Godło RP
Liczba całkowita wyników: 84

Art. 70 - Prawo do nauki

  1. Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.
  2. Nauka w szkołach publicznych jest bezpłatna. Ustawa może dopuścić świadczenie niektórych usług edukacyjnych przez publiczne szkoły wyższe za odpłatnością.
  3. Rodzice mają wolność wyboru dla swoich dzieci szkół innych niż publiczne. Obywatele i instytucje mają prawo zakładania szkół podstawowych, ponadpodstawowych i wyższych oraz zakładów wychowawczych. Warunki zakładania i działalności szkół niepublicznych oraz udziału władz publicznych w ich finansowaniu, a także zasady nadzoru pedagogicznego nad szkołami i zakładami wychowawczymi, określa ustawa.
  4. Władze publiczne zapewniają obywatelom powszechny i równy dostęp do wykształcenia. W tym celu tworzą i wspierają systemy indywidualnej pomocy finansowej i organizacyjnej dla uczniów i studentów. Warunki udzielania pomocy określa ustawa.
  5. Zapewnia się autonomię szkół wyższych na zasadach określonych w ustawie.

​CO TO ZNACZY?

Ust. 1

Przepis ten należy interpretować w powiązaniu między innymi z art. 73 (wolność nauczania i badań naukowych) i art. 53 (prawo rodziców do wychowywania i nauczania zgodnego z ich przekonaniami).

Tak ukształtowane prawo do nauki stanowi prawo podmiotowe jednostki, jest również przesłanką należytej realizacji pozostałych wolności i praw. Jego treścią jest możliwość zdobywania wiedzy, kształcenia prowadzonego w zorganizowanych formach, w sposób regularny i ciągły, obejmującego kształcenie podstawowe jak i wiedzę specjalistyczną, jednolitego na terenie całego kraju. Kształcenie to ma umożliwić dalsze zdobywanie wiedzy lub wykonywanie określonego zawodu.

Prawo to przysługuje zarówno obywatelom jak i cudzoziemcom.

Ust. 2

Kolejne ustępy artykułu 70 formułują szczegółowe gwarancje prawa do nauki:

  • zasadę dwusektorowości systemu szkolnictwa (równoległe istnienie systemu szkół publicznych i niepublicznych);
  • zasadę bezpłatności nauki w szkołach publicznych;
  • zasadę powszechnego i równego dostępu do wykształcenia;
  • zasadę pomocy władz publicznych dla uczniów i studentów.

Zasada bezpłatności (ustęp 2) dotyczy jedynie szkół publicznych, dlatego ich funkcjonowanie musi być w całości finansowane ze środków publicznych. Wolność zakładania i prowadzenia odpłatnych szkół niepublicznych jest elementem wolności gospodarczej. W publicznych szkołach wyższych dopuszczalne jest tworzenie równoległych systemów studiów odpłatnych.

Ust. 3

Ustęp 3 w zdaniu 1 reguluje wolność wyboru typu szkoły – publicznej lub niepublicznej. Z tego przepisu można również wyprowadzić zakaz dyskryminowania szkół niepublicznych i ich uczniów. Kolejne ustępy precyzują wolność zakładania szkół innych niż publiczne, np. prowadzonych przez Kościół. Jest to gwarancja zasady pluralizmu w kontekście wolności religii i praw rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.

Ust. 4

Zasada powszechnego i równego dostępu do wykształcenia odnosi się jedynie do obywateli Rzeczypospolitej. Przepis ten tworzy zasadę polityki państwa, a nie prawo podmiotowe, więc nie stwarza bezpośrednich roszczeń. Jednakże zasada powszechności i równości ma bezpośredni związek z realizacją prawa do nauki i jest konieczna, by w pełni korzystać z tego prawa.

Zasada ta dotyczy kształcenia w systemie szkolnictwa publicznego. Powszechność nauki oznacza, że każda osoba objęta obowiązkiem szkolnym musi mieć zapewnioną możliwość nauki w szkole publicznej, chyba że decyduje się na korzystanie z oferty szkół niepublicznych. Z zasady powszechności wynika także, że osoby, które ukończyły 18 lat, również muszą mieć zagwarantowaną możliwość pobierania nauki w szkołach na różnych szczeblach.

Równość w dostępie do nauki to realizacja ogólnej zasady równości (art. 32). Każdy powinien mieć jednakową szansę podjęcia nauki w szkołach na różnych szczeblach edukacji. Szczególnie istotne w tym kontekście jest uwzględnienie art. 33 i zapewnienie równości w dostępie do nauki niezależnie od płci.

Ustęp 4 tworzy także zasadę pomocy władz publicznych dla uczniów i studentów, której realizacja może odbywać się na różne przewidziane przez ustawodawcę sposoby.

Ust. 5

Zasada autonomii szkół wyższych dotyczy zarówno szkół publicznych, jak i niepublicznych. Te drugie, w związku ze swoim charakterem, są niezależne od władz publicznych. Zasada autonomii nie odnosi się do szkół innych szczebli. Uczelnie, korzystając z autonomii, nie mogą jednak podejmować działań sprzecznych z powszechnie obowiązującym prawem.

Poprzez tę zasadę Konstytucja chroni sferę wolności prowadzenia badań naukowych i kształcenia w ramach obowiązującego porządku prawnego. Władzom szkół wyższych musi być pozostawiona sfera swobodnego decydowania o nauce i nauczaniu, decydowania o organizacji wewnętrznej i władzach uczelni, toku nauczania, zasadach przyjmowania studentów, określenia ich praw i obowiązków. Szczególnie istotne jest w tym wypadku zadbanie o odpowiednie gwarancje praw studentów i studentek.

Data początkowa
np.: 07/2019
Data końcowa
np.: 07/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Projekt ws. refundacji dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wątpliwości rodziców i Rzecznika

Data: 2019-07-11
  • Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami walczą o refundację kosztów nie tylko dowozu dzieci do szkoły i potem do domu, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły i dojazdu po dziecko. Wspiera ich w tym RPO
  • Tymczasem projekt zmian prawa, nad którym pracuje Senat, może być przez gminy interpretowany tak, by refundację ograniczyć do dwóch przejazdów   
  • Nie ma w nim też zapisu, że obowiązek zorganizowania bezpłatnego dowozu  spoczywa przede wszystkim na gminach - co może zmuszać rodziców do rezygnacji lub ograniczenia aktywności zawodowej, by samemu dowozić dzieci  
  • Ponadto projekt uwzględnia refundację jedynie wydatków na paliwo, a pomija koszty amortyzacji auta czy dostosowania go do szczególnych potrzeb dziecka

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do przewodniczących trzech senackich  komisji o uwzględnienie przedstawionych uwag w dalszych pracach legislacyjnych.

Obywatele od dawna skarżą się, że stawki refundacji  dowozu do szkoły dziecka z niepełnosprawnością nie pokrywają rzeczywistych kosztów.

Stan prawny

Zgodnie z Prawem oświatowym gmina ma obowiązek zwrotu kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i jego opiekuna do szkoły na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę. Organizacja dowozu przez samą gminę ma w przepisach pierwszeństwo przed prywatnymi dojazdami rodzica z dzieckiem.

Prawo nie przewiduje żadnych kryteriów, na których podstawie ma być ustalana kwota refundacji dowozu. Powoduje to, że jej zasady często jednostronnie określa wójt. Poszczególne gminy mogą zatem różnie ustalać stawkę zwrotu za kilometr przejazdu.

Ponadto przepisy nie precyzują, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Obywatele skarżą się na brak takiego jednoznacznego określenia. Muszą występować do sądów, by bronić swych praw, w czym wspiera ich RPO.

Walka rodziców o refundację za cztery dojazdy

Jeden z sądów administracyjnych uznał, że refundacji podlega tylko podróż dziecka z opiekunem do szkoły i z powrotem. Z kolei Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie uznał w 2018 r., że gmina ma zwracać rodzicowi koszty czterech kursów. Tak sąd rozstrzygnął pozew matki dziecka,

Rzecznik wskazywał, że zgodnie z Konwencją o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Dla obowiązków gmin znaczenie mają głównie usprawiedliwione potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, nie zaś interes ekonomiczny - podkreślał Adam Bodnar.

W tzw. postanowieniu sygnalizacyjnym z 2017 r. Trybunał Konstytucyjny poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania  całego problemu przez ustawodawcę. Podzielił pogląd RPO, że przyznanie ustawowego uprawnienia bez określenia zasad jego realizacji prowadzi do zróżnicowania zwrotu kosztów w poszczególnych gminach.

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. To odpowiedź na wskazywane wady obecnej regulacji, dostrzeżone też przez TK.

Wątpliwości rodziców i RPO wobec senackiego projektu

W wystąpieniu do przewodniczących trzech senackich komisji (Ustawodawczej;   Nauki, Edukacji i Sportu oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej)  Rzecznik z zadowoleniem odnotował postępy w pracach nad projektem. Jednocześnie przywołał napływające do Biura RPO wnioski rodziców dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami z wątpliwościami i zastrzeżenia wobec propozycji Senatu.

Według skarżących zaproponowany algorytm obliczania zwrotu kosztów nie realizuje postanowienia TK co do konieczności zwrotu rzeczywiście ponoszonych przez rodziców kosztów dowozu. Uwzględnia jedynie refundację wydatków na paliwo. Tymczasem rodzice uważają, że powinni być uprawnieni do otrzymania zwrotu również innych niezbędnych kosztów, m.in. kosztu amortyzacji pojazdu czy dostosowania wyposażenia do szczególnych potrzeb  dziecka. Projekt może zatem nie zrealizować w pełni celu, którym jest  zapewnienie refundacji „ rzeczywiście ponoszonych” kosztów samodzielnego dowozu dzieci.

W ocenie rodziców z projektu nie wynika wprost uprawnienie do otrzymania zwrotu kosztów za cztery przejazdy dziennie. Budzi to uzasadnione obawy, że gminy będą go interpretowały tak, aby ograniczyć liczbę przewozów branych pod uwagę przy refundacji do dwóch.

- Wydaje się, że celowe byłoby takie sformułowanie wskazanego przepisu, aby wprost wynikało z niego, ile kursów jest brane pod uwagę przy kalkulacji zwrotu i od czego zależy ta liczba - napisał Adam Bodnar

Zastrzeżenia budzi także propozycja, że jeśli rodzice powierzyli wykonywanie przewozu dzieci innemu podmiotowi (np. firmie taksówkowej), to kwotę refundacji ustala się na podstawie umowy zawartej przez rodziców z tym podmiotem lub wystawionych rachunków. W tym przepisie nie ma odesłania do  algorytmu, według którego ustala się kwotę do zwrotu za jednorazowy przewóz.

Rodzi się wątpliwość, czy brak odesłania do algorytmu nie będzie stawiać w gorszej sytuacji rodziców, którzy będą sami dowozić dzieci, w stosunku do tych, którzy powierzą dowóz np. przedsiębiorstwu taksówkowemu. Wydaje się, że w takim przypadku kwota zwrotu za przejazd na tej samej trasie może zostać wyliczona nawet kilkukrotnie wyżej niż w przypadku rodziców korzystających z własnego pojazdu.

Zdaniem Rzecznika taka regulacja odpowiada na potrzeby rodziców dzieci i młodzieży z najcięższymi niepełnosprawnościami, które wymagają specjalistycznego wyposażenia pojazdu i opieki, czego rodzice często nie są w stanie zapewnić.  Niemniej jednak, brak odesłania do algorytmu może wywołać wątpliwości co do wykładni tych przepisów.

RPO zaznaczył, że gminy - zwracając koszty dowozu rodzicowi dowożącemu dziecko samodzielnie, czy też korzystającemu z usług podmiotu trzeciego - i tak ponoszą znacznie niższe koszty niż w przypadku dowozu przez nie organizowanego. Dlatego projekt powinien zawierać zapis, że obowiązek zorganizowania bezpłatnego dowozu powinien w pierwszej kolejności spoczywać na gminach. Tymczasem sposoby spełnienia tego świadczenia przez gminę - we własnym zakresie czy poprzez zwrot kosztów rodzicom - potraktowano w projekcie równorzędnie. Może to powodować naciski gminy, aby rodzice organizowali dowóz dzieci we własnym zakresie - uznał Adam Bodnar.

Taka sytuacja jest niedopuszczalna, gdyż może spowodować niekorzystne, daleko idące skutki dla rodziców, którzy mogą być zmuszani do rezygnacji bądź ograniczenia aktywności zawodowej na rzecz konieczności dowozu swoich dzieci do szkół. To z kolei może pogłębiać ich izolację społeczną i zubożać prowadzone gospodarstwa domowe.

Obawa taka nie jest jedynie hipotetyczna. Na gruncie obecnych przepisów - zgodnie z którymi istniej domniemanie pierwszeństwa organizacji dowozu przez gminę - do Rzecznika kierowano liczne skargi. Wśród nich była też skarga samotnego ojca, który był zmuszony zrezygnować z pracy, aby dowozić niepełnosprawnego syna do specjalistycznego ośrodka w innej miejscowości i czekać na niego aż do zakończenia zajęć z powodu odmowy gminy zorganizowania dowozu - pomimo takiego obowiązku.

Resort edukacji stał na stanowisku, że kryteriów refundacji nie może regulować prawo oświatowe, skoro dotyczy to zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego.

XI.7036.61.2017

RPO do MEN o kumulacji roczników: jak zamierzacie poprawić sytuację uczniów?

Data: 2019-07-11
  • Codziennie dostaję informacje o uczniach, którzy nadal nie wiedzą, czy polskie szkoły są w stanie zagwarantować im edukację na miarę ich potrzeb, ambicji i możliwości. Taka trudna sytuacja nie miała w Polsce precedensu – pisze Adam Bodnar w wystąpieniu do MEN
  • Pospieszna, niepoparta rzetelną analizą reorganizacja szkół musiała doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów
  • RPO przestrzegał przed tym wiele razy. Jego uwagi wynikały nie tylko z dogłębnej analizy projektowanych zmian, ale także z rozmów ze środowiskiem szkolnym i danych o liczbie miejsc w szkołach, jakie przesyłały mu samorządy
  • Zwracam się do Pana Ministra o potraktowanie skarg młodzieży z największą powagą oraz przedstawienie informacji o działaniach podejmowanych przez Ministerstwo w celu poprawy położenia uczniów i odbudowy ich zaufania do polskiej szkoły – pisze RPO.

W tym roku do szkół ponadpodstawowych idą dwa roczniki: ci, którzy skończyli gimnazja (i mają za sobą 9 lat edukacji) oraz absolwenci nowych ośmioklasowych szkół podstawowych. Reforma została przygotowana i przyjęta w 2016 r. O problemie podwójnych roczników rodzice dzieci urodzonych w roku 2003 i 2004 zaczęli alarmować Rzecznika Praw Obywatelskich od razu. RPO przekazywał te uwagi rządowi - bez sktutku.

Dla obu roczników przewidziane są co prawda odmienne ścieżki edukacyjne w liceach i technikach, ale miejsc w sumie powinno wystarczyć dla wszystkich. W praktyce oznacza to, że miejsca są w szkołach daleko od miejsca zamieszkania albo niezgodnych z profilem edukacji, na jakim zależy młodemu człowiekowi.

- Uczniowie – nawet ci, którzy uzyskali wysokie wyniki kończąc szkołę podstawową lub gimnazjum – nie dostali się do żadnej z wybranych szkół. Taka sytuacja jest nieakceptowalna i w sposób oczywisty prowadzi do naruszenia do gwarantowanego konstytucyjnie (art. 70 Konstytucji) prawa do nauki – pisze Adam Bodnar do nowego ministra edukacji narodowej Dariusza Piontkowskiego. To on odpowiedział na kolejne alarmujące wystąpienie RPO, wysłane w maju do poprzedniej minister Anny Zalewskiej (obecnie europosłanki PiS).

Rzecznik zwraca teraz uwagę nowemu ministrowi, że:

  1. Podwójny rocznik oznacza ciasnotę i pogorszenie się warunków nauki dla wszystkich uczniów, nie tylko dla pierwszej klasy.
  2. Brak miejsca w wybranej szkole może też oznaczać dużo większe koszty dojazdu do szkoły, w której są miejsca.
  3. Dla uczniów z małych miejscowości nie starcza miejsc w bursach, bo liczba miejsc noclegowych nie uległa podwojeniu. Będą musieli wynajmować pokoje po cenach rynkowych, a przez to koszty ich edukacji wzrosną.
  4. Może to sprawić, że wielu uczniów zrezygnuje z korzyści, jakie daje nauka w dużym mieście, z bogatą ofertą kulturalną, lepszymi możliwościami zdobycia dodatkowych kwalifikacji i przygotowania się do edukacji na wyższej uczelni.

Negatywne skutki reformy oświaty mogą zatem znacząco wpłynąć na dalsze plany życiowe uczniów urodzonych w konkretnych rocznikach i rzutować na ich ocenę funkcjonowania państwa. Mogą także spowodować pogłębienie się różnic społecznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie przestrzegał, że pospieszne przekształcenia ustroju szkolnego, niepoparte rzetelną analizą, mogą doprowadzić do pogorszenia się jakości nauczania i naruszania praw uczniów. Głos w tej sprawie zabierał także Rzecznik Praw Dziecka, przedstawiciele władz samorządowych, eksperci z instytucji zajmujących się edukacją oraz osoby, które zmiany te miały dotknąć bezpośrednio – uczniowie, ich rodzice i nauczyciele. Wielu z nich wskazywało na ryzyko związane z kumulacją roczników, ale ich wątpliwości były ignorowane.

Efekty są takie, że:

  • w Warszawie aż 7 tysięcy z 47 tysięcy absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, którzy złożyli podania do stołecznych szkół, nadal nie wie, w jakiej szkole będzie kontynuować naukę;
  • w Zielonej Górze 552 uczniów nie zostało przyjętych do żadnej szkoły, podczas gdy zostało 533 wolnych miejsc;
  • w Lublinie do szkół nie dostało się 603 uczniów, w tym 104, którzy mieli świadectwa z wyróżnieniem.

Jest tak mimo zapewnień MEN z 5 lipca 2019 r., że „rozwiązania systemowe w edukacji zapewniają każdemu uczniowi (bez wyjątku) bezpłatną realizację obowiązku nauki w szkole, znajdującej się w siedzi szkół publicznych”. Na stwierdzenia MEN, że przepisy nie dają gwarancji, że osoba zainteresowana zostanie przyjęta do wybranej jednostki (s. 1 pisma) oraz że „duża konkurencja do szkół najwyżej notowanych w rankingach nie jest związana z reformą oświaty, ponieważ jest to zjawisko znane od wielu lat” (s. 2 pisma)  RPO odpowiada, że obecna sytuacja w szkołach nie ma precedensu. Spowodowana jest konkretnymi decyzjami rządzących i można było jej uniknąć.

Młodzi ludzie, których przez lata przekonuje się, jak ważne jest dobre wykształcenie, zdają sobie sprawę, że wybór konkretnego typu szkoły może rzutować na całe przyszłe życie człowieka. Dlatego też słuszne są oczekiwania społeczne, że reformy systemu oświaty poprzedzone będą podsumowaniem korzyści i strat, a następnie wprowadzane z myślą o dobru osób, którym mają w największym stopniu służyć. - Z przykrością stwierdzam, że obecna sytuacja dowodzi, że warunki te nie zostały spełnione - wskazuje Rzecznik.

- Wierzę, że dzięki działaniom samorządów, przy dostatecznym wsparciu władz centralnych, wszyscy uczniowie ostatecznie dostaną się do takiego typu szkół, jakie uznali dla siebie za najlepsze. Zgadzam się jednak z oceną, że obecna sytuacja jest dla nich krzywdząca, a wyjaśnienia przedstawiane przez osoby odpowiedzialne za funkcjonowanie systemu oświaty nie biorą pod uwagę wszystkich aspektów kumulacji roczników. Wskazywanie na oczekiwania części wyborców oraz wybrane wyniki badania opinii społecznej nie stanowią moim zdaniem wystarczającego uzasadnienia dla rozwiązań, które dla wielu osób okazały się szkodliwe – brzmi konkluzja Adama Bodnara.

VII.7037.14.2019

Działania RPO ws likwidacji gimnazjów i reformy edukacji

Data: 2019-07-08

Rodzice i nauczyciele alarmowali Rzecznika Praw Obywatelskich o niezauważanych przez rządzących konsekwencjach reformy edukacji z 2016 r. RPO Adam Bodnar sprawdzał to, analizował przepisy, organizował spotkania eksperckie - a wnioski przekazywał władzom.

"O zasadności zmian proponowanych przez rząd można rozmawiać. Ale ważne jest to, że władze zupełnie zignorowały prawa dzieci – dwóch roczników: obecnych szóstoklasistów i pierwszej klasy gimnazjum. Pani minister edukacji mówi o tym, że „dojdzie do kumulacji roczników”. To po prostu oznacza, że dzieci te będą miały o połowę mniejszą szansę na dostanie się do wymarzonych szkół. Co możemy zrobić? Jak może nam pomóc Rzecznik? Nawet jeśli zdołamy złożyć skargę konstytucyjną, nawet jeśli Trybunał będzie pracował, to i tak rozstrzygnięcie nastąpi za późno dla naszych dzieci" - tak mówili np. uczestnicy spotkania regionalnego RPO w Krakowie, 12 października 2016 r.

Oto raport z najważniejszych działań RPO.

Mity i fakty – Edukacja seksualna. Panel w czasie festiwalu Open’er

Data: 2019-07-05

Co tak właściwie oznacza i co obejmuje? Czy jest, czy będzie i czy powinna być obowiązkowa? Jakie są jej pozytywne a jakie negatywne skutki? Co tak naprawdę zawierają słynne już standardy WHO? I wreszcie – co i dlaczego w obszarze edukacji seksualnej postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich?  

Otwierając debatę RPO Adam Bodnar zauważył, że edukacja seksualna w Polsce to obecnie temat, wokół którego krąży wiele mitów, a celem debaty będzie ich rozwianie. Rzecznik nawiązał też do serialu Sex Education serwisu Netflix, który cieszył się szaloną popularnością, a jednak tematy w nim poruszane wciąż są w Polsce tabu.

W debacie brały udział:

  • Dr Paloma Cuchi, WHO
  • Patrycja Wonatowska, Instytut Pozytywnej Seksualności  – psycholożka, edukatorka, seksuolożka
  • Katarzyna Banasiak, Grupa Ponton  

Pierwszy mit: Edukacja seksualna prowadzi do seksualizacji i demoralizacji dzieci i młodzieży. Pytanie do ekspertek – jak sobie z takim mitem poradzić?

Dr Paloma Cuchi: Przede wszystkim prawo do edukacji seksualnej to prawo człowieka.  Tu chodzi o informację, a informacja to nie promocja. Mitem jest też to, że jeśli nie będziemy mówić o seksie w szkole, to dzieci nie dowiedzą się o nim w ogóle. Dowiedzą się   z telewizji, z internetu, od znajomych. Światowa Organizacji Zdrowia postuluje wczesną edukację seksualną, bo uważamy, że to informacja i każdy ma do niej prawo.

Katarzyna Banasiak: Możemy użyć metafory pasów w samochodzie, które mają nam zapewnić bezpieczeństwo. Edukacja seksualna zwiększa naszą wiedzę, a tym samym naszą świadomość i bezpieczeństwo. Zarzut, że to deprawacja, to

Patrycja Wonatowska: Bardzo często mylimy pojęcia i to jest problem w debacie publicznej. Co to znaczy demoralizacja? Co to znaczy seksualizacja? Na czym to ma polegać? To strach, wynikający z tego, że dalej nie mówimy o seksie – ani w domu ani na ulicy. Używamy za to seksu do sprzedawania samochodów albo betonu.

Drugi mit: Edukacja seksualna to naruszenie prawa

Patrycja Wonatowska: Edukacja seksualna niczym nie różni się od edukacji historycznej i geograficznej. To nie narzucanie poglądów, ale przekazywanie informacji, z którymi każdy może dalej zrobić, co chce. Rodzice nie są wyłączeni z tego procesu, bo mogą wpływać na dziecko i pomagać mu kształtować wartości moralne.

Katarzyna Banasiak: Nie możemy oczekiwać, że rodzice będą mieli specjalistyczną wiedzę na temat konkretnych metod antykoncepcyjnych.  Tego typu informacje to fakty, a nie wartości.

RPO: Jak WHO radzi sobie z problemem pogodzenia jednocześnie praw rodziców i praw dzieci do edukacji seksualnej?

Paloma Cuchi: Edukacja seksualna nie dotyczy tylko biologii seksu. Według WHO to nauczanie o relacjach międzyludzkich, o emocjach. Oczywiście rodzina ma swoją ogromną rolę do odegrania w nauce o relacjach, ale szkoła nie jest wyłączona z tego procesu. W wychowaniu seksualnym nie mówimy o akcie fizycznym, o tym mówią filmy pornograficzne. My mówimy o różnych innych aspektach seksualności.

Mit 3: Standardy WHO wskazują, że edukacja seksualna powinna być prowadzona w żłobkach i przedszkolach.

Paloma Cuchi: Jak już mówiłam, to nie nauka o fizyczności, ale o relacjach i emocjach, a o tym powinno mówić się już od najwcześniejszego wieku. Szukając odpowiedzi na to jak to robić, WHO rozpoczęło współpracy z niemieckim centrum, z którym razem rozwinęliśmy matrycę, jakie treści mogą być przekazywane dzieciom w jakim wieku.

Ludzie dzwonią do nas i pytają, dlaczego mówimy, że małe dzieci są zainteresowane swoim ciałem. Bo to prawda – są. Nie możemy od tego uciekać. Nie powinniśmy też czekać, aż nastolatek ma 15 lat żeby pierwszy raz mówić

RPO: W jakim wieku powinniśmy zaczynać edukować o seksie? Czy takie zajęcia powinny być obowiązkowe czy dobrowolne?

Katarzyna Banasiak: Trzeba rozgraniczyć kwestię zajęć o edukacji seksualnej w szkole od rozmów na taki temat, na przykład w domu. Na przykład jak rodzice zauważą pierwsze oznaki masturbacji o dzieci, powinni porozmawiać delikatnie na takie tematy. Natomiast zajęcia w szkole powinny rozpoczynać się od pierwszej klasy.

Z doświadczenia wiem, że bardzo duża grupa ludzi nie ma pojęcia, że trzeba jasno komunikować granice i być asertywnym.

Patrycja Wonatowska: Masturbacja to bardzo ciekawy temat, na podstawie którego można argumentować czemu edukacja seksualna jest potrzebna. Do mojego gabinetu przychodzą dorosłe osoby, mające niesatysfakcjonujące życie seksualne, okazuje się często, że dlatego że nigdy takiej edukacji nie przeszły. Psycholog czy seksuolog musi wtedy wziąć standardy WHO i przejść całą ścieżkę, przewidzianą dla dzieci i młodzieży.

Mit: Tematyka edukacji seksualnej został wprowadzony przez Kartę LGBT+, to temat zastępczy, pod którego przykrywką próbujemy przekazywać wartości ideologii LGBT+.

P.W: Życie seksualne to część zdrowia, a to nie może być uznane za temat zastępczy.

Katarzyna Banasiak: Oczywiście w czasie edukacji seksualnej mówimy też o różnych orientacjach, ale przecież nie tylko.

Patrycja Wonatowska: Mówić o edukacji seksualnej mówimy przede wszystkim o szkołach, ale zupełnie zapominamy też o osobach dorosłych. Czasami dostaję pytania, jak powinna zachować się kobieta, do której podchodzi homoseksualna kobieta. To zaskakujące, że wciąż pojawiają się takie pytania.

Paloma Cuchi: To o czym powinna być mowa na edukacji seksualnej, WHO wypracowuje w oparciu o nasze doświadczenia i nasze obserwacje państw, które wprowadziły obowiązkową edukację seksualną. Tak naprawdę wytyczne WHO to w związku z tym zbiór dobrych praktyk europejskich państw. Oczywiście różne państwa mogą mieć różne wartości kulturowe, ale jest kilka podstawowych wartości wspólnych – takich jak szacunek, miłość. Wszyscy chcemy, żeby ludzie mieli dobre, satysfakcjonujące i bezpieczne relacje. Jeśli natomiast chodzi o grupę LGBT, wszystkie kraje mają obowiązek zapewnienia ochrony zdrowia wszystkim obywatelom, w tym osobom LGBT.

RPO: A czy WHO może nałożyć sankcję, np. na Polskę, jeśli nie będzie stosować się do standardów?

Paloma Cuchi: Nie, WHO nie pracuje w taki sposób. My zapewniamy standardy i wskazówki. Działania polityczne naszym zdaniem nie działają w takich sferach. To co działa to takie spotkanie jak dzisiaj, to edukacja, rozmawianie o tym, przekonywanie.

RPO: Wyobraźmy sobie, że budzicie się jako polskie premierki. Co byście zrobiły?

Katarzyna Banasiak: Przede wszystkim opracowałabym nową podstawę programową, bo obecna nie nadaje się do niczego. Wychowanie do życia w rodzinie – rodzina pojawia się 170 razy, słowo sex 2 – w kontekście uzależnienia  i cyberprzemocy.

Patrycja Wonatowska: Ja bym popracowała jeszcze więcej nad karalnością i wyciąganiem konsekwencji zachowań niewłaściwych ze sfery seksualności. Związanych z płcią, niepełnosprawnością. Tak, żeby piętno kary prowadziło jakieś zmiany na przyszłość.

RPO: Czy edukacja seksualna powinna być obowiązkowa?

Patrycja Wonatowska: Tak.

RPO: A co z prawem rodziców do wychowania zgodnie z własnymi przekonaniami?

Katarzyna Banasiak:: A czy pytamy rodziców co myślą na temat zajęć z biologii czy geografii? To wiedza specjalistyczna, nie musimy wymagać od rodziców żeby ją mieli.

PYTANIA PUBLICZNOŚCI:

W mojej szkole katolickiej były tylko zajęcia z WDŻ, na których podawano informacje zupełnie sprzeczne z tym, czego powinno się uczyć na zajęciach z edukacji seksualnej. Jak uczyć dzieci rozróżnić co jest w takim razie właściwą informacją a co nie?

Katarzyna Banasiak: Z badań grupy Ponton wynika, że zajęcia z WDŻ najczęściej prowadzą nauczyciele prowadzący zazwyczaj zupełnie inne lekcje. A młodzież najchętniej uczy się od osób, które mają pasję i charyzmę. Trzeba więc skupić się na tym, żeby właściwie przygotowywać prowadzących.

Patrycja Wonatowska.: Jeżeli coś jest nie tak w czasie zajęć z WDŻ, dzieci powinny o tym mówić, walczyć o swoje. Zgłosić, że te zajęcia są niesatysfakcjonujące.

Paloma Cuchi: Edukacja seksualna jest ważna nie tylko dla dzieci, ale na wszystkich etapach życia. Wraz z naszym rozwojem zmienia się nasza seksualność, mamy inne relacje, stajemy się innymi osobami. Żyjąc w Polsce od pół roku widzę, że edukacja seksualna to bardzo gorący temat, a więc temat, o którym trzeba rozmawiać, nie uciekniemy od niego. Uważam, że Polska dojrzała do tego, żeby porozmawiać o edukacji seksualnej.

Jestem nauczycielem matematyki i mam pytanie gdzie mogę się dowiedzieć, jak odpowiadać uczniom na pytania, które często mi zadają?

Patrycja Wonatowska To, co trzeba zrobić, żeby zostać edukatorem/rką seksualną w Polsce jest zupełnie nieunormowane, a powinno być, bo to trudne zadanie. Jednym z zadań, które dostają osoby przygotowujące się do takiego zawodu muszą na przykład powiedzenie kilkaset razy przed lustrem „penis”, „pochwa”, czy „wagina” tak żeby te słowa były zupełnie nieobciążone emocjami.

Katarzyna Banasiak: Najważniejsze to szczerość i autentyczność – to elementy, na które najbardziej wyczuleni są młodzi ludzie w czasie warsztatów o edukacji seksualnej. Jak czegoś nie wiemy, trzeba przyznać się do tego.

Paloma Cuchi: Kwestia wprowadzenia edukacji seksualnej w danym kraju to też przygotowanie zasobów ludzkich, osób przygotowanych odpowiednio do jej prowadzenia. To nie dzieje się z dnia na dzień, wymaga przygotowania i strategii. Ale początek to sama wola, wiec będąc nauczycielem matematyki może Pan na przykład zachęcać dziewczynki do nauki tego przedmiotu. Już wtedy będzie Pan edukatorem seksualnym.

RPO: Jaka jest rola i wpływ książki Anji Rubik #sexedPL?

Katarzyna Banasiak: Moim zdaniem ogromny, Grupa Ponton też była bardzo zaangażowana w tworzenie tej publikacji. Otrzymujemy telefony zaufania od osób, które znalazły nasz numer w tej książce. Przede wszystkim, ta książka kosztuje 20 zł i jest teraz dostępna w wielu księgarniach – każdy może iść i ją kupić, to wielki sukces.

Patrycja Wonatowska: Anja Rubik wykorzystała swoje zasoby we wspaniały sposób. Teraz nie znać tej książki to obciach.

RPO: To skoro mamy taką książkę i takich świetnych edukatorów to po co nam w zasadzie wciąż ta kontrowersyjna edukacja seksualna w szkole?

Katarzyna Banasiak: Bo wciąż mówimy o jednej książce, o działaniach w Warszawie i innych wielkich miastach. A do nas na telefon zaufania dzwonią osoby z małych miast, które wstydzą się iść do lekarza z podejrzeniem choroby wenerycznej, bo w miasteczku jest jeden lekarz. Absurdalne jest też to, że seks jest legalny w Polsce od 15 roku życia, ale do lekarza samodzielnie, bez rodzica, można iść dopiero od 18 roku życia.

Patrycja Wonatowska: Nie kwestionujemy tego, że musimy chodzić do dentysty, do lekarza, dbać o swoje zdrowie. Dlaczego w takim razie tak bardzo kontrowersyjnym tematem jest mówienie o kwestiach zdrowia seksualnego? Ludzie zazwyczaj myślą, że seks to pudełko, które można odstawić na bok. A seks to jedna składowa systemu naczyń połączonych zdrowia człowieka.

RPO: Czy edukacja seksualna dotyka problemu podziałów społecznych, ekonomicznych? Czy zawartość portfela wpływa jakoś na to, jak sobie możemy poradzić w sytuacjach problemów?

Katarzyna Banasiak: Na telefon zaufania dzwoni każdy kto ma problem. Niezależnie od pozycji społecznej rodziców.

Patrycja Wonatowska: Cały czas zastanawiamy się co zrobić, że edukacja seksualna nie dotyczyła tylko określonych grup i była dla wszystkich. To jest oczywiste, że powinna taka być, że właściwie taka jest, bo seksualność jest ludzka i ma ją każdy z nas, niezależnie od zawartości portfela.

RPO: To co łączy Polskę i Amerykę Łacińską to kwestia wpływu religii. Jak Chile, w którym Pani pracowała radzą sobie z tym problemem?

Paloma Cuchi: Moim zdaniem Polska jest obecnie w momencie transformacji w obszarze edukacji seksualnej. Rzeczywiście tak jak w Chile, wartości konserwatywne są bardzo silne w Polsce. Ale mimo to, oba te kraje muszą sobie poradzić z takimi problemami jak niechciane ciąże i zachorowania na HIV. Scenariusz nie robienia nic prowadzi nas to zupełnie niepożądanych skutków. Na podstawie doświadczeń państw Ameryki Łacińskiej, z Europy, z państw o wysokich i niskich dochodach, uczymy się jednego – żeby rzeczywiście wprowadzić zmianę, potrzebujemy zaangażowania wszystkich sektorów – polityków, społeczeństwa, akademii. Właśnie to jest teraz potrzebne w Polsce, systemowe zmiany. To, co stało się w Chile to dyskusja z Kościołem na temat problemów, z którym mierzyło się chilijskie społeczeństwo (braku prawa do aborcji, niechcianych ciąż itd.), rozmawialiśmy z politykami, szukając odpowiedzi na te pytania. Oczywiście wiele problemów pozostało nierozwiązanych, ale to nie może być też gotowy scenariusz dla Polski, bo każde państwo jest inne i przechodzi transformację inaczej.

Podsumowanie RPO:

Nasza dyskusja pokazała, że jesteśmy w ważnym momencie. Debata na temat karty LGBT+, moja wymiana poglądów z RPO, wydanie książki przez Anję Rubik – to wszystko elementy procesu zmian, w czasie którego mogą też nam się przydać doświadczenia i praktyki z innych państw. Ja odpowiadając na pytanie dlaczego RPO w ogóle zajmuje się tematem edukacji seksualnej, podkreślam że to element prawa do ochrony zdrowia, prawa do edukacji, prawa do i

Namiot Praw Człowieka na Festiwalu Open’er w Gdyni

Data: Od 2019-07-04 do 2019-07-05
  • Namiot Praw Obywatelskich jest prowadzony wspólnie z Okręgową Rada Adwokacką w Warszawie oraz ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich Iustitia.
  • Zapraszamy do naszego namiotu w dniach 3-6.07. w godz. 16:00 – 22:00.

Debaty „Mity I Fakty …” prowadzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich  w przestrzeni „Let’s Talk”

Czwartek, 4 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Nasze prawo do przyszłości – Rzecznik Praw Obywatelskich zaprasza do debaty o stanie środowiska naturalnego, o tym, co mu szkodzi i co może je uratować przed dalszą degradacją. Będziemy rozmawiać o zmianach klimatycznych, smogu, zaniku terenów zielonych w miastach, niezrównoważonym rozwoju infrastruktury komunikacyjnej a także rosnącym problemie z recyclingiem odpadów komunalnych – zwłaszcza tych plastikowych. Chcemy Was pobudzić do myślenia o czystym środowisku jako o wartości, o którą każdy może walczyć – czy za pomocą środków prawnych, czy poprzez zmianę codziennych nawyków i stylu życia. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • Ewa Rewers – przedstawicielka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
  • Agnieszka Warso-Buchanan – ClientEarth (Prawnicy dla Ziemi) – jest radcą prawnym w zespole Clean Air, gdzie zajmuje się kwestiami związanymi z litygacją strategiczną w obszarze jakości powietrza w krajach Unii Europejskiej. Przed rozpoczęciem pracy w ClientEarth pracowała m.in. w warszawskich sądach oraz współpracowała z adwokatami z Brick Court Chambers i międzynarodowymi kancelariami prawnymi w Londynie. Ukończyła Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Queen Mary, University of London (LL.M.). W roku 2008 złożyła egzamin sędziowski, po ukończeniu aplikacji sądowej.
  • Jacek Januszko – prezenter telewizyjny, producent i reżyser przez 9 lat związany telewizją muzyczną 4fun.tv, a dziś znany z Instagrama angażujący się w stworzenie świata bez plastiku, autor profilu AleBezPlastiku.
  • Edwin Bendyk – absolwent Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas studiów działał w niezależnych ruchach studenckich, był redaktorem studenckich pism drugiego obiegu, w tym związanych z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów„Miś” i „Grizzly”. Pracował jako dziennikarz m.in. tygodnika „Nowoczesność”, Polskiej Agencji Informacyjnej, „Życia Warszawy”, „Wiedzy i Życia”. Obecnie związany z tygodnikiem „Polityka”, gdzie jest publicystą działu naukowego. Zajmuje się problematyką cywilizacyjną, kwestiami modernizacji, ekologii i rewolucji cyfrowej. Publikuje także w tygodniku „Computerworld”, „Res Publice Nowej”, „Przeglądzie Politycznym”, magazynie „Mobile Internet”, „Krytyce Politycznej” i „Dzienniku Opinii”. Jest także nauczycielem akademickim, wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem Badań nad Przyszłością, a także w Centrum Nauk Społecznych PAN. Został też członkiem rady Fundacji Nowoczesna Polska oraz rady programowej Zielonego Instytutu.
  • Barbara Jędrzejczyk – aktywistka miejska - Od urodzenia związana z Targówkiem i Bródnem. Przez ostatnie kilka lat pracowała w organizacjach pozarządowych. Jest również licencjonowaną przewodniczką po Warszawie. Chce, żeby Warszawa była miastem wolnym od smogu i chaosu przestrzennego, z infrastrukturą przyjazną dla pieszych.

 

Piątek, 5 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Edukacja seksualna – Edukacja seksualna to ostatnio bohaterka licznych dyskusji, źródło wielu  kontrowersji, a tym samym temat rodzący pytania i niejasności. Co tak właściwie oznacza i co obejmuje? Czy jest, czy będzie i czy powinna być obowiązkowa? Jakie są jej pozytywne a jakie negatywne skutki? Co tak naprawdę zawierają słynne już standardy WHO? I wreszcie – co i dlaczego w obszarze edukacji seksualnej postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich?  

Do odpowiedzi na te i inny pytania zaprosiliśmy ekspertki i ekspertów tematu, którzy zmierzą się ze społecznymi wątpliwościami co do edukacji seksualną i pomogą rozróżnić co jest mitem a co faktem. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • dr Paloma Cuchi – Przedstawicielka i Dyrektorka Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce. Posiada 26 doświadczenia zawodowego w tematyce zdrowia – w ujęciu publicznym, w tym w systemie ONZ, prywatnym i społecznym, zarówno na poziomie lokalnym, jak i regionalnym i globalnym. Obecną funkcję pełni od 15 października 2018 r, wcześniej pełniła funkcję przedstawicielki PAHO/WHO w Republice Chile oraz obejmowała różne kierownicze stanowiska w WHO, PAHO, UNAIDS oraz UNITAID.  Jest absolwentką Medycyny i Chirurgii Wydziału Medycznego Uniwersytetu w Saragossie oraz magistrem kierunku Zdrowie Publiczne uczelni John’s Hopkins Bloomberg School of Public Health w Baltimore.
  • Patrycja Wonatowska – Instytut Pozytywnej Seksualności – Absolwentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP (pedagogika – edukacja zdrowotna i profilaktyka uzależnień). Edukatorka seksualna, w tym ds. HIV/AIDS. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu seksuologii klinicznej. Terapeutka w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązania. Studentka psychologii. Uczestniczyła w licznych kursach z zakresu edukacji seksualnej i seksuologii, np. „SAR: Sexual Attitude Reassessment and Restructuring” prowadzonego przez SexCoachU dr Patti Britton i dr Roberta Dunlapa.
  • Katarzyna Banasiak – Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton – w Grupie Ponton od 2014 roku. Zajmuje się m.in. prowadzeniem warsztatów w szkołach, odpowiadaniem na pytania młodzieży na forum poradniczym, na stronie na Facebooku; edukowaniem na festiwalach muzycznych takich jak Open’er Festival i Woodstock, a także reprezentowaniem grupy w mediach, na konferencjach naukowych i panelach dyskusyjnych. Ceni holistyczne podejście do edukacji seksualnej, które podkreśla odpowiedzialność i wzajemny szacunek w relacjach międzyludzkich, a także asertywność i umiejętność stawiania granic.

 

Aktywności stałe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Masz problem z urzędem? Zatrzymała Cię niesłusznie policja? – przyjdź, porozmawiaj z pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, dowiedz się, w czym i jak możemy Ci pomóc – codziennie, godz. 17.00 – 20.00
  2. Odmówiono Ci Twojego prawa, naruszono Twoja godność? – rozmowa o Twoich prawach na przykładzie rozwiązywania wziętych z życia przykładów – (pracownicy BRPO):
    • prawa człowieka,
    • dyskryminacja,
    • cudzoziemcy,
    • mowa nienawiści
  3. Quizy, konkursy, gry – zapraszamy do rozwiazywania ciekawych i prostych konkursów na tematy praw człowieka, antydyskryminacji, osób z niepełnosprawnościami, itp.
  4. "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" - wraz z innymi graczami - wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" – prowadzący: Tadeusz Rudzki, stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji - Dwa razy dziennie 4 i 5 lipca
  5. Codziennie działania w naszym namiocie będą komentowane dowcipnymi rysunkami sędziego Arkadiusza Krupy

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Porady prawne – możliwości skonsultowania swoich wątpliwości prawnych z adwokatem;
  2. Quizy prawne z nagrodami:
  • wizerunek adwokata w filmie;
  • mini konkurs z wiedzy na temat podstawowych przepisów prawnych;
  • "zabawne" sprawy sądowe i ich skutki w sferze społecznej (np. ogromne odszkodowanie za oblanie się ciepłą herbatą w McDonalds albo równie wysokie od firmy produkującej auta za niewskazanie w instrukcji, że po włączeniu autopilota nie można iść spać na autostradzie.

Aktywności godzinowe:

Środa, 3 lipca

  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Ziemowit Ziółkowski, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – Prawa osób zatrzymanych – mini wykłady, adw. Marta Tomkiewicz i adw. Paweł Murawski
  • 19.30 – 20.30 – Mity i fakty – Czy rzecznik jest dla Ciebie? W jakich sprawach  może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – rozmowa o kompetencjach i podejmowanych inicjatywach – warsztat, prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 20.30 – 22.00 – Symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – sędzia Arkadiusz Krupa

Czwartek, 4 lipca

  • 16.00 – 17.00 – prezentacja książki i wywiad z Krystianem Markiewiczem oraz quiz „Co wiesz o swoich prawach obywatelskich i konsumenckich?” – dobre rozwiązanie konkursu to szansa na ciekawe upominki raz książkę o Konstytucji. prowadzenie: sędziowie ze  Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Łukasz Kuczyński, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.00 – 18.00 – Democracy Cake to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" –  prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 18.00 – 19.30 – Prawa zwierząt i ochrona środowiska – mini wykłady, adw. Karolina Kuszlewicz i adw. Piotr Skorupski
  • 18.00 – 19.00 - Mity i fakty – co jest a co nie jest dyskryminacją – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 22.00 – Przeciw mowie nienawiści” – debata i warsztaty mające na celu wskazanie skutków hejtu, jak odróżnić krytykę od mowy nienawiści, wykrywanie systemowej mowy nienawiści, środki prawne cywilne i karne przysługujące pokrzywdzonym, skuteczność w dochodzeniu praw. Połączenie debaty z praktyczną poradą, jak bronić się przed hejtem i jak reagować, jakie są środki prawne.
    prowadzący: Jolanta Jeżewska i Dorota Zabłudowska - Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia

Piątek, 5 lipca

  • 16.00 – 16.45 – Symulacja rozprawy sądowej (cywilna) – ochrona praw osobistych, przestępstwo z nienawiści, z udziałem sędziów oraz publiczności, z przygotowanym scenariuszem i omówieniem przysługującej ochrony praw. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości –
    prowadzący: sędziowie ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich: Tomasz Marczyński, Katarzyna Zawiślak Urszula Wicińska, Joanna Buczkowska-Prajs, Małgorzata Przybylska-Lewandowska, Jolanta Jeżewska.
  • 16.45 – 17.30 – Kawałek wolności, kawałek przyszłości – rozmowa o znaczeniu wolności indywidualnej i jej ograniczaniu w twórczości artystycznej i w życiu publicznym, jak ograniczenia praw obywatelskich ukształtują naszą przyszłość. Ułożymy piosenkę z uczestnikami warsztatów. W rozmowie wezmą udział goście: członkowie zespołu Kwiat Jabłoni Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz, zespół popowo- folkowy, występowali w grupie Hollow Quartet ( album Chodź ze mną) i wystąpili w telewizyjnym talent show Must Be the Music. Tylko muzyka. Do sierpnia 2018 ich debiutancki utwór Dziś późno pójdę spać zanotował dwa miliony wyświetleń w serwisie YouTube.
    prowadzący: sędzia Tomasz Marczyński, sędzia Katarzyna Zawiślak, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Anna Chmielecka, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.30 – 19.30 – Mordowanie na ekranie – spotkanie z adw. Jackiem Dubois oraz quiz o prawie w filmie 
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – cudzoziemcy, uchodźcy, migranci, mniejszości narodowe – co o nich wiemy? – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 21.30 – 22.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu

Sobota, 6 lipca

  • 16.00 – 17.30 – – symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – prowadzący: sędzia Arkadiusz Krupa
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Estera Tarnowska- Furche, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – quiz prawny – najzabawniejsze przepisy i orzeczenia – prowadzenie: adwokaci z Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
  • 19.30 – 20.30 – Jak ograniczać swój ślad węglowy i nie zwariować (praktyczne porady z dyskusją o zasadności ich stosowania) – warsztat – prowadzenie: Milena Adamczewska, BRPO
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – moje prawa człowieka i moje prawa obywatela – o co powinniśmy zadbać, przykłady z życia – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO

Spotkanie regionalne w Kołobrzegu

Data: 2019-06-13

50 osób, w tym sporo młodzieży, przyszło w południe do Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Kołobrzegu, by posłuchać i porozmawiać z RPO.

- Jesteśmy tu po to, by sprawdzać, jak prawo działa w praktyce, w normalnym życiu. Sporo wiemy dzięki skargom od ludzi, ale uważam, że trzeba też pytać ludzi na miejscu o ich sprawy. Bo nie każdy zechce zgłosić problem do urzędu, może nawet nie wiedzieć, że jego problem to kwestia praw człowieka – i że dzięki istnieniu tych praw można ten problem rozwiązać– powiedział Adam Bondar zaczynając spotkanie regionalne w Kołobrzegu.

- Każdy ma prawo złożyć wniosek do Rzecznika Praw Obywatelskich. Ale większość tego nie robi. Bo nie wierzy, nie zna swoich praw, nie ufa państwu. A im bardziej wykluczona jest dana grupa społeczna, tym rzadziej się skarży. To okrutny paradoks – osobom potrzebującym najpierw trzeba dać głos, by w ogóle mogły ze swoich praw skorzystać – dodała dyrektor Barbara Imiołczyk z Biura RPO. Podała przykład osób głuchych.

- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.

To, że RPO nie może się zająć każdym problemem, nie ogranicza praw obywateli, bo Rzecznik Praw Obywatelskich nie działa sam – są też inni rzecznicy, którzy na podstawie zgłoszeń od ludzi próbują poprawiać system prawa w swoich dziedzinach. Jest Rzecznik Praw Dziecka, Rzecznik Finansowy (od ubezpieczeń, ale i kredytów, w tym tzw. „frankowych”), nowo powstały Rzecznik Przedsiębiorców, Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumentów (urzędnicy samorządowi) i Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, a także Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (wcześniej GIODO).

Większość z tych instytucji, w tym RPO, nie ogranicza się do indywidualnych interwencji, lecz namierza problemy i sygnalizuje rządzącym możliwości rozwiązania. Niczego nie mogą kazać, ale mogą ostrzegać i podpowiadać, co warto zrobić. Dzięki temu nawet jeśli prawo jest niedoskonale, przestarzałe albo nieprecyzyjne, skutki tego większości z nas nie dotkną. Bo usterki zostaną na czas usunięte.

Jeśli Rzecznik Praw Obywatelskich wie, że w Polsce zdarzają się pobicia i tortury na policji, to nie ogranicza się do interwencji na rzecz poszkodowanych (co polega na pisemnym pytaniu, co kto kiedy zrobił, co zaraportował, jak zareagował). RPO wie, że problem zostałby znacząco złagodzony, gdyby każdy zatrzymany przez policjanta miał od razu dostęp do adwokata (a nie tylko wtedy, gdy jest wykształcony i zaradny). O to RPO upomina się od lat – niestety na razie bezskutecznie. Ale jeśli rządzący zmienią podejście do problemu, to będą mieli już cale rozwiązanie prawne gotowe, rozpisane na szczegóły – będą mogli z tego skorzystać.

Tak działają tzw. instytucje wpływu – w tym RPO.

Emerytury funkcjonariuszy, którym ustawa z 16 grudnia 2016 r. ścięła świadczenia emerytalne

- Zostałem skierowany do Straży Granicznej w Kołobrzegu. Moim zadaniem było zwalczanie przemytu. Obcięto mi teraz emeryturę – powiedział jeden uczestnik spotkania.

- Jesteśmy poszkodowani, dostajemy minimalne emerytury mimo lat służby – my, wdowy po naszych kolegach, dzieci z niepełnosprawnościami – dodał drugi.

RPO: Problem polega na tym, że każdy funkcjonariusz, który choć jeden dzień pracował w PRL w strukturach uznanych za struktury MSW, ma obciętą emeryturę. Zastosowano mechanizm odpowiedzialności zbiorowej – bo nie zakłada się badania, co konkretnie dana osoba robiła. Poza tym większość z tych osób 30 lat temu przeszło weryfikację i przez lata służyło wolnej Polsce.

Teoretycznie taką sprawą powinien się zająć Trybunał Konstytucyjny, ale jego niezależność została ograniczona. Sądy mogą rozpatrywać pojedyncze sprawy (RPO przystąpił do 12 takich spraw, ale w całym kraju jest ich ponad 50 tysięcy), choć sędziowie mogą się dziś obawiać odpowiedzialności za wyroki, które nie podobają się władzy. Pozostaje więc czekać na Europejski Trybunał Praw Człowieka, ale tam postępowania trwają latami.

- A czy napisze Pan o tym w swojej Informacji rocznej? Bo ma Pan obowiązek przedstawiać taką informację co roku Sejmowi i Senatowi?

RPO:  Tak. Wczoraj zakończyliśmy pracę nad Informacją, sprawa jest w niej opisana.

- Ale czy Pan w ogóle coś może? Jaka jest Pana skuteczność?

RPO: W sprawach uważanych za polityczne nie mogę wiele, bo nie mamy niezależnego Trybunału Konstytucyjnego. Ale mamy wiele codziennych, normalnych, lokalnych – i tu naprawdę sporo możemy.

Obowiązek odpowiedzi na pismo obywatela

Czekam piaty miesiąc na odpowiedź ministerstwa. Czy jest jakiś termin, by mi odpowiedzieli. Bo premier Gowin powiedział, że go oburzają zarobki NBP, a on miesięcznie zarabia 17 tysięcy – tyle, ile ja w cały rok. I chciałam wiedzieć, jak to skomentuje rząd.

RPO: Zgodnie z Kodeksem postępowania administracyjnego organ administracy ma obowiązek odpowiedzieć  w 30 dni, a w sprawie bardziej skomplikowanej – w 50 dni. Jeśli Pan przekaże nam tę sprawę, to możemy interweniować.

Dziecko w DPS

Synowi w domu pomocy społecznej dzieje się krzywda. Nie jest dobrze leczony, głodny, źle się czuje, jest agresywny. A moje interwencje powodują tylko kłopoty dla mnie. Nic się nie zmienia. Pisałam do Pana…

RPO: Sprawdzimy korespondencję. Sprawdzimy tę sprawę.

Pytania z sali na karteczkach (od młodzieży)

Czy lubi Pan swoją pracę?

RPO: Tak, bo wierzę w prawa człowieka. Choć dziś ta praca wiąże się z masą hejtu i to jest trudne. Taka cenę trzeba płacić za to, że nie mamy prawdziwej debaty, a scena polityczna się bardzo polaryzuje i liczą się tylko skrajne opinie.

Jaka była rola RPO po tragedii w Escape Roomie w Koszalinie

RPO: Nie byliśmy potrzebni, bo państwo zadziałało. Nie jestem od poganiania i wystawiania się do kamer przy okazji strasznej tragedii.

Jak Pan zwalcza patostreaming

(większość dorosłych obecnych na spotkaniu nie wiedziała, co to jest, młodzi wiedzieli – to brutalne pokazy przemocy i patologicznych zachowań w sieci)

RPO: Współpracujemy z youtuberami, organizacjami społecznymi, specjalistami, dostarczycielami usług w ramach tzw. okrągłego stołu. Udało nam się przebić z tematem – rodzice zaczynają siię o tym dowiadywać i nie zostawiają dzieci samych. Chcielibyśmy doprowadzić do tego, by na patostreamingu nie można było zarabiać.

Czy można mieć prawa nie mając obowiązków?

RPO: Ale wszyscy mamy obowiązki. Mamy obowiązek przestrzegania prawa. Mamy obowiązek wierności Rzeczypospolitej. Mamy obowiązek służby wojskowej.

Korzystanie z praw jest ograniczone także dobrem publicznym, ochroną środowiska czy prawami innych osób.

Kiedy policjanci mogą naruszyć nietykalność obywatela?

RPO: Kiedy realizują cele np. ustawy o policji: kiedy zatrzymują kogoś, kiedy zakładają kajdanki. Mogą to zrobić, jeśli jest to przewidziane ustawą i proporcjonalne do sytuacji.

Nauczycielka: Tu chodzi o sytuację, która się zdarzyła niedawno. Zatrzymana osoba na każde pytanie mówiła „nie wiem”, i za każdym razem obrywała po głowie.

RPO: A to jest używanie środków przymusu bezpośredniego do uzyskania zeznań. I to są tortury. I nie ma dla tego żadnego usprawiedliwienia. Za to jest odpowiedzialność karna (zobacz: sprawa pobicia człowieka na komisariacie w Rykach).

Powiedział Pan, że nie dotyczy nas problem podwójnych roczników, bo już jesteśmy w liceum. A dotyczy, bo będziemy mieć lekcje na korytarzach, lekcje będą na zmiany, na korytarzach będzie tłok.

RPO: Prawda.

Co Pan robił w sprawie likwidacji gimnazjum?

RPO: Rzecznik nie ma kompetencji merytorycznych, by ocenić, jaki system organizacji edukacji jest najlepszy. Ale mogę się wypowiadać w sprawie sposobu wdrażania reformy. Jeśli dzieje się to pospiesznie, bez konsultacji, to może naruszać prawa człowieka. W tej sprawie zabierałem głos, współpracuję też z samorządami.

Co robi RPO w sprawie bezdomnych?

RPO: Dużo, bo w Polsce musimy zmienić przede wszystkim postrzeganie bezdomności. Bezdomność nie jest czyjąś „winą” i problemem do samodzielnego rozwiązania. Musimy tworzyć możliwości wyjścia z bezdomności. Robi się to w dość złożony sposób (więcej informacji jest tu)

Jak należy reagować na mowę nienawiści wobec mniejszości?

RPO: Możliwości jest wiele, pytanie, czy to będzie skuteczne. Można składać zawiadomienia (choć np. jeśli RPO składa w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji w sprawie działania mediów, to nie uzyskuje nic).

Ale trzeba reagować.

Jak samorządy oceniają sytuację w edukacji. RPO zebrał ich opinie i przekazał MEN

Data: 2019-05-28
  • Rosnące koszty edukacji, wydłużenie godzin nauki, brak nauczycieli – to główne problemy, jakie zgłosiły RPO największe miasta w związku z „kumulacją roczników” w szkołach średnich w roku szkolnym 2019/2020
  • W klasach będzie więcej uczniów, ale żadne miasto nie widzi konieczności nauki w soboty
  • Nauka w większych grupach może negatywnie wpłynąć na sytuację młodzieży i warunki pracy nauczycieli
  • Najważniejszą rekomendacją samorządów wobec władz jest zwiększenia nakładów na oświatę

Ponieważ RPO dostawał skargi i niepokojące informacje, zwrócił się do samorządów kilkudziesięciu polskich miast o informacje o stanie przygotowań do przyjęcia dwukrotnie większej niż w latach poprzednich liczby uczniów do liceów, techników i szkół branżowych. Spytał też, jakie działania są konieczne do podjęcia przez władze państwowe dla poprawy sytuacji.

Kumulacja roczników jest skutkiem likwidacji gimnazjów.

Informacje o odpowiedziach Adam Bodnar przekazał minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej, wraz z prośbą o stanowisko w tej sprawie.

Miasta informują Rzecznika, że zapewniły odpowiednią liczbę miejsc w szkołach średnich w roku szkolnym 2019/2020. Przygotowaniami zajęły się od momentu wejścia w życie ustaw Prawo oświatowe oraz Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe  . Miasta zdawały sobie sprawę, że „kumulacja roczników” będzie dużym wyzwaniem dla samorządów.

Przygotowania polegały m.in. na:

  • analizie zasobów lokalowych i kadrowych,
  • spotkaniach z dyrektorami szkół w celu omówienia możliwych trudności i wspólnego wypracowania rozwiązań,
  • przeprowadzeniu ankiet wśród kandydatów do klas pierwszych szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych oraz ich rodziców dla zbadania preferencji młodzieży co do wyboru szkoły.

Szczególnie popularne szkoły dostały zgody na dodatkową „lokalizację prowadzenia zajęć”. Wiele działań zrealizowano w ramach projektów edukacyjnych finansowanych ze środków Unii Europejskiej, nakierowanych głównie na rozwój szkolnictwa zawodowego. Rady miast podejmowały też uchwały umożliwiające kandydatom składanie podań o przyjęcie do większej niż dotychczas liczby szkół (np. w Poznaniu do 9, a w Kielcach do dowolnej liczby).

Wśród problemów samorządów w pierwszej kolejności wymieniano konieczność ponoszenia rosnących kosztów edukacji. Obecny system finansowania oświaty, oparty na podziale części oświatowej subwencji ogólnej, nie zapewnia prawidłowego wykonywania zadań oświatowych przez samorządy.  Mimo zapewnień, że zmiana ustroju szkolnego nie obciąży samorządów, zostały one zmuszone do wielu inwestycji (budowa lub modernizacja pracowni, podział pomieszczeń dla pozyskania dodatkowych sal dydaktycznych, dostosowanie łazienek i zakup wyposażenia). Duże wydatki wiązały się też z potrzebą stworzenia nowych miejsc noclegowych dla uczniów zamieszkałych w okolicznych gminach. Dotychczasowe miejsca w bursach szkolnych nie byłyby w stanie zaspokoić potrzeb w nadchodzących latach.

Dyrektorzy szkół spodziewają się zwiększenia średniej liczby uczniów w oddziałach oraz wydłużenia godzin nauki w niektórych szkołach (np. w Białymstoku do godz. 19.00). Żadne miasto nie zgłosiło konieczności zorganizowania nauki w soboty. Wydłużenie czasu pracy szkół spowodowane jest przede wszystkim niewystarczającymi zasobami pracowni przedmiotowych, pracowni zawodowych oraz bazy sportowej. Rozważa się możliwość szerszego udostępnienia miejskich obiektów sportowych na potrzeby zajęć szkolnych. Z uwagi na naukę na dwie zmiany konieczna może być rezygnacja z zajęć dodatkowych, jak kółka zainteresowań lub zajęcia wyrównawcze.

Dla zapewnienia miejsc dla wszystkich uczniów samorządy proponowały wykorzystanie potencjału placówek, które dotychczas ze względu na mniejsze zainteresowanie młodzieży nie dokonywały pełnego naboru. Możliwości lokalowe szkół branżowych i technicznych pozwalają na zwiększenie liczby oddziałów; mogą one być alternatywą dla liceów ogólnokształcących. W roku 2019/2020 samorządy spodziewają się większej popularności tego typu szkół.

Poważnym problemem dyrektorów placówek będzie zapewnienie obsady kadrowej, zwłaszcza w zakresie przedmiotów zawodowych, matematycznych, przyrodniczych i języków obcych. Ewentualne braki kadrowe w roku szkolnym 2019/2020 będą widoczne dopiero w czasie przygotowywania arkuszy organizacyjnych. Jednakże już teraz w dużych miastach jest zgłaszany problem wakatów i brak zainteresowania studentów specjalizacją nauczycielską (np. z danych Miasta St. Warszawy wynika, że w stolicy brakuje 1590 nauczycieli). W związku z wygaszeniem gimnazjów część nauczycieli zdecydowała się odejść na emeryturę lub zmienić zawód. Brak kadry powoduje konieczność zatrudniania osób bez przygotowania pedagogicznego lub bez pełnych kwalifikacji (za zgodą kuratora oświaty), a także nauczycieli, którzy od lat przebywają na emeryturze.

Istnieją poważne obawy, że zwiększona liczba uczniów może negatywnie wpłynąć nie tylko na sytuację młodzieży, ale także doprowadzić do pogorszenia warunków pracy kadry pedagogicznej. Konieczność pracy w powiększonych oddziałach, wydłużone godziny pracy, utrudniony dostęp do pracowni przedmiotowych, potrzeba przenoszenia się do innych budynków lub łączenie pracy w kilku szkołach może obniżyc poziom nauczania. W klasach pierwszych uczyć się będą uczniowie urodzeni w latach 2003, 2004 i 2005 - według różnych programów nauczania. W ocenie samorządów władze państwowe nie przedstawiły żadnego programu wsparcia dla nauczycieli, którzy pracując w nowych, nierzadko gorszych warunkach, będą prawdopodobnie mieć większe obciążenie obowiązkami i wyższy poziom stresu.

Samorządy spodziewają się także problemów organizacyjnych wynikających z braku przepisów wykonawczych koniecznych do przygotowania arkuszy organizacyjnych. Rozporządzenie MEN w sprawie ramowych planów nauczania dla publicznych szkół skierowano do podpisu ministra dopiero 3 kwietnia 2019 r., nie zapewniając szkołom wystarczającego czasu do dobrego przygotowania się do nadchodzącego roku szkolnego. Brak wszystkich przepisów wykonawczych uniemożliwia planowanie zatrudnienia nowych nauczycieli oraz sporządzenie arkusza organizacyjnego na rok szkolny 2019/2020 w odpowiednim terminie.

Wśród najważniejszych rekomendacji samorządów co do  działań koniecznych do podjęcia przez władze państwa, czołowe miejsce zajmuje zwiększenie środków na finansowanie oświaty. Od kilku lat udział dochodów własnych miast w finansowaniu subwencjonowanych zadań oświatowych systematycznie wzrasta. Problemem jest egzekwowanie przez samorządy prawa do dochodów odpowiednich do przypadających im zadań. Samorządy nie mają też wpływu na treść ustaw określających wysokość i strukturę wynagrodzeń nauczycieli. Zdaniem samorządów to przede wszystkim organy państwa powinny ponosić odpowiedzialność za właściwe zapewnienie funduszy na sfinansowanie kosztów reformy i dalszego funkcjonowania szkół. 

Zachętą do podjęcia pracy w szkołach powinno być odpowiednio ustalone minimalne wynagrodzenie zasadnicze dla nauczycieli, zwiększenie motywacji do podnoszenia kwalifikacji oraz satysfakcjonujące warunki pracy. Zmiany w tym zakresie mogłyby w pewnym stopniu zapobiec odpływowi kadry nauczycielskiej ze szkół. Potrzebne jest także zwiększenie środków na doskonalenie nauczycieli, pedagogów i psychologów z uwagi na coraz szersze spektrum problemów dotykających dzieci i młodzież.

W odpowiedziach udzielonych RPO pojawiła się również kwestia organizowania kształcenia osób dorosłych w szkołach niepublicznych.

Inne rekomendacje to:

  • większa stabilność i przewidywalność prawa oświatowego,
  • ułatwienie organom prowadzącym organizacji lekcji religii poza szkołą, 
  • dokonanie analizy podstaw programowych w celu zmniejszenia obciążenia uczniów i zapewnienia większej niezależności i swobody pracy nauczycielom.

RPO podkreśla wielkie zaangażowanie samorządów w przygotowania do tegorocznej rekrutacji do szkół średnich. Dokładają one starań, aby przebiegła ona w spokojnej atmosferze oraz aby potrzeby i zainteresowania uczniów były w pełni uwzględnione. Jednakże w porównaniu do jakości kształcenia i warunków, jakie były wcześniej, może okazać się, że mimo prób złagodzenia negatywnych skutków reformy oświaty, komfort nauki będzie mniejszy. W niektórych liceach ogólnokształcących profile nauk ścisłych i profile innowacyjne zostaną zredukowane do podstawowych w celu zapewnienia porównywalnej oferty dla dwóch roczników uczniów. Część nawet bardzo zdolnych uczniów nie znajdzie miejsca w wymarzonych szkołach, a ci, którym się to uda, będą uczyć się w gorszych warunkach w porównaniu z latami ubiegłymi.

Dostosowanie się do zmian w systemie oświaty okazało się dużym obciążeniem finansowym dla samorządów. Podkreślały one, że nakłady na przekształcenie istniejących szkół – często doskonale funkcjonujących - mogły być przeznaczone na ważniejsze cele, np. na rozwiązania systemowe wspierające rozwój dzieci i odpowiadające na wyzwania związane ze zmieniającymi się realiami życia.

Adam Bodnar uznał, że jest zobowiązany przedstawić minister Annie Zalewskiej opinie podmiotów, które  bezpośrednio zetknęły się z efektami zmian w systemie oświaty i mają najlepszą wiedzę na ten temat.  Wyraził nadzieję, że oceny i rekomendacje przedstawione przez władze samorządowe będą dla resortu cennym źródłem informacji oraz zachętą do działań w celu lepszego zagwarantowania realizacji prawa do nauki wyrażonego w art. 70 Konstytucji. 

VII.7037.14.2019

Uczelnia z Józefowa, w której studiują kurierzy Uber Eats, nie narusza praw i wolności

Data: 2019-05-15
  • Wyższa Szkoła Gospodarki Euroregionalnej, gdzie studiują m.in. obywatele Indii-dostawcy Uber Eats, nie narusza ich praw i wolności
  • Stwierdził tak Rzecznik Praw Obywatelskich po wyjaśnieniach uczelni co do zasad rekrutacji, kwestii opłat za studia i jakości kadry naukowej
  • Także Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego uznał, że nie ma potrzeby podjęcia działań nadzorczych wobec tej uczelni

Na ulicach największych miast często widać osoby na rowerach z charakterystycznymi pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie klientom do domów lub miejsc pracy – zamawiane przez specjalną aplikację.  Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

Działania RPO

RPO podjął z urzędu wielowątkową sprawę kurierów Uber Eats po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”, gdzie opisano warunki dowozu jedzenia przez kurierów.

Z reportażu wynikało, że część kurierów wykonuje swe zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich wykonują pracę w formie samozatrudnienia; większość dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest przez pośredników (tzw. partnerów flotowych), bez zachowania formy pisemnej.

Jedzenie dostarczają głównie obywatele Indii o statusie studentów. Zachęceni obietnicami lepszych warunków życia, mają płacić wysokie czesne za studia w prywatnych uczelniach, które ich rekrutują w Indiach. Już w Polsce, w celu zdobycia środków utrzymania, podejmują pracę jako kurierzy. Ich status studentów umożliwia niższe obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych – pisał „DF” .

W 2018 r. media donosiły, że inspekcja sanitarna zainteresowała się sprawą i zapowiedziała kontrolę warunków higienicznych przewożenia posiłków. Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

O udostępnienie raportu z zapowiadanej 2018 r. kontroli podmiotów realizujących dostawy jedzenia na zlecenie Uber Eats lub podmiotów współpracujących, Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa. Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka zwrócił się zaś o rozważenie kompleksowej kontroli warunków wykonywania pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. 

Według reportażu „DF”, zajęcia dla obcokrajowców w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie prowadzone są na niskim poziomie, przez osoby nieposługujące się w dostatecznym stopniu językiem angielskim. Na zajęciach nie jest wymagana obecność. Rekrutacja na uczelnię studentów z Indii jest prowadzona we współpracy z zagranicznym pośrednikiem, który ma pobierać dodatkową opłatę związaną z rekrutacją.

Z kolei Wyższa Szkoła Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu, ma nie zwracać kandydatom opłat za wystawienie zaproszenia do studiów, jeśli kandydat nie uzyska polskiej wizy. Praktyki takie budzą wątpliwości co do zgodności z prawem.

W związku z tym RPO zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o podjęcie przewidzianych prawem działań nadzorczych.

Wyjaśnienia WSGE

Zarzutom „DF” zaprzeczyła w piśmie z 8 marca 2019 r. do RPO rektor Wyższej Szkoły Gospodarki Euroregionalnej dr hab. Magdalena Sitek. Zadeklarowała  poddanie się ewentualnej kontroli MNiSW. Jednocześnie, zarzucając tekstowi „DF” podawanie nieprawdy, a nawet pomówień, wskazała m.in., że

  • we wszystkich polskich uczelniach, poza WSGE, wystarczy zapłacić czesne za pierwszy rok studiów, aby otrzymać list zapraszający. Dla WSGE nie wystarczy to do rekrutacji, a pracownik szkoły na miejscu w Indiach weryfikuje jakość kandydatów i ich znajomość jęz. angielskiego;
  • czesne WSGE jest jednym z najniższych wśród uczelni oferujących studia w jęz. angielskim, a jego wysokość nie zmienia się od wielu lat, wyższe czesne dotyczy tylko informatyki;
  • pracę dorywczą podejmują studenci nie tylko WSGE, ale też publicznych uczelni;   
  • podawanie w wątpliwość jakości kształcenia w WSGE jest krzywdzące dla uczelni, zajęcia dla cudzoziemców prowadzą osoby biegle władające jęz. angielskim, posiadające co najmniej stopień doktora oraz pracują lub pracowały w renomowanych uczelniach;
  • uczelnia prowadzi elektroniczny system sprawdzania obecności studentów i wykładowców; mimo, że żadna uczelnia w Polsce nie ma prawa wymagać obecności studenta na zajęciach, WSGE to sprawdza, a na podstawie sumarycznego wyniku studenta z każdego przedmiotu stawiane są mu inne, dodatkowe wymagania. Za najlepszą obecność oraz najlepsze wyniki w nauce uczelnia przydziela własne stypendium.

Wnioski RPO i MNiSW

13 maja 2019 r. Rzecznik napisał do rektor Magdaleny Sitek, że po zapoznaniu się z jej pismem i w wyniku uzyskanych wyjaśnień nie stwierdził naruszenia praw i wolności obywatelskich.

Minister Nauki powiadomił zaś 23 kwietnia RPO, że pismo rektor Magdaleny Sitek do Rzecznika wyjaśnia m.in. zasady procesu rekrutacyjnego, kwestię czesnego oraz jakości kadry naukowej uczelni. - Wyjaśnienia te w wystarczający sposób przedstawiły sytuację; zasadnym jest zatem wstrzymanie się od podejmowania działań nadzorczych w niniejszej sprawie – ocenił minister.

Jednocześnie Jarosław Gowin wezwał Wyższą Szkolę Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I w Poznaniu do złożenia wyjaśnień w kwestii zasad zwrotu opłat od kandydatów na studia. Po otrzymaniu informacji od uczelni możliwe będzie podjęcie decyzji co do ewentualnych dalszych działań nadzorczych.

VII.7033.10.2019

Kurator oświaty mówiła o części nauczycieli, że „nie są godni tego zawodu”. Interwencja RPO

Data: 2019-05-14
  • "Nauczyciele wzywają do tego, by zrobić krzywdę uczniom? "- mówiła w kwietniu podczas strajku nauczycieli małopolska kurator oświaty Barbara Nowak
  • Komentowała w ten sposób smsy strajkujących nauczycieli, którzy - w jej ocenie – chcieli nie dopuścić do egzaminów maturalnych
  • Wyraziła też przekonanie, że przestaną oni być nauczycielami, bo „nie są godni tego zawodu”
  • W ocenie RPO takie słowa urzędnika państwowego wzbudzają niechęć i pogardę do całej grupy zawodowej

Jeden z nauczycieli złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie naruszania jego praw obywatelskich przez Barbarę Nowak - Małopolskiego Kuratora Oświaty.

11 kwietnia 2019 r. w „Wiadomościach” TVP zaprezentowano panią kurator odczytującą podczas konferencji prasowej smsy, jakie rzekomo mieli do siebie przesyłać członkowie ZNP. Na tej podstawie można było, jej zdaniem, wysnuć wniosek, że strajkujący realizują plan, jak nie dopuścić do odbycia się egzaminów maturalnych z uwagi na brak możliwości zwołania rad pedagogicznych i dokonania klasyfikacji uczniów.

Następnie kurator pyta: „Co to jest, proszę państwa? Nauczyciele wzywają do tego, by zrobić krzywdę uczniom?”, nazywając takie działanie rzeczą niebywałą i skandalem. Krytykując nauczycieli korzystających z prawa do strajku, Barbara Nowak stwierdziła: „Jestem przekonana, że ci, którzy wysyłają takie smsy, którzy namawiają do zrobienia krzywdy swoim uczniom, z całą pewnością przestaną być nauczycielami. Nie są godni tego zawodu”.

W ocenie skarżącego przedstawienie nauczycieli w taki sposób narusza jego godność, do której poszanowania i ochrony, zgodnie z art. 30 Konstytucji RP, zobowiązane są władze publiczne.

Wypowiedź Barbary Nowak w najważniejszym programie informacyjnym TVP, bez wskazania źródła i autora wiadomości, nie ma wartości informacyjnej, przedstawia wszystkich nauczycieli (a w szczególności członków ZNP) w złym świetle i ma na celu wzbudzenie niechęci i pogardy do całej grupy zawodowej.

Jest także przejawem lekceważenia ze strony organu, powołanego m.in. w celu realizowania polityki oświatowej państwa, oraz przyczynia się do zaostrzenia kryzysowej sytuacji w systemie oświaty.

Opisane zachowanie urzędnika państwowego może być uznane za krzywdzące przez wielu nauczycieli, którzy całym swoim życiem zawodowym dowodzą że dobro uczniów jest dla nich najważniejszą wartością.

Zapowiedzi wydalenia z zawodu nie uwzględniają ustawy z 26 stycznia 1982 r. Karta Nauczyciela, która zawiera gwarancje wymierzania kar dyscyplinarnych we właściwym trybie. Zgodnie z  Kartą Nauczyciela kary dyscyplinarne wymierzają komisje dyscyplinarne, a odwołania rozpatruje sąd apelacyjny - sąd pracy i ubezpieczeń społecznych.

- W tym kontekście wypowiedzi przedstawicieli państwa mogą być postrzegane jako bezprawne próby wpływania na orzeczenia tychże komisji i sądów – ocenia RPO.

Jego zdaniem konieczne jest zaprezentowanie aktywnej i otwartej postawy w celu rozwiązania konfliktu, przy jednoczesnym zachowaniu powagi i powściągliwości w ocenach aktualnej sytuacji.

Rzecznik zwrócił się do minister edukacji Anny Zalewskiej o zajęcie stanowiska w sprawie.

VII.505.9.2019

RPO: dyskryminacja w dostępie do specjalistycznych szkoleń w Lotniczej Akademii Wojskowej

Data: 2019-04-12
  • Część studentów Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie jest dyskryminowana w dostępie do oferty edukacyjnej – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Kwalifikowanie na praktyczne szkolenie lotnicze jest bowiem różnicowane w zależności od tego, czy studenta przyjęto w wyniku pierwszej czy też kolejnej rekrutacji
  • Tymczasem o rekrutacji na takie specjalistyczne szkolenie powinny decydować względy merytoryczne, jak średnia ocen i doświadczenie lotnicze

Skarga w tej sprawie wzbudziła wątpliwości Rzecznika co do zgodności z prawem procedury kwalifikacji studentów Lotniczej Akademii Wojskowej na praktyczne szkolenie lotnicze.

Z przesłanych w skardze informacji wynika, że zgodnie z zapisami Regulaminu z 2018 r. ws. kwalifikowania studentów kierunku lotnictwo i kosmonautyka na praktyczne szkolenie lotnicze w Akademickim Centrum Szkolenia Lotniczego, uczelnia różnicuje możliwość skorzystania z tych zajęć w zależności od tego, czy student został przyjęty na studia w wyniku pierwszej czy kolejnej rekrutacji. Z uwagi zaś na duże zainteresowanie tym szkoleniem, w praktyce druga tura naboru, w której mogą brać udział studenci wykluczeni z pierwszej tury, nie odbywa się z uwagi na wyczerpanie miejsc.

W ocenie Rzecznika brak jest podstaw do takiego różnicowania studentów. Ustawodawca nie wprowadził odmiennych regulacji co do dostępu do szkół wyższych w zależności od tego, czy student ponownie rekrutował się na uczelnię. A przy rekrutacji na specjalistyczne szkolenie, o którym mowa, decydujące znaczenie powinny mieć czynniki merytoryczne, takie jak średnia ocen oraz posiadane doświadczenie lotnicze. Nie powinno zaś być istotne, w której rekrutacji student został przyjęty na studia

Dlatego zastosowane kryterium kwalifikujące prowadzi do odmiennego traktowania podmiotów podobnych w oparciu o pozbawioną znaczenia cechę, co narusza konstytucyjną zasadę niedyskryminacji (art. 32 Konstytucji). Uzasadnieniem dyskryminujących rozwiązań nie może być autonomia uczelni wyższych. Działania uczelni, choć autonomiczne, nie mogą bowiem naruszać powszechnie obowiązującego prawa.

Według uczelni ten zapis Regulaminu miał być reakcją na naganne - zdaniem uczelni - zachowanie studentów, polegające na celowej rezygnacji ze studiów i przystępowaniu do ponownej rekrutacji, by zwiększyć szanse na udział w szkoleniu. Zdaniem Rzecznika może budzić wątpliwości stawianie studentom zarzutu ze skorzystania z prawnie przewidzianej możliwości. A przyczyny ponownej rekrutacji na studia bywają różne. Mogą się wiązać np. z trudną sytuacją rodzinną bądź ekonomiczną studenta.

Choć rekrutacja na szkolenie lotnicze nie może być utożsamiana z rekrutacją na uczelnie wyższe, to nie zwalnia to uczelni z obowiązku zapewnienia niedyskryminującego dostępu do oferty edukacyjnej wszystkim studentom. Bez znaczenia jest fakt ograniczonych środków finansowych na szkolenie. Nie negując dopuszczalności limitowania dostępu do określonych kursów z uwagi na ograniczone zasoby, Rzecznik podkreśla konieczność zapewnienia równych zasad rekrutacyjnych w ramach dostępnych miejsc szkoleniowych.

Ponadto wątpliwości RPO budzi także wprowadzenie ograniczenia co do  możliwości rekrutacji na szkolenie bez jednoczesnego ustanowienia przepisów przejściowych, regulujących możliwość rekrutacji na szkolenie przez osoby będące aktualnie studentami. Wybierając uczelnię wyższą i podejmując na niej kształcenie, studenci – zgodnie z obowiązującymi wówczas zasadami – mieli możliwość ponownej rekrutacji na studia, z którą nie wiązały się żadne negatywne skutki. Rozpoczynając naukę, działali więc w zaufaniu do obowiązującego prawa, które umożliwiało im ponowną rekrutację na uczelnię i udział w naborze na szkolenie lotnicze na takich samych zasadach, jak inni. Dlatego nawet przyjęcie możliwości opisanego ograniczenia nie uzasadnia niewprowadzenia przepisów przejściowych, umożliwiających udział w naborze na szkolenie lotnicze na dotychczasowych zasadach osobom, które w chwili wejścia w życie nowych rozwiązań były studentami uczelni.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Obrony Narodowej o stanowisko w sprawie.

VII.7033.6.2019

Gdy przedszkole nie chce przyjąć dziecka z przewlekłą chorobą....

Data: 2019-04-10
  • Rodzice skarżą się, że przedszkola odmawiają przyjmowania dzieci z alergiami pokarmowymi lub innymi przewlekłymi chorobami
  • Budzi to poważne wątpliwości RPO co do realizacji konstytucyjnych praw dziecka oraz prawa do nauki (art. 70 i 72 Konstytucji)
  • Odmowa jest uzasadniana brakiem przeszkolonego personelu, koniecznością zapewnienia specjalistycznej diety, podawania leków czy reagowania na nagłe zagrożenia
  • Przede wszystkim przedszkola wskazują na brak precyzyjnych przepisów, co wymaga rozwiązań systemowych

Na częste u dzieci do 14. roku życia przewlekłe problemy ze zdrowiem wskazuje raport Głównego Urzędu Statystycznego „Stan zdrowia ludności Polski w 2014 r.” Zgłaszali je rodzice niemal 26 % badanych dzieci (o 10 punktów procentowych więcej niż w 2009 r.). Wśród dzieci do 4. roku życia odsetek ten wynosił 19 %, a wśród 5-9 letnich – 28 %. Długotrwałe problemy zdrowotne dotykają ogółem 29 % chłopców i 23 % dziewczynek. 15 % dzieci choruje na różnego rodzaju alergie, a 4% na astmę.

Choć w wielu przypadkach dyrektorzy przedszkoli, nauczyciele i inni pracownicy wykazują się dobrą wolą i wychodzą naprzeciw potrzebom dzieci, które potrzebują specjalistycznej diety lub podawania leków, Rzecznik Praw Obywatelskich nadal jest informowany o odmowach przyjęcia dziecka do przedszkola ze względu na jego stan zdrowia.

Dyrektorzy przedszkoli uzasadniają odmowy trudnościami lokalowymi, niewystarczającymi kompetencjami personelu, brakiem możliwości uzyskania zgody pracowników placówki na podejmowanie odpowiednich działań oraz obawą przed ponoszeniem odpowiedzialności za ewentualne błędy. Przede wszystkim zaś wskazują na brak precyzyjnych przepisów.

Dlatego Rzecznik upomina się o wprowadzenie rozwiązań systemowych, które jasno określą obowiązki pracowników placówek oraz uprawnienia rodziców. Należy też zadbać, aby pracownicy przedszkoli uzyskali wsparcie oraz rzetelne szkolenia co do sposobów postępowania w przypadku najczęściej występujących chorób.

W ocenie RPO należy zgodzić się z uwagami Rzecznika Praw Dziecka z 31 października 2018 r. do założeń projektu ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym, w których proponował przyjęcie za punkt wyjścia potrzeb uczniów, a nie obaw nauczycieli. Jednocześnie z uwagą i zrozumieniem trzeba podchodzić do zastrzeżeń pracowników instytucji oświatowych i udzielić im wszelkiego możliwego wsparcia.

12 marca 2019 r. Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy o opiece zdrowotnej nad uczniami, który określa m.in. sposoby sprawowania opieki nad uczniami przewlekle chorymi i niepełnosprawnymi podczas pobytu w szkole. W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika ws. zasad podawania leków dzieciom z chorobami przewlekłymi w przedszkolach, Minister Zdrowia 19 lutego 2018 r. informował, że nie wykluczono zastosowania w przyszłości takich rozwiązań, jak wobec uczniów, również wobec dzieci z przedszkoli. Niepewna sytuacja tych dzieci nadal jednak się utrzymuje.

W związku z tym Adam Bodnar zwrócił się do ministrów Edukacji Narodowej oraz Zdrowia o podjęcie działań w celu zapewnienia wszystkim dzieciom równych szans w dostępie do opieki przedszkolnej.

VII.7037.118.2017

Oświadczenie Biura RPO dotyczące propozycji mediacji w związku ze strajkiem nauczycieli

Data: 2019-04-09

W związku z wypowiedzią w mediach przewodniczącego Sławomira Broniarza, że ZNP dostrzega pilną potrzebę zewnętrznego mediatora i proponuje, aby w tej roli wystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, przedstawiamy następujące stanowisko Biura RPO.

Problemy związane ze strajkiem nauczycieli i zbliżającym się terminem egzaminów dla uczniów budzą najwyższe zaniepokojenie RPO. Tym bardziej, że w wystąpieniu do Minister Edukacji Narodowej Anny Zalewskiej 4 kwietnia br. Rzecznik wskazał na wątpliwości natury prawnej i organizacyjnej związane  z wprowadzeniem przez MEN (2 kwietnia br.) zmian w rozporządzeniach dotyczących organizacji egzaminów: gimnazjalnego, maturalnego i ósmoklasisty. W przyjętej formie mogą one naruszać prawa obywatelskie.

Poczucie odpowiedzialności i oczywista troska o dobro uczniów powodują jednak, że RPO deklaruje otwartość i gotowość do podjęcia działań, które mogą pomóc w rozwiązaniu konfliktu. Jest to konieczne dla realizacji prawa do nauki, które gwarantuje w art. 70 nasza Konstytucja. Warunkiem niezbędnym każdej skutecznej mediacji jest jednak wola i zgoda wszystkich stron konfliktu, zarówno strony związkowej, jak i rządowej. Dotychczas takie okoliczności nie zaistniały.

Jednocześnie Rzecznik wyraża przekonanie, że najlepszym miejscem do rozmów między stroną związkową i rządem jest Centrum Dialogu Społecznego. I w pierwszej kolejności należałoby skorzystać z tej możliwości.

Ponadto informujemy, że 9, 10 i 11 kwietnia br. Adam Bodnar uczestniczy w zaplanowanym wcześniej wyjeździe regionalnym w województwach mazowieckim i podlaskim, gdzie spotyka się z lokalnymi społecznościami i zajmuje się rozwiązywaniem problemów zgłaszanych przez obywateli.

 

Wątpliwości Rzecznika co do działań MEN w kontekście strajku nauczycieli

Data: 2019-04-08
  • Pośpieszne zmiany w organizacji egzaminów szkolnych wprowadzane w reakcji na strajk nauczycieli mogą naruszać prawa obywatelskie
  • Powołanie do zespołów nadzorujących egzaminy osób, które nie spełniają warunków z Karty Nauczyciela, może być podstawą unieważnienia egzaminów
  • 2 kwietnia MEN ogłosiło, że egzaminy planowane na drugi tydzień kwietnia będą mogli nadzorować nauczyciele spoza szkoły, a jest to sprzeczne z ustawą o Karcie Nauczyciela, która nie daje dyrektorom prawa do delegowania nauczyciela do innej szkoły, ani zatrudniania osoby wyłącznie do pracy w zespole nadzorującym
  • Egzaminy szkolne są kwestią niezwykle ważną, więc tym bardziej należy dbać o zgodności z prawem, przewidywalność reguł i zapewnienie spokoju pracy kadry szkolnej

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do minister Anny Zalewskiej w związku z wątpliwościami co do dwóch rozporządzeń MEN z 2 kwietnia 2019 r. Wprowadzają one - w przypadku niemożności powołania do zespołu nadzorującego przebieg egzaminów: gimnazjalnego, ósmoklasisty i maturalnego nauczyciela zatrudnionego w szkole, gdzie egzamin  jest przeprowadzany – możliwość powoływania w skład tych zespołów „innych nauczycieli”,  w tym  osób posiadających kwalifikacje pedagogiczne. W uzasadnieniu nie podano przyczyn braku możliwości powołania nauczyciela zatrudnionego w szkole.

Rzecznik kwestionuje zwrot  „inni nauczyciele”.

Karta Nauczyciela definiuje bowiem nauczycieli jako osobny zatrudnione w szkole (na etacie). A z tego wynika, że nie każda osoba z kwalifikacjami nauczycielskimi oraz doświadczeniem może być uznana za nauczyciela. W świetle ustawy o Karcie Nauczyciela nie są np. nauczycielami osoby o kwalifikacjach nauczycielskich zatrudnione na podstawie umowy cywilnoprawnej albo emerytowani pedagodzy.

Przed zmianą zarządzenia nauczyciel zatrudniony w jednej szkole mógł wejść w skład zespołu nadzorującego egzaminy w innej szkole na podstawie w porozumienia z dyrektorem jego szkoły. Już wtedy zgłaszano wątpliwości związane z możliwością powoływania do zespołów nadzorujących osób niepozostających w stosunku pracy z daną szkołą lub placówką (argumenty przeciw takim praktykom przedstawił Związek Nauczycielstwa Polskiego we wniosku do Głównego Inspektora Pracy z 13 marca 2019 r.)

Teraz rozporządzenie w ogóle zignorowało problem tego, czy członek zespołu egzaminacyjnego w ogóle pracuje na etacie w jakiejkolwiek szkole. Nie wskazuje też, w jaki sposób tym osobom się zapłaci.

Ponadto nowelizacje rozporządzeń weszły następnego dnia po ich ogłoszeniu -  z uwagi na wskazaną w uzasadnieniu „możliwą potrzebę” skorzystania z nich jeszcze w roku szkolnym 2018/2019. Tymczasem informacja o sposobie organizacji i przeprowadzania egzaminu ósmoklasisty, gimnazjalnego i maturalnego powinna być ogłaszana przez Centralną Komisję Egzaminacyjną nie później niż do 10 września roku szkolnego.

Zmiana rozporządzeń na tak krótki czas przed rozpoczęciem egzaminów rodzi bardzo duże trudności dla przewodniczących zespołów egzaminacyjnych (dyrektorów szkół.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że szczególnie w tak wrażliwej i ważnej kwestii, jaką jest przeprowadzanie egzaminów szkolnych, należy dbać o zgodności z prawem, przewidywalność reguł i zapewnienie spokoju pracy kadry szkolnej.

VII.7037.43.2019

RPO do TK: dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach - niekonstytucyjne

Data: 2019-04-01
  • Dożywotnie zatrudnianie na uczelniach sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego jest niekonstytucyjne - uznał RPO
  • Rzecznik przyłączył się do postępowania w tej sprawie przed TK, zainicjowanego wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy
  • Takie rozwiązania Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce naruszają konstytucyjne zasady: autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy

Uczelnie mają dożywotnio zatrudniać naukowców, którzy jednocześnie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub NSA. Osoby te mają być wyłączone spod rygorów obowiązujących innych uczonych, którzy - aby utrzymać pracę na uczelni - muszą wykazywać się osiągnieciami naukowymi.

Inaczej jest w sytuacji naukowca-sędziego, który był sędzią i utracił urząd lub uprawnienie do stanu spoczynku. Uczelnia będzie musiała go zwolnić, nawet jeśli był bardzo dobrym naukowcem. Jedynym wyjątkiem będzie tu sytuacja, gdy uczony-sędzia sam się zrzeknie urzędu albo uprawnienia do stanu spoczynku.

Rzecznik Praw Obywatelskich od początku wskazywał, że takie rozwiązania nowej ustawy naruszają konstytucyjne zasady: zasadę autonomii szkół wyższych, zasadę równości oraz zasadę ochrony pracy. - Rozwiązanie to nie było objęte konsultacjami ze środowiskiem akademickim, które prowadzone były przez wiele miesięcy przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i poprzedziły przygotowanie projektu ustawy. Zostało ono dodane przez Senat 13 lipca 2018 r. – zwracał uwagę RPO. 

W praktyce ograniczy to uczelniom możliwości prowadzenia polityki kadrowej. Nie tylko nie będą mogły zmienić umowy o pracę sędziemu-pracownikowi naukowemu, który otrzymał negatywną ocenę pracowniczą. Literalna interpretacja nie pozwoli także na zaproponowanie lepszej umowy takiemu uczonemu (ustawa mówi o zakazie zmiany stosunków pracy).

31 stycznia 2019 r. prezydent zaskarżył te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego.

18 marca 2019 r. RPO wysłał do TK pismo, w którym przystąpił do tego postępowania. Przedstawił stanowisko, że  

  • art. 12la ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 121 ust. 2 zdanie pierwsze oraz art.  118 ust. 1 Konstytucji;
  • art. 12la ust. 1 i 2 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 32 ust. 1 zdanie pierwsze  Konstytucji;
  • art. 121a ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 70 ust. 5 Konstytucji.

Uzasadnienie stanowiska RPO przekaże do końca kwietnia 2019 r.

Wcześniej wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin przyznawał, że Rzecznik trafnie zidentyfikował wzorce, które mogą znaleźć zastosowanie przy ocenie konstytucyjności tych przepisów (zwłaszcza jeśli chodzi o zasady  autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy). Według Jarosława Gowina analiza uzasadnienia wniosku prezydenta do TK pozwala uznać, że wątki tam zawarte częściowo pokrywają się z poglądami Rzecznika.

VII.7033.13.2019

 

 

Adam Bodnar o sytuacji w szkołach i edukacji seksualnej w RMF w rozmowie z Marcinem Zaborski

Data: 2019-03-20

Marcin Zaborski, RMF FM: Pukają do pana zaniepokojeni uczniowie albo rodzice prosząc o pomoc? No bo słyszą, że nauczyciele szykują strajk w przedszkolach i szkołach? 

Adam Bodnar:  Musiałbym sprawdzić, czy dostajemy jakieś indywidualne skargi. Raczej mam wrażenie, to jest głównie zainteresowanie dziennikarzy, pytanie o mój pogląd na sprawę.

No to pytamy - złapał pan się za głowę, słysząc ostatnie wypowiedzi prezesa Związku Nauczycielstwa Polskiego, te o potężnym orężu, jaki nauczyciele mają w ręku? No bo przecież wystawiają ocenę, sprawiają, że uczeń przechodzi z klasy do klasy, a wszyscy wiemy, co się stanie, kiedy to się nie stanie. 

To odnoszenie się do tzw. opcji nuklearnych czy takich najdalej idących opcji jest zawsze czymś bardzo - wydaje mi się - delikatnym...

Rząd mówi, że to jest szantaż. Że to jest szantażowanie uczniów, rodziców, moralny szantaż.

Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji negocjacji między de facto rządem a nauczycielami.

Negocjacji, które w zależności od tego, jaki będą miały efekt, mogą się skończyć tym, że jednak czyjeś interesy bądź czyjeś prawa mogą być naruszane w postaci tych, którzy padną ofiarą akcji strajkowej, czyli rodziców oraz dzieci. Natomiast po to mamy ustawę o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, po to ona jest rozpisywana na wiele poszczególnych etapów, negocjacje, referendum, być może mediacje, protokoły rozbieżności, żeby nie doprowadzić do ostatecznej sytuacji. W tych negocjacjach pojawia się sporo nerwów i wydaje mi się, że trzeba cały czas pamiętać o co chodzi, czyli że chodzi o zrealizowanie z jednej strony postulatów płacowych, z drugiej strony o podniesienie jakości edukacji w Polsce, ale też doprowadzenie do tego, by jak najmniej naruszyć interesy innych osób. 

No tak, ale z jednej strony mamy prawo do strajku gwarantowane w konstytucji. Z drugiej strony także gwarantowane w konstytucji prawo dziecka do nauki. Pytanie, gdzie jest granica protestu nauczycieli. Strajk w czasie egzaminów?

Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Natomiast musimy pamiętać o tym, że strajki mają zawsze to do siebie, że powodują naruszenie czyichś uprawnień, bo gdybyśmy używali tego typu porównania, które pan redaktor zaproponował, to też moglibyśmy powiedzieć: piloci nie mogą strajkować, bo to narusza moje prawo, wolność poruszania się po terytorium Rzeczpospolitej albo po świecie. W związku z tym nie powinni, bo wtedy ja nie będę mógł się przemieszczać.

To nie ja proponuję. Politycy PiS-u na przykład namawiają rodziców, żeby szykowali wobec związków zawodowych pozwy cywilne za narażanie na konkretne koszty życiowe i społeczne, a także utracone szanse ich dzieci. No bo jeśli będzie strajk, to nie będzie nauki. 

I  powstaje pytanie, o co w tym chodzi - czy chodzi o to, żeby faktycznie te pozwy kierować, czy chodzi być może o to, aby podkręcić atmosferę w taki sposób, aby przeciwstawiać postulaty nauczycieli postulatom czy oczekiwaniom rodziców i dzieci.

No bo jeśli przeciwstawimy te dwie strony, to rząd na tym wychodzi najlepiej - czyli może rozgrywać ten konflikt w taki sposób, żeby nie rozwiązać problemu płacowego, z którym zgłaszają się nauczyciele. 

Ala pana zdaniem, zdaniem rzecznika praw obywatelskich, ten strajk - jeśli będzie i przypadnie na czas egzaminów - to jest to prawo nauczycieli, z którego mogą skorzystać?

Ja bym chciał, żebyśmy przede wszystkim wykorzystali te wszystkie etapy, które są do tej pory i nie rozmawiajmy o hipotetycznych scenariuszach...

To się już dzieje - jest referendum strajkowe, zapowiedziany termin.

Panie Redaktorze, dobrze Pan wie, że jeszcze nie mamy wyniku referendum i jeszcze mamy kilka tygodni do tego momentu, kiedy być może dojdzie do tych dramatycznych decyzji.

Z tego co mówi szef ZNP wynika, że ten strajk po prostu będzie, że zdecydowana większość nauczycieli jest "za" - tam, gdzie głosują.

Myślę, że zwycięży rozsądek i myślę, że na końcu nie dojdzie do tych najbardziej dramatycznych sytuacji, że jednak gdzieś wszyscy się spotkają w połowie drogi.

Rzecznik praw dziecka wezwał pana do podjęcia czynności w sprawie deklaracji LGBT+, tej podpisanej między innymi przez prezydenta Warszawy, a pan mu odpisał, że ten podpis prezydenta jak najbardziej popiera.  

Pan rzecznik nie tylko mnie wezwał, ale skorzystał po raz pierwszy chyba w historii współpracy urzędów z tego szczególnego trybu, gdzie rzecznik występuje w charakterze wnioskodawcy, czyli nie zaprasza do rozmowy, nie prosi o jakąś dyskusję. Co więcej, co było dość takie nietypowe w tym liście, to pan rzecznik mi przypomniał treść mojego ślubowania, że mam wypełniać swoje obowiązki z należytą rzetelnością oraz sumiennością.

W tym swoim piśmie do pana rzecznik praw dziecka przywołuje na przykład artykuł 48 konstytucji. Chodzi o prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami. Według Rzecznika Praw Dziecka jest tu problem z deklaracją, która przewiduje m.in. edukację seksualną według standardów Światowej Organizacji Zdrowia.

No właśnie. Tutaj wchodzimy w pewien poziom niezrozumienia i charakteru tego prawa, i także tego, co wynika z przepisów prawa.

Rzecznik praw dziecka nie rozumie tego, co jest w deklaracji?

Chodzi mi o to, że artykuł 48. konstytucji nie ma charakteru bezwzględnego.

Każde prawo konstytucyjne, poza zakazem tortur, prawem do życia oraz zakazem eksperymentów naukowych podlega ograniczeniom. Ograniczenia te mogą być przewidziane ustawą i w sytuacji, kiedy są proporcjonalne i służą realizacji innego dobra.

To prawo rodziców już teraz podlega ograniczeniom. Mamy chociażby ustawę o wychowaniu do życia w rodzinie, która przewiduje różnego rodzaju zajęcia z zakresu tego, co można by nazwać nawet edukacją seksualną, czyli wychowanie do życia w rodzinie.

Ale wychowanie do życia w rodzinie w szkole jako zajęcia to są zajęcia nieobowiązkowe. Dzieci biorą w nich udział za zgodą rodziców.

Tak jest.

Po pierwsze, to wynika z rozporządzenia z 1999 roku, że musi być zgoda rodziców.

Po drugie - prawo oświatowe przewiduje, że jeżeli nawet jakieś zajęcia były organizowane w szkole przez jakąś inną na przykład organizację czy osobę, to musi podlegać to zgodzie dyrekcji szkoły za zgodą rady rodziców.

I to jest pytanie, które mi się ciśnie na usta. Z jednej strony są zajęcia, na które rodzice muszą wyrazić zgodę. Ale czy edukatorzy seksualni mogą się pojawić w szkole poza tymi zajęciami? I to nie jest zagrożenie dla tych rodziców, którzy nie chcą takich edukatorów seksualnych w szkole?

Właśnie mówię: Mogą się pojawić, ale na tych samych zasadach, które wynikają z  rozporządzenia i przepisów prawa oświatowego. Czyli za zgodą dyrekcji oraz rady rodziców.

Czyli żeby pojawił się edukator seksualny na jakiejkolwiek lekcji w szkole - musi być zgoda rodziców?

Moim zdaniem tak. Rodzice muszą wyrazić zgodę. Może niekoniecznie za każdym razem, ale musi być ta wcześniejsza zgoda.

Co więcej - jest nawet taki tryb, który przewiduje zorganizowanie takiego wcześniejszego spotkania, gdzie będzie przedstawiana osoba - kto mógłby być tym edukatorem i w jakim zakresie to powinno być prowadzone.

Pan pisze do Rzecznika Praw Dziecka, że jeżeli chodzi o edukację antydyskryminacyjną i seksualną, mamy rozwiązania niezgodne z międzynarodowymi standardami. Zastanawiam się, czy Pana zdaniem edukacja seksualna powinna być w Polsce obowiązkowa?

Jeżeli już dyskutujemy o standardach, to bardzo często organizacje, które się tym zajmują, wskazują, że nasza edukacja seksualna jest nie do końca zgodna z najlepszymi standardami dotyczącymi wiedzy.

To jest ich opinia. A Pana? Pana zdaniem edukacja seksualna w Polsce powinna być obowiązkowa?

Nie powinniśmy teraz, w tym momencie, tworzyć innych ram niż te, które wynikają z przepisów prawa oświatowego.

Natomiast musimy też zważać na to, co wynika z konwencji międzynarodowych. Bo chociażby konwencja Rady Europy o zakazie wykorzystywania dzieci zawiera postanowienia, na które się zgodziliśmy, że powinniśmy chronić dzieci chociażby przed przemocą na tle seksualnym. 

Czytaj więcej na https://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/popoludniowa-rozmowa/news-bodnar-eduk...

Warszawska deklaracja LGBT+ pomoże chronić dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją. RPO odpowiada nowemu rzecznikowi praw dziecka

Data: 2019-03-18
  • Dyskryminacja i przemoc motywowana uprzedzeniami zagraża bezpieczeństwu uczniów, więc przeciwdziałanie tym zjawiskom powinno być ważne także dla Rzecznika Praw Dziecka
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich podtrzymuję poparcie dla podpisania przez Prezydenta Warszawy Deklaracji LGBT+
  • Warszawska deklaracja zgodna jest z polskim prawem. Należy raczej zastanowić się, co zrobić by prawo lepiej chroniło dzieci przed wykorzystywaniem seksualnym, hejtem i dyskryminacją

Taka jest odpowiedź rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara dla rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka. Zawiera kompleksową analizę prawa polskiego i międzynarodowego. - Edukacja antydyskryminacyjna jest narzędziem bardzo potrzebnym, co po tragicznej samobójczej śmierci Dominika S. z Bieżunia w 2015 r. podkreślał RPO i ówczesny RPD w wystąpieniu do MEN – przypomina Adam Bodnar.

Nowy Rzecznik Praw Dziecka MikołaJ Pawlak skierował do RPO 7 marca „Wezwanie do podjęcia czynności w sprawie naruszenia konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami”.

W ocenie RPD przyjęta przez Prezydenta Warszawy deklaracja LGBT+ może naruszać konstytucyjne prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami ze względu na zawarty w niej cel wprowadzenia do szkół edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej, uwzględniającej kwestie tożsamości psychoseksualnej i identyfikacji płciowej, zgodnej ze standardami i wytycznymi Światowej Organizacji Zdrowia (WHO).

Skąd się wzięły cytaty z pisma RPD?

Rzecznik praw obywatelskich zauważa na wstępie, że zawarta w piśmie argumentacja zdaje się opierać na rozpowszechnianych w internecie i mediach uproszczeniach, nie zaś na rzetelnych materiałach źródłowych.

  • Oficjalna strona Światowej Organizacji Zdrowia jako najnowsze opracowanie dotyczące edukacji seksualnej prezentuje publikację z 2018 r. „International technical guidance on sexuality education”, przygotowaną przez UNESCO przy współpracy z WHO. Nie zawiera ona cytowanych przez RPD treści.
  • Standardy te nie zastępują przepisów prawa ani gotowego planu zajęć lekcyjnych, ale mają stanowić wskazówki dla decydentów oraz wymagają odpowiedniej i przemyślanej implementacji (ponieważ kwestia ta wzbudziła liczne kontrowersje i niejasności RPO zwrócił się do WHO o wyjaśnienie co, w świetle dostępnych obecnie informacji i materiałów źródłowych, należy uznać za aktualne standardy i wytyczne tej Organizacji w obszarze edukacji seksualnej).

Czy rodzicom wolno wszystko?

W pełni szanując prawo rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, należy zauważyć, że prawo to nie ma charakteru absolutnego i może ulegać ograniczeniom, zarówno na gruncie Konstytucji, jak i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Granice tego prawa, tak jak i pozostałych praw i wolności, wyznaczają inne normy:

  • m.in. art. 70 ust. 1 Konstytucji określający prawo do nauki i obowiązek nauki do 18. roku życia,
  • przepisy zobowiązujące państwo do realizacji edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej.

Jak prawo chroni dzieci przed krzywdą i wykorzystywaniem seksualnym?

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka (art. 29 ust. 1(b)) nauka dziecka ma być ukierunkowana m.in. na rozwijanie szacunku dla praw człowieka i podstawowych swobód oraz dla zasad zawartych w Karcie Narodów Zjednoczonych.

Stosownie do Konwencji Rady Europy o ochronie dzieci przed seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych (art. 6) konieczne jest doprowadzenie do tego, aby dzieci otrzymywały w szkole informacje o zagrożeniach związanych z seksualnym wykorzystywaniem i niegodziwym traktowaniem w celach seksualnych oraz o środkach ochrony przed tymi zagrożeniami.

Wreszcie ustawa o planowaniu rodziny (art. 4 ust. 1 ustawy z 7 stycznia 1993 r.) wprowadza do programów nauczania szkolnego wiedzę o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji.

Warto przywołać w tym miejscu stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który w wyroku z 27 maja 2003 r. stwierdził że Konstytucja nie może gwarantować i nie gwarantuje, że wiedza przekazywana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców. Podobną interpretację art. 2 Protokołu nr 1 do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zobowiązującego państwa do realizacji prawa do nauki przy uwzględnieniu prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, przedstawiał też Europejski Trybunał Praw Człowieka (orzeczenie w skargach na obowiązkowy charakter zajęć edukacji seksualnej Dojan i inni przeciwko Niemcom oraz Kjeldsen Busk Madsen i Pedersen przeciwko Danii)

W Polsce rodzice mają prawo nie posyłać dzieci na edukację seksualną (i warszawska deklaracja tego nie zmienia)

Zarzuty o naruszeniu konstytucyjnego prawa rodziców do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami wydają się o tyle chybione, że w obecnym stanie prawnym to rodzice decydują, czy ich niepełnoletnie dzieci będą uczestniczyły w zajęciach edukacji seksualnej – zauważa RPO. Warszawska Deklaracja LGBT+ nie zmieniła tego stanu rzeczy.

Jak wynika z rozporządzenia MEN z 12 sierpnia 1999 r. „w sprawie sposobu nauczania szkolnego oraz zakresu treści dotyczących wiedzy o życiu seksualnym człowieka, o zasadach świadomego i odpowiedzialnego rodzicielstwa, o wartości rodziny, życia w fazie prenatalnej oraz metodach i środkach świadomej prokreacji zawartych w podstawie programowej kształcenia ogólnego”, treści dotyczące wiedzy o życiu seksualnym człowieka są w szkole przekazywane w ramach zajęć „Wychowanie do życia w rodzinie”. A z zajęć tych, na podstawie §4 rozporządzenia, rodzice mogą dziecko zwolnić. Zaś organizacje pozarządowe, które chciałyby współprowadzić takie zajęcia, muszą mieć pozytywną opinię rady rodziców (art. 86 Prawa oświatowego).

Prezydent Warszawy miasta nie ma kompetencji (nawet, gdyby takie były jego intencje) do zmiany swoją deklaracją przepisów prawa powszechnie obowiązującego. A zatem niezależnie od Deklaracji LGBT+, warszawskie placówki oświatowe będą zobowiązane działać zgodnie z tym rozporządzeniem.

Prawa dzieci nie są w Polsce dostatecznie chronione – nie ma gwarancji, że dowiedzą się, jak się bronić przed nadużyciami i dyskryminacją

Fakultatywny charakter edukacji seksualnej jest w ocenie RPO rozwiązaniem niesatysfakcjonującym, a także niezgodnym z międzynarodowymi standardami. Z prawa do nauki (którego ochrona leży niewątpliwie w obowiązkach Rzecznika Praw Dziecka), wynika przecież także prawo do otrzymania rzetelnej edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał, że polski system oświaty niewystarczająco uwzględnia konieczność edukowania młodych osób na tematy dotyczące praw człowieka, równego traktowania i rozwoju seksualnego. Wątpliwości budzi m.in. fakultatywny charakter „Wychowania do życia w rodzinie”, wykorzystywane przy jego realizacji podręczniki[1], a także brak rzetelnych danych wskazujących, jakie treści są przekazywane w czasie tych zajęć i czy odpowiadają one wymogom stawianym przez ustawę o planowaniu rodziny i ratyfikowane przez Polskę umowy międzynarodowe.

Zwiększenie wysiłków w obszarze edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej zalecają Polsce od lat międzynarodowe organy ochrony praw człowieka.

Edukacja antydyskryminacyjna pełni też szczególną rolę w przeciwdziałaniu przemocy motywowanej uprzedzeniami. Ze skarg które wpływają do Biura RPO od obywateli, wynika że uczniowie LGBT+ są w polskich szkołach szczególnie narażeni na dyskryminację i przemoc ze strony rówieśników. Potwierdzają to także dostępne opracowania wyników badań. Według Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej 69 % uczniów z Polski, biorących udział w badaniu, “zawsze” albo “często” doświadczyło albo było świadkiem negatywnych komentarzy albo czynów wobec osób LGBT w środowisku szkolnym[2].

Z innych badań wynika, że blisko 30 % przypadków agresji motywowanej homofobią zdarza się na terenie szkoły, a w prawie 50 % osobami stosującymi przemoc na tle homofobicznym są koledzy i koleżanki ze szkoły[3].

Zjawiska te mogą powodować u młodych osób LGBT+ poczucie wykluczenia oraz problemy z rozwojem i nauką, a nawet prowadzić do tak tragicznych konsekwencji jak samobójstwo. Problem ten dostrzegło także Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, stwierdzając, że wyższy wskaźnik samobójstw wśród osób LGBT w porównaniu do innych młodych osób nie jest efektem ich orientacji seksualnej, ale stygmatyzacji, marginalizacji i dyskryminacji, których doświadczają[4].

Warszawska deklaracja jest potrzebna

Warszawska deklaracja formułuje cele i kierunki dla działania władz samorządowych w obszarze ochrony praw osób LGBT+ i przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w zakresie kompetencji samorządu terytorialnego.

Deklaracja LGBT+ stanowi ważny krok w stronę zapewnienia równego traktowania wszystkim obywatelom, a także wyraz wsparcia dla osób, w tym dzieci, które codziennie muszą mierzyć się z falą nienawiści i dyskryminacją ze względu na swoją orientację seksualną lub tożsamość płciową.

Dlatego RPO z niepokojem przyjął, że te podstawowe dla demokratycznego państwa cele i założenia są w opinii Rzecznika Praw Dziecka „ideologią afirmowaną jedynie przez wąską grupę społeczną”, którą Deklaracja „narzuca ogółowi rodziców”.

- W odniesieniu natomiast do podniesionego przez Pana Rzecznika argumentu, iż Deklaracja LGBT+ narusza art. 18 Konstytucji RP poprzez „promowanie różnych rodzajów związków”, pragnę zauważyć, że przepis ten stanowi, iż małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny znajduje się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej. Wyznacza on więc zadania władzy publicznej w zakresie regulacji i ochrony związków małżeńskich, ale nie odnosi się w żaden sposób do kwestii samego istnienia związków jednopłciowych. Nie zabrania więc edukacji antydyskryminacyjnej i seksualnej o różnych rodzajach związków – tłumaczy rzecznik praw obywatelskich.

- Wyrażam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia będą dla Pana Rzecznika satysfakcjonujące – pisze Adam Bodnar. Przypominając trwającą współpracę obu instytucji, dodaje: - Z przykrością przyjąłem pismo Pana Rzecznika, w którym zajmuje Pan stanowisko wnioskodawcy a nie partnera działającego we wspólnym celu. Trudno mi także zrozumieć przyczyny powoływania się przez Pana Rzecznika na ślubowanie, które złożyłem obejmując funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich. Pragnę zapewnić, że znam jego treść i działam w jego duchu, wypełniając powierzone mi obowiązki.

XI.800.5.2019




[1] Prof. dr hab. Zbigniew Izdebski, Dr Krzysztof Wąż, Ekspertyza podręczników do wychowania do życia w rodzinie dopuszczonych do użytku szkolnego, uwzględniających nową podstawę programową kształcenia ogólnego w gimnazjum, Zielona Góra, 12 grudnia 2013 r.

[2] Raport “Safe at school: Education sector responses to violence based on sexual orientation, gender identity/expression or sex characteristics in Europe”, Rada Europy, Strasburg, 2018, str. 62.

[3] M. Makuchowska (red.), Przemoc motywowana homofobią. Raport 2011, Kampania Przeciw Homofobii, Warszawa 2011, s. 82; dostępny w wersji elektronicznej pod adresem: https://kph.org.pl/publikacje/raport_przemoc.pdf (dostęp 11.03.2019).

[4] Rezolucja Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy nr 1608(2008) w sprawie samobójstw dzieci i młodzieży w Europie, stanowiących poważny problem zdrowia publicznego, pkt 10.

 

Zaświadczenie od proboszcza nie dyskryminuje studenta - MNiSW odpowiada Rzecznikowi

Data: 2019-03-18
  • Zaświadczenie od proboszcza potrzebne jest Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu na zajęcia podyplomowe, więc – choć są one dofinansowywane przez Narodowy Bank Polski - to wszystko jest zgodne z prawem – odpowiada minister nauki na wątpliwości RPO
  • Istnienie obok innych uczelni, szkół wyższych o charakterze wyznaniowym jest istotną wartością, ponieważ rozszerza ofertę edukacyjną adresowaną do obywateli, wzbogaca debatę publiczną i stanowi ważny element pluralizmu światopoglądowego. Ma to ogromne znaczenie dla rozwoju społeczeństwa demokratycznego, pluralistycznego i otwartego – stwierdza wicepremier Jarosław Gowin
  • Nie dopatrzył się on w działaniach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu jakiejkolwiek formy dyskryminacji

Do Biura RPO wpłynęła skarga dotycząca dofinansowania przez Narodowy Bank Polski nowego kierunku studiów podyplomowych WSKSM „Polityka gospodarcza, finanse i bankowość”. Nie negując tego, że dopuszczalne jest przekazanie środków uczelni, Rzecznik nabrał wątpliwości, czy zasady naboru do toruńskiej uczelni nie ograniczają prawa dostępu do edukacji wyższej. Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o stanowisko.

- Prawo o szkolnictwie wyższym stwierdza jedynie, że uczestnikiem studiów podyplomowych może być osoba, która posiada kwalifikację pełną co najmniej na poziomie 6, uzyskaną w systemie szkolnictwa wyższego i nauki. Oznacza to, że zasady przyjęć na studia podyplomowe kształtowane są przez uczelnie samodzielnie w ramach jej autonomii – wyjaśnił resort szkolnictwa wyższego.

Studia podyplomowe nie są finansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, czego konsekwencją jest ograniczony nadzór Ministra nad ich prowadzeniem.

W przedstawionym przez Rzecznika przypadku, studia podyplomowe prowadzone są przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, a więc uczelnię niepubliczną, w której kształcenie w żaden sposób nie jest finansowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Bardzo istotnym spoiwem społeczności tej uczelni są wartości chrześcijańskie i patriotyczne, a do podstawowych jej zadań należy m.in. wychowanie studentów w duchu polskiego i chrześcijańskiego dziedzictwa kulturowego z poszanowaniem zasad wolności i godności każdego człowieka. Wynika to zarówno z postanowień statutu Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, jak i  z treści ślubowania.

W ocenie MNiSW istnienie obok innych uczelni, szkół wyższych o charakterze wyznaniowym jest istotną wartością, ponieważ rozszerza ofertę edukacyjną adresowaną do obywateli, wzbogaca debatę publiczną i stanowi ważny element pluralizmu światopoglądowego. Ma to ogromne znaczenie dla rozwoju społeczeństwa demokratycznego, pluralistycznego i otwartego.

W przypadku Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu określenie, już na etapie rekrutacji na studia podyplomowe, warunku przedstawienia zaświadczenia od proboszcza pozwoliło uniknąć sytuacji, kiedy osoba przyjmowana na studia podyplomowe nie mogłaby ich rozpocząć z uwagi na niepodzielanie wartości, którymi kieruje się wspólnota akademicka uczelni, a w konsekwencji odmowę złożenia ślubowania.

Natomiast zupełnie odrębną kwestią jest dofinansowywanie studiów podyplomowych przez inne instytucje publiczne, które samodzielnie i w określonym przez siebie zakresie uzgadniają z uczelnią charakter i sposób tego dofinansowywania - uznał Jarosław Gowin.

VII.7033.36.2018

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Uber Eats pod lupą Rzecznika Praw Obywatelskich

Data: 2019-03-05
  • Czy dowożenie posiłków w systemie Uber Eats - najczęściej przez cudzoziemców – jest zgodne z warunkami pracy w Polsce?
  • Czy rynek takich dostaw wymaga regulacji prawnych?
  • Jak ocenić uczelnię, która rekrutuje studentów – późniejszych dostawców Uber Eats - w Indiach? Nie wymaga od nich obecności na zajęciach, a na egzaminach pozwala korzystać z pomocy naukowych

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę kurierów Uber Eats, dowożących posiłki w kilku polskich miastach. Wystąpił w tej sprawie do Głównego Inspektora Pracy, Głównego Inspektora Sanitarnego, a także do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Na ulicach największych miast często widać (niezależnie od dnia czy pory roku) osoby na rowerach z charakterystycznymi pleckami Uber Eats. To kurierzy dowożący jedzenie klientom do domów lub miejsc pracy – zamawiane przez specjalną aplikację.  Z ich usług korzystają głównie lokale gastronomiczne nie dysponujące własnym transportem.

RPO podjął sprawę po reportażu „Dużego Formatu” z 18 lutego 2019 r.  „Pracowałem na czarno w Uber Eats”, gdzie opisano warunki dowozu jedzenia przez kurierów.

Z reportażu wynika, że część kurierów wykonuje swe zajęcie na podstawie niestandardowych form współpracy z podmiotami gospodarczymi. Tylko niektórzy z nich wykonują pracę w formie samozatrudnienia; większa grupa dostarcza jedzenie na podstawie umów zlecenia, które są dodatkowo połączone z umową najmu roweru. Praca kurierska wykonywana jest w trudnych warunkach, zwłaszcza zimą. Wynagrodzenie ustalane jest przez pośredników (tzw. partnerów flotowych), bez zachowania formy pisemnej.

W 2018 r. media donosiły, że inspekcja sanitarna zainteresowała się sprawą i zapowiedziała kontrolę warunków higienicznych przewożenia posiłków. Sam Uber Eats podaje, że jest tylko pośrednikiem, a nie organizatorem dowozu.

Dostarczają je głownie obywatele Indii o statusie studentów. Zachęceni obietnicami lepszych warunków życia, płacą wysokie czesne w prywatnych uczelniach, które ich rekrutują w Indiach. Już w Polsce, w celu zdobycia środków utrzymania, podejmują pracę jako kurierzy. Ich status studentów umożliwia niższe obciążenia podatkowe oraz z tytułu ubezpieczeń społecznych.

Do Głównego Inspektora Pracy Wiesława Łyszczka Rzecznik zwrócił się o rozważenie kompleksowej kontroli warunków wykonywania pracy kurierskiej w systemie Uber Eats. 

- Mając na uwadze treść art. 24 Konstytucji, według którego państwo sprawuje nadzór nad warunkami wykonywania pracy, zwracam się o przedstawienie uwag i opinii dotyczących tej niestandardowej formy świadczenia pracy w rozumieniu konstytucyjnym - głosi pismo do Wiesława Łyszczka (Zgodnie z art. 66 Konstytucji każdy ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Sposób realizacji tego prawa oraz obowiązki pracodawcy określa ustawa).

O udostępnienie raportu z zapowiadanej 2018 r. kontroli podmiotów realizujących dostawy jedzenia na zlecenie Uber Eats lub podmiotów współpracujących, Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Sanitarnego Jarosława Pinkasa.

Spytał go, czy kontrola stwierdziła nieprawidłowości, a jeśli tak, to jakie podjęto działania. RPO chce także wiedzieć, czy do inspekcji sanitarnej wpływały skargi dotyczące Uber Eats. - Ponadto będę wdzięczny za wskazanie, czy w ocenie Pana Ministra rynek dostaw gotowych posiłków wymaga dodatkowych regulacji prawnych – napisał Adam Bodnar do GIS.

W związku z opisanym w reportażu nieprawidłowościami, do jakich ma dochodzić w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej im. Alcide De Gasperi w Józefowie oraz w Wyższej Szkole Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I, oddział w Warszawie, Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina.

Według reportażu, zajęcia dla obcokrajowców w Wyższej Szkole Gospodarki Euroregionalnej prowadzone są na niskim poziomie, przez osoby nieposługujące się w dostatecznym stopniu językiem angielskim. Na zajęciach nie jest wymagana obecność, a na egzaminach dopuszcza się możliwość niesamodzielnego rozwiązywania zadań, w tym  korzystania z pomocy naukowych.

Rekrutacja na uczelnię studentów z Indii jest prowadzona we współpracy z zagranicznym pośrednikiem, który ma pobierać dodatkową opłatę związaną z rekrutacją. Z kolei Wyższa Szkoła Pedagogiki i Administracji ma nie zwracać kandydatom opłat za wystawienie zaproszenia do studiów, jeśli kandydat nie uzyska polskiej wizy. Praktyki takie budzą wątpliwości co do zgodności z prawem.

Dlatego Adam Bodnar poprosił Jarosława Gowina o podjęcie przewidzianych prawem działań nadzorczych.

III.7041.6.2019,  V.7108.32.2019, VII.7033.10.2019

Doświadczenie molestowania wśród studentek i studentów. Analiza i zalecenia RPO

Data: 2019-02-11
  • Płeć jest jednym z kluczowych czynników związanych z molestowaniem, molestowaniem seksualnym i przemocą seksualną.
  • Czynnikami mającymi wpływ na występowanie przemocy, w tym przemocy seksualnej, są także władza i zwierzchnictwo w organizacji.
  • Osoby doświadczające molestowania, molestowania seksualnego czy przemocy seksualnej na uczelni wyższej mogą ponosić długotrwałe konsekwencje tych zdarzeń.
  • Z tych wszystkich powodów to właśnie uczelnie wyższe wydają się być szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego.
  • Takie wnioski wynikają z analizy danych zebranych w ramach badania ankietowego zrealizowanego przez firmę PBS sp. z o.o.

Publikację Rzecznika Praw Obywatelskich prezentujemy w Międzynarodowym Dniu Kobiet i Dziewcząt w Nauce. RPO wyraża nadzieję, że wyniki badania i sformułowane na tej podstawie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.

- Molestowanie i molestowanie seksualne to jedne z najbardziej drastycznych form dyskryminacji, prowadzące do naruszenia godności osobistej ofiary i skutkujące poważnymi konsekwencjami społecznymi – przypomina Adam Bodnar we wstępie do publikacji przygotowanej przez Zespół Równego Traktowania BRPO. Jest ona efektem badań antydyskryminacyjnych, których tematy wyłaniane są w drodze otwartych konsultacji[1].

Działania takie są zakazane na gruncie Konstytucji RP. Zgodnie z jej art. 32 wszyscy są wobec prawa równi i mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Warto odnotować także szczegółową normę z art. 33 Konstytucji, zgodnie z którą kobieta i mężczyzna mają równe prawa, w tym równe prawo do kształcenia i zatrudnienia.

Na gruncie art. 70 Konstytucji władze publiczne mają z kolei obowiązek zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Jeżeli zatem prawo do nauki jest gwarantowane każdemu, to brak adekwatnej reakcji na nierówne traktowanie na uczelniach wyższych może prowadzić do ograniczenia prawa do nauki tych studentów, którzy doświadczają dyskryminacji i przemocy. Konieczne jest zatem podjęcie przez organy zobowiązane odpowiednich działań zapewniających realizację standardu konstytucyjnego.

Zjawisko molestowania i molestowania seksualnego pogłębia tym samym istniejące już nierówności społeczne i stanowi jeden z niebezpiecznych mechanizmów dyskryminacyjnych. Warto dodać, że to kobiety i dziewczęta są także częściej narażone na drastyczne formy przemocy, w tym przemocy seksualnej, które stanowią poważne naruszenie praw człowieka oraz główną przeszkodę w zapewnieniu równości kobiet i mężczyzn. Tymczasem równość ta jest jedną z podstawowych zasad Konstytucji i filarem współczesnych demokracji.

Skala molestowania i molestowania seksualnego w Polsce wydaje się ciągle niedoszacowana. Wskazują na to zarówno wyniki analiz prezentowane w niniejszym raporcie, jak i wyniki innych, nielicznych wciąż badań prowadzonych wśród ofiar molestowania.

Asumptem do szerszej dyskusji na temat molestowania i molestowania seksualnego stała się głośna akcja #MeToo. W jej ramach osoby, które spotkały się z molestowaniem seksualnym lub przemocą seksualną, dzieliły się publicznie swoimi bolesnymi doświadczeniami. Były to głownie kobiety. I choć akcja #MeToo bez wątpienia wpłynęła na wzrost społecznej świadomości na temat molestowania seksualnego i przemocy seksualnej, to w warunkach polskich dyskusja ta wydawała się ograniczona, a na pewno niedokończona. Uderzające jest, że gruntownej refleksji na temat przyczyn i konsekwencji tego typu zjawisk zabrakło w wielu instytucjach kultury i nauki, a wśród nielicznych, które podjęły temat, problem był często bagatelizowany. Uwagę zwraca również fakt, że molestowanie i molestowanie seksualne to ciągle tematy rzadko obecne w literaturze prawniczej, a istniejące pozycje, siłą rzeczy, odwołują się do badań i literatury zagranicznej.

Warto wreszcie podkreślić luki prawne w obszarze przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego. Dyskryminacja ze względu na płeć, w tym molestowanie i molestowanie seksualne jest obecnie wyraźnie zakazane ustawą jedynie w obszarze szeroko rozumianego rynku pracy, a także w zakresie dostępu do dóbr i usług oferowanych publicznie. Oznacza to przykładowo, że studentki lub studenci, którzy ze względu na płeć doświadczyli molestowania lub molestowania seksualnego na uczelni wyższej, mają utrudnioną drogę sądowego lub pozasądowego dochodzenia swoich praw. Tymczasem wyniki badań prezentowane w niniejszym raporcie potwierdzają, że problem molestowania, molestowania seksualnego i przemocy seksualnej jest obecny na polskich uczelniach wyższych, a najczęściej wskazywaną przesłanką molestowania i molestowania seksualnego była właśnie płeć.

Z tych wszystkich powodów to właśnie uczelnie wyższe wydają się być szczególnie istotne w procesie przeciwdziałania i zwalczania molestowania i molestowania seksualnego.

Jako ośrodki nauki są naturalną platformą dla dyskusji o tematach ważnych i wrażliwych społecznie, a jako centra dydaktyczne mają niepowtarzalną możliwość kształtowania postaw i standardów postępowania. Wyrażam nadzieję, że przedstawione wyniki badania i sformułowane w oparciu o nie rekomendacje przyczynią się do wypracowania i wdrożenia właściwych środków identyfikowania i reagowania na omawiane negatywne zjawiska i zdarzenia, od których społeczność akademicka powinna być wolna.




[1] Temat badania został opracowany na podstawie tematu zgłoszonego przez Fundację Feminoteka i Poznańskie Centrum Praw Człowieka Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, w ramach konsultacji tematów badań antydyskryminacyjnych przeprowadzonych przez Rzecznika Praw Obywatelskich w roku 2015

 

Studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu tylko z opinią proboszcza. RPO do wicepremiera Gowina

Data: 2019-02-07
  • Kandydat na studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu musi przedstawić opinię od proboszcza
  • Wyklucza to możliwość nauki osób niewierzących, chrześcijan innych wyznań oraz wyznawców innych religii
  • Wymogu takiego nie ma w kościelnej szkole wyższej - Akademii Ignatianum. Katolicki Uniwersytet Lubelski wymaga zaś takiej opinii tylko od osób świeckich chcących podjąć studia w zakresie dyscypliny kościelnej
  • Prawo o szkolnictwie wyższym, które odnosi się również do WSKSM, nie przewiduje możliwości odmowy przyjęcia na studia z uwagi na przekonania religijne

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił wicepremiera, ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina o stanowisko.

Do Biura RPO wpłynęła skarga dotycząca dofinansowania przez Narodowy Bank Polski nowego kierunku studiów podyplomowych WSKSM „Polityka gospodarcza, finanse i bankowość”. Nie negując tego, że dopuszczalne jest przekazanie środków uczelni, Rzecznik nabrał wątpliwości, czy zasady naboru do toruńskiej uczelni nie ograniczają prawa dostępu do edukacji wyższej.

Na wszystkie kierunki w tej szkole wyższej - nie tylko dofinansowywane przez NBP - wymaga się opinii proboszcza. Tymczasem uczelnia ta nie prowadzi zajęć w dyscyplinach kościelnych, takich jak teologia. Zasady rekrutacji nie pozwalają studiować m.in. na dziennikarstwie i komunikacji społecznej, politologii, informatyce, czy kulturoznawstwie osobom deklarującym się jako niewierzące - w tym ochrzczonym, które nie dokonały aktu apostazji,  wyznawcom innych religii, a także chrześcijanom wyznania innego niż katolickie.

WSKMS jest uczelnią niepubliczną, objętą przepisami ustawy o szkolnictwie wyższym. Mimo że założycielem WSKSM jest osoba duchowna, szkoła nie jest uczelnią wyższą prowadzoną przez wspólnotę religijną.

Podobnie jak w przypadku innych publicznych i niepublicznych szkół wyższych, także WSKSM korzysta z gwarantowanej konstytucyjnie autonomii. Obejmuje ona m.in. możliwość ustalenia warunków, trybu oraz terminu rozpoczęcia i zakończenia rekrutacji oraz sposób jej przeprowadzenia. Ustawa z 20 lipca 2018 r. Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce nie przewiduje jednak możliwości odmowy przyjęcia na studia z uwagi na przekonania kandydata, w tym przekonania religijne.

Zgodnie z ustawą, każdy student jest zaś zobowiązany do postępowania zgodnie ze złożonym ślubowaniem. Oznacza to zobowiązanie studenta do przestrzegania statutu uczelni, w tym także akceptację dla wartości, jakimi uczelnia się kieruje. W przypadku studiów podyplomowych zasady rekrutacji określa uczelnia, a niektóre szkoły obligują słuchaczy do złożenia ślubowania.

- Mając na uwadze powyższe, pragnę wskazać, że trudno dostrzec uzasadnione powody dla uznania, że jedynie osoby, które posiadają zaświadczenie od proboszcza dają gwarancję przestrzegania zasad panujących w Wyższej Szkole, tj. w szczególności postępowania zgodnie z zasadami chrześcijańskimi - wskazał Rzecznik. - Będąc świadomym uniwersalistycznego charakteru wartości chrześcijańskich, należy podkreślić, że nieprawdziwe jest stwierdzenie, że jedynie katolicy posiadający odpowiednie zaświadczenie od księdza proboszcza będą mogli te wartości podzielać i w praktyce respektować - ocenił.

Podobnego wymogu nie przewiduje statut kościelnej szkoły wyższej, jaką jest Akademia Ignatianum. Jej statut stanowi jedynie, że na studia przyjmuje się osoby, które akceptują katolicki charakter uczelni oraz proponowany program studiów.

Z kolei według statutu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, jedynie w przypadku osób świeckich ubiegających się o przyjęcie na studia w zakresie dyscypliny kościelnej, konieczne jest przedstawienie opinii duszpasterza parafii z miejsca zamieszkania. Statut KUL przewiduje, że osoby innych niż katolickie wyznań lub religii czy osoby niewyznające żadnej wiary mogą w rocie ślubowania pominąć słowa: „Kościoła” oraz „Tak mi dopomóż Bóg”.

W wyroku z 14 grudnia 2009 r.  w sprawie zasad finansowania szkolnictwa wyznaniowego Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt K 55/07) wskazał, że niektóre uczelnie wymagają od kandydatów zaświadczeń od proboszczów. Jednak uwaga ta dotyczyła wyłącznie papieskich wydziałów teologicznych. Trybunał uznał zaś, że „ocena takiej praktyki wykracza poza zakres kognicji Trybunału Konstytucyjnego w rozpoznawanej sprawie”.

VII.7033.36.2018

RPO do prezydenta Warszawy w sprawie mamy Filipa i kosztów dowozu przedszkolaków z niepełnosprawnością na zajęcia

Data: 2019-02-04
  • Mama Filipa dowozi go do przedszkola dla dzieci z niepełnosprawnościami
  • Warszawa zwraca jej tylko za koszt podróży z dzieckiem – a nie po dziecko, czy do domu po odwiezieniu synka. Powołuje się na zarządzenie z 2008 r.
  • RPO przypomina swoje stanowisko, że takie postępowanie dyskryminuje rodzinę Filipa i narusza jego prawo do edukacji. Przypomina, że podobną sprawę wygrał przed sądem w Krakowie

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę prezydentowi Warszawy Rafałowi Trzaskowskiemu na problem, na który skarżą się w Warszawie rodzice i opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami. Chodzi o na sposób finansowania ich dowozu do przedszkoli, szkół lub specjalistycznych ośrodków. Problem wynika z niejednoznacznych przepisów.

W ostatnim czasie Rzecznik Praw Obywatelskich zajmował się sprawą mieszkanki Żoliborza, która zgłosiła problem z refundacją kosztów indywidualnego dowozu synka do przedszkola. Warszawa płaci jej tylko za przejazd z dzieckiem. Powołuje się na zarządzenie nr 1920/2008 Prezydenta Miasta Stołecznego Warszawy z 4 sierpnia 2008 r.

Rzecznik w podobnej sprawie przedstawił argumenty w sądzie w Krakowie – i wygrał (wspierał matkę, która złożyła pozew przeciw gminie Kraków o zwrot kosztów dowozu dziecka do szkoły). Wyrok Sądu Okręgowego w Krakowie z 14 lutego 2018 r. (sygn. akt II Ca 2202/17) może być zdaniem Rzecznika niezwykle istotny dla stosowania prawa oświatowego i rozstrzygania dylematu, czy koszty dojazdu do nierzadko oddalonej placówki specjalistycznej, ma ponosić sama rodzina dziecka z niepełnosprawnością, czy też ma ją w tym wspierać cała wspólnota.

Rodzice dzieci z niepełnosprawnościami mają prawo wyboru, jak dowozić dzieci na zajęcia – mogą korzystać z transportu zorganizowanego lub dowozić dziecko samodzielnie. Nie można stawiać ich w sytuacji, w której wybór osobistego dowozu w rzeczywistości łączy się z ponoszeniem dodatkowych kosztów. Intencją ustawodawcy było bowiem ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami realnego dostępu do edukacji.

W 2017 r. Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie sygnalizacyjne (sygn. akt SK 28/16) w sprawie ustalania zwrotu kosztów dowozu uczniów i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania sprawy przez ustawodawcę. Trybunał podzielił stanowisko Rzecznika i wskazał, iż zamiar ustawodawcy, aby zapewnić możliwość elastycznego dostosowywania przyznawanych świadczeń w zależności od indywidualnych potrzeb danych podmiotów, nie został zrealizowany w sposób należyty.

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. Proponuje się utrzymanie umownej formy zwrotu kosztów i utrzymanie zasady pełnej refundacji rzeczywistych kosztów. Legislacyjną nowością byłoby wprowadzenie do systemu prawa kryteriów, którymi powinny kierować się strony, określając koszty przejazdu poprzez upoważnienie ministra właściwego do spraw oświaty i wychowania do wydania odpowiedniego rozporządzenia. Powinien być zapewniony zwrot kosztów „przejazdu wykonywanego w optymalny dla dziecka, ucznia i opiekuna sposób oraz uwzględniając w szczególności rodzaj niepełnosprawności, odległość miejsca zamieszkania od szkoły, miejsce pracy opiekuna i środek transportu”. W ocenie Rzecznika wprowadzenie jednolitych reguł refundacji za cztery przejazdy w akcie prawa powszechnie obowiązującego pozwoli uniknąć procesów, które są wytaczane przez rodziców.

Prawo do nauki jest jednym z fundamentalnych praw człowieka, którego realizacja umożliwia rozwój osobisty oraz pozwala na osiągnięcie samodzielności i niezależności, a także pełny udział we wszystkich sferach życia. Konstytucja w art. 70 przyznaje każdemu prawo do nauki oraz zobowiązuje władze publiczne do zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia.

VII.7030.12.2018

Dlaczego Kraków ignoruje wyroki sądów dotyczące dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły?

Data: 2019-01-02
  • Kraków z wielkimi oporami wykonuje wyrok w sprawie pani Angeliki i jej dziecka. Nie rozwiązał jednak systemowo sprawy dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół. Wbrew stanowisku sądów proponuje rodzicom o połowę mniejsze wsparcie, niż im się należy
  • Rzecznik zwrócił się do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego o stosowanie się do standardów konstytucyjnych i międzynarodowych dotyczących praw osób z niepełnosprawnościami
  • Apeluje, by miasto nie narzucało rodzicom krzywdzących warunków, korzystając ze swej silniejszej pozycji

Ze względu na niepełnosprawność dziecko pani Angeliki nie może chodzić do najbliższej szkoły, ale do takiej, która jest odpowiednio dostosowana do jego potrzeb. Pani Angelika dowozi dziecko – codziennie jedzie z nią do szkoły, wraca, a potem jedzie po dziecko i wraca z nim. W sumie pokonuje drogę dom-szkoła cztery razy dziennie.

Przepisy mówią, że dowóz dziecka do szkoły ma być bezpłatny. Nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Kraków uznał, że dofinansowanie dwóch kursów dziennie wystarczy.

Pani Angelika poszła z tym do sądu i wygrała (w dwóch instancjach, w 2017 r. i prawomocnie w 2018 r.). Wsparł ją w tym RPO. Sąd potwierdził: rodzicowi dziecka z niepełnosprawnością należy się pełen zwrot kosztów dowozu dziecka, a więc także za drogę ze szkoły po odwiezieniu dziecka i po dziecko po zakończeniu zajęć.

Okazało się, że w Krakowie to za mało.

W 2018 r. Kraków zapłacił pani Angelice, ale tylko za dowóz dziecka w roku szkolnym 2016/2017. Nie chciał podpisać kolejnych umów refundacyjnych. Pani Angelika znów poszła do sądu i dopiero gdy ten 10 maja 2018 r. potwierdził jej prawa, gmina sfinansowała dowóz dziecka w ubiegłym i obecnym roku szkolnym. Ale i tak – mimo dwóch przegranych spraw w sądzie – najpierw zaproponowała pani Angelice refundację jedynie za dwa przejazdy dziennie.

W piśmie do prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego RPO Adam Bodnar przypomina, że zwrot kosztów czterech przejazdów dziennie to proste „uwzględnienie przez miasto Kraków standardów wynikających z norm Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012 r., poz. 1169) oraz Konstytucji RP dotyczących wyrównywania szans edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami”.

Tymczasem do Rzecznika wciąż docierają sygnały, że Kraków spełnił te standardy „jedynie w tej indywidualnej sprawie, podczas gdy nie uległa zmianie stosowana przez miasto Kraków ogólnie przyjęta praktyka polegająca na ograniczeniu refundacji kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół i placówek do dwóch przejazdów dziennie”.

- Taki stan rzeczy należy uznać za niedopuszczalny. Choć przytoczone wyroki sądów dotyczą bezpośrednio jedynie pani Angeliki oraz jej dziecka, nie ulega wątpliwości, że zawarte w nich rozstrzygnięcia można odnieść do sytuacji, w jakiej znajdują się inni rodzice uczniów z niepełnosprawnościami. Krakowska praktyka postępowania w sprawie zawierania umów o refundację kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół została uznana przez sądy powszechne za nieprawidłową w świetle obowiązujących przepisów (w szczególności w zakresie celu uregulowania art. 39 ust. 4 ustawy Prawo oświatowe, jakim jest ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami dostępu do edukacji na zasadzie równości z ich rówieśnikami).

Dalsze proponowanie rodzicom zwrotu kosztów jedynie za dwa przejazdy dziennie należy więc ocenić jako lekceważenie wykładni przepisów prawa dokonanej przez niezależne sądy, co w konsekwencji prowadzi do narzucania przez gminę miejską Kraków – jako podmiotu silniejszego w tym stosunku – krzywdzących warunków umów zawieranych z rodzicami dzieci z niepełnosprawnościami.

Tego rodzaju postępowanie nieuchronnie prowadzi do podważania zaufania obywateli do władzy publicznej. Świadczą one również o braku poszanowania prawa przez organy, które same zobowiązane są do jego stosowania – pisze RPO.

Adam Bodnar prosi prezydenta Jacka Majchrowskiego o wyjaśnienie przyczyn kontynuowania praktyki polegającej na proponowaniu rodzicom uczniów z niepełnosprawnościami zwrotu kosztów dowozu ich dzieci do szkół i innych placówek edukacyjnych oraz opieki nad nimi w czasie tego dowozu jedynie za dwa przejazdy dziennie.

XI.7036.40.2016

Sesja 5. Wykluczenie transportowe mieszkańców mniejszych miejscowości (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Transport publiczny kończy się, kiedy nawet „graficiarze” nie chcą pisać na przystankach.
  • Za bilet ze Słupska trzeba zapłacić ok. 200 zł, a za bilet do Londynu 20 zł.
  • Tam gdzie jest tabliczka „sołtys”, powinien przejeżdżać autobus.

Brak połączeń kolejowych czy autobusowych przyczyną wykluczenia transportowego!

Wiele nie tylko wsi, ale też mniejszych miast jest „odciętych od reszty kraju i świata”. Ta sytuacja staje się coraz bardziej powszechna. Wielu mieszkańców, aby dostać się do lekarza, czy skorzystać z innych usług publicznych, jest zmuszonych prosić sąsiadów lub rodzinę posiadającą samochód.

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podnosił kwestię powszechnego wykluczenia transportowego, w szczególności dotyczącego mniejszych gmin i miejscowości. W dobie kryzysu komunikacji publicznej (kolejowej oraz autobusowej) oraz wysokich kosztów komunikacji samochodowej, istnieje coraz większa bariera z równym dostępem do edukacji publicznej, służby zdrowia oraz innych usług publicznych. Obecna sytuacja ma bezpośrednie znaczenie dla możliwości korzystania z praw przez młodzież, osoby starsze oraz osoby z niepełnosprawnością. Panel ma na celu wypracowanie rozwiązań, które pozwoliłyby na zmierzenie się z tym problemem.

Ten trud podjęli eksperci:

  • Karol Trammer – aktywny publicysta. Założyciel i redaktor naczelny dwumiesięcznika „Z Biegiem Szyn”,
  • Marcin Kiciński – autor/współautor kilkudziesięciu publikacji z obszaru transportu i logistyki,
  • Marcin Skonieczka – wójt gminy Płużnica,
  • Andrzej Berezowski – redaktor Tygodnika Solidarność, dziennikarz, publicysta,
  • Tomasz Emiljan – dyrektor Departamentu Infrastruktury Najwyższej Izby Kontroli,
  • Jarosław Komża – ekspert Związku Powiatów Polskich,
  • oraz moderatorka

Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych w BRPO.

Dane statystyczne podane w komunikacie CBOS Nr 125/2017 wskazują, że w 75% gospodarstw domowych jest samochód osobowy, 14% nie ma, bo nie chce, 9% chciałoby mieć, ale nie stać, a 2% chciałoby mieć, ale nie ma z innych powodów.

Należy odnotować też, że od 25 lat, czyli od momentu monitorowania liczby samochodów w gospodarstwie, bardzo wyraźnie zmniejszył się odsetek badanych niemających samochodu w swoim gospodarstwie.

Jak podaje GUS, patrząc na miejsce zamieszkania, to większy odsetek gospodarstw domowych na wsi niż w mieście posiadał samochód osobowy, motocykl, skuter, motorower lub rower.

W raporcie Najwyższej Izby Kontroli z 2015 r. „Funkcjonowanie Regionalnego Pasażerskiego Transportu Drogowego” (KIN.410.007.00.2015, Nr ewid. 26/2016/P/15/035/KIN) można przeczytać, że „…skontrolowane samorządy na ogół nie były zainteresowane organizacją publicznego drogowego transportu zbiorowego i – do czasu kontroli NIK – jedynie administrowały tym transportem. Połowa kontrolowanych samorządów nie badała i nie analizowała potrzeb przewozowych w publicznym transporcie zbiorowym, z tym z uwzględnieniem potrzeb osób niepełnosprawnych i osób o ograniczonej zdolności ruchowej…”.

Wszyscy uczestniczący w gorącej dyskusji zgodzili się, że wykluczenie transportowe dotyczy właściwie całego obszaru kraju i jest ono znacznie poważniejsze na obszarach wiejskich. Liczba samochodów na obszarach wiejskich jest wynikiem braku transportu publicznego, a samochód jest jedynym środkiem komunikacji. Zgodzono się, że wykluczenie transportowe skutkuje wykluczeniem społecznym, zawodowym, wpływa negatywnie na rozwój całych obszarów i uderza najbardziej w ludzi najsłabszych, biednych, starszych i z niepełnosprawnościami.

Brak transportu publicznego i konieczność posiadania dużej liczby samochodów przyczynia się do zatorów na autostradach i drogach krajowych i tym samym do degradacji środowiska.

Wskazywano na sposoby organizowania transportu zbiorowego u naszych sąsiadów za granicą. Np. w Czechach udało się zapewnić komunikację na dobrym poziomie. Szukając koniecznych rozwiązań zwrócono uwagę na wprowadzenie nowych instrumentów prawnych, które mogłyby poprawić sytuację. To co można zrobić na już to otworzyć dowozy szkolne dla wszystkich potrzebujących. Kolejnym etapem powinno być wprowadzenie autobusów na telefon. Natomiast docelowo należy skupić odpowiedzialność za cały transport autobusowy i kolejowy w samorządach województw.

Prawo jednak nie zmieni wszystkiego. Bardzo ważne jest budowanie świadomości obywatelskiej, o tym jak wielką rolę dla naszych praw odgrywa możliwość korzystania z komunikacji publicznej.

Ważna jest też współpraca między samorządami i zawiązywanie partnerstw czy porozumień.

Przywołano dobry przykład powiatu lipnowskiego, gdzie udało się założyć własny transport i zbudować sieć połączeń w powiecie. Dokonano tego głównie mając na uwadze zatrzymanie młodych ludzi w gminach. Tam gdzie nie ma komunikacji odchodzenie młodych ze wsi, czy małych miejscowości do większych aglomeracji obserwuje się już na poziomie szkoły średniej.

  • WNIOSKI: problem wykluczenia transportowego nie sprowadza się tylko do braku możliwości korzystania z komunikacji publicznej, ale dotyka też kwestii społecznych, gospodarczych. Bezpośrednio ogranicza prawa człowieka.

Jak dojechać do miasta? O wykluczeniu transportowym na spotkaniu regionalnym w Lublińcu

Data: 2018-11-27
  • Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Lublińcu.
  • Najciekawsze problemy? Wykluczenie komunikacyjne i opłaty pobierane przez jedną z przychodni za wystawianie zwolnień do szkoły

Spotkanie było ostatnim z cyklu pięciu spotkań regionalnych  w województwie śląskim zorganizowanych 26 i 27 listopada. Ich celem było zbieranie tematów, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich może się zająć, a przy okazji – pokazywanie, co RPO może zrobić, jakie ma kompetencje i możliwości.

Transport publiczny, wykluczenie transportowe

Po likwidacji PKS wsie łączy z Lublińcem tylko autobus szkolny. Ludzie zdani są tylko na prywatne samochody. Są osoby, które nie mogą jak dostać się do lekarza, do urzędów. A poza tym zwiększa to problem smogu.

Samo miasto Lubliniec nie rozwiąże tego problemu, potrzebne jest wsparcie ościennych gmin

RPO: Nikt się na to nie skarży, to nawet nie jest temat luźno kojarzony z prawami człowieka. A jeżdżąc po kraju widzimy, jak w całym kraju rośnie problem wykluczenia transportowego. Jak nierówny jest przez to dostęp do edukacji, służby zdrowia, urzędów.

Rzecznik mówi o tym głośno. Musimy doprowadzić najpierw do tego, że temat ten stanie się przedmiotem debaty publicznej. Wtedy większe będzie prawdopodobieństwo, że rząd się tym zajmie

Emerytury artystów

Artyści zarabiają w taki sposób, że nie są objęci systemem emerytalnym. Specyficzna jest sytuacja tancerzy, którzy nie mogą tego zawodu wykonywać w wieku średnim. 60-letni tancerz nie zatańczy w „Jeziorze Łabędzim”. Jednocześnie w okolicach 40-tki nie ma szansy na przekwalifikowanie. Nie ma rynku dla instruktorów, nie ma pracy dla dojrzałych tancerzy – tak jak może być dla śpiewaków.

Dziś radzimy sobie tak, że staramy się tańczyć jak najdłużej, nawet do 50-tki. Potem szukamy pracy na zapleczu teatru. Ale to nie starcza dla wszystkich.

RPO: Zatem musimy się temu ponownie przyjrzeć, dopytać Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie osób niewidomych nie dostaje dofinansowania do swoich projektów od gminy. Przez to niewidomi mieszkańcy miasta nie mogą korzystać z dóbr kultury, z teatru, z kina – co jest możliwe dla niewidomych w dużych miastach.

Problem polega na tym, że organizacja osób niewidomych może korzystać ze wsparcia na podstawie przepisów o ochronie zdrowia – a ochrona zdrowia należy do zadań powiatu. Gmina nie ma prawa na finansowanie takich działań. Tymczasem powiat dofinansowuje siedzibę, ale już nie aktywności organizacji.

RPO: A jakbyście Państwo założyli drugie stowarzyszenie, takie, które będzie mogło wystąpić o wsparcie na aktywizację do gminy? Warto  też nawiązywać współpracę z biznesem, z ludźmi dobrej woli. Bo państwo nie we wszystkim może pomóc.  Skoro go nawet nie stać na pekaes dla ludzi.

- My w Lublińcu mamy tradycję biegów charytatywnych. Zbieramy pieniądze na różne cele.

Sytuacja organizacji pozarządowych, rządowy nadzór nad organizacjami

- Na jakim etapie jest centralizacja nadzoru rządowego na organizacje?

RPO: Została przyjęta ustawa o Narodowym Instytucie Wolności, który ma centralizować pieniądze na instytucje rządowe. Nie udała się jednak koncepcja centralizacji funduszy rządowych( bo poszczególne ministerstwa zatrzymały swoje pieniądze dla organizacji). Narodowy Instytut jeszcze nie podzielił żadnych pieniędzy, ale można się spodziewać, że będzie finansował określone tematy, a innych – nie.

Jednocześnie jednak Narodowy Instytut nie dostał do dzielenia pieniędzy z Funduszy Norweskich. Te pieniądze będą dzielone w sposób niezależny.

Generalnie – należy ufać procedurom konkursowym, bo prawdopodobnie tylko część organizacji straci szansę na finansowanie.

RODO, ochrona danych osobowych, prawa konsumentów

Jak się bronić przed telemarketerami, zwłaszcza jeśli dzwonią do starszych rodziców

RPO: Najważniejsze jest zidentyfikowanie dzwoniącego. Trzeba pytać o imię, nazwisko i nazwę firmy. I formalnie wystąpić do tej firmy o usunięcie danych. RODO sprawia, że firmy będą reagowały na takie listy. Jeśli nie odpowiedzą, to Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych może na taką firmę nałożyć karę.

Wybory

Czy jest monitoring w lokalach wyborczych czy nie?

RPO: Nie, bo to jest niezgodne z ochroną danych osobowych

-  Ale czy można mieć zaufanie do wyborów? Czy nie są fałszowane

RPO: Ani Państwowa Komisja Wyborcza ani OBWE nie stwierdziła poważnych naruszeń. Istotę uczciwego procesu wyborczego pokazuje to, co dzieje się na Węgrzech. Tam niezależni obserwatorzy mówili, że procedury wyborcze były dotrzymane, za to wszystko co działo się przed wyborami, nie było w porządku.

Rzeczniczka lublinieckiej policji  dostała się ponownie do rady miasta i nagle została odwołana z funkcji. Czy policjant nie ma prawa do funkcji publicznej? Mówi się w Lublińcu, że komendant główny chce zniechęcić funkcjonariuszy do działalności publicznej. Nasza radna czuje się pokrzywdzona takim potraktowaniem.

RPO: Problem jest głębszy – jak łączyć zawody zaufania publicznego z funkcjami publicznymi, gdy polityka wkracza w każdy aspekt życia. Być może pani radna zechce się do nas zwrócić, żeby można było tę sprawę wyjaśnić.

Służba zdrowia (pytania przekazane przez ucznia nauczycielce WOS, która przyszła na spotkanie)

- Czy ośrodek zdrowia może pobierać opłaty za wystawianie zwolnienia do szkoły (kosztuje to 15 zł)

RPO: Nie można. Z prawa do edukacji wynika konieczność usprawiedliwiania nieobecności. To nie może być prawne i już.

Prawa osób pozbawionych wolności

Stowarzyszenie prowadzące działalność na rzecz pomocy postpenitencjarnej w Lublińcu chce się zajęć się pomocą dla osób starszych pozbawionych wolności.

Smog

Macie problem? – Tak!

RPO: Zaproście ludzi Rybnickiego Alarmu Smogowego. Nikt Wam lepiej nie wytłumaczy, co i jak robić [relacja ze spotkania RPO w Rybniku, gdzie omawialiśmy problem smogu, zamieszczona jest pod tą relacją].

Cena wolności, prawa osób z niepełnosprawnościami, szkoła. Spotkanie regionalne RPO w Tarnowskich Górach

Data: 2018-11-27

Na spotkanie w Tarnogórskim Centrum Kultury w Tarnowskich Górach wczesnym popołudniem 27 listopada przyszło około 40 osób, w tym grupa uczniów VII klasy, dla których spotkanie z RPO było lekcją wiedzy o społeczeństwie (i których, jak się szybko okazało, bardzo interesowało, co RPO myśli o reformie edukacji). Kilka osób przyszło po prostu posłuchać i dowiedzieć się, „co nurtuje innych mieszkańców”.

26 i 27 listopada Rzecznik Praw Obywatelskich spotykał się z mieszkańcami województwa śląskiego. Można było zgłosić problem swojej społeczności, ale także sprawę indywidualną. Jedno z tych pięciu spotkań odbyło się w Tarnowskich Górach.

Wolność. Problem ludzi wychodzących z więzienia

Ludzie wychodzący z więzienia często nie mają gdzie wrócić. To rodzi niebezpieczeństwo, że popełnią przestępstwo tylko po to, by wrócić z powrotem za kraty – do jedynego domu, jaki mają. Gdyby w miastach, gdzie są zakłady karne, były też hostele, w których po wyjściu na wolność można było mieszkać przez rok i znaleźć pracę, to by rozwiązało wiele problemów.

Są już takie rozwiązania na świecie, w Polsce też – np. w Wodzisławiu Śląskim.

RPO: Odbywanie kary pozbawienia wolności w Polsce łączy się z tym, że człowiek przestaje podejmować decyzje. Wszystko rozstrzyga za niego zakład karny. Powrót na wolność po latach jest bardzo trudny – na wolności człowiek musi się zastanawiać, gdzie mieszkać, z czego żyć, czym się zajmować, z kim się spotykać. Mogą sobie z tym poradzić ci, co mają rodziny i przyjaciół. Jeśli jednak straci się z nimi kontakt, to pokusa powrotu do uporządkowanego życia jest ogromna. A to oznacza pokusę kolejnego przestępstwa.

Stąd pomysł, by tworzyć "śluzy wolności", miejsca przygotowujące do życia na wolności. Takie ośrodki funkcjonują np. w Krakowie albo w Toruniu, gdzie działa pan Waldemar Dąbrowski (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/spotkanie-adama-bodnara-w-osrodku-stowarzyszenia-profilaktyki-i-resocjalizacji-mateusz)

Rolą RPO jest wspieranie i promowanie takich inicjatyw – powiedział Adam Bodnar.

Prawa OzN na otwartym rynku pracy

Na spotkanie przyszli przedstawiciele organizacji pozarządowej wspierającej zatrudnienie osób z niepełnosprawnością intelektualną (znaleźli w ciągu 10 lat na  Śląsku pracę dla 130 osób). Mówili, że osoby z niepełnosprawnością często nie wiedzą, że mogą pracować (że jest dla nich praca). To je wyklucza z samodzielnego życia. Praca jest ogromną wartością i pozbawianie jej narusza prawa tych osób. Do zrobienia jest bardzo wiele

  • wsparcie w zatrudnieniu osób z niepełnosprawnościami nie jest powszechne – ma charakter wyspowy, udaje się tam, gdzie organizacje pozarządowe i samorządy współpracują ze sobą (przykład – „Jasne że Częstochowa”).  
  • ludzie nie rozumieją też, że sformułowanie na orzeczeniu o niepełnosprawnościami „niezdolny/a do pracy” nie wyklucza z zatrudnienia (patrz - problem z orzeczeniami o niepełnosprawności; RPO naciska, by odejść od orzekania o „niezdolności do pracy” na rzecz orzekania o wsparciu potrzebnym, by móc pracować).
  • brakuje sensownych przepisów o zatrudnieni wspomaganym – miały się znaleźć w ustawie „Za życiem” (Rzecznik mógłby sprawdzić, co się dzieje z tymi przepisami).

RPO: za często słyszymy o tym problemie. Musimy się zastanowić, co zrobić, aby naprawdę problem ruszyć.

Siódmoklasiści i reforma edukacji

Siódmoklasiści nie mogli długo zostać na spotkaniu, bo autobus do ich miejscowości jeździ tylko raz na godzinę.

RPO powiedział więc krótko na pytanie o ocenę reformę edukacji, która tych młodych ludzi bezpośrednio dotknęła – mówił o tym, jak alarmował władze o problemie kumulacji roczników w liceach. Zobowiązał się też zapytać starostwo w Tarnowskich Górach o sytuację, w jakiej znaleźli się młodzi uczestnicy spotkania

Utracone prawa nauczycieli

- Wcześniejsza emerytura była dla nauczycieli rekompensatą za niską płacę. Odebranie tego prawa po latach pracy to naruszenie praw nabytych – policjanci umieli się ostatnio upomnieć o swoje, a my? Nie mamy takiej siły nacisku. Mnie dodano kilkanaście lat dodatkowej pracy.

RPO: jako "adwokat diabła" przypomnę jednak, że państwo zaczęło jednak lepiej płacić nauczycielom, poprawił się też status nauczyciela (status nauczyciela dyplomowanego). Czy to nie jest podstawa do zmiany umowy w sprawie uprawnień emerytalnych?

- Nie neguję likwidacji uprawnień. Bo rzeczywiście sytuacja zawodowa nauczycieli się poprawiła. Jednak tak nie są traktowani wszyscy. Mnie  pod koniec kariery zmienia się zasady gry, policjantom – zapowiada się, że nowe reguły dotkną tylko nowych pracowników, ale starych już nie.

Fotoradary i karanie kierowców na podstawi zdjęć

Uczestnicy spotkania skarżą się na niejasne przepisy i niesprawiedliwe ich zdaniem rozstrzygnięcia sądowe.

RPO zapowiada przyjrzenie się sprawie orzecznictwu sądów w tej sprawie.

Ochrona praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym

- My uważamy, że art. 11 projektowanej dyrektywy ogranicza dostęp do informacji. Jaki jest stosunek Rzecznika do tego?

RPO: a co jest dla Pana ważniejsze: art. 54 Konstytucji (wolność słowa) czy art. 64 (prawo własności)? Zgadzamy się, że są to równoważne prawa, będące ze sobą w kolizji. Dla Rzecznika najlepszą strategią jest zostawienie sprawy ustawodawcy i zbadanie, jak rzecz się będzie miała w praktyce. Rzecznik nie może się wypowiadać za jedną a przeciw drugiej wartości. Możemy jednak zainteresować przepisami ograniczającymi dostęp obywateli Unii Europejskich do treści spoza Unii Europejskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bezpieczeństwo finansowe obywateli

Czy w przypadku bankructwa większego banku (a nie SKOK) asekuracyjne dla właścicieli wkładów działanie Bankowego Funduszu Gwarancyjnego  nie spowodowałoby załamania całego systemu bankowego (bo BFG musiałby upłynnić stanowiące zabezpieczenie wkładów obligacje skarbu państwa)?

RPO: Pytanie jest zasadne. Ale Rzecznik nie ma chyba narzędzi, by to zbadać. Sprawdzimy to.

Specustawa drogowa, nadużycia

Ustawa ta powstała, by ułatwiać duże inwestycje drogowe. Dała specjalne uprawnienia starostom. Ale teraz w miastach na prawach starostwa na podstawie tej ustawy powstają nawet ścieżki rowerowe i chodniki – ludzie tracą w ten sposób całe fragmenty działek i nie mogą się bronić.

Tęczowy piątek

Szkoła zareagowała na akcje dobrze, "tęczowy piątek" był wydarzeniem wewnątrzszkolnym, ale posłanka PIS i inne organizacje, w tym lokalna strona internetowa zareagowały taką agresją (oskarżenia o zboczenia, "wysyłanie do gazu"), że moim zdaniem naruszone zostały prawa tych młodych ludzi. Młodzi ludzie są zastraszeni.

RPO: A czemu Państwo tego nie zgłosili do Rzecznika. To jest nasze zadanie. A ta nienawistna akcja organizowana była nie lokalnie, ale w całym kraju. Zgłoszenie od Państwa  to mandat do działania.

- Nie wiem, chyba ludzie już za bardzo się boją. Czyli co? Trzeba zgłosić?

O smogu i prawie. Spotkanie regionalne RPO w Rybniku

Data: 2018-11-26
  • Przyłączę się do Państwa sprawy sądowej dotyczącej smogu w Rybniku – zapowiedział w Rybniku RPO Adam Bodnar
  • Na popołudniowe spotkanie w Rybnickim Centrum Edukacji Zawodowej przyszło 30 osób.  Ściągnęły tu ich przede wszystkim problemy smogu w Rybniku, prawa seniorów, prawa rodziców, brak mieszkań, problemy z sądami, sprawy osób z niepełnosprawnościami, wywłaszczenia pod inwestycje publiczne, a także ciekawość, z czym mają problemy współobywatele. Dwoje młodych obserwatorów (tak się przedstawili) przyglądało się spotkaniu spod ściany.

- Może rozdamy tu wszystkim maski smogowe. Będzie wstyd na cały świat, może to zadziała?

Ale zaczęliśmy od tego, jak Rzecznik może pomagać cudzoziemcom w Polsce. Takie pytanie padło na koniec rundy, podczas której uczestnicy spotkania przedstawiają się i krótko mówią, z czym przyszli.

RPO: - Zajmujemy się prawami obywateli RP i tych, których Rzeczpospolita wzięła pod opiekę. Mamy dużo takich spraw

PRZYKŁADY działań RPO na rzecz cudzoziemców: https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/cudzoziemcy-uchodzcy-migranci

Smog w Rybniku

O smogu w Rybniku pisał „The New Tork Times”. Większego wstydu sobie nie zrobimy.  Od 19 września działa rządowy program czyste powietrze. Dotacja państwa przewiduje 30-proc wsparcie i na inwestycje proekologiczne – nisko oprocentowany kredyt. Innego programu nie będzie.

- Za nasz smog odpowiadają przestarzałe kotły. Będą one mogły legalne działać jeszcze przez 7 lat. To jest nieakceptowalne. Dlatego idziemy z tym do sądu, bo nie dostrzegamy innej drogi. Dalsze życie w smogu jest nie do zaakceptowania. Przez te 7 lat z powodu smogu umrze na Śląsku 50 tys. ludzi. To jest ważniejsze niż interesy właścicieli kotłów – mówi jeden z uczestników spotkania.

Okazuje się, że większość obecnych na sali ma bardzo szczegółową wiedzę o smogu w Rybniku. Jedni zwracają uwagę na organizację ruchu w mieście, inni – na cenę ciepła dostarczanego do domów, czy smog elektromagnetyczny.

RPO: Zacznijmy od tego, że Państwa działalność w Rybniku zaalarmowała całą Polskę o problemie smogu. To Wam zawdzięczamy te pierwsze, choć niewystarczające zmiany.

Co może Rzecznik? Może upominać się o realizację programu rządowego w ministerstwach, a także u wojewodów. Zamierzam też przystąpić do tego pozwu, o którym Państwo mówiliście, na etapie apelacji – mówi Adam Bodnar, na co ludzie zareagowali oklaskami. [sąd pierwszej instancji odrzucił to powództwo w maju 2018 r., teraz sprawa trafia do drugiej instancji].

Rzecznik tłumaczy, że tego typu działania prawne pobudzają dyskusję publiczną i przyspieszają zmianę. Dlatego RPO chce ten proces wesprzeć.

Dowóz dzieci z niepełnosprawnością do szkoły

W Rydutowach  władze uważają, że dowóz należy się rodzicowi z dzieckiem i po dziecko.  A nie bez niego.

RPO: Brak zrozumienia tego, że rodzic z dzieckiem jedzie, ale wraca sam. A po dziecko jedzie sam i wraca z dzieckiem, czyli robi cztery kursy – a nie dwa.

Są rodzice, którzy idą z tym do sądu (przykład – sprawa pani Angeliki). My jesteśmy od tego, żeby interweniować, jeśli sprawa jest już w Biurze, to się jej tym pilniej przyjrzymy.

Prawa mniejszości narodowych

Organizacje mniejszości narodowych (mniejszości niemieckiej) nie dostały w tym roku dotacji z urzędu marszałkowskiego, mimo że wypełniły wszystkie wymagania. Tak nas potraktowano na stulecie niepodległości.

RPO: w takim razie musimy się przyjrzeć dystrybucji środków dla organizacji pozarządowych na poziomie lokalnym.

Biegli sądowi

Z powodu opinii biegłych straciłem majątek życia.

Z powodu biegłego nie dostałem właściwego odszkodowania za wypadek.

Na takich biegłych nie ma rady, nie sposób im udowodnić przed sądem, ze naruszyli prawo, nie ponoszą odpowiedzialności.

RPO: Spojrzymy, zastanowimy się, czy możemy przystąpić do takiej sprawy.

Problem jest poważny i bardzo skomplikowany: nie mamy ustawy o biegłych, a eksperci nie chcą być biegłymi.

Leczenie chorób przewlekłych

Moje dziecko jest przewlekle chore. A w takich sytuacji dramatycznie niebezpieczny jest moment przejścia z opieki pediatrycznej na opiekę zdrowotną dla osób dorosłych. O mało nie straciliśmy naszego dziecka. Miał być program pomocy dla osób przewlekle chorych. Nie wiadomo, co z nim jest. Chyba umarł śmiercią naturalną?

RPO: sprawdzimy, upomnimy się, a od tego jesteśmy.

Edukacja

Na wyniki matur z j. polskiego czekało się w tym roku dwa miesiące. Na uczelnie trzeba było się rejestrować nie wiedząc o tym, czy i jak się zdało – a każda rejestracja kosztuje 80 złotych.

RPO: No tak, ale jeśli nie będzie opłat, to wszyscy sobie nawzajem poblokują miejsca na uczelni.

- OK, ale niech chociaż coś z tego zwrócą.

RPO: Dobrze, przyjrzymy się. Może mieliśmy podobne skargi.

Prawa seniorów i wspólna petycja

Jakie obowiązki ma państwo wobec seniorów? W Rybniku nie ma hospicjum, nie ma gdzie zwrócić się o pomoc.

RPO: To niestety zadanie samorządu. Przepisy nie mówią, że każda gmina ma mieć hospicjum – to zależy od wspólnoty samorządowej.

W czasie rozmowy okazuje się , że samorząd Rybnika już planuje budowę i organizację hospicjum, a na razie świadczy usługi hospicjum domowego. Problemem jest jednak to, że ludzie nie wiedzą, gdzie się zgłosić, kto może pomóc.

Barbara Imiołczyk z z Biura RPO apeluje więc do zebranych, by zwrócili się do nowych władz samorządowych o to, by pomoc dla seniorów była lepiej koordynowana, tak, by władze lepiej rozumiały potrzeby obywateli, a obywatele wiedzieli, do kogo zwrócić się o pomoc. Samorząd odpowiada o jakość zycia mieszkańców. Jeśli macie Państwo problem z dostępem czy to do opieki geriatrycznej czy rehabilitacji, zgłaszajcie to. Zmiana zaczyna się od tego, że ktoś zgłosi problem.

- Ale to nie wszystko. Miasto uchwaliło, że odpady zmieszane są wywożone raz w miesiącu. Co zrobić z pampersami i odpadami sanitarnymi, jeśli ktoś się opiekuje osobą obłożnie chorą?

Inny uczestnik spotkania, zaangażowany w walkę ze smogiem, mówi, że planowana jest w sprawie odpadów petycja. Bo uchwała niesprawiedliwie obciąża kosztami wywozu odpadów tych, którzy nie mają piecy i nie produkują popiołu..

RPO: Tak, petycja to bardzo ważne, a niedocenione narzędzie. Ono służy do tego, by druga strona musiała się do problemu ustosunkować, a to początek zmiany, dlatego warto się porozumieć i ująć w tej petycji także sprawę odpadów sanitarnych.

MEN odpowiada RPO ws. dalszej edukacji pełnoletnich wychowanków Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych

Data: 2018-10-08
  • Do szkoły wchodzącej w skład Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego może być przyjęty uczeń, który już nie jest wychowankiem MOW, ale ma orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego ze względu na niedostosowanie społeczne
  • Jest to możliwe, jeśli szkoła w MOW dysponuje wolnymi miejscami oraz za zgodą organu prowadzącego ośrodek - odpowiada MEN na wystąpienie RPO
  • Rzecznik wskazywał w nim, że kontynuowanie edukacji w MOW po 18. roku życia, dłużej niż do końca roku szkolnego, jest bardzo utrudnione
  • Ponadto MEN zapowiada nowe rozwiązania co do kształcenia dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi

Podczas jednego ze spotkań regionalnych RPO dowiedział się o problemie niektórych wychowanków MOW po ukończeniu 18. roku życia. Część z nich wyraża bowiem chęć dalszej nauki i ukończenia edukacji w szkole wchodzącej w skład ośrodka. Dla wielu wychowanków jest to jedyna realna możliwość kontynuowania kształcenia, które jest kluczowym elementem ich resocjalizacji i stanowi gwarancję późniejszego funkcjonowania w społeczeństwie.

Zgodnie z ustawą o postepowaniu w sprawach nieletnich, jeżeli nieletni ukończy 18 lat przed zakończeniem roku szkolnego, sąd rodzinny może przedłużyć przebywanie w zakładzie wychowawczym na czas do zakończenia roku szkolnego. Oznacza to, że możliwość pozostania w MOW w celu dokończenia edukacji ma charakter ograniczony i nie może być przedłużona do ukończenia danego etapu edukacyjnego np. szkoły gimnazjalnej lub ponadgimnazjalnej – wskazywał Adam Bodnar. W lipcu 2018 r. wystąpił w tej sprawie do Minister Edukacji Narodowej. Podkreślał, że sprawa ma istotne znaczenie z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do nauki (art. 70 Konstytucji RP).

Wcześniej MEN wyraziło pogląd, że z nauki w szkole specjalnej w MOW mogą korzystać uczniowie niebędący wychowankami MOW, także uczniowie dorośli. Resort zarazem zwrócił uwagę, że w istocie problem nie dotyczy prawnej możliwości kontynuowania nauki w szkole w MOW. Chodzi bowiem o finansowanie z części oświatowej subwencji ogólnej koszów pobytu osób pełnoletnich w ośrodku o charakterze wychowawczo-resocjalizacyjnym dla nieletnich oraz możliwości objęcia osób pełnoletnich oddziaływaniami stosowanymi w młodzieżowych ośrodkach.

Problem zasygnalizowany Rzecznikowi dotyczył właśnie objęcia subwencją ogólną ucznia, który po 18. roku życia chciałby dokończyć w MOW edukację gimnazjalną. W praktyce kontynuowanie nauki w MOW po uzyskaniu pełnoletności dłużej niż do zakończenia roku szkolnego jest więc w istotny sposób utrudnione – pisał RPO do MEN.

- Jeżeli szkoła w MOW dysponuje wolnymi miejscami, to za zgodą organu prowadzącego ośrodek, możliwe jest przyjęcie do tej szkoły ucznia, który już nie jest wychowankiem ośrodka, ale posiada orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego wydane ze względu na niedostosowanie społeczne. Na organizację kształcenia tego ucznia przekazywane są środki finansowe w ramach podziału części oświatowej subwencji ogólnej – odpowiedziała RPO 27 września 2018 r. wiceminister edukacji Marzena Machałek.

Drugi problem z wystąpienia RPO dotyczył wydawania orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego. Według jednego rozporządzenia MEN orzeczenia te są wydawane na wniosek rodzica dziecka lub ucznia. Zgodnie z innym rozporządzeniem MEN,  w ośrodku dla każdego nieletniego opracowuje się i realizuje indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny (IPE-T). Co do zasady dokument ten jest sporządzany na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Niesporządzenie IPE-T utrudnia zindywidualizowane oddziaływanie resocjalizacyjne i terapeutyczne.

NIK zwrócił uwagę na problem, jakim są często utrudnione kontakty placówek z opiekunami prawnymi nieletnich. Dlatego RPO podziela postulat NIK, by uprawnienia w kwestii występowania o orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego powierzyć dyrektorowi MOW, do którego nieletni został przyjęty.

- Odnosząc się do możliwości występowania do publicznej poradni  psychologiczno-pedagogicznej przez dyrektora MOW w sprawie wydania orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego dla wychowanka przebywającego w MOW, należy wskazać, że dyrektor MOW nie jest ustawowym przedstawicielem wychowanka, nie jest jego opiekunem prawnym i nie sprawuje nad nim pieczy zastępczej, zatem nie ma możliwości występowania o takie orzeczenie – brzmi odpowiedź resortu.

Jednocześnie wiceminister Marzena Machałek poinformowała, że w Ministerstwie prowadzone są prace Zespołu do spraw opracowania modelu kształcenia uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Jego zadaniem jest m.in. opracowanie propozycji nowych rozwiązań systemowych w zakresie kształcenia dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, na podstawie diagnozy  funkcjonalnej, z wykorzystaniem Międzynarodowej Klasyfikacji Funkcjonowania, Niepełnosprawności i Zdrowia (ICF), opartej na biopsychospołecznym modelu rozumienia specjalnych potrzeb edukacyjnych.

Przygotowywane rozwiązania będą dotyczyły m.in. określenia dokumentów stanowiących podstawę do objęcia ucznia wsparciem w szkole lub placówce. Zakłada się, że dokumentem stanowiącym podstawę przyjęcia do MOW będzie jedynie postanowienie sądu o zastosowaniu środka wychowawczego w postaci umieszczenia w młodzieżowym ośrodku wychowawczym – poinformowała Marzena Machałek.

VII.552.1.2018

Minister Edukacji Narodowej odpowiada Rzecznikowi w sprawie przygotowań do zmian w nauczaniu indywidualnym dzieci z niepełnosprawnościami. Załącza też statystyki

Data: 2018-09-14
  • 200 tys. dzieci w Polsce ma orzeczoną niepełnosprawność. W przedszkolach jest ich ponad 30 tys., w szkołach podstawowych – 100 tys., w gimnazjach w roku szkolnym 2017/18 było 35 tys.
  • Z tego 28 tys. dzieci i młodzieży było objętych nauczaniem indywidualnym. To zwłaszcza ich rodzice boją się wprowadzanych zmian. RPO zabiegał o to, by lepiej przekazywać im informację na temat nowych zasad organizacji nauki dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych
  • Z odpowiedzi MEN wynika, że resort skupił się na intensywnym systemie szkoleń dla dyrektorów placówek oświatowych. Planuje też intensywne wizytacje szkół, by sprawdzić, jak wdrożona została zmiana

Jak powinna wyglądać edukacja dziecka z orzeczoną niepełnosprawnością? Może ono– i powinno – chodzić do szkoły, bo nic nie zastąpi kontaktów z rówieśnikami. Ma prawo do dodatkowego wsparcia - w szkole i w klasie, lub dzięki indywidualnym zajęciom dodatkowym – na podstawie orzeczenia o kształceniu specjalnym.

Dodatkową możliwością jest nauczanie indywidualne. „Od zawsze” organizowane ono było albo w szkole, albo w domu samego dziecka - jeśli nie mogło go ono opuszczać. W praktyce możliwość ta wykorzystywana była jednak niekoniecznie tak, jak planowali organizatorzy edukacji: dzieci tzw. „trudne”, utrudniające pracę w klasie, były często „wypychane” z klasy – kierowane do nauczania indywidualnego. W efekcie, choć chodziły do szkoły, praktycznie nie kontaktowały się z innymi dziećmi.

Żeby uniemożliwić tę praktykę, MEN zdecydowało, że od tego roku szkolnego nauczanie indywidualne może odbywać się tylko w domu. To znaczy, że powinno z niego korzystać tylko to dziecko, które ze względu na stan zdrowia nie może domu opuścić - w przypadku poprawy tego stanu uczeń powinien kontynuować naukę w klasie Zmianę tę Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął z aprobatą. Jednak, jak to często bywa, problemy dotyczą sposobu jej wprowadzenia.

Rodzice nie rozumieją jej sensu. Nie wiedzą,  na jakie wsparcie mogą liczyć. Boją się, że – jeśli ich dziecko korzystało z nauczania indywidualnego w szkole – to teraz zostanie zamknięte w domu i także jedno z rodziców będzie musiało zrezygnować z aktywności zawodowej na rzecz opieki.

W sprawie tej Rzecznik zwracał się kilkakrotnie do MEN o wyjaśnienia. 13 września 2018 r. otrzymał kolejną odpowiedź.

Szkolenia dla organizatorów edukacji

Ministerstwo Edukacji Narodowej, wprowadzając zmiany, przeprowadziło kampanię informacyjną skierowaną do środowiska oświatowego.

  • W konferencji „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi a zmiany w prawie” wzięło udział 119 dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek, a konferencja była transmitowana online.
  • Ośrodek Rozwoju Edukacji roku szkolnym 2017/2018 zorganizował i przeprowadził 14 form doskonalenia dla dyrektorów (665 osób).
  • Także kuratoria we wszystkich województwach prowadziły działania informacyjno-szkoleniowe. W roku szkolnym 2017/2018 zorganizowano przeszło 550 poświęconych tej tematyce narad, konferencji i warsztatów, w których uczestniczyło ponad 39 tys. osób, głównie dyrektorów nauczycieli i specjalistów, a także przedstawicieli organów prowadzących. Ponadto odbywały się cykliczne spotkania wizytatorów do spraw edukacji włączającej i specjalnych potrzeb edukacyjnych z dyrektorami przedszkoli, szkół i placówek na terenie poszczególnych województw.
  • W każdym kuratorium oświaty powołano wizytatorów do spraw edukacji włączającej i specjalnych potrzeb edukacyjnych.

Wizytacje i kontrole

Wizytatorzy zebrali w czasie codziennych zadań informacje na temat problemów dyrektorów, nauczycieli i rodziców. Na tej podstawie wizytatorzy kontrolowali szkoły i placówki, a w przypadku nieprawidłowości - wydawali stosowne zalecenia.

Od 1 października do 30 grudnia 2018 r., co trzecia placówka zostanie skontrolowana w zakresie oceny prawidłowości zapewnienia dzieciom i młodzieży pomocy psychologiczno-pedagogicznej.

Ministerstwo Edukacji Narodowej jest w trakcie przygotowania zestawień zbiorczych z przeprowadzonego monitorowania organizacji pomocy psychologiczno-pedagogicznej, w tym zindywidualizowanej ścieżki kształcenia, we wszystkich typach szkół w roku szkolnym 2017/2018.

W piśmie Minister Edukacji Narodowej załącza statystyki dotyczące dzieci z niepełnosprawnościami. By ułatwić zapoznanie się z nimi, załączamy je w pliku programu Excel.

XI.7036.12.2017

RPO wspiera maturzystów z Ostrowca Św. przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka

Data: 2018-08-20
  • Maturzyści z Ostrowca Świętokrzyskiego, których wyniki egzaminów dojrzałości unieważniono w 2011 r., złożyli skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka
  • Wcześniej przegrali oni sprawy przed sądami administracyjnymi, a ich skarg nie uwzględnił Trybunał Konstytucyjny
  • W opinii dla ETPC Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał na możliwe naruszenie praw skarżących - prawa do sądu, do poszanowania życia prywatnego oraz do nauki

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył za zgodą ETPC opinię amicus curiae (tzw. przyjaciela sądu) w sprawie Sypioła i 17 innych przeciwko Polsce (skarga nr 783/16 i 17 innych).

Chodzi o zdarzenia z maja 2011 r., kiedy Okręgowa Komisja Egzaminacyjna, ze względu na niesamodzielność unieważniła wyniki pisemnej matury z chemii ponad 50 absolwentom dwóch szkół w Ostrowcu Świętokrzyskim. Dostali tylko ogólną informację, bez wskazania, do których zadań były zastrzeżenia. Część absolwentów wezwała Dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej do uchylenia decyzji i merytorycznego sprawdzenia prac. Dyrektor odmówił wskazując, że unieważnienia nastąpiło zgodnie z przepisami oraz wewnętrznymi regulacjami Komisji. Decyzję tę zatwierdziła Centralna Komisja Egzaminacyjna.

Maturzyści odwołali się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. WSA odrzucił skargi, wskazując, że unieważnianie pisemnej matury nie jest czynnością z zakresu administracji publicznej. Unieważnienie, w ocenie sądu, jest skutkiem stwierdzenia przez właściwy organ stanu faktycznego - niesamodzielności przy rozwiązywaniu zadań egzaminacyjnych. Sąd powołał się na art. 9c ust. 2a ustawy o systemie oświaty, zgodnie z którym wyniki egzaminu są ostateczne i nie służy na nie skarga do sądu administracyjnego. Pogląd ten potwierdził NSA.  

Maturzyści wnieśli więc skargi konstytucyjne do Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku z  22 czerwca 2015 r. (sygn. SK 29/13) Trybunał w pełnym składzie uznał, że brak możliwości zaskarżenia do sądu administracyjnego unieważnienia egzaminu maturalnego z powodu niesamodzielnego rozwiązywania zadań jest zgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP (prawo do sądu). W pozostałym TK postepowanie umorzył.

Po tym maturzyści złożyli skargi do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Zarzucili w nich, że brak sądowej kontroli decyzji unieważnienia matur narusza art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz art. 8 Konwencji (prawo do nauki), art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji oraz art. 8 Konwencji w związku z art. 13 Konwencji (prawo do nauki oraz poszanowania życia prywatnego), a także art. 6 ust. 1 Konwencji (prawo do sądu).

Po zapoznaniu się ze skargami maturzystów Rzecznik Praw Obywatelskich złożył, za zgodą ETPC, opinię amicus curiae (opinię taką składa podmiot, który nie jest stroną postępowania, ale z własnej inicjatywy przedstawia swe stanowisko).

W opinii z 26 czerwca 2018 r. Rzecznik zwrócił przede wszystkim uwagę na fakt, iż do RPO stale kierowane są liczne wnioski z wątpliwościami związanymi z organizacją, przeprowadzaniem czy ocenianiem matur. Rzecznik wskazał też na swe liczne wystąpienia do władz z propozycjami podjęcia działań legislacyjnych. Według RPO mogą one świadczyć o tym, że ustawodawstwo polskie w tej kwestii jest niedoskonałe i wymaga stałej analizy oraz wprowadzenia jeszcze wielu gwarancji dla zdających egzaminy maturalne.

Rzecznik poinformował ETPC, że stoi na stanowisku, iż wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie zapewnił skarżącym skutecznej ochrony ich praw i wolności wynikających z Konstytucji RP i Konwencji.

RPO przedstawił ETPC wątpliwości co do możliwego naruszenia praw chronionych Konwencją tj.: art. 6 ust. 1 (prawo do sądu), art. 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego), a także ewentualną możliwość naruszenia praw skarżących gwarantowanych przez art. 2 Protokołu Nr 1 do Konwencji (prawo do nauki).

Ponadto RPO zwrócił uwagę, że Najwyższa Izba Kontroli w wystąpieniu pokontrolnym do Dyrektora Okręgowej Komisji Egzaminacyjnej w 2011 r. potwierdziła nieprawidłowości w przebiegu procedury unieważnienia egzaminów maturalnych.

Wskazał także, że nowelizacja z 20 lutego 2015 r. ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw stanowiła m.in. próbę rozwiązania problemów zdających co do procedury unieważniania egzaminów maturalnych. Rzecznik z satysfakcją przyjął, iż dane statystyczne Centralnej Komisji Egzaminacyjnej wskazują na skuteczność funkcjonowania tych regulacji. Wyraźnie maleje bowiem liczba absolwentów, którym unieważniono egzamin maturalny.

VII.7031.3.2018

 

Jak szkoły przygotowują się do zmian przepisów w sprawie nauczania indywidualnego?

Data: 2018-08-16
  • RPO dalej dopytuje Ministra Edukacji o przygotowania do zmian przepisów dotyczących nauczania indywidualnego
  • Wdrażana zmiana jest słuszna, chodzi jednak o to, by sam sposób jej wdrażania nie naruszył praw dzieci i ich rodziców

Dziecko z niepełnosprawnością może – i powinno – chodzić do szkoły, bo nic nie zastąpi kontaktów z rówieśnikami. Formą wsparcia jest możliwość nauki z dodatkowym wsparciem - w szkole i w klasie, lub dzięki indywidualnym zajęciom dodatkowym – na podstawie orzeczenia o kształceniu specjalnym.

Dodatkową możliwością jest nauczanie indywidualne. „Od zawsze” organizowane ono było albo w szkole, albo w domu samego dziecka - jeśli nie mogło go ono opuszczać. W praktyce możliwość ta wykorzystywana była jednak niekoniecznie tak, jak planowali organizatorzy edukacji: dzieci „trudne”, utrudniające pracę w klasie, były często „wypychane” z klasy – kierowane do nauczania indywidualnego. W efekcie, choć chodziły do szkoły, praktycznie nie kontaktowały się z innymi dziećmi.

Żeby uniemożliwić tę praktykę, MEN zdecydowało, że nauczanie indywidualne może odbywać się tylko w domu. To znaczy, że powinno z niego korzystać tylko to dziecko, które nie może domu opuścić. Zmianę tę Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął z aprobatą. Jednak, jak to często bywa, problemy dotyczą sposobu jej wprowadzenia.

Rodzice nie rozumieją jej sensu. Nie wiedzą,  na jakie wsparcie mogą liczyć. Boją się, że – jeśli ich dziecko korzystało z nauczania indywidualnego w szkole – to teraz zostanie zamknięte w domu i także jedno z rodziców będzie musiało zrezygnować z aktywności zawodowej na rzecz opieki.

W sprawie tej Rzecznik zwrócił się do MEN o wyjaśnienia, a po ich otrzymaniu przedstawia nowe argumenty.

- W ocenie RPO niezwykle istotne jest zbadanie, w jaki sposób przyjęte przepisy są stosowane w praktyce oraz, czy rzeczywiście wspierają one prawidłowe wdrożenie edukacji włączającej – powtarza RPO. - W związku z tym chciałbym poprosić o uzupełnienie przekazanych już przez Panią Minister informacji i doprecyzowanie stanowiska w niektórych kwestiach.  

Z pisma MEN wynika, że podjęte zostały działania mające na celu należyte przygotowanie dyrektorów oraz nauczycieli, a także pracowników poradni psychologiczno-pedagogicznych do nowych regulacji.  

  • Ilu jednak dyrektorów przedszkoli, szkół i placówek wzięło udział we wspomnianej w piśmie konferencji „Uczeń ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi a zmiany w prawie oświatowym” 18 października 2017 r. oraz konferencjach organizowanych przez kuratorów oświaty pod koniec 2017 r.?

Budujący jest wskazany przez Panią Minister fakt powołania w każdym kuratorium oświaty wizytatorów przeszkolonych w zakresie specjalnych potrzeb edukacyjnych.

  • W jakich formach i w jakim wymiarze wizytatorzy ci realizowali działania informacyjno-szkoleniowe.
  • Jakie są dotychczasowe efekty ich pracy?

W zakresie szczególnego zainteresowania RPO pozostaje kwestia realizacji nowej formy wspierania uczniów wymagających zajęć w formie indywidualnej, tj. obejmowanych zindywidualizowaną ścieżką kształcenia. Będę wdzięczny za wskazanie, czy monitorowana jest praktyka prowadzenia zajęć w tej formule, co pozwoliłoby m.in. ocenić, czy elastyczne rozwiązanie, tj. pozostawienie wyłącznej decyzji dyrektora szkoły co do tygodniowego wymiaru godzin realizowanych indywidualnie lub w klasie, zapewnia proces kształcenia odpowiadający potrzebom i możliwościom danego ucznia.

XI.7036.12.2017

RPO w sprawie niepublicznych szkół, w których uczą się dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi

Data: 2018-08-16
  • Nowe przepisy[1] wymuszające zatrudnianie nauczycieli na etat sprawią, że placówek niepublicznych nie będzie stać na dalsze zatrudnienie logopedów czy psychologów, którzy dotychczas pracowali na umowę cywilnoprawną
  • Z problemem tym zwracają się do RPO rodzice uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi oraz dyrektorzy niepublicznych placówek edukacyjnych
  • RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Edukacji Narodowej

Rzecznik rozumie ideę, która legła u podstaw wskazanej zmiany – dla większości nauczycieli zatrudnienie pracownicze jest w oczywisty sposób korzystne. Niemniej koszty zatrudnienia w oparciu o umowę o pracę są odczuwalnie wyższe od kosztów zatrudnienia na umowę cywilnoprawną. Można więc przypuszczać, że dyrektorzy placówek niepublicznych, którzy w ramach posiadanych środków nie będą mogli ponieść zwiększonych kosztów z tego tytułu, będą rezygnować z zatrudniania części nauczycieli, przede wszystkim zaś nauczycieli-specjalistów, w tym m.in. logopedów, czy psychologów. Z kolei, jeśli dyrektorzy będą dążyli do utrzymania dotychczasowego standardu, zmuszeni zostaną do zapewnienia dodatkowego finansowania na ten cel, co będzie skutkować podwyżką czesnego.

Skończy się to niekorzystnie na dzieci i uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Albo ograniczony zostanie niezbędny tym dzieciom i uczniom wymiar terapii, albo wzrośnie koszt edukacji.

Problem dotyczy głównie nauczycieli-specjalistów, którzy pracują z dziećmi i uczniami ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi i rozwojowymi w stosunkowo niewielkim wymiarze czasu w ciągu miesiąca – w niektórych przypadkach są to 1-2 godziny w miesiącu.

W swoich skargach rodzice wskazują, że czują się w ten sposób „wypychani” z wysokospecjalistycznych placówek niepublicznych do placówek publicznych, gdzie ich dzieci nie mogą liczyć na porównywalne wsparcie. Rodzi to uzasadnione obawy o zapewnienie tym dzieciom i uczniom najlepszego w danym przypadku wsparcia i ograniczenie ich prawa do kształcenia na zasadzie równości z ich rówieśnikami.

Z kolei dyrektorzy placówek niepublicznych, choć zależy im na zaproponowaniu dzieciom i uczniom kompleksowych terapii, obawiają się, że wsparcie to będą musieli ograniczyć ze względu na zwiększenie kosztów zatrudniania nauczycieli-specjalistów. Wyrażają też swoje zaniepokojenie związane ze sposobem rozliczania przyznanej im dotacji – w świetle mającej wejść w życie regulacji ze środków pochodzących z tego źródła nie będą mogli finansować terapii, do których zatrudniają specjalistów w oparciu o umowę inną niż pracownicza.

XI.7036.38.2018




[1] art. 10a ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela (Dz.U. z 2018 r. poz. 967, z późn. zm.

 

Rzecznik upomina się o prawo do dalszej edukacji pełnoletnich wychowanków Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych

Data: 2018-08-01
  • Wychowankowie Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych powinni mieć możliwość kontynuowania po osiągnięciu pełnoletności nauki w szkole wchodzącej w skład ośrodka  – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Dziś kontynuowanie edukacji w MOW po 18. roku życia dłużej niż do zakończenia roku szkolnego jest bardzo utrudnione
  • Sprawa ma znaczenie z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do nauki - podkreśla Adam Bodnar, który wystąpił w tej sprawie do Minister Edukacji Narodowej

Podczas jednego ze spotkań regionalnych RPO dowiedział się o problemie niektórych wychowanków MOW po ukończeniu 18. roku życia. Część z nich wyraża bowiem chęć dalszej nauki i ukończenia edukacji w szkole wchodzącej w skład ośrodka. Dla wielu wychowanków jest to jedyna realna możliwość kontynuowania kształcenia, które jest kluczowym elementem ich resocjalizacji i stanowi gwarancję późniejszego funkcjonowania w społeczeństwie.

Zgodnie z ustawą o postepowaniu w sprawach nieletnich, jeżeli nieletni ukończy 18 lat przed zakończeniem roku szkolnego, sąd rodzinny może przedłużyć przebywanie w zakładzie wychowawczym na czas do zakończenia roku szkolnego. Oznacza to, że możliwość pozostania w MOW w celu dokończenia edukacji ma charakter ograniczony i nie może być przedłużona do ukończenia danego etapu edukacyjnego np. szkoły gimnazjalnej lub ponadgimnazjalnej - wskazuje Adam Bodnar.

W odpowiedzi na interpelację w tej sprawie MEN wyraziło pogląd, że z nauki w szkole specjalnej wchodzącej w skład MOW mogą korzystać uczniowie niebędący wychowankami MOW, także uczniowie dorośli. Każdy wychowanek MOW, który ukończył 18. rok życia i chciałby kontynuować naukę w szkole wchodzącej w skład ośrodka, może w ocenie MEN nadal być jej uczniem.

Resort zarazem zwrócił uwagę, że w istocie problem nie dotyczy prawnej możliwości kontynuowania nauki w szkole w MOW. Chodzi bowiem o finansowanie z części oświatowej subwencji ogólnej koszów pobytu osób pełnoletnich w ośrodku o charakterze wychowawczo-resocjalizacyjnym dla nieletnich oraz możliwości objęcia osób pełnoletnich oddziaływaniami stosowanymi w młodzieżowych ośrodkach.

Problem zasygnalizowany Rzecznikowi dotyczył właśnie objęcia subwencją ogólną ucznia, który po 18. roku życia chciałby dokończyć w MOW edukację gimnazjalną. W praktyce kontynuowanie nauki w MOW po uzyskaniu pełnoletności dłużej niż do zakończenia roku szkolnego jest więc w istotny sposób utrudnione - podkreśla RPO.

Potwierdza to informacja Najwyższej Izby Kontroli  o działalności resocjalizacyjnej MOW. Wskazano w niej, że barierą w procesie resocjalizacji w MOW był brak możliwości kontynuowania rozpoczętego etapu edukacji przez wychowanków, którzy skończyli 18 lat. Według NIK dokończenie trwającego etapu edukacji w MOW jest dla niektórych podstawowym warunkiem kontynuacji nauki i szansą na zdobycie wykształcenia czy podjęcie pracy.

Według RPO sprawa ma szczególne znaczenie z punktu widzenia prawa do nauki wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP. Może bowiem dochodzić do faktycznej nierówności między byłymi wychowankami MOW a pozostałymi uczniami w zakresie dostępu do edukacji. Dlatego też istotne jest stworzenie skutecznych mechanizmów prawnych umożliwiających wychowankom MOW kontynuowanie edukacji po osiągnięciu pełnoletności.

Drugi problem wskazany RPO podczas spotkań regionalnych dotyczy wydawania orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego. Zgodnie z jednym rozporządzeniem MEN orzeczenia te są wydawane na wniosek rodzica dziecka lub ucznia. Zgodnie z innym rozporządzeniem MEN,  w ośrodku dla każdego nieletniego opracowuje się i realizuje indywidualny program edukacyjno-terapeutyczny (IPE-T). Co do zasady dokument ten jest sporządzany na podstawie orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego. Niesporządzenie IPE-T utrudnia zindywidualizowane oddziaływanie resocjalizacyjne i terapeutyczne.

NIK zwrócił uwagę na problem, jakim są często utrudnione kontakty placówek z opiekunami prawnymi nieletnich. Dlatego RPO podziela postulat NIK, by uprawnienia w kwestii występowania o orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego powierzyć dyrektorowi MOW, do którego nieletni został przyjęty.

Rzecznik zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o stanowiska w tych sprawach.

VII.552.1.2018

 

Ujednolicić wskaźniki oceny pracy nauczycieli i dyrektorów szkół. Rzecznik pisze do sejmowej komisji

Data: 2018-07-30
  • Wskaźniki oceny pracy nauczycieli powinny być określane w rozporządzeniu MEN, a nie w regulaminach poszczególnych szkół, przygotowywanych przez ich dyrektorów - powtarza Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Rzecznik obawia się, że dyrektorzy będą tworzyć wskaźniki w zależności od swych indywidualnych upodobań, nie zaś od wynikającej z Karty Nauczyciela specyfiki pracy w danej szkole
  • Adam Bodnar ma także zastrzeżenia wobec braku jednolitości wskaźników oceny pracy samych dyrektorów - które będą różnić się w zależności od województwa

Może to budzić wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom - napisał RPO w wystąpieniu do Rafała Grupińskiego, przewodniczącego sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Pracuje ona nad zgłoszonym przez posłów PO projektem zmian w Karcie Nauczyciela i w ustawie o finansowaniu zadań oświatowych (druk nr 2592). Projekt przekazuje kwestie regulaminów dotyczących wskaźników ocen nauczycieli i dyrektorów do określenia w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej.  

Rzecznik wskazał, że niepokój nauczycieli, dyrektorów i ekspertów budzą nie tylko szczegółowe kryteria oceny pracy, ale również ogólne założenia zmian systemu oceny pracy nauczyciela i dyrektora szkoły wynikające z uchwalonej 27 października 2017 r. ustawy o finansowaniu zadań oświatowych, która wprowadziła też zmiany w Karcie Nauczyciela. O ile bowiem szczegółowe kryteria oceny pracy nauczyciela zostały określane w akcie wykonawczym, tj. rozporządzeniu MEN z 29 maja 2018 r. i będą wspólne dla wszystkich nauczycieli, o tyle wskaźniki oceny pracy nauczycieli, odnoszące się do spełniania poszczególnych kryteriów oceny pracy, będą różne - zależne od postanowień zaproponowanych przez dyrektora danej szkoły w regulaminie.

Z kolei wskaźniki oceny pracy dyrektorów szkół będą zależeć od specyfiki pracy w szkołach, wspólnej dla całego obszaru, który podlega organowi nadzoru pedagogicznego. Zgodnie ze zmianami z października 2017 r.  regulaminy określające wskaźniki oceny pracy dyrektorów będą ustalać te organy nadzoru. Oznacza to, że regulaminy będą się różnić w zależności od województwa.

Potrzebę zmian w obu tych kwestiach rzecznik sygnalizował w wystąpieniu do minister Anny Zalewskiej z 7 marca 2018 r

Poselski projekt uchylałby zmiany wprowadzone w październiku 2017 r. Jak piszą wnioskodawcy w uzasadnieniu, sposób oraz kryteria oceny pracy nauczyciela i dyrektora powinny mieć charakter jednolity i obowiązywać we wszystkich placówkach systemu oświaty.  Jednolitość gwarantować będzie skreślenie obecnej delegacji oraz pełna regulacja procedury i szczegółowych kryteriów oceny w rozporządzeniu ministra.

Według RPO konieczne jest nie tyle uchylenie delegacji ustawowej, ile zmiana jej brzemienia - zarówno w kwestii oceny pracy nauczyciela, jak i dyrektora szkoły.

Rzecznik konsekwentnie negatywnie ocenia przekazanie do uregulowania w regulaminach szkół - aktach niebędących źródłem prawa powszechnie obowiązującego - kwestii wskaźników oceny pracy nauczycieli. Poziom realizowania przez nich takiego samego kryterium, wspólnego dla wszystkich nauczycieli, będzie różny, zależny wyłącznie od dyrektora danej szkoły. Budzi to wątpliwości z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich - wskazuje Adam Bodnar.

Jego zdaniem mechanizm zasięgnięcia opinii rady pedagogicznej i zakładowych organizacji związkowych nie gwarantuje wprowadzenia przez dyrektorów regulacji obiektywnych. W związku z tym, że system oceny pracy nauczyciela wiązać się będzie z awansem zawodowym, dodatek o charakterze finansowym powinien być pod każdym względem jednolity dla wszystkich nauczycieli i niezależny od indywidualnych preferencji dyrektora - wskazał rzecznik.

Uregulowanie tej kwestii co najmniej w rozporządzeniu ministra prowadziłoby zaś do ujednolicenia wskaźników dla wszystkich nauczycieli. Eliminowałoby także zagrożenie obowiązywania regulaminów skrajnie różniących się między sobą. Niezapewnienie nauczycielom jednolitego sposobu oceny ich pracy, niezależnego od „szkolnych” uwarunkowań, może budzić wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności.

Takie same zastrzeżenia RPO ma co do uzależnienia wskaźników oceny pracy dyrektora szkoły od specyfiki pracy w szkołach, wspólnej dla całego obszaru, który podlega organowi nadzoru pedagogicznego. Trudno bowiem znaleźć argumenty przemawiające za potrzebą uzależnienia tych wskaźników od ewentualnych lokalnych uwarunkowań. Zdaniem rzecznika także tę kwestię powinno regulować co najmniej rozporządzenie ministra. 

Adam Bodnar zwrócił się do przewodniczącego komisji by jego stanowisko zostało wziętę pod uwagę w toku procesu legislacyjnego.

VII.7040.1.2018

Nauczanie indywidualne tylko w domu. Rzecznik zwraca uwagę na problemy dzieci z niepełnosprawnościami i ich rodziców

Data: 2018-07-16
  • To, w jaki sposób władze zmieniają teraz sposób organizacji nauczania indywidualnego dla dzieci z niepełnosprawnościami, może być dodatkowym problemem i dla nich, i dla ich rodzin
  • Wynika to ze skarg rodziców do Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z petycji i apeli organizacji pozarządowych

Dziecko z niepełnosprawnością może – i powinno – chodzić do szkoły, bo nic nie zastąpi kontaktów z rówieśnikami. Rodzicom bardzo na tym zależy, bo to zwiększa szanse dziecka na samodzielność w przyszłości.

Pierwszą formą wsparcia takiego ucznia jest możliwość nauki w szkole lub w szkole integracyjnej z dodatkowym wsparciem- w szkole i w klasie, czy dzięki indywidualnym zajęciom dodatkowym – na podstawie orzeczenia o kształceniu specjalnym.

Dodatkową możliwością jest nauczanie indywidualne. „Od zawsze” organizowane ono było albo w szkole, albo w domu samego dziecka - jeśli nie mogło go ono opuszczać. W praktyce możliwość ta wykorzystywana była jednak niekoniecznie tak, jak planowali organizatorzy edukacji: dzieci „trudne”, utrudniające pracę w klasie, były często „wypychane” z klasy – kierowane do nauczania indywidualnego. W efekcie, choć chodziły do szkoły, praktycznie nie kontaktowały się z innymi dziećmi.

Żeby uniemożliwić tę praktykę, MEN zdecydowało, że nauczanie indywidualne może odbywać się tylko w domu. To znaczy, że powinno z niego korzystać tylko to dziecko, które nie może domu opuścić – ale raczej już nie to, które do szkoły może przyjść, choć nie jest tam „grzecznym”, „wzorowym” uczniem (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z 9 sierpnia 2017 r. w sprawie indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego dzieci i indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży, Dz.U. z 2017 r. poz. 1616).

Zmianę tę Rzecznik Praw Obywatelskich przyjął z aprobatą. Jednak, jak to często bywa, problemy dotyczą sposobu jej wprowadzenia.

Rodzice nie rozumieją jej sensu. Nie wiedzą,  na jakie wsparcie mogą liczyć. Boją się, że – jeśli ich dziecko korzystało z nauczania indywidualnego w szkole – to teraz zostanie zamknięte w domu i także jedno z rodziców będzie musiało zrezygnować z aktywności zawodowej na rzecz opieki.

Nie wiedzą ponadto, jak zostaną ocenione możliwości ich dziecka – czy możliwy byłby jego powrót do klasy (a jeśli tak, to na jakich zasadach).

W ocenie Rzecznika obawy rodziców mogą wynikać z braku powszechnie dostępnej i szczegółowej informacji o przewidzianych przez prawo i dostępnych dla uczniów z niepełnosprawnościami formach wsparcia w procesie edukacji, także tych, które umożliwiają wdrożenie idei edukacji włączającej na każdym etapie nauki. Ponadto rodzice podnoszą, że regulacje dotyczące nowej formy pomocy psychologiczno-pedagogicznej, jaką jest zindywidualizowana ścieżka kształcenia, są na tyle nieprecyzyjne, że nie zapewniają w dostateczny sposób realizacji potrzeb uczniów, którzy chcieliby z niej skorzystać.

W szczególności problemem jest brak precyzyjnych wytycznych co do liczby godzin indywidualnych, które uczeń może realizować w ramach tej formy pomocy na każdym etapie edukacyjnym. To zaś rodzi obawę, że ustalona przez dyrektora liczba godzin będzie niewystarczająca wobec potrzeb ucznia.

Nie można zapominać, że dyrektor przedszkola czy szkoły będzie musiał uzgadniać zakres oferowanych uczniowi godzin z organem prowadzącym, w związku z ich finansowaniem z subwencji oświatowej. Wydaje się więc, że niedoprecyzowanie liczby godzin sprawi, że dzieci i uczniowie w rezultacie nie otrzymają takiego wsparcia, jakiego potrzebują.

XI.7036.12.2017

Stopień trudności matury ma znaczenie - RPO wystąpił do Ministra Zdrowia i Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich

Data: 2018-05-30
  • Podczas rekrutacji do wyższych uczelni, m.in. medycznych, nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach
  • W efekcie na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy stopień jej trudności był niższy
  • Rzecznik Praw Obywatelskich nie zgadza się z Ministrem Zdrowia, który nie widzi konieczności zmian w tej sprawie

Adam Bodnar ponownie zwrócił się w tej sprawie do ministra Łukasza Szumowskiego. Ponadto poprosił o stanowisko w całej kwestii Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich.

Do Rzecznika wpływają skargi w związku z nieuwzględnianiem w procesie rekrutacji przez uczelnie wyższe kształcące przyszłych lekarzy wyników matury, podanych w skali centylowej.  Oznacza to, że pod uwagę nie bierze się stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach. W rezultacie dochodzi do sytuacji, że na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku wysokie wyniki mierzone właśnie skalą centylową. Skarżący podnoszą, że wartości procentowe nie zawsze są wyznacznikiem wiedzy osób zdających maturę w różnych rocznikach.

W 2017 r. RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Zdrowia. Wskazywał, że obowiązek podawania wyników matur, również w skali centylowej w przypadku części pisemnej egzaminu, wynika z art. 44zzk ust. 1 pkt 2 ustawy z 7 września 1991 r. o systemie oświaty.  Z kolei art. 169 ust. 3 ustawy z 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym stanowi, że podstawą przyjęcia na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie są wyniki egzaminu maturalnego. Wskazując zatem podstawę kwalifikacji na uczelnie wyższe, ustawodawca nie zawęża jej jedynie do wyników matury podanych w skali procentowej - podkreśla RPO.

Dlatego w ocenie Rzecznika uczelnie (także medyczne) powinny w procesie rekrutacji uwzględniać oba rezultaty. Uczelnie, które  nie uwzględniają wyników matur w części prezentującej rezultaty w skali centylowej, mogą tym samym naruszać konstytucyjne prawa i wolności, wśród których przewidziana jest m.in. równość szans w dostępie do nauki.

Z odpowiedzi Ministerstwa Zdrowia wynika, że resort nie uznaje za wskazane uwzględniania wyniku w skali centylowej,  który ma „jedynie charakter pomocniczy, mający na celu określenie pozycji danego abiturienta na tle całej swojej populacji”.  Resort uzasadnia swe stanowisko faktem, że w rekrutacji na polskie uczelnie mogą wziąć udział także kandydaci posiadający tzw. maturę międzynarodową lub tzw. maturę europejską - których wynik podawany jest jedynie w skali procentowej. Ponadto - według  Ministra Zdrowia - wynik w centylach może być wysoki nie tylko w efekcie bardzo dobrze zdanej matury, ale również w przypadku ogólnie bardzo słabego rocznika zdających.

Rzecznik nie podziela stanowiska resortu. W jego ocenie taka wykładnia przepisów prowadzi do pozbawienia znaczenia wyniku matury w części centylowej - mimo  jednoznacznego sformułowania Prawa o szkolnictwie wyższym i ustawy  o systemie oświaty.

W piśmie do przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich prof. Jana Szmidta RPO poprosił o stanowisko w całej sprawie.

Rzecznik przypomniał, że w opinii nt. wprowadzenia od 2015 r. na świadectwach maturalnych wyniku w skali centylowej Konferencja uznała, że ,,wprowadzenie tej dodatkowej skali uwolni szkoły wyższe od dotychczasowego dylematu odnoszenia do siebie surowych wyników kandydatów na studia rekrutowanych na podstawie wyników egzaminów maturalnych o istotnie różnym poziomie trudności - rekrutacja stanie się prostsza i bardziej obiektywna”.

Choć uczelnie wyższe posiadają dużą autonomię, także w zakresie określania warunków rekrutacji, to jednak nie może ona prowadzić do tworzenia zasad naruszających powszechnie obowiązujące prawo – wskazał Adam Bodnar. Istniejące regulacje prawne formalnie realizują postulat zagwarantowania wszystkim kandydatom na uczelnie wyższe podobnych warunków rekrutacji. Jednak w praktyce te rozwiązania nie są stosowane. Potwierdza to analiza wybranych uchwał senatów uczelni dotyczących zasad rekrutacji na studia w kolejnym roku akademickim.

VII.7033.52.2016

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.7033.52.2016 z 14 maja 2018 r. – wystąpienie do Ministra Zdrowia i Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich w sprawie nierespektowania przez uczelnie wyższe wyników egzaminu maturalnego prezentowanego w skali centylowej.

W zainteresowaniu Rzecznika Praw Obywatelskich pozostaje problem nieuwzględniania przez uczelnie wyższe, w tym także uczelnie medyczne, wyników matur podanych w skali centylowej. Oznacza to, że w procesie rekrutacji nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach. W rezultacie dochodzi do sytuacji, że na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku wysokie wyniki mierzone skalą centylową.

Rzecznik wskazał, że obowiązek podawania wyników egzaminu maturalnego, również w skali centylowej w przypadku części pisemnej egzaminu, wynika z art. 44zzk ust. 1 pkt 2 ustawy o systemie oświaty. Natomiast art. 169 ust. 3 Prawa o szkolnictwie wyższym stanowi, że podstawą przyjęcia na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie są wyniki egzaminu maturalnego. Ustawodawca, wskazując podstawę kwalifikacji na uczelnie wyższe, nie zawęża jej jedynie do wyników matury podanych w skali procentowej. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, uczelnie (także medyczne) powinny w procesie rekrutacji uwzględniać oba rezultaty. Uczelnie, które w procesie rekrutacji nie uwzględniają wyników matur w części prezentującej rezultaty w skali centylowej, tym samym mogą naruszać konstytucyjne prawa i wolności, wśród których przewidziana jest m.in. równość szans w dostępie do nauki.

Z dotychczasowej korespondencji w przedmiotowej sprawie wynika, że Ministerstwo Zdrowia nie uznaje za wskazane uwzględnianie wyniku w skali centylowej w procesie rekrutacji. Za takim stanowiskiem przemawia fakt, że w rekrutacji na polskie uczelnie mogą wziąć udział także kandydaci posiadający tzw. maturę międzynarodową lub tzw. maturę europejską, których wynik podawany jest jedynie w skali procentowej. Ponadto, w ocenie Ministra, wynik w centylach może być wysoki, nie tylko w przypadku bardzo dobrze zdanej matury, ale również w przypadku ogólnie bardzo słabego rocznika zdających maturę.

W ocenie Rzecznika dokonana przez resort zdrowia wykładnia przepisów prowadzi do pozbawienia znaczenia wyniku matury w części centylowej w procesie rekrutacji. Rzecznik ponownie zwrócił się do Ministra z prośbą o wyjaśnienia. Ponadto, wystosował pismo do Przewodniczącego Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, w którym poprosił o zajęcie stanowiska w sprawie.

 

Rzecznik chwali inicjatywę legislacyjną Senatu ws. kryteriów zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół

Data: 2018-05-21
  • Rzecznik Praw Obywatelskich z satysfakcją przyjmuje inicjatywę ustawodawczą Senatu ws. kryteriów ustalania zwrotu rodzicom kosztów przejazdów do szkoły dzieci z niepełnosprawnościami  
  • Brak kryteriów pozwala gminie narzucać swe warunki; jednolite reguły umożliwią zaś realny dostęp do edukacji uczniom z niepełnosprawnościami - uważa Adam Bodnar
  • RPO od dawna postuluje, aby refundować koszt nie tylko dowozu dziecka do szkoły i potem do domu, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły oraz dojazdu po dziecko

Adam Bodnar napisał w tej sprawie do przewodniczących trzech senackich komisji: Ustawodawczej; Nauki, Edukacji i Sportu Senatu oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Pracują one nad tym projektem. Czas na sporządzenie przez nie sprawozdania przedłużono ostatnio do 31 lipca 2018 r. (pierwotnie miało to być 12 maja).

Co mówi prawo

Zgodnie z przepisami oświatowymi, obowiązkiem gminy jest zwrot kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i jego opiekuna do szkoły, na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę.

Prawo nie przewiduje jednak kryteriów, na których podstawie ma być ustalana kwota refundacji. Powoduje to, że jej zasady często jednostronnie określa wójt. Poszczególne gminy mogą zatem różnie ustalać stawkę zwrotu za kilometr przejazdu. Ze skarg do RPO wynika, że często nie pokrywają one rzeczywistych kosztów dowozu. Obywatele musza występować do sądów, by bronić swych praw. Rzecznik przyłącza się do takich postępowań.

Ponadto przepisy nie precyzują, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy za cztery. Obywatele skarżą się do RPO na brak takiego jednoznacznego określenia. Adam Bodnar podziela pogląd, że refundacja ma dotyczyć czterech przejazdów.

Argumenty RPO

Jak napisał Rzecznik do senackich komisji, ułatwienia dojazdu do placówek edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami są narzędziem realizacji prawa do edukacji oraz gwarantują dostępność edukacji na zasadach równych szans dla wszystkich. Jako niezależny organ monitorujący wdrażanie Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, RPO analizuje działania w celu realizacji jej zobowiązań.

Według Rzecznika brak kryteriów sposobu ustalania tych stawek czyni de facto uprawnienie rodziców niepełnym, pozostawiając organom możliwość narzucania jednostronnych warunków. W ocenie RPO wprowadzenie jednolitych reguł refundacji w akcie prawa powszechnie obowiązującego pozwoli uniknąć procesów, które są wytaczane przez rodziców. Ułatwi to też - a niekiedy wręcz realnie umożliwi - dzieciom i uczniom z niepełnosprawnościami dostęp do edukacji.

Zdaniem RPO niewystarczający jest zwrot kosztów jedynie za przejazdy, podczas których rodzic pełni funkcję opiekuna ucznia. Konieczne jest również pokrycie kosztów przejazdów samego opiekuna ze szkoły do domu, a następnie z domu do szkoły. Tylko takie ukształtowanie zasad zwrotu umożliwia bowiem realną rekompensatę ponoszonych kosztów i pozwala uznać, że możliwość samodzielnego dowożenia dziecka niepełnosprawnego do szkoły jest realną alternatywą wobec dowozu zapewnianego przez gminę.

Senacki projekt upoważnienia ustawowego do wydania rozporządzenia, w którym zostaną określone kryteria zwrotu kosztów przejazdów rodzicowi dowożącemu dziecko, zdaje się dawać możliwość takiego ukształtowania kryteriów, które będą uwzględniać postulaty Rzecznika.

Jego wątpliwość budzi jedynie użycie sformułowania: „zapewniając zwrot rzeczywistych kosztów przejazdu wykonywanego w optymalny dla dziecka, ucznia i opiekuna sposób”. Słowo „optymalny”, jako zwrot niedookreślony, dawałby ministrowi możliwość interpretowania tego pojęcia w sposób swobodny. Dla wyeliminowania ewentualnych wątpliwości interpretacyjnych zasadne byłoby zrezygnowanie z  określenia „optymalny” - napisał Rzecznik do komisji. Wyraził nadzieję, że jego uwagi zostaną uwzględnione w dalszych pracach legislacyjnych.

Orzecznictwo sądów

Jeden z sądów administracyjnych uznał, że refundacji podlega tylko wspólna podróż dziecka z opiekunem z domu do szkoły i z powrotem. Z kolei Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie uznał w lutym 2018 r., że gmina ma zwracać rodzicowi koszty czterech kursów a nie dwóch. Tak sąd rozstrzygnął pozew matki dziecka.

W procesie wspierał ją RPO. Wskazywał, że zgodnie z art. 24 Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji.

W 2017 r. Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie sygnalizacyjne w sprawie ustalania zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania tego przez ustawodawcę.

Inicjatywa Senatu 

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. Dodano by do niego przepis, że minister właściwy ds.  oświaty i wychowania określi w rozporządzeniu kryteria ustalania kosztów refundacji. Miałby być zapewniony zwrot kosztów „przejazdu wykonywanego w optymalny dla dziecka, ucznia i opiekuna sposób oraz uwzględniając w szczególności rodzaj niepełnosprawności, odległość miejsca zamieszkania od szkoły, miejsce pracy opiekuna i środek transportu”.

W uzasadnieniu projektu podkreślono, że przepisy nie przewidują kryteriów refundacji - w praktyce wójtowie ustalali w drodze zarządzenia wzorce umów określające jej wysokość. Koszty w poszczególnych gminach zwraca się w różnej wysokości, niekiedy dalekiej od rzeczywistych - wskazano.

Zaproponowany przepis pozwoli m.in. inaczej ustalać koszty w przypadku, gdy opiekun dowozi dziecko do placówki oświatowej leżącej na trasie jego przejazdu z domu do pracy, a inaczej w przypadku, gdy opiekun zmuszony jest w tym celu zmienić, wydłużyć trasę jego przejazdu albo wyruszyć wcześniej w osobną podróż z domu do szkoły - stwierdza uzasadnienie.

Osobno będzie można traktować też przypadki, gdy opiekun, w celu dowozu dziecka, używa innego samochodu, który np. spala więcej paliwa. Można będzie także odpowiednio potraktować przypadki, gdy dziecko dowożone jest przez inną osobę niż opiekun prawny. Nie można też wykluczyć sytuacji, że zwrot kosztów będzie polegał na zwrocie kosztów, niezbędnej do przewozu dziecka niepełnosprawnego, zmiany wyposażenia pojazdu - głosi uzasadnienie.

Resort edukacji uznał, że kryteriów refundacji nie może regulować prawo oświatowe, skoro dotyczy to zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego.

XI.7036.61.2017

Konsultacje regionalne RPO w czasie XVII Spotkań Organizacji Działających na Obszarach Wiejskich w Marózie

Data: 2018-05-17

Adam Bodnar uczestniczył w spotkaniu w Marózie już po raz trzeci. Przedstawiciele organizacji pozarządowych, którzy przyjechali do Maróza, mogli wziąć udział w spotkaniu z RPO i przedstawić problemy, z jakimi mierzą się na co dzień.

- Sprawy ważne dla ludzi z trudem przebijają się w debacie publicznej, choć dotyczą powszechnego doświadczenia. Dzieje się tak pewnie dlatego, że z Warszawy ich nie widać i ciężko zrozumieć, jakie są ważne - mówił w czasie sesji otwierającej spotkanie w Marózie Adam Bodnar. Podkreślił też znaczenie aktywności lokalnej i samorządności, która jest wielkim polskim sukcesem. - Mamy już kompletne instrumentarium, które pozwala wpływać na sprawy publiczne. Teraz pora nauczyć się z tego korzystać. Chodzi o prawo do informacji publicznych, petycji, konsultacji, budżetu partycypacyjnego, prawo do składania wniosków do instytucji i formułowania problemów do rozwiązania.

- Takie będą Rzeczypospolite, jaka ich lokalna aktywność - dodała Barbara Imiołczyk z BRPO trawestując słynne słowa kanclerza Jana Zamoyskiego. Przypomniała, że w tym roku nie ma ważniejszej sprawy niż wybory samorządowe, a kluczem dla naprawy Polski są:

  • prawa osób z niepełnosprawnościami, w tym osób dorosłych (przykład Chełma)
  • prawa do samodzielnego życia (przykład Słopnic i Ropy)
  • rozwiązanie problemu wykluczenia transportowego (z mniejszych miejscowości nie ma jak dojechać do szkoły, urzędu i lekarza). 

Na rozwiązanie tego ostatniego problemu wspólnie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem ogłaszamy konkurs - powiedziała Barbara Imiołczyk.

Relacja ze spotkania z RPO

Przed rokiem zbieraliśmy głównie od Państwa problemy.

Jakimi sprawami mamy się zająć teraz?

Na spotkanie regionalne w Marózie przyszło ponad 40 osób i nie wszyscy zmieścili się na sali.

Wykluczenie transportowe

- Nasza gmina, Kąty Wrocławskie, zaczęła opłacać dwa prywatne autobusy. A teraz radni wymyślili, by połączyć małe miejscowości z tymi, które już mają połączenia do dużego miasta.

- Nasza gmina, Dywity koło Olsztyna, kupiła swoje busy i dowozi ludzi do tych miejscowości, z których jeździ olsztyńskie MPK. Połączeń jest nie dużo, ale są.

Prawa dorosłych osób z niepełnosprawnościami, w tym starszych

- Nasze stowarzyszenie zapewnia w powiecie rawskim rehabilitację (ponad 5 zabiegów przysługujących z NFZ, zapewniamy też transport). Skąd można zdobywać fundusze poza samorządem (miastem i gminą)? Jak zmniejszyć wymóg wkładu własnego w projekty? Bo potrzebujących naszej pomocy jest coraz więcej.

RPO: Niestety, dzieje się tak, że choć organizacje dobrze diagnozują potrzeby społeczne, nie dostają wsparcia. Trzeba go szukać - czy u światłych darczyńców i firm, czy spróbować wystąpić o dotację z programu Senior+. To element działalności pozarządowej.

Warto korzystać z pomysłów innych (pada przykład Krapkowic na Opolszczyźnie i Strzyżowa na Podkarpaciu).

Dowóz dzieci z niepełnosprawnościami do szkół specjalnych, opiekunowie osób z niepełnosprawnościami

1. - U nas niestety jest tak, że nie ma dowozu z domu do szkoły jednym środkiem transportu, ale dzieci są przesadzane w trakcie przejazdu z jednego autobusu do drugiego. Wywalczyliśmy już opiekę na czas podróży. Ale czy takie przesiadki są zgodne z prawem?

RPO: To musimy sprawdzić.  Dziękuję za to zgłoszenie. Dla nas takie sygnały są bardzo ważne. To pozwala nam interweniować, powoływać się na to, co się ludziom przytrafia. Wcale nie trzeba ujawniać swoich danych. Wystarczy napisać "Panie Rzeczeniu, proszę zwrócić uwagę na taki problem..."

·         Zobacz: sądowe postępowanie strategiczne RPO w sprawie pani Angeliki (argumenty prawne w zakładce DOKUMENTY)]

Efektem nacisków jest także to, że ministerstwo edukacji obiecało zmianę zasad w rozporządzeniu.

2. Do warsztatów terapii zajęciowej dowozi się tylko osoby chodzące. Bo na wózkach już nie.

RPO: A to się nadaje na naszą interwencję.

3. Żona zajmuj się dzieckiem z niepełnosprawnością. Dostaje świadczenie opiekuńcze (1477 zł) i nie może pracować. Nawet na podstawie umowy cywilno-prawnej. Choć mogłaby - choćby w czasie, gdy córka jest w przedszkolu, ale też po to, by znaleźć wytchnienie i by dostać jakąś emeryturę.

A ja zajmuję się mamą z demencją. Dostaję więc tylko 522 zł  (bo mama stała się osobą z niepełnosprawnością w wieku dorosłym). Kiedy  ta niesprawiedliwość zostanie naprawiona?

RPO: Trybunał Konstytucyjny problem świadczenia już rozwiązał. W 2014 r. uznał zróżnicowanie świadczeń za niekonstytucyjne. A rząd tego wyroku nie wykonuje. W tej sytuacji można zaskarżyć decyzję ośrodka pomocy społecznej do sądu administracyjnego. 

·         Zobacz: sprawa pana Adama (argumenty prawne RPO)

 Przed ETPCz toczy się sprawa Łuczkiewicz i inni przeciwko Polsce. W drugim ruchu warto o tym pamiętać.

Dużo trudniejsza jest sprawa zatrudnienia. Władze obawiają się nadużyć. Ale zastanowimy się, jak to ruszyć. Te problemy trzeba pokazywać i o nich mówić.

·         Zobacz też: Deklaracja „Za niezależnym życiem” w portalu Konwencja.org

Środowiskowy dom samopomocy

Zwolnienie z pracy żony wysokiego urzędnika samorządowego utrudnia działanie środowiskowego domu samopomocy (prowadzi go stowarzyszenie). Nie chodzi tylko o kontrole, ale o dostęp do informacji, o kontakty z urzędnikami. Sugeruje się nam, by Dom został przekazany z powrotem powiatowi. Wtedy wróciliby dawni pracownicy. To wszystko odbędzie się kosztem podopiecznych domu, bo oni nie chcą takiej zmiany, przeżyją niepotrzebny dodatkowy stres.

Przedstawiamy plany naprawcze, projekty - ale to nic nie daje. Nikt z nami nie rozmawia.

RPO: Rzecznik może próbować takie rzeczy wyjaśniać. Pytanie tylko, czy to pomoże, czy wręcz przeciwnie. 

"Prasa" samorządowa

- U nas samorządowa gazeta (bezpłatny biuletyn finansowany z ogłoszeń) zaczęła się przeradzać w tubę rządzących w gminie. Zdołaliśmy zablokować pieniądze na to wydawnictwo, ale tylko dlatego, że zbudowaliśmy wokół tego większość.

[wystąpienie RPO o prasie samorządowej]

RPO: Moim zdaniem jednostki samorządu terytorialnego mają prawo (na podstawie ustawy o gospodarce komunalnej) do wydawania tylko biuletynów informacyjnych. Nie gazet. Czyli informacje, a nie komentarze i felietony.

Jeśli robi inaczej, to wpływa na obieg informacji, ogranicza dostęp obywateli do informacji i promuje rządzących. Dlatego apeluję do Ministra Kultury, by powstrzymał łamanie prawa. A do czasu zmian prawa warto zgłaszać problem do regionalnej izby obrachunkowej.

Problem z funduszem sołeckim

- U nas, fundusz sołecki (część budżetu do dyspozycji samych mieszkańców) został uruchomiony mimo oporu wójta. Ale w budżecie nie zapewniono na to pieniędzy. A przeciwnicy funduszu doprowadzili do tego, by na przyszły rok fundusz znieść.

RPO: To powinno być w agendzie politycznej w czasie wyborów. Bo bez tego nic się nie zmieni.

- Niestety, władze samorządowe zniechęcają ludzi do funduszu sołeckiego obiecując, że na potrzebne im inwestycje same dadzą więcej, niż może się znaleźć w funduszu. Nikt nie docenia wspólnototwórczej roli funduszu sołeckiego.

- A może rozwiązaniem mogłyby być obowiązkowe budżety obywatelskie w małych gminach?

Czy matce komornik może odmówić alimentów, bo ojciec ma inne zobowiązania?

RPO: To właśnie sprawa dla Rzecznika. Tylko trzeba nam przesłać dokumenty.

Zobacz też: działania RPO w sprawie alimentów

O spotkaniu w Marózie

Wspólne działanie sąsiadów, mieszkańców, obywateli, ich zbiorowy wysiłek na rzecz rozwiązywania problemów i budowania lepszego życia mają na wsi długą tradycję. Aktywne społecznie osoby łączy pasja i zaangażowanie, są otwarte i konsekwentnie dążą do celu. Czy zawsze skutecznie? Czy osiągają to, co zaplanowały. Niestety nie zawsze. Sukcesy uskrzydlają. Porażki prowadzą do zniechęcenia i zwątpienia we własne siły. Trudno się pozbierać i zacząć od nowa.

Na XVII spotkanie w Marózie organizatorzy zaprosili przedstawicieli organizacji wiejskich oraz sołectw. W tym roku nazwali je Akademią Skutecznego Działania. Skutecznego, czyli prowadzącego do osiągania założonych celów i pozwalającego unikać niepowodzeń. Aby tak się stało, trzeba dobrze określić, do czego dążymy, pozyskać aprobatę i wsparcie lokalnej społeczności, zjednać sobie sojuszników oraz przekonać do siebie przeciwników. I jeszcze dużo dużo więcej... ale o tym poniżej.

W trakcie Spotkania na zajęciach i warsztatach rozmowy dotyczyły tego, jak wpływać na lokalną politykę społeczną, jak budować wizerunek organizacji, jak wzmacniać tożsamość społeczności w oparciu o pamięć i historię, jak podejmować decyzje w sytuacji konfliktu interesów. Można było zobaczyć rozmaite narzędzia i umiejętności (technologiczne, prawne, komunikacyjne) przydatne w rozwiązaniu konkretnych problemów.

Sporo miejsca poświęcone było zbliżającym się wyborom do samorządu –roli radnych, wójtów i burmistrzów. Tego, o co warto pytać kandydatów i czego można  wymagać od tych, którzy zostaną wybrani. 

RPO kolejny raz wskazuje MEN negatywne skutki reformy oświaty

Data: 2018-05-14
  • Przepełnienie szkół podstawowych; nauka w późnych godzinach popołudniowych albo nawet w kontenerach przy szkołach; zbyt dużo zajęć w tygodniu; nadmiar prac domowych
  • O takich m.in. negatywnych skutkach reformy systemu oświaty Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do minister Anny Zalewskiej
  • Adam Bodnar przestrzega, że efektem gorszych warunków nauki w szkołach publicznych będzie przenoszenie dzieci zamożniejszych rodziców do placówek prywatnych - co pogłębi nierówności społeczne

Do Biura RPO stale wpływają wnioski obywateli z wątpliwościami wobec zmian w ustroju szkolnym oraz organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych.  Rzecznik analizuje także wszelkie doniesienia medialne. Wiele z nich budzi szczególny niepokój, bowiem opisywane w nich negatywne skutki reformy systemu oświaty mogą negatywnie wpływać na realizację prawa do nauki, wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP.

W piśmie do minister Zalewskiej Rzecznik przedstawił efekty seminarium, zorganizowanego w marcu 12018 r. w Biurze RPO pod hasłem „(Nie)oczekiwane skutki reformy systemu oświaty” .

RPO wiele razy zwracał uwagę, iż nieuniknionym efektem zmian jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych, przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas I, w większości szkół doprowadziło do przepełnienia budynków szkół i pogorszenia warunków nauczania.

Negatywne skutki reformy

Mimo zmian sieci szkół, dokonanych przez samorząd terytorialny, uczniowie często nadal nie mieszczą się budynkach szkolnych.  Lekcje obywają się we wszelkich możliwie dostępnych miejscach, np.: na korytarzach, stołówkach szkolnych, czy też w bibliotekach.

Szczególnie niepokojące Rzecznika przypadki, dotyczą uczniów uczęszczających na zajęcia w ustawionych przed szkołą kontenerach. Dochodzi do tego wtedy, gdy organy prowadzące szkoły oraz dyrektorzy nie chcą przenosić uczniów szkół podstawowych do budynków likwidowanych gimnazjów.

Według MEN przekształcenie samodzielnych gimnazjów w szkoły podstawowe znacząco zmniejszy zjawisko zmianowości w gminach miejskich. -  Jednakże wielu uczniów problem ten dotknął już teraz - wskazuje Adam Bodnar. Część dzieci zmuszona jest bowiem do uczęszczania na zajęcia w późnych godzinach popołudniowych.

Niepokój RPO budzi też brak odpowiedniego wyposażenia. Chodzi m.in. o brak pracowni fizycznych i chemicznych, brak szafek, w których dzieci mogłyby zostawiać książki, brak pomocy dydaktycznych czy książek w bibliotekach. Z uwagi na brak środków, samorządy wciąż nie są w stanie wyposażyć niektórych szkół w odpowiednią infrastrukturę techniczną czy sanitaria.

Rzecznik ma świadomość, iż często nauczyciele zatrudnieni w gimnazjach szukają nowych miejsc pracy, jednakże uczniowie narażeni są na nieustanną zmianę nauczycieli i wychowawców. Innym problemem są nieustanne zastępstwa powodowane  zwolnieniami lekarskimi nauczycieli czy urlopami dla poratowania zdrowia.

Nie służy to uczniom, zwłaszcza że bardzo często zmiany nauczycieli dotyczą przedmiotów egzaminacyjnych. W takiej sytuacji trudno też wymagać od nauczycieli wysokiej jakości nauczania.

Inny istotny problem to opracowane podstawy programowe oraz plany nauczania. Do Rzecznika docierają informacje, iż brak jest korelacji pomiędzy starą oraz nową podstawą programową oraz pomiędzy poszczególnymi przedmiotami. Np. pewne działy matematyki przesunięto do liceum, ale ich znajomość jest niezbędna do rozwiązywania zadań z fizyki.

Nieustannym problemem  jest także zbyt duża tygodniowa liczba zajęć lekcyjnych, nadmiar prac domowych i prac klasowych. Te ostatnie, według zaniepokojonych rodziców, polegają wyłącznie na nauce pamięciowej, nie uczą zaś logicznego myślenia.

Wprawdzie to nauczyciel decyduje, ile zada uczniowi, ale należy mieć na uwadze, iż materiał, który w gimnazjum uczniowie przerabiali w ciągu trzech lat, obecni uczniowie muszą zrealizować w klasie VII i VIII - podkreśla RPO.

Dlatego ponownie przestrzega, iż nadmiar obowiązków uczniów klas VII, a w przyszłym roku klas VIII, może wywołać negatywne konsekwencje zarówno dla ich dalszego rozwoju edukacyjnego, jak i dla życia rodzinnego.

Ryzyko pogłębienia nierówności  społecznych

W odpowiedzi z 28 grudnia 2017 r. MEN nie odniosło się do problemu nagłego rozwoju szkół niepublicznych. Rzecznik kolejny raz zwraca uwagę na duże prawdopodobieństwo, iż nieuniknioną konsekwencją pogorszenia się warunków do nauki w placówkach publicznych będzie decyzja większości lepiej sytuowanych rodziców o przeniesieniu dzieci do placówek prywatnych.

- Wzrost popularności szkół niepublicznych może przyczynić się zatem do pogłębienia obecnie już istniejących nierówności społecznych, a nawet do wykluczenia społecznego dzieci mniej zamożnych rodziców - uważa Adam Bodnar.

RPO ma świadomość, iż swobodne kształtowanie systemu oświaty jest elementem polityki państwa, jednakże pragnie wskazać, iż każdej uzasadnionej i przeanalizowanej zmianie towarzyszyć powinno podejmowanie środków, które zapobiegną bądź zamortyzują ewentualne negatywne efekty uboczne.

Przedstawione problemy w znacznym stopniu przyczyniają się zarówno do zwiększenia różnic edukacyjnych, jak i wpływają negatywnie na realizację prawa do nauki, wyrażonego w art. 70 Konstytucji RP - podkreśla Adam Bodnar.

Dlatego zwrócił się do minister Anny Zalewskiej o ponowną analizę problemu oraz uzupełnienie stanowiska w sprawie.

VII.7037.110.2017

 

List z Polski. Relacja Adama Bodnara ze spotkan regionalnych w województwie kujawsko-pomorskim, pomorskim i zachodniopomorskim

Data: 2018-04-21

Kolejne spotkania regionalne #RPO zakończone. Inowrocław, Nowa Wieś Królewska (gmina Płużnica), Koronowo, Nakło nad Notecią, Tuchola, Chojnice, Człuchów, Wałcz i Szczecinek.

Znowu wraz z moją ekipą zobaczyłem kawał Polski, której nie widać z Warszawy. Po raz kolejny wraca pytanie, co zrobić, by problemy, których ludzie tu doświadczają, stały się częścią debaty publicznej. Wielkie publiczne sprawy zaczynają się od rzeczy zwykłych i pozornie niezauważalnych. Najwyższa pora je zauważyć.

WYWŁASZCZENIA POD INWESTYCJE, KŁOPOTLIWE INWESTYCJE. Ludzie mówili o skutkach budowy dróg, z których wszyscy korzystamy. Procedury wypłacania odszkodowań za ziemię i domy przejęte pod cel publiczny budzą wątpliwości. Na spotkanie w Nakle przyjechali przedstawiciele całej grupy mieszkańców poszkodowanych przez taką inwestycje i działania państwa. W Chojnicach – mieszkańcy osiedla, przez które ma przejść obwodnica. Znowu ludzie zgłaszają problemy uciążliwych inwestycji – ferm kurzych, cukrowni, których śmierdzące wyziewy nie pozwalają otwierać okien w mieszkaniach.

WYKLUCZENIE KOMUNIKACYJNE. W wielkim mieście mało kto myśli o tym, jakim problemem jest dojazd do szkoły. Nie chodzi o korki i liczbę przesiadek. Połączenia może w ogóle nie być. Zwłaszcza do liceum, bo do nich gimbusy już nie dowożą. I radź sobie licealisto sam. Ciesz się jeśli rodzice mają samochód i cię dowiozą. Tak właśnie realizujemy konstytucyjne prawo do edukacji oraz zasadę równych szans. Słyszeliśmy o miejscowości, z której uczniowie idą do liceum w mieście dobrych parę kilometrów na piechotę. To musimy sprawdzić. W Człuchowie poradzili sobie tworząc zakład budżetowy, który odpowiada za dowóz dzieci do szkół. Dostaje dotację z powiatu. Jeździ na podstawie planów lekcji w szkołach. Niestety, takie rozwiązanie odcina część uczniów od zajęć pozalekcyjnych. Ostatni autobus jedzie na wieś o godz. 15.10. Ale przynajmniej jest jak dojechać do szkoły. Jeździmy po Polsce i ciągle zastanawiamy się, jak rozwiązać ten problem. Zwłaszcza w północno-zachodniej Polsce, gdzie odległości między miejscowościami znaczne. Kto ma pomysł? Blablacar dla lokalnych społeczności? Dostępny dla seniorów, młodzieży i osób z niepełnosprawnościami?

BORY TUCHOLSKIE. W Borach Tucholskich widać straszliwe spustoszenia po zeszłorocznym huraganie. Ludzie opowiadają, jak sobie w zeszłym roku pomogli nawzajem, podpowiadają, że o tym powinna dowiedzieć się cała Polska, bo to prawdziwa obywatelska lekcja. Ale także przykład skutecznego zarządzania kryzysowego na poziomie lokalnym. Może pojawią się wkrótce na ten temat opracowania naukowe. Ale też ciągle pojawiają się problemy – np. nie wiadomo, jak wypłacić odszkodowania dla właścicieli prywatnych lasów. I to ciągle jest niezałatwione – a my już dawno przestaliśmy pamiętać o katastrofie, która nawiedziła te okolice.

CODA i OSOBY GŁUCHE. Kiedy ludzie pytają mnie, co najbardziej zdziwiło mnie w pracy Rzecznika– często opowiadam o dzieciach CODA, czyli o słyszących dzieciach niesłyszących rodziców. Pamiętacie film La Famille Bélier (Rozumiemy się bez słów) ze znakomitą rolą francuskiej piosenkarki Louane? Ona była właśnie CODA. Tłumaczyła rodzicom, co nauczyciel powiedział w czasie wywiadówki, jaką diagnozę przedstawił lekarz, czego zażądał urzędnik. Jak się ma 10 lat, to nie wszystko się rozumie. A rodzice oczekują, że ktoś im pomoże. Własne dziecko jest pod ręką, a rodzice nawet nie zauważają jaką odpowiedzialnością je obarczają. Takie dzieci są także w Polsce. Za każdym razem, kiedy mówię o tym na spotkaniach w dużych miastach, ludzie się dziwią. I wiecie co? – kiedy to powiedziałem w Nowej Wsi Królewskiej, przez salę przeszedł szmer. I jedna dziewczyna wstała. – „Ja mam niesłyszących rodziców”. – powiedziała. „My tu doskonale wiemy, o czym Pan mówi”. W Chojnicach natychmiast rękę podniosła pani, która jest CODA i która – najczęściej społecznie – tłumaczy swoim niesłyszącym bliskim i przyjaciołom, co mówi do nich urzędnik albo lekarz. A w Wałczu przyszła cała grupa osób głuchych, które dokładnie odpytały mnie z tego, jak państwo powinno respektować ich prawa.

RODZICE DZIECI Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ. Zawsze w czasie spotkań Rzecznika pojawiają się rodzice dzieci z niepełnosprawnościami. To jest ogromny , systemowy, nierozwiązany od lat problem. Dotyczy to wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Ale także dostępności terapii (i dojazdu na nią), jak również wytchnienia dla opiekunów. To kwestia znajdowania pracy, usamodzielniania, jeśli się da, budowy mieszkań, w których osoby z niepełnosprawnościami mogą w miarę samodzielnie żyć. To nie jest łatwe zadanie, trudno się je przekuwa w chwytliwe hasła. Ale nie wolno tego odkładać „na potem” i czekać, że może nasi współobywatele z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie nie będą mieli dość sił, by się o swe prawa upomnieć.

IDĄ WYBORY. Na naszych spotkaniach dużo częściej niż dotychczas pojawiali się samorządowcy. Słuchali ludzi, notowali, obiecywali sprawdzić i zaradzić zgłaszanym problemom. To dla nas znak, że już niebawem nie będziemy mogli jeździć po Polsce, by nie włączać się w samorządową kampanię wyborczą. Ale dla Was – znak, że warto się organizować i sygnalizować problemy. Teraz jest czas. Czas na zgłaszania postulatów – dla siebie i dla sąsiada. Dla innych. Odpytywania kandydatów na temat budżetu obywatelskiego, rejestru umów cywilnoprawnych, pakietów senioralnych, ośrodków wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami, młodzieżowych rad miasta i różnych innych pomysłów, które zwiększą jakość życia wspólnoty lokalnej.

Wracamy do Warszawy z pudłem spraw zgłaszanych w czasie indywidualnych spotkań Pani adw. Joannie Łodej z Biura RPO. Za miesiąc kolejny, ostatni przed wyborami wyjazd – na Warmię i Mazury.

O złym prawie i jego stosowaniu. Spotkanie regionalne RPO w Szczecinku

Data: 2018-04-19

Na Zamek Książąt Pomorskich na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem przyszło w Szczecinku 20 osób.  Rozmawialiśmy o problemach rolników, o emeryturach, o wychowywaniu dzieci z niepełnosprawnościami, o sądach i o Konstytucji.

- Spotkania regionalne pozwalają nam gromadzić wiedzę o realnych problemach, jakie mają ludzie. Nie zawsze daje się to zauważyć zza biurka. Dlatego RPO za biurkiem nie siedzi - powiedział Adam Bodnar. Spotkanie w Szczecinku kończyło kolejny, tym razem czterodniowy objazd po kraju.

Sprawy rolnicze

  • Nowe prawo łowieckie scedowało część obowiązków na sołtysów, którzy działają społecznie – więc nie można im zlecić działań, jeśli nie są w stanie ich wykonać (chodzi o szacowanie strat w uprawach rolnych, które powodują dzikie zwierzęta)

RPO: Tak, już się tym zajęliśmy

  • Szkody wyrządzane przez objęte ochroną ptaki wędrowne (np. żurawie) – potrafią zniszczyć całe uprawne pole. Nikt za to nie odpowiada, rolnicy nie dostają odszkodowań
  • Linie przesyłowe wysokiego napięcia – rolnicy mają kłopoty z energetykami, którzy bez uzgodnien z właścicielami ziemi wjeżdżaja na pola, „bo muszą uciąć gałęzie”. W przypadku sporu sądowego sądy orzekają różnie, często na niekorzyść rolnika.

RPO: warto wiedzieć, że Rzecznik może występować do Sądu Najwyższego i NSA o orzeczenia ujednolicające w składzie siedmiu sędziów. Udało się nam w taki sposób np. wyprostować sprawę transakcji ziemią rolną.

  • Ubezpieczenia rolników – ubezpieczyciele nie wypłacają odszkodowań za lokalną suszę czy gradobicie, bo  jedyna certyfikowana instytucja badająca takie zjawiska meteorologiczne nie stwierdza ich z powodu sposobu rozstawienia urządzeń pomiarowych.

Obowiązek sprzątania chodników przy posesjach

Na właścicielach ciąży obowiązek sprzątania przyległych chodników. Czy taki przymus jest zgodny z Konstytucją? Dlaczego mam sprzątać czyjeś tylko dlatego, że sąsiaduje z moim?

RPO: Musimy się zastanowić. Ale Trybunał Konstytucyjny 20 lat temu odrzucił podobny wniosek RPO.

Wysokość emerytur – kapitał początkowy

Tuż przed przejściem na emeryturę kapitał początkowy jest ponownie przeliczany – mimo że wcześniej był inny – i na podstawie tego nowszego, mniej korzystnego przeliczenia, wyliczana jest emerytura. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował taką praktykę 28 lutego 2012 r., ale nic się nie zmieniło.

RPO: To jest dla nas. Dostajemy bardzo wiele spraw związanych z emeryturami. Nie możemy apelować o generalne podnoszenie świadczeń, ale możemy interweniować w sprawach indywidualnych przeliczeń świadczeń. Trybynał Konstytucyjny nie ma narzędzi egzekwowania swoich wyroków, niewdrożonych wyroków jest niestety więcej, jak choćby ten dotyczący wparcia dla opiekunów dorosłych osób z niepelnosprawnościami.

Mowa nienawiści w internecie, hejt na ulicach

Jak można przeciwdziałać takim zjawiskom, bo że są szkodliwe, nie ulega wątpliwości?

RPO: Tak, to jest bardzo poważny problem. Internet ułatwia nam uczestniczenie w debacie publicznej, ale rozprzestrzenia też nienawiść. Prawo za tymi nowymi zjawiskami nie nadąża. Np. długo nie uważało, że nienawistne wystąpienia w internecie nie wymagają interwencji. To się na szczęście zmienia – także dzięki RPO. Także w sprawie odpowiedzialności portali za nienawistne komentarze już się coś zmieniło. Sąd Najwyższy uznał, że za takie komentarze odpowiada portal.

Ciągle nie działa sprawnie u dostawców usług internetowych mechanizm „notice and takedown” (usuń [treść], skoro zostałeś powiadomiony [o naruszeniu prawa].

- A co Pan uważa o demonstracjach ONR, takich jak kilka dni temu w Gdańsku?

RPO: Nie można zakazywać demonstracji prewencyjnie, tylko na podstawie podejrzenia, że coś może się zdarzyć w jej trakcie. Ale jeśli w ich trakcie dochodzi do łamania prawa, to policja ma obowiązek reagować. Problemem jest więc nie to, że do demonstracji doszło, ale że policja nie reaguje. Rzecznik interweniuje i wszystko to odnotowuje.

Co wiadomo o planowanej zmianie Konstytucji?

Podobno referendum ma być w listopadzie, a nic o tym nie wiadomo. Dlaczego?

RPO: O planach zmiany Konstytucji mówił prezydent i za całą kampanię w tej sprawie odpowiada Kancelaria Prezydenta. Wiem, że organizuje w przyszłym tygodniu debatę konstytucyjna. Zobaczymy, co tam się stanie. Moim zdaniem Konstytucja nie wymaga wymiany, może drobnych korekt. Realnym problemem jest zas to, że Konstytucja jest łamana.

Jak doprowadzić do powstania budżetu obywatelskiego w Szczecinku?

RPO: W wielu miastach budżety obywatelskie funkcjonują bardzo dobrze i zwiększają zaangażowanie obywateli w życie społeczne.

Aby doprowadzić do powstania takiego budżetu, warto wykorzystać prawo do petycji. Albo zapytać o stosunek do tej idei kandydatów w wyborach samorządowych.

Co Pan myśli o oknie życia (właśnie zostało uruchomione w Szczecinku)?

Ja jestem za, ale podobno ONZ jest przeciw. Dlaczego?

RPO: Była taka krytyczna opinia, która wskazywała, że anonimowa adopcja uniemożliwia poznanie tożsamości dziecka. Nie rozumiem tej argumentacji – w naszych warunkach społecznych, kiedy się wie, jaką alternatywę ma kobieta, która nie może wychowywać dziecka, ani ujawnić faktu jego narodzin, takie wywody są trudne do zrozumienia.

Dlaczego z Polski jest tyle skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu?

Czy liczba spraw nie świadczy, że mamy wyjątkowo ze prawo i sądy?

RPO: Najwięcej spraw bierze się z problemów systemowych. Kilka już rozwiązaliśmy (np. problem mienia zabużańskiego czy czynszów w prywatnych kamienicach). Zmniejszyła się też liczba spraw o nadużywanie tymczasowego aresztowania. Nieco lepiej jest z przewlekłością postępowań – więc spraw jest nieco mniej. Trybunał pozwala nam poprawić nasze prawo i jego stosowanie.

Ale pojawiają się nowe problemy. Prawdopodobnie bardzo dużo skarg dotyczyć będzie np. tzw. ustawy „dezubekizacyjnej” z 2016 r. Wpływają ciągle z Polski sprawy "więzienne", sprawy związane z wywłaszczeniami (pod bardzo ostatnio intensywne inwestycje w infrastrukturę).

Generalnie – naprawa sytuacji w zakresie przestrzegania praw człowieka wymaga staranności, działań żmudnych i starannych. To zabiera czas, ale jest skuteczne.  

Jaki jest Pana stosunek do reformy sądownictwa?

RPO: Taka reforma, aj obecnie wprowadzana, nie była potrzebna. Mamy inne problemy z sądownictwem – sprawy przesyłek sądowych, sprawy biegłych, sprawy sądów rodzinnych. Nie są naprawiane.

- A co Pan robi w sprawach sędziów-przestępców?

RPO: Od przestępstw jest prokuratura.

- My z synem zostaliśmy skrzywdzeni przez sędziów i nikt nam nie pomógł. Pan też. Czy złoży Pan dla nas skargę nadzwyczajną

RPO: Możemy tylko ponownie sprawdzić dokumenty.

Prawa dzieci z niepełnosprawnościami

- Nasze stowarzyszenie zajmuje się 25 dziećmi. Mamy bardzo mało funduszy, tracimy siły. Nie wiem, czy damy dalej radę… Ale co będzie z dziećmi? Mamy tu takiego 28-letniego chłopca, nie ma go nawet gdzie wyprowadzić.

RPO: A są miejsca opieki dziennej, zwłaszcza dla starszych dzieci?

- Są kolejki. I pomoc jest tylko do 24. roku życia

RPO: Mieliśmy podobny problem w Chełmie. Dzięki naciskom na władze udało się taki punkt otworzyć. W niedalekim Wałczu się udaje. Może uda się w Szczecinku?

Koszty dowozu dziecka z niepełnosprawnością do szkoły

- Dowożę samochodem do szkoły dwoje dzieci z niepełnosprawnościami. Dostaję za to zwrot o równowartości zniżkowego biletu PKS – to rodzaj ryczałtu, który ma się to nijak do prawdziwych kosztów.

RPO: Przyjrzymy się temu. Ostatnio udało się nam wygrać sprawę w Krakowie i korespondujemy z MEN w sprawie zmiany przepisów. Problem kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół zgłaszany jest w całym kraju.

Działania organizacji pozarządowych

Czy organizacje działające na rzecz lokalnej społeczności, choć nie mające statusu organizacji pożytku publicznego, nie mogłyby mieć prawa do nieodpłatnego korzystania z pomieszczeń?

Nie jest podnoszone dofinansowanie na podopiecznych DPS i warsztatów terapii zajęciowej. Czy rzecznik mógłby pomóc?

Dlaczego obarczył Pan Naród Polski współodpowiedzialnością za Holokaust?

- Cenię Pana i tego nie rozumiem. Dlaczego Pan tak powiedział, Panie Rzeczniku?

RPO: Może nie słyszał Pan całośc tej wypowiedzi? Powiedziałem, że odpowiedzialność za Holokaust ponoszą Niemcy. Dodałem, że są narody, które w tym współuczestniczyły. Dopytywany przez dziennikarza potwierdziłem, że były też jednostki w ramach narodu polskiego – za to ci szmalcownicy byli skazywani przez sądy polskiego państwa podziemnego. Wypowiedź była nieprecyzyjna, nie powinienem był użyć pojęcia „naród”. Przeprosiłem za to.

Prawo do edukacji w praktyce. Spotkanie regionalne RPO w Człuchowie

Data: 2018-04-18

W Miejskim Domu Kultury w Człuchowie zebrało się w południe ponad 50 osób i znowu zastanawialiśmy się, czy wszyscy się pomieścimy w nie tak małej wcale sali. Tak jak trzy godziny wcześniej w Chojnicach, na spotkanie z rzecznikiem praw człowieka Adamem Bodnarem przyszli nie tylko aktywiści społeczni i ludzie, którzy chcą zgłosić swoje indywidualne problemy, ale także młodzież szkolna.

40-kilometrowa droga do szkoły

RPO: Konstytucja daje nam prawo do edukacji – a nie chodzi tu tylko o sam dostęp do szkół, ale także o to, by ten dostęp był równy. A to zależy także od zapewnienia wygodnego dojazdu. Na wielu spotkaniach ten problem jest nam zgłaszany. A jak jest u Was?

W Człuchowie, jak się okazuje,  działa od niedawna zakład budżetowy zajmujący się komunikacją publiczną. Uczniowie mają w tej sieci bilety za darmo, a rozkład jazdy  dopasowany jest do planu lekcji (powstał po konsultacjach i rozeznaniu potrzeb), zwłaszcza w szkołach podstawowych. Ma oczywiście kłopoty z finansowaniem, bo dotacja z powiatu to za mało – zdaniem szefa tej firmy potrzebna jest na to dotacja z budżetu.

Z jej usług korzysta wielu młodych uczestników spotkania z RPO. Dojeżdżają nawet 40 km. Opowiadają:

- Mieszkam koło Człuchowa, chciałam iść do szkoły w Chojnicach – ale tam nie było komunikacji, więc wyboru nie było.

- Autobus dostosowany jest do mojego planu lekcji. Ale to znaczy, że na zajęcia pozalekcyjne nie mam szans. Autobus rusza 5 min. po ostatniej obowiązkowej lekcji.

RPO: Im bardziej jeżdżę po Polsce, tym lepiej rozumiem, że główne media nie rozumieją, jak wygląda życie w małych miejscowościach. Problem wykluczenia transportowego dla uczniów czy rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami, które muszą dojeżdżać na terapię, jest zupełnie niezauważony. Od tego, żeby o tym mówić, jest Rzecznik Praw Obywatelskich.

Problemy z realizacją obowiązku szkolnego w Młodzieżowych Ośrodkach Wychowawczych

Przepisy są skonstruowane tak, że wychowanek, który kończy 18 lat, nie może na własny wniosek kontynuować nauki w MOW (a zdarza się, że młodzi o to proszą, bo wiedzą, że po powrocie do domu nie będą mieli szansy na dalszą naukę).

RPO: To jest temat dla nas. Rzeczywiście prawdopodobnie trzeba zaapelować o zmianę przepisów.

ZOZ z oddziałem psychiatrycznym

Duże szpitale odsyłają tu chorych, którzy mogą „powodować” duże koszty (w tym np. osoby po próbie samobójczej), są kłopoty z pomocą osobom w kryzysie bezdomności (trzeba pomagać każdemu, ale nie za każdego zostaną zwrócone koszty). 

RPO: Ochrona zdrowia psychicznego to jeden z ważniejszych tematów dla RPO. Koordynatorem RPO w tych sprawach jest Krzysztof Olkowicz.

Problem z rozliczeniem się za prąd ze spółką Energa

Spółka musiała zmienić system księgowy i każda zmiana taryfy czy licznika powoduje, że ludzie przestają dostawać faktury – a potem wpływają gigantyczne rachunki. Z trudem można wywalczyć rozłożenie tych opłat na raty, a jeśli nawet, to z odsetkami, które nie wynikają przecież z błędów klientów. Rzecznik Konsumenta w Człuchowie dostaje takich spraw około stu rocznie. Problem musi być ogromny, a nie pojawił się jeszcze w mediach.

Sieci wodociągowe

Część przyłącza, która idzie przez nieruchomość cudzą, nie podlega wodociągom. Sprawę skomplikowało orzeczenie Sądu Najwyższego.

RPO: Sprawdzimy tę kwestię.

Prawo wodne

Gminy straciły prawo do ustalania taryf.

Pytania uczniów

Jak zwykle na spotkaniach uczniowie zadają pytania anonimowo, na karteczkach:

  • Młodzi pytali o sprawę agresywnego zachowania osoby transseksualnej wobec dziecka.

RPO: Po prostu nie ma przyzwolenia na przemoc. Tożsamość płciowa nie ma znaczenia. Sprawą zajęła się policja.

  • Za dzieci umieszczane w placówkach wychowawczych rodzice dostają i tak 500+, choć się dziećmi nie opiekuja. Dlaczego? (RPO: A jednocześnie 500+ nie należy się dzieciom z domów dziecka. I być może pieniądze dla dzieci, które nie przebywają w rodzinie, powinny trafiać do specjalnego depozytu na przyszłość tego dziecka).
  • Dlaczego emerytury są takie niskie?

Inicjatywa legislacyjna Senatu w sprawie kryteriów zwrotu rodzicom kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół

Data: 2018-04-18
  • Senat będzie pracował nad własnym projektem, który pozwoli określić kryteria kosztów dowozu do szkoły dzieci z niepełnosprawnościami przez rodziców - by zapewnić zwrot ich rzeczywistych wydatków przez gminy
  • Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna postuluje by refundować koszt nie tylko dowozu dziecka do szkoły i potem do domu, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły oraz dojazdu po dziecko
  • Resort edukacji podtrzymuje, że kryteriów refundacji nie może regulować prawo oświatowe, skoro dotyczy to zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego

Zgodnie z przepisami oświatowymi, obowiązkiem gminy jest zwrot kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i jego opiekuna do szkoły na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę.

Brak jednolitych zasad refundacji

Dziś Prawo oświatowe nie przewiduje żadnych kryteriów, na których podstawie ma być ustalana kwota refundacji. Powoduje to, że jej zasady często jednostronnie określa wójt. Poszczególne gminy mogą zatem różnie ustalać stawkę zwrotu za kilometr przejazdu.

Ze skarg wpływających do RPO wynika, że stawki te często nie pokrywają rzeczywistych kosztów dowozu dziecka. Obywatele musza występować do sądów, by bronić swych praw. Rzecznik przyłącza się do takich postępowań.

Przepisy nie precyzują, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie czy cztery. Obywatele skarżą się do RPO na brak takiego jednoznacznego określenia. Wspomaga ich w tym Adam Bodnar, który podziela pogląd, że refundacja ma dotyczyć czterech przejazdów.

Orzecznictwo sądów

Jeden z sądów administracyjnych uznał, że refundacji podlega tylko wspólna podróż dziecka z opiekunem z domu do szkoły i z powrotem. Z kolei Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie uznał w lutym 2018 r., że gmina ma zwracać rodzicowi koszty czterech kursów a nie dwóch. Tak sąd rozstrzygnął pozew matki dziecka,

W procesie wspierał ją RPO. Wskazywał, że zgodnie z art. 24 Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Zapewnienie dojazdu do szkół uczniów z niepełnosprawnościami jest realizacją tego prawa. Dla obowiązków gmin znaczenie mają przede wszystkim usprawiedliwione potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, nie zaś interes ekonomiczny gminy - podkreślał Adam Bodnar.

W 2017 r. Trybunał Konstytucyjny wydał postanowienie sygnalizacyjne w sprawie ustalania zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnościami i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania tego przez ustawodawcę. Jak uznał TK, RPO - który przystąpił do skargi konstytucyjnej w sprawie - słusznie zauważył, że przepisy nie określają przesłanek bądź kryteriów refundacji. Trybunał podzielił pogląd Rzecznika,, że przyznanie ustawowego uprawnienia przy równoczesnym braku określenia zasad jego realizacji prowadzi do zróżnicowania warunków zwrotu kosztów w poszczególnych gminach.

Inicjatywa legislacyjna senatorów

W marcu 2018 r. do Senatu wpłynęła inicjatywa legislacyjna senatorów w sprawie nowelizacji Prawa oświatowego. Dodano by do niego przepis, że minister właściwy ds.  oświaty i wychowania określi w rozporządzeniu kryteria ustalania kosztów refundacji. Miałby być zapewniony zwrot kosztów „przejazdu wykonywanego w optymalny dla dziecka, ucznia i opiekuna sposób oraz uwzględniając w szczególności rodzaj niepełnosprawności, odległość miejsca zamieszkania od szkoły, miejsce pracy opiekuna i środek transportu”.

W uzasadnieniu projektu podkreślono, że przepisy nie przewidują kryteriów refundacji - w praktyce wójtowie ustalali w drodze zarządzenia wzorce umów określające jej wysokość. Koszty w poszczególnych gminach zwraca się w różnej wysokości, niekiedy dalekiej od rzeczywistych - wskazano.

Zaproponowany przepis pozwoli m.in. inaczej ustalać koszty w przypadku, gdy opiekun dowozi dziecko do placówki oświatowej leżącej na trasie jego przejazdu z domu do pracy, a inaczej w przypadku, gdy opiekun zmuszony jest w tym celu zmienić, wydłużyć trasę jego przejazdu, albo wyruszyć wcześniej w osobną podróż z domu do szkoły - stwierdza uzasadnienie.

Osobno będzie można traktować też przypadki, gdy opiekun, w celu dowozu dziecka, używa innego samochodu, który np. spala więcej paliwa. Można będzie także odpowiednio potraktować przypadki, gdy dziecko dowożone jest przez inną osobę niż opiekun prawny. Nie można też wykluczyć sytuacji, że zwrot kosztów będzie polegał na zwrocie kosztów, niezbędnej do przewozu dziecka niepełnosprawnego, zmiany wyposażenia pojazdu - głosi uzasadnienie.

Projektem zajmą się trzy senackie komisje: Ustawodawcza; Nauki, Edukacji i Sportu oraz Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej. Mają czas na przygotowanie sprawozdania do 12 maja.

Resort edukacji nie zmienia zdania

W piśmie do RPO z 9 kwietnia 2018 r. wiceminister edukacji narodowej Marzena Machałek podtrzymała wcześniejsze stanowisko resortu z grudnia 2017 r. Odnosząc się do braku kryteriów ustalania kwoty refundacji kosztów dowozu dziecka i opiekuna, minister Anna Zalewska pisała wtedy do Rzecznika, że kwestię należy uregulować na poziomie innych przepisów niż przepisy prawa oświatowego.

Dotyczą one bowiem zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego odpowiedzialnych za zapewnienie dzieciom i młodzieży niepełnosprawnej bezpłatnego dowozu do szkół i ośrodków lub zwrotu kosztów dowozu, co znajduje bezpośrednie przełożenie na gospodarowanie finansami publicznymi w danej gminie. Minister Edukacji Narodowej nie może ingerować i rozstrzygać decyzji podejmowanych przez jednostki samorządu terytorialnego, tym bardziej związanych z wydatkowaniem środków finansowych przeznaczanych na zapewnienie przez gminę bezpłatnego dowozu lub zwrot kosztów dowozu rodzicom dziecka - podkreśliła Anna Zalewska.

Komentarz Anny Mikołajczyk z zespołu ds. równego traktowania w Biurze RPO:

Rzecznik Praw Obywatelskich z satysfakcją odnotowuje inicjatywę ustawodawczą Senatu w sprawie wprowadzenia kryteriów ustalenia zwrotu kosztów przejazdów. Ich brak czyni de facto uprawnienie rodziców niepełnym, bo pozostawia organom gminy możliwość narzucania jednostronnych warunków. Wprowadzenie jednolitych reguł refundacji ułatwi, a niekiedy wręcz realnie umożliwi, dostęp do edukacji dzieciom i uczniom z niepełnosprawnościami.

Zdaniem Rzecznika dla uznania, iż gmina skutecznie wypełnia ustawowy obowiązek organizowania transportu osób z niepełnosprawnością do placówek oświatowych, nie wystarczy zwrot kosztów jedynie za przejazdy rodzica z dzieckiem. Konieczne jest również pokrycie kosztów przejazdów samego opiekuna ze szkoły do domu, a następnie z domu do szkoły. Tylko to umożliwia  realną rekompensatę kosztów i pozwala uznać, że możliwość samodzielnego dowożenia dziecka niepełnosprawnego do szkoły jest realną alternatywą wobec dowozu zapewnianego przez gminę.

XI.7036.61.2017

Spotkanie RPO w Zakładzie Poprawczym i Schronisku dla Nieletnich w Koronowie

Data: 2018-04-16

W ramach programu spotkań regionalnych RPO Adam Bodnar odwiedza także miejsca ważne dla prawa człowieka. Stąd wizyta w Zakładzie Poprawczym i Schronisku dla Nieletnich dziewcząt w Koronowie. Ekipa RPO zwiedziła pomieszczenia, rozmawiała z wychowankami i ich opiekunami. Potem dziewczyny przedstawiły prezentację o zasadach pobytu w Zakładzie i Schronisku.

- Rzecznik praw obywatelskich to specjalny urzędnik powoływany przez parlament, by przez 5 lat zajmował się prawami człowieka w Polsce. Ma reagować na skargi obywateli. Rocznie trafia do nas 50 tys. spraw, najczęściej piszą więźniowie, ale nie tylko oni, a zakres spraw jest ogromny. Warto wiedzieć, że RPO zajmuje się też przeciwdziałaniem torturom i poniżającemu traktowaniu w miejscach pozbawienia wolności (w tym z zakładach poprawczych) - powiedział na spotkaniu z wychowankami Zakładu Adam Bodnar. - Ale tu przyjechaliśmy, bo wszyscy nam mówią, jak ważne i dobre rzeczy tu się dzieją.

Zakład Poprawczy i Schronisko dla Nieletnich w Koronowie mają najniższy w Polsce wskaźnik powrotu do przestępstwa - tylko 5 proc. Placówka zawdzięcza to udanym projektom resocjalizacyjnym i programom ułatwiającym powrót do życia na wolności.

Zakład poprawczy ma charakter półotwarty (30 miejsc), schronisko dla nieletnich ma charakter zwykły (10 miejsc).

W placówce funkcjonują szkoły: podstawowa (z klasą II i III gimnazjum) i branżowa (klasa II zasadniczej szkoły zawodowej). Chodzą do niej wszystkie wychowanki, nawet te, które są pełnoletnie i mogłyby odmówić dalszej edukacji.

Elementem resocjalizacji jest nauka zawodu (krawca, fryzjera, kucharza). Można też ukończyć kursy z certyfikatami na: opiekunkę osób starszych, opiekunkę dzieci, konserwatorkę zieleni, kucharkę, cukierniczkę, kasjerkę, kosmetyczkę, florystkę, obsługę kas fiskalnych. W internacie działa wolontariat, który ułatwia rozwijanie umiejętności, odkrywanie talentów, nawiązywanie nowych znajomości i przyjaźni. Dziewczyny współpracują z domem opieki (np. czesząc jego mieszkanki) i ze szpitalem onkologicznym (np. oferując na aukcje na rzecz szpitala prace z kółka plastycznego). Wychowanki uprawiają sport - na terenie Zakładu jest wyremontowane niedawno boisko, a dziewczyny odnoszą sukcesy w ogólnopolskich zawodach na ergometrach wioślarskich.

Wychowanki w końcowej fazie resocjalizacji mogą wejść do grupy usamodzielnienia (hostelowej). Mieszkają w osobnym budynku, z osobnym wejściem, węzłem kuchennym i sanitarnym. Same robią zakupy i przygotowują posiłki. Korzystają z oferty kulturalnej Koronowa i Bydgoszczy, samodzielnie załatwiają sprawy urzędowe. Od września 2018 roku będzie funkcjonowała samodzielna grupa hostelowa, w której dziewczęta realizować będą naukę i pracę na zewnątrz placówki.

Wychowanki zakładu poprawczego zaangażowane są w projekty i programy ogólnopolskie w ramach kształtowania patriotyzmu. Są to między innymi:

  • we współpracy z Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN (jak podkreśliły dziewczyny, Zakład w Koronowie jest jedynym w Polsce, który współpracuje z Muzeum):

- akcja społeczno-edukacyjna „Łączy nas pamięć”,
- akcja społeczno-edukacyjna „Żonkile”;

  • udział w programie edukacyjnym „Szkoła dialogu”, którego celem jest zapoznanie uczennic z historią Żydów w Polsce oraz ich wkładem w społeczny, kulturalny i ekonomiczny rozwój kraju oraz odkrywanie często zapomnianej historii i kultury żydowskiej;
  • pamięć i coroczne apele poświęcone „Żołnierzom wyklętym”.

Placówka aktywnie korzysta z dorobku wyższych uczelni (Kolegium Jagiellońskiego, Toruńskiej Szkoły Wyższej, Bydgoskiej Szkoły Wyższej, Gdańskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej, Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy)

Wychowanki wracają z urlopów i przepustek:

  • w latach 2014/2018 urlopy udzielono wychowankom 143 razy, tylko 3 dziewczęta nie wróciły same (zostały doprowadzone przez policję);
  • w latach 2014/2018 udzielono wychowankom 367 przepustek, tylko jedna nie wróciła w terminie. 

Ważnym miernikiem efektywności procesu resocjalizacji jest wskaźnik powrotu do przestępstwa po opuszczeniu zakładu poprawczego. 9 lutego 2016 r. Ministerstwo Sprawiedliwości podało, że wskaźnik ten w przypadku wychowanek ZP i SdN w Koronowie jest (od 01.01.2011 r. do 31.12.2015 r.) najniższy w Polsce -  wynosi jedynie 5,1%. Wśród 39 nieletnich, które opuściły zakład w Koronowie, tylko dwie miały kłopoty z prawem (jedno ograniczenie wolności i jedna kara w zawieszeniu). Tak niski wskaźnik przestępstwa można przypisać efektywnej resocjalizacji i właściwemu podejściu do procesu usamodzielnienia wychowanki przed zwolnieniem warunkowym.

Seminarium w Biurze RPO „(Nie) oczekiwane skutki reformy systemu oświaty"

Data: 2018-03-27

Przepełnienie zreorganizowanych szkół podstawowych, pogorszenie warunków nauczania,  przeładowanie programu klasy VII, niechęć do wysłuchania młodzieży, brak edukacji antydyskryminacyjnej, ciężkie tornistry –m.in. o tych problemach związanych z reformą oświaty mówiono podczas seminarium zorganizowanego we wtorek w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.

Przedstawiciele nauczycieli, rodziców, samorządów, organizacji pozarządowych, a także  sami uczniowie, wymieniali  spostrzeżenia, oczekiwania i obawy związane z planowanymi oraz wprowadzonymi już zmianami.Będzie to podstawą do stworzenia całościowego raportu o sytuacji polskiej szkoły po reformie.

PROBLEMY PO ZMIANACH W OŚWIACIE

RPO Adam Bodnar zapowiedział, że poruszane tematy będą przedmiotem jego wystąpień do odpowiednich władz. Śledzi on bowiem na bieżąco zmiany w organizacji i funkcjonowaniu systemu oświaty oraz  występuje z krytycznymi uwagami do Minister Edukacji Narodowej.Zgłasza też wątpliwości, jakie przedstawiają muobywatele podczas spotkań regionalnych RPO.

Skarżą się oni m.in. na: przepełnienie zreorganizowanych szkół podstawowych, pogorszenie warunków nauczania,  przeładowanie programu klasy VII, problem kumulacji roczników (w roku szkolnym 2019/2020 edukację w liceach ogólnokształcących, technikach i szkołach branżowych pierwszego stopnia rozpoczną zarówno uczniowie kończący gimnazjum, jak i klas VIII zreformowanych szkół podstawowych), kłopoty uczniów klas pierwszych gimnazjów powtarzających klasę. Nauczyciele obawiają się utraty pracy.

Problemów może być więcej. Seminarium zorganizowano po to by zebrać informacje o wszystkich pozostałych.  Hasłem spotkania było: „(Nie) oczekiwane skutki reformy systemu oświaty"

Adam Bodnar podkreślał, że Konstytucja mówi o równym dostępie do edukacji, tymczasem wielu młodych ludzi z mniejszych miejscowości jest z tego wykluczonych z braku dobrej sieci transportu z większymi ośrodkami, gdzie są ich szkoły.  

RPO analizuje m.in. nową podstawę programową. Opowiada się za wprowadzeniem do szkół programu antydyskryminacyjnego.Wśród innych problemów Rzecznik wymienił kwestię oceny nauczycieli. Ma on wątpliwości do ustalania wskaźników tej oceny w regulaminach szkół ustalanych przez dyrektorów. Pozytywnie ocenia  zaś wycofanie się przez resort z ocenyprezentowania przez nauczycieli postawy „moralnej i etycznej”.  Rzecznik krytykuje też propozycje MEN,aby katecheci mogli byli wychowawcami klasy.

W dwóch sąsiednich placówkach będą zupełnie inne oceny pracy nauczycieli; te regulaminy nie tylko nas skłócą, ale też pogorszą jakość edukacji, skazując nauczycieli na konflikt z dyrektorami - przekonywał prezes Związku Nauczycielstwa Polskiego Sławomir Broniarz. Wskazywał, że nauczyciele nie działają w próżni, a w dobie atakowania i niszczenie autorytetu instytucji publicznych, nawet najlepiej przygotowany nauczyciel znajdzie się w trudnej sytuacji.

OCENA ZMIAN WEDŁUG ZNP I RODZICÓW 

Proces powstawania gimnazjów nie był wolny od kontrowersji, ale zniszczenie ich 18-letniego dorobku, bez jakiegokolwiek merytorycznego uzasadnienia, uderza w polską edukację - mówiłBroniarz. Według niego, reforma jest i chaotyczna, i kosztowna, a pracę straciło 7 tys. nauczycieli.

W reformie zabrakło m.in. troski o dobro dziecka, bo nikt młodzieży nie pytał, w jakiej szkole czują się dobrze -  oceniła Dorota Łoboda, prezeska Fundacji „Rodzice Mają Głos”. Od jesieni 2017 r. lekcje w szkołach podstawowych odbywają się w stołówkach, na korytarzach  czy w bibliotekach; więcej dzieci chodzi na zajęcia popołudniowe.  Inne problemy to przeładowanie podstaw programowych, nadmiar prac domowych, zbyt duża tygodniowa liczba lekcji,  brak e-podręczników, co się wiąże z ciężkimi tornistrami.

Wycofanie z podstawy programowej edukacji antydyskryminacyjnej – to według Łobody - jeden z nieoczekiwanych efektów reformy i to w sytuacji wzrostu ksenofobii i nienawiści. Przywołała przykład podręcznika do historii, z którego uczniowie dowiedzą się o problemach, jakie w II RP stwarzały mniejszości narodowe; nie ma zaś tam mowy o tym, co wnosiły one do polskiej kultury.

ZMIANY Z PERSPEKTWYY SAMORZADU TERYTORIALNEGO

Marek Wójcik, pełnomocnik Zarządu Związku Miast Polskich ds. legislacyjnych, podkreślał, że nie pozwala się samorządom racjonalizować sieci szkół– czego nikt się nie spodziewał. „Jest np. szkoła, w której nie ma ani jednego ucznia, ale kurator nie pozwala nam jej zamknąć” – oświadczył. Według niego  trzeba pytać, czy zachowanie wszystkich szkół ma sens.

Samorządy zapłacą w tym roku szkolnym ok. miliarda zł na wdrożenie zmian w oświacie. W związku z nimi nie dostają one więcej pieniędzy. Nie otrzymują np. dodatkowych środków na pomoc psychologiczną dla dzieci.W wielu szkołach nie ma właściwej opieki; psycholog przypada średnio na tysiąc uczniów.

Będziemy mieli edukację dwóch prędkości – przekonywał Mirosław Sielatycki  z urzędu miasta Warszawy. Wskazał na ideologizację programów, w których nie ma np. opisu powstania UE.

Podczas dyskusji mówiono, że niemal jeden procent polskich nauczycieli pracuje w więcej niż 5 szkołach, co musi się odbić na poziomie nauczania (rekordzistka pracuje w siedmiu).

MŁODZIEŻ DOSTAŁA GŁOS

W seminarium uczestniczyła młodzież zOstrowca Świętokrzyskiego. Dziękując za zaproszenie, uczennice i uczniowie mówili, że jest to pierwszy raz, gdy dopuszczono ich do głosu. „Nie pytano nas, bo uważano nas za dzieci” - wyjaśniali. Żalili się, że zawsze słyszeli tylko, że są ostatnim rocznikiem wygaszającym gimnazja.

Podkreślali, że i oni - jako trzecioklasiści z gimnazjum - są dotknięci reformą. Np. zmieniła się im połowa nauczycieli. „Gdzie jest moja ulubiona wychowawczyni?” - pytali się nawzajem na początku roku szkolnego.

Takich uczniów nie będziemy już mieli okazji posłuchać. Nie będziemy mieli dojrzałych trzecioklasistów; będziemy mieli zagubionych przerażonych pierwszoklasistów – komentowała Zofia Grudzińska z Fundacji Edukacja Na Nowo. 

Podczas dyskusji mówiono, że niemal jeden procent polskich nauczycieli pracuje w więcej niż 5 szkołach, co musi się odbić na poziomie nauczania (rekordzistka pracuje w siedmiu).

Zgloszono pomysł utworzenia w Biurze RPO zespołu ds. przyszłości edukacji.Musimy przemyśleć tę propozycję - odpowiedział Adam Bodnar.

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Łęczycy

Data: 2018-03-20

Jak mamy ratować sądy? Jak mamy ratować rodzinę? Jak mamy ratować szkołę? – w Sieradzu rozmawialiśmy o ratowaniu tego, co już było, wymagało może poprawy, ale teraz poprawę zastępuje zniszczenie.

30 osób, w tym grupa szkolnej młodzieży gimnazjalnej,  zebrało się w starostwie powiatowym w Łęczycy wczesnym popołudniem.

Pytania dorosłych

Sprawy seniorów

Pierwszy zgłoszony temat to wysokość emerytur i zasady ich obliczania oraz rewaloryzowania (rewaloryzacja jest niesprawiedliwa, bo procentowa a nie kwotowa). Przedstawia go radny powołując się na trudną sytuację seniorów.

Rzecznik zauważa, że państwo wydaje w tej chwili ogromne pieniądze na program pomocy 500+. Nie ma więc środków na dodatkowe wspieranie emerytów, zwłaszcza że wiek emerytalny został obniżony i emerytów jest więcej.

Ale nie tylko na to brakuje – przypomina Adam Bodnar - brakuje na wsparcie dla osób opiekujących się bliskimi z niepełnosprawnościami, dla dzieci, którym jeden z rodziców nie płaci na utrzymanie, posiadaczom książeczek mieszkaniowych z czasów PRL. Rząd im wszystkim odpowiada: nie mamy pieniędzy.

Sprawy rolników: zarabiają za mało na swoich produktach

Odpowiedź RPO jest taka: Rzecznik nie może się zajmować takimi sprawami. Może jednak zauważyć, że gdyby nie Unia Europejska i dopłaty, jakimi wspiera polskich rolników, to sytuacja rolników byłaby dużo trudniejsza.

Sprawy ubezpieczonych: ogólne warunki ubezpieczeń są niesprawiedliwe

RPO: I tym Rzecznik Praw Obywatelskich się nie zajmuje – ale może Państwu opowiedzieć, jak działa w Polsce pomoc w takich przypadkach: mamy bowiem wiele instytucji rzeczniczych, czyli takich, które wspierają obywatela w sporach z instytucjami. To m.in. Rzecznik Praw Pacjenta, rzecznicy konsumenta pracujący w samorządach a także Rzecznik Finansowy. Ten ostatni powołany jest do pomocy w sytuacji, gdy prowadzimy spór z instytucją finansową (ubezpieczycielem czy bankiem, np. w sprawie ubezpieczeń, odszkodowań, kredytów, w tym kredytów „frankowych” czy tzw. chwilówek) Zatrudnia doskonałych ekspertów w tej dziedzinie. Warto o tej instytucji wiedzieć i zwracać się tam o pomoc.

Ustawa o ochronie lokatorów

Ta ustawa chroni lokatorów kosztem właścicieli. Prawa właścicieli są chronione słabiej. Dlaczego tak jest?

RPO: To może być efekt także tego, że nie ma odpowiedniej liczby mieszkań socjalnych. Problem praw właścicieli jest nam znany, przygotowujemy w tej sprawie analizę prawną zwaną wystąpieniem generalnym Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sądownictwo

- Uczestniczyłem aktywnie w demonstracjach w obronie sądów. Co mogę dziś zrobić, żeby pomóc? Mamy niedosyt tej odzyskanej prawie 30 lat temu wolności – a już zaczynamy ją tracić. Świat się nam otwierał, a zaczyna się zamykać.

Co jeszcze możemy zrobić? Jak zawalczyć?

Rzecznik: Sądownictwo wydaje się nam czymś abstrakcyjnym, skomplikowanym i złożonym. Łatwo ulec złudzeniu, że w zasadzie nic się nie dzieje. Tymczasem zachodzące teraz zmiany będą miały skutek, tyle że odroczony.

W zeszłym tygodniu sąd w Irlandii zgłosił wątpliwość, czy można do Polski wydać poszukiwaną przez naszą policję osobę, bo wydaje się, że w naszym kraju nie ma już niezależnych od władzy wykonawczej sądów. A takie sądy to coś, co łączy kraje w Europie. Jaki to ma dla nas skutek? Łamiąc zasadę praworządności rządzący nie tylko utrudniają ściganie przestępców, ale i wpływają na sytuację osób pokrzywdzonych.

Edukacja

W edukacji jest tak, jak pan mówi, panie rzeczniku: skutki obecnych zmian będą odczuwalne za kilka lat, bo jakość edukacji się obniży. Dziś , po tych zmianach i reorganizacji, zmianie szyldów,  wszyscy skupiają się na tym, by utrzymać etat, by nie stracić pracy w szkole– dzieci nie są już najważniejsze.

Pytania młodzieży (także na karteczkach, anonimowo)

  1. Kto odpowiada za edukację nauczycieli – Unia czy Polska? Od kogo zależy, że jeśli nie stać mnie będzie na dojazdy do szkoły w dużym mieście, to będę skazana na gorszą ofertę edukacyjną?
  2. Zakaz aborcji ogranicza moje prawa jako obywatelki. Jako katoliczka zgadzam się z wymaganiami moralnymi, ale jako świadomy człowiek uważam, że ustawa powinna gwarantować wolność wyboru kobiecie, jeśli ciąża zagraża życiu lub zdrowiu matki, jest wynikiem przestępstwa albo gdy płód jest nieodwracalnie uszkodzony.
  3. Program 500+ pomógł wielu rodzinom, ale są takie, w których pieniądze te są źle wydawane. Czy można to zmienić? Jak można zapobiec krzywdzie dzieci, kiedy rodzice odbierają je z dobrych placówek opiekuńczych po to tylko, by mieć prawo do świadczenia?
  4. Co może Pan radzić kobiecie, która zaszła w ciążę z w wyniku gwałtu, nie chce urodzić dziecka, ale nie ma środków na aborcję, a nikt jej w sprawie gwałtu nie wierzy? [RPO: to pytanie pokazuje, jak wielki jest problem braku zaufania do policji w przypadkach przemocy domowej i przemocy seksualnej]

Pytania młodych są pełne emocji i odpowiedź na nie może być jedna: osoba skrzywdzona i ofiara przemocy potrzebuje pomocy - ma prawo i powinna o nią prosić. Jeśli zaś widzimy, że ktoś został skrzywdzony, musimy pomóc. Czasem rozmowa może uratować życie.

Jest wiele instytucji i organizacji, które niosą pomoc. Informacje o nich są zebrane np. tu: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/informator-o-infoliniach-telefonach-i-organizacjach-pomocowych

RPO pisze do MEN w sprawie możliwości połączenia funkcji katechety i wychowawcy

Data: 2018-03-08
  • Zakaz pełnienia przez katechetę funkcji  wychowawcy klasy był traktowany jako gwarant wolności sumienia i wyznania uczniów nie uczęszczających na lekcje religii  - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich     
  • Wprowadzenie możliwości pełnienia funkcji wychowawcy przez katechetę, którym może być także ksiądz, może ograniczać swobodę wyboru lekcji religii przez uczniów i rodziców
  • Adam Bodnar ma wątpliwości wobec takiej zmiany ze względu na poszanowanie praw obywatelskich. Swe uwagi przedstawił minister edukacji narodowej Annie Zalewskiej

W swym piśmie RPO odniósł się do propozycji zmiany rozporządzenia MEN z 14 kwietnia 1992 r. ws. warunków i sposobu organizowania nauki religii w publicznych przedszkolach i szkołach. Projekt przewiduje usunięcie zapisu, że nauczyciel religii nie przyjmuje funkcji wychowawcy klasy. Adam Bodnar wskazał, że jest to  przedmiotem szczególnej uwagi opinii publicznej, o czym świadczą liczne doniesienia mediów, skargi wpływające do Biura RPO oraz  sygnały, jakie otrzymuje on od obywateli podczas spotkań regionalnych.

„Zakaz przyjmowania funkcji wychowawcy przez katechetów przez lata nie budził wątpliwości i był traktowany jako gwarant wolności sumienia i wyznania uczniów nie uczęszczających na lekcje religii, bądź uczęszczających na lekcje religii mniejszościowych, a także stanowił jeden z elementów praktycznej realizacji zasady bezstronności światopoglądowej władz publicznych wywodzonej z art. 25 Konstytucji RP” – napisał Adam Bodnar.

Według niego, w uzasadnieniu projektu nie przedstawiono kluczowych rozważań, jak zmiana wpłynie na poszanowanie praw i wolności uczniów nieuczęszczających na lekcje religii i na zapewnienie bezstronności światopoglądowej szkół publicznych. Nie wskazano również  argumentów, jakie za zasadnością zmiany podnoszą podmioty ją postulujące. Zdaniem RPO bardzo pomocne przy ocenie tej zasadności byłoby zebranie danych statystycznych o liczbie uczniów uczęszczających na lekcje etyki i religii (o co wcześniej już wnosił do MEN).

RPO nie uznaje za zasadne rozwiązywania problemów natury organizacyjnej konkretnych szkół poprzez zmianę przepisów dotyczących tak wrażliwej kwestii jak nauczanie religii i wychowawstwo. „Z faktu, że nauczyciele religii są członkami rady pedagogicznej nie wynika wprost wniosek, że powinni oni przyjmować również funkcję wychowawcy” - napisał..

Wskazał, że pomimo deklaracji uzasadnienia projektu, iż możliwość powierzenia funkcji wychowawcy ma dotyczyć przede wszystkim katechetów świeckich, nauczających również innych przedmiotów, to zgodnie z literalną wykładnią projektowanego art. 7 rozporządzenia będzie możliwe powierzenie tej funkcji także osobom duchownym i katechetom świeckim uczącym wyłącznie religii.

RPO w tym kontekście przypomniał, że możliwość nauczania religii w szkole publicznej wiąże się z wymogiem posiadania przez nauczycieli tzw. misji kanonicznej - skierowania wydanego przez władzę kościelną. „Decyzja dyrektora szkoły o powierzeniu określonych obowiązków nauczycielowi religii nigdy nie będzie miała zatem charakteru w pełni autonomicznego. Misja kanoniczna jest niejako gwarantem wierności danego katechety doktrynie kościoła, który go desygnował” - podkreślił Adam Bodnar.

Dodał, że na status nauczycieli religii istotny wpływ wywiera możliwość cofnięcia misji kanonicznej. Może do niego dojść m.in. z powodu drastycznego naruszenia dyscypliny kościelnej, dokonania czynów niezgodnych z moralnością i obyczajami katolickimi lub wystąpieniem niezgodności doktrynalnej z nauczaniem Kościoła - wskazał RPO.

Przypomniał, że edukacja religijna w szkole jest rozwinięciem wyrażonego w art. 53. ust. 3 Konstytucji RP prawa rodziców do zapewnienia dzieciom wychowania i nauczania moralnego oraz religijnego zgodnie ze swoimi przekonaniami. Udział w nauce religii jest wyrazem indywidualnej wolności sumienia i wyznania, gdyż lekcje religii stanowią niewątpliwie formę formacji religijnej, a nie jedynie źródło przekazywanej przez nauczyciela wiedzy – napisał Adam Bodnar.

„Nauczanie religii nie ma bowiem charakteru neutralnego aksjologicznie czy ideowo. Jest ono czym innym niż katecheza z jednej strony i nauczanie religioznawstwa - z drugiej. Poza realizacją celów poznawczo-informacyjnych istotnym jego aspektem jest również wychowanie w pewnym duchu ideowym” – głosi pismo RPO.

Uznał on, że dlatego istotne jest zapewnienie poczucia poszanowania praw rodziców uczniów z różnych powodów nieuczęszczających na lekcję religii. Dopiero w dalszej kolejności nauczanie religii stanowi uprawnienie związków wyznaniowych. Wątpliwości budzi więc oparcie uzasadnienia projektu rozporządzenia głównie na odniesieniu się do postulatów kościołów i innych związków wyznaniowych prowadzących nauczanie religii w szkołach, bez odwołania się do indywidualnego aspektu wolności sumienia i wyznania.

Adam Bodnar podkreślił, że nie budzi wątpliwości, iż kościoły i związki wyznaniowe w Polsce są równouprawnione, ale nie są równe pod względem faktycznym, co wynika bezpośrednio z liczebności ich członków. „Władze publiczne podejmując współpracę z kościołami i związkami wyznaniowymi, w celu zachowania bezstronności powinny więc powstrzymywać się od działań uprzywilejowujących wyznanie faktycznie dominujące” – napisał.

Według RPO możliwość pełnienia przez nauczycieli religii funkcji wychowawcy w praktyce może doprowadzić do umocnienia już istniejącej dominacji faktycznej Kościoła Katolickiego, będącego najliczniejszym pod względem liczby wyznawców związkiem wyznaniowym w Polsce. Religia dominująca uzyska bowiem jeszcze lepszą pozycję oficjalną w procesie edukacyjnym i zyska dodatkowo na znaczeniu w codziennym życiu społeczności szkolnej.

Adam Bodnar podkreślił, że regulując zasady nauczania religii w szkołach, ustawodawca musi uwzględnić pozostałe zasady konstytucyjne, aby zapewnić awyznaniowy (co nie znaczy antywyznaniowy) charakter szkoły publicznej.

Przypomniał, że z uwagi na dobrowolny charakter nauczania religii, możliwe jest wycofanie deklaracji o chęci udziału w tym nauczaniu także w trakcie semestru. „Fakt pełnienia przez katechetę funkcji wychowawcy może w praktyce prowadzić do ograniczenia swobody podejmowania decyzji co do wyboru lekcji religii przez uczniów i rodziców. Może on również być powodem rezygnacji uczniów z nauki w określonej klasie pomimo profilu nauczania zgodnego z zainteresowaniami tych uczniów” – zaznaczył RPO.

VII.5600.3.2018

 

Spotkanie regionalne RPO w Białej Podlaskiej: wybory, informacja publiczna, emerytury, pomoc dla rodzin dzieci z niepełnosprawnościami

Data: 2018-02-28

Biała Podlaska – mała salka w Stowarzyszeniu WSPÓLNY ŚWIAT pęka w szwach. Przyszło około 50 osób. Działacze lokalni, osoby poszkodowane przez sądy, rodzice dzieci z niepełnosprawnościami, ludzie z konkretnymi sprawami, zainteresowani prawami pacjenta, ciekawi spraw życia publicznego i tego, co będzie z wyborami.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie może nic kazać, ale może wpływać na rządzących. Nasze spotkania są także po to by na przykładzie Państwa spraw pokazać, jak się to robi. Jak się wpływa na rzeczywistość.

Dofinansowanie dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkoły

- Moje dziecko powinno chodzić do szkoły dla dzieci z autyzmem, takiej jaka jest w Białej. W rodzinnym Międzyrzeczu jest szkoła, ale nie dla dzieci z takimi niepełnosprawnościami.

Ale przegrałam sprawę o dopłaty za dojazd w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym, bo szkoła w Białej jest niepubliczna. Kasacji nie złożyłam, bo nie było mnie na to stać.

A na podstawie tego wyroku odmówiono dopłat koleżance, która wcześniej je dostawała. I mówią nam, że nie stosują ustawy, bo mają wyrok. Naprawdę tak jest?

RPO: Nie, tak nie jest. Takie sprawy trzeba koniecznie zgłaszać do Rzecznika. Wyjaśniamy to. Reagujemy. Interweniujemy. Ostatnio w podobnej sprawie wygraliśmy przed sądem w Krakowie. Korespondujemy w tej sprawie z Ministrem Edukacji.

Szczepienia obowiązkowe

- Pojawiają się pomysły obowiązkowych szczepień przeciwko grypie np. w przypadku zagrożenia epidemią. Czy nie jesteśmy ofiarami manipulacji koncernów farmaceutycznych, którym zależy na sprzedawaniu szczepionek? Z kim się Rzecznik konsultuje w takich sprawach?

RPO: Mamy w Biurze ekspertów i komisję ekspertów, która z nami współpracuje.

Jestem za szczepieniem, uważam, że chronią nas przed groźnymi chorobami. Ale uważam, że kuleje w Polsce polityka informacyjna.

Sprawa 20 lat w sądzie

- Przegrałem sprawę i w wyższej instancji zasiadał ten sam sędzia, który wydał pierwszy wyrok (Niemożliwe! Możliwe). Starałem się o zwrot działki.

W aktach znalazłem sfałszowane dokumenty, ale prokurator nie chciał się tym zająć.

RPO: Takiej sprawy tu nie rozstrzygniemy, ale musimy się jej przyjrzeć. Być może to jest właśnie sprawa, która nadaje się na skargę nadzwyczajną do Sądu Najwyższego.

Skutki ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r.

Ta ustawa nazywa się w oficjalnym obiegu „dezubekizacyjną” i RPO prosi, by pilnować się tego, jakich słów się używa. Od tego trzeba zawsze zaczynać naprawianie krzywd. Ustawa jest jego zdaniem represyjna i tego trzeba się trzymać.

Obecni na sali opowiadają swoje historie:

  • Jestem elektronikiem, pracowałem w MSW. Z papierów z IPN wynika, że nie byłem esbekiem. Ale obcięli mi świadczenie. Z powodu służenia „państwu totalitarnemu”. To skoro ja służyłem państwu totalitarnemu naprawiając sprzęt RADMOR-u, to pracownicy RADMORu chyba też wspierali to totalitarne państwo produkując ten sprzęt?
  • Nie byłem esbekiem, ale znajomi mówią „no coś musiało być, że ci obcięli świadczenia”.
  • A ja jeszcze nie podlegam, ale przecież wojskowi też nie podlegali – a pozbawianie stopni wojskowych skończy się obniżaniem świadczeń.
  • Ja też pracowałem w sekcji łączności w MSW. I też zostałem potraktowany jak przestępca.
  • Jak długo będzie w taki sposób stanowione prawo?

Rzecznik nie chce wchodzić w ocenę sformułowań użytych w ustawie, prosi o stonowanie emocji  – podkreśla, że chce się zająć tym, jak pomóc ludziom, którym obcięto świadczenia stosując zasadę odpowiedzialności zbiorowej, a drogę odwoławcza ograniczono. Przypomina, że ustawa, o której tu mowa, została przyjęta w czasie posiedzenia na Sali Kolumnowej Sejmu, w niejasnych okolicznościach (ujawnił je sędzia Igor Tuleja). To powoduje duże zastrzeżenia wobec tego prawa. Do tego dochodzą zastrzeżenia do wprowadzonych nią rozstrzygnięć.

  • Do tej pory rozwiązaniem mógł być sąd. Jednak sąd zadał pytanie prawne Trybunału Konstytucyjnego i niestety należy się obawiać, że sprawa zostanie odłożona do czasu rozstrzygnięcia w Trybunale, które nie wiadomo kiedy nastąpi.
  • Drugim rozwiązaniem może być Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. To też nie jest prosta droga.

- Na tej sprawie widać, jak nam się zmienił system ochrony prawnej. Kiedyś byłby niezależny Trybunał Konstytucyjny i rządzący pewnie obawialiby się przyjmować przepisy, które można zakwestionować na podstawie Konstytucji. Teraz tego nie ma. Zostały same sądy, ale to będzie wymagało od nich wielkiego wysiłku intelektualnego – przypomina Adam Bodnar.

Ale większość emerytów ma do 2 tys. brutto

Jak można żyć za 1200 zł czy 1600 zł miesięcznie. Pieniądze z funduszy emerytalnych nam zabrano. I naliczają nam inaczej emerytury – mamy teraz tysiąc złotych mniej. „Niech oni oddadzą nam te pieniądze”.

RPO:  Emerytury nie pochodzą z magicznego skarbca. Nasze jest tylko to co jest w budżecie państwa. I to idzie na bieżące emerytury, na zdrowie, wojsko, oświatę – i cały czas państwo się zadłuża. Bo nie zarabia wystarczająco dużo. Tymczasem obniżyliśmy wiek emerytalny – i ktoś za to musi zapłacić.

Po drugie – na liście leków dla seniorów nie ma leków na serce. Oszukali nas. A biorą premie dodatkowe!

RPO: Rzeczywiście, obietnica rządu była chyba na zapas. Być może Najwyższa Izba Kontroli mogłaby sprawdzić funkcjonowanie tego programu.

Dlaczego emerytury są opodatkowane?

Przecież emerytury są z pieniędzy, za które już odprowadziliśmy podatki. A dorabiający emeryt płaci dwa razy składkę zdrowotną.

RPO: Sprawa zgłaszana jest w całej Polsce. Sprawdzimy, czy są podstawy do wystąpienia do Ministerstwa Pracy. Pamiętajmy jednak, że opodatkowanie oznacza także prawo do ulg podatkowych. I dlatego bardziej sensowne wydaje się zwiększanie kwoty wolnej od podatku.

Zakaz zakrywania twarzy w czasie protestów

Próbowano zakazać zakrywania twarzy uczestnikom protestów. Tymczasem policjanci interweniują ubrani tak, że nie można ustalić ich tożsamość. Może powinni mieć wyraźne i czytelne numery.

RPO: To ciekawy postulat. Musimy się nad tym zastanowić.

Klauzula sumienia aptekarza

Aptekarze chcą funkcjonować zgodnie ze swoimi poglądami.  Ale to tak jakby strażak odmawiał jeżdżenia do pożaru z powodu obawy przed ogniem i poglądów na świat.

RPO: Klauzula sumienia jest dopuszczalna jeśli chodzi o lekarzy. Niestety, jest nadużywana – bo korzystają z niej np. całe szpitale.

W przypadku farmaceutów o klauzulę sumienia upominają się ich stowarzyszenia zawodowe. Ale nie ma takiego przepisu w ustawie.

Egzekwowanie kary za niepłacenie alimentów

Zostałem niesłusznie uznany za uporczywie uchylającego się od płacenia alimentów. Bo nie dopełniłem szczegółowych formalności. Nie jestem już zobowiązany do alimentów, ale mam dług alimentacyjny. Jako osoba bezrobotna nie mam tego z czego spłacać – a uchylenie decyzji możliwe jest tylko po wpłaceniu przeze mnie procentu od zaległości. Skąd mam to wziąć?

W odpowiedzi RPO opowiada o problemie niepłacenia alimentów przez rodziców. To powoduje narastanie długu alimentacyjnego, z którego rodzice nie mają jak wyjść. W Pana sprawie potrzebne nam są dokumenty.

Kodeks wyborczy

Skoro kodeks wyborczy się zmienia, to na ile w ogóle jest realne, że wybory będą uczciwe?

W naszym powiecie było 106 komisji wyborczych, teraz ma być dwa razy tyle. To pokazuje, jak trudno będzie znaleźć mężów zaufania, którzy dopilnują rzetelności wyborów.

Czy powinniśmy szukać pomocy w instytucjach zagranicznych? Może teraz jest lepszy klimat do tego, by rząd liczył się z opinią światową?

RPO:  Rząd raczej nie liczy się z opiniami organizacji międzynarodowych. Kodeks wyborczy został zmieniony i będzie obwiązywał. A największym zagrożeniem jest to, że niejasność nowych przepisów będzie powodem bardzo wielu protestów wyborczych – a o tym będą rozstrzygały sądy okręgowe. Znacznie gorzej będzie w wyborach parlamentarnych – bo tu odwołania będzie rozstrzygała nowo powoływana Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Na jej obsadę ogromny wpływ będzie miał Minister Sprawiedliwości.

Proszę pamiętać, że nowe prawo wprowadziło tez rzecz dobrą – społecznego obserwatora wyborów.  Organizacje społeczne będą mogły stworzyć sieć wolontariuszy i nie czekając na obserwatorów w zagranicy włączyć się do akcji. A to przecież ważny element aktywności obywatelskiej.

https://www.rpo.gov.pl/pl/content/rpo-o-projekcie-zmian-w-ordynacji-wyborczej

Prawo dostępu do informacji publicznej

Samorządy odmawiają informacji w formie pism a nie decyzji administracyjnych – a tylko decyzje można zaskarżyć do sądu administracyjnego.

Do tego planowane zmiany w dostępie do informacji publicznej (w „ustawie o jawności”) jeszcze bardziej pogorszą dostęp obywateli do informacji o poczynaniach władzy.

RPO: Ta praktyka odmów jest znana. Czasem chodzi nawet nie o odmowę, ale o zyskanie na czasie. Dlatego należy na to odpowiadać „Wzywam do usunięcia naruszenia prawa i wydania decyzji administracyjnej”. Wszystkie wzory są w serwisie fundacji Watchdog Polska.

Ustawa o „jawności życia publicznego” może nie wejdzie w życie. Właśnie dzięki ogromnemu naciskowi organizacji pozarządowych. Jednak główne jej zagrożenie polegało na wprowadzeniu lustracji majątkowej i to w dużej części jawnej. Jednak udało się nam doprowadzić do tego, że rząd ogłosił, że z lustracji majątkowej w internecie się wycofuje.

Jak widać, nie można odpuszczać w sprawach zagrażających życiu publicznemu.

 

Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada RPO w sprawie negatywnych skutków reformy edukacji

Data: 2018-02-20
  • Efektem reformy edukacji będzie racjonalne wykorzystanie istniejącej infrastruktury szkolnej i kadry pedagogicznej
  • Docelowo reforma pozwoli również na zmniejszenie zmianowości w szkołach podstawowych

- Zastosowanie przez organ prowadzący szkoły rozwiązań przewidzianych w ustawie z dnia 14 grudnia 2016 r. Przepisy wprowadzające – Prawo oświatowe w zakresie ulokowania poszczególnych oddziałów klas IV i VII może być w pierwszych latach wdrażanej reformy skutecznym narzędziem racjonalnego wykorzystania istniejącej infrastruktury szkolnej, a także kadry pedagogicznej, tak aby stworzyć uczniom jak najlepsze warunki nauki, opieki i wychowania – pisze do Adama Bodnara Minister Edukacji Narodowej – Anna Zalewska w odpowiedzi na wystąpienie RPO (VII.7037.110.2017.KD).

Minister Edukacji Narodowej odnosząc się do kwestii „przepełnionych" szkół w związku z utworzeniem klasy VII w szkole podstawowej, wyjaśniła, że uwzględniając konieczność dokonania przez organy prowadzące szkoły zmian w sieci szkół, a także czas niezbędny na pełne dostosowanie istniejącej infrastruktury (budynki, wyposażenie, sale gimnastyczne, boiska itp.) do zmian w strukturze szkół wprowadzonych przepisami ustaw reformujących system oświaty, w art. 205 ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Przepisy wprowadzające - Prawo oświatowe przewidziano możliwe zmiany organizacyjne w funkcjonowaniu szkół podstawowych po 1 września 2017 r. Zgodnie z treścią art. 205 ust. 1 cyt. ustawy, jeżeli w danej publicznej szkole podstawowej prowadzonej przez jednostkę samorządu terytorialnego są zorganizowane co najmniej dwa oddziały klasy III, organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego prowadzącej tę szkołę podstawową może wskazać uczniom niektórych oddziałów tej klasy, miejsce realizacji obowiązku szkolnego od klasy IV do VIII, w latach szkolnych 2017/2018-2021/2022, w innej publicznej szkole podstawowej – powstałej z przekształcenia gimnazjum, prowadzonej przez tę jednostkę.

Ograniczenie zjawiska zmianowości w szkołach, głównie miejskich, będzie natomiast skutkiem zmniejszenia o jeden rocznik liczby uczniów (oddziałów) w szkołach, których prowadzenie należy do zadań gmin – dodała Minister Edukacji Narodowej. Przed reformą w systemie oświaty funkcjonowały prowadzone przez gminy sześcioklasowe szkoły podstawowe i trzyklasowe gimnazja (łącznie 9 klas). Po pełnym wdrożeniu strukturalnej zmiany ustroju szkolnego do zadań gmin będzie należało prowadzenie jedynie 8-klasowych szkół podstawowych.

W opinii Ministra Edukacji Narodowej, reforma systemu oświaty docelowo pozwoli na zmniejszenie zmianowości w szkołach podstawowych, głównie miejskich (gdyż zmianowość to przede wszystkim zjawisko miejskie), bowiem w przypadku gimnazjów miejskich, będących w zespole ze szkołami podstawowymi, liczba pomieszczeń do nauki w budynku zespołu, który do tej pory przeznaczony był dla 9 klas, będzie przewyższała potrzeby 8 klas szkoły podstawowej. W związku z tym, w wielu szkołach podstawowych zmniejszy się współczynnik zmianowości. W przypadku zaś samodzielnych gimnazjów miejskich do budynków tych szkół (w wyniku przekształcenia gimnazjum w szkołę podstawową) będzie mogła zostać przeniesiona część oddziałów klasowych z dużych szkół podstawowych. W gminach miejskich szkoły podstawowe są duże (średnia liczba oddziałów na poziomie jednej klasy wynosi 2,61). Ponadto w wielu takich szkołach funkcjonuje zmianowy system lekcyjny. Przekształcenie samodzielnych gimnazjów w szkoły podstawowe pozwoli więc na wykorzystanie infrastruktury budynków gimnazjów samodzielnych, a to będzie skutkowało znaczącym zmniejszeniem zjawiska zmianowości w gminach miejskich.

Minister Edukacji Narodowej odnosząc się także kwestii nowych ramowych planów nauczania, podkreśliła, że ogólny wymiar godzin obowiązkowych zajęć edukacyjnych w ośmioletniej szkole podstawowej w klasach IV-VIII wynosi 140 i jest jedynie o 2 godziny większy niż w dotychczasowej sześcioletniej szkole podstawowej w klasach IV-VIII i klasach I-II gimnazjum łącznie. Natomiast wybór programu nauczania do poszczególnych zajęć edukacyjnych, zgodnie z obowiązującymi przepisami to decyzja szkoły. 

Sąd - po stronie rodziców, którzy sami dowożą do szkoły dzieci z niepełnosprawnościami

Data: 2018-02-14

Gmina ma zwracać rodzicowi koszt nie tylko dowiezienia do szkoły i odwiezienia z niej dziecka z niepełnosprawnością, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły oraz dojazdu do niej po dziecko. Taki prawomocny wyrok wydał Sąd Okręgowy w Krakowie z pozwu matki dziecka, którą w procesie wspierał Rzecznik Praw Obywatelskich.

14 lutego Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił apelację gminy w tej sprawie. Tym samym utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia.

Zdaniem RPO wyrok może być niezwykle istotny dla stosowania Prawa oświatowego. Zgodnie z art. 24 Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Zapewnienie dojazdu do szkół uczniów z niepełnosprawnościami jest realizacją tego prawa.

Według przepisów oświatowych obowiązkiem gminy jest zwrot kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i  jego opiekuna do szkoły na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę. Przepisy nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie, czy cztery. Obywatele skarżą się do RPO na brak takiego jednoznacznego określenia. RPO podziela pogląd, że wsparcie ma dotyczyć czterech przejazdów.

Pani Angelika pozwała gminę miejską Krakowa o zwrot kosztów czterech przejazdów. Gmina twierdziła, że może zwracać tylko za dwa.  Podkreślała, że z przepisu ustawy nie wynika wprost, za ile przejazdów rodzicowi należy się refundacja. W 2017 r. sąd rejonowy zobowiązał gminę do zawarcia umowy o zwrocie kosztów czterech przejazdów.

W apelacji gmina wniosła o oddalenie pozwu.  RPO wniósł o oddalenie apelacji jako całkowicie bezzasadnej. Dla obowiązków gmin znaczenie mają przede wszystkim usprawiedliwione potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, nie zaś interes ekonomiczny gminy - podkreślał Rzecznik.

Jak wynika z ustnego uzasadnienia wyroku, sąd okręgowy przychylił się do argumentacji Rzecznika, uznając że co prawda przepisy są nieprecyzyjne, ale należy je interpretować zgodnie z celem ich wprowadzenia.

Sąd odniósł się do podnoszonych przez gminę argumentów ekonomicznych - koszt dowozu dzieci do szkoły taksówkami opłacanymi przez gminę okazał się wyższy niż koszt opłacenia czterech przejazdów rodzica. Zdaniem sądu przekonującym argumentem nie jest fakt, że powódka  nie pracuje, a gdyby dojeżdżała ze szkoły do pracy, koszty dojazdu byłyby mniejsze.

Sąd przywołał także postanowienie sygnalizacyjne Trybunału Konstytucyjnego z 2017 r. w sprawie ustalania zwrotu kosztów takiego dowozu i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania sprawy przez ustawodawcę.  Jak uznał TK, RPO słusznie zauważył, że przepisy nie określają przesłanek bądź kryteriów, według których ma być ustalona kwota zwrotu.

 

Rzecznik prosi Minister Edukacji o doprecyzowanie przepisów dotyczących dowozu uczniów z niepełnosprawnościami do szkół

Data: 2018-02-05
  • Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiedziało na wystąpienie RPO w sprawie problemów związanych z dowozem uczniów z niepełnosprawnościami do szkół i innych placówek edukacyjnych.
  • Rzecznik wciąż ma jednak wątpliwości, co do niektórych propozycji.

W odpowiedzi na poprzednie pismo MEN zgodziło się co do konieczności doprecyzowania obowiązków gminy oraz wyeliminowania wątpliwości interpretacyjnych w celu ujednolicenia stosowania odpowiednich przepisów w praktyce. Jednak zdaniem Rzecznika nie wszystkie wyjaśnienia resortu są satysfakcjonujące z perspektywy zobowiązania Rzeczpospolitej Polskiej wynikającego z Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

Szczególne wątpliwości wzbudziło stanowisko Ministerstwa odnośnie określenia kryteriów zwrotu kosztów dowozu dziecka i opiekuna, w przypadku, gdy dowóz i opiekę zapewniają rodzice. W ocenie Rzecznika reguły zwrotu kosztów dowozu powinny być doprecyzowane w Prawie oświatowym, skoro to przepisy tej ustawy stanowią o obowiązku gmin zakresie dowozu.

Niezbędne jest uregulowanie zasad zwrotu poniesionych kosztów rodzicom w ten sposób, aby zapewnić realizację tych świadczeń w skali całego kraju w sposób możliwie jednolity i zestandaryzowany. W aktualnej sytuacji kryteria zwrotu kosztów dojazdu ustalane są indywidualnie przez jednostki samorządu terytorialnego, co sprawia, że rodzicom oferowane są niekiedy skrajnie różne stawki.

Rzecznik nie może się również zgodzić ze stwierdzeniem że wprowadzenie terminu „ośrodek rewalidacyjno-wychowawczy”, w miejsce określenia „ośrodek”, nie zawęziło zakresu zastosowania regulacji, a jedynie doprecyzowało jego nazwę. Zdaniem Rzecznika takie dookreślenie utrudniło lub wręcz uniemożliwiło uczniom z niepełnosprawnościami poprzednio korzystającym z dobrodziejstwa korzystnej dla nich wykładni, dostęp do edukacji. Dlatego koniecznym jest rozszerzenie katalogu placówek, uczęszczanie do których uprawniałoby do bezpłatnego transportu tę grupę uczniów.

Rzecznik zwrócił również uwagę na zapis Prawa oświatowego, zgodnie z którym obowiązkiem gminy jest zapewnienie uczniom niepełnosprawnym bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do najbliższej szkoły podstawowej, a uczniom z niepełnosprawnością ruchową, w tym z afazją, z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym lub znacznym także do najbliższej szkoły ponadpodstawowej, do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym uczeń kończy 21. rok życia. Natomiast w myśl rozporządzenia MEN w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym limit wiekowy do kształcenia specjalnego dla szkoły ponadpodstawowej określono na koniec roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym uczeń kończy 24. rok życia.

W opinii Rzecznika ograniczenie obowiązku organizowania bezpłatnego transportu i opieki dla uczniów z niepełnosprawnościami do czasu ukończenia przez nich 21 lat ma charakter dyskryminujący oraz pogłębia nierówności pomiędzy uczniami pełnosprawnymi a niepełnosprawnymi.

Nowelizacja przepisów Prawa oświatowego powinna zagwarantować osobom z niepełnosprawnościami możliwość skorzystania z bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do placówki oświatowej od momentu, w którym rozpoczynają oni kształcenie w przedszkolu, innej formie wychowania przedszkolnego lub uczęszczanie na zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze do końca roku szkolnego w roku kalendarzowym, w którym tacy uczniowie kończą 24. rok życia. Przesunięcie wskazanego progu wiekowego powinno być wynikiem skorelowania przepisów ustawy z rozwiązaniem przewidzianym we wskazanym rozporządzeniu.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska odnośnie poruszonych kwestii.

XI.7036.61.2017 

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Kielcach: sprawy ciągle niezałatwione

Data: 2018-01-26

Spotkanie w Kielcach dotyczyło w dużej mierze problemów już znanych, ale ciągle nie załatwionych: emerytur, edukacji, książeczek mieszkaniowych, wsparcia opiekunów osób z niepełnosprawnościami. 

Ponad 50 osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Wojewódzkim Domu Kultury im. Józefa Piłsudskiego. Chcieli omówić wiele różnych spraw – od decyzji emerytalnych, eksmisji, rodzin zastępczych, edukacji antydyskryminacyjnej, sytuacji zarządców nieruchomości, konsekwencji błędów lekarskich, eksmisji bez prawa do mieszkania socjalnego, problemów z firmami widykacyjnymi – po sytuację sądów i Trybunału Konstytucyjnego.

- Rzecznik jest niezależny od rządu. Jest niezależny i zobowiązany tylko do sprawozdania przed Sejmem, jak wygląda stan przestrzegania praw człowieka w Polsce - przypomniał na wstępie RPO Adam Bodnar.

Sprawę może do Rzecznika złożyć każdy obywatel, który uważa, że państwo naruszyło jego prawa, lub został źle potraktowany ze względu na to, kim jest (dyskryminacja). Można się do RPO zwrócić listownie, przez internet,  a także na miejscu w Kielcach – w ostatni czwartek miesiąca prawnicy z Biura RPO przyjmują w Urzędzie Marszałkowskim (następne przyjęcia – 22 lutego)

Na spotkaniu po raz kolejny pojawiły się osoby pokrzywdzone decyzją o obniżeniu świadczeń za pracę w MSW (ustawa z 16 grudnia 2016 r.). Pytali, jak to jest możliwe, że zastosowano wobec nich odpowiedzialność zbiorową, nikt nie rozpatruje ich odwołań, nie ma jak wyjaśnić swojej sytuacji. Pytali, jak to jest możliwe, że nie da się z tym nic zrobić.

Po raz kolejny uczestnicy spotkania mówili o skutkach reformy szkolnictwa i likwidacji gimnazjów. Rodzice i dzieci na własnej skórze doświadczają teraz jej skutków. I choć RPO nie jest od tego, by wypowiadać się za rząd, jak organizować edukację,  to musi reagować na to, jak prawa obywateli są przy tej reformie naruszane.

- Być może musimy przygotować raport o tym, co wiemy już o skutkach tej reformy i jej społecznych kosztach – powiedział RPO Adam Bodnar.

Po raz kolejny pojawiła się sprawa emerytur kobiet z rocznika ’53, problem nadal nie został rozwiązany przez władze.

- Żyjemy w czasach, w których rząd coraz łatwiej przechodzi do porządku dziennego nad problemami obywateli, bo wie, że nie mają już narzędzi, by się o swoje upominać, a budżet nie jest z gumy – mówił Adam Bodnar.

Po raz kolejny pojawiła się sprawa świadczeń dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Wysokość wsparcia dla nich zależy od tego, czy niepełnosprawność podopiecznego została stwierdzona w dzieciństwie czy w wieku dorosłym. Trybunał Konstytucyjny ponad 3 lata temu uznał takie zróżnicowanie za sprzeczne z Konstytucją. Ale ten wyrok nie jest wykonany, ustawa nie jest zmieniona. Jedyne, co mogą zrobić opiekunowie, to iść do sądu i powoływać się na ten wyrok i Konstytucję (w czym RPO pomaga).

Po raz kolejny pojawiła się sprawa książeczek mieszkaniowych a także problemów najemców TBS (o czym mowa byla także poprzedniego dnia w Tarnobrzegu)

Po raz kolejny ludzie skarżyli się na służbę z zdrowia, regulacje dotyczące pracy osób z niepełnosprawnościami, na zasady waloryzacji dodatków pielęgnacyjnych. Mowa była też o tym, że w Kielcach samorząd nie chce finansować in vitro.

Padały pytania o przyszłość Planu Alzheimerowskiego (na razie resort zdrowia poinformował RPO, że nie widzi potrzeby tworzenia takiego planu).

Rozmawialiśmy też o kłopotach w dostępie do lekcji etyki, zwłaszcza w małych szkołach. Choć formalnie nic nie przeszkadza w organizowaniu takich lekcji, to praktyka jest inna – lekcji nie ma, albo są w tak niewygodnych dla dzieci godzinach, że nie mogą z ich korzystać.

W 2016 r. RPO przygotował w tej sprawie raport, do którego potem odniosło się Ministerstwo Edukacji Narodowej.

Przedstawiciele Związku Sybiraków mówili o tym, że członkowie Stowarzyszenia mają kłopoty w uzyskaniu świadczeń dla osób będących ofiarami wojny. Sądy nie przywiązują odpowiedniej wagi do tych spraw, a  członkowie Związku znają przypadki sędziów, którzy zachowali się wobec nich nieuprzejmie. 

Na koniec – sprawa nieistniejącego spadku – fikcyjnego długu spadkowego. Sędziowie się pomylili, sprawa jest zbyt błaha, by można było ją wzruszyć, krąży między Warszawą, Kielcami i Krakowem, było o tym w TVP, a nie dzieje się nic. Prokuratura nie widzi problemu.

RPO: To rzecznik musi przeanalizować na podstawie akt sądowych.

Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada RPO w sprawie dowozu dzieci z niepełnosprawnościami do szkół

Data: 2018-01-17
  • W MEN prowadzone są prace koncepcyjne dotyczące m. in. bezpłatnego dowozu uczniów z niepełnosprawnościami do szkół
  • MEN prosi Rzecznika o współpracę 

W Ministerstwie Edukacji Narodowej prowadzone są prace koncepcyjne dotyczące m. in. zmian w kształceniu dzieci i młodzieży ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi, w tym analizowane są kwestie dotyczące potrzeb dzieci i uczniów z niepełnosprawnościami w zakresie zapewnienia bezpłatnego dowozu i opieki w czasie transportu do szkół i placówek. Kwestie te będą analizowane i konsultowane z jednostkami samorządu terytorialnego.  Wskazane byłoby zaangażowanie Pana Rzecznika w przygotowanie rozwiązań jak najbardziej korzystnych dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnej oraz ich rodziców, związanych z dowozem ww. grupy uczniów do szkół i placówek systemu oświaty – pisze do Adama Bodnara ministra Anna Zalewska w odpowiedzi na wystąpienie RPO (XI.7036.61.2017).

Przepisy – jak przypomina  - gwarantują już dzieciom i młodzieży dowóz do szkół. Dzieje się tak na podstawie ustawy o systemie oświaty i prawa oświatowego, a także na podstawie przepisów ustawy o samorządzie gminnym.

Odnośnie uwagi RPO dotyczącej braku kryteriów ustalania kwoty refundacji kosztów dowozu dziecka i opiekuna, w przypadku, gdy dowóz i opiekę zapewniają rodzice, zdaniem MEN należy tę kwestię uregulować na poziomie innych przepisów niż przepisy prawa oświatowego. Dotyczą one bowiem zadań i kompetencji jednostek samorządu terytorialnego. Minister Edukacji Narodowej nie może w to ingerować.

Ministerstwo Edukacji Narodowej podziela jednak pogląd Rzecznika, że trzeba uregulować termin „najbliższa szkoła”, w kontekście przepisów dotyczących zapewnienia przez gminę bezpłatnego dowozu do szkół i ośrodków.

Doprecyzowanie tego określenia, z uwzględnieniem orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, pozwoli na wyeliminowanie wątpliwości interpretacyjnych i ujednolicenie stosowania przez gminy przepisów w praktyce. Zapobiegnie również wymuszaniu na rodzicach dzieci i młodzieży niepełnosprawnej wyboru innej szkoły lub ośrodka niż najbliższy geograficznie miejscu zamieszkania dziecka, który nie zawsze zapewnia optymalne warunki kształcenia, wychowania, opieki i rewalidacji.

Równocześnie trzeba mieć na uwadze, że tak jak dotychczas, będzie to skutkowało obciążeniami finansowymi dla gmin, jeśli rodzice dziecka wybiorą szkołę lub ośrodek inny niż najbliższy miejscu zamieszkania dziecka, ze względu na zapewnienie w tej szkole lub ośrodku optymalnych warunków organizacji kształcenia specjalnego i zajęć rewalidacyjno-wychowawczych dziecka.

Zasadna jest uwaga dotycząca braku precyzyjnych wymagań w stosunku do opiekunów zapewniających bezpieczeństwo uczniom z niepełnosprawnościami w czasie dowozu, jak i pojazdów, którymi transport jest realizowany.

W opinii Ministra Edukacji Narodowej zasadnym będzie wskazanie tych wymagań w przepisach innych niż przepisy prawa oświatowego. Bowiem obowiązek zorganizowania bezpłatnego dowozu i opieki uczniów niepełnosprawnych należy do zadań gminy. Zatem powinien on dotyczyć również określenia warunków i zasad bezpiecznego dowozu dzieci i młodzieży niepełnosprawnej do szkół i ośrodków. Służyć temu mogą decyzje wynikające z kompetencji gmin, np. co do wyboru rodzaju pojazdu z uwzględnieniem jego stanu technicznego i dostosowania do rodzaju niepełnosprawności dzieci oraz zapewnienie podczas dowozu opiekunów z odpowiednimi kwalifikacjami, w tym z zakresu udzielania pierwszej pomocy przedmedycznej. 

RPO o problemach związanych z rekrutacją do szkół ponadpodstawowych w roku szkolnym 2019/2020

Data: 2017-12-11

We wnioskach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich stale przedstawiane są wątpliwości dotyczące ostatnio wprowadzonych zmian w ustroju szkolnym oraz modyfikacji organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych.

Jednym z efektów wejścia w życie Prawa oświatowego oraz Przepisów wprowadzających Prawo oświatowe jest rozpoczęcie edukacji w klasach I liceów ogólnokształcących, techników i branżowych szkół pierwszego stopnia w roku szkolnym 2019/2020, zarówno przez dzieci kończące klasę III gimnazjum, jak i dzieci kończące klasę VIII szkoły podstawowej. Dzieci kończące gimnazjum będą kształciły się w 3-letnich liceach ogólnokształcących i 4-letnich technikach, natomiast dzieci kończące VIII klasę szkoły podstawowej rozpoczną naukę w 4-letnim liceum lub 5-letnim technikum.

Powyższa zmiana rodzi obawy wśród dzieci i rodziców o równy dostęp m.in. do I klas liceów i I klas technikum dla uczniów, którzy ukończą III klasę gimnazjum oraz VIII klasę szkoły podstawowej w roku szkolnym 2019/2020. Sposób organizacji szkoły również budzi wątpliwości, bowiem będą one zobowiązane do przyjęcia dzieci z dwóch roczników, które w tej samej szkole będą uczyły się według dwóch rożnych systemów.

W ocenie Rzecznika rozwiązanie, wprowadzone przez ww. ustawy, zmierzające do osobnego przeprowadzenia postępowania rekrutacyjnego dla absolwentów gimnazjum i osobnego dla absolwentów ośmioletnich szkół podstawowych, nie likwiduje zasadniczego problemu.

Szkoły ponadpodstawowe co roku wyznaczają maksymalną liczbę klas, którą mogą utworzyć w ramach rekrutacji. W roku szkolnym 2019/2020, poza absolwentami gimnazjum, do szkół tych  przyjęci zostaną także absolwenci ośmioletniej szkoły podstawowej. Większość placówek, w celu uniknięcia zagrożenia przepełnienia budynku szkoły oraz pogorszenia warunków nauczania w roku szkolnym 2019/2020 już podczas rekrutacji na rok szkolny 2017/2018 zmniejszyła liczbę klas. Niewykluczone, że sytuacja ta powtórzy się w czasie rekrutacji na rok szkolny 2018/2019. jak również rekrutacji na rok szkolny 2019/2020. Powyższa zmiana zmniejsza zatem szanse uczniów na dostanie się do wymarzonej szkoły.

Problem dotyczący rekrutacji na rok szkolny 2019/2020 w szczególności negatywnie rzutuje na funkcjonowanie szkół prestiżowych tj. takich, w rekrutacji do których udział brała dotychczas wysoka liczba absolwentów gimnazjum. Niewkluczone, że w obecnej sytuacji większość z takich szkół zdecyduje się na jeszcze większe ograniczenia w procesie rekrutacji, a w konsekwencji zmniejszy liczbę klas. To zaś, w ocenie Rzecznika, stanowić może naruszenie prawa do równego dostępu do nauki.

W kontekście rekrutacji do I klas szkół ponadpodstawowych na rok szkolny 2019/2020 pojawia się również problem braku projektu ustawy regulującej materię nowej podstawy programowej dla szkół ponadpodstawowych. Dalszy brak tejże ustawy może zrodzić poważne problemy organizacyjne na początku roku szkolnego 2019/2020.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą z zajęcie stanowiska w sprawie oraz przedstawienie wyjaśnień, w tym wskazanie jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wymienione wyżej kwestie.

VII.7030.5.2017

Rzecznik pisze do Minister Edukacji Narodowej na temat praw pełnoletnich uczniów

Data: 2017-12-05

W związku z wpływającymi skargami obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o problemach uczniów pełnoletnich z właściwym uregulowaniem ich praw i obowiązków w statucie szkoły.

W Prawie oświatowym brak jest szczegółowych przepisów regulujących zasady usprawiedliwiania nieobecności uczniów pełnoletnich w szkole, zwalniania się ich z zajęć lekcyjnych, czy też wyrażania zgody na wycieczki szkolne. Sprawa ta, jako że dotyczy praw i obowiązków uczniów, określana jest w statucie szkoły.

Postanowienia statutu szkoły – jak wynika ze skarg obywateli – często zakazują możliwości samodzielnego usprawiedliwiania nieobecności w szkole, zwalniania z zajęć lekcyjnych, czy też wyrażania zgody na wycieczki szkolne przez uczniów pełnoletnich. Wówczas jedynym rozwiązaniem, dopuszczanym przez statut szkoły jest złożenie odpowiedniego oświadczenia przez przedstawicieli ustawowych, najczęściej rodziców pełnoletniego ucznia.

Rzecznik zwrócił uwagę, że z chwilą uzyskania pełnoletności dana osoba może samodzielnie wpływać na swoją sytuację prawną kształtowaną dotąd w wyniku działania jej przedstawicieli ustawowych. Rodzice tracą zatem prawo reprezentowania dziecka przed organami administracji publicznej. Nie mogą już dłużej składać oświadczeń woli w imieniu dziecka, o ile nie uzyskają od niego odpowiedniego upoważnienia. Co do zasady więc pełnoletnia osoba powinna mieć możliwość do samodzielnego decydowania o sobie.

Każdy uczeń szkoły, niezależnie od wieku, poddany jest szczególnemu reżimowi prawnemu, który jest kształtowany nie tylko przez akty prawa powszechnie obowiązującego, jak Konstytucja i ustawy, ale również akty wewnętrzne szkoły. Statut szkoły, jako akt prawa wewnętrznego, nie może jednak regulować kwestii zdolności do czynności prawnej odmiennie niż czyni to akt wyższego rzędu, jakim jest Kodeks cywilny, który stanowi, że pełną zdolność do czynności prawnych nabywa się z chwilą uzyskania pełnoletności.

Innym, również istotnym problemem, na który wskazują w swoich skargach obywatele jest ustanowienie w statucie szkoły zakazu opuszczania budynku, czy terenu szkoły w czasie przerw przez uczniów. Zakaz ten skierowany jest także do uczniów pełnoletnich. Decyzja o umieszczeniu takiego zakazu w statucie szkoły z pewnością podyktowana jest względami bezpieczeństwa. Niemniej jednak, z prawnego punktu widzenia, nie istnieją wyraźne przepisy dotyczące wychodzenia uczniów na przerwach poza budynek czy teren szkoły. W ocenie skarżących takie zakazy zawarte w statutach szkoły nadmiernie ingerują w wolność pełnoletnich uczniów, która pozostaje pod ochroną konstytucyjną.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie, w tym o wskazanie, w jaki sposób MEN zamierza rozwiązać wymienione powyżej problemy.

Rodzice piszą do RPO w sprawie negatywnych skutków reformy edukacji

Data: 2017-12-04

Rzecznik z uwagą śledzi sytuację związaną ze zmianami w zakresie organizacji i funkcjonowania systemu oświaty, które mogą wpływać na realizację prawa do nauki, wyrażonego w Konstytucji. Na podstawie doniesień medialnych oraz licznych skarg kierowanych do Biura RPO, Rzecznik uzyskał szereg informacji dotyczących negatywnych skutków reformy, w szczególności dla uczniów szkół podstawowych.

Głównym efektem wynikającym z wprowadzanych zmian w prawie jest zwiększenie się liczby dzieci w szkołach podstawowych. Dołączenie klas VII do dotychczasowych sześcioklasowych szkół podstawowych, przy jednoczesnym przeprowadzaniu naboru do klas I, w większości szkół prowadzi do przepełnienia budynków szkół i pogorszenia warunków nauczania. Rzecznik zauważa, że nierzadko uczniowie nie mieszczący się w budynku szkoły, uczą się w ustawionych przed nim kontenerach bądź muszą przemieszczać się między oddalonymi od siebie budynkami szkoły, by dotrzeć do budynku gimnazjum, gdzie ulokowane są np. pracownie fizyczne i chemiczne. Część szkół bowiem nadal nie jest wyposażona w pracownie przedmiotowe, brakuje sal gimnastycznych, infrastruktury technicznej, czy też odpowiednich sanitariów.

Rodzice sygnalizowali Rzecznikowi również nieodpowiednio, ich zdaniem, skonstruowany plan nauczania dla klas VII. Rodzice zwracają uwagę na ogromną ilość sprawdzianów i kartkówek w trakcie zaledwie jednego tygodnia, a także bardzo dużą ilość materiału do samodzielnego uczenia się w domu. Nadmiar obowiązków może wywołać negatywne konsekwencje zarówno dla dalszego rozwoju edukacyjnego dziecka, jak i dla życia rodzinnego.

Konsekwencje reformy oświaty mogą negatywnie wpływać na realizację prawa do nauki, w związku z czym Rzecznik zwrócił się do Minister Edukacji z prośbą o wskazanie jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wskazane wyżej kwestie.

RPO pisze do Minister Edukacji Narodowej w sprawie problemów związanych z dowozem uczniów z niepełnosprawnościami do szkół i innych placówek edukacyjnych

Data: 2017-11-27

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich napływają liczne skargi rodziców uczniów z niepełnosprawnościami dotyczące problemów związanych z ich dowozem do szkół i innych placówek edukacyjnych. Trudności te nierzadko prowadzą do sytuacji, w której uczniowie nie realizują obowiązku szkolnego.

Prawo do nauki jest jednym z fundamentalnych praw człowieka, którego realizacja umożliwia rozwój osobisty oraz pozwala na osiągnięcie samodzielności i niezależności, a także pełny udział we wszystkich sferach życia. Polska Konstytucja przyznaje każdemu prawo do nauki oraz zobowiązuje władze publiczne do zapewnienia obywatelom powszechnego i równego dostępu do wykształcenia. Ratyfikując Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych Polska uznała także prawo osób z niepełnosprawnościami do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości z innymi osobami. Zapewnianie dojazdu do placówek edukacyjnych uczniów z niepełnosprawnościami stanowi narzędzie realizacji tego prawa oraz gwarantuje im dostępność edukacji na zasadach równych szans z rówieśnikami.

Zdecydowanie najliczniejszą grupę skarg do Rzecznika stanowią te oparte na stosowaniu przepisów dotyczących zasad realizacji nałożonego na gminy obowiązku finansowania transportu dzieci z niepełnosprawnością i ich opiekunów do przedszkoli, szkół lub specjalistycznych ośrodków.

Przepisy Prawa oświatowego (dalej jako: u.p.o.) oraz ustawy o systemie oświaty (dalej jako: u.s.o.) wskazują na dwie formy realizacji obowiązku: poprzez zapewnienie dzieciom bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu, bądź poprzez zwrot kosztów przejazdu dziecka i opiekuna na zasadach określonych w umowie zawartej między wójtem (burmistrzem, prezydentem miasta) a rodzicami, jeżeli dowożenie zapewniają rodzice. Prawo wyboru w tym zakresie przysługuje wyłącznie rodzicom, zaś dla gminy powstają określone obowiązki – zapewnienia transportu i opieki dla dzieci, albo refundacji kosztów. Ustawodawca pozostawił stronom umowy pełną swobodę w zakresie kształtowania zasad wskazanego zwrotu kosztów. W praktyce zasady tego zwrotu często są określane jednostronnie przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta), a poszczególne gminy w odmienny sposób regulują sposób rozliczenia, czy stawkę zwrotu przysługującą za kilometr przejazdu.

Ze skarg wpływających do Rzecznika wynika, że określane przez gminy stawki zwrotu często nie pokrywają rzeczywistych kosztów ponoszonych przez opiekunów na dowóz dziecka. W takich sytuacjach obywatele są zmuszeni do występowania na drogę sądową celem dochodzenia swych praw, sądy zaś w odmienny sposób określają zakres uprawnień w tym zakresie.

W związku z powyższym Rzecznik przystąpił do toczącego się przed Trybunałem Konstytucyjnym postępowania w sprawie skargi konstytucyjnej dotyczącej zwrotu kosztów dowozu dzieci niepełnosprawnych do przedszkoli i szkół. Rzecznik w swoim stanowisku wyraził pogląd, że przepisy u.s.o. budzą wątpliwości w zakresie, w jakim pomijają wskazanie kryteriów określania stawek zwrotu kosztów przejazdu dziecka i opiekuna na zasadach określonych w umowie zawartej między wójtem (burmistrzem, prezydentem miasta) a rodzicami. Prowadzi to bowiem do naruszenia konstytucyjnej zasady równości poprzez zróżnicowanie stawek zwrotu kosztów pomiędzy poszczególnymi gminami.

Postanowieniem z dnia 17 października 2017 r. Trybunał Konstytucyjny przedstawił Sejmowi RP uwagi dotyczące celowości podjęcia działań ustawodawczych zmierzających do uregulowania kwestii zwrotu kosztów przejazdu niepełnosprawnego ucznia i opiekuna do placówek oświatowych. Trybunał podzielił stanowisko Rzecznika i wskazał, iż zamiar ustawodawcy, aby zapewnić możliwość elastycznego dostosowywania przyznawanych świadczeń w zależności od indywidualnych potrzeb danych podmiotów, nie został zrealizowany w sposób należyty.

W ocenie Rzecznika dla uznania, iż gmina w sposób rzeczywisty i skuteczny realizuje ustawowy obowiązek organizowania transportu osób z niepełnosprawnością do odpowiednich placówek, nie jest wystarczający zwrot kosztów jedynie za przejazdy, podczas których rodzic pełni funkcję opiekuna ucznia. Konieczne jest również pokrycie kosztów przejazdów samego opiekuna ze szkoły do domu, a następnie z domu do szkoły.

Kolejnym ze zidentyfikowanych problemów jest brzmienie aktualnie obowiązującego art. 39 ust. 4 pkt 2 u.p.o., który stanowi, że transport uczniów z niepełnosprawnościami sprzężonymi z niepełnosprawnością intelektualną jest obligatoryjny do 24. lub 25. roku życia do „ośrodków rewalidacyjno-wychowawczych”.

W stosunku do poprzednio obowiązującego, analogicznego przepisu u.s.o. krąg placówek, do których uczęszczanie uprawnia do bezpłatnego transportu, został znacznie ograniczony. Przepis art. 17 ust. 3a pkt 2 u.s.o. interpretowany był bowiem w ten sposób, że za ośrodek umożliwiający realizację obowiązku szkolnego i obowiązku nauki uznawane były również szkoły specjalne, co dawało uczniom z niepełnosprawnościami i ich rodzicom większą możliwość wyboru odpowiadającej im placówki edukacyjnej. Aktualnie obowiązujące przepisy u.p.o. zdają się ograniczać uczniom z niepełnosprawnościami i ich rodzicom możliwość wyboru placówki edukacyjnej i zawężają uprawnienie do zorganizowania bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu do tych placówek. W opinii Rzecznika celem omawianej regulacji powinno być zagwarantowanie uczniom z niepełnosprawnościami realizacji obowiązku nauki zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami, a obowiązki gminy w zakresie dowozu mają za zadanie ułatwienie, nie zaś ograniczenie dostępu do edukacji.

Wciąż dla wielu rodziców uczniów z niepełnosprawnościami i władz gmin, w których zamieszkują niejasnym pozostaje znaczenie terminu „najbliższa szkoła”. Mimo, że wiele gmin akceptuje pogląd, zgodnie z którym szkołą najbliższą jest ta placówka, która zapewnia realizację zaleceń o potrzebie kształcenia specjalnego, nie jest to powszechne stanowisko. Wiele jednostek samorządu terytorialnego, kierując się troską o stan finansów publicznych, posługuje się bowiem wykładnią, która każe wybrać placówkę najbliższą w sensie geograficznym. W ocenie Rzecznika doprecyzowanie omawianych regulacji o wskazanie co do jak najlepszego zaspokojenia specjalnych potrzeb edukacyjnych danego ucznia, pozwoliłoby na pełniejszą realizację w stosunku do dzieci z niepełnosprawnościami idei edukacji włączającej.

Kolejnym ze zidentyfikowanych problemów jest brak precyzyjnego wskazania w przepisach u.p.o. szczególnych wymagań, jakie powinny spełniać środki transportu, którymi uczniowie z niepełnosprawnościami są dowożeni do szkół w ramach dowozu zorganizowanego przez jednostkę samorządu terytorialnego oraz jakimi kwalifikacjami powinny wykazać się osoby, którym powierzana jest opieka nad tymi uczniami w czasie przewozu. W każdym przypadku niedostosowanie pojazdu oraz niedostateczne kompetencje osób sprawujących opiekę nad dziećmi z niepełnosprawnościami budzą poważne obawy o bezpieczeństwo przewożonych osób niepełnosprawnych.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska w tej niezwykle ważnej sprawie, warunkującej często rzeczywisty dostęp do edukacji dzieci z niepełnosprawnościami, oraz o podjęcie stosownej inicjatywy ustawodawczej.

Czy można zaskarżyć odmowę przyjęcia na studia podyplomowe?

Data: 2017-11-21

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę dotycząca możliwości zaskarżenia decyzji szkoły wyższej o odmowie przyjęcia na studia podyplomowe (BPK.7033.1.2017).

Zgodnie z obowiązującym art. 207 Prawa o szkolnictwie wyższym od decyzji podjętych w sprawach studentów i doktorantów stosuje się odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego oraz przepisy o zaskarżaniu decyzji do sądu administracyjnego.

Przepis ten nie dotyczy jednak studiów podyplomowych i kandydaci na słuchaczy takich studiów mogą być pozbawienia prawa do zaskarżenia decyzji o odmowie przyjęcia na studia.

Kwestia możliwości takiego zaskarżenia nie jest więc wyraźnie uregulowana przez prawo, chociaż w orzecznictwie sądowym – ale jedynie w drodze odpowiedniej wykładni – dopuszcza się możliwość zaskarżenia, wskazując, że przedmiotowa odmowa to decyzja administracyjna (np. postanowienie WSA w Warszawie z dnia 14 czerwca 2013 r., II SA/Wa 66/13).

RPO w sprawie rekrutacji na studia maturzystów, których prace zostały błędnie ocenione przez komisje egzaminacyjne

Data: 2017-11-21

Odpowiedź udzielona przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego na poprzednie wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące problemów absolwentów szkół ponadpodstawowych z terminowym złożeniem świadectwa dojrzałości w procesie rekrutacji na studia nie rozwiewa wszystkich wątpliwości Rzecznika.

W ocenie RPO wyjaśnienia wymaga w szczególności praktyka stosowania przez senaty uczelni przepisu art. 169 ust. 2a Prawa o szkolnictwie wyższym. Przepis ten powoduje istotne problemy interpretacyjne w trakcie tworzenia przez uczelnie uchwały w sprawie warunków, trybów oraz terminów rozpoczęcia i zakończenia rekrutacji na I rok studiów stacjonarnych oraz niestacjonarnych. W rezultacie uczelnie uwzględniają w uchwałach możliwość przeprowadzenia rekrutacji uzupełniającej, jednakże można zaobserwować też jednostkowe przypadki uwzględnienia w uchwale możliwości przeprowadzenia rekrutacji uzupełniającej tylko wtedy, gdy nie został wypełniony limit miejsc na studiach bądź uzależnienia od decyzji władz uczelni możliwości przeprowadzenia tejże rekrutacji.

Przykłady te są wynikiem niepoprawnej redakcji art. 169 ust. 2a in principio Prawa o szkolnictwie wyższym, bowiem zarówno z jego literalnego brzmienia, jak i uzasadnienia do projektu ustawy o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw nie wynika bezwzględny obowiązek przeprowadzenia rekrutacji uzupełniającej przez uczelnię, a jedynie możliwość. Stąd też dochodzi do dowolności interpretacyjnych powyższego przepisu.

Ponadto, termin „rekrutacja uzupełniająca” kojarzony jest powszechnie z rekrutacją, która ogłaszana jest dla wszystkich kandydatów w przypadku niewypełnienia limitu miejsc na danym kierunku studiów. Zastosowanie w art. 169 ust. 2a Prawa o szkolnictwie wyższym tego określenia prowadzić może do chaosu terminologicznego.

Art. 169 ust. 2a in fine Prawa o szkolnictwie wyższym budzi wątpliwości także z tego względu, że przewiduje możliwość wzięcia udziału w rekrutacji uzupełniającej tylko kandydatom, którym podwyższony został wynik egzaminu maturalnego w związku z odwołaniem, tj. w związku z pozytywnym rozstrzygnięciem Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego. Przepis ten wyklucza natomiast możliwość wzięcia udziału w rekrutacji uzupełniającej kandydatów, którym wynik został podwyższony w związku ze złożeniem wniosku, tj. w związku z pozytywnym rozpatrzeniem wniosku o weryfikację sumy punktów z części pisemnej egzaminu maturalnego.

W opinii Rzecznika zaproponowane w Prawie o szkolnictwie wyższym rozwiązanie prawne w odniesieniu do absolwentów, których praca maturalna została błędnie sprawdzona przez komisję egzaminacyjną, może stanowić naruszenie prawa do równego dostępu do edukacji wyższej, bowiem nie gwarantuje możliwości wzięcia udziału w rekrutacji na studia wszystkim absolwentom, będącym w opisywanej sytuacji.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o analizę problemu, przedstawienie szczegółowych wyjaśnień w sprawie oraz wzięcie powyższych wątpliwości pod uwagę w trakcie prac legislacyjnych nad reformą szkolnictwa wyższego.

 

Wprowadźmy bardziej szczegółowe regulacje dotyczące zwrotu kosztów dowozu niepełnosprawnych dzieci do szkoły

Data: 2017-10-23

Trybunał Konstytucyjny skierował do Sejmu postanowienie sygnalizacyjne zawierające uwagi na temat działań ustawodawczych zmierzających do wprowadzenia bardziej szczegółowej regulacji dotyczącej zwrotu kosztów dowozu niepełnosprawnych dzieci do placówek oświatowych. Trybunał podzielił pogląd Rzecznika, który przystąpił do skargi konstytucyjnej w tej sprawie, że przyznanie ustawowego uprawnienia przy równoczesnym braku określenia zasad jego realizacji prowadzi do zróżnicowania warunków zwrotu kosztów w poszczególnych gminach. Nie możliwe jest elastyczne dostosowywanie przyznawanych świadczeń do indywidualnych potrzeb danych podmiotów. Brak kryteriów sposobu ustalania wysokości stawek zwrotu kosztów w umowie czyni uprawnienie rodziców niepełnym i nie pozwala na określenie jego rzeczywistej treści, pozostawiając gminom możliwość narzucania jednostronnych warunków.

Trybunał uznał, że nieuregulowanie warunków realizacji zadania gminy dotyczącego zwrotu kosztów przejazdu oznacza, że w systemie prawnym brakuje norm, których wprowadzenie jest obowiązkiem prawodawcy wynikającym z przepisów Konstytucji. Adresatami zakwestionowanych przepisów są rodziny wychowujące dzieci niepełnosprawne, często wychowujące się w rodzinach znajdujących się w trudnej sytuacji społecznej. W świetle art. 69 i art. 71 ust. 1 zdanie drugie Konstytucji niezbędne jest ukształtowanie zakwestionowanej regulacji. Będzie ona miała na celu wyrównywanie szans edukacyjnych, w sposób zapewniający wszystkim równy dostęp do tego rodzaju formy pomocy władz publicznych.

Czy po likwidacji gimnazjów będą w tym roku na Mazowszu w szkołach podstawowych konkursy przedmiotowe?

Data: 2017-10-03

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga ruchu „Rodzice Przeciwko Reformie Edukacji”, dotycząca treści komunikatu opublikowanego na stronie internetowej Mazowieckiego Kuratora Oświaty, w sprawie organizacji Konkursów Przedmiotowych w roku szkolnym 2017/2018.

Z komunikatu wynikało, że decyzją Mazowieckiego Kuratora Oświaty, Konkursy Przedmiotowe w roku szkolnym 2017/2018 nie zostaną zorganizowane dla uczniów szkół podstawowych, a jedynie dla uczniów gimnazjów.

W wyniku działań podjętych przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Mazowiecki Kurator Oświaty postanowił zorganizować Konkursy Przedmiotowe dla uczniów szkół podstawowych województwa mazowieckiego w roku szkolnym 2017/2018 z języka polskiego, matematyki oraz informatyki.

Rzecznik Praw Obywatelskich  w dalszym ciągu prowadzi korespondencję z Mazowieckim Kuratorem Oświaty w sprawie poszerzenia oferty konkursowej dla uczniów szkół podstawowych.

Przed rozpoczęciem roku szkolnego RPO pyta: Jak uczniowie wykorzystują internet w szkole?

Data: 2017-09-01

Rzecznik Praw Obywatelskich zapoznał się z zawartymi w raporcie Instytutu Badawczego NASK pt. Nastolatki 3.01, wynikami badań dotyczącymi różnych aspektów aktywności uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych w internecie. W raporcie zawarto informacje dotyczące zarówno zagrożeń, z którymi spotyka się młodzież w sieci, jak i sposobów korzystania z internetu w życiu codziennym nastolatków, ze szczególnym uwzględnieniem wykorzystania internetu w procesie nauczania w szkole i w domu.

Zebrane w tym raporcie dane oraz sformułowane na ich podstawie rekomendacje mogą być w ocenie Rzecznika niezwykle przydatne dla realizacji celów, jakie stawia sobie MEN w zakresie zwiększenia poziomu bezpieczeństwa dzieci i młodzieży w cyberprzestrzeni oraz usprawnienia stosowanych metod nauczania.

W raporcie zwrócono uwagę m.in. na problemy korzystania z urządzeń mobilnych na terenie szkoły. Z przeprowadzonych badań wynika bowiem, że w co piątej szkole brak jest jakichkolwiek regulacji dotyczących zasad korzystania z urządzeń mobilnych mających dostęp do internetu. Ponadto 78% badanych uczniów zadeklarowało, że potrafi korzystać z takich urządzeń mobilnych podczas przeprowadzanych w szkole sprawdzianów i klasówek. Zdaniem Rzecznika zasadne wydaje się ujednolicenie regulacji dotyczących korzystania z takich urządzeń w polskich szkołach tak, aby zapobiegać niewłaściwym zachowaniom uczniów, z jednoczesnym poszanowaniem ich godności i prawa własności.

Raport NASK zawiera również dane dotyczące wykorzystywania przez uczniów internetu w samodzielnym zdobywaniu wiedzy oraz w wypełnianiu szkolnych obowiązków.

Z przedstawionych w tym zakresie informacji wynika, że szkoła w niewystarczającym stopniu wspiera tę formę poszerzania wiedzy i umiejętności przez dzieci i młodzież. Uczniowie najczęściej korzystają z serwisów oferujących gotowe materiały potrzebne do wykonywania prac domowych, bardzo rzadko korzystają zaś z profesjonalnych portali edukacyjnych umożliwiających samodzielne i aktywne rozwijanie wiedzy. Z raportu wynika ponadto, że nauczyciele bardzo rzadko korzystają z internetu podczas zajęć lekcyjnych i posługują się konwencjonalnymi źródłami, takimi jak filmy i zdjęcia, które w niewielki sposób aktywizują uczniów. Wobec powyższego zasadnym wydaje się podejmowanie dalszych działań na rzecz włączenia internetu w system edukacji.

W kontekście informacji zawartych w omawianym raporcie konieczne wydaje się również poszerzanie świadomości rodziców o znaczeniu mediów społecznościowych oraz formach korzystania z nich. Zasadne jest też zachęcanie rodziców do współuczestniczenia w tej sferze życia ich dzieci.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o rozważenie uwzględnienia zawartych w raporcie NASK rekomendacji w działalności resortu edukacji narodowej i poinformowanie o działaniach mających na celu upowszechnienie informacji na temat tego raportu wśród pracowników systemu oświaty i rodziców.

 

Równy dostęp do edukacji wyższej dla absolwentów szkół ponadpodstawowych

Data: 2017-08-21

Absolwenci szkół ponadpodstawowych mają problem z terminowym złożeniem świadectwa maturalnego w procesie rekrutacji na studia, w sytuacji, gdy praca maturalna została błędnie sprawdzona przez komisję egzaminacyjną, a w wyniku odwołania nastąpiło jednak przekroczenie progu 30% punktów i wydano świadectwo dojrzałości. Dlatego, w tej sprawie, RPO zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

W obowiązującej ustawie o systemie oświaty przewidziana została szczegółowa procedura dotycząca odwołań od wyników egzaminu maturalnego, zgodnie z którą absolwent szkoły ponadpodstawowej ma prawo do złożenia odwołania do okręgowej komisji egzaminacyjnej.

Z informacji, jakie docierają do Rzecznika wynika, że po zakończeniu procedury odwoławczej i wydaniu poprawionego świadectwa dojrzałości, absolwenci szkół ponadgimnazjalnym nie mają już możliwości złożenia wymaganego dokumentu, w terminie wyznaczonym przez uczelnianą komisję rekrutacyjną ponieważ uczelnie układając kalendarz rekrutacji, nie biorą często pod uwagę absolwentów z poprawionym wynikiem egzaminu maturalnego.

Zdaniem Rzecznika niezagwarantowanie takim absolwentom możliwości wzięcia udziału w rekrutacji na studia może stanowić naruszenie równego dostępu do edukacji wyższej. W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z prośbą o zajęcie stanowiska w tej sprawie. 

Problem odmowy potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego

Data: 2017-08-14

Ojciec, działając w imieniu swojego syna, zwrócił się do wojewody o potwierdzenie, że dziecko jest obywatelem polskim. Wojewoda odmówił, bo amerykański akt urodzenia chłopca wskazywał jako matkę anonimową matkę zastępczą. Rzecznik przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i jego argumenty pomogły rozstrzygnąć sprawę na korzyść tej rodziny.

Wojewoda powoływał się na to, że treść aktu urodzenia chłopca jest sprzeczna z polskim prawem, bo nie przewiduje ono wpisania jako matki – matki zastępczej.

Rzecznik Praw Obywatelskich zauważył, że zgodnie z art. 14 ustawy o obywatelstwie polskim małoletni nabywa obywatelstwo polskie przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Nie ma też potrzeby ustalania pochodzenia dziecka (co – zgodnie z art. 55 ust. 1 ustawy Prawo Prywatne międzynarodowe – podlega prawu ojczystemu dziecka): dowodem pochodzenia chłopca jest jego amerykański akt urodzenia. Dziecko niewątpliwie jest synem obywatela polskiego i niewątpliwie nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zdaniem Rzecznika z uwagi na najlepszy interes dziecka, organy administracji powinny poprzestać na ustaleniu, że zgodnie z prawem amerykańskim ojcem dziecka jest wnioskodawca.

Stanowisko RPO zostało uwzględnione.

yrok z

Odpowiedź z Ministerstwa Edukacji Narodowej w sprawie sytuacji gimnazjalistów, którzy mają powtarzać klasę

Data: 2017-08-01

- Reforma systemu oświaty, polegająca na wprowadzeniu 8-letniej szkoły podstawowej i wygaszaniu gimnazjów, jest połączona ze zmianami programowymi, które będą wdrażane sukcesywnie począwszy od roku szkolnego 2017/2018. Zmiany te mają charakter ewolucyjny – wskazuje wiceminister edukacji Marzena Machałek w odpowiedzi na wystąpienie RPO w sprawie sytuacji uczniów klas pierwszych gimnazjów, którzy w roku szkolnym 2016/2017 nie uzyskali promocji do klasy drugiej.

Przedstawicielka MEN przypomniała, że w roku szkolnym 2017/2018 naukę w klasie VII 8-letniej szkoły podstawowej będą kontynuować:

  • uczniowie klas VI dotychczasowej 6-letniej szkoły podstawowej, którzy otrzymali promocję do klasy VII;
  • uczniowie klas I gimnazjum, którzy w roku szkolnym 2016/2017 nie otrzymali promocji do klasy II gimnazjum.

W przypadku ucznia I klasy gimnazjum, który nie uzyskał promocji do klasy II dyrektor gimnazjum po uzgodnieniu z organem prowadzącym, ma poinformować ucznia, w której szkole podstawowej będzie realizował obowiązek szkolny.

- Przygotowana nowa podstawa programowa zawiera wszystkie treści potrzebne w kształceniu uczniów klas VII i VIII w nowej strukturze szkoły podstawowej (przekładające się na zakres egzaminu ósmoklasisty). Uczniowie tych klas będą realizować program będący kontynuacją treści kształcenia, które realizowali w klasach IV-VI, i który będzie ich przygotowywał do podjęcia, począwszy od roku szkolnego 2019/2020, dalszej nauki w wybranym typie zreformowanej szkoły ponadpodstawowe – podkreśla Marzena Machałek.

Wiceminister edukacji dodaje, że nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego - w odróżnieniu od dotychczasowej - ma spiralny układ, co oznacza, że treści nauczania i umiejętności nabyte w szkole podstawowej uczniowie będą powtarzać, nadbudowywać i rozszerzać w szkole ponadpodstawowej.

Prawa rodziców dzieci z niepełnosprawnościami - RPO wsparł przed sądem matkę w sprawie o zasady dofinansowania dowozu dziecka do szkoły

Data: 2017-07-12

Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił wziąć udział w toczącym się przed krakowskim sądem procesie, w którym matka niepełnosprawnej córki zdecydowała się dowozić córkę do szkoły sama. Gmina ma obowiązek zwrócić jej koszty transportu, gdyż dowóz niepełnosprawnego dziecka ma być bezpłatny. Jednak ten mechanizm wydaje się prosty jedynie w teorii. Przepisy nie precyzowały dokładnie za które przejazdy gmina powinna zwrócić pieniądze.

Gmina twierdziła, że tylko za przejazd z dzieckiem do i ze szkoły. Rzecznik Praw Obywatelskich twierdził jednak, że należy się także zwrot kosztów powrotu rodzica po dowiezieniu dziecka i przyjazdu do szkoły po jego odbiór. Te koszty rodzic ponosi w związku z dowozem dziecka do szkoły, a intencją ustawodawcy było ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami realnego dostępu do edukacji i zwolnienie ich z wszelkich kosztów z tego tytułu. Gdyby matka zdecydowała się skorzystać z transportu organizowanego przez gminę nie poniosłaby żadnych kosztów. W odpowiedzi na pozew gmina wskazywała, że inni rodzice się nie skarżą, a poza tym nie jest w stanie kontrolować, gdzie rodzic będzie jechał po odwiezieniu dziecka do szkoły.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia gmina miejska Kraków została zobowiązana do zawarcia z matką niepełnosprawnego dziecka umowy, zgodnie z którą zobowiąże się do zwrotu kosztów dojazdu jej oraz jej niepełnosprawnej córki do i ze szkoły łącznie za cztery przejazdy dziennie, czyli także za te, kiedy rodzic nie towarzyszy dziecku wracając do domu albo jadąc po nie do szkoły.

Wyrok jest nieprawomocny. Jest to jedna ze spraw strategicznych prowadzonych w Biurze RPO. Warto podkreślić, że problem ten dotyczy wielu rodziców i opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami.

Sprawa pani Angeliki: koszty dowozu do szkoły dziecka z niepełnosprawnością

Data: 2017-07-07

Sprawa pani Angeliki

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed sądem rejonowym w Krakowie w sprawie kosztów dowozu dziecka z niepełnosprawnością do szkoły. Gmina uważa, że zwrot kosztów dla rodzica obejmuje tylko jego przejazdy wraz z dzieckiem. RPO podzielił pogląd matki dziecka, że wsparcie dotyczyć powinno także powrotu samego rodzica ze szkoły i jazdy do niej po dziecko.

Stan faktyczny:

Pani Angelika jest matką niepełnosprawnej córki, która uczy się w szkole specjalnej. Może dowozić córkę do szkoły sama lub za pomocą bezpłatnego transportu organizowanego przez gminę. Pani Angelika zdecydowała się dowozić córkę sama - gmina ma obowiązek zwrócić jej koszty transportu, bo dowóz niepełnosprawnego dziecka ma być bezpłatny. Przepisy nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie, czy cztery.

Pani Angelika pozwała gminę miejską Krakowa o zwrot kosztów czterech przejazdów. Gmina twierdziła, że może zwracać tylko za dwa. Rzecznik jest zdania, że zwrot należy się za cztery kursy. Argumentował, że rodzic ponosi koszty w związku z dostarczeniem dziecka do szkoły, a intencją ustawodawcy było ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami realnego dostępu do edukacji i zwolnienie ich z wszelkich kosztów z tego tytułu.

Stan sprawy:

12 lipca 2017 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia zobowiązał gminę do zawarcia z matką dziecka umowy, zgodnie z którą zobowiąże się do zwrotu czterech przejazdów dziennie. W apelacji gmina wniosła o oddalenie pozwu.  RPO wniósł o oddalenie apelacji jako całkowicie bezzasadnej.

14 lutego 2018 r. Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie oddalił apelację. Przychylił się do argumentacji Rzecznika, uznając że co prawda przepisy są nieprecyzyjne, ale należy je interpretować zgodnie z celem ich wprowadzenia.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni w Polsce funkcję niezależnego organu do sprawy realizacji zasady równego traktowania, a także organu monitorującego wdrażanie postanowień Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. Zgodnie z art. 24 Konwencji Polska jest zobowiązana do zapewnienia uczniom z niepełnosprawnościami prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Zapewnienie dojazdu takich uczniów do szkół jest realizacją tego prawa.

RPO wystąpił też do Ministerstwa Edukacji Narodowej, aby tak zmieniło przepisy, by było jasne, że wsparciu podlega cała droga do szkoły - i dziecka z rodzicem, i samego rodzica.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatelki.

Argumenty prawne RPO

Patrz – załączony dokument

Numer sprawy:

XI.7036.40.2016

Prokurator Generalny popiera stanowisko RPO w sprawie skargi konstytucyjnej rodziców dziecka z niepełnosprawnością na przepisy o refundacji kosztów dowozu do szkoły

Data: 2017-06-27

Państwo W. dowodzą w skardze konstytucyjnej że przepisy (art. 14a ust. 4 oraz art. 17 ust. 3a pkt 1 i 3) ustawy o systemie oświaty)są sprzeczne z Konstytucją. Oddają bowiem decyzję o zasadzie zwrotu kosztów dojazdu samorządom, ale nie mówią nic o warunkach minimalnych.

W miejscowości, w której mieszkają państwo W., koszt dowozu jest zwracany w pełni, jeśli korzysta się z komunikacji zbiorowej, a tylko w części – jeśli rodzice korzystają z samochodu prywatnego.  Państwo W. uważają, że to niesprawiedliwe, bo to nie od nich zależy, czy mieszkają w zasięgu komunikacji publicznej.

Zaskarżyli zasady gminne do sądu administracyjnego w Bydgoszczy, ale ten uznał, że wójt gminy postąpił zgodnie z ustawą. Oddalił także skargę kasacyjną państwa W. Dlatego złożyli oni skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego na przepisy, które są podstawą niekorzystnego dla nich rozstrzygnięcia. Do skargi tej przystąpił także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Argumenty państwa W.

Skarżący wskazali, że prawo rodziców (opiekunów) do zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnością do placówek oświatowych stanowi formę realizacji prawa rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej do pomocy ze strony władzy publicznej (art. 71 ust. 1 zdanie drugie Konstytucji) oraz prawa osób niepełnosprawnych do pomocy w zabezpieczeniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej, wyrażonego w art. 69 ustawy zasadniczej.

Art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej konstruują obowiązek zwrotu kosztów dowozu w sposób generalny i ogólnikowy.

Przepisy te, przyznając rodzicom (opiekunom) uczniów z niepełnosprawnością prawo podmiotowe, nie zawierają jednak kluczowych elementów, jak określenie przesłanek, którymi powinny kierować się strony umowy przy ustalaniu stawek zwrotu kosztów, czy też wskazanie minimalnych standardów zwrotu kosztów, aby zapobiec ustalaniu stawek w iluzorycznej wysokości.

Brak w art. 14a ust. 4 i w art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej wytycznych i minimalnych standardów zabezpieczenia prawa rodziców (opiekunów) do zwrotu kosztów dowozu dzieci niepełnosprawnych do placówek oświatowy pozostaje w sprzeczności z prawem rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej oraz osób niepełnosprawnych do szczególnej pomocy ze strony państwa. Przepisy te uniemożliwiają realizację istoty wskazanych praw konstytucyjnych, gdyż rozstrzygnięcie o warunkach zwrotu kosztów dowozu dzieci pozostawiają decyzji wójta.

Niesprecyzowanie w ustawie oświatowej podstawowych elementów prawa do zwrotu kosztów dojazdu dzieci niepełnosprawnych do placówek edukacyjnych zdaniem państwa W. narusza także zasadę poprawnej legislacji i zasadę proporcjonalności, wywodzone z art. 2 Konstytucji, ponieważ są sprzeczne z konstytucyjnym systemem wartości oraz nie spełniają postulatu przydatności i racjonalności.

W ocenie Skarżących, art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej naruszają również zasadę równego dostępu do nauki.

Naruszenia art. 70 ust. 4 w zw. z art. 70 ust. 1 zdanie pierwsze i art. 32 ust. 1 Konstytucji Skarżący upatrują w dwóch aspektach, a mianowicie

  • w zróżnicowaniu sytuacji prawnej dzieci, które korzystają z transportu zorganizowanego przez gminę, oraz dzieci, którym dowóz do placówki organizują rodzice, na terenie jednej gminy,
  • a także w zróżnicowaniu sytuacji prawnej dzieci dowożonych do placówek oświatowych przez rodziców (opiekunów) na obszarach różnych gmin.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził, że pominięcie w zakwestionowanych przepisach kryteriów pozwalających na określenie wysokości stawki zwrotu kosztów dowozu dzieci niepełnosprawnych do placówek oświatowych przez rodziców, nie prowadzi do naruszenia nakazu równego traktowania, polegającego na nieprzyznaniu danego uprawnienia pewnej grupie podmiotów podobnych. Prawo do zwrotu kosztów przysługuje bowiem wszystkim rodzinom wychowującym dzieci z niepełnosprawnością objęte kształceniem specjalnym.

Naruszenie Konstytucji polega natomiast na tym, że pominięcie owych kryteriów pośrednio prowadzi do zróżnicowania sytuacji podmiotów uprawnionych do refundacji kosztów w zależności od miejsca zamieszkania.

Literalne brzmienie art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej nie pozwala bowiem w pełni zrekonstruować treści uprawnienia, co oznacza, że organom gminy pozostawiona została swoboda kształtowania treści prawa do refundacji kosztów dowozu niepełnosprawnego dziecka do placówki oświatowej. W rezultacie, treść prawa do zwrotu została związana z miejscem zamieszkania danego uprawnionego.

Pozostawiona przez ustawodawcę organom gminy dowolność ustalania zasad zwrotu kosztów dowozu, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, w stosunku do niektórych osób uprawnionych może prowadzić do naruszenia istoty prawa, o którym mowa w art. 71 ust. 1 Konstytucji. Ustalenie przez gminę stawki zwrotu na zbyt niskim poziomie powoduje bowiem, że uprawnienie do zwrotu kosztów ma charakter iluzoryczny i w żaden sposób nie stanowi realizacji prawa rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej do szczególnej pomocy ze strony władzy publicznej.

Stanowisko Prokuratora Generalnego

Prokurator Generalny stwierdza, że zarzuty „braku regulacji”, sformułowane w skardze konstytucyjnej państwa W., jak słusznie podnosi Rzecznik Praw Obywatelskich, dotyczą pominięcia ustawodawczego.

Przepisy art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej w zakresie, w jakim nie przewidują kryteriów określania stawek zwrotu kosztów dowozu do placówki oświatowej, o której mowa w tych przepisach, niepełnosprawnego dziecka i jego opiekuna na zasadach określonych w umowie zawartej między wójtem (burmistrzem, prezydentem miasta) a opiekunem dziecka, mogą stanowić przedmiot kontroli w postępowaniu zainicjowanym skargą konstytucyjną państwa W.

W pozostałym zakresie natomiast postępowanie podlega umorzeniu, na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Zdaniem Prokuratora Generalnego przepisy te, nie określając tych kryteriów, są niezgodne z Konstytucją. W tym zakresie Prokurator Generalny podzielił zatem stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. 

Reforma edukacji: Co z uczniami, którzy nie zdali do następnej klasy?

Data: 2017-06-26

Rzecznik Praw Obywatelskich z uwagą śledzi sytuację związaną ze zmianami w zakresie organizacji i funkcjonowania systemu oświaty, które mogą wpływać na realizację konstytucyjnego prawa do nauki.

Na podstawie doniesień medialnych oraz w związku z wpływającymi do Biura RPO pytaniami, Rzecznik powziął informację o wątpliwościach dotyczących skutków reformy oświaty dla uczniów klas pierwszych gimnazjów, którzy w roku szkolnym 2016/2017 nie uzyskali promocji do klasy drugiej. Uczniowie ci z dniem 1 września 2017 r. staną się uczniami klasy siódmej w ośmioletniej szkole podstawowej i nie będą powtarzać programu, którego nie zaliczyli z różnych przyczyn w roku szkolnym 2016/2017, lecz będą korzystać z całkiem innej podstawy programowej niż ta, która była przeznaczona dla uczniów klas pierwszych gimnazjum.

Innym problemem jest to, że uczniowie klas pierwszych gimnazjów, którzy w tym roku nie uzyskali promocji do kolejnej klasy, zdawali już rok temu egzamin na zakończenie szkoły podstawowej. Jeżeli jednak ponownie staną się uczniami szkoły podstawowej, będą zobowiązani do zdania go po raz drugi, po ukończeniu klasy ósmej. Wskutek tego otrzymają w przyszłości drugie świadectwo ukończenia szkoły podstawowej. Co istotne, tego rodzaju problemy będą się pojawiać również w kolejnych latach. Mogą one dotykać także uczniów klas trzecich dotychczasowego trzyletniego liceum, którzy w roku szkolnym 2021/2022 nie uzyskają świadectwa ukończenia szkoły średniej. Zgodnie z regulacjami zawartymi w ustawie Przepisy wprowadzające ustawę – Prawo oświatowe, z dniem 1 września 2022 r. staną się oni uczniami klasy trzeciej liceum czteroletniego. W rezultacie będą oni powtarzać jedną klasę przez dwa lata, skoro będą musieli powtórzyć nie tylko trzecią, ale również ukończyć w kolejnym roku dodatkowo czwartą klasę liceum.

Opisane sytuacje skłaniają do wniosku, że uchwalone ostatnio przepisy oświatowe doprowadzą do naruszenia praw obywatelskich we wskazanym wyżej zakresie.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą z zajęcie stanowiska w niniejszej sprawie i przedstawienie wyjaśnień, w tym wskazanie, jak Ministerstwo Edukacji Narodowej zamierza rozwiązać wymienione kwestie.

 

Adam Bodnar odwiedził Pozytywną Szkołę Podstawową w Gdańsku, o której kłopotach dowiedział się w czasie spotkania regionalnego dwa dni wcześniej

Data: 2017-05-19

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, który ponownie przyjechał w tym tygodniu do Gdańska - na Konferencję „Przeciwdziałanie bezdomności. Solidarności w działaniu”, skorzystał z okazji, by odwiedzić szkołę, o której kłopotach dowiedział się w czasie spotkania regionalnego 16 maja w Gdańsku.

Szkoła działa od 2014 r., uczy się w niej ponad tysiąc uczniów. Prowadzi ją organizacja pozarządowa, która wygrała konkurs na to, co zrobić z budynkiem miejskim. Teraz jednak kurator unieważnił decyzję o powołaniu szkoły (kwestionowane jest samo rozstrzygnięcie konkursu), co mogłoby doprowadzić do unieważnia wydanych świadectw szkolnych i awansów zawodowych nauczycieli.

RPO zobowiązał się dogłębnie przyjrzeć się problemowi.

"Za alkohol nie ma sołtysa". Konsultacje RPO z organizacjami społecznymi

Data: 2017-05-18

Na zorganizowane w trakcie Ogólnopolskiego Spotkania Organizacji Pozarządowych Działających na Obszarach Wiejskich w Marózie koło Olsztynka przyszło prawie 40 osób - działaczy organizacji pozarządowych - z całą listą konkretnych problemów. Oto przykłady:

Standardy samorządowe

Jak poradzić sobie z patologią wyborczą w małej gminie, gdzie - jak mówili uczestnicy spotkania - "kandydat na wójta wyborców zwozi samochodami i jeszcze im płaci za udzial w wyborach? Żeby zostać wójtem, wystarczy ok. 600 głosów, wygrywa więc ten kandydat, który jest >>lepiej zorganizowany<<".

  • Adam Bodnar odpowiada: Trzeba korzystać instytucji męża zaufania (oni mogą notować nieprawidłowości w trakcie wyborów), zgłaszać nadużycia do sądu, zbierać dowody i świadków,  zawiadamiać Wojewódzką Komisję Wyborczą, trzeba alarmować.
  • Głos z sali: my we wsi zorganizowałyśmy kampanię „za alkohol nie ma sołtysa”. Uświadamiałyśmy wyborcom, że warto głosować na tych, którzy mogą poprawić sytuację wspólnoty. Pomogło. 

Inne pytanie z sali: Czy sesje rady gminnej powinny być nagrywane i publikowane? Bo w naszej miejscowości jedne są, a inne nie.

  • RPO: Standardem służącym przejrzystości jest transmisja online a następnie publikacja na stronie internetowej nagrań. Bo w taki sposób dobrze realizowane jest konstytucyjne prawo obywateli do informacji publicznej. Ponieważ nie ma jednak takiego obowiązku prawnego (jest to tylko dobra praktyka), to warto naciskać na władze, by ten standard osiągać, np. składając wnioski o dostęp do informacji publicznej. Zawsze warto powiadomić o sprawie Rzecznika, bo ma on doświadczenie w podobnych sprawach i może udostępnic odpowiednie dokumenty.

Głos z sali: U nas samorząd upublicznia protokół z sesji rady, ale ten protokół nie zgadza się z tym, co się naprawdę zdarzyło na radzie i co zostało nagrane. Nagranie nie jest upublicznianie.

  • RPO: Warto zacząć od wniosku o dostęp do informacji publicznej (czyli o dostęp do nagrania, bo to jest informacja publiczna), a potem zgłosić wniosek o skorygowanie protokołu. Uzyskane nagranie obywatel ma również prawo udostępniać. Kolejnym krokiem może być skarga do wojewody ((w postępowaniu administracyjnym skargę na działania rady gminy, rady powiatu i sejmiku województwa – wnosi się do wojewody).

Znikające wiatraki

Na wsi w okolicach Szamotuł miała powstać farma wiatrowa, właściciele gruntów mają już umowy z przedsiębiorstwem. Zmiana przepisów w sprawie minimalnych odległości wiatraków od domów sprawiła jednak, że firma się zwinęła. Teraz nie wiadomo, jak znieść obciążenie wpisane w księgach wieczystych dla tych nieruchomości. Prawnicy gminy nie potrafią udzielić odpowiedniej informacji.

  • RPO: To sprawa dla Rzecznika. Poszukamy rozwiązania.

Planowana chlewnia

U nas - w bliskiej odległości cmentarza i kościoła - ma powstać chlewnia. Ludzie protestują. Nie było planu zagospodarowania przestrzennego. Co możemy zrobić?

  • RPO: Rzecznik musiałby sprawdzić dokumenty, bo ważne są szczegóły. Generalnie trzeba pamiętać, jak ważne jest, by organizacje pozarządowe przystępowały do takiej sprawy przed sądem,  ale także aby korzystały z możliwości opiniowania projektów miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego. Trzeba korzystać z możliwości prawnych.

Walka ze smogiem

Jakie są narzędzia walki ze smogiem? Jak zorganizować miernik zapylenia w danej wsi?

  • RPO: Warto o to po prostu wystąpić o to, by poziom zapylenia był mierzony.  RPO zajmował się sprawą smogu, ma pewne doświadczenia i relacje z zajmującymi się tym organizacjami pozarządowymi. Może pomóc.

System viatoll

Tego, że droga jest płatna w systemie viatoll, nie widać przed wjazdem. Więc ktoś, kto wjedzie na taką drogę bez specjalnego odbiornika (bo nie jest przedsiębiorca, tylko ma duży samochód), to albo łamie przepisy io opłatach drogowych (kara – 1500 zł), albo zawraca i łamie prawo o ruchu drogowym. Droga powinna być oznaczona przed wjazdem i to wyraźnie.

  • RPO: Od tego, by reagować na złe rozwiązania prawne, jest właśnie Rzecznik Praw Obywatelskich. Proszę nam przekazać informacje, a my zgłosimy to do ministra.  Właśnie dzięki indywidualnym zgłoszeniom możemy reagować. To pozwala też nagłośnić sprawę.

Znikająca szkoła wiejska, znikający plac zabaw

Wiejska filia szkoły, która do tej pory miała sześć klas, po reformie nie zostanie przekształcona w ośmioklasową jak inne. Gmina odmawia tego powołując się na wysokie koszty, ale te szacunki wydają się mieszkańcom naciągane. A do sześcioklasowej szkoły rodzice nie będą posyłać dzieci i szkoła umrze.

  • RPO: Warto wystąpić z wnioskiem o informację publiczną w sprawie tych kosztów. Rzecznik nie może się wypowiadać w sprawie zasadności reformy, może jednak upewniać się, czy państwo jest właściwie przygotowane do reformy – dlatego ta sprawa jest ważna, jeśli chcemy wyjaśniić, czy nie został popełniony jakiś błąd. Warto zatem także napisać do RPO.

U nas jeden z mieszkańców wystąpił do gminy o sprzedaż ziemi koło szkoły (między szkołą a domem nauczycielskim) – prawdopodobnie chciałby tam wybudować prywatny dom. Tymczasem społeczność lokalna chciałaby, żeby w tym miejscu powstał plac zabaw dla dzieci.

  • RPO: Decyzja należy do gminy, ale skoro jest kilka pomysłów na ten teren, to może powinien odbyć się przetarg? Może rozwiązaniem byłoby zbieranie głosów pod stworzenie na tym terenie placu zabaw w ramach budżetu obywatelskiego?

Stopnie naukowe

Moja uczelnia zostala pozbawiona prawa prowadzenia przewodów doktorskuich, a twierdzi, że nie ma się do kogo odwołać, tłumacząc to zmianami w Centralnej Komisji ds Stopni i Tytułów.  Jak więc otworzyć tu przewód doktorski? Co mają zrobić studenci studiów doktoranckich?

  • RPO: Warto napisać list do Ministra Nauki I Szkolnictwa Wyższego (i dać znać RPO, który zajmie się sprawą)

Jak mamy działać i korzystać z naszych praw? Spotkanie regionalne RPO w Malborku

Data: 2017-05-17

Instytucja Rzecznika ma prawie 30 lat. Nie ma realnej władzy – nie uchyla decyzji, wyroków, przepisów. Ale zbiera uwagi, głosy i skargi od obywateli i szuka sposobów na poprawienie samego prawa czy też jego stosowania. Dostajemy rocznie 50-60 tys. wniosków w najróżniejszych sprawach. Staramy się też pytać ludzi o to, co nie działa, jakie są problemy – i temu służy program spotkań regionalnych RPO – mówił Adam Bodnar na spotkaniu regionalnym w Malborku. – Zbieramy też wiedzę o dobrych praktykach, które mogą się przydać w innych miejscach w kraju.

Do Urzędzu Miasta na spotkanie przyszło 15 osób.

Szkoła. Dyskryminacja dzieci innego niż większościowe wyznania

Lekcje religii są w środku dnia. Dzieci, które na nie nie chodzą, nie mają co robić. To nie jest sprawiedliwe.

Adam Bodnar opowiada o tym, jak zorganizowane jest nauczanie religii i etyki w szkołach, jak to wygląda w praktyce i jakie są jego działania (patrz załączone raporty i wystąpienia – pod zdjęciami). Duże znaczenie ma interweniowanie w poszczególnych sprawach, ale także szerzenie wiedzy o prawach, jakie nam przysługują.

Szkoła. Nauczyciel i władze oświatowe

Rodzice jednej z klas składają anonimową skargę na nauczycielkę, a samorząd ujawnia to publicznie. Wiele wskazuje, że jest to rozgrywka władz z nauczycielką, a nie realny konflikt z rodzicami.  Ostatecznie rodzice stanęli po stronie nauczycielki i teraz władze oświatowe zachowują się tak, jakby chciały uprzykrzyć jej życie. Jak się bronić, skoro administracja oświatowa nie chce rozmawiać, a ponieważ zarzuty były anonimowe, to nie ma formalnej drogi obrony przed nimi.

RPO: jeśli Rzecznik dostanie materiały w tej sprawie, to będzie mógł poprosić władze oświatowe o wyjaśnienia. Sprawa może mieć znamiona mobbingu.

Młode matki

Formalnie młode matki i kobiety w ciąży mają wiele przywilejów. Ale te przywileje nie są respektowane. Ludzie nie znają tych zasad i się do nich nie stosują – nie rozumieją np., dlaczego kobieta w ciąży powinna być przepuszczona bez kolejki, dlaczego trzeba pomóc osobie z wózkiem. 

RPO: dziś Rzecznik koncentruje się na sprawach dużo bardziej podstawowych: opiece okołoporodowej, znieczuleniu przy porodzie. Brak dostępności urzędów dla osób na i z wózkami trzeba zgłaszać. Zmiana świadomości społecznej to dużo bardziej złożona sprawa, wymaga lat zachodu i pracy. 

Prawa niewidomych. Dostępność stron internetowych

Osoby niewidome mają kłopoty w wypełnianiu elektronicznych wniosków grantowych. Jak sobie z tym poradzić? Bo osoba z niepełnosprawnością czuje się źle nie z powodu swoich fizycznych ograniczeń, ale dlatego, że wie, co zrobić, a nie może z powodu konstrukcji stony.

RPO: publiczne strony internetowe powinny być dostępne. Wynika to z prawa (rozporządzenia Rady Ministrów o Krajowych Ramach Interoperacyjności z 2012 r.). Administracja robi postępy, ale ciągle zdarza się, że ktoś publikuje dokument czy stronę, która nie jest dostępna. To trzeba zgłaszać, także Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Warto też pracować wspólnie, bo lokalne grupy działaczy pozarządowych mogą się wzajemnie wspierać także w sprawach składania aplikacji.

Rozmowa dotyczy też realiów działania organizacji pozarządowych. Adam Bodnar przyznaje, że dziś interwencje RPO w sprawie polityki grantowej nie przynoszą większych efektów, ale trzeba dokumentować problemy. I pamiętać o międzynarodowych standardach.

Nierówność wobec prawa

Ludzie, którzy otwarcie zmagają się ze swoimi problemami (np. z uzależnieniem)  są często przez to gorzej traktowani przez otoczenie – w pracy, w procedurach urzędowych, w relacjach sąsiedzkich. Niepijący alkoholik nie dostanie np. pozwolenia na broń, w przeciwieństwie do tego, kto nałóg ukrywa.

RPO: to poważny problem społeczny. Śp. Prof. Wiktor Osiatyński zrobił wiele, by to zmieniać. Ale czy powinniśmy wzmacniać nasze prawa występując o broń palną, to już zupełnie inna sprawa. – Moim zdaniem nie warto iść tą drogą. Lepszym sposobem jest konsekwentne stosowanie prawa do dostępu do informacji publicznej, prawa petycji, wskazywania sposobu wydatkowania budżetu obywatelskiego…

Spotkanie regionalne RPO w Gdańsku: w Europejskim Centrum Solidarności o tym, gdzie solidarności brakuje

Data: 2017-05-16

Na spotkanie w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku przyszło prawie 50 osób.

Spotkanie zaczęliśmy od tego, że wszyscy przedstawili się i opowiedzieli, jaka sprawa ich sprowadziła. Rzecznik zaproponował rozpoczęcie rozmowy od skargi na zbyt powolną pracę Biura Rzecznika.

Praca Biura RPO

Jak to jest możliwe, że urząd RPO nie jest związany żadnymi terminami? Ponad dwa miesiące temu złożyłem wniosek i nie mam odpowiedzi.

- Rzeczywiście, Biuro RPO nie podlega przepisom Kodeksu postępowania administracyjnego, w którym określone są terminy na odpowiadanie na pisma. Ale to nie zwalnia nas z terminowego odpowiadania ludziom. Tyle że, jeśli dostajemy rocznie 50-60 tys. skarg, to nie na wszystkie jesteśmy w stanie odpowiadać bez opóźnień. Zwłaszcza w tych sprawach, w których do RPO przychodzi bardzo dużo wniosków – wyjaśnił Adam Bodnar.-  Np. na wnioski o kasacje w spawach karnych, których jest i 2000 rocznie, odpowiada 10 prawników. Każdy prawnik zajmujący się sprawami cywilnymi prowadzi na raz nawet 400-500 spraw.  To naprawdę bardzo dużo i nie da się uniknąć opóźnień.  Spotkania regionalne także pozwalają na wychwytywanie spraw, które można załatwić sprawniej.

Sprawa naszych dzieci - dorosłych osób z autyzmem

Po skończeniu 25 lat osoba z niepełnosprawnością ma bardzo ograniczone możliwości wsparcia.

Pomoc państwa dla osób z niepełnosprawnością nastawiona jest na aktywizację zawodową. Pierwszym punktem pomocy może być Środowiskowy Dom Samopomocy (ŚDS)  – miejsce, nastawione na pomoc w tym, by stanąć na nogi, usamodzielnić się i spróbować dalej samodzielnie żyć.

Jeśli potrzeba dłuższej terapii, pomoc dają Warsztaty Terapii Zajęciowej (WTZ), które też mają doprowadzić do usamodzielnienia się. Pomoc w poważniejszych przypadkach oferują też Zakłady Aktywizacji Zawodowej, gdzie osoby z niepełnosprawnością mogą nie tylko się rehabilitować, ale i pracować. Co jednak z sytuacją osób, o których wiadomo, że potrzebują stałej pomocy? Które nie zostają przyjęte do ŚDS i WTZ?  W Trójmieście – według szacunków zebranych  na spotkaniu – kilkadziesiąt dorosłych osób z autyzmem może liczyć tylko na pomoc starzejących się rodziców. Potem grozi im pobyt w Domu Pomocy Społecznej lub szpitalu psychiatrycznego. Dziś mogą liczyć na pomoc realizowaną w formie projektów grantowych. To za mało.

RPO zna dobrze te problemy. Wie dobrze, że są miejsca, gdzie nie ma nawet projektów wsparcia. Rzecznik stara się wpływać na zmianę polityki społecznej państwa. Program 500+, choć jest wielkim programem społecznym i ma wiele zalet, nie może odpowiedzieć na wszystkie potrzeby ludzi.

- A czy Rzecznik zajął się sprawą pomysłu rządu, by skazać dzieci z niepełnosprawnością wyłącznie na nauczanie indywidualne?

RPO: Tak. Wczoraj komunikat zawisł na stronie rpo.gov.pl

Sprawa naszych akcji - akcji dla pracowników Stoczni

Pracownicy stoczni mieli dostać akcje przedsiębiorstwa. Nie stało się tak i część z zainteresowanych – dzięki informacji związków zawodowych przed upływem dziesięcioletniego okresu przedawnienia tego zobowiązania złożyło sprawy w sądzie i otrzymało w efekcie pewne rekompensaty. Ci, którzy nie zdążyli (bo nie wiedzieli o takiej możliwości), nie otrzymali nic.

RPO: sprawa jest prawdopodobnie w naszym Biurze, musimy sprawdzić. 

Sprawa naszej szkoły

Nasza szkoła działa od 2014 r., uczy się w niej ponad tysiąc uczniów. Prowadzi ją organizacja pozarządowa, która wygrała konkurs na to, co zrobić z budynkiem miejskim. Tymczasem teraz kurator unieważnił decyzję o powołaniu szkoły (kwestionowane jest rozstrzygnięcie konkursu) , co mogłoby doprowadzić do unieważnia wydanych świadectw szkolnych i awansów zawodowych nauczycieli.

Zgłaszający problem boją się o los szkoły i uczniów a także o to, że jeśli taka decyzja się uprawomocni, to powstanie niebezpieczny precedens: w ten sposób będzie można zamknąć każdą szkołę.

RPO: To trudna sprawa, wygląda na to, że musi się nią zająć Rzecznik Praw Obywatelskich

Sprawa naszych mieszkań i naszej ulicy

Nowy plan zagospodarowania przestrzennego ulicy Legnickiej zakłada, że część domów zostanie wyburzona a teren gminy - przeznaczony pod nową inwestycję. Te domy to hotelowce. My jako ich mieszkańcy nigdy nie mieliśmy formalnej decyzji o prawie do mieszkania. Mamy się przeprowadzić natychmiast, choć mieszkamy tu nawet 40 lat. Dostaniemy najwyżej pomieszczenia tymczasowe (czyli np. miejsce w noclegowni).

RPO: to znowu sprawa dla Rzecznika. Styk polityk miejskich i praw mieszkańców to pole do interwencji RPO.

Sprawa naszych praw na działkach

Polski Związek Działkowców (PZD) podejmuje uchwały, o których działkowicze nie wiedzą – a dotyczą one np. opłat. Niespełnianie żądań PZD naraża działkowców na szykany. W tle jest problem około 20 rodzin, które zdaniem PZD mieszkają na działkach. Tyle że do takich osób zalicza się tych, którzy tylko pobierają za dużo prądu.

RPO: problem mieszkania na działkach musimy załatwić. Samorządy muszą stworzyć miejsca do mieszkania osobom, które nie mają dziś innego miejsca poza działką. Ale działki nie nadają się do  mieszkania.

Uczestnicy spotkania: i z tym nie polemizujemy.

Sprawa naszej spółdzielni

Zdaniem mieszkańców spółdzielnia została przejęta przez biznesmena, który na niej teraz zarabia, a prokuratura nie reaguje na naruszenia prawa.

Jak uczyć demokracji w szkole?

Jaką rolę powinny pełnić samorządy? Jak uczyć dzieci demokracji?

Pytanie zadają nauczyciele zaangażowani w projekt rozwoju i modernizacji edukacji. Bardzo ważnym elementem jest projekt aktywizacji obywatelskiej, w który można zaangażować nawet stu nauczycieli.

RPO: w takim razie musimy się z Państwem spotkać. Jaki termin pasuje?

Prawa imigrantów zza wschodniej granicy

Problemem jest łamanie ich praw pracowniczych, niewypłacanie wynagrodzenia, co prowadzi do bardzo trudnych ludzkich sytuacji. Gdzie szukać dla nich pomocy?

RPO: w przypadku nielegalnego zatrudnienia Rzecznik nie może interweniować. Ale tam, gdzie są legalne umowy, trzeba się zwracać do Państwowej Inspekcji Pracy i do Rzecznika. RPO musi mieć konkret, by interweniować.

Obecni na spotkaniu przedstawiciele samorządu gdańskiego proszą, by kontaktować się z Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek.

Program rządowy „Za życiem”

Przedstawiciele samorządu gdańskiego zajmujący się na co dzień wsparciem dla osób z niepełnosprawnościami zgłaszają pakiet dokumentów z propozycjami zmian w programie, którym rząd chciał zachęcić kobiety do rodzenia dzieci z niepełnosprawnościami. Program wzbudził wielkie nadzieje w rodzinach osób z niepełnosprawnościami, ale ich nie spełnił.

A co RPO ma do powiedzenia w sprawie np. brutalnych wystaw przedstawiających zdeformowane płody ludzkie? Mimo, że te obrazy obrażają uczucia ludzkie, sprawy te są umarzane.

RPO: W przestrzeni publicznej musimy być gotowi na konfrontację z poglądami, których nie podzielamy. Czym innym jest jednak narażanie na takie poglądy osób do tego nie przygotowanych.

***

Do tej relacji dołączone są (pod zdjęciami) relacje z innych spotkań RPO w ramach spotkań regionalnych na Pomorzu, a także wystąpienia RPO w sprawach poruszanych na spotkaniu.

Adam Bodnar w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym nr 2 dla Niesłyszących w Wejherowie

Data: 2017-05-16

- Dajemy język i możliwość komunikacji. Chcemy, by nasi wychowankowie poczuli się pełnoprawnymi członkami społeczeństwa - mówili nauczyciele w Ośrodku Szkolno-Wychowawczym dla Niesłyszących w Wejherowie. Adam Bodnar zachęcał, by alarmować Biuro RPO za każdym razem, kiedy prawa osób niesłyszących są łamane, kiedy dochodzi do dyskryminacji.

Celem Ośrodka jest przygotowanie niesłyszących wychowanków do życia wśród ludzi słyszących. Wizyta Adama Bodnara w Ośrodku organizowana została w ramach programu spotkań regionalnych RPO na Pomorzu. RPO spotyka się w ich ramach z organizacjami pozarządowymi i obywatelami, a także odwiedza miejsca ważne dla poszanowania praw człowieka. Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się od lat prawami osób niesłyszących, przy jego Biurze działa m.in. Komisja Ekspertów ds. Osób Głuchych.

Z czym mierzą się wychowankowie, jak radzą sobie z problemami komunikacyjnymi, z wizytą do lekarza, z rozumieniem pism z urzędu? Jakiego wsparcia potrzebują? Jak wyglądają ich relacje ze słyszącymi rówieśnikami? Jak korzystają z nowych technologii komunikacyjnych - pytaliśmy.

W spotkaniu z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem 16 maja uczestniczyli nauczyciele i wychowawcy, w tym nauczyciele niesłyszący, oraz przedstawiciele rodziców.

Ośrodek w Wejherowie jako jedyna placówka w Polsce, w nauczaniu niesłyszących stosują metodę ustną, język migowy jest jedynie wspomagający. Niesłyszące dzieci od najmłodszych lat uczą się umiejętności odczytywania wypowiedzi z ust oraz posługiwania się mową dźwiękową. Nieustannie, w szkole oraz internacie pracuje się nad rozwojem języka wychowanków, wzbogaca słownictwo, uczy poprawnych form gramatycznych oraz prawidłowej artykulacji.

Dobre opanowanie języka pozwala niesłyszącym uczniom na zdobywanie wiedzy i umiejętności na kolejnych etapach kształcenia i właściwe przygotowanie do samodzielnego życia. W procesie edukacji realizowana jest taka sama podstawa programowa i programy nauczania, jak w szkołach ogólnodostępnych. Ważne jest np. poznanie przez uczniów pojęć prawnych po to, by absolwenci mogli załatwiać sprawy w urzędach i przed sądami. Wiadomo, że niektóre pojęcia abstrakcyjne nie istnieją jeszcze w języku migowym.  Absolwenci Ośrodka mają dzięki takiej metodzie uczenia takie same możliwości dalszego kształcenia w szkołach i wyższych uczelniach. Ośrodek kształci niesłyszących wychowanków od 0 do 24 roku życia, na wszystkich etapach edukacyjnych.

W szkole uczniowie komunikują się językiem migowym i ustnie. Część dzieci niedosłyszy, one komunikują się ustnie. Ustnie komunikują się też słyszący członkowie rodzin uczniów.

Ośrodek składa się z:

  • przedszkola
  • szkoły podstawowej
  • gimnazjum
  • szkoły ponadgimnazjalnej
  • internatów

Większość uczniów przyjeżdża na zajęcia z domu. Wychowankowie internatu pochodzą głównie z Pomorza.

RPO w sprawie projektu rozporządzenia MEN zakładającego likwidację nauczania indywidualnego dzieci z niepełnosprawnościami w placówkach oświatowych.

Data: 2017-05-15

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do MEN w sprawie projektu rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej dotyczącego indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego dzieci i indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży. 

Projekt rozporządzenia nie przewiduje możliwości organizowania odpowiednio indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego i indywidualnego nauczania na terenie przedszkola lub szkoły oraz zakłada, że uczniowie z niepełnosprawnościami będą mogli korzystać z tej formy edukacji jedynie w miejscu swojego zamieszkania.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę, że Polska jako państwo-strona Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, przyjęła na siebie szereg zobowiązań mających na celu zapewnienie osobom niepełnosprawnym możliwości pełnego i efektywnego uczestnictwa w życiu społecznym i integracji społecznej. Wprowadzaniu w życie tego założenia służyć ma m.in. obowiązek zapewnienia przez państwo włączającego systemu kształcenia umożliwiającego integrację na wszystkich poziomach edukacji oraz zadbania o to, aby osoby z niepełnosprawnościami nie były wykluczane z powszechnego systemu edukacji ze względu na niepełnosprawność. Wiąże się to z koniecznością zapewnienia uczniom z niepełnosprawnościami racjonalnych usprawnień, zgodnie z indywidualnymi potrzebami.

W oparciu o postanowienia Konwencji rekomenduje się promowanie edukacji włączającej tak, aby jak największa grupa uczniów z niepełnosprawnościami kształciła się w grupie rówieśniczej w szkole powszechnej możliwie blisko ich miejsca zamieszkania. Nauczanie indywidualne powinno mieć miejsce w przypadkach wyjątkowych, gdy jest to niezbędne i uzasadnione szczególnymi potrzebami dziecka oraz świadomą decyzją jego rodziców lub prawnych opiekunów. Należy przy tym mieć na uwadze, że nauczanie indywidualne w domu nie może być jedyną formą jego realizacji, a rodzice decydując o nauczaniu indywidualnym swojego dziecka powinni móc dokonać wyboru również przedszkola i szkoły, jako miejsca, gdzie takie nauczanie będzie prowadzone.

W opinii Rzecznika wprowadzenie zaproponowanych przez resort edukacji zmian może spowodować izolację dzieci z niepełnosprawnościami, a co za tym idzie – spotęgować zjawisko wykluczenia społecznego tej grupy osób. Ponadto usunięcie z systemu edukacji możliwości indywidualnego kształcenia uczniów z niepełnosprawnościami w ramach infrastruktury szkoły czy przedszkola, może powodować również poważne konsekwencje dla życia społecznego i zawodowego ich rodziców. Konieczność pobierania nauczania indywidualnego jedynie w domu, a co za tym idzie potrzeba zapewnienia dziecku opieki, może spowodować, że rodzice, a przede wszystkim matki,  staną przed koniecznością rezygnacji z jakiejkolwiek formy zatrudnienia.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o szczegółowe ustosunkowanie się do przedstawionego problemu oraz o wyjaśnienie, jakie względy stoją za wprowadzeniem tak daleko idącej zmiany w zakresie indywidualnego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz indywidualnego nauczania.

Rzecznik podjął sprawę projektu rozporządzenia MEN o nauczaniu indywidualnym

Data: 2017-04-28

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę projektu rozporządzenia Ministra Edukacji Narodowej dotyczącego indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego dzieci i indywidualnego nauczania dzieci i młodzieży. W projektowanych regulacjach zrezygnowano z możliwości organizowania odpowiednio indywidualnego obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego oraz indywidualnego nauczania na terenie przedszkola lub szkoły oraz zdecydowano, że uczniowie z niepełnosprawnościami będą mogli korzystać z tej formy edukacji jedynie w miejscu swojego zamieszkania.

W opinii Rzecznika wprowadzenie zaproponowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej zmian może spowodować dalszą izolację dzieci z niepełnosprawnościami, a co za tym idzie istnieje ryzyko spotęgowania zjawiska wykluczenia społecznego tej grupy osób. Ponadto usunięcie z systemu edukacji możliwości indywidualnego kształcenia uczniów z niepełnosprawnościami w ramach infrastruktury szkoły czy przedszkola może powodować również poważne konsekwencje dla życia społecznego i zawodowego ich rodziców. 

Warto jednocześnie podkreślić, że w oparciu o postanowienia Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, Rzecznik rekomenduje przede wszystkim promowanie edukacji włączającej tak, aby jak największa grupa uczniów z niepełnosprawnościami kształciła się w grupie rówieśniczej w szkole powszechnej możliwie blisko ich miejsca zamieszkania.

Nauczanie indywidualne powinno mieć zatem miejsce w przypadkach wyjątkowych, gdy jest to niezbędne i uzasadnione szczególnymi potrzebami dziecka oraz świadomą decyzją jego rodziców lub prawnych opiekunów. Należy przy tym mieć na uwadze, że nauczanie indywidualne w domu nie może być jedyną formą jego realizacji, a rodzice decydując o nauczaniu indywidualnym swojego dziecka powinni móc dokonać wyboru również przedszkola i szkoły, jako miejsca, gdzie takie nauczanie będzie prowadzone.

Rzecznik uznaje opisaną wyżej sprawę za niezwykle istotną w kontekście ochrony praw osób z niepełnosprawnościami. Aktualnie przygotowywane jest pisemne stanowisko Rzecznika co do projektu rozporządzenia.

Wyniki tzw. starej matury nie są uwzględniane podczas rekrutacji na uczelnie wyższe, które kształcą na kierunkach lekarskich

Data: 2017-04-19

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi absolwentów szkół ponadpodstawowych, którzy otrzymali świadectwo dojrzałości przed rokiem 2004/2005. Wyniki osiągnięte na egzaminie dojrzałości przez te osoby nie są uwzględnianie podczas rekrutacji na uczelnie wyższe, które kształcą na kierunkach lekarskich.

Część uczelni wyższych wymaga od absolwentów szkół ponadpodstawowych ponownego przystąpienia do egzaminu maturalnego, w celu uzyskania zaświadczenia o wynikach z przedmiotów stanowiących podstawę do przyjęcia na studia. Te uczelnie nie stwarzają kandydatom możliwości przystąpienia do wewnętrznych egzaminów wstępnych albo nie uwzględniają ocen uzyskanych na świadectwie dojrzałości, wymagają natomiast przedstawienia zaświadczenia z Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Stwarza to sytuację, w której absolwenci, którzy przystąpili do egzaminu dojrzałości przed rokiem 2004/2005, nawet w przypadku osiągnięcia bardzo dobrych wyników z przedmiotów branych pod uwagę podczas rekrutacji, muszą przystąpić ponownie do egzaminu maturalnego, by móc aplikować na studia.

Taka sytuacja budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania wynikającej z Konstytucji zasady równości oraz prawa do nauki, które jest nie tylko samoistnym prawem podmiotowym, ale stanowi także niezbędną przesłankę do należytej realizacji wielu pozostałych praw i wolności człowieka i obywatela. Organy administracji centralnej oraz państwowe szkoły wyższe powinny zatem zapewnić taką organizację procesu rekrutacji i nauczania, aby zagwarantować wszystkim właściwą realizację prawa do nauki.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie.

Sprawa łączenia stypendiów studenckich za wyniki w nauce z świadczeniami z pomocy społecznej

Data: 2017-04-04

Do Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu zwrócił się student, który – w związku z orzeczoną niepełnosprawnością – korzysta ze świadczenia społecznego. Student ten świetnie się uczy, uzyskał więc stypendium za wyniki w nauce. I przez to stracił prawo do zasiłku – bo stypendium za wyniki w nauce wlicza się mu do dochodu. Inaczej jest w przypadku uczniów – tu motywacyjne stypendia do dochodu się nie zaliczają.

Po analizie tego i innych przypadków obywateli Rzecznik  Praw Obywatelskich zwrócił się z wystąpieniem generalnym do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej. Zwrócił w nim uwagę, że przyjęte rozwiązanie sprzeczne jest z konstytucyjną zasadą równego traktowania obywateli, dlatego wymaga zmiany.

W ocenie RPO nie ma uzasadnienia dla takiego traktowania studenckich stypendiów motywacyjnych w zakresie wliczania ich do dochodu uprawniającego do korzystania ze świadczeń z pomocy społecznej.

Stypendia studenckie za wyniki w nauce nie powinny być zaliczane do dochodu, ponieważ takie postępowanie może demotywować studentów. Odmowa w takim przypadku przyznania świadczeń uzależnionych od poziomu uzyskiwanych dochodów jest traktowana przez osoby ubiegające się o te świadczenia jako swoista kara za osiągane wysokie wyniki w nauce.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich przepis art. 8 ust. 4 pkt 3 ustawy o pomocy społecznej wymaga zmiany w kierunku jednakowego potraktowania uczniów i studentów. 

RPO: Polscy uczniowie uczący się poza polskim systemem oświaty powinni móc korzystać z ulg na komunikację

Data: 2017-03-22

Z wniosków kierowanych do Rzecznika wynika, że uczniowie – obywatele polscy – zamieszkali na stałe na terenie Polski, ale uczęszczający do szkół poza polskim systemem oświaty, a także obywatele polscy mieszkający stale za granicą nie mają możliwości korzystania z ulg przejazdowych podczas korzystania z publicznego transportu zbiorowego w Polsce, gdyż nie posiadają legitymacji szkolnych uprawniających do ulgi. Legitymacje uprawniające do ulgi otrzymują jedynie uczniowie uczęszczający do szkół polskiego systemu oświaty.

Kwestia ulg przejazdowych dla uczniów uregulowana została w ustawie z dnia 20 czerwca 1992 r. o uprawnieniach do ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego oraz w rozporządzeniu Ministra Infrastruktury z dnia 25 października 2002 r. w sprawie rodzajów dokumentów poświadczających uprawnienia do korzystania z ulgowych przejazdów środkami publicznego transportu zbiorowego. Do ulgi 37% przy przejazdach środkami publicznego transportu zbiorowego kolejowego w pociągach osobowych, pospiesznych i ekspresowych, na podstawie biletów jednorazowych, są uprawnione dzieci i młodzież w okresie od rozpoczęcia odbywania obowiązkowego rocznego przygotowania przedszkolnego do ukończenia gimnazjum, szkoły ponadpodstawowej lub ponadgimnazjalnej – publicznej lub niepublicznej o uprawnieniach szkoły publicznej, nie dłużej niż do ukończenia 24. roku życia. Uprawniony musi dysponować legitymacją szkolną.

Zgodnie z art. 20 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), obywatelem Unii jest każda osoba mająca obywatelstwo państwa członkowskiego. Do uprawnień wynikających z obywatelstwa UE zalicza się m.in. swobodę przemieszczania się i osiedlania na terenie państw członkowskich (art. 21 TFUE). W orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości UE (TS) rozwinęła się linia orzecznicza interpretująca art. 21 TFUE jako przepis, który powinien wykluczać wszelkie rozwiązania prawa krajowego państw członkowskich prowadzące do „zniechęcania” obywateli UE do korzystania z zagwarantowanych w tym artykule swobód.

Sytuacja, w której obywatele polscy korzystający ze swobody przepływu osób, są postawieni w mniej korzystnej sytuacji wobec obywateli polskich niekorzystających z tej swobody może wiązać się ze zniechęcaniem ich do korzystania ze swobód przewidzianych traktatami, a tym samym być niezgodne z art. 21 TFUE.

Rzecznik zwrócił się do Ministrów z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie, w szczególności o ocenę zgodności polskiej regulacji z prawem unijnym.

Nieprawidłowości dotyczące procedur rekrutacji na uczelnie wyższe, które kształcą studentów na kierunkach lekarskich i lekarsko-stomatologicznych

Data: 2017-02-16

Do Rzecznika wpływają skargi, w których podnoszony jest m.in. problem nieuwzględniania w procesie rekrutacji na uczelnie wyższe kształcące przyszłych lekarzy wyników matury, podanych w skali centylowej. Wśród zgłaszanych nieprawidłowości pojawiły się także: wydłużenie procesu rekrutacji, niewydawanie przez niektóre uczelnie (m.in. Śląski Uniwersytet Medyczny) decyzji o przyjęciu bądź nieprzyjęciu na uczelnię, wprowadzanie ograniczeń w wyborze ilości kierunków studiów (np. Warszawski Uniwersytet Medyczny) oraz brak transparentnych zasad w przyznawaniu miejsc na kierunkach medycznych w trakcie rekrutacji.

Niepokój Rzecznika wzbudziła zwłaszcza informacja o nieuwzględnianiu przez uczelnie wyników matur, podanych w skali centylowej. Oznacza to, że w procesie rekrutacji nie bierze się pod uwagę stopnia trudności matury, który bywa różny w kolejnych latach. W rezultacie dochodzi do sytuacji, że na studia dostają się osoby, które maturę zdawały w latach, gdy jej stopień trudności był niższy, a nie osoby, które uzyskały w bieżącym roku wysokie wyniki mierzone skalą centylową.

Rzecznik przypomniał, że obowiązek podawania wyników matur, również w skali centylowej w przypadku części pisemnej egzaminu, wynika z art. 44zzk ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty. Natomiast art. 169 ust. 3 ustawy z dnia z dnia 27 lipca 2005 r. Prawo o szkolnictwie wyższym stanowi, że podstawą przyjęcia na studia pierwszego stopnia lub jednolite studia magisterskie są wyniki egzaminu maturalnego. Ustawodawca, wskazując podstawę kwalifikacji na uczelnie wyższe, nie zawęża jej jedynie do wyników matury podanych w skali procentowej. Dlatego też, w ocenie Rzecznika, uczelnie (także medyczne) powinny w procesie rekrutacji uwzględniać oba rezultaty. Uczelnie, które w procesie rekrutacji nie uwzględniają wyników matur w części prezentującej rezultaty w skali centylowej, tym samym mogą naruszać konstytucyjne prawa i wolności, wśród których przewidziana jest m.in. równość szans w dostępie do nauki.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie.

VII.7033.52.2016

Rzecznik pyta Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego o kwestię rekrutacji na wyższe uczelnie na podstawie tzw. „starej matury”

Data: 2017-02-15

Do Biura RPO wpłynęły skargi dotyczące nieuwzględniania ocen uzyskanych przez absolwentów szkół ponadpodstawowych z egzaminu dojrzałości podczas rekrutacji na Wydział Filozoficzny oraz Wydział Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Z uchwały Senatu UJ nr 50/IV/2015 z dnia 29 kwietnia 2015 r. wynika, że kandydaci przystępujący do rekrutacji na podstawie tzw. „starej matury” zobowiązani są do przedłożenia zaświadczenia o wyniku egzaminu maturalnego z przedmiotów kwalifikacyjnych, wydanego przez Centralną Komisję Egzaminacyjną (CKE). W rezultacie absolwenci szkół ponadpodstawowych, którzy uzyskali świadectwo dojrzałości po zdanym egzaminie dojrzałości muszą ponownie przystąpić do egzaminu w aktualnie obowiązującym trybie tzw. „nowej matury”, mimo osiągniętych niejednokrotnie celujących ocen z przedmiotów branych pod uwagę podczas rekrutacji na dany kierunek.

Podobny tryb procedowania w postępowaniu rekrutacyjnym stosują niektóre uczelnie medyczne, m.in. Wrocławski Uniwersytet Medyczny, Gdański Uniwersytet Medyczny czy też Uniwersytet Medyczny w Łodzi. Stwarza to sytuację, w której absolwenci, którzy przystąpili do egzaminu dojrzałości przed rokiem 2004/2005, nawet w przypadku osiągnięcia bardzo dobrych wyników z przedmiotów branych pod uwagę podczas rekrutacji, muszą przystąpić do egzaminu ponownie, by móc aplikować na studia.

Zdaniem Rzecznika sytuacja, w której część uczelni nadal uniemożliwia takim kandydatom wzięcie udziału w postępowaniu rekrutacyjnym na równych zasadach z obecnymi absolwentami szkół ponadgimnazjalnych. może budzić poważne wątpliwości z punktu widzenia przestrzegania prawa do nauki, wynikającego z art. 70 Konstytucji w związku z wyrażoną w art. 32 ust. 1 ustawy zasadniczej konstytucyjną zasadą równości.

Rzecznik zwrócił się o przedstawienie wyjaśnień w odniesieniu do przypadków wskazanych w wystąpieniu.

O sytuacji polskich studentów w Wielkiej Brytanii. Rzecznik z wizytą w Cambridge

Data: 2017-01-29

W dniach 28-29 stycznia w Cambridge odbył się  10. Kongres Polskich Stowarzyszeń Studenckich w Wielkiej Brytanii. W wydarzeniu wziął udział rzecznik praw obywatelskich dr Adam Bodnar.

Tegoroczny kongres skupiał się na czterech filarach tematycznych: polityce i ekonomii, kulturze, karierze oraz integracji. Tematem prelekcji i spotkań były sprawy kluczowe dla Polaków studiujących na brytyjskich uniwersytetach, w tym m.in. wpływ Brexitu na sytuację młodych Polaków w Wielkiej Brytanii.

Dr Adam Bodnar wziął udział w panelu poświęconym zjawisku ksenofobii, rasizmu i nietolerancji w Polsce. W gronie panelistów znaleźli się również: dr Karolina Wigura z Kultury Liberalnej, dr hab. Rafał Pankowski ze Stowarzyszenia Nigdy Więcej oraz dr Wojciech Kaczmarczyk - dyrektor Departamentu Społeczeństwa Obywatelskiego w Kancelarii Premiera.

Uczestnicy dyskusji analizowali dane o wzroście nastrojów ksenofobicznych w Polsce. Wskazywali, że młodzi Polacy są niezwykle konserwatywni i stanowią najmniej otwartą na obcokrajowców grupę demograficzną w Polsce. Rzecznik wskazywał, że problemem jest też zezwolenie na ksenofobię ze strony polityków.

- Gdy w Wielkiej Brytanii ofiarą przestępstwa na tle nienawiści padł Polak, reakcja polityków była natychmiastowa; w Polsce to się nie zdarza – mówił RPO.

Rzecznik podkreślał też piękną kartę polskiej historii, gdy nasz kraj był postrzegany, jako wzór tolerancji religijnej. Jego zdaniem polskie doświadczenia historyczne mogą stać się podstawą dla efektywnej polityki antydyskryminacyjnej.

Dr Bodnar zauważył również, że do budowania otwartego i wolnego od dyskryminacji społeczeństwa potrzebne są: odpowiednie rozwiązania prawne przeciwko mowie nienawiści i dyskryminacji, zdecydowana reakcja organów ścigania na tego typu przestępstwa, wzrost świadomości i odpowiedzialności polityków, którzy powinni takie zachowania jednoznacznie piętnować, edukacja społeczeństwa i odpowiednia reakcja prasy, która nie będzie nasilała agresji pomiędzy stronami konfliktu.

O roli prasy mówiła też dr Karolina Wigura. Zwróciła uwagę, że nie można piętnować rasistowskich i ksenofobicznych sformułowań w prasie prawicowej bez napiętnowania podobnie agresywnego języka używanego wobec konserwatystów w prasie o sympatiach centro-lewicowych. Przedstawiła wyniki badania dotyczącego doniesień prasowych na temat obcokrajowców i uchodźców. Wynika z nich, że żadna ze stron nie dąży do nawiązania dialogu i uzyskania odpowiedzi na pytania, czy Polska ma możliwości przyjąć uchodźców i w jakiej liczbie; dyskurs sprowadza się do obrzucania przeciwnika inwektywami, czy są to „lewaccy antypatrioci” czy „prawicowi ignoranci”.

W kongresie wzięło udział ponad 350 delegatów z 20 ośrodków akademickich w Wielkiej Brytanii. Wśród zaproszonych gości, którzy spotkali się ze studentami byli m.in. wicepremier Mateusz Morawiecki, były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski i historyk prof. Andrzej Nowak.

Wątpliwości RPO w sprawie zasad przeprowadzania egzaminów poprawkowych w szkołach

Data: 2017-01-23

Egzamin poprawkowy oraz sprawdzian wiadomości i umiejętności ucznia, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Edukacji z dnia 10 czerwca 2015 r. w sprawie szczegółowych warunków i sposobu oceniania, klasyfikowania i promowania uczniów i słuchaczy w szkołach publicznych przeprowadza komisja, w której skład wchodzą dyrektor szkoły albo nauczyciel wyznaczony przez dyrektora szkoły jako przewodniczący komisji i nauczyciel prowadzący dane zajęcia edukacyjne oraz nauczyciel prowadzący takie same lub pokrewne zajęcia edukacyjne.

W sytuacji niezdania egzaminu poprawkowego z jednego z obowiązkowych zajęć edukacyjnych uczeń - jeden raz w ciągu danego etapu edukacyjnego - może otrzymać promocję do klasy programowo wyższej pod warunkiem, że te zajęcia są realizowane w klasie programowo wyższej. O powyższej możliwości decyduje rada pedagogiczna danej szkoły. Brak jest natomiast przepisów umożliwiających uczniowi, ponowne podeście do egzaminu, poza szkołą do której uczęszczał. Ustawa nie przewiduje również możliwości promocji do klasy programowo wyższej w sytuacji zmiany szkoły przez ucznia.

Rzecznik Praw Obywatelskich, stojąc na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji RP oraz w innych aktach normatywnych, z uwagą i troską śledzi w szczególności sytuację związaną z równym dostępem do wykształcenia. Prawo do nauki, wyrażone w art. 70 Konstytucji RP, ma na celu zapewnienie możliwości zdobywania wiedzy osobom do 18. roku życia, z uwagi na objęcie je obowiązkiem szkolnym określonym w ustawie. W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o zajęcie stanowiska w opisywanej sprawie.

Rzecznik pyta: Czy Prezydent zawetuje ustawę dotyczącą reformy systemu edukacji?

Data: 2017-01-04

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają liczne wnioski, listy otwarte oraz petycje, w których obywatele wyrażają obawy związane z przygotowywaną reformą oświaty. W listopadzie 2016 r. RPO  przedstawił Minister Edukacji Narodowej wątpliwości dotyczące proponowanych zmian oraz modyfikacji organizacji i funkcjonowania szkół i placówek oświatowych.

Mimo istotnych obaw, wyrażanych przez część społeczeństwa co do zakresu i tempa planowanych zmian, a także braku konsultacji społecznych, 14 grudnia 2016 r. uchwalone zostały przepisy wprowadzające reformę systemu oświaty.

W związku z tym, do RPO zaczęły napływać kolejne pisma od obywateli, w których proszą m.in. o wystąpienie do Prezydenta o skorzystanie z tzw. prawa weta. W ostatnich dniach z taką prośbą zwróciła się m.in. grupa członków Rady Dzieci i Młodzieży RP przy Ministrze Edukacji Narodowej.

W związku z tym, zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do szefowej Kancelarii Prezydenta RP Małgorzaty Sadurskiej z prośbą o informację, czy Prezydent zamierza skorzystać z prawa do przekazania Sejmowi ustaw wprowadzających reformę systemu edukacji do ponownego rozpatrzenia w trybie, o którym mowa w art. 122 ust. 5 Konstytucji RP.