji od wielu miesięcy informuje o postępie prac związanych z wdrożeniem rodo, a szczegółowe informacje w tym zakresie zamieszczane są na stronach MC. W przypadku jednak MSWiA takich informacji dostępnych publicznie nie ma. W lutym 2017 r. RPO skierował wystąpienia do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz do Ministra Sprawiedliwości w sprawie prac nad wdrożeniem dyrektywy. RPO informował o tym na swojej stronie internetowej

Do dnia dzisiejszego do Rzecznika nie wpłynęła odpowiedź, w której wskazane zostałyby konkretne daty przedstawienia projektu. W ostatniej odpowiedzi, z czerwca br. MSWiA poinformował Rzecznika, że stosowne projekty zostaną wypracowane w terminach wynikających z prawa UE.

W dniu dzisiejszym RPO ponowił wystąpienie do MSWiA w tej sprawie.

3. Rzecznik Praw Obywatelskich prowadzi również wymianę stanowisk w sprawie sposobu wdrożenia rodo, w szczególności w odniesieniu do niezależności przyszłego organu ochrony danych osobowych (zgodnie z przedłożonymi projektami - Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). W tej sprawie zwracał się w czerwcu br. do Minister Cyfryzacji oraz do Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. Na te wystąpienia wpłynęły szczegółowe odpowiedzi.

W ostatnich tygodniach do Rzecznika Praw Obywatelskich do konsultacji Minsiter Cyfryzacji skierowała dwa projekty ustaw: o ochronie danych osobowych oraz Przepisy wprowadzające ustawę o ochronie danych osobowych. Projekty te stanowią uzupełnienie rozporządzenia (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych (tzw. rodo). Zawarto w nich również istotną kierunkową decyzję o tym, że organem ochrony danych właściwym dla dyrektywy 2016/680 będzie również Prezes UODO, a zatem nie powstanie inny dodatkowy organ.

Zadaniem Rzecznika Praw Obywatelskich jest stanie na straży wolności i praw człowieka i obywatela. Do tych praw należy również prawo do ochrony danych osobowych, stąd też RPO od samego początku prac nad reformą uważnie analizuje podejmowane działania. W związku z tym, po analizie przedstawionych projektów i w nawiązaniu do wcześniejszej korespondencji w sprawie, Rzecznik w dniu 13 października 2017 r. skierował do Minister Cyfryzacji wystąpienie, w którym przedstawił swoje zastrzeżenia i wątpliwości.

Zastrzeżenia te dotyczą przede wszystkim niezależności organu ochrony danych osobowych, czyli tego organu, który ma być organem właściwym w sprawie ochrony danych osobowych.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca przede wszystkim uwagę na konieczność zagwarantowania nowemu organowi ochrony danych osobowych pełnej niezależności, zgodnie z wymogami wynikającymi z prawa UE. Przedstawiona propozycja procedury, w której Prezesa UODO powoływać będzie Sejm za zgodą Senatu na wniosek Prezesa Rady Ministrów, budzi zastrzeżenia. RPO wskazuje, że przy ocenie ukształtowania pozycji organu jako organu niezależnego muszą być wzięte pod uwagę nie tylko ściśle językowo interpretowane przepisy rodo, ale również ogólne uwarunkowania systemowe istniejące w danym państwie członkowskim. Włączenie Prezesa Rady Ministrów w procedurę powoływania organu, nieznane w dzisiaj obowiązującej ustawie o ochronie danych osobowych, dla Rzecznika Praw Obywatelskich jest nie do zaakceptowania. Oznacza, że organ ochrony danych osobowych będzie wyznaczany w istocie przez władzę wykonawczą. Trzeba przy tym pamiętać, że z przedstawionych projektów wynika, że nowy organ (Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych) ma być również organem właściwym w sprawach dyrektywy 2016/680, czyli tzw. dyrektywy policyjnej. To ten akt prawny UE reguluje zasady przetwarzania danych osobowych przez policję czy inne służby zajmujące się zwalczaniem przestępczości, a zatem przez służby podlegające bezpośrednio władzy wykonawczej.

Zastrzeżenia RPO budzi również procedura powoływania zastępców Prezesa Urzędu. Chociaż ani rodo ani dyrektywa 2016/680 nie stanowią wprost, że również oni muszą cieszyć się przymiotem niezależności, to jednak bez wątpienia sposób ich wyłaniania i dalszego funkcjonowania ma wpływ na niezależność samego organu. Propozycja przedstawiona w projekcie, polegająca na wskazaniu dwóch zastępców przez Ministra Cyfryzacji i jednego przez Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji jest nie do zaakceptowania, ponieważ oznacza to, że Prezes Urzędu nie będzie miał żadnego wpływu na obsadę stanowisk swoich zastępców. To zaś może skutecznie uniemożliwić mu efektywne działanie.

Rzecznik podnosi również, że projekt nie przesądza - wbrew wcześniejszym zapowiedziom - przyszłości obecnego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych. RPO stoi na stanowisku, że standard wynikający z prawa UE nie pozwala na skrócenie kadencji obecnego GIODO. Obecny GIODO powinien zatem pełnić swoją funkcję (jako Prezes nowego UODO) przez czas pozostały do końca kadencji. Tymczasem przedstawione projekty ustaw tej kwestii nie regulują. Już we wcześniejszym piśmie z czerwca 2017 r. RPO wskazywał na standard wynikający w tym zakresie z prawa UE, w sczególnści z orzecznictwa Trybunału Sprawiedliwości (por. chociażby wyrok w sprawie w sprawie C-288/12 Komisja przeciwko Węgrom).

RPO w swoim stanowisku podkreśla również, że projekt ustawy o ochronie danych przewiduje przyznanie Prezesowi Urzędu realizacji zadań wynikających z dyrektywy 2016/680. Jednocześnie jednak nie jest ciągle znany projekt ustawy, która miałaby wdrażać do polskiego porządku prawnego tę dyrektywę. To zastrzeżenie skierowane jest głównie do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. W związku jednak z brakiem szczegółowych informacji trudno jest ocenić, na ile propozycje budżetowe, czy kadrowe są adekwatne do zadań nałożonych na nowy organ.

Zdaniem RPO zaproponowane rozwiązania, o których mowa wyżej, mogą zatem prowadzić do ograniczenia niezależności organu ochrony danych osobowych i rzutować na cały system ochrony. Trudno jest zatem przejść do analizy szczegółowych rozwiązań przedstawionych w projekcie. Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że niezależność organu ochrony danych osobowych jest kwestią kluczową dla całego systemu i to uzasadnia zabranie głosu w sprawie przedłożonych projektów.

4. Rzecznik w dniu 13 października 2017 r. skierował również wystąpienie do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w związku z wątpliwościami dotyczącymi jakości polskiej wersji rozporządzenia ogólnego o ochronie danych osobowych. 

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy ze skargi konstytucyjnej kwestionującej niemożność zaprzeczenia ojcostwa po upływie określonego terminu.

Data: 2017-10-13

Obywatelka dowiedziała się od matki, że zmarły przed laty ojciec – mąż matki – nie był faktycznie jej rodzicem. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec wciąż żyje, jednak nie chce poddać się badaniom DNA mającym ustalić ich pokrewieństwo. Bez tych badań prokurator odmawia wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety, co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa prawdziwego biologicznego ojca.

Kobieta nie może samodzielnie wystąpić z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa i ten stan zarówno ona, jak i Rzecznik Praw Obywatelskich uważają za niekonstytucyjny.

Na mocy obecnie obowiązujących przepisów (art. 70 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) dorosłe dziecko, które dowiedziało się, że nie jest dzieckiem osoby, którą uważało za ojca, ma ściśle zakreślony termin, w jakim może wystąpić z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa. Są to trzy lata od daty uzyskania pełnoletności. W omawianym przykładzie dorosłe dziecko dowiedziało się jednak o swym pochodzeniu kilkadziesiąt lat po uzyskaniu pełnoletności, a tym samym nie miało żadnej możliwości wystąpienia z samodzielnym powództwem.

Uprawnienie do wystąpienia z takim powództwem ma także, na podstawie art. 86 Kodeksu rodzinnego, prokurator. Jednak prokurator musi przy tej okazji ważyć interesy zbiorowe i indywidualne, a także rozważyć, czy dostępne środki dowodowe wystarczają, by przed sądem wykazać, że mąż matki nie jest ojcem dziecka. Prokurator nie może zmusić żadnej z zainteresowanych osób do poddania się badaniom DNA.

W tej sytuacji, zdaniem Rzecznika, dochodzi do naruszenia konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego i rodzinnego – co prowadzi również do naruszenia przyrodzonej godności człowieka – nieproporcjonalnego do ewentualnych korzyści, polegających na ochronie ustabilizowanych relacji rodzinnych.

Zdaniem Rzecznika niekonstytucyjna jest sytuacja, w której termin do złożenia pozwu w zakresie stanu cywilnego osoby jest powiązany jedynie z sztywno określoną datą, bez uwzględnienia tego, czy ta osoba wie o okolicznościach, które mogą uzasadniać złożenie rzeczonego pozwu. Europejski Trybunał Praw Człowieka w analogicznej sprawie Phinikaridou przeciwko Cyprowi (wyrok z 20 grudnia 2007 r., skarga nr 23890/02) stwierdził naruszenie art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (poszanowanie życia rodzinnego i prywatnego), uznając, że domniemania prawne i sztywne terminy nie mogą być ważniejsze od rzeczywistości biologicznej i społecznej. Stanowisko takie Trybunał podtrzymał także w innych orzeczeniach w sprawach z zakresu życia rodzinnego, np. w sprawie A. L. przeciwko Polsce (wyrok z 18 lutego 2014 r., skarga nr 28609/08) czy Różański przeciwko Polsce (wyrok z 18 maja 2006 r., skarga nr 55339/00).

Artykuł 70 § 1 Kodeksu rodzinnego nie jest jedynym artykułem, zawierającym podobne ograniczenia – takie same znajdują się w art. 6114 Kodeksu rodzinnego (zaprzeczenie macierzyństwa) oraz w art. 81 § 1 i § 2 Kodeksu rodzinnego (ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa). Skarga konstytucyjna dotyczy tylko tego pierwszego przepisu, jednak uznanie jego niekonstytucyjności powinno pociągnąć za sobą zmianę przez ustawodawcę treści wszystkich trzech wymienionych przepisów.

Warto dodać, że termin dla innych osób – matki oraz męża matki – do wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa jest sformułowany inaczej – dla matki: sześć miesięcy od urodzenia dziecka, dla męża matki: sześć miesięcy od powzięcia wiadomości o urodzeniu dziecka przez żonę, nie później jednak niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.

IV.7020.37.2014, sygn. akt w TK: SK 18/17

Polskie prawo w zakresie retencji danych telekomunikacyjnych powinno być dostosowane do wymogów prawa UE. RPO pisze w tej sprawie do Ministra Spraw Zagranicznych

Data: 2017-09-14

W związku z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 21 grudnia 2016 r. w sprawie Tele2 Sverige AB, dotyczącej problemu przepisów krajowych implementujących unijną dyrektywę retencyjną (2006/24/WE), której nieważność stwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE w 2014 r. w wyroku w sprawie DRI, powstała konieczność dostosowania prawa polskiego do wymogów prawa Unii Europejskiej w zakresie tzw. retencji danych telekomunikacyjnych i dostępu właściwych organów do tych danych dla potrzeb zwalczania przestępczości.

W ocenie resortu cyfryzacji nie ma potrzeby wprowadzania zmian w przepisach pozostających we właściwości Ministra Cyfryzacji, natomiast otwartą kwestią pozostaje konieczność dokonania zmian w przepisach odrębnych zawierających upoważnienie do dostępu do danych telekomunikacyjnych. Z kolei Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wyraziło opinię, że nieodzownym do ostatecznej oceny przedmiotowej sprawy wydaje się stanowisko Trybunału Konstytucyjnego.

Tymczasem w przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich oczekiwanie na wyrok TK nie może przesłonić obowiązków wynikających z faktu członkostwa Polski w Unii Europejskiej, w szczególności płynących z zasady lojalnej współpracy i obowiązku zapewnienia zgodności prawa polskiego z prawem UE.

Obowiązujące przepisy Prawa telekomunikacyjnego oraz ustaw regulujących dostęp służb do danych budzą także zastrzeżenia z punktu widzenia zgodności ze standardem wynikających z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Stanowiska zarówno Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, jak również Ministra Cyfryzacji nie wyjaśniają podnoszonych wcześniej przez Rzecznika wątpliwości.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stosownych wyjaśnień w sprawie.

Monitorowanie korespondencji elektronicznej pracownika stanowiło naruszenie jego prawa do poszanowania życia prywatnego i korespondencji

Data: 2017-09-07

5 września 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka - Wielka Izba - wydał wyrok w sprawie Bărbulescu przeciwko Rumunii (61496/08)

Fakty

Sprawa dotyczy zwolnienia skarżącego z pracy w prywatnym przedsiębiorstwie po skontrolowaniu prywatnej korespondencji mailowej oraz poznaniu jej treści przez pracodawcę. Chodziło o używanie w pracy internetu do celów niezwiązanych z pracą w czasie godzin pracy. Skarżący zarzucał, że decyzja pracodawcy o zakończeniu z nim współpracy wynikała z wcześniejszego naruszenia jego prawa do poszanowania życia prywatnego.

Wyrok Izby Trybunału z 12 stycznia 2016 r.

Rok temu Trybunał w składzie 7-osobowym, stwierdzając brak naruszenia Artykułu 8, nie uznał za nieusprawiedliwione działania pracodawcy polegającego na sprawdzeniu, czy pracownicy wypełniali swoje obowiązki w czasie godzin pracy oraz wejściu na konto pracownika w przekonaniu, że zawiera jedynie korespondencję zawodową z klientami.

Wskazał dodatkowo, że skarżący mógł podnieść zarzuty odnośnie naruszenia jego prawa do życia prywatnego oraz korespondencji przed sądami krajowymi i nie wspomniano w żadnej z decyzji o treści wiadomości. Ponadto w ocenie Trybunału, sądy krajowe użyły transkrypcji z korespondencji skarżącego jedynie w zakresie zmierzającym do udowodnienia, że używał firmowego komputera do prywatnych celów w czasie godzin pracy oraz że tożsamość osób, z którymi się komunikował nie został ujawniona.

W związku z tym rok temu Trybunał uznał, iż sądy krajowe odpowiednio wyważyły z jednej strony prawo skarżącego do poszanowania jego życia prywatnego, a z drugiej interesy pracodawcy. W związku z tym nie doszło do naruszenia Artykułu 8 Konwencji. 

Wyrok Wielkiej Izby Trybunału

Wielka Izba Trybunału zajęła odmienne stanowisko. Trybunał uznał, że władze krajowe nie zagwarantowały skarżącemu odpowiedniej ochrony prawa do poszanowania życia prywatnego i korespondencji. W konsekwencji nie wyważyły w sposób odpowiedni konkurujących interesów.

W szczególności, sądy krajowe nie ustaliły, czy pan Bărbulescu został uprzednio zawiadomiony przez pracodawcę o możliwości monitorowania jego korespondencji.  Sądy nie wzięły również pod uwagę okoliczności, że skarżący nie został poinformowany ani o charakterze, ani o zakresie monitoringu, czy też o stopniu ingerencji w jego życie prywatne i korespondencję. Dodatkowo, sądy krajowe nie ustaliły, po pierwsze, szczególnych przyczyn uzasadniających zastosowanie monitoringu; po drugie, czy pracodawca mógł użyć środków mniej inwazyjnych w prywatne życie i korespondencję skarżącego; po trzecie, czy dostęp do jego korespondencji mógł zostać zrealizowany bez jego wiedzy.

Dlatego 11 głosami do 6 Trybunał stwierdził naruszenie Artykułu 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego, rodzinnego, mieszkania i korespondencji) Konwencji.

Minister Cyfryzacji o konieczności zmiany przepisów w sprawie retencji danych telekomunikacyjnych

Data: 2017-09-06

W lutym 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Cyfryzacji z pytaniem dotyczącym konieczności dostosowania polskiego prawa do stanowiska Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, wyrażonego w wyroku w sprawie Tele2 (C-203/15 i C-698/15 z 21 grudnia 2016 r.)

Dla przypomnienia należy wskazać, że w wyroku tym - analizując przypadki szwedzki i brytyjski - TSUE uznał, że nie jest zgodne z prawem Unii Europejskiej wprowadzenie przepisów w prawie państw członkowskich, przewidujących uogólnione i niezróżnicowane zatrzymywanie wszystkich danych o ruchu oraz danych dotyczących lokalizacji wszystkich abonentów i zarejestrowanych użytkowników wszystkich środków łączności elektronicznej, z uwagi na prewencyjny charakter zapobiegania przestępstwom. W dalszych tezach wyjaśnił, że dopuszczalne jest ustanowienie obowiązku indywidualnego zatrzymywania danych w celu zwalczania poważnej przestępczości pod warunkiem, że takie zatrzymywanie nie będzie wykraczać poza to, co jest absolutnie konieczne jeśli chodzi o zakres danych, stosowane środki łączności, podmioty zaangażowane w tej proces, jak i przyjęty okres przechowywania tych danych.

Oznacza to, że TSUE zakwestionował możliwość nałożenia na przedsiębiorców telekomunikacyjnych obowiązków gromadzenia i przechowywania informacji o tym, kto, kiedy i do kogo dzwonił, jeżeli nie jest to uzasadnione koniecznością zwalczania poważnej przestępczości, w konkretnych przypadkach i wtedy wyłącznie, gdy jest to absolutnie niezbędne. W ocenie RPO przepisy ustawy - Prawo telekomunikacyjne, a w szczególności art. 180a budzą wątpliwości, czy faktycznie polskie prawo nakłada ten obowiązek wyłącznie w niezbędnym zakresie. 

 W odpowiedzi przekazanej do Rzecznika w dniu 30 sierpnia 2017 r. Minister Cyfryzacji stwierdziła, że w ocenie Ministerstwa Cyfryzacji obowiązujące przepisy ustawy - Prawo telekomunikacyjne regulujące tę problematykę nie wymagają zmian. Otwartą kwestią pozostaje natomiast ocena konieczności zmiany przepisów zawierających upoważnienie do dostępu do danych telekomunikacyjnych.

Przedstawionej odpowiedzi nie można uznać za satysfakcjonującą, ponieważ analiza orzeczenia sądów międzynarodowych (TSUE i ETPCz) prowadzi jednak do wyraźnie odmiennych wniosków, niż przedstawione w piśmie Ministerstwa. RPO będzie zatem dalej prowadził działania, których efektem powinno być dostosowania prawa polskiego do prawa UE.

W tym kontekście należy przypomnieć stanowisko Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych wyrażonego w piśmie z 25 stycznia 2017 r., skierowanym do MSZ, w którym wskazano na konieczność dokonania zmian w przepisach ustawy - Prawo telekomunikacyjne (a zatem inaczej, niż obecnie twierdzi Minister Cyfryzacji).

Warto również dodać, że w sprawie dostosowania przepisów regulujących dostęp do danych telekomunikacyjnych RPO występował też do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. W dniu 16 marca 2017 r. MSWiA poinformowało RPO o konieczności pozyskania dodatkowych informacji. Odpowiedź wpłynęła w kwietniu br. i jest przedmiotem analizy RPO. 

Należy też wskazać, że w dniu dzisiejszym ukazał się raport organizacji Privacy International, w którym wyraźnie odnotowano, że w Polsce nie podjęto dotąd żadnych działań zmierzających do dostosowania prawa krajowego do wymagań prawa UE po wyroku w sprawie Tele2. Wskazano, że poczynione zmiany mają charakter wręcz bardziej restrykcyjny.

 

Po wycieku danych z bazy PESEL Rzecznik prosi o dodatkowe informacje dotyczące bezpieczeństwa danych obywateli

Data: 2017-09-05

Od około roku Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się nagłośnionym w mediach „wyciekiem danych z bazy PESEL”. W ramach przysługujących uprawnień Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do szeregu organów z prośbą o przedstawienie dodatkowych informacji i wyjaśnień. W sprawie tej zwrócił się również do Minister Cyfryzacji.

Biuro Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych przekazało Rzecznikowi informację o tym, że w lutym 2017 r. przeprowadzona została w Ministerstwie Cyfryzacji oraz Centralnym Ośrodku Informatyki kontrola, mająca na celu ustalenie zasad przyznawania komornikom dostępu do rejestru PESEL za pomocą urządzeń teletransmisji danych oraz sposobów weryfikacji tego, czy spełniają oni wymagania bezpieczeństwa podyktowane przepisami prawa – w szczególności ustawą o ewidencji ludności oraz dokumentami opisującymi środki bezpieczeństwa wymagane przy dostępie do danych przetwarzanych w ramach rejestru PESEL.

W związku z dokonanymi podczas kontroli ustaleniami GIODO zwróciło się do Ministerstwa Cyfryzacji o podjęcie działań w celu zabezpieczenia danych osobowych przed dostępem osób nieupoważnionych oraz przed przetwarzaniem danych w sposób naruszający ustawę. Działania wskazane przez GIODO mają na celu realizację wymogów wynikających z art. 36 ustawy o ochronie danych osobowych. Obejmują one między innymi podjęcie prac legislacyjnych mających na celu rozszerzenie uprawnień kontrolnych, o których mowa w przepisach ustawy o ewidencji ludności, na podmioty, którym  przyznany został dostęp do rejestru PESEL za pomocą urządzeń teletransmisji danych (to jest także wobec komorników sądowych).

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o poinformowanie o działaniach podjętych dla realizacji zaleceń GIODO przekazanych po kontroli w lutym 2017 r., w szczególności dotyczących proponowanych zmian w ustawie o ewidencji ludności, a także procedur sprawdzenia w bazie PESEL (konieczność podawania uzasadnienia, postępowanie z incydentami czy wykluczenie możliwości przyznawania użytkownikom więcej niż jednej karty z certyfikatem umożliwiającym dostęp do bazy).

Sprawa pana Grzegorza w TK: dlaczego przepisy każą ujawniać przyczynę niepełnosprawności na orzeczeniu?

Data: 2017-08-25

RPO zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie ze skargi konstytucyjnej pana Grzegorza (sygn. akt SK 19/17) w sprawie zasad orzekania o niepełnosprawności. Popiera stanowisko pana Grzegorza , że przepisy, które nakazują w orzeczeniu o niepełnosprawności umieszczać symbol przyczyny tej niepełnosprawności, są niekonstytucyjne (XI.501.8.2015).

Pan Grzegorz dostał w 2015 r. orzeczenie o niepełnosprawności z symbolem O2-P. Kaażdy łatwo dziś sprawdzi, że taki symbol oznacza chorobę psychiczną. Pan Grzegorz nie zgadza się z tym. Uważa, że jego niepełnosprawność równie dobrze może być zakwalifikowana jako „całościowe zaburzenie rozwojowe”, co jest zdecydowanie mniej piętnujące. Jak wyjaśnia. „stosunek społeczeństwa, w tym także pracodawców, do osób z zaburzeniami rozwoju jest dużo bardziej przychylny niż do osób z zaburzeniami psychicznymi”.

Pan Grzegorz chciałby też dostać orzeczenie o niepełnosprawności bez symbolu niepełnosprawności. Jego argumenty nie zostały uwzględnione – ani przez orzeczników ani przez sądy. W opinii sądu I i II instancji osoba, która chce korzystać z określonych świadczeń o charakterze publicznoprawnym, w tym świadczeń z ubezpieczeń społecznych, musi godzić się na ograniczenie jej prawa do prywatności, zaś symbol wskazany w orzeczeniu ma istotne znaczenie z punktu widzenia uprawnień ubezpieczonego wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej. Pod koniec 2016 r. wyrok się uprawomocnił.

W takiej sytuacji (czyli po zakończeniu sprawy w sądzie) obywatelowi przysługuje prawo do skargi konstytucyjnej – czyli zakwestionowanie samego przepisu, który był podstawą rozstrzygnięcia w sprawie.

Pan Grzegorz w swojej skardze do Trybunału Konstytucyjnego, że rozporządzenie wymagające ujawnienia na orzeczeniu przyczyny niepełnosprawności (przepisy § 13 ust. 2 pkt 9 w zw. z § 32 ust. 2 rozporządzenia w sprawie orzekania o niepełnosprawności), jest sprzeczne z Konstytucją.  Informacja o przyczynach niepełnosprawności należy bowiem do sfery jego życia prywatnego, która pozostaje pod ochroną art. 47 Konstytucji RP.

Rzecznik Praw Obywatelskich popiera ten punkt widzenia:

Rzeczywiście, Konstytucja w art. 47 i 51 chroni prawo jednostki do prywatności. Ingerencja w konstytucyjne prawa i wolności jednostki, jakimi są prawo do prywatności i autonomia informacyjna jednostki, nie może następować w rozporządzeniu – najwyżej w ustawie.

Nie chodzi tu jednak tylko o typ aktu prawnego, ale i o samą jego treść. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich skarżący poruszył problem, który dotyczy nie tylko osób chorujących psychicznie, ale też wielu innych niepełnosprawności, zwłaszcza zaś osób dotkniętych tzw. niepełnosprawnościami ukrytymi, których nie można zidentyfikować na pierwszy rzut oka, co oznacza, że w przypadku nieokazania przez takiego pracownika orzeczenia o niepełnosprawności pracodawcy, może on w ogóle nie wiedzieć, że zatrudnia osobę z niepełnosprawnością.

Nie wolno zapominać, że pracodawca, po przedstawieniu przez osobę z niepełnosprawnością orzeczenia o niepełnosprawności, uzyskuje faktyczny dostęp do danych wrażliwych dotyczących pracownika. Obligatoryjne udostępnianie pracodawcy informacji na temat specyficznego schorzenia, na które cierpi pracownik, może skutkować dyskryminacją osoby z niepełnosprawnością na rynku pracy.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega i rozumie szczególne uprawnienia pracodawców wynikające z zatrudniania osób z konkretną, określoną niepełnosprawnością. Potrzeba przyjmowania tego rodzaju regulacji wynika z braku gotowości pracodawców do zatrudniania osób ze szczególnymi niepełnosprawnościami.

Przyjęte rozwiązania prawne, związane z koniecznością ujawniania pracodawcy informacji na temat schorzenia lub niepełnosprawności, na które cierpi pracownik, mogą utrudniać znalezienie pracy i wywołują szczególnie niekorzystne skutki w przypadku osób cierpiących na schorzenia ukryte, takie jak choroby psychiczne, epilepsja czy niepełnosprawność intelektualna. Tacy pracownicy często nie potrzebują specjalnych dostosowań miejsca i warunków pracy, a wciąż powszechne w społeczeństwie uprzedzenia i stereotypy na temat ich niepełnosprawności powodują niechęć potencjalnych pracodawców do ich zatrudniania.

W 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przeprowadził badania dotyczące sytuacji osób chorujących psychicznie na rynku pracy i wydał raport „Wsparcie osób chorujących psychicznie na rynku pracy”, w którym wskazano, że poziom zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami od wielu lat pozostaje niski. Konstatacja ta dotyczy również osób chorujących psychicznie. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Pentor na zlecenie PFRON („Badania wpływu kierunku i poziomu wykształcenia na aktywność zawodową osób niepełnosprawnych”, Pentor RI na zlecenie PFRON, Warszawa 2010), 37% spośród badanych osób z niepełnosprawnością wynikającą z chorób psychicznych nigdy nie pracowało zawodowo, kolejne 45% pracowało w przeszłości. W momencie badania zatrudnienie znajdowało jedynie 17% respondentów. 

Na jakiej podstawie NFZ zbiera i przetwarza wrażliwe dane osobowe pacjentów objętych programami lekowymi? Wystąpienie RPO do szefa NFZ

Data: 2017-08-25

Będę wdzięczny za informację, w jakim celu Narodowy Fundusz Zdrowia gromadzi tak szczegółowe informacje dotyczące wpływu zastosowania produktów leczniczych na zdrowie pacjenta – pisze RPO do szefa NFZ.

Od 1 lipca istnieje obowiązek przekazywania Narodowemu Funduszowi Zdrowia (NFZ) szeregu danych wrażliwych dotyczących stanu zdrowia pacjenta w celu rozliczenia kosztów leku stosowanego w ramach programu lekowego.

- Nie negując konieczności wyposażenia NFZ w środki umożliwiające monitorowanie realizacji programu, pragnę zwrócić uwagę na zbyt szeroki, w mojej ocenie, zakres gromadzonych danych – pisze zastępca RPO Stanisław Trociuk.-

Zgodnie z ustawą o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (art. 188 ust. 1 pkt 10, Dz. U. z 2016 r., poz. 1793 ze zm.) NFZ ma prawo do przetwarzania danych osobowych w celu prowadzenia elektronicznego systemu monitorowania programów lekowych. Chodzi tu jednak o dane umożliwiające identyfikację pacjenta i weryfikację jego prawa do świadczeń, dane o podmiocie udzielającym świadczeń, a także dotyczące rodzaju udzielonych świadczeń i przyczyn ich udzielenia.

Ten katalog został poszerzony w przypadku elektronicznego systemu monitorowania programów lekowych, poprzez umożliwienie gromadzenia przez NFZ danych dotyczących:

  • spełnienia przez świadczeniobiorców kryteriów włączenia do programu lekowego;
  • kwalifikacji świadczeniobiorców do programu lekowego;
  • zastosowanej terapii, w tym sposobu podawania i dawkowania leku albo środka spożywczego specjalnego przeznaczenia żywieniowego;
  • monitorowania przebiegu terapii i oceny jej skuteczności;
  • terminu i przyczyn wyłączenia z programu lekowego;
  • oceny skuteczności programu lekowego.

- Tak zarysowany zakres udostępnianych danych budzi moje wątpliwości co do niezbędności ich przetwarzania dla założonego celu. Trzeba bowiem podkreślić, że informacje te, tak długo, jak powiązane są z konkretnym pacjentem, objęte są tajemnicą lekarską. Owszem, tajemnica ta nie ma charakteru bezwzględnego, ale udostępniając dane NFZ-owi trzeba stosować zasadę minimalizacji – ujawniać można tylko niezbędne informacje.

W tym kontekście wątpliwości może budzić konieczność przekazywania Narodowemu Funduszowi Zdrowia szczegółowych informacji o przebiegu terapii, jej skuteczności czy sposobie dawkowania i podawania leku.

Elektroniczny system monitorowania programów lekowych wymaga od świadczeniodawców udzielenia odpowiedzi m.in. na pytania o zdolność pacjenta do wykonywania czynności zazwyczaj spełnianych w ciągu dnia, takich jak odkurzanie, gra w kręgle czy w golfa bądź chodzenie po schodach. Ponadto należy sprecyzować, czy ewentualne problemy związane z pracą lub wykonywaniem codziennych czynności mają związek z problemami emocjonalnymi pacjenta, takimi jak depresja czy zdenerwowanie. Koniecznym jest też m.in. uzupełnienie informacji na temat samopoczucia pacjenta w okresie ostatniego miesiąca (czy pacjent był wyciszony i spokojny, pełen energii czy też smutny i załamany). Część pytań dotyczy utrzymywania przez pacjentów kontaktów interpersonalnych.

Bez wątpienia udzielenie odpowiedzi na powyższe pytania jest pomocne w weryfikacji skuteczności zastosowanych terapii. Jednak wątpliwość może budzić badanie tego elementu na etapie realizacji programu lekowego.

Po pierwsze, bezpieczeństwo i skuteczność produktów leczniczych, w tym także tych, które podawane są w ramach programów lekowych, odbywa się już na etapie dopuszczenia ich do obrotu.

Po drugie, z samej definicji programu zdrowotnego, którym jest program lekowy, wynika obowiązek wspierania tych działań z zakresu opieki zdrowotnej, które oceniane są jako skuteczne, bezpieczne i uzasadnione oraz umożliwiające osiągnięcie w określonym terminie założonych celów (art. 5 pkt 30 u.ś.o.z.).

Trudno więc wskazać przyczynę, dla której NFZ winien gromadzić dane umożliwiające badanie skuteczności produktów leczniczych. Jeśli istnieją w tym zakresie jakiekolwiek wątpliwości, to taki produkt nie powinien być w ogóle finansowany w ramach programu lekowego.

Po trzecie, wątpliwości może budzić celowość przekazywania przez świadczeniodawców informacji o sposobie podawania i dawkowania leku, skoro dane na ten temat zawierać powinien opis programu lekowego. Wydaje się, że w celu rozliczenia realizacji programu wystarczającym byłoby przekazywanie informacji o liczbie udzielonych świadczeń oraz ilości wydanej substancji czynnej.

Niezależnie od tego należy podkreślić, że konieczność uzupełniania tak rozbudowanych ankiet nakłada na świadczeniodawców dodatkowe obowiązki biurokratyczne i ogranicza czas, jaki ci mogliby poświęcić pacjentowi.

Ochrona danych w działalności opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów

Data: 2017-08-11

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca przepisów ustawy o opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów oraz wydanego na jej podstawie zarządzenia Ministra Sprawiedliwości w sprawie ustalenia standardów metodologii opiniowania w opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów.

Skarga ta odnosi się przede wszystkim do: punktu 9.3 załącznika do tego zarządzenia, który stanowi, że „materiały pochodzące z badania, stanowiące podstawę wydania opinii, nie mogą być udostępniane osobom badanym” oraz punktu 5.3 lit. c załącznika do zarządzenia, który stanowi, że drugi etap procesu diagnostycznego obejmuje „poinformowanie osób badanych o braku zgody na rejestrację badania oraz możliwości przerwania lub odstąpienia od badania w sytuacji nieprzestrzegania przez osoby badane zakazu rejestracji”.

Tymczasem zgodnie z przepisami ustawy o ochronie danych osobowych osoba, której dane dotyczą, powinna mieć możliwość kontroli ich przetwarzania. Ograniczenie tego prawa na podstawie aktu wewnętrznego, jakim jest zarządzenie, a dodatkowo bez jakiegokolwiek uzasadnienia, nie powinno mieć miejsca. Konstytucja gwarantuje każdemu dostęp do dotyczących go urzędowych dokumentów i zbiorów danych. Ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób.

W omawianym przypadku nie jest znane żadne uzasadnienie dla ograniczenia osobom poddanym badaniom w opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów ich podstawowych praw, zwłaszcza na mocy zarządzenia, które powinno mieć charakter regulacji wewnętrznej i nie może limitować praw obywatelskich.

Ponadto, w skład opiniodawczych zespołów sądowych specjalistów wchodzą osoby wykonujące różne zawody, a charakter wytwarzanej dokumentacji jest złożony i nie może być traktowany w sposób równorzędny z dokumentacją medyczną. Osoby badane nie mogą być zatem uznawane za „pacjenta” w rozumieniu regulacji zawartych w ustawie o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Nie można więc stosować analogii między dokumentacją medyczną a dokumentacją zgromadzoną w procesie opiniowania przez opiniodawcze zespoły specjalistów sądowych. Tym samym nie można stwierdzić, że dostęp do tego typu dokumentacji gwarantuje ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Oznacza to, że nie istnieją przepisy szczególne, które regulowałyby sposób postępowania z dokumentacją wytwarzaną przez opiniodawcze zespoły sądowe specjalistów, a tym samym zastosowanie muszą znaleźć ogólne zasady wynikające z przepisów ustawy o ochronie danych osobowych i wydanych na jej podstawie przepisów wykonawczych.

W opinii Rzecznika regulacja zawarta w punkcie 9.3 załącznika do zarządzenia może stanowić zatem zbyt daleko idące ograniczenie praw jednostki określonych w Konstytucji. Wątpliwości natury konstytucyjnej budzi też uregulowanie tego zagadnienia w akcie o charakterze wewnętrznym – zarządzeniu ministra.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionych wątpliwości. Poprosił także o wskazanie, czy przepisy ustawy oraz wydanego na jej podstawie zarządzenia były na którymkolwiek etapie procesu legislacyjnego przedmiotem konsultacji z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych, do którego zadań należy m.in. opiniowanie projektów ustaw i rozporządzeń dotyczących ochrony danych osobowych.

Rzecznik zaniepokojony zmianami regulacji prawnych w zakresie obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta

Data: 2017-08-09

W związku z wejściem w życie ustawy o zmianie ustawy Kodeks postępowania karnego, ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta zmianie uległy regulacje prawne w zakresie obowiązku zachowania tajemnicy lekarskiej po śmierci pacjenta. Obowiązek ten został znacząco ograniczony, a procedura zwalniania lekarza z tajemnicy ukształtowana w sposób bardzo nieprecyzyjny. Budzi to poważne zaniepokojenie nie tylko Rzecznika Praw Obywatelskich, lecz również pacjentów i środowiska lekarskiego. Dlatego RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Zdrowia.

Obowiązek zachowania przez lekarza w tajemnicy informacji dotyczących pacjenta, a powziętych w związku z wykonywaniem zawodu, wywodzi się z zasad konstytucyjnych. Należą do nich: prawo obywatela do ochrony życia prywatnego, prawo do komunikowania się oraz prawo człowieka do ochrony przed ujawnieniem informacji dotyczących jego osoby. Na poziomie ustawowym gwarancję dla tych konstytucyjnych wartości stanowi m.in. instytucja tajemnicy lekarskiej. Tajemnicą objęte są nie tylko dane dotyczące stanu zdrowia, ale także wszelkie inne informacje, w tym też te przekazane przez osoby trzecie lub takie, o których lekarz dowiedział się samodzielnie. Ponadto tajemnica wiąże lekarza w zakresie informacji, które przekazuje mu pacjent, nawet jeśli dotyczą osób trzecich.

Rzecznik zwrócił uwagę, że w znowelizowanych ustawach krąg podmiotów upoważnionych do zwolnienia lekarza z obowiązku tajemnicy został ustanowiony stosunkowo szeroko. Co więcej, ustawodawca nie różnicuje pozycji wskazanych podmiotów w zakresie pierwszeństwa decydowania o zwolnieniu lekarza z obowiązku poufności. Tym samym, każda z uprawnionych osób może, działając niezależnie, zwolnić lekarza z obowiązku konfidencji. W konsekwencji – każda z tych osób będzie mogła uzyskać dostęp do informacji związanych z pacjentem, a powziętych w procesie leczenia przez wszystkich lekarzy, u których pacjent się kiedykolwiek leczył. Nie będzie miało wówczas znaczenia to, czy uzyskanie takiej informacji będzie konieczne np. w celu formułowania roszczeń odszkodowawczych.

Niewątpliwie, istnieje potrzeba wprowadzenia mechanizmów służących poprawie sytuacji osób najbliższych względem zmarłego w postępowaniu cywilnym. Jednak zdaniem Rzecznika zaproponowane rozwiązania są nieprzydatne dla realizacji założonego celu. Wątpliwości budzi też fakt, że nowa regulacja rozstrzyga konflikt między wyrażoną za życia wolą pacjenta a wolą osób bliskich zawsze na korzyść tych drugich.

Również w ocenie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych to pacjent, realizując swoje prawo do ochrony prywatności, winien decydować o udostępnieniu informacji objętych tajemnicą. GIODO wskazał także, iż zdarzyć się może, że informacje objęte tajemnicą będą dotyczyć także innych niż zmarły osób, a ich ujawnienie może tym samym prowadzić do naruszenia ich praw.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do zmiany przedmiotowych przepisów, tak aby nieproporcjonalnie nie ograniczały praw pacjenta. 

Minister Rozwoju i Finansów o identyfikacji głosowej podatników dzwoniących na Krajową Informację Podatkową

Data: 2017-08-02

W czerwcu 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich, kontynuując sprawę rozpoczętą w 2015 r., zwrócił się do Wiceprezesa Rady Ministrów - Ministra Rozwoju i Finansów z prośbą o aktualne informacje na temat planowanego jeszcze w 2015 r. wprowadzenia identyfikacji głosowej wszystkich podatników dzwoniących na Krajową Informację Podatkową. Podstawą wszczęcia sprawy w 2015 r. były wątpliwości co do podstawy prawnej uruchomienia takiego systemu. Należy bowiem przypomnieć, że podstawa prawna do wprowadzenia tego typu rozwiązań, nie kwestionując jednocześnie ich praktycznego znaczenia, musi znaleźć się w przepisach ustawy. Rzecznik w swoim piśmie wskazał również na konieczność uwzględnienia w tym zakresie przepisów rozporządzenia ogólnego o ochronie danych osobowych (rozporządzenie UE 2016/679), które będzie stosowane bezpośrednio od 25 maja 2018 r.

W odpowiedzi przesłanej do RPO z 7 lipca 2017 r. Minister Rozwoju i Finansów poinformował, że System Informacji Telefonicznej w biurach Krajowej Informacji Podatkowej został uruchomiony 5 sierpnia 2015 r. Umożliwiło to poprawienie jakości obsługi obywateli za pośrednictwem infolinii, dzięki skróceniu czasu oczekiwania na połączenie z konsultantem. Przy uruchomieniu Systemu wykorzystano również nowoczesne łącza telekomunikacyjne, pozwalające na obsługę większej ilości rozmów jednocześnie. Usługa biometrii głosowej, która była przedmiotem wątpliwości zarówno RPO, jak i GIODO, nie została jednak dotychczas uruchomiona. Minister zapewnił, że będzie to możliwe dopiero po dokonaniu wszechstronnej analizy prawnej. Jednocześnie jednak wskazał, że możliwość wdrożenia podobnego rozwiązania jest analizowana obecnie w odniesieniu do identyfikacji osób dzwoniących na infolinię Krajowej Informacji Skarbowej.  

RPO pyta Ministra Zdrowia i GIODO o wyciek do internetu danych osobowych pacjentów szpitala

Data: 2017-06-22

Rzecznik Praw Obywatelskich dowiedział się z mediów, że do internetu wyciekły dane 50 tys. pacjentów Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Kole.

Jak wynika z opublikowanych materiałów, wśród ujawnionych danych znalazły się nie tylko imię, nazwisko, adres i PESEL, ale także dane medyczne, jak np. grupa krwi czy elementy historii choroby.

Tymczasem obywatele mają prawo oczekiwać, że wszystkie informacje pozyskiwane na ich temat będą odpowiednio zabezpieczone. To standard wynikający z Konstytucji. W skargach kierowanych do Rzecznika wnioskodawcy dzielą się swoimi obawami odnośnie do wykorzystania ich danych w innych celach. Domagają się również skutecznych działań organów państwowych, które są zobowiązane do zabezpieczenia pozyskiwanych i gromadzonych danych na temat obywatela.

Rzecznik zwrócił się do Ministra i GIODO o informacje o działaniach podjętych w tej sprawie. Poprosił także o wskazanie, czy kwestia zabezpieczenia danych medycznych w placówkach zdrowia jest przedmiotem ich szczególnego zainteresowania w wymiarze systemowym – również w kontekście przygotowań do rozpoczęcia stosowania rozporządzenia (UE) Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych. 

Wystąpienie do minister cyfryzacji w sprawie nowych unijnych przepisów o ochronie danych osobowych

Data: 2017-06-20

Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą obserwuje proces przygotowywania oraz wdrażania reformy systemu ochrony danych osobowych w UE od 2012 r., czyli od przedstawienia pierwszych wersji projektów aktów prawnych Unii Europejskiej w tym zakresie. 

Reforma - rozporządzenie unijne -  wejdzie w życie w przyszłym roku, została wypracowana wspólnie przez wszystkie państwa Unii, w tym Polskę, która w tym procesie brała bardzo aktywny udział. Istotą zmiany jest to, że nie tylko uwzględnia ona zmiany związane z rozwojem technologii cyfrowych, ale także wprowadza jednolite zasady dla całej Unii Europejskiej (dotychczas każdy kraj, a nawet land miał swoje odrębne regulacje).

Ze względu na wagę reformy RPO na bieżąco analizuje wszystkie informacje, raporty ze spotkań, czy doniesienia medialne dotyczące prac przygotowawczych do stosowania rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia o dyrektywy 95/46/WE (dalej jako: rodo).

Publicznie informacje, m.in. na stronach internetowych Ministerstwa Cyfryzacji oraz Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, nie usuwają jednak wszystkich wątpliwości, jakie w tej sprawie się pojawiają.

Z udostępnionego przez resort cyfryzacji projektu ustawy o ochronie danych osobowych wynika jasno, że w planach jest utworzenie nowego organu ochrony danych osobowych. Projekt przewiduje zmianę nazwy organu – z dotychczasowego Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych – na Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, lecz nie zawiera propozycji przepisów ustrojowych, dotyczących przyszłej instytucji odpowiedzialnej za ochronę danych osobowych.

Oprócz kwestii praw podmiotów danych, całego systemu dochodzenia praw przez jednostkę, szczególne znaczenie – ze względu na konieczność zapewnienia efektywnego systemu ochrony danych osobowych – Rzecznik przywiązuje do kwestii funkcjonowania niezależnego organu ochrony danych osobowych. Przepisy ustrojowe w powyższym zakresie powinny być zatem przygotowane jak najszybciej. Państwo zobowiązane jest zagwarantować organowi prawną możliwość wykonywania określonych zadań w sposób wolny od ingerencji ze strony innych podmiotów. Niezależne organy ochrony danych osobowych są strażnikami prawa do ochrony danych osobowych, a ich funkcjonowanie w państwach członkowskich UE jest niezbędnym ogniwem systemu ochrony jednostek w związku z przetwarzaniem ich danych.

Należy przy tym zaznaczyć, że nawet potencjalny polityczny wpływ innych organów może skutkować zaistnieniem po stronie organu ochrony danych osobowych tzw. „przewidywanego posłuszeństwa” (ang. prior compliance). Brak pewności co do przyszłości organu i obsługującego go urzędu może wywoływać skutki, które wiązać się będą z ograniczeniem jego niezależności. Sytuacja, w której sam organ nie ma jasności co do przyszłości, a przepisy tworzone są bez odpowiednich konsultacji, nie może być oceniona jako prawidłowa w kontekście przepisów zarówno obowiązującej nadal dyrektywy 95/46/WE, jak i przepisów rodo. Konieczne jest, by organ ochrony danych osobowych miał możliwość wywarcia wpływu na proponowane rozwiązania, a także by mógł podjąć działania, które umożliwią mu prawidłowe funkcjonowanie w momencie rozpoczęcia stosowania nowych przepisów.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o dodatkowe informacje w sprawie planów co do pozycji ustrojowej organu ochrony danych osobowych w związku z wejściem w życie rodo, stosowaniem rodo do kościołów i związków wyznaniowych oraz koniecznością wdrożenia dyrektywy policyjnej.

Żądanie przez prokuratora dokumentów zawierających dane objęte tajemnicą lekarską i tajemnicą psychiatryczną - wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości

Data: 2017-06-19

Analiza wniosków wpływających do Rzecznika Praw Obywatelskich ujawniła rozbieżność w stosowaniu art. 226 k.p.k. W niektórych przypadkach sądy rejonowe przyjmują, że przepis ten uprawnia prokuratora do zwolnienia z tajemnicy lekarskiej w zakresie tajemnicy zawartej w treści dokumentów, w innych zaś stwierdzają, że uprawnionym do zwolnienia z tajemnicy lekarskiej jest wyłącznie sąd.

Przepis art. 226 k.p.k. w zdaniu drugim przewiduje wyjątek od wynikającej z art. 180 § 2 k.p.k. zasady sądowego rozstrzygania w kwestii uchylenia wskazanych tam pięciu szczególnych tajemnic – „w postępowaniu przygotowawczym o wykorzystaniu, jako dowodów, dokumentów zawierających tajemnicę lekarską decyduje prokurator”. Przyjęte w tym przepisie rozwiązanie, niewymagające wydania orzeczenia niezależnego i niezawisłego sądu, w praktyce znacząco osłabia pozycję tajemnicy lekarskiej. Co istotne, art. 226 k.p.k. znajduje się w rozdziale dotyczącym zatrzymania rzeczy oraz przeszukania, więc jego zakres powinien być ograniczony wyłącznie do dokumentów uzyskanych w wyniku tych czynności.

W ocenie Rzecznika nie można dopatrzyć się jakichkolwiek względów aksjologicznych przemawiających w zestawieniu z tajemnicą adwokacką, notarialną, czy dziennikarską – na niekorzyść tajemnicy lekarskiej. Ta niejednorodność trybów nie zasługuje na aprobatę. Co więcej, wyjątek z art. 226 zd. 2 k.p.k. de facto oznacza możliwość ominięcia przez prokuratora sądowej pieczy nad docieraniem do wiadomości objętych tajemnicą lekarską.

Decyzja w kwestii zwolnienia z tajemnicy powinna być zastrzeżona dla sądu. Brak dostatecznej ochrony tajemnicy lekarskiej i związane z tym narażenie pacjentów na zbyt szeroki dostęp różnych organów i instytucji do informacji związanych z sferą prywatności objętą stanem zdrowia i leczeniem może podważyć zaufanie stanowiące podstawę prawidłowych relacji pacjenta z lekarzem. Ponadto naruszenie obowiązku przestrzegania tajemnicy lekarskiej może skutkować pociągnięciem lekarza do odpowiedzialności zawodowej, cywilnej, a nawet karnej. Powyższe argumenty przemawiają za usunięciem zdania drugiego art. 226 k.p.k.

Rzecznik poddał pod rozwagę Ministra podjęcie działań legislacyjnych zmierzających do nadania nowego brzmienia art. 226 k.p.k. poprzez usunięcie zdania drugiego. Poprosił także o poinformowanie o zajętym stanowisku w tej materii.

 

Rzecznik w sprawie rozpoznawania głosu osób dzwoniących na Krajową Informację Podatkową

Data: 2017-06-12

W 2015 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Finansów z wystąpieniem w sprawie planowanego wówczas wprowadzenia identyfikacji głosowej wszystkich podatników dzwoniących na Krajową Informację Podatkową. Z udzielonej wówczas odpowiedzi wynikało, że uruchomienie Systemu Informacji Telefonicznej związane jest z modernizacją infolinii Krajowej Informacji Podatkowej.

System ten miał umożliwiać obsługę podatnika w ramach kanału głosowego, a w kolejnych etapach miał pozwalać na obsługę zapytań podatników kierowanych za pośrednictwem formularza umieszczonego na Portalu Podatkowym oraz obsługę podatnika on-line za pośrednictwem komunikacji chat. W pierwszej kolejności planowano przeprowadzenie metody biometrycznej w stosunku do urzędników skarbowych, którzy w ramach wdrażanej usługi wsparcia merytorycznego dla urzędów skarbowych kontaktują się z infolinią KIP.

Do Rzecznika dotarły ponadto pisma Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych kierowane do Ministerstwa Finansów, w których GIODO zadawał pytanie o podstawę prawną wprowadzenia powyższych rozwiązań wobec podatników. Ta podstawa prawna, zgodnie z Konstytucją, powinna znajdować się w przepisach ustawy. Zaznaczał, że odpowiednie przepisy muszą wejść w życie zanim jeszcze system zacznie funkcjonować tak, by dane osobowe mogły być przetwarzane w sposób legalny.

Obecnie trwają legislacyjne prace przygotowawcze, które umożliwią bezpośrednie stosowanie od dnia 25 maja 2018 r. ogólnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych. Rozporządzenie to zawiera szczególne regulacje dotyczące danych biometrycznych, za które należy uznać również brzmienie głosu i przewiduje, że każde przetwarzanie danych osobowych musi być planowane z uwzględnieniem koncepcji ochrony prywatności w fazie projektowania (privacy by design).

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o wyjaśnienia dotyczące aktualnego stanu sprawy. Poprosił także o wskazanie, czy System rozpoczął funkcjonowanie i jaka jest podstawa prawna jego działania oraz o informację, czy w resortach rozwoju i finansów trwają prace, które dostosowałyby funkcjonowanie Systemu do wymogów rozporządzenia ogólnego o ochronie danych osobowych.

RPO w sprawie projektu ustawy o abonamencie RTV: nadal rodzi liczne, poważne wątpliwości dotyczące praw obywateli

Data: 2017-06-06

W ostatnich tygodniach do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące projektu zmian w zakresie weryfikacji obowiązków związanych z ponoszeniem opłat abonamentowych. Proponowane rozwiązania polegają na zobowiązaniu dostawców usług telewizji płatnej (telewizje kablowe, dostawcy telewizji satelitarnej) na przekazywaniu danych osób, z którymi mają zawarte umowy Poczcie Polskiej, która w ten sposób będzie mogła zweryfikować realizację obowiązków związanych z ponoszeniem opłat abonamentowych.

Proponowane zmiany budzą niepokój zarówno użytkowników telewizji, jak i przedsiębiorców, na których zostaną nałożone obowiązki. Już w tej chwili można obserwować w mediach rozmaite dyskusje na temat możliwości obejścia nakładanego obowiązku oraz konieczności czy możliwości wypowiedzenia zawartych już umów, a także ewentualnych działań podejmowanych na forum międzynarodowym (jak chociażby skargi do Komisji Europejskiej).

Już na etapie konsultacji społecznych (23 marca 2017 r.) RPO skierował wystąpienie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, w którym przedstawione zostały zastrzeżenia i wątpliwości. Na to pismo jednak do chwili obecnej Rzecznik nie otrzymał odpowiedzi.

W związku z tym i w związku ze skierowaniem projektu przez Radę Ministrów do prac w Sejmie, Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Marszałka Sejmu.

Najważniejsze wątpliwości Rzecznika dotyczą:

- podstaw prawnych dla przekazywania danych przez dostawców usług telewizji płatnej do Poczty Polskiej, a w szczególności dopuszczalności przetwarzania danych w celu innym niż ten, dla którego dane zostały zebrane. Należy zaznaczyć, że osoby podpisujące umowę z dostawcą np. telewizji kablowej wyraziły zgodę na przetwarzanie danych w określonym celu, związanym z realizacją umowy. Tymczasem obecnie dane te mają być przekazywane do innego podmiotu dla realizacji celu związanego z poborem opłaty abonamentowej. To rodzi wątpliwości, które nie zostały wyjaśnione na etapie prac rządowych, co do zgodności tych rozwiązań z podstawowymi zasadami przetwarzania danych osobowych, w tym wynikającymi z prawa UE.

- Przyjęcie ustawy oznaczać będzie ingerencję w tajemnicę telekomunikacyjną - dane dotyczące użytkownika w świetle obowiązujących przepisów są taką tajemnicą objęte. Wszelka ingerencja musi mieć nie tylko oparcie w przepisach prawa (co w istocie będzie spełnione po przyjęciu ustawy), ale również musi być uzasadniona „niezbędnością w demokratycznym państwie prawnym”. W tym przypadku Rzecznik ma wątpliwości, czy przesłanka niezbędności jest spełniona - w uzasadnieniu do projektu nie wyjaśniono w ogóle, dlaczego akurat takie rozwiązanie zaproponowano i czy rozważano inne rozwiązania, które w istocie doprowadziłyby do osiągnięcia tego samego celu.

- Skoro opłata abonamentowa uznana jest za przymusowe, bezzwrotne świadczenie publicznoprawne służące realizacji jednego z konstytucyjnych zadań państwa, jakim jest realizacja misji publicznej przez jednostki radiofonii i telewizji, zatem nie jest dopuszczalne różnicowanie sytuacji osób, zobowiązanych do jej ponoszenia. Ustawa nadal nie będzie proponowała takich rozwiązań, które będą miały charakter powszechny - przykładowo nie będzie dotyczyła sytuacji tych osób, które korzystają z telewizji poprzez systemy VOD i nigdy nie zarejestrowały odbiorników telewizyjnych.

Trzeba też dodać, że Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje przyjęcia takich przepisów, które będą sprzyjały poprawie obowiązujących rozwiązań i naprawie zdiagnozowanych problemów, związanych z niedofinansowaniem mediów publicznych i problemami ze ściągalnością składki. Jednak zaproponowane rozwiązania są wadliwe, a przedstawione w piśmie do Marszałka Sejmu wątpliwości muszą zostać wyjaśnione jeszcze przed uchwaleniem ustawy.

 

Lubelskie: Rzecznik zwraca uwagę na potrzebę lepszej ochrony informacji o kobietach, które poroniły

Data: 2017-05-11

Bez wątpienia upowszechnianie dobrych praktyk postępowań z pacjentką, w przypadku niekorzystnego zakończenia ciąży jest działaniem zasługującym na pełne poparcie. Z uznaniem należy przyjąć opracowane zasady postępowania, które w sposób szczególny uwzględniają potrzebę poszanowania godności i zapewnienia szacunku kobiecie oraz jej bliskim. Trudna do przecenienia jest też edukacja personelu medycznego w zakresie sposobu rozmowy z pacjentką i jej rodziną po poronieniu, a także uwrażliwianie go na stratę, z jaką zmaga się kobieta i osoby jej bliskie.

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich takie dobre praktyki mają niezwykle istotne znaczenie dla ochrony praw i wolności obywatelskich, a zaproponowane rozwiązania mogą wpłynąć na podniesienie standardu postępowania w oddziałach ginekologiczno-położniczych na terenie województwa lubelskiego.

Jednocześnie Rzecznik zwrócił uwagę na problem, który pojawił się w związku z opublikowanymi rekomendacjami. Zgodnie z nimi wśród pacjentek, które zostały poinformowane o niekorzystnym zakończeniu ciąży, personel medyczny powinien przeprowadzić ankietę, którą dołącza się do dokumentacji medycznej pacjentki. Pytania znajdujące się w ankiecie dotyczą m.in. woli porozmawiania z duchownym, chęci pożegnania się przez kobietę z dzieckiem czy pochówku dziecka.

Nie negując potrzeby stworzenia rozwiązań umożliwiających kobietom, które sobie tego życzą, skorzystania z wyżej wspomnianych możliwości, Rzecznik zauważył, że gromadzenie tego rodzaju danych w sposób opisany w rekomendacjach może budzić pewne wątpliwości.

Dane te w przeważającej części nie stanowią informacji związanych ze stanem zdrowia pacjentki, a ich gromadzenie nie może się odbywać na podstawie przepisów dotyczących prowadzenia dokumentacji medycznej. Co do zasady personel medyczny chcąc gromadzić takie dane winien uzyskać pisemną zgodę pacjentki.

Tymczasem przygotowany wzór ankiety, który zgodnie z rekomendacjami powinien być wypełniany przez personel medyczny, nie zawiera miejsca na wyrażenie przez pacjentkę zgody na przetwarzanie danych wrażliwych. Należy też zauważyć, że z uwagi na zalecany moment wypełnienia ankiety, tj. w chwili przyjęcia pacjentki na oddział bądź zaistnienia zdarzenia podczas hospitalizacji, ewentualna świadoma zgoda na przetwarzanie tego rodzaju danych może budzić wątpliwości ze względu na stan psychiczny pacjentki.

Ponadto, rozwiązanie dotyczące pozyskiwania od pacjentek informacji na temat chęci rozmowy z duchownym, w takiej formie jak zostało ono zaproponowane w rekomendacjach, może rodzić wątpliwości co do zgodności z konstytucyjną wolnością sumienia i religii.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o uwzględnienie przedstawionego stanowiska i rozważenie możliwości podjęcia odpowiednich działań.

Dostęp Policji do danych telekomunikacyjnych i internetowych. Jak Polska zareaguje na ważny wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE? – odpowiedź MSWiA

Data: 2017-05-05

Z ewentualną zmianą przepisów ustawy inwigilacyjnej MSWiA poczeka na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 9/16 – wynika z odpowiedzi udzielonej przez resort Rzecznikowi Praw Obywatelskich

Rzecznik pytał się o zmianę przepisów o retencji, bowiem 21 grudnia 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości UE wydał wyrok w tzw. sprawie Tele 2, który - w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich - powinien mieć znaczenie dla wykładni przepisów krajowych członkowskich państw takich jak Polska, które po wyroku TSUE z 2014 r. w tzw. sprawie DRI (C-293/12 i C-594/12) nie zmieniły swoich przepisów o retencji danych.  Już w 2014 r. TSUE stwierdził  nieważność tzw. dyrektywy retencyjnej, która regulowała te zagadnienia na poziomie całej Unii Europejskiej. Chodzi o przepisy, które nakładają na operatorów telekomunikacyjnych obowiązek przechowywania danych abonentów i udostępniania ich właściwym służbom na potrzeby prowadzonych postępowań (to m.in. o bilingi i dane lokalizacyjne, które w Polsce trzeba przechowywać przez rok od chwili połączenia). W 2016 r. w sprawie Tele 2 TSUE doprecyzował, że przedmiotem oceny pod kątem zgodności z prawem UE muszą być nie tylko przepisy nakładające na operatorów telekomunikacyjnych obowiązki związane z retencją danych, ale również te przepisy, które regulują dostęp właściwych służb do tych danych, takie jak np. ustawa inwigilacyjna.

W związku z wyrokiem w sprawach połączonych C-203/15 i C-698/15 w sprawie Tele2, RPO wystąpił 1 lutego 2017 r. z pytaniem  m.in. do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o stanowisko w sprawie zgodności ustawy o zmianie ustawy o Policji oraz niektórych innych ustaw (tzw. ustawy inwigilacyjnej) z przepisami Karty Praw Podstawowych.

5 kwietnia RPO dostał odpowiedź, w której sekretarz stanu Jarosław Zieliński informuje, że trudno jest obecnie przesądzić o konieczności i konkretnym kierunku ewentualnych prac legislacyjnych. Zagadnienie pozyskiwania danych telekomunikacyjnych przez właściwe służby „nie wydaje się bowiem jednoznaczne nie tylko w ujęciu faktycznym (wpływ na bezpieczeństwo publiczne i możliwość realizacji podstawowych funkcji państwa w tym zakresie)”.

MSWiA wskazuje zatem na konieczność oczekiwania na stanowisko Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 9/16, zainicjowanej m.in. wnioskiem RPO (wniosek dotyczący tzw. ustawy inwigilacyjnej), również w związku z tym, że - zdaniem MSWiA - Trybunał Konstytucyjny dotychczas dopuszczał tzw. następczą kontrolę gromadzonych danych (sprawa K 23/11).

MSWiA poinformowało również o przedstawieniu do uzgodnień międzyresortowych projektu ustawy o zmianie ustawy o niektórych uprawnieniach pracowników urzędu obsługującego ministra właściwego do sprawę wewnętrznych oraz funkcjonariuszy i pracowników urzędów nadzorowanych przez tego ministra oraz niektórych innych ustaw.

Zdaniem MSWiA projekt ten zakłada urealnienie standardu cywilnego nadzoru nad umundurowanymi służbami porządku publicznego.

W załączeniu do odpowiedzi przekazano również kopię Wytycznych w sprawie realizacji przez Policję i Straż Graniczną obowiązków dotyczących przekazywania do sądu sprawozdania w zakresie uzyskiwania danych telekomunikacyjnych, pocztowych i internetowych oraz prowadzenia elektronicznego rejestru. 

Kiedy pasażerowie mogą liczyć na zmiany dotyczące danych osobowych umieszczanych na biletach okresowych?

Data: 2017-05-04

Do Rzecznika Praw Obywatelskich od kilku lat wpływają skargi na zakres danych osobowych, zbieranych przez przewoźników w celu wydania biletu okresowego, upoważniającego do przejazdu środkami transportu, dlatego Rzecznik interweniował w tej sprawie do Ministra Infrastruktury i Rozwoju oraz Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

W wystąpieniach wskazywał m.in., że podstawa prawna do zamieszczania danych osobowych na bilecie lub zapisania ich w pamięci elektronicznej biletu wynika z przepisów art. 16 ust. 3 i 4 Prawa przewozowego (dalej jako: ustawa). Wątpliwości budziła w szczególności ogólna treść art. 16 ust. 3 ustawy, który stanowi, że „Na bilecie mogą być umieszczane inne informacje, w tym dane osobowe pasażera, jeżeli jest to niezbędne dla przewoźnika lub organizatora w regularnym przewozie osób”. Z uwagi na treść art. 51 ust. 2 Konstytucji, ten przepis powinien zawierać szczegółowy i wyraźnie sprecyzowany katalog danych osobowych, których przetwarzanie przy sprzedaży biletów jest dopuszczalne.

Mimo, że zarówno resort infrastruktury i rozwoju, jak i GIODO podzielili zastrzeżenia Rzecznika, do dnia dzisiejszego nie przedstawiono żadnego projektu, który wprowadzałby zmiany w art. 16 ust. 3 ustawy.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie, a także – w przypadku podzielenia powyższych zastrzeżeń – o przedstawienie projektu zmian w ustawie.

 

Długa lista problemów: spotkanie regionalne RPO w Poznaniu

Data: 2017-04-27

Spotkanie zorganizowane zostało w Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych "Centrum Bukowska". Ponad 50 osób, które przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem, ledwie mieściło się w sali. Rzecznik nie opowiadał już o pracy swojego Bira, ale od razu poprosił zebranych o omówienie spraw, z którymi przyszli. – To było najbardziej intensywne i twórcze ze wszystkich spotkań, które do tej pory odbyliśmy w Wielkopolsce – podsumował spotkanie Adam Bodnar.

Jaki jest stosunek RPO do pomysłu Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego?

Jeżeli państwo dystrybuuje środki publiczne, to powinno to kontrolować i rozliczać, ale nie powinno uzależniać decyzji od poglądów politycznych. Rzecznik wypracowuje opinię, która pójdzie w tym właśnie kierunku. Ale dziś nie jest wcale pewne, że narodowe centrum w ogóle powstanie, skoro najprawdopodobniej nie będzie podporządkowywać sobie Funduszy Norweskich.

Co RPO robi w sprawie przepisów antyodorowych?

W Polsce nie ma przepisów antyodorowych. W naszej miejscowości (Lubosina) powstaje ferma, która – formalnie – nie będzie oddziaływać na środowisko poza granicami działki inwestora. Ale  to oczywisty nonsens. Smród się będzie niósł. Męczyć mieszkańców będą muchy, słychać będzie głosy udręczonych zwierząt… Wiemy, że w wielu miejscach fermy powstają nielegalnie, ale pieniądze z tego są duże i właścicieli może być stać na lekceważenie prawa.

Adam Bodnar: RPO wystąpił w sprawie tych przepisów przedstawiając argumenty prawne. W wyniku tej interwencji rząd zapowiada już podjęcie pracy nad tymi przepisami.

Rzecznik może ludzi wspierać w sytuacji, gdy decyzje administracyjne zapadają z pominięciem głosu lokalnej społeczności. Może się przyłączać do spraw przed sądami (tak jak ostatnio – w sprawie warszawskiego Radiowa).

Kiedy w Polsce będą respektowane prawa osób z niepełnosprawnościami?

- Jestem epileptykiem. Wobec tej choroby uprzedzenie jest ogromne. Nawet w mediach nasze wypowiedzi są wycinane. Odmawia się nam pracy. Nie ma dostępu do marihuany leczniczej. Porady w przychodni specjalistycznej są odpłatne, a leki źle przepisywane.

RPO: Tu są trzy sprawy.  Pierwsza – to dostęp do rynku pracy. Musimy się zastanowić w gronie ekspertów RPO, co możemy tu zrobić. Druga – dostęp do medycznej marihuany. Rzecznik w tej sprawie wielokrotnie występował, nadal będzie naciskał. Trzecia rzecz – to sposób przepisywania leków. W tej sprawie RPO nie może się wypowiadać – nie ma narzędzi do kontrolowania jakości pracy lekarzy.

Wszystkie sytuacje dyskryminacji ze względu na chorobę trzeba zgłaszać do RPO.

Prawa osoby z niepełnosprawnością umysłową

Moja córka nie może znaleźć żadnej pracy. Mamy tylko 150 zł zasiłku, bo mimo orzeczenia o niepełnosprawności zdaniem ZUS jest zdolna do pracy. A tej pracy nie ma, bo pracodawcy osób z niepełnosprawnością umysłową nie zatrudnią. System nie działa.

RPO: Tu kluczowe jest wsparcie organizacji pozarządowych, spółdzielni socjalnych. Nie wystarczy zadekretować, że trzeba zatrudniać. Trzeba umieć z takimi osobami współpracować, chcieć im pomagać. Znamy takich ludzi – np. w Radomiu działa gospoda „Jaskółeczka”, a Krakowie – pensjonat „U pana Cogito”. To wyzwanie dla lokalnej społeczności, aby takie miejsca tworzyć.

Czy Rzecznik przygląda się planowanym zmianom w edukacji, które zmierzają do wykluczenia dzieci z niepełnosprawnościami z edukacji włączającej? Skazanie ich na nauczanie indywidualne  marnuje ich szansę na w miarę normalne życie. Wyklucza się osoby z niepełnosprawnością ze szkół.

RPO: Tak, wczoraj podjęliśmy tę sprawę z urzędu. To jest bardzo ważna sprawa.

Sprawy osób głucho-niewidomych

Jest nas w Polsce 7 tysięcy. Nie ma jednak takiej kategorii niepełnosprawności – są albo osoby głuche albo niewidome.  Tymczasem nasze potrzeby są nieco inne, uznanie nas w systematyce dawałoby chyba lepszy dostęp do pomocy i sprzętu rehabilitacyjnego.

RPO: Dobrze, zajmiemy się ta sprawą. Nasze komisje ekspertów poszukają rozwiązania.

Prawa kierowców i ochrona danych osobowych

Jeśli ktoś nie przyjmie mandatu, sprawa trafia do sądu i tam, w czasie publicznej rozprawy, sąd dowiaduje się o stan majątkowy kierowcy, miejsce zamieszkania itd. Czy to nie jest naruszenie prywatności?

RPO: - OK, zajmiemy się tym i sprawdzimy.

Prawa zatrzymywanych na policji

Proszę kolportować wystąpienie o torturach na policji. Ludzie, a zwłaszcza prawnicy, muszą o tym wiedzieć

RPO: Będziemy to robić.

Brutalna reakcja policji w czasie demonstracji antyrasistowskiej w Poznaniu

RPO: Tak, to jest sprawa dla Rzecznika.

Bezpłatna pomoc prawna

Czy można zrobić coś, by osoby z niepełnosprawnością zostały objęte ustawą o nieodpłatnej pomocy prawnej? (ustawa wylicza warunki, które pozwalają na skorzystanie z tej pomocy, to m.in. wiek i korzystanie z pomocy społecznej)

RPO: - Tak. Sprawą zajmuje się nawet Kancelaria Prezydenta. Wiemy już, jakim problemem jest wykluczenie z tej pomocy osób bezdomnych, ale uwaga, że dotyczy to też osób z niepełnosprawnością, jest bardzo ważna – uświadamia nam, że także organizacje pozarządowe chcące pomagać takim osobom nie mają szans na start w konkursach ośrodki publiczne.

Prawa obywatela wobec prokuratury

Na decyzje prokuratury o umorzeniu postępowania sąd reaguje tak, jakby był sądem II instancji. A prokuratura nie jest sądem.

RPO: To prawda, że konstytucja zakłada dwuinstancyjność postępowania przed sądem. Ale są wyjątki wprowadzone także po to, by usprawniać postępowania. Rzecznik kontroluje działania prokuratury, reaguje na jej działania – tych spraw jest dużo, nie zawsze Rzecznik może być skuteczny. Proszę pamiętać jednak, że jakiekolwiek zmiany prawa dotyczące pracy prokuratury muszą mieć poparcie ministra sprawiedliwości...

Praktyki sądowe i prawa ojców

Sądy rodzinne wykorzystują przepisy o domniemaniu doręczenia przeciwko ojcom (domniemanie doręczenia to przepis pozwalający na uznanie, że korespondencja nieodebrana uznaje się za prawidłowo doręczoną, jeśli były dwa awiza i minął ustawowy czas).

To potrzebny przepis, zapobiegający przewlekłości postępowań. Ale w sprawach o dzieci może przyczyniać się do szkód. Ludzie pracują, wyjeżdżają. Ojca można zawiadomić nie tylko przez pocztę.

RPO: Zajmiemy się sprawą. Mieliśmy zresztą kilka wystąpień w sprawie domniemania doręczenia.

Prawa „frankowiczów”

Znamy Pana kampanię informacyjną prowadzoną wspólnie z Rzecznikiem Finansowym. A gdzie jest UOKiK?

RPO: Tak, odbywamy spotkania informacyjne. Wspaniale, ze Państwo tu, wspólnie, radzicie sobie, jak pisać reklamacje do banków. W końcu banki będą musiały wejść w tryby ugodowe – tak jak to było w sprawie polisolokat. Zamierzamy też działać wspólnie z UOKiK w delegaturze w Poznaniu.

A co z nakazem zapłaty wykorzystywanym przez banki w postępowaniu egzekucyjnym?

RPO: Po naszym wystąpieniu generalnym minister finansów obiecał zmianę przepisów.

Pomoc dla wychowanków domów dziecka wstawaniu na nogi

Osoby z domów dziecka, bez orzeczenia niepełnosprawności (nawet w przypadku płodowego zespołu alkoholowego) nie mogą pracować w spółdzielniach socjalnych. A to byłaby ogromna szansa na usamodzielnienie się i społeczne wsparcie w usamodzielnianiu się.

RPO: I po to są nasze spotkania, by znajdować takie pomysły na poprawę systemu wsparcia dla osób po kryzysach. Wskazała Pani na ewidentny błąd systemowy i trzeba go naprawić.

Sprawa działkowiczów i osób zmuszonych do mieszkania w ogródkach działkowych

Czy rozważa Pan wystąpienie o zmianę ustawy o ogrodach działkowych z 2013 r.? Mamy ogromny problem, bo zmienia się ich funkcja z rekreacyjnej na mieszkalną. Rozumiemy sytuację ludzi, którzy zostali zmuszeni do zamieszkania na działce nie ze swojej woli. Ale większość działkowców chce korzystać z działek normalnie, rekreacyjnie.

RPO: Moim zdaniem rozwiązanie jest takie: powinniśmy dbać o to, by działki zachowały funkcję rekreacyjną, ale trzeba też stworzyć miejski program pomagający w wychodzeniu z bezdomności.

Okazało się, że Poznań ma już taki program i za zaświadczenie o mieszkaniu na działce dostaje się dodatkowe punkty przy ustalaniu prawa do mieszkania socjalnego. Jednak stowarzyszenia działkowe nie chcą takich zaświadczeń podpisywać, bo oznaczałoby to przyjęcie odpowiedzialności za nielegalne mieszkanie na działkach.

RPO: Tu możemy interweniować, by zwrócić władzom miasta uwagę na to, by szukać innego sposobu identyfikowania osób, które nie mają gdzie mieszkać – i przebywają na działkach.

Brak sensownej pomocy dla cudzoziemców pracujących w Polce

W Poznaniu jest wielu pracowników –migrantów (z Ukrainy, Białorusi). Nie ma dla nich sensownych programów wspierających. Programy szkolne nie uwzględniają wrażliwości dla odmienności dzieci przybyszy.

RPO: Polska ma bardzo poważny problem z polityką migracyjną. To, o czym Pani opowiada, to skutek „unifikującego” podejścia , które wyklucza ze wspólnoty.  

W przypadku nauczania etyki i religii mniejszościowych widać jednak zmiany, co zostało odnotowane w raporcie RPO.

Skutki wprowadzenia sieci szpitali dla pacjentów

Konsekwencją będzie m.in. likwidacja oddziałów ortopedycznych w szpitalach powiatowych. W ten sposób osoby zapisane na zabiegi w tych szpitalach trafią do dłuższych kolejek w szpitalach wojewódzkich. A przecież na protezę sztabu biodrowego czeka się latami.

RPO: Czy Państwa organizacja kierowała już jakieś wystąpienia? My do tej pory zajmowaliśmy się przede wszystkim konsekwencją wprowadzenia sieci szpitali dla opieki geriatrycznej. Państwa punkt widzenia będzie bardzo pomocny.

 

Poznańskie Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych i Wolontariatu "Centrum Bukowska"

To istotne miejsce na pozarządowej mapie Poznania. Główną ideą istnienia Centrum Bukowska jest wsparcie poznańskich organizacji pozarządowych w wielu płaszczyznach, a także podniesienie wiedzy, kompetencji oraz rozwój aktywności poznańskich organizacji pozarządowych

Działania Partnerów Centrum Bukowska to przede wszystkim:

  • zapewnienie bazy lokalowej dla organizacji pozarządowych,
  • wsparcie przedstawicieli organizacji pozarządowych poprzez realizowanie szkoleń, spotkań tematycznych i porad specjalistycznych,
  • wsparcie wiedzy i świadomości dla osób z niepełnosprawnościami poprzez udzielanie bezpłatnych porad prawnych,
  • szkolenia dla pracodawców NGO zatrudniających osoby z niepełnosprawnościami,
  • wzmocnienie potencjału trzeciego sektora poprzez promocję wraz z obsługą dziennikarską portalu pion.pl,
  • zapewnienie bazy lokalowej do pracy poznańskim organizacjom pozarządowym lub inicjatywom oddolnym, przestrzeń do realizacji szkoleń i konferencji.

 

Wystąpienie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie profilowanego wsparcia dla bezrobotnych dłużników alimentacyjnych

Data: 2017-03-09

W kolejnym wystąpieniu Rzecznicy: Praw Obywatelskich i Praw Dziecka zwrócili uwagę na wciąż nierozwiązany problem aktywizacji zawodowej dłużników alimentacyjnych.

Regulacje zawarte w art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 7 września 2007 r. o pomocy osobom uprawnionym do alimentów, które dotyczą aktywizacji zawodowej dłużników alimentacyjnych, stanowią, że w przypadku, gdy dłużnik alimentacyjny nie może wywiązać się ze swoich zobowiązań z powodu braku zatrudnienia, organ właściwy dłużnika (tę rolę pełni ośrodek pomocy społecznej) zobowiązuje go do zarejestrowania się - jako bezrobotny albo jako poszukujący pracy. Ośrodek informuje też właściwy powiatowy urząd pracy o potrzebie aktywizacji zawodowej takiego dłużnika alimentacyjnego.

Z informacji o realizacji ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów w 2015 r. opublikowanej na stronie internetowej MRPiPS wynika, że poinformowanie powiatowego urzędu pracy o potrzebie aktywizacji zawodowej dłużnika stanowiło tylko 6,85% działań podejmowanych wobec dłużników, zaś zobowiązanie dłużnika alimentacyjnego do zarejestrowania się w urzędzie pracy jako osoby bezrobotnej albo poszukującej pracy stanowiło tylko 8,10% skuteczności działań. Te dane jednoznacznie wskazują, że działania podejmowane w oparciu o przepisy art. 5 ust. 2 ustawy o pomocy osobom uprawnionym do alimentów są niewystarczające i nieskuteczne.

Rzecznicy zauważyli, że podejmowanie stosownych działań w sytuacji, gdy dłużnik alimentacyjny nie może wywiązać się ze swoich zobowiązań - z powodu braku zatrudnienia - wymaga ścisłej współpracy pomiędzy ośrodkiem pomocy społecznej a urzędem pracy. W obecnym stanie prawnym ośrodek musi zobowiązać dłużnika do zarejestrowania się w urzędzie pracy. Nie otrzymuje jednak żadnej informacji zwrotnej w przypadku, gdy dłużnik, który nie znalazł pracy wyrejestruje się z urzędu.

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Rzecznik Praw Dziecka zwrócili się do Minister z prośbą o dokonanie analizy podniesionej problematyki i rozważenie podjęcia stosownych działań, w szczególności w zakresie wprowadzenia obowiązku przekazywania przez urząd pracy ośrodkowi pomocy społecznej informacji o zmianie statusu dłużnika jako osoby bezrobotnej.

 

Tajemnica lekarska a prawo bliskich pacjenta zarażonego wirusem HIV do wiedzy o możliwości zarażenia

Data: 2017-03-08

Rzecznik Praw Obywatelskich w kolejnym wystąpieniu zwrócił się do Prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej podnosząc problematykę bezpieczeństwa zdrowotnego osób narażonych na bezpośrednie niebezpieczeństwo zarażenia się wirusem HIV.

Zdaniem Rzecznika obowiązujące regulacje prawne odnoszące się do zagadnienia zachowania tajemnicy lekarskiej w stosunku do osób bliskich dla pacjenta zarażonego wirusem HIV lub chorego na AIDS, który nie poinformował lub nie zamierza poinformować osób mu bliskich o niebezpieczeństwie zarażenia się, są nieprecyzyjne. Nie wskazują m.in. sposobu dotarcia przez lekarza do osób, w stosunku do których istnieje podejrzenie, że mogły zostać zarażone.

Ponadto ustawa o z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych nie przewiduje konsekwencji prawnych dla zarażonego pacjenta, który nie wywiąże się z obowiązku poinformowania przede wszystkim partnera seksualnego o potrzebie zgłoszenia się do lekarza.

W opinii Rzecznika nieprecyzyjny jest również zakres obowiązków lekarzy w zakresie informowania osób bliskich pacjentowi o istniejącym niebezpieczeństwie zarażenia się. Ponadto regulacje dotyczące informowania inspekcji sanitarnej o przypadkach chorób zakaźnych w tym HIV i AIDS wydają się niewystarczające.

Rzecznik zwrócił się do Prezesa NRL z prośbą o zajęcie stanowiska w przedstawionej sprawie.

Czy Polska podjęła działania w sprawie unijnej reformy przepisów o ochronie danych osobowych?

Data: 2017-02-20

27 kwietnia 2016 r. Parlament Europejski i Rada przyjęły dwa akty: rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (dalej jako: rozporządzenie ogólne) oraz dyrektywę Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/680 w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych przez właściwe organy do celów zapobiegania przestępczości, prowadzenia postępowań przygotowawczych, wykrywania i ścigania czynów zabronionych i wykonywania kar, w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylająca decyzję ramową Rady 2008/977/WSiSW (dalej jako: dyrektywa 2016/680).

Obecnie, według informacji przekazanych przez Ministerstwo Cyfryzacji, trwają prace nad przygotowaniem przepisów krajowych, które będą miały na celu uzupełnienie przepisów rozporządzenia ogólnego w zakresie dozwolonym lub wymaganym przez prawo UE. Jednocześnie rząd nie przekazał do publicznej wiadomości informacji, czy rozpoczęły się prace nad ustawą, która implementowałaby do krajowego porządku pra