Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 63

Art. 71 - Dobro rodziny

  1. Państwo w swojej polityce społecznej i gospodarczej uwzględnia dobro rodziny. Rodziny znajdujące się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej, zwłaszcza wielodzietne i niepełne, mają prawo do szczególnej pomocy ze strony władz publicznych.
  2. Matka przed i po urodzeniu dziecka ma prawo do szczególnej pomocy władz publicznych, której zakres określa ustawa.

​CO TO ZNACZY

Ust. 1

Artykuł ten jest fragmentem szerszej regulacji konstytucyjnej, która formułuje zasadę pomocniczości oraz przyznania szczególnej ochrony i opieki małżeństwu, rodzinie, macierzyństwu i rodzicielstwu (art. 18).

Ustęp 1 obejmuje zagadnienie ochrony rodziny. Konstytucyjne pojęcie rodziny odnosi się do każdego trwałego związku dwóch lub więcej osób, zazwyczaj opartego na małżeństwie i więzach pokrewieństwa lub powinowactwa. W zdaniu 2 wprowadza pojęcie rodziny niepełnej, które dotyczy w szczególności rodzica samodzielnie wychowującego dzieci. Nie ma na gruncie tego artykułu przeszkód dla rozumienia przez pojęcie rodziny związków osób tej samej płci.

Nakaz uwzględnienia w polityce społecznej i gospodarczej dobra rodziny to typowe zadanie państwa. Zdanie 2 ustępu 1 formułuje również prawo podmiotowe, które przysługuje rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej (dotyczyć ma jednocześnie obu sfer – finansowej i środowiskowej). Treścią tego prawa jest uzyskanie szczególnej pomocy ze strony władz publicznych.

Ust. 2

Ustęp drugi reguluje sytuację matki i łączy się bezpośrednio z zasadą ochrony macierzyństwa (art. 18). Regulację ujęto w formę prawa podmiotowego matki w sytuacjach przed i po urodzeniu dziecka. Tym samym art. 71 odnosi się zarówno do kobiet w ciąży, jak i w pierwszym okresie po porodzie. Prawo to odnosi się zarówno do kobiet będących obywatelkami Polski jak i cudzoziemkami.

Treścią prawa jest zapewnienie szczególnej pomocy matce. Pomoc ta i jej szczególny charakter oznacza, że powinna wykraczać poza zwykłe potrzeby rodziny. Przepisy Konstytucji nie konkretyzują jednak jej formy. Ustawodawcy przysługuje zatem szeroka swoboda w regulowaniu form i zakresu tej pomocy.

Data początkowa
np.: 11/2019
Data końcowa
np.: 11/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Co uczyni wojewoda, aby Zakopane wreszcie chroniło ofiary przemocy domowej - pyta RPO

Data: 2019-10-28
  • Zakopane to jedyna gmina w Polsce, która nie uchwaliła programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Narusza to ustawę o przeciwdziałaniu tej przemocy, Konstytucję i normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu ofiar 
  • RPO spytał Wojewodę Małopolskiego, jakie działania podjął, bądź je planuje, aby wyegzekwować od gminy jej obowiązek
  • W opinii MRPiPS cała sytuacja może być nawet powodem rozwiązania rady i odwołania wójta lub zawieszenia tych organów gminy i ustanowienia zarządu komisarycznego

Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą RPO razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

13 marca 2019 r. radni Zakopanego po raz dziesiąty odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.

W ocenie RPO takie zaniechanie narusza przepisy ustawy, Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego, m.in. Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Konwencji o eliminacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej  (tzw. konwencji stambulskiej).

- Za nieakceptowalną uznaję sytuację, w której Zakopane w dalszym ciągu pozostaje gminą, w której osoby pokrzywdzone przemocą są pozbawione kompleksowego wsparcia - podkreśla Adam Bodnar. Jego głęboki sprzeciw budzi, że sytuacja ta pozostaje bez zmian, mimo że realizacja przez gminę zadań ustawy jest obligatoryjna.

- Moje stanowisko wydaje się również podzielać Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, które w odpowiedzi na moje wystąpienie pismem z 11 września br. poinformowało mnie, że wieloletnie nierealizowanie przez miasto Zakopane zadań publicznych w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie resort uznaje za podstawę do wszczęcia wobec Rady Miasta Zakopanego działań w trybie art. 96 lub 97 ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym – napisał Rzecznik w piśmie do wojewody małopolskiego Piotra Ćwika.

Art. 96. ustawy o samorządzie gminnym głosi: „1. W razie powtarzającego się naruszenia przez radę gminy Konstytucji lub ustaw, Sejm, na wniosek Prezesa Rady Ministrów, może w drodze uchwały rozwiązać radę gminy. W przypadku rozwiązania rady gminy Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru rady gminy pełni jej funkcję. 2. Jeżeli powtarzającego się naruszenia Konstytucji lub ustaw dopuszcza się wójt, wojewoda wzywa wójta do zaprzestania naruszeń, a jeżeli wezwanie to nie odnosi skutku – występuje z wnioskiem do Prezesa Rady Ministrów o odwołanie wójta. W przypadku odwołania wójta Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, wyznacza osobę, która do czasu wyboru wójta pełni jego funkcję”.

Art. 97 stanowi zaś: ”1. W razie nierokującego nadziei na szybką poprawę i przedłużającego się braku skuteczności w wykonywaniu zadań publicznych przez organy gminy, Prezes Rady Ministrów, na wniosek ministra właściwego do spraw administracji publicznej, może zawiesić organy gminy i ustanowić zarząd komisaryczny na okres do dwóch lat, nie dłużej jednak niż do wyboru rady oraz wójta na kolejną kadencję. 2. Ustanowienie zarządu komisarycznego może nastąpić po uprzednim przedstawieniu zarzutów organom gminy i wezwaniu ich do niezwłocznego przedłożenia programu poprawy sytuacji gminy. 3. Komisarza rządowego powołuje Prezes Rady Ministrów na wniosek wojewody, zgłoszony za pośrednictwem ministra właściwego do spraw administracji publicznej. 4. Komisarz rządowy przejmuje wykonywanie zadań i kompetencji organów gminy z dniem powołania”.

- Zwracam się do Pana Wojewody o przedstawienie o przedstawienie informacji dotyczącej podjętych lub planowanych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyegzekwowania obowiązku wynikającego z art. 6 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, a także zaniechania przez Radę Miasta Zakopane naruszania przepisów Konstytucji i wiążących Polskę umów międzynarodowych – głosi pismo RPO do wojewody.

Rzecznik konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, lecz stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego. Zadania władz publicznych są jasno określone. Obejmują one obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

Statystyki Komendy Głównej Policji wskazują, że w 2018 r.  stwierdzono niemal 160 tys. przypadków przemocy w rodzinie, w których krzywdy doznało ponad 88 tys. osób. A pokrzywdzonych może być jeszcze więcej - wiele przypadków, z różnych względów, nie zostaje bowiem ujawnionych.

XI.816.1.2015

Po interwencji Rzecznika ABW zmienia decyzję w sprawie funkcjonariuszki w ciąży. Powołuje się przy tym na Konstytucję

Data: 2019-10-21
  • Kobieta była na zwolnieniu lekarskim, kiedy – przed porodem – wystąpiła o urlop macierzyński
  • ABW jej go nie udzieliła; kobieta została zwolniona ze służby i z maleńkim dzieckiem została bez wsparcia państwa
  • Teraz szef ABW pisze, że choć Agencja mogła zastosować taką interpretację prawa, to zmienia decyzję ze względu na konstytucyjną wytyczną ochrony macierzyństwa

Jak pisze szef ABW Piotr Pogonowski, Agencja mogła zwolnić funkcjonariuszkę tuż przed porodem. W ustawie o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu brak jest bowiem przepisów określających tryb postępowania w przypadku wystąpienia przez funkcjonariuszkę o urlop macierzyński w czasie zwolnienia lekarskiego w związku z chorobą w okresie ciąży.

Również przepisy Kodeksu pracy nie przewidują bezpośrednio możliwości przerwania zwolnienia lekarskiego w okresie ciąży wnioskiem o udzielenie urlopu macierzyńskiego. Jedynie zgodnie z art. 1831 §2 Kodeksu pracy dopuszczalne jest przerwanie zwolnienia lekarskiego i rozpoczęcie urlopu macierzyńskiego w przypadku, gdy kobieta urodzi dziecko. Wtedy bowiem pierwszym dniem urlopu macierzyńskiego jest dzień porodu.

- Tym niemniej – pisze Piotr Pogonowski -  z uwagi na m. in. wyrażoną w art. 18 Konstytucji zasadę szczególnej ochrony rodziny, macierzyństwa i rodzicielstwa, po ponownej analizie sprawy uznałem, że wskazane jest pozytywne rozpatrzenie wniosku byłej funkcjonariuszki i udzielenie jej urlopu macierzyńskiego przed planową datą porodu. Oznacza to, że do końca okresu urlopu macierzyńskiego była funkcjonariuszka i będzie korzystać z uprawnień określonych w art. 64 ust. 2 ustawy o ABW oraz AW.

Agencja poinformowała już młodą matkę o swojej decyzji.

WZF.7043.66.2019

Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców. Spotkanie u RPO ze środowiskami ojcowskimi

Data: 2019-10-07

Rzecznik Praw Obywatelskich 7 października 2019 r. był gospodarzem spotkania przedstawicieli organizacji, które stworzyły Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców, oraz przedstawicieli środowisk ojcowskich. Celem spotkania było omówienie postulatów środowisk ojcowskich co do zmiany bądź rozszerzenia treści Standardów.

W spotkaniu uczestniczył RPO Adam Bodnar, który zainicjował dyskusję. W toku dwugodzinnej debaty przedstawiciele organizacji zgodzili się, że wszystkim zależy na wspólnym rodzicielstwie i na zminimalizowaniu zagrożeń dla dziecka.

Konkretne propozycje zmian w treści Standardów będą przedstawione na piśmie, zaś autorzy Standardów wezmą je pod uwagę i rozważą możliwość ich wprowadzenia do swojej broszury.

Rzecznik zadeklarował dalszą współpracę na polu prawa rodzinnego, także w ramach zbliżającego się III Kongresu Praw Obywatelskich (grudzień 2019 r.).

In vitro - doświadczenie i przyszłość. Konferencja ekspercka w Biurze RPO

Data: 2019-10-02
  • Problem leczenia niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego (in vitro) jest problemem z zakresu praw człowieka – równego dostępu do pomocy, kiedy para nie może doczekać się dziecka – powiedział dziennikarzom RPO Adam Bodnar
  • Niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci. I doszliśmy do tego, że RPO musi ich bronić – mówili uczestnicy debaty zorganizowanej w Biurze RPO
  • Zaproszenie Rzecznika jest adresowane do 3 milionów par, które borykają się z problemem niepłodności. Merytoryczna debata pozbawiona uprzedzeń jest niezwykle potrzebna, to dobrze, że możemy o tym porozmawiać o tym w tym miejscu – podkreśliła Małgorzata Rozenek-Majdan, znana prezenterka telewizyjna, autorka książki „In vitro. Rozmowy intymne”

Impulsem do zorganizowania debaty w Biurze RPO była właśnie ta książka. Zdaniem Adama Bodnara uruchomiła ona wyobraźnię, nie pozwala milczeć i zakładać, że sprawa jest znana i nie wymaga zabierania głosu.

W panelu, który prowadziła red. Renata Kim z „Newsweeka”, wzięli udział wybitni praktycy i naukowcy: dr Piotr Lewandowski ginekolog położnik, członek Polskiego Stowarzyszenia Medycyny Rozrodu i Embriologii, Katarzyna Kozioł, prezeska zarządu Polskiego Stowarzyszenia Medycyny Rozrodu i Embriologii, prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, Dorota Gawlikowska z  Polskiego Stowarzyszenia Psychologów Niepłodności i Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wsparcia Adopcji Nasz Bocian.

Adam Bodnar zauważył, że pary starające się o dzieci, rodzice dzieci z in vitro, same dzieci i całe rodziny padają w Polsce ofiarą zabiegu, jakim jest włączenie problemu in vitro do „koszyka” różnicującego opinię publiczną pod względem politycznym. Do tego „koszyka” weszła już konwencja stambulska (o przemocy wobec kobiet), klauzula sumienia aptekarzy (w sprawie środków antykoncepcyjnych), teraz doszła edukacja seksualna. A także in vitro.

Trzeba sobie jednak uświadomić, że ten proces organizowania wyborców wokół nośnych haseł krzywdzi żywych ludzi – mówił rzecznik praw obywatelskich.

Kogo dotyczy problem?

Małgorzata Rozenek-Majdan przedstawiła swoje świadectwo: jest matką dwojga dzieci poczętych metodą in vitro. - Gdyby nie lekarze, moich synów nie byłoby na świecie – powiedziała do zebranych (i do wszystkich oglądających transmisję w mediach społecznościowych – kilkoro z obecnych na sali prowadziło transmisje ze spotkania).

Mówiła też o tym, przez co (w sensie medycznym) muszą przejść rodzice starający się o dziecko, jeśli jedyną szansą dla nich jest in vitro, i o tym, jak niepokojąca jest świadomość, że tylko osoby zamożne mogą cieszyć się narodzinami dziecka (koszt szacuje się w dobrej klinice na 30 tys. zł)

Doktor Piotr Lewandowski podkreślił, że problem niepłodności dotyczy dziś na świecie co najmniej 10-15 proc. par, a wskaźnik ten gwałtownie rośnie. Zanieczyszczenie środowiska i stres wpływa szczególnie na mężczyzn (kiedyś uważało się, że niepłodność jest problemem kobiecym, teraz jednak jasne jest, że najbardziej narażeni na kłopoty są mężczyźni, dlatego wręcz diagnostykę zaczyna się dziś od zbadania nasienia – tak wielu Polaków ma z tym problem).

Dr Lewandowski podkreślił, że in vitro jest metodą skuteczną i jedyną w wielu przypadkach niepłodności. Podał dane: w Danii aż 9 proc. dzieci rodzi się z in vitro, w Polsce – tylko 1 proc., mimo że Polacy zmagają się z takimi samymi problemami niepłodności, jak Duńczycy.

Prawa człowieka nie mogą zależeć od pieniędzy

Skuteczność i efektywność in vitro potwierdził rządowy (za czasów PO-PSL) program wspierania in vitro, dzięki któremu przyszło na świat 22 tys. dzieci. Narodziny każdego z nich wymagały od państwa wydatku rzędu 11 tys. zł. Niestety, program ten został w 2016 r. zmieniony w taki sposób, że nakierowany jest na naprotechnologię. W jego wyniku w porównywalnym okresie przyszło na świat 70 dzieci, a na każde z nich trzeba było wydać około miliona zł.

Dr Katarzyna Kozioł zaznaczyła, że naprotechnologia jest potrzebną i niezbędną metodą – ale na początku leczenia niepłodności. Ale jeśli nie pomoże, rozwiązaniem jest tylko in vitro.

Uczestnicy debaty mówili też, że to nie tylko kwestie finansowe prowadzą do naruszenia podstawowych praw człowieka.

Społeczne koszty politycznego hejtu

- Problem leczenia niepłodności określa życie rodziny na wiele lat - przez ten czas życie jest postawione na głowie. To ogromne obciążenie psychiczne i finansowe. Dlatego tak poważnym problem jest język debaty, stygmatyzacja, nienawiść. Dla rodzin, już będących pod presją, fala hejtu na in vitro jest ponad siły. Ludzie nie tylko nie szukają wsparcia psychicznego w trudnej drodze, którą idą. Oni ukrywają fakt terapii. A ukrywanie tego, zwłaszcza jeśli mieszka się daleko od ośrodków medycznych, w małej miejscowości, jest naprawdę bardzo trudne – mówiła Małgorzata Rozenek-Majdan.

Zwróciła uwagę, że ludzie muszą ukrywać fakt stosowania in vitro mimo powszechnej akceptacji społecznej tej procedury. Badania społeczne wykazują przecież, że metodę tę akceptuje 80 proc. ankietowanych. Nawet w przypadku badań przeprowadzanych pod kościołami po niedzielnych mszach odsetek respondentów akceptujących in vitro nie spada poniżej 60 proc.

- Dlaczego tak jest? – pytała Renata Kim. - Bo ton debacie publicznej nadają ludzie, którzy o in vitro ani o niepłodności nic nie wiedzą i nie rozumieją problemu – odpowiedział dr Lewandowski.

Dlatego nigdy nie mówimy publicznie o tym, że leczenie niepłodności po 2-3 latach niepowodzeń u co trzeciej pary wiąże się ze stanami depresyjnymi i lękowymi wymagającymi wsparcia psychiatry.

Dorota Gawlikowska, Barbara Szczerba ze Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wsparcia Adopcji Nasz Bocian i Małgorzata Rozenek-Majdan mówiły w tym kontekście, że instrumentalne traktowanie in vitro w debacie publicznej po prostu nie pozwala niepłodnym parom na przeżycie nieszczęścia, z jakim się zmagają.

- Proszę sobie uświadomić, jak wielkie musi być napięcie i lęk związany z tym, że intymny akt poczęcia wymaga interwencji medycznej – i że do tego problem ten trzeba ukryć – mówiła Dorota Gawlikowska. Ukryć przed sąsiadami, rodziną, a nawet samym dzieckiem, które może jako osoba dorosła użyć narzędzia „anty-in vitro” w budowaniu swojej tożsamości politycznej, bez wiedzy, że istnieje dzięki tej metodzie.

- 20 lat temu nie było takiego ostracyzmu. A niepłodność nie jest ani prawicowa, ani lewicowa. Dotyczy zwykłych ludzi, którzy bardzo chcą mieć dzieci. I doszliśmy do tego, że RPO musi ich bronić – powiedziała Barbara Szczerba.

Prof. Zbigniew Szawarski, bioetyk, zwrócił uwagę na konsekwencje ideologicznej blokady w debacie bioetycznej: Nie da się jej prowadzić, bowiem w Polsce Kościół katolicki rości sobie prawo do bycia jedynym autorytetem moralnym. Zwrócił uwagę, że coraz trudniej przychodzi nam zwracanie się do etyki laickiej, do tego, w jaki sposób radzi sobie ona z problemem tragiczności istnienia ludzkiego i istnienia zła na świecie.

Kościół zmienił jednak podejście do transplantologii, zmieni więc w końcu stanowisko wobec in vitro. Dla wielu ludzi będzie już jednak za późno – podsumowała Małgorzata Rozenek-Majdan.

Adam Bodnar podkreślił, że w przypadku in vitro nie wolno poprzestawać na półśrodkach (np. skoro rząd jest przeciw, to niech ludziom pomagają samorządy). Nie wolno też sobie wmówić, że jest to „temat zastępczy”, mało ważny.

Problem in vitro w działaniach RPO

Problemami obywateli związanymi z zasadami leczenia niepłodności w Polsce RPO zajmuje się od dawna.  Ostrzega przed zmianami w projekcie nowelizacji  ustawy o leczeniu niepłodności, która obowiązuje od 2015 r. (Dz.U. 2015 poz. 1087).

Projekt, któremu ostatecznie Marszałek Sejmu nie nadał numeru ani biegu, przewidywał:

  1. ograniczenie kręgu uprawnionych do korzystania z metody zapłodnienia pozaustrojowego tylko do par małżeńskich;
  2. ograniczenie liczby komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione w ramach procedur medycznie wspomaganej prokreacji, tak by dopuszczalne było zapłodnienie tylko jednej komórki rozrodczej;
  3. zakaz kriokonserwacji zarodków, z wyjątkiem sytuacji, gdy przeniesienie zarodka do organizmu kobiety nie jest możliwe z powodu siły wyższej;
  4. odpowiedzialność karną osób stosujących metody wspomaganej prokreacji w celu urodzenia i porzucenia dziecka poprzez przekazanie go innym osobom (macierzyństwo zastępcze), organizujących macierzyństwo zastępcze bądź uczestniczących w nim bez względu, czy jest to surogacja komercyjna czy altruistyczna; 
  5. likwidację anonimowości dawców komórek rozrodczych lub zarodka.

(VII.5002.4.2018).

Rzecznik Praw Obywatelskich zwracał uwagę także na to, że:

  • pomoc państwa w leczeniu niepłodności powinna być efektywna i dobrze zorganizowana.

Środki publiczne przeznaczone na nowoczesne metody leczenia niepłodności są ograniczone. Dlatego ważne znaczenie ma kompleksowa organizacja tej pomocy tak, aby procedury diagnostyki i leczenia niepłodności były dostępne również dla osób niezamożnych.

Pomóc miał w tym ministerialny Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce. Niestety, w ocenie RPO Program ten w istocie koncentruje się na lekarzach i podmiotach służby zdrowia. (VII.5002.5.2017).

  • potrzebna jest Rada ds. Leczenia Niepłodności.

Ministerstwo Zdrowia tego nie planuje, przez co część przepisów ustawy o leczeniu niepłodności nie działa (VII.5002.6.2015).

  • procedura in vitro powinna być refundowana

Umożliwiał to rządowy program, który obowiązywał do połowy 2016 r. Dotyczyło to także skorzystania przez pary niezamożne z procedury zapłodnienia pozaustrojowego, tj. metody będącej nierzadko jedyną umożliwiającą posiadanie spokrewnionego genetycznie potomstwa.

Teraz procedura ta nie jest finansowana ze środków publicznych, co oznacza, że wróciliśmy do sytuacji, że metoda in vitro dostępna jest tylko dla osób zamożnych. Co więcej, zaprzestanie finansowania procedury in vitro oznacza, że ustawa o leczeniu niepłodności przestała być skuteczna.

Minister Zdrowia nie podziela stanowiska RPO i wskazuje, że: metoda in vitro jest tylko jedną z licznych metod postępowania w niepłodności, a problem związany z niepłodnością może być skutecznie rozwiązany w odniesieniu do wielu rodzin przez zastosowanie kompleksowych działań skupiających się przede wszystkim na diagnostyce przyczyn niepłodności i ich leczeniu (VII.5002.6.2015, 2015-2017)

  • bardzo niebezpieczne jest wprowadzenie przepisów, które pozwolą rządowi na blokowanie samorządowych programów in vitro.

RPO alarmował w sprawie pomysłu wprowadzenia przepisów pozwalających Ministrowi Zdrowia na zawieszanie finansowania programu polityki zdrowotnej na dwa lata w przypadku braku środków finansowych lub gdy program jest niecelowy.

Przepis nie został wprowadzony w życie: w wyniku konsultacji i alarmujących głosów przeformułowano go tak, że prawo do zawieszania programu polityki zdrowotnej przysługuje podmiotowi, który go realizuje, a nie Ministrowi (VII.5002.6.2015).

  • RPO zwracał też uwagę na problem braku odpowiedniego zabezpieczenia danych zamieszczanych w scentralizowanym rejestrze stanu cywilnego.

Niepokój budziły przepisy ustawy o leczeniu niepłodności dotyczące aktów stanu cywilnego. Miało tam trafiać oświadczenie konieczne do uznania ojcostwa przed przeniesieniem do organizmu kobiety komórek rozrodczych. Ponieważ dostęp do aktów stanu cywilnego ma duża liczba pracowników urzędów stanu cywilnego oraz MSW, te drażliwe informacje wydawały się za mało chronione. RPO uzyskał jednak zapewnienie, że  informacje te nie będą umieszczane bezpośrednio w akcie urodzenia. Znajdą się natomiast w tzw. rejestrze uznań i protokole uznania. Dokument ten będzie dołączany do akt zbiorowych aktu urodzenia i podlegał udostępnieniu jedynie na wniosek osoby, której to dotyczy – po osiągnięciu przez nią pełnoletności, lub na żądanie sądu (VII.534.36.2015: wystąpienie z 22.09.2015 r. )

Warto też pamiętać o zabiegach RPO w sprawie usunięcia luki w przepisach ustawy o leczeniu niepłodności. Chodziło o prawa kobiet, które zdeponowały zarodki przed wejściem w życie ustawy, a nie miały partnera, który uzna dziecko

Ustawa została napisana tak, że kobiety te nie mogły skorzystać ze swoich embrionów, mimo że zdeponowały je w klinikach, kiedy możliwe było tworzenie zarodków z ich komórki rozrodczej i komórki anonimowego dawcy.

RPO podkreślał, że taka sytuacja narusza zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Sprawa trafiła do Trybunału Konstytucyjnego, który 18 kwietnia 2018 r. umorzył postępowanie (VII.501.139.2015).

Trybunał zapowiedział jednocześnie postanowienie sygnalizacyjne do Sejmu, ponieważ dostrzegł w regulacjach ustawy pewne braki. Chodzi o wprowadzenie sądowej kontroli zezwalania samotnym kobietom na przeniesienie zarodków powstałych przed wejściem w życie ustawy o leczeniu niepłodności w stanach faktycznych mieszczących się w ramach dawstwa innego niż partnerskie.

Rzecznik w obronie praw funkcjonariuszki ABW w ciąży

Data: 2019-10-01
  • Funkcjonariuszka ABW w zaawansowanej i zagrożonej ciąży nie mogła skorzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem
  • Odmowę ABW uzasadniła m.in. tym, że kobieta byla na zwolnieniu lekarskim, którego nie można łączyć z takim urlopem
  • Dzięki tej interpretacji kobieta została zwolniona ze służby - na urlopie macierzyńskim byłaby przed tym chroniona  
  • Tymczasem prawo do urlopu macierzyńskiego przysługuje z mocy prawa, a pracodawca ma obowiązek jego udzielenia, niezależnie czy kobieta jest na zwolnieniu lekarskim
  • Stanowisko ABW narusza prawa i wolności funkcjonariuszki i może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem – uznał RPO

O pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się funkcjonariuszka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, będąca w zaawansowanej i zagrożonej ciąży. Została zwolniona ze służby miesiąc przed porodem ze względu na „ważny interes służby”.

Niezależnie od zasadności jej zwolnienia (postępowanie pozostaje w toku), powstał problem prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem. Funkcjonariuszka, przebywając na zwolnieniu lekarskim, poinformowała Dyrektora Biura Kadr ABW o tym, że zaczyna korzystać z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Na to Dyrektor Biura Kadr odpisał, że „celem urlopu macierzyńskiego udzielanego przed porodem jest zapewnienie kobiecie możliwości odpoczynku i przygotowania się do porodu w ostatnim okresie ciąży”. W jego ocenie  wyklucza to możliwość jednoczesnego korzystania ze zwolnienia lekarskiego oraz urlopu macierzyńskiego, czy też możliwość swoistego przekształcenia   zwolnienia lekarskiego na urlop macierzyńskiego. „Bieg zwolnienia lekarskiego przypadającego w okresie ciąży przerywa jedynie poród, od którego z mocy prawa liczy się termin urlopu macierzyńskiego” - dodał dyrektor.

Ponadto stwierdził, że pierwszym dniem urlopu macierzyńskiego mógłby być dziń, gdy kończy się zwolnienie lekarskie. A tak się złożyło, że dzień ten przypadał już po po dniu zwolnienia jej ze służby. „W związku z powyższym brak jest podstaw do uwzględnienia Pani wniosku o udzielenie urlopu macierzyńskiego przed porodem, bowiem pierwszy dzień tego urlopu będzie przypadał w okresie kiedy nie będzie Pani posiadała statusu funkcjonariusza ABW” – głosiła odpowiedź Dyrektora Biura Kadr ABW.

Zdaniem Rzecznika nie sposób podzielić takiego stanowiska. Przepisy Kodeksu pracy (art. 180 § 2 ) w sprawie urlopu macierzyńskiego dają jedno ogranicznie: przed przewidywaną datą porodu pracownica może z niego wykorzystać nie więcej niż 6 tygodni urlopu. A poza tym prawo do urlopu macierzyńskiego jest prawem podmiotowym, które przysługujące z mocy prawa, z chwilą urodzenia dziecka. Oznacza to, że funkcjonariuszka nie musi składać pracodawcy wniosku o urlop. Temu prawu podmiotowemu odpowiada po stronie pracodawcy obowiązek jego udzielenia. Funkcjonariuszka może się zrzec tego prawa dopiero po 14 tygodniach od porodu (art. 180 § 4 Kodeksu pracy).

Również w przypadku korzystania z tego urlopu na nie więcej niż 6 tygodni przed porodem prawu funkcjonariuszki do urlopu macierzyńskiego odpowiada obowiązek jego udzielenia. 

Przebywanie zaś na zwolnieniu lekarskim (szczególnie przypadku ciąży zagrożonej) nie może uniemożliwiać skorzystania z urlopu macierzyńskiego przed porodem. Taki warunek nie wynika bowiem z  przepisów prawa.

Do takiego wniosku prowadzi także odwołanie się do art. 71 ust. 2 Konstytucji, który przyznaje matce przed i po urodzeniu dziecka prawo do szczególnej pomocy władz publicznych. Gdyby przyjąć, że funkcjonariuszkę w ciąży pozbawia się prawa do urlopu macierzyńskiego przed urodzeniem dziecka, to władze publiczne nie tylko nie świadczyłyby szczególnej pomocy, lecz destabilizowałyby sytuację takiej osoby, pozbawiając ją środków utrzymania. Taka wykładnia przepisów jest nie do pogodzenia z art. 71 ust. 2 w związku z art. 32 i art. 7 Konstytucji.

Dlatego w ocenie Rzecznika stanowisko Biura Kadr ABW - w zakresie, w jakim odmawia funkcjonariuszce prawa do urlopu macierzyńskiego przed porodem – narusza jej prawa i wolności oraz może stanowić dyskryminację ze względu na płeć, związaną z rodzicielstwem.

Rzecznik zwrócił się do szefa ABW prof. Piotra Pogonowskiego o zweryfikowanie stanowiska w tej sprawie.

WZF.7043.66.2019

Standardy pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców - konferencja w Biurze RPO

Data: 2019-06-17
  • Konflikt i rozstanie rodziców zawsze obciążają emocjonalnie dziecko. Sposób, w jaki to następuje, ma wpływ na jego przeżycia i rozwój psychofizyczny. Jednocześnie skutki rozstania angażują wielu ludzi wokół – znajomych, przyjaciół, pedagogów, psychologów, sędziów, kuratorów, adwokatów, policję, lekarzy. Wszyscy oni są ważni. Wszyscy mogą przyczynić się do tego, aby rozstanie rodziców nie było dla dziecka nieprzezwyciężalną traumą.
  • Forum organizacji pozarządowych, które od lat zajmują się problemem pomocy dziecku, którego rodzice decydują się rozstać, wypracowało standardy, które wszystkim zainteresowanym pozwolą  lepiej zadbać o dobro takiego dziecka. 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wiedząc, jak bardzo brakuje systemowego wsparcia rodzin w sytuacji rozstania oraz jak ważny projekt prowadza organizacje wspiera ich działania. Działamy razem, by pomóc profesjonalistom, rodzinom w kryzysie, a przede wszystkim – dzieciom - najmłodszym obywatelom.
  • Standardy uzupełnione są bajką terapeutyczną „Rybeńka” o małej rybce, której rodzice się rozstali. Przeczytał ją Artur Barciś, który w ten sposób wsparł akcję promowania Standardów. Bajka dostępna jest na kanale youtube Rzecznika Praw Obywatelskich

17 czerwca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wraz Forum organizacji pozarządowych, które przygotowały poradnik dla rodziców i profesjonalistów, zorganizował panel dyskusyjny na temat Standardów pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców, poradnik dla rodziców i profesjonalistów przygotowanego przez forum organizacji pozarządowych.  W panelu uczestniczyło 50 osób zaangażowanych w poprawianie sytuacji dzieci. Obecny był m.in. rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak

Zastępczyni RPO dr Hanna Machińska zwróciła się na wstępie do dziennikarzy: W czasie spotkań regionalnych RPO problem kontaktów rodziców i dzieci po rozwodzie jest wciąż zgłaszany. Jesteśmy świadkami kryzysu, w którym dzieci pozostawione są same sobie. Rodzina w kryzysie często gra kartą dziecka.

- Dzieci żyjących w rodzinach w kryzysie jest w Polsce kilkaset tysięcy. Jeśli choć części pomożemy dzięki wspólnemu działaniu organizacji pozarządowych, to będzie to niezwykle ważne – dodał mec. Robert Ofiara, inicjator stworzenia Standardów.

- To, co dzieje się z dziećmi w sytuacji rozstania rodziców, jest przerażające. Kryzys kończy się nawet próbami samobójczymi i samookaleczaniem się. Musimy się tym zająć. Standardy są pierwszym krokiem, zbiorem dobrych praktyk – powiedziała Aleksandra Ejsmont z Komitetu Ochrony Praw Dziecka

- W Polsce nie mamy problemów z przepisami, ale ze sposobem ich stosowania. Ludzie skłonni są omijać przepisy, ale zastosują się do tego, co inni, godni szacunku uważają za stosowne – mówiła Renata Durda, kierowniczka Ogólnopolskiego Pogotowia dla ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia". – Standardy są żywe, a praca nad nimi będzie trwać. Brakuje nam np. rozdziału dla dziadków

Standardy – co to jest

W Polsce rozpada się mniej więcej co trzecie małżeństwo – w miastach jest to już prawie co drugie małżeństwo. To ok. 65 tysięcy rozwodów rocznie. W 2013 roku ponad 51 tys. dzieci w wieku 0-15 lat doświadczyło rozwodu rodziców. A nie mamy przecież danych o rozpadających się związkach nieformalnych, w których rodzi się ponad 22% wszystkich polskich dzieci. Konflikt i rozstanie rodziców zawsze obciąża emocjonalnie dziecko. Sposób, w jaki rodzice się rozstają, ma wpływ na jego przeżycia i rozwój. Z drugiej strony – rozstanie to nie jest coś, co dzieje się tylko w rodzinie. 

Obowiązkiem dorosłych i instytucji, takich jak:

  • placówki oświatowe,
  • instytucje pomocy społecznej,
  • sądy,
  • służba kuratorska,
  • opiniodawcze zespoły sądowych specjalistów,
  • policja,
  • służba zdrowia i organizacje pozarządowe

jest zapewnienie dziecku możliwie najlepszych warunków do rozwoju.

Okazało sie niestety, że mimo wagi problemu, do tej pory nie opracowano modelu pomocy dziecku w sytuacji rozstania rodziców. Dlatego Forum organizacji pozarządowych, od lat zajmujące się pomocą dziecku, którego rodzice decydują się rozstać, wypracowało standardy, które wszystkim zainteresowanym pozwolą  lepiej zadbać o dobro takiego dziecka. 

Rzecznik Praw Obywatelskich wiedząc, jak bardzo brakuje systemowego wsparcia rodzin w sytuacji rozstania oraz jak ważny projekt prowadza organizacje wspiera ich działania. Działamy razem, by pomóc profesjonalistom, rodzinom w kryzysie, a przede wszystkim – dzieciom - najmłodszym obywatelom.

W debacie wzięli udział:

  • SĘDZIA DOROTA TRAUTMAN - przewodnicząca VI Wydziału Cywilnego Rodzinnego Odwoławczego Sądu Okręgowego w Warszawie '
  • SŁAWOMIR RĄCZKOWSKI - kierownik I Zespołu Kuratorskiej Służby Sądowej wykonującego orzeczenia w sprawach rodzinnych i nieletnich w Sądzie Rejonowym dla Warszawy Pragi-Południe w Warszawie
  • ADW. KATARZYNA LAURITSEN - członkini ORA i OIRP w Warszawie specjalizująca się w prawie rodzinnym
  • MARZENA KIERZKOWSKA - dyrektorka Przedszkola nr 426 w Warszawie
  • ANNA BERSZ - psychoterapeutka i superwizor, Laboratorium Psychoedukacji - Instytut Treningu i Psychoterapii
  • MODERATOREM debaty był Michał Kubalski z Biura RPO

Wskazywali, że ludzi trzeba przygotowywać do świadomego rodzicielstwa, uwrażliwiać na sytuację dzieci - najpóźniej powinno się dziać w szkołąch rodzenia, a tak naprawdę dużo wcześniej, już na etapie szkolnym. Ważne jest też, by  przekonać ludzi, że można korzystać z pomocy psychologów - że jest to dobre narzędzie pomocy. Rozstający się rodzice kochają dziecko, ale w napięciu, jakie towarzyszy rozstaniu, nie potrafią zrozumieć potrzeb dziecka. Mówią o swoich potrzebach. Rozstający się rodzice mają jednak nadal obowiązki wobec dziecka. Rozwód jest bowiem z małżonkiem a nie z dzieckiem.

Uczestnicy dyskusji apelowali do pełnomocników prawnych, by nie podsycali konfliktu między stronami w sprawie rozwodowej. Powinni temu wręcz przeciwdziałać i wyciszać ten konflikt.

Przedstawiciele organizacji rządowych, które pracowały nad Standardami,  apelowali, by korzystać z ich pomocy: My wiemy, jak pomagać – mówili.

Na koniec zastępczyni RPO Hanna Machińska podziękowała autorom Standardów - kroku milowego, jak powiedziała.

Kontynuacja spotkania z przedstawicielami organizacji działających na rzecz praw ojców i zrównoważonego rodzicielstwa

Data: 2019-06-03
  • W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich odbyło się kolejne spotkanie RPO Adama Bodnara z przedstawicielami organizacji działających na rzecz praw ojców i zrównoważonego rodzicielstwa.
  • Celem spotkania było omówienie postulatów wynikłych ze zgłaszanych przez podopiecznych Stowarzyszenia Narodowe Centrum Ojcostwa,  a także obserwacji procesów oraz analizy dokumentacji zebranej na podstawie ponad 19 tys. spraw, kierowanych do stowarzyszenia.
  • W wyniku dyskusji udało się wypracować konkretne postulaty i propozycje działań ze strony RPO.

Wystąpienie w sprawie FAS

Rzecznik zobowiązał się do ponownego wystąpienia do Ministra Zdrowia w sprawie alkoholowego zespołu płodowego (FAS), a także do ponowienia współpracy z Rzecznikiem Praw Dziecka przy ogólnopolskiej kampanii dotyczącej świadomości tego zjawiska. Było to reakcją na postulat zakładający zmianę art. 157 a § 3 Kodeksu Karnego przez wykreślenie tego punktu, czyniącego niewinną czynu uszkodzenia ciała dziecka poczętego lub spowodowanie rozstroju jego zdrowia, przez matkę.

Określanie ojcostwa i problem badań DNA

Reakcją na kolejny punkt dyskusji zakładający prawo do uzyskania tożsamości dziecka wraz z prawem do określenia ojcostwa poprzez badania DNA, poprzez obligatoryjne, a nie dowolne, wszczęcie postępowania przez prokuratora o uznanie ojcostwa, wnoszone przez ojca, by ojcostwo uznać bez ograniczenia limitem czasowym, było zobowiązanie rzecznika do zbadania efektywność działania prokuratury w takich sprawach oraz ponowienie  wystąpienia generalnego na temat standardów badań DNA w kwestiach z zakresu prawa rodzinnego.

Zmiany na gruncie kodeksu karnego

W kwestii zmiany kodeksu karnego w art. 207,  zakładającej zakaz pod karą: grzywny, ograniczenia praw rodzicielskich lub odebrania pieczy nad dzieckiem w razie nadużywania władzy rodzicielskiej poprzez indoktrynację dziecka przeciwko drugiemu rodzicowi, zniechęcania i wpajania nieufności do drugiego rodzica rzecznik zadeklarował, że Biuro RPO dokona analizy prawnej na potrzeby dodatkowej regulacji w tym zakresie.

Problem kuratorów sądowych

Rzecznik zobowiązał się także do zwrócenia szczególnej uwagi na rolę kuratorów w tych sprawach, a także do skierowania ponownego wystąpienie do Ministerstwa Sprawiedliwości a także Prokuratury Generalnej zwracając się o dane dotyczące zażaleń składanych przez kuratorów w przypadku odmowy wszczęcia postepowania w trybie art. 207 kodeksu karnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich zadeklarował także analizę przepisów w celu uwzględnienia przez stosujących prawo uregulowań w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Warto podkreślić, że kwestia przemocy w rodzinie  jest stałym przedmiotem prac w Biurze RPO.

Kasacje w sprawach rodzinnych

Na postulat zakładający przywrócenie kasacji w sprawach rodzinnych rzecznik odpowiedział, że w BRPO trwają prace nad analizą orzecznictwa sądów rodzinnych w celu złożenia wniosku o ujednolicenie linii orzeczniczej, a także złożenie pytanie do Sądu Najwyższego dotyczącego tego problemu.

Skarga kasacyjna w tzw. sprawach haskich

Rzecznik zadeklarował także analizę tego jakie jest działanie skargi kasacyjnej w tzw. sprawach haskich.

Postępowania toczące się w trybie Konwencji haskiej dotyczącej cywilnych aspektów uprowadzenia dziecka za granicę wszczynane są na wniosek rodzica, który utracił możliwość sprawowania opieki i utrzymywania kontaktów z dzieckiem na skutek wywiezienia małoletniego za granicę przez drugiego rodzica. Sąd w takim przypadku bada, czy doszło do bezprawnego uprowadzenia dziecka, zdefiniowanego w art. 3 Konwencji oraz ustala, czy dziecko powinno powrócić do kraju, z którego zostało wywiezione, biorąc pod uwagę, czy nie zachodzą przesłanki określone w art. 13 wspomnianej Konwencji.

Druk senacki 776 – nowelizacja kodeksu rodzinnego i opiekuńczego

W dalszej części spotkania zadeklarowano także pracę nad analizą przepisów senackiego druku 776 mającego w przedmiocie nowelizację kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, a także kontynuację rozmów nad pozostałymi punktami podczas kolejnego spotkania.

- Projekt druku senackiego 776 zakłada jasne, proste i klarowne rozwiązania problemu przemocy alienacji rodzicielskiej. Co ważne – projekt senacki przewiduje zmniejszenie skali problemu również poprzez pozytywne regulacje – wprowadzenie priorytetu opieki naprzemiennej w rozstrzygnięciach sądowych. Im więcej opieki naprzemiennej w rozstrzygnięciach sądowych kosztem orzeczeń o tzw. „kontaktach” tym lepiej dla dzieci i rodziców bowiem patologia alienacji rodzicielskiej jest pokłosiem archaicznych orzeczeń sądowych o tzw. „kontaktach”. – piszą autorzy petycji „Stop alienacji rodzicielskiej” obecni na spotkaniu.

Uczestnicy spotkania opowiedzieli także o ich staraniach w sprawie przyjęcia wniosku, w tym protestów przed budynkiem senatu.

Z ramienia organizacji w spotkaniu brali udział:

  • Andrzej Delekta - Ruch Rzeczywistego Równouprawnienia przy Społecznym Rzeczniku Praw Mężczyzn,
  • Aneta Podsiedlik–Bojarska - działaczka społeczna, mama popieraja ideę pieczy naprzemiennej-równoważnej,
  • Wojciech Pruński - działacz społeczny w zakresie praw dziecka i przeciwdziałaniu alienacji rodzicielskiej,
  • Jacek Zalewski – ojciec dorosłego syna z niepełnosprawnością, zainteresowany tematyką pieczy naprzemiennej,
  • Przemysław Koziński oraz Paweł Lenartowicz - Stowarzyszenie Prawo Dziecka,
  • Aleksandra Kurowska-Wójcik oraz Daniel Guga - Stowarzyszenie Dla Dobra Dziecka,
  • Ireneusz Dzierżęga – prezes zarządu Stowarzyszenia Narodowe Centrum Ojcostwa.

Raport: patotreści w internecie oglądało 37 % nastolatków

Data: 2019-05-30
  • 37% nastolatków w wieku 13-15 lat przyznaje, że oglądało patotreści w internecie. 43% ma z nimi kontakt co najmniej raz w tygodniu. Robią to najczęściej z ciekawości
  • Dla zdecydowanej większości było to niepokojące doświadczenie. 82% uważa, że tego typu treści powinny być zakazane
  • Z drugiej strony ponad jedna trzecia badanych sądzi, że patotreści pokazują prawdziwe życie
  • W walce z tym zjawiskiem najważniejsza jest edukacja, także nieformalna i uwrażliwianie młodzieży na wartości – wskazywano podczas spotkania w Biurze RPO

Patostreaming to pokazywanie w internecie przemocy i wulgarnych treści, niekiedy będących łamaniem prawa. W Polsce zjawisko to nasila się w skali nieznanej w innych krajach. Nadawcy tych treści zarabiają na nich. Internauci wpłacają im też pieniądze za to, że zrobią coś odrażającego czy okrutnego   (znęcanie się nad osobą bliską, bicie, poniżanie). Treści te mogą oglądać dzieci, czego rodzice często nie są świadomi. O skali zjawiska alarmują organizacje pozarządowe, wychowawcy, psychologowie, badacze społeczni.

Podczas konferencji „Patotreści w internecie – niebezpieczna codzienność naszych dzieci” 30 maja 2019 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich zaprezentowano raport z badań Patotreści w internecie, opracowany przez Fundację Dajemy Dzieciom Siłę we współpracy z Rzecznikiem Praw Obywatelskich, przy wsparciu Orange Polska. To pierwsza próba naukowego zdiagnozowania tego zjawiska, opisania jego specyfiki, skali, potencjalnego wpływu na młodych odbiorców oraz jego ram prawnych.

Celem spotkania była również dyskusja nt. możliwych rozwiązań, wypracowywanych przez Okrągły Stół do walki z patotreściami w internecie, powołany przy Rzeczniku Praw Obywatelskich. Ma on służyć ograniczeniu zjawiska patotreści m.in.  poprzez działania edukacyjne kierowane do różnych grup społecznych (dzieci, rodzice) i zawodowych (nauczyciele, organy ścigania, platformy internetowe). Chodzi też o zwrócenie uwagi na konieczność egzekwowania odpowiedzialności prawnej osób tworzących i publikujących patotreści.

W spotkaniu uczestniczyli: Wanda Buk, wiceminister cyfryzacji i  Rzecznik Praw Dziecka Mikołaj Pawlak.

Jak mówił Adam Bodnar, wszystko zaczęło się od skargi obywatela, która wpłynęła rok temu do Biura RPO. Skarżył się, że sąsiedzi zakłócają życie, słychać kłótnie, występuje przemoc, jest alkohol; często przyjeżdża policja. Okazało się, że sąsiad transmituje to wszystko w sieci, za co dostaje pieniądze.  – Zajęliśmy się sprawą, powołaliśmy Okrągły Stół – dodał RPO.

Wnioski raportu

Wyniki badań przedstawił Łukasz Wojtasik, członek zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Przeprowadziła je wśród 400 polskich nastolatków w wieku 13-15 lat w marcu i kwietniu 2019 r. firma Focus Group Interviews na zlecenie Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, przy wsparciu Orange Polska.

O patotreściach słyszało 84% badanych. 37% zadeklarowało, że oglądało tego typu nagrania (w tym 15 proc, - regularnie). 43% ma z nimi kontakt  co najmniej raz w tygodniu.

Głównym źródłem wiedzy jest informacja ustna od osoby znajomej (53% wskazań). 30% trafiło na patotreści przypadkiem, bo np. wyświetliły się jako polecane przez strony lub aplikacje z filmami. 29% badanych  usłyszało o tym w mediach. Dla 27% respondentów źródłem informacji był link od znajomych.

Ciekawość to najczęstszy powód oglądania patotreści -  wskazuje ją trzy czwarte  badanych. Mniejsze znaczenie  mają takie powody, jak: nuda (29%), chęć rozrywki (24%) oraz chęć bycia na czasie (10%). Oglądający patotreści robią to najczęściej regularnie – średnio 5 razy w miesiącu. 43% nastolatków ma kontakt z tego typu materiałami co najmniej raz w tygodniu.

Respondenci deklarują, że najczęściej oglądają shoty, czyli wybrane fragmenty patostreamów na YouTube (73%). Są one dla młodzieży bardziej interesujące od długich relacji na żywo. Patostreamy ogląda 45%, a posty w mediach społecznościowych z  takimi treściami śledzi 40% nastolatków.

65% respondentów deklaruje, że podjęło jakąkolwiek aktywność po oglądaniu patotreści. Najczęściej oznaczali oni filmy jako nielubiane (47%). Trzy kolejne aktywności o porównywalnym odsetku wskazań (ok. 30%), to: udostępnianie treści znajomym, polubienie filmu oraz komentowanie shotów na YouTube.  18% udziela się podczas patostreamów na czacie. 5% nastolatków wpłaca patostreamerom darowizny.

Większość osób (88%), które oglądały patotreści, twierdzi, że było to dla nich niepokojące doświadczenie. Wielokrotnie takie odczucia po obejrzeniu tego typu materiałów miała 23%.

Patotreści postrzegane są przez młodzież przede wszystkim jako szkodliwe, zachęcające innych do naśladowania patologicznych zachowań (87%), a co za tym idzie powinny być zakazane w internecie (82%). Bardziej krytyczne w stosunku do tych materiałów są osoby, które ich nie oglądały, a tylko o nich słyszały. Krytycznie częściej wypowiadają się  dziewczęta. Młodsze dzieci (10-12) są bardziej skłonne do oglądania tych treści.

38% badanych uważa, że patotreści pokazują prawdziwe życie. Tylko co piąty widz  deklaruje, że lubi je oglądać.

Każdy z respondentów, którzy widzieli patotreści, potrafił podać przynajmniej jednego ich twórcę. Wskazuje to na stosunkowo dużą rozpoznawalność nadawców. Zarazem  tylko 18% zgadza się ze stwierdzeniem, że niektórzy twórcy tego typu nagrań im imponują.

Niepokojąco wysoki jest odsetek osób (38%), które zgadzają się z tym, że zamieszczanie takich nagrań w sieci to dobry sposób na zarabianie pieniędzy. Ilustruje to wypowiedź jednego z respondentów wywiadu grupowego: „Żadne pieniądze nie śmierdzą”.

59% badanych wskazało, że ktoś dorosły rozmawiał z nimi na temat patotreści. Najczęściej był to rodzic (59%), częściej mama (51%) niż tata (33%). 17% osób deklaruje, że rozmowę o tym problemie podjął nauczyciel lub nauczycielka, a 7%, że  psycholog lub pedagog szkolny.

Głosy panelistów

Prof. Anna Giza-Poleszczuk z Uniwersytetu Warszawskiego wskazywała, że wiele dzieci czuje się pozbawionych uwagi ze strony dorosłych, którzy po 1989 r. rzucili się w wir pracy, a zaniedbali relacje społeczne, w tym we własnych rodzinach. - Im więcej coś takiego oglądamy, tym bardziej to się staje „normalne”. A normalnego człowieka serce boli, jak to ogląda – mówiła. Według niej wyjściem jest szczepienie wrażliwości, która sprawi że młodzi ludzie nie będą tego chcieli oglądać.

Adam Bodnar zwrócił uwagę, że w patostreamingu występują konkretni ludzie - ofiary przemocy czy poniżania, których nikt nie broni. Co więcej, ludzie wpłacają pieniądze, by były one bite czy poniżane. Ocenił że w tej sprawie występuje swego rodzaju  zaniechanie organów ścigania; przestępstwa z internetu są ścigane dość niemrawo.

Zdaniem Konrada Ciesiołkiewicza, dyrektora w Orange Polska zajmującego się społeczną odpowiedzialnością przedsiębiorstw, trzeba postawić na edukację, także tę nieformalną. Instytucje państwa nie są w stanie sobie z tym zjawiskiem poradzić. Trzeba zbudować szeroką koalicję do walki z tym zjawiskiem. Walka z nim zaczyna się tam, gdzie dochodzi do spotkania z drugim człowiekiem. A dziś są one za rzadkie.

Według terapeutki Ewa Dziemidowicz patotreści wpływają na to, jak młodzi ludzie  postrzegają świat. Oni mogą przyjmować prezentowane w sieci postawy jako coś obowiązującego. Kluczowa jest tu rola rodziców. Musimy o tym rozmawiać, jakie potrzeby dziecka powodują, że takie rzeczy ogląda. Musimy pokazywać coś lepszego po naszej stronie. A rocdzice często tego nie potrafią.

Jak mówił prok. Maciej Młynarczyk, skuteczne ściganie patostreamerów jest możliwe bez zmian prawa. Przeszkody sprowadzają się zaś do świadomości i wrażliwości policji, prokuratury, administratorów serwisów, sadów i społeczeństwa jako całości. Jak podkreślił prokurator, przestępstwa patostreamerów to głównie sprawy ścigane z oskarżenia prywatnego albo na wniosek - w żargonie prawniczym zwane „michałkami”. Prokuratura może zaś objąć takie sprawy ściganiem, jeśli przemawia za tym interes społeczny. - Konflikty między nietrzeźwymi obywatelami pozostawiam zatem im samym, ale patostreaming to coś innego, to nie zwykły „michałek” - wskazał Maciej Młynarczyk. Zatem da się ścigać te przestępstwa, ale ktoś musi o nich najpierw zawiadomić. Tu się liczy szybkość, bo dowody mogą być usunięte. 

- Patostreamerzy to nie youtuberzy, bo to zjawisko powstało na innej platformie, i są oni przez nas tępieni - mówił Marcin Olender z Google (właściciela YouTube). Pytany, czy jednak YouTube nie ma dziur, odpowiedział, ze żaden system nie jest w pełni szczelny, a ludzka pomysłowość jest duża.  Wcześniej było np. tak, że livestream z patotreściami po zakończeniu transmisji był usuwany, co  powodowało, że zespół, którzy dostawał zgłoszenie, stwierdzał, że "żadnych dowodów nie ma”. – Musieliśmy sobie poradzić z takimi problemami, algorytmy się uczą, walka trwa, zdecydowanie idziemy w dobrym kierunku – zapewnił przedstawiciel Google.

Na koniec mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z Biura RPO zaznaczyła, że  najgorsze, co by się mogło zdarzyć, to obojetność wobec patotreści - w miejsce złości czy zniesmaczenia. - Każdy z nas jest cześcią "kontrwywiadu obywatelskiego"; każdy z nas ma w ręku narzędzie – zgłaszajmy te treści i nie bądźmy obojętni. Niech dzieci się od nas uczą - zaapelowała.

MRPiPS chce, by Zakopane chroniło ofiary przemocy domowej. Minister Elżbieta Rafalska odpowiada RPO

Data: 2019-05-28
  • Zakopane nadal nie uchwaliło gminnego programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie
  • Takie lekceważenie potrzeb osób oczekujących wsparcia łamie ustawę, Konstytucję oraz prawo międzynarodowe - zwracał uwagę resortowi pracy Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Minister Elżbieta Rafalska wystąpiła do Wojewody Małopolskiego o skuteczne zmobilizowanie samorządu Zakopanego, by zrealizował ustawowe zadania w tym zakresie  

Zakopane jest jedyną gminą w Polsce, która nie wdrożyła ustawy z 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu w rodzinie. Przewiduje ona m.in. obowiązek uchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez radę gminy oraz powołanie zespołu interdyscyplinarnego w tej sprawie. Sprawą tą RPO razem z resortem rodziny zajmuje się od 2015 r.

13 marca 2019 r. radni Zakopanego po raz dziesiąty odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.

Oceny i działania RPO 

Jak wskazywał RPO, takie zaniechanie narusza przepisy ustawy, Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego. Świadczy też o lekceważeniu potrzeb osób oczekujących wsparcia.

Zaniepokojenie Adama Bodnara budzi również to, że dyskusja nad projektem uchwały ujawniła wśród niektórych jej uczestników całkowite niezrozumienie specyfiki zjawiska przemocy w środowisku rodzinnym. Wskazuje na to zwłaszcza twierdzenie, że działania państwa zmierzające do ochrony przed przemocą ze strony innych członków rodziny są nadmierną ingerencją państwa w życie rodzinne.

Rzecznik konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, lecz w istocie stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego. Zadania władz publicznych są jasno określone. Obejmują one obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

18 kwietnia 2019 r. Rzecznik ponownie napisał w tej sprawie do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej. To jej resort odpowiada za realizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej w tym za to, by samorządy przyjmowały lokalne programy przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Adam Bodnar zwrócił się o podjęcie stanowczych działań wobec Rady Miasta Zakopane w celu wyegzekwowania obowiązku wynikającego z ustawy. 

Odpowiedź MRPiPS

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej podejmowało dotychczas szereg działań mających na celu wyegzekwowanie powołania w Zakopanem zespołu oraz przyjęcia stosownego programu – odpowiedziała minister Elżbieta Rafalska.

W tym celu kierowano pisma do władz samorządowych o pilne powołanie zespołu interdyscyplinarnego w celu umożliwienia realizacji zadań wynikających z przepisów ustawy oraz stworzenia odpowiednich warunków prawnych do pracy przedstawicieli służb w ramach procedury „Niebieskiej Karty". Ministerstwo występowało też o interwencję do Wojewody Małopolskiego pełniącego nadzór i kontrolę nad realizacją zadań z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

- Niemniej jednak, mając na względzie, że niewypełnienie przez samorząd gminy zadań ustawowych w obszarze przeciwdziałania przemocy w rodzinie nadal skutkuje utrudnieniem uzyskania odpowiedniego wsparcia w tym zakresie przez osoby doznające krzywdzenia, odrębnym pismem wystąpiłam w chwili obecnej do Wojewody Małopolskiego o podjęcie stosownych działań w tym zakresie wynikających ze sprawowanego nadzoru nad realizacją zadań z zakresu przeciwdziałania przemocy w rodzinie realizowanych przez samorząd gminny - głosi pismo minister Elżbiety Rafalskiej.

Jej prośba dotyczyła również podjęcia skutecznych działań mobilizujących Burmistrza Miasta Zakopane oraz Radę Miasta do realizacji zadań obowiązujących w prawie polskim w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Jak wynika z odpowiedzi, informacja resortu o ustaleniach dotyczących stopnia i sposobu realizacji przez Zakopane zadań w tym zakresie zostanie udzielona RPO w późniejszym terminie, po uzyskaniu wyczerpujących wyjaśnień od Wojewody Małopolskiego.

Wcześniejsze reakcje resortu

W odpowiedzi na wcześniejsze interwencje Rzecznika w tej sprawie, 29 grudnia 2015 r. Elżbieta Bojanowska, ówczesna podsekretarz stanu w MRPiPS informowała, że wystosowano pismo ponaglające do Burmistrza Miasta Zakopane oraz zwrócono się do Wojewody Małopolskiego jako organu sprawującego nadzór i kontrolę nad jednostkami samorządu terytorialnego o podjęcie działań. Wyraziła nadzieję, że podjęte działania przyczynią się do efektywnego realizowania w Zakopanem działań mających na celu udzielanie pomocy osobom doznającym przemocy w rodzinie oraz skierowanych do sprawców przemocy.

XI.816.1.2015

Dzieci pozostające pod opieką tylko jednego z rodziców są w gorszej sytuacji

Data: 2019-04-25
  • Publikujemy materiały z międzynarodowej konferencji nt. naprzemiennej opieki rodzicielskiej, która odbyła się w Strasburgu w dniach 22 - 23 listopada 2018 r.

Czwarta międzynarodowa konferencja nt. naprzemiennej opieki rodzicielskiej odbyła się w Palais de l'Europe w Strasburgu we Francji w dniach 22 - 23 listopada 2018 r.

Temat konferencji brzmiał: naprzemienna opieka rodzicielska, sprawiedliwość społeczna i prawa dzieci.

Konferencja została zorganizowana pod patronatem Sekretarza Generalnego Rady Europy Thorbjørna Jaglanda. Otworzyła ją Gabriella Battaini-Dragoni, zastępczyni Sekretarza Generalnego Rady Europy. Podmiotami wspierającymi konferencję były również: miasto Strasburg, Uniwersytet w Strasburgu oraz ośrodek Jardin des Sciences.

Celem konferencji było omówienie w jaki sposób systemy wymiaru sprawiedliwości oraz działania pomocy społecznej uznają, że w życiu dzieci kluczowe znaczenie ma obecność obojga rodziców, nawet po separacji czy rozwodzie. Zastanawiano się, dlaczego naprzemienna opieka rodzicielska wydaje się środkiem zapewniającym przestrzeganie zasad i artykułów Konwencji ONZ o prawach dziecka. Zasadniczym punktem konferencji było więc podkreślenie, dlaczego naprzemienna opieka rodzicielska, postrzegana jako leżąca w nadrzędnym interesie dzieci rodziców żyjących w separacji, jest kwestią kluczową dla praktyków i decydentów odpowiedzialnych na całym świecie za dostosowanie prawodawstwa i praktyki do artykułów Konwencji ONZ o prawach dziecka.

Podczas konferencji rozważano cztery zasadnicze pytania:

  • po pierwsze - jakie systemy prawne i jakie wyzwania istnieją w różnych krajach, jeżeli chodzi o domniemanie prawne, że prawem dziecka jest prawo do naprzemiennej opieki rodzicielskiej?
  • po drugie - jakie są obecne trendy i wyniki badań dotyczące postaw społecznych i wiedzy na temat naprzemiennej opieki rodzicielskiej?
  • po trzecie - w jakim stopniu zasady naprzemiennej opieki rodzicielskiej, równości płci oraz równowagi między życiem zawodowym a prywatnym można połączyć w celu poprawy zdrowia i samopoczucia dzieci, których rodzice żyją w separacji?
  • po czwarte - w jaki sposób należy dostosować przepisy krajowe i regulacje międzynarodowe, aby uwzględniały zachodzące zmiany społeczne?

Podczas tej interdyscyplinarnej konferencji specjaliści z różnych krajów w dziedzinie naprzemiennej opieki rodzicielskiej, reprezentujący środowiska naukowe, zawody prawnicze i zawody zajmujące się rodziną zostali poproszeni o przedstawienie wyników najnowszych badań oraz praktyki wykonywania zawodu.

Zaproszenie do wygłoszenia prezentacji na konferencji w Strasburgu w 2018 r. na temat naprzemiennej opieki rodzicielskiej spotkało się z zainteresowaniem wielu naukowców, specjalistów i członków społeczeństwa obywatelskiego z całego świata. Komitet naukowy wybrał 24 prezentacje z 17 krajów: z Belgii, Brazylii, Kanady, Danii, Finlandii, Francji, Niemiec, Grecji, Norwegii, Portugalii, Rumunii, Słowacji, Hiszpanii, Szwecji, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii i USA. Aby zapewnić jakość prezentacji i ułatwić dyskusje przeprowadzono dwa warsztaty oraz sesje plakatowe , które były okazją do wymiany informacji o wynikach ostatnich badań oraz praktykach pomocnych w pracy zawodowej i środowiskowej.

Trzy dyskusje panelowe dotyczyły konkretnych istotnych kwestii:

  • prawodawstwo dotyczące naprzemiennej opieki rodzicielskiej we Francji;
  • korzyści i wyzwania związane z równością płci i naprzemienną opieką rodzicielską w państwach skandynawskich;
  • naprzemienna opieka rodzicielska a przemoc w rodzinie.

Grupa uczestników liczyła 180 osób z około 40 krajów.

Sesje plenarne 18. ekspertów międzynarodowych

W konferencji wzięli udział uznani międzynarodowi eksperci w dziedzinach praw dziecka, wymiaru sprawiedliwości, prawa, socjologii, psychologii oraz zdrowia publicznego:

  • Regina Jensdottir, dyrektor Wydziału ds. Praw Dziecka w Radzie Europy;
  • Jean Zermatten, przewodniczący i członek Komitetu ONZ ds. praw dziecka, (2005-2013), Uniwersytet Genewski – Szwajcaria;
  • Kristina Pardalos, sędzia (2009-2018) i wiceprzewodnicząca (2016–2018) sekcji pierwszej Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, członek parlamentarnej komisji ds. równości szans , członek stowarzyszenia prawników - San Marino;
  • Adeline Gouttenoire, profesor prawa, Uniwersytet w Bordeaux – Francja;
  • Marie-France Carlier, sędzia sądu rodzinnego w Namur (oddział sądu rodzinnego dla Namur i Dinant) – Belgia;
  • Josiane Bigot, przewodnicząca Krajowej Konwencji Stowarzyszeń na rzecz Ochrony Dzieci (CNAPE), były sędzia w Izbie Rodzinnej Sądu Apelacyjnego w Colmar – Francja;
  • Hildegund Sunderhauf, profesor prawa rodzinnego i dotyczącego opieki nad młodocianymi, Luterański Uniwersytet Nauk Stosowanych, Norymberga – Niemcy;
  • Jose Manuel de Torres Perea, profesor prawa cywilnego, Uniwersytet w Maladze – Hiszpania;
  • Lluis Flaquer, emerytowany profesor socjologii, Uniwersytet Autonoma de Barcelona – Hiszpania;
  • Livia Olah, profesor nadzwyczajny, Wydział Socjologii, Uniwersytet w Sztokholmie – Szwecja;
  • Gerardo Meil, profesor socjologii, Uniwersytet Autónoma w Madrycie – Hiszpania;
  • Malin Bergstrom, Center for Health Equity Studies (CHESS), Uniwersytet w Sztokholmie – Szwecja;
  • William Fabricius, profesor nadzwyczajny, Wydział Psychologii, Uniwersytet Stanowy w Arizonie – Stany Zjednoczone;
  • Michael Lamb, profesor psychologii, Cambridge University - Wielka Brytania;
  • Blaise Pierrehumbert, były wykładowca w dziedzinie psychologii, Uniwersytet w Lozannie – Szwajcaria;
  • Derrick Gordon, profesor nadzwyczajny psychiatrii (sekcja psychologii), Yale University School of Medicine – Stany Zjednoczone;
  • Christine Simon, Katedra Nauk Społecznych i Behawioralnych, Harvard T.H. Chan School of Public Health – Stany Zjednoczone;
  • Edward Kruk, profesor nadzwyczajny w dziedzinie pracy socjalnej, przewodniczący ICSP/CIRA, University of British Columbia – Kanada.

Sześć kluczowych kwestii wskazanych w wystąpieniach podczas konferencji

Po przeczytaniu i wysłuchaniu prezentacji prelegentów podczas sesji plenarnych i warsztatowych przedstawiamy sześć kwestii kluczowych dla zachowania praw dziecka po rozpadzie związku rodziców.

Uwzględnienie wpływu rozpadu związku rodziców na dzieci

W wielu krajach, nie tylko w krajach zachodnich życie rodzinne staje w obliczu wyzwań będących efektem zmian w otoczeniu społecznym i zawodowym. Duża liczba dzieci doświadcza rozpadu związku rodziców. Mieszkają one z jednym z rodziców lub z rodzicem i jego nową partnerką/partnerem, często także z przyrodnim rodzeństwem lub z dziećmi partnera/partnerki z poprzedniego związku.

Postępowanie rozwodowe/separacyjne może mieć poważny wpływ na samopoczucie oraz prawa dziecka.

Powinniśmy zapobiegać sytuacjom, w których sytuacja dzieci jest odsuwana na dalszy plan podczas rozstania rodziców.

Większe zaangażowanie obojga rodziców w pracę i życie rodzinne

Tradycyjny podział obowiązków między płciami został podważony. Firmy oraz decydenci polityczni wdrażają więc środki, które mają złagodzić niektóre konflikty między pracą a życiem rodzinnym. Środki te ułatwiają zarówno zaangażowanie kobiet w karierę zawodową, jak i aktywny udział mężczyzn w codziennym życiu rodzinnym, łącząc często urlopy dla matek i dla ojców na opiekę i wychowanie dzieci.

Systemy urlopowe, które wyraźnie zachęcają ojców do wystarczająco długiego urlopu na samodzielną opiekę nad dzieckiem okazują się skuteczniej angażować ojców w opiekę i wychowanie niż systemy, które przewidują jedynie krótki urlop ojcowski do wykorzystania wkrótce po narodzinach dziecka.

Należy więc promować systemy urlopów, które zapewnią obojgu rodzicom wystarczającą ilość czasu na budowanie silnych relacji i więzi z dzieckiem, umożliwią wsparcie dla matki w okresie regeneracji sił po porodzie i karmienia piersią, jeśli takie jest życzenie rodziców, a także pozwolą ojcu wziąć wystarczająco długi urlop na samodzielną piekę nad dzieckiem.

Dzieci pozostające pod opieką tylko jednego z rodziców są w gorszej sytuacji

Wyniki badań potwierdzają, że naprzemienna opieka rodzicielska zapewniana przez rodziców żyjących w separacji korzystnie wpływa na samopoczucie i zachowanie dzieci. Między nastolatkami, które pozostają pod naprzemienną opieką rodziców a nastolatkami, które żyją z obojgiem rodziców w rodzinach dwupokoleniowych nie istnieją istotne różnice pod względem zdrowia fizycznego, emocji i zachowań społecznych. W przypadku naprzemiennej opieki rodzicielskiej ani dzieci, ani rodzice nie czują się pokrzywdzeni z powodu częstych zmian miejsca pobytu dziecka. Dzieci w wieku przedszkolnym, które pozostają pod równo podzieloną naprzemienną opieką rodziców wykazują tak samo dobre samopoczucie, jak dzieci z rodzin pełnych. Korzyści z takiego podziału opieki dotyczą też małych dzieci w wieku poniżej trzech lat. Niezależnie od skali konfliktu rodziców, poziomu ich wykształcenia czy dochodów sprawdza się zasada, że jeżeli dziecko nocuje równie często u ojca, jak u matki, to w młodym wieku dorosłym jego relacje z obojgiem rodziców są dobre i zrównoważone.

W związku z tym niemowlęta, dzieci i nastolatki, które mieszkają na stałe tylko z jednym rodzicem, w separacji od drugiego, są w gorszej sytuacji pod względem zdrowia fizycznego, psychicznego oraz umiejętności społecznych niż w przypadku innych systemów zamieszkania.

Powinniśmy więc promować zasadę równego podziału fizycznej opieki nad dzieckiem, zwiększać jej stosowanie w każdym systemie prawnym i promować ją za pośrednictwem mediów. Naprzemienna opieka rodzicielska w proporcjach nierównych (np. spędzanie jednej trzeciej czasu z jednym z rodziców) może stanowić pierwszy krok do równego podziału czasu spędzanego z każdym z nich.

Wspieranie rodziców poprzez mediacje i współpracę

Praktyka działania sądów wskazuje, że mediacje, współpraca oraz opracowanie planu opieki rodzicielskiej to czynniki, które pomagają rodzicom znaleźć rozwiązanie korzystne zarówno dla nich obojga, jak i dla dzieci. Systemy współpracy oparte na interdyscyplinarnym podejściu i szybkim reagowaniu na separację służą wsparciu rodziców w znalezieniu porozumienia uwzględniającego dobro dziecka. Prawnicy powinni współpracować ze swoimi klientami, aby z góry określić rolę i odpowiedzialności rodziców za uwzględnienie potrzeb dzieci. Postępowanie pojednawcze, mediacja lub terapia rodzinna w sytuacjach, gdy nie występuje przemoc domowa mogą pomóc rodzicom odłożyć na bok wzajemną niechęć, aby uwzględnić potrzeby i dobre samopoczucie dzieci.

Niemniej jednak dzieci nie powinny być postrzegane wyłącznie jako osoby zależne i bezbronne. Dzieci mogą być postrzegane jako osoby, które tworzą własny los, mają coś do powiedzenia, których należy wysłuchać.

Powinniśmy upowszechniać najbardziej odpowiednie, rzetelne systemy przedstawiania opinii przez dzieci, tak aby mogły one wyrazić swoje zdanie, potrzeby i pragnienia dotyczące ich przyszłości po rozpadzie związku rodziców. Należy ułatwić dzieciom dostęp do sędziego rodzinnego w sytuacjach, gdy chcą złożyć skargę, przedyskutować miejsce swojego zamieszkania lub życia w warunkach naprzemiennej opieki rodzicielskiej.

Zmiana krajowych systemów prawnych

Konwencja ONZ o prawach dziecka zawiera przydatne wytyczne i regulacje, pomagające przezwyciężyć wyzwania w zapewnieniu jak najlepszych warunków życia i wzrastania dzieci po rozpadzie związku rodziców. Niemniej jednak koncepcja najlepiej pojętego interesu dziecka powinna być interpretowana zgodnie z wyzwaniami społecznymi i rzeczywistą wiedzą naukową na temat następstw rozpadu związku rodziców. W większości przypadków według tej interpretacji domniemaniem prawnym powinno być ustanowienie naprzemiennej opieki rodzicielskiej, gdy następuje rozpad związku rodziców.

Wiele krajów wdrożyło już przepisy ograniczające decyzje o fizycznym sprawowaniu opieki rodzicielskiej wyłącznie przez jednego rodzica i zachęcające w największym możliwym stopniu do podziału czasu opieki pomiędzy rodziców, aby wspierać pozytywny rozwój dziecka. W innych krajach fizyczne sprawowanie opieki wyłącznie przez jednego z rodziców, zwykle przez matkę to domyślnie stosowany standard, często jednak niekorzystny dla dzieci, ojców i matek.

Powinniśmy domagać się systemów prawnych, których celem jest zapewnienie dziecku maksymalnej ilości i jakości czasu spędzanego z każdym z rodziców.

Naprzemienna opieka rodzicielska w przypadku przemocy w rodzinie wymaga szczególnej uwagi

Powyższe odnosi się do większości dzieci i rodzin, w tym silnie skonfliktowanych, ale nie do sytuacji przemocy w rodzinie oraz wykorzystywania dzieci. W takich przypadkach powinno obowiązywać wzruszalne domniemanie dotyczące naprzemiennej opieki rodzicielskiej.

Z jednej strony naprzemienna opieka rodzicielska jest często uznawana za skuteczny sposób zarówno na ograniczenie stopnia konfliktu między rodzicami, jak i na zapobieganie wystąpieniu przemocy w rodzinie. Z drugiej strony trzeba lepiej zbadać niektóre istotne elementy organizacyjne pod kątem przemocy domowej: należy przeprowadzić badanie stwierdzające, czy występuje przemoc w rodzinie, podjąć specjalne procedury i wprowadzić środki bezpieczeństwa w przypadku przemocy, a także określić warunki pełnienia naprzemiennej opieki rodzicielskiej w sytuacjach, gdy w przeszłości wystąpiła przemoc w rodzinie. Niemniej jednak wyniki badań pokazują, że brak ojca z powodu pozbawienia wolności , śmierci, separacji lub rozwodu niekorzystnie wpływa na zdrowie fizyczne i zachowania rozwijającego się dziecka.

Powinniśmy promować badania nad znalezieniem złotego środka dla przypadków przemocy domowej i stosowania naprzemiennej opieki rodzicielskiej.

Wnioski z konferencji

Zgodnie z artykułami Konwencji ONZ o prawach dziecka Międzynarodowa Rada ds. Naprzemiennej Opieki Rodzicielskiej wzywa Komitet Praw Dziecka ONZ, Radę Europy, rządy i stowarzyszenia zawodowe do:

  • skupienia się na tym, że dzieci rodziców żyjących w separacji lub rozwiedzionych mają szczególną potrzebę tego, aby znać oboje rodziców i być przez nich wychowywanym, a także do uznania, że naprzemienna opieka rodzicielska najlepiej spełnia tę potrzebę;
  • uznania, że naprzemienna opieka rodzicielska jest jednym z podstawowych praw dziecka;
  • poszanowania opinii dzieci rodziców żyjących w separacji lub rozwiedzionych na temat preferencji dzieci w zakresie warunków życia po separacji;
  • jasnego zdefiniowania i stosowania pojęcia „najlepiej pojęty interes dziecka” w kontekście separacji rodziców, tak aby rozumienie „najlepszego interesu” było oparte na dowodach i skoncentrowane na dziecku;
  • uznania, że naprzemienna opieka rodzicielska leży w najlepszym interesie dziecka, ponieważ zachowuje jego relacje z obojgiem rodziców i zmniejsza konflikty między rodzicami;
  • zapewnienia - w możliwie najszerszym zakresie - przetrwania i rozwoju dzieci rodziców żyjących w separacji lub rozwiedzionych, a także podjęcia wszelkich stosownych środków legislacyjnych, administracyjnych, społecznych i edukacyjnych w celu ochrony tych dzieci przed wszelkimi formami przemocy fizycznej, psychicznej, uszkodzeniami ciała, wykorzystywaniem, zaniedbywaniem, znęcaniem się lub wykorzystywaniem, w tym przed oddzieleniem od rodzica jako formą przemocy emocjonalnej i przemocy w rodzinie.

 

Wzywamy rządy i pracodawców:

  • do wdrażania dotyczącej rodziny polityki, która popiera i chroni zaangażowanie obojga rodziców w pracę zawodową i życie rodzinne, w tym zapewnia równe wsparcie dla matek i ojców w zakresie urlopu rodzicielskiego i urlopu udzielanego z powodów rodzinnych.

Wzywamy Komitet Praw Dziecka ONZ, Radę Europy oraz instytucje międzynarodowe:

  • do podjęcia środków zapewniających, aby państwa członkowskie nie stosowały wobec dzieci rodziców żyjących w separacji lub rozwiedzionych dyskryminacji ze względu na status rodzinny tych dzieci, zwłaszcza poprzez odsuwanie rodzica od codziennego życia dziecka;
  • do zachęcania państw-sygnatariuszy konwencji , aby przyjęły uznały system naprzemiennej opieki rodzicielskiej za podstawę prawa rodzinnego.

 

O organizatorach

Międzynarodowa Rada ds. Naprzemiennej Opieki Rodzicielskiej (ang.: ICSP) została założona w 2014 r. w Bonn w Niemczech. Jest ona międzynarodowym stowarzyszeniem, którego członkami są osoby reprezentujące środowiska naukowe, zawody związane z rodziną oraz społeczeństwo obywatelskie. Celem stowarzyszenia jest po pierwsze upowszechnianie i rozwój wiedzy naukowej na temat potrzeb i praw („najlepiej rozumianego interesu”) dzieci, których rodzice żyją oddzielnie, a po drugie sformułowanie opartych na dowodach zaleceń dotyczących prawnych, sądowych i praktycznych sposobów wdrażania naprzemiennej opieki rodzicielskiej.

Pierwsza konferencja ICSP odbyła się w lipcu 2014 r. w Bonn w Niemczech, a jej tematem było wypełnienie luki między dowodami empirycznymi a praktyką działań społecznych i prawnych. Druga konferencja, która odbyła się w grudniu 2015 r. również w Bonn dotyczyła najlepszych praktyk w zakresie działań legislacyjnych, psychologicznych i społecznych wdrażających zasadę naprzemiennej opieki rodzicielskiej jako wykonalne i korzystne rozwiązanie w przypadku dzieci, których rodzice żyją oddzielnie. Podczas trzeciej konferencji, która odbyła się w maju 2017 r. w Bostonie w stanie Massachusetts w USA rozważano, czy obecny stan wiedzy doprowadził do przełomu w rozumieniu najlepiej pojętego interesu dziecka rodziców żyjących w separacji lub rozwiedzionych. Stwierdzono, że w większości przypadków naprzemienna opieka rodzicielska realizuje najlepiej pojęty interes dziecka. Wybrane artykuły z tej ostatniej konferencji opublikowano w 2018 r. w specjalnych wydaniach Journal of Divorce and Remarriage oraz Journal of Child Custody.

Piąta konferencja ICSP odbędzie się w dniach 29-31 maja 2020 r. w Vancouver, a jej tematem będzie „Punkty wspólne - przemoc w rodzinie i naprzemienna opieka rodzicielska”.

 

Przewodniczący Komitetu Naukowego IV międzynarodowej konferencji na temat naprzemiennej opieki rodzicielskiej:

Michel Grangeat, emerytowany profesor Uniwersytetu Grenoble Alpes, Francja

Chantal Clot-Grangeat, dr psychologii i czynny psycholog, wiceprzewodnicząca ICSP e-mail: ScientificCommittee@strasbourg2018.org

Przewodniczący ICSP:

Edward Kruk, profesor nadzwyczajny w dziedzinie pracy socjalnej, University of British Columbia, Kanada.

Kontakt: Sekretariat Generalny

Angela Hoffmeyer - email: gs@twohomes.org

tel.: +49-170-800 46 15

strona internetowa: www.twohomes.org

 

 

 

Zakopane nadal nie chce chronić ofiar przemocy domowej. Wystąpienie do MRPiPS

Data: 2019-04-23
  • RPO z przykrością odnotowuje, że 13 marca 2019 r. radni Miasta Zakopane po raz 10. odmówili podjęcia uchwały o uchwaleniu Gminnego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie oraz Ochrony Ofiar Przemocy w Rodzinie dla Miasta Zakopane na lata 2019-2020.
  • Zakopane w dalszym ciągu pozostaje gminą, w której osoby pokrzywdzone przemocą są pozbawione kompleksowego wsparcia.
  • Zaniepokojenie budzi również to, że dyskusja nad projektem uchwały ujawniła wśród niektórych jej uczestników całkowite niezrozumienie specyfiki zjawiska przemocy w środowisku rodzinnym, na co wskazuje w szczególności twierdzenie, że działania państwa zmierzające do ochrony przed przemocą ze strony innych członków rodziny stanowią nadmierną ingerencję państwa w życie rodzinne.

RPO kieruje te uwagi do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej, bo to jej resort odpowiada za realizację ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej w tym za to, by samorządy przyjmowały lokalne programy przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Jednocześnie Rzecznik dziękuje za deklarację wzięcia pod uwagę jego wniosków i rekomendacji przekazanych premierowi 28 stycznia 2019 r. Docenia też  aktywność Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w zakresie przeciwdziałania przemocy w rodzinie i reagowania na to niezmiernie negatywne zjawisko.

Przemoc domowa to nie prywatna sprawa rodziny

Rzecznik Praw Obywatelskich konsekwentnie stoi na stanowisku, że przemoc w rodzinie nie jest prywatną sprawą rodziny, a w istocie stanowi zagadnienie z zakresu zdrowia publicznego.

Zadania władz publicznych są w tym obszarze jasno określone i obejmują obowiązki zapobiegania przemocy, niezwłocznego reagowania na sygnały jej stosowania, udzielania specjalistycznego wsparcia osobom doznającym przemocy i adekwatnego oddziaływania na osoby odpowiedzialne za przemoc.

Nieuchwalenie programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie przez Radę Miasta Zakopane i niepowołanie zespołu interdyscyplinarnego – wbrew treści art. 6 ust. 2 pkt 1, 4 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie – nie tylko narusza przepisy ustawy i ratyfikowanych przez Rzeczpospolitą Polską umów międzynarodowych, ale także świadczy o lekceważeniu potrzeb osób potrzebujących wsparcia.

Realizacja wszystkich zadań określonych w art. 6 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie jest obowiązkowa. Dlatego zaniechanie Rady Miasta Zakopane naruszają także przepisy Konstytucji oraz normy prawa międzynarodowego.

Zakopane wie, że prywatną sprawą rodziny nie jest alkoholizm

Na marginesie należy zwrócić uwagę, że miasto Zakopane w pewnym zakresie realizuje zadania przewidziane w art. 6 ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, co wynika z Gminnego Programu Profilaktyki i Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Przykładowo, „udzielanie rodzinom, w których występują problemy uzależnień pomocy psychospołecznej, prawnej, a w szczególności ochrony przed przemocą w rodzinie” to jedno z przewidzianych w Programie zadań miasta, realizowane poprzez: finansowanie programów terapeutycznych oraz programów wsparcia dla osób doznających przemocy, wspieranie działań edukacyjnych i informacyjnych poświęconych tematyce przeciwdziałania przemocy w rodzinie, zapewnienie wsparcia psychologicznego w punkcie konsultacyjnym dla ofiar przemocy w rodzinie dla osób doznających przemocy i świadków przemocy, czy wreszcie prowadzenie procedury Niebieskiej Karty.

Trudno jest tym bardziej znaleźć uzasadnienie dla dotychczasowego niepowołania przez Radę Miasta Zakopane zespołu interdyscyplinarnego i nieuchwalenia programu przeciwdziałania przemocy w rodzinie.

Przemoc domowa. Resort rodziny nie chce już zmniejszać ochrony ofiar. A co na to resort sprawiedliwości?

Data: 2019-04-23
  • Zmniejszający ochronę ofiar projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie został wycofany i nie będzie przedmiotem dalszego procedowania – zapewnia Rzecznika Praw Obywatelskich w oficjalnym stanowisku Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki  Społecznej.
  • W związku z tą deklaracją RPO chce wiedzieć, jakie jest stanowisko Ministra Sprawiedliwości w sprawie przepisów dotyczących przemocy w rodzinie.
  • Wiadomo bowiem, że w rządzie ścierają się różne poglądy dotyczące stosunku państwa do przemocy domowej, a dokumenty przygotowywane w tej sprawie są dla opinii publicznej trudno dostępne.

Na przełomie roku rząd najpierw zapowiedział prace nad zmianą ustawy o przemocy w rodzinie, a po powszechnej krytyce projektu zwrócił go do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej do poprawek. Przedstawiciele rządu mówili w mediach o zatrzymaniu prac, do dymisji podała się też wiceministra odpowiedzialna za projekt. Jednak dopiero 1 kwietnia resort rodziny przesłał oficjalne pisemne stanowisko o porzuceniu prac nad projektem.

Wynikało z niego, że sprawcą przemocy nie jest osoba, która dopuściła się jej „jednorazowo”, a Niebieska Karta byłaby wystawiana co do zasady jedynie za zgodą ofiary przemocy.

W styczniu za zmianami w ustawie  - ale w przeciwnym kierunku, czyli za większą ochroną ofiar przemocy domowej – opowiedział się w programie TVN „Czarno na Białym” pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Adam Lipiński. Uznał, że pojęcie przemocy w rodzinie powinno być poszerzone o przemoc psychiczną i seksualną, a ochrona przed przemocą powinna objąć także związki osób nie będących małżeństwem, a nawet nie mieszkających razem.

Jest to zgodne ze standardami antyprzemocowej Konwencji Stambulskiej (Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule 11 maja 2011 r.), co RPO podkreślił dziękując min. Lipińskiemu za stanowisko.

Problem w tym, że polskie władze podjęły w 2016 r. zapowiedziały, że Polska wycofa się z Konwencji Stambulskiej. Ten projekt pilotowało nie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, ale właśnie Ministerstwo Sprawiedliwości. Stąd pytanie RPO do ministra Ziobry o to, jakie jest dziś jego stanowisko w sprawie.

Tamten projekt – tak jak ten resortu rodziny z przełomu roku - był już na etapie konsultacji międzyresortowych. Opinia publiczna nie dowiedziała się, co dokładnie projektowano i jakie było uzasadnienie zmian, gdyż resort odmówił ujawnienia dokumentu. Poinformował jedynie, że „Ministerstwo Sprawiedliwości pod koniec listopada 2016 r. rozesłało wstępny projekt wniosku o wypowiedzenie konwencji do konsultacji międzyresortowych. Jednak na ich pierwszym etapie zaistniała konieczność zarówno znaczącej przebudowy treści uzasadnienia wniosku, jak i uzyskania opinii organów Unii Europejskiej co do związania się przez tę organizację konwencją. W związku z tym zapadła decyzja o wstrzymaniu prac dotyczących ostatecznej wersji projektu wniosku i jego uzasadnienia, a w konsekwencji nad wypowiedzeniem Konwencji Stambulskiej”. Minister wskazał również, że nie została wypracowana ostateczna wersja projektu wniosku o wypowiedzenie konwencji. Mając to na uwadze Minister negatywnie odniósł się do prośby o przesłanie kopii projektu wniosku o wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej wraz z uzasadnieniem (RPO przyłączył się więc do postępowania przed WSA w Warszawie w sprawie dostępu do informacji publicznej w tej sprawie zainicjowanej przez Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego, sprawa się toczy).

RPO wiele razy wskazywał na konieczność przyjęcia przez Polskę standardów wynikających m.in. z Konwencji Stambulskiej. Aby móc skutecznie zwalczać przemoc w rodzinie, trzeba także o wiele szerzej niż dziś zbierać dane statystyczne o tym zjawisku – wskazuje Rzecznik

W styczniu 2019 r. RPO przedstawił swe rekomendacje w tej sprawie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, a potem ministrowi Lipińskiemu.

13 ważnych wskaźników przemocy dla jej lepszego zwalczania 

RPO powtarza, że przeciwdziałanie przemocy domowej wynika z europejskich standardów. Powołał się przy tym na Europejski Instytut ds. Równości Kobiet i Mężczyzn (EIGE), który definiuje przemoc domową jako  „wszystkie akty przemocy fizycznej, seksualnej, psychicznej lub ekonomicznej, która występują między byłymi bądź obecnymi małżonkami lub partnerami, niezależnie od tego, czy sprawca zamieszkuje lub nie zamieszkuje wspólnie z ofiarą”.

Jak przypomniał już w wystąpieniu do szefa rządu RPO, polskie prawo nie spełnia tych standardów – ustawa przyznaje ochronę prawną tylko przed aktami przemocy ze strony członka rodziny w rozumieniu art. 115 § 11 Kodeksu karnego oraz osoby, która zamieszkuje lub gospodaruje wspólnie z osobą pokrzywdzoną. Osoby doznające przemocy ze strony niezamieszkujących wspólnie byłych partnerów lub małżonków są pozbawione niezbędnego wsparcia ze strony władz.

Ponadto z analizy ekspertów Europejskiego Instytutu ds. Równości Kobiet i Mężczyzn wynika konieczność efektywnego gromadzenia danych statystycznych dotyczących zjawiska przemocy wobec kobiet w bliskich związkach. Chodzi o opublikowane w lipcu 2018 r. raport Data collection on intimate partner violence by the police and justice sectors: Poland. 

Mając na uwadze, że tylko poprawne oszacowanie skali przemocy w bliskich związkach pozwoli na dobranie właściwych środków zaradczych, eksperci EIGE opracowali listę 13 wskaźników, których osiągnięcie spełnia standard  wymagany przez Konwencję Stambulską i dyrektywę PE o prawach ofiar.

Obecne rozwiązania w Polsce są dalece niewystarczające. Polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości osiągają w pełni tylko jeden z 13 wskaźników - dotyczący liczby kobiet zgłaszających gwałt. Tymczasem Konwencja Stambulska wymaga m.in. gromadzenia  oddzielnych danych statystycznych w odpowiednim podziale i w regularnych odstępach czasu, dotyczących przypadków wszystkich form przemocy fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej wobec kobiet. Ponadto Konwencja mówi o wspieraniu badań dotyczących wszystkich form przemocy w celu poznania ich przyczyn i skutków, częstości występowania oraz karalności, a także skuteczności działań w celu wykonania Konwencji oraz przeprowadzania badań ludności, by oceniać skalę i tendencje w stosowaniu wszystkich form przemocy.

Raport wyjaśniający do Konwencji Stambulskiej podaje, że gromadzenie tych danych ma olbrzymie znaczenie nie tylko dla projektowania skutecznej polityki zwalczania przemocy wobec kobiet, ale także pozwala na bieżąco doskonalić system wsparcia osób pokrzywdzonych, jak również monitorować dynamikę i skalę zjawiska.

Eksperci EIGE za kluczowe uznają, aby przedstawiciele organów ścigania gromadzili następujące dane statystyczne pozwalające ocenić w skali rocznej:

  • liczbę kobiet-ofiar aktów przemocy w bliskich związkach popełnianych przez mężczyzn, jak również ogólnej liczby kobiet-ofiar aktów poszczególnych rodzajów przemocy w bliskich związkach (tj. fizycznej, psychicznej, seksualnej i ekonomicznej) popełnianych przez mężczyzn;
  • liczbę zgłoszonych przypadków przemocy związanych z przemocą w bliskich związkach przeciwko kobietom popełnianym przez mężczyzn;
  • liczbę mężczyzn-sprawców przemocy w bliskich związkach przeciwko kobietom i odsetek mężczyzn w grupie sprawców;
  • liczbę zabójstw, których ofiarą była kobieta, a sprawcą – jej partner/mąż.

Organy wymiaru sprawiedliwości powinny zaś gromadzić dane pozwalające określić w skali rocznej:

  • liczbę wniosków oraz orzeczonych przez sąd środków z zakresu izolacji sprawcy od ofiary przemocy w bliskich związkach wobec kobiet (tj. nakazu opuszczenia lokalu, zakazu kontaktowania się z pokrzywdzonym), z uwzględnieniem rodzaju sądu;
  • liczbę mężczyzn oskarżonych o stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet;
  • liczbę mężczyzn skazanych za stosowanie przemocy w bliskich związkach wobec kobiet, w tym na karę pozbawienia wolności, jak również odbywających karę.

Raport zawiera również rekomendację, aby relacja pomiędzy ofiarą a sprawcą przemocy w bliskich związkach była systematycznie odnotowywana w statystykach jako jedna z obowiązkowych zmiennych na wszystkich etapach postępowania karnego. Systemy gromadzenia danych przez organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości powinny być kompatybilne i umożliwiać tworzenie niezbędnych zestawień. Istotne jest również, żeby wszelkie dane dotyczące zjawiska były upowszechniane. EIGE za pożądane uznaje zwiększenie roli Głównego Urzędu Statystycznego w publikowaniu danych źródłowych.

Raport EIGE wskazuje także na rozwiązania o charakterze legislacyjnym, które mogą ułatwić gromadzenie niezbędnych danych. Chodzi np. o wprowadzenie do Kodeksu karnego odrębnego przestępstwa stosowania przemocy w bliskim związku wobec partnera/partnerki, nowelizację  art. 207 Kk poprzez uregulowanie w odrębnych paragrafach odmiennych form znęcania się (psychicznego i fizycznego) czy rozszerzenie zakresu stosowania ustawy wobec osób, które doznają przemocy ze strony byłych partnerów.

Dziecko nieformalnie wychowywane przez dziadków - bez pomocy państwa. MRPiPS nie przewiduje zmian prawa

Data: 2019-04-15
  • Gdy rodzice dziecka nie ubiegają się o zasiłek rodzinny, świadczenie wychowawcze czy świadczenie „Dobry start”, prawo do tych świadczeń nie przysługuje np. dziadkom nieformalnie opiekującym się wnukiem
  • RPO wystąpił do resortu rodziny, by w wyjątkowych okolicznościach było to możliwe. Powołał się na sprawę wychowywanego przez dziadków 13-latka, którego matka cierpi na schizofrenię
  • MRPiPS nie planuje zmian przepisów w sytuacji, gdy krewni zarzucają rodzicowi niezdolność do racjonalnych decyzji co do wychowywania i utrzymania dziecka
  • A dla zapewnienia praw dziecka w sytuacjach wyjątkowych może zostać ustanowiony np. opiekun prawny małoletniego, który do tych świadczeń jest upoważniony – podkreśla resort

Rzecznik Praw Obywatelskich zajął się problemem ograniczeń w dostępie do świadczeń rodzinnych, świadczenia wychowawczego 500+ i świadczenia „Dobry Start” dla osób, które de facto opiekują się dzieckiem, gdy rodzice nie wykonują obowiązków wynikających z władzy rodzicielskiej i nie pobierają świadczeń dla dziecka.  

13-latek pod opieką dziadków - bez wsparcia państwa

Kanwą wystąpienia Rzecznika do MRPiPS była sprawa, w której dziadkowie 13-letniego chłopca (od drugiego miesiąca jego życia) sprawują nad nim wyłączną opiekę. Jego matka od lat zmaga się z kryzysem psychicznym, zdiagnozowaną schizofrenią. W trosce o spokojne dzieciństwo wnuka, dziadkowie – za zgodą matki – przejęli trud jego wychowania. Przekazanie prawa opieki do czasu jego pełnoletności, w tym prawa do podejmowania wszelkich decyzji, zostało wyrażone w formie notarialnego oświadczenia matki.

Niezwykle trudna sytuacja, wynikająca z choroby matki, powoduje, że jej rodzice - aktualni opiekunowie dziecka - nie dokonali formalnego przejęcia opieki prawnej nad chłopcem, tym bardziej, że matka nie wyraziła zgody na ingerencję we władzę rodzicielską. Dziadkowie, mimo że od 13 lat sprawują nad nim nieprzerwanie opiekę i w praktyce w sposób nieformalny realizują obowiązki wynikające z opieki prawnej lub władzy rodzicielskiej, nie mają obecnie możliwości uzyskania jakiejkolwiek pomocy finansowej państwa.

Rzecznik zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o rozważenie odpowiednich zmian w prawie.

Kim jest opiekun faktyczny

Zgodnie z ustawą o świadczeniach rodzinnych, prawo do zasiłku rodzinnego i dodatków do tego zasiłku przysługuje rodzicom, jednemu z rodziców, opiekunowi prawnemu dziecka, opiekunowi faktycznemu dziecka, osobie uczącej się. Natomiast zgodnie z zawartą w ustawie definicją – opiekun faktyczny, to osoba faktycznie opiekująca się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka.

Definicja jest identyczna w przypadku ustawy regulującej prawo do świadczenia 500+ (ustawa z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci) i programu „Dobry Start” (rozporządzenie Rady Ministrów z 30 maja 2018 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu „Dobry Start”). Osoby, które faktycznie wychowują dziecko - ale nie wystąpiły z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka - nie mogą być zatem uznane za opiekuna faktycznego. Przepisy nie przewidują również możliwości uwzględnienia wyjątkowych okoliczności przez organ przyznający świadczenia.

Konstytucja i Konwencja o Prawach Dziecka

Zdaniem RPO osoba odpowiedzialna za dziecko, która faktycznie sprawuje pieczę nad jego wychowaniem i rozwojem, ma prawo skutecznego domagania się pomocy państwa w sprawowaniu tej opieki, w tym finansowej. Ograniczenie uprawnień  do świadczeń w tym czasie stanowi naruszenie praw dziecka, wynikających wprost z Konstytucji i Konwencji o Prawach Dziecka.

Zgodnie z Konstytucją, Polska zapewnia ochronę praw dziecka, a dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych. Również Konwencja ONZ o Prawach Dziecka mówi o tym, że dziecko pozbawione czasowo lub na stałe swego środowiska rodzinnego lub gdy ze względu na swoje dobro nie może pozostawać w tym środowisku, będzie miało prawo do specjalnej ochrony i pomocy ze strony państwa. Zgodnie z zapisami Konwencji we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze, decydujące powinno być jak najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.         

Rzecznik zwraca również uwagę na cel świadczeń rodzinnych i wychowawczych oraz programu "Dobry Start", którym jest udzielanie rodzinom z dziećmi wsparcia w postaci częściowego pokrycia wydatków związanych z wychowaniem i utrzymaniem dziecka oraz rozpoczęciem roku szkolnego. W ocenie RPO charakter i cel tych świadczeń powinny mieć nadrzędne znaczenie przy ustalaniu prawa do nich. A na sytuację należy zawsze patrzeć przez pryzmat dzieci oraz ich dobra. Dlatego z powodu wymogów formalnych dziecko nie powinno być pozbawiane pomocy ze strony państwa.

Odpowiedź minister Elżbiety Rafalskiej

Odpowiadając RPO, Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej napisała, że ustawa z 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych, ustawa z 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci oraz rozporządzenie Rady Ministrów z 30 maja 2018 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu „Dobry Start” zawierają jednoznaczne i równe dla wszystkich zasady  przyznawania prawa do odpowiednio zasiłku rodzinnego, świadczenia wychowawczego  i świadczenia „Dobry start”. Katalog osób uprawnionych do tych świadczeń wskazują jednoznaczne przepisy tych ustaw i rozporządzenia.

Minister Elżbieta Rafalska podkreśliła, że ubieganie się o pobieranie zasiłku rodzinnego, świadczenia wychowawczego i świadczenia „Dobry start” to prawo, a nie obowiązek danej osoby uprawnionej (w szczególności rodzica dziecka), z którego to prawa osoba może, ale nie musi korzystać.

- Nie są planowane zmiany wyżej wymienionych aktów prawnych, w wyniku których rodzice, posiadający pełną władzę rodzicielską nad dzieckiem i uprawnieni do zasiłku rodzinnego, świadczenia wychowawczego, jak i świadczenia dobry start na to dziecko, w sytuacji gdy nie są zainteresowani ubieganiem się o ww. świadczenia, mieliby być pozbawiani prawa do tych świadczeń na rzecz innych osób - nawet jeśli osoby te są spokrewnione z dzieckiem i zarzucają rodzicowi niezdolność do racjonalnych decyzji w zakresie spraw związanych z wychowywaniem i utrzymaniem dziecka – głosi odpowiedź MRPiPS.

Jednocześnie minister Elżbieta Rafalska podkreśliła, że w sytuacji, gdy rodzice nienależycie wykonują władzę rodzicielską, godząc w ten sposób w dobro dziecka, Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje odpowiednie instytucje i procedury służące zabezpieczeniu interesów tego dziecka. W takim przypadku w szczególności może zostać ustanowiony opiekun prawny małoletniego bądź, w uzasadnionej sytuacji, dziecko może zostać umieszczone w pieczy zastępczej do czasu zaistnienia warunków umożliwiających jego powrót do rodziny. Opiekun prawny zaś jak najbardziej jest uprawniony do otrzymywania ww. świadczeń na dziecko znajdujące się pod jego opieką.

O zastosowaniu tych środków każdorazowo decyduje sąd opiekuńczy, kierując się dobrem dziecka i uwzględniając okoliczności faktyczne danej sprawy. W świetle art. 1121 § 1 oraz art. 149 § 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, dziadkowie mogą zostać ustanowieni zarówno opiekunami prawnymi dziecka, jak i jego rodziną zastępczą.

- Z pewnością Pan Rzecznik zgodzi się z opinią, że w sytuacji gdy w danej rodzinie pojawiają się problemy i trudności, a rodzice niewłaściwie sprawują władzę rodzicielską lub nie sprawują jej wcale, to kwestią nadrzędną jest zabezpieczenie dobra i interesów dziecka, z poszanowaniem - na ile to możliwe - woli i uczuć pozostałych członków rodziny – stwierdziła minister Elżbieta Rafalska. W jej opinii skorzystanie z przywołanych powyżej instytucji prawa rodzinnego służy właśnie takiemu zabezpieczeniu całokształtu interesów i dobra dziecka.

III.7064.1.2019

 

Z ojcami o ich prawach - spotkanie RPO w sprawie nowelizacji Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego

Data: 2019-03-26
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spotkał się z przedstawicielami środowisk ojcowskich. 
  • Celem spotkania było omówienie projektów nowelizacji kodeksu rodzinnego i opiekuńczego procedowanych w sejmie i senacie.

Rzecznik Praw Obywatelskich spotkał się z przedstawicielami organizacji społecznych broniących praw ojców. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele min. Ruchu Rzeczywistego Równouprawnienia przy Społecznym Rzeczniku Praw Mężczyzn, Stowarzyszenia Prawo Dziecka, Stowarzyszenie Dla Dobra Dziecka, Stowarzyszenia Narodowe Centrum Ojcostwa. Uczestnicy chcieli przedstawić Rzecznikowi swoje postulatu dotyczące prawnych możliwości wprowadzenia opieki naprzemiennej wobec procedowanych obecnie w parlamencie projektów ustaw nowelizujących Kodeks Rodzinny i Opiekuńczy.

 - Ubiegłoroczny Kongres Praw Rodzicielskich to jeden z dowodów na to, że zmienia się rola mężczyzn w społeczeństwie. Zebranie w jednym miejscu ludzi, którzy do tej pory nie mówili wspólnym językiem, a nawet nie próbowali rozmawiać – ojców, sędziów, przedstawicieli instytucji społecznych, mediatorów.  Miałem wrażenie, że do tej pory rozmawialiśmy o wielu kwestiach, ale każdy w swoim gronie – rozpoczął rzecznik. – Muszę przyznać, że jako Rzecznik Praw Obywatelskich początkowo nie dostrzegałem, jak niektóre działania mogą być raniące dla ojców, będących po drugiej stronie sporu rodzicielskiego. Dlatego wiem, że należy poważnie porozmawiać o istniejących problemach. Także w kontekście dwóch nowelizacji, które niedługo będą procedowane.

Ocena sejmowego projektu nowelizacji Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego

Nowelizacje będące przedmiotem dyskusji to dwa projekty zmian w KRO - senacki i sejmowy. Zebrani ojcowie krytycznie odnosili się do projektu poselskiego.

- Nie możemy oprzeć się wrażeniu, że sędziowie napisali ustawę pod siebie – mówił jeden z uczestników.

Podkreślając wady projektu rządowego, uczestnicy spotkania wskazali m.in. na brak precyzyjnych zapisów, które w ostateczności mogą legitymizować sytuacje niepożądane, takie jak np. godzinne spotkania rodzica z dzieckiem  raz do roku.

Rozwiązaniem, o które postulowali zebrani, a którego brak w szerszym zakresie w omawianym projekcie była opieka naprzemienna. Dzięki takiemu rozwiązaniu, rozstający się rodzice mają ustanowione przez sąd prawo pełnienia pieczy nad swoimi dziećmi w określonych terminach np. dziecko zamieszkuje na zmianę dwa tygodnie u ojca, dwa tygodnie u matki.

Praktyka sądów i niechęć opinii publicznej

Zaniepokojenie budziła wśród przedstawicieli organizacji również praktyka sądów, które w przeważającej liczbie spraw odmawiają ojcom opieki.

Zebrani podkreślali, że w debacie publicznej znacznie łatwiej mówi się o problemie alimentów natychmiastowych, a nie dotyka się istoty problemu - nie mówi się o „natychmiastowych kontaktach”. Według przedstawicieli organizacji ojcowskich przeszkodą w rzetelnej dyskusji nad rolą ojców w równoprawnej opiece nad dziećmi mogą być także spory polityczne.

 - Kiedyś działania dotyczące praw ojców w opiece nad dziećmi były zupełnie apolityczne. Teraz jest inaczej. Niezależnie, czy jest to lewica czy prawica. Żaden z rządów nie zajmuje się tym problemem. Z całą pewnością Pan może bardzo dużo zrobić w tej sprawie. Wystarczy, że ma Pan bardzo mocne umocowanie społeczne i dostęp do mediów. Ważne, żeby przekazać rzeczywistą prawdą co do tych problemów. – powiedział jeden z uczestników spotkania.

Rzecznik podkreślił, że nie można zapomnieć o tym, co już udało się wywalczyć, w tym o ostatniej nowelizacji Kodeksu Rodzinnego i Opiekuńczego. Jej sednem jest wyraźne prawo dziecka do bycia wychowywanym przez oboje rodziców.

W dyskusji pojawiła się również kwestia alimentów tabelarycznych na wzór niemiecki, które pozwalałyby na precyzyjne oszacowanie wydatków na dziecko.

- Mam olbrzymią prośbę do rzecznika – niech ten dzień będzie dniem świadomości, co do tego, jaki jest problem. Dziękuję za kongres – świetne wydarzenie. Były tam osoby, które widziały ten problem i nie zgadzały się z nim – podkreślił uczestniczący w spotkaniu ojciec.

Pozytywna ocena projektu senackiego

W dyskusji pozytywnie oceniono projekt senacki (druk 776), jako spełniający postulaty środowiska.

 - Dziś realia w Polskim systemie prawnym są takie, że ojciec ma 4% szans na wygranie sprawy. Nazwę ich szaleńcami, którzy czekają na cud, ale jeśli nawet druk 776 jest nadzieją fałszywą – to ja go potrzebuję, bo to pokaże, że część ludzi usłyszy, że można wprowadzić pieczę naprzemienną równoważną. – podkreślał Andrzej Delekta z Ruchu Rzeczywistego Równouprawnienia przy Społecznym Rzeczniku Praw Mężczyzn

Co warte podkreślenia, projekt uzyskał pozytywną opinię Ministerstwa Finansów, oraz Ministerstwa Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Pomysły na poprawę sytuacji:

  1. Alimenty  – należy zastanowić się, jak realnie zagwarantować prawnie kontakty rodzica z dzieckiem – kwestia zabezpieczania pieczy.
  2. RPO ma prawo wnioskowania o ujednolicenie orzecznictwa w przypadku rozbieżnych orzeczeń. Należy zastanowić się, czy w tym przypadku takowe występują.
  3. Warto zastanowić się na rzetelnymi kampaniami społecznymi - RPO rozważy możliwość objęcia patronatem konkretnych projektów.
  4. Należy uregulować interpretację art. 28 k.c. – kwestia miejsca zamieszkania dziecka i wykorzystywania tego przepisu w sprawach sporów rodzicielskich.
  5. Należy sprawdzić, jak skonstruowane są podstawy programowe wychowania do życia w rodzinie – pod kątem treści odpowiedzialnego rodzicielstwa.
  6. Należy zainteresować sędziów problemem opieki naprzemiennej. Biuro RPO może posłużyć jako przestrzeń do otwartej dyskusji.
  7. Warto zainteresować tematem polityków. Postaramy się pomóc w dotarciu do liderów politycznych z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionych postulatów.
  8. Trzeba odnaleźć i rozpowszechnić rzetelne międzynarodowe raporty traktujące o prawach ojców.

 

Dziecko wychowywane przez dziadków - bez pomocy państwa. Rzecznik prosi minister rodziny o zajęcie się problemem

Data: 2019-03-12
  • 13-letni chłopiec, którego matka cierpi na schizofrenię, wychowywany jest przez dziadków
  • Dziadkowie nie mogą ubiegać się o świadczenia rodzinne, 500+ i dofinansowanie wyprawki szkolnej, ponieważ według definicji ustawowej nie są faktycznymi opiekunami dziecka
  • RPO zwrócił się do minister rodziny, pracy i polityki społecznej o wprowadzenie możliwości uwzględnienia takich wyjątkowych okoliczności przez organ przyznający świadczenia 

Dziadkowie 13-letniego chłopca od 2-go miesiąca życia sprawują nad nim wyłączną opiekę, ponieważ matka dziecka od lat zmaga się z kryzysem  psychicznym – zdiagnozowaną schizofrenią. W trosce o spokojne i bezpieczne dzieciństwo wnuka, dziadkowie – za zgodą matki – przejęli trud opieki i wychowania dziecka. Przekazanie prawa opieki do czasu uzyskania przez chłopca pełnoletności, w tym prawa do podejmowania wszelkich decyzji związanych z opieką, zostało wyrażone w formie oświadczenia złożonego przed matkę przed notariuszem.

Niezwykle trudna sytuacja relacji w rodzinie, wynikająca z choroby córki powoduje, że jej rodzice - aktualni opiekunowie dziecka - nie dokonali formalnego przejęcia opieki prawnej nad chłopcem, tym bardziej, że matka dziecka nie wyraziła zgody na ingerencję we władzę rodzicielską. Dziadkowie chłopca, pomimo że od 13 lat sprawują nad nim nieprzerwanie opiekę i w praktyce w sposób nieformalny realizują obowiązki wynikające z opieki prawnej lub władzy rodzicielskiej, nie mają w obecnym systemie możliwości uzyskania jakiejkolwiek pomocy finansowej od państwa.

Ten przykład rozpatrywanej w Biurze RPO sprawy obrazuje problem ograniczenia w dostępie do świadczeń rodzinnych, świadczenia wychowawczego 500+ i świadczenia Dobry Start dla osób, które faktycznie opiekują się dzieckiem, gdy rodzice nie wykonują obowiązków wynikających z władzy rodzicielskiej i nie pobierają świadczeń. Dlatego Rzecznik zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o rozważenie odpowiednich zmian w prawie.

Kim jest opiekun faktyczny

Zgodnie z ustawą o świadczeniach rodzinnych prawo do zasiłku rodzinnego i dodatków do tego zasiłku przysługuje rodzicom, jednemu z rodziców, opiekunowi prawnemu dziecka, opiekunowi faktycznemu dziecka, osobie uczącej się. Natomiast zgodnie z zawartą w ustawie definicją – opiekun faktyczny, to osoba faktycznie opiekująca się dzieckiem, jeżeli wystąpiła z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka. Definicja jest identyczna w przypadku ustawy regulującej prawo do świadczenia 500+ (ustawa z dnia 11 lutego 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci) i programu „Dobry Start” (rozporządzenie Rady Ministrów z 30 maja 2018 r. w sprawie szczegółowych warunków realizacji rządowego programu „Dobry Start”). Osoby, które faktycznie wychowują dziecko, ale nie wystąpiły z wnioskiem do sądu rodzinnego o przysposobienie dziecka nie mogą być więc uznane za opiekuna faktycznego. Przepisy nie przewidują również możliwości uwzględnienia wyjątkowych okoliczności przez organ przyznający świadczenia.

Konstytucja i Konwencja o Prawach Dziecka

Zdaniem RPO osoba odpowiedzialna za dziecko, która faktycznie sprawuje pieczę nad jego wychowaniem i rozwojem, ma prawo skutecznego domagania się pomocy państwa w sprawowaniu tej opieki, w tym pomocy finansowej. Ograniczenie uprawnień  do świadczeń w tym czasie stanowi naruszenie praw dziecka, wynikających wprost z Konstytucji RP i Konwencji o Prawach Dziecka. Zgodnie bowiem z Konstytucją,  Polska zapewnia ochronę praw dziecka, a dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych. Również Konwencja ONZ o Prawach Dziecka mówi o tym, że dziecko pozbawione czasowo lub na stałe swego środowiska rodzinnego lub gdy ze względu na swoje dobro nie może pozostawać w tym środowisku, będzie miało prawo do specjalnej ochrony i pomocy ze strony państwa. Zgodnie z zapisami Konwencji we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, podejmowanych przez publiczne lub prywatne instytucje opieki społecznej, sądy, władze administracyjne lub ciała ustawodawcze, decydujące powinno być jak najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.         

Nadrzędne cele świadczeń

Rzecznik zwraca również uwagę na cel świadczeń rodzinnych i wychowawczych oraz programu "Dobry Start", którym jest udzielanie rodzinom z dziećmi wsparcia w postaci częściowego pokrycia wydatków związanych z wychowaniem i utrzymaniem dziecka oraz rozpoczęciem roku szkolnego. W ocenie RPO charakter i cel tych świadczeń powinny mieć nadrzędne znaczenie przy ustalaniu prawa do nich. A na sytuację należy zawsze patrzeć przez pryzmat dzieci oraz ich dobra. Dlatego z powodu wymogów formalnych dziecko nie powinno być pozbawiane pomocy ze strony państwa.

III.7064.1.2019

Państwo nie wspiera rodziców dziecka z niepełnosprawnością w kryzysie psychicznym, gdy skończy 18 lat. RPO pisze do Ministra Zdrowia

Data: 2019-02-12
  • Dziecko z niepełnosprawnością intelektualną było kilkadziesiąt razy hospitalizowane na oddziałach pediatrycznych i psychiatrycznych z powodu prób samobójczych i agresywnych zachowań
  • Sąd umieścił tę młodą osobę w Krajowym Ośrodku Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich, ale po skończeniu 18 lat zostanie ona automatycznie zwolniona z zakładu
  • Matka nie jest w stanie zapewnić jej odpowiedniej opieki. Z chwilą osiągnięcia pełnoletności system traci z pola widzenia osobę dziecko w kryzysie psychicznym, niezależnie od sytuacji
  • Rzecznik wnosi o szeroką międzyresortową dyskusję, jak systemowo rozwiązać ten problem 

W 2018 r. po analizie sprawy pewnej młodej osoby Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił wnioski systemowe do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej. Z odpowiedzi nie wynikało, aby jednostki pomocy społecznej dysponowały rozwiązaniami prawnymi pozwalającymi na skuteczne i niezwłoczne działania na rzecz osób pełnoletnich, które opuszczają placówkę leczniczą dla nieletnich. Dlatego teraz Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia o pilne działania zaradcze.

Osoba z niepełnosprawnością, która przeżywa kryzys psychiczny, a kończy 18 lat, pozbawiana jest systemowego wsparcia ze strony państwa. Tymczasem po opuszczeniu placówki leczniczej dla nieletnich nadal wymaga przecież kompleksowego i specjalistycznego wsparcia, a rodzina często nie jest w stanie zapewnić stosownej opieki i terapii.

W wystąpieniu do MRPiPS z 6 listopada 2018 r. Rzecznik wskazywał, że polskie prawo nie przewiduje współdziałania szpitala, sądu, organów pomocy społecznej i rodziców/opiekunów na rzecz zapewnienia takiej osobie specjalistycznego wsparcia i terapii. Zwolnienie pełnoletniej osoby z placówki zajmującej się dzieckiem w kryzysie psychicznym nie niesie za sobą żadnej oferty dla rodzica, który oczekuje wsparcia w dalszej opiece. Brak jest w systemie jednostki, która w takiej sytuacji przejęłaby w sytuacjach koniecznych, potwierdzonych np. opinią medyczną, kontynuację procesu leczenia i terapii oraz edukacji.

Roli tej nie spełnia oferta placówek i rodzin zastępczych prowadzonych na podstawie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, gdyż są one przeznaczone dla dzieci do uzyskania pełnoletności. Starsi wychowankowie przebywają w pieczy zastępczej tylko do zakończenia procesu edukacji. Ponadto niedostateczna jest wciąż liczba mieszkań chronionych dla osób z zaburzeniami psychicznymi. Ogranicza to dostęp do kompleksowego wsparcia osób, które trwale lub przejściowo mają problemy z samodzielnym funkcjonowaniem w środowisku i powinny być niezwłocznie objęte taką pomocą.

Troska rodziców o dzieci, o ich przyszłość w sytuacji, gdy są pozostawieni sami z problemem bez współpracy ze strony dzieci, powoduje, że sięgają do metody ostatecznej - wystąpienia o ubezwłasnowolnienie w celu sprawowania opieki w sposób adekwatny do potrze (jak uczyniła matka opisanej młodej osoby). Tymczasem Rzecznik i środowisko osób z niepełnosprawnosciami od dawna postulują, aby ubezwłasnowolnienie, jako instytucję zastępczego podejmowania decyzji, zastąpić systemem wspieranego podejmowania decyzji.

Pomoc rodzinie przeżywającej trudności w wypełnianiu funkcji opiekuńczo-wychowawczych to najistotniejsze zadanie szeroko rozumianego systemu opieki. Art. 71 ust. 1 Konstytucji gwarantuje uwzględnienie dobra rodziny w polityce państwa, jak też szczególną pomoc rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Tak wyznaczony standard pomocy rodzinie, w której występuje niepełnosprawność wzmacnia norma zawarta w art. 69 Konstytucji. Stanowi ona, że osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej.

Na konieczność niezwłocznego przyjrzenia się systemowi wsparcia psychicznego dla dzieci i młodzieży wskazują pojawiające się ostatnio w przestrzeni publicznej głosy o zapaści systemu psychiatrycznej opieki dla najmłodszych.

W ocenie Rzecznika istniejący system opieki i wsparcia dla osób z niepełnosprawnością i ich rodzin nie odpowiada potrzebom społecznym, sprzyja łamaniu praw człowieka i pozostawia osoby najbardziej potrzebujące i ich rodziny w poczuciu bezradności.

Dlatego Rzecznik napisał do ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego, że konieczna jest szeroka międzyresortowa dyskusja nad wypracowaniem spójnych systemowo rozwiązań, które pozwolą zabezpieczyć zdrowie niepełnosprawnego młodego człowieka i będą wsparciem dla rodziny, bez konieczności ingerowania w sferę praw podmiotowych osób z niepełnosprawnością. - Rozwiązanie takie wychodziłoby naprzeciw standardom międzynarodowym chroniącymi prawa człowieka – podkreślił RPO.

III.502.4.2018

RPO: rozwiązać problem z 500+, gdy rodzic umiera w toku postępowania o to świadczenie

Data: 2018-12-28
  • Śmierć obojga rodziców w toku postępowania o świadczenie wychowawcze 500+ dla dziecka powoduje umorzenie sprawy
  • W przypadku zaś śmierci jednego z rodziców, prawo do tego świadczenia wygasa i nie przechodzi automatycznie na drugiego rodzica, który musi złożyć nowy wniosek
  • W takich sytuacjach wniosek o świadczenie osoby przejmującej opiekę nad dzieckiem powinien być uznawany za uzupełniający - uważa RPO 

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie trudności w uzyskaniu świadczenia wychowawczego 500+ dzieci, których rodzice umierają w toku postępowania o ustalenie prawa do tego świadczenia.

Rodzice zmarli - dzieci bez wsparcia

Problem ujawniono w telewizyjnym reportażu pt. „Urzędnicy nie zdążyli przyznać 500 plus. Rodzice zmarli”. Chodziło o  sytuację dwóch sióstr, których rodzice zmarli kilka miesięcy po sobie. Wcześniej rodzinie wypłacano świadczenie 500+. Ponowny wniosek o nie na młodszą córkę matka złożyła w 2017 r., ale nie został on rozpoznany do jej śmierci w lutym 2018 r. W marcu 2018 r. wniosek złożył ojciec, ale także ten wniosek nie został rozpoznany wskutek jego śmierci w maju 2018 r. Po śmierci obojga rodziców postępowania w sprawach świadczenia umorzono.

Ustawodawca nie przewidział takiej sytuacji, ale osierocone dzieci nie powinny ponosić negatywnych konsekwencji takiego stanu rzeczy. W opinii Rzecznika konieczne jest wprowadzenie do ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci regulacji umożliwiającej - w sytuacji nierozpatrzenia wniosku do śmierci osoby uprawnionej o ubieganie się o to świadczenie - potraktowanie wniosku osoby przejmującej opiekę nad dzieckiem jako wniosku uzupełniającego. Umożliwiłoby to procedowanie nad wnioskiem pierwotnym mimo śmierci wnioskodawcy.

RPO: najważniejsze - dobro dziecka

W ocenie Rzecznika charakter i cel świadczenia wychowawczego winny mieć nadrzędne znaczenie przy ustalaniu prawa do niego. Służy ono bowiem zaspokojeniu potrzeb dziecka, wobec czego należy na nie patrzeć przez pryzmat dobra dzieci. - Z tego względu trudna do zaakceptowania jest sytuacja, gdy z powodu śmierci osoby ubiegającej się o świadczenie wychowawcze w pewnym okresie, przy spełnianiu warunków ustawowych do uzyskania świadczenia, dziecko może znaleźć się poza tym wsparciem - podkreślił zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Wskazał, że na gruncie przepisów ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci beneficjentem świadczenia jest nie samo dziecko, ale jedno z jego rodziców, opiekun faktyczny lub opiekun prawny. W przypadku śmierci osoby uprawnionej do świadczenia wychowawczego świadczenie to nie przechodzi automatycznie na drugiego rodzica, czy opiekuna dziecka, ale wygasa z mocy prawa. Konieczne jest złożenie kolejnego wniosku.

Taka sama sytuacja dotyczy nierozpoznanego wniosku o ustalenie prawa do świadczenia. Dziś nie ma możliwości, by z uwagi na śmierć jednego z rodziców, drugi rodzic wstępował w rolę wnioskodawcy przy ubieganiu się o świadczenie wychowawcze, a w przypadku śmierci obojga rodziców rolę wnioskodawcy przejmował opiekun prawny dziecka.

Prawa dzieci gwarantuje Konstytucja 

Zgodnie z Konstytucją Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Dziecko pozbawione opieki rodzicielskiej ma prawo do opieki i pomocy władz publicznych. Ustawa zasadnicza wprowadza zatem prawo do żądania od organów władzy publicznej opieki i pomocy. Jest to szczególnie niezbędne w przypadku dziecka pozbawionego opieki rodzicielskiej. Także według Konwencji ONZ o Prawach Dziecka dziecko pozbawione swego środowiska rodzinnego ma prawo do specjalnej ochrony i pomocy  państwa.

Dlatego osoba, która faktycznie sprawuje pieczę nad wychowaniem i rozwojem dziecka, ma prawo skutecznego domagania się od państwa pomocy finansowej.

Stanisław Trociuk zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o podjęcie stosownych działań prawodawczych.

III.7064.231.2018

Co mają zrobić rodzice dziecka z niepełnosprawnością, które przeżywa kryzys psychiczny, kiedy skończy 18 lat? RPO pisze o braku wsparcia państwa w takiej sytuacji

Data: 2018-11-14
  • Dziecko ze stwierdzoną niepełnosprawnością intelektualną było hospitalizowane na oddziałach pediatrycznych i psychiatrycznych kilkadziesiąt razy z uwagi na próby samobójcze, agresywne zachowania i groźby stwarzające zagrożenie także dla osób postronnych
  • Sąd zdecydował o umieszczeniu tej młodej osoby w Krajowym Ośrodku Psychiatrii Sądowej dla Nieletnich, jednak po skończeniu 18 lat zostanie ona automatycznie zwolniona z zakładu
  • Matka nie jest w stanie zapewnić dziecku odpowiedniej opieki i wsparcia, a z chwilą osiągnięcia pełnoletności system traci z pola widzenia dorosłe niepełnosprawne dziecko, niezależnie od jego faktycznej sytuacji i stanu psychicznego

Kiedy dziecko z niepełnosprawnością, które przeżywa kryzys psychiczny, kończy 18 lat pozbawiane jest systemowego wsparcia ze strony państwa. Tymczasem po opuszczeniu placówki leczniczej dla nieletnich nadal wymaga przecież kompleksowego i specjalistycznego wsparcia, a rodzina często nie jest w stanie zapewnić stosownej opieki i terapii.

Dlatego Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do minister rodziny. W wystąpieniu wskazał, że polskie prawo nie przewiduje współdziałania szpitala, sądu, organów pomocy społecznej i rodziców/opiekunów na rzecz zapewnienia osobie potrzebującej specjalistycznego wsparcia i terapii. Zwolnienie pełnoletniej osobyz placówki zajmującej się dzieckiem w kryzysie psychicznym nie niesie za sobą żadnej oferty dla rodzica, który oczekuje wsparcia w dalszej opiece nad dorosłym dzieckiem. Brak jest w systemie jednostki, która w takiej sytuacji przejęłaby w sytuacjach koniecznych, potwierdzonych np. opinią medyczną, kontynuację procesu leczenia i terapii oraz edukacji.

Roli tej nie spełnia oferta placówek i rodzin zastępczych prowadzonych na podstawie ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej, gdyż są one dedykowane dzieciom do uzyskania pełnoletności, a starsi wychowankowie przebywają w pieczy zastępczej tylko do zakończenia procesu edukacji. Ponadto, niedostateczna jest wciąż liczba mieszkań chronionych dedykowanych osobom z zaburzeniami psychicznymi. Ogranicza to dostęp do kompleksowego wsparcia osób, które trwale lub przejściowo mają problemy z samodzielnym funkcjonowaniem w środowisku i powinny być niezwłocznie objęte taką pomocą.

Troska rodziców o swe dzieci, o ich przyszłość w sytuacji, gdy są pozostawieni sami z problemem bez współpracy ze strony dzieci, powoduje, że sięgają do metody ostatecznej - wystąpienia o ubezwłasnowolnienie w celu sprawowania w sposób adekwatny do potrzeb opieki. Tymczasem w opinii Rzecznika instytucja ubezwłasnowolnienia, jako instytucja zastępczego podejmowania decyzji, powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji.

RPO przypomniał również, że niesienie pomocy rodzinie przeżywającej trudności w wypełnianiu funkcji opiekuńczo-wychowawczych to najistotniejsze zadanie szeroko rozumianego systemu opieki. Art. 71 ust. 1 Konstytucji gwarantuje uwzględnienie dobra rodziny w polityce państwa, jak też szczególną pomoc rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Tak wyznaczony standard pomocy rodzinie, w której występuje niepełnosprawność wzmacnia norma zawarta w art. 69 Konstytucji.

W ocenie Rzecznika istniejący system opieki i wsparcia dla osób z niepełnosprawnością i ich rodzin nie odpowiada potrzebom społecznym, sprzyja łamaniu praw człowieka i pozostawia osoby najbardziej potrzebujące i ich rodziny w poczuciu bezradności. Dlatego w wystąpieniu do minister rodziny RPO podkreśla konieczność wypracowania spójnych systemowo rozwiązań, które pozwolą zabezpieczyć dobro niepełnosprawnego młodego człowieka i będą stanowić wsparcie dla rodziny, bez konieczności ingerowania w sferę praw podmiotowych osób z niepełnosprawnością.

III.502.4.2018

Więzienne sale widzeń - bardziej przyjazne dla matek z dziećmi. Służba Więzienna odpowiada RPO

Data: 2018-10-31
  • Służba Więzienna pracuje nad ujednoliceniem kwestii wnoszenia przez matki z małymi dziećmi żywności dla dzieci czy jednorazowych pieluszek na widzenia z bliskimi
  • To odpowiedź na wniosek RPO, by dopuścić np. mleko w buteleczce lub słoiczek z jedzeniem, skoro małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe
  • Według Rzecznika przy salach widzeń powinny być też wydzielone miejsca do karmienia dzieci oraz ich przewijania

Do Biura RPO wpływają skargi od matek, które z małymi dziećmi przybywają do więzień na widzenia z bliskimi pozbawionymi wolności. Kobiety skarżyły się, że po kilku godzinach w podróży i oczekiwania na widzenie nie mają zapewnionych właściwych warunków do opieki nad dziećmi. Poczekalnie nie są przystosowane na dłuższy pobyt matek z małymi dziećmi. Nie ma tam np. wyodrębnionego miejsca do karmienia i przewijania dziecka czy stanowiska do podgrzewania posiłków lub napojów.

Ponadto matki nie mogły na sale widzeń zabrać wcześniej przygotowanego dla dziecka posiłku czy jednorazowej pieluchy. Były informowane, że przewinięcie dziecka musi nastąpić albo przed widzeniem, albo po nim.

We wrześniu 2018 r. zastępczyni RPO dr Hanna Machińska wystąpiła  w tej sprawie do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego. Podkreśliła, że matki z małymi dziećmi są objęte konstytucyjną zasadą szczególnej pomocy ze strony władz publicznych (art.  71 Konstytucji RP).

- Wyraźnie widać brak jednolitych standardów postępowania wobec matek z małymi dziećmi, realizujących widzenia - wskazała Hanna Machińska. Przyznała, że pracownicy Biura RPO zetknęli się bowiem również z dobrymi praktykami w więzieniach, gdzie były przewijaki, a matkom umożliwiano zabranie na salę widzeń butelki z mlekiem i pieluchy. Dlatego zwróciła się do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej o wydanie wytycznych, które ujednolicą postępowanie.

- Co do zasady należy zgodzić się z uwagami i problemami przedstawionymi w wystąpieniu - odpisał RPO zastępca dyrektora SW płk Grzegorz Fedorowicz. Zapewnił, że stosowane są zalecenia o udzielaniu widzeń w pierwszej kolejności m.in. dorosłym, którym towarzyszą dzieci do lat 3. Dyrektorzy jednostek penitencjarnych zostali zobligowani do umieszczania informacji o osobach uprzywilejowanych w kolejce na stronach internetowych jednostek, na tablicach informacyjnych na zewnątrz zakładu lub aresztu oraz w poczekalniach i salach widzeń.

Płk Grzegorz Fedorowicz zwrócił uwagę, że problemy nie wynikają z zaniechań Służby Więziennej. W wielu jednostkach penitencjarnych nie ma bowiem możliwości przystosowania poczekalni. Jedyne pomieszczenia w jednostkach na ten cel są często zbyt małe, aby wyodrębnić w nich miejsce na karmienie i przewijanie dzieci. Wprowadzenie oczekiwanych rozwiązań w niektórych sytuacjach skutkowałoby koniecznością ograniczenia powierzchni samej poczekalni, a tym samym ograniczało możliwość skorzystania z nich innym osobom, np. w podeszłym wieku lub o widocznym stopniu niepełnosprawności.

W zakresie wyposażania w przewijaki pomieszczeń do kontroli, możliwości wniesienia na salę widzeń produktów żywnościowych dla dzieci, jak również artykułów higienicznych (jednorazowe pieluchy) płk Fedorowicz poinformował, iż w Centralnym Zarządzie SW opracowano dokument zawierający kompleksowe uregulowania w tym zakresie. Jego projekt jest konsultowany między komórkami CZSW. Przedstawiciele RPO byli na bieżąco informowani o postępie prac. Obecnie projekt jest przez nich analizowany celem przedstawienia propozycji.

Mając to na uwadze, SW zgadza się z wystąpieniem Rzecznika, że zagadnienia te nie są uregulowane, a postępowanie w różnych jednostkach organizacyjnych jest odmienne. Należy więc wypracować jednolite standardy postępowania w zależności od typu zakładu karnego. Prace nad wytycznymi w przedmiotowej sprawie są prowadzone, o czym jest informowane Biuro RPO.

Kwestią wyznaczającą określone bariery jest sprawa finansowania tych przedsięwzięć, które w niektórych przypadkach mogą okazać się jako wymagające dużych nakładów – zastrzegł płk Fedorowicz.

IX.517.2564.2017 

Rzecznik pyta ministra sprawiedliwości o efekty prac nad poprawą działania Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów

Data: 2018-10-31
  • Jest problem z działaniem Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów, które wydają dla sądów opinie w sprawach rodzinnych
  • Mniej niż 1/3 opinii powstaje w terminie krótszym niż 60 dni, co przedłuża postępowanie przed sądami
  • Ponadto wyniki testów nie są ujawniane, więc rodzice nie mają jak się do nich odnieść
  • Rzecznik prosi ministra sprawiedliwości o aktualne informacje na temat prac, które miały poprawić tę sytuację

Rzecznik ponownie zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości w sprawie problemów z płynnym działaniem Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów. Zespoły te działają w sądach rodzinnych. Ich zadaniem jest sporządzanie, na zlecenie sądu lub prokuratora, opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych oraz w sprawach nieletnich.

Z ostatniej odpowiedzi resortu z 15 marca 2018 r. wynikało, że prowadzone są prace nad nowelizacją ustawy o OZSS. Projektowane zmiany miały rozwiązać sytuację braków kadrowych, które powodują duże opóźnienia w procesie wydawania opinii. Miała również zostać wyjaśniona kwestia zapisów w rozporządzeniu ministra, które wykluczają możliwość zapoznania się przez rodziców z wynikami testów. Jest to problem często zgłaszany przez organizacje ojcowskie.

Rzecznik prosi Ministra Sprawiedliwości o aktualne informacje na temat efektów prowadzonych prac.

IV.502.5.2014

Rzecznik: świadczenie pielęgnacyjne - także dla opiekunów dziecka z niepełnosprawnością, którzy pobierają wcześniejszą emeryturę

Data: 2018-10-23
  • Prawo do świadczenia pielęgnacyjnego powinni mieć także opiekunowie dziecka z niepełnosprawnością, którzy pobierają wcześniejszą emeryturę z tego tytułu
  • Takie osoby - co potwierdzają sądy - nie mają prawa wyboru świadczenia pielęgnacyjnego. Dziś jest to 1477 zł - najniższa emerytura to zaś nieco ponad tysiąc zł
  • Według Rzecznika Praw Obywatelskich możliwe byłoby pomniejszenie wypłacanego świadczenia pielęgnacyjnego o wartość emerytury

Takie jest stanowisko RPO dla senackiej komisji, która pracuje nad petycją w tej sprawie. Petycja nr P9-02/17, skierowana 24 stycznia 2017 r. do Komisji Praw Człowieka, Praworządności i Petycji, dotyczy podjęcia inicjatywy ustawodawczej w celu zmiany ustawy z 28 listopada 2013 r. o świadczeniach rodzinnych. Chodzi o przyznanie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osobom pobierającym wcześniejszą emeryturę z tytułu sprawowania opieki nad dzieckiem z niepełnosprawnością.

Autorka petycji jest opiekunką osoby z niepełnosprawnością. Pobiera wcześniejszą emeryturę.  Pozwalało na to rozporządzenie Rady Ministrów z 15 maja 1989 r. w sprawie uprawnień do wcześniejszej emerytury pracowników opiekujących się dziećmi wymagającymi stałej opieki.

Gdy wprowadzano świadczenia pielęgnacyjne - przeznaczone dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami, którzy zrezygnowali z pracy - nie można było zrezygnować z emerytury na rzecz świadczenia. Wysokość takiej  emerytury i kwota świadczenia pielęgnacyjnego do roku 2014 r. były zbliżone.  W następnych latach wysokość świadczenia pielęgnacyjnego zaczęła wzrastać - dziś jest to 1477 zł, a najniższa emerytura to nieco ponad tysiąc zł. Autorka petycji postuluje, by osobom znajdującej się w takiej sytuacji jak ona, przyznać świadczenie w wysokości różnicy między jego kwotą a pobieraną emeryturą.

Do RPO wciąż wpływają skargi  w tej sprawie. Dotychczasowe wystąpienia kolejnych Rzeczników nie przyniosły  efektu - nie wyeliminowano ograniczeń w dostępie do tego świadczenia.

Wysokość wcześniejszej emerytury i wysokość świadczenia pielęgnacyjnego były zbliżone do roku 2014, a regulacja zawarta w art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy o świadczeniach rodzinnych nie różnicowała opiekunów w sposób istotny w wymiarze finansowym – napisał Adam Bodnar w opinii dla komisji. Jednak od 2015 r. sytuacja ta uległa zmianie, co powoduje, że aktualnie pozbawienie osoby pobierającej wcześniejszą emeryturę prawa do świadczenia pielęgnacyjnego w wysokości zdecydowanie wyższej, musi nasuwać poważne wątpliwości i wymaga korekty.

RPO przypomniał wyrok Naczelnego Sadu Administracyjnego (sygn. I OSK 134/18), który 10 lipca 2018 r. przesądził o braku uprawnienia do świadczenia pielęgnacyjnego opiekunki na wcześniejszej emeryturze. RPO przyłączył się do tego postępowania, gdyż doszło do rażąco niesprawiedliwego rozstrzygnięcia. Wskazywał na niedopuszczalność różnicowania sytuacji opiekunów, znajdujących się w tej samej sytuacji,  którzy zrezygnowali z pracy zarobkowej ze względu na konieczność opieki nad bliską osobą z niepełnosprawnością.

W stanowisku dla senackiej komisji Rzecznik - powołując się na orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego - podkreślił, że wykluczenie możliwości uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego przez opiekuna uzyskującego dużo niższą wcześniejszą emeryturę jest nieproporcjonalnym zróżnicowaniem w obrębie osób, które nie podejmują zatrudnienia lub rezygnują z niego w celu opieki nad niepełnosprawnym krewnym.

Za sprzeczne z racjonalnością ustawodawcy RPO uznał wyłączenie z kręgu uprawnionych do uzyskania wsparcia opiekuna osoby z niepełnosprawnością tylko dlatego, że z przyczyn losowych i od niego niezależnych (ciężka choroba dziecka wymagająca stałej opieki rodzica), skorzystał z wcześniejszej emerytury.

Pamiętając o zasadzie niekumulacji świadczeń o podobnym charakterze, Rzecznik wskazuje, iż zgodne z art. 71 Konstytucji RP w związku z art. 32 ust. 1 byłoby pomniejszenie wypłacanego takiej osobie świadczenia pielęgnacyjnego o wartość pobieranej wcześniejszej emerytury.

W ocenie Rzecznika art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a ustawy o świadczeniach rodzinnych narusza istotę prawa rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i  społecznej do zapisanej w Konstytucji RP szczególnej pomocy ze strony władz publicznych w związku z zasadą sprawiedliwości społecznej. Jest też oderwany od zasady dobra rodziny, a nawet może prowadzić do osłabiania więzi między rodzicami i dziećmi, czym stwarza zagrożenie dla jedności rodzin wymagających szczególnej pomocy ze strony państwa.

RPO przypomniał, że celem Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych jest  zapewnienie pełnego i równego korzystania z praw człowieka i podstawowych wolności przez osoby z niepełnosprawnościami. Państwa-strony konwencji  mają podjąć odpowiednie kroki dla zapewniania osobom z niepełnosprawnościami i ich rodzinom, żyjącym w ubóstwie, dostępu do pomocy państwa w pokrywaniu wydatków związanych z niepełnosprawnością. Art. 17 ustawy o świadczeniach rodzinnych pozostaje w ścisłym związku z realizacją tych założeń Konwencji.

Dlatego Adam Bodnar uznał, że zasadniczy cel petycji służy realizacji wartości konstytucyjnych oraz zobowiązań wynikających z Konwencji.

III.7064.35.2018

O patostreamingu - prawnicy, naukowcy, przedstawiciele władz, organizacji pozarządowych i firm technologicznych, youtuberzy i dziennikarze

Data: 2018-10-18

Jak zmierzyć się ze zjawiskiem patostreamingu? RPO zorganizował w swoim Biurze w Warszawie okrągły stół w tej sprawie. W spotkaniu uczestniczyła wiceminister cyfryzacji Wanda Buk, oraz 30 innych ekspertów.

  • Patostreaming to pokazywanie przemocy i wulgarnych treści, niekiedy będących łamaniem prawa, po to, by oglądający to przez internet widzowie płacili nadawcy. W Polsce w ostatnich latach zjawisko nasila się w sposób nie znany w innych krajach
  • To wulgarne, poniżające materiały, często pełne przemocy fizycznej i słownej, nierzadko nagrywane pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających z lekceważeniem prawa i zasad współżycia społecznego.
  • Mają dużą oglądalność, a ich nadawcy na tym zarabiają. Dostają też pieniądze za to, że zrobią coś odrażającego czy okrutnego: może to być znęcanie się nad osobą bliską, bicie, poniżanie….
  • Mogą to oglądać dzieci, często bez wiedzy rodziców o istnieniu takiego zagrożenia

Zjawisko jest stosunkowo nowe, ale powstało na ten temat kilka reportaży[1]. Rzecznik dostał dopiero jedną skargę (od sąsiadów nadawcy takich treści, czyli patostreamera). Nie ma takich skarg resort cyfryzacji, Ministerstwo Sprawiedliwości szuka na razie narzędzi do opisu problemu. Ale o skali zjawiska alarmują organizacje pozarządowe, wychowawcy, psychologowie, badacze społeczni.

- Coraz więcej osób zwraca uwagę na mowę nienawiści i się jej sprzeciwia. Patologiczne treści w internecie często idą dalej – naruszają nietykalność cielesną innych osób, promują przemoc, utrwalają negatywne stereotypy. Najczęściej dostępne są na popularnych platformach bez ograniczeń wiekowych. Zorganizowaliśmy w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich spotkanie ludzi, dla których punktem wyjścia jest godność jako nienaruszalna podstawowa wartość. Patostreaming jest jaskrawym przykładem łamania godności i nie ma na to naszej zgody w przestrzeni publicznej jaką jest Internet – mówi Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, inicjatorka spotkania, odpowiedzialna w BRPO za strategiczne postępowania sądowe.

Z dyskusji wynikało, że patostreaming jest zjawiskiem, które na tak szeroką skalę pojawiło się tylko w Polsce. Przedstawiciel Google’a podkreślał, że podobnych zgłoszeń firma nie ma z innych krajów. Prawdopodobnie więc zjawisko to jest skutkiem głębszych procesów zachodzących w naszym społeczeństwie, na co wskazywali też inni uczestnicy spotkania. Przemoc i agresja słowna obecna jest przecież nie tylko w internecie i nie tylko w formach „ludowych” – dziennikarze i politycy nie stronią od agresywnych komentarzy, programy typu „reality show” są nadawane w dużych stacjach telewizyjnych, przemoc i mowa nienawiści jest częścią kultury masowej i debaty politycznej. Większość z nas przestaje na to reagować, przyzwyczaja się,

Zebrani ustalili więc, że choć prostych rozwiązań tu nie będzie, to na pewno skuteczna okaże się współpraca i wskazywanie konkretnych rozwiązań, które krok po kroku mogą zmierzać do ograniczenia zjawiska patostreamingu. Kluczowe znaczenie ma tu współpraca, a rola trzeciego sektora jest nie do przecenienia, co podkreślali przedstawiciele władz.

  • Trzeba wykorzystywać istniejące rozwiązania prawne i uczyć się z nich korzystać
  • Musimy uczyć się reagować na przemoc i patologię w internecie. Ci, którzy się na internecie znają, powinni w tym wspierać rodziców i wychowawców oraz pomoc społeczną
  • Trzeba się nauczyć problem opisywać w mediach tak, by nie przysparzał złej sławy twórcom patostreamingu, bo oni żywią się tą złą sławą
  • Trzeba utrudniać dostęp do tych treści – ale też i zarabianie na nich (i pokusę sponsorowania patostreamingu)

To tylko pierwsze propozycje – kolejne zostaną wspólnie wypracowane na podstawie dwugodzinnej dyskusji w Biurze RPO. Prowadzili ją zastępca RPO i mec. Zuzanna Rudzińska Bluszcz,  a wzięli w niej udział:

  • Wanda Buk, wiceministra cyfryzacji
  • Jan Kostrzewa dyrektor Departamentu Cyberbezpieczeństwa w Ministerstwie Sprawiedliwości
  • Marcin Olender, Google
  • Michał Białek, Wykop.pl
  • Alek Tarkowski, Centrum Cyfrowe
  • Marcin Bochenek, Państwowy Instytut Badawczy
  • Maciej Tanaś, NASK, doradca RPD
  • Karol Paciorek, youtuber:
  • Maciej Budzich, blogger
  • Artur Kurasiński, blogger
  • Kamil Bolek, Lifetube
  • Wojciech Kardyś, Goog for you
  • Konrad Dulkowski  i  Rafał Gaweł, Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich
  • Łukasz Wojtasik i Marta Wojtas, Dajemy Dzieciom Siłę
  • Rafał Szymański, Porcelanowe aniołki
  • Krzysztof "Ator" Woźniak", blogger
  • Dominika Bychowska-Siniarska, HFPC.
  • Ludmiła Ananikova, Gazeta Wyborcza
  • Maciej Młynarczyk, Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga Północ
  • Grażyna Stanek, prokurator w ss, Lex Superomnia
  • Maria Rotkiel, psycholożka
  • Marcin Zimoń, Komenda Stołeczna Policji,wydział prewencji
  • Agata Malinowska, pełnomocniczka Komendanta Stołecznego Policji  ds. Praw Człowieka.
  • A także przedstawiciele BRPO: Michał Hara, Piotr Sobota, Agnieszka Jarzębska i Joanna Jakubczak a także Dariusz Supeł, który oprócz tego, że w pracuje w BRPO jest także wychowawcą i przewodniczącym ZHP.

Gdy przedmiotem przekazu jest zdarzenie mogące wypełniać znamiona czynu zabronionego (np. znęcanie, pobicie):

Eksperci BRPO zwracają uwagę na dostępne już przepisy. W przypadku patostreamingu policja powinna prowadzić czynności sprawdzające, czy zachodzi podejrzenie zaistnienia przestępstwa lub wykroczenia

Problem polega na tym, że przedmiotem patostreamów często są zachowania stanowiące przestępstwa ścigane z oskarżenia prywatnego albo na wniosek (znieważenie, zniesławienie, naruszenie nietykalności cielesnej, zniszczenie cudzej rzeczy). Może być też tak, że prezentowane w patrostreamie treści są zainscenizowane lub nie odpowiadają deklaracjom ich autorów (np. mieszane substancje są inne od deklarowanych). Wtedy można ewentualnie rozważyć odpowiedzialność z art. 286 § 1 k.k. Spełnione są bowiem wszystkie trzy przesłanki zaistnienia przestępstwa oszustwa (działanie w celu uzyskania korzyści majątkowej, wprowadzenie innej osoby w błąd i doprowadzenie jej do niekorzystnego rozporządzenia mieniem).

Gdy sam przekaz może wypełniać znamiona czynu zabronionego:

Możliwe jest ściganie takich czynów, popełnionych za pośrednictwem internetu

Pozwalają na to

– art. 52a kodeksu wykroczeń (publiczne nawoływanie do popełnienia przestępstwa, publiczne nawoływanie do przeciwdziałania przemocą aktowi stanowiącemu źródło powszechnie obowiązującego prawa, publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa)

– art. 141 k.w. (dopuszczanie się nieobyczajnego wybryku,  zamieszczenie w miejscu publicznym nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisu lub rysunku albo używanie słów nieprzyzwoitych

 – art. 117 § 3 kodeksu karnego (publiczne nawoływanie do wszczęcia wojny napastniczej lub publiczne pochwalanie wszczęcia lub prowadzenia takiej wojny

– art. 135 § 2 k.k. (publiczne znieważenie Narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej art. 133 k.k., publiczne znieważenie Prezydenta RP)

– art. 196 k.k. (obrażanie uczuć religijnych poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych)

–; art. 200b k.k. i inne. (publiczne pochwalanie lub propagowanie zachowania o charakterze pedofilskim

Trzeba pamiętać, że internet to miejsce publiczna.Wynika to z orzeczenie Sądu Najwyższego z dnia 17 kwietnia 2018 r. sygn. akt IV KK 296/17 wydane po rozpoznaniu kasacji Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym Sąd Najwyższy rozważając kwestie odpowiedzialności za czyn z art. 141 k.w. stwierdził, między innymi, że „w przypadku wykorzystania Internetu do umieszczenia w nim nieprzyzwoitego ogłoszenia, napisów lub rysunków albo używania za jego pośrednictwem słów nieprzyzwoitych, miejscem publicznym w rozumieniu art. 141 k.w. są serwisy WWW takie jak: portale informacyjne, portale korporacyjne, z tym że w przestrzeni dla potencjalnych klientów, otwarte fora dyskusyjne, blogi, vlogi (tzw. videoblogi), do których dostęp nie jest limitowany, a zatem nie zabezpieczony loginem i hasłem, ograniczającymi możliwość uzyskania dostępu do wyodrębnionej przestrzeni internetowej dla internautów przez właściciela serwisu”.

Co więcej Sąd Najwyższy uznał, że „w kontekście pojęcia miejsce publiczne odnoszącego się do przestrzeni wirtualnej nie jest istotne gdzie fizycznie znajduje się serwer sprzętowy, na którym udostępniany jest serwis internetowy”.

 

NSA. Kolejna skuteczna interwencja RPO na rzecz ofiar ulgi meldunkowej

Data: 2018-10-02
  • Naczelny Sąd Administracyjny wydał kolejny korzystny dla obywateli wyrok w sprawie ofiar tzw. ulgi meldunkowej
  • NSA podzielił pogląd RPO, że niespełnienie wymogów formalnych podatnika przy ubieganiu się o ulgę mieści się w pojęciu interesu publicznego
  • Umarzania zaległości podatkowych nie powinno ograniczać się wyłącznie do zdarzeń absolutnie nadzwyczajnych lub losowych - uznał ponadto NSA 

2 października 2018 r. NSA wydał korzystny wyrok w sprawie małżonków, którzy ubiegali się o umorzenie podatku z odsetkami, w związku z zakwestionowaniem przez organy podatkowe prawa do ulgi meldunkowej (sprawy o sygn. II FSK 2798/16, II FSK 2799/16 – połączone do wspólnego rozpoznania).

Generalnie problem dotyczy osób, które nabyły nieruchomość w latach 2007-2008, następnie ją sprzedały przed upływem pięciu lat od daty nabycia i nie dopełniły warunku formalnego w postaci złożenia oświadczenia o zameldowaniu w lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy. W stosunku do takich osób organy kwestionują prawo do zwolnienia i domagają się od nich uiszczenia zaległego podatku. Postępowania podatkowe wszczynane są tuż przed upływem terminu przedawnienia, co dodatkowo oznacza konieczność zapłaty narosłych odsetek.

Sprawy pani Heleny i pana Andrzeja

Małżonkowie zwrócili się z wnioskiem o umorzenie zaległości podatkowej powstałej z tytułu sprzedaży mieszkania przed upływem 5 lat od daty przekształcenia lokatorskiego spółdzielczego prawa do lokalu w prawo własności. Był to kolejny już wniosek o udzielenie ulgi w spłacie zobowiązania podatkowego z tego tytułu. Poprzednie postępowanie zakończyło się wydaniem decyzji odmownej.

Małżonkowie wskazywali, że spełnili warunek zameldowania w sprzedawanym mieszkaniu przez wymagany okres co najmniej 12 miesięcy, natomiast nie złożyli wymaganego oświadczenia. Pani Helena uzyskała bowiem w urzędzie skarbowym zapewnienie o braku konieczności złożenia takiego dokumentu. W toku postępowania podatkowego organy stwierdziły, że sytuacja majątkowa małżonków jest trudna, szczególnie w aspekcie środków pieniężnych na wyżywienie oraz leki. W konsekwencji uznano, że wystąpił ważny interes podatnika, który przemawia za umorzeniem, ale jedynie odsetek za zwłokę, a nie samego podatku.

Sprawy trafiły do WSA w Gdańsku (sygn. akt I SA/Gd 1880/15 oraz I SA/Gd 1181/15), który oddalił skargi podatników. Sąd stwierdził, że okoliczności uzasadniające zastosowanie ulgi powinny charakteryzować się wyjątkowością i są to okoliczności o charakterze klęsk żywiołowych, czy też zdarzeń losowych, uniemożliwiających wywiązywanie się podatnikowi z ciążących na nim względem Skarbu Państwa obowiązków. Od zapadłych orzeczeń zostały wniesione skargi kasacyjne do NSA.

Stanowisko RPO

W obu sprawach udział zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich. Zdaniem RPO ulgi podatkowe nie powinny stawać się swoistą pułapką dla obywateli. Kwestię przyznania ulgi w postaci umorzenia zaległości podatkowych należy rozpatrywać z uwzględnieniem przyczyn doprowadzenia do ich istnienia. Tym samym, w kontekście przesłanki interesu publicznego należy wziąć pod uwagę: wielokrotne zmiany stanu prawnego w obszarze opodatkowania zbycia nieruchomości, braku wzoru oświadczenia w sprawie spełnienia warunków do skorzystania z ulgi meldunkowej, konieczność rozstrzygnięcia wątpliwości co do stanu faktycznego na korzyść podatnika. Ponadto Rzecznik wskazywał, że organy powinny zbadać, czy na skutek dochodzenia zaległości podatkowych od małżonków, Skarb Państwa ostatecznie nie poniesie większych kosztów niż w wypadku zaniechania korzystania z tego uprawnienia.

W ocenie RPO w pewnych przypadkach należy zatem przed zasadą powszechności opodatkowania (art. 84 Konstytucji RP) dać pierwszeństwo innym konstytucyjnym zasadom. Chodzi o zasady: zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji RP); uwzględnienia dobra rodziny, która nakazuje państwu szczególną pomoc i opiekę dla rodzin niepełnych, czy wielodzietnych, znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej (art. 71 ust. 1 Konstytucji RP); zabezpieczenia społecznego dla osób, które pozostają bez pracy i bez środków utrzymania (art. 67 ust. 2 Konstytucji RP).

Orzeczenie NSA

NSA w całości zgodził się z argumentacją Rzecznika i w konsekwencji uchylił nie tylko zaskarżone wyroki WSA, ale także decyzje organów obu instancji, wydane w sprawie małżonków.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd zwrócił uwagę, że wnioski o umorzenie zaległości podatkowych są wręcz ostatnią deską ratunku dla ofiar ulgi meldunkowej. Nie sposób zatem pominąć okoliczności towarzyszących powstaniu zaległości podatkowej z tytułu kwestionowania prawa do ulgi meldunkowej. Zdaniem NSA, niedopełnienie przez podatnika wyłącznie wymogów formalnych przy ubieganiu się o ustawową ulgę meldunkową mieści się w pojęciu interesu publicznego. Jednocześnie, NSA podzielił pogląd, zgodnie z którym stosowanie instytucji umorzenia zaległości podatkowych nie powinno ograniczać się wyłącznie do zdarzeń absolutnie nadzwyczajnych lub losowych.

W ocenie NSA, nowe podejście w judykaturze sądów administracyjnych powinno znaleźć odzwierciedlenie w oczekujących jeszcze na rozstrzygnięcie sprawach "ulgowiczów", zarówno w postępowaniach umorzeniowych, jak i wymiarowych. 

RPO wspierał "ulgowiczów"

W ocenie RPO przepisy w zakresie oświadczenia o zameldowaniu były nieprecyzyjne. Nie przewidywały wzoru, czy też formularza takiego oświadczenia, które byłyby ogólnie dostępne dla podatników w placówkach urzędów skarbowych. W swoich skargach obywatele podnosili, że wiedzieli o tym obowiązku, niejednokrotnie byli wprowadzani w błąd przez notariuszy, a także pracowników urzędów skarbowych, którzy zapewniali ich o braku konieczności przedstawienia takiego oświadczenia.

Rzecznik nie może zaakceptować stanowiska, zgodnie z którym z przyczyn wyłącznie formalnych obywatele utracili prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej, pomimo tego, że w rzeczywistości byli zameldowani w danym lokalu przez wymagany przez ustawę czas. Sam fakt zameldowania w danym w budynku lub lokalu na pobyt stały jest okolicznością, która może być w każdym czasie zweryfikowana na podstawie dokumentu urzędowego, wystawianego przez organ gminy lub miasta. Dodatkowo wskazać należy, że także organ podatkowy może we własnym zakresie pozyskać dane z rejestru PESEL.

W kwietniu 2018 r. NSA podzielił pogląd RPO, że oświadczenie o zameldowaniu w danym lokalu przez co najmniej 12 miesięcy – wymagane  do skorzystania z ulgi meldunkowej - podatnik mógł złożyć w sposób niesformalizowany, np. za pośrednictwem aktu notarialnego. NSA zniósł wtedy swoim rozstrzygnięcem skutki decyzji organu podatkowego (podatek plus odsetki), który uznał, że pan Henryk ma zapłacić kilkadziesiąt tysięcy zł zaległego podatku dochodowego wraz z odsetkami za sprzedaż mieszkania, bo nie dopełnił warunku formalnego ulgi - złożenia oświadczenia o zameldowaniu.
 
V.511.278.2016

 

Dlaczego matki nie mogą wnosić na widzenia w więzieniach jedzenia dla swych małych dzieci. Wystąpienie RPO do Służby Więziennej

Data: 2018-09-17
  • Matki z małymi dziećmi nie mogą na widzenia z osobami bliskimi w więzieniach wnosić żywności dla dzieci czy jednorazowych pieluszek
  • Mleko w buteleczce lub słoiczek z jedzeniem powinny być dopuszczalne, skoro małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Przy salach widzeń powinny być zaś wydzielone miejsca do karmienia dzieci oraz ich przewijania

Zastępczyni RPO dr Hanna Machińska wystąpiła w tej sprawie do dyrektora generalnego Służby Więziennej gen. Jacka Kitlińskiego. Podkreśliła, że matki z małymi dziećmi są objęte konstytucyjną zasadą szczególnej pomocy ze strony władz publicznych (art.  71 Konstytucji RP).

Do Biura RPO wpłynęły wnioski od matek, które ze swymi małymi dziećmi przybywają do więzień na widzenia z osobami pozbawionymi wolności. Kobiety skarżyły się, że po kilku godzinach w podróży i oczekiwania na widzenie nie mają zapewnionych właściwych warunków do opieki nad dziećmi. Poczekalnie dla osób odwiedzających nie są bowiem przystosowane na dłuższy pobyt matek z małymi dziećmi. Nie ma tam np. wyodrębnionego miejsca do karmienia i przewijania dziecka czy stanowiska do podgrzewania posiłków lub napojów.

Ponadto matki wskazywały, że na sale widzeń nie mogły zabrać ze sobą wcześniej przygotowanego dla dziecka posiłku ani jednorazowej pieluchy. Były informowane przez funkcjonariuszy, że przewinięcie dziecka musi nastąpić albo przed widzeniem, albo po nim.

Uzyskane w toku postępowania wyjaśniającego przez Rzecznika informacje od dyrektorów okręgowych Służby Więziennej potwierdziły część zarzutów. Chodzi zwłaszcza o brak zgody na wnoszenie na salę widzeń produktów żywnościowych dla dzieci (mleko, wody w butelce itp.) oraz artykułów higienicznych, jak np. jednorazowe pieluchy.

- Wyraźnie widać brak jednolitych standardów postępowania wobec matek z małymi dziećmi, realizujących widzenia z osobami pozbawionymi wolności - wskazuje Hanna Machińska. Przyznała, że pracownicy Biura RPO zetknęli się bowiem również z dobrymi praktykami w więzieniach, gdzie były przewijaki, a matkom umożliwiano zabranie na salę widzeń butelki z mlekiem i pieluchy.

Zastępczyni RPO podkreśla, że sale widzeń bądź przylegające do nich toalety powinny być wyposażone w przewijaki. Jest to standardem przyjętym w cywilizowanych społeczeństwach, a rozwiązania takie są wprowadzane obecnie w miejscach użyteczności publicznej. Umożliwienie zaś matce wzięcia pieluchy na zmianę - bądź też zaopatrzenie w nią przez zakład karny, gdy wymagają tego względy bezpieczeństwa - jest kolejnym zagadnieniem wymagającym usystematyzowania wobec różnorodnej praktyki.

- Uważam również, że matka, wchodząc z małym dzieckiem na salę widzeń, powinna mieć możliwość zabrania ze sobą mleka w butelce bądź słoiczka z jedzeniem dla dziecka. Małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe i inne rozwiązanie nigdy nie uwzględni potrzeb żywieniowych wszystkich dzieci - napisała Hanna Machińska.

Z tych wszystkich powodów zwróciła się do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej o wydanie wytycznych, które w skali kraju ujednolicą postępowanie w tych sprawach.

IX.517.2564.2017 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

IX.517.2564.2017 z 13 września 2018 r. – wystąpienie do Dyrektora Generalnego Służby Więziennej w sprawie realizacji widzeń matek z małymi dziećmi w zakładach karnych.

W ostatnim czasie do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęły wnioski od matek wychowujących małe dzieci do lat trzech, które przybywają wraz z nimi do jednostek penitencjarnych, w celu realizacji widzenia z osobami pozbawionymi wolności.

Skarżące zwracają uwagę na utrudnienia, jakie napotykają ubiegając się o widzenie i w czasie jego realizacji. Do najważniejszych z nich należą: brak właściwych warunków do sprawowania opieki nad dziećmi – w szczególności brak wyodrębnionego w poczekalniach miejsca do karmienia i przewijania dziecka oraz stanowiska do podgrzewania posiłków lub napojów – oraz niemożność wnoszenia na salę widzeń produktów żywnościowych dla dzieci (mleka, wody w butelce), jak również artykułów higienicznych, takich jak jednorazowe pieluchy.

Zdaniem Rzecznika sale widzeń bądź przylegające do nich toalety powinny zostać wyposażone w przewijaki, zgodnie ze standardami przyjętymi w cywilizowanych społeczeństwach i wprowadzanymi w miejscach użyteczności publicznej. Zagadnieniem wymagającym usystematyzowania wobec różnorodnej praktyki jednostek penitencjarnych jest także umożliwienie matce wzięcia ze sobą pieluchy na zmianę, bądź zaopatrzenie ją w pieluchy jakimi dysponuje zakład karny, w sytuacji gdy względy bezpieczeństwa determinują takie postępowanie.

Rzecznik wskazał ponadto, że matka wchodząc z małym dzieckiem na salę widzeń powinna mieć możliwość zabrania ze sobą mleka w butelce bądź słoiczka z jedzeniem dla dziecka. Małe dzieci mają różne obostrzenia czy ograniczenia pokarmowe i inne rozwiązanie nigdy nie uwzględni potrzeb żywieniowych wszystkich dzieci.

Mając na względzie powyższe oraz uwzględniając fakt, że matki z małymi dziećmi są objęte konstytucyjną zasadą szczególnej pomocy ze strony władz publicznych, Rzecznik zwrócił się z prośbą do Dyrektora Generalnego SW o wydanie wytycznych, które ujednolicą w skali kraju postępowanie wobec tej kategorii osób. Poprosił także o poinformowanie o stanowisku zajętym w przedmiotowej sprawie.

 

 

 

Rzecznik popiera ideę tzw. natychmiastowych alimentów; ma wątpliwości co do wielokrotnego zawieszania spraw rozwodowych

Data: 2018-08-24
  • Możliwość ubiegania się o tzw. natychmiastowe alimenty przewiduje projekt nowelizacji prawa rodzinnego autorstwa resortu sprawiedliwości
  • Jest to zgodne z postulatami Rzecznika Praw Obywatelskich
  • RPO popiera też przewidywane przez ten projekt wprowadzenie mediacji w sprawach o rozwody i o separację
  • Krytycznie ocenia zaś możliwość zawieszania sprawy rozwodowej więcej niż raz, jeśli sąd widzi szanse na utrzymanie małżeństwa; zdaniem RPO projekt promuje też separację w miejsce rozwodu

Zastępca RPO Stanisław Trociuk przedstawił Ministrowi Sprawiedliwości uwagi do resortowego projektu nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz innych ustaw.

Ministerstwo zaprezentowało projekt zmian w marcu 2018 r. Jak głosi uzasadnienie projektu, jego celem jest przede wszystkim wzmocnienie ochrony praw dzieci. Służyć ma temu m.in. orzekanie o tzw. alimentach natychmiastowych w trybie uproszczonym (nawet w kilka dni - obecnie sprawy takie trwają miesiącami); wprowadzenie mediacji w sprawach rozwodowych i o separację oraz skuteczne egzekwowanie prawa rodzica, któremu drugi rodzic utrudnia kontakt z dzieckiem.

Projekt wprowadza postępowanie nakazowe alimentacyjne, które byłoby maksymalnie uproszczone - tak by samotni rodzice mogli szybko otrzymywać pieniądze. Według resortu chodzi np. o wyeliminowanie sytuacji, gdy jeden z rodziców oszczędza na dziecku, aby toczyć proces sądowy i płacić adwokatom. Uzyskanie alimentów natychmiastowych nie zamykałoby drogi do domagania się wyższych świadczeń w postępowaniu zwykłym. Wysokość alimentów natychmiastowych byłaby ustalana według jednej uniwersalnej zasady, a kwota przeliczeniowa byłaby zależna m.in. od minimalnego wynagrodzenia netto i współczynnika dzietności.

Co do zasady, próba uproszczenia i przyspieszenia orzekania w sprawach o alimenty pozostaje w zgodzie z postulatami Rzecznika - napisał Stanisław Trociuk o tym zapisie projektu.

Projekt przewiduje, że obowiązek alimentacyjny dotyczący dziecka będzie automatycznie wygasał, gdy skończy ono 25. rok życia (obecnie trzeba o to występować do sądu). Budzi to zasadnicze wątpliwości RPO. Wygaśnięcie z mocy prawa świadczeń alimentacyjnych nie uwzględnia bowiem specyficznej sytuacji osób z niepełnosprawnościami, które – pomimo osiągnięcia pełnoletności czy wieku 25 lat – bardzo często mogą nie osiągnąć zdolności do samodzielnego utrzymania się aż do końca życia. Obecnie rozwiązanie, nieokreślające konkretnego wieku, od którego świadczenia alimentacyjne przestają być należne, a wiążące wygaśnięcie obowiązku alimentacyjnego z uzyskaniem tej możliwości, jest lepsze i nie powinno być zmieniane.

Za krok w dobrym kierunku RPO uznaje wprowadzenie nowego typu postępowania w sprawach rodzinnych - rodzinnego postępowania informacyjnego. Ma ono poprzedzać sprawy o rozwód i separację w rodzinach z dziećmi. Małżonkowie mieliby miesiąc na porozumienie w sprawach dzieci, których dobro jest najważniejsze. Jak podkreśla Stanisław Trociuk, jest to próba upowszechnienia mediacji w tych sprawach, o co od dawna zabiegają środowiska sędziowskie, organizacje pozarządowe oraz RPO.

Ponadto rzecznik pozytywnie ocenia zwolnienie stron od opłat i przejęcie kosztów takiej mediacji przez Skarb Państwa. RPO wcześniej postulował takie zwolnienie, ale otrzymywał odpowiedź, że to zbyt duży wydatek dla budżetu.

Za uzasadnione RPO uznaje wyłączenie stosowania tej formy mediacji w przypadku rodzin, w których pojawił się zarzut przemocy i zachowań przestępczych na szkodę drugiego małżonka czy dziecka. Wątpliwości może budzić jednak obowiązek poddania się temu postępowaniu, gdy toczy się postępowanie w sprawie stosowania przemocy w rodzinie, chociaż nie zostały jeszcze przedstawione zarzuty konkretnej osobie.

Z satysfakcją rzecznik przyjął też uznanie przez resort sprawiedliwości zasadności zdefiniowania opieki (pieczy) naprzemiennej i wprowadzenia jej do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Według RPO warto byłoby też dodać zapis, że podstawową przesłanką uzasadniającą powierzenie rodzicom opieki czy pieczy naprzemiennej jest zawsze dobro dziecka.

Rzecznik ma zaś istotne wątpliwości co projektu zmiany Kodeksu postępowania cywilnego, która umożliwi zawieszanie postępowania rozwodowego więcej niż raz, jeśli tylko sąd dojdzie do wniosku, że istnieją widoki na utrzymanie pożycia małżeńskiego. - W praktyce może to jednak prowadzić do przedłużania postępowań rozwodowych, co nie jest w interesie ani stron, ani ich małoletnich dzieci, a zwiększenie sprawności postępowań jest jednym z celów projektu - napisał Stanisław Trociuk.

Według niego w uzasadnieniu projektu postawiono niepopartą żadnymi danymi ani badaniami tezę, że bardzo często małżonkowie rozwodzą się "pochopnie". W celu eliminacji „pochopnych” rozwodów w projekcie przewidziano właśnie możliwość zawieszania postępowania rozwodowego więcej niż raz.

Zdaniem rzecznika w tym samym celu zaproponowano też usunięcie możliwości zwrotu połowy opłaty sądowej w sprawach o rozwód - jeśli sąd orzekł rozwód na zgodny wniosek stron i bez orzekania o winie. Stanisław Trociuk zaznaczył, że w uzasadnieniu projektu stwierdza się - bez oparcia w statystykach bądź analizach - że perspektywa zwrotu połowy opłaty nie jest dla małżonków bodźcem do szukania porozumienia. Jednocześnie pozostawia się możliwość zwrotu połowy opłaty sądowej od pozwu o separację, co wydaje się nieuzasadnionym promowaniem separacji w miejsce rozwodu - ocenił zastępca RPO.

Pozytywnie ocenia też inne zmiany, jak np. zawiadamianie prokuratora przez sąd rodzinny o każdej sprawie dotyczącej dziecka, którego dobro jest zagrożone oraz regulację dotyczącą wysłuchania dziecka w trybie Kodeksu postępowania cywilnego.  

IV.7021.125.2018

Kolejny apel RPO, by rząd włączył się w prace nad Konwencją o prawach osób starszych

Data: 2018-07-19
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ponawia apel, aby polski rząd włączył się w prace Grupy roboczej ONZ ds. starzenia się, która pracuje nad przygotowaniem Konwencji o prawach osób starszych
  • RPO przyjął z uznaniem odpowiedź rządu na pytania przewodniczącego Grupy  - otwarta pozostaje jednak kwestia udziału przedstawiciela Polski w sesjach Grupy; kolejna odbywa się 23-26 lipca
  • Udział w pracach to wyraz troski o przestrzeganie praw osób starszych nie tylko w kraju, ale i na świecie - podkreśla rzecznik. Konwencja dałaby szanse na wzmocnienie praw osób starszych i skuteczniejsze przeciwdziałanie ich dyskryminacji

Adam Bodnar napisał w tej sprawie do minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbiety Rafalskiej, ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza oraz pełnomocnika rządu ds. równego traktowania Adama Lipińskiego.

Prace nad nową konwencją

Na forum ONZ prowadzona jest debata mająca na celu opracowanie i przyjęcie Konwencji o prawach osób starszych.  Chodzi o prace grupy roboczej OEWGA (Open-ended Working Group on Ageing).

Przewodniczący grupy wystąpił do państw członkowskich ONZ oraz ich instytucji ochrony praw człowieka o przygotowanie wkładu do dyskusji podczas kolejnej sesji grupy 23-26 lipca 2018 r. w Nowym Jorku. Pytania przewodniczącego dotyczyły opieki długoterminowej i paliatywnej oraz autonomii i niezależności osób starszych. Na pytania odpowiedział RPO, a także niedawno polski rząd.

Od dwóch lat rzecznik apeluje do rządu o włączenie się w prace OEWGA. Uznaje to za konieczne,  aby zapewnić Polsce wpływ na kształt projektowanego aktu prawa międzynarodowego. Propagowaniu idei konwencji służy m.in. akcja RPO "Za starość naszą i waszą", której partnerami jest wiele instytucji i organizacji pozarządowych. W kwietniu 2018 r. MRPiPS odpowiedziało, że udział delegacji polskiej w lipcowej sesji nie jest planowany.

RPO pisze do trojga ministrów

W pismach z 17 lipca 2018 r. do ministrów Rafalskiej, Czaputowicza i Lipińskiego Adam Bodnar podkreślił, że sytuacja osób starszych w Polsce nie poprawia się. Tymczasem obowiązkiem instytucji państwa jest skuteczne przeciwdziałanie tej sytuacji. Wskazał, że w debacie międzynarodowej w kontekście ochrony praw osób starszych akcent przesuwa się z podejścia skoncentrowanego na zapewnieniu opieki i bezpieczeństwa socjalnego w kierunku zagwarantowania podstawowych praw człowieka, jak prawo do godności i równego traktowania. Przedstawiono to w raporcie Agencji Praw Podstawowych UE.

Obowiązujący w Polsce model, w którym to głównie na rodzinie spoczywa obowiązek opieki nad osobami starszymi, w praktyce nie zapewnia w pełni prawa do ich godności. Rodziny często nie są bowiem w stanie samodzielnie pełnić opieki, zwłaszcza jeżeli osoba starsza doświadcza wielu chorób, depresji, zaburzeń. Nakłada się na to zjawisko ukrytego ageizmu, czyli niechęci i wrogości wobec osób starszych. Dodatkowo powoduje ono obniżenie ich statusu. Szacuje się, że blisko milion osób w Polsce w wieku 65+ ma trudności z wykonywaniem czynności życia codziennego i równocześnie nie ma się do kogo zwrócić o pomoc.

W przekonaniu RPO nowa konwencja odegrałaby znaczącą rolę w zwiększeniu świadomości praw osób starszych, do których ochrony Polska zobowiązała się, ratyfikując międzynarodowe traktaty dotyczące praw człowieka, w tym Powszechną Deklarację Praw Człowieka oraz Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. - Skoro w praktyce potencjał osób starszych nie jest realizowany w zadowalającym stopniu, to potrzebny jest instrument prawa międzynarodowego, który wprost wskaże prawa i ułatwi tworzenie mechanizmów zapewniających ich realizację - napisał Adam Bodnar.

Dlatego z niepokojem rzecznik przyjął informację, że nie jest planowany udział polskiej delegacji w sesji OEWGA w Nowym Jorku 23-26 lipca 2018 r. Podczas sesji wypracowywany jest bowiem model współpracy między państwami i kierunki działań. Z satysfakcją RPO odnotował zaś, że Polska udzieliła odpowiedzi na pytania Grupy, które umieszczono na stronie OEWGA. Uznał to za pozytywny sygnał włączenia się Polski w debatę międzynarodową o prawach osób starszych.

Apel o zaangażowanie w pracach OEWGA rzecznik skierował do minister Elżbiety Rafalskiej, ponieważ to MRPiPS jest właściwe do reprezentowania interesów polskiego starzejącego się społeczeństwa, również na forum międzynarodowym. Włączenie w prace Grupy stanowi wyraz troski o stan przestrzegania praw osób starszych nie tylko we własnym kraju, ale także na świecie, a solidarność z osobami, które znajdują się na słabszej pozycji, należy do wartości istotnych w naszym społeczeństwie - wskazał rzecznik.

W piśmie do szefa MSZ Adam Bodnar zwrócił się o rozważenie zaangażowania Polski w debatę nad konwencją z perspektywy polityki zagranicznej. Zabiegi o najlepsze rozwiązania w prawie międzynarodowym wymagają nie tylko wiedzy merytorycznej MRPiPS, ale również kompetencji dyplomatycznych i negocjacyjnych MSZ. Brak głębszego zaangażowania w dyskusję na tym etapie oznacza wykluczenie się Polski z możliwości realnego wpływu na kształt nowego, ważnego aktu prawa międzynarodowego – wskazał Adam Bodnar.

Ministrowi Adamowi Lipińskiemu rzecznik napisał, że konwencja nie tylko mobilizowałby rządy krajowe do zwiększenia wysiłków na rzecz realizacji podstawowych praw osób starszych w praktyce. Wzrosłaby również świadomość dotycząca tych praw w społeczeństwie. Z tego względu zaangażowanie rządu w międzynarodową debatę ma kolosalne znaczenie dla upowszechnienia świadomości praw osób starszych.

Nadal aktualne pozostaje pytanie o udział przedstawiciela rządu w kolejnych posiedzeniach OEWGA, podczas których określana jest forma współpracy i podejmowane są kluczowe decyzje odnoszące się do dalszych prac nad dokumentem – zaznaczył RPO.

Zaproponował też ministrowi powrót do wspólnej koncepcji zorganizowania w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów seminarium eksperckiego na temat ochrony praw osób starszych.

W marcu 2018 r. Biuro RPO, we współpracy z Niemieckim Instytutem Praw Człowieka, zorganizowało międzynarodowe spotkanie eksperckie w tej sprawie. Omawiano m.in. argumenty na rzecz zaangażowania poszczególnych państw w prace nad projektowaną konwencją. Mówiono, że prace nad nią powoli wchodzą w kluczową fazę. Dyskusja nad konkretnymi obszarami może potrwać jeszcze około dwóch do trzech lat - co jest stosunkowo krótkim okresem wobec zwyczajowego procedowania dokumentów międzynarodowych.

Rzecznik z satysfakcją odnotował ogłoszenie w styczniu 2018 r. przez premiera Mateusza Morawieckiego założeń „Polityki społecznej wobec osób starszych do roku 2030. Bezpieczeństwo. Solidarność. Uczestnictwo”. Przyjęcie dokumentu przez rząd w formie wiążącej poszczególne instytucje może stanowić kolejny kamień milowy we wdrożeniu całościowej polityki senioralnej w naszym kraju - podkreślał Adam Bodnar.

XI.503.2.2016

 

Matka bez dodatku do zasiłku z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej. Bez powodu

Data: 2018-07-05

Interesantka złożyła do gminnego ośrodka pomocy społecznej wniosek o dodatek do zasiłku rodzinnego z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej. Chodziło o okres od 1 listopada 2017 r. do 31 października 2018 r. Nie dostała jednak żadnej odpowiedzi, ani o przyznaniu dodatku, ani o odmowie. Pracownicy GOPS stwierdzili po prostu, że dodatek się nie należy.

Dlatego Rzecznik postanowił wyjaśnić sprawę. Okazało się, że GOPS przesłał wniosek interesantki do Regionalnego Ośrodka Pomocy Społecznej. Ten wyjaśnił GOPS, że kwestią przyznania świadczeń rodzinnych powinny się zająć dwa organy właściwe: wojewoda (w przypadku starszych dzieci) i wójt (najmłodsze dziecko). GOPS nadal jednak nie był pewien, czy na najmłodsze dziecko interesantki powinien przyznać dodatek do zasiłku. Dlatego poprosił o konsultację zewnętrzną firmę prawniczą.

Takie stanowisko GOPS wzbudziło wątpliwości Rzecznika. Poprosił on więc wojewodę o zbadanie sprawy. Odpowiedź wojewody, w pełni potwierdziła zastrzeżenia Rzecznika co do sposobu prowadzenia postępowania przez GOPS. Wojewoda podkreślił, że „nieuzasadnione jest dalsze narażanie Strony na przewlekłość postępowania i brak świadczeń rodzinnych gwarantowanych ustawowo przez Państwo” oraz że „nie istnieją żadne negatywne przesłanki do ustalenia przez Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej w […], który jest organem właściwym, prawa do dodatku do zasiłku z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej na dziecko.”

Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej poinformował też Rzecznika o wydaniu decyzji „po otrzymaniu odpowiedzi od prawników” dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu wychowywania dziecka w rodzinie wielodzietnej.

BPW.7064.2.2018

Kongres Praw Rodzicielskich - 25 i 26 czerwca 2018 r.

Data: Od 2018-06-25 do 2018-06-26

Przed rodziną stają nowe wyzwania, pojawiają się nowe kryzysy. Co roku prawie 70 tysięcy par decyduje się na rozwód. Dla nich to stres. Dla dzieci – zawalenie się bezpiecznego świata. W czasie rozwodów bardzo często pojawiają się negatywne emocje, poczucie krzywdy, żalu. Rodzice zapominają, że pomiędzy nimi jest bezbronne dziecko. Nie wiedzą i nie umieją rozwiązywać konfliktu w sposób, który nie niszczy wzajemnych relacji (i relacji z dzieckiem)

O tym, jak wielka jest skala problemu, Rzecznik Praw Obywatelskich wie z napływających do niego skarg i z tego, co ludzie mówią na spotkaniach regionalnych z RPO w całym kraju. Właśnie kontakty z dziećmi rozwiedzionych rodziców są – obok spraw alimentów – zgłaszane są najczęściej zgłaszanym problemem podczas spotkań obywateli z RPO.

Rodzice (i dziadkowie) skarżą się też na sądy. Uważają, że podchodzą one do roli rodziców w sposób zbyt stereotypowy, w matkach widząc głównie opiekunki a w ojcach – źródło wsparcia finansowego.

Jak sobie z tym radzić?

Problem jest zbyt skomplikowany, by rozwiązania były proste. Ale trzeba zacząć rozmawiać. Słuchać ekspertów, naukowców, sędziów, a także praktyków. I rodziców – w tym tych, którzy doświadczyli już rozpadu związku i ;pozostają w konflikcie z byłym partnerem, ale rozumieją, jak ważne jest dobro wspólnych dzieci.

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich, tak jak to zapowiedział jesienią 2017 r., organizuje Kongres Praw Rodzicielskich. Do udziału w nim zaprasza wszystkie zainteresowane instytucje i organizacje społeczne, w tym ojcowskie i matczyne,  oraz przedstawicieli środowisk prawniczych i naukowych oraz resortów rodziny i sprawiedliwości. Panele tematyczne i plenarne pozwalają skupić się na konkretnych zagadnieniach i zebrać wiedzę kluczową do zrozumienia i szukania pomysłów na rozwiązanie. Będzie ich w sumie 14.

Zapraszamy do rejestracji. Liczba miejsc ograniczona.

REJESTRACJA: https://www.rpo.gov.pl/formularz/zgloszenie-na-kongres-praw-rodzicielskich

Uwaga: warszawskie samorządy radcowskie i adwokackie przyznają punkty szkoleniowe za udział w Kongresie. Zaświadczenia będą wydawane na prośbę uczestnika na podstawie podpisanej listy obecności.

O czym chcemy dyskutować?

  • o tym, jakie współczesne wyzwania cywilizacyjne są wyzwaniem dla rodziców
  • o konfliktach w rodzinie i sposobach podejścia do nich
  • o władzy rodzicielskiej i zakazie stosowania kar cielesnych
  • o tym, jak zabezpieczyć dobro dziecka w sytuacji rozstania rodziców
  • o organizacji sądownictwa rodzinnego
  • o efektywności postępowań sądowych w sprawach rodzinnych
  • o niepłaceniu alimentów na dzieci
  • o współpracy zagranicznej w sprawach rodzinnych i funkcjonowaniu organów typu Barnevernet i Jugendamt)
  • o kontaktach z dziećmi po rozwodzie i ich faktycznym egzekwowaniu, opiece naprzemiennej, alienacji rodzicielskiej
  • o ustaleniu pochodzenia dziecka
  • o prawie do życia rodzinnego i dylematach rodziców z niepełnosprawnościami
  • o sytuacji rodziców dziecka z niepełnosprawnością
  • o problemie małoletniego rodzicielstwa
  • o sytuacji w Polsce dzieci urodzonych za granicą i ich rodziców pozostających w związkach jednopłciowych

 

Adam Bodnar o celach Kongresu Praw Rodzicielskich

Data: 2018-06-21

Publikujemy kopię wpisu rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w mediach społecznościowych, w którym przedstawia powody zorganizowania Kongresu Praw Rodzicielskich

Kongres Praw Rodzicielskich już za 4 dni. Dlaczego?

  • Pan Krzysztof po rozwodzie może się kontaktować z synkiem na warunkach określonych przez sąd. 12 godzin w miesiącu, bez prawa wyjazdu z miejscowości, w której mieszka. – Tylko że to jest wieś, tu nie ma nawet placu zabaw. I jak sobie wyobrażacie, że w 12 godzin w miesiącu zbuduję jakąkolwiek więź z moim synkiem?
  • Rodzice Szymona spierają się o to, jak wychowywać dziecko. Sąd orzekł, że kontakty ojca z synem mają mieć miejsce dwa razy w miesiącu, co drugą sobotę i co drugą niedzielę. Szymon jest dzieckiem chorowitym i do kontaktów czasem nie dochodzi. Ojciec dziecka przychodzi zatem do przedszkola Szymona i próbuje odbierać go z przedszkola, na co nie wyraża zgody matka dziecka. Dyrektor placówki jednorazowo wydał dziecko ojcu, następnie odmawia wypuszczenia dziecka z placówki w ręce ojca, powołując się na treść orzeczenia o kontaktach.
  • 12-letnia Karolina nie chce spotykać się ze ojcem. Twierdzi, że pamięta sceny przemocy ojca wobec matki. Ojciec twierdzi, że Karolina jest indoktrynowana przez matkę i żąda realizacji cotygodniowych kontaktów. Matka twierdzi, że nie może nakłonić do tego Karoliny, mimo usilnych prób. Sąd nakłada na matkę Karoliny obowiązek zapłaty kwoty 200 zł za każdy nieodbyty kontakt. Jednocześnie ojciec Karoliny zaprzestał opłacania alimentów (350 zł).
  • Pani Marta wyszła za mąż młodo, zamieszkała z teściami, nie ułożyło się. Po rozpadzie małżeństwa pani Marta sama utrzymuje dzieci. Ich ojciec i jego rodzice są na nią źli, bo stracili kontakt z dziećmi. Pani Marta wie, że mąż jest zamożny, bo prowadzi firmę teścia. Ale formalnie to nie jego majątek, i pan Jarek dobrowolnie na dzieci łożyć nie będzie, bo uważa, że pani Marta źle wyda pieniądze. Sprawa jest w sądzie, a obie strony postarały się o adwokatów, którzy starannie prowadzą rozgrywkę między rodzicami. Same dzieci Marty i Jarka adwokata nie mają. Nikt nie zadba o to, by narastający konflikt między rodzicami nie ranił ich. Sprawa rozwodowa toczy się trzeci rok.
  • 11-letni Wiktor ma niesłyszących rodziców. Sam świetnie słyszy i mówi, ale jeśli coś przeskrobie w szkole, to musi tłumaczyć rodzicom, co mu zarzuca nauczyciel. Musi też tłumaczyć to, co mówią urzędnicy w gminie (bo tam nie ma tłumacza). Ostatnio jego mama zachorowała – Wiktor musiał być tłumaczem lekarza, który stawiał diagnozę.
  • Pani Andżelika i pan Andrzej dowożą dziecko z niepełnosprawnością do szkoły codziennie 30 kilometrów. Rano – do szkoły i z powrotem, po południu – do szkoły i z powrotem. Ale gmina zwraca im koszty dojazdu tylko wtedy, gdy w samochodzie jest dziecko. Takie sobie radni uchwalili zasady.
  • Pani Sandra i pan Jakub pracują w Norwegii. Kiedy szli do sklepu, ich dziecko było tak niegrzeczne, że aż ludzie zaczęli się oglądać. Pani Sandra krzyknęła na nie, a pan Jakub dał klapsa. W Norwegii klaps jest jednak nie tylko prawnie zakazany, ale zakaz bicia dzieci jest normą społeczną – Norwegowie nauczyli się już inaczej radzić z emocjami związanymi z wychowywaniem dzieci. Uznali więc, że córce Sandry i Jakuba dzieje się krzywda i przekazali dziewczynkę do rodziny zastępczej. Gdzie nikt nie mówi po polsku…
  • Pani Jolanta i pan Robert rozwodzą się. Sąd odrzucił wniosek matki o udzielenie zabezpieczenia na poczet przyszłych alimentów. Ojciec może więc na dziecko nie płacić – zwłaszcza, że matka nie chce, by się z dzieckiem widywał. Następna rozprawa dopiero we wrześniu.
  • Pan Krzysztof dowiedział się, że nie jest synem człowieka, którego całe życia uważał za ojca. Jest nim inny mężczyzna. Nie da się tego jednak zmienić w dokumentach Krzysztofa – minął termin, jaki prawo daje mu na wystąpienie o formalne zaprzeczenie ojcostwa, a prokurator nie chce podjąć jego wniosku.
  • Szesnastoletnia Joanna urodziła synka. Sąd powierzył opiekę prawną nad dzieckiem jej matce, Marlenie. Joanna i Marlena pozostają w konflikcie co do tego, jak należy zajmować się dzieckiem

Mogę tak wyliczać dalej. Ale ze stu kilkudziesięciu spotkań z ludźmi w kraju pamiętam jedno, w Żyrardowie. Przyszedł tam pan, koło 40-tki, i opowiedział o sporze o kontakt z dzieckiem po rozwodzie. Miał ze sobą stertę dokumentów i korespondencji z sądem. – Lata lecą, dziecka nie widzę, rośnie beze mnie. Co ja mam zrobić?

To jest taka opowieść, która u każdego rodzica wywołuje ciarki. Sprawy dzieci i rodzin przewijają się na prawie każdym moim spotkaniu w Polsce. Ale smutek tego ojca, poczucie straty, braku nadziei, to coś, czego zapomnieć się nie da. Świat wokół nas zmienia się, rodziny też. Inaczej opiekujemy się dziećmi, inaczej wyobrażamy sobie budowanie z nimi relacji. Wtedy, na tym spotkaniu, pomyślałem, że zwykłe, dostępne Rzecznikowi Praw Obywatelskich metody już nie wystarczą. Nie wystarczy kolejne pismo do sądu czy wystąpienie do władz. Bo to wszystko już robimy, stale i od lat. Ale to ciągle za mało. 
Dlatego robimy Kongres Praw Rodzicielskich. Chcemy się – rodzice, prawnicy, sędziowie, psychologowie – usłyszeć i zrozumieć. Poszukać rozwiązań. Ustalić, od czego zależy szansa na realizację naszych praw rodzicielskich i szansa naszych dzieci na dobre życie.

Zgodnie z obietnicą złożoną w Żyrardowie organizuję Kongres - 25 i 26 czerwca, wspólnie z ekspertami z Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Udział zapowiedziało już 400 osób. Rejestracja trwa.

Zapraszam na: https://www.rpo.gov.pl/…/content/kongres-praw-rodzicielskich.

 

Znów udało się powstrzymać odebranie dziecka rodzinie

Data: 2018-06-21

Sąd umieścił tymczasowo 16-letniego chłopca w instytucjonalnej pieczy zastępczej. Powód? Złe warunki mieszkaniowe rodziny w lokalu komunalnym. Gmina od wielu lat odmawiała przeprowadzenia jakiegokolwiek remontu. Poza tym rodzina ma orzeczoną eksmisję z prawem do lokalu socjalnego. Aby zapewnić dziecku prawidłowe warunki w czasie oczekiwania na lokal socjalny, rodzina wynajęła mieszkanie na wolnym rynku. Czyli przed odebraniem dziecka rodzina zmieniła dotychczasowe warunki bytowe i kurator o tym wiedział. Matka chłopca tłumaczyła też, że chłopiec ma problemy w nauce, ale rodzina stara się mu pomóc. Nie rozumiała więc, skąd tak dotkliwa ingerencja ze strony instytucji państwowych w jej rodzinę.

Badając sprawę, Rzecznik ustalił, że 16-latka umieszczono w pieczy zastępczej z uwagi na „skrajne zaniedbania opiekuńczo - wychowawcze ze strony matki, urągające godności ludzkiej warunki bytowe, które nie były związane ze złą sytuacją ekonomiczną rodziny”.

Przedstawiciel Rzecznika uczestniczył w posiedzeniu sądu w charakterze obserwatora. Sąd dopuścił wtedy opinię biegłych psychiatrów i psychologów oraz wysłuchał świadka.

Warunki mieszkaniowe się zmieniły, a opinia biegłych była korzystna dla rodziny. Dlatego sąd postanowił przywrócić pieczę matce nad małoletnim oraz oddał wykonywanie władzy rodzicielskiej nadzorowi kuratora. W uzasadnieniu ustnym sędzia mówiła o tym, że dotychczasowe warunki mieszkaniowe w lokalu komunalnym "naruszały godność ludzką".

Kwestia warunków w lokalu komunalnym i realizacja uprawnień do lokalu socjalnego będzie jeszcze badana w odrębnej sprawie.

BPW.7021.3.2018

Rząd nie włącza się w prace ONZ nad Konwencją o prawach osób starszych

Data: 2018-04-24
  • Polski rząd nie włącza się w prace Grupy roboczej ONZ ds. starzenia się, która pracuje nad przygotowaniem Konwencji o prawach osób starszych
  • Resort rodziny, pracy i polityki społecznej nie planuje udziału w spotkaniu grupy, nie odpowiedział też na pytania jej przewodniczącego. Odpowiedzi udzielił zaś Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Rzecznik wciąż ma nadzieję, że rząd weźmie udział w pracach nad konwencją, która daje szanse na wzmocnienie praw osób starszych i skuteczniejsze przeciwdziałanie ich dyskryminacji

Od 2012 r. na forum ONZ jest prowadzona debata mająca na celu opracowanie i przyjęcie Konwencji o prawach osób starszych.  Chodzi o prace grupy roboczej OEWGA (Open-ended Working Group on Ageing). Przewodniczący grupy wystąpił do państw członkowskich ONZ oraz ich instytucji ochrony praw człowieka o przygotowanie wkładu do dyskusji podczas kolejnej, dziewiątej sesji grupy w lipcu 208 r. w Nowym Jorku. Pytania przewodniczącego dotyczyły opieki długoterminowej i paliatywnej oraz autonomii i niezależności osób starszych.

RPO włącza się w debatę - rząd nie

RPO włącza się w debatę i na poziomie globalnym, i krajowym. Propagowaniu idei konwencji służy m.in. akcja RPO "Za starość naszą i waszą", kórej parnterami jest wiele instytucji i organizacji pozarządowych.

W marcu 2018 r. Adam Bodnar spytał minister Elżbietę Rafalską, czy Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotuje stosowny materiał dla OEWGA. Wskazał, że udział w debacie pozwoli Polsce oddziaływać na kształtowanie się nowego standardu. Upowszechni to także informacje o programach realizowanych w naszym kraju. Umożliwi również uzyskanie wiedzy o dobrych praktykach, które mogą być dla Polski inspiracją.

W odpowiedzi z 18 kwietnia wiceminister Elżbieta Bojanowska napisała: „Z informacji, które posiadam, wynika, iż udział delegacji polskiej w spotkaniach w Nowym Jorku nie jest planowany, wobec czego nie było podstaw do przygotowania materiałów do dyskusji”.

O potrzebie aktywnego włączenia się Polski w tę debatę Rzecznik pisał także do Adama Lipińskiego, pełnomocnika rządu ds. równego traktowania. Powoływał się na dążenie do wzmocnienia ochrony praw starszych obywateli naszego kraju oraz ideę solidarności międzypokoleniowej i międzynarodowej.

Prace nad konwencją - w kluczowej fazie

W marcu 2018 r. Biuro RPO, we współpracy z Niemieckim Instytutem Praw Człowieka, zorganizowało międzynarodowe spotkanie eksperckie w tej sprawie. Omawiano m.in. argumenty na rzecz zaangażowania poszczególnych państw w prace nad projektowaną konwencją. Mówiono, że prace nad nią powoli wchodzą w kluczową fazę. Dyskusja nad konkretnymi obszarami może potrwać jeszcze około dwóch do trzech lat - co jest stosunkowo krótkim okresem wobec zwyczajowego procedowania dokumentów międzynarodowych.

Rządy Niemiec i Wlk. Brytanii - mimo deklarowanego dystansu wobec idei konwencji - przygotowują odpowiedzi na pytania przewodniczącego OEWGA. Są także widoczne podczas kolejnych sesji tej grupy, organizowanych co roku w siedzibie ONZ. „Należy liczyć się z tym, że po zarysowanym okresie uformuje się grupa państw, które będą uczestniczyć w przygotowaniu dokumentu w jego finalnym kształcie. Byłoby wskazane, by Polska mogła znaleźć się w tym gronie” - pisał RPO do ministra Lipińskiego.

Jednocześnie w piśmie do minister Rafalskiej Rzecznik z satysfakcją odnotował ogłoszenie w styczniu 2018 r. przez premiera Mateusza Morawieckiego założeń „Polityki społecznej wobec osób starszych do roku 2030. Bezpieczeństwo. Solidarność. Uczestnictwo”. Przyjęcie dokumentu przez rząd w formie wiążącej poszczególne instytucje może stanowić kolejny kamień milowy we wdrożeniu całościowej polityki senioralnej w naszym kraju - podkreślił Adam Bodnar.

Komentarz Anny Chabiery z zespołu ds. równego traktowania w Biurze RPO

Państwa, które nie biorą teraz udziału w pracach nad przygotowaniem konwencji, nie będą też mieć wpływu na tworzenie zarysu nowego dokumentu, który może nas obowiązywać w przyszłości. W tym sensie brak udzielenia odpowiedzi na pytania przewodniczącego grupy roboczej i zaangażowania w prace grupy roboczej jest chowaniem głowy w piasek i udawaniem, że na tym etapie to nas nie dotyczy. Rzecznik ma nadzieję, że nie jest to jeszcze ostateczne stanowisko: być może mamy jeszcze dwa lata, żeby wejść w tę dyskusję, jednak sytuacja zmienia się dosyć dynamicznie, jak na procesy kształtowania prawa międzynarodowego, więc czasu może być znacznie mniej. 

A chodzi przecież o włączenie się w debatę ogólnoświatową na temat ochrony praw osób starszych; co zrobić, żeby było lepiej arówno w naszym państwie, jak i w innych regionach świata; jakie mamy dobre rozwiązania w Polsce, którymi możemy się podzielić, a jakich jeszcze potrzebujemy się nauczyć i zmienić.

Nawet, jeśli władze nie planują wyjazdu do Nowego Jorku na spotkanie grupy roboczej, to nieudzielenie odpowiedzi jej przewodniczącemu świadczy m.in. o ignorowaniu potrzeb osób starszych w kraju. Właśnie są dyskutowane kolejne obszary, których konwencja miałaby dotyczyć.  W zeszłym roku było to przeciwdziałanie przemocy i dyskryminacji wobec osób starszych. W tym roku pytania przewodniczącego grupy roboczej - na które nie odpowiedziało ministerstwo - dotyczyły opieki długoterminowej, opieki paliatywnej, niezależności i autonomii osób starszych.

Odpowiedzi na te pytania ONZ udzielił zaś Rzecznik Praw Obywatelskich. Dodatkowo we współpracy z Niemieckim Instytutem Praw Człowieka przygotował propozycję kluczowych elementów nowego dokumentu w zakresie przeciwdziałania dyskryminacji i przemocy wobec osób starszych, o którą również prosił przewodniczący grupy roboczej. Polskę w tej debacie reprezentuje zatem tylko RPO. Jeśli rząd się nie włączy i nie dostrzeże, że jest to zarówno interes, jak i wartość, to będziemy nie tylko na słabszej pozycji, ale stracimy szansę na współtworzenie nowych międzynarodowych ram prawnych, które by najlepiej odpowiadały wyzwaniom związanym z globalnym zjawiskiem starzenia się ludności.

XI.503.2.2016

Sukces Chełma – rusza Klub 25+ miejsce dla osób dorosłych z niepełnosprawnością znaczną, opiekunowie będą mieli pomoc i wytchnienie

Data: 2018-04-12

Klub jest dziełem rodziców dzieci i osób niepełnosprawnych wspartych przez władze samorządowe. A wszystko zaczęło się półtora roku temu, we wrześniu 2016 r. na spotkaniu regionalnym Adama Bodnara w Chełmie. Wtedy na problem rodziców opiekujących się dorosłymi dziećmi z niepełnosprawnościami zwrócił uwagę pan Roman:

- Wszędzie mi dziecko odrzucili. Bo twierdzą, że z taką niepełnosprawnością się nie kwalifikuje. Córka siedzi w domu i płacze – mówił. Opowiadał też o tym, ile wysiłku wymaga opieka nad ponad 30-letnią córką z głęboką niepełnosprawnością. - A przecież wystarczyłaby świetlica na 3-4 godziny dziennie. Można dzielić ten czas między różne osoby, a nie odrzucać te z najgłębszą niepełnosprawnością. Jeśli nam państwo nie pomoże, to jak damy sobie radę? – pytał.

Spotkania regionalne RPO są właśnie po to, by wychwytywać najważniejsze problemy lokalnej społeczności i potem wzajemnie wspierać się w znajdowaniu rozwiązań. Rodzice  z Chełma  zareagowali na tę opowieść błyskawicznie rozpoczynając – w dialogu - prace nad rozwiązaniem niełatwego problemu opieki nad osobami z niepełnosprawnościami oraz pomocy ich rodzinom.

Rzecznik Praw Obywatelskich mógł służyć pomocą, bo współpracuje w całym kraju z ekspertami i organizacjami pozarządowymi zajmującymi się prawami osób z niepełnosprawnościami.

Jednak wszystko zależało od samych rodziców i całego samorządu.

- Na pewno dzisiaj nie rozwiążemy w całości problemu, ale będzie to początek wspólnej pracy. Przy obecnym stanie prawnym nie zrobimy nic bez wsparcia i współpracy z rodzicami  - powiedział prezydent Chełma Stanisław Mościcki na pierwszym spotkaniu z mieszkańcami i ekspertami RPO.

- Mamy wiele organizacji obywatelskich wspierających osoby z niepełnosprawnościami, ale one nie są ukierunkowane na działania, o które nam dzisiaj chodzi. Zdajemy sobie sprawę z tego, że w całym tym systemie instytucjonalnym brakuje miejsc dla osób powyżej 24. roku życia – dodała Jolanta Gierasimiuk, dyrektor Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta Chełma.

-  Nam w Zamościu udało się wiele zrobić tworząc porozumienie trójstronne (oświata + zdrowie + organizacje pozarządowe) i powstał zamojski ośrodek – podpowiedziała dr Maria Król, prezeska Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom Niepełnosprawnym „Krok za krokiem” w Zamościu, która na sygnał od RPO przyjechała do Chełma.

Po tym spotkaniu rodzice zaczęli wspólnie działać. Założyli stowarzyszenie – Stowarzyszenie 25+. Znaleźli i wynajęli mały 29-metrowy lokal w Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej- koszt wynajęcia lokalu pokrywają rodzice osób uczestniczących w zajęciach.
W lokalu został przeprowadzony gruntowny remont, przystosowano łazienkę dla potrzeb osób niepełnosprawnych. Wyposażono lokal w niezbędne do pracy meble, zakupiono pomoce edukacyjne, gry, klocki, by terapeuci mogli pracować z podopiecznymi. Wszystko zostało zakupione za pieniądze rodziców pochodzące ze składek. W kwestii umeblowania, pomogli ludzie dobrego serca.

Miasto ogłosiło konkurs na realizację zadania publicznego na rok 2018 w zakresie działalności  na rzecz osób z niepełnosprawnościami pod nazwą „Zajęcia terapeutyczne dla osób niepełnosprawnych po 25 roku życia”
Stowarzyszenie złożyło ofertę – i wygrało w formalnym konkursie na przydział środków publicznych. Kwota dofinansowania z budżetu Miasta Chełm wynosi 60 000 ( sześćdziesiąt tyś zł) i może być przeznaczona tylko i wyłącznie na pokrycie kosztów zatrudnienia terapeutów zajęciowych. Wszelkie inne koszty ponosi stowarzyszenie i rodzice.
Realizacja zadania kończy się 14 grudnia 2018 roku. 

Dla RPO sukces Chełma ma ogromne znaczenie. Historia pana Romana była jedną z tych, którą przedstawił posłom przedkładając informację o stanie przestrzegania praw człowieka w Polsce.

Sprawy osób z niepełnosprawnościami ludzie zgłaszają Rzecznikowi w całej Polsce. Spotkania regionalne odbyliśmy już w prawie 100 miejscowościach w ciągu ostatnich lat. Zawsze słyszymy o tym, co się dzieje, jeśli w normalnej rodzinie przyjdzie na świat chore dziecko, zdarzy się wypadek, zaatakuje choroba, wiek odbierze siły…

My nie mamy systemu pomocy osobom, których niepełnosprawność nie daje szansy na rehabilitację, na jakąkolwiek aktywność zawodową. Tu cała opieka spada na barki rodziny. A jeśli ta rodzina ma problem – to co? Oddać dziecko do domu opieki?

Znam przykład wielu społeczności, które sobie w takich sytuacjach świetnie radzą. Gdzie organizacje pozarządowe, kościoły i władze lokalne świetnie ze sobą współpracują.

Tam powstają środowiskowe domy samopomocy i inne, dostosowane do potrzeb ludzi programy pomocowe. Tylko że jest to na razie archipelag nadziei w morzu ludzkiego dramatu. A te dobre praktyki powinny stać się normą, a nie wyjątkiem.

Do rozwiązania – poza tymi lokalnymi, gdzie rodzice obawiają się, co się stanie z ich dziećmi, jak oni odejdą  - mamy kilka spraw systemowych, o których wiemy od lat.

  • Nie jest wykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku, który (na wniosek posłów PiS) nakazał zmianę przepisów dotyczących pomocy dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami.

Dziś jest tak, że dwie rodziny mogą się na stałe opiekować dorosłymi dziećmi z niepełnosprawnością, ale w jednej opiekun dostanie 1477 zł, a w drugiej – 520 zł i to tylko wtedy, gdy w takiej rodzinie dochód na osobę nie przekracza 764 zł.

Bo wysokość pomocy zależy od tego, czy niepełnosprawność była stwierdzona w dzieciństwie (wtedy pomoc jest wyższa), czy w wieku dorosłym (bo jest to skutek np. wypadku komunikacyjnego). To Trybunał uznał za niezgodne z Konstytucją. Dla opiekunów to nie ma zupełnie znaczenia, że kiedy została stwierdzona niepełnosprawność – w wielu dziecięcym, czy później. Opieka jest taka sama.

  • Do tego opiekunom dzieci nie wolno pracować (nawet jeśli wykonują wolne zawody).

Jeśli ktoś się opiekuje bardzo niesprawnym rodzicem i nie może z tego powodu pracować, to może mieć kłopoty z otrzymaniem wsparcia.

Ludziom pozostaje tylko iść w takiej sprawie do sądu – sądy regularnie przyznają im rację. Wiem to, bo Rzecznik stara się ich regularnie wspierać, ułatwiać przedstawienie argumentacji prawnej. Ale ile osób w ogóle nie wie, że taką ma możliwość – że właśnie do tego służy Konstytucja, by w takim momencie powołać się na nią w sądzie

To tylko jeden z problemów dotyczących osób z niepełnosprawnościami. Moglibyśmy tu siedzieć do późnych godzin wieczornych i rozmawiać o kolejnych. O tym, że język migowy się nie przyjął w naszych w urzędach, o tym, że osoby z psami-przewodnikami są wciąż niewpuszczane do różnych miejsc publicznych, o lokalach wyborczych i uniwersalnym projektowaniu budynków publicznych.  Mnóstwo różnych codziennych problemów.

Za każdym z tych problemów kryje się cierpienie, upokorzenie, poczucie, że jest się obywatelem drugiej kategorii, kimś gorszym niż inni. A to przecież my wszyscy musimy każdego dnia tworzyć warunki, aby osoby z niepełnosprawnościami czuły się jak pełnoprawni obywatele” – mówił w Sejmie 15 września 2017 r. RPO Adam Bodnar.

 

Jak poprawić pracę Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów, które wydają dla sądów opinie w sprawach rodzinnych? Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada

Data: 2018-03-29

Minister Sprawiedliwości odpowiedział RPO na pytanie o sytuację Opiniodawczych Zespołów Sądowych Specjalistów (OZSS).

Zespoły te działają w sądach okręgowych. Ich zadaniem jest sporządzanie, na zlecenie sądu lub prokuratora, opinii w sprawach rodzinnych i opiekuńczych oraz w sprawach nieletnich. Prowadzą także mediacje, przeprowadzają wywiady środowiskowe w sprawach nieletnich oraz prowadzą poradnictwo specjalistyczne dla małoletnich, nieletnich i ich rodzin.

Rzecznik jest świadom braków kadrowych OZSS. Ich skutki są takie, że mniej niż 1/3 opinii powstaje w terminie krótszym niż 60 dni, co przedłuża postępowanie przed sadami rodzinnymi.  Problem działania zespołów zgłaszają również organizacje ojcowskie. Rodzice argumentują, że nie są w stanie odnieść się do opinii wydanej przez OZSS, ponieważ wyniki testów nie są – zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości – ujawniane (załącznik do zarządzenia Ministra Sprawiedliwości z 1 lutego 2016 r. w sprawie ustalenia standardów metodologii opiniowania w opiniodawczych zespołach sądowych specjalistów, Dz. Urz. MS z 2016 r., poz. 76).

O tym, że OZSS mają kłopoty, Ministerstwo przyznawało to już w toku uprzedniej korespondencji. Rzecznik zapytał więc, czy sytuacja się poprawia  Odpowiedź Ministra wiązała możliwość udzielenia konkretnej odpowiedzi od uzyskania odpowiednich danych, Rzecznik ponowił pytania w piśmie z 19 lutego 2018 r.

Jak wynika z odpowiedzi z 15 marca, resort proponuje zmianę ustawy o OZSS. Chce w sposób powstrzymać znaczny odpływ kadry oraz doprowadzić do tego, że opinie w sprawach rodzinnych będą powstawać w terminie.

  • Zmiany mają polegać na wyeliminowaniu konkursu jako formy wyłaniania kandydatów do zatrudnienia w zespołach. Resort wystąpił też o uwzględnienie w planie budżetu środków na dodatkowe etaty specjalistów oraz pracowników administracyjnych OZSS.
  • Kontrowersyjne punkty zarządzenia o standardach, wykluczające dostęp osób badanych do zebranych danych, zostały zgłoszone do departamentu legislacyjnego ministerstwa, zaś kwestia ta powinna zostać rozwiązana na poziomie ustawowym, przy współpracy międzyresortowej.
  • Obecny wskaźnik terminowości dla wszystkich OZSS (28,08% opinii wydanych w terminie do 60 dni) jest nieco niższy od zakładanego (31%).

List z Polski. Relacja Adama Bodnara ze spotkań regionalnych w województwie łódzkim

Data: 2018-03-26

Łęczyca, Sieradz, Wieluń, Wieruszów, Bełchatów, Radomsko, Tomaszów Mazowiecki. Kolejny wyjazd regionalny RPO zakończony. Tym razem południowe i wschodnie rejony woj. łódzkiego. Wyjazd dla mnie nietypowy, bo z Sieradza wróciłem na chwilę do Warszawy (Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN), aby zaraz potem pojechać do Wielunia. Kilka przemyśleń.

Po pierwsze – lęk i gniew kobiet. Nigdy wcześniej w czasie 130 spotkań regionalnych nie zabrzmiał on tak mocno. Kobiety – w Łęczycy, Sieradzu, Tomaszowie Mazowieckim mówiły o lęku przed odebraniem prawa wyboru w dramatycznych sytuacjach, ale też lęk przed tym, że nikt nie pomoże w chwili dramatu.

Młode dziewczyny były złe, że nikogo nie będzie obchodzić, czy są katoliczkami i chcą świadomie żyć zgodnie ze wskazaniami religii, czy też nie –bo prawo świadomego wyboru zostanie im odebrane. A dla nich to znaczy, że nie będą już świadomymi obywatelkami. Pojawił się też inny lęk – że na przemoc i gwałt, który może się skończyć ciążą, nikt nie zareaguje.

Oto przykład ze spotkania z młodzieżą, pytanie zadane Rzecznikowi na krateczce: Co radzi Pan kobietom, które zostały ofiarami gwałtu i które chcą dobrowolnie dokonać aborcji, lecz nie mają środków lub społeczeństwo nie wierzy w zaistnienie takiej sytuacji?” Co byście Państwo odpowiedzieli?

Ale to nie wszystko, bo w tym wszystkim jest tez przekonanie, że jeśli przytrafi się coś złego, że jeśli dziecko dotknie niepełnosprawność, to rodzina zostanie sama bez pomocy. Bo to wsparcie, jakie oferuje państwo, nie starczy na wiele.

Po drugie – lęk i niezwykły hart ducha rodziców dzieci z niepełnosprawnościami. Opowiadali na spotkaniach, ile wysiłku, ile cierpliwości, ile wiedzy, ile godzin terapii potrzebują ich dzieci. I jak mało daje im państwo. Mówili o tym, jak trudno je dowozić na terapię. Ile kosztuje specjalna dieta, lekarstwa. Jak trudno załatwić cokolwiek w życiu, kiedy dziecko wymaga – latami! – stałej, 24 godzinnej opieki, w której nie ma cię kto zmienić. Opowiadali też o paraliżującej myśli, co będzie, kiedy mnie zabraknie. Zamkną moje dziecko w domu opieki i naszprycują lekami? 
- My tu jesteśmy na prowincji, ale dlaczego nasze dzieci mają mieć gorzej niż mają dzieci w innych krajach Unii Europejskiej – pytały matki.

Po trzecie – Polska, która nie ulega polityce agresji i dzielenia. To nie jest jednak tak, że z tych spotkań wieje tylko pesymizmem. Ludzie sobie radzą. Organizują się, protestują, ale też podejmują wspólne działania. Lokalne społeczności potrafią się wspierać, pomagać, dzielić sukcesami, uczuć się i pracować razem. Wspaniały przykład widziałem w Wieruszowie, gdzie oddolnie powstał kompletny system pomocy i opieki dla osób niesamodzielnych i z niepełnosprawnością – a wszystko dzięki pasji jednej liderki oraz wsparciu lokalnych włodarzy (burmistrz Rafał Przybył). Z takiej doradczyni społecznej – Henryki Sokołowskiej – Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak powinien być bardzo dumny.

Wieruszowianie są też przekonani, że takie działania możliwe są tylko tam, gdzie ludzie dobrze rozumieją wartości humanistyczne, wiedzą, co o tolerancja i wzajemny szacunek. Pytali, co zrobić, by na tym, a nie na animozjach i antagonizmach budować nasza tożsamość.

Odpowiedź znaleźliśmy w Szkole Dialogu w Wieluniu, w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Janusza Korczaka. Tam uczniowie z pasją poznają – i dzielą się wiedzą – o przeszłości miasta, o jego żydowskich i polskich mieszkańcach, o tym, że historia nie jest ani czarna ani biała. Widać efekt pracy Forum Dialogu Między Narodami (m.in. Zuzanna Radzik) oraz lokalnych liderów – w tym przypadku nauczycielki Agnieszki Myssakowskiej.

Inny przykład to Radomsko, gdzie młodzi ludzie (pod przewodnictwem Dawid Wawryka) zrobili kontrmanifestację do marszu ONR. Co ciekawe marsz podnosił temat, że rzekomo migranci z Ukrainy zabierają pracę Polakom. Podobał mi się jeden komentarz, który znalazłem w sieci: „Jeśli protestują przeciwko Ukraińcom bo ci zabierają miejsca pracy, to niech wejdą na stronę Powiatowego Urzędu Pracy w Radomsku - wykaz miejsc pracy z 16 listopada, jest tam 220 wolnych miejsc pracy. Można obdzielić tych zapowiedzianych 100 protestujących z ONR po 2 miejsca pracy na głowę i jeszcze trochę…”

Po czwarte – smog, jakiego nie znamy w Warszawie. W Radomsku smog po prostu czuć. Ludzie już zauważają, jaki to problem, bo samorządy zainwestowały w urządzenia pomiarowe i wiadomo, jak zatrute jest tu powietrze. Ale ciągle myślą, że z takim problem trzeba sobie radzić samodzielnie: kupić lepszy opał, uszczelnić okna i ściany, sprawdzać czujniki przed spacerem z dziećmi. Powoli dociera myśl, że trzeba się organizować i wymuszać na władzach lokalnych nowe polityki publiczne. Że trzeba zbierać postulaty i zbierać pod nimi podpisy. Stawiać wymagania i słuchać argumentów. Mam wrażenie, że w Radomsku to się już zaczyna.

Po piąte – to co zawsze, choć czasem bardziej. Władza nie odpowiada na pisma, urzędy nie są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami (choć o tym, że osoby na wózkach są z tego powodu obsługiwane na ulicy (naprawdę !), do tej pory nie słyszeliśmy – a tak wedle relacji uczestników spotkań jest w Wieluniu), o problemie złych spadków (czyli dziedziczenia długów po dalszych krewnych), o problemie z naciąganiem seniorów na umowy przez telefon, o dostępie do informacji publicznej. itd. itp.

Znowu do Warszawy przyjechało wielkie pudło z papierami w sprawach indywidualnych. I mnóstwo uwag generalnych w sprawie przestrzegania praw człowieka, którymi będziemy się teraz zajmować w Biurze RPO. Planujemy też kolejna trasę - na kwiecień. Jedziemy wtedy na tereny na północ od Noteci.

 

 

Stanowisko Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w sprawie dostępu rodziców samotnie wychowujących dzieci do świadczenia wychowawczego

Data: 2018-03-09

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpowiedział na wystąpienie Rzecznika w sprawie dostępu rodziców samotnie wychowujących dzieci do świadczenia wychowawczego. Rzecznik wskazywał na bariery w dochowaniu wyznaczonego rodzicowi terminu trzech miesięcy na dostarczenie  tytułu wykonawczego ustalającego alimenty na rzecz dziecka i zwrócił się do Ministra o przedstawienie stanowiska.

Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wskazał, że celem wprowadzenia wymogu dołączenia do wniosku  o świadczenie wychowawcze tytułu wykonawczego ustalającego alimenty, gdy o świadczenie  wnioskuje osoba deklarująca samotne wychowywanie dziecka było przyznanie prawa do świadczenia dopiero po wyczerpaniu możliwości dochodzenia alimentów od drugiego rodzica. Od 1 października 2017 r. liczba rodzin samotnie wychowujących dzieci objętych Programem „Rodzina 500+” wynosi 501 tys. - w stosunku do września ub.r. nastąpił spadek o 108 tys. Szacuje się, że w ramach wskazanego spadku ok. 30 tys. rodzin samotnie wychowujących dzieci nie korzysta ze świadczenia wychowawczego z powodu wprowadzonego uszczelnienia poprzez obowiązek ustalenia alimentów. Zdaniem Ministra powyższe wynika z faktu, że wcześniejsze deklaracje samotnego wychowywanie dziecka powodowe były wyłącznie chęcią uzyskania prawa do świadczenia wychowawczego niezgodnie ze stanem faktycznym.

III.7064.21.2018

 

Rzecznik w sprawie dostępu rodziców samotnie wychowujących dzieci do świadczenia wychowawczego 500+

Data: 2018-02-12
  • Podczas spotkań regionalnych rodzice samotnie wychowujący dzieci zwracają uwagę na trudności w uzyskaniu wsparcia w ramach programu 500+.
  • Samotny rodzic, aby otrzymać wsparcie z programu 500+, musi przedstawić tzw. tytuł wykonawczy, poświadczający prawo do alimentów na dziecko. Ten dokument powinien być dostarczony w ciągu 3 miesięcy.
  • Nie zawsze jest to jednak możliwe z uwagi na niezależne od rodzica okoliczności m.in. w związku z kilkumiesięcznym oczekiwaniem na wyznaczenie w sądzie terminu sprawy o alimenty.
  • Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Uczestnicy spotkań regionalnych Rzecznika Praw Obywatelskich wskazywali, że nowelizacja art. 8 ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, na mocy którego ustalenie alimentów na rzecz dziecka od drugiego z rodziców jest konieczne do uzyskania przez osobę deklarującą samotne wychowywanie dziecka prawa do świadczenia wychowawczego na to dziecko, powoduje, że część rodziców traci prawo do świadczenia, gdyż nie jest w stanie sprostać wymogom ustawowym.

Zgodnie z przepisami ustawy w przypadku, gdy osoba samotnie wychowująca dziecko, której prawo do świadczenia wychowawczego w stosunku do danego dziecka uzależnione jest od ustalenia na rzecz tego dziecka od jego rodzica świadczenia alimentacyjnego (na podstawie tytułu wykonawczego pochodzącego lub zatwierdzonego przez sąd), złoży wniosek o ustalenie prawa do świadczenia wychowawczego i nie dołączy do wniosku tego tytułu wykonawczego, podmiot realizujący świadczenie wychowawcze przyjmuje wniosek i, w zakresie ustalenia prawa do świadczenia wychowawczego w stosunku do tego dziecka, wyznacza termin 3 miesięcy na dostarczenie tytułu wykonawczego. Niezastosowanie się do wezwania skutkuje pozostawieniem wniosku bez rozpatrzenia.

Rzecznik wskazał, że zakreślony termin nie zawsze jest możliwy do spełnienia przez rodzica samotnie wychowującego dziecko z uwagi na niezależne od rodzica okoliczności m.in. w związku z kilkumiesięcznym oczekiwaniem na wyznaczenie w sądzie terminu sprawy o alimenty i uzyskanie orzeczenia, w sytuacji, gdy umowa alimentacyjna nie spełnia wymogów ustawowych, a rodzic sumiennie wywiązuje się ze swojego obowiązku alimentacyjnego, a więc nie było konieczności występowania do sądu o nadanie klauzuli wykonalności lub w przypadku, gdy sądy odmawiają nadania klauzuli wykonalności umowom notarialnym, gdy rodzic płaci alimenty regularnie i nie uchybił terminowi płatności, gdyż służąca przymusowej egzekucji klauzula nie jest w takiej sytuacji konieczna.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska w sprawie oraz o poinformowanie, czy w resorcie prowadzone są analizy i monitoring kwestionowanych rozwiązań.

III.7064.21.2018

Dyskryminacja matki karmiącej w dostępie do usług

Data: 2017-12-12

Sprawa pani Liwii

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania w II instancji przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku.

Stan faktyczny:

Pani Liwia, będąc mamą 6miesięcznej córki, wraz z mężem i siostrą wybrała się do jednej z restauracji w Sopocie. Podczas posiłku - jak ustalił Sąd I instancji - zamierzała przy stoliku nakarmić dziecko piersią. Pracujący w restauracji kelner, na prośbę innych klientów, zwrócił się do niej o "dyskretniejsze" karmienie i przeniesienie w inne miejsce, na co nie zgodziła się pani Liwia, która w efekcie opuściła restaurację.

Powództwo o odszkodowanie za naruszenie zasady równego traktowania i nakazanie pozwanemu właścicielowi restauracji opublikowanie przeprosin za uniemożliwienie nakarmienia dziecka przy stoliku wytoczyło na rzecz pani Liwii Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego [http://www.ptpa.org.pl/]. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił powództwo w całości. W jego ocenie, przekazania prośby innych klientów nie jest nierównym traktowaniem - dyskryminacją byłoby wprowadzenie zakazu karmienia piersią czy wyproszenie z restauracji. Prośba innych klientów była zdaniem Sądu uzasadniona z uwagi na "ostentacyjny sposób karmienia piersią". Karmienie piersią nie może w ocenie Sądu naruszać przyjętych w tym zakresie "norm społecznych i moralnych".

Apelację od tego wyroki wniosło PTPA. Do postępowania przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku przyłączył się RPO.

Stan sprawy:

14 grudnia 2017 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uwzględnił apelację Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, zasądził 2000 zł zadośćuczynienia dla matki, której uniemożliwiono swobodne karmienie piersią w jednej z restauracji w Sopocie. Sąd nakazał także jej przeproszenie przez właściciela restauracji.  Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Sądem Apelacyjnym, wyrokowi Sądu Okręgowego zarzucając naruszenie przepisów ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Rzecznik pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania - sprawy dyskryminacyjne to zatem jeden z jego priorytetów.
Powództwo oparte jest o przepisy ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Pomimo tego, że ustawa weszła w życie już w 2011 r., z przewidzianych w niej środków ochrony prawnej przed dyskryminacją korzystano zaledwie w kilku sprawach, w dodatku sądy nie zawsze prawidłowo interpretują przepisy tej ustawy. Rzecznikowi zależy na zwiększeniu skuteczności ustawy i rozpowszechnieniu przewidzianych nią środków ochrony.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek organizacji pozarządowej.

Argumenty RPO

Patrz - zakładka DOKUMENTY

Numer sprawy

XI.815.37.2016.

Opiekun rodzinny – samotny bohater?

Data: 2017-12-08

 „Ja, jako opiekun rodzinny, jestem pozbawiony wszelkich praw”, 80-letni opiekun swojej żony.

„Jestem sama. Zdarzało mi się wyjeżdżać za miasto do lasu i krzyczeć z rozpaczy”, 70-letnia opiekunka niepełnosprawnego wnuka.

W Polsce żyje wiele osób, które ze względu na stan zdrowia, wiek czy niepełnosprawność, korzysta z wsparcia najbliższych. Niestety nie zawsze państwo oferuje osobom niosącym pomoc odpowiednie wsparcie. Dlatego za ważne uznaliśmy podjęcie podczas Kongresu tematu opiekunów rodzinnych. Naszym celem było zwrócenie uwagi na potrzebę zapewnienia systemowego wsparcia osobom, które na co dzień opiekują się najbliższymi niezdolnymi do samodzielnego życia.

Do dyskusji zaprosiliśmy:

  • dr Annę Janowicz, prezes Fundacji Hospicyjnej, specjalistkę z zakresu opieki u kresu życia oraz opieki nieformalnej,
  • dr Magdalenę Rosochacką-Gmitrzak, specjalistkę z zakresu socjologii starzenia, socjologii rodziny i gerontologii społecznej,
  • dr hab. Piotra Czekanowskiego, prof. UG, specjalistę w zakresie socjologii starości oraz pracy socjalnej,
  • prof. Beatę Tobiasz-Adamczyk, specjalistkę z zakresu socjologii starzenia się, której badania koncentrują się na społecznych uwarunkowaniach pozytywnego starzenia się oraz na roli sieci społecznych i wsparcia społecznego w jakości życia uwarunkowanej stanem zdrowia osób starszych i chorych, którzy przeszli chorobę nowotworową,
  • dra Przemysława Rzodkiewicza z Narodowego Instytutu Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji.

W 2016 r. Fundacja Hospicyjna w kampanii społecznej pytała, czy opiekun rodzinny jest samotnym bohaterem. Tegoroczna akcja Fundacji wydaje się być odpowiedzią na to pytanie, która brzmi: opiekun nie musi być sam. O tym, że opiekun nie musi i nie powinien być sam w codziennych trudnościach związanych z opieką nad chorymi najbliższymi dyskutowaliśmy podczas jednego z paneli I Kongresu Praw Obywatelskich.

 

„Zwolniłam się z pracy, aby zająć się mamą. Odeszłam na własne żądanie, z dnia na dzień, bo trzeba było zająć się mamą”

Prof. dr hab. Beata Tobiasz-Adamczyk podczas swojego wystąpienia wskazała na wyzwania stojące przed opiekunami rodzinnymi. Prelegentka podkreśliła znaczenie kompleksowego wsparcia emocjonalnego, fizycznego i organizacyjnego. Zwróciła uwagę, że opiekun nierzadko zmuszony jest do ograniczenia kontaktów społecznych, rezygnacji z pracy czy zainteresowań. Wykonywanie stałej opieki, choć może nieść satysfakcję, często też ma negatywne efekty psychiczne: może powodować stałe napięcie, zaburzenia snu, poczucie wypalenia. Pani profesor przedstawiła też wyniki badań przeprowadzonych wśród opiekunów rodzinnych. Ich wstępne wyniki wskazują, że przeważająca większość badanych nie czuje się gotowa do roli opiekuna rodzinnego. Roli, którą zmuszeni okolicznościami, często bez żadnego wsparcia i przygotowania, musieli podjąć.

Mężczyzna-opiekun rodzinny jako artefakt?

Dr Magdalena Rosochacka-Gmitrzak w swoim wystąpieniu zwróciła uwagę na sytuację mężczyzn będących opiekunami nieformalnymi swoich żon lub partnerek w późnej dorosłości i starości. W pierwszej kolejności prelegentka zauważyła, że obecnie to kobiety w przeważającej większości opiekują się osobami starszymi. Niemniej wraz z wiekiem wzrasta  prawdopodobieństwo podejmowania ról opiekuńczych przez mężczyzn, a po 75. roku życia –  opieka staje się „światem mężczyzn”.  Doktor Rosochacka-Gmitrzak omówiła główne przyczyny nadreprezentacji kobiet w zakresie sprawowania opieki nad starszymi – zarówno z perspektywy indywidualnej (m.in. społeczny odbiór mężczyzn sprawujących opiekę nad starszymi bliskimi osobami, wciąż żywe przekonanie, że dla mężczyzn to „nienaturalne” być opiekunem), jak i instytucjonalnej (m.in. to mężczyźni zazwyczaj więcej zarabiają, więc z perspektywy ekonomicznej bardziej opłacalnym jest kontynuowanie przez nich pracy i powierzenie kobietom opieki nad osobami niemogącymi samodzielnie egzystować). Prelegentka postulowała uwzględnianie roli mężczyzn w tworzonych politykach dotyczących opiekunów rodzinnych.

Cały czas słyszymy, że trzeba się przygotować na wyzwania związane ze starzejącym się społeczeństwem, ale nikt się nie przygotowuje

Dr hab. Piotr Czekanowski, prof. UG, zwrócił uwagę na potrzebę szczegółowego rozeznania potrzeb opiekunów rodzinnych, tak by zaproponowane wsparcie miało charakter systemowy. Profesor w swoim wystąpieniu postulował m.in. tworzenie elastycznych rozwiązań w obszarze polityki społecznej, zwiększenie roli służb socjalno-medycznych, kształcenie profesjonalistów w zakresie problemów zdrowotnych i społecznych występujących w okresie starości, wykorzystywanie dobrych praktyk oraz zwiększanie świadomości społecznej. Podkreślał, że opiekunowie mają bardzo mało wiedzy na temat sposobu sprawowania opieki. A miejsc, w których taką wiedzę można zdobyć wciąż brakuje. Podstawowym obowiązkiem państwa powinno być tworzenie punktów informacyjnych, np. w szpitalach, w których opiekun mógłby zasięgać pomocy.

Starzejące się społeczeństwo

Dr Przemysław Rzodkiewicz wskazał, że nie ma aktualnych badań dotyczących osób, które są opiekunami rodzinnymi. Zwrócił uwagę, że obecnie 15% polskiego społeczeństwa to osoby starsze, a w nieodległej przyszłości będą one stanowić aż 30% społeczeństwa.  Jeżeli już teraz się nie przygotujemy na te zmiany społeczne, to w przyszłości państwo będzie w stanie zaoferować jedynie doraźne wsparcie. W ocenie prelegenta istotnym jest podjęcie prac na rzecz prawnego uregulowania opieki wytchnieniowej dla opiekunów.

„Ja się modlę, ale Bóg mnie już chyba nie słyszy”, matka opiekująca się niepełnosprawną córką

Dr Anna Janowicz, dokonując podsumowania panelu, zwróciła uwagę na obciążenia, z jakimi zmagają się osoby opiekujące się najbliższymi. Przede wszystkim podkreśliła, że z uwagi na charakter wykonywanej przez opiekunów pracy nierzadko towarzyszy im ból totalny, obejmujący ból fizyczny, psychiczny, socjalny i duchowy. Prelegentka wskazała też na działania, które stanowić mogą realną odpowiedź na potrzeby opiekunów. Wśród nich istotną rolę powinny odgrywać odpowiednie szkolenia, wolontariat, popularyzacja informacji na temat opiekunów rodzinnych oraz ich praw, a także  organizowanie grup i centrów wsparcia, infolinii dla opiekunów, zapewnienie opieki wytchnieniowej lub wyręczającej oraz zapewnienie udziału reprezentantów opiekunów w debatach publicznych. Pani doktor postulowała podjęcie działań zmierzających do zbadania, ilu jest w Polsce opiekunów rodzinnych i jaka jest wartość ich pracy. Postulowała też upowszechnianie w przestrzeni publicznej pojęcia „opiekun rodzinny”.

Dyskusja

Po panelu odbyła się dyskusja, której uczestnicy, nierzadko dzieląc się osobistymi przeżyciami, wskazywali na problemy, z jakimi borykają się opiekunowie rodzinni.

Pierwsza z uczestniczek dyskusji wskazywała, że w Polsce wciąż jest wiele osób, które choć opiekują się na co dzień bliskimi są zupełnie niewidoczni dla państwa. W szczególności mowa tu o opiece nad osobami cierpiącymi na choroby rzadkie, które nie mają orzeczenia o niepełnosprawności, a których potrzeby w zakresie opieki zmieniają się znacznie w czasie. Podkreśliła również problem alienacji kobiet, które opiekują się osobami bliskimi. Ich powrót na rynek pracy po zakończeniu opieki bywa niemożliwy.

Dr Anna Janowicz zauważyła, że problem opieki nad osobami, które nie mają orzeczenia o stopniu niepełnosprawności powinien stanowić przedmiot wystąpienia do organów władzy.

Inni uczestnicy dyskusji wskazywali, że w rodzinie często więcej niż jedna osoba wymaga wsparcia i to długofalowego. Niestety wielu polityków nie jest świadomych istnienia tego problemu. W ich ocenie państwo nie jest zainteresowane obecnie wsparciem opiekunów rodzinnych, a w przyszłości bez nich sobie nie poradzi!

Obecny na sali 80-letni opiekun swojej żony apelował o przygotowanie karty opiekuna rodzinnego, która umożliwiłaby opiekunom m.in. szybszy dostęp do lekarza.

Kolejny głos z sali dotyczył nikłego wsparcia finansowego ze strony państwa dla opiekunów nieformalnych. Takie osoby wykonują bardzo ciężką i nieodpłatną pracę. Wyręczają państwo. Gdzie tu sprawiedliwość? Należy stworzyć taki system wsparcia, który nie wykluczałby możliwości podjęcia przez opiekunów dodatkowej pracy bez utraty wsparcia ze strony państwa.

Dyskutanci zgodzili się, że należy wywierać presję na władze, by podjęły wreszcie działania służące wsparciu opiekunów rodzinnych. W działania te powinien także zaangażować się Rzecznik Praw Obywatelskich. Ostatecznie w tym wszystkim chodzi przecież o to, żeby móc godnie żyć.

Kolejne spotkanie regionalne RPO w Suwałkach

Data: 2017-10-31

Na spotkanie w Suwalskim Ośrodku Kultury przyszło 30 października około 30 osób. To spotkanie pomogło zorganizować Stowarzyszenie Kulturalne KOSTROMA. Było to kolejne spotkanie RPO w tym roku – poprzednie odbyło się 29 stycznia 2016 r. i było głównie poświęcone uciążliwym inwestycjom powstającym w pobliżu domów ludzi, którzy do tej pory mogli się cieszyć nieskażoną przyrodą i idyllicznym krajobrazem doliny górnej Rospudy. Ogromne wrażenie zrobiła też na obecnych opowieść niesłyszącej pani Anity z Raczek, matki słyszącego dziecka – o problemach, z jakimi syn spotyka się w szkol z powodu niepełnosprawności matki (dzieci w takiej sytuacji określa się mianem KODA/CODA – z angielskiego Kids/Children of Deaf Adults – słyszące dzieciaki/dzieci niesłyszących rodziców)

Rzecznik zareagował wtedy organizując dla wszystkich dzieci w tej szkole wycieczkę do Warszawy (marzeniem synka pani Anity była wizyta na Stadionie Narodowym – okazało się, że marzą też o tym jego koledzy). W maju 2016 r. razem z Rzecznikiem dzieci z Raczek obejrzały Stadion Narodowy, pojechały tez do Centrum Nauki Kopernik. Zwróciliśmy im przy okazji uwagę, że te miejsca są tak fajne także dlatego, że są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Bo nowoczesne to znaczy dostępne. A fajne to znaczy otwarte na potrzeby różnych ludzi.

30 października usłyszeliśmy, że wysiłek organizacyjny się opłacił: - Dziękujemy za skuteczną interwencją w Raczkach – pomogło, dzieci zaczęły myśleć inaczej – powiedziała jedna z uczestniczek spotania.

Rzecznik praw obywatelskich zaczynając spotkanie przypomniał to:  - Pamiętam z poprzedniego spotkania bardzo wyraźnie cztery tematy: elektrownie wiatrowe, linie energetyczne w Bakałarzewie, dzieci CODA oraz problem eurosieroctwa. Te cztery tematy pamiętam bardzo żywo, bo spotkanie zrobiło na mnie wtedy duże wrażenie.

Sytuacja rodziców dzieci z niepełnosprawnościami

- Reprezentuję rodziców dzieci niepełnosprawnych – od ubiegłego roku masowo są odbierane świadczenia pielęgnacyjne. Ostatnio matka dwójki dzieci z autyzmem została takiego świadczenia pozbawiona. Nie jest to osoba, która potrafi walczyć o swoje prawa. Autyzm to po AIDS i raku jeden z największych problemów. Mamy ogromne barki jeśli chodzi o pomoc rodzicom. Rodzic po diagnozie dostaje zaświadczenie o niepełnosprawności i właściwie zostaje sam.

- Prowadzę szkołę niepubliczną jako stowarzyszenie właśnie dla dzieci z autyzmem. Pomagamy rodzicom, ale to jest stanowczo za mało. Przyjeżdżają do nas dzieci z Augustowa, skąd nie ma dojazdu, rodzice robią to za własne pieniądze.

RPO: Zdaję sobie sprawę z tego, że to samorząd ma obowiązek, by zapewnić dowóz dzieci do szkoły, ale faktycznie nie zawsze to działa. Prowadzimy nawet takie sprawy sądowe. Trybunał Konstytucyjny dosłownie dwa tygodnie temu, 17.10. wydał postanowienie sygnalizacyjne dotyczące konieczności uregulowania tych dowozów. Jeśli dostaniemy taką sprawę od rodziców z Augustowa, to możemy napisać do prezydenta – to jest dla nas sprawa interwencyjna.

Świadczenie pielęgnacyjne jest bardzo często odbierane, bo zaburzenia nie widać na pierwszy rzut oka. Dzieci są grzeczne, więc odbiera się. Ta informacja to dla nas sygnał, by przyjrzeć się polityce państwa w tym zakresie: jak często się odbiera, ale też jak się bada.

Czy funkcjonują u Państwa Centra Zdrowia Psychicznego? Czy są wsparciem dla rodziców dzieci z autyzmem?

- Chyba tak, ale takich informacji tam nie znalazłam. Mamy poradnie psychologiczno-pedagogiczne, które te zadania mogłyby przenieść. A teraz poradnie zajmują się głównie diagnozowaniem.

Dyr. Barbara Imiołczyk, BRPO:  To jest generalny problem w Polsce. Stawia się diagnozę, ściska się dłoń i zostawia rodzica samego. Próbowaliśmy rozwiązać podobny problem w przypadku dzieci głuchych. Polski Związek Głuchych  zasponsorował  stworzenie strony z wszystkimi potrzebnymi informacjami i możliwością wymiany doświadczeń na forach. Być może trzeba w przypadku autyzmu taką stronę stworzyć, najpierw stworzyć koalicję organizacji pozarządowych.

- Ale taka pomoc powinna być udzielana w poradniach – dlaczego tam nie może udać się rodzic po informacje? To tam dochodzi do diagnozy.

RPO: Zastanowimy, czy to jest temat na wystąpienie do Ministerstwa Edukacji, w którym zasugerujemy rozszerzenie kompetencji poradni. Ponieważ poradnie podlegają pod kuratorium.

- Czy można liczyć na wsparcie dla dzieci z celiakią, które muszą być na ścisłej diecie bezglutenowej? U nich dieta to jedyna forma leczenia.  Wiem, że to teraz modne, ale dla naszych dzieci to realny problem. Jakość tego jedzenia gotowego nie jest dobra. A koszty są niesamowite – mąka 12 zł. Na zachodzie jest to tak rozwiązane, że osoba chora na celiakię może kupić produkty w aptece na receptę. Koszt utrzymania dziecka w wieku szkolnym to podobno około 3 tys. miesięcznie.  Kromka chleba 1,20zł, kilogram najtańszej mąki grubo ponad 12zł za kilogram. Najgorszy problem to dostęp do mąki.

Stowarzyszenie ogólnopolskie walczy od wielu lat o to, ale nie ma woli, cały czas jest traktowane jako fanaberia, ale dieta jest jedyną formą leczenia tych dzieci.

RPO: Bo to jest, że tak powiem, takie polskie podejście. Ludzie myślą, że prawa człowieka to są tylko sprawy wielkie – tortury, złe działanie policji, wolność słowa. A to są także te wszystkie konkretne małe traumy każdego z nas. Po to nasz urząd jest taki duży, by każdy mógł do nas napisać.

Rehabilitacja dorosłych i prawo do renty

- Zajmuję się rehabilitacją osób dorosłych. W Suwałkach jest dużo pracy, ale mam trzech podopiecznych, których nikt nie chce przyjąć. Orzeczenie mają od dzieciństwa, ale nie przysługuje im praw do renty socjalnej (800 zł). Chciałbym żeby wszystkie osoby głuchonieme, które mają orzeczony stopień niepełnosprawności umiarkowany od dzieciństwa, otrzymywały rentę socjalną, po prostu z urzędu.

RPO: To są osoby częściowo niezdolne do pracy, ale pracować chyba mogą. Czy taka renta nie działałaby zniechęcająco?

Dyr. Imiołczyk: Nasz obecny system premiuje bierność zawodową – jak ludzie raz dostaną rentę, to się jej trzymają. Ale ten system trzeba zmieniać całościowo i bez woli politycznej niczego się nie zmieni. Osobom, o którym pan mówi najlepiej pomagać przez spółdzielczość socjalną. Mamy dobry przykład Częstochowy – działa tam ponad 6 przedsiębiorstw ekonomii społecznej. To wszystko działa przy wsparciu miasta.

RPO: Czy mają tu państwo takie spółdzielnie socjalne?

- Tak. Na terenie miasta działa kilka takich spółdzielni – np. Izba wytrzeźwień wraz z noclegownią, punkty przedszkolne, żłobki, reklama i marketing. Mamy nowy Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej.

Elektrownie wiatrowe

- Niestety w kwestii wiatraków nic się u nas nie zmieniło. Dziecko siedmioletnie w moim domu nie może spać. Nie mogę otworzyć okna w domu z powodu hałasu, nawet w środku lata. Wszędzie w urzędach jestem niemile widziana, bo ciągle piszę.

RPO: Jedyne, co w takiej sytuacji można zrobić, to pójść do sądu z powództwem cywilnym. Trzeba jednak wcześniej zbadać Pani sytuację. Weszła w międzyczasie nowa ustawa, określająca odległość wiatraków od domów. Teraz mamy te normy, chociaż dotyczą raczej przyszłych inwestycji.

Specjalne regulacje dotyczące ochrony przed hałasem istnieją, ale mamy ciągle zły system dotyczący tego jak mierzyć ten hałas.

Prawa młodych matek

Młode kobiety w Suwałkach mają problem. Jeśli zajdą w ciążę, zaczną pracować, tu potem dostają niespodziankę z ZUS  „zawarła umowę będąc w ciąży” i nie mają prawa do zasiłku.

Jedna z uczestniczek spotkania opowiedziała o sytuacji, z którą się zetknęła.  Pewna młoda kobieta podjęła pierwszą w życiu pracę. Później okazało się, że jest w ciąży. Pracodawca zgłosił ją do ZUS i opłacił składki. W chwili, gdy ZUS powinien wypłacić jej pierwszy zasiłek chorobowy, otrzymała decyzję, że podjęła pracę będąc w ciąży więc jej nie przysługuje, podobnie odmówiono jej zasiłku macierzyńskiego. Sprawa toczy się w sądzie, ale ZUS składa w sądzie kolejne wnioski dowodowe – opinia lekarza biegłego, czy zwolnienie od lekarza wydane w okresie ciąży jest zasadne.

To nie jest przypadek odosobniony. A przecież kobieta będąc w ciąży może się zatrudnić. ZUS traktuje te kobiety jak złoczyńców, jakby próbowały wyłudzić świadczenie. Co możemy zrobić?

RPO: Pierwszy problem polega na tym, że zdarzały się sytuacje kantowania – dziewczyna zachodząc w ciążę dogadywała się z koleżanką w innej firmie i otrzymywał duże wsparcie od państwa. Skoro były nadużycia, to państwo stara się to ograniczyć, ale czasem zdarza się mu przesadzić. Coś jest jednak nie tak – ZUS nie powinien przerywać wydawania świadczenia, albo chociaż je ograniczyć i wydawać pomniejszone. Jeśli praktyka wygląda inaczej to   musimy to sprawdzić. ZUS mógłby później na podstawie wyroku który stwierdzi, ze umowa była zawarta pozornie.

Faktycznie obserwujemy, że ZUS gdy ktoś wytoczy mu proces sądowy idzie w zaparte do samego końca i trwa to latami – pisałem w tej sprawie do Prezes ZUS, ale na razie niewiele to dało.

Chorzy na chorobę Alzheimera i ich rodziny

Dyr. Barbara Imiołczyk: Serdecznie dziękuję Państwu za zorganizowanie w Ośrodku transmisji z naszej konferencję dotyczącej spraw osób chorujących na . Alzheimera. Wiele ośrodków jest wykluczonych z udziału w takiej debacie, a nam przecież chodzi o to by dotrzeć do ludzi. Często dochodzi do naruszeń praw pacjentów, lekarze nie są przeszkoleni, nie chcą leczyć osób, które nie zostaną ubezwłasnowolnione, pacjenci są wypisywani ze szpitala za „złe zachowanie”. W Polsce wciąż brakuje narodowego długoterminowego planu działania, który wspierałby nie tylko pacjentów, ale także opiekunów.

Na razie Polska jest silna organizacjami pozarządowymi, których jest coraz więcej. Zależy nam by ludzie zauważyli, że ten problem w ogóle istnieje. I to w Suwałkach się udało.

Jednocześnie chcemy pokazać dobre praktyki z całej Polski np. w Rzeszowie organizowane są wyjazdy weekendowe dla opiekunów i chorych – to nie tylko szkolenia, ale także czas organizowany wspólnie – spacery, ogniska etc. Tego typu pomysłów jest więcej, ale jest ich zdecydowanie za mało. Bo właściwie w każdym powiecie powinniśmy wiedzieć gdzie się udać, gdy mamy obawy, ze z naszymi seniorami dzieje się coś niedobrego. A w tym momencie ośrodków tych nie wystarcza nawet na połowę powiatów. 

Wrzesień jest międzynarodowym miesiącem osób z chorobą Alzheimera – co roku powinniśmy ponawiać taką poważną dyskusję.

RPO: Takie konferencje, przy wsparciu lokalnych organizacji pozarządowych dbających o transmisję online i zaangażowanie w regionie jest przyszłością mojego urzędu. 

Młodzież z państwowej wyższej szkoły zawodowej, która brała udział w spotkaniu została poproszona przez RPO o napisanie swoich refleksji na kartkach.

Po raz kolejny Rzecznik pisze do Ministra Sprawiedliwości w sprawie sprecyzowania przepisów dotyczących opieki naprzemiennej nad dzieckiem

Data: 2017-10-06

W nawiązaniu do poprzedniej korespondencji, Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że w dalszym ciągu istnieje konieczność zdefiniowania w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym opieki/pieczy sprawowanej przez rodziców w powtarzających się okresach, gdyż aktualne pozostają problemy wynikające z braku takiej ustawowej definicji.

Braku tego nie wypełnia nowelizacja z 7 lipca 2017 r., wchodząca w życie 1 stycznia 2018 r. i zmieniająca ustawę o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci. Dookreśla ona wprawdzie, że opieka naprzemienna ma być „sprawowana w porównywalnych i powtarzających się okresach”, lecz definicje zawarte w tej ostatniej ustawie są definicjami stosowanymi w sprawach rozstrzyganych na mocy tej ustawy i na potrzeby tej ustawy, nie zaś w sprawach rodzinnych, w których o opiece/pieczy naprzemiennej rozstrzygają sędziowie w sądach powszechnych na podstawie Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego.

Ponadto, dookreślenie to nie definiuje samej istoty opieki/pieczy naprzemiennej, a tym samym nie zapobiega niepewności prawnej u obywateli co do tego, czy zdaniem sądu rodzinnego, sądu administracyjnego czy organu administracji publicznej sprawowana przez nich piecza nad dzieckiem jest czy nie jest opieką/pieczą naprzemienną.

Obecna regulacja wyłącza uznanie za opiekę/pieczę naprzemienną władzę rodzicielską sprawowaną przez rodziców w rozłączeniu bez ingerencji sądu – przynajmniej w świetle ustawy o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci, bowiem umożliwia zaliczenie dziecka jednocześnie do członków rodzin obydwojga rodziców oraz proporcjonalny podział kwoty świadczenia wychowawczego jedynie w przypadku dzieci, nad którymi opieka naprzemienna sprawowana jest „zgodnie z orzeczeniem sądu”. Brak definicji przedmiotowego pojęcia pociąga za sobą także brak jednolitości orzecznictwa samych sądów administracyjnych w tym zakresie.

W ocenie Rzecznika kwestia skorelowania regulacji prawnych zawartych w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym oraz w ustawie o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci wymaga wnikliwego rozważenia.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o dokonanie analizy zasadności podjęcia inicjatywy ustawodawczej, mającej na celu zdefiniowanie opieki/pieczy naprzemiennej nad dzieckiem we wszystkich sytuacjach prawnych i faktycznych.

Mama i jej 8-miesięczny synek zamieszkają w lepszych warunkach

Data: 2017-10-06

Chodzi o sprawę opisaną niedawno w „Gazecie Lubuskiej”. Samotna matka z 8-miesieczym synkiem mieszka na zawilgoconym i zagrzybionym poddaszu. Nie ma tam łazienki, toalety ani ciepłej wody. Chłopczyk i jego mama chorują. Chłopiec urodził się w 25. tygodniu ciąży i wymagał szczególnej opieki i dobrych warunków mieszkaniowych. Jego mama miała m.in. sepsę. Bardzo ważne dla nich było środowisko, w jakim przebywali.

Pełnomocnik Terenowy Rzecznika we Wrocławiu napisał więc do Dyrektora MOPS, Dyrektora Departamentu Przedsiębiorczości i Gospodarki Komunalnej UM i do PINB (BPW.7210.28.2016). Z treści otrzymanych odpowiedzi wynikało, że kobieta otrzymuje pomoc społeczną, a pracownik socjalny jest z nią w stałym z nią kontakcie.

Organy gminy zobowiązały się też do wskazania zainteresowanej w I kwartale 2017 r. propozycji zamiany lokalu. Administracja mieszkaniowa została zobowiązana do przeprowadzenia prac remontowych, tj. osuszenia ścian, likwidacji zagrzybienia i użyczenia elektrycznych pieców. Prace te zostały już wykonane.

PINB powiadomił z kolei, że przydzielono kobiecie nowy lokal mieszkalny i została z nią zawarta umowa na czas nieokreślony od dnia 10.07.2017 r.

Niepełnosprawna samotna matka czeka od dwóch lat na mieszkanie komunalne. Rzecznik bada sprawę.

Data: 2017-09-28

Zainteresowana jest ofiarą przemocy domowej. Mąż znęcał się psychicznie nad nią i jej córką. Od dwóch lat czeka ona na lokal komunalny. Do końca września może mieszkać u rodziny. Jej wniosek o przydział lokalu ma co prawda pierwszeństwo, jednak takich próśb miasto ma kilkanaście. Urzędnicy przyznają, że w tym roku może ona nie otrzymać mieszkania.

Pełnomocnik Terenowy RPO we Wrocławiu podjął sprawę po tym, jak opisano ją w lokalnej prasie (BPW.7217.8.2017).. Będzie badał trudną sytuację mieszkaniowej niepełnosprawnej matki. Skieruje wystąpienia do Urzędu Miasta oraz do Dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.

Ministerstwo odpowiada RPO w sprawie zapewnienia schronienia i wsparcia dla bezdomnych matek z dziećmi

Data: 2017-08-07

Ministerstwo odpowiada RPO w sprawie zapewnienia schronienia i wsparcia dla bezdomnych matek z dziećmi

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej odpowiedziało na wystąpienie RPO w sprawie zapewnienia schronienia i wsparcia dla bezdomnych matek z dziećmi, szczególnie w kontekście niewystarczającej ilości domów dla matek z małoletnimi dziećmi.

Przedstawicielka ministerstwa przypomniała, że wyspecjalizowanymi placówkami świadczącymi usługi dla matek z dziećmi są domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży. Obecnie w Polsce funkcjonuje 26 takich placówek.

Bezdomne matki z dziećmi i ciężarne kobiety mogą również uzyskać wsparcie w ośrodkach interwencji kryzysowej lub specjalistycznych ośrodkach wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

W odpowiedzi na wystąpienie RPO  wskazano również, że schroniska dla bezdomnych mają co prawda charakter uniwersalny i ustawa nie zabrania przebywania w nim bezdomnych matek z dziećmi, jednak przebywanie dzieci w tego typu placówkach nie powinno mieć charakteru długotrwałego i powinno dotyczyć tylko sytuacji szczególnych.

Standardy przewidziane dla schronisk dla osób bezdomnych są niższe niż standardy wyspecjalizowanych placówek przeznaczonych do udzielania wsparcia samotnym matkom z dziećmi. Domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży świadczą bowiem usługi o charakterze interwencyjnym, bytowym, opiekuńczo-wspomagającym (w tym np. pomoc psychologiczną czy pomoc dla dzieci).

Przedstawicielka resortu rodziny, pracy i polityki społecznej poinformowała też, że w ostatnim ogólnopolskim badaniu liczby osób bezdomnych przeprowadzonym w nocy z 8 na 9 lutego 2017 r. zdiagnozowano 1 201 bezdomnych dzieci, z czego w schroniskach dla osób bezdomnych przebywało wówczas 339 dzieci, co stanowiło 28,2 proc. ogółu zdiagnozowanych w trakcie badania dzieci.

Podkreśliła również, że Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie zakazywało przyjmowania matek z dziećmi do schronisk dla osób bezdomnych. W piśmie z dnia 31 marca 2017 r. skierowanym do wojewodów wskazało jedynie, że właściwymi placówkami, które powinny udzielać wsparcia matkom z małoletnimi dziećmi oraz kobietom w ciąży są domy dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży oraz specjalistyczne ośrodki wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie.

Ponadto, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie wyznaczyło terminu dostosowania schronisk dla bezdomnych matek z dziećmi do standardów odpowiadających domom dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży. Jeśli bowiem placówka do tej pory działała jako schronisko dla matek z dziećmi, nie oznacza to, że placówka ma zostać zamknięta. Może ona nadal działać, ale w zależności od faktycznie prowadzonej działalności i od tego, czy realizuje swoje zadanie na podstawie ustawy o pomocy społecznej ze środków publicznych - powinna działać zgodnie z normami obowiązującymi dla danego typu placówki.

Przedstawicielka resortu zaznaczyła także, że w związku z Programem kompleksowego wsparcia dla rodzin „Za życiem” wprowadzono możliwość: finansowego wsparcia zadania własnego powiatu w zakresie rozwoju sieci domów dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży, utworzenia nowych domów oraz dofinansowania obecnie istniejących.

Z informacji wynika, że w tym celu 1 czerwca 2017 r. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zwróciło się do wojewodów o rozeznanie potrzeb finansowych w tym zakresie i zgłoszenie propozycji dofinansowania.

Minister Sprawiedliwości odpowiada RPO w sprawie opieki naprzemiennej

Data: 2017-07-05

Minister Sprawiedliwości udzielił pismem z 23 czerwca 2017 r. odpowiedzi na wystąpienie generalne Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazujące na potrzebę zdefiniowania występującego w ustawie o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci określenia "opieka naprzemienna".

Minister Sprawiedliwości nie podzielił przekonania Rzecznika o zasadności zdefiniowania tego określenia w powszechnie obowiązujących przepisach prawa, uznając, że byłoby to niecelowe.

Zdaniem Ministra, w omawianych sytuacjach wprowadzenie terminu "opieka naprzemienna" byłoby mylące, gdyż rodzice nie sprawują nad dzieckiem opieki, w rozumieniu prawnym tego terminu. Minister przywołał jako pozytywną i wystarczającą interpretację dokonaną przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie, który w wyroku z 1 grudnia 2016 r. uznał, że "Jeżeli rzeczywista opieka jest sprawowana w taki sposób, że w powtarzających się okresach rodzic sprawuje wyłączną opiekę nad dziećmi, to istnieją podstawy do uznania, że mamy do czynienia z opieką naprzemienną w rozumieniu art. 2 pkt 16 ustawy z 2016 r. o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci". 

Prawa rodziców, którzy nie są w stanie skutecznie wyegzekwować kontaktów z dzieckiem. Minister Sprawiedliwości nie widzi potrzeby zmiany przepisów.

Data: 2017-06-28

W 2016 r. łącznie sądy rozpatrywały 4058 spraw o wykonanie kontaktów z dzieckiem, zaś orzeczeń zapadło 3433. Tylko 186 orzeczeń dotyczyło nałożenia na osobę utrudniającą kontakty z dzieckiem kwot pieniężnych (czyli najdalej idącej „sankcji” za utrudnianie kontaktów). W przeważającej liczbie spraw sądowych dotyczących wykonywania kontaktów osobą, utrudniającą kontakty z dzieckiem była matka, co jest o tyle uzasadnione, że jednak najczęściej to matce sąd powierza wykonywanie władzy rodzicielskiej (więcej statystyk - patrz załącznik).

Rzecznik zwrócił się do Ministra o rozważenie zmian przepisów  (IV.7021.204.2014). Od 2011 r. jest tak, że jeśli – mimo ustaleń sądu – jeden rodzic nie pozwala drugiemu kontaktować się z dzieckiem, to najpierw trzeba złożyć do sądu wniosek o wydanie orzeczenia o zagrożeniu nakazaniem zapłaty określonej kwoty, a następnie drugi – o skorzystanie z tej „sankcji” majątkowej. To przedłuża załatwienie sprawy, co w relacji z malutkim dzieckiem grozi nawet zerwaniem więzi..

RPO powołuje się na opinie środowiska sędziowskiego (np. Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych), które krytycznie ocenia tę dwuetapowość postępowania (art. 59815-59822 Kodeksu Postępowania Cywilnego).

Pozostają aktualne zastrzeżenia  Rzecznika wymienione w piśmie z 28 kwietnia 2016 r., dotyczące braku jednolitej praktyki sądów w zakresie orzekania o obowiązku zapłaty kwot pieniężnych, wykorzystywania przez jednego z rodziców tych przepisów (art. 59815-59822 KPC) do „odzyskiwania” zapłaconych alimentów (skargi takie wpływają do Rzecznika Praw Obywatelskich). Zdarza się również, że wskutek słusznego dążenia sądów, by orzeczona kwota pieniężna była dotkliwa i doprowadziła do wykonywania kontaktów, przy wielokrotnym obciążaniu rodzica zobowiązanego może dojść do zagrożenia potrzeb bytowych małoletniego dziecka, którego postępowanie dotyczy. Z kolei w odwrotnej sytuacji, gdy rodzic zobowiązany jest majętny, może wykonywać kolejne postanowienia nakazujące zapłatę oznaczonej kwoty pieniężnej i nadal nie wykonywać kontaktów orzeczonych sądownie – napisał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Odpowiedzi udzielił mu wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł: Analiza danych statystycznych w zakresie spraw o wykonywanie kontaktów, które w 2016 r. wpłynęły do sądów, nie daje podstaw do twierdzenia, jakoby obowiązujące w tym przedmiocie regulacje nie są wystarczające i zachodzi konieczność wprowadzania zmian w Kodeksie postępowania cywilnego - napisał.

Dwuetapowość  postępowania – wyjaśnił – można ominąć, jeśli zagrożenie nakazaniem zapłaty sumy pieniężnej zamieści się już w postanowieniu ustalającym kontakty. A zatem stosując obowiązujące przepisy można ograniczyć postępowanie wykonawcze wyłącznie do jego „drugiego etapu".

Z danych statystycznych, których zebranie Ministerstwo Sprawiedliwości zleciło w 2016 r. Instytutowi Wymiaru Sprawiedliwości (analiza 295 spraw rozpoznanych przez sądy w okresie od stycznia 2014 r. do listopada 2015 r.), wskazuje, że w co piątym przypadku osoba uprawniona nie mogła należycie realizować kontaktów mimo zagrożenia nakazaniem zapłaty sumy pieniężnej i wnosiła o nakazanie zapłaty. Sądy jednak w 68% tych spraw wnioski oddaliły. Większość spraw (71%) stanowiły wnioski o wszczęcie postępowania od osób uprawnionych do kontaktów.

Aktualnie nie są prowadzone ani planowane prace legislacyjne mające na celu zmianę przepisów dotyczących wykonywania kontaktów między rodzicami i dziećmi – podsumował min. Warchoł.

Napisał też, że nie trzeba zmieniać przepisów dotyczących kontaktów osób ubezwłasnowolnionych. Chodzi o sytuacje, nie tak wcale rzadkie, kiedy opiekun prawny uniemożliwia osobie ubezwłasnowolnionej takie kontakty.  Zdaniem min. Warchoła wystarczy, że w takiej sytuacji wypowie się sąd. „W ramach nadzoru, powziąwszy wiadomość o nienależytym wykonywaniu opieki, w czym zawiera się również nieuzasadnione odmawianie kontaktu z innymi osobami, w trybie art. 168 w zw. z art. 175 i art. 155 § 1 i 2 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, może wydać odpowiednie zarządzenia, w tym zobowiązać opiekuna do określonego postępowania, wskazać, jakich czynności opiekun nie może dokonywać bez zezwolenia sądu lub poddać wykonywanie opieki stałemu nadzorowi kuratora sądowego. W razie niewykonania tych zarządzeń sąd może ukarać opiekuna grzywną. Sąd może także zwolnić opiekuna i ustanowić nowego. – wyjaśnił min. Warchoł.

Odmowa wypłaty 500+ dla rodziny zastępczej z niepełnosprawnym dzieckiem. Rzecznik interweniuje

Data: 2017-05-22

Po jednym z programów interwencyjnych Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach prowadzi sprawę odmowy wypłaty świadczenia w ramach realizacji programu „Rodzina 500+”.

Chodzi o sytuację rodziny państwa G. Są oni spokrewnioną rodziną zastępczą dla dziecka z niepełnosprawnością. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w  W. nie wypłaciło pieniędzy, chociaż już cztery miesiące temu zapadł korzystny dla państwa G. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie.

Pełnomocnik Terenowy RPO w Katowicach poprosi o wyjaśnienia Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie i  starostę (BPK.7067.2.2017). 

Jak mamy działać i korzystać z naszych praw? Spotkanie regionalne RPO w Malborku

Data: 2017-05-17

Instytucja Rzecznika ma prawie 30 lat. Nie ma realnej władzy – nie uchyla decyzji, wyroków, przepisów. Ale zbiera uwagi, głosy i skargi od obywateli i szuka sposobów na poprawienie samego prawa czy też jego stosowania. Dostajemy rocznie 50-60 tys. wniosków w najróżniejszych sprawach. Staramy się też pytać ludzi o to, co nie działa, jakie są problemy – i temu służy program spotkań regionalnych RPO – mówił Adam Bodnar na spotkaniu regionalnym w Malborku. – Zbieramy też wiedzę o dobrych praktykach, które mogą się przydać w innych miejscach w kraju.

Do Urzędzu Miasta na spotkanie przyszło 15 osób.

Szkoła. Dyskryminacja dzieci innego niż większościowe wyznania

Lekcje religii są w środku dnia. Dzieci, które na nie nie chodzą, nie mają co robić. To nie jest sprawiedliwe.

Adam Bodnar opowiada o tym, jak zorganizowane jest nauczanie religii i etyki w szkołach, jak to wygląda w praktyce i jakie są jego działania (patrz załączone raporty i wystąpienia – pod zdjęciami). Duże znaczenie ma interweniowanie w poszczególnych sprawach, ale także szerzenie wiedzy o prawach, jakie nam przysługują.

Szkoła. Nauczyciel i władze oświatowe

Rodzice jednej z klas składają anonimową skargę na nauczycielkę, a samorząd ujawnia to publicznie. Wiele wskazuje, że jest to rozgrywka władz z nauczycielką, a nie realny konflikt z rodzicami.  Ostatecznie rodzice stanęli po stronie nauczycielki i teraz władze oświatowe zachowują się tak, jakby chciały uprzykrzyć jej życie. Jak się bronić, skoro administracja oświatowa nie chce rozmawiać, a ponieważ zarzuty były anonimowe, to nie ma formalnej drogi obrony przed nimi.

RPO: jeśli Rzecznik dostanie materiały w tej sprawie, to będzie mógł poprosić władze oświatowe o wyjaśnienia. Sprawa może mieć znamiona mobbingu.

Młode matki

Formalnie młode matki i kobiety w ciąży mają wiele przywilejów. Ale te przywileje nie są respektowane. Ludzie nie znają tych zasad i się do nich nie stosują – nie rozumieją np., dlaczego kobieta w ciąży powinna być przepuszczona bez kolejki, dlaczego trzeba pomóc osobie z wózkiem. 

RPO: dziś Rzecznik koncentruje się na sprawach dużo bardziej podstawowych: opiece okołoporodowej, znieczuleniu przy porodzie. Brak dostępności urzędów dla osób na i z wózkami trzeba zgłaszać. Zmiana świadomości społecznej to dużo bardziej złożona sprawa, wymaga lat zachodu i pracy. 

Prawa niewidomych. Dostępność stron internetowych

Osoby niewidome mają kłopoty w wypełnianiu elektronicznych wniosków grantowych. Jak sobie z tym poradzić? Bo osoba z niepełnosprawnością czuje się źle nie z powodu swoich fizycznych ograniczeń, ale dlatego, że wie, co zrobić, a nie może z powodu konstrukcji stony.

RPO: publiczne strony internetowe powinny być dostępne. Wynika to z prawa (rozporządzenia Rady Ministrów o Krajowych Ramach Interoperacyjności z 2012 r.). Administracja robi postępy, ale ciągle zdarza się, że ktoś publikuje dokument czy stronę, która nie jest dostępna. To trzeba zgłaszać, także Rzecznikowi Praw Obywatelskich. Warto też pracować wspólnie, bo lokalne grupy działaczy pozarządowych mogą się wzajemnie wspierać także w sprawach składania aplikacji.

Rozmowa dotyczy też realiów działania organizacji pozarządowych. Adam Bodnar przyznaje, że dziś interwencje RPO w sprawie polityki grantowej nie przynoszą większych efektów, ale trzeba dokumentować problemy. I pamiętać o międzynarodowych standardach.

Nierówność wobec prawa

Ludzie, którzy otwarcie zmagają się ze swoimi problemami (np. z uzależnieniem)  są często przez to gorzej traktowani przez otoczenie – w pracy, w procedurach urzędowych, w relacjach sąsiedzkich. Niepijący alkoholik nie dostanie np. pozwolenia na broń, w przeciwieństwie do tego, kto nałóg ukrywa.

RPO: to poważny problem społeczny. Śp. Prof. Wiktor Osiatyński zrobił wiele, by to zmieniać. Ale czy powinniśmy wzmacniać nasze prawa występując o broń palną, to już zupełnie inna sprawa. – Moim zdaniem nie warto iść tą drogą. Lepszym sposobem jest konsekwentne stosowanie prawa do dostępu do informacji publicznej, prawa petycji, wskazywania sposobu wydatkowania budżetu obywatelskiego…

ETPCz: Osadzenie więźniów tysiące kilometrów od ich bliskich naruszyło prawo do poszanowania ich życia rodzinnego

Data: 2017-05-10

7 marca 2017 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Polyakova i Inni przeciwko Rosji (skargi nr 35090/09, 35845/11, 45694/13 i 59747/14).

Fakty

Skarżący są albo osadzonymi albo członkami rodzin osadzonych, którzy zostali wzajemnie dotknięci decyzjami Rosyjskich Federalnych Władz Penitencjarnych (RFWP) o osadzeniu więźniów tysiące kilometrów od ich rodzin.

Skarżący zarzucali, że decyzje o umieszczeniu więźniów w odległych zakładach karnych oraz następnie niezdolność do uzyskania zgody na przeniesienie, naruszyły ich prawo do poszanowania życia rodzinnego.

Stanowisko Trybunału

Trybunał jednomyślnie stwierdził naruszenie Artykułu 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego) Konwencji w stosunku do każdego skarżącego oraz naruszenie Artykułu 6 (prawo do rzetelnego procesu sądowego) Konwencji w stosunku do jednego ze skarżących.

Trybunał uznał, że odległość pomiędzy zakładami karnymi a domami rodzinnymi osadzonych, wahająca się między 2 i 8 tysięcy kilometrów, była tak duża, że stanowiła przeszkodę dla skarżących. W szczególności, jeden ze skarżących (osadzony) nie mógł zobaczyć swojej matki przed jej śmiercią; podczas, gdy druga ze skarżących (młode dziecko urodzone przed osadzeniem swojego ojca) nie widziała nigdy swojego ojca. Miejsce osadzenia stanowiło więc ingerencję w prawo skarżących do poszanowania ich życia rodzinnego. Ponadto, ta ingerencja nie była zgodna z prawem. Jakość standardów prawnych wymaga, aby prawo krajowe przyznawało ochronę przeciwko arbitralności w wykonywaniu władzy dyskrecjonalnej pozostawionej władzy wykonawczej. Mimo to, rosyjskie prawo nie zawierało żadnych wymogów zobowiązujących władze penitencjarne do rozważenia  możliwego wpływu geograficznego miejsca osadzenia na życie rodzinne więźniów oraz ich bliskich. Dodatkowo, rosyjskie prawo nie przyznawało osadzonym rzeczywistej możliwości uzyskania przeniesienia do innego zakładu karnego poprzez powołanie się na prawo do poszanowania życia rodzinnego. Jednostka nie mogła również uzyskać kontroli proporcjonalności decyzji władz penitencjarnych biorąc pod uwagę prywatny interes w utrzymaniu więzi rodzinnych – ani przez skargę do RFWP, ani w drodze sądowej kontroli tych decyzji. Skoro zatem rosyjskie prawo nie spełnia wymogów związanych z jakością prawa, to ingerencja w prawo skarżących do poszanowania ich życia rodzinnego nie była zgodna z prawem w rozumieniu Artykułu 8 § 2 Konwencji.

Znaczenie dla prawa polskiego

Obecnie art. 100 k.k.w. nie przewiduje, że skazany odbywa karę pozbawienia wolności najbliżej swego miejsca zamieszkania. Ustawa wskazuje na konieczność wykonywania kary pozbawienia wolności w zakładzie odpowiednim ze względu na rodzaj, typ, system wykonywania kary i zabezpieczenie. Tym samym ustawodawca daje pierwszeństwo zasadzie indywidualizacji wykonywania kary pozbawienia wolności przed regułą, zgodnie z którą skazany powinien odbywać taką karę najbliżej miejsca swego zamieszkania.  Przepis nie określa, który z zakładów karnych (o określonym typie i rodzaju) jest miejscowo właściwy dla osadzenia skazanego. Możliwe jest zatem wykonywanie kary pozbawienia wolności w jakimkolwiek zakładzie odpowiednim z uwagi na te kryteria, nawet w znacznej odległości od miejsca zamieszkania skazanego oraz miejsca zamieszkania jego bliskich. Wyjątkiem jest tu jedynie art. 87a § 1 k.k.w., który dotyczy tylko skazanych sprawujących stałą pieczę nad dzieckiem do lat 15.

Potrzeba utrzymywania ścisłych kontaktów z rodziną jest brana pod uwagę dopiero przy przeniesieniu do innego właściwego zakładu karnego (art. 100 § 1 pkt 6 k.k.w.). Podstawą przeniesienia może być zatem fakt zamieszkiwania dzieci skazanego w znacznej odległości od miejsca osadzenia, a także podeszły wiek rodziców skazanego, którzy takiej odległości nie są w stanie pokonać, aby zobaczyć się z nim (zob. J. Lachowski, Kodeks karny wykonawczy, Komentarz do art. 100 k.k.w., Warszawa 2016).

Należy przypomnieć, że przed zmianą art. 100 k.k.w. zakład karny miał być położony w "miarę możliwości"  najbliżej miejsca zamieszkania skazanego. Celem takiego rozwiązania miała być realizacja jednego ze środków oddziaływania na skazanych - podtrzymywanie kontaktów z rodziną i światem zewnętrznym (art. 67 § 3 k.k.w.). W doktrynie podaje się również, iż zmiana została wywołana przeludnieniem zakładów karnych (zob. S. Lelental, Kodeks karny wykonawczy, Komentarz do art. 100, Warszawa 2017).

W związku z powyższym, biorąc pod uwagę standardy wynikające z przywołanego orzeczenia Trybunału strasburskiego należałoby rozważyć możliwość przywrócenia regulacji zobowiązujących władze penitencjarne do rozważenia  przy wyborze właściwego zakładu karnego (a nie dopiero rozpatrując wniosek o przeniesienie) możliwego wpływu geograficznego miejsca osadzenia na życie rodzinne więźniów oraz ich bliskich. Zasadne byłoby w tym celu przywrócenie poprzedniego brzmienia przepisu art. 100 k.k.w.

http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/pdf/2007/07/563445/1531117.pdf

 

O tym, kiedy państwo chce, ale mu nie wychodzi - spotkanie regionalne RPO w Kaliszu

Data: 2017-04-25

Na spotkanie regionalne w Kaliszu w Centrum Kultury i Sztuki przy ul. Łaziennej 6 przyszło dziesięć osób.

Zaczęło się od problemu współpracy organizacji pozarządowych z samorządem Kalisza. Samorząd chce współpracować, udaje się uchwalać plany, przyjmowane są ustalenia. Ale potem one nie są realizowane. I nie wiadomo, co z tym zrobić.

Sposób wydawania pieniędzy publicznych na inwestycje

Stowarzyszenie Rowerem do Nowoczesności doprowadziło do przyjęcia w Kaliszu – zarządzeniem prezydenta - standardów budowy dróg, po to by promować zrównoważony transport w mieście. Niestety, te standardy, choć obowiązują, nie są brane pod uwagę przy projektowaniu dróg i zamówieniach publicznych. Władze miasta ich nie egzekwują.

Adam Bodnar: to prawdopodobnie nie jest sprawa dla Rzecznika Praw Obywatelskich, ale trzeba się jej przyjrzeć. Warto odwołać się też do raportu NIK w sprawie inwestycji rowerowych i rozważyć drogę prawną.

Przy okazji RPO opowiedział o tym, jak reaguje na niewłaściwe rozwiązania w aktach prawa miejscowego (można o tym przeczytać tu).

Budżet obywatelski

Najwięcej poparcia obywateli zyskały w głosowaniu dwie inwestycje rowerowe – od trzech lat nie są realizowane. Oferent, który chciał wykonać te prace, chciał więcej, niż przewidywał projekt. Zarząd Dróg Miejskich twierdzi więc, że żadnych ofert nie było.

- A czy skorzystaliście Państwo z prawa dostępu do informacji publicznej? Przecież to prawo dotyczy nie tylko faktów ale także planów. To bardzo ważne narzędzie kontroli obywatelskiej – zauważył Adam Bodnar. Przypomniał też o prawie petycji. Petycja może być narzędziem nacisku i doskonale nadaje się do tego, by obywatele kontrolowali realizację budżetu obywatelskiego. Bo petycje muszą być publikowane i wiadomo, że i odpowiedzi muszą być publiczne i na czas.

- Jeśli budżet obywatelski w Kaliszu nie działa, to to jest bardzo poważny problem. Trzeba koniecznie przyjrzeć się całej procedurze, sprawdzić, co szwankuje. Konieczna jest współpraca z miastem, by to ustalić - dodała dyr. Barbara Imiołczyk z Biura RPO. Dlatego RPO może się sprawie przyjrzeć i pomóc szukać rozwiązania, jeśli tylko dostanie więcej szczegółowych informacji.

Prawa ojców w konfliktach o dzieci, nieorzekanie opieki naprzemiennej

Czy nieuznawanie wniosków o opiekę naprzemienną przez sądy nie jest objawem dyskryminacji mężczyzn? Może winne jest prawo, które decyzję o opiece naprzemiennej uzależnia od porozumienia rodziców, którzy – w trakcie rozwodu są w konflikcie? Może opieka naprzemienna powinna być rozwiązaniem wyjściowym, od którego odstępowałoby się w sytuacjach, gdy zagrażałoby to dobru dziecka?

Ta sprawa jest dla rzecznika praw obywatelskich pretekstem do wyjaśnienia, jak trudne jest wdrożenie w życie nowych instytucji i rozwiązań, a także jaka jest mechanika konfliktów rozwodowych i jak się ona przekłada na ostateczne decyzje sądów. Ponieważ dziecko w tych konfliktach staje się kartą przetargową, RPO stale naciska na stworzenie instytucji adwokata dziecka. To może zmienić zachowania w sądach – i rozstrzygnięcia. Nad innymi rozwiązaniami w tej dziedzinie pracują też organizacje pozarządowe, w tym m.in. Ordo Iuris. Sprawą mają się też zająć sędziowie rodzinni na swoim zjeździe, który odbędzie się niebawem.

- To bardzo poważny problem społeczny, bo na przestrzeni lat zmieniła się rola ojca. Nauczyliśmy się wymagać od ojców zaangażowania, dzielenia się rolami rodzinnymi z matkami. Ale w sądach ciągle trwa tradycyjne wyobrażenie o rolach rodzicielskich – podkreślił Adam Bodnar.

Prawa osób z niepełnosprawnościami w państwie, które nie realizuje postanowień Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych.

Mimo międzynarodowych zobowiązań Polska nie dba o to np., by budynki publiczne były dostępne dla osób z niepełnosprawnościami. Co powinniśmy robić?

- Zgłaszać to Rzecznikowi Praw Obywatelskich, składać petycje do władz. Jest też droga sądowa – problemy same się nie rozwiążą, jeśli zainteresowani nawet maila do RPO nie napiszą – przekonywał Adam Bodnar.

Narzędziem kontrolowania władz jest też ankieta.pelnoprawni.gov.pl - serwis, w którym można sprawdzić, jak władze lokalne wywiązują się z zobowiązań wobec osób z niepełnosprawnościami.

Działania organizacji pozarządowych, 1 procent

- Zajmujemy się działalnością hospicyjną. Naszym ważnym źródłem wsparcia jest 1 procent z podatków.  Niestety, w mediach przeważają apele na rzecz fundacji tworzonych przez media i na rzecz dzieci. A co z geriatrią, z prawami osób starszych? - padło pytanie z sali

- RPO tego tematu nie odpuszcza.

Nie działa pomoc dla młodych osób z niepełnosprawnościami – za mało jest w Kaliszu warsztatów terapii zajęciowej, nie ma zakładu aktywizacji zawodowej. Spółdzielnia socjalna upadła, bo nie miała zleceń.

Brak odpowiedzi z Ministerstwa Sprawiedliwości na wystąpienia RPO z zakresu prawa rodzinnego

Data: 2017-04-25

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Ministra Sprawiedliwości pismo w sprawie braku odpowiedzi na kilka wystąpień generalnych, dotyczących istotnych kwestii z zakresu prawa rodzinnego. Pisma te, kierowane tak przez samego Rzecznika Praw Obywatelskich, jak i wspólnie z Rzecznikiem Praw Dziecka, dotyczyły kwestii alimentów i realizacji orzeczonych przez sąd kontaktów z dzieckiem , czyli spraw bardzo ważnych dla dzieci i ich rodzin. Doceniając dotychczasowe działania resortu sprawiedliwości w zakresie poprawy egzekucji świadczeń alimentacyjnych, RPO przypomniał o tym, że nadal czeka na odpowiedzi na pisma dotyczące wspomnianych kwestii.

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie przemocy domowej

Data: 2017-04-20

W nawiązaniu do dyskusji na temat problemu przemocy domowej, która toczy się aktualnie na kanwie sprawy jednego z bydgoskich radnych - jako Rzecznik Praw Obywatelskich, który jednocześnie wykonuje zadania dotyczące realizacji zasady równego traktowania, chciałbym zwrócić uwagę na szczególne obowiązki państwa związane z zapewnieniem skutecznej ochrony kobietom – ofiarom przemocy.

Przemoc wobec kobiet jako forma łamania praw człowieka to szerokie zjawisko, które przybiera różne formy i ma różnorodne przejawy. Przemoc psychiczna, fizyczna, ekonomiczna czy seksualna, w tym przemoc w rodzinie, to codzienność wielu kobiet w Polsce, znajdująca odzwierciedlenie także w skargach kierowanych do Rzecznika Praw Obywatelskich. Przemoc ta ma charakter strukturalny i stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych, który prowadzi do dyskryminacji kobiet, a także uniemożliwia pełen ich rozwój. Przemoc domowa nie jest i nigdy nie może być więc identyfikowana jako prywatna sprawa rodziny, typowa dla związków kłótnia, rozgrywka rozwodowa, czy też „wołanie człowieka o miłość”.

Zadaniem państwa jest w pierwszej kolejności skuteczne przeciwdziałanie przemocy w rodzinie. Jeżeli już dojdzie do sytuacji stosowania przemocy państwo ma natomiast obowiązek zapewnić bezpieczeństwo i pomoc osobom dotkniętym przemocą w rodzinie oraz skuteczne ściganie, karanie i właściwe oddziaływanie na sprawców przemocy w rodzinie. Szczegółowo obowiązki w tym zakresie określa ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie[1]. Zgodnie z art. 3 ust. 1 u.p.p.r osobie dotkniętej przemocą w rodzinie udziela się bezpłatnej pomocy, m.in. w formie poradnictwa medycznego, psychologicznego, prawnego, socjalnego, zawodowego i rodzinnego, ochrony przed dalszym krzywdzeniem czy zapewnienia osobie dotkniętej przemocą w rodzinie bezpiecznego schronienia w specjalistycznym ośrodku wsparcia dla ofiar przemocy w rodzinie. Niestety pomimo tego, że obowiązujące ustawodawstwo przewiduje szereg środków umożliwiających izolację sprawcy przemocy domowej od ofiary, brak jest mechanizmów zapewniających kobietom natychmiastową ochronę. Ponadto cytowana powyżej ustawa wprowadziła obowiązek realizacji programów oddziaływań korekcyjno-edukacyjnych wobec osób stosujących przemoc w rodzinie. Dane statystyczne pokazują jednak, że liczba orzeczonych przez sądy karne obowiązków uczestnictwa w oddziaływaniach korekcyjno-edukacyjnych sprawców przemocy pozostaje na niskim poziomie.

Do przyjęcia i wdrożenia krajowej polityki mającej na celu zapobieganie i zwalczanie wszelkich form przemocy ze względu na płeć zobowiązała Polskę także ratyfikowana w dniu 13 kwietnia 2015 r. Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej[2] – aktualnym problemem pozostaje jednak zapewnienie faktycznej realizacji praw gwarantowanych Konwencją. Z tym większym niepokojem przyjmuję publiczne wypowiedzi przedstawicieli najwyższych polskich władz o konieczności wypowiedzenia tej Konwencji lub odmowy jej stosowania.

Według danych Agencji Praw Podstawowych UE z 2014 r. jedna na trzy kobiety doświadczyła napaści fizycznej lub napaści na tle seksualnym od czasu ukończenia 15. roku życia. Sprawozdanie z realizacji Krajowego Programu Przeciwdziałania Przemocy w Rodzinie wskazuje, że liczba osób dotkniętych przemocą w rodzinie w 2015 r. wynosiła 207.385. Natomiast z danych dostępnych za 2016 r. wynika, że sama tylko Policja wypełniła 73,5 tys. formularzy „Niebieska Karta”, które mają pomóc w zwalczaniu tego zjawiska, a przecież uprawnione są do tego również inne instytucje. Należy również pamiętać, że wiele przypadków przemocy nie jest w ogóle zgłaszanych.

Należy także dodać, że wszelkiego rodzaju przemoc dotyka kobiety w nieproporcjonalnie większym stopniu niż mężczyzn. Jak wskazują policyjne i sądowe statystyki kobiety stanowią prawie 90% dorosłych ofiar przemocy w rodzinie. Mężczyźni stanowią natomiast większość wśród sprawców. Niezbędne jest zatem zapewnienie im ukierunkowanego i kompleksowego wsparcia uwzględniającego ich szczególne potrzeby. Z uwagi na fakt, że pomoc oferowana obecnie przez państwo, jest niewystarczająca stanowczo sprzeciwiałem się praktyce odmawiania przyznawania dotacji z budżetu państwa organizacjom specjalizującym się w udzielaniu pomocy kobietom, ofiarom przemocy.

Konwencja szczególny nacisk kładzie także na podejmowanie działań w celu zapobiegania wszelkim formom przemocy poprzez podnoszenie świadomości w celu lepszego rozumienia przez społeczeństwo różnych przejawów przemocy. Jest to tym bardziej ważne, ponieważ jak wynika z badań duża część społeczeństwa (w przedziale 20% –24%) za przemoc uważa wyłącznie  przemoc fizyczną, i to jedynie w jej ostrej formie. Ponadto część  respondentów  bagatelizuje przemoc  seksualną  w  związkach i nie traktuje jej  jako zjawisko niepożądane[3]. Dlatego też tego typu przykłady stosowania przemocy, nagłośnione medialnie, powinny być okazją dla przedstawicieli rządu do stanowczego ich potępienia oraz zintensyfikowania działań na rzecz zapewnienia skutecznej ochrony kobietom - ofiarom przemocy.

 




[1] Ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie (Dz.U. z 2015 r. poz. 1390, dalej: u.p.p.r).

[2] Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzona w Stambule dnia 11 maja 2011 r. (Dz.U. z 2015 r. poz. 961, dalej: Konwencja) .

[3] Ogólnopolskie badanie ankietowe, zrealizowane na zlecenie MPiPS, w  ramach  projektu  „Diagnoza  i  porównanie  skali  zjawiska  przemocy  w  rodzinie  oraz  ocena  efektywności  działań  podejmowanych  na  rzecz  przeciwdziałania  przemocy  w  rodzinie”, przeprowadzone przez firmę WYG  PSDB  sp.  z  o.o. na przełomie lipca i sierpnia 2014 roku.

 

Czy więźniowie faktycznie są aż tak niebezpieczni, że nie mogą przytulić własnego dziecka?

Data: 2017-04-19

Między innymi tę sprawę sprawdzali przedstawiciele Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur podczas wizytacji Zakładu Karnego w Wołowie.

Niektórzy więźniowie mają status uznanych za szczególnie niebezpiecznych (N). Jest on im nadawany ze względu na charakter popełnionego przestępstwa (np. potraktowanie kogoś w trakcie przestępstwa ze szczególnym okrucieństwem), zachowanie w zakładzie karnym czy areszcie śledczym (np. próbę ucieczki) lub jeśli dana osoba popełniła przestępstwo będąc w zorganizowanej grupie przestępczej.

Decyzję w tej sprawie podejmuje komisja penitencjarna, opierając się na wskazanych kryteriach i przy zastrzeżeniu obowiązku stałej weryfikacji podstaw uzasadniających zastosowanie obostrzonych warunków izolacji.

Kontrola tych okoliczności powinna być dokonywana w miarę możliwości w ramach stałego procesu oceny, nie rzadziej jednak niż co 3 miesiące. Czy jednak faktycznie te rozważania są obiektywne?

Z całą pewnością istnieje grupa więźniów, co do których trzeba stosować taki szczególny reżim. Należy jednak pamiętać, że uznanie kogoś za niebezpiecznego więźnia oznacza dla tej osoby całkowitą izolację od innych ludzi, w pojedynczej celi, gdzie kilka podstawowych mebli przymocowane jest na stałe do podłogi, a okna i metalowe drzwi wejściowe dodatkowo zabezpiecza się kratami od wewnątrz.

Każdorazowe wyjście osadzonego z celi łączy się z jego drobiazgową kontrolą osobistą. Cela też jest stale kontrolowana. Nadanie statusu N to również ryzyko, że odwiedzające więźnia osoby będą mogły z nim rozmawiać wyłącznie przez szybę, a dziecko skazanego czy aresztowanego nie będzie mogło być przez niego przytulone. Status ten łączy się zatem z dodatkowymi dolegliwościami dla więźnia oraz niejednokrotnie dla jego bliskich, które mogą trwać nawet wiele lat.

Ograniczenia te również utrudniają resocjalizację skazanego, co może być istotnym problemem dla społeczeństwa po zakończeniu odbywania przez niego kary. Może wyjść bowiem z więzienia gorszy, jako człowiek, a nie lepszy. Opisany reżim nie tylko negatywnie wpływa na stan psychiczny więźnia, ale utrudnia oddziaływania penitencjarne, bo przecież funkcjonariusze Służby Więziennej nie będą mogli objąć więźniów N grupowymi oddziaływaniami czy nauczyć ich normalnie pracować, nie mogąc skierować do jakiegokolwiek zatrudnienia poza tzw. pracą chałupniczą, również bez kontaktu z innymi osobami.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich podwyższony rygor odbywania kary nie może być przesłanką do eliminowania tak ważnych środków oddziaływania na skazanego.

Nieprawidłowości dotyczące utrzymywania przez długi czas statusu niebezpiecznego i reżimu z nim związanego były przedmiotem spraw rozpoznawanych przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (dalej Trybunał lub ETPC), w sprawach przeciwko Polsce (np. Piechowicz v. Polska, skarga nr 20071/07; Horych v. Polska, skarga nr 13621/08, Głowacki v. Polska, skarga nr 1608/08 i Pawlak v. Polska, skarga nr 13421/03). Tylko jednego dnia - 12 stycznia 2016 r. - Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wydał trzy wyroki w sprawach przeciwko Polsce: Karykowski v. Polska (skarga nr 653/12), Prus v. Polska (skarga nr 5136/11) oraz Romaniuk v. Polska (skarga nr 59285/12). We wszystkich trzech sprawach Trybunał stwierdził naruszenie art. 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, stanowiącego, że nikt nie może być poddany torturom ani nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu albo karaniu. Tytułem zadośćuczynienia zasądził odpowiednio: 5 tys. euro, 3 tys. euro oraz 8 tys. euro. Z kolei 11 tys. euro tytułem odszkodowania Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu zasądził w dniu 19 kwietnia 2016 r. w sprawie Karwowski v. Polska (skarga nr 29869/13). Wszystkie te sprawy dotyczyły reżimu przewidzianego w Polsce dla więźniów zakwalifikowanych do niebezpiecznych. Trybunał podkreślał konieczność weryfikacji zasadności, uwzględniającej zmiany w sytuacji bądź zachowaniu skazanych, stosowania reżimu przewidzianego dla osadzonych niebezpiecznych, którego każdorazowe przedłużanie wymaga szczegółowego uzasadnienia. W ocenie Trybunału, przepisy Kodeksu karnego wykonawczego regulujące stosowanie zaostrzonego reżimu w stosunku do osadzonych szczególnie niebezpiecznych, a także przewidziany tam wyjątek dopuszczający odstąpienie od zastosowania omawianego reżimu jedynie w szczególnych okolicznościach, skonstruowane są w sposób mogący prowadzić w praktyce do automatycznego ich stosowania.

W świetle znowelizowanych przepisów Kodeksu karnego wykonawczego z dnia 10 września 2015 r., istnieje możliwość uznania przez komisję penitencjarną, że nie zachodzi potrzeba stosowania wszystkich warunków związanych z reżimem dla niebezpiecznych, wskazanych w art. 88 b Kodeksu karnego wykonawczego i odstąpienie od stosowania jednego lub więcej z nich. Jest to istotna zmiana, na którą warto zwrócić uwagę w świetle treści wymienionych wyżej wyroków.

Czy w związku z tym na pewno Pani/Pan Podatnik uchronią się od płacenia odszkodowań więźniom, którzy nie byli tak niebezpieczni, jak stanowił ich status lub wobec których nie trzeba było stosować wszystkich obostrzeń?

Z informacji uzyskanych przez wizytujących Zakład Karny w Wołowie wynika, że formalnie odstąpiono od wskazanych w powyższym przepisie warunków tylko raz - w 2015 r. - tuż po opisanej nowelizacji.

W związku z tym reprezentanci KMPT zalecili rozważenie stopniowego i systematycznego łagodzenie rygoru więźniom uznanym za niebezpiecznych oraz podejmowanie przez komisję penitencjarną w tym zakresie formalnych decyzji, zgodnie z treścią 88 lit. b § 2 Kodeksu karnego wykonawczego.

W efekcie tego zalecenia KMPT tylko na jednym posiedzeniu komisji penitencjarnej zorganizowanym tuż po wizytacji, złagodzono reżim wykonywania kary wobec 13 osadzonych.

Rzecznik apeluje do Ministra Zdrowia o powołanie Rady do spraw Leczenia Niepłodności

Data: 2017-04-11

Zgodnie z informacjami medialnymi Ministerstwo Zdrowia nie podjęło i nie planuje podjąć działań zmierzających do powołania Rady do spraw Leczenia Niepłodności. Brak inicjatywy w tym zakresie, w ocenie Rzecznika, prowadzi do pozbawienia skuteczności przepisów ustawy o leczeniu niepłodności dotyczących działalności Rady, a co za tym idzie do osłabienia przestrzegania praw obywatelskich.

Art. 72 ww. ustawy przewiduje utworzenie Rady do spraw Leczenia Niepłodności, jako organu opiniodawczo-doradczego ministra właściwego do spraw zdrowia, składającego się z ekspertów z różnych dyscyplin naukowych, w szczególności prawa i medycyny, oraz filozofii w zakresie etyki. Do zadań Rady należy m.in. opracowywanie i opiniowanie projektów aktów normatywnych i innych dokumentów w zakresie leczenia niepłodności. Organ ten powinien ponadto podejmować działania informacyjne dotyczące m.in. metod leczenia niepłodności. Ponadto Rada ma za zadanie upowszechniać standardy postępowania oraz zasady deontologiczne w zakresie leczenia niepłodności, w tym stosowania procedur medycznie wspomaganej prokreacji.

W ocenie Rzecznika istnienie takiego gremium eksperckiego, jakim jest Rada ma istotne znaczenie z perspektywy zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych i upowszechniania wiedzy wśród społeczeństwa oraz dobrych zasad postępowania lekarzy w zakresie leczenia niepłodności. W związku z tym celowe jest podjęcie działań zmierzających do powołania przewidzianego ustawowo organu zajmującego się kompleksowo przedmiotową problematyką.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w zasygnalizowanej sprawie.

Wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie problemów z realizacją prawa rodziców (opiekunów) do pobytu z dzieckiem w szpitalu

Data: 2017-03-21

Rzecznik Praw Obywatelskich ponownie wystąpił do Ministra Zadrowia w sprawie problemów z realizacją prawa rodziców (opiekunów) do pobytu z dzieckiem w szpitalu oraz niejednolitą praktyką stosowaną przez podmioty lecznicze w tym zakresie. W odpowiedzi na poprzednie wystąpienie Rzecznika nie przedstawiono stanowiska resortu zdrowia w sprawie wskazanych problemów, dotyczących braku odpowiednich rozwiązań prawnych oraz niedostatecznej realizacji przez państwo obowiązków wynikających z Konstytucji. Nie przedstawiono również stanowiska w sprawie postulatów odnośnie do dostosowania podmiotów leczniczych pod względem lokalowo – materialnym do potrzeb rodziców (opiekunów), potrzeby standaryzacji postępowania w zakresie realizacji prawa pacjenta do opieki pielęgnacyjnej i ponoszenia z tego tytułu opłat oraz konieczności dookreślenia obowiązujących przepisów w zakresie realnego egzekwowania prawa pacjenta.

Czy z dodatku do zasiłku rodzinnego w okresie sprawowania opieki nad dzieckiem powinny korzystać także osoby samozatrudnione?

Data: 2017-03-06

Rzecznik Praw Obywatelskich przypomniał, że w myśl art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych dodatek z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego przysługuje matce lub ojcu, opiekunowi faktycznemu dziecka albo opiekunowi prawnemu dziecka, jeżeli dziecko pozostaje pod jego faktyczną opieką, uprawnionemu do urlopu wychowawczego, nie dłużej jednak niż przez okres:

  • 24 miesięcy kalendarzowych,
  • 36 miesięcy kalendarzowych, jeżeli sprawuje opiekę nad więcej niż jednym dzieckiem urodzonym podczas jednego porodu,
  • 72 miesięcy kalendarzowych, jeżeli sprawuje opiekę nad dzieckiem legitymującym się orzeczeniem o niepełnosprawności albo o znacznym stopniu niepełnosprawności.

Podstawowym celem urlopu wychowawczego jest udzielenie pracownikowi zwolnienia od obowiązku świadczenia w związku ze sprawowaniem osobistej opieki nad małym dzieckiem. W czasie urlopu wychowawczego pracownik nie otrzymuje wynagrodzenia, a w sytuacji, gdy rodzina korzystającego z tego urlopu pracownika osiąga dochody poniżej ustalonego kryterium dochodowego, wówczas przysługuje z tego tytułu wsparcie ze środków publicznych w postaci zasiłków rodzinnych oraz dodatków do tych zasiłków na zasadach przewidzianych w ustawie o świadczeniach rodzinnych, w tym dodatku z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego.

Tymczasem rodzice, którzy zawiesili działalność gospodarczą w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem napotykają na problemy w uzyskaniu dodatku do zasiłku rodzinnego. Art. 14a ust. 1d ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej stanowi, że przedsiębiorca niezatrudniający pracowników prowadzący działalność gospodarczą przez okres co najmniej 6 miesięcy może zawiesić wykonywanie działalności na okres do 3 lat w celu sprawowania osobistej opieki nad dzieckiem, nie dłużej jednak niż do ukończenia przez nie 5. roku życia.

W ocenie Rzecznika treść i wykładnia celowościowa ww. przepisu wskazują wprost, że ustawodawca przewidział w nim rozwiązanie analogiczne do urlopu wychowawczego przysługującego pracownikom. Co więcej, ustawodawca wprowadzając do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej przepis art. 14a ust. 1d umożliwił rodzicom prowadzącym działalność gospodarczą skorzystanie z rozwiązań analogicznych w zakresie opieki nad dzieckiem jak te, do których uprawnieni są rodzice pozostający w stosunku pracy, a więc m.in. do skorzystania z dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu przebywania na urlopie wychowawczym.

Zdaniem Rzecznika konieczne jest doprecyzowanie art. 10 ust. 1 ustawy o świadczeniach rodzinnych poprzez wskazanie wprost, że dodatek z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego przysługuje również osobom, które zawiesiły działalność gospodarczą ze względu na sprawowanie opieki nad dzieckiem. Istniejące obecnie zawężenie jedynie do tych osób, które są uprawnione do urlopu wychowawczego nie ma usprawiedliwionych podstaw. Rzecznik wskazał ponadto, że zróżnicowanie sytuacji osób prowadzących działalność gospodarczą i pracowników w zakresie dostępu do dodatku do zasiłku rodzinnego z tytułu opieki nad dzieckiem w okresie korzystania z urlopu wychowawczego może stanowić naruszenie art. 32 Konstytucji.

Rzecznik zwrócił się do Minister z prośbą o przedstawienie stanowiska wobec podnoszonego problemu oraz rozważenie zasadności podjęcia działań legislacyjnych prowadzących do całościowej realizacji uprawnień związanych z rodzicielstwem rodziców przedsiębiorców.

III.7064.11.2017

Co dalej z rodzicami opiekującymi się swoimi dziećmi w szpitalach? Ministerstwo Zdrowia odpowiada RPO

Data: 2017-02-22

Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na wystąpienie RPO w sprawie pobytu w szpitalu rodziców, którzy opiekują się przebywającymi w nich dziećmi przyznało, że przepisy nie precyzują tego uprawnienia, a sposób jego realizacji (osobna sala czy dodatkowe łóżko w sali, gdzie przebywa dziecko) jest uzależniony od warunków (m. in. lokalowych) konkretnego szpitala.

Resort zdrowia przypomina przy tym, że w takich sytuacjach przepisy stwarzają możliwość pobierania przez podmiot leczniczy opłat. Jest to jednak możliwe, pod warunkiem, że placówka ponosi wówczas określone koszty. Opłaty są ustalane przez kierownika podmiotu, zaś informacja o ich wysokości, sposobie ustalenia jest jawna i udostępniana w zakładzie leczniczym.

Jeśli zatem przebywanie osób bliskich przy dziecku powoduje dla podmiotu leczniczego dodatkowe koszty (np. za korzystanie z pościeli czy mediów), mogą zostać pobrane opłaty z tego tytułu. Oznacza to, że kierownik podmiotu leczniczego może ustalić opłatę za przebywanie osób bliskich przy dziecku, tylko wtedy, kiedy wynikają z tego dla podmiotu leczniczego dodatkowe koszty. Wysokość tych kosztów powinna zostać przez podmiot leczniczy udokumentowana. Nie w każdym przypadku bowiem z obecności rodziców wynikają koszty dla szpitala, np. gdy nie korzystają oni ze szpitalnego łóżka.

- Podkreślić należy, iż ustawa mówi o możliwości pobierania opłaty, co oznacza, iż kierownik podmiotu zawsze może odstąpić od jej pobierania – zaznacza ministerstwo.

Zgodnie z przepisami rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 26 czerwca 2012 r. w sprawie szczegółowych wymagań, jakim powinny odpowiadać pomieszczenia i urządzenia podmiotu wykonującego działalność leczniczą w oddziale dziecięcym należy zapewnić - dla rodziców lub opiekunów dziecka - dodatkowe łóżka w pokojach dzieci lub w odrębnym pomieszczeniu oraz pomieszczenie higieniczno-sanitarne wyposażone dodatkowo w natrysk.

W praktyce warunki te zależą w dużej mierze od możliwości (w tym lokalowych) konkretnego szpitala. Istnieją szpitale, które tego wymagania nie spełniają i realizują w tym zakresie programy dostosowania.

Jak zaznaczył resort zdrowia termin dostosowania placówek upłynie 31 grudnia 2017 r.

 - Coraz więcej podmiotów leczniczych podejmuje wysiłek dla tworzenia warunków do pełnego korzystania z prawa pobytu rodziców. Wiele szpitali wychodząc naprzeciw oczekiwaniom rodziców wydziela odrębne pomieszczenia o charakterze hotelowym dla rodziców lub tworzy hotele – podkreśla ministerstwo.

RPO pyta Ministra Zdrowia o zmiany przepisów dotyczących standardów postępowania medycznego, w tym standardów okołoporodowych

Data: 2017-02-16

Zmiany w ustawie z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej, wprowadzone nowelą ustawy z dnia 10 czerwca 2016 r., wywołały obawy pacjentów i środowiska lekarskiego. Dlatego też Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Zdrowia z prośbą o zajęcie stanowiska.

Zgodnie z nowym brzmieniem ustawy minister właściwy do spraw zdrowia może określić, w drodze rozporządzenia, standardy organizacyjne opieki zdrowotnej – a nie jak było dotychczas: standardy postępowania medycznego – w wybranych dziedzinach medycyny lub w określonych podmiotach wykonujących działalność leczniczą, kierując się potrzebą zapewnienia odpowiedniej jakości świadczeń zdrowotnych. Standardy organizacyjne opieki zdrowotnej dotyczą sposobu sprawowania opieki nad pacjentem lub wykonywania czynności związanych z udzielaniem świadczeń zdrowotnych (art. 22 ust. 4c). W świetle art. 41 noweli ustawy, dotychczasowe przepisy wykonawcze wydane na podstawie art. 22 ust. 5, zachowują moc do dnia wejścia w życie przepisów wykonawczych wydanych na podstawie nowego upoważnienia ustawy, jednak nie dłużej niż do dnia 31 grudnia 2018 r. To zaś oznacza, że dotychczas wydane rozporządzenia w sprawie standardów postępowania medycznego (m.in. z zakresu opieki okołoporodowej) zostały jedynie tymczasowo utrzymane w mocy, a kolejne akty wykonawcze wydane na podstawie art. 22 ust. 5 ustawy, będą ograniczały się do określenia standardów organizacyjnych opieki zdrowotnej w wybranych dziedzinach medycyny lub w określonych podmiotach wykonujących działalność leczniczą.

Rzecznik przypomniał, że pierwsze standardy opieki okołoporodowej zostały przyjęte w rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 20 września 2012 r. w sprawie standardów postępowania medycznego przy udzielaniu świadczeń zdrowotnych z zakresu opieki okołoporodowej sprawowanej nad kobietą w okresie fizjologicznej ciąży, fizjologicznego porodu, połogu oraz opieki nad noworodkiem, a ich celem było m.in. ograniczenie nadmiernej medykalizacji porodu fizjologicznego i zagwarantowanie przestrzegania praw pacjentek. W standardach znalazły się m.in. zalecenia dotyczące strategii uśmierzania bólu podczas porodu, wytyczne dotyczące prowadzenia przez personel medyczny planu opieki przedporodowej i planu porodu oraz dołączenia tych dokumentów do dokumentacji medycznej, ale także sposoby opieki nad pacjentką, która utraciła dziecko, czy to wskutek poronienia, czy martwego urodzenia.

Rzecznik podkreślił, że uchylenie dotychczas obowiązującego modelu standardów, powoduje, że realizacja wypracowanych już uprawnień kobiet będzie zależała od decyzji konkretnego lekarza w szpitalu. Dokonana zmiana ustawy o działalności leczniczej jest niezrozumiała i trudna do zaakceptowania, może bowiem w przyszłości niekorzystnie rzutować m.in. na prawa pacjentek przynależne kobietom ciężarnym i rodzącym. Rzecznik podzielił też niepokój środowiska pacjentek i organizacji je wspierających, że likwidacja standardów obowiązujących na dotychczasowych zasadach spowoduje pogorszenie, i tak nie zawsze dobrej, sytuacji kobiet na oddziałach położniczych.

Minister Zdrowia zapewnia, że nie zamierza ingerować w lokalne programy finansowania in vitro

Data: 2017-02-16

Minister Zdrowia nie chce już zatrzymywać programów zdrowotnych prowadzonych przez samorządy. Przewidujący to projekt nowelizacji został zmieniony w toku konsultacji, pod wpływem krytyki ze strony samorządów – napisał do RPO Minister Zdrowia.

Rzecznik Praw Obywatelskich pytał, czy to prawda, że przygotowywany przez Ministerstwo projekt nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej ma m.in. pozwolić Ministrowi Zdrowia na kończenie programów zdrowotnych prowadzonych przez samorządy. Takie informacje pojawiły się bowiem w mediach  i miało to dotknąć lokalne programy finansowania in vitro (VII.5002.6.2015).

Dziś jednostki samorządu terytorialnego mogą opracowywać, wdrażać, realizować i finansować programy polityki zdrowotnej (z art. 48 ust. 1. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych). Rodzaj i zakres takich programów zależy od zasobności samorządu, natomiast nad bezpieczeństwem i skutecznością kliniczną procedur czuwa Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji.

Projekt nowelizacji zakładał, że o tym, czy program może być realizowany, zdecyduje ocena Agencji oraz ocena „z punktu widzenia merytorycznej i organizacyjnej spójności z programami realizowanymi przez ministrów i Narodowy Fundusz Zdrowia”. Miało to być wiążące dla jednostki samorządu terytorialnego (art. 1 pkt 8 projektu), a za złamanie rekomendacji groziłaby odpowiedzialność z tytułu naruszenia dyscypliny finansów publicznych (art. 2 projektu).

Jednocześnie planowane było umożliwienie Ministrowi Zdrowia zawieszania finansowania programów na czas do 2 lat w przypadku braku środków finansowych lub gdy program był niecelowy.

Rzecznik Praw Obywatelskich zareagował, bo rozwiązanie to mogło oznaczać nadmierną ingerencję w gwarantowaną konstytucyjnie samodzielność działań podejmowanych przez samorządy w ramach upoważnienia ustawowego. Chodziło w szczególności o możliwość zawieszenia w przyszłości, decyzją Ministra Zdrowia, programów polityki zdrowotnej prowadzonych przez niektóre gminy, powiaty i samorządy województwa, a dotyczących finansowania procedury in vitro.

Wiceminister zdrowia Katarzyna Głowala w odpowiedzi z 3 lutego 2017 r. wskazała, że zapowiedzi te są juz nieaktualne. „Po konsultacjach przepis został przeformułowany w taki sposób, aby uprawnienia do podjęcia decyzji o zawieszeniu realizacji i finansowania programu, w całości albo w części, przysługiwały podmiotowi, który go opracował, wdrożył, realizuje i finansuje. Zatem Minister Zdrowia nie będzie mógł podejmować decyzji w odniesieniu do programów polityki zdrowotnej ukierunkowanych na przykład na finansowanie procedur zapłodnienia pozaustrojowego, jak i nie będzie miał możliwości dokonania tego wobec innych programów polityki zdrowotnej, które nie są programami opracowanymi, wdrożonymi, realizowanymi czy też finansowanymi przez ministra zdrowia. W związku z tym, wyrażone w Pana wystąpieniu obawy związane z ingerencją Ministra Zdrowia w samodzielność działania jednostek samorządu terytorialnego uważam za nieco przedwczesne i na obecnym etapie prac za nieuzasadnione”.

Minister podkreśliła, że wprowadzenie nowych przepisów ma na celu uproszczenie i doprecyzowanie procedury tworzenia, realizacji oraz oceny skuteczności programów polityki zdrowotnej, a nie ograniczenia funkcjonowania programów realizowanych przez jednostki samorządu terytorialnego.

Pani Joanna z Zielonej Góry ma już zagwarantowaną pomoc w opiece nad półroczną córeczką

Data: 2017-02-07

Pani Joanna z Zielonej Góry jeździ na wózku, ma porażenie mózgowe. Jesienią 2016 r. sąd po rozeznaniu sytuacji całej rodziny pani Joanny zdecydował, że jej dziecko powinno trafić do rodziny zastępczej, dopóki pani Joanna nie będzie miała właściwego wsparcia.

O sprawie napisała gazeta „Fakt” 19 listopada. Po pierwszym sygnale od dziennikarzy, jeszcze 18 listopada, rzecznik praw obywatelskich zdecydował o wysłaniu na miejsce swojego przedstawiciela, dyr. Andrzeja Stefańskiego, głównego koordynatora ds. projektów regionalnych.

Rozwiązywanie spraw lokalnie, we współpracy z zainteresowanymi, samorządem i organizacjami pozarządowymi jest stałą praktyką Biura RPO (wystarczy przypomnieć przypadek Chełma). Rzecznik zbiera sygnały o problemach ludzi nie tylko z mediów, ale także jeżdżąc po kraju w ramach spotkań regionalnych. Słucha ludzi, ułatwia im wzajemne usłyszenie swoich racji, służy ekspertyzą, dzieli się dobrymi praktykami, które znajduje jeżdżąc po kraju.

Jak się okazało, rodzinie pani Joanny - tak jak wielu rodzinom osób z niepełnosprawnościami w Polsce - brakowało systemowego wsparcia. Sąd nie miał innego sposobu zabezpieczenia interesu dziecka jak tymczasowe przekazania opieki rodzinie zastępczej.

Jednak, jak podkreśla RPO, osoby z niepełnosprawnościami mają prawo być rodzicami. Mają prawo opiekować się nimi, a ich dzieci mają prawo do przebywania w swojej biologicznej rodzinie. Rzecz w tym, że takie rodziny często potrzebują wsparcia i to wsparcie powinny otrzymać od państwa.  W zależności od niepełnosprawności wsparciem tym może być np. odpowiednio dostosowane mieszkanie czy pomoc asystenta rodziny.

Bardzo poważnie do problemu podeszły władze miasta. Pracownicy miejskiego ośrodka pomocy społecznej znaleźli ośrodek rehabilitacyjny, w którym zarówno mała Wiktoria, jak i Pani Joanna mogą korzystać z zabiegów rehabilitacyjnych. Obie będą przebywać w tym ośrodku co najmniej do końca kwietnia. W tym czasie mieszkanie Pani Joanny jest przystosowywane do potrzeb osoby z niepełnosprawnością.

Sąd uchylił postanowienie o umieszczeniu dziecka w pogotowiu opiekuńczym. Niebawem odbędzie się rozprawa, na której już ostatecznie sąd zdecyduje o losach dziewczynki.

Rozwiązanie zielonogórskie jest na razie jednostkowe, ale może być wzorem, jak rozwiązywać takie problemy. Ale bez zbudowania systemu wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami (nie tylko takich, które są rodzicami, ale też dorosłych osób, którymi na stałe opiekują się ich starzejący się rodzice), sytuacje takie, będą się powtarzać.

RPO: Postępowania wobec sprawców przemocy w rodzinie trwają zbyt długo

Data: 2017-02-06

Jest to kolejne wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczące tego problemu. W wystąpieniu z dnia 29 kwietnia 2016 r. Rzecznik  wskazywał, że przepis art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie w założeniu miał zapewnić szybką ochronę ofierze przemocy w rodzinie. Jednak na przykładzie rozpoznawanych w BRPO spraw indywidualnych widać, że w praktyce dotrzymanie wskazanego w ustawie terminu rozprawy (jeden miesiąc od dnia wpływu wniosku) oraz szybkie zakończenie postępowania sądowego jest trudne do osiągnięcia, zwłaszcza w przypadku, gdy strony korzystają z przysługujących im uprawnień procesowych.

Zdaniem Rzecznika jednym z rozwiązań, mogących przyczynić się do przyśpieszenia postępowania w tego rodzaju sprawach, jest ich rozpoznawanie przez wydziały rodzinne sądów powszechnych. Zgodnie z postanowieniami ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych w sądzie rejonowym może zostać utworzony wydział rodzinny i nieletnich. Z treści samego przepisu art. 11a ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, ani z uzasadnienia do projektu ustawy o zmianie ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie oraz niektórych innych ustaw nie wynika jednoznacznie, jaki wydział sądu rejonowego jest właściwy do rozpoznawania spraw o nakazanie opuszczenia mieszkania osobie stosującej przemoc w rodzinie.

W ocenie Rzecznika sędziowie rodzinni wydają się lepiej przygotowani do orzekania w tego typu sprawach, ponieważ dysponują jednocześnie wiedzą o ewentualnych problemach dotyczących konkretnej rodziny. Zobowiązanie do opuszczenia mieszkania na powyższej podstawie nie jest eksmisją orzekaną w sprawach cywilnych, zaś nakaz opuszczenia lokalu na podstawie tego przepisu nie powoduje utraty tytułu prawnego, a jedynie czasowe ograniczenie korzystania z lokalu. Sąd w toku postępowania nie bada zatem tytułu prawnego uczestnika do zajmowanego lokalu, ale jedynie faktyczne relacje występujące między członkami rodziny.

Kolejnym rozwiązaniem, które mogłoby się przyczynić do przyspieszenia rozpoznawania jest przyznanie tej kategorii spraw szczególnego statusu w Rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z dnia 23 grudnia 2015 r. Regulamin urzędowania sądów powszechnych. Wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie w piśmie z dnia 14 listopada 2016 r. zwrócił uwagę, że pomimo ustawowego zobowiązania do przeprowadzenia rozprawy w terminie jednego miesiąca od dnia wpływu wniosku zawartego w art. 11a ust. 2 ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, w Regulaminie urzędowania sądów powszechnych sprawy toczące się na tej podstawie prawnej, nie zostały objęte kategorią „spraw pilnych" oraz nie nadano im takiego statusu, co niewątpliwie mogłoby mieć wpływ na sprawność procedowania odnośnie całego postępowania.

 

Rzecznik interweniuje w sprawie samotnej matki, która zajęła pustostan

Data: 2017-01-18

Rzecznik bada sytuację mieszkaniową samotnej matki z dziećmi, która zajęła pustostan w Gdańsku. Gmina złożyła pozew o eksmisję matki z dziećmi.

Według przekazu medialnego, bezrobotna, samotna matka z dziećmi w wieku 9 i 10 lat, wprowadziła się do pustostanu, który, jak tłumaczy, wcześniej zajmowali bezdomni. Interesantka uprzątnęła pomieszczenia i je odmalowała, a następnie zgłosiła się do Urzędu Miasta Gdańska, aby zapłacić czynsz. Wówczas została zobowiązana do dobrowolnego opuszczenia nielegalnie zajętego lokalu. Mieszkanka nie ma gdzie się wyprowadzić, gdyż nikt nie chce wynająć mieszkania samotnej matce z dziećmi, nie jest w stanie uczynić zadość żądaniu Gminy. W związku z powyższym, wszczęto postępowanie sądowe w sprawie o eksmisję.

Rzecznik wystąpił w tej sprawie do Prezydenta Miasta Gdańska o wyjaśnienie sprawy w trybie nadzoru (BPG.7217.3.2016). 

Wystąpienie do Ministra Zdrowia w sprawie problemów z realizacją prawa rodziców (opiekunów) do pobytu z dzieckiem w szpitalu

Data: 2017-01-12

Brak standaryzacji zakresu świadczeń składających się na prawo do pobytu rodzica (opiekuna) z dzieckiem w szpitalu oraz brak konkretnych przepisów regulujących tę materię powoduje, że sposób realizacji prawa pacjenta do opieki pielęgnacyjnej (osobna sala czy dodatkowe łóżko w sali, gdzie przebywa dziecko) jest uzależniony nie tylko od warunków (głównie lokalowych i organizacyjnych) konkretnego szpitala, lecz również od dobrej woli władz szpitala.

Niektóre szpitale bowiem zapewniają rodzicom jedynie krzesło przy łóżku dziecka, podczas gdy inne oferują łóżka znajdujące się w salach chorych lub wydzielone pomieszczenia przeznaczone do całodobowego pobytu rodziców z chorymi dziećmi, a nawet umożliwiają zakwaterowanie w hotelu przyszpitalnym. Część placówek nie obciąża rodziców (opiekunów) kosztami ich pobytu, pozostałe pobierają opłaty w wysokości od kilku do kilkunastu złotych za dobę, które są ustalane przez wewnętrzne regulaminy i cenniki.

Obowiązujące przepisy nie precyzują zasad realizacji prawa pacjenta do dodatkowej opieki pielęgnacyjnej. Ustawa z dnia 15 kwietnia 2011 r. o działalności leczniczej nie przewiduje również uregulowania tej problematyki przez kierownika podmiotu leczniczego w ustalanym przez niego regulaminie organizacyjnym. Te ewidentne braki prowadzą, w opinii Rzecznika, do stwierdzenia, że państwo nie wywiązuje się należycie z nakazu podejmowania działań umacniających więzi rodzinne, mających na względzie przede wszystkim dobro rodziny, a także chroniących prawa rodzin i dzieci. Rzecznik przypomniał, że na mocy art. 68 ust. 3 Konstytucji, dzieciom przysługuje prawo do szczególnej opieki zdrowotnej. Co więcej, na konieczność hospitalizacji chorych dzieci z możliwością zapewnienia im opieki rodzicielskiej wskazują wymogi współczesnej medycyny oraz nowoczesne standardy pielęgnacji. Nie ulega przy tym wątpliwości, że obecność rodzica przy chorym dziecku ma niebagatelny wpływ na cały proces leczenia i ma szczególne znaczenie w przypadku hospitalizacji najmłodszych dzieci oraz dzieci przewlekle i terminalnie chorych.

Rzecznik zwrócił się do Ministra o zajęcie stanowiska w sprawie oraz przekazanie informacji na temat podjętych lub planowanych działaniach w tej materii. 

Sprawa pani Cecylii. Skarga kasacyjna RPO przeciw odebraniu matce opiekującej się dzieckiem z niepełnosprawnością pomocy na drugie dziecko

Data: 2017-01-05

Pani Cecylia opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem i nie pracuje. W 2015 r. urodziła drugie dziecko i w tej sytuacji nie ma prawa do urlopu macierzyńskiego. Ale od 1 stycznia 2016 r. rodzice, którzy nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego lub uposażenia macierzyńskiego, mogą wystąpić o świadczenie rodzicielskie. Pani Cecylia taką pomoc na młodsze dziecko dostała, ale po 5 miesiącach wypłata została wstrzymana. Ośrodek pomocy społecznej uznał bowiem, że skoro pani Cecylia dostaje już świadczenie pielęgnacyjne na starsze dziecko (to z niepełnosprawnością), to nie ma już prawa do pomocy na młodsze dziecko.

RPO uznał tę interpretację za całkowicie błędną i wniósł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie o unieważnienie decyzji odbierającej pani Cecylii świadczenie (III.7064.239.2016.JA).

Wskazał, że ustawa precyzyjnie wylicza, kiedy świadczenie rodzicielskie się nie należy. Żaden z wyliczonych przypadków nie stosuje się do sytuacji pani Cecylii.

Negatywna przesłanka uniemożliwiająca uzyskanie świadczenia rodzicielskiego określona w art. 17c ust. 9 pkt 4 ustawy o świadczeniach rodzinnych odnosi się do ustalonego prawa do świadczenia rodzicielskiego, dodatku do zasiłku rodzinnego, świadczenia pielęgnacyjnego, specjalnego zasiłku opiekuńczego lub zasiłku dla opiekuna w związku z wychowywaniem tego samego dziecka lub opieką nad tym samym dzieckiem. Tymczasem w przypadku pani Cecylii świadczenie pielęgnacyjne jest dla jednego dziecka, a rodzicielskie – dla drugiego.

Zaskarżonej decyzji RPO zarzuca więc naruszenie prawa materialnego poprzez błędną ich wykładnię polegającą na przyjęciu, że fakt pobierania przez rodzica świadczenia pielęgnacyjnego z tytułu sprawowania opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem stanowi negatywną przesłankę do uzyskania świadczenia rodzicielskiego na drugie dziecko w rodzinie.

Argumentacja prawna RPO

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich organ administracji dokonując wykładni przepisu art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych poprzestał na jego literalnym brzmieniu (wykładnia gramatyczna) przyjmując, że w stanie faktycznym sprawy będącej przedmiotem niniejszej skargi może on znaleźć zastosowanie. Z taką oceną i dokonaną wykładnią nie sposób się zgodzić.

Zgodnie z aktualną teorią wykładni prawa, nie istnieje czyste, abstrakcyjne znaczenie przepisu, które mogłoby być przyjęte bez jakichkolwiek zabiegów interpretacyjnych. Nawet pozornie proste przepisy wymagają bowiem dokonywania pewnych założeń i przyjmowania pewnych definicji i konkretnego rozumienia słów i kontekstów (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 7 grudnia 2006 r. sygn. akt III CZP 108/06, OSNC 2007/9/134, Biuletyn SN 2006/12).

Teoretycy języka zgodnie bowiem wskazują, że ze względu na cechy języka prawnego, jego nieostrość, wieloznaczność, czy semantyczną otwartość (niedookreśloność), jego zależność od zmieniających się kontekstów pozajęzykowych, takich jak stosunki społeczne, ekonomiczne czy polityczne, akty twórczej interpretacji przepisów prawnych są wręcz nieuniknione. Wynika stąd, że w wielu sytuacjach twórczy charakter wykładni stanowi po prostu rezultat immanentnych cech samego języka prawnego (por. A. Stelmachowski, Wstęp do teorii prawa cywilnego, Warszawa 1984, s. 434, A. Stelmachowski, Zarys teorii prawa cywilnego, Warszawa 1998, s. 295 Z. Ziembiński, M. Zieliński, Dyrektywy i sposób ich wypowiadania, Warszawa 1992, a zwłaszcza M. Zieliński, Wykładnia prawa. Zasady, reguły, wskazówki, Warszawa 2002, K. Płeszka, T. Gizbert-Studnicki, Dwa ujęcia wykładni. Próba konfrontacji, ZNUJ 1984/20, R. Sarkowicz, J. Stelmach, Teoria prawa, Kraków 1996, s.80, L. Leszczyński, Zagadnienia teorii stosowania prawa. Doktryna i tezy orzecznictwa, Zakamycze 2001, s.113).

Zastosowanie przez działającego z upoważnienia Burmistrza W.  Kierownika Działu Świadczeń Rodzinnych Ośrodka Pomocy Społecznej w W. wyłącznie wykładni gramatycznej art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych doprowadziło do rozstrzygnięcia, które w świetle powszechnie akceptowanych wartości jest rażąco niesłuszne, niesprawiedliwe, nieracjonalne i niweczące ratio legis ustawy o świadczeniach rodzinnych. Odstępstwo od sensu językowego przepisu było nie tylko prawem, ale wręcz obowiązkiem organu (por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 22 marca 2007 r., III CZP 8/2007, LEX nr 230973). Nie może zatem budzić wątpliwości, że sytuacja prawna będąca przedmiotem niniejszej skargi uzasadniała konieczność kreatywnej interpretacji przepisu art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych i odstąpienia od jego literalnego sensu.

W konsekwencji, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, działania podejmowane w toku postępowania były niezgodne z prawem, gdyż organ administracji rozstrzygający w sprawie naruszył przepisy prawa materialnego. Dokonał bowiem nieprawidłowej wykładni przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych, co miało wpływ na jej wynik. W sytuacjach, gdy ściśle literalne interpretowanie zapisu ustawowego prowadzi do zniekształcenia albo wypaczenia jego treści, obowiązkiem organu stosującego prawo jest sięganie do innych sposobów wykładni. Organ powinien był zatem podjąć próbę zinterpretowania przepisu art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych odwołując się do aksjologicznej racjonalności ustawodawcy oraz kierując się systemowymi, celowościowymi bądź funkcjonalnymi regułami wykładni prawa (por. uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 18 października 2001 r., I KZP 22/01 OSNKW 2001, z. 11-12, poz. 86, a także A. Redelbach, S. Wronkowska, Z. Ziembiński: Zarys teorii państwa i prawa, Warszawa 1992, s. 203 i nast.; L. Morawski: Wstęp do prawoznawstwa, Toruń 1997, s. 151; J. Wróblewski: Sądowe stosowanie prawa, Warszawa 1972, s. 123 i nast.).

Interpretacja przepisów ustawowych musi być zawsze dokonywana przy zastosowaniu techniki wykładni ustawy w zgodzie z Konstytucją. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego utrwalona jest zasada prymatu takiej wykładni. Jak wskazano w orzeczeniu z dnia 4 października 1995 r., wydanie orzeczenia o niekonstytucyjności ustawy nie powinno następować w sytuacji, gdy możliwe jest nadanie ustawie takiego rozumienia, które doprowadzi ją do zgodności z normami, zasadami i wartościami ustanowionymi przez Konstytucję (...). Innymi słowy, jeżeli na gruncie wykładni językowej możliwe jest różne rozumienie treści normy prawnej, to należy przyjmować taki rezultat wykładni, który zapewnia zgodność z zasadami konstytucyjnymi (sygn. akt K 17/93, OTK w 1994 r., cz. I, s. 92).

Organ administracji publicznej uchylając w całości decyzję własną o przyznaniu pani Cecylii świadczenia rodzicielskiego na młodsze dziecko dokonał błędnej wykładni art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych, gdyż pominął prawnie uzasadnione cele ustawy oraz zasady konstytucyjne. Należyta interpretacja aktu normatywnego polegająca na odczytaniu z niego właściwego i zgodnego z intencjami prawodawcy sensu, wymagała od organu rozstrzygającego zastosowania metod wykładni zmierzających do ustalenia celu, w jakim wydano dane przepisy, i tłumaczących ich sens w świetle tego celu. Odstąpienie od ścisłej wykładni językowej i posłużenie się inną metodą wykładni w niniejszej sprawie było nieodzowne, a brak aktywności organu administracji w tej mierze doprowadził do rażąco niesprawiedliwego rozstrzygnięcia poprzez zastosowanie prawa materialnego w sposób zakłócający ratio systemu zabezpieczenia społecznego.

Niezaprzeczalnym celem ustawy o świadczeniach rodzinnych jest realizacja polityki społecznej i gospodarczej uwzględniającej dobro rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji. Każdy z zapisów znajdujących się w tym akcie prawnym musi pozostawać w zgodzie z jego funkcją. Wyłączenie z kręgu uprawnionych do uzyskania świadczenia rodzicielskiego rodzica, któremu rodzi się kolejne dziecko, tylko dlatego, że korzysta ze świadczenia opiekuńczego na inne dziecko, pozostaje w sprzeczności z aksjologiczną racjonalnością ustawodawcy. Z domniemania racjonalności orzecznictwo i doktryna wyprowadzają cały szereg bardziej szczegółowych reguł, takich jak założenie, że prawodawca nie stanowi norm sprzecznych, norm zawierających luki lub zbędnych, dąży do społecznie aprobowanych celów, liczy się z konsekwencjami empirycznymi podejmowanych decyzji. Niezasadne byłoby więc przypisywanie racjonalnemu ustawodawcy, że pozbawia ochrony rodziny wbrew zapisowi art. 18 Konstytucji, który nakazuje chronić rodzinę, bez uwzględnienia zapisu zawartego w art. 67 ust. 2 Konstytucji RP stanowiącego, iż obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, oraz zapisu zawartego w jej art. 69 stwierdzającego, że osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji.

Zasada pierwszeństwa wykładni językowej nie może prowadzić do wniosku, że interpretatorowi wolno jest w każdych okolicznościach ignorować wykładnię systemową czy funkcjonalną. Może się okazać, że sens przepisu, który wydaje się językowo jasny okaże się wątpliwy, gdy go skonfrontujemy z innymi przepisami lub weźmiemy pod uwagę cel regulacji prawnej (por. M. Zieliński, Wykładnia prawa. Zasady, reguły, wskazówki, Warszawa 2002, s.275). Co w ocenie Rzecznika miało miejsce w sprawie objętej skargą.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich organ rozstrzygający o uchyleniu prawa pani Cecylii do świadczenia rodzicielskiego powinien dokonać pogłębionej wykładni przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych. Wbrew stanowisku organu administracji nie sposób przyjąć, że przepis art. 27 ustawy o świadczeniach rodzinnych regulujący zbieg prawa do świadczeń rodzinnych, a w szczególności jego ust. 5 stanowiący, że w przypadku zbiegu uprawnień do następujących świadczeń: świadczenia rodzicielskiego lub świadczenia pielęgnacyjnego lub specjalnego zasiłku opiekuńczego lub dodatku do zasiłku rodzinnego, o którym mowa w art. 10 lub zasiłku dla opiekuna, o którym mowa w ustawie z dnia 4 kwietnia 2014 r. o ustaleniu i wypłacie zasiłków dla opiekunów - przysługuje jedno z tych świadczeń wybrane przez osobę uprawnioną, mógł być zastosowany w niniejszej sprawie.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich wskazany w art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych zbieg uprawnień do określonych w nim świadczeń ma zastosowanie tylko w sytuacji, gdy chodzi o zbieg uprawnień w sensie podmiotowym zarówno co do osoby sprawującej opiekę lub wychowanie jak i osoby wymagającej opieki. Przepis art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych dotyczy więc prawa do przyznania jednego ze świadczeń rodzinnych na skutek zbiegu uprawnień i dokonania wyboru świadczenia przez osobę uprawnioną w sytuacji wychowania lub opieki nad tym samym dzieckiem. Nie dotyczy przypadku, gdy mamy do czynienia ze zbiegiem uprawnień z tytułu wychowywania lub opieki nad różnymi dziećmi. Nie do przyjęcia jest bowiem stanowisko, że w myśl w art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych istotne jest wyłącznie to, czy osoba uprawniona pobiera jedno ze świadczeń wymienionych w tym przepisie, a bez znaczenia pozostaje okoliczność nad kim sprawowana jest opieka lub wychowanie. Przepis stanowi o zbiegu uprawnień, które nie mogą być rozpatrywane bez badania przesłanek uprawnień w przypadku świadczenia rodzicielskiego i świadczenia pielęgnacyjnego, które są uprawnieniami przyznawanymi w stosunku do sprawowania opieki nad konkretnym podmiotem. Oznacza to, że pani Cecylii przysługują dwa odrębne uprawnienia do świadczeń w stosunku do każdego z dwojga dzieci, a prawo do nich wywodzi się z innego tytułu i innej podstawy prawnej.

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich znajduje potwierdzenie w orzecznictwie sądowo-administracyjnym m.in. w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy z dnia 13 lipca 2016 r. sygn. akt II SA/Bd 617/16 oraz wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z dnia 23 sierpnia 2016 r. sygn. akt IV SA/Wr 158/16 dostępne na: www.orzeczenia.nsa.gov.pl.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania organu administracji w sprawie objętej skargą były sprzeczne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie. Zgodnie bowiem z treścią art. 6 Kodeksu postępowania administracyjnego organy administracji posiadają uprawnienie do działania jedynie na mocy obowiązujących przepisów. Zasada praworządności (legalizmu) została przewidziana w art. 7 Konstytucji, zgodnie z którym organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Legalizm działalności organów administracji publicznej polega m.in. na wydawaniu przez nie rozstrzygnięć w przepisanej prawem formie, na należytej podstawie prawnej i w zgodności z wiążącymi dany organ przepisami materialnymi. Zasada ta dotyczy nie tylko organów publicznych tworzących prawo, ale też stosujących je organów. Naruszenie przez organy państwa obowiązku działania na podstawie i w granicach prawa sprawia, że działanie takie traci cechę legalności. W dotychczasowym orzecznictwie Trybunał podkreślał, że istotą art. 7 Konstytucji jest nakaz działania organów władzy publicznej w granicach wyznaczonych przez prawo, w którym winna być zawarta podstawa działania, jak też zakreślone granice jej działania (zob. postanowienie z 9 maja 2005 r., sygn. Ts 216/04, OTK ZU nr 2/B/2006, poz. 87). Zasada wyrażona w art. 7 Konstytucji nie ma charakteru wyłącznie formalnego, który by powodował, że konstytucyjne uwarunkowania dotyczące treści przepisów prawnych nie wynikają z art. 7, ale z klauzuli wyrażonej w art. 2 Konstytucji i pozostałych zasad ustrojowych. Takie uwarunkowania wynikają bowiem również z samego art. 7 Konstytucji (zob. W. Sokolewicz, komentarz do art. 7 Konstytucji, [w:] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, red. L. Garlicki, Warszawa 2007, s. 3).

Prawidłowe odczytanie treści art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 w zw. z art. 17c ust. 9 pkt 4 ustawy o świadczeniach rodzinnych prowadzi do wniosku, że w sytuacji, gdy świadczenie rodzicielskie i świadczenie pielęgnacyjne przysługują na inne dzieci, wówczas rodzic ma prawo do każdego z tych świadczeń. Warunek ten został spełniony w niniejszej sprawie. W konsekwencji - zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich - zaskarżona decyzja powinna zostać uchylona, gdyż została wydana w oparciu o błędną wykładnię prawa materialnego.