Zawartość
Liczba całkowita wyników: 216

Art. 64 - Prawo do własności

  1. Każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia.
  2. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.
  3. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.

CO TO ZNACZY?

Konstytucja rozróżnia własność od innych praw majątkowych i wyraźnie akcentuje jej wyższą rangę. Odrębnie art. 64 gwarantuje ochronę prawa dziedziczenia. Adresatem obowiązków wynikających z tego prawa (w tym zapewnienia im równej ochrony prawnej) są władze publiczne.

Ani prawo własności ani inne prawa majątkowe nie mają charakteru absolutnego. Zakres dopuszczalnych ograniczeń prawa własności określa art. 31 ust. 3 oraz art. 64 ust. 3 (tylko w drodze ustawy, nie może naruszać istoty prawa). Powtórzenie niektórych przesłanek w obu tych przepisach jeszcze bardziej podkreśla znaczenie prawa własności. Gwarancje z art. 64 ust. 3 nie odnoszą się jednak do innych niż własność praw majątkowych.

Formularz wyszukiwania

np.: 06/2021
np.: 06/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela [SKARGA UWZGLĘDNIONA]

Data: 2021-05-26, 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić
  • AKTUALIZACJA: 26 maja 2021 r. SN uwzglednił skargę nadzwyczajną RPO (sygn. akt I NSNc 76/21)

W obronie praw skarżącego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

RPO przystępuje do skargi konstytucyjnej ws prawa geologicznego przed TK. [AKTUALIZACJA] Po 6 latach zapadł wyrok

Data: 2021-05-12, 2015-06-30
  • Rzecznik zgłosił w postępowaniu w sprawie skargi konstytucyjnej i przedstawił stanowisko, że art. 41 ust. 2 Prawa geologicznego i górniczego jest niezgodny z Konstytucją (SK 19/15)
  • Zgodnie z kwestionowanym przepisem stronami postępowań koncesyjnych prowadzonych na podstawie Działu III ustawy nie są właściciele (użytkownicy wieczyści) nieruchomości znajdujących się poza granicami projektowanego albo istniejącego obszaru górniczego lub miejscami wykonywania robót geologicznych.
  • Stronami takiego postępowania są tylko właściciele (użytkownicy wieczyści) nieruchomości znajdujących się w granicach takich obszarów lub miejsc.

Zaskarżony przepis Prawa geologicznego i górniczego nadmiernie i nieproporcjonalnie ogranicza środki ochrony prawa własności, a tym samym narusza konstytucyjne gwarancje poszanowania i ochrony własności.

Ustawodawca nie zapewnił właścicielom nieruchomości przylegających do terenów, na których jest prowadzona działalność górnicza, mogąca mieć szkodliwy wpływ na grunty sąsiednie, instrumentów umożliwiających skuteczną ochronę ich praw. Przeciwnie, wprowadził mechanizm ograniczający ochronę własności. Trudno też wskazać okoliczności uzasadniające tak daleko idące ograniczenia, za wyjątkiem ułatwienia procedury udzielania koncesji.

Zakwestionowana regulacja sprzyja tylko wybranej grupie podmiotów, tj. przedsiębiorcom ubiegającym się o udzielenie koncesji. To wyłącznie bowiem przedsiębiorca projektuje zasięg tzw. obszaru i terenu górniczego, decydując tym samym o kręgu stron postępowania koncesyjnego. Przewidziany przez ustawodawcę poziom ochrony właścicieli nieruchomości sąsiednich, ograniczający się do możliwości udziału w procedurach planistycznych oraz skorzystania ze środków prawnych przewidzianych w Kodeksie cywilnym, jest niedostateczny. Skarga oczekuje na rozpoznanie przez Trybunał Konstytucyjny.

Aktualizacja: 12 maja 2021 r. Trybunał Konstytucyjny uznał zaskarżony przepis za niekonstytucyjny Uznał, że jest on niezgodny z art. 45 Konstytucji (prawo do sądu) RPO argumentował, że sprzeczność zachodzi między przepisem ustawy a art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji (prawo własności). W pozostałym zakresie TK umorzył postępowanie.

IV.7006.114.2015

Sąd pozbawił spadkobierców zmarłego prawa do ograniczenia odpowiedzialności za jego długi. Skarga nadzwyczajna RPO  

Data: 2021-04-06
  • Sąd wydał nakazał zapłaty ok. 60 tys. zł wobec pozwanych za długi zmarłego ojca i męża
  • Nie wziął jednak pod uwagę, że pozwani przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza
  • A to oznacza, że sąd powinien był z urzędu umieścić w orzeczeniu zastrzeżenie o prawie pozwanych do powołania się w postępowaniu egzekucyjnym na ograniczenie odpowiedzialności
  • Tymczasem nakaz umożliwiał prowadzenie egzekucji z majątku pozwanych bez ograniczeń  

Instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza okazała się zatem dla nich pozorną i iluzoryczną. A to jest sprzeczne z zasadami Konstytucji.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną. Wnosi, aby Sąd Najwyższy zastrzegł pozwanym prawo do powoływania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.

Historia sprawy

W 2008 r. Sąd Rejonowy wydał nakaz zapłaty na posiedzeniu niejawnym w postępowaniu upominawczym. Nakazał pozwanym zapłatę niemal 60 tys. zł.

Pozew obejmował roszczenie o naprawienie szkody wyrządzonej powodowi przez ojca pozwanych oraz męża pozwanej. Zmarł on w 2004 r.. gdy dzieci były małoletnie. W postanowieniu spadkowym sąd stwierdził, że wszyscy pozwani nabyli spadek z dobrodziejstwem inwentarza.

Sprzeciw pozwanych został odrzucony jako złożony z uchybieniem terminu. Nakaz zapłaty uprawomocnił się, a sąd nadał mu klauzulę wykonalności.

Pozwani wnieśli, aby sąd zamieścił w tytule wykonawczym zastrzeżenie, że  mają prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności wynikające z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza. Wskazali, że w analogicznej sprawie ograniczenie ich odpowiedzialności zostało zastrzeżone w wyroku. Sąd odrzucił wniosek pozwanych, bo uchybili dwutygodniowemu terminowi.

Jednocześnie sąd podkreślił, że „pozwani od chwili przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza ponoszą odpowiedzialność za długi spadkowe tylko do wartości stanu czynnego spadku (art. 1031 § 2 k.c.). Zatem brak zastrzeżenia w nakazie zapłaty o ograniczeniu odpowiedzialności nie pozbawia pozwanych prawa do powoływania się na ograniczenie odpowiedzialności”.

Powód wszczął egzekucję. Wtedy pozwani złożyli pozew o pozbawienie tytułu wykonawczego wykonalności, powołując się m. in. na spłatę długów spadkodawcy do wysokości stanu czynnego spadku oraz na nadużycie prawa przez wierzyciela. Powództwo oddalono.

Oddalono też wnioski o sprostowanie nakazu zapłaty z klauzulą wykonalności poprzez dopisanie zastrzeżenia o prawie powoływania się na ograniczenie ich odpowiedzialności za długi spadkowe do wysokości aktywów spadku.

Argumenty RPO

W ocenie RPO sąd rażąco naruszył art. 319 k.p.c. Przewiduje on, że jeśli pozwany ponosi odpowiedzialność z określonych przedmiotów majątkowych albo do wysokości ich wartości, sąd może - nie wymieniając tych przedmiotów ani ich wartości - uwzględnić powództwo, zastrzegając pozwanemu prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności. Zamieszczenie zastrzeżenia jest obowiązkiem sądu i następuje z urzędu; odnosi się też do przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Obligatoryjność zamieszczenia takiego zastrzeżenia jest uzasadniona kodeksową zasadą ograniczenia egzekucji. Dłużnik może powoływać się na ograniczenie swej odpowiedzialności tylko, gdy ograniczenie to zostało zastrzeżone w tytule wykonawczym.

Okoliczność, że pozwany nie złożył odpowiedniego wniosku, nie zwalnia sądu z obowiązku zastosowania art. 319 k.p.c. Za odmienną wykładnią nie przemawia użycie zwrotu „sąd może”. Nie oznacza to bowiem dowolności sądu - musi być rozumiane w ten sposób, że sąd musi ten przepis zastosować, ilekroć są ku temu ustawowe przesłanki.

Doszło zatem do rażącego naruszenia art. 319 k.p.c. poprzez jego niezastosowanie - mimo że pozwani przyjęli spadek z dobrodziejstwem inwentarza. Sąd był zobowiązany z urzędu zamieścić w sentencji orzeczenia zastrzeżenie o prawie pozwanych do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności.

Naruszenie to prowadzi do uszczuplenia praw majątkowych pozwanych, chronionych art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Nie przysługują im już żadne instrumenty prawne, za których pomocą mogliby przeciwstawić się egzekucji długu spadkowego z całego ich majątku ponad zakres odpowiedzialności wynikającej z przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Nakaz zapłaty doprowadził do naruszenia prawa pozwanych do sądowej ochrony praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 Konstytucji oraz konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Prowadzenie egzekucji z majątku pozwanych bez ograniczeń - mimo że wobec przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza ich odpowiedzialność za długi spadkowe powinna być ograniczona do wartości ustalonego w wykazie albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku – zaprzecza zasadzie bezpieczeństwa prawnego. Zasadniczo przyjęcie spadku z dobrodziejstwem inwentarza nie wiąże się ze skutkami, jakie dotykają pozwanych.

W efekcie instytucja przyjęcia spadku z dobrodziejstwem inwentarza stała się dla pozwanych instytucją pozorną i iluzoryczną - skoro jeden z wierzycieli ich ojca i męża może egzekwować dług spadkowy z ich majątku bez żadnych ograniczeń, tj. ponad wartość ustalonego w inwentarzu stanu czynnego spadku. Podstawowa zasada dziedziczenia spadku z dobrodziejstwem inwentarza sprowadza się do ponoszenia odpowiedzialności za długi spadkowe jedynie do wartości ustalonego w inwentarzu stanu czynnego spadku (art. 1031 § 2 k.c.).

Sąd Rejonowy był zobowiązany z urzędu zamieścić w nakazie zapłaty zastrzeżenie z art. 319 k.p.c. Nie uczynił tego, pomimo iż dysponował postanowieniem spadkowym, z którego wprost wynikała informacja o przyjęciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza.

Nakaz zapłaty nie wywołał nieodwracalnych skutków prawnych. Co prawda część zasądzonej kwoty została wyegzekwowana, jednak istotą postępowania ze skargi nadzwyczajnej jest przywrócenie zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik wnosi zatem o wydanie przez SN rozstrzygnięcia co do istoty sprawy poprzez zmianę nakazu zapłaty i zastrzeżenie prawa do powoływania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku.

IV.7000.399.2019

Kobieta bez dodatku wskutek zastosowania przepisów wstecz. Skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-04-06
  • Kobieta poinformowała pracodawcę, że po osiągnięciu wieku emerytalnego będzie chciała przejść na emeryturę. Zgodnie z obowiązującymi w jej zakładzie pracy przepisami mogła liczyć na specjalny dodatek przez dwa lata aż do odejścia z pracy
  • Dodatek został jej jednak przyznany tylko do 1 października 2017 r., bo wtedy zmieniały się przepisy krajowe
  • Zarówno pracodawca, jak i sądy, zastosowali nową ustawę o wieku emerytalnym do zdarzeń sprzed wejścia w życie nowych przepisów

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną. Zarzucił wyrokowi rażące naruszenie konstytucyjnej zasady demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej z uwagi na przyjęcie retroaktywnego działania ustawy oraz naruszenie praw majątkowych kobiety wynikających z art. 64 Konstytucji - poprzez pozbawienie jej prawa do podwyższonego wynagrodzenia, przewidzianego w przepisach pracodawcy.

Historia sprawy

Kobieta urodzona w 1957 r. miała nabyć prawa emerytalne po ukończeniu 61 lat i 6 miesięcy. Tak przewidywały przepisy z 2016 r. Na dwa lata przed osiągnięciem wieku emerytalnego złożyła u pracodawcy deklarację przejścia na emeryturę i jednocześnie wniosła o przyznanie dodatku specjalnego przewidzianego w przepisach zakładu pracy.

Pracodawca nie przyznał jej jednak dodatku na pełny okres 2 lat, bo w międzyczasie zmieniały się przepisy o wieku emerytalnym. Ponieważ podany przez kobietę termin rozwiązania stosunku pracy był późniejszy niż nabycie przez nią uprawnień emerytalnych (zgodnie ze zmienianą ustawą emerytalną), porozumienie o dodatku nie zostało zawarte, mimo że na dzień złożenia wniosku te przepisy jeszcze nie obowiązywały. Kobieta jako objęta nowymi przepisami (dotyczyły ubezpieczonych urodzonych po 1948 r.) nabywała prawa emerytalne już 1 października 2017 r. a nie z datą, którą wskazywała wcześniej. Na tej podstawie pracodawca uznał, że co prawda po tej dacie może pracować, ale nie należy się jej już wówczas dodatek dla odchodzących na emeryturę.

Sprawa trafiła do sądu, który uznał, że skoro zmiana wysokości wieku emerytalnego została opublikowana w dzienniku urzędowym przed datą złożenia przez kobietę deklaracji, to zarówno ona jak i pracodawca wiedzieli, że prawo do emerytury kobieta nabędzie wcześniej niż wskazała we wniosku. Co więcej sąd wyinterpretował, że w układzie pracowniczym jako okres należnego dodatku wskazano czas poprzedzający datę nabycia uprawnień, a nie datę przejścia na emeryturę, ponieważ celem regulacji była zachęta do rozwiazywania stosunku pracy wraz z uzyskaniem uprawnień emerytalnych.

Sąd pokreślił również, że nie ma mowy o naruszeniu zasady ochrony nabytych praw emerytalnych, skoro kobieta dopiero 1 października 2017 r. nabyła uprawnienia emerytalne w związku z wejściem w życie „nowych” przepisów emerytalnych, a na podstawie poprzednio obowiązujących przepisów tych uprawnień jeszcze nie posiadała.

Zarówno pozew kobiety,  jak i późniejsza apelacja, zostały oddalone.

Stanowisko RPO

Zdaniem RPO sądy I i II instancji wadliwie przyjęły, że powódka złożyła wniosek o dodatek specjalny po rozpoczęciu okresu obowiązywania nowelizacji ustawy o emeryturach i rentach z FUS, ale przed datą wejścia w życie okresu skracającego wiek emerytalny, ponieważ w dniu złożenia wniosku nowelizacja ustawy jeszcze nie obowiązywała. W konsekwencji tego błędnie uznały, że zastosowanie powinny znaleźć nowe przepisy, bowiem na ich podstawie można było jednoznacznie określić datę nabycia uprawnień emerytalnych przez powódkę. Taka wykładnia narusza zasadę nieretroakcji przepisów prawa, a przez to zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik podkreślił także, że co prawda ustawa zmieniająca wysokość wieku emerytalnego została opublikowana przed złożeniem przez kobietę wniosku do pracodawcy, ale – zgodnie z jej art. 31 - weszła w życie z dniem 1 października 2017 r. Zastosowano w tym wypadku vacatio legis, a zatem okres między publikacją aktu prawnego a jego wejściem w życie, którego celem jest właśnie umożliwienie wszystkim zainteresowanym zapoznanie się z nowymi przepisami i przygotowanie do ewentualnych zmian, jakie mogą wynikać z ich wejścia w życie.

Zmienione przepisy stosowane są mają być zatem do zdarzeń (osiągnięcia wieku emerytalnego) zaistniałych najwcześniej w dniu wejścia zmian w życie, co oznacza, że przed tym dniem nie ma możliwości przejścia przez kobietę na emeryturę w wieku 60 lat. Należy przyjąć, że do wniosku kobiety sprzed 1 października 2017 r. nie można stosować nowych przepisów. W tym bowiem czasie ustawa określająca na nowo wiek emerytalny jeszcze nie obowiązywała, a świadomość pracowniczki i jej pracodawcy co do zakresu tych zmian nie miała żadnego wpływu na kształt łączących ich stosunków.

RPO zaznaczył, że tym samym prawomocny wyrok narusza prawo materialne przez błędną wykładnię zakładowego układu zbiorowego pracy, obowiązującego u pracodawcy, w powiązaniu z art. 9 § 2 Kodeksu pracy.

Rzecznik podkreślił również, że skoro postanowienia układów zbiorowych pracy nie mogą być mniej korzystne dla pracowników niż przepisy Kodeksu pracy, to nie można wnioskować, że pracodawca określając czas należnego dodatku miał na celu pozbawienie pracownika korzyści wynikających z kontynuowania zatrudnienia w przypadku przejścia na emeryturę później niż okres nabycia uprawnień.

Argumentując skierowanie skargi nadzwyczajnej do SN, RPO podkreślił, że na podstawie wadliwego wyroku sądu kobieta, bez uzasadnionego prawnie powodu, została pozbawiona przysługujących jej praw majątkowych (część należnego wynagrodzenia), co narusza art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP.

Rzecznik składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

III.7043.70.2020

Sąd uznał za nieważny wspólny testament małżonków złożony przed urzędnikiem. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-04-02
  • Małżonkowie w 1966 r. złożyli testament przed urzędnikiem państwowym – taki tzw. testament allograficzny dopuszcza prawo
  • Sąd uznał go za nieważny, dzieląc spadek po ich śmierci. Według prawa każdy testament może bowiem zawierać wolę tylko jednego spadkodawcy - oni zaś złożyli go wspólnie
  • Dlatego sąd podzielił spadek na zasadzie ustawowej i inaczej niż przewidywała to wola spadkodawców
  • Pominął jednak, że ich testament allograficzny można zgodnie z prawem uznać za dwa odrębne testamenty ustne

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną. Wskazuje, że sąd słusznie uznał wspólny testament allograficzny za nieważny jako taki. Jednakże rozstrzygnięcie to godzi w prawa spadkodawców do swobodnego dysponowania majątkiem na wypadek śmierci. Sąd powinien był zatem zrealizować ich wolę, a nie sprzecznie z nią określać krąg spadkobierców. Mógł to zaś uczynić, uznając testament allograficzny za oddzielne testamenty ustne – co dopuszcza orzecznictwo sądów.

Rażące naruszenie prawa przez sąd doprowadziło do sytuacji, w której pominięto wolę spadkodawców. To zaś trzeba traktować jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji.

Tzw. testament allograficzny według art. 951 Kodeksu cywilnego składa się ustnie przed urzędnikiem państwowym (m.in. wójt, burmistrz, starosta, sekretarz gminy czy powiatu, kierownik urzędu stanu cywilnego), w obecności co najmniej dwóch świadków, którymi nie mogą być beneficjanci testamentu ani krewni. To alternatywa dla testamentu notarialnego (a opłaty są niższe).

Historia sprawy

W 2007 r. Sąd Rejonowy dostał wniosek obywatelki o stwierdzenie nabycia spadku po dziadkach na podstawie ich testamentu allograficznego z 1966 r. Oboje spadkodawcy sporządzili go przed Przewodniczącym Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w G.

W skład spadku wchodziło głównie gospodarstwo rolne. Z siedmiorga dzieci spadkodawców na gospodarstwie pozostał jedynie syn, wskazany w testamencie jako jedyny spadkobierca. Od kilkudziesięciu lat mieszka tam także wnioskodawczyni, która gospodarstwo prowadziła razem ze stryjem, a potem już samodzielnie.

Sąd przeprowadził dowód z akt postępowania  o otwarciu i ogłoszeniu testamentu wspólnego z 1966 r., po czym stwierdził jego nieważność. Powołał się na art. 942 Kodeksu cywilnego, według którego "testament może zawierać rozrządzenia tylko jednego spadkodawcy”. Dlatego spadek podzielił na ogólnych zasadach ustawowych –  między kilkunastu spadkobierców w różnych częściach.

Postanowieniu sądu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niezastosowanie art. 952 § 1 k.c. i nierozważenie, czy nieważny wspólny testament allograficzny spadkodawców spełnia przesłanki uznania go za ważny testamenty ustny;
  • rażące naruszenie prawa procesowego - poprzez niezastosowanie art. 670 § 1 oraz art. 677 § 1 zd. 1 k.p.c. i niezbadanie z urzędu, kto jest spadkobiercą, choćby były to osoby inne niż wskazali uczestnicy, a także niezbadanie, czy spadkodawcy pozostawili (ważny) testament – co w konsekwencji doprowadziło do stwierdzenia, że spadkobiercy dziedziczą na podstawie ustawy.
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa wywodzonej z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Prawa spadkowe rozstrzygnięto bowiem odmiennie niż wynika to z woli spadkodawców. Działając w zaufaniu do urzędnika państwowego - Przewodniczącego Prezydium GRN - sporządzili przed nim wspólny testament allograficzny. Wolę spadkobierców, zgodnie z powszechnie przyjętym stanowiskiem sądów powszechnych, należało zrealizować poprzez uznanie, że dokonana czynność prawna jest sporządzeniem dwóch testamentów ustnych, których ważność podlega ocenie wedle innych kryteriów niż testamentu odręcznego.

Argumentacja Rzecznika

RPO przyznaje, że w sprawie miał zastosowanie art. 942 k.c. o zakazie sporządzania testamentów wspólnych. Pojęcie „testament” w tym przepisie zostało jednak użyte jako dokument, nie zaś jako czynność prawna.

Sąd Rejonowy słusznie zatem uznał, że wspólny testament allograficzny jest nieważny. Jednakże nie powinien był na tym zakończyć analizowania tego testamentu. Powinien był bowiem ocenić, czy spełnia on przesłanki testamentów ustnych (art. 952 § 1 k.c.).

Zakaz testamentów wspólnych odnosi się bowiem do testamentu własnoręcznego (art. 949 k.c.), notarialnego (art. 950 k.c.), allograficznego (art. 951 k.c.), podróżnego (art. 953 k.c.) oraz testamentów wojskowych (art. 954 k.c.). Nie dotyczy on zaś testamentu ustnego.

Dla testamentu ustnego wystarczające jest spełnienie trzech przesłanek:

  • obecność trzech powołanych do testamentu świadków;
  • podanie przez testatora wobec tych świadków swej woli; 
  • przyjęcie przez świadków treści tej woli do wiadomości.

Z chwilą ich spełnienia testament ma byt prawny. Konsekwencją jest zasada, że oświadczenia woli złożone łącznie przez dwoje spadkodawców w formie testamentu allograficznego mogą być uznane za dwa odrębne testamenty ustne.

Kluczowe znaczenie miała tu uchwała 7 sędziów Sądu Najwyższego z 22 marca 1971 r. (sygn. akt III CZP 91/70), która uzyskała moc zasady prawnej. Według niej nieważność testamentu z art. 951 k.c. „spowodowana zamieszczeniem w nim rozrządzeń dwóch spadkodawców nie stanowi przeszkody do uznania oświadczeń woli złożonych przez tych spadkodawców za dwa oddzielne testamenty ustne”. Uchwała ta zapadła na kanwie identycznego stanu faktycznego jak w tej sprawie.

Testament wspólny spadkodawców sporządzono w latach 60. ubiegłego wieku, w stosunkach wiejskich. Oboje mogli mieć uzasadnione przekonanie, że sporządzenie „bardziej uroczystego” testamentu przed osobą urzędową zabezpieczy dostatecznie ich ostatnią wolę, a z pewnością lepiej, niż gdyby testament mieli sporządzić samodzielnie. To zaufanie do funkcjonariusza publicznego mogło spowodować, że uznali, iż sporządzanie kolejnego testamentu nie jest celowe – skoro jeden już złożyli.

W 2007 r. sąd w ogóle zaś nie rozważał możliwości dokonania konwersji testamentu allograficznego w dwa oddzielne testamenty ustne.

Rażącej i oczywistej obrazy przepisów prawa procesowego RPO upatruje w tym, że sąd - zaniechawszy rzetelnej oceny ważności testamentu - nie zbadał na jakiej podstawie powinien zostać ukształtowany porządek dziedziczenia. Postępowanie przeprowadził bez dogłębnego zbadania, kto jest rzeczywistym spadkobiercą. W rezultacie doprowadził do sytuacji, w której do dziedziczenia powołani zostali spadkobiercy ustawowi - mimo że spadkodawcy pozostawili testament ustny, którego ważność w ogóle nie została oceniona. W rezultacie porządek dziedziczenia nie został ustalony w sposób prawidłowy.

Zbadanie ważności tak wyrażonego oświadczenia ostatniej woli jest podstawowym obowiązkiem sądu, czemu w oczywisty sposób nie sprostał. Skutkiem jest  orzeczenie wadliwie określające krąg spadkobierców, niezgodnie z wolą spadkodawców.

Doprowadziło to do sytuacji, w której nie ostało się rozrządzenie spadkodawców na wypadek śmierci. Taki stan prawny winien być kwalifikowany także jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji RP, wypełniające podstawę skargi nadzwyczajnej.

Wola testatora jest zasadniczo elementem rozstrzygającym o losach majątku po jego śmierci, co oznacza, że ustawodawca obowiązany jest tworzyć mechanizmy dostosowania porządku dziedziczenia do woli – także przypuszczalnej – spadkodawcy.

Kwestionowane rozstrzygnięcie godzi zatem w prawa spadkodawców do swobodnego dysponowania majątkiem na wypadek śmierci. Skorzystali oni z prawem przewidzianej możliwości sporządzenia testamentu allograficznego, jednakże Przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej w G. nie dopilnował stosownej formy testamentu, co skutkować musiało nieważnością testamentu. Spadkodawcy działali w zaufaniu do urzędnika państwowego. Nie jest ich winą, że Przewodniczący GRN nie znał przepisów dotyczących sporządzania testamentu.

Obywatele mają prawo mieć pewność, że urzędnik państwowy będzie czuwał nad prawidłowością sporządzanej przed nim czynności, która zostanie przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Skoro władze publiczne nie sprostały tym wymaganiom i testament allograficzny okazał się nieważny, to na tych władzach ciąży obowiązek podjęcia chociażby próby złagodzenia skutków dla jednostki najbardziej dotkliwych. Nie powinny zatem przerzucać konsekwencji swoich uchybień na obywatela działającego w zaufaniu do przedstawiciela organu państwa. W tej sprawie sąd – jako reprezentant władzy publicznej – działań takich nie podjął.

RPO wnosi by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego z 2007 r. i zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.  W razie uwzględnienia skargi nie dojdzie do naruszenia godnych ochrony interesów pozostałych spadkobierców ustawowych. W rzeczywistości respektowali oni wolę spadkodawców. Część spadkobierców   wyrażała niezainteresowanie majątkiem spadkowym po rodzicach i dziadkach.

W tej sytuacji próba doprowadzenia do ustalenia porządku dziedziczenia spadkodawców według ich ostatniej woli nie tylko będzie zgodna z obowiązującym porządkiem prawnym. Wprowadzi również pożądany ład w stosunkach pomiędzy spadkobiercami, de facto uzgadniając stan prawny z rzeczywistym stanem faktycznym, utrzymującym się od lat.

Rzecznik składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.358.2018

Sąd nie uwzględnił testamentu zmarłego - bo nikt z rodziny go nie ujawnił. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-04-01
  • Zmarły mężczyzna w notarialnym testamencie jako jedynego spadkobiercę wskazał swego syna
  • Gdy sąd orzekał w 2000 r. o nabyciu spadku, nikt nie poinformował o tym fakcie – w efekcie sąd na zasadzie ustawowej podzielił spadek równo między troje dzieci zmarłego
  • W 2016 r. syn wystąpił o zmianę tej decyzji, powołując się na testament ojca
  • Sąd odmówił wobec upływu terminu na złożenie takiego wniosku  

Choć sąd w 2000 r. nie popełnił błędu, Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Doszło bowiem obiektywnie do naruszenia prawa, które daje pierwszeństwo dziedziczeniu określonemu przez spadkodawcę w testamencie przed spadkobraniem ustawowym.

A powodem uchybienia było  nieujawnienie testamentu przez osoby uczestniczące w postępowaniu spadkowym w 2000 r. Dlatego wtedy sąd - nie wiedząc o testamencie – zgodnie z prawem zastosował ogólny tryb ustawowy. To zaś wymaga naprawienia w imię prawa, a jedyną drogą jest skarga nadzwyczajna.

Historia sprawy

W 2000 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku po zmarłym w 1998 r.,  na podstawie ustawy, przez jego troje dzieci - po 1/3 części każde. Rozstrzygnięcie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

W 2016 r. ten sam sąd oddalił wniosek jednego z synów o zmianę postanowienia. Mężczyzna powołał się na testament, sporządzony w 1991 r. przez ojca w kancelarii notarialnej, który do całości spadku powołał właśnie jego.

Testament został otwarty i ogłoszony na posiedzeniu Sądu Rejonowego w 2016 r. Sąd wskazał, że nie była kwestionowana ważność testamentu. Zarazem uznał,  że syn, wnioskujący o zmianę prawomocnej decyzji o  spadku, nie dochował terminu przewidzianego w art. 679 § 1 zd. 2 Kodeksu postępowania cywilnego. To przesądziło o niemożliwości uwzględnienia wniosku. Nie złożono apelacji.

Argumenty RPO

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego  - przez nieuprawnione zastosowanie w sprawie art. 931 § 1 zd. 1 Kodeksu cywilnego, w następstwie pominięcia dyspozycji art. 926 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego, czyli przyjęcie dziedziczenia ustawowego po zmarłym co do całości spadku w sytuacji, gdy w 1991 r. sporządził on testament notarialny na rzecz  swego syna, który nie został odwołany ani zmieniony;
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia chronionego w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji - ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym wadliwego postanowienia sądu o stwierdzeniu nabycia spadku, pozostającego w oczywistej sprzeczności z rzeczywistym stanem prawnym oraz z wolą spadkodawcy w zakresie wiążącego wskazania spadkobiercy testamentowego, który w świetle ustawy nabył spadek z chwilą otwarcia spadku, co nie pozwala na należyte uporządkowanie spraw spadkowych po zmarłym.

Rzecznik wnosi, by SN orzekł co do istoty sprawy i stwierdził nabycie spadku przez syna zmarłego. W przypadku uznania przez SN, że charakter sprawy wymaga postępowania przed sądem, wnosi o zwrot sprawy sądowi I instancji.

Postanowienie Sądu Rejonowego z 2000 r. w sposób rażący narusza prawo materialne dotyczące kwestii powołania do spadku. Zgodnie z art. 926 § 1 Kodeksu cywilnego wynika ono albo z z ustawy, albo z testamentu. Stosownie do § 2 tego artykułu dziedziczenie ustawowe co do całości spadku następuje dopiero wtedy, gdy spadkodawca nie powołał spadkobiercy, albo gdy żadna z osób, które powołał, nie chce lub nie może być spadkobiercą.

Ustawa daje zatem pierwszeństwo porządkowi dziedziczenia określonemu przez spadkodawcę w testamencie. Stwierdzenie nabycia spadku, wynikające z postanowienia sądowego, powinno honorować wolę spadkodawcy, wyrażoną w ważnym testamencie. Jeśli postanowienie sądu ws. nabycia spadku nie jest zgodne z tak ujętą zasadą, to nie tylko narusza ono prawo, lecz także interes Rzeczypospolitej Polskiej.

A z testamentu jednoznacznie wynika, że spadkodawca do całego spadku powołał swego syna, przeznaczając mu cały majątek. Nie ujawniono żadnej przyczyny mogącej być podstawą uznania nieważności tego testamentu. Strony uczestniczące w rozprawie w 2016 r. nie zakwestionowały jego ważności, a spadkobierca testamentowy nie został uznany za niegodnego.

Tym samym zaskarżone postanowienie Sądu Rejonowego rażąco narusza art. 926 § 1 i 2 Kodeksu cywilnego. Pomijając zawarte w tych przepisach wskazania, w sposób nieuprawniony przyznał prymat dziedziczeniu ustawowemu. Uchybienie to ma charakter ewidentny, oczywisty, jasny i bezsporny.

Zarazem RPO zaznacza, że nie powinno być poczytane jako zarzut błędnego stosowania prawa pod adresem Sądu Rejonowego. Do naruszenia prawa doszło bowiem wskutek nieujawnienia przez osoby uczestniczące w pierwotnym postępowaniu spadkowym faktu sporządzenia testamentu notarialnego z 1991 r. W ocenie Rzecznika w takiej sytuacji sąd nie miał szans na wydanie postanowienia zgodnego z prawem materialnym.

Nie ma to jednak żadnego wpływu na ocenę ustawowej podstawy skargi nadzwyczajnej. Art. 89 § 1 ustawy o Sądzie Najwyższym, w zakresie statuowania szczególnych podstaw skargi nadzwyczajnej, jednoznacznie kładzie nacisk na obiektywny charakter uchybień, nie wiążąc ich w żaden sposób z kwestią winy (błędu) orzekającego sądu.

W tym zatem przypadku skarga nadzwyczajna, jako najdalej idący środek zaskarżenia zapadających w postępowaniu cywilnym prawomocnych orzeczeń sądowych, w sposób zastępczy realizuje funkcję korekty postanowienia spadkowego, właściwą instytucji wprost przewidzianej przez ustawodawcę w art. 679 Kodeksu postępowania cywilnego (postępowania o uchylenie lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku). W realiach tej sprawy nie może być ona jednak wdrożona wobec braku realizacji przez uczestników pierwotnego postępowania spadkowego wymogów formalnych.

W ocenie Rzecznika w tej konkretnej sytuacji - w istocie dotyczącej relacji rodzinnych między uczestnikami prawomocnie zakończonego postępowania spadkowego - istotnym korelatem sprawiedliwości społecznej pozostaje nakaz oddania należytego szacunku zmarłemu spadkodawcy, poprzez zagwarantowanie w granicach prawa materialnego realizacji jego ostatniej woli. Skoro bowiem ktoś ma czerpać materialne korzyści z tytułu dziedziczenia, to w odczuciu społecznym trudno o moralną akceptację faktu, iż w istocie samo nabycie spadku jest wynikiem „ukrycia” ostatniej woli zmarłego. A zatem trwałe rozwiązanie zaistniałego w sprawie „sporu” między spadkobiercami ustawowymi tylko wtedy będzie można uznać za społecznie sprawiedliwe, o ile w procesie sądowego stosowania prawa zostanie w sposób należyty uwzględniona ostatnia wola zmarłego.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.234.2019

Ogromny dług mieszkania rodziców. Skarga nadzwyczajna RPO w sprawie nakazu zapłaty

Data: 2021-04-01
  • Pani Jadwiga ma zapłacić ogromny dług swoich rodziców, którzy nie płacili za mieszkanie – mimo że mieszkała z nimi jako osoba niepełnoletnia i nie miała wpływu na to, w jaki sposób rodzice realizując swoje zobowiązania.
  • RPO składa skargę nadzwyczajną w sprawie sądowego nakazu zapłaty dowodząc, że doszło do bardzo poważnego naruszenia praw konstytucyjnych: prawa dziecka i prawa własności młodego obywatela

RPO zauważa, że zaskarżone orzeczenie niejako „premiuje” rodziców niewywiązujących się ze swoich prawnych obowiązków wobec dziecka (a przez to nierespektujących też zasad współżycia społecznego), ponieważ z uwagi na konstrukcję odpowiedzialności solidarnej, może prowadzić do „przerzucenia” odpowiedzialności za dług w całości na to dziecko, zwłaszcza gdy rodzice nie mają majątku ani dochodów, z którego mogłaby być prowadzona egzekucja.  Rzecznik wnosi skargę w przeświadczeniu, że zaskarżony nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia sądowego obarczonego szczególnie poważnymi wadami

W sprawie tej chodzi o prawie 150 tys. zł, których miasto W. domagało się od państwa S. tytułem zaległego czynszu i opłat za media za mieszkanie komunalne zajmowane bez tytułu prawnego. Wśród członków rodziny była też pani Jadwiga, która właśnie skończyła 18 lat, a miasto uznało, że wszyscy mieszkający w tym lokalu powinni odpowiadać za długi solidarnie.

Sąd pięć lat temu na podstawie dokumentów z miasta wydał nakaz zapłaty właśnie dla całej rodziny. Uprawomocnił się on i zmienić go można tylko skargą nadzwyczajną.

Pani Jadwiga zwróciła się o to do Rzecznika Praw Obywatelskich. Tłumaczyła, że zadłużenie mieszkania jest wynikiem rażącej niedbałości jej rodziców. Wychowała się w domu, w którym w życiu codziennym obecny był alkohol, a wszelkie wartości i priorytety rodzinne były zaburzone. Nie wiedziała o zadłużeniu mieszkania, gdyż po uzyskaniu pełnoletności wyprowadziła się stamtąd. O sprawie sądowej długo nie wiedziała - listy sądowe kierowane do niej były odbierane przez osoby trzecie. W końcu za poradą radcy prawnego wymeldowała się z mieszkania, by uniknąć rosnącego zadłużenia.

We wniosku do RPO zwróciła uwagę, że część przypadającej na nią należności dotyczy okresu, kiedy była dzieckiem, a zatem powinna ponosić odpowiedzialności za ich zapłatę. Z tak ogromnym, niezawinionym przez siebie długiem nie jest w stanie rozpocząć samodzielnego życia.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich kluczem do rozpoznania tej  sprawy powinna być konstytucyjna wartość, jaką jest dobro dziecka (art. 72 Konstytucji). I to z uwzględnieniem tej wartości należy rozpoznawać przepisy dotyczące odpowiedzialności za czynsz. Dobro dziecka wymaga od podmiotów, które mają od niego pozycję silniejszą, m.in. tego, by nie obciążały go odpowiedzialnością za zachowania (działania/zaniechania dorosłych) oraz nie wyciągały wobec niego konsekwencji za stan rzeczy, na którego zaistnienie nie miały – bo i z racji wieku nie mogły – mieć wpływu. To na rodzicach spoczywa obowiązek wykonywania pieczy nad osobą dziecka oraz na zapewnieniu mu środków utrzymania.  

Z treści art. 18 ust. 1 ustawy o ochronie praw lokatorów (…) wynika, że do zapłaty odszkodowania zobowiązane są osoby zajmujące lokal. Dla ustalenia, że osoba „zajmuje” lokal konieczne jest przypisanie tej osobie woli wykonywania tej czynności, tj. pozostawania - zamieszkiwania w danym lokalu. Lokal mieszkalny nie może być „zajmowany” bez woli osoby faktycznie pozostającej (mieszkającej) w tym lokalu. W odniesieniu do małoletnich nie można przypisać im woli pozostawania w danym lokalu.

Nałożenie na panią Jadwigę obowiązku zapłaty całej dochodzonej pozwem kwoty, obejmującej także okres, gdy była osobą małoletnią, stanowi też rażące naruszenie prawa materialnego w rozumieniu art. 89 § 1 pkt 2 u.s.n. tj. art. 18 ust. 1 i 2 ustawy o ochronie praw lokatorów (…) poprzez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie. Zaskarżony nakaz zapłaty godzi w ponadto w prawa majątkowe pani Jadwigi. Objęcie ochroną konstytucyjną wszystkich praw majątkowych wynika z art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji. Przepis ten stwarza konstytucyjną gwarancję ustanowienia procedur i środków prawnych zapewniających ochronę własności i innych praw majątkowych

Sytuacja prawna pani Jadwigi ukształtowana nakazem zapłaty nakładającym na nią obowiązek zapłaty całej dochodzonej pozwem kwoty, mimo iż jako osoba małoletnia nie miała obowiązku ponoszenia kosztów użytkowania lokalu, w którym zamieszkiwała wraz z rodzicami, niewątpliwie narusza też zasady bezpieczeństwa prawnego i podważa zaufanie obywateli do państwa i prawa.

Skargę RPO kieruje do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, by wątpliwości dotyczące mandatu tej ostatniej Izby nie pogorszyły jeszcze i tak trudnej sytuacji pani Jadwigi.

IV.511.149.2018

Sąd błędnie podzielił spadek. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-03-30
  • Zamiast połowy spadku po żonie sąd niezgodnie z przepisami zasądził wdowcowi jedynie 1/3
  • Wadliwie ustalił także udziały pozostałych spadkobierców - przyznał im łącznie 2/3 spadku, choć mógł tylko połowę
  • Sąd uwzględnił bowiem wniosek stron, nie badając rzeczywistego stanu prawnego
  • W ten sposób naruszył nie tylko przepisy Kodeksu cywilnego, ale także i Konstytucji

Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Tylko tak można bowiem naprawić błąd sądu, który uszczuplił prawa majątkowe wdowca, a zarazem zawyżył je wobec dalszych spadkobierców (rodzica i siostrzeńca).

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych są przedmiotem dużej części ponad 60 dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika.

Historia sprawy

W 2012 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłej nabyli na podstawie ustawy: jej mąż, ojciec oraz siostrzeniec – po 1/3 udziału każdy. Nikt nie złożył apelacji, postanowienie uprawomocniło się.

Wniosek osoby potencjalnie zainteresowanej dziedziczeniem po mężu spadkodawczyni, dotyczący zmiany postanowienia spadkowego, też został prawomocnie oddalony.

A skarga o stwierdzenie niegodności z prawem tego postanowienia spadkowego została odrzucona przez Sąd Najwyższy.

Zaskarżone postanowienie nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Argumenty RPO

Rzecznik wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego i stwierdził że spadek na podstawie ustawy nabyli: mąż (w 1/2 części) oraz  ojciec i  siostrzeniec (po 1/4 części).

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 933 § 1 kodeksu cywilnego. Polegało to na przyjęciu, że maż spadkodawczyni, dziedziczący w zbiegu z jej rodzicem oraz zstępnym siostry, nabył spadek po zmarłym na podstawie ustawy w 1/3 części, podczas gdy według art. 933 § 1 k.c. udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi zawsze połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa materialnego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 932 § 2 zd. 1, § 4 i § 5 Kc. Polegało to na przyjęciu, że rodzic i siostrzeniec spadkodawczyni nabyli spadek na podstawie ustawy w łącznej wysokości 2/3 części. Tymczasem zgodnie z przepisami k.c. - wobec braku zstępnych spadkodawczyni i gdy jeden z rodziców spadkodawczyni nie dożył otwarcia spadku - udziały przypadające spadkobiercom, którzy znajdują się w dalszych kręgach dziedziczenia ustawowego (rodzicowi oraz siostrzeńcowi, dziedziczącym razem z mężem spadkodawczyni), wynoszą łącznie połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa procesowego - poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 670 i art. 677 § 1 Kpc. Polegało to na wydaniu postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku zgodnie z treścią wniosku uczestników postępowania, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego co do wielkości udziałów przypadających każdemu ze spadkobierców. A art. 670 i 677 § 1 Kc obligują sąd do badania z urzędu kręgu spadkobierców i sposobu dziedziczenia.

Uchybienie sądu jest rażące i oczywiste, zauważalne bez pogłębionej analizy. Art 933 § 1 Kc stanowi bowiem: „Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.” Tymczasem zaskarżone postanowienie przyznaje małżonkowi jedną trzecią spadku.

Z uchybieniem tym pozostaje w związku rażące naruszenie Kc. Skoro sąd stwierdził nabycie spadku przez małżonka spadkodawczyni w części zaniżonej, to jednocześnie zawyżona część spadku przypadła pozostałym spadkobiercom: rodzicowi i synowi siostry zmarłej.

Według przepisów udziały przysługujące krewnym spadkodawcy  (jego rodzicom, rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa) łącznie wynoszą połowę całości spadku - bez względu na to, ilu krewnych i z którego kręgu będzie  dziedziczyć. Tymczasem na podstawie zaskarżonego postanowienia dalsi krewni spadkodawczyni nabyli spadek w łącznej wysokości stanowiącej dwie trzecie spadku.

Uchybienie wynika z faktu, że sąd ograniczył się do uwzględnienia zgodnego wniosku stron, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego. A już sam pierwotny wniosek wadliwie określał wielkość udziałów przypadających poszczególnym spadkobiercom.

Sąd ten błąd powielił. Tym samym rażąco uchybił przepisom, które obligowały go do zbadania sposobu dziedziczenia z urzędu, szczególnie pod kątem zgodności z przepisami prawa materialnego -  niezależnie od tego, na co wskazywali uczestnicy postępowania.

Doprowadziło to do sytuacji, w której postanowienie spadkowe jest sprzeczne z rzeczywistym stanem prawnym. W efekcie spadkobiercy są w stanie niepewności prawnej co do wielkości przysługujących im praw spadkowych, a w konsekwencji - co do możliwości swobodnego dysponowania udziałami spadkowymi.

Dlatego wyeliminowanie wadliwego postanowienia leży w interesie wszystkich spadkobierców - również tych, którym sąd przyznał wyższy udział spadkowy niż wynikający z ustawy.

Sąd naruszył także konstytucyjne zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjne prawo do dziedziczenia, chronione w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.7000.126.2018

Problem z ułamkami. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-24
  • Licząc udziały w gospodarstwie, które rolnik nabył przez zasiedzenie  i na podstawie umowy z nieżyjącą już mamą, sąd się pomylił. Wyszły mu dwie liczby ułamkowe, które przekraczają 1 – czyli udziały tego rolnika w tej nieruchomości przekraczają wielkość tej nieruchomości
  • Przez ten błąd logiczny nie da się założyć dla nieruchomości księgi wieczystej. Tymczasem pan N. zmarł a jego spadkobierca w żaden sposób nie może wskazać swych praw  - bo nie ma księgi.
  • Postanowienia sądu nie da się sprostować inaczej niż za pomocą skargi nadzwyczajnej. Dlatego RPO składa ją do Sądu Najwyższego

Przed prawie 10 laty pan N. wniósł o uznanie, że przez zasiedzenie nabył gospodarstwo rolne z budynkami. Gospodarował na nim po śmierci rodziców. Ojciec zmarł 60 lat a matka – 30 lat wcześniej. Przed śmiercią przekazała synowi swoje udziały w gospodarstwie. Należało jednak uporządkować sprawę pozostałych udziałów. Sąd zalecił więc, by przeprowadzić postępowanie spadkowe. Następnie zaś wyliczył, jaką część gospodarstwa pan N. nabył przez zasiedzenie. Tyle że ustalając kwestie spadkowe pomylił sięi przyjął, że pan N. był właścicielem zaledwie 4/28 gospodarstwa na dzień w którym nastąpiło zasiedzenie, a zatem zasiedzeniu podlegały 24/28. Jednak taki ułamek nie wynika z postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku, znajdujących się w aktach sprawy. Dodatkowo sądowi umknął fakt, iż przed datą zasiedzenia zmarła bezpotomnie także siostra pana N., po której on także dziedziczył. Biorąc pod uwagę te okoliczności pan N. mógł na dzień zasiedzenia być właścicielem udziałów w wysokości 26/56 albo 82/112 - w zależności od tego czy gospodarstwo było własnością jednego z rodziców czy obojga. Nie wiadomo jakie ustalenia poczynił sąd w tym zakresie, ponieważ nie ma uzasadnienia tego orzeczenia. Z analizy sprawy wynika, że zasiedzenie mogłoby dotyczyć udziałów w wysokości zaledwie 30/56 albo 30/112 (15/56), co stanowi w pierwszym przypadku poniżej ½ gospodarstwa, a w drugim przypadku poniżej ¼ gospodarstwa, tymczasem udział wskazany przez sąd to 24/28 to 48/56 lub 96/112, czyli niemal całe gospodarstwo. Dlatego, po przedłożeniu tego orzeczenia i orzeczeń dotyczących dziedziczenia, pan N. i jego spadkobierca nie mogli uzyskać wpisu do księgi wieczystej, ponieważ z zestawienia tych dokumentów wynikało, że pan N., a następnie jego spadkobierca nabył własność w wysokości ułamka przekraczającego 1. Z powodu tego błędu nadal nie można założyć księgi wieczystej dla nieruchomości. I nie można tej sytuacji zmienić bez zmiany postanowienia w sprawie zasiedzenia części nieruchomości, która możliwa jest wyłącznie w drodze skargi nadzwyczajnej..

Przy uwzględnieniu tych rachunków to, co odziedziczyłby pan N. dobrze złożyłoby się z tym, co nabył tytułem zasiedzenia. A tak po dodaniu ułamków powstaje liczba większa niż jeden. Z powodu tego błędu nie daje się teraz założyć księgi wieczystej dla nieruchomości. I da się tego już zmienić inaczej niż za pośrednictwem skargi nadzwyczajnej.

RPO składa taką skargę. Postanowieniu sądu RPO zarzuca:

  1. rażące naruszenie prawa materialnego poprzez niewłaściwą wykładnię art. 172 § 2 w związku z art. 172 § 1 kodeksu cywilnego polegające na przyjęciu, że:
  • posiadacz nieruchomości może w ramach zasiedzenia nabyć udział w nieruchomości, do którego przysługuje mu prawo własności i/lub
  • możliwe jest w drodze zasiedzenia nabycie udziału w nieruchomości w takiej wysokości, która łącznie z udziałami, do których nabywcy przysługiwało prawo własności w dacie zasiedzenia - przekracza jedność;
  1. rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 610 w zw. z art. 670 kodeksu postępowania cywilnego polegające na wydaniu postanowienia o zasiedzeniu, bez wnikliwego zbadania stanu prawnego przez sąd, a to poprzez:
  • nieustalenie dziedziczenia po siostrze pana N., w sytuacji, gdy osobie tej przysługiwało prawo własności do udziałów w nieruchomości będącej przedmiotem postępowania o zasiedzenie,
  1. Kolejny zarzut dotyczy naruszenia:
  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • konstytucyjnego prawa do sprawiedliwego, czyli także rzetelnego rozpatrzenia sprawy przez sąd, wywodzonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji,
  • konstytucyjnego prawa do dziedziczenia chronionego w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym wadliwego postanowienia sądu o zasiedzeniu, pozostającego w rażącej sprzeczności z rzeczywistym stanem prawnym co do wysokości udziałów w nieruchomości, które przypadły pan N., uniemożliwiając tym samym założenie księgi wieczystej dla nieruchomości, w której udziały nabyła kolejna osoba w wyniku dziedziczenia po panu N.

Ze względu na wątpliwości dotyczące mandatu Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego RPO kieruje tę sprawę do Izby Cywilnej, żeby nie komplikowac i tak skomplikowanej sytyuacji obywateli pokrzywdzonych w tej sprawie.

BPW.511.47.2020

Dwa postanowienia spadkowe w tej samej sprawie przedmiotem skargi nadzwyczajnej Rzecznika

Data: 2021-03-23
  • W odstępie kilku lat ten sam sąd wydał dwie, nieco rozbieżne, decyzje spadkowe po tym samym  spadkodawcy
  • Drugie z tych postanowień objęło także gospodarstwo rolne, bez uwzględnienia jednego ze spadkobierców wskazanych w pierwszej decyzji
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego

Decyzje spadkowe wydane z rażącym naruszeniem prawa stanowią znaczną cześć dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

W 1996 r. Sąd Rejonowy w G. stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli: jego żona oraz troje dzieci – każde po 1/4 części. Postanowienie uprawomocniło się, bo żadna ze stron nie złożyła apelacji.

W 2002 r. ten sam sąd stwierdził, że spadek po tym zmarłym na podstawie ustawy nabyli: żona i troje dzieci - po 1/4 części każdy. Jednocześnie sąd orzekł, że wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli z mocy ustawy: żona oraz dwoje dzieci - każde po 1/3 części. Także to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Zdaniem Rzecznika postanowienie sądu z 2002 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Wydano rozstrzygnięcie,  mimo że sprawa została wcześniej prawomocnie rozpoznana w 1996 r. Samo przeprowadzenie postępowania w 2002 r. zgodnie z wnioskiem jednej z córek było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, bo sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Uchybienie ma charakter ewidentny, oczywisty, jasny i bezsporny. Tym samym zaktualizowała się podstawa skargi nadzwyczajnej. Uchybienie doprowadziło do sytuacji, w ramach której funkcjonują dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. A to narusza zasady i prawa określone w Konstytucji.

Zaskarżonemu postanowieniu z 2002 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. – poprzez wydanie rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto skarga wskazuje na naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Z powodu wydania drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie.

Tym samym istnieje stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych po zmarłym, co skutkuje pozbawieniem ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych, nabytych na podstawie dziedziczenia.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.311.2019

Senat pracuje nad projektem nagrywania czynności notarialnych - z poparciem RPO

Data: 2021-03-23
  • Nagrywanie czynności notarialnych w celu ograniczenia procederu oszukańczych "pożyczek”, po których seniorzy tracą swe mieszkania - przewiduje senacki projekt zmiany prawa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje na konieczność szerszej ochrony prawnej stron czynności notarialnych 
  • Nadal bowiem jest możliwe wykorzystywanie aktu notarialnego w niegodziwym celu, a strony wciąż nie mają sposobu ustalenia ich rzeczywistej woli i weryfikacji okoliczności zawarcia aktu
  • Dlatego RPO podtrzymuje postulat nagrywania czynności notarialnych, co pozwalałoby jednoznacznie ustalić przebieg czynności, w której wyniku nastąpiła np. niezamierzona sprzedaż nieruchomości

23 marca 2021 r. odbyła się kolejna debata senackich komisji: Ustawodawczej oraz  Praw Człowieka, Praworządności i Petycji nad projektem nowelizacji Prawa o notariacie (druk senacki nr 75). przewidującego wprowadzenie m.in. rejestrowania zapisu dźwięku i obrazu z czynności notarialnych.

RPO w kwietniu 2020 r. pozytywnie zaopiniował  ten projekt.  Podtrzymuje poparcie dla takiej inicjatywy, zgłoszonej przez senator Lidię Staroń, która podjęła działania na rzecz wyposażenia obywateli w narzędzia chroniące ich przez procederem  „wyłudzania mieszkań”.

W posiedzeniu uczestniczyła przedstawicielka RPO naczelniczka Wydziału Prawa Mieszkaniowego Anna Girek.

IV.7000.100.2020

Jeden dom i dwie wersje, kto jest właścicielem. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-16
  • W jednej z miejscowości na Podbeskidziu stoi dom ze sklepem podzielony tak, że nie wiadomo, kto jest właścicielem poszczególnych mieszkań i lokali
  • Sąd rozplątując zagmatwane stosunki własnościowe pomylił się: podzielił współwłasność, nie zauważając, że niektórzy ze współwłaścicieli zdążyli już swoje udziały w domu sprzedać.
  • Problem może naprostować tylko skarga nadzwyczajna, którą RPO kieruje do Sądu Najwyższego.

Sprawa domu w Ż. dotyczyła przede wszystkim zniesienia współwłasności. Na początku XXI w. nieruchomość należała do kilku rodzin, najwyraźniej przez lata ludzie dzielili się własnością po przodkach, ale nie formalizowali tego. W końcu postanowili jednak sprawy własności „wyczyścić” – choćby po to, by móc swobodnie dysponować poszczególnymi mieszkaniami i lokalami.

Był jednak jeszcze jeden problem: jedna z rodzin uważała, że należy się jej więcej niż pozostałym, bowiem należy jej się tytułem zasiedzenia cała działka (dom posadowiony był na dwóch).

Żeby znieść współwłasność, należało więc najpierw rozstrzygnąć tę sprawę: do 2007 r. sąd oddalił wniosek o uznanie własności przez zasiedzenie, a następnie zabrał się za znoszenie współwłasności. Nie zauważył, że – między orzeczeniem działowym w I instancji a wydaniem postanowienia przez sąd odwoławczy - rodzina domagająca się prawa do całej działki, sprzedała swój udział w nieruchomości.

Kiedy więc zostało wydane postanowienie o zniesieniu współwłasności, nie uwzględniało ono nowych nabywców. Ci jednak dysponowali ważnym aktem notarialnym.

Sprawa jest nierozwiązana do dziś – a tymczasem część (współ)właścicieli już nie żyje – teraz problem dotyczy ich spadkobierców i następców prawnych (w tym skarbu państwa). I nadal nie sposób ustalić, co do kogo należy.

Naprawienie tego błędu nie jest możliwe dziś inaczej niż za pomocą skargi nadzwyczajnej. Składając ją do Sądu Najwyższego RPO argumentuje, że sąd popełnił tu bardzo poważny błąd: orzeczenie w przedmiocie zniesienia współwłasności zostało wydane z pominięciem aktualnych współwłaścicieli nieruchomości.

Tymczasem w toku postępowania o zniesienie współwłasności może dojść do zmian podmiotowych w przypadku np. zbycia przez uczestnika postępowania przysługujących mu praw (udziału we współwłasności oraz ewentualnych roszczeń uzupełniających). Taka sytuacja zaistniała w przedmiotowej sprawie. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich rozporządzenie przez jedną z osób udziałem w nieruchomości objętej wnioskiem w toku postępowania o zniesienie współwłasności było w pełni skuteczne, a nabywcy stali się pełnoprawnymi współwłaścicielami spornej nieruchomości.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich ujawnione uchybienia procesowe sądu doprowadziły do wydania zaskarżonego orzeczenia z rażącym naruszeniem prawa procesowego oraz prawa materialnego. Nie tylko więc nabywcy nieobjęci orzeczeniem zostali pozbawieni przysługujących im praw majątkowych, ale przede wszystkim – wszyscy uczestnicy postępowania nie uzyskali rozstrzygnięcia o ich prawie własności, a wydane w sprawie orzeczenie, zamiast rozstrzygać spór o zakres prawa własności rzeczy pomiędzy jej współwłaścicielami, stało się źródłem zupełnie nowych konfliktów i sporów.

BPK.511.98.2020

Dwa  postanowienia spadkowe – kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2021-03-16
  • Dwa sąsiednio położone sądy w odstępie 20 lat wydały dwie, nieco rozbieżne, decyzje spadkowe po tej samej spadkodawczyni
  • Odmiennie określiły udział w spadku męża zmarłej; udziały ośmiorga dzieci były za każdym razem zgodne
  • W efekcie spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia - co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Decyzje spadkowe wydane z rażącym naruszeniem prawa stanowią znaczną cześć dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

Historia sprawy

W 1984 r. Sąd Rejonowy w K. stwierdził, że spadek po zmarłej na podstawie ustawy nabyli jej mąż (jedna czwarta udziału) oraz ośmioro dzieci (każde po 3/32 udziału). Postanowienie spadkowe uprawomocniło się; nikt nie złożył apelacji.

W 2004 r. Sąd Rejonowy w I. orzekł zaś – na wniosek jeden ze spadkodawczyń z 1984 r. - że spadek na podstawie ustawy nabyli mąż (8/32 części) oraz dzieci (każde po 3/32 części). Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2004 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 1984 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Orzeczenie z 2004 r. zapadło zatem wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2004 r.

Doprowadziło to do funkcjonowania  dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. Sytuację może naprawić tylko uwzględnienie przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej RPO - uchylenie orzeczenia z 2004 r. i umorzenie postępowania z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy postanowieniem sądu z 1984 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Taki stan prawny winien być kwalifikowany jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji. Doszło bowiem do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Nastąpiło również  naruszenie konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

A w przypadku wydania dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia, co ma daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym.

Została też naruszona zasada pewności prawa. Pociągnęło ono bowiem za sobą konsekwencje niemożliwe do zaakceptowania w świetle konieczności przestrzegania art. 2 Konstytucji przez wszystkie organy.

Funkcjonowanie w obrocie prawnym dwóch odmiennych postanowień sądu o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, narusza prawo do dziedziczenia i powoduje stan niepewności prawnej, spadkobiercy nie uzyskali bowiem jednoznacznego potwierdzenia uprawnień spadkowych.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

 IV.7000.16.2021

Kto ma płacić za badania archeologiczne: osoba je zlecająca, czy właściciel działki? Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-03-10
  • Na prywatnej działce znalazło się stanowisko archeologiczne, co oznaczało konieczność specjalistycznych badań
  • Archeolog, który je przeprowadził, wystawił fakturę osobie, z którą się kontaktował w tej sprawie, choć nie było miedzy nimi pisemnej umowy 
  • Kobieta odmówiła zapłaty m.in. dlatego, że działka jest własnością jej syna
  • Sąd prawomocnie oddalił pozew archeologa o zapłatę od kobiety

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na korzyść archeologa. Wskutek błędnego wyroku jego firma znalazła się w bardzo trudnej sytuacji. Wykonując ustną umowę z pozwaną, poniósł koszty opłacenia pracowników,  ich zamieszkania i wyżywienia ponad przez 3 miesiące, koszty sprzętu i inne.

Historia sprawy

Na podstawie umowy zlecenia archeolog wykonał badania archeologiczne na prywatnej działce, gdzie znajduje się  stanowisko archeologiczne.

Według zgody konserwatora zabytków, w przypadku natrafienia w wykopach sondażowych na substancje zabytkową, badaniami archeologicznymi miała zostać objęta pozostała część działki przeznaczonej pod zabudowę. W trakcie badań sondażowych na działce stwierdzono lokalizację wielokulturowej osady pradziejowej z popielnicami ciałopalnymi świadczącymi o istnieniu cmentarzyska. W efekcie rozszerzono zakres prac o szerokopłaszczyznowe badania archeologiczne na pozostałej części działki, na co uzyskano zgodę konserwatora zabytków. Pozwana została poinformowana  o wyniku badań sondażowych i konieczności przeprowadzenia dalszych prac.

Archeolog wystawił zlecającej fakturę, której nie zapłaciła. Wskazała, że działka jest własnością jej syna. Powołała się też na nieuzgodnienie z nią wykonanych prac oraz brak konieczności ich przeprowadzenia na całym terenie działki. Dlatego archeolog pozwał kobietę o zapłatę kilkudziesięciu tys. zł z odsetkami.

Sąd Rejonowy w 2015 r. częściowo uwzględnił powództwo i zasądził od pozwanej część żądanej kwoty. Wskazał, że umowa nie została zawarta w formie pisemnej, a ustalenia co do ceny i zakresu prac były dokonywane wyłącznie między powodem i pozwaną. Strony ustaliły wynagrodzenie  800 zł za każdy przebadany ar działki.

W sumie badania objęły obszar 35 arów. Faktura została odesłana przez z informacją, że zleceniem objęty był jedynie obszar 8,5 arów. Zdaniem pozwanej po stwierdzeniu konieczności zwiększenia obszaru prac winny one zostać przerwane, a ona sama powinna być  poinformowana o możliwości ubiegania się o dopłatę, co nie miało miejsca.  

Zdaniem Sądu Rejonowego mimo braku umowy pisemnej doszło do zawarcia przez strony w drodze zgodnego porozumienia umowy o świadczenie usług. Pozwana dokonywała zaś z powodem wszelkich ustaleń. A właściciel działki złożył tylko wniosek o pozwolenie na przeprowadzenie badań oraz udzielił zgody na wycinkę krzewów i drzew.

Sąd wskazał, że prawo nie przewiduje obowiązku zapłaty przez właściciela nieruchomości, na której przeprowadzono prace objęte umową, skoro nie był jej on stroną.

A pozwana była informowana o przebiegu badań, w tym o konieczności przeprowadzenia badań szerokopłaszczyznowych. Była wielokrotnie obecna na miejscu, co wskazuje, że wiedziała, iż pracownicy powoda prowadzą badania na niemal całej powierzchni działki, a nie tylko na części 8,5 ara, przewidzianej do badań sondażowych.

W apelacji pozwana zakwestionowała ponownie swoją legitymację bierną w sprawie. Wniosła o uchylenie wyroku I instancji i oddalenie powództwa.

W 2016 r. Sąd Okręgowy przychylił się do apelacji i oddalił powództwo. Uznał, że Sąd Rejonowy niezasadnie przyjął, iż z ustaleń, że pozwana bywała na działce w trakcie prac, prowadziła rozmowy z powodem i negocjowała z nim cenę i obszar prac, wynika, że doszło do zawarcia przez nią umowy, z której miałoby wynikać zobowiązanie do zapłaty.

Zdaniem Sądu Okręgowego za osobę upoważnioną do faktycznego zaangażowania w przeprowadzenie prac uważał się syn pozwanej, bo to on złożył wniosek o zgodę na prace do konserwatora zabytków.

Sąd Okręgowy podkreślił, że legitymacja do ubiegania się o wydanie zezwolenia przysługuje nie każdej osobie, ale tej, której przysługuje tytuł prawny do nieruchomości. Takim tytułem nie dysponowała pozwana, lecz jej syn. Dlatego sąd nie zgodził się z sądem I instancji, by to pozwana była stroną umowy. Powód zatem nie miał podstaw do przyjęcia, że kto inny ma zgodę do przeprowadzenia prac, a kto inny jest zobowiązany do zapłaty za nie.

Argumentacja RPO

Rzecznik wniósł o uchylenie przez SN wyroku Sądu Okręgowego i oddalenie apelacji pozwanej jako oczywiście bezzasadnej.

Sąd Rejonowy prawidłowo ustalił, że doszło do zawarcia ustnej umowy zlecenia badań archeologicznych przez powoda i pozwaną. Stanowisko sądu II instancji co do braku zawarcia umowy nie  uwzględnia całokształtu faktów i dowodów. Pominął on zwłaszcza kontakty między stronami, które doprowadziły do ustalenia wynagrodzenia oraz wyrażenia przez powoda w interesie syna pozwanej zgody na podjęcie się badań archeologicznych. Z żadnego dowodu nie wynika, by pozwana w kontaktach z powodem występowała w charakterze pełnomocnika swego syna.

A jej zeznania  pozostają niejednoznaczne, na co słusznie zwrócił uwagę Sąd Rejonowy. Z jednej strony potwierdziła zawarcie umowy z powodem na przebadanie 8,5 ara działki, by w innym miejscu zeznań stwierdzić, iż „nikt nie zlecał badań powodowi”. A w odpowiedzi na przesłaną fakturę wprost wskazano, że pozwana zleciła badania wykopaliskowe, kwestionując jedynie objętą zleconymi pracami powierzchnię działki.

W świetle zasad doświadczenia życiowego uzasadnione jest przyjęcie, że osoba, która negocjuje warunki umowy i ustala jej istotne postanowienia, występuje jako strona umowy. Jeśli ktoś występuje nie w swoim imieniu, to kwestię tę podnosi w pierwszej kolejności w ramach negocjacji. A jako zwyczajowo normalną traktuje się sytuację, gdy badania archeologiczne zleca i opłaca wykonawca realizujący inwestycję, a nie właściciel gruntu.

Wskutek wyroku doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP. Ochronie konstytucyjnej na tej podstawie podlega także zaufanie osoby poszukującej ochrony swych praw na drodze sądowej, że sąd przeprowadzi pełną, należytą ocenę całokształtu ujawnionych okoliczności, aby  uniknąć sytuacji, w której wyrok może  godzić w elementarne poczucie sprawiedliwości.

Tymczasem Sąd Okręgowy, przy zastosowaniu zabiegów interpretacyjnych co najmniej jurydycznie wątpliwych, doprowadził do zmiany rozstrzygnięcia, zamykając powodowi możliwość uzyskania należnego wynagrodzenia.

Wskutek ewidentnie błędnego wyroku powód znalazł się w trudnej sytuacji finansowej i do dziś on i rodzina odczuwają tego skutki. Czuje się rozgoryczony i oszukany przez państwo

Zarzuty prawne skargi

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z zebranym materiałem dowodowym - wskutek uznania, że nie można stwierdzić, iż pozwana zawarła z powodem umowę o świadczenie usług, w której zobowiązała się do zapłaty na rzecz powoda wynagrodzenia za wykonane przez niego badania archeologiczne.

Zarzucił też rażące naruszenie przepisów prawa materialnego wskutek bezpodstawnej odmowy zastosowania art. 353 § 1 Kodeksu cywilnego w zw. z art. 734 § 1 Kodeksu cywilnego i art. 735 § 1 Kodeksu cywilnego w zw. z art. 750 Kodeksu cywilnego, w następstwie przyjęcia błędnej wykładni art. 31 ust. la pkt 2 ustawy z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami. Przewidziany w tym przepisie prawa obowiązek pokrycia kosztów badań archeologicznych jest równoznaczny z wyłączeniem prawnej możliwości zawarcia umowy, w której inna osoba niż podmiot zamierzający realizować roboty ziemne lub dokonać zmiany charakteru dotychczasowej działalności na terenie, na którym znajdują się zabytki  archeologiczne, zobowiązuje się względem wykonawcy badań archeologicznych do zapłaty wynagrodzenia, przy jednoczesnym pominięciu konsekwencji prawnych, wynikających z zasady swobody umów, statuowanej w ramach art. 3531 Kodeksu cywilnego.

Ponadto wyrokowi zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej, zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP oraz przysługującej powodowi na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP konstytucyjnej ochrony praw majątkowych. Prawomocne rozstrzygnięcie oznacza bowiem niemożność uzyskania przez powoda stosownego wynagrodzenia, mimo należytego wykonania przez niego prac w ramach badań archeologicznych, zleconych mu przez pozwaną

IV.7000.60.2019

Sprawa rozliczeń za odziedziczone mieszkanie. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-03-09
  • Przy podziale spadku w postaci mieszkania i rozliczaniu długu spadkowego sąd błędnie zastosował przepisy, w efekcie córki zmarłego nie dostały równowartości 1/3 spadku, a tylko 5%
  • Błąd wynikający ze złego zastosowania przepisów prawa cywilnego można naprawić dziś tylko za pomocą skargi nadzwyczajnej, stąd wniosek RPO do Sądu Najwyższego

Pan D miał odziedziczyć po swojej pierwszej żonie wkład mieszkaniowy w zamieszkiwanym wspólnie lokalu. Sprawa spadkowa toczyła się jednak już po jego śmierci, przez co w postępowaniu zamiast pana D brały udział jego spadkobierczynie: druga żona i dwie dorosłe córki. Sąd przyznał im ten wkład i nakazał, aby wspólnie spłaciły pozostałych spadkobierców pierwszej żony pana D. Problem wziął się z tego, że niemal równolegle toczyło się postępowanie spadkowe po panu D. Należące do niego mieszkanie przypadło drugiej żonie, . a córkom pana D. należała się spłata w po 1/3 wartości spadku. Jednocześnie trzeba było też dokonać rozliczeń ze spadkobiercami pierwszej żony. Sąd dzieląc spadek po panu D nie uwzględnił tego, że w międzyczasie jego spadkobierczynie spłaciły już należności wobec dzieci jego pierwszej żony, a obliczając kwoty ich wzajemnych rozliczeń błędnie pomniejszył wartość masy spadkowej po panu D o ten nieistniejący dług.

Skutek był taki, że zasądzone kwoty nie odpowiadały udziałowi w spadku: wdowa po panu D. dostała prawie połowę spadku po mężu, mimo że przypadało na nią tylko 1/3 (resztę miały dostać jego córki). Za to dzieci, spłacając wcześniej część długu, dostały po 5% majątku ojca. W konsekwencji  pomimo iż wszystkie trzy spadkobierczynie dziedziczyły spadek w częściach równych, to wartość otrzymanych przez córki spłat jest znacznie mniejsza niż wartość udziału żony, której sąd przyznał na własność nieruchomość wchodzącą w skład spadku

W piśmie procesowym RPO wywodzi, że zaskarżone orzeczenie wydane zostało z rażącym naruszeniem prawa to jest art. 1034 § 1 zd. 2 kodeksu cywilnego przez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, co doprowadziło do naruszenia art. 686 in fine kodeksu postępowania cywilnego a w dalszej kolejności również art. 212 § 1 i § 2 w zw. z art. 1035 kodeksu cywilnego.

IV.511.28.2020

Ojciec, ciotka, dzieci i gospodarstwo: czyli sprawa spadku, który niechcący nie został podzielony. Skarga nadzwyczajna RPO do SN

Data: 2021-03-09
  • Mimo skomplikowanych stosunków majątkowych rodzina zmarłego rolnika postanowiła zgodnie podzielić się spadkiem po nim.
  • Sąd przychylił się do ich wniosków, ale postanowienie, które wydał, obarczone było błędem formalnym. W efekcie sąd niechcący nie uwzględnił postulatów rodziny.
  • Problem może rozwiązać tylko skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego.

Przed 20 laty rolnik gospodarował na ziemi, którą miał na współwłasność z siostrą. Oprócz tego gospodarstwa miał też swój majątek. Kiedy zmarł, rodzina porozumiała się, że jego majątek zostanie podzielony między wdowę i dzieci. Do tego siostra rolnika postanowiła uporządkować swoją sytuację: oddać swoją część gospodarstwa bratanicy w zamian za dożywocie.

Taką sprawę sąd może przeprowadzić w ramach jednego postępowania (zgodnie z art. 689 kodeksu postępowania cywilnego), niemniej musi w jej toku przeprowadzić dwie czynności prawne: znieść współwłasność gospodarstwa (bo należało ono i do rolnika i do jego siostry) i podzielić spadek. Niestety, sąd wydał postanowienie obarczone wadą – a spadkobiercy rolnika jako nieprawnicy nie byli w stanie tej wady zobaczyć. Po latach, kiedy zmarła też siostra rolnika i kiedy jej dzieci próbowały uporządkować stosunki własnościwoe, okazało się, że są one splątane w sposób niemożliwy do naprawienia na normalnej drodze prawnej. Pozostaje jedynie skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego.

Mianowicie przed laty sąd przychylając się do wniosków rodziny wszystko to opisał w postanowieniu, ale nie zawarł w nim samego rozstrzygnięcia w sprawie zniesienia współwłasności i podziału spadku.

Błąd polegał po pierwsze na tym, że swoje rozstrzygnięcie sąd zawarł w „postanowieniu w przedmiocie zniesienia współwłasności” (zamiast w przedmiocie działu spadku i zniesienia współwłasności, bo to miało być przedmiotem rozstrzygmniecia). Do tego wbrew formalnej treści orzeczenia, w sprawie ani nie doszło do działu spadku po rolniku ani nie dokonano zniesienia współwłasności nieruchomości (stanowiącej gospodarstwo rolne), która przysługiwała siostrze zmarłego. Sąd zaaprobował tylko przeniesienie udziału siostry zmarłego we współwłasności na rzecz bratanicy, natomiast sentencja postanowienia w żaden sposób nie rozstrzyga o majątku spadkowym, w tym również o należącym do siostry zmarłego udziale we współwłasności nieruchomości i gospodarstwa rolnego.

Te uchybienia proceduralne doprowadziły do wydania przez sąd postanowienia, które w ogóle nie rozstrzygnęło w przedmiocie żądań zgłoszonych przez wnioskodawcę. Nie dokonany został ani dział spadku, ani nie zniesiona została  współwłasność gospodarstwa rolnego.

RPO kieruje ją do Izby Cywilnej świadom, że podjęcie rozstrzygnięcia przez Izbę Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych mogłoby jeszcze bardziej skomplikować tę sprawę – wobec wątpliwości co do statusu tejże izby (czy jest ona niezawisłym sądem).

BPK.511.85.2020

Spadek najpierw dla męża i trójki dzieci, a później – tylko dla jednej córki. SN uwzględnił skargę nadzwyczajną Rzecznika

Data: 2021-03-05
  • Sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłej na zasadach ustawowych przez jej męża i troje dzieci  
  • Rok później - na podstawie testamentu zmarłej - ten sam sąd uznał, że cały spadek należy się wyłącznie jednej z córek  
  • RPO złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną, wnosząc o unieważnienie drugiej decyzji spadkowej
  • Sąd Najwyższy uwzględnił skargę zgodnie z wnioskiem Rzecznika

Zaskarżone postanowienie zostało uchylone, a postępowanie w sprawie umorzone. Postanowienie takie wydał 24 lutego 2021 r. Sąd Najwyższy w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Historia sprawy

Sąd ustala spadkobierców albo na ogólnych zasadach ustawowych, albo na podstawie testamentu osoby zmarłej - jeśli go pozostawiła.

W październiku 1998 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłej przez jej męża, dwie córki i syna  – wszyscy po 1/4 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W listopadzie 1999 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie - na wniosek jednej z córek, która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła 1/4 spadku. Teraz na podstawie testamentu zmarłej sąd stwierdził, że cały spadek nabyła właśnie wnioskodawczyni. Również i to rozstrzygnięcie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat jednego ze spadkobierców pominiętych w drugim orzeczeniu. Wskazał, że testament zmarłej dotyczył tylko jednego składnika majątkowego - udziału w niezabudowanej nieruchomości. Tymczasem do spadku zaliczały się również inne składniki majątku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem dokonanie wpisu w księdze wieczystej. To uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością. Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Postanowieniu z 1999 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania na wniosek jednej z córek zmarłej było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującej spadkobiercom zmarłej prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z listopada 1999 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Wysłał ją Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne. Sprawę rozpoznała jednak ta Izba.

Postanowienie IKNiSP SN

Skarga nadzwyczajna RPO jest w sposób oczywisty zasadna. Należy podzielić zarzut rażącego naruszenia prawa procesowego, polegającego na niewłaściwym zastosowaniu art. 669 w zw. z art. 677 § 1 k.p.c., w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., poprzez wydanie rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej przez Sąd Rejonowy,  pomimo, że ten sam sąd wydał już prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej spadkodawczyni.

Istnienie prawomocnego orzeczenia tego samego sądu, dotyczącego tej samej sprawy, stało na przeszkodzie orzekaniu po raz wtóry o stwierdzeniu nabycia praw do spadku. Ze względu na zasadę powagi rzeczy osądzonej niedopuszczalnym jest, aby w obrocie prawnym występowały dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie, dodatkowo różnej treści. Należy uznać, że poprzez wydanie zaskarżonego postanowienia doszło do naruszenia wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP zasad: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, jak też konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, oraz konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1).

Zasada demokratycznego państwa prawnego wyraża m.in. konieczność zapewnienia pewności co do prawa. Dlatego też postępowania nadzwyczajne, mające służyć wzruszeniu prawomocnych orzeczeń sądowych, dotyczyć powinny tylko najistotniejszych i najbardziej rażących wad wyroków bądź postanowień, a także takich wad postępowania. Nie mogą one bowiem zastępować kontroli instancyjnej i prowadzić do ponownego rozpoznania sprawy, co odpowiadać powinno konstytucyjnej zasadzie proporcjonalności.

Konstytucja w art. 45 statuuje zasadę prawa do sądu, zgodnie z którą każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Prawo do sądu realizowane ma być według reguł ustalonych przez ustawodawcę w procedurach stworzonych dla rozpoznawania spraw poszczególnych rodzajów. Z kolei przepisy te w aspekcie dotyczącym postępowania cywilnego, nakładają na sąd obowiązek badania z urzędu przesłanek, o których mowa w art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c., czy też w art. 379 pkt 3 k.p.c., niezależnie od etapu postępowania, na którym sąd powziął informację co do ich wystąpienia.

Należy uznać, że w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku, sąd ma obowiązek podejmowania działania z urzędu. Obowiązek działania ex officio oznacza, że sąd nie może poprzestać na tym, co zostanie zaoferowane przez uczestników postępowania, bowiem ocenić musi, czy stwarza to wystarczającą podstawę do prawidłowego stwierdzenia, kto nabył spadek.

Sąd, aby zadośćuczynić obowiązkowi wynikającemu z art. 677 k.p.c., powinien ustalić pełny krąg spadkobierców ustawowych, ewentualne istnienie testamentu i jego ważność, sprawdzić czy nie zachodzą negatywne przesłanki dziedziczenia, ustalić czy w skład spadku wchodzi gospodarstwo rolne i komu przypadłe w drodze dziedziczenia.

W tym kontekście, po stronie sądu istnieje także obowiązek, aby ustalić na podstawie dostępnych instrumentów, w ramach odbieranego zapewnienia, czy wcześniej po tym samym spadkodawcy nie toczyło się już jakiekolwiek postępowanie o stwierdzenie nabycia praw do spadku.

Sąd Najwyższy stwierdza, że wydanie dwóch orzeczeń spadkowych w okolicznościach niniejszej sprawy godzi w konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej, jak również w zasady z niej wynikające, tj. zasadę zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, a także konstytucyjne prawo dziedziczenia i prawo do sądu.

W sytuacji, kiedy na skutek rażącego naruszenia prawa wydane zostają dwa orzeczenia spadkowe, nota bene odmiennie rozstrzygające kwestię dziedziczenia, uprawnione jest twierdzenie, że w sprawie nie może być mowy o uzyskaniu przez uczestników postępowania spadkowego wiążącego stanowiska sądu, a powstała sytuacja tworzy stan niepewności prawnej, w ramach którego spadkobiercy nie uzyskują jednoznacznego potwierdzenia uprawnień spadkowych, w czym w sposób oczywisty przejawia się naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu.

Niezależnie od kwestii poprawności merytorycznej analizowanego rozstrzygnięcia, kolejne postępowanie w przedmiocie nabycia spadku po tej samej osobie jest niedopuszczalne na podstawie art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c., i dlatego zakwestionowane przez RPO postanowienie podlega uchyleniu, a postępowanie umorzeniu ze względu na dyspozycję art. 91 § 1 ustawy o SN, który inaczej niż w postępowaniu wywołanym skargą kasacyjną w sprawie cywilnej (art. 39819 k.p.c.), nie przewiduje możliwości odrzucenia wniosku (pozwu) przez Sąd Najwyższy z powodu przeszkody, która występowała już w chwili złożenia wniosku (pozwu).

Na marginesie należy dodać, że do powstania stanu niepewności w obrocie prawnym i wydania orzeczenia podważającego zaufanie do państwa przyczyniła się wnioskodawczyni oraz stawający na rozprawie uczestnicy, którzy nie ujawnili wobec sądu okoliczności, że po spadkodawczyni już wcześniej toczyło się postępowanie o stwierdzenie nabycia praw do spadku, zakończone prawomocnym postanowieniem. Jak wynika z protokołu, Sąd Rejonowy zaniechał ustalenia tej okoliczności z urzędu.

Odnosząc się do stanowiska pełnomocnika wnioskodawczyni, należy zauważyć, że jakiekolwiek merytoryczne rozstrzyganie porządku dziedziczenia po spadkodawczyni w tejże sprawie jest niedopuszczalne, a postępowanie powinno zostać umorzone, niezależnie od racji merytorycznych.

Jedyne rozstrzygnięcie, jakie w sprawie może zapaść, to rozstrzygnięcie formalne, eliminujące wadliwe orzeczenie z obrotu prawnego. Sąd Najwyższy miał na względzie charakter zaskarżonego postanowienia oraz art. 89 § 4 in fine ustawy o SN wskazujący, że nawet w wypadku nastąpienia nieodwracalnych skutków prawnych, w szczególności upływu 5 lat od wydania orzeczenia, Sąd Najwyższy wydaje orzeczenie, o którym mowa w art. 91 § 1 ustawy o SN, jeżeli przemawiają za tym zasady lub wolności i prawa człowieka i obywatela określone w Konstytucji.

W sprawie niniejszej należy uznać, że nie ma miejsca przypadek wystąpienia „nieodwracalnych skutków prawnych” postanowienia o stwierdzeniu nabycia praw do spadku, które ma charakter deklaratoryjny. Za zdarzenie wywołujące takie skutki nie można uznać darowizny udziałów nieruchomości wchodzącej w skład spadku, dokonanej umową notarialną na rzecz córki. Wnioskodawczyni miała świadomość istnienia wcześniejszego postanowienia, albowiem uczestniczyła w postępowaniu prowadzącym do jego wydania.

Skargi nadzwyczajne RPO

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 8423 wnioski o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Dotychczas rozpatrzono 8010 spraw. Skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych).

Skarg nadzwyczajnych RPO wniósł dotychczas 46 - najwięcej dotyczy problematyki cywilnoprawnej. SN rozpoznał dopiero sześć skarg (cztery uwzględnione; dwie oddalone).  

Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. W Biurze RPO sprawy te bada ok. 70 osób, które to robią niezależnie od swych normalnych obowiązków - m.in. rozpatrywania innych pism obywateli, odpowiedzi dla nich czy przygotowywania wystąpień RPO do władz.

IV.511.545.2019

Patent na zdrowie - webinarium RPO. Dostępność szczepień na COVID a kwestie ochrony patentowej

Data: 2021-03-04
  • Dopóki wszyscy nie będą bezpieczni, nikt nie będzie bezpieczny: na nic się zda szczepienia „wyspowe”, w bogatych krajach. Szczepionki musza być dostępne na całym świecie.
  • Dyskusja publiczna o szczepionkach nie może się sprowadzać do rozmowy o kolejnych partiach specyfików i ich liczbie. Pandemia to nie tylko zagrożenie dla zdrowia, ale dramatyczne, społeczne, psychologiczne i gospodarcze skutki lockdownu.
  • Trzeba przejść z zarządzania kryzysowego na rzecz zarządzania nową normalnością. Jednym ze sposobów jest rozmowa o zasadach dzielenia się szczepionkami, zwłaszcza że powstały one ze wsparciem funduszy publicznych.
  • Najważniejsze i prawdopodobnie najbardziej skuteczne są dziś mechanizmy nacisku społecznego. Dlatego też w czasie spotkania uczestnicy składali podpisy pod europejską inicjatywą ustawodawczą „Nie dla zysku z pandemii” [link niżej]

RPO Adam Bodnar zainspirowany przez aktywistów społecznych zorganizował debatę o sposobach na upowszechnienie dostępu do szczepionek na koronawirusa na całym świecie. Wzięli w niej udział biolodzy, prawnicy, specjalizujący się w sprawach własności intelektualnej i prawie międzynarodowym, filozofowie i socjolożki.

RESTRANSMISJA: https://www.youtube.com/watch?v=Syl-zU9VUBw

Celem webinaru było zgromadzenie wiedzy, która mogłaby się stać punktem odniesienia dla wszystkich zabierających głos w sprawie szczepionek w Polsce i w Europie. Chodzi też o ułatwienie rozmowy o zasadach prowadzenia polityk publicznych i problemach prawa.

- Problem szczepionek na COVID-19 trzeba rozwiązać inaczej niż załatwiając sobie dodatkowe pule niesprawdzanych szczepionek z Chin [to nawiązanie do ostatnich zapowiedzi rządu i prezydenta]. Trzeba działać na rzecz upowszechnienia istniejących i przebadanych już w Europie szczepionek. Zwłaszcza, że nawet zapewnienie wszystkim Polakom szczepionek nie rozwiąże problemu pandemii – szczepionka musi być dostępna dla ludzi na całym świecie. Mamy do tego narzędzia działania obywatelskiego i mechanizmy prawne pozwalające na udostępnianie szczepionek i produkowanie ich na jak najszerszą skalę – powiedział RPO Adam Bodnar na początku spotkania.

Inicjator spotkania, dr Piotr Głowacki, aktor i działacz społeczny, przypomniał, że pandemia ugodziła w ludzkie więzi, a rolą ludzi sztuki jest doprowadzenie do ponownego spotkania (do dlatego zależało mu na tym webinarium i dlatego Konferencja Rektorów Uczelni Artystycznych wystąpiła już  z apelem o otwarcie dostępu do szczepionek. Petycja otwarta jest do podpisywania).

- Szczepionki dawały nadzieją na ponowne spotkania – po to państwa wsparły z pieniędzy publicznych firmy farmaceutyczne pracujące nad szczepionkami. Ale okazało się, że szczepionki stały się narzędziem podziału, walki o to, kto ma pierwszeństwo się zaszczepić – powiedział Piotr Głowacki. Przypomniał też, jak w 1986 r., po awarii w Czarnobylu polscy naukowcy znaleźli sposób, by szybko, w ciągu 5 dni, podać jod 20 milionom Polaków,  w tym dzieciom – mimo że tabletek jodu nie było. Po prostu farmaceuci wyprodukowali płyn Lugola. To była największa do tej pory skuteczna akcja prewencyjna w skali świata. - Pora, byśmy zaciągnięty wtedy dług mogli spłacić – powiedział.

SESJA 1 Aspekty społeczne i historyczne powszechnego dostępu do szczepionek, czyli dlaczego nie jest najważniejsze, kiedy MNIE zaszczepią

Panelistki i paneliści

  • prof. Agnieszka Dobrzyń, dyrektorka Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN
  • prof. Izabela Wagner, socjolożka, Collegium Civitas
  • prof. Gavin Rae, socjolog, Fundacja Naprzód
  • dr Anna Zielińska, filozofka prawa, polityki i moralności, Uniwersytet Lotaryński / Science Po Paris

Moderacja: red. Agata Czarnacka, filozofka, „Polityka”

Prof. Agnieszka Dobrzyń wyjaśniła sens zabiegów o powszechny dostęp do szczepionki: wirus SARS-Cov-9 mutuje – jak każdy patogen. Musimy zdążyć ze szczepieniami, zanim wirus zdąży się uodpornić na szczepionkę. „Wyspowe” zaszczepienie daje złudne poczucie bezpieczeństwa – bo szczepionki gwarantują na razie tylko to, że nie chorujemy ciężko albo nie chorujemy wcale - ale nie to, że nie zakażamy innych!

Ogłoszenie pandemii pozwoliło zmobilizować środki na badania i szczepionki. Ale przyjęte zasady ich podziału  program na rzecz globalnego dostępu do szczepionki przeciwko COVID-19 COVAX, gwarantujące wszystkim dostęp do nich, przestają obowiązywać. Bogatsze kraje zaczynają wykupywać szczepionki dla siebie.

Prof. Izabela Wagner przypomniała postać polskiego mikrobiologa Rudolfa Weigla, twórcy szczepionki na tyfus, który dzielił się tą szczepionką ze wszystkimi i dbał o to, by była powszechnie dostępna. Tak samo przed polio uratowała nas wszystkich powszechnie dostępna szczepionka Hilarego Koprowskiego

Prof. Gavin Rae mówił, że najpoważniejszym problemem szczepionek jest to, że jest ich za mało. Według UNICEF 130 krajów zamieszkałych przez 2,5 mld ludzi nie dostało jeszcze ani jednej dawki. W Polsce taka nierówność też występuje: wschód kraju jest słabiej szczepiony niż pozostałe regiony.

Odpowiedzią jest europejska inicjatywna obywatelska NON profit in pandemic. Celem jest to, by szczepionki stały się globalnym, powszechnie dostępnym dobrem: bo dopóki wszyscy nie będą bezpieczni, nikt nie będzie bezpieczny. Aby do tego doprowadzić, trzeba rozluźnić ochronę patentową szczepionek. Dostęp do wiedzy powinien być powszechny tak, by dane o kosztach produkcji i wkładzie funduszy publiczne były przejrzyste (skoro podatnicy zapłacili za prace nad szczepionkami wiele miliardów dolarów, mają do nich prawo). Korzystanie z funduszy publicznych powinno zobowiązywać do dzielenia się osiągnięciami.

Obecnie pod inicjatywą zbierane są podpisy. Jeśli będzie ich milion, sprawą będzie musiała się zająć Komisja Europejska (mamy na to czas do 1 maja 2022 r.)

Dr Anna Zielińska mówiła, że choć po roku od początku pandemii dysponujemy już poważną wiedzą naukową i wiedzą dotyczącą polityk publicznych, to zachowujemy się tak, jakby tych informacji nie  było. Dowodem jest zachowanie Unii Europejskiej, która blokuje zniesienie ochrony patentowej dla szczepionki. A przecież nie chodzi o zniesienie całkowite, ale zawieszenie tej ochrony na chwilę. Bo jeśli pandemia istnieje naprawdę, jeśli pandemiczni denialiści nie mają racji, to musimy zacząć zachowywać się inaczej, a nie skupiać się na ochronie własności intelektualnej.

SESJA 2 Aspekty prawne dostępu do szczepionki na COVID-19: ochrona patentowa vs. interes publiczny, czyli jak zapewnić szczepionkę ludziom na całym świecie

Paneliści i panelistki

  • prof. Zdzisław Kędzia, wiceprzewodniczący Komitetu ONZ ds. Praw Społecznych, Gospodarczych i Kulturalnych
  • dr Żaneta Zemła-Pacud, specjalistka z zakresu ochrony własności intelektualnej w perspektywie międzynarodowej, Instytut Nauk Prawnych PAN
  • prof. Łukasz Gruszczyński, specjalista z zakresu umów WTO i TRIPS, Instytut Nauk Prawnych PAN

Moderacja: dr hab. Adam Bodnar, RPO

Prof. Zdzisław Kędzia mówił, jak dzięki koncepcji praw człowieka można wyważać takie wartości jak prawo do własności intelektualnej i prawo do zdrowia. Dysponujemy więc odpowiednimi narzędziami prawnymi, by podjąć działania. Wiemy, że prawo własności intelektualnej jest produktem, społecznym, więc to do państwa należy godzenie ochrony własności intelektualnej i ochrony zdrowia.  Nie można też powoływać się na prawo własności intelektualnej, jeśli stoi ono w sprzeczności z prawem każdego człowieka do zdrowia.

Pokazują to umowy i traktaty międzynarodowe, a Komitet ONZ Praw Gospodarczych, Społecznych i Kulturalnych wskazał już, że aby zrealizować prawo każdego człowieka do szczepionki na COVID, państwa są zobowiązane do konkretnych działań (bo dostępność musi być taka sama w centrach jak i na peryferiach, trzeba likwidować bariery cenowe, zapewniać prawdziwe informacje o szczepionkach, wykluczać dyskryminację ze względu na cechy osobiste).

Zdaniem Komitetu uporządkowanie dostępu do szczepionek jest niezmiernie ważnym zadaniem - tak na szczeblu krajowym jak i międzynarodowym. Zasady tego dostępu muszą być ustalane w przejrzystym procesie, w ramach konsultacji – a nie tak, że to przedstawiciel rządu ogłasza, jakie zasady chce wprowadzić.

Dr Żaneta Zemła-Pacud pokazała jednak, na czym polegają praktyczne problemy: choć w sytuacjach nadzwyczajnych prawo od dawna przewiduje możliwość wydawania licencji przymusowych pozwalających na  prowadzenie produkcji bez zgody właściciela patentu, to nie da się w ten sposób doprowadzić do masowej produkcji szczepionek na COVID. Informacje z patentu na to nie pozwalają, jeśli nie ma dostępu do danych klinicznych. A te nie są udostępniane – prawo ma tu lukę. Także sam proces technologiczny i parametry produkcji nie są opisane w zgłoszeniach patentowych, a bez nich nie da się w przypadku tak nowych technologii produkować generyków.

Nie ma narzędzi prawnych do zmuszenia producentów, by dzielili się wiedzą. Natomiast – podkreśliła dr Zemła-Pacud - rozwiązaniem byłoby tworzenie platform do dobrowolnego udzielania licencji.

Prof. Łukasz Gruszczyński zwrócił uwagę, że barierą w rozpowszechnianiu szczepionek jest nie tyle prawo własności intelektualnej, co polityka państw. Szczepionkowy nacjonalizm polega na tym, że poszczególne państwa próbują sobie zagwarantować odpowiednie dostawy – zgodnie z interesem krajowym. Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa  próbowała nawet przejąć w tym celu producenta szczepionki w Niemczech. Dziś mimo deklarowanej multilateralności państwa przekładają swoje krótkotrwałe interesy nad dobro ogólne. A państwa bogate (14 proc. populacji świata) zagwarantowały sobie dostęp do 60 proc. dostępnych szczepionek!

Jeśli jednak uświadomimy sobie znaczenie czynnika politycznego, to łatwiej nam będzie zrozumieć, jakie znaczenie ma tu nacisk społeczny – na poziomie państw (tak jak teraz to się dzieje wobec administracji prezydenta Joe Bidena), a także na poziomie UE). I dlatego nie można wykluczyć, że w czasie przyszłotygodniowego spotkania komitetu TRIPS (Porozumienie w sprawie Handlowych Aspektów Praw Własności Intelektualnej TRIPS z 1994 r.)  dojdzie do pewnych zmian nastawienia. Nie należy myśleć tu o uchyleniu wszystkich zasad ochrony patentowej, nawet czasowej. Ale zmiany częściowe są możliwe (zwłaszcza że na czele Światowej Organizacji Handlu, WTO stanęła niedawno kobieta, Afrykanka, Ngozi Okonjo-Iweala).

Debatę podsumował Piotr Mierzejewski, dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze RPO.

Skargi obywateli w sprawie przejmowania nieruchomości pod przyszły Centralny Port Komunikacyjny. RPO interweniuje

Data: 2021-03-04
  • Mieszkańcy gmin z obszaru planowanego Centralnego Portu Komunikacyjnego skarżą się na niepewność ws. swych nieruchomości, w oczekiwaniu na wyznaczenie szczegółowego obszaru wysiedleń
  • Nie wiedzą bowiem, jaki dokładnie obszar zostanie objęty wywłaszczeniem pod budowę przyszłego portu lotniczego i kiedy to nastąpi
  • Tymczasem rozpoczęło się już pozyskiwanie nieruchomości na podstawie umów cywilnoprawnych, zawieranych poza procedurą wywłaszczenia – w ramach tzw. Programu Dobrowolnych Nabyć
  • Umowy zawierane ze świadomością grożącego wywłaszczenia nie są jednak zawierane w sposób swobodny. A gdyby zamierzona inwestycja na takiej nieruchomości jednak nie powstała, to właściciel nie mógłby jej odzyskać

W związku z obawami mieszkańców terenów, które może objąć CPK,  Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Marcina Horały, pełnomocnika rządu ds. Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają bowiem liczne skargi zaniepokojonych mieszkańców Baranowa, Teresina, Wiskitek oraz gmin ościennych w sprawie planowanej budowy wielkiego portu lotniczego.

To jedna z największych planowanych przez rząd inwestycji. We wrześniu 2017 r. ogłoszono, że rekomendowaną lokalizacją CPK jest wieś Stanisławów w gminie Baranów. Ostateczna lokalizacja lotniska nie została jednak dotychczas potwierdzona decyzją administracyjną. Nie przeprowadzono też jeszcze analiz środowiskowych, w tym przede wszystkim ws. hałasu związanego z funkcjonowaniem ogromnego portu lotniczego.

Na co skarżą się mieszkańcy

Skarżący wskazują na iluzoryczny charakter przeprowadzanych konsultacji społecznych, jak i na niezapewnienie pełnej, wyczerpującej informacji dotyczącej planowanego procesu wywłaszczeń pod budowę inwestycji.

Podkreślają, że choć nie ma jeszcze ostatecznej lokalizacji lotniska, rozpoczęto  Program Dobrowolnych Nabyć gruntów pod jego budowę. Zatrzymuje to ruch na rynku nieruchomości, z uwagi na niepewność inwestorów co do objęcia danej nieruchomości późniejszym wywłaszczeniem pod budowę CPK. Jednocześnie zdezorientowani właściciele gruntów nie mają pewności, czy należące do nich nieruchomości znajdą się ostatecznie na terenie objętym CPK.

Ponieważ nie jest znany m.in. zasięg oddziaływania różnych uciążliwości związanych z planowanym lotniskiem, nie jest możliwe określenie terenów, gdzie możliwa będzie bezpieczna lokalizacja zabudowy mieszkaniowej.

Obywatele wskazują, że zdarza się, gdy na teren nieruchomości znajdujących się w obszarze wstępnie zapowiedzianych wywłaszczeń pod budowę CPK - bez zgody właścicieli - wchodzą przedstawiciele inwestora, aby przeprowadzić „inwentaryzacje przyrodnicze”. Wywołuje to uzasadnione obawy mieszkańców co do podstawy prawnej wejścia na ich grunt – zwłaszcza że bez zgody właścicieli sporządzana jest dokumentacja fotograficzna działek i zabudowań. 

Skarżący podnoszą, że konsultacje społeczne są prowadzone niezgodnie ze standardami wynikającymi z Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska, podpisanej 25 czerwca 1998 r. w Aarhus.

Chodzi o to, że konsultacje formalnie się odbywają i są obwieszczane społeczności lokalnej, lecz inwestor nie uwzględnia zgłaszanych postulatów, forsując przyjęty przez siebie wariant realizacji inwestycji. Dodatkowym utrudnieniem jest także fakt prowadzenia konsultacji w okresie pandemii Covid-19.

O podejmowanych działaniach ludzie dowiadują się de facto ze strony internetowej inwestycji. W ten sposób okazało się m.in., że ostatnio spółka Centralny Port Komunikacyjny podpisała umowę z konsultantem ds. badań terenu na obszarze przyszłego portu lotniczego. Świadczy to o bardzo wstępnym etapie przygotowań do inwestycji. Umacnia też skarżących w przekonaniu, że jeszcze przez długi czas będą oczekiwać na wyznaczenie szczegółowego obszaru wysiedleń. Nie wiedzą, w jaki sposób ukształtować swoje sprawy w przyszłości.

Ze skarg wyłania się szerszy problem dotyczący zapewnienia obywatelom odpowiedniego mechanizmu zapewniającego ich prawa - jako właścicieli nieruchomości przeznaczonych na realizację celów publicznych, które dopiero mają zostać zrealizowane. Niepewność co do sytuacji prawnej właściciela wobec planowanej realizacji jest zjawiskiem niepożądanym.

Biorąc pod uwagę, że publiczne ogłoszenie, iż rekomendowaną lokalizacją  CPK jest wieś Stanisławów w gminie Baranów, nastąpiło we wrześniu 2017 r.,  trzeba stwierdzić, iż od tego momentu grunty położone w obszarze objętym przyszłą lokalizacją zostały na wiele lat inwestycyjnie „zamrożone”.

Nie odbywa się to w sposób formalny (decyzją administracyjną czy aktem prawa miejscowego), ale faktyczny. Informacja o położeniu gruntu na terenie potencjalnej lokalizacji lotniska znacząco utrudnia korzystanie z takiej nieruchomości (uzasadniając wstrzymanie się przez właścicieli z decyzjami inwestycyjnymi) czy też dysponowanie nią – skoro w rzeczywistości jej jedynym realnym nabywcą może być właściwie Skarb Państwa albo jednostka samorządowa.

Stanowi to dla właścicieli gruntów nadmierną, nieproporcjonalną uciążliwość w korzystaniu z ich praw, podlegających konstytucyjnej ochronie. Nieprzeprowadzenie prawidłowej procedury wywłaszczeniowej uniemożliwia wszak uzyskanie odszkodowania za odjęcie lub ograniczenie prawa własności.

Dopóki nie zostanie ustalona dokładna lokalizacja CPK, dopóty koszty perspektywy budowy tej inwestycji ponosić będą właściciele gruntów położnych w zasięgu zapowiedzianego oddziaływania inwestycji.

Wątpliwości RPO co do Programu Dobrowolnych Nabyć

W tym kontekście uzasadnione wydają się skargi obywateli na prowadzony obecnie sposób przejmowania tych nieruchomości, a polegający na zawieraniu umów sprzedaży nieruchomości na podstawie Programu Dobrowolnych Nabyć - w trybie cywilnoprawnym.

Taka forma nabywania nieruchomości - bez wszczynania procedury wywłaszczeniowej i w momencie, gdy nie ma dokładnej lokalizacji lotniska -  wydaje się stać w opozycji do konstytucyjnych zasad: legalizmu (art. 7 Konstytucji) oraz zaufania obywatela do władzy publicznej, stanowiących jeden z komponentów zasady demokratycznego państwa prawa, jaką wyraża art. 2 Konstytucji. Wobec terenów, na których ma zostać zrealizowany cel publiczny zasadą powinno być wszczęcie postępowania wywłaszczeniowego, aby możliwe było ustalenie odszkodowania - słusznego i odpowiadającego wartości nieruchomości.

Tymczasem przejęcie nieruchomości na podstawie umowy cywilnoprawnej, zawieranej całkowicie poza procedurą wywłaszczenia - a zatem wydawałoby się w pełni dobrowolne - dla właścicieli rodzi niekorzystne skutki (poza obawami co do niekorzystnych dla właścicieli różnic w cenach nieruchomości).

Gdyby bowiem okazało się, że na danej nieruchomości zamierzona inwestycja jednak nie powstanie – czego  w wielu sytuacjach, wobec braku jednoznacznego ustalenia jej lokalizacji, wykluczyć nie można – właściciele nie będą mogli skorzystać z uprawnień określonych w przepisach o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.

Właściciel nieruchomości, co do której sformułowano choćby ogólne plany wysiedleń, polega na organach władzy publicznej, których obowiązkiem jest właściwe przeprowadzenie wywłaszczenia na koszt państwa. Brak precyzyjnego ustalenia lokalizacji CPK powoduje, że w konsekwencji część gruntów może zostać wykupiona po niższych cenach.

Dla właścicieli rodzi to dodatkowe utrudnienie, ponieważ nie będą mogli tych nieruchomości odzyskać w trybie przewidzianym w ustawie o gospodarce nieruchomościami.

Jednocześnie jakaś część gruntów może w ogóle nie zostać wykorzystana pod planowaną inwestycję - mimo początkowych zapewnień inwestora. Pewne jest zaś, że inwestycja niesie za sobą wysokie koszty społeczne w postaci m.in. przesiedleń mieszkańców z terenu planowanego lotniska i infrastruktury kolejowej. Już sama zapowiedź wywłaszczeń wywiera skutek na rynku sprzedaży nieruchomości, wpływając znacząco na obniżenie ich atrakcyjności.

Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zatem zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.

Dlatego w ocenie Rzecznika za wysoce niepożądaną należy uznać sytuację, w której obywatele nie mają pewności, jaki dokładnie obszar zostanie objęty wywłaszczeniem pod budowę CPK i kiedy to dokładnie nastąpi.

Nie ulega wątpliwości, że planowana inwestycja będzie oddziaływać nie tylko na nieruchomości w Baranowie, Teresinie i Wiskitkach, tj. gminach, co do których ogłoszono, że planowane są wysiedlenia obywateli, lecz zasięg ten będzie znacznie szerszy, z uwagi na konieczność realizacji infrastruktury towarzyszącej CPK, obejmującej m.in. węzeł kolejowy.

Mając na uwadze uzasadnione obawy mieszkańców zamieszkujących na terenie objętym zapowiedziami o powstaniu CPK, związane z niepewnością co do dalszego ukształtowania swych losów na dotychczas zamieszkiwanej nieruchomości, w tym m.in. wpływające na sytuację zawodową i rodzinną,  Rzecznik poprosił pełnomocnika o pełną informację w tej sprawie i ustosunkowanie się do skarg obywateli przesłanych RPO.

IV.7003.4.2021

Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe przedmiotem skargi nadzwyczajnej RPO

Data: 2021-02-23
  • Ten sam sąd w odstępie siedmiu lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe po tym samym spadkodawcy
  • W 2006 r. uznał, że spadkobiercami jest troje dorosłych dzieci zmarłego 
  • W 2013 r. orzekł zaś - na podstawie testamentu zmarłego z 2003 r. - że cały spadek przysługuje tylko jednej córce 
  • W tej sytuacji spadkobiercy nie mają jednoznacznego potwierdzenia swych praw z tytułu dziedziczenia, co uniemożliwia im swobodne dysponowanie majątkiem

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. To kolejna już skarga dotycząca decyzji spadkowych wydanych z rażącym naruszeniem prawa.

Wydanie dwóch odmiennych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie świadczy o rażącym naruszeniu prawa, Godzi to w powagę wymiaru sprawiedliwości oraz w konstytucyjne zasady: zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego,  prawo do sądu, oraz prawa dziedziczenia.

Historia sprawy

W 2006 r. Sąd Rejonowy stwierdził że spadek po zmarłym na podstawie ustawy nabyło troje jego dzieci w częściach po 1/3 każde. Postanowienie uprawomocniło się – nikt nie złożył apelacji.

W 2013 r. ten sam sąd stwierdził zaś, że cały spadek po tym zmarłym na podstawie testamentu notarialnego nabyła jedna jego córka (która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła w 1/3 części).

Wcześniej na rozprawie ogłoszono testament notarialny z 2003 r. Sąd wysłuchał wnioskodawczynię, po czym wydał postanowienie o stwierdzeniu nabycia przez nią spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Argumenty RPO

Rozstrzygnięcie z 2013 r. zapadło mimo, że w chwili złożenia wniosku przez córkę  funkcjonowało już prawomocne postanowienie o nabyciu spadku z 2006 r. Sąd rozpoznał wniosek tak, jak gdyby sprawa stwierdzenia nabycia spadku po tym zmarłym nie była wcześniej rozstrzygnięta.

Dlatego orzeczenie z 2013 r. zapadło wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Doszło do naruszenia tzw. powagi rzeczy osądzonej. Sąd powinien był zatem odrzucić wniosek złożony przez wnioskodawczynię w 2013 r.

Do naruszenia procedury doszło m.in. wskutek wprowadzenia sądu w błąd przez wnioskodawczynię. A była nią także w sprawie z 2006 r. i miała świadomość, że w tamtej sprawie zapadło prawomocne postanowienie co do spadku.

Nie zmienia to jednak faktu, że funkcjonowanie dwóch prawomocnych, a  sprzecznych ze sobą postanowień spadkowych, musi zostać zlikwidowane. Może to nastąpić może wyłącznie w wyniku uwzględnienia przez Sąd Najwyższy skargi nadzwyczajnej i uchylenia orzeczenia z 2013 r.

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 w związku z art. 677 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 w związku z art. 13 § 2 k.p.c. - poprzez stwierdzenie nabycia spadku, mimo iż sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji. Wobec wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Doszło też do naruszenia konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej.

W przypadku dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym. Ochrona gwarantowana w Konstytucji staje się wtedy iluzoryczna.

RPO skierował skargę nadzwyczajną - jak wszystkie ostatnie skargi z zakresu prawa cywilnego - do Izby Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.7000.121.2016

Kobieta pokrzywdzona przez sąd przy podziale majątku. Pamiętano o waloryzacji - zapomniano o hiperinflacji. Następna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-02-22
  • Małżeństwo wniosło o podział majątku. Jego część, jak to zwykle bywa, stanowił majątek odrębny, który małżonkowie zgromadzili jeszcze przed ślubem
  • Chodziło o wkład poniesiony przez kobietę na poczet prawa do lokalu spółdzielczego, przekształconego w mieszkanie własnościowe
  • Wyliczając jej udział w majątku wspólnym, sąd wprawdzie zwaloryzował kwoty, ale nie uwzględnił niezwykle dotkliwej w latach 90. zmiany siły nabywczej pieniądza

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi do SN o uchylenie części wyroku i ponowne rozpatrzenie sprawy o podział majątku. Rozstrzygnięciu RPO zarzuca rażące naruszenie art. 45 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, naruszenie art. 228 § 1 oraz art. 567 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego, a także art. 64 ust. 1 i 2  Konstytucji RP (prawa majątkowe) i art. 2 Konstytucji RP.

Historia sprawy

W 2017 r. sąd podzielił majątek rozwodzącego się małżeństwa. W postanowieniu rozstrzygnął o wysokości majątku wniesionego przez kobietę do wspólności majątkowej. Jeszcze przed ślubem w latach 80. kobieta dostała przydział na spółdzielcze lokatorskie prawo do mieszkania. Zapłaciła wkład. Już w trakcie małżeństwa mieszkanie zostało przekształcone we własnościowe, co pozwoliło na sprzedanie go. Otrzymaną w 1994 r. kwotę kilkudziesięciu tysięcy zł małżeństwo przeznaczyło na spłatę kredytu zaciągniętego wcześniej na zakup dwóch innych nieruchomości. Podczas rozwodu kobieta wskazywała, że tym samym kupione wspólnie mieszkania zostały w większości opłacone z jej majątku odrębnego (sprzed małżeństwa), pochodzącego ze sprzedaży mieszkania, do którego nabyła prawa w latach 80. Sąd rejonowy nie uwzględnił jednak jej wniosku o rozliczenie nakładu, twierdząc, że nie przestawiła niezbędnych dowodów. Kobieta odwołała się do sądu okręgowego. W II instancji sąd co prawda przyznał, że przy zakupie lokali kobieta wniosła odrębny nakład finansowy, ale według sądu wyniósł on jedynie kilkaset zł.

(Dalsze kwoty są jedynie przykładowe, dla lepszego zobrazowania sytuacji).

Podstawą obliczeń przyjętych przez sąd było pismo ze spółdzielni, które wskazywało, że wkład mieszkaniowy poniesiony przez kobietę w latach 80. wynosił 6 zł (60 000 st. zł), a wniesiona przez oboje małżonków opłata przekształceniowa 350 zł (35 000 000 st. zł). Sąd dodał te kwoty i ustalił, że wysokość wkładu budowlanego, związanego ze spółdzielczym własnościowym prawem do lokalu wyniosła 35 060 000 st. zł. I tu zaczęły się schody, ponieważ sąd wyliczając, jaki był odrębny wkład kobiety w tę sumę, pominął powszechnie znane zjawisko, z którym mierzyli się Polacy na początku lat 90. XX wieku, czyli hiperinflację. Uznał, że 60 000 st zł (wkład sprzed małżeństwa) stanowi 0,17% całej kwoty poniesionej na poczet tego mieszkania. Wprawdzie waloryzacji dokonał, ale zastosował metodę skrajnie niekorzystną dla kobiety. Nie zwaloryzował bowiem kwoty nominalnej wkładu mieszkaniowego, gdy zestawiał ją z wymaganym wkładem budowlanym. Zestawienie dwóch wartości, gdy jedna wyrażona jest w kwocie nominalnej przed hiperinflacją, a druga – w takiej kwocie po hiperinflacji, nie uwzględnia rzeczywistych wartości po stronie majątku wspólnego i majątku osobistego.

Dalsze kroki były już w zasadzie następstwem błędu, ponieważ skoro majątek odrębny kobiety stanowił 0,17% wartości mieszkania, to przy jego sprzedaży w 1994 r. stanowił on jedynie niecałe 100 zł., które przy zakupie kolejnych nieruchomości stanowiło jedynie 0,11% jej wartości. Przy podziale majątku w 2017 r. oszacowano, że kupione w 1994 r. mieszkania są już warte kilkaset tysięcy zł, a 0,11% odrębnego wkładu kobiety w te nieruchomości to jedynie kilkaset zł.

Argumenty prawne RPO

Rzecznik zwraca uwagę, ze wycena wkładu mieszkaniowego przy spółdzielczym prawie lokatorskim jest niezwykle trudna. Po pierwsze: taka formuła już nie istnieje, więc trudno odnieść to do obecnych realiów. Po drugie: wpłacane kwoty na wkład mieszkaniowy były faktycznie jedynie ułamkiem całościowych kosztów budowy nieruchomości. Po trzecie jednak: ten wkład był niezwykle cenny, ponieważ była to niemal jedyna droga do posiadania mieszkania, nawet jeśli nie stawało się ono własnością lokatorów w sensie prawnym. Jeśli do tego dochodzi problem waloryzacji w sytuacji zmiany siły nabywczej pieniądza, sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej.

W ocenie Rzecznika sąd prowadzący sprawę podziału majątku pominął regułę wypracowaną w orzecznictwie Sądu Najwyższego (m.in. uchwała z 5 października 1990 r. (III CZP 55/90), a dotyczącą wyceny wkładu mieszkaniowego. Zgodnie z nią należy ustalić to, jaki był udział nakładu z majątku osobistego w nabyciu składnika majątku wspólnego, a następnie proporcje te odnieść do wartości tego składnika w dacie podziału. Tym samym, zestawiając wyrażone w starych złotych wartości nominalne sprzed hiperinflacji i po tym procesie, sąd otrzymał wyniki skrajnie niesprawiedliwe. Kobieta, która zainwestowała pieniądze przed ślubem oraz przed gwałtownym spadkiem siły nabywczej pieniądza, została znacząco pokrzywdzona.

Sąd uznał też, że do ustalenia, jaki procent wartości mieszkań stanowił majątek osobisty kobiety, może przyjąć tylko to, co literalnie wynika z przedstawionych przez nią pism spółdzielni (a tam, co jasne, określone były jedynie kwoty nominalne), pomijając zjawisko hiperinflacji. W efekcie sąd naruszył przepisy regulujące podział majątku wspólnego małżonków po ustaniu wspólności ustawowej (art. 45 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego).

Jak podkreśla RPO, naruszono również prawo procesowe. Waloryzując nakłady z pominięciem hiperinflacji, jaka miała miejsce między datą opłacenia wkładu mieszkaniowego oraz wkładu budowlanego, sąd nie zastosował normy przewidzianej przez art. 228 § 1 kodeksu postępowania cywilnego. Artykuł ten mówi bowiem o tym, że fakty powszechnie znane nie wymagają dowodu. Niewłaściwe rozliczenie nakładu, zasądzenie go w kwocie symbolicznej, stanowi także naruszenie art. 567 § 1 kpc., gdyż jego skutkiem jest rażąco wadliwe rozliczenie majątkowych mas małżeńskich, a zatem – niewypełnienie celu postępowania działowego.

Doszło także do bezpośredniego naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony własności i praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP). Zaistniała bowiem ogromna dysproporcja pomiędzy rzeczywistym wysiłkiem finansowym kobiety, związanym z opłaceniem wkładu mieszkaniowego, a przyznaną jej wartością tytułem rozliczenia nakładu, stanowiącą niecałe dwa promille wartości rozliczanej nieruchomości.

Niemniej istotne jest w tym przypadku także naruszenie zasady zaufania do państwa i prawa, wynikającej z art. 2 Konstytucji RP zasady demokratycznego państwa prawnego realizującego zasady sprawiedliwości społecznej. Sąd nie zapewnił bowiem kobiecie właściwej ochrony przed skutkami negatywnych zjawisk gospodarczych, na które nie miała ona żadnego wpływu, w sytuacji, gdy wiele organów państwowych podejmowało przez lata działania, które miały odwrócić skutki hiperinflacji, bądź przynajmniej uczynić je mniej dotkliwymi dla obywateli.

Skarga nadzwyczajna jest w tym przypadku jedynym możliwym do zastosowania środkiem zaskarżenia. Co prawda dla podważenia orzeczenia II instancji przysługiwała kobiecie skarga kasacyjna, ale minęły już terminy na to. Nie ma też podstaw do wznowienia postępowania.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała trzech połączonych Izb Sądu Najwyższego stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r. Zważywszy, że pełny skład IKNSP SN powołano w sposób opisany w uchwale 3 Izb, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

IV.7000.43.2018

Ludzie wnieśli o podział pokojów zamiast działek, a sąd się zgodził. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2021-02-18
  • Sąd podzielił nieruchomość w Zakopanem na wniosek współwłaścicieli, nie zauważając, że chcą podzielić się nie ziemią i zabudowaniami, ale po prostu pokojami i kuchnią w budynku
  • Sąd popełnił błąd, bo powinien był uświadomić wnioskodawcom, że dzieląc się majątkiem w taki sposób, działają na swoją szkodę w przyszłości.
  • Sprawa dotyczyła początkowo pięciorga osób, ale teraz konsekwencje podziału sprzed 17 lat dotyczą już jedenaściorga
  • Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną

Wnosi, aby Sąd Najwyższy nakazał  ponowne rozpoznanie sprawy przez Sąd Rejonowy - tym razem z poszanowaniem przepisów co do zniesienia współwłasności nieruchomości, zabudowanej budynkiem mieszkalno-gospodarczym. 

Historia sprawy 

W 2004 r. pięciu mieszkańców Zakopanego chciało podzielić zabudowaną działkę, którą mieli na współwłasność. Przedstawili sądowi fachowy projekt podziału i zeznali zgodnie, że już się nieruchomością podzielili, więc procedura jest prosta.

Sąd skonsultował podział z wydziałem urbanistyki, który wskazał tylko, że do jednej z działek potrzebna jest droga konieczna. Sąd przystał więc na ten plan podziału, nie zauważając, że ludzie dzielą między siebie nie ziemię i domy, ale … pokoje.

W efekcie granica nowo utworzonych działek biegła w poprzek pomieszczeń, dzieląc kuchnię oraz pozbawiając właściciela jednej z działek prawa do korzystania z uprzednio zajmowanych kuchni i łazienki.

Błąd sądu polegał na tym, iż oparł się wyłącznie na zgodnym oświadczeniu wnioskodawców. Tymczasem prawo zobowiązywało go do sprawdzenia, czy zaproponowany podział nie sprzeciwia się prawu ani zasadom współżycia społecznego, ani też nie narusza w sposób rażący interesu osób uprawnionych (art. 622 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego).

Postanowienie sądu uprawomocniło się, bo nikt nie złożył sprzeciwu. Jedyną zmianą tej sytuacji jest skarga nadzwyczajna. Po 17 latach sprawa jest jeszcze bardziej skomplikowana – po śmierci dwóch właścicieli w grę wchodzą prawa ich spadkobierców. Teraz dotyczy już nie pięciorga, ale jedenaściorga osób.

Argumentacja prawna RPO

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił rażące naruszenie przepisów postępowania poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 622 § 2 Kpc w zw. z art. 325 w zw. z art. 13 § 2 i art. 621 w zw. z art. 624 zd. 1 Kpc. Chodzi o błędne zaakceptowanie projektu podziału, sporządzonego przez geodetę, przy pominięciu przez sąd wymaganej oceny, czy wynikający z projektu przebieg granicy między wydzielanymi działkami czyni zadość wymogom prawa, zasadom współżycia społecznego oraz czy nie narusza w sposób rażący interesu osób uprawnionych.

A istota sprawy wymagała objęcia rozstrzygnięciem sądu kwestii podziału budynku mieszkalno-gospodarczego, posadowionego na wydzielanych działkach, co wymagało zagwarantowania, by linia podziału nie przebiegała przez pomieszczenia i by nie dzieliła budynku na części w sposób nieregularny, skutkujący powstaniem niesamodzielnych gospodarczo części.

W efekcie postanowienie sądu wobec poważnych wad prawnych stwarza uprawnionym istotne problemy w korzystaniu z przydzielonych im praw rzeczowych. Są poważne wątpliwości co do rzeczywistej granicy działek w części mającej przebiegać w obrębie budynku. W efekcie cel, jaki przyświecał uczestnikom postępowania – trwała likwidacja sporów związanych z korzystaniem z gruntu - mimo zakończenia postępowania nie może zostać osiągnięty.

Wytworzona sytuacja prawna jest równoznaczna także z naruszeniem prawa materialnego, tj. art. 210 zd. 1 w zw. z art. 211 Kodeksu cywilnego, nie tylko w następstwie nieuwzględnienia przez Sąd Rejonowy prawnych wymogów podziału nieruchomości wraz budynkiem, ale przede wszystkim wskutek zniweczenia uprawnień uczestników postępowania do przeprowadzenia na drodze sądowej zgodnego z prawem zniesienia współwłasności nieruchomości.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP, konstytucyjnego prawa do uzyskania wiążącego wyroku sądowego ostatecznie rozstrzygającego o prawach uczestników postępowania, wywodzonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz przysługującej uczestnikom na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP konstytucyjnej ochrony praw majątkowych,-  z uwagi na wydanie prawomocnego rozstrzygnięcia, które wobec merytorycznej wadliwości utrwala stan niepewności prawnej w zakresie treści praw rzeczowych przyznanych właścicielom wydzielonych działek, skutkiem czego nie mogą oni należycie realizować swych uprawnień właścicielskich.

Rzecznik wniósł o uchylenie przez SN postanowienia Sądu Rejonowego z 2004 r. i przekazanie mu sprawy do ponownego rozpoznania ,

Skargę, jak i poprzednie dotyczące prawa cywilnego, skierowano do Izby Cywilnej SN.

IV.7000.433.2019

Spór o budynek w C. z licytacją i leasingiem w tle – skarga nadzwyczajna RPO do Sądu Najwyższego

Data: 2021-02-11
  • Pan X miał długi i w 2011 r. doszło do licytacji jego majątku. Licytację budynku w centrum miejscowości C. wygrali  państwo T. – wierzyciele pana X. Ale inna wierzycielka, pani S., miała prawa do tego budynku na podstawie umowy leasingowej z panem X. 
  • Spór dotyczył tego, czy na skutek sprzedaży licytacyjnej w toku postępowania egzekucyjnego umowa leasingu wygasła, zaś pani S. ma prawo do pieniężnej rekompensaty z pieniędzy uzyskanych w egzekucji, czy też leasing trwa nadal, pani S. ma prawo dalej zajmować nieruchomość, a jedynie w miejsce dotychczasowego leasingodawcy stroną umowy stali się nabywcy licytacyjni.
  • Sąd uznał, że umowa leasingu na skutek sprzedaży licytacyjnej nieruchomości nie wygasła - mimo leasingu można wydać budynek państwu T. Po prostu wpisze się zobowiązanie wobec pani S. do księgi wieczystej – tak jakby leasing był formą umowy najmu budynku a nie zobowiązaniem zawartym z konkretną osobą. Skoro leasing trwa, to pani S. nie ma prawa do uzyskania w ramach podziału sumy uzyskanej w licytacji do pieniężnej rekompensaty utraconego prawa leasingu. W zaskarżonym postanowieniu o podziale sumy uzyskanej z licytacji nie uwzględniono zatem rekompensaty dla pani S. za utracone prawo leasingu.

Postanowienie się uprawomocniło i nie da się go zmienić. Dlatego RPO skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego – to jedyny sposób, by naprawić tę skomplikowaną sprawę. W sprawie tej stawką są nie tylko prawa pani S., ale też ustalenie, czy błędy postępowania egzekucyjnego podlegają naprawie w wyniku skargi nadzwyczajnej. 

RPO wskazuje, że sąd pomylił się i źle zastosował przepisy prawa cywilnego (uchybienie dotyczy interpretacji treści przepisów art. 1002 zd. 1 oraz art. 1000 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego oraz podstaw ich zastosowania w realiach sprawy egzekucyjnej). Potraktował leasing jako coś analogicznego do umowy najmu czy dzierżawy. Tymczasem tak być nie powinno: w momencie przekazania własności państwu T. umowa leasingowa pani S. wygasła. Ale właśnie z tego powodu ona powinna otrzymać możliwość zaspokojenia w ramach podziału sumy pieniężnej (ceny) uzyskanej z licytacji nieruchomości.

Zgodnie bowiem z art. 1000 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego z chwilą uprawomocnienia się postanowienia o przysądzeniu własności wygasają wszelkie prawa i skutki ujawnienia praw i roszczeń osobistych ciążące na nieruchomości, przy czym na miejsce tych praw powstaje prawo do zaspokojenia z ceny nabycia z pierwszeństwem przewidzianym w przepisach o podziale ceny uzyskanej z egzekucji. Powołany przepis prawa statuuje generalną zasadę, że nieruchomość jest przejmowana przez nabywcę bez obciążeń, osoby zaś, którym przysługują ograniczone prawa rzeczowe lub zabezpieczenie roszczeń osobistych na nieruchomości, uzyskują prawo do zaspokojenia się z ceny nabycia z pierwszeństwem wynikającym z przepisów o podziale sumy uzyskanej z egzekucji. Sąd w sposób nieuprawniony uznał, że wyjątek od powyższego przepisu, zawarty w art. 1002 k.p.c., a dotyczący wyłącznie umów dzierżawy i umów najmu, może mieć zastosowanie także do umowy leasingu nieruchomości.  To miało dla Pani S. daleko idące, negatywne skutki, ponieważ w późniejszych postępowaniach, które wytoczyli nabywcy licytacyjni (w tym o zapłatę przez Panią S. wynagrodzenia za zajmowanie ich nieruchomości bez tytułu prawnego) sądy nie podzieliły poglądu, że umowa leasingu nie wygasła i traktowały Panią S. jako osobę nie mającą prawa do zajmowania nieruchomości.

RPO zauważył, że rażące naruszenie prawa materialnego poprzez błędną wykładnię art. 1002 zd. 1 Kodeksu postępowania cywilnego doprowadziło do naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz przysługującej pani S. na gruncie art. 64 Konstytucji konstytucyjnej ochrony praw majątkowych.

Tak jak poprzednie skargi nadzwyczajne i tę RPO kieruje do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, a nie do Izby Kontroli Nadzwyczajnej – wątpliwości dotyczące prawidłowości obsadzenia tej izby mogłyby jeszcze bardziej skomplikować i tak trudną sytuację osób poszkodowanych w tej sprawie.

IV.512.21.2018

Sprawa działki niewykorzystanej pod budowę drogi: RPO przyłącza się do skargi obywateli przed TK

Data: 2021-02-10
  • Ogrodzenie domu stoi na działce, którą ujęto w decyzji wywłaszczeniowej – mimo że nowa droga przebiega trochę dalej. Okazało się, że przepisy nie pozwalają na zwrot tej ziemi.
  • RPO przystąpił przed TK do skargi konstytucyjnej obywateli w sprawie zasad odzyskiwania nieruchomości niepotrzebnie wywłaszczonych na podstawie specustawy drogowej.
  • Problem prawny wynikł przy budowie drogi gminnej, pod którą wywłaszczono kilka działek. Droga powstała w 2013 r., ale działki do tej pory nie udało się odzyskać – NSA potwierdził, że takie jest prawo. Zatem teraz jedyną drogą do zmiany sytuacji jest ocena tego prawa pod względem jego konstytucyjności.

Całe zamieszanie wzięło się prawdopodobnie z powodu nieścisłości w dokumentacji geodezyjnej: nie odpowiadała ona po prostu rzeczywistości. Kiedy jednak skarżący wystąpili o zwrot działki, okazało się to niemożliwe. Co prawda starosta przychylił się do ich wniosku, ale już wojewoda decyzję starosty uchylił, a postępowanie umorzył. Zdaniem wojewody prowadzenie postępowania o zwrot było w tej sytuacji niedopuszczalne, a to ze względu na treść art. 23 specustawy drogowej z 10 kwietnia 2003 r.  (Dz.U. Nr 80, poz. 721) oraz art. 216 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. Nr 115, poz. 741, ze zm.; dalej jako u.g.n.).

Stanowisko Wojewody potwierdził wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie a następnie NSA, który wyrokiem z 13 listopada 2019 r. (sygn. I OSK 665/18) oddalił skargę kasacyjną Skarżących. 

Zasadniczą przyczyną takiego rozstrzygnięcia było przyjęcie przez NSA, iż – pomimo tego, że przejęcie własności w trybie specustawy drogowej co do istoty swojej ma cechy wywłaszczenia – nie jest możliwy zwrot takiej nieruchomości, nawet jeżeli okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Ustawa o gospodarce nieruchomościami umożliwia zwrot jedynie takich nieruchomości, które albo wywłaszczono indywidualną decyzją wywłaszczeniową (jest to tzw. wywłaszczenie, do którego odnosi się art. 136 ust. 3 u.g.n.), albo „nabyto lub przejęto” na podstawie ustaw wymienionych enumeratywnie w art. 216 u.g.n.. Żaden z tych przepisów nie obejmuje wywłaszczenia na podstawie specustawy drogowej.

RPO przystąpił do tej sprawy przed TK (SK 142/20) wspierając argumentację obywateli. Wniósł o stwierdzenie, że niezgodne z Konstytucją (z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 21 ust. 2 i art. 31 ust. 3) są przepisy:

  • art. 23 ustawy specustawy drogowej w zakresie, w jakim wyklucza stosowanie przepisów Rozdziału 6 Działu III ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości do nieruchomości nabytych przez gminę

oraz

  • art. 216 ust. 1 i 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami w zakresie, w jakim wyklucza odpowiednie stosowanie przepisów Rozdziału 6 Działu III o nieruchomości nabytych przez gminę na podstawie specustawy drogowej.

To właśnie na tych dwóch przepisach jednolicie opierały się sądy administracyjne, twierdząc, że jeżeli grunty wywłaszczono specustawą drogową, to w ogóle nie można ich odzyskać – nawet jeżeli drogi w ogóle na nich nie wybudowano. Mimo że w kilku najnowszych wyrokach NSA zmienił podejście w tej kwestii, orzekając wbrew ustabilizowanej linii orzeczniczej, i tak, zdaniem Rzecznika, wydanie wyroku o konstytucyjności jest konieczne dla ochrony praw obywateli.

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że wynikające z zaskarżonych przepisów wyłączenie możliwości zwrotu nieruchomości przejętej na potrzeby budowy dróg publicznych na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony przed nieuzasadnionym wywłaszczeniem.

Przede wszystkim, rozwiązanie takie nie służy żadnemu racjonalnie uzasadnionemu celowi – przeciwnie, wydaje się ubocznym, niezamierzonym przez ustawodawcę przypadkowym skutkiem scalania i upraszczania procedur inwestycyjnych. Nie realizuje także żadnej konstytucyjnej wartości – drogi nieistniejące (bądź przechodzące w innym miejscu niż pierwotnie zakładano) w żaden sposób nie służą potrzebom społeczności. Nie istnieje więc konstytucyjna legitymacja do przetrzymywania w zasobie publicznym nieruchomości przymusowo (i niepotrzebnie) odebranych na taki cel ich prywatnym właścicielom. Rozwiązanie takie pozostaje w oczywistej sprzeczności z podstawową funkcją art. 21 ust. 2 Konstytucji, jaką jest zapobieganie nadużyciom władz w stosunku do mienia obywateli, pod pretekstem realizacji celów, które po czasie okazują się fikcyjne. Jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że jedynym uzasadnieniem znacznego ograniczania praw właścicieli objętych działaniem specustawy drogowej miała być nadrzędna potrzeba nadrabiania cywilizacyjnych zaległości poprzez sprawną budowę (przebudowę) sieci komunikacyjnej kraju. Jeżeli potrzeba ta się dezaktualizuje, ingerencja w prawa jednostek całkowicie traci swoje uzasadnienie, co aktualizować musi obowiązek zwrócenia własności odebranej pochopnie i w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.

Także wynikające z zaskarżonych przepisów kryterium różnicowania ochrony prawnej w zależności od – konstytucyjnie irrelewantnej – formy wywłaszczenia, nosi wszelkie cechy dowolności, nie będąc ani racjonalne, ani proporcjonalne, ani tym bardziej sprawiedliwe. Zdaniem Rzecznika, realizacja konstytucyjnego prawa do zwrotu wywłaszczonego mienia nie może bowiem zależeć od tego, w jaki „techniczny” sposób ustawodawca zaprojektował procedury inwestycyjne. Przy wielokrotnie podkreślanej ułomności przepisów o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości – enumeratywnie wyliczających skonkretyzowane przypadki przejęć nieruchomości, przy których taki zwrot jest możliwy – byłby to bowiem zbyt prosty sposób naruszania praw obywateli. Okoliczności stanowiące de lege lata kryterium różnicowania dobrano zupełnie przypadkowo. Nie powinny one zatem warunkować dopuszczalności realizacji konstytucyjnie gwarantowanego prawa.

Podstawowym skutkiem przyjętego rozwiązania stało się więc pozbawienie określonej, arbitralnie dobranej grupy uprawnionych, przysługujących im roszczeń, a zarazem  zwolnienie podmiotów publicznych z obowiązków nałożonych bezpośrednio w samej Konstytucji. Prowadzi to do wniosku, że zaskarżona norma pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności i innych praw majątkowych.

Analogiczna sprawa jest rozpoznawana przed TK pod sygnaturą SK 37/19. Rzecznik Praw Obywatelskich bierze w niej udział (IV.7003.38.2019), zajmując stanowisko takie jak w sprawie niniejszej.

IV.7003.37.2020

Rolnik bez odszkodowania od państwa za szkody wyrządzone przez bobry. 38. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-02-09
  • Rolnik nie mógł zebrać 120 ton siana wskutek podtopienia łąk przez bobry
  • Wystąpił do sądu o odszkodowanie od państwa, które finansowo odpowiada za szkody powodowane przez te zwierzęta
  • Sąd odmówił przyznania mu pieniędzy, gdyż uznał, że nie poniósł straty
  • W ocenie sądu była to tylko „utracona szansa uzyskania zysku”, która nie podlega kompensacji
  • Nie zgadza się z tym Rzecznik Praw Obywatelskich, który złożył  skargę nadzwyczajną na korzyść obywatela

W ocenie RPO doszło do oczywistego uchybienia zasadzie lojalności państwa wobec obywateli. Zobowiązało się ono do ponoszenia w określonych granicach odpowiedzialności za szkody wyrządzane w gospodarstwach rolnych przez zwierzęta objęte ochroną gatunkową.

Gdy jednak powód wystąpił z roszczeniem, które – przynajmniej co do zasady – było uzasadnione, sąd nie tylko odmówił mu ochrony, ale obciążył go kosztami procesu w wysokości sięgającej jednej czwartej pierwotnego żądania pozwu.

Stan faktyczny

Obywatel złożył pozew przeciw Skarbowi Państwa-Regionalnemu Dyrektorowi Ochrony Środowiska o zapłatę niemal 30 tys.  zł tytułem szkód w gospodarstwie rolnym, spowodowanych przez bobry. Jego działki to łąki objęte programem rolnośrodowiskowym, zobowiązującym do jednego pokosu traw w roku. Skoszone siano rolnik co roku sprzedaje.

W 2012 r. nie mógł jednak zebrać siana niemal z 30 ha łąk z powodu ich podtopienia  wskutek działalności bobrów. Jak twierdził, utracił ok. 114 ton siana. Żądaną kwotę roszczenia określił na podstawie cen uzyskiwanych za sprzedaż siana.

Podstawą pozwu był art. 126 ust. 1 pkt 5 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody. Stanowi on, że za szkody wyrządzone w gospodarstwie rolnym, leśnym lub rybackim przez bobry odpowiada Skarb Państwa. Według art. 126 ust. 2 ustawy  odpowiedzialność ta „nie obejmuje utraconych korzyści”.

Zasadniczym przedmiotem sporu między stronami procesu było źródło podtopienia działek powoda: działalność bobrów czy niewłaściwe utrzymanie urządzeń melioracyjnych.

Sąd Rejonowy uwzględnił powództwo. Kierując się głównie opinią biegłego sądowego w dziedzinie melioracji, ustalił, że główną przyczyną zalania łąk powoda były jednak tamy wybudowane przez bobry. Dodał, że gdyby rowy były należycie konserwowane, to woda, która zalałaby łąki, „jedynie spłynęłaby trochę szybciej”.

Zarazem sąd wskazał, że szkoda poniesiona przez powoda miała charakter straty, nie zaś utraconych a spodziewanych korzyści. Nie znalazł zatem podstaw do wyłączenia odpowiedzialności Skarbu Państwa.

Sąd Okręgowy zmienił jednak ten wyrok i oddalił powództwo. Odmiennie ocenił bowiem szkodę  powoda. Nie kwestionując jej, uznał, że sprowadzała się ona ani nie do straty, ani nawet do utraty korzyści - ale do „utraconej szansy uzyskania określonego zysku”, która kompensacji nie podlega. Sąd obciążył powoda kosztami sprawy.

Argumenty RPO

Rzecznik zarzucił wyrokowi:

  • oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu (niezaistnienia straty po stronie powoda, a jedynie „utraty szansy uzyskania określonego zysku”) z treścią zebranego materiału dowodowego;
  • rażące naruszenie art. 126 ust. 2 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody poprzez jego zastosowanie i oddalenie na jego podstawie powództwa w sytuacji oczywiście wadliwych ustaleń faktycznych.

Wniósł, aby Sąd Najwyższy uchylił wyrok i zwrócił sprawę Sądowi Okręgowemu. Jest to niezbędne dla przywrócenia zaufania powoda do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Z perspektywy obywatela - mimo wynikającej z prawa deklaracji wynagrodzenia szkód i dochowania przez powoda wszystkich wymogów - nie tylko nie uzyskał on należnego odszkodowania. Mógł wręcz odnieść wrażenie, że został „ukarany” za wystąpienie przeciwko państwu na drogę sądową.

Przyczyną oddalenia powództwa było ustalenie przez Sąd Okręgowy, że powód nie poniósł straty, która może podlegać kompensacji na podstawie ustawy.  Rzecznik zarzuca sądowi oczywistą sprzeczność tego ustalenia z materiałem dowodowym. Przyjmuje, że rażące naruszenie art. 126 ust. 2 ustawy, poprzez jego zastosowanie, stanowiło konsekwencję wadliwego ustalenia sądu.

Przyjął on bowiem, że jedyną szkodą, jaką powód poniósł, jest niezrealizowanie umowy, jaką zawarł na sprzedaż siana z przedsiębiorcą produkującym pelet. Tymczasem w świetle materiału dowodowego nie może budzić wątpliwości, że powód poniósł rzeczywistą stratę w postaci – będącego następstwem zalania należącego do niego łąk – zniszczenia około 120 ton zalegającego na nich siana, które przedstawiało określoną wartość pieniężną.

Wbrew twierdzeniu Sądu Okręgowego oznacza to, że doszło do - jak to określił sąd -  „zmniejszenia aktywów” powoda wskutek zdarzenia, za które odpowiada pozwany.

Powód wykazał stratę oraz jej rozmiar. Umowa zawarta przez powoda, a nade wszystko kwoty uzyskiwane przez niego z realizacji poprzednich tożsamych umów, były w toku sprawy przedstawiane wyłącznie dla określenia szacunkowej wartości straty, a nie – jak chce Sąd Okręgowy – wykazania niezrealizowania umowy jako jednej z faktycznych podstaw dochodzonego roszczenia.

Na gruncie tej sprawy znaczenie ma ograniczenie przedmiotowe z art. 126 ust. 2 ustawy, że odpowiedzialność nie obejmuje utraconych korzyści. Dopuszczalność tego rodzaju ograniczenia nie budzi wątpliwości. W orzecznictwie sądów powszechnych akceptuje się z kolei, że kompensacji podlega jedynie szkoda rzeczywista, polegająca np. na zniszczeniu rzeczy, nie zaś spodziewane zyski ze sprzedaży niezebranych plonów.

A w tej sprawie jednoznacznie doszło do „zniszczenia rzeczy”, czyli właśnie skoszonych przez powoda traw -  nie szkody w niezebranych uprawach, czy też jak chce Sąd Okręgowy „utraconej szansy określonego zysku”.

Zaskarżone orzeczenie nie może być uchylone lub zmienione ani w trybie skargi kasacyjnej, ani w trybie skargi o wznowienie postępowania. Skarga nadzwyczajna jest zatem niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

RPO wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

To 38. skarga nadzwyczajna Rzecznika. Od jej wprowadzenia Biuro RPO otrzymało w sumie ponad 8,3 tys. wniosków w takich sprawach – bez zwiększenia budżetu.

V.7202.11.2018

Zawieszanie biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych. Wniosek RPO o zmianę prawa

Data: 2021-02-01
  • Ludzie skarżą się, że skarbówka wszczyna postępowania karne skarbowe tylko po to, aby zawieszać bieg przedawnienia zobowiązań podatkowych
  • Skutkiem jest niepewność podatników, czy ich zobowiązanie podatkowe wygasło
  • Konstytucyjności tych przepisów Ordynacji podatkowej wciąż nie rozstrzygnął Trybunał Konstytucyjny, choć RPO złożył wniosek w tej sprawie już w 2014 r.
  • Rzecznik Praw Obywatelskich apeluje do ministra finansów Tadeusza Kościńskiego o działania w celu ich usunięcia 

Obywatele od dawna wskazuje RPO, że postępowania w sprawie przestępstwa lub wykroczenia skarbowego są wszczynane instrumentalnie. Potem są zaś zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

RPO z ogromnym niepokojem obserwuje nieefektywność w rozwiązaniu problemu, który od wielu lat znajduje się w centrum jego zainteresowania.

Jeszcze 22 października 2014 r. RPO Irena Lipowicz zaskarżyła do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego  skarbowego.   Po jego wprowadzeniu w 2010 r. praktyka - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa (art. 2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala zaś na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

Podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia, ale ma prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

TK rozpoznał wniosek RPO 10 stycznia 2017 r. Przed wydaniem wyroku, postanowił jednak zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez wyznaczania terminu. Do dziś nowy termin nie został wyznaczony.

W ostatnim czasie Rzecznik zgłosił udział w trzech postępowaniach TK, zainicjowanych skargami konstytucyjnymi w takich sprawach.

17 stycznia 2020 r. RPO zgłosił udział w postępowaniu TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) co do art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Wniósł o uznanie, że  jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji.

8 czerwca 2020 r. RPO przyłączył się do następnego postępowania TK ze skargi konstytucyjnej w takiej sprawie (sygn. akt SK 50/202). Złożył  podobny wniosek.

21 grudnia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w sprawie w TK z kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 122/20). Także tu wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1.

Niestety, żadna z tych spraw dotychczas nie doczekała się rozstrzygnięcia Trybunału. Tym samym art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej korzysta z domniemania konstytucyjności i nadal jest stosowany przez organy podatkowe.

Postulat ograniczenia instytucji zawieszania biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego przewiduje rządowy projekt nowej Ordynacji podatkowej (druk nr 3517). W uzasadnieniu wskazano, że możliwość wszczynania postępowania w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe może skutkować tym, że w skrajnych przypadkach zobowiązanie nigdy się nie przedawni. Dlatego zdaniem projektodawców zawieszenie biegu terminu przedawnienia powinno następować tylko z przyczyn obiektywnych, niezależnych od organu podatkowego. Niestety prace nad tym projektem wstrzymano.

A w ramach Komitetu Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej „Przywróćmy podatkom przedawnienie” powstał obywatelski projekt nowelizacji Ordynacji podatkowej. Zakłada on uchylenie jej art. 70 § 6 pkt 1, art. 70 § 7 pkt 1 oraz art. 70c

V.511.128.2020

Niezgodnie z prawem stracili dzierżawę ziemi – w efekcie musieli sprzedać swe krowy. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-26
  • Sąd uwzględnił żądanie Agencji Nieruchomości Rolnych o wydanie części ziem dzierżawionych przez pozwanych – w efekcie musieli oni sprzedać swe krowy, dla których nie mieli już paszy
  • Umowy dzierżawy zostały częściowo wypowiedziane, ale klauzule umowne, na które powołała się ANR, były nieważne z mocy prawa
  • Jeśli bowiem czas dzierżawy jest oznaczony, to jej wypowiedzenie może nastąpić tylko w przypadkach wyraźnie określonych w umowie
  • A prawo zakazuje wypowiadania umów dzierżawy zawartych na czas oznaczony - gdy decyzja o wypowiedzeniu ma być pozostawiona tylko swobodnemu uznaniu samych stron lub strony umowy
  • Tymczasem umowy zawarte przez ANR i pozwanych na czas oznaczony nie określały, w jakich przypadkach można je wypowiedzieć

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść dzierżawców. Wniósł o stwierdzenie przez SN, że zaskarżony wyrok został wydany z naruszeniem prawa.

To zaś umożliwiłoby pozwanym dochodzenie odszkodowania od Skarbu Państwa. Sąd zobowiązał ich bowiem do wydania gruntów, które według nich stanowiły bazę paszową dla hodowli bydła. W efekcie nie mogli kontynuować działalności rolniczej i zostali zmuszeni do sprzedaży stada. Tym samym utracili wszelkie dotychczasowe dochody związane z hodowlą, w tym m.in. sprzedaż mleka i sprzedaż cieląt.

Stan faktyczny sprawy

ANR zażądała wydania nieruchomości, które wchodziły w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa i były wydzierżawiane pozwanym na podstawie dwóch umów dzierżawy.

Zawarto je na czas określony 10 lat, z możliwością przedłużenia. W umowach zawarto klauzulę, która umożliwiała wyłączenie spod dzierżawy gruntów o łącznej powierzchni nie większej niż 20% całości. Umowa nie określała jednak, w jakich przypadkach wyłączenie to może nastąpić.

Na podstawie tej klauzuli ANR wypowiedział umowy dzierżawy w części. Następnie skierował do sądu pozew o wydanie tej nieruchomości.

W 2015 r. sądy obu instancji uznały, że wypowiadając umowy dzierżawy, ANR działała w ramach swoich uprawnień. Dlatego nakazały pozwanym wydanie nieruchomości.

W 2017 r. pozwani złożyli do Sądu Najwyższego skargę  o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia. Jako szkodę wskazali utratę bazy paszowej, co uniemożliwiło im kontynuowanie hodowli bydła. Po wykonaniu zaskarżonego wyroku musieli je sprzedać ze względów ekonomicznych, wobec czego utracili przychody z produkcji mleka krowiego oraz płatności bezpośrednich.

Postanowieniem z 25 września 2020 r. skarga została przez SN odrzucona z uwagi na jej subsydiarny charakter wobec innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia, w tym również wobec skargi nadzwyczajnej.

W związku z tym RPO Adam Bodnar postanowił skierować skargę nadzwyczajną.

Zarzuty skargi RPO

 Rzecznik podniósł zarzuty rażącego naruszenia prawa:

  • art. 222 § 1 Kodeksu cywilnego porzez jego niewłaściwe zastosowanie i nakazanie pozwanym wydania nieruchomości - mimo że przysługiwało im skuteczne uprawnienie do władania nieruchomością, wynikające ze stosunku dzierżawy;
  • art. 673 § 3 k.c. w związku z art. 694 k.c. oraz art. 58 § 3 k.c. i art. 3531 k.c. poprzez ich niezastosowanie - mimo że zamieszczenie w umowie dzierżawy, zawartej na czas oznaczony, klauzuli uprawniającej do jej wypowiedzenia, bez określenia wypadków, w jakich wypowiedzenie może nastąpić, pozostaje w sprzeczności z normami o charakterze bezwzględnie obowiązującym: art. 673 § 3 w związku z art. 694 k.c., a także z naturą tego stosunku zobowiązaniowego i tym samym jest nieważne z mocy prawa.

Ponadto RPO podniósł zarzuty dotyczące naruszenia praw i zasad konstytucyjnych:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - gdyż rozstrzygnięcie sądowe wydane z pominięciem norm o charakterze  bezwzględnie obowiązującym oraz nieuwzględniające natury stosunku prawnego łączącego strony procesu, podważa zaufanie do stanu prawnego, jaki wynika z prawomocnego orzeczenia sądowego, a tym samym zaufanie do państwa oraz godzi w bezpieczeństwo prawne;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji - ponieważ w wyniku stwierdzonych uchybień pozwani zostali pozbawieni uprawnień wynikających z umów dzierżawy do władania nieruchomościami rolnymi i gospodarczego korzystania z nich, A  utrata spornych nieruchomości uniemożliwiła im kontynuowanie prowadzenia produkcji rolnej, co doprowadziło do pogorszenia ich sytuacji majątkowej.

Następcą prawnym ANR jest Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestników postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.511.320.2020

Chciał odrzucenia spadku obciążonego długami - sąd faktycznie mu to uniemożliwił. Skarga nadzwyczajna Rzecznika na korzyść obywatela [SKARGA UWZGLĘDNIONA]

Data: 2021-05-26, 2021-01-25
  • Syn zmarłego został przez sąd uznany za spadkobiercę - mimo że nie chciał dziedziczyć spadku obciążonego długami
  • Choć sąd dostał jego pismo o odrzuceniu spadku, nie zdołał go rozpatrzyć przed upływem półrocznego terminu, jaki spadkobierca ma na taką decyzję
  • Aby dochować tego terminu, wystarczy samo złożenie, przed jego upływem, wniosku do sądu o odrzucenie spadku – podkreśla RPO
  • Tymczasem komornik egzekwuje już dług, który spadkobierca chciał odrzucić
  • AKTUALIZACJA: 26 maja 2021 r. SN uwzglednił skargę nadzwyczajną RPO (sygn. akt I NSNc 76/21)

W obronie praw skarżącego Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Stan faktyczny sprawy

Zgodnie z art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego spadkobierca może odrzucić spadek w ciągu 6 miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o tytule do dziedziczenia (śmierci spadkodawcy). Taki spadkobierca zostaje wyłączony od dziedziczenia, tak jakby nie dożył otwarcia spadku.

Przed upływem tego terminu syn zmarłego złożył w Sądzie Rejonowym pismo z oświadczeniem, że odrzuca obciążony długiem spadek po ojcu. Sąd podkreślił, że oświadczenie o odrzuceniu spadku w formie pisemnej zwykłej nie wywołuje skutków prawnych. Dlatego oddalił wniosek syna.

Odwołał się on do Sądu Okręgowego, który zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu. Według II instancji Sąd Rejonowy słusznie potraktował jednak wniosek syna nie jako oświadczenie o odrzuceniu spadku, lecz jako wniosek o przyjęcie takiego oświadczenia w formie ustnej do protokołu.

Sąd Rejonowy wyznaczył zatem termin rozprawy, by odebrać od syna jego ustne oświadczenie – ale  nastąpiło to już po półrocznym  terminie. Jeden z wierzycieli zmarłego ojca wystąpił zaś do sądu o stwierdzenie, że spadek po dłużniku nabyli obaj jego synowie. A Sąd Rejonowy stwierdził właśnie, że spadek na podstawie ustawy dzielą obaj synowie po połowie.

Sąd Okręgowy oddalił apelację syna, który nie chciał dziedziczyć. Uzasadnił, że złożył on oświadczenie o odrzuceniu spadku po terminie – a przywrócić go nie można (to tzw. termin zawity).  

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik zaskarżył postanowienie sądu II instancji. Wniósł, by SN uznał za spadkobiercę dziedziczącego spadek jedynie drugiego syna, który nie złożył oświadczenia o odrzuceniu spadku.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1015 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez błędne uznanie, że syn uchybił terminowi do złożenia oświadczenia woli o odrzuceniu spadku po ojcu - mimo że wniosek o przyjęcie oświadczenia spadkowego zawierający wolę odrzucenia spadku złożył przed upływem 6-miesięcznego terminu od daty śmierci spadkodawcy;
  • rażące naruszenie prawa materialnego, art. 1020 Kc poprzez jego niezastosowanie i przyjęcie, że syn dziedziczy spadek - mimo złożenia  oświadczenia o odrzuceniu spadku z zachowaniem terminu z art. 1015 § 1 Kc;

Odrzucający spadek spadkobierca, który działał w  zaufaniu do prawa, nie miał żadnego wpływu na termin wyznaczenia przez Sąd Rejonowy posiedzenia w celu odebrania od niego oświadczenia. Nie można mu zatem zarzucić braku dbałości i należytej troski o swoje sprawy. Dlatego sąd nie powinien przerzucać na niego odpowiedzialności za upływ terminu z art. 1015 § 1 Kc.

A zaskarżone postanowienie doprowadziło do niekorzystnych skutków w sferze majątkowych interesów spadkobiercy. Z jego majątku na wniosek wierzyciela zmarłego prowadzona jest egzekucja z nieruchomości. To rażące naruszenie prawa syna zmarłego do własności i do ochrony przed spadkiem, którego przyjąć nie chciał - czemu dał wyraz.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie prezentowane jest stanowisko, że dla dochowania terminu z art. 1015 § 1 Kc wystarczające jest złożenie do sądu - przed jego upływem - wniosku o przyjęcie oświadczenia o przyjęciu lub odrzuceniu spadku, choćby do złożenia samego oświadczenia w toku postępowania doszło już po upływie 6-miesięcznego terminu.

Według SN odmienny pogląd byłby zbyt rygorystyczny i szczególnie dotkliwy  w skutkach, skoro pociągałby za sobą nieograniczoną odpowiedzialność za długi spadkowe nawet tych spadkobierców, którzy w sposób niewątpliwy w ustawowym terminie dali sądowi wyraz swej woli.

Dlatego o zachowaniu terminu winno rozstrzygać wyłącznie wniesienie do sądu przed upływem terminu wniosku z żądaniem odebrania oświadczenia. Spadkobierca jedynie na to ma wpływ. To zaś, kiedy dojdzie do odebrania oświadczenia, zależy  już od sądu. Wobec tego chwila odebrania oświadczenia przez sąd nie powinna mieć wpływu na zachowanie terminu.

Rzecznik zarzucił zaskarżonemu postanowieniu naruszenie:

  • konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji - z uwagi na pozbawienie syna prawa do odrzucenia spadku po zmarłym ojcu, choć nie można zarzucić mu braku dbałości o swe interesy majątkowe;
  • zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji  -  ponieważ pominięcie przez sąd okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem, którego przeprowadzenie było konieczne w celu odebrania  oświadczenia o odrzuceniu spadku, doprowadziło do swoistej pułapki, co pozbawiło spadkobiercę procedury gwarantującej urzeczywistnienie jego prawa do odrzucenia spadku i uczyniło to prawo pozornym;
  • praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji - ponieważ stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym prowadzi do niekorzystnych skutków w sferze praw majątkowych syna z uwagi na obciążenie jego majątku długami spadkowym w sytuacji braku woli spadkobrania:
  • zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych i prawa dziedziczenia, określonej w art. 64 ust. 2 Konstytucji - ponieważ pozbawienie spadkobiercy prawa do odrzucenia spadku było konsekwencją wyznaczenia przez sąd terminu rozprawy celem odebrania od spadkobiercy oświadczenia spadkowego po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c., a zatem niedotrzymanie tego terminu nastąpiło z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Przyjęcie przez sąd, że zarówno wniosek o odebranie oświadczenia spadkowego, jak i samo oświadczenie musi zostać złożone przed upływem terminu z art. 1015 § 1 Kc prowadzi do nieuzasadnionego skrócenia tego terminu. Zmusza spadkobierców do brania w rachubę ewentualnych niezależnych od nich przeszkód w przyjęciu oświadczenia.

Zaskarżone postanowienie nie może zostać uchylone ani też zmienione w innym trybie. Sytuację może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Tak jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego Rzecznik wysłał ją Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.423.2020

Nie mieszkał z rodzicami, ale sąd obciążył go ich długami. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-20
  • Obywatel został obciążony przez sąd długami mieszkaniowymi rodziców, choć z nimi nie mieszkał, gdy one powstawały
  • Wobec niemożności ściągnięcia długu od pozostałych dłużników, egzekucja objęła tylko jego
  • Pogorszyło to i tak niełatwą sytuację bytową jego i jego rodziny, w tym czworga dzieci

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na korzyść obywatela. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale mieszkające z nim osoby pełnoletnie.  

Stan faktyczny sprawy

Najemcy mieszkania komunalnego od 2008 r. nieregularnie uiszczali czynsz oraz opłaty. W 2013 r., gdy zaległość sięgała kilkunastu tys. zł, gmina wytoczyła im proces o zapłatę.

Sąd Rejonowy na posiedzeniu niejawnym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Zasądził solidarnie od pozwanych - najemcy i członków jego rodziny mieszkających wraz z nim – na rzecz gminy w sumie ponad 20 tys.zł.

Jeden z synów najemcy, obciążony obowiązkiem zapłaty długu, wniósł sprzeciw od nakazu. Argumentował, że nie wiedział o zaległościach czynszowych, gdyż od 2007 r. nie mieszkał już z rodzicami.

Dołączył dokumenty potwierdzające, że w tym okresie zawarł umowę najmu innego mieszkania. Mieszkał w nim z żoną i czwórką dzieci. Był zameldowany tam na pobyt czasowy i otrzymywał od gminy dodatek mieszkaniowy.

Z powodu nieuzupełnienia braków formalnych pisma Sąd Rejonowy odrzucił jego sprzeciw. Dlatego zasadność żądania gminy wobec obywatela nie została poddana merytorycznej ocenie sądu. Nakaz zapłaty stał się prawomocny.

Komornik wszczął postepowanie w celu wyegzekwowania długu z jego majątku. Wobec bezskuteczności egzekucji wobec pozostałych dłużników – z  braku składników majątkowych jej podlegających - gmina dochodzi zapłaty  wyłącznie od pozwanego syna.

Podejmowane przez obywatela próby porozumienia z gminą w celu umorzenia postępowania egzekucyjnego nie dały skutku. A sytuacja materialna rodziny jest zła. On ma rentę z tytułu częściowej niezdolności do pracy, a jego żona ma rentę socjalną.

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik  zaskarżył nakaz zapłaty w zakresie odnoszącym się do pozwanego syna.  Wniósł, by SN oddalił powództwo wobec niego.

Orzeczeniu zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, tj. art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego poprzez jego niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że pozwany odpowiada solidarnie wraz z najemcą lokalu mieszkalnego za zapłatę czynszu i innych opłat, mimo jego niezamieszkiwania w tym lokalu;
  • naruszenie zasad oraz wolności i praw człowieka i obywatela: konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, oraz chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych pozwanego - z powodu wydania nakazu zapłaty wobec pozwanego.

Można mieć wątpliwości, czy dokumenty gminy wystarczały do wydania nakazu zapłaty także w stosunku do innych osób niż najemca,  w tym zwłaszcza syna. Do pozwu nie dołączono bowiem ani zaświadczenia o zameldowaniu go w lokalu, ani dowodu, że wezwanie do zapłaty skierowano także do niego.  

W efekcie - wbrew art. 6881 § 2 w związku z art. 6881 § 1 Kodeksu cywilnego -  obciążono go  zapłatą należności, do których w ogóle nie był zobowiązany w świetle prawa. Za zapłatę czynszu i innych opłat odpowiadają bowiem solidarnie z najemcą stale zamieszkujące z nim osoby pełnoletnie. 

Naruszona została zatem zasada zaufania obywatela do państwa, a w szczególności bezpieczeństwo prawne pozwanego. Wydanie nakazu zapłaty  musi być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 Konstytucji ochronę własności i praw majątkowych pozwanego.

Taki nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego, co przemawia za odstąpieniem w tym wypadku od zasady stabilności prawomocnych orzeczeń sądowych. Nie można bowiem bronić stabilności orzeczenia nakazującego spełnienie świadczenia bez uzasadnionej podstawy prawnej. 

Majątek pozwanego został uszczuplony w wyniku egzekucji komorniczej na podstawie zaskarżonego nakazu zapłaty, co wpływa na obniżenie warunków bytowych jego i jego rodziny.

Pozwany nie dysponuje obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym wyeliminowanie nakazu zapłaty. Jedynym rozwiązaniem jest skarga nadzwyczajna.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN (jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego). Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.294.2020

Błędy sądu przy zniesieniu współużytkowania wieczystego. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2021-01-13
  • Osoby wspólnie użytkujące nieruchomość spierały się na tym tle; w końcu wystąpiły do sądu o podział działki
  • Sąd błędnie ustalił jednak jej powierzchnię, a w efekcie również powierzchnie działek dla poszczególnych osób
  • Ponadto nie odniósł się do kwestii podziału budynków na wspólnym gruncie, a w orzeczeniu przekręcił imiona i nazwiska niektórych osób
  • Z powodu tych błędów orzeczenie nie może być wykonane, za to powoduje nowe spory 
  • Zainteresowani nie mogą np. uzyskać zaświadczenia o przekształceniu użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu

By umożliwić obywatelom korzystanie z przysługującym im praw, Rzecznik Praw Obywatelskich składa skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego na ich korzyść. Błędów sądu nie da się bowiem naprawić w inny sposób. A nie mogły być sprostowane przez sam sąd jako "oczywiste omyłki pisarskie".

Historia sprawy

Kilkoro osób wspólnie użytkowało wieczyście działkę z budynkami. W jednym z nich były jeszcze odrębne lokale. Między użytkownikami trwały spory związane ze sposobem korzystania z nieruchomości. Dlatego wnieśli, by sąd zniósł współużytkowanie wieczyste i podzielił nieruchomość na mniejsze działki, a lokale w budynku pomiędzy nich.

Sąd Rejonowy wystąpił do biegłego geodety, by sporządził projekt zniesienia współużytkowania. I oparł się na jego opinii, nie weryfikując jej. 

W lutym 2003 r. sąd zniósł częściowo współużytkowanie wieczyste działek. Przyznał poszczególnym osobom  prawo użytkowania wieczystego, zgodnie z projektem podziału geodety. Jedną z działek sąd pozostawił we współużytkowaniu wieczystym w odpowiednich częściach udziałów. Sąd uregulował też dostęp do sieci elektrycznej, wodociągowej i kanalizacyjnej na poszczególnych działkach.

Rozstrzygnięcie uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji, ufajac sądowi. Ten zaś nie sporządził pisemnego uzasadnienia.

Argumentacja RPO

Sąd Rejonowy wydał orzeczenie, które wobec istotnych błędów i braków nie może zostać wykonane. Zainteresowane osoby nie mogą uzyskać potwierdzenia swoich praw rzeczowych do nieruchomości.

Sąd oparł rozstrzygnięcie na danych z opinii biegłego geodety, w których były błędy:

  • mylnie oznaczono powierzchnię całej działki a w efekcie także powierzchnie działek, które miały przypaść poszczególnym osobom w wyniku zniesienia prawa współużytkowania wieczystego
  • przyznając poszczególnym uczestnikom postępowania konkretne lokale w budynku, sąd nie określił wystarczająco precyzyjnie, co komu przypadło w wyniku zniesienia wspólnego prawa
  • w orzeczeniu sąd nie odniósł się do kwestii podziału budynków
  • w sentencji orzeczenia sąd przekręcił imiona i nazwiska niektórych uczestników postępowania.

Wskutek tych błędów nie został zrealizowany cel uczestników postępowania, którym była likwidacja sporów związanych ze sposobem korzystania z gruntu, mimo prawomocnego zakończenia postępowania.

Nie otrzymali oni prawomocnego orzeczenia, które mogliby wykonać i w ten sposób ostatecznie zakończyć wspólnotę praw, co stanowiło dotychczas źródło konfliktów. Wręcz przeciwnie – orzeczenie, które nieprecyzyjnie opisuje co komu przypadło w efekcie zniesienia wspólności praw, może być wyłącznie przyczyną kolejnych sporów pomiędzy uprawnionymi.

Nie mogą zrealizować swych uprawnień majątkowych, pierwotnie związanych ze stanem współużytkowania wieczystego. Nie mogą uzyskać zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie użytkowania wieczystego w prawo własności gruntu.

Zaskarżone orzeczenie stworzyło zatem stan niepewności prawnej co do chronionych konstytucyjnie praw rzeczowych uczestników postępowania (prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, prawo własności budynków, prawo własności lokali w budynku). To zaś uzasadnia złożenie skargi nadzwyczajnej.

Znosząc wspólność praw rzeczowych, sąd nie zadbał o zawarcie w rozstrzygnięciu wszystkich elementów niezbędnych dla skuteczności postanowienia – choć miał taki bezwzględny obowiązek.

RPO zarzucił sądowi rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 325 w zw. z art. 13 § 2 i art. 621 w zw. z art. 623 i art. 624 zd. 1 Kodeksu postępowania cywilnego. Chodzi przede wszystkim o błędne oznaczenie w sentencji postanowienia powierzchni wyodrębnianych działek - w następstwie zaakceptowania i powtórzenia przez sąd błędów z opinii biegłego geodety.

Sąd naruszył także konstytucyjną zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji oraz przysługującą uczestnikom na gruncie art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji ochronę praw majątkowych.

W tej sytuacji  konieczne jest uchylenie postanowienia sądu - tak by ponowne, prawidłowe już orzeczenie, przywróciło należną ochronę prawną uczestnikom postępowania. Dlatego RPO wnosi by SN uchylił orzeczenie i zwrócił sprawę Sądowi Rejonowemu.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego. Skoro bowiem rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane, RPO nie chce obarczać uczestników postępowania dodatkowymi problemami prawnymi, związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej.

IV.7000.46.2019

Sprawa zawieszania biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych – wciąż bez wyroku TK. Wyjaśnienia RPO dla Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców

Data: 2021-01-11
  • RPO przekazuje Rzecznikowi Małych i Średnich Przedsiębiorców informacje o głównych problemach, które zidentyfikował, i o problemach z ich załatwianiem w instytucjach państwa.
  • Konstytucyjność przepisów - które służą do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego - wciąż nie jest rozstrzygnięta przez Trybunał Konstytucyjny
  • RPO, który zaskarżył je jeszcze w 2014 r., a potem przyłączał się do skarg konstytucyjnych obywateli, informuje Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców o przewlekaniu się sprawy

Obywatele od dawna skarżą się do RPO, że postępowania o przestępstwa lub wykroczenia skarbowe są wszczynane instrumentalnie. Potem są one zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego obywatela, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

Jeszcze 22 października 2014 r. RPO zaskarżył do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego skarbowego.  Po jego wprowadzeniu w 2010 r. praktyka - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, wywodzącą się z zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala zaś na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

Podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia. Jak podkreśla RPO, ma on jednak prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

TK rozpoznał wniosek RPO 10 stycznia 2017 r. Przed wydaniem wyroku, postanowił jednak zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez wyznaczania terminu. Do dziś nowy termin nie został wyznaczony.

17 stycznia 2020 r. RPO zgłosił udział w postępowaniu TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) co do art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Wniósł o uznanie, że  jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji.

8 czerwca 2020 r. RPO przyłączył się do następnego postępowania TK ze skargi konstytucyjnej w takiej sprawie (sygn. akt SK 50/202). Złożył  podobny wniosek.

Wreszcie 21 grudnia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w sprawie w TK z kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 122/20). Także tu wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1.

- Dotychczas, w żadnej z wymienionych wyżej spraw termin rozprawy nie został wyznaczony – podkreśla Adam Bodnar w odpowiedzi na pismo w tej sprawie Marka Wocha, dyrektora generalnego Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.

II.511.1778.2014

Skarga nadzwyczajna RPO w sprawie pomylonych mieszkań

Data: 2020-12-31
  • Cztery osoby odziedziczyły dom i wystąpiły do sądu o jego podział. Sąd miał wskazać, na jakie mieszkania dzieli się nieruchomość i jakie wyrównania mają sobie wypłacić spadkobiercy, by każde z nich dostało równowartość ¼ spadku.
  • W 2008 r. sąd się pomylił tak, że jeden spadkobierca miał dopłacić drugiemu 30 tys. zł, mimo że odziedziczył podobnej wielkości mieszkanie.
  • Prawidłowe rozliczenie jest już niemożliwe, a błędu tego po 12 latach nie da się inaczej naprawić niż przez wniesienie skargi nadzwyczajnej.
  • RPO składa ją do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego, mając w pamięci uchwałę trzech izb SN o wadliwości umocowania Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (powołała ją w całości nowa, polityczna KRS), a także orzeczenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie islandzkiej o niewłaściwe powołanie sędziego.

Sprawa dotyczy domu, który należał do pani X zmarłej 40 lat temu. Odziedziczyły go cztery osoby: każda po ¼ domu. Po 20 latach spadkobiercy wnieśli o to, by dom podzielić i znieść współwłasność. Sąd miał wydzielić mieszkania, podzielić piwnice i lokale użytkowe na działce, ustalić, ile każde z nich jest warte i wskazać, jak spadkobiercy mają się rozliczyć. Sprawę ułatwiał fakt, że spadkobiercy praktycznie podzielili już dom, każde z nich mieszkało w osobnym mieszkaniu – a że mieszkania te nie były identyczne, istotne było wskazanie, jak się między sobą rozliczyć.

Podział się nie udał, bo sąd się po prostu pomylił, a potem tego błędu sprostować nie chciał. A apelację oddalił jako złożoną po terminie.

Problem polegał na tym, jak sąd posłużył się wyliczeniami rzeczoznawców, którzy policzyli, ile powierzchni mają mieszkania i ile są warte. Wyliczenia były dwa – sąd oba uznał za wiarygodne. Ale rzeczoznawcy podawali te mieszkania w różnych kolejnościach: to, co dla jednego było mieszkaniem nr 1, dla drugiego było mieszkaniem nr 2. A ponieważ metraże w obu opiniach nieco się różniły, sądowi się te mieszkania pomyliły.

Zamieniwszy metraże, sąd od nowa policzył ich wartość, dzieląc ustaloną wartość przez „nowy” (pomylony) metraż. I w ten sposób dwa mieszkania o podobnej powierzchni zaczęły się różnić wartością o 50 tys. zł…. To z kolei przełożyło się na rozliczenia między spadkobiercami. Kuzynka miała dopłacić kuzynce 30 tys. zł; mimo że obie dostały po podziale podobne mieszkania. Kuzyn, który dostał większe mieszkanie, dostał od sądu dodatkowe uprawnienie do 17 tys. zł dopłaty.

RPO uznał, że błąd ten powinien był naprawiony i przedstawił argumenty w skardze nadzwyczajnej.

Błędy w ustaleniach sądu

RPO pokazuje, że postanowienie sądu „jest obarczone wadą w postaci oczywistej sprzeczności istotnych ustaleń z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego”. - Tym samym, w przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich wypełniona została – wymagana przez art. 89 § 1 pkt 3 ustawy o Sądzie Najwyższym – przesłanka „oczywistej” sprzeczności ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego” – pisze Adam Bodnar w skardze nadzwyczajnej.

- Sprzeczność ta dotyczy ustaleń o charakterze istotnym, gdyż dotyczy samej istoty rozstrzygnięcia, jakim jest prawidłowe ustalenie wartości schedy spadkowej oraz wartości udziałów przyznanych poszczególnym spadkobiercom, w tym wysokości zasądzonych dopłat pieniężnych. Nadto różnica pomiędzy ustaleniami sądu a ustaleniami wynikającymi z materiału dowodowego w sprawie (opinii biegłych uznanych za wiarygodne) jest znacząca i wynosi kilkadziesiąt tysięcy złotych (o czym niżej), stanowiąc zarazem także znaczny procent wartości samego przedmiotu działu. 

Skarga nadzwyczajna do Izby Cywilnej SN

Wadliwego postanowienia sądu nie można było już zmienić, więc po latach sprawa trafiła do RPO, który ma prawo składania skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. To specjalne narzędzie prawne wprowadzone po to, by naprawiać nienaprawialne już normalną drogą błędy sądów. Do rozpatrywania skarg nadzwyczajnych powołana została nowa izba SN - Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. W całości powołała ją nowa, zależna od polityków Krajowa Rada Sądownictwa. I tu pojawił się nowy problem: rozstrzygnięcia sądów wadliwie obsadzonych mogą być w przyszłości kwestionowane. Aby nie obarczać zatem spadkobierców pani X dodatkowymi problemami prawnymi ,związanymi ze statusem Izby Kontroli Nadzwyczajnej, RPO złożył swoją skargę do Izby Cywilnej.

Argumenty prawne RPO

Nie ulega wątpliwości, że istotą rozstrzygnięcia o dziale spadku jest prawidłowe rozdysponowanie schedą spadkową w taki sposób, by rzeczywista wartość udziałów przyznanych poszczególnym spadkobiercom odzwierciedlała ich udział w spadku, określony postanowieniem o stwierdzeniu nabycia spadku. Wyrazem tego jest nie tylko generalne odesłanie w art. 1035 k.c. do przepisów o zniesieniu współwłasności, ale także – skomplikowane mechanizmy rozliczania skutków poszczególnych zdarzeń obejmujących majątek spadkodawcy, jak przede wszystkim zaliczanie darowizn na schedę spadkową. Ich celem jest uzyskanie sprawiedliwego rozdziału majątku, uwzględniającego różne okoliczności, w tym zasady słuszności. Z kolei ratio art. 212 § 1 zd. 1 k.c. pozostaje takie wyjście ze współwłasności, by każdemu z dotychczasowych współwłaścicieli przypadła wartość majątkowa ściśle odpowiadająca wartości jego udziału. Jeżeli przypadający mu składnik majątku kryterium tego nie spełnia, konieczne staje się wyrównanie tej wartości, właśnie poprzez zasądzenie odpowiedniej dopłaty pieniężnej.

Zaskarżonemu orzeczeniu Rzecznik Praw Obywatelskich zarzuca rażące naruszenie prawa poprzez niezastosowanie przepisu art. 278 § 1 k.p.c.

Po ponownym pomiarze powierzchni wyodrębnianych lokali sąd dostrzegł konieczność ponownego ich wycenienia. Wyceny tej sąd dokonał jednak już samodzielnie. Tymczasem należy zauważyć, że wycena wartości rynkowej nieruchomości, w tym także oszacowanie wartości jednego m2 lokalu, wymaga wiadomości specjalnych, co oznacza konieczność powołania biegłego.

Bezsprzecznie wiadomości z zakresu wyceny nieruchomości należy zaliczyć do wiadomości specjalnych, gdyż ich zdobycie wiąże się z uzyskaniem wykształcenia oraz doświadczenia. Zgodnie z art. 174 ust. 1 i 2 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, rzeczoznawstwo majątkowe jest działalnością zawodową wykonywaną przez rzeczoznawców na zasadach określonych tą ustawą. Rzeczoznawcą majątkowym jest osoba fizyczna posiadająca uprawnienia zawodowe w zakresie szacowania nieruchomości. To właśnie do tej grupy zawodowej należy szacowanie wartości nieruchomości, w tym poprzez ustalanie ceny rynkowej jednego m2 nieruchomości.

Sąd przeprowadził dowód z opinii biegłego z zakresu wyceny nieruchomości. Została tam wskazana także wycena jednostkowa 1 m2 każdego z wyodrębnianych lokali. Sąd uznał tę opinię za przydatną dla sprawy i częściowo oparł się na jej wnioskach. Z niewiadomych jednak względów sąd, po ponownym obmiarze lokali, samodzielnie ustalił wartość jednego m2 każdego lokalu, co było podstawą do wyceny na nowo wartości lokali przez sąd – z pominięciem przeprowadzenia dowodu z opinii biegłego. A wartości ustalone i przyjęte przez sąd odbiegają od tych wskazanych przez biegłego, i to w sposób znaczny.

Skoro sąd uznał za konieczne ponowne oszacowanie wartości jednego m2 każdego z lokali, to winien w tym celu dopuścić dowód z opinii biegłego z zakresu wyceny nieruchomości. Nie przeprowadzając go, rażąco naruszył art. 278 § 1 k.p.c.

W przekonaniu Rzecznika na skutek oczywistego i rażącego błędu sądu doszło także do rażącej obrazy art. 212 § 1 zd. 1 w związku z art. 1035 k.c. Wynikające z zaskarżonego postanowienia dopłaty pieniężne w żaden bowiem sposób nie ‘wyrównują’ wartości poszczególnych udziałów w spadku. Przeciwnie, ich wysokość dodatkowo, i to w sposób znaczny, pogłębia nierówności pomiędzy spadkobiercami – mimo że dziedziczą oni w częściach równych.

Doszło zatem do naruszenia konstytucyjnego prawa obywatela do sądowej ochrony prawa własności, prawa dziedziczenia i praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji). Uprawomocnienie zaskarżonego orzeczenia doprowadziło do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom pani X konstytucyjnego prawa do dziedziczenia. W świetle art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP samo stosowanie przepisów ustawowych (norm materialnych i proceduralnych) winno gwarantować spadkobiercom należytą ochronę prawną w zakresie uprawnień przysługujących im z tytułu dziedziczenia. W tym kontekście instytucja działu spadku stanowi instrument prawny, dzięki któremu w obrocie może się urzeczywistnić rozstrzygnięcie co do stwierdzenia nabycia spadku. Postanowienia te powinny więc ze sobą korelować.

Sytuacja, w której sąd orzeka, że niektórzy uczestnicy postępowania otrzymują składniki majątku (w tym także dopłaty od innych uczestników postępowania) przewyższające wartość ¼ udziału spadkowego, a inni uczestnicy – składniki o wartości niższej niż ¼ wartości udziału spadkowego, a nadto zostają jeszcze dodatkowo obciążeni wysokimi dopłatami, godzi w konstytucyjne prawo własności i prawo do dziedziczenia. Ochrona prawna gwarantowana na gruncie Konstytucji staje się iluzoryczna, bowiem instytucja działu spadku w takiej sytuacji nie może zrealizować przypisanych jej systemowo celów. Sąd w sposób nieuprawniony zaingerował w zakres ochrony prawnej przysługującej uczestnikom na gruncie Ustawy Zasadniczej, bowiem w sposób oczywiście wadliwy ukształtował sytuację majątkową spadkobierców pani X.

Z tego powodu zaskarżone postanowienie godzi także w konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz zasadę bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji. Zgodnie z nim Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym, urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej. W ocenie Rzecznika ochronie konstytucyjnej na podstawie art. 2 niewątpliwie podlega także zaufanie uczestników obrotu do stanu prawnego ukształtowanego prawomocnym rozstrzygnięciem sądowym. Osoby pozostające w kręgu oddziaływania postanowienia stwierdzającego nabycie spadku po danej osobie mają prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o dział spadku sąd rozstrzygnie sprawę zgodnie z przysługującym uczestnikom udziałom w spadku. W tym kontekście pożądane pozostaje zachowanie przez sąd należytej czujności procesowej, celem uniknięcia orzekania sprzecznie z udziałami spadkowymi.

Tymczasem w tej sprawie sąd rozpoznał sprawę tak, że przyznał na własność lokale i orzekł dopłaty pomiędzy uczestnikami postępowania, jednakże w ogólnym rozliczeniu nie utrzymał on podziału spadku po ¼ udziału w jego wartości dla każdego z uczestników – mimo że spadek po pani X odziedziczono w taki właśnie sposób. Tym samym wydane orzeczenie nie jest również sprawiedliwe: podział spadku nie odzwierciedla rozstrzygnięcia sądu z 1988 r., zgodnie z którym czworo spadkobierców nabyło spadek w ¼ każde.

Takie rozstrzygnięcie – zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich – stanowi naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa (działającego w jego imieniu sądu powszechnego) oraz konstytucyjnej zasady bezpieczeństwa prawnego, która w zakresie prawa spadkowego wyraża się w możliwości układania przez spadkobierców swych istotnych spraw życiowych bez obawy, że sąd orzeknie o dziale spadku, nie respektując prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku.

IV.7000.178.2018

Dwa identyczne orzeczenia spadkowe. Kolejna skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-12-28
  • W ciągu dwóch lat ten sam sąd wydał dwa analogiczne orzeczenia spadkowe po tym samym spadkodawcy
  • Spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym potwierdzeniem uprawnień z tytułu dziedziczenia
  • To zaś uniemożliwia swobodne dysponowanie majątkiem 
  • Jedynym wyjściem jest uchylenie drugiego z wydanych orzeczeń przez Sąd Najwyższy

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie skargę nadzwyczajną do SN.

W 2005 r. Sąd Rejonowy z wniosku Gminy Miejskiej orzekł, że spadek po zmarłym nabyli na podstawie ustawy: żona (w jednej czwartej części) oraz czworo ich dzieci (po 3/16 części każde). Postanowienie to uprawomocniło się na poziomie I instancji, gdyż żaden z uczestników nie złożył apelacji.

W 2007 r. ten sam sąd, na wniosek jednej z córek, wydał identyczne postanowienie. Także to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Rzecznik zaskarżył drugie z wydanych orzeczeń, jako zapadłe wskutek rażącego naruszenia prawa procesowego. Sprawa spadku została bowiem rozstrzygnięta w 2005 r.  Doszło zatem do rażącego naruszenia prawa procesowego i w efekcie tzw.  naruszenia powagi rzeczy osądzonej. Prawo przewiduje bowiem zakaz prowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie.

Doprowadziło to do sytuacji, w której funkcjonują dwa prawomocne postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie. Taki stan prawny winien być kwalifikowany jako naruszenie zasad i praw określonych w Konstytucji.

Doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Spadkobiercy mają prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy, sąd będzie respektował uprzednie uprawomocnienie się rozstrzygnięcia stwierdzającego nabycie spadku.

Sąd musi dochować należytej czujności procesowej, by uniknąć prowadzenia postępowania dotyczącego stwierdzenia nabycia spadku po danej osobie bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Rzecznik dostrzega również naruszenie prawa do sądu, które gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji.  W sytuacji wydania dwóch prawomocnych postanowień spadkowych nie sposób uznać, aby uczestnicy postępowania sądowego uzyskali wiążące rozstrzygnięcie, a co za tym idzie, aby ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane.

Ponadto doszło do naruszenia konstytucyjnego prawa dziedziczenia. Zgodnie z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych i prawo dziedziczenia, a prawa te podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. Art. 21 ust. 1 Konstytucji chroni własność oraz prawo dziedziczenia

W przypadku dwóch prawomocnych postanowień o nabyciu spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, jak również w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym. Ochrona gwarantowana w Konstytucji staje się wtedy iluzoryczna.

Zaskarżone postanowienie sądu nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Jedynym środkiem pozwalającym na wyeliminowanie z obrotu prawnego drugiego postanowienia spadkowego jest skarga nadzwyczajna.

Rzecznik składa ją do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego. Zgodnie z art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r. rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, utworzonej po zmianie ustawy o SN w 2017 r. Jednak w uchwale z 23 stycznia 2020 r. połączone Izby: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN stwierdziły, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia  2017 r. A cały skład tej Izby powołano w sposób opisany w tej uchwale SN. W jej świetle postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Rzecznik złożył dotychczas 25 skarg nadzwyczajnych. Do Biura RPO wpłynęło ok. 8 tys. wniosków o wystąpienie z taką skargą (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.7000.261.2020

Egzekucja komornicza z nieruchomości, zajęcie środków z tarczy antykryzysowej - pytania na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-12-01

Czy podczas stanu epidemii może być prowadzona egzekucja komornicza z nieruchomości?

W pierwszej kolejności należy stwierdzić, że na czas obowiązywania stanu epidemicznego w kraju wstrzymano wykonywanie eksmisji z lokali mieszkalnych. Na podstawie art. 15zzu ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach… eksmisje z lokali mieszkalnych nie wykonuje się w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19. Sytuacja taka nie dotyczy jedynie osób, wobec których wydano orzeczenie eksmisyjne na podstawie art. 11a ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, czyli wobec osoby stosującej przemoc w rodzinie.

W związku z sytuacją epidemiczną w kraju dodano również nowe przepisy do kodeksu postępowania cywilnego (ustawa z dnia 14 maja 2020 r. o zmianie niektórych ustaw Dz. U. 875, art. 2), art.  9521  określa, że wierzyciel jest uprawniony do złożenia wniosku, o którym mowa w § 1, jeżeli wysokość egzekwowanej należności głównej stanowi co najmniej równowartość jednej dwudziestej części sumy oszacowania. (§  2) a jeżeli egzekucję z nieruchomości prowadzi kilku wierzycieli, termin licytacji nieruchomości, o której mowa w § 1, wyznacza się również w przypadku, gdy wnioski w tym przedmiocie złożyli wierzyciele, których łączna wysokość egzekwowanych należności głównych stanowi co najmniej równowartość jednej dwudziestej części sumy oszacowania. (§  3). Przepisów § 2 i 3 nie stosuje się, jeżeli należność przysługuje Skarbowi Państwa, wynika z wyroku wydanego w postępowaniu karnym lub mimo niespełnienia warunków przewidzianych w tych przepisach zgodę na wyznaczenie terminu licytacji wyraził dłużnik, do którego nieruchomość należy, albo sąd. Sąd wyraża zgodę na wyznaczenie terminu licytacji na wniosek wierzyciela, jeżeli przemawia za tym wysokość i charakter dochodzonej należności lub brak możliwości zaspokojenia wierzyciela z innych składników majątku dłużnika. Na postanowienie sądu oddalające wniosek wierzyciela przysługuje zażalenie. Jeżeli jednak dłużnik mieszka w licytowanej nieruchomości, licytacji lokalu mieszkalnego lub nieruchomości gruntowej zabudowanej budynkiem mieszkalnym, które służą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika, nie przeprowadza się w czasie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii oraz 90 dni po jego zakończeniu. (§  5).

Pani prowadzi jednoosobową działalność gospodarczą. Z uwagi na epidemię, otrzymała z Urzędu Wojewódzkiego dotację w kwocie 9000 zł. Są to środki z tarczy antykryzysowej. Jednocześnie pani ma postępowanie egzekucyjne (sprawa lokalowa) i z tego powodu   16 listopada poinformowała pisemnie bank, że mogą wpłynąć na jej konto środki z tarczy, które są zwolnione od zajęcia. Mimo to, po wpłynięciu środków 25 listopada, bank zajął je i przekazał komornikowi. Pani pyta, co może zrobić.

Odpowiedzi należy poszukiwać na podstawie poniższych aktów prawnych (wg stanu na  30 listopada 2020 r.):

  • ustawy z dnia 17 listopada 1964 r. Kodeks postępowania cywilnego (t.j. Dz.U.2020.1575 ze), dalej jako „k.p.c.”,
  • ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Prawo bankowe (t.j. Dz.U.2020.1896 ze zm.), dalej jako „Pr.bank.”,
  • ustawy z dnia 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 (Dz.U.2020.695 ze zm.), dalej jako „u.s.i.w”,
  • ustawy z dnia 4 lipca 2019 r. o systemie instytucji rozwoju (t.j. Dz.U.2020.2011), dalej jako „u.s.i.r.”.

Egzekucja środków z rachunku bankowego została uregulowana w art. 889 i następne k.p.c. oraz w art. 54 i 54a Pr.bank. Z przepisów tych wynika, że zasadniczo wszystkie środki znajdujące się na rachunku bankowym podlegają zajęciu. Od tej zasady, przewidziane są jednak ustawowe wyjątki. Pierwszy z nich jest uregulowany w art. 890 k.p.c. oraz w art. 54a Pr.bank., które to przepisy wymieniają jakie środki są zwolnione od zajęcia (tzw. przywilej przedmiotowy). Drugi wyjątek dotyczy natomiast kwoty wolnej od zajęcia i zawarty jest w art. 54 Pr.bank. zgodnie z którym, w każdym miesiącu kalendarzowym, wolne od zajęcia są środki do wysokości 75% minimalnego wynagrodzenia za pracę (tzw. przywilej kwotowy).

Przepisem art. 65 pkt 2 u.s.i.w. dodano jeszcze jeden wyjątek, który został wprowadzony do u.s.i.r. Obecnie zgodnie z art. 21a ust. 2a u.s.i.r., środki pochodzące z przekazanego przedsiębiorcom wsparcia finansowego (udzielanego przez Polski Fundusz Rozwoju) nie podlegają egzekucji sądowej ani administracyjnej, chyba że egzekwowana wierzytelność powstała w związku z naruszeniem zasad, na których udzielono danemu przedsiębiorcy takiego wsparcia. Środki te, w razie ich przekazania na rachunek bankowy są wolne od zajęcia na podstawie sądowego lub administracyjnego tytułu wykonawczego.

Ustalenie, że środki z rachunku objętego zajęciem nie podlegają egzekucji powinno powodować odstąpienie od ich zajęcia. Jak wskazano w odpowiedzi Ministerstwa Finansów na interpelację nr 25271 w sprawie nieprawidłowej praktyki banków związanej z egzekucją środków finansowych, organ egzekucyjny, podejmując czynności egzekucyjne, bierze pod uwagę z urzędu określone przepisami wyłączenia spod egzekucji. Natomiast gdyby do takiego ustalenia doszło po zajęciu składnika majątku dłużnika niepodlegającego egzekucji, organ egzekucyjny z urzędu umarza w tej części postępowanie (art. 824 § 1 pkt 2 k.p.c.).

Rzecznik podejmował problematykę przekazywania przez banki organom egzekucyjnym świadczeń, które zgodnie z przepisami są zwolnione od zajęcia. W celu wyjaśnienia przyczyn nieprawidłowości RPO zwrócił się do Prezesa Banków Polskich o przedstawienie stanowiska.

W odpowiedzi z 04.11.2020 r. wyjaśniono, iż banki nie gromadzą informacji co do charakteru świadczeń stanowiących wpływy na rachunki bankowe. Jednocześnie podkreślono, że identyfikacja charakteru świadczenia niejednokrotnie nie jest możliwa także na podstawie podawanego tytułu przelewu. Jak wskazano w piśmie, Związek Banków Polskich prowadzi  uzgodnienia  z  podmiotami  odpowiedzialnymi za wypłatę  danego świadczenia w  sprawie umieszczania przez te podmioty odpowiedniego   „słowa  kodowego"  w  tytule  przelewu,  co  ułatwi  identyfikację świadczenia.

W przypadku,  gdy  organ  egzekucyjny  nie  poinformował  banku  o  wyłączeniu  spod  egzekucji  określonych  wpływów  na  objęty zajęciem rachunek bankowy, w interesie dłużnika jest powiadomienie  komornika (organu egzekucyjnego) o okolicznościach uzasadniających wyłączenie bądź ograniczenie egzekucji, które to okoliczności komornik jest obowiązany uwzględnić z urzędu.

Zatem w opisanej sytuacji, należałoby zwrócić się (najlepiej pisemnie) do komornika z informacją o wpływie środków zwolnionych od zajęcia i jednocześnie wnieść o wyłączenie ich spod egzekucji. Stosowną informację o wyłączeniu danych środków spod egzekucji, komornik powinien przekazać wówczas bankowi.

Niezależnie od powyższego, warto dodać, że w art. 52a Prawa bankowego  uregulowana została instytucja „rachunku rodzinnego”, z którego warto skorzystać jeśli pobiera się środki zwolnione spod egzekucji. Na rachunek ten mogą być wpłacane wyłącznie środki pieniężne pochodzące ze świadczeń niepodlegających egzekucji. Wpłaty mogą być dokonywane wyłącznie z rachunków bankowych jednostek wypłacających świadczenia niepodlegające egzekucji.  A otwarcie i prowadzenie rachunku rodzinnego oraz wypłaty w banku, w którym rachunek jest prowadzony, są wolne od jakichkolwiek opłat i prowizji. Bank nie pobiera również opłat i prowizji za wydanie karty płatniczej do tego rachunku, za jego miesięczne utrzymanie oraz za wypłaty z bankomatów (banku prowadzącego rachunek) z wykorzystaniem tej karty.

W ocenie Rzecznika rachunek rodzinny wydaje się zatem właściwym i najprostszym instrumentem ochrony dłużników przed zajęciem środków niepodlegających egzekucji. Dlatego też Rzecznik zwrócił się do Prezesa Banków Polskich o podjęcie działań w celu upowszechnienia prowadzenia tego rodzaju rachunku przez funkcjonujące w Polsce banki oraz informowania obywateli o możliwości zawarcia umowy  rachunku rodzinnego i płynących z  tego korzyściach.

Więcej informacji:

Małoletnie dzieci nie były odpowiedzialne za dług swojego ojca. Udana interwencja Rzecznika

Data: 2020-11-30
  • Dorosłe dzieci ojca – pozbawionego praw rodzicielskich – bezpodstawnie obciążono odpowiedzialnością za jego długi mieszkaniowe za okres, gdy jako małe dziewczynki z nim nie mieszkały   
  • Dzięki interwencji Rzecznika Praw Obywatelskich dorosłe już kobiety nie  musiały spłacać długu biologicznego ojca

Rzecznik pomógł skarżącej, którą w 2012 r. sąd zobowiązał, solidarnie z siostrą i ojcem, do zapłaty ponad 11 tys. zł zaległego czynszu za mieszkanie. W 2013 r. sąd nadał nakazowi zapłaty klauzulę wykonalności i komornik wszczął egzekucję przeciwko skarżącej. O całej sprawie dowiedziała się ona dopiero w 2018 r., kiedy zajęto jej wynagrodzenie za pracę.

Problem polegał na tym, że zadłużenie za mieszkanie powstało w czasie, kiedy skarżąca oraz jej siostra były dziećmi i w ogóle w tym miejscu nie mieszkały. W okresie, za który miałyby płacić czynsz, były najpierw w rodzinie zastępczej, gdzie zostały umieszczone z powodu alkoholizmu ojca, a potem w Domu Dziecka. Dopiero w dniu ukończenia 18. roku życia wróciły do ojca, ponieważ nie miały innego miejsca, gdzie mogłyby zamieszkać. Za dług odpowiadał więc ich ojciec jako najemca lokalu. Tylko on powinien zapłacić całe zadłużenie, które po dodaniu odsetek urosło do kwoty 22 tys. zł.

Zdesperowana skarżąca napisała więc do Rzecznika prośbę o interwencję. Rzecznik ustalił na podstawie akt sprawy sądowej, że wierzyciel - kierując pozew o zapłatę - bezkrytycznie objął nim wszystkie osoby zameldowane w lokalu, nie zwracając uwagi na ich daty urodzenia. Dlatego pozwano dzieci, które w ogóle nie były dłużnikami.

W pozwie powołano się na art. 6881 Kodeksu cywilnego, zgodnie z którym odpowiedzialność osób pełnoletnich stale zamieszkujących z najemcą jest solidarna. Zabrakło jednak informacji, że obie siostry nie były pełnoletnie w okresie powstania zadłużenia i nie były "osobami stale zamieszkującymi" z ojcem, który był pozbawiony praw rodzicielskich.

Młode kobiety, które zostały w przeszłości skrzywdzone przez biologicznego ojca, nie powinny być zmuszone do spłacania długu, za który wyłącznie on był odpowiedzialny. Przemawia za tym konstytucyjna zasada demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Z uwagi na jaskrawo niewłaściwe skierowanie roszczenia o zapłatę wobec niepełnoletnich, które nie mieszkały w tym lokalu w okresie objętym pozwem - nie z własnej woli, ale ze względu na swe bezpieczeństwo - Rzecznik poprosił wierzyciela (podmiot zarządzający nieruchomościami Skarbu Państwa), aby odstąpił od działań windykacyjnych wobec sióstr i złożył wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego.

Wierzyciel przychylił się do prośby RPO i złożył do komornika wniosek o umorzenie postępowania egzekucyjnego wobec sióstr. Dyrektor Oddziału Terenowego KOWR wyjaśnił, że trudno jest obecnie ustalić, dlaczego pozew został skierowany również wobec dzieci, a nie tylko ich ojca, ponieważ pracownik za to odpowiedzialny już nie pracuje w Oddziale. Zapewnił, że sprawa ta była jednostkowym zdarzeniem, a pracownicy odpowiedzialni za sprawy windykacyjne zostali poinformowani o sprawie - tak by wyeliminować takie przypadki w przyszłości.

BPW.511.75.2019

GDDKiA o postępowaniach scaleniowych gruntów podczas budowy autostrad

Data: 2020-11-26
  • GDDKiA współpracuje z samorządami województw przy pracach scaleniowo-wymiennych, związanych w budową autostrad lub tras szybkiego ruchu  
  • Postępowania takie wszczynane są głównie na południu Polski, gdzie działki rolne są przeważnie wąskie i długie, co utrudnia ich efektywne wykorzystanie
  • Scalenia i wymiany gruntów często rodzą konflikty społeczne i opór - przyznaje p.o. generalny dyrektor DKIA Tomasz Żuchowski

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odpowiedziała RPO w sprawie skarg właścicieli gospodarstw rolnych przecinanych nowo powstającymi autostradami na zbyt rzadkie postępowania scaleniowe gruntów.

Jak pisał 9 października 2020 r. do GDDKiA zastępca RPO Stanisław Trociuk, zasadą staje się wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości. W efekcie pozostała część działek nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania. Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa

Obok bezdyskusyjnych korzyści i zalet gospodarczo-ekonomicznych płynących z budowy infrastruktury drogowej, negatywnie oddziałuje ona na otaczające tereny rolne i leśne. Dla gospodarstw, których siedliska i pola uprawne znalazły się w pasie drogowym autostrady bądź w jej bezpośrednim sąsiedztwie, oznacza to dezorganizację dotychczasowej struktury gospodarowania.  

Polega to na:

  • pozbawieniu działek rolnych dostępu do sieci drogowej,
  • wyłączeniu gruntów z produkcji rolnej lub leśnej,
  • zmianie w strukturze zagospodarowania gruntów,
  • zaburzeniu stosunków wodnych,
  • „szachownicy gruntów” – nadmiernym rozdrobnieniu, rozproszeniu i wydłużeniu gruntów w gospodarstwie,
  • powstawaniu tzw. resztówek.

W przypadku scalania gruntów w związku z budową autostrady, koszty wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów pokrywa GDDKiA. Otrzymuje ona środki z budżetu na koszty projektu scalenia. Obejmują one zarówno koszty sporządzenia dokumentacji geodezyjno-prawnej, jak i zagospodarowania poscaleniowego. Ma to na celu odtworzenie dotychczasowych warunków gospodarowania czy funkcjonalności dróg transportu rolnego. 

Z sygnałów napływających do BRPO zdaje się niestety wynikać, że w takich przypadkach postępowania scaleniowe wszczynane są stosunkowo rzadko. Zasadą staje się zaś wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości.

Skargi osób wywłaszczonych potwierdzają powtarzający się problem związany z przejmowaniem przez GDDKiA tylko części nieruchomości - w sytuacji, gdy na skutek budowy drogi pozostała część działek często nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania. Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa, nie wspominając o zaburzeniu dotychczasowych stosunków wodnych na gruncie.

Odpowiedź p.o. generalnego dyrektora DKIA Tomasza Żuchowskiego

Kwestie związane z przedmiotową problematyką reguluje ustawa z dnia 26 marca 1982 r. o scalaniu i wymianie gruntów. Nie ulega wątpliwości, że celem wprowadzenia ww. ustawy było stworzenie poprawnej struktury obszarowej gospodarstw, racjonalne ukształtowanie rozłogów gruntów, dostosowanie granic nieruchomości do systemu urządzeń melioracji wodnych, dróg oraz rzeźby terenu. Zgodnie z zapisami znajdującymi się w rzeczonym akcie prawnym postępowanie scaleniowe prowadzi właściwy starosta. Postępowanie tego rodzaju może zostać wszczęte na wniosek, a także z urzędu.

Ustawodawca wprowadził wymóg, aby wszczęcie postępowania scaleniowego z urzędu było poprzedzone uzyskaniem opinii rady sołeckiej, jak również działających na terenie danej wsi Społeczno-Zawodowych organizacji rolników, jeżeli zostały spełnione ustawowe przesłanki zawarte w art. 4 ww. ustawy.

Zgodnie z ust. 1 pkt 4 rzeczonego przepisu o scalenie może wystąpić inwestor, którego działalność spowodowała lub może spowodować skutki w ukształtowaniu rozłogów gruntów w skutek przebiegu istniejących lub budowanych dróg publicznych. Nie budzi zatem wątpliwości, że ustawodawca dał inwestorowi możliwość wystąpienia z tego rodzaju wnioskiem do właściwego starosty, nie nakładając na niego w tym zakresie obowiązku. Oznacza to, że ostateczna decyzja czy skorzystać z tego rodzaju uprawnienia została pozostawiona uznaniu danego inwestora.

GDDKIA nie występuje jako inwestor z wnioskami o wszczęcie z urzędu przez właściwego starostę postępowań scaleniowych i wymiennych. Jednakże zdając sobie sprawę z konieczności przeciwdziałania dezorganizacji rolniczej przestrzeni produkcyjnej związanej z realizowanymi inwestycjami drogowymi, na które zwrócił Pan uwagę w swoim piśmie, GDDKiA zawiera porozumienia z samorządami województw dotyczące współpracy w zakresie realizacji prac scaleniowo-wymiennych związanych w budową autostrad lub tras szybkiego ruchu na obszarze danego województwa.

Kolejnym krokiem jest przygotowywanie „Programu prac scaleniowowymiennych umożiiwiających wszczynanie i prowadzenie przez właściwych miejscowo starostów postępowania scaleniowo i/lub wymiennego na podstawie przepisów ustawy z dnia 26 marca 1982 r. o scalaniu i wymianie gruntów".

W ramach zawartych porozumień wykonywane są prace przygotowawcze, gdzie w poszczególnych obrębach ewidencyjnych określony zostaje obszar koniecznych scaleń i/lub wymiany gruntów mający związek z realizacją danej inwestycji wraz ze sporządzeniem materiałów niezbędnych do wydania przez właściwych miejscowo starostów postanowień o wszczęciu postępowań scaleniowo wymiennych. Na podstawie przygotowanego opracowania, starosta wszczyna postępowanie z urzędu, po uprzednim uzyskaniu jak już zasygnalizowano to powyżej, opinii rady sołeckiej, jak również działających na terenie danej wsi Społeczno-Zawodowych organizacji rolników.

Co istotne ustawodawca zobligował GDDKIA jedynie do pokrywania kosztów wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów, w przypadku scalania gruntów w związku z budową autostrad (art. 4 ust. 2 ustawy z dnia 26 marca 1982 r.), a nie np. tras szybkiego ruchu. Należy w tym miejscu zauważyć, że koszty scaleń wykonywanych w związku z budową autostrad pokrywane są ze środków inwestycyjnych do czasu zamknięcia inwestycji są zaliczane do kosztów budowy autostrad, a w konsekwencji stanowią koszt , realizacji całego Programu Budowy Dróg Krajowych.

Dokonanie płatności przez GDDKiA za wykonane w tym zakresie prace jest uzależnione od tego czy miały one rzeczywisty związek z budową danej autostrady. Należy w tym miejscu zwrócić uwagę na to, że wykazanie czy wykonane prace dotyczące scalenia i zagospodarowania poscaleniowego mają bezpośredni związek z realizowaną w tym zakresie inwestycją drogową jest bardzo trudne, a co za tym Idzie Ich ocena jest dość uznaniowa.

W związku z tym GDDKIA, aby nie narazić się na zarzuty dotyczące niegospodarności, przyjęła w praktyce zasadę zgodnie z którą ustalenia odnośnie rozmiaru i rodzaju prac i czynności przewidywanych do wykonania, które mają decydujący wpływ na wysokość kosztów ponoszonych przez GDDKIA w tym zakresie, powinny być z nią ustalane przed zleceniem ich do wykonania.

W szczególności dotyczy to:

1. określenia wielkości obszaru objętego scaleniem, przed wydaniem przez właściwego starostę postanowienia o wszczęciu postępowania scaleniowego,

2. określenia rozmiaru i zakresu niezbędnych prac do wykonywania w ramach zagospodarowania poscaleniowego, które podlegają zatwierdzeniu przez starostę w decyzji o zatwierdzenie podziału.

W praktyce postępowania scaleniowo-wymienne wszczynane są na obszarach, w których struktura agrarna wskazuje na taką potrzebę. Taka sytuacja dotyczy głównie województw położonych na południu Polski (województwo podkarpackie, małopolskie i część śląskiego). To właśnie przede wszystkim te rejony wykazują największą potrzebę dokonywania tego rodzaju prac, z uwagi na to że działki rolne które się tam znajdują charakteryzują się małą powierzchnią oraz są przeważnie wąskie i długie, co utrudnia ich efektywne wykorzystanie.

Z przeprowadzonych do chwili obecnej postępowań scaleniowo - wymiennych, w których aktywnie uczestniczyła GDDKiA wynika, że zainteresowanie ww. działaniami różni się w zależności od regionu Polski. Nie bez znaczenia pozostaje przy tym to, że scalenia i wymiany gruntów to działania trudne, które w praktyce nierzadko generują konflikty społeczne i opór, z uwagi na to że mają bezpośredni wpływ na prawo własności osób, co do nieruchomości które są nim objęte.

Na przykład w związku z realizacją autostrady A4 na terenie województwa małopolskiego na 35 opracowań, które były zakwalifikowane do przeprowadzenia prac mających na celu poprawę ukształtowania rozłogów gruntowych związanych z realizacją budowy ww. autostrady, wszystkie zostały uwzględnione przez właściwych miejscowo starostów.

Z kolei w województwie podkarpackim opracowano założenia do projektu scaleń dla wszystkich obrębów (63), przez które przebiegała autostrada A4, z czego do realizacji przyjęto jedynie 19 obrębów. Brak przyjęcia do realizacji projektu scaleń dla pozostałych 44 obrębów spowodowany był negatywnymi opiniami rad sołeckich albo brakiem zainteresowania ze strony właścicieli gruntów rolnych. Szczegółowe informacje, co do przyczyn dla których w poszczególnych obrębach nie zostały zrealizowane scalenia, znajdują się w posiadaniu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Podkarpackiego, z uwagi na to że na mocy zawartego porozumienia Marszałek Województwa Podkarpackiego był odpowiedzialny za koordynacje prowadzonych w tym zakresie prac.

W chwili obecnej GDDKiA aktywnie współpracuje ze Starostą Częstochowskim w postępowaniach scaleniowych w obrębie powiatu częstochowskiego, tj. w gminie Mykanów i gminie Lelów, uzgadniając zasięg pasów drogowych autostrady Al i drogi krajowej nr 46 wraz z obsługą komunikacyjną terenów sąsiadujących z tymi drogami, w tym o charakterze i użytkowaniu rolnym.

GDDKiA w ciągu ostatnich dziesięciu lat poniosła koszty wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów związane z budową autostrad na poziomie przekraczającym 69 mln zł.

Jednocześnie należy wskazać, że z posiadanej przeze mnie wiedzy, nie wynika aby GDDKiA była adresatem wniosków o spowodowanie wszczęcia z urzędu postępowań scaleniowych.

IV.7006.225.2020

Długi biologicznego ojca nie obciążą adoptowanej dziewczynki. Ostateczna decyzja sądu po skutecznej skardze nadzwyczajnej RPO

Data: 2020-11-18
  • Adoptowane dziecko nie odziedziczy długów po zmarłym biologicznym ojcu – orzekł prawomocnie sąd okręgowy
  • Wcześniej Sąd Najwyższy uwzględnił skargę nadzwyczajną RPO ws. niemożności odrzucenia przez rodziców adopcyjnych spadku w imieniu dziewczynki. Po wyroku SN spadek został odrzucony
  • Tymczasem inny sąd wcześniej uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę
  • W następstwie wyroku SN sąd ten orzekł zaś, że dziewczynka nie nabyła spadku obciążonego długiem

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną w sprawie adoptowanej dziewczynki, która odziedziczyła długi swojego biologicznego ojca. W tej sprawie mieliśmy do czynienia z dwoma postępowaniami: pierwsze dotyczyło wyrażenia zgody przez sąd na odrzucenie spadku przez dziewczynkę, w imieniu której działali rodzice adopcyjni, drugie to postępowanie w sprawie stwierdzenia nabycia spadku.

Sąd, który miał wyrazić zgodę na odrzucenie spadku, nie uczynił tego twierdząc, że interesy prawne dziewczynki są chronione, gdyż prawnie nie jest już dzieckiem swojego biologicznego ojca. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że biologiczny ojciec dziewczynki zmarł jeszcze przed tym, gdy została ona adoptowana, co oznacza, że może po nim dziedziczyć.

Od tego orzeczenia Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę nadzwyczajną. Sąd Najwyższy uznał ją w 2019 r. za zasadną. Uchylił postanowienie Sądu Rejonowego oraz przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Po ponownym rozpoznaniu sprawy sąd zezwolił na odrzucenie spadku w imieniu dziewczynki. Rodzicom udało się zatem skutecznie odrzucić spadek.

Cała sprawa nie zakończyła się na tym etapie. Kiedy Rzecznik składał skargę nadzwyczajną, w toku była też bowiem sprawa o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym biologicznym ojcu.

Sąd I instancji prowadzący postępowanie spadkowe stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Na tamten moment była to decyzja prawidłowa, gdyż w imieniu dziewczynki nikt spadku w wyznaczonym terminie nie odrzucił.

Na szczęście postanowienie było nieprawomocne i zostało zaskarżone. A to umożliwiło sądowi II instancji zawieszenie postępowania do czasu wyjaśnienia się sprawy odrzucenia spadku w imieniu dziewczynki.

6 października 2020 r. Sąd Okręgowy zmienił postanowienie w przedmiocie stwierdzenia nabycia spadku. Adoptowana dziewczynka nie będzie zatem odpowiedzialna za długi swojego biologicznego ojca.

IV.7000.184.2018

Zarządzali wspólnotą mieszkaniową – po sądowym nakazie zapłaty rzekomego długu stracili mieszkanie. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-11-13
  • Wspólnota Mieszkaniowa pozwała dwoje byłych członków zarządu za rzekome niezwrócenie wypłaconych z jej konta kilkunastu tysięcy zł
  • Sąd wydał taki nakaz zapłaty w trybie upominawczym. Dopiero potem pozwani podjęli obronę, wskazując że pieniądze wydali na zobowiązania Wspólnoty
  • W jednym z kolejnych postępowań sąd uznał roszczenie Wspólnoty za spełnione - powołując się na opinię biegłego, że pozwani rozliczyli się. Uchylił to jednak sąd II instancji
  • W efekcie zlicytowano mieszkanie pozwanych. Na poczet nieistniejącej wierzytelności ściągnięto od nich w sumie nigdy nie należną kwotę ponad 70 tys. zł

Sąd wydał orzeczenie rażąco niesprawiedliwe, łamiące elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego - ocenił Rzecznik Praw Obywatelskich, który złożył skargę nadzwyczajną na korzyść pozwanych.

Sprawę bezpodstawnie zakwalifikowano do rozpoznania w szybszym postępowaniu upominawczym, a nie zwykłym. Tymczasem okoliczności opisane w pozwie budziły wątpliwości co do zasadności roszczenia (co uniemożliwia tryb upominawczy). Zostało  ono bowiem wcześniej spełnione, wobec czego sąd winien był powództwo Wspólnoty oddalić.

A wydany nakaz zapłaty naruszył konstytucyjne zasady zaufania do państwa i  bezpieczeństwa prawnego, prawa do sądu oraz ochrony praw majątkowych pozwanych.

Historia sprawy

Wspólnota Mieszkaniowa wniosła, by sąd w postępowaniu upominawczym wydał nakaz zapłaty kilkunastu tysięcy zł wobec dwojga pozwanych. Byli oni wcześniej członkami zarządu Wspólnoty. Według pozwu w związku z tą funkcją wypłacili oni  z konta wspólnoty kilkanaście tys. zł, z czego się nie rozliczyli.

W 2006 r. Sąd Rejonowy wydał taki nakaz. Przesłano go pozwanym, którzy nie odebrali tych przesyłek. Na wniosek pełnomocnika Wspólnoty wydano tytuł wykonawczy.

Wtedy pozwani złożyli skargę o wznowienie postępowania, powołując się na pozbawienie ich możliwości działania. W 2008 r. Sąd Rejonowy oddalił skargę. Wskazał, że przesyłki o nakazie zapłaty były  dwukrotnie awizowane, a następnie zgodnie z przepisami uznane za  prawidłowo doręczone. Stanowisko to podtrzymał Sąd Okręgowy.

Po tym pozwani wnieśli sprzeciw od nakazu zapłaty. Z dołączonych przez nich dokumentów wynikało, że rozliczyli się ze wszystkich środków pobranych z konta Wspólnoty. Wskazali, że dopiero w postępowaniu ze skargi o wznowienie zorientowali się, że skargę wnieśli od nakazu nieprawomocnego i że powinni byli złożyć wtedy od niego sprzeciw. Podnosili, że dopiero postępowanie wznowieniowe dało im jasność co do prawidłowości doręczenia im nakazu zapłaty.

Wraz ze sprzeciwem pozwani wnieśli o przywrócenie terminu do jego wniesienia. Jeden pozwany wskazał, że nie przebywał pod wskazanym w pozwie adresem. Ocenił, że podanie w pozwie błędnego adresu miało na celu uzyskanie pewności, że nie dotrzyma on terminu do wniesienia sprzeciwu. Druga pozwana oświadczyła, że nie otrzymała zawiadomienia sądu o nakazie. Brak było zawiadomienia o przesyłce w jej skrzynce pocztowej, która jest ogólnodostępna dla członków Wspólnoty.

W 2009 r. Sąd Rejonowy odrzucił wniosek o przywrócenie terminu na sprzeciw, wraz z samym sprzeciwem. Uznał, że pozwani nie uprawdopodobnili zarzutu wadliwości doręczenia im nakazu zapłaty.

Następnie pozwani wnieśli o pozbawienie wykonalności tytułu wykonawczego. Biegły z zakresu rachunkowości stwierdził w tym postępowaniu, że rozliczyli się oni z pobranych kwot - płacąc za faktury i rachunki za zobowiązania Wspólnoty oraz wpłacając różnicę na jej rachunki. Dlatego sąd uznał, że świadczenie objęte egzekucją zostało już spełnione.

Po apelacji Wspólnoty Sąd Okręgowy zmienił w 2013 r. ten wyrok i powództwo oddalił. Sąd nie miał wątpliwości co do prawidłowości opinii biegłego. Podzielił jednak zarzuty Wspólnoty, że Sąd Rejonowy dokonał nieprawidłowej wykładni przepisów, stwierdzając spełnienie świadczenia.

W efekcie postępowania egzekucyjnego doszło do licytacji przysługującej pozwanym odrębnej własności lokalu. Uzyskaną kwotę przekazano wierzycielowi na poczet nie istniejącej wierzytelności. Łącznie od pozwanych ściągnięto ponad 70 tys. zł (kwota podstawowa, odsetki, koszty komornika itp).

Zarzuty skargi RPO

Zaskarżonemu nakazowi zapłaty RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 201 § 1, art. 498 § 2 i art. 499 pkt 1 i 2 Kodeksu postępowania cywilnego - polegające na zakwalifikowaniu sprawy do rozpoznania w postępowaniu upominawczym i wydaniu nakazu zapłaty w sytuacji, gdy okoliczności sprawy przytoczone w pozwie budziły wątpliwości co do zasadności roszczenia, podczas gdy zostało ono spełnione, która to okoliczność powinna skutkować oddaleniem powództwa;
  • naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji, a także naruszenie konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) -  poprzez wydanie nakazu zapłaty, pomimo że pozwani nie dali powodów do wytoczenia powództwa i nie było żadnych podstaw do żądania od nich zapłaty świadczenia pieniężnego;
  • naruszenie praw majątkowych pozwanych (art. 64 Konstytucji), którzy w wyniku egzekucji z nieruchomości utracili przysługujące im prawo odrębnej własności lokalu, co miało wpływ na obniżenie ich warunków bytowych.

Skarga wnosi, aby SN uchylił nakaz zapłaty i oddalił powództwo.

Argumenty RPO

Rzecznik wskazuje na ewidentne niedopełnienie przez przewodniczącego, a następnie przez sąd, obowiązku oceny charakteru danej sprawy z urzędu. Przepisy nakazują przed wydaniem nakazu zapłaty zbadanie, czy nie zachodzą do tego negatywne przesłanki. A nakaz zapłaty nie może być wydany, jeżeli:

  • roszczenie jest oczywiście bezzasadne;
  • przytoczone okoliczności budzą wątpliwość;
  • zaspokojenie roszczenia zależy od świadczenia wzajemnego; 
  • miejsce pobytu pozwanego nie jest znane albo gdyby doręczenie mu nakazu nie mogło nastąpić w kraju.

Tymczasem sprawę zakwalifikowano do postępowania upominawczego, mimo że dotyczyła skomplikowanych rozliczeń finansowych obejmujących kilka lat. To sprawa obrachunkowa, a ani przewodniczący, ani sąd nie dysponowali wiedzą specjalną, wymaganą do choćby wstępnego zweryfikowania okoliczności z pozwu.

A w jego uzasadnieniu nie podano podstawy prawnej roszczenia, choć sporządził go radca prawny, a zarazem członek zarządu powodowej Wspólnoty. Miał on dostęp do pełnej dokumentacji finansowej, a mimo to nie przedłożył wszystkich istotnych dokumentów. Złożył jedynie 17 kserokopii wyciągów bankowych, które bez całości dokumentacji finansowej za okres objęty pozwem nie stanowiły żadnego dowodu na to, że pozwani rzeczywiście nie rozliczyli się.

Dopiero w postępowaniu z powództwa opozycyjnego pozwanych przeciwko egzekucji prowadzonej w oparciu o nakaz zapłaty, biegły wykazał, że pozwani rozliczyli się ze wszystkich pobranych środków - a zobowiązanie z tego tytułu nie istnieje.

Nie było zatem żadnych podstaw do kierowania sprawy do postępowania upominawczego, ponieważ przytoczone w pozwie okoliczności budziły wątpliwości.

To rażące naruszenie prawa procesowego wywołało negatywne konsekwencje w sferze praw i wolności pozwanych, których ochrona gwarantowana jest konstytucyjnie.

Orzekanie przez sąd o roszczeniu, które jest oczywiście bezzasadne i w warunkach pobieżnie ocenionych okoliczności narusza określone w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawo pozwanych do sprawiedliwego rozpatrzenia ich sprawy przez sąd.

Łączy się z tym również naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Wydanie nakazu zapłaty, uwzględniającego roszczenie oczywiście bezzasadne, bez zachowania minimum staranności w celu wyjaśnienia wątpliwości, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych. A to jest istotnym czynnikiem integrującym społeczeństwo w relacji zaufania dla instytucji państwa.

Pozwani mieli zaś prawo oczekiwać, że skoro rozliczyli się z pobranych i wydatkowanych zgodnie z prawem środków, nie będą zaskakiwani przez sąd obowiązkiem ich ponownego zwrotu.

Wydanie nakazu zapłaty z naruszeniem procedury i zasądzenie świadczenia, do którego pozwani – na co wskazuje całokształt okoliczności sprawy - nie byli zobowiązani, doprowadziło do zlicytowania przysługującej im odrębnej własności lokalu. Musi to być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 Konstytucji ochronę praw majątkowych pozwanych. Z ich wyjaśnień wynika, że łącznie wyegzekwowano od nich nigdy nie należną kwotę ponad 70 tys. zł.

Tych wszystkich standardów nie dotrzymano. Dlatego należy przywrócić konstytucyjny ład prawny poprzez uchylenie nakazu zapłaty.

Pozwani nie dysponują obecnie żadnym środkiem zaskarżenia umożliwiającym przywrócenie ich praw. Skarga nadzwyczajna jest jedynym środkiem prawnym, który może wyeliminować nakaz zapłaty z obrotu prawnego. To zaś otworzy pozwanym drogę do dochodzenia i od Wspólnoty, i od Skarbu Państwa naprawienia szkody wyrządzonej wskutek wykonania nakazu.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb Sądu Najwyższego, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego.

Rzecznik złożył dotychczas 25 skarg nadzwyczajnych. Do Biura RPO wpłynęło ok. 8 tys. wniosków o wystąpienie z taką skargą (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.511.295.2018

Świadek z wyższą rekompensatą za utracony zarobek? Po wniosku RPO Senat przygotował projekt

Data: 2020-11-06
  • Jest szansa na zwiększenie rekompensaty za utracony zarobek lub dochód dla świadka wezwanego przez sąd lub prokuraturę
  • Dziś maksymalna kwota dla świadka to 82,31 zł brutto – wobec dziennego wynagrodzenia przy płacy minimalnej 124 zł
  • Według RPO taki stan jest niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa. Apelował o podwyższenie tej kwoty 
  • Według propozycji Senatu świadek miałby dostawać maksymalnie 178,94 zł

O zainicjowanie zmiany prawa Adam Bodnar zwrócił się we wrześniu 2020 r. do przewodniczącego senackiej Komisji  Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego. Minister Sprawiedliwości, do którego Rzecznik Praw Obywatelskich wcześniej wystąpił w tej sprawie, nie odpowiedział.  

Dziś przepisy przewidują, że górną granicę należności dla świadka stanowi równowartość 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Oznacza to maksymalny zwrot za jednodniową utratę zarobku lub dochodu w kwocie 82,31 zł.

Powoduje to uszczerbek majątkowy u pracującej osoby wezwanej, skoro minimalne wynagrodzenie za pracę dzienne wynosi w 2020 r. 124,80 zł. Zważywszy, iż w roku 2021 r. minimalne wynagrodzenie ma wynieść 2800 zł, dysproporcja pomiędzy minimalnym zarobkiem lub dochodem świadka a górnym limitem zwrotu utraconego zarobku lub dochodu wzrośnie jeszcze bardziej.

A już sama możliwość uszczerbku majątkowego w wyniku stawiennictwa może zniechęcać osoby wezwane do uczestnictwa w czynnościach procesowych. Ewentualne niestawiennictwo świadka wymusza ponowienie wezwania, co niekorzystnie wpływa na ekonomikę procesową i generuje dodatkowe koszty. Osoba wezwana narażona jest z kolei na konsekwencje finansowe niestawiennictwa  lub nawet doprowadzenie przez policję.

Projekt Senatu 

Postulat RPO realizuje przygotowany przez senacką komisję projekt ustawy o zmianie ustawy – Kodeks postępowania karnego oraz ustawy o kosztach sądowych w sprawach cywilnych.

Według projektu maksymalna wysokość zwrotu utraconego zarobku lub dochodu świadka wzrosłaby do poziomu 10% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe. Oznaczałoby to jego podniesienie z  82,31 zł do 178,94 zł. A to wyeliminowałoby możliwość uszczerbku finansowego.

Biorąc pod uwagę, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw w sierpniu 2020 r. wyniosło 5337,65 zł, proponowane ograniczenie górnej kwoty zwrotu nie zapewni zawsze pełnej rekompensaty utraconego zarobku lub dochodu świadka uzyskującego takie wynagrodzenie. Jednak proponowana zmiana, bez nadmiernego obciążenia budżetu państwa,  w pewnym stopniu zniweluje dysproporcję w aktualnie występującej relacji dziennego przeciętnego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw i maksymalnej kwoty zwrotu utraconego zarobku lub dochodu z poziomu 31,12% do 69,84%.

- Jakkolwiek projekt nie rozważa zupełnego zniesienia ograniczenia maksymalnej kwoty zwrotu utraconego przez świadka zarobku lub dochodu, to projekt zasługuje na aprobatę, jako regulacja aktualnie niezbędna dla ochrony praw majątkowych człowieka i obywatela – podkreśla RPO w piśmie do sen. Kwiatkowskiego

II.510.197.2019

Koronawirus. Czy w stanie epidemii można wypowiedzieć najemcy umowę najmu lokalu mieszkalnego zawartą na czas nieokreślony? - pytanie na infolinię RPO 800-676-676

Data: 2020-11-04

Do 3 listopada 2020 r. nie funkcjonowały szczególne ograniczenia wypowiadania umów najmu ze względu na stan epidemii. Przepisy wprowadzone wiosną wygasły w czerwcu.

Kwestię tą regulują więc przepisy ogólne Kodeksu cywilnego (Dz.U.2020.1740 t. j.) oraz Ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz.U.2020.611 t.j.).

Ustawa z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U.2020.1842 t.j.) uniemożliwiła właścicielom wypowiadanie umów do końca czerwca 2020 r., a w przypadku umów już wypowiedzianych „zamroziła” wypowiedzenie pod warunkiem, że najemca złoży wynajmującemu oświadczenia woli o przedłużeniu umowy najpóźniej w dniu upływu czasu obowiązywania umowy[1]. Od tej sytuacji było przewidzianych kilka wyjątków (m.in. możliwość wypowiedzenia w przypadku używania lokalu w sposób sprzeczny z umową pomimo pisemnego upomnienia lub wynajmowania czy podnajmowania lokalu bez pisemnej zgody właściciela[2]).

Po upływie terminu (koniec czerwca 2020 r.) ustawodawca nie przedłużył funkcjonowania opisanych przepisów ani nie wprowadził innych rozwiązań regulujących tą kwestię. W związku z tym wypowiadanie najmu przez właściciela regulują przepisy ogólne.

Jeżeli więc umowa najmu mieszkania zawarta została na czas nieokreślony, jej zakończenie następuje z reguły poprzez wypowiedzenie dokonane przez jedną ze stron z zachowaniem właściwego terminu wypowiedzenia. Termin ten najczęściej określany jest w umowie najmu – w przypadku jego braku stosuje się terminy ustawowe, określone w art. 11 ustawy o ochronie praw lokatorów[3]. Wypowiedzenie dokonane przez właściciela musi być dokonane na piśmie i zawierać jasne określenie przyczyny[4].

 

[1] Art. 31t i 31u ustawy o szczególnych rozwiązaniach (…).

[2] Art. 11 ust. 2 pkt 3 i 4 ustawy z dnia 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego.

[3] Art. 11 ust 2 ustawy o ochronie praw lokatorów (…).

[4] Art. 11 ust 1 ustawy o ochronie praw lokatorów (…).

Sąd wydał nakaz zapłaty wobec nie tego małżeństwa, które było dłużnikiem. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-11-03
  • Dwa małżeństwa – osoby o tych samych nazwiskach – są po połowie współwłaścicielami nieruchomości
  • Jedno z nich zaciąga pożyczkę zabezpieczoną swą częścią własności. A gdy jej nie spłaca, bank kieruje do sądu wniosek o zapłatę
  • Jako dłużników wskazuje jednak nie to małżeństwo, które pożyczyło pieniądze, ale to drugie
  • I właśnie wobec tego małżeństwa sąd wydaje nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym - czyli bez rozprawy i wzywania pozwanych

Jedynym sposobem naprawienia błędu sądu jest skarga nadzwyczajna do Sądu Najwyższego. Rzecznik Praw Obywatelskich złożył ją wobec oczywistej sprzeczności ustaleń sądu z materiałem dowodowym.

Osoby, które były faktycznymi dłużnikami, wskazywała bowiem zarówno umowa pożyczki hipotecznej, jak i dołączony do pozwu odpis księgi wieczystej. A pozwani znaleźli się w prawnej pułapce, której nie mogli byli przewidzieć.

Historia sprawy

Dwa małżeństwa – osoby o tych samych nazwiskach - posiadają po ½ udziału w nieruchomości. Jedno z nich kilkanaście lat temu zawarło z bankiem umowę pożyczki hipotecznej. Zgodnie z nią bank dostał uprawnienie do zabezpieczenia pożyczki hipoteką na prawie własności nieruchomości - do udziału w wysokości 1/2 pozostającego we wspólności  majątkowej  małżeństwa-strony umowy.

Wobec niespłacania pożyczki bank w 2015 r. złożył powództwo z żądaniem zasądzenia od pożyczkobiorców kwoty kilku tysięcy dolarów USA. Jako pozwanych  bank wskazał jednak nie to małżeństwo, które zawarło umowę, ale to, które jest drugim współwłaścicielem nieruchomości.

Zgodnie z żądaniem pozwu Sąd Rejonowy wydał nakaz zapłaty wobec pozwanych w postępowaniu nakazowym. Potem sąd nadał nakazowi klauzulę wykonalności, a komornik podjął działania.

Wniosek RPO 

RPO zarzucił wyrokowi:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, to jest art. 65 ust. 1, art. 75 i art. 78 ust. 1 ustawy o księgach wieczystych i hipotece  oraz art. 353 § 1 i 720 § 1 Kodeksu cywilnego - poprzez uwzględnienie powództwa w sytuacji braku legitymacji procesowej po stronie pozwanych;
  • oczywistą sprzeczność istotnych ustaleń sądu z treścią zebranego w sprawie materiału dowodowego - poprzez pozostające w sprzeczności z odpisem zwykłym księgi wieczystej oraz treścią umowy pożyczki hipotecznej  ustalenie, że wskazane osoby są dłużnikami rzeczowymi lub osobistymi powoda;
  • naruszenie zasad oraz praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji, to jest art. 2 (zasada praworządności) i art. 64 ust. 1 (ochrona prawa własności).

Rzecznik wniósł o uchylenie przez Sąd Najwyższy zaskarżonego nakazu zapłaty w całości i oddalenie (lub też odrzucenie) pozwu banku przeciw pozwanym.

Argumentacja RPO

Sąd wydał nakaz zapłaty w postępowaniu nakazowym wobec osób, które nie były dłużnikami osobistymi ani hipotecznymi. Nie były stronami umowy pożyczki dołączonej do pozwu.

A zabezpieczenie hipoteczne wynikające z tej umowy nie dotyczy ich udziału we własności nieruchomości, tylko udziału współwłaścicieli. Znajdowało to stosowne potwierdzenie w załączonym do pozwu odpisie Księgi wieczystej nieruchomości.

W sprawie brak jest zatem tzw. legitymacji procesowej po stronie pozwanych, bo to nie ich sfery prawnej dotyczą twierdzenia pozwu.  Tym samym nie ma żadnych podstaw do zasądzenia od nich dochodzonego przez bank świadczenia.

W piśmiennictwie brak legitymacji procesowej postrzegany jest przeważnie jako przyczyna oddalenia powództwa. Prezentowane jest też jednak stanowisko, według którego brak legitymacji procesowej powinien prowadzić do odrzucenia pozwu. Dlatego RPO sformułował wniosek o uchylenie wyroku i wydanie orzeczenia następczego w formule alternatywnej.

Wskutek niepodjęcia merytorycznej obrony przez pozwanych w aktach sprawy nie ma pisemnego uzasadnienia wyjaśniającego powody uwzględnienia powództwa. Ustawa o SN dopuszcza jednak możliwość złożenia skargi nadzwyczajnej od orzeczenia, które nie ma uzasadnienia.  Zarazem RPO nie ma uprawnienia do żądania sporządzenia uzasadnienia  w celu analizy zasadności wniesienia skargi nadzwyczajnej. W takim przypadku musi się on opierać wyłącznie na dokumentacji z akt sprawy.

W związku z brakiem uzasadnienia Rzecznik Praw Obywatelskich nie mógł jednoznacznie stwierdzić, gdzie tkwiło źródło błędu sądu: czy w ocenie materiału dowodowego, czy też w zakresie zastosowania prawa materialnego.

Mając jednak na względzie, że sąd uwzględnił powództwo przy braku legitymacji procesowej, RPO przyjął, że w sprawie niewątpliwie doszło do obrazy prawa materialnego. Rzecznik sformułował zarzut błędnych ustaleń faktycznych (np. błędne odczytanie treści Księgi wieczystej), które dały sądowi podstawę do zastosowania przepisów prawa materialnego.

Błąd sądu oznacza ingerencję w prawo własności i sferę interesów majątkowych małżonków bez ustawowej podstawy i wbrew podstawowym zasadom dotyczącym ustanawiania i egzekwowania zabezpieczeń rzeczowych.

Zgodnie z art. 64 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej (art. 64 ust. 2).

Zaskarżone orzeczenie narusza również wywodzone z art. 2 Konstytucji zasady bezpieczeństwa prawnego i ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Nakłada na prawodawcę i organy władzy publicznej obowiązek stanowienia i stosowania prawa w taki sposób, aby nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela, który powinien móc układać swoje sprawy w zaufaniu, że nie naraża się na prawne skutki niedające się przewidzieć w momencie podejmowania – podkreślał Trybunał  Konstytucyjny.

Tymczasem rozstrzygnięcie sądu, w następstwie wadliwego zastosowania prawa, określiło sytuację prawną pozwanych jako zmuszonych autorytetem państwa do zaspokojenia zobowiązań, których nie zaciągnęli. W konsekwencji pozwani znaleźli się w prawnej pułapce, której, działając w zaufaniu do obowiązującego porządku prawnych, nie mogli byli przewidzieć.

Dlatego skarga nadzwyczajna w tej sprawie jest niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Zaskarżone orzeczenie nie może być uchylone lub zmienione  ani w trybie skargi kasacyjnej, ani w trybie skargi o wznowienie postępowania.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO złożył skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN - tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego.

RPO złożył dotychczas 25 skarg nadzwyczajnych. Do Biura RPO wpłynęło dotychczas niemal 8 tys. wniosków o wystąpienie o skargę nadzwyczajną (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

V.511.37.2020

Sąd obciążył obywatela długiem, choć nie był on stroną umowy na dostawę prądu. 25. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-10-29
  • Choć obywatel nie był stroną umowy o dostawę prądu, sąd nakazał mu spłatę długu – wspólnie z zajmującą mieszkanie jego partnerką, którą zawarła umowę
  • Sąd wydał wyrok w tryb zaocznym, nie wysłuchując pozwanych – uznał bowiem sprawę za oczywistą
  • Tymczasem w sprawie istniały wątpliwości. Bez ich wyjaśnienia sąd faktycznie uczynił obywatela stroną umowy - tylko dlatego, że mieszkał wraz z pozwaną
  • Tym samym sąd rażąco naruszył konstytucyjne zasady: zaufania do państwa i  prawa, bezpieczeństwa prawnego, ochrony konsumenta, ochrony praw majątkowych oraz wolności człowieka

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył swą 25. skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Jest to w tej sprawie konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN (jak wszystkie ostatnio składane skargi nadzwyczajne dotyczące prawa cywilnego). Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

Stan faktyczny sprawy

Sąd Rejonowy w 2016 r. wydał wyrok zaoczny, w którym zasądził od pozwanych solidarnie na rzecz powodowej spółki kilkanaście tys. zł wraz z odsetkami.

Spółka wskazała w pozwie, że świadczyła usługę sprzedaży i dystrybucji energii elektrycznej. Do akt załączyła faktury, wszystkie wystawione na pozwaną.

Protokół rozprawy stwierdzał, że pozwani nie stawili się mimo należytego zawiadomienia o terminie rozprawy, nie złożyli wyjaśnień  i nie żądali przeprowadzenia rozprawy pod ich nieobecność.

Pozwany nie wniósł sprzeciwu od wyroku zaocznego. Pozwana złożyła sprzeciw, ale sąd odrzucił go jako złożony po upływie ustawowego terminu.

Wyrok zatem uprawomocnił się i został zaopatrzony w klauzulę wykonalności. Wszczęto postępowanie egzekucyjne. Egzekucja jest prowadzona ze świadczenia rentowego pozwanego. A jest on jest osobą niepełnosprawną. Część jego dochodów musi być przeznaczana na leki.

Zarzuty skargi RPO

Rzecznik  zaskarżył wyrok w części zasądzającej zapłatę od pozwanego na rzecz spółki. Wniósł, by SN oddalił powództwo wobec niego.

Orzeczeniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego, tj. art. 3531, art. 60, art. 535 § 1 w zw. z art. 555 oraz art. 369 Kodeksu cywilnego - poprzez ich niewłaściwe zastosowanie i przyjęcie, że pozwany stał się stroną umowy sprzedaży energii elektrycznej z uwagi na sam fakt zajmowania wraz z pozwaną lokalu, do którego  spółka dostarczała energię elektryczną oraz wystawiania faktur na nazwisko pozwanej i z tego tytułu odpowiada solidarnie z pozwaną za zapłatę na rzecz spółki;
  • rażące naruszenie prawa procesowego, tj. art. 339 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego - poprzez jego błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, że istnieją podstawy do wydania wyroku zaocznego, pomimo że w sprawie istniały uzasadnione wątpliwości co do twierdzenia powoda o faktach przesądzających o materialnoprawnej zasadności żądania pozwu, a tym samym, że domniemanie prawdziwości twierdzeń powoda przewidziane w art. 339 § 2 k.p.c. oznacza zwolnienie sądu orzekającego nie tylko z przeprowadzenia postępowania dowodowego, ale także z obowiązku dokonania oceny materialnoprawnej zasadności żądania pozwu opartego na tych twierdzeniach.

Ponadto orzeczeniu zarzucił naruszenie konstytucyjnych zasad i praw:

  • zasady ochrony wolności człowieka (art. 31 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji) - ze względu na uczynienie pozwanego stroną umowy, której nie zawierał, wbrew zasadzie swobody umów, stanowiącej pochodną konstytucyjnej gwarancji wolności człowieka w aspekcie cywilnoprawnym, zapewniającej podmiotom prawa cywilnego autonomię woli w kształtowaniu łączących ich stosunków prawnych;
  • zasady ochrony konsumenta (art. 76 Konstytucji) - z uwagi na zaniechanie zbadania, czy sprawa ma charakter konsumencki i w konsekwencji pominięcie przepisów ustawowych i dyrektyw unijnych, które wyznaczają zakres ochrony konsumenta;
  • praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji) - ponieważ w wyniku egzekucji prowadzonej na podstawie zaskarżonego orzeczenia pozwany został pozbawiony kwot pieniężnych przysługujących mu z tytułu renty;
  • zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa i zasady bezpieczeństwa prawnego (wywodzonych z art. 2 Konstytucji) - z uwagi na dowolność w stosowaniu prawa przez sąd, przejawiającą się w zaniechaniu materialnoprawnej oceny roszczenia pozwu w kontekście wszystkich aspektów zasady swobody umów i ochrony konsumentów, jak również dowolne przyjęcie konstrukcji odpowiedzialności solidarnej po stronie pozwanych.

Argumentacja RPO

Trudno jednoznacznie wskazać przepisy prawa materialnego, które sąd zastosował, ponieważ nie sporządził on uzasadnienia. Uzasadnienie pozwu zawiera zaś  kilka zdań i nie precyzuje jego materialnoprawnej podstawy. Trudno za nią uznać przekonanie, że każda osoba poprzez zamieszkanie w lokalu w sposób dorozumiany zawiera umowę na dostawę energii elektrycznej, na bliżej nieznanych warunkach, bądź że stroną takiej umowy staje się każdy „rzeczywisty odbiorca” energii.

Analiza akt prowadzi do wniosku, że podstawą wyroku okazało się przyjęcie, że stroną umowy zawartej przez powodową spółkę z pozwaną był również pozwany - z uwagi na sam fakt zajmowania wraz z pozwaną lokalu. Ponadto sąd przyjął tzw. solidarność bierną, z uwagi na występowanie wielości podmiotów po stronie pozwanej.

Tymczasem z akt sprawy nie wynika, aby pozwany miał możliwość swobodnego podjęcia decyzji co do zawarcia tej umowy. W ocenie Rzecznika brak podstaw do przyjęcia, aby zachowanie pozwanego, a nawet zachowanie spółki, wyrażało wolę zawarcia przez nich umowy sprzedaży energii elektrycznej. Nie może o tym świadczyć sam fakt zamieszkiwania w lokalu.

Z akt nie wynika, aby jakiekolwiek rachunki były regulowane przez pozwanego. Wszystkie faktury i prognozy wystawiano wyłącznie na nazwisko pozwanej. Trudno zatem uznać, aby spółka traktowała pozwanego jako odbiorcę energii i stronę umowy.

Zgodnie z art. 369 k.c. źródłem zobowiązania solidarnego może być wyłącznie ustawa albo czynność prawna. Solidarności tej nie można domniemywać z faktu występowania po stronie wierzycielskiej lub dłużniczej kilku podmiotów. A pozwani nie są małżeństwem.

Pogląd spółki prowadziłby do błędnego wniosku, że wszystkie osoby zamieszkujące dany lokal, do którego dostarczana jest energia elektryczna na podstawie  umowy, stają się automatycznie jej stronami takiej umowy.

Wyrok w zaskarżonej części narusza konstytucyjną zasadę ochrony wolności człowieka, ponieważ samoistnie tworzy, bez podstawy prawnej, stosunek zobowiązaniowy między pozwanym i powodową spółką, pozbawiając pozwanego autonomii woli w tym zakresie i ingerując w jego wolność w rozumieniu cywilnoprawnym.

RPO dostrzega też naruszenie konstytucyjnej zasady ochrony konsumenta, którego pozycja jest słabsza wobec profesjonalnych uczestników gry rynkowej. W postępowaniu z udziałem konsumenta sąd jest zobowiązany urzeczywistnić jego należytą ochronę.

W pierwszej kolejności sąd powinien był ustalić,  czy jedną ze stron procesu jest konsument, a następnie dokonać oceny roszczenia pozwu w kontekście przepisów odnoszących się do tej materii -  zarówno ustawowych, jak i dyrektyw unijnych. Ich pominięcie musi prowadzić do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony konsumenta.

Przy ocenie pozwu sąd winien był wziąć pod uwagę art. 5 ustawy z 30 maja 2014 r. o prawach konsumenta – że spełnienie świadczenia niezamówionego przez konsumenta, o którym mowa w art. 9 pkt 6 ustawy z 23 sierpnia 2007 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwym praktykom rynkowym, następuje na ryzyko przedsiębiorcy i nie nakłada na konsumenta żadnych zobowiązań. Brak zaś odpowiedzi konsumenta na niezamówione świadczenie nie stanowi zgody na zawarcie umowy.

Ustawa ta stanowi implementację dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/83/UE z 25 października 2011 r. w sprawie praw konsumentów. A ta ma zastosowanie także do umów dotyczących energii elektrycznej.

Z akt sprawy wynika, że pozwany nie zamawiał usług spółki, a sprzedaż i dystrybucja energii elektrycznej do lokalu nastąpiła na podstawie umowy zawartej z jego partnerką. Już tylko z tego względu pozew przeciw pozwanemu nie powinien zostać uwzględniony.

Wydanie w tej sytuacji wyroku zaocznego, uwzględniającego roszczenie pozwu, bez dokonania jego materialnoprawnej oceny, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych,

W zaskarżonym wyroku Rzecznik dostrzega również dowolność w stosowaniu prawa, co nie może mieć miejsca w demokratycznym państwie prawnym. Natomiast zupełnie dowolne stosowanie instytucji prawa cywilnego, zakładających wielość dłużników, może prowadzić do zachwiania porządku prawnego.  

W toku prowadzonej egzekucji pozwany składał wnioski o zwolnienie go od kosztów postępowania, powołując się na trudną sytuację finansową. Jednocześnie wystąpił do spółki o umorzenie zobowiązania, ewentualnie o rozłożenie na raty bądź podzielenie długu jego i pozwanej. Niestety starania te nie przyniosły rezultatu. 

Ostatecznie egzekucja prowadzona na podstawie zaskarżonego wyroku doprowadziła do istotnego pogorszenia sytuacji majątkowej pozwanego, pozbawiając go środków do życia przysługujących z tytułu renty. W tej sytuacji Rzecznik dostrzega naruszenie konstytucyjnej zasady ochrony praw majątkowych.

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas niemal 8 tys. wniosków o wystąpienie o skargę nadzwyczajną (w tym ponad 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.512.190.2018

Bankowe rachunki rodzinne są za mało popularne, a obronią przed egzekucją świadczeń

Data: 2020-10-13
  • Na specjalne rachunki rodzinne - wolne od opłat bankowych i prowizji - ludzie mogą wpłacać środki pochodzące ze świadczeń niepodlegających egzekucji
  • Problemem jest jednak to, że prowadzenie takiego rachunku nie jest obowiązkiem banku – to jeden z wielu produktów, które może on oferować według uznania
  • A skargi na zajmowanie w ramach zwykłego rachunku także i tych środków, które zajęciu formalnie nie podlegają, świadczą, że rachunek rodzinny nie jest znany obywatelom

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa coraz więcej skarg od obywateli, dotyczących zajęcia przez komornika sądowego na rachunku bankowym środków, które zgodnie z przepisami nie podlegają egzekucji.

Ze świadczeniami na zwykłym rachunku może być kłopot

Chodzi o środki, których celem jest zapewnienie podstawowych potrzeb egzystencjalnych osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej i wymagających wsparcia państwa.

Są to świadczenia pieniężne wypłacane w przypadku bezskuteczności egzekucji alimentów, świadczenia rodzinne, dodatki rodzinne, pielęgnacyjne, porodowe, dla sierot, zasiłki dla opiekunów, świadczenia pomocy społecznej, integracyjne, wychowawcze, świadczenia, dodatki i inne kwoty przyznane na podstawie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.

Sytuacja dłużników jest szczególnie dotkliwa w stanie epidemii, gdy coraz więcej osób musi korzystać ze świadczeń pomocowych z powodu coraz trudniejszej sytuacji materialnej. A przepisy określające pomoc obywatelom w związku z COVID-19 przewidują zwolnienie spod egzekucji niektórych świadczeń pomocowych.

Rzecznik jest świadom, że zasadniczo środki, które wpłyną na zwykły rachunek bankowy, podlegają zajęciu na zasadach określonych w przepisach dotyczących egzekucji z rachunku bankowego, niezależnie od celu na jaki są one przeznaczone. Ustawodawca przewidział zwolnienia spod zajęcia, lecz nie wyposażył komorników sądowych w instrumenty pozwalające na ocenę zasadności i zakresu dopuszczalnego zajęcia rachunku.

A to bank prowadzący rachunek dłużnika, dokonując realizacji zajęcia, winien wyłączyć środki dłużnika nie podlegające zajęciu i informować komornika o przeszkodzie w przekazaniu określonych środków. Często jednak tak się nie dzieje.

Dłużnik może korzystać ze środków ochrony prawnej (głównie ze skargi na czynność komornika), aby odzyskać prawo dysponowania środkami niepodlegającymi zajęciu. Problem polega na tym, że takie działania może on podjąć dopiero po tym, gdy dowie się o zajęciu środków - to zaś może prowadzić do pozbawienia go możliwości zaspokojenia najbardziej podstawowych potrzeb życiowych.

Ważna jest również konieczność podjęcia przez dłużnika aktywnych działań i to w krótkim czasie (z uwagi na terminy czynności procesowych) – co może być bardzo trudne. Beneficjentami tych świadczeń są bowiem najczęściej osoby w trudnej sytuacji życiowej, często nie potrafiące i nie mogące aktywnie zadbać o swoje interesy.

Rachunki rodzinne mają chronić te świadczenia

Dla przeciwdziałania zagrożeniu, że w ramach egzekucji z rachunku zajęte zostaną również środki, które zajęciu nie podlegają, ustawa z 10 czerwca 2016 r. o zmianie ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy umożliwiła prowadzenie przez banki dla osób otrzymujących świadczenia niepodlegające egzekucji wyodrębnionych rachunków rodzinnych, do których komornicy nie będą mieli dostępu.

Rachunki takie mogą być prowadzone wyłącznie dla tych, którym przyznano niepodlegające egzekucji świadczenia, dodatki, zasiłki oraz inne kwoty - z wyjątkiem świadczeń alimentacyjnych. Na rachunek ten mogą być wpłacane wyłącznie środki pieniężne pochodzące ze świadczeń niepodlegających egzekucji.

Otwarcie i prowadzenie rachunku rodzinnego oraz wypłaty w banku, w którym jest on prowadzony, są wolne od opłat i prowizji. Bank nie pobiera opłat i prowizji za wydanie instrumentu płatniczego, jego miesięczne utrzymanie oraz wypłaty z bankomatów tego banku.

Rachunek rodzinny wydaje się zatem właściwym i najprostszym instrumentem ochrony dłużników przed zajęciem środków niepodlegających egzekucji.

Prowadzenie rachunku rodzinnego nie jest jednak obowiązkiem banku; jest to jeden z wielu produktów, które może on oferować.

Do RPO wpływa bardzo wiele skarg dotyczących zajmowania w ramach zwykłego rachunku także środków, które zajęciu nie podlegają. Wskazuje to, że w praktyce rachunek rodzinny nie jest znany i wykorzystywany przez obywateli. Na problem ten zwracał również uwagę Polski Komitet Europejskiej Sieci Przeciwdziałania Ubóstwu (EAPN Polska).

Nie wiadomo, w ofercie ilu banków taki produkt się znajduje. Być może, z uwagi na zwolnienie takiego rachunku z opłat i prowizji, banki nie są zainteresowane wprowadzaniem go do swojej oferty.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk poprosił prezesa Związku Banków Polskich Krzysztofa Pietraszkiewicza o poinformowanie  o praktyce banków w tym zakresie, w tym o podanie danych na temat oferowania rachunku bankowego przez poszczególne banki oraz zainteresowania takim instrumentem ze strony obywateli.

RPO prosi też o rozważenie działań na rzecz upowszechnienia tego rodzaju rachunku oraz informowania obywateli o płynących z niego korzyściach.

IV.512.149.2020

Co z prawami rolników wywłaszczanych z gruntów pod nowe autostrady?

Data: 2020-10-13
  • Właściciele gospodarstw rolnych przecinanych nowo powstającymi autostradami skarżą się na zbyt rzadkie postępowania scaleniowe gruntów
  • Zasadą staje się wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości
  • W efekcie pozostała część działek nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania
  • Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływa wiele skarg obywateli na skutki programu budowy dróg ekspresowych i autostrad,  realizowanego przez państwo za pośrednictwem Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Obok bezdyskusyjnych korzyści i zalet gospodarczo-ekonomicznych płynących z budowy infrastruktury drogowej, negatywnie oddziałuje ona na otaczające tereny rolne i leśne. Dla gospodarstw, których siedliska i pola uprawne znalazły się w pasie drogowym autostrady bądź w jej bezpośrednim sąsiedztwie, oznacza to dezorganizację dotychczasowej struktury gospodarowania, nierzadko ukształtowanej przez pokolenia.  

Chodzi głównie o naruszenie struktury gruntów rolnych, przeciętych przez realizowaną inwestycję. Polega to na:

  • pozbawieniu działek rolnych dostępu do sieci drogowej,
  • wyłączeniu gruntów z produkcji rolnej lub leśnej,
  • zmianie w strukturze zagospodarowania gruntów,
  • zaburzeniu stosunków wodnych,
  • „szachownicy gruntów” – nadmiernym rozdrobnieniu, rozproszeniu i wydłużeniu gruntów w gospodarstwie,
  • powstawaniu tzw. resztówek.

Zminimalizowanie tych negatywnych skutków wymaga działań m.in. samorządu terytorialnego. Głównym narzędziem, które może i powinno być tu  stosowane, jest scalanie i wymiana gruntów. Wszczęcie postępowania scaleniowego możliwe jest z urzędu w celu racjonalnego ukształtowania rozłogów gruntów na projektowanym obszarze scalenia, gdy ukształtowanie rozłogów zostało lub zostanie znacznie pogorszone – co przewiduje ustawa o scalaniu i wymianie gruntów z 2018 r.

W przypadku scalania gruntów w związku z budową autostrady, koszty wykonania scalenia i wymiany gruntów oraz poscaleniowego zagospodarowania gruntów pokrywa GDDKiA. Otrzymuje ona środki z budżetu na koszty projektu scalenia. Obejmują one zarówno koszty sporządzenia dokumentacji geodezyjno-prawnej, jak i zagospodarowania poscaleniowego. Ma to na celu odtworzenie dotychczasowych warunków gospodarowania czy funkcjonalności dróg transportu rolnego. 

Z sygnałów napływających do BRPO zdaje się niestety wynikać, że w takich przypadkach postępowania scaleniowe wszczynane są stosunkowo rzadko. Zasadą staje się zaś wywłaszczanie poszczególnych działek rolnych, z pominięciem uwzględnienia zmiany funkcjonowania gospodarstwa rolnego jako całości.

Skargi osób wywłaszczonych potwierdzają powtarzający się problem związany z przejmowaniem przez GDDKiA tylko części nieruchomości - w sytuacji, gdy na skutek budowy drogi pozostała część działek często nie nadaje się do prawidłowego wykorzystania. Występują także problemy z dojazdem do „poszatkowanego” autostradą gospodarstwa, nie wspominając o zaburzeniu dotychczasowych stosunków wodnych na gruncie.

Zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do p.o. generalnego dyrektora Dróg Krajowych i Autostrad  Tomasza Żuchowskiego o szczegołowe informacje w sprawach scalenia i zagospodarowania poscaleniowego, jak również co do ewentualnych koniecznych zmian legislacyjnych.

IV.7006.225.2020

Dwie rozbieżne decyzje spadkowe w tej samej sprawie w odstępie 50 lat. Skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-10-06
  • W odstępie 50 lat zapadły dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe w tej samej sprawie
  • W 1948 r. sąd grodzki stwierdził, że spadek po zmarłej nabył jej syn
  • W 1999 r. sąd rejonowy w tym samym mieście za spadkobierców uznał dwóch synów zmarłej  
  • RPO wnosi w skardze nadzwyczajnej o uchylenie późniejszego postanowienia spadkowego

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych były przyczyną większości dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Historia sprawy

W 1948 r. Sąd Rejonowy Grodzki stwierdził, że prawa spadkowe po zmarłej w 1943 r. przeszły w całości na jej syna. Postanowienie spadkowe uprawomocniło się na poziomie sądu I instancji, bo nikt nie złożył apelacji.

Postanowieniem z 1999 r. Sąd Rejonowy w tym samym mieście stwierdził, że spadek po zmarłej w 1943 r. na podstawie ustawy nabyli dwaj jej synowie (w tym także ten wymieniony w orzeczeniu z 1948 r.). Stwierdził zarazem, że małżonkowi spadkodawczyni przysługuje prawo dożywotniego użytkowania 1/3 części spadku. Także i to postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia  apelacji.

Argumenty RPO

Rzecznik złożył skargę do SN z uwagi na konieczność zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rozstrzygnięcie z 1999 r. zapadło, mimo że w chwili złożenia wniosku przez wnioskodawczynię o stwierdzenie nabycia spadku, w obrocie funkcjonowało już prawomocne postanowienie w tym przedmiocie z 1948 r.

Postanowieniu z 1999 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 669 k.p.c. w zw. z art. 677 § 1 k.p.c. (w jego pierwotnym brzmieniu) w następstwie pominięcia dyspozycji art. 199 § 1 pkt 2 in fine w zw. z art. 13 § 2 k.p.c. Polegało to na wydaniu rozstrzygnięcia o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej, mimo że sprawa o tym samym przedmiocie została już wcześniej prawomocnie rozpoznana.

Ponadto zaskarżonemu orzeczeniu RPO zarzucił naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji, jak i konstytucyjnego prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji - z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, odmiennie rozstrzygającego kwestię dziedziczenia po zmarłej.

Już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w zakresie wniosku z lat 90. było niedopuszczalne. Sąd Rejonowy pominął bowiem dyspozycję art. 199 § 1 pkt 2 in fine k.p.c., która z mocy art. 13 § 2 k.p.c. ma odpowiednie zastosowanie w postępowaniu nieprocesowym dotyczącym stwierdzenia nabycia spadku. Zgodnie z nim sąd winien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Funkcjonowanie w obrocie dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy nie pozwala na uznanie, że zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu w sprawie. Powstał bowiem stan niepewności prawnej, w ramach którego uczestnicy nie mogą legitymować się jednoznacznym i niebudzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Pozbawiło to ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

A trwa postępowanie administracyjne o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego do nieruchomości, której tytuł własności uregulowany był m.in. na rzecz zmarłej.

Doszło zatem do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom zmarłej  konstytucyjnego prawa do dziedziczenia. Naruszono też konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Zaskarżone postanowienie spadkowe nie może być już uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Ze względu na śmierć wnioskodawczyni postępowania z lat 90. niezbędne jest określenie aktualnego kręgu jego uczestników, z uwzględnieniem jej następców prawnych. Rzecznik ustalił ich i wskazał w skardze do SN.

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej SN. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne.

IV.511.219.2020

Sąd zaniżył udział w spadku małżonce zmarłego. Rzecznik składa skargę nadzwyczajną

Data: 2020-09-28
  • Zamiast połowy udziału w spadku po zmarłym mężu sąd niezgodnie z przepisami zasądził wdowie jedynie ćwierć
  • Równie błędnie ustalił także udziały pozostałych spadkobierców - przyznał im łącznie 3/4 spadku, choć mógł tylko połowę
  • W efekcie sąd naruszył nie tylko przepisy kodeksu cywilnego, ale także i Konstytucji
  • A takie orzeczenie uniemożliwia należyte uporządkowanie spraw spadkowych po zmarłym

Rzecznik Praw Obywatelskich składa w tej sprawie skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Tylko tak można bowiem naprawić błąd sądu, który uszczuplił prawa majątkowe wdowy, a zarazem zawyżył je wobec dalszych spadkobierców.

Różnego rodzaju błędy sądów w postanowieniach spadkowych były przyczyną większości dotychczas złożonych skarg nadzwyczajnych RPO.

Historia sprawy

W 2016 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek po zmarłym nabyli na podstawie ustawy: jego żona (w 1/4 części udziału), troje rodzeństwa (po 3/16 części każde) oraz bratanek i i bratanica (po 3/32 części).

Nikt nie złożył apelacji, postanowienie uprawomocniło się.

W 2018 r. wdowa złożyła wniosek o sprostowanie tego orzeczenia. Sąd go oddalił. Następnie dalsi spadkobiercy wnieśli zaś o zmianę postanowienia. Także i ten wniosek oddalono.

Zaskarżone postanowienie sądu nie może być uchylone lub zmienione w trybie innych nadzwyczajnych środków zaskarżenia.

Zarzuty RPO wobec postanowienia sądu

Zaskarżonemu postanowieniu RPO zarzucił:

  • rażące naruszenie prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 933 § 1 kodeksu cywilnego. Polegało to na przyjęciu, że żona spadkodawcy, dziedzicząca w zbiegu z jego rodzeństwem oraz zstępnymi rodzeństwa, nabyła spadek po zmarłym na podstawie ustawy w 1/4 części, podczas gdy według art. 933 § 1 k.c. udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 932 § 2, 4 i 5 Kc. Polegało to na przyjęciu, że rodzeństwo i zstępni rodzeństwa spadkodawcy nabyli spadek na podstawie ustawy w łącznej wysokości 3/4 części. Tymczasem zgodnie z art. 932 § 2, 4 i 5 Kc - wobec braku zstępnych spadkodawcy i gdy żaden z rodziców spadkodawcy nie dożył otwarcia spadku - udziały przypadające spadkobiercom, którzy znajdują się w dalszych kręgach dziedziczenia ustawowego (rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa, dziedziczącym razem z małżonkiem spadkodawcy), wynoszą łącznie połowę spadku;
  • rażące naruszenie prawa procesowego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 670 i art. 677 § 1 Kpc. Polegało to na wydaniu postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku zgodnie z treścią wniosku jednego ze spadkobierców, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego co do wielkości udziałów przypadających każdemu ze spadkobierców. A przepisy 670 i 677 § 1 Kc obligują sąd do badania z urzędu kręgu spadkobierców i sposobu dziedziczenia.

Skarga wnosi by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego i stwierdził że spadek na podstawie ustawy nabyli: żona (w 1/2 części), troje rodzeństwa (po 1/8 części każde) oraz bratanek i bratanica (po 1/16 części).

RPO wniósł, by Sąd Rejonowy wstrzymał skuteczność zaskarżonego postanowienia do czasu rozstrzygnięcia skargi.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Uchybienie sądu jest rażące i oczywiste, zauważalne nawet bez pogłębionej analizy stanu prawnego. Art 933 § 1 Kc stanowi bowiem, że: „udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami, rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.” Tymczasem zaskarżone postanowienie przyznaje małżonce spadkodawcy jedną czwartą spadku.

Z uchybieniem tym pozostaje w związku rażące naruszenie art. 932 § 2, 4 i 5 Kc. Skoro sąd stwierdził nabycie spadku przez małżonkę spadkodawcy w części zaniżonej, to jednocześnie zawyżona część spadku przypadła pozostałym spadkobiercom: rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa zmarłego.

Według przepisów udziały przysługujące krewnym spadkodawcy  (jego rodzicom, rodzeństwu i zstępnym rodzeństwa) łącznie wynoszą połowę całości spadku - bez względu na to, ilu krewnych i z którego kręgu będzie powołanych do dziedziczenia. Natomiast na podstawie zaskarżonego postanowienia rodzeństwo oraz zstępni rodzeństwa spadkodawcy nabyli spadek w łącznej wysokości stanowiącej trzy czwarte spadku.

Takie naruszenia przepisów są ewidentnym błędem sądu, mają charakter rażący, a do ich ustalenia nie potrzeba przeprowadzenia złożonych procesów intelektualnych. Uchybienia nie są wynikiem odmiennej wykładni prawa czy też konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji.

Sąd ograniczył się bowiem do uwzględnienia wniosku członka rodziny o stwierdzenie nabycia spadku, bez zbadania rzeczywistego stanu prawnego. A już sam wniosek wadliwie określał wielkość udziałów przypadających poszczególnym spadkobiercom.

Sąd ten błąd powielił. Tym samym rażąco uchybił przepisom, które obligowały go do zbadania sposobu dziedziczenia z urzędu, szczególnie pod kątem zgodności z przepisami prawa materialnego -  niezależnie od tego, na co wskazywali uczestnicy postępowania.

Doprowadziło to do sytuacji, w której postanowienie spadkowe jest sprzeczne z rzeczywistym stanem prawnym. W efekcie spadkobiercy są w stanie niepewności prawnej co do wielkości przysługujących im praw spadkowych, a w konsekwencji - co do możliwości swobodnego dysponowania udziałami spadkowymi. A rozporządzanie nimi ponad udział wynikający z norm prawa materialnego może wiązać się z daleko idącymi konsekwencjami.

Dlatego wyeliminowanie wadliwego postanowienia spadkowego leży w interesie wszystkich spadkobierców - również tych, którym sąd przyznał wyższy udział spadkowy niż wynikający z ustawy.

Postanowienie sądu uszczupliło zaś prawa majątkowe wdowy. A zatem gwarantowana w Konstytucji ochrona tych praw stała się w istocie iluzoryczna.

Tym samym sąd naruszył:

  • konstytucyjne zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzone z art. 2 Konstytucji;
  • konstytucyjne prawo do dziedziczenia, chronione w art. 21 ust. 1 i 64 ust. 1 i 2 Konstytucji.

Kierując się uchwałą z 23 stycznia 2020 r. połączonych trzech Izb SN, RPO składa skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN (tak jak wszystkie kierowane od tego czasu swe skargi nadzwyczajne dotyczące spraw z zakresu prawa cywilnego).

IV.511.477.2019

Obywatelka dotknięta przepisami o zawieszaniu biegu przedawnienia podatku. RPO przyłącza się do jej sprawy w WSA

Data: 2020-09-28
  • Urząd skarbowy wyliczył obywatelce kilkadziesiąt tys. zł podatku za sprzedaż nieruchomości przed upływem 5 lat od jej nabycia
  • W sprawie postawiono też jej zarzuty, choć potem sprawę umorzono z powodu przedawnienia
  • Stała się kolejną osobą dotkniętą przepisami służącymi do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego
  • RPO przyłączył się do skargi obywatelki do WSA na sprawę wymiaru podatku, która także powinna być umorzona

Jeszcze w 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy Ordynacji podatkowej, służące do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Ich efektem jest bowiem niepewność obywateli, którzy nie wiedzą, czy ich zobowiązania podatkowe wygasły. Sprawa w TK wciąż nie jest zakończona. Tymczasem do RPO wciąż zgłaszają się osoby pokrzywdzone tymi przepisami. 

Sprawa obywatelki

11 grudnia 2019 r. Urząd Skarbowy wszczął dochodzenie o przestępstwo skarbowe. Chodziło o wykazanie w zeznaniu podatkowym obywatelki za 2013 r. zawyżonej kwoty kosztu uzyskania przychodu z odpłatnego zbycia zabudowanej nieruchomości przed upływem 5 lat od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło jej nabycie. Miało to narazić podatek na uszczuplenie w kwocie 59 tys. zł.

Tego samego dnia US zawiadomił zarazem obywatelkę o zawieszeniu biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Zarzucił obywatelce czyn z art. 56 § 2 Kodeksu karnego skarbowego - co ogłoszono jej w lutym 2020 r. Ostatecznie w czerwcu 2020 r. US umorzył to dochodzenie wobec przedawnienia karalności czynu.

Zarazem 16 grudnia 2019 r. US określił zobowiązanie podatkowe obywatelki na 59 tys. zł. Uzasadnił, że rozliczenie podatkowe za 2013 r. było niepoprawne.  

Decyzję tę 16 marca 2020 r. utrzymał  Dyrektor Izby Administracji Skarbowej. Wskazał, że termin płatności podatku za 2013 r. upływał w kwietniu 2014 r., wobec czego termin przedawnienia rozpoczął bieg 1 stycznia 2015 r. i upływał  31 grudnia 2019 r. Powołując się na art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej stwierdził, że doszło do skutecznego zawieszenia biegu przedawnienia. A zawiadomienie o tym zostało skutecznie doręczone w trybie tzw. doręczenia zastępczego 27 grudnia 2019 r. (a więc przed upływem terminu przedawnienia).

Obywatelka zaskarżyła decyzję DIAS do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Zarzuciła, że w jej sprawie doszło do nadużycia instytucji prawa w postaci wszczęcia postępowania karnego skarbowego, gdyż zostało ono wykorzystane jako podstawa zawieszenia biegu terminu przedawnienia. Zdaniem skarżącej, nadużycie polegało także na bezprawnym utrzymaniu podatnika w stanie oskarżenia - mimo że postępowanie karne skarbowe powinno zostać umorzone 1 stycznia 2020 r. wobec przedawnienia karalności.

Przyłączenie się RPO do sprawy

Rzecznik przyłączył się do sprawy WSA po stronie obywatelki, dostrzegając w kwestionowanej decyzji naruszenie prawa. Wniósł o uchylenie decyzji DIAS i umorzenie postępowania.

RPO wskazał, że karalność przestępstwa skarżącej ustała 31 grudnia 2019 r. Należy zatem uznać, że skoro postępowanie karne skarbowe było dotknięte tak istotnym uchybieniem, jakim jest przedawnienie karalności czynu i ostatecznie zostało umorzone, to także z tego względu okoliczność jego zainicjowania nie może prowadzić do skutecznego zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

Mając na uwadze wszystkie okoliczności, należy uznać, że w sprawie przeprowadzony tzw. test nadużycia dał wynik pozytywny. Doszło więc do naruszenia art. 70 § 6 pkt 1, art. 70c, art. 70 § 1, art. 120 i art. 121 Ordynacji podatkowej w związku z art. 2, art. 7 oraz art. 64 ust. 1 i 3 Konstytucji.

Chronologia zdarzeń wskazuje, że organ nadużył swojej kompetencji poprzez wszczęcie postępowania karnego skarbowego, które ostatecznie okazało się niezgodne z prawem i miało wyłącznie na celu zawieszenie biegu terminu zobowiązania podatkowego. Tym samym zaskarżona decyzja powinna zostać wyeliminowana z obrotu prawnego, a postępowanie podatkowe w sprawie skarżącej winno być w całości umorzone.

Systemowe działania RPO ws. instrumentalnego wszczynania postępowań karnych skarbowych

Od dłuższego czasu w centrum zainteresowania Rzecznika znajduje się problematyka konstytucyjności przepisów sankcjonujących stosowane przez organy praktyki, polegającej na wszczynaniu postępowań karnych skarbowych z perspektywy zapobieżenia przedawnieniu zobowiązań podatkowych.

W 2014 r. RPO złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności art. 114a kks z art. 2 i art. 45 ust. 1 Konstytucji, a także art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko osobie - z art. 2 Konstytucji.

Rzecznik wskazywał, że zaskarżone przepisy stały się poręcznym instrumentem w rękach organów umożliwiającym wydłużenie prowadzenia postępowań podatkowych. Wszędzie tam, gdzie zachodziło niebezpieczeństwo przedawnienia zobowiązania podatkowego, w praktyce organ wszczynał postępowanie przygotowawcze w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe, w konsekwencji powodując zawieszenie przedawnienia zobowiązania.

Jest to nie do pogodzenia z zasadą ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. A jednostka nie ma żadnego efektywnego środka ochrony swoich praw.

W ocenie RPO art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej, przewidujący negatywne skutki dla podatnika w postaci zawieszenia biegu terminu przedstawienia zobowiązania podatkowego z chwilą wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciw osobie, stanowi klasyczną pułapkę zastawioną na podatnika. Nie zapewnia jednostce bezpieczeństwa prawnego, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe bez  przyznania stosowanych gwarancji procesowych.

10 stycznia 2017 r. TK rozpoznawał ten wniosek (sygn. akt K 31/14). Sprawa ostatecznie nie została zakończona, ponieważ Trybunał postanowił zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez terminu.

Ponadto 17 stycznia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu zainicjowanym skargą konstytucyjną (sygn. akt SK 100/19). Wniósł o stwierdzenie, że art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w brzmieniu nadanym art. 1 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2013 r. o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa, ustawy – Kodeks karny skarbowy oraz ustawy – Prawo celne o treści: „bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania”, w zakresie w jakim wywołuje skutek w postaci zawieszenia biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego w związku z wszczęciem postępowania karnego lub postępowania o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe również w sytuacji, gdy wszczęcie postępowania przygotowawczego nastąpiło wobec braku uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu zabronionego – jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji. Także ta sprawa nadal oczekuje na rozstrzygnięcie.

RPO przedstawił też stanowisko w postępowaniu uchwałodawczym przed NSA w sprawie sygn. akt I FPS 1/18. Akcentował konieczność zastosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów wskazując, że zawiadomienie podatnika dokonane na podstawie art. 70c Ordynacji podatkowej informujące, że z określonym co do daty dniem, „na skutek przesłanki z art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej” nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego podatnika za wskazany okres rozliczeniowy, nie jest wystarczające do stwierdzenia, że nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia tego zobowiązania na podstawie art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej.

W ocenie Rzecznika podatnik powinien wiedzieć nie tylko o tym, że jego zobowiązanie podatkowe się nie przedawniło, ale także powinien znać przyczynę takiego stanu. Rzecznik uzasadniał ten pogląd koniecznością interpretowania przepisu art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w sposób zapewniający gwarancję przestrzegania zasady in dubio pro tributario oraz zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

W uchwale z 18 czerwca 2018 r. NSA nie podzielił stanowiska Rzecznika. Uznał, że zawiadomienie na podstawie art. 70c Ordynacji podatkowej informujące, że z określonym co do daty dniem, na skutek przesłanki z art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego podatnika za wskazany okres rozliczeniowy, jest wystarczające do stwierdzenia, że nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia tego zobowiązania.

V.511.311.2020

RPO: podwyższyć rekompensatę dla świadka za utracony zarobek wskutek zeznań

Data: 2020-09-11
  • 82,31 zł brutto – maksymalnie tyle dostaje dziś od państwa za utracony zarobek lub dochód osoba wezwana na świadka przez sąd lub prokuraturę
  • To rażąco niska kwota, bo np. dzienne wynagrodzenie przy płacy minimalnej to dziś 124 zł
  • RPO uznaje taki stan za niezgodny z zasadą demokratycznego państwa prawa i apeluje o podwyższenie tej kwoty 
  • A chodzi nie tylko o prawa obywateli, ale i przyspieszenie postępowań - brak nawet proporcjonalnego zwrotu utraconego przychodu może zniechęcać świadka do stawiennictwa

O zainicjowanie zmiany prawa Adam Bodnar wystąpił do przewodniczącego senackiej Komisji Ustawodawczej Krzysztofa Kwiatkowskiego. Minister Sprawiedliwości nie odpowiada w tej sprawie Rzecznikowi. 

W wielu skargach obywateli przewija się problem za niskiej kwoty zwrotu utraconego zarobku lub dochodu w związku z wezwaniem na świadka. Rzecznik zwracał na to uwagę Ministrowi Sprawiedliwości już w 2015 r. – bez efektu.

Obowiązki świadka

Osoba wezwana na świadka musi się stawić - pod karą grzywny. Może ją zwolnić tylko zaświadczenie wydane przez lekarza sądowego. Ignorowanie wezwania może się skończyć nawet zatrzymaniem przez policję i przymusowym doprowadzeniem.

Świadek musi więc tak zaplanować swe obowiązki zawodowe, aby stawić się w wyznaczonym miejscu i czasie (przysługuje na to zwolnienie z pracy). Może się to wiązać z utratą przychodu, zwłaszcza, jeśli przesłuchanie trwa dłużej niż jeden dzień, a dojazd na miejsce wymaga np. całonocnej podróży. Ponadto świadek musi się liczyć z oczekiwaniem na wywołanie sprawy lub przesłuchanie pozostałych świadków (zdarza się, że na tę samą godzinę sąd wzywa kilka osób).

Żeby dostać zwrot za utracony zarobek lub dochód, trzeba wykazać, że to tej utraty doszło i ile wynosi ta strata. Świadek ma na złożenie stosownego wniosku tylko trzy dni.

Zasady rekompensaty - przestarzałe 

Zasady ustalania tych rekompensat mają prawie 30 lat – wysokość zwrotu wyliczana jest na podstawie płac osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, a płace te ostatnio rosną dużo wolniej niż płaca minimalna. Efekty dotknęły świadków.

Dziś górną granicę należności zwrotu stanowi równowartość 4,6% kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, której wysokość określa ustawa budżetowa. Zarówno w 2019 r., jak i w 2020 r., ten maksymalny pułap zwrotu był równy kwocie 82,31 zł.

RPO podkreśla, że samo wprowadzenie maksymalnego pułapu zwrotu jest zasadne. W przeciwnym wypadku przesłuchanie osób szczególnie dobrze zarabiających mogłoby przekroczyć możliwości finansowe sądów i prokuratur.

Jednak kwota za cały  dzień utraconego zarobku lub dochodu jest rażąco niska, jeśli weźmie się pod uwagę warunki gospodarcze na rynku. Jest ona też znacznie niższa od przeciętnego dziennego wynagrodzenia osoby otrzymującej płacę minimalną. Przeciętnie było to 102,80 zł w 2019 r. oraz 124,80 zł w 2020 r.

W ocenie RPO nie jest uzasadnione utrzymywanie maksymalnej stawki zwrotu utraconego dochodu lub zarobku na poziomie identycznym jak w 1990 r. Wzrost płac, zwłaszcza płacy minimalnej, następuje w innym tempie niż waloryzacja kwoty bazowej dla osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe.

Wysokości wynagrodzenia minimalnego i kwoty bazowej wynikają z dwóch odrębnych aktów prawnych - rozporządzenia Prezesa Rady Ministrów i ustawy budżetowej. Jak pokazuje praktyka, Prezes Rady Ministrów wydaje swoje rozporządzenie około września roku poprzedniego, zaś ustawa budżetowa zwykle przyjmowana jest na początku roku kalendarzowego, którego dotyczy.

Nie jest zatem w praktyce możliwe zapewnienie waloryzacji wynagrodzenia minimalnego i kwoty bazowej dokładnie na tym samym poziomie. Na przestrzeni ostatnich 30 lat musiało więc w naturalny sposób dojść do desynchronizacji tych poziomów, czego praktyczną konsekwencją jest zbyt nisko określony maksymalny pułap zwrotu utraconego zarobku lub dochodu.

Ten stan prawny wymaga pilnej interwencji ustawodawcy.

Nelojalność prawodawcy wobec obywatela 

Prawa majątkowe podlegają ochronie konstytucyjnej (art. 64 ust. 2 Konstytucji). Brak pełnego, czy nawet proporcjonalnego, zwrotu utraconego przychodu może zniechęcać osoby wezwane w charakterze świadka do stawiennictwa. Niestawiennictwa świadka może zaś prowadzić do konieczności wezwania go ponownie i wyznaczenia dodatkowego terminu rozprawy. Konieczne może być  zatrzymanie go i przymusowe doprowadzenie. A to wszystko generuje koszty i może prowadzić do przedłużania się postępowań.

Podwyższenie maksymalnego pułapu zwrotu utraconego zarobku lub dochodu może zatem doprowadzić do zwiększenia skuteczności wezwań do stawiennictwa i tym samym do oszczędności, a także do przyspieszenia postępowań.

W ocenie RPO obecny stan prawny ma też znamiona pewnej nielojalności ze strony prawodawcy wobec obywatela. Wymogi formalne przyznania zwrotu utraconego zarobku lub dochodu są bowiem dość daleko idące. Z jednej strony wymaga się wykazania zarówno faktu, jak i wysokości rzeczywiście utraconych zarobków lub wynagrodzenia. Przysługuje na to niezwykle krótki 3-dniowy termin.

Z drugiej jednak strony, nawet przy spełnieniu wszystkich wymogów, prawodawca uniemożliwia świadkowi uzyskanie zwrotu faktycznie utraconych przychodów, ograniczając ich zwrot do poziomu poniżej tego, który sam prawodawca uznaje za wynagrodzenie minimalne.

- Można to ocenić jako niezgodne z zasadą demokratycznego państwa prawa określoną w art. 2 Konstytucji – wskazuje Adam Bodnar. Dbałość o interes finansowy Skarbu Państwa w tym przypadku przyjmuje charakter nieproporcjonalny do dolegliwości wyrządzonej świadkowi.

Dlatego RPO uznaje za konieczne podjęcie przez Senat działań zmierzających do podwyższenia, a tym samym urealnienia, maksymalnej kwoty zwrotu.

- Przedstawienie Panu Przewodniczącemu tego postulatu podyktowane jest brakiem reakcji Ministra Sprawiedliwości na moje ubiegłoroczne wystąpienie – podkreślił Adam Bodnar w piśmie do Krzysztofa Kwiatkowskiego.

II.510.197.2019                                                                         

Z urzędu. Nieurzędowy raport ze skarg, rozmów, spotkań z Rzecznikiem Praw Obywatelskich VII Kadencji 2015–2020 Adamem Bodnarem

Data: 2020-09-09
  • To nie jest urzędowy raport z działań RPO podejmowanych w czasie pięcioletniej kadencji. To sprawozdanie dla obywatelek i obywateli oraz dla organizacji pozarządowych, które wysunęły w 2015 r. kandydaturę Adama Bodnara na funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • To nie były zwykłe czasy, zwykła kadencja – ale i sama instytucja RPO nigdy nie była też zwyczajna. Od 30 lat analizuje ona skargi od ludzi. Pamięta więcej niż jedną kadencję, widzi dalej, niż do najbliższych wyborów.
  • Postanowiłyśmy pokazać, jak dziś wyglądają prawa i wolności obywateli w Polsce – ze szczególnej perspektywy ponad 270 tys. wniosków, jakie trafiły do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w ciągu pięciu lat, 150 tys. rozmów telefonicznych prowadzonych przez prawników Biura, jak również setek spotkań RPO Adama Bodnara. 
  • W wielu uczestniczyłyśmy – zwłaszcza na szlaku spotkań regionalnych RPO w całej Polsce, którą przemierzałyśmy wraz z Adamem Bodnarem w ośmioosobowym busiku - piszą autorki: Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk i Aneta Kosz.

Tekst ten zaczął powstawać na początku 2020 r. Rzecznik praw obywatelskich planował rozliczenie się z kadencji, która kończyła się 8 września 2020 r. Kończyłyśmy pracę na  w środku pandemii i kampanii wyborczej, w rzeczywistości, którą kilka miesięcy wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić. Okoliczności sprawiły, że podsumowanie VII kadencji przyjęło właśnie taką formę.

Tworzyłyśmy ten raport korzystając z wiedzy członkiń i członków komisji ekspertów i rad społecznych oraz naszych koleżanek i kolegów z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – wybitnych prawników i praktyków praw człowieka. Dzięki nim to, co ludzie opowiadają, zamienia się w historię naszego kraju, a indywidualne problemy i krzywdy – w opowieść o prawach i wolnościach konstytucyjnych. A więc w coś, co nas łączy, czyniąc naszą wspólną sprawą.

Nasz raport nie jest raportem urzędowym nie tylko ze względu na nieprawniczy język, ale dlatego, że nie chciałyśmy w nim uciec od tej naszej własnej perspektywy.

Należymy do trzech pokoleń kobiet,  dla każdej z nas doświadczenie pracy w Biurze RPO w ostatnich latach było więc inne – ale równie przejmujące i ważne. Dosyć szybko zresztą uzgodniłyśmy, że mimo oczywistych różnic w perspektywie łączą nas dwie rzeczy:

  • zachwyt dla tego, co ludzie w Polsce potrafią robić, jak zmieniają świat. Bardzo chcemy, by i Czytelnik się o tym dowiedział. Bo właśnie tu, gdzie spotykają się aktywni obywatele i eksperci, którzy znają znaczenie szczegółów i rozumieją, jak przekładają się one na ludzkie życie – tu można zrobić najwięcej;
  • przekonanie, że za wiele jest w naszym kraju zapomnianej krzywdy, samotnych dramatów przeżywanych ze świadomością, że to nikogo nie interesuje. Tego nie można tak zostawić.

Barbara Imiołczyk, Agnieszka Jędrzejczyk, Aneta Kosz

(fragment wstępu)

Spotkanie RPO z przedstawicielami Zrzeszenia Osób Dotkniętych Skutkami Dekretu Warszawskiego „Dekretowiec"

Data: 2020-08-18

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się 18 sierpnia 2020 r. z przedstawicielami Zrzeszenia Osób Dotkniętych Skutkami Dekretu Warszawskiego „Dekretowiec". Zrzeszenie reprezentowali: prezes Zbigniew Lisiecki, wiceprezes Michał Hornung oraz pan Juliusz Bennich-Zalewski.

Tematem spotkania był systemowy problem niewykonywania przez władze m.st. Warszawy decyzji administracyjnych i przewlekania postępowań administracyjnych w przedmiocie ustanowienia użytkowania wieczystego bądź ustalenia odszkodowania za nieruchomości odebrane poprzednim właścicielom na podstawie przepisów ustawy z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy (tzw. dekret Bieruta).

Przedstawiciele Zrzeszenia podnosili, że w ostatnich latach liczba orzeczeń zobowiązujących Prezydenta Warszawy do rozstrzygnięcia sprawy oscyluje ok. 200, liczba grzywien wymierzanych za niewykonanie tych wyroków - ok. 300 rocznie. Przewlekłości w tych sprawach nie jest więc w stanie usunąć nawet sąd administracyjny w ramach sprawowanej kontroli. Skarżący nie mogą doprowadzić do zakończenia prowadzonych spraw, mimo że istnieją odpowiednie instrumenty prawne, które jednak w tej kategorii spraw zawodzą - najprawdopodobniej z uwagi na brak woli politycznej. Przedstawiciele „Dekretowca” zasygnalizowali również swój krytyczny stosunek do uchwalonej w piątek przez Sejm ustawy, nowelizującej m.in. ustawę o gospodarce nieruchomościami i w daleko idący sposób ograniczającej możliwość zwrotu nieruchomości, odebranych właścicielom na mocy „dekretu Bieruta”.

Zgłoszony problem jest Rzecznikowi doskonale znany: ma charakter systemowy i bez decyzji politycznych Parlamentu wydaje się nierozwiązywalny. Rzecznik praktycznie od początku istnienia urzędu apeluje do najwyższych organów w Państwie o uchwalenie tzw. ustawy reprywatyzacyjnej, która rozwiązałaby w systemowy sposób wskazywane problemy, podnosi w swoich wystąpieniach także poszczególne, konkretne problemy, wymagające uregulowania, niestety bez efektu.

Na spotkaniu ustalono, że Biuro Rzecznika będzie monitorowało przebieg postępowania przygotowawczego, podjętego na wniosek „Dekretowca” i dotyczącego zaniechanie wykonania wyroków uwzględniających skargę na bezczynność w przedmiocie wniosków o odszkodowanie za wywłaszczone nieruchomości. Ponadto, Rzecznik zwróci się do Prezydenta m.st. Warszawy o wskazanie powodów tak rażącej bezczynności organów administracji samorządowej oraz do Prezesa Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie o informację statystyczną oraz nakreślenie, w jaki sposób kształtuje się orzecznictwo tego Sądu w omawianej kategorii spraw.

Przedmiotem analizy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, z punktu widzenia ochrony praw i wolności obywatelskich, jest również procedowana obecnie w Parlamencie ustawa o zmianie ustawy o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa oraz ustawy o gospodarce nieruchomościami. W razie stwierdzenia, że uchwalane przepisy budzą wątpliwości z tego punktu widzenia, Rzecznik korzystać będzie ze swoich ustawowych uprawnień.

Egzekucja długu z  całego majątku, choć mowa była o odpowiedzialności z jednej nieruchomości? Kolejna skarga nadzwyczajna RPO. EDIT: Skarga uwzględniona

Data: 2020-08-11
  • Instytucja finansowa zażądała zwrotu należności od pana Y i pana X. Pan Y odpowiadał za dług całym swym majątkiem, ale pan X – tylko do wartości swojej nieruchomości.
  • Sąd po zbadaniu sprawy uznał rację instytucji finansowej. Ograniczył też odpowiedzialność finansową pana X, ale zrobił to tak, że komornik może szukać pieniędzy w całym majątku pana X.
  • Ponieważ wyrok jest już ostateczny i nie ma innego sposobu na poprawienie błędu prawnego, RPO skorzystał z nadzwyczajnego środka – skargi nadzwyczajnej do Sądu Najwyższego. Kieruje ją do Izby Cywilnej a nie do mającej wątpliwy mandat Izby Kontroli Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (zgodnie z uchwałą Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r. postępowania prowadzone przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego dotknięte byłyby wadą nieważności).
  • To 15 skarga nadzwyczajna RPO.

W sprawie tej chodzi o sposób zastosowania art. 319 Kodeksu postępowania cywilnego, który pozwala na zastrzeżenie odpowiedzialności. Sąd wykorzystał ten przepis do ograniczenia odpowiedzialności – ale do określonej kwoty (to jest wartości hipoteki) ale nie wskazał, że egzekucja może dotyczyć TYLKO tej nieruchomości. Zatem jeśli wartość nieruchomości jest w momencie egzekucji niższa albo trudno ją sprzedać, komornik może ściągać pieniądze z reszty majątku pana X.

Zdaniem RPO to poważny błąd prawny, który prowadzi do naruszenia konstytucyjnej gwaranci własności (art. 64) a także konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i prawa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. RPO wnosi do Sądu Najwyższego o uchylenie wyroku w tej części, w jakiej sformułował ograniczenie odpowiedzialności pozwalające de facto komornikowi na zakresie, w jakim na to pozwolił.

Jak wyglądała sprawa?

Powód – [Instytucja finansowa] wniósł o wydanie wyroku zasądzającego od Pozwanych pana X i pana Y na swoją rzecz kwotę prawie 600 tys. zł z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Zaznaczył przy tym, że spłacić należność może każdy z pozwanych, wtedy nie będzie już miał roszczeń. W przypadku Pana X dodał, że ogranicza roszczenia wobec niego do konkretnej nieruchomości. Ustanowiona na niej hipoteka umowna zwykła wynosiła 400 tys. zł a hipoteka umowna kaucyjna do kwoty 60 tys. zł.

Sąd zasądził pieniądze od pozwanych X i Y z zastrzeżeniem, że zapłata przez jednego z Pozwanych zwalnia drugiego oraz – jak sformułował to w sentencji - „z zastrzeżeniem ograniczenia odpowiedzialności Pozwanego X do wartości hipoteki umownej zwykłej wpisanej w kwocie 400 tys. oraz hipoteki umownej kaucyjnej wpisanej w kwocie 60 tys. zł w księdze wieczystej zastrzegając, że nie może być to więcej niż wartość nieruchomości opisanej w tej księdze wieczystej”.

Pan X zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o wniesienie skargi nadzwyczajnej. Wskazał, iż sąd ograniczając jego odpowiedzialność jedynie kwotowo (do kwoty hipoteki), ale nie rzeczowo, zrównał jego odpowiedzialność z odpowiedzialnością dłużnika osobistego (pana Y), narażając go na egzekucję komorniczą ze wszystkich składników majątku. Tak się zresztą stało: komornik sądowy wezwał go do złożenia wykazu majątku, a także zajął mu nadpłatę podatku z urzędu skarbowego. Pan X twierdzi, że było to możliwe tylko dlatego, że sąd orzekł w tej sprawie z rażącym naruszeniem prawa.

Argumenty RPO

Sąd uznał, że rzeczywiście w tej sprawie odpowiedzialność finansowa pana X podlega ograniczeniu. Wskazując to ograniczenie sąd posłużył się formułą „do wartości hipoteki umownej zwykłej wpisanej w kwocie (…) nie większej, niż wartość nieruchomości opisanej księdze wieczystej”.

Podstawy prawnej stanowiska sądu należy upatrywać w art. 319 k.p.c. (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2015 r., IV CZ 53/15, niepubl. i uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 2016 r., III CZP 81/16, OSNC 2017, Nr 9, poz. 96). Stanowisko to jest co do zasady zgodne z ugruntowanym poglądem orzecznictwa Sądu Najwyższego, według którego przepis art. 319 k.p.c. ma zastosowanie nie tylko do przypadków odpowiedzialności osobistej ograniczonej do określonej masy majątkowej lub do określonej sumy pieniężnej, lecz także do odpowiedzialności rzeczowej, obejmującej m.in. przedmiot hipoteki (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 1997 r., I CKU 78/96, Prok. i Pr. 1997, nr 6, s. 38, z dnia 14 lutego 2008 r., II CSK 525/07, OSNC 2009, Nr 4, poz. 61, z dnia 20 lutego 2015 r., V CSK 329/14, niepubl., z dnia 14 października 2016 r., I CSK 616/15, niepubl., z dnia 18 maja 2017 r., III CSK 215/16, niepubl., z dnia 20 lutego 2018 r., V CSK 212/17, niepubl., a także uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 6 czerwca 2014 r., III CZP 23/14, OSNC 2015, Nr 3, poz. 31).

Podłożem tego zapatrywania jest równie utrwalony w judykaturze pogląd, według którego realizacja zabezpieczenia hipotecznego w postępowaniu sądowym wymaga wytoczenia przeciwko właścicielowi obciążonej nieruchomości powództwa o zapłatę (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 10 września 1999 r., III CKN 331/98, OSNC 2000, Nr 3, poz. 57, z dnia 16 lipca 2003 r., V CK 19/02, niepubl., z dnia 25 sierpnia 2004 r., IV CK 606/03, niepubl., z dnia 7 lipca 2005 r., V CK 8/05, niepubl., z dnia 12 grudnia 2013 r., V CSK 51/13, niepubl., z dnia 24 kwietnia 2014 r., III CSK 178/13, niepubl., z dnia 10 stycznia 2017 r., V CSK 233/16, niepubl., z dnia 20 lutego 2018 r., V CSK 212/17, a także uchwały Sądu Najwyższego z dnia 6 czerwca 2014 r., III CZP 23/14, z dnia 8 grudnia 2016 r., III CZP 81/16, i z dnia 18 stycznia 2019 r., III CZP 66/18, Biul. SN 2019, nr 1, s. 6, oraz postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2015 r., IV CZ 53/15).

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje dopuszczalności zastosowania w okolicznościach tej sprawy art. 319 k.p.c., lecz wyłącznie sposób, w jaki Sąd zrealizował dyspozycję tego przepisu prawa, zastrzegając ograniczenie odpowiedzialności Pozwanego Pana X jako odpowiedzialnego wyłącznie ze stosunku hipoteki.

Stosownie do art. 319 k.p.c., jeżeli pozwany ponosi odpowiedzialność z określonych przedmiotów majątkowych albo do wysokości ich wartości, sąd może, nie wymieniając tych przedmiotów ani ich wartości, uwzględnić powództwo zastrzegając pozwanemu prawo do powołania się w toku postępowania egzekucyjnego na ograniczenie odpowiedzialności. Przepis ten nie określa wprost formuły, zgodnie z którą sąd winien zredagować wskazane zastrzeżenie; nie ma jednak wątpliwości, że powinna ona oddawać charakter materialnoprawnego ograniczenia odpowiedzialności, stanowiącego w okolicznościach sprawy podstawę zamieszczenia w wyroku wzmianki o ograniczonej odpowiedzialności pozwanego.

Sąd Najwyższy w uzasadnieniu wyroku z dnia 11 października 2019 r., sygn. V CSK 287/18 (LEX nr 2750235) stwierdził, że w sytuacji, w której podstawą uwzględnienia powództwa jest stosunek prawny hipoteki, z wyroku powinno wynikać, że odpowiedzialność pozwanego jest OGRANICZONA DO PRZEDMIOTU HIPOTEKI. Wyjaśniający treść stosunku hipoteki przepis art. 65 ust. 1 u.k.w.h. wskazuje wyraźnie, iż na mocy hipoteki wierzyciel może dochodzić zaspokojenia z nieruchomości bez względu na to, czyją stała się własnością, i z pierwszeństwem przed wierzycielami osobistymi właściciela nieruchomości. Wierzyciel hipoteczny może zaspokoić się jedynie z przedmiotu hipoteki, a właściciel nieruchomości obciążonej hipoteką powinien znosić egzekucję skierowaną do tejże nieruchomości (B. Swaczyna, Hipoteka umowna, Warszawa 2007 r., str. 100).

Z tego należy wnosić, że ograniczenie odpowiedzialności pozwanego w wyroku zasądzającym świadczenie ze stosunku hipoteki ma na celu, zgodnie z istotą odpowiedzialności rzeczowej, uczynić niedopuszczalną egzekucję z innego majątku niż obciążony hipoteką.

Konieczne jest zatem sprecyzowanie w sentencji wyroku przedmiotu konkretnej hipoteki, tak, by zakres dopuszczalnej egzekucji nie przedstawiał wątpliwości z punktu widzenia organu egzekucyjnego. Wszakże w myśl art. 803 k.p.c. tytuł wykonawczy stanowi podstawę do prowadzenia egzekucji o całe objęte nim roszczenie i ze wszystkich części majątku dłużnika, chyba że z treści tytułu wynika co innego.

Jak wyjaśnił Sąd Najwyższy w powołanym wyżej wyroku, na wymaganie to nie rzutuje przyjęte w art. 319 k.p.c. sformułowanie, wskazujące na brak obowiązku wymienienia w sentencji wyroku przedmiotów majątkowych, z których pozwany ponosi odpowiedzialność, oraz ich wartości. Przepis art. 319 k.p.c., niemający odpowiednika w kodeksie postępowania cywilnego z 1930 r., został wprowadzony z myślą o przypadkach odpowiedzialności osobistej ograniczonej do określonej masy majątkowej (cum viribus patrimoni) oraz do określonej wartości (pro viribus patrimoni). Rozwiązanie to miało służyć odciążeniu sądu od konieczności badania i szczegółowego oznaczania w postępowaniu rozpoznawczym przedmiotów wchodzących w skład masy majątkowej, z której odpowiada pozwany, lub kwotowego określenia górnej granicy jego odpowiedzialności, a także od oceny, czy masa ta lub wartość są wystarczające do zaspokojenia świadczenia (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 7 maja 1971 r., I PR 426/70, OSNCP 1972, Nr 4, poz. 67, i z dnia 9 września 1976 r., IV PR 135/76, OSNCP 1977, Nr 4, poz. 80). Odmienne rozwiązanie przedłużałoby i komplikowałoby proces, a ponadto masa majątkowa, z której odpowiada pozwany, może ulec zmianie w okresie między wydaniem wyroku, a wszczęciem egzekucji. W takich przypadkach wystarczające jest zatem wskazanie w wyroku na aktualny w okolicznościach sprawy rodzaj ograniczenia odpowiedzialności (np. z majątku objętego wspólnością ustawową albo do wartości ustalonego w wykazie inwentarza albo spisie inwentarza stanu czynnego spadku), bez wyszczególniania przedmiotów, z których dłużnik ponosi odpowiedzialność i bez konkretyzacji górnej kwoty, do której może być prowadzona egzekucja.

Natomiast w sytuacji, w której przepis art. 319 k.p.c. ma zastosowanie w procesie przeciwko właścicielowi nieruchomości obciążonej hipoteką, odpowiadającemu ze stosunku hipoteki, przedmiot, z którego pozwany ponosić ma odpowiedzialność, jest zgodnie z zasadą szczegółowości hipoteki (art. 67 u.k.w.h.) znany i zdatny do zindywidualizowania już w chwili wyrokowania. Niewłaściwe byłoby tym samym poprzestanie na ogólnym sformułowaniu, że odpowiedzialność pozwanego jest ograniczona do „przedmiotu hipoteki”. Z zastrzeżenia powinno wynikać, że świadczenie ma być egzekwowane TYLKO Z KONKRETNEJ, OZNACZONEJ NIERUCHOMOŚCI, NA KTÓREJ USTANOWIONO HIPOTEKĘ (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 6 marca 1997 r., sygn. I CKU 78/96).

Sposób zredagowania zastrzeżenia musi zatem jednoznacznie wskazywać ukierunkowanie egzekucji na skonkretyzowany przedmiot hipoteki, co organ egzekucyjny respektuje z urzędu. Stosownie bowiem do art. 824 § 1 pkt 6 in fine k.p.c. postępowanie umarza się w całości lub części z urzędu, jeżeli prowadzenie egzekucji pozostaje w oczywistej sprzeczności z treścią tytułu wykonawczego.

Zgodnie z art. 68 ust. 2 u.k.w.h. wierzyciel nie może domagać się od właściciela obciążonej nieruchomości, na podstawie stosunku hipoteki, zapłaty kwoty przewyższającej sumę hipoteki. Jak zauważa T. Czech, hipoteka rodzi ograniczoną odpowiedzialność właściciela obciążonej nieruchomości. Ograniczenie to występuje w dwóch wymiarach. Po pierwsze, odpowiedzialność właściciela jest limitowana do przedmiotu obciążenia hipotecznego (ograniczenie przedmiotowe – art. 65 ust. 1 u.k.w.h.). Po drugie, właściciel odpowiada do określonej kwoty maksymalnej równej sumie hipoteki (ograniczenie kwotowe – art. 68 ust. 2 zdanie 1 u.k.w.h.) - por. T. Czech, Hipoteka w świetle orzecznictwa sądowego. Uwagi de lege ferenda, „Prawo w działaniu. Sprawy cywilne” 24/2015, s. 76. O tym, czy dłużnik odpowiada za zobowiązanie bez ograniczeń czy z ograniczeniem, decyduje prawo materialne. Nie może być tak, że rodzaj ograniczenia będzie przedmiotem ustaleń organu egzekucyjnego, bo ten organ zajmuje się jedynie ustaleniem stanu majątkowego dłużnika i w zakresie jego kompetencji pozostanie stwierdzenie, czy ze względu na ten stan egzekucja może być efektywnie przeprowadzona. Tytuł egzekucyjny musi wskazywać na rodzaj ograniczenia (por. M. Romańska, „Ograniczenie odpowiedzialności dłużnika. Wybrane zagadnienia procesowe”, PPC 2011/4/7-38).

W związku z tym, sposób redakcji niniejszego zastrzeżenia przez sąd powinien wskazywać na skonkretyzowany przedmiot hipoteki oraz kwotę maksymalną egzekucji równą sumie hipoteki. Jakkolwiek Sąd wykonał swój obowiązek w tym drugim aspekcie, to jednak nie wskazał, że ogranicza odpowiedzialność do nieruchomości obciążonej hipoteką.

Sposób sformułowania zastrzeżenia przez sąd w tej sprawie nawiązuje do przypadków odpowiedzialności ograniczonej do określonej sumy pieniężnej (pro viribus patrimoni). Wedle tej zasady dopuszczalne jest prowadzenie egzekucji z całego majątku dłużnika, aż do osiągnięcia przez wyegzekwowane świadczenie określonej wysokości. Ograniczenie odpowiedzialności wynikające z hipoteki ma odmienny charakter, chodzi bowiem o uchylenie dopuszczalności prowadzenia egzekucji z całego majątku dłużnika i zawężenie jej do przedmiotu obciążonego prawem rzeczowym, czemu sąd powinien dać odpowiedni wyraz zastrzegając, zgodnie z wcześniejszymi uwagami, że odpowiedzialność pozwanego jest ograniczona do tego właśnie przedmiotu.

Zastrzeżenie to sąd zobowiązany był umieścić w sentencji wyroku z urzędu i ma ono charakter materialnoprawny (np. wyrok SN z dnia 22 października 1977 r., II CR 335/77, OSNCP 1978, nr 9, poz. 159 z glosami Z. Świebody, OSPiKA 1979, z. 6, poz. 268, S. Dalki, Pal. 1979, nr 11–12, s. 104 i E. Skowrońskiej-Kuśnierz, NP 1979, nr 7–8, poz. 186 oraz z omówieniem W. Siedleckiego, Przegląd orzecznictwa, PiP 1979, z. 11, s. 118). Nie może być umieszczone w wyroku wydanym w wyniku powództwa opozycyjnego opartego na podstawie z art. 840 § 1 pkt 2 k.p.c. (wyrok SN z dnia 15 listopada 1996 r., II CKN 7/96, OSNC 1997, nr 4, poz. 39 z omówieniem J. Gudowskiego, Przegląd orzecznictwa, PS 2001, nr 4, s. 122).

W ocenie Rzecznika błąd sądu oznacza ingerencję w prawo własności i sferę interesów majątkowych pana X bez ustawowej podstawy i wbrew podstawowym zasadom dotyczącym ustanawiania i egzekwowania zabezpieczeń rzeczowych.

Stosownie do art. 64 ust. 1 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, innych praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia. Własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej (art. 64 ust. 2). Jak wskazuje się w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, ochrona własności i innych praw majątkowych nie ma charakteru absolutnego. Dopuszczalne jest jej ograniczenie pod warunkiem zachowania ram konstytucyjnych, limitujących to ograniczenie. W wypadku prawa własności ramy te tworzone są przez art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (por. wyrok z 12 stycznia 1999 r., sygn. P 2/98, OTK ZU nr 1/1999, poz. 2). Z treści art. 64 ust. 3 Konstytucji wynika, że własność może zostać ograniczona, ale wyłącznie w drodze ustawy i tylko w takim zakresie, w jakim wprowadzone ograniczenie nie narusza istoty prawa własności (por. wyrok z 5 marca 2002 r., sygn. SK 22/00, OTK ZU nr 2/A/2002, poz. 12). Również w myśl art. 31 ust. 3 Konstytucji RP ograniczenia prawa własności lub innych praw majątkowych mogą być ustanawiane tylko w ustawie i jedynie wówczas, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Zagwarantowanie ochrony własności i innych praw majątkowych stanowi konstytucyjną powinność państwa o charakterze publicznoprawnym, a jej urzeczywistnianie następuje zarówno poprzez działania o charakterze prawotwórczym, tj. poprzez ukształtowanie podstawowych instytucji prawnych konkretyzujących treść prawa własności, jak i przez faktyczne czynności organów państwa, zwłaszcza zaś sądów, które mają za przedmiot ochronę dóbr stanowiących czyjąś własność (por. wyrok TK z 11 maja 1999 r., sygn. K 13/98, OTK ZU nr 4/1999, poz. 74).

W ramach wszelkich stosunków cywilnoprawnych (w świetle zasady pierwotnej równości stron stosunku cywilnoprawnego) także i dłużnik winien być chroniony przed nadmiernymi przywilejami wierzyciela (por. wyrok TK z dnia 23 czerwca 2015 r., sygn. akt SK 32/14, OTK-A 2015/6/84). Trudno zatem o jednoznaczną aksjologiczną akceptację takiego stanowiska, które dopuszcza do nieograniczonej przedmiotowo realizacji wierzytelności zabezpieczonej hipoteką z majątku dłużnika rzeczowego.

Błąd sądu rodzi skutek w postaci swoistej nadbudowy prawnej, skutkującej nieuprawnionym rozszerzeniem zakresu uprawnień wierzyciela hipotecznego. Sposób zastosowania art. 319 k.p.c. w tej sprawie wykracza poza pierwotną funkcję hipoteki. Stanowi bowiem podstawę prawną przyznania wierzycielowi hipotecznemu przywilejów, które nie pozostają w żadnym związku z systemową rolą hipoteki. Właściciel ustanawiający hipotekę jest wyłącznie dłużnikiem rzeczowym, którego odpowiedzialność jest ograniczona do przedmiotu hipoteki. Także egzekucja może być prowadzona jedynie z nieruchomości obciążonej hipoteką. Szczególna rola prawa własności w polskim systemie prawnym nie pozwala na zaakceptowanie przyznania tak bezwzględnego i nieuzasadnionego prymatu interesom wierzyciela hipotecznego w przedmiotowej sprawie.

Zatem wydanie wyroku z rażącym naruszeniem prawa, co w konsekwencji umożliwia egzekucję z całości majątku dłużnika rzeczowego, musi być ocenione jako naruszające gwarantowaną w art. 64 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP ochronę własności i innych praw majątkowych Pana X.

W ocenie Rzecznika zaskarżony wyrok w kwestionowanej części narusza również wywodzone z art. 2 Konstytucji RP zasady bezpieczeństwa prawnego i ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Zasada bezpieczeństwa prawnego, wynikająca z klauzuli demokratycznego państwa prawnego, stanowi istotny element państwa prawnego. Aksjologicznie zakorzeniona jest w samej godności osoby ludzkiej, funkcjonalnie powiązana z zasadą ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, nakłada na prawodawcę i organy władzy publicznej obowiązek stanowienia i stosowania prawa w taki sposób, aby nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela, który powinien móc układać swoje sprawy w zaufaniu, że nie naraża się na prawne skutki niedające się przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i że jego działania, podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem, będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny („Proces prawotwórczy w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Wypowiedzi Trybunału Konstytucyjnego dotyczące zagadnień związanych z procesem legislacyjnym”, oprac. Biuro Trybunału Konstytucyjnego, Warszawa 2012, s. 20).

Zgodnie z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego, zasada zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa opiera się na pewności prawa, a więc takim zespole cech przysługujących prawu, które zapewniają jednostce bezpieczeństwo prawne; umożliwiają jej decydowanie o swoim postępowaniu w oparciu o pełną znajomość przesłanek działania organów państwowych oraz konsekwencji prawnych, jakie jej działania mogą pociągnąć za sobą. Jednostka winna mieć możliwość określenia zarówno konsekwencji poszczególnych zachowań i zdarzeń na gruncie obowiązującego w danym momencie stanu prawnego, jak i oczekiwać, że prawodawca nie zmieni ich w sposób arbitralny. Bezpieczeństwo prawne jednostki związane z pewnością prawa umożliwia więc przewidywalność działań organów państwa, a także prognozowanie działań własnych (wyrok TK z 14 czerwca 2000 r., sygn. P 3/00, OTK ZU 2000 r., nr 5, poz. 138).

O bezpieczeństwem prawnym uczestników obrotu prawnego możemy zatem mówić wówczas, gdy podejmując działania w oparciu o obwiązujący porządek prawny, będą w stanie określić ich skutki prawne. Zaskarżone rozstrzygnięcie sądu w następstwie wadliwego zastosowania prawa, określiło sytuację Pozwanego pana X w sposób, którego na podstawie obowiązującego prawa nie mógł przewidzieć, nabywając prawo własności nieruchomości obciążonej hipoteką. Właściciel nieruchomości, obciążonej hipoteką zabezpieczającą wierzytelność, dobrowolnie godzi się wyłącznie na skutki prawne wynikające z zastosowania tej formy zabezpieczenia. Natomiast w przedmiotowej sprawie skutkiem obciążenia nieruchomości, w następstwie błędu sądu, jest prowadzenie postępowania egzekucyjnego z całego majątku Pozwanego. Konsekwencje prawne rozstrzygnięcia Sądu są zatem sprzeczne z istotą i celem ustanowienia hipoteki, a tym samym z prawnie uzasadnionym oczekiwaniem Pozwanego Pana X.

Kwestionowany prawomocny wyrok nie jest wyrokiem sądu drugiej instancji, co – abstrahując nawet od upływu przewidzianych prawem terminów – wyklucza jego zaskarżenie skargą kasacyjną (art. 3981 § 1 k.p.c.). Nie zachodzi też żadna z przesłanek uprawniających do żądania wznowienia postępowania, w szczególności określona w art. 401 pkt 2 k.p.c. (Pozwanemu panu X skutecznie doręczono wyrok zaoczny). Nie zapadło także orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego stwierdzające niezgodność z Konstytucją aktu normatywnego, na podstawie którego wydano kwestionowany wyrok lub mające wpływ na treść tego wyroku postanowienie niekończące postępowania (art. 4011, art. 403 § 4 k.p.c.). Brak jest jakichkolwiek podstaw do stwierdzenia, by wyrok w sprawie oparto na dokumencie podrobionym lub przerobionym albo na skazującym wyroku karnym, następnie uchylonym, czy by został on uzyskany za pomocą przestępstwa (art. 403 § 1 k.p.c.). W sprawie stosunku prawnego, którego dotyczy zaskarżony wyrok nie orzekał także prawomocnie inny sąd (art. 403 § 2 ab initio k.p.c.). Rzecznikowi nie są znane jakiekolwiek fakty lub dowody mogące mieć wpływ na wynik sprawy, a których nie ujawniono by w postępowaniu zakończonym zaskarżonym wyrokiem (art. 403 § 2 in fine k.p.c.).

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga nadzwyczajna, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, pozostaje uzasadniona i niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Wyrok SN (aktualizaacja 1 lutego 2021 r.)

27 stycznia 2021 r. Sąd Najwyższy uwzględnił ‎skargę nadzwyczajną na posiedzeniu niejawnym w Izbie Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych.

Uchylił zaskarżony wyrok w zakresie zastrzeżenia ograniczenia odpowiedzialności pozwanych do wartości nieruchomości, opisanej w księdze wieczystej. Sprawę zwrócił Sądowi Okręgowemu do ponownego rozpoznania;

V.510.61.2019

MF: nie zmienimy prawa, ale podpowiemy podatnikom, jak dochodzić swoich racji

Data: 2020-08-10
  • Minister Finansów dziękuje za przekazane przez RPO informacje o kłopotach z podatkami od nieruchomości osób, które z tych nieruchomości korzystać nie mogły (np. na ich ziemi działała kopalnia).
  • Zdaniem Ministra to jednostkowe przykłady, więc nie trzeba zmieniać przepisów.

RPO alarmował w maju, że przepisy podatku od nieruchomości są nieprecyzyjne – nie zawsze jest jasne, kto ma zapłacić ten podatek, kiedy ziemia należy do obywatela, ale użytkuje ją przedsiębiorca.  Pokazał  na przykładach, w jaki sposób źle użyte lub nieprawidłowo interpretowane słowa w ustawie krzywdzą ludzi: rolnicy, którym odebrano prawo do korzystania z własnej ziemi, muszą za nią płacić… wyższy podatek od nieruchomości. Bo ten, kto naprawdę na ich ziemi zarabia, nie mieści się w kategoriach opisanych przez prawo podatkowe.

Minister Finansów uważa, że w takiej sytuacji podatnicy powinni po prostu dochodzić należności od użytkowników ich ziemi, czyli np. od użytkujących je przedsiębiorstw. - "Poczucie pewności prawa i bezpieczeństwa wśród podatników, szczególnie tych niebędących podmiotami profesjonalnymi, jest jednak bardzo istotne. Mając to uwadze Ministerstwo Finansów zwróci się do Krajowej Administracji Skarbowej z wnioskiem o zamieszczenie w poradniku podatnika (https://poradnikpodatnika.gov.pl/) informacji o możliwości dochodzenia przez właściciela na drodze cywilnoprawnej praw majątkowych, w wysokości zapłaconego podatku, od podmiotów korzystających z gruntu. Poradnik podatnika to nowo tworzona platforma edukacyjna, gdzie zarówno przedsiębiorcy jak i indywidualni podatnicy znajdą przydatne informacje, porady i propozycje rozwiązań dotyczących m.in. podatków".

V.511.256.2020

Dziewczynka odziedziczyła dług, choć matka odrzuciła spadek w jej imieniu. 14. skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2020-08-03
  • Decyzją sądu dziewczynka odziedziczyła po dziadku spadek obciążony długami
  • Stało się tak, choć rodzice złożyli notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku w jej imieniu
  • Sąd uznał, że nastąpiło to już po upływie terminu dopuszczalnego przez prawo
  • Stając w obronie praw majątkowych dziewczynki, Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę nadzwyczajną na jej korzyść

Niekorzystnej dla dziecka decyzji nie można uchylić ani zmienić w inny sposób. W tej sytuacji skarga nadzwyczajna jest konieczna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik opiera skargę jedynie na rażącym naruszeniu praw i zasad określonych w Konstytucji, m.in. ochrony dobra dziecka.

Historia sprawy

Dziadek dziewczynki zmarł w 2016 r. Nie sporządził testamentu. Postępowanie spadkowe wszczęto na wniosek jego wierzyciela. Spadek był bowiem obciążony długami.

By nie odziedziczyć długów po ojcu, córki zmarłego odrzuciły spadek.  Następnie wystąpiły do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na odrzucenie spadku w imieniu swoich małoletnich dzieci (jest to czynność przekraczająca zakres tzw. zwykłego zarządu majątkiem dziecka, która wymaga zgody sądu rodzinnego).

Do akt sprawy wpłynęło notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku, złożone w imieniu jednej z wnuczek zmarłego – małoletniej M., przez jej przedstawicielkę ustawową, za zgodą sądu rodzinnego.

Niemniej jednak, sąd spadku uznał, że nie rodzi ono żadnych skutków prawnych, ponieważ zostało złożone po upływie terminu z art. 1015 § 1 Kodeksu  cywilnego. Przewiduje on na to sześć miesięcy liczonych od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o tytule swojego powołania. Według sądu spadku termin ten powinien być liczony od dnia, w którym matka dziewczynki złożyła w swoim imieniu notarialne oświadczenie o odrzuceniu spadku.

To oznacza, że sąd spadku przyjął stanowisko, że złożenie do sądu rodzinnego wniosku o zezwolenie na złożenie oświadczenia nie ma wpływu na bieg terminu do odrzuceniu spadku. Niestety, gdy sąd wydawał to postanowienie, takie stanowisko było obecne w orzecznictwie Sądu Najwyższego. 

Dopiero uchwała Sądu Najwyższego wydana 22 maja 2018 r. w składzie 7 sędziów (sygn. III CZP 102/17) rozstrzygnęła rozbieżności dotyczące oceny wpływu wszczęcia postępowania przed sądem rodzinnym na bieg terminu do złożenia oświadczenia o przyjęciu albo odrzuceniu spadku. Uchwała ta przesądziła, że termin z art. 1015 § 1 k.c. nie może się skończyć przed prawomocnym zakończeniem postępowania o wyrażenie zgody na złożenie oświadczenia o odrzuceniu spadku przez małoletniego spadkobiercę.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Zaskarżone postanowienie spadkowe wydano kilka miesięcy przed podjęciem tej uchwały SN. W związku z tym nie można uznać, aby zostało wydane z rażącym naruszeniem prawa poprzez jego błędną wykładnię.

Niemniej jednak, w ocenie Rzecznika Sąd Rejonowy w P., stwierdzając nabycie spadku przez małoletnią M., dopuścił się naruszenia zasad, praw i wolności konstytucyjnych, co dało podstawę do skargi nadzwyczajnej.

W pierwszej kolejności RPO postawił zarzut naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także zasady bezpieczeństwa prawnego - wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Dziewczynka została pozbawiona prawa do odrzucenia spadku - mimo, że jej rodzicom nie można zarzucić braku dbałości o jej interesy majątkowe. Działając w zaufaniu do prawa, podjęli oni wszelkie czynności przewidziane prawem, które miały prowadzić do odrzucenia spadku w imieniu córki: złożyli wniosek do sądu rodzinnego o wyrażenie zgody na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka (zgodnie z art. 101 § 3 k.r.i.o.) przed upływem terminu z art. 1015 § 1 k.c., a po uprawomocnieniu się postanowienia sądu rodzinnego złożyli oświadczenia przed notariuszem o odrzuceniu spadku przez małoletnią.

Na gruncie tej sprawy Rzecznik dostrzega naruszenie zakazu tworzenia uprawnień pozornych, wywodzonego z art. 2 Konstytucji. Pominięcie przez sąd spadku okoliczności związanych z postępowaniem przed sądem rodzinnym doprowadziło do swoistej „pułapki”. Bez zgody sądu rodzinnego małoletnia nie mogła przecież odrzucić spadku.

Jednocześnie w wyniku zaskarżonego postanowienia sądu doszło do naruszenia praw majątkowych chronionych w art. 64 ust. 1 Konstytucji. Stwierdzenie nabycia spadku po dziadku rodzi niekorzystne skutki dla praw majątkowych małoletniej, nawet przy ograniczeniu jej odpowiedzialności za długi spadkowe ze względu na dziedziczenie z dobrodziejstwem inwentarza. Trzeba mieć bowiem na uwadze, że takie przyjęcie spadku nie wyklucza poniesienia określonych kosztów jak np. koszty sporządzenia inwentarza spadku i ewentualnych sporów z wierzycielami spadkodawcy.

Kolejny zarzut to naruszenie konstytucyjnej zasady równego traktowania własności, innych praw majątkowych oraz prawa dziedziczenia, o których mowa w art. 64 ust. 2 Konstytucji. Pozbawienie małoletniej prawa do odrzucenia spadku  w istocie zostało spowodowane uprawomocnieniem się postanowienia sądu rodzinnego, wyrażającego zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka po upływie terminu z art. 1015 § 1 k.c.

Niedotrzymanie tego terminu nastąpiło zatem z przyczyn niezależnych od wnioskodawcy. Oznacza to pogorszenie sytuacji małoletniej w stosunku do tych spadkobierców, którzy nie musieli podejmować żadnych czynności przed sądem rodzinnym w celu uzyskania zezwolenia na odrzucenie spadku po zmarłym.

W ocenie Rzecznika kluczem do rozpoznania tej sprawy powinna być konstytucyjna wartość, jaką jest dobro dziecka. Dlatego też kolejny z zarzutów skargi nadzwyczajnej opiera się na art. 72 ust. 1 Konstytucji.

Skarga wnosi, aby SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego w P. i wydał orzeczenie co do istoty sprawy.

Po raz kolejny adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, że pełny skład IKNSP powołano w sposób opisany w  uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Spośród 14 dotychczasowych skarg nadzwyczajnych RPO dziewięć dotyczyło kwestii spadków, głównie sprzecznych orzeczeń spadkowych. 

IV.511.71.2020

Dwie różne decyzje spadkowe. 13. skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-07-29
  • Dwa rozbieżne postanowienia spadkowe tego samego sądu wobec tego samego kręgu spadkobierców są przedmiotem kolejnej, 13. skargi nadzwyczajnej Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Różnice w udziałach spadku nie były duże, ale sam ich fakt uniemożliwił rodzinie uporządkowanie spraw majątkowych
  • Dlatego jej członkowie zwrócili się o pomoc do RPO

To kolejna tego typu skarga nadzwyczajna Rzecznika do Sądu Najwyższego.  Chodzi o umożliwienie obywatelom przeprowadzenie działu spadku po zmarłej i finalne rozstrzygnięcie o przysługujących im uprawnieniach.

W obecnym stanie jest to niemożliwe. Jest to sprzeczne z zasadami demokratycznego państwa prawnego i wymusza potrzebę ochrony konstytucyjnych praw i wolności człowieka i obywatela, na których straży stoi RPO.

Historia sprawy

Postanowieniem z maja 2004 r. Sąd Rejonowy w W. stwierdził, że spadek po zmarłej S.Z. na podstawie ustawy nabyli mąż w 5/20 części, dzieci oraz wnuk po 3/20 części każde z nich, z tym że należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli z mocy ustawy mąż w 5/20 części, dzieci i wnuk po 3/20 części każde z nich. Postanowienie uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Tymczasem już wcześniej zapadło prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku w tej sprawie. Wydał je ten sam Sąd Rejonowy w W. w lipcu 1999 r. Na tej podstawie spadek nabyli z mocy ustawy: mąż w 1/4 części, dzieci oraz wnuk po 3/20 części każde z nich.

W 2019 r. przed Sądem Rejonowym w W. pomiędzy spadkobiercami S.Z. zawisła sprawa o dział spadku i zniesienie współwłasności nieruchomości. Dopiero wtedy okazało się, że istnieją dwa różne orzeczenia spadkowe, które uniemożliwiają prawidłowe rozstrzygnięcie. Dlatego spadkobiercy poprosili o pomoc RPO.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik wniósł o uchylenie postanowienia Sądu Rejonowego z maja 2004 r. i odrzucenie ówczesnego wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

Postanowieniu RPO zarzuca rażące naruszenie prawa procesowego, tj. rozstrzygnięcie o żądaniu wniosku o stwierdzenie nabycia spadku zamiast jego odrzucenia, skoro ta sama sprawa - pomiędzy tymi samymi stronami i przez ten sam sąd - była już wcześniej prawomocne osądzona.

Ponowne procedowanie w tej sprawie i w efekcie niego - wydanie kolejnego postanowienia, w oczywisty sposób godzi w konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji), konstytucyjne prawo do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji) oraz prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - jeżeli istnieje ewidentny zakaz ustawowy orzekania o tym samym (tzw. res iudicata). W sprawie mamy więc do czynienia ze stanem niepewności prawnej, w którym spadkobiercy nie mogą realizować swoich praw.

Niejednokrotnie w takich sytuacjach możliwe jest wniesienie skargi o wznowienie postępowania. W tej jednak sprawie, z uwagi na upływ terminu do wznowienia postępowania, jedynym środkiem prawnym okazała się skarga nadzwyczajna.

Ponownie adresatem skargi nadzwyczajnej jest nie Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych (właściwa według literalnego brzemienia art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017r.), ale Izba Cywilna Sądu Najwyższego. Przesądziła o tym uchwała z 23 stycznia 2020 r. połączonych Izb Sądu Najwyższego: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych, stwierdzająca, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017r.

Zważywszy, iż pełny skład Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych powołano w sposób taki, jak opisano w powoływanej uchwale SN, jej orzeczenia dotknięte byłyby wadą nieważności. Wyłącznie zaś dla wyeliminowania tej ewentualności niezbędne było skierowanie skargi nadzwyczajnej do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Działania systemowe RPO 

Rozbieżne decyzje sądu o nabyciu spadku po tej samej osobie niestety nie należą do rzadkości. Uniemożliwia to działania prawne spadkobierców wobec nieruchomości, jak wpis w księdze wieczystej, podział majątku, nie mówiąc o jego  sprzedażyW kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN – dwie już rozstrzygnięto. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie. Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwosć eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego.

Rzecznik  wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry,  aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. 

- Zgłoszone przez Pana uwagi zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości - odpisała 19 lipca Anna Dalkowska, wiceministra sprawiedliwości.

IV.7000.123.2020

Po skardze RPO sąd naprawił swój błąd ws. dwóch rozbieżnych orzeczeń spadkowych

Data: 2020-07-23
  • Z inicjatywy RPO sąd naprawił sytuację, w której w odstępie 10 lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia w tej samej sprawie spadkowej
  • W 2007 r. sąd orzekł, że spadek - którego częścią jest gospodarstwo rolne - należy się sześciu osobom
  • W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobierców jest siedmioro, a w poczet spadku nie zaliczył  gospodarstwa
  • Po skardze Rzecznika o wznowienie postępowania sąd uchylił swą decyzję z 2017 r.

Była to kolejna interwencja, którą Rzecznik Praw Obywatelskich podjął wobec naruszenia m.in. konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku.

Dwukrotne, rozbieżne, decyzje sądu o nabyciu spadku po tej samej osobie niestety nie należą do rzadkości. Uniemożliwia to działania prawne spadkobierców wobec nieruchomości, jak wpis w księdze wieczystej, podział majątku, nie mówiąc o jego  sprzedaży.

W kilku takich sprawach RPO składał skargi nadzwyczajne do SN (dwie już rozstrzygnięto) lub skargi o wznowienie postępowania (gdy nie minął jeszcze na to termin). Ale nie jest to rozwiązanie systemowe.

Według Rzecznika  należy zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwość eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego. I o taką zmianę prawa Adam Bodnar wystąpił niedawno do Ministra Sprawiedliwości.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 2007 r. Sąd Rejonowy wydał postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłym. Na podstawie ustawy spadek, wraz z wchodzącym w jego skład gospodarstwem rolnym, nabyło sześć osób (po 1/6 udziałów każda). Postanowienie uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

Po 10 latach jeden z tych spadkobierców wniósł do sądu o stwierdzenie nabycia spadku przez tych samych sześć osób oraz jeszcze jedną. Z zapewnienia wnioskodawcy, potwierdzonego przez pozostałych uczestników, wynikało że jest to pierwsza sprawa spadkowa po tym zmarłym.

W marcu 2017 r. Sąd Rejonowy stwierdził, że spadek na podstawie ustawy nabyło siedem wskazanych osób (po 1/7 części). Do spadku nie zaliczył zaś gospodarstwa rolnego. Nikt nie wniósł apelacji, wobec czego postanowienie uprawomocniło się.

Skarga RPO

W grudniu 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich, działając na rzecz wnioskodawcy, wniósł  skargę do Sądu Rejonowego o wznowienie postępowania zakończonego prawomocnym postanowieniem z 2017 r.

W sytuacji, gdy w obrocie funkcjonowało już prawomocne postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku, sąd powinien był odrzucić kolejny wniosek w tej samej sprawie. Tak się jednak nie stało, mimo że już samo prowadzenie postępowania było niedopuszczalne, Sąd rozpoznał kolejny wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po tej samej osobie i wydał rozstrzygnięcie w zakresie objętym powagą rzeczy osądzonej.

Prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) obejmuje m.in. prawo do uzyskania wyroku sądowego i do wykonania prawomocnego orzeczenia. Nie sposób uznać, że wobec dwóch prawomocnych postanowień strony uzyskały wiążące rozstrzygnięcie, a ich prawo do sądu zostało należycie zrealizowane. 

W sprawie doszło również do naruszenia wynikającego z art. 64 ust 1 i 2 Konstytucji prawa do dziedziczenia, przysługującego spadkobiercom zmarłego.

Ponadto naruszono konstytucyjną zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Zgodnie z nim Rzeczpospolita Polska jest demokratycznym państwem prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej

Decyzja sądu

19 czerwca 2020 r. Sąd Rejonowy uwzględnił skargę RPO o wznowienie postępowania.

Jak wskazał sąd, istnienie dwóch lub więcej prawomocnych postanowień o stwierdzenie nabycia spadku po tym samym spadkodawcy uzasadnia wznowienie postępowania.  Nie chodzi przy tym, czy zaskarżony prawomocny późniejszy wyrok jest zgodny z rzeczywistym stanem faktycznym i prawnym, lecz wyłącznie o to, że został wydany z naruszeniem prawomocności materialnej wcześniejszego prawomocnego wyroku.

Dlatego postanowienie z 2017 r. należało uchylić. Ponowny wniosek w tym przedmiocie - wobec zaistnienia przesłanki powagi rzeczy osądzonej na podstawie przepisu art. 199 §1 pkt 2 k.p.c. w związku z art. 13§ 2 k.p.c. - podlegał odrzuceniu.

IV.7000.471.2019

Ustawa o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego nieruchomości mieszkaniowej w prawo własności - nie dla wszystkich korzystna. RPO pisze do Minister Rozwoju

Data: 2020-07-22
  • Jeśli dotychczasowy użytkownik wieczysty zapłacił z góry wszystkie opłaty roczne za prawo użytkowania wieczystego nieruchomości, które potem odsprzedał, to nabywca i tak musi uiścić  opłatę „przekształceniową”
  • W ocenie RPO takie osoby powinny mieć prawo do nieodpłatnego przekształcenia, tym bardziej, że przysługuje ono np. spadkobiercy użytkownika wieczystego, który uiścił jednorazowo całą tę opłatę
  • Według skarżących ustawodawca wprowadził ich w swego rodzaju pułapkę, gdyż liczyli, że również będą zwolnieni z opłat

Obywatele piszą do Rzecznika Praw Obywatelskich o problemach podczas stosowania ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów. RPO przedstawił te problemy wicepremier i minister rozwoju Jadwidze Emilewicz.

Ustawa miała na celu przekształcenie od 1 stycznia 2019 r. prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe we własność gruntów na rzecz właścicieli domów jednorodzinnych i samodzielnych lokali położonych w budynkach wielorodzinnych wraz z budynkami gospodarczymi, garażami, innymi obiektami budowlanymi lub urządzeniami budowlanymi, umożliwiającymi prawidłowe i racjonalne korzystanie z budynków mieszkalnych.

Zgodnie z założeniem ustawodawcy, przekształcenie prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów miało być odpłatne. Osoby, które staną się z mocy prawa właścicielami gruntów, są zobowiązane do uiszczania należności za nabycie prawa własności w formie corocznej opłaty wnoszonej przez 20 lat. Wysokość opłaty przekształceniowej jest równa wysokości opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego, która obowiązywałaby w dniu przekształcenia. Od tej zasady ustawa przewiduje jednak wyjątki, kiedy przekształcenie następuje bez żadnych dodatkowych opłat – m.in. wówczas, gdy dotychczasowy użytkownik wieczysty uiścił już wcześniej jednorazowo, z góry, opłaty roczne za użytkowanie wieczyste za cały okres trwania tego prawa.

Co z opłatą po kupnie tego prawa?

Okazuje się jednak, że w przypadku, kiedy taka osoba odsprzedała prawo użytkowania wieczystego, to nabywca nie może skorzystać ze zwolnienia i musi uiścić opłatę „przekształceniową”.

W skargach od takich nabywców podnoszony jest zarzut, że zostali wprowadzeni przez ustawodawcę w swego rodzaju pułapkę. Kupując prawo użytkowania wieczystego od zbywcy, który wniósł jednorazowo opłaty roczne za cały okres użytkowania wieczystego, działali w przekonaniu, że również będą zwolnieni z obowiązku ponoszenia opłat na rzecz właściciela gruntu. Ta okoliczność miała też wpływ na cenę nabycia prawa użytkowania wieczystego.

Tymczasem przekształcenie nabytego przez nich prawa użytkowania wieczystego do gruntu zabudowanego na cele mieszkaniowe w prawo własności tego gruntu 1 stycznia 2019 r. (czego nie mogli przewidzieć i na które nie mieli oni wpływu) zmieniło w sposób znaczący ich sytuację prawną, bowiem zostali oni zobowiązani do poniesienia opłaty przekształceniowej.

Zdaniem Rzecznika,  w przypadku następców prawnych osób, które wniosły jednorazowo opłaty roczne za cały okres użytkowania wieczystego, brak jest podstaw do ograniczenia prawa do nieodpłatnego przekształcenia. Takie prawo maja np. spadkobiercy tego użytkownika wieczystego, który uiścił jednorazowo całą opłatę za użytkowanie wieczyste.

A po wniesieniu jednorazowo opłaty za cały okres użytkowania wieczystego roszczenie właściciela gruntu wobec użytkownika wieczystego z tytułu wynagrodzenia za korzystanie z tego gruntu zostało przecież zaspokojone.

Pominięto osoby z tzw. prawem zabudowy

Odrębnym problemem jest nieuwzględnienie w ustawie osób, którym służy w dalszym ciągu tzw. prawo zabudowy, ustanowione przed wejściem w życie dekretu z 26 października 1945 r. o prawie zabudowy. Prawo zabudowy jest starą instytucją prawa cywilnego, pochodzącą jeszcze z ustawodawstwa okresu zaborów. Przez dziesięciolecia, na skutek kolejnych zmian w przepisach, w wielu wypadkach z mocy prawa zamienione ono zostało w prawo użytkowania wieczystego. Są jednak też i takie sytuacje, w których to nie nastąpiło, przede wszystkim z powodu niewydania w odpowiednim czasie przez organy administracji publicznej odpowiedniej decyzji administracyjnej.

W skargach do Rzecznika podnoszony jest argument, że treść przysługującego prawa zabudowy w istocie jest zbliżona do treści prawa użytkowania wieczystego gruntu. W okresie, w którym ustanawiano na nieruchomościach prawo zabudowy, było ono - w ówczesnym porządku prawnym - odpowiednikiem dzisiejszego prawa użytkowania wieczystego. Liczne akty prawne przekształcające lub przewidujące możliwość przekształcenia prawa zabudowy w prawo użytkowania wieczystego, potwierdziły równorzędność obu tych praw.

Dlatego w ocenie Rzecznika można tu mówić o luce prawnej. Powinna ona zostać uzupełniona przez umożliwienie osobom posiadającym jeszcze prawo zabudowy przekształcenia tego prawa w prawo własności nieruchomości zabudowanej na cele mieszkaniowe - identycznie jak w przypadku użytkowników wieczystych.

Wypowiedzenia dotychczasowej wysokości opłaty

Wpływają także skargi dotyczące zasady wprowadzonej ustawą z 31 stycznia 2019 r. o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz ustawy o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów. W jej myśl, jeżeli postępowanie w sprawie aktualizacji opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego, które  zostało wszczęte po 5 października 2018 r. - a wypowiedzenia dotychczasowej wysokości tej opłaty nie zostały skutecznie doręczone wszystkim współużytkownikom wieczystym nieruchomości przed 1 stycznia 2019 r. - roczna opłata przekształceniowa jest równa wysokości opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego, która obowiązywała przed aktualizacją. A zgodnie z tą ustawą umarza się postępowania w sprawie aktualizacji opłaty rocznej niezakończone w dniu wejścia w życie  ustawy zmieniającej (13 lutego 2019 r.).

Zastosowanie kwestionowanej regulacji w praktyce powoduje, że jeżeli nieruchomość zabudowana jest budynkiem mieszkalnym wielorodzinnym z wyodrębnionymi lokalami mieszkalnymi, to w przypadku gdy choćby jeden z właścicieli odrębnych lokali (będący współużytkownikiem wieczystym gruntu pod budynkiem) nie odebrał wypowiedzenia opłaty rocznej przed 1 stycznia 2019 r., wówczas dla wszystkich współużytkowników wieczystych roczna opłata przekształceniowa jest równa wysokości opłaty rocznej z tytułu użytkowania wieczystego, która obowiązywała przed aktualizacją.

Natomiast w tych sprawach, w których - w wyniku złożenia przez użytkowników wieczystych wniosku do samorządowego kolegium odwoławczego - postępowania aktualizacyjne były w toku, podlegają one umorzeniu.

Taka regulacja jest oceniana jako niesprawiedliwa przez jednostki samorządu terytorialnego. Nałożyła się ona bowiem na  trwające już w jednostkach samorządu terytorialnego procedury aktualizacji wartości nieruchomości oddanych w użytkowanie wieczyste. W okresie tym były już wszczęte oraz wszczynano kolejne postępowania aktualizacyjne, których efektem jest podwyższenie wysokości opłat rocznych z tytułu użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe, a w konsekwencji także i opłat przekształceniowych.

W skargach do RPO podnoszony jest zarzut, że omawiana regulacja prowadzi w konsekwencji do nieuzasadnionego obniżenia opłat lub nieuzasadnionego zakończenia postępowań aktualizacyjnych w stosunku do wszystkich współużytkowników wieczystych danej nieruchomości. Stanowi ona nadmierną i nieuzasadnioną ingerencję ustawodawcy w samodzielność finansową jednostek samorządu terytorialnego. Godzi również w konstytucyjnie zagwarantowaną ochronę „interesów w toku”.

Ponadto sama redakcja omawianej regulacji w ustawie zmieniającej wywołuje wątpliwości interpretacyjne. Nie wiadomo bowiem, jakich dokładnie postępowań ona dotyczy: czy wszystkich, które wszczęto po 5 października 2018 r. i nie zakończono do 13 lutego 2019 r., czy też tylko tych spośród nich, w których przed 1 stycznia 2019 r. nie doszło do skutecznego doręczenia wypowiedzenia dotychczasowej opłaty rocznej. Orzeczenia organów administracji są w tej kwestii rozbieżne.

Rzecznik poprosił wicepremier i ministrę rozwoju Jadwigę Emilewicz o rozważenie odpowiednich zmian w ustawie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego nieruchomości mieszkaniowych w prawo własności.

IV.7000.500.2019

Ważne inicjatywy ustawodawcze Senatu po wystąpieniach Rzecznika

Data: 2020-07-13
  • Nagrywanie czynności notarialnych w celu ograniczenia procederu oszukańczych "pożyczek”, po których seniorzy tracą swe mieszkania
  • Ułatwienia w przyznawaniu państwowej kompensaty ofiarom przestępstw
  • Łatwiejsza droga prawna dla pokrzywdzonego przestępstwem, gdy prokuratora odmawia oskarżenia sprawcy

Takie m.in. inicjatywy legislacyjne proponuje Senat, który uwzględnia wnioski  Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie zmian przepisów prawa.

Senackie komisje Ustawodawcza oraz Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, z udziałem przedstawiciela Biura RPO, zajęły się 25 czerwca 2020 r. pięcioma senackimi projektami, przygotowanymi po wystąpieniach RPO.

Subsydiarny akt oskarżenia (druk senacki nr 74)

Chodzi o sytuację, gdy prokurator nie wniósł aktu oskarżenia przeciw sprawcy przestępstwa, z czym pokrzywdzony nie zgadza się i wnosi własny, tzw. subsydiarny akt oskarżenia. Po zmianie prawa z 5 października 2019 r. zanim może to uczynić, musi zaskarżyć do sądu decyzję prokuratora o odmowie wszczęcia albo o umorzeniu postępowania. Jeśli sąd je uwzględni, ale prokurator ponownie odmówi wszczęcia śledztwa lub je umorzy, pokrzywdzony musi skierować kolejne zażalenie - tym razem do prokuratora nadrzędnego. Tylko jeśli ten utrzyma postanowienie podwładnego, pokrzywdzony może skierować subsydiarny akt oskarżenia.

A jest to bardzo niekorzystne dla pokrzywdzonych przestępstwem – wskazuje Adam Bodnar. Wydłuża bowiem drogę do wniesienia subsydiarnego aktu oskarżenia i zwiększa koszty. Pozwala też prokuratorowi na całkowite uniemożliwienie skierowania takiego aktu oskarżenia. Dlatego Rzecznik 13 stycznia 2020 r. wystąpił do Senatu o zmianę prawa.

Projekt senacki – o którego uchwalenie wniosły komisje - przewiduje przywrócenie wcześniejszych przepisów. Wystarczyło wówczas, by sąd po pierwszym zażaleniu uchylił decyzję prokuratora, a ten ponownie umorzył postępowanie lub odmówił jego wszczęcia. I już wtedy pokrzywdzony mógł wnosić subsydiarny akt oskarżenia.

Przedłużanie pobytu nieletniego w schronisku (druk senacki nr 90)

Pobyt nieletniego w schronisku dla nieletnich był w praktyce przedłużany bez decyzji sądu oraz bez możliwości wnoszenia o uchylenie tego środka. Było to niezgodne ze standardami prawa do sądu, wynikającymi z Europejskiej Konwencji Praw Człowieka – co potwierdził wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z  30 czerwca 2015 r. w sprawie Grabowski przeciwko Polsce.

Od czasu tego wyroku Rzecznik  postulował by Minister Sprawiedliwości wykonał wyrok, skoro w praktyce po skierowaniu sprawy na rozprawę sądy nie weryfikowały potrzeby dalszego pobytu nieletniego w schronisku. Mimo pewnych zmian nadal jednak nie ma podstawy ustawowej do przedłużenia pobytu - zgodnego ze standardami.

Dlatego RPO pozytywnie ocenia propozycje Senatu, aby sąd miał obowiązek co 3 miesiące oceniać zasadność dalszego pobytu nieletniego w schronisku oraz by wydawał za każdym razem osobne postanowienie, które będzie zaskarżalne.

Komisje wniosły by Senat przyjął projekt nowelizacji.

Możliwości łączenia kar pozbawiania wolności i jej ograniczenia (druk senacki nr 76)

Chodzi o realizację wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 czerwca 2019 r. TK stwierdził, że art. 87 § 1 Kodeksu karnego w zakresie, w jakim nakłada na sąd obowiązek połączenia kar pozbawienia wolności i ograniczenia wolności oraz wymierzenia kary łącznej pozbawienia wolności, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 i art. 175 ust. 1 Konstytucji. 

Sprawa była przedmiotem wystąpienia Rzecznika do senackiej komisji 30 kwietnia 2020 r.

Podczas posiedzenia wicemarszałek Senatu Gabriela Morawska-Stanecka zgłosiła poprawkę zgodną z propozycją RPO, by sąd miał swobodę decyzji, czy połączyć skazanemu karę pozbawienia wolności z karą ograniczenia wolności. Komisje poprawkę przyjęły i wystąpiły do Senatu o uchwalenie nowelizacji.

Przyznawanie państwowej kompensaty ofiarom przestępstw (druk senacki nr 91)

Kompensata przysługuje ofiarom niektórych przestępstw lub ich bliskim. Nie jest zadośćuczynieniem - to świadczenie pieniężne służy pokryciu kosztów leczenia, rehabilitacji czy pogrzebu, utraconych zarobków i innych środków utrzymania.

Według RPO instytucja ta jest wykorzystywana stosunkowo rzadko (kilkadziesiąt przypadków rocznie w skali kraju). Dlatego 4 lutego 2020 zaproponował Senatowi zmiany, przyspieszające i usprawniające jej przyznawanie, ale też zwiększające świadomość tego uprawnienia.

Senat podjął prace legislacyjne nad swym projektem noweli, który generalnie uwzględnia postulaty RPO. Dotyczy to zwłaszcza:

  • wprowadzenia maksymalnego terminu na rozpoznanie wniosku o przyznanie kompensaty,
  • rozszerzenia zakresu możliwego do przyznania zabezpieczenia o utracone zarobki lub inne środki utrzymania,
  • wprowadzenia odniesienia do możliwości uzyskania zabezpieczania bezpośrednio do ustawy o państwowej kompensacie.

Prace nad projektem komisje odłożyły na przyszłe posiedzenie z uwagi na kwestię źródła finansowania kompensat.

Nagrywanie czynności notarialnych (druk senacki nr 75)

Od kilku lat RPO  występował o taką zmianę Prawa o notariacie. Powoływał się na  konieczność ochrony obywateli przed nadużyciami, których ofiarami stają się osoby starsze oraz słabsze ekonomicznie, znajdujące się przymusowej sytuacji życiowej. Były bowiem liczne skargi na notariuszy od osób, które w wyniku niekorzystnych umów, zawieranych w formie aktów notarialnych, utraciły własność nieruchomości. Składając podpisy w kancelarii notarialnej, nie miały świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest przeniesienie własności, a w konsekwencji utrata mieszkania.

Nagrywanie pozwoliłoby ustalić przebieg czynności, w której wyniku nastąpiła np. niezamierzona sprzedaż zamieszkiwanej nieruchomości. Pozwoli to w razie sporu na rzetelną, obiektywną ocenę. Będzie też gwarantem bezpieczeństwa zarówno dla stron jak i dla notariusza. Obecnie bowiem w praktyce nie jest możliwe ustalenie rzeczywistej treści rozmów, sposobu udzielania zapewnień i pouczeń.

Prace nad projektem, odzwierciedlającym postulat RPO, odłożono na przyszłe posiedzenie komisji z uwagi m. in. na konieczność pogłębionej analizy, czy  nagrywaniem należy objąć wszystkie czynności notarialne, czy też jedynie te, w których dochodziło-  lub może dochodzić - do nadużyć. Zdaniem RPO nagrywane muszą być te czynności, które obejmuje oświadczenie osoby o przeniesieniu własności domu lub mieszkania.

II.510.1004.2017, II.518.4.2019, II.566.2.2020, II.518.15.2014, IV.7000.100.2020

Rozbieżne decyzje spadkowe sądów po tej samej osobie. Rzecznik proponuje systemowe rozwiązanie problemu

Data: 2020-07-02
  • Kilkukrotne, a rozbieżne, decyzje sądu o nabyciu spadku po tej samej osobie niestety nie należą do rzadkości
  • Uniemożliwia to działania prawne spadkobierców wobec nieruchomości, jak wpis w księdze wieczystej, podział majątku, nie mówiąc o jego  sprzedaży
  • W kilku takich sprawach RPO złożył skargi nadzwyczajne do SN dwie już rozstrzygnięto. Ale nie jest to systemowe rozwiązanie
  • Należy bowiem zagwarantować osobom bezpośrednio zainteresowanym możliwosć eliminowania wadliwego, wydawanego po raz drugi, postanowienia spadkowego

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry,  aby rozważył podjęcie odpowiedniej inicjatywy ustawodawczej. 

Do Biura RPO wpływa coraz więcej skarg i wniosków o interwencje w sprawach odmiennego rozstrzygania kwestii dziedziczenia po tym samym spadkodawcy.  Nierzadko kierowane są one przez same sądy, które – dysponując dwoma różnymi orzeczeniami spadkowymi – nie mogą samodzielnie rozstrzygnąć sprawy o dział spadku, o dokonanie wpisu w księdze wieczystej, itp.

Rzecznik z niepokojem obserwuje ten problem, niestety wciąż obecny w polskim systemie prawnym. Jest to problem o charakterze systemowym i jego rozwiązanie wymaga przyjęcia regulacji ustawowej.

Funkcjonowanie rozbieżnych postanowień spadkowych stoi w rażącej sprzeczności z zasadą zaufania do państwa, stanowionego przez nie prawa i z zasadą bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji). Iluzoryczne staje się wtedy prawo do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji), skoro  uczestnicy postępowania nie uzyskują wiążącego rozstrzygnięcia swojej sprawy. Przede wszystkim jednak w razie wielokrotnego stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie dochodzi do naruszenia prawa dziedziczenia (art. 21 ust. 1 Konstytucji).

A postanowienie spadkowe jest wyłącznym dowodem nabycia praw do spadku względem osoby trzeciej, która nie rości sobie praw do spadku z tytułu dziedziczenia. W razie wydania dwóch prawomocnych postanowień o stwierdzeniu nabycia spadku po tej samej osobie spadkobiercy nie mogą legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych z tytułu dziedziczenia. Ma to daleko idące konsekwencje, m. in. w ewentualnym postępowaniu o dział spadku, a także w postępowaniu wieczystoksięgowym czy administracyjnym, w którym następstwo prawne wykazuje się według przepisów prawa cywilnego.

Często zdarzają się sytuacje - gdy osoby trzecie oraz organy państwa, w tym sądy powszechne i organy administracji publicznej, a nawet sami spadkobiercy - nie mają świadomości, że jest kilka prawomocnych rozbieżnych postanowień spadkowych.  Godzi to w porządek publiczny, w tym również słuszne prawa osób trzecich, rodząc komplikacje dla wszystkich, np. poprzez ryzyko zawierania umów z osobami, które w rzeczywistości spadkobiercami nie są. 

Adam Bodnar złożył już kilka skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego w takich sprawach (dwie już SN pozytywnie rozstrzygnął). W kilku innych sprawach wystarczyła zaś skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze termin na to dla Rzecznika.

Skarga nadzwyczajna to jednak tylko tymczasowe rozwiązanie otwierające możliwość wyeliminowania z obrotu wadliwego postanowienia spadkowego. Nie może ona zostać uznana za środek służący efektywnemu rozwiązaniu problemu.

Instrumenty i procedury eliminowania kolejnych postanowień spadkowych stwierdzających nabycie spadku po tym samym spadkodawcy powinny charakteryzować się odformalizowaniem i jak najpełniejszą dostępnością dla osób pozostających w kręgu oddziaływania wadliwego orzeczenia. Tylko w ten sposób mogą przywrócić pełną realizację naruszonego prawa do sądu.

Odpowiedź MS (aktualizacja 22 lipca)

- Uprzejmie dziękuję za przedstawione uwagi dotyczące systemowego charakteru problemu, podjętych dotychczas działań zmierzających do jego rozwiązania, jak i aktualnie istniejących możliwości w zakresie czynności mających na celu usunięcie z obrotu wadliwych orzeczeń spadkowych podejmowanych zarówno przez samych spadkobierców, jak i przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Zgłoszone przez Pana uwagi zostaną poddane szczegółowej analizie w toku prac legislacyjnych dotyczących prawa spadkowego prowadzonych w Ministerstwie Sprawiedliwości - odpisała Anna Dalkowska, wiceministra sprawiedliwości.

IV.511.221.2020

(bliższe szczegóły w załączniku)

Komornicy: to bank dłużnika powinien wskazywać "postojowe”, które nie podlega egzekucji

Data: 2020-06-18
  • Świadczenia przyznawane na mocy tarczy antykryzysowej nie podlegają egzekucji
  • Komornicy są uczulani przez samorząd zawodowy na konieczność uwzględnienia tych wyłączeń
  • Dokonując jednak zajęcia rachunku bankowego dłużnika, komornik sądowy nie ma i nie może mieć wiedzy o pochodzeniu zajętych środków – podkreśla Krajowa Rada Komornicza
  • Wskazuje, że to bank prowadzący rachunek dłużnika winien wyłączyć środki nie podlegające zajęciu i poinformować o tym komornika

Media informują o zajmowaniu przez komorników sądowych nie podlegających egzekucji świadczeń przyznawanych na podstawie ustawy „kowidowej” z 2 marca 2020 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich spytał 10 czerwca 2020 r. Krajową Radę Komorniczą o tę sprawę.    

Odpowiedź  Krajowej Rady Komorniczej    

- Pragnę zapewnić, że komornicy sądowi dokonują czynności egzekucyjnych zgodnie  z przepisami prawa i z najwyższą starannością. Problematyka zajęć świadczeń przyznawanych w związku z tzw. tarczą antykryzysową jest tematem skrupulatnie analizowanym i badanym przez komorników sądowych i samorząd komorniczy – odpisał prezes KRK Rafał Łyszczek. W szczególności komornicy są uczulani przez samorząd na konieczność uwzględnienia wyłączeń spod egzekucji dokonanych wskazaną wyżej ustawą.  

Zgodnie z ustawą z 4 lipca 2019 r. o systemie instytucji rozwoju środki pochodzące  z udzielonego przedsiębiorcom wsparcia finansowego nie podlegają egzekucji sądowej  ani administracyjnej (chyba że egzekwowana wierzytelność powstała w związku z naruszeniem zasad, na których udzielono  takiego wsparcia). Środki te, w razie  ich przekazania na rachunek bankowy są wolne od zajęcia  na podstawie tytułu wykonawczego.

Analogiczne rozwiązanie prawne przewidziano ustawie z 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Wskazano, że „ze świadczenia postojowego nie dokonuje się potrąceń i egzekucji”.   

Należy jednak zauważyć, że dokonując zajęcia rachunku bankowego dłużnika komornik sądowy nie ma i nie może mieć wiedzy na temat pochodzenia środków znajdujących się  na rachunku bankowym.

Zgodnie bowiem z art. 889 § 1 k.p.c. w celu dokonania egzekucji z wierzytelności z rachunku bankowego komornik ogólnej właściwości dłużnika:

  1. przesyła  do banku, w którym dłużnik posiada rachunek, zawiadomienie o zajęciu wierzytelności pieniężnej dłużnika pochodzącej z rachunku bankowego do wysokości należności będącej przedmiotem egzekucji wraz z kosztami egzekucyjnymi i wzywa bank, aby nie dokonywał wypłat z rachunku  bez zgody komornika do wysokości zajętej wierzytelności albo zawiadomił komornika w terminie siedmiu dni o przeszkodzie do przekazania zajętej kwoty; zawiadomienie jest skuteczne także  w przypadku niewskazania rachunku bankowego;

  2. zawiadamia dłużnika o zajęciu jego wierzytelności z rachunku bankowego, doręczając mu odpis zawiadomienia skierowanego  do banku, o zakazie wypłat z rachunku bankowego.

Tym samym to bank prowadzący rachunek bankowy dłużnika, dokonując realizacji zajęcia, winien wyłączyć środki dłużnika nie podlegające zajęciu i poinformować komornika o przeszkodzie do przekazania określonych środków znajdujących się na rachunku.

Ustawodawca przewidział zwolnienia spod zajęcia, lecz nie wyposażył komorników sądowych w odpowiednie instrumenty pozwalające na ocenę zasadności i zakresu dopuszczalnego zajęcia rachunku bankowego.

W tym stanie obarczanie komorników odpowiedzialnością za powstałą sytuację oraz zarzucanie im działania niezgodnego z prawem nie znajduje uzasadnienia i jest krzywdzące.

Należy też zauważyć, że pomimo trwającej epidemii i podjęcia przez ustawodawcę środków zaradczych dla przedsiębiorców, postępowania egzekucyjne nadal się toczą i komornicy sądowi nadal są obowiązani wykonywać tytuły wykonawcze i dążyć do zaspokojenia wierzyciela zgodnie  z treścią tytułu wykonawczego.

Innymi słowy w stosunku do dłużnika nie mogą być zaprzestane czynności egzekucyjne z uwagi na sytuację kryzysową, gdyż naruszałoby to słuszny interes wierzycieli, którzy często również znajdują się w ciężkiej sytuacji i oczekują od dłużnika spełnienia przyznanego im orzeczeniem sądu świadczenia.  

Tym samym, konieczne jest uwzględnienie interesów obu stron postępowania egzekucyjnego oraz właściwe stosowanie przepisów prawa przez wszystkie podmioty uczestniczące w czynnościach egzekucyjnych, tj. również przez banki będące dłużnikami zajętej wierzytelności.    

Krajowa Rada Komornicza nie dysponuje informacjami o liczbie skarg przedsiębiorców dotyczących tego problemu.

V.7100.63.2020

Koronawirus. Uwagi RPO dla Senatu do Tarczy Antykryzysowej 4.0

Data: 2020-06-12
  • Możliwość zdalnego posiedzenia aresztowego sądu - w sytuacji, gdy podejrzany i obrońca przebywają w różnych miejscach - zagraża konstytucyjnemu prawu do obrony 
  • Także inne zapisy Tarczy Antykryzysowej 4.0 co do prawa karnego budzą wątpliwości konstytucyjne Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Po raz kolejny dokonano zmian w kilkudziesięciu aktach prawnych, które nie pozostają w związku z obecną sytuacją gospodarczą - wskazuje Adam Bodnar w opinii dla Marszałka Senatu

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu obszerne - z perspektywy wolności i praw człowieka i obywatela - uwagi do uchwalonej 4 czerwca 2020 r. przez Sejm tarczy antykryzysowej 4.0. Ma ona tytuł "o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19".

Adam Bodnar wskazuje, że ustawodawca po raz kolejny dokonuje doraźnych zmian w prawie, które w założeniu mają pomóc przedsiębiorcom przetrwać trudny czas pandemii. Tymczasem analiza ustawy prowadzi do wniosku, że po raz kolejny dokonano zmian w kilkudziesięciu aktach prawnych, które nie pozostają w związku z obecną sytuacją gospodarczą.

Za budzące największe wątpliwości RPO uważa regulacje z obszaru prawa karnego. Dlatego - choć zasadniczym przedmiotem ustawy, jak sugerowałby to jej tytuł, mają być kwestie związane z dopłatami do kredytów bankowych dla przedsiębiorców - znaczną część opinii Rzecznik poświęca ocenie przyjętych rozwiązań prawnokarnych.

Prawo karne

1.Kodeks postępowania karnego

Ograniczenie prawa do obrony

Celem zmian jest wprowadzenie możliwości prowadzenia przez sąd posiedzenia ws. zastosowania aresztu - ale także i rozprawy głównej - przy pomocy urządzeń transmitujących obraz i dźwięk. Choć sama idea  może być przedmiotem poważnych rozważań, zwłaszcza wobec epidemii, przyjęte rozwiązania budzą jednak obawy, że doprowadzą do przekreślenia podstawowych praw oskarżonego, w szczególności prawa do obrony.

I tak w zdalnym posiedzeniu o zastosowanie  aresztu osoba zatrzymana ma przebywać w areszcie, a jej obrońca - w siedzibie sądu.  Sytuacja, w której podejrzany znajduje się w zupełnie innym miejscu niż jego obrońca, przekreśla możliwość prowadzenia efektywnej obrony. Narusza to prawo do korzystania z pomocy obrońcy (art. 42 ust. 2 Konstytucji).

Prowadzenie posiedzenia w ten sposób całkowicie wyłącza możliwość swobodnego porozumienia się osoby zatrzymanej z obrońcą. Uniemożliwia im też konsultacje w zakresie dowodów, które może mieć osoba zatrzymana. Jest wprawdzie możliwość rozmowy telefonicznej zatrzymanego z obrońcą, ale nie przewiduje się, by odbyła się ona z wymogiem zachowania poufności. Jest to całkowicie uzależnione od decyzji sądu. A  poufność kontaktów osoby zatrzymanej z obrońcą musi być bezwzględna.  Przyjęta ustawa pogłębia niezgodność polskiego prawa ze standardami unijnymi, co stanowi oczywiste i rażące naruszenie art. 9 Konstytucji.

Rozszerzenie zakresu środka zapobiegawczego z art. 276a k.p.k.

Rozszerzono zakres środka zapobiegawczego w postaci zakazu zbliżania się sprawcy do ofiary przestępstwa „stalkingu” lub zakazu publikacji (określonego w art. 276a k.p.k). Obecnie można go zastosować wobec „oskarżonego o przestępstwo popełnione w stosunku do członka personelu medycznego, w związku z wykonywaniem przez niego czynności opieki medycznej lub osoby przybranej personelowi medycznemu do pomocy w związku z wykonywaniem tych czynności”. Nowy przepis przewiduje jego zastosowanie wobec każdego oskarżonego o przestępstwo „stalkingu”, popełnione z powodu wykonywanego przez pokrzywdzonego zawodu. W ocenie RPO stosowanie zakazu publikacji w odniesieniu do całych grup zawodowych (ustawodawca przewiduje taką ochronę np. w odniesieniu do górników) może przyjąć  formę cenzury prewencyjnej i istotnego naruszenia swobody wypowiedzi (art. 54 Konstytucji).

2. Kodeks karny

Kary łączne

Przywraca się zasady łączenia kar obowiązujące do 30 czerwca 2015 r., a zmienione nowelą z 20 lutego 2015 r. Propozycja jest podyktowana chęcią zmniejszenia liczby rozpraw prowadzonych przez sądy oraz konwojów, a tym samym zmniejszenie ryzyka rozprzestrzeniania epidemii oraz szybsze wyjście z zaległości w sądach.

Projektodawca w żaden sposób nie wykazał jednak potrzeby zmiany, w szczególności jej konsekwencji - ogólnego zwiększenia represyjności prawa karnego poprzez znaczne ograniczenie możliwości wymierzania kar wolnościowych w miejsce pozbawienia wolności. Rozwiązaniu należy zarzucić naruszenie zasad prawidłowej legislacji oraz ultima ratio prawa karnego leżących u podstaw zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

Powrót do poprzednich rozwiązań dotyczących kary łącznej sprzed wymagał szerokiego uzasadnienia, gdyż stanowi przejście z konstrukcji zbiegu kar i kar łącznych do konstrukcji realnego właściwego zbiegu przestępstw, jako podstawy wymiaru kary łącznej. Projektodawca w sposób rażący naruszył w tym zakresie zasadę prawidłowej legislacji.

Zmiana oznacza w istocie całkowitą zmianę modelu wymiaru kary łącznej. Uzasadnienie uchwalonych zmian jest intelektualnie nieuczciwe, gdyż nie zmienia się systemu orzekania kar czy modelowego rozwiązania dotyczącego łączenia kar ze wskazaniem argumentacji odwołującej się jedynie do statystyki spraw.

Wbrew temu, co zapisano w projekcie ustawy, problematyka kary łącznej nie łączy się w żaden sposób z walką z epidemią. Uzasadnieniu zmiany art. 85 k.k. można zatem zarzucić instrumentalne wykorzystywanie sytuacji epidemicznej do wprowadzenia nieprzemyślanych zmian w systemie orzekania kar łącznych.

Kradzież zuchwała

Wprowadza się pojęcie kradzieży zuchwałej (zagrożonej karą do 8 lat więzienia, a przy mieniu znacznej wartości -  10 lat). Będzie nią:

  • kradzież, której sprawca swoim zachowaniem wykazuje postawę lekceważącą lub wyzywającą wobec posiadacza rzeczy lub innych osób lub używa przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem;
  • kradzież mienia ruchomego znajdującego się bezpośrednio na osobie lub w noszonym przez nią ubraniu albo przenoszonego lub przemieszczanego przez tę osobę w warunkach bezpośredniego kontaktu lub znajdującego się w przedmiotach przenoszonych lub przemieszczanych w takich warunkach.

Oznacza to podwyższenie kryminalizacji, które nie znajduje uzasadnienia. Przyjęte zagrożenie karą wskazuje, że w istocie może chodzić o otwarcie możliwości stosowania wobec sprawcy aresztu. Sama definicja kradzieży szczególnie zuchwałej jest dotknięta wieloma wadami językowymi. Jej stosowanie w praktyce będzie  rodzić wiele problemów interpretacyjnych. Np. znamię „postawy lekceważącej lub wyzywającej” jest tak ocenne, że trudno uznać, by nie naruszało zasady dostatecznej określoności prawa. Ten sam zarzut można postawić znamieniu „używania przemocy innego rodzaju niż przemoc wobec osoby, w celu zawładnięcia mieniem”. Nie sposób też ustalić, co rozumieć przez „inną przemoc”.

3. Kodeks wykroczeń

Plagą w okresie epidemii stało się włączanie się osób postronnych do zdalnych lekcji i ich uniemożliwianie. Dlatego do Kodeksu wykroczeń ma być dodany art. 107a. § 1. „Kto nie będąc do tego uprawnionym, włączając się w transmisję danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego, udaremnia lub utrudnia użytkownikowi tego systemu przekazywanie informacji, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny nie niższej niż 1000 zł. Jeżeli sprawca czynu określonego w § 1 używa słów powszechnie uznanych za obelżywe lub w inny sposób dopuszcza się nieobyczajnego wybryku, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo karze grzywny nie niższej niż 3000 zł”.

Opisane wykroczenie zostało źle sformułowane, gdyż wynika z niego, że sprawcą wykroczenia jest ten, kto nie jest uprawniony, udaremnia lub utrudnia użytkownikowi tego systemu przekazywanie informacji, a nie ten, kto nie jest uprawniony do włączenia się w transmisje danych prowadzoną przy użyciu systemu teleinformatycznego. Wydaje się, że nie taki cel przyświecał ustawodawcy. Przepis wymaga zatem przebudowy.

RPO podkreśla, że dostrzega wagę problemu społecznego, na który ma odpowiadać art. 107a Kw.

4. Analiza przepisów przejściowych

Projektodawca nie zawarł żadnych przepisów przejściowych co zmiany w art. 37a k.k., wprowadzenia art. 57b k.k.,  kradzieży szczególnie zuchwałej oraz wykroczenia art. 107a. Przepisy te wejdą w życie następnego dnia po ich ogłoszeniu. Jest to rażące naruszenie zasad konstytucyjnych i prawnomiędzynarodowych odnoszących się do zakazu stanowienia norm prawnokarnych działających wstecz, a wprowadzających lub zaostrzających odpowiedzialność karną.

Omówione wyżej zmiany nie spełniają wymagań Konstytucji. Ponadto brak odpowiedniej vacatio legis narusza zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Prawo pracy

Epidemia COVID -19 to ogromne wyzwanie dla rynku pracy. Trudna sytuacja finansowa wielu podmiotów gospodarczych grozi utratą płynności finansowej i zwolnieniami pracowników. Tymczasem kolejne „tarcze” nie wprowadzają rozwiązań adekwatnych do zagrożenia wysokim bezrobociem i umożliwiających aktywne przeciwdziałanie temu. W ustawie nie wprowadzono zmian dotyczących podniesienia wysokości zasiłku dla bezrobotnych i nie rozszerzono możliwości jego pobierania, by dostosować się do nowych okoliczności społeczno-gospodarczych. Nadal zatem brakuje strategicznych rozwiązań na wypadek znacznego i gwałtownego wzrostu bezrobocia, które wydaje się nieuniknione mimo podjętych działań zabezpieczających.

  1. Art. 75 pkt 1 (art. 3 ust. 3-8 ustawy nowelizującej ustawę z 2 marca 2020 r.)

Pozytywnie należy ocenić podjętą próbę uregulowania zasad wykonywania pracy zdalnej. W przyjętych zasadach dotyczących jej wykonywania pracy brakuje jednak:

  • określenia trybu i zasad wypłacania ekwiwalentu dla pracownika w razie wykorzystywania przy pracy jego prywatnych narzędzi, sprzętu, oprogramowania,
  • pokrycia kosztów instalacji, serwisu, eksploatacji,
  • pomocy technicznej udzielanej pracownikowi wykonującemu pracę zdalną.

Warte rozważenia jest wprowadzenie gwarancji ochronnych dotyczących telepracy, znajdujących się w kodeksie pracy, które doprecyzowują zakres uprawnień kontrolnych pracodawcy i kwestie możliwości technicznych oraz odpowiedzialności za dostarczenie odpowiedniego sprzętu oraz jego zabezpieczenia i po stronie pracodawcy, jak i pracownika.

  1. Art. 75 pkt 2 (dodany art. 3a)

Ustawa z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych zawiera wystarczające rozwiązania, umożliwiające sprawną realizację zwiększonych przejściowo zadań. Wprowadzenie rozwiązań zawartych w nowym art. 3a wydaje się zatem zbyteczne. Niezależnie od tego w ustawie pominięto kwestię regulacji kosztów, poniesionych przez pracownika samorządowego z tytułu tymczasowego przeniesienia go do jednostki w innej miejscowości (poza miejscem zamieszkania). Warto rozważyć poszerzenie katalogu osób, które mogą być przeniesione za zgodą, np. o osoby opiekujące się dziećmi do lat 8 oraz starszymi wymagającymi opieki, opiekującymi się niepełnosprawnymi członkami rodziny oraz o same osoby niepełnosprawne.

  1. Art. 75 pkt 12 (art. 15gc)

Wprowadzenie tej regulacji nie wydaje się konieczne, ponieważ istniejące regulacje prawne zawarte w k.p. pozwalają pracodawcy na rozwiązanie problemu udzielenia pracownikowi niewykorzystanego urlopu z lat ubiegłych. Wprowadzając jednak w życie tę regulację, należy zaproponować, aby udzielenie niewykorzystanego urlopu z poprzednich lat bez zgody pracownika i to w wymiarze do 30 dni urlopu było uwarunkowane opinią zainteresowanego co do terminu i czasu jego trwania. Może on bowiem mieć potrzebę urlopu w częściach, a nie jednorazowo.

  1. Art. 65 pkt 12 (art. 15 ge)

Wprowadzany obowiązek konsultacji zawieszenia obowiązków w zakresie tworzenia lub funkcjonowania zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, dokonywania odpisu podstawowego i wypłaty świadczeń urlopowych z organizacją związkową należy  uzupełnić o zasady postępowania na wypadek, gdy u pracodawcy nie działają reprezentatywne zakładowe organizacje związkowe. Chodziłoby o wprowadzenie obowiązku konsultacji z przedstawicielami pracowników wyłonionymi w trybie przyjętym u danego pracodawcy.

  1. Art. 75 pkt 21 (art. 15x)

Brak możliwości realizacji konstytucyjnego obowiązku sprawowania przez państwo nadzoru nad warunkami wykonywania pracy w podmiotach infrastruktury krytycznej budzi głębokie zaniepokojenie RPO. Przepis ten daje podstawy do głębokiej ingerencji w prawa pracownicze dotyczące czasu pracy i czasu odpoczynku oraz prawa do urlopu wypoczynkowego. Obecnie zaś znacząco ograniczono działalność kontrolną inspekcji pracy, która nie ma możliwości kontrolowania tych przepisów.

  1. Art. 75 pkt 43i pkt 44 (art. 15zzzzzo i art. 15zzzzzp)

Objęcie możliwością zmniejszenia zatrudnienia i wprowadzenia mniej korzystnych zmian warunków zatrudnienia nie tylko w urzędach i organach administracji rządowej na podstawie art. 15zzzzzo - ale także jednostek sektora finansów publicznych -  wymaga przemodelowania przyjętego mechanizmu określania konkretnych rozwiązań. w rozporządzeniu Rady Ministrów. Nie wydaje się wystarczające, aby wniosek Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów był opiniowany tylko przez Szefa Służby Cywilnej – powinny to być np. także stanowiska Prezesa ZUS, Prezesa KRUS i Prezesa NFZ.

Zmiany w prawie podatkowym

Podatek dochodowy od osób fizycznych (art. 30), podatek dochodowy od osób prawnych (art. 32), zryczałtowany podatek dochodowy (art. 41)

  1. Ulga na złe długi w podatkach dochodowych

Istotą zmian jest umożliwienie wierzycielowi odliczenia niezapłaconej wierzytelności od dochodu stanowiącego podstawę obliczenia zaliczki począwszy od okresu rozliczeniowego, w którym upłynęło 30 dni od dnia upływu terminu zapłaty określonego na fakturze lub w umowie do okresu rozliczeniowego, w którym wierzytelność została uregulowana lub zbyta. Kierunek tych zmian w podatkach dochodowych należy uznać za pozytywny dla podatników, ponieważ wierzyciele będą mogli skorzystać z ulgi na złe długi po upływie 30 dni, a nie 90 dni (jak obecnie). Niemniej jednak, podobne rozwiązania powinny zostać wprowadzone także na gruncie podatku VAT, który ma największy wpływ na płynność finansową przedsiębiorców. A zachwianie płynności finansowej to największe wyzwanie, z jakim muszą się zmierzyć przedsiębiorcy. Dlatego rozwiązania przyczyniające się do utrzymania wielu firm na rynku są szczególnie oczekiwane przez podatników.

  1. Ulga na darowiznę rzeczową (laptopy, tablety)

Nowe regulacje przewidują możliwość odliczenia darowizn rzeczowych komputerów przenośnych (laptopy lub tablety), przekazanych m.in. organom prowadzącym placówki oświatowe. Znajdą one zastosowanie, jeżeli darowizna zostanie dokonana od  1 stycznia 2020 r. do 30 września 2020 r. Według RPO to zwolnienie podatkowe powinno objąć cały 2020 r.

  1. Kary umowne i odszkodowania

Zmiana zakłada umożliwienie podatnikom uwzględnienia kar umownych i odszkodowań w kosztach uzyskania przychodu - w przypadku, gdy przyczyna wadliwych dostaw powstanie w związku ze stanem zagrożenia epidemicznego lub stanem epidemii. Z uwagi na nieprecyzyjne brzmienie przepisu, problematyczne może być ustalenie, kto będzie mógł z tej możliwości skorzystać. A podatnik będzie musiał wykazywać związek kary umownej lub odszkodowania z osiągnięciem przychodów lub zachowaniem albo zabezpieczeniem źródła przychodów.

 Zwolnienie z podatku od spadków i darowizn (art. 75 pkt 45)

Przepis przewiduje czasowe (od 1 stycznia 2020 r. do 30 września 2020 r.) zwolnienie z podatku od spadków i darowizn nabycia rzeczy lub praw majątkowych m.in.: przez osoby fizyczne prowadzące domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, noclegownie, schroniska dla osób bezdomnych, ośrodki wsparcia, rodzinne domy pomocy oraz domy pomocy społecznej, a także przez osoby fizyczne prowadzące placówki oświatowe. W przypadku możliwości odliczenia darowizn nie zawarto limitu czasowego, a jest on już przy zwolnieniu na gruncie podatku od spadków i darowizn. A zwolnienie podatkowe powinno objąć cały 2020 r.

Podatek VAT. Odroczenie terminu składania nowego JPK (art. 71)

Terminem wejścia w życie przepisów o nowym Jednolitym Pliku Kontrolnym miał być 1 kwietnia 2020 r. dla dużych przedsiębiorców i 1 lipca 2020 r. dla firm średnich i małych. Z uwagi jednak na pandemię na podstawie przepisów Tarczy Antykryzysowej został on odroczony dla dużych przedsiębiorców o 3 miesiące. Wszyscy podatnicy VAT mieli zostać objęci nowym JPK od 1 lipca.

Przesunięcie teraz tego terminu na 1 października 2020 r. – zgodnie z apelem Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców - zasługuje na aprobatę, jednakże wprowadzenie nowych obowiązków sprawozdawczych dla wszystkich przedsiębiorców w tym samym terminie może rodzić wiele problemów praktycznych. Nowe rozwiązania JPK powinny być wprowadzane stopniowo. Zasadne byłoby wprowadzenie tego obowiązku dla poszczególnych grup przedsiębiorców w innych terminach. Umożliwiłoby to mniejszym firmom skorzystanie z usług firm informatycznych dostarczających narzędzia dedykowane do obsługi JPK, jak również z doświadczenia większych podmiotów.

Niezrealizowane postulaty podatkowe

RPO jest zaniepokojony, że w kolejnych pracach nad uszczelnieniem dotychczasowych przepisów Tarcz Antykryzysowych nie są realizowane postulaty zgłaszane przez środowisko przedsiębiorców w aspekcie podatkowym.

  1. Sytuacja leasingobiorców

RPO wskazuje na sytuację przedsiębiorców dotkniętych skutkami epidemii, którzy stanęli przed koniecznością zmian w umowach leasingowych. Przedsiębiorcy skarżą się, że bardzo często zawierane są aneksy zmieniające zarówno wysokość rat, jak i długość trwania umowy. Obawiają się, że zmiany spowodują negatywne skutki podatkowe, tj. brak możliwości stosowania korzystnych regulacji, obowiązujących przed nowelizacją przepisów podatkowych, a więc przed  1 stycznia 2019 r.  Niestety, nowe regulacje  nie odpowiadają na postulaty dotyczące konieczności zapewnienia ochrony praw nabytych leasingobiorców poprzez uchylenie tego przepisu w okresie epidemii  oraz na określony czas po jego ustaniu.

  1. Interpretacje podatkowe

W ocenie RPO należałoby przywrócić podstawowe terminy wydawania indywidualnych interpretacji podatkowych, które zostały istotnie zmodyfikowane w ramach Tarczy Antykryzysowej 1.0. Z obecnych przepisów  wynika, że w przypadku wniosków złożonych do dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego i stanu epidemii, 3-miesięczny termin na wydanie interpretacji przedłuża się o 3 miesiące. A Minister Finansów może  rozporządzeniem przedłużyć ten termin.

Takie rozwiązanie jest niewątpliwie niekorzystne dla podatników. Częste i skomplikowane dla obywateli zmiany w przepisach Tarcz Antykryzysowych w praktyce skutkują pojawieniem się wielu wątpliwości, które mogą być wyjaśniane właśnie w ramach instytucji indywidualnych interpretacji podatkowych. W tym kontekście wydłużenie terminów oczekiwania na uzyskanie stanowiska organów stanowi istotne utrudnienie dla podatników. Przy założeniu, że administracja skarbowa może pracować zdalnie, a także mając na uwadze realizację kolejnych etapów „odmrażania”, przepis ten powinien zostać wyeliminowany.

  1. Skrócenie terminów rozpoznawania wniosków o udzielenie ulg podatkowych

Wobec stanu epidemii wielu podatników decyduje się na składanie wniosków o udzielenie ulg w spłacie zobowiązań podatkowych (odroczenie, rozłożenie na raty, umorzenie). Mimo wydania wytycznych ws. udzielania ulg podatkowych, w środowisku przedsiębiorców sygnalizowana jest konieczność uregulowania skróconego terminu na wydanie decyzji przez organ podatkowy w sprawie udzielenia ulgi (do 14 dni). Niestety, przepisy Tarczy Antykryzysowej 4 nie odnoszą się do tej kwestii.

Kredyty mieszkaniowe

  1. Art. 75 pkt 24 ustawy

Zaproponowane rozwiązanie należy oceniać pozytywnie. Dedykowane jest kredytobiorcom, którzy już korzystają z pomocy państwa, a którym banki odmawiały zawieszenia rat kredytu w związku ze stanem pandemii COVID 19 (bankowe wakacje kredytowe). Zastrzeżenia może budzić fakt, że w przypadku kredytobiorców korzystających z dopłat w ramach ustawy o finansowym wsparciu rodzin i innych osób w nabywaniu własnego mieszkania ustawodawca przewiduje, że w okresie karencji w spłacie rat kapitałowych lub odsetek od kredytu preferencyjnego odsetki mogą podlegać kapitalizacji. Nie ma tego w przypadku kredytobiorców korzystających z pomocy na podstawie ustawy o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych.

Postanowienie to istnieje już w Tarczy 1.0, z tą jednak różnicą, że stanowi, iż odsetki zawsze będą podlegały kapitalizacji. Wątpliwości może budzić również użyte przez ustawodawcę określenie „mogą”, co oznacza, że odsetki nie zawsze będą podlegały kapitalizacji. Nie wskazano jednak, od kogo to będzie zależało i jakie warunki muszą wystąpić po stronie kredytobiorcy, by z takiej możliwości skorzystać. Nie wskazano również czasu odroczenia spłat kredytu z uwagi na stan pandemii - tak jak ma to miejsce w ustawie o pomocy państwa w spłacie niektórych kredytów mieszkaniowych, udzielaniu premii gwarancyjnych oraz refundacji bankom wypłaconych premii gwarancyjnych - 2 kwartały.

Prawo gospodarcze

  1. Mikropożyczki

Ustawodawca dokonał kolejnej zmiany w zakresie udzielania mikropożyczek udzielanych przez urzędy pracy. Dokonywanie co kilka tygodni zmian tak istotnych dla przedsiębiorców nie służy stabilności obrotu gospodarczego i budzi wątpliwości z punktu widzenia zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. Z aprobatą RPO przyjmuje zaś proponowaną zmianę – odejścia przez urzędy pracy od żądania składania oświadczeń przy ubieganiu się przez przedsiębiorcę o pożyczkę. Tym samym uwagi RPO w wystąpieniu do Minister Rozwoju zostały uwzględnione. Nowelizacja powinna jednakże dodatkowo przewidywać, jak należy postąpić z już złożonymi oświadczeniami.

  1. Uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne

Jednym z elementów uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego jest wprowadzenie niedopuszczalności wszczęcia postępowania egzekucyjnego odnośnie do wierzytelności objętej z mocy prawa układem i wierzytelności, o których mowa w art. 17 ustawy. Rozwiązanie to jest analogiczne do obowiązujących przepisów Prawa restrukturyzacyjnego. Wątpliwości jednak budzi, czy  wierzyciele będą dostatecznie chronieni przed przedawnieniem roszczeń, odnośnie których nie może być wszczęte postępowanie egzekucyjne.

  1. Zmiany w Prawie zamówień publicznych

W ustawie „kowidoowej” z  2 marca 2020 r. dodano  art. 15r,  który  jest bardzo niekorzystny dla zamawiającego. W okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii - i przez 90 dni od dnia odwołania tego stanu -  nie będzie mógł on potrącić kar umownych ani zaspokoić się z zabezpieczenia, bez względu czy opóźnienie wynika z okoliczności spowodowanych COVID-19, czy też z innych.  A zakaz potrąceń odnosi się wyłącznie do zdarzeń zaistniałych w okresie zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii.

  1. Zmiany w ustawie o kontroli niektórych inwestycji

W celu wzmocnienia ochrony krajowych spółek przed przejęciami przez podmioty spoza UE/EOG wprowadza się tymczasowe (na 24 miesięce)  kompleksowe ramy kontroli działań, które mogłyby zagrozić zapewnieniu bezpieczeństwa, porządku i zdrowia publicznego w związku z pogarszającą się sytuacją gospodarczą wywołaną epidemią COVID-19, wpływającą m.in. na zwiększenie ryzyka obniżenia poziomu płynności finansowej przedsiębiorstw. Powstaje wątpliwość co do zgodności tej regulacji z prawem UE. Zakazuje ono wszelkich ograniczeń w przepływie kapitału między Państwami Członkowskimi oraz między Państwami Członkowskimi a państwami trzecimi. Nie przedstawiono  szczegółowego uzasadnienia  tych ograniczeń. Istotne zaś zagrożenie dla sfery prawa i wolności oraz spójności prawa budzi szeroki zakres przedmiotowy i podmiotowy regulacji. W konsekwencji,  mimo że regulacja prima facie dotyczy podmiotów spoza UE/EOG, to jednak może odnosić skutek na rynku wewnętrznym UE.

  1. Forma składania wniosków do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych

Obecnie wnioski m.in. o zwolnienie z opłacania składek na ubezpieczenia społeczne, na ubezpieczenie zdrowotne, na Fundusz Pracy, Fundusz Solidarnościowy, Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych lub Fundusz Emerytur Pomostowych można składać w formie papierowej i elektronicznej. Zgodnie z przyjętymi regulacjami, wniosek m.in. o zwolnienie z opłacania składek będzie mógł być złożony wyłącznie w formie elektronicznej. Likwidacja formy papierowej może doprowadzić do wykluczenia część przedsiębiorców z możliwości tego zwolnienia. Przedsiębiorca powinien mieć prawo wyboru formy, w jakiej złoży wniosek o zwolnienie.

  1. Opłaty za użytkowanie wieczyste

Wprowadzone rozwiązania mają na celu złagodzenie negatywnych skutków spowodowanych epidemią COVID-19 w stosunku do podmiotów prowadzących działalność gospodarczą z wykorzystaniem nieruchomości stanowiących własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego. Chodzi o zmniejszenie obciążeń wynikających z zawartych umów użytkowania wieczystego, a także w związku z oddaniem na ich rzecz nieruchomości w najem, dzierżawę lub użytkowanie. Rozwiązania te co do zasady RPO ocenia pozytywnie.

Regulacje obejmują jednak zakresem podmiotowym tylko tych przedsiębiorców, którzy nie wykonali jeszcze zobowiązań związanych z uiszczeniem opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste. Tym samym nie uregulowano sytuacji przedsiębiorców - użytkowników wieczystych gruntów Skarbu Państwa, którzy już ponieśli opłatę z tytułu użytkowania wieczystego gruntu pomimo spadku obrotów gospodarczych na skutek epidemii.  A to prowadzi do naruszenia zasady równości wobec prawa przez nieuprawnione uprzywilejowanie przedsiębiorców, którzy nie ponieśli jeszcze zobowiązań z tytułu opłaty rocznej za użytkowanie wieczyste, poprzez przyznanie im możliwości ubiegania się o jej proporcjonalne zmniejszenie. Zasadne byłoby wprowadzenie przepisów przewidujących możliwość wystąpienia przez przedsiębiorców o zwrot zapłaconej już opłaty z tytułu użytkowania wieczystego za 2020 rok, po spełnieniu przesłanek przewidzianych w ustawie. W konsekwencji zwrot dotyczyłby tej części opłaty, która zgodnie z nowymi przepisami stałaby się nienależna.

  1. Opłaty za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych

Ustawa zakłada przedłużenie o 6 miesięcy ważności zezwoleń na sprzedaż napojów alkoholowych, których ważność upływa w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii - pod warunkiem wniesienia proporcjonalnej opłaty za wydanie zezwolenia przed upływem pierwotnego terminu ważności zezwolenia. Pewność prawa wymaga jednak zawarcia jednoznacznego rozstrzygnięcia, czy opłata proporcjonalna  dotyczy okresu „pierwotnej” ważności zezwolenia w danym roku, czy okresu 6 miesięcy, o który ma następować przedłużenie.

Ustawa przewiduje też możliwość wprowadzenia przez rady gminy zwolnienia od opłat za korzystanie z zezwolenia na sprzedaż napojów alkoholowych. Ma to być formą pomocy  przedsiębiorcom z branży gastronomicznej, dotkniętym zakazem prowadzenia działalności w okresie epidemii. Rady gmin będą dysponowały jednak dowolnością.  A przepis umożliwia jedynie generalne zwolnienie dla wszystkich podmiotów prowadzących sprzedaż alkoholu przeznaczonego do spożycia w miejscu sprzedaży.

Zmiana planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2020 r. 

Prezes Funduszu, po poinformowaniu ministra zdrowia oraz finansów, może dokonać przesunięcia kosztów w planie finansowym centrali Funduszu oraz przesunięcia kosztów w ramach kosztów administracyjnych w planie finansowym Funduszu, a także dokonać zmiany planu finansowego w zakresie środków przekazywanych NFZ z dotacji budżetu. Każda zmiana planu musi jednak uwzględniać zasady określone w art. 118 ustawy o świadczeniach, sprowadzające się do ponownego badania równowagi przychodów i kosztów w odniesieniu do centrali oraz poszczególnych oddziałów wojewódzkich Funduszu, w zakresie środków przeznaczonych na finansowanie świadczeń opieki zdrowotnej dla ubezpieczonych.

Prawo budowlane

Zajęcie nieruchomości

Ustawa wprowadza zmianę w art. 12b tarczy 2.0., ocenianym wcześniej przez RPO krytycznie. Ustawodawca podejmuje próbę dookreślenia obecnej regulacji. W dalszym ciągu jednak nie dostrzega, że zakładanie i eksploatacja na nieruchomości ciągów drenażowych, przewodów i urządzeń służących do przesyłania lub dystrybucji płynów, pary, gazów i energii elektrycznej oraz urządzeń łączności publicznej i sygnalizacji, a także innych podziemnych, naziemnych i nadziemnych obiektów i urządzeń niezbędnych do korzystania z tych przewodów i urządzeń może być realizowane w trybie przepisów ustawy o gospodarce nieruchomościami.  Według RPO regulacja jest w części zbędna, z uwagi na dublowanie się z art. 124 i 124b u.g.n.

Ponadto ustawa wprawdzie przewiduje konieczność zawiadamiania właściciela (użytkownika wieczystego, zarządcy) o zamiarze ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości. Jednocześnie stanowi jednak, że gdy jest to „niezbędne dla utrzymania ciągłości działania istotnych usług służących bezpośrednio przeciwdziałaniu i zwalczaniu COVID-19”, zawiadomienia nie stosuje się.  Regulacja jest zatem przykładem zaskakiwania obywatela decyzją o zajęciu nieruchomości, z nadanym rygorem natychmiastowego wykonania. Właściciela nie zawiadamia się także o zamiarze zajęcia nieruchomości, w przypadku „zapobieżenia znacznej szkodzie”.

Zmiany w specustawie dotyczącej sieci przesyłowych – rozporządzenie robót budowlanych na podstawie nieostatecznej decyzji o ustaleniu lokalizacji strategicznej

W ustawie z 24 lipca 2015 r. o przygotowaniu i realizacji strategicznych inwestycji w zakresie sieci przesyłowych art. 19 ust. 6 otrzymuje brzmienie: „6. Z dniem wydania decyzji o ustaleniu lokalizacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej inwestor uzyskuje prawo do dysponowania nieruchomościami, o których mowa w art. 8 ust. 1 pkt 7 i 8, na cele budowlane niezbędne do realizacji i eksploatacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej.”. To kolejne daleko idące ograniczenie prawa własności podmiotów, względem których została wydana decyzja o ustaleniu lokalizacji strategicznej inwestycji w zakresie sieci przesyłowej. Odjęcie prawa własności nie zostaje poprzedzone przeprowadzeniem dwuinstancyjnego postępowania administracyjnego w przedmiocie zbadania podstaw do wydania decyzji. Rozwiązanie to nieproporcjonalnie narusza konstytucyjne prawo własności.

Obecne przepisy dają szansę właścicielowi nieruchomości, co do której została wydana decyzji o lokalizacji, na zaskarżenie decyzji i zbadania przez sąd administracyjny jej legalności. Obecnie nie będzie to możliwe. A nowa regulacja sprawia, że inwestycje dokonane na cudzym gruncie, nawet z rażącym naruszeniem prawa, stają się nieodwracalne.  

Prawa funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej i pracowników KAS

Od  10 kwietnia 2020 r. do  1 października 2020 r. legitymacje służbowe funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej oraz osób zatrudnionych w jednostkach organizacyjnych Krajowej Administracji Skarbowe są wydawane zgodnie z przepisami wykonawczymi wydanymi na podstawie art. 3 ustawy z 16 listopada 2016 r. o KAS. W  obowiązującym stanie prawnym prawie wszystkie dyspozycje kadrowe dotyczące przeniesienia pomiędzy jednostkami KAS wymagają zwrotu legitymacji służbowej. Odżycie poprzednio obowiązującego upoważnienia blankietowego spowoduje, że zmiany kadrowe w tym zakresie nie będą musiały za sobą pociągać zwrotu (wymiany) legitymacji służbowej. Czasowa utrata mocy obowiązującej art. 3 ustawy o KAS może utrudnić realizację niektórych czynności służbowych, dla których ważności wymagana jest legitymacja służbowa, zwłaszcza tych zastrzeżonych do tej pory dla umundurowanych funkcjonariuszy.

 Art. 27 i 28 ustawy – kadencje organów stowarzyszeń i fundacji

Przepisy przewidują dla organów stowarzyszeń i fundacji - których kadencja upływa w okresie  stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii, lub do 30 dni po odwołaniu danego stanu - przedłużenie ich kadencji do czasu wyboru tych organów na nową kadencję, jednak nie dłużej niż do 60 dni od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Przepisy te nie wskazują jednak granic przedłużania kadencji w czasie stanu epidemii. Oznacza to, że możliwe byłoby nieuzasadnione odkładanie wyboru nowych władz wobec przedłużającego się stanu epidemii. Zarówno przepisy ustawy o fundacjach, jak i przepisy Prawa o stowarzyszeniach przewidują zaś możliwość korzystania ze środków komunikacji elektronicznej w głosowaniu władz. Możliwe byłoby zatem ich wykorzystanie do wyborów tych władz. Wobec odmrażania gospodarki i znoszenia ograniczeń nie wydaje się celowe bezterminowe odkładanie wyborów nowych władz w stowarzyszeniach i fundacjach. Stwarza to bowiem ryzyko nadużyć i ograniczania zasady ich samorządności.

Art. 67 ustawy – zdalne egzaminy dyplomowe, obrony rozpraw doktorskich i kolokwia habilitacyjne

Doprecyzowuje on przepisy wprowadzające możliwość przeprowadzenia egzaminu dyplomowego, obrony rozprawy doktorskiej i kolokwium habilitacyjnego poza siedzibą uczelni przy użyciu środków komunikacji elektronicznej. Możliwość ta nie jest jednak powiązana w żaden sposób z obowiązywaniem stanu epidemii lub stanu zagrożenia. Rozwiązanie to niewątpliwie może usprawnić działanie uczelni wyższych i jako takie powinno być oceniane pozytywnie. Nawet przy zapewnieniu możliwości komunikacji w czasie rzeczywistym, dla części osób zdających te egzaminy taka forma ich przeprowadzenia może nie być komfortowa i pożądana. Dlatego też, gdy egzamin w formie zdalnej nie jest konieczny z uwagi na obowiązujący stan epidemii, zasadne byłoby pozostawienie studentom, doktorantom i habilitantom możliwości wyrażenia zgody na egzamin w takiej formie.

V.7100.5.2020

Niezasadne zróżnicowanie opłat egzekucyjnych. Wystąpienie RPO do MS

Data: 2020-06-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie niezasadnego zróżnicowania opłat egzekucyjnych w przypadku postępowań trwających przez długi okres czasu (np. wieloletnia egzekucja świadczeń alimentacyjnych)

Problem powstał na tle przepisów ustawy z 28 lutego 2018 r. o kosztach komorniczych, a ściślej, na tle przepisów regulujących zakres czasowy jej stosowania. Zgodnie z art. 52 ust. 1 ustawy, do postępowań wszczętych i niezakończonych przed dniem jej wejścia w życie stosuje się przepisy dotychczasowe. A zatem do trwających wciąż postępowań stosuje się regulację przewidzianą przez ustawę z 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji.

Zasadniczo regulacja ta nie budzi zastrzeżeń, jednak nie sprawdza się ona w przypadku egzekucji roszczeń okresowych. Egzekucja takich roszczeń – najczęściej chodzi tutaj o alimenty bądź o renty o charakterze alimentacyjnym – trwa często nawet kilkanaście lat.

W efekcie egzekucje wszczęte przed wejściem w życie ustawy o kosztach komorniczych (czyli przed 1 stycznia 2019 r.) będą przez wiele następnych lat obciążone opłatą egzekucyjną w wysokości 8% lub 15% egzekwowanego świadczenia (relatywnie prostsze sposoby egzekucji miały 8-procentową stawkę, w pozostałych wypadkach komornik pobierał 15% świadczenia). Natomiast w postępowaniach wszczętych po 1 stycznia 2019 r. wysokość opłaty egzekucyjnej wynosi 10% egzekwowanego świadczenia.

W ocenie RPO utrzymywanie przez kolejne lata równolegle obowiązujących regulacji prawnych co do kosztów egzekucyjnych nie wydaje się trafnym rozwiązaniem legislacyjnym. Co jednak najbardziej istotne – i na co zwracają uwagę obywatele zgłaszający się do RPO – rozwiązanie to narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa i równej ochrony praw majątkowych (art. 32 oraz 64 ust. 2 Konstytucji). 

Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o przeanalizowanie tych przepisów i zainicjowanie działań legislacyjnych zmierzających do wyrównania wysokości opłat egzekucyjnych w przypadku egzekucji roszczeń okresowych. 

IV.512.202.2017

Dziesiąta skarga nadzwyczajna Rzecznika. Dwa różne postanowienia spadkowe

Data: 2020-06-02
  • W 2001 r. sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłym na zasadach ustawowych przez jego żonę – w 1/3 części, syna – w 1/3 części oraz jego trójkę wnuków – po 1/9 części
  • Dwa lata później z wniosku tej samej wnioskodawczyni ten sam sąd uznał, że spadek podobnie jak wcześniej dziedziczą zarówno żona, syn i wnukowie - ale należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli tylko żona i syn w częściach po 1/2
  • Rzecznik Praw Obywatelskich złożył w tej sprawie swą 10. skargę nadzwyczajną. Wniósł  o uchylenie drugiego postanowienia spadkowego

Rzecznik wysłał skargę Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne. To kolejna skarga RPO wysłana do Izby Cywilnej.

Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Historia sprawy

W marcu 2001 r. Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłym przez jego żonę – w 1/3 części, syna – w 1/3 części oraz jego trójkę wnuków – po 1/9 części każde z nich. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W lipcu 2003 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie na wniosek tej samej osoby. W kolejnym postanowieniu sąd wydał tożsame rozstrzygnięcie, z tą jednak różnicą, że należące do spadku gospodarstwo rolne odziedziczyli tylko żona i syn, w częściach po1/2. To rozstrzygnięcie również nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpiła jedna ze spadkobierczyń. Wskazała, że ze względu na funkcjonowanie w obrocie prawnym dwóch rozstrzygnięć (i to różnych) dotyczących spadku niemożliwe stało się przeprowadzenie postępowania o dział spadku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem postępowania o dział spadku.

Postanowieniu z 2003 r. RPO zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującym spadkobiercom zmarłego prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z lipca 2003 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

Dotychczas Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł 10 skarg nadzwyczajnych. 2 w sprawach karnych i 8 w sprawach cywilnych. Kilka z nich SN już uwzględnił.

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO skarg dotyczących spraw spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by zamiast skargi nadzwyczajnej, Rzecznik złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6,5 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną (w tym niemal 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.511.2.2020

Kwalifikacje gleboznawców. Minister Rolnictwa robi wszystko, by je uregulować. RPO zabiega o to trzynasty rok

Data: 2020-05-29
  • Gotowy jest projekt ustawy regulującej kwestie kwalifikacji dla osób prowadzących gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • Od 2008 r. Rzecznik Praw Obywatelskich ubiega się u kolejnych ministrów rolnictwa
  •  W 2016 r. Minister Rolnictwa przyznał rację RPO, że konieczna jest odpowiednia nowelizacja Prawa geodezyjnego i kartograficznego
  • Do zapowiadanej zmiany jednak nie doszło - upoważnienia dla klasyfikatorów wciąż wydają starostowie, bez ustawowych kryteriów takiego wyboru

W niezwykle obszernej odpowiedzi minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski nie tylko podziela pogląd RPO, że uregulowanie kwalifikacji gleboznawców jest sprawą ważną. Przedstawia też rys historyczny problemu, od lat 50. XX wieku poczynając.

Jak od lat przypominają kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich, prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma bardzo istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

Minister Ardanowski w najnowszym piśmie zapewnia, że podjął już odpowiednie działania zmierzające do podjęcia prac legislacyjnych w zakresie uregulowania wymagań kwalifikacyjnych dla osób ubiegających się o uprawnienia do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Wcześniej nie było to możliwe, co minister szczegółowo tłumaczy:

  • Już w 2016 r. jego resort przekazał Ministrowi Infrastruktury i Budownictwa  do zaopiniowania projekt zmiany Prawa geodezyjnego z 1989 r. Ten odpowiedział, że sprawą też się interesuje i trzeba będzie podjąć wspólne prace. Powstał więc zespół doradczy, a sprawami geodetów zajął się podzespół. W styczniu 2018 r. zmienił się jednak podział zadań w rządzie i sprawy geodezji i kartografii z resortu infrastruktury i budownictwa trafiły do Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju. To jemu Minister Rolnictwa przekazał więc kolejne ponaglenie w tej sprawie od Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • Po pól roku – i w dwa lata od inicjatywy Ministra Rolnictwa - Minister Inwestycji i Rozwoju uznał jednak, że sprawy gleboznawców nie nadają się do załatwienia w Prawie geodezyjnym i że problem powinien rozwiązać sam Minister Rolnictwa przygotowując odpowiedni projekt.
  • Minister Rolnictwa się z tym stanowiskiem nie zgodził – przez kolejny rok trwały więc uzgodnienia i w końcu Komitet Stały Rady Ministrów zaproponował Ministrowi Rolnictwa, by przygotował własny projekt prawa geodezyjnego, z uwzględnieniem problemu gleboznawców.
  • I Minister to zrobił – 27 maja 2020 r. przesłał RPO swój projekt (w załączeniu).

IV.7007.50.2014

Czynności notariuszy miałyby być nagrywane. Rzecznik popiera taki senacki projekt

Data: 2020-05-08
  • Czynności notarialne miałyby być obowiązkowo nagrywane za pomocą urządzeń utrwalających obraz i dźwięk – proponuje Senat
  • Rzecznik Praw Obywatelskich popiera tę inicjatywę legislacyjną
  • Zapewniłaby ochronę obywateli przed nadużyciami, których ofiarami stają się głównie osoby starsze, znajdujące się przymusowej sytuacji życiowej
  • Pozwoliłaby bowiem ustalić przebieg czynności, w której wyniku nastąpiła np. niezamierzona sprzedaż zamieszkiwanej nieruchomości

Komisja Ustawodawcza Senatu zaczęła prace legislacyjne nad projektem nowelizacji Prawa o notariacie (druk senacki nr 75).

Wprowadza on obowiązek utrwalenia przez notariusza przebiegu czynności notarialnych za pomocą urządzeń utrwalających obraz i dźwięk. Według uzasadnienia, podyktowane to jest koniecznością pełnego udokumentowania czynności notarialnych i ich prawidłowości. Pozwoli to w razie sporu na rzetelną, obiektywną ocenę czynności. Będzie gwarantem bezpieczeństwa zarówno dla stron jak i dla notariusza.

Rzecznik Praw Obywatelskich – który przedstawił senackiej komisji swe uwagi - w pełni popiera tę inicjatywę.

Już od kilku lat Adam Bodnar występował o taką zmianę do Ministra Sprawiedliwości i Krajowej Rady Notarialnej. Jest ona bowiem istotna dla zapewnienia należytej i pełnej ochrony obywateli przed nadużyciami, których ofiarami stają się obecnie osoby starsze oraz słabsze ekonomicznie, znajdujące się przymusowej sytuacji życiowej. 

Do  RPO wpływały  liczne skargi na notariuszy od osób, które w wyniku niekorzystnych umów, zawieranych w formie aktów notarialnych, utraciły własność nieruchomości. Składając podpisy w kancelarii notarialnej, nie miały świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest przeniesienie własności, a w konsekwencji utrata podstawy egzystencji – mieszkania.

Media  ujawniały informacje o kolejnych ofiarach zorganizowanego procederu przejmowania mieszkań za kwoty udzielonych pożyczek, znacząco odbiegających od wartości rynkowej tych nieruchomości.

Wobec notariuszy pojawiały się zarzuty nierzetelnego informowania stron przystępujących do aktu o jego skutkach, czy niereagowania na celowe wprowadzanie w błąd przez nieuczciwego kontrahenta zmierzającego do przejęcia (czy wręcz wyłudzenia) nieruchomości znacznie poniżej jej wartości. Ustalenie zaś rzeczywistej treści rozmów, sposobu udzielania zapewnień i pouczeń przez notariusza, w praktyce nie jest obecnie możliwe.

Niestety, nie można całkowicie wykluczyć przypadków zaniedbania przez notariusza jego obowiązków - „czuwania nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne” oraz „udzielania stronom niezbędnych wyjaśnień dotyczących dokonywanej czynności notarialnej”.  A obecnie nie ma  możliwości obiektywnego zweryfikowania prawidłowości wykonywania obowiązków przez notariusza oraz prawdziwości twierdzeń i zarzutów strony.

Inicjatywa Senatu RP pozwoli przede wszystkim lepiej zabezpieczyć prawa i interesy stron przystępujących do aktów notarialnych. Wpłynie też na podniesienie standardu wykonywania  obowiązków przez notariuszy., Umożliwi kontrolę prawidłowości postępowania wszystkich zainteresowanych stron i notariusza – co może mieć istotne znaczenie  dowodowe.

Pozwoli to także na przeciwdziałanie zjawisku wykorzystywania majątkowego osób starszych cierpiących na demencję albo otępienie starcze. 

Coraz częściej dochodzi bowiem do sytuacji, w których takie osobyzawierają niekorzystne  akty notarialne – umowy przeniesienia własności lokali mieszkalnych, będących jedynym ich majątkiem i miejscem zamieszkania. Osoby starsze cierpiące na różnego rodzaju zaburzenia stanu świadomości nie rozumieją skutków podejmowanych czynności. Osoby te są skłaniane do zawierania skrajnie niekorzystnych umów w formie aktów notarialnych. Umowy te są zawierane, mimo że do czynności tych dochodzi z udziałem notariusza, który ma obowiązek czuwać czy umowa nie narusza uzasadnionych interesów jednej ze stron i przez to nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

Za korzystną dla obywateli RPO uznaje też zmianę, której celem jest zwiększenie bezpieczeństwa obrotu. Nakłada ona na notariusza obowiązek ustalenia czy świadczenia, których spełnienia dotyczą oświadczenia stron czynności notarialnej, zostały faktycznie wykonane. Strony będą obowiązane do przedstawienia niebudzącego wątpliwości dowodu, że świadczenie zostało spełnione, jeśli nie jest spełniane w obecności notariusza, pod rygorem odmowy dokonania czynności.

Zdaniem Rzecznika regulacja ta odpowiada na potrzebę wzmocnienia ochrony słabszych stron czynności notarialnych, bowiem pozwoli zabezpieczyć je przed wykorzystaniem poprzez brak zapłaty. Szczególnie osoby starsze nie są w stanie w najmniejszym stopniu zadbać o swoje interesy samodzielnie, w tym także uzyskać i wyegzekwować zapłatę należności.

Prowadzi to do skrajnie niekorzystnych sytuacji pokrzywdzenia osoby starszej, gdy w akcie  notarialnym widnieje zapis, że poświadcza otrzymanie należnej z aktu notarialnego kwoty, a faktycznie kwoty takiej nie otrzymuje.

W ocenie Rzecznika dotychczasowe regulacje prawne określające działalność notariatu i obowiązki notariuszy związane z przebiegiem czynności notarialnych, szczególnie tych o doniosłych dla stron skutkach majątkowych, okazały się niewystarczające.

RPO kilkakrotnie występował w całej sprawie do Krajowej Rady Notarialnej. Rada nie zanegowała postulatu rejestrowania czynności notarialnych. Wskazała jednak, że wymaga to bardzo dokładnego sprecyzowania, szczególnie jeśli chodzi o zakres rejestrowanych czynności, które związane są z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa materiałów i zachowania tajemnicy zawodowej.

IV.7000.100.2020

Koronawirus i Tarcza 3.0. RPO zwraca uwagę na pułapki na obywateli w analizie dla Marszałka Senatu

Data: 2020-05-05
  • RPO przesyła Senatowi uwagi do kolejnej edycji Tarczy Antykryzysowej, którą Sejm uchwalił 30 kwietnia (ustawa o zmianie niektórych ustaw w zakresie działań osłonowych w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-CoV-2 zwana też Tarczą 3.0)
  • Ustawa została uchwalona w zaledwie dwa dni po przyjęciu projektu przez rząd, a zawiera wiele szczegółowych zmian, które niekoniecznie zadziałają zgodnie z intencjami ustawodawcy.
  • Na 40 stronach analizy RPO wskazuje problemy dotyczące ograniczeń w zbywaniu nieruchomości, zmiany skomplikowanych procedur sądowych (co się np. będzie działo z rejestrowanymi podczas wideo rozpraw w sprawach rodzinnych informacjami? Jakie będą konsekwencje dla ludzi tego, że sądy zaczną ważne sprawy rozstrzygać na posiedzeniach niejawnych?)
  • Po raz kolejny w Tarczy Antykryzysowej pojawiają się rozwiązania nie mające związku z epidemią i z kryzysem – a mające na celu koncentrację władzy. Nie da się np. uzasadnić epidemią kolejnych przepisów podporządkowujących Ministrowi Sprawiedliwości prokuratorów i sędziów
  • RPO cieszy natomiast podniesienie do 900 zł progu upoważniającego do korzystania z pomocy Funduszu Alimentacyjnego

ZMIANY W KODEKSACH

ZMIENIANIE KODEKSÓW W TRYBIE PILNYM – SPRZECZNE Z KONSTYTUCJĄ

Przyjęta w trybie pilnym ustawa zmieniła kodeksy: cywilny, postępowania cywilnego, pracy oraz spółek handlowych. Tak skomplikowanych ustaw regulujących całe dziedziny życia i ludzkiej aktywności nie mogą być zmieniane w takim tempie, bo to niebezpieczne. Konstytucja w art. 123  wprost tego zakazuje, a Regulamin Sejmu wypełniając dyspozycję Konstytucji nakazuje przy zmianie kodeksów odpowiednio długą debatę w parlamencie. Zasadą jest także powoływanie dla takich zmian specjalnych komisji sejmowych - komisji nadzwyczajnych, które skupiają się tylko na tym zadaniu, a nie analizują wiele projektów na raz.

Zmiany w Kodeksie cywilnym

  • Brak związku regulacji ze stanem zagrożenia epidemicznego lub stanem epidemii

Regulacja przewidziana w art. 1 Tarczy 3.0 (dodanie do Kodeksu cywilnego art. 3871) nie ma żadnego związku ze zwalczaniem COVID-19 ani działaniami osłonowymi. Ujęcie jej w akcie prawnym, który ze względu na swą zasadniczą materię, wymaga szybkiego tempa procedowania może mieć w tym przypadku negatywne skutki dla praw lub wolności obywatelskich.

  • Zastrzeżenia natury konstytucyjnej do projektowanego art. 3871pkt 3 k.c.

Projektowany art. 3871 Kodeku cywilnego jest – co do zasady - słuszne, gdyż ma na celu ochronę przed nadużyciem majątkowym i ochronę przed bezdomnością strony przenoszącej własność nieruchomości. Przepis ten przewiduje sankcję bezwzględnej nieważności umowy, na podstawie której człowiek zobowiązuje się do przeniesienia własności mieszkania w którym żyje w celu zabezpieczenia roszczeń wynikających z tej lub innej umowy niezwiązanej bezpośrednio z działalnością gospodarczą lub zawodową tej osoby, w przypadku gdy:

  1. wartość przenoszonej nieruchomości jest wyższa niż wartość zabezpieczanych tą nieruchomością roszczeń pieniężnych, powiększonych o wysokość odsetek maksymalnych za zwłokę od tej wartości za okres 24 miesięcy lub
  2. wartość zabezpieczanych tą nieruchomością roszczeń pieniężnych nie jest oznaczona, lub
  3. zawarcie tej umowy nie zostało poprzedzone dokonaniem wyceny wartości rynkowej nieruchomości dokonanej przez biegłego rzeczoznawcę.

Trzeba jednak zauważyć, że ustanowione ograniczenia nie tylko ingerują w swobodę kontraktowania stron, ale także ograniczają właściciela nieruchomości w jego prawach, co godzi w wartości konstytucyjnie chronione. Niebezpieczne są zwłaszcza nieprecyzyjne sformułowania.

  • Brak rozwiązań zapobiegających obchodzeniu art. 3871 § 1 k.c.

Regulacja art. 3871 k.c. dotyczy umów zobowiązujących do przeniesienia własności mieszkania, w którym się mieszka. Okoliczność, czy nieruchomość służy potrzebom życiowym, notariusz będzie stwierdzał jedynie na podstawie oświadczenia strony, w praktyce żywo zainteresowanej uzyskaniem pożyczki. W konsekwencji może to prowadzić do składania nieprawdziwych oświadczeń. Projekt nie przewiduje zaś innych środków, na podstawie których notariusz mógłby ustalić tę, wydaje się kluczową dla całej koncepcji ochronnej tego przepisu, okoliczność faktyczną.

W tym miejscu wskazać także trzeba, że w praktyce, poza zawieraniem niekorzystnych umów przewłaszczenia na zabezpieczenie zaciągniętej pożyczki, występowały innego typu przypadki istotnych nadużyć majątkowych wobec strony zaciągającej pożyczkę. Zdarzało się, że strona udzielająca pożyczkę wymagała zawarcia umowy definitywnie przenoszącej własność nieruchomości, w której treści nie było nawiązania do zabezpieczenia pożyczki, zaś druga strona w zamian otrzymywała ustne zapewnienie, że nieruchomość zostanie na nią przewłaszczona z chwilą spłaty pożyczki. Zakres projektowanej regulacji nie obejmuje tego typu przypadków. 

Wobec rygorów, które przewiduje art. 3871 k.c., umowa przewłaszczenia nieruchomości na zabezpieczenie jej spłaty, straci całkowicie na znaczeniu i przestanie być wykorzystywana w obrocie gospodarczym. Natomiast zyskają na znaczeniu inne sposoby (innego typu umowy) nadal umożliwiające wyzysk osób znajdujących się w przymusowym położeniu, poprzez przejęcie własności ich nieruchomości za kwoty rażąco odbiegające od ich wartości. Istnieje zatem realna obawa, że cel projektowanej regulacji nie zostanie osiągnięty.

Zmiany w Kodeksie karnym

Art. 8 Tarczy 3.0  przewiduje nowelizację art. 304 Kodeksu karnego dotyczący lichwy. Zgodnie z przepisem tym w jego obecnie obowiązującym brzmieniu „kto, wyzyskując przymusowe położenie innej osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej niemającej osobowości prawnej, zawiera z nią umowę, nakładając na nią obowiązek świadczenia niewspółmiernego ze świadczeniem wzajemnym, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”.

Tarcza 3.0 dodaje tu dwa nowe paragrafów: karze podlegać ma żądanie nadmiernych kosztów pożyczki (proponowany art. 304 § 2 k.k.) oraz żądanie nadmiernych odsetek (proponowany art. 304 § 3 k.k.). Zamiarem ustawodawcy było ograniczenie nadużyć wobec osób fizycznych niebędących przedsiębiorcami i nie działających zawodowo. Przepis napisany jest jednak nieprecyzyjnie i w efekcie może nie zadziałać

Nadmienić jednocześnie należy, że już samo zróżnicowanie poziomu ochrony w zależności tylko od faktu czy pokrzywdzony jest przedsiębiorcą, budzić musi zastrzeżenia.

ZMIANY W KODEKSIE POSTĘPOWANIA CYWILNEGO (ART. 2 USTAWY): OGRANICZENIA W ZAKRESIE LICYTACJI NIERUCHOMOŚCI MIESZKALNEJ (PROJEKTOWANY ART. 9521 K.P.C.)

  • Projektowany przepis wprowadza ograniczenie możliwości żądania licytacji, gdy istnieje znaczna dysproporcja między wysokością egzekwowanej należności oraz wartością przedmiotu majątkowego (nieruchomości), z którego prowadzi się egzekucję.

Postulat, aby wyłączyć możliwość dochodzenia przez wierzyciela relatywnie niewielkich kwot poprzez egzekucję z nieruchomości – w szczególności wówczas, gdy nieruchomość ta zaspokaja potrzeby mieszkaniowe dłużnika – był wielokrotnie zgłaszany przez Rzecznika Praw Obywatelskich (wystąpienia do Ministra Sprawiedliwości nr IV.512.51.2016 oraz ostatnio nr IV. IV.512.25.2020). Zasadniczo Rzecznik podziela zatem pogląd o potrzebie regulacji, która wprowadziłaby proporcję pomiędzy dochodzoną kwotą a wartością nieruchomości, z której prowadzona jest egzekucja. Należy przy tym podkreślić, że problem jest uniwersalny, występujący również poza sytuacjami kryzysowymi wywołanymi przez rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2. Zaskakuje zatem moment i tryb wprowadzenia tej regulacji. Jednak przede wszystkim przedstawiony projekt budzi następujące wątpliwości co do treści proponowanych rozwiązań.

  • Etap procesowy ograniczeń egzekucji

„Zahamowanie” egzekucji z nieruchomości służącej potrzebom mieszkaniowym dłużnika może nastąpić dopiero na bardzo zaawansowanym etapie egzekucji. Nie jest możliwe złożenie wniosku o przeprowadzenie licytacji, gdy dochodzona wierzytelność jest mniejsza niż określony ułamek wartości nieruchomości, ustalony w opisie i oszacowaniu.

Należy jednak zauważyć, że samo wszczęcie egzekucji z nieruchomości nie jest wyłączone nawet w sytuacji rażącej dysproporcji pomiędzy dochodzoną wierzytelnością a wartością nieruchomości. Doprowadzenie najbardziej długotrwałej, złożonej i kosztownej postaci postępowania egzekucyjnego aż do etapu poprzedzającego licytację jest dużym obciążeniem dla dłużnika, w każdym wypadku ponoszącego znaczne koszty opisu i oszacowania – które również mogą znacznie przekraczać dochodzoną przez wierzyciela kwotę. Co więcej, przyjęta regulacja może odnieść negatywne skutki także dla wierzyciela, który zaangażował siły, środki i czas w egzekucję z nieruchomości, a w efekcie nie może jej kontynuować, gdyż dochodzona kwota jest np. minimalnie niższa od tej wskazanej w art. 9521 k.p.c. Okoliczność ta staje mu się wiadoma dopiero po (ostatecznym i „prawomocnym”) opisie i oszacowaniu.

Prawdopodobnie intencją projektodawcy było ustalenie jednoznacznej proporcji pomiędzy dochodzoną kwotą a wartością przedmiotu egzekucji, co w istocie możliwe jest dopiero na zaawansowanym etapie egzekucji. Jednak ustalenie takie nie jest niezbędne dla osiągnięcia zamierzonego przez projektodawcę celu.

  • Przywilej egzekucyjny Skarbu Państwa i należności zasądzonych wyrokiem karnym

Trudno znaleźć uzasadnienie dla szczególnego przywileju egzekucyjnego wierzytelności przysługujących Skarbowi Państwa, którego ograniczenie egzekucyjne z art. 9521 § 1 k.p.c. nie dotyczy.

  • Zakaz prowadzenia licytacji w czasie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii – i po jego ustaniu.

Uzasadnieniem tej regulacji jest zapewne ochrona dłużnika, który w sytuacji nadzwyczajnej, jaką jest rozprzestrzenianie się SARS-CoV-2, nie powinien być narażony na utratę mieszkania (samo zagrożenie epidemiczne, związane ze zgromadzeniem uczestników licytacji, nie tłumaczy zakazu obowiązującego także 90 dni po zakończeniu stanu zagrożenia). Należy jednak zauważyć, że dłużnik i tak korzysta w tym wypadku z ochrony, jaką zapewnia mu art. 15zzu zmienianej ustawy, zgodnie z którym w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19 nie wykonuje się tytułów wykonawczych nakazujących opróżnienie lokalu mieszkalnego.

Przepisy te nie zostały właściwe zsynchronizowane i wymagają dalszych prac legislacyjnych.

ORGANIZACJA POSTĘPOWANIA SĄDOWEGO

Procedura cywilna (art. 46 pkt 19 ustawy)

  • „Informatyzacja” postępowania cywilnego – uwagi ogólne

Ze względu na nagłość i powszechność sytuacji epidemicznej projektowane rozwiązania próbują w szybkim tempie „ucyfryzować” postępowanie cywilne – co z zasady zasługuje na aprobatę. Konieczne jest tu jednak zachowanie elastyczności w wyważeniu sprzecznych wartości (przestrzeganie gwarancji proceduralnych, sprawność postępowania, zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego, zapewnienie ochrony danych itd.). Nowe rozwiązania jednak – ze względu na ich ogólną formułę, zwroty niedookreślone i klauzule generalne – mogą wywoływać praktyczne trudności i nadmiernie ograniczać prawo do sądu. Przede wszystkim, mimo że nowe przepisy w wielu sytuacjach powielają istniejące regulacje Kodeksu postępowania cywilnego (jak np. dotyczące rozpraw z wykorzystaniem wideokonferencji, rozpatrywania spraw na posiedzeniach niejawnych), to nie wydają się z nimi prawidłowo zsynchronizowane – co skutkuje wątpliwościami, na podstawie których procedur w konkretnym wypadku miałby działać sąd.

  • Prowadzenie spraw przy pomocy systemów informatycznych („odmiejscowienie” rozpraw)

Art 46 pkt 19 Tarczy 3.0  (nowy art. 15 zzs1 specustawy z 2 marca o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19) wprowadza – w okresie stanu zagrożenia epidemicznego oraz stanu epidemii – przeprowadzanie tzw. rozpraw „odmiejscowionych”, tj. przy użyciu urządzeń umożliwiających bezpośredni przekaz na odległość. Rozprawa „na miejscu” jest możliwa tylko wtedy, gdy nie wywoła to „nadmiernego zagrożenia dla zdrowia osób w nim uczestniczących”.

Wątpliwości budzi, po pierwsze, czy przewodniczący składu sędziowskiego ma rzeczywistą możliwość oceny, czy rozprawa „na miejscu” – a nie „na odległość” – nie wywoła nadmiernego zagrożenia zdrowotnego.

Po drugie, przewodniczący może zarządzić przekierowanie sprawy „jawnej”, z rozprawy na posiedzenie niejawne, o ile „uzna rozpoznanie sprawy za konieczne”. Ustawa nie precyzuje jednak kryteriów owej konieczności. Nie jest też jasne, jak należy rozumieć przesłankę „niemożności” przeprowadzenia rozprawy w formie wideokonferencji.

Po trzecie, to strona postępowania musi się aktywnie sprzeciwić ograniczeniu jawności (wewnętrznej) postępowania.

Zasadniczym zastrzeżeniem wobec powyższych rozwiązań jest – poza ww. niedookreślonością przesłanek umożliwiających ograniczanie poszczególnych aspektów prawa do sądu – brak jasnych regulacji, w jaki sposób można zakwestionować podjęte decyzje przewodniczącego, np. o rozpoznaniu sprawy na posiedzeniu niejawnym, o przeprowadzeniu (bądź nie) rozprawy w trybie wideokonferencji, zakwestionowaniu jej prawidłowości w sytuacji złej jakości połączenia, zakłóceń, utrudnień czy wręcz manipulacji ze strony osób trzecich, itp. Wydaje się też, że procedowanie przez sąd w tym trybie, zwłaszcza w sytuacji osób niereprezentowanych przez fachowych pełnomocników albo też osób o niskich kompetencjach cyfrowych może być obciążone nadmiernym ryzykiem naruszenia zasad proceduralnej sprawiedliwości. Odrębną kwestią, która w ogóle nie została uregulowana, jest zapewnienie bezpieczeństwa tak przekazywanych danych, zawierających dane osobowe, dane o życiu prywatnym i rodzinnym, bardzo często też dane wrażliwe.

  • Rozpoznawanie spraw (przeprowadzanie rozpraw) na posiedzeniach niejawnych

Ponieważ warunkiem sine qua non przeprowadzenia rozprawy w formie transmisji audio-video są możliwości techniczne sądów, nie jest też obecnie jasne, czy w rzeczywistości sądy są w ogóle przygotowane technicznie do projektowanych przedsięwzięć (mimo że wideo-rozprawa ma być zasadą). W świetle treści nowego art. 15 zzs1 pkt 2 ustawy regułą może stać się – wbrew treści art. 45 ust. 1 Konstytucji – rozpoznawanie spraw cywilnych na posiedzeniach niejawnych, chyba że strony skutecznie i w terminie zdążą się temu sprzeciwić.

  • Wyrokowanie na posiedzeniach niejawnych

Zasadnicze zastrzeżenia budzi też przewidziana w nowym art. 15zzs2 specustawy kowidowej z 2 marca możliwość wydania wyroku na posiedzeniu niejawnym, jeżeli postępowanie dowodowe zostało przeprowadzone w całości (jak wskazano wyżej, w myśl projektowanych przepisów właściwie całe postępowanie dowodowe można będzie przeprowadzić na posiedzeniu niejawnym, także np. przy wykorzystaniu pisemnych zeznań świadków – art. 2711 k.p.c. itp.). Strony nie mogą się też temu sprzeciwić. Rozwiązanie takie, rozszerzające obowiązującą od listopada 2019 r. kontrowersyjną regulację art. 1481 k.p.c. (przy czym w tym ostatnim przypadku strony przynajmniej mogą się sprzeciwić wydaniu wyroku na posiedzeniu niejawnym) nie tylko wprost stoi w oczywistej sprzeczności z art. 45 ust. 2 zd. 2 Konstytucji, ale też z całą pewnością nie jest rozwiązaniem niezbędnym do przeciwdziałania skutkom epidemii.

Jeżeli bowiem celem ustawodawcy jest wyłącznie ograniczanie jednoczesnego przebywania większej liczby osób w tym samym miejscu (tj. udziału stron i publiczności w posiedzeniu publikacyjnym), utajnienie takiego posiedzenia nie jest do tego konieczne – z pewnością możliwe są inne rozwiązania. Jawne ogłoszenie wyroku przede wszystkim jednoznacznie zapewnia, że wyrok taki w ogóle wydano, i to o określonej treści. Po drugie, ogłaszając wyrok, sąd jednocześnie uzasadnia swoje rozstrzygnięcie. Nie czyni tego zaś na posiedzeniu niejawnym (art. 326 § 2 i § 3 a contrario k.p.c.)

Rozwiązanie to dodatkowo i w sposób nieproporcjonalny ogranicza prawa obywateli. Mimo bowiem tego, że wyrok wydany na posiedzeniu niejawnym będzie doręczony z urzędu, to jednak, aby zapoznać się z motywami rozstrzygnięcia (którego strona nie mogła poznać na posiedzeniu publikacyjnym ‘bez swojej winy’), strona musi się zwrócić do sądu z osobnym wnioskiem o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia; co więcej, obecnie wniosek o uzasadnienie orzeczenia jest zawsze odpłatny – kosztuje stronę 100 zł.

  • Proporcjonalność ograniczenia prawa do sądu

W okresie epidemii oczywiste jest ograniczenie bezpośrednich kontaktów obywateli z sądem. Skutkuje to jednak: utrudnieniami w bezpośrednim dostępie do akt postępowania, w tym do protokołów rozpraw (posiedzeń), ograniczeniem możliwości samodzielnego (a zatem nieodpłatnego) utrwalania ich treści (obrazu), ograniczaniem przeprowadzania jawnych rozpraw, ograniczaniem publicznego ogłaszania wyroków (co uniemożliwia nieodpłatne zapoznanie się ustnymi motywami orzeczenia sądu). Konieczne jest zatem wprowadzenie takich rozwiązań, które w inny sposób wzmacniałyby wewnętrzną jawność postępowania: ułatwiałyby zapoznawanie się obywateli z aktami ich spraw przy wykorzystaniu narzędzi teleinformatycznych, a zwłaszcza – w okresie epidemii – znacząco zmniejszałyby koszty ponoszonego z tego tytułu przez obywateli.

Katalog spraw pilnych (art. 46 pkt 8 ustawy)

  • Rozszerzenie katalogu spraw pilnych

Przewidziana w art. 46 pkt 8 lit b) Tarczy 3.0 zmiana rozszerza katalog spraw pilnych, które powinny się toczyć pomimo zaprzestania działalności przez sąd o „sprawy przesłuchania świadka w postępowaniu przygotowawczym przez sąd na podstawie art. 185a–185c albo art. 316 § 3 k.p.k. jeżeli o przeprowadzenie przesłuchania w trybie przewidzianym dla rozpoznawania spraw pilnych wniósł prokurator”.

O ile wprowadzenie do katalogu spraw pilnych czynności niepowtarzalnych i przesłuchania małoletnich w sytuacji, gdy oskarżony nie jest pozbawiony wolności wydaje się zasadne, nie ma uzasadnienia dla pozostawienia inicjatywy w tym zakresie wyłącznie prokuratorowi. Wprowadzenie tej możliwości także dla innych stron postępowania karnego przyczyni się ponadto do pełniejszej realizacji zasady prawdy materialnej, w szczególności w odniesieniu do okoliczności, które można ustalić tylko na podstawie czynności niepowtarzalnych (art. 316 k.p.k.).

  • Brak rozszerzenia katalogu spraw pilnych

Istotną kwestią, wskazywaną już przeze RPO w uwagach do poprzednich nowelizacji specustawy, jest uzupełnienie katalogu spraw pilnych, określonego w art. 14a specustawy. W związku ze skargami, wpływającymi do Biura RPO, a dotyczącymi egzekucji alimentów oraz – obecnie przede wszystkim – wykonywania orzeczonych kontaktów w czasie stanu epidemii, proponuję uzupełnienie ustawy w artykule 46 pkt 8 i uzupełnienie katalogu spraw pilnych także o sprawy:

  • o alimenty – także rozpoznawane na skutek wniosku o udzielenie zabezpieczenia przez sąd rozpoznający sprawę o unieważnienie małżeństwa, o ustalenie istnienia lub nieistnienia małżeństwa, o rozwód oraz o separację na mocy art. 4451 ustawy z dnia 17 listopada 1964 – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 2019 r. poz. 1460, z późn. zm.);
  • o ustalenie, ograniczenie albo zakazanie kontaktów z dzieckiem – także rozpoznawane na skutek wniosku o udzielenie zabezpieczenia przez sąd rozpoznający sprawę o unieważnienie małżeństwa, o ustalenie istnienia lub nieistnienia małżeństwa, o rozwód oraz o separację na mocy art. 4451 ustawy z dnia 17 listopada 1964 – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 2019 r. poz. 1460, z późn. zm.);
  • dotyczące wykonywania kontaktów z dzieckiem, o których mowa w art. 59815 i nast. ustawy z dnia 17 listopada 1964 – Kodeks postępowania cywilnego (Dz. U. z 2019 r. poz. 1460, z późn. zm.).;
  • zakresu ochrony dłużnika przed egzekucją – należy mieć na uwadze, że zajęcie rachunku bankowego bądź wynagrodzenia w zbyt dużym zakresie właściwie uniemożliwia normalną egzystencję, zwłaszcza w tak szczególnym okresie z jakim mamy do czynienia obecnie; warto wzorem art. 821(1) kpc dodać zastrzeżenie: „sąd na wniosek dłużnika może określić kwotę, jaką dłużnik może pobierać w okresie zawieszenia postępowania w celu zaspokajania bieżących potrzeb”.

Rozpoznawanie spraw sądowoadministracyjnych na posiedzeniu niejawnym

W art. 46 ustawy dodaje się m.in. art. 15zzs4 ust. 3 do specustawy kowidowej z 2 marca. Przepis pozwoli przewodniczącego składu orzekającego do wydania zarządzenia w przedmiocie skierowania sprawy do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym w sytuacji, gdy dany sąd administracyjny nie będzie dysponował wyposażeniem technicznym umożliwiającym przeprowadzenie rozprawy na odległość.

Regulacja ta niewątpliwie stanowi odstępstwo od zasady jawności posiedzeń sądowych. Oczywiście, zasada ta nie ma charakteru absolutnego. Jedną z wartości konstytucyjnych, która zezwala na ograniczenie jawności rozpoznania sprawy sądowej, jest zdrowie w aspekcie ogólnym i indywidualnym. Jednak przepis napisany jest tak, że wychodzi poza konstytucyjne warunki.

Stosowanie nieostrego kryterium „nadmiernego zagrożenia zdrowia” (art. 46 pkt 19 ustawy)

Ustawodawca w czterech przepisach z zakresu sądownictwa posługuje się niejednoznacznym sformułowaniem „nadmiernego zagrożenia zdrowia osób” (art. 46 pkt 19 projektu ustawy). Wiążą z nim określone skutki dotyczące: możliwości przeprowadzenia rozprawy sądowej lub posiedzenia jawnego w dotychczasowej formie, czy możliwości zarządzenia posiedzenia niejawnego w miejsce rozprawy lub posiedzenia jawnego.

Wątpliwości RPO budzą kryteria, według których dokonywana ma być ocena, czy próg „nadmiernego zagrożenia zdrowa osób” został osiągnięty, czy też nie.

Uchylenie „zamrożenia” terminów (art. 46 pkt 18 ustawy)

Należy skrytykować uchylenie przepisów art. 15 zzr i art. 15 zzs specustawy stanowiących o „zamrożeniu” terminów bez wprowadzenia nakazu zawiadomienia stron o ponownym uruchomieniu biegu tych terminów.

Rezygnacja z możliwości wymiany pism z sądem drogą elektroniczną (skreślenie art. 46 pkt 20 projektu z druku nr 350)

Po raz kolejny już projektodawca podjął próbę uregulowania możliwości komunikowania się z sądem za pomocą środków komunikacji elektronicznej. Usunięcie z projektu ustawy rozwiązań dotyczących uelastycznień w elektronicznej komunikacji w ramach postępowań sądowych należy ocenić zdecydowanie negatywnie. Ułatwienie komunikacji z sądem, w sytuacji, gdy możliwość przemieszczania się została znacznie ograniczona, a godziny pracy Poczty Polskiej skrócone, było dobrym rozwiązaniem, zachęcającym do wykorzystania środków porozumiewania się na odległość. Usunięcie wskazanych przepisów przyczynia się do pogłębienia obecnego stanu stagnacji w zakresie postępowań sądowych, utrudnia dostęp obywateli do wymiaru sprawiedliwości i z pewnością wpłynie negatywnie na pracę sądów po ustaniu stanu epidemii, kiedy strony i pełnomocnicy zaczną kierować do nich skumulowaną ilość korespondencji.

ZMIANY DOTYCZĄCE ORGANÓW WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI

Zmiany w ustawie – Prawo o prokuraturze (art. 30 ustawy)

Wątpliwości budzi ujęta w art. 30 Tarczy 3.0 nowelizacja Prawa o prokuraturze w zakresie, w jakim pogłębia ograniczenia niezależności samorządu prokuratorskiego.

Po pierwsze, ustawa przewiduje ograniczenie możliwości zwoływania zebrania prokuratorów Prokuratury Krajowej jedynie do przypadków enumeratywnie zakreślonych w ustawie (art. 30 pkt 2 lit. a ustawy). Już w aktualnej sytuacji - gdy zwołanie zebrania organu samorządowego uzależnione jest od decyzji Prokuratora Krajowego - rola samorządu prokuratorskiego jest iluzoryczna.

Po drugie, ustawa przewiduje, że w skład zgromadzenia prokuratorów w prokuraturze regionalnej, z mocy ustawy mają wchodzić zastępcy prokuratora regionalnego, prokuratorzy okręgowi, a także prokuratorzy rejonowi (art. 30 pkt 3 lit. a ustawy). W zasadniczy sposób ogranicza to głos środowiska prokuratorskiego i ingeruje w przedstawicielski charakter zgromadzenia.

Uchwalenie proponowanych zmian spowoduje więc dalsze ograniczenie samorządności prokuratorów, ingerując w samą istotę organu samorządowego oraz stojąc w bezpośredniej opozycji do funkcji, którą samorząd powinien pełnić. Chcę podkreślić, że proponowane zmiany nie są objęte zakresem przedmiotowym ustawy, nie mają związku z działaniami osłonowymi podejmowanymi z powodu epidemii koronawirusa. Zmiany te powinny zostać z projektu usunięte.

Zmiany w zakresie sądownictwa (art.46 pkt 19 ustawy): wzmocnienie środków administracyjnych wobec sędziów

Ustawodawca chce, pod pozorem działań podejmowanych dla łagodzenia skutków epidemii, wprowadzić również rozwiązania nie wiążące się z deklarowanymi celami ustawy, lecz nastawione na wzmocnienie władzy politycznej i dodatkowe ograniczenia niezależności sądów. Ustawa oddaje w ręce osób mianowanych przez ministra sprawiedliwości uprawnienia do arbitralnego oddziaływania na sędziów poprzez groźbę lub faktyczne przeniesienie sędziego, przydzielenie do innego wydziału, niekorzystną organizację dyżurów, itd., przy nieostrych kryteriach podejmowanych decyzji personalnych, ich natychmiastowej skuteczności oraz braku realnej drogi ich podważenia.

DANINY PUBLICZNE: Nowa opłata za dostęp do udostępnianych publicznie audiowizualnych usług medialnych (art. 16 ustawy)

Nowelizacja ustawy o kinematografii zakłada wprowadzenie nowej daniny publicznej na rzecz Polskiego Instytutu Filmowego przez podmioty dostarczające audiowizualne usługi medialne. Z uzasadnienia do projektu wynika, że to wdrożenie dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2018/1808 zmieniającej dyrektywę o audiowizualnych usługach medialnych.

Ale wprowadzanie punktowych regulacji może znacząco wpłynąć na zakres trwających prac i zniweczyć dotychczasowe podejmowane działania w tym zakresie i wypracowane w dialogu z przedstawicielami rynku rozwiązania prawne. Tym samym przekreślane są prowadzone od roku rozmowy, w których główny nacisk kładziono na samoregulację i wypracowanie odpowiednich mechanizmów rynkowych, przy jak najmniejszej ingerencji w przepisy. Niespodziewana ustawowa implementacja ad hoc art. 13 dyrektywy o audiowizualnych usługach medialnych wpłynąć może na implementację pozostałych przepisów, które są ze sobą połączone, a zatem powinny być wdrażane jednocześnie.

Poza tym ustawa nakładająca podatki lub inne daniny publiczne powinna jasno określać podmiot, przedmiot opodatkowania, a także stawkę podatkową. Tymczasem w uzasadnieniu do projektu ustawy nie ma również odniesienia do zasadności wprowadzenia stawki nowej daniny na poziomie 1,5%.

PRAWO I POSTĘPOWANIE ADMINISTRACYJNE

Uprawnienia inspekcji transportu drogowego (art. 12 ustawy)

Tarcza 3.0 zmienia przepisy ustawy o transporcie drogowym: rezygnuje z zasady, że fakt przeprowadzenia kontroli inspektor Inspekcji Transportu Drogowego zawsze dokumentuje poprzez sporządzenie protokołu kontroli. Tymczasem to protokół daje gwarancję kontrolowanemu, że będzie mógł zgłosić jakiekolwiek naruszenia jego praw w toku kontroli.

Wykonanie decyzji o utworzeniu rezerw strategicznych w przypadku ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii (art. 21 ustawy)

Tarcza 3.0 doprecyzowuje przepis, dodając przesłankę stanu epidemii. Dodatek jest jednak nieprecyzyjny.

Przechowywanie rezerw strategicznych w przypadku wystąpienia zagrożenia z wyłączeniem przepisów o zamówieniach publicznych (art. 21 ustawy)

Tarcza 3.0 stwierdza, że w przypadku wystąpienia zagrożenia bezpieczeństwa i obronności państwa, bezpieczeństwa, porządku i zdrowia publicznego oraz wystąpienia klęski żywiołowej lub sytuacji kryzysowej, zawarcie umowy przechowania na czas trwania tego zagrożenia odbywa się z wyłączeniem art. 13 ust. 5 oraz przepisów o zamówieniach publicznych.

Nie wiadomo jednak, jaki organ miałby fakt tego zagrożenia weryfikować

Polecenia wojewody w zakresie gospodarowania odpadami (art. 46 pkt 4 i 5 ustawy)

RPO krytycznie ocenia odesłanie w zakresie kosztów planistycznych dla przedsiębiorcy, przede wszystkim w kontekście szerokiego zakresu pojęcia gospodarowania odpadami.

Należy spodziewać się, że z wydawaniem poleceń, gdy ilość i rodzaj odpadów przekracza istniejące możliwości zakładów (art. 11a i art. 11b), będzie się wiązać pośpiech, gdyż rozwiązywać mają one sytuacje nagłe. Nie można więc wykluczyć błędów w zakresie ustalenia ww. możliwości technicznych i organizacyjnych. Siłą rzeczy, przedsiębiorcy będą zmuszeni do zbadania tych możliwości we własnym zakresie, co może oznaczać konieczność zatrudnienia specjalisty, zlecenia opinii technicznej etc. Prace planistyczne mogą polegać także na opracowaniu przez przedsiębiorcę logistyki zagospodarowania odpadów, w tym np. współpracy z firmami transportowymi. Trudno przewidzieć, jakie ilości odpadów staną się przedmiotem poleceń, lecz mając na uwadze podstawową przesłankę z art. 11a i 11b – czyli brak na obszarze województwa technicznych i organizacyjnych możliwości unieszkodliwiania - mogą być to ilości znaczne. Co za tym idzie, wspomniane tytułem przykładu koszty badań technicznych czy logistyczne, również mogą być wysokie. Wówczas, obciążanie tymi kosztami będzie dla przedsiębiorców krzywdzące.

Stąd – doprecyzowanie pojęcia „prac o charakterze planistycznym” jest konieczne, tym bardziej, że w kontekście art. 11 b. dotyczyć ma już wszystkich kategorii odpadów. Niedookreśloność pojęcia „odpadów związanych z Covid” użytego w przepisie 11b. nie zawęża tych kategorii.

PRAWO TELEKOMUNIKACYJNE: zmiana sposobu powołania i odwołania Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (art. 14 pkt 11 i art. 62 ust. 1 ustawy)

Ustawa przewiduje fundamentalną zmianę dotyczącą zasad powoływania i odwoływania Prezesa UKE, w stosunku do aktualnie obowiązującego stanu prawnego: powołanie i odwołanie Prezesa UKE będzie się odbywało bez zgody Senatu, z wykorzystaniem procedury otwartego naboru. W świetle celów projektu ustawy trudno znaleźć uzasadnienie dla regulowania tej materii, niemającej bezpośredniego związku ze stanem epidemii. Co więcej wydaje się, że przedmiotowa zmiana jest związana instrumentalnie ze skróceniem kadencji Prezesa UKE (art. 62 ust. 1 ustawy).

Ten stan rzeczy w przypadku procedowania ustawy w trybie pilnym oraz w materii ustrojowej dotyczącej zarówno aktualnej kadencji, jak i kolejnej kadencji organu regulacyjnego o strategicznym znaczeniu rodzi zastrzeżenia w świetle art. 123 ust. 1 Konstytucji, nawet jeżeli zgodnie z obowiązującymi przepisami inne organy regulacyjne są powoływane bez udziału Sejmu lub Senatu.

PRAWO POCZTOWE: pisemna forma pełnomocnictwa pocztowego (art. 25 ustawy)

Art. 25 ustawy wprowadza istotne zmiany w prawie pocztowym, dotyczące pełnomocnictwa pocztowego i sposobu, w jaki może zostać ono udzielone (art. 38 Prawa pocztowego).

Zmiana uzasadniana jest tym, że dziś trzeba pójść na pocztę, alby udzielić pełnomocnictwa pocztowego, co może być niebezpieczne. RPO pozytywnie ocenia tę zmianę, zauważa jednak, że w przyjętym rozwiązaniu nie uregulowano wprost kwestii trwałości i obowiązywania pełnomocnictwa udzielonego w formie pisemnej w przypadku śmierci mocodawcy lub pełnomocnika, co hipotetycznie może nastąpić w okresie obowiązywania pełnomocnictwa.

ŚWIADCZENIA Z FUNDUSZU ALIMENTACYJNEGO: Podwyższenie kryterium dochodowego i zasada „złotówka za złotówkę” (art. 18 ustawy)

Zmiana dotyczy podwyższenia kwoty kryterium dochodowego uprawniającej do świadczeń z funduszu alimentacyjnego do 900 zł oraz wprowadzenia zasady „złotówka za złotówkę”, aby wzrost minimalnego wynagrodzenia za pracę nie spowodował, że osoby samotnie wychowujące jedno dziecko stracą prawo do świadczeń po dniu 30 września 2020 r. Powyższa zmiana jest zgodna z postulatami Rzecznika.

Wątpliwości budzi natomiast zmiana dotycząca określenia kwoty minimalnej wypłacanych świadczeń ustalanych zgodnie z zasadą „złotówka za złotówkę”. Wskazaną w przepisie kwotę minimalnego świadczenia w wysokości 100 zł należy uznać za wysoką w sytuacji, gdy przepisy nie normują minimalnej kwoty alimentów, jakich może żądać dziecko od swojego rodzica. Jak wskazuje art. 135 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, zakres świadczeń alimentacyjnych zależy od usprawiedliwionych potrzeb uprawnionego oraz od zarobkowych i majątkowych możliwości zobowiązanego. Można zatem uznać, że nawet kwota niższa niż 100 zł mogłaby, w określonych przypadkach, zaspokajać potrzeby osoby uprawnionej. Ponadto należy wskazać, że zgodnie z art. 5 ust. 3c ustawy o świadczeniach rodzinnych świadczenia nie przysługują w sytuacji kiedy, kwota zasiłków rodzinnych wraz z dodatkami przysługujących danej rodzinie, ustalona zgodnie z przyjętą w ust. 3a zasadą „złotówka za złotówkę”, jest niższa niż 20  zł. Natomiast przepisy ustawy o pomocy społecznej określają minimalną kwotę dla zasiłku stałego w wysokości 30 zł (art. 37 ust. 3) oraz dla zasiłku okresowego w wysokości 20 zł (art. 38 ust. 4).

OGRANICZENIE PRAWA DO DODATKOWEGO ZASIŁKU OPIEKUŃCZEGO (ART. 46 PKT 1 USTAWY)

Ustawa ogranicza przewidziane w art. 4 specustawy prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego tylko do osób opiekujących się dziećmi z orzeczeniem o niepełnosprawności lub potrzebie kształcenia specjalnego i dorosłymi osobami z niepełnosprawnością. Regulacja pomija osoby opiekujące się dzieckiem, o którym mowa w art. 32 ust. 1 pkt 1 ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa. Ponadto dodatkowy zasiłek opiekuńczy ma przysługiwać także w przypadku otwarcia placówki, w sytuacji, gdy z wyboru opiekuna dziecko lub osoba z niepełnosprawnością pozostawałaby w domu i nie korzystała z zajęć prowadzonych przez placówkę. Okres przysługiwania dodatkowego zasiłku opiekuńczego wynosić ma nadal 14 dni, z możliwością wydłużenia tego okresu rozporządzeniem Rady Ministrów (na podstawie delegacji art. 4 ust. 3 i art. 4a ust. 7).

W ustawie nie uwzględniono postulatów Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczących rozszerzenia prawa do dodatkowego zasiłku na dzieci powyżej 8. roku życia, a co więcej, rodzice dzieci bez orzeczenia o niepełnosprawności także nie zostali uwzględnieni przy uprawnieniu do zasiłku od 25 maja 2020 r. Nie została uwzględniona uwaga, aby okres, na jaki ustalane jest prawo do zasiłku uzależniony został tylko od czasu zamknięcia placówek, bez potrzeby odwoływania się do periodycznego regulowania tej kwestii przepisami rozporządzenia.

ŚWIADCZENIE PRACY PRZEZ OPIEKUNA OSÓB Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ, PRZEWLEKLE CHORYCH LUB W PODESZŁYM WIEKU W CZASIE KWARANTANNY (ART. 46 PKT 3 USTAWY)

Z uzasadnienia ustawy wynika, że pojawiły się wątpliwości, czy opiekunowie, którzy są, podobnie jak podopieczni, poddani kwarantannie, mogą zajmować się swoimi podopiecznymi i tym samym wykonywać czynności ze stosunku pracy – a zatem czy przysługują im świadczenia z tytułu niezdolności do pracy przewidziane w przepisach a także czy powinny otrzymywać wynagrodzenie ze stosunku pracy.

W celu doprecyzowania możliwych działań zaproponowano stosowną regulację wskazującą, że w tych wyjątkowych okolicznościach świadczenie pracy jest możliwe (w miarę istniejących możliwości – co oznacza, że nie można osobie przebywającej w kwarantannie takiego obowiązku narzucić – wymagana będzie jej zgoda). W takim przypadku, pracownikowi lub osobie świadczącej pracę przysługuje wynagrodzenie w związku ze świadczeniem pracy, a nie świadczenie czy wynagrodzenie z tytułu niezdolności do pracy.

Problematyczny może być brak wyraźnej regulacji odnośnie do pozostałych warunków takiego przebywania na kwarantannie i świadczenia pracy, w szczególności zapewnienia pracownikom prawa do odpoczynku (dobowego, tygodniowego) oraz kwestii wynagrodzenia za prace w godzinach nadliczbowych.

EMERYTURY CZERWCOWE (ART. 54 USTAWY)

Tarcza 3.0 przewiduje, że w przypadku ustalania w czerwcu 2020 r. wysokości dokonuje się w taki sam sposób jak przy ustalaniu wysokości emerytury w maju 2020 r., jeżeli jest to korzystniejsze dla ubezpieczonego. W uzasadnieniu projektu ustawy wyjaśniono, że regulacja ma zapobiec niekorzystnemu ustalaniu wysokości emerytury w czerwcu 2020, w sytuacji gdy decyzja o konieczności skorzystania z prawa do emerytury spowodowana jest sytuacją na rynku pracy w związku z epidemią COVID-19.

Problem tzw. emerytur czerwcowych był przedmiotem wielokrotnych wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich. Zróżnicowanie zasad ustalania wysokości emerytury jest ściśle powiązane ze sposobem waloryzacji składek na ubezpieczenie emerytalne i kapitału początkowego, stanowiących podstawę obliczenia emerytury. Złożenie wniosku o emeryturę (ustalenie jej wysokości) w czerwcu skutkuje niższym wymiarem emerytury w porównaniu do wniosków złożonych w pozostałych jedenastu miesiącach roku.

Z punktu widzenia równego dostępu do konstytucyjnego prawa do zabezpieczenia społecznego niemożliwa jest akceptacja rozwiązania, które bez racjonalnego uzasadnienia prowadzi do obniżenia świadczeń z powodu daty złożenia wniosku o ustalenie wysokości emerytury. Ograniczenie projektowanej regulacji jedynie do sytuacji ustalania wysokości emerytury w czerwcu 2020 r. nie znajduje uzasadnienia.

KWOTA WYNAGRODZENIA WOLNA OD POTRACEŃ (ART. 53 USTAWY)

Artykuł 53 ust. 1 ustawy umożliwia podwyższenie kwoty wynagrodzenia za pracę wolnej od potrąceń „o 25% na każdego nieosiągającego dochodu członka rodziny, którego pracownik ten ma na utrzymaniu”. Jednak ustęp art. 53 ust. 2 istotnie ogranicza pojęcie „każdego nieosiągającego dochodu członka rodziny”, definiując je jedynie jako „małżonka albo rodzica wspólnego dziecka oraz dziecko”. Definicja ta nie obejmuje zatem innych członków rodziny, w tym sytuacji, w których na utrzymaniu pracownika pozostają jego wstępni, np. babka czy niepełnosprawny ojciec, bądź inne osoby, które „z powodu podjętych na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej działań służących zapobieganiu zarażeniem wirusem SARS-CoV-2 utraciły źródło dochodu”.

Ponadto należy podkreślić, że zwrot „ma na utrzymaniu” jest wysoce nieprecyzyjny i może dawać pole do nadużyć.

DZIAŁANIA OSŁONOWE DLA FUNKCJONARIUSZY STRAŻY MARSZAŁKOWSKIEJ (ART. 46 PKT 3 USTAWY)

Zasady wsparcia państwa nie dotyczy funkcjonariuszy Straży Marszałkowskiej. Przepisy o pracy zdalnej stosuje się odpowiednio do funkcjonariuszy służb wymienionych w przepisach o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Służby Ochrony Państwa, Państwowej Straży Pożarnej, Służby Celno-Skarbowej i Służby Więziennej oraz ich rodzin.

KONIECZNE UZUPEŁNIENIA W UCHWALONEJ USTAWIE

Przyznanie prawa do zasiłku dla bezrobotnych osobom pobierającym świadczenie postojowe

Prawo do zasiłku dla bezrobotnych zależy od tego, czy w ciągu co najmniej 365 dni przypadających w czasie 18 miesięcy osoba bez pracy, która wcześniej pracowała na umowy-zlecenia zarabiała tyle, ile wynosi minimalne wynagrodzenie. Tymczasem świadczenie postojowe wynosi 80 proc, tego wynagrodzenia. Może się zatem okazać, że część osób ubiegających się o świadczenie postojowe nieświadomie będzie mogła pozbawić się prawa do zasiłku dla bezrobotnych po ustaniu prawa do świadczenia postojowego.

Pilna zmiana art. 47 ust. 2 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.

Na podstawie art. 47 ust. 1 ustawy pracownicy podmiotów leczniczych, osoby wykonujące zawody medyczne oraz osoby, z którymi podpisano umowy na wykonywanie świadczeń zdrowotnych, mogą być skierowani do pracy przy zwalczaniu epidemii. Listy osób, wobec których może zostać zastosowana procedura skierowania do pracy, zawierają następujące dane: imię i nazwisko; wykonywany zawód; datę urodzenia; numer PESEL. Zakres tych danych wymaga zdaniem RPO uzupełnienia o obowiązek przeprowadzenia przez wojewodę wywiadu przed wydaniem decyzji o skierowaniu osoby do zwalczania epidemii, pozwalającego na dodatkowe ustalenia okoliczności wykluczających możliwość skierowania np.

  • kobiet w ciąży;
  • osób samotnie wychowujących dziecko w wieku do 18 lat;
  • osób wychowujących dziecko w wieku do 14 lat;
  • osób wychowujących dziecko z orzeczeniem o niepełnosprawności lub orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego;
  • osób, u których orzeczono częściową lub całkowitą niezdolność do pracy; inwalidzi i osób z orzeczonymi chorobami przewlekłymi.

IV.510.14.2020

Koronawirus. Co z rozporządzeniem rządu o wstrzymaniu egzekucji komorniczych?

Data: 2020-04-21
  • Kiedy rząd wyda rozporządzenie o wstrzymaniu postępowań egzekucyjnych należności pieniężnych – Rzecznik Praw Obywatelskich pyta ministra Michała Dworczyka 

Obywatele proszą o informacje o sposobie prowadzenia postępowań egzekucyjnych w czasie pandemii.

Zgodnie ze specustawą z 2 marca 2020 r. Rada Ministrów może swym rozporządzeniem wstrzymać administracyjne postępowania egzekucyjne należności pieniężnych, określając czas i zakres terytorialny wstrzymania. Przepis ten wszedł w życie 31 marca 2020 r., ale  do dziś nie wydano rozporządzenia w tej sprawie.

Dlatego Rzecznik poprosił Szefa Kancelarii Rady Ministrów o poinformowanie, na jakim etapie są prace nad tym rozporządzeniem.

VII. 519.1.2020

RPO: to sąd a nie komornik ocenia, czy roszczenie jest przedawnione

Data: 2020-04-15
  • To sąd a nie komornik ma decydować, czy roszczenie jest przedawnione - głosi stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dla Trybunału Konstytucyjnego

RPO przystąpił do postępowania (sygn. akt  P 23/19) przed TK z pytania prawnego Sądu Rejonowego w O. Sąd nabrał  wątpliwości, czy przepis, który przyznaje komornikowi kompetencję do samodzielnej oceny przedawnienia roszczenia, nie pozostaje w sprzeczności z zasadą, że wymiar sprawiedliwości sprawują wyłącznie sądy (art. 175 ust. 1 Konstytucji).

RPO podziela wątpliwość sądu. W stanowisku dla TK uznał, że art. 804 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego – w zakresie, w jakim przyznaje komornikowi sądowemu kompetencję do rozstrzygnięcia o przedawnieniu roszczenia – jest niezgodny z art. 175 ust. 1 Konstytucji.

Art. 804 § 2 Kpc stanowi, że jeżeli z treści tytułu wykonawczego wynika, że termin przedawnienia dochodzonego roszczenia upłynął, a wierzyciel nie przedłożył dokumentu, o którym mowa w art. 797 § 11 kpc (t.j. dokumentu świadczącego o przerwaniu biegu przedawnienia), organ egzekucyjny odmawia wszczęcia egzekucji.

Normę tę wprowadziła ustawa z 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Przed nowelizacją art. 804 Kpc głosił, że organ egzekucyjny nie jest uprawniony do badania zasadności i wymagalności obowiązku objętego tytułem wykonawczym. Dłużnik, który (w stanie prawnym przed nowelizacją) chciał podnieść w postępowaniu egzekucyjnym zarzut przedawnienia, musiał wnieść tzw. powództwo przeciwegzekucyjne, oparte na art. 840 § 1 Kpc. Komornik nie mógł samodzielnie rozstrzygać, czy wynikające z wyroku świadczenie jest już przedawnione.

W opinii RPO art. 804 § 2 Kpc jest sprzeczny z art. 175 ust. 1 Konstytucji – właśnie dlatego, że upoważnia organ pozasądowy do oceny, czy roszczenie majątkowe wciąż istnieje. Przy czym jest to roszczenie stwierdzone tytułem wykonawczym (zwykle: wyrokiem sądowym). Art. 175 ust. 1 Konstytucji zastrzega sprawowanie wymiaru sprawiedliwości dla sądów - tymczasem art. 804 § 2 kpc wyposaża w tę kompetencję komornika.

Rzecznik wskazuje, że o przedawnieniu roszczenia powinien orzekać wyłącznie sąd. Nie ulega wątpliwości, że rozstrzyganie o roszczeniu majątkowym oraz o jego ewentualnym przedawnieniu stanowi „sprawę” w rozumieniu art. 45 Konstytucji (prawo do sądu). Spór o przedawnienie roszczenia jest klasycznym sporem cywilnoprawnym, w którym występują dwa równorzędne podmioty, a natura stosunku prawnego, leżącego u podstaw sporu, wyklucza jego władcze rozstrzygnięcie przez którąkolwiek ze stron. Dotychczas (przed wejściem w życie art. 804 § 2 kpc) było oczywiste, że spory o przedawnienie roszczenia rozstrzygał sąd powszechny.

Skoro zatem spór o przedawnienie stanowi „sprawę” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji, to powinien on być rozpoznany przez organ o konstytucyjnej tożsamości sądu. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 maja 2011 r. (sygn. akt P 38/08), każdorazowo, gdy mamy do czynienia ze sprawą w rozumieniu art. 45 Konstytucji, aktualizuje się prawo do jej rozpoznania przez sąd.

Trybunał podkreślał, że organ sprawujący wymiar sprawiedliwości musi mieć cechy, o których mowa w rozdziale VIII Konstytucji - musi być organem niezawisłym i niezależnym. Przepisy Konstytucji stwarzają materialnoprawne gwarancje niezawisłości. Są nimi m.in. szczególny tryb powołania, nieusuwalność sędziego, immunitet.

Tymczasem gwarancje niezawisłości i niezależności nie dotyczą organu egzekucyjnego, jakim jest komornik. Ani Konstytucja, ani ustawy nie przewidują, aby komornik sądowy był niezależny od innych organów. Wprost przeciwnie - komornik podlega trzem rodzajom nadzoru i powinien się stosować do wytycznych innych organów, w tym sądów. Nie istnieją także normy, które stanowiłby gwarancje materialnoprawne niezależności czy niezawisłości komornika: w szczególności komornik nie jest nieusuwalny. Istnieje bowiem wiele sytuacji, w których komornik może być odwołany przez Ministra Sprawiedliwości.

Dla spełnienia wymogów konstytucyjnych nie wystarcza, że strony postępowania mogą wnieść skargę na czynność komornika, podjętą na podstawie art. 804 § 2 kpc, którą rozpozna  sąd. W tym przypadku sąd nie sprawuje wymiaru sprawiedliwości, ale jest wyłącznie organem ochrony prawnej - kontroluje prawidłowość (zgodność z ustawą) czynności  komornika. Skarga na czynności komornika jest rozpoznawana w postępowaniu o bardzo ograniczonych gwarancjach proceduralnych - na posiedzeniu niejawnym, bez udziału stron postępowania. W żadnym wypadku nie można uznać, iż decyzje podejmowane przez sąd w tym trybie są „sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości”.

Kwestia, czy rzeczywiście doszło do przedawnienia roszczenia, czy też może nastąpiło przerwanie biegu przedawnienia, może wymagać wnikliwego badania - zwłaszcza gdy dłużnik kwestionuje wiarygodność czy skuteczność dokumentu, o którym mowa w art. 804 § 2 kpc. Rozpatrywanie sporów między jednostkami na podstawie przepisów prawa materialnego jest zarezerwowane konstytucyjnie dla sądów. Powierzenie ich rozpoznawania komornikom w uproszczonym postępowaniu jest niedopuszczalne w świetle art. 175 ust. 1 Konstytucji.

IV.512.12.2020

Koronawirus – Tarcza Antykryzysowa 2.0. Uwagi RPO dla Senatu

Data: 2020-04-14
  • Na prawie 50 stronach RPO przedstawia szczegółowa analizę ustawy przyjętej w zeszłym tygodniu przez Sejm. Teraz ma się nią zająć Senat
  • Ustawa zawiera wiele osłonowych rozwiązań dla gospodarki w czasie pandemii koronawirusa ale także inne zmiany w przepisach
  • RPO dzieli swoje uwagi na 23 rozdziały tematyczne

Prawo podatkowe

1. Art. 19, art. 20 – PIT i CIT

Zaproponowane zmiany w podatkach dochodowych (wydłużenie terminu do przekazania 1% na rzecz wskazanej przez podatnika organizacji pożytku publicznego oraz zachowanie statusu podatkowej grupy kapitałowej w przypadku podatników, którzy w 2020 r. poniosą negatywne konsekwencje ekonomiczne z powodu COVID-19), choć zasadniczo zmierzają w dobrym kierunku, należy uznać za niewystarczające.

Tarcza nie przewiduje rozwiązań takich jak abolicja podatkowa na czas trwania epidemii, czy też wprowadzenie możliwości uwzględnienia – przy obliczaniu zaliczek na podatek dochodowy – składek na ubezpieczenia społeczne, od opłacenia których podatnik został zwolniony.

Nie został zmieniony warunek z Tarczy Antykryzysowej 1.0, że pomoc dla podatnika jest możliwa tylko wtedy, gdy przychody spadną mu o 50% w stosunku do poprzedniego roku – zdaniem przedsiębiorców firma, która przekroczy ten próg, straci już płynność finansową i pomoc państwa nie pomoże.

2.  Art. 25, art. 72 pkt 60 – Ordynacja podatkowa

Ustawodawca skoncentrował się tu zdaniem RPO na tworzeniu przepisów, które mają służyć realizacji zadań organów podatkowych a nie na realnej pomocy finansowej dla podatników. Warto odnotować korzystną zmianę: Tarcza 2.0 przedłuża terminy na sporządzenie lokalnej i grupowej dokumentacji cen transferowych. Jest to zmiana korzystna, choć niewystarczająca.

3.  Art. 95 – doręczenia w czasie stanu zagrożenia epidemicznego i epidemii

Mamy tu korzystną zmianę: nie można uznać za doręczoną przesyłki, po którą w czasie zagrożenia epidemicznego nie zgłosił się odbiorca. Zasada ta nie będzie jednak stosowana w przypadku kontroli podatkowych, kontroli celno-skarbowych oraz postępowań podatkowych, jeżeli kontrole lub postępowania te wiążą się z podejrzeniem popełnienia przestępstwa lub przestępstwa skarbowego.

4.   Art. 55 – Krajowa Administracja Skarbowa

Także tu ustawodawca zwiększa kompetencje administracji skarbowej. Przewiduje bowiem możliwość określenia przez Ministra Finansów w drodze rozporządzenia niektórych zadań Krajowej Administracji Skarbowej, które mogą być wykonywane na obszarze całego kraju lub jego częścei, niezależnie od terytorialnego zasięgu ich działania. Nie precyzuje też, o jakie zadania chodzi.

Do tego pozwala na kontrole celno-skarbowe mogą dotyczyć przedmiotów lub produktów spożywczych wskazanych na postawie ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu i zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Kontrole takie będą mogły być wykonywane na podstawie okazywanych legitymacji służbowej oraz stałego upoważnienia do wykonywania kontroli.

5.  Art. 72 pkt 25 i 26 – Podatek od nieruchomości

Tarcza 2.0 nie gwarantuje zwolnienia z podatku od nieruchomości, czy też przedłużenia płatności określonych w przepisie rat podatku. Przewiduje także nieostre pojęcie, jakim jest warunek pogorszenia płynności finansowej w związku z ponoszeniem negatywnych konsekwencji ekonomicznych z powodu COVID-19, co może być różnie interpretowane.

Zamiast sformułowania „za część roku 2020” należałoby napisać, że regulacja dotyczy czasu zagrożenia stanem epidemicznym, samym stanem epidemicznym, a także ewentualnie określonego okresu po ustaniu stanu epidemii.

Przedsiębiorcy

1. Kontrola przedsiębiorców w związku z proponowanym wprowadzeniem cen i marż maksymalnych (art.  72 pkt 8 Ustawy)

Doprecyzowano w Tarczy 2.0, że za kontrole cen i marż wyższych niż maksymalne odpowiadać ma Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych oraz Inspekcja Handlowa. To pozytywna zmiana, bo eliminuje wątpliwości, kto ma prawo co kontrolować. Nadal jednak zostają w przepisach ograniczenia dla przedsiębiorców w korzystaniu ze środków ochrony prawnej, w przypadku działań organów niezgodnych z prawem.

2. Możliwość wnioskowania o zmianę umowy pożyczki udzielonej ze środków z Funduszu Pracy, a także ze środków z Unii Europejskiej (art. 72 pkt 41 Ustawy)

Tarcza 2.0 pozwala przedsiębiorcom i rolnikom wnosić o zmianę warunków pożyczki na stworzenie nowego miejsca pracy (udzielonej na podstawie art. 61e pkt 1, 1a lub 2  ustawy z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy). To dobra zmiana. Wątpliwość budzi jednak kwestia, czy po upływie terminów zawieszenia spła, będzie można się ubiegać o kolejne zawieszenia, gdy będzie to uzasadnione sytuacją związaną z COVID-19

3. Wyłączenie odpowiedzialności zarządzającego lotniskiem, dworcem kolejowym lub portem morskim

Tarcza 2.0 wyłącza zatem możliwość żądania odszkodowania od zarządzającego lotniskiem, dworcem kolejowym lub portem morskim za szkodę wyrządzoną w związku z „uzasadnionymi działaniami władz publicznych lub własnymi działaniami mającymi na celu przeciwdziałanie COVID-19”.

To błędna konstrukcja - zarządzający tymi obiektami nie mogą ponosić odpowiedzialności za działania władz publicznych. Odpowiedzialność ponosi się za własne działania. Ustawa nie może też nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw. Tymczasem w polskim prawie funkcjonują regulacje, które w sposób dostateczny chronią ww. podmioty przed nieusprawiedliwioną odpowiedzialnością.

4. Pozostałe wątpliwości

Zastrzeżenia budzi też utrzymanie przepisu, że organizator (imprez kulturalnych, sportowych, rozrywkowych, rekreacyjnych) musi oddać wszystkie wpłaty klientom – bez odliczenia np. uzasadnionych kosztów już poniesionych wobec kontrahentów.

Zastrzeżenia automatyczne przejęcie autorskich praw majątkowych dotyczących do prywatnych dronów. Odbiera to autorom prawa do późniejszej modyfikacji oprogramowania oraz czerpania z tego korzyści. Wystarczające byłoby czasowe wykorzystywanie praw autorskich – tj. na podstawie licencji.

Prawo telekomunikacyjne i pocztowe

A. Prawo telekomunikacyjne

1. Lokalizacja osoby chorej na chorobę zakaźną - dostęp do danych lokalizacyjnych z telefonów komórkowych (telekomunikacyjnych urządzeń końcowego użytkownika)

Tarcza 2.0 każe operatorom udostępniać Ministrowi Cyfryzacji dane o lokalizacji z ostatnich 14 dni użytkownika zakażonego koronawirusem lub objętego kwarantanną. Niezanonimizowane dane lokalizacyjne będą przetwarzane bez zgody osób, których dotyczą.

Jest to kolejne wkroczenie w prywatność obywateli po uczynieniu aplikacji "Kwarantanna domowa" obowiązkowym prawnie narzędziem dla obywateli.

RPO zmuszony jest podkreślić z całą mocą, że decyzja o sięgnięciu po takie dane rodzi dużą odpowiedzialność po stronie władz publicznych. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej sformułował już wskazówki dotyczące ram przetwarzania danych telekomunikacyjnych oraz materialnych i proceduralnych przesłanek dostępu do danych: rozwiązania przyjmowane w regulacjach wkraczających w sferę prywatności i autonomii informacyjnej jednostki muszą cechować się określoną precyzją. Jest to konieczne do uznania, że są one proporcjonalne.

Z tego też względu w opiniowanej regulacji konieczne jest doprecyzowanie m.in.: w jakich sytuacjach, Minister Cyfryzacji może sięgać po określone dane; wobec jakich dokładnie kategorii osób; w jakim dokładnie celu; okresu retencji (zatrzymywania tych danych); sprecyzowania okresu za jaki będą udostępniane zanonimizowane dane lokalizacyjne osób zdrowych; kto konkretnie i dokładnie (jakie podmioty) będą mieć dostęp do takich danych, co oznacza, że będą je przetwarzać; ponadto należy wprowadzić, zgodnie z wymogami przepisów o ochronie danych osobowych, gwarancje właściwego zabezpieczenia takich danych.

2. Internet - nielimitowany dostęp do stron publicznych

Przedsiębiorcy telekomunikacyjni mają zapewnić nielimitowany dostęp do stron publicznych. Nie przewidziano żadnej rekompensaty dla tych przedsiębiorców. Rozwiązanie to powoduje przerzucenie ciężaru finansowania usług publicznych na podmioty prywatne, tymczasem np. Poczta Polska za takie nieodpłatne usługi (w związku z przesyłką hybrydową czyli wysłaniem mailem treści przesyłki pocztowej) taka rekompensatę dostaje.

B. Prawo pocztowe

1. Przesyłka hybrydowa.

Tarcza 2.0 wprowadza pojęcie przesyłki hybrydowej dostarczanej przez Pocztę Polską. Tymczasem Prawo pocztowe zna taką przesyłkę - tyle że wskazuje, że mogą ją świadczyć wszyscy operatorzy pocztowi, nie tylko Poczta Polska. Przepisy są niespójne. W jednym przepisie Tarcza 2.0 stanowi, że usługa jest przeznaczona dla podmiotów posiadających profil zaufany (nie wiadomo, jak Poczta Polska ma to ustalić), a w innym – że zgoda i upoważnienie na otwarcie przesyłki oraz na jej przekształcenie na formę elektroniczną ma pochodzić od adresata.

Zdaniem RPO ustawa powinna także wskazywać, że w przypadku braku zgody adresata na przekształcenie przesyłki, operator pocztowy doręcza przesyłkę w formie listowej.

2. Przesyłki w stanach nadzwyczajnych, w przypadku wystąpienia stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego

Art. 49 Ustawy dokonuje zmian w art. 37 Prawa pocztowego, poprzez dodanie ust. 4a, wprowadzającego wyjątki od doręczania przesyłek rejestrowanych. Wymienione w tym przepisie wyjątki od doręczenia przesyłek rejestrowanych bezpośrednio do skrzynek oddawczych powinny obejmować także przesyłki wysyłane do oraz wysyłane przez organy administracji skarbowej oraz organy prowadzące egzekucję administracyjną.

3. Odstępstwo od obowiązku świadczenia usług powszechnych

Tarcza 2.0 pozwala wydać Poczcie Polskiej (operatorowi wyznaczonemu) zgody na zawieszenie w czasie epidemii usług powszechnych, czyli takich, które trzeba świadczyć wszędzie za taka samą cenę i z tą samą jakością (operator wyznaczony musi dostarczać przesyłki nie tylko tam, gdzie jest to opłacalne, ale wszędzie tam, gdzie mieszkają ludzie). Przepisy nie mówią, czy zawieszenie usług powszechnych ma dotyczyć całego państwa czy wskazanego terytorium

Zawieszenie usług powszechnych może doprowadzić do tego, że część obywateli straci dostęp do jakichkolwiek usług pocztowych (tam gdzie usług nie świadczą operatorzy alternatywni, np. trudno dostępne rejony kraju). Nie ma w przepisach mowy o jakimkolwiek rozwiązaniu zastępczym.

Prawo upadłościowe i prawo restrukturyzacyjne

1. Rozpoznanie wniosku restrukturyzacyjnego jako sprawy pilnej

Do spraw pilnych, jakie muszą być rozpoznawane przed sądami mimo pandemii, Tarcza 2.0 dodaje rozpoznanie wniosku restrukturyzacyjnego w rozumieniu Prawa restrukturyzacyjnego (Dz. U. z 2019 poz. 243 z późn. zm.). Nie ma natomiast mowy o analogicznym wniosku wobec osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej, - na podstawie Prawa upadłościowego. Uchwalona regulacja jest więc niejasna i rodzi wątpliwości interpretacyjne.

2. Termin do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości

Tarcza 2.0 przewiduje zawieszenie 30-dniowego terminu do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, jeżeli powód powstał w czasie stanu zagrożenia albo stanu epidemii.  To dobry przepis, ale nie uwzględnia tego, że po ustaniu epidemii przedsiębiorca będzie miał tylko 30 dni na poprawienie sytuacji firmy – a potem będzie musiał złożyć wniosek o upadłość.

Prawo zamówień publicznych

Towary potrzebne do zwalczania koronawirusa instytucje publiczne mogą kupować z wolnej ręki przez cały czas stanu zagrożenia albo stanu epidemii, a także przez kolejne trzy miesiące. To bardzo wygodne rozwiązanie dla urzędów, ale dla przedsiębiorców - realne ryzyko zagrożenia zasad konkurencji i równego traktowania.

Zawieszenie biegu terminów prawa materialnego

Tarcza 2.0 nie zmienia krytykowanego ogólnego przepis dotyczącego zawieszenia biegu (bądź braku rozpoczęcia) wszystkich terminów na dokonanie praktycznie wszelkich czynności w obrocie. Przepis ten ma kluczowe znaczenie dla wszystkich obywateli, dotyczy wszelkich ich życiowych spraw, jest jednak fatalnie zredagowany, co uniemożliwia jego rozsądną wykładnię.

Postępowanie administracyjne

1. Przesyłka „hybrydowa” w postępowaniu administracyjnym

Do 30 września Poczta Polska ma świadczyć usługi hybrydowe polegające na doręczaniu elektronicznym przesyłek tradycyjnych. Obioru takiej przesyłki nie potwierdza się podpisem - datą doręczenia przesyłki jest data zapoznania się przez odbiorcę z dokumentem zamieszczonym na skrzynce elektronicznej adresata. Szczegóły reguluje pocztowy regulamin. To budzi zastrzeżenia: jeżeli doręczenie w tym trybie ma wywołać skutki procesowe w postępowaniu administracyjnym, to szczegółowe zasady identyfikacji adresata oraz zasady odbioru przesyłek nie powinny znajdować się w regulaminie, ale w akcie prawa powszechnie obowiązującego.

Należy też zauważyć, że możliwość skorzystania z tej formy doręczenia dotyczy tylko osób posiadających profil zaufany. W tym zakresie powstaje pytanie o zakres potencjalnego zastosowania tych przepisów w korespondencji urzędowej, skoro posiadając profil zaufany można dokonywać czynności procesowych w postępowaniu administracyjnym za pomocą sytemu ePUAP.

Pojawia się tutaj poważna kontrowersja dotycząca wglądu pracowników operatora w dane osobowe adresatów oraz tajemnicę postępowania administracyjnego, a w wielu przypadkach inne dane prawnie chronione (np. tajemnicę adwokacką).

2.  Wstrzymanie i zawieszenie terminów w postępowaniu administracyjnym

a) Dodanie art. 2a, 3a do art. 15 zzs specustawy o COVID z 2 marca

Przepis nie precyzuje, które terminy procesowe są zawieszane. Wobec różnej wykładni pojęcia „termin procesowy” funkcjonujących w doktrynie, pojawia się tu wątpliwość, czy zawieszone mają być wszystkie terminy – dla organów do załatwienia sprawy i dla stron postępowania do dokonania określonych czynności, czy tylko dla organów. Dla pewności prawnej obywateli ustawodawca powinien wyraźnie wskazać, czy niezależnie od działań organów, bieg terminów dla strona/uczestników postępowania jest wstrzymany lub zawieszony.

b) Zmiana brzmienia art. 15 ust. 4 zzs

Ustawa pozwala sądowi lub instytucji państwowej prowadzącej postępowanie lub kontrolę na wyznaczenie innego niż ustawowy terminu na dokonanie czynności. Konieczne jest tutaj doprecyzowanie skutków prawnych dla niedopełnienia czynności..

c) Zmiana brzmienia art. 15 ust. 9 zzs

Zmiana polega na dodaniu fragmentu „lub decyzję w sprawach, o których mowa w ust. 3a”. Przepis powinien wskazywać, czy chodzi tu o sprawy z jedną stroną czy z wieloma – to samo dotyczy uczestników. Postępowaniu administracyjnemu nie jest znana konstrukcja uwzględniania stanowiska tylko jednej strony.

Transport kolejowy

1. Odstępstwa od wymagań określonych w przepisach wykonawczych

Prezes Urzędu Transportu Kojejowego zyskuje prawo zwolnienia z obowiązków i wymagań odnoszących się do osób zaangażowanych w transport kolejowy (np. warunków, jakie są obowiązani spełniać zatrudnieni na stanowiskach: dyżurny ruchu, nastawniczy, kierownik pociągu, ustawiacz, manewrowy, rewident taboru, automatyk, toromistrz, dróżnik przejazdowy, prowadzący pojazdy kolejowe).

Nie ma tu żadnych szczegółowych wytycznych – a przecież uchylane obowiązki i wymagania mają zapewnić bezpieczeństwo na kolei.

2. Uprawnienia funkcjonariuszy straży ochrony kolei

SOK-iści dostają prawo legitymowania i zatrzymania osób u których występują objawy chorób zakaźnych oraz innych osób, które przebywały z osobami, u których wystąpiły takie objawy. Przekazanie wskazanych zadań straży ochrony kolei jest przejawem daleko posuniętej prywatyzacji zadań z zakresu administracji bezpieczeństwa. Funkcjonariuszom ochrony kolei powierza się ocenę objawów chorób zakaźnych, a przecież nie mogą się na tym znać. Przepis w proponowanym brzmieniu daje zatem duże pole do nadużyć.

Ochrona środowiska

Niezrozumiałe jest przepis pozwalający na modyfikację terminu przekazywania przez zarząd województwa informacji o uchwaleniu przez sejmik województwa programu ochrony powietrza i o uchwaleniu przez sejmik województwa planu działań krótkoterminowych. Tego rodzaju zmiana nie jest związana z przeciwdziałaniem skutkom epidemii i winna być procedowana w zwykłym trybie.

Czasowa rejestracja pojazdu

Tarcza 2.0 przewiduje wydłużenie terminu ważności czasowej rejestracji pojazdu i tymczasowych tablic rejestracyjnych do 14 dni do od dnia odwołania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. To za krótki czas zarówno dla kierowców, jak i organów wydających dokumenty stwierdzające dopuszczenie pojazdów do ruchu. W tym terminie kierowca będzie musiał zwrócić w wydziale komunikacji starostwa pozwolenie czasowe i tymczasowe tablice rejestracyjne, a starosta wydać kierowcy dowód rejestracyjny pojazdu oraz nowe tablice rejestracyjne. Po odwołaniu stanu epidemii wydziały komunikacji w starostwach będą musiały wydawać dużą liczbę dokumentów potwierdzających uprawnienie do kierowania pojazdami kierowcom, których prawa jazdy utraciły ważność w czasie stanu epidemii, a co za tym idzie - będą znacznie obciążone pracą, ważność czasowej rejestracji pojazdu powinna zostać przedłużona o dłuższy termin (np. o 30 dni licząc od dnia odwołania stanu epidemii).

Przepisy regulujące wejście w życie ustawy

Terminem, od którego zyskuje się prawo do roszczeń za odwołaną rehabilitację w ramach prewencji rentowej jest 14 marca 2020 r.  Ro wyłącza tych, którym odwołano rehabilitacje przed 14 marca, a mogło się tak zdarzyć. Przepis ten ustanawia ograniczenia, które są nie do zaakceptowania z punktu widzenia zasady równego traktowania obywateli.

Polecenia wydawane przez organy władzy podmiotom publicznym i prywatnym

Tarcza 2.0 poszerza uprawnienia Ministra Zdrowia do wydawania poleceń określonego działania – na podmioty publiczne i prywatne. Przepisy nie przewidują mechanizmów służących zahamowaniu arbitralności wydawania poleceń wobec wymienionych podmiotów i umożliwiających realne sprzeciwienie się tym poleceniom.

Obecnie już 3 organy - wojewoda, Minister Zdrowia, Prezes Rady Ministrów - zostają wyposażone w uprawnienie do władczego, arbitralnego nakładania obowiązków na podmioty zarówno publiczne jak i prywatne, nawet w tym samym przedmiocie – przepis (w obecnym i projektowanym brzmieniu) nie precyzuje bowiem tego przedmiotu. W ten sposób w obrocie prawnym krążyć może wiele wzajemnie krzyżujących się i nakładających na siebie poleceń. Będzie to sprzyjać pogłębieniu niepewności prawnej już i tak istniejącej w stanie epidemii.

Polecenia z zakresu gospodarowania odpadami medycznymi

Tarcza 2.0 doprecyzuje przepisy o gospodarowaniu odpadami przez ich wytwórcę. Odpady medyczne dzielą się na zakaźne i zwykłe, a przepis nie precyzuje, o jakie odpady chodzi. Prawdopodobnie – skoro chodzi o Covid-19 - ustawodawcy chodziło o odpady medyczne zakaźne. Magazynowanie takich odpadów wiąże się z wyższymi standardami technicznymi, niż odpadów medycznych zwykłych. Polecenie magazynowania odpadów medycznych przez wytwórcę – czyli przede wszystkim przez szpitale, może okazać się realnie niewykonalne, jeśli dotychczas jednostki te były przygotowane najwyżej na „wstępne magazynowanie” w związku ze zbieraniem odpadów na bieżąco. Przepis nie określa terminu magazynowania.

Ochrona zdrowia

1. Uprawnienie Ministra do spraw zdrowia do przedłużenia okresu prawa do świadczeń zdrowotnych.

Tarcza 2.0 dale Ministrowi Zdrowia prawo do przedłużania prawa do świadczeń opieki zdrowotnej, nie precyzuje jednak, w jakiej formie miałoby to przedłużenie nastąpić. Prawo do świadczenia zdrowotnego traci się po upływie 30 dni od dnia wygaśnięcia obowiązku ubezpieczenia zdrowotnego. Projektowany przepis powinien być sformułowany w taki sposób, aby osoby miały zagwarantowane ubezpieczenie i tym samym dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej przez cały okres epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego oraz przez określony czas po odwołaniu stanu epidemii lub stanu zagrożenia epidemicznego.

2. Konkurs ofert oraz umowa o udzielania świadczeń opieki zdrowotnej              

Placówka ochrony zdrowia zyskuje prawo do złożenia NFZ-owi oferty także w formie elektronicznej, ale brakuje tam wzmianki, że brak podpisu oznacza nieważność oferty – a tak jest w przypadku ofert tradycyjnych, na papierze.

3. Zmiana planu finansowego Narodowego Funduszu Zdrowia na 2020 r. w zakresie środków przekazywanych Narodowemu Funduszowi Zdrowia z Funduszu Przeciwdziałania COVID-19

Tarcza 2.0 pozwala prezesowi NFZ na przesuwanie kosztów w planie finansowym Funduszu. To jednak może oznaczać, ze wydatki na walkę z COVID pochłoną fundisze na inne procedury lecznicze.

4. Brak obowiązku przeprowadzania konkursów ofert i rokowań w okresie stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii

Tarcza 2.0 znosi obowiązek konkursów na świadczenia zdrowotne z wyjątkiem programów lekowych i leków stosowanych w chemioterapii. Brak jest regulacji dotyczących np. podstawowej opieki zdrowotnej oraz ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.

5. Akredytacja na prowadzenie studiów na kierunkach pielęgniarstwo lub położnictwo

Uprawnienia do prowadzenia studiów na tych kierunkach przedłuża się na okres 120 dni od dnia odwołania tego ze stanów, który obowiązywał jako ostatni. Przepis regulacji jest nieprecyzyjny, bo akredytację przyznaje się na okres od 3 do 5 lat, więc przedłużenie o 120 dni powinno obejmować te dwa okresy. Do tego  szkoły prowadzące kształcenie na kierunku pielęgniarstwa i położnictwa, którym wygasła akredytacja w momencie stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, nie będą posiadały ciągłości akredytacyjnej, a co za tym idzie nie będą mogły wykonywać kształcenia w tym zakresie.

6. Uprawnienie wojewody do powoływania lekarzy i lekarzy dentystów do stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2

Wojewoda może powołać lekarzy do stwierdzania zgonów osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2 albo zakażonych tym wirusem poza szpitalem. To oznacza dodatkowe obowiązki dla lekarzy, a przepisy nic nie mówią o gratyfikacji finansowej dla lekarzy. Taki dodatek powinien być wprowadzony do wynagrodzenia dla pracowników ochrony zdrowia, którzy stwierdzają zgon osób podejrzanych o zakażenie wirusem SARS-CoV-2 albo zakażonych tym wirusem poza szpitalem ale i uczestniczą w udzielaniu świadczeń opieki zdrowotnej osobom chorym na COVID-19 lub z podejrzeniem zakażenia wirusem SARS-CoV-2.

7. Egzekucja środków przekazanych w ramach finansowania świadczeń

Tarcza zwalnia z egzekucji pieniądze szpitali, które są przeznaczone na walkę z koronawirusem. Przepis jest jednak nieprecyzyjny.

Prawo budowlane,  budowa przenośnych, wolnostojących masztów antenowych

1. Art. 21 ustawy.

Aby przyspieszyć budowę infrastruktury dla szerokopasmowego internetu, Tarcza 2.0. wprowadza do prawa budowlanego nową kategorię „obiektu”, tj. przenośny, wolno stojący maszt antenowy, zdefiniowany jako „wszelkie konstrukcje metalowe bądź kompozytowe, samodzielne bądź w połączeniu z przyczepą, rusztem, kontenerem technicznym, lub szafami telekomunikacyjnymi, posadowione na gruncie, wraz z odciągami, balastami i innymi elementami konstrukcji, instalacją radiokomunikacyjną i infrastrukturą zasilającą, przeznaczone do wielokrotnego montażu i demontażu bez utraty wartości technicznej”.

Taki „przenośny wolno stojący maszt antenowy” przedsiębiorca telekomunikacyjny może postawić bez pozwolenia na budowę, a jedynie po jego zgłoszeniu. Regulacja przewiduje bardzo krótki - zaledwie 3-dniowy - termin przystąpienia do robót

O ile cel ustawodawcy zasługuje na pełną aprobatę, to jednak sposób jego realizacji nasuwa zastrzeżenia, przede wszystkim z punktu widzenia zapewnienia obywatelom bezpiecznej eksploatacji „przenośnych wolno stojących masztów antenowych”, tak, aby wykluczona została możliwość negatywnego, ponadnormatywnego oddziaływania tychże masztów na znajdujące się w sąsiedztwie siedliska ludzkie.

2. Dodanie art. 12b–12f do ustawy antykryzysowej.

Art. 12 specustawy dot. koronawirusa został poszerzony o dodatkowe wskazanie rodzajów działalności usługowej (regulacja nieprecyzyjna, zwrot „w szczególności”- w zakresie telekomunikacji, łączności publicznej, transportu, świadczeń zdrowotnych, energii, handlu, gospodarki wodnej lub kanalizacyjnej, oczyszczania ścieków, porządku publicznego, obronności”), której wykonywanie umożliwia - przy projektowaniu, budowie, przebudowie czy remoncie - odejście od jeszcze niedawno obwiązujących rygorów zawartych w Prawie budowlanym.

Takie szerokie zwolnienie z procedur budowlanych jest nieuzasadnione, narusza prawa innych osób i stwarza zagrożenie dla ich bezpieczeństwa.

3. Rezygnacja z instytucji pozwolenia na użytkowanie.

Stanowczy sprzeciw RPO budzi praktycznie całkowita i generalne rezygnacja z instytucji pozwolenia na użytkowanie. Biorąc pod uwagę już wprowadzone uproszczenia w procesie budowlanym dla inwestycji związanych z przeciwdziałaniem zagrożeniom COVID-19 „ułatwienia” te są niezrozumiałe i nieuzasadnione.

Obowiązek uzyskania pozwolenia na użytkowanie dotyczy wszystkich większych przedsięwzięć budowlanych (bloki mieszkalne, stadiony, domy kultury – szczegółowy katalog zawiera Załącznik do Prawa budowlanego). Wprowadza to zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi, mienia, środowiska. Teraz inwestor jest całkowicie z tego wymogu zwolniony, natomiast wszystkie złożone do tej pory wnioski o wydanie decyzji w postępowaniu administracyjnym „przechodzą” na uproszczony tryb zgłoszeniowy.

Prawo cywilne

Art. 72 pkt 13 ustawy zakłada dodanie do ustawy antykryzysowej art. 11f i wprowadzenie ograniczenie prawa własności nieruchomości w związku z koniecznością zapewnienia ciągłości świadczenia usług telekomunikacyjnych, dostarczania energii elektrycznej, wody, ciepła, ropy naftowej, paliw lub gazu oraz odprowadzania ścieków.

Regulacja budzi wątpliwości. Projektodawca uzasadnił konieczność jej wprowadzenia tym, że „w aktualnej sytuacji gestorzy tego typu sieci i urządzeń [przesyłowych] spotykają się z sytuacjami, w których wejście na nieruchomość w celu przeprowadzenia niezbędnych czynności serwisowych lub naprawy awarii jest niemożliwe z uwagi na zamknięcie obiektu i niedostępność jego właściciela, użytkownika, zarządcy. W przypadkach braku możliwości takiego wejścia uniemożliwione jest dokonywanie czynności, od których zależy ciągłość świadczenia usług o charakterze podstawowym. Wprowadzenie dodatkowych rozwiązań w tym zakresie jest szczególnie istotne w okresie, w którym większość populacji przebywa w domach i świadczenie tych usług ma charakter podstawowy kluczowy dla utrzymania bezpieczeństwa i zdrowia tych osób”.

Uzasadnienie to oderwane jest jednak od treści przepisów, które zakładają wejście na teren nieruchomości po przedstawieniu „dowodów potwierdzających odmowę przez właściciela, użytkownika lub zarządcę nieruchomości wejścia lub wjazdu na teren nieruchomości”. Ta, jak sam projektodawca ją określa „ekstraordynaryjna” regulacja ma znaleźć jedynie odpowiednie zastosowanie do przypadków występowania „braku możliwości kontaktu z właścicielem, użytkownikiem lub zarządcą nieruchomości”.

Projektodawca pominął zupełnie, że w prawie powszechnie obowiązującym funkcjonuje już regulacja umożliwiająca „przymusowe” udostępnianie nieruchomości w celu wykonania konserwacji, remontu lub usunięcia awarii przez właściciela sieci lub urządzeń przesyłowych jeżeli właściciel, użytkownik wieczysty lub osoba, której przysługują inne prawa rzeczowe do nieruchomości nie wyraża na to zgody (art. 124b ustawy o gospodarce nieruchomościami). Przewiduje ona wydanie decyzji administracyjnej w tym przedmiocie, której to decyzji nadaje się rygor natychmiastowej wykonalności, a która podlega egzekucji administracyjnej. Wprowadzanie „dublującego” to rozwiązanie przepisu nie jest uzasadnione.

Prawo spółdzielcze

Art. 15 ustawy

Zarządzenie przez zarząd spółdzielni bądź jej radę nadzorczą podjęcia określonej uchwały przez walne zgromadzenie na piśmie albo przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się na odległość jest co do zasady zmianą idącą w pożądanym kierunku. Jednak w praktyce podjęcie uchwał w tym trybie może okazać się niewykonalne, ponieważ nadal funkcjonuje wiele spółdzielni (zwłaszcza zaś spółdzielni mieszkaniowych) liczących kilkaset czy nawet kilka tysięcy członków. Powstaje ryzyko różnego rodzaju nadużyć i łamania praw korporacyjnych członków spółdzielni. Dodatkowo, nowelizacja nie precyzuje przesłanek, od jakich zależeć będzie skorzystanie z nowego uprawnienia przez zarząd bądź radę nadzorczą.

Prawa żołnierzy i funkcjonariuszy

1. Praca zdalna żołnierzy zawodowych.

Przepisy pozwalając na skierowanie funkcjonariuszy służb mundurowych do pracy zdalnej pomijają żołnierzy zawodowych.

2. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy dla żołnierzy zawodowych

Tarcza 2.0 daje prawo do dodatkowego zasiłku opiekuńczego funkcjonariuszom określonych służb mundurowych  - ale pomija Służbę Więzienną i nadal nie dotyczy żołnierzy zawodowych.

3. Zawieszenie przeprowadzania badań lekarskich i psychologicznych funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei

Zawieszenie wszystkich badań lekarskich i psychologicznych jest ryzykowne. Badania kontrolne (w tym psychologiczne) funkcjonariuszy straży ochrony kolei przeprowadza się także – poza terminami wynikającymi z częstotliwości badań okresowych – w przypadku nieuzasadnionego lub niezgodnego z prawem użycia broni albo po stwierdzeniu, że funkcjonariusz w czasie pracy był w stanie nietrzeźwości lub pod działaniem substancji psychoaktywnych. Zawieszenie przeprowadzania wszystkich badań lekarskich i psychologicznych może prowadzić do nadużyć, względnie utrudnić właściwym przełożonym szybką i adekwatną decyzję na zauważone w służbie nieprawidłowości. 

Kodeks karny skarbowy - art. 26 pkt 2 – kompetencje finansowego organu przygotowawczego

Za niepokojącą należy uznać zmianę art. 122 § 1 pkt 1 Kodeksu karnego skargowego. Przepis ten stanowi odesłanie do szeregu przepisów Kodeksu postępowania karnego stanowiąc w istocie, że niektóre uprawnienia, przysługujące w postępowaniu karnym prokuratorowi, przysługują także finansowym organom postępowania przygotowawczego (tj. naczelnikowi urzędu skarbowego, naczelnikowi urzędu celno-skarbowego, Szefowi Krajowej Administracji Skarbowej).

Na mocy Tarczy Antykryzysowej 1.0. w stanie zagrożenia epidemicznego lub stanie epidemii zajęte przedmioty mające znaczenie dla zdrowia lub bezpieczeństwa publicznego, można nieodpłatnie przekazać podmiotom leczniczym, Państwowej Straży Pożarnej, Siłom Zbrojnym Rzeczypospolitej Polskiej, Policji, Straży Granicznej oraz instytucjom państwowym i samorządowym. Dalej przepis wskazuje, że postanowienie o nieodpłatnym przekazaniu przedmiotów wydaje w postępowaniu przygotowawczym prokurator, a po wniesieniu aktu oskarżenia sąd właściwy do rozpoznania sprawy.

W konsekwencji oznacza to, że także finansowe organy postępowania przygotowawczego będą właściwe w sprawach dotyczących nieodpłatnego przekazania podmiotom leczniczym, a także innym instytucjom zajętych przedmiotów. W istocie nabędą zatem prawo do orzekania przepadku własności prywatnej i to jeszcze przed prawomocnym zakończeniem postępowania. Stanowi to zbyt szerokie uprawnienie, które w mojej ocenie skutkuje nadmierną ingerencją w prawo własności.

Ograniczenie kosztów wynagrodzeń osobowych w podmiotach administracji rządowej

Tarcza 2.0 wprowadza mechanizm ograniczenia kosztów wynagrodzeń osobowych, gdy negatywne skutki gospodarcze COVID19 spowodowują stan zagrożenia dla finansów publicznych, w szczególności wyższy od zakładanego wzrost deficytu budżetu państwa lub państwowego długu publicznego. Ograniczenia te powinny z jednej strony uwzględniać potrzeby budżetu państwa, a z drugiej - konieczność zapewnienia prawidłowego realizowania zadań administracji rządowej. Uznać jednak należy, że warunek prawidłowego realizowania zadań administracji rządowej może okazać się zbyt słabą przesłanką wobec potrzeby ochrony stanu finansów publicznych. Z tego względu potrzebne jest wprowadzenie dodatkowych rozwiązań, chroniących te sfery zadań publicznych, które już teraz w wyniku ograniczeń budżetowych nie są w stanie efektywnie realizować zadań publicznych (np. inspekcja ochrony środowiska, urzędy pracy itd.).

Ponadto przewidziany mechanizm redukcji zatrudnienia przypomina rozwiązania przewidziane w ustawie o tzw. zwolnieniach grupowych, bazujące na współpracy pracodawcy ze związkami zawodowymi. Dlatego RPO za nieodzowne uznajr dopuszczenie udziału związków zawodowych w procesie kontroli redukcji zatrudnienia w podmiotach administracji rządowej.

System oświaty, szkolnictwo wyższe, Polska Akademia Nauk

1. Możliwość zmiany ustawy w drodze rozporządzenia ministra

Tarcza 2.0  pozwala Ministrowi Edukacji Narodowej wyłączać rozporządzeniem stosowania niektórych przepisów ustawy o systemie informacji oświatowej. Minister Szkolnictwa Wyższego i Nauki może wydłużyć lub skrócić terminy działania instytucji naukowych i uczelni

Umożliwianie wyłączenie stosowania ustaw w drodze rozporządzenia, pozostają w sprzeczności z zasadą hierarchicznej budowy systemu źródeł prawa. Zgodnie z Konstytucją rozporządzenia wydawane są w celu wykonania ustawy na podstawie szczegółowego upoważnienia ustawowego. Nie jest dopuszczalne zmienianie w drodze rozporządzenia przepisów zamieszczonych w aktach znajdujących się wyżej w hierarchii źródeł prawa, w szczególności przepisów ustawowych.

2. Zdalna praca organów uczelni

Tarcza 2.0 pozwala na możliwość zdalnej pracy przez rady naukowe, rady uczelni, senat oraz wszystkie organy nadające stopnie naukowe szkół wyższych i Polskiej Akademii Nauk.. Jednocześnie jednak nie wprowadzono rozwiązań umożliwiających dokumentowanie pracy tych organów i wydawanie rozstrzygnięć z wykorzystaniem kwalifikowanego podpisu elektronicznego, podpisu zaufanego albo podpisu osobistego. W praktyce więc członkowie powołanych wyżej organów będą musieli osobiście udawać się do uczelni, by własnoręcznie podpisać dokumenty, np. protokół z posiedzenia komisji habilitacyjnej, co – mając na uwadze zagrożenie związane z koronawirusem – może być niebezpieczne dla ich zdrowia i zdrowia osób, z którymi będą mieli kontakt

3. Nadzór nad Polską Akademią Nauk

Kompetencję w zakresie możliwości czasowego ograniczenia lub czasowego zawieszenia funkcjonowania korporacji uczonych lub jednostek naukowych Polskiej Akademii Nauk przyznano Ministrowi Szkolnictwa Wyższego i Nauki. Minister ma jednak odmienny zakres kompetencji nadzorczych względem PAN oraz szkół wyższych. W przypadku PAN nadzór ten ogranicza się do kwestii związanych z gospodarką finansową. W pozostałym zakresie organem nadzorczym względem PAN jest Prezes Rady Ministrów..

Dowody osobiste, ewidencja ludności - nowe brzmienie art. 45 i 46.

W przepisach wprowadzających zmiany odpowiednio do ustawy o dowodach osobistych oraz ustawy o ewidencji ludności wprowadzona zostaje niejasna, niezdefiniowana kategoria interesu faktycznego.

Zmiany w Kodeksie wyborczym.

Przepisy zawarte w art. 100 ustawy, odnoszące się do zmian Kodeksu wyborczego nawiązują do zmian w Kodeksie przewidywanych przez uchwaloną przez Sejm 6 kwietnia 2020 r. ustawę o głosowaniu korespondencyjnym. Nie jest jasne, co dlaczego więc te rozwiązania zostały umieszczone w Tarczy 2.0, skoro nie jest na razie znany los ustawy o głosowaniu korespondencyjnym.

Do głosowania korespondencyjnego RPO zamierza się odnieść osobno. Tu pragnie podkreślić, że przyjęte w tarczy 2.0 zmiany budzą bardzo poważne wątpliwości odnośnie do ich zgodności z Konstytucją w zakresie trybu i terminu ich wprowadzania w tak krótkim okresie przed dniem wyborów, wpływu przewidywanych zmian na gwarantowanie konstytucyjnej zasady powszechności wyborów, prawa dostępu do informacji, a także ich zgodności z aktami prawa międzynarodowego.

V.7100.5.2020

RPO ponownie upomina się o prawa właścicieli zabytków, które mają trafić do rejestru

Data: 2020-04-10
  • Właściciele zabytkowych obiektów skarżą się, że nie mogą prowadzić przy nich żadnych prac w trakcie postępowania o ich wpis do rejestru zabytków
  • W ocenie RPO taki przepis ingeruje nadmiernie w konstytucyjne prawo własności i może nie służyć dobru zabytków 
  • A o swój zabytek właściciel musi dbać pod sankcją karną. Jak pogodzić z tym zakaz jakichkolwiek prac, np. w celu usunięcia skutków burzy czy wichury?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie zgłasza swe wątpliwości ministrowi kultury  

Chodzi o zasady  tzw. ochrony tymczasowej zabytku na czas postępowania o wpis do rejestru. Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która weszła w życie 9 września 2017 r., od  wszczęcia tego postępowania do dnia, w którym decyzja stanie się ostateczna, przy danym zabytku nie wolno prowadzić prac konserwatorskich, restauratorskich, robót budowlanych oraz innych działań mogących prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. Jak głosiło uzasadnienie projektu noweli, jej celem miało być wyeliminowanie „stosunkowo częstych sytuacji, gdy po wszczęciu postępowania w sprawie wpisania zabytku do rejestru właściciel tego zabytku dokonuje jego zniszczenia”.

W wystąpieniu do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego z 18 czerwca 2019 r. RPO sygnalizował wątpliwości co do  zakresu ochrony zabytków oraz proporcjonalności ograniczenia praw właścicieli nieruchomości.

14 sierpnia 2019 r. minister odpisał, że nie podziela zastrzeżeń RPO, dotyczących nieproporcjonalnej ingerencji w prawo własności. W ocenie ministra z uwagi na krótki czas obowiązywania art. 10a nie sposób dokonać kompleksowej jego oceny. Minister nie wykluczył, że efektem takiej oceny będą w przyszłości odpowiednie wnioski legislacyjne.

W związku z tym Rzecznik ponownie wystąpił do MKiDN. Wniósł o rozważenie zainicjowania zmian legislacyjnych.

Rzecznik podkreślił raz jeszcze, że podziela konieczność tymczasowej ochrony zabytku i nie dąży do usunięcia art. 10a z systemu prawnego. Jednak nadanie tej ochronie – jak wynika z pisma ministra– charakteru absolutnego, przez zakaz prowadzenia de facto wszelkich prac przy zabytku, budzi istotne wątpliwości co do proporcjonalności ingerencji w prawo własności.

Problem ten – jak wskazał Rzecznik – wynika nie tyle z samego zakazu prowadzenia prac, ile z braku jednoczesnego określenia mechanizmów, które w ramach  postępowania w sprawie wpisu do rejestru właściciel mógłby podjąć, szczególnie w sytuacji nagłej. Brak możliwości prowadzenia przez właściciela zabytku – nawet pod nadzorem konserwatorskim – prac, które zmierzałyby np. do zapobieżenie dewastacji zabytku, wydaje się zatem nadmiernie rygorystycznym ograniczeniem prawa własności.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę, że art. 10a stawia de facto właścicieli zabytków w  gorszej sytuacji niż tych właścicieli, którzy wpis już uzyskali. Budzi to wątpliwości także z perspektywy konstytucyjnego prawa do równej ochrony własności.

Zakaz prowadzenia wszelkich prac wydaje się sprzeczny z obowiązkiem opieki nad zabytkiem, m.in. przez zapewnienie prowadzenia prac konserwatorskich. Paradoksalnie tymczasowa ochrona zabytku - uniemożliwiając prowadzenie m.in. wszelkich prac konserwatorskich - w sytuacji długotrwałego postępowania o wpis może prowadzić do pogorszenia stanu zabytku.

Rzecznik poprosił ministra o rozważenie tych zastrzeżeń. Wystąpił zwłaszcza o wyjaśnienie, czy w ocenie resortu na gruncie obecnej regulacji istnieje w jakiejkolwiek sytuacji możliwość prowadzenia prac konserwatorskich, restauratorskich lub robót budowalnych przy zabytku w czasie postępowania o wpis do rejestru. Rzecznik chce też wiedzieć, czy do ministerstwa wpływają wątpliwości lub zapytania dotyczące tego przepisu.

IV.7002.11.2018

Dziewczynki odziedziczyły dług, choć w ich imieniu rodzice odrzucili spadek. Dziewiąta skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-04-09
  • Sąd stwierdził nabycie spadku przez dwie dziewczynki, w których imieniu rodzicie wcześniej odrzucili spadek obciążony długiem zmarłego krewnego
  • Błąd sądu polegał na przeoczeniu notarialnego oświadczenia rodziców 
  • A jedna z dziewczynek w ogóle nie mogła dziedziczyć, bo urodziła się 5 lat po śmierci spadkodawcy
  • Jedynym sposobem naprawienia tych błędów była skarga nadzwyczajna

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł ją do Izby Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne 

Historia sprawy

P.R. zmarł w 2006 r. W 2010 r. wierzyciel P.R. złożył do sądu wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po swoim dłużniku. By nie odziedziczyć długu, wszyscy członkowie rodziny odrzucali spadek po dalekim krewnym. W imieniu dwóch małoletnich dziewczynek (urodzonych w 2006 r. i 2011 r.) spadek odrzucili także ich rodzice (mając na to wcześniejszą zgodę sądu). 

Prawo pozostawia spadkobiercy decyzję, czy przyjmuje spadek - wraz z ogółem praw i obowiązków majątkowych. Spadkobierca, który odrzuca spadek, jest wyłączony od dziedziczenia. 

W tej sprawie oświadczenie złożone przed notariuszem o odrzuceniu spadku zostało przesłane do sądu. Nie zostało ono jednak w sądzie dołączone do akt sprawy. A sąd nie zbadał, czy nie wystąpiła sytuacja wyłączająca dziedziczenie - zwłaszcza czy w imieniu małoletniej nie odrzucono spadku. 

Konsekwencją tego błędu było wydanie w 2014 r. orzeczenia, według którego dziewczynki dziedziczą spadek po swoim prawujku.

W trakcie postępowania jedna z dziewczynek poważnie zachorowała. Ojciec dziewczynek nie zaskarżył postanowienia, które się uprawomocniło.

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat dziewczynek, ustanowiony przez ich ojca. Wskazał, że sąd nie wziął pod uwagę, że doszło do odrzucenia spadku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej

Skarga nadzwyczajna jest w tym przypadku konieczna  dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli.

Postanowieniu z 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na niezbadaniu przez sąd, kto w istocie jest spadkobiercą po P.R. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa (art. 2 Konstytucji), praw do ochrony własności i praw majątkowych oraz prawo dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Sąd nie mógł orzec, że dziewczynki odziedziczyły spadek, skoro rodzice dopełnili wszelkich formalności, aby ich córki nie ponosiły negatywnych konsekwencji powołania do dziedziczenia. Dlatego odrzucili spadek w ich imieniu.

Nie jest to jednak jedyny błąd sądu orzekającego w sprawie. Rzecznik dostrzegł, że dziewczynki urodziły się już po dniu otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy) – jedna kilka dni po śmierci P.R., a młodsza - 5 lat później. A jedną z głównych reguł prawa spadkowego jest zasada (art. 927 § 1 Kodeksu cywilnego), że spadkobiercą nie może być osoba, która nie żyje w chwili otwarcia spadku.

Jedynym wyjątkiem jest przypadek tzw. nasciturusa (dziecka poczętego, ale jeszcze nieurodzonego). Dziecko w chwili otwarcia spadku już poczęte może być spadkobiercą, jeżeli urodzi się żywe. Ten wyjątek można było zastosować do starszej dziewczynki, ale młodsza nie mogła być w ogóle spadkobiercą. Nie dopatrzył się tego ani sąd, zezwalając rodzicom na odrzucenie spadku w imieniu dziewczynek, ani sąd spadkowy.

RPO wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił postanowienie sądu rejonowego z 2014 r. i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania. Musiałby on uzupełnić postępowanie dowodowe i dopuścić  dowód z wypisu aktu notarialnego z oświadczeniem o odrzuceniu spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

To kolejna skarga nadzwyczajna RPO w sprawie spadkowej,  wysłana Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego.  Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Do Biura RPO skarg dotyczących spraw spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6,5 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną (w tym niemal 2 tys. w sprawach cywilnych). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej w 2018 r. spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.7000.416.2018

Ludzie za kilkaset zł długu tracą nieruchomości. Wystąpienie RPO do MS   

Data: 2020-03-26
  • Obywatele skarżą się, że za długi o wartości kilkuset zł tracili prawo własności nieruchomości, która służyła potrzebom mieszkaniowym całej rodziny
  • RPO już wcześniej wskazywał na konieczność zmiany prawa - by nie dochodziło do takich sytuacji
  • Pyta Ministra Sprawiedliwości, co z projektem, który miał na celu zapobieganie rażącym dysproporcjom między wysokością ściąganych długów a wartością nieruchomości podlegającej egzekucji

Skargi obywateli wskazują na problem znacznych dysproporcji pomiędzy wysokością długów egzekwowanych przez komornika a wartością nieruchomości, z której prowadzi egzekucję. Bardzo często dochodzi do sytuacji, gdy osoby w wyniku egzekucji długów o wartości kilkuset zł traciły prawo własności nieruchomości, która służyła potrzebom mieszkaniowym całej rodziny.

O konieczności zmiany przepisów w tym zakresie RPO pisał w wystąpieniu generalnym do Ministra Sprawiedliwości z 17 marca 2016 r. Postulował zmianę przepisów, aby możliwe było prowadzenie egzekucji z nieruchomości dopiero od określonej wysokości dochodzonej należności. Pozwoliłoby to na zrównoważenie interesów dłużnika, w tym jego potrzeb mieszkaniowych oraz potrzeb wierzyciela.

W odpowiedzi Ministerstwo Sprawiedliwości zgodziło się z RPO i zapowiedziało analizę problemu w ramach prac nad projektem ustawy i kosztach egzekucyjnych.

Rządowy projekt  nowelizacji niektórych ustaw w celu przeciwdziałania lichwie (druk sejmowy 3600/VIII kadencja) zakładał, że licytacja lokalu mieszkalnego lub nieruchomości z budynkiem mieszkalnym - które służą potrzebom mieszkaniowym dłużnika - możliwa byłaby, jeśli wysokość długu wyniesie co najmniej jedną dwudziestą kwoty oszacowania nieruchomości.

Niestety dotychczasowe prace legislacyjne nie doprowadziły do zmiany stanu prawnego.

Adam Bodnar prosi ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o informację ws. obecnego etapu prac nad projektem. 

IV.512.25.2020

Nie da się podważyć wadliwego testamentu po 10 latach od śmierci spadkodawcy. RPO do TK: to niekonstytucyjne

Data: 2020-03-19
  • Niezgodny z Konstytucją jest przepis, który nie pozwala na zakwestiowanie ważności testamentu po 10 latach od śmierci spadkodawcy - w sytuacji, gdy testament ogłoszono po upływie tego terminu
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada pytanie prawne sądu w takiej sprawie
  • W ocenie Rzecznika kwestionowany przepis Kodeksu cywilnego pozbawia spadkobierców ustawowych ich prawa do dziedziczenia

- Art. 945 § 2 Kodeksu cywilnego - w zakresie, w jakim wyłącza możliwość powołania się w postępowaniu ws. zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku na nieważność testamentu, po upływie 10 lat od otwarcia spadku, w sytuacji gdy sam testament został otwarty i ogłoszony po upływie tego 10-letniego okresu - jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 2 Konstytucji – napisał RPO Adam Bodnar do TK.

Historia sprawy

Jeden z sądów zadał TK pytanie prawne (sygn. akt P 21/19), rozpatrując spór o zmianę postanowienia spadkowego z 2008 r. Wtedy na podstawie ustawowej cały spadek zmarłego sąd przyznał jego żonie. W 2011 r. dwie inne osoby wniosły, by sąd zmienił swe orzeczenie z 2008 r. i orzekł nabycie całości spadku przez nich. Powołały się na testament zmarłego z grudnia 1999 r. Żona zmarłego była przeciwna takiej zmianie. Podniosła zarzut nieważności testamentu jako „sporządzonego w stanie wyłączającym świadome i swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli”.

Sąd ustalił, że testament faktycznie został sporządzony w takim właśnie stanie. Zmiany organiczne i osłabienie funkcji intelektualno-pamięciowych u spadkodawcy oraz pozostawanie w zależności emocjonalnej i realnej (spowodowanej bezradnością) od konkretnych osób wyłączało zdolność do świadomego podejmowania decyzji i swobodnego wyrażenia woli. A po śmierci spadkodawcy te dwie osoby nie wspominały żonie o istnieniu testamentu.

Zdaniem sądu dla rozstrzygnięcia sprawy niezbędna jest odpowiedź TK na pytanie prawne co do konstytucyjności art. 945 § 2 Kodeksu cywilnego. Uniemożliwia on po 10 latach od otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy) zakwestionowanie ważności testamentu z uwagi na jego sporządzenie w stanie wyłączającym świadome albo swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli.

W ocenie sądu art. 945 § 2 jest sprzeczny z zasadą demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji) oraz prawem do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji).

Osobom uprawnionym  - czyli spadkobiercom ustawowym - nie przyznaje on bowiem skutecznego prawa zakwestionowania ważności testamentu, sporządzonego w warunkach wyłączających świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli - ujawnionego po upływie 10 lat od otwarcia spadku.

Nawet sporządzanie testamentu w formie notarialnej nie oznacza jego jawności dla spadkobierców ustawowych, którzy mogą nie wiedzieć o jego istnieniu – wskazał sąd. A osoba ustanowiona spadkobiercą w nieważnym testamencie - nienależąca do spadkobierców ustawowych - nie jest ograniczona żadnym terminem. Może złożyć wniosek o zmianę prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku (jak w tej sprawie) już po upływie 10-letniego terminu. Pozbawia to sąd oraz samych zainteresowanych prawa kwestionowania tego testamentu.

Ponadto po zakończeniu postępowania ws. zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie będzie możliwie wszczęcie żadnego postępowania, które odwróci niekorzystane dla spadkobierców ustawowych skutki posłużenia się testamentem sporządzonym w warunkach nieważności. A wyłączną przyczyną niemożności stwierdzenia nieważności testamentu jest upływ 10-letniego terminu, w czasie którego nie został ujawniony fakt jego istnienia.

Argumenty RPO

W tej sprawie zastosowanie art. 945 § 2 jest równoznaczne z pozbawieniem spadkobierców ustawowych ochrony prawnej w zakresie przysługującego im prawa do dziedziczenia. Wprowadzenie do obrotu prawnego testamentu po upływie 10 lat od otwarcia spadku jest przyczyną niemożności zakwestionowania jego ważności przez spadkobierców ustawowych, mimo jego wady.

Samo powołanie się na testament po upływie 10 lat od otwarcia spadku nie pozwala spadkobiercom ustawowym na zakwestionowanie ważności testamentu. Jest to efektem regulacji ustawowej, która nie zawiera odpowiednich gwarancji skorzystania z ochrony prawnej przez zainteresowanych przed upływem terminu 10-letnego. Przepis ten przy określaniu terminu w ogóle nie uwzględnia kwestii momentu ujawnienia testamentu przez zainteresowaną osobę.

Dopuszczenie możliwości przedstawienia testamentu jako podstawy wniosku o zmianę stwierdzenia nabycia spadku po upływie 10 lat od chwili otwarcia spadku, przy zanegowaniu możliwości kwestionowania jego ważności, jest sprzeczne z  postulatem mobilizacji uprawnionych do terminowego dochodzenia swoich roszczeń.                 

Podważa również bezpieczeństwo obrotu w stosunkach prawnych wynikających z dziedziczenia, w sposób nieuprawniony faworyzując osoby wywodzące swe uprawnienia z testamentu i to takiego, który ze względu na wady w ogóle nie powinien być traktowany przez system prawny jako dyspozycja spadkodawcy na wypadek śmierci.  

Dlatego zdaniem Rzecznika uzasadnione jest stwierdzenie o pozbawieniu przez art. 945 § 2 ochrony prawnej prawa dziedziczenia przysługującego spadkobiercom ustawowym, w następstwie uniemożliwienia im potwierdzenia uprawnień spadkowych.

IV.7000.525.2019

Spadek najpierw dla męża i trójki dzieci, a później – tylko dla jednej córki. Ósma skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-03-19
  • W latach 90. sąd stwierdził nabycie spadku po zmarłej na zasadach ustawowych przez jej męża i troje dzieci, w częściach po 1/4 udziałów 
  • Rok później - na podstawie testamentu zmarłej - ten sam sąd uznał, że cały spadek należy się wyłącznie jednej z córek  
  • RPO złożył w tej sprawie swą ósmą skargę nadzwyczajną, wnosząc o unieważnienie drugiej decyzji spadkowej
  • Wysłał ją Izbie Cywilnej Sądu Najwyższego. Po uchwale trzech izb SN z 23 stycznia 2020 r. postępowania przed Izbą Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych byłyby bowiem nieważne 

Zgodnie z ustawą o SN z 8 grudnia 2017 r. badanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości IKNiSP. Uchwała połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych z 23 stycznia 2020 r. stwierdziła, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia 2017 r. A cała IKNiSP została obsadzona wadliwie. W świetle uchwały postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego. To już druga taka skarga RPO, skierowana po 23 stycznia do Izby Cywilnej.

Historia sprawy

Sąd ustala spadkobierców albo na ogólnych zasadach ustawowych, albo na podstawie testamentu osoby zmarłej - jeśli go pozostawiła.

W październiku 1998 r. Sąd Rejonowy w W. stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłej przez jej męża, dwie córki i syna  – wszyscy po 1/4 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W listopadzie 1999 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie - na wniosek jednej z córek, która według poprzedniego orzeczenia dziedziczyła 1/4 spadku. Na podstawie testamentu zmarłej sąd stwierdził, że cały spadek nabyła właśnie wnioskodawczyni. Również i to rozstrzygnięcie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

O złożenie skargi nadzwyczajnej do RPO wystąpił adwokat jednego ze spadkobierców pominiętych w drugim orzeczeniu. Wskazał, że testament zmarłej dotyczył tylko jednego składnika majątkowego - udziału w niezabudowanej nieruchomości. Tymczasem do spadku zaliczały się również inne składniki majątku.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego i niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych. Dwie rozbieżne decyzje spadkowe uniemożliwiają bowiem dokonanie wpisu w księdze wieczystej. To uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością. Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna.

Postanowieniu z 1999 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania na wniosek jednej z córek zmarłej było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku była już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie.

W efekcie doszło do uszczerbku w zakresie przysługującej spadkobiercom zmarłej prawa do dziedziczenia. Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Nie mogą legitymować się jednoznacznym sadowym potwierdzeniem uprawnień spadkowych. W efekcie są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie sądu rejonowego z listopada 1999 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek o stwierdzenie nabycia spadku.

Skargi nadzwyczajne RPO

Do Biura RPO skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele (jest to też przedmiotem większości skarg nadzwyczajnych RPO w sprawach cywilnych). Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – jeśli nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe .

Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęło dotychczas ponad 6 tys. wniosków o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych, cywilnych oraz z zakresu prawa pracy. Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, ale bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.511.545.2019

Uwagi RPO dla Senatu w sprawie specustawy dotyczącej koronawirusa

Data: 2020-03-06
  • RPO nie kwestionuje możliwości wprowadzania ograniczeń ze względu na sytuacje nadzwyczajne, które wymagają specyficznych rozwiązań legislacyjnych
  • Zwraca jednak uwagę, że specustawa ws. koronawirusa nie przewiduje np. rekompensat dla przedsiębiorców mogących ponieść straty z powodu ograniczenia ich działalności
  • Ustawa pozwala też na inwestycje budowlane prowadzone na nieruchomościach, do których inwestor nie ma tytułu prawnego
  • Ponadto umożliwia zawieszanie na nieokreślony czas funkcjonowania szkół i wyższych uczelni
  • Wszystko  to budzi wątpliwości Rzecznika z punktu widzenia zasad konstytucyjnych

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił  6 marca 2020 r. marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu opinię o ustawie o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem CORVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Ograniczenie prawa własności 

Z punktu widzenia konstytucyjnego standardu ochrony własności oraz innych praw majątkowych (art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji) wątpliwości budzi art. 12 ustawy. Zgodnie z nim do projektowania, budowy, przebudowy, remontu, utrzymania i rozbiórki obiektów budowlanych, nie stosuje się przepisów Prawa budowlanego, ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym oraz ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Oznacza to m.in., że inwestycje budowlane związane z realizacją ustawy mogą być wykonywane na nieruchomościach, do których inwestor nie ma żadnego tytułu prawnego. Ustawa umożliwia zatem, by inwestycje były realizowane z naruszeniem prawa własności i praw majątkowych osób trzecich. A żaden przepis ustawy nie reguluje skutków faktycznych i prawnych tego.  

Tym samym art. 12 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Nie zawiera bowiem odpowiednich instrumentów ochrony własności i praw majątkowych, naruszonych w wyniku zajęcia na cele budowlane nieruchomości przez podmiot, który nie miał do niej tytułu prawnego.

Ograniczenie wolności działalności gospodarczej

Inny przepis ustawy pozwala Radzie Ministrów na czasowe ograniczenia działalności przedsiębiorstw. W oczywisty sposób może przekładać się to na ich straty. - Wprowadzając zmiany w tym zakresie w ustawie o zapobieganiu oraz zwalczaniu chorób zakaźnych, nie powiązano jednak ograniczeń z jakąkolwiek możliwością uzyskania rekompensaty za poniesione straty - wskazuje RPO.

Budzi to wątpliwości z punktu widzenia art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Ograniczenia prawa do nauki i autonomii uczelni

Zasadnicze zastrzeżenia dotyczą także wprowadzanych ustawą zmian w Prawie oświatowym i Prawie o szkolnictwie wyższym. Zgodnie z  nimi w przypadkach uzasadnionych nadzwyczajnymi okolicznościami zagrażającymi życiu lub zdrowiu dzieci i młodzieży MEN może czasowo ograniczyć lub zawiesić funkcjonowanie szkół na obszarze kraju lub jego części.

Oznacza to ingerencję w konstytucyjne prawo do nauki (art. 70 ust. 1 Konstytucji).  Jest ona dopuszczalna, jednak z uwagi na to, że dotyczy konstytucyjnego prawa podmiotowego, musi być dokonana na podstawie kryteriów precyzyjnie określonych w ustawie.

Artykuł 30b Prawa oświatowego tych warunków nie spełnia. Umożliwia bowiem ograniczenie prawa do nauki na podstawie bardzo ogólnego i pojemnego kryterium zagrożenia zdrowia. Ponadto nie określa maksymalnego terminu, na jaki można zawiesić funkcjonowanie szkół. Może je zawiesić na tydzień, ale także i na rok  - ustawa pozwala tu ministrowi na całkowitą dowolność.

Uwagi te odnoszą się także do Prawa o szkolnictwie wyższym. Tymczasem art. 70 ust. 5 Konstytucji gwarantuje autonomię szkół wyższych na zasadach określonych w ustawie. W tym jednak przypadku fundamentalne - bo dotyczące samej możliwości funkcjonowania - granice autonomii szkół wyższych minister wyznacza bez dostatecznie wyraźnych wskazówek ustawowych  (np. dotyczących maksymalnego terminu zawieszenia działalności uczelni).

Ponadto MEN swym rozporządzeniem może wyłączyć stosowanie niektórych przepisów w zakresie przeprowadzania postępowania rekrutacyjnego, oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów, przeprowadzania egzaminów, organizacji roku szkolnego. Minister w dowolnie wybranym przez siebie zakresie i na dowolnie ustalony przez siebie okres może zatem wyłączać stosowanie przepisów ustawy regulujących kwestie oświatowe.

W ocenie Rzecznika zezwalający na to ministrowi art. 30c Prawa oświatowego ustaw narusza konstytucyjne prawo do nauki - którego zakres musi wynikać z ustaw, a nie z rozporządzenia ministra. Przyznanie ministrowi kompetencji do czasowego uchylania stosowania ustaw oznacza także naruszenie zasady podziału władzy (art. 10 ust. 1 Konstytucji), w tym przypadku podziału władzy ustawodawczej i wykonawczej.

Minister zgodnie z Konstytucją ma bowiem wykonywać ustawy, a nie zawieszać ich stosowanie w dowolnie wybranym przez siebie zakresie i przedziale czasowym.

Wnioski RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje możliwości wprowadzania ograniczeń ze względu na sytuacje nadzwyczajne, wymagające specyficznych rozwiązań legislacyjnych.

W szczególności dopuszczalne i znane polskiemu prawu są rozwiązania wprowadzające ograniczenia w zakresie korzystania z wolności osobistej. Np. obowiązkowa hospitalizacja, kwarantanna, poddanie się nadzorowi epidemiologicznemu nie budzą wątpliwości z punktu widzenia standardów ochrony praw człowieka.

Z art. 5 ust. 1 lit. e Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności wynika, że ograniczenia w zakresie prawa do wolności osobistej mogą być wprowadzane w celu zapobieżenia szerzeniu się choroby zakaźnej. Przepisy ustawy regulujące takie ograniczenia w zakresie korzystania z wolności osobistej spełniają więc ten standard konwencyjny.

Jednak także pozostałe przepisy regulujące nadzwyczajne sytuacje muszą się mieścić w granicach wyznaczonych przez najwyższe prawo Rzeczypospolitej Polskiej.

- Dlatego, wykonując konstytucyjny mandat, Rzecznik Praw Obywatelskich czuje się zobowiązany do przekazania stosownie do art. 16 ust. 1 ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich na ręce Pana Marszałka uwag o potencjalnych zagrożeniach dla praw jednostek mogących wyniknąć w tym zakresie – głosi pismo zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

VII.070.4.2020

SN orzekł, kiedy sąd może uchylić uchwałę wspólnoty mieszkaniowej

Data: 2020-02-27
  • Sąd może uchylić uchwałę wspólnoty mieszkaniowej podjętą w trybie obiegowym, nawet jeśli poparła ją wymagana większość - gdy wszystkim członkom nie zapewniono udziału w głosowaniu i mogło to mieć wpływ na treść tej uchwały – uznał Sąd Najwyższy
  • A to, że uchwałę poparła większość właścicieli lokali, nie musi oznaczać samo z siebie, że niezapewnienie możliwości oddania głosu niektórym z nich nie miało wpływu na treść uchwały
  • RPO, który przyłączył się do tej sprawy w SN, wskazywał, że niezapewnienie wszystkim właścicielom udziału w głosowaniu obiegowym, może być podstawą uchylenia uchwały, jeżeli uchybienie to miało lub mogło mieć wpływ na jej treść

Sprawa trafiła do SN po pytaniu prawnym Sądu Apelacyjnego, który miał wątpliwości, jak rozstrzygnąć spór w jednej z wspólnot. Członek jej zarządu miał lokal użytkowy i chciał go wynająć na sklep lub restaurację. Do tego potrzebna jest koncesja na sprzedaż alkoholu, a miasto nie może jej wydać bez zgody wspólnoty.

Wspólnota spotyka się raz do roku na walnym zebraniu, a na co dzień decyzje w jej imieniu podejmuje zarząd. Jednak są sprawy, w których zarząd decydować nie może – musi odwołać się do wspólnoty. Taką sprawą jest np. zgoda na sprzedaż alkoholu.

Członek zarządu przekonał więc resztę zarządu, by zorganizować tzw. obiegowe głosowanie. Polega to na tym, że projekt uchwały jest rozsyłany właścicielom lokali, którzy wyrażają swą wolę, oddając głos na załączonej karcie. Aby zbieranie głosów usprawnić, członek zarządu zainteresowany wynajęciem swego lokalu dzwonił po sąsiadach i przedstawiał im sprawę, a potem przesyłał karty do głosowania. Procedura zbierania głosów trwała ok. 10 dni i zakończyła się, gdy zebrano większość głosów na TAK (za przyjęciem uchwały opowiedziało się 59,17% udziałów).

Przyjętą uchwałę rozesłano wszystkim członkom wspólnoty. Dopiero wtedy jeden z członków dowiedział się, że w ogóle takie głosowanie się odbyło. Nie odebrał telefonu od członka zarządu, więc nie dostał karty do głosowania. Nie przyszedł też na doroczne zebranie wspólnoty, więc nie zgłosił tam swoich wątpliwości. Przedstawił je w sądzie.

Sąd I instancji uznał jego racje: uchwała jest nieważna, nie została bowiem poddana pod głosowanie wszystkich uprawnionych (sąd zauważył, że zarząd wspólnoty miał listę mailową wszystkich członków, ale projekt uchwały wysłał tylko do wybranych osób). Sąd uznał, że w tak ważnej dla wspólnoty sprawie decyzję powinna poprzedzać debata. Pospieszny tryb podejmowania decyzji zapewniał interes ekonomiczny właściciela lokalu użytkowego, ale już nie pozostałych członków wspólnoty.

Sąd Apelacyjny nabrał jednak wątpliwości, czy aby na pewno wspólnota nie może decydować w trybie obiegowym, o ile takie głosowanie zostanie przeprowadzone prawidłowo. Stąd pytanie do SN.

Jeśli bowiem wszyscy członkowie wspólnoty wiedzą o głosowaniu, to ci, którzy są danej decyzji przeciwni, mogą przedstawić swoje stanowisko sąsiadom i próbować ich przekonać do swoich argumentów. Nie ma w takiej sytuacji zagrożenia, że zagłosują tylko ci, którzy są na TAK, a reszta nawet się nie dowie, że w ich domu był jakiś problem. Czy interes całej wspólnoty mieszkaniowej nie byłby w tak prowadzonym procesie zabezpieczony? – zapytał Sąd Apelacyjny.

Stanowisko RPO

Przystępując do postępowania przed SN, RPO przedstawił następujący pogląd w sprawie: "Uchwała wspólnoty mieszkaniowej, wyrażająca zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu, która uzyskała wymaganą ustawowo większość głosów, jest skuteczna i wiąże ogół właścicieli lokali. Niezapewnienie wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu przeprowadzonym w trybie indywidualnego zbierania głosów, może stanowić podstawę uchylenia uchwały, jeżeli uchybienie to miało lub mogło mieć wpływ na treść uchwały”.

W pisemnym stanowisku RPO wnosił by SN stwierdził, że uchwała, którą poparła większość członków wspólnoty, jest skuteczna. Niezapewnienie zaś wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu obiegowym może być podstawą uchylenia podjętej tak uchwały – ale jedynie wówczas, jeśli uchybienie to mogło mieć wpływ na treść uchwały.

Rzecznik pisał: "Nie można bowiem pomijać faktu, że prawidłowe funkcjonowanie wspólnot mieszkaniowych nierzadko wiąże się z koniecznością podejmowania uchwał w sprawach pilnych w krótkim czasie. Przyjęcie rygorystycznej koncepcji, iż dla skuteczności podjęcia uchwały konieczne jest zawsze przedstawienie jej wszystkim członkom wspólnoty, może utrudnić, a niekiedy nawet uniemożliwić prawidłowe zarządzanie nieruchomością wspólną".

"Nie sposób zaś zgodzić się z poglądem przeciwnym i bardzo restrykcyjną linią orzeczniczą, która opowiada się za skutkiem w postaci uchylenia uchwały tylko z powodu uchybień w procesie głosowania nad uchwałą" - dodał RPO.

Podkreślił, że taka interpretacja przepisów, za którą się opowiada, nie narusza interesów właścicieli lokali, gdyż mogą oni zaskarżyć uchwałę do sądu i "przytaczać zarówno zarzuty merytoryczne, jak też wskazywać na uchybienia formalne".  Wówczas sąd ocenia ewentualny wpływ uchybienia na treść uchwały.

27 lutego 2020 r. Sąd Najwyższy w Izbie Cywilnej (sygn.akt III CZP 59/19) wydał uchwałę o treści: "Niezapewnienie wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu nad uchwałą podejmowaną w trybie indywidualnego zbierania głosów może uzasadniać uchylenie przez sąd uchwały, jeżeli miało lub mogło mieć wpływ na jej treść". 

IV.7211.279.2019

Dwie decyzje spadkowe sądu wobec tych samych spadkobierców. Siódma skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2020-02-12
  • Skargę nadzwyczajną w sprawie dwóch orzeczeń spadkowych wydanych przez ten sam sąd wobec tych samych spadkobierców złożył Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Dwie decyzje spadkowe uniemożliwiają dokonanie wpisu w księdze wieczystej – a to uniemożliwia zaś swobodne dysponowanie nieruchomością
  • Sytuację tę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna

To zdecydowało, że RPO przesłał Sądowi Najwyższemu kolejną, siódmą, skargę nadzwyczajną. Jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, którzy obecnie nie mogą regulować spraw majątkowych.

Zgodnie z art. 26 ustawy o SN z 8 grudnia 2017 r. rozpatrywanie skarg nadzwyczajnych należy do właściwości Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, utworzonej po zmianie ustawy o SN w 2017 r. Jednak w uchwale z 23 stycznia 2020 r. połączone Izby: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych stwierdziły, że sprzeczność składu sądu z przepisami prawa zachodzi także wtedy, gdy w składzie sądu bierze udział osoba powołana na urząd sędziego SN na wniosek KRS ukształtowanej według ustawy z grudnia  2017 r. A cały skład tej Izby powołano w sposób opisany w tej uchwale SN. W jej świetle postępowania Izby po tym dniu dotknięte byłyby wadą nieważności.

Dlatego Rzecznik skierował skargę nadzwyczajną do Izby Cywilnej SN jako właściwej w sprawach z zakresu prawa cywilnego.

Historia sprawy

We wrześniu 2002 r. Sąd Rejonowy w S. stwierdził nabycie spadku na podstawie ustawy po zmarłym przez jego żonę oraz dwoje dzieci – wszyscy po 1/3 udziałów. Postanowienie to uprawomocniło się, bo nikt nie złożył apelacji.

W kwietniu 2003 r. ten sam sąd wydał w tej samej sprawie kolejne postanowienie – z tą różnicą, że w skład masy spadkowej zaliczył gospodarstwo rolne. Wnosił o to inny członek rodziny, nieobjęty postanowieniem sądu z 2002 r. Rozstrzygnięcie z 2003 r. również nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się. 

Wdowa po zmarłym wniosła jeszcze o wznowienie postępowania zakończonego orzeczeniem z kwietnia 2003 r. W 2019 r. sąd odrzucił jej skargę, uznając m.in., że została złożona po ustawowym  terminie.

Wtedy kobieta wystąpiła do RPO o złożenie skargi nadzwyczajnej. Wskazała, że dwa postanowienia spadkowe powodują trudności w ujawnieniu w księdze wieczystej aktualnego stanu prawnego nieruchomości. W takiej sytuacji sąd nie może bowiem dokonać stosownego wpisu w księdze wieczystej.

Argumenty skargi nadzwyczajnej 

Rzecznik uznał złożenie skargi nadzwyczajnej za konieczne dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego.

Postanowieniu z kwietnia 2003 r. Adam Bodnar zarzucił rażące naruszenie prawa procesowego. Polegało to na rozstrzygnięciu o spadku, mimo że w tej samej sprawie sąd już wcześniej wydał prawomocne postanowienie. W ten sposób naruszono konstytucyjną zasadę zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego (art. 2 Konstytucji) oraz konstytucyjnego prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji), jak i konstytucyjnego prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji).

Już samo prowadzenie ponownego postępowania cywilnego w takiej sytuacji było niedopuszczalne. Sąd powinien był odrzucić wniosek, jeżeli sprawa spadku została już prawomocnie rozpoznana. Tym samym sąd pominął wyraźny zakaz ustawowy, który nie pozwala na prowadzenie drugi raz postępowania w tej samej sprawie. To uchybienie proceduralne ma charakter ewidentny, jasny i bezsporny.

Wobec dwóch rozstrzygnięć tej samej sprawy zainteresowani nie uzyskali wiążącego stanowiska sądu. Mimo powołania w obu postanowieniach tych samych spadkobierców ustawowych funkcjonują dwa postanowienia o różnej treści, co stworzyło stan niepewności prawnej. W efekcie spadkobiercy są pozbawieni możliwości realizacji praw majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik wniósł, by SN uchylił postanowienie Sądu Rejonowego z kwietnia 2003 r. i odrzucił wówczas złożony wniosek członka rodziny o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym.

Do Biura RPO skarg dotyczących dwóch postanowień spadkowych po tej samej osobie wpływa wiele. Czasami wystarczy, by Rzecznik zamiast skargi nadzwyczajnej złożył zwykłą skargę o wznowienie postępowania do właściwego sądu – gdy nie upłynął jeszcze na to termin. W tej sprawie było to jednak niemożliwe.

Skargi nadzwyczajne RPO

Skargę nadzwyczajną wprowadziła ustawa o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje z takimi skargami, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Prawo ich kierowania w „starych” sprawach mają tylko RPO i Prokurator Generalny.

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 6144 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych, cywilnych oraz z zakresu prawa pracy. Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania. 

IV.7000.472.2019

RPO: niekonstytucyjne przepisy o zawieszaniu biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych

Data: 2020-02-07
  • Niezgodne z Konstytucją są przepisy ordynacji podatkowej, służące do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego
  • Taki jest wniosek Rzecznika dla Trybunału Konstytucyjnego w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela dotkniętego tymi przepisami 
  • Jeszcze w 2014 r. RPO zaskarżył te przepisy do TK, wnosząc o stwierdzenie ich niekonstytucyjności   
  • Ich efektem jest bowiem niepewność obywateli, którzy nie wiedzą, czy ich zobowiązania podatkowe wygasły

W związku z licznymi skargami obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje na instrumentalne wszczynanie postępowań o przestępstwa lub wykroczenia skarbowe. Potem te postępowania są zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego obywatela, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

Chodzi o art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej, który głosi: "Bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania''.  Art. 114a Kodeksu karnego skarbowego stanowi zaś, że "postępowanie w sprawach o przestępstwa skarbowe i wykroczenia skarbowe może być także zawieszone, jeżeli jego prowadzenie jest w istotny sposób utrudnione ze względu na prowadzoną kontrolę podatkową, kontrolę celno-skarbową lub toczące się postępowanie przed organami podatkowymi, organami celnymi lub sądami administracyjnymi".

Sprawa jest na tyle ważna dla praw obywatelskich w Polsce, że Rzecznik w trosce o nie zdecydował się przystąpić do postępowania w Trybunale ze skargi konstytucyjnej obywatela, niezależnie od wątpliwości dotyczących obecnego składu TK i jego działań. 

Skarga konstytucyjna obywatela

Dyrektor Izby Skarbowej w czerwcu 2011 r. określił skarżącemu podatek od osób fizycznych za rok 2005 według stawki 50%. Kwestionując tę decyzję, podatnik złożył odwołanie. Zobowiązanie przedawniało się z końcem 2011 r. Tymczasem w październiku 2011 r. wszczęto dochodzenie, po czym skarżącemu postawiono zarzut. Nie podejmując żadnych innych czynności, to postępowanie karne skarbowe zawieszono.

Według skarżącego wszczęto je właśnie tylko i wyłącznie po to, by zawiesić bieg terminu przedawnienia. Tymczasem powinno to następować wobec podejrzenia popełnienia czynu zabronionego. Samo zaś rozpoczęcie sporu z fiskusem takiego podejrzenia nie uzasadnia. Podatnik nie ma też żadnej możliwości zakwestionowania takiej decyzji czy zainicjowania kontroli jej legalności przez sąd.

Obywatel złożył skargę na decyzje podatkowe do Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego, a potem do Naczelnego Sąd Administracyjnego. Sądy utrzymały jednak te decyzje. 

Wtedy podatnik wniósł do Trybunału Konstytucyjnego skargę konstytucyjną (sygn. akt SK 100/19) na art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Zakwestionował go w zakresie, w jakim powoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia również wtedy, gdy postępowanie wszczęto wyłącznie w celu przerwania biegu przedawnienia oraz gdy nie było uzasadnionego podejrzenia czynu zabronionego.

Zdaniem skarżącego art. 70 § 6 pkt 1 to "instrument konfiskaty mienia”. Dlatego jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 2 Konstytucji. W niedopuszczalny sposób ogranicza bowiem prawo własności, pozbawiając podatnika środków pieniężnych tytułem zobowiązania podatkowego, które winno się przedawnić, a przedawnieniu nie uległo wobec umożliwienia arbitralnego zawieszania jego biegu.

Za naruszenie standardów konstytucyjnych skarżący uznał też nieprzyznanie podatnikowi prawa do kontroli sądowej prawidłowości wszczęcia takiego postępowania. Jest to jaskrawo sprzeczne z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. 

Skarżący wniósł o połączenie jego skargi konstytucyjnej ze sprawą z wniosku RPO z 2014 r.

Argumentacja RPO

Jeszcze 22 października 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył bowiem do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego skarbowego.  Po jego wprowadzeniu w 2010 r. opisana praktyka  - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, wywodzącą się z zasady demokratycznego państwa prawa (art.2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

RPO wskazał, że podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia, jednak ma on prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

Krytycznie sytuację taką ocenia się w litreaturze prawniczej. Podkreśla się w niej, że stwierdzenie "utrudniania"  postępowania karnego skarbowego pozostawiono uznaniu organu je prowadzącego. Sama zaś decyzja o zawieszeniu postępowania jest stosunkowo łatwa do
uzasadnienia. Zawsze bowiem, gdy mamy do czynienia i z postępowaniem karnym skarbowym, i z jednoczesnym postępowaniem prejudycjalnym, nie jest znany wynik tego drugiego. Nie wiadomo zatem, czy doszło do wyczerpania znamion czynu zabronionego - stąd też prowadzenie postępowania karnego skarbowego jest w istotny sposób utrudnione. Celem jest tu wyłącznie ochrona interesów fiskalnych państwa.

Adam Bodnar wskazał, że w zakresie braku podstaw uzasadniających wszczęcie postepowania karnego oraz braku kontroli sądowej takiej decyzji, argumentacja co do niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1 ze skargi konstytucyjnej obywatela jest zbieżna z wnioskiem RPO z 2014 r.

W ocenie RPO zasada demokratycznego państwa prawnego wymaga, aby zawieszenie biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego miało swoje uzasadnienie w stanie faktycznym. Chodzi o to, aby odmiennie traktować podatników, którzy nie popełnili czynu zabronionego oraz tych, którzy takiego czynu się dopuścili.  

Zasadą powinno być, że zawieszenie biegu nie następuje, jeżeli wszczęto jedynie postępowanie w sprawie, o którym podatnik nie musi być nawet zawiadomiony i które nie musi się przekształcić w postępowanie przeciwko komuś (gdy zarzuty zostają przedstawione konkretnej osobie).

A jeśli postępowanie toczy się jedynie w sprawie, a nie przeciw osobie, to podatnik nie dysponuje środkami ochrony przed jego przewlekłością. - Rozwiązanie takie  jest klasycznym przykładem pułapki zastawionej na podatnika – ocenia Adam Bodnar.

Podziela on pogląd, że praktyka organów podatkowych prowadząca do tego, że upływ terminu przedawnienia zależy od uznania organu podatkowego i nie podlega żadnej kontroli  sądowej, zagraża celom Unii Europejskiej. Narusza to zasadę lojalnej współpracy wyrażoną w art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej, zasadę pewności prawa i zasadę uzasadnionych oczekiwań.  

Ogranicza też wykonywanie prawa własności w sposób nieproporcjonalny i trudny do zaakceptowania, przez co narusza art. 17 Karty Praw Podstawowych UE w związku z art. 52 ust. 1 KPP oraz art. 21 ust. 1 i art. 64 Konstytucji w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Sprawa ze skargi RPO cały czas czeka na rozpoznanie w TK. Prokurator Generalny i Sejm wniosły w niej o uznanie, że zaskarżone artykuły są zgodne z Konstytucją. 

Do TK w tej sprawie wpłynęła opinia amicus curiae Naczelnej Rady Adwokackiej, w której podzielono zastrzeżenia RPO. Opinię taką złożyła też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zgodziła się z zarzutem Rzecznika. Jej konkluzje są też w dużej mierze zbieżne z konkluzjami skargi konstytucyjnej obywatela.

II.511.942.2019

Czy wspólnota mieszkaniowa może decydować o sprzedaży alkoholu w budynku w trybie obiegowym? Stanowisko RPO w sprawie przed SN

Data: 2020-01-31
  • W jaki sposób wspólnota mieszkaniowa może decydować o ważnych dla siebie sprawach? Czy zgodę na sprzedaż alkoholu w lokalu użytkowym można wydać w głosowaniu obiegowym?
  • RPO uważa, że tak, pod warunkiem, że wszyscy członkowie wspólnoty będą mieli szansę wziąć udział takim w głosowaniu.
  • Jeśli nie wszyscy wiedzą, że głosowanie się odbywa, taka uchwała nie może być wiążąca, nawet jeśli ZA zagłosują właściciele dysponujący większością udziałów 
  • Takie stanowisko RPO przedstawia w postępowaniu przed Izbą Cywilną Sądu Najwyższego (sygn. III CZP 59/19)

Sprawa trafiła do najważniejszego sądu w Polsce, bowiem Sąd Apelacyjny w Gdańsku miał wątpliwości, jak rozstrzygnąć spór w jednej z gdańskich wspólnot (sygn. akt I ACa 682/18).

Członek zarządu tej wspólnoty miał lokal użytkowy i chciał go wynająć na sklep lub restaurację. Do tego potrzebna jest koncesja na sprzedaż alkoholu, a miasto nie może jej wydać bez zgody wspólnoty mieszkaniowej.

Wspólnota spotyka się raz do roku na walnym zebraniu, a na co dzień decyzje w jej imieniu podejmuje właśnie zarząd. Jednak są sprawy, w których zarząd decydować nie może – musi odwołać się do wspólnoty. Taką sprawą jest np. zgoda na sprzedaż alkoholu.

Członek zarządu przekonał więc pozostałych członków zarządu, by zorganizować tzw. obiegowe głosowanie wspólnoty. Polega to na tym, że projekt uchwały zostaje rozesłany mieszkańcom, a ci wyrażąją swoją wolę, oddając głos na załączonej karcie. Aby zbieranie głosów usprawnić, członek zarządu zainteresowany wynajęciem swego lokalu zaczął dzwonić do sąsiadów i przedstawiać sprawę, a potem przesyłał im karty do głosowania. Procedura zbierania głosów trwała ok. dziesięciu dni i zakończyła się, gdy zebrano większość głosów na TAK (za przyjęciem uchwały opowiedziało się 59,17% udziałów w nieruchomości wspólnej). Przyjętą uchwałę rozesłano członkom wspólnoty.

Dopiero wtedy jeden z członków wspólnoty dowiedział się, że w ogóle takie głosowanie się odbyło. Nie odebrał telefonu od członka zarządu, więc nie dostał karty do głosowania. Nie przyszedł też na doroczne zebranie wspólnoty, więc nie zgłosił tam swoich wątpliwości. Przedstawił je w sądzie.

Sąd I instancji uznał jego racje: uchwała jest nieważna, nie została bowiem poddana pod głosowanie wszystkich uprawnionych (sąd zauważył, że zarząd wspólnoty miał listę mailową wszystkich członków, ale projekt uchwały wysłał tylko do wybranych osób). Sąd uznał przy tym, że w tak ważnej dla wspólnoty sprawie decyzję powinna poprzedzać debata. Pospieszny tryb podejmowania decyzji zapewniał interes ekonomiczny właściciela lokalu użytkowego, ale już nie pozostałych członków wspólnoty.

Sąd Apelacyjny nabrał jednak wątpliwości, czy aby na pewno wspólnota nie może decydować w trybie obiegowym, o ile takie głosowanie zostanie przeprowadzone prawidłowo. Stąd pytanie do Sądu Najwyższego.

Jeśli bowiem wszyscy członkowie wspólnoty wiedzą o głosowaniu, to ci, którzy są danej decyzji przeciwni, mogą przedstawić swoje stanowisko sąsiadom i próbować ich przekonać do swoich argumentów. Nie ma w takiej sytuacji zagrożenia, że zagłosują tylko ci, którzy są na TAK, a reszta nawet się nie dowie, że w ich domu był jakiś problem. Czy interes całej wspólnoty mieszkaniowej nie byłby w tak prowadzonym procesie zabezpieczony? – zapytał Sąd Apelacyjny.

Przystępując do tego postępowania przed Sądem Najwyższym RPO przedstawił następujący pogląd w sprawie:

Uchwała wspólnoty mieszkaniowej, wyrażająca zgodę na dokonanie czynności przekraczającej zakres zwykłego zarządu, która uzyskała wymaganą ustawowo większość głosów, jest skuteczna i wiąże ogół właścicieli lokali.

Niezapewnienie wszystkim właścicielom lokali udziału w głosowaniu przeprowadzonym w trybie indywidualnego zbierania głosów, może stanowić podstawę uchylenia uchwały, jeżeli uchybienie to miało lub mogło mieć wpływ na treść uchwały.

IV.7211.279.2019

Majątek kobiety, która podpisała „volkslistę”, przejęto w PRL niezgodnie z prawem. Kasacja RPO  

Data: 2020-01-23
  • W 1959 r. sąd PRL odebrał nieruchomość części spadkobiercom kobiety z Rybnika, która w czasie II wojny światowej podpisała "volkslistę"
  • Sąd uczynił to jednak niezgodnie z ówczesnym prawem
  • Warunkiem takiej decyzji było bowiem skazanie właściciela za "odstępstwo od narodowości polskiej" – tymczasem spadkobierców za to nie skazano
  • RPO złożył kasację do Sądu Najwyższego, w której wniósł o uchylenie decyzji sądu z 1959 r.

Na terenach Śląska, włączonych po wrześniu 1939 r. do Trzeciej Rzeszy, Niemcy zmuszali obywateli RP do deklarowania „przynależności do narodowości niemieckiej” poprzez wpis na tzw. tzw. niemiecką listę narodowościową (o czterech kategoriach). W obliczu poważnych represji za odmowę i w trosce o polski stan posiadania, władze RP na uchodźstwie oraz Kościół katolicki na Śląsku dopuszczały jej podpisywanie.

Po 1945 r. w ówczesnej Polsce przyjęto przepisy przewidujące karalność podpisania volkslisty; państwo zajmowało także majątki tych osób. Dekret Rady Ministrów z 28 czerwca 1946 r. o odpowiedzialności karnej za odstępstwo od narodowości w czasie wojny 1939-1945 r. przewidywał za takie przestępstwo karę do 10 lat więzienia. Karą dodatkową był przepadek całości lub części zajętego wcześniej majątku skazanej osoby. Można było też występować do sądu o rehabilitację.  

Specjalna ustawa z 20 lipca 1950 r. zniosła sankcje oraz ograniczenia w stosunku do tych, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej. Ustawa dotyczyła tych obywateli II RP, którzy nie zostali wcześniej zrehabilitowani.

Majątek zajęty przez państwo w 1945 r. – potem zwolniony tylko w części

W czasie wojny właścicielka nieruchomości w Rybniku podpisała tzw. drugą grupę volkslisty. Jej majątek podlegał zajęciu przez państwo w myśl ustawy z 6 maja 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów. Kobieta zmarła w październiku 1945 r.; nie została sądownie zrehabilitowana.

W 1957 r. sąd stwierdził, że prawo do jej majątku dziedziczą jej syn (połowa spadku) oraz troje dzieci nieżyjącego już wtedy drugiego syna (w pozostałych częściach).

Postanowieniem z 5 lutego 1959 r. Sąd Powiatowy w Rybniku orzekł zwolnienie spod zajęcia części nieruchomości przypadającej na żyjącego syna zmarłej, któremu zwrócono własność. Sąd uzasadnił to faktem, że został on w 1946 r. zrehabilitowany przez sąd. Dzięki temu odzyskał pełnię praw obywatelskich i majątkowych. Od 1947 r. był faktycznym posiadaczem domu zbudowanym na tej nieruchomości, pobierał z niego czynsz.

Co do reszty majątku, przypadającej na troje pozostałych spadkobierców, sąd odmówił zwolnienia jej spod zajęcia, stwierdzając przepadek na rzecz państwa. Uzasadnił to tym, że spadkobiercy „utracili posiadanie”  wobec wyjazdu do Niemiec. Postanowienie to nie zostało wtedy zaskarżone.

Swą decyzję sąd oparł na art. 13 § 3 i 4 dekretu z 1946 r. oraz rozporządzeniu Rady Ministrów w sprawie wykonania ustawy z 20 lipca 1950 r. o zniesieniu sankcji oraz ograniczeń w stosunku do obywateli, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej.

Argumenty kasacji RPO

Uzasadnienie postanowienia sądu z 1959 r. jest bardzo lakoniczne, co w dużej mierze uniemożliwia analizę jego motywów. Nie może się ono jednak ostać, ponieważ zapadło z rażącym naruszeniem prawa procesowego (takie uznanie jest warunkiem kasacji).

W orzecznictwie Sądu Najwyższego istnieje utrwalony pogląd, że przepadek majątku obejmuje tylko majątek osoby, która w czasie wojny odstąpiła od narodowości polskiej - a nie majątek innych osób, w tym spadkobierców (postanowienie z 30 listopada 1993 r., sygn. akt I CRN 192/93 oraz z 2 lutego 2001 r., sygn. akt IV CKN 249/00).

Art. 2 § 1 dekretu z 28 czerwca 1946 r. stanowił zaś, że przepadek całości lub części majątku sąd może orzec jako kary dodatkowe obok kary pozbawienia wolności oraz grzywny. A skoro przepadek taki jest karą dodatkową, to może ona zostać orzeczona tylko wobec osób, które zostały skazane za przestępstwo zgłoszenia przynależności do narodowości niemieckiej.

Tymczasem sąd w Rybniku nie ustalił, by dzieci po zmarłym synu właścicielki zostały za to skazane. Skoro zaś nie były skazane na karę zasadniczą, to nie można było orzec wobec nich kary dodatkowej przepadku całości bądź części majątku.

Tym samym sąd w sposób rażący i mający wpływ na jego treść naruszył obowiązujące wówczas prawo karne procesowe (czyli przepisy Kodeksu postępowania karnego z 1928 r.).

RPO wniósł, by Sąd Najwyższy uchylił zaskarżone postanowienie, a całą sprawę umorzył. Wniosek ten jest uzasadniony ustawą z 1950 r. o zniesieniu sankcji oraz ograniczeń w stosunku do obywateli, którzy zgłosili przynależność do narodowości niemieckiej. Zgodnie z nią przeciwko tym osobom nie wszczyna się postępowania, a wszczęte umarza się.

Decyzją Sądu Rejonowego w Rybniku z 2015 r. spadkobierca zrehabilitowanego syna kobiety nabył spadek także po dzieciach jej drugiego syna. W związku z tym wniósł, aby Sąd Apelacyjny w Katowicach stwierdził nieważność z mocy prawa postanowienia sądu w Rybniku z 1959 r. co do części orzekającej przepadek połowy majątku na rzecz państwa. Sąd oddalił ten wniosek.

Z kolei w 2016 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach oddalił wniosek tego spadkobiercy o wznowienie postępowania zakończonego decyzją sądu z 1959 r. Zdaniem sądu okręgowego podniesione zarzuty nie mieszczą się w podstawach instytucji wznowienia postępowania. Sąd wskazał, że bardziej odpowiednim środkiem prawnym byłoby wniesienie kasacji w trybie art. 521 § 1 Kpk (mają do niej prawo tylko Prokurator Generalny i RPO). A podstawy takiej kasacji są szersze niż podstawy wznowienia postępowania.

Spadkobierca wystąpił zatem do RPO o złożenie kasacji. Po analizie Rzecznik uwzględnił ten wniosek i złożył kasację do Izby Karnej Sądu Najwyższego.

BPK.511.18.2017

TSUE jako nasz sąd – nas obywateli /Sprawa państwa Dziubak – co robić z “kredytem frankowym” - sesja 40 III KPO

Data: 2019-12-14
  • Sprawa państwa Dziubak to jedna z głośniejszych spraw związanych z kredytem frankowym. Pokazuje, jak dzięki europejskim mechanizmom ochrony konsumenta można rozwiązywać skomplikowane kwestie prawno-finansowe z poszanowaniem obu stron sporu
  • Istotą tego mechanizmu gwarantowanego obywatelom Unii Europejskiej przez przyjęte dyrektywy i orzecznictwo europejskiego sądu konstytucyjnego -  TSUE – jest równoważenie praw konsumenta i przedsiębiorcy. Bez tych regulacji pozycja przedsiębiorcy byłaby dużo silniejsza niż klienta
  • Jak to wygląda w praktyce? Jakie wnioski można wysnuć dla innych spraw „frankowych”? Jakich wniosków wyciągać nie można?

Sprawa dotyczy sporu o kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego. Zdaniem państwa Dziubaków ich umowa kredytowa zawiera istotne klauzule niedozwolone (abuzywne) i nie może być utrzymana w mocy. Bank jest przeciwnego zdania i sprawę musi rozstrzygnąć sąd. Do tego bank argumentuje, że w przypadku uznania umowy za nieważną kredytobiorca powinien nie tylko zwrócić pożyczoną kwotę, ale także zapłacić za to, że z niej korzystał. Bank zaś tylko odda mu spłacone raty.

Jak więc rozstrzygnąć spór? Jakie byłyby konsekwencje ewentualnego unieważnienia umowy? Jak wskazać sposób dokonania rozliczeń między stronami? Polskie sądy, dla których sprawy umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej są sprawą stosunkowo nową i trudną, nie wiedziały, jak sobie z tym zagadnieniem poradzić.

Skończyło się pytaniem prejudycjalnym do TSUE, czyli pytaniem o wskazówki w wydawaniu rozstrzygnięcia. Rola TSUE polega m.in. na tym, by podpowiadać, jak dochowywać w lokalnych warunkach prawnych europejskich standardów, by wszyscy obywatele Unii korzystali z takich samych praw.

Orzeczenie TS UE w tej sprawie z 3 października 2019 r. (C‑260/18) jest doskonałym przykładem, jak ten mechanizm działa, dlatego jest przedmiotem analiz polskich prawników i finansistów.

Rozmowie o tym poświęcony był panel, na który przyszli nie tylko prawnicy-praktycy, adwokaci i sędziowie, a także naukowcy, ale też studenci i zainteresowani problemem obywatele-nieprawnicy.

Panelistami byli:

  • prof. dr hab. Ewa Łętowska – RPO I kadencji, profesor nauk prawnych, specjalistka w zakresie prawa cywilnego, Członkini PAN i PAU, sędzia NSA i Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku. Patronka Forum Konsumenckiego przy RPO VII Kadencji.
  • Arkadiusz Szcześniak – prezes Stowarzyszenia Stop Bankowemu Bezprawiu, członek Forum Konsumenckiego przy RPO
  • dr Jacek Czabański – adwokat reprezentujący konsumentów w sporach z bankami, członek Federacji Prawników Finansowych, członek Forum Konsumenckiego przy RPO
  • Marek Skrobacki – radca prawny reprezentujący konsumentów w sporach z bankami, członek Federacji Prawników Finansowych, członek Forum Konsumenckiego przy RPO

Debatę moderowała dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska, która przygotowuje habilitację na Uniwersytecie w Osnabrueck, jest ekspertką w zakresie prawa konsumenckiego, współprzewodniczy Forum Konsumenckiego przy RPO.

Przypomnienie: Na jakim etapie jest sprawa państwa Dziubak?

W związku z orzeczeniem TSUE sąd krajowy dalej będzie prowadził sprawę, będąc związanym wytycznymi trybunału unijnego. Udział w postępowaniu zgłosił RPO, rozwijając argumenty prawne na kanwie orzeczenia TSUE. Wywiódł, że w tej sytuacji kredytobiorca powinien zwrócić bankowi otrzymaną od niego kwotę kapitału, a zatem bez odsetek i kosztów dodatkowych, bank zaś powinien zwrócić kredytobiorcy wszelkie wpłacone przez niego raty kredytowe i inne opłaty oraz składki.

Podkreślenia wymaga, że stanowisko Rzecznika zostało wyrażone w konkretnym postępowaniu sądowym, tj. w kontekście konkretnego stanu faktycznego i żądań zgłoszonych przez powodów – kredytobiorców. Dlatego też niektóre argumenty nie są na tyle uniwersalne, by się nimi posłużyć się w innych postępowaniach.

TSUE w wyroku w sprawie C-260/18 Dziubak sformułował jasne wytyczne w przedmiocie pytań zadanych przez sąd. Ten zaś pytał o możliwości unieważnienia umowy po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru postanowienia, chwili, na którą należy oceniać skutki unieważnienia umowy, możliwości uzupełnienia luk powstałych w umowie oraz decydującej woli konsumenta, jeśli chodzi o unieważnienie umowy.

Orzeczenie TSUE nie rozstrzyga wszystkich kwestii, jakie powstają w związku z unieważnieniem umowy konsumenckiego kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego, ponieważ wymaga to zastosowania prawa krajowego przez sąd odsyłający. Prawo unijne (a w szczególności wypracowane dotychczas orzecznictwo TSUE) zawiera jednak wytyczne, które można i należy wykorzystać w tych kwestiach.

Od 1 maja 2004 r., a więc od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo TSUE są częścią polskiego systemu prawnego.

Stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe wiąże się z koniecznością przestrzegania zasad, na których oparta jest koegzystencja pomiędzy prawem krajowym a unijnym: zasady pierwszeństwa, zasady skuteczności oraz zasady efektywności prawa UE.

Elementem tego prawa jest konsumencka dyrektywa 93/13. Wiąże ona państwa członkowskie i wyznacza cel (standard ochrony konsumenta), jaki państwa członkowskie mają osiągnąć. Chodzi w niej o to, by przywrócić równowagę między stronami poprzez usunięcie nieuczciwego postanowienia z umowy, a z drugiej strony – długoterminowo – eliminacja stosowania nieuczciwych postanowień przez przedsiębiorców.  

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że konsument w ramach rozstrzygnięcia sądowego ma prawo otrzymać ochronę prawną, zarówno wynikająca z prawa UE  (przede wszystkim Dyrektywa 93/13) jak i Konstytucji RP (art. 75 i 76).

Takiej ochrony ma mu udzielić sąd. Oznacza to zdaniem RPO konkretne obowiązki dla sądu:

jeśli strona nie sformułowała precyzyjnych żądań, musi jej w tym pomóc sąd – na podstawie przedstawionych w toku postępowania faktów (zgodnie z zasadą „daj mi fakt, a dam ci prawo” – po łacinie „da mihi factum dabo tbi ius”).

jednocześnie sąd powinien rozstrzygnąć o prawach konsumenta w sposób jak najbardziej pełny, który nie narazi go na kolejne żmudne i czasochłonne procesy sądowe oraz na stan niepewności co do zakresu przysługującej mu ochrony.

Skoro kredyt hipoteczny jest przeznaczony na cele mieszkaniowe, to kredytobiorca-konsument jest jednocześnie beneficjentem konstytucyjnego prawa do mieszkania (art. 75 i 76). Jeśli więc jest kilka możliwości interpretacyjnych, należy dać pierwszeństwo tej, która realizuje pełniej cele konstytucyjne wskazane w art. 75 i 76 ustawy zasadniczej. Jest to zresztą zbieżne z konsekwencjami, do których prowadzi w niniejszej sprawie prawo UE.

Szczegóły stanowiska RPO dostępne są tu:https://www.rpo.gov.pl/pl/content/stanowisko-rpo-w-sprawie-kredytu-frankowego-panstwa-dziubakow

Przedmiotem panelu były cztery tematy:

  • w jaki sposób RPO może przyczynić się do tego, aby prawo europejskie było efektywnie stosowane
  • wpływ organizacji oddolnych na rozwiązywanie problemów frankowych
  • praktyka w Sądzie Najwyższym
  • stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe

Moderatorka dr Aneta Wiewiórowska-Domagalska przypomniała, że w Polsce mamy ok. miliona zawartych umów kredytowych indeksowanych lub denominowanych w walucie obcej. Aktualnie mamy zalew sądów tymi sprawami.

Prof. Ewa Łętowska podkreśliła, że to, co wynika z prawa europejskiego, było w niewielkim stopniu wykorzystywane dla zbudowania efektywnej ochrony konsumenta. Nie wystarczy ochrona „na papierze” (w kodeksach, podręcznikach). Prawo unijne oparte jest na paradygmacie ochrony konkretnej, efektywnej. Forum Konsumenckie przy RPO opracowuje strategie konsumenckie, które można skutecznie wykorzystać (RPO działa skuteczniej, jeżeli może wpływać na orzecznictwo w sposób generalny). RPO chce doprowadzić do pozytywnego dla konsumentów końca sprawy frankowe. Sprawa Dziubak korzysta z całego dorobku TSUE.

Arkadiusz Szcześniak przedstawił historię kredytów frankowych. Przypomniał raporty UOKiK o spreadach, wyroki SOKiK, zwrócił uwagę na dochodzenie przez kredytobiorców roszczeń przed sądami powszechnymi oraz wskazał na pozwy zbiorowe.

Przedstawił także historię i działania Stowarzyszenia na rzecz konsumentów-kredytobiorców (jedna z konkluzji: strona społeczna nie ma wpływu na kształtowanie polskiego prawa).

Przypomniał, że Stowarzyszenie zbudowało system Nawigator – największą bazę wyroku dotyczących konsumentów. Przedstawił także sukcesy Stowarzyszenia na rzecz konsumentów – niekonstytucyjność BTE, raporty Rzecznika Finansowego i UOKiK, wyroku TSUE z 2018 r. ws. nakazów zapłaty. Orzecznictwo sądowe powinno być kształtowane z udziałem czynnika społecznego.

Jacek Czabański przekazał informacje na temat problemów Sądu Najwyższego z orzekaniem w sprawach dotyczących ochrony konsumenta. Wspomniał o historii dyrektywy 93/13 i brakiem zainteresowania prawników problematyką ochrony konsumenta oraz przypomniał najważniejsze postanowienia tej dyrektywy. Wspomniał w szczególności o wyrokach SN z 13 czerwca 2012 r. (sygn. II CSK 515/11), z 19 marca 2015 r. (sygn. IV CSK 362/14), 14 maja 2015 r. (sygn. II CSK 768/14), które nie uwzględniały orzecznictwa TSUE oraz późniejszych orzeczeniach, które odnoszą się do prawa unijnego (wyrok z 14 lipca 2017 r., sygn. II CSK 803/16; z 27 lutego 2019 r., sygn. II CSK 19/18).   

Marek Skrobacki  wspomniał drogę sędziów do prawa unijnego i orzecznictwa TSUE. Przedstawił praktykę orzeczniczą sądów powszechnych w sprawach frankowych. Problemy na przyszłość: skutek unieważnienia umowy, dalsze żądania banków po unieważnieniu umowy.    

Po wypowiedziach panelistów rozpoczęła się ożywiona dyskusja.

Przedstawiciele sędziów przyznali, że sędziowie w sprawach konsumenckich nie są należycie szkoleni.

Sędziowie nie potrafią wyjść poza sferę komfortu i stosowanie wyłącznie prawa polskiego. Orzecznictwo sądowe w sprawach frankowych zmuszało prawników do poszukiwania nowych rozwiązań prawnych. Obniżenie opłaty sądowej ułatwia konsumentom – kredytobiorcom dochodzenie praw w sądzie. Zwrócono uwagę na ograniczenia dyrektywy wobec badania wzorców umownych starszych niż 3 lata [była tto uwaga uczestnika dyskusji, "frankowicza", któremu chodziło o kompetencje Prezesa UOKiK w przedmiocie klauzul i możliwości wszczęcia postępowania w sprawie o uznanie postanowień wzorca umowy za niedozwolone - red]. Konsumenci zwrócili uwagę na trudności w dochodzeniu roszczeń w sądach i niezrozumieniu ich sytuacji w sądach.

Pierwsze konkluzje:

  • sądy muszą zmagać się z niezwykle trudnym zadaniem stosowania prawa unijnego w sprawach konsumenckich
  • najważniejszym zadaniem sądów krajowych jest zapewnienie efektywnej ochrony konsumenta w sposób określony w prawie unijnym i orzecznictwie TSUE
  • sądy krajowe powinny całościowo rozstrzygać sprawy frankowe, tak by nie mnożyć kolejnych postępowań sądowych.

Obywatele i RPO przegrali przed NSA sprawę linii energetycznej Ełk-granica Rzeczypospolitej

Data: 2019-12-04
  • NSA rozstrzygnął 3 grudnia na niekorzyść skarżących obywateli sprawę budowy linii energetycznej 440 kV przez miejscowości w okolicach Suwałk
  • RPO przyłączył się do tych spraw, był bowiem na miejscu i widział, jak gigantyczne słupy wysokiego napięcia stanęły między siedliskami i jaki ma to wpływ na życie lokalnej społeczności
  • Postawienie linii było możliwe dzięki specjalnej ustawie, która ułatwiła wywłaszczenia pod budowę linii i uprościła procedury odszkodowawcze, dzięki czemu można było zrealizować istotną dla bezpieczeństwa energetycznego państwa inwestycję.

Skargi na konsekwencje błyskawicznej budowy linii wpływały do RPO od mieszkańców zwłaszcza okolic Suwałk, gdzie wiele osób inwestuje w rozwój agroturystyki. Nie kwestionowali oni konieczności budowy linii, liczyli jednak, że zostanie poprowadzona przez obrzeża miejscowości – okazało się to jednak niemożliwe ze względu na brak infrastruktury potrzebnej inwestorowi.

W efekcie działki pod słupy energetyczne wywłaszczano w samej miejscowości, co sprawiło, że linia nie idzie po prostej – słupy stanęły tam, gdzie z prawnego punktu widzenia najłatwiej było je postawić, bo właściciel działki nie protestował. Zygzakująca linia niekiedy otacza siedliska ludzkie z trzech stron.  Mieszkańcy skarżą się na hałas linii, na konieczność zmiany planów życiowych oraz na spadek wartości nieruchomości, którego ustawowe odszkodowania nie rekompensują.

Wszystko to dzieje się na terenach przyrodniczo chronionych, co tym bardziej zwiększa frustrację mieszkańców, którym zmieniło się otoczenie.

Rzecznik był w Bakałarzewie w czasie spotkań regionalnych na Suwalszczyźnie w styczniu 2016 r. Następnie przyłączył się do trzech spraw. Jedną z nich Wojewódzki Sąd Administracyjny rozstrzygnął po myśli mieszkańców, pozostałe dwie – nie. Naczelny Sąd Administracyjny obie sprawy rozstrzygnął na niekorzyść mieszkańców, przychylając się do argumentów inwestora i państwa.

Prawnie problem polegał na tym, że za wywłaszczenie działek i za sąsiedztwo wielkich słupów energetycznych linii 440 kV  właściciele dostali odszkodowanie jak za działki rolne – sądy oceniły, że nadal można w tym miejscu prowadzić uprawy, więc strata nie jest dramatyczna. Mieszkańcy i RPO argumentowali, że wartość ich ziemi i siedlisk nie zależała od rolniczego potencjału i mieli prawo planować tu inną działalność, w tym turystyczną. Obecnie nikt jednak nie będzie chciał wypoczywać w cieniu wielkich, huczących słupów energetycznych.

RPO podkreślał, że z samej decyzji środowiskowej wydanej na potrzeby inwestycji wynikało jasno, że linia będzie oddziaływać na otoczenie, że pojawi się oddziaływanie pola elektro-magnetycznego, które wpływa na ludzi (co uwzględniają przepisy BHP). Oznacza to zatem, że inwestycja ograniczy sposób użytkowania działek położonych pod linią i w jej otoczeniu. W takiej sytuacji odszkodowanie dla właścicieli powinno być znacząco wyższe: rzeczoznawcy wyceniający odszkodowanie po prostu popełnili błąd.

NSA nie uwzględnił tych argumentów. Uznał, że sposób ustalenia odszkodowania był prawidłowy – decyzja jest już prawomocna.

IV.7000.534.2015, IV.7006.246.2015

Rozbieżne orzeczenia spadkowe,pominięty pogrobowiec zmarłego. Interwencja RPO

Data: 2019-11-06
  • W 1994 r. sąd orzekł, że spadek po rolniku nabyły jego matka i siostry. W 2013 r. uznał zaś, że jedynym spadkobiercą jest jego syn - urodzony już po śmierci ojca, który był kawalerem 
  • Sąd błędnie ocenił, że wniosek syna otwiera odrębną sprawę spadkową, podczas gdy chodziło o korektę decyzji sprzed 20 lat
  • RPO chce, aby sąd uchylił swe postanowienie z 2013 r. jako niedopuszczalne
  • Jednocześnie wniósł, aby sąd – w trybie zmiany decyzji z 1994 r. - zapewnił synowi należytą ochronę praw spadkowych po ojcu

Syn zmarłego zwrócił się do Rzecznika Praw Obywatelskich o wystąpienie w jego sprawie ze skargą nadzwyczajną do Sądu Najwyższego. Okazało się jednak, że wystarczy zwykła skarga o wznowienie postępowania do właściwego sądu, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika.

To kolejna interwencja prawna, którą w interesie obywateli RPO podejmuje wobec wydania sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. Narusza to konstytucyjną zasadę zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego. W efekcie spadkobiercy nie mogą np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

We wrześniu 1994 r. sąd rejonowy orzekł nabycie spadku (w którego skład wchodziło m.in. gospodarstwo rolne) przez matkę zmarłego i dwie jego siostry. Nikt z rodziny nie zaskarżył tego postanowienia, które uprawomocniło się.

Gdy zapadało to postanowienie, od miesiąca na świecie był już syn zmarłego, który był kawalerem. Nikt nie zgłosił jego praw do spadku.

On sam upomniał się o to, gdy stał się pełnoletni. W marcu 2013 r. wniósł, by sąd zweryfikował postępowanie spadkowe sprzed 20 lat. Od wyników tej weryfikacji uzależniał swe wnioski w sprawie. 

W kwietniu 2013 r. sąd orzekł, że całość spadku należy się właśnie synowi zmarłego. Sąd błędnie uznał, że syn wniósł o przeprowadzenie odrębnej sprawy spadkowej po zmarłym. W ogóle nie wziął też pod uwagę swej decyzji z 1994 r.

W efekcie wydał całkowicie nową decyzję spadkową. Nie miał do tego prawa, bo nie można dwa razy stwierdzić spadku po zmarłym. Procedując zaś prawidłowo, sąd powinien był uznać, że syn wnosi o korektę postanowienia sądu z 1994 r.

Nowe postanowienie spadkowe nie zostało zaskarżone przez spadkobierców wskazanych w decyzji sądu z 1994 r. i uprawomocniło się.  

Potem, w sierpniu 2013 r., sąd odrzucił jeszcze skargę syna zmarłego o wznowienie postępowania w sprawie postanowienia spadkowego z kwietnia 2013 r. - z uwagi na przekroczenie trzymiesięcznego terminu na jej złożenie.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika po wznowieniu postępowania sąd powinien uchylić postanowienie z kwietnia 2013 r.  Jednocześnie brak jest podstaw prawnych, by sąd całkowicie odrzucił wniosek syna z marca 2013 r. Powinien on bowiem być potraktowany nie jako wniosek o stwierdzenie nabycia spadku po ojcu, ale jako złożony w ramach art. 679 § 1 i 2 Kodeksu postępowania cywilnego, przewidzianego dla korekty wcześniejszego postanowienia. Wniosek syna zmierzał bowiem do modyfikacji porządku dziedziczenia, wynikającego z postanowienia z 1994 r.

Zgodnie art. 679 Kpc dowód, że osoba, która uzyskała stwierdzenie nabycia spadku, nie jest spadkobiercą lub że jej udział w spadku jest inny niż stwierdzony, może być przeprowadzony tylko w postępowaniu o uchylenie lub zmianę stwierdzenia nabycia spadku. Wtedy sąd może zmienić pierwotne postanowienie, stwierdzając nabycie spadku zgodnie z rzeczywistym stanem prawnym.

Skarga jest konieczna dla przywrócenia ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Nieuprawnione przeprowadzenie w 2013 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło do istotnego naruszenia zasad Konstytucji oraz chronionych przez nią praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2013 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłym narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2013 r. przez sąd - przy potraktowaniu wniosku syna z marca 2013 r. jako inicjującego odrębną, niezależną sprawę o stwierdzenie nabycia spadku po zmarłym. Sąd pominął wyraźną treść wniosku syna, który wskazywał na celowość przeprowadzenia stosownej weryfikacji wcześniejszego postępowania spadkowego. Od jej wyników uzależniał swe żądanie procesowe.

Błędna kwalifikacja wniosku przez sąd doprowadziła zaś do naruszenia przepisu Kpc, zgodnie z którym sąd winien odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa dotycząca stwierdzenia nabycia go po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

W ocenie Rzecznika, wskutek wznowienia postępowania sprawy z 2013 r. reaktywuje się pierwotny obowiązek oceny prawnej wniosku syna. Wymaga tego bowiem zarówno konstytucyjnie chronione prawo zainteresowanego do sądu, jak i potrzeba zapewnienia mu ochrony uprawnień spadkowych po zmarłym ojcu.

Odrzucenie skargi o wznowienie, złożonej w sierpniu 2013 r. przez syna zmarłego, nie uniemożliwia wniesienia takiej skargi przez RPO. Ma on bowiem prawo przyłączyć się do takiej sprawy, pod warunkiem zachowania trzymiesięcznego terminu od dnia, w którym dowiedział się o sprawie. Termin ten został dochowany.   

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

To nowy, szczególny środek zaskarżenia wprowadzony na mocy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Dlatego do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik dotychczas złożył 6 skarg nadzwyczajnych. Pierwsza, rozpatrzona pozytywnie przez SN 26 marca 2019 r., dotyczyła podobnej sprawy dwóch rozbieżnych rozstrzygnięć spadkowych.

RPO cały czas otrzymuje i analizuje wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to dodatkowe zadanie żadnych środków). W przypadku stwierdzenia, że nie zachodzą podstawy do skargi, kieruje merytoryczną odpowiedź do wnioskodawców. Gdy jest możliwość sięgnięcia po inne środki prawne, korzysta z nich (np. kasacja, skarga kasacyjna, skarga o wznowienie postępowania). 

W sprawach zaś, w których zidentyfikowano by naruszenia uzasadniające złożenie skargi nadzwyczajnej, RPO obecnie wstrzymuje się z działaniami do czasu rozstrzygnięcia pytań prejudycjalnych przedstawionych przez polskie sądy (w tym przez sam SN) Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zagadnienia prejudycjalne dotyczą tak fundamentalnych kwestii jak prawidłowość utworzenia nowych izb w SN (w tym także Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) oraz prawidłowość powołania sędziów do tych izb.

Rozstrzygniecie tych kwestii przez TSUE będzie miało zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ważności postępowania przez tymi izbami – także rozstrzygnięć dotyczących skarg nadzwyczajnych. 

IV.7000.353.2019

Kontrowersyjne przepisy o dzierżawie roli. Rzecznik za uznaniem ich niekonstytucyjności

Data: 2019-10-15
  • Dzierżawcy państwowej ziemi mogli tracić 30% dzierżawionej nieruchomości. O tym, które grunty miały być wyłączone spod dzierżawy, decydowała państwowa agencja
  • Jeśli dzierżawca nie godził się na takie wyłączenie, tracił prawo pierwszeństwa kupna tej nieruchomości lub możliwość przedłużenia jej dzierżawy bez przetargu
  • Sąd zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne w sprawie tych przepisów jako pogarszających sytuację dzierżawców
  • W ocenie RPO naruszają one konstytucyjne zasady zaufania do państwa i stanowionego przez niego prawa oraz do równej ochrony praw majątkowych

We wrześniu 2011 r. znowelizowano ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. Zmiana uprawniła Agencję Nieruchomości Rolnych (dziś - Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) do proponowania wyłączania z dzierżawy 30% powierzchni dzierżawionych użytków rolnych. Agencja dostała szerokie uprawnienia do wyboru gruntów, które miały być wyłączane.

Dzierżawcy mogli odrzucić propozycję zmian - wówczas umowa obowiązywałaby na dotychczasowych warunkach. Wtedy tracili jednak ustawowe prawo pierwszeństwa do nabycia dzierżawionej nieruchomości po cenie ustalonej zgodnie z ustawą oraz do przedłużenia dzierżawy w trybie bezprzetargowym. W praktyce mogło to oznaczać niemożność prowadzenia dalszej działalności na dzierżawionych gruntach po wygaśnięciu umowy.

Nowe przepisy określały mechanizm zmiany umów dzierżawy, które zawarto przed  ich wejściem w życie. Nie odnosiły się zaś do wcześniejszych umów, jeśli:

  • łączna powierzchnia dzierżawionych gruntów po wyłączeniu nie przekraczałaby 300 ha, chyba że dzierżawca wniesie do ANR o wyłączenie z dzierżawy 30% powierzchni;
  • stroną umowy jest spółka hodowli roślin uprawnych lub hodowli zwierząt gospodarskich o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej lub inna spółka prawa handlowego, w której Skarb Państwa lub instytut badawczy ma większość udziałów lub akcji.

Spór sądowy dzierżawcy z państwową agencją

Jedna ze spółek dzierżawiących ziemię przyjęła warunki ANR i zgodziła się na wyłączenie części gruntów. Spółka złożyła oświadczenie o skorzystaniu z prawa do zakupu gruntu pozostałego po wyłączeniu. Tymczasem  weszła w życie ustawa z 14 kwietnia 2016 r., zgodnie z którą na 5 lat wstrzymano sprzedaż nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. ANR wezwała spółkę do wydania wyłączonych nieruchomości. Spółka odmówiła, wskazując na niekonstytucyjność noweli z 2011 r. i nieskuteczność aneksu do umowy, dotyczącego wyłączenia 30% ziemi.

ANR uznała, że zapis noweli o tym, że wyłączone grunty mają zostać przeznaczone do sprzedaży, obowiązywał w odmiennym stanie prawnym, a po wejściu w życie ustawy z 2016 r. to dzierżawa stała się głównym sposobem zagospodarowania nieruchomości Zasobu. Spółka zapowiedziała, że zamierza dalej dzierżawić ziemię na podstawie umowy i że zasadne jest jej przedłużenie do 2025 r. Agencja odmówiła przedłużenia umowy.

W pozwie przeciw KOWR (następcy prawnemu ANR) spółka wystąpiła o nakazanie złożenia oświadczenia woli o przedłużeniu umowy dzierżawy o 8 lat na dotychczasowych warunkach. Miała ona obejmować także 30% powierzchni,  która miała być wyłączona. W sądzie  spółka wniosła o zwrócenie się do TK z pytaniem prawnym o zbadanie konstytucyjności nowelizacji.

Sąd zadał TK pytanie prawne, czy nowela jest zgodna m.in. z  art. 2, art. 64 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 3 oraz art. 32 ust. 1 Konstytucji - w zakresie, w jakim ogranicza prawa majątkowe dzierżawców nabyte na podstawie umów, które nie zawierały postanowienia o możliwości wyłączenia 30% użytków rolnych, a które zawarto przed wejściem noweli w życie.

Sąd spytał też o konstytucyjność noweli w zakresie, w jakim:

  • ogranicza wolność działalności gospodarczej dzierżawców,
  • inaczej traktuje dzierżawców-stron umów zawartych przed wejściem noweli w życie i po tym,
  • odmiennie traktuje dzierżawców w zależności od powierzchni dzierżawionych gruntów oraz kategorii podmiotów, które są wspólnikami w spółkach.

Sąd zwrócił uwagę, że dzierżawcy - czyniąc znaczące nakłady finansowe, także ze środków zewnętrznych - utworzyli duże i dobrze prosperujące gospodarstwa. Zmniejszeniu dzierżawionej powierzchni nie towarzyszyły jednak rekompensaty za utratę 30% użytków; nie rozliczono też poczynionych nakładów.

Argumentacja RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed TK (sygn. akt P 9/19).

Przepisy z 2011 r. zrodziły istotne wątpliwości w praktyce orzeczniczej sądów. Dzierżawcy nie godzą się na wyłączenia i występują na drogę sądową w celu podważenia ważności aneksów nakazujących dokonanie 30%  wyłączeń. Problem szacunkowo dotyczy ok. 25 tys. ha ziemi.

Ponadto w kwietniu 2019 r. uchwalono przepisy, które podniosły wysokość zapłaty za korzystanie z nieruchomości wchodzącej w skład Zasobu bez tytułu prawnego - z 5-krotności do 30-krotność wysokości czynszu należnego w umowie. Według rządu chodzi właśnie o skuteczną realizację noweli z 2011 r.

Przed wejściem noweli w życie dzierżawa stanowiła ok. 75% gruntów w Zasobie. Było to ok. 1,8 miliona ha, użytkowanych przez ponad 122 tys. dzierżawców. Popularność tego sposobu gospodarowania wynikała z braku finansów na zakup gruntów, dostosowania się do zasad rynku czy uzyskiwania swobody alokacji środków finansowych.

Zmiany z 2011 r.  miały na celu trwałe rozdysponowanie (głównie przez sprzedaż) nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Celem było też zapobieganie rozdrobnieniu gospodarstw oraz wpieranie rolników indywidualnych prowadzących gospodarstwa rodzinne.

Zaskarżone rozwiązanie dotyczy gospodarstw wielkoobszarowych czyli takich, których łączna powierzchnia gruntów dzierżawionych z Zasobu przekraczałaby 300 ha, już po dokonaniu wyłączeń gruntów. Większość tak dużych gospodarstw powstała w latach 90. w wyniku przekształcenia państwowych gospodarstw rolnych.

W skargach do RPO dzierżawcy wskazywali, że zostali postawieni w sytuacji wyboru „mniejszego zła”. Zgadzali się na wyłączanie części powierzchni, aby zachować resztę dzierżawy.

Z kolei ustawa z 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych (którą RPO oddzielnie zaskarżył do TK) zasadniczo przeobraziła zasady gospodarowania ziemią. Uchwalono ją w związku z zakończeniem 12-letniego okresu ochronnego na zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców. Powoływano się na zagrożenie, że ziemia rolna będzie nabywana przez obywateli innych państw Unii, zwłaszcza tych, gdzie cena ziemi jest znacznie wyższa niż w Polsce.

Jak wskazuje Rzecznik, o ile nowela z 2011 r. była wyrazem dążenia do trwałego rozdysponowania gruntów Zasobu i przyspieszenia ich „prywatyzacji”, o tyle ustawa z 2016 r. jest przejawem odmiennej polityki. Polegała ona na odejściu od „prywatyzacji” państwowych gruntów, pozostawieniu ich w dyspozycji państwa i oparciu się na dzierżawie jako podstawowej formie gospodarowania nieruchomościami.

Wzorce kontroli

W ocenie RPO nowela z 2011 r. narusza:

  • art. 2 Konstytucji (zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa);
  • art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (prawo do ochrony praw majątkowych przed nieproporcjonalną ingerencją);
  • art. 64 ust. 1 i 2 w związku z 32 ust. 1 Konstytucji (prawo do równej ochrony praw majątkowych).

Trybunał często podkreślał, że zmiana prawa nie może być dla jednostki całkowicie zaskakująca i arbitralna. Tymczasem nowela z 2011 r. spowodowała zachwianie pewności prawa u dzierżawców. Mogło to  niekorzystnie wpłynąć na ich plany gospodarcze, inwestycje oraz zaciągnięte zobowiązania.

Ustawa nie pozostawiła żadnych możliwości ewentualnych negocjacji co do wyłączenia konkretnych działek. Projekt wyłączeń przedstawiony przez Agencję, nie podlegał żadnym zmianom.

Swoboda decyzji dzierżawcy o przyjęciu bądź odrzuceniu zaproponowanej zmiany miała charakter pozorny. W przypadku odmowy, tracił bowiem pierwszeństwo do nabycia nieruchomości i możliwość zawarcia kolejnej umowy z wyłączeniem trybu przetargowego. A to ważny przywilej, który pozwala na przedłużenie dzierżawy i kontynuowanie produkcji rolnej. Daje też gwarancję stabilności prowadzonej działalności.

Wyłączenie tych możliwości może oznaczać zakończenie działalności rolnej na dzierżawionych terenach - zwłaszcza, gdy łączy się to z ograniczeniami wprowadzonymi przez ustawę z 2016 r. Narzucanie propozycji pod rygorem utraty przyznanych uprawnień jest sprzeczne z zasadami pewności prawa oraz zasadami współżycia społecznego. Przewidziane zmiany umów mają tak naprawdę charakter przymusowy.

W ocenie RPO przez nieproporcjonalną ingerencję w dzierżawę nowela narusza prawo do ochrony praw majątkowych. Nie mają one charakteru absolutnego i państwo może je ograniczyć, ale taka ingerencja musi być zgodna z art. 31 Konstytucji. Zaskarżone przepisy nie zdają zaś takiego testu.

Pierwsze wątpliwości wobec noweli pojawiły się na etapie prac legislacyjnych. W opinii zleconej Biura Analiz Sejmowych wskazano, że narusza ona zasadę ochrony praw majątkowych i zasadę równości wobec prawa w aspekcie różnicowania dzierżawców.

Związek Zawodowy Pracowników Rolnictwa RP i Federacja Związków Pracodawców Dzierżawców i Właścicieli Rolnych alarmowały zaś o braku regulacji co do odpowiedzialności za szkody wyrządzone dzierżawcom np. z tytułu utraty części dochodów z powodu ograniczenia produkcji albo z powodu konieczności przyspieszenia spłaty kredytów.

W sprawie noweli skierowano dwa pytania prawne sądów do TK. W obu przypadkach Trybunał umorzył postępowania z uwagi na niespełnienie przesłanki funkcjonalnej i przedmiotowej.

Trybunał umorzył sprawę (aktualizacja 28 lipca)

22 lipca 2020 r. Trybunał umorzył postępowanie w tej sprawie (szczegóły w załączniku poniżej). 

IV.7005.10.2019

Nie można odzyskać nieruchomości wywłaszczonej mocą "specustawy drogowej". RPO popiera skargę konstytucyjną obywateli

Data: 2019-10-09
  • Obywatele stracili część nieruchomości, którą państwo wywłaszczyło pod budowę drogi na mocy tzw. specustawy drogowej z 2003 r.
  • Nieruchomość nie wróciła do właścicieli - mimo że stała się zbędna na cel wywłaszczenia, bo droga powstała tylko na jej części
  • Ich skargę konstytucyjną poparł Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Nie ma bowiem konstytucyjnych podstaw, by państwo przetrzymywało nieruchomości przymusowo a niepotrzebnie odebrane pod budowę drogi prywatnym właścicielom

W ocenie Rzecznika niemożność zwrotu nieruchomości przejętej na potrzeby budowy dróg publicznych na podstawie specustawy jest sprzeczna z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony przed nieuzasadnionym wywłaszczeniem. Chodzi o sytuację, w której państwo przejmuje nieruchomość pod cel publiczny, np. budowę drogi. Generalne zasady prawa przewidują w takiej sytuacji możliwość zwrotu wywłaszczonej nieruchomości, jeśli inwestycja nie powstała. W przypadku tzw. specustawy drogowej z 2003 r. przepisy skonstrowano tak, że jest to niemożliwe.

Historia sprawy

W 2009 r. prezydent Warszawy ustalił lokalizację drogi powiatowej, która objęła m.in. nieruchomość skarżących na stołecznych Jelonkach. Zgodnie z ustawą z 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (tzw. specustawą drogową) decyzja ta przesądzała podział tej nieruchomości i przejście jej na własność państwa. Decyzję utrzymał Wojewoda Mazowiecki.

W 2014 r. skarżący wystąpili o zwrot. Argumentowali, że znaczna część nieruchomości jest zbędna na cel, dla którego nastąpiło wywłaszczenie, a władze zamierzają ją wykorzystać  w inny sposób. Starosta umorzył postępowanie. Uznał, że nie ma przesłanek zbędności nieruchomości na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu, wymienionych w ustawie z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. Wojewoda wprost zaś odmówił zwrotu nieruchomości.

Obywatele odwołali się do sądu. Korzystny dla nich wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie uchylił jednak w 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny.

NSA uznał, że po przejęciu własności w trybie specustawy nie jest możliwy zwrot - nawet jeżeli okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Specustawa nie reguluje bowiem kwestii związanych ze zwrotem lub alternatywnym wykorzystaniem nieruchomości bądź ich części, które nie zostały wykorzystane na inwestycje drogowe. W sprawach nią nieuregulowanych odsyła zaś do ustawy o gospodarce nieruchomościami z 1997 r. Ta z kolei umożliwia zwrot jedynie tych nieruchomości, które albo wywłaszczono indywidualną decyzją, albo nabyto lub przejęto na podstawie ustaw w niej wymienionych. Żaden zaś z tych przepisów nie obejmuje jednak wywłaszczenia na podstawie specustawy.

W skardze konstytucyjnej do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt SK 37/19) obywatele wskazali, że utracona nieruchomość powinna być przywracana w każdym przypadku, gdy okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Inaczej daje to podstawę do nadużyć i wykorzystywania procedury pozyskiwania nieruchomości w trybie specustawy bez zamiaru budowy drogi.

Skarga stwierdza naruszenie konstytucyjnych zasad zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz ochrony praw nabytych,  zasady ochrony własności, zasady proporcjonalności oraz zasady równości i zakazu dyskryminacji. Zarzuca niekonstytucyjność art. 216 ust. 1 u.g.n. oraz art. 23 specustawy drogowej - w zakresie, w jakim uniemożliwiają zwrot nieruchomości przejętych mocą specustawy.

Rzecznik przystąpił do tego postępowania w TK. Wniósł o uznanie, że:

  • art. 216 ust. 1 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyklucza  odpowiednie stosowanie jej przepisów  do nieruchomości nabytych przez Skarb Państwa na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. - jest niezgodny z art. 64 ust. 1-3, art. 32 ust. 1 i 2, art. 21 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 3 Konstytucji;
  • art. 23 specustawy drogowej - w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Rozdziału 6 działu 111 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami do nieruchomości nabytych na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. - jest niezgodny z art. 2 i art. 32 ust. 1 i 2 w związku z art. 21 ust. 2 i z art. 64 ust. 1 Konstytucji.

Argumenty RPO

Według Rzecznika niemożność zwrotu nieruchomości przejętej na budowę dróg na podstawie specustawy nie służy żadnemu racjonalnie uzasadnionemu celowi. Wydaje się zaś niezamierzonym przez ustawodawcę przypadkowym skutkiem upraszczania procedur inwestycyjnych. Nie realizuje żadnej konstytucyjnej wartości, bo drogi nieistniejące (bądź przechodzące w innym miejscu niż pierwotnie zakładano) w żaden sposób nie służą społeczeństwu. Nie istnieje więc konstytucyjna podstawa do przetrzymywania w zasobie publicznym nieruchomości przymusowo (i niepotrzebnie) odebranych na taki cel ich prywatnym właścicielom.

Rozwiązanie takie stoi w oczywistej sprzeczności z podstawową funkcją art. 21 ust. 2 Konstytucji - zapobiegania nadużyciom władz w stosunku do mienia obywateli pod pretekstem realizacji celów, które potem okazują się fikcyjne.

Jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że jedynym uzasadnieniem tak znacznego ograniczania praw właścicieli miała być nadrzędna potrzeba nadrabiania cywilizacyjnych zaległości poprzez sprawną budowę dróg. Jeżeli potrzeba ta się dezaktualizuje, ingerencja w prawa jednostek traci uzasadnienie. Wówczas powstaje zaś obowiązek zwrócenia własności odebranej pochopnie i w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.

Ze względu na specyfikę celu publicznego i skalę inwestycji drogowych, grupa osób dotkniętych niekonstytucyjnym wyłączeniem wydaje się stosunkowo liczna. Dodatkowo uzasadnia to potrzebę orzeczenia o niekonstytucyjności.

Ponadto kryterium różnicowania ochrony prawnej obywateli w zależności od formy wywłaszczenia ma cechy dowolności. Nie jest ani racjonalne, ani proporcjonalne, ani sprawiedliwe. Realizacja konstytucyjnego prawa do zwrotu wywłaszczonego mienia nie może zależeć od tego, w jaki techniczny sposób ustawodawca zaprojektował procedury inwestycyjne. A kryteria różnicowania dobrano zupełnie przypadkowo. Nie powinny one zatem decydować o dopuszczalności realizacji prawa konstytucyjnie gwarantowanego.

Skutkiem jest pozbawienie określonej, arbitralnie dobranej grupy uprawnionych, przysługujących im roszczeń, a zarazem zwolnienie podmiotów publicznych z obowiązków nałożonych bezpośrednio w Konstytucji. Tym samym zaskarżona norma jest sprzeczna z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności i innych praw majątkowych.

W tym przypadku można mówić o tzw. pominięciu prawodawczym. Polega to na uregulowaniu danej kwestii w sposób niepełny, choć - postępując zgodnie z Konstytucją - ustawodawca powinien był ją unormować. W przeciwieństwie bowiem do „zwykłego” (na podstawie u.g.n.) wywłaszczenia nieruchomości na potrzeby budowy drogi publicznej - nie przyznał wprost roszczenia o zwrot nieruchomości przejętych na identyczne cele w trybie specustawy drogowej.

IV.7003.38.2019

Już nie ma wątpliwości, kto dziedziczy spadek. Na wniosek RPO sąd naprawił swój błąd

Data: 2019-10-01
  • Z inicjatywy RPO sąd naprawił sytuację, w której w odstępie 22 lat wydał dwa rozbieżne orzeczenia w sprawie spadkowej
  • W 1995 r. sąd orzekł, że całość spadku należy się jednemu z synów zmarłej. W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobiercami są: wdowiec po zmarłej, córka i obaj synowie
  • RPO dostał wniosek o skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Ale wystarczyła skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. W efekcie spadkobiercy nie mogli np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 1995 r. do wydziału cywilnego sądu rejonowego przyszedł syn zmarłej z testamentem, w którym zapisała mu swój majątek. Syn nabył spadek w całości. Rodzina otrzymała postanowienie i nie zareagowała (zmarła miała męża i poza synem, który przyszedł z testamentem, także córkę i syna). Postanowienie uprawomocniło się.

W 2017 r. inni spadkobiercy zgłosili się jednak do sądu, a ten podzielił spadek, nie upewniając się, czy nie było już w tej sprawie postanowienia - najwyraźniej w przekonaniu, że rodzina porządkuje sprawy spadkowe dopiero po latach.

Ponieważ nikt nie okazał testamentu, sąd stwierdził nabycie spadku na podstawie ogólnych przepisów o dziedziczeniu. Spadek nabyli mąż, córka i dwaj synowie (po jednej czwartej).

Na to postanowienie nikt z rodziny nie zareagował, minął więc termin apelacji. Ale jedną osobę to postanowienie zaniepokoiło i poszła z tym do prawnika. Ten napisał wniosek o wznowienie postanowienia. Ale już z nim nie zdążył: strona postępowania ma na to tylko trzy miesiące.

Wtedy prawnik w kwietniu 2019 r. złożył wniosek o skargę nadzwyczajną do RPO.

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

Skarga nadzwyczajna to nowy, szczególny środek zaskarżenia, wprowadzony na mocy ustawy o Sądzie Najwyższym z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej (dotychczas złożył ich 6). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach (z 20 lat) ma tylko RPO i Prokurator Generalny. 

Pierwsza skarga nadzwyczajna rozpatrzona przez Sąd Najwyższy 26 marca 2019 r. dotyczyła właśnie podobnej sprawy spadkowej.

Ale akurat w sprawie zgłoszonej w kwietniu 2019 r. skarga nadzwyczajna nie była konieczna. Ponieważ chodziło o rozstrzygnięcie stosunkowo nowe - z 2017 r., Rzecznik mógł wnieść o wznowienie postępowania. Zgodnie z orzecznictwem SN ma na to trzy miesiące od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia.

Skarga o wznowienie postępowania była zatem w tym przypadku odpowiednim środkiem prawnym dla wyeliminowania postanowienia sądu z 2017 r.

Argumenty RPO

Nieuprawnione przeprowadzenie w 2017 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło też do istotnego naruszenia zasad konstytucyjnych oraz chronionych na gruncie Konstytucji praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2017 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłej narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2017 r. przez sąd rejonowy. Powinien był on odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, skoro sprawa dotycząca spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana. 

Wznowienie postępowania daje możliwość naprawienia tego ewidentnego uchybienia sądu. Dlatego Rzecznik wniósł do sądu rejonowego o uchylenie zaskarżonego postanowienia z 6 czerwca 2017 r. i odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

Postanowienie sądu

26 września 2019 r. Sąd Rejonowy w K. wydał postanowienie uwzględniające skargę RPO. Postanowienie z 6 czerwca 2017 r. zostało uchylone, a wniosek o stwierdzenie nabycia spadku odrzucono.

IV.7000.202.2019

UODO: ustawę o komisji reprywatyzacyjnej należałoby poprawić

Data: 2019-09-17
  • Prezes UODO przyznaje Rzecznikowi rację: komisja badająca stołeczną reprywatyzację działa na podstawie przepisów, które nie uwzględniają RODO
  • Jan Nowak zaznacza jednak, że Komisja – zgodnie z ustawą, która dała jej szerokie kompetencje – działa „w interesie publicznym”
  • RODO właśnie z „interesu publicznego” czyni wyjątek dla zakazu przetwarzania danych bez wiedzy zainteresowanych
  • Faktem jest jednak, że ustawę o Komisji należałoby poprawić

Już przed rokiem, w wystąpieniu do GIODO (poprzednika Urzędu Ochrony Danych Osobowych działającego na podstawie RPDO) Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę, że komisja badająca stołeczną reprywatyzację dostała pełny dostęp do informacji z Krajowego Rejestru Sądowego, Krajowego Rejestru Karnego oraz centralnej bazy danych ksiąg wieczystych. A to oznacza to możliwość przetwarzania tych danych przez komisję bez wiedzy i zgody osób, których one dotyczą. Te kompetencje są w zasadzie nieograniczone, na co nie pozwala polska Konstytucja, ani europejskie RODO.

Ponieważ RPO nie dostał odpowiedzi z GIODO, napisał w tej sprawie ponownie – już do UODO, w lipcu 2019 r. Teraz dostał odpowiedź z przeprosinami za „istotną zwłokę w odpowiedzi”.

Rzecznikowi chodzi o kompetencje, które komisja działająca pod kierownictwem wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego (a obecnie Sebastiana Kalety) dostała na podstawie nowelizacji z 26 stycznia 2018 r.  Ma ona dostęp do pełnych danych i informacji w Krajowym Rejestrze Sądowym, Krajowym Rejestrze Karnym oraz centralnej bazie danych ksiąg wieczystych. Może przetwarzać dane z tych zbiorów (jak i z innych zborów prowadzonych na podstawie innych przepisów przez organy władzy publicznej) bez wiedzy i zgody osoby, której one dotyczą. „Komisja zatem otrzymała niczym nieograniczony dostęp do zbiorów i rejestrów prowadzonych przez organy władzy publicznej” – zauważył Rzecznik. - Tak szerokie uprawnienia rodzą zastrzeżenia ze względu na możliwość ingerencji w tajemnice zawodowe lub też w  toczące się postępowania. Wśród przetwarzanych danych osobowych mogą znajdować się również dane wrażliwe.

Prezes UODO przyznał w odpowiedzi, że „analiza unormowań ustawy (…) prowadzi do wniosku, że przepisy tego aktu prawnego nie zostały dostosowane do uregulowań [RODO]”.

Jak zauważa Jan Nowak, stało się tak przede wszystkim dlatego, że kiedy przepisy polskiego prawa były dostosowywane do europejskich zasad ochrony danych osobowych, to ustawa o komisji Jakiego/Kalety nie znalazła się w ogóle na liście ustaw do poprawy. W efekcie są w tej ustawie sformułowania wprost z uchylonej już ustawy z 1997 r. o ochronie danych osobowych jak np. „[...] Komisja może przetwarzać informacje, w tym również dane osobowe [...] bez wiedzy i zgody osoby, której te dane dotyczą”; „Komisja w celu realizacji zadań wynikających z ustawy może korzystać z danych o osobie [...] oraz przetwarzać je bez wiedzy i zgody osoby, której te dane dotyczą”.

Prezes UODO podkreśla jednak: „Powyższe niedociągnięcie, aczkolwiek istotne, nie oznacza wszakże, iż ustawa pozostaje w całkowitej sprzeczności z postanowieniami rozporządzenia [RODO]. Zauważyć wypada, że rozporządzenie zezwoliło na przetwarzanie przez administratora (czyli, w niniejszej sprawie, Komisję) danych osobowych, gdy jest to niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze (art. 6 ust. 1 lit. c) i - gdy przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi (art. 6 ust. 1 lit. e), zaś szczególnych kategorii danych osobowych - gdy przetwarzanie jest niezbędne ze względów związanych z ważnym interesem publicznym, na podstawie prawa Unii lub prawa państwa członkowskiego, które są proporcjonalne do wyznaczonego celu, nie naruszają istoty prawa do ochrony danych i przewidują odpowiednie i konkretne środki ochrony praw podstawowych i interesów osoby, której dane dotyczą (art. 9 ust. 2 lit. g). Komisja zaś. w myśl art. 3 ust. 3 ustawy z 09.03.2017, została wprost określona jako organ administracji publicznej stojący na straży interesu publicznego (w zakresie postępowań w przedmiocie wydania decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich)”.

Prezes UODO pisze dalej, że jeśli dodać do tego (nie wchodząc w ocenę systemowej prawidłowości tego rozwiązania, co nie należy do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych), że w celu realizacji zadań wynikających z ustawy, komisji przysługują uprawnienia prokuratora, to zakres kompetencji komisji do przetwarzania danych osobowych, aczkolwiek szeroki, nie wydaje się kolidować z przepisami RODO.

Niewątpliwie wszakże, w świetle dyspozycji art. 10 RODO doprecyzowania wymagają, zawarte w ustawie o komisji reprywatyzacyjnej regulacje dotyczące dostępu komisji do Krajowego Rejestru Karnego, który zawiera informacje o wyrokach skazujących oraz czynach zabronionych lub powiązanych środkach bezpieczeństwa. O ile bowiem, sam dostęp komisji do danych zawartych w Krajowym Rejestrze Karnym nie budzi zastrzeżeń, to wzgląd na wymogi z art. 10 rozporządzenia RODO jednoznacznie przemawia za zmianą, zbyt lakonicznych w tej kwestii, przepisów ustawy o Komisji.

Do przewodniczącego Sebastiana Kalety w sprawie jego pisma niezawierającego informacji dotyczących spraw reprywatyzacyjnych

Data: 2019-09-04
  • RPO dziękuje Sebastianowi Kalecie, przewodniczącemu działającej przy Ministerstwie Sprawiedliwości Komisji Weryfikacyjnej zajmującej się reprywatyzacją w Warszawie, za odpowiedź na swoje pismo.
  • Zauważa jednak, że nie porusza ona kwestii zawartych w wystąpieniu Rzecznika, a komentarze przewodniczącego Kalety świadczą o tym, że najprawdopodobniej nie zna kompetencji RPO, nie dowiedział się też o jego działaniach na rzecz lokatorów i ofiar reprywatyzacji, mimo że informacje o nich są publicznie dostępne.
  • W kolejnym adresowanym do przewodniczącego Kalety  piśmie RPO przypomina więc, o co mu chodziło, co stanowi prawo, i jakie problemy prawne już zdiagnozował i podsunął władzom do rozwiązania

Sam fakt otrzymania odpowiedzi z resortu sprawiedliwości jest wart odnotowania, ponieważ – jak wynika to choćby z Informacji Rocznej RPO za rok 2018 – takie odpowiedzi nie zawsze przychodzą z tej instytucji. Na czym jednak polega nieporozumienie z tą odpowiedzią?

  1. O co chodzi w sprawie – problem prawny

Swoje wystąpienie Rzecznik Praw Obywatelskich skierował w związku z problemami pojawiającymi się przy prowadzeniu postępowania „sprawdzającego”, w którym Komisja Weryfikacyjna dopiero wstępnie bada, czy przy reprywatyzacji danej nieruchomości w ogóle doszło do nieprawidłowości. Właściwe postępowanie „rozpoznawcze” Komisja wszczyna dopiero wtedy, gdy przy takim wstępnym sprawdzaniu legalność reprywatyzacji wzbudzi wątpliwości Komisji. Przedmiotem wystąpienia Rzecznika nie była jednak krytyka postępowania sprawdzającego jako takiego – jego konieczność wydaje się dość oczywista – ale sytuacja osób, których prawa zostały naruszone, mimo że sama Komisja nie zakwestionowała dotyczących ich decyzji reprywatyzacyjnych.

Wynika to z niedoskonałości prawa dotyczącego działań Komisji - już na etapie postępowania sprawdzającego zapadają rozstrzygnięcia władcze bezpośrednio ingerujące w sferę prawną jednostek (jak np. zablokowanie wykonania prawomocnego wyroku sądu), a sądowa ochrona ich praw wydaje się nieskuteczna. Osoby te nie mają też dostępu do akt sprawy, trudno im polemizować ze stanowiskiem Komisji.

Tu przedmiotem zainteresowania Rzecznika była kwestia, w jaki sposób Komisja rozstrzyga pojawiające się tu nieuchronnie konflikty i jakie okoliczności bierze pod uwagę.

Rzecznik ponownie zwraca się o wyjaśnienia i z przykrością przypomina, że nieudzielenie mu wyjaśnień, o jakie zwraca się w oparciu o ustawowe podstawy, stanowi naruszenie art. 17 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich.

  1. Jak to jest z tą skutecznością?

Odnosząc się zaś do porównań Przewodniczącego „skuteczności” działań Rzecznika Praw Obywatelskich ze „skutecznością” działań Komisji do spraw nieruchomości warszawskich, RPO przypomina, że oba te organy pełnią odmienne funkcje, różne jest ich konstytucyjne umocowanie, a przede wszystkim – ustawowe kompetencje.

Rzecznik Praw Obywatelskich bada działania władzy wobec obywateli, ale ich nie rozstrzyga, tylko wskazuje obszary naruszenia praw. Dzięki temu instytucje, które mają do tego uprawnienia, mogą sytuację obywateli naprawić.

Komisja tymczasem sama podejmuje decyzje, została bowiem wyposażona w wyjątkowe, nawet w skali systemu prawnego, kompetencje w wąskim (aczkolwiek bardzo skomplikowanym) zakresie reprywatyzacji gruntów warszawskich.

Ponieważ problemy sygnalizowane władzom przez Rzecznika Praw Obywatelskich wynikają z kierowanych do niego skarg, to fakt, że nie są one rozwiązywane, świadczy – co logiczne -  o braku skuteczności działania samych adresatów pism Rzecznika.

Jakie są zatem typowe przejawy tej rzeczywistej nieskuteczności adresatów pism Rzecznika? To:

  • unikanie odpowiedzi na pytania Rzecznika,
  • odmowa współpracy
  • nieprzekazywanie żądanych przez niego informacji i wyjaśnień.
  1. O jakich problemach obywateli związanych z reprywatyzacją i ochroną obywateli warto wiedzieć, jeśli działa się w tej dziedzinie?

W swojej odpowiedzi Przewodniczący Komisji dał wyraz swojemu zdumieniu, że Rzecznik Praw Obywatelskich w ogóle wystosował w tej sprawie wystąpienie.

- Pragnę wierzyć, że reakcja ta nie jest wynikiem złej woli, lecz jedynie skutkiem braku wystarczającej wiedzy o przepisach regulujących działalność Rzecznika (co, mam nadzieję, zostało wyżej wyjaśnione), jak też o działaniach, które Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje w ramach swoich ustawowych obowiązków – zauważa RPO. Jego zdaniem być może Przewodniczący Komisji nie zdołał dowiedzieć się o innych wystąpieniach, bo nie są one adresowane do niego, ale do innych instytucji państwa, które także zajmują się tymi zagadnieniami, a wyposażone są w inicjatywę ustawodawczą (Rzecznik jej nie ma, ale może do tych instytucji kierować wnioski w trybie art. 16 ustawy o RPO).

W piśmie do przewodniczącego Kalety RPO te wystąpienia streszcza:

Problem reprywatyzacji, w tym gruntów warszawskich, był od samego początku działalności Rzecznika Praw Obywatelskich jednym z kluczowych obszarów jego zainteresowania. Od przełomu lat 80. i 90. ubiegłego wieku Rzecznik nieustannie apelował o przyjęcie systemowych rozwiązań, także adekwatnie chroniących lokatorów reprywatyzowanych kamienic i wskazywał na obawy tych osób przed prywatyzacją mienia publicznego oraz zagrożenie perspektywą utraty mieszkań jako konsekwencją postępującej komercjalizacji rynku mieszkaniowego. Sprawy na tym tle zawsze stanowiły istotny obszar aktywności Rzecznika, a wystąpienia – dotyczące różnych aspektów tego złożonego problemu – były kierowane już od pierwszych lat transformacji; opisane one są zresztą w przedkładanych corocznie Sejmowi obszernych Informacjach Rzecznika o jego działalności.

1. Przede wszystkim należy wskazać, że w dniu 7 października 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował obszerne i wieloaspektowe wystąpienie do ówczesnej prezes Rady Ministrów Beaty Szydło, w którym przedstawił swoje argumenty przemawiające za koniecznością uchwalenia tzw. ustawy reprywatyzacyjnej.

2. To w efekcie działań Rzecznika (w szczególności prof. Ireny Lipowicz), do Kodeksu karnego został wprowadzony w 2015 r. art. 191a  oraz zsynchronizowane z nim zmiany w przepisach prawa budowlanego, rozszerzające kompetencje organów nadzoru budowlanego w przypadku stwierdzenia szykanowania mieszkańców poprzez celowe pogarszanie stanu technicznego budynku czy wręcz doprowadzanie do jego „śmierci technicznej”.

3. Rzecznik podejmuje liczne działania dotyczące potrzeby zmian przepisów ustawy z dnia 21 czerwca 2001r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego (t. jedn. Dz.U. z 2019 r., poz. 1182), podejmowane w ostatnich latach. Lepsza ochrona prawna lokatorów dotyczy bowiem także wprost tej grupy lokatorów, która jest przedmiotem szczególnej uwagi i troski ze strony kierowanej przez Pana Przewodniczącego Komisji.

4. Z kolei w wystąpieniu z 21 listopada 2018 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę Ministra Sprawiedliwości na niekorzystną sytuację prawną osób, wobec których wydane zostały z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej prawomocne wyroki nakazujące opuszczenie lokalu.

5. Wydaje się również zasadne wspomnieć, że już w wystąpieniu skierowanym 16 marca 2017 r. do Prezydenta, zatem jeszcze na etapie prac legislacyjnych nad ustawą powołującą Komisję, Rzecznik analizował wpływ projektowanej regulacji na sytuację prawną lokatorów prywatyzowanych kamienic. Wskazywał, że wejście w życie ustawy nie doprowadzi do całościowej likwidacji reprywatyzacyjnych patologii, do jakich mogło dochodzić przy realizacji roszczeń na tle dekretu warszawskiego. Ich źródłem są przede wszystkim mechanizmy rynkowe, skłaniające do maksymalizacji zysków przez właścicieli nieruchomości, także kosztem lokatorów oraz - zaniechanie przez prawodawcę rzetelnego rozliczenia się z tzw. „kwestią gruntów warszawskich”: uporządkowania spraw własnościowych, odszkodowawczych dla właścicieli oraz poszanowania praw lokatorów.

6. Na koniec warto wspomnieć również o choćby niektórych działaniach Rzecznika podejmowanych w indywidualnych sprawach, sygnalizowanych przez obywateli we wnioskach do Rzecznika Praw Obywatelskich.

I tak, Rzecznik przystąpił do postępowania sądowego w sprawie dotyczącej ochrony dóbr osobistych lokatorki, naruszonych przez właściciela kamienicy, którego działania nosiły cechy „czyszczenia kamienicy”. Sąd I instancji częściowo uwzględnił żądania powódki, od wyroku tego odwołała się zarówno sama powódka, jak i pozwany. Ostatecznie apelacja pozwanego została oddalona jako bezzasadna.

W 2018 r. Rzecznik korespondował z Dyrektorem Biura Polityki Lokalowej Urzędu m.st. Warszawy, wskazując na – zgłaszaną w skargach – wadliwą praktykę niektórych Dzielnic m.st. Warszawy polegającą na odmawianiu uznania wstąpienia z mocy samego prawa w stosunek najmu lokalu mieszkalnego po zmarłym najemcy, a w konsekwencji – nierespektowaniu przejścia wynikających stąd uprawnień.

Rzecznik w swym piśmie podpowiada, że opis wszystkich wystąpień wskazanych w niniejszym piśmie znajduje się na stronie internetowej Rzecznika: www.rpo.gov.pl. (sprawy te są wyodrębnione w kategorii SPRAWY OBYWATELI/REPRYWATYZACJA, i kategorii SPRAWY OBYWATELI/LOKATORZY)

- Jeżeli Pan Przewodniczący byłby zainteresowany ich lekturą i wzbogaceniem perspektywy Komisji przy rozpatrywaniu badanych przez nią spraw, deklaruję gotowość przekazania tych pism również droga pocztową. Mając też i tę ostatnią kwestię na uwadze ponownie uprzejmie proszę o udzielenie odpowiedzi na pismo Rzecznika z dnia 13 maja br. – kończy swą odpowiedź RPO.

IV.7004.2.2019

Skarga RPO o wznowienie postępowania ws zasiedzenia działki pod Warszawą

Data: 2019-08-29
  • Rozpatrując wniosek o zasiedzenie nieruchomości sąd nie może poprzestać na stwierdzeniu, że nie wiadomo, kim byli dawni właściciele, bo nikt nie odpowiedział na ogłoszenie w gazecie
  • Sąd musi najpierw sam podjąć czynności w celu ustalenia, kto może być zainteresowany rozstrzygnięciem
  • RPO złożył do sądu skargę o wznowienie postępowania o zasiedzenie działki, bo spadkobiercy przedwojenych właścicieli nie mieli szansy się o nim dowiedzieć, więc nie mogli bronić swoich praw

Działka w miejscowości pod Warszawą została w latach 70. przejęta przez zasiedzenie przez Skarb Państwa. Potwierdził to w 1995 r. Sąd Rejonowy dla Warszawy-Pragi, stwierdzając nabycie ziemi przez gminę.

Działka była użytkowana jako teren publiczny, a jej księga wieczysta zaginęła w czasie wojny. Sąd szukał ewentualnych spadkobierców ogłoszeniem w „Sztandarze Młodych”, ale nikt się nie zgłosił. Sprawa została rozpoznana jedynie z udziałem wnioskodawcy, a postanowienie sądu uprawomocniło się wobec niezłożenia apelacji.

Po latach o wznowienie tego postępowania wystąpiły do sądu osoby, które twierdzą, że są spadkobiercami dawnych właścicieli działki. Jednak sądy dwukrotnie oddalały ich wnioski ze względu na przekroczenie terminu, w jakim można to zrobić. W końcu poszkodowani decyzją sądu zwrócili się do RPO.

Po zbadaniu sprawy Rzecznik Praw Obywatelskich uznał, że prawo spadkobierców zostały naruszone, bo nie byli w stanie dowiedzieć się, że sąd rozpatrywał sprawę ich działki. Dlatego RPO złożył skargę o wznowienie tego postępowania.

Jako podstawę prawną wznowienia wskazuje art. 524 § 2 w zw. z art. 401 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego (naruszenie praw właścicieli nieruchomości jako osób bezpośrednio zainteresowanych w sprawie, wskutek pozbawienia ich możności działania w postępowaniu, w następstwie przedwczesnego i wadliwego posłużenia się w sprawie przez sąd instytucją ogłoszenia, wskazaną w art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego).

Rzecznik wniósł też o zmianę postanowienia sądu z 1995 r. o stwierdzenie zasiedzenia działki przez Skarb Państwa z uwagi na brak wykazania w postępowaniu materialnoprawnych przesłanek zasiedzenia nieruchomości przez Skarb Państwa;

Argumenty prawne RPO

Podstawą wznowienia postępowania pozbawienie możności działania zainteresowanych, skutkujący naruszeniem ich prawa.

Przepisy stanowią, że w postępowaniu nieprocesowym zainteresowany, który nie był uczestnikiem postępowania zakończonego prawomocnym postanowieniem orzekającym co do istoty sprawy, może żądać wznowienia postępowania, jeżeli postanowienie to narusza jego prawa, przy czym w takim wypadku stosuje się przepisy o wznowieniu postępowania z powodu pozbawienia możności działania (art. 524 § 2 w zw. z art. 401 pkt 2 Kodeksu postępowania cywilnego, por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 13 września 1967 r., sygn. akt III CZP 60/67, OSNC 1968/3/37; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 1971 r., sygn. akt II CR 552/71, LEX nr 7033).

W sprawie o zasiedzenie konieczne jest przede wszystkim ustalenie, kto jest właścicielem nieruchomości, będącej przedmiotem wniosku. Właściciel jest niewątpliwie „zainteresowanym” w rozumieniu art. 609 w zw. z art. 510 Kodeksu postępowania cywilnego i co do zasady musi być uczestnikiem postępowania o zasiedzenie. Samo zaś pominięcie w postępowaniu o zasiedzenie osoby bezpośrednio zainteresowanej narusza jej prawa, zatem podstawa do wznowienia postępowania w tego rodzaju sytuacjach faktycznych pozostaje oczywista (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 8 sierpnia 2012 r., sygn. akt I CZ 79/12, LEX nr 1231463; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia10 listopada 2004 r., sygn. akt II CK 185/04, LEX nr 197639; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 listopada 2003 r., sygn. akt II CK 233/02, LEX nr 1129613; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 28 lutego 1996 r., sygn. akt I CRN 179/96, LEX nr 1500925; A. Górski. Komentarz do art. 609 Kodeksu postępowania cywilnego Stan prawny: 2013.03.01; LEX; S. Rudnicki. Nabycie przez zasiedzenie. 7.2. Wnioskodawca i uczestnicy postępowania, LEX).

Zatem w sprawie o stwierdzenie zasiedzenia do kręgu osób zainteresowanych należy przede wszystkim dotychczasowy właściciel (właściciele) nieruchomości, bez względu na to, czy jego prawo zostało stwierdzone i czy wynika ono z dołączonego na podstawie art. 607 Kodeksu postępowania cywilnego odpisu z księgi wieczystej.

Jeżeli zaś właściciel nie żyje, status zainteresowanych mają jego spadkobiercy.

Wnioskodawca powinien więc we wniosku o stwierdzenie zasiedzenia wskazać dotychczasowego właściciela nieruchomości. Gdyby zaś z przyczyn od siebie niezależnych tego nie uczynił, sąd powinien

  • z urzędu podjąć czynności zmierzające do ustalenia właściciela i wezwania go do udziału w sprawie (wymóg z art. 510 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego),
  • a dopiero wówczas, gdy czynności te nie przyniosą rezultatu - zarządzić ogłoszenie przewidziane w art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 18 lutego 2015 r., sygn. akt I CSK 82/14, LEX nr 1677788; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 22 stycznia 2009 r., sygn. akt III CSK 287/08; LEX nr 527240).

Należy zatem podkreślić, iż istotne znaczenie z punktu widzenia należytego, zgodnego z procedurą przeprowadzenia postępowania w sprawie o zasiedzenie, posiada sam wymóg przestrzegania przez sąd kolejności czynności procesowych, podejmowanych w kierunku poszukiwania uprawnionych do wzięcia udziału w sprawie.

W tym kontekście opublikowanie przez sąd stosownego ogłoszenia może nastąpić dopiero wówczas, gdy samo ustalenie, kto jest właścicielem nieruchomości (osobą bezpośrednio zainteresowaną wynikiem prowadzonego postępowania) nie jest możliwe (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 10 listopada 2004 r., sygn. akt II CK 185/04, LEX nr 197639; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 5 marca 1996 r., sygn. akt II CRN 211/95, Prok.i Pr.-wkł. 1996/7-8/44).

Należy przy tym pamiętać, iż w sprawie o zasiedzenie obowiązkiem sądu pozostaje badanie, czy wszystkie zainteresowane osoby są uczestnikami postępowania (wymóg z art. 510 Kodeksu postępowania cywilnego).

W celu ustalenia kręgu zainteresowanych sąd może żądać od wnioskodawcy lub uczestników postępowania informacji, które pozwolą ustalić krąg zainteresowanych i - jeżeli nie biorą udziału w postępowaniu - wezwać ich do udziału w sprawie.

Skutkiem niedopełnienia tego obowiązku przez sąd jest właśnie możność żądania przez osobę zainteresowaną (nie wezwaną do udziału w sprawie) wznowienia postępowania, zakończonego prawomocnym postanowieniem co do istoty sprawy.

Przepis art. 609 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (wezwanie zainteresowanych przez ogłoszenie) stosuje się tylko wtedy, gdy wnioskodawca nie może wskazać osób zainteresowanych, ponieważ są one nieznane, a samo ustalenie tych osób jest dla niego praktycznie niewykonalne (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 19 lutego 1966 r., sygn. akt II CZ 50/66, OSP 1967/6/136).

Postępowanie w sprawie o stwierdzenie nabycia własności nieruchomości przez zasiedzenie jest skierowane przeciwko dotychczasowemu właścicielowi i zmierza do innego, niż dotąd obowiązywał, określenia stanu prawnego nieruchomości. Nie ulega więc wątpliwości, że postępowanie to powinno toczyć się z udziałem dotychczasowego właściciela lub jego następców prawnych, gdyż są to osoby zainteresowane żywotnie wynikiem postępowania (art. 510 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego).

Sprawa, w której wnioskodawca w ogóle nie podał dotychczasowego właściciela, a ograniczył się do wskazania samoistnego posiadacza nieruchomości, nie powinna się toczyć bez należytego wyjaśnienia, kto był właścicielem nieruchomości.

Uwzględnienie wniosku o stwierdzanie zasiedzenia w postępowaniu, w którym nie zostały skutecznie procesowo wezwane do udziału w sprawie osoby legitymujące się tytułem własności do objętej wnioskiem rzeczy, może wskazywać na naruszenie art. 510 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego (por. postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 24 listopada 1998 r., sygn. akt I CKN 897/97, LEX nr 1215598, postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 30 stycznia 2001 r., sygn. akt I CKN 1359/00, LEX nr 52434; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 29 maja 1998 r., sygn. akt II CKU 171/97, Prok.i Pr.-wkł. 1999/1/40; postanowienie Sądu Najwyższego z dnia 31 maja 1996 r., sygn. akt I CRN 151/95, LEX nr 142591).

IV.7000.242.2019

Wniosek o mienie zabużańskie rozpoznany po interwencji Rzecznika

Data: 2019-07-17

Rodzina z Dolnego Śląska dostanie rekompensatę za mienie zabużańskie. Wniosek złożyła 11 lat temu, ale w sprawie nic się nie działo. W maju interweniował Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu i decyzja została wydana 28 czerwca.

Istotne w tej sprawie jest to, że rodzina składała ponaglenia do kolejnych wojewodów, a w sprawie nic się nie działo od 2008 r.

Teraz rodzina ma przedłożyć oświadczeń o wyborze formy realizacji prawa do rekompensaty oraz operatu szacunkowego określającego wartość nieruchomości pozostawionej poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej

BPW.514.10.2019

Wygrana skarga nadzwyczajna RPO w sprawie dwóch różnych orzeczeń spadkowych

Data: 2019-07-16
  • W sprawie, w której były dwa różne orzeczenia spadkowe, Sąd Najwyższy uchylił wyrok późniejszy i umorzył postępowanie. W ten sposób stało się jasne, kto odziedziczył majątek po zmarłej w 1993 r. pani B.
  • Sąd w tej sprawie dzielił spadek dwukrotnie – w 1997 na korzyść córki zmarłej, a w 2003– na rzecz jej i brata. W obu przypadkach inicjatorką postępowania była córka pani B., a za drugim razem sąd założył bez sprawdzenia, że sprawą zajmuje się pierwszy raz.

Skarga nadzwyczajna jest nadzwyczajnym narzędziem prawnym wprowadzonym do ustawy o Sądzie Najwyższym w 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Rzecznik występuje więc ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej.

Sprawa rozstrzygana 16 lipca (I NSNc 11/19) dotyczyła spadku po pani B., która zmarła w 1994 r. W 1997 r. jej córka przedstawiła w sądzie w S. testament matki i sąd uznał, że to ona dziedziczy po matce, a jej brat – nie. W 2003 r. córka pani B. ponownie wniosła sprawę o spadek po matce. Ten sam sąd - zamiast uznać, że sprawa już została rozstrzygnięta - zabrał się do niej po raz drugi. I tym razem testament pani B. uznał za nieważny i rozdzielił spadek między córkę i syna pani B. Uczestnicy postępowania nie apelowali, w efekcie i to postanowienie się uprawomocniło. Córka pani B. wniosła o wznowienie postępowania, ale jej wniosek został odrzucony w 2017 r.

W tym przypadku także RPO nie ma prawa do wznowienia postępowania (w przeciwieństwie do innej sprawy spadkowej – patrz link poniżej) – jedynym sposobem na rozwikłanie sprzeczności prawnej była skarga nadzwyczajna. Rzecznik złożył ją w lutym 2019 r. wnosząc o uchylenie postanowienia z 2003 r. Nie może być bowiem tak, że córka pani B. - zgodnie z wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej - odziedziczyła zarazem cały majątek matki i tylko jego połowę. Jej brat zaś – nie dostał spadku, a zarazem odziedziczył połowę (po jego śmierci przed problemem, co naprawdę dziedziczą, stanęły też jego dzieci).

W skardze nadzwyczajnej RPO zarzucił sądowi w S.  naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji,
  • prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji, z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, co nie pozwala na uznanie, iż zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu.

Został w ten sposób stworzony stan niepewności prawnej, w którego ramach uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Oznacza to pozbawienie ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Rzecznik Praw Obywatelskich cały czas otrzymuje wnioski o złożenie skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to dodatkowe zadanie żadnych środków). W 2018 r. wpłynęło takich wniosków 2991– a w 2019 r. – 1500.  Mimo to wszystkie te wnioski RPO rozpatruje. W przypadku stwierdzenia, że nie zachodzą podstawy do skorzystania z tego nadzwyczajnego środka zaskarżenia, kieruje też merytoryczną odpowiedź do wnioskodawców.

Natomiast w sprawach, w których zidentyfikowane zostałyby naruszenia uzasadniające złożenie skargi nadzwyczajnej, RPO obecnie wstrzymuje się z działaniami - do czasu rozstrzygnięcia kwestii prejudycjalnych przedstawionych przez polskie sądy, w tym przez sam Sąd Najwyższy, Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zagadnienia prejudycjalne dotyczą bowiem tak fundamentalnych kwestii jak prawidłowość utworzenia nowych izb w Sądzie Najwyższym (w tym także Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych) oraz prawidłowość powołania sędziów do tych izb.

Rozstrzygniecie tych kwestii przez TSUE będzie miało więc zasadnicze znaczenie z punktu widzenia ważności postępowania przez tymi izbami – a więc także o ważności rozstrzygnięć dotyczących skarg nadzwyczajnych. 

IV.7000.394.2018

Dwa rozbieżne orzeczenia spadkowe. RPO wniósł o wznowienie postępowania

Data: 2019-07-12
  • Sąd wydał w odstępie 22 lat dwa rozbieżne orzeczenia w sprawie spadkowej
  • W 1995 r. orzekł, że całość spadku należy się jednemu z synów zmarłej. W 2017 r. stwierdził zaś, że spadkobiercami są: mąż kobiety, córka i obaj synowie
  • RPO dostał wniosek o wystąpienie o skargę nadzwyczajną w tej sprawie. Ale wystarczyła skarga o wznowienie postępowania, bo nie upłynął jeszcze taki termin dla Rzecznika

To kolejna interwencja, którą w interesie obywateli podjął Rzecznik Praw Obywatelskich - wobec naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa i bezpieczeństwa prawnego przez wydanie sprzecznych ze sobą decyzji o spadku. W efekcie spadkobiercy nie mogą np. sprzedać majątku.

Dwie odmienne decyzje spadkowe

W 1995 r. do wydziału cywilnego sądu rejonowego przyszedł syn zmarłej z testamentem, w którym zapisała mu swój majątek. Syn nabył spadek w całości. Rodzina otrzymała postanowienie i nie zareagowała (zmarła miała męża i poza synem, który przyszedł z testamentem, także córkę i syna). Postanowienie uprawomocniło się.

W 2017 r. inni spadkobiercy zgłosili się jednak do sądu, a ten podzielił spadek, nie upewniając się, czy nie było już w tej sprawie postanowienia - najwyraźniej w przekonaniu, że rodzina porządkuje sprawy spadkowe dopiero po latach.

Ponieważ rodzina nie pokazała testamentu, sąd stwierdził nabycie spadku na podstawie ogólnych przepisów o dziedziczeniu. Spadek nabyli mąż, córka i dwaj synowie (po jednej czwartej).

Na to postanowienie nikt z rodziny nie zareagował, minął więc termin apelacji. Ale jedną osobę to postanowienie zaniepokoiło i poszła z tym do prawnika. Ten napisał wniosek o wznowienie postanowienia. Ale już z nim nie zdążył: strona postępowania ma na to tylko trzy miesiące.

Wtedy prawnik w kwietniu 2019 r. złożył wniosek o skargę nadzwyczajną do RPO.

Skarga nadzwyczajna a skarga o wznowienie postępowania

To nowy, szczególny środek zaskarżenia wprowadzony na mocy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Skargi rozpatruje nowa Izba SN - Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, powołana przez nową Krajową Radę Sądownictwa. Dlatego do jej umocowania prawnego są zgłaszane wątpliwości.

Rzecznik występuje więc ze skargami nadzwyczajnymi, gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli, a nie ma innego sposobu zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej (dotychczas złożył ich 6). Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach (z 20 lat) ma tylko RPO i Prokurator Generalny. 

Pierwsza skarga nadzwyczajna rozpatrzona przez Sąd Najwyższy 26 marca 2019 r. dotyczyła właśnie podobnej sprawy spadkowej – a media ją nagłośniły.

Ale akurat w  sprawie zgłoszonej w kwietniu 2019 r. skarga nadzwyczajna nie była konieczna. Ponieważ chodzi o rozstrzygnięcie stosunkowo nowe - z 2017 r., Rzecznik może wnieść o wznowienie postępowania. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego ma na to termin trzech miesięcy od dnia, w którym dowiedział się o podstawie wznowienia.

Skarga na wznowienie postępowania jest zatem w tym przypadku odpowiednim środkiem prawnym, który może wyeliminować postanowienie sądu z 2017 r.

Argumenty RPO

Nieuprawnione przeprowadzenie w 2017 r. przez sąd rejonowy kolejnego postępowania w sprawie spadku spowodowało rażące naruszenie przepisów postępowania. Doprowadziło też do istotnego naruszenia zasad konstytucyjnych oraz chronionych na gruncie Konstytucji praw przysługujących spadkobiercom.

Wskutek postanowienia z 2017 r. doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji.

Funkcjonowanie dwóch odmiennych postanowień sądu w sprawie spadku po zmarłej narusza przysługujące jej bliskim konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji) oraz do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Osoby, wobec których sąd stwierdził nabycie spadku, mają bowiem prawo oczekiwać, że w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował wcześniejsze prawomocne rozstrzygnięcie. Bezpieczeństwo prawne wymaga, by jakakolwiek modyfikacja postanowienia o spadku następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego prawomocnego postanowienia. Sąd powinien zaś zachować należytą czujność procesową, by uniknąć prowadzenia postępowania o nabycie spadku bez odniesienia się do wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy.

Niedopuszczalne było już samo przeprowadzenie postępowania cywilnego w 2017 r. przez sąd rejonowy. Powinien był on odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, skoro sprawa dotycząca spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana. 

Wznowienie postępowania daje możliwość naprawienia tego ewidentnego uchybienia sądu. Dlatego Rzecznik wniósł do sądu rejonowego o uchylenie zaskarżonego postanowienia z 6 czerwca 2017 r. i odrzucenie wniosku o stwierdzenie nabycia spadku.

IV.7000.202.2019

RPO zaniepokojony ograniczeniami praw właścicieli zabytków, które mają trafić do rejestru

Data: 2019-06-27
  • Właściciele zabytkowych obiektów skarżą się, że nie mogą prowadzić przy nich żadnych prac w trakcie postępowania o ich wpis do rejestru zabytków
  • RPO ma wątpliwości, bo taki przepis ingeruje nadmiernie w konstytucyjne prawo własności i może nie służyć ochronie zabytków 
  • O swój zabytek właściciel musi bowiem dbać pod sankcją karną. Jak pogodzić z tym zakaz jakichkolwiek prac, np. w celu usunięcia skutków burzy czy wichury?
  • W ocenie Rzecznika dopuszczalne powinny być konieczne prace przy zabytku, pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego 

Skarga dotyczy tzw. ochrony tymczasowej zabytku w czasie trwania postępowania o wpis do rejestru. Zgodnie z nowelizacją ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, która weszła w życie 9 września 2017 r., od  wszczęcia postępowania ws. wpisu do rejestru do dnia, w którym decyzja stanie się ostateczna, przy danym zabytku nie wolno prowadzić prac konserwatorskich, restauratorskich, robót budowlanych oraz innych działań mogących prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. Jak głosiło uzasadnienie projektu noweli, jej celem miało być wyeliminowanie „stosunkowo częstych sytuacji, gdy po wszczęciu postępowania w sprawie wpisania zabytku do rejestru właściciel tego zabytku dokonuje jego zniszczenia”.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie ma wątpliwości, że zagwarantowanie skutecznej ochrony dóbr kultury, w tym zabytków, jest obowiązkiem władzy publicznej.  Realizacja tego obowiązku nie może jednak odbywać się z naruszeniem Konstytucji, a zwłaszcza nie może stanowić nadmiernej ingerencji w sferę praw człowieka i obywatela, a zwłaszcza prawo własności.

Prawo to nie jest prawem absolutnym i może podlegać ograniczeniom. Ograniczenie własności zabytków znajduje zaś konstytucyjne uzasadnienie. Nie oznacza to jednak dowolności ustawodawcy w sposobie oraz głębokości ograniczenia. Konieczne jest w tym przypadku wyważenie praw właścicieli oraz przede wszystkim interesu publicznego. 

Dlatego dopuszczalność zabezpieczenia zabytków na czas postępowania o wpis co do zasady nie budzi wątpliwości Rzecznika. Jest on zaś zaniepokojony sposobem i zakresem ingerencji ustawodawcy.

Niejasność zakresu zakazu prowadzenia prac

Zasadniczą kwestią jest określenie zakresu prac, których właściciel lub posiadacz zabytku nie może podejmować w trakcie postępowania. Powstaje pytanie, czy zakaz obejmuje wszystkie prace, czy też można wskazać takie, które można by prowadzić.

Nieuzasadnione wydaje się wprowadzenie całkowitego zakazu prowadzenia prac konserwatorskich oraz restauratorskich. Wstrzymanie prac konserwatorskich -zapobiegających destrukcji zabytku - wydaje się bowiem sprzeczne z ciążącym na właścicielu obowiązkiem opieki nad zabytkiem. Jeśli nie zabezpieczył go w należyty sposób przed uszkodzeniem czy zniszczeniem podlega karze aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny. W przypadku zniszczenia lub uszkodzenia zabytku grozi zaś kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Zakaz prowadzenia wszelkich prac w czasie trwania postępowania o wpis z jednej strony uniemożliwia bowiem właścicielowi lub posiadaczowi realizację obowiązku dbania o zabytek, z drugiej zaś naraża go na sankcje w przypadku niezabezpieczenia czy zniszczenia zabytku. Nie jest zatem jasne i jednoznaczne, czy na gruncie tego zakazu można podejmować jakiekolwiek prace, w jakim trybie powinno to się zgłaszać i na podstawie jakich pozwoleń.

Może to powodować niepewność właściciela co do dopuszczalności podjęcia określonych prac i ich zakresu. Wydaje się, że to praktyka stosowania zakazu może przesądzić o jego treści. Może to jednak prowadzić również do sytuacji, w których w takich samych stanach faktycznych zapadać będą różne decyzje. Wydaje się to trudne do pogodzenia z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Nadmierna ingerencja w prawo własności właściciela zabytku

Ustawa o ochronie zabytków przewiduje różne formy ochrony zabytków nieruchomych. To ma zaś wpływ na zakres praw i obowiązków właścicieli. Wpis do rejestru stanowi wyjątkowo rygorystyczną formę ochrony i z tego właśnie powodu dużo silniej wkracza w prawo własności i ogranicza je. Świadczy o tym m.in. fakt, że wpisanie zabytku ujawnia się w księdze wieczystej nieruchomości. Właściciel ma zaś obowiązek uzyskania pozwolenia konserwatora zabytków m.in. na prowadzenie prac konserwatorskich, restauratorskich lub robót budowlanych.

W przeciwieństwie do ochrony wynikającej z wpisu do rejestru, co wymaga decyzji administracyjnej, objęcie zabytku ochroną tymczasową następuje z mocy prawa wraz z wszczęciem postępowania w sprawie wpisu. W praktyce wydaje się jednak, że przyjęta regulacja prowadzi do sytuacji, w której zabytek w czasie trwania postępowania o wpis do rejestru objęty jest ochroną która ma de facto bardziej rygorystyczny charakter niż ochrona obiektów już wpisanych do rejestru.

W przypadku bowiem zabytku wpisanego do rejestru właściciel może – za pozwoleniem konserwatora - prowadzić prace konserwatorskie, restauratorskie, roboty budowlane lub podejmować inne działania, które mogłyby prowadzić do naruszenia substancji lub zmiany wyglądu zabytku. W czasie postępowania w sprawie wpisu możliwość taka - jak się wydaje - jest wykluczona.

Tymczasem obowiązek zabezpieczenia i utrzymania zabytku w jak najlepszym stanie nie jest związany z decyzją o wpisie do rejestru i spoczywa na jego dysponencie także w czasie trwania postępowania o wpis. A pogorszenie stanu zabytku może nastąpić nagle, na skutek chociażby nagłych zdarzeń atmosferycznych. Zerwanie np. części dachu przez wiatr, może wiązać się z koniecznością podjęcia stosownych działań, które niewątpliwie będą wiązały się z substancją zabytku – wskazuje RPO.

Dolegliwość zakazu prowadzenia prac może się zwiększyć wraz przedłużającym się postępowaniem o wpis. Z uwagi na skomplikowany charakter oraz konieczność gromadzenia i analizowania dokumentacji może to trwać nawet kilka lat.

- Wydaje się, iż wprowadzenie ochrony tymczasowej, gdy organ ma pewność, że właściciel nie może w stosunku do zabytku podjąć de facto jakichkolwiek działań, może wpłynąć na wydłużenie postępowań – uważa Rzecznik. Tym bardziej zasadne wydaje się istnienie mechanizmu, który pozwalałby na podejmowanie określonych, koniecznych prac, oczywiście pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego.

Brak rozwiązań prawnych, które mogłyby uzupełniać mechanizm ochrony tymczasowej, powoduje, że właściciel nie ma możliwości wystąpienia o przeprowadzenie koniecznych prac. Tym samym zostaje on w rzeczywistości pozbawiony możliwości decydowania o swojej własności  i dysponowania nią do czasu wydania ostatecznej decyzji co do wpisu.

W ocenie Rzecznika zakaz prowadzenia prac przy zabytku, nie przewidujący wyjątków bądź procedury w ramach której możliwe byłyby - pod kontrolą nadzoru konserwatorskiego - zastosowanie określonych wyłączeń,  stanowi zatem nadmierną ingerencję w prawo własności.

O stanowisko w tej sprawie Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Jeśli podzieliłby on zaprezentowaną argumentację, Rzecznik poprosił o rozważenie prac nad nowelizacją ustawy o ochronie zabytków - aby ochronić prawa właścicieli nieruchomości, w stosunku do których wszczęto postępowanie w sprawie wpisu do rejestru zabytków.

IV.7002.11.2018

WSA: repatriacja właściciela mienia zabużańskiego po 1945 r. to nie warunek prawa do rekompensaty

Data: 2019-06-26
  • Powrót właściciela nieruchomości zabużańskiej po 1945 r. do Polski nie jest ustawową przesłanką prawa do rekompensaty od Skarbu Państwa za takie mienie
  • Orzekł tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uchylił odmowę rekompensaty dla spadkobierców pana Feliksa za jego dom w Wilnie 
  • Odmowę uzasadniono tym, że po 1945 r. nie repatriował się on do Polski. A pan Feliks nawet nie mógł tego uczynić, gdyż w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • RPO wskazywał,  że z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości do Polski

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA.

Argumenty RPO

Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił przyłączyć się do tego postępowania. Wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed końcem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

W uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

Orzeczenie WSA

26 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt I SA/Wa 583/19) uchylił obie zaskarżone decyzje i zwrócił sprawę Wojewodzie Mazowieckiemu.

W ustnych motywach orzeczenia sąd zwrócił uwagę na pozaustawowy charakter przesłanki repatriacji właściciela nieruchomości. Ponadto wskazał, że organy orzekły rozbieżnie co do części tego samego majątku tej samej osoby.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

IV.7003.16.2019

Odmówiono im rekompensaty za mienie zabużańskie. Rzecznik wspiera ich przed sądem

Data: 2019-06-24
  • Spadkobiercom pana Feliksa odmówiono rekompensaty za tzw. mienie zabużańskie - dom w Wilnie. Bo po 1945 r. nie repatriował się on do Polski
  • Pan Feliks nie był w stanie tego uczynić, gdyż  w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • Tymczasem z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości po 1945 r. do Polski
  • Odmowa była wyjątkowo krzywdząca, zwłaszcza że spadkobiercy pana Feliksa uzyskali rekompensatę za inne utracone mienie - majątek ziemski niedaleko Wilna
  • ROZPRAWA PRZED WSA - 26 czerwca

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do skargi spadkobierców pana Feliksa, złożonej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na odmowę potwierdzenia prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Rzecznik wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA. Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, RPO postanowił się do niej przyłączyć.

Argumenty RPO

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Nie ulega wątpliwości, że pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed zakończeniem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Z kolei działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

Rzecznik przypomniał, że w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej innego majątku będącego jego własnością – majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

WSA zaplanował rozprawę w tej sprawie na 26 czerwca 2019 r. (sygn. akt I SA/Wa 583/19) o godz. 9.20 w sali A.

IV.7003.16.2019

Sprawa nieruchomości, nad którą biegnie linia elektroenergetyczna. NSA oddalił skargę kasacyjną Rzecznika

Data: 2019-05-29
  • Przez nieruchomości mieszkańców Suwalszczyzny przeszła napowietrzna linia elektroenergetyczna wysokiego napięcia. Obniża to wartość działek, co właścicielom daje prawo do stosownego odszkodowania od państwa
  • Obywatele kwestionują wyliczone kwoty odszkodowania. Na rzecz jednej z właścicielek RPO złożył skargę kasacyjną, którą 29 maja 2019 r. oddalił Naczelny Sąd Administracyjny
  • Problemem w tych sprawach jest fikcyjność oceny przez właściwego starostę i wojewodę operatu szacunkowego sporządzanego przez rzeczoznawcę
  • Odszkodowanie ustalone na podstawie operatu nie uwzględnia bowiem wszystkich czynników wpływających na obniżenie wartości nieruchomości spowodowanych budową linii

Obywatele starają się zrównoważyć spadek wartości swych nieruchomości, nad którymi przeszła dwutorowa linia elektroenergetyczna Ełk-Granica RP najwyższych napięć (2 x 400 kV). Kluczowym dowodem w sprawach administracyjnych o odszkodowania za takie ograniczenie korzystania z nieruchomości jest operat szacunkowy sporządzany przez rzeczoznawcę. Poważnym problemem jest fikcyjność oceny operatu przez właściwego starostę i wojewodę.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w czterech sprawach osób, którym ustalono odszkodowanie z tego tytułu. Ich wysokość kwestionują oni jako błędną. Sprawy te są tożsame pod względem stanu faktycznego.

29 maja 2019 r. NSA rozpoznał pierwszą z tych spraw i oddalił skargę kasacyjną Rzecznika. Sąd nie podzielił jego stanowiska, że odszkodowanie ustalono na podstawie operatu, który nie uwzględnia wszystkich czynników powodujących obniżenie wartości nieruchomości.

RPO zarzucał wyrokowi sądu I instancji (który nie uwzględnił skargi obywatelki), że nie wyjaśnił, w jaki sposób rzeczoznawca uwzględnił w operacie szacunkowym wytyczne par. 43 ust. 3 rozporządzenia Rady Ministrów z 2004 r. w sprawie wyceny nieruchomości i sporządzania operatu szacunkowego.

WSA w jednej ze spraw po stronie obywateli

W innej tego typu sprawie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku (sygn. II SA/Bk 98/17) w listopadzie 2017 r. zastosował argumentację RPO i uchylił decyzję o odszkodowaniu.

Według sądu odszkodowanie oparto na materiale dowodowym, który budzi istotne wątpliwości co do wiarygodności. Sposób sporządzenia operatu przez biegłą odbiegał od zasad rozporządzenia Rady Ministrów. Pomijał bowiem wymagane przesłanki ustalenia odszkodowania – jak zmiana warunków korzystania z nieruchomości czy zmiana jej przydatności użytkowej. Ani operat, ani wydane decyzje administracyjne nie analizowały wpływu inwestycji na dotychczasowy sposób korzystania z tej nieruchomości rolnej. Mimo to organy administracji  (starosta i wojewoda) nie zakwestionowały operatu i na nim oparły swe rozstrzygnięcia. WSA uznał to za naruszenie Kodeksu postępowania administracyjnego, nakazując ponowne zbadanie sprawy.

Polskie Sieci Elektroenergetyczne S.A. złożyły skargę kasacyjną do NSA; oczekuje ona na rozpoznanie. RPO wniósł o oddalenie tej skargi.

Argumentacja RPO 

W tych sprawach Rzecznik podkreśla błędną wykładnię rozporządzenia Rady Ministrów z 2004 r przez organy administracji, zgodnie z którą możliwe jest arbitralne pominięcie wytycznych ustalenia wysokości odszkodowania. Zdaniem RPO organy administracji nie oceniły pominięcia w operacie skutków wpływu linii na zmianę warunków korzystania z nieruchomości, czy zmianę jej przydatności użytkowej - ograniczając się do ogólnikowych stwierdzeń wskazujących na dopuszczalność jej dalszego rolniczego użytkowania.

Aby skutecznie zakwestionować prawidłowość operatu, obywatel jest zmuszony uzyskać pozaprocesową i kosztowną ekspertyzę – argumentuje RPO. Ze względu na jej pozaprocesowy charakter, nie można uzyskać zwolnienia od kosztów jej ponoszenia ani rozliczyć ich w ramach postępowania administracyjnego. A to jest niezgodne z podstawowymi zasadami postępowania administracyjnego. To organy mają bowiem obowiązek zebrać pełny materiał dowodowy i dokonać jego wszechstronnej oceny. Koszty czynności niezbędnych do załatwienia sprawy obciążają zaś organ prowadzący postępowanie.

Zdaniem RPO w wyroku z listopada 2017 r. WSA słusznie odwołał się do rozporządzenia Ministra Infrastruktury w sprawie bezpieczeństwa i higieny pracy podczas wykonywania robót budowlanych. Zakazuje ono sytuowania stanowisk pracy bezpośrednio pod napowietrznymi liniami elektroenergetycznymi lub w odległości liczonej w poziomie od skrajnych przewodów, mniejszej niż 30 m w przypadku linii o napięciu znamionowym powyżej 110 kV. Ta norma, która ma chronić zdrowie osób wykonujących pracę w zasięgu oddziaływania linii przesyłowej, niewątpliwie jest przesłanką świadczącą o zmianie warunków korzystania z nieruchomości oraz zmianie jej przydatności użytkowej.

Ponadto Rzecznik wskazuje, że pomijanie wytycznych ustalenia wysokości odszkodowania nie jest możliwe w świetle norm ustanawiających ochronę prawa własności w Konstytucji, Karcie Praw Podstawowych i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

IV.7006.247.2015

Aby adoptowane dziecko nie dziedziczyło długów biologicznego ojca. Druga skarga nadzwyczajna RPO - uwzględniona

Data: 2019-05-22
  • Aby adoptowane dziecko nie odziedziczyło długów po zmarłym biologicznym ojcu, Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Sądu Najwyższego swoją drugą skargę nadzwyczajną 
  • Chodzi o decyzję sądu, który uznał, że dziecko nie jest spadkobiercą biologicznego ojca, a zatem rodzice adopcyjni nie mogą w jego imieniu odrzucić spadku
  • Tymczasem inny sąd zgodnie z prawem uznał to dziecko w sprawie spadkowej za pełnoprawnego spadkobiercę. Zdaniem RPO pierwszy sąd się pomylił
  • Sąd Najwyższy uwzględnił skargę Rzecznika i zgodnie z nią uchylił orzeczenie Sądu Rejonowego w O., któremu zwrócił sprawę

Rodzina adoptowała dziewczynkę, chcąc zapewnić jej lepszą przyszłość. Pomyłka sądu mogłaby jednak zaważyć na jej dalszych losach. Sąd uznał, że dziecko nie musi zrzec się spadku (długu) po biologicznym ojcu, bo ma nowych rodziców. Tymczasem proces adopcyjny w momencie śmierci ojca się jeszcze nie zakończył. Teraz już nie ma możliwości zrzeczenia się spadku, bo rodzice adopcyjni nie zakwestionowali decyzji sądu. Nie podejrzewali, że jest błędna. Nie było innego sposobu prawnego, by to naprawić niż skarga nadzwyczajna.

Historia sprawy

W sprawie, której dotyczy skarga, orzeczenie sądu rejonowego o adopcji dziecka stało się prawomocne w grudniu 2013 r. Biologiczny ojciec zmarł zaś pół roku wcześniej, w maju 2013 r.

Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i opiekuńczym, adoptowane dziecko nie dziedziczy po biologicznych rodzicach, jeśli w chwili tzw. otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy)  orzeczenie o adopcji było już prawomocne. Tu tak nie było.

O tym, czy się chce przyjąć spadek, decydował jeden sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania dziewczynki), a o podziale spadku - drugi sąd rejonowy (w miejscu zamieszkania biologicznego ojca). Są odległe prawie o 300 km.

Sąd, przed którym toczyło się postępowanie spadkowe po zmarłym, wezwał do udziału w sprawie jego dzieci, w tym także dziewczynkę. W związku z tym matka adopcyjna złożyła w jej imieniu (ale w  innym sądzie, bo mieszkała w innej miejscowości) oświadczenie o odrzuceniu spadku. W ten sposób dziecko nie dziedziczyłoby długów biologicznego ojca. Ale 5 października 2017 r. ten sąd rejonowy oddalił wniosek jako bezprzedmiotowy. Przyjął, że dziecko przysposobione już po śmierci rodzica naturalnego nie jest jego spadkobiercą i nie rozpoznał sprawy merytorycznie (nie zauważył, że zmarły w chwili śmierci był według prawa ojcem tego dziecka). Orzeczenie nie zostało zaskarżone i uprawomocniło się.

Tymczasem w marcu 2018 r. sąd prowadzący postępowanie spadkowe po zmarłym stwierdził, że spadek z dobrodziejstwem inwentarza nabyło - po połowie - dwoje jego dzieci (w tym i dziewczynka). Niestety jest to decyzja prawidłowa – rzeczywiście, w chwili śmierci nie istniały jeszcze prawomocne orzeczenia o adopcji.

W chwili złożenia skargi nadzwyczajnej orzeczenie to nie było jeszcze prawomocne, zostało zaskarżone przez przedstawicieli ustawowych obojga dzieci. Jeżeli nie wyjaśni się sprawa odrzucenia spadku, do dziecka może przyjść komornik.

Skarga nadzwyczajna RPO

Z punktu widzenia zasad demokratycznego państwa prawnego nie do pogodzenia byłoby jednoczesne funkcjonowanie prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku przez małoletnią i oświadczenia o odrzuceniu spadku złożonego w jej imieniu przez przedstawicieli ustawowych - uznał RPO.

Dlatego złożył skargę nadzwyczajną na decyzję sądu z 5 października 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył ją jako rażąco sprzeczną z prawem. Wniósł, aby SN zwrócił sprawę do ponownego rozpatrzenia Sądowi Rejonowemu w O.

Zarazem Rzecznik wniósł do właściwego sądu o wstrzymanie skuteczności postanowienia z 5 października 2017 r. o bezpodstawności wniosku o odrzucenie spadku. W ocenie RPO jest to konieczne, by zapewnić dziecku ochronę przed niepowetowaną szkodą.

Jeśli to postanowienie zostałoby wstrzymane, Sąd Okręgowy dostałby realną szansę na odroczenie rozpoznania apelacji w sprawie o nabycie spadku (gdyby bowiem sąd prawomocnie uznał dziewczynkę za spadkobierczynię, byłoby bardzo trudno ustrzec dziecko przed komornikiem, nawet jeśli potem dowiodłoby się błędu sądu rejonowego w sprawie odrzucenia spadku).

RPO wskazuje, że w decyzji z 5 października 2017 r. sąd pominął, iż śmierć biologicznego ojca nastąpiła przed uprawomocnieniem się postanowienia o przysposobieniu, a nawet jeszcze przed wszczęciem postępowania adopcyjnego.

- Uchybienie prawu ma charakter oczywisty i bezsporny. Nie jest ono wynikiem odmiennej wykładni, konsekwencją wyboru jednej z możliwych do przyjęcia interpretacji, lecz ewidentnym błędem sądu - napisał Adam Bodnar w skardze nadzwyczajnej. Sąd w sposób oczywisty przeoczył bowiem podstawową zasadę prawa spadkowego, że skutek dziedziczenia następuje z mocy prawa, a o porządku dziedziczenia decyduje stan prawny w dacie śmierci spadkodawcy.

Sąd zawiódł zaufanie rodziców dziecka

Według Rzecznika postanowienie z 5 października 2017 r. naruszyło konstytucyjną zasadę zaufania do państwa, wywodzoną z art. 2 Konstytucji oraz prawa do sądowej ochrony własności i praw majątkowych, gwarantowanego przez art. 64 ust. 2 Konstytucji. 

Skoro sąd stwierdził, że dziecko nie dziedziczy po biologicznym ojcu, przedstawiciele ustawowi małoletniej nabrali przekonania, że nie będzie ona wchodziła do kręgu spadkobierców - podkreśla Rzecznik. Nie zaskarżyli oni orzeczenia, bo mimo negatywnego rozstrzygnięcia, argumentacja leżąca u jego podstaw wskazywała, że nie jest ono niekorzystne dla ich córki. Zaufali zatem decyzji sądu, co doprowadziło do naruszenia ich zaufania do działań organów władzy państwowej i stanowionego przez nie prawa.

Uwagi sądu nie zwróciła nawet okoliczność, że wszyscy najbliżsi zmarłego, pozostający z nim - w przeciwieństwie do małoletniej - w bezpośredniej styczności, spadek odrzucili. Sąd zaniechał zaś oceny, czy wnioskowana czynność jest zgodna z dobrem małoletniej.

Orzeczenie SN

22 maja 2019 r. Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN uwzględniła skargę RPO (sygn. akt I NSNc 3/19). Rozstrzygnięcie zapadło na posiedzeniu w składzie dwojga sędziów i ławnika.

To druga skarga nadzwyczajna RPO uwzględniona przez Sąd Najwyższy. Pierwsza dotyczyła błędu sądu w sprawie spadkowej.

IV.7000.184.2018

Samowolnie użytkował państwową rolę, ale jej sobie nie przywłaszczył. SN uznał kasację Rzecznika

Data: 2019-05-22
  • Obywatel, który samowolnie użytkował działkę rolną Skarbu Państwa, został prawomocnie skazany za przywłaszczenie majątkowego prawa do niej
  • Według RPO zamiarem skazanego nie było przejęcie praw do działki, ale uzyskanie dotacji unijnej (do czego nie trzeba mieć tytułu prawnego do gruntu) oraz zebranie plonów
  • W tej sprawie można zatem mówić o bezumownym korzystaniu z cudzej nieruchomości, co uzasadnia roszczenia jej właściciela w trybie cywilnym
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i uniewinnił skazanego wobec braku znamion zarzucanego mu przestępstwa  

S.K. przez kilka lat samowolnie użytkował działkę rolną Skarbu Państwa o powierzchni 61 ha. Zaorał ją i zasiał gryką. Wyrządził tym Agencji Nieruchomości Rolnych szkodę w wysokości 21 tys. zł. Prokuratura oskarżyła go o przestępstwo z art. 284 § 1 Kodeksu karnego. Za przywłaszczenie prawa majątkowego przewiduje on karę do 3 lat więzienia.

Skazany za przywłaszczenie praw do państwowej działki

W 2017 r. sąd rejonowy uznał, że oskarżony wyczerpał ustawowe znamiona czynu z art. 284 Kk przez przywłaszczenie sobie prawa użytkowania działki rolnej. Skazał go na 7200 zł grzywny, obciążył go też kosztami procesu.

Według sądu przywłaszczyć prawo majątkowe można postępując tak, jak gdyby ono sprawcy przysługiwało. Oskarżony nie tylko bowiem użytkował działkę bez zgody właściciela, ale podpisał też umowę oddania jej byłej żonie w dzierżawę. Sąd uznał, że dowodzi to zamiaru oskarżonego włączenia prawa użytkowania tego gruntu do swego majątku.

Sąd podkreślił, że ma świadomość nagminności takich zachowań wobec gruntów Skarbu Państwa i ich związku z wykorzystywaniem przez rolników regulacji prawnych dotyczących dopłat unijnych, których pozyskanie nie wymaga od beneficjenta wskazania tytułu prawnego do gruntu.

Wyrok I instancji prawomocnie utrzymał sąd okręgowy.

Argumenty kasacji RPO

Kasację od tego wyroku złożył RPO, zarzucając mu rażące naruszenie prawa materialnego przez uznanie S.K. za winnego, mimo braku w jego działaniu znamion przestępstwa z art. 284 Kk. Wniósł o uchylenie obu wyroków i uniewinnienie S.K. od popełnienia przypisanego mu czynu.

Według Rzecznika rozumowanie obu sądów co do motywacji oskarżonego i sposobu jego działania było błędne, w efekcie czego zaakceptowały one niewłaściwą kwalifikację z art. 284 Kk. Tymczasem celem S.K. nie było dążenie do definitywnego przejęcia cudzego prawa majątkowego. Tezę tę potwierdza skorzystanie z niego dla otrzymania dotacji unijnych i związana z tym powszechność zjawiska „piractwa rolnego”. Metodą na pozyskanie dotacji było także zawarcie przez oskarżonego fikcyjnej umowy dzierżawy z byłą żoną.

RPO podkreślił, że S.K. bezsprzecznie wkroczył w sferę uprawnień właścicielskich. Nie sposób jednak przypisać mu dążenia do pozbawienia właściciela faktycznej możliwości dysponowania nieruchomością. Oskarżonemu nie przyświecał ani cel zerwania więzi pokrzywdzonego z nieruchomością i postępowania z nią, jak z własną, ani zamiar trwałego włączenia cudzego prawa majątkowego do swego majątku. Właściciel miał zaś uprawnienie do przejęcia nieruchomości, choć z uwagi na chęć uniknięcia konieczności rozliczenia nakładów oraz szczupłe zasoby oddziału terenowego ANR stało się to dopiero po zbiorach w 2013 r.

Sąd nie wziął też pod uwagę, że przy przestępstwie z art. 284 Kk cel sprawcy sprowadza się do nieodwracalnego pozbawienia właściciela składnika majątku bądź prawa majątkowego i uczynienia z niego swojej własności.

W piśmiennictwie przyjmuje się, że działanie sprawcy z zamiarem obejmującym jedynie bezprawne skorzystanie z prawa majątkowego - bez dążenia do definitywnego przejęcia go - nie spełnia przesłanki czynu z art. 284 § 1 Kk. S.K. był jedynie posiadaczem „w złej wierze”, co nie może stanowić przedmiotu przywłaszczenia z art. 284 Kk, ponieważ nie jest podmiotowym prawem majątkowym, ale stanem faktycznym.

Celem europejskiej wspólnej polityki rolnej jest co do zasady wspieranie osób faktycznie gospodarujących na nieruchomościach rolnych. Pomoc jest przyznawana niezależnie, czy ubiegający się o dopłaty jest legalnym posiadaczem gruntu. Decydujące jest faktyczne użytkowanie działki rolnej, a nie przysługujący do niej tytuł prawny.

Ocena działań oskarżonego prowadzi zatem do wniosku że ma ono charakter cywilnoprawny i jest bezumownym użytkowaniem nieruchomości. Przyznanie płatności nie ogranicza przecież właściciela w dochodzeniu ochrony swych praw np. na drodze powództwa windykacyjnego przeciw użytkownikowi gruntu. A osoba władająca nieruchomością wchodzącą w skład Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa bez tytułu prawnego jest zobowiązana do zapłaty Krajowemu Ośrodkowi Wsparcia Rolnictwa wynagrodzenia za korzystanie z tej nieruchomości w wysokości pięciokrotności wywoławczej wysokości czynszu, który byłby należny, gdyby działka była przedmiotem umowy dzierżawy po przeprowadzeniu przetargu.

22 maja 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt V KK 222/18) zgodnie z wnioskiem kasacji RPO uchylił zaskarżone wyroki i uniewinnił S.K.  

II.511.758.2017

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

TK: egzekucja z nieruchomości, gdy roszczenie wierzyciela przedawnione- zgodna z Konstytucją

Data: 2019-05-15
  • Zgodny z Konstytucją jest przepis, że przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z obciążonej nieruchomości
  • Takie rozstrzygnięcie wydał 15 maja 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, który nie uwzględnił skargi konstytucyjnej wobec art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece
  • Skarżącą wsparł Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, że zaskarżony przepis nieproporcjonalnie ogranicza konstytucyjną ochronę prawa własności

Art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece stanowi:  „Przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z nieruchomości obciążonej. Przepisu tego nie stosuje się do roszczeń o świadczenia uboczne”.

Od skarżącej bank egzekwował spłatę kredytu hipotecznego zaciągniętego przez inną osobę, ale zabezpieczonego na jej nieruchomości. Wierzytelność już się  przedawniła, wobec czego sąd nie uwzględnił powództwa co do odsetek (tzw. świadczenie uboczne), ale uznał roszczenie główne. W skardze konstytucyjnej podniesiono, że art. 77 ustawy narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa, różnicuje bowiem sytuację dłużników  zależnie od rodzaju zabezpieczenia.

RPO, ktory przystąpił do sprawy, uznał że funkcjonowanie normy prawnej, przewidującej możliwość uzyskania przez wierzyciela hipotecznego zaspokojenia z nieruchomości obciążonej hipoteką, mimo przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką, wydaje się nieuzasadnione koniecznością ochrony konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Zgodnie z nią  ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie, jednak ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Rzecznik stoi na stanowisku, że kwestionowany przepis nie spełnia wynikającego z zasady proporcjonalności wymogu niezbędności. Z punktu widzenia ochrony sfery prawnej wierzyciela hipotecznego wystarczająca pozostaje możliwość podjęcia działań zmierzających do uzyskania zaspokojenia rzeczowego w terminie właściwym dla przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką.

TK wskazał, że zaskarżony przepis odnosi się w równym stopniu do wszystkich dłużników osobistych, którzy dokonali obciążenia przedmiotu swojej własności hipoteką, jak również osób trzecich – właścicieli niebędących dłużnikami osobistymi. W opinii TK nie prowadzi on zatem do zróżnicowania sytuacji dłużników. Nie skutkuje również zróżnicowanym poziomem ochrony własności i praw majątkowych, z których mogą być egzekwowane wierzytelności wobec osoby trzeciej niebędącej dłużnikiem osobistym.

Zdaniem TK z zaskarżonego przepisu wynikają gwarancje ochrony praw zarówno dla wierzyciela, jak i dłużnika hipotecznego. Upływ terminu przedawnienia prowadzi bowiem do istotnego ograniczenia uprawnień wierzyciela, który traci możliwość zaspokojenia świadczeń ubocznych. Zapobiega jednocześnie narastaniu świadczeń ubocznych w długim okresie czasu, które mogłyby być źródłem dodatkowych korzyści dla wierzycieli. Z drugiej strony art. 77  stanowi gwarancję ochrony dłużnika, który po upływie terminu przedawnienia może skutecznie uchylić się od spełnienia świadczeń ubocznych.

Trybunał uznał, że wyważenie interesów właściciela nieruchomości niebędącego dłużnikiem osobistym i wierzyciela hipotecznego nie narusza zasady proporcjonalności.

Trybunał nie uwzględnił wniosku RPO o wyłączenie od orzekania osoby do tego nieuprawnionej - Justyna Piskorskiego, który był przewodniczącym pięcioosobowego składu TK.

IV.7000.295.2017

RPO: jak zapobiegać wyłudzeniom mieszkań od starszych osób w zmian za pożyczki

Data: 2019-05-14
  • Samorząd notarialny powinien zapewnić pełną ochronę osobom starszym przed przejmowaniem ich nieruchomości na podstawie aktów notarialnych będących zabezpieczeniem oszukańczych pożyczek 
  • RPO ponownie wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie inicjatyw, które mogłyby przeciwdziałać temu zjawisku, zwłaszcza wobec osób cierpiących na demencję czy otępienie starcze
  • W ocenie Rzecznika przywołany wcześniej przez KRN projekt tzw. przedstawiciela opiekuńczego dla takich osób nie uchroniłby ich przed negatywnymi skutkami oszukańczych działań

Osoby starsze i mniej zorientowane padają ofiarami procederu przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki osoby takie tracą własność zamieszkiwanych nieruchomości.  Często przy składaniu podpisów w kancelarii notarialnej nie miały one świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie ich własności. O trudnych do odwrócenia skutkach dowiadywały się, gdy nowi właściciele mieszkań żądali kluczy. Proceder ten rozwinął się mimo że przeniesienie własności nieruchomości następowało w formie aktu notarialnego, a więc w tego typu czynnościach uczestniczył przedstawiciel zawodu zaufania publicznego – notariusz.  

Działania RPO 

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich opisywane w mediach takie przypadki ujawniły słabość systemu prawnego. Rzecznik zwracał się kilka razy do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych.

W korespondencji z KRN Rzecznik zwracał uwagę, że notariusz ma obowiązek czuwać nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne. Ponadto notariuszowi nie wolno dokonywać czynności notarialnej, jeżeli poweźmie wątpliwość, czy strona czynności notarialnej ma zdolność do czynności prawnych. Rada rozesłała to pismo notariuszom. Rzecznik zwracał jednak uwagę, że to za mało – potrzebne są bardziej aktywne działania samorządu notarialnego.

RPO podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron. Taką inicjatywę legislacyjną ogłosił w lipcu 2016 r. Minister Sprawiedliwości. W lutym 2017 r. resort informował zaś, że prace nad zmianami w ustawie Prawo o notariacie trwają. Z niewiadomych przyczyn zmiany nie zostały dotychczas przeprowadzone.
 
- Niezbędne są jednak dalej idące działania i inicjatywy ze strony samorządu notarialnego, które pozwolą zagwarantować ochronę osób starszych przed czynnościami dokonywanymi z ich pokrzywdzeniem. W niektórych przypadkach ochrona powinna polegać wręcz na odmowie dokonania czynności notarialnej – pisał Rzecznik w grudniu 2018 r. do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego.  

Odpowiedzi samorządu notarialnego

W odpowiedziach Rada przyznawała, że w obowiązującym stanie prawnym zarzuty wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Zwróciła zarazem uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Rada opowiadała się także za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one. Proponowała też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie. 

W odpowiedzi dla RPO z 12 marca 2019 r. Rada przywołała projekt powołania instytucji przedstawiciela opiekuńczego starszej osoby, przygotowany w 2015 r. przez Komisję ds. Wzmocnienia Ochrony Osób Starszych i Niepełnosprawnych, działającą w ramach Fundacji na rzecz Bezpiecznego Obrotu Prawnego. Projekt ten nie uzyskał wymaganej akceptacji i nie był procedowany w Parlamencie.

RPO o propozycji przedstawiciela opiekuńczego

W ocenie Rzecznika projekt ten nie uchroniłby osób cierpiących na demencję albo otępienie starcze przed negatywnymi skutkami działań, które mogłyby podjąć, mimo wcześniejszego ustanowienia przedstawiciela opiekuńczego.

Wzmocnienie ochrony tych osób można byłoby częściowo osiągnąć wyłącznie wtedy, gdy z uwagi na niepełnosprawność nie byłyby one w stanie podjąć określonych działań samodzielnie, ale zachowałaby pełną świadomość i rozeznanie rzeczywistości. Przedstawiciel byłby bowiem ustanawiany jeszcze na etapie, gdy dana osoba wykazywałaby dość wysoką świadomość swoich działań, ograniczeń i otaczającej go rzeczywistości.

Nie uchroniłoby to jej jednak przed zawarciem niekorzystnej umowy w późniejszym czasie - już po wystąpieniu symptomów otępienia czy demencji starczej.Ustanowienie przedstawiciela opiekuńczego nie ograniczałoby bowiem prawa osobistego działania danej osoby. W ramach nadal przysługujących jej uprawnień mogłaby ona, za namową osób trzecich, działających dla zysku, nadal dokonać niekorzystnej umowy przeniesienia własności nieruchomości.

Zdaniem RPO jedynie na etapie bezpośrednio poprzedzającym zawarcie aktu notarialnego, w którym uczestniczy notariusz, może zostać roztoczona szeroka ochrona nad osobami starszymi.

Dlatego też Rzecznik widzi potrzebę wdrożenia przez samorząd notarialny stosownych środków, które zapewnią pełną ochronę osobom starszym i uchronią je od zawierania niekorzystnych umów.

W związku z tym RPO ponownie zwrócił się o stanowisko samorządu notarialnego i informacje o podjętych bądź planowanych inicjatywach w tej sprawie.

IV.7000.301.2017

Dwa kolejne problemy z przepisami o Komisji Reprywatyzacyjnej

Data: 2019-04-24
  • Jaka jest sytuacja właściciela mieszkania kupionego na wolnym rynku, ale w kamienicy, której reprywatyzację następnie unieważniła Komisja Reprywatyzacyjna?
  • Jak długo Komisja może blokować postępowanie sądowe wobec lokatora w kamienicy, co do której nie ma jeszcze nawet podejrzenia, że doszło w niej do reprywatyzacyjnych nieprawidłowości?
  • RPO przedstawił Ministrowi Sprawiedliwości dwa kolejne problemy, z którymi borykają się ludzie z powodu niejasności przepisów ustawy o Komisji Reprywatyzacyjnej.

- Pragnę zwrócić uwagę Pana Ministra na niektóre kwestie związane ze stosowaniem w praktyce przepisów ustawy o Komisji Weryfikacyjnej (o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa) – napisał Adam Bodnar do ministra Zbigniewa Ziobro.

Jeśli w nieprawidłowo zreprywatyzowanej kamienicy są lokatorzy, nabywca mieszkania traci je?

W jednej ze skarg zwrócono uwagę na praktyczne skutki sytuacji, gdy z nieruchomości warszawskiej wyodrębniono lokale, które uległy dalszemu zbyciu, natomiast Komisja Weryfikacyjna uchyla w całości decyzję reprywatyzacyjną i przekazuje sprawę do ponownego rozpoznania. Brzmienie ustawy po jej gruntownej nowelizacji w marcu 2018 r. (zwłaszcza art. 30 ust. 4, art. 29 ust. 1 pkt 3 oraz art. 40 i art. 41a ust. 2) może utrudniać ustalenie, jak kształtuje się wówczas sytuacja osób, które w dobrej wierze nabyły mieszkania na wolnym rynku.

Ustawa w jej pierwotnym brzmieniu pozwalała taką sytuację zakwalifikować jako zajście nieodwracalnych skutków prawnych. Komisja ograniczała się do stwierdzenia, że decyzja została wydana z z naruszeniem prawa; rodziło to dalsze skutki o charakterze odszkodowawczym.

Obecnie jednak wydanie takiego rozstrzygnięcia nie jest możliwe, jeśli mieszkanie, o które chodzi, znajduje się w kamienicy zamieszkałej przez choćby jednego lokatora, który do dnia wydania decyzji reprywatyzacyjnej nie dostał innego mieszkania. W takiej sytuacji Komisja musi uchylić decyzję reprywatyzacyjną w całości.

Stanowi ona podstawę nie tylko wykreślenia wpisu dokonanego „na podstawie” lub „z uwzględnieniem” decyzji uchylonej, ale też i (wszelkich?) wpisów późniejszych, „na podstawie aktu notarialnego” czyli w ramach obrotu cywilnoprawnego. Decyzja Komisji jest jednocześnie podstawą wpisania jako właściciela nieruchomości odpowiednio m.st. Warszawy albo Skarbu Państwa. Do tego na podstawie ustawy o własności lokali ułamkowym współwłaścicielem nieruchomości gruntowej (budynkowej – przy nieprzekształconym prawie użytkowania wieczystego) nadal pozostaje właściciel lokalu  – czego ustawa o Komisji Reprywatyzacyjnej zdaje się nie uwzględniać.

Ustawa nie przesądza, czy w takiej sytuacji sąd wieczystoksięgowy rzeczywiście powinien ujawnić m.st. Warszawę bądź Skarb Państwa jako wyłącznego właściciela i np. wpisać z urzędu ostrzeżenia o niezgodności księgi gruntowej (budynkowej) z rzeczywistym stanem prawnym – chociażby z tego powodu, że nie zgadza się suma udziałów we współwłasności. Jeżeli zaś tak, to powstają pytania o wpływ takich wpisów na treść księgi prowadzonej dla samego lokalu.

Skutki postępowania rozpoznawczego

Postępowanie sprawdzające służy Komisji Weryfikacyjnej do wstępnego zbadania, czy w procesie reprywatyzacji rzeczywiście doszło do naruszenia prawa lub innego rodzaju nadużyć. Na tym etapie badane orzeczenia i decyzje korzystają zatem z przymiotu legalności, a ich beneficjentom nie sposób postawić zarzut naruszenia prawa. Dopiero jeśli Komisja poweźmie wątpliwości co do prawidłowości procesu reprywatyzacyjnego, wszczyna postępowanie rozpoznawcze, które może zakończyć się także utrzymaniem w mocy decyzji reprywatyzacyjnej. Wtedy z mocy prawa ulegają zawieszeniu postępowania egzekucyjne (i inne).

Już jednak na etapie postępowania sprawdzającego, które nie jest objęte żadnymi ramami prawnymi czy terminami, Komisja może już wnieść do sądu o zawieszenie postępowania egzekucyjnego „dotyczącego nieruchomości warszawskiej lub dotyczącego osoby zajmującej lokal w nieruchomości warszawskiej będącej przedmiotem decyzji reprywatyzacyjnej”. Ten „stan prowadzenia postępowania” może trwać bez końca, nie ma żadnej możliwości przeciwdziałania jego przewlekłości.

Zdaniem RPO zawieszenie postępowań egzekucyjnych na podstawie art. 26a ustawy na etapie czynności „zaledwie” sprawdzających winno być stosowane z poszanowaniem konstytucyjnej zasady ochrony praw niewadliwie nabytych i z uwzględnieniem zasady proporcjonalności w ograniczaniu konstytucyjnych praw.

IV.7000.538.2018

Patryk Jaki: decyzja Komisji Weryfikacyjnej nie unieważnia wyroków eksmisyjnych

Data: 2019-04-24
  • Decyzja Komisji Weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacyjnej nie unicestwia prawomocnych sądowych wyroków eksmisyjnych – przyznaje resort sprawiedliwości.
  • Zdaniem resortu w takiej sytuacji władze Warszawy muszą ustalić, czy lokatorowi nie przysługuje odszkodowanie od samorządu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostał odpowiedź resortu w sprawie wątpliwości prawnych dotyczących konsekwencji decyzji wydawanych przez tzw. Komisję Weryfikacyjną w sprawie reprywatyzacji w Warszawie. Rzecznika interesowała sytuacja lokatorów, którzy dostali już wyroki eksmisyjne, a następnie Komisja unieważniła decyzję reprywatyzacyjną.

Minister Patryk Jaki, który jest równocześnie przewodniczącym Komisji, wyjaśnił, że decyzja Komisji Weryfikacyjnej nie prowadzi do unicestwienia i bezskuteczności prawomocnych wyroków sądowych nakazujących opuszczenie i opróżnienie lokali, albowiem byłoby to sprzeczne z Kodeksem postępowania cywilnego (art. 365 § 1).

Nie oznacza to jednak – w ocenie Ministra Sprawiedliwości - pozostawienia byłych lokatorów, w stosunku do których sąd orzekł eksmisję lub oddalił ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu bez pomocy i wsparcia Komisji.

Zgodnie z ustawą o Komisji Reprywatyzacyjnej (art. 33 ustawy z dnia 9 marca 2017 r. o szczególnych zasadach usuwania skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych dotyczących nieruchomości warszawskich, wydanych z naruszeniem prawa) w takiej sytuacji osobie zajmującej lokal przysługuje od m.st. Warszawy odszkodowanie za poniesioną szkodę lub zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, jeżeli wobec tej osoby zastosowano groźbę bezprawną, przemoc lub podwyższono czynsz albo inne opłaty, jeżeli spowodowało to istotne pogorszenie jej sytuacji materialnej.

Minister Sprawiedliwości wskazał, że eksmisja lokatora może być jedną z przesłanek wpływających na wysokość przyznanego zadośćuczynienia. Istotą, celem i zadaniem Komisji jest wyrównanie w całości wszystkich dotkliwych krzywd wyrządzonych lokatorom również tym, którzy prawomocnym wyrokiem sądu zostali eksmitowani lub oddalono ich powództwo o ustalenie wstąpienia w stosunek najmu.

Rzecznik przekazał to stanowisko władzom Warszawy.

IV.7213.4.2018

Jak notariusze radzą sobie z transakcjami na rynku mieszkaniowym po zmianach w użytkowaniu wieczystym?

Data: 2019-04-18
  • Sprzedaż mieszkania bez zaświadczenia z gminy o przekształceniu użytkowania wieczystego we własność może się skończyć dla nabywcy przykrą niespodzianką: dostanie za kilka miesięcy informację, że musi jeszcze ponieść dodatkową opłatę przekształceniową.
  • Na problem zwraca uwagę resort sprawiedliwości, który jednak nie chce dawać żadnych wytycznych, jak sobie z problemem poradzić u notariusza i w sądzie.
  • Dlatego RPO pyta Krajową Radę Notarialną, czy znane są jej takie konsekwencje obecnego zamieszania na rynku nieruchomości oraz jak sobie z tym notariusze radzą.

Problem wziął się stąd, że 1 stycznia 2019 r, prawo użytkowania wieczystego gruntu, na których stoi dom, zamieniło się dla właścicieli 2,5 mln mieszkań w prawo własności. Stało się to z mocy prawa, jednak na potwierdzenie tego trzeba poczekać, aż gmina wystawi stosowne zaświadczenie – ustawa dała na to 12 miesięcy.

Ponieważ większość właścicieli zaświadczeń jeszcze nie dostała, a bez tego trudniej jest sprzedać, pojawiła się nawet obawa, że opóźnienia w uzyskiwaniu zaświadczeń sparaliżować mogą rynek obrotu mieszkaniami.

Żeby temu zapobiec Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia poradziła notariuszom, że dopuszczalna jest transakcja sprzedaży mieszkania bez zaświadczenia, jest ono natomiast niezbędne na rynku pierwotnym obrotu nieruchomościami (np. przy ustanawianiu odrębnej własności lokali w budynkach wzniesionych na gruntach będących przed dniem 1 stycznia 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych).

Stanowisko to nie jest jednak obowiązujące, a poza tym nawet jeśli notariusz sporządzi akt notarialny bez zaświadczenia, to nie jest pewne, czy nowy właściciel uzyska wpis swojego prawa do księgi wieczystej w sądzie wieczystoksięgowym. Nie wykształciła się jednolita linia orzecznicza w tej kwestii.

Część sądów czekała na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości, tych jednak – jak wynika ze stanowiska resortu – nie będzie. Ministerstwo nie znajduje bowiem podstaw do podejmowania działań, które mogłyby - choćby w sposób pośredni - oddziaływać na praktykę orzeczniczą sądów wieczystoksięgowych, oraz na treść aktów notarialnych i treść wniosków kierowanych przez notariuszy do sądów wieczystoksięgowych.

Otóż – jak przypomina resort – zaświadczenie z gminy potwierdza nie tylko przekształcenie prawa do gruntu. Informuje też o obowiązku wnoszenia rocznej opłaty przekształceniowej, wysokości i okresie jej wnoszenia, a także możliwości wniesienia opłaty jednorazowo i zasadach jej wnoszenia. Zaświadczenie stanowi też podstawę wpisu w dziale III księgi wieczystej roszczenia o opłatę przekształceniową w odniesieniu do każdoczesnego właściciela nieruchomości.

Dlatego, w ocenie Ministra Sprawiedliwości, wykładnia KRN może być źródłem problemów z ustaleniem odpowiedzialności za ponoszenie opłaty przekształceniowej.

IV.7000.30.2019

Brak informacji o blokadzie rachunku bankowego. Wystąpienie Rzecznika do szefa KAS

Data: 2019-04-16
  • Blokada rachunku bankowego firmy, w związku z podejrzeniem wykorzystywania działalności banku do wyłudzeń skarbowych, powinna być poprzedzona zawiadomieniem
  • Zastosowanie blokady, a następnie wykreślenie podatnika z rejestru VAT bez jakiegokolwiek postępowania, może naruszać zasadę państwa prawa oraz prawa i wolności obywatelskie 
  • RPO wystąpił w tej sprawie do szefa Krajowej Administracji Skarbowej

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał skargę właściciela firmy, dotyczącą blokady rachunku bankowego, w związku z podejrzeniem wykorzystywania działalności banku do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi.

Bank zablokował skarżącemu dostęp do pieniędzy na jego rachunku. Skarżący nie otrzymał jednak żadnego zawiadomienia o dokonanej blokadzie.

Zgodnie z Ordynacją podatkową, Szef Krajowej Administracji Skarbowej niezwłocznie po otrzymaniu informacji o podejrzeniu wykorzystywania sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych, powinien poinformować o blokadzie rachunku bankowego. To nie nastąpiło. Według skarżącego uniemożliwiło mu to obronę jego praw, co w konsekwencji doprowadziło do wyrejestrowania prowadzonej przez niego firmy z rejestru czynnych podatników VAT.

W ocenie skarżącego zastosowanie blokady, a następnie wykreślenie podatnika z rejestru VAT bez jakiegokolwiek postępowania narusza zasadę państwa prawa oraz prawa i wolności obywatelskie wynikające z tej zasady.

Rzecznik zwrócił się z prośbą do szefa KAS o zajęcie stanowiska w tej sprawie.

V.511.132.2019

„Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami

Data: 2019-04-04
  • „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci. Oczy łzawią. Nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem”
  • Takie słowa mieszkańca miejscowości z fermą norek cytuje RPO w wystąpieniu do premiera o braku skutecznej walki z uciążliwymi odorami
  • Konstytucja nakazuje władzom zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Oznacza to konieczność wyposażenia służb państwa w efektywne mechanizmy
  • Ich brak może naruszać nie tylko Konstytucję, ale także Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności - wskazuje Rzecznik

Adam Bodnar wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego, bo resort środowiska nie odpowiedział na wspólny apel RPO i organizacji społecznych z października 2018 r. o podjęcie niezbędnych działań w tej sprawie, m.in. zmian prawa.

Smród, muchy, gryzonie...

Rzecznikowi Praw Obywatelskich od lat skarżą się ludzie mieszkający w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm trzody chlewnej, drobiu, czy zwierząt futerkowych, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów, ubojni i innych obiektów, które powodują uciążliwe zapachy. Często nie daje się otwierać okien w domach czy przebywać na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od ferm. W okolicy rozmnażają się zaś gryzonie i muchy. Zagrożone mogą być ujęcia wody. Ponadto spada wartość nieruchomości.

Tymczasem w Polsce nie ma instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska mogłyby prowadzić kontrole uciążliwości zapachowych, robić pomiary emisji lub jakości powietrza oraz wydawać wystąpienia pokontrolne i decyzje (np. nakazywać redukcję lub eliminację odoru). 

W latach 2006-2014 Rzecznicy poprzednich kadencji sygnalizowali konieczność podjęcia pilnych działań dla poprawy sytuacji. Problem pozostaje nierozwiązany, a wręcz narasta. W całym kraju działają, a nawet powstają nowe, inwestycje uciążliwe dla mieszkańców. Samorządy często się na nie godzą, kuszone perspektywą rozwoju gospodarczego. Tymczasem nie mierzy się uciążliwości tych inwestycji – smrodu, rozmnażających się gryzoni i much, problemów ujęć wody, spadku wartości nieruchomości itd.

Dlatego 18 października 2018 r. Rzecznik, wraz z przedstawicielami organizacji społecznych, zwrócił się do ministrów środowiska, rolnictwa oraz infrastruktury ze wspólnym apelem o podjęcie niezbędnych działań na rzecz zintensyfikowania ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia kompleksowych rozwiązań prawnych. Odpowiedzi nie było.

W związku z tym Adam Bodnar wystąpił do premiera. Przedstawił mu historię zabiegów kolejnych rzeczników oraz własnych w tej sprawie. Przypomniał, że w 2016 r. Minister Środowiska zapowiadał prace nad ustawą o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej.

Rzecznik podkreślił, że podczas spotkań z obywatelami  w Gnieźnie w 2017 r. przedstawili oni swą dramatyczną sytuację wskutek działalności fermy w Kawęczynie.

Problematyka ta jest również stale obecna w mediach. Np. opublikowany w magazynie reporterów „Duży Format” tekst pt. „My, Polacy, władcy much i smrodu” obrazowo pokazuje, jak wygląda codzienne życie w pobliżu ferm norek i kurczaków. Rzecznik przytacza słowa jednego z bohaterów reportażu: „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci Oczy łzawią. Mamy alergię. Podejrzewam, że to przez gazy w smrodzie. To nie był jeden, czy dwa dni, ale mdliło nas od maja do sierpnia. W tych miesiącach nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem. (...) Kupiłbym mieszkanie we Wrześni, nawet mniejsze, byleby się stąd wyprowadzić. Ale za co? Kto kupi?”.

Brak skutecznych narzędzi państwa narusza prawa i wolności obywatelskie

Nie ulega wątpliwości, że uciążliwości odorowe - zwłaszcza jeżeli wiążą się z emisją silnych związków chemicznych - mogą negatywnie oddziaływać na zdrowie ludzkie. Według art. 68 ust. 4 Konstytucji obowiązkiem państwa jest zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Wskazuje to na konieczność zorganizowania służb publicznych tak, by móc wyeliminować niebezpieczne dla zdrowia zjawiska. W ramach realizacji tego obowiązku istnieje zatem konieczność wyposażenia służb publicznych w efektywne mechanizmy zapobiegania zagrożeniu dla zdrowia publicznego, jakim jest długotrwała ekspozycja na uciążliwości odorowe. 

Zawarty zaś w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 2 Konstytucji nakaz ochrony własności oraz innych praw majątkowych nakłada na ustawodawcę obowiązek stanowienia przepisów i procedur udzielających ochrony prawnej prawom majątkowym. Chodzi o to, by organ państwa doprowadził do powstrzymywania działań, które zakłócają ponad przeciętną miarę korzystanie z sąsiednich nieruchomości.

Sytuacja, w której brak jest instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska byłyby uprawnione do przeprowadzenia kontroli określających uciążliwości zapachowe, w tym pomiarów kontrolnych emisji lub zapachowej jakości powietrza oraz wydawania wystąpień pokontrolnych i decyzji, może oznaczać niewywiązanie się przez organy władzy publicznej z konstytucyjnego obowiązku zapewnienia efektywnej ochrony prawa własności.

Ponadto nieuregulowanie tej problematyki może naruszać art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stanowi on, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji. Ingerencja władz w korzystanie z tego prawa jest niedopuszczalna, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza taką wykładnię art. 8 Konwencji, zgodnie z którą jego naruszenie może być związane z uciążliwościami zapachowymi. Jednostka ma prawo do poszanowania jej domu, postrzeganego nie tylko jako prawo do fizycznego obszaru, ale również jako prawo do korzystania z tej przestrzeni w spokoju. Naruszenie prawa do poszanowania domu nie dotyczy jedynie materialnych czy cielesnych naruszeń, takich jak wtargnięcie do domu nieuprawnionej osoby. Odnosi się również do naruszeń niematerialnych i bezcielesnych - takich jak hałas, emisja szkodliwych substancji, czy nieprzyjemnych zapachów.

Wobec braku odpowiedzi na apel, Rzecznik wystąpił do premiera o poinformowanie o stanowisku resortu środowiska co do konieczności podjęcia działań na rzecz zintensyfikowania poziomu ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia całościowych rozwiązań prawnych.

V.7203.78.2017

Jak ustalić wartość mieszkania kupionego na kredyt przy podziale majątku? Uchwała Sądu Najwyższego

Data: 2019-03-28
  • Jak sąd – dzieląc majątek rozwodzących się małżonków - ma oszacować wartość wspólnego mieszkania lub domu, jeśli był kupiony na kredyt? Czy ma odliczyć od wartości rynkowej wysokość hipoteki, czy może realną wartość kredytu?
  • Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że należy się po prostu posługiwać wartością rynkową nieruchomości, bo rozliczenia spłat między małżonkami powinny być dokonywane osobno
  • Sąd Najwyższy rozstrzygnął zgodnie z tą argumentacją: ustalając wartość nieruchomości w podziale majątku dorobkowego nie należy pomniejszać tej wartości o wartość zobowiązania kredytowego, zabezpieczonego hipoteką

28 marca 2019 r. Sąd Najwyższy rozstrzygnął (sygn. III CZP 21/18) zagadnienie prawne przedstawione przez Sąd Okręgowy w Łodzi. W uchwale Sąd Najwyższy zajął stanowisko, że w postępowaniu o podział majątku wspólnego byłych małżonków sąd, ustalając wartość wchodzącej w skład majątku wspólnego nieruchomości obciążonej hipoteką zabezpieczającą udzielony małżonkom kredyt bankowy, uwzględnia wartość rynkową tej nieruchomości – o ile nie zachodzą szczególne okoliczności – z pominięciem wartości obciążenia hipotecznego.

Sąd Najwyższy przychylił się zatem do stanowiska, jakie zajął uczestniczący w postępowaniu Rzecznik Praw Obywatelskich. W ustnych motywach uchwały Sąd Najwyższy podkreślił, że pomimo podziału majątku, wspólnie i solidarnie zaciągnięty dług osobisty (kredyt) obciąża oboje małżonków. Bank może, ale nie musi korzystać z zabezpieczenia hipotecznego i nie jest wykluczona sytuacja, w której zadłużenie będzie spłacał nie ten małżonek, któremu w wyniku podziału przypadła nieruchomość obciążona hipoteką.

Sąd Najwyższy zastrzegł jednak, że zasada ta pozostaje aktualna dopóty, dopóki w sprawie nie zachodzą szczególne okoliczności przemawiające za stanowiskiem przeciwnym. Do takich okoliczności SN zaliczył – przykładowo – zwolnienie przez bank jednego z małżonków z długu, bądź porozumienie zawarte pomiędzy małżonkami co do przejęcia zobowiązań.

IV.7000.159.2018

Odbierał zaniedbywane psy - ma zarzuty ich kradzieży. Interwencja Rzecznika

Data: 2019-03-27
  • Działacz organizacji na rzecz zwierząt ma prokuratorskie zarzuty kradzieży czterech psów, które w tzw. trybie interwencyjnym odebrał osobom źle je traktującym
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę i wystąpił do właściwej prokuratury

Skarżący, który działa w organizacji chroniącej prawa zwierząt, zwrócił się do RPO o pomoc, gdyż czuje sie szykanowany przez prokuratorów. Jest on studentem prawa, zaangażowanym w postępowania przeciw osobom znęcającym się nad zwierzętami.

Art. 7 ustawy o ochronie zwierząt dopuszcza - w przypadkach niecierpiących zwłoki, gdy dalsze pozostawanie zwierzęcia u właściciela lub opiekuna zagraża jego życiu lub zdrowiu - by policjant, strażnik gminny lub upoważniony przedstawiciel organizacji społecznej, której statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, odebrał mu zwierzę. Trzeba tylko zawiadomić o tym wójta (burmistrza, prezydenta miasta), który potem podejmuje formalną decyzję w przedmiocie odebrania zwierzęcia.

W 2018 i 2019 r. skarżący w tym trybie odebrał cztery psy dotychczasowym właścicielom. Były one zaniedbane, chore, odwodnione, zapchlone lub przypięte do krótkiego łańcucha.

Prokuratura rejonowa postawiła mu zarzuty m.in. kradzieży zwierząt i naruszenia miru domowego. Zastosowała też środki zapobiegawcze: dozór policji oraz zakaz wykonywania czynności wynikających z art. 7 ustawy o ochronie zwierząt.

Skarżący wskazuje, że zarzuty postawiono mu w sprawach, w których właściciele zwierząt mają zarzuty znęcania się nad nimi, a w przypadku wszystkich czterech psów trwają postępowania administracyjne w przedmiocie ich czasowego odebrania. Prokurator uznał, że jego działania nie mieściły się w granicach stanu wyższej konieczności (zgodnie z tą zasadą nie można odpowiadać za przestępstwo w sytuacji, gdy ratowanie wyższego dobra uzasadnia poświęcenie dobra niewątpliwie niższego).

27 marca 2019 r. RPO wystąpił do nadrzędnej prokuratury okręgowej o rozważenie objęcia nadzorem służbowym postępowania prokuratury rejonowej przeciw skarżącemu. Poprosił też o ocenę zasadności zastosowanych wobec niego środków zapobiegawczych. Ponadto zwrócił się o nadzór nad innymi sprawami dotyczącymi znęcania się nad zwierzętami, które prowadzi ta  prokuratura rejonowa.

II.519.326.2019

Rodzina rolników już wie, kto jest spadkobiercą. SN uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną RPO

Data: 2019-03-26
  • Rodzina rolników już nie ma problemu, kto w niej jest spadkobiercą - Sąd Najwyższy uwzględnił pierwszą skargę nadzwyczajną. Złożył ją Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Jej przedmiotem były dwa sprzeczne orzeczenia o spadku, wydane w odstępie pięciu lat przez ten sam sąd  
  • Na wniosek Rzecznika Sąd Najwyższy uchylił  postanowienie spadkowe z 2000 r., co oznacza, że liczy się tylko decyzja z 1995 r.

26 marca 2019 r. Sąd Najwyższy pierwszy raz w historii rozpoznawał taką skargę, wprowadzoną nową ustawą o SN z grudnia 2017 r. Rzecznik występuje ze skargami nadzwyczajnymi (dotychczas złożył ich 6), gdy jest to niezbędne dla ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywateli. Rozstrzyga je nowo utworzona Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach ma tylko RPO i Prokurator Generalny.

Historia spadku

W 1995 r. Sąd Rejonowy w B. wydał postanowienie o spadku w rodzinie rolników. Na podstawie ustawy spadek nabyli mąż zmarłej oraz trójka dorosłych dzieci w częściach po ¼. Wchodzące w skład spadku gospodarstwo rolne odziedziczył tylko mąż. Podstawą były m.in. zeznania dzieci, że tylko ojciec pracował w gospodarstwie, w czym mu nie pomagali. Nikt nie złożył apelacji w sprawie.

Po kilku latach jeden ze spadkobierców wystąpił do tego samego sądu z wnioskiem o stwierdzenie nabycia spadku po matce po ¼ części - także w odniesieniu do gospodarstwa rolnego. Według niego wszystkie dzieci pomagały ojcu w pracy w gospodarstwie.

Sąd zawiadomił pozostałych spadkobierców o terminie rozprawy. Nie stawili się na nią, pewni że to nieporozumienie, bo sprawa spadku została już rozstrzygnięta. Sądu nieobecność uczestników postępowania nie zdziwiła, bo zasadą jest, że stawiennictwo nie jest obowiązkowe.

W efekcie w 2000 r. Sąd Rejonowy w B. uwzględnił wniosek jednego ze spadkobierców na podstawie jego twierdzeń – którym w sądzie nikt nie zaprzeczył. Sąd nie wziął jednak pod uwagę, że w 1995 r. zapadło już postanowienie o spadku. Apelacji nikt nie złożył.

O istnieniu dwóch sprzecznych ze sobą postanowień w sprawie spadku pozostali spadkobiercy dowiedzieli się, gdy na rzecz jednego z nich ojciec chciał przepisać gospodarstwo. U notariusza okazało się, że istnieje spór, kto jest właścicielem tego gospodarstwa.

W tej sytuacji jedna ze stron wystąpiła do sądu ze skargą o wznowienie postępowania. W 2016 r. sąd odrzucił taki wniosek z przyczyn formalnych. Dopiero wówczas osoba ta zwróciła  się do Rzecznika Praw Obywatelskich, ale nie dało się już nic zrobić, gdyż upłynął pięcioletni termin ustawowy na złożenie przez RPO ewentualnej skargi o wznowienie postępowania.

Skarga nadzwyczajna RPO

W skardze z sierpnia 2018 r. RPO wniósł, aby postanowienie sądu z 2000 r. zostało uchylone, a ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - odrzucony z powodu prawomocnego rozpoznania tej samej sprawy przez ten sam sąd w 1995 r.

Adam Bodnar zdecydował się na wniesienie skargi nadzwyczajnej, gdyż jest to konieczne dla poszanowania wartości konstytucyjnych i zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego. Ma to także na celu przywrócenie ładu w stosunkach prawnych między spadkobiercami. Dwa sprzeczne postanowienia spadkowe skomplikowały ich sytuację, stwarzając stan niepewności prawnej, skutkiem czego nie mogą uregulować spraw majątkowych na wypadek śmierci ojca.

Nawet jeśli można mieć zastrzeżenia do samej instytucji skargi nadzwyczajnej, to zasada zaufania obywatela do państwa musi być przestrzegana zawsze. Konstytucja (art. 2) go tu wspiera – i to Konstytucja każe Rzecznikowi podjąć działania na rzecz obywatela w tego rodzaju sprawach – wyjaśniał Adam Bodnar.

W jego ocenie sąd w 2000 r. dopuścił się naruszenia zasad zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji RP; prawa do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji RP) i prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

W wyniku przeprowadzenia kolejnego postępowania w tej samej sprawie spadkowej doszło też do naruszenia prawa procesowego. Zgodnie z procedurą sąd powinien był odrzucić wniosek o stwierdzenie nabycia spadku, jeżeli sprawa o nabycie spadku po tej samej osobie została już prawomocnie rozpoznana.

Orzeczenie Sądu Najwyższego

Sąd Najwyższy rozpoznał skargę (sygn. akt I NSNc 1/19) na rozprawie w składzie dwóch sędziów SN i ławnika. Przedstawiciel RPO poparł skargę; sprawa odbyła sie bez udziału prokuratora. 

Uwzględniając skargę nadzwyczajną, Sąd Najwyższy zgodził sie z całością argumentacji RPO w tej sprawie. Zgodnie z wnisokiem Rzecznika, SN uchylił postanowienie spadkowe z 2000 r.

Zarazem zmodyfikował - co nie ma znaczenia merytorycznego - jego wniosek by odrzucić ponowny wniosek jednego ze spadkobierców - sprawę tę SN umorzył (na taką ingerencję co do skargi nadzwyczajnej pozwala SN nowa ustawa).

Do Biura RPO wpłynęły dotychczas 3464 wnioski o wystąpienie ze skargą nadzwyczajną. Najwięcej dotyczyło spraw karnych (1629), cywilnych (994) oraz z zakresu prawa pracy (440). Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura RPO, bez zwiększenia jego finansowania.

IV.7000.288.2016

 

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Jak zwracać nieruchomości wywłaszczone pod publiczne inwestycje, do których nie doszło. Uwagi RPO do zmian prawa

Data: 2019-03-12
  • Zasady zwrotów nieruchomości - wywłaszczonych na cele publiczne, których potem nie zrealizowano  - powinny być jednakowe dla wszystkich grup dawnych współwłaścicieli
  • Celem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, nad którą pracuje teraz Senat, jest wykonanie dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących zwrotu wywłaszczonych nieruchomości
  • Rzecznik wnosi, aby nowelizacja prawa uwzględniła także tych współwłaścicieli, którzy pogodzili się z wywłaszczeniem i wcale nie chcieli, by im zwracano ich dawną własność 
  • Skoro TK uznał, że każdy ze współwłaścicieli może działać osobno, powinno się uszanować wolę osób, które albo zagospodarowały już nieruchomość zamienną, albo nie mają pieniędzy na zwrot odszkodowania, które im kiedyś wypłacono. Nie można po raz kolejny odbierać tym osobom ich własności, a przepisy przejściowe powinny to uwzględnić

W ciągu wielu lat ludzi byli wywłaszczani pod inwestycje publiczne. Część z tych inwestycji nie powstała, więc byli właściciele mają prawo do zwrotu ziemi i nieruchomości. Bywa np. tak – jak Rzecznik Praw Obywatelskich usłyszał w Hajnówce – że ziemia wywłaszczona pod niewykonaną inwestycje rośnie w cenę, dysponuje nią gmina, chętni na jej zakup są – a dawni właściciele widzą, jak ich ojcowizną dysponuje się bez ich wiedzy. Choć powód, dla którego zostali jej pozbawieni, przestał istnieć.

Przepisy pozwalają w takich sytuacjach własność odzyskać, ale nie w każdym przypadku, stąd problemy. Najwięcej jest ich tam, gdzie wywłaszczona pod cel publiczny nieruchomość miała kilku współwłaścicieli.

Analizując ustawę, Trybunał Konstytucyjny wskazał, w których miejscach sprzeczna jest ona z Konstytucją. Teraz parlament próbuje te błędy naprawić.

Sytuacja 1. Ktoś występuje od zwrot nieruchomości, ale zgody nie wyrażają na to inni dawni współwłaściciele. Wedle ustawy zwrot nieruchomości nie następuje. 14 lipca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. SK 26/14), że uzależnienie zwrotu od zgody pozostałych współwłaścicieli, jest niezgodna z Konstytucją.

Sytuacja 2. Przed laty, na wieść o inwestycji publicznej właściciel nie czekał na decyzję wywłaszczeniową, tylko sprzedał nieruchomość państwu. Cel publiczny, jakiemu miała ta operacja posłużyć, nie został zrealizowany. Ale ponieważ nie doszło do wywłaszczenia, nie ma też prawa do zwrotu. 12 grudnia 2017 r. Trybunał Konstytucyjny uznał (sygn. SK 39/15) za niezgodny z Konstytucją przepis pozwalający na zwrot tylko takiej wywłaszczonej nieruchomości, która była przejęta przez państwo na podstawie decyzji administracyjnej.

Te dwie usterki prawa Sejm naprawił w ustawie z 20 lutego.

Rzecznik Praw Obywatelskich – na podstawie skarg, jakie dostaje, pokazał jednak, że nowelizacja nie załatwia wszystkich problemów.

Sytuacja 3. Czyjaś współwłasność przed laty została przejęta pod cel publiczny, który nie został zrealizowany. Ta osoba przyjęła w zamian nieruchomość zamienną, zagospodarowała ją. Ale teraz o zwrot starej nieruchomości wnieśli pozostali jej współwłaściciele, którzy mieli co najmniej połowę udziałów  – nastąpił zwrot.  A to oznacza konieczność oddania nieruchomości zamiennej.

W ten sposób na podstawie art. 136 ust. 3 ustawy dochodzi – jak zauważał RPO - do przymuszenia do stania się właścicielem, a zarazem do przymusowego odebrania praw majątkowych (czyli własności nieruchomości zamiennej bądź zwaloryzowanego odszkodowania).

Uwaga ta nie została uwzględniona w toku prac sejmowych, ale Rzecznik dostał odpowiedź Ministra Inwestycji i Rozwoju, że te postulaty są zasadne, jednakże proponowana poprawka – uzupełnienie przepisu przejściowego –zostanie uwzględniona dopiero przy kolejnej nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami (terminu tego jednak nie sprecyzowano).

Rzecznik przedstawił swe uwagi ministrowi, bo odłożenie na bliżej nieokreślony termin prac legislacyjnych może grozić pozbawieniem prawnej ochrony osób, które już zostały pokrzywdzone niekonstytucyjnym przepisem.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich nie przysługuje inicjatywa ustawodawcza, niemniej jednak może przedstawiać właściwym organom oceny i wnioski zmierzające do zapewnienia skutecznej ochrony wolności i praw człowieka i obywatela. Uznając zatem, że skorygowanie zakresu art. 3 ust. 1 ustawy nowelizującej ustawę o gospodarce nieruchomościami mieści się w materii regulowanej uchwaloną ustawą, a zarazem jest konieczne zarówno dla zapewnienia prawidłowej realizacji konstytucyjnych praw obywateli niegdyś wywłaszczonych, jak i dla pełnego wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego, zwrócił się do przewodniczących dwoch komisji Senatu  o zgłoszenie odpowiedniej poprawki.

IV.7003.274.2016

Ministerstwo Sprawiedliwości nie wyjaśni sytuacji kupujących mieszkania po 1 stycznia

Data: 2019-03-05

Chodzi o problem związany z ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716 ze zm.).

Chodzi o to, że choć przekształcenie nastąpiło z mocy prawa 1 stycznia 2019 r., to podstawą zmiany wpisu w księdze wieczystej (oraz w ewidencji gruntów i budynków) ma być zaświadczenie wydawane przez właściwy organ (art. 4 ust. 1). Takich zaświadczeń gminy mają wydać 2,5 mln. Ustawa daje im na to rok, choć w przypadku transakcji mieszkaniowych skraca ten czas do miesiąca. Jest jednak wątpliwe, czy samorządy, zwłaszcza w dużych miastach, zdążą z tym.

Rozumiejąc problem, Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia 2019 r. uznała, że w przypadku sprzedaży mieszkania dopuszczalne jest sporządzanie aktów notarialnych dokumentujących transakcje nieruchomościami przed uzyskaniem zaświadczenia (nie da się natomiast bez zaświadczenia sprzedać domu jednorodzinnego czy ustanowić odrębnej własności lokali w nowych domach na gruntach do 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych). Jest to jednak tylko opinia i nie wiadomo, jak w tej sytuacji zachowają się sądy wieczystoksięgowe.

Nie wykształciła się jednak jednolita linia orzecznicza i część sądów oczekuje na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości. Mogą więc odmawiać nowym właścicielom wpisu do księgi wieczystej, skoro aktowi notarialnemu nie towarzyszyło zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność.

Dlatego RPO prosił  Ministerstwo Sprawiedliwości o jasne stanowisko.

W odpowiedzi wiceminister Łukasz Piebiak napisał, że stanowiska nie będzie -  ze względu na poszanowanie zasada niezawisłości sędziowskiej a także ze względu na obawę o możliwość wywołania negatywnych następstw w obszarze praw i obowiązków stron czynności notarialnych oraz podmiotów uprawnionych z tytułu opłaty przekształceniowej.

Dlatego resort sprawiedliwości nie bierze pod uwagę podejmowania jakichkolwiek działań „w celu ujednolicenia praktyki postępowania (...) w sadach wieczystoksięgowych".

Wątpliwości związane z tokiem tych postępowań oraz co do roli zaświadczenia o przekształceniu jako podstawy wpisu mogą zostać rozwiane wyłącznie w drodze wykładni dokonywanej przez sądy w indywidualnych sprawach.

Proces stosowania tych przepisów będzie podlegać stałemu monitorowaniu ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości.

Nie tylko RPO, ale i Sejm za niekonstytucyjnością przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2019-03-01
  • Właściciel obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu – a nawet o nim nie wie
  • Naczelny Sąd Administracyjny zadał w tej sprawie pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu 
  • RPO wniósł, aby TK uznał niekonstytucyjność przepisów jako nadmiernie ograniczających prawo własności
  • Takie stanowisko przedstawił także i Sejm

Właściciele skarżą się na procedury włączania ich nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Nie są bowiem informowani, że wobec ich nieruchomości toczy się odpowiednia procedura. O wpisie dowiadują się po fakcie. Tymczasem wpis ogranicza prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora zabytków w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania.

Wpływa to także na racjonalność decyzji o zakupie. Gdy np. dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela uznana za zabytek, budzi to i u nabywcy, i sprzedającego poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne - skoro przedmiotem kupna był obiekt  o innych cechach faktycznych i prawnych, niż strony transakcji myślały.

Od 2012 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wiele razy zwracał się do ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w tej sprawie. Szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis – choć w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W takiej sprawie nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. 

W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności. Według art. 64 Konstytucji każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.  

Pytanie prawne NSA

W 2018 r. NSA  zadał TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków - w zakresie, w jakim ogranicza prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Sprawa dotyczyła skargi obywatela, który podważał wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytku. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny być dokonane przy włączaniu do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, a kontrola sądowoadministracyjna – formalna. Sąd nie może  zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

RPO wskazał, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności. Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził w sprawie Potomscy przeciw Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych co do naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej walory zabytkowe).

W ocenie Rzecznika wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać. Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom.

Stanowisko Sejmu

Także Marszałek Sejmu wniósł o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonego przepisu w zakresie, w jakim umożliwia ujęcie w gminnej ewidencji zabytków nieruchomości bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony jego praw przed dokonaniem takiego ujęcia. Ocenił, że jest to niezgodne z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

Marek Kuchciński zwrócił m.in. uwagę, że trudno uznać, iż taka ingerencja w prawo własności jest konieczna w państwie demokratycznym dla realizacji takich wartości, jak porządek publiczny oraz ochrona wolności i praw innych osób. Według orzecznictwa ETPCz jest zaś oczywiste, że procedury ochronne powinny zapewniać efektywne przedstawienie sprawy właściwym władzom oraz zapewniać skuteczne kwestionowanie działań ingerujących w gwarantowane prawa.

Trybunał nie wyznaczył jeszcze teminu rozpoznania sprawy.

Po wystąpieniach RPO resort planuje zmiany 

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze wcześniej możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków.

Resort zapowiedział, że zmiana dotyczyłaby:

  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • dodania przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

Z informacji na stronie internetowej resortu wynika, że planowany termin wydania rozporządzenia to I kwartał 2019 r.

IV.7002.8.2018

Niezgodny z prawem nakaz zapłaty po wymianie rur. Kolejna skarga nadzwyczajna Rzecznika

Data: 2019-02-25
  • Wspólnota mieszkaniowa wymieniała instalację wodno-kanalizacyjną, na co nie zgodzili się właściciele jednego z mieszkań
  • W efekcie nowe rury ominęły ich lokal. Kosztami tych prac Wspólnota obciążyła właścicieli, ale sąd prawomocnie oddalił jej pozew o zapłatę 8,5 tys. zł   
  • Po roku w tym samym sądzie wydano jednak nakaz zapłaty tej kwoty, a komornik wszedł na konto pozwanych
  • Prawo zakazuje dwa razy orzekać w tej samej sprawie. RPO wniósł skargę nadzwyczajną, bo tylko tak można naprawić straty wyrządzone właścicielom

To szósta skarga nadzwyczajna, złożona do Sądu Najwyższego przez Rzecznika Praw Obywatelskich w obronie praw obywateli i Konstytucji.

Historia sprawy

W 2007 r. Wspólnota Mieszkaniowa wymieniała instalację wodno-kanalizacyjnej w budynku. Właściciele jednego z mieszkań odmówili udziału w kosztach. Wspólnota odcięła im wodę, a mieszkzanie zostało ominięte przy tzw. poziomach wody. Kosztami tych prac w wysokości 8,5 tys. zł obciążono właścicieli lokalu.

Wspólnota pozwała ich do sądu o zapłatę. 26 maja 2008 r. sąd rejonowy oddalił pozew. Uznał, że Wspólnota nie dowiodła, aby przeprowadzenie instalacji przez lokal pozwanych kosztowałoby mniej niż jego pominięcie. Sąd wskazał, że pozwani mogliby odpowiadać za następstwa nieudostępnienia lokalu wtedy, gdyby koszty Wspólnoty wynikały ze wstrzymania prac. Apelacja Wspólnoty została odrzucona przez sąd okręgowy.

W 2009 r. Wspólnota ponownie złożyła do tego samego wydziału tego samego sądu rejonowego pozew o zasądzenie tych samych kosztów, przedstawiajac te same dowody. Sąd przekazał sprawę do tzw. rozpoznania upominawczego. To odrębny tryb dochodzenia roszczeń - pozwala na szybsze wyegzekwowanie należności od dłużnika w porównaniu z postępowaniem zwykłym. Jest on możliwy, jeśli zachodzą określone przesłanki, m.in. pieniężny charakter roszczenia czy okoliczności faktyczne uzasadniające żądanie.

Nie wiadomo, dlaczego sąd się tak pomylił - czy powodem był nadmiar spraw, czy nieuwaga, czy może jedno i drugie. Niestety, 23 listopada 2009 r. referendarz sądowy przy sądzie rejonowym wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym. Pozwanym nakazano zapłacić Wspólnocie 8,5 tys. zł z odsetkami. Sprzeciw pozwanych odrzucono w 2010  r. Potem sąd przez kilka lat odrzucał kolejne sprzeciwy i zażalenia pozwanych oraz wniosek o wznowienie postepowania.

Tymczasem Wspólnota wniosła do sądu o wydanie tytułu wykonawczego, co nastąpiło i komornik sądowy w 2013 r. zajął rachunek bankowy pozwanych. Wyegzekwował z niego łączną kwotę 15,3 tys. zł. (doszły odsetki oraz koszty postępowania upominawczego i egzekucyjnego).

Skarga nadzwyczajna RPO

Rzecznik wniósł, aby Sąd Najwyższy uchylił nakaz zapłaty i odrzucił objęty tym nakazem pozew Wspólnoty. Otworzy to pozwanym drogę do naprawienia poniesionej szkody, zarówno wobec Wspólnoty, jak i Skarbu Państwa.

Zaskarżonej decyzji RPO zarzucił rażące naruszenie prawa poprzez nieodrzucenie pozwu, zakwalifikowanie sprawy do rozpoznania w postępowaniu upominawczym i wydanie nakazu zapłaty - w sytuacji, gdy o to samo roszczenie, pomiędzy tymi samymi stronami, sprawa została już wcześniej prawomocnie osądzona. A to oznaczało bezwzględną niedopuszczalność wszczęcia nowego postępowania w sprawie.

Przewodniczący wydziału, a następnie referendarz sądowy, nie dopełnili obowiązku dokonywania za każdym razem z  urzędu oceny danej sprawy cywilnej. Na etapie poprzedzającym wydanie nakazu zapłaty Kodeks postępowania cywilnego nakazuje bowiem zbadanie, czy w sprawie nie zachodzą tzw. bezwzględne przesłanki procesowe. Jedną z nich jest sytuacja, jeśli o to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami sprawa została już prawomocnie osądzona. Wtedy sąd, a odpowiednio - referendarz, mają obowiązek od razu odrzucić pozew.

Tymczasem wskutek naruszenia tych przepisów referendarz błędnie uznał, że istnieją postawy do wydania nakazu zapłaty i nie odrzucił pozwu - zgodnie z  art. 498 § 2 k.p.c. w zw. z art. 199 § 1 pkt 2 k.p.c.

Zarzuty konstytucyjne Rzecznika

To rażące naruszenie prawa wywołało negatywne konsekwencje dla praw i wolności pozwanych, których ochrona gwarantowana jest konstytucyjnie. A to podstawa wniesienia skargi nadzwyczajnej.

Nakazowi zapłaty RPO zarzucił naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz zasady bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji. Nakaz zapłaty, wydany mimo że wcześniej to samo roszczenie pomiędzy tymi samymi stronami zostało prawomocnie oddalono, podważa wiarygodność rozstrzygnięć sądowych. Może też być to postrzegane jako przejaw wycofywania się przez państwo z ustalonych reguł postępowania wobec obywatela. Pozwani mieli bowiem prawo oczekiwać, iż skoro sprawa została już prawomocnie osądzona, nie będą zaskakiwani jej ponownym rozstrzygnięciem z wszelkimi negatywnymi dla nich konsekwencjami;
  • prawa do sądu określonego z art. 45 ust. 1 Konstytucji, bo nakaz naruszył gwarancje pozwanych co do pewności wydanego prawomocnego orzeczenia, a wymogi postępowania miały ich chronić przed niekorzystnymi skutkami ponownego powództwa o to samo roszczenie. Prawomocny wyrok, który – co gwarantuje art. 45 ust. 1 Konstytucji – powinien w sposób wiążący rozstrzygnąć sytuację pozwanych, okazał się w praktyce „bezwartościowy”, bowiem ten sam spór pomiędzy tymi samymi podmiotami został ponownie, w kolejnym postępowaniu rozstrzygnięty odmiennie – napisał Adam Bodnar;
  • chronionych przez art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji praw majątkowych pozwanych przez uszczuplenie ich środków pieniężnych. Na podstawie nakazu przeprowadzono egzekucję zasądzonego roszczenia, kosztów postępowania upominawczego oraz egzekucyjnego. W wyniku tych działań pozwani zostali pozbawieni wymiernych środków, co skutkowało obniżeniem ich warunków bytowych. Łącznie wyegzekwowano od pozwanych na rzecz wierzyciela 15 351 zł.

Z zasady demokratycznego państwa prawnego, urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej wynika m. in. że wyroki sądowe, jak i nakazy zapłaty, powinny być sprawiedliwe. Wydany nakaz zapłaty stanowi przykład orzeczenia rażąco niesprawiedliwego, łamiącego elementarne standardy demokratycznego państwa prawnego. 

Wcześniej pozwani podejmowali liczne próby uchylenia niekorzystnego dla nich orzeczenia. Mimo że obiektywnie ich zastrzeżenia były uzasadnione, to jednak z powodów formalnych nie udało im się doprowadzić sprawy do zgodności z elementarnym poczuciem sprawiedliwości. Spełnione zatem zostały przesłanki skorzystania przez Rzecznika z instytucji skargi nadzwyczajnej, której głównym celem jest umożliwienie przywrócenia elementarnego ładu prawnego zgodnego z zasadą sprawiedliwości społecznej. Jedynym środkiem prawnym, który może doprowadzić do wyeliminowania wydanego nakazu zapłaty pozostaje zatem skarga nadzwyczajna.

Skarga nadzwyczajna to nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała zmieniona ustawa o SN. Prawo ich kierowania, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach - przy niezmienionym budżecie.

IV.7212.26.2014

Ludzie i rosnące lotniska. Czy właściciele domów zyskają realną szansę na odszkodowania za hałas?

Data: 2019-02-15
  • Parlament poprawia właśnie ustawę, którą przed rokiem Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjną: na złożenie wniosku o odszkodowanie dawała tylko dwa lata od decyzji rozpoczynającej budowę lub rozbudowę lotniska
  • Parlament do 15 marca powinien zmienić te przepisy. Początkowo senacki projekt dawał mieszkańcom realną szansę na uzyskanie odszkodowań, teraz jednak coraz bardziej zmierza w stronę ochrony interesów przedsiębiorców i państwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zaniepokojenie tym faktem

Oświadczenie to RPO wydaje w związku z toczącymi się pracami parlamentarnymi nad projektem zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska, uznanego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. akt K 2/17) za niezgodny z Konstytucją.

Kiedy w danej okolicy ma powstać uciążliwa inwestycja, np. lotnisko, trzeba najpierw wskazać obszar ograniczonego użytkowania wokół. Na tym terenie nie będą w przyszłości spełniane normy środowiskowe – np. dużo wyższy może być poziom hałasu. Ale właściciele nieruchomości zyskują prawo do odszkodowania za utratę wartości ich własności.

Niestety, przepisy dawały na wystąpienie z takim wnioskiem tylko dwa lata – a ponieważ lotniska są budowane z reguły dłużej, wiele osób poniewczasie dowiadywało się, że prawo do odszkodowania już im wygasło. Lotniska w naszym kraju rozbudowywały się gwałtownie w ostatnich latach – dla większości tych inwestycji dwuletni termin już wygasł.

Przepisy te zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich i przed rokiem sprawę wygrał. 7 marca 2018 r. Trybunał uznał, że dwuletni termin na dochodzenie roszczeń jest zbyt krótki, a przez to niezgodny z Konstytucją. Nadmiernie ogranicza bowiem ochronę praw właścicieli (art. 64 Konstytucji).

Zaskarżony przepis traci moc 15 marca 2019 r. – do tego czasu parlament musi zmienić przepisy. Rzecznik śledzi prace parlamentarne z uwagą, dlatego dziś musi zaalarmować opinię publiczną, że przybrały one obrót niekorzystny dla ludzi.

12 lutego połączone senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Środowiska oraz Ustawodawcza obradowały nad projektem nowelizacji ustawy (druk senacki nr 1069).

Przewidywał on, że :

  • z roszczeniami odszkodowawczymi można by było wystąpić w terminie PIĘCIOLETNIM od wejścia w życie aktu powodującego ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości,
  • w przypadku roszczeń, które jeszcze nie wygasły, termin na składanie wniosków byłby także PIĘCIOLETNI,
  • najważniejsze jednak było uregulowanie sytuacji osób, które zgłosiły wnioski, ale po upływie dwuletniego, niekonstytucyjnego terminu - dla nich  projekt przewidywał nowy, TRZYLETNI termin na wystąpienie z roszczeniem od dnia wejścia w życie nowelizacji.

Niestety, rozwiązania korzystne dla mieszkańców stref ograniczonego użytkowania nie zostały przyjęte – w nowej wersji (druk 1069s) senatorowie uznali, że:

  • do TRZECH a nie pięciu lat zostanie wydłużony czas na wnoszenie roszczeń odszkodowawczych w przypadku obszarów ograniczonego użytkowania (OOU), które dopiero powstaną,
  • do TRZECH lat wydłuży się termin w przypadku osób, którym roszczenia jeszcze nie wygasły (ich dom znalazł się w OOU nie dalej niż dwa lata temu),
  • Ci, którym termin na roszczenia już upłynął – nie będą mogli już NIC zrobić.

Taką zmianę projektu zainicjowało Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, wskazując, że inaczej zbyt wiele osób wystąpi z roszczeniami. To spowoduje z kolei zbyt poważne skutki finansowe dla samorządów, które zbudowały lotniska, a także dla skarbu państwa i podmiotów, których działalność doprowadziła do ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zdecydowany sprzeciw wobec przekazania takiego projektu  do dalszych prac parlamentarnych.

Należy przypomnieć, że to właśnie konieczność ochrony praw tych osób, którym dwuletni termin zawity upłynął, stała się przyczyną skierowania przez Rzecznika wniosku do Trybunału i wydania jego wyroku. W wielu przypadkach bowiem roszczenia wygasały, zanim obywatele uświadamiali sobie ich istnienie.

W ocenie RPO pełna realizacja wyroku winna uwzględniać prawa osób pokrzywdzonych niekonstytucyjnym przepisem. Tylko tak można naprawić szkody wyrządzone im w przeszłości. Tylko w ten sposób wyrok Trybunału Konstytucyjnego będzie mógł odnieść realny skutek. Nie można zapominać, że roszczenia odszkodowawcze z art. 129 ust. 4 ustawy dotyczą przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, przy czym większość z tych inwestycji została już zrealizowana, natomiast uprawnieni nie zdążyli wystąpić z tym roszczeniem. Jeśli ustawodawca nie ureguluje – w przepisach przejściowych – sytuacji tych osób, nie będą one mogły w ogóle zrealizować swoich roszczeń, choć regulacja odbierająca im te została uznana za niezgodną z Konstytucją RP.

Trybunał Konstytucyjny uchylając ten przepis uznał, że jego podstawowym celem nie była „realizacja tradycyjnych funkcji prekluzji”, rozumiana jako określenie terminów na dochodzenie roszczeń, co jest konieczne dla prawidłowego regulowania stosunków prawnych. Trybunał wprost stwierdził, że w regulacji tej chodziło o „minimalizację skali dochodzonych roszczeń właścicieli nieruchomości i innych uprawnionych o odszkodowanie lub wykup. Prawodawca, wprowadzając krótki termin zawity na dochodzenie roszczenia, w istocie liczył na to, że nie wszyscy uprawnieni zdążą skorzystać z przedmiotowych roszczeń. Dominuje w tym troska o finanse publiczne, chęć ograniczenia wydatków obciążających budżet państwa czy jednostek samorządu terytorialnego; mniejszą rolę odgrywa wola wynagrodzenia uszczerbków poniesionych wskutek ograniczenia własności lub innych praw majątkowych.”.

W związku z powyższym Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić głębokie zaniepokojenie związane z przyjętym brzmieniem projektu zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska. Zarówno w zakresie, w jakim z projektu wykreślony został przepis przejściowy umożliwiający osobom uprawnionym „reaktywację” roszczeń opartych na przepisie uznanym za niezgodnym z Konstytucją, jak i w zakresie przyjętej formuły wydłużenia terminu występowania z roszczeniem: uznany przez Trybunał termin 2-letni jako rażąco za krótki został wydłużony zaledwie do lat 3.

Uchwalona w komisjach senackich zmiana projektu jest wyraźnie sprzeczna z istotą wniosku Rzecznika do Trybunału, a zarazem i z duchem samego wyroku sądu konstytucyjnego. Nie można zaakceptować sytuacji, w której to właśnie te osoby, których skargi – i prawna sytuacja – skłoniły Rzecznika do złożenia wniosku do TK, a naruszenie ich praw przez niekonstytucyjny przepis TK potwierdził, pozostaną bez jakiejkolwiek prawnej ochrony. Jedynym tego uzasadnieniem nie może zaś być – zdyskredytowana w tym przypadku przez TK – chęć ograniczenia wydatków budżetowych, kosztem osób, których konstytucyjne prawa naruszono.  

Niekorzystny dla właścicieli gruntów, opisywany wyżej w linku, projekt zmiany art. 129 ust. 4, zostały przyjęty przez Sejm na 22 lutego 2019 posiedzeniu, 26 lutego będzie procedowany w Senacie – załączam plik do uchwalonego przez Sejm tekstu nowelizacji. Projekt będzie procedowany 26 lutego (pkt 3. porządku) – link: https://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/tematy,517,1.html

W Senacie – o projekcie ustawy dotyczącym m.in. właścicieli gruntów przy lotniskach

Data: 2019-02-12
  • Jak będzie wyglądała ustawa realizująca wyrok TK sprzed roku, który dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania?

12 lutego 2019 r. na wspólnym posiedzeniu senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Ustawodawcza i Środowiska zajmują się senackim projektem zmian ustawy Prawo o ochronie środowiska.

Projekt ma doprowadzić do realizacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. K 2/17) . Trybunał stwierdził wtedy, że art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo o ochronie środowiska, który określał bardzo krótki termin zawity (2 lata) na zgłaszanie przez właścicieli nieruchomości, których prawa zostały ograniczone w związku z ochroną środowiska, roszczeń o odszkodowanie, jest niezgodny z Konstytucją.

Przepis ten dotyczył przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, tam gdzie zostały utworzone tzw. obszary ograniczonego użytkowania.

Trybunał Konstytucyjny odroczył wejście w życie wyroku. Jeżeli jednak do 13 marca 2019 r. ustawodawca nie wprowadzi nowych regulacji, to wówczas:

  1. każdy właściciel będzie mógł dochodzić odszkodowania na zasadach ogólnych, zgodnie z terminami przedawnienia roszczeń określonymi w Kodeksie cywilnym,
  2. otworzy się możliwość wznawiania postępowań zakończonych niekorzystnymi wyrokami, opartymi na niekonstytucyjnym przepisie.

Dlatego ważne jest uchwalenie nowelizacji przed 13 marca.

W ramach prac w Komisji Ustawodawczej Senatu przygotowano projekt, który jest bardzo korzystny dla wszystkich zainteresowanych właścicieli gruntów. Przewiduje m.in. przedłużenie terminów zawitych do 5 lat, a także „reaktywuje” terminy wygasłe przed dniem wejścia w życie nowelizacji na kolejne trzy lata.

Ta propozycja spotkała się jednak z krytyczną oceną m.in. Ministerstwa Środowiska oraz Związku Powiatów Polskich (głownie z uwagi na daleko idące, niekorzystne skutki dla finansów publicznych) oraz Sądu Najwyższego, który zgłosił zasadnicze zastrzeżenia co do samej siatki pojęciowej oraz konstrukcji prawnych przyjętych w projekcie.

Sprawa jest zatem rozwojowa i interesująca, choć na zmianę przepisów pozostał zaledwie miesiąc.

RPO do ministra Ziobry o pomoc dla kupujących mieszkania po 1 stycznia

Data: 2019-02-05
  • Kupujesz mieszkanie, do którego przypisane było prawo użytkowania wieczystego gruntu, na którym stoi budynek? Z mocy ustawy prawo to od 1 stycznia przekształcone zostało we własność. Tyle że sprzedający nie ma na to zaświadczenia. Gmina nie zdążyła go wydać.
  • Pytanie, czy sąd wieczysto-księgowy taką transakcję wpisze do ksiąg. Czy zaakceptuje fakt, że w akcie notarialnym pojawia się własność, choć w poprzednich dokumentach mieszkania mowa była tylko o użytkowaniu wieczystym?
  • O wyraźną wytyczną dla sądów RPO apeluje do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na problem związany z ustawą o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności tych gruntów (Dz.U. z 2018 r. poz. 1716 ze zm.).

Ustawa ta od 1 stycznia 2019 r. przekształciła prawo użytkowania wieczystego gruntów zabudowanych na cele mieszkaniowe w prawo własności. Ta sama ustawa dała właścicielom prawo do bardzo wysokiej bonifikaty związanej z opłatami za przekształcenie prawa użytkowania wieczystego we własność. Dlatego nie do każdego dociera problem z samym przekształceniem. Sygnalizowali go już jednak dziennikarze, m.in. „Dziennika Gazety Prawnej” i „Rzeczpospolitej”.

Chodzi o to, że choć przekształcenie nastąpiło z mocy prawa, to podstawą zmiany wpisu w księdze wieczystej (oraz w ewidencji gruntów i budynków) ma być zaświadczenie wydawane przez właściwy organ (art. 4 ust. 1). Takich zaświadczeń gminy mają wydać 2,5 mln. Ustawa daje im na to rok, choć w przypadku transakcji mieszkaniowych skraca ten czas do miesiąca. Jest jednak wątpliwe, czy samorządy, zwłaszcza w dużych miastach, zdążą z tym.

Rozumiejąc problem, Krajowa Rada Notarialna 11 stycznia 2019 r. uznała, że w przypadku sprzedaży mieszkania dopuszczalne jest sporządzanie aktów notarialnych dokumentujących transakcje nieruchomościami przed uzyskaniem zaświadczenia (nie da się natomiast bez zaświadczenia sprzedać domu jednorodzinnego czy ustanowić odrębnej własności lokali w nowych domach na gruntach do 2019 r. w użytkowaniu wieczystym deweloperów czy spółdzielni mieszkaniowych). Jest to jednak tylko opinia i nie wiadomo, jak w tej sytuacji zachowają się sądy wieczystoksięgowe. Nie wykształciła się jednolita linia orzecznicza i część sądów oczekuje na oficjalne wytyczne Ministerstwa Sprawiedliwości. Mogą więc odmawiać nowym właścicielom wpisu do księgi wieczystej, skoro aktowi notarialnemu nie towarzyszyło zaświadczenie o przekształceniu prawa użytkowania wieczystego we własność.

Dlatego RPO prosi  Ministerstwo Sprawiedliwości o jasne stanowisko.

IV.7000.30.2019

Rzecznik w obronie praw wszystkich właścicieli wywłaszczonych pod cel publiczny

Data: 2019-02-05
  • Zasady dotyczące zwrotów nieruchomości - wywłaszczonych na cele publiczne, których potem nie zrealizowano  - powinny być jednakowe dla wszystkich grup dawnych współwłaścicieli
  • Rzecznik wnosi, aby nowelizacja prawa uwzględniała także tych współwłaścicieli, którzy zwrotu wywłaszczonej nieruchomości nie chcieli, a dostali za nią odszkodowanie czy nieruchomość zamienną
  • Celem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, nad którą pracuje Sejm, jest wykonanie dwóch wyroków Trybunału Konstytucyjnego dotyczących zwrotu wywłaszczonych nieruchomości

Poprzedni właściciel lub jego spadkobierca mogą żądać zwrotu wywłaszczonej na cel publiczny nieruchomości lub jej części, jeżeli stała się ona zbędna na ten cel. Gdy taka nieruchomość miała wielu właścicieli, warunkiem zwrotu było wspólne wystąpienie wszystkich właścicieli. Brak zgody choć jednego oznaczał odmowę zwrotu.

14 lipca 2015 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. SK 26/14), że zasada zwrotu takich nieruchomości w zakresie, w jakim uzależnia żądanie poprzedniego współwłaściciela od zgody pozostałych współwłaścicieli, jest niezgodna z Konstytucją.

12 grudnia 2017 r. Trybunał uznał zaś (sygn. SK 39/15) za niezgodny z Konstytucją przepis pozwalający na zwrot tylko takiej wywłaszczonej nieruchomości, która była przejęta przez państwo na podstawie decyzji administracyjnej. Ktoś, kto sam odprzedał swą własność państwu, wiedząc że może być wywłaszczony na cel publiczny, nie mógł się ubiegać o jej zwrot. 

Obecnie Sejm pracuje nad rządowym projektem nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami, która ma być wykonaniem obu tych wyroków.

W ocenie RPO projekt co do zasady prawidłowo wykonuje wyroki TK. M.in. zapewnia  ochronę praw osób dotkniętych w przeszłości niekonstytucyjnym przepisem. Umożliwia wszczynanie na nowo postępowania administracyjnego o zwrot udziałów w wywłaszczonej nieruchomości tym osobom, którym tego wcześniej odmówiono ze względu na brak zgody wszystkich współwłaścicieli. Każdy mógłby wystąpić w ramach swego udziału.

W ocenie Rzecznika projekt nie obejmuje jednak tych współwłaścicieli, którym udział w wywłaszczonej nieruchomości zwrócono wbrew ich woli -  wskutek prawomocnego orzeczenia sądu na podstawie art. 199 Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że współwłaściciele, którzy mają co najmniej połowę udziałów, mogą żądać rozstrzygnięcia danej sprawy przez sąd, mimo braku zgody na to innego współwłaściciela.

Według Rzecznika sytuacja prawna tych osób jest podobna do tych, którym odmówiono zwrotu ze względu na brak zgody wszystkich uprawnionych, a którzy dzięki nowelizacji mogliby występować o wszczęcie nowych postępowań administracyjnych przez 3 lata od wejścia noweli w życie.

Takie same prawo powinni mieć także i ci współwłaściciele, którzy wówczas sprzeciwiali się zwrotowi, a których stanowisko - wbrew ich woli - zostało zastąpione orzeczeniem sądu. W zamian za swój udział w wywłaszczonej nieruchomości dostawali oni odszkodowanie lub nieruchomość zamienną.

Niekonstytucyjna wykładnia art. 136 ust. 3 ustawy prowadziła do przymuszenia ich do stania się właścicielem nieruchomości, której nie chcą uzyskać, a zarazem do przymusowego odebrania praw majątkowych (czyli własności nieruchomości zamiennej bądź zwaloryzowanego odszkodowania).

Rzecznik podkreśla, że wszczęcie przez nich nowego postępowania nie pozbawiałoby żadnych praw osób, które udziały w dawnej własności odzyskały (skoro udziały współwłaścicieli w prawie do zwrotu będą mocą nowelizacji prawnie niezależne).

- Obie te kategorie podmiotów powinny być przez ustawę traktowane jednolicie. Obie powinny mieć możliwość doprowadzenia do ponownego orzekania o ich prawach, obie bowiem są dotknięte działaniem tej samej niekonstytucyjnej normy  – wskazał Rzecznik.

RPO wystąpił do Ministra Inwestycji i Rozwoju o rozważenie pilnej korekty projektu. Do  przewodniczącego sejmowej Komisji ds. Petycji zwrócił się zaś o wniesienie odpowiedniej poprawki podczas drugiego czytania projektu.

IV.7003.274.2016

Kopalnia zarabia a ludzie mają za to płacić? NSA uznał argumenty RPO w interesie podatników

Data: 2019-02-01
  • Właściciele działki dostali kilkadziesiąt tysięcy zł podatku od nieruchomości, bo na ich ziemi działa kopalnia węgla brunatnego
  • Ale to nie oni czerpią korzyści z wydobycia. Kopalnia płaci im tylko za zajęcie gruntu
  • Gmina domagała się jednak od swoich mieszkańców podatku tak zdecydowanie, że sprawa trafiła ostatecznie do NSA. Z pomocą RPO obywatele sprawę wygrali

Gmina nałożyła podatek od nieruchomości  za pięciohektarową działkę, która choć stanowi własność prywatną, użytkowana jest przez spółkę-kopalnię węgla brunatnego. Decyzją sądu kopalnia dostała pozwolenie na użytkowanie tej nieruchomości za wynagrodzeniem.

Gmina uznała jednak, że skoro kopalnia nie jest właścicielem ziemi, to nie może być podmiotem ustawy o podatkach i opłatach lokalnych. A zatem podatek należny gminie powinni zapłacić właściciele.

Ci skierowali sprawę najpierw do Samorządowego Kolegium Odwoławczego a po przegranej – do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. I tam wygrali. Ale od wyroku tego skargę kasacyjną złożyło SKO. Wtedy po stronie właścicieli do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Uznał bowiem, że ewentualne uchylenie wyroku sądu administracyjnego mogłoby negatywnie oddziaływać na sferę praw i wolności podatników.  Zauważył, że w ustawie o podatkach i opłatach lokalnych brak jest definicji legalnej pojęć takich jak: właściciel, posiadacz samoistny. Wywiódł jednak relację między prawem podatkowym a definiującym sprawy własności prawem cywilnym w taki sposób, by obronić ludzi przed wysokim podatkiem za ziemię, z której nie mogą korzystać. Przedsiębiorca wykorzystujący do prowadzenia działalności gospodarczej grunty osoby fizycznej i osiągający z tego tytułu korzyści jest podatnikiem podatku od nieruchomości, która jest w jego władaniu. Przyjęcie odmiennego stanowiska oznaczałoby akceptację przerzucenia ciężaru podatku na właścicieli, nie uzyskujących żadnych korzyści z prowadzonej przez Kopalnię działalności gospodarczej – argumentował m.in. Rzecznik Praw Obywatelskich.

Stanowisko to zostało uwzględnione przez Naczelny Sąd Administracyjny, który oddalił skargę kasacyjną i utrzymał korzystny wyrok I instancji (sygn. akt II FSK 254/17).

Ludzie nie muszą płacić zatem podatku.

V.511.341.2017

 

Sprawa dwóch różnych rozstrzygnięć spadkowych. Piąta skarga nadzwyczajna RPO

Data: 2019-02-01
  • Kolejną skargę nadzwyczajną RPO składa w sprawie spadkowej
  • Sąd dwukrotnie i rozbieżnie  rozstrzygnął, kto nabywa spadek
  • Tej sytuacji nie da się naprawić dostępnymi narzędziami prawnymi – potrzebna jest skarga nadzwyczajna
  • RPO wnosi do Sądu Najwyższego o stwierdzenie nieważności drugiego postanowienia

Pani B. zmarła w 1994 r. W 1997 r. jej córka przedstawiła w sądzie testament matki i sąd w S. uznał, że to ona dziedziczy po matce, a jej brat – nie.

W 2003 r. córka pani B. ponownie wniosła sprawę o spadek po matce. Ten sam sąd w S. -zamiast uznać, że sprawa już została rozstrzygnięta - zabrał się do niej po raz drugi. I tym razem przedstawiony testament pani B. uznał bowiem za nieważny i rozdzielił spadek między córkę i syna pani B. Uczestnicy postępowania nie apelowali, w efekcie i to postanowienie się uprawomocniło. Córka pani B. wniosła o wznowienie postępowania, ale jej wniosek został odrzucony w 2017 r.

Zatem córka pani B. - zgodnie z wyrokiem w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej - odziedziczyła raz cały majątek matki, a raz – tylko połowę. Jej brat – nie dostał spadku, a zarazem odziedziczył jego połowę. Kiedy zmarł, sprawa skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy trzeba było ustalić, co dziedziczą jego spadkobiercy.

Sprawę może naprawić tylko skarga nadzwyczajna - nowa możliwość prawna, którą Rzecznikowi Praw  Obywatelskich przyznała zmieniona ustawa o SN. Prawo kierowania skarg nadzwyczajnych w „starych” sprawach, jeśli jest to konieczne dla zapewnienia praworządności i sprawiedliwości społecznej, ma tylko RPO i Prokurator Generalny (Minister Sprawiedliwości). RPO otrzymał już prawie 3 tys. wniosków w takich sprawach (przy niezmienionym budżecie RPO).

W skardze nadzwyczajnej RPO wnosi o uchylenie postanowienia z 2003 r., zarzucając sądowi w S.  naruszenie:

  • zasady zaufania do państwa oraz bezpieczeństwa prawnego, wywodzonych z art. 2 Konstytucji,
  • prawa do dziedziczenia, chronionego w ramach art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji,
  • prawa do sądu, wyrażonego w ramach art. 45 ust. 1 Konstytucji, z uwagi na wydanie drugiego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, co nie pozwala na uznanie, iż zainteresowani uzyskali wiążące stanowisko sądu.

Został w ten sposób stworzony stan niepewności prawnej, w którego ramach uczestnicy postępowań nie mogą legitymować się jednoznacznym i nie budzącym wątpliwości potwierdzeniem nabycia uprawnień spadkowych. Oznacza to pozbawienie ich możliwości skutecznej realizacji uprawnień majątkowych nabytych na podstawie dziedziczenia.

Argumenty RPO

Osoby pozostające w kręgu oddziaływania postanowienia stwierdzającego nabycie spadku po danej osobie, mają prawo oczekiwać, iż w przypadku skierowania wniosku o ponowne rozpoznanie tej samej sprawy sąd będzie respektował fakt uprzedniego uprawomocnienia się rozstrzygnięcia stwierdzającego nabycie spadku. Bezpieczeństwo prawne w zakresie prawa spadkowego wymaga, by jakakolwiek modyfikacja konsekwencji prawnych, wynikających z prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku, następowała w ramach postępowań mających na celu korektę już funkcjonującego w obrocie prawomocnego postanowienia spadkowego.

W tym kontekście pożądane pozostaje zachowanie przez sąd spadku należytej czujności procesowej, celem uniknięcia prowadzenia postępowania dotyczącego stwierdzenia nabycia spadku po danej osobie bez stosownego (proceduralnego) odniesienia się do faktu wcześniejszego rozpoznania tożsamej sprawy przez sąd powszechny.

Na gruncie art. 2 Konstytucji istota prawomocnego rozpoznania sprawy cywilnej przez sąd implikuje samo ograniczenie możliwości jego zmiany jedynie do sytuacji, w ramach której uprawniony podmiot korzysta z przewidzianych ustawą nadzwyczajnych środków zaskarżenia. Tymczasem w przedmiotowej sprawie Sąd Rejonowy w S. rozpoznał kolejny wniosek [córki pani B.] tak, jakby sprawa cywilna, dotycząca stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej [pani B.], nigdy wcześniej nie była rozpoznawana przez sąd.

Tak więc, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich samo błędne rozpoznanie sprawy z wniosku [córki pani B.] z 2003 r., jako pierwotnej sprawy dotyczącej stwierdzenia nabycia spadku po zmarłej [pani B.], stanowi naruszenie konstytucyjnej zasady zaufania do państwa (działającego w jego imieniu sądu powszechnego) oraz konstytucyjnej zasady bezpieczeństwa prawnego. W zakresie prawa spadkowego wyraża się ona w możliwości układania przez spadkobierców istotnych spraw życiowych bez obawy, że sąd łamiąc jednoznaczny zakaz proceduralny może wydać drugie (równoległe) postanowienie, określające porządek dziedziczenia po danej osobie, w sposób odbiegający od wcześniejszego prawomocnego postanowienia spadkowego.

Ponadto samo funkcjonowanie w obrocie dwóch postanowień Sądu Rejonowego w S., odmiennie stwierdzających nabycie spadku po tej samej spadkodawczyni, stanowi naruszenie przysługującego uczestnikom postępowania o stwierdzeniu nabycia spadku po zmarłej konstytucyjnego prawa do sądu.

Zgodnie z treścią art. 45 ust. 1 Konstytucji każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Istota prawa do sądu sprowadza się więc do zapewnienia ochrony sądowej w sprawach dotyczących sfery praw lub wolności danego podmiotu (por. postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 13 kwietnia 1999 r., sygn. akt Ts 24/99, OTK 1999/6/130). Jest to jedno z podmiotowych praw podstawowych jednostki i jedna z fundamentalnych gwarancji praworządności w demokratycznym państwie prawa. Prawo do sądu, wedle utrwalonego orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego obejmuje: prawo dostępu do sądu (prawo do uruchomienia procedury przed właściwym, niezależnym, bezstronnym i niezawisłym sądem); prawo do właściwej procedury przed sądem; prawo do wiążącego rozstrzygnięcia sprawy.

To właśnie ten ostatni aspekt nabiera wyjątkowego znaczenia w przedmiotowej sprawie, gdzie mamy do czynienia z dwoma prawomocnymi rozstrzygnięciami spadkowymi, odmiennie określającymi stwierdzenie nabycia spadku po zmarłej [pani B.]. W potwierdzonej sytuacji procesowej trudno o uzasadnione stwierdzenie, iż uczestnicy przeprowadzonych postępowań uzyskali wiążące rozstrzygnięcie zainicjowanej sprawy spadkowej, skoro Sąd Rejonowy w S. wydał dwa niezależne od siebie postanowienia dotyczącego tego samego przedmiotu.

Jednocześnie, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, wskutek uprawomocnienia się zaskarżonego postanowienia doszło do uszczerbku w zakresie przysługującego spadkobiercom [pani B.] konstytucyjnego prawa do dziedziczenia.

W świetle art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji samo stosowanie przepisów ustawowych (norm materialnych i proceduralnych) winno gwarantować spadkobiercom należytą ochronę prawną w zakresie uprawnień przysługujących im z tytułu dziedziczenia. W tym kontekście instytucja stwierdzenia nabycia spadku stanowi instrument prawny, dzięki któremu w obrocie może się urzeczywistnić stosowna ochrona sfery prawnej spadkobierców. Samo stwierdzenie praw do spadku na drodze postępowania sądowego ma charter deklaratoryjny.

Jakkolwiek kwalifikacja prawna spadkobiercy w sporze między nim a innym spadkobiercą może być udowodniona na zasadach ogólnych, to jednak stwierdzenie nabycia spadku pozostaje wyłącznym dowodem prawa spadkobiercy do spadku wobec tych osób trzecich, które nie roszczą sobie prawa do spadku.

Postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku legitymuje spadkobiercę wobec osób trzecich. Wywiera ono znaczący skutek materialnoprawny dla spadkobiercy, jeśli chodzi o jego działanie na zewnątrz w stosunku do osób trzecich, które nie roszczą sobie praw do spadku.

W szczególności więc w sprawach o wierzytelność spadkową lub o wydanie rzeczy należącej do spadku wytoczonych przeciwko takim osobom spadkobierca, w razie zakwestionowania jego przymiotu przez pozwanych, będzie musiał uzyskać postanowienie stwierdzające jego kwalifikację prawną. Uzyskanie stwierdzenia nabycia spadku pozostaje także niezbędne w przypadku postępowania wieczystoksięgowego oraz administracyjnego. Brak stosownego stwierdzenia nabycia spadku stanowi przeszkodę do ujawnienia następstwa prawnego spadkobiercy po zmarłym spadkodawcy.

W postępowaniu administracyjnym zaś organ administracji publicznej nie jest władny do samodzielnego ustalenia następstwa prawnego po zmarłej osobie. Następstwo to powinno być wykazane według przepisów prawa cywilnego, a więc w postępowaniu o stwierdzenie nabycia spadku lub w drodze notarialnego poświadczenia dziedziczenia (por. wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 16 stycznia 2002 r., sygn. akt I SA 1421/00, ONSA 2003/3/64; wyrok Sądu Najwyższego z dnia 26 maja 2011 r., sygn. akt III CSK 221/10, OSNC-ZD 2012/2/38; wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 24 listopada 2005 r., sygn. akt I SA/Wa 1991/04, Lex nr 213429; Piotr Borkowski. Komentarz do zmiany art.1027 Kodeksu cywilnego wprowadzonej przez Dz.U. z 2007 r. Nr 181 poz. 1287, LEX; Elżbieta Niezbecka. Komentarz do art. 1027 Kodeksu cywilnego, LEX, stan prawny: 15 czerwca 2015 r.).

Należy zatem mieć na uwadze, iż w przypadku funkcjonowania dwóch prawomocnych postanowień dotyczących stwierdzenia nabycia spadku po tej samej osobie, spadkobiercy nie mogą w obrocie legitymować się jednoznacznym sądowym potwierdzeniem uprawnień nabytych tytułem dziedziczenia. Ochrona prawna gwarantowana na gruncie Konstytucji staje się iluzoryczna, bowiem instytucja stwierdzenia nabycia spadku w takiej sytuacji nie może zrealizować przypisanych jej systemowo celów.

Wobec faktu, iż postanowienie Sądu Rejonowego w S. z 2003 r. zapadło mimo wcześniejszego prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy o stwierdzenie nabycia spadku po [pani B.] postanowieniem tegoż Sądu z 1997 r., doszło do nieuprawnionej ingerencji w zakres ochrony prawnej przysługującej uczestnikom obu postępowań na gruncie Ustawy Zasadniczej, bowiem w chwili obecnej nie jest możliwe należyte zrealizowanie przez nich nabytych na podstawie dziedziczenia uprawnień majątkowych.

Istnienie dwóch postanowień stwierdzających nabycie spadku po [pani B.] stanowi przejaw rażącej wadliwości prawnej, zaistniałej w procesie sądowego stosowania prawa, która ze względu na konieczność ochrony porządku prawnego oraz powinność zapewnienia należytej ochrony uprawnień przysługujących spadkobiercom uzasadnia odstępstwo od zasady stabilności prawomocnego rozstrzygnięcia.

W tym stanie rzeczy niniejsza skarga nadzwyczajna, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje uzasadniona i niezbędna dla zapewnienia zgodności z zasadą demokratycznego państwa prawnego urzeczywistniającego zasady sprawiedliwości społecznej.

IV.7000.394.2018

O prawach naszych sąsiadów, naszych pracowników i naszych klientów. Spotkania regionalne RPO w Lublinie

Data: 2019-01-10
  • Na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem  w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej przyszło 40 osób – młodzi i starzy, w tym przedstawiciele lubelskiego środowiska prawniczego.
  • Interesowały ich sprawy sądów, lokatorów, zatrudnienia cudzoziemców, mowy nienawiści, pomagania uchodźcom, zasady, na jakich RPO może pomóc albo przystąpić do postępowań sadowych.

Kto i jak może pomóc uchodźcom (na miejscu)?

RPO: Rzecznik zajmuje się prawami osób, które znalazły się pod opieką Rzeczypospolitej i sytuacją na granicy. Za granicą aktywne są organizacje: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Polska Akcja Humanitarna, a także Caritas Polska.

W sprawie osób LGBT, które sprzeciwiają się odesłaniu do krajów pochodzenia, możemy interweniować, o ile ta osoba jest w Polsce i o ile można udowodnić zagrożenie związane z orientacją.

Studenci z zagranicy. Odmowa wizy

RPO: Decyzje odmowne przyznania wizy nie podlegają w Polsce zaskarżeniu. Taka regulacja jest sprzeczna z prawem europejskim i RPO w tej sprawie interweniował. MSWiA nie jest najwyraźniej gotowe do zmian

Jakie są szanse przeciwdziałania mowie nienawiści (po wypowiedzi wojewody lubelskiego o osobach LGBT)

Przepisy chroniące przed mową nienawiści nie chronią w Polsce osób z niepełnosprawnościami, atakowanych z powodu płci czy orientacji seksualnej. Postulaty, żeby to poprawić, zostały zgłoszone. Robił to także RPO. Nie widać jednak większej szansy na szybką zmianę.

A jest to zmiana kluczowa. Bo nie mając prokuratora po swojej stronie nie daje się praktycznie identyfikować osób posługujących się mowa nienawiści w internecie.

Odpowiedzialność urzędników za decyzje

Wydawanie decyzji dla agencji pracy tymczasowej na zatrudnianie cudzoziemców przez Urząd Wojewódzki zaczyna trwać tak długo że agencjom pracy tymczasowej, które ich zatrudniają, grozi bankructwo.

Nie wszyscy cudzoziemcy mogą wrócić do kraju pochodzenia. Nie mogą pracować, utrzymywać ich musi agencja pracy tymczasowej.

Tymczasem w regionie brakuje rąk do pracy. Skargi na takie działanie urzędników powodują to, że urzędnicy jeszcze gorzej załatwiają sprawy zezwoleń.

RPO:  Rzecznik interesuje się tą problematyką. Jeśli dostaniemy dokumenty od Państwa, będziemy mogli podjąć interwencję w lubelskim urzędzie wojewódzkim. Ponieważ zabierający głos rozważają sprawę o przewlekłość postępowania administracyjnego, RPO sprawdzi, czy się do takiej sprawy nie przyłączyć.

Komentarz do relacji o kontaktach obywateli z urzędami miał obecny na spotkaniu prawnik, który skorzystał przed sądem z pomocy RPO w sprawie o ulgę meldunkową. Przedstawiał szczegóły tej sprawy – i skali problemu ulgi meldunkowej, to znaczy niezrozumiałego, ukrytego w gąszczu paragrafów przepisu, który egzekwuje z zapałem fiskus. Okazuje się, że mimo korzystnych dla podatników wyroków sądowych skarbówka nie zmieniła jeszcze nastawienia do spraw obywateli.

PESEL dla wszystkich

PESEL jest ważną daną osobową, konieczną w wielu umowach. A można je łatwo wyciągać z ksiąg wieczystych. Jak Pan przymusi Ministra Sprawiedliwości, by chronił dane?

RPO: To jest do sprawdzenia.

Dlaczego są różne rodzaje bonifikat przy wykupie własności

Dlaczego grunty warszawskie można wykupić z większą bonifikatą niż państwowe?

RPO: Bo są różne typy własności – państwowa i komunalna. RPO nie ma dobrego argumentu, by skarżyć się na to, że „ci w Warszawie mają lepiej”. Prawo stanowi jasno, że jeśli działki mają różny status prawny, to nie mogą być tak samo traktowane, choćby leżały blisko siebie.

Ta kwestia nadaje się do debaty politycznej, a Rzecznik politykiem nie jest.

Co z biegłymi sądowymi?

RPO: Mamy całkowicie archaiczny system biegłych sądowych. Nie powiem Państwu nawet, ile wystąpień w tej sprawie skierowałem.

Uczestnik spotkania powiedział, że reforma postępowania cywilnego (UD 309) podejmuje zagadnienie biegłych.

Przydziały lokatorskie po reprywatyzacji

Po sprywatyzowaniu kamienicy na rynku w Lublinie okazało się, że lokatorzy z przydziałem lokatorskim dowiedziały się w urzędzie miasta, że muszą wystąpić o nowy przydział. Pod presją nowego właściciela wycofały te wnioski i oddały mieszkania komunalne w tym domu.

Aktywiści społeczni nie są dla władz samorządowych partnerami w rozwiązywaniu takich spraw. Co zatem powinniśmy robić w sytuacji, gdy naszym mieszkańcom tak radykalnie pogarszają się warunki mieszkaniowe?

RPO obiecuje przeanalizowanie sprawy. (a zgłaszający dziękuje Rzecznikowi za pomoc w sprawie lokatorskiej zgłoszonej w czasie spotkania regionalnego w Lublinie w 2016 r.)

Kwestia wynagrodzeń wypłacanych na podstawie stosunków służbowych

Zdaniem zgłaszającego przepisy są wadliwe i w przypadku niewypłacenia wynagrodzenia nie ma narzędzi do skutecznego ich egzekwowania.

Prawa wyborcze

Prokuratura nie podejmuje zgłoszeń organizacji pozarządowych o naruszeniu prawa wyborczego. Polegały one m.in. na tym, że jeden komitet (nie wystawiający kandydata) agitował na rzecz kandydata innego komitetu.

Widać też, że słabo działają rejestry wpłat na komitety wyborcze (bo nie obejmują wpłat na partie polityczne). To będzie ważne w wyborach parlamentarnych.

RPO: Prosimy podesłać nam dokumenty i zawiadomienia do prokuratury.

Sposób działania sądów. Prawa ojców

Uczestnik spotkania opowiada o swojej sprawie dotyczącej opieki nad dziećmi i alimentów dla ojca, który z dziećmi został, w której, zdaniem relacjonującego, udział wzięła bardzo niekompetentna biegła, sam ojciec był zastraszany, niesłusznie aresztowany, a wszystko to się działo dlatego, że sędziowie i prokuratorzy są ze sobą powiązani.

RPO: Tak skomplikowanej sprawy tu nie załatwimy. Musimy się umówić na oddzielne spotkanie, w czasie którego przejrzelibyśmy dokumenty.

Zachowania komorników. Prawa ojców

Ściga mnie komornik za dawno zapłacone alimenty. Urzędnicy tworzą mi fikcyjny dług.

Sądy nie reagują na nadużycia komorników. Co Pan z tym zrobi?!?

RPO: Rozumiem, że dostanę od Pana dokumenty?

Prawa rodzin, konflikty i spory o dziecko, uprowadzenia rodzicielskie, przysposobienia zagraniczne

Stan prawny nie pozwala na rozwiązywanie trudnych sytuacji rodzinnych, tracą na tym dzieci. Co w tej sprawie zrobić może Rzecznik?

RPO: To jest na tyle poważny problem, że w połowie zeszłego roku zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich, by zebrać ekspertów, pedagogów i rodziców. Próbowaliśmy postawić diagnozę i szukać rozwiązań.

W dobrym kierunku idzie sposób załatwiania spraw w postępowaniach transgranicznych.

Dziś najważniejszym problemem do rozwiązania jest przewlekłość postępowań w sądach rodzinnych. To są sprawy, w których na to nie wolno sobie pozwalać.

Trzeba też tak zmieniać prawo rodzinne, by nie eskalowało konfliktu w rodzinie, bo wtedy dzieci stają się przedmiotem sporu – tak jak wysokość wzajemnych rozliczeń. Niestety nie udało się nam przekonać resortu sprawiedliwości do pomysłu adwokata dla dziecka.

Największym teraz problemem jest to, że specjaliści Biura są już przeciążeni, a teraz musieli podjąć także sprawy skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. Przygotowywanie kasacji (także w sprawach alimentów) jest niezwykle pracochłonne, a parlament w żaden sposób nie chce uwzględnić naszych wniosków o choć lekkie podniesienie budżetu.

A ja mam taki problem: udzieliłem zgodę na przysposobienie dziecka za granicą. I teraz od kilkunastu lat trwa proces w sprawie alimentów na nie, bo urząd stanu cywilnego nie wydaje decyzji stwierdzającej, że nie mam już takich zobowiązań. I nie ma tego jak zaskarżyć…

RPO: O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Ale od wyjaśniania także takich spraw jesteśmy.

Rozliczenia podatkowe małżonków w przypadku konieczności ubezwłasnowolnienia

Jeśli jedno z małżonków ulegnie takiemu wypadkowi, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować i drugi małżonek musi go ubezwłasnowolnić, to ustaje tym samy wspólnota majątkowa. I w takim wypadku nie da się wspólnie rozliczyć podatków. Wiedział Pan o tym?

RPO: Nie, ale teraz wiem. Dziękuję za to zgłoszenie.

 

Z punktu widzenia mieszkańców Biłgoraja. Spotkanie regionalne RPO

Data: 2019-01-09

50 osób przyszło do Biłgorajskiego Centrum Kultury. Zebranych witał pochodzący z Biłgoraja członek Rady Społecznej RPO Henryk Wujec. Ludzie przyszli z ciekawości i by porozmawiać o sprawiedliwości, ale dyskusja szybko zaczęła dotyczyć konkretnych spraw. Spotkanie zapowiadał wielki baner przed budynkiem.

- RPO jest od patrzenia władzy na ręce, jest niezależny od polityków i dlatego powoływany na pięć lat. W tym czasie co roku ma przedstawiać parlamentowi sprawozdanie o stanie przestrzegania praw i wolności obywateli – zaczął spotkanie Adam Bodnar. - Nie jestem członkiem żadnej partii politycznej, nie byłem w żadnej i w żadnej być nie zamierzam. Moja praca polega na wchodzeniu w spór z władzą w interesie obywateli – powiedział Adam Bodnar. Rzecznik, który kłaniałby się władzy, nie nadawałby się do tej pracy. Jego zadaniem jest bowiem ochrona praw obywateli. Dlatego np. może się wypowiadać tylko wtedy, kiedy widzi jasną konstytucyjną podstawę (i nie może za bardzo wypowiadać się w sprawie ochrony dzików przed ostrzałem, co było jednym z pierwszych pytań na spotkaniu).

Sprawy zgłoszone na spotkaniu:

Z punktu widzenia telewidza: niepokojące zatrzymania rejestrowane przez kamery

Każdy jest niewinny do momentu prawomocnego skazania. Organizowanie zatrzymań w świetle fleszy jest złą praktyką. Nie powinno tak być.

RPO: Uzyskiwanie korzyści politycznych z aresztowania narusza prawa jednostki. Ale są sytuacje, kiedy nie ma innego wyjścia i służby muszą się tak zachować.

Ważne jest, że obywatel ma prawo w takiej sytuacji poskarżyć się do sądu na sposób zatrzymania.

Osobnym problemem są komentarze polityków do zatrzymań, a także pomyłkowe zatrzymania. Takie sprawy muszą być wyjaśniane, a prawo do odszkodowania egzekwowania.

Z punktu widzenia związkowca

  • Dlaczego trzeba płacić za ogromne pakiety telewizyjne, skoro człowiek ogląda tylko kilka programów. Do tego umowy są konstruowane tak, że człowiek nic z nich nie rozumie.
  • Dlaczego oszczędności w bankach są nisko oprocentowane, a banki pobierają od pożyczek wysokie odsetki. Kiedyś odsetki z oszczędności były większe.
  • Dlaczego rozpiętość plac w zakładach jest taka duża?

RPO: 1. Za abonament RTV mamy wszyscy dostęp do kilkunastu stacji telewizji naziemnej. Tu nie mamy wyboru. Jednak pozostałe kanały wynikają z umowy z operatorem telewizji. Nie ma tu naruszenia praw człowieka. Jeśli ktoś uważa, że traci na tym jako konsument (naruszenie praw konsumenta), powinien zwracać się do rzecznika konsumentów.

Poważnym problemem z punktu widzenia RPO jest niejasność umów – bo to powoduje, że człowiek nie jest w stanie świadomie podjąć decyzji. Dlatego tak wazna jest dla nas współpraca z rzecznikami konsumentów.

2. Odsetki są związane z poziomem inflacji. Teraz mamy bardzo niską inflację, kiedyś była wysoka, stąd zmiany oprocentowania.

3. Różnice w zarobkach są cechą gospodarki rynkowej. Zmieniać je można nakładając wyższe podatki od wyższych dochodów oraz ustalając na odpowiednim poziomie minimalne wynagrodzenie.

Z punktu widzenia matki: przemoc w rodzinie

Przeciwdziałanie przemocy jest trudne, szczególnie, jeśli sprawcą jest osoba wysoko postawiona, ze znajomościami w policji i świecie prawniczym.

RPO: Prawnicy mają dzieci i nie żyją w układach, ale w naturalnych związkach koleżeńskich. W opisanych przez panią przypadkach trzeba sprawę przenosić do innego sądu i również informować o tym RPO i Rzecznika Praw Dziecka.

Z punktu widzenia działacza rozczarowanego zmianami w kraju z ostatnich 30 lat: RPO jest stronniczy

Dlaczego RPO jest za podnoszeniem wieku emerytalnego, nie broni kibiców, za to esbeków?

RPO: W sprawie reformy emerytalnej RPO nigdy nie wypowiadał się, bo to jest kompetencja rządu. Za to w sprawami kibiców zajmowałem się od pierwszego dnia kadencji.

Z punktu widzenia osoby, która przegrała sprawę w sądzie: co zrobić, żeby RPO wniósł skargę nadzwyczajną?

Skarga nadzwyczajna jest bardzo poważnym narzędziem, bo jest do zastosowania wtedy, gdy zawiodły już inne narzędzia. Ale nie można wzruszać prawomocnych wyroków, zwłaszcza sprzed lat, lekką ręką – bo to ma konsekwencje dla wielu ludzi, nie tylko dla tych, którzy wnoszą o zmianę wyroku.

Są jednak sytuacje, kiedy RPO już reaguje i wnioski o skargę nadzwyczajną składa. Robi to wtedy, kiedy człowiekowi nie można inaczej pomóc.

Z punktu widzenia porządku i prawa: Prawa dzieci z jednopłciowych małżeństw

Dziecko z rodziny, w które rodzice są jednej płci, nie mają prawa do polskiego PESEL, bo podnosi się argument, że polska konstytucja mówi o tym, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny. I system komouterowy nie pozwala zarejestrować dziecka.

RPO: NSA tę kwestię rozstrzygnął. Powiedział, że tu nie liczy się status małżeństwa (art. 18 Konstytucji) ale kwestia praw dziecka (art. 72 Konstytucji).- 

Tak, ale to wyrok niewykonalny. Własnie dlatego, że systemy infornatyczne nie są do takiego rozstrzygnięcia przygotowane i praktycznie nie da się takiej decyzji wydać. 

Z punktu widzenia dziecka rolników: prawo do mojej ziemi

Ziemię należącą do mojej rodziny chcą przejąć krewni przez zasiedzenie. Sprawa jest w sądzie i nie wiem, jak mam udowodnić swoją rację.

RPO: To warto omówić na spotkaniu indywidualnym z prawnikiem Biura. Dlatego jest z Rzecznikiem pani mecenas, z którą można o tym porozmawiać.

Z punktu widzenia obywateli, którzy słyszeli coś o sądach: nie można ich bronić

Czy Pan tego nie widzi, że z sądami jest coś nie tak?

RPO: Widzę. To jest dziedzictwo niedemokratycznej przeszłości. Rok 1989 przyniósł ogromne zmiany społeczne, które sprawiły, że coraz więcej nowych typów spraw trafia do sądu. A sądy nie zmieniły się aż tak bardzo pod względem organizacji pracy, są zarządzane po staremu – sędziowie nie mają odpowiedniej pomocy w pracy, takiej jak choćby w kancelariach adwokackich. Przez to sądy się zatykają (w Sądzie Okręgowym w Warszawie ¼ spraw dotyczy kredytów frankowych – kto o tym słyszał 20 lat temu?). Sędziowie przez lata zamykali się przed społeczeństwem i odgradzali od przedstawicieli innych zawodów sędziowskich.

Niestety, dotychczasowe reformy nie mierzyły się z tymi problemami, zamiast tego od 3 lat politycy próbują podporządkować sobie sędziów.

A do zrobienia jest naprawdę wiele – temu poświęciliśmy wiele paneli ostatniego II Kongresu Praw Obywatelskich.

  • Mówi Pan o konkursowym wybieraniu ludzi na stanowiska w sądach. Ale po co są konkursy– nie lepiej je w ogóle zlikwidować, skoro i tak zatrudniają kogo chcą? RPO: konkursy to najlepsza rzecz, jaka może być w administracji.
  • Albo przenośmy sędziów co kilka lat. Żeby się nie zżywali ze środowiskiem RPO: a wyobrażacie sobie Państwo życie rodziny takiego sędziego.

Z punktu widzenia pracownika szpitali

Byłam na zwolnieniu po wypadku w pracy, kiedy przyznawali „dodatek zembalowy” (podwyżki przyznane jako dodatek  w 2015 r.). Nie dostałam. Nie dostałam też podwyżki. Nie reaguje Inspekcja Pracy.

RPO: Wtedy trzeba się skarżyć do Rzecznika. My od tego jesteśmy.

Z punktu widzenia ucznia: dlaczego nie mieliśmy spotkania z RPO?

RPO: Przed wyjazdami regionalnymi zwracamy się do szkół z pytaniem, czy nie chcą spotkania z RPO. Czasami odpowiadają, że „nie są zainteresowane”.

Z punktu widzenia lekarza: jak uzyskać świadomą zgodę pacjenta z zaburzeniami poznawczymi, a nie ubezwłasnowolnionego

Gdybyśmy mieli respektować prawo, to nie moglibyśmy leczyć, z wyjątkiem sytuacji zagrożenia życia.

Czy takie sprawy interesują Rzecznika

RPO: Tak.

Debata jest trudna, bo szalenie zideologizowana. Ale dotyczy fundamentalnych praw.

Tę sprawę też sprawdzimy.

...

A nie zająłby się Pan jednak sprawami dzików?

O sprawiedliwości. Spotkanie regionalne RPO w Jarosławiu

Data: 2019-01-08
  • Spotkanie dotyczyło przede wszystkim praworządności
  • Ale jak zwykle na spotkaniach regionalnych obok spraw „wielkich” pojawiły się zwykłe, codzienne problemy praw człowieka
  • Oceniajmy fakty, pytajmy o konkrety, nie wdawajmy się w "gry plemienne" - powiedział na koniec, po omówieniu tych problemów, Adam Bodnar

30 osób przyszło na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Bibliotece Miejskiej w  Jarosławiu. Głównie zainteresowani problemami praworządności, ale też sprawami osób z niepełnosprawnościami czy prawami pracowniczymi. Jeden pan przyszedł na spotkanie w sprawie Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), ale zdecydował się na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich (RPO).

Przedstawiając się (i ważne dla siebie tematy) uczestnicy spotkania pytali, czy mogą mieć powody do nadziei. Chodziło im nie o sprawy osobiste, ale publiczne.

- Pytacie o powody do optymizmu? To zacznę tak: nie zdajecie sobie pewnie sprawy z tego, co macie na miejscu. Wasze lokalne koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną działa w sposób wybitny, kompleksowo wspiera osoby z niepełnosprawnościami – rehabilituje, uczy niezależności, uczy praw, daje pracę. – powiedział Adam Bodnar. – Naprawdę możecie być dumni z Jarosławia.

A sprawa Sądu Najwyższego – przecież odnieśliście Państwo sukces. Protestowaliście, zabieraliście głos, także tu, nie tylko w Warszawie. I mamy nadal Sąd Najwyższy, a Pierwsza Prezes nadal jest na stanowisku. Europa nie zabrałaby tak ostro głosu w sprawie Polski, gdyby nie głos polskich obywateli. To Wasz głos zmienił „bieg lawiny”.

Owszem, są w Sądzie Najwyższym dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej (ale nie płyną do niej strumienie spraw, sam RPO zgłosił dwie skargi nadzwyczajne, z czystym sumieniem, a Prokurator Generalny jedną, więc to narzędzie nie stało się - jeszcze? -narzędziem politycznym)

Izba dyscyplinarna to nieco inna sprawa – bo próbuje naciskać na sędziów, ale też pokazuje w efekcie siłę sprzeciwu środowiska sędziowskiego.

Oczywiście, trzeba się obawiać, że presja polityczna na sędziów zmieni sposób ich zachowania i kryteria orzekania. To poważne zagrożenie.

Ale też nie wolno zapominać, że działanie sądów trzeba poprawiać. Jest tu bardzo dużo do zrobienia i o tym trzeba mówić głośno (warto zajrzeć do dorobku II Kongresu Praw Obywatelskich). Prawo, by się tego domagać, mają zwłaszcza ci obywatele, którzy w ciągu dwóch ostatnich lat bronili niezależności sądów.

Społeczeństwo obywatelskie się wzmacnia. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał nagrodę, jaką otrzymał od norweskiej Fundacji Rafto (bo jako urzędnik publiczny nagród nie przyjmuje) Funduszowi Obywatelskiemu dla mini inicjatyw dotyczących sądownictwa i grup marginalizowanych – na seminaria, konferencje, akcje ulotkowe, dla aktywnych obywateli z małych miejscowości.

Ustawa represyjna (tzw dezubekizacyjna)

Odebrała świadczenia emerytalne na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej wszystkim, którzy choć jeden dzień przepracowali w służbach uznany przez ustawodawcę w 2016 r za służące totalitarnemu państwu komunistycznemu. Nie daje narzędzi na ocenę jednostkowego zachowania danej osoby.

Rzecznik uważa, że ta ustawa jest zbędna i krzywdząca.

Coraz więcej obywateli wchodzi w tej sprawie na drogę sądową. Jednak sądy nie zaczęły tu stosować bezpośrednio Konstytucji, tylko wykorzystały możliwość skierowania pytania prawnego do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa tam leży i czeka na rozstrzygnięcie, a sądy powszechne zawieszają do czasu rozstrzygnięcia trybunalskiego postępowania. W papierach wszystko się zgadza, w prawach człowieka – nic.

Rzecznik chce się do takich wybranych spraw przed sądami przyłączać - by zwracać uwagę sądom na problem.

Na co można liczyć? Na zmianę ustawy albo na Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale to potrwa (skoro nawet w sprawie ekshumacji smoleńskich zajęło dwa lata, a same ekshumacje zostały w tym czasie przeprowadzone).

- Nas tu jednak interesują nie organy władzy w Warszawie, ale sądy, policja i prokuratura tu, na miejscu. A traktują nas źle. To zwycięstwo obróciło się przeciwko nam. Na czele protestów często byli ludzie, którzy doprowadzili do tego, że sądy źle działają. A władze wykorzystały sytuację w sądach do obsadzenia sądów swoimi ludźmi – mówił jeden pan.

Innym uczestnikom spotkania się to nie podobało.

- Nie możemy głosu Pana tak zostawić – zaapelował Adam Bodnar. – Wymiar sprawiedliwości nie funkcjonował dobrze – pod względem organizacyjnym, podejściem do ludzi, przewlekłością, zarobkami pracowników. To nie jest efekt tego, że jakieś „struktury” miały w tym udział – ale  w skutek bałaganu i braku jasnej wizji, jak ma funkcjonować wymiar sprawiedliwości. Nikt nie pytał się ludzi, co trzeba zmienić, a na szczeblu lokalnym sędziowie zamykali się środowiskowo (to był w dużej części skutek niskich zarobków sędziowskich – wielu prawników nawet nie rozważało kariery sędziowskiej, co tamowało dopływ „świeżej krwi”, a wspierało praktyki nepotystyczne).

Z drugiej strony – do sądów zaczęły napływać nowe typy spraw. Bo kto by 15 lat temu wyobraził sobie, że będą sprawy o upadłość konsumencką, służebność związaną z telefonią komórkową, czy tysiące spraw o kredyty „frankowe”? Nikt. A teraz sądy mają takie sprawy. Sądy mają coraz więcej spraw, a ich sposób organizacji nie zmienił się od  ćwierćwiecza. To jest problem!

I te źle zorganizowane sądy nie były w stanie uporać się także ze sprawami związanymi z rozliczeniami z przeszłością (przykładem sprawa Grzegorza Przemyka, ale też sprawa osądzenia przepisów, które uznały przestępstwa funkcjonariuszy PRL zagrożone karami do 3 lat). Osoby ukrywające się w stanie wojennym, ale nie internowane, nie mają prawa do odszkodowania za utraconą pracę i dochody. Sprawy wszystkich osób represjonowanych po wydarzeniach zielonogórskich w 1960 r. nie zostały załatwione!

Pojawia się pytanie, tłumaczył Adam Bodnar, do czego użyjemy tych problemów. Do niszczenia sądów, czy do ich naprawy? Mamy to naprawiać, bo prawa wszystkich osób – i tych represjonowanych w walce o niepodległość i policjantów, którzy ryzykowali życiem w obronie porządku publicznego – są ważne.

I prawa radiologów też – podsumował ten wątek rzecznik praw obywatelskich

Prawa radiologów

Przepisy wydłużaniu czasu pracy radiologów nie uwzględniły stażu pracy ani podniosły wynagrodzeń (za dłuższy czas pracy pensja była taka sama). W jarosławskim szpitalu radiolodzy dostają tylko nieco więcej niż sprzątacze, a pielęgniarki mają ponad tysiąc złotych więcej.

RPO: Bo jak widać, słabsze grupy zawodowe, bez silnej reprezentacji związkowej, mają w Polsce gorzej. To jest sprawa dla Rzecznika. Musimy się temu przyjrzeć.

Zarządzanie drogami publicznymi

Co można zrobić, kiedy zarządca drogi publicznej nie wywiązuje się z obowiązków, a zatem droga i jej infrastruktura niszczeje (drogą powiatową, podczas robót jeździły pojazdy wykorzystywane na drogi, a błoto z ich kół zatkało kolektor ściekowy)?

RPO: Zwracał się Pan do nas? Nie, ale zwracałem się nawet do premiera.

RPO: My w właśnie w takich sprawach interweniujemy. Proszę nam to wysłać.

A z jakiego przepisu wynika obowiązek właściciela do odśnieżania chodnika przy posesji?

RPO: Prawo do własności (art. 64 Konstytucji) podlega ograniczeniom, a jednym z nich może być taki dodatkowy obowiązek.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Ale najwyraźniej przepisy są przestarzałe i być może wymagają zmiany?

RPO: zanalizujemy problem.

Inne problemy zgłaszane na spotkaniu

  • Zasady monitoringu w miejscu pracy
  • Problemy posiadaczy książeczek mieszkaniowych PKO BP
  • Jak doprowadzić do tego, by od emerytur nie płacić podatków (RPO: tu chodzi o podwyżkę emerytur, prawda? Moim zdaniem jest to możliwe tylko dzięki głębszej integracji europejskiej, w perspektywie niestety 20 lat. A poza tym potrzebna jest wyższa kwota wolna od podatów - bo to narzędzie sprawiedliwe)
  • Kiedy ludzie będą mieli wreszcie prawo do mieszkania. Przecież jak się mieszka z dorosłymi dziećmi, do relacje codzienne są coraz gorsze. Mieszkanie nie powinno być luksusem! (RPO: To prawda, Konstytucja nie jest tu realizwoana, ten rząd wziął się do tego dobrze, w ramach programu Mieszkanie+, niestety, ten program nie wyszedł)
  • Co zrobić z kredytami „frankowymi”?

Protesty, w tym antyrządowe

Wielu uczestników takich protestów jest potem ciąganych na policję, do prokuratury – a wszystko kończy się w sądzie uniewinnieniem. Czy mamy prawo do odszkodowania za stracony czas, dojazdy?

RPO: Sprawa jest niestety skomplikowana, bo w toku pozwu cywilnego przeciwko Skarbowi Państwa trzeba by wykazać, że organ państwa naruszył prawo. To nie jest łatwe. Udaje się to w sytuacji, gdy ktoś zostanie pozbawiony wolności a następnie uniewinniony. W przypadku samego oskarżenia trudno od razu założyć, że organ państwowy od początku działał w złej wierze – a nie, że się po prostu pomylił. Być może jednak warto to wyjaśnić przed sądem?

Seminarium eksperckie „Problemy prawne w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej” w Biurze RPO

Data: 2019-01-07

Seminarium eksperckie poświęcone było problemom wynikającym ze stosowania przepisów ustawy z dnia 17 maja 1989 r.  – Prawo geodezyjne i kartograficzne. Celem seminarium była ocena obowiązującego stanu prawnego i zdefiniowanie potrzeb zmian legislacyjnych w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej. 

W seminarium 7 stycznia wzięli udział m.in. główny geodeta kraju, sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, przedstawiciele: Najwyższej Izby Kontroli, Głównego Urzędu Geodezji i Kartografii, Biura Geodezji i Katastru Urzędu m.st. Warszawy, Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju, geodeci, grono redakcyjne „Magazynu Geoinformacyjnego – Geodeta”, niezależni eksperci oraz przedstawiciele doktryny. Seminarium otworzył rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar

Pracownicy Zespołu Prawa Cywilnego BRPO nakreśliligłówne problemy wynikające ze skarg obywateli dotyczące wadliwego odzwierciedlania stanu nieruchomości skarżących w zasobach przyjętych do ewidencji gruntów i budynków.

Wadliwość ta znajduje nierzadko potwierdzenie w przeprowadzanej okresowo przez starostę bądź właściwego miejscowo wojewódzkiego inspektora nadzoru geodezyjnego i kartograficznego weryfikacji danych ewidencyjnych - w zakresie zgodności tych danych z treścią dokumentów źródłowych, stanowiących podstawę wpisu do ewidencji, oraz zgodności treści mapy ewidencyjnej ze stanem faktycznym w terenie.

Problemem jest m.in., iż organ często zwleka z podjęciem czynności urzędowych w celu usunięcia stwierdzonych niezgodności, skutkiem czego właściciel nie zawsze nie posiada aktualne i prawidłowe wpisy w urzędowych ewidencjach.

W skargach do Rzecznika obywatele wskazują także na problem związany z nieujawnianiem w ewidencji gruntów zmian w odniesieniu do nieruchomości, które zostały zajęte pod drogi publiczne i przeszły na własność Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, na podstawie art. 73 ust. 4 ustawy – Przepisy wprowadzające ustawy reformujące administrację publiczną. W tego typu sprawach obywatele przez wiele lat oczekują na wydanie przez właściwy organ deklaratoryjnej decyzji administracyjnej stwierdzającej przejście z mocy prawa części nieruchomości pod drogę publiczną, która to decyzja może stać się podstawą do wprowadzenia zmiany w ewidencji gruntów; do momentu wydania decyzji o przejściu prawa własności, nie ma podstaw do wprowadzenia zmian do ewidencji gruntów. Na skutek takiego stanu rzeczy obywatel napotyka również na problemy w zakresie możliwości wszczęcia procedury rozgraniczenia nieruchomości, gdy granice gruntu są sporne (osoba wpisana do ewidencji gruntów nadal jest właścicielem pasa drogowego).

Wątpliwości obywateli budzi również kwestia obciążania strony kosztami postępowania, w sytuacji, gdy to strona ujawnia nieprawidłowości zaistniałe w przyjętych do zasobu materiałach geodezyjnych.

Obywatele nierzadko mają problem ze zrozumieniem procedury wszczęcia postępowania w ww. sprawach, co przejawia się w tym, iż oczekują, że organ z urzędu zbada sprawę błędnego wpisu i z urzędu ten wpis sprostuje. Nie pomaga również stosowana przez organy praktyka odpowiadania na pisma strony w formie zwykłego pisma, bez pouczania wnioskodawcy o treści k.p.a. w zakresie wszczęcia postępowania, jak również dokonywanie zmian w ewidencji gruntów na podstawie tzw. czynności materialnotechnicznej.

Osobnym problemem, ujawnianym w skargach obywateli do Rzecznika, jest brak określenia – na poziomie ustawy – wymagań kwalifikacyjnych dla osób ubiegających się o uprawnienie do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów; zagadnienie to jest przedmiotem wystąpień Rzecznika Praw Obywatelskich od 2008 roku.

Pierwszy panel otworzyło wystąpienie Bogdana Grzechnika, redaktora „Magazynu Geoinformacyjnego – Geodeta”, który omówił kwestię błędnych wpisów do ewidencji gruntów i budynków - na przykładach z praktyki zawodowej.

Następnie głos zabrała dr Magdalena Durzyńska, sędzia WSA w Warszawie, która wskazywała m.in. na problem modernizowania ewidencji gruntów i wprowadzenia w tym trybie zmian do ewidencji, de facto bez wiedzy właścicieli nieruchomości (jest tylko możliwość wniesienia zastrzeżeń do operatu, o ile strona dowie się, iż była prowadzona modernizacja ewidencji gruntów; zwykle informacja taka zamieszczana jest na tablicy informacyjnej urzędu gminy). Brak jest zaś trybu, aby zmusić właściwego starostę, aby wszczął postępowanie z urzędu, w sytuacji, gdy istnieje nieprawidłowość w operacie ewidencyjnym, ujawniona w trybie modernizacji ewidencji. Prelegentka wskazywała także, iż często obywatele chcą przerzucić ciężar dbania o własność (tj. o granice własności), wynikający z przepisów Kodeksu cywilnego, na administrację, która ma obowiązek utrzymywać ewidencję w stanie aktualności, przez co spór graniczny strony wprowadzają do postępowania rejestracyjnego, na koszt ewidencji (ustalenia granic są przerzucane na administrację). Dodatkowo wskazano również na kwestię do rozważenia, tj. dotyczącą ustawowego zobowiązania geodetów do realizowania obowiązku doskonalenia zawodowego (cyklicznych szkoleń), co mogłoby zapobiec występującym w praktyce przypadkom błędów „w sztuce geodezyjnej”. Podniesiono również problem rozbieżności formy prawnej w zakresie orzeczeń dotyczących wprowadzania zmian do ewidencji gruntów: w niektórych rejonach kraju zmiany wprowadzane są na mocy czynności materialnotechnicznej, w innych zaś na mocy decyzji administracyjnej. 

Po prezentacjach głównych prelegentów głos zabrał Główny Geodeta Kraju, p. Waldemar Izdebski. Wskazał m.in., iż jakkolwiek w praktyce błędy zdarzają się, to jednak jawność danych pozwala wykryć te błędy. Odniósł się do kwestii nieujawniania w ewidencji gruntów numeru księgi wieczystej, i problemu powiązania danych w rejestrach: ewidencji gruntów i księgach wieczystych.

Po panelu nastąpiła ożywiona dyskusja, dotyczącą problemów występujących w obszarze praktyki geodezyjno-ewidencyjnej.

Głos zabrała także p. Jadwiga Wojciechowska, Dyrektor Biura Geodezji i Katastru m.st. Warszawy, która wskazywała na problem, polegający na ujawnieniu w księdze wieczystej nieruchomości według dawnych oznaczeń (sprzed założenia ewidencji gruntów bądź sprzed odnowienia ewidencji gruntów) w kontekście dokumentu, który powinien być podstawą sprostowania działu I księgi wieczystej. Z praktyki wynika, iż niektóre powiaty ujednolicają dane na podstawie wykazu synchronizacyjnego i sądy powszechne sprostowują dokumenty na tej podstawie, mimo, iż taki wykaz nie ma „pieczątki” z organu, inne powiaty wydają zaś zaświadczenia synchronizujące bądź tez są wysyłane opisowe zawiadomienia do sądu wieczystoksięgowego. W tym zakresie niezbędna wydaje się interwencja ustawodawcy.

W dyskusji pojawił się także, odnotowany przez Rzecznika, problem skutków prawnych zwrotu przez sąd powszechny wniosku o rozgraniczenie nieruchomości (np. z powodu jego nieopłacenia), i tym samym wątpliwości co do statusu tejże decyzji administracyjnej o rozgraniczeniu: czy wobec zwrotu wniosku, decyzja pozostaje w obrocie prawnym. Zapytana o tę kwestię Dyrektor Biura Geodezji i Katastru m.st. Warszawy wyjaśniła, iż praktyka reprezentowanego przez nią organu jest taka, aby „wstrzymać” wpisanie tego typu zmiany do ewidencji gruntów, jednakże nie jest to praktyka powszechna.

Dyskusja w ramach panelu drugiego uwidoczniła istnienie szeregu problemów, także o charakterze systemowym. M.in. w dalszym ciągu nie została uregulowana kwestia uprawnień do sporządzania kwalifikacji gleboznawczej gruntu.

W związku z powyższym, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich zamierza w dalszym ciągu podejmować  starania w zakresie ustawowej regulacji osób upoważnionych do sporządzania klasyfikacji gleboznawczej. Zasadne jest także dalsze monitorowanie orzecznictwa sądów administracyjnych pod kątem rozbieżności, uzasadniających zadanie pytania prawnego w kwestiach omawianych na seminarium. Biuro rozważa także zorganizowanie w przyszłości kolejnego seminarium eksperckiego poświęconego stricte kwestii właściwego zagwarantowania właścicielom nieruchomości możliwości inicjowania postępowań dotyczących weryfikacji błędnych wpisów w ewidencji gruntów i budynków.

Kolejna interwencja RPO w sprawie mieszkań wyłudzanych za pożyczki

Data: 2018-12-28
  • Notariusze powinni odmawiać dokonania czynności, by skuteczniej chronić osoby starsze przed przejęciem ich nieruchomości na podstawie aktów notarialnych będących zabezpieczeniem pożyczek udzielanych przez oszustów
  • RPO ponownie wystąpił do Krajowej Rady Notarialnej w sprawie inicjatyw samorządu, które mogłyby się przyczynić do przeciwdziałania temu zjawisku
  • Chodziłoby np. o wypracowanie standardów postępowania w takich sprawach czy o specjalne szkolenia dla notariuszy

Od kliku lat w zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje proceder przejmowania własności mieszkań poniżej ich wartości - na podstawie aktów notarialnych sprzedaży nieruchomości, stanowiących zabezpieczenie pożyczek udzielanych przez oszustów. Ich ofiarą najczęściej padają ludzie starsi i mniej zorientowani. Za niewielkie w stosunku do wartości mieszkania pożyczki tracili oni własność zamieszkiwanych nieruchomości. Z ich relacji wynikało, że w chwili składania podpisów w kancelarii notarialnej nie mieli świadomości, że zawierają umowę, której przedmiotem jest definitywne przeniesienie własności.

Działania RPO 

Opisywane w mediach takie przypadki ujawniły - według RPO - słabość systemu prawnego. Rzecznik zwracał się wcześniej do prezesa Krajowej Rady Notarialnej, wskazując na potrzebę zmian w prawie w celu wzmocnienia ochrony praw i interesów stron aktów notarialnych. Podkreślał, że nie tylko nie sposób obecnie zapobiec takim praktykom, ale przede wszystkim - jednoznacznie ustalić przebieg czynności notarialnej, w której wyniku nastąpiła niezamierzona sprzedaż nieruchomości,  w wielu przypadkach podstawy egzystencji obywatela. Dlatego też RPO podał pod rozwagę propozycję nagrywania czynności notarialnych z udziałem stron.

W odpowiedziach Rada przyznawała, że w  obowiązującym stanie prawnym zarzuty podnoszone wobec notariuszy rzeczywiście są ex post trudne lub wręcz niemożliwe do odparcia. Jednocześnie zwróciła uwagę, że koncepcja nagrywania czynności notarialnych wymaga dokładnego sprecyzowania zakresu rejestrowanych czynności oraz zapewnienia bezpieczeństwa zarejestrowanych materiałów ze względu na dobro chronione tajemnicą zawodową.

Rada opowiadała się też za zakazem pożyczek, zabezpieczanych nieruchomością o znacznie wyższej wartości niż one. Proponowała też, aby przejęta w ten sposób nieruchomość mogła wrócić do pożyczkobiorcy po jej spłacie. Takie były pomysły Rady złożone Ministrowi Sprawiedliwości  dla skutecznej walki z tym procederem. Wstępne założenia inicjatywy legislacyjnej, uwzględniającej postulat nagrywania czynności notarialnych, ogłosił w 2016 r. Minister Sprawiedliwości.

Krajowa Rada Notarialna postanowiła przekazać pismo RPO z 8 lutego 2018 r. do rad izb notarialnych z prośbą o zapoznanie z  nim notariuszy poszczególnych izb. W ocenie Rzecznika powinno to zaowocować dalszymi rozwiązaniami w celu przeciwdziałanie zjawisku wykorzystywania majątkowego osób starszych.

Notariusz powinien czasem odmówić czynności 

- Niezbędne są jednak dalej idące działania i inicjatywy ze strony samorządu notarialnego, które pozwolą zagwarantować ochronę osób starszych przed czynnościami dokonywanymi z ich pokrzywdzeniem. W niektórych przypadkach ochrona powinna polegać wręcz na odmowie dokonania czynności notarialnej – napisał Rzecznik do prezesa Krajowej Rady Notarialnej Mariusza Białeckiego.   

Zgodnie z art. 81 ustawy z 14 lutego 1991 r. - Prawo o notariacie, notariusz ma obowiązek odmówić dokonania czynności notarialnej sprzecznej z prawem. W orzecznictwie Sądu Najwyższego prezentowany jest  pogląd, że ocena na gruncie art. 81 obejmuje badanie, czy konkretna umowa nie narusza uzasadnionych interesów jednej ze stron i przez to nie jest sprzeczna z zasadami współżycia społecznego. Notariusz odpowiada za treść sporządzonej przez siebie umowy i za jej skutki, a jego obowiązkiem jest dbać o to, by umowa ta była bezstronna i zgodna z przepisami prawa oraz zasadami współżycia społecznego.

W przypadkach, w których notariusz nie ma podstaw do stwierdzenia, że osoba starsza znajduje się w stanie wyłączającym możliwość składania oświadczeń woli, szczególnego znaczenia nabiera zatem obowiązek czuwania przez notariusza nad należytym zabezpieczeniem praw i słusznych interesów stron oraz innych osób, dla których czynność ta może powodować skutki prawne.

Zdaniem Rzecznika z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich istotne są wszelkie inicjatywy samorządu notarialnego, które mogłyby przyczynić się do przeciwdziałania opisanemu zjawisku. Wydaje się, że warto rozważyć choćby takie działania jak np. ustalenie standardów postępowania w przypadkach dokonywania czynności notarialnych, szczególnie z osobami starszymi, przeprowadzenie cyklu szkoleń dotyczących obowiązków notariusza w kontekście tego zjawiska, czy też dokonanie rewizji treści Kodeksu etyki zawodowej notariusza.

Ważne jest bowiem, aby notariusze realizowali obowiązki  w sposób zgodny z wykładnią SN, uwzględniający ochronę stron czynności notarialnych i z dbałością o słuszne interesy, szczególnie tych stron, które nie są w stanie ich samodzielnie zabezpieczyć.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do prezesa Rady o informację, jakie działania podjęto w celu rozwiązania problemu.

IV.7000.301.2017

Czy nauczyciel może zarekwirować telefon komórkowy ucznia?

Data: 2018-12-17

Społeczność szkolna może funkcjonować tylko wtedy, gdy ustali sobie jasne zasady. To wszystkim ułatwia życie, bo wiadomo, co jest dopuszczalne i czego się w danej sytuacji spodziewać. Ważne, by zasady te były jasno sprecyzowane i by nie naruszały prawa powszechnego.

Statut szkoły może zabraniać korzystania z telefonów komórkowych i innych urządzeń elektronicznych w trakcie trwania zajęć. Nauczyciel może nakazać wyłączenie urządzenia lub umieszczenie go w widocznym miejscu na czas trwania lekcji. Szkoła nie ma jednak uprawnień do rekwirowania przedmiotów należących do uczniów. Osoby pełnoletnie lub rodzice osób niepełnoletnich mogą w każdej chwili zażądać zwrotu należących do nich, a przetrzymywanych przez szkołę, rzeczy.

Pozbawienie prawa korzystania z telefonu po zakończeniu zajęć może być stosowane jako środek wychowawczy w stosunku do niepełnoletnich uczniów, powinno się to jednak odbywać za wiedzą i zgodą ich prawnych opiekunów, zgodnie z postanowieniami statutu.

Jeżeli szkoła wprowadzi obowiązek pozostawienia telefonów komórkowych na czas trwania zajęć w depozycie, ponosi odpowiedzialność za wynikłe z tego szkody (np. kradzież czy uszkodzenie sprzętu), a uczeń pełnoletni musi mieć zapewnioną możliwość dostępu do urządzenia kiedy tylko uzna to za konieczne.

Nawet w sytuacji, w której telefon komórkowy został zarekwirowany zgodnie z zasadami obowiązującymi w szkole, przeglądanie jego zawartości przez osoby trzecie, np. nauczycieli, stanowi naruszenie prawa do prywatności i jako takie jest niezgodne z prawem.

Wniosek do prezydenta RP o weto do zmian Prawa energetycznego

Data: 2018-12-11
  • RPO kwestionuje przepisy, które za bardzo ułatwiają życie właścicielom sieci energetycznych kosztem właścicieli gruntów
  • Chodzi o sytuacje, kiedy trzeba zmodernizować instalację (np. gazociąg, linię energetyczną)
  • W niekorzystnej sytuacji mogą się znaleźć np. rolnicy

W tej chwili jest tak, że jeśli inwestor stwierdza, iż musi zmodernizować sieć, występuje o decyzję o udostępnieniu nieruchomości, a następnie – o ile zajdzie taka konieczność – o zgodę na zajęcie nieruchomości. Może być bowiem tak, że właściciel działki nie chce wpuścić na nią energetyków. Może być jednak też i tak, że mówi: "Proszę przyjechać za miesiąc, kiedy będzie po zbiorach".

Wprowadzona w nowelizacji prawa energetycznego drobna zmiana do ustawy o gospodarce nieruchomościami zakłada, że jeśli organ zgodzi się, że konieczna jest modernizacja, to musi dać też zgodę na zajęcie nieruchomości z natychmiastową wykonalnością. Właściciel ziemi, np. rolnik, może więc to zaskarżyć, ale w tym czasie energetycy/gazownicy i tak będą mogli wjechać na jego pole.

Zdaniem RPO taka zmiana jest niepotrzebna i zbytnio ingeruje w relacje między stronami. Wprowadzenie automatyzmu w nadawaniu rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji, o których mowa w art. 124b ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami nie jest konieczne, ani uzasadnione. Obecnie istnieje bowiem tryb, który gwarantuje możliwość opatrzenia decyzji o zajęciu nieruchomości rygorem natychmiastowej wykonalności, w przypadku, gdy okoliczności sprawy tego wymagają w przypadku, gdy przeprowadzenie prac związanych z urządzeniami infrastruktury technicznej byłoby konieczne z uwagi na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami bądź też ze względu na inny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony albo ważny interes gospodarczy.

W dotychczasowym stanie prawnym ustawodawca przewidział bowiem możliwość niezwłocznego zajęcia nieruchomości w określonych sytuacjach. W przypadkach opisanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego lub uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, może być zatem wydane – w drodze odrębnej decyzji, ale dopiero po wydaniu decyzji o udostępnieniu nieruchomości – zezwolenie na niezwłoczne zajęcie nieruchomości, które opatruje się rygorem natychmiastowej wykonalności (zob. komentarz do art. 124b [w:] D. Pęchorzewski, M. Horoszko, Gospodarka nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2014, Legalis). Co więcej – jak podkreśla doktryna – w przypadku zaistnienia okoliczności wskazanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego albo uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, wydanie przez organ takiej decyzji o zezwoleniu na zajęcie nieruchomości oraz opatrzenie jej rygorem natychmiastowej wykonalności jest obligatoryjne (zob. M. Wolanin, komentarz do art. 124, nb 18, [w:] J. Jaworski, A. Prusaczyk, A. Tułodziecki, M. Wolanin, Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2017, Legalis).

Nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności każdej decyzji wydawanej na podstawie art. 124b ust. 1 u.g.n. stanowi nadmierną ingerencję przede wszystkim w przysługujące stronie prawo własności. Ingerencja ta nie jest uzasadniona w tym przypadku szczególnymi okolicznościami, które miałyby charakter realny. Nowa regulacja odwraca natomiast dotychczasowe stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności decyzji nieostatecznej, czyniąc z wyjątku zasadę.

Należy zatem raz jeszcze podkreślić, że stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności stanowi wyjątek i dopuszczalne jest tym samym tylko w szczególnych przypadkach realnego zagrożenia określonych wartości lub praw. Wprowadzenie zatem obligatoryjności nadawania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzjom, o których mowa w art. 124b ust. 1 u.g.n., nie tylko nie jest konieczne, ponieważ tryb nadawania rygoru został już przez ustawodawcę zagwarantowany, lecz również jest nieproporcjonalne.

Zapewnienie sprawności wykonywania prac nie tylko nie stanowi wyjątkowych okoliczności, lecz jest wartością nieadekwatną dla ograniczenia konstytucyjnie chronionego prawa własności oraz innych praw majątkowych. W tym przypadku wydaje się, że tylko usuwanie awarii mogłoby stanowić uzasadnienie dla takiej ingerencji, gdyby – co należy jednoznacznie zaznaczyć – nie istniał inny tryb, pozwalający na realną ochronę zagrożonych wartości, jednocześnie niewkraczający tak głęboko w sferę praw jednostki.

IV.7000.522.2018

Zwrot odholowanego samochodu. Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO

Data: 2018-12-05
  • Nie można nie oddawać samochodu tylko dlatego, że właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. Kierowca może zapłacić po odebraniu auta
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO w sprawie przepisów o pojazdach, które są odholowywane na strzeżone parkingi
  • Według TK doszło do nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności, a opłatę można egzekwować w drodze egzekucji

24 maja 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów  przewidujących, że pojazd usunięty z drogi i umieszczony na parkingu strzeżonym jest wydawany właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za usunięcie auta i jego parkowanie.

Argumenty RPO

RPO nie kwestionował usuwania i odholowania pojazdu zaparkowanego w złym miejscu (czy też samochodu kierowanego przez osobę bez uprawnień).  Dopuszczalne jest bowiem nakładanie na kierowcę opłat za usunięcie pojazdu z uwagi na przesłanki porządku publicznego. –  Opłaty służą zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych do budżetów powiatów – wskazywał Adam Bodnar.

Za niedopuszczalne z punktu widzenia przesłanek ograniczenia prawa własności (art. 64 Konstytucji), określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, RPO uznał zaś regulacje, że wydanie pojazdu właścicielowi następuje dopiero po okazaniu dowodu wpłaty.  Nie spełniają one wymogu niezbędności dla ochrony interesu publicznego, jak również wymogu zachowania odpowiedniej proporcji między korzyściami, jakie wynikają z tych przepisów, a ograniczeniami,  których doznaje właściciel.  Jest on ograniczany w wykonywaniu prawa własności, gdyż pozbawia się go możliwości korzystania z rzeczy.

Zdaniem Rzecznika nie istnieje bowiem rzeczywista potrzeba uzależnienia  wydania właścicielowi pojazdu przechowywanego na parkingu od uprzedniego uiszczenia opłat za odholowanie pojazdu, w celu zapewnienia powiatowi dochodów z tego tytułu.

Cel ten jest bowiem możliwy do osiągnięcia przy zastosowaniu innych środków powodujących mniejsze ograniczenia praw właścicieli odholowanych pojazdów. W ocenie Rzecznika przepisy mogą bowiem nakładać na właściciela obowiązek zapłaty  w określonym terminie, po którego upływie będą dochodzone w drodze egzekucji administracyjnej.

Rzecznik podkreślał, że w obecnym stanie prawnym, choć w interesie właściciela pojazdu leży niezwłoczna zapłata, nie zawsze jest on w stanie natychmiast zapłacić. - Jeżeli bowiem np. w weekend kierowca uda się do innego miasta i nie ma przy sobie znacznej ilości gotówki, jak również nie dysponuje elektronicznymi instrumentami płatniczymi, to nie ma możliwości szybkiego uregulowania należności za odholowanie pojazdu samochodowego, a tym samym nie może korzystać z pojazdu – podkreślał Rzecznik.

Sejm i Prokurator Generalny - uczestnicy postępowania przed TK - przedstawili stanowisko, że zaskarżone przepisy są zgodne z Konstytucją, 

Wyrok TK

5 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 130a ust. 5c oraz ust. 7 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym w zakresie, w jakim przewiduje, że pojazd usunięty z drogi pozostaje na parkingu strzeżonym wyznaczonym przez starostę do czasu uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie - są niezgodne z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (przewodniczący), Piotr Pszczółkowski, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja (sprawozdawca) i Andrzej Zielonacki.

Uwzględniając z jednej strony konieczność ochrony porządku publicznego, a z drugiej strony - wagę praw właściciela, Trybunał uznał, że ingerencja ustawodawcy w prawo własności jest niewspółmierna do celu regulacji. Zdaniem Trybunału, obowiązek uiszczenia opłaty za usunięcie i parkowanie pojazdu – jako warunek wydania pojazdu – ma znaczenie drugorzędne dla zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym i porządku publicznego. Cel ten zostaje bowiem zrealizowany przez usunięcie pojazdu z drogi. W istocie ustawodawca miał na celu mobilizowanie kierowców do niezwłocznego uiszczenia należności publicznoprawnych, służących zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych (w tym wypadku do budżetów powiatów).

Trybunał stwierdził, że zastosowany środek jest nieproporcjonalny w sytuacji, gdy istnieją ustawowe instrumenty egzekwowania należności publicznoprawnych (w trybie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji). Ewentualne trudności w ściąganiu opłat za usunięcie i przechowanie pojazdu nie są zaś wystarczającym powodem ingerencji w prawo własności.

W ocenie Trybunału ustawodawca przekroczył ramy wyznaczone treścią zasady proporcjonalności przewidzianej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Przyjęte rozwiązanie, choć przydatne, to nie jest konieczne dla osiągnięcia zakładanego celu regulacji i stanowi nadmierny ciężar dla właściciela. W konsekwencji narusza art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Przepisy te stracą moc obowiązującą z upływem dziewięciu miesięcy od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Odroczenie utraty mocy obowiązującej zakwestionowanych przepisów TK uzasadnił faktem, że umożliwi to ustawodawcy wprowadzenie regulacji przewidującej procedurę uiszczania opłaty. Odroczenie to jest bowiem niezbędne dla zapewnienia niezakłóconego poboru opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów oraz dla zagwarantowania stabilności systemu finansowania zadania powiatów.

- Wyeliminowanie normy uzależniającej wydanie pojazdu od uprzedniego uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie nie oznacza zwolnienia właściciela pojazdu z obowiązku uregulowania stosownych należności, będących dochodem budżetu powiatu – zaznaczył TK.

Skargi do sądów administracyjnych  

RPO wniósł również do sądów administracyjnych kilkanaście skarg na uchwały rad  miast o wysokości opłat za  odholowywanie aut na strzeżony parking (większość wygrał). Adam Bodnar podkreślał, że ustalanie opłat powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki na maksymalnym poziomie (nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług). Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu. Prawo o ruchu drogowym nie zna zaś przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek 

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucał radom, że nie ustaliły relacji takich kosztów do wysokości swych stawek.

V.511.266.2015

 

RPO chce uznania niekonstytucyjności przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2018-12-03
  • Właściciel prywatnego obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu - nawet o nim nie wie
  • Tymczasem wpis taki ogranicza np. remonty czy rozbudowę danego budynku 
  • RPO od lat upomina się o prawa tych osób. Przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sądu Administracyjnego do Trybunału Konstytucyjnego
  • Rzecznik wnosi o uznanie niekonstytucyjności obecnych przepisów

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Wpis ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  

Pytanie prawne NSA

Sprawa w NSA dotyczyła skargi obywatela, który zakwestionował wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytkowych. Wskazywał na nieprzeprowadzenie postępowania, w którym ustalono by wartość zabytkową budynku; nie zbadano także jego aktualnego stanu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny zostać dokonane przy włączaniu danej nieruchomości do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej takiego obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków potwierdzającym, że czynność taka została dokonana.

Badając skargę kasacyjną, NSA 13 czerwca 2018 r. postanowił zadać TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej. Co więcej, wszystkie czynności pozostają niejawne dla właściciela, który o dokonanym ograniczeniu dowiaduje się już po fakcie.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe danego obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, zaś kontrola sądowoadministracyjna tego – formalna. Sąd nie może  bowiem zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności, np. w procesach inwestycyjno-budowlanych, jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

W pisemnym uzasadnieniu stanowiska RPO wskazuje, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności.

Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która w art. 1 Protokołu „Ochrona własności” głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka  stwierdził w sprawie Potomscy przeciwko Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych względem naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej cenne walory zabytkowe).

Rzecznik podkreśla, że właściciel nieruchomości nie jest informowany o tym, że w stosunku do jego nieruchomości władze będą podejmowały działania zmierzające do ograniczeń w korzystaniu z własności, mające służyć dobru wspólnemu. Nie wie także, co uzasadnia objęcie jego nieruchomości ochroną konserwatorską. Na żadnym etapie żaden z organów nie jest nawet formalnie zobligowany do jakichkolwiek badań, czy dany obiekt w ogóle spełnia kryteria uznania go za zabytek. Podstawową gwarancją, że nadzorem konserwatorskim rzeczywiście obejmuje się obiekt o walorach zabytkowych jest to, że ze sprawą zaznajomiony jest wojewódzki konserwator zabytków, który nieformalnie porozumiał się w tej sprawie z organem gminy.

Gdy zaś nieruchomość zostaje oficjalnie uznana za zabytek przez państwo, jego organy są uprawnione do głębszej ingerencji w prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania. Konieczność uzgodnienia planów budowlanych pośrednio umożliwia konserwatorowi skłonienie właściciela do konkretnych rozwiązań projektowych. Może to stanowić skuteczne narzędzie wpływu.

Rzecznik wskazuje,  że wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać.  Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej  dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom. Brak informacji o wpisie nie przyspieszy też stworzenia ewidencji gminnej - z tego punktu widzenia niejawność nie jest do niczego potrzebna.

Objęcie nieruchomości ochroną konserwatorską  wpływa na ekonomiczną racjonalność decyzji o zakupie danego obiektu, jak i jego na wartość, a więc i cenę zakupu. - Jeżeli więc dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela wpisana do ewidencji gminnej jako obiekt zabytkowy, okoliczność taka może oczywiście budzić u nabywcy (ale i zbywcy) uzasadnione i całkowicie zrozumiałe poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne – skoro przedmiotem zakupu była nieruchomość o innych cechach faktycznych i prawnych, niż to się stronom z początku wydawało – napisał RPO do TK.

Wątpliwości budzi kwestia zakresu ochrony udzielanej właścicielom w takich sprawach przez sądy administracyjne – czy mogą np. badać, czy obiekt włączany do ewidencji wykazuje cechy zabytku. Jeden z sądów przyjął, że ewidencja jest zbiorem przeznaczonym dla zabytków, a posiadanie walorów zabytkowych nie może być z góry zakładane, lecz winno być poprzedzone badaniami. Nie podzielono stanowiska organu, że można dokonać wpisu obiektu, który nie został zakwalifikowany jako zabytek bez odpowiednich analiz - wtedy wpis stanowi dowolne działanie organu. Stanowisko takie wydaje się obecnie dominować. Są jednak i  orzeczenia o braku możliwości zakwestionowania przed sądem zabytkowego charakteru nieruchomości. Sama fachowa wiedza organu konserwatorskiego może wystarczyć dla oceny, czy dany obiekt jest zabytkiem – uznał inny sąd.

W ocenie Rzecznika niepewność co do zakresu ochrony udzielanej przez sąd osłabia bezpieczeństwo prawne obywateli i podważa ich zaufanie w sprawiedliwość i racjonalność działań prawodawcy.

Przedmiotem postępowania w TK jest tzw.  pominięcie prawodawcze (gdy ustawodawca uregulował pewną kwestię, lecz uczynił to w sposób niepełny). Zdaniem RPO brak gwarancji ochronnych dla właściciela - choć niektóre wypracowało orzecznictwo sądowoadministracyjne) - nie może być traktowany jako celowe i świadome pozostawienie danej materii poza zakresem ustawy.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński poinformował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia to IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

IV.7002.8.2018

Rzecznik w obronie ofiar "dzikiej reprywatyzacji", wobec których zapadły wyroki eksmisyjne

Data: 2018-11-28
  • Wielu lokatorów reprywatyzowanych w stolicy kamienic nie było w stanie płacić czynszów podwyższanych przez nowych właścicieli 
  • Z ich inicjatywy zapadały wyroki sądowe, po których ludzie tracili prawo najmu do lokalu
  • Dziś nie mogą oni odzyskać tego prawa. Nie ma bowiem przepisu, który by to umożliwiał - nawet po uchyleniu decyzji reprywatyzacyjnej przez Komisję Weryfikacyjną

RPO wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o odpowiednie doprecyzowanie ustawy o usuwaniu skutków prawnych decyzji reprywatyzacyjnych wydanych w Warszawie z naruszeniem prawa.

Wobec wielu lokatorów reprywatyzowanych kamienic zapadały - z inicjatywy beneficjenta decyzji reprywatyzacyjnej - prawomocne wyroki nakaz