Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 34

Art. 73 - Wolność artystyczna oraz badań naukowych

Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.

CO TO ZNACZY?

Art. 73 ponownie tworzy kilka wolności:

  • wolność twórczości artystycznej (wolność sztuki – swoboda tworzenia dzieł artystycznych wszelkiego rodzaju);
  • wolność badań naukowych (swoboda wyboru przedmiotu badań i wolność ogłaszania wyników tych badań) oraz wolność nauczania (czyli swoboda systematycznego przekazywania wiedzy naukowej innym osobom). Wspólnie wolności te tworzą wolność nauki;
  • wolność korzystania z dóbr kultury (gwarantuje dostęp do efektów twórczości innych osób).

Wolności te bezpośrednio powiązane są z wolnością wyrażania poglądów (art. 54), są szczególną forma jej realizacji. Zostały one ujęte w formę prawa podmiotowego, więc wynikają z nich roszczenia indywidualne

Data początkowa
np.: 08/2019
Data końcowa
np.: 08/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

MKiDN: spory między inwestorem a architektem nie wymagają zmiany prawa

Data: 2019-07-05
  • Resort kultury nie widzi potrzeby zmiany prawa w celu ochrony integralności dzieła architektonicznego - aby zabezpieczyć interesy zarówno architektów, jak i inwestorów
  • Opowiada się za tym RPO, bo inwestorzy tak tworzą umowy, by architekci zobowiązywali się do niewykonywania swych autorskich praw osobistych do projektu
  • Architekci podkreślają zaś, że prawa te są niezbywalne. Kwestionują prawną skuteczność takich umów, są jednak słabszą stroną  

Wnioski kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciły jego uwagę na problem ochrony integralności utworów architektonicznych. Chodzi o konkurencję uprawnień twórcy-architekta oraz praw nabywcy projektu - najczęściej inwestora lub właściciela obiektu wzniesionego na bazie projektu. Z perspektywy inwestora bądź właściciela przeszkodą w korzystaniu z takiego obiektu jest każdorazowa konieczność uzyskania zgody architekta na dokonanie zmian, w tym celowych z punktu widzenia użytkownika budynku.

Dlatego inwestorzy starają się zabezpieczyć swoje interesy poprzez taką konstrukcję umów prawno-autorskich, w których twórcy projektu zobowiązują się do niewykonywania autorskich praw osobistych. Architekci kwestionują zaś skuteczność prawną takich umów, wskazując na niezbywalność więzi twórcy z utworem. Podkreślają, że twórca z reguły jest słabszą stroną umowy. Trudno mu się nie zgodzić się na określone zapisy umowne – chociażby ze względu na dysproporcję w potencjale ekonomicznym stron.

Jakie są przyczyny problemu?

Prawo autorskie nie przewiduje odrębnej regulacji integralności dzieł  architektonicznych. Tymczasem prawo do poszanowania integralności utworu przybiera szczególną postać w przypadku dzieł architektonicznych i urbanistycznych. Muszą one uwzględniać wiele funkcji użytkowych, przy jednoczesnych wysokich wymaganiach estetycznych. Słuszny interes twórcy jest ostro konfrontowany ze słusznym interesem użytkownika budynku.

Odrębnym problemem jest także trudność w precyzyjnym określeniu elementów twórczych projektu. Nie należą do nich instalacje i rozwiązania typowe, ale kompozycja i forma budynku podlegają ochronie prawnoautorskiej, jak i elementy estetyczne. Właściciel budynku powinien mieć je na względzie  przy dokonywaniu zmian technicznych czy remontu. Jednak nie jest oczywiste, czy tak chronione są również elementy funkcjonalne obiektu. Może to prowadzić do sytuacji, w których podmioty decydują się na umowne określenie dopuszczalności zmian w utworze. Coraz częściej umowy przybierają postać zobowiązania twórcy do niewykonywania przysługujących mu praw osobistych w zakresie ochrony integralności utworu bądź wręcz zrzeczenia się prawa do wykonywania praw osobistych.

Samorządy zawodowe architektów we wnioskach do Rzecznika podkreślają, że twórcy zrzekają się uprawnienia do wykonywania autorskich praw osobistych często pod wpływem dominującej pozycji majątkowej inwestora. Z uwagi na rozpowszechnienie takich klauzul w obrocie prawnym, twórcy nie mają zwykle innej alternatywy niż zgoda na ograniczenie własnych uprawnień. W realiach obrotu gospodarczego i silnej konkurencji rynkowej architekci nie są w stanie skutecznie chronić swoich autorskich praw osobistych.

Jakie rozwiązanie byłoby możliwe?

Rzecznik spytał Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czy widzi potrzebę odrębnej regulacji prawnej, która określałaby możliwość zmiany utworów architektonicznych i architektoniczo-urbanistycznych – z uwzględnieniem ich specyfiki i społecznej funkcji. Pozwoliłoby to wyważyć interesy wszystkich stron, a także uwzględnić ochronę interesu społecznego.

Obecne przepisy okazują się bowiem niewystarczające w zakresie unormowania ochrony integralności dzieła o tak wielorakich funkcjach, jakim jest obiekt architektury czy urbanistyki. Oddzielna regulacja mogłaby nadać odpowiednie znaczenie zarówno walorom użytkowym obiektu, jak i jego aspektom estetycznym i kompozycyjnym. Mogłaby też uwzględniać fakt nierównowagi pozycji rynkowej twórcy i inwestora. Praktyka zrzekanie się przez twórców uprawnień prowadzi do pozbawienia ochrony integralności ich utworu. Świadczy to też o niefunkcjonalności obecnej regulacji, skoro jest ona omijana przez strony umowy.

Odpowiedź MKiDN

Podsekretarz stanu w MKiDN Paweł Lewandowski odpisał, że nie widzi potrzeby odrębnej regulacji ochrony integralności utworu architektonicznego. W ocenie resortu odpowiednio wyważone zabezpieczenie interesów zarówno twórców, jak i zamawiających, stanowią obecne przepisy ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych - związane z prawem odstąpienia od umowy o stworzenie dzieła, jej wypowiedzenia, czy z ochroną integralności utworów w powiązaniu z innymi przepisami prawa cywilnego. Regulacje dotyczące integralności utworów mają zaś uniwersalny charakter, które w dostateczny i jednakowy sposób chronią wszystkich twórców.

Zdaniem MKiDN zarówno norma prawna ustanowiona w art. 16, jak i art. 49 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych jest pojemna i na tyle generalna, że stanowi wystarczającą ochronę praw twórców w różnych sytuacjach, zaś zgłaszane przez twórców utworów architektonicznych oraz architektoniczno-urbanistycznych problemy znajdują jednak rozwiązanie w obowiązujących przepisach prawa.

Odpowiedź powołuje się m.in. na komentarze do prawa autorskiego, że z biegiem czasu z natury rzeczy konieczna jest ingerencja w dzieło architekta, np. remont fasady budynku. Odtworzenie jej pierwotnego kształtu z wielu powodów jest bądź niemożliwe, bądź ze względów ekonomicznych lub technicznych niepożądane. Nie bez znaczenia są również zmieniające się odczucia estetyczne, trendy mody. Fluktuacji podlega też przeznaczenie dzieła.

Według tych komentarzy kolizja praw twórcy i osób uprawnionych do korzystania z utworu jest właściwie nieunikniona. Skuteczność powołania się na prawa podmiotowe zależy m.in. od udowodnienia  respektowania granic treści i wykonywania prawa własności. Konieczne jest postępowanie w granicach prawa i zasad współżycia społecznego. W przeciwnym razie właściciel spotka się z zarzutem nadużycia prawa. Z kolei autor utworu użytkowego powinien uwzględniać wymagania swojego partnera. Następstwem tej zasady jest rozszerzenie granic  dozwolonych modyfikacji, ponieważ istotą projektów architektonicznych i urbanistycznych jest podleganie przeobrażeniom w toku realizacji.

Jeśli zaś chodzi o praktyczne aspekty związane z korzystaniem z uprawnień przez twórców utworów architektonicznych oraz architektoniczno-urbanistycznych, MKiDN wskazuje, że dotyczą one kwestii egzekwowania istniejących już uprawnień wynikających z obowiązujących przepisów prawa przez twórców, niż konieczności zastąpienia ich nowymi rozwiązaniami.

Do MKiDN nie wpływały podobne zgłoszenia, jak opisane w wystąpieniu Rzecznika. Trudno zatem w sposób precyzyjny ocenić skalę opisywanych zjawisk, czy też ich utrwalenie w praktyce, co mogłoby uzasadniać zmianę obowiązujących przepisów. Podobnie w zakresie orzecznictwa brak jest istotnych rozstrzygnięć w zakresie sporów powstałych na tle kwestii integralności utworów architektonicznych i architektoniczno-urbanistycznych - podkreślił wiceminister.

IV.712.1.2015

Usuwanie prac z wystawy. Dyrektor Muzeum Narodowego odpowiedział Rzecznikowi

Data: 2019-05-16
  • Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce - tak dyrektor Muzeum Narodowego prof. Jerzy Miziołek odpowiedział RPO w sprawie usunięcia ich prac z galerii sztuki współczesnej
  • Zmiany galerii to realizacja nowej, bardziej dynamicznej wizji  funkcjonowania, a nie deprecjonowanie zbiorów czy ich „cenzurowanie” - zapewnił
  • Podkreślił, że misją Muzeum jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, a przy ograniczonych warunkach lokalowych muszą następować „kreatywne zmiany”

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił dyrektora Muzeum Narodowego o wyjaśnienie przyczyn usunięcia z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku dwóch prac – „Sztuki konsumpcyjnej” Natalii LL oraz „Lou Salome” Katarzyny Kozyry. W wyniku protestów i wielu komentarzy opinii publicznej oba eksponaty mają zostać czasowo przywrócone do Muzeum.

Wątpliwości Rzecznika

W ocenie RPO sytuacja ta budzi uzasadnione wątpliwości z puntu widzenia konstytucyjnej zasady równego dostępu do dziedzictwa kulturowego oraz wolności twórczości artystycznej, zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w Galerii Sztuki XX i XXI wieku.

Konstytucja obejmuje ochroną dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy. Dyrektor instytucji kultury ma prawo do autonomicznego określania polityki wystawienniczej tej instytucji. Rzecznik ze zrozumieniem odnosi się również do konieczności wymiany eksponowanych w Muzeum Narodowym dzieł, która ma na celu udostępnianie zwiedzającym również obiektów znajdujących się aktualnie w archiwum Muzeum.

Niemniej forma wycofania dzieł budzi poważne wątpliwości. Oba eksponaty stanowiły bowiem element wystawy stałej obecnej w Muzeum od kilku lat, a ich czasowe usunięcie nie było powiązane w żaden sposób ze zmianą tej wystawy.

Obie artystki mają ugruntowaną pozycję w historii polskiej sztuki współczesnej, a ich dzieła stanowią istotny element polskiego dziedzictwa kulturowego. Dlatego usunięcie ich dzieł przez placówkę kultury o tak istotnym znaczeniu jak Muzeum Narodowe w Warszawie może zostać odebrane jako komunikat skierowany do artystów i opinii publicznej, że podejmowanie pewnych tematów w polskiej sztuce jest nieodpowiednie, a zatem może negatywnie wpływać na realizację wolności twórczości artystycznej zwłaszcza przez rozpoczynających karierę twórców - ocenił RPO.

Odpowiedź dyrektora Muzeum Narodowego

- Uprzejmie informuję, że nowy pokaz malarstwa XX wieku był planowany od grudnia 2018 r., a jego koncepcja powstała przy ścisłej współpracy z pracownikami Działu Sztuki Nowoczesnej MNW. Po opracowaniu scenariusza nowej wystawy, prace nabrały tempa, a od 6 maja przystąpiono do demontażu poprzedniej, trwającej od sześciu lat ekspozycji - napisał w odpowiedzi RPO prof. Jerzy Miziołek.

Zapewnił, że zmiany w galerii są związane z wizją bardziej dynamicznego funkcjonowania Muzeum Narodowego w Warszawie. W zbiorach MNW znajduje się prawie 900 tys. obiektów. Na stałej ekspozycji prezentowane jest jedynie 0,5%. Zmiany w przestrzeni dotychczasowej Galerii Sztuki XX i XXI wieku to realizacja podjętych zobowiązań związanych, ze wspomnianą nową, bardziej dynamiczną, wizją funkcjonowania instytucji, a nie deprecjonowanie zbiorów MNW czy ich „cenzurowanie”.

- Dobrze jest mi znane miejsce prac Natalii LL i Katarzyny Kozyry w polskiej sztuce - podkreślił dyrektor Muzeum. Zaznaczył, że misją MNW jest prezentowanie różnorodnych kierunków i postaw artystycznych, co w sytuacji bardzo ograniczonych warunków lokalowych powoduje, iż muszą następować kreatywne zmiany.

Prowadzone są intensywne prace nad montażem wystawy Widoczne Niewidoczne - pokaz malarstwa XX wieku ze zbiorów Muzeum Narodowego, na którym zostanie zaprezentowane prawie 150 obiektów głównie XX-wiecznego malarstwa polskiego. Wszystkie eksponaty zostały wybrane przez zespół pracowników odpowiedzialnych za Zbiory Sztuki Nowoczesnej. Otwarcie wystawy planowane jest na początek czerwca.

VII.715.10.2019

Usuwanie prac z wystawy. RPO prosi o wyjaśnienia dyrektora Muzeum Narodowego

Data: 2019-05-13
  • RPO poprosił dyrektora Muzeum Narodowego prof. Jerzego Miziołka o wyjaśnienie przyczyn usuwania prac z galerii sztuki współczesnej
  • Przypomina, że Konstytucja obejmuje ochroną dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy

Na podstawie licznych doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację o zdjęciu z Galerii Sztuki XX i XXI Wieku w Muzeum Narodowym w Warszawie dwóch prac – „Sztuki konsumpcyjnej” Natalii LL oraz „Lou Salome” Katarzyny Kozyry. W wyniku protestów i wielu komentarzy opinii publicznej oba eksponaty mają zostać czasowo przywrócone do Muzeum. Niemniej sytuacja ta budzi uzasadnione wątpliwości z puntu widzenia konstytucyjnej zasady równego dostępu do dziedzictwa kulturowego oraz wolności twórczości artystycznej, zwłaszcza w kontekście planowanych zmian w Galerii Sztuki XX i XXI wieku.

Dyrektor instytucji kultury, jaką jest Muzeum Narodowe w Warszawie, ma prawo do autonomicznego określania polityki wystawienniczej tej instytucji. Rzecznik ze zrozumieniem odnosi się również do konieczności wymiany eksponowanych w Muzeum Narodowym dzieł, która ma na celu udostępnianie zwiedzającym również obiektów znajdujących się aktualnie w archiwum Muzeum. Niemniej forma wycofania dzieł w niniejszej sprawie budzi poważne wątpliwości. Oba eksponaty stanowiły bowiem element wystawy stałej obecnej w Muzeum od kilku lat, a ich czasowe usunięcie nie było powiązane w żaden sposób ze zmianą tej wystawy.

Konstytucja stwarza warunki upowszechniania i równego dostępu do dóbr kultury, będącej źródłem tożsamości narodu polskiego, jego trwania i rozwoju (art. 6). Należy zwrócić uwagę, że ustrojodawca posłużył się pojęciem „dobro kultury”, które ma szersze znaczenie niż pojęcie „zabytku” odnoszące się do przedmiotów przedstawiających określoną wartość historyczną.

W doktrynie prawa wskazuje się, że pojęcie dóbr kultury obejmuje zatem „przedmioty, środki i wartości składające się na materialny dorobek narodu polskiego”. Należy więc uznać, że ochroną Konstytucji są objęte dzieła artystyczne reprezentujące różne nurty w sztuce, w tym także dzieła o charakterze krytycznym i podejmujące kontrowersyjne tematy.

Obie artystki, których dotyczy niniejsza sprawa, mają ugruntowaną pozycję w historii polskiej sztuki współczesnej, a ich dzieła stanowią istotny element polskiego dziedzictwa kulturowego. Dlatego usunięcie ich dzieł przez placówkę kultury o tak istotnym znaczeniu jak Muzeum Narodowe w Warszawie może zostać odebrane jako komunikat skierowany do artystów i opinii publicznej, że podejmowanie pewnych tematów w polskiej sztuce jest nieodpowiednie, a zatem może negatywnie wpływać na realizację wolności twórczości artystycznej zwłaszcza przez rozpoczynających karierę twórców.

RPO zwrócił się do dyrektora J. Miziołka o stanowisko w sprawie i przedstawienie wyjaśnień.

VII.715.10.2019

RPO pyta o podstawy działań przedstawicieli państwa wobec Elżbiety Podleśnej

Data: 2019-05-08
  • O wskazanie podstaw prawnych działania policji, która o godz. 6 rano wkroczyła do mieszkania kobiety podejrzewanej o to, że przetworzyła w tęczę aureolę Matki Boskiej Częstochowskiej, rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zapytał 7 maja policję i prokuraturę.

Jak wynika z przekazu medialnego, w poniedziałek 6 maja o godz. 6 rano kilku policjantów weszło do warszawskiego mieszkania Elżbiety Podleśnej. Przeprowadzili rewizję i zarekwirowali jej sprzęt elektroniczny m.in. telefon i komputer. Po przeszukaniu zdecydowali o zatrzymaniu i przewieźli ją do Komendy Miejskiej Policji w Płocku. Postawili jej zarzut obrazy uczuć religijnych, ponieważ wiążą ją z plakatem przedstawiającym Matkę Boską Częstochowską w tęczowej aureoli.

Pojawił się on w Płocku m.in. na kościele, w którym Grób Pański w Wielkanoc został udekorowany pudłami z napisami: „LGBT”, „gender”, „chciwość”, „homozboczenia”, „pycha”, „plotki”, „odrzucenie wiary”, „egoizm”, „nienawiść”, „kradzież”, „pogarda”, „kłamstwa”.

W związku z tym Rzecznik Praw Obywatelskich prosi prokuratora rejonowego w Płocku Norberta Pęcherzewskiego o informacje o stanie sprawy i wyjaśnienie, czy to on zatwierdził przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej.

Nadinspektora Pawła Dobrodzieja, komendanta stołecznego policji pyta natomiast:

  • o podstawy prawne i przesłanki zatrzymania oraz przeszukania;
  • o okoliczności realizacji zatrzymania i przeszukania (z wyjaśnieniem, czy wcześniej były podejmowane działania mające na celu zapewnienie stawiennictwa zatrzymanej oraz czy wcześniejsza postawa p.  E. Podleśnej uzasadniała podejrzenie, że nie stawi się na wezwanie lub w inny bezprawny sposób będzie utrudniała postępowanie);
  • czy podczas zatrzymania i przewożenia zatrzymanej do Komendy Miejskiej Policji w  Płocku były stosowane środki przymusu bezpośredniego i jakie, oraz ewentualnie – jaka była podstawa faktyczna i prawna stosowania tych środków;
  • czy zatrzymana złożyła zażalenie na zatrzymanie, bądź skargę na funkcjonariuszy, co do sposobu realizacji zatrzymania.

Gdyby się miało okazać, że przeszukanie w mieszkaniu Elżbiety Podleśnej nie wynikało z zarządzenia prokuratora Pęcherzewskiego, Adam Bodnar pyta nadinspektora Dobrodzieja, kto wydał taki rozkaz.

II.519.499.2019

RPO: konflikt między inwestorem a architektem wymaga odrębnej regulacji prawnej

Data: 2019-04-12
  • Inwestorzy tak tworzą umowy, by architekci zobowiązywali się do niewykonywania swych autorskich praw osobistych do projektu
  • Tymczasem architekci wskazują, że prawa te są niezbywalne. Kwestionują prawną skuteczność takich umów, są oni jednak słabszą stroną 
  • RPO opowiada się za odrębnym uregulowaniem ochrony integralności dzieła architektonicznego - tak by zabezpieczyć interesy zarówno architektów, jak i inwestorów

Wnioski kierowane do Rzecznika Praw Obywatelskich zwracają uwagę na problem ochrony integralności utworów architektonicznych. Chodzi o konkurencję uprawnień twórcy-architekta oraz praw nabywcy projektu, będącego najczęściej inwestorem bądź właścicielem obiektu wzniesionego na bazie projektu. Z perspektywy inwestora bądź właściciela przeszkodą w korzystaniu z takiego obiektu jest każdorazowa konieczność uzyskania zgody architekta na dokonanie zmian, w tym celowych z punktu widzenia użytkownika budynku.

Dlatego inwestorzy starają się zabezpieczyć swoje interesy poprzez taką konstrukcję umów prawno-autorskich, w których twórcy projektu zobowiązują się do niewykonywania autorskich praw osobistych. Architekci kwestionują zaś skuteczność prawną takich umów, wskazując na niezbywalność więzi twórcy z utworem. Podkreślają także, że twórca z reguły jest słabszą stroną umowy. Trudno mu się nie zgodzić się na określone zapisy umowne – chociażby ze względu na dysproporcję w potencjale ekonomicznym stron.

Jakie są przyczyny problemu?

Co do ochrony integralności utworu polska regulacja prawa autorskiego nie przewiduje odrębnej regulacji w odniesieniu do dzieł architektonicznych. Prawo do poszanowania integralności utworu przybiera bardzo szczególną postać w przypadku utworów architektonicznych i urbanistycznych. Rzadko które dzieło musi uwzględniać tak wiele funkcji użytkowych, przy jednoczesnych wysokich wymaganiach estetycznych. Słuszny interes twórcy jest tutaj najostrzej konfrontowany ze słusznym interesem użytkownika budynku. Można go wywodzić zarówno z ogromnego nakładu inwestycyjnego (którego ryzyko ponosi tylko ten drugi), jak i prawa do realizacji prywatności (w przypadku budynków mieszkalnych).

Odrębnym problemem jest także trudność w precyzyjnym określeniu elementów twórczych projektu. Instalacje i rozwiązania typowe do takich nie należą, natomiast kompozycja i forma budynku podlegają ochronie prawnoautorskiej. Nie budzi także wątpliwości, że ochronie podlegają elementy estetyczne utworu architektonicznego - właściciel budynku powinien mieć je na względzie w trakcie dokonywania zmian technicznych czy remontu. Jednak nie jest oczywiste, czy również elementy funkcjonalne obiektu architektonicznego stanowią element twórczy, podlegający ochronie prawnoautorskiej.

Prawdopodobnie właśnie to prowadzi do sytuacji, w których podmioty decydują się na umowne określenie dopuszczalności zmian w utworze. Coraz częściej umowy przybierają postać zobowiązania twórcy do niewykonywania przysługujących mu praw osobistych w zakresie ochrony integralności utworu bądź wręcz zrzeczenia się prawa do wykonywania praw osobistych.

Samorządy zawodowe architektów we wnioskach do Rzecznika podkreślają, że twórcy zrzekają się uprawnienia do wykonywania autorskich praw osobistych często pod wpływem dominującej pozycji majątkowej inwestora. Z uwagi na rozpowszechnienie takich klauzul w obrocie prawnym, twórcy nie mają zwykle innej alternatywy niż zgoda na ograniczenie własnych uprawnień. Dobrowolność takich zobowiązań ma niejednokrotnie charakter pozorny. W realiach obrotu gospodarczego i silnej konkurencji rynkowej architekci nie są bowiem w stanie skutecznie chronić swoich autorskich praw osobistych. Z drugiej strony są przypadki, w których brak stosownego zastrzeżenia w umowie powodował, że twórca żądał wysokiego wynagrodzenia za możliwość dokonania jakichkolwiek zmian w projekcie. Można to traktować jako nadużycie prawa podmiotowego bądź wykorzystanie autorskiego prawa osobistego do celów sprzecznych z jego istotą.

Jakie rozwiązanie byłoby możliwe?

Zdaniem Rzecznika należy zatem rozważyć celowość odrębnej regulacji prawnej, która określałaby w sposób szczególny możliwość zmiany utworów architektonicznych i architektoniczo-urbanistycznych – z uwzględnieniem ich specyfiki i społecznej funkcji. Pozwoliłoby to wyważyć interesy wszystkich stron, a także uwzględnić ochronę interesu społecznego. Praktyka obrotu prawnego wskazuje bowiem, że obecne regulacje okazują się niewystarczające w zakresie unormowania ochrony integralności dzieła o tak wielorakich funkcjach, jakim jest obiekt architektury czy urbanistyki.

Taka oddzielna regulacja mogłaby nadać odpowiednie znaczenie zarówno walorom użytkowym obiektu, jak i jego aspektom estetycznym i kompozycyjnym. Co więcej, mogłaby uwzględniać fakt nierównowagi pozycji rynkowej twórcy i inwestora. Utrwalona praktyka klauzul umownych, dotyczących zrzekania się przez twórców swoich uprawnień, prowadzi w efekcie do pozbawienia twórców jakiejkolwiek ochrony integralności ich utworu. Świadczy to także o niefunkcjonalności obecnej regulacji, skoro jest ona omijana przez strony umowy.

Rzecznik spytał Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, czy widzi potrzebę takiej odrębnej regulacji oraz konieczność zrównoważenia interesów wszystkich zainteresowanych.

IV.712.1.2015 

Dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach budzi także wątpliwości ministra nauki

Data: 2019-03-18
  • Dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach może naruszać Konstytucję a argumenty RPO są przekonujące – pisze wicepremier Jarosław Gowin.

Od 1 października uczelnie mają dożywotnio zatrudniać naukowców, którzy jednocześnie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub NSA. Osoby te mają być wyłączone spod rygorów obowiązujących innych uczonych, którzy - aby utrzymać pracę na uczelni - muszą wykazywać się osiągnieciami naukowymi. Zdaniem RPO rozwiązanie takie narusza trzy konstytucyjne zasady: zasadę autonomii szkół wyższych, zasadę równości oraz zasadę ochrony pracy.

Prezydent zaskarżył te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, a wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin potwierdził: w mojej opinii Pan Rzecznik trafnie zidentyfikował wzorce, które mogą znaleźć zastosowanie przy ocenie konstytucyjności wzmiankowanych przepisów. Mowa zwłaszcza o przywołanych zasadach: autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy.

Analiza uzasadnienia wniosku Pana Prezydenta [do Trybunału Konstytucyjnego] przywodzi do myśli, iż wątki tam zawarte częściowo pokrywają się z poglądami wyartykułowanymi przez Pana Rzecznika - uznał wicepremier Jarosław Gowin.

- Tym samym pozwolę sobie wstrzymać się z działaniami o charakterze legislacyjnym do czasu wydania rozstrzygnięcia przez Trybunał - dodał.

VII.7033.28.2018

Minister nauki odpowiada RPO w sprawie czasopism naukowych

Data: 2019-02-22
  • To nieprawda, że rozporządzenie o czasopismach naukowych nie uwzględnia specyfiki nauk humanistycznych
  • Czasopisma humanistyczne i dotyczące nauk społecznych mają dostać szerokie wsparcie
  • Samo rozporządzenie było bardzo szeroko konsultowane i bardzo dużo uwag do niego uwzględniono

Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje skargi, że rozporządzenie Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego tak skonstruowano, że może negatywnie wpłynąć na rozwój polskiej nauki, na możliwości awansu młodych naukowców oraz przyczynić się do  patologicznych zachowań na rynku wydawnictw naukowych.

Chodzi o rozporządzenie o sposobie tworzenia wykazu wydawnictw i czasopism naukowych oraz punktacji, jaka im przysługuje. Jest to jedno z narzędzi oceniania dorobku naukowca – nie wystarczy publikować, trzeba publikować w wydawnictwie o wysokim prestiżu i wpływie na debatę naukową. Przedstawiając listę publikacji w uznawanych wydawnictwach, naukowiec dokumentuje swój dorobek. Ponieważ czasopism i wydawnictw naukowych jest dużo, ministerstwo nauki tworzy swoją listę, a każda zmiana w ministerialnym wykazie budzi duże zainteresowanie środowiska.  Zmiany wprowadzone ostatnio zaniepokoiły przede wszystkim przedstawicieli nauk humanistycznych i społecznych.

- Nie negując zasadności koncepcji zwiększania znaczenia polskiej nauki na arenie międzynarodowe, pragnę wskazać na trudne do zaakceptowania praktyczne implikacje nowego rozwiązania – napisał Adam Bodnar w wystąpieniu do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Zdaniem naukowców, którzy zwrócili się do RPO, nowe rozporządzenie nie uwzględnia specyfiki nauk humanistycznych. Badania dotyczące tego obszaru często mają charakter lokalny. O ile więc ich wyniki mają bardzo istotne znaczenie w perspektywie polskiej, o tyle w  bardzo ograniczonym zakresie mogą być przedmiotem zainteresowania zagranicznych czasopism naukowych uwzględnionych w rozporządzeniu. W międzynarodowych bazach brak jest m.in. polskich czasopism prawniczych, a ich uwzględnienie w wykazie wymaga czasu. Niektóre z uwzględnionych zagranicznych tytułów koncentrują się na tematach krajowych.

W odpowiedzi Rzecznikowi wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin uznał, że obawy skarżących nie mają podstaw:

  • W wykazie czasopism naukowych znajdą się wszystkie istotne polskie czasopisma naukowe z dziedziny nauk humanistycznych i społecznych.
  • Będzie tak dlatego, że lista obejmie czasopisma indeksowane w bazach Scopus i Web of Science, a także ERIH+, a do tego wszystkie te, które uzyskają wsparcie w ramach ministerialnego programu „Wsparcie dla czasopism naukowych” (obejmie do 500 polskich czasopism naukowych, z czego minimum 150 czasopism humanistycznych i 130 czasopism z zakresu nauk społecznych).

- Sygnalizowany w piśmie Pana Rzecznika problem braku w międzynarodowych bazach m. in. polskich czasopism prawniczych, ale także znaczących międzynarodowych czasopism z zakresu np. nauk prawnych, jest mi znany od niemalże roku – pisze premier Gowin. - Próby uzyskania od przedstawicieli środowisk prawniczych propozycji międzynarodowej listy lub list czasopism, które mogłyby zostać włączone do wykazu ministra, zakończyły się - co ze smutkiem odnotowuje - niepowodzeniem - dodał.

Podobne rozmowy prowadzone ze środowiskiem informatyków znalazły finał w dołączeniu do wykazu listy CORE, jednak środowisko prawnicze nie wskazało dotychczas listy istotnych dla niego czasopism prawniczych, wskazując jedynie na poszczególne tytuły. Tymczasem, zgodnie z przepisami Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce, wykaz czasopism naukowych nie może być utworzony w oparciu o poszczególne tytuły, lecz o czasopisma znajdujące się w jednej z międzynarodowych baz czasopism naukowych o największym zasięgu oraz w oparciu o czasopisma objęte programem ministra.

- Nie należy się też obawiać, że wymóg publikowania tekstów w otwartym dostępie będzie dla czasopism barierą w uzyskaniu wparcia w ramach programu WCN (a więc wejścia na ministerialną listę czasopism). Bowiem żeby czasopismo dostało dofinansowanie, wystarczy by upowszechniało artykuły naukowe w trybie otwartego dostępu nie później niż w terminie 6 miesięcy od wydania numeru, w sposób bezpłatny i bez technicznych ograniczeń. Jestem zdania, że podatnik nie powinien dwukrotnie płacić za to samo dobro lub usługę, a tak byłoby w sytuacji, gdyby czasopisma - uzyskawszy wsparcie finansowe od państwa - pobierały dodatkowo opłaty za dostęp do publikowanych w nich artykułów – wyjaśnia premier Gowin.

Nie podziela on również zarzutu, że zaproponowane rozwiązania wpłyną na ograniczenie możliwości awansu młodych naukowców, którzy - z uwagi na przedmiot prowadzonych badań i brak możliwości opublikowania ich wyników w czasopismach z wykazu - zostaną wykluczeni z grona osób mogących uzyskać stopień naukowcy doktora czy doktora habilitowanego. Nowy wykaz czasopism będzie zawierał dużo więcej czasopism niż wykaz z 2017 r., a ponadto, wymogi publikacyjne związane z nadaniem stopnia doktora są elastyczne - zamiast artykułu w czasopiśmie z wykazu może to być nawet autorstwo rozdziału w monografii naukowej opublikowanej przez wydawnictwo znajdujące się w ministerialnym wykazie (np. wydawnictwo uczelniane). Co więcej, dla postępowań wszczynanych od października 2019 r. do grudnia 2020 r. przewidziane są dodatkowe możliwości spełnienia warunku publikacyjnego (opisane szczegółowo w art, 179 ust. 6 ustawy z 3 lipca 2018 r. Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce.

W odpowiedzi zaznaczono, że wymogi dotyczące dorobku naukowego w przypadku stopnia doktora habilitowanego odnoszą się do wykazów. Nie wskazują, że całość dorobku musi koniecznie być publikowana w czasopismach czy wydawnictwach z wykazu, ale jedynie jego część (użyte w przepisie sformułowanie „w tym” formułuje wymóg minimum). Biorąc pod uwagę wyjaśnienia związane z planami dotyczącymi poszerzenia wykazów, zarzut blokowania awansu naukowego należy uznać za niezasadny.

Premier Gowin podkreśla także, że:

  • Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego szeroko konsultowało rozporządzenie o czasopismach naukowych, do którego uwagi w imieniu skarżących złożył Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • W rozporządzeniu „uwzględniono najwięcej uwag płynących z otoczenia społeczno-gospodarczego w stosunku do wszystkich dotychczasowych rozporządzeń procedowanych przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego” w związku z ostatnią reformą szkolnictwa wyższego. – „To najlepszy dowód na to, że ministerstwo bierze pod uwagę opinie środowiska w tworzeniu nowego prawa” - napisał.

VII.7033.40.2018

Ograniczanie filmowcom wstępu do Sejmu może naruszać Konstytucję

Data: 2019-01-29
  • Ekipa filmowa nie została wpuszczona do Sejmu, bo nie działała „z upoważnienia redakcji”
  • Jeśli tak stanowią sejmowe przepisy, to trzeba je zmienić – pisze RPO do marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego

Ekipa filmowa przygotowująca materiał dokumentalny nie została wpuszczona do Sejmu, by zarejestrować przebieg jednego z posiedzeń parlamentu. W marcu 2018 r. Rzecznik interweniował w tej sprawie u Marszałka Sejmu. Dowiedział się, że na wpuszczenie filmowców nie pozwala zarządzenie Marszałka Sejmu z 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu, zgodnie z którym karty prasowe są wydawane dziennikarzom w celu wykonywania czynności zawodowych na terenie Sejmu i Senatu.

Szef Kancelarii Sejmu zinterpretował  w 2018 r. te przepisy, powołując się na prawo prasowe z 1984 r. Uznał, że filmowcy nie są dziennikarzami, bo dziennikarzem jest „osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji". Ekipa filmowa przygotowująca film dokumentalny na zleceniu podmiotu zajmującego się produkcją filmową, takich przesłanek nie spełniała.

Teraz RPO zwraca uwagę Marszałkowi Sejmu, że takie regulacje nie gwarantują w pełni możliwości korzystania z konstytucyjnych praw gwarantowanych w art. 61 Konstytucji (Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne) oraz 73 Konstytucji (Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury).  A to budzi poważne zaniepokojenie Rzecznika.

Prosi on marszałka Marka Kuchcińskiego o rozważenie zmiany przepisów.

VII.600.20.2017

RPO zaniepokojony nowymi zasadami dotyczącymi czasopism naukowych

Data: 2019-01-25
  • Ludzie nauki skarżą się na nowe zasady ustalania listy czasopism naukowych, przygotowane przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego
  • W ocenie RPO może to zahamować ważne badania, grozić likwidacją renomowanych polskich czasopism i powodować patologie na rynku 
  • Ograniczy to także możliwość awansu młodych naukowców ze względu na niemożność opublikowania wyników ich badań w czasopismach z ministerialnej listy

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do wicepremiera, ministra Jarosława Gowina o zmianę jego rozporządzenia -  tak aby zasady tworzenia list czasopism punktowanych uwzględniały zgłoszone uwagi. 

Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z 7 listopada 2018 r. w sprawie sporządzania wykazów wydawnictw monografii naukowych oraz czasopism naukowych i recenzowanych materiałów, wykaz czasopism winien obejmować czasopisma naukowe ujęte w międzynarodowych bazach wskazanych w rozporządzeniu, recenzowane materiały z konferencji międzynarodowych ujęte w odpowiednich, międzynarodowych bazach oraz czasopisma naukowe będące przedmiotem projektów finansowanych w ramach programu „Wsparcie dla czasopism naukowych”.

W skargach do Biura RPO i na forum publicznym prezentowane są wątpliwości w tej sprawie. W ocenie RPO nie ma ona jedynie charakteru technicznego. W praktyce może bowiem negatywnie wpłynąć na rozwój polskiej nauki, na możliwości awansu młodych naukowców oraz przyczynić się do  patologicznych zachowań na rynku wydawnictw naukowych.

- Nie negując zasadności przyjętej koncepcji zmierzającej do wzrostu znaczenia na arenie międzynarodowej polskiej nauki, której elementem są też zasady tworzenia wykazu, pragnę wskazać na trudne do zaakceptowania praktyczne implikacje wprowadzonego rozwiązania – napisał Adam Bodnar w swym wystąpieniu.

Rozporządzenie nie uwzględnia specyfiki nauk humanistycznych. Badania dotyczące tego obszaru często mają charakter lokalny. O ile więc ich wyniki mają bardzo istotne znaczenie w perspektywie polskiej, o tyle w  bardzo ograniczonym zakresie mogą być przedmiotem zainteresowania zagranicznych czasopism naukowych uwzględnionych w rozporządzeniu. W międzynarodowych bazach brak jest m.in. polskich czasopism prawniczych, a ich uwzględnienie w wykazie wymaga czasu. W  bazach tych często nie ma znaczących międzynarodowych czasopism z zakresu np. nauk prawnych, a niektóre z uwzględnionych zagranicznych tytułów koncentrują się na tematach krajowych.

Według Rzecznika wystarczającym rozwiązaniem nie jest uwzględnianie w wykazie także czasopism naukowych finansowanych w ramach programu „Wsparcie dla czasopism naukowych”, gdyż:  

  • szereg uznanych polskich czasopism naukowych nie spełnia wymogu publikowania tekstów w otwartym dostępie, co jest niezbędne aby uzyskać finansowanie w ramach programu;
  • po ustaniu finansowania w jego ramach czasopisma nie będą mogły znaleźć się na liście, chyba że zostaną w tym czasie uwzględnione w bazach zagranicznych (co  może być wysoce utrudnione m.in. z uwagi na lokalny charakter badań);
  • liczba tytułów mogących być objętych finansowaniem (maksymalnie 500), jest nieproporcjonalna w perspektywie liczby osób potencjalnie zainteresowanych publikacją;
  • rozporządzenie nie precyzuje zasad sporządza listy wydawnictw publikujących recenzowane monografie naukowe. Zgodnie z obowiązującym prawem, takie listy nie byłyby tworzone w oparciu o złożone wnioski.

Ponadto wątpliwości Rzecznika budzą podstawy różnicowania statusu czasopism naukowych w zależności, od tego, czy są one finansowane w ramach tego programu. Źródło finansowania czasopisma – w przeciwieństwie do jego naukowej jakości – nie powinno mieć znaczenia w perspektywie tworzenia list czasopism punktowanych.

W ocenie Rzecznika kwestia nie ma jedynie charakteru technicznego. W praktyce może to mieć negatywny wpływ na rozwój polskiej nauki, gdyż.

  • może to wpłynąć na zahamowanie prowadzenia ważnych w perspektywie polskiej badań naukowych,
  • prowadzić do likwidacji szeregu renomowanych krajowych czasopism naukowych,
  • powodować patologie na rynku wydawniczym spowodowane brakiem transparentnych procedur tworzenia list wydawców.

- Przede wszystkim jednak zaproponowane rozwiązania wpłyną na ograniczenie możliwości awansu naukowego młodych naukowców, którzy – z uwagi na przedmiot prowadzonych badań i brak możliwości opublikowania ich wyników w czasopismach z listy ministerialnej – zostaną wykluczeni z grona osób mogących uzyskać stopień naukowy doktora, czy doktora habilitowanego – wskazuje Adam Bodnar.

Rzecznik zwrócił się do wicepremiera, ministra Jarosława Gowina o zmianę rozporządzenia - tak by zasady tworzenia list czasopism punktowanych uwzględniały uwagi Rzecznika, podzielane przez środowisko naukowe.

VII.7033.40.2018

Sesja 29: Kontrowersje wokół ustawy o IPN – lekcja na przyszłość (BLOK B)

Data: 2018-12-15
  • Ustawa o IPN przyniosła Polsce ogromne szkody. Stało się to w dużej mierze dlatego, że była przyjmowana w sposób nieprawidłowy, więc wszystkich konsekwencji rządzący nie zdołali sobie uświadomić
  • Ustawa (nawet w wersji po zmianach) jest groźna dla lokalnych aktywistów i nauczycieli
  • Bezmiar niewiedzy i uprzedzeń antysemickich, jaki ujawnił się w czasie debaty  ustawie, jest wyzwaniem dla wszystkich

Już sam tytuł panelu w pewnym zakresie tłumaczy, dlaczego znalazł się on w programie II Kongresu Praw Obywatelskich. Gdyby ustawa o IPN była klarowna, prosta i oczywista, zgodna w każdym swoim artykule z ustawą zasadniczą i odpowiadająca oczekiwaniom społecznym, nie było by KONTROWERSJI, a tak… spotykamy się, dyskutujemy i próbujemy znaleźć odpowiedzi na masę pytań…

Przyjęcie na początku 2018 r. ustawy o IPN wywołało dyplomatyczną burzę na linii Polska – Izrael oraz USA, a także Polska – Ukraina. Ustawa została podpisana a nastepinie zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego przez Prezydenta, a następnie zmieniona (w ciągu jednego dnia) przez Parlament. Pozornie wydaje się, że główne niebezpieczeństwa związane z ustawą zostały wyeliminowane. Natomiast warto pamiętać, że wciąż obowiązują przepisy, które mogą powodować odpowiedzialność karną historyków czy innych osób w kontekście badań nad relacjami polsko-ukraińskimi. Obowiązują także przepisy pozwalające na odpowiedzialność cywilnoprawną osób, które dopuszczają się znieważania Narodu Polskiego.

Celem panelu była refleksja, jakie wnioski można wyciągnąć z kryzysu dotyczącego ustawy o IPN, czy ustawa powinna pozostać niezmieniona w aktualnym kształcie, jakie może ona rodzić niebezpieczeństwa w kontekście praktyki polskiego życia publicznego? Wreszcie – czy możliwe jest pogodzenie wolności słowa z tzw. ustawami o pamięci (memory laws)?

W panelu wzięli udział:

  • dr Aleksandra Gliszczynska-Grabias, Centrum Praw Człowieka Polskiej Akademii Nauk Poznań
  • prof. Grzeogorz Motyka, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk
  • Zuzanna Radzik, Forum Dialogu
  • dr Bartłomiej Nowak, Vistula University
  • Agnieszka Markiewicz, American Jewish Committee
  • Moderator: Stanisław Trociuk ZRPO

Prof. Grzegorz Motyka:  Ustawa (art. 55 a) mówił o ściganiu i karaniu osób za pomawianie Narodu Polskiego za zbrodnie Holokaustu oraz negowanie zbrodni nacjonalistów ukraińskich. Zbrodnie te miały być popełnione w latach 1925 – 1950. Nikt nie wie skąd wzięła się ta cezura. Nie ma to uzasadnienia w faktach historycznych. W „części ukraińskiej” ustawy  nie ma zwolnień dla artystów i historyków.  Negowanie zbrodni UPA zrównuje się tym samym z zamachem na ministra Pierackiego w 1931 r.

Te przepisy są martwe, ale możliwość użycia ich, żeby kogoś postawić w stan oskarżenia, istnieje.

Gdyby ta ustawa była procedowana w normalny sposób, czyli eksperci historyczni mogliby się wypowiedzieć, nie doszłoby do uchwalenia tej ustawy. Wydaje się, że obawa rzecznika Stanisława Trociuka, czy sąd jest właściwy do rozstrzygania prawdy historycznej – jest zasadna.

Dr Aleksandra Gliszczyńska-Grabias: Moim zdaniem uchwalenie tej ustawy w przeddzień Rocznicy Holokaustu było zamierzone.

Badam, jak Europejski Trybunał Praw Człowieka widzi kwestię wolności słowa w relacjonowaniu zbrodni  nazistowskich oraz komunistycznych (stalinowskich).

Ustawodawca niewątpliwie wiedział, jakie oddziaływanie będzie miało uchwalenie tej ustawy i że jest ona niezgodna z przepisami międzynarodowymi. Ta ustawa jest straszakiem nie na wybitnych historyków, którym świat pomoże, ale na nauczycieli w małych miasteczkach, czy działaczy, którzy będą się bali poruszać zagadnienia, za które mogą zostać pociągnięte do odpowiedzialności.

Bartłomiej Nowak: Wróciłem właśnie ze USA i tego, co się nasłuchałem, nie da się obronić, właśnie w kontekście Holokaustu i ustawy o IPN – to oznacza, że ta sprawa urosła do ogromnych rozmiarów. Budowaliśmy ponad 30 lat swój dobry wizerunek, a zniszczyliśmy go w kilka chwil.

Moim zdaniem „odmrożenie” tej ustawy nastąpiło dlatego, że w tamtym czasie wybuchła afera o premiach dla członków rządu  i trzeba było ją czymś przykryć.

Nie dokonano należytej analizy, jak odebrana zostanie ta ustawa w Izraelu, USA czy na Ukrainie.

Mamy prawo o tym oczywiście rozmawiać, ale rozwiązanie to poszło w stronę krajów, które mają niechlubne przepisy w tym zakresie, czyli Rosji czy Turcji, a wcześniej byliśmy wzorem, jeżeli chodzi o prawodawstwo w tym zakresie.

Na szczęście ustawodawca wycofał się z najgorszych zapisów, ale niestety wymiar polityki zagranicznej bardzo na tym stracił.

Zuzanna Radzik: Jako fundacja szykowaliśmy się do obchodów 20-lecia istnienia i mieliśmy poczucie sukcesu. A kiedy uchwalona została w styczniu ustawa o IPN, widzimy, że my POLACY, nie umiemy i boimy się mówić o Żydach o naszych relacjach. I nie jest to problem wielkich miast, ale właśnie o małych miasteczkach.

Zgadzam się że ta ustawa straszy dyrektorów szkół, nauczycieli w środowiskach maleńkich miasteczek. Do wielu dotarło, że w Polsce wciąż jest antysemityzm. Niepokojące jest to jak wiele zła uruchomiła ta nowelizacja ustawy.

Należy wprowadzić edukację o stosunkach polsko-żydowskich, które są gorzko-słodkie. Jest niewątpliwie wielkie wyzwanie, ale uważam że czas podjąć reformę edukacji, żeby te relacje zaczęły być bardziej słodkie niż gorzkie.

Agnieszka Markiewicz:Mówi się, że 70-80% amerykańskich żydów ma korzenie w Polsce, a to oznacza, że Polska jest ważna w perspektywie środowisk żydowskich. Zabieraliśmy głos w sprawie nieużywania określenia „polskich obozów zagłady”, interweniowaliśmy New York Times.

Moim zdaniem ustawa o IPN pokazała bezmiar niewiedzy i pamięci o sytuacji żydów w holokauście.

Uchwalenie tej ustawy pokazało, że antysemityzm w Polsce jest ogromny i ustawodawca nie spodziewał się tak złego odbioru w Izraelu. Teraz staramy się relacje naprawiać i uważam, że należy odrobić pracę domową, ale mam tu na myśli również stronę żydowską. Pozytywne jest to, że o relacjach polsko-żydowskich i o antysemityzmie, na tle ustawy o IPN, mówimy dzisiaj na Kongresie Praw Obywatelskich.

Dyskusja:

  • „Co zrobić, żeby podobne ustawy nie były ekspresowo uchwalane?”

Agnieszka Markiewicz: Nie ma recepty – zawsze może się zdarzyć, że znowu wrócimy do tematu”

Aleksandra Gliszczyńska-Grabias: Nie jesteśmy w stanie w obecnej sytuacji politycznej zrobić niczego, co by nas zabezpieczyło. Gdyby Trybunał Konstytucyjny działał, jak trzeba, byłoby to jakieś zabezpieczenie, ale obecnie nawet tego nie ma.

Zuzanna Radzik: moim zdaniem te wszystkie treści krążą w Polsce od wielu (ok.30) lat, natomiast teraz Ci który od dziecka byli taką propagandą karmieni, teraz są dojrzali i tym językiem  mówią.

Prof. Grzegorz Motyka: Kiedy ustawa o IPN została uchwalona, mówiono, że prezydent Duda powinien ją zawetować. I pojawiły się głosy, że nie może przez to przegrać następne wybory. Oznacza to, że rządzący obawiają się że poglądy antysemickie mogą wpłynąć na wynik wyborów.

Prezydent uległ wpływowi „idziemy przez błoto”, wiemy że jest źle, ale nie wycofamy się bo nie możemy  pokazać słabości.

Każde państwo prowadzi politykę historyczną – wiele środowisk uważa, że polska stara się pokazywać wyłącznie dobre strony polskiej historii, przy okazji ustawy o IPN pokazało, że nie da się zrobić tego do końca.

Dr Bartłomiej Nowak: wypowiedzi ministrów po uchwaleniu ustawy o IPN były bardzo złe dla państwa polskiego. Krok wstecz zrobili po pierwsze ze względu na odbiór międzynarodowy, ale to, że opozycja uświadomiła rządzącym, że wchodzimy w spór z Izraelem i USA

Dr Dominika Kozłowska (redaktor naczelna „Znak”): Co jeszcze można zrobić, żeby w obszarze faktów dojść do wspólnego kanonu, którego będziemy nauczać w szkołach?”

Agnieszka Markiewicz: temat Holokaustu nigdy nie był  głównym tematem dyskursu w Polsce. Przecież Francuzi dopiero kilka lat temu zajęła ostateczne stanowisko do sytuacji francuskich żydów. To zależy od tego ile lat jeszcze Polacy potrzebują na zmierzenie się z tematem.

Zuzanna Radzik: może odarcie z narodowości pozwoliło by nam przyznać co się wydarzyło i jak się z tym zmierzyć

Stanisław Trociuk: Podsumowują – procedura uchwalania ustawy o IPN była nieprawidłowa, być może gdyby była poddana prawidłowej procedurze legislacyjnej byłby lepiej. Jest tu też pole dla Rzecznika do działania, zmierzające do poprawy tej ustawy.

Dlaczego w samorządowym kinie w Strzyżowie nie wyświetlono filmu „Kler”

Data: 2018-11-30

Rzecznik zwrócił się do burmistrza Strzyżowa o wskazanie przyczyn niewyświetlania filmu „Kler” w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga dotycząca niewyświetlania tego filmu  w samorządowym kinie „Sokół”. Sprawa była również opisywana w mediach. Skarżący podkreśla, że władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące filmu.

Opisana sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji RP wolności twórczości artystycznej i  prawa do dostępu do dóbr kultury.

Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też, wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.33.2018

Dlaczego w Kraśniku bilety na "Kler" są droższe niż na inne filmy?

Data: 2018-10-11

RPO dostał skargę, że  w Kinie Metalowiec w Kraśniku bilety na ten film „Kler” są droższe niż bilety na pozostałe seanse. Wprowadzono również dodatkowe ograniczenia wiekowe.

- Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury – przypomina dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski w piśmie do Dyrektora Centrum Kultury i Promocji w Kraśniku. Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.28.2018

Czy w Rabce, mimo zainteresowania widzów, nie będzie wyświetlany „Kler”? RPO pyta burmistrza

Data: 2018-10-09

RPO dostał skargę, że - pomimo zainteresowania mieszkańców - w kinie w Miejskim Ośrodku Kultury w Rabce-Zdroju najprawdopodobniej nie zostanie pokazany film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

Ludzie w Rabce pytali o to dyrektora Ośrodka, ale ten nie udzielił odpowiedzi. - Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i prawa do dostępu do dóbr kultury – przypomina dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego Biura RPO Mirosław Wróblewski w piśmie do burmistrzyni Ewy Przybyło.

Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.26.2018

Interwencja RPO w sprawie niewyświetlania filmu „Kler” w Pułtusku

Data: 2018-10-05

RPO zwraca się do burmistrzyni Pułtuska o wskazanie ewentualnych przyczyn niewyświetlania filmu w kinie prowadzonym przez miejską jednostkę organizacyjną.

Ze skargi obywatela i doniesień medialnych Rzecznik Praw Obywatelskich powziął informację, że - pomimo zainteresowania mieszkańców - w kinie prowadzonym przez Miejskie Centrum Kultury w Pułtusku najprawdopodobniej nie zostanie pokazany film „Kler” Wojciecha Smarzowskiego.

Władze miasta publicznie formułowały krytyczne wypowiedzi dotyczące tego filmu.

Taka sytuacja może budzić wątpliwości z punktu widzenia zagwarantowanej w art. 73 Konstytucji wolności twórczości artystycznej i  prawa do dostępu do dóbr kultury.

Sztuka często wyraża krytyczne poglądy artystów na rzeczywistość i wpływa na kształtowanie przekonań opinii publicznej. Dlatego też wolność artystyczna ściśle wiąże się ze swobodą wypowiedzi, która jest chroniona na mocy art. 54 Konstytucji RP. Należy zwrócić uwagę, że wolność wypowiedzi i twórczości artystycznej obejmuje również dzieła poruszające tematy trudne i kontrowersyjne. Tak rozumiana wolność artystyczna jest jednym z podstawowych gwarantów demokratycznego państwa prawa. 

VII.715.24.2018

Ekspertka ONZ ds. praw człowieka wyraża obawę, iż erozja wolności w dziedzinie kultury zagraża bogactwu życia kulturalnego w Polsce

Data: 2018-10-05

Specjalna sprawozdawczyni ONZ w dziedzinie praw kulturalnych Karima Bennoune wydała oświadczenie zamykające jej misję w Polsce, która odbyła się w dniach 24 września do 5 października 2018 r.

Specjalna sprawozdawczyni spotkała się w Warszawie, Krakowie i Gdańsku z osobami zajmującymi się szeroko rozumianym dostępem do kultury lub czynnie uczestniczącymi w tworzeniu kultury polskiej oraz z przedstawicielami władz rządowych i samorządowych oraz z Rzecznikiem Praw Obywatelskich. W oświadczeniu zamykającym wizytę prof. Bennoune odniosła się do wielu kwestii poruszanych w wystąpieniach Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sprawa ubierania pomników w koszulki z nadrukiem konstytucja

Prawa kulturalne służą nie tylko ochronie istniejących już dóbr kulturalnych, lecz także zapewnianiu warunków sprzyjających dalszemu tworzeniu kultury. Zabytki i pomniki powinny również podlegać ciągłej interpretacji i inspirować debaty o tożsamości i wyzwaniach społecznych. Doskonale ilustruje to decyzja obywateli o ubraniu pewnych pomników w koszulki z napisem „konstytucja”. Pragnęli oni wyrazić w ten sposób swoje przywiązanie do tego dokumentu i zaprotestować przeciwko działaniom, które w ich ocenie podważały jego znaczenie. Chociaż Sprawozdawczyni popiera zaangażowanie w ochronę pomników, niepokoi ją stawianie zarzutów ich „znieważania” osobom odpowiedzialnym za te działania. Z uzyskanych przez nią informacji nie wynika, by na skutek powyższych działań pomniki uległy jakimkolwiek uszkodzeniom.

Muzeum II Wojny Świtowej i Festiwal Malta

Rozwiązanie umowy o pracę Pana Pawła Machcewicza, byłego dyrektora Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i ciągłe próby wprowadzenia zmian do stałej wystawy muzeum są znamienne i dobrze udokumentowane. Specjalna Sprawozdawczyni spotkała się jednakże z innymi jeszcze obecnymi i byłymi dyrektorami instytucji kulturalnych, którzy znaleźli się pod podobną presją na dostosowanie się do narzuconej wizji. W przypadku festiwalu teatralnego Malta w Poznaniu, dezaprobata dla doboru repertuaru przełożyła się na nieudzielenie organizatorom zatwierdzonego uprzednio dofinansowania. Jasnym jest, że rolą ministerstwa jest w tym kontekście zapewnienie różnorodności ofert i programów oraz możliwości korzystania z prawa wolności badań naukowych i twórczości artystycznej jako gwarancji bogatego życia kulturalnego, a nie narzucanie orientacji politycznej programom kulturalnym w celu stworzenia monokultury.

Białowieża

Na obecnym etapie Specjalną Sprawozdawczynię niepokoją wciąż jednakże skutki wyrębu Puszczy Białowieskiej, w związku z czym wzywa ona do całkowitego przywrócenia drzewostanu.

Mowa nienawiści

Poważny niepokój budzi również, stanowiący wyraz szerszej globalnej tendencji wspomnianej już wielokrotnie przez Specjalną Sprawozdawczynię wzrost znaczenia i agresywności w Polsce skrajnie prawicowych ugrupowań nacjonalistycznych, a także grup i mediów fundamentalistów chrześcijańskich rozpowszechniających poglądy dyskryminujące i wykluczające. Tendencja ta wpływa szkodliwie m.in. na możliwość korzystania z praw kulturalnych bez dyskryminacji. Szczególnie niepokojące jest występujące w Polsce zjawisko coraz częstszego uznawania niektórych tego rodzaju poglądów za normalne, czego przejawem jest wyrażanie ich bez żadnych konsekwencji przez niektórych urzędników państwowych. Na zjawisko to należy reagować natychmiast m.in. poprzez pociąganie do odpowiedzialności urzędników posługujących się mową nienawiści. Pojawiają się też grupy neonazistowskie i neofaszystowskie, które dążą do uzyskania wpływu na młodzież, wykorzystując do tego celu – jak dowiedziała się Specjalna Sprawozdawczyni – między innymi wydarzenia kulturalne, w tym festiwale muzyczne.

Przestępstwa z nienawiści

Specjalna Sprawozdawczyni z ogromną przykrością dowiedziała się o niedawnej fali incydentów noszących znamiona motywowanych uprzedzeniami, jak również o upowszechnieniu i nasileniu mowy nienawiści, również w Internecie, skierowanej przeciwko członkom mniejszości i miejscom ważnym dla ich kultury. W niektórych przypadkach osoby piastujące stanowiska publiczne posługiwały się mową nienawiści nie ponosząc za to odpowiedzialności. Pewien psycholog zwrócił uwagę Specjalnej Sprawozdawczyni, że w wyniku tego członkowie mniejszości mogą rzadziej wychodzić z domu, a pewien działacz społeczny wyjaśnił, że członkowie mniejszości mogą bardziej obawiać się publicznie przyznawać do swojej tożsamości.

Specjalna Sprawozdawczyni odniosła się także bezpośrednio do instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich:

Należy zwiększyć budżet Rzecznika Praw Obywatelskich, który stanowi ważny mechanizm pomocy w zapewnieniu zadośćuczynienia w przypadkach pogwałcenia praw kulturalnych. Wraz z właściwymi organami rządowymi i samorządowymi, jest to kluczowy podmiot chroniący życie kulturalne w Polsce. Należy też wstrzymać działania prowadzące do nadmiernej centralizacji zarządzania kulturą.

Sprawa wyświetlania filmu „Kler” w Ostrołęce – RPO zajmie się sprawą

Data: 2018-09-28

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął z urzędu sprawę niewyświetlania filmu „Kler” w Ostrołęce.

O fakcie tym poinformowały media: Taką decyzję podjęły władze miasta, które mają wpływ na repertuar wyświetlany w kinie prowadzonym przez lokalny ośrodek kultury[1].

Konstytucja w art. 54 stanowi:

1. Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji.

2. Cenzura prewencyjna środków społecznego przekazu oraz koncesjonowanie prasy są zakazane. Ustawa może wprowadzić obowiązek uprzedniego uzyskania koncesji na prowadzenie stacji radiowej lub telewizyjnej.

W artykule 73  Konstytucja gwarantuje zaś

Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury.

 

Specjalna sprawozdawczyni ONZ w zakresie praw kulturalnych spotkała się z RPO Adamem Bodnarem

Data: 2018-09-25

Specjalna sprawozdawczyni ONZ Karima Bennoune rozmawiała 25 września 2018 r. w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich o stanie przestrzegania praw kulturalnych w Polsce.

RPO przedstawił jej informację dotyczącą działań podejmowanych w zakresie praw kulturalnych (w załączeniu), w której wskazuje na problemy związane z realizacją praw kulturalnych. Chodzi m.in. o:

  • Nowelizację ustawy o IPN
  • Zakres zmian w Muzeum II Wojny Światowej i sposób potraktowania jego twórców
  • Sytuację w telewizji publicznej TVP
  • Działania władz w związku z protestami obywatelskimi – wkładaniem koszulek z napisem „KonsTYtucJA”na pomniki
  • Skazanie Jana Kapeli za przetworzenie słów Mazurka Dąbrowskiego
  • Niewpuszczanie reżysera Konrada Szołajskiego do Sejmu (co utrudnia mu nakręcenie filmu „Dobra zmiana”)
  • Problemy obywateli polskich należących do mniejszości niemieckiej, którzy stracili prawo do posługiwania się językiem macierzystym w swojej miejscowości po tym, jak została włączona do Opola
  • Sprawę uprawnień emerytalnych twórców

Pochodząca z Algierii Karima Bennoune jest profesorką prawa na Uniwersytecie Kalifornijskim, gdzie wykłada zagadnienia związane z prawami człowieka i prawem międzynarodowym. Jej wykład na TED poświęcony prawu do kultury oglądało ponad milion osób. Specjalną sprawozdawczynią ONZ w zakresie praw kulturalnych jest od 2015 r.

Uniewinnić autora przeróbki hymnu. RPO składa kasację do Sądu Najwyższego

Data: 2018-09-21

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego z wnioskiem o uniewinnienie pana Jana, prawomocnie ukaranego przez sąd grzywną za wykroczenie polegające na zmianie słów polskiego hymnu.

W 2015 r. opublikował on w internecie film pt.  „Polacy witają uchodźców!”, na którym z innymi osobami wykonuje hymn ze zmienionymi przez siebie słowami. Przerobiony fragmenty hymnu brzmiały: "Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski, za naszym przewodem łączcie się z narodem"’; znalazły się  tam też słowa: „Migrantów przyjmiemy”. Był to głos w dyskusji o uchodźcach. Zmieniony tekst „Mazurka Dąbrowskiego” miał przypominać, że była to pieśń polskich żołnierzy, którzy też byli wtedy uchodźcami.

Pan Jan został prawomocnie ukarany przez sąd 1000 zł grzywny za wykroczenie naruszające przepisy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej.

 

Ukaranie grzywną za przerobienie polskiego hymnu

Data: 2018-09-21

słowa kluczowe: symbole narodowe, art. 49 § 2 Kodeksu wykroczeń

Sprawa pana Jana

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego z wnioskiem o uniewinnienie pana Jana, prawomocnie ukaranego przez sąd grzywną za wykroczenie polegające na zmianie słów polskiego hymnu  

Stan faktyczny

W  2015 r. pan Jan opublikował w internecie film zatytułowany „Polacy witają uchodźców!”. Na filmie z trzema innymi osobami wykonuje on hymn Rzeczypospolitej Polskiej ze zmienionymi przez siebie słowami na tle zdjęcia Pałacu Prezydenckiego. Przerobiony fragmenty hymnu brzmiały: "Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski, za naszym przewodem łączcie się z narodem"’; były tam też słowa, że „migrantów przyjmiemy”. Był to głos w dyskusji o uchodźcach. Zmieniony tekst „Mazurka Dąbrowskiego” miał przypominać, że była to pieśń polskich żołnierzy, którzy też byli wtedy uchodźcami.

Stan sprawy

Sąd Rejonowy w Wołominie wyrokiem z 12 kwietnia 2017 r. uznał pana Jana za winnego wykroczenia z art. 49 § 2 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim karze aresztu albo grzywny podlega ten, kto  narusza przepisy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Według zaś ustawy z 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie RP,  te symbole Rzeczypospolitej Polskiej pozostają pod szczególną ochroną prawa, przewidzianą w odrębnych przepisach, a hymn jest „wykonywany lub odtwarzany w sposób zapewniający należną cześć i szacunek”.

Sąd wymierzył obwinionemu 1000 zł grzywny. Uznał, że niedopuszczalne jest przetwarzanie artystyczne hymnu czy też nadawanie mu stylizowanej formy. Zachowanie obwinionego uznał za celowe i mające charakter prowokacyjny. Sąd wskazał, że mógł on zabrać głos w debacie publicznej i zwrócić uwagę społeczeństwa na kwestię uchodźców, wykonując hymn z oryginalnym tekstem, wyjaśniając jednocześnie jego historię i znaczenie.

Obrońca odwołał się, wnosząc o uniewinnienie. Apelacja kwestionowała m.in. przyjęcie zakazu przetwarzania hymnu narodowego w jakimkolwiek celu, w tym w ramach działalności artystycznej. Obrońca powoływał się na ustawę o godle, barwach i hymnie RP, która  pozwala na artystyczne przetwarzanie godła lub barw.

13 lutego 2018 r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga utrzymał wyrok. Ocenił, że wykonanie hymnu w sposób zapewniający mu należytą cześć i szacunek to wykonanie go właściwe językowo. Deformowanie słów hymnu jest zaś naruszeniem przepisów ustawy i wykroczeniem. Sąd wskazał, że możliwość przetwarzania, na co powołuje się obrona, nie dotyczy hymnu. Dla przyjęcia kontratypu, związanego z działalnością artystyczną, konieczne byłoby ustalenie, że: sprawcą czynu jest artystą, efektem czynu jest dzieło artystyczne, a motywem działania - osiągnięcie celu artystycznego. Zdaniem sądu pan Jan (pisze on wiersze  i książki) spełnił dwa pierwsze warunki, ale powoływał się na kwestie społeczno-polityczne - nie działał zatem w celu artystycznym.

Od wyroku w sprawie o wykroczenie stronie nie przysługuje kasacja. Korzystając ze swoich ustawowych uprawnień, złożył ją Rzecznik Praw Obywatelskich. Wniósł by Sad Najwyższy uniewinnił pana Jana, gdyż jego zachowanie - z uwagi na brak społecznej szkodliwości czynu - nie stanowiło wykroczenia.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Art. 73 Konstytucji RP gwarantuje wolność ekspresji artystycznej, a jej art. 54 ust. 1 zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji. Zgodnie zaś  z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka swoboda wypowiedzi nie ogranicza się do informacji czy poglądów, które są odbierane przychylnie przez wszystkich, czy też uważane za neutralne przez każdego. Odnosi się także do ekspresji, która może oburzać, razić czy niepokoić część społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji, otwartości na inne poglądy, bez których nie istnieje demokratyczne społeczeństwo. Działanie obwinionego, w formie politycznego i artystycznego wystąpienia, dotyczyło kwestii ważnych dla społeczeństwa (nieprzyjęcia uchodźców przez Polskę), nie wiązało się z przemocą i nie miało na celu obrażenia kogokolwiek.

Skąd Rzecznik wie o sprawie

Wniosek obwinionego

Argumenty RPO

Wartość, jaką jest cześć i szacunek dla hymnu państwowego powinna pozostawać w równowadze z koniecznością ochrony prawa do swobody wypowiedzi i prawa do wolności artystycznej. Swoboda ta jest jednym z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa. Ewentualne jej ograniczenia mogą być ustanawiane i wprowadzane tylko i wyłącznie, gdy są konieczne w demokratycznym społeczeństwie. Zgodnie z art. 10 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka są one możliwe pod trzema warunkami:  ingerencja musi być przewidziana przez prawo (kryterium legalności); ma służyć ochronie publicznych lub indywidualnych dóbr bądź interesów (kryterium celowości); musi być konieczna w demokratycznym społeczeństwie (kryterium konieczności).

W kwestiach mających publiczne znaczenie przyjmuje się znacznie szersze granice wolności słowa. Debata w tym zakresie powinna się toczyć w możliwie nieskrępowany sposób, a wszelka ingerencja wymaga szczególnie mocnego uzasadnienia i możliwa jest tylko wyjątkowo. Art. 10 EKPC chroni nie tylko treść idei czy informacji, ale również formę, w jakiej są przekazywane. ETPC wskazywał, że forma ma tak duże znaczenie, że jej ograniczenie może wpłynąć na treść poglądów i wiadomości.

Swoboda wyboru sposobu i formy zabrania głosu w debacie publicznej (użycie melodii i struktury hymnu państwowego) także jest chronionym elementem wolności słowa. Dlatego sprawy dotyczące odwoływania się do symboli narodowych w ramach korzystania z wolności słowa podlegają bardzo ścisłej kontroli ETPC, który nie pozostawia organom krajowym szerokiego pola na ingerencję. ETPC podkreślał, że nawet sama grzywna za wykroczenie może mieć niepożądany „efekt mrożący” dla wolności słowa. Stosowanie zaś instrumentów karnych powinno ograniczać się tylko do najpoważniejszych nadużyć wolności słowa, jak np. nawoływanie do przemocy lub nienawiści.

W wyroku dotyczącym użycia symbolu „Polski Walczącej” Sąd Okręgowy w Warszawie 22 lutego 2018 r. wskazał, że: „nie znajduje prawnego uzasadnienia dla postawionej w apelacji tezy, że niedopuszczalne jest, aby symbole Narodu Polskiego były przerabiane w jakikolwiek sposób. Prawo pozwala na przerabianie symboli narodowych, o ile nie prowadzi to do ich znieważenia”.

Z zaliczonej przez sąd do materiału dowodowego opinii o twórczości obwinionego wynika, że zmiany jakie wprowadził on do hymnu są stosunkowo niewielkie i nieagresywne. Eksponują fakt, że pieśń napisana przez Józefa Wybickiego była pierwotnie pieśnią uchodźców, skazanych na cudzą gościnność. Autor opinii prof. Piotr Śliwiński podkreślał, że narodowe symbole mogą i winny być rozumiane jako żywa treść, a utwór pana Jana włącza się w szereg parafraz, których przedmiotem bywały dzieła kanoniczne w momentach krytycznych dla naszej zbiorowości.

Celem działania obwinionego nie była zatem kpina z samego tekstu hymnu, ale napiętnowanie istniejącej w Polsce niechęci wobec uchodźców. Jego działanie nie było więc nie tylko społecznie szkodliwe, ale społecznie pożyteczne.

W ocenie Rzecznika nietrafna jest wykładnia Sądu Okręgowego, wskazująca że każde deformowanie słów hymnu jest naruszeniem przepisów ustawy i oznacza wykroczenie. Z jednej strony całkowicie pomija ona konieczność badania społecznej szkodliwości czynu i winy sprawcy, a z drugiej stanowiłaby nieproporcjonalną ingerencję w swobodę wypowiedzi i wolność artystyczną.

Numer sprawy

II.564.2.2018

 

 

RPO: Dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach narusza trzy zasady Konstytucji RP

Data: 2018-09-12
  • Od 1 października uczelnie będą musiały dożywotnio zatrudniać naukowców, którzy jednocześnie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub NSA
  • Osoby te zostaną wyłączone spod rygorów obowiązujących innych uczonych, którzy - aby utrzymać pracę na uczelni - muszą wykazywać się osiągnieciami naukowymi
  • Zdaniem RPO rozwiązanie takie narusza trzy konstytucyjne zasady: zasadę autonomii szkół wyższych, zasadę równości oraz zasadę ochrony pracy

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę na problem wicepremierowi, ministrowi nauki i szkolnictwa wyższego Jarosławowi Gowinowi, który jest autorem reformy nauki (Konstytucja dla Nauki). Przepis, o który chodzi Rzecznikowi, znalazł się w ustawie wprowadzającej tę reformę w ostatnim momencie - gdy nowa Krajowa Rada Sądownictwa zaczynała procedurę naboru do Sądu Najwyższego po tym, jak ustawą o SN Parlament zdecydował o odesłaniu części sędziów w stan spoczynku.

Ograniczenia dla uczelni

Zgodnie z nowymi przepisami uczelnia nie będzie mogła rozwiązać umowy o pracę z nauczycielem akademickim, który jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub Naczelnego Sądu Administracyjnego. Jeśli mają oni umowy na czas określony, to ustawa zmienia je w umowę na czas nieokreślony.

Inaczej jest w sytuacji naukowca-sędziego, który był sędzią i utracił urząd lub uprawnienie do stanu spoczynku. Uczelnia będzie musiała go zwolnić, nawet jeśli był bardzo dobrym naukowcem. Jedynym wyjątkiem będzie tu sytuacja, gdy uczony-sędzia sam się zrzeknie urzędu albo uprawnienia do stanu spoczynku.

- Rozwiązanie to nie było objęte konsultacjami ze środowiskiem akademickim, które prowadzone były przez wiele miesięcy przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i poprzedziły przygotowanie projektu ustawy. Zostało ono dodane przez Senat 13 lipca 2018 r. – zwraca uwagę RPO. 

W praktyce dodany przepis ograniczy uczelniom możliwości prowadzenia polityki kadrowej. Nie tylko nie będą mogły zmienić umowy o pracę sędziemu-pracownikowi naukowemu, który otrzymał negatywną ocenę pracowniczą. Literalna interpretacja nie pozwoli także na zaproponowanie lepszej umowy takiemu uczonemu (ustawa mówi o zakazie zmiany stosunków pracy).

Nierówne traktowanie naukowców

Takie ograniczenie prowadzi też do nierównego traktowania nauczycieli akademickich w zakresie zatrudnienia.

Każdy nauczyciel akademicki (z wyjątkiem rektora) podlega ocenie okresowej, w szczególności w zakresie wykonywania podstawowych obowiązków pracowniczych. Już jedna ocena negatywna jest podstawą do zwolnienia. Przy dwóch rektor po prostu musi rozwiązać umowę z taką osobą. Chodzi o to, by wykluczać z grona nauczycieli akademickich osoby, których działalność nie sprzyja rozwojowi nauki.

Skoro teraz dwie negatywne oceny nie pozwolą rozstać się z uczonym-sędzią, to pozostałe osoby w podobnej sytuacji będą traktowane nierówno, i to w sposób mający wszelkie cechy dyskryminacji – zauważa RPO.

Utrudnienia dla sędziów

Ponieważ przepis dotyczy także sędziów w stanie spoczynku, więc chodzi tu o to, by nie musieli przechodzić na emeryturę na uczelni. RPO zwraca jednak uwagę, że przepis dotyczy też sędziów TK, SN, i NSA, którzy jeszcze nie podjęli pracy na uczelni. Będą na tym stratni, bo mało kto zaryzykuje zatrudnienie uczonego na umowę dożywotnią.

RPO zauważa też, że ustawy regulujące status sędziego Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego zawierają zamknięty katalog kar dyscyplinarnych. Nie ma tam mowy o sankcji w postaci wygaśnięcia umowy o pracę nauczyciela akademickiego.

VII.7033.28.2018 (dokument w załączeniu).

 

Prokurator: interwencja na konferencji naukowej - zgodna z prawem. RPO: to podważenie konstytucyjnej gwarancji autonomii uczelni

Data: 2018-08-16
  • Co dla organów władzy oznacza zasada autonomii uczelni? Kiedy np. policja może wejść na teren uczelni bez pytania o zgodę rektora?
  • Według prokuratury w Szczecinie, kiedy policjanci dostają zgłoszenie o propagowaniu niewłaściwych treści na konferencji naukowej, to mogą wkroczyć na salę –zamiast sprawdzić zasadność zgłoszenia w programie konferencji
  • Zdaniem RPO taka wykładnia przepisów prowadzi do podważenia konstytucyjnej gwarancji autonomii uczelni
  • Adam Bodnar zwrócił się do szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego, aby zagwarantowano na przyszłość niewkraczanie policji na teren uczelni bez zgody jej władz

W maju 2018 r. policjanci interweniowali podczas konferencji naukowej „Karol Marks: 2018” w  Pobierowie. Jak poinformowali, ich obecność była spowodowana „koniecznością sprawdzenia, czy konferencja nie ma charakteru działalności antynarodowej bądź czy nie stanowi propagowania praktyk totalitarnych” (art. 256 par. 1 Kodeksu karnego).

Działania policji wzbudziły wątpliwości Rzecznika. O tym, jaki charakter ma konferencja, można było stwierdzić, czytając jej program – wkroczenie na teren uczelni nie było do tego potrzebne. A uczestnicy konferencji naukowej, wygłaszając wystąpienia i biorąc udział w konferencyjnych dyskusjach, korzystali z konstytucyjnej wolności nauki (art. 73 Konstytucji). RPO zwrócił się o wyjaśnienia do lokalnej policji i prokuratury.

Choć Prokurator Okręgowy w Szczecinie zgadza się, że Konstytucja gwarantuje wolności nauki i związanej z nią wolności dyskursu naukowego, to uważa, że policja zareagowała prawidłowo na zgłoszenie. Dalej prokurator okręgowy Remigiusz Dobrowolski dowodzi:

- W tej sprawie nie znajduje zastosowania art. 227 ust. 3 ustawy z 27 lipca 2005 r.  Prawo o szkolnictwie wyższym, że służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wkroczyć na teren uczelni tylko na wezwanie rektora .

Według prok. Dobrowolskiego, podejmując interwencję policja działała na podstawie Kodeksu postępowania karnego, a nie za na podstawie art. 227 ustawy. W ocenie prokuratora artykuł ten nie ma zastosowania w sytuacji, gdy prowadzone jest postępowanie przygotowawcze w sprawie o przestępstwo w oparciu o Kpk. Ponadto adresatem normy z art. 227  nie jest prokurator - nie jest on bowiem „służbą państwową odpowiedzialną za utrzymanie porządku publicznego  i bezpieczeństwa wewnętrznego”.

Prok. Dobrowolski przytoczył opinię autora jednego z komentarzy do  Prawa o szkolnictwie wyższym, według którego art. 227 nie ogranicza uprawnień policji. Dodatkowo jeden z sądów okręgowych uznał, że art. 227 nie może być traktowany jako podstawa „immunitetu” osób obecnych na terenie uczelni.

W ocenie Rzecznika taka wykładnia jest sprzeczna z celem art. 227 ustawy i prowadzi do podważenia konstytucyjnej gwarancji autonomii uczelni , której przejawem jest m.in. zasada niewkraczania władzy publicznej i jej służb na teren uczelni bez zgody jej władz.

Adam Bodnar podkreślił, że zgodnie z at. 227 służby państwowe odpowiedzialne za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego mogą wykonywać swoje obowiązki - mające źródło w innych regulacjach prawnych - co do zasady jedynie na wezwanie rektora. To bowiem na nim ciąży ustawowy obowiązek dbania o utrzymanie porządku i bezpieczeństwa na terenie uczelni. 

Chcąc należycie wywiązać się z tego obowiązku, rektor może np. zawrzeć porozumienie z policją, na którego mocy możliwe będzie ściganie przestępców na terenie uczelni i akademików bez konieczności uzyskiwania za każdym razem zgody rektora  - wskazał RPO. Takie porozumienia zawarli rektorzy m.in. Politechniki Wrocławskiej, Uniwersytetu Wrocławskiego i Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

O ile komentatorzy Prawa o szkolnictwie wyższym nie poddają bliższej analizie tego, czy prokurator jest służbą państwową odpowiedzialną za utrzymanie porządku publicznego i bezpieczeństwa wewnętrznego, o tyle wątpliwości nie budzi, że taką służbą jest policja. 

Rzecznik podkreślił, że autonomia uczelni nie ma oczywiście charakteru absolutnego, o czym świadczy chociażby przepis, że służby mogą wkroczyć z własnej inicjatywy na teren uczelni w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia ludzkiego lub klęski żywiołowej, zawiadamiając o tym niezwłocznie rektora.

Takie stanowisko RPO jest zbieżne ze stanowiskiem Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich z 15 maja 2018 r. w tej sprawie. Wskazano w nim m.in., że ,,działania funkcjonariuszy w sposób bezsporny naruszają art. 227 ustawy - Prawo o szkolnictwie wyższym”.

- Także pan minister przeprosił władze Uniwersytetu Szczecińskiego i organizatorów konferencji za zaistniałą sytuację, co zasługuje na szacunek – napisał Adam Bodnar do Joachima Brudzińskiego.

Zwrócił się do niego o zastosowanie odpowiednich środków w odniesieniu do działań policji w tej sprawie. - Będę wdzięczny również za informację o podjętych działaniach w celu uniknięcia podobnego sposobu działania policji w przyszłości – głosi pismo RPO do ministra.

VII.7033.15.2018

Co i na jakiej podstawie policja robi w sprawie akcji „ubierania” pomników w koszulki z napisem KonsTYtucJA?

Data: 2018-08-08
  • W całej Polsce trwa happening polegający na zakładaniu na różne pomniki koszulek z napisem KonsTYtucJA. Zaczęło się w Białej Podlaskiej i w Szczecinie, gdzie koszulki założono na pomniki prezydenta Lecha Kaczyńskiego
  • Media podały, że w sprawach tych interweniowała policja, a w domu jednego z uczestników happeningu zrobiła przeszukanie o godz. 6 rano
  • Sprawę podjął rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar 

Kodeks karny dosyć jasno stwierdza, ma czym mogłoby polegać „znieważenie pomnika”: Art. 261. Znieważenie pomnika lub innego publicznie urządzonego miejsca: Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności.

Rzecznik ma prawo prosić o wyjaśnienia instytucje publiczne. Te wyjaśnienia są przekazywane na piśmie i pozwalają już na jasną i precyzyjną ocenę tego, czy działania przedstawicieli władz były właściwe prawnie i stosowne do sytuacji. 

Realizując swój mandat Rzecznik zwrócił się do komendantów miejskich policji w Szczecinie i w Białej Podlaskiej o informacje dotyczących prowadzonych czynności:

  • czy w sprawach tych zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze,
  • jaki jest stan tego postępowania,
  • czy zostały w nim przedstawione komukolwiek zarzuty i ewentualnie jakie,
  • jeśli zostały wydane postanowienia o wszczęciu postępowania oraz o przedstawieniu zarzutów - także o nadesłanie kopii tych postanowień.

Dodatkowo komendanta bialskiego RPO dopytuje: 

  • czy osobę u której dokonano przeszukania, wezwano do wydania poszukiwanych przedmiotów; jakie to były przedmioty,
  • czy prokurator wydał postanowienie o przeszukaniu, a jeśli nie - czy przeszukanie zostało przez niego zatwierdzone,
  • jaki był cel przeszukania - w kontekście czynu polegającego na „ubraniu” pomnika,
  • czy na czynności policji związane z przeszukaniem wniesione zostało zażalenie.

II.519.727.2018

RPO podjął sprawę interwencji policji na konferencji naukowej

Data: 2018-05-16
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości co zgodności z prawem interwencji policji podczas konferencji naukowej pt. „Karol Marks: 2018”
  • Uczestnicy konferencji korzystali z konstytucyjnej wolności nauki – podkreśla RPO, który zwrócił się o wyjaśnienia do policji i prokuratury

Biuro RPO skierowało pismo w tej sprawie do Prokuratora Rejonowego w Gryficach oraz komendanta powiatowego policji w tym mieście.

Pismo powołuje się na doniesienia mediów o interwencji funkcjonariuszy policji podczas konferencji naukowej „Karol Marks: 2018” w  Pobierowie. Policjanci mieli poinformować, że ich obecność jest  spowodowana koniecznością sprawdzenia, czy konferencja nie ma charakteru działalności antynarodowej bądź czy nie stanowi propagowania praktyk totalitarnych.

Funkcjonariusze podczas interwencji fotografowali wystawione publicznie egzemplarze czasopism naukowych, pytali uczestników o przebieg konferencji, a także spisali dane jednego z organizatorów wydarzenia, pracownika naukowego Instytutu Filozofii na Uniwersytecie Szczecińskim.

Działania policji budzą wątpliwości Rzecznika co do ich zgodności z prawem. Uczestnicy konferencji naukowej, wygłaszając wystąpienia i biorąc udział w konferencyjnych dyskusjach, korzystali z konstytucyjnej wolności nauki (art. 73 Konstytucji RP), rozumianej jako „wolność wyboru problematyki, wolność wyboru metody rozwiązania, a przede wszystkim wolność myśli i wolność głoszonego słowa”.

Działalność naukowa zmierzać winna do zgłębienia prawdy, tj. do „ustalenia obiektywnie weryfikowalnego opisu rzeczywistości”. Weryfikacja stawianych tez powinna zaś odbywać się przede wszystkim w drodze otwartego dyskursu naukowego, np. podczas konferencji naukowych, takich jak ta  w Pobierowie.

VII.7033.15.2018

Prezes TVP odpowiedział RPO: materiały Klaudii Jachiry to nie parodia

Data: 2018-04-20
  • Materiały audiowizualne Klaudii Jachiry trudno zaliczyć do parodii, pastiszu lub karykatury - napisał prezes TVP Jacek Kurski w odpowiedzi RPO  
  • Według Jacka Kurskiego, użycie przez blogerkę mikrofonu z logiem TVP1 prowadziło widzów do mylnego przekonania, że to reportaż telewizji publicznej
  • Zdaniem prezesa TVP zawiadamiając prokuraturę o przestępstwie naruszenia przez nią praw autorskich, telewizja publiczna nie naruszyła wolności wyrażania poglądów

Klaudia Jachira - autorka prześmiewczych wobec rządzących materiałów audiowizualnych w internecie - została w lutym 2018 r. przesłuchana jako podejrzana o naruszenie art. 116 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim  i prawach pokrewnych. Postawiono jej zarzut rozpowszechniania cudzego utworu bez uprawnienia - za co grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo kara do dwóch lat pozbawienia wolności. Powodem zarzutu było użycie przez blogerkę mikrofonu z logiem TVP1.

Sprawą zajął się Rzecznik Praw Obywatelskich. Tłumaczył, że stojąc na straży wolności i praw człowieka i obywatela, analizuje wszelkie sygnały dotyczące  przestrzegania wolności wyrażania poglądów.

Powołując się na doniesienia medialne, Rzecznik podkreślił, że za utwór uznano logo TVP. Może to budzić poważne wątpliwości pod kątem zapewnienia przestrzegania podstawowych praw i wolności przysługujących obywatelom, w szczególności konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów (art. 54 ust. 1 Konstytucji).

RPO zwrócił uwagę na treść art. 29 ustawy o prawie autorskim, zgodnie z którym wolno korzystać z utworów na potrzeby „parodii, pastiszu lub karykatury, w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości”. Jego zdaniem Klaudia Jachira korzystała zatem z loga telewizji w ramach tzw. dozwolonego użytku.

Rzecznik wystąpił o informacje o sprawie  do TVP i do Komendanta Rejonowego Policji.

Odpowiedział już prezes TVP Jacek Kurski. W piśmie do zastępcy RPO Stanisława Trociuka z 19 marca br. wskazał, że spółka uznała, iż zachodzi uzasadnione podejrzenie przestępstwa z art. 116 ustawy o prawie autorskim, gdyż TVP nie wyraziła zgody na użycie swego loga w materiałach Klaudii Jachiry. Dlatego TVP złożyła do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów zawiadomienie o przestępstwie, wraz z wnioskiem o naprawienie szkody.

Zdaniem prezesa TVP S.A. w sprawie nie znajduje zastosowania art. 29 ustawy o prawie autorskim. „Materiały audiowizualne pani Klaudii Jachiry trudno bowiem zaliczyć do parodii, pastiszu lub karykatury, a wykorzystanie w tych materiałach utworu, do którego autorskie prawa majątkowe należą do TVP S.A. nie sposób uznać za wykorzystanie w zakresie uzasadnionym prawami tych gatunków twórczości” - głosi pismo Jacka Kurskiego (który nie uzasadnił takiego stanowiska).

Według prezesa TVP przedstawienie Klaudii Jachiry wraz z mikrofonem ze znakiem TVP1 zwiększyło zainteresowanie materiałem i bardziej przyciągnęło uwagę widza. Spowodowało też utożsamienie Klaudii Jachiry, prezentowanych przez nią treści oraz samego kanału z profesjonalną działalnością TVP  S.A. Jak stwierdził Jacek Kurski, prowadziło to do mylnego przekonania, że jest to reportaż Telewizji Polskiej S.A., czego spółka chce uniknąć.

TVP uważa, że działając w obronie swych interesów jako podmiot pokrzywdzony, nie naruszyła konstytucyjnej wolności wyrażania poglądów ani też pluralizmu środków społecznego przekazu.

VII.564.15.2018

Interwencja RPO do premiera ws. utworzenia odrębnego systemu emerytalnego dla twórców i artystów

Data: 2018-04-06
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego o podjęcie prac nad odrębnym systemem zabezpieczenia emerytalnego dla twórców i artystów, dostosowanym do specyfiki ich działalności
  • Adam Bondar argumentuje, że twórcy prowadzący działalność bez stałego zatrudnienia i powiązanego z nim ubezpieczenia społecznego często nie mają odpowiedniego zabezpieczenia społecznego  - co dotyka także członków ich rodzin
  • Rzecznik powołuje się na odmowę przyznania renty rodzinnej dzieciom zmarłego twórcy

W piśmie do premiera Adam Bodnar podkreślił, że o podjęcie prac nad odrębnym systemem zabezpieczenia emerytalnego, dostosowanym do specyfiki działalności twórców i artystów, występował bezskutecznie do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. RPO zaznaczył, że przychylne stanowisko w tej kwestii wyraził Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Córki zmarłego twórcy - bez renty rodzinnej

Rzecznik powołał się na jedną ze spraw, która  wpłynęła  do jego Biura. Wdowa po cenionym reżyserze i scenarzyście  filmów dokumentalnych oraz wydawcy i producencie programów telewizyjnych starała się o rentę rodzinną dla dwóch córek. Rodzina znalazła się w trudnej sytuacji życiowej, ponieważ wdowa nie może podjąć pełnej aktywności zawodowej z powodu konieczności  opieki nad małymi córkami.

Właściwy oddział ZUS odmówił jej przyznania renty rodzinnej.  Przyczyną był brak wymaganych pięciu lat okresów składkowych i nieskładkowych ojca dzieci w ostatnim dziesięcioleciu przed jego śmiercią. Dodatkowo, z uwagi na swój wiek, nie spełniał on warunków do emerytury. Prawidłowość decyzji ZUS potwierdził prawomocnie sąd okręgowy. 

Jak wskazał RPO, niestety brak prawa do odpowiedniego zabezpieczenia społecznego zdarza się bardzo często w przypadku artystów i twórców, prowadzących działalność bez stałego zatrudnienia i powiązanego z nim ubezpieczenia społecznego. Co gorsza taka sytuacja dotyka także nie tylko samych artystów, ale także ich rodziny. Jest to spowodowane brakiem odrębnych zasad podlegania ubezpieczeniu społecznemu, dostosowanych do specyfiki  działalności prowadzonej przez twórców i artystów.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do premiera o zainicjowanie działań rządowych - w porozumieniu z przedstawicielami środowiska artystów i twórców -  zmierzających do utworzenia odpowiedniego systemu  zabezpieczenia emerytalnego twórców i artystów. 

Odnosząc się do sytuacji wdowy, RPO wyraził przekonanie, że może zostać ona uznana za szczególnie uzasadniony przypadek, uprawniający Prezesa Rady Ministrów do przyznania renty specjalnej. Adam Bodnar poprosił premiera  Morawieckiego o rozważenie takiej możliwości.

Problemy zgłosili sami twórcy

Kwestię braku dostosowania systemu ubezpieczeń społecznych do specyfiki działalności  artystów i twórców przedstawiono RPO podczas jego spotkania regionalnego w Szczecinie i Świnoujściu w 2016 r.

Zdaniem przedstawicieli środowiska obowiązujące zasady podlegania ubezpieczeniom społecznym, zwłaszcza wysokość i częstotliwość opłacania składki, zupełnie nie przystają do specyfiki ich działalności. W wielu przypadkach może to prowadzić do wykluczenia ich z dostępu do systemu ubezpieczenia społecznego, w tym świadczeń emerytalno-rentowych. 

Tylko nieliczna grupa artystów i twórców prowadzi działalność, zachowując status pracownika. Niektórzy pracują w ramach samozatrudnienia lub prowadzą działalność gospodarczą. Zdecydowana uzyskuje nieregularne przychody. Tymczasem zasady ubezpieczenia społecznego wymagają stałych, miesięcznych opłat składkowych w określonej wysokości. Jest ona  ustalana na zasadach, jakie obowiązują przedsiębiorców. 

Według Rzecznika, warto skorzystać z doświadczeń innych krajów Unii Europejskiej, przewidujących odrębne systemy finansowania kosztów ubezpieczenia artystów, zasilane dodatkowo przez państwo oraz przedsiębiorców korzystających z pracy artystów i twórców.

III.7060.130.2018

RPO: nowela ustawy o IPN narusza wolność słowa i może rodzić „skutek mrożący"

Data: 2018-04-05
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości, czy nowela ustawy o IPN doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu  „polskie obozy śmierci”
  • Ustawa może mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy
  • Sądy nie są od rozstrzygania sporów historycznych. Państwo może inaczej reagować na wypowiedzi godzące w jego dobre imię
  • Przepis dotyczący zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950 może negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie

RPO złożył w Trybunale Konstytucyjnym stanowisko wobec zaskarżonej przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy o IPN z 26 stycznia 2018 r. Adam Bodnar, który zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK, wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją.

Zapisy nowelizacji i reakcje na nią

Uchwalona w styczniu nowelizacja wprowadziła  do ustawy o IPN nowe przestępstwo. Przewiduje teraz karę grzywny lub do 3 lat pozbawienia wolności dla każdego (także cudzoziemca spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Taka kara grozi też za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Karane jest również działanie nieumyślne. Odpowiedzialności nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

Ponadto wprowadziła karalność zaprzeczania zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950, popełnionych m.in. w kolaboracji z III Rzeszą. Chodzi m.in.. o - jak głosi nowela - eksterminację ludności żydowskiej oraz ludobójstwo na obywatelach II Rzeczypospolitej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (ustawa nie zauważa, że obywatelami II RP byli Polacy, Ukraincy, Zydzi, Niemcy, Białorusini  i przedstawiciele innych narodowości).

Nowelizacja wywołała  protesty w Polsce i na całym świecie jako rodząca zagrożenie dla relacji Ocalałych z Holokaustu, wolności słowa i badań naukowych. Krytycznie odniosły się do niej władze Izraela; rozczarowanie wyrażał sekretarz stanu USA. Zaniepokojone były też władze Ukrainy. W lutym prezydent Andrzej Duda najpierw podpisał ustawę, a potem zgłosił do niej zastrzeżenia i złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności. Rzecznik Praw Obywatelskich przystępując do tego postępowania może zgłaszać argumenty tylko w zakresie przepisów zaskarżonych przez prezydenta. 

Uzasadnieniem noweli było zapobieganie określeniom typu „polskie obozy śmierci” czy „polskie obozy koncentracyjne”. Niewątpliwie tego typu wypowiedzi godzą w dobre imię Rzeczypospolitej, zwłaszcza za granicą - napisał RPO w stanowisku dla Trybunału.

Argumenty Rzecznika na poparcie wątpliwości prezydenta

Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. TK wiele razy podkreślał, że wolność słowa chroni również wypowiedzi wyrażające dezaprobatę, niechęć, uprzedzenia. Wskazywał też na konieczność jak najszerszego rozumienia pojęcia „pogląd” . Wolność wypowiedzi  może podlegać ograniczeniom, ale pod trzema warunkami:  legalności, celowości i konieczności. Zdaniem Adama Bodnara nowela ich nie spełnia.

W jego ocenie ograniczenia wolności wypowiedzi są nieproporcjonalne w stosunku do zamierzonych efektów regulacji. Sankcje karne za wypowiedzi zawsze są istotnym  wkroczeniem w sferę wolności słowa. Może to mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i powstrzymywać m.in. dziennikarzy przed wykonywaniem ich funkcji społecznej. Już sama groźba wszczęcia postępowania karnego wiąże się z dolegliwościami mogącymi zniechęcać do zabierania głosu w dyskusji publicznej. Ryzyko „mrożącego skutku” wzrasta, gdy ściganie przestępstwa odbywa się z oskarżenia publicznego, a sankcją jest pozbawienie wolności.

Według RPO stosowanie art. 55a może doprowadzić do zjawiska autocenzury - wynikającego z „efektu mrożącego” - w sprawach dotyczących historii najnowszej, a tym samym w istotny sposób ograniczać wolność wypowiedzi w tym obszarze.

Wątpliwości budzi także przydatność art. 55a dla realizacji zamierzonych przez ustawodawcę celów - ochrony dobrego imienia narodu i państwa. Istotne jest też rozważenie, czy  ograniczy to zwroty typu „polskie obozy śmierci”. W debacie o art. 55a  podnoszony jest pogląd, że znamię „przypisywania odpowiedzialności” za zbrodnie III Rzeszy może nie obejmować używania takich sformułowań - wskazuje Rzecznik.

Jego zdaniem aby doszło do przestępstwa z art. 55a,  sprawca musiałby sformułować wyraźną tezę popełnienia przez naród lub państwo konkretnej zbrodni wymienionej w tym artykule. Samo użycie przymiotnika „polski” w zestawieniu z nazwą obozu koncentracyjnego czy  obozu zagłady może nie spełniać tego wymogu, jako wskazujące lokalizację obiektu, a nie sprawców zbrodni w nim dokonanych - podkreśla Adam Bodnar.

Dostrzega on liczne wątpliwości interpretacyjne dotyczące art. 55a , które mogą w istotny sposób wpłynąć na praktykę jego stosowania. Stąd, w ocenie Rzecznika, przepis ten narusza nakaz określoności przepisów karnych .

Zdaniem RPO niezwykle utrudnione będzie ściganie i skazanie cudzoziemca. Zgodnie z art. 30 Kodeksu karnego, nie popełnia bowiem przestępstwa ten, kto działa „w usprawiedliwionej nieświadomości jego bezprawności”.  Cudzoziemcom nieznającym polskiego systemu prawnego i niemającym realnej możliwości zapoznania się z nim, łatwo będzie wykazać  taką nieświadomość.

Dlatego RPO uznaje art. 55a za przepis przede wszystkim o charakterze symbolicznym, który   stanowi wyraz polskiej polityki historycznej w stosunkach międzynarodowych. „Ograniczona możliwość jego faktycznego stosowania uzasadnia poważne wątpliwości co do wypełnienia przez niego wymogów zasady przydatności” - uznaje Adam Bodnar

RPO opowiada się za ograniczeniem sankcji karnych za wypowiedzi dotyczące narodu i państwa, które dysponują wielorakimi środkami zmierzającymi do ochrony własnego dobrego imienia i czci (środki dyplomatyczne i edukacyjne). Państwo ma szerokie możliwości budowania spójnej polityki historycznej i prezentowania odpowiedzi.   Ustawodawca sięgnął natomiast po środki najsilniej ingerujące w prawa jednostki -  prawnokarne.

Ponadto wątpliwości RPO, z punktu widzenia spójności systemu prawa karnego, dotyczą  odpowiedzialności z art. 55a za działanie nieumyślne. W demokratycznym państwie prawa problem braku odpowiedniej wiedzy historycznej, który będzie przyczyną nieumyślnego naruszenia dóbr chronionych w art. 55a, powinien być rozwiązywany poprzez działania edukacyjne, a nie poprzez nakładanie sankcji karnych.

Dobrego imienia można bronić innymi metodami

Według RPO art. 55a nie jest konieczny, skoro w polskim prawie już są przepisy przewidujące do 3 lat więzienia za  „publicznie znieważanie” Narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej oraz za zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim.

W 2006 r. uchwalono przepis wprowadzający karę do 3 lat więzienia za „publicznie pomawianie Narodu Polskiego o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie”.  Zaskarżył go do Trybunału Konstytucyjnego ówczesny RPO Janusz Kochanowski. Uznał, że ogranicza on konstytucyjne wolności słowa i badań naukowych. W 2008 r. TK stwierdził niekonstytucyjność samego trybu uchwalenia przepisu, więc nie badał już jego treści materialnoprawnej.

Jak wskazuje obecnie Rzecznik, obywatele polscy urażeni nieprawdziwymi  wypowiedziami nt.  zbrodni nazistowskich mogą skutecznie korzystać z drogi procesu cywilnego o naruszenie dóbr  osobistych. Przywołuje przykład pozwu b. więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz wobec niemieckiej stacji telewizyjnej za użycie zwrotu „polskie obozy śmierci”.  Polski sąd uwzględnił to powództwo (do którego przyłączył się RPO). Według sądu, stacja naruszyła takie dobra powoda, jak godność człowieka, tożsamość narodową i godność narodową.

Wyrok ten  przekonuje, że już przed uchwaleniem noweli istniała i nadal istnieje skuteczna ścieżka prawna, na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, dochodzenia roszczeń przez jednostki, które czują się urażone wypowiedziami dotyczącymi zbrodni nazistowskich .

Perspektywa Trybunału w Strasburgu

Zdaniem Rzecznika w przypadku skazań na podstawie art. 55a Europejski Trybunał Praw Człowieka mógłby uznać naruszenie przez Polskę art. 10 Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje wolność wyrażania opinii.

Szczególnie znaczenie ma wyrok ETPCz w sprawie Perinçek przeciwko Szwajcarii (chodziło o skazanie go na grzywnę za wypowiedź zaprzeczającą rzezi Ormian w Turcji podczas I wojny światowej ). Trybunał potwierdził, że godność ofiar i poczucie tożsamości współczesnych Ormian mogą zostać uznane za uprawniony cel ingerencji w rozumieniu art. 10 ust. 2 Konwencji. Trybunał nie był jednak przekonany, że wypowiedzi skarżącego mogły mieć poważne skutki dla tożsamości społeczności ormiańskiej. Uznał skazanie za naruszające Konwencję.

Mając na uwadze fakt, iż penalizacja karna stanowi jedną z najpoważniejszych form ingerencji w swobodę wypowiedzi, ETPC uznał, iż władze szwajcarskie powinny dążyć do uzyskania odpowiedniej równowagi między wolnością wypowiedzi a prawem Ormian do ochrony godności. Trudno się zgodzić z twierdzeniem, że kontekst społeczny i historyczny w przypadku mechanizmu stosowania art. 55a ustawy o IPN jest zdecydowanie odmienny aniżeli w sprawie Perinçek przeciwko Szwajcarii – podkreśla RPO.

Przypomniał on, że w nowszym orzecznictwie ETPCz łączy zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego z wezwaniem do przemocy w danej wypowiedzi. Znamiona przestępstwa z art. 55a  nie odnoszą się jednak do wzywania do przemocy. Należy więc przypuszczać, że ETPC nie uznałby, że przepis ten służy ochronie bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego.

RPO kwestionuje też przepis o „ukraińskich  nacjonalistach”

Odnosząc się do przepisu dotyczącego zbrodni „ukraińskich  nacjonalistów”, RPO uznaje, że - tak jak w przypadku art. 55a -  nie da się precyzyjne określić, za jakie wypowiedzi będzie można być skazanym.  Rzecznik podziela pogląd prezydenta, iż z jednej strony nie jest możliwe jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia „ukraińskiego nacjonalisty”, z drugiej zaś nie jest możliwe dokładne określenie, na gruncie tych przepisów, granic geograficznych Małopolski Wschodniej.

Poważne wątpliwości RPO budzi także objęcie tym przepisem lat 1925-1950.  Celem ustawodawcy była karalność wypowiedzi dotyczących masowej eksterminacji ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich w okresie 1943-1944 r., na terenie b. województwa wołyńskiego. Z kolei okres stalinowski, w dużej mierze przypadający na czas przed 1950 r., to  czas akcji „Wisła”, która dotknęła ukraińską ludność cywilną - wskazuje RPO.

Według niego trudno jest też zdefiniować pojęcie „ukraińscy nacjonaliści”, które nie zostało powiązane z żadną konkretną formacją polityczną. Istnieje więc możliwość rozciągania go na znaczną część ludności ukraińskojęzycznej.  Stwarza to ryzyko utrudniania dyskusji o historii najnowszej, co może wywrzeć negatywny wpływ na relacje polsko-ukraińskie.

Sporządzając stanowisko dla TK, Adam Bodnar wziął pod uwagę ekspertyzę o nowelizacji, przygotowaną przez prof. Ireneusza Kamińskiego.

VII.564.9.2018

RPO przyłączył się do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym z wniosku prezydenta ws. noweli ustawy o IPN

Data: 2018-03-14

Zaskarżone przez Prezydenta RP przepisy noweli ustawy o IPN z 26 stycznia 2018 r. są niezgodne z Konstytucją - takie stanowisko dla Trybunału Konstytucyjnego przedstawił Rzecznik Praw Obywatelskich. W środę Adam Bodnar zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem w sprawie wniosku prezydenta Andrzeja Dudy.

RPO wniósł o uznanie, że:  

  • art. 55a ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej-Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2016 r., poz. 1575 ze zm.) jest niezgodny z art. 2 oraz z art. 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP;
  • art. 1 pkt 1 lit. a tiret trzecie ustawy wymienionej w punkcie 1 w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów i" oraz art. 2a tej ustawy w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów" oraz wyrazy „i Małopolski Wschodniej" są niezgodne z art. 2 oraz art 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust 3 Konstytucji RP.

W piśmie do Trybunału Adam Bodnar poinformował także, że uzasadnienie swego stanowiska prześle  w terminie trzech tygodni.  

Swe pismo RPO wysłał w odpowiedzi na pismo Trybunału Konstytucyjnego z 15 lutego 2018 r., doręczone Rzecznikowi w dniu 15 lutego 2018 r.

14 lutego 2018 r. prezydent złożył do Trybunału - w trybie kontroli następczej - wniosek o zbadanie zgodności nowelizacji ustawy o IPN z konstytucją.

VII.564.9.2018

Dlaczego za nieświadome naruszenie praw autorskich ponosi się taką samą karę, jak ktoś kto robi to w celach zarobkowych?

Data: 2017-12-05

Kwestionowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich przepis przyznaje osobom, uprawnionym z tytułu autorskich praw majątkowych - w przypadku naruszenia ich praw - roszczenie o naprawienie wyrządzonej szkody poprzez zapłatę dwukrotności stosownego wynagrodzenia. Możliwość dochodzenia tego roszczenia i jego wysokość jest niezależna od winy po stronie użytkownika praw autorskich, co oznacza, że takie same sankcje grożą osobie, która umyślnie narusza autorskie prawa majątkowe np. w celach zarobkowych, jak i osobie, która takie prawa narusza w sposób nieświadomy.

Zdaniem Rzecznika dopuszczalność podnoszenia roszczeń o zapłatę sumy pieniężnej, stanowiącej dwukrotność stosownego wynagrodzenia, nawet w przypadku nieumyślnego naruszenia autorskich praw majątkowych, wydaje się być nieuprawnioną ingerencją w sferę wolności majątkowej użytkowników utworów chronionych prawem autorskim.

Istotne w tym kontekście jest stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który wyrokiem z dnia 23 czerwca 2015 r. orzekł o niezgodności z normami konstytucyjnymi analogicznego roszczenia o zapłatę trzykrotności wynagrodzenia w przypadku zawinionego naruszenia autorskich praw majątkowych. Pogląd prawny zawarty w tym orzeczeniu Trybunału, w ocenie Rzecznika, powinien w sposób szczególny zostać odniesiony właśnie do niezawinionego naruszenia praw autorskich, które w chwili obecnej może być – na równi z naruszeniem zawinionym – podstawą do ponoszenia zryczałtowanego roszczenia o naprawienie wyrządzonej szkody poprzez zapłatę sumy pieniężnej w wysokości odpowiadającej dwukrotności stosownego wynagrodzenia.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o podjęcie prac legislacyjnych zmierzających do właściwego uregulowania odpowiedzialności cywilnoprawnej podmiotów, które w sposób niezawiniony naruszyły autorskie prawa majątkowe.

Stanowisko Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego dotyczące postępowania w przypadku śmierci członka komisji rozprawy doktorskiej

Data: 2017-08-25

W związku z informacją o śmierci promotora Pana mgra T.M., który przygotował rozprawę doktorską na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, prof. dra hab. Lecha Morawskiego, Rzecznik zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego z prośbą o przedstawienie stanowiska w zakresie możliwości dalszego postępowania w celu umożliwienia obrony rozprawy Pana T. M.

W odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich Minister zgodził się ze stanowiskiem, zgodnie z którym, jeśli praca doktorska jest już ukończona i została zaopiniowana przez promotora, poszukiwanie następcy w przypadku jego śmierci nie znajduje uzasadnienia.

W przypadku Pana mgra T. M., dopuszczalne jest dokończenie przewodu bez udziału promotora, który- jak wskazują na to okoliczności - zasadniczo wypełnił przypisywaną mu w postępowaniu awansowym rolę. W sprawie tej należy jedynie zastosować racjonalną interpretację przepisów dopuszczającą absencję promotora w nadzwyczajnej sytuacji.

Zatem ewentualna zmiana przepisów nie powinna prowadzić do ustanowienia nowego promotora, a jedynie - o ile uznać to rzeczywiście za nieodzowne - do wskazania osoby, która nie stając się promotorem wykona, w pewnym sensie w jego imieniu, ostatnie czynności przewodu doktorskiego.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu habilitacyjnym

Data: 2017-08-21

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w sprawie nieprawidłowości w postępowaniu habilitacyjnym. Chodzi o rozbieżne interpretacje prawne w zakresie skutków cofnięcia wniosku o wszczęcie postępowania habilitacyjnego oraz złożenia wniosku o jego umorzenie.

Zgodnie z obowiązującymi przepisami postępowanie w sprawie nadania stopnia naukowego może się toczyć jedynie na wniosek uprawnionego podmiotu i nie jest możliwym wszczęcie go z urzędu. Jednak problematyka skutków cofnięcia takiego wniosku lub złożenia wniosku o umorzenie postępowania habilitacyjnego nie jest uregulowana wprost w przepisach ustawy o stopniach naukowych. W związku z tym, zgodnie z art. 29 ust. 1 ustawy o stopniach naukowych w tym zakresie odpowiednie zastosowanie znajdą przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Przewidują one obligatoryjne i fakultatywne umorzenie postępowania. Rzecznik zauważa, że zgodnie z doktryną cofnięcie wniosku o wszczęcie postępowania administracyjnego jest równoznaczne z brakiem żądania uprawnionego podmiotu do rozpoznania konkretnej sprawy administracyjnej. Oznacza to, że przedmiot postępowania przestaje istnieć i obliguje to organ do umorzenia  postępowania.

Niektóre rady wydziałów uznają, że cel ustawy o stopniach naukowych wyrażony w jej art. 18a sprzeciwia się zastosowaniu art. 105 § 1 k.p.a. W ich ocenie prowadziłoby to m.in. do kończenia postępowań, mimo zaawansowanego etapu prac komisji habilitacyjnej. Dlatego ewentualna możliwość umorzenia postępowania rozpatrywana jest w świetle art. 105 § 2 k.p.a., który stanowi, że organ administracji publicznej może umorzyć postępowanie, jeżeli wystąpi o to strona, na której żądanie postępowanie zostało wszczęte, a nie sprzeciwiają się temu inne strony oraz gdy nie jest to sprzeczne z interesem społecznym.

Niemniej niektóre rady wydziałów, stosując odpowiednio przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego wydają rozstrzygnięcia w oparciu o art. 105 § 1 k.p.a., biorąc pod uwagę interes społeczny w kontynuowaniu postępowania. Zarówno w przypadku cofnięcia wniosku, jak i żądania umorzenia postępowania, rady odmawiając umorzenia postępowania odwołują się do interesu społecznego, rozumianego jako kształcenie i promowanie kadr naukowych w celu prowadzenia badań. W ich ocenie, mimo że postępowanie awansowe inicjuje we własnym interesie habilitant, to toczy się ono także w interesie społecznym.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego o rozważenie możliwości podjęcia działań legislacyjnych zmierzających do uregulowania sygnalizowanych kwestii w ustawie o stopniach naukowych.

RPO: Brakuje przepisów dotyczących postępowania w przypadku śmierci członka komisji rozprawy doktorskiej

Data: 2017-07-28

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich sytuacja, w której prawodawca nie przewidział sposobu postępowania w przypadku śmierci promotora jest nie do zaakceptowania.

Stosując konsekwentnie przepisy ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki, należałoby uznać, że doktorant winien znaleźć nowego promotora i pod jego opieką przygotować rozprawę. W praktyce w sytuacji śmierci promotora prawodawca nie tworzy skutecznego środka ochrony praw doktoranta.

Podobny problem może zaistnieć w sytuacji, gdy promotor odmawia zgody na wzięcie udziału w obronie lub nie może tego uczynić z uwagi na okoliczności od niego niezależne.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra o rozważenie możliwości zainicjowania nowelizacji przepisów.

Sprawa nierównego traktowania adiunktów Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie

Data: 2017-06-14

Adiunkci z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie uważają, że są nierówno traktowani przez władze uczelni. Chodzi o to, że od 2014 r. rozwiązywano stosunki pracy z adiunktami, którzy nie uzyskali stopnia naukowego doktora habilitowanego mimo ich mianowania na czas nieokreślony. Osoby te, po przeprowadzeniu konkursów były zatrudniane na stanowiskach asystentów na czas określony. Procedura zwalniania i ponownego zatrudniania była przeprowadzona na podstawie Zarządzenia Rektora nr 56/2013. Ustanowiony w nowej umowie czas świadczenia pracy był zróżnicowany dla poszczególnych osób: dla niektórych 2 lata, dla innych 3 lata; były także osoby, które po 2 letnim zatrudnieniu na stanowisku asystenta otrzymały umowy na czas nieokreślony.

W grudniu 2016 r. wprowadzono nowe Zarządzenie 74/2016. To spowodowało przerwanie zwolnień; w odniesieniu do adiunktów nieposiadających habilitacji przyjęto rozwiązanie zgodnie z ww. wyrokiem SN (zatrudnienie do dnia 30 września 2012 r.). Nowe zarządzenie nie objęło osób zwolnionych ze stanowiska adiunkta w okresie od 2014 r. do 2016 r. i zatrudnianych na stanowisku asystenta. W grudniu 2016 r. zwrócono się z pismem do Rektora, w którym poproszono go o jednolite podejście do wszystkich pracowników Uczelni zatrudnionych na stanowisku adiunkta przed 1 października 2013 r., którzy nie uzyskali stopnia naukowego doktora habilitowanego. Pismo to pozostało bez odpowiedzi, podobnie jak i kolejne pismo z lutego 2017 r. Na spotkaniu władz Uczelni z grupą ww. asystentów zapowiedziano, że po upływie okresów zatrudnienia (w 2017 i 2018 r.) zatrudnienie tych osób nie będzie przedłużane, jeżeli w tym czasie nie złożą habilitacji. Zdaniem wnioskodawców stanowi to kolejny przejaw nierównego traktowania pracowników Uczelni, wobec faktu, że w roku 2016 z kilkoma osobami, pracującymi również od 2 lat na stanowisku asystenta, ponowne zatrudnienie zostało zawarte na czas nieokreślony, mimo niezłożenia przez nie habilitacji.

Wnioskodawcy uzyskali poparcie Senatu Uniwersytetu Rolniczego oraz związków zawodowych.

Problem dotyczy pracowników zatrudnionych na stanowisku adiunkta przed 1 października 2013 r., którzy nie uzyskali stopnia naukowego doktora habilitowanego, a wobec których nie zastosowano wykładni przepisu art. 120 ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym, potwierdzonej wyrokiem Sądu Najwyższego z 12 stycznia 2016 r., II PK 195/15, zgodnie z którym okres zatrudnienia na stanowisku adiunkta powinien trwać do 30 września 2012 r., bowiem w tej dacie upłynie okres zatrudnienia, o którym mowa w art. 120 Prawa o szkolnictwie wyższym.

Rzecznika Praw Obywatelskich wystąpi do władz Uniwersytetu Rolniczego z prośbą o wyjaśnienia. BPK.7044.2.2017

RPO w wyjątkowej bibliotece w Rumii

Data: 2017-05-19

Dr Adam Bodnar wraz z dyr. Krzysztofem Szerkusem z Biura Terenowego RPO w Gdańsku odwiedzili wyjątkową bibliotekę w Rumii (woj. pomorskie).

Biblioteka powstała w wyniku przekształcenia dworca kolejowego w Rumii. Swoją nazwą „Stacja Kultura” nawiązuje do nietypowej lokalizacji. Zdobyła liczne wyróżnienia architektoniczne, w tym w konkursach zagranicznych (I nagroda w konkursie Library Interior Design Awards).

Dotychczas niszczejący dworzec kolejowy został gruntownie przebudowany, przy wsparciu środków unijnych oraz środków gminy Rumia. Obecnie na jego terenie mieszczą się kasy dworca, poczekalnia, kawiarnia, ale także biblioteka służąca mieszkańcom Rumii i okolic.

W bibliotece znajduje się ok. 40 tys. książek, audiobooków, filmów oraz czasopism. Codziennie z jej usług korzysta ok. 300 klientów. Czasami czytelnicy zatrzymują się i czytają prasę oczekując na pociąg.

W bibliotece jest też kącik dla dzieci, ale także pomieszczenia służące lokalnym organizacjom pozarządowym, warsztatom ceramicznym, teatralnym czy wystawom. Jak podkreśla pomysłodawczyni Stacji Kultura oraz dyrektorka biblioteki Krystyna Laskowicz, na spotkaniach z pisarzami, odbywających się w klimatycznych wnętrzach biblioteki, bardzo często jest komplet widzów. Niezapomniane wrażenie wywierają kąciki do czytania przypominające przedziały w pociągu osobowym.

Artykuł 73 Konstytucji RP stanowi, że „Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”. Stacja Kultura w pięknym stylu pokazuje, na czym w praktyce może polegać korzystanie z dóbr kultury. Oby więcej takich miejsc na mapie Polski.