Zawartość
Liczba całkowita wyników: 48

Art. 53 - Wolność sumienia i wyznania

  1. Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
  2. Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.
  3. Rodzice mają prawo do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego i religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Przepis art. 48 ust. 1 stosuje się odpowiednio.
  4. Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.
  5. Wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób.
  6. Nikt nie może być zmuszany do uczestniczenia ani do nieuczestniczenia w praktykach religijnych.
  7. Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

CO TO ZNACZY?

Wolność sumienia i religii zaliczona została do wolności o charakterze osobistym, a uznanie i poszanowanie jej przez państwo i społeczeństwo wynika z obowiązku ochrony godności ludzkiej.

Przysługuje ona każdemu, a nie jedynie obywatelom polskim.

Wolność sumienia polega na możliwości przyjmowania dowolnego światopoglądu. Wolność religii jest jedną z sytuacji realizowania się wolności sumienia i ma miejsce w przypadku przyjęcia światopoglądu uznającego istnienie Boga (niezależnie od jego wizji w rozmaitych religiach). Wolność ta zakłada wymóg tolerowania zwolenników różnych światopoglądów, głoszonych przez nich wypowiedzi i ich praktyk religijnych.

Twórcy Konstytucji w ustępie drugim tego artykułu wskazali na pewne konkretne przejawy realizacji tej wolności, jednak jest to katalog otwarty i można go rozszerzać.

Artykuł ten gwarantuje również dwa odrębne prawa w tym zakresie: prawo do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się przebywa (a zatem także np. w miejscach pozbawienia wolności i szpitalach) oraz prawo do nauczania religii w szkołach (dotyczy to także nauczania religii mniejszościowych i etyki).

Data początkowa
np.: 01/2021
Data końcowa
np.: 01/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

KGP: 88 postępowań policji w sprawach incydentów w kościołach po wyroku TK

Data: 2020-11-26
  • Policja prowadzi 14 postępowań wobec przestępstw zakłócania aktów religijnych związanych z protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego
  • Najwięcej, bo 12 dotyczy przeszkadzania w wykonywaniu aktów religijnych
  • Ponadto wszczęto 74 postępowania w sprawie ”niszczenia i znieważania budynków sakralnych oraz przedmiotów czci religijnej”
  • Pięć z nich dotyczy znieważenia pomników św. Jana Pawła II i prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego 
  • 10 spraw trafiło już do prokuratury - przekazał zastępca komendanta głównego policji nadinsp. Tomasz Szymański

Rzecznik Praw Obywatelskich - który pełni także funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania – wyraził zaniepokojenie rosnącą skalą napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem TK  z 22 października 2020 r., który zaostrzył przepisy ws. aborcji.

Przejawem tych napięć były m.in. protesty w świątyniach katolickich, polegające na zakłócaniu nabożeństw czy zamieszczaniu malunków i haseł na elewacjach kościołów. Z oświadczenia MSWiA z 28 października 2020 r. wynikało, że policja pod nadzorem prokuratury prowadzi obecnie 101 postępowań w tych sprawach.  

Dlatego Adam Bodnar 29 października poprosił komendanta głównego policji gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka o informacje o liczbie postępowań wszczętych po 22 października, a dotyczących malowania haseł na budynkach kościelnych i protestów podczas nabożeństw (z podaniem przyjętej kwalifikacji prawnej).

Napięć nie łagodzi zapowiedź powołania skrajnie prawicowych formacji, które miałyby bronić miejsc kultu. Może to doprowadzić do poważnych zamieszek – pisał też RPO do KGP, pytając , jak policja planuje temu zapobiec.

Odpowiedź KGP

Mając na uwadze jedno z ustawowych zadań policji, jakim jest reagowanie na wszelkiego rodzaju sytuacje, które powodują lub też mogą nieść za sobą zagrożenie dla życia, zdrowia i mienia obywateli, a także dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, policja przeprowadza adekwatne do sytuacji czynności służbowe, które są oparte na kryterium celowości, z uwzględnieniem interesu społecznego i wymiaru sprawiedliwości.

Należy zaznaczyć, że działania te muszą być ukierunkowane nie tylko na przywrócenie naruszonego porządku prawnego, ale także na ustalanie i zatrzymywanie sprawców przestępstw lub wykroczeń.

Jednocześnie należy wskazać, iż zgodnie z posiadanym zakresem uprawnień, organizacja działań policyjnych związanych z zapobieganiem przestępstwom i wykroczeniom na terenie poszczególnych garnizonów policji pozostaje w kompetencji właściwych miejscowo komendantów wojewódzkich/stołecznego, którzy w sytuacji zagrożenia kierują do zabezpieczenia wymagany potencjał sił i środków policyjnych. Jednocześnie są oni zobowiązani do podejmowania wszechstronnych działań prewencyjnych mających na celu zapobieganie potencjalnym zagrożeniom.

W tym obszarze komendanci współpracują zarówno z komórkami organizacyjnymi KGP, jak i innymi instytucjami i służbami wchodzącymi w skład administracji zespolonej.

Odnosząc się do pytania dotyczącego liczby postępowań wszczętych po wydaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawach w obszarze wskazanym w przedmiotowej korespondencji, poniżej przedstawiam dane szczegółowe za okres od 22 października do 16 listopada 2020 r.:

Postępowania dotyczące podejrzenia popełnienia przestępstw polegających na zakłócaniu aktów religijnych - 14, w tym:

  • 12 z art. 195 Kodeksu karnego (przeszkadzanie w wykonywaniu aktów religijnych);
  • 1 z art. 216 § 1 k.k. w związku z art. 57a § 1 k.k. (znieważenie kapłana i innych osób uczestniczących w nabożeństwie);
  • 1 z art. 157 § 1 k.k. (uszkodzenie ciała podczas usiłowania wtargnięcia do kościoła).

Postępowania związane z niszczeniem i znieważaniem budynków sakralnych oraz przedmiotów czci religijnej - 74, w tym:

  • 24 z art. 288 § I k.k. (zniszczenie lub uszkodzenie obiektów sakralnych);
  • 13 z art. 108 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (niszczenie lub uszkadzanie obiektów sakralnych będących zabytkami);
  • 21 z art. 196 k.k. (znieważenie przedmiotu czci religijnej); 
  • 1 z art. 255 § I k.k. (publiczne nawoływanie do ataków na obiekty kultu religijnego);
  • 5 z art. 261 k.k. (znieważenie pomników Św. Jana Pawła II i Kardynała S. Wyszyńskiego);
  • w 10 przypadkach po zgromadzeniu materiałów zostały one przekazane do właściwych jednostek prokuratury celem dokonania oceny prawnokarnej.

XI.518.79.2020

RPO pyta KGP o incydenty w kościołach oraz zapowiedź ich obrony przez skrajnie prawicowe organizacje

Data: 2020-10-29
  • Rośnie skala napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, który zaostrzył przepisy ws. aborcji
  • Zdarzało się, że ludzie zakłócali nabożeństwa w kościołach i pisali hasła na ich elewacjach
  • Napięć nie łagodzi zapowiedź powołania skrajnie prawicowych formacji, które miałyby bronić miejsc kultu  
  • Może to doprowadzić do poważnych zamieszek – pisze Adam Bodnar do Komendanta Głównego Policji i pyta, jak policja planuje temu zapobiec  

Rzecznik Praw Obywatelskich - który pełni także funkcję niezależnego organu ds. równego traktowania - jest zaniepokojony rosnącą skalą napięć społecznych, spowodowanych wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r., który zaostrzył przepisy ws. aborcji.

Przejawem tych napięć są m.in. protesty w świątyniach katolickich, polegające na zakłócaniu nabożeństw czy zamieszczaniu malunków i haseł na elewacjach kościołów. Tego typu incydenty w różnej skali miały miejsce w całym kraju. Z oświadczenia MSWiA z 28 października 2020 r. wynika, że policja pod nadzorem prokuratury prowadzi obecnie 101 postępowań w tych sprawach.  

- Napięć społecznych nie łagodzi zapowiedź powołania przez niektóre skrajnie prawicowe organizacje specjalnych formacji mających rzekomo bronić miejsc kultu przed protestującymi. Myślę, że nie jestem odosobniony w obawach, iż pojawienie się takich formacji na ulicach polskich miast doprowadzi do poważnych zamieszek i dodatkowo zagrażać będzie bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu - podkreśla Adam Bodnar.

Zwrócił się do komendanta głównego policji gen. insp. dr. Jarosława Szymczyka o informacje o liczbie postępowań wszczętych w całym kraju po 22 października, a dotyczących malowania haseł na budynkach kościelnych i protestów podczas nabożeństw (z podaniem przyjętej kwalifikacji prawnej tych czynów).

Rzecznik poprosił również o szczegółową informację na temat działań prewencyjnych policji w związku z groźbą eskalacji napięć, związaną z zapowiadaną reakcją skrajnych ugrupowań i organizacji pozarządowych.   

Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich podejmował z urzędu sprawy profanacji obiektów czci katolickiej. W nocy z 26/27 października 2018 r. nieznani sprawcy zdewastowali wnętrze kapliczki na ul. Biasa w Opolu. Jedna figura została skradziona, druga uległa zniszczeniu w czasie kradzieży. (XI.518.67.2018).

25 listopada 2018 r. nieznani sprawcy zniszczyli 22 figury świętych przy kościele parafialnym w Zarzeczu koło Niska ( XI.518.79.2018).

Rzecznik kierował także pisma do odpowiednich jednostek policji w sprawach dewastacji kościołów. 28 października 2018 r. nieznany mężczyzna oblał, a następnie podpalił drzwi jednego z kościołów w Opolu Lubelskim (XI.518.62.2018). Rzecznik podjął także z urzędu sprawę zniszczenia elewacji kaplicy ewangelickiej m.in. poprzez obraźliwe i znieważające rysunki pod krzyżem wraz z napisem „tu jest Polska”, do którego doszło w nocy z 4 na 5 sierpnia 2017 r. w Białej Piskiej ( XI.518.66.2017 ), a także sprawę prawdopodobnego podpalenia cerkwi w Ordynkach 1 grudnia 2016 r. i zniszczenia mienia w domach prawosławnych duchownych w Narwi w nocy 23/24 grudnia 2016 r. (XI.518.2.2017).

XI.518.79.2020                                        

Wykreślenie z rejestru Reformowanego Kościoła Katolickiego narusza Konstytucję

Data: 2020-10-23
  • Reformowany Kościół Katolicki w Polsce został wykreślony przez MSWiA z rejestru kościołów i związków wyznaniowych - po sprzeciwie Prokuratora Generalnego od jego rejestracji
  • Wspólnota ta dopuszcza bowiem zawieranie małżeństw przez pary jednopłciowe, co - już po tym sprzeciwie - MSWiA uznało za naruszenie prawa
  • RPO podkreśla, że małżeństwo zawierane przed duchownym RKK nie wywiera skutków dla prawa cywilnego i reguluje stosunki jedynie pomiędzy członkami tej wspólnoty
  • A wykreślenie z rejestru narusza konstytucyjną autonomię związku wyznaniowego

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu administracyjnym toczącym się przed MSWiA w związku z wnioskiem Reformowanego Kościoła Katolickiego w Polsce o ponowne rozpatrzenie sprawy jego rejestracji. RPO wniósł o utrzymanie decyzji o rejestracji.

W ocenie RPO wykreślenie z rejestru narusza autonomię związku wyznaniowego, co jest niezgodne z art. 25 ust. 3 Konstytucji („Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego”). Przepisy nie dają bowiem pola do uznaniowości w sprawie wpisu kościoła do Rejestru. A kompetencje MSWiA jako organu rejestrowego są ograniczone do oceny wniosku jedynie w aspekcie zgodności z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.

Historia sprawy

28 stycznia 2020 r. MSWiA wpisał RKK do Rejestru kościołów i innych związku wyznaniowych.  Zakończyło to trzyletnią procedurę wszczętą wnioskiem RKK.

Na tym etapie Prokurator Generalny nie brał udziału w postępowaniu administracyjnym. 14 lipca 2020 r. wniósł zaś do MSWIA sprzeciw od rejestracji. Ocenił, że rejestracja naraża potencjalnych członków RKK na podejmowanie działań w wyniku błędu co do rzeczywistych form życia religijnego, metod działania Kościoła, jego celów, źródeł i zasad doktrynalnych lub obrzędów religijnych.

15 września 2020 r. MSWiA wydał decyzję administracyjną o  nieważności rejestracji. Uznał, że decyzja ta naruszała przepisy w związku z art. 18 Konstytucji („Małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej”).

Według MSWIA przy rejestracji dokonano błędnej oceny zgodności informacji o podstawowych celach, źródłach i zasadach doktrynalnych RKK z przepisami ustaw chroniącymi bezpieczeństwo i porządek publiczny, zdrowie, moralność publiczną, władzę rodzicielską albo podstawowe prawa i wolności innych osób.

Powołując się na wypowiedzi medialne przedstawicieli RKK – już  po wpisaniu RKK do rejestru – minister wskazał, że dopiero po tej decyzji powziął informację z wniosku rejestracyjnego, iż „Małżeństwo jest przymierzem, które dwie wolne osoby zawierają między sobą na całe życie” RKK rozumie w ten sposób, że wspólnota dopuszcza zawieranie małżeństw przez pary jednopłciowe.

MSWiA wskazał, że na etapie procedury rejestracyjnej przyjął, że  zapis ten jest zgodny z art. 18 Konstytucji i wynika z niego możliwość zawierania małżeństwa jedynie jako związku kobiety i mężczyzny. Potem zaś ocenił, że w kwestii małżeństwa wniosek o zarejestrowanie zawierał informacje sprzeczne z przepisami ustaw chroniącymi bezpieczeństwo i porządek publiczny, zdrowie, moralność publiczną, władzę rodzicielską albo podstawowe prawa i wolności innych osób. Dlatego uznał, że decyzja o rejestracji zapadła z rażącym naruszeniem prawa.

RKK złożył do MSWiA wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy i uchylenie decyzji z 15 września. Zarzucił MSWiA naruszenie przepisów postępowania poprzez uniemożliwienie zajęcia stanowiska co do wypowiedzi medialnych, które organ potraktował jako dowód w sprawie. Ponadto zarzucił naruszenie art. 25 ust. 3 Konstytucji i innych przepisów - poprzez błędne przyjęcie, że błogosławienie przez RKK małżeństw pomiędzy osobami tej płci rażąco narusza prawo.

Argumenty RPO

Sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia wolności sumienia i wyznania (art. 53 Konstytucji).  Budzi też poważne wątpliwości w kontekście równouprawnienia i poszanowania autonomii kościołów i innych związków wyznaniowych (art. 25 Konstytucji). Powodem jest precedensowa interwencja Prokuratora Generalnego - podjęta już po zakończeniu procedury rejestracyjnej. Oparta była głównie na informacjach medialnych dotyczących RKK. Nie była zaś związana z żadnym potwierdzonym przypadkiem naruszenia porządku publicznego.  

Rzecznik podziela pogląd RKK, że decyzja MSWiA narusza autonomię związku wyznaniowego, a tym samym jest niezgodna z art. 25 ust. 3 Konstytucji. Przepisy nie pozostawiają pola do uznaniowości w postępowaniu o wpis do Rejestru. Ograniczają bowiem kompetencje organu rejestrowego do oceny wniosku jedynie w aspekcie zgodności z powszechnie obowiązującymi przepisami prawa.

Z uwagi na fakt, że małżeństwo zawierane przed duchownym RKK nie wywiera jakichkolwiek skutków na gruncie prawa cywilnego, instytucja ta nie powinna podlegać ocenie co do jej zgodności z art. 18 Konstytucji oraz przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

W doktrynie wskazuje się, że autonomia oraz niezależność kościołów i związków wyznaniowych oznacza przede wszystkim zakaz ingerowania przez państwo w ich wewnętrzne sprawy. Oznacza ona również możliwość tworzenia norm wewnętrznych określających organizację i sposób działania wspólnot religijnych i ich członków.

A Państwo nie powinno ingerować w treść prawa wewnętrznego oraz działalność wspólnot religijnych. Prawo wewnętrzne kościołów i związków wyznaniowych nie stanowi prawa powszechnie obowiązującego w rozumieniu art. 87 ust. 1 Konstytucji. Jego normy nie mogą więc nakładać obowiązków na obywateli nienależących do wspólnoty religijnej ani być obwarowane państwowym przymusem.

Szczególne wątpliwości Rzecznika budzi twierdzenie z uzasadnienia decyzji MSWiA, że „małżeństwo i rodzina to instytucje, które należą do kategorii spraw interesujących zarówno państwo, jak i Kościół. Nie budzi zatem wątpliwości fakt, iż ochrona, z której powinny one korzystać, ma charakter dwuwymiarowy. Dlatego wg organu rejestrowego niezbędna jest zgodność w określaniu małżeństwa tymi samymi pojęciami zarówno w porządku prawnym jak i uregulowaniach Kościoła, której to zgodności zabrakło”.

 - Takie rozumowanie prowadzi de facto do przyznania organowi rejestrowemu prawa do oceny nauczania kościołów i związków wyznaniowych w zakresie zasad moralności – wskazuje zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Prowadzi to ponadto do zakwestionowania zgodności z prawem duszpasterstwa skierowanego do faktycznie istniejących nieformalnych związków jednopłciowych. A te - jak słusznie zwraca uwagę RKK we wniosku o ponowne rozpatrzenie sprawy - są dopuszczalne w polskim systemie prawa.

Zawarcie małżeństwa jest dopuszczalne, gdy mężczyzna i kobieta podlegający prawu wewnętrznemu kościoła albo innego związku wyznaniowego w obecności duchownego oświadczą wolę zawarcia małżeństwa podlegającego prawu polskiemu, a kierownik urzędu stanu cywilnego sporządzi akt małżeństwa.

Zgodnie jednak z art. 1 § 3 k.r.o. wywołanie skutków prawnych takiego małżeństwa na gruncie prawa powszechnie obowiązującego jest możliwe jedynie, gdy ratyfikowana umowa międzynarodowa lub ustawa regulująca stosunki między państwem a kościołem albo innym związkiem wyznaniowym przewiduje możliwość wywołania przez związek małżeński podlegający prawu wewnętrznemu tego kościoła albo innego związku wyznaniowego takich skutków, jakie pociąga za sobą zawarcie małżeństwa przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego.

W ocenie Rzecznika tylko w przypadku małżeństw zawieranych w formie religijnej w oparciu o te przepisy można mówić o konieczności zachowania tożsamości pojęcia małżeństwa z tym z art. 18 Konstytucji. RKK nie jest zaś objęty ustawą ani umową międzynarodową. Nie dotyczą go zatem wskazane regulacje k.r.o.

Sakrament małżeństwa zawierany przed duchownymi tego kościoła może być więc traktowany wyłączenie jako akt przynależny do sfery działań kościoła  o charakterze stricte religijnym i regulujący stosunki pomiędzy członkami tej wspólnoty.

Znaczenie autonomii wspólnot wyznaniowych jest podkreślane w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Wskazuje się, że prawo do wolności religii wyklucza jakąkolwiek ocenę państwa co do słuszności przekonań religijnych i sposobów ich wyrażania.

ETPC dostrzega również związek między poszanowaniem wolności sumienia i wyznania a zapewnieniem wspólnotom religijnym możliwości prawnego funkcjonowania. Gwarancje Europejskiej Konwencji Praw Człowieka zapewniają wszystkim grupom religijnym - tradycyjnym lub nowo powstałym - dostępność nabywania osobowości prawnej.

Z tych wszystkich powodów decyzja MSWiA z 15 września 2020 r. była nieuprawnioną ingerencją w sferę doktrynalną RKK i regulacje dotyczące stosunków pomiędzy członkami tej wspólnoty. To budzi zaś wątpliwości z punktu widzenia poszanowania praw zagwarantowanych w art. 9 EKPC.

VII.5600.4159.2020

"Godność nie umiera". Kolejne spotkanie grupy (Nie) zapomniane cmentarze w BRPO

Data: 2020-10-13
  • Zbliża się 1 listopada. W tym dniu odwiedzamy groby bliskich. A w tym roku? Z powodu zagrożenia epidemicznego wielu z nas nie odwiedzi cmentarzy
  • Będziemy okazywać pamięć i szacunek zmarłym inaczej, z dala od ich grobów. Może będzie to okazja do refleksji, że najważniejsza jest pamięć, a sposób jej uzewnętrznienia może być różnorodny – w zależności od religii, kultury, tradycji ale też od czasu, w którym żyjemy.
  • O tym, jak ważne choć różne są sposoby oddawania zmarłym czci i o tym, że godność nie umiera rozmawiano na ostatnim w kadencji RPO Adama Bodnara spotkaniu grupy (Nie) zapomniane cmentarze

13 października 2020 r. odbyło się spotkanie grupy, która od blisko dwóch lat działa przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Podejmuje ona działania na rzecz zachowania dziedzictwa kulturowego i dbałości o cmentarze, mogiły i groby zwłaszcza te niszczejące, zapomniane przez lokalne władze i mieszkańców. Grupa zrzesza kilkadziesiąt osób: przedstawicieli kościołów i związków wyznaniowych w Polsce, naukowców, prawników, pasjonatów historii i sztuki sepulkralnej, zarówno zrzeszonych w stowarzyszeniach propagujących wiedzę historyczną i chroniących zabytki, jak również działający indywidualnie.

Kilkadziesiąt osób rozmawiało online przede wszystkim na temat współpracy związanej z akcją „Godność nie umiera”, a także formule dalszej współpracy po zakończeniu misji Adama Bodnara  jako RPO. Gośćmi grupy był Bartosz Skaldawski – dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa i pani Anna Pikus z Lasów Państwowych.

Adam Bodnar – Rzecznik  Praw Obywatelskich rozpoczynając spotkanie  wspominał swoje wizyty w Maszewie, Kruszynianach, na cmentarzu ewangelickim i żydowskim w Brzezinach, interwencję w sprawie dewastowanego cmentarza staroobrzędowców w Białogórach. Ale mówił też o dobrych przykładach  –  odrestaurowanych cmentarzy żydowskiego i ewangelickiego w miejscowości Warta w województwie łódzkim.

„Nasze prace uświadomiły nam, że potrzebne są nie tylko zmiany prawne ale większa wrażliwość i że opieka nad cmentarzem lokalnym staroobrzędowym, żydowskim, jest dbałością o nasze dziedzictwo kulturowe”.

Podziękował aktywistkom i aktywistom z grupy (nie) zapomniane cmentarze za pracę i zachęcanie lokalnych władz do dbałości o cmentarze. „Pamięć o zmarłych -  może nas wyróżniać wśród społeczności europejskiej. Podkreślając nasze przywiązanie, pokazuje jak to jest ważne dla naszej tożsamości narodowej. Następująca zmiana społeczna – rozluźnienie więzi rodzinnych, sekularyzacja,  powodują, że w wielu krajach ludzie tracą poczucie  zobowiązania do dbania o pochówek swoich bliskich. Pamięć i szacunek dla zmarłych to  jest temat, gdzie możemy współpracować ponad podziałami. Możemy współpracować ze środowiskiem ekumenicznym i naukowym oraz  instytucji publicznych. Moja misja dobiega końca – mam nadzieję, że to środowisko będzie dalej współpracowało. Liczę na nowe inicjatywy , mam nadzieję, ze uznacie Państwo, ze można mnie zaprosić do dalszej współpracy – jako społecznika lub człowieka nauki.”

Prof. Tadeusz Zieliński (zastępca rektora Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej)– przedstawił informacje o tym, że Polska Rada Ekumeniczna przyjęła  apel o szacunek dla zmarłych i pamięć o nich skierowany do wiernych. Apel  ma być ogłoszony przed 1 listopada. Apel został podpisany przez przedstawiciela Kościoła Katolickiego, a zaproszeni do poparcia apelu zostali też przedstawiciele innych wyznań.  

Tadeusz Zieliński mówił również o podjęciu prac nad nową ustawą o cmentarzach i zaprosił chętnych do dołączenia do zespołu, którego celem jest przygotowanie najpierw projektu założeń, a później projektu ustawy. Zaprosił prawników, legislatorów i osoby praktycznie zajmujące się ochroną cmentarzy. „Jest co prawda mała szansa na uchwalenie ustawy, ale warto taki akt przygotować, nawet do szuflady, żeby czekał na właściwą chwilę”.

Poinformował też o trwających przygotowaniach publikacji, która ma się ukazać nakładem ChAT.  Ma to być  vademecum dla osób zajmujących się tematyką; zawierającą głosy naukowców oraz społeczników bezpośrednio zaangażowanych w ochronę cmentarzy. Planowane jest ukończenie prac redakcyjnych do końca bieżącego roku.

Barbara Imiołczyk – dyrektorka Centrum Projektów Społecznych w BRPO omówiła przygotowania do akcji społecznej „Godność nie umiera”, która towarzyszyć ma apelowi kościołów i związków wyznaniowych do wiernych. To poradnik /informator dotyczący różnych tradycji pamiętania i czczenia zmarłych. Oraz filmik do upowszechnianie w mediach społecznościowych, w którym różne osoby, w tym przedstawiciele kościołów i związków wyznaniowych mówią o pamięci i szacunku do zmarłych oraz miejsc pochówku. Do końca tygodnia czekamy na deklaracje włączenia do akcji poprzez rozsyłanie w swoim środowisku/regionie  filmu i poradnika lub przekazanie Joannie Troszczyńskiej (na adres: cmentarze@brpo.gov.pl) danych do wysyłki.

Dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa - Bartosz Skaldawski omówił zasady wpisywania cmentarzy do rejestru zabytków.

Przedstawił trwający projekt digitalizacji i upowszechniania udostępnienia rejestru zabytków,  w tym cmentarzy. Jeszcze przed zakończeniem projektu dane będą stopniowo udostępniane na www.zabytek.pl

Poinformował też o przygotowaniu poradnika – jak dbać o cmentarze.

 Poradnik „Ochrona zabytkowych cmentarzy w działaniach lokalnych”  - przygotowywany jest z myślą o różnych podmiotach zajmujących się ochroną cmentarzy(właścicieli, władz lokalnych, społeczników). Ma mieć przystępną formę i będzie się składał z części:

  1. Teoretycznej – kwestie czym są cmentarze, ich rodzaje, jaka jest ochrona prawna , jaka z tego tytułu odpowiedzialność  i różnica w postępowaniach.
  2. Zalecenia różnych działań, które można podejmować – od badań historycznych poprzez inwentaryzację (dokumentację fotograficzną , rysunkową ) wytyczne dotyczące zabezpieczenia oraz rozpoznawania zagrożeń dla całych cmentarzy oraz miejsc pochówku.
  3. Jak prowadzić prace porządkowe i konserwacyjne, zaproponowane formy grodzenia.
  4. Przykłady dobrych praktyk różnych środowisk i społeczników.

Harmonogram zakłada prace nad treścią do końca roku. Upowszechnienie w formie pdf i druku w pierwszym kwartale 2021 r.

Poradnik  może też być przydatny wszystkim, którzy korzystają z programu dotacyjnego NID „Wspólnie dla dziedzictwa” –który wspiera też ochronę cmentarzy.

Aleksandra  Popow – rzeczniczka  prasowa Naczelnej Rady Staroobrzędowców i Janusz Jewdokimow – Przewodniczący Naczelnej Rady Staroobrzędowców przedstawili sytuację cmentarza w Białogórach – dewastacji dokonano na cmentarzu starym nie objętym żadną ochroną. Podobna sytuacja może dotyczyć wielu innych miejsc. Staroobrzędowcy spotykają się z niechęcią urzędników - odmówiono im wydania wypisu z rejestru gruntów,  z ksiąg wieczystych. Wśród udokumentowanych 29 cmentarzy staroobrzędowych  -  27 to działki rekreacyjne.

Alina Pikus –z  Lasów  Państwowych opowiedziała o pracach, które od dwóch lat prowadzone są na poziomie centralnym LP  nad zebraniem wiedzy o zabytkach znajdujących się na terenie lasów. Więcej informacji znajduje się w załączonej prezentacji.

Prof. Huber Chudzio - z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie opowiedział o  projekcie inwentaryzacji cmentarzy i  kwater cmentarzy wojennych, w którym aktywny udział brali studenci koła naukowego historyków.  Dzięki nim udało się zinwentaryzować 1266 obiektów. „Warto zainwestować w młodych ludzi, którzy mogą wspomóc, jeśli da im się do ręki narzędzie. Mamy 400 uniwersytetów w Polsce; na wielu z nich są koła naukowe historyczne , politologiczne, inne, które mogą być zainteresowane taką współpracą.” Z tego projektu wyniknął kolejny – na 22 osiedlach polskich w Afryce w czasie II wojny światowej i grobach tam pozostawionych. http://grobywojenne.malopolska.uw.gov.pl/

Nedal Abu Tabaq - mufti Ligi Muzułmańskiej w Rzeczypospolitej Polskiej przedstawił dobrą praktykę, kiedy w ośrodku kultury muzułmańskiej odbyło się spotkanie „Pochówek w trzech religiach”. Byli  – ksiądz, rabin, imam. „Można to powtórzyć w każdym kościele, synagodze, meczecie. Najłatwiej dojść do społeczności poprzez miejsca kultu.” – powiedział mufti. 

Imam Kamil Aleksandrowicz -  gmina wyznaniowa w Kruszynianach mówił o cmentarzach w Kruszynianach, który odwiedził RPO w czasie spotkań regionalnych oraz o cmentarzu w Bohonikach i w Warszawie.  Ale mówił też o cmentarzach, którymi społeczność tatarska nie może się zajmować – bo już jej tam nie ma. To Studziane koło Białej Podlaskiej gdzie jest cmentarz nieczynny – ale jest zadbany przez lokalną społeczność.  „W Lebiedziewie (koło Terespola) cmentarz jest zaniedbany – nie ma tam naszej społeczności, a cmentarz wymaga opieki. Tam chcemy znaleźć opiekuna” – mówił Kamil Aleksandrowicz. „Pokazujmy młodym pokoleniom, że dbanie o groby jest naszym ludzkim obowiązkiem – bez względu na religię”- zaapelował.

Grażyna Staniszewska –zaproponowała powołanie Inicjatywy Społecznej (Nie) zapomniane cmentarze. Inicjatywa powinna być jak najmniej sformalizowana, ale zapewniała koordynację  współpracy w grupie.

Wszystkie osoby i organizacje zainteresowane współpracą w ramach inicjatywy (nie)zapomniane cmentarze zapraszamy do kontaktu: cmentarze@brpo.gov.pl lub niezapomnianecmentarze@gmail.com

 

MSWiA nie wyjaśniło zgodności z Konstytucją umieszczenia w paszporcie dewizy „Bóg, Honor, Ojczyzna”

Data: 2020-10-12
  • W nowym wzorze paszportu, w obrysie hologramu zdjęcia jego właściciela, umieszczona jest dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna”
  • Wiele osób wniosło skargi do Rzecznika Praw Obywatelskich na naruszenie w ten sposób ich wolności sumienia i wyznania 
  • Może to bowiem prowadzić do utożsamienia danej osoby z konkretnym światopoglądem
  • Odpowiadając RPO w tej sprawie, MSWiA nie wyjaśniło związku tej dewizy w tym miejscu z konstytucyjną wolnością sumienia i wyznania

Do Rzecznika Praw Obywatelskich systematycznie wpływają kolejne wnioski obywateli, że umieszczenie dewizy "Bóg, Honor, Ojczyzna" na stronie personalizacyjnej paszportu ingeruje w ich wolność sumienia i wyznania. W odbiorze społecznym nowy wzór w dalszym ciągu budzi kontrowersje i przekonanie o naruszeniu podstawowych praw człowieka.

W pismach do MSWiA z 2019 r. Adam Bodnar wskazywał, że paszport to dokument urzędowy a nie deklaracja światopoglądowa. Powinien być więc w najwyższym stopniu – z każdego punktu widzenia – neutralny i techniczny i nie budzić sporów. Resort wykazał się zrozumieniem w tym zakresie, rezygnując z umieszczenia w nowych paszportach wizerunków Ostrej Bramy i Cmentarza Orląt Lwowskich, co mogło godzić w uczucia obywateli litewskich i ukraińskich – podkreślał Adam Bodnar.

Konstytucja daje wyraz tego, że wspólnotę narodową tworzą ludzie o różnych światopoglądach. Wszyscy oni powinni w równy sposób móc korzystać z konstytucyjnych praw i wolności. Tymczasem hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie ma dziś w odbiorze społecznym charakteru neutralnego i często bywa odbierane jako deklaracja o charakterze konfesyjnym bądź odniesienie do światopoglądu konserwatywnego.

W odpowiedziach z 3 czerwca i 20 sierpnia 2019 r. MSWiA podnosiło, że projekt rozporządzenia w sprawie dokumentów paszportowych podlegał uzgodnieniom międzyresortowym oraz konsultacjom publicznym, a „na żadnym etapie prac nad tym projektem nie zgłoszono uwag dotyczących dewizy Bóg, Honor, Ojczyzna”. Resort  podał też, że „obecnie nie są planowane prace nad zmianą wprowadzonych w ubiegłym roku nowych wzorów książeczek paszportowych”. Dodano, że system zabezpieczeń, ich rodzaj, jak i stopień zaawansowania, gwarantuje wysoki poziom bezpieczeństwa tych dokumentów, lokując je wśród najlepiej zabezpieczonych przed fałszerstwem w Europie i na świecie.

MSWiA nie odniosło się jednak do istoty sprawy, jaką jest związek umieszczenia dewizy w tak szczególnym miejscu z konstytucyjną wolnością sumienia i wyznania. MSWiA nie odniosło się merytorycznie do wątpliwości opinii z 20 lutego 2019 r. To zaś uniemożliwia Rzecznikowi przedstawienie wnioskodawcom wyczerpujących wyjaśnień w sprawie.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra Mariusza Kamińskiego o szczegółowe wyjaśnienia, w tym o to, czy uwagi RPO zostaną wzięte pod uwagę w ustalaniu nowego wzoru paszportu w przyszłości.

VII.534.20.2018

Uczniowie, którzy nie chodzą na lekcje religii, niekiedy muszą w nich uczestniczyć. Wystąpienie RPO do MEN

Data: 2020-10-05
  • Wobec obostrzeń epidemicznych uczniowie w części szkół, którzy nie chodzą na religię, pozostają podczas tych zajęć w klasach - z powodu niemożności zapewnienia im opieki
  • W ocenie RPO prowadzi to do naruszenia ich konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania
  • A Konstytucja wprost zakazuje zmuszania do udziału w praktykach religijnych
  • Dlatego lekcje religii powinny się w miarę możliwości odbywać na pierwszej i ostatniej godzinie lekcyjnej

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił Ministra Edukacji Narodowej o rozważenie przygotowania wytycznych dotyczących takiej właśnie organizacji lekcji religii.

W ocenie Rzecznika taka zmiana mogłaby się przyczynić do poprawy sytuacji uczniów rezygnujących z udziału w tych zajęciach, bez jednoczesnej ingerencji w wolność sumienia i wyznania uczniów z nich korzystających. Rekomendacje MEN w tym zakresie powinny przede wszystkim uwzględniać dobro dziecka i zakaz dyskryminacji.

Do Biura RPO stale wpływają wnioski od obywateli oraz informacje dotyczące różnych aspektów organizacji lekcji religii w szkołach publicznych. Rzecznik  z uwagą monitoruje kwestie dotyczące poszanowania wolności sumienia i wyznania. Niewątpliwie nauczanie religii w szkołach publicznych - mające swoje zakorzenienie w Konstytucji - stanowi istotny aspekt jej realizacji. Sposób tego nauczania powinien jednak uwzględniać potrzeby i wrażliwość wszystkich uczniów i rodziców.

Media donoszą zaś, że wobec obowiązujących w niektórych szkołach obostrzeń związanych z sytuacją epidemiologiczną, uczniowie nieuczęszczający na lekcje religii pozostają podczas tych zajęć w klasach - z uwagi na niemożność zapewnienia mi stosownej opieki. Narusza to rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 14 kwietnia 1992 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Prowadzi to do naruszenia konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania tych uczniów.

Zgodnie z § 1 ust. 3 rozporządzenia MEN uczestniczenie lub nieuczestniczenie w przedszkolnej albo szkolnej nauce religii lub etyki nie może być powodem dyskryminacji przez kogokolwiek w jakiejkolwiek formie. Zgodnie zaś z § 3 ust. 3 tego rozporządzenia szkoła jest obowiązana zapewnić w czasie trwania lekcji religii lub etyki opiekę lub zajęcia wychowawcze uczniom, którzy z nich nie korzystają.  Skoro zaś uczniowie nieuczęszczający na religię przebywają w sali, w której odbywa się katecheza, to nie jest możliwe zapewnienie im takiej opieki.

A zakaz zmuszania do udziału w praktykach religijnych wyrażony jest wprost w art. 53 ust. 6 Konstytucji. Obejmuje on zarówno działania bezpośrednie, jak i pośrednie. Za takie należy zaś uznać organizację lekcji religii przy biernym uczestnictwie nieuczęszczających na te zajęcia.

Problem ten wiąże się z jednym z najczęstszych postulatów, kierowanych do RPO przez obywateli we wnioskach dotyczących organizacji lekcji religii w szkołach publicznych. Chodzi o umieszczanie lekcji religii w planie zajęć na pierwszych bądź ostatnich godzinach lekcyjnych.

Rodzice, których dzieci nie uczęszczają na te lekcje, zwracają uwagę na uciążliwość oczekiwania na dalsze zajęcia na tzw. okienkach. Podkreślają  poczucie wykluczenia dzieci w związku z koniecznością spędzania tych godzin w świetlicy bądź w bibliotece.

Część wnioskodawców zwraca też uwagę, że inna organizacja zajęć przyczyniłaby się do większej swobody w podejmowaniu przez rodziców i uczniów decyzji co do uczestnictwa w lekcjach religii. W małych społecznościach szkolnych - gdzie uczniów nieuczęszczających na lekcje religii jest niewielu -  często dochodzi do sporów pomiędzy dyrekcją a rodzicami na tym tle. Może się to odbijać negatywnie na funkcjonowaniu w grupie rówieśniczej uczniów nieuczęszczających na religię.

Ponadto obywatele często sygnalizują też problem umieszczania lekcji etyki na późnych godzinach lekcyjnych po kilkugodzinnych okienkach, co wiąże się z koniecznością oczekiwania na te zajęcia przez uczniów. Znacznie utrudnia to korzystanie z tych zajęć i budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia realizacji prawa do nauki. Umieszczanie zajęć religii i etyki na ostatnich godzinach nie powinno zaś prowadzić do organizowania tych lekcji de facto  w czasie wolnym dla uczniów.

Przeciwnicy umieszczania lekcji religii i etyki na pierwszych i ostatnich godzinach lekcyjnych wskazują na brak podstaw prawnych do tego, aby poszczególne formy działalności dydaktyczno-wychowawczej były różnicowane. Przywołują § 1 pkt 1a rozporządzenia MEN, zgodnie z którym w przedszkolach zajęcia religii uwzględnia się w ramowym rozkładzie dnia. W szkołach zaś zajęcia religii i etyki uwzględnia się w tygodniowym rozkładzie zajęć. Wskazuje się na ścisły związek uczestnictwa w lekcjach religii z korzystaniem z prawa do wolności sumienia i religii oraz prawem rodziców do wychowania dzieci w zgodzie ze swoimi przekonaniami, co prowadzi do wniosku o niedopuszczalności dyskryminacji lekcji religii w stosunku do innych przedmiotów bądź zajęć szkolnych, np. poprzez umieszczanie ich w planie zajęć jedynie na początku lub końcu zajęć. Decydowanie o umieszczeniu lekcji religii na danej godzinie lekcyjnej tylko i wyłącznie na podstawie „wyznaniowego” charakteru tego przedmiotu miałoby być  sprzeczne z zasadą bezstronności światopoglądowej władz publicznych

W ocenie Rzecznika taka argumentacja prowadzi do sztucznego odwrócenia problemu. Pomija też fakt, że postulat takiego sposobu organizacji lekcji religii ma na celu ochronę wolności sumienia i wyznania uczniów nieuczęszczających na te zajęcia, a nie ograniczenie praw osób korzystających z lekcji religii.

Rolą władz publicznych jest wyważenie praw i potrzeb wszystkich uczniów i organizacja zajęć w sposób zapewniający jak najdogodniejsze realizowanie przez nich prawa do nauki i wolności wyznania. Nie jest jasne, w jaki sposób umieszczanie lekcji religii na skrajnych godzinach miałoby prowadzić do dyskryminacji uczniów uczęszczających na te zajęcia. Samo umieszczenie lekcji religii na konkretnej godzinie lekcyjnej nie wpływa na realizację konstytucyjnej wolności wyznania. Nie jest też przejawem gorszego traktowania uczniów uczęszczających na te zajęcia.

Sprawa była niedawno przedmiotem debaty publicznej w związku z odpowiedzią Prezydenta m.st. Warszawy na interpelację. Na tej podstawie do dyrektorów warszawskich szkół skierowano rekomendacje, aby tworząc tygodniowe plany zajęć zwracali uwagę na umieszczanie zajęć nieobowiązkowych po lub przed zajęciami obowiązkowymi.

6 września 2019 r. Mazowiecki Kurator Oświaty wskazał zaś dyrektorom szkół i przedszkoli na brak podstaw prawnych do takiej organizacji lekcji religii. Plan zajęć dydaktyczno-wychowawczych powinien bowiem uwzględniać potrzebę równomiernego obciążenia zajęciami w poszczególne dni tygodnia.

Rozporządzenie MEN nie zawiera literalnego obowiązku umieszczania lekcji religii i etyki na pierwszych i ostatnich godzinach. Nie formułuje też jednak zakazu organizowania zajęć w ten sposób. Przeciwnie – z całości regulacji wykładanej w świetle Konstytucji i standardów międzynarodowych można wywieść zalecenia konstruowania lekcji tak, aby lekcje religii organizowano  w sposób zapewniający poszanowanie praw wszystkich uczniów.

Kurator wskazał ponadto, że planując zajęcia w szkole, należy wziąć pod uwagę różnicowanie zajęć w każdym dniu, a łączyć zajęcia w kilkugodzinne bloki tylko wtedy, gdy specyfika nauczania tego przedmiotu tego wymaga. W ocenie Kuratora specyfika programu nauczania religii nie daje podstaw prawnych do grupowania w bloku lekcji religii. Kurator nie wskazuje jednak, jakie elementy programu nauczania tego przedmiotu wykluczają organizację tych zajęć w bloku. Należy zwrócić uwagę, że zgodnie z § 8 rozporządzenia nauka religii w przedszkolach i szkołach publicznych odbywa się w wymiarze dwóch zajęć przedszkolnych lub dwóch godzin lekcyjnych tygodniowo. Postulowany sposób organizacji zajęć nie doprowadziłby więc do skumulowania lekcji religii w kilkugodzinne bloki lekcyjne i nie prowadziłby do nierównomiernego rozłożenia obowiązków.

Standardy dotyczące nauczania religii w szkołach publicznych wypracował  Europejski Trybunał Praw Człowieka. W świetle przepisów Konwencji Praw Człowieka zarówno model zintegrowanego,  jak i równoległego nauczania religii trzeba uznać za dopuszczalny. ETPC pozostawia państwom w tym względzie dość szeroki margines swobody, szanując ich tradycje. Wykonując funkcje w dziedzinie wychowania i nauczania, państwo uznaje prawo rodziców do zapewnienia wychowania i nauczania zgodnie z ich własnymi przekonaniami religijnymi i filozoficznymi.

ETPC wiąże prawo do wychowania dziecka zgodnie z własnym światopoglądem z prawem dziecka do nauki. Uznaje, że nie można rozróżniać pomiędzy nauczaniem religii i innych przedmiotów. Wymaga to od państwa poszanowania przekonań rodziców - czy to religijnych, czy filozoficznych, w całym państwowym programie kształcenia.

Lekcje religii w polskim systemie edukacji są traktowane równoprawnie z innymi przedmiotami. Samo przesunięcie ich na pierwsze i ostatnie godziny w celu zapewnienia dogodnego kształcenia innym uczniom nie ma w ocenie Rzecznika charakteru dyskryminującego. Według ETPC dzieci i młodzież szkolna mają prawo do edukacji w formie, która gwarantuje poszanowanie zarówno ich prawa do wyznania, jak i prawa do niewyznawania żadnej religii. ETPC zwraca przy tym uwagę na ryzyko stygmatyzacji i wykluczenia osób, które nie przynależą do większości religijnej w danym kraju.

Z uwagi na fakt, że organizacja pracy szkoły w warunkach zagrożenia epidemiologicznego stanowi poważne wyzwanie dla dyrektorów szkół, zasadne jest zajęcie przez MEN stanowiska  i przedstawienie wytycznych co do sposobu zapewnienia opieki uczniom nieuczęszczającym na katechezę.

VII.5600.32.2019

Adam Bodnar: Kościół jest nam potrzebny - rozmowa z RPO w portalu Misyjne.pl

Data: 2020-09-24
  • Z kończącym swoją kadencję rzecznikiem praw obywatelskich – Adamem Bodnarem – rozmowę przeprowadził serwis Misyjne.pl, portal Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej. Rozmowa dotyczy stosunku do wiary i Kościoła.

Prof. Adam Bodnar widzi pozytywną rolę Kościoła w ustabilizowaniu się systemu demokratycznego w Polsce po 1989 r. Dziś widzi więcej błędów. – To oczywiście polityka, którą Kościół lubi uprawiać. Część hierarchów usilnie dąży do realizacji swoich celów ideowych i nie akceptuje kompromisów – mówi Bodnar w rozmowie z Maciejem Kluczką. Rzecznik prezentuje też dane dotyczące aktów przemocy wobec duchownych w Polsce. Trend jest, niestety, niepokojący…

(…) Jest Pan poza wspólnotą Kościoła, ale jednocześnie nie jest Pan wrogiem Kościoła. Tak odczytuję Pana słowa – w wywiadach czy wystąpieniach publicznych.

Mogłoby się wydawać, że jeśli zajmuję się prawami człowieka (to przecież taki „lewicowy temat”) i jeśli jestem niewierzący, to w pakiecie z tym musi być od razu antyklerykalizm. Jestem od tego daleki, bo poznałem na swojej drodze wielu ludzi i różne instytucje związane z Kościołem. Wiem też, jakie znaczenie historyczne i kulturowe ma Kościół dla Polaków. Są wydarzenia w życiu, w których nawet dla osób niewierzących czy niepraktykujących Kościół jest ważny, to np. ceremonie przejścia (chrzty, śluby, pogrzeby). Dlatego narracja, która dąży do tego, że z Kościołem nie należy mieć nic wspólnego, dla zdecydowanej większości naszych obywateli jest obca. To było widać po filmie braci Sekielskich. Była gwałtowna reakcja, ale ona w większości sprowadzała się do tego, że Kościół powinien się oczyścić. Polacy wymagają tego od Kościoła, bo dla większości z nich nie ma innej instytucji, która mogłaby w wielu sytuacjach pomóc, wesprzeć, dać nam przestrzeń do refleksji etycznej, moralnej. Kościół jest więc dla wielu osób w Polsce potrzebny, nawet jeśli należą do grupy tzw. niepraktykujących katolików.

Jaki jest wpływ Kościoła w Polsce na prawa człowieka? Ważną rolę w tej kwestii wypełniał oczywiście w czasach PRL-u. Duchowni przeciwstawiali się wówczas deptaniu ludzkiej godności, wspierali Polaków w walce o prawa pracownicze, w walce o to, byśmy mogli sami, suwerennie wybierać nasze władze. A jak Pan widzi rolę Kościoła po 1989 roku?

Inteligencja katolicka po ‘89 roku miała gigantyczną rolę w ustabilizowaniu systemu demokracji i przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Przy ówczesnym starciu różnych wartości: Kościoła narodowego i otwartego, pluralistycznego, zwyciężył ten drugi. Tu pomogły środowiska Więzi, Znaku, KIK-u, Stefan Wilkanowicz, Tadeusz Mazowiecki, ludzie Unii Wolności. Był dialog z bp. Pieronkiem, bp. Życińskim. Byli ludzie niezwiązani z Kościołem, ale które Kościół wspierały, jak Adam Michnik. Gdyby nie wystąpienia Jana Pawła II, to pewnie do Unii byśmy nie przystąpili – słynne hasło „Od Unii Lubelskiej do Unii Europejskiej”. Pomógł też umiejętny dialog na temat konstytucji, która pomieściła nas wszystkich, która oddała Kościołowi to, co trzeba, ale jednocześnie stworzyła przestrzeń dla wszystkich mniejszości i niewierzących. Choć pamiętajmy, że już wtedy powstał projekt Konstytucji autorstwa NSZZ „Solidarność”, który zupełnie inaczej ustawiał akcenty między państwem a Kościołem.

Rola – można więc powiedzieć – dziejowa.

Druga cegiełka to pomoc osobom biednym, bezdomnym, schorowanym. Koniec końców, gdy się szuka opieki hospicyjnej, to wszyscy wiedzą, że ruch i otwartą dyskusję na ten temat rozpoczął ks. Jan Kaczkowski. W temacie osób biednych – sieć Caritas oraz jej działalność także poza granicami kraju, np. w Syrii. Działalność ks. Artura Nowaka oraz Kamiliańskiej Misji Pomocy Społecznej, to również coś bardzo ważnego. Raczej mam kłopot z tym, że nie zawsze to się przekłada na rzeczywisty obraz tego, jak Kościół jest odbierany. Zawsze można powiedzieć, że przecież to coś, do czego Kościół jest powołany. Że to jest jego misja, że tak trzeba. Dobrze, ale to jest część naszej rzeczywistości. Mówmy więc o tym, wspierajmy to.

Gdy jeździłem po Polsce i widziałem osoby zaangażowane w te sprawy, to widziałem, jak bardzo związane jest to z ich głęboką wiarą. Widziałem, jaką energię i pasję w to wkładają. Na górze mogą toczyć się spory o miejsce Kościoła w państwie itd., ale konkretna robota jest zrobiona. Równoważenie gwałtownych skutków transformacji było ze strony Kościoła czymś bardzo dobrym. Co do złych rzeczy… To oczywiście polityka, którą Kościół lubi uprawiać. Część hierarchów usilnie dąży do realizacji swoich celów ideowych i nie akceptuje kompromisów. Mam tu na myśli tzw. prawa reprodukcyjne i ostatnio coś, co dla mnie jest absolutnie niedopuszczalne, czyli przedstawianie osób LGBT jako głównych zagrożeń, i to przy użyciu języka, który ani nie jest adekwatny do sytuacji ani – co w tym przypadku ważniejsze – zgodny z myślą i nauczeniem papieża. Rozmawiałem z ludźmi, którzy stworzyli akcję „Przekażmy sobie znak pokoju”. Jest w nich głębokie oburzenie i żal związany z tym, co i jak Kościół mówi na ten temat. Nie twierdzę, że nie należy o tym rozmawiać, że nie można mieć wątpliwości. Ale bezkompromisowość i takie zacietrzewienie Kościoła niekiedy prowadzi do krzywdy ludzi.(…)

A gdyby zapukali do Pana drzwi działacze ruchów pro-life i powiedzieliby, że chcą Pana interwencji w obronie praw obywatelskich nienarodzonych, przyszłych obywateli i obywatelek RP, to co by im Pan powiedział?

Powiedziałbym im, że ustawodawca tak to uregulował, i że nie moją rolą jest kwestionowanie tego prawa. Po drugie, być może będziemy kiedyś postawieni przed faktem dokonania weryfikacji ustawodawstwa w tym temacie (bo są ku temu tendencje z obu stron) i być może pomysł, jak to zrobić, podaje nam na tacy Irlandia, która w tym zakresie przeprowadziła panel obywatelski. To zupełnie inna forma debaty demokratycznej, z zaangażowaniem losowo wybranych obywateli, którzy reprezentują różne grupy społeczne. Dzięki profesjonalnej moderacji tego panelu potrafili zupełnie inaczej niż politycy podejść do tego tematu. Nie byli skrępowani politycznymi zależnościami. Temat aborcji stał się swoistym totemem do określenia się na scenie politycznej. Teraz jest nim też temat LGBT. Chodzi więc o to, by takie tematy wyjąć poza plemienne, polityczne spory.

Czy w perspektywie tych kilku lat spędzonych na stanowisku RPO może Pan powiedzieć, że prawa obywatelskie katolików w Polsce umocniły się czy jednak są narażone na pogwałcenie?

Nie analizowaliśmy przypadków indywidualnych, ale przygotowaliśmy raport, który jest opracowaniem socjologicznym. Dotyczył on problemu dyskryminacji ze względu na wyznani w miejscu pracy. Natomiast podejmowaliśmy także indywidualneg przypadki przestępstw z nienawiści w stosunku do katolików (najczęściej wobec osób duchownych).

W czym to się objawia?

Ksiądz zostaje pobity czy opluty, znieważony. To są regularne historie. Wzrost tych wydarzeń widać ewidentnie po debacie o pedofilii w Kościele. Krytyka Kościoła, dyskusja o problemach w Kościele przekłada się na nastroje antyklerykalne. Wśród negatywnie nastawionych osób są też takie, które odwołują się do przemocy słownej i fizycznej.

Ile rocznie jest takich przypadków?

W 2018 r. było 14 przypadków, w 2019 r. już 43. Co ciekawe – w stosunku do muzułmanów w 2018 r. były 62 przypadki agresji, a rok później mniej – 32. Wzrost ataków na muzułmanów był widoczny w czasie kryzysu migracyjnego. Widać więc, jak mocno debata publiczna wpływa na nasze nastroje i zachowania. To są przypadki zarejestrowane przez policję. My monitorujemy, co z tym robi policja, co z tym dalej się dzieje, wydajemy oświadczenia. Podejmujemy też sprawy niszczenia miejsc kultu, np. niszczenia kapliczek. Natomiast naprawdę ważne konkluzje przyniósł raport o dyskryminacji w miejscu pracy. W kontekście katolików, w miejscu pracy, pojawiła się tendencja sekularyzacja. To podejście, by miejsce pracy wyłączyć z oddziaływania jakiejkolwiek religii. Gdy jesteśmy w takim miejscu pracy, to boimy się pokazywania czegokolwiek związanego z religią. Wyobraźmy sobie, że grupa pracowników jedzie na wyjazd służbowy, szkoleniowy, śpią w jednym hotelu. W przeciętnej korporacji taka osoba nie powie, że potrzebuje być w niedzielę na mszy. (…).

Gdyby człowiek o mocno prawicowych poglądach i do tego wierzący katolik chciałby – na koniec Pana kadencji – przekonać się do „lewicowego” Rzecznika i zapytałby Pana: „Co Pan dla mnie zrobił przez 5 lat swojej kadencji?”, to co by Pan odpowiedział?

Powiedziałbym przede wszystkim to, że w 99% przypadkach nie zastanawiam się, czy osoba, której sprawa dotyczy jest katolikiem czy nie… Tylko po prostu zajmowałem się tą sprawą.

Bo dotyczyła obywatelki lub obywatela RP.

Tak jest. Dodatkowo powiedziałbym o monitorowaniu spraw związanych z atakami na chrześcijan i na ich miejsca kultu. Bardzo nie podobało mi się, gdy środowiska LGBT podcinały gardło abp. Jędraszewskiemu (postaci z podobizną duchownego – przyp. red.). Powiedziałbym o raporcie o dyskryminacji ze względu na wyznanie, o którym przed chwilą wspominałem. Udało mi się też prowadzić dobry dialog z Kościołem, np. w kontekście praw migrantów i uchodźców. W 2016 r. – w samym szczycie kryzysu – z abp. Stanisławem Gądeckim zrobiłem spotkanie dla migrantów w Poznaniu. Byliśmy wspólnie organizatorami tego wydarzenia. Starałem się wpierać Kościół w zabiegach dotyczących korytarzy humanitarnych. Dużo zrobiłem z Kościołem na rzecz osób doświadczających bezdomności. Była więc przestrzeń do dialogu. Ostatnio nawet dostałem dyplom od Obserwatorium Społecznego z podpisem bp. Andrzeja Dziuby. Nie wiem, czy to mało, czy to dużo…

Trochę tego jest…

Z kościołem luterańskim zrobiliśmy dużą, dobrą konferencję nt. roli Kościoła w demokracji. Razem ze staroobrzędowcami, żydami, prawosławnymi, ewangelikami działamy na rzecz porzuconych cmentarzy. Stworzyliśmy grupę roboczą, by te miejsca uratować przed zniszczeniem.  (…)

RPO podejmuje sprawę dewastacji czterech cmentarzy żydowskich na południu Polski

Data: 2020-09-15
  • W ostatnich kilkunastu dniach doszło do czterech podobnych aktów dewastacji cmentarzy żydowskich – w Pszczynie, Tarnowskich Górach i Dobrodzieniu oraz w Zabrzu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podejmie tę sprawę z urzędu

Jak podaje prasa, poprzewracano i połamano nagrobne macewy.  

Wobec przypuszczeń, że mógł to być wynik zorganizowanej akcji, Rzecznik zwróci się do Komendanta Głównego Policji o  zbadanie, czy było to motywowane antysemityzmem.

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

Analiza RPO dla premiera o tworzeniu prawa w stanie epidemii: rozporządzenia zamiast ustaw naruszają prawa obywateli

Data: 2020-06-04
  • Prawa obywateli w czasie  epidemii są naruszane, bo ograniczenia, nakazy lub zakazy są wprowadzane rozporządzeniami władz, a nie ustawami -  jak przewiduje Konstytucja
  • Choć większość zakazów, nakazów i ograniczeń była merytorycznie uzasadniona, to nieudolność legislacyjna w ich wprowadzaniu doprowadziła do naruszenia podstawowych standardów ochrony praw człowieka
  • Narusza to rażąco takie prawa jednostki jak wolność osobista, wolność poruszania się, wolność uzewnętrzniania religii, wolność zgromadzeń, autonomia informacyjna jednostki, wolność działalności gospodarczej
  • To wynik m.in. niewprowadzenia żadnego ze stanów nadzwyczajnych, przewidzianych przez Konstytucję
  • Efektem są np. drakońskie kary pieniężne wymierzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną

RPO Adam Bodnar przekazał premierowi Mateuszowi Morawieckiemu obszerną ocenę prawa wprowadzanego w związku z epidemią koronawirusa. Uczynił  to zgodnie z art. 16 ust. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich - w celu zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela.

Rzecznik wskazuje, że rozporządzenia, wydawane w stanie zagrożenia epidemicznego oraz w stanie epidemii, w rażący sposób naruszają takie podstawowe prawa jednostki jak wolność osobista, wolność poruszania się, wolność uzewnętrzniania religii, wolność zgromadzeń, autonomia informacyjna jednostki, wolność działalności gospodarczej.

Materię tych praw i wolności uregulowano w rozporządzeniach z przekroczeniem upoważnień ustawowych, bez dostatecznych wytycznych zawartych w tych upoważnieniach oraz bez zachowania wymaganego przez Konstytucję rozróżnienia między materią ustawową a materią aktu wykonawczego.

Część przepisów w rozporządzeniach naruszyła również istotę konstytucyjnych wolności i praw człowieka, choć jest to możliwe wyłącznie w sytuacji wprowadzenia stanu nadzwyczajnego - co wszak nie nastąpiło.

Efektem naruszania tak wydanych nakazów, zakazów i ograniczeń są wymierzane przez Państwową Inspekcję Sanitarną administracyjne kary pieniężne. Istotna część tych kar – w  wysokości od 5 tys. do 30 tys. zł - jest nakładana  z naruszeniem podstawowych praw i wolności konstytucyjnych.

Ten stan rzeczy jest bezpośrednim wynikiem nierespektowania podstawowych reguł stanowienia prawa opisanych w Konstytucji. Chociaż zatem większość zakazów, nakazów i ograniczeń była merytorycznie uzasadniona, to nieudolność legislacyjna w ich wprowadzaniu, doprowadziła do naruszenia podstawowych standardów ochrony praw człowieka.

Ograniczenie wolności lub praw - dopuszczalne w konstytucyjnych stanach nadzwyczajnych

W związku z wprowadzeniem stanu epidemii ograniczono podstawowe wolności lub prawa człowieka. Władze uznały, że będą się posługiwać narzędziami legislacyjnymi właściwymi dla zwykłego trybu funkcjonowania państwa - bez sięgania po konstytucyjne stany nadzwyczajne. Dlatego z punktu widzenia standardów ochrony wolności i człowieka niezbędna jest ocena wydanych w związku z tym rozporządzeń.

Według art. 233 ust. 3 Konstytucji - po który nie sięgnęła Rada Ministrów - ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać konstytucyjne wolności i prawa wymienione w art. 22 (wolność działalności gospodarczej), art. 41 ust. 1, 3 i 5 (wolność osobista), art. 50 (nienaruszalność mieszkania), art. 52 ust. 1 (wolność poruszania się i pobytu na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej), art. 59 ust. 3 (prawo do strajku), art. 64 (prawo własności), art. 65 ust. 1 (wolność pracy), art. 66 ust. 1 (prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy) oraz art. 66 ust. 2 (prawo do wypoczynku).

Rada Ministrów świadomie zrezygnowała z wprowadzenia stanu klęski żywiołowej. Uznała, że zwykłe środki konstytucyjne są wystarczające. Dlatego nie można powoływać się na nadzwyczajne okoliczności i usprawiedliwiać nimi daleko idących ograniczeń swobód obywatelskich wprowadzanych rozporządzeniami. A formalnym warunkiem dopuszczalności ograniczenia wolności i praw człowieka i obywatela jest zapisanie ich w ustawie. W rozporządzeniu powinny zaś być jedynie przepisy o charakterze technicznym, nie mające zasadniczego znaczenia z punktu widzenia praw lub wolności jednostki.

Tymczasem całość ograniczeń wolności lub praw człowieka, związana z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 została przeniesiona z ustawy na poziom rozporządzenia. Byłoby to dopuszczalne jedynie w przypadku ogłoszenia stanu klęski żywiołowej.

Fakt, że rozporządzenie jest podstawowym aktem prawnym, za którego pomocą postanowiono reglamentować w stanie epidemii fundamentalne prawa lub wolności jednostki, nie budzi  wątpliwości zwłaszcza w świetle zmian wprowadzonych ustawą z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych  w ustawie z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Większość wprowadzonych ograniczeń, nakazów i zakazów była wiernym powtórzeniem ograniczeń wolności lub praw człowieka określonych w ustawie o stanie klęski żywiołowej (nakaz lub zakaz określonego sposobu przemieszczania się; obowiązek poddania się kwarantannie; nakaz ewakuacji w ustalonym czasie z określonych miejsc, obszarów i obiektów; nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach; zakaz organizowania lub przeprowadzania imprez masowych; obowiązek poddania się badaniom lekarskim oraz stosowania innych środków profilaktycznych i zabiegów; reglamentacja zaopatrzenia w określone artykuły).

Z punktu widzenia art. 92 ust. 1 Konstytucji zasadnicze znaczenie ma to, że zawierające upoważnienie ustawowe dla Rady Ministrów do wydania rozporządzenia przepisy art. 46b pkt 2-12 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawierają jakichkolwiek wytycznych. Prowadzi to do wniosku, że rozporządzenia Rady Ministrów - wydawane na podstawie art. 46a i art. 46b ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń
i chorób zakaźnych u ludzi - nie spełniają konstytucyjnego warunku ich wydania na podstawie upoważnienia ustawowego. Oznacza to, że Rada Ministrów mogła kształtować w rozporządzeniu w dowolny sposób, bez dostatecznych wskazówek z ustawy, sferę podstawowych praw lub wolności jednostki, określając poszczególne ograniczenia, nakazy, zakazy i obowiązki.

Naruszenie wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej

Wprowadzony rozporządzeniami zakaz przemieszczania się osób na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej wkracza w sposób oczywisty w konstytucyjną wolność określoną w art. 52 ust. 1 Konstytucji. A także i w stanie epidemii (który nie jest przecież jednym ze stanów nadzwyczajnych) musi być stosowany warunek formalny polegający na wprowadzeniu ograniczenia wolności poruszania się w ustawie. Wymaga tego i Konstytucja, i Europejska Konwencja
o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Tymczasem żaden z obowiązków wynikających z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie dotyczy wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa ta  
zawiera upoważnienie do ustanowienia w drodze rozporządzenia czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się. A to jest przecież czymś innym niż powszechny zakaz przemieszczania się.

Naruszenie wolności uzewnętrzniania religii

Przepis rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia stanu epidemii wprowadził czasowe ograniczenia w sprawowaniu kultu religijnego w miejscach publicznych. Polegało to na obowiązku zapewnienia, aby na danym terenie lub w danym obiekcie znajdowało się nie więcej niż 50 osób a następnie - od dnia 24 marca 2020 r. - 5 uczestników. Ograniczenia te, korygowane jedynie w zakresie liczby osób, utrzymano w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów.

Zdefiniowana w art. 53 ust. 2 Konstytucji wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób (art. 31 ust. 3 Konstytucji). A ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawiera jakichkolwiek postanowień w tym zakresie.

W szczególności podstawy do wprowadzenia ograniczenia w zakresie wolności publicznego uzewnętrzniania religii nie może stanowić art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - przewidujący możliwość wprowadzenia rozporządzeniem zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności. Konstytucja odrębnie traktuje bowiem wolność publicznego uzewnętrzniania religii (art. 53 ust. 5) oraz wolność zgromadzeń (art. 57).

Naruszenie wolności osobistej

Z rozporządzenia Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia stanu epidemii wynikało, że w okresie od 20 marca 2020 r. do odwołania, osoba przekraczająca granicę państwową (z wyjątkami określonymi w tym rozporządzeniu),  była obowiązana odbyć po przekroczeniu granicy obowiązkową kwarantannę,  trwającą 14 dni. Osoba ta była zobowiązana przekazać Straży Granicznej informację o adresie miejsca zamieszkania lub pobytu, w którym będzie odbywać kwarantannę oraz numerze telefonu.

Tak rozumiana kwarantanna oznacza  ograniczenie konstytucyjnej wolności poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu (art. 52 ust. 1 Konstytucji), ale także ograniczenie wolności osobistej polegającej na możliwości swobodnego określenia przez jednostkę swego zachowania.

Z art. 41 ust. 1 Konstytucji wynika, że każdemu zapewnia się nietykalność osobistą i wolność osobistą. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie. Wolność osobista nie ma oczywiście charakteru absolutnego - można ją ograniczyć lub jej pozbawić na podstawie ustawy.  Jednakże prawo pozwalające na pozbawienie wolności osobistej bądź jej ograniczenie musi spełniać określone warunki, zarówno te ogólne wynikające z art. 31 ust. 3 Konstytucji, jak też szczegółowe określone w jej art. 41 ust. 1.  

Tymczasem żaden z przepisów ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie dawał Ministrowi Zdrowia uprawnienia do wprowadzenia obowiązku kwarantanny w stosunku do osób przekraczających granicę. W obowiązującym w dacie wydania tych rozporządzeń stanie prawnym obowiązek poddania się kwarantannie mogła wprowadzić wyłącznie Rada Ministrów.  

Prowadzi to do wniosku, że działając poza zakresem upoważnienia ustawowego, Minister Zdrowia w sposób samoistny uregulował w rozporządzeniu daleko idące ograniczenia wolności osobistej. Wprowadził obowiązek kwarantanny jedynie z tej przyczyny, że dana osoba przekroczyła granicę państwową, a nie dlatego, że była narażona na zakażenie - jak stanowi ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Natomiast wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami Rady Ministrów obowiązek poddania się kwarantannie przez osoby przekraczające granicę znajdował niewątpliwie już swoją formalną podstawę w art. 46b pkt 5 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Przepis ten zawiera bowiem upoważnienie dla Rady Ministrów do określenia, w drodze rozporządzenia, obowiązku poddania się kwarantannie. Jednakże przepis ten nie modyfikuje ustawowego pojęcia „kwarantanny”, które wciąż oznacza odosobnienie osoby zdrowej, która była narażona na zakażenie.  Rozporządzenia Rady Ministrów nie wiążą jednak obowiązku poddania się kwarantannie z narażeniem na zakażenie, lecz z przekroczeniem granicy państwowej. Przyjmują więc nie dające się w racjonalny sposób obronić domniemanie, że w istocie każda osoba przekraczająca granicę państwową była narażona na zakażenie.

Obowiązek kwarantanny można więc legalnie nałożyć aktem podustawowym wyłącznie na osoby, które były narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego. W związku z tym przyjmowanie w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów jako kryterium obowiązku poddania się kwarantannie wyłącznie przekroczenia granicy stanowi naruszenie i ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, i Konstytucji.

Naruszenie autonomii informacyjnej jednostki

Wprowadzony rozporządzeniami obowiązek kwarantanny dla  osób  przekraczających granice powiązano z obowiązkiem przekazania Straży Granicznej informacji o adresie pobytu lub zamieszkania oraz numerze telefonu do kontaktu. SG udostępniała je organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej, a następnie – do systemu teleinformatycznego udostępnionego przez jednostkę podległą ministrowi zdrowia właściwą w zakresie systemów informacyjnych ochrony zdrowia, albo w postaci papierowej – przez przekazanie wojewodom kart lokalizacyjnych.

Dopuszczono też możliwość przetwarzania w systemie teleinformatycznym danych innych osób podlegających kwarantannie, a także osób podlegających izolacji w warunkach domowych oraz osób, wobec których podjęto decyzję o wykonaniu tekstu pod kątem zakażenia wirusem SARS-CoV-2 i osób zakażonych tym wirusem. Dane te były także udostępniane Państwowej Inspekcji Sanitarnej, Narodowemu Funduszowi Zdrowia, Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych, Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, wojewodom, Policji i operatorowi pocztowemu.

Rozporządzeniami krąg tych podmiotów poszerzono  o System Wspomagania Dowodzenia Państwowego Ratownictwa Medycznego, Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, Narodowy Instytut Kardiologii Stefana Kardynała Wyszyńskiego – Państwowy Instytut Badawczy i Państwową Straż Pożarną. Ponadto NFZ upoważniono do udostępnienia danych dotyczących osób poddanych kwarantannie lekarzowi podstawowej opieki zdrowotnej, wybranemu przez daną osobę. W kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów dane osób poddanych kwarantannie oraz innych osób udostępniono również ministrowi właściwemu do spraw informatyzacji, Krajowej Administracji Skarbowej oraz Centralnemu Biuru Antykorupcyjnemu.

Ponadto dane osób poddanych kwarantannie lub izolacji domowej organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej udostępniają na wniosek ośrodka pomocy społecznej, kuratora sądowego lub komornika sądowego - złożony w związku z wykonywaniem czynności służbowych oraz sądu lub prokuratora - w związku z prowadzonymi postępowaniami. Policja lub wojewoda udostępniają te dane na wniosek przedsiębiorcy wykonującego działalność polegającą na zapewnieniu funkcjonowania energetycznej sieci przesyłowej lub dystrybucyjnej oraz na wniosek przedsiębiorcy telekomunikacyjnego, którego przedstawiciele realizują czynności związane z funkcjonowaniem tej sieci w miejscu zamieszkania lub pobytu tych osób.

Tym samym w kolejnych rozporządzeniach poszerzano zarówno krąg osób, których dane są gromadzone w trybie określonym tymi rozporządzeniami, jak i krąg podmiotów, które uzyskiwały do nich dostęp. Było to wyjście daleko poza krąg podmiotów realizujących bezpośrednio zadania związane ze zwalczaniem zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Świadczy o tym ujęcie w rozporządzeniach pocztowego operatora wyznaczonego, Państwowej Straży Pożarnej, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Krajowej Administracji Skarbowej czy też przedsiębiorców energetycznych i telekomunikacyjnych.

Takie swobodne i szerokie dysponowanie danymi osobowymi osób przekraczających granicę w sposób oczywisty stwarza zagrożenie niekontrolowanego naruszenia autonomii informacyjnej tych osób. Wolność dysponowania informacjami o sobie, w tym decydowania o ich ujawnieniu, przestaje zatem mieć jakiekolwiek normatywne znaczenie. Władza publiczna w sposób dowolny umożliwia bowiem śledzenie i dokumentowanie zachowań poszczególnych osób licznym organom publicznym, ale także podmiotom prywatnym.

Tymczasem przepisy ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie zawierały umocowania do określenia w rozporządzeniach Ministra Zdrowia czy Rady Ministrów obowiązku przekazywania danych o własnej osobie oraz o innych osobach. Żaden też przepis ustawowy nie daje Ministrowi Zdrowia czy Radzie Ministrów kompetencji do regulowania w rozporządzeniu zasad i trybu gromadzenia tych danych oraz ich udostępniania innym, wskazanym w rozporządzeniach podmiotom.

Kwestia pozyskiwania danych osobowych, ich przetwarzania i udostępniania regulowana w tych rozporządzeniach stanowi materię ustawową. Stosownie do art. 51 ust. 1 Konstytucji nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji dotyczących jego osoby. Konstytucja nie pozostawia wątpliwości, że jednostka jedynie na podstawie ustawy może być zobowiązana do ujawnienia informacji jej dotyczących. Tylko ustawa może też określać zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o osobie. Przepisy tych rozporządzeń naruszyły zatem rażąco art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji.

Naruszenie wolności zgromadzeń

Rozporządzenie Ministra Zdrowia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego w okresie od dnia 14 marca 2020 r. zakazało zgromadzeń publicznych. Rozporządzenie Rady Ministrów z 29 maja 2020 r. przywróciło możliwość organizowania zgromadzeń, przy czym maksymalna liczba uczestników nie może być większa niż 150. Utrzymano jednak całkowity zakaz zgromadzeń spontanicznych.

Upoważnienie do wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu  zgromadzeń wynika z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Stanowi on, że odpowiednio Minister Zdrowia (Rada Ministrów) może ustanowić zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Wydając kolejne rozporządzenia, wprowadzające zakazy zgromadzeń, w odmienny sposób potraktowano jednak zgromadzenia organizowane na podstawie Prawa o zgromadzeniach i zgromadzenia związane z wykonywaniem czynności zawodowych i służbowych oraz z działalnością gospodarczą. Przyjęto, że zgrupowanie osób zwołane w celu wyrażenia wspólnego stanowiska w sprawach publicznych stanowi większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niż takie samo zgrupowanie, zwołane w związku z wykonywaniem czynności zawodowych lub służbowych czy też w związku z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Racjonalność tego założenia budzi wątpliwości, bo  10 – osobowa demonstracja zorganizowana w przestrzeni publicznej z zachowaniem określonych reguł przemieszczania się, stanowi bowiem większe zagrożenie dla zdrowia publicznego niż kilkudziesięciu policjantów spotykających się w pomieszczeniu zamkniętym w ramach wykonywania czynności służbowych (przypadek Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu). A  prawo o wiele bardziej intensywnie nakazuje chronić zgromadzenia organizowane w trybie Prawa o zgromadzeniach niż inne.

Z art. 57 Konstytucji wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń wynikają z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Kolejne rozporządzenia w uprzywilejowany sposób traktują zatem zgromadzenia związane z wykonywaniem zadań służbowych, które w ogóle nie podlegają ochronie na podstawie art. 57 Konstytucji, w uprzywilejowany też sposób traktują zgromadzenia w celach zawodowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej.

Niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu. A taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Rada Ministrów została więc upoważniona do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, choć w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, choć wymaga tego art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Całkowity zakaz organizowania zgromadzeń wprowadzony przepisami kolejnych rozporządzeń narusza istotę wolności zgromadzeń. Powoduje, że Rzeczpospolita Polska nie tylko przestaje spełniać warunki wymagane dla państwa prawa, lecz przestaje także spełniać warunki wymagane dla państwa demokratycznego (art. 2 Konstytucji) - skoro zakazane jest w ogóle korzystanie z podstawowego mechanizmu demokracji, jakim jest wolność zgromadzeń. Państwo nie preferuje już zebrań i spotkań pełniących funkcję partycypacyjną w społeczeństwie otwartym i demokratycznym, lecz swoją preferencją obdarza wyłącznie zebrania i spotkania organizowane w związku z wykonywaniem zadań służbowych, wykonywaniem czynności zawodowych czy też z działalnością gospodarczą. Organizacji tych zebrań i spotkań, nawet z udziałem dużych grup osób, nie przeszkadza zaś - według państwa - ogłoszony stan epidemii.

Naruszenie wolności działalności gospodarczej

Rozporządzenie Ministra Zdrowia wprowadziło czasowe ograniczenia prowadzenia działalności przez przedsiębiorców. Równocześnie wskazało, że ograniczenia te polegają na całkowitym zakazie prowadzenia wymienionych rodzajów działalności. Tak samo brzmiały kolejne rozporządzenia Rady Ministrów.

Upoważnienie z ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi zezwalało Ministrowi Zdrowia i Radzie Ministrów na ustanowienie w rozporządzeniu czasowego ograniczenia funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy oraz  ograniczenia określonej działalności przedsiębiorstw. Jednak oba te upoważnienia ustawowe pozwalają wyłącznie czasowo ograniczyć prowadzenie działalności gospodarczej - nie pozwalają zaś na przyjęcie zastosowanego w rozporządzeniach ograniczenia prowadzenia działalności gospodarczej poprzez jej zakazanie. W tym zakresie rozporządzenia wydano bez upoważnienia ustawowego.

Rozporządzenia wkroczyły także w materię konstytucyjną regulowaną art. 22 Konstytucji. Wynika z niego, że ograniczenie wolności działalności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Niewątpliwie konieczność zwalczania epidemii mieści się w kategorii ważnego interesu publicznego. Jednak omawiane rozporządzenia nie tylko wprowadziły - co było dopuszczalne - ograniczenia określonych rodzajów działalności gospodarczej, ale wprowadziły zakazy poszczególnych rodzajów działalności. W rezultacie nastąpiło wkroczenie w istotę wolności działalności gospodarczej.

Zakaz naruszania istoty wolności i praw konstytucyjnych nie ma co do zasady zastosowania w stanach nadzwyczajnych - poza wyjątkami, o których mowa w art. 233 ust. 1 Konstytucji. Wśród tych wyjątków nie ma wolności działalności gospodarczej. Z art. 233 ust. 3 Konstytucji RP wynika natomiast wprost, że ustawa określająca zakres ograniczeń wolności i praw człowieka i obywatela w stanie klęski żywiołowej może ograniczać wolność działalności gospodarczej. Warunkiem  jest uczynienie tego w jednym ze stanów nadzwyczajnych. Skoro jednak nie wprowadzono  któregokolwiek z nich, to żaden organ państwowy nie może wkraczać w materię stanowiącą istotę wolności działalności gospodarczej.

Rekomendacje RPO

Mając na uwadze możliwość wystąpienia ponownego szczytu zachorowań, np. jesienią, RPO przedstawił premierowi rekomendacje dotyczące gwarancji podstawowych praw i wolności w sytuacji zagrożenia epidemiologicznego.

  • Ograniczenia podstawowych praw i wolności powinny być dokonywane w ustawie, co zapewni poszanowanie standardów wynikających z Konstytucji RP i uniemożliwi organom władzy wykonawczej nadużywanie przysługujących im kompetencji.
  • Akty prawne wprowadzające ograniczenia powinny być poprzedzone procesem konsultacji i publikowane w Dzienniku Ustaw przed ogłoszenie ich treści przez przedstawicieli Rady Ministrów bądź najpóźniej jednocześnie.
  • Ograniczenia te nie powinny naruszać istoty konstytucyjnych praw i w miarę możliwości powinny zapewniać obywatelom szansę korzystania z tych praw w sposób niepowodujący zagrożenia dla życia i zdrowia, np. poprzez wprowadzenie rygorów dotyczących odstępów między uczestnikami zgromadzeń publicznych w miejsce całkowitego zakazu tych zgromadzeń.
  • Należy unikać wprowadzania nieżyciowych i trudnych do faktycznej realizacji zakazów i ograniczeń, takich jak zakaz samodzielnego poruszania się przez osoby, które nie ukończyły 18. roku życia, zakaz wstępu do lasów czy nakaz poruszania się w odstępie 2 metrów przez osoby najbliższe. Obniża to bowiem zaufanie obywateli do celowości pozostałych ograniczeń i zakazów i wpływa negatywnie na ich efektywność.
  • Wysokość ewentualnych kar administracyjnych nakładanych za nieprzestrzeganie zakazów i ograniczeń powinna być proporcjonalna do możliwości finansowych większości obywateli, co oznacza stosowanie, a nie pomijanie, przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego. Dotychczasowe kary nałożone w oparciu o przepisy rozporządzeń wykraczających poza upoważnienia ustawowe powinny zostać uchylone

Odpowiedź wiceministra zdrowia Waldemara Kraski  

- Regulacje związane z wprowadzaniem ograniczeń związanych ze zwalczeniem chorób zakaźnych u ludzi zostały wprowadzone w 2009 r. (podobne regulacje dotyczą wprowadzania ograniczeń w przypadku zagrożenia zakażeniami chorób zwierzęcych od 2004 r.). Regulacje takie, z uwagi na niewielki zakres ich zastosowania nie były przedmiotem tak dogłębnych analiz konstytucyjnych, jakie obecnie prowadzi Pan Rzecznik.

Jednakże z uwagi na konieczność podjęcia natychmiastowych działań związanych ze zwalczaniem epidemii i obowiązywaniem podobnych regulacji w porządku prawnym, które nie były dotąd kwestionowane, zdecydowano się na ich odpowiednie dostosowanie i wprowadzenie w przepisach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych. Wskazać należy, że konstrukcje prawne przewidziane w ustawie, które są obecnie przedmiotem tych analiz, w pierwszej kolejności należy ocenić pod względem ich skuteczności w zwalczaniu epidemii. Dotychczas ocena ta wypada pozytywnie. Rozwiązania te bowiem pozwoliły na wprowadzenie skutecznych działań ograniczających rozwój epidemii. 

Po zakończeniu walki z epidemią należy spodziewać się podjęcia w różnych środowiskach podsumowujących prac analitycznych w zakresie oceny  podejmowanych działań. Doświadczenia w realizacji norm ustawowych i wydawanych aktów wykonawczych pozwolą również na dokonanie pogłębionej analizy prawnej w zakresie rangi przepisów, którymi będą mogły być wprowadzone ewentualne zakazy, nakazy i ograniczenia w przypadku konieczności ich ponownego zastosowania. Stanowisko Pana Rzecznika zawierające stosowne rekomendacje stanowić będzie istotny głos w dyskusji nad ewentualnymi zmianami w tym zakresie.

VII.565.461.2020

Koronawirus. RPO do MSWiA ws znoszenia ograniczeń dla wolności religijnej w Polsce

Data: 2020-05-25
  • Członkini niezarejestrowanego w Polsce związku wyznaniowego napisała do RPO, że państwo ograniczyło jej wolność religijną.
  • Przepisy dotyczące koronawirusa pozwalają na praktyki w kościołach.
  • Nie przewidują sytuacji, gdy spotkanie religijne odbywa się gdzie indziej.

Tymczasem konstytucyjna wolność wyznawania religii nie jest ograniczona tylko do Kościołów i związków wyznaniowych, które państwo uznaje. Z uwagi na stopniowe znoszenie ograniczeń obowiązujących w ostatnich tygodniach w związku z zagrożeniem wirusem COVID-19 zasadne wydaje się więc zapewnienie skutecznego korzystania ze swobody sumienia i wyznania poprzez zagwarantowanie możliwości prywatnego sprawowania kultu religijnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie przy tym podkreślić, że nawet w przypadku zastosowania w Polsce na czas epidemii na podstawie Konstytucji stanu nadzwyczajnego, nie byłoby możliwe wprowadzenie ustawą ograniczeń wolności religijnych. Tymczasem na postawie stanu epidemii rząd wprowadził  takie ograniczenie mocą swojego rozporządzenia i to na czas nieokreślony, aż do odwołania. Tym samym rząd wprowadził aktem wykonawczym, z obejściem przepisów Konstytucji, głębsze i dłuższe ograniczenia wolności sumienia i wyznania niż mogłoby to mieć miejsce w czasie stanu klęski żywiołowej, stanu wyjątkowego, a nawet w czasie stanu wojennego.

Odpowiedź Ministra Zdrowia (aktualizacja 29 lipca)

Wydawane w okresie pandemii rozporządzenia nie są nakierowane na ograniczenie praw i swobód obywateli lecz na ochronę zdrowia i życia ludzkiego, które to wartości, niezależnie od tego czy pozostajemy w okresie obowiązywania stanu epidemii, albo innego stanu określonego przepisami prawa, są wartościami nadrzędnymi, a prawna ochrona życia ludzkiego jest pierwszym z praw i wolności osobistych określonych w Konstytucji RP - opisał wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

Wskazać też warto, że powyższe regulacje związane ze zwalczeniem chorób zakaźnych i możliwościami wprowadzania istotnych ograniczeń związanych z ich zwalczaniem i przeciwdziałaniem istnieją w polskim prawodawstwie już od kilkunastu lat. Nie były one jednak stosowane na tak szeroką skalę i być może dlatego nie były przedmiotem analiz formalnoprawnych Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zwrócić należy również uwagę na fakt, że konstrukcje prawne przewidziane w ustawie, które są obecnie przedmiotem różnych analiz, w pierwszej kolejności należy ocenić pod względem ich skuteczności w zwalczaniu epidemii i ta ocena dotychczas wypada pozytywnie. Rozwiązania te bowiem pozwoliły na wprowadzenie skutecznych działań ograniczających rozwój epidemii.

Informuję również, że wszystkie dotychczas wprowadzone rozwiązania na poziomie rozporządzeń zostały wprowadzone na podstawie upoważnień ustawowych przyjętych przez parlament w procesie legislacyjnym i jako takie korzystają z domniemania zgodności z Konstytucją RP.

VII.5600.4148.2020

PUODO umorzył sprawę oświadczeń sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń

Data: 2020-04-14
  • Na podstawie tzw. ustawy „kagańcowej” sędziowie i prokuratorzy mają składać publicznie dostępne oświadczenia o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach
  • W ocenie RPO obowiązek ten zagraża prawu do prywatności sędziów i prokuratorów;  jest też sprzeczny z prawem do ochrony danych osobowych
  • Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zablokowanie tych przepisów w ramach tzw. środka zabezpieczającego
  • PUODO odmówił i umorzył swe postępowanie. Uzasadnił, że obowiązek ten wyraźnie przewiduje przepis ustawy, której konstytucyjności PUODO nie ma prawa kontrolować

Tzw. ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2019 r., która weszła w życie 14 lutego 2020 r., wprowadziła obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje mają być publicznie dostępne. Termin na złożenie pierwszych oświadczeń minął 14 marca.  

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wiele wątpliwości co do zgodności tego obowiązku z Konstytucją. Wyrażał je w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu. Dlatego 9 marca 2010 r. wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych  

RPO uważa, że ustawa jest środkiem powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie tych informacji może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się.

RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych. Podkreśla się w nim, że nawet wyraźne przepisy ustawowe należy stosować z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także sędziom i prokuratorom.

A teraz, w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami, mają oni węższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Taki obowiązek mają np. funkcjonariusze służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierze zawodowi. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

Należy zatem podjąć niezwłoczne działania w celu zabezpieczenia praw obywatelskich, mające na celu ograniczenie możliwości przetwarzania danych osobowych sędziów i prokuratorów, zwłaszcza co do konieczności ujawnienia informacji o przynależności do zrzeszeń, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie przekonań światopoglądowych lub religijnych danego sędziego lub prokuratora.

Z prawa do zablokowania przetwarzania danych osobowych przez wydanie decyzji o środku zabezpieczającym PUODO skorzystał m.in. w sprawie list poparcia dla kandydatów do  KRS, czasowo zawieszając możliwość ich opublikowania. Zdaniem RPO skorzystanie z tego środka byłoby tym bardziej uzasadnione w tej sprawie. Obowiązek złożenia oświadczenia o przynależności do zrzeszeń obejmuje o wiele szerszy zakres danych osobowych, w tym wyraźnie chronionych Konstytucją.

Dlatego RPO wezwał Prezesa UODO do zastosowania podobnego poziomu ochrony także w tej sprawie i rozważenie decyzji o zawieszeniu obowiązku składania oświadczeń przez sędziów i prokuratorów. Przetwarzanie tych danych oraz ich publikacja może bowiem spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki.

Decyzja PUODO

Po przeprowadzeniu postępowania prezes UODO odrzucił wnioski RPO, a postępowanie 6 kwietnia umorzył.

Jak wskazano w uzasadnieniu tej decyzji, obowiązek składania oświadczeń i ich upublicznienia jednoznacznie wynika z przepisów prawa. Dlatego przetwarzanie danych osobowych nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych. W ocenie PUODO trudno uznać, by dalsze ich przetwarzanie mogło spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, skoro odbywa się w wykonaniu powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zdaniem PUODO przepisy ustawy  bardzo jednoznacznie i w sposób nie wymagający interpretacji określają obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczeń oraz  obowiązek ich upublicznienia.  Zdaniem PUODO istnienie wyraźne przepisu ustawowego nie pozwala na skorzystanie z uprawnienia do wydania środka zabezpieczającego ze względu na przepis art. 6 ust. 1 lit. c) RODO. Przewiduje on, że „przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem m. in. wówczas, gdy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze”.

Uzasadnienie nie odnosi się do zarzutu RPO co do niezgodności ustawy z zasadą minimalizacji danych oraz ochrony prawa do prywatności, mających swoją podstawę w innych przepisach RODO. 

PUODO nie stwierdził naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i umorzył postępowanie jako bezprzedmiotowe. W uzasadnieniu powołano się na wyrok WSA w Warszawie w sprawie list poparcia do KRS. W styczniu 2020 r. orzekł on, że PUODO nie mógł zablokować ich opublikowania ze względu na wyraźną podstawę prawną przewidującą publiczność tych danych.

RPO podkreślał przy tym, że WSA dopuścił możliwość badania zgodności przepisów o obowiązku publikacji list z prawem do prywatności sędziów. Uznał jednak, że – w tym wypadku – powinno ono ustąpić przed prawem do dostępu do informacji publicznej. PUODO odmówił jednak dokonania oceny w tym zakresie. Wskazał, że tego typu analiza polegałaby na kwestionowaniu konstytucyjności przepisów ustawy, do czego uprawniony jest jedynie Trybunał Konstytucyjny. W związku z brakiem możliwości wystąpienia do TK PUODO umorzył postępowanie także w tym zakresie.

Od decyzji PUODO przysługuje skarga do sądu administracyjnego. RPO rozważa taką możliwość.

VII.501.53.2020

Koronawirus. Rozporządzenie rządu z 31 marca o ograniczeniach poruszania się – krytyczna ocena RPO 

Data: 2020-04-03
  • Rada Ministrów nie mogła swym rozporządzeniem z 31 marca generalnie zakazać przemieszczania się osób - można to wprowadzić jedynie ustawą  
  • Tylko w ten sposób można też ograniczyć udział w obrzędach religijnych – wskazuje RPO
  • Wątpliwości budzi też limit 5 osób podczas sprawowania kultu religijnego, skoro więcej osób może przebywać np. w sklepach czy środkach transportu.
  • Z kolei niemożliwy do stosowania jest nakaz poruszania się pieszych w odległości 2 m od siebie. Jest on zaś zupełnie niezasadny co do małżeństw, partnerów czy rodzica z dzieckiem

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił premierowi Mateuszowi Morawieckiemu swe uwagi ws. rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii.

RPO rozumie wprowadzanie ograniczeń swobody przemieszczania się i kontaktów społecznych. Niemniej po raz kolejny podkreśla, że ograniczenia te - szczególnie z uwagi na obecną trudną sytuację - muszą być wprowadzone z poszanowaniem konstytucyjnych standardów ochrony podstawowych praw i wolności.

Ustawowa podstawa ograniczeń praw i wolności

Adam Bodnar ponownie zwraca uwagę, że nawet w stanach nadzwyczajnych, o których mowa w Konstytucji, zakres ograniczeń konstytucyjnych wolności i praw musi wynikać z ustawy. Mimo  przesłanek, o których mowa w art. 230 Konstytucji, w  zakresie zwalczania choroby zakaźnej wywołanej wirusem SARS-CoV-2 - a więc szczególnego zagrożenia dla bezpieczeństwa obywateli i porządku publicznego - nie zdecydowano się dotychczas  na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego. Uchwalono zaś ustawę z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.  Na jej podstawie – w przypadku stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemiologicznego  - Rada Ministrów może określić rozporządzeniem:

  • zagrożony obszar wraz ze wskazaniem rodzaju strefy, na którym wystąpił stan epidemii lub stan zagrożenia epidemicznego,
  • rodzaj stosowanych rozwiązań.,

Zakaz przemieszczania się

Rada Ministrów nie ma uprawnienia do wprowadzenia generalnego zakazu przemieszczania się.  Mimo to, działając poza granicami  upoważnienia ustawowego, w § 5 rozporządzenia wskazała, że poza wyjątkami,  od 1 kwietnia 2020 r. do  11 kwietnia 2020 r. zakazuje się na obszarze RP  przemieszczania się osób. Narusza to m.in. art. 92 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Stanowi to jednocześnie o naruszeniu art. 31 ust. 3 Konstytucji, wskazującym warunki ograniczenia w zakresie korzystania z praw i wolności, do których nieodzownie należy ustanowienie ograniczeń w drodze regulacji ustawowej.

§ 5 rozporządzenia nie został zatem wydany w celu wykonania ustawy, ta bowiem uprawnia Radę Ministrów wyłącznie do wprowadzenia ograniczeń określonego sposobu przemieszczania się. W ramach  tego upoważnienia można było wskazać jedynie sposób przemieszczania się oraz zakres jego ograniczenia. Niedopuszczalne było natomiast wprowadzenie generalnego zakazu przemieszczania się.

Oznacza to, że § 5 rozporządzenia jest także niezgodny z art. 52 ust. 1 i 3 Konstytucji przez to, że wyłącza wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej nie na podstawie ustawy, lecz na podstawie rozporządzenia nie mającego w tym zakresie żadnego umocowania w ustawie.

Zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji ustawowe ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności nie mogą naruszać istoty wolności i praw. Czasowe zawieszenie możliwości korzystania z określonych konstytucyjnych praw jest więc możliwe jedynie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego. Z uwagi na fakt, że go nie wprowadzono, dla oceny konstytucyjności wprowadzanych ograniczeń aktualne pozostają więc standardy wynikające z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Wątpliwości Rzecznika budzi również § 18 ust 2 rozporządzenia, zgodnie z którym od 1 kwietnia do 11 kwietnia 2020 r. przemieszczanie się osoby do ukończenia 18. roku życia jest możliwe wyłącznie pod opieką rodzica lub opiekuna. Przepis ten został umieszczony w rozdziale regulującym nakaz określonego sposobu przemieszczania się, jednak w ocenie Rzecznika wprowadza on de facto podmiotowy zakaz przemieszczania się dla określonej grupy obywateli. Tym samym również nie znajduje upoważnienia ustawowego.

Wątpliwości może również budzić wprowadzony w § 18 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia nakaz poruszania się pieszych w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie - chyba że zachowanie tej odległości nie jest możliwe ze względu na opiekę nad dzieckiem do ukończenia 13. roku życia, osobą z orzeczeniem o niepełnosprawności lub osobą z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego, lub osobą, która ze względu na stan zdrowia nie może poruszać się samodzielnie. Przepis ten wydaje się niemożliwy do zastosowania w praktyce i nie uwzględnia możliwości przemieszczania się z osobą najbliższą, w którym to przypadku przemieszczanie się w odległości 2 metrów nie wydaje się uzasadnione. Stanowienie norm prawnych, których stosowanie jest w praktyce wysoce utrudnione, należy uznać za niedopuszczalne z punktu widzenia art. 2 Konstytucji.

Ograniczenia uprawiania kultu religijnego

Rozporządzenie wprowadza czasowe ograniczenia w sprawowaniu kultu religijnego w miejscach publicznych. W trakcie sprawowania kultu religijnego, w tym czynności lub obrzędów religijnych, na danym terenie lub w danym obiekcie może znajdować się łącznie nie więcej niż:

  • 50 osób, wliczając w to uczestników i osoby sprawujące kult religijny lub osoby zatrudnione przez zakład pogrzebowy przypadku pogrzebu – w okresie od 20 marca do dnia 24 marca 2020 r. oraz w okresie od dnia 12 kwietnia do odwołania;
  • 5 uczestników, oprócz osób sprawujących kult religijny lub osób zatrudnionych przez zakład pogrzebowy w przypadku pogrzebu – w okresie od dnia 1 kwietnia 2020 r. do dnia 11 kwietnia 2020 r.

Przepisy te wkraczają w konstytucyjną sferę wolności religii (art. 53 ust. 1 Konstytucji). A wolność uzewnętrzniania religii może być ograniczona jedynie w drodze ustawy i tylko wtedy, gdy jest to konieczne do ochrony bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, zdrowia, moralności lub wolności i praw innych osób. Wolność religii została wymieniona w art. 233 Konstytucji jako jedna z wolności, które nie mogą podlegać ograniczeniom w stanach nadzwyczajnych.

A uczestniczenie w obrzędach religijnych może zostać ograniczone jedynie w ustawie. W konsekwencji żaden organ władzy wykonawczej, w tym Rada Ministrów, nie może  określać granic wolności uzewnętrzniania religii.

Poza tym wszelkie ograniczenia wolności uzewnętrzniania religii nie mogą mieć formy zakazu. Stanowi to bowiem ograniczenie istoty wolności z art. 53 Konstytucji.

We wnioskach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich obywatele podnoszą również zarzut nieproporcjonalności tego ograniczenia, w kontekście innych wprowadzanych ograniczeń. Wątpliwości budzi wprowadzenie limitu obecności 5 osób w pomieszczeniach sprawowania kultu religijnego w sytuacji, gdy więcej osób może przebywać np. w sklepach czy środkach transportu.

Odpowiedzialność za wykroczenia

Opisany stan rzeczy może powodować, że  nie będzie możliwe pociągnięcie do odpowiedzialności za wykroczenie osób, które nie przestrzegają tak ustanowionych zakazów i nakazów, choć  taką odpowiedzialność niewątpliwie powinny ponieść. W przypadku rozporządzenia każdy sąd ma prawo odmówić jego zastosowania, jeśli stwierdzi, że wydano je z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego bądź pozostaje ono w hierarchicznej niezgodności z aktami wyższego rzędu. Sędziowie podlegają bowiem tylko Konstytucji i ustawom - nie aktom wykonawczym wydanym z naruszeniem ustawy lub Konstytucji.

Ponadto nie można wykluczyć, że osoby, które poniosą szkodę w wyniku zastosowania opisanych przepisów rozporządzeń, zechcą skorzystać z prawa określonego w art. 77 ust. 1 Konstytucji. Stanowi on, że każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej.

VII. 565.3.2020

Koronawirus. RPO: rozporządzenia Ministra Zdrowia bez podstawy w specustawie o COVID-19. To łamanie Konstytucji

Data: 2020-03-27
  • Zakaz przemieszczania się po kraju, rozporządzanie o kwarantannie i ograniczenie praktyk religijnych są wydane niezgodnie z uchwaloną 3 tygodnie temu specustawą „koronawirusową”.
  • A to oznacza, że są niezgodne z Konstytucją, która pozwala na ograniczenie wolności obywateli, ale tylko wtedy, kiedy wynika to z ustawy.
  • Po to mamy ustawy o stanach nadzwyczajnych, by w sytuacji kryzysu posługiwać się nimi. One dają władzom jasne podstawy do działań.

W wystąpieniu do premiera Mateusza Morawieckiego Rzecznik Praw Obywatelskich pisze: - Nie kwestionuję wprowadzanych zakazów z punktu widzenia zwalczania epidemii COVID-19. Moim obowiązkiem jest jednak wskazanie, że powinno się to odbywać się w ramach porządku prawnego, do przestrzegania którego zobowiązani są nie tylko obywatele, lecz przedstawiciele władzy.

RPO przypomina, że państwo ma gotowe narzędzia do działania w stanach nadzwyczajnych. Konstytucja mówi, że w sytuacjach szczególnych zagrożeń można wprowadzić stan nadzwyczajny: wojenny, wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej. Dla każdego z tych stanów nadzwyczajnych jest już specjalna ustawa, na jej podstawie można wydać rozporządzenie, które podlega podaniu do publicznej wiadomości (art. 228 Konstytucji). W ten sposób Konstytucja zapewnia, że nawet w sytuacji nadzwyczajnej zachowany jasny porządek i prawa obywateli: jeśli trzeba je ograniczać, to tylko na podstawie ustaw.

Dziś zdaniem RPO są przesłanki do skorzystania z narzędzi dotyczących stanów nadzwyczajnych. Władze postanowiły jednak rozwiązać problem przy pomocy zwykłych narzędzi prawnych – przyjmując szybko całkiem nową ustawę. 2 marca Sejm przyjął specustawę „koronawirusową” (o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, Dz. U. poz. 374). Ta ustawa – zauważa jednak RPO w wystąpieniu do premiera – nie jest jednak teraz respektowana. Minister zdrowia wydaje rozporządzenia, do których nie ma prawa, bo posłowie mu go nie dali. Ogranicza więc prawa i wolności obywateli bez umocowania w ustawie i tym samym niestety łamie Konstytucję.

  • Minister Zdrowia nie może zakazać w rozporządzeniu poruszania się po kraju. Specustawa dala mu tylko prawo do czasowego ograniczania sposobu przemieszczania się. Sposobu – a nie przemieszczania się w ogóle.
  • Ten sam problem dotyczy kwarantanny, w tym kwarantanny dla powracających z zagranicy. Umieszczenie człowieka w izolacji na 14 dni jest ograniczeniem jego wolności, a tu Konstytucja mówi jasno: wolność można ograniczyć, ale na podstawie ustawy. A specustawa dala prawo do zarządzania kwarantanny – ALE całej Radzie Ministrów, a nie jednemu ministrowi.
  • Minister nie miał podstaw do ograniczenia praktyk religijnych i wskazywania, ilu członków może w danym momencie liczyć kongregacja religijna. Wolność praktyk religijnych można ograniczyć, ale znów – na podstawie ustawy. Specustawa mówi tylko o zakazywaniu organizowania zgromadzeń ludności, a to nie daje podstaw do wprowadzania ograniczeń w realizacji konstytucyjnej wolności uzewnętrzniania religii. Żaden organ władzy wykonawczej, w tym Minister Zdrowia, nie ma prawa regulowania granic wolności uzewnętrzniania religii.

W taki sposób, bez ustawowej podstawy, władze ograniczyły trzy ważne wolności obywateli – wolność (art. 30 Konstytucji), wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej (art. 52 Konstytucja) oraz wolność sumienia i wyznania (art. 53 Konstytucji). Konstytucja zaś mówi tu jasno: to zbyt ważne prawa, by decydowało o nich minister. 

Niekonstytucyjny zakaz przemieszczania się na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej ma też bezpośredni wpływ na możliwość przeprowadzenia wyborów. Bowiem Minister Zdrowia decyduje faktycznie o tym, czy uzupełniające wybory lokalne mogą się odbyć, skoro osoba, która ma prawo wyborcze i chce głosować, została poddana kwarantannie albo nie może się przemieścić do miejsca głosowania.

Tak przyjęte przepisy nie pozwolą karać tych, którzy je łamią (chociaż taką odpowiedzialność za narażanie innych na odpowiedzialność niewątpliwie powinny ponieść). Bo odpowiedzialność można ponosić tylko na podstawie prawidłowo wydanych przepisów. Jeśli nie, kara nie ostoi się przed sądem. Sędziowie podlegają bowiem tylko Konstytucji i ustawom (art. 178 ust. 1 Konstytucji RP), nie podlegają zaś aktom wykonawczym wydanym z naruszeniem ustawy lub Konstytucji.

Po drugie, nie można wykluczyć, że osoby, które poniosą szkodę w wyniku zastosowania tak wydanych rozporządzeń, zechcą skorzystać z konstytucyjnego prawa do odszkodowania za szkody wyrządzone przez niezgodne z prawem działanie władzy publicznej (art. 77 ust. 1 Konstytucji).

W końcu o przyjęciu regulacji nadzwyczajnych należy powiadomić Radę Europy. Szereg państw już to zrobiło: w dniach 16–23 marca notyfikacje przesłały w związku z COVID-19: Armenia, Estonia, Gruzja, Łotwa, Mołdowa i Rumunia. Brak odpowiedniego odwołania się do mechanizmu derogacji (uchylenia) na gruncie Konwencji Europejskiej, może prowadzić w przyszłości do stwierdzania przez Europejski Trybunał Praw Człowieka naruszenia przez Polskę praw i wolności gwarantowanych w Konwencji, jeśli wdrożyła ona środki przekraczające przepisy o możliwych ograniczeniach praw człowieka.

Zarówno ograniczania praw i wolności jednostki, jak i częściowe, jednocześnie czasowe zawieszenie niektórych z nich, z czym faktycznie mamy do czynienia aktualnie w Polsce, muszą spełniać kryterium proporcjonalności i ściśle odpowiadać wymogom sytuacji – podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich

VII.565.1.2020

TVP nie ponowiła zaproszeń do programu dla Aleksandra Smolara i Andrzeja Seweryna

Data: 2020-03-27
  • RPO po raz kolejny występuje do TVP w sprawie istnienia „czarnej listy” dziennikarzy, ekspertów, polityków, którzy nie mogą być zapraszani do mediów publicznych
  • Po tym jak w 2019 r. pojawiła się informacja, że odmówiono zaproszenia prof. Aleksandra Smolara do programu TVP Kultura „Niedziela z ... Andrzejem Sewerynem” Telewizja Polska wyjaśniła, że doszło do nieporozumienia i ponowi zaproszenia do obu gości
  • Niestety ani prof. Aleksander Smolar, ani Andrzej Seweryn takiego zaproszenia nie otrzymali 

W związku z informacjami o odmowie zaproszenia do studia Aleksandra Smolara, prezesa zarządu Fundacji Batorego do udziału w programie benefisowym Andrzeja Seweryna na antenie TVP Kultura, Maciej Łopiński w liście do RPO wyjaśnił, że sytuacja ta była wynikiem nieporozumienia, informacje zamieszczone w mediach były nieprawdziwe, a zaproszenie do programu zostało ponownie przekazane obu gościom.

Dziennikarze redakcji Press.pl, w związku ze wskazanym pismem TVP,  zwrócili się do zainteresowanych prosząc o komentarz. Informacje przez nich przekazane wskazują, że odmiennie niż to wynika z treści przesłanych Rzecznikowi wyjaśnień, zaproszenia do udziału w programie nie zostały ponowione. Andrzej Seweryn wskazał, że „[t]o jest kłamstwo. Obiecali, że zwrócą się do mnie, ale się nie zwrócili.” Podobnie informację skomentował prof. A. Smolar:  „Nic o tym nie wiem. W październiku dzwoniła do mnie szefowa programu, przepraszając za pomyłkę. Powiedziałem, że jeżeli Andrzej Seweryn zaprosi mnie ponownie, to przyjmę zaproszenie, ale od tego czasu nie miałem żadnej wiadomości.”

Rzecznik zwrócił się więc ponownie do prezesa TVP o przedstawienie wyjaśnień.

VII.716.3.2018

Oświadczenia sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń. RPO wnosi do PUODO o środki zabezpieczające

Data: 2020-03-09
  • Tzw. ustawa „kagańcowa”, która weszła w życie 14 lutego 2020 r., zobowiązuje sędziów i prokuratorów do złożenia oświadczenia o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach. Informacje mają być publicznie dostępne
  • RPO uważa, że obowiązek ten zagraża prawu do prywatności sędziów i prokuratorów; jest też sprzeczny z prawem do ochrony danych osobowych
  • Jest to wręcz sposób na powszechną "lustrację" aktywności publicznej sędziów i prokuratorów
  • W związku z możliwością poważnego naruszenia praw tych grup Rzecznik zwraca się do PUODO o podjęcie środków zabezpieczających

Przepisy ustawy z 20 grudnia 2019 r. przewidują obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów w 30 dni oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje te mają być publicznie dostępne w Biuletynie Informacji Publicznej. Termin na złożenie pierwszych oświadczeń przez sędziów i prokuratorów minie 14 marca.  

Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił wystąpić do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, do którego kompetencji należy podejmowanie działań w sprawach ochrony danych osobowych. Rzecznik wyraża  szereg wątpliwości co do zgodności wspomnianego obowiązku z prawami i wolnościami zawartymi w Konstytucji. Wątpliwości te Rzecznik wyrażał już wcześniej na forum Sejmu i Senatu w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu.

Celem ustawodawcy było wzmocnienie transparentności działania sądownictwa. Zdaniem RPO jest to jednak środek powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie informacji ich dotyczących może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się. Stanowi to nie tylko narzędzie realizacji ich interesów osobistych, ale wiąże się z istotnym interesem publicznym, jakim jest praca środowisk sędziowskich na rzecz wspierania działania wymiaru sprawiedliwości w społeczeństwie demokratycznym.

Jak podkreślił Europejski Trybunał Praw Człowieka w wyroku Baka przeciwko Węgrom z 23 czerwca 2016 r., sędziowie mają szczególne prawo do brania udziału w debacie publicznej dotyczącej niezależności sądownictwa, odgrywając w tym zakresie kluczową rolę dla prawidłowego funkcjonowania demokracji opartej na praworządności.

Po wprowadzeniu wspomnianego obowiązku sędziowie i prokuratorzy - w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami - będą mieli najwęższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Polskie prawo przewiduje podobny obowiązek wobec funkcjonariuszyh służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierzy zawodowych. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

W ocenie Rzecznika należy zatem podjąć niezwłoczne działania w celu zabezpieczenia wskazanych  praw obywatelskich, mające na celu ograniczenie możliwości przetwarzania danych osobowych sędziów i prokuratorów, zwłaszcza co do konieczności ujawnienia informacji o przynależności do zrzeszeń, które pozwoliłyby na zidentyfikowanie przekonań światopoglądowych lub religijnych danego sędziego lub prokuratora.

Orzecznictwo sądów administracyjnych podkreśla wyraźnie, że przepisy o dostępie do informacji publicznej nie są bezwzględne i powinny być stosowane z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także tym obywatelom, którzy pełnią funkcje publiczne.

W sprawie postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r., w którym czasowo zawiesił on możliwość opublikowania list poparcia dla kandydatów do KRS, Wojewódzki Sąd Administracyjny 24 stycznia 2020 r. orzekł wyraźnie, że jeżeli żądane informacje nie mają związku z pełnioną funkcją publiczną, funkcjonariuszom publicznym, takim jak sędziowie i prokuratorzy, przysługuje ochrona prywatności oraz ochrony ich danych osobowych. Zdaniem RPO dane, które mają być ujawnione w oświadczeniu i opublikowane, nie spełniają tego warunku, ponieważ dotyczą działań sędziów i prokuratorów niezwiązanych z wykonywaną przez nich pracą.

Rzecznik stoi na stanowisku, że konieczność zapewnienia proporcjonalności ograniczenia ochrony danych osobowych, zgodnie z prawem europejskim (przepisy RODO) nie może zostać całkowicie wyłączona i należy wykazać, że dane osobowe będą zbierane w konkretnych, wyraźnych i prawnie uzasadnionych celach. W ocenie RPO wprowadzony obowiązek jest niezgodny z tymi przepisami i - z uwagi na zasadę pierwszeństwa prawa UE - nie powinien być egzekwowany.

Szczególne naruszenie praw sędziów i prokuratorów w tym wypadku stanowić będzie publikacja zgromadzonych danych, przy jednoczesnym braku wyraźnego wskazania przez ustawodawcę celu tego przetwarzania, który umożliwiałby jego sądową kontrolę. Wspomniano o tym  w wyroku WSA w Warszawie z 24 stycznia 2020 r. Sprawa ta dotyczyła skargi na decyzję PUODO, który skorzystał z przysługującego mu uprawnienia do wydania decyzji o czasowym ograniczeniu przetwarzania danych osobowych sędziów z list poparcia do KRS. Mające podlegać publikacji dane osobowe sędziów ograniczały się w tamtej sprawie jedynie do imienia i nazwiska, miejsca służbowego oraz podpisu.

Tymczasem obowiązek złożenia oświadczenia, o którym mowa, przewiduje publikację o wiele szerszego zakresu danych osobowych niż w przypadku sędziów z list poparcia do KRS. Dlatego w sposób oczywisty interwencja Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych jest tym bardziej zasadna i konieczna.

Rzecznik Praw Obywatelskich wezwał zatem Prezesa  Urzędu Ochrony Danych Osobowych do zastosowania podobnego poziomu ochrony także w tej sprawie i rozważenie podjęcia decyzji o czasowym ograniczeniu przetwarzania danych osobowych i zawieszenia obowiązku złożenia oświadczeń przez sędziów i prokuratorów. Z analizy RPO wynika jednoznacznie, że przetwarzanie tych danych oraz ich publikacja w BIP może spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, a zatem spełnione są przesłanki zastosowania tego typu środka.

RPO przypomniał, że zgodnie z orzecznictwem sądów administracyjnych wszczęcie postępowania administracyjnego przez organ ochrony danych osobowych następuje z dniem doręczenia tego żądania RPO organowi.

VII.501.53.2020

RPO reaguje w sprawie skarg na działania posłanki Klaudii Jachiry

Data: 2020-01-21
  • Do Rzecznika zwrócił się ze skargą obywatel urażony treściami, które posłanka Klaudia Jachira publikuje w internecie oraz jej zachowaniem, które zdaniem skarżącego, godzi w symbole narodowe oraz wartości katolickie
  • RPO przekazał tę skargę do Komisji Etyki Poselskiej
  • Komisja poinformowała RPO, że podjęła decyzję o nierozpatrywaniu sprawy, której skarga obywatela dotyczyła

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga obywatela urażonego treściami, które posłanka Klaudia Jachira publikuje w internecie, a także zachowaniem, które zdaniem skarżącego, godzi w symbole narodowe oraz wartości katolickie.

RPO przekazał tę skargę, zgodnie z właściwością, do Komisji Etyki Poselskiej. Zasady etycznego postępowania posłów zostały określone w uchwale Sejmu z 17.07.1998 – Zasady Etyki Poselskiej.

RPO odpowiedział Jacek Świat (PiS), przewodniczący Komisji Etyki Poselskiej. Poinformował, że na podstawie art. 3 ust. 3 regulaminu Komisji, podjęła ona decyzję o niepodejmowaniu sprawy. Tym samym Komisja nie będzie zajmowała się wypowiedziami posłanki Jachiry, na które skarżył się obywatel.

VII.600.4.2020

Klauzula sumienia: wolność religijna a dyskryminacja. Sesja 14 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Społeczna dyskusja dotycząca klauzuli sumienia jest wciąż żywa. Obok postulatu zniesienia klauzuli sumienia pojawiają się propozycje przyznania prawa skorzystania z klauzuli przedstawicielom innych zawodów (diagności laboratoryjni, farmaceuci).
  • Dyskusja skupiła się przede wszystkim na kwestii dostępności do legalnej aborcji. W przyszłości klauzula nie może jednak dotyczyć także innych świadczeń medycznych. 
  • Może również mieć coraz większe znaczenie w innych sferach życia społecznego, o czym świadczy m.in. głośna „sprawa drukarza”.

Celem panelu było postawienie pytań o znaczenie klauzuli sumienia i próba znalezienia rozwiązań problemów wiążących się z tą instytucją prawną

Warto wiedzieć, że początkowo klauzula sumienia dotyczyła odmowy pełnienia służby wojskowej z uwagi na wyznawany światopogląd. Stopniowo ta instytucja prawna zaczęła jednak odgrywać szczególną rolę w  systemie ochrony zdrowia.

W 2015 roku polski Trybunał Konstytucyjny wydał istotny wyrok w sprawie klauzuli sumienia lekarzy (sprawa K 12/14). Uznał wtedy, że konstytucyjną wolność sumienia i wyznania narusza przepis, który nakazuje powołującemu się na sprzeciw sumienia, by wskazał, do kogo w takim razie ma się zgłosić pacjent. Trybunał uznał, że prawo lekarza do powoływania się na klauzulę sumienia wynika bezpośrednio z art. 53 Konstytucji.

Wyrok ten spotkał się z szeregiem krytycznych opinii. Od tego czasu polski ustawodawca nadal nie wypracował efektywnego rozwiązania, które w skuteczny sposób zabezpieczałoby prawa pacjentów, którym lekarz powołujący się na klauzulę sumienia odmawia przysługujących im świadczeń. Konieczne jest wypracowanie rozwiązań, które umożliwią z jednej strony poszanowanie praw lekarzy, a z drugiej zapewnią bezpieczeństwo pacjentom. Jest to przedmiotem szczególnej troski Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sytuacja prawna

Obecnie prawo nie wskazuje podmiotu zobowiązanego do wskazania pacjentowi, któremu odmówiono świadczenia, realnych możliwości uzyskania świadczenia u innego lekarza lub w innym podmiocie leczniczym. Może więc dochodzić do sytuacji, gdy pacjent nie będzie mógł uzyskać określonego świadczenia zdrowotnego. Oznaczałoby to naruszenie konstytucyjnego prawa równego dostępu do świadczeń publicznej opieki zdrowotnej. Z taką sytuacją mieliśmy do czynienia między innymi na Podkarpaciu, gdzie znaczna część lekarzy, powołując się na klauzulę sumienia, odmówiła wykonywania zabiegu legalnej aborcji.

Działania RPO

Bezpośrednio po wydaniu wyroku Rzecznik zwrócił się do wielu podmiotów w tym Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia, Naczelnej Rady Lekarskiej, sejmowej Komisji Zdrowia, a wreszcie Ministra Zdrowia, wskazując na konieczność podjęcia działań legislacyjnych mających na celu zagwarantowanie realizacji praw pacjentów. Do tej pory stosowne zmiany prawne nie zostały wprowadzone.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/do-przewodniczacego-sejmowej-komisji-zdrowia-prezesa-nfz-prezesa-nrl-ws-prawa-pacjenta-do-uzyskania

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rzecznik-pisze-do-ministra-zdrowia-w-sprawie-antykoncepcji-awaryjnej-klauzuli-sumienia-i-edukacji

Rzecznik stale monitoruje projekty nowych aktów prawnych dotyczących klauzuli sumienia. Na bieżąco przygląda się również praktyce stosowania klauzuli sumienia przez lekarzy i przedstawicieli innych zawodów. W ramach tych działań Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia w związku z informacjami o coraz częstszym powoływaniu się przez aptekarzy na klauzulę sumienia. Powołując się na wyrok TK z 2015 roku Minister uznał, że farmaceuci mają możliwość powoływania się na klauzulę sumienia.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/minister-zdrowia-farmaceuci-mog%C4%85-stosowa%C4%87-klauzul%C4%99-sumienia  

W 2019 roku Rzecznik pozytywnie ocenił senacki projekt ustawy przewidujący, że w sytuacji skorzystania przez lekarza z klauzuli sumienia to szpital wskazywałby miejsce, gdzie możliwe jest uzyskanie świadczenia. Wątpliwości Rzecznika wzbudziła natomiast propozycja przyznania możliwości powoływania się na klauzulę sumienia diagnostom laboratoryjnym.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/opinia-rpo-do-senackiego-projektu-w-sprawie-klauzuli-sumienia

Dyskusja na panelu

W panelu wzięli udział:

  • dr hab. Wojciech Brzozowski – kierownik Zakładu Prawa Wyznaniowego na Uniwersytecie Warszawskim, specjalista w zakresie prawa konstytucyjnego i prawa wyznaniowego, autor licznych publikacji dotyczących m.in. klauzuli sumienia (moderator panelu)
  • dr hab. Magdalena Środa, prof. UW – etyczka, feministka
  • Mirosław Wróblewski – radca prawny, dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego BRPO
  • Tomasz Terlikowski – filozof, dziennikarz, działacz katolicki.
  • Kamila Ferenc - prawniczka w Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz koordynatorka Zespołu Prawnego Federacji
  • Kishan Manocha – specjalista Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODHIR) ds. wolności religii i przekonań

Prof. Środa zwróciła uwagę, że sumienie jest spójną kategorią etyczną o charakterze przede wszystkim religijnym, która ma ona swoje korzenie w etyce chrześcijańskiej. Kategoria te nie była np. obecna w przysiędze Hipokratesa. Stąd też rodzą się wątpliwości, czy powinna być stosowana w sferze publicznej. Negatywnie należy ocenić sytuację, w której praktyka powoływania się na klauzulę sumienia wynika z pozycji społecznej związków religijnych, a nie rzeczywistego światopoglądu lekarzy. Obowiązek udzielania przez lekarza kompletnych i rzetelnych informacji powinien być rozpatrywany jako obowiązek moralny.

Dyr. Wróblewski mówił o istotnej zmianie, jaka zaszła w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który początkowo stał na stanowisku, że z art. 9. Europejskiej Konwencji Praw Człowieka nie wynika wprost prawo do wniesienia sprzeciwu  sumienia. Na gruncie orzeczeń dotyczących odmowy służby wojskowej ETPC zaczął jednak zwracać uwagę na związek wolności sumienia i wyznania z prawem do powołania się na klauzulę sumienia. Wątpliwości budzi rozciąganie klauzuli sumienia również na inne zawody. Problematyczna może być np. dyskusja o klauzuli sumienia sędziów. Obecnie na rozpatrzenie ETPC czeka czeska sprawa dotycząca rodziców powołujących się na klauzulę sumienia w związku z odmową poddania dziecka obowiązkowym szczepieniom. Wydaje się, że z punktu widzenia dobra ogółu społeczeństwa, takie rozumienie klauzuli sumienia wydaje się zbyt daleko idące.

Tomasz Terlikowski wskazał, że nie ma powodu, żeby klauzula sumienia była stosowana zbyt szeroko. Należy jednak zwrócić uwagę, że w sferze publicznej pojawiają się kwestie o znaczeniu fundamentalnym, co do których zdania opinii publicznej są w istotnym stopniu odmienne. Do takich kwestii zaliczyć należy niewątpliwie służbę wojskową, czy prawo do wykonywania aborcji. Kwestie te są na tyle kluczowe moralnie i skomplikowane historycznie, że należy uznać prawo do powołania się na sprzeciw. Prawo to powinno przysługiwać także np. urzędnikom. Redaktor zwrócił uwagę, że dla lekarza powołującego się na klauzulę sumienia udzielenie informacji, może stanowić współudział w czynności, która budzi jego głęboki sprzeciw moralny. Poszanowanie wolności sumienia i wyznania powinno uwzględniać również takie przekonania.

Kishan Manocha podkreślił, że wolność religijna wynikająca bezpośrednio z godności człowieka uprawnia jednostkę do manifestacji swojej religii poprzez działania lub brak działania. Prawo to stawia dla nas wszystkich wyzwanie i nie ma tu prostych rozwiązań.  Należy szukać rozwiązań, które umożliwiają jak najszerszą realizację wszystkich praw obywatelskich, także takich, które mogą stać ze sobą w sprzeczności. Należy pamiętać, że wolność sumienia i wyznania chroni jednostki, a nie poszczególne religie i światopoglądy. Punktem odniesienia  w dyskusji klauzuli sumienia nie mogą być więc konkretne doktryny religijne, ale codzienne doświadczenia obywateli. Jeżeli w społeczeństwie zostanie podjęta decyzja o przyznaniu pierwszeństwa jednemu z praw, musi to myć w sposób należyty uzasadnione. Proces wprowadzania zmian powinien być transparetny. Myślenie o prawach człowieka powinno być podparte empatią wobec innych.  To jednostka powinna dokonywać decyzji. I tylko wtedy, gdy nie jest to możliwe, interweniować powinno państwo.

Mecenas Kamila Ferenc zwróciła uwagę, że sprzeciw sumienia w brzmieniu zawartym w przepisach prawa ma charakter uniwersalny, ale jest stosowany w praktyce wyłącznie do kwestii zdrowia reprodukcyjnego kobiet. Po wyroku TK, lekarz nie ma obowiązku udzielenia informacji co do możliwości uzyskania świadczenia, co ma istotne znaczenie dla pacjentek. Często bowiem dla pacjentek istotny jest czas, w których mogą one skorzystać z pomocy lekarza. Klauzula sumienia nie powinna dotyczyć takich czynności jak udzielanie porad lekarskich, czy wypisywanie recept. Klauzulę sumienia należy taktować jako swego rodzaju wyjątek, który powinien dotyczyć tylko bezpośredniego wykonywania świadczeń medycznych. Należy pamiętać, że system opieki zdrowotnej bazuje na umowie społecznej. Konieczne jest wprowadzenie „bezpieczników” zabezpieczających prawa pacjentów, np. obowiązku zatrudniania przez szpitale podwykonawców, bądź uruchomienia stosownej infolinii dla pacjentów.

Ze strony publiczności padły istotne pytania pojawiające się w dyskusji o klauzuli sumienia:

  • Kto powinien podejmować decyzje w toczącym się sporze światopoglądowym?
  • Czy sprzeciw sumienia jako prawo jednostki, jest aby na pewno zgodny z zasadą demokracji?

Konkluzje panelu:

  1. Rozmawiajmy dalej, ale nie bez końca! Na rozwiązania czekają prawdziwi ludzie.
  2. Wypracowane rozwiązanie musi uwzględniać różne perspektywy (lekarza i pacjenta, osoby wierzącej i niewierzącej).

RPO w sprawie wniosków obywateli urażonych akcją Nergala na Facebooku

Data: 2019-11-26

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło kilka tysięcy wniosków obywateli dotyczących opublikowania przez Adama Darskiego (Nergala)- na jego profilu na Facebooku - zdjęcia, na którym depcze on obraz Matki Boskiej. Wnioskodawcy podnoszą, że naruszone zostały ich uczucia religijne.

Rzecznik Praw Obywatelskich jako konstytucyjny organ ochrony praw człowieka w swojej działalności nieustannie podkreśla ważne znaczenie wolności słowa, gwarantującej możliwość uczestnictwa obywateli w życiu publicznym. Należy podkreślić, że przepisy prawa polskiego i międzynarodowego zapewniają ochronę także wypowiedziom posługującym się pewną przesadą, prowokacją, a nawet inwektywą, zwłaszcza, gdy ich przedmiotem są kwestie budzące silne kontrowersje, a wypowiedź ma charakter polemiczny. Jednocześnie Rzecznik podkreśla, że Konstytucja RP w równym stopniu chroni również wolność sumienia i wyznania każdej osoby. Należy pamiętać, że korzystanie z wolności słowa nie może być usprawiedliwieniem do bezprawnego naruszania dóbr osobistych innych osób ani ich uczuć religijnych.

VII.5600.33.2019

Uczniowie nie wybrali lekcji religii - i tak w nich uczestniczą. RPO pisze do dyrektora liceum

Data: 2019-11-04
  • Uczniowie krakowskiego liceum, którzy nie zapisali się na lekcje religii, biorą w nich bierny udział
  • Jak podają media, szkoła nie zapewnia im w tym czasie opieki pedagogicznej
  • Konstytucja gwarantuje prawo do wolności sumienia i religii oraz prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie ze swoimi przekonaniami - podkreśla RPO

Z doniesień prasowych wynika, że uczniowie, którzy nie zapisali się na lekcje religii i tak są zmuszeni do biernego uczestnictwa w niej. Szkoła nie zapewnia bowiem im w tym czasie opieki pedagogicznej. Ksiądz, prowadzący lekcje religii, równocześnie sprawuje opiekę pedagogiczną nad uczniami, którzy nie wyrazili woli uczestnictwa w lekcjach religii.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął tę sprawę z urzędu.

Opisana sytuacja budzi poważne wątpliwości w kontekście konstytucyjnego prawa do wolności sumienia i religii oraz prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami (art. 53. Konstytucji).

Rzecznik zwrócił się do dyrektora liceum o wyjaśnienia, czy podjęto działania zmierzające do zorganizowania lekcji religii z poszanowaniem praw osób, którzy nie wyrazili woli udziału w nich. Spytał też, czy taka organizacja  zajęć dotyczy wszystkich klas i roczników.

RPO chce też wiedzieć,  czy w tym roku szkolnym zgłaszano potrzebę organizacji lekcji etyki i czy szkoła realizuje takie zajęcia.

BPK.5601.1.2019

GUS: pytanie o religię w spisie powszechnym w 2021 r. - całkowicie dobrowolne

Data: 2019-10-25
  • Pytanie o religię w spisie powszechnym w 2021 r. ma charakter dobrowolny i nie narusza zasady wolności sumienia i wyznania - zapewnia prezes Głównego Urzędu Statystycznego
  • Każdy będzie mógł wyrazić przynależność do dowolnego kościoła lub związku wyznaniowego lub też zadeklarować bezwyznaniowość; będzie miał też możliwość nieskrępowanej odmowy na to pytanie
  • RPO wskazywał wcześniej, że w świetle Konstytucji pytanie o religię dla celów statystycznych wydaje się dopuszczalne jedynie pod warunkiem absolutnej dobrowolności odmowy odpowiedzi bez podawania przyczyny

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynął wniosek obywatela w sprawie ustawy z 9 sierpnia 2019 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2021 r. Załącznik nr 1 do tej ustawy w punkcie 6.3 przewiduje, że zakres informacji zbieranych w spisie obejmuje informacje o wyznaniu-przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego. Obywatel uznał, że jest to nieuprawniona ingerencja w jego wolność sumienia i wyznania.

Rzecznik przypomniał, że zgodnie z art. 53 ust. 7 Konstytucji nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Prawo to może podlegać ograniczeniom zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji - gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

- Zbieranie informacji statystycznych trudno jednak powiązać z którąś z wartości wymienionych w tym przepisie - wskazał RPO. W doktrynie wskazuje się, że pytanie o religię i przekonania w celach statystycznych - w świetle Konstytucji wydaje się dopuszczalne – ale pod warunkiem  absolutnej dobrowolności. Oznacza to, że obywatelowi musi być pozostawiona nieskrępowana możliwość odmowy udzielenia odpowiedzi bez podawania przyczyny.

Ustawa z 4 marca 2010 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2011 r. przewidywała dobrowolność udzielania tych informacji. W ocenie RPO zasadne byłoby utrzymanie tej zasady w spisie w 2021 r. 

Dlatego Rzecznik spytał o to prezesa GUS.

Odpowiedź prezesa GUS

- Pragnę z całą mocą zapewnić, że zarówno treść,  jak i sposób zadawania pytania o przynależność do wyznania religijnego w przyszłym spisie, nadają pytaniu charakter dobrowolny i nie naruszą zasady wolności sumienia i wyznania mieszkańców Polski – odpisał prezes GUS Dominik Rozkrut.

Przewidywane kształt i formuła zadawania pytania o wyznanie są bowiem niemal identyczne, jak te zastosowane w spisie powszechnym z 2011 r. W istocie dają każdej spisywanej osobie sposobność wyrażenia przynależności do dowolnego kościoła lub związku wyznaniowego, względnie - zadeklarowanie bezwyznaniowości (nieprzynależenia do żadnego kościoła czy związku wyznaniowego). Dają również dają możliwość nieskrępowanej odmowy na pytanie o wyznanie, co znajduje wyraz w zamieszczeniu przy pytaniu o wyznanie - identycznie jak w spisie powszechnym z 2011 r. - opcji: "Nie chcę odpowiadać na to pytanie".

Ponadto możliwość odmowy na pytanie o wyznanie znajduje odzwierciedlenie zarówno w kształcie elektronicznego formularza i w treści instrukcji metodologicznej do spisu, jak i materiałach szkoleniowych i przebiegu samego szkolenia rachmistrzów i ankieterów spisowych.

Pytanie o wyznanie jest aktualnie testowane, ponieważ znalazło się w kwestionariuszu elektronicznym, używanym obecnie w pierwszym spisie próbnym do spisu w 2021, który odbywa się od 1 października do 31 października w dwóch wybranych gminach w kraju.

- Na podstawie dotychczasowej obserwacji przebiegu spisu próbnego możemy stwierdzić, że jak do tej pory nie otrzymaliśmy żadnych poważniejszych zgłoszeń czy zastrzeżeń dotyczących pytania o wyznanie, a jednocześnie zakomunikować, że odnotowujemy przypadki korzystania przez osoby spisywane z możliwości odmowy odpowiedzi na to pytanie – poinformował prezes GUS.

VII.5604.1.2019

 

Jak wspólnie ratować zapomniane cmentarze - konferencja RPO i ChAT

Data: 2019-10-23
  • Spychacz usuwa nagrobki, by zrobić miejsce pod budowę marketu
  • 200-letni cmentarz znika z powierzchni ziemi w ciągu jednego dnia
  • Płyty nagrobne wykorzystano do budowy cmentarnego śmietnika

Co trzeba zrobić, żeby to zmienić? Jak ocalić dziedzictwo wielokulturowe i historyczne na naszych ziemiach? Jak pogodzić je z potrzebą rozwoju inwestycji? jak mogliśmy dopuścic, że na kościach tych, ktorzy byli tu przed nami, stawiamy domy, pasiemy krowy, urządzamy sobie działki rekreacyjne? Jak zmieniac prawo i jak stosować to, które jest? Rozmawialiśmy o tym 23 października podczas ogólnopolskiej konferencji o (nie)zapomnianych cmentarzach.

Pytania do dyskusji:

  1. Czy w polskim porządku prawnym obowiązuje nakaz ochrony szczątków ludzkich? Jak należy ocenić obecną regulację prawną w tym zakresie i czy wymaga ona zmiany?
  2. Jakie problemy faktyczne i prawne mogą wywołać zabiegi o ochronę „zapomnianych” cmentarzy w ich historycznych granicach (czyli na powierzchniach wykraczających poza teren obecnie zidentyfikowany jako cmentarny)?
  3. Czy istnieje potrzeba ustanowienia państwowej ewidencji nieczynnych cmentarzy, odrębnej od rejestrów obiektów zabytkowych?
  4. Który organ państwowy powinien być odpowiedzialny w skali ogólnopolskiej za ochronę „zapomnianych” cmentarzy?
  5. Czy wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Potomski i Potomska przeciwko Polsce z 2011 r. jest podstawą do zmian w prawie polskim?
  6. Jak Pani/Pan ocenia obecne regulacje prawne dotyczące cmentarzy? Jakie są ich podstawowe wady?
  7. Jak Pani/Pan ocenia zamysł wprowadzenia do przepisów norm, które uzależniają ekshumację zwłok na cmentarzach wyznaniowych od zgody właściwego związku wyznaniowego?
  8. Jaki pożytek byłby z utworzenia koalicji organizacji (publicznych i niepublicznych) zajmujących się ochroną „zapomnianych” cmentarzy?

- Ludzie w całej Polsce ratują stare cmentarze – jak proboszcz jednej z katolickich parafii niedaleko Wisły, który zmobilizował do tego swoich parafian.  Takich przypadków jest więcej.  Lokalne społeczności, młodzież ratuje cmentarze żydowskie czy łemkowskie,  dokonują zmian w pejzażu społecznym. Ale zapomnianych cmentarzy przejmowanych przez deweloperów jest więcej. Znane są przypadki budów w miejscach pochówku czy nawet zakupu nieruchomości w dobrej wierze -mówił prorektor ChAT Tadeusz Zieliński otwierając konferencję.

Wzięło w niej udział ponad 130 osób, w tym przedstawiciele kościołów i związków wyznaniowych, władz publicznych, w tym Lasów Państwowych, Narodowego Instytutu Dziedzictwa, a także Stowarzyszenia Historyków Wojskowości, Muzeum Wojska Polskiego oraz studenci uczelni.

Z inicjatywą debaty wystąpił zespół roboczy - zbierająca się w BRPO grupa kilkunastu osób działających na rzecz zachowania dziedzictwa kulturowego i jego ochrony. To w czasie spotkań grupy roboczej zestawiono z jednej strony problemy, które przed nami stają. Z drugiej strony – zebrano listę dobrych praktyk ochrony cmentarzy.

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się tym problemem i zainicjował pierwsze wspólne działania, ponieważ prawo polskie i międzynarodowe obejmuje ochroną pamięć i pochówek.  A gwarantowane przez Konstytucję prawo do godności obejmuje również prawo do poszanowania pamięci i szczątków ludzkich. Cmentarze to ważna część naszego dziedzictwa kulturowego. I dlatego należy o nie dbać

Zapomniany cmentarz czyli cmentarz, który nie ma swoich żywych

- Problem cmentarza zaczyna się wtedy, kiedy ludzie pochowani na naszych cmentarzach nie mają już bliskich, którzy by się grobami opiekowali. I wtedy pozostali stają przed problemem - prawnym, ale też etycznym i filozoficzny – mówił rektor ChAT ks. dr hab. Bogusław Milerski, prof. ChAT.

- Tereny cmentarzy sprzedawane są na działki rekreacyjne i inwestycyjne. Stare, zabytkowe pomniki są usuwane, aby zrobić miejsce dla nowych pochówków, nieczynne cmentarze są we władaniu różnych właścicieli, nie zawsze dbających o ochronę pamięci zmarłych – mówił z kolei rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar.

Przedstawiciele kościołów i związków wyznaniowych dziękowali za zajęcie się problemem i pokazywali, ile bólu i problemów czai się za słowem „zapomniany cmentarz”. Jak bowiem można zapomnieć o cmentarzu?

- Dziękuję organizatorom za podjęcie ważnego, a zapomnianego w debacie tematu. Na cmentarze patrzymy przez pryzmat kulturowy i wyznaniowy. Obecność przedstawicieli tak wielu związków wyznaniowych pokazuje, jak ważny jest to problem. Mamy nadzieję, że to wspólne pochylenie się nad tematyką doprowadzi do wypracowania wspólnych rozwiązań i do zaopiekowania się naszym wspólnym dziedzictwem -  podkreśliła przedstawicielka Konferencji Episkopatu Polski siostra doktor Katarzyna Więcek.

- Jeżeli wszyscy podzielamy potrzebę ochrony naszego dziedzictwa kulturowego, to powinniśmy wspólnie działać na rzecz ochrony cmentarzy – podkreśliła Adam Bodnar.

Świadectwa zapomnianych cmentarzy

- Jak to się stało, że zdemolowaliśmy w Polsce tyle cmentarzy? – pytał Szymon Modrzejewski ze stowarzyszenia Magurycz, jeden z inicjatorów spotkania i społeczny konserwator wielu pomników cmentarnych w Polsce południowo-wschodniej.

Zebrani wyliczali przykłady naruszeń świętości cmentarzy jak Polska długa i szeroka. Zaczął Adam Bodnar, który spotykając się z mieszkańcami całego kraju odwiedza też takie cmentarze, bo opowiadają mu o nich lokalni aktywiści.

W Maszewie w  woj. zachodniopomorskie – teren cmentarza sprzedany pod market. To cmentarz gminy żydowskiej unicestwionej przez hitlerowców jeszcze przed II wojną. Nowi mieszkańcy Maszewa żyli jakby bez świadomości, że ten teren kryje ludzkie szczątki.

Południowo-wschodnia Polska, z której w ramach akcji przesiedleńczych wywieziono rdzennych mieszkańców – to niszczejące lub dewastowane cmentarze – bo nie ma już mieszkańców, którzy mogliby ich bronić,  a miejsce na cmentarzu można sprzedać. To jest konsekwencja Akcji Wisła i wysiedlenia mieszkańców.

Mikołów na Śląsku – grupa zapaleńców chce uporządkować stary cmentarz żydowski, ale nie ma zasobów i nie może liczyć na pomoc władz. Cmentarza nie da się uratować w czynie społecznym, bo rosnące na nim stare drzewa są już w tak złym stanie, że zagrażają bezpieczeństwu ludzi..

Biłgoraj  na Lubelszczyźnie – organizacja społeczna dba o zachowaną część cmentarza żydowskiego, tworzy lapidarium z zachowanych części macew. Ale część starego cmentarza przeznaczona jest pod inwestycje.

Szamotuły w Wielkopolsce – z inicjatywy dyrekcji liceum wmurowano tablicę informującą, że obecny fragment muru otaczającego szkołę był częścią ogrodzenia cmentarza, na którym pochowani są dawni mieszkańcy Szamotuł.  Pozostała część jest jednak przeznaczana na inny cel.

I tylko tatarski cmentarz w Kruszynianach na Podlasiu przypomina, jak mogłoby być: tatarska społeczność dba o swój cmentarz. Umie nazwać zmarłych, wie, kto gdzie leży. Ale polscy Tatarzy mieszkają tu od 350 lat i pamięć o zmarłych przekazują z pokolenia na pokolenie.

Do listy Adama Bodnara swoje przykłady dodawali uczestnicy konferencji:

Warszawska Wola. - Z prawosławnego cmentarza przez lata ginęły nagrobki, aż trzeba je było zamykać w klatkach. A to przecież Warszawa – nie wieś na Podlasiu. Dziś ten cmentarz graniczy z jezdnią. Ale tak naprawdę tory tramwajowe biegną nad grobami. Rury kanalizacyjne położono między ludzkimi kośćmi. Chcemy choć z uratowanych nagrobków stworzyć lapidarium, choć tak trudno kościołowi mniejszościowemu pozyskać na to pieniądze – opowiadał  ks. mitrat Adam Misiejuk, który reprezentował metropolitę Sawę, zwierzchnika Kościoła Prawosławnego w Polsce.

Gliwice. - Na Śląsku Cieszyńskim, skąd pochodzę, ewangelików jest wielu, mamy cmentarze sięgające pamięcią do XVI wieku i dbamy o nie. Ale na dawnych ziemiach niemieckich są problemy. W Gliwicach grób pastora, który miał ogromne zasługi dla Gliwic, zachował się tylko dlatego, że jego parafianie zasłonili oryginalny niemiecki napis na nagrobku napisem polskim– mówił ks. bp. Jerzy Samiec z Kościoła Ewanelickiego-Augsburskiego, przewodniczący Polskiej Rady Ekumenicznej. - Polskie cmentarze zostały na wschodzie, na zachodzie zastaliśmy cmentarze „obce”, A wojna przyniosła wiele bólu i złości  Cmentarze bolą, bo trudniej z nich usunąć znaki obecności innych ludzi niż z ulic, domów i fabryk.

Jasło. - W judaizmie cmentarz jest zawsze święty. Mamy więc obowiązek chronić cmentarze. Tymczasem np. w Jaśle przy budowie obwodnicy drogowcy napotkali na ludzkie szczątki. Obok był cmentarz żydowski częściowo ogrodzony i konserwator zabytków uznał, że droga go ominie. Nie był znany prawdziwy obszar nekropolii  - opowiadał naczelny rabin Polski Michael Schudrich. A jak te granice znać? Przed wojną żyło w Polsce 3,5 mln Żydów i opiekowało się 1400 cmentarzami Cmentarzy nadal jest tyle – ale Żydów tylko kilkadziesiąt tysięcy.

Przemyśl. - Grekokatolików było w przedwojennej Rzeczypospolitej 700 tys., zostało 30-40 tys. (nie licząc oczywiście przybyszów z Ukrainy). Tylko cmentarze zostały, często w lasach, opuszczone, choć niezmiernie cenne.  Są też miejsca kaźni grekokatolików - jak pole nr 58 na cmentarzu komunalnym w Przemyślu, gdzie pochowanych jest co najmniej 70 osób, a nie można im nawet krzyża postawić – mówił Michał Klukowski, referent prawny Kościoła Grekokatolickiego w Polsce.:

Szydłowiec. – Moje rodzinne miasto rozbudowano na dawnym cmentarzu żydowskim. Czy można to naprawić? – pytał ks. Felicjan Szymkiewicz z Kościoła Starokatolckiego Mariawitów:

- Bo kiedy cmentarz jest zaniedbany, ale ma jeszcze nagrobki, choćby potrzaskane, to jeszcze nie jest źle. Zobaczcie te cmentarze: Co widzicie? - Monika Kajalidis, członkini Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy, koordynatorka projektu „Oznakowania cmentarzy żydowskich w Polsce” pokazywała zebranym slajdy.  A na nich szkoły, stadiony, drogi. – Ale to są cmentarze, bo pod tym, co widzicie, są groby. Tam są pochowani ludzie.

Mazury. - Pełno tu miejsc, gdzie jeszcze niedawno były cmentarze z I wolny światowej, zamieniane są w pastwiska. Nieliczni wiedzą, gdzie pochowani są żołnierze  napoleońscy – te miejsca są nieoznaczone i pamięć o nich znika – opowiadał prof. Janusz Tadeusz Maciuszko.

Warszawa raz jeszcze. Zofia Kozłowska, wiceprezeska Polskiego Towarzystwa Historycznego przypomniała: skoro miejsca pamięci trzeba oznaczać, to jak oznaczycie Państwo Stadion Narodowy w Warszawie, zbudowany na gruzach wywiezionych ze starego miasta i Muranowa? Gruzach zmieszanych ze szczątkami?

Problem prawa

W pierwszym panelu prawnicy zastanawiali się, czego brakuje polskiemu prawu, że pozostawia nas z takimi dylematami. Na początku opis problemu przedstawił radca prawny Adam Kuczyński. Panel moderował prof. Tadeusz Zieliński.

Uczestnicy dyskusji:

  • prof. Hubert Izdebski  (historyk idei i prawa, ekspert specjalizujący się w opracowywaniu projektów ustaw i zagadnieniach administracji publicznej),
  • prof. Jacek Sobczak (sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, specjalista z zakresu ochrony praw człowieka, wolności myśli, sumienia i wyznania, prawa prasowego i autorskiego),
  • Bartosz Skaldawski, dyrektor Narodowego Instytutu Dziedzictwa,
  • Anna Chciałowska – doktorantka Wydziału Prawa Kanonicznego UKSW, ekspertka prawa pogrzebowego
  • oraz dr hab. Paweł Borecki – specjalista z zakresu prawa wyznaniowego, adiunkt w Katedrze Prawa Wyznaniowego Wydziału Prawa i Administracji UW  

- zgodzili się, że polskie prawo jest niedoskonałe i przestarzałe.

Sprawy cmentarzy wojennych reguluje ustawa z 1933 r., cmentarzy komunalnych i pochówku – z 1959 r. Powstały w innych czasach, nie zawierają nawet definicji cmentarza – stąd potworki językowe jak „teren pocmentarny”, „były cmentarz”, „cmentarz poniemiecki” – na określenie  miejsca, gdzie są pogrzebani ludzie.

Owszem, w rządzie trwają prace nad nową ustawą o cmentarzach, ale prace te trwają już cztery lata i a końca nie widać. Zbyt wiele środowisk jest bowiem zainteresowanych utrzymaniem status quo.

Ustawa o cmentarzach jest niestety zbyt łatwa do obejścia. Cmentarz, który nie został poprawnie zamknięty, można potem na mocy przepisów o zagospodarowaniu przestrzennym przekształcić w „teren zielony” i zbudować na nim plac zabaw. Albo zbudować drogę na grobach powołując się na specustawę drogową.

Można domagać się usunięcia źle widzianego, bo „obcego” grobu pod pretekstem ochrony rosnącego przy nim drzewa (jeśli – jak w przypadku grobu grekokatolickiego - z postulatem ochrony przyrody wystąpi „strona patriotyczna”, urzędnicy będą mieli kłopoty z interpretacją przepisów…). Także ochrona orlika czy porostów na kamieniu może uniemożliwić ratowanie cmentarza (ale to także dlatego, że ciągle pokutuje u nas przekonanie, że dbanie o „obce” groby odbiera cześć Polakom – o tym więcej będzie w części „Edukacja”).

Warto jednak zwrócić uwagę na bogate orzecznictwo sądów polskich a także ETPCz (ze wskazaniem świętość miejsca pochówku” - sprawa Dödsbo przeciwko Szwecji, 2006, czy kwestii ekshumacji– jak w sprawie rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej). Jest orzeczenie w sprawie Potomscy przeciw Polsce (sprawa małżeństwa, które w dobrej wierze kupiło ziemię, która kryła – jak się okazało – żydowski cmentarz i nie mogli dobić się odszkodowania od państwa).

Trzeba pamiętać też o zapisach umowy konkordatowej między Polską a Stolicą Apostolską. Jej art. 8 stanowi o nienaruszalności cmentarzy, a z konstytucyjnej równości wyznań wywieść można, że zasada ta stosuje się do wszystkich wyznań.

Jeszcze inne narzędzie mają do dyspozycji służby dbające o dziedzictwo kulturowe: cmentarze trzeba wpisywać do rejestrów zabytków (zawiera obecnie 5 tys. obiektów), ujmować w ewidencji gminnej (zawiera 25 tys. obiektów + 17 tys. obiektów archeologicznych, czyli takich, które nie mają pozostałości nad ziemią; wojewódzka ewidencja cmentarzy wojennych obejmuje 12 tys. obiektów), zaznaczać w planach zagospodarowania przestrzennego (niestety, ogromne połacie  kraju takich planów nie mają).

Wpisanie cmentarza do rejestru zabytków jest kluczowe, bo wtedy nie można nic zrobić z jego terenem bez zgody konserwatora zabytków

Dzięki funduszom unijnym (w ramach Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa) wszystkie informacje z rejestrów i ewidencji zostaną zgigitalizowane i zaznaczone na cyfrowych mapach – pierwsze dane powinny się w nich zacząć pojawiać od połowy przyszłego roku na stronie www.zabytek.pl. To będzie potężne narzędzie ochrony cmentarzy.

Postulatem prawników i przedstawicieli organizacji rządowych jest jednak porządna zmiana prawa, systemowa i kompleksowa, oraz wskazanie organu państwowego odpowiedzialnego za całość problematyki – cmentarzy, „byłych cmentarzy” i „terenów pocmentarnych”. Problem musi mieć gospodarza, po to, byśmy nie udawali, że nie istnieje

Konieczne jest wprowadzenie do polskiego prawa zasady świętości i nienaruszalności cmentarzy, by umożliwić odejście od utylitarnego traktowania cmentarzy, które nie mają już opiekunów.

Jeśli zaś nie da się prowadzić kompleksowej ustawy, trzeba uregulować sprawę cmentarzy nieczynnych, zinwentaryzować je i powierzyć dbanie o nie znaczącej instytucji państwowej (MSWiA lub resortowi kultury)

Podsumowując tę część konferencji prof. Tadeusz Zieliński powiedział: dziś bohaterami są działacze pozarządowi, którzy zauważyli problem cmentarzy i zaczęli działać. Teraz prawo powinno iść ich śladem

Działania i dobre praktyki

Druga część konferencji poświęcona była dobrym praktykom stworzonym przez organizacje pozarządowe, instytucje publiczne i kościoły.

- Jeśli drzewa rosną na cmentarzu, to nie czynią tego miejsca lasem, prawda? – pytał moderator Adam Kuczyński, radca prawny z kancelarii Ak-legal.pl, który zajmuje się m.in. wsparciem prawnym dla organizacji pozarządowych

Kościół starokatolicki przyjął założenie, że każda parafia bierze w opiekę opuszczony cmentarz, nawet jeśli jest od niego oddalona o kilkaset kilometrów.

Edward Marszałek – rzecznik prasowy regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie opowiadał o upamiętnianiu cmentarzy, kurhanów, pojedynczych grobów i miejsc kaźni w lasach. Groby oznaczane przez leśników i turystów są i z XIX wieku i z I i II wojny światowej – a pochowani są tam ludzie różnych wiar, narodowości, polegli w różnych konfliktach, zamordowani z różnych powodów. Jego zdaniem upamiętnianie i opisywanie grobów jest metoda ożywiania pamięci. Każda książka, każdy opis sprawiają, że ludzie zaczynają się bardziej interesować tym, co jest w ich otoczeniu

Monika Kajalidis opisała metodę działania Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy. Po pierwsze, udało się ustalić z Ministerstwem Kultury, jak oznaczać teren cmentarzy: liczą się jego granice, ustalanie, czy w danym konkretnie miejscu (np. pod budynkiem postawionym na dawnym cmentarzu) są szczątki, nie ma sensu. Następnie we współpracy z MKiDN oraz Narodowym Instytutem Dziedzictwa Komisja zaczęła inwentaryzację cmentarzy żydowskich. Główny Konserwator Zabytków (wiceminister kultury) uczulił wojewódzkich konserwatorów, że nie mogą wydawać zezwoleń na budowę bez upewnienia się, że nie ma tam cmentarza. - Dzięki temu każdy sygnał z Komisji jest traktowany poważnie – powiedziała.

Nikt oczywiście nie ma zamiaru przywracać stanu sprzed zabudowania cmentarza. Ale można porozumieć się z nowymi mieszkańcami, by nie przeprowadzać remontów, nie wymieniać rur i nie kłaść nowych instalacji bez porozumienia z Komisją, jeśli dzieje się to na terenie cmentarza. Poza tym jego granice można oznaczać, wstawiać znaki QR-kodów, by żyjący tu teraz mogli dowiadywać się o przeszłości tego miejsca. MKiDN przygotowało już zresztą oznaczenie dla cmentarzy żydowskich – by wstawiać je na ogrodzenia lub znaczyć nim granice, jeśli po cmentarzu nie został już żaden widoczny znak na powierzchni.

Szymon Modrzejewski – kamieniarz, przewodniczący Stowarzyszenia Magurycz, które zajmuje się przede wszystkim ratowaniem zabytków sztuki sepulkralnej oraz porządkowaniem i rekonstrukcją cmentarzy wszystkich wyznań opowiadał o obozach remontowych na cmentarzach w Polsce i za granicą. - Od  33 lat Stowarzyszenie remontuje za darmo groby na 146 cmentarzach, głównie ukraińskich w Polsce, i innych cmentarzach wielowyznaniowych. Wyremontowali 2284 kaplice, krzyże i groby. Walczymy z „naszością”, a raczej mówimy, że wszystkie cmentarze – w Polsce i poza jej granicami – są nasze.

Problemem jest brak gospodarzy uratowanych cmentarzy. Takie cmentarze ponownie mogą popaść w ruinę. Potrzebują nadzoru konserwatorskiego i finansowania ze strony państwa. Tu się kończy odpowiedzialność społeczników.

Maciej Lipiński – prezes Fundacji „Kamienie Niepamięci” oraz grupy stowarzyszeń, które zajmują się cmentarzami ewangelickimi na terenie Polski , opowiadał o swojej pracy: cmentarze ewangelickie  na  ziemiach odzyskanych są „po”niemieckie, zniszczone celowo w ramach zorganizowanej akcji zemsty po II wojnie. Są też cmentarze w „starej” Polsce, też często określane jako „niemieckie”., „poniemieckie” – przez konserwatorów i władze samorządowe, choć nie ma na nich słowa po niemiecku. Przykładem cmentarz w Górze Kalwarii, jeden z większych na Mazowszu, który ma jeden nagrobek po niemiecku –grób sapera z I wojny światowej.

Problemem jest to, kiedy cmentarz staje się „były”. Znakomita większość cmentarzy ewangelickich nigdy nie została formalnie zamknięta. Na Mazowszu zinwentaryzowano 184 cmentarze, a tylko jeden został formalnie zamknięty.

Powoli pojawia się zainteresowanie tematem, jest coraz więcej chętnych. Zdarzają się jednak też złe praktyki. Np. w jednej z miejscowości ludzie postanowili posprzątać cmentarz ewangelicki – i posprzątali: wycięli krzaki , a nagrobki uprzątnęli …spychaczem -mówił panelista.

Przykłady oddolnych działań podawała też publiczność na sali. Na konferencję przyjechały bowiem aktywistki i aktywiści, którzy swój czas i siły poświęcają ochronie dziedzictwa kulturowego, znajdującego się na cmentarzach jak pani Angelika Babula, która wraz ze swoją mamą kupiła stary cmentarz ewangelicki w Gostkowie, bo była to jedyna możliwość, żeby go uratować przed zniszczeniem

Ewa Bryła, Stowarzyszenie Dziedzictwo Ziemi Karpackiej z Zagórza, Ziemia Sanocka: - Nasze stowarzyszenie działa od 2006 r., w 2007 dostało pierwszy grant. Wyremontowaliśmy 42 cmentarze, a także rozpoczęliśmy  inwentaryzację cerkwi.

- Program NID i MKiDN „Wspólnie dla dziedzictwa” dla organizacji pozarządowych pozwala od 2016 r. dofinansować różne działania (co roku jest 1 mln, poszło już na to 4 mln, 41 projektów dotyczyło cmentarzy, na co poszło ponad 900 tys., czyli 1/4) – mówił dyrektor Bartosz Skaldawski

Krzysztof Mazur z Siedlec: Mamy cmentarz Łączka, ewangelicki, opisany zapewne w ewidencji jako las. Ludzie mówią: - Przecież to Żydy, to były Niemce – to nie Polacy dla nas ważna jest nasza duma. Więc musimy się uczyć, że nigdy nie byliśmy na tej ziemi sami.

Edukacja

Wątek edukacji przewijał się  przez całą konferencję. Bez zrozumienia, jak naturalną rzeczą jest różnorodność, bez zrozumienia, że każdy człowiek należy do mniejszości, nie da się wyprowadzić kraju z sytuacji, w której się znalazł. Sprawa cmentarzy jest tego odpryskiem – podkreślał rekto9r Zieliński.

Anna Chciałowska zwróciła uwagę na instrukcję Komisji Episkopatu Polski, która wskazuje na konieczność poszanowania dawnych grobów, także po to, by zwiększać zachowania polskich grobów za granicą. Instrukcja wskazuje, że wykorzystywanie płyt nagrobnych do budowy innych obiektów jest nieetyczne ("Należy zadbać o zachowanie cmentarzy, nagrobków zabytkowych i historycznych innych wyznań czy narodowości, by były świadectwami chrześcijańskiego szacunku dla każdego człowieka, tolerancji i braterstwa. Ich zachowanie może budować porozumienie międzyludzkie i międzynarodowe oraz inspirować ochronę polskich cmentarzy poza granicami kraju. Wszelkie poczynania zmierzające do likwidacji tych obiektów należy uznać za sprzeczne ze sprawiedliwością i duchem chrześcijańskim. Rozbieranie starych, zabytkowych grobowców, wykorzystywanie ich elementów oraz detali jak: płyty, krzyże, tablice itp. do budowy nowych jest niedopuszczalne i nieetyczne").

Adam Bodnar przypomniał działania Szkól Dialogu. Program polega na spotkaniach trenerów Forum Dialogu z młodzieżą i rozmowy o dziedzictwie ich regionów. W czasie spotkań regionalnych RPO odwiedził wiele Szkół Dialogu i mógł poznać wiele ich działań. To  np.: Licea Ogólnokształcące w Wieluniu, w Radomiu, w Szamotułach, Zespół Szkół Samochodowych we Włocławku, Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Koronowie i wiele innych. Koronowo jest wyjątkowym przypadkiem, bo wychowanki Ośrodka pochodzą z całego kraju, nie zajmują się więc pomnikami przeszłości swojego miejsca zamieszkania. Ale opiekują się lokalnymi miejscami pamięci , bo tak poznają historię, szukają sensu obywatelstwa – jako członkostwa we wspólnocie narodowej.

Grażyna Staniszewska, była posłanka i przewodnicząca Stowarzyszenia Przyjaciół Bielska i Podbeskidzia zwróciła się do zebranych: – Gdyby wszystkie Kościoły w Polsce przeprowadziły akcję edukacyjną, czym jest cmentarz, przypomniały, że cmentarz nas zrównuje, że na cmentarzu nawet wróg przestaje być wrogiem? Gdyby przed dniem Wszystkich Świętych zwróciły uwagę, że trzeba uporządkować nie tylko nasze groby, ale i groby sąsiadów, którzy już nie mają nikogo?

Taka akcja oddolna ułatwiłaby pracę prawnikom – powiedziała, a sala nagrodziła tę propozycję oklaskami.

Zastępczyni RPO Hanna Machińska zapowiedziała dalsze działania RPO w tej sprawie, w tym kontakt z Prymasem Polski i Rady Ekumenicznej.

Prof. Tadeusz Zieliński podkreślił odpowiedzialność żyjących za usuniecie pamiątek po wielokulturowej Rzeczypospolitej i za prawo, które na to pozwala.

- Mam nadzieję, ze dziś w murach ChAT wykonaliśmy część zadania, by to zmienić. Dziękuję za to, że przyszliście porozmawiać o tych, którzy odeszli – dziękuję wszystkim, którzy z pasją chronią ich pamięć, a robią to w zastępstwie naszego państwa. Oby efektem konferencji była publikacja inna niż tradycyjne publikacje pokonferencyjne – pełna Państwa świadectw - powiedział.

W spisie powszechnym w 2021 r. spytają nas o wyznanie. RPO: odpowiedź powinna być dobrowolna

Data: 2019-10-23
  • Pytanie o wyznanie i przynależność do kościoła lub związku wyznaniowego znajdzie się w narodowym spisie powszechnym, który będzie przeprowadzony w 2021 r
  • Poprzedni spis z 2011 r. przewidywał dobrowolność udzielania tych informacji przez obywatela. W ocenie RPO zasada ta powinna być utrzymana
  • W świetle Konstytucji pytanie o religię dla celów statystycznych wydaje się dopuszczalne jedynie pod warunkiem absolutnej dobrowolności odmowy odpowiedzi bez podawania przyczyny

Obywatel złożył wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie ustawy z 9 sierpnia 2019 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2021 r. Załącznik nr 1 do tej ustawy w punkcie 6.3 przewiduje, że zakres informacji zbieranych w spisie obejmuje informacje o wyznaniu-przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego. Obywatel uznał, że jest to nieuprawniona ingerencja w jego wolność sumienia i wyznania.

Rzecznik podkreśla, że zgodnie z art. 53 ust. 7 Konstytucji nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Prawo to może podlegać ograniczeniom zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji - gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

- Zbieranie informacji statystycznych trudno jednak powiązać z którąś z wartości wymienionych w tym przepisie - wskazuje RPO. W doktrynie wskazuje się, że pytanie o religię i przekonania w celach statystycznych - w świetle Konstytucji wydaje się dopuszczalne – ale pod warunkiem  absolutnej dobrowolności. Oznacza to, że obywatelowi musi być pozostawiona nieskrępowana możliwość odmowy udzielenia odpowiedzi bez podawania przyczyny.

Ustawa z 4 marca 2010 r. o narodowym spisie powszechnym ludności i mieszkań w 2011 r. przewidywała dobrowolność udzielania tych informacji. W ocenie RPO zasadne byłoby utrzymanie tej zasady w spisie w 2021 r. 

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się o stanowisko do prezesa Głównego Urzędu Statystycznego Dominika Rozkruta.

VII.5604.1.2019

Dzieci są pytane w szkolnych ankietach o sytuację rodzinną i udział w nabożeństwach. Co z ochroną prywatności? - pyta RPO

Data: 2019-10-23
  • W szkolnych ankietach uczniowie i ich rodzice są pytani o sytuację rodzinną i częstotliwość uczęszczania na nabożeństwa
  • Nie można przetwarzać danych szczególnie wrażliwych i intymnych, jeśli nie jest to uzasadnione konstytucyjnie – wskazuje RPO
  • Przypomina, że zgodnie z Konstytucją nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania
  • Chroniona konstytucyjnie jest także prywatność każdej osoby  

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił w tej sprawie do ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego.

Rzecznik z zaniepokojeniem przyjął informacje prasowe o zakresie zbieranych danych osobowych w kontekście przeprowadzanych w szkołach ankiet. Wynika z nich, że „dzieci i ich rodzice są pytani o sytuację rodzinną, a także o częstotliwość uczęszczania na nabożeństwa lub przynależność do oazy”. Ma się to odbywać przy okazji dorocznej diagnozy potrzeb rozwojowych uczniów, w tym czynników chroniących i czynników ryzyka - koniecznej dla opracowania programu wychowawczo-profilaktycznego (przewiduje to art. 26 ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe).

Prywatność jednostki jest wartością chronioną konstytucyjnie – przypomina RPO. Artykuł 47 Konstytucji zawiera ogólne gwarancje ochrony prywatności ("Każdy ma prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz do decydowania o swoim życiu osobistym"). Art. 51 odnosi się zaś do ochrony prywatności w związku z przetwarzaniem informacji o jednostce. Ochrona prywatności wynika również z art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

Prywatność może podlegać ograniczeniom zgodnie z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenia te muszą jednak być określone w ustawie, nie mogą naruszać istoty prawa do prywatności oraz muszą być konieczne w demokratycznym państwie prawnym dla ochrony takich wartości, jak bezpieczeństwo, porządek publiczny, ochrona środowiska, zdrowia, moralności publicznej czy też wolności i praw innych osób.

- Nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania – głosi zaś art. 53 ust. 7 Konstytucji.

Oznacza to, że dane na temat światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania podlegają szczególnej ochronie konstytucyjnej. Jest to spójne z ogólnym kształtem zasady wolności sumienia i religii (art. 53 Konstytucji). Rzecznik przypomniał też, że lekcje religii w szkołach są organizowane na życzenie rodziców.

Zgodnie z art. 9 RODO, do danych szczególnie chronionych należą dane ujawniające przekonania religijne lub światopoglądowe. Z kolei art. 16 ust. 1 ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ z 20 listopada 1989 r. o prawach dziecka głosi: „Żadne dziecko nie będzie podlegało arbitralnej lub bezprawnej ingerencji w sferę jego życia prywatnego, rodzinnego lub domowego czy w korespondencję ani bezprawnym zamachom na jego honor i reputację”.

Szczególna ostrożność powinna być zachowana również w przypadku danych dotyczących relacji rodzinnych - jeśli ryzyko ich ujawnienia mogło wpłynąć negatywnie na sytuację uczniów.

Rzecznik wielokrotnie zwracał uwagę na konieczność ochrony prywatności dzieci. Informacje ujawnione w dzieciństwie w dobie nowoczesnych technologii mogą mieć wpływ na całe przyszłe życie. W tym zakresie obowiązki państwa, obejmujące zapewnienie prawidłowego obiegu informacji o jednostce (art. 51 Konstytucji), powinny być traktowane szczególnie poważnie. Istotne jest, aby nie przetwarzać danych szczególnie wrażliwych i intymnych, jeśli nie jest to uzasadnione konstytucyjnie.

Adam Bodnar zwrócił się do ministra edukacji o uzasadnienie przeprowadzania tych ankiet w szkołach, zwłaszcza co do zakresu uzyskiwania danych dotyczących praktyk religijnych oraz wrażliwych danych o sytuacji rodzinnej. Nie jest to bowiem oczywiste wobec celu wskazanego w ustawie, czyli opracowania programu wychowawczo-profilaktycznego.

Poprosił też o ocenę faktycznej i organizacyjnej możliwości przeprowadzenia takich ankiet przy zapewnieniu pełnej anonimowości uczniów i rodziców.

VII.501.158.2019

 

Ukarana w PRL za spotkanie Świadków Jehowy w swym mieszkaniu. RPO wnosi o jej uniewinnienie

Data: 2019-10-16
  • Pani Anna została w PRL ukarana wysoką grzywną, bo w jej mieszkaniu spotkało się kilkoro Świadków Jehowy
  • W 1970 r. uznano ją za winną "nielegalnego zgromadzenia". Wobec niemożności zapłaty grzywny spędziła kilka miesięcy w więzieniu 
  • RPO wniósł o uniewinnienie kobiety, którą ukarano tylko dlatego, że należała do zwalczanej wówczas wspólnoty 
  • Orzeczenie miało zatem na celu jej dyskryminację ze względu na wyznanie

W PRL członkowie wspólnoty wyznaniowej Świadków Jehowy byli represjonowani pod pretekstem rzekomego ich udziału „w nielegalnym związku, którego organizacja i konspiracyjna działalność pozostawała tajemnicą wobec organów państwowych”.  Skazywano ich nawet na kilkuletnie kary więzienia.

Tymczasem z utrwalonego po 1990 r. orzecznictwa  Sądu Najwyższego (do którego kasacje w sprawach prześladowanych składał RPO) wynika, że istnienie, ustrój i cel wyznania Świadków Jehowy nie były tajemnicą dla władz. Elementy te były jawne, zarówno w okresie legalnego funkcjonowania tego wyznania w Polsce (na podstawie rozporządzenia Prezydenta RP z 27 października 1932 r. Prawo o stowarzyszeniach), jak i po jego delegalizacji w 1950 r. Członkowie wspólnoty podejmowali zaś liczne i jawne próby uregulowania sytuacji prawnej swego wyznania, m.in. przez przedkładanie władzom statutu wspólnoty i wniosków o ponową rejestrację.

W uzasadnieniu wyroku SN z 12 stycznia 1995 r. stwierdzono: „Uznawanie tajności struktur religijnych wyznania, któremu oficjalnie i bezpodstawnie odmówiono prawa do jawnego funkcjonowania, za wypełniające znamiona +tajności związku+, było rażącym nadużyciem prawa karnego, w celu korzystania wyłącznie z jego represyjnej funkcji. Była ponadto w tym stanowisku hipokryzja - za tajne uznawano to, czego władza państwowa nie chciała przyjąć do wiadomości”.

U pani Anny zbiera się 8 osób...

Jednym z przejawów takiego podejścia władz PRL była sprawa pani Anny. W maju 1970 r. została ona ukarana przez kolegium ds. wykroczeń grzywną w wysokości 3 tys. zł (średnia pensja wynosiła wówczas 2235 zł).

Kobietę obwiniono o to, że w swym mieszkaniu zorganizowała zgromadzenie „działającej nielegalnie sekty”, w którym wzięło udział 8 osób. W uzasadnieniu orzeczenia wskazano, że materiałem dowodowym była także Biblia leżąca na  stołu przed uczestnikami oraz skonfiskowane „materiały o treści wyznaniowej”. Z tych powodów Kolegium uznało, że zebranie miało charakter nielegalnego zgromadzenia.

Uznano ją za winną wykroczenia z art. 20 ust. 1 pkt 1 ustawy z 29 marca 1962 r. o zgromadzeniach. Karze grzywny do 4500 zł podlegał ten, kto zwoływał zgromadzenie bez zawiadomienia lub zezwolenia właściwego organu spraw wewnętrznych lub nim kierował. Według ówczesnego prawa, zgromadzeniem takim było zaś „wszelkie zgrupowanie osób zwołane w celu wspólnych obrad lub w celu wspólnego zamanifestowania swego stanowiska w związku z pewnym zagadnieniem lub zjawiskiem”. Zjazdy, wiece, manifestacje, pochody, prelekcje, odczyty, procesje i pielgrzymki były zatem w RPL uznawane za zgromadzenia w tym znaczeniu.

Pani Anna nie miała pieniędzy na grzywnę, wobec czego zamieniono ją na 90 dni aresztu. W efekcie trafiła ona do więzienia. Teraz zwróciła się do RPO o podjęcie działań prawnych dla jej uniewinnienia.

Argumentacja RPO

RPO zarzucił orzeczeniu z 1970 r. rażące naruszenie art. 20 ust. 1 pkt 1 ustawy z 1962 r. o zgromadzeniach. Spotkanie nie zostało bowiem zwołane „w celu wspólnych obrad lub w celu wspólnego zamanifestowania swojego stanowiska”. Nie było ono zatem zgromadzeniem w rozumieniu ówczesnej ustawy.

Z uzasadnienia orzeczenia Kolegium jasno wynika, że pani Anna została uznana za winną wykroczenia tylko z tego powodu, że należała do wspólnoty religijnej Świadków Jehowy. Orzeczenie miało zatem na celu dyskryminację obwinionej ze względu na jej wyznanie.

Sąd Najwyższy - m.in. w wyroku z 27 września 2000 r. (II KKN 160/00) - zwracał uwagę, że represjonowanie wyznawców wspólnoty Świadków Jehowy było oczywiście sprzeczne z obowiązującą wówczas Konstytucją z 1952 r. Jej art. 82 gwarantował obywatelom wolność sumienia i wyznania. 

Dlatego czyn przypisany pani Annie stanowił w istocie realizację prawa do wykonywania praktyk religijnych. Jej ściganie i skazanie miało formę politycznej represji, opierającej się na niedopuszczalnej, rozszerzającej wykładni ustawy o zgromadzeniach - uznał RPO.

Wniósł do właściwego sadu okręgowego o uchylenie prawomocnego rozstrzygnięcia i o uniewinnienie na podstawie ustawy z 24 sierpnia 2001 r. Przepisy wprowadzające Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia. Zgodnie z nią, wnioski o uchylenie prawomocnego rozstrzygnięcia lub o stwierdzenie jego nieważności dotyczą także rozstrzygnięć wydanych przed wejściem w życie tego Kodeksu.

II.511.586.2017

Spotkanie regionalne w Świnoujściu

Data: 2019-06-13

Na spotkanie w Świnoujściu jechaliśmy z duszą na ramieniu: jeśli w Koszalinie było tylko 20 osób, to ile przyjdzie tu? Przyszło ponad 60, nie starczyło dla wszystkich krzeseł w Galerii Art - Miejskim Domu Kultury, tak że ta relacja na gorąco została spisana na podłodze. Świnoujście, jak okazuje się, ma wiele lokalnych problemów o znaczeniu ogólnopolskim – a ludzie chcą tu o tym rozmawiać.

- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.

Wczoraj skończyliśmy prace nad rocznym raportem z prac Rzecznika – jest on przygotowany w układzie konstytucyjnym, artykuł po artykule, tak by każdy mógł się przekonać, jak wygląda realizacja naszych praw i wolności [w piątek lub w poniedziałek raport ten będzie dostępny tu].

A skąd RPO wie o tym, jak są przestrzegane? Ze skarg od ludzi. To oni decydują o tym, co będzie w Informacji RPO – powiedział Adam Bodnar.

Uczestnicy spotkania zadawali pytania w turach po trzy – a RPO na nie w takim rytmie odpowiadał.

Jak się można bronić przed działaniami władzy?

- Czy dzisiejsi rządzący staną przed jakimś trybunałem? Jakie mamy mechanizmy obrony?

RPO: Nasz problem polega na tym, że instytucje, których zadaniem było powściąganie rządzących, nie działają. Przede wszystkim chodzi o Trybunał Konstytucyjny, ale także o podporządkowanie prokuratury politykom.

Proszę jednak pamiętać, że to my, obywatele, kontrolujemy polityków. Bardzo wiele zależy od postawy ludzi.

Prawa wyborcze

- Żona wyszła w piątek ze szpitala, a w niedzielę było głosowanie. I w komisji okazało się, że jest skreślona z listy (wpisano ją na listę w szpitalu)

RPO: Temu musimy się przyjrzeć. Jeśli doszło do błędu administracji, to być może trzeba rozważyć złożenie pozwu cywilnego o ochronę dóbr osobistych poprzez naruszenie praw wyborczych.

Emerytury

Emerytury kobiet z 1953

- Odliczono mi wszystko, co dostałam na wcześniejszej emeryturze. ZUS powinien był mnie powiadomić o tym, że tak działają przepisy emerytalne w przypadku kobiet z mojego rocznika (przepisy mające skłonić ludzi do pracy dłuższej z 2012 r., dotknęły ten rocznik, bo w momencie uchwalenia ustawy kobiety urodzone z roku 1953 zyskały prawo do wcześniejszej emerytury. Tymczasem wedle nowych przepisów kwoty wypłacone na wcześniejszą emeryturę pomniejszają emeryturę powszechną, po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Trybunał Konstytucyjny uznał to za niekonstytucyjne).

RPO: Problem w tym, że sytuacje kobiet z tego rocznika są prawnie różne. Dlatego nie da się tu powiedzieć, co robić. Proszę do nas napisać, a zajmiemy się sprawą indywidualnie.

Na razie jesteśmy optymistami, przygotowany przez Senat projekt idzie w dobrym kierunku.

Rząd zapowiedział w nowej kadencji obniżki emerytur

- Teraz obniża się emerytury żołnierzom, potem przyjdzie kolej na nas. Co zrobimy?

RPO: Powiem coś, na co polityk sobie pewnie nie może pozwolić. Nasz system emerytalny się nie utrzyma. Musimy zacząć porozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego, bo nie będzie z czego utrzymać rosnącej liczby emerytów.

Niestety, skoro można było zmniejszyć emerytury tym, którzy choć jeden dzień pracowali w PRL-owskim MSW, to jaki problem obniżać emerytury innym grupom zawodowym? Dziś to możliwe, bo nie działa Trybunał Konstytucyjny. Więc zamiast otwartej, publicznej debaty, można po prostu odbiera ludziom prawa nabyte.

Co z likwidacją OFE?

RPO: Jeśli chodzi o likwidację OFE, to pierwszy krok w tym kierunku zrobił poprzedni rząd. A Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z wątpliwościami w tej sprawie mojej poprzedniczki, prof. Ireny Lipowicz.

W przypadku teraz zapowiadanych zmian RPO będzie przede wszystkim zwracał uwagę na to, na ile obywatele będą mogli świadomie podejmować decyzje.

Świnoujście pięknieje, ale nie dla zwykłych ludzi tylko dla turystów

- Pięknieje to, co widać z zewnątrz, ale nie podwórka. Remontowane są kościoły, ale wspólnoty nie mają szanse wsparcia na budowę zwykłych śmietników.

RPO: Jak mam Pani pomóc?

- Nie wiem, do kogo mam się zwrócić.

RPO: Po pierwsze – do radnych.

- Byłam.

RPO: Po drugie – warto korzystać z prawa do petycji. Bo petycja musi być opublikowana a instytucja, w której gestii jest rozwiązanie problemu, musi publicznie na to odpowiedzieć (choć nie musi się z nami godzić)

Po trzecie – składać wnioski o dostęp do informacji publicznej, np. o to jakie są realizowane inwestycje, na jakich zasadach (proszę korzystać z doświadczenia organizacji Watchdog Polska).

Profesor Wiktor Osiatyński mawiał, że Rzeczpospolita Obywatelska powstanie nie wtedy, kiedy obywatel pogoni urzędnika, by naprawił jedną dziurę w drodze, ale gdy obywatele zorganizują się, by namierzać liczne dziury, przekazywać informacje i wspólnie doprowadzać do naprawy.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO: Polecam Państwu kontakt z organizacją pozarządową, która wie, jak to robić

Czy ochrona środowiska podlega ochronie Konstytucji?

- Gdzie szukać granicy między inwestycjami a zrównoważonym rozwojem. Czy rezydent miasta  może nazywać członków Stowarzyszenia Zielone Wyspy Świnoujście „pseudoekologami”

RPO: Zrównoważony rozwój jest zasadą ustrojową zapisaną w Konstytucji. Prawo do czystego środowiska zapisane jest w art. 74 Konstytucji, a także w art. 68 – w kontekście ochrony zdrowia. To oznacza oczywiście różne zobowiązania dla władzy publicznej.

A obywatelom? Obywatelom gwarantuje prawo do uczestnictwa w procedurach informacyjnych i konsultacyjnych dotyczących środowiska. A ponieważ procedury te nie są dobrze realizowane, to tu może interweniować RPO. Bo może kwestionować decyzje administracyjne czy przystępować do postępowań administracyjnych.

A co do słów – każda osoba sprawująca funkcję publiczną musi niestety uważać na słowa. Powinniśmy popierać rozwój społeczeństwa obywatelskiego, a na złe słowa trzeba reagować.

Plany budowy portu kontenerowego w Świnoujściu

- Tuż pod naszymi oknami w prawobrzeżnym Świnoujściu ma powstać gigantyczna inwestycja. Ludzie się tu organizują przeciwko inwestycji, prezydent miasta zapowiadał referendum. Ale Sejm przygotowuje specustawę, która odbierze nam prawo nie tylko do zabrania głosu, ale także do odszkodowań za pogorszenie się warunków życia.

Lokalne stowarzyszenie złożyło już petycję w tej sprawie do Parlamentu Europejskiego i ma już ona nadany bieg.

RPO: Niestety, specustawy od dawna są sposobem na szybkie załatwienie sprawy i ograniczenie protestów obywateli. Dlatego ważne jest korzystanie z procedur europejskich.

Sprawie dokładnie przyjrzymy.

Sytuacja mediów lokalnych

Media, które nie pochlebiają władzy, nie dostają reklam samorządowych.

RPO: Przykład idzie z góry. To samo dzieje się w mediach ogólnopolskich. Na szczeblu lokalnym można się bronić wnioskami o dostęp do informacji publicznej o to, kto i na jakich zasadach dostaje reklamy.

Dziecko z niepełnosprawnością

- Moje dziecko ma 12 lat. Kiedy skończy 24 lata skończy się dla niego pomoc. Dla osób dorosłych z niepełnosprawnością brakuje rehabilitacji i opieki wytchnieniowej dla opiekunów. Staramy się w Szczecinie o stworzenie kolejnego Środowiskowego Domu Samopomocy dla osób z niepełnosprawnością intelektualnego, ale dziś polityka rządu polega na „likwidowaniu białych plam”, czyli budowaniu takich domów, gdzie ich w ogóle nie ma. A to znaczy, że dla mojego syna miejsca w ŚDS nie będzie, bo w Szczecinie są już trzy takie placówki – tyle że tego jest dużo za mało. I wszystko, co dla dziecka zostało zrobione, zostanie zmarnowane

RPO: Dziękuję za tę uwagę. Malo kto rozumie, że tu nie tylko chodzi o kolejne inwestycje  ale o wysiłek i pracę już włożoną.

Jeśli dostaniemy dokumenty, możemy zacząć zadawać pytania. Może to przyspieszy proces decyzyjny?

Pytania z karteczek

Dlaczego Pan nie stoi na straży wolności religijnej i nie występuje przeciw jawnemu szydzeniu z wiary katolickiej?

RPO: To jest ocena. My interweniujemy w tych sprawach (choć mało kto to nagłaśnia). A ciekawym dowodem na to jest nasz raport o dyskryminacji z powodów religijnych w miejscu pracy. Dotyczy ona także katolików.

Szydzenie z obrzędów religijnych mi się po prostu nie podoba. Nie należy się zapędzać w takie skrajności, jeśli walczy się o szacunek i podstawowe prawa.

Dostępność sądu pracy

Sąd pracy dla Świnoujścia jest w Goleniowie. Bez samochodu się nie dojedzie.

RPO: Sprawdzimy. Może poskutkuje pismo do Ministra Sprawiedliwości.

Czy Biuro RPO notuje wzrost dyskryminacji ze względu na dyskryminację w miejscu pracy

RPO: Takich skarg nie ma, ludzie nie zgłaszają. Ale mamy skargi na sposób traktowania w instytucjach publicznych, które są reorganizowane w taki sposób, że likwiduje się instytucję, powołujemy nową, a nowe stosunki pracy nawiązujemy tylko z niektórymi.

Dostępność do leczenia onkologicznego

RPO: nie mam na ten temat wiedzy. Ale myślę, że problem jest taki, że w ogóle za mało przeznaczamy na leczenie. Żyjemy dłużej, więc chorujemy. A to kosztuje.

 

Dewiza „Bóg, Honor, Ojczyzna” na paszportach była konsultowana. MSWiA odpowiada RPO

Data: 2019-06-05
  • Motyw Boga pojawia się także w paszportach Wielkiej Brytanii i Dominikany. A w paszportach Węgier i Łotwy zapisy ze zwrotem Bóg są elementami zabezpieczeń, podobnie jak ma to miejsce w polskim dokumencie
  • Tak Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji zareagował na przekazane przez RPO skargi 1500 obywateli na wpisanie do nowego wzoru  paszportów hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”
  • RPO przekazał ich wątpliwości w lutym. Minister Joachim Brudziński odpowiedział w ostatnim dniu swego urzędowania

Nowe paszporty wydawane są od jesieni 2018 r. i część autorów skarg już je dostała. Rzecznik Praw Obywatelskich w ich imieniu zwrócił się do MSWiA o rozważenie zmiany w przepisach o paszportach tak, aby uszanować prawa wszystkich obywateli.

Paszport to dokument urzędowy a nie deklaracja światopoglądowa. Powinien być więc w najwyższym stopniu – z każdego punktu widzenia – neutralny i techniczny i nie budzić sporów. Zrozumieniem w tym zakresie wykazało się już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, rezygnując z umieszczenia w nowych paszportach wizerunków Ostrej Bramy i Cmentarza Orląt Lwowskich, co mogło godzić w uczucia obywateli litewskich i ukraińskich – podkreślał Adam Bodnar.

Odpowiadając na te wątpliwości, minister Joachim Brudziński zaznaczył, że projekt był konsultowany i nikt w trakcie uzgodnień międzyresortowych oraz konsultacji publicznych nie zgłosił uwag dotyczących dewizy Bóg, Honor, Ojczyzna. Minister przypomniał, że projekt wysłał też do RPO.

Wyjaśnił też, że o wyglądzie paszportów zadecydowali przedstawiciele Policji, Straży Granicznej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centrum Personalizacji Dokumentów oraz pracownicy MSWiA. To oni zostali powołani przez MSWiA do Zespołu Ekspertów do projektowania i odbioru nowej książeczki paszportowej.

VII.534.20.2018

RPO pyta o podstawy działań przedstawicieli państwa wobec Elżbiety Podleśnej

Data: 2019-05-08
  • O wskazanie podstaw prawnych działania policji, która o godz. 6 rano wkroczyła do mieszkania kobiety podejrzewanej o to, że przetworzyła w tęczę aureolę Matki Boskiej Częstochowskiej, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zapytał 7 maja policję i prokuraturę.

Jak wynika z przekazu medialnego, w poniedziałek 6 maja o godz. 6 rano kilku policjantów weszło do warszawskiego mieszkania Elżbiety Podleśnej. Przeprowadzili rewizję i zarekwirowali jej sprzęt elektroniczny m.in. telefon i komputer. Po przeszukaniu zdecydowali o zatrzymaniu i przewieźli ją do Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Postawili jej zarzut obrazy uczuć religijnych, ponieważ wiążą ją z plakatem przedstawiającym Matkę Boską Częstochowską w tęczowej aureoli.

Pojawił się on w Płocku m.in. na kościele, w którym Grób Pański w Wielkanoc został udekorowany pudłami z napisami: „LGBT”, „gender”, „chciwość”, „homozboczenia”, „pycha”, „plotki”, „odrzucenie wiary”, „egoizm”, „nienawiść”, „kradzież”, „pogarda”, „kłamstwa”.

W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich prosi prokuratora rejonowego w Płocku Norberta Pęcherzewskiego o informacje o stanie sprawy i wyjaśnienie, czy to on zatwierdził przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej.

Nadinspektora Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji pyta natomiast:

  • o podstawy prawne i przesłanki zatrzymania oraz przeszukania;
  • o okoliczności realizacji zatrzymania i przeszukania (z wyjaśnieniem, czy wcześniej były podejmowane działania mające na celu zapewnienie stawiennictwa zatrzymanej oraz czy wcześniejsza postawa p.  E. Podleśnej uzasadniała podejrzenie, że nie stawi się na wezwanie lub w inny bezprawny sposób będzie utrudniała postępowanie);
  • czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanej do Komendy Miejskiej Policji w  Płocku były stosowane środki przymusu bezpośredniego i jakie, oraz ewentualnie – jaka była podstawa faktyczna i prawna stosowania tych środków;
  • czy zatrzymana złożyła zażalenie na zatrzymanie, bądź skargę na funkcjonariuszy, co do sposobu realizacji zatrzymania.

Gdyby się miało okazać, że przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej nie wynikało z zarządzenia prokuratora Pęcherzewskiego, Adam Bodnar pyta nadinspektora Dobrodzieja, kto wydał taki rozkaz.

II.519.499.2019

Spotkanie ze społecznością polskich Tatarów w Kruszynianach

Data: 2019-04-11

Kruszyniany zwane są także tyglem kulturowym ponieważ krzyżują się tam 3 wielkie religie - Katolicka, Muzułmańska i Prawosławna.

Spotkanie odbyło się w Kruszynianach i w jurcie tatarskiej - w ramach cyklu spotkan regionalnych na Podlasiu. Polscy Tatarzy mieszkają tu od XVII wieku, osiedlił ich tu Jan III Sobieski. 

Meczet w Kruszynianach to najstarszy w Polsce muzułmański meczet drewniany z XVIII w. Jest to unikalny zabytek, gdyż w granicach Rzeczpospolitej znajdują się tylko dwa tego typu obiekty. Drugi znajduje się w Bohonikach. Meczet powstał w 1795 roku.

Ekipę RPO oprowadzał po nim Dżemil Gembicki. O problemach i osiagnieciach sppleczności tatarskiej w Kruszynianach opowiadał przewodniczący Zarządu Gminy Muzułmańskiej Bronisław Talkowski

Jurta Tatarska, po której oprowadzali Dżenneta i Mirosław Bogdanowicze, to tatarskie gospodarstwo, które leży w samym sercu Puszczy Knyszyńskiej (3km od granicy z Białorusią, 50km od Białegostoku). W tym szczególnym miejscu powstał w Kruszynianach 6-km szlak ekumeniczny. Jurta odbudowuje się teraz po pożarze - staraniem całej polskiej: katolickiej, tatarskiej i prawosławnej spoleczności.

Zaświadczenie od proboszcza nie dyskryminuje studenta - MNiSW odpowiada Rzecznikowi

Data: 2019-03-18
  • Zaświadczenie od proboszcza potrzebne jest Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu na zajęcia podyplomowe, więc – choć są one dofinansowywane przez Narodowy Bank Polski - to wszystko jest zgodne z prawem – odpowiada minister nauki na wątpliwości RPO
  • Istnienie obok innych uczelni, szkół wyższych o charakterze wyznaniowym jest istotną wartością, ponieważ rozszerza ofertę edukacyjną adresowaną do obywateli, wzbogaca debatę publiczną i stanowi ważny element pluralizmu światopoglądowego. Ma to ogromne znaczenie dla rozwoju społeczeństwa demokratycznego, pluralistycznego i otwartego – stwierdza wicepremier Jarosław Gowin
  • Nie dopatrzył się on w działaniach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu jakiejkolwiek formy dyskryminacji

Do Biura RPO wpłynęła skarga dotycząca dofinansowania przez Narodowy Bank Polski nowego kierunku studiów podyplomowych WSKSM „Polityka gospodarcza, finanse i bankowość”. Nie negując tego, że dopuszczalne jest przekazanie środków uczelni, Rzecznik nabrał wątpliwości, czy zasady naboru do toruńskiej uczelni nie ograniczają prawa dostępu do edukacji wyższej. Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o stanowisko.

- Prawo o szkolnictwie wyższym stwierdza jedynie, że uczestnikiem studiów podyplomowych może być osoba, która posiada kwalifikację pełną co najmniej na poziomie 6, uzyskaną w systemie szkolnictwa wyższego i nauki. Oznacza to, że zasady przyjęć na studia podyplomowe kształtowane są przez uczelnie samodzielnie w ramach jej autonomii – wyjaśnił resort szkolnictwa wyższego.

Studia podyplomowe nie są finansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, czego konsekwencją jest ograniczony nadzór Ministra nad ich prowadzeniem.

W przedstawionym przez Rzecznika przypadku, studia podyplomowe prowadzone są przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, a więc uczelnię niepubliczną, w której kształcenie w żaden sposób nie jest finansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Bardzo istotnym spoiwem społeczności tej uczelni są wartości chrześcijańskie i patriotyczne, a do podstawowych jej zadań należy m.in. wychowanie studentów w duchu polskiego i chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego z poszanowaniem zasad wolności i godności każdego człowieka. Wynika to zarówno z postanowień statutu Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, jak i  z treści ślubowania.

W ocenie MNiSW istnienie obok innych uczelni, szkół wyższych o charakterze wyznaniowym jest istotną wartością, ponieważ rozszerza ofertę edukacyjną adresowaną do obywateli, wzbogaca debatę publiczną i stanowi ważny element pluralizmu światopoglądowego. Ma to ogromne znaczenie dla rozwoju społeczeństwa demokratycznego, pluralistycznego i otwartego.

W przypadku Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu określenie, już na etapie rekrutacji na studia podyplomowe, warunku przedstawienia zaświadczenia od proboszcza pozwoliło uniknąć sytuacji, kiedy osoba przyjmowana na studia podyplomowe nie mogłaby ich rozpocząć z uwagi na niepodzielanie wartości, którymi kieruje się wspólnota akademicka uczelni, a w konsekwencji odmowę złożenia ślubowania.

Natomiast zupełnie odrębną kwestią jest dofinansowywanie studiów podyplomowych przez inne instytucje publiczne, które samodzielnie i w określonym przez siebie zakresie uzgadniają z uczelnią charakter i sposób tego dofinansowywania - uznał Jarosław Gowin.

VII.7033.36.2018

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Dlaczego hasło „Bóg, Honor i Ojczyzna” nie nadaje się do paszportów? Wystąpienie do MSWiA

Data: 2019-02-28
  • Ponad 1500 osób wniosło skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich na umieszczenie w nowym wzorze paszportu hasła „Bóg, Honor, Ojczyzna”
  • Zdaniem skarżących narusza to ich wolność sumienia i wyznania. Zwłaszcza że dewiza znajduje się w obrysie hologramu zdjęcia, co może prowadzić do utożsamienia wizerunku człowieka z konkretnym światopoglądem.

Nowe paszporty wydawane są od jesieni 2018 r. i część autorów skarg już je dostała. Rzecznik Praw Obywatelskich w ich imieniu zwraca się do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji, aby rozważył zmiany w przepisach o paszportach tak, aby uszanować prawa wszystkich obywateli.

Paszport to dokument urzędowy a nie deklaracja światopoglądowa. Powinien być więc w najwyższym stopniu – z każdego punktu widzenia – neutralny i techniczny, i nie budzić sporów. Zrozumieniem w tym zakresie wykazało się już Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, rezygnując z umieszczenia w nowych paszportach wizerunków Ostrej Bramy i Cmentarza Orląt Lwowskich, co mogło godzić w uczucia obywateli litewskich i ukraińskich – podkreśla Adam Bodnar.

Co nam gwarantuje Konstytucja?

Dla Polaków ważne jest zarówno ich dziedzictwo historyczne, jak i różnorodne światopoglądy obecne w społeczeństwie. Dlatego preambuła do naszej Konstytucji nie odwołuje się do Boga (invocatio Dei), za to stwierdza, że to najwyższe prawo Rzeczypospolitej przyjął „Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł”.

Konstytucja daje więc wyraz tego, że wspólnotę narodową tworzą ludzie o różnych światopoglądach. Wszyscy oni powinni w  równy sposób móc korzystać z konstytucyjnych praw i wolności.

Tymczasem hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” nie ma dziś w odbiorze społecznym charakteru neutralnego i często bywa odbierane jako deklaracja o charakterze konfesyjnym bądź odniesienie do światopoglądu konserwatywnego.

„My, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej….”*

Zgodnie z art. 1 Konstytucji Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Umieszczenie hasła o charakterze konfesyjnym w dokumencie tożsamości godzi w wyrażoną w art. 53 Konstytucji wolność sumienia i wyznania oraz zasadę równego traktowania zawartą w art. 32 Konstytucji.

Zasada bezstronności światopoglądowej władz publicznych wyrażona w art. 25 ust. 2 Konstytucji jest podstawowym gwarantem korzystania przez obywateli z wolności sumienia i wyznania wyrażonej w art. 53 Konstytucji.

Kluczowe znaczenie ma tu wolność religijna rozumiana jako zakaz zmuszania do zachowań religijnych.

Pojęcie praktyk religijnych należy rozumieć bardzo szeroko, a więc jako wszelkie przejawy uzewnętrzniania wolności religii, czyli m.in. modlitwy, posty, udział w nabożeństwach, czynności rytualne, ale również sposób ubierania się. Dlatego także zakaz zmuszania do uczestnictwa w praktykach religijnych powinien być rozumiany szeroko - zarówno jako wolność od religii (np. wolność od ateizmu) - jak i jako zakaz przymuszania do nieuczestnictwa w praktykach religijnych.

Umieszczenie hasła o charakterze religijnym w dokumencie tożsamości, którym obywatele polscy legitymują się za granicą, może być uznane za pośrednie zmuszenie do reprezentowania określonego światopoglądu w życiu publicznym i godzić w swobodę uzewnętrzniania wolności religii także osób wierzących.

„…. wdzięczni naszym przodkom za ich pracę, za walkę o niepodległość okupioną ogromnymi ofiarami, za kulturę zakorzenioną w chrześcijańskim dziedzictwie Narodu i ogólnoludzkich wartościach….”*

Rzecznik Praw Obywatelskich jest w pełni świadomy znaczenia polityki historycznej państwa i nie podważa autonomii organów władzy publicznej w kształtowaniu tej polityki. Wzór paszportu, zawierający graficzne wizerunki ważnych postaci historycznych i wydarzeń z polskiej historii, niewątpliwie jest przejawem sprawowania tego rodzaju polityki. Warto w tym miejscu dodatkowo podkreślić, że wśród postaci historycznych umieszczonych w paszportach nie znalazła się żadna kobieta, co w  kontekście setnej różnicy uzyskania przez kobiety praw wyborczych może budzić istotne wątpliwości i zastrzeżenia.

Należy pamiętać, że zgodnie z art. 33 Konstytucji kobieta i  mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.

„…w poczuciu odpowiedzialności przed Bogiem lub przed własnym sumieniem…” *

W wystąpieniu Rzecznik wskazuje też szerszy kontekst – używania symboli religijnych w przestrzeni medialnej.

- Kwestia obecności symboli religijnych bądź jej braku w przestrzeni publicznej nie podlega w Polsce szczegółowym uregulowaniom prawnym. Oznacza to pewien margines dowolności działań poszczególnych organów państwowych w tym zakresie – pisze RPO.

Wskazuje się, że w demokratycznym państwie prawnym „symbolika państwowa nie zawiera zazwyczaj akcentów konfesyjnych; ich ewentualna obecność w życiu publicznym nie jest wyrazem afirmacji religii ze strony państw, lecz poszanowania tradycji narodowych lub zwyczajów ludności”. Należy podkreślić, że obecność symboli religijnych, w tym przede wszystkim rzymskokatolickiego krzyża w miejscach użyteczności publicznej, była przedmiotem orzeczeń sądów krajowych i międzynarodowych. Szczególnie istotny jest tu wyrok ETPCz w Strasburgu w sprawie Lautsi i inni przeciwko Włochom z 18 marca 2011 r. (skarga nr 30814/06). Oceniając kwestię obecności krzyży w salach lekcyjnych publicznych szkół we Włoszech ETPCz wziął pod uwagę całokształt działalności szkół respektujących pluralizm religijny i uznał, że sama obecność krzyża nie stanowi naruszenia wolności wyznania. ETPCz podkreślił, że decyzja o pielęgnowaniu tradycji mieści się co do zasady w granicach swobody uznania państwa.

Sam fakt, że w związku z użyciem danego symbolu religia większościowa staje się bardziej widoczna nie wystarcza do uznania, że mamy do czynienia z procesem indoktrynacji przez państwo. ETPCz podkreślił, że krzyż stanowi symbol pasywny, który sam w sobie nie ingeruje w wolność światopoglądową jednostki.

Wyrok w sprawie Lautsi i inni przeciwko Włochom uwzględnił różnorodność kontekstów kulturowo-historycznych co do sposobu ułożenia stosunków pomiędzy państwem a Kościołem. Niewątpliwie wyrok ten wskazał, że przy ocenie, czy doszło do ewentualnego naruszenia wolności wyznania jednostki konieczne jest także uwzględnienie prawa większości do kultywowania tradycji w przestrzeni publicznej.

Mając to na względzie wydaje się, że umieszczenie deklaratoryjnej formuły „Bóg, Honor, Ojczyzna” w urzędowym dokumencie tożsamości stanowi sytuację odmienną od obecności chrześcijańskiego krucyfiksu w urzędach publicznych i szkołach. Może być bowiem odbierane przez część obywateli jako działanie wprost utożsamiające ich osobę z określonym światopoglądem.

Nie wydaje się natomiast, aby obecność wskazanej formuły w paszportach wiązała się z ochroną wartości kolektywnych takich jak porządek publiczny, czy harmonia wyznaniowa. Nie wynika ona z dotychczasowej utrwalonej praktyki w tym zakresie i w związku z tym nie wydaje się „konieczna w demokratycznym społeczeństwie” – stwierdza RPO.

VII.534.20.2018

* Cytaty z Preambuły do Konstytucji

Równe traktowanie w pracy ze względu na wyznanie – analiza i zalecenia RPO

Data: 2019-02-01
  • Dyskryminacja ze względu na wyznanie w miejscu pracy może dotyczyć zarówno przedstawicieli mniejszości religijnych, jak i dominującej większości.
  • Naruszenia zasady równego traktowania w zatrudnieniu ze względu na wyznanie mogą wynikać z różnych przyczyn, przybierając postać zachowań intencjonalnych lub nieintencjonalnych.
  • Wynika to z badań „Rynek pracy a równe traktowanie ze względu na wyznanie” przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich przez Instytut Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego w 2017 r.
  • RPO zwraca uwagę na tę publikację w zaczynającym się właśnie Światowym Tygodniu Zgody Między Wyznaniami (1-7 lutego).

Badania potwierdziły występowanie różnych form dyskryminacji ze względu na wyznanie w miejscu pracy i ujawniły najczęściej spotykane mechanizmy wykluczenia.  Mogą one być spowodowane zarówno uprzedzeniami lub negatywnymi stereotypami wobec określonej grupy religijnej, jak i brakiem wiedzy lub odpowiedniej wrażliwości pracodawców i współpracowników.

Czynnikiem zwiększającym ryzyko dyskryminacji jest silne utożsamianie się z daną religią i ujawnienie swojego zaangażowania w miejscu pracy nawet wówczas, gdy jest to religia dominująca.

Warto jednak zaznaczyć, że na dyskryminację narażeni są przede wszystkim przedstawiciele tych mniejszości religijnych, których dotyczą najbardziej utrwalone społecznie stereotypy.

Dyskryminacji w zatrudnieniu wydają się sprzyjać także takie zjawiska jak rosnąca w społeczeństwie polaryzacja opinii, mowa nienawiści, czy krzywdzące uogólnienia. Ważnym czynnikiem jest również brak świadomości co do zakresu przysługujących zatrudnionemu uprawnień i obowiązków pracodawcy.

Dyskryminacyjne praktyki pojawiają się już na etapie poszukiwania pracy, w toku postępowania rekrutacyjnego. W niektórych przypadkach przyczyną dyskryminacji może być samo imię i nazwisko kandydata sugerujące przynależność do określonej grupy religijnej lub umieszczenie w CV innych informacji ujawniających wyznanie (np. działalności w organizacjach religijnych, wykazu publikacji) i w praktyce przesądzić o odrzuceniu kandydatury na dane stanowisko. Niechęć do zatrudniania osób o wyznaniu innym niż dominujące w Polsce może także znajdować oparcie w obawach pracodawców, że współpraca z osobą o odmiennej religii spowoduje konflikty między pracownikami, zdezorganizuje pracę przedsiębiorstwa lub będzie pociągała za sobą różne dodatkowe uciążliwości.

Do przejawów dyskryminacji ze względu na wyznanie może dochodzić także po nawiązaniu współpracy. Do najczęstszych naruszeń zależy zaliczyć: ograniczenia możliwości doskonalenia zawodowego (np. poprzez organizowanie szkoleń w dni będące świętem religijnym danego wyznania), utrudnienia realizacji prawa do obchodzenia świąt zgodnie z kalendarzem religijnym (traktowanie wniosku pracownika za niewiążący, w skrajnych przypadkach kierowanie gróźb utraty pracy w razie skorzystania z dnia wolnego), brak możliwości udzielenia przerwy na modlitwę. Podobny problem dyskryminacji może mieć miejsce w przypadku organizowania spotkań służbowych w dni przypadające święta religii mniejszościowych, zwłaszcza jeśli nieobecność miałaby wpływ na ocenę pracownika pod kątem ewentualnego awansu.

Przejawy dyskryminacji ze względu na wyznanie spotykane są również w relacjach horyzontalnych, tj. między samymi pracownikami. Badani wskazują przede wszystkim na występowanie zjawiska molestowania, tj. niepożądanych zachowań ze strony innych pracowników, których celem lub skutkiem jest naruszeniem godności osoby dyskryminowanej lub tworzenie wobec niej zastraszającej, wrogiej, poniżającej, upokarzającej lub uwłaczającej atmosfery. Przejawiają się one poprzez używanie wobec pracownika obleg odnoszących się do wyznania, obraźliwych uwag i komentarzy często inspirowanych stereotypami związanymi z określonym wyznaniem i brutalizacją dyskursu publicznego.

Niebezpieczeństwo dyskryminacji wzrasta, gdy pracownik ujawnia w miejscu pracy swoje zaangażowanie religijne, bez względu na to, czy jest przedstawicielem religii dominującej, czy mniejszościowej. Zaznaczyć jednak należy, że na dyskryminację najbardziej narażone są osoby silnie identyfikujące się z daną religią oraz przedstawiciele wyznań, które można łatwo rozpoznać po charakterystycznych elementach ubioru lub noszeniu symboli o charakterze religijnym w widocznym miejscu (może dotyczyć to zwłaszcza kobiet).

Chcąc uniknąć nierównego traktowania, pracownicy stosują następujące strategie adaptacji do kontekstu kulturowego: ukrywanie tożsamości (nieujawnianie swojej przynależności religijnej), izolacja (poszukiwanie pracy w organizacjach i przedsiębiorstwach prowadzonych przez wyznawców tej samej religii), sekularyzacja (odrzucenie w miejscu pracy części własnych norm religijnych), czy opór wobec adaptacji (podejmowanie prób negocjowania przestrzeni dla ekspresji swojego wyznania).

Przepisy antydyskryminacyjne są mało popularnym narzędziem zwalczania dyskryminacji w zatrudnieniu. Wiedza o środkach prawnych, jak również o instytucjach, które mogą udzielić wsparcia osobie pokrzywdzonej dyskryminacją, jest znikoma. Kwestionowana jest również efektywność środków prawnych zawartych w Kodeksie pracy i ustawie o równym traktowaniu. Badani niechętnie decydują się na wytoczenie powództwa o odszkodowanie z tytułu naruszenia zasady równego traktowania wskazując, że jest to decyzja, która obciąża psychicznie, emocjonalnie i finansowo pracownika, a uzyskane rozstrzygnięcie – np. ze względu na niską zasądzoną kwotę odszkodowania - rzadko stanowi dostatecznie dolegliwą sankcję dla pracodawcy.

Wreszcie warto podkreślić, że obowiązujące regulacje prawne nie przewidują generalnej klauzuli sumienia pozwalającej odmówić wykonania jakiegoś świadczenia, usługi czy polecenia służbowego z powołaniem się na ich sprzeczność z wyznawanym systemem wartości religijnych. Dopuszczalność powołania się na taką klauzulę, jako okoliczność uzasadniającą odmowę wykonania pewnych obowiązków służbowych, odnosi się jedynie do zawodu lekarza[1]. Należy uwzględnić jednak, że nawet w przypadku odmowy wykonania danego świadczenia przez lekarza, pacjent ma prawo do uzyskania informacji, w której placówce jego świadczenie zostanie wykonane.  Powoływanie się przez inne osoby na klauzulę sumienia nie ma umocowania prawnego i może narażać danego pracownika lub pracodawcę (usługodawcę) na odpowiedzialność cywilnoprawną[2] lub karną[3].

Podsumowując wnioski kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich, a także wyniki przeprowadzonych badań wskazują, że dla urzeczywistnienia prawa do równego traktowania w miejscu pracy bez względu na religię lub wyznanie niezbędne są zarówno zmiany o charakterze legislacyjnym, zmiany odnoszące się do praktyki postępowania pracodawców, jak i zwiększenie wysiłków w celu podniesienia świadomości prawnej na temat przepisów antydyskryminacyjnych oraz szczególnych uprawnień pracowników należących do kościołów i innych związków wyznaniowych.

REKOMENDACJE RPO: zmiany o charakterze legislacyjnym:

Stosownie do treści art. 141 Kodeksu pracy, pracodawca może wprowadzić jedną przerwę w pracy niewliczaną do czasu pracy, w wymiarze nieprzekraczającym 60 minut, przeznaczoną na spożycie posiłku lub załatwienie spraw osobistych

  • zasadnym wydaje się rozważanie takiej nowelizacji przepisu art. 141 Kodeksu pracy, aby pracownik mógł ubiegać się o kilka krótkich przerw w pracy nieprzekraczających 60 minut (przykładowo na odmówienie modlitwy) zamiast jednej godzinnej przerwy.
  • Zgodnie z art. 42 ust. 1 ustawy o gwarancjach sumienia i wyznania, osoby należące do kościołów i innych związków wyznaniowych, których święta religijne nie są dniami ustawowo wolnymi od pracy, mogą na własną prośbę uzyskać zwolnienie od pracy na czas niezbędny do obchodzenia tych świąt, zgodnie z wymogami wyznawanej przez siebie religiizasadnym wydaje się rozważenie takiej nowelizacji przepisu art. 42 ustawy o gwarancjach sumienia i wyznania, aby prawo ubiegania się o zwolnienie od pracy na czas niezbędny do obchodzenia świąt, zgodnie z wymogami wyznawanej przez siebie religii, przysługiwało nie tylko pracownikom w rozumieniu przepisów Kodeksu pracy, ale także osobom świadczącym pracę na innej podstawie.

REKOMENDACJE RPO: Zmiany odnoszące się do praktyki pracodawców:

  • rzetelne wywiązywanie się przez pracodawców z obowiązków informacyjnych wynikających z art. 941 Kodeksu pracy, zgodnie z którym pracodawca udostępnia pracownikom tekst przepisów dotyczących równego traktowania w zatrudnieniu w formie pisemnej informacji rozpowszechnionej na terenie zakładu pracy lub zapewnia pracownikom dostęp do tych przepisów w inny sposób przyjęty u danego pracodawcy. Obowiązek ten powinien dotyczyć także szczególnych uprawnień pracowników należących do kościołów i innych związków wyznaniowych;
  • w przypadku, gdy charakter pracy lub kreowanie określonego wizerunku przedsiębiorstwa wymaga od pracowników noszenia strojów służbowych, uwzględnienie w regulaminie pracy lub umowie o pracę rozwiązań alternatywnych uwzględniających wymogi religijne dotyczące wyglądu zewnętrznego pracowników, np. w postaci noszenia chusty lub turbanu.

REKOMENDACJE RPO: Podnoszenie świadomości:

  • upowszechnienie wśród pracodawców przez Państwową Inspekcję Pracy, organizacje pracodawców, związki zawodowe i organizacje, których cele statutowe koncentrują się wokół problematyki praw pracowniczych, informacji dotyczących szczególnych uprawnień pracowników należących do kościołów i innych związków wyznaniowych.
  • upowszechnienie przez Państwową Inspekcję Pracy, organizacje pracodawców, związki zawodowe i organizacje, których cele statutowe koncentrują się wokół problematyki praw pracowniczych, wiedzy o środkach prawnych przysługujących osobie wobec której naruszono zasadę równego traktowania. Na szczególną uwagę zasługuje kwestia odwróconego ciężaru dowodu, zgodnie z którą pracownik nie ma obowiązku udowodnienia naruszenia zasady równego traktowania, a musi to jedynie uprawdopodobnić;
  • powadzenie rzetelnej edukacji antydyskyminacyjnej w ramach systemu edukacji formalnej, pozwalającej uczniom i uczennicom na nabycie i rozwijanie niezbędnych kompetencji międzykulturowych.



[1] Art. 39 ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodzie lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. z 2011 r. Nr 113, poz. 658 z późn. zm.).

[2] Przykładowo na podstawie art. 13 ustawy o równym traktowaniu.

[3] Przykładowo na podstawie art. 138 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. Kodeks wykroczeń (Dz. U. z 2018 r. poz. 618 j.t).

 

Świadkowie Jehowy nie byli w PRL „tajnym związkiem". SN uniewinnił na wniosek RPO siedmioro skazanych w latach 70.

Data: 2018-11-21
  • Sąd Najwyższy uchylił wyroki sądów PRL, skazujące siedmioro świadków Jehowy za udział w związku, którego istnienie i cel miało być „tajemnicą wobec organów państwowych”
  • To wcale nie było tajemnicą dla ówczesnych władz - wskazywał Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Wniósł on kasację na korzyść skazanych jako represjonowanych z powodów religijnych

21 listopada  2018 r. Sąd Najwyższy (III KK 527/18) uwzględnił kasację RPO, kolejną dotyczącą członków tego wyznania. Władze RPL represjonowały ich pod pretekstem udziału „w nielegalnym związku, którego organizacja i konspiracyjna działalność pozostawała tajemnicą wobec organów państwowych”.

Z utrwalonego orzecznictwa  SN wynika, że istnienie, ustrój i cel wyznania Świadków Jehowy nie stanowiły tajemnicy dla władz PRL. Elementy te były jawne, zarówno w okresie legalnego funkcjonowania tego wyznania w Polsce, jak i po odmowie jego rejestracji w 1950 r. Członkowie wspólnoty podejmowali zaś liczne i jawne próby uregulowania sytuacji prawnej swego wyznania. Przedkładali władzom m.in. statut związku.

W kasacji Rzecznik wniósł o uchylenie wyroków b. Sądu Powiatowego z  października 1973 r. oraz b. Sądu Wojewódzkiego ze stycznia 1974 r. i uniewinnienie skazanych.

Sądy obu  instancji uznały Antoniego K., Tadeusza G., Jana Edwarda S., Stanisława N., Alinę K., Bożenę M. i Zofię G. za winnych:

  • pełnienia kierowniczych funkcje w nielegalnym związku „Świadków Jehowy”, którego organizacja i konspiracyjna działalność pozostawała tajemnicą wobec organów państwowych;
  • kierowania i organizowania pracami drukarskimi, wydawania i przechowywania literatury tegoż związku, przeznaczoną do rozpowszechniania bez zezwolenia władz;
  • udostępniania domu do nielegalnej introligatorni;
  • wykonywania prac związanych z oprawą literatury tegoż związku, przeznaczoną do rozpowszechniania bez zezwolenia władz.

Osoby pełniące funkcje kierownicze (odpowiadały z aresztu) skazano na kary 2 lat i 6 miesięcy oraz 2 lat więzienia. Pozostali dostali kary więzienia w zawieszeniu, grzywny oraz nakazy prac społecznych.

- Przypisane oskarżonym czyny, stanowiące w istocie realizację konstytucyjnego prawa do wykonywania praktyk religijnych. nie wyczerpywały znamion przestępstwa, zaś ściganie karne i skazanie ich miało formę politycznej represji – napisał Rzecznik w kasacji. Wskazał, że w świetle utrwalonego orzecznictwa SN nie jest możliwe odnoszenie pojęcia „związku” w rozumieniu prawa karnego do wspólnoty o charakterze religijnym, wyznaniowym - zbiorowiska ludzi, których łączy nie więź organizacyjna, ale religijna.

Ponadto istnienie i działalność wspólnoty, funkcjonującej poprzednio na podstawie rozporządzenia Prezydenta RP z dnia 27 października 1932 r. Prawo o stowarzyszeniach, po delegalizacji w lipcu 1950 r., nie stanowiło tajemnicy dla władz państwowych z uwagi na podejmowane przez członków wspólnoty liczne próby prawnego usankcjonowania działalności, m.in. przez przedkładanie władzom statutu wspólnoty i wniosków o ponową rejestrację.

RPO powołał się m.in. na uzasadnienie wyroku SN z 12 stycznia 1995 r., w którym  stwierdzono: „Uznawanie tajności struktur religijnych wyznania, któremu oficjalnie i bezpodstawnie odmówiono prawa do jawnego funkcjonowania, za wypełniające znamiona "tajności związku", było rażącym nadużyciem prawa karnego, w celu korzystania wyłącznie z jego represyjnej funkcji. Była ponadto w tym stanowisku hipokryzja - za tajne uznawano to, czego władza państwowa nie chciała przyjąć do wiadomości”.

Na posiedzeniu SN uznał kasację Rzecznika za oczywiście zasadną i uniewinnił wszystkich skazanych.

II.510.31.2018

RPO zajął się sprawą profanacji kapliczki w Opolu

Data: 2018-10-29

29 października 2018 r. na podstawie doniesień w mediach Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę profanacji kapliczki przy ul. Biesa w Opolu. 

W pierwszej kolejności Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpi do Komendanta Miejskiego Policji w Opolu z pytaniem jakie czynności zostały podjęte w sprawie. Dalsze działania podjęte zostaną w zależności od uzyskanych odpowiedzi.

Należy podkreślić, że Rzecznik Praw Obywatelskich z powagą traktuje wszelkie przejawy braku tolerancji dla przekonań drugiej osoby. Każdy taki przypadek jest w sposób jednoznaczny potępiany i w ramach swoich kompetencji wyjaśniany przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

XI.518.67.2018

Sąd Najwyższy uniewinnił skazanego za udział w tzw. wydarzeniach zielonogórskich 30 czerwca 1960. Uwzględnił kasację RPO

Data: 2018-09-25

25 września 2018 r. (sygn.akt V KK 345/18) Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO.

W 1960 r. mieszkańcy Zielonej Góry sprzeciwili się eksmisji parafii Św. Jadwigi z Domu Katolickiego. Milicja użyła siły. Ludzie bronili się. W ramach represji skazano setki osób.

Sąd Najwyższy wielokrotnie podkreślał, że zachowania przeciwstawiające się bezprawnym działaniom organów porządkowych, podejmowanym z rażącym naruszeniem norm konstytucyjnych nie wyczerpują znamion czynu z art. 133 § 1 k.k. z 1932 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację w sprawie osoby skazanej - jako wówczas nieletni.  Skazano go na umieszczenie w zakładzie poprawczym w zawieszeniu  na 2 lata - za to, że "wziął udział w zbiegowisku publicznym i dopuścił się zamachu na funkcjonariusza MO i mienie społeczne".  RPO zarzucił Sądowi Powiatowemu w Zielonej Górze naruszenie prawa - uznanie winy mimo braku znamion przestępstwa - i wniósł o uniewinnienie skazanego.

Rzecznik stoi na stanowisku, że zaskarżony wyrok stanowi prawomocne orzeczenie sądu kończące postępowanie w rozumieniu art. 521 § 1 kodeksu postępowania karnego. Problem polegał jednak na tym, że obecnie o odpowiedzialności nieletniego sądy orzekają na podstawie kodeksu postępowania cywilnego,  a kasacja od tego rodzaju orzeczeń nie przysługuje. Nie przysługuje również skarga nadzwyczajna z uwagi na datę wydania wyroku w tej sprawie.

SN stanął przed problem procesowym i rozwiązał go na korzyść skazanego obywatela. Uznał, że wyrok z 1960 r., choć zapadł wobec osoby wówczas nieletniej, stanowi prawomocne orzeczenie sądu kończące postępowanie w rozumieniu art. 521§1 k.p.k., od którego przysługuje kasacja. Czyn miał zostać bowiem popełniony przed wejściem w życie ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich.

Ponadto SN uznał zarzut obrazy prawa materialnego, gdyż skazanie było "oczywiście niesłuszne".  - Uczestnicy zajść, jakie rozegrały się w dniu 30 maja 1960 r., działali w ramach słusznego  protestu i oporu przeciwko eksmisji Parafii Rzymskokatolickiej pod wezwaniem Św. Jadwigi z budynku zajmowanego przez nią od 1945 r. - uzasadnił SN, potwierdzając swe wcześniejsze wyroki w sprawie tych wydarzeń. 
 
Interwencja funkcjonariuszy milicji była bezprawna, gdyż naruszała art. 70 ust. 1 ówcześnie obowiązującej Konstytucji PRL z 1952 r., gwarantujący wolność sumienia i wyznania, a kościołom swobodne wypełnianie ich funkcji religijnych. Przypisanie skazanemu, jak i innym, czynnej napaści na urzędnika było oczywistym nadużyciem, kamuflującym rzeczywiste społeczne tło wydarzeń - podkreślił SN.
 
II.511.445.2018

Członkostwo w gminach wyznaniowych żydowskich tylko dla obywateli RP - rzecznik bada sprawę

Data: 2018-07-23
  • Posiadanie polskiego obywatelstwa, jako warunek członkostwa w gminie wyznaniowej żydowskiej w Polsce, budzi wątpliwości Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Według autora skargi do RPO narusza to wolność sumienia i religii osób nieposiadających obywatelstwa, a stale przebywających w Polsce
  • Rzecznik przyznaje, że wolność ta jest gwarantowana przez państwo polskie wszystkim podlegającym jego jurysdykcji - zarówno obywatelom polskim, jak i cudzoziemcom  

W Biurze RPO rozpatrywana jest skarga dotycząca jednego z ustawowych wymogów dotyczących przynależności do gmin wyznaniowych żydowskich w Polsce, jaką jest posiadanie obywatelstwa RP.  

W związku z jej badaniem Adam Bodnar zwrócił się do przewodniczącego Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w Polsce Lesława Piszewskiego o zajęcie stanowiska i informację, czy Związek dostrzega problem.

Zgodnie z ustawą z 20 lutego 1997 r. o stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich w RP, warunkami przynależności do gmin żydowskich są: pełnoletność osoby wyznania mojżeszowego, posiadanie obywatelstwa polskiego oraz zamieszkiwanie w Polsce.

Argumenty autora skargi 

Autor skargi wskazuje, że wymóg obywatelstwa polskiego jest niezgodny z art. 32 w zw. z art. 53 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, art. 18 i 21 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, art. 14 w związku z art. 9 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz art. 18 w związku z art. 26 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych. Zdaniem skarżącego, brak jest racjonalnego uzasadnienia dla ograniczenia członkostwa w gminach wyznaniowych żydowskich jedynie do obywateli polskich, skoro decyzja o przyjęciu w poczet członków związku wyznaniowego powinna być motywowana względami religijnymi, nie zaś kryterium formalnym, za jakie może być uznane posiadanie bądź brak polskiego obywatelstwa.

Według skarżącego wymóg  ten jest niezgodny z zasadą równości. Powołuje się on m.in. na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, według którego państwo ma obowiązek pełnić funkcję bezstronnego i neutralnego organizatora praktykowania różnych religii. Skarżący podkreśla, że zgodnie z ustawą o  stosunku Państwa do gmin wyznaniowych żydowskich osobom należącym do tych gmin przysługuje prawo zwolnienia od pracy lub nauki w czasie świąt żydowskich i na czas szabasu.

Według art. 53 ust. 2 Konstytucji RP wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność ta obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.

Stanowisko RPO

RPO podziela stanowisko skarżącego, że do wolności sumienia i religii należy zaliczyć prawo jednostki do wstępowania do związków wyznaniowych i występowania z nich oraz prawo obchodzenia świąt religijnych. - Dlatego też należy rozważyć, czy ustanowienie posiadania obywatelstwa polskiego jako jednego z wymogów przynależności do gminy wyznaniowej żydowskiej jest zgodne z Konstytucją RP oraz regulacjami międzynarodowymi - podkreślił Adam Bodnar.

Cały problem był przedmiotem pytania prawnego inicjującego postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt P 48/13).  18 lutego 2015 r. TK umorzył postępowanie z powodów formalnych, bez merytorycznej oceny kwestionowanego artykułu ustawy. Rzecznik zgadza się jednak z poglądem zaprezentowanym wówczas w zdaniu odrębnym przez sędziego TK Wojciecha Hermelińskiego.

Podkreślono w nim, że art. 53 Konstytucji wskazuje, że wolność sumienia i wyznania ma charakter uniwersalny i jest gwarantowana przez państwo polskie wszystkim osobom, które podlegają jego jurysdykcji, a więc zarówno obywatelom polskim jak i cudzoziemcom.  Sędzia dodał, że trudno jest uznać ustawowe ograniczenie za konieczne w demokratycznym państwie prawnym w rozumieniu art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Kontrolę obywateli polskich nad funkcjonowaniem związku wyznaniowego można było osiągnąć. wprowadzając np. zasadę, że obywatelami polskimi muszą być członkowie władz związku lub gmin żydowskich. Sędzia zwrócił też uwagę, iż uzależnienie członkostwa w związku wyznaniowym od obywatelstwa polskiego nie występuje w ustawach dotyczących innych związków wyznaniowych.

Obowiązek posiadania obywatelstwa RP przez członka gminy żydowskiej został również wyrażony w art. 7 Prawa wewnętrznego wyznaniowej wspólnoty żydowskiej w RP. W zdaniu odrębnym sędzia Hermeliński wyraził pogląd, że takie rozwiązanie może okazać się nie do pogodzenia z koncepcją wolności sumienia i wyznania z art. 53 Konstytucji, nawet przy maksymalnym poszanowaniu prawa związków wyznaniowych do autonomii.

VII.5601.13.2015

NSA odmówił wydania uchwały w sprawie kompetencji GIODO wobec apostatów

Data: 2018-05-21
  • Naczelny Sąd Administracyjny odmówił wydania uchwały z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich w kwestii kompetencji Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych
  • Chodzi o rozstrzyganie przez GIODO spraw dotyczących danych osobowych przetwarzanych przez kościoły i związki wyznaniowe
  • GIODO nie ma zatem prawa badania przepisów wewnętrznych Kościoła katolickiego, a jedynym dokumentem potwierdzającym wystąpienie z Kościoła może być odpis aktu chrztu z adnotacją o wystąpieniu - wynika z decyzji NSA

19 października 2017 r. RPO skierował do NSA wniosek, w którym wyliczał  orzeczenia sądów administracyjnych interpretujące na trzy sposoby to, jak GIODO ma ustalać czy skarżący w postępowaniu jest, czy też nie jest, członkiem kościoła. Od jednoznacznego ustalenia tego faktu zależy zakres kompetencji GIODO wobec danego kościoła czy związku wyznaniowego.

W poniedziałek NSA (Sygn. akt I OPS 6/17) wydał postanowienie na podstawie art. 267 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, w którym wskazał, że nie zostały spełnione przesłanki wymagane do podjęcia uchwały. Według NSA nie zaistniały bowiem rozbieżności w orzecznictwie sądów administracyjnych, które uzasadniałyby przyjęcie takiej uchwały.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich postanowienie NSA wraz z uzasadnieniem ma duże znaczenie dla usunięcia stanu niepewności prawnej, jaka istniała do tej pory. Odmawiając podjęcia uchwały, NSA wskazał jednocześnie, że wszelkie dotychczasowe wątpliwości w kwestii interpretacji tych przepisów zostały jednolicie wyjaśnione przez składy NSA w serii wyroków z lutego 2016 r.

GIODO, kierując się przepisami ustawy o ochronie danych osobowych, nie ma zatem prawa badania przepisów wewnętrznych Kościoła katolickiego, a jedynym dokumentem potwierdzającym fakt wystąpienia z Kościoła może być odpis aktu chrztu z adnotacją o wystąpieniu. NSA wskazał także, że w stosunku do innych związków wyznaniowych wiodącym orzeczeniem jest wyrok NSA o sygnaturze I OSK 1968/13.  

Zarówno do GIODO jak i do Biura RPO od wielu lat wpływają skargi dotyczące uaktualnienia danych osobowych osób, które chcą wystąpić lub wystąpiły z kościoła lub związku wyznaniowego i domagają się aktualizacji swoich danych w dokumentacji kościelnej. Problem w znaczącej większości dotyczy Kościoła katolickiego, ale nie wyłącznie. Kwestia apostatów jest podnoszona od wielu lat, skargi kierowane są do GIODO, a następnie rozstrzygane przez sądy administracyjne.

Obowiązek ochrony danych osobowych w RP, na straży której stoi również RPO, wynika bezpośrednio z art. 51 Konstytucji. Ustawa o ochronie danych osobowych wprowadziła wyjątek od zasady zakazu przetwarzania danych ujawniających przekonania religijne i przynależność wyznaniową, jeżeli jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań kościołów, pod warunkiem, że przetwarzanie danych  dotyczy wyłącznie członków tych organizacji albo instytucji albo osób utrzymujących z nimi stałe kontakty w związku z ich działalnością i zapewnione są pełne gwarancje ochrony przetwarzanych danych. Ustawa zwolniła także kościoły z obowiązku rejestracji zbiorów danych osób należących do kościoła lub innego związku wyznaniowego, o uregulowanej sytuacji prawnej, przetwarzanych na potrzeby tego kościoła lub związku wyznaniowego. Jednocześnie w art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych wyłączono wiele, choć nie wszystkie, uprawnienia GIODO w odniesieniu do zbiorów danych osób należących do kościoła.

Fakt przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego podlega regulacji prawa kościelnego kościoła lub związku wyznaniowego, którego dotyczy. Nie jest to kwestia, która mogłaby podlegać ocenie instytucji państwowych. W ocenie Rzecznika to nie oznacza jednak, że w stosunku do postępowań, w których stroną jest strona kościelna, organ państwowy (GIODO) został pozbawiony możliwości zagwarantowanych w przepisach Kodeksu postępowania administracyjnego i może uznać wyłącznie dowody wystawione przez stronę kościelną. Taka sytuacja prowadziłaby do nierównoważności stron postępowania.

Z tych względów RPO skierował do NSA wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego, związanego ze sposobem ustalania przynależności do kościoła przez GIODO i dopuszczalności uznania innych dowodów niż odpis aktu chrztu z właściwą adnotacją.

Od 25 maja 2018 r. zastosowanie znajdą przepisy rozporządzenia ogólnego o ochronie danych osobowych (rozporządzenie UE 679/2016 – tzw. rodo).  Zgodnie z art. 91 ust. 1 rodo, jeżeli w państwie członkowskim kościoły i związki lub wspólnoty wyznaniowe stosują szczegółowe zasady ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych, zasady takie mogą być nadal stosowane, pod warunkiem że zostaną dostosowane do rodo. Według tego przepisu Kościoły i związki wyznaniowe mogą powołać instytucję ds. ochrony danych osobowych wiernych. Jeśli tego nie uczynią, będą podlegały państwowemu organowi nadzorującemu. W kwietniu 2018 r. Episkopat Polski zdecydował o powołaniu Kościelnego Inspektora Ochrony Danych jako organu kontroli. 

VII. 501.99.2015

Sąd Najwyższy uniewinnił na wniosek RPO świadka Jehowy skazanego w PRL

Data: 2018-04-26
  • Sąd Najwyższy uchylił wyroki sądów PRL, skazujące świadka Jehowy za udział w związku, którego istnienie, ustrój i cel miało być „tajemnicą wobec organów państwowych”
  • To wcale nie było tajemnicą dla ówczesnych władz - uznał SN i uniewinnił mężczyznę jako represjonowanego z powodów religijnych
  • Kasację na korzyść skazanego złożył Rzecznik Praw Obywatelskich

Niemal 50 lat temu Kazimierz G. został oskarżony o przestępstwo z art. 278 ust. 1 Kodeksu karnego z 1969 r. Przewidywał on karę do 3 lat więzienia za udział w związku, którego istnienie, ustrój lub cel ma pozostać tajemnicą wobec organów państwowych albo który rozwiązano lub odmówiono zalegalizowania.

Skazany bo był świadkiem Jehowy

W 1970 r. Sąd Powiatowy w W. skazał mężczyznę na rok i sześć miesięcy więzienia. Uznano go za winnego przestępstwa polegającego na tym, że od nieustalonego czasu do 12 marca 1970 r. brał udział w związku Świadków Jehowy. Według sądu istnienie, ustrój i cel związku pozostawało tajemnicą wobec organów państwowych. W 1971 r. Sąd Wojewódzki w W. złagodził karę więzienia do roku.

RPO złożył w SN kasację na korzyść skazanego. Zarzucił w niej sądom rażące naruszenie art. 278 ust. 1 Kk. Polegało ono na uznaniu oskarżonego za winnego, mimo że nie wyczerpał on znamion tego przestępstwa. Rzecznik wniósł o uchylenie obu wyroków i  uniewinnienie Kazimierza G.

Sąd Najwyższy na posiedzeniu w Izbie Karnej uznał, że kasacja jest oczywiście zasadna. Uchylił oba wyroki, uniewinnił skazanego, a kosztami procesu obciążył Skarb Państwa (sygn. akt V KK 106/18).

Powołując się na utrwalone orzecznictwo, SN wskazał, że do wspólnoty o charakterze wyznaniowym nie można stosować pojęcia „związku” w rozumieniu prawa karnego. Jest to bowiem zbiorowisko ludzi, których łączy nie więź organizacyjna, ale religijna.

Świadkowie Jehowy to nie tajny związek 

SN podkreślił, że istnienie, ustrój i cel wyznania Świadków Jehowy nie stanowiły tajemnicy dla ówczesnej władzy. Elementy te były jawne, zarówno w okresie legalnego funkcjonowania tego wyznania w Polsce, jak i po odmowie jego rejestracji w 1950 r. - głosi uzasadnienie wyroku SN.

Zaznaczono w nim, że członkowie wspólnoty podejmowali liczne i jawne próby uregulowania sytuacji prawnej swego wyznania. W tym przedkładali władzom m.in. statut związku, wyjaśniali też jego ustrój i cel.

SN stwierdził, że odmowa uznania przez ówczesne władze związków religijnych za legalnie działające była niezgodna z art. 70 Konstytucji PRL z 22 sierpnia 1952 r. oraz art. 1 dekretu z 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania.

Skoro zatem udziału w grupie wyznaniowej Świadków Jehowy nie można uznać za udział w „związku" w rozumieniu art. 278 ust. 1 Kk, to skazanie oskarżonego za to przestępstwo było następstwem wykorzystania nieprawidłowej wykładni przepisów prawa karnego do represjonowania członków tej wspólnoty religijnej - ocenił Sąd Najwyższy.

Opis statystyczny

II.511.585.2017 z 13 marca 2018 r. – kasacja polegająca na uznaniu oskarżonego za winnego popełnienia przypisanego mu czynu, pomimo że swoim działaniem nie wyczerpał znamion przestępstwa określonego w przepisie. Wyrokiem Sądu Powiatowego z 18 listopada 1970 r. oskarżony został skazany na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności za przestępstwo z art. 278 § 1 Kodeksu karnego z 1969 r. polegające na tym, że od bliżej nieustalonego czasu do 12 marca 1970 r. należał on do związku „Świadków Jehowy”, którego istnienie, ustrój i cel pozostawało tajemnicą wobec organów państwowych. Powyższy wyrok został zmieniony wyrokiem Sądu Wojewódzkiego z dnia 26 kwietnia 1971 r., w ten sposób, że kara pozbawienia wolności została obniżona do 1 roku. Rzecznik Praw Obywatelskich zauważył, że zgodnie z brzmieniem art. 278 § 1 k.k. z 1969 r. (w dacie orzekania) odpowiedzialności karnej podlegał ten, kto brał udział w związku, którego istnienie, ustrój lub cel miało pozostać tajemnicą wobec organów państwowych. Natomiast w świetle utrwalonego orzecznictwa Sądu Najwyższego, nie jest uzasadnione odnoszenie pojęcia „związku” w rozumieniu prawa karnego materialnego do wspólnoty o charakterze religijnym, wyznaniowym, zbiorowiska ludzi, których łączy nie więź organizacyjna, ale religijna. W ocenie Rzecznika przypisany skazanemu czyn nie wyczerpywał znamion żadnego przestępstwa, stanowiąc w istocie rzeczy realizację prawa do wykonywania praktyk religijnych, zaś ściganie karne i skazanie oskarżonego miało formę politycznej represji, przy czym opierało się na niedopuszczalnej z punktu widzenia zasady prawa karnego, dowolnej i rozszerzającej wykładni znamion. 

RPO pisze do MEN w sprawie możliwości połączenia funkcji katechety i wychowawcy

Data: 2018-03-08
  • Zakaz pełnienia przez katechetę funkcji  wychowawcy klasy był traktowany jako gwarant wolności sumienia i wyznania uczniów nie uczęszczających na lekcje religii  - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich     
  • Wprowadzenie możliwości pełnienia funkcji wychowawcy przez katechetę, którym może być także ksiądz, może ograniczać swobodę wyboru lekcji religii przez uczniów i rodziców
  • Adam Bodnar ma wątpliwości wobec takiej zmiany ze względu na poszanowanie praw obywatelskich. Swe uwagi przedstawił minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej

W swym piśmie RPO odniósł się do propozycji zmiany rozporządzenia MEN z 14 kwietnia 1992 r. ws. warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Projekt przewiduje usunięcie zapisu, że nauczyciel religii nie przyjmuje funkcji wychowawcy klasy. Adam Bodnar wskazał, że jest to  przedmiotem szczególnej uwagi opinii publicznej, o czym świadczą liczne doniesienia mediów, skargi wpływające do Biura RPO oraz  sygnały, jakie otrzymuje on od obywateli podczas spotkań regionalnych.

„Zakaz przyjmowania funkcji wychowawcy przez katechetów przez lata nie budził wątpliwości i był traktowany jako gwarant wolności sumienia i wyznania uczniów nie uczęszczających na lekcje religii, bądź uczęszczających na lekcje religii mniejszościowych, a także stanowił jeden z elementów praktycznej realizacji zasady bezstronności światopoglądowej władz publicznych wywodzonej z art. 25 Konstytucji RP” – napisał Adam Bodnar.

Według niego, w uzasadnieniu projektu nie przedstawiono kluczowych rozważań, jak zmiana wpłynie na poszanowanie praw i wolności uczniów nieuczęszczających na lekcje religii i na zapewnienie bezstronności światopoglądowej szkół publicznych. Nie wskazano również  argumentów, jakie za zasadnością zmiany podnoszą podmioty ją postulujące. Zdaniem RPO bardzo pomocne przy ocenie tej zasadności byłoby zebranie danych statystycznych o liczbie uczniów uczęszczających na lekcje etyki i religii (o co wcześniej już wnosił do MEN).

RPO nie uznaje za zasadne rozwiązywania problemów natury organizacyjnej konkretnych szkół poprzez zmianę przepisów dotyczących tak wrażliwej kwestii jak nauczanie religii i wychowawstwo. „Z faktu, że nauczyciele religii są członkami rady pedagogicznej nie wynika wprost wniosek, że powinni oni przyjmować również funkcję wychowawcy” - napisał..

Wskazał, że pomimo deklaracji uzasadnienia projektu, iż możliwość powierzenia funkcji wychowawcy ma dotyczyć przede wszystkim katechetów świeckich, nauczających również innych przedmiotów, to zgodnie z literalną wykładnią projektowanego art. 7 rozporządzenia będzie możliwe powierzenie tej funkcji także osobom duchownym i katechetom świeckim uczącym wyłącznie religii.

RPO w tym kontekście przypomniał, że możliwość nauczania religii w szkole publicznej wiąże się z wymogiem posiadania przez nauczycieli tzw. misji kanonicznej - skierowania wydanego przez władzę kościelną. „Decyzja dyrektora szkoły o powierzeniu określonych obowiązków nauczycielowi religii nigdy nie będzie miała zatem charakteru w pełni autonomicznego. Misja kanoniczna jest niejako gwarantem wierności danego katechety doktrynie kościoła, który go desygnował” - podkreślił Adam Bodnar.

Dodał, że na status nauczycieli religii istotny wpływ wywiera możliwość cofnięcia misji kanonicznej. Może do niego dojść m.in. z powodu drastycznego naruszenia dyscypliny kościelnej, dokonania czynów niezgodnych z moralnością i obyczajami katolickimi lub wystąpieniem niezgodności doktrynalnej z nauczaniem Kościoła - wskazał RPO.

Przypomniał, że edukacja religijna w szkole jest rozwinięciem wyrażonego w art. 53. ust. 3 Konstytucji RP prawa rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego oraz religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Udział w nauce religii jest wyrazem indywidualnej wolności sumienia i wyznania, gdyż lekcje religii stanowią niewątpliwie formę formacji religijnej, a nie jedynie źródło przekazywanej przez nauczyciela wiedzy – napisał Adam Bodnar.

„Nauczanie religii nie ma bowiem charakteru neutralnego aksjologicznie czy ideowo. Jest ono czym innym niż katecheza z jednej strony i nauczanie religioznawstwa - z drugiej. Poza realizacją celów poznawczo-informacyjnych istotnym jego aspektem jest również wychowanie w pewnym duchu ideowym” – głosi pismo RPO.

Uznał on, że dlatego istotne jest zapewnienie poczucia poszanowania praw rodziców uczniów z różnych powodów nieuczęszczających na lekcję religii. Dopiero w dalszej kolejności nauczanie religii stanowi uprawnienie związków wyznaniowych. Wątpliwości budzi więc oparcie uzasadnienia projektu rozporządzenia głównie na odniesieniu się do postulatów kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzących nauczanie religii w szkołach, bez odwołania się do indywidualnego aspektu wolności sumienia i wyznania.

Adam Bodnar podkreślił, że nie budzi wątpliwości, iż kościoły i związki wyznaniowe w Polsce są równouprawnione, ale nie są równe pod względem faktycznym, co wynika bezpośrednio z liczebności ich członków. „Władze publiczne podejmując współpracę z kościołami i związkami wyznaniowymi, w celu zachowania bezstronności powinny więc powstrzymywać się od działań uprzywilejowujących wyznanie faktycznie dominujące” – napisał.

Według RPO możliwość pełnienia przez nauczycieli religii funkcji wychowawcy w praktyce może doprowadzić do umocnienia już istniejącej dominacji faktycznej Kościoła Katolickiego, będącego najliczniejszym pod względem liczby wyznawców związkiem wyznaniowym w Polsce. Religia dominująca uzyska bowiem jeszcze lepszą pozycję oficjalną w procesie edukacyjnym i zyska dodatkowo na znaczeniu w codziennym życiu społeczności szkolnej.

Adam Bodnar podkreślił, że regulując zasady nauczania religii w szkołach, ustawodawca musi uwzględnić pozostałe zasady konstytucyjne, aby zapewnić awyznaniowy (co nie znaczy antywyznaniowy) charakter szkoły publicznej.

Przypomniał, że z uwagi na dobrowolny charakter nauczania religii, możliwe jest wycofanie deklaracji o chęci udziału w tym nauczaniu także w trakcie semestru. „Fakt pełnienia przez katechetę funkcji wychowawcy może w praktyce prowadzić do ograniczenia swobody podejmowania decyzji co do wyboru lekcji religii przez uczniów i rodziców. Może on również być powodem rezygnacji uczniów z nauki w określonej klasie pomimo profilu nauczania zgodnego z zainteresowaniami tych uczniów” – zaznaczył RPO.

VII.5600.3.2018

 

Spotkanie regionalne RPO w Radzyniu Podlaskim: co trzeba powiedzieć władzy lokalnej, żeby zaczęła słuchać?

Data: 2018-02-27

„Skoro mam rację, to dlaczego mam im prosto z mostu tego nie powiedzieć? Przecież mnie ignorują” „Nie wytrzymaliśmy, musieliśmy im prawdę powiedzieć”, „Nie chcieli nas słuchać, więc sami musieliśmy zabrać głos”…

Bardzo wiele spraw zgłoszonych na spotkaniu regionalnym w Radzyniu Podlaskim dotyczyło problemów na styku obywatel-urząd wywołanych tym, że ludzie znają swoje prawa tylko ogólnie, ale nie są specjalistami od szczegółowych procedur. Tymczasem instytucje komunikują się z nimi oficjalnym, niezrozumiałym językiem. To odbierane jest jako działanie bezduszne i głupie, i wzbudza złość. A złość prowadzi do przykrych słów. Wtedy problem staje się jeszcze trudniejszy do rozwiązania.

Na spotkanie w Radzyńskim Ośrodku Kultury przyszło w południe ponad sześćdziesiąt osób, w tym grupa uczniów z liceum, którzy chcieli zobaczyć, na czym polega prawa Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zebrani mieli wiele konkretnych spraw, ale także pytania ogólne.

Czy to możliwe, że nauczyciele religii będą teraz  wychowawcami klas?

RPO: Tak, taki projekt ministerialny istnieje, został skierowany do konsultacji. Uzasadnienie jest takie, że religii uczy coraz więcej osób, którzy nie są księżmi, więc to, że nie mogą być wychowawcami, jest dla nich krzywdzące.

Co robi w takiej sprawie RPO? Moim zadaniem jest wydanie opinii. Uważam, że wychowawca powinien być neutralny, a nauczyciel religii ma inne zadania.

Czy opinia RPO zostanie uwzględniona, to się okaże.

ASF, afrykański pomór świń w powiecie radzymińskim

- Prowadzimy gospodarstwo z żoną i synami. Pracujemy od rana do nocy. Świnie zaczęły mi chorować. Prawdopodobnie zaraziły się od dzików. 

Pierwsza sprawa: Dlaczego państwo chroni dziki a nie hodowcę?

Druga sprawa: sposób przeprowadzenia uboju chorych zwierząt. Sam to zgłosiłem i dzień po tym pojawiła się policja, wylegitymowali mnie. Dziecka nie chcieli puścić do szkoły, bo nikt nie mógł opuszczać zabudowań. Zaczęli ubijać zwierzęta. Po kilku godzinach przyjechała policja kryminalna. Tak mnie potraktowali. To prawda, że nie chciałem patrzeć na to, że mi zwierzęta ubijali. Ale odpowiedziałem na wszystkie pytania

A potem bydło musiałem wyprowadzić na czas dezynfekcji. Poprzeziębiały się.

Trzecia sprawa to odszkodowanie. To prawda, że były w tym samym budynku, co świnie, ale zakaz wszedł dopiero w lipcu 2017 r. – nie da się tak szybko przestawić gospodarstwa. A teraz z tego powodu mam nie dostać odszkodowania za świnie.

Straciłem inwentarz. Ze sprzedaży mięsa miałem pieniądze na opłacanie rachunków. I co teraz? Na terenie powiatu nikt nie dostał odszkodowań.

RPO: Rozumiem, że akceptuje Pan konieczność dezynfekcji, ale rolnik nie może być traktowany jak przestępca. Sprawa odszkodowania powinna być rozwiązana. Musimy sprawdzić dokumenty.  Bez nich interwencja nie jest możliwa.

Oszustwa mieszkaniowe

W mieście działała oszustka, która na cudze dane wyłudzała kredyty. Została za to skazana. Ale ofiarom to nie pomaga. Stajemy przed sądami, bo pod umowami są nasze podrobione podpisy. To było kilkanaście lat temu. W sumie jest nas pokrzywdzonych około 50 osób. To są duże kwoty, nawet na 100 tysięcy. A oskarżona umie manipulować procedurami, napuszcza na nas kontrole, utrudnia życie.

RPO może w takiej sprawie sprawdzić, ile postępowań w sprawie tej osoby się toczy – by uświadomić prokuraturze skalę procederu. Może upomnieć się w sprawie przewlekłości postępowania

(Informacje o tym, co robić w przypadku przewlekłości postępowania, są np. tu: http://www.hfhrpol.waw.pl/precedens/images/stories/ulotka_przewleklosc_w...)

Wypadek pracowników firmy

Pracownicy mojej firmy budowlanej ulegli wypadkowi drogowemu w drodze z pracy. Nie jestem w stanie wykonać zamówienia. I nikt mi nie chce pomóc. Jedyne, co mi się radzi, to ogłosić upadłość.

RPO: i nikt nie chce Pani pomóc przez porządne doradztwo biznesowe?

- Tak.

Poprosimy o dokumenty, Poszukamy.

Renta z KRUS czy emerytura z ZUS?

Pobieram rentę z KRUS (800 zł), nie mam w tym systeimie prawa do emerytury – bo nie mam stażu pracy (okresu składkowego). Mam już jednak prawo do emerytury z ZUS, mam tam odłożony kapitał. Ale ZUS tych pieniędzy nie oddaje, a jedynie proponuje mi emeryturę – 600 zł.

RPO: Bo – generalnie - umówiliśmy się, że świadczeń z dwóch kas się nie łączy – trzeba wybrać.

- Ale, panie rzeczniku,  gdyby miała odpowiedni okres składkowy w KRUS, to by mi te pieniądze z ZUS dołożyli.

RPO: Zanalizujemy tę sprawę. Mamy w Biurze wybitnych ekspertów od prawa pracy i zabezpieczenia społecznego.

Musimy sobie wszyscy uświadomić, że te „nasze” pieniądze na rachunkach w ZUS/KRUS są w dużej mierze wirtualne – z nich finansowane są przecież na bieżąco świadczenia obecnych emerytów i rencistów. Wysokość naszych świadczeń zależeć będzie od tego, jak będzie się rozwijała Polska.

Orzeczenia o niepełnosprawności

- Mimo ciężkiej choroby kręgosłupa i bólu nie mogę dostać orzeczenia rentowego. Wszędzie piszę, ale wszystko mi odrzucają, więc myślę już o Strasburgu, choć nie jestem zdrajcą, tylko patriotą. Mam zaświadczenia, że nie mogę pracować i potrzebuję pomocy . A muszę przynieść wodę ze studni i węgiel. A ignorują to wszyscy. Orzecznik odsyła mnie, bo zapomniałem dowodu (choć tydzień wcześniej też byłem), albo każe zostawiać kule za drzwiami.

RPO: System ma uniemożliwić oszustwa i wyłudzenia, ale też problemem jest brak dostępu do prawników, którzy mogliby pomóc w takiej sytuacji, Proszę też nie myśleć, że składanie sprawy do Strasburga to „zdrada”. Bo to jest nasz polski Trybunał – a skarga do Strasburga to dobry sygnał dla naszego państwa, co poprawić – więc to jest czyn patriotyczny.

Wysypisko śmieci i cuchnące odpady w Adamkach

W naszym sołectwie powstało dawno temu nielegalne wysypisko śmieci, a teraz ma się tam rozbudować Zakład Zagospodarowania Odpadów Komunalnych (przekształca się w Regionalną Instalację do przetwarzania Odpadów Komunalnych). Protestowaliśmy, ale lokalne układy były silniejsze.

Oni mają prawników, my nikogo. Nie było konsultacji. Nie jesteśmy stroną postepowania. Sami wprosiliśmy się na zebranie, ale nas wpisali do punktu 9.  Musieliśmy więc sami sobie udzielić głosu.

RPO: To bardzo skomplikowana sprawa. Nie mamy w Polsce przepisów antyodorowych. O to RPO walczy od dawna. Jest sprawa wysypisk (wygraliśmy np. sprawę wysypiska w podwarszawskim Radiowie). Trzecia sprawa to przyłączanie się do postępowań – stroną może być organizacja pozarządowa, która zajmuje się ochroną środowiska co najmniej od roku. Poszukajcie Państwo takiej organizacji (możemy pomóc w kontaktach). Pamiętajcie Państwo o prawie do petycji i do informacji publicznej).

Ochrona danych osobowych

Mówią nam na spotkaniach, że coś się będzie zmieniać w ochronie danych osobowych. I że firmy będą miały nowe obowiązki.

RPO: W maju wchodzą w życie przepisy wielkiej reformy o ochronie danych osobowych, którą przygotowała Unia Europejska (w tym Polska, która aktywnie uczestniczyła w pracach nad projektem).  Te przepisy mają lepiej chronić dane osobowe Europejczyków.

W banku spółdzielczym pobrali wszystkie moje dane, kiedy wpłacałem pieniądze. Powołali się na ustawę o przeciwdziałanie terroryzmowi. Ale przecież  wystarczy stwierdzić tożsamość – nie trzeba zbierać wszystkich danych. A tak robią w tym  banku wszystkim wpłacającym – za mieszkanie, prąd itd.

RPO: Dziękujemy za sygnał. Zajmiemy się.

Pytania do uczniów

Kto Pana powołuje?

Sejm za zgodą Senatu. Rzecznik musi być niezależny od innych organów  władzy i pracuje przez 5 lat. Nie jestem przedstawicielem żadnej opcji politycznej – moją kandydaturę zgłosiły organizację pozarządowe, a poparła większość parlamentarzystów w 2015 r.

Przed kim Pan odpowiada?

Składam przed Sejmem informację i jestem z tego odpytywany.

Jak to będzie, jeśli ksiądz będzie wychowawcą klasy, w której są wyznawcy innej niż jego religia? A co będzie z kandydatami do klas profilowanych? Czy wyznawcy innych religii będą musieli zmieniać  profil, skoro wychowawcą jest ksiądz?

To właśnie będzie jeden z moich argumentów przeciwko rozporządzeniu. Wychowawca może być osobą wierzącą, ale nie powinien być związany instytucjonalnie z daną religią.

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Kielcach: sprawy ciągle niezałatwione

Data: 2018-01-26

Spotkanie w Kielcach dotyczyło w dużej mierze problemów już znanych, ale ciągle nie załatwionych: emerytur, edukacji, książeczek mieszkaniowych, wsparcia opiekunów osób z niepełnosprawnościami. 

Ponad 50 osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Wojewódzkim Domu Kultury im. Józefa Piłsudskiego. Chcieli omówić wiele różnych spraw – od decyzji emerytalnych, eksmisji, rodzin zastępczych, edukacji antydyskryminacyjnej, sytuacji zarządców nieruchomości, konsekwencji błędów lekarskich, eksmisji bez prawa do mieszkania socjalnego, problemów z firmami widykacyjnymi – po sytuację sądów i Trybunału Konstytucyjnego.

- Rzecznik jest niezależny od rządu. Jest niezależny i zobowiązany tylko do sprawozdania przed Sejmem, jak wygląda stan przestrzegania praw człowieka w Polsce - przypomniał na wstępie RPO Adam Bodnar.

Sprawę może do Rzecznika złożyć każdy obywatel, który uważa, że państwo naruszyło jego prawa, lub został źle potraktowany ze względu na to, kim jest (dyskryminacja). Można się do RPO zwrócić listownie, przez internet,  a także na miejscu w Kielcach – w ostatni czwartek miesiąca prawnicy z Biura RPO przyjmują w Urzędzie Marszałkowskim (następne przyjęcia – 22 lutego)

Na spotkaniu po raz kolejny pojawiły się osoby pokrzywdzone decyzją o obniżeniu świadczeń za pracę w MSW (ustawa z 16 grudnia 2016 r.). Pytali, jak to jest możliwe, że zastosowano wobec nich odpowiedzialność zbiorową, nikt nie rozpatruje ich odwołań, nie ma jak wyjaśnić swojej sytuacji. Pytali, jak to jest możliwe, że nie da się z tym nic zrobić.

Po raz kolejny uczestnicy spotkania mówili o skutkach reformy szkolnictwa i likwidacji gimnazjów. Rodzice i dzieci na własnej skórze doświadczają teraz jej skutków. I choć RPO nie jest od tego, by wypowiadać się za rząd, jak organizować edukację,  to musi reagować na to, jak prawa obywateli są przy tej reformie naruszane.

- Być może musimy przygotować raport o tym, co wiemy już o skutkach tej reformy i jej społecznych kosztach – powiedział RPO Adam Bodnar.

Po raz kolejny pojawiła się sprawa emerytur kobiet z rocznika ’53, problem nadal nie został rozwiązany przez władze.

- Żyjemy w czasach, w których rząd coraz łatwiej przechodzi do porządku dziennego nad problemami obywateli, bo wie, że nie mają już narzędzi, by się o swoje upominać, a budżet nie jest z gumy – mówił Adam Bodnar.

Po raz kolejny pojawiła się sprawa świadczeń dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Wysokość wsparcia dla nich zależy od tego, czy niepełnosprawność podopiecznego została stwierdzona w dzieciństwie czy w wieku dorosłym. Trybunał Konstytucyjny ponad 3 lata temu uznał takie zróżnicowanie za sprzeczne z Konstytucją. Ale ten wyrok nie jest wykonany, ustawa nie jest zmieniona. Jedyne, co mogą zrobić opiekunowie, to iść do sądu i powoływać się na ten wyrok i Konstytucję (w czym RPO pomaga).

Po raz kolejny pojawiła się sprawa książeczek mieszkaniowych a także problemów najemców TBS (o czym mowa byla także poprzedniego dnia w Tarnobrzegu)

Po raz kolejny ludzie skarżyli się na służbę z zdrowia, regulacje dotyczące pracy osób z niepełnosprawnościami, na zasady waloryzacji dodatków pielęgnacyjnych. Mowa była też o tym, że w Kielcach samorząd nie chce finansować in vitro.

Padały pytania o przyszłość Planu Alzheimerowskiego (na razie resort zdrowia poinformował RPO, że nie widzi potrzeby tworzenia takiego planu).

Rozmawialiśmy też o kłopotach w dostępie do lekcji etyki, zwłaszcza w małych szkołach. Choć formalnie nic nie przeszkadza w organizowaniu takich lekcji, to praktyka jest inna – lekcji nie ma, albo są w tak niewygodnych dla dzieci godzinach, że nie mogą z ich korzystać.

W 2016 r. RPO przygotował w tej sprawie raport, do którego potem odniosło się Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Przedstawiciele Związku Sybiraków mówili o tym, że członkowie Stowarzyszenia mają kłopoty w uzyskaniu świadczeń dla osób będących ofiarami wojny. Sądy nie przywiązują odpowiedniej wagi do tych spraw, a  członkowie Związku znają przypadki sędziów, którzy zachowali się wobec nich nieuprzejmie. 

Na koniec – sprawa nieistniejącego spadku – fikcyjnego długu spadkowego. Sędziowie się pomylili, sprawa jest zbyt błaha, by można było ją wzruszyć, krąży między Warszawą, Kielcami i Krakowem, było o tym w TVP, a nie dzieje się nic. Prokuratura nie widzi problemu.

RPO: To rzecznik musi przeanalizować na podstawie akt sądowych.

Chrześcijanie wobec praw człowieka - 40 lat później

Data: 2017-12-09

- Nie ma jednego podejścia chrześcijańskiego do praw człowieka, mimo to konstytucja z 1997 r. jest dokumentem, który nas łączy a nie dzieli – mówił rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar podczas panelu dyskusyjnego: „Chrześcijanie wobec praw człowieka - 40 lat później.”

W listopadzie 1977 roku odbyła się pamiętna sesja „Chrześcijanie wobec praw człowieka” zorganizowana przez Tadeusza Mazowieckiego. Po jej zakończeniu ówczesny redaktor naczelny miesięcznika „Więź” otrzymał m.in. list od kard. Karola Wojtyły.

„Chrześcijaństwo, które ze swych własnych źródeł czerpie przeświadczenie o szczególnej wartości człowieka, ma też szczególnie wiele powodów, aby stawać się rzecznikiem jego praw w różnych sytuacjach dziejowych” – pisał metropolita krakowski na pół roku przed konklawe z października 1978 roku. Podkreślił też, że świadomość chrześcijan „musi stawać się w tej dziedzinie coraz dojrzalsza”.

W czterdziestą rocznicę tamtego wydarzenia  uczestnicy Kongresu Praw Obywatelskich dyskutowali o dzisiejszej postawie chrześcijan wobec kwestii praw człowieka.

Wprowadzenie historyczne wygłosił prof. Andrzej Friszke, członek redakcji „Więzi”. W dyskusji wzięli udział:

  • dr Dominika Kozłowska – redaktor naczelna miesięcznika „Znak”,
  • prof. Andrzej Rzepliński – były prezes Trybunału Konstytucyjnego,
  • prof. Aleksander Stępkowski – założyciel i prezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris”,
  • prof. Tadeusz J. Zieliński – prorektor Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej.

Prowadzącym rozmowę był naczelny kwartalnika „Więź” Zbigniew Nosowski.

Relacja na gorąco:

- Mamy wśród uczestników dzisiejszej debaty takie osoby, które przed czterdziestu laty uczestniczyły w tej pamiętnej sesji. Jest z nami Andrzej Wielowieyski, który niebawem kończy 90 lat – rozpoczął spotkanie Zbigniew Nosowski.

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar również rozpoczął od przywołania historycznej sesji. - Tamten moment był niezwykle istotny, bo tak naprawdę zapoczątkował dyskusję o prawach człowieka. Odbył się dwa lata po tym jak przyjęto akt końcowy Komitetu Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. To miało znaczenie przy tworzeniu Komitetu Helsińskiego, miało wpływ na działalność Komitetu Obrony Robotników. Dlatego tym bardziej cieszę się, że współorganizatorem I Kongresu Praw Obywatelskich jest Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE – mówił Adam Bodnar.

RPO zaznaczył, że myśl chrześcijańska ma ogromny wpływ na to jak postrzegane są prawa człowieka. Nie ma jednego podejścia chrześcijańskiego do praw człowieka. Dostrzegamy przecież różne podejścia np. do ochrony życia poczętego.

- Konstytucja z 1997 r. jest jednak dokumentem, który nas łączy, a nie dzieli – podkreślił Adam Bodnar wskazując, że myśl chrześcijańska Tadeusza Mazowieckiego miała ogromny wpływ na tworzenie ustawy zasadniczej.

Andrzej Friszke przedstawiając rys historyczny spotkania z 1977 roku zaznaczył, że jego korzeni należy upatrywać już w wydarzeniach z roku 1968 roku. Przedstawił sylwetki uczestników ówczesnego spotkania.

W ciągu 40 lat zmieniło się bardzo wiele w postrzeganiu praw człowieka w chrześcijaństwie. Oto, jak zmiany te postrzegają paneliści:

Dr Dominika Kozłowska podkreślała, że troska o budowanie fundamentu, na którym można budować świadomość praw innych jest wartością zasadniczą. - To co się zaczęło się w latach 60-tych i 70-tych to jest pewnego rodzaju wyjście poza krąg swojego środowiska, to rozpoznawanie potrzeb innych. I to jest właśnie coś, co staramy się kontynuować w naszych pismach. To ważne by budować środowisko zaangażowane na rzecz praw innych osób. Teraz bardzo ważne jest zaangażowanie i działanie na rzecz uchodźców np. organizowanie nabożeństw ekumenicznych – wskazywała redaktor naczelna miesięcznika „Znak”. Mówiła także o sytuacji osób LGBT. – To ważne wy występować w ich imieniu. Przykładem takiej akcji może być kampania „Przekażmy sobie znak pokoju” – mówiła. Dr Kozłowska. Wskazywała również na działania na rzecz osób bezdomnych, czy na temat niedostrzegany w latach 70-tych, czyli chrześcijański feminizm.

-To chrześcijanie sprawili, że pożegnaliśmy się z poprzednim system bez rozlewu krwi, choć w wielu osobach na pewno silna była chęć zabijania – mówił prof. Andrzej Rzepliński, wskazując że nie we wszystkich krajach bloku komunistycznego udało się w sposób pokojowy przejść do demokracji.

Odnosząc się do wyzwań, które stoją przed społeczeństwem, były prezes Trybunału Konstytucyjnego, wskazywał, że olbrzymim wyzwaniem jest rewolucyjny postęp w technice np. pojawianie się inteligentnych maszyn. –Nie musimy się tego bać, ale musimy to rozumieć – podkreślał. Prof. Rzepliński mówił też o wyzwaniu, jakim jest coraz powszechniejsze zjawisko mowy nienawiści.

Prof. Aleksander Stępkowski wskazywał, że bardzo rzadko zastanawiamy się czym tak w ogóle są prawa człowieka. Zaznaczył, że dla niego są to warunki służące rozwijaniu się jednostki. – Z perspektywy 40. lat, to co wówczas było istotne to kontekst totalitarnego ustroju w jakim ta dyskusja została podjęta. On sprawiał że granice „my” i „oni” przebiegały inaczej. Okazało się jednak, że pojawiły się także różnice w „my” – zauważył. Prezes zarządu Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” podkreślił, że gdy mówimy o prawach człowieka, to ważne by była dostrzegana ich chrześcijańska antropologia. Przyznał, że jeśli chodzi o chrześcijańską wizję człowieczeństwa to widać różne kontrowersje. Wpływa na to m.in. przyjęcie różnych perspektyw antropologicznych.

 „Najistotniejsza zmiana w Kościele to przejście od obrony religii i Kościoła do obrony praw człowieka” – prof. Tadeusz Zieliński przywoływał słowa wystąpienia Tadeusza Mazowieckiego. Przyznał przy tym, że dziś dostrzega odwrotny trend. W tym kontekście przywołał m.in. słowa abp. Marka Jędraszewskiego, abp. Stanisława Gądeckiego, czy Mateusza Morawickiego. – Jezus z Nazaretu lepiej dogadałby się dziś z przedstawicielami Partii Razem i Krytyki Politycznej, bliżej byłoby mu do Adriana Zandberga niż do Mateusza Morawickiego – wskazywał prof. Tadeusz Zieliński. – Trzeba dużo odwagi, żeby porównywać, że Jezusowi było by bliżej do tych grup niż do hierarchów kościelnych – ripostował prof. Aleksander Stępkowski. Wskazując jednocześnie, że często słowa papieża Franciszka są także nadinterpretowane przez publicystów.

Dr Kozłowska mówiła natomiast o podejściu papieża Franciszka to kwestii praw trzeciej generacji, do tego jak wielką uwagę przykłada np. do ochrony środowiska. Podkreśliła, że dziś te kwestie powinny być szczególnie ważne. Wskazała też, że to osoba, a nie wspólnota musi być punktem wyjścia do dyskusji o prawach człowieka. -To co musimy szczególnie chronić to są prawa jednostki - nie prawo wspólnoty, które jest już czymś więcej. Broniąc praw wspólnoty, nie możemy niszczyć praw jednostki – zaznaczała dr Kozłowska.

- To czego się najbardziej obawiam to przywoływane przez prof. Zielińskiego słowa arcybiskupów odnoszące się do roli narodów. Nie było przecież w historii bardziej krwawych wojen niż te narodowe, a szczególnie tych, gdzie znaczącą rolą odgrywała też religia – przestrzegał prof. Andrzej Rzepliński. - Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. To nam powinno wystarczyć. A wydaje mi się, że właśnie tego nam dziś brakuje – podkreślił na zakończenie  dyskusji były prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Prof. Jakub Urbanik z Uniwersytetu Warszawskiego pytał w trakcie dyskusji Aleksandra Stępkowskiego o to, dlaczego rząd w którym był wiceministrem spraw zagranicznych odmówił przyjęcia uchodźców. Odniósł się także do działań Instytutu na rzecz Kultury Prawnej „Ordo Iuris” wobec osób LGBT. Prof. Stępkowski ripostował, że nie miał wpływu na tę decyzję i że była to osobista decyzja premiera. Odwoływał się także do kwestii bezpieczeństwa. Co do małżeństw osób LGBT odniósł się do historycznych tekstów biblijnych i przedstawianej w nich moralności.

Andrzej Wielowieyski przywołał stanowisko prymasa Wojciecha Polaka, który opowiadał się za ideą przyjmowania uchodźców. Odniósł się także do kwestii aborcji.  - Czego bardziej wartościowego mamy bronić niż życie ludzkie, które samo nie może się obronić. Jednocześnie sytuacja, która jest obecnie w naszym kraju jest absurdalna, bezsensowna. Cały system nie działa, a proponujemy-  z poparciem episkopatu – żeby wprowadzić całkowity zakaz aborcji. To jest ten zwykły prosty, zastraszony konserwatyzm – mówił Andrzej Wielowieyski. Podkreślał, że zaostrzenie przepisów nic nie da, bo kobiety będą decydować o urodzeniu dziecka np. szukając możliwości skorzystania z aborcji zagranicą. Jego zdaniem kościół powinien się zachowywać w tej sytuacji mądrze i zmienić swoje stanowisko. Powinien szukać nowych sposobów przekonywania i pomocy dla kobiet, które rozważają aborcję, a nie popierać ideę prokuratorskiego ścigania.  

 

Wniosek RPO do NSA w sprawie kompetencji GIODO do oceny spraw apostatów

Data: 2017-10-23

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Naczelnego Sądu Administracyjnego o rozstrzygnięcie wątpliwości, które pojawiły się w związku z rozbieżnymi orzeczeniami sądów administracyjnych w zakresie aktualizacji danych osobowych w księgach kościelnych oraz powiązanych z tym kompetencji GIODO.

Zarówno do GIODO jak i do Biura RPO od wielu lat wpływają skargi dotyczące uaktualnienia danych osobowych osób, które chcą wystąpić lub wystąpiły z kościoła lub związku wyznaniowego i domagają się aktualizacji swoich danych w dokumentacji kościelnej. Problem w znaczącej większości dotyczy Kościoła katolickiego, ale nie wyłącznie. Kwestia apostatów jest podnoszona od wielu lat, skargi kierowane są do GIODO, a następnie rozstrzygane przez sądy administracyjne.

Obowiązek ochrony danych osobowych w RP, na straży której stoi również RPO, wynika jednak bezpośrednio z art. 51 Konstytucji. Ustawa o ochronie danych osobowych (uodo) wprowadziła wyjątek od zasady zakazu przetwarzania danych ujawniających przekonania religijne i przynależność wyznaniową, jeżeli jest to niezbędne do wykonania statutowych zadań kościołów, pod warunkiem, że przetwarzanie danych  dotyczy wyłącznie członków tych organizacji albo instytucji albo osób utrzymujących z nimi stałe kontakty w związku z ich działalnością i zapewnione są pełne gwarancje ochrony przetwarzanych danych. Ustawa zwolniła także kościoły z obowiązku rejestracji zbiorów danych osób należących do kościoła lub innego związku wyznaniowego, o uregulowanej sytuacji prawnej, przetwarzanych na potrzeby tego kościoła lub związku wyznaniowego. Jednocześnie w art. 43 ust. 2 ustawy o ochronie danych osobowych wyłączono szereg, chociaż nie wszystkie uprawnienia GIODO w odniesieniu do zbiorów danych osób należących do kościoła.

Fakt przynależności do kościoła lub związku wyznaniowego podlega regulacji prawa kościelnego kościoła lub związku wyznaniowego, którego dotyczy. Nie jest to kwestia, która mogłaby podlegać ocenie instytucji państwowych. W ocenie Rzecznika to nie oznacza jednak, że w stosunku do postępowań, w których stroną jest strona kościelna, organ państwowy (GIODO) został pozbawiony możliwości zagwarantowanych w przepisach kpa i może uznać wyłącznie dowody wystawione przez stronę kościelną. Taka sytuacja prowadziłaby do nierównoważności stron postępowania.

Z tych względów RPO skierował do NSA wniosek o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego, związanego ze sposobem ustalania przynależności do kościoła przez GIODO i dopuszczalności uznania innych dowodów niż odpis aktu chrztu z właściwą adnotacją.

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wielokrotnie w wystąpieniach publicznych wielokrotnie zapowiadał analizę sprawy i konieczność zajęcia jednoznacznego stanowiska w sprawie. Bez wątpienia wniosek RPO może doprowadzić do końca dyskusji o problem tzw. „i3” w art. 43 ust. 2 uodo.

Warto przy tej okazji przypomnieć, że od 25 maja 2018 r. zastosowanie znajdą przepisy rozporządzenia ogólnego o ochronie danych osobowych (rozporządzenie UE 679/2016 – tzw. rodo). W chwili obecnej trudno jest precyzyjnie określić, jaka będzie sytuacja prawna w odniesieniu do przetwarzania danych osobowych przez kościół, bowiem zgodnie z art. 91 ust. 1 rodo, jeżeli w państwie członkowskim w momencie wejścia niniejszego rozporządzenia w życie (co nastąpiło 24.05.2016 r.) kościoły i związki lub wspólnoty wyznaniowe stosują szczegółowe zasady ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem, zasady takie mogą być nadal stosowane, pod warunkiem że zostaną dostosowane do rodo. Z posiadanych informacji wynika, że Episkopat pracuje obecnie nad dostosowaniem zasad do rodo, jednak nie ma informacji na temat ostatecznego kształtu rozwiązań. 

Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada na wystąpienie RPO dotyczące zasad przeprowadzania rekolekcji wielkopostnych w szkołach

Data: 2017-08-18

Wiceminister edukacji Marzena Drab poinformowała, że w treści rozporządzenia w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach zostaną wprowadzone zmiany dotyczące rekolekcji.

Po pierwsze z prawa do zwolnienia uczniowie będą mogli korzystać także w innym niż Wielki Post terminie, co oznacza m.in. możliwość organizowania rekolekcji adwentowych. Po drugie ze zwolnienia tego będą mogli korzystać uczniowie, jeżeli rekolekcje stanowią praktykę danego Kościoła, a nie jak dotychczas, gdy Kościół przewiduje taki obowiązek.

Wprowadzono również zapis, że w czasie trwania rekolekcji szkoła nie jest zwolniona z realizowania funkcji opiekuńczej i wychowawczej.

Ministerstwo Edukacji Narodowej ponownie nie odniosło się jednak do postulatu uregulowania zwolnienia na rekolekcje na poziomie ustawowym. Wskazało również, że w praktyce nie jest możliwe ujednolicenie zasad organizowania rekolekcji na terenie całego kraju.

Jak mamy działać i korzystać z naszych praw? Spotkanie regionalne RPO w Malborku

Data: 2017-05-17

Instytucja Rzecznika ma prawie 30 lat. Nie ma realnej władzy – nie uchyla decyzji, wyroków, przepisów. Ale zbiera uwagi, głosy i skargi od obywateli i szuka sposobów na poprawienie samego prawa czy też jego stosowania. Dostajemy rocznie 50-60 tys. wniosków w najróżniejszych sprawach. Staramy się też pytać ludzi o to, co nie działa, jakie są problemy – i temu służy program spotkań regionalnych RPO – mówił Adam Bodnar na spotkaniu regionalnym w Malborku. – Zbieramy też wiedzę o dobrych praktykach, które mogą się przydać w innych miejscach w kraju.

Do Urzędzu Miasta na spotkanie przyszło 15 osób.

Szkoła. Dyskryminacja dzieci innego niż większościowe wyznania

Lekcje religii są w środku dnia. Dzieci, które na nie nie chodzą, nie mają co robić. To nie jest sprawiedliwe.

Adam Bodnar opowiada o tym, jak zorganizowane jest nauczanie religii i etyki w szkołach, jak to wygląda w praktyce i jakie są jego działania (patrz załączone raporty i wystąpienia – pod zdjęciami). Duże znaczenie ma interweniowanie w poszczególnych sprawach, ale także szerzenie wiedzy o prawach, jakie nam przysługują.

Szkoła. Nauczyciel i władze oświatowe

Rodzice jednej z klas składają anonimową skargę na nauczycielkę, a samorząd ujawnia to publicznie. Wiele wskazuje, że jest to rozgrywka władz z nauczycielką, a nie realny konflikt z rodzicami.  Ostatecznie rodzice stanęli po stronie nauczycielki i teraz władze oświatowe zachowują się tak, jakby chciały uprzykrzyć jej życie. Jak się bronić, skoro administracja oświatowa nie chce rozmawiać, a ponieważ zarzuty były anonimowe, to nie ma formalnej drogi obrony przed nimi.

RPO: jeśli Rzecznik dostanie materiały w tej sprawie, to będzie mógł poprosić władze oświatowe o wyjaśnienia. Sprawa może mieć znamiona mobbingu.

Młode matki

Formalnie młode matki i kobiety w ciąży mają wiele przywilejów. Ale te przywileje nie są respektowane. Ludzie nie znają tych zasad i się do nich nie stosują – nie rozumieją np., dlaczego kobieta w ciąży powinna być przepuszczona bez kolejki, dlaczego trzeba pomóc osobie z wózkiem. 

RPO: dziś Rzecznik koncentruje się na sprawach dużo bardziej podstawowych: opiece okołoporodowej, znieczuleniu przy porodzie. Brak dostępności urzędów dla osób na i z wózkami trzeba zgłaszać. Zmiana świadomości społecznej to dużo bardziej złożona sprawa, wymaga lat zachodu i pracy. 

Prawa niewidomych. Dostępność stron internetowych

Osoby niewidome mają kłopoty w wypełnianiu elektronicznych wniosków grantowych. Jak sobie z tym poradzić? Bo osoba z niepełnosprawnością czuje się źle nie z powodu swoich fizycznych ograniczeń, ale dlatego, że wie, co zrobić, a nie może z powodu konstrukcji stony.

RPO: publiczne strony internetowe powinny być dostępne. Wynika to z prawa (rozporządzenia Rady Ministrów o Krajowych Ramach Interoperacyjności z 2012 r.). Administracja robi postępy, ale ciągle zdarza się, że ktoś publikuje dokument czy stronę, która nie jest dostępna. To trzeba zgłaszać, także Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Warto też pracować wspólnie, bo lokalne grupy działaczy pozarządowych mogą się wzajemnie wspierać także w sprawach składania aplikacji.

Rozmowa dotyczy też realiów działania organizacji pozarządowych. Adam Bodnar przyznaje, że dziś interwencje RPO w sprawie polityki grantowej nie przynoszą większych efektów, ale trzeba dokumentować problemy. I pamiętać o międzynarodowych standardach.

Nierówność wobec prawa

Ludzie, którzy otwarcie zmagają się ze swoimi problemami (np. z uzależnieniem)  są często przez to gorzej traktowani przez otoczenie – w pracy, w procedurach urzędowych, w relacjach sąsiedzkich. Niepijący alkoholik nie dostanie np. pozwolenia na broń, w przeciwieństwie do tego, kto nałóg ukrywa.

RPO: to poważny problem społeczny. Śp. Prof. Wiktor Osiatyński zrobił wiele, by to zmieniać. Ale czy powinniśmy wzmacniać nasze prawa występując o broń palną, to już zupełnie inna sprawa. – Moim zdaniem nie warto iść tą drogą. Lepszym sposobem jest konsekwentne stosowanie prawa do dostępu do informacji publicznej, prawa petycji, wskazywania sposobu wydatkowania budżetu obywatelskiego…

Kwestie przeprowadzania rekolekcji wielkopostnych powinny zostać uregulowane. RPO pisze do MEN

Data: 2017-05-04

Mimo odpowiedzi udzielonej przez MEN na poprzednie wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich w przedmiotowej sprawie, część wątpliwości pozostaje aktualna.

Bez wątpienia udział w uroczystościach religijnych z okazji rozpoczęcia albo zakończenia roku szkolnego oraz w rekolekcjach wielkopostnych stanowi przejaw realizacji wolności sumienia i wyznania w jej aspekcie pozytywnym.

Należy jednak zwrócić uwagę, że tego typu forma „ułatwienia” realizacji wolności sumienia i wyznania nie została wprost ujęta w przepisach Konstytucji. Zgodnie z art. 53 ust. 4 Konstytucji religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.

Przepis ten nie wprowadza uprawnienia do uzyskania zwolnienia na udział w rekolekcjach i innych uroczystościach o charakterze religijnym. Niewątpliwie takie uprawnienia należy uznać za korzystne z punktu widzenia realizacji konstytucyjnej ochrony wolności religii, co z kolei może wiązać się również ze sferą praw podmiotów bezwyznaniowych i reprezentujących religie mniejszościowe. W ocenie Rzecznika obowiązki szkoły w powyższym zakresie powinny zatem zostać uregulowane w akcie prawa powszechnie obowiązującego.

Rzecznik ponownie zwrócił uwagę, że art. 12 ustawy o systemie oświaty stanowi, że minister właściwy do spraw oświaty i wychowania określi w drodze rozporządzenia warunki i sposób wykonywania przez szkoły publiczne zadania polegającego na organizowaniu nauki religii na życzenie rodziców bądź samych uczniów.

Rekolekcje są zaś formą praktyk religijnych. Należy więc uznać, że § 10 rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach nie realizuje upoważnienia ustawowego, a wprowadza de facto nowe uprawnienie, wkraczając tym samym w materię ustawową.

Zdaniem Rzecznika zasadnym byłoby ujednolicenie w obowiązujących przepisach praktyki organizacji rekolekcji wielkopostnych. Opublikowanie na stronie internetowej Ministerstwa Edukacji Narodowej zasad dotyczących organizowania rekolekcji dla uczniów szkół publicznych nie wydaje się wystarczające, gdyż w konsekwencji w poszczególnych placówkach odmiennie realizowane są zarówno uprawnienia osób korzystających z prawa do uczestnictwa w rekolekcjach, jak i osób bezwyznaniowych i reprezentujących religie mniejszościowe. Z doniesień medialnych i skarg wpływających do Biura RPO wynika, że niektóre formy organizowania rekolekcji budzą obawy rodziców.

Należy ponadto wskazać, że wyjaśnienie MEN dotyczące samego określenia rekolekcji budzi wątpliwości z punktu widzenia zasady równości. Niewątpliwie z omawianego uprawnienia w praktyce korzystają przede wszystkim członkowie chrześcijańskich kościołów i związków wyznaniowych.

Nie powinno to jednak uzasadniać wprowadzenia na gruncie przepisów powszechnie obowiązujących uprawnienia zdefiniowanego przy pomocy pojęć związanych z określoną religią, z którego nie mogą skorzystać osoby wyznające religie niechrześcijańskie i osoby bezwyznaniowe. Zasadne byłoby więc rozszerzenie zakresu podmiotowego w tym zakresie.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie.

RPO: Należy doprecyzować zasady uczestnictwa nauczycieli w uroczystościach religijnych

Data: 2017-01-27

Zgodnie z zasadami dotyczącymi organizowania rekolekcji dla uczniów szkół publicznych opiekę nad uczniami w czasie rekolekcji zapewniają nauczyciele religii. Dyrektor szkoły, jeśli wymagają tego względy bezpieczeństwa uczniów, może zwrócić się do pozostałych nauczycieli z prośbą o pomoc w zapewnieniu uczniom opieki. W tym przypadku dyrektor powinien jednak respektować prawo nauczycieli do wolności sumienia i wyznania. Wątpliwości w niniejszej sprawie budzi jednak skuteczne realizowanie tych zaleceń w praktyce.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich zasadnym byłoby doprecyzowanie zasad organizowania w szkole uroczystości o charakterze religijnym. Z wpływających do Rzecznika skarg wynika bowiem, że podczas tego typu uroczystości często dochodzi do naruszania konstytucyjnej wolności sumienia i wyznania osób nieutożsamiających się z wyznawaną przez większość uczniów religią.

Wątpliwości Rzecznika budzi również przepis rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej w sprawie warunków i sposobu nauczania religii w szkołach publicznych, który przyznaje uczniom uczęszczającym na lekcje religii zwolnienie na udział w rekolekcjach wielkopostnych. W ocenie Rzecznika wykracza on poza upoważnienie zawarte w ustawie o systemie oświaty. W przepisie ustawowym, użyto bowiem pojęcia „organizowanie nauki religii”, w ramach którego nie mieści się „udział w rekolekcjach wielkopostnych”. Doprecyzowania wymaga również samo pojęcie „rekolekcji wielkopostnych”, które ma charakter kanoniczny, a nie publicznoprawny. W ocenie Rzecznika brak jest podstaw do ograniczenia wskazanego uprawnienia jedynie do okresu wielkiego postu, który nie jest obchodzony przez wszystkie religie i związki wyznaniowe. Pożądane byłoby również wskazanie na poziomie ustawowym, że zwolnienie z zajęć szkolnych w celu odbycia rekolekcji jest przyznawane na życzenie rodziców.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o rozważenie zasadności zlecenie nadzoru planowego dotyczącego respektowania wolności sumienia i wyznania nauczycieli opiekujących się uczniami podczas rekolekcji wielkopostnych oraz o zajęcie stanowiska, co do zasadności podjęcia działań legislacyjnych we wskazanym wyżej zakresie.