Zawartość
Liczba całkowita wyników: 167

Art. 74 - Bezpieczeństwo ekologiczne oraz ochrona środowiska

  1. Władze publiczne prowadzą politykę zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.
  2. Ochrona środowiska jest obowiązkiem władz publicznych.
  3. Każdy ma prawo do informacji o stanie i ochronie środowiska.
  4. Władze publiczne wspierają działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska.

CO TO ZNACZY?

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych przez Konstytucję. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.

Artykuł 74 przede wszystkim formułuje zadania i obowiązki władz publicznych i tworzy zasadę polityki państwa. Dwa zasadnicze obowiązki to ochrona środowiska (ust. 2) oraz wspieranie odpowiednich działań obywateli (ust 4). Ochrona środowiska to całokształt działań i narzędzi, które przeciwdziałają pogorszaniu się stanu środowiska. Warto podkreślić w tym kontekście przeciwdziałanie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust. 4).

Ustęp trzeci formułuje prawo podmiotowe (obywateli i cudzoziemców) do informacji o stanie i ochronie środowiska. Jest to konkretyzacja szerszego prawa do informacji (art. 54 i art. 61).

Adresatem tych obowiązków są władze publiczne.

Data początkowa
np.: 06/2020
Data końcowa
np.: 06/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Sprawa kolejnej uciążliwej fermy drobiu. Rzecznik wspiera mieszkańców i wnosi skargę do WSA 

Data: 2020-05-07
  • Kolejna lokalna społeczność jest narażona na uciążliwą inwestycję w bliskim sąsiedztwie domów
  • Chodzi o pozwolenie na budowę dwóch kurników w  Rumoce w woj. mazowieckim
  • W obronie mieszkańców Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę do sądu administracyjnego

To kolejna odsłona walki mieszkańców powiatu mławskiego o to, aby w ich sąsiedztwie nie powstawały nowe chlewnie i kurniki. Sprawa dotyczy miejscowości Rumoka (gm. Lipowiec Kościelny).  W tej miejscowości, według wydanej w starostwie w październiku 2019 r. decyzji, mają powstać dwa nowe kurniki – jeden o obsadzie 45 DJP, drugi 5,5 DJP. To ma być wynikiem modernizacji istniejących obiektów inwentarskich, które od dłuższego czasu stoją puste. Mimo że to niewielkie obiekty, to jednak zlokalizowane w środku wsi, w bliskiej odległości od zabudowań mieszkalnych.

Jak twierdzą mieszkańcy w piśmie do Rzecznika, jako sąsiedzi inwestycji dowiedzieli się o pozwoleniu na budowę dopiero w grudniu 2019 r., gdyż Starosta Mławski nie poinformował o tym ani sąsiadów, ani urzędu gminy. Podnoszą, że decyzja została wydana bardzo szybko, w ciągu dwóch dni roboczych, podczas gdy przeciętny czas w podobnych sprawach jest znacznie dłuższy. Zwracali uwagę, że tego typu działalność nie powinna być prowadzona w środku wsi, w sąsiedztwie gospodarstw i budynków mieszkalnych (odległość ok. 50 m), tym bardziej, że w bliskiej odległości znajduje się studnia głębinowa zaopatrująca 80% mieszkańców całej gminy w wodę.

Na skutek wniosku mieszkańców, po wszczęciu postępowania z urzędu, Wojewoda Mazowiecki, stwierdził nieważność decyzji Starosty Mławskiego w przedmiocie udzielonego pozwolenia na budowę jako wydanej z rażącym naruszeniem art. 35 ust. 1 pkt 1 Prawa budowlanego. Głównym zarzutem wobec decyzji Starosty było wydanie pozwolenia bez wcześniejszej decyzji środowiskowej, choć przedsięwzięcie winno być zakwalifikowane jako mogące znacząco oddziaływać na środowisko (obsada kurnika przekraczała 40 DJP, zaś działka objęta planowanym przedsięwzięciem położona jest w odległości mniejszej niż 100 m od terenów mieszkaniowych).

Niestety, decyzją z 31 października 2019 r., na skutek odwołania inwestora, Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił decyzję Wojewody Mazowieckiego. Odmówił stwierdzenia nieważności decyzji Starosty Mławskiego.

W sprawie zainterweniował RPO. W jego ocenie decyzja GINB nie tylko rażąco narusza przepisy prawa materialnego, ale również godzi w uzasadnione interesy społeczności lokalnej. Pozbawia ją możliwości udziału w postępowaniu dotyczącym zgody na realizację inwestycji mogącej znacząco oddziaływać na środowisko naturalne miejscowości.

Mając na uwadze skalę zamierzonej działalności oraz położenie działki objętej inwestycją w bliskim sąsiedztwie z zabudową mieszkaniową, Rzecznik stwierdził, że postępowanie w sprawie o pozwolenie na budowę zostało przeprowadzone z rażącym naruszeniem art. 71 ust. 2 pkt 2) ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (tzw. ustawy ocenowej) oraz z naruszeniem § 3 ust. 1 pkt 103 lit. a) tiret pierwsze rozporządzenia Rady Ministrów z 9 listopada 2010 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko.

Powodem było niezakwalifikowanie zamierzenia budowlanego, objętego decyzją Starosty Mławskiego, jako inwestycji mogącej potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. Zdaniem Rzecznika uchybienie jest ewidentne, gdyż w dacie wydania decyzji Starosty przepisy ustawy ocenowej bezwzględnie obligowały organ do przeprowadzenia postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, w sytuacji spełnienia ku temu warunków, jak w tej sprawie.

Wydanie zaś decyzji udzielającej pozwolenia na budowę, z pominięciem uprzedniego przeprowadzenia postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, stoi w oczywistej sprzeczności z przepisami Prawa budowlanego i ustawy ocenowej.

Ponadto w wydanej decyzji GINB wadliwie powtórzył i przyjął za Starostą Mławskim, że oddziaływanie inwestycji zamknie się w granicach działki inwestycyjnej, przy jednoczesnym pominięciu i nierozważeniu słusznego interesu właścicieli nieruchomości w zasięgu oddziaływania inwestycji.

Dlatego Rzecznik, korzystając z przysługujących mu uprawnień, zaskarżył decyzję GINB do WSA w Warszawie. Wniósł o zwrot sprawy do GINB.

Rzecznik od lat otrzymuje on skargi osób mieszkających w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm trzody chlewnej, drobiu czy zwierząt futerkowych, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów, ubojni i innych obiektów uciążliwych dla sąsiedztwa, m.in. poprzez emisję uciążliwych zapachów.

Utrzymujący się bardzo silny fetor - pochodzący z ferm drobiu czy ferm zwierząt futerkowych - niekiedy wręcz uniemożliwia przebywanie na powietrzu w pobliżu takich ferm, czasem nawet w promieniu kilku kilometrów od samego zakładu. Zagrożone jest również bezpieczeństwo sanitarno-epidemiologiczne poprzez zanieczyszczenie ujęć wody, namnażanie się gryzoni czy insektów. Spada też wartość nieruchomości.

W Polsce nadal brak jest jednak instrumentów prawnych, za pomocą których organy ochrony środowiska byłyby uprawnione do przeprowadzenia kontroli w zakresie określenia uciążliwości zapachowych, w tym pomiarów kontrolnych emisji lub zapachowej jakości powietrza oraz wydawania stosownych wystąpień pokontrolnych oraz decyzji. Dlatego właśnie tak istotne jest wszechstronne rozważenie zakresu ingerencji projektowanych inwestycji w środowisko, co odbywa się w ramach postępowań przewidywanych w ustawie ocenowej. Tymczasem w tej sprawie ten kluczowy aspekt w ogóle nie został zbadany.

IV.7200.1.2020

RPO: Nie ma systemu nadzoru nad promieniowaniem elektromagnetycznym od urządzeń telefonii komórkowej

Data: 2020-03-12
  • Obywatele i różne podmioty skarżą się na normy promieniowania elektromagnetycznego od urządzeń telefonii komórkowej
  • Minister Zdrowia stukrotnie zwiększył bowiem dopuszczalne natężenie promieniowania
  • Tymczasem ani Inspekcja Ochrony Środowiska, ani Państwowa Inspekcja Sanitarna nie są przygotowane do kontroli - wskazuje NIK
  • RPO wnosi do ministrów środowiska i zdrowia o wypracowanie skutecznego systemu kontroli

1 stycznia 2020 r. weszło w życie rozporządzenie Ministra Zdrowia z 17 grudnia 2019 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów pól elektromagnetycznych w środowisku. Określiło ono dla częstotliwości z zakresu 2-300 GHz dopuszczalne natężenie pola elektromagnetycznego (PEM) do 10 W/m2 (gęstość mocy) i 61 V/m (składowa elektryczna). Dotychczas dopuszczalny poziom pola elektromagnetycznego, dotyczący częstotliwości od 300 MHz do 300 GHz, a obejmujący sieci komórkowe, wynosił 0,1 W/m2. Oznacza to zatem stukrotne zwiększenie dopuszczalnego natężenia PEM.

Do Biura RPO zwróciło się wiele osób i podmiotów sprzeciwiających się podniesieniu dopuszczalnych poziomów PEM. Obawy skarżących dotyczą przede wszystkim negatywnego wpływu PEM na zdrowie i życie ludzkie. Jakkolwiek Rzecznik nie ma podstaw, by rozstrzygać o zasadności twierdzeń o niekorzystnych konsekwencjach dla zdrowia ekspozycji w polu elektromagnetycznym - a w konsekwencji formułować ewentualne zalecenia dotyczące ograniczenia narażenia ludzi na PEM -  to jednak niepokój budzą wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli oceniającej stopień przygotowania organów administracji publicznej ws. ochrony przed promieniowaniem urządzeń telefonii komórkowej.

Co zawiera raport Najwyższej Izby Kontroli

NIK stwierdziła, że zarówno organy Inspekcji Ochrony Środowiska, jak i Państwowej Inspekcji Sanitarnej, nie są przygotowane ani organizacyjnie, ani technicznie do kontroli pola elektromagnetycznego. Ich kompetencje nakładają się, a przepisy nie określają jednoznacznie roli, jaką mają odgrywać w systemie ochrony przed promieniowaniem.

W aktualnym stanie prawnym dokonywanie pomiarów kontrolnych PEM w otoczeniu stacji bazowych telefonii komórkowych (SBTK) stanowi w zasadzie jedyny sposób oceny dotrzymania dopuszczalnego poziomu PEM. Prowadzenie takich pomiarów należy do zadań IOŚ i PIS. Od 15 listopada 2008 r. obowiązek przekazywania IOŚ i PIS wyników pomiarów, wykonywanych przez akredytowane laboratoria badawcze, został nałożony także na przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Ogromne znaczenie ma więc rzetelność i miarodajność takich pomiarów.

Z raportu NIK wyłania się natomiast niepokojący obraz stanu funkcjonowania władzy publicznej w tym zakresie. Ani inspektorzy OŚ, ani inspektorzy sanitarni nie prowadzili należytej kontroli dotrzymywania dopuszczalnego poziomu PEM w otoczeniu SBTK. Nieliczne pomiary PEM prowadzono właściwie tylko na wniosek osób prywatnych lub jednostek samorządu terytorialnego. Nie dokonywano ich z urzędu. W kilku województwach pomiarów PEM w ogóle nie wykonano. Nie istniała koncepcja prowadzenia kontroli PEM w miejscach najbardziej narażonych na przekroczenia limitu PEM ani rzetelna analiza ryzyka pozwalająca na identyfikację takich miejsc. Często nie dotrzymywano również prawnego wymogu mierzenia PEM w miejscach szczególnie wystawionych na oddziaływanie promieniowania w dużym natężeniu. W IOŚ i PIS pomiarom kontrolnym PEM przypisywano niski priorytet.

W tej drugiej Inspekcji przyjęto pogląd, że ochrona przed PEM nie dotyczy SBTK, lecz urządzeń przemysłowych. Stwierdzono też brak "twardych dowodów na negatywny wpływ PEM na zdrowie”. Aż 6 wojewódzkich inspektoratów OŚ i 6 wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych nie miało kompetencji do pomiarów PEM potwierdzonych przez Polskie Centrum Akredytacji. W IOŚ z racji finansowych występowała wysoka płynność kadr. W PIS w ogóle nie analizowano, czy obsada kadrowa jest adekwatna do zadań.

Pracownicy obydwu Inspekcji nie byli należycie szkoleni w zakresie metodyki pomiarów PEM. Nie dysponowali też sprzętem, który umożliwiałby te pomiary z uwzględnieniem najbardziej niekorzystnych parametrów pracy SBTK. Pomiarów dokonywano w zakresie chwilowych wartości, bez uwzględnienia fluktuacji i tendencji w szerszym wymiarze czasowym. Po godz. 16.00 (koniec pracy w obydwu Inspekcjach) pomiarów w ogóle nie prowadzono.

Obie inspekcje nie przeprowadzały również gruntownej analizy nadsyłanych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych dokumentów i sprawozdań z pomiarów PEM. Nie zdołały wypracować metod sprawdzania poprawności tych pomiarów ani zasad postępowania w przypadku zastrzeżeń do wyników - choć to one winny nadzorować ich rzetelność. Weryfikacja wyników była utrudniona wskutek braku odniesienia ich do obowiązującej metodyki referencyjnej. Brakowało też szczegółowych wymagań co do formy i układu wyników pomiarów. Wyniki pomiarów zlecanych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych i przekazywanych do IOŚ i PIS nie uwzględniały najbardziej niekorzystnych warunków pracy SBTK, choć stanowi to jeden z wymogów obowiązującej metodyki referencyjnej. Niejednokrotnie nie spełniały też obowiązku dokonania pomiaru w oknach i na balkonach budynków mieszkalnych.

Wcześniejsze limity były restrykcyjne

Jak wynika z uzasadnienia projektu rozporządzenia z 17 grudnia 2019 r., limity PEM dotychczas obowiązujące w Polsce były jednymi z najbardziej restrykcyjnych w Europie – zarówno w zakresie poziomu pól, jak i sposobu ich pomiaru. Nie jest to jednak argument wyjaśniający wszelkie obawy.

W literaturze przedmiotu podnosi się, że miarodajność porównań samych poziomów dopuszczalnych pozostaje ograniczona, gdyż pomija sposób prawnego uregulowania w poszczególnych krajach zasad lokalizacji SBTK, metody weryfikacji dotrzymywania dopuszczalnego poziomu PEM, a także zakres stosowania w systemach prawnych innych państw tzw. zasady ALARA (zasady minimalizowania oddziaływania PEM na tyle, na ile jest to rozsądnie możliwe). Fakt, że w innych krajach obowiązują wyższe limity PEM, nie oznacza, że w tych krajach rejestrowane są wyższe wartości PEM. Jak zauważa NIK, w innych krajach Europy nie są notowane lub notowane są incydentalnie poziomy PEM przekraczające te dotychczas dopuszczalne w Polsce.

Rzecznik zwrócił się zarówno do ministra klimatu jak i ministra zdrowia o stanowiska w celu wypracowania skutecznego systemu kontroli dotrzymywania dopuszczalnego poziomu pola elektromagnetycznego w otoczeniu stacji bazowych telefonii komórkowej oraz o objęcie nadzorem działań Inspekcji Ochrony Środowiska oraz Państwowej Inspekcji Sanitarnej w tym zakresie.

V.7200.1.2020

 

RPO pisze do premiera w sprawie ochrony obywateli przed hałaśliwymi imprezami masowymi

Data: 2020-03-09
  • Ludzie mieszkający w sąsiedztwie miejsc, gdzie odbywają się "rozrywkowe" imprezy, skarżą się na nadmierny hałas
  • Wciąż bowiem nie ma odpowiedniej ochrony praw tych osób 
  • RPO od 5 lat koresponduje w tej sprawie z Ministerstwem Środowiska (Klimatu) i MSWiA - które prezentują rozbieżne stanowiska
  • Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do premiera Mateusza Morawieckiego o skooordynowanie działań obu resortów

Rzecznik Praw Obywatelskich dostaje liczne skargi od osób mieszkających w sąsiedztwie terenów lub obiektów (przede wszystkim stadionów), gdzie organizowane są różnego rodzaju wydarzenia o charakterze rozrywkowym.  Analizując przepisy związane z ochroną przed nadmiernym hałasem, RPO zwrócił uwagę, że nie są one dostosowane do realiów związanych z organizacją imprez masowych.

Wystąpił w tej sprawie do Ministerstwa Środowiska, które podzieliło pogląd, że należy wprowadzić przepisy pozwalające na ochronę przed nadmiernym hałasem imprez masowych. Rozwiązaniem mogłoby być jednoznaczne wskazanie, że w procedurze wydawania zezwolenia na organizację imprezy masowej właściwy organ zobligowany jest brać pod uwagę konieczność minimalizacji uciążliwości dla okolicznych mieszkańców.

Niestety, inne było stanowisko Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Uznało ono, że ustawa z 20 marca 2009 r. o bezpieczeństwie imprez masowych (będąca w kompetencjach tego resortu) nie powinna obejmować regulacji związanych z przeciwdziałaniem nadmiernej emisji hałasu.

W związku ze stanowiskiem MSWiA Ministerstwo Klimatu poinformowało RPO, że zmiany legislacyjne nie zostaną przeprowadzone, a rozwiązywać problem powinny właściwe organy samorządu terytorialnego. Jednak zdaniem RPO bez wyraźnej, ustawowej podstawy nie sposób spodziewać się, że organy administracji odpowiedzialne za wydawanie zezwoleń będą brały pod uwagę interes osób mieszkających w sąsiedztwie miejsca organizacji imprezy.

- Odmowa wydania zezwolenia ze względu na spodziewaną nadmierną emisję hałasu jest zaś wprost wykluczona (art. 29 ust. 4 ustawy wymienia zamkniety katalog podstaw odmowy wydania zezwolenia) - wskazuje Adam Bodnar.

Przekazując te informacje premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, RPO zwrócił się z prośbą doprowadzenie do koordynacji działań obu zaangażowanych w sprawę ministerstw.

- Z punktu widzenia strażnika konstytucyjnych wolności i praw jednostki nie mogę bowiem zaakceptować sytuacji, w której dostrzegany przez nie problem nie jest rozwiązywany z uwagi na istniejący między nimi „spór” - napisał Adam Bodnar do premiera Mateusza Morawieckiego.

V.7200.8.2015

Konserwator zabytków popiera pomysł RPO, by w Kruszynianach powstał park kulturowy, ale decyduje gmina 

Data: 2020-03-05
  • Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków popiera pomysł RPO, by w Kruszynianach – gdzie mają powstać kurze fermy - utworzyć tzw. park kulturowy
  • Powołanie parku – oznaczające zakaz lokalizacji uciążliwych inwestycji - pozostaje jednak w wyłącznej gestii władz gmin Krynki
  • Pozytywna opinia Konserwatora – wobec braku działania ze strony gminy – nie ma znaczenia dla sprawy
  • W świetle przepisów nie jest zaś możliwy wpis do rejestru zabytków pól i łąk wsi jako "otoczenia zabytku” lub "układu ruralistycznego”  - wskazuje Konserwator

Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje kolejne działania w sprawie budowy ferm przemysłowych na terenie gminy Krynki, we wsiach Górka i Kruszyniany. Jest to przedmiotem sporu między mieszkańcami żyjącymi z turystyki a tymi, którzy stawiają na biznes fermiarski.

Gmina Krynki słynie z bogactwa przyrodniczego (obszar Natura 2000) i wielokulturowej historii. W Kruszynianach - wsi założonej przez Tatarów z nadania króla Jana III Sobieskiego - znajdują się słynne na całym świecie: drewniany meczet z XVII w, mizar i cerkiew prawosławna. Wszystkie te obiekty, a także układ przestrzenny wsi z XVII, wpisane są do rejestru zabytków.

Rzecznik włączył się do sporu po skargach mieszkańców. Podziela obawy mieszkańców, że kurzy przemysł zaszkodzi temu dziedzictwu. Odstraszy turystów, a samym mieszkańcom uprzykrzy życie i pozbawi ich źródła dochodów. W takich warunkach dbanie o spuściznę przodków zapewne okaże się ostatnią pozycją na liście ich potrzeb – a to może oznaczać kres sławy Kruszynian jako kolebki wielokulturowości.

Dla władz gminy unikatowe dziedzictwo kulturowe Kruszynian nie jest ważnym argumentem przeciw fermom. Dlatego zastępca Rzecznika Maciej Taborowski spytał prof. Małgorzatę Dajnowicz, Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, o zasadność wprowadzenia na terenie Krynek  - lub choćby samych Kruszynian - parku kulturowego. Zgodnie z przepisami uchwałę w tej sprawie podejmuje Rada Gminy, ale obowiązana jest ona wcześniej do zasięgnięcia opinii Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. 

RPO poddał też pod rozwagę wpisanie obszaru całej wsi do rejestru zabytków jako "układu ruralistycznego". W ten sposób wszelkie inwestycje na tym terenie musiałyby być uzgadniane bezpośrednio z Konserwatorem.

Odpowiedź Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków

Podlaski Wojewódzki Konserwator monitoruje sytuację związaną z tą inwestycją w sposób ciągły od ponad roku – odpisała RPO prof. Małgorzata Dajnowicz. Zaproponowane przez Rzecznika rozwiązania były już poddawane wielokrotnie pogłębionej analizie prawnej. 

Historyczny układ przestrzenny wsi Kruszyniany (tzw. układ ruralistyczny) objęty jest ochroną konserwatorską na mocy decyzji Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Białymstoku z 17 grudnia 1979 r. Co za tym idzie, pozostaje on od wielu lat pod stałą kontrolą Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Białymstoku. Teren ten obejmuje przestrzenne założenie wiejskie zawierające zespoły budowlane i pojedyncze budynki, rozmieszczone w układzie historycznych podziałów własnościowych i funkcjonalnych, w tym ulic lub sieci dróg (art. 3 ust 12 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami).

Wielkość obszaru wpisu została przeanalizowana pod kątem historycznego ulokowania wsi i obejmuje cały teren pierwotnego założenia osadniczego. Co za tym idzie, brak jest aktualnie podstaw do jego zmiany. „Tereny otwarte, zielone, słabo zainwestowane”, jak postuluje Rzecznik w swym piśmie, nie stanowią zaś w świetle powyższego przepisu założenia wiejskiego w układzie historycznych podziałów własnościowych i funkcjonalnych, w tym ulic lub sieci dróg. Nie mogą zatem stanowić elementu układu ruralistycznego.

Ochroną objęte są również (na mocy indywidualnych wpisów do rejestru zabytków) meczet oraz mizar. Obiekty te wraz z meczetem i mizarem położonym w Bohonikach (gmina Sokółka) zostały uznane za Pomnik Historii. PWKZ w roku 2018 przyznał dotację na prowadzone prace budowlane przy ogrodzeniu mizaru w Kruszynianach.

Planowana inwestycja, związana z budową ferm kurzych, lokalizowana jest w odległości ponad kilometra od granicy ochrony i znajduje się poza terenem zabudowanym wsi - na obszarze aktualnych pól i łąk.

Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków w odpowiedzi na prośby mieszkańców już w marcu 2019 r. spotkał się ze społecznością lokalną. Podczas wizyty wyraził swoje zaniepokojenie planowaną inwestycją oraz wskazał dostępne rozwiązania prawne - w tym zaproponował uchwalenie przez gminę Krynki dla danego obszaru miejscowego planu zagospodarowania  przestrzennego lub też podjęcie uchwały w przedmiocie utworzenia parku kulturowego.

PWKZ popiera pomysł utworzenia parku kulturowego na terenie wsi Kruszyniany, niemniej jednak, jak wskazał sam Rzecznik Praw Obywatelskich, jego powołanie pozostaje w wyłącznej gestii władz gmin Krynki. W związku z powyższym Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków zwraca się z zapytaniem czy Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do gminy Krynki o zajęcie stanowiska w przedmiocie utworzenia parku kulturowego wsi Kruszyniany lub objęcia terenu inwestycji miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego. Pozytywna opinia PWKZ w przedmiocie utworzenia parku kulturowego, przy jednoczesnym braku działania ze strony właściwej miejscowo gminy, pozostanie bowiem bez znaczenia dla sprawy.

PWKZ zajmował w sprawie problemu stanowisko wielokrotnie, co uwidocznione zostało w odpowiedzi z dnia 22.02.2019r. na interpelację poselską ws. zagrożenia wartości kulturowych Kruszynian, wystosowaną przez Premiera Piotra Glińskiego. Wskazano, że Podlaski Wojewódzki Konserwator Zabytków podziela obawy mieszkańców Kruszynian i społeczności muzułmańskiej, że uciążliwości dla środowiska przyrodniczego i kulturowego, wywołane funkcjonowaniem przemysłowych ferm drobiu w pobliżu zabytkowego układu przestrzennego wsi Kruszyniany, którego najważniejszymi elementami są meczet i mizar, stanowią realne zagrożenie wartości kulturowych miejscowości.

Należy też mieć na uwadze, że Kruszyniany leżą na Szlaku Tatarskim. Skutki uboczne (wzmożony transport kołowy, odór, zagrożenie sanitarne) działalności rolniczej tego typu, zlokalizowanej na obrzeżu Kruszynian, będą miały niekorzystny wpływ na atrakcyjność turystyczną miejscowości. Niemniej jednak, co dostrzeżono również w treści interpelacji, "działka, na której planowana jest budowa przemysłowej fermy drobiu, leży ok 1400 m na północny zachód od granicy obszaru objętego ochroną konserwatorską".

Pragnę również zauważyć, że zaproponowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich rozwiązanie w postaci wpisu do rejestru zabytków całej powierzchni geodezyjnej wsi Kruszyniany (łącznie z polami i łąkami) jako otoczenia zabytku nie jest w aktualnej sytuacji rozważane. Jak wskazuje bowiem art. 3 pkt 15 ustawy o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, otoczeniem zabytku jest teren wokół zabytku lub przy zabytku wyznaczonym w decyzji o wpisie tego terenu do rejestru zabytków ustanowiony w celu:

  • ochrony wartości widokowych,
  • ochrony przed szkodliwym oddziaływaniem czynników zewnętrznych.

Wobec faktu, iż zgodnie z ustawą obie te przesłanki muszą zostać spełnione łącznie, przy założeniu, że inwestycja lokalizowana jest ponad kilometr od terenu objętego ochroną, ocena możliwości spełniania tych przesłanek jest trudna, wręcz niemożliwa do wykazania.

Reasumując, należy wskazać, że zaproponowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich rozwiązanie w postaci dokonania wpisu do rejestru zabytków pól i łąk wsi Kruszyniany jako "otoczenia zabytku” lub "układu ruralistycznego” wobec obowiązującego brzmienia przepisów- prawnych nie jest możliwe do realizacji.

Postulaty zaś co do objęcia terenu inwestycji miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego lub ustanowienia na tym terenie parku kulturowego choć słuszne i popierane przez PWKZ pozostają całkowicie poza zakresem jego kompetencji - w wyłącznej gestii gminy Krynki

V.7203.21.2019

Konferencja "Prawo do ochrony środowiska. Odetchnijmy pełną piersią!"

Data: 2020-02-27
  • Problem smogu w Polsce jest realny, ale i obywatele są coraz bardziej świadomi jego źródeł i zagrożeń, jakie niesie
  • Tam, gdzie wprowadzono uchwały antysmogowe, stan powietrza wyraźnie się poprawił
  • Władze nie będą jednak sprawnie zwalczać smogu bez presji obywateli. Ci zaś muszą się nauczyć korzystać z dostępnych środków prawnych, żeby presja była skuteczna
  • Mogą liczyć na wsparcie organizacji pozarządowych, kancelarii prawniczych często działających w takich sprawach pro bono, a w końcu - nieustannie aktywnego w walce ze smogiem Rzecznika Praw Obywatelskich

27 lutego 2020 r. RPO we współpracy z Pracownią Badań Dorobku Prawnego Rady Europy WPiA UW zorganizował konferencję pn. "Prawo do ochrony środowiska. Odetchnijmy pełną piersią". W Śląskim Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach spotkali się przedstawiciele samorządów lokalnych, organów inspekcji ochrony środowiska, świata nauki, prawa i medycyny oraz ngo’sów.

Spotkanie miało pomóc w znalezieniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego jest tak źle, skoro jest tak dobrze: mamy przecież wojewódzkie programy ochrony powietrza, zakazy paleniskowe, kontrole inspekcji i straży, kampanie edukacyjne – a Polska wciąż zajmuje mocne miejsce wśród liderów niskiej emisji. Chcieliśmy dowiedzieć się, czy ta zła sława wciąż ma swoje podstawy i czy znajduje faktyczne przełożenie na życie zwykłych ludzi, a jeśli tak, to czy ci zwykli ludzie mają narzędzia do walki o czyste powietrze.

Konferencję otworzyli: rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar, zastępczyni RPO dr Hanna Machińska i generalny inspektor ochrony środowiska Paweł Ciećko.

Adam Bodnar: smog to już kwestia wolności osobistej

Adam Bodnar podkreślał, że ochronę powietrza powinno się rozważać nie tylko od strony zadań administracyjnych organów władzy i realizacji polityki publicznej, ale przede wszystkim z punktu widzenia prawa człowieka do czystego środowiska.

Obecnie smog jest jednym z głównych problemów polskich miast. Są miasta, gdzie pojawia się on w określonych  warunkach pogodowych, kiedy nie ma ruchów powietrza, a po kilku dniach pogoda się zmienia i smog przechodzi. Mieszkańcy takich miast mogą uważać się za szczęśliwców, bo w zasadzie nie muszą przejmować się smogiem.

Diametralnie inaczej wygląda rzeczywistość mieszkańców takich miast, jak np. Rybnik, gdzie życie w smogu przez 1/3 roku jest „normą”. To  wyraźnie przekłada się na ich wybory życiowe. Rybniczanie w sezonie grzewczym musza się zastanawiać, jak ułożyć plan dnia - czy iść do pracy, posłać dzieci do szkoły, odpuścić sport poza domem albo wręcz w ogóle nie wychodzić z domu.

Dlatego też, RPO stoi na stanowisku, że smog to nie tylko kwestia dyskomfortu, czy oddalonego w czasie niebezpieczeństwa dla zdrowia, tylko wręcz wolności osobistej.

Rzecznik przypomniał, że przestąpienie przez RPO do sprawy rybnickiej (proces wytoczony przez Oliviera Palarza) zaowocowało pytaniem prawnym do Sądu Najwyższego, czy czyste środowisko – w tym czyste powietrze, może być rozważane w kategoriach dobra osobistego, podlegającego ochronie na gruncie prawa cywilnego. Adam Bodnar wyraził nadzieję, że rozstrzygnięcie tego zagadnienia przez Sąd Najwyższy będzie wsparciem dla wielu działaczy społecznych, w dopingowaniu władz lokalnych i państwowych, aby prowadziły one lepsze, skuteczniejsze polityki walki ze smogiem.

Rzecznik przyznał, że dla samorządów lokalnych nie jest to łatwa walka, choćby ze względu na ograniczenia budżetowe, wynikłe m. in. z obcięcia wpływów z podatku dochodowego. Mniejsze środki w budżecie to mniej pieniędzy nie tylko na działania administracyjne ale też np. na edukację ekologiczną.

W ocenie RPO ochrona powietrza jest nie tylko domeną władz lokalnych, ale przede wszystkim państwowych, firmujących program Czyste powietrze. Trzeba mieć świadomość, że na realizację zadań przewidzianych w programie potrzebne są środki z poziomu centralnego. Bez nich zapowiedzi o wymianie pieców, ograniczaniu ruchu samochodowego czy zwiększeniu kompetencji inspekcji ochrony środowiska  pozostaną tylko pięknymi postulatami. Istotne jest więc budowanie wrażliwości ekologicznej na poziomie lokalnym, ale do faktycznej realizacji zadań niezbędne jest wsparcie finansowe władz państwowych.

Rzecznik nie zapomniał o roli organizacji pozarządowych w walce ze smogiem. Zauważył, że gdyby nie proekologiczne NGO’sy, zapewne bylibyśmy w zupełnie innym miejscu debaty o zanieczyszczonym powietrzu. Między innymi dzięki ich staraniom szczęśliwie minęły już czasy, kiedy słyszeliśmy, że smog jest abstrakcyjnym zagrożeniem dla zdrowia i nie mamy się czym przejmować. Dziś już niestety wiemy, że to zagrożenie możemy przekładać na konkretne liczby zachorowań.

Jednym z osiągnięć Biura RPO było przyczynienie się do zwiększenia uprawnień inspekcji ochrony środowiska. Warto iść dalej, tzn. zastanowić się nad stworzeniem policji środowiskowej z prawdziwego zdarzenia, koordynującej współpracę między inspekcjami i strażami.

Art. 69 Konstytucji nakłada na każdego obywatela obowiązek dbałości o środowisko. O tym obowiązku trzeba nieustannie przypominać, tak aby w mentalności społecznej przestał być on już tylko nakazem prawa, ale miał też charakter moralnej powinności.

Hanna Machińska: może zmieni się orzecznictwo ETPC 

Zastępczyni RPO Hanna Machińska ogłosiła, że dzień 27 lutego 2020 r. przejdzie do historii. W Radzie Europy odbywa się bowiem podobna konferencja, której przedmiotem jest włączenie prawa do czystego środowiska do katalogu praw człowieka. Jest to wydarzenie na skalę ogólnoeuropejską.

Należy się spodziewać, że ustalenia tej konferencji wpłyną na zmianę dość konserwatywnej linii orzeczniczej Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu w kwestii  ochrony środowiska.  Musi tak być, gdyż coraz większa jest krytyka ze strony NGO’sów, naukowców i prawników.  A co za tym idzie, rośnie też presja na Trybunał.

Główny Inspektor Ochrony Środowiska: "idzie lepsze" dla ochrony powietrza 

Główny Inspektor Ochrony Środowiska Paweł Ciećko przypomniał czasy, kiedy jako szef WIOŚ na Małopolskę rozpoczynał walkę o czyste powietrze w Krakowie i jak ciężko było tą walkę prowadzić. Kraków jednak zawsze był w awangardzie, jak widać, też w temacie smogu. Dziś Małopolska, dzięki staraniom inspekcji i uchwałom antysmogowym, zaczyna sobie  bardzo dobrze radzić i dyktuje trendy, jeśli chodzi o zwalczanie zanieczyszczeń powietrza. Pokazuje, że ze smogiem można skutecznie walczyć a Polsce nie musi umierać 45 tys. ludzi tylko z tego powodu, że jest brudne powietrze.

Smog smogowi nierówny – w kraju mamy  swój własny rodzaj smogu, pochodzący głównie ze spalania paliw grzewczych niskiej jakości. Nie możemy jednak zapominać o zanieczyszczaniu powietrza spalinami samochodowymi. Jesteśmy niestety śmietnikiem Europy, jeśli chodzi o stare samochody. Tu można mieć pretensje do krajów zachodnich, z których te samochody są sprowadzane.

Paweł Ciećko zaznaczył, że GIOŚ jest jedyną instytucją w Polsce, która dostarcza dowodu obiektywnego, jeśli chodzi o monitoring jakości powietrza. Dysponuje ponad 500 stacjami automatycznymi w całym kraju. Dodatkowo od zeszłego roku sytuacja finansowa Inspekcji się poprawiła. Znalazły się pieniądze na wyższe pensje dla inspektorów i na 600 etatów dla nowych pracowników. Wszystko to wydatnie przełoży się na skuteczną walkę z przestępczością środowiskową.

Szef GIOŚ przyrównał pracę inspektorów środowiskowych, którzy są na pierwszej linii frontu, do wybierania gorących kasztanów z ogniska. Inspektorzy działają 24 godzin na dobę. Przy coraz silniejszym wsparciu Policji, Krajowej Izby Skarbowej i Prokuratury. Widać też, że zmienia się mentalność wymiaru sprawiedliwości, jeśli chodzi o karanie tych, którzy szkodzą środowisku. Sądy zaczynają okazywać większą surowość wobec przestępców środowiskowych.

W walce o czyste powietrze „idzie lepsze” także na poziomie centralnym. Mamy już dwa rządowe mocne programy:  promujący wymianę palenisk oraz montowania urządzeń na energię słoneczną. Na sam program Czyste powietrze przeznaczono już 110 miliardów zł. Zgodnie z zapewnieniem Ministra Klimatu, do końca marca maja być uproszczone procedury przyznawania tych środków dla gmin z NFOŚ.

Za stołem panelowym zasiedli:

  • w panelu specjalistycznym, techniczno–medycznym: dr Daniel Rabczenko z Państwowego Zakładu Higieny (Krótkookresowy wpływ zanieczyszczeń powietrza na umieralność mieszkańców miast polskich), Andrzej Szczygieł z działu monitoringu GIOŚ (Stan powietrza na terenie województwa śląskiego i sposób informowania o jego jakości), Łukasz Adamkiewicz z Krakowskiego Alarmu Smogowego (Najnowsze wyniki badań wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie), dr hab. n. med. Krzysztof Bryniarski (Zanieczyszczenie powietrza a choroby układu sercowo-naczyniowego);

  • w panelu prawniczym: Hanna Machińska ( orzecznictwo ETPCZ w zakresie ochrony powietrza), mec. Kamila Drzewicka z Client Earth (ochrona powietrza w Polsce i Europie, POPy jako europejski sposób na poprawę powietrza), prof. dr hab. Grzegorz Dobrowolski (Prawna ochrona powietrza atmosferycznego), mec. Radosław Maruszkin z kancelarii DLA Piper ( BATy, BREFy i inne narzędzia przeciwdziałające emisjom stosowane przez zakłady korzystające ze środowiska), mec. Łukasz Kosiedowski, wicedyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Ochrony Zdrowia w BRPO (Prawo do życia w czystym środowisku jako dobro osobiste).

Wypowiedzi ekspertów z jednej strony potwierdziły, że problem ze smogiem w naszym kraju jest realny a z drugiej,  że obywatele stają się coraz bardziej świadomi jego pochodzenia i  zdrowotnych zagrożeń jakie ze sobą niesie.

Okazuje się, że w miejscach, gdzie władze wprowadziły uchwały antysmogowe - nazywane przez wielu "drakońskimi” - stan powietrza wyraźnie się poprawił. Mowa przede wszystkim o Krakowie, gdzie od 2017 r.  obowiązuje zakaz używania paliw stałych złej jakości a od 1 września 2019 r. - zakaz palenia drewnem i węglem. Dzieki temu w coraz więcej dni sezonu grzewczego da się swobodnie oddychać. Liczymy, że od 2023 r. będzie można tak powiedzieć o całym regionie – bo z tą datą zakazy obejmą całą Małopolskę.

Uchwał antysmogowych jest obecnie w Polsce kilkanaście. Ich wdrażanie i przestrzeganie napotyka wiele przeszkód, przede wszystkim natury finansowej. Niechętni zakazom mieszkańcy skarżą się przede wszystkim na wysokie koszty ekologicznych paliw i nieprzyjazny dla wnioskodawców system dotowania zmiany instalacji.

Równocześnie jednak wydaje się, że zwykli ludzie zaczynają pojmować, jak wiele zależy od ich własnej inicjatywy. Władze nie będą sprawnie zwalczać smogu, bez wyraźnej presji ze strony obywateli. Oni sami z kolei muszą nauczyć się korzystać z dostępnych środków prawnych – jak nie krajowych, to międzynarodowych, żeby ta presja była skuteczna. Zawsze mogą tu liczyć na wsparcie organizacji pozarządowych, kancelarii prawniczych coraz częściej działających w takich sprawach pro bono, a w końcu - nieustannie aktywnego w temacie walki ze smogiem Rzecznika Praw Obywatelskich.

Transmisja: https://youtu.be/BKsznZwaUXU

Jak rozwiązać problemy z odpadami komunalnymi. Seminarium eksperckie u Rzecznika

Data: 2020-02-26
  • Segregowania śmieci trzeba uczyć od najmłodszych pokoleń. Dziś wielu ludzi nie rozumie takiej konieczności
  • Z przepisów unijnych nie wynika, że musi być obowiązkowo 6 frakcji. Taka selekcja jest bardzo kłopotliwa dla ludzi, np., gdy w małej kuchni ma się zmieścić  6 pojemników
  • Wystarczyłby dawny podział na śmieci suche i mokre. Firmy odpadowe mogą sobie poradzić z takim podziałem, jeśli będą dysponować odpowiednimi instalacjami
  • Jeśli ktoś w bloku nie segreguje śmieci, opłatę dla wszystkich można zwiększyć nawet czterokrotnie. Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego mają ponosić konsekwencje nieekologicznych zachowań sąsiada. To zniechęca do segregacji
  • Należałoby wprowadzić całkowity zakaz importu śmieci z zagranicy. Mamy wystarczająco dużo własnych do zagospodarowania

Takie m.in. kwestie były 26 lutego 2020 r. przedmiotem seminarium eksperckiego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich nt. opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

Do RPO trafia coraz więcej skarg na skutki „rewolucji śmieciowej”. Chodzi o drastyczny wzrost opłat i przyjęte przez samorządy lokalne metody ich obliczania, często nieadekwatne do faktycznego wytwarzania śmieci przez mieszkańców.

Narzucona selekcja śmieci na 6 frakcji wielu obywatelom komplikuje codzienne życie. Nie rozumieją też, dlaczego muszą płacić za innych, którzy śmieci nie segregują.

Spółdzielnie mieszkaniowe też nie mają łatwo. Zapewnienie obsługi śmieci mieszkańców na nowych zasadach okazuje się zadaniem trudnym i kosztownym.

Dużo do powiedzenia na temat wadliwości obecnych rozwiązań mają samorządy lokalne (gminy), na których ciąży obowiązek wdrożenia nowego prawa i kontrolowania jego wykonania.

Dlatego RPO zorganizował spotkanie eksperckie, na którym mogli wypowiedzieć się wszyscy zainteresowani.

Poza niektórymi punktami konfliktowymi, uczestnicy w większości zgodnie identyfikowali problemy nowego systemu zagospodarowania odpadów komunalnych. Formułowano propozycje rozwiązań dla naprawy obecnego stanu rzeczy:

  1. Nacisk na edukację „śmieciową”. Segregowania śmieci i redukowania ich ilości trzeba uczyć od najmłodszych pokoleń. Dziś wielu mieszkańców nie rozumie konieczności segregowania śmieci, nie potrafi lub nie chce przeorganizować kuchni dla postawienia kilku kubłów na frakcje śmieciowe.
  2. Zmniejszenie liczby frakcji śmieciowych. Z przepisów unijnych nie wynika, że musi być obowiązkowo 6 frakcji. Taka selekcja jest bardzo kłopotliwa dla ludzi, zwłaszcza w zabudowie wielorodzinnej (np. 6 kubłów w małej kuchni) i trudna do skontrolowania. Wystarczyłby dawny podział na śmieci suche i mokre. Firmy odpadowe są w stanie poradzić sobie z podziałem na takie dwie frakcje, o ile tylko będą dysponować odpowiednimi instalacjami.
  3. Koniec odpowiedzialności zbiorowej dla mieszkańców zabudowy wielorodzinnej. Zgodnie z przepisami w razie ujawnienia, że ktoś w bloku nie segreguje śmieci, opłatę dla wszystkich można zwiększyć nawet czterokrotnie. Mieszkańcy nie rozumieją, dlaczego mają ponosić konsekwencje nieekologicznych zachowań sąsiada. Taka „kara” demotywuje do segregacji śmieci.
  4. Ludziom trzeba zostawić prawo wyboru – czy chcą segregować śmieci, czy nie. W obecnym stanie prawnym nie ma możliwości nieselektywnej zbiórki odpadów w sytuacji niezłożenia deklaracji śmieciowej. Organ musi w takim przypadku wydać decyzję administracyjną o nakazie selektywnej zbiórki, a następnie i tak naliczać inną opłatę – podwyższoną.
  5. Warto opracować program ochronny przewidujący 50% dopłat dla mieszkańców za segregowanie odpadów. Kary, zwłaszcza w odpowiedzialności zbiorowej, są nieskuteczne.
  6. Należy zwiększyć odpowiedzialność producentów opakowań. Kosztami  kryzysu śmieciowego obciąża się głównie mieszkańców. Wiele opakowań jest nietrwałych i nie  nadaje się do powtórnego użycia czy recyklingu a ich likwidacja jest technologicznie kosztowna. Koszty wprowadzania takich opakowań na rynek powinny w 100% obciążać producentów. Miałoby to przełożenie na cenę i wybory konsumentów a w końcu na redukcję ilości śmieci.
  7. Promowanie surowców wtórnych. Śmieci muszą zacząć być produktem. Do tego potrzeba wsparcia dla nowoczesnych technologii przetwarzania odpadów i akcji promocyjnej.
  8. Potrzeba więcej instalacji przetwarzania odpadów. Kryzys śmieciowy i wzrost cen jest również wynikiem  zniesienia regionalizacji odbioru odpadów i nałożenia na firmy nowych obowiązków, od których uzależnione jest legalne funkcjonowanie. W rezultacie wiele mniejszych, lokalnych firm upadło albo działa poza systemem. Śmieci są wożone nieraz bardzo daleko od miejsca wytworzenia, a ceny dyktują wielcy gracze, na których gminy są siłą rzeczy skazane. Regionalizacja zapewniała firmom stały strumień odpadów a mieszkańcom stały odbiór po sensownych cenach.
  9. Potrzeba rozwiązań wspierających budowę ekologicznych spalarni śmieci oraz technologii przetwarzających śmieci na energię cieplną. Należy połączyć spalarnie z sieciami ciepłowniczymi. Biomasa powinna być uznana za jedno z odnawialnych źródeł energii.
  10. Procedury wydawania zezwoleń na działalność odpadową muszą zostać uproszczone. W obecnym stanie administracyjna zgoda na funkcjonowanie instalacji przetwarzania odpadów składa się z kilku decyzji, których uzyskanie poprzedza zwykle długotrwałe postępowanie administracyjne, najeżone przeszkodami w postaci np. odwołań stron, odsuwających w czasie realizacje inwestycji. Urzędnicy nie są w stanie dotrzymać ustawowych terminów rozpatrzenia sprawy zezwoleń na instalację, bo spraw jest zbyt dużo.
  11. Zaostrzyć i urealnić kontrole firm odbierających i przetwarzających odpady. Kontrole gminne, WIOŚ i marszałków województwa są nieefektywne i w większości odbywają się w na papierze. Wiele firm działa nielegalnie. Nie wiadomo, czy przyjmują przepisaną ilość odpadów, czy instalacje działają sprawnie i są dostosowane do potrzeb.
  12. Wyeliminować gminy z łańcucha śmieciowego. Problem odpadów komunalnych należy pozostawić do załatwienia spółdzielniom i wspólnotom mieszkaniowym. Pośrednictwo gminy jest kłopotliwe i kosztowne dla wszystkich uczestników procesu odbioru śmieci:
  • gmin (bo muszą zatrudnić więcej urzędników do obsługi systemu (np. kontroli  selektywnej zbiórki),
  • mieszkańców (bo wzrosły opłaty i kary za nieselektywną zbiórkę),
  • spółdzielni mieszkaniowych (bo muszą dostosować infrastrukturę osiedlową do nowego systemu).

Konieczność zapewnienia mieszkańcom 6 pojemników na śmieci wymusza niejednokrotnie przebudowę altanek śmieciowych, a więc uszczuplenie funduszu remontowego. Utrzymanie pojemników również kosztuje. To wszystko odbija się na mieszkańcach. Spółdzielnie mieszkaniowe nie mają możliwości odciążenia mieszkańców w opłatach śmieciowych, bo ogranicza ich budżet.  Spółdzielnie (a wiec mieszkańcy), nie maja przy tym wpływu na wzrost kosztów, skoro to gmina wybiera odbiorców śmieci. Nie mogą też efektywnie kontrolować mieszkańców i weryfikować ich deklaracji śmieciowych, a więc też zapobiec karnym opłatom śmieciowym.

13. Opłata za śmieci powinna być podatkiem. Nie ma i nie będzie metody naliczania opłaty za śmieci sprawiedliwej w 100% i dogodnej dla wszystkich.  Najlepszym rozwiązaniem byłby  powszechny podatek śmieciowy, zależny od stałej podstawy (np. od nieruchomości). Wyeliminowałoby to biurokrację i zarzuty o nierówne traktowanie obywateli przez drastyczne różnicowanie opłat na obszarze kraju.

14. Odzyskać kontrolę nad wzrostem cen. Legalne rozwiązanie problemu śmieciowego nie jest i nie będzie tanie. Ale jeśli nie chcemy zniechęcić ludzi do ekologicznych zachowań na tym polu,  wzrost kosztów trzeba zatrzymać. Jednym ze sposobów jest wsparcie dla rozwoju konkurencji na rynku przetwórców odpadów (ułatwienia w budowie instalacji, np. spalarni). Warto też rozważyć wprowadzenie regulatora cen opartego na kalkulacji kosztów działania systemu.

15. Należy też wprowadzić całkowity zakaz importu śmieci z zagranicy. Mamy wystarczająco dużo własnych do zagospodarowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich: Kruszyniany zasługują na szczególną ochronę kulturową

Data: 2020-02-19
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podejmuje kolejne działania w sprawie budowy ferm przemysłowych na terenie gminy Krynki, we wsiach Górka i Kruszyniany
  • Teraz zwraca się o wsparcie do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków
  • Dla władz gminy unikatowe dziedzictwo kulturowe Kruszynian nie jest ważnym argumentem przeciw fermom
  • RPO wskazuje zaś na możliwość utworzenia tam parku kulturowego. Oznaczałoby to zakaz lokalizacji uciążliwych inwestycji

Gmina Krynki od kilku lat jest terenem sporu między mieszkańcami żyjącymi z turystyki a tymi, którzy stawiają na biznes fermiarski. Rzecznik Praw Obywatelskich włączył się do tego sporu po skargach mieszkańców, obawiających się uciążliwości związanych z hodowlą brojlerów.

Początkowo w planach inwestorskich były 4 fermy – we wsi Górka: dla brojlerów w liczbie 35 000 sztuk (140 DJP) i w liczbie 80 000 sztuk (320 DJP) a w Kruszynianach: dla 89 000 sztuk (356 DJP) i dla 240 000 sztuk (960 DJP).  Jesienią 2019 r. inwestorzy wycofali się z części inwestycji (ferma na 320 DJP w Górce i na 960 DJP w Kruszynianach). Pozostałe dwie są na etapie procedur  administracyjnych i sądowych.

Gmina Krynki słynie z bogactwa przyrodniczego (obszar Natura 2000) i wielokulturowej historii. W Kruszynianach - wsi założonej przez Tatarów z nadania króla Jana III Sobieskiego - znajdują się słynne na całym świecie: drewniany meczet z XVII w, mizar i cerkiew prawosławna. Wszystkie te obiekty, a także układ przestrzenny wsi z XVII, wpisane są do rejestru zabytków.

Rzecznik podkreśla, że Kruszyniany ze względu na swoje unikatowe zasoby kulturowe zasługują  na szerszą ochronę konserwatorską niż dotychczas. Z pewnością też tej ochrony potrzebują.

Wieś nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. To sprawia, że powstrzymanie kurzego biznesu jest bardzo trudne. Wobec braku planu takie inwestycje, jak fermy przemysłowe, budowane są na podstawie indywidualnych zgód władz lokalnych. Dla władz Krynek dziedzictwo kulturowe Kruszynian nie jest natomiast istotnym argumentem przeciwko fermom.

RPO podziela obawy mieszkańców, że kurzy przemysł zaszkodzi temu dziedzictwu. Odstraszy turystów, a samym mieszkańcom uprzykrzy życie i pozbawi ich źródła dochodów. W takich warunkach dbanie o spuściznę przodków zapewne okaże się ostatnią pozycją na liście ich potrzeb – a to może oznaczać kres sławy Kruszynian jako kolebki wielokulturowości.

Dlatego zastępca Rzecznika Maciej Taborowski napisał do Małgorzaty Dajnowicz, Podlaskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, z pytaniem o zasadność wprowadzenia na terenie Krynek  - lub choćby samych Kruszynian - parku kulturowego, zakazującego lokalizacji uciążliwych inwestycji. Zgodnie z przepisami uchwałę w tej sprawie podejmuje Rada Gminy, ale obowiązana jest ona wcześniej do zasięgnięcia opinii Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. 

Rzecznik poddał też pani Konserwator pod rozwagę wpisanie obszaru całej wsi do rejestru zabytków jako "układu ruralistycznego". W ten sposób wszelkie inwestycje na tym terenie musiałyby być uzgadniane bezpośrednio z Konserwatorem.

V.7203.21.2019          

Razem dla edukacji klimatycznej – wystąpienie Rzecznika do Ministra Klimatu

Data: 2020-02-11
  • RPO wystąpił do MEN o wprowadzenie specjalnego programu zajęć nt. zmian klimatycznych i przeciwdziałania ich skutkom 
  • Resort za wystarczającą uznał edukację o zrównoważonym rozwoju  
  • Rzecznik spytał zatem Ministerstwo Klimatu, co robi dla zwiększenia świadomości zmian klimatycznych i ich konsekwencji

Rzecznik Praw Obywatelskich monitoruje międzyresortowe działania podejmowane dla skutecznego wprowadzania edukacji klimatycznej w polskich szkołach. W związku z odpowiedzią MEN zwrócił się tym razem do Michała Kurtyki, ministra klimatu.

Odpowiedź MEN

Adam Bodnar 13 stycznia 2020 r. wystąpił do Ministra Edukacji Narodowej o wprowadzenie do szkół specjalnego programu zajęć na temat zmian klimatycznych i sposobów przeciwdziałania ich skutkom. Napisał do ministra Dariusza Piontkowskiego w związku z licznymi wystąpieniami naukowymi na temat zagrożeń wynikających z postępujących zmian klimatu (np. prof. Philipa Alstona, specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa).

W odpowiedzi wskazano, że MEN uważnie obserwuje wzrastającą rolę i znaczenie edukacji o zrównoważonym rozwoju, a szerzej edukacji globalnej. Edukacja globalna stanowi tę część kształcenia obywatelskiego oraz wychowania, która pomaga w procesie uświadamiania uczniom istnienia zjawisk i współzależności globalnych. Jej głównym celem jest przygotowanie dzieci i młodzieży do stawiania czoła wyzwaniom dotyczącym całej ludzkości.

Przyznano także, że istnieje związek między kryzysem klimatycznym, a prawami człowieka. Jednocześnie w ocenie MEN obecne podstawy programowe i programy zajęć dodatkowych w szkołach, a także projekty edukacyjne tworzone i wdrażane przez inne instytucje gwarantują, że treści z zakresu edukacji klimatycznej są realizowane w stopniu wystarczającym.

Całość odpowiedzi Ministerstwa Edukacji Narodowej można przeczytać tutaj. 

Co w tej sprawie robi Ministerstwo Klimatu?

Zastępca Rzecznika Stanisław Trociuk zwrócił się do Ministra Klimatu o informacje nt. działań w celu zwiększenia świadomości zmian klimatycznych i ich konsekwencji wśród obywateli, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci i młodzieży.

II.7037.211.2019

Jak ścigać za poważne zniszczenia roślin i zwierząt? Propozycja Rzecznika

Data: 2020-01-30
  • W Polsce karalne jest niszczenie roślin i zwierząt „w znacznych rozmiarach” oraz takie ich niszczenie lub uszkodzenie, które wyrządza „istotną szkodę”
  • Kodeks karny nie precyzuje jednak, co to znaczy. Nie ma też miernika oceny tych przestępstw wobec poszczególnych gatunków lub też w zależności od danego terenu 
  • Powoduje to rozbieżności w orzecznictwie sądów. Dlatego RPO opowiada się za określeniem ilościowych i jakościowych kryteriów takich czynów
  • Argumentuje, że np. zabicie już choć jednego rysia wyrządza „istotną szkodę” temu bardzo rzadkiemu w Polsce gatunkowi

Sprawy badane w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich wskazują na wątpliwości co do pojęć „zniszczenia w znacznych rozmiarach” i „istotnej szkody” w świecie roślinnym lub zwierzęcym, odnoszących się do przestępstw przeciwko środowisku.

Art. 181 § 1 Kodeksu karnego stanowi, że kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. Według art. 181 § 2 kto, wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta powodując istotną szkodę, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. Karze tej podlega także ten, kto niezależnie od miejsca czynu niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta pozostające pod ochroną gatunkową, powodując istotną szkodę.

Zgodnie z zasadą praworządności (art. 2 Konstytucji) oraz zasadą jednoznaczności prawa (art. 42 ust. 1 Konstytucji) przepisy karne powinny być kształtowane według łacińskiej paremii nullum crimen sine lege certa. Nakazuje ona zachowanie precyzji i pełnej określoności przepisu dotyczącego danego przestępstwa.

Tymczasem określając odpowiedzialność z art. 181 Kk, ustawodawca posłużył się znamionami ocennymi. Ustalenie że doszło do zniszczenia w „znacznych rozmiarach” czy „istotnej szkody” wymaga wiedzy specjalnej co do ostoi, siedlisk przyrodniczych, gatunków roślin i zwierząt oraz wpływu na nie zachowania sprawcy.

W Kodeksie karnym nie ma jednak definicji legalnej „istotnej szkody”. Nie sposób ustalić, czy pojęcie to sprowadza się do wartości majątkowej szkody czy też do stopnia negatywnego wpływu sprawcy na stan określonego gatunku roślin lub zwierząt (jako takiego lub też w określonym miejscu).

Ustalenie, czy doszło do zniszczenia „w znacznych rozmiarach” czy „istotnej szkody” wymaga zatem przyjęcia określonego miernika oceny. Pojęcia te nie zostały przez ustawodawcę zrelatywizowane pod względem gatunków roślin lub zwierząt podlegających ochronie gatunkowej i obszarowej.

Tymczasem analiza orzecznictwa sądowego wykazuje znaczną rozbieżność co do kwalifikowania czynów z art. 181 Kk. Jego obecne brzmienie może uniemożliwiać organom ścigania i sądom prawidłowe jego stosowanie.

W ocenie Rzecznika czyny z tego artykułu wymagają takiego przebudowania, aby pojęcia „zniszczenia w znacznych rozmiarach” i „istotnej szkody” wskazywały zarówno na kryterium ilościowe, jak i na jakościowe (na obszarze całego kraju lub też inaczej określonego).

- Zabicie np. jednego przedstawiciela określonego gatunku (np. wilka czy rysia), gdy gatunek ten jest zagrożony, powinno pozwolić przyjąć, że tak wywołana szkoda ma charakter istotny – wskazuje RPO.

Rzecznik poprosił ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę o zainicjowanie odpowiedniej nowelizacji Kodeksu karnego.

II.510.1017.2019

Sąd Okręgowy w Gliwicach pyta Sąd Najwyższy o prawo do życia w czystym środowisku

Data: 2020-01-24

24 stycznia przed Sądem Okręgowym w Gliwicach odbyła się kolejna rozprawa w sprawie z powództwa mieszkańca Rybnika (po którego stronie przystąpił do postępowania Rzecznik Praw Obywatelskich) przeciwko Skarbowi Państwa o zadośćuczynienie za smog w Rybniku. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, Sąd Okręgowy postanowił skierować do Sądu Najwyższego pytanie prawne dotyczące tego, czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym, które może podlegać ochronie na podstawie przepisów prawa cywilnego.

Sąd Okręgowy zapytał, „czy prawo do życia w czystym środowisku, umożliwiające oddychanie powietrzem atmosferycznym spełniającym standardy jakości określone w przepisach powszechnie obowiązującego prawa w miejscach, w których osoba przebywa przez dłuższy czas, w szczególności miejscu zamieszkania, stanowi dobro osobiste podlegające ochronie na podstawie art. 23 w zw. z art. 24 i art. 448 Kodeksu cywilnego?”.

Uchwała, jaką Sąd Najwyższy może podjąć w odpowiedzi na zadane mu pytanie, będzie niezwykle istotna dla dochodzenia roszczeń cywilnoprawnych z tytułu zanieczyszczenia środowiska.

Kryzys klimatyczny ma związek z prawami człowieka - przyznaje resort edukacji

Data: 2020-01-24
  • MEN podziela opinię RPO, że istnieje związek między kryzysem klimatycznym a prawami człowieka  
  • Zgadza się także co do potrzeby kształtowania właściwych postaw dzieci i młodzieży wobec zagrożeń klimatycznych
  • Zagadnienia ochrony klimatu, jakości powietrza oraz odpowiedzialnej postawy obywatelskiej są elementem edukacji o zrównoważonym rozwoju, obecnej w szkołach od wielu lat
  • Zadania promujące tę edukację są jednak w wystarczającym zakresie realizowane w formalnym i pozaformalnym systemie edukacji – twierdzi MEN

Rzecznik Praw Obywatelskich 13 stycznia 2020 r. wystąpił do Ministra Edukacji Narodowej o wprowadzenie do szkół specjalnego programu zajęć na temat zmian klimatycznych i sposobów przeciwdziałania ich skutkom. Napisał do ministra Dariusza Piontkowskiego w związku z licznymi wystąpieniami naukowymi na temat zagrożeń wynikających z postępujących zmian klimatu (np. prof. Philipa Alstona, specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa). 

RPO: sama edukacja ekologiczna to za mało

RPO dostrzega silny związek pomiędzy kryzysem klimatycznym a prawami człowieka i obywatela, do których ochrony został powołany. Na uwagę zasługuje zwłaszcza przyszła sytuacja dzieci i osób starszych, które mogą zostać szczególnie dotknięte skutkami podwyższenia średniej temperatury i pogorszenia stanu środowiska naturalnego.

W podnoszeniu świadomości i szerzeniu wiedzy najważniejszą rolę spełniają szkoły. Analiza obecnych podstaw programowych wykazała, że uczniowie na wszystkich etapach edukacyjnych realizują zagadnienia z zakresu edukacji ekologicznej. W wielu szkołach wdrażane są innowacje i projekty dotyczące ekologii oraz rozwijana jest odpowiedzialności uczniów za wspólne dobro.

Jednak w ocenie RPO rozproszenie treści po kilku przedmiotach, a także brak czasu na ich szczegółowe omówienie i praktyczne zastosowanie. nie pozwala uczniom na wystarczające zapoznanie się z tematem. Nie daje również możliwości kształcenia kompetencji, które pozwalałyby na sprostanie obecnym i przyszłym wyzwaniom.

Dlatego przekazanie młodym ludziom wiedzy na temat sposobów zahamowania negatywnych zmian klimatycznych powinno być potraktowane przez szkoły jako jedno z najpilniejszych zadań. Specjalny program powinien być zaś oparty na najnowszych ustaleniach naukowych oraz skonstruowany w sposób zachęcający nauczycieli i uczniów do innowacyjności.

Wobec narażenia uczniów na kontakt z wieloma nieprawdziwymi informacjami w internecie, Rzecznik widzi tu szczególnie istotną rolę nauczycieli, którzy mogliby pomóc uczniom dotrzeć do rzetelnych i sprawdzonych materiałów.

Przykłady aktywności młodych ludzi, jak np. Młodzieży Strajk Klimatyczny dowodzą, że jest to dla nich temat ważny. Ich działania pokazują, że nie chcą biernie czekać na rozwój scenariusza, który przewiduje dotkliwe klęski żywiołowe, niedobory wody i żywności, wymuszone migracje oraz poważne konflikty. Wzywają rządzących do okazania odpowiedzialności, odwagi i ambicji, by wprowadzili  rozwiązania, mogące zapewnić przyszłym pokoleniom dobre warunki do życia i rozwoju. Uważam, że odpowiadając na te potrzeby, szkoła mogłaby w większym stopniu stanowić platformę do prowadzenia debaty, poszerzania wiedzy i poszukiwania rozwiązań.

MEN: edukacja zrównoważonego rozwoju wystarczy  

- Zgadzam się z Panem co do kwestii kształtowania właściwych postaw dzieci i młodzieży wobec zagrożeń klimatycznych -  odpisał Maciej Kopeć, podsekretarz stanu w MEN Resort uważnie obserwuje wzrastającą rolę i znaczenie edukacji o zrównoważonym rozwoju, a szerzej edukacji globalnej. Edukacja globalna stanowi tę część kształcenia obywatelskiego oraz wychowania, która pomaga w procesie uświadamiania uczniom istnienia zjawisk i współzależności globalnych. Jej głównym celem jest przygotowanie dzieci i młodzieży do stawiania czoła wyzwaniom dotyczącym całej ludzkości.

- Można przychylić się do Pana opinii, że istnieje związek między kryzysem klimatycznym, a prawami człowieka – głosi pismo. Z tego właśnie względu zagadnienia ochrony klimatu, jakości powietrza oraz odpowiedzialnej postawy obywatelskiej stanowią elementy edukacji o zrównoważonym rozwoju, obecnej w polskich szkołach od wielu lat w wyniku realizowania wielu równoległych działań.

Najważniejszym z nich jest realizowanie treści podstawy programowej na różnych etapach kształcenia, w przedmiotach takich jak przyroda, technika, biologia, chemia, geografia, wiedza o społeczeństwie. Wsparcie dla szkół  i nauczycieli w przekazywaniu ww. treści stanowi implementacja projektów Ośrodka Rozwoju Edukacji, ostatnio pn. „Edukacja globalna. Liderzy zrównoważonego rozwoju”. Działania projektowe angażują szkoły, nauczycieli  i uczniów, a także dostarczają im innowacyjnych narzędzi i materiałów dydaktycznych (np. grywalizacja).

Wspieranie nauczycieli w doskonaleniu zawodowym i poszerzaniu wiedzy na temat zjawisk klimatycznych jest jednym  z priorytetów. W wyniku działań projektowych zaczęła funkcjonować sieć regionalnych liderów edukacji globalnej, koordynujących inicjatywy w danym województwie, a także promowane są obchody Tygodnia Edukacji Globalnej w listopadzie każdego roku. Projekt ORE stanowi flagowy przykład działań edukacyjnych, wpisuje się w realizację unijnej strategii edukacyjnej, a także celów Agendy ONZ 2030.

Resort za ważne uznaje kontynuowanie dobrych praktyk w planowanym na 2020 r. projekcie ORE pn. „Młodzieżowi Liderzy na rzecz Edukacji i Globalnego Rozwoju”. Ma on służyć zwiększeniu świadomości na temat globalnych wyzwań i współzależności między nimi, a także inicjowaniu aktywnej postawy obywatelskiej w tym zakresie.

Działania MEN są komplementarne wobec inicjatyw i przedsięwzięć proponowanych przez Ministerstwo Klimatu, NFOŚiGW oraz inne podmioty zajmujące się edukacją ekologiczną lub środowiskową. Ministerstwo Edukacji Narodowej współpracuje międzysektorowo w obszarze promowania edukacji globalnej  (w tym edukacji o zrównoważonym rozwoju) z MSZ, MNiSW oraz Grupą Zagranica. Uczestniczymy systematycznie w konsultacjach międzyresortowych dotyczących działań edukacyjnych w zakresie ochrony jakości powietrza  i ubóstwa energetycznego.

Na poziomie międzynarodowym bierzemy udział w inicjatywach Global Education Network  Europe (GENE), North-South Centre of the Council of Europe, Carpathian Convention, agend ONZ, które finansują innowacyjne działania edukacyjne. Ministerstwo popiera działania organizacji pozarządowych nakierowane na podnoszenie świadomości klimatycznej oraz przygotowuje także rekomendacje dla polskich organizacji pozarządowych starających się o uzyskanie unijnej dotacji DEAR (Development Education and Awareness Raising) dla prowadzenia projektów z zakresu ww. tematyki.

- W moim przekonaniu zadania promujące edukację o zrównoważonym rozwoju realizowane są obecnie w wystarczającym zakresie zarówno w formalnym jak i pozaformalnym systemie edukacji – brzmi konkluzja odpowiedzi resortu.

VII.7037.211.2019

Uczmy porządnie o sprawach klimatu: RPO pisze do MEN

Data: 2020-01-13
  • RPO wystąpił do MEN o wprowadzenia do szkół specjalnego programu zajęć na temat zmian klimatycznych i sposobów przeciwdziałania ich skutkom.
  • Program ten powinien być oparty na najnowszych ustaleniach naukowych oraz skonstruowany w sposób zachęcający nauczycieli i uczniów do innowacyjności.
  • Przekazanie młodym ludziom wiedzy na temat sposobów zahamowania negatywnych zmian klimatycznych powinno być potraktowane przez szkoły jako jedno z najpilniejszych zadań.
  • RPO przypomina aktywność młodych ludzi w obronie klimatu i ustalenia grudniowego Kongresu Praw Obywatelskich, w którym uczestniczył światowej sławy ekspert prof. Philip Alston, specjalny sprawozdawca ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa, autor raportu klimatycznego i sformułowania „klimatyczny apartheid”.

Adam Bodnar napisał do ministra Dariusza Piontkowskiego w związku z licznymi wystąpieniami naukowymi na temat zagrożeń wynikających z postępujących zmian klimatu.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega silny związek pomiędzy kryzysem klimatycznym a prawami człowieka i obywatela, do ochrony których został powołany. Na uwagę zasługuje zwłaszcza przyszła sytuacja dzieci i osób starszych, które mogą zostać szczególnie dotknięte skutkami podwyższenia średniej temperatury na ziemi i pogorszenia się stanu środowiska naturalnego.

W podnoszeniu świadomości i szerzeniu wiedzy najważniejszą rolę spełniają szkoły. Analiza obecnych podstaw programowych wykazała, że uczniowie na wszystkich etapach edukacyjnych realizują zagadnienia z zakresu edukacji ekologicznej. W wielu szkołach wdrażane są innowacje i projekty dotyczące ekologii oraz rozwijana jest odpowiedzialności uczniów za wspólne dobro.

Wydaje się jednak, że rozproszenie treści po kilku przedmiotach, a także brak czasu na ich szczegółowe omówienie i praktyczne zastosowanie nie pozwala uczniom na wystarczające zapoznanie się z tematem. Nie daje również możliwości kształcenia kompetencji, które pozwalałyby na sprostanie obecnym i przyszłym wyzwaniom.

Przykłady aktywności ludzi młodych, takich jak powstanie Młodzieżowego Strajku Klimatycznego dowodzą, że jest to dla nich temat ważny. Podejmowane przez nich działania pokazują, że młodzi ludzie nie chcą biernie oczekiwać na rozwój scenariusza, który przewiduje dotkliwe klęski żywiołowe, niedobory wody i żywności, wymuszone migracje oraz poważne konflikty. Wzywają rządzących do okazania odpowiedzialności, odwagi i ambicji, by wprowadzili w życie stosowne rozwiązania, mogące zapewnić przyszłym pokoleniom dobre warunki do życia i rozwoju. Uważam, że odpowiadając na te potrzeby, szkoła mogłaby w większym stopniu stanowić platformę do prowadzenia debaty, poszerzania wiedzy i poszukiwania rozwiązań.

Profesor Philip Alston, specjalny sprawozdawca ONZ ds. Praw Człowieka i Skrajnego Ubóstwa, sformułował pogląd, że możemy stać się świadkami tzw. apartheidu klimatycznego - wykluczenia biedniejszych mieszkańców planety z możliwości uchronienia się przed konsekwencjami zmiany klimatu. Zagrożone jest nie tylko prawo człowieka do czystego środowiska, ale wręcz jego przeżycie. Katastrofa klimatyczna to także ogromne ryzyko dla porządku demokratycznego z uwagi na wzrost biedy i nierówności. Konieczne jest zatem ciągłe podkreślanie potrzeby solidarności z ludźmi mieszkającymi w innych regionach świata. Wobec narażenia uczniów na kontakt z wieloma nieprawdziwymi informacjami w internecie, dostrzegam tu szczególnie istotną rolę nauczycieli, którzy mogliby pomóc uczniom dotrzeć do rzetelnych i sprawdzonych materiałów.

VII.7037.211.2019

#porozmawiajMY - Zrób to sam – młodzi nie potrzebują starszych – historia Młodzieżowego Strajku Klimatycznego

Data: 2019-12-14

Mam głębokie przekonanie, że robię dobrze!

czyli relacja ze spotkania z Michałem Kiwerskim założycielem i aktywistą Młodzieżowego Strajku Klimatycznego pod tytułem  - Zrób to sam – młodzi nie potrzebują starszych.

Michał bardzo szczerze dzielił się swoimi myślami i emocjami. Opowiedział w jaki sposób powstał Młodzieżowy Strajk Klimatyczny. Ten temat interesował nie tylko najmłodszych uczestników kongresu, ale także osoby w średnim wieku, aktywistów organizacji pozarządowych działających na rzecz środowiska i rodziców, którzy przyszli do Foyer Muzeum Polin.

Cały przebieg spotkania z Michałem Kiwerskim założycielem Młodzieżowego Strajku Klimatycznego transmitowała na żywo jedna z mam ruchu „Rodzice dla klimatu”, który wspiera MSK.

Młody aktywista opowiadał jak przez długi czas, podobnie jak wielu jego rówieśników przechodził wyniszczającą, dobijającą depresję klimatyczną (depresję, która nie jest obniżeniem nastroju związanego z tym co dzieję się w naszej głowie, ale z tym co dzieje się wokół nas i jest związane z degradacją środowiska ) Jak mocno, emocjonalnie odczuwał, że świat ulega zniszczeniu i niewiele można z tym zrobić. Czuł się z tym bardzo samotny. Przełomowa była jedna z rozmów z nauczycielem, że zmianach systemowych, które MUSZĄ się dokonać , o sprawach fundamentalnych dla świata i dla każdego człowieka. Tego dnia w Michale „coś pękło”. I zaczął działać z innymi młodymi i bardzo młodymi ludźmi w wieku 13-19 lat. Przedefiniował na nowo swoje myślenie z „mam nadzieję, że się uda…” na „mam głębokie przekonanie, że to co robię jest dobre. I zaczął działać z innymi młodymi i bardzo młodymi ludźmi w wieku 13-19 lat. W ciągu roku zmobilizowali ogromną rzeszę osób w Polsce, włączając się też w działania na rzecz klimatu i organizacje strajków na całym świecie . Na początku korzystali w wiedzy starszych, bo jak zorganizować pierwszy strajk kiedy nigdy wcześniej się tego nie robiło? Ale szybko przestali się oglądać na dorosłych, bo system przez nich stworzony  doprowadził do kryzysu klimatycznego, to trudno oczekiwać, że ten sam system go naprawi. Michał Kiwierski mówił także o tym jak jest wściekły na polityków, decydentów , zwłaszcza na premiera Mateusza Morawieckiego, który podpisał się pod postulatem młodych o konieczności neutralności klimatycznej Polski do 2050 roku, a teraz przesuwa ten termin (twierdząc, w dodatku, że robi to w obronie Polek i Polaków!)  Aktywista nie może zrozumieć jak można nie rozumieć, że chodzi o naszą przyszłość, o nasze życie.

Młodzi twierdzą, świat stworzony przez dorosłych jest smutny i nie jest miejscem dla nich. Dlatego tworzą swój świat alternatywny, z nadzieją, że dorośli się jednak opamiętają. Wierzą, że ocalą planete i zorganizują ten świat lepiej, choć równocześnie deklarują chęć dialogu i współpracy z dorosłymi. „Wszystkich Państwa zapraszam do włączenia się do naszego Strajku dla Klimatu!” – zakończył swoje wystąpienie Michał Kiwierski i otrzymał gorące oklaski i on młodych i od „starych”.

Jak walczyć o klimat przed sądem. Sesja 19 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Jakie roszczenia można formułować
  • Kto może być powodem, a kto powinien być w sprawach klimatycznych pozwanym
  • Z jakimi trudnościami borykamy się przed sądem.
  • Przykłady sukcesów i porażek w sądowych bataliach o klimat: smog, odory, fermy przemysłowe, jak również funkcjonowanie wielkich fabryk.

- Spotykamy się w znaczącym momencie. W nocy Polska wygrała z Unią w sprawie neutralności klimatycznej – będzie mogła ją osiągnąć po 2050 r. Co to o nas świadczy? W jakim jesteśmy miejscu, jeśli chodzi o zmiany klimatyczne? – zaczęła moderatorka Dominika Wantuch

Są miejscowości w Polsce, w których smog nie pozwala normalnie funkcjonować. Są takie, gdzie pyły z nowoczesnych fabryk spadają na nowo wybudowane boiska dla dzieci. Są takie, gdzie odory z przemysłowych ferm hodowlanych nie pozwalają wychodzić z domu. Są miejscowości, które znalazły się na obrzeży nowych hałaśliwych obwodnic.

Są dobra narodowe takie jak lasy, które – ku przerażeniu miłośników przyrody – są przerabiane na deski. Są zasoby nieskażonej dotychczas przyrody, pod które podchodzą buldożery i betoniarki.

Miłosz Jakubowski: To jest u nas ciągle abstrakcyjny temat. Chociaż pogoda się zmienia, rolnicy mają szkody przez susze, to dalej nie odczuwamy jeszcze tych zmian klimatycznych. Problem w tym, że w momencie, kiedy zaczniemy je odczuwać,  będzie już za późno. Ale to się z trudem przebija do świadomości społecznej. Tu trzeba myśleć globalnie i przyszłościowo, a do tego trudno przekonać.

Jeśli chodzi o inne problemy środowiskowe, widać, że ta świadomość wzrasta. Smog, szkodliwości ferm przemysłowych – tematy już mocno rozpoznane w społeczeństwie. Wynika to z tego, że mają one wpływ  bezpośrednio na życie ludzi, na  zdrowie i mienie.

Ilona Rabizo  (stop fermom): Jest ekspansja ferm przemysłowych. Są wręcz obszary zafermione. Władze lokalne wydają coraz to nowe zezwolenia pomimo sprzeciwu mieszkańców. To miejsca, gdzie nie można dosłownie nic robić poza domem – wypoczywać, wieszać prania, dzieci nie mogą się bawić. Czyli prawa mieszkańców są ewidentnie naruszane. W ostatnim roku naliczyliśmy  ponad 500 protestów przeciwko fermom. W tym przypadku ludzie świadomie walczą o prawo do życia w nieszkodliwym środowisku. Ale i tak, tu chodzi im o świeże powietrze, czystą wodę, takie bezpośrednie skażenie. Mniejsza refleksja jest jeśli chodzi o wpływ produkcji zwierzęcej na klimat.

Zanim zrelacjonujemy panel, przypomnijmy fakty.

Co w sprawie klimatu i uciążliwych inwestycji mogą zrobić obywatele? Zareagować w nowoczesny sposób. Skrzyknąć się. Udokumentować problem. Przedstawić argumenty.

Co mogą zrobić prawnicy? Znaleźć w prawie nowe narzędzia do ochrony wspólnego dobra – tak jak wcześniej znaleźli narzędzia do ochrony indywidualnych interesów gospodarczych

Ochrona środowiska jest jedną z podstawowych wartości chronionych przez Konstytucję. Problem bowiem w tym, że jeszcze niedawno prawo do czystego środowiska wydawało się na tyle niezagrożone, że nie mamy jasnych i precyzyjnych narzędzi walki o nie.

Musimy je stworzyć – i w ciągu ostatnich lat społeczeństwo obywatelskie wraz z Rzecznikiem Praw Obywatelskich te narzędzia tworzyło

Jak gromadzić dowody i poznawać skuteczne procedury

Jedną z form aktywności jest walka o klimat przed sądem. Ale – co od razu warto zauważyć – nie jest ona możliwa bez zgromadzenia dowodów, dokumentów, pism. Bez zebrania informacji o skali zagrożenia środowiska.

Warto pamiętać, że takimi dowodami są pisma z pytaniami, zgłoszenia przypadków uciążliwości, wnioski o dostęp do informacji publicznej, petycje z opisem problemu.

PIĘĆ KROKÓW DLA OBYWATELI

Krok pierwszy

Pierwszym krokiem w przypadku kłopotów z zanieczyszczeniem środowiska jest spotkanie z sąsiadami i zorganizowanie się. Sami nie damy rady. Trzeba też sobie odpowiedzieć na pytanie, ile czasu każdy z obecnych jest w stanie poświęcić na wspólne działania.

Krok drugi to ustalenie:

  • Co to za problem i przez kogo się pojawił ( czyli ustalenie potencjalnego „szkodnika” )
  • Kto zezwolił na działalność, która szkodzi mieszkańcom ( jaki organ/organy władzy  wydały zezwolenie)
  • Jaki jest plan zagospodarowania w Twojej okolicy (czy jest i co tam jest).

Bardzo ważne jest stworzenie w miarę kompletnej listy zainteresowanych instytucji publicznych. Prawie na pewno jedną z nich będzie Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska, która ma nie tylko prawo ale i obowiązek reagować na informacje o szkodliwej działalności.

Krok trzeci to sprawdzenie, jakie jest stanowisko tych instytucji w sprawie

  • czy organ, który wydał zgodę na tę działalność, uważa, że wszystko jest w porządku, a warunki z decyzji są przestrzegane działalność jest zgodna z decyzją.
  • Czy Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska już działała w sprawie - przeprowadziła kontrolę, a może nawet wstrzymała działalność?
  • czy przedsiębiorca/cy wie o problemie i jest skłonny do rozmowy.

Zawsze warto też zorientować się, co w tej sprawie robi samorząd lokalny. Władze gminy są najbliżej mieszkańców i zwykle jako pierwsze dowiadują się o problemie. Jeśli nawet same nie są w stanie zatrzymać szkodliwej działalności – bo np. nie mają takiego prawa - mogą pełnić rolę pośrednika i wywierać presję.

Przy okazji dobrze jest dowiedzieć się, jakie było w ogóle stanowisko samorządu w toku uzgadniania decyzji. Może być tak, że między gminą a powiatem była w tej sprawie różnica zdań, a więc które z nich będzie sojusznikiem mieszkańców.

Krok czwarty to zrobienie prawdziwej mapy konfliktu

  • Trzeba wyliczyć wszystkich zainteresowanych, w tym tych, którym nie zależy na zmianie sytuacji.
  • Trzeba poszukać wsparcia - najlepiej organizacji ekologicznej.

Dopiero krok piąty to działanie

Nie ma na to prostego przepisu: w zależności od sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy mogą to być spotkania z przedsiębiorcą, demonstracje i happeningi mające zwrócić uwagę na problem tych mieszkańców okolicy, którzy mogą stać się naszymi sojusznikami, zamówienie badań (nawet prywatnie) i w końcu wszczęcie postępowań administracyjnych lub sądowych.

PRZED SĄDEM – TEORIA PRAWA

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych przez Konstytucję. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom (art. 74 Konstytucji).

Realizacja tego zadania odbywać ma się dwutorowo, czyli poprzez:

(1) wydawanie tzw. aktów generalnych, takich jak np. miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego lub programy ochronne (np. uchwały z zakresu programów ochrony powietrza, ochrony przed hałasem) oraz

(2) działania zindywidualizowane, czyli:

  1. weryfikowanie konkretnych przedsięwzięć pod kątem wpływu na środowisko i wydawanie w tym zakresie decyzji administracyjnych
  2.  interwencje w przypadku już istniejących przedsięwzięć (kontrole służb ochrony środowiska, inspekcji sanitarnych i weterynaryjnych, nakazy przeglądów ekologicznych, wydawanie decyzji wstrzymujących/ograniczających działalność ).

Nie można oczywiście zapominać też o prawnokarnej ochronie środowiska, czyli ściganiu za przestępstwa środowiskowe.

Wydaje się więc, że polskie prawo dobrze zabezpiecza „interesy” środowiska, a co za tym idzie, interesy obywateli, skoro daje organom władzy tak wiele narzędzi do dbania o nie. Problem jednak polega na tym, że polscy obywatele nie mają w zasadzie prawnej możliwości zmuszenia władzy do sięgania po te narzędzia.

Innymi słowy - kiedy władza jest bierna, obywatele są w pewnym sensie na straconej pozycji. Dlaczego tak jest?

PRZED SĄDEM - PRAKTYKA

Już w samej Konstytucji brakuje przepisu, który stanowiłby wprost, że „każdy ma prawo do czystego środowiska”. W Biurze RPO upieramy się jednak, że takie prawo istnieje – konstruujemy je z konstytucyjnego prawa do ochrony życia i zdrowia (art. 38, art. 68), prywatności (art. 47), własności (art.21)

W tej konstrukcji pomagają nam przepisy prawa międzynarodowego – chociażby  Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (Artykuł  8 Prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego) i Konwencji z AArhus (Konwencja o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska).

Nie jest jednak łatwo przekonać władze publiczne (ale też sądy) do koncepcji „prawa do czystego środowiska”. A nawet jeśli się to uda, to  kolejną trudnością jest wyegzekwowanie od władzy, aby  to prawo aktywnie chroniła.

Wynika to z dwóch zasadniczych powodów.

  1. Po pierwsze, w polskim prawie brakuje przepisów wprost pozwalających samym obywatelom domagać się od władzy wprowadzania środków ochrony środowiska o charakterze „generalnym” (czyli np. miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego lub programów ochrony powietrza), a co za tym idzie, nakładania na władze sankcji za bierność w tym przedmiocie.
  2. Po drugie –  jakość procedowania w środowiskowych postępowaniach administracyjnych pozostawia wiele do życzenia.  Brakuje doświadczonych, profesjonalnych urzędników, pieniędzy na sprzęt, biegłych, specjalistyczne ekspertyzy, fachowej obsługi prawnej urzędów (np. do obrony skarżonej decyzji przed sądem).  W rezultacie –  postępowania te służą ochronie środowiska w dużej mierze teoretycznie.

Sytuację pogarsza ograniczanie obywatelom możliwości kontroli pracy urzędników, przez wykluczanie ich z postępowań. W przeważającej liczbie, nie przysługuje im status strony,  a tym samym prawo wglądu w dokumenty i zaskarżania wydawanych przez organy decyzji. Prawo to zostało ostatnio dodatkowo zawężone – nowelizacją ustawy o z dnia 3 października 2008 r. o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (ustawa ocenowa). Od września obowiązują inne zasady przyznawania statusu strony ( sąsiedzi inwestora z promienia 100m od inwestycji) oraz zawiadamiania o etapach inwestycji (powyżej 10 osób zawiadomienie na bip, wysyłka zawiadomień bez weryfikacji adresu z ewidencji gruntów)

Bez dostępu do informacji o środowisku trudno mówić o skutecznej walce o jego ochronę.

To dlatego tak ważne jest znalezienie partnerów do wspólnego działania

W tej sytuacji szczególna rola przypada organizacjom społecznym/ekologicznym. Zmiana ustawy ocenowej nie dotknęła uprawnień NGO-sów. Mogą one w dalszym ciągu starać się o status stron postępowań administracyjnych, co daje im prawo uczestniczenia w tych postępowaniach i wnoszenia środków zaskarżenia. W ten sposób są w stanie pośrednio reprezentować interesy mieszkańców, wykluczonych ze sprawy.

Udział NGO-sów w sprawie zależy jednak w dużej mierze od woli urzędników, bo to oni oceniają, czy organizacje spełniają prawne warunki dopuszczenia do postępowania.

Jak więc widać, prawo administracyjne nie daje obywatelom skutecznych narzędzi do walki o czyste środowisko.

Relacja z panelu

Dominika Wantuch: Spraw smogowych jest też coraz więcej. To już nie tylko sprawy znanych osób (Wolszczak). Ostatnio znana stała się skarga więźniów ze Strzelec Opolskich na władze gminy, że przez brak rozwiązań w zakresie ochrony powietrza, a co za tym idzie smog, nie mogą korzystać ze spacerniaka.

Ilona Rabizo:  Owszem – smog jest wszędzie mocnym tematem. Widzimy to. Ludzie nie chcą już kopalń i przeciwko nim protestują. Ogromnym problemem w Polsce są też kopalnie odkrywkowe. Mają one destrukcyjny wpływ na życie całych regionów. Zwłaszcza rolnictwa. Mieszkańcy muszą się wyprowadzać, tracą dach nad głową.

Gorzej jest z elektrowniami. Mieszkańcy nie chcą się im jawnie sprzeciwiać. (elektrownia kozienice) Nie ma jeszcze  tej świadomości jak szkodliwe one są dla środowiska. Że zabijają faunę w rzekach, bo podnoszą temperaturę przez wpuszczanie (gorąca woda z produkcji). Elektrownie są ciągle kochane przez ludzi, bo obiecują pracę. Wspiera je potężny lobbing.

Przekłada się to niestety na wydawanie zezwoleń. W raportach środowiskowych zupełnie pomija się wpływ elektrowni na zdrowie ludzi. Nagminnie zaniża się wartości emisyjne. Rażącym przykładem jest sprawa Elektrowni Północ. Tam z raportu wręcz wynikało, że to, co wyemituje elektrownia wręcz oczyści powietrze.

Wantuch: Czy ludzie mogą w Polsce skutecznie walczyć o czyste środowisko? O klimat?

Janusz Buszkowski (Client Earth) Tak naprawdę, aby walczyć o klimat, trzeba używać środków prawnych niekoniecznie związanych ze środowiskiem My często wykorzystujemy przepisy prawa budowlanego, np. w kontekście pomijania stron w postepowaniu, czy prawo spółek handlowych (pakiet akcji Enei)

Warto też wykorzystywać art 323 ochrony środowiska. Ten przepis, w ustępie drugim pozwala na skargę organizacji społecznej w obronie środowiska jako dobra wspólnego. To

bardzo korzystna regulacja, teoretycznie bardzo dobre narzędzie prawne. Firmy nie mogą zasłaniać się tutaj decyzjami administracyjnymi, zezwalającymi na działalność.

Ale niestety, na razie stosowany jest tylko w pozwach indywidualnych, przeciwko hałasowi.

Skala korzystania z tego przepisu jest więc bardzo mała.

Wantuch: Czy w takim razie rzeczywiście potrzebujemy przepisu o prawie do czystego środowiska? A jeśli tak, to gdzie powinny być wpisane?

Jakubowski : tak, zdecydowanie. To prawo było wpisane do Konstytucji PRL. W tym momencie mamy obowiązki nałożone na władzę, ale one są puste, jeśli nie odpowiadają im prawa obywateli

Tymczasem, w naszych sprawach wykorzystujemy przede wszystkim prawo międzynarodowe, w sprawie z  dóbr osobistych – Europejską konwencję praw człowieka, prawo unijne (CAFE), porozumienie paryskie. Prawo międzynarodowe i unijne jest tu kluczowe.

Janusz: Widzimy, że zmienia się też podejście sądów. Wzrasta świadomość społeczna dot. zmian klimatu i zmiana świadomości sędziów też.  

A teraz jeszcze kilka słów teorii – z praktyki RPO

Rozwiązaniem prawo cywilne?

Ostatnio pojawiła się koncepcja cywilnoprawnej ochrony prawa do czystego środowiska, jako dobra osobistego. Zgodnie z art. 23 kodeksu cywilnego, do katalogu tych dóbr należą w szczególności: zdrowie, wolność, cześć, swoboda sumienia, nazwisko lub pseudonim, wizerunek, tajemnica korespondencji, nietykalność mieszkania. 

Kondycja środowiska naturalnego wpływa na te dobra. Skażenie środowiska szkodzi naszemu zdrowiu, ogranicza naszą wolność (swobodę poruszania) i prawo do mieszkania. Niepodejmowanie przez władzę działań na rzecz ochrony środowiska można więc traktować jako zaniechanie naruszające ww. dobra osobiste.

Prawo międzynarodowe

Wsparciem dla roszczeń cywilnoprawnych są normy prawa międzynarodowego – które Polska niestety narusza.

Przykładem jest uchybienie art. 13 ust.1 dyrektywy CAFO, czyli dyrektywy z dnia 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy, który nakazuje państwom członkowskim zagwarantowanie nieprzekraczania określonego poziomu substancji w powietrzu (dwutlenku siarki, pyłu zawieszonego PM10, ołowiu i tlenku węgla).

Wyrok TSUE

Wyrokiem z dnia 22 lutego 2018 r.C-336/16 TSUE stwierdził naruszenie przez Polskę art. 13.1. Wyrok potwierdza, że bierność władz publicznych w ochronie środowiska – tu akurat czystości powietrza – jest niezgodna z prawem. To z kolei pozwala na skorzystanie z art. 417 §1 k.c. przy domaganiu się odszkodowania za naruszenie dobra osobistego (Za szkodę wyrządzoną przez niezgodne z prawem działanie lub zaniechanie przy wykonywaniu władzy publicznej ponosi odpowiedzialność Skarb Państwa lub jednostka samorządu terytorialnego lub inna osoba prawna wykonująca tę władzę z mocy prawa.).

Mamy więc – Konstytucję, prawo administracyjne, prawo międzynarodowe i prawo cywilne. Każde z osobna nie dają realnych szans w walce o ochronę prawa do czystego środowiska. Dopiero „koktajl” z przepisów to umożliwia.

Jak to już wygląda w praktyce - przykłady

Kiedy adresatem pozwu jest Skarb Państwa

W Rybniku mieszkaniec miasta pozwał Skarb Państwa w związku z panującym w mieście smogiem uniemożliwiającym normalne funkcjonowanie. Wskazał, że nie chodzi tu o zwykły komfort życia. Zanieczyszczenie środowiska jest tak duże, że naruszane są jego dobra osobiste.

W pierwszej instancji przegrał. W drugiej – kiedy do sprawy przyłączył się RPO – skończyło się na razie zadaniem pytania Sądowi Najwyższemu, czy rzeczywiście prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym (https://www.rpo.gov.pl/pl/content/czy-prawo-do-zycia-w-czystym-srodowisku-jest-dobrem-osobistym-pytanie-do-sn)

Kiedy adresatem pozwu jest prywatna spółka

Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi podała do sądu decyzję spółki Enea o budowie nowego bloku węglowego elektrowni w Ostrołęce. Powodem jest wysokie ryzyko finansowe inwestycji związane z polityką ochrony klimatu.

ClientEarth stała się akcjonariuszem Enei, co umożliwiło pozew o stwierdzenie nieważności uchwały walnego zgromadzenia spółki w sprawie budowy bloku Ostrołęka C. Wcześniej Fundacja i inni mniejszościowi akcjonariusze wyrazili swój sprzeciw wobec inwestycji podczas walnego zgromadzenia. Mimo to zgromadzenie przyjęło uchwałę o inwestycji.

To pierwszy pozew na świecie, w którym koncern będzie wykazywał opłacalność inwestycji pod kątem oceny ryzyka finansowego w kontekście polityki klimatycznej.

Kiedy adresatem jest samorząd

Mieszkańcy Kawęczyna koło Wrześni w Wielkopolsce dowiedzieli się, że w ich okolicy mają powstać fermy przemysłowego tuczu zwierząt. Doszło do sporu wokół planu zagospodarowania przestrzennego, który zakazywał ferm. Na problem inaczej patrzył samorząd powiatowy (widział korzyści z inwestycji i nie chciał zakazu) inaczej – samorząd gminny (widział koszty). Sprawa trafiła przed sąd administracyjny.

Fermy zagroziły też mieszkańcom Kruszynian na Podlasiu. Nie mogli liczyć na plan przestrzenny z zakazem ferm, bo gmina uznała jego uchwalenie za nieopłacalne. Zgoda na inwestycję została oddana do indywidualnej decyzji urzędników lokalnych.

Do obu postępowań, po skargach mieszkańców przyłączył się RPO. W postępowaniu „wielkopolskim” udało się dowieść, że koszty przeważają nad korzyściami z inwestycji. Postępowanie „podlaskie” się toczy.

Kiedy adresatem jest samorząd i prywatna firma

W Lublińcu w strefie przemysłowej stanęła nowoczesna fabryka przetwórstwa odpadów szklanych. Okazała się uciążliwa dla mieszkańców (hałas, szklany pył rozsiewany w okolicy). Mieszkańcy i gmina próbowali doprowadzić do ograniczenia uciążliwości, firmie udało się jednak dowieść przed samorządowym kolegium odwoławczym, że nie ma dowodów na uciążliwość.

RPO skorzystał ze swoich uprawnień i wystąpił do starosty o zobowiązanie przedsiębiorcy do przeglądu ekologicznego. Taki dokument może być następnie podstawą do egzekwowania w instalacjach przemysłowych.

Klimat a prawa człowieka. Prawo do czystego środowiska, jako prawo człowieka. Sesja 9 III KPO

Data: 2019-12-13
  • Prawo do czystego środowiska jest niezbywalnym prawem człowieka. Tymczasem już teraz 90 procent ludzi na Ziemi oddycha zanieczyszczonym powietrzem. Klimat się ociepla i wiadomo już, że ma to związek z działalnością człowieka – średnia temperatura jest wyższa o 1,5 stopnia Celsjusza, niż to miało miejsce w okresie preindustrialnym, ale do roku 2015 ma się podnieść o kolejne 3 stopnie.
  • Działania ratunkowe nadal są możliwe – ale trzeba je podjąć TU i TERAZ. Jesteśmy być może ostatnim pokoleniem, które może zapobiec katastrofie
  • Mówimy to w momencie negocjowania Europejskiego Zielonego Ładu, w momencie gdy Polska nie chce się włączyć w działania na rzecz neutralności klimatycznej Europy w 2050 i chce iść „w swoim rytmie”. To – jak mówili wybitni uczestnicy panelu – można nazwać tylko dosadnie  spieprzaniem przyszłości swoich obywateli…
  • Musimy zatem przestać wierzyć w to, że są inne ważniejsze sprawy niż klimat. Jak mówią mieszkańcy RPA, marzenie nie jest marzeniem, póki nie podzielają go wszyscy członkowie wspólnoty.

Półtoragodzinną debatę podsumował jej najmłodszy uczestnik, który w 2050 roku będzie miał mniej lat niż dziś premier Mateusz Morawiecki:

 - Dziś o trzeciej w nocy dowiedziałem się, że pan Mateusz Morawiecki po raz kolejny zignorował naszą przyszłość [na szczycie europejskim premier w imieniu Polski zawetował europejski cel osiągnięcia neutralności klimatycznej do 2050 r.]. Więc wybaczcie, jeżeli załamie się mi tu głos.

Szczerze mówiąc mam dosyć. Premier mówi, że walczy o naród – ale jak walczy? O jakie dobro walczy?  – pytał Michał Kiwerski z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego. - W tym roku 40 tys. z nas wyszło na ulice w 71 miastach w Polsce. I nic. Znowu nas zignorowali – teraz -i w 2050 r.

Co jeszcze mamy zrobić? Panie Mateuszu, my już wam nie ufamy. Musimy doprowadzić do zmiany razem, wspólnie – apelował.

Wcześniej kwestię klimatu przedstawili członkowie starszego pokolenia. Sprawy klimatu długo nie zajmowały właściwego miejsca w debacie publicznej. W ciągu ostatnich lat – także w Polsce i także dzięki pracy trzech Kongresów Praw Obywatelskich – udało się to zmienić: mówiliśmy najpierw o Puszczy Białowieskiej, potem o smogu w dużych i małych miejscowościach – smogu, który uniemożliwia ludziom normalne życie. O trujących i śmierdzących fabrykach i fermach  wyrastających za płotem. O obowiązku zabierania głosu w tej sprawie.

Dziś już potrafimy nadać temu problemowi szerszy, globalny wymiar. Toną wyspy Kiribati, a Warszawa – jako powiedziała zastępczyni RPO Hanna Machińska – policzyła sobie, ilu jej mieszkańców umrze przedwcześnie z powodu skażenia środowiska.

Specjalny sprawozdawca ONZ i gość Kongresu Philip Alston ostrzega od wielu miesięcy, że brak odpowiedniej reakcji społeczności międzynarodowej na zmiany klimatyczne odbije się na prawach człowieka.

Jeśli nic nie zrobimy, katastrofa nas nie ominie

Już teraz od 6 do 7 milionów ludzi co roku jest poszkodowanych w skutek zanieczyszczenia klimatu. Jednak nadciągająca katastrofa klimatyczna przyniesie głód, przymusową migrację i epidemii, które wpędzą do 2030 r. w nędzę ponad 120 milionów ludzi.

Największe ryzyko – przypomniał w czasie otwarcia Kongresu i w czasie tego panelu  Philip  Alston - dotyczy ludzi biednych. To oni odczują skutki braku wody pitnej, przerw w dostawach elektryczności, pogorszeniu warunków higienicznych. Do tego najubożsi zamieszkują często miejsca, które nie przetrwają gwałtownych burz, tsunami czy huraganów. Często nie mogą także liczyć na wsparcie ze strony instytucji i służb. Gwałtowne wahania cen żywności mogą oznaczać dla nich groźbę realnego głodu. Katastrofa klimatyczna doprowadzi do politycznego apartheidu.

Dlatego problem zmiany klimatu to kwestia dotycząca praw człowieka, choć wielu ludzi w to nie wierzy -mówił w czasie panelu. Katastrofalne zmiany, które nas czekają, pogłębią nierówności społeczne i wytworzą powszechne poczucie niepewności. Rosnące nierówności prawdopodobnie spowodują napływ nowych fal uchodźców, wzrost nacjonalizmów, ksenofobii i rasizmu.

- Ta katastrofa dotknie Polskę i Australię. Zapomnijcie już o tonących wyspach  Kiribati. To się dzieje u was, następnej zimy – choć już teraz jej nie macie – mogą nadejść zmiany – mówił Alston. Katastrofalną nazwał reakcję polskiego rządu na to zagrożenie.

Odpowiedzią zdaniem prof. Alstona nie jest prywatyzacja podstawowych usług i poleganie na działaniach sektora prywatnego. Za obecną sytuację odpowiadają światowi przywódcy, zwłaszcza takich państw jak Stany Zjednoczone, Chiny i Brazylia (wycinka Lasów Amazońskich). Konieczne są głębokie zmiany w światowej ekonomii, przejście na odnawialną i zieloną energię oraz poprawienie bezpieczeństwa zatrudnienia dla tych pracowników, którzy mogą liczyć tylko na tymczasowe prace między okresami bezrobocia.

Odpowiedzialność za świat muszą przejąć ludzie młodzi. Moja generacja korzystała ze zmian klimatu – w interesie młodych jest zatrzymanie ich. Dlatego będą tak ważni.

Odpowiedzialność za świat muszą przejąć rządy – te, którym się „nie śpieszy”, działają na szkodę swoich obywateli (po angielsku zabrzmiało to mocniej: „they are screwing their own people”).

Odpowiedzialność państwa. Nowe podejście do praw człowieka

Odpowiedzialność za ochronę środowiska powinno ponosić państwo, państwa ma narzędzia lub możliwość ich ustanowienia. Takie były wnioski z poprzednich debat na Kongresach Praw Człowieka – w 2017 i 2018 r. Ustaliliśmy wtedy, że potrzebna jest rzetelna informacja dla obywateli, edukacja proekologiczna, wzrost świadomości obywateli.

W ocenie RPO debata dotycząca zagadnienia prawa do czystego środowiska jest szczególnie potrzebna z kontekście problemu zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju,  które w sposób oczywisty stanowi  zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego.

53 proc badanych na świecie rozumie już, że zmiany klimatu wymagają zmiany stylu życia. Jednak większość pytanych w niedawnych badaniach mieszkańców Ziemi uważa, że najpoważniejsze działania przypadają rządom – mówił prof. Zdzisław Kędzia

Przy szerszym spojrzeniu na kwestię ochrony środowiska jej związek z ochroną praw człowieka wydaje się oczywisty – powtarzał Philip Alston i Hanna Machińska. Mówimy tu nie tylko o prawie do czystego powietrza, ale o bioróżnorodności gatunków i kwestii zmian klimatycznych.

Liderem zmian na szczeblu rządowym jest Norwegia, Ambasador Norwegii Olav Myklebust powiedział dosadnie, dlaczego: kryzys klimatyczny nie jest problemem klimatu – klimatowi to nie przestrzega. Przestrzega człowiekowi. Zauważamy to w ostatnich latach, niestety – na razie z powodu dramatycznych konsekwencji zmian.

Norweska konstytucja z 1992 widzi związek między stanem środowiska i prawami człowieka – mówił amb. Myklebust.

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych także przez Konstytucję RP (Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom - art. 74).W przeciwieństwie do Polski władze Norwegii wyciągają jednak ze swej konstytucji wnioski w wdrażają polityki proklimatyczne, ograniczając zużycie paliw kopalnych.

Prof. Kędzia zauważył, że zmiany klimatu wymagają nowego, poważniejszego podejścia do praw człowieka. Alternatywą byłoby bowiem podporządkowanie tych praw potrzebom klimatycznym – a więc wystawić ludzi na zagrożenia ze strony arbitralnych decyzji władz (patrz – sprawa ratowania Puszczy Białowieskiej przez jej wycinanie)

Podano przykłady działań zachodnich korporacji w krajach rozwijających się, które powodują całkowitą degradację środowiska naturalnego, tworzą takie warunki, w których ludzie nie są w stanie żyć. Zastanawiano się, czy na prawo do czystego środowiska można patrzeć antropocentrycznie przez pryzmat praw człowieka – przecież pomiędzy ludźmi a środowiskiem jest często sprzeczność interesów. Może więc warto mówić nie o prawach obywateli, ale o obowiązkach – tu jednak pojawia się pytanie, na kim ciąży obowiązek ochrony środowiska na państwie, czy na każdym obywatelu. Czy można się domagać od sąsiada, żeby nie spalał odpadów? Z drugiej strony zaznaczono, że człowiek jest częścią środowiska, nie można zatem mówić o opozycji człowiek-środowisko. Zwrócono uwagę, że istotą ochrony środowiska jest dążenie do samoograniczania się przez ludzi i państwa.

Działania oddolne – co mogą zrobić firmy

Najnowszy, ogłoszony 10 grudnia 2019 i prezentowany w czasie Kongresu raport Global Compact Network Poland „Klimat a Prawa Człowieka” pokazuje, w jaki sposób zmieniać gospodarkę i jak mogą to robić firmy.

Współorganizator panelu - Global Compact Network Poland, w skrócie GCNP jest polskim przedstawicielstwem agendy ONZ – Global Network, która od 20 lat działa na rzecz praw człowieka, standardów pracy i środowiska naturalnego. Od 2015 r. we współpracy z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich przygotowuje raporty dotyczące praw człowieka w biznesie w ramach programu „Standard Etyki w Polsce”.

Tegoroczny raport w całości został poświęcony sprawom klimatu. Jego autorzy precyzyjnie pokazują, że sektor prywatny ma duży wkład w naruszeniu prawa do czystego środowiska, ma jednak także narzędzia do zapobiegania dalszej degradacji środowiska.

Zasada business as usual nie jest jednak do utrzymania, konieczne są zasadnicze zmiany w prowadzeniu działalności gospodarczej..

  • 87 dużych korporacji, o łącznej kapitalizacji rynkowej ponad 2,3 biliona dolarów i rocznych bezpośrednich emisji równych 73 elektrowniom węglowym już podjęło zobowiązania na rzecz zatrzymania ocieplania i emisji dwutlenku węgla (w ramach światowego programu  Global Compact). Firmy te reprezentują łącznie ponad 4,2 miliona pracowników z 28 sektorów i mają siedzibę w 27 krajach.

Na wezwanie Global Compact Network Poland odpowiedziały firmy działające w Polsce., które w raporcie podzieliły się swoimi inicjatywami i dobrymi praktykami.

Firmę 3M, która w raporcie przedstawia zobowiązania klimatyczne, reprezentował na panelu Alain Simmonet, dyrektora zarządzającego Regionu Europy Wschodniej w 3M.

W raporcie Global Compact 3M stwierdza, że od 2019 roku każdy z wprowadzanych na rynek produktów 3M musi być zgodny z Deklaracją Zrównoważonego Rozwoju 3M. Firma chwali się, że dostarcza na rynek produkty, które zostały stworzone z myślą o zaadresowaniu najważniejszych wyzwań klimatycznych i które znajdują swoje zastosowanie zarówno w specjalistycznych branżach, jak też w życiu każdego z nas. Te produkty to między innymi: płyny wykorzystywane w oszczędzającym energię chłodzeniu zanurzeniowym w centrach danych, folie okienne, lekkie pojazdy i materiały wykorzystywane w transporcie obniżające zużycie paliwa, jak również środki czyszczące, przy produkcji których powstaje mniej odpadów i zużywa się mniej wody.

Alain Simmonet mówił o etycznych fundamentach tych zmian w działaniach firmy. – Nasza firma korzysta z osiągnięć nauki, a naukowe podejście każe nam poważnie traktować pojęcie zrównoważonego rozwoju. Wiemy, że tradycyjne modele biznesowe wyczerpały się i trzeba je zmienić – Nie odziedziczyliśmy planety, pożyczyliśmy je od naszych dzieci. Nie jesteśmy doskonali, ale przynajmniej to wiemy.

Kamil Wyszkowski z Global Compact (moderator panelu) podał przykład efektów działania 3M: to oni wymyślili „suchą wodę”, technologię ograniczającą zużycie energii przez serwery. Kiedy opublikujecie zdjęcia z tej debaty w mediach społecznościowych, serwery je utrzymujące zużyją na to energię. 3M pracuje nad tym, by tej energii zużywać mniej. - Naszą, Global Compact, rolą jest upowszechniać o tym wiedzę – powiedział.

O tworzeniu fundamentów polityki różnorodności opowiadał na panelu Leszek Hołda z PKP Energetyka. Taka polityka wpływa też na to, jak firma korzysta ze środowiska. Taka zmiana paradygmatu myślenia to przykład samoograniczania się biznesu.

Sylwia Chorąży członkini zarządu i dyrektorka ds. Zrównoważonego Rozwoju i Innowacji Skanska CDE: SKANSKA zamierza do 2030 r. zmniejszyć o połowę, a do 2045 r. całkowicie wyeliminować emisję dwutlenku węgla w swojej działalności. 

Hasłem firmy jest We care for life – dbamy o życie. Każde. Nie tylko ograniczanie zużycia jednorazowego plastiku, recykling odpadów. Ale to też stawianie na innowacje – przykładem są inwestycje w perowskity, folie, które naklejane na powierzchnie budynków mogą generować energię (wynalazek Olgi Malinkiewicz).

 

Konferencja prasowa „Klimat a Prawa Człowieka” w Biurze RPO

Data: 2019-12-10
  • W Międzynarodowym Dniu Praw Człowieka w Biurze RPO odbyła się prezentacja raportu Global Compact Network Poland „Klimat a Prawa Człowieka"
  • To dobra okazja, by zwrócić uwagę na związek klimatu z prawami człowieka – mówił Kamil Wyszkowski z Global Compact Network Poland na konferencji prasowej
  • O raporcie będzie też mowa w czasie III Kongresu Praw Obywatelskich, w którym bierze udział prof. Philip Alston, specjalny sprawozdawca ONZ - dodał RPO Adam Bodnar

- Przed Ministerstwem Finansów w Warszawie kwitną w grudniu jabłonie. To najlepszy dowód, że sprawami klimatu trzeba zająć się poważne – mówili uczestnicy konferencji.

ONZ szacuje, że od 6 do 7 milionów ludzi rocznie jest poszkodowanych wskutek zanieczyszczenia klimatu. 90 procent światowej populacji oddycha zanieczyszczonym powietrzem. Nie słabnie także proces ocieplenia klimatycznego – średnia temperatura jest wyższa o 1,5 stopnia Celsjusza, niż to miało miejsce w okresie preindustrialnym – można przeczytać w raporcie Global Compact Network Poland „Klimat a Prawa Człowieka”

Global Compact Network Poland (GCNP) jest polskim przedstawicielstwem agendy ONZ – Global Network, która od 20 lat działa na rzecz praw człowieka, standardów pracy i środowiska naturalnego. Od 2015 r. we współpracy z Biurem Rzecznika Praw Obywatelskich przygotowuje raporty dotyczące praw człowieka w biznesie w ramach programu „Standard Etyki w Polsce”.

Tegoroczny raport w całości został poświęcony sprawom klimatu. Jego autorzy nie mają wątpliwości, że zmiany klimatu są wynikiem działalności ludzkiej, a nie naturalnym zjawiskiem. Postępują szybciej niż przypuszczaliśmy. Tegoroczny szczyt klimatyczny ONZ w Nowym Jorku zakończył się we wrześniu krytyczną konkluzją - nie mamy już czasu na zapobieżenie globalnej katastrofie.

- Waga raportów prezentowanych co roku w Biurze RPO polega na łączeniu ponad politycznymi sporami. W przypadku praw człowieka w kontekście zagrożenia klimatycznego udało się zaprosić do rozmowy nie tylko przedstawicieli biznesu, ale i członków polskiego rządu – powiedział RPO Adam Bodnar. Wyjaśnił też, jak zmienia się dyskusja o prawach człowieka: wcześniej rozmawialiśmy o prawie do życia, do sądu, do edukacji - teraz przed nami stoją nowe wyzwania. Musimy rozmawiać o klimacie, bo ma on związek z prawami człowieka. Na martwej planecie nie ma praw człowieka.

Z doświadczenia RPO, z analizy spraw, w jakie Rzecznik angażuje się w Polsce po stronie obywateli, widać, że ludzie zbyt często są pozbawieni sami sobie, biznes działa bezwzględnie, a państwo jest słabe – koordynacja jego działań zawodzi. Tymczasem bez aktywnej polityki państwa, bez zmiany podejścia biznesu, nie da się zmienić sytuacji.

Konkluzja z raportu jest jedna: Prawo do czystego środowiska jest niezbywalnym prawem człowieka, a sektor prywatny ma duży wkład w naruszanie tego prawa i tylko poprzez stosowanie zasad etycznego biznesu może zapobiec degradacji środowiska. Firmy dysponują bowiem narzędziami realnego, skalowalnego wpływu na środowisko naturalne - jego stan zależy w dużej mierze od tego, jakie inwestycje podejmą, jakie technologie zastosują, jakie działania zaproponują swoim klientom i konsumentom.

Zasada business as usual nie jest do utrzymania, konieczne są zasadnicze zmiany w prowadzeniu działalności gospodarczej. Biznes ma bowiem narzędzia, które mogą posłużyć nie tylko do zapobiegania, ale także leczenia problemów środowiskowych – pisze w raporcie rzecznik praw obywatelskich dr hab. Adam Bodnar.

Zarówno z krytycznej sytuacji klimatu oraz faktu, że społeczna odpowiedzialności musi być elementem budowania długofalowej strategii rozwoju firmy, zdaje sobie sprawę 87 dużych korporacji, o łącznej kapitalizacji rynkowej ponad 2,3 biliona dolarów i rocznych bezpośrednich emisji równych 73 elektrowniom węglowym.

Przystąpiły one do programu Global Compact na całym świecie i zobowiązały się do działań na rzecz zatrzymania wzrostu temperatur do roku 2050 przez ograniczenie emisji dwutlenku węgla, analizę łańcucha produkcji i konieczne modernizacje. Firmy te reprezentują łącznie ponad 4,2 miliona pracowników z 28 sektorów i mają siedzibę w 27 krajach.

Na wezwanie Global Compact Network Poland odpowiedziały firmy działające w Polsce., które w raporcie podzieliły się swoimi inicjatywami i dobrymi praktykami.

I tak:

  • ING Bank Śląski postawił na odpowiedzialne zarządzanie zużyciem wody, energii elektrycznej i segregacją odpadów oraz na edukację ekologiczną zarówno pracowników, jak i klientów banku:  Od 2016 roku 100% odpadów generowanych przez pracowników (papier, elektro odpady, tonery czy meble) podlega recyklingowi. Zrezygnowaliśmy całkowicie z plastikowych naczyń i butelek w naszych biurach. A wiele papierowych form firma zastąpiła elektronicznymi i tak powstały narzędzia, które służą na co dzień pracownikom: e-delegacje, e-prasa, elektroniczna lista obecności, wydruk podążający. Wokół budynków centrali w Katowicach ING postawił 58 energooszczędnych słupków oświetlenia LED, które zastąpiły tradycyjne lampy Nie utylizuje reklam outdoorowych, ale przerabia je na ekogadżety tj. torby, nerki czy pokrowce na laptopy. Firma promuje zrównoważony transport. Przekazała do codziennego korzystania 68 rowerów i ponad 550 stojaków rowerowych.
  • KRUK S.A. angażuje się w uświadamianie społeczeństwa o długu ekologicznym, dlatego firma wsparła produkcję filmu „Klątwa obfitości” w reżyserii Ewy Ewart.
  • PKP Energetyka buduje bazę elektroenergetyczną dla rozwoju zeroemisyjnej kolei, której efektem działania ma być ograniczenie emisji CO2 o 1 mln ton do roku 2030.
  • Santander Bank Polska SA zapowiedział, że nie będzie udzielał finansowego wsparcia na budowę nowych elektrowni węglowych. Od początku 2019 roku firma zaczęła proces stopniowego przechodzenia na zieloną energię, rozpoczęła się wymianę floty samochodowej na hybrydową, bardziej przyjazną środowisku.  W 2020 r. aż 90% potrzeb energetycznych banku będzie zaspokajanych energią pochodzącą z zielonych źródeł.
  • SKANSKA zamierza do 2030 r. zmniejszyć o połowę, a do 2045 r. całkowicie wyeliminować emisję dwutlenku węgla w swojej działalności. 
  • T-Mobile Polska planuje, aby od 2021 roku 100 proc. energii zakupionej bezpośrednio przez T-Mobile pochodziła ze źródeł odnawialnych.
  • Od 2021 roku 100 proc. energii zakupionej bezpośrednio przez T-Mobile będzie pochodzić ze źródeł odnawialnych. Zaś do 2030 roku cała Grupa DT planuje zmniejszyć emisję dwutlenku węgla diametralnie, bo aż o 90 proc. w porównaniu z rokiem 2017. Przy czym istotnym zadaniem, umożliwiającym realizację tego postulatu, będzie maksymalna optymalizacja centrów danych poprzez takie działania jak modernizacja systemów chłodzenia i doskonalenie stosowanych tam technologii informatycznych..
  • Jednym z aspektów środowiskowych działalności T-Mobile jest ponadto kwestia zużytych telefonów i baterii. Operator zachęca wszystkich użytkowników urządzeń mobilnych do zwrotu zużytych i niepotrzebnych egzemplarzy oraz akcesoriów do salonów sprzedaży. Taki sprzęt przechodzi następnie proces recyklingu, dzięki czemu minimalizowany jest jego negatywny wpływ na środowisko.
  • 3M East Europe Region - od 2019 roku każdy z wprowadzanych na rynek produktów musi być zgodny z Deklaracją Zrównoważonego Rozwoju 3M.
  • Firma chwali się, że dostarcza na rynek produkty, które zostały stworzone z myślą o zaadresowaniu najważniejszych wyzwań klimatycznych i które znajdują swoje zastosowanie zarówno w specjalistycznych branżach, jak też w życiu każdego z nas. Te produkty to między innymi: płyny wykorzystywane w oszczędzającym energię chłodzeniu zanurzeniowym w centrach danych, folie okienne, lekkie pojazdy i materiały wykorzystywane w transporcie obniżające zużycie paliwa, jak również środki czyszczące, przy produkcji których powstaje mniej odpadów i zużywa się mniej wody.
  • Polenergia SA inwestuje odnawialne źródła energii (OZE) oraz nowe moce wytwórcze. Rozwija technologie oparte na energii wiatru i słońca (farmy wiatrowe na lądzie i na morzu Bałtyckim, morskie z norweskim partnerem Equinor) i słońca (farmy fotowoltaiczne).
  • Energetyka Odnawialna jest przyszłością systemu energetycznego i świat będzie musiał podjąć wysiłek związany z jej zmagazynowaniem oraz dystrybucją
  • Bez zaangażowania rządów trudno jest podejmować się takich wyzwań jak wdrażanie celów zrównoważonego rozwoju, dlatego udział w napisaniu raportu mieli m.in. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar, minister rozwoju Jadwiga Emilewicz, minister klimatu Michał Kurtyka oraz podsekretarz stanu w Ministerstwie Klimatu Sławomir Mazurek. Swoje artykuły eksperckie na temat etyki w biznesie zamieścili przedstawiciele środowiska międzynarodowego i  akademickiego.

Minister klimatu: ograniczenia na używanie sprzętu nagłaśniającego w miejscach publicznych są nam naprawdę potrzebne

Data: 2019-12-04
  • Muzyk poskarżył się Rzecznikowi na przepisy Prawa o ochronie środowiska nakładające ograniczenia na używanie sprzętu nagłaśniającego w miejscach publicznych.
  • Jego zdaniem należałoby je poprawić przez wskazanie, jakich poziomów hałasu nie powinno się przekraczać.
  • Minister Klimatu odpowiada jednak, że taka zmiana byłaby niebezpieczna, bo trudno byłoby ustalać, czy doszło do przekroczenia norm. Celem przepisu jest stworzenie generalnej, ale jednocześnie stosunkowo łatwej do wyegzekwowania w warunkach „ulicznych” reguły zakazującej emisji uciążliwego hałasu.

Art. 156 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. - Prawo ochrony środowiska zabrania używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe – wyjaśnia nowy minister klimatu Michał Kurtyka w pierwszym swoim piśmie do RPO.

W kwietniu Rzecznik przekazał do ówczesnego Ministerstwa Ochrony Środowiska pismo obywatela, który skarży się, że jako muzyk nie może używać sprzętu nagłaśniającego w miejscach publicznych.

Minister tłumaczy, że zakaz dotyczy nie tylko muzyków, ale każdego, kto chciałby używać sprzętu nagłaśniającego – organizatorów rozrywki, akcji marketingowych, kurantów. Przepis ma głęboki sens, bo musimy się chronić przed hałasem ze wzmacniaczy. Z względu na specyfikę tego źródła hałasu jego poziomu nie da się skontrolować, bo natężenie dźwięku może się zmieniać, więc do pomiaru potrzebny byłby specjalistyczny sprzęt.

Zakaz zaś nie jest całkowity – można używać urządzeń nagłaśniających, ale poza publicznie dostępnym terenem miasta, terenem zabudowanym lub terenem przeznaczonym na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. A nawet na tych chronionych obszarach wzmacniaczy można używać w czasie okazjonalnych uroczystości oraz uroczystości i imprez związanych z kultem religijnym, imprez sportowych, handlowych, rozrywkowych i innych legalnych zgromadzeń, a także podawania do publicznej wiadomości informacji i komunikatów służących bezpieczeństwu publicznemu.

VII.715.17.2019

Czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym? Pytanie do SN

Data: 2019-11-28
  • Na czym polega prawo do czystego środowiska? Sąd Okręgowy w Gliwicach zwróci  się do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego
  • Problem powstał w czasie badania w II instancji sprawy mieszkańca Rybnika, który wystąpił przeciw Skarbowi Państwa do sądu, ponieważ w jego mieście smog praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie i życie

28 listopada 2019 r. przed Sądem Okręgowym w Gliwicach odbyła się druga rozprawa apelacyjna w sprawie z powództwa mieszkańca Rybnika przeciwko Skarbowi Państwa. Wbrew przypuszczeniom, Sąd nie wydał wyroku, lecz postanowił zwrócić się do Sądu Najwyższego z prośbą o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego budzącego poważne wątpliwości.

Sąd nie sprecyzował przy tym tego zagadnienia, dając obu stronom (Oliwerowi Palarzowi, jako powodowi oraz Ministrowi Klimatu i Ministrowi Środowiska, reprezentowanym przez Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polski, jako pozwanym) oraz Rzecznikowi Praw Obywatelskich jako uczestnikowi postępowania termin na wskazanie, jak ich zdaniem najlepiej ująć problem, nad którym pochylić powinien się Sąd Najwyższy.

Jak zasygnalizował Sąd Okręgowy, zagadnienie dotyczy tego, czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym, o które walczyć można przed sądem. Sąd wskazał na wydane w przeciągu ostatnich kilku miesięcy wyroki, w których sądy w sprawach obywateli pozywających Skarb Państwa w związku z życiem w smogu, uwzględniały powództwa. Wobec powyższego, Sąd Okręgowy stwierdził, że kwestia ta budzi daleko idące spory w doktrynie i rozbieżności w orzecznictwie i niezbędne jest by o niej wypowiedział się Sąd Najwyższy.

Sąd Okręgowy zapowiedział ostateczne sformułowanie zagadnienia prawnego na rozprawie w dniu 24 stycznia 2020 r.

Forum ONZ nt. biznesu i prawa człowieka z udziałem przedstawicielki RPO

Data: 2019-11-27
  • W dniach 25-27 listopada 2019 r. odbyło się Forum ONZ nt. biznesu i prawa człowieka, które zgromadziło liderów biznesu przedstawicieli organizacji pozarządowych, rządów oraz Global Compact Network Poland.

Debaty dotyczyły szerokiego spektrum problemów funkcjonowania biznesu i jego wpływania na prawa człowieka, w tym prawa osób z niepełnosprawnościami, sytuacji kobiet w biznesie, przemocy i mobbingu, zmian klimatu, transparentności działania firm, etc. Jedna z sesji, w której wystąpiła Zastępczyni RPO dr Hanna Machińska, poświęcona była problematyce roli biznesu w przeciwdziałaniu praktykom korupcyjnym.

Dr Hanna Machińska przedstawiła podstawy prawne działania Rzecznika Praw Obywatelskich, wskazując na współpracę z wieloma podmiotami zaangażowanymi w prace na rzecz ochrony praw człowieka. Wieloletnia współprac RPO z instytucjami publicznymi oraz Global Compact Network Poland w zakresie budowania i stosowania standardów etyki wskazuje dobitnie na konieczność ich przyjmowania w praktyce funkcjonowania instytucji. Dzięki temu, instytucje tworzą zabezpieczenia służące zarówno pracownikom jaki i pracodawcom, wzmacniając funkcjonowanie całej organizacje. RPO wraz z Global Compact Network Poland jest współtwórcą programu „Standard Etyki w Polsce”, który gromadzi Koalicję Rzeczników Etyki.

Wśród wielu inicjatyw podejmowanych wspólnie z Global Compact Network Poland, należy zwrócić uwagę na konferencję „Standardy etyki i prawa kobiet w biznesie” oraz podpisanie Deklaracji Standardów Programu Etycznego,  do którego przystąpiło wiele firm sektora prywatnego. Zastępczyni RPO podkreśliła wagę Standardu Minimum Kodeksu Etycznego współtworzonego przez Biuro RPO i Global Compact Network Poland, jak również budowanie Programu Etycznego w Biurze RPO i opracowanie oraz wdrożenie Kodeksu Etyki. Istnieje wiele przykładów działania RPO w ramach wypracowanego „Standardu Etyki w Polsce”.

Jednym z nich jest ochrona sygnalistów, działania na rzecz równości kobiet i mężczyzn, kobiet w służbach mundurowych, czy debata, którą będziemy kontynuować w czasie III Kongresu Praw Obywatelskich „Klimat a prawa człowieka”.

Tworzenie wszelkich zabezpieczeń przed korupcją wymaga nie tylko zbudowania i implementacji standardów etyki, ale sprawnie działających instytucji w wymiarze krajowym, skutecznego sądownictwa, w tym niezależności sadów i niezawisłości sędziów. Polityczna ingerencja w wymiar sprawiedliwości, naruszenie  zasady rządów prawa, osłabia państwa i tworzy otwartą przestrzeń dla bezkarnych działań korupcyjnych. By temu przeciwdziałać, ważna jest rola organizacji międzynarodowych, które tak jak Grupa Państwa Przeciwko Korupcji Rady Europy (GRECO), która monitoruje sytuacje we wszystkich państwach członkowskich i w ostatnim raporcie w 2018 r. zwróciła uwagę na poważne osłabienie instytucjonalno-prawne w Polsce, ograniczające skuteczność przeciwdziałania korupcji. Równie istotna w tym zakresie jest współpraca z organizacjami społeczeństwa obywatelskiego  z Global Compact Network Poland oraz uczelniami wyższymi. Tylko szeroka koalicja może uczynić skuteczną walkę z korupcją, co podkreśliła Zastępczyni RPO.

Wśród wieli problemów czasie forum ONZ dyskutowano nad ostatecznym projektem prawnie wiążącego instrumentu regulującego w prawie międzynarodowym działalność korupcji międzynarodowych i innymi podmiotów biznesu. Dokument ten wzmacnia prawa jednostki w związku z działalnością biznes, zapewnia jej dostęp do wymiaru sprawiedliwości oraz wspiera współpracę międzynarodową w zakresie zapobiegania naruszeniom praw człowieka w związku z działalnością biznesu.

O ochronie środowiska i instytucjach rzeczniczych w Europie Środkowej i Wschodniej. Konferencja na uniwersytecie Masaryka w Brnie z udziałem pracowniczki BRPO

Data: 2019-11-27
  • Konferencja The 13th Annual International Conference Days of Law 2019 przyciągnęła praktyków i teoretyków prawa nie tylko z Czech i Słowacji, ale i z Węgier, krajów bałtyckich, Rosji i Polski. Wśród uczestników konferencji znalazła się specjalistka z Biura RPO, Małgorzata Żmudka.
  • Z okazji 20-lecia czeskiego Rzecznika Praw Obywatelskich jedna z sekcji Konferencji poświęcona została w całości instytucji Ombudsmana
  • Małgorzata Żmudka swoje wystąpienie poświęciła działaniom polskiego RPO na rzecz obywatelskiego prawa do ochrony środowiska, oraz do informacji na ten temat.

W dniach 21-22 listopada, w pięknym mieście Brno, prawnicy i prawniczki Europy środkowo i północno wschodniej, spotkali się, aby konferować o palących problemach prawodawczych swoich krajów, również w kontekście współpracy międzynarodowej.

Program konferencji, wśród 10 tematycznych sekcji przewidywał też panel poświęcony instytucji Ombudsmana. Okazją do tego było 20-lecie funkcjonowania czeskiego RPO, czyli Veřejneho ochránce práv, cieszącego się rosnącą popularnością w społeczeństwie. Sekcja prowadzona była pod auspicjami samej ombudsmanki – doktor Anny Šabatovej.

Pierwszy blok panelu oddano do dyspozycji prawniczek spoza Czech. Prof. Ieva Deviatnikovaite z Uniwersytetu Mikołaja Romera w Wilnie, w wystąpieniu „25 Years of the Law on The Ombudsmen of the Republic of Lithuania” nakreśliła ewolucję ustrojową urzędu Ombudsmana w swoim kraju i prerogatywy Seimo kontrolierius (ustawowa nazwa na litewski urząd RPO).

Z kolei dr Marina Lazareva, z Państwowego Uniwersytetu Kutafina w Moskwie przybliżyła rosyjską konstrukcję instytucji Ombudsmena, opartą o urzędowanie regionalnych komisarzy i związane z tym problemy praktyczne (Ombudsmen in Russia New trends in protecting human rights). Eva Nyegres omówiła zmiany w podstawach gwarancji państwowych ochrony danych na Węgrzech: od Rzecznika Praw Obywatelskich do organu centralnego.( „Changes in fundamentals of state guarantees of data protection in Hungary: from Ombudsman to the central authority. Institutions and structures for data protection, in particular workplace data management”

Mocną reprezentację w sekcji Ombudsmana miała też Polska. O aktualnych wyzwaniach dla polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich, („Current Challenges of the Polish Ombudsman”) opowiedziała dr Anna Ostrowska z Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej, asystentka sędziego WSA w Lublinie. Przedstawiła genezę instytucji RPO i przyjęte początkowe założenia dla funkcjonowania instytucji, wynikłe między innymi z przemian ustrojowych. Mówiła, że podejście legalistyczne, którym kierowała się pierwsza rzeczniczka, prof. Ewa Łętowska, po 30 latach funkcjonowania organu, już nie wystarcza. Zwróciła uwagę na obecne zjawisko inflacji i instrumentalizacji prawa. Wskazała, że w takie sytuacji działania RPO powinny w większym niż dotychczas stopniu być powodowane zasadami współżycia społecznego i sprawiedliwości społecznej. Tym bardziej, że mamy do czynienia z pogłębiającym się kryzysem idei praw człowieka.

Wykład Anny Ostrowskiej stał się niejako wstępem do wystąpienia Małgorzaty Żmudki, specjalistki z Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO, zatytułowanego: „Citizens right to protect the Environment”.

Już od dłuższego czasu Rzecznik Praw Obywatelskich z pomocą swoich pracowników konsekwentnie forsuje koncepcję, że prawo do czystego, nieskażonego środowiska jest prawem człowieka. Wynika to z przepisów międzynarodowych ( EKPCZ) ale i rodzimych. Konstytucja RP w przepisach artykułu 74 nakłada na władze publiczne obowiązek prowadzenia polityki zapewniającą bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom, a także ochrony zasobów środowiska. Z drugiej strony sami obywatele, na podstawie art. 68 Konstytucji mają prawo do ochrony zdrowia, własności i życia prywatnego. Wszystko to tworzy, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich konstrukcję obywatelskiego prawa do żądania od władzy publicznej podejmowania aktywnych działań na rzecz środowiska - rozumianego nie tylko jako fauna i flora, ale przede wszystkim, jako dobre warunki do życia dla ludzi.

Najważniejszym tematem wystąpienia było jednak obywatelskie prawo do informacji o środowisku – zagwarantowane konstytucyjnie. Specjalistka z Biura RPO omówiła niedawną nowelizację ustawy o dostępie do informacji, krytycznie ocenianą przez ekologów i prawników (w tym członków Zespołu Prawa Administracyjnego BRPO), jako niezgodną z prawami człowieka.

Za swoimi kolegami z zespołu Małgorzata Żmudka zauważyła, że nowelizacja mocno ogranicza dostęp obywatela do informacji o środowisku. Wyjaśniła uczestnikom konferencji, na czym to ograniczenie polega, a mianowicie, na zmianie kryteriów uznania za stronę postępowania środowiskowego ( kryterium podstawowe to posiadanie nieruchomości w promieniu 100 m od potencjalnie uciążliwej inwestycji) oraz sposobu doręczania pism urzędowych ( powyżej 10 stron nie ma doręczenia pocztą, tylko informacja na stronie BIP urzędu).

Co więcej, organy prowadzące sprawę o ryzykowną inwestycję nie muszą już samodzielnie ustalać danych osobowych stron postępowania, gdyż podstawą będą tu wypisy z ewidencji gruntów i budynków. Obowiązek ujawnienia zmian w prawie własności nieruchomości sąsiadującej z inwestycją, np. w razie jej kupna, spoczywa na nowym właścicielu - o ile chce być  stroną postępowania środowiskowego i zachować prawo do zaskarżenia inwestycji. Jeśli nowy właściciel nie dowie się na czas o planach inwestycyjnych i nie zgłosi swoich danych urzędowi, może zostać skutecznie wykluczony z postępowania, bez prawa do wznowienia.

Wszystko to sprawia, że mieszkańcom zagrożonym uciążliwymi inwestycjami, o wiele trudniej będzie dowiedzieć się o planach inwestora, a co za tym idzie, sprzeciwić się im. Tym sposobem, trudno mówić o realnym udziale społeczności lokalnej w decydowaniu o zagospodarowaniu ich najbliższego otoczenia. A przede wszystkim – o skutecznej obronie przed inwestycjami, które mogą doprowadzić do degradacji ich środowiska życia.

Tym niewesołym wnioskiem Małgorzata Żmudka z BRPO zakończyła swoje wystąpienie. Spotkało się ono z dużym zainteresowaniem pozostałych uczestników konferencji i sprowokowało wiele pytań– zarówno w temacie wystąpienia ( o wspieranie przez polskiego Rzecznika młodzieżowych akcji ekologicznych) jak i poza nim ( m.in. o skuteczność działań polskiego Ombudsmana, posiadanie inicjatywy ustawodawczej).

Następny blok sekcji Ombudsmana został zdominowany przez towarzystwo z Czech. Poruszane tematy koncentrowały się wokół idei tej instytucji, perspektywach jej rozwoju i wyzwaniach cywilizacyjnych, jakie stoją przed osobami pełniącymi funkcję publicznego obrońcy praw człowieka.

Ze wszystkich wystąpień i prowadzonych dyskusji wypłynął jeden podstawowy wniosek – tak długo, jak będzie funkcjonowało prawo i aparat administracyjny władzy, tak długo obywatel będzie potrzebował ochrony Ombudsmana.

To było bardzo dobre spotkanie.

Adam Bodnar dla „Polityki”: Mamy prawo żyć w czystym środowisku

Data: 2019-11-20

Powinniśmy naprawdę na poważnie mówić o prawie do życia w czystym środowisku. Wcześniejsze orzecznictwo sądów uznawało takie prawo jako dobro osobiste, ale bardziej w sytuacjach bezpośredniego i odczuwalnego zagrożenia, na przykład w sąsiedztwie trującej fabryki. Tu natomiast chodzi o mieszkańca miasta, właśnie pana Palarza, który w skażonym powietrzu żyje przez jedną trzecią dni w roku - mówi  RPO w rozmowie z Markiem Ostrowskim

Argumentuje on przekonująco, że ta sytuacja powoduje naruszenie jego prawa do wolności osobistej i wpływa na jego sposób życia: musi się zastanawiać, czy może z dziećmi pójść na spacer, czy może pobiegać, jakie koszty ponosi na oczyszczacze powietrza itd. Nie chodzi więc w tym wypadku o dyskomfort, który dopiero w dłuższej perspektywie przyniesie zagrożenie zdrowia, lecz o bardzo bezpośredni wpływ na obecne życie. Mam nadzieję, że sąd drugiej instancji tę argumentację podzieli.

Nasza Konstytucja dość szczegółowo opisuje, jak powinniśmy podchodzić do ochrony środowiska. Istnieje norma programowa: państwo ma działać na rzecz ochrony środowiska oraz uwzględniać zasadę zrównoważonego rozwoju. Jednak te przepisy są rozproszone i bardzo ogólne. Oczywiście jako obywatele możemy się domagać od władz publicznych, by respektowały wskazane w konstytucji wartości i kierunki rozwoju państwa. Ale czy z norm konstytucyjnych możemy coś konkretnie wyprowadzić jako roszczenie obywatela? Jako jego skonkretyzowane prawo? Samo wpisanie praw do konstytucji nie przesądza o zakresie świadczeń czy roszczeń.

Muszę zwrócić też uwagę na najbardziej chyba przełomowe wydarzenia ostatniego roku. Z jednej strony mamy Gretę Thunberg i mocne pytanie młodego pokolenia, jaką mu zostawimy planetę. Z drugiej – fundamentalny raport prof. Philipa Alstona, specjalnego sprawozdawcy ONZ ds. skrajnego ubóstwa. Dowodzi w nim powiązania skrajnego ubóstwa ze zmianami klimatycznymi. Sformułował pojęcie, które być może jest fundamentalne dla naszych czasów: apartheidu klimatycznego. Zmiany klimatyczne, jeśli nie zostaną zatrzymane, spowodują sytuację, w której bogaci sobie jakoś poradzą, bo zawsze będą choćby niewielkie bezpieczniejsze miejsca na świecie, a cała bieda zostanie tam gdzie susza, brak czystej wody, gdzie wywożone są śmieci i brak jest powietrza.

Sprawa ferm w Górkach i Kruszynianach. RPO przystępuje do sprawy przed NSA

Data: 2019-11-06
  • Pracownicy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich od maja 2019 r., na skutek skarg mieszkańców, prześwietlają postępowania administracyjne prowadzone w sprawach budowy 4 ferm kurzych w gminie Krynki, na obszarach Natury 2000, we wsiach Górka i Kruszyniany
  • W toku interwencji inwestor wycofał się z budowy dwóch spośród czterech planowanych kurników, w tym największego, w obsadzie 240 tysięcy brojlerów na terenie zabytkowych Kruszynian
  • Sprawa budowy jednego z kurników, już realizowana na podstawie dotychczas wydanych pozwoleń, trafiła przed Naczelny Sąd Administracyjny. Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tej sprawy

Mieszkańcy Krynek na wiosnę tego roku zwrócili się do Rzecznika Praw Obywatelskich z prośbą o pomoc w powstrzymaniu budowy czterech przemysłowych ferm kurzych w obsadzie od 35 000 sztuk do 240 000 sztuk oraz łącznej powierzchni zabudowy od 5085 do 16 093 m2.

Fermy miały powstać na terenach przyrodniczo i historycznie cennych, we wsiach Górka i Kruszyniany. Mieszkańcy obawiają się, że funkcjonowanie ferm zdewastuje ekologicznie czyste obszary Natury 2000 i zagrozi zabytkowym obiektom kultury tatarskiej i prawosławnej (meczet, mizar, cerkiew).

Pracownicy Biura Rzecznika wszczęli postępowanie wyjaśniające w sprawie ferm. Zbadali dokumentację urzędową zgromadzoną przez organy gminy, starostwa i nadzoru budowlanego, Zobowiązali urzędników do składania aktualnych informacji o kolejnych etapach procesu inwestycyjnego.

Na podstawie uzyskanych informacji Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził, że konieczne jest formalne przystąpienie do postępowań administracyjnych prowadzonych przez Burmistrza Krynek w sprawie pozwoleń na kurniki.

Na jesieni inwestor zrezygnował z budowy dwóch spośród czterech planowanych ferm, w tym największej – składającej się z czterech budynków w obsadzie 240 000 brojlerów. Burmistrz Krynek umorzył więc postępowanie prowadzone w tej sprawie.

Budowa jednej z ferm, jeszcze przed interwencją Rzecznika, przeszła już jednak przepisane prawem procedury inwestycyjne. Mimo to, na skutek skargi mieszkańców wsi Górka, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku zakwestionował wydaną dla fermy decyzję o warunkach zabudowy. Inwestor nie zgodził się z wyrokiem i tak sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Po zapoznaniu się z aktami, Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował się przyłączyć do sporu mieszkańców Górki z inwestorem przed NSA. Wniósł o oddalenie skargi kasacyjnej od wyroku WSA.

Rzecznik zwrócił się także do sądu o rozpoznanie sprawy poza kolejnością wpływu. Jest to bardzo ważne, ponieważ ferma może trwale zmienić zielony krajobraz wsi Górka, a na tym etapie inwestor ma już prawo ją zbudować. Około dwuletni czas oczekiwania na rozpoznanie sprawy w NSA mógłby więc doprowadzić do faktów dokonanych.

V.7203.21.2019

RPO występuje do starosty lublinieckiego o zobowiązanie przedsiębiorcy do przeglądu ekologicznego. Efekt spotkania w Lublińcu

Data: 2019-10-21
  • Przed tygodniem na spotkaniu z RPO mieszkańcy skarżyli się na uciążliwości sąsiadującej z ich osiedlem przetwórni szkła Krynicki Recycling. To m.in. zapach, hałas, szklany pył w powietrzu 
  • Zdaniem mieszkańców samorząd gminny, powiatowy i instytucje rządowe nie są w stanie poradzić sobie z tym problemem
  • Eksperci RPO zauważyli na spotkaniu, że punktem wyjścia w tej sprawie jest udokumentowanie sytuacji  poprzez formalne zlecenie tzw. przeglądu ekologicznego
  • 17 października, dwa dni po spotkaniu w Lublińcu, RPO formalnie wezwał Starostę do wszczęcia postępowania w sprawie takiego przeglądu i do zobowiązania przedsiębiorcy do wykonania go i przedstawienia władzom
  • Jednocześnie RPO zgłosił udział w tym postępowaniu. Prosi też Burmistrza Lublińca, a także Śląskiego i Powiatowego Inspektora Ochrony Środowiska o pilne przekazanie całej dokumentacji potrzebnej Staroście

Rzecznik Praw Obywatelskich pokazuje, jak skoordynować działania władz, aby skutecznie zebrać informacje i doprowadzić do sytuacji, w której prawo do wolności działalności gospodarczej nie będzie w sprzeczności z prawem mieszkańców do czystego środowiska.

Adam Bodnar  przypomina, że w takiej sytuacji, jak w Lublińcu, art. 237 Prawa ochrony środowiska pozwala Staroście, by zobowiązał przedsiębiorcę do sporządzenia i przedłożenia przeglądu ekologicznego. Lubliniecka fabryka może bowiem negatywnie oddziaływać na środowisko, przez co przepisy (art. 3 pkt 11 ustawy) rozumieją także negatywne oddziaływanie na zdrowie ludzi.

W ocenie Rzecznika zakres przeglądu ekologicznego powinien dotyczyć wpływu działania przedsiębiorstwa na zdrowie (w tym zdrowie psychiczne) mieszkańców. Przegląd powinien przy tym obejmować ocenę wszystkich trzech zasadniczych źródeł potencjalnego zagrożenia dla zdrowia ludzi:

  1. niezorganizowanej emisji pyłów,
  2. emisji odorów
  3. emisji hałasu.

Należy też rozważyć, czy nie wskazać przedsiębiorcy, jaką metodą prowadzić badania. Ma to duże znaczenie zwłaszcza w kontekście braku powszechnie obowiązujących przepisów regulujących metody pomiaru jakości zapachowej powietrza.

Przedstawione w przeglądzie fakty powinny zostać zweryfikowane na podstawie wyników kontroli instalacji (w tym także czynności związanych z kontrolą transportu odpadów do instalacji), jak również w oparciu o zgłoszenia uciążliwości ze strony sąsiadów nieruchomości. RPO wie, że takie zgłoszenia były – ludzie kierowali je w szczególności do Burmistrza Lublińca, Śląskiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, a także do Starosty Lublinieckiego.

Potrzebne może się także okazać przesłuchanie świadków (mieszkańców i  pracowników zakładów zlokalizowanych w sąsiedztwie).

Środki te powinny pozwolić na ustalenie skali (częstotliwości, natężenia) zapylenia, emisji odorów i emisji hałasu, co umożliwi precyzyjne określenie zakresu przeglądu ekologicznego oraz metod badań i studiów przeprowadzanych na jego potrzeby.

Ustalenia przeglądu ekologicznego będą mogły w takich warunkach zostać wykorzystane do działań naprawczych (art. 362 ustawy) lub sankcyjnych (art. 364).

V.7203.68.2019

Ochrona środowiska i uciążliwe inwestycje. Spotkanie RPO z mieszkańcami Lublińca

Data: 2019-10-15
  • W Lublińcu narasta problem uciążliwych dla mieszkańców inwestycji. Osiedle domów jednorodzinnych od wielu lat graniczy ze Strefą Ekonomiczną. Ale dopiero pięć lat temu pojawiła się tam fabryka, która zdaniem mieszkańców dymi, pyli, huczy i śmierdzi. To przetwórnia stłuczki szklanej
  • - Proszę zobaczyć liście z mojej magnolii (patrz – zdjęcie). Taki sam pył jest na trawie boiska, to wdychają nasze dzieci, nasi seniorzy. Zakład zarabia odsuwając w czasie modernizację, my za to płacimy zdrowiem. A instytucje państwa się tłumaczą, że przepisy nie pozwalają mu działać
  • Spotkanie z RPO pokazuje, jak źle zorganizowany jest proces wydawania i nadzorowania wykonania decyzji dotyczących uciążliwych inwestycji. Skomplikowany układ zależności między instytucjami nie pozwala też ludziom skutecznie kierować skarg.
  • Okazuje się też, że mieszkańcy wiedzą już więcej o organizacji przetwórstwa szkła i odzyskiwania go z odpadów niż instytucje odpowiedzialne za nadzorowanie tego procesu.
  • Ale spotkanie z RPO pokazuje, że rozmowa pomaga: burmistrz i przedstawiciel starosty wspólnie opowiadają zebranym, jakie działania są teraz podejmowane wobec uciążliwej fabryki, a przedstawiciel policji -  jakie informacje mu są potrzebne, by interweniować w sprawie szkła rozsypującego się z ciężarówek i nocnego hałasu z przetwórni.
  • Na koniec RPO mówi, co sam może zrobić – dzięki sygnałom od ludzi.

Wśród sześciu nowych przetwórni Strefy przy ul. Klonowej (150-200 m. od osiedla) jest m.in. przetwórnia stłuczki szklanej Krynicki Recycling.  Od momentu jej powstania mieszkańcy skarżą się na szklany pył, odór i hałas. Miasto twierdzi, że robi wszystko, by problem rozwiązać. Starostwo też. Problem odorów jest jednak bardzo skomplikowany – gdyż z powodu braku ustawy antyodorowej nie wiadomo, jak mierzyć uciążliwość zapachów.

- Jesteśmy tu po to, by rozmawiać. Bo dialog jest kluczem do rozwiązania takiego problemu. Posłuchajmy się nawzajem, a potem posłuchamy razem ekspertów od prawa administracyjnego i ochrony środowiska  z Biura RPO – powiedział na początku spotkania rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Dlaczego rozmowa jest najlepszym sposobem na rozwiązanie problemu uciążliwej inwestycji?

- Od początku mojej kadencji w 2015 r.  jeżdżę po kraju i spotykam się z ludźmi. Bo zadaniem Rzecznika jest sprawdzanie, jak instytucje publiczne traktują obywateli oraz  jak prawo, którym te instytucje się posługują, działa w praktyce. Bo prawo nie wystarczy stworzyć – trzeba je sprawdzać. Sprawy ochrony środowiska – które nas tutaj przywiodły – poruszane są praktycznie na każdym spotkaniu. A mieliśmy ich 190 w całej Polsce.

Rozwój kraju ma też po prostu ciemne strony. Mamy nowe miejsca pracy, nowoczesne fabryki, szybkie drogi, tanią żywność, odzyskujemy surowce z odpadów – ale mamy też odory, hałas, zanieczyszczenie środowiska. Bez rozmowy sprawy kończą się źle, bo w sądzie.

Pytanie, co możemy z tym zrobić? Jako Rzecznik Praw Obywatelskich odpowiadam: musimy zrównoważyć racje przedsiębiorców i mieszkańców. Bo Konstytucja gwarantuje nam zarówno wolność działalności gospodarczej jak i prawo do czystego środowiska.

Przebieg spotkania

Spotkanie miało dwie części. Najpierw mieszkańcy, władze i przedsiębiorcy z Lublińca opowiadali o problemie. Zaproszeni byli przedstawiciele przetwórni Krynicki Recycling, nikt jednak nie przyszedł – choć przetwórnia zapowiada udział w najbliższym spotkaniu rady miasta.

- Nie mamy narzędzi prawnych, by skłonić przedsiębiorcę do podjęcia działań  – mówił burmistrz.

- Pan tu Oświęcim nam zrobił! Niech to zamknie ten, kto otworzył. A nie się prawem zasłaniać! Co z nas głupich robicie– krzyczeli ludzie. Byli przekonani, że burmistrz jako ich przedstawiciel ma prawo zamknąć uciążliwą fabrykę. O ile się go do tego odpowiednio zmotywuje.

- Nie możemy robić wiecu. Tak nie rozwiążemy problemu. Jak najwięcej osób powinno zabrać głos – odpowiadał RPO. Ważne jest, byście nam Państwo dokładnie opowiedzieli, jak tu się żyje – mówi RPO

Emocje nieco opadły.

Jak się mieszka koło przetwórni szkła? Mówią mieszkańcy

- Kto wydał pozwolenia na działanie?! Dlaczego ten zakład działa na trzy zmiany, skoro miał dziać na dwie?

- Rozumiemy, że nie ma ustawy o odorach. Ale jest ustawa o odpadach. Dlaczego tu nie jest stosowana??? (Dyr. Łukasz Kosiedowski: Ustawy o odpadach tak wproiast nie da się tu zastosować…)

- Co można zrobić, żebyśmy się nie truli i żeby nie było takiego smrodu jak dzisiaj???

RPO: Co to jest za smród? Jaki hałas?

- Zakład przerabia stłuczkę szklaną. Z tego jest pyl, a oprócz tego – zwykły smród z brudnych słoików i z wypalania resztek z tych słoików. My to czujemy jako mieszkańcy i jako pracownicy sąsiedniej firmy. A skoro nasz zakład musi zachowywać czystość i jest stale kontrolowany, to dlaczego od innych się tego nie wymaga? Ja się tym zajmuję od trzech lat. Prowadzę korespondencję z firmą przetwórstwa szkła i z urzędami. Sprawa stanęła w miejscu. A ludzie mdleją od tego, biorą tabletki na ból głowy.

- Ja jestem mieszkanką. Pan jest rzecznikiem naszych praw? To czy nasze dzieci mają odczuwać skutki tego, co tu się dzieje? Skoro burmistrz mówi, że ma związane ręce prawem… Nasze osiedle jest duże, rozbudowuje się. My nie wiemy, skąd biorą się astmy i duszności. Musi nam Pan pomóc.

RPO: Konstytucja zobowiązuje nas do zapewnienia bezpieczeństwa przyszłym pokoleniom (art. 74). I gwarantuje ochronę zdrowia (art. 68)

- Ale dlaczego tu powstała ta Strefa. Przecież tu jest osiedle, proszę zobaczyć liście z mojej magnolii. Są całe szare, a my tym oddychamy. Drogę nam wymieniono z kostki na asfalt, nawet chodnik jest asfaltowy – latem nie da się tu chodzić. Dlaczego to zrobiono?

- Jestem astmatykiem. Zawsze miałem kłopoty z oddychaniem w okresie grzewczym. Teraz – cały rok. Zaczęło się to od uruchomienia zakładu pana Krynickiego. Jak to możliwe, że choć ludzie skarżą się na to od czterech lat, nic się nie zmieniło? Przecież nie ma innego wyjścia, tylko zamknąć ten zakład?

- Jestem przedsiębiorcą ze Strefy. Wiemy co zrobić – wystarczy odrobina dobrej woli. Przykrycie tego zakładu halą i założenie filtrów, które zredukują smród. To nie jest drogie – wymaga dobrej woli właściciela i pewnej determinacji urzędów. Wystarczy, że w końcu sprawdzą, czy wydane decyzje administracyjne są przestrzegane.

- A ja nie mieszkam po sąsiedzku. Ale wiem, że koło tego zakładu jest wspaniałe boisko. I tu ćwiczą nasze dzieci. Niemalże każde dziecko z Lublińca styka się z tym boiskiem. Tam na trawie jest taki sam pył jak na liściach, które pokazała pani.

- Ta fabryka ma duże składowiska na zewnątrz. I stamtąd pyli i my to wdychamy [brawa]. Stłuczka wysypuje się na połowę działki i aż na ścieżkę rowerową.

- Czy nie da się jakoś wpłynąć na Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska? Zakład odsuwa modernizację i na tym zarabia - my za to płacimy zdrowiem.

- Mieszkam 1,5 km od fabryki. Nocą muszę zamykać okna, bo mam wrażenie, jakby ktoś mi pod oknem wysypywał przyczepę ze szkłem – taki to jest hałas.

- Cały czas słuchać tłuczenie butelek. Ja mieszkam kilometr stąd.

RPO: a jakby Pan zawiadomił policję o zakłócaniu ciszy nocnej?

- Nie znamy się na decybelach. To są jakieś normy, więc jak? Ale to słychać, a jak jeszcze wiatr niesie...  A smród? Ludzie do mnie przyjeżdżają i pytają, co to tak śmierdzi. A to po prostu to szkło krynickie.

- A ja kontaktowałam się z miejscowościami, gdzie są inne fabryki tej firmy. Tam jest ten sam problem.

- A teraz trwa postępowanie środowiskowe w Lublińcu, bo firma chce zwiększyć działania o 70 proc. I jeśli tam nie napiszecie, że warunkiem rozwoju jest pełna hermetyzacja zakładu, to sobie nie poradzimy. I te postanowienia muszą się znaleźć w pozwoleniu na budowę.

- Mieszkam po sąsiedzku. Do fabryki Krynicki jadą ciężarówki słabo przykryte plandekami.  Szkło się wysypuje, policja nie przyjeżdża. Szkło się wszędzie błyszczy – na jezdni, na chodnikach…

- Jestem prezesem Stowarzyszenia Samorządne Strzemieszyce, osiedla w Dąbrowie Górniczej. Przyjechałem tu 80 km, żeby posłuchać, co u Was się dzieje. U nas jest ten sam problem z firmą mielącą stłuczkę szklaną. I też się chce rozwijać, rozbudowywać – a tam się już wszystko wokół skrzy od szkła i szklanej stłuczki. Wszyscy nam współczują, żadna instytucja państwa nic nie robi. Dlaczego samorząd nas i was nie broni? (oklaski). Co mamy zrobić? Jak chcecie, to zablokujemy drogę. Tak to ma się skończyć?

Jak rozwiązać problem. Od kogo to zależy?

Co może gmina i starostwo?

Burmistrz: - Strefa Ekonomiczna powstała w miejscu, jaki przewidywał plan zagospodarowania przestrzennego, który uchwaliła Rada Miejska w 2006 r.

- Ale my nie wiedzieliśmy!

Burmistrz: - Były konsultacje, procedura trwała rok.

Pozwolenie na budowę wydaje w takiej sytuacji starosta. Pozwolenie na budowę fabryki Krynicki nie obejmowało wszystkich elementów. Projekt budowy (rezygnacja z zadaszenia) nastąpiła w trakcie budowy.

Ludzie: - No to jak? Ktoś odebrał budowę niezgodną z pozwoleniem?

Burmistrz: - To nie my.

Ludzie: - To nie o to chodzi, kto winien, ale dlaczego to zrobił i dlaczego mógł to zrobić?

Przedstawiciel starosty: - Starostwo wydało zgodę na to, co zakład emituje przez kominy. Natomiast ta zgodna nie obejmuje tego, co się wydobywa w czasie wchodzenia i wychodzenia z produkcji (tzw. emisja niezorganizowana). Dlatego chcemy wymusić zmiany wydając decyzję w sprawie rozbudowy zakładu. To zostanie zabudowane.

Przedstawicielka Urzędu Miasta: - Ale decyzja starosty nie zamknie źródeł pylenia, tylko ich część. Ta produkcja wygląda inaczej niż się Starostwu wydaje.

Ludzie: - Kontrolowanie wsadu do maszyny to mało. Pył powstaje, kiedy stłuczka jest wysypywana w zakładzie.

Małgorzata Żmudka, BRPO:  - Burmistrz jest najbliżej, ale musimy wiedzieć, że niestety w naszym kraju decyzje w takiej sprawie są podzielone między różne instytucje, a odpowiedzialność podzielona. Prawo jest skonstruowane tak, że każdy odpowiada tylko za swój odcinek i tyle. My się do tych wszystkich instytucji zwrócimy z pytaniami – proszę pamiętać, że Państwo też to mogą zrobić. Bo co prawda burmistrz czasem nic nie może – ale inspekcja środowiskowa czy nadzór budowlany ma obowiązek Państwu odpowiedzieć.

RPO: - Sprawy środowiskowe pojawiły się w ostatnich dziesięciu latach. Problemem jest to, że odpowiedzialność za decyzje jest rozczłonkowana, inspekcja środowiskowa nie ma pieniędzy, prokuratura dziwi się, że czegoś się od niej wymaga. To słabość naszego państwa – i najwyraźniej biznes to wie.

My – jako urząd RPO – możemy to przynajmniej przypilnować i skoordynować.

Burmistrz: - Interweniowaliśmy w sprawie przetwórni Krynicki w różnych instytucjach 28 razy.

Hałas sprawdzaliśmy - normy nie są przekraczane. Gdyby były, postawilibyśmy ekrany.

Ludzie: - Zaraz, zaraz, a co przeszkadza Starostwu i Miastu spotykać się i rozmawiać o problemie?

RPO: Jak mierzycie tu hałas, zanieczyszczenie powietrza? Czy policja ma statystyki skarg na wysypujące się szkło na ulicy?

Dyr. Łukasz Kosiedowski, BRPO: - Macie Państwo „twarde dowody” na uciążliwości?

Ludzie: - (śmiech) No, niech Pan tam sam pojedzie!

Kosiedowski:  - Wierzę Państwu. Ale to skutecznego przeprowadzenia muszą być właśnie dowody: dokumenty – zgłoszenia, maile, wszystko, co można pokazać w sądzie. Co pokaże skalę problemu – nie wystarczą opowieści, najbardziej wiarygodne.

Ludzie: - Ale my piszemy. WIOŚ przyjeżdża jednak, jak pada deszcz i zmywa pył szklany.

Przedstawiciel Starostwa: - WIOŚ nie złapał do tej pory przedsiębiorcy na nieprawidłowościach.

To, co możemy zrobić szybko, to sprawdzić drogi – skąd się bierze szkło. To powinna zrobić policja.

RPO: - Myśmy też nie mieli od Państwa skarg. A powinniśmy – bo po to jesteśmy.

Czego potrzebuje Policja

Policja: - Rzeczywiście, możemy badać to, co się wysypuje z samochodów, ale karać będziemy kierowców z prywatnych firm. To nie pomoże na smród z produkcji. Ale możemy sprawdzać samochody. Podsyłajcie nam zdjęcia z numerami samochodów. A jeśli chodzi o hałas w nocy – to nie dostawaliśmy żadnych zgłoszeń. Zgłaszajcie.

Co robimy

Przedstawiciel Starostwa: - Musimy mieć nową decyzję o uwarunkowaniu środowiskowym taką, która zagwarantuje interesy mieszkańców.  Pozwolenia na budowę się nie wzruszy – były próby i się nie udały.

Łukasz Kosiedowski, BRPO: - Musimy poznać skalę problemu. Trzeba zrobić przegląd ekologiczny – w sprawie zapylenia, hałasu i odorów. Na tej podstawie można wskazać, co konkretnie zrobić w tej sprawie – zmieniać technologię? Przebudować zakład? Bez takich twardych wytycznych decyzje Starosty nie ostaną się w sądzie. Dlatego będziemy dążyć do doprowadzenia do przeglądu ekologicznego.

Barbara Imiołczyk, BRPO: - Mam dla Państwa niezwykły szacunek, że rozumiecie ten skomplikowany proces technologiczny. Ja tego nie rozumiem. Ale wiem jedno: przy takim problemie trzeba się albo porozumieć ze spółką, ale zbierać dowody dla sądu. Im będziecie mieć lepsze argumenty, tym większa będzie skłonność spółki do porozumienia. Co robić?

Dokumentować hałas, odór, rozsypywane szkło. Pisać nie tylko do burmistrza – ale do wszystkich instytucji, które mają zadania do wykonania. Jeśli już macie takie dokumenty, to już nam je przekażcie.

RPO Adam Bodnar: - Rzecznik Praw Obywatelskich nie może załatwiać spraw za inne instytucje. Ale może się sprawie dokładnie przyjrzeć, sprawdzić, jakie dokumenty są potrzebne, co jest ważne. I dopilnować sprawę. To nie będzie błyskawicznie działanie – ale będzie. Po to tu przyjechaliśmy.

Sejm kończącej się kadencji nie będzie pracował nad specustawą górniczą

Data: 2019-10-15
  • W Sejmie odwołano prace nad poselskim projektem specustawy górniczej, która ma ułatwić powstawanie kopalni węgla, a samorządy pozbawić na to wpływu
  • Wcześniej Rzecznik Praw Obywatelskich pisał do Marszałek Sejmu, że projekt zawiera zbyt dużo błędów, by go teraz pośpiesznie uchwalać; był on też krytykowany przez wiele środowisk
  • Projekt jako poselski nie był poddany konsultacjom i uzgodnieniom międzyresortowym, których celem jest wypatrzenie błędów i niezamierzonych negatywnych skutków przepisów

W poniedziałek 14 października wieczorem projektem miała się zająć sejmowa komisja ochrony środowiska. Krótko przed posiedzeniem do RPO - którego przedstawiciele wybierali się na obrady – dotarła informacja, że procedowanie nad projektem (druk sejmowy 3818) zostało odwołane. Punkt ten usunięto także z wtorkowego planu obrad plenarnych Sejmu kończącej się kadencji.

Według autorów projekt ma na celu usunięcie przeszkód prawnych w budowaniu kopalni węgla kamiennego lub brunatnego. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich chodzi tu nie tyle o usuwanie przeszkód, ile o danie ułatwień inwestorom, dla których zasadnicze znaczenie ma szybkość procedowania i niezwłoczne rozpoczęcie produkcji.

Projekt drastycznie ogranicza natomiast uprawnienia społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniu o wydanie decyzji o utworzeniu obszaru specjalnego przeznaczenia – stroną postępowania jest wyłącznie inwestor.

Samorząd nie będzie mógł decydować o tym, jak chce zagospodarować swój teren – nie będzie mógł rozważać różnych wariantów i zastanawiać się, co jest dla mieszkańców najlepsze. Wystarczy, że dane złoże znajdzie się w rządowym wykazie zasobów o „podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej”, by koło domów i pod domami mogła wyrosnąć kopalnia. I to nawet wtedy, kiedy miejscowy plan zagospodarowania - na którego podstawie ludzie podejmowali decyzję o tym, gdzie chcą mieszkać - stanowi, że dany teren nie może być przeznaczony na wydobycie.

Poważne zastrzeżenie budzi też deklaracja projektodawców, że ich propozycja „nie jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej”. Tymczasem skutkiem ustawy będzie to, że strategiczna ocena oddziaływania na środowisko przeprowadzana w ramach procedury przyjmowania planu miejscowego stanie się iluzoryczna. A gospodarka przestrzenna stanowi element problematyki ochrony środowiska, który w Unii Europejskiej jest coraz ważniejszy.

Rzecznik zwracał uwagę, że swe poważne zastrzeżenia przedstawiłby wcześniej - gdyby projekt był konsultowany. Ale nie był. Niestety, wydaje się, że Sejm nie przeprowadził merytorycznej analizy problemu, bo tak zasadnicza zmiana wymaga czasu. Tymczasem projekt nie zawiera nawet dobrej analizy problemu, który chce rozwiązać.

Dlatego RPO apelował do marszałek Elżbiety Witek, aby wstrzymała prace nad projektem. W nowej kadencji prace trzeba będzie zacząć od nowa – a to da szansę na porządne zbadanie problemu – pisał Adam Bodnar.

IV.7000.432.2019

Uciążliwa inwestycja - obywatelski poradnik RPO

Data: 2019-10-14

Inwestycje koło domu – w miejscach, gdzie od lat było puste pole albo opuszczone dawno temu tereny fabryczne – to druga strona dynamicznego rozwoju kraju. Rozwój jest możliwy dzięki budowie dróg i lotnisk – a one hałasują. Nowe przedsiębiorstwa to nowe zapachy i odgłosy, to zmiana natężenia ruchu wokół domu i inne zmiany, których nie byliśmy sobie w stanie wcześniej wyobrazić.

TEORIA PRAWA

Przepisy dają nam prawo do zabierania głosu w sprawie inwestycji, które sąsiadują z naszym domem, już na etapie wydawania zgód  na ich powstanie.

Ale żeby z tego prawa skorzystać, trzeba o inwestycji za płotem wiedzieć. Trzeba rozumieć, co ona oznacza i jak będzie uciążliwe

Teoretycznie zatem każdy mieszkaniec danej miejscowości powinien wiedzieć, czy ma ona plan zagospodarowania i co on przewiduje. Jeśli przewiduje działalność przemysłowo-usługową w najbliższej okolicy, to teoretycznie należy regularnie sprawdzać, co się tam dzieje

Teoretycznie wprowadzając się do jakiejś miejscowości trzeba poznać plan zagospodarowania i ustalić, czy inwestycje możliwe są co najmniej w promieniu 5-10 kilometrów (nie chodzi tylko o niesione wiatrem zapachy, ale o to, że do każdego przedsiębiorstwa dowozi się materiały a wywozi produkty tej działalności)

W praktyce jednak jest tak, że o uciążliwej inwestycji blisko domu człowiek dowiaduje się, gdy już ona działa, a najwcześniej, gdy rozpoczyna się budowa – a wszystkie potrzebne do jej rozpoczęcia decyzje uprawomocniły się.

Czasem jest nawet tak, że pierwszym powodem do niepokoju jest pojawienie się ekip budowlanych za płotem – albo dym z opuszczonego przez lata komina

Zatem – wbrew temu, co mówi teoria -tak naprawdę pierwszym krokiem w przypadku kłopotów z uciążliwą inwestycją jest spotkanie z sąsiadami i zorganizowanie się.

Trzeba też sobie odpowiedzieć na pytanie, ile czasu każdy z obecnych jest w stanie poświęcić na wspólne działania.

PRZYKŁAD

Dwa kilometry od domów jednorodzinnych na wsi przebiega zmodernizowana niedawno droga szybkiego ruchu. Kiedy wiatr wieje z tamtej strony, hałas z drogi jest odczuwalny. Ale nie jest tak codziennie – najwyżej 2-3 dni w tygodniu i na pewno nawet w te dni nie jest głośniej niż np. w mieszkaniu w mieście. Pytanie zatem, czy sąsiedzi zechcą poświęcić sprawie kilka godzin w ciągu kilku miesięcy – napisać pisma i sprawdzić, dlaczego droga stała się bardziej uciążliwa. I od czego/kogo zależy zmiana sytuacji. Hałasująca droga nie jest bowiem prawie na pewno sprawą, którą da się załatwić przez gminę – chodzi przecież o inwestycję o statusie krajowym.

Krok drugi to ustalenie:

  1. Kto wydał decyzję I(jaka instytucja/organ)
  2. Na czyją rzecz (kto jest przedsiębiorcą – tez beneficjentem)
  3. Jakie jest w tej sprawie stanowisko Twojego samorządu
  4. Jaki jest plan zagospodarowania w Twojej okolicy (czy jest i co tam jest)
  5. Czy w sprawie inwestycji był raport oddziaływania na środowisko?

Bardzo ważne jest stworzenie w miarę kompletnej listy zainteresowanych podmiotów. Trzeba założyć, że prawie na pewno jedną z nich będzie Wojewódzka Inspekcja Ochrony Środowiska. Czy była proszona o stanowisko? Co ono zawiera

Krok trzeci to sprawdzenie, jakie jest stanowisko tych instytucji w sprawie

  • czy organ/instytucja, która wydała zgodę na tę działalność, uważa, że wszystko jest w porządku, a działalność jest zgodna z decyzją. Instytucja, która wydała pozwolenie/pozwolenie zintegrowane na działalność, ma obowiązek kontroli tej działalności.
  • czy przedsiębiorca wie o problemie i jest skłonny do rozmowy
  • jakie było stanowisko samorządu w toku uzgadniania decyzji (może być tak, że między gminą a powiatem jest w tej sprawie różnica zdań).

UWAGA! Z instytucjami państwowymi korespondujemy, nie poprzestajemy na telefonach i mailach. Trzeba pisać na papierze, bo ten musi być zarejestrowany elektronicznie. Z mailami tak nie zawsze jest. Najlepiej nie w jednym piśmie z wieloma podpisami – ale z wiele pism z jednym podpisem

PRZYKŁAD

Mieszkańcy pewnej miejscowości skarżą się na uciążliwości zapachowe z sąsiadującej z ich osiedlem fabryki. Na wniosek samorządu WIOŚ robi badania, wskazuje na przekroczenia emisji. Przedsiębiorca realizuje zalecenia pokontrolne. Smród jednak nie znika. Dlaczego?

Wyjaśnienie może się kryć w analizie samego raportu WIOŚ. Bo może Inspekcja nie sprawdzała zapachu? W Polsce nadal nie mamy ustawy antyodorowej i nie ma precyzyjnych metod reagowania w takim przypadku. Jednak to jest możliwe – inspektorzy muszą jednak odważyć się użyć nosa i napisać o tym w raporcie.

Krok czwarty to zrobienie prawdziwej mapy konfliktu

- trzeba nie tylko wyliczyć wszystkich zainteresowanych, ale wiedzieć o jaką stawkę idzie. Trzeba - dobrze jest wiedzieć nie tylko, ile osób jest poszkodowanych przez inwestycje, ale też ile z niej korzysta (pracownicy, podatki lokalna, kto korzysta z drogi dojazdowej)

- trzeba znaleźć sojusznika. Najlepiej organizację zajmującą się ochroną środowiska.

PRZYKŁAD

Niedaleko średniej wielkości miasta rozwija się przemysłowa hodowla zwierząt. Istniejące już fermy bardzo utrudniają życie mieszkańców, jednak o ich powstaniu dowiedzieli się za późno. A z raportu „środowiskowego”, jaki przedstawił inwestor, wynika, że „uciążliwość  zapachowa” kończy się w granicach działki. Przedsiębiorca chce rozbudowywać swoją działalność. Samorząd gminny rozumie jednak sytuacje mieszkańców i proponuje taki plan zagospodarowania przestrzennego okolicy, w którym kolejna ferma się już nie zmieści. Przeciwnego zdania jest jednak samorząd powiatowy: tu przeważa zdanie, że nowa inwestycja to praca dla mieszkańców i podatki dla regionu, dlatego pewną uciążliwość należy tolerować. Dlatego powiat odmawia uzgodnienia planu, jaki przedstawiła gmina. Sojusznikiem w tej sprawie jest organizacja pozarządowa, która – jako zajmująca się sprawami środowiska – ma prawo pytać się o szczegóły tej sprawy i szukać wsparcia ekspertów poza naszą miejscowością. Chodzi o to, że spór między dwoma szczeblami samorządu trafi w końcu przed sąd administracyjny i wtedy interesy mieszkańców powinien reprezentować specjalizujący się w tej dziedzinie prawnik. A organizacja pozarządowa łatwiej takiego specjalistę znajdzie

Krok piąty to działanie

Nie ma na to prostego przepisu: w zależności od sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy mogą to być spotkania z przedsiębiorcą, demonstracje i happeningi mające zwrócić uwagę na problem tych mieszkańców okolicy, którzy mogą stać się naszymi sojusznikami, zamówienie badań (nawet prywatnie) i w końcu wszczęcie postępowań sądowych.

To ostatnie jest trudne, bo wymaga biegłości nie tylko w sprawach dotyczących środowiska, ale prawa administracyjnego – dlatego tak ważny jest sojusznik w postaci zajmującej się problemem organizacji pozarządowej. Można pisać do Rzecznika Praw Obywatelskich, bo ten, w miarę możliwości, może spróbować pomóc.

Rzecz w tym, że żaden prawnik nie pomoże, o ile nie zbierzemy materiałów i informacji oraz zestawu podstawowych dokumentów

NA KONIEC

Musimy pamiętać, że każda inwestycja „za płotem” może planować swój rozwój. To, co jest za płotem to na ogół pierwszy etap.

A kolejne etapy wymagają uzgodnień i przejścia procedur opisanych na wstępie. Teraz więc należy wrócić do początku tekstu i postąpić zgodnie z zawartymi tam informacjami.

RADA

Warto porozumieć się z wójtem/burmistrzem – o kolejnych wnioskach musi on informować w Biuletynie Informacji Publicznej, ale nie musi na tym poprzestać. Ma prawo rozklejać ogłoszenia w całej miejscowości i robić zebrania i w inny sposób zwracać uwagę mieszkańców, że nadchodzi moment, w którym powinni zabrać głos w sprawie ich dotyczącej.

RPO ostrzega: zaraz po wyborach ma być przyjęta ustawa górnicza korzystna dla biznesu, a nie dla mieszkańców

Data: 2019-10-08
  • Zaraz po wyborach Sejm (kończącej się kadencji) ma się zająć specustawą górniczą, która pomaga biznesmenom kosztem mieszkańców
  • Projekt procedowany jest jako poselski, a więc nie był poddany konsultacjom i uzgodnieniom międzyresortowym, których celem jest wypatrzenie wszystkich błędów i niezamierzonych negatywnych skutków przepisów
  • RPO alarmuje Marszałka Sejmu, że projekt zawiera zbyt dużo błędów, by go teraz pośpiesznie uchwalać

Prace nad nim zaczęły się w Sejmie ledwie przed miesiącem - 9 września 2019 r. (druk sejmowy nr 3818). Według projektodawców ma on na celu usunięcie przeszkód prawnych w budowaniu kopalni węgla kamiennego lub brunatnego. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich chodzi tu nie tyle o usuwanie przeszkód, ile o danie ułatwień inwestorom, dla których zasadnicze znaczenie ma szybkość procedowania i niezwłoczne rozpoczęcie produkcji. Projekt drastycznie ogranicza natomiast uprawnienia społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniu o wydanie decyzji o utworzeniu obszaru specjalnego przeznaczenia – stroną postępowania jest wyłącznie inwestor.

Samorząd po prostu nie będzie mógł decydować o tym, jak chce zagospodarować swój teren – nie będzie mógł rozważać różnych wariantów i zastanawiać się, co jest dla mieszkańców najlepsze. Wystarczy, że dane złoże znajdzie się w rządowym wykazie zasobów o „podstawowym znaczeniu dla gospodarki narodowej”, by koło domów i pod domami mogła wyrosnąć kopalnia. I to nawet wtedy, kiedy miejscowy plan zagospodarowania - na którego podstawie ludzie podejmowali decyzję o tym, gdzie chcą mieszkać - stanowi, że dany teren nie może być przeznaczony na wydobycie.

Poważne zastrzeżenie budzi też deklaracja projektodawców, że ich propozycja „nie jest sprzeczna z prawem Unii Europejskiej”. Tymczasem skutkiem ustawy będzie to, że strategiczna ocena oddziaływania na środowisko przeprowadzana w ramach procedury przyjmowania planu miejscowego stanie się iluzoryczna. A gospodarka przestrzenna stanowi element problematyki ochrony środowiska, który w Unii Europejskiej jest coraz ważniejszy.

Rzecznik zwraca uwagę, że swe poważne zastrzeżenia przedstawiłby wcześniej - gdyby projekt był konsultowany. Ale nie był. Niestety, wydaje się, że Sejm nie przeprowadził merytorycznej analizy problemu, bo tak zasadnicza zmiana wymaga czasu. Tymczasem projekt nie zawiera nawet dobrej analizy problemu, który chce rozwiązać.

Dlatego RPO apeluje do Elżbiety Witek, marszałkini Sejmu kończącej się VIII kadencji, aby wstrzymała prace nad projektem. W nowej kadencji prace trzeba będzie zacząć od nowa – a to da szansę na porządne zbadanie problemu – podpowiada Adam Bodnar.

IV.7000.432.2019

Konferencja „Środowisko – coraz ważniejsze prawo (?) człowieka”

Data: 2019-09-09

Rzecznik Praw Obywatelskich we współpracy z Pracownią Badań Dorobku Prawnego Rady Europy Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego zorganizował konferencję, która odyła się 9 września 2019 r. w Biurze RPO.

Ochrona środowiska jest jednym z najistotniejszych współczesnych wyzwań. Stan środowiska, w którym żyjemy, a także działania służące jego ochronie, nie pozostają także obojętne dla praw człowieka. Jest to wyraźnie dostrzegalne dla Rzecznika Praw Obywatelskich, do którego coraz liczniej zwracają się mieszkańcy naszego kraju w sprawach związanych z ochroną środowiska. Dlatego właśnie w siedzibie Rzecznika chcemy porozmawiać na temat tego, czym jest prawo człowieka do środowiska, jaka powinna być rola państwa w jego ochronie, a także czy możliwe jest pogodzenie tego prawa z innymi prawami człowieka.

Program konferencji

12:00 - Powitanie gości

dr hab. Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich

dr Hanna Machińska, Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, Pracownia Badania Dorobku Prawnego Rady Europy Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego

12:15-13:45 - Panel 1. Prawo do środowiska. Skąd i ile? /wystąpienia panelistów, dyskusja/

Celem dyskusji w ramach tego panelu jest próba zdefiniowania prawa do środowiska, jego źródeł, charakteru (indywidualne/zbiorowe) i zakresu.

Paneliści:

  • dr Hanna Machińska (Zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, Uniwersytet Warszawski)
  • prof. dr hab. Barbara Iwańska (Uniwersytet Jagielloński) TBC
  • Maria Andrzejewska (Dyrektor UNEP/GRID w Warszawie)
  • prowadzenie: dr Maciej Taborowski (Zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich)

13:45-15:00 - Panel 2. Ile państwa w ochronie środowiska /wystąpienia panelistów, dyskusja/

Paneliści poszukiwać będą odpowiedzi na pytanie, czy państwo powinno pełnić rolę policjanta, strzegącego przestrzegania reguł ochrony środowiska, czy powinno jedynie stworzyć mechanizmy umożliwiające jednostce dochodzenie prawa do środowiska.

Paneliści:

  • Irena Sienkiewicz (Prezes Zarządu Stowarzyszenia Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej)
  • dr Marcin Stoczkiewicz (Prezes Zarządu Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi)
  • Radosław Górski (radca prawny, pełnomocnik procesowy w sprawach o zadośćuczynienie za smog)
  • Miłosz Jakubowski (radca prawny, Fundacja Frank Bold, pełnomocnik procesowy w sprawach środowiskowych)
  • prowadzenie: Piotr Mierzejewski (Dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO)

15:00-15:30 - Przerwa lunchowa

15:30-16:30 - Panel 3. Wolność niejedno ma imię – ochrona środowiska a gospodarka /wystąpienie wprowadzające – Łukasz Kosiedowski, Zastępca Dyrektora Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO, dyskusja panelowa/

Panel poświęcony będzie próbie znalezienia odpowiedzi na pytanie o wytyczenie granicy między wolnością prowadzenia działalności gospodarczej a wolnościami osobistymi jednostek.

Paneliści:

  • Jacek Żukowski
  • red. Łukasz Warzecha
  • red. Marcin Wójcik
  • Cezary Kaźmierczak (Prezes Zarządu Związku Przedsiębiorców i Pracodawców)
  • dr Wojciech Szymalski (Prezes Zarządu Fundacji Instytut na Rzecz Ekorozwoju)
  • prowadzenie: Małgorzata Żmudka (specjalistka w Zespole Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO)

16:30 Zakończenie konferencji

Smog narusza dobra osobiste. RPO za uznaniem pozwu mieszkańca Rybnika przeciw państwu

Data: 2019-08-08
  • Możliwość korzystania z nieskażonego środowiska jest dobrem osobistym – uważa RPO
  • Wniósł, aby Sąd Okręgowy w Gliwicach uwzględnił pozew mieszkańca Rybnika w tej sprawie
  • - Nie mogę wyjść z dziećmi na spacer, nie mogę uprawiać sportu na powietrzu, a w domu cały czas pracuje oczyszczacz powietrza - skarżył się obywatel
  • Sąd rejonowy nie stwierdził jednak naruszenia jego dóbr osobistych. Rzecznik w II instancji przyłączył się do sprawy

8 sierpnia 2019 r. Sąd Okręgowy w Gliwicach rozpozna apelację mieszkańca Rybnika w procesie wytoczonym przezeń Skarbowi Państwa za zanieczyszczone powietrze (godz. 11.30, s. 163).

Obywatel pozywa państwo, bo nie może oddychać czystym powietrzem

Mieszkaniec Rybnika wniósł w 2015 r. do sądu o 50 tys. zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych z powodu zanieczyszczenia powietrza w mieście. Pozwał Skarb Państwa -  Ministra Środowiska oraz Ministra Energii.

Zły stan środowiska - sprzeczny z art. 13 dyrektywy CAFE (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/50/WE z 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy -  jest źródłem naruszenia jego dóbr osobistych. Chodzi mu o:

  • prawo do zdrowia,
  • prawo do ochrony życia prywatnego i mieszkania,
  • prawo do swobodnego przemieszczania się,
  • prawo do życia w czystym środowisku.

W maju 2018 r. Sąd Rejonowy w Rybniku oddalił powództwo. Przyznał, że powietrze w mieście jest często zanieczyszczone, ale nie można tego uznać za naruszenie dobra osobistego w postaci zdrowia. Prawa do życia w czystym środowisku sąd w ogóle nie uznał za dobro osobiste podlegające ochronie. Wskazał ponadto, że prawo do swobodnego przemieszczania się nie jest naruszone, bo z Rybnika można się wyprowadzić.

O stanie powietrza w Rybniku Adam Bodnar rozmawiał z mieszkańcami miasta w czasie spotkania regionalnego 26 listopada 2018 r. Stan powietrza jako dręczący ludzi problem pojawiał się na także na innych spotkaniach RPO na Śląsku: w Tarnowskich Górach, Piekarach Śląskich czy Lublińcu.

Argumenty RPO 

Zdaniem Rzecznika rybniczanin wykazał, że zanieczyszczenie powietrza w mieście przekracza znacznie akceptowalną społecznie miarę. W latach 2014-2015 poziom pyłu PM10 przekroczony był blisko w 1/3 roku, a w rekordowym lutym 2015 r. dobowe normy były przekroczone codziennie przez 24 dni.

Pozbawienie możliwości oddychania czystym powietrzem to naruszenie prawa do korzystania ze środowiska – argumentuje RPO

Przedstawiając Sądowi Okręgowemu w Gliwicach swe argumenty, RPO podkreślał w piśmie z 30 listopada 2018 r., że:

1.  mieszkaniec Rybnika przekonująco dowiódł, że stan powietrza uważa za godzący w jego prawa. Działa przecież aktywnie na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza w mieście;

2. dolegliwości związane z zanieczyszczeniem powietrza opisał w wyroku sam sąd I instancji. Bo choć – jak stwierdził -  ludzie mają pewną tolerancję na zanieczyszczenie powietrza, to „powód ma swego rodzaju depresję w okresie jesienno-zimowym, ponieważ w tym czasie nie może przewietrzyć mojego domu, bo gdy otwiera okno, do domu wdziera się smród. Musi zatykać klatki wentylacyjne oraz uszczelniać drzwi wejściowe w stosunkowo nowym budynku, ponieważ zapach wdziera się do środka. Korzysta z oczyszczacza powietrza, który non stop pracuje i w związku z czym generuje określone koszty. Dodatkową dolegliwością dla powoda jest fakt, że nie może wychodzić z domu na spacery, z rodziną z dziećmi. Nie może uprawiać sportu mimo, iż jest osobą aktywną fizycznie. Nie może zabrać dzieci na sanki, ani lepić z nimi bałwana pomimo, że lubią to robić. W okresie ferii zimowych przypadających na okres od 16 stycznia do 29 stycznia nie było ani jednego dnia, w którym normy pyłu PN10 nie były by przekroczone. Oznacza to, że w tym okresie nie mógł wyjść z dziećmi na spacer”;

3. w Rybniku wskaźniki zanieczyszczenia powietrza przekraczane są często i na długo. Nie sposób więc przyjąć, że mieści się to w ramach powszechnie akceptowalnej miary. O ile bowiem przeciętny człowiek byłby w stanie zaakceptować, że okazjonalnie musi – wskutek zanieczyszczenia powietrza – ograniczać swoją aktywność, o tyle sytuacja, w której ingerencja w przysługujące mu dobra osobiste jest (przynajmniej w okresie jesienno-zimowym) permanentna i znaczna, przez przeciętnego człowieka nie zostałaby zaakceptowana.

Konstytucja odwołuje się do środowiska. Sam fakt, że ochrona środowiska uczyniona została jedną z podstaw ustrojowych Rzeczypospolitej (art. 5 Konstytucji), dobitnie pokazuje, jak duże znaczenie przyznał jej ustrojodawca. Ochrona środowiska jest także jedną z możliwych podstaw ograniczania wolności i praw człowieka (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Konstytucja nakłada na władze publiczne obowiązki o charakterze programowym, tj. prowadzenie polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom oraz ogólny obowiązek ochrony środowiska (art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Z dyrektywy CAFE wynika  jednoznacznie obowiązek państw członkowskich doprowadzenia do odpowiedniej jakości powietrza. Dyrektywa nie obliguje do podjęcia konkretnych działań. Określa cel, jaki ma zostać osiągnięty i w takim zakresie wiąże państwa członkowskie. Uchybienie temu obowiązkowi jest oczywiste.

Wbrew stanowisku sądu rejonowego możliwość korzystania z nieskażonego środowiska jest dobrem osobistym – podkreśla RPO. Biorąc to pod uwagę, a także uwzględniając ustalony w sprawie stan faktyczny, możemy mówić o naruszeniu przysługującego powodowi prawa do środowiska, co przejawia się w pozbawieniu powoda możliwości oddychania czystym powietrzem.

Adam Bodnar wniósł o zmianę wyroku sądu rejonowego i uwzględnienie powództwa.

V.7200.17.2018

RPO prosi prezydenta o zawetowanie noweli ustawy „środowiskowej”

Data: 2019-08-07
  • RPO zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy o zawetowanie noweli ustawy „środowiskowej”, która drastycznie utrudni społecznościom lokalnym udział w postępowaniach dotyczących uciążliwych inwestycji
  • Rzecznik uzasadnia ten wniosek zagrożeniem, jaki ustawa stwarza dla praw i wolności obywatelskich
  • Konsekwencją wad ustawy, jeśli wejdzie ona w życie, może być wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską o naruszenie prawa europejskiego - przestrzegał Adam Bodnar   
  • AKUALIZACJA: Prezydent podpisał ustawę 14 sierpnia 2019 r.

Już teraz uciążliwe inwestycje - jak np. fermy zwierząt futerkowych, ubojnie, ogromne kurniki, garbarnie czy składy odpadów - we wsiach i na obrzeżach miast przysparzają obywatelom mnóstwa kłopotów. Ludzie, którzy przychodzą na spotkania z RPO, skarżą się na odór. Na opary, które docierają nawet na odległość kilku kilometrów. Na ogromne ilości much i gryzoni, które żywią się odpadami z ubojni. Na szum i hałas. Na to, że przyroda wokół obumiera, a ludzie chorują.

Przepisy wymagają, by ocenę wpływu danej inwestycji na środowisko przygotował sam inwestor. Na ogół wynika z nich, że oddziaływanie to kończy się na granicy działki. Ale smród tych granic się nie trzyma. O ile mamy w Polsce normy dotyczące hałasu, o tyle od lat trwają boje o wprowadzenie przepisów antyodorowych. Mimo obietnic rządu nadal ich nie ma – nie wiadomo więc, jak mierzyć taką uciążliwość fermy.

Walka z taką inwestycją jest bardzo trudna. Kluczowa jest możliwość uzyskania informacji o planowanym przedsięwzięciu, jego rzeczywistym oddziaływaniu na środowisko, rozmiarach, etapach budowy. A także o tym, jak przebiega proces wydawania decyzji i jak są uzasadniane. Często samorządy skupiają się na spodziewanych korzyściach gospodarczych, mniejszą uwagę zwracając na koszty społeczne i dla środowiska.

Pośpiesznie procedowaną ustawą Sejm 19 lipca 2019 r. poważnie ograniczył prawa społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących środowiska. To pogorszy ochronę prawną tych, którzy „sąsiadują” z terenem inwestycji podlegającej procedurom środowiskowym. 2 sierpnia Senat przyjął ustawę bez poprawek. 5 sierpnia ustawa została przekazana Prezydentowi RP.

Co zakładają zmiany ustawy

  • Mieszkańcom trudniej będzie dowiadywać się o przebiegu sprawy. Jeśli będzie w niej uczestniczyć ponad 10 podmiotów, to nie będzie już korespondencji „imiennej”, w tym imiennie adresowanych decyzji – trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej. Wynika to ze zmniejszenia - z 20 do 10 -  liczby stron postępowania, od której uzależniona jest możliwość zastosowania w postępowaniu art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego;
  • mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem. Ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją. Dziś są to „działki przylegające bezpośrednio do działek, na których ma być realizowane przedsięwzięcie”. Zgodnie z nowelą ma być nim zaś „przewidywany teren, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie oraz obszar znajdujący się w odległości 100 m od granic tego terenu”. To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie inwestycja, nie będzie miał prawa udziału w postępowaniu.
  • obywatele, którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno  dowiedzą się o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania. Osoby i instytucje, które nie z własnej winy nie wzięły udziału w postępowaniu, mimo że miały takie prawo, nie miałyby bowiem prawa do żądania wznowienia postępowania; 
  • prawo do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących miejsca zamieszkania tracą ci, którzy nie zadbali wcześniej o to, by ich dane były wpisane do księgi wieczystej. Ustawa przewiduje wykluczenie z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych.

Argumentacja RPO

W piśmie do prezydenta zastępca RPO Stanisław Trociuk podkreśla, że przepisy ustawy budzą istotne wątpliwości co do ich wpływu na realizację wolności i praw jednostki. Swe zasadnicze uwagi Rzecznik przedstawił w piśmie z 19 lipca 2019 r. do Marszałka Senatu. Przestrzegał w nim, że wady ustawy narażają Polskę na wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską.

W związku z tym, że zastrzeżenia Rzecznika nie zostały uwzględnione przez Senat, Rzecznik zwraca się do Prezydenta RP o odmowę podpisania ustawy.

Przyjęte rozwiązania budzą zasadnicze wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym i wiążącym Rzeczpospolitą Polską prawem międzynarodowym. Według dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/92/UE z 13 grudnia 2011 r. w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko, państwa członkowskie zobowiązano do zapewnienia, aby członkowie zainteresowanej społeczności - mający wystarczający interes lub ewentualnie podnoszący naruszenie prawa, gdy administracyjne procedury prawne państwa członkowskiego wymagają tego jako warunku koniecznego - mieli dostęp do procedury odwoławczej przed sądem, by zakwestionować materialną lub proceduralną legalność decyzji, działań lub zaniechań. 

Obowiązek taki wynika też z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska, sporządzonej w Aarhus 25 czerwca 1998 r.

V.7200.16.2019

Co zostawimy przyszłym pokoleniom? RPO przekonywał senatorów do zmian w ustawie „środowiskowej”

Data: 2019-07-30
  • Trzeba zastanawiać się, co zostawimy przyszłym pokoleniom i jakie życie stwarzamy tym, którzy żyją „daleko od szosy” a blisko ferm zatruwających środowisko
  • Tak Rzecznik Praw Obywatelskich przekonywał członków senackiej komisji do zmian w ustawie „środowiskowej”
  • Ogranicza ona prawo członków lokalnych społeczności do udziału w postępowaniach  dotyczących uciążliwych inwestycji
  • Konsekwencją wad ustawy, jeśli wejdzie ona w życie, może być wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską o naruszenie prawa europejskiego - przestrzegał Adam Bodnar   

Podczas obrad senackiej Komisji Środowiska 30 lipca 2019 r. zgłoszono poprawki. Komisja jednak ich nie poparła. Przeforsowała zaś propozycję przyjęcia ustawy bez poprawek. Senat ma nad nią głosować jeszcze w tym tygodniu.

Chodzi o projekt zmian w ustawie skierowany do parlamentu 9 lipca 2019 r. i uchwalony przez Sejm 19 lipca 2019 r

Na czym polega problem 

Już teraz uciążliwe inwestycje we wsiach i na obrzeżach miast przysparzają mnóstwa kłopotów. Ludzie, którzy przychodzą na spotkania z RPO, skarżą się na odór. Na opary, które docierają nawet na odległość kilku kilometrów. Na ogromne ilości much i gryzoni, które żywią się odpadami z ubojni. Na szum i hałas. Na to, że przyroda wokół obumiera, a ludzie chorują.

Przepisy wymagają, by ocenę wpływu danej inwestycji na środowisko przygotował sam inwestor. Na ogół wynika z nich, że oddziaływanie to kończy się na granicy działki. Wiadomo, że hałas czy smród tych granic się nie trzymają. O ile mamy w Polsce normy dotyczące hałasu, o tyle od lat trwają boje o wprowadzenie przepisów antyodorowych. Mimo obietnic rządu nadal ich nie ma – nie wiadomo więc, jak mierzyć uciążliwość przemysłowej fermy. A często zapach z ferm przemysłowych jest tak uciążliwy, że nie daje się otwierać okien czy spędzać czasu na powietrzu w promieniu wielu kilometrów.

Walka z taką inwestycją, która już powstała w zgodzie z przepisami i na podstawie uzgodnień, jest bardzo trudna. Kluczowa jest możliwość uzyskania informacji o planowanym przedsięwzięciu, jego rzeczywistym oddziaływaniu na środowisko, rozmiarach, etapach budowy. A także o tym, jak przebiega proces wydawania decyzji i jak są uzasadniane. Często samorządy skupiają się na spodziewanych korzyściach gospodarczych, mniejszą uwagę zwracając na koszty społeczne i dla środowiska.

Tymczasem pośpiesznie procedowaną ustawą Sejm 19 lipca 2019 r. poważnie ograniczył prawa społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących środowiska. To pogorszy ochronę prawną tych, którzy „sąsiadują” z terenem inwestycji podlegającej procedurom środowiskowym.

Co zakładają zmiany ustawy

  1. Mieszkańcom trudniej będzie dowiadywać się o przebiegu sprawy. Jeśli bowiem w sprawie będzie uczestniczyć ponad 10 podmiotów, to nie będzie już korespondencji „imiennej”, w tym imiennie adresowanych decyzji – trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej. Wynika to ze zmniejszenia - z 20 do 10 -  liczby stron postępowania, od której uzależniona jest możliwość zastosowania w postępowaniu art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego - zakłada to nowe brzmienie art. 74 ust. 3 ustawy.
  2. Jednocześnie mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem. Ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją. Ma być on ograniczony do 100 m poza granic „przewidywanego terenu, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie” - zakłada to art. 74 ust. 3a pkt 1 ustawy. To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie chlewnia, kurnik albo wysypisko śmieci, nie będzie miał prawa uczestniczenia w postępowaniu.
  3. Ci którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno się dowiedzą o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania. Osoby i instytucje, które nie z własnej winy nie wzięły udziału w postępowaniu, mimo że miały takie prawo, nie miałyby prawa do żądania wznowienia postępowania w myśl nowego ust. 3b-3e art. 74.
  4. Prawo do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących miejsca zamieszkania tracą ci, którzy nie zadbali wcześniej o to, by ich dane były wpisane do księgi wieczystej. Wykluczenie z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych lub innych właściwych rejestrach – ust. 3f-3h art. 74 w powiązaniu z ograniczeniami we wznowieniu.

Rozwiązania te budzą zasadnicze wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym i wiążącym Rzeczpospolitą Polską prawem międzynarodowym. Wady ustawy narażają Polskę na wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską, co skończyć się może tak jak w sprawie Puszczy Białowieskiej.  RPO ostrzegał przed tym marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego.

Wystąpienie RPO

Podczas moich spotkań z obywatelami w Polsce często pojawia się problem fetoru z ferm, z którym coraz trudniej walczyć – mówił Adam Bodnar podczas obrad komisji. Póki nie zacząłem jeździć po Polsce, nie wiedziałem, jak bardzo prawa ludzi mieszkających  „daleko od szosy” są ograniczane.

Szkoda, że nie dyskutujemy nad przyjęciem kompleksowej ustawy antyodorowej, której urząd RPO nie może się od 12 lat doczekać. A pierwsze takie wystąpienie Rzecznik skierował jeszcze w 2007 r., gdy Jan Szyszko był po raz pierwszy ministrem środowiska.

Mówię o tym, bo to pokazuje, jak w Polsce nie walczymy z konsekwencjami  wielkich, przemysłowych inwestycji – ferm hodowlanych, które powodują zatrucie środowiska i zatrucie życia mieszkańców Kawęczyna koło Wrześni i Kruszynian – co nie jest dostrzegane z poziomu Warszawy. Trzeba tam pojechać i poodychać tym powietrzem, żeby zrozumieć, na czym polega życie w fetorze. I że częstokroć ci obywatele nie mają pomocy.

Wydawałoby się, że rola państwa powinna polegać na przywracaniu równowagi, tam, gdzie dominującą rolę może mieć inwestor. Który może wykorzystywać brak planów zagospodarowania przestrzennego, czy tego że władze lokalne nie są w stanie się odpowiednio przeciwstawić. Ale wtedy dotknięci tym mieszkańcy mogą przynajmniej liczyć na prawo; na to, że się pojawi jakaś organizacja pozarządowa. Mogą liczyć na RPO, ale też na odpowiednie postępowania przed organami administracji i przed sądami administracyjnymi.

Nasz udział w sprawie Kawęczyna pokazał, że to może być osiągnięte. Ale najbardziej zaskoczyło nas, że gdyby przepisy tej ustawy już obowiązywały, to w Kawęczynie nie mielibyśmy podstawy interwencji. Bo jeśli ludzie akurat mieszkają tam o 170 m od planowanej inwestycji, to już nie mogliby uczestniczyć w postępowaniu.

Już teraz obowiązujące prawo nie zapewnia równowagi stron na linii inwestor-mieszkańcy. Zasadniczym dokumentem jest bowiem raport o oddziaływaniach na środowisko, który sporządza inwestor. A jeśli ustawa wejdzie w życie,  znacznie pogłębi ten stan nierówności i pogorszy standard dostępu sąsiadów takich inwestycji do sądu w tych sprawach.

Skoro większość z nas spożywa mięso, to trudno zakazać powstawania ferm hodowlanych. One muszą gdzieś istnieć. Ale chodzi o to, że zasada zrównoważonego rozwoju zawarta w art. 5 Konstytucji, powinna tak określać sposób działania władz, aby równoważyć prawo do środowiska lokalnych społeczności oraz interesy tych, którzy chcieliby inwestować. Rozwój powinien mieć jednak swoje ograniczenia. Trzeba zastanawiać się, co zostawimy przyszłym pokoleniom i jakie życie stwarzamy tym, którzy żyją „daleko od szosy”, których problemami trudno zainteresować społeczność wielkomiejską.

Ta ustawa ogranicza prawo udziału organizacji pozarządowych w postępowaniach. Będzie też ograniczać możliwości działania tych wszystkich wspólnot  lokalnych, które zakładają stowarzyszenia. Powstały już organizacje, które wręcz się w tym specjalizują i już nauczyły się,  jak poruszać się w tym gąszczu przepisów.  

Zastanawia nas, czy nie o to być może chodzi. Ze komuś zaczęło być trudno. Ktoś zaczął narzekać na nadmierny udział tych organizacji społeczeństwa obywatelskiego w tych procesach decyzyjnych i zaczął się zastanawiać, jak to ukrócić. A przepisy tej ustawy będą już miały zastosowanie do postępowań, które już się toczą i na postawie nowych przepisów będzie można z nich powykluczać niektóre organizacje.

W opinii dla Marszałka Senatu wskazaliśmy, że musimy pamiętać o dyrektywie europejskiej i konwencji z Aarhus. Te argumenty były sygnalizowane przez organizacje pozarządowe, m.in.. Client Earth Polska, ale nie zostały wystarczająco wzięte pod uwagę.

Wyobraźmy sobie, jeśli ustawa wejdzie w życie - a już teraz jej wady widzimy, a nie są one eliminowane - to konsekwencją będzie to, że prędzej czy później Komisja Europejska będzie mogła wszcząć postępowanie w sprawie naruszenia prawa europejskiego.  

Jestem tutaj, bo to ważna rzecz. Bo moją rolą jest bycie reprezentantem tych, którzy mają problem z dotarciem  ze swoim głosem do centrum decyzyjnego. - Chciałbym uczulić państwa senatorów na to, by rozważyli, czy przyjęcie ustawy w tym kształcie jest naprawdę konieczne – zakończył Adam Bodnar.

O to, żeby nie wylać dziecka z kąpielą i chronić przyrodę, apelował przedstawiciel Kruszynian. Głos zabierali także przedstawiciele organizacji  pozarządowych.

Przedstawicielka Ministra Środowiska zapewniała, że ustawa nie narusza praw obywatelskich, a wręcz wzmacnia pozycję obywateli.

Ustawa "środowiskowa". RPO ostrzega przed konsekwencjami jej przyjęcia

Data: 2019-07-19
  • Sejm poważnie ograniczył prawa społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących środowiska
  • To pogorszy ochronę prawną tych, którzy „sąsiadują” z terenem inwestycji podlegającej procedurom środowiskowym
  • Wady ustawy narażają Polskę na wszczęcie postępowania przez Komisję Europejską, co skończyć się może tak jak w sprawie Puszczy Białowieskiej

RPO ostrzega przed tym marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego. Chodzi o projekt skierowany do parlamentu 9 lipca 2019 r. i uchwalony przez Sejm w dniu 19 lipca 2019 r. Teraz trafi on do Senatu.

Zmiany zakładają, że:

  1. Mieszkańcom trudniej będzie dowiadywać się o przebiegu sprawy (jeśli bowiem w sprawie będzie uczestniczyć ponad 10 podmiotów, to nie będzie już korespondencji „imiennej”, w tym imiennie adresowanych decyzji – trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej - wynika to ze zmniejszenia - z 20 do 10 -  liczby stron postępowania, od której uzależniona jest możliwość zastosowania w postępowaniu art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego, zakłada to nowe brzmienie art. 74 ust. 3 ustawy)
  2. Jednocześnie mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem, bowiem ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją (obszar, na który może oddziaływać inwestycja uciążliwa, zostanie ograniczony do 100 m poza granic „przewidywanego terenu, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie”; zakłada to art. 74 ust. 3a pkt 1 ustawy); To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie chlewnia, kurnik albo wysypisko śmieci, nie będzie miał prawa uczestniczenia w postępowaniu.
  3. Ci którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno się dowiedzą o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania (osoby i instytucje, które nie z własnej winy nie wzięły udziału w postępowaniu, mimo że miały takie prawo, nie miałyby prawa do żądania wznowienia postępowania w myśl nowego ust. 3b-3e art. 74);
  4. Prawo do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących miejsca zamieszkania tracą ci, którzy nie zadbali wcześniej o to, by ich dane były wpisane do księgi wieczystej (wykluczenie z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych lub innych właściwych rejestrach –ust. 3f-3h art. 74 w powiązaniu z ograniczeniami we wznowieniu).
  5. Prawo uczestnictwa w postępowaniach stracą też ci, którzy teraz są ich stronami – o ile nie zakończą się one przed wejściem w życie zmian.

Te rozwiązania budzą zasadnicze wątpliwości co do zgodności z prawem unijnym i wiążącym Rzeczpospolitą Polską prawem międzynarodowym.

Jako członek Unii Polska ma obowiązek zapewnienia, aby członkowie zainteresowanej społeczności: mający wystarczający interes lub ewentualnie podnoszący naruszenie prawa, gdy administracyjne procedury prawne państwa członkowskiego wymagają tego jako warunku koniecznego, mieli dostęp do procedury odwoławczej przed sądem lub innym niezależnym i bezstronnym organem ustanowionym ustawą, by zakwestionować materialną lub proceduralną legalność decyzji, działań lub zaniechań.

Wynika to z dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2011/92/UE z dnia 13 grudnia 2011 r. w sprawie oceny skutków wywieranych przez niektóre przedsięwzięcia publiczne i prywatne na środowisko oraz z Konwencji z Aarhus o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska.

Wprawdzie oba akty odsyłają do szczegółowego uregulowania prawa krajowego, ale z zastrzeżeniem, że nastąpi to „stosownie do celu, jakim jest przyznanie zainteresowanej społeczności szerokiego dostępu do wymiaru sprawiedliwości”.

V.7200.16.2019

Fermy, ubojnie, składowiska odpadów i złomu, maszty telefonii komórkowej, blacharnie i garbarnie… Stracisz prawo głosu, nawet jeśli mają stanąć 100 m od Twojej działki

Data: Od 2019-07-19 do 2019-08-02
  • W przyszłym tygodniu Senat zajmie się ustawą „środowiskową”, która ma ograniczyć prawo lokalnych społeczności do zabierania głosu w sprawie uciążliwych inwestycji
  • Na prace nad ustawą senacka komisja środowiska planuje przeznaczyć 1,5 godziny” we wtorek 30 lipca, a Senat może projekt przyjąć na posiedzeniu jeszcze w tym samym tygodniu.
  • Projekt dotyczy kilkudziesięciu typów uciążliwych inwestycji – od ferm kur czy norek po składowiska odpadów, garbarnie, maszty telekomunikacyjne czy azbestownie.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca na to uwagę, bo już teraz uciążliwe inwestycje na wsiach i na obrzeżach miast przysparzają mnóstwa kłopotów, a przepisy – choć pozwalają mieszkańcom na zabieranie głosu w tych sprawach – i tak są trudne i wymagają organizacji i wspólnego działania.

Ludzie, którzy przychodzą na spotkania z RPO, skarżą się na odór, ale też na opary chemiczne, które docierają nawet na odległość kilku kilometrów, na ogromne ilości much i gryzoni, które żywią się odpadami z ubojni, na szum i hałas, na to, że obumiera wokół nich przyroda, a ludzie chorują.

Dlaczego udział w podejmowaniu decyzji o inwestycji jest dla mieszkańców kluczowy?

Trzeba pamiętać, że przepisy wymagają, by ocenę wpływu danej inwestycji na środowisko przygotował sam inwestor. Na ogół wynika z nich, że oddziaływanie to kończy się na granic działki. Wiadomo, że hałas czy smród tych granic się nie trzymają. Ale o ile mamy w Polsce normy dotyczące hałasu, to od ponad dziesięciu lat trwają boje o wprowadzenie przepisów antyodorowych. Mimo obietnic rządy nie ma ich nadal – nie wiadomo więc, jak mierzyć uciążliwość przemysłowej fermy. Zapach z nich rozchodzący w żadnym przypadku nie przypomina tradycyjnego „wiejskiego” zapachu. Często zapach z ferm przemysłowych jest tak uciążliwy, że nie daje się otwierać okien czy spędzać czasu na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od fermy.

Podobnie inspekcja środowiskowa nie jest w stanie tych działań wykonywać, bo jej reforma, która została uchwalona przed rokiem nie zakończyła się jeszcze

Dlatego walka z uciążliwą inwestycją, która już powstała w zgodzie z przepisami i na podstawie uzgodnień, jest bardzo trudne. Kluczowa jest więc możliwość uzyskania informacji o planowanym przedsięwzięciu, jego rzeczywistym oddziaływaniu na środowisko, rozmiarach, etapach budowy. A także o tym, jak przebiega proces wydawania w tej sprawie decyzji (i tego, jak są one uzasadniane – dosyć często samorządy skupiają się na spodziewanych korzyściach gospodarczych, mniejszą uwagę zwracając na koszty społeczne i dla środowiska)

Tymczasem pośpiesznie procedowaną ustawą Sejm 19 lipca poważnie ograniczył prawa społeczności lokalnej do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących środowiska. To pogorszy ochronę prawną tych, którzy „sąsiadują” z terenem inwestycji podlegającej procedurom środowiskowym.

Zmiany zakładają, że:

  1. Mieszkańcom trudniej będzie dowiadywać się o przebiegu sprawy (jeśli bowiem w sprawie będzie uczestniczyć ponad 10 podmiotów, to nie będzie już korespondencji „imiennej”, w tym imiennie adresowanych decyzji – trzeba będzie sprawdzać wszystko w obwieszczeniach albo w Biuletynach Informacji Publicznej - wynika to ze zmniejszenia - z 20 do 10 -  liczby stron postępowania, od której uzależniona jest możliwość zastosowania w postępowaniu art. 49 Kodeksu postępowania administracyjnego, zakłada to nowe brzmienie art. 74 ust. 3 ustawy)
  2. Jednocześnie mniej mieszkańców będzie miało prawo zareagować na problem, bowiem ustawa zmniejsza obszar, o którym można mówić, że jest dotknięty inwestycją (obszar, na który może oddziaływać inwestycja uciążliwa, zostanie ograniczony do 100 m poza granic „przewidywanego terenu, na którym będzie realizowane przedsięwzięcie”; zakłada to art. 74 ust. 3a pkt 1 ustawy); To może znaczyć, że nawet właściciel domu, który sąsiaduje z działką, na której powstanie chlewnia, kurnik albo wysypisko śmieci, nie będzie miał prawa uczestniczenia w postępowaniu.
  3. Ci którzy będą mieli prawo reagować, ale z niego nie skorzystają, bo np. za późno się dowiedzą o problemie, stracą prawo do żądania wznowienia postępowania (osoby i instytucje, które nie z własnej winy nie wzięły udziału w postępowaniu, mimo że miały takie prawo, nie miałyby prawa do żądania wznowienia postępowania w myśl nowego ust. 3b-3e art. 74);
  4. Prawo do uczestniczenia w postępowaniach dotyczących miejsca zamieszkania tracą ci, którzy nie zadbali wcześniej o to, by ich dane były wpisane do księgi wieczystej (wykluczenie z udziału w postępowaniu właścicieli nieruchomości nieujawnionych w księgach wieczystych lub innych właściwych rejestrach –ust. 3f-3h art. 74 w powiązaniu z ograniczeniami we wznowieniu).

O jakie inwestycje może tu chodzić? 20 przykładów

Pełną listę inwestycji, których rozpoczęcie chce teraz ułatwić parlament, zawiera Rozporządzenie Rady Ministrów z 9 listopada 2010 r.  w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko (Dz..U. 2016 poz. 71). Liczy 12 stron a do tego zawiera tabelę pozwalającą przeliczyć, liczbę zwierząt hodowlanych danego gatunku na tzw. duże jednostki przeliczeniowe inwentarza (wymieniona w rozporządzeniu ferma na 40 dużych jednostek to ferma na 40 krów, 300 tuczników, 10 tys. kur, 40 tys. szynszyli albo 133 tys. przepiórek).

W rozporządzeniu wymienione są m.in.:

  1. fermy hodowlane i instalacje do uboju zwierząt;
  2. grzebowiska zwłok zwierzęcych;
  3. tartaki i stolarnie posiadające instalacje do impregnacji drewna
  4. składowiska odpadów i złomu
  5. maszty telefonii komórkowej
  6. instalacje do pozyskiwania skrobi; tranu lub mączki rybnej;
  7. instalacje do pakowania i puszkowania produktów roślinnych lub zwierzęcych;
  8. cukrownie, browary i gorzelnie
  9. przetwórstwo azbestu, cementownie, produkcję betonu i mas bitumicznych
  10. blacharnie, stanowiska testowania silników, turbin lub reaktorów;
  11. garbarnie
  12. instalacje do wytapiania substancji mineralnych, produkcji włókien mineralnych
  13. instalacje chemiczne
  14. elektrownie i fermy wiatrowe
  15. gazownie  i kopalnie, zakłady przetwórstwa metali i koksownie
  16. rurociągi i zbiorniki na ropę i produkty naftowe
  17. linie kolejowe, drogi i lotniska
  18. zapory wodne i instalacje do przerzutu i przesyłu wody, oczyszczalnie wody
  19. trasy narciarskie, wyciągi, w tym wyciągi do narciarstwa wodnego;
  20. duże centra handlowe

Nowy program wsparcia w wywożeniu trucizn nie zadziała - Rzecznik do NFOŚiGW

Data: 2019-07-12
  • Problemy wysypisk śmieci i trujących odpadów porzuconych na prywatnych gruntach stają się coraz poważniejsze i dotyczą wielu miejsc w Polsce. Zgłaszają je regularnie ludzie na spotkaniach z RPO. Gminy same nie uporają się z tym bez pomocy administracji centralnej. Koszty oczyszczania terenu mogą sięgać nawet kilku kilkudziesięciu mln zł.
  • RPO apelował do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) o zmianę programów tak, by wsparcie dla samorządów było realne. Dostał zapewnienie, że tak będzie.
  • Jednak choć program wsparcia został zmieniony, nadal gminy mogą mieć kłopoty z korzystaniem z pomocy państwa.
  • RPO po raz kolejny interweniuje w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na ich posiadaczu. Często nie stosuje się on do tego, mimo sankcji lub kar pieniężnych. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: sprawa nielegalnego składowiska odpadów w Brzegu). W takiej sytuacji obowiązek usunięcia spada na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji). Mogą dostać na to pożyczkę z NFOŚiGW, zwłaszcza w ramach działania programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Program nie działa, bo gminy nie są w stanie zaciągać takich zobowiązań finansowych, nawet na korzystnych warunkach.

W lutym 2019 r. – jako że sytuacja się nie poprawiła – RPO zwrócił się do NFOŚiGW o pilne podjęcie prac w celu zmiany programów Funduszu. Dowiedział się, że uchwałami Zarządu NFOŚiGW z 26 kwietnia 2019 r. oraz Rady Nadzorczej NFOŚiGW z 8 maja 2019 r. przyjęto nowy Program priorytetowy 2.9. „Usuwanie porzuconych odpadów".

Rzecznik przeanalizował szczegóły programu i doszedł do wniosku, że może on nie zadziałać tak jak poprzednio. Bo choć pojawiła się możliwość umorzenia pożyczki na koszty wywiezienia trucizn, to warunkiem jest kupienie potem przez samorząd nieruchomości, którą doprowadził do użytku.

Rzecznik zdaje sobie sprawę, że pokrycie z publicznych środków kosztów usunięcia odpadów z nieruchomości „prywatnych” powinno być wyjątkiem. Trzeba jednakże mieć na względzie, że brak możliwości wyegzekwowania usunięcia odpadów (lub kosztów usunięcia w trybie wykonania zastępczego) od „sprawcy” zanieczyszczenia jest, wobec występujących w gospodarce odpadami patologii, nader częsty. W takiej zaś sytuacji, finansowe odium związane z usunięciem odpadów i tak spada na barki „podatnika”, tyle że mniej zasobnego, bo lokalnego. Jest zatem zasadne, by w tego rodzaju przypadkach interweniował Fundusz, do którego wszak trafiają środki m.in. z opłat za składowanie odpadów.

V.7204.29.2018

Open'erowa debata o środowisku. Bodnar: życie w smogu to ograniczenie naszej wolności osobistej. Wywiad RPO dla Onet.pl

Data: 2019-07-08

- Pozywanie państwa do sądu za życie w smogu to nie jest fanaberia, tylko sytuacja w której ograniczana jest nasza wolność osobista - mówi w rozmowie z Onetem Adam Bodnar, Rzecznik Praw Obywatelskich, który wziął udział w panelu dyskusyjnym, poświęconym tematowi zmian klimatycznych i prawa do życia w czystym środowisku. - Jeśli przestajemy żyć w czystym środowisku, stanowi to ograniczenie naszej wolności osobistej - podkreśla. Debata odbyła się podczas tegorocznej odsłony Open'er Festivalu w Gdyni.

Mity i fakty – Nasze prawo do przyszłości. Debata o stanie środowiska naturalnego na festiwalu Open’er

Data: 2019-07-04

Co szkodzi środowisku i co może je uratować przed dalszą degradacją. O zmianach klimatycznych, smogu, zaniku terenów zielonych w miastach, niezrównoważonym rozwoju infrastruktury komunikacyjnej a także rosnącym problemie z recyclingiem odpadów komunalnych – zwłaszcza tych plastikowych. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • Ewa Rewers – przedstawicielka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
  • Agnieszka Warso-Buchanan – ClientEarth (Prawnicy dla Ziemi) – jest radcą prawnym w zespole Clean Air, gdzie zajmuje się kwestiami związanymi z litygacją strategiczną w obszarze jakości powietrza w krajach Unii Europejskiej.
  • Jacek Januszko – prezenter telewizyjny, producent i reżyser przez 9 lat związany telewizją muzyczną 4fun.tv, a dziś znany z Instagrama angażujący się w stworzenie świata bez plastiku, autor profilu AleBezPlastiku.
  • Edwin Bendyk – dziennikarz zajmujący się problematyką cywilizacyjną, kwestiami modernizacji, ekologii i rewolucji cyfrowej. Publikuje także w tygodniku „Computerworld”, „Res Publice Nowej”, „Przeglądzie Politycznym”, magazynie „Mobile Internet”, „Krytyce Politycznej” i „Dzienniku Opinii”. Jest także nauczycielem akademickim, wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem Badań nad Przyszłością, a także w Centrum Nauk Społecznych PAN. Został też członkiem rady Fundacji Nowoczesna Polska oraz rady programowej Zielonego Instytutu.
  • Barbara Jędrzejczyk – aktywistka miejska - Od urodzenia związana z Targówkiem i Bródnem w Warszawie.

RPO Z czym każdemu z Państwa kojarzy się prawo do czystego środowiska?

Agnieszka Warso–Buchanon z ClientEarth: Prawo do czystego środowiska przejawia się w trzech elementach. Przede wszystkim, to prawo podmiotowe, prawo człowieka. Ochrona środowiska musi przestać kojarzyć się li tylko z walką o Puszczę Białowieską i populację wilków. To ochrona naszego życia, naszej przyszłości.

Prawo do czystego środowiska to też walka ludzi z władzą, przed sądami. Trzeba ludzi  nauczyć że mogą i mają prawo to robić, bo tu chodzi ich dobro.

Po trzecie, zwłaszcza w kontekście kryzysu klimatycznego, prawo do czystego środowiska to wywieranie presji na władze na poziomie lokalnym, żeby robiły to, co do nic należy.

Barbara Jędrzejczyk: To prawo do sprzeciwiania się betonowaniu każdego skrawka zieleni. Ludzie zorientowali się, że zabetonowane miasta to wcale nie są przyjemne do mieszkania. Wybrukowany w całości rynek miejski to ostatnie miejsce, w które mieszkańcy chcą pójść w weekend. Mamy prawo domagać się zieleni w mieście, czystego powietrza, przyrody wokół nas.

Jacek Januszko: Dla mnie prawo do czystego środowiska to inaczej prawo do wyboru. Zorientowałem się, że faktycznie nie mam tego prawa, kiedy postanowiłem nie jeść mięsa i ograniczyć użycie plastiku. W sklepach nie ma zbyt wielu produktów wegańskich, o zdrowym składzie a w dodatku opakowanych w materiały biodegradowalne, więc jeśli chcesz żyć zgodnie ze środowiskiem, musisz ciągle kupować to samo.

Prawo do czystego środowiska to dla mnie prawo wyboru produktu, który nie ma plastiku. Prawo do życia bez plastiku.

Ewa Rewers: Prawo do czystego środowiska jest po prostu prawem do życia, do przyszłości. Kryzys klimatyczny zagraża mojemu życiu a ja mam dopiero 19 lat i chce jeszcze pożyć. Kryzys klimatyczny to nie jest coś odległego – jakieś ocieplenie klimatu, topnienie lodowców, jakieś emisje. Zmiana klimatu już nas dotyka, też tu w Polsce, a będzie jeszcze gorzej. Będą susze, będzie brakowało wody. W efekcie będziemy mieć prawdziwy kryzys uchodźczy, bo ludzie z krajów biedniejszych, gdzie te zmiany są naprawdę wyraźne, przyjdą do nas.

RPO: Na Węgrzech działa ombudsman przyszłości, czyli rzecznik zajmujący się problemami, które kiedyś mogą się pojawić. U nas w Biurze RPO zajmujemy się wieloma aktualnymi sprawami, jak np. fermy przemysłowe degradujące środowisko. Ale być może powinna powstać i u nas taka instytucja ombudsmana dbającego o przyszłe pokolenia.

Edwin Bendyk: Mamy sporą wiedzę o kryzysach na różnych polach związanych ze środowiskiem. Trudniej tą naszą wiedzę przekuć w działania, i to jeszcze tak, żeby nie zapominać w tym o ludziach. Oprócz celów środowiskowych ważna jest też sprawiedliwość społeczna. Wielu może powiedzieć: „Grozi nam koniec świata, ale najpierw musimy przeżyć do końca miesiąca”

Chodzi o to, żeby dostosować przekaz o ochronie środowiska  do możliwości ludzi, żeby nie był to tylko „hipsterski wymysł.” Ważne też, żebyśmy działali tu demokratycznie, nie tak jak Chiny, które mocno teraz walczą o ekologie ale niekoniecznie liczą się ze zdaniem swoich obywateli. W Europie coś takiego się nie uda – dowodzi tego chociażby protest żółtych kamizelek we Francji.

RPO: Czyli: najpierw godne życie a potem ekologia?

Edwin Bendyk: Nie możemy po prostu w tej naszej dyskusji o środowisku zapominać o społecznie wykluczonych przez biedę, ale też o interesach poszczególnych grup ludzi, bo to one tworzą społeczeństwo.

RPO: Jak zamierzacie Państwo zachęcać ludzi do swoich idei, do przejmowania się środowiskiem?

Ewa Rewers: W Polsce ciągle nic nie wiemy. W szkołach prawie nic się nie mówi o zmianach klimatycznych. Na lekcji geografii poświęca się temu tematowi 15 minut. MSK chce uświadamiać młodych, przekonywać ludzi, ze zmiana klimatu to jest problem. Ale zdajemy sobie sprawę z tego, ze nawet, jak przekonamy milion osób, to samo to nic nie da. Dlatego chcemy też uderzać do władz ze swoim przekazem. Trzeba jakoś wpłynąć na polityków, żeby w końcu zaczęli coś robić.

RPO: A co małymi miejscowościami? Jestem ciekawy czy MSK dotarłoby ze swoim przekazem np. do moich rodzinnych Gryfin.

Ewa Rewers: Docieramy do takich miejsc, choć może tego nie widać, bo nie nadążamy z aktualizowaniem wpisów na facebooku. Ale przyznajemy, że jest to pewien problem. Rozwiązaniem są zawsze media społecznościowe. Nie poprzestajemy jednak na tym. Staramy się organizować wyjazdy do małych miejscowości, żeby osobiście rozmawiać z ludźmi – zwłaszcza o smogu, który jest tam głównym problemem.

Jacek Januszko: Ludzie nie chcą wielu rzeczy robić dla środowiska, bo uważają, ze to zadania dla innych: dużych firm, rządu, instytucji państwowych. To jasne, że na tych trzeba naciskać, ale też –  skończmy wymówkami. A mamy ich milion, byle tylko nie dokonywać eko – wyborów w życiu codziennym. Choćby podczas zakupów. Zawsze znajdzie się powód, żeby zapakować w siatkę pomidory, już i tak zapakowane wcześniej w folię przez producenta. A tymczasem rezygnacja z tej siatki nie kosztuje nas tak naprawdę nic. Jesteśmy leniwi, z wygody nam ciężko zrezygnować. I ja to też rozumiem. Swoimi materiałami chcę właśnie pokazać ludziom, że zmiany tych nawyków nie są tak naprawdę trudne. Przeciwnie, są jak najbardziej wykonalne a wręcz, atrakcyjne.

RPO: No dobrze, znamy przepis na ochronę środowiska przez właściwe wybory konsumenckie. Co z innymi sprawami, których nie możemy sami załatwić, czyli np. betonoza i samochodoza panujące w polski miastach? Jak przekonać władze, żeby zeszły z tej tendencji?

Barbara Jędrzejczyk: Trzeba uświadomić lokalnym włodarzom monetarną wartość zieleni. Przekonać, ze to jest nasz skarb, ze musimy o to dbać. Pomocne będą tu technologie. Prawie wszyscy mamy smartfony, od których tak ciężko nam oderwać wzrok nawet na ulicy. Wykorzystajmy je do zgłaszania niepokojących zjawisk. Służą do tego specjalne miejskie aplikacje. Róbmy zdjęcia, wysyłajmy do urzędów.

Skutecznie uwagę zwracają też właśnie takie chwytliwe hasła, jak wspomniana betonoza i samochodoza. One funkcjonują już w przestrzeni publicznej i oddziaływują na świadomość ludzi, też urzędników.

Do wywierania nacisków na władze, samorządowe czy krajowe, przydają się oczywiście media społecznościowe – chociażby twitter. Poza tym, zakładajmy stowarzyszenia ekologiczne. A w końcu -  jeśli już nie ma siły na rozmowy, przekonywanie polityków – kandydujmy! Najlepiej do rady gminy. Bierzmy sprawy  w sprawy w swoje ręce. Wprowadzenie „swoich” ludzi do ratusza zdecydowanie poprawia sytuację.

Jacek Januszko: Urodziliśmy się w czasach zmian, lepszych zmian – każdy z nas ma profile, korzysta z mediów społecznościowych i może choć przez swoją grupę znajomych szerzyć dobre idee. Możesz zrobić coś małego co przyniesie efekt.

Musimy o klimacie myśleć wielopoziomowo i na wielu płaszczyznach. Edukacja ma tu ogromną rolę do odegrania. Choć natłok informacji, szum informacyjny temu nie służy.

Potrzebne jest wykorzystanie wszystkich możliwych działań – zarówno działań oddolnych jak i działań systemowych, zmienić warunki życia, ale nasz własny tryb.

Agnieszka Warso-Buchanan: Element presji społecznej jest bardzo ważny tez w naszej pracy [prawników – przyp. MŻ] . To politycy lokalni są odpowiedzialni za przestrzeganie przepisów dotyczących ochrony środowiska. I tego nie robią. Nie przygotowują np. biznes planów dla programów ochrony powietrza, przez co pieniądze na to przeznaczone się marnują.

Prawnicy są po to, żeby z jednej strony pokazywać ludziom, że politycy naruszają prawo, a z drugiej, żeby ich mobilizować do działania.

Edwin Bendyk: Presja społeczna jednak działa na władze. Ja zakładam, że mimo wszystko politycy są racjonalni i wsłuchują się w głos ulicy.

Nawet w Polsce widoczny jest „efekt Grety”. Jeszcze nie tak jak w Szwecji, gdzie wyraźnie zmalał ruch samolotowy, ale o zmianach klimatu się jednak mówi. Nasz premier, widząc Ingę Zasowską, też będzie musiał liczyć się z tymi głosami.

Zresztą, nie ma wyjścia, bo Europa nie cofnie się już w walce o środowisko.

Agnieszka Warso-Buchanan: Zauważmy, że kiedyś mieliśmy podobną sytuację ze smogiem. Jeszcze 2 lata temu minister zdrowia bezczelnie mówił, ze smog to jest wyimaginowany problem. A kilka miesięcy później, nowy już premier w swoim expose zaznaczał, ze smog to jest priorytet dla jego rządu.

To samo będzie z ze zmianami klimatycznymi. Na razie wydawać się może, że interesuje to głownie młodych, ale tak naprawdę, konsekwencje tych zmian każdy z nas będzie mógł przełożyć na swoje doświadczenie. Może nie za 2 – 3 lata, ale za 10 to już na pewno.

RPO: Zajmowanie się kryzysem klimatycznym to też kwestia egalitaryzmu społecznego. Zmiany klimatyczne dotkną głownie biednych. Bogaci sobie poradzą, korzystając z nowoczesnych, drogich technologii budowlanych, klimatyzacji. To biedni będą ofiarami ocieplenia, susz, powodzi i huraganów. Nastąpi taki klimatyczny aparthaid. Pisze o tym Phillip  Alston, specjalny sprawozdawca ONZ ds. skrajnego ubóstwa i praw człowieka, w swoim raporcie.

Pytania z sali:

Czy nie warto wypracować wspólnej koncepcji proekologicznej?. Ludzie palą węglem, bo ich nie stać na nic innego. Może powinien być najpierw tani gaz?

Edwin Bendyk: Trudno zharmonizować rozwój gospodarczy z ochroną środowiska. Z krajami nowoczesnymi jest tak, ze one niestety kalkulują koszty. Robią to, co im się opłaca, a niekoniecznie jest dobre dla środowiska. I tak np. odkąd Chiny przestały kupować odpady, w USA nagle zaczęli mieć problem z recyclingiem.

Agnieszka Warso-Buchanan: Wybór rozwiązań prośrodowiskowych jest zawsze wynikiem balansowania między wartościami. To robią władze, to robią sądy. Dokonują wyboru. Ostatni wyrok NSA podtrzymujący krakowską uchwałę antysmogową to pokazał. Racja, mamy w Polsce biedę, mamy ludzi, których nie stać na zamontowanie pomp ciepła. I tu jest rola władz, – czy będą wspierały nierentowne kopalnie trujące środowisko, czy przeznaczy te pieniądze na dofinansowanie wymiany pieców, inwestycje w OZE.

A jak w tym wszystkim, o czym rozbawiamy, plasują się prawa zwierząt? Chodzi o moralną ocenę przemysłowego chowu zwierząt i myślistwo. Czy w prawo do przyszłości wpisują się prawa zwierząt?

Edwin Bendyk: Inspiracją do zmian na tym polu mogą być słowa Papieża Franciszka, który wielokrotnie mówi o prawie natury. Nie o prawie naturalnym, tylko właśnie prawie natury. Chodzi tu o świadomość, że zwierzęta to nie maszyny, że musimy je dobrze traktować, osobowo. Takie podejście daje szansę na stopniową rezygnację z przemysłowej hodowli zwierząt.

Jacek Januszko: Nie ma jednej recepty aby przekonać polityków. Ale przecież rząd, władza, to nie jakiś nieludzki tłum – tam są konkretni ludzie, ich można przekonywać do działania.

RPO zakończył debatę stwierdzeniem, że prawa człowieka stają się zielone.

Namiot Praw Człowieka na Festiwalu Open’er w Gdyni

Data: Od 2019-07-04 do 2019-07-05
  • Namiot Praw Obywatelskich jest prowadzony wspólnie z Okręgową Rada Adwokacką w Warszawie oraz ze Stowarzyszeniem Sędziów Polskich Iustitia.
  • Zapraszamy do naszego namiotu w dniach 3-6.07. w godz. 16:00 – 22:00.

Debaty „Mity I Fakty …” prowadzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich  w przestrzeni „Let’s Talk”

Czwartek, 4 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Nasze prawo do przyszłości – Rzecznik Praw Obywatelskich zaprasza do debaty o stanie środowiska naturalnego, o tym, co mu szkodzi i co może je uratować przed dalszą degradacją. Będziemy rozmawiać o zmianach klimatycznych, smogu, zaniku terenów zielonych w miastach, niezrównoważonym rozwoju infrastruktury komunikacyjnej a także rosnącym problemie z recyclingiem odpadów komunalnych – zwłaszcza tych plastikowych. Chcemy Was pobudzić do myślenia o czystym środowisku jako o wartości, o którą każdy może walczyć – czy za pomocą środków prawnych, czy poprzez zmianę codziennych nawyków i stylu życia. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • Ewa Rewers – przedstawicielka Młodzieżowego Strajku Klimatycznego.
  • Agnieszka Warso-Buchanan – ClientEarth (Prawnicy dla Ziemi) – jest radcą prawnym w zespole Clean Air, gdzie zajmuje się kwestiami związanymi z litygacją strategiczną w obszarze jakości powietrza w krajach Unii Europejskiej. Przed rozpoczęciem pracy w ClientEarth pracowała m.in. w warszawskich sądach oraz współpracowała z adwokatami z Brick Court Chambers i międzynarodowymi kancelariami prawnymi w Londynie. Ukończyła Wydział Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego oraz Queen Mary, University of London (LL.M.). W roku 2008 złożyła egzamin sędziowski, po ukończeniu aplikacji sądowej.
  • Jacek Januszko – prezenter telewizyjny, producent i reżyser przez 9 lat związany telewizją muzyczną 4fun.tv, a dziś znany z Instagrama angażujący się w stworzenie świata bez plastiku, autor profilu AleBezPlastiku.
  • Edwin Bendyk – absolwent Wydziału Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Podczas studiów działał w niezależnych ruchach studenckich, był redaktorem studenckich pism drugiego obiegu, w tym związanych z Niezależnym Zrzeszeniem Studentów„Miś” i „Grizzly”. Pracował jako dziennikarz m.in. tygodnika „Nowoczesność”, Polskiej Agencji Informacyjnej, „Życia Warszawy”, „Wiedzy i Życia”. Obecnie związany z tygodnikiem „Polityka”, gdzie jest publicystą działu naukowego. Zajmuje się problematyką cywilizacyjną, kwestiami modernizacji, ekologii i rewolucji cyfrowej. Publikuje także w tygodniku „Computerworld”, „Res Publice Nowej”, „Przeglądzie Politycznym”, magazynie „Mobile Internet”, „Krytyce Politycznej” i „Dzienniku Opinii”. Jest także nauczycielem akademickim, wykłada w Collegium Civitas, gdzie kieruje Ośrodkiem Badań nad Przyszłością, a także w Centrum Nauk Społecznych PAN. Został też członkiem rady Fundacji Nowoczesna Polska oraz rady programowej Zielonego Instytutu.
  • Barbara Jędrzejczyk – aktywistka miejska - Od urodzenia związana z Targówkiem i Bródnem. Przez ostatnie kilka lat pracowała w organizacjach pozarządowych. Jest również licencjonowaną przewodniczką po Warszawie. Chce, żeby Warszawa była miastem wolnym od smogu i chaosu przestrzennego, z infrastrukturą przyjazną dla pieszych.

 

Piątek, 5 lipca, godz. 18.30 – Let’s Talk

Mity i fakty – Edukacja seksualna – Edukacja seksualna to ostatnio bohaterka licznych dyskusji, źródło wielu  kontrowersji, a tym samym temat rodzący pytania i niejasności. Co tak właściwie oznacza i co obejmuje? Czy jest, czy będzie i czy powinna być obowiązkowa? Jakie są jej pozytywne a jakie negatywne skutki? Co tak naprawdę zawierają słynne już standardy WHO? I wreszcie – co i dlaczego w obszarze edukacji seksualnej postuluje Rzecznik Praw Obywatelskich?  

Do odpowiedzi na te i inny pytania zaprosiliśmy ekspertki i ekspertów tematu, którzy zmierzą się ze społecznymi wątpliwościami co do edukacji seksualną i pomogą rozróżnić co jest mitem a co faktem. Debatę poprowadzi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. 

Rozmówcy:

  • dr hab. Adam Bodnar – Rzecznik Praw Obywatelskich – moderator debaty
  • dr Paloma Cuchi – Przedstawicielka i Dyrektorka Biura Światowej Organizacji Zdrowia w Polsce. Posiada 26 doświadczenia zawodowego w tematyce zdrowia – w ujęciu publicznym, w tym w systemie ONZ, prywatnym i społecznym, zarówno na poziomie lokalnym, jak i regionalnym i globalnym. Obecną funkcję pełni od 15 października 2018 r, wcześniej pełniła funkcję przedstawicielki PAHO/WHO w Republice Chile oraz obejmowała różne kierownicze stanowiska w WHO, PAHO, UNAIDS oraz UNITAID.  Jest absolwentką Medycyny i Chirurgii Wydziału Medycznego Uniwersytetu w Saragossie oraz magistrem kierunku Zdrowie Publiczne uczelni John’s Hopkins Bloomberg School of Public Health w Baltimore.
  • Patrycja Wonatowska – Instytut Pozytywnej Seksualności – Absolwentka Wyższej Szkoły Pedagogicznej ZNP (pedagogika – edukacja zdrowotna i profilaktyka uzależnień). Edukatorka seksualna, w tym ds. HIV/AIDS. Ukończyła studia podyplomowe z zakresu seksuologii klinicznej. Terapeutka w nurcie Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązania. Studentka psychologii. Uczestniczyła w licznych kursach z zakresu edukacji seksualnej i seksuologii, np. „SAR: Sexual Attitude Reassessment and Restructuring” prowadzonego przez SexCoachU dr Patti Britton i dr Roberta Dunlapa.
  • Katarzyna Banasiak – Grupa Edukatorów Seksualnych Ponton – w Grupie Ponton od 2014 roku. Zajmuje się m.in. prowadzeniem warsztatów w szkołach, odpowiadaniem na pytania młodzieży na forum poradniczym, na stronie na Facebooku; edukowaniem na festiwalach muzycznych takich jak Open’er Festival i Woodstock, a także reprezentowaniem grupy w mediach, na konferencjach naukowych i panelach dyskusyjnych. Ceni holistyczne podejście do edukacji seksualnej, które podkreśla odpowiedzialność i wzajemny szacunek w relacjach międzyludzkich, a także asertywność i umiejętność stawiania granic.

 

Aktywności stałe Biura Rzecznika Praw Obywatelskich i Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Masz problem z urzędem? Zatrzymała Cię niesłusznie policja? – przyjdź, porozmawiaj z pracownikiem Biura Rzecznika Praw Obywatelskich, dowiedz się, w czym i jak możemy Ci pomóc – codziennie, godz. 17.00 – 20.00
  2. Odmówiono Ci Twojego prawa, naruszono Twoja godność? – rozmowa o Twoich prawach na przykładzie rozwiązywania wziętych z życia przykładów – (pracownicy BRPO):
    • prawa człowieka,
    • dyskryminacja,
    • cudzoziemcy,
    • mowa nienawiści
  3. Quizy, konkursy, gry – zapraszamy do rozwiazywania ciekawych i prostych konkursów na tematy praw człowieka, antydyskryminacji, osób z niepełnosprawnościami, itp.
  4. "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" - wraz z innymi graczami - wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" – prowadzący: Tadeusz Rudzki, stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji - Dwa razy dziennie 4 i 5 lipca
  5. Codziennie działania w naszym namiocie będą komentowane dowcipnymi rysunkami sędziego Arkadiusza Krupy

Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie – codziennie w godz. 16.00–22.00

  1. Porady prawne – możliwości skonsultowania swoich wątpliwości prawnych z adwokatem;
  2. Quizy prawne z nagrodami:
  • wizerunek adwokata w filmie;
  • mini konkurs z wiedzy na temat podstawowych przepisów prawnych;
  • "zabawne" sprawy sądowe i ich skutki w sferze społecznej (np. ogromne odszkodowanie za oblanie się ciepłą herbatą w McDonalds albo równie wysokie od firmy produkującej auta za niewskazanie w instrukcji, że po włączeniu autopilota nie można iść spać na autostradzie.

Aktywności godzinowe:

Środa, 3 lipca

  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Ziemowit Ziółkowski, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – Prawa osób zatrzymanych – mini wykłady, adw. Marta Tomkiewicz i adw. Paweł Murawski
  • 19.30 – 20.30 – Mity i fakty – Czy rzecznik jest dla Ciebie? W jakich sprawach  może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – rozmowa o kompetencjach i podejmowanych inicjatywach – warsztat, prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 20.30 – 22.00 – Symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – sędzia Arkadiusz Krupa

Czwartek, 4 lipca

  • 16.00 – 17.00 – prezentacja książki i wywiad z Krystianem Markiewiczem oraz quiz „Co wiesz o swoich prawach obywatelskich i konsumenckich?” – dobre rozwiązanie konkursu to szansa na ciekawe upominki raz książkę o Konstytucji. prowadzenie: sędziowie ze  Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Łukasz Kuczyński, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.00 – 18.00 – Democracy Cake to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób" –  prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 18.00 – 19.30 – Prawa zwierząt i ochrona środowiska – mini wykłady, adw. Karolina Kuszlewicz i adw. Piotr Skorupski
  • 18.00 – 19.00 - Mity i fakty – co jest a co nie jest dyskryminacją – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 22.00 – Przeciw mowie nienawiści” – debata i warsztaty mające na celu wskazanie skutków hejtu, jak odróżnić krytykę od mowy nienawiści, wykrywanie systemowej mowy nienawiści, środki prawne cywilne i karne przysługujące pokrzywdzonym, skuteczność w dochodzeniu praw. Połączenie debaty z praktyczną poradą, jak bronić się przed hejtem i jak reagować, jakie są środki prawne.
    prowadzący: Jolanta Jeżewska i Dorota Zabłudowska - Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia

Piątek, 5 lipca

  • 16.00 – 16.45 – Symulacja rozprawy sądowej (cywilna) – ochrona praw osobistych, przestępstwo z nienawiści, z udziałem sędziów oraz publiczności, z przygotowanym scenariuszem i omówieniem przysługującej ochrony praw. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości –
    prowadzący: sędziowie ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich: Tomasz Marczyński, Katarzyna Zawiślak Urszula Wicińska, Joanna Buczkowska-Prajs, Małgorzata Przybylska-Lewandowska, Jolanta Jeżewska.
  • 16.45 – 17.30 – Kawałek wolności, kawałek przyszłości – rozmowa o znaczeniu wolności indywidualnej i jej ograniczaniu w twórczości artystycznej i w życiu publicznym, jak ograniczenia praw obywatelskich ukształtują naszą przyszłość. Ułożymy piosenkę z uczestnikami warsztatów. W rozmowie wezmą udział goście: członkowie zespołu Kwiat Jabłoni Kasia Sienkiewicz i Jacek Sienkiewicz, zespół popowo- folkowy, występowali w grupie Hollow Quartet ( album Chodź ze mną) i wystąpili w telewizyjnym talent show Must Be the Music. Tylko muzyka. Do sierpnia 2018 ich debiutancki utwór Dziś późno pójdę spać zanotował dwa miliony wyświetleń w serwisie YouTube.
    prowadzący: sędzia Tomasz Marczyński, sędzia Katarzyna Zawiślak, Stowarzyszenie Sędziów Polskich Iustitia
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Anna Chmielecka, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 17.30 – 19.30 – Mordowanie na ekranie – spotkanie z adw. Jackiem Dubois oraz quiz o prawie w filmie 
  • 19.30 – 20.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – cudzoziemcy, uchodźcy, migranci, mniejszości narodowe – co o nich wiemy? – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO
  • 21.30 – 22.30 – "Democracy Cake” to gra, która pobudza do myślenia o demokracji. Opracowana przez norweską Fundację Rafto od niedawna dostępna jest również w Polsce, gdzie promuje ją Fundacja Edukacja dla Demokracji. W trakcie rozgrywki w "Democracy Cake" – wraz z innymi graczami – wspólnie zbudujesz swoje państwo, a następnie zdecydujesz w jaki sposób uczynić je demokratycznym. To okazja, by sprawdzić czy wszyscy rozumiemy demokrację w podobny sposób"
    prowadzący: Tadeusz Rudzki, Stowarzyszenie Edukacja dla Demokracji Uwaga: Gra jest prowadzona w języku angielskim, potrzeba zaangażowania ok. godziny czasu

Sobota, 6 lipca

  • 16.00 – 17.30 – – symulacja rozprawy sądowej (karna) – uczestnicy są współodpowiedzialni za powodzenie przedsięwzięcia, angażują w nie swoje różne talenty – wiedzę, pomysłowość, doświadczenia, umiejętności aktorskie i wiele innych. Jedynie rola sędziego jest pełniona przez zawodowego sędziego, natomiast w rolę pozostałych uczestników  procesu (świadków, oskarżonego, ławników) wcielają się uczestnicy warsztatu. Umożliwia to zapoznanie się z praktycznymi kwestiami dotyczącymi uczestnictwa w rozprawie (np. obowiązku zeznawania prawdy przez świadka) bez faktycznego ponoszenia konsekwencji ich nieznajomości – prowadzący: sędzia Arkadiusz Krupa
  • 17.00 – 20.00 – udzielanie informacji prawnej, rozmowy o problemach, w których może pomóc Rzecznik Praw Obywatelskich – Estera Tarnowska- Furche, prawnik Przedstawicielstwa RPO w Gdańsku,
  • 18.00 – 19.30 – quiz prawny – najzabawniejsze przepisy i orzeczenia – prowadzenie: adwokaci z Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie
  • 19.30 – 20.30 – Jak ograniczać swój ślad węglowy i nie zwariować (praktyczne porady z dyskusją o zasadności ich stosowania) – warsztat – prowadzenie: Milena Adamczewska, BRPO
  • 20.30 – 21.30 – Mity i fakty – moje prawa człowieka i moje prawa obywatela – o co powinniśmy zadbać, przykłady z życia – rozmowa oparta o autentyczne przypadki, rozwiązywane przez uczestników – prowadzenie: pracownicy BRPO

Zastępca RPO spotkał się z Ingą Zasowską protestującą w obronie klimatu pod Sejmem

Data: 2019-06-28

Zastępca RPO dr Maciej Taborowski spotkał się 28 czerwca pod Sejmem z Ingą Zasowską, która prowadzi tam Wakacyjny Strajk Klimatyczny. Przekazał jej list RPO Adama  Bodnara.

W krótkiej rozmowie powiedział też, że działanie pani Ingi Zasowskiej jest aktem obywatelskim zasługującym na wsparcie i uznanie. Tylko bowiem dzięki temu, że ktoś zgłasza problem, można podjąć próby naprawienia go.

RPO to wie, bo całe jego działanie oparte jest na sygnałach i zgłoszeniach od obywateli. Wie, jak ważny jest ich głos.

Sprawy ochrony środowiska są dziś niezwykle ważne. Zgłaszają je ludzie w całym kraju, w czasie prawie każdego ze spotkań RPO (odbywa on je regularnie, w każdym miesiącu, w rożnych miejscowościach kraju). Ludzie mówią o zatruciu powietrza, o uciążliwych inwestycjach, o hałasie, o smrodzie (odorze). Ten głos słabo jest jednak słyszalny w debacie publicznej.

Temat ochrony środowiska dla Pani Ingi jest tak ważny, że poświęciła wakacje na to by zwrócić naszą uwagę.

Rzecznik docenia niezwykle głos młodego pokolenia – młodzi uczestnicy spotkań z RPO bardzo często zgłaszają problemy inne niż dorośli. Często takie, których dorośli nie zauważają, albo uważają, że nic nie  da się już zmienić.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest politykiem. Jest przedstawicielem państwa – urzędnikiem zobowiązanym do sprawdzania, jak w praktyce realizowane są prawa i wolności obywateli. Prawo do czystego środowiska jest zapisane w Konstytucji -w artykule 74.

Jest nowy program wsparcia usuwania porzuconych odpadów (NFOŚiGW do RPO)

Data: 2019-06-21
  • Gmin nie stać na samodzielne usuwanie składowisk odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz – koszty sięgają nawet kilkudziesięciu mln zł
  • Państwo ma realnie pomagać gminom w usuwaniu takich odpadów
  • RPO zwrócił się do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej NFOŚiGW o zmianę obecnych programów, by zapewnić realne wsparcie
  • Teraz prezes NFOŚiGW poinformował o nowym programie priorytetowym dla samorządów

Obywatele skarżą się na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu.

Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na ich posiadaczu. Często nie stosuje się on do tego, mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np:  sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

Wobec bierności posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji). Muszą one wyasygnować środki na ten cel, przy często iluzorycznej szansie na ich zwrot od posiadacza odpadów. A kwoty te często  wynoszą od kilku do kilkudziesięciu milionów zł. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, zwłaszcza w ramach działa  programu „Ochrona powierzchni ziemi”.

Co robił RPO, by zapewnić wsparcie gminom

W 2018 r. Rzecznik spytał prezesa NFOŚiGW, czy możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.

Dostał odpowiedź, że gmina może dostać dotację Funduszu  do wysokości do 80 proc. kosztów - ale odpady muszą zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa. Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki.  

Fundusz informował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu tych zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dla gmin zostanie odpowiednio dostosowana.

Rzecznik uznał, że odpowiedź Funduszu potwierdza, że obecna oferta Funduszu dla gmin szukających środków na usunięcie nielegalnych odpadów z nieruchomości prywatnych jest niewystarczająca. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że w ciągu trzech lat (2015-2017) obowiązywania programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi”, złożono jedynie dwa wnioski o przyznanie pożyczki na ten cel - oba zostały zresztą odrzucone.

Doceniając zasygnalizowaną przez Fundusz zapowiedź zmian, Rzecznik nabrał jednak wątpliwości co do tego, że zmiany są uzależnione od nowelizacji ustawy o odpadach. A prace nad tym projektem nadal pozostają na etapie rządowym. Z uwagi na jego obszerność, trudno uznać za przesądzone jego rychłe uchwalenie – podkreślał Adam Bodnar.

Tymczasem media cyklicznie donoszą o nowo odkrywanych nielegalnych magazynach lub składowiskach odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych zagrażających zdrowiu i życiu okolicznych mieszkańców.  A problem przez wzgląd na ochronę życia i zdrowia ludzkiego powinien być rozwiązany niezwłocznie – wskazał Rzecznik.

Dlatego w lutym 2019 r. zwrócił się do wiceprezesa NFOŚiGW Dominika Bąka o pilne podjęcie prac w celu zmiany programów Funduszu, tak aby zapewnić gminom odpowiednie instrumenty finansowe.

Odpowiedź NFOŚiGW

- W pełni rozumiemy potrzebę likwidacji problemu porzucanych odpadów. Fundusz na bieżąco analizuje sytuację na rynku gospodarki odpadami w kraju i dostosowuje swoją ofertę finansową do zidentyfikowanych potrzeb - odpisał Rzecznikowi  Dominik Bąk.

Poinformował, że uchwałami Zarządu NFOŚiGW z 26 kwietnia 2019 r. oraz Rady Nadzorczej NFOŚiGW z 8 maja 2019 r. przyjęto nowy Program priorytetowy 2.9. „Usuwanie porzuconych odpadów".

Jest on przeznaczony na wspieranie przedsięwzięć polegających na usuwaniu i zagospodarowaniu niewłaściwie składowanych lub magazynowanych odpadów, wraz z przeprowadzeniem remediacji powierzchni ziemi w zakresie skutków spowodowanych oddziaływaniem usuwanych odpadów. Beneficjentami mogą być jednostki samorządu terytorialnego oraz ich związki. Program oferuje wsparcie w formie dotacji lub pożyczki. Uruchomienie naboru wniosków planowane jest w najbliższym czasie. Szczegółowe informacje są dostępne na stronie internetowej NFOŚiGW.

NFOŚiGW podkreśla, że finansowanie usunięcia takich odpadów nie może naruszać zasady „zanieczyszczający płaci" oraz stanowić niedopuszczalnej pomocy dla podmiotów działających niezgodnie z prawem, a często również z przekroczeniem posiadanych decyzji.

Przypomniano, że to posiadacz odpadów jest zobowiązany do usunięcia odpadów z miejsc nieprzeznaczonych do ich składowania lub magazynowania, w tym odpadów porzuconych po zakończeniu prowadzenia działalności gospodarczej. Wójt, burmistrz lub prezydent miasta jest zobowiązany wydać decyzję nakazującą usunięcie odpadów ich posiadaczowi. W przypadku niewykonania decyzji organ może podjąć działania w formie wykonania zastępczego. Procedura ta dotyczy również przypadku posiadacza odpadów, któremu cofnięto zezwolenie ze względu na prowadzenie działalności niezgodnie z zezwoleniem.

Działania te podejmowane są na koszt posiadacza odpadów, co wyklucza możliwość udzielenia dofinansowania w formie bezzwrotnej. W obecnym stanie prawnym wsparcie ze środków publicznych zadań, gdzie istnieje podmiot odpowiedzialny za dokonane zanieczyszczenie, który prowadził działalność niezgodnie z prawem, jest niedopuszczalne i mogłoby stanowić tylko zachętę do takiego procederu – zaznaczył wiceprezes NFOŚiGW.

V.7204.29.2018

Spotkanie regionalne w Szczecinie

Data: 2019-06-14

Spotkanie regionalne w Szczecinie prowadziła w zastępstwie Adama Bodnara dr Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich. Przyszło na nie około czterdziestu osób, w tym duża grupa osób głuchych. Była mowa o prawach ojców i o działaniu na rzecz środowiska. A także o marginalizowanym głosie młodego pokolenia.

Hanna Machińska powiedziała krótko o pracy RPO, w tym o pomocy dla osób w szczególnie trudnej sytuacji – pozbawionych wolności, starszych, chorych (np. na chorobę Alzheimera czy choroby psychiczne), głuchych.

Poprosiła zebranych o przedstawianie problemów, zwracając uwagę, że działalność RPO jest możliwa dzięki sygnałom od ludzi.

Sytuacja rodzin osób z niepełnosprawnością intelektualną

- Dużo mówi się o formach opieki nad osobami starszymi. Proszę zwrócić uwagę na sytuację seniorów, którzy całe życie opiekowali się swoimi dziećmi z niepełnosprawnością umysłową. Nie jesteśmy w stanie zmobilizować władz do rozwijania form pomocy dla tych dzieci – dziś już często 60-letnich – powiedziała przedstawicielka szczecińskiego koła PSONI (Polskie Stóarzyszenie na rzecz Osób z Niepełnosprawnościami). - Także pomoc asystentów osoby z niepełnosprawnością finansowana jest tylko w ramach krótkotrwałych programów. Dla rodziców oznacza to stały niepokój o przyszłość dzieci.

Poprosiła o pomoc w  przekonaniu władz lokalnych, że to są ważne sprawy, zasługujące na publiczne wsparcie.

Sytuacja osób niesłyszących w Szczecinie

- Osoby z wadą słuchu traktuje się gorzej niż inne osoby z niepełnosprawnościami. Ludzie rozumieją utrudnienia dotyczące poruszania się, ale nie komunikacji. Brak tłumaczy oznacza utrudnienia w urzędach, u lekarzy itd. (ostatnio lekarz orzecznik wyprosił z gabinetu tłumacza języka migowego) Osoby głuche nie mogą po prostu napisać, o co im chodzi. Język migowy ma inną składnię niż język polski.

Słysząc to, Hanna Machińska prosiła o złożenie skargi w tej sprawie.

Barbara Imiołczyk z BRPO: Sprawy osób głuchych zajmują Rzecznika Praw Obywatelskich w sposób szczególny. Zdajemy sobie sprawę, że jest to grupa szczególnie dyskryminowana.

Zdaniem RPO, by zmieniać tę sytuację, trzeba głuchym oddać głos. Dlatego RPO powołał Komisję ekspertów ds. praw osób głuchych, w której są osoby głuche.  To ci eksperci przygotowali raport o sytuacji osób głuchych w Polsce.

Rzecznik potrzebuje jednak zgłoszeń sytuacji, w których naruszane są prawa osób głuchych. Bo może interweniować i uczyć ludzi standardów. Tak, jak to zrobił w przypadku osoby niewidomej, której nie wpuszczono do okulisty z psem przewodnikiem. RPO wygrał tę sprawę przed sądem i od tej pory wszyscy w Polsce rozumieją, że osoby niewidome poruszają się psem przewodnikiem.

Dlatego tak ważne są zgłoszenia do RPO (jeśli jest potrzeba, ekipa RPO przyjedzie i nauczy, jak się takie wnioski składa – można je zamigać!)

Po tym apelu głusi uczestnicy spotkania zaczęli opowiadać, jak wyglądają ich wizyty u lekarzy; jak długo się czeka na pojawienie się tłumacza; że czekanie z tłumaczem w kolejce u lekarza blokuje dostęp do tłumacza innym osobom głuchym.

Komentarz młodego uczestnika debaty: Skoro problemem jest to, że tłumaczy migowych nie ma, bo za mało zarabiają, to powinniśmy robić kampanię na temat godnej płacy. Rzecznik Praw Obywatelskich powinien się w to włączyć. Dotyczy to  także sytuacji nauczycieli.

Prawa ojców

Przyszedłem na to spotkanie, bo dowiedziałem się, że można tu mówić o prawach ojców do kontaktów z dziećmi. Cieszę się, że od jakiegoś czasu RPO podejmuje ten temat.

Ojcowie nie radzą sobie w realizacji roli rodzicielskiej, bo nikt ich w tym nie wspiera – a dzieje się to z okropną krzywdą dla dzieci.

Hanna Machińska: Rzeczywiście, RPO współpracuje ze środowiskiem ojcowskim. Interweniuje w sprawach ojców, promuje też standardy chroniące dziecko w przypadku rozstania rodziców.

Idea dzielenia się żywnością

- Jak promować ideę dzielenia się żywnością (foodsharing), skoro ludzie wciąż pamiętają historie piekarza z Legnicy, który za rozdany chleb musiał płacić VAT. Bez zmian prawa to się nie uda. Dotyczy to zwłaszcza małych sklepów – mówi prezeska stowarzyszenia Jadłodzielnia Szczecin. Proszę pamiętać, ile zasobów naturalnych zużywa się do utylizacji wyrzuconej żywności.

Hanna Machińska: To ważny sygnał, do tej pory skupialiśmy się na sklepach wielkopowierzchniowych.

Dlaczego młodzi nie angażują się w publiczne debaty?

- Prawo wyborcze mocno ogranicza możliwości kandydowania ludzi młodych. A punkt widzenia młodych jest inny – dla nas ważne są kwestie ochrony środowiska, marginalizowane w debacie publicznej starszych – powiedział młody uczestnik spotkania.

Moja sprawa w Biurze RPO

Dlaczego RPO olewa ludzi?

- Napisałem do Ministra Pracy, od razu dostałem odpowiedź. A do Rzecznika w Gdańsku napisałem w listopadzie i czekam. Po co nam taki Rzecznik? To lepiej zlikwidujmy taki urząd? – powiedział kolejny uczestnik spotkania. Był bardzo zdenerwowany.

Hanna Machińska: To poważny problem i sprawdzimy to. Przyczyny mogą być różne. Niestety jest nas tylko 300 osób na całą Polskę. Nasz budżet został zredukowany – i to dotyka ludzi.

Ta odpowiedź nie zadowoliła pytającego. Nadal uważał, że instytucja RPO jest niepotrzebna. Ma do wtorku dostać informację, co się dzieje z jego sprawą.

Prawa uczniów, którzy skończyli 18 lat

- 18-letnim uczniom każe się przynosić usprawiedliwienia od rodziców i zgody na wycieczki. Nie mogą wychodzić w czasie przerw ze szkoły. Czy RPO coś w tej sprawie robił? Prawo niestety nie rozróżnia ucznia niepełnoletniego i pełnoletniego.

Odpowiedź: RPO występował do MEN przypominając, że uczeń, który skończył 18 lat, korzysta z praw osoby dorosłej Inna sprawa, że nadal ogranicza go regulamin szkoły.

Kiedy powstanie Biuro RPO w Szczecinie?

Hanna Machińska: Mamy tylko punkt informacyjny w Szczecinie. Na prawdziwe biuro nas po prostu nie stać.

Komentarz młodego uczestnika: Ludzie wesprą działania RPO, jeśli zrozumieją, jak jest ważny

Hanna Machińska: Zbiórki na rzecz RPO nie są prawnie możliwe. Najlepszym wsparciem dla nas są Państwa zgłoszenia spraw, które musimy razem rozwiązać.

Spotkanie regionalne w Świnoujściu

Data: 2019-06-13

Na spotkanie w Świnoujściu jechaliśmy z duszą na ramieniu: jeśli w Koszalinie było tylko 20 osób, to ile przyjdzie tu? Przyszło ponad 60, nie starczyło dla wszystkich krzeseł w Galerii Art - Miejskim Domu Kultury, tak że ta relacja na gorąco została spisana na podłodze. Świnoujście, jak okazuje się, ma wiele lokalnych problemów o znaczeniu ogólnopolskim – a ludzie chcą tu o tym rozmawiać.

- Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży praw zapisanych w Konstytucji i w umowach międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę (jak Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami czy Konwencja ONZ o zakazie tortur, okrutnego i poniżającego traktowania). Zajmuje się naruszeniami praw i wolności na linii obywatel-przedstawiciele państwa – mówił też RPO Adam Bodnar.

Wczoraj skończyliśmy prace nad rocznym raportem z prac Rzecznika – jest on przygotowany w układzie konstytucyjnym, artykuł po artykule, tak by każdy mógł się przekonać, jak wygląda realizacja naszych praw i wolności [w piątek lub w poniedziałek raport ten będzie dostępny tu].

A skąd RPO wie o tym, jak są przestrzegane? Ze skarg od ludzi. To oni decydują o tym, co będzie w Informacji RPO – powiedział Adam Bodnar.

Uczestnicy spotkania zadawali pytania w turach po trzy – a RPO na nie w takim rytmie odpowiadał.

Jak się można bronić przed działaniami władzy?

- Czy dzisiejsi rządzący staną przed jakimś trybunałem? Jakie mamy mechanizmy obrony?

RPO: Nasz problem polega na tym, że instytucje, których zadaniem było powściąganie rządzących, nie działają. Przede wszystkim chodzi o Trybunał Konstytucyjny, ale także o podporządkowanie prokuratury politykom.

Proszę jednak pamiętać, że to my, obywatele, kontrolujemy polityków. Bardzo wiele zależy od postawy ludzi.

Prawa wyborcze

- Żona wyszła w piątek ze szpitala, a w niedzielę było głosowanie. I w komisji okazało się, że jest skreślona z listy (wpisano ją na listę w szpitalu)

RPO: Temu musimy się przyjrzeć. Jeśli doszło do błędu administracji, to być może trzeba rozważyć złożenie pozwu cywilnego o ochronę dóbr osobistych poprzez naruszenie praw wyborczych.

Emerytury

Emerytury kobiet z 1953

- Odliczono mi wszystko, co dostałam na wcześniejszej emeryturze. ZUS powinien był mnie powiadomić o tym, że tak działają przepisy emerytalne w przypadku kobiet z mojego rocznika (przepisy mające skłonić ludzi do pracy dłuższej z 2012 r., dotknęły ten rocznik, bo w momencie uchwalenia ustawy kobiety urodzone z roku 1953 zyskały prawo do wcześniejszej emerytury. Tymczasem wedle nowych przepisów kwoty wypłacone na wcześniejszą emeryturę pomniejszają emeryturę powszechną, po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Trybunał Konstytucyjny uznał to za niekonstytucyjne).

RPO: Problem w tym, że sytuacje kobiet z tego rocznika są prawnie różne. Dlatego nie da się tu powiedzieć, co robić. Proszę do nas napisać, a zajmiemy się sprawą indywidualnie.

Na razie jesteśmy optymistami, przygotowany przez Senat projekt idzie w dobrym kierunku.

Rząd zapowiedział w nowej kadencji obniżki emerytur

- Teraz obniża się emerytury żołnierzom, potem przyjdzie kolej na nas. Co zrobimy?

RPO: Powiem coś, na co polityk sobie pewnie nie może pozwolić. Nasz system emerytalny się nie utrzyma. Musimy zacząć porozmawiać o wydłużeniu wieku emerytalnego, bo nie będzie z czego utrzymać rosnącej liczby emerytów.

Niestety, skoro można było zmniejszyć emerytury tym, którzy choć jeden dzień pracowali w PRL-owskim MSW, to jaki problem obniżać emerytury innym grupom zawodowym? Dziś to możliwe, bo nie działa Trybunał Konstytucyjny. Więc zamiast otwartej, publicznej debaty, można po prostu odbiera ludziom prawa nabyte.

Co z likwidacją OFE?

RPO: Jeśli chodzi o likwidację OFE, to pierwszy krok w tym kierunku zrobił poprzedni rząd. A Trybunał Konstytucyjny nie zgodził się z wątpliwościami w tej sprawie mojej poprzedniczki, prof. Ireny Lipowicz.

W przypadku teraz zapowiadanych zmian RPO będzie przede wszystkim zwracał uwagę na to, na ile obywatele będą mogli świadomie podejmować decyzje.

Świnoujście pięknieje, ale nie dla zwykłych ludzi tylko dla turystów

- Pięknieje to, co widać z zewnątrz, ale nie podwórka. Remontowane są kościoły, ale wspólnoty nie mają szanse wsparcia na budowę zwykłych śmietników.

RPO: Jak mam Pani pomóc?

- Nie wiem, do kogo mam się zwrócić.

RPO: Po pierwsze – do radnych.

- Byłam.

RPO: Po drugie – warto korzystać z prawa do petycji. Bo petycja musi być opublikowana a instytucja, w której gestii jest rozwiązanie problemu, musi publicznie na to odpowiedzieć (choć nie musi się z nami godzić)

Po trzecie – składać wnioski o dostęp do informacji publicznej, np. o to jakie są realizowane inwestycje, na jakich zasadach (proszę korzystać z doświadczenia organizacji Watchdog Polska).

Profesor Wiktor Osiatyński mawiał, że Rzeczpospolita Obywatelska powstanie nie wtedy, kiedy obywatel pogoni urzędnika, by naprawił jedną dziurę w drodze, ale gdy obywatele zorganizują się, by namierzać liczne dziury, przekazywać informacje i wspólnie doprowadzać do naprawy.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO: Polecam Państwu kontakt z organizacją pozarządową, która wie, jak to robić

Czy ochrona środowiska podlega ochronie Konstytucji?

- Gdzie szukać granicy między inwestycjami a zrównoważonym rozwojem. Czy rezydent miasta  może nazywać członków Stowarzyszenia Zielone Wyspy Świnoujście „pseudoekologami”

RPO: Zrównoważony rozwój jest zasadą ustrojową zapisaną w Konstytucji. Prawo do czystego środowiska zapisane jest w art. 74 Konstytucji, a także w art. 68 – w kontekście ochrony zdrowia. To oznacza oczywiście różne zobowiązania dla władzy publicznej.

A obywatelom? Obywatelom gwarantuje prawo do uczestnictwa w procedurach informacyjnych i konsultacyjnych dotyczących środowiska. A ponieważ procedury te nie są dobrze realizowane, to tu może interweniować RPO. Bo może kwestionować decyzje administracyjne czy przystępować do postępowań administracyjnych.

A co do słów – każda osoba sprawująca funkcję publiczną musi niestety uważać na słowa. Powinniśmy popierać rozwój społeczeństwa obywatelskiego, a na złe słowa trzeba reagować.

Plany budowy portu kontenerowego w Świnoujściu

- Tuż pod naszymi oknami w prawobrzeżnym Świnoujściu ma powstać gigantyczna inwestycja. Ludzie się tu organizują przeciwko inwestycji, prezydent miasta zapowiadał referendum. Ale Sejm przygotowuje specustawę, która odbierze nam prawo nie tylko do zabrania głosu, ale także do odszkodowań za pogorszenie się warunków życia.

Lokalne stowarzyszenie złożyło już petycję w tej sprawie do Parlamentu Europejskiego i ma już ona nadany bieg.

RPO: Niestety, specustawy od dawna są sposobem na szybkie załatwienie sprawy i ograniczenie protestów obywateli. Dlatego ważne jest korzystanie z procedur europejskich.

Sprawie dokładnie przyjrzymy.

Sytuacja mediów lokalnych

Media, które nie pochlebiają władzy, nie dostają reklam samorządowych.

RPO: Przykład idzie z góry. To samo dzieje się w mediach ogólnopolskich. Na szczeblu lokalnym można się bronić wnioskami o dostęp do informacji publicznej o to, kto i na jakich zasadach dostaje reklamy.

Dziecko z niepełnosprawnością

- Moje dziecko ma 12 lat. Kiedy skończy 24 lata skończy się dla niego pomoc. Dla osób dorosłych z niepełnosprawnością brakuje rehabilitacji i opieki wytchnieniowej dla opiekunów. Staramy się w Szczecinie o stworzenie kolejnego Środowiskowego Domu Samopomocy dla osób z niepełnosprawnością intelektualnego, ale dziś polityka rządu polega na „likwidowaniu białych plam”, czyli budowaniu takich domów, gdzie ich w ogóle nie ma. A to znaczy, że dla mojego syna miejsca w ŚDS nie będzie, bo w Szczecinie są już trzy takie placówki – tyle że tego jest dużo za mało. I wszystko, co dla dziecka zostało zrobione, zostanie zmarnowane

RPO: Dziękuję za tę uwagę. Malo kto rozumie, że tu nie tylko chodzi o kolejne inwestycje  ale o wysiłek i pracę już włożoną.

Jeśli dostaniemy dokumenty, możemy zacząć zadawać pytania. Może to przyspieszy proces decyzyjny?

Pytania z karteczek

Dlaczego Pan nie stoi na straży wolności religijnej i nie występuje przeciw jawnemu szydzeniu z wiary katolickiej?

RPO: To jest ocena. My interweniujemy w tych sprawach (choć mało kto to nagłaśnia). A ciekawym dowodem na to jest nasz raport o dyskryminacji z powodów religijnych w miejscu pracy. Dotyczy ona także katolików.

Szydzenie z obrzędów religijnych mi się po prostu nie podoba. Nie należy się zapędzać w takie skrajności, jeśli walczy się o szacunek i podstawowe prawa.

Dostępność sądu pracy

Sąd pracy dla Świnoujścia jest w Goleniowie. Bez samochodu się nie dojedzie.

RPO: Sprawdzimy. Może poskutkuje pismo do Ministra Sprawiedliwości.

Czy Biuro RPO notuje wzrost dyskryminacji ze względu na dyskryminację w miejscu pracy

RPO: Takich skarg nie ma, ludzie nie zgłaszają. Ale mamy skargi na sposób traktowania w instytucjach publicznych, które są reorganizowane w taki sposób, że likwiduje się instytucję, powołujemy nową, a nowe stosunki pracy nawiązujemy tylko z niektórymi.

Dostępność do leczenia onkologicznego

RPO: nie mam na ten temat wiedzy. Ale myślę, że problem jest taki, że w ogóle za mało przeznaczamy na leczenie. Żyjemy dłużej, więc chorujemy. A to kosztuje.

 

RPO wspiera w sądzie Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej

Data: 2019-06-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera w sądzie Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej ze Śmiłowa
  • Domaga się ono, by działalność uciążliwych inwestycji była zgodna z przepisami prawa ochrony środowiska i szanowała prawa mieszkańców 

Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej powstało w proteście przeciw uciążliwej działalności firm, a zwłaszcza zakładów utylizacyjnych szczątków zwierzęcych i padliny. W 2016 r. zwróciło się ono do RPO w sprawie działań podejmowanych wobec Stowarzyszenia przez organ nadzorujący, jakim jest starosta. 

Według samego starosty działania nadzorcze wobec Stowarzyszenia wynikają ze stwierdzenia, że jego działalność jest niezgodna z prawem, narusza postanowienia statutu, a jego członkowie uchylają się od udzielenia żądanych wyjaśnień.

Działania Starosty Pilskiego wobec Stowarzyszenia

Do takich działań należy m.in. kwestionowanie uchwał walnego zebrania Stowarzyszenia z 22 lutego 2015 r. W czerwcu 2015 r. starosta wniósł, by sąd uchylił uchwały tego zebrania. Twierdził, że zwołano je niezgodnie ze statutem Stowarzyszenia, bo uczynił to zarząd, którego kadencja miała już upłynąć.

28 listopada 2018 r. Sąd Rejonowy Poznań – Nowe Miasto i Wilda w Poznaniu oddalił wniosek starosty. Uznał, że kwestię legalności zwołania zebrania  przesądził prawomocnym postanowieniem Sąd Okręgowy w Poznaniu 20 maja 2016 r., który wtedy oddalił wniosek starosty o ustanowienie kuratora dla Stowarzyszenia. SO stwierdził, że zebranie zwołano przed upływem kadencji zarządu. O wadliwym zwołaniu zebrania nie przesądza zaś fakt, że samo zawiadomienie o terminie zebrania wystosowano w terminie późniejszym. SO nie dopatrzył się również uchybień formalnych przy podejmowaniu spornych uchwał (brak quorum, brak regulaminu zebrania, brak protokołów z wyboru delegatów), które wpływałyby na ważność uchwał.

Apelację od postanowienia z 28 listopada 2018 r. złożył Starosta Pilski. Zakwestionował m.in. by sąd rejonowy był związany decyzją Sądu Okręgowego z 2016 r. Zarzucił m.in. nieprzeprowadzenie wniosków dowodowych, o które wnosił.   

W ocenie RPO, który przyłączył się do postępowania odwoławczego, apelacja starosty jest bezpodstawna. Dlatego wniósł o jej oddalenie.

Argumenty RPO

W piśmie procesowym Rzecznik podkreślił, że sąd rejonowy ustalił, że do formalnego zwołania zebrania doszło przed upływem kadencji zarządu. Odpadła zatem zasadnicza podstawa, na jakiej starosta uznawał uchwały zebrania za podjęte z naruszeniem prawa i statutu.

Ograniczenia wolności zrzeszania się (a stosowanie przez starostę środki nadzoru są formą takiego ograniczenia) sąd dopuszczalne w ściśle określonych warunkach. Jak wynika z Konstytucji, wolność zrzeszania się podlegać może ograniczeniom wyłącznie wówczas, gdy jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób. Podobnie rzecz ujmują Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności oraz Karta Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Podejmując czynności nadzorcze, starosta w żaden sposób nie uzasadnił wpływu zarzucanych Stowarzyszeniu uchybień na wartości uzasadniające ograniczanie wolności zrzeszania się.  Dodatkowo, mimo kolejnych rozstrzygnięć sądu rejestrowego oddalających jego żądania, starosta nadal inicjuje kolejne postępowania. Opiera się przy tym na okolicznościach, które były już klika razy przedmiotem badania przez sądy.

Dlatego uzasadniona jest teza, że kwestionując kolejne już orzeczenie sądowe, którym potwierdzono prawidłowość zwołania walnego zebrania i podjętych w jego toku uchwał, starosta nie używa, ale nadużywa prawa do apelacji (art. 3 Kpc) – ocenił RPO.

Rozprawę apelacyjną Sąd Okręgowy w Poznaniu zaplanował na 19 czerwca 2019 r.

V.612.1.2016

Rzecznik Praw Obywatelskich prześwietla plany budowy ferm kurzych w Kruszynianach

Data: 2019-06-10
  • Pracownicy BRPO przeanalizują decyzje administracyjne dopuszczające budowę ferm. Sprawdzą, czy procedura była prowadzone rzetelnie, zgodnie  ze standardami ochrony środowiska.
  • RPO wezwał Starostwo i władze gminne do przedstawienia dokumentacji i złożenia wyjaśnień.

Na terenie tatarskich Kruszynian i sąsiedniej wsi Górka mają być budowane fermy kurze, o powierzchniach zabudowy łącznie od 5 085m do 16 093, dla chowu i hodowli kurczaków brojlerów, w liczbie od 35 000 sztuk do 240 000 sztuk.

Inwestycja budzi sprzeciw lokalnej społeczności i ekologów. Wsie Kruszyniany i Górka leżą w granicach Natury 2000,  a w tym – obszarze specjalnej ochrony ptaków (OSO Puszcza Knyszyńska). To tereny cenne krajobrazowo i przyrodniczo, obfitujące w gatunki chronione roślin i zwierząt, o dużym potencjale turystycznym. Ekolodzy obawiają się, że produkcja drobiu zdewastuje unikalny knyszyński ekosystem.

Fermy planowane są od kilku lat – a obecnie są bliskie realizacji.

Zaalarmowany przez mieszkańców zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich wraz ze specjalistką Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO 31 maja spotkał się z władzami lokalnymi aby zorientować się, na jakim etapie prawnej procedury są kurze inwestycje.

Uciążliwe inwestycje wokół Kruszynian na Podlasiu. Zastępca RPO spotyka się z władzami i lokalną społecznością

Data: 2019-05-31
  • Mieszkańców Kruszynian niepokoją plany budowy przemysłowych ferm kurzych na obszarze Kruszynian, a także sąsiedniej wsi Górka
  • 31 maja spotkał się z nimi zastępca RPO dr Maciej Taborowski
  • Problemy uciążliwych inwestycji zgłaszane są w całej Polsce. RPO stara się wspierać mieszkańców wskazując im, jak korzystać z przysługujących im praw

Planowane wokół Kruszynian, wioski polskich Tatarów, inwestycje polegają na budowie kurników wraz z zabudową, o powierzchniach zabudowy łącznie od 5 085 do 16 093 m2, do chowu i hodowli kurczaków brojlerów, w liczbie od 35 000 sztuk do 240 000 sztuk.

Inwestycje planowane są od kilku lat – są bliskie realizacji.

Fermom sprzeciwiają się mieszkańcy i ekolodzy. Wsie Górka i Kruszyniany leżą w granicach obszarów chronionych  – Natura 2000,  a w tym – obszarze specjalnej ochrony ptaków (OSO Puszcza Knyszyńska). To tereny cenne krajobrazowo i przyrodniczo, obfitujące w gatunki chronione roślin i zwierząt.  Ekolodzy biją na alarm – produkcja drobiu może zdewastować unikalny knyszyński ekosystem.

Mieszkańcy obawiają się, że budowa ferm zniweczy turystyczny potencjał tych okolic. Kruszyniany to nie tylko przyroda ale też historia. Wieś słynie z tatarskich założycieli,  czego śladem są zabytki -  meczet i mizar. Społeczność tatarska w Kruszynianach jest nadal obecna i aktywnie walczy o ochronę tych terenów.

Zastępca Rzecznika spotkał się z mieszkańcami, sołtysem oraz władzami gminy Krynki, aby naocznie przekonać się, czy realizacja inwestycji może stanowić zagrożenie dla walorów przyrodniczych Górki i Kruszynian.

Problem można rozwiązać prowadząc postępowania w sprawie spornej inwestycji ze szczególną starannością i rzetelnością na każdym etapie. W podobnej sprawie dotyczącej Kawęczyna koło Wrześni RPO przyłączył się do takiego postępowania i doprowadził do zablokowania rozbudowy ferm kurzych.

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie – spotkanie RPO w Bartoszycach

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w Bartoszyckim Centrum Kultury wzięło udział 50 osób. Młodzi i starsi, uczniowie, nauczyciele, pasjonaci historii, poeta i sędzia w stanie spoczynku.

Zebranych powitał wiceburmistrz Bartoszyc - Krzysztof Hećman

- Tylko okazując sobie wzajemnie głęboki szacunek możemy tworzyć społeczeństwo obywatelskie. Ważna jest postawa człowieka – odważna, ale i pełna wrażliwości, która każe pamiętać o słabszych, także osobach starszych, którzy mają takie samo prawo do godnego życia. Za tą działalność, w sposób szczególny serdecznie rzecznikowi w imieniu mieszkańców dziękuję.

Rzecznik przedstawił swoich współpracowników, a także poprosił o kilka słów mieszkańców. Podkreślił także, że jeśli mają taka wolę, mogą nie przedstawiać się z nazwiska.

- Podczas tego spotkania nie musicie się przedstawiać i jest to ważne prawo, które ma swoje źródło także w prawie ustalonym przez parlament europejski. Dlatego między innymi tak ważne jest, abyście Państwo chodzili na wybory i mieli realny wpływ na to, jak przyjmowane są takie regulacje jak słynne już RODO.

Rzecznik przedstawił także swoje zadania, opowiedział, jak działa, jak współpracuje także z ekspertami wielu dziedzin.

Współpracujemy z komisjami ekspertów w tym z komisją ds. osób głuchych – przygotowujemy w związku z tym ulotkę która będzie mogła być rozprowadzana we wszystkich instytucjach służby zdrowia. Osoba głucha ma prawo wybory sposobu komunikacji. Są osoby głuche, które nie znają dobrze języka Polskiego. – mówiła dyrektor Barbara Imiołczyk. - Chcemy rozpowszechnić także wiedzę o tym, kim są dzieci KODA (słyszące dzieci głuchych rodziców), czego potrzebują i z jakimi problemami mierzą się na co dzień.

Obywatele jak dwaj chłopcy w kartonie

- Chciałbym złożyć podziękowania Panu i wszystkim poprzednikom za wypełnianie tej cudownej roli i kształtowania wiedzy obywatelskiej. Poziom tej wiedzy jest niestety wciąż niski. Kiedyś dwóch chłopców schowało się w kartonie, przejechał samochód ciężarowy, kierowca nie myślał, chłopcy zginęli. Dla mnie urząd RPO jest spojrzeniem społecznym na nasze prawa i obowiązki. Mamy prawo schować się w kartonie, ale mamy też prawo oczekiwać, że Ci którzy na ten karton patrzą, będą mieli tyle wyobraźni, żeby nie krzywdzić tego, co w tym kartonie jest. Nie raz w komentarzach się słyszy, że rzecznik czegoś chce od rządzących. On niczego innego nie chce, tylko tego, żeby Ci rządzący nie rozjeżdżali tych mniejszych i słabszych. Tak to rozumiejąc, dziękuję za pracę całemu biuru i również Panu. – powiedział jeden z uczestników.

RPO: Rzecznik jest właśnie od tego, aby przez ciągłe przypominanie wpływać na działania rządzących.

O przymusie państwowym

Czy w ostatnim czasie zauważył Pan, by państwowy przymus się zwiększył? Czy zwiększyła się liczba skarg i czego najczęściej one dotyczą?

RPO: Typy skarg podzieliłbym na dwie kategorie: problemy systemowe istniejące od lat (jak np. prawa więźniów, dostęp do lokali socjalnych czy emerytury) oraz problemy nowe – np. zachowania policji zabezpieczającej demonstracje, problemy z nierespektowaniem wyroków TK, jak w przypadku sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, problemy związane z ustawą dezubekizacyjną czy działaniami prokuratury.

O problemach z obrotem ziemią rolną

Czy są skargi, dotyczące ustawy o obrocie ziemią? Czy ludzie skarżą się na zapisy skutkujące odbieraniem ziemi rolnikom?  

RPO: Tak. Mieliśmy nawet skuteczną interwencję. Udało nam się wprowadzić sprawę przed SN. W tej sprawie złożyłem też wniosek do TK, ale niestety nie został rozpoznany. Wiem, że rząd przygotowuje nowelizację przepisów i odstąpienie od ustawowych wymogów.

O braku możliwości dostępu do opieki zdrowotnej

 - Konstytucja RP zapewnia wszystkim obywatelom prawo do opieki zdrowotnej. W moim przypadku została złamana. Pięć lat temu złożyłam dokumenty, które stwierdzały moją chorobę do szpitala w Busku Zdroju. Dostałam informację, że termin mojego przyjęcia przypada na  2021 rok. – oceniła jedna z uczestniczek. - Konsultowałam się z rzecznikiem praw pacjenta. Po interwencji u dyrektora oddziału dalej nie mam możliwości leczenia.

RPO: Konstytucja mówi, że zakres prawa do ochrony zdrowia określa ustawa. Cele jest, aby jak największej liczbie obywateli zapewnić jak najlepszy standard zdrowotny. Należy pamiętać, że pracownicy ochrony zdrowia muszą rozważnie myśleć o kwestiach finansowych. Przekazywanie środków finansowych musi uwzględniać daleko idące potrzeby, ale niestety także rachunek ekonomiczny.

Mamy gigantyczny problem z ochroną zdrowia – zła organizacja i odpływ kadr. Mamy też problem z odpowiednim dostępem do różnego rodzaju świadczeń specjalistycznych. To także problem z dostępem do lekarzy geriatrów. W pani przypadku rzecznik praw pacjenta jest może bardziej właściwy.

Mowa nienawiści

To ten trudny, ale bardzo istotny. Od niedawna Biuro współpracuje w tej kwestii także z Jurkiem Owsiakiem, podejmuje działania w ramach okrągłego stołu ds. patostreamingu. Wiąże się z tym także język nienawiści w stosunku do kobiet, szeroko rozumiane prawa kobiet. Cieszy, że promocja tych zagadnień odbywa się także w popularnych serialach telewizyjnych.

O obowiązkowej maturze z matematyki

Czy matematyka musi być obowiązkowa na maturze? Słyszałem, że rzecznik wypowiadał się w tej kwestii.

RPO: Pojawił się raport NIK, według którego poziom nauczania matematyki nie jest satysfakcjonujący i być może warto zawiesić egzamin do czasu, w którym osiągnie on stan zadowalający. Mam wrażenie, że to się niestety w najbliższym czasie nie stanie.

O środkach przymusu bezpośredniego

Polskie państwo traktuje policjantów jako antyobywateli. Środki przymusu są często niezbędne, a policjanci boją się ich nawet w obronie własnego życia w obawie przed konsekwencjami. Czy nie jest to paradoks?

RPO: Nie do końca. Należy spojrzeć na Konstytucję. Tam jest bezwzględny zakaz tortur. W każdej policji na świecie zdarza się, że policjanci nadużywają środków przymusu bezpośredniego. Zauważcie jak teraz rozwiązuje się demonstracje – kilku policjantów przenosi daną osobę, bez agresji ani nadmiernego przymusu – to kwestia profesjonalnego treningu. Ale zdarzają się też sytuacje nadużycia – przykład Władysława Frasyniuka – czy rzeczywiście była potrzeba zakuwania w kajdanki. Sąd orzekł, że w tej sytuacji nie było to potrzebne. W BRPO było wiele sytuacji, w których funkcjonariusze stosowali tortury– tym zajmuje się specjalna jednostka w BRPO – Krajowy Mechanizm Prewencji Tortur.

Rozwiązaniem tej sytuacji może być zwiększenie monitoringu, w tym tzw. body camera.

O zanieczyszczeniu środowiska

Mamy już maj i nie trzeba się dogrzewać. Jak zapobiec temu, aby polskie miasta nie miały najgorszego powietrza w Europie?

RPO: Warto zaangażować się w działalność jednej z organizacji, która walczy z tym problemem. Najlepszym dowodem na to, że ta walka może być skuteczna jest postać Grety Thunberg – uczennicy, która demonstruje przed parlamentem szwedzkim w związku ze zmianami klimatycznymi. Tu chodzi o jej przyszłość, nie dorosłych rządzących światem.

O problemach mniejszości narodowych

W Polsce wiele mniejszości narodowych, które mają swoje potrzeby – u nas w Bartoszycach jest szkoła ukraińska, ale to wyjątek. Czy Pan jako rzecznik organizuje spotkania z mniejszościami narodowymi?

RPO: Tak. Udało nam się zorganizować stały rytm spotkań z takimi organizacjami. Odbyły się też trzy spotkania, w których uczestniczyli przedstawiciele wszystkich mniejszości.

Jeżeli chodzi o mniejszość ukraińską jest problem rozliczeniem przeszłości. Interweniowaliśmy w sprawie Pana Grzegorza Kuprianowicza. To też problem praw migrantów. Cieszę się, że takie sprawy mają szczęśliwy finał, że sprawcy zakłócenia procesji w Przemyślu zostali skazani przez sąd.

O dyskryminacji ze względu na wyznanie

Zabójstwo chłopca na Wawrze. Okazało się, że chłopak ten był muzułmaninem. Czy Pan obserwuje to postępowanie i identyfikuje, jako następstwo mowy nienawiści?

RPO: Uznałem, że skoro sprawą zajął się Rzecznik Praw Dziecka, nie zajmowałem się wnikliwie sprawą, ale nie wiedziałem, że ofiarą był muzułmanin. To absolutnie zmienia kontekst i jest moim obowiązkiem, aby zareagować.

 

 

 

Spotkanie regionalne w Augustowie: nauczyciele, rodzice, obywatele

Data: 2019-04-10

Prawie 40 osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem w Augustowie w Miejskim Domu Kultury. Tematów do dyskusji i do podjęcia przez RPO było naprawdę bardzo dużo:

Na początku Adam Bodnar przedstawił kompetencje RPO: Rzecznik interweniuje i sugeruje rozwiązania – nie zastępuje jednak tych, którzy są za konkretne sprawy odpowiedzialni

Nauczyciele i sprawy szkoły. Uczenie się solidarności

Mamy niedosyt, że władze miasta nie zajmują jasnego stanowiska do naszego protestu. Nie wiemy np., czy zostaną nam zwrócone koszty.

RPO: strajk jest dobrowolnym aktem obywatelskim ludzi świadomych tego, o co im chodzi, i konsekwencji. W tym podejmowanego ryzyka – nie było takiego strajku od 1989 r. i wszyscy się tego uczymy.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Wartością, o którą trzeba dbać, jest solidarność. Musimy się jej uczyć, bo już zapomnieliśmy, co ona znaczy. Skoro nikt nie może zagwarantować protestującym nauczycielom pensji, to warto pomyśleć o zbiórkach publicznych, zwłaszcza dla najbardziej potrzebujących. I nie zapominać o wsparciu moralnym dla nauczycieli i pomaganiu rodzicom w zapewnianiu opieki nad dziećmi.

- A czy można powstrzymać kłamstwa TVP? Ja pracuję 30 lat jako nauczycielka, zarabiam 2950 (tyle jest na pasku). Nigdy nie widziałam kwot, o których mówi telewizja.

RPO: Bardzo trudno jest walczyć z przekazem nie nastawionym na pluralizm i rzetelność, ale na realizację przekazu partyjnego, czego zresztą władze nie ukrywają. Reagujemy na to w taki sposób, że odwracamy oczy. A jednak trzeba prostować, protestować, zostawiać ślad, że to nie jest w porządku (Tak jak to zrobiła np. Rada Języka Polskiego).

Obszary ograniczonego użytkowania

Przepisy dotyczące stref OOU dotknęły mieszkańców Nowinek koło Augustowa. Przepisy te stosowane są np. przy rozbudowie lotnisk (wtedy na takim obszarze przestają obowiązywać normy dotyczące hałasu). Nad jeziorami polegało to na decyzji wykluczającej zabudowę w pasie do 100 metrów od jeziora.

Problem polegał na tym, że choć właściciele objętych takimi decyzjami nieruchomości mieli prawo do odszkodowania za utratę ich wartości, to prawo to wygasło po dwóch latach od wydania decyzji. A wiele ludzi o tym po prostu nie wiedziało. Trybunał Konstytucyjny (na wniosek RPO) uznał ten czas na za krótki, ale Sejm zmienił przepisy tylko w sprawie przyszłych inwestycji – wydłużył czas na roszczenia do trzech lat Parlamentarzyści nie poprawili jednak sytuacji osób już pozbawionych odszkodowania.

RPO: I prawdopodobnie będę musiał te przepisy ponownie zaskarżyć w Trybunale.

Problemy w sądach, zwłaszcza rodzinnych

Sędziowie krzywdzą ludzi w sprawach o opieki dzieci i o odszkodowania za wywłaszczenia przy budowie linii energetycznej 400 Kv.

RPO: Mamy w Polsce problem z działaniem sądów rodzinnych. Zmieniły się role rodzicielskie, ojcowie chcą się bardziej aktywnie zajmować dziećmi, a sądy się tego nie nauczyły, zbyt często dowołują się do tradycyjnych rozwiązań. Niestety też, rozwinęły się w Polsce metody rozwiązywania sporów rodzinnych przez eskalowanie konfliktu. Wątpliwości budzi też działalność opiniotwórczych zespołów specjalistów sądowych (OZSS), Kodeks Rodzinny jest przestarzały, a sądy działają opieszale.

Najważniejsza wydaje się zmiana mentalna – stąd częste spotkania RPO ze środowiskiem ojców. Nie pomagają temu natomiast działania radykalne (mówiąc o tych problemach Adam Bodnar odwoływał się do dyskusji z poprzedniego dnia w Zambrowie).

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Czy jest szansa na to, by Polska przyjęła Protokół Faktultatywny do Konwencji ONZ o Prawach Osób z Niepełnosprawnościami?

RPO: Nie, teraz raczej nie ma na to szans, gdyż rząd nie chce się wiązać dodatkowymi zobowiązaniami międzynarodowymi. Warto jednak pamiętać, że niezależnie od braku ratyfikacji protokołu wiele się zmienia. Warto się zainteresować np. rządowym programem Dostępność+, bo z niego będzie można sfinansować wiele inwestycji dotyczących dostępności przestrzeni.

Poza tym już sam fakt przyjęcia przez Polskę samej Konwencji zobowiązuje nas do okresowych sprawozdań, a ONZ wydaje nam szczegółowe rekomendacje – i warto je egzekwować choćby dopytując o te sprawy nie tylko rządzących, ale wszystkie partie.

Działania państwa i administracji

Apel uczestniczki spotkania: Instytucje to barbarzyńcy, którzy bojkotują nasze prawo do szczęśliwego życia. Szufladkują ludzi i odczłowieczają relacje

RPO: Na to mogę odpowiedzieć tylko zaproszeniem na Kongres Praw Obywatelskich. W tym roku będzie to już trzeci kongres (Relacje z Kongresu I i Kongresu II).

Kongres wypracowuje rekomendacje a one są narzędziem poprawiania naszego państwa. Tworzą je wszyscy uczestnicy Kongresu. Zapraszam!

- No dobrze, a czy Pańskie Biuro ma jakieś plany wobec spółki Srebrna?

RPO:  W tej sprawie jest dwóch profesjonalnych pełnomocników. Nie jest to więc sprawa na działanie z urzędu.

Spotkanie regionalne w Grajewie: o dzieciach w bibliotece dla dzieci

Data: 2019-04-10
  • W Grajewie w salce biblioteki dla dzieci spotkało się z RPO dziesięć osób. Część przyszła z konkretnymi sprawami, w tym sprawami osobistymi. Jedną panią interesowało, co właściwie robi rzecznik, po co jeździ po kraju „ze świtą” i ile to kosztuje. I od tego zaczął Adam Bodnar

- To jest duży wysiłek. Byliśmy w ponad 180 miejscach, przywieźliśmy z nich wiele spraw, o których bez tego nikt by się w Warszawie nie dowiedział: o problemach osób z niepełnosprawnościami, z emeryturami, z uciążliwymi inwestycjami, ze skomplikowanymi sprawami z ZUS…. Każdy z członków ekipy ma swoje zadanie po to, by jak najsprawniej rozpoznać istotę problemu zgłaszanego przez ludzi i znaleźć rozwiązanie.

Spółdzielnie mieszkaniowe

Człowiek nie ma się jak dowiedzieć, jak oni rozliczają koszty i inwestycje.

RPO: Problem prawa spółdzielczego jest trudny, stale się z nim zajmujemy w kontaktach z parlamentem, np:

Zanieczyszczenie środowiska

Odory z fabryki pasz

Ja mam problem taki nieistotny… - zaczyna kolejny uczestnik spotkania. – Zaraz, jeśli chce Pan mówić o uciążliwej inwestycji, to to jest bardzo ważny problem.

Fabryka działa, filtry nie pomagają, smród dociera do mieszkań, ludzie nie mogą otwierać okien .

RPO: Największym problemem naszego kraju jest brak ustawy antyodorowej, która mówiłaby, jak mierzyć stan powietrza i jak egzekwować poprawę jego stanu. (zobacz: „Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami)

Zatrucie rtęcią w pracy

Uczestnik spotkania opowiada o konsekwencjach zatrucia rtęcią i niemożności dojścia odszkodowania.

Adopcja

Czy to lekarz-psychiatra musi wydawać zaświadczenie osobie starającej się o adopcję? Ten lekarz nikogo nie bada, stwierdza tylko, czy dana osoba jest czy też nie leczona psychiatrycznie. Czy nie wystarczy zaświadczenie samej poradni?

Osoby starające się o adopcję uważają, że konieczność występowania o to do psychiatry to niepotrzebna i bezsensowna ingerencja w ich życie.

RPO: sprawa dla nas do sprawdzenia

Jak powstaje Centrum Zdrowia Psychicznego w Grajewie

Idea centrów polega na tym, by osoby chorujące dostawały pomoc w poradniach i w miejscu zamieszkania, a nie trafiały do szpitali. Po zgłoszeniu pacjent w ciągu 72 dni powinien dostać właściwą dla siebie terapię. To zminimalizuje potrzeby hospitalizację, ludzie mogą przetrwać kryzysy psychiczne wśród bliskich.

W Grajewie Centrum działa od 1 lipca 2018 r. Łączy oddział psychiatryczny szpitala, zespół leczenia środowiskowego, oddział dzienny i poradnię. Jest dla wszystkich osób dorosłych, które mają jakiekolwiek problemy psychiczne.

Głównym problemem są ciągle trudności z dotarciem z informacją do potrzebujących, że mogą dostać pomoc na miejscu.

Centrum nie ma też niestety kontraktu na leczenie dzieci (najbliższy oddział dla dzieci jest w Olsztynie).

Pani, która kwestionowała sens spotkań regionalnych, uzupełnia informację: nie mamy psychiatrów dziecięcych. Jest ich 400 w Polsce. Dopuściliśmy do tego i teraz są konsekwencje.

RPO: Ma Pani absolutną rację. Pyta Pani, co robię? Wszystko co mogę (link do działań RPO poświęconych zdrowiu psychicznego).

Jeśli zastanawiamy się, skąd się biorą problemy psychiczne dzieci, to zwróćmy uwagę nie tylko na kryzysy i konflikty w rodzinie, ale na zmiany technologiczne – dzieci korzystają z sieci przez smartfony, a więc bez asysty dorosłych (Raport EU Kids Online, problem patostreamingu).

Pomoc osobom chorym na Alzheimera i ich rodzinom

Rozmowa schodzi na pomoc osobom chorującym na Alzheimera – bo i one mogą szukać w Centrum Zdrowia Psychicznego.  Adam Bodnar zachęca do udziału w „gwiaździstej” konferencji organizowanej przez RPO. Polega ona na tym, że eksperci spotykają się w biurze RPO w Warszawie, a ludzie w całym kraju spotykają się, by śledzić debatę online, zadawać pytania i wspólnie analizować problem. (nagranie z zeszłorocznej konferencji – w tym roku odbędzie się we wrześniu).

Mowa nienawiści

Jakie są możliwości przeciwdziałania mowie nienawiści?

RPO: Mamy problem prawny, choć nie on jest najtrudniejszy (warto jednak zabiegać o instytucję ślepego pozwu po to, by nie trzeba było znać personaliów sprawcy, by wystąpić wobec niego do sądu).

Ważniejsze jest uczenie (się) komunikowania w inny sposób niż nienawistny.

Osoby w kryzysie bezdomności

Ostatni watek rozmowy dotyczy osób w kryzysie bezdomności -tym też zajmuje się RPO.

RPO na Karczaku – jak ochrona przyrody łączy się z ochroną dziedzictwa kulturowego

Data: 2019-04-10

"Na Karczaku” to miejsce, które powstało w 2012 r.. To gospodarstwo rolne wśród pól na skraju Bagien Biebrzańskich: dom, ogród, sad, łąki. Kolonia na uboczu.

Właściciele prowadzą gospodarstwo ekoturystyczne pokazując, jak ochrona przyrody łączy się z ochroną dziedzictwa kulturowego tych terenów. Wspierają tradycyjne technologie budowlane i rolnicze, i żywą wciąż na Podlasiu kulturę ludową – tkactwo, pisankarstwo, wikliniarstwo. Promują ekologiczny styl życia i naturalne ogrodnictwo

O krzywdzie, starości i bezradności na spotkaniu regionalnym w Ostrowi Mazowieckiej

Data: 2019-04-09
  • Na spotkanie w Starej Elektrowni w Ostrowi Mazowieckiej przyszło wczesnym popołudniem ponad 30 osób.
  • Dominowały sprawy osób starszych i z niepełnosprawnościami

Stara Elektrownia to pięknie wyremontowany budynek fabryczny przeznaczony na spotkania i wystawy.

Jak zwykle na spotkaniu regionalnym (a to jest pewnie już 180 z serii) Adam Bodnar zaczął od przedstawienia się zebranym i poprosił ich o to samo. Pierwsze głosy zabrzmiały dramatycznie. Starsza kobieta wychodzi na środek sali płacząc, że nikt jej nie chce pomóc -  „ani Rzecznik ani nikt”. Kolejna mówi, że została oszukana, a pracownicy BRPO nie chcieli jej pomoc.

– Po co ta konstytucja jest, skoro nikt mi nie chce pomóc?

Kolejne osoby mówią o kłopotach z sądem („sędzia powiedziała, że jej ci z Warszawy nie będą nic mówić”), z ZUS, z komornikami. Zgłaszają problemy osób z niepełnosprawnościami i seniorów w tym, więźniów czwartego piętra.

Spora część zebranych milczy, nie zgłasza tematów.

- Rzecznik jest od tego, by interweniować, jeśli się da, a także by sygnalizować władzom problemy, które można naprawić zmianą prawa – tłumaczy zatem Adam Bodnar. -  Jest nas za mało, by szybko reagować na wszystkie wnioski (a parlament nie reaguje na ten problem). Dlatego tak ważne jest dla nas, żeby słuchać ludzi, dowiadywać się od nich, co w Polsce nie działa. Stąd pomysł spotkań regionalnych. Dla nas ważne jest przede wszystkim to, by wychwycić taki problem, którego naprawienie pomoże wielu ludziom, i ustrzegą wielu od takich problemów. Bo tak możemy najlepiej pomóc (choć nie zawsze możemy powiedzieć, że w sporze z państwem to obywatel ma rację, albo przepisy pozwalają mu pomóc).

- Ważne jest też podpatrywanie dobrych pomysłów w Polsce – mówi dalej Adam Bodnar. - Powiedziała Pani o „więźniach czwartego piętra”, czyli o problemie osób, które ze względu na wiek czy niepełnosprawność mają kłopot z wyjściem z domu, bo schody wysokie, a windy nie ma. A  ostatnio np. w Śremie widzieliśmy świetny pomysł: władze lokalne stworzyły program zamiany mieszkań dużych, na piętrach, na mniejsze, ale z windami i dostosowane do potrzeb osób z malejącą sprawnością.

Sprawy seniorów. Lokal na spotkania czy Rada Seniorów?

- Mamy klub seniora w Ostrowi, ale nie mamy miejsca dla siebie – przenieśli nas z domu kultury do centrum dialogu. A tam jest ciasno, duszno, nisko. Sto osób się tam nie zmieści. Do Starej Elektrowni nas też nie wpuścili, bo uważają, że nasze spotkania mają charakter towarzyski. Nam chodzi o lokal.

RPO: A macie Państwo radę seniorów?

- Nie, została zlikwidowana. Nowe władze nie widzą takiej potrzeby.

RPO: Bo Rzecznik nie może interweniować w sprawie sali. Ale mogę Państwu podpowiedzieć, że macie prawo domagać się stworzenia rady seniorów, bo to jest narzędzie do współdecydowania o ważnych dla Was sprawach.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO podpowiada, co zrobili seniorzy z Gryfina w zachodniopomorskim: skoro nie było dla nich sali na spotkania  towarzyskie, to organizują sobie „spotkania czwartkowe we wtorek” w restauracji. Zamawiają tam obiady i zapraszają na nie ciekawe osoby, z którymi chcą porozmawiać. – Nie podpowiem Państwu, co macie zrobić, bo to Wy decydujecie. Prawdopodobnie jednak jeśli pomyślicie o tym, co możecie innym dać, to znajdzie się wiele sposobów. Bo przed takimi, co chcą dawać innym, otwiera się wiele drzwi - powiedziała.

Przypomniała o inicjatywie RPO, by organizować w całym kraju konferencje dla opiekunów osób cierpiących na chorobę Alzheimera. Eksperci spotykają się w Warszawie, a ludzie spotykają się lokalnie, by śledzić transmisję przez internet i zadawać pytania. Właśnie w takiej sali jak ta takie spotkanie mogłoby się odbyć – zauważa (link do transmisji z zeszłego roku).

RPO rekomenduje zebranym cyfrowe publikacje ekspertów jego Biura:

- To są zbiory bardzo konkretnych rozwiązań, które – za pośrednictwem Rady Seniorów – moglibyście proponować. A politycy byliby z tego zadowoleni, bo to są bardzo sensowne rozwiązania – mówi Adam Bodnar.

A skoro tworzycie Państwo w Ostrowi Muzeum Rodziny Pileckich, to jest to wspaniała przestrzeń do tworzenia inicjatyw międzypokoleniowych.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Jak dostać kartę parkingową? Człowiek dostaje orzeczenie, w którym jest zaznaczone, że w tej sytuacji należy się karta parkingowa. A i tak trzeba iść po kartę do urzędu, do tego dostarczyć specjalnie zrobione zdjęcie – jakby nie wystarczyło napisać, że karta jest ważna z dowodem osobistym.

Jak dostać się na rehabilitację po operacji? Nie każdy wie, że taki wniosek trzeba złożyć w ciągu 30 dni od wyjścia ze szpitala, bo wtedy nie stoi się w kolejce na zabiegi. A lekarze o tym nie informują.

RPO: To, że mamy w ogóle karty parkingowe, to zasługa śp. Piotra Pawłowskiego. Bez niego by specjalnych miejsc dla osób z niepełnosprawnościami nie było. Problem w tym, że tych miejsc jest za mało w stosunku do potrzeb. Zwłaszcza że teraz parlament chce (i słusznie) poszerzyć to prawo o kombatantów.

A sprawie zdjęć się oczywiście przyjrzymy. Jak i pomysłowi informatora dla osób wypisywanych ze szpitala. To bardzo dobry pomysł, nie wpadliśmy na to , porozmawiamy o tym z Rzecznikiem Praw Pacjenta(a w np. Miechowie np. poradzili sobie z tym tworząc specjalny program pomocy dla osób wychodzących ze szpitala).

Jak zobaczę papiery, to mi się płakać chce

Nie jestem w stanie załatwić sprawy, nie dają mi. Zaczęłam od tego chorować.

Jest tu osoba, która od ludzi wyłudza opłaty za pomoc w zdobywaniu odszkodowań za błędy lekarskie. W ogłoszeniach jest wszystko pięknie, a potem okrada nas z renty i znika.

Poprzez „DudaPomoc” sprawa trafiła do prokuratury, ale ta sprawę umorzyła. Ta beznadziejność i to bezprawie mnie pozbawia zdrowia. A przecież my płacimy podatki. – Także skoro Pan tu jest, to zajmijcie się moimi sprawami.

Orzekanie o niepełnosprawności

Po co oni tam w tych budynkach siedzą, skoro oni na człowieka kilka minut potrzebują. Mąż renty nie dostał, choć dwa lata walczyliśmy.

RPO: Rząd teraz pracuje nad wielką reformą orzecznictwa. Przygotowuje ją zespół pod kierownictwem prezes ZUS.

Prawa rodzin

Młody ojciec skarży się na likwidację placu zabaw przed domem. Bo ktoś się poskarżył, że jest za blisko domu.

RPO: Placu nie oddamy, ale możemy sprawdzić, czy przepisy, jakie wskazują, jaka ma być odległość placu zabaw od domu, są w porządku. A poza tym sprawa placu zabaw to idealna rzecz na petycję do władz lokalnych. Niech powiedzą, gdzie mają państwo spędzać czas z dziećmi.

Hodowanie odsetek przez komornika

Zbankrutowałem, ale komornik działa tak, jakby nie chciał kończyć sprawy – tylko żeby narastały odsetki. Zamiast sprzedać część majątku i skończyć z tym, przeciąga – bo z tego żyje.

RPO: Przyjrzymy się sprawie.

Służba zdrowia i wykluczenie transportowe

Lekarz wypisując ze szpitala nie może skierować na badanie kontrolne. Dostaję informację, jakie mam badanie zrobić, ale nie dostaję skierowania. A to jest marnowanie czasu ludziom. Bo muszę dojechać znowu do lekarza do Warszawy i stać w kolejce, żeby się zapisać na badanie za trzy miesiące.

RPO: Musimy to sprawdzić.

Pamiętajmy, że mamy trzy systemy porządnie w Polsce nie zreformowane: służbę zdrowia, edukację i sądownictwo.

Zatrucie środowiska spowodowane przez nasycalnię podkładów kolejowych

Nasycalnia już nie działa, ale odpady wylewane do ziemi (do 2000 r.) zostały. Płyną w stronę miasta, ogródków działkowych, mleczarni (która wykupiła bardzo drogie filtry).

Organizacja społeczna działająca w Ostrowi bezskutecznie próbuje zdobyć dane o umieralności w mieście – chciałaby sprawdzić, czy jest on w mieście wyższy niż gdzie indziej. W debacie lokalnej problem pojawia się tylko w okolicy wyborów, ale potem nic się z tym nie dzieje.

Zwracaliśmy się do wszystkich, do posłów, do ministrów.

(inny uczestnik spotkania uspokaja, że sprawą zajął się już minister ochrony środowiska i minister żeglugi śródlądowej, którzy bardzo intensywnie się zaangażowali – problem ma być rozwiązany do końca roku).

Ale  może Rzecznik nam pomoże?

RPO: To dla nas bardzo ważny problem i nawet mamy kilka sukcesów (zablokowanie rozbudowy wysypiska śmieci w Radiowie i rozbudowy ferm kurzych w Kawęczynie koło Wrześni). Rzeczywiście widzimy problem braku koordynacji instytucji państwowych. Na takie sytuacje jest właśnie Rzecznik.

Zachęcony tą deklaracją uczestnik spotkania opowiada o zagrożeniu spowodowanym przez budowaną koło kościoła i szkoły stacją benzynową. Inwestor liczy na zarobek wynikający ze sprzedaży alkoholu w niedziele. Ale ludzie boją się konsekwencji awarii albo nawet zamachu w takim miejscu. Nie mówiąc już o zwykłej obyczajności. Jednak burmistrz na ich głosy nie reaguje.

RPO przypomina, że najpierw w sprawie takiej inwestycji musi być wydana decyzja środowiskowa. A tę można zaskarżyć w sądzie administracyjnym. Podpowiada, że trzeba znaleźć organizację, która może wykazać interes prawny w takiej sprawie (np. organizację pozarządową, która ma w statucie sprawy środowiska, albo parafię). Przypomina też o przysługującym obywatelom prawie petycji, którą władze muszą opublikować a następnie się do niej odnieść.

Pan, który wie dużo o działaniach rządu w sprawie nasycalni, mówi zebranym, że jego zdaniem do inwestycji nie dojdzie, bo właściciel sprzedaje działkę, a władze lokalne pilnują sprawy. - Bo to nie jest tak, że wszystkiemu jest winien PiS i burmistrz.

Ten sam pan dopytuje się też, dlaczego w mediach publicznych te wszystkie działania Rzecznika, o których mowa jest na spotkaniu, nie są przekazywane. Dlaczego mówi się tylko o działaniach RPO na rzecz LGBT+ i kasty sędziowskiej. – Czy nie może Pan lepiej informować społeczeństwa o tym, co Pan robi? Ja sobie daję radę, bo mam internet, ale inni tego nie wiedzą.

RPO: Dla mnie nie są ważne partie, ale ludzie i ich krzywda. Nie oskarżam, tylko zawsze sprawę sprawdzam – bo czasem tylko tyle wystarczy, by sprawę popchnąć do przodu.

Owszem, zajmuję się sądownictwem, bo bez niezależnych sądów nie ma praw obywatelskich. Ale też mówię sędziom, co muszą zmienić, by sądy działały lepiej na rzecz obywateli. Bronię tez praw osób LGBT, bo to mój obowiązek. Ale zajmuję się też innymi sprawami. Niestety, nie mam wpływu na to, jak mnie przedstawiają media, jeśli mają interes, by przedstawiać mnie w skrzywiony sposób.

Na koniec okazuje się, że krzywda ze strony Biura RPO polega na dwóch odpowiedziach, które Adam Bodnar obiecuje sprawdzić. A rzecznik dostaje różę za pomoc kobietom z rocznika 1953.

"Policja środowiskowa" bez pieniędzy. Jak zatem pomoże ludziom?

Data: 2019-04-05
  • Sąsiad za płotem dymi. Fabryka po sąsiedzku bardziej uciążliwa niż zwykle. Pracownicy fermy norek wyrzucili odpady na pole koło Twojego domu. Alarmujesz władze i nic? 
  • To dlatego, że Inspekcja Ochrony  Środowiska nie ma ani ludzi, ani sprzętu, by na takie sygnały natychmiast zareagować. Kiedy przyjadą na miejsce, wiatr wszystko rozwieje – do następnego razu
  • Ludzie zgłaszają ten problem w całej Polsce w czasie spotkań regionalnych z Adamem Bodnarem
  • Tymczasem - choć przepisy o Inspekcji zmieniono w zeszłym roku tak, że powinna działać skuteczniej - z tegorocznego budżetu zniknęło 250 mln zł na na etaty, certyfikowany sprzęt pomiarowy i samochody

Nowelizacja ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska z 20 lipca 2018 r. stanowi pierwszy, niezwykle ważny krok w kierunku przekształcenia Inspekcji Ochrony Środowiska w prawdziwą „policję środowiskową”. O potrzebie funkcjonowania takiej formacji Rzecznik Praw Obywatelskich przekonuje się, rozpatrując wpływające skargi, jak też rozmawiając z obywatelami podczas spotkań regionalnych (choćby w styczniu – na Śląsku).

Dziś – z powodu problemów finansowych, kadrowych, organizacyjnych i sprzętowych (narzędzia do pomiaru trucizn) – Inspekcja nie realizuje swojej roli, jaką jest kontrola przestrzegania przepisów o ochronie środowiska.

Z tego względu Rzecznik – tak jak duża część mieszkańców kraju – jest żywo zainteresowany skutkami wejścia w życie ustawy z 2018 r. Na jej realizację ma być przeznaczone nawet do 250 milionów zł rocznie, a rezultatem ma być m.in. znaczne zwiększenie zatrudnienia w Inspekcji oraz zmiany organizacyjne zwiększające możliwości wykonywania zadań.

RPO z zaniepokojeniem jednak zauważył, że w ustawie budżetowej na rok 2019 nie ma tych pieniędzy. Minister Środowiska nie wydał też rozporządzenia o tym, jak egzaminować kandydatów na inspektorów – a bez tego nie da się zatrudnić nowych inspektorów.

Adam Bodnar poprosił zatem Głównego Inspektora Ochrony Środowiska o informacje, w jaki sposób wykonuje powierzone mu w zeszłym roku zadania - bez pieniędzy. 

Odpowiedź GIOŚ

Ustawa przewiduje przeznaczenie nawet do 250 min zl rocznie na realizację zwiększonych zadań Inspekcji. Brak ich odzwierciedlenia w ustawie budżetowej wynika z faktu, że są trzy różne źródła finansowania tych zadań: budżet państwa. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie - odpowiedział główny inspektor ochrony środowiska Paweł Ciećko. Ponadto środki budżetu państwa są przekazywane w formie rezerwy celowej, natomiast z pozostałymi jednostkami muszą być dodatkowo zawarte odpowiednie umowy.

Obecnie Inspekcja posiada do dyspozycji środki z rezerwy celowej budżetu państwa przeznaczone na podwyżki wynagrodzeń i zatrudnienie nowych inspektorów, w kwocie 80 mln zł (ok. 50 mln zł dla wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska oraz ok. 30 mln dla Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska). Z Narodowym Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej Główny Inspektor Ochrony Środowiska zawarł 4-letnią umówię na finansowanie zadań Państwowego Monitoringu Środowiska na kwotę prawie 331 mln zł, w tym na ponad 97 mln zł w roku 2019. Zabiegam także o uruchomienie środków z rezerwy celowej budżetu państwa na realizację zadania polegającego na działaniach kontrolnych i monitoringowych w zakresie ochrony wód przed azotanami pochodzącymi ze źródeł rolniczych. W bieżącym roku jest to kwota ok. 23 mln zł. a w roku 2020 - ok. 37 mln zł. Powyższe środki są w gestii Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie.

W celu wykonania zadań związanych z zatrudnieniem w Inspekcji osób wykonujących działania kontrolne, w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska trwają intensywne prace nad ostateczną redakcją rozporządzenia, o którym mowa w art. 8e ust. 3 znowelizowanej ustawy o Inspekcji Ochrony Środowiska. Dobre przygotowanie nowo zatrudnianych pracowników do realizacji zadań w newralgicznym obszarze, jakim jest działalność kontrolna jest moim priorytetem. Obecnie trwają końcowe prace legislacyjne.

Niezależnie od powyższego, zarówno w wojewódzkich inspektoratach ochrony środowiska, jak i w Głównym Inspektoracie Ochrony Środowiska, trwa proces pozyskiwania pracowników na przyznane 600 nowych etatów. Rozpoczęcie pierwszego cyklu szkoleń dla nowych inspektorów planuję pod koniec I półrocza 2019 r., a przeprowadzenie egzaminów pod koniec tego roku. Egzaminem będą objęci nowo zatrudnieni pracownicy w lOŚ. Wojewódzcy Inspektorzy Ochrony Środowiska zapewniają gotowość wykonywania kontroli w systemie całodobowym.

W ramach środków finansowych otrzymanych w roku 2018 z rezerwy celowej, powołane w niektórych wojewódzkich inspektoratach ochrony środowiska grupy interwencyjno-wyjazdowe, zostały wyposażone w niezbędny sprzęt do prowadzenia bieżących działań i zabezpieczania dowodów (fotopułapki, noktowizory, kamery cyfrowe, aparaty cyfrowe o wysokiej rozdzielczości i lornetki). Zapewniam Pana Rzecznika, że w każdej sytuacji, która tego wymaga, korzystam z przysługującego mi uprawnienia określonego w art. lOc ustawy o lOŚ i powołuję zespół kontrolny - napisał Paweł Ciećko.

V.7200.6.2019

„Nie idzie wytrzymać”. RPO upomina się u premiera o skuteczną walkę z odorami

Data: 2019-04-04
  • „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci. Oczy łzawią. Nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem”
  • Takie słowa mieszkańca miejscowości z fermą norek cytuje RPO w wystąpieniu do premiera o braku skutecznej walki z uciążliwymi odorami
  • Konstytucja nakazuje władzom zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Oznacza to konieczność wyposażenia służb państwa w efektywne mechanizmy
  • Ich brak może naruszać nie tylko Konstytucję, ale także Europejską Konwencję Praw Człowieka i Podstawowych Wolności - wskazuje Rzecznik

Adam Bodnar wystąpił do premiera Mateusza Morawieckiego, bo resort środowiska nie odpowiedział na wspólny apel RPO i organizacji społecznych z października 2018 r. o podjęcie niezbędnych działań w tej sprawie, m.in. zmian prawa.

Smród, muchy, gryzonie...

Rzecznikowi Praw Obywatelskich od lat skarżą się ludzie mieszkający w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm trzody chlewnej, drobiu, czy zwierząt futerkowych, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów, ubojni i innych obiektów, które powodują uciążliwe zapachy. Często nie daje się otwierać okien w domach czy przebywać na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od ferm. W okolicy rozmnażają się zaś gryzonie i muchy. Zagrożone mogą być ujęcia wody. Ponadto spada wartość nieruchomości.

Tymczasem w Polsce nie ma instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska mogłyby prowadzić kontrole uciążliwości zapachowych, robić pomiary emisji lub jakości powietrza oraz wydawać wystąpienia pokontrolne i decyzje (np. nakazywać redukcję lub eliminację odoru). 

W latach 2006-2014 Rzecznicy poprzednich kadencji sygnalizowali konieczność podjęcia pilnych działań dla poprawy sytuacji. Problem pozostaje nierozwiązany, a wręcz narasta. W całym kraju działają, a nawet powstają nowe, inwestycje uciążliwe dla mieszkańców. Samorządy często się na nie godzą, kuszone perspektywą rozwoju gospodarczego. Tymczasem nie mierzy się uciążliwości tych inwestycji – smrodu, rozmnażających się gryzoni i much, problemów ujęć wody, spadku wartości nieruchomości itd.

Dlatego 18 października 2018 r. Rzecznik, wraz z przedstawicielami organizacji społecznych, zwrócił się do ministrów środowiska, rolnictwa oraz infrastruktury ze wspólnym apelem o podjęcie niezbędnych działań na rzecz zintensyfikowania ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia kompleksowych rozwiązań prawnych. Odpowiedzi nie było.

W związku z tym Adam Bodnar wystąpił do premiera. Przedstawił mu historię zabiegów kolejnych rzeczników oraz własnych w tej sprawie. Przypomniał, że w 2016 r. Minister Środowiska zapowiadał prace nad ustawą o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej.

Rzecznik podkreślił, że podczas spotkań z obywatelami  w Gnieźnie w 2017 r. przedstawili oni swą dramatyczną sytuację wskutek działalności fermy w Kawęczynie.

Problematyka ta jest również stale obecna w mediach. Np. opublikowany w magazynie reporterów „Duży Format” tekst pt. „My, Polacy, władcy much i smrodu” obrazowo pokazuje, jak wygląda codzienne życie w pobliżu ferm norek i kurczaków. Rzecznik przytacza słowa jednego z bohaterów reportażu: „Nie idzie wytrzymać. Dorosłego ciągnie na wymioty, a co dopiero dzieci Oczy łzawią. Mamy alergię. Podejrzewam, że to przez gazy w smrodzie. To nie był jeden, czy dwa dni, ale mdliło nas od maja do sierpnia. W tych miesiącach nasze ubrania, pościel, wszystko przesiąkło smrodem. (...) Kupiłbym mieszkanie we Wrześni, nawet mniejsze, byleby się stąd wyprowadzić. Ale za co? Kto kupi?”.

Brak skutecznych narzędzi państwa narusza prawa i wolności obywatelskie

Nie ulega wątpliwości, że uciążliwości odorowe - zwłaszcza jeżeli wiążą się z emisją silnych związków chemicznych - mogą negatywnie oddziaływać na zdrowie ludzkie. Według art. 68 ust. 4 Konstytucji obowiązkiem państwa jest zapobieganie negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska. Wskazuje to na konieczność zorganizowania służb publicznych tak, by móc wyeliminować niebezpieczne dla zdrowia zjawiska. W ramach realizacji tego obowiązku istnieje zatem konieczność wyposażenia służb publicznych w efektywne mechanizmy zapobiegania zagrożeniu dla zdrowia publicznego, jakim jest długotrwała ekspozycja na uciążliwości odorowe. 

Zawarty zaś w art. 21 ust. 1 i art. 64 ust. 2 Konstytucji nakaz ochrony własności oraz innych praw majątkowych nakłada na ustawodawcę obowiązek stanowienia przepisów i procedur udzielających ochrony prawnej prawom majątkowym. Chodzi o to, by organ państwa doprowadził do powstrzymywania działań, które zakłócają ponad przeciętną miarę korzystanie z sąsiednich nieruchomości.

Sytuacja, w której brak jest instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska byłyby uprawnione do przeprowadzenia kontroli określających uciążliwości zapachowe, w tym pomiarów kontrolnych emisji lub zapachowej jakości powietrza oraz wydawania wystąpień pokontrolnych i decyzji, może oznaczać niewywiązanie się przez organy władzy publicznej z konstytucyjnego obowiązku zapewnienia efektywnej ochrony prawa własności.

Ponadto nieuregulowanie tej problematyki może naruszać art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Stanowi on, że każdy ma prawo do poszanowania swojego życia prywatnego i rodzinnego, swojego mieszkania i swojej korespondencji. Ingerencja władz w korzystanie z tego prawa jest niedopuszczalna, z wyjątkiem przypadków przewidzianych przez ustawę i koniecznych w demokratycznym społeczeństwie z uwagi na bezpieczeństwo państwowe, bezpieczeństwo publiczne lub dobrobyt gospodarczy kraju, ochronę porządku i zapobieganie przestępstwom, ochronę zdrowia i moralności lub ochronę praw i wolności innych osób.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka potwierdza taką wykładnię art. 8 Konwencji, zgodnie z którą jego naruszenie może być związane z uciążliwościami zapachowymi. Jednostka ma prawo do poszanowania jej domu, postrzeganego nie tylko jako prawo do fizycznego obszaru, ale również jako prawo do korzystania z tej przestrzeni w spokoju. Naruszenie prawa do poszanowania domu nie dotyczy jedynie materialnych czy cielesnych naruszeń, takich jak wtargnięcie do domu nieuprawnionej osoby. Odnosi się również do naruszeń niematerialnych i bezcielesnych - takich jak hałas, emisja szkodliwych substancji, czy nieprzyjemnych zapachów.

Wobec braku odpowiedzi na apel, Rzecznik wystąpił do premiera o poinformowanie o stanowisku resortu środowiska co do konieczności podjęcia działań na rzecz zintensyfikowania poziomu ochrony przed uciążliwościami zapachowymi i wprowadzenia całościowych rozwiązań prawnych.

V.7203.78.2017

RPO: sankcje służbowe za nielegalny zakaz wstępu do Puszczy Białowieskiej podczas jej wycinki

Data: 2019-03-21
  • Zakaz wstępu do Puszczy Białowieskiej podczas jej wycinki był nielegalny. Wprowadzono go bowiem na czas nieokreślony, a prawo dopuszcza tylko zakaz okresowy
  • Orzekł tak Sąd Najwyższy, uniewinniając po kasacji RPO jedną z osób protestujących przeciw wycince
  • Oznacza to, że osoby pokojowo protestujące nie złamały prawa - naruszyły je zaś Lasy Państwowe
  • Dlatego Rzecznik wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych o sankcje służbowe wobec osób, które wydały zakaz wstępu do lasu z naruszeniem prawa

17 kwietnia 2018 r. - w związku ze skargą Komisji Europejskiej - Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej orzekł, że Polska w sprawie wycinki Puszczy Białowieskiej uchybiła zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej oraz ptasiej. Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślał, że Trybunał potwierdził tym samym, iż wycinka  Puszczy była nielegalna, a manifestacje w jej obronie - uzasadnione. Miały one bowiem na celu doprowadzenie do przestrzegania prawa przez polskie władze i powstrzymania Lasów Państwowych od zwiększenia wycinki.

27 kwietnia 2018 r. Rzecznik spytał Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Białymstoku, czy w świetle tego wyroku nadal będą popierane wnioski o ukaranie osób protestujących przeciw wycince w Nadleśnictwie Białowieża. Zostały one obwinione, głównie przez Straż Leśną, o wykroczenie polegające na przechodzeniu i przebywaniu na gruntach leśnych, na których jest to zabronione (art. 151 § 1 Kodeksu wykroczeń).

W odpowiedzi z 18 maja 2018 r. dyrektor RDLP Andrzej Józef Nowak poinformował, że działania leśników w Puszczy Białowieskiej „nigdy nie naruszały praw i wolności obywatelskich”. Z odpowiedzi  wynikało też, że „większość wniosków skierowanych przez nadleśnictwa dotyczyła naruszenia okresowych zakazów wstępu do lasu, które były wprowadzone przez nadleśniczych w pełni zasadnie i legalnie, byli zresztą do tego zobligowani na podstawie ustawy o lasach”.

Rzecznik nie podziela oceny, że ten zakaz wstępu wprowadzono legalnie. Z art. 26 ust. 3 ustawy z 28 września 1991 r. o lasach wynika bowiem, że nadleśniczy jest uprawniony do wprowadzenia okresowego zakazu wstępu do lasu stanowiącego własność Skarbu Państwa. Tymczasem zarządzenie Nr 10/17 Nadleśniczego Nadleśnictwa Białowieża z  27 marca 2017 r. w sprawie wprowadzenia okresowego zakazu wstępu do lasu (zmienione zarządzeniem Nr 15/17 Nadleśniczego z 28 kwietnia 2017 r.), nie pozostawia wątpliwości, że zakaz w tym przypadku wprowadzono na czas nieokreślony. Zakaz wprowadzony „do odwołania” jest bowiem zakazem na czas nieokreślony, a nie zakazem okresowym. Został więc wprowadzony z rażącym naruszeniem art. 26 ust. 3 ustawy o lasach.

Taką ocenę prawną Rzecznik przedstawił, wnosząc do Sądu Najwyższego kasacje od wyroków nakazowych wydanych przez sąd w Hajnówce w postępowaniach wykroczeniowych wobec protestujących.

11 grudnia 2018 r. SN podzielił ocenę prawną Rzecznika i uwzględnił kasacje wobec trzech osób ukaranych w 2017 r. przez sąd w Hajnówce grzywnami za złamanie zakazu wejścia do lasu. Sąd rejonowy wydał wyroki nakazowe bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych. Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozpraw. Dlatego wniósł o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

SN jedną z obwinionych uniewinnił, a sprawy dwóch pozostałych (w tym operatora telewizji) zwrócił sądowi w Hajnówce (sygn. akt III KK 649/18, III KK 648/18, III KK 647/18).  SN orzekł, że zarządzenie, zamiast ustalić wymagany przez ustawę okresowy zakaz wstępu do lasu, wprowadziło w istocie stały zakaz.

Uniewinniając obwinioną A.G., Sąd Najwyższy stwierdził, że „towarzyszyła jej rzeczywista i autentyczna troska o stan polskiej przyrody i że swoją postawą, zasługującą na uznanie, zmierzała i ostatecznie w jakiejś mierze przyczyniła się do położenia kresu dewastacji znanego i cenionego na świecie kompleksu leśnego. Pozbawione wszelkiej agresji zachowanie (…) – trzeba to z całą mocą zaakcentować – nie odznaczało się w najmniejszym stopniu społeczną szkodliwością. Przeciwnie – zasługiwało na to, aby potraktować je jako społecznie korzystne i godne szacunku”.

Po wyrokach TS UE i SN nie budzi zatem wątpliwości, że:

  • wycinka drzew w Nadleśnictwie Białowieża była prowadzona z naruszeniem prawa;
  • wprowadzony zakaz wstępu do lasu miał charakter nielegalny, gdyż został wprowadzony na czas nieokreślony, a więc z rażącym naruszeniem ustawy o lasach;
  • osoby pokojowo protestujące nie dopuściły się czynu zabronionego z  art. 151 § 1 Kodeksu wykroczeń. Nie może dopuścić się bowiem tego wykroczenia  osoba, która nie przestrzega nielegalnego zakazu.

- Mając na uwadze powyższe, stwierdzam, że Lasy Państwowe w wyniku podejmowanych przez swoich funkcjonariuszy niezgodnych z prawem działań, doprowadziły do naruszenia praw obywatelskich licznych osób, przeciwko którym kierowały wnioski o ukaranie oparte na nielegalnej podstawie prawnej – napisał Rzecznik do RDLP w Białymstoku. W efekcie tych działań, paradoksalnie, to osoby broniące porządku prawnego zostały narażone na odpowiedzialność prawą, zaś naruszyciele tego porządku nie ponieśli dotychczas żadnych konsekwencji. Taki stan rzeczy nie może być tolerowany.

Dlatego Rzecznik wystąpił do dyrektora RDLP w Białymstoku o zastosowanie sankcji służbowych wobec osób, które doprowadziły do wydania zakazu wstępu do lasu z oczywistą obrazą art. 26 ust. 3 ustawy o lasach.

Zgodnie z ustawą RPO może kierować wystąpienie do organu, organizacji lub instytucji, w których działalności stwierdził naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela oraz żądać wszczęcia postępowania dyscyplinarnego lub zastosowania sankcji służbowych.

VII.613.4.2017

Spotkanie regionalne w Poznaniu – Poznań jak cała Wielkopolska mówi o smogu

Data: 2019-03-15
  • Temat smogu zajął w Poznaniu sporo czasu i wywołał dużo emocji.
  • Mowa też była o problemach rodzin osób chorych na Alzheimera, praw osób z niepełnosprawnościami i kłopotów rodzin osób pozbawionych wolności.

Na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich w Poznaniu, w Przestrzeni Pracy Wspólnej w Biurowcu Za Bramką, w piątkowe popołudnie przyszło około 40 osób.

Jak zawsze, Adam Bodnar wyjaśniał na początku zasady działania swojego urzędu (można o tym przeczytać TU), w tym o wystąpieniach generalnych, sprawach w Trybunale Konstytucyjnym, interwencjach.

Smog w Poznaniu

- Poznań w styczniu był na liście 10 miast na świecie z najwyższym stężeniem PM 2,5 i PM 10. Pozwałem prezydenta Poznania o zaniechania w walce ze smogiem w mieście – powiedział pan, który poprosił pierwszy o głos „z racji wieku”. - Dziś byliśmy razem na proteście młodzieży. Musimy coś z tym zrobić – dodał.

RPO: Te pozwy mają znaczenie, bo uruchamiają wyobraźnię. Ludzie przestają mówić o ogólnym problemie, skupiają się na konkretnej sprawie i łatwiej im zrozumieć, jakie to ma znaczenie dla ich życia.

Dlatego, w ramach swojego programu litygacji strategicznej ,Rzecznik przyłączył się do pozwu Oliwera Palarza z Rybnika - tam sytuacja ze smogiem jest najgorsza.

- Pani wiceprezydent od ochrony środowiska pozoruje działania. Pan pewnie nie wie, jak źle jest w Poznaniu, bo pan jest z Warszawy. A Poznań nie robi nic. Tylko 2 mln zł przeznacza na wymianę piecy-kopciuchów, a ludzi nie stać na takie remonty. Kiedy ja mogę pozwać tę panią prezydent?

RPO: To nie jest pytanie do mnie.

Pytający: Pewnie, tak myślałem.

RPO: Nie zrozumiał Pan. Po tym spotkaniu wystosuję pismo do prezydenta Poznania z konkretnymi pytaniami i sprawdzę standardy i nakłady w innych miastach. I ogłoszę to na stronie rpo.gov.pl.

Pytający: A co Pan w ogóle może zrobić w sprawie smogu? Czy brudne powietrze narusza moje prawa?

RPO: Skoro o tym rozmawiamy, to znaczy, że narusza.

To że słucham o tym i zachęcam ludzi do aktywności, to już jest coś. Bo bez aktywności ludzi nic się nie zmieni – ja mogę tę działalność propagować a władzom pokazywać problem. Musimy zrozumieć, że bez nakładów publicznych, także na szczeblu centralnym, niewiele się zmieni. Bo np. jeśli Śrem ma kłopoty z połączeniem autobusowym z Poznaniem, to 1800 samochodów dziennie wjeżdża do Poznania. I macie spaliny.

Barbara Imiołczyk: Źródłem smogu jest też to, czym palimy w prywatnych domach. Dlatego ważna jest edukacja. Także o tym, że władze samorządowe mają już prawo sprawdzania tego, czym palimy, i nakładać kary.

- W Puszczykowie pod Poznaniem władze nie wspierają postaw proekologicznych. Opłaty za wywóz śmieci nie są obniżane tym, którzy je dobrze sortują, władze lekceważą petycje w sprawie niewycinania drzew. Co mamy robić?

RPO Zwracać uwagę, by nie kopiować strategii prawnych, ale je dobrze rozważać, być może konsultując się z innymi organizacjami społecznymi (np. ClientEarth).

- Walczyliśmy o to, by nie wycinać 160 drzew na osiedlu, na terenie miejskim. Władze im to obiecały, a drzewa zostały wycięte. Przegraliśmy, choć opinia publiczna stanęła po naszej stronie. Tymczasem miasto chwali się swoim wspaniałą polityką wobec zieleni. Czy taką sprawę można zgłosić do Rzecznika?

RPO: Za mało o tej sprawie wiem, by ale chętnie się jej przyjrzę. Miasto jest wspólnotą mieszkańców i warto się do decyzji przekonywać.

- Czy w sprawie niewykonania wyroków w sprawie ochrony środowiska można iść do Trybunału w Strasburgu?

RPO: Trybunał w Strasburgu daje szansę na zadośćuczynienie w indywidualnej sprawie. Ale na wyrok czeka się długo, a proces jego wykonania też trwa, zwłaszcza w sprawach systemowych. Dlatego bardziej skuteczny jest w takim przypadku Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Problem braku dostępu do informacji o umowie w sprawie budowy spalarni śmieci. Prezydent miasta nie chce jej ujawnić. Prosimy o zajęcie się tą sprawą.

RPO: Chętnie zobaczę dokumenty.

Sposób traktowania rodzin w zakładach karnych

- Kobieta z malutkim dzieckiem z niepełnosprawnością czeka godzinami na widzenie w Zakładzie Karnym, w podróży jest kilkanaście godzin, dziecko jest przemoczone, bo deszcz i wiatr – opowiada kolejna uczestniczka spotkania.

RPO: Proszę z tym nigdy nie czekać, ale od razu do nas zgłaszać. Mamy zespół ekspertów, którzy interweniują w takich przypadkach.

Problem więziennictwa pokazuje zresztą dobrze ostatnie posiedzenie sejmowej komisji sprawiedliwości w tej sprawie.

Problem osób chorujących na Alzheimera i ich rodzin

- Chorych mamy w Polsce 350 tysięcy. Prawa tych osób są naruszane, pomaga nam Rzecznik, ale tej pomocy nigdy nie będzie za dużo.

RPO: Może się wydawać, ze problem dotyczy tylko poszanowania godności samego chorego. Ale tak naprawdę wsparcie potrzebne jest rodzinie – by wiedziała, z jaką chorobą ma do czynienia, i jak sobie z tym radzić.

Barbara Imiołczyk: 30 września organizujemy konferencję o tym, jak pomagać opiekunom. Tak jak poprzednie, będzie transmitowana online, a my będziemy zachęcać, by się spotykać, oglądać razem i zadawać pytania. Bardzo Państwa zachęcam do udziału.

Sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami

- W mojej gminie opiekunce osób z niepełnosprawnościami ośrodek pomocy odmówił wsparcia, bo ta osoba prawnie nie jest opiekunem tych osób.

RPO: Poprosimy o szczegóły i sprawdzimy.

Problemy uczniów i mowy nienawiści

- Mamy sygnały, że agresja wobec dzieci pochodzenia ukraińskiego, schodzi do szkół podstawowych.

RPO: My nic o tym nie słyszeliśmy, a jesteśmy w stałym kontakcie ze Związkiem Ukraińców w Polsce. Generalnie, problem agresji wśród młodzieży i mowy nienawiści, bardzo nasz martwi. Ale bez konkretnego zgłoszenia nic nie zrobimy. Trzeba też uważać, bo takie sygnały mogą być całkowicie fałszywe – mieliśmy z tym już do czynienia.

Wcześniejsze emerytury kobiet przeliczane niekorzystnie (w tym z rocznika 1953)

- Czy po wyroku Trybunału będą sprawdzane decyzje wydawane w czasie przeliczenia emerytur wcześniejszych na powszechne roczników wcześniejszych?

RPO: O ten wyrok pytani jesteśmy na wielu spotkaniach. Musimy więc zrobić dokładną analizę tego, co ten wyrok oznacza.

Efekt spotkania regionalnego w Śremie – interwencja RPO w sprawie składowiska odpadów w Pyszące

Data: 2019-03-15

Zaalarmowany przez mieszkańców i samorządowców Rzecznik poprosił o wyjaśnienia śremski wydział geodezji i gospodarki nieruchomościami:

Podczas spotkania regionalnego z mieszkańcami Śremu i okolic 14 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich został poinformowany o problemie nielegalnego składowiska odpadów zlokalizowanego w miejscowości Pysząca – napisał w imieniu RPO dyrektor Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO Piotr Mierzejewski.

- Z przedstawionych Rzecznikowi informacji wynika, że składowisko zlokalizowane jest na nieruchomości stanowiącej własność Skarbu Państwa, pozostającej w użytkowaniu wieczystym posiadacza odpadów. Dodatkowo, wobec przedsiębiorcy prowadzącego składowisko została wydana przez Starostę Śremskiego decyzja cofająca zezwolenie na działalność, która podlega egzekucji administracyjnej wobec jej niewykonania przez podmiot zobowiązany.

Mając powyższe na względzie, w oparciu o art. 13 ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich (Dz.U. z 2018 r. poz. 2179), zwracam się z uprzejmą prośbą o przedłożenie Rzecznikowi kopii: umowy użytkowania wieczystego nieruchomości, na której zlokalizowane jest wspomniane składowisko, a także decyzji Starosty Śremskiego w przedmiocie cofnięcia zezwolenia na zbieranie odpadów.

Proszę również o przedstawienie informacji o przebiegu postępowania egzekucyjnego zmierzającego do przymusowego wykonania ww. decyzji.

Proszę także o wskazanie, czy Starosta Śremski, jako organ reprezentujący Skarb Państwa w zakresie gospodarowania nieruchomościami stanowiącymi własność Skarbu Państwa (art. 11 ust. 1 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami, Dz.U. z 2018 r. poz. 2204, z późn. zm.), podjął czynności zmierzające do rozwiązania umowy użytkowania wieczystego (art. 240 Kodeksu cywilnego). Jeżeli na mocy przepisów szczególnych inny niż Starosta Śremski organ wykonuje uprawnienia właścicielskie wobec nieruchomości, na której zlokalizowane jest składowisko odpadów, będę zobowiązany za wskazanie tego organu – napisał dyr. Mierzejewski.

Spotkanie regionalne RPO w Nowym Tomyślu: czy poradzimy sobie sami, bez praw i bez organizacji?

Data: 2019-03-14
  • Na czym polega stanie na straży praw i wolności obywatelskich? Na pilnowaniu, czy władze i instytucje państwowe przestrzegają w relacji z obywatelami ustaw, Konstytucji i konwencji międzynarodowych – mówił Adam Bodnar 60 uczestnikom spotkania regionalnego w Nowym Tomyślu, w auli Wyższej Szkoły Pedagogiki i Administracji im. Mieszka I.
  • Pierwsze pytanie dotyczyło… (tak, zgadliście Państwo) …smogu.

Co Rzecznik Praw Obywatelskich może zrobić w sprawie smogu?

RPO: Walka ze smogiem zaczyna się od organizaowania się. Tam, gdzie jest silne społeczeństwo obywatelskie, tam władze lokalne zabierają się za problem. W wielu miejscowościach działają Alarmy Smogowe, czyli organizacje, które zabiegają o pomiar smogu, o wymianę kotłów na nowoczesne, o ograniczanie ruchu kołowego w centrach miast.

Nowością - wynikiem działan oddolnych - jest też pozywanie skarbu państwa o życie w smogu. Skutecznie (w pierwszej instancji) wygrała taką sprawę aktorka Grażyna Wolszczak. Znacznie ciekawsza jest jednak sprawa Oliwera Palarza z Rybnika, do której Rzecznik się przyłączył. Pan Palarz wywiódł bowiem szczegółowo, w jaki sposób smog ogranicza jego dobra osobiste - nie może realizować pasji, nie może uprawiać sportu, nie może spędzac czasu z rodziną na powietrzu, musi inwestować w maseczki i wentylatory. Przegrał w I instancji, ale zobaczymy, co będzie dalej.

Proszę pamiętać jednak, ze jedna czy druga sprawa nie zmieni nagle stosunku władz do smogu – te sprawy są ważne, bo uruchamiają wyobraźnię współobywateli. A to ma duże znaczenie, jeśli chcemy ich przekonać, że to ważny problem. Potzrebne są zmiany prawa...

- Ale czy w Polsce nie ma przypadkiem za dużo ustaw? Po co nam np. ustawa antyodorowa? Czy to nie jest przeregulowanie, które godzi w prawa człowieka?

RPO: Inflacja prawa, czyli taki przyrost ustaw, że mało kto jest w stanie je śledzić, jest problemem. Ale z drugiej strony - mamy coraz więcej sfer życia społecznego, gdzie ludzie domagają się regulacji. Im mniejsze nasze zaufanie do państwa, tym większa chęć doprecyzowania wszystkiego w przepisach.

Jeśli chodzi np. o odór – gdyby inspekcja środowiska potrafiła odór zmierzyć w sposób budzący zaufanie, a sądy by to brały pod uwagę, to ustawa nie byłaby potrzebna. Wystarczylyby ogólne przepisy o tzw immisjach. Jednak one dziś działają tylko w sporach sąsiedzkich. Ale jeśli sąsiadem jest potentat gospodarczy, którego stać na najlepsze kancelarie prawne? Proszę sprawdzić to w Kawęczynie pod Wrześnią. Państwo i precyzyjne prawo potrzebne jest tam, gdzie między stronami nie ma równowagi sił.

Co Rzecznik może zrobić w sprawie nierzetelnych informacji w państwowej telewizji?

- Jestem sołtysem we wsi, gdzie osoby najmniej zamożne mają tylko dostęp do państwowej telewizji. Tam informacje są nierzetelne, a to wpływa na decyzje wyborcze. Czy Rzecznik ma na to wpływ?

RPO: Rzeczywiście, na całym obszarze Polski mamy dostęp tylko do telewizji naziemnej – a tam są różne kanały, z tym że kanały informacyjne są tylko z TVP. Jeśli ktoś chce mieć inne kanały informacyjne, musi płacić. To może rodzić wątpliwości, czy w taki sposób obywatele mają zapewniony pluralizm mediów.

Jedyne, co można w tej sprawei robić, to apelować, by telewizja publiczna wypełniała wymogi konstytucyjne. Trzeba to zgłaszać, protestować. Nic innego Państwu nie poradzę. A to jest temat ważny wobec zbliżających się wyborów.

Ja ze swej strony zaskarżyłem przepisy o Radzie Mediów Narodowych do Trybunału Konstytucyjnego – ten podzielił nasz pogląd o niekonstytucyjności wprowadzonych zmian. Ale wyrokiem władze się nie przejęły.

Co Rzecznik może zrobić dla rodzin z osobami z niepełnosprawnościami?

- W rodzinach osób z niepełnosprawnościami jeśli opiekunowie pozostają na zasiłkach pielęgnacyjnych, nie ma prawa do zasiłku pogrzebowego – jeśli umrzemy, nasze dzieci nie dostaną ani tego, ani renty. Z drugiej strony - rodzice na świadczeniach pielęgnacyjnych nie mają prawa do emerytury.

RPO: to jest dla nas temat. Sprawdzimy.

Problemów opiekunów osób z niepełnosprawnościami naprawdę wiele, dla nas najbardziej wstrząsające jest (bo ludzie to wszędzie zgłaszają) – niewykonany wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. w sprawie wysokości świadczeń.

Niestety, zeszłoroczny protest osób z niepełnosprawnościami nic nie zmienił – nadal, tak jak Państwo mówicie – miejsc w warsztatach terapii zajęciowej brakuje, opieki wytchnieniowej nie ma itp. itd. Dlatego Rzecznik na rocznicę protestu opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami w Sejmie przedstawi raport: co jest do zrobienia, co obiecano, co jest.

Barbara Imiołczyk z Biura RPO mówi o systemowych zaniedbaniach państwa we wsparciu osób z niepełnosprawnościami (co przecież gwarantuje Konstytucja w art. 69). Opowiada też o tym, że zajęcie i praca dla osób z niepełnosprawnościami jest możliwa i bardzo potrzebna – i o tym,  jak radzą sobie niektóre społeczności lokalne – jak w Jarosławiu czy w Wieruszowie.

- Slużymy kontaktami – powiedziała. Te wspaniałe przykłady Rzecznik zbiera nazywając je „Wielkoduszną Polską”.

- Ja jestem z powiatu międzychodzkiego. Nasz PCPR (Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie) odmawia nam finansowania turnusów rehabilitacyjnych.

RPO: To jest na interwencję dla nas, jeśli dostaniemy dokumenty.

Prawa rodziców – jak się układa współpraca Rzecznika z Ministerstwem Sprawiedliwości i z nowym Rzecznikiem Praw Dziecka?

RPO: Przyzwoicie.  Ministerstwo przygotowało projekt zmian w Kodeksie Rodzinnym i Opiekuńczym. Idzie w dobrą stronę, ale można go jeszcze poprawić. Z nowym RPD współpracujemy w zakresie problemu alimentów – to właśnie obecny rzecznik praw dziecka Mikolaj Pawlak zajął się pomysłem ekspertów także RPO i przygotował – jeszcze w resorcie sprawiedliwości – procedowany obecnie projekt ustawy o alimentach podstawowych, czyli takich, które będą ustalane automatycznie, na podstawie średniej pensji i średniej liczby dzieci w rodzinach. Dopiero jeśli te „wskaźnikowe” alimenty okażą się niewystarczające, pozostanie droga sądowa (ale spór o alimenty nie będzie obowiązkowym elementem rozwodu).

Ojcowie, z którymi teraz współpracujemy, proponują teraz także wprowadzenie mechanizmu na kontakty z dzieckiem – by także one nie były elementem sporu rozwodowego.

Zajmowałam się całe życie dziećmi jako matka zastępcza -  zawodowo tylko siedem lat. Jaką mam szansę na emeryturę?

RPO: Sprawdzimy i damy znać.

Jak Pan się odnosi do instytucji małżeństw osób tej samem płci (pytanie z karteczki)

RPO: Moim zdaniem takie małżeństwa wymagałyby zmiany Konstytucji, bo ona tego w tej chwili nie przewiduje. Nic nie stoi na przeszkodzie, by wprowadzić instytucję związku osób tej samem płci. To jest rozwiązane znane z innych państw.

Jak Pan interpretuje art. 30 Konstytucji o przyrodzonej o niezbywalnej godności człowieka? Chciałbym po prostu się dowiedzieć, jakiego mamy rzecznika.

RPO: To jest temat na naprawdę porządny wykład akademicki. Można powiedzieć tak, że z godności wywodzone są wszystkie inne prawa – bo godność przysługuje każdemu

(O tym, jak RPO interweniuje w poszanowania godności zapisanej w art. 30 Konstytucji, można przeczytać tu)[1].




[1] Zobacz wyrok TK z 2013 r. „Możliwość zestrzelenia samolotu pasażerskiego w sytuacji niebezpieczeństwa użycia go do działań sprzecznych z prawem oraz zagrożenia bezpieczeństwa państwa”, http://trybunal.gov.pl/sprawy-w-trybunale/omowienia-wybranych-orzeczen-od-2000-r/art/5909-mozliwosc-zestrzelenia-samolotu-pasazerskiego-w-sytuacji-niebezpieczenstwa-uzycia-go-do-dzial/

 

Ty i Ja w Śremie – spotkanie regionalne Rzecznika

Data: 2019-03-14
  • W Śremie ważne są sprawy środowiska, mowy nienawiści, sprzedaży organizowanej dla seniorów, prasy wydawanej przez samorządy, prawa zwierząt, ochrona prawna osób LGBT

W księgarni Przy Rynku, gdzie na chwilę się zatrzymaliśmy, ekipa Rzecznika zaprasza na spotkanie z RPO. Ale obecni mówią, że już wiedzą, że sporo osób się wybiera (informacja o tym jest w gazecie, którą tu można kupić - w witrynie wisi zaś plakat KonsTYtucJA, a w środku, na ścianie  – zdjęcie Prezydenta Pawła Adamowicza)

I rzeczywiście, do przepięknie wyremontowanej, nowoczesnej Biblioteki Publicznej przy Grunwaldzkiej 10, przychodzi dużo ponad 120 osób. Ledwie się mieścimy. Są osoby dorosłe i dużo uczniów.

Starszy pan jest zaniepokojony: - Tutaj jest młodzież, którą spędzono, tak? Niech podniosą ręce ci, co tu musieli przyjść.

- Przepraszam, ja jestem nauczycielką, przyszłam tu z 54 obywatelami, których interesują prawy publiczne [oklaski].

Na początku rzecznik opowiada o swoich zadaniach i  jak pracuje – a także o tym, jakie inne instytucje mogą pomagać ludziom z problemami. Na przedstawienie się zebranych nie ma jednak czasu, bo jest nas za dużo. Zaczynają  się rundy pytań -adawanych publicznie i na karteczkach.

Wczoraj na tej sali sprzedawali seniorom materace. Czy to powinno się dziać w bibliotece? Przecież seniorów przestrzega się przed takimi zakupami? Co Pan o tym myśli?

RPO: Sprzedawanie ludziom za drogich produktów w okolicznościach, w których trudno odmówić sprzedawcy, ma cechy handlu drapieżnego. To dobrze, że pojawiają się ostrzeżenia przed tym. Najważniejsze jest jednak uczenie ludzi, że mają prawo do odstąpienia od takich umów kupna, byleby nie przegapić terminu.

Czy Pan się zajmuje problemem mowy nienawiści w internecie? Problem zdaniem pytającego leży w braku reakcji policji i prokuratury. Najgorzej jest z zabezpieczaniem dowodów.

RPO: Mowa nienawiści i możliwość jej zwielokrotniania to naprawdę poważny problem. Są media społecznościowe, gry, patostreaming – przemoc coraz bardziej przenika nasze życie.

Klasyczna mowa nienawiści to atakowanie kogoś za przynależność do jakiejś grupy (ze względu na narodowość, pleć, orientację). Przemoc słowna jest wtedy, kiedy kogoś się wyzywa i poniża ze względu na jej cechy osobiste. W pierwszym przypadku są przepisy w Kodeksie karnym (i z urzędu działa prokurator). W drugim – trzeba stosować przepisy o znieważaniu i zniesławianiu.

Żeby nie zaplątać się w te przepisy, trzeba je zmienić - podsumowałem to wystąpieniu do premiera (wystąpienie takie jest jedną z form działania Rzecznika Praw Obywatelskich – na podstawie zgłoszeń od ludzi przygotowuje analizę prawną i przedstawia rekomendacje, co poprawić). Przedstawiłem 20 sposobów na poprawę sytuacji.

Gazety samorządowe – zabierał Pan głos przeciwko monopolizowaniu lokalnego rynku medialnego przez władze samorządowe. Jaki jest klimat na zmianę prawa?

RPO: Są miejscowości, gdzie media nie są prywatne, ale w te sferę wkraczają władze lokalne: ściągają reklamy, dopłacają autorom, zatrudniając ich na etatach. Wydają w ten sposób pieniądze publiczne w sposób niewłaściwy – powinny się ograniczać do prowadzenia biuletynów informacyjnych. Rolą mediów jest przecież także kontrolowanie władz, a władze same się nie skontrolują.

Zdaniem RPO należy te przepis zmienić. Na jego wystąpienie nie było reakcji władz, ale skoro już na kolejnym spotkaniu w Wielkopolsce pada o to pytanie, to trzeba się tym zająć na nowo.

Członkowie rady sołectwa zgłaszają sprawę śmietniska na terenie byłej cegielni w Pyszące. Śmieci zakopane zatruwają wody, a te na wierzchu są regularnie podpalane. Smrodu nie da się wytrzymać, utylizacja kosztowałaby 100 mln. Dawny właściciel zniknął. Co możemy zrobić?

RPO: Problem jest poważny i zgłaszany w całej Polsce. To sfera dużych naruszeń praw obywatelskich – ludzie, dopóki się nie zorganizują, praktycznie nie mogą nic zrobić z trującym sąsiedztwem.

Mogę Państwa tylko zachęcać do organizowania się. Sam mogę zadeklarować, że zorganizuję spotkanie w Biurze, żeby się wspólnie zastanowić się nad tworzeniem frontu działania.

Sporo nam się udało w sprawie ferm kurzych, także o smogu mówi się teraz inaczej.

Jak obywatele mogą wpływać na kształt inwestycji – by nie stawali przed faktami dokonanymi?

RPO: Dobra komunikacja jest w interesie władz. Ale jeśli władze tego nie robią, trzeba się uczyć korzystania z ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Pytania na karteczkach:

Dlaczego dorosły uczeń nie może zapobiec temu, że rodzice wkraczają w jego sprawy szkolne?

RPO: Dorosły uczeń ma pełne prawa, ale obowiązuje go regulamin szkoły. Dorosłość łączy się z odpowiedzialnością

Czy do katalogu grup chronionych przed mową nienawiści nie należy włączyć mniejszości seksualnych?

RPO: Tak, należy. Dziś w przypadku wyzywania osób nieheteronormatywnych, a także osób z niepełnosprawnościami prokurator nie może reagować – a więc ochrona tych osób jest mniejsza

Czy da się w Polsce ograniczyć przemysłową hodowlę zwierząt?

RPO: Ale tak długo, jak będziemy jeść mięso, to wiele nie zmienimy. A przecież jemy mięso. Musimy jednak walczyć o etyczne traktowanie zwierząt.

Co można zrobić z mową nienawiści ze strony przedstawicieli władz (MEN czy kuratora oświaty)? Co może zwykły człowiek?

RPO: Każdy obywatel ma prawo do protestu, wyrażenia zaniepokojenia, wysłania listu – także do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, Komisji Etyki Poselskiej, do kuratoriów. Ci, którzy nami rządzą, nie powinni się taką mową posługiwać.

Czy w Polsce można likwidować groby, jeśli nie są opłacane?

RPO: Sprawdzimy przepisy i odpowiemy na piśmie

Pytanie o długotrwale procedury uzyskiwania odszkodowań za pracę przymusową w Rzeszy w czasie II wojny

RPO: To też sprawdzimy.

W jakich przypadkach RPO reaguje w przypadku naruszania uczuć religijnych i wolności wyznania?

RPO: To są dwie kwestie.

  • Obraza uczuć to coś, co nie polega na tym, że ktoś się czuje obrażony, ale na ustaleniu, że czyjeś wystąpienie obraża dużą grupę osób – ale nie jest krytyką, nie mieści się w granicach wolności artystycznej.

Nie ma wątpliwości, że dochodzi do obrazy uczuć religijnych, jeśli ktoś niszczy świątynie czy cmentarze – wtedy dosyć często Rzecznik interweniuje.

Spotkanie regionalne RPO we Wrześni: transport publiczny, czyste powietrze, konstytucyjne standardy

Data: 2019-03-13
  • Na spotkanie z Adamem Bodnarem we Wrzesińskim Ośrodku Kultury przyszło 40 osób. Wielu z nich zaangażowanych jest w walkę o czyste środowisko i usuwanie skutków uciążliwych inwestycji. Przyszli też lokalni działacze polityczni z różnych partii, obywatele zaniepokojeni łamaniem Konstytucji.
  • „Miałam Konstytucję naklejoną na witrynie mojego sklepu”
    „Jestem sołtysem”
    „Interesuje mnie sytuacja w kraju”
    „Działam w PSL i organizacji ekologicznej”
    „Jestem w sprawie szkoły muzycznej we Wrześni”
    „Jestem z partii pana premiera Gowina”.
  • Tak się przedstawiali uczestnicy spotkania. Ale dyskusja skupiła się na sprawach samorządu, bo jak powiedział Adam Bodnar, walka o prawa człowieka to nie tylko walka o wielkie hasła.

Na początku rzecznik praw obywatelskich dostał kwiaty od mieszkanki Kawęczyna koło Wrześni. Tam – w Kawęczynie, Marzeninie i Gulczewie działają smrodliwe fermy hodowlane. Kiedy mieszkańcy dwa lata temu zgłosili problem na spotkaniu regionalnym w Gnieźnie, RPO zareagował, przyłączył się do postępowania przed sądem administracyjnym i doprowadził do unieważnienia decyzji pozwalającej na rozbudowę kompleksu. - Te kwiaty należą się ekspertom Biura - dyr. Piotrowi Mierzejewskiemu i dyr. Łukaszowi Kosiedowskiemu - powiedział Adam Bodnar.

Przyszła też kobieta, która przedstawiła się jako „emerytka z rocznika 1953”, żeby podziękować – to jej (i 140 tys. innych kobiet) sprawę Rzecznik wygrał przed tygodniem przed Trybunałem Konstytucyjnym. TK uznał, że sposób przeliczenia ich wcześniejszych emerytur na normalne był niekonstytucyjny i teraz mogą liczyć na podwyżkę. – Przeszłam na emeryturę wcześniejsza, bo firma w której pracowałam zwalniła pod hasłem „już coś Pani ma, to może pani odejść”. Zgodnie z ustawą miałam prawo do przeliczenia sobie emerytury  po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Ale dla mojego rocznika zastosowano nowe przepisy i wyszło, że moja powszechna emerytura będzie niższa niż ta wcześniejsza. Najpierw się załamałam, ale potem znalazłam w internecie, że kobiety się organizują. Pisałam do posłów, do Rzecznika, w końcu sąd zadał w tej sprawie pytanie do Trybunału Konstytucyjnego. I wygraliśmy. Teraz mam pytanie, jak mam moją sprawę załatwić – do kiedy mam prawo wnieść o ponowne przeliczenie emerytury?

- Walka o prawa człowieka to nie tylko walka o wielkie hasła – tylko staranie się o rozwiązanie wielu tych, z pozoru drobnych – mówił zebranym Adam Bodnar.

Rzecznik wie o podobnych problemach przede wszystkim ze skarg od ludzi, choć może też interweniować z urzędu, na podstawie doniesień medialnych. Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski także przystępując do spraw przed sądami, w tym administracyjnymi, składając kasacje i skargi kasacyjne, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Zatem co z emeryturą wcześniejszą dla rocznika 1953?

RPO: W normalnym świecie ZUS sam by już przeliczał emeryturę. Proszę składać wnioski, czas się liczy od dnia opublikowania wyroku w Dzienniku Ustaw. My będziemy się temu procesowi przyglądać.

Niestety, mamy już złe precedense – niewykonany do tej pory wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów krzywdzących opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami.

Kiedy, w jakim wieku, człowiek zaczyna kłamać?

RPO: To jest pytanie do psychologa rozwojowego (Psycholożka obecna na sali mówi, że dzieje się to w momencie, kiedy pojawia się zdolność do abstrakcyjnego myślenia).

Jak to możliwe, że starostwo uniemożliwia gminie uchwalenie planu przestrzennego, który uniemożliwiłby budowę uciążliwych ferm? Sąd – dzięki pomocy RPO – uznał, że blokada ze strony starostwa była niesłuszna, ale starostwo nadal tego planu nie uzgadnia.

RPO: Widzimy konflikt między różnymi szczeblami samorządu, bo mają one różne wizje rozwoju. Naszym głównym problemem jest długotrwałość tworzenia planów zagospodarowania przestrzennego.

To, co warto pokreślić, to prawo Rzecznika do występowania do sądów administracyjnych o rozpatrywanie spraw dotyczących środowiska poza kolejnością. To nam się coraz częściej udaje – bo przecież nie można doprowadzić do tego, by sporna decyzja zostanie przeprowadzona zanim sąd się wypowie.

Jak wyrównać szale, kiedy władze samorządowe są bardzie przychylne uciążliwemu biznesowi, a nie mieszkańcom.

Gminy straszą mieszkańców, że jeśli sprzeciwią się inwestorom, to będzie pozew.

RPO: Nie da się tego analizować ogólnie. Ale obawa samorządu przed pozwem może się łączyć z istnieniem jakichś listów intencyjnych. Jeśli tak, to trzeba się skupić na lepszej kontroli samorządów i zobowiązań, jakie podejmują za obywateli.

Do 20 proc. sołectw nie dociera w Polsce żadna komunikacja publiczna, a są takie, gdzie jeździ tylko autobus szkolny.

RPO: to jest bardzo ważny temat. Doprowadziliśmy do tego, że w Polsce do aktywnego życia i korzystania z praw potrzebny jest prywatny samochód. To właśnie jest wykluczenie transportowe. Na szczęście zaczęliśmy o tym mówić (blog Z biegiem szyn, raport Klubu Jagiellońskiego, panel 5 na II Kongresie Praw Obywatelskich).

Jak rozwiązać problem: nie uda się bez inwestycji szczebla centralnego.

Barbara Imiołczyk, BRPO: najprostszym, choć niewystarczającym ruchem, jest np. otwarcie dla wszystkich autobusów szkolnych.

Źle ustalane przystanki dla autobusów szkolnego.

Kierowca nie chce dzieci wysadzić pod domem, tylko 800 m dalej, na przystanku

RPO: Sprawdzimy. Ale kierowca raczej nie może dzieci wysadzać na drodze. Może da się przenieść przystanek?

Zdawalność na prawo jazdy w Wielkopolsce jest niższa niż gdzie indziej.

RPO:  Tej kwestii Rzecznik nie ma jak zbadać. Tym mogłaby się jednak zająć Najwyższa Izba Kontroli.

Zabieranie prawa jazdy bez realnej możliwości odwołania (bo przed SKO trwa to zbyt długo) – a bez prawa jazdy nie da się funkcjonować

RPO: Zaskarżyłem te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, ale uznane zostały prawie w całości za zgodne z Konstytucją.

Problem wydawania prasy przez samorządy – jak mieszkańcy mają zaradzić na proces ograniczający wolność słowa?

RPO: Problem istnieje od lat i od lat jest nierozwiązany. Samorządy powinny wydawać biuletyny i prowadzić strony internetowe. Wydawanie gazet nie jest zadaniem władzy publicznej tylko prawem obywateli.

To nie tylko kwestia – promowanie lokalnych władz, ale też zagarnianie reklam z rynku lokalnego (kosztem prywatnych wydawców) i przewagę konkurencyjną samorządowego wydawcy, który swoich autorów może zatrudniać na etatach w urzędzie[1].

Jak reagować na nierzetelnych dziennikarzy lokalnych?

RPO: Żądać sprostowań i pozywać dziennikarzy o ochronę dóbr osobistych.

Jak można skutecznie zaprotestować przeciwko „Bóg, honor i ojczyzna” na paszporcie?

RPO: Jedyne, co mogę powiedzieć, to że wysłałem opinię w tej sprawie do MSWiA i spotkałem się z hejtem.

Jak otworzyć popołudniową szkołę muzyczną we Wrześni?

Tu przeprowadza się wiele rodzin, w których dzieci uczyły się już muzyki. Szkoły nie ma, mimo że starostwo zapewniło miejsce i środki. Ale ministerstwo kultury nie daje na to zgody, bo mamy szkołę muzyczną 25 kilometrów stąd.

RPO: Musimy się temu przyjrzeć. Jeśli to była nie decyzja administracyjna, ale wewnętrzna Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – może być kłopot. Tak przegraliśmy sprawę Muzeum II Wojny Światowej.

Wywóz odpadów – jest to działalność gospodarcza wymagająca wpisu do rejestru, co utrudnia prowadzenie działalności polegającej na wywozie własnych odpadów. Dlaczego? Czy można to zmienić?

RPO: Sprawdzimy.

Polityka rozdawnicza państwa: jako przedsiębiorca na to zarabiam, ale jako obywatel jestem w tym pomijany? Co mogę z tym zrobić?

RPO: Ma Pan prawo głosu.

Lata pracy nieudokumentowane z powodu braku wpisu w książeczce ubezpieczeniowej – czy da się temu zaradzić?

RPO: Może da się to wyjaśnić? Choć może być z tym trudno, bo wiele zakładów poupadało

Skoro macie tyle spraw w Biurze, to znaczy, że administracja w Polsce nie działa.

RPO: To nadmierne uproszczenie. Państwo działa skutecznie w wielu dziedzinach – nawet tego nie zauważamy. Więc zamiast mówić „państwo w ogóle nie działa”, umieśćmy je na skali od 0 do 100.  Państwa skandynawskie są bliskie setki, Polska – owszem, spada, ale to nie dzieje się z dnia na dzień (zdaniem RPO jesteśmy raczej w połowie skali).

- Tak, ja widziałam to w Turcji, to trwało 8-9 lat i na początku to wyglądało nawet całkiem sensownie – opowiadała uczestniczka spotkania, a pozostali słuchali tego z uwagą.

RPO dodał, że proces ten trwa i polega na tym, że obywatele przestają wyrażać sprzeciw (Co opisała niedawno Ece Temulkuran w książce „How to lose a country”).

Wiele rzeczy bardzo niepokoi (choćby działanie prokuratury, która jest już poza jakąkolwiek kontrolą), ale ciągle wiele instytucji działa.

A dlaczego Rzecznika powołują politycy, a nie obywatele?

RPO: Pomyślmy o tym tak: zmiana standardów konstytucyjnych może dać efekt gorszy od zamierzonego. Mnie co prawda wybrali politycy, ale byłem przecież kandydatem organizacji pozarządowych, które przekonały do mojej kandydatury polityków.

Żeby zmienić ten system, trzeba by zmienić Konstytucję. Co więcej, osoba wybierana w wyborach powszechnych, musi zdobywać przychylność większości. Czy to daje gwarancję ochrony praw jednostki?

Czy ograniczenie budżetu RPO to przemoc ekonomiczna?

RPO: Nie. Nie nadużywajmy słów – przemocą ekonomiczną jest sytuacja, gdy w rodzinie ktoś komuś nie daje pieniędzy po to, by wymusić jakieś zachowanie.

Z jakiego regionu Polski jest najwięcej skarg?

RPO: W różnych regionach ludzie skarżą się na różne rzeczy, więc trudno to porównywać.

Jaki procent spraw do RPO dotyczy dyskryminacji, zwłaszcza ze względu na płeć czy orientację seksualną

RPO: Niewiele. Ludzie tego nie zgłaszają – to wynika z badan (np. tylko 5 proc. osób dotkniętych mową nienawiści zgłasza takie przestępstwo).




[1] Dorota Głowacka , Adam Ploszka, Wydawanie gazet przez jednostki samorządu terytorialnego - wątpliwości konstytucyjne, http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.ekon-element-000171328929

 

Pytania o prawo. Spotkanie regionalne RPO w Ostrowie Wielkopolskim

Data: 2019-03-13

Spotkanie w Ostrowie było przykładem tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich zajmuje się wszystkim: hałasem, reprywatyzacją, reformą oświaty, prawem do sądu, inwigilacją, równością kobiet i mężczyzn, mową nienawiści… Oraz pergolą.

Sto kilkadziesiąt osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich Adamem Bodnarem w Starej Synagodze – Forum Synagoga Ostrowskiego Centrum Kultury w Ostrowie Wielkopolskim. Przeważali młodzi ludzie – uczniowie.

Jak zwykle Adam Bodnar wyjaśnił na początek, czym się zajmuje: Rzecznik Praw Obywatelskich ma kontrolować i równoważyć inne władze – musi więc być od nich niezależny, zachowywać dystans do sił politycznych i kierować się ustawami i Konstytucją. Stanie na straży praw i wolności obywateli wymaga codziennej aktywności – reagowania na sygnały o naruszeniach praw. Głównym źródłem wiedzy Rzecznika o tym, co się dzieje, są skargi, jakie do niego napływają od ludzi.

Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski i wskazuje, jak lepiej respektować prawa zawarte w Konstytucji – nie tylko interweniując w poszczególnych sprawach, ale też przystępując do spraw przed sądami, składając kasacje i skargi kasacyjne, zamawiając badania, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Chodzi o to, by poprawić to, jak się nam wszystkim żyje i sprawić, by to, co zapisano w Konstytucji, żyło i było faktycznie respektowane – podkreślił rzecznik praw obywatelskich.

Spotkanie potwierdziło, że faktycznie, RPO zajmuje się wszystkim albo prawie wszystkim. Tak wyszło z pytań uczestników.

Pytanie 1. Sprawa nowej Krajowej Rady Sądownictwa

RPO: Jutro rzeczywiście Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić wyrok w sprawie Krajowej Rady Sądownictwa – czyli organu, który decyduje o tym, kto zostaje sędzią i kto w sądzie awansuje.

Problem polega na tym, że ustawa zmieniła sposób powoływania członków KRS – nie robią tego już sami sędziowie, ale politycy (parlament, który wcześniej – zgodnie z Konstytucją - miał swoją reprezentację, ale nie wpływał na skład całej Rady).

To oznacza, że Rada zmieniła sposób działania.

Problem ten jest przedmiotem zainteresowania na świecie – bo nadmierne upolitycznienie KRS jest sprzeczne z ideą niezależności sądownictwa.

Sprawę przed Trybunał wniosła sama KRS, tak jakby chciała uzyskać ze strony Trybunału jakąś formę akceptacji. Zobaczymy, co jutro zrobi TK.

Generalnie – problem polega na tym, czy istotne w systemie naszego państwa instytucje, które mają służyć obywatelom, są odpowiednio niezależne od rządzących. Bo niezależność sądów jest istotną gwarancją praw obywatelskich – dlatego Rzecznik  protestuje przeciwko jej ograniczaniu.

Pytanie 2. Hałas z nowych dróg i autostrad

Hałas, jaki powodują oddawane ostatnio drogi, narusza Konstytucję (art. 74). Minister Środowiska zliberalizował normy dotyczące hałasu, nie konsultując się z Ministrem Zdrowia – obywatele nie mają jak się bronić.

- Bardzo chętnie wystąpię w tej sprawie – ale czy Rzecznik się przyłączy? – mówi pani zadająca pytanie.

RPO: Inwestycje w przemysł, drogi, infrastrukturę coraz częściej wiąże się z uciążliwościami dla ludzi. To smog, zapylenie, ale też hałas (nie tylko drogi, ale także – imprezy masowe).

W opisanej przez Panią sytuacji Rzecznik może sprawdzić, czy normy hałasu odpowiadają standardom, a także w jaki sposób są prowadzone pomiary hałasu. Możemy sprawdzić, jak instaluje się ekrany dźwiękochłonne.

Musimy być zatem w kontakcie.

Pytane 3. Utracona własność bractwa kurkowego

Stowarzyszenie Bractwo Kurkowe w Ostrowie nie jest w stanie odebrać własności, jaką nabyło ze swoich składek w 1926 r. Przegrali przed sądem – choć w innych miejscowościach te sprawy udawało się załatwić pozytywnie. Bardzo cenne tereny zostały przejęte przez osoby trzecie, nie ma ich jak odzyskać – wszyscy rozkładają ręce. To co to jest za prawo?

RPO: Przemiany ustrojowe naruszyły prawa własności wielu osób i wielu organizacji. Nie bez powodu Rzecznik zajmuje się reprywatyzacją. Potrzebne jest nam najwyraźniej spotkanie, by zanalizować tę konkretną sprawę.

Pytanie 4. Ochrona danych osobowych

Po po co nam takie prawo, skoro właściciele stron wymuszają zgodę na przetwarzanie danych osobowych? Jeśli wszystkich nas podgląda się w sieci.

RPO: Faktem jest, że prawo nas nie obroni, skoro nie da się funkcjonować bez płacenia w sieci za usługi swoimi danymi osobowymi. A ludzie nie mają świadomości, z czym to się wiąże (warto sprawdzić, co o tym wiedzą osoby młode – pokazuje to raport EuKidsOnline)

Jednak RODO, unijne Rozporządzenie o Ochronie Danych Osobowych, nakłada na wielkich graczy internetowych ograniczenia i kontrolę.

Sprawą przetwarzania danych przez firmy zajmuje się Urząd Ochrony Danych Osobowych. Rzecznika dużo bardziej interesuje to, w jaki sposób dane osobowe obywateli są przetwarzane przez służby i instytucje państwowe. Czyli – w jaki sposób jesteśmy inwigilowani.

Zdaniem RPO to, że nie wiemy dokładnie, kto i co na nasz temat zbiera, spowodowane jest niedostateczną kontrolą sądową. Nie mamy niezależnego organu, który sprawowałby kontrolę nad służbami specjalnymi.

Pytanie 5. Problem kumulacji roczników – brak miejsc dla uczniów w wymarzonych szkołach i brak miejsc w internatach

RPO: O tym, że problem nastąpi, ostrzegaliśmy. MEN uspakajał, że wszystko będzie dobrze. Teraz mogę tylko dopytywać samorządy, jak sobie radzą – zbierzemy dane i pokażemy, jak to w Polsce wygląda.

Oczywiście, pomogłoby, gdyby budżet centralny wsparł samorządy w tej sytuacji. Niestety, to się nie dzieje.

Pytanie 6. O emeryturę rolniczą, której nie można dostać, bo współmałżonek ma gospodarstwo rolne

RPO: To jest temat, który przekażemy naszym ekspertom w Biurze RPO.

Pytanie 7. Pergola i zmienione przepisy budowlane pozwalające na stawianie na prywatnych działkach większych budowli bez pozwolenia

A w moim przypadku starosta uznał, że mam rozebrać pergolę. I po sądach latam pięć lat. I to dobrze, że posłowie wybierają KRS, bo może ci sędziowie zmienią zdanie.

RPO: To też jest do sprawdzenia, musimy zobaczyć dokumenty.

Pytanie 8. Przewlekłe postępowanie spadkowe w sądzie

RPO: Przewlekłość postępowania narusza nasze prawo do sądu – i możemy się na to poskarżyć do sądu wyższej instancji. Samo stwierdzenie przewlekłości daje prawo do odszkodowania.

Może być tak, że człowiek nie zna jakiegoś przepisu i przez to sprawa się ciągnie – a to dlatego, że choć nie oszczędzamy na dentyście, to żałujemy na prawników. No i nie korzystamy z pomocy w nieodpłatnych punktach pomocy prawnej.

Pytanie 8. Szubienice, swastyki na ścianach – co człowiek może z tym zrobić?

RPO: Odwoływanie się do systemów totalitarnych jest w Polsce zakazane. Trzeba to zgłaszać i egzekweować.

Pytania od uczniów na karteczkach

Tradycyjnie Adam Bodnar prosi młode osoby, by – jeśli nie chcą zabierać głosu publicznie – zadawały pytania na karteczkach

Czy będziemy chodzić do szkoły w soboty i na zmiany? Czy będziemy mieli szansę dostania się do wybranej szkoły? Czy będzie strajk nauczycieli?

RPO: Nie znam odpowiedzi na te pytania. Ale widać, że to może się zdarzyć.

Jeśli chodzi o strajk nauczycieli – to niepokoi mnie przeciwstawianie praw nauczycieli prawom uczniów i rodziców. To rząd jest stroną sporu a nie rodzice i uczniowie.

Kiedy będzie lotnisko w Ostrowie?

RPO: Nie wiem. A czy wiecie, czy jest potrzebne? Może ważniejsze jest dobre połączenie z innym lotniskiem?

Dlaczego mężczyźni mogą dalej więcej niż kobiety? Dlaczego płeć przeciwna nas za wszystko ocenia?

RPO: Konstytucja (art. 33) mówi o równości kobiety i mężczyzny, ale praktyka  jest inna, co wynika i z tradycji, i ze stereotypów. I z tego, że nie potrafimy dobrze łączyć życia osobistego i zawodowego.

Jak ograniczyć hałas z lokali rozrywkowych?

RPO: Zawiadamiać policję o naruszeniu ciszy nocnej, składać pozwy o naruszenie dóbr osobistych i dogadywać się.

Czy prawa człowieka są w Polsce przestrzegane?

RPO: Mamy kłopoty z niezależnością pewnych instytucji stojących na straży praw obywatelskich. Dotyczące ich ograniczenia wcześniej czy później uderzają w obywateli.

Zmieniła się też rola parlamentu – debaty w nim nie służą wyłapywaniu błędów i ucieraniu stanowisk. W efekcie – prawo jest testowane na ludziach (przykład – kumulacja roczników w szkołach)

Jak poprawić sytuację smogową w Ostrowie? Jesteśmy piątym zasmogowanym miastem w Polsce. Co może zrobić samorząd?

RPO: Warto zacząć od zainstalowania czujników w mieście. Zastanowić się, jak ogrzewane są domy. Można kontrolować, jakie samochody wjeżdżają do miasta.

Ale prawdziwa zmiana zacznie się wtedy, gdy obywatele się zorganizują. Bo wtedy mogą się kontaktować z innymi, którzy już zebrali wiedzę, korzystać z niej. Przykładem jest Rybnik.

Jak wygląda sytuacja reformy orzecznictwa o niepełnosprawności?

Barbara Imiołczyk, BRPO: Problem w tym, że my nie mamy systemu, ale kilka systemików. Ministerstwo prowadzi jakieś prace, ale nie chce ujawnić ich wyników, co jest naprawdę bardzo nieprzyjemne. Można mieć tylko nadzieję, że to się zmieni.

Skoro mamy w Polsce wolność wyznania, to dlaczego jedna religia jest uprzywilejowana?

RPO: Relacja państwa i kościołów nie musi naruszać wolności sumienia i wyznania. To nieprawda, że tylko jedna religia jest wspierana w Polsce - państwo finansuje też lekcje religii w przypadku osób prawosławnych i protestantów.

Czy przeniesienie składek z OFE do ZUS było sprawiedliwe?

RPO: Moja poprzedniczka prof. Irena Lipowicz miała podobne wątpliwości i skierowała sprawę do Trybunału Konstytucyjnego. Ten uznał, że zmiana była w porządku, bo składki na OFE nie były prywatne.

Dlaczego nie można poprawić pracy sądów i są niesłuszne skazania?

RPO: Pomyłki zdarzają się niestety nawet najlepszym. Ale błędom trzeba się przeciwdziałać. Tylko że to jest żmudne, trudne, wymaga pieniędzy, rozwiązywania szeregu szczegółowych problemów. To jak naprawianie łodzi, która płynie – nie zmieni się starej łódki w nowoczesną z dnia na dzień.

Dlaczego pracodawcy w małych miejscowościach nie respektują przepisów o płacy minimalnej?

RPO: To jest ciężkie naruszenie przepisów i powinna się tym zająć inspekcja pracy. Człowiek, który by z taką sprawą poszedł do sądu, wygrałby.

Pytanie 9 z sali: Kiedy się napisze do Rzecznika, to w jakim czasie odpisze?

RPO: To zależy w jakiej sprawie. Są zespoły tak obciążone, że mają nawet półtoraroczne opóźnienia. Ale zawsze warto pisać. Bo my naprawdę robimy, co możemy.

I nie chce Pan zostać na drugą kadencję?

Adam Bodnar: Prawo dopuszcza taką możliwość, ale obrona praw obywatelskich wiąże się w Polsce z takim poziomem sporu, że to po prostu nie jest możliwe. Rzecznik nie może uzależniać swoich działań i zaniechań od tego, czy to zwiększy czy zmniejszy jego szanse na reelekcję. Dlatego od początku mówiłem: jestem tylko na jedną kadencję, do września 2020 r.

Kiedy już wiesz, że smog jest także w Twoim mieście – spotkania regionalne w Wielkopolsce. Relacja z Turku, Konina, Ostrówa Wlkp., Wrześni, Śremu, Nowego Tomyśla i Poznania

Data: Od 2019-03-12 do 2019-03-15

Kiedy już wiesz, że smog jest także w Twoim mieście – spotkania regionalne w Wielkopolsce. Relacja

  • Przecież to, że żyjemy w zatrutym środowisku, narusza nasze prawa? – upewniali się uczestnicy spotkań regionalnych rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w Wielkopolsce.
  • Spotkania pokazały, jak widzimy nasze prawa. Świadomość prawa do życia w czystym środowisku rodzi się, coraz więcej osób rozumie, że komunikacja publiczna to nie fanaberia, ale sposób na to, by obywatele mogli faktycznie korzystać z przysługujących im praw do nauki, pracy, ochrony zdrowia.
  • Nadal źle jest z rozumieniem praw osób z niepełnosprawnościami –  mówimy raczej o ekstra pomocy, wsparciu, a nie o realizacji fundamentalnym praw człowieka.
  • Nauczycieli i rodziców siódmoklasistów i ostatnbiego rocznika gimnazjum coraz bardziej niepokoi problem kumulacji roczników w liceach - skutek reformy edukacji sprzed 2 lata.

Problem ochrony środowiska wracał na każdym spotkaniu: smog, hałas z autostrady, śmierdzące fermy przemysłowej hodowli zwierząt, nielegalne wysypisko śmieci. Śrem negocjuje z Poznaniem, by mimo likwidacji wielkopolskiego PKS miasto miało połączenia autobusowe z stolicą regionu. Inaczej do Poznania będzie wjeżdżać codziennie 1800 samochodów z samego Śremu. Śrem uruchomił bezpłatną komunikację w mieście (bo koniec końców się opłaca) i zachęca urzędników, by urzędowe sprawy na mieście załatwiali jeżdżąc na służbowych rowerach (w służbowych kaskach). Szamotuły mają z Poznaniem świetne połączenie kolejowe, ale już mieszkańcy osiedli domków jednorodzinnych rozlewających się wokół miejscowości są skazani na komunikację samochodową (przy okazji – ludzie, którzy problem komunikacji załatwili „we własnym zakresie” skarżą się, że łatwo dziś na nowych, szerokich drogach stracić prawo jazdy – a przecież bez niego nie da się funkcjonować). Poznaniacy twierdzą, że samorząd nadal oszczędza na walce ze smogiem. W Ostrowie Wielkopolskim ludzie obawiają się, że rząd  obniżył normy hałasu dopuszczalne przy autostradach po to, by zaoszczędzić na ekranach dźwiękochłonnych.

Najbardziej przejmującą historię RPO usłyszał w Śremie: w miejscowości Pysząca jest nielegalne wysypisko śmieci, właściciel zniknął, samorządu nie stać na utylizację – a trucizny przenikają do ziemi i wód.

Nowy problem to praktyki ZUS dotyczące górników z kopalni węgla brunatnego w Turku i Koninie. Kiedy występują o wcześniejsze emerytury górnicze, ZUS odmawia, twierdząc, że nie byli górnikami.

Jak zawsze na spotkaniach regionalnych przychodzą aktywne osoby z niepełnosprawnościami i opiekunowie osób z niepełnosprawnościami. I znowu widać, jak bardzo wyspowo zorganizowana jest wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami (jak bardzo wybiórczo nasze państwo podchodzi do gwarancji zawartych w artykule 69 Konstytucji): w Koninie miasto sprawdza każdą inwestycję pod kątem dostępności: nie odda nawet przejścia dla pieszych bez sprawdzenia, czy zdoła z niego skorzystać osoba z niepełnosprawnością (albo rodzic z maluchem w wózeczku). Wie, że dostępność kosztuje, ale nie zamierza rezygnować z cywilizowanych standardów. Za to w Nowym Tomyślu matki dorosłych już osób z niepełnosprawnościami podzieliły się natomiast z RPO paraliżującą myślą, że już teraz ich dorosłe dzieci są samotne w domach i obawiają się o  los dzieci po swojej śmierci.

Widać zresztą było, że o ile górnicy wiedzą, że działania ZUS mogą naruszać ich PRAWA, to opiekunowie (a głównie opiekunki) osób z niepełnosprawnościami prosili o POMOC, bo swej sytuacji nie postrzegają w kategorii naruszenia PRAW.

Widać też było, jak wspaniałe inicjatywy rodzą się lokalnie – nie sposób nie wspomnieć o Śremie, który dla samotnych seniorów uruchomił program zamiany dużych mieszkań komunalnych na dużo mniejsze, ale nowoczesne i w pełni dostosowanych do potrzeb osób z malejącą sprawnością.

Warto na koniec powiedzieć o tym, o czym na spotkania NIE mówiono: otóż jedynym nie poruszanym tematem (mimo że stale jest obecny w głównych kanałach medialnych), była karta LGBT+ w Warszawie. Za to na karteczkach (przekazywanych głównie przez osoby młode) były pytania o dyskryminację, walkę z mową nienawiści, respektowanie praw mniejszości i ludzi o innych niż większość poglądach. Co najlepiej pokazali uczniowie z Szamotuł na plakacie „Tolerancja – pomost między kulturami”

Szczegółowe relacje ze spotkań są poniżej.

Korzystny wyrok WSA w sprawie składowiska niebezpiecznych odpadów

Data: 2019-03-11
  • Jest szansa na skuteczną walkę ze skażeniem wód powierzchniowych i podziemnych w okolicy, gdzie przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące odpady
  • Zakłady już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chciał usunąć skażenia
  • Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zobowiązała syndyka do działań naprawczych. Syndyk odwołał się, a Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił decyzję RDOŚ i umorzył postępowanie
  • Na wniosek prokuratury i RPO Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję GDOŚ

Składowisko odpadów po dawnych zakładach chemicznych zostało zamknięte w 1975 r., ale teren nie został oczyszczony. Skażenie dotyczy gleby oraz wody i obejmuje coraz większy obszar. Mieszkańcy okolic składowiska od lat nie mogą korzystać z wody, bo jest skażona. Procedury wszczęte w obronie mieszkańców okazały się nieskuteczne, a grozi im bezpośredni kontakt z toksycznymi substancjami.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy, gdy trafiła ona do WSA.

Historia sprawy

W lutym 2018 r. mieszkańcy osiedla Ł. W. (woj. kujawsko-pomorskie) zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w B. skażenie wód powierzchniowych i podziemnych w rejonie ich miejscowości.

Z badań wód podziemnych, którymi dysponował RDOŚ, wynikało, że zanieczyszczenia z kompleksu składowisk „Z” przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły. Za najgroźniejsze ognisko skażenia RDOŚ uznał nieczynne dziś składowisko siarczynu pofenolowego na jednej z działek kompleksu. Za składowiska, od lat 50. ubiegłego wieku do 2014 r. odpowiedzialne były głównie Zakłady Chemiczne „Z” w B.

Walka ze skażeniem w gminie B. formalnie rozpoczęła się w 2007 r., kiedy Wojewoda zobowiązał - na podstawie ustawa z 14 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i jego naprawie - Zakłady Chemiczne „Z” do działań naprawczych czyli do doprowadzenia gleby i ziemi do tzw. standardów ekologicznych. Działania te miały być wykonane w 6 lat, z zastrzeżeniem, że można ich zaprzestać dopiero po oczyszczeniu gruntu.

W czerwcu 2014 r. następca prawny zlikwidowanych zakładów I.K. Sp. z o.o. poinformowała RDOŚ o zakończeniu działań naprawczych. RDOŚ zrobił jednak badania i wykazał, że wbrew nakazowi Wojewody grunty nie zostały oczyszczone. Wezwał więc spółkę do kontunuowania prac.

Spółka tego nie zrobiła. Zamiast tego zgłosiła szkodę w środowisku. Ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku nakłada obowiązek zgłaszania zanieczyszczenia – spółka wiedząc o skali skażenia, musiała je zaraportować. Następnie jednak ogłosiła upadłość, a jej reprezentantem stał się syndyk masy upadłościowej.

W lipcu 2017 r. RDOŚ przekazał sprawę oczyszczenia gruntu do egzekucji. Syndyk sprzeciwił się, uznając że go ona nie obowiązuje. Mimo to sprawa trafiła do zastępczego wykonania w trybie egzekucji administracyjnej.

RDOŚ w B., uznał jednak, że nawet wykonanie obowiązków z decyzji Wojewody z 2007 r., w obecnym stanie środowiska i tak nie doprowadzi do jego naprawy. Nie zatrzyma też zanieczyszczeń, które przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły oraz terenów zamieszkałych przez ludzi. RDOŚ zauważył, że działania nakazane przez Wojewodę dotyczyły tylko oczyszczania gruntu w miejscu składowania odpadów. Pomijały za to wody podziemne. Wojewoda nie przewidział poza tym żadnych środków, które zapobiegałyby wsiąkaniu deszczówki w grunt, na którym składowano toksyczne odpady, a przez to - przenikaniu zanieczyszczeń wody w głąb ziemi.

Dlatego też w styczniu 2018 r. RDOŚ zobowiązał syndyka do przeciwdziałania dalszemu pogłębianiu się szkody w środowisku. Działania Syndyka miały tym razem obejmować obszar o powierzchni ponad 108 ha, na który negatywnie oddziaływało dawne składowisko. RDOŚ nakazał przykryć miejsce, gdzie składowano odpady niebezpieczne warstwą gruntów nieprzepuszczalnych lub sztuczną membraną izolacyjną, a także oczyścić nie tylko grunt ale i wody podziemne.

Termin wykonania pierwszego zadania RDOŚ określił na czerwiec 2018 r. a drugiego - na czerwiec 2023 r. Zastrzegł, że w przypadku nieosiągnięcia w tym drugim terminie odpowiedniego stanu chemicznego wód podziemnych, działania mają być kontynuowane.

Syndyk odwołał się do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ). We wrześniu 2018 r. GDOŚ uchylił decyzję RDOŚ w B. i umorzył postępowanie. Uznał, że decyzja RDOŚ nie ma racji bytu, skoro wcześniej sprawą zajmował się Wojewoda (organy państwa nie powinny niepotrzebnie powielać swoich działań). Ta decyzja jest teraz przedmiotem sporu sądowego.

Decyzję GDOŚ zaskarżył bowiem do WSA Prokurator Okręgowy w B. Zauważył, że nie ma tu miejsca nakładanie się decyzji – to, co robił Wojewoda, nie jest tożsame z tym, czym zajął się RDOŚ.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznał rację prokuratorowi i zgłosił udział w sprawie. W piśmie procesowym zarzucił GDOŚ, że pobieżnie ocenił materiał dowodowy zgromadzony przez RDOŚ. Uchylenie decyzji RDOŚ Rzecznik uznał za niezasadne.

Zdaniem RPO decyzja organu jest niezgodna ze spoczywającym na władzach publicznych konstytucyjnym obowiązkiem ochrony środowiska i przeciwdziałania jego degradacji. Zdrowe środowisko jest niezbędne dla dobrostanu człowieka. Należy ono do nadrzędnych wartości konstytucyjnych i zasługuje na szczególną ochronę ze strony władz publicznych - o czym wprost stanowi art. 74 ust. 2 Konstytucji RP.

Rzecznik zwrócił uwagę, że RDOŚ w B. od wielu lat usiłuje doprowadzić do cofnięcia szkodliwych zmian w środowisku na terenie gminy. Rozstrzygnięcie RDOŚ Rzecznik ocenia jako specjalistyczne, głęboko przemyślane i przede wszystkim wydane po drobiazgowym postępowaniu dowodowym.

Rzecznik zauważa, że zadanie, przed którym stanął RDOŚ w B. było bardzo trudne, ponieważ geneza obecnego stanu zanieczyszczenia środowiska na tym terenie jest wieloczynnikowa. Pierwotną przyczyną skażenia była niekontrolowana działalność Zakładów Chemicznych w latach 1950-1975.

Skażenie to nie byłoby jednak tak duże i niebezpieczne dla zdrowia ludzi, jak obecnie, gdyby podejmowane w przeszłości środki zaradcze okazały się efektywne, a podmioty władające skażonym terenem podjęły zdecydowaną walkę o czyste środowisko. Tymczasem, zgodnie z art. 86 Konstytucji, każdy jest zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie.

Rzecznik jest przekonany, że przewidziane przez RDOŚ w B. środki zaradcze są konieczne dla ochrony mieszkańców Ł. i P. przed skutkami katastrofy ekologicznej. Niewątpliwie z takim zjawiskiem  mamy właśnie do czynienia na terenie gminy.

Nie można zapominać, że Konstytucja wiąże prawo człowieka do ochrony zdrowia ze spoczywającym na władzach publicznych obowiązkiem zapobiegania negatywnym dla niego skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust.1 i 4 Konstytucji). W opinii Rzecznika RDOŚ usiłował właśnie zrealizować obowiązek płynący z tego przepisu. Dlatego też RPO przystąpił do sprawy.

Orzeczenie WSA

11 marca 2019 r.  Wojewódzki Sąd Administracyjny (sygn. akt IV SA/Wa 3138/18) przychylił się do skarg prokuratora oraz RPO i uchylił decyzję GDOŚ.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd wskazał, że GDOŚ przedwcześnie uznał brak podstaw do działania RDOŚ.  Ustalenia GDOŚ ocenił jako pobieżne, przeprowadzone z naruszeniem zasad procedury administracyjnej. Sąd stwierdził, że organ nie wykazał tożsamości sprawy załatwionej decyzją Wojewody w 2007 r i decyzji RDOŚ. Zauważył, że sprawy te się różnią.

Sąd przyznał słuszność RDOŚ co do nakazania syndykowi działań na podstawie art. 15 ustawy szkodowej, niezależnie do pozostawania w obiegu prawnym decyzji wydanej na podstawie art.13 tej ustawy - czyli decyzji wojewody z 2007 r.  Sąd zauważył, że uzasadnienie decyzji GDOŚ nie odpowiada przepisom prawa, jest skrótowe i ogólne.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

V.7203.74.2018 

 

Państwo ma realnie pomagać gminom w usuwaniu nielegalnych odpadów. Rzecznik pisze do NFOŚiGW

Data: 2019-03-07
  • Gmin nie stać na samodzielne usuwanie składowisk odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz – a koszty sięgają nawet kilkudziesięciu mln zł
  • Pomoc finansowa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej jest niewystarczająca   
  • Przez trzy lata  programu „Ochrona powierzchni ziemi” złożono tylko dwa wnioski o pożyczki na ten cel - oba zostały odrzucone
  • Rzecznik zwrócił się do NFOŚiGW o zmianę obecnych programów, tak by gminom zapewnić realne wsparcie

Obywatele skarżą się na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Z taką sytuacją RPO spotkał się np. w Brzegu, w czasie spotkań regionalnych w 2017 r.

Zgodnie z prawem obowiązek usunięcia odpadów z nielegalnego składowiska spoczywa na ich posiadaczu. Często nie stosuje się on do tego, mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

Wobec bierności posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji). Muszą one wyasygnować środki na ten cel, przy często iluzorycznej szansie na ich zwrot od posiadacza odpadów. A kwoty te często  wynoszą od kilku do kilkudziesięciu milionów zł. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, zwłaszcza w ramach działa  programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.

W 2018 r. Rzecznik spytał prezesa NFOŚiGW, czy możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.

Dostał odpowiedź, że gmina może dostać dotację Funduszu  do wysokości do 80 proc. kosztów - ale odpady muszą zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa. Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki.  

Fundusz poinformował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projektem nowelizacji ustawy o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu tych zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dla gmin zostanie odpowiednio dostosowana.

Rzecznik uznał, że odpowiedź Funduszu potwierdza, iż obecna oferta Funduszu adresowana do gmin szukających środków na usunięcie nielegalnych odpadów z nieruchomości prywatnych jest niewystarczająca. Trudno bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że w ciągu trzech lat (2015-2017) obowiązywania programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi”, złożono jedynie dwa wnioski o przyznanie pożyczki na ten cel - oba zostały zresztą odrzucone.

Doceniając zasygnalizowaną przez Fundusz zapowiedź zmian, Rzecznik nabrał jednak wątpliwości co do tego, że zmiany są uzależnione od nowelizacji ustawy o odpadach. A prace nad tym projektem nadal pozostają na etapie rządowym. Z uwagi na jego obszerność, trudno uznać za przesądzone jego rychłe uchwalenie – podkreślił Adam Bodnar.

Tymczasem media cyklicznie donoszą o nowo odkrywanych nielegalnych magazynach lub składowiskach odpadów, w tym odpadów niebezpiecznych zagrażających zdrowiu i życiu okolicznych mieszkańców [1].  A problem przez wzgląd na ochronę życia i zdrowia ludzkiego powinien być rozwiązany niezwłocznie – wskazuje Rzecznik.

Dlatego zwrócił się do wiceprezesa NFOŚiGW Dominika Bąka o pilne podjęcie prac w celu zmiany programów Funduszu, tak aby zapewnić gminom odpowiednie instrumenty finansowe.

V.7204.29.2018

 

Chcesz, żeby obywatele mieli większy wpływ na sprawy dotyczące ochrony środowiska? Wyraź to i weź udział w konsultacjach dotyczących wdrożenia w UE Konwencji z Aarhus!

Data: Od 2019-02-27 do 2019-03-14

Konwencja z Aarhus jest aktem fundamentalnym dla prawa człowieka do czystego środowiska. Reguluje m.in. kwestię dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach dotyczących ochrony środowiska (np. możliwość kwestionowania przed sądem inwestycji zagrażających środowisku, w którym żyjemy).

Niestety, jej wdrożenie pozostawia wiele do życzenia.

Rzecznik przekonał się o tym choćby w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej (mimo iż decyzje w tym zakresie powinny być – zgodnie z Konwencją – zaskarżalne, sądy administracyjne odrzuciły skargę Rzecznika ze względu na przepisy krajowe).

Do 14 marca trwają konsultacje publiczne dotyczące wdrożenia w Unii Europejskiej Konwencji z Aarhus w zakresie prawa dostępu do wymiaru sprawiedliwości w sprawach środowiskowych. Rzecznik Praw Obywatelskich zachęca wszystkich zainteresowanych do zgłoszenia swoich uwag. Więcej informacji i kwestionariusz konsultacji dostępne są pod adresem:

https://ec.europa.eu/info/law/better-regulation/initiatives/ares-2018-2432060/public-consultation_pl

W konsultacjach publicznych UE każdy z nas może wypowiedzieć się na temat zakresu nowych inicjatyw, przedstawionych w nich priorytetów i wartości dodanej działań na szczeblu UE w danej dziedzinie. Konsultacje mogą też służyć do oceny realizowanych już strategii politycznych i obowiązujących przepisów. 

Szczegóły dostępne pod adresem:

https://ec.europa.eu/info/consultations_pl

Projekt rozporządzenia o odpadach. Rzecznik pisze do resortu środowiska

Data: 2019-02-25
  • Ministerstwo Środowiska chce bardziej rygorystycznie określić przepisy magazynowania odpadów. Tak chce rozwiązać narastający problem nielegalnego zbierania odpadów i ich przetwarzania
  • RPO ma wątpliwości do jednego z zapisów projektu, który ma nie dotyczyć m.in. „władającego nieruchomością, który zbiera odpady komunalne wytwarzane na jej terenie”
  • Rzecznik pyta resort, czy rozporządzenie obejmie wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, które nie władają nieruchomościami lokalowymi, pozostającymi w ich zarządzie
  • Ewentualne objęcie rozporządzeniem wspólnot i spółdzielni mogłoby oznaczać dodatkowe koszty

Nowe rozporządzenie w sprawie szczegółowych wymagań dla magazynowania odpadów do ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach ma być odpowiedzią na nasilające się zjawisko nielegalnego gospodarowania odpadami w sposób naruszający zezwolenia na ich zbieranie lub przetwarzanie. Ma to też związek z głośnymi w 2018 r. pożarami składowisk odpadów. Rozporządzenie ma na celu jak największe ograniczenie możliwego negatywnego wpływu na środowisko. Dlatego ma ono szczegółowo wskazywać sposób magazynowania odpadów i obowiązki podmiotów gospodarujących nimi.  

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał opracowywany w resorcie projekt rozporządzenia. Jego uwagę zwróciło wyłączenie stosowania rozporządzenia w odniesieniu do „magazynowania odpadów przez wytwórcę odpadów komunalnych lub przez władającego nieruchomością, który zbiera odpady komunalne wytwarzane na terenie tej nieruchomości”.

Zapis sugeruje, że wyłączenie nie będzie zatem dotyczyło wspólnot mieszkaniowych i spółdzielni mieszkaniowych, które wykonują obowiązki (również w zakresie zbierania odpadów komunalnych) właścicieli nieruchomości lokalowych w budynku pozostającym w ich zarządzie. Wspólnoty i spółdzielnie magazynują zatem odpady komunalne wytworzone na nieruchomościach (lokalowych), którymi nie władają, przez co – jak się wydaje – nie  obejmie ich wyłączenie i będą musiały stosować się do wymogów rozporządzenia.

Dlatego Rzecznik spytał wiceminister środowiska Małgorzatę Golińską,  czy jest to celowy  zabieg twórcy projektu, a jeśli tak, poprosił o podanie jego motywów.

Co przewiduje projekt rozporządzenia MŚ

Jak głosi uzasadnienie projektu rozporządzenia, z jego zakresu zostali wyłączeni wytwórcy odpadów komunalnych oraz wytwórcy niewielkich ilości odpadów, którzy na podstawie ustawy z 14 grudnia 2012 r. o odpadach są zwolnieni z obowiązku prowadzenia ewidencji odpadów lub prowadzą wyłącznie uproszczona ewidencję odpadów. Przepisom rozporządzenia nie podlega także magazynowanie niezanieczyszczonej gleby lub ziemi. Wskazano ponadto rodzaje odpadów i działalności do których nie mają zastosowania przepisy rozporządzenia, ze względu na obowiązujące już przepisy odrębne,

Zgodnie z projektem, magazynowanie odpadów należy prowadzić w wydzielonej i przeznaczonej wyłącznie do tego celu instalacji, obiekcie budowlanym lub jego części albo innym miejscu. Muszą one być odpowiednio zaprojektowanie i wyposażone oraz dostosowane do właściwości chemicznych i fizycznych odpadów. Zapewnione mają być m.in.:

  • odpowiednia pojemność miejsc magazynowania odpadów,
  • zabezpieczenie przed dostępem osób nieupoważnionych,
  • zabezpieczenie przed wpływem czynników atmosferycznych,
  • zabezpieczenie przed uwolnieniem się do gleby, wód powierzchniowych i podziemnych odcieków z miejsc magazynowania,
  • właściwa rotacja odpadów (magazynowane najdłużej byłyby usuwane w pierwszej kolejności),
  • zabezpieczenie przed rozprzestrzenianiem się odpadów poza wyznaczane miejsca,
  • przechowywanie odpadów mogących powodować uciążliwości zapachowe wyłącznie w pomieszczeniach wyposażonych w odpowiednie systemy wentylacyjne.

V.7204.13.2019

Sprawa składowiska odpadów

Data: 2019-02-21

W okolicy miejscowości B. przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące i niebezpieczne odpady. Składowisko zostało zamknięte w 1975 r., ale teren nie został oczyszczony. Skażenie dotyczy gleby i wody, i poszerza się obejmując coraz większy obszar. Zakłady chemiczne już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chce podjąć się teraz usunięcia skażenia. Procedury wszczęte w obronie mieszkańców okazały się nieskuteczne i sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Mieszkańcy okolic składowiska od lat nie mogą korzystać z wody, bo jest skażona.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tej sprawy w momencie gdy trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Stan faktyczny:

W lutym w 2018 r. grupa 100 mieszkańców osiedla Ł.W. zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w B. skażenie wód powierzchniowych i podziemnych w rejonie ich miejscowości.

Z badań wód podziemnych, którymi dysponował RDOŚ, wynikało, że zanieczyszczenia z kompleksu składowisk „Z” przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły. Za najgroźniejsze ognisko skażenia RDOŚ uznał nieczynne dziś składowisko siarczynu pofenolowego na jednej z działek kompleksu. Za składowiska, od lat 50. ubiegłego wieku do 2014 r. odpowiedzialne były głównie Zakłady Chemiczne „Z” w B.

Mieszkańcom grozi bezpośredni kontakt z toksycznymi substancjami.

Orzeczenia organów:

Walka ze skażeniem w gminie B. formalnie rozpoczęła się w 2007 r., kiedy  Wojewoda zobowiązał Zakłady Chemiczne „Z” do działań naprawczych czyli do  doprowadzenia gleby i ziemi do tzw. standardów ekologicznych.

Działania te miały być wykonane w ciągu 6 lat, z zastrzeżeniem, że można ich zaprzestać dopiero po oczyszczeniu gruntu.

W czerwcu 2014 r., następca prawny zlikwidowanych Zakładów Chemicznych „Z”, Spółka I.K. Sp. z o.o. poinformowała RDOŚ w B. o zakończeniu działań naprawczych. RDOŚ zrobił jednak badania i wykazał, że wbrew nakazowi Wojewody grunty nie zostały oczyszczone. Wezwał więc spółkę do kontunuowania prac.

Spółka tego nie zrobiła. Zamiast tego zgłosiła szkodę w środowisku. Ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku nakłada obowiązek zgłaszania zanieczyszczenia – spółka wiedząc o skali skażenia musiała je zaraportować. Następnie jednak ogłosiła upadłość, a jej reprezentantem stał się syndyk masy upadłościowej.

W lipcu 2017 r. RDOŚ przekazał sprawę oczyszczenia gruntu do egzekucji. Syndyk sprzeciwił się stwierdzając, że go ona nie obowiązuje. Mimo to sprawa trafiła do zastępczego wykonania w trybie egzekucji administracyjnej.

RDOŚ w B., uznał jednak, że nawet wykonanie obowiązków z decyzji Wojewody z 2007 r., w obecnym stanie środowiska i tak nie doprowadzi do jego naprawy. Nie zatrzyma też zanieczyszczeń, które przemieszczają się w kierunku  trasy dolnej Wisły oraz terenów zamieszkałych przez ludzi. RDOŚ w B. zauważył, że działania nakazane przez Wojewodę dotyczyły tylko oczyszczania gruntu w miejscu składowania odpadów. Pomijały za to wody podziemne. Wojewoda nie przewidział poza tym żadnych środków, które zapobiegałyby wsiąkaniu deszczówki w grunt, na którym składowane były toksyczne odpady, a przez to przenikaniu zanieczyszczeń wody w głąb ziemi.

Dlatego też, w styczniu 2018 r., RDOŚ zobowiązał syndyka do przeciwdziałania dalszemu pogłębianiu się szkody w środowisku. Działania Syndyka miały tym razem obejmować obszar o powierzchni ponad 108 ha, na który negatywnie oddziaływało dawne składowisko odpadów niebezpiecznych w B.

RDOŚ nakazał po pierwsze przykryć miejsce, gdzie składowane były odpady niebezpieczne warstwą gruntów nieprzepuszczalnych lub sztuczną membraną izolacyjną, a po drugie, oczyścić nie tylko grunt ale i wody podziemne.

Termin wykonania pierwszego z zadań RDOŚ określił na czerwiec 2018r. a drugiego - na czerwiec 2023 r. Zastrzegł przy tym, że w przypadku nieosiągnięcia w tym drugim terminie odpowiedniego stanu chemicznego wód podziemnych, działania mają być kontynuowane.

Syndyk odwołał się od niej, w związku z czym, sprawa trafiła do rozpoznania przez Główną Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ).

We wrześniu 2018 r. GDOŚ uchylił decyzję RDOŚ w B. i umorzył postępowanie. Organ uznał, że decyzja, jaką wydał RDOŚ w B., nie ma racji bytu, skoro wcześniej sprawą zajmował się Wojewoda (organy państwa nie powinny niepotrzebnie powielać swoich działań). Ta decyzja jest teraz przedmiotem sporu sądowego.

Decyzję GDOŚ zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Prokurator Okręgowy w B. Zauważył, że nie ma tu miejsca nakładanie się decyzji – to, co robił Wojewoda nie jest tożsame z tym, czym zajął się RDOŚ.

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznał rację prokuratorowi i zgłosił WSA w Warszawie swój udział w sprawie. W piśmie procesowym zarzucił GDOŚ, że pobieżnie ocenił materiał dowodowy zgromadzony przez RDOŚ. W rezultacie, Rzecznik uznał uchylenie decyzji RDOŚ za niezasadne.

Zdaniem RPO decyzja organu  jest niezgodna ze spoczywającym na władzach publicznych konstytucyjnym obowiązkiem ochrony środowiska i przeciwdziałania jego degradacji.

Dlaczego sprawa jest ważna dla Rzecznika

Zdrowe środowisko jest niezbędne dla dobrostanu człowieka. Jako takie, należy ono do nadrzędnych wartości konstytucyjnych i zasługuje na szczególną ochronę ze strony władz publicznych – o czym wprost stanowi art. 74 ust. 2 Konstytucji RP.

Rzecznik zwrócił uwagę, że RDOŚ w B. od wielu lat usiłuje doprowadzić do cofnięcia szkodliwych zmian w środowisku na terenie gminy B. Wydane przez niego rozstrzygnięcie Rzecznik ocenia jako specjalistyczne, głęboko przemyślane i przede wszystkim wydane po drobiazgowym przeprowadzeniu postępowania dowodowego.

Rzecznik zauważa, że zadanie, przed którym stanął RDOŚ w B. było bardzo trudne, ponieważ geneza obecnego stanu zanieczyszczenia środowiska na tym terenie jest wieloczynnikowa pierwotną przyczyną skażenia była niekontrolowana działalność Zakładów Chemicznych „Z” w latach 1950 – 1975. Skażenie to nie byłoby jednak tak duże i niebezpieczne dla zdrowia ludzi, jak obecnie, gdyby podejmowane w przeszłości środki zaradcze okazały się efektywne, a podmioty władające skażonym terenem podjęły zdecydowaną walkę o czyste środowisko. Tymczasem, zgodnie z art. 86 Konstytucji, każdy jest zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie.

Rzecznik jest przekonany, że przewidziane przez RDOŚ w B. środki zaradcze są konieczne dla ochrony mieszkańców miejscowości Ł i P przed skutkami katastrofy ekologicznej. Niewątpliwie, z takim zjawiskiem  mamy właśnie do czynienia na terenie gminy B.

Nie można zapominać o tym, że Konstytucja wiąże prawo człowieka do ochrony zdrowia ze spoczywającym na władzach publicznych obowiązkiem zapobiegania negatywnym dla niego skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust.1 i 4 Konstytucji). Rzecznik uważa, że RDOŚ w B., swoją decyzją usiłował właśnie zrealizować obowiązek płynący z tego przepisu. Dlatego też, przystąpił do sprawy.

Skąd RPO wie o sprawie

Z mediów

Numer sprawy

V.7203.74.2018

Głośne całonocne imprezy w sąsiedztwie domu. SKO uchyliło decyzję starosty o zmniejszeniu hałasu

Data: 2019-02-05
  • Całonocne, huczne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały nerwicę u mieszkającego w pobliżu małżeństwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od starosty wszczęcia postępowania administracyjnego, aby takie imprezy nie odbywały się w nocy
  • Prawo o ochronie środowiska pozwala ograniczyć negatywny wpływ czyjejś działalności na środowisko i zdrowie ludzi - również psychiczne 
  • Starosta zobowiązał właściciela obiektu do zmniejszenia hałasu, ale decyzję tę uchyliło Samorządowe Kolegium Odwoławcze i zwróciło mu sprawę

Małżonkowie mieszkający w sąsiedztwie wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim (w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe) skarżą się na hałas i głośne zachowanie gości. Szczególnie uciążliwe są trwające przez całe noce imprezy okolicznościowe.

Sąsiedzi wytoczyli właścicielowi obiektu proces cywilny za krzywdę wywołaną jego działalnością. Przedłożyli sądowi opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynikało, że cierpią na nerwice, których źródłem jest działalność obiektu. Opinia podkreślała, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - hałas i zachowanie biesiadników. Małżonkowie proces wygrali, ale imprezy trwają nadal.

Wniosek RPO do starosty

Korzystając z ustawowych uprawnień, Rzecznik wniósł w kwietniu 2018 r. do miejscowego starosty o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie. Zdaniem Adama Bodnara właściwą decyzją starosty powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez.

Rzecznik powołał się na przepisy Prawa o ochronie środowiska. Określa ono m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi. Jeśli jakaś działalność ma na to negatywny wpływ, organ administracji może nakazać ograniczenie takich działań.

W lutym 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

We wniosku Rzecznik wskazał także, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Starosta wszczął postępowanie. W październiku 2018 r. zobowiązał właściciela obiektu do ograniczenia emisji hałasu do poziomu nie przekraczającego poziomów określonych we wcześniejszej decyzji starosty z 2016 r. W porze dziennej było to 50 dB, a w nocnej – 40 dB. Starosta wskazał na uzupełniający charakter swej decyzji wobec postępowania przeprowadzonego w tej sprawie w 2016 r. – gdy stwierdzono szkodliwy wpływ hałasu na sąsiadów.

SKO zwróciło sprawę staroście  

28 grudnia 2018 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze uwzględniło odwołanie właściciela obiektu. Decyzję starosty z października 2018 r. uchyliło, a sprawę zwróciło staroście.

W uzasadnieniu rozstrzygnięcia SKO podkreślono, że starosta nie przeprowadził wymaganego prawem postępowania dowodowego w sprawie (jak np. zeznania  świadków, opinie biegłych, oględziny). Nie podjął żadnych działań mających na celu weryfikację, czy właściciel obiektu faktycznie przestrzega dopuszczalnych poziomów hałasu określonych w 2016 r. W ocenie SKO decyzja z października 2018 r. stanowi nie uzupełnienie decyzji z 2016 r., ale tylko jej powtórzenie, a to nie spełnia wymogów postępowania.

SKO zaznaczyło, że jeśli po przeprowadzeniu postępowania dowodowego starosta uzna szkodliwość negatywnego oddziaływania obiektu na środowisko, może zobowiązać właściciela np. do nakazu zamontowania ekranu akustycznego. Ponadto może nałożyć grzywnę w celu przymuszenia do wykonania decyzji o dopuszczalnym poziomie hałasu.

Od decyzji SKO starosta może się odwołać do sądu administracyjnego.

V.7203.272.2016

Fabryka za płotem czyli drzewa niebieskie od rozwoju… - relacja ze spotkań regionalnych na Śląsku i Zagłębiu

Data: 2019-01-29
  • Kiedy Twoim sąsiadem jest fabryka, powietrze pachnie gryzącym plastikiem, drzewa zielenią się na niebiesko, a zwierzęta umierają. Ludzie zaś - ludzie się nie poddają. Walczą o siebie i o dzieci.
  • To najważniejsze, co Adam Bodnar usłyszał w Dąbrowie Górniczej, Łaziskach Górnych i Mikołowie podczas kolejnych już spotkań regionalnych na Śląsku i w Zagłębiu.
  • Zaprosili go tam lokalni aktywiści w czasie szczytu klimatycznego COP 24 w Katowicach w grudniu 2018. Rzecznik pojechał na miejsce 24 i 25 stycznia 2019 r.

Co nowego zobaczyła ekipa RPO? A raczej poczuła wysiadając z rzecznikobusa? Co usłyszała od ludzi?

Sytuacja mieszkańców Dąbrowy, Łazisk i Mikołowa jest szczególna  – żyją w środowisku zatruwanym już nie przez jedno czy dwa wielkie przedsiębiorstwa (jak w przeszłości), ale przez wiele średnich i małych fabryk. Niektóre są w jednym miejscu – na zrewitalizowanym poPRL-owskim terenie fabrycznym, gdzie poszczególne hale wynajmowane są różnym przedsiębiorcom. Są też takie, które pojawiły po sąsiedzku, w garażach, w halach magazynowych i rozrosły się do rozmiarów dużych fabryk.

Nie bardzo wiadomo, co produkują, jakimi technologiami się posługują, nie widać filtrów na kominach, a wyziewy wydostają się na zewnątrz przez uchylone okna czy drzwi.

Ludzie skarżą się na fetor niepozwalający oddychać, widzą niebieskie drzewa, liście z czarnymi plamami, chorujące zwierzęta domowe. Sami skarżą się na podupadające zdrowie. Zamawiają badania powietrza: wynika z nich, że wdychają m.in. ksylen, toluen, aceton, octan butylu, etylobenzen, hekson, mezytylen, kumen, propylobenzen, metyloetyloken, alkohol izobutylowy, cykloheksanon….

Wyziewy z tych fabryk to jedno. Kolejny problem to hałas i uciążliwość ruchu drogowego – do fabryk i terminali transportowych ciągną TIRy, często przez osiedlowe uliczki. „Odtrąbiliśmy sukces gospodarczy. Polska jest krajem łączącym Chiny z Portugalią. A cały ten szlak transportowy wiedzie przez moją ulicę"  - podsumowuje  jedna z uczestniczek spotkania w Dąbrowie Górniczej.

Co wynika z tych spotkań?

  • Rozwój regionu nie jest zrównoważony. Widać wzrost gospodarczy, ale nie liczy się jego konsekwencji i negatywnych skutków dla środowiska i zdrowia ludzi.
  • Przedsiębiorcy umieją korzystać z prawa  i potrafią przekonać do swoich racji władze. Aktywiści zabiegający o prawo do życia w czystym środowisku postrzegani bywają jak nawiedzeni walczący z wiatrakami.
  • Problemy zgłaszane przez ludzi traktowane są jako indywidualne skargi, a nie sygnały o problemie całej społeczności. Urzędnicy nie wiedzą, jak rozwiązać problem, ludzie zaś  - jak skutecznie zwrócić się do władz.
  • Samorządowcy i administracja rządowa albo nie widzi problemu z pogarszającą się jakością życia (inwestycje wydają się być tylko źródłem dochodu dla lokalnego budżetu), albo nie potrafią stawić mu czoła (nie wiadomo, jak mierzyć zanieczyszczenie, nie ma dostatecznej liczby urządzeń pomiarowych,  interwencje następują za późno, by były skuteczne – całe procedury ciągną się latami – „Ta fabryka zamknęła się po 6 latach walki. Tyle lat ma moje dziecko i ono od urodzenia tu mieszka”– tłumaczyła jedna z uczestniczek spotkania).
  • Brak reakcji lub reakcje spóźnione podważają  wiarę ludzi w skuteczność instytucji publicznych. Potrzebna jest pomoc działaczy organizacji pozarządowych z doświadczeniem skutecznego działania.

Zdaniem RPO

Ratunku warto szukać w dokładnym sprawdzeniu postępowań na udzielanie zgód na inwestycje i samych postępowań kontrolnych – tam mogą się kryć odpowiedzi na problemy lokalnej wspólnoty.

Bardzo przydałyby się też rzeczowe, dogłębne ekspertyzy (stan powietrza, ziemi, poziom hałasu…)

Wszystko to jednak narzędzia, które zapewne okażą się skuteczne, jeśli doprowadzimy do zmiany podejścia. Podobne, ale osobne historie o tym, jak się nawzajem trujemy trzeba przeobrazić w opowieść o wspólnym działaniu na rzecz poprawy jakości życia.  A to doskonale potrafią organizacje pozarządowe, które egzekwując przestrzeganie prawa kierują uwagę na wartości, dla których jest ono tworzone.

***

W lutym - spotkania regionalne w Wielkopolsce

O bezradności i smogu - spotkanie regionalne RPO w Mikołowie

Data: 2019-01-25
  • W Mikołowie przemysł sąsiaduje z osiedlami mieszkaniowymi, a w dawnych magazynach powstają nowe uciążliwe fabryki. Mieszkańcy protestują, ale to nic nie daje
  • Ludzie zgłaszali też problemy dotyczące funkcjonowania samorządu -  uważają, że działa bezdusznie, trzyma się sztywno przepisów nie szukając rozwiązań, przez co człowiek zostaje ze swoimi problemami sam
  • Młodzi ludzie dzielili się niepewnością o przyszłość. I pytali, dlaczego nie da się rozwiązać najprostszych problemów, które utrudniają życie.

Najważniejsza jest solidarność. Najpierw jesteśmy my, potem dopiero państwo o prawo. Jeśli chcemy otwartej, nowoczesnej Polski, to sami weźmy się do roboty. Drogę mamy otwartą – podsumowała spotkanie paraolimpijka Karolina Hamer.

Prawie 90 osób przyszło do Biblioteki Miejskiej w Mikołowie na poranne spotkanie regionalne z RPO Adamem Bodnarem. Starsi zajęli miejsca przy bibliotecznych stołach, młodzież – na antresoli.

Przyszły osoby zaangażowane w pomoc społeczną, seniorzy z Rady Seniorów i Uniwersytetu Trzeciego Wieku, działający na rzecz osób z niepełnosprawnościami a także mieszkańcy stowarzyszający się po to, by naprawić sytuację osiedli wokół terenów przemysłowych.  Wielu mówiło, że po prostu byli ciekawi („Przyszłam, bo chcę być blisko spraw ważnych”).

Spotkanie tłumaczyła tłumaczka języka migowego.

- Rzecznik Praw Obywatelskich ma stać na straży przestrzegania praw obywatelskich gwarantowanych przez Konstytucję i przez konwencje międzynarodowe (np. Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych). Jedną z gwarancji tych praw jest prawo zgłoszenia się do Rzecznika Praw Obywatelskich (art. 80 Konstytucji) – wyjaśnił na wstępie Adam Bodnar. - Jednym z ważniejszych zadań Rzecznika jest ustalanie, gdzie dochodzi do naruszeń praw człowieka – wiem dzięki spotkaniom w kraju, jak różne są to problemy, jak mało się o nich wie w Warszawie. Ale wiem też, jak wspaniałe rozwiązania problemów powstają daleko od centrum.

Ochrona środowiska

- Grażyna Wolszczak wygrała wczoraj proces o zanieczyszczenie środowiska. Co z tego wynika dla nas? Czy Rzecznik może wspomóc ludzi w takich sprawach.

RPO: Pani Grażyna Wolszczak wystąpiła przeciw Skarbowi Państwa o naruszenie dóbr osobistych z powodu smogu w Warszawie. Powątpiewałem w jej sukces, bo sytuacja w Warszawie jest jednak nieporównywalnie lepsza niż np. w Rybniku, gdzie  przez 1/3 roku nie można normalnie funkcjonować.

Jest jednak inna ważna sprawa, która się toczy w Polsce – Rybnicki Alarm Smogowy rozpoczął akcję informacyjną i działania na rzecz poprawy sytuacji w mieście. I do tego jego przedstawiciel złożył pozew przeciwko skarbowi państwa  wykazując, że smog zmusza go do zmiany sposobu życia (co oznacza, że przestaje być wolnym człowiekiem). Inaczej niż pani Grażyna Wolszczak przegrał w pierwszej instancji. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do tego postępowania (opowiadała o tym mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z BRPO).

Sala sądowa jest miejscem na przedstawienie argumentów – to tą drogą obywatele mogą dosyć skutecznie przedstawiać argumenty, które będą miały wpływ na politykę publiczną. Grażyna Wolszczak wygrała proces i dziś cała Polska o tym rozmawia. A my mamy też szansę wpłynąć na linię orzeczniczą sądów -  zauważą one być może, jaki jest związek między ochroną środowiska i prawami obywateli.

Rzecznik skutecznie zmienił tą drogą zasady wprowadzania tzw. opłat klimatycznych – samorządy liczyły sobie dodatkowe opłaty jako kurorty, a powietrze tam było już dosyć zanieczyszczone (patrz – sprawa Zakopanego). W ten sposób samorządowcy dosyć boleśnie uświadamiają sobie, że mają problem z ochroną środowiska i muszą go rozwiązać. – Pokazujemy, że opłaca się zainwestować w ochronę środowiska – powiedział dyr. Łukasz Kosiedowski z BRPO

Zresztą – zauważył Adam Bodnar – tą drogą można też egzekwować prawa osób z niepełnosprawnościami. A robić to można nie tylko z pomocą RPO ale i organizacji pozarządowych. W przypadku ochrony środowiska taką organizacją jest ClientEarth.

Sytuacja w Mikołowie

- W Mikołowie budują się fabryki w dawnych magazynach. To się dzieje za cichym przyzwoleniem władz. Mamy tak rozwijającą się fabrykę mebli. Skończymy jak w Mielcu. Bo dla władz ważny jest rozwój gospodarczy – nie ważne, że dzieje się to w okolicy osiedli mieszkalnych. Na papierze te nowe fabryki nie szkodzą. A kiedy zgłaszamy problemy, mówi się nam „Możecie się wyprowadzić”.

Powietrze nas truje, hałas wykańcza – mówili ludzie.

RPO: Jak mogę Państwu pomóc?

- Chcemy, by nasz głos był bardziej słyszany – mówi lider stowarzyszenia i przekazuje Adamowi Bodnarowi cały zestaw dokumentów.

Prawo do mieszkania w Mikołowie

- Oddawali piękne budynki socjalne, tam jest więcej samochodów niż mieszkań, a mnie odmówili jednego pokoju, bo mi burmistrz zarzucił za wysoką emeryturę. Straciłem na GetBack, jestem osobą zasłużoną dla tej spoleczności, mam 70 lat i nikt mi nie chce pomóc, nawet Rzecznik. Jestem za stary, żeby mi ktoś pomógł. Nikt się bezdomnymi nie przejmuje.

RPO: Przyjrzymy się jeszcze raz tej sprawie. Proszę jednak pamiętać, że prawo pozwala urzędnikom przyznawać mieszkania socjalne tylko tym, których dochody nie przekraczają pewnego progu. To nie znaczy, że nie da się pomóc

Sprawa GetBacku jest bardzo poważna – bo tu chodzi o instytucję finansową notowaną na giełdzie, a więc taką, za której standardy ręczyło państwo. Rzecznik sprawą się zajmuje – powiedział Adam Bodnar.

Opowiedział też  o tym, jak powinna wyglądać polityka pomocy w wychodzeniu z kryzysu bezdomności – od wsparcia i leczenia, po mieszkania wspomagane. W niektórych miejscach ten system działa świetnie, a w innych – nie. RPO może zapytać władze Mikołowa o politykę w tej sprawie, podzielić się wiedzą zebraną w innych regionach kraju i dzięki współpracy z ekspertami.

Prawo do bycia zauważonym

- Ale jak mamy sprawić, by nasze koncepcje były bardziej uwzględniane? Powinniśmy np. lepiej rozwijać komunikację rowerową…

RPO: nie ma innego sposobu niż tworzenie wspólnoty i miejsca do rozmowy. Pomysły rowerzystów mogą budzić opór kierowców. Żeby zgłaszać propozycje, trzeba też umieć zrozumieć stanowisko drugiej strony. A potem wspólnie decydować.

Tworzenie przyjaznej przestrzeni w mieście może się odbywać zgodnie z wypracowywanymi już zasadami – może warto skorzystać z wzorów, jakie przygotowała Komisja Ekspertów ds. Osób Starszych w sprawie projektowania przestrzeni uniwersalnej a także System wsparcia osób starszych w środowisku zamieszkania.

- To jest porządny wzór działania i koordynowania działań po to, by dla seniora dom pomocy nie był jedynym rozwiązaniem. Pokazuje, że działania musza być całościowe, że jeśli prawo nie pozwala przyznać komuś mieszkania socjalnego ze względu na za wysokie dochody, to może trzeba mu pomóc to mieszkanie wynająć. Ludzie popadają w kryzys bezdomności naprawdę z wielu powodów.

Problem niemożności wyegzekwowania obowiązku meldunkowego

Dłużnik nie mógł ustalić miejsca zamieszkania wierzyciela – więc musiał wpłacić pieniądze do depozytu. To nie przeszkodziło egzekucji, która doprowadziła człowieka do ruiny.

A to dlatego, że choć obowiązek meldunkowy istnieje, to nie ma go komu wyegzekwować.

RPO: Sprawdzimy to.

Pytania od licealistów (na karteczkach)

·Pytania o sprawy szkolne (przeładowane programy, obowiązkową maturę z matematyki dla humanistki, brak lekcji z tego, co jest naprawdę potrzebne).

RPO:  Rzecznik nie jest specjalistą od metodologii nauczania. Mogę to próbować wyjaśnić decyzjami metodyków nauczania (matematyka) a także szybko wdrażaną reformą edukacji (przeładowane programy).

·Dlaczego politycy nie dotrzymują słowa, a najgorsze przestępstwa nie są karane surowiej?

RPO: Wyjaśnieniem jest populizm, czyli składanie pustych obietnic zamiast poważnej rozmowy z ludźmi o problemach. Populista proponuje zbyt proste rozwiązanie – nie po to, by problem rozwiązać, ale po to, by zyskać poklask. Realne rozwiązania problemów są zaś zawsze dużo bardziej skomplikowane, i kosztują dużo więcej, niż chcielibyśmy wydać.

·Dlaczego w autobusach nie można używać zwykłych biletów tylko karty?

RPO:  To jest świetne pytanie do radnych i do lokalnego rzecznika konsumentów.

·Dlaczego w telewizji nie ma zawsze tłumaczenia na język migowy?

RPO:  Bo to kosztuje, nadawcy oszczędzają, a Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji słabo egzekwuje ten obowiązek.

·Dlaczego nie ma kładki nad drogą krajową 44 łączącą Mikołów z Tychami, a przebiegającą przez osiedle? Tam zginęły dwie młode dziewczyny.

RPO: A to jest sprawa dla Rzecznika, sprawdzimy. Być może powinniśmy złożyć kilka kasacji do Sądu Najwyższego po to by zwrócić uwagę na problem.

·Czy nauczyciel może przedstawiać swoje poglądy na lekcji?

RPO: Coraz częściej jesteśmy pytani, czy nauczyciel WOS może mówić o Konstytucji. Moim zdaniem zawsze najlepszym sposobem jest przedstawianie różnych źródeł i interpretacji.

·Dlaczego studia nie opłacają się młodym, bo albo nie ma po nich pracy, albo jest niskopłatna

RPO: Stworzyliśmy mit, że po studiach ma się fajną i dochodową pracę. Tak niestety nie jest – i mogę Wam to powiedzieć jako prawnik. Wyksztalcenie daje szansę, ale nie jest gwarancją lepszego życia.

Czy RPO włączy się w kampanię przeciwko mowie nienawiści

- Na stronie RPO.gov.pl znalazłam Pana rekomendacje w sprawie mowy nienawiści. Czy Pan się w to włączy?

RPO: Od dwóch tygodni prawie nic innego nie robię

Potrzebujemy policji ekologicznej! A może stowarzyszenia? Spotkanie regionalne RPO w Łaziskach Górnych

Data: 2019-01-24
  • Plakaty zapowiadające spotkanie z RPO wisiały w miejscach, gdzie najbardziej odczuwalne jest uciążliwe sąsiedztwo fabryk. I tak jak w Dąbrowie, na spotkanie w Miejskim Domu Kultury przyszło tak dużo osób (ponad 40), że musieliśmy dostawiać krzesła.
  • Z czym przyszli uczestnicy spotkania? Głównie ze sprawami ochrony środowiska, smogu, problemu nielegalnej lakierni, badania jakości węgla na składach.
  • Ludzie mówili, że proceder uciążliwej dla środowiska produkcji przemysłowej możliwy jest dlatego, że instytucje działają bardzo ociężale. Ta przewlekłość postępowania pozwala truć: „a to się nie da, a to się nie zmierzyło, a to się nie przekroczyło… Potrzebujemy policji ekologicznej!”
  • Problem w Łaziskach – tak jak w Dąbrowie Górniczej – polega na tym, że na przemysłowym obszarze działa wiele podmiotów gospodarczych – różni truciciele.

Rzecznik Adam Bodnar tłumaczył, że choć nie ma prawa wydawać decyzji, czy zmieniać przepisów, to może mieć wpływ na to, czego dotyczy debata publiczna. To narzędzie często zaskakująco skuteczne. Bo żeby zmieniać rzeczywistość, trzeba najpierw zacząć mówić o problemach. A dzięki spotkaniom regionalnym RPO może się na głosy ludzi powołać, zwrócić uwagę na problemy mieszkańców mniejszych miejscowości, opowiedzieć ich historie. Bo często w Warszawie ludzie nie mają o tym pojęcia. Zebranie informacji o konkretnych problemach pozwala też Rzecznikowi Praw Obywatelskich podejmować interwencje w tych indywidualnych sprawach.

Co robi RPO w sprawach ochrony środowiska?

  • O możliwościach sądowo-administracyjnych opowiadał dyr. Łukasz Kosiedowski z Biura RPO:

- Bardzo ciekawą kompetencją RPO jest możliwość wszczęcia postępowania administracyjnego (oprócz RPO ma tę kompetencję tylko prokurator). To ważne w sprawach dotyczących ochrony środowiska, bo tu – jeśli administracja nie reaguje na problem – możemy wystąpić o podjęcie działania. Ostatnio interweniowaliśmy tak np. w przypadku hałasu z amfiteatru.

- Staramy się wyłapywać problemy systemowe i zgłaszać je w taki sposób, by przygotowanie zmian prawnych było łatwiejsze (przykład - uciążliwość imprez masowych).

- Skutecznie załatwiliśmy sprawę warszawskiego Radiowa – odoru z przetwórni odpadów. Nie mamy w kraju norm dotyczących odoru, więc nie można mówić o przekroczeniu norm. Nam udało się przekonać sąd administracyjny, że nawet nieunormowany smród wpływa na zdrowie, zwłaszcza zdrowie psychiczne człowieka.

- W Kawęczynie pod Wrześnią, miejscowości otoczonej przez fermy norek, miała powstać wielka ferma kurza. Gmina próbowała zastopować to uchwalając miejscowy plan zagospodarowania wykluczający taką budowę, ale powiat stanął po stronie inwestora. Przystąpiliśmy do sprawy i wraz z gminą sprawę wygraliśmy w sądzie.

  • O sprawach cywilnych, do których może przystępować RPO, mówiła natomiast mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z BRPO:

- W przypadku smogu RPO przystąpił do sprawy mieszkańca Rybnika.

Wędrujące fabryki w Łaziskach Górnych

Uczestnik spotkania: Nasz problem zaczął się kilka lat temu. Mieszkamy w sąsiedztwie wielkiego terenu przemysłowego, lecz nigdy nie było z tym problemu. Hale fabryczne zostały jednak kilka lat temu wydzierżawione, i to kilku różnym przedsiębiorcom, w tym przedsiębiorcom zagranicznym. I wtedy pojawił się intensywny smród, hałas, a mieszkańcy zaczęli chorować (zwłaszcza ci, którzy dłużej przebywali w domach). A urzędy przesyłały sobie nawzajem dokumenty. Problem polegał na tym, że nie było jednego właściciela, a smród i hałas szły nie z kominów i wentylatorów, ale z otwartych okien i drzwi. 
Kiedy udało się nam ściągnąć ambulans do pomiaru odoru, fabryka stanęła, jakby ktoś ją o pomiarach zawiadomił. Ale i tak pomiar wykazał przekroczenie stężenia rakotwórczego toluenu. 
Po skargach mieszkańców i w wyniku działań inspekcji ochrony środowiska przedsiębiorca – po sześciu latach - wyniósł się z końcem 2018 roku i pewnie będzie truł kogoś innego. Ten zapach, który tam dziś Pan czuł, Panie Rzeczniku, to nic. To już nie śmierdzi. To taki normalny zapach plastiku. Tego, co było wcześniej, nie da się opisać.

RPO Adam Bodnar: Zaraz, przecież tam czuć plastik?

Uczestnik spotkania: Ale najgorsza hala nie pracuje – pracują tylko inne.

Rzecz w tym – mówią ludzie - że kontrola i pomiar stanu powietrza powinien następować natychmiast. To nie może trwać latami, bo zdrowia ludziom tak łatwo się nie wróci. Tymczasem:

  • ambulans do pomiaru odoru nie jest dostępny natychmiast
  • starostwo nie uznaje pomiarów hałasu zrobionych przez burmistrza
  • jak nie ma badań, to produkcji nie można wstrzymać
  • przedsiębiorcy zastraszają protestujących mieszkańców
  • nikt nie poczuwa się do odpowiedzialności, bo teren jest wydzierżawiony

I nie wiemy, kto nowy wprowadzi się do tych hal  - co tam będzie produkował i czym będzie truł. A obok powstaje nowe boisko. A GIOŚ nie reaguje.

Dyr. Łukasz Kosiedowski:  Inspekcja Ochrony Środowiska zapowiada reformę, ma działać szybciej.

RPO Adam Bodnar: I, na podstawie dokumentów od Państwa, możemy się zwrócić do Ministra Środowiska o zmiany, w tym o doposażenie inspekcji środowiska w ambulanse do pomiaru. Być może musimy myśleć o tworzeniu zespołów policyjnych do wykrywania sprawców zatrucia (tak jak istnieją wydziały policyjne do spraw cyberprzestępstw). Konkretne Państwa sprawy to doskonała podstawa do wystąpień, a oficjalne wystąpienia trudno zignorować.

Lakiernia przemysłowa pośród domków i ogrodów

Uczestnik spotkania: To nie jest aż taki problem, bo to jeden zakład, tyle że w zabudowie ścisłej. Sąsiad nas truje. Lakieruje nie samochody a części przemysłowe. Prosimy go, by zaprzestał tej działalności – nawet tu drzewa nam chorują.
I nic. Zgłosiliśmy sprawę – ale ciągle nie wiemy, jak można prowadzić taką działalność, skoro plan zagospodarowania dopuszcza na tym terenie wyłącznie działalność o charakterze nieuciążliwym. A ktoś wydał mu zgodę na to! Odpowiedzi na to nie dostaliśmy.
Wygląda na to, że cały ten proceder możliwy jest dlatego, że instytucje działają tak bardzo ociężale. Potrzebujemy policji ekologicznej!

RPO: Czy współpracowaliście Państwo z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz ochrony środowiska na szczeblu krajowym? Czy rozważaliście powództwo cywilne?

Uczestnik spotkania: Ale to trwa latami przecież?

Uczestnik spotkania:  Co do organizacji, to zastanawiamy się. Szukamy pomocy zewsząd.

RPO: Co Państwu przeszkadza w założeniu organizacji lokalnej?

Uczestnik spotkania:  Brak czasu. My się musimy zajmować chorymi członkami rodzin. Kiedy mamy biegać po urzędach?

RPO: Ale jesteście tu Państwo, jesteście tym zainteresowani. Po roku od założenia stowarzyszenia będziecie mogli przystępować do postępowań  (prywatna osoba rzadko ma takie prawo) Wystarczy założyć stowarzyszenie zwykłe.

Uczestnik spotkania:A do kogo pisać, jak się nie dostaje odpowiedzi?

RPO: Na wszystko są procedury. Warto pytać tych, którzy mają w tym doświadczenie – organizacje pozarządowe, które kontrolują władze.

Smog i… likwidacja gimnazjów

RPO: Jaka jest u Was sytuacja? Jak się tu mierzy smog? Jaka jest jego specyfika?

W sąsiednim Mikołowie ze smogiem radzą sobie tak, że dzieci szkolne są wywożone na basen, ale niektóre mają – nieoficjalnie – zajęcia na zewnątrz budynku. Tyle, że szkoła nie zalicza tego do zajęć wychowania fizycznego. Formalnie to nie jest WF. Dlaczego tak jest? Nie ma miejsca dla dzieci w szkole, bo po likwidacji gimnazjów klasy siódme zostały w budynku. A rodzice nie chcą wozić dzieci do innych szkół. Wolą, by wdychały smog.

Uczestnik spotkania: W Łaziskach mamy program wymiany pieców. Łaziska są liderem w powiecie. Ale mamy tylko jeden czujnik pomiary skażenia powietrza. No i nie ma pewności, czy węgiel sprzedawany nam jest rzeczywiście takiej jakości, jakiej wymagają nasze nowe piece (została już uchalona nowa ustawa w tej sprawie, ale nie działa, bo nie ma do niej przepisów wykonoawczych).

Plany zagospodarowania przestrzennego

Jak doprowadzić do tego, żeby w miastach powstawały plany zagospodarowania przestrzennego? Bo to by ograniczyło uciążliwe inwestycje. 

Barbara Imiołczyk z BRPO: To mogą zrobić tylko sami mieszkańcy, wspólnota samorządowa. Macie tu Państwo radnych, co rzadko się zdarza na spotkaniach z RPO. Rozmawiajcie z nimi.

Uczestnik spotkania: A czy RPO nie może zaalarmować MEN, żeby były lekcje ekologiczne? Bo ludzie nie rozumieją sensu tworzenia planów.

RPO: Tak, to możemy zrobić.

Inne tematy zgłoszone na spotkaniu:

Problem emerytur z OFE

Kobiety z pierwszych roczników, które przechodzą teraz na emeryturę z OFE, mają o kilkaset złotych mniejsze emerytury. Bo od 1998 r., kiedy wprowadzono reformę, oczekiwany czas życia kobiet wzrósł o kilka lat. A zgromadzony kapitał dzieli się właśnie przez ten oczekiwany czas życia.

RPO: Sprawdzimy, czy coś można zrobić.

Przekroczenie granicy przez obywatela polskiego

Uczestnik spotkania: Mój wnuk nie ma polskich dokumentów (nie ma PESELU), jest obywatelem Unii i jest dzieckiem obywatela polskiego. Ma problemy na lotniskach. To, o co chodzi, jest opisane w ulotkach rozdawanych na granicy. Jest tam mowa o tym, że obywatel polski, który nie ma polskich dokumentów, może mieć trudności, bo nie wystarczą zagraniczne dokumenty. Córka ma paszport polski, przekracza granicę – a z dzieckiem są kłopoty. Jakby było z nim coś nie tak - opowiada wzburzony dziadek.

RPO: Przyjrzymy się temu.

Spotkanie kończy się po prawie trzech godzinach - choć zapowiedziane były dwie.

O drodze z Chin do Portugalii przez nasze osiedle i o tym, co nas truje: spotkanie regionalne RPO w Dąbrowie Górniczej

Data: 2019-01-24
  • My nie mamy smogu. Nas truje przemysł. Ale nie wiemy, kto i jak. Koncentracja przemysłu w Dąbrowie Górniczej jest tak wielka, że bez porządnie zakrojonych badań, nie damy rady.
  • Nie możemy dalej – jak od kilkunastu lat – pisać listów z błaganiami o zbadanie stanu środowiska – mówili uczestnicy spotkania regionalnego w Dąbrowie Górniczej
  • Młodzi ludzie obecni na spotkaniu pytali o sprawę Pawła Adamowicza. I o koszulki „KonsTYtucJA”

"Ogłosiliśmy sukces gospodarczy. Polska jest krajem łączącym Chiny z Portugalią. A  cały ten szlak transportowy wiedzie przez moją ulicę. Bo powstał obok terminal przeładunkowy kontenerów z kolei na samochody, ale nie zbudowano planowanych wcześniej obwodnic. Ruch idzie drogą przez środek osiedla domków jednorodzinnych, w których żyjemy od dawna, bo wcześniej była to wieś pod Dąbrową"

Przed południem na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem przyszło do Urzędu Miasta ponad sto osób. Działacze organizacji pozarządowych, radni, mieszkańcy i uczniowie liceum.

- Zaprosiliśmy tu Rzecznika, żeby zobaczył, w jakich warunkach żyjemy w Dąbrowie-Strzemieszycach – mówił przedstawiciel stowarzyszenia Stop Truciu.

O problemach z zanieczyszczeniem środowiska RPO Adam Bodnar rozmawiał z organizacjami pozarządowymi w czasie Szczytu Klimatycznego COP 24 w Katowicach. Wtedy dostał od nich zaproszenie do przyjechania na Śląsk.

Skumulowanie przemysłu

- Skumulowanie przemysłu oznacza ogromny, nadmierny ruch ciężkiego transportu. Oznacza zapylenie i emisję odorów (smród), niska emisja (smog). Liczę, że nowy zarząd miasta wspólnie z nami zacznie te problemy rozwiązywać – a Pan będzie nas wspomagał.

RPO: Opowiem Państwu najpierw, co mogę zrobić. Nie zmienię prawa, nie nakażę niczego władzom – ale mogę naciskać, mogę przyłączać się do spraw w sądach, mogę sprawdzać, co się dzieje ze sprawami, które zgłaszają.  Działamy wtedy, kiedy instytucje państwowe nie realizują swoich obowiązków wobec obywateli. To znaczy – sprawdzamy, czy władze działają zgodnie z przepisami.

Dyrektor Łukasz Kosiedowski z Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO (trafiają tam sprawy z zakresu ochrony środowiska) opowiadał o tym, jak Rzecznik działa w przypadku hałasu, smogu, odoru, problemów ze śmieciami, zanieczyszczenia wód – Rzecznik robi to na podstawie zgłoszeń od ludzi.

Prof. Danuta Mielżyńska z Instytutu Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu opowiadała o problemie z wdrożeniem programu badawczego dla Dąbrowy (Ocena środowiskowych zagrożeń zdrowia mieszkańców Dąbrowy Górniczej ze szczególnym uwzględnieniem dzielnicy Strzemieszyce Wielkie i Małe) – państwo nie jest do tego przygotowane organizacyjnie i finansowo. Sam zaś Instytut Pracy jest teraz likwidowany.

RPO: To znaczy, że państwo nie macie programu badawczego, który pozwalałby wam na podjęcie dialogu z władzami? Muszę się temu przyjrzeć. Jednak Rzecznik nie może wkraczać w politykę Ministra Nauki w sprawie organizacji instytucji naukowych – to wykracza poza tematykę praw człowieka.

- Tak, nie mamy badań, bo nasza sytuacja jest wyjątkowa na skalę europejską. Takiej kumulacji przemysłu nie ma nigdzie. Mamy fatalne wskaźniki stanu środowiska i zdrowia ludzi. Musimy to badać, sprawdzić, skąd to się bierze – nie możemy wskazać jednego truciciela i z nim rozmawiać – mówili uczestnicy spotkania.

  • Musimy mieć sposób na to, by nowych dróg dojazdowych do fabryk nie prowadzić przez środek osiedla, bo wtedy rozjeżdżają nas TIRy.
  • Ocena wpływu inwestycji na środowisko nie może być zamawiana przez inwestora. Trzeba zmienić przepisy.

RPO:  W tej sprawie możemy dopytywać władze. Bierzemy od Państwa dokumenty, na tej podstawie możemy działać.

Problem hałasu

Przez naszą dzielnicę biegnie droga krajowa DK 1.Przebudowa ma ruszyć w tym roku, a hałas już jest bardzo uciążliwy. Władze powołując się na pomiary hałasu zrezygnowały z budowy ekranów chroniących przed hałasem z jednej strony trasy. Nie wiemy, co to za pomiary i nie ufamy im.

RPO: Dobrze, bierzemy dokumenty

Opłata adjacencka (pobierana z tytułu wybudowania infrastruktury technicznej)

Ludzie uważają, że te opłaty są niesprawiedliwe (w tym samym miejscu opłaty są różne, bo część postępowań o ich ustalenie zaczęło się przed zmianą przepisów, a inne - już po), a sposób pobierania ich i zarządzania zebranymi pieniędzmi jest niegospodarny.

Sprawy oszustwa

Jeden z mieszkańców opowiada o oszustwie, którego ofiarą padła jego firma - a oszust najwyraźniej ma dobre układy, bo prokuratura i policja nic z tym nie robi.

Mój majątek zniknął. Co mogę zrobić?

Bo nie wierzę ani prokuraturze ani sądom – chciałbym, żeby ktoś wyższy się tym zajął.

RPO: Nie ma nikogo wyższego. Mamy prokuraturę i sądy.  Jeśli sprawa trafi do Prokuratora Generalnego, to ona i tak trafi do Pana prokuratury.

Rzecznik – po zakończeniu postępowania prokuratorskiego – może poprosić o akta i poprosić prokuraturę o ponowne zajęcie się tą sprawą.

Koła gospodyń

W ustawie o kołach gospodyń nie ma słowa o kołach gospodyń działających w miastach. A my mamy koła działające od 90 lat na terenach włączonych teraz do miast. I nie ma o nich słowa.

RPO: nie podzielam entuzjazmu wobec tej ustawy, bo ogranicza ona wolność zrzeszenia się. Pozwala na działanie jednego koła w danej miejscowości i tylko dla niego przewiduje wsparcie. Ale zwrócę uwagę na ten nowy aspekt, o którym Pani mówi.

Pytania na karteczkach od młodzieży

Licealiści, którzy przyszli na spotkanie, zadawali pytania na karteczkach (anonimowo)

  • Co Pan uważa o sprawie śmierci Prezydenta Gdańska? Co Pan uważa o obrażaniu osób publicznych? Jak sprawca ataku na prezydenta ma być uważany za niepoczytalnego, skoro już jako poczytalny odsiadywał karę?

RPO: Śmierć Prezydenta to niepowetowana strata i budzi ogromny żal. Musi nas prowadzić do tego, by przekuć to w coś dobrego, u siebie, w lokalnej wspólnocie.

Prezydent Adamowicz był osobą niezwykłą i ważna dla społeczeństwa. Wspierał rozwój Gdańska jako nowoczesnego i otwartego miasta. Zajmował się problemami osób dotkniętych kryzysem bezdomności (a to jest dziedzina, którą RPO się zajmuje).

Osoby publiczne muszą być przygotowane na krytykę. T wynika z prawa do wolności wypowiedzi. Krytyka powinna dotyczyć jednak działań, a nie cech. Granice można wyczuć – kiedy krytyka staje się mową nienawiści, dotyczy wyglądu albo cech. Wiemy dziś, że ta mowa nienawiści dotyczy osób należących do mniejszości ale też do osób publicznych.

Musimy sobie to uświadomić - tego nas uczy tragedia Pawła Adamowicza .

Bardzo przestrzegam przed opowiadaniem, co kierowało zabójcą. O tym, czy był poczytalny, może ustalić sąd pytając o to biegłych. Nie róbmy tego sami! Proszę pamiętać, że poczytalność ustala się dla momentu popełnienia czynu (łac: tempore crimini)

Inna sprawa to to, czy ktoś był – będąc w więzieniu – właściwie leczony. Czy miał odpowiednią terapię i wsparcie. Ta sprawa pokazała już problem luk w prawie.

Dlatego takie przypadki trzeba analizować pod kątem błędów, jakie zostały popełnione – po to, by im zapobiec  w przyszłości.

Mec. Rudzińska-Bluszcz z BRPO opowiedziała zebranym o patostreamingu (nadawaniu w internecie transmisji z zadawania bólu i innych przestępstw, na czym się zarabia) – o działaniach obywatelskich, o współpracy RPO z platformami internetowymi i władzami. W ten sposób udało się powtrzymać patostreamera, który szkalował pamięć prezydenta Adamowicza.

  • Czy nauczanie indywidualne w domu nie jest naruszeniem praw do kontaktów z rówieśnikami (RPO: powinniśmy dążyć do edukacji włączającej)
  • Czy jeśli nauczyciel zabierze mi telefon na lekcji, może zobaczyć, co na nim robiłem (RPO: art. 47 Konstytucji daje nam prawo do poszanowania prywatności. Ale to nie oznacza, że nauczyciel nie może zabrać telefonu, jeśli uczeń łamie regulamin. Ważne, by trzymać się zasad, a nie wymyślać je na bieżąco)
  • Czy będzie zaostrzenie kar w sprawie przemocy domowej? (RPO: kary są stosunkowo wysokie. Ważne jest co innego: pomoc dla ofiar i oddzielenie ofiary od sprawcy, a także terapia dla sprawcy, by oduczył się pewnych nawyków).
  • Gdzie jest sprawiedliwość, skoro pogróżki śmiercią (akty zgonu) nie są karane, a zakładanie koszulek na pomniki (nie bronię sprawców) – nie?

RPO: w sprawie 11 aktów zgonu prokuratura umorzyła śledztwo. W sprawie koszulek na pomnikach – nikt nie poniósł ostatecznie konsekwencji. Z tym, że ta ostatnia sprawa mieści się w ramach wolności słowa. W pierwszej kolejności – moim zdaniem prokuratura powinna się zająć sprawą w kierunku groźby karalnej. Być może to naprawi.

Bo mamy prawo oczekiwać, że prokuratura zajmie się dogłębnie takimi sprawami – tak jak pan, który opowiadał o oszustwach, ma prawo, by państwo tę sprawę zbadało.

Nauczycielka: Czy mogę ponieść odpowiedzialność za przyjście do szkoły w koszulce „KonsTYtucJA”?

RPO: Doszliśmy do tego, że mówienie  o Konstytucji stało się polityczne. Działania kuratorów niekoniecznie są motywowane zaufaniem, poszanowaniem wolności słowa – ale także polityków. W razie kłopotów – mogę Panią zapewnić – że może Pani liczyć na pomoc prawników i ma ogromną szansę na sukces. Do Pani jednak należy decyzja, czy ryzyko podjąć.

***

- Mówicie o prawach człowieka - ale przez moją ulicę na osiedlu prowadzi ruch z Chin do Portugalii. Tak, bo przez Strzemieszyce prowadzi droga do terminala przeładunkowego w Sławkowie. Wybudowali terminal, wielki gospodarczy sukces, a dojazd prowadzi przez osiedle domów. 

24 i 25 stycznia - spotkania regionalne RPO w Dąbrowie Górniczej, Łaziskach Górnych i Mikołowie

Data: Od 2019-01-24 do 2019-01-25

- Przy okazji szczytu COP-24 w Katowicach spotkałem się z aktywistami działającymi na Śląsku i w Zagłębiu na rzecz ochrony środowiska. Zobowiązałem się wtedy przyjechać do nich na miejsce – do Dąbrowy Górniczej, Mikołowa i Łazisk Górnych. Te wizyty pozwalają zobaczyć problem, uświadomić sobie jego dramatyzm i szukać sposobów wsparcia – powiedział dziennikarzom na konferencji prasowej w Katowicach podsumowującej spotkania regionalne 24 i 25 stycznia RPO Adam Bodnar.

Rzecznikowi  w czasie spotkań towarzyszyli eksperci z Biura i oni też komentowali na konferencji to, co zobaczyli.

- Wizyta potwierdziła, że mamy problem z działaniem administracji ochrony środowiska. A że jako RPO mam prawo żądania wszczynania postępowań, to będziemy – po analizie sytuacji - z tego prawa korzystać – powiedział dyr. Łukasz Kosiedowski z Biura RPO.

- Jednym z narzędzi, jakie może stosować RPO, jest przyłączenie się do postępowań sądowych. Przyłączyliśmy się do sprawy rybnickiego aktywisty o ochronę dób osobistych naruszonych przez zanieczyszczenie środowiska – dodała mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, koordynatorka programu sądowych postępowań strategicznych w Biurze RPO.

- Rzecznik  przyjechał na zaproszenie organizacji społecznych, które walczą o środowisko i o jakość życia swoją i swoich dzieci. Widzimy, jak są osamotnieni, bo ci, co powinni ich wspierać, zasłaniają się lukami w prawie albo ograniczają się do przesyłania dokumentów miedzy urzędami. Ale mam do was apel: – Wspierajcie ich. Nie dajcie sobie wmówić, że to szaleńcy, osoby nawiedzone. Oni tylko domagają się respektowania swoich praw konstytucyjnych – zwróciła się do dziennikarzy dyr. Barbara Imiołczyk, szefowa Centrum Projektów Społecznych BRPO.

Spotkania odbyły się w:

  • Dąbrowie Górniczej - 24 stycznia (czwartek) w godzinach 11.30-13.30 w Urzędzie Miasta, ul. Graniczna 21
  • Łaziskach Górnych - 24 stycznia (czwartek) w godzinach  17.30-19.30 w Miejskim Domu Kultury, ul. JP II 2
  • Mikołowie – 25 stycznia (piątek) w godzinach 9.00-11.00, w Miejskiej Bibliotece Publicznej, ul. Karola Miarki 5

Relacje ze spotkań - poniżej.

W obronie mieszkańców przed nadmiernym hałasem. Wniosek RPO do starosty

Data: 2019-01-03
  • Ludzie skarżą się na nadmierny hałas podczas imprez disco polo w amfiteatrze
  • Inspektor ochrony środowiska stwierdził znaczne przekroczenie dopuszczalnego poziomu hałasu na tereny zabudowy mieszkalnej za dnia i w nocy
  • Starosta nie wszczął jednak postępowania, uznając że źródłem hałasu były przenośne urządzenia nagłaśniające, nie będące „instalacją” według Prawa ochrony środowiska
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od Starosty, by w postępowaniu administracyjnym określił dopuszczalny poziom tego hałasu

Chodzi o działalność prywatnego kompleksu rozrywkowego nad jeziorem w jednej z miejscowości woj. kujawsko-pomorskiego. Latem w nowo powstałym amfiteatrze odbywają się w dni wolne całonocne imprezy muzyki disco polo. Okoliczni mieszkańcy skarżą się na bardzo silne natężenie hałasu.

Pomiary wykazały nadmierny hałas 

W 2015 r. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zmierzył emisję hałasu z tego amfiteatru. Ustalił znaczne przekroczenie dopuszczalnych poziomów emisji hałasu na akustycznie chronione tereny zabudowy mieszkalnej, zarówno w porze dziennej, jak nocnej. Sprawozdanie z pomiarów przekazano Staroście Powiatu Tucholskiego celem wszczęcia postępowania administracyjnego w sprawie określenia dopuszczalnych poziomów hałasu.

Postępowanie nie zostało jednak wszczęte. W ocenie Starosty nie zaistniały podstawy do jego prowadzenia, gdyż bezpośrednim źródłem nadmiernej emisji hałasu były przenośne urządzenia nagłaśniające, niebędące „instalacją” w rozumieniu Prawa ochrony środowiska.

RPO: chodzi m.in. o prawo ludzi do zdrowia

Sprawą zainteresował się Rzecznik Praw Obywatelskich. Kierując się prawem okolicznych mieszkańców do zdrowia i do życia w czystym środowisku, zażądał od Starosty wszczęcia postępowania. Zarzucił mu wadliwą wykładnię przepisów i w konsekwencji - zaniechanie podjęcia przewidzianych prawem działań.

Adam Bodnar wskazał, że zgodnie z ustawą z 27 kwietnia 2001 r.  Prawo ochrony środowiska, postępowanie wszczyna się w przypadku stwierdzenia przez organ ochrony środowiska, iż poza danym „zakładem” w wyniku jego działalności przekroczone są dopuszczalne poziomy hałasu. „Zakładem” w rozumieniu przepisów jest „jedna lub kilka instalacji wraz z terenem, do którego prowadzący instalacje posiada tytuł prawny, oraz znajdującymi się na nim urządzeniami”. Przez instalację ustawa rozumie zaś m.in. „budowle niebędące urządzeniami technicznymi ani ich zespołami, których eksploatacja może spowodować emisję”.

W związku z tym Rzecznik stwierdził, że urządzenia nagłaśniające, będące źródłem nadmiernej emisji hałasu, są „urządzeniami”, które wspólnie z terenem działki i budowlami na niej zlokalizowanymi tworzą „zakład" w rozumieniu Prawa ochrony środowiska. Dlatego brak jest przeszkód do określenia dopuszczalnych poziomów emisji hałasu dla amfiteatru.

Można określić nieprzekraczanie poziomu hałasu

Zgodnie z Prawem ochrony środowiska, decyzja organu administracji może np. określać nieprzekraczanie dopuszczalnych poziomów hałasu poza zakładem, w tym rozkład czasu pracy źródeł hałasu w ciągu doby.

Żądanie wszczęcia postępowania, skierowane przez Rzecznika Praw Obywatelskich na podstawie art. 14 pkt 6 ustawy o RPO, obliguje organ administracji do wszczęcia postępowania z urzędu. Starosta musi zatem wszcząć postępowanie. Decyzję wyda zgodnie z zasadami uznania administracyjnego. Rzecznik będzie mógł się od niej odwołać do sądu administracyjnego.

V.7203.45.2018

Nie będzie kontroli odmów dofinansowania przedsięwzięć proekologicznych przez sądy administracyjne

Data: 2018-12-31
  • Nie ma powodu, by poddawać decyzje o dofinansowaniu przedsięwzięć proekologicznych kontroli sądów administracyjnych
  • 28 grudnia 2018 r. minister środowiska Henryk Kowalczyk odpowiedział Rzecznikowi na jego wystąpienie z 12 lutego 2018 r.

Rzecznik powoływał się w nim na skargi ludzi na to, że decyzje urzędów o tym, czy ktoś spełnia kryteria na przyznanie dotacji, pozostają poza jakąkolwiek kontrolą.

Rzecznik wskazywał, że w Prawie ochrony środowiska brakuje regulacji, które gwarantowałyby realizację prawa do sądu wnioskodawcom, którym odmówiono udzielenia dofinansowania. Konsekwencją tej luki jest praktyka organów władzy publicznej informowania o negatywnym rozpatrzeniu wniosku zwykłym pismem. Forma ta nie daje wnioskodawcom gwarancji załatwienia ich sprawy w zgodzie ze standardami demokratycznego państwa prawnego.

Minister Kowalczyk odpowiedział, że Narodowy i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej nie mają charakteru organów administracji publicznej, a więc nie wydają podlegającej kontroli sądów administracyjnych decyzji administracyjnych. Dlatego udzielają dofinansowania na podstawie umów cywilnych .

Minister nie podziela również opinii RPO o braku możliwości korzystania przez wnioskodawców z prawa do sądu i ochrony praw podmiotów ubiegających się o dofinansowanie, w tym dochodzenia odszkodowania za ewentualne szkody poniesione przez wnioskodawców w związku z wadliwym działaniem NFOŚiGW oraz wfośigw na etapie oceny wniosku.

Mając na uwadze cywilnoprawny charakter działalności tych instytucji, wnioskodawca może wystąpić do sądu powszechnego z powództwem o odszkodowanie za poniesione szkody na podstawie Kodeksu cywilnego.

V.7200.28.2017

Sesja 11: Prawo do czystego środowiska jako prawo człowieka (BLOK C)

Data: 2018-12-14
  • Odpowiedzialność za ochronę środowiska powinno ponosić państwo, państwa ma narzędzia lub możliwość ich ustanowienia;
  • Potrzebna jest rzetelna informacja dla obywateli, edukacja proekologiczna, wzrost świadomości obywateli.
  • Trzeba wprowadzić prawo podmiotowe do czystego środowiska, wydaje się, iż powinno to się odbyć  na poziomie międzynarodowym;
  • Konieczne jest dalsze rozwijanie litygacji strategicznej, poszerzanie zakresu ochrony udzielanej przez sądy;

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych przez Konstytucję. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom (art. 74).

Zmiany w środowisku nie pozostają obojętne dla praw człowieka. Bezpośrednio lub pośrednio wpływają na prawo do życia, prawo do zdrowia, czy prawo do środowiska. Wraz z rozwojem cywilizacji ludzkiej odkrywamy coraz więcej praw przysługujących człowiekowi. Po legitymizacji praw politycznych, społecznych i ekonomicznych prawodawcy stoją przed nowym wyznawaniem – prawem lub wiązką praw do czystego środowiska. W następstwie postępu technologicznego i wzrostu świadomości ekologicznej, wraz z dążeniem do zmniejszenia zanieczyszczeń, emisji i innych szkodliwych działań, coraz częściej mówi się o prawie jednostki  do życia w czystym, przyjaznym środowisku.

W ocenie Rzecznika, debata dotycząca zagadnienia prawa do czystego środowiska jest szczególnie potrzebna z kontekście problemu zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju,  które w sposób oczywisty stanowi  zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego.

W panelu wzięli udział:

  • Agnieszka Warso-Buchanann (radczyni prawna w zespole Clean Air, Fundacja ClientEarth),
  • Katarzyna Guzek (Rzeczniczka prasowa Greenpeace, aktywistka ekologiczna),
  • Jakub Jędrak (członek Krakowskiego Alarmu Smogowego oraz Polskiego Alarmu Smogowego),
  • Irena Sienkiewicz (członek założyciel Stowarzyszenia Ekologicznego Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej),
  • Zdzisław Kędzia (profesor w Wyższej Szkole Bankowej we Wrocławiu i na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu; specjalista z zakresu prawa konstytucyjnego i praw człowieka).

Moderatorem dyskusji był dziennikarz Adam Wajrak.

Odbywający się w grudniu 2018 r. szczyt COP24 w Katowicach zmusza do zastanowienia się, na ile ochrona środowiska wiąże się z prawami człowieka. Działania podejmowane przez liczne organizacje pozarządowe w Polsce pokazują, że w wielu przypadkach mamy prawo oczekiwać realizacji od władz publicznych prawa do czystego środowiska. Rzecznik Praw Obywatelskich angażuje się w działania dotyczące ochrony Puszczy Białowieskiej (brak konsultacji społecznych dotyczących planu urządzenia lasu), walki ze smogiem, uciążliwości zapachowych oraz konsekwencji różnych inwestycji energetycznych i drogowych. Powstaje pytanie, jak w Polsce doprowadzić do rzeczywistej realizacji zasady zrównoważonego rozwoju i pełnego poszanowania interesów obywateli w postaci zachowania czystego środowiska

W trakcie debaty zastanawiano się, czy kiedy mówimy o prawie do czystego środowiska mamy na myśli prawo podmiotowe, czy też normę programową. Przy szerszym spojrzeniu na kwestię ochrony środowiska jej związek z ochroną praw człowieka wydaje się oczywisty. Mówimy tu nie tylko o prawie do czystego powietrza, ale o bioróżnorodności gatunków i kwestii zmian klimatycznych. Podano przykłady działań zachodnich korporacji w krajach rozwijających się, które powodują całkowitą degradację środowiska naturalnego, tworzą takie warunki, w których ludzie nie są w stanie żyć. Zastanawiano się, czy na prawo do czystego środowiska można patrzeć antropocentrycznie przez pryzmat praw człowieka – przecież pomiędzy ludźmi a środowiskiem jest często sprzeczność interesów. Może więc warto mówić nie o prawach obywateli, ale o obowiązkach – tu jednak pojawia się pytanie, na kim ciąży obowiązek ochrony środowiska na państwie, czy na każdym obywatelu. Czy można się domagać od sąsiada, żeby nie spalał odpadów? Z drugiej strony zaznaczono, że człowiek jest częścią środowiska, nie można zatem mówić o opozycji człowiek-środowisko. Zwrócono uwagę, że istotą ochrony środowiska jest dążenie do samoograniczania się przez ludzi i państwa.

Dyskusja o istnieniu prawa podmiotowego do środowiska toczy się od wielu lat. Podkreślono, że prawo podmiotowe do czystego środowiska nie zostało wyraźnie sformułowane ani na gruncie krajowym, ani międzynarodowym. Co jednak nie może oznaczać braku konieczności podejmowania prób wywodzenia w toku procesów sądowych podmiotowego prawa do środowiska (na przykład ETPCz prawo do środowiska wywodzi z prawa do prywatności). Zauważono, że potrzeba poszukiwania prawa podmiotowego wynika z tego, że obywatele czują, że państwo nie chroni w sposób wystarczający środowiska naturalnego. Tutaj należy wskazać w szczególności na problem uciążliwości zapachowych czy też ocen oddziaływania na środowisko. W toku debaty pojawiły się głosy, że ochrona środowiska poświęcana jest na ołtarzu rozwoju gospodarczego, państwo jest zbyt słabe, żeby przeciwstawić się interesom gospodarczym. Postawiono także pytanie o treść prawa podmiotowego do środowiska (do jakiego środowiska, jaki ma być standard tego środowiska). Dyskutowano również kwestię prawnych możliwości obywateli egzekwowania obowiązków władzy publicznej w zakresie ochrony środowiska.

 

Po kasacjach RPO Sąd Najwyższy uchyla wyroki za wstęp do Puszczy Białowieskiej podczas wycinki

Data: 2018-12-11
  • Sąd w Hajnówce nie miał prawa w trybie nakazowym ukarać grzywnami trzech osób za wejście w 2017 r. do Puszczy Białowieskiej, gdy trwała tam wycinka – orzekł Sąd Najwyższy
  • SN uznał kasacje RPO w tych sprawach. Jedną z obwinionych uniewinnił, dwie sprawy zwrócił sądowi w Hajnówce do rozpoznania w zwykłym trybie
  • Dysponowanie jedynie zeznaniami pracowników leśnych, przy braku innych dowodów, w tym wyjaśnień obwinionego, nie pozwalało na wydanie wyroku nakazowego - uznał SN
  • Ponownie badając sprawy, sąd w Hajnówce ma wziąć pod uwagę wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE, zgodnie z którym wycinką w Puszczy Polska uchybiła swym zobowiązaniom ws. ochrony środowiska 

11 grudnia 2018 r. SN uwzględnił kasacje RPO wobec trzech osób ukaranych przez sąd w Hajnówce w 2017 r. grzywnami od 100 do 300 zł za złamanie zakazu wejścia latem i jesienią do Puszczy Białowieskiej. Sąd rejonowy wydał wyroki nakazowe – bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych.  Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozpraw. Dlatego wniósł do SN o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

Kasacje RPO w sprawach o złamanie zakazu wstępu do lasu

- Rażące naruszenie, jakiego dopuścił się sąd rejonowy, mogło mieć istotny wpływ na treść zapadłego wyroku, bowiem nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy zapadłoby inne orzeczenie, skutkujące uniewinnieniem obwinionego – pisał w kasacjach zastępca RPO Stanisław Trociuk.

Zgodnie z prawem sąd na posiedzeniu bez udziału stron wydaje wyrok nakazowy - jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Tryb ten jest przewidziany do najbardziej oczywistych spraw, gdy nie ma wątpliwości co do winy i okoliczności czynu. Jakiekolwiek wątpliwości co do opisu czynu, kwalifikacji prawnej czy wypełnienia znamion wykroczenia powinny prowadzić do rozpoznania sprawy w zwykłym trybie.

Rzecznik w kasacjach zwracał uwagę, że:

  • jeden z obwinionych zeznał, że wchodząc do lasu, nie zauważył zakazu wstępu; podkreślał, że jeżeli by wiedział, że w tym miejscu jest zakaz, to by tam nie wszedł;
  • w trakcie postępowania wyjaśniającego nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, czy na terenie oddziału 279A Leśnictwa ustawiono wymagane znaki wraz z wszystkimi informacjami, dotyczącymi przyczyny zakazu, terminu obowiązywania oraz zarządcy lasu i jego adresie;
  • z zarządzenia nadleśniczego z Białowieży nr 15/17 wynika, że termin zakazu ustalono „do odwołania”, a jako jego przyczynę wskazano „zagrożenie bezpieczeństwa publicznego, związane w wystąpieniem w lasach zniszczenia oraz znacznego uszkodzenia drzewostanów, przejawiającego się masowym zamieraniem drzew i drzewostanów na skutek zachodzących procesów powodujących powstanie dużej liczby drzew martwych, stanowiących realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz ich mienia”. Tymczasem RPO podkreślał, że przepisy nie pozwalają na wprowadzenie zakazu nie ograniczonego terminem. Podana przyczyna w ogóle nie może być zaś podstawą legalnie wprowadzonego zakazu okresowego;
  • jeden z ukaranych to kamerzysta ogólnopolskiej telewizji, oddelegowany przez pracodawcę do Puszczy Białowieskiej. Sąd powinien był zbadać, czy nie wykonywał on obowiązku wynikającego z Prawa prasowego – czyli prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

Wyroki Sądu Najwyższego 

SN uchylił wszystkie trzy zaskarżone wyroki. Jedną z obwinionych uniewinnił, a sprawy dwóch pozostałych (w tym operatora telewizji) zwrócił do ponownego rozpoznania przez sąd w Hajnówce. Na razie SN przedstawił dwa pisemne uzasadnienia z tych spraw.

Zwrócono sądowi m.in. sprawę operatora telewizji, ukaranego 300 zł grzywny; zeznał, że nie zauważył znaku zakazu wstępu do lasu. SN podkreślił, że wydarzenia w Puszczy Białowieskiej żywo interesowały opinię publiczną. Rodziło to potrzebę zbadania przez sąd, czy obwiniony nie wykonywał czynności służących urzeczywistnieniu konstytucyjnego prawa obywateli do ich rzetelnego informowania, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej. Dlatego SN podzielił stanowisko RPO, że wydając wyrok nakazowy, sąd rażąco naruszył prawo.

Drugie uzasadnienie zwróconej sprawy dotyczy mężczyzny, obwinionego o to, że w czerwcu 2017 r. „wspólnie i w porozumieniu z grupą kilkunastu osób, wtargnął do lasu państwowego Nadleśnictwa Hajnówka” objętego okresowym zakazem wstępu oraz nie dostosował się do żądania opuszczenia lasu. Wymierzono mu za to grzywnę 200 zł.

SN uznał kasację za „oczywiście zasadną”. Przypomniał, że zgodnie z prawem, orzekanie w postępowaniu nakazowym jest możliwe, jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem SN brak wątpliwości oznacza, że nie ma ich zarówno co do sprawstwa czynu, jak i winy obwinionego, z uwzględnieniem jego wyjaśnień oraz innych dowodów przeprowadzonych w toku czynności wyjaśniających. - Taka sytuacja nie występuje jednak w niniejszej sprawie. Jak trafnie zauważa Rzecznik Praw Obywatelskich, zebrany materiał dowodowy ograniczał się w istocie jedynie do dwóch protokołów przesłuchania strażników leśnych – podkreślił SN.

Wskazał, że w aktach sprawy brak jest zarządzenia nadleśniczego o okresowym zakazie wstępu do lasu. Nie ma też dokumentacji, która pozwalałaby ustalić, że tabliczki informujące o zakazie wstępu do lasu spełniały wymogi i zostały umieszczone zgodnie z wskazaniami prawa. - W realiach faktycznych sprawy dysponowanie jedynie zeznaniami pracowników Lasów Państwowych przy braku ww. dowodów oraz wyjaśnień ukaranego nie pozwalało na wydanie wyroku nakazowego – zaznaczył SN.

W jego ocenie negatywną przesłanką wydania wyroku nakazowego, którą powinien był dostrzec sąd, były również wątpliwości co do materialno-prawnych podstaw przypisania odpowiedzialności obwinionemu. Chodzi przede wszystkim o potrzebę rozważenia zastosowania w tej sprawie tzw. stanu wyższej konieczności (zwalniającego od odpowiedzialności), a także o ustalenie, czy zarzucane mu zachowania cechują się szkodliwością społeczną.

SN wskazał, że przy ponownym rozpoznaniu sprawy sąd w Hajnówce ma wyjaśnić wszystkie istotne okoliczności. Ma też dokonać wnikliwej oceny prawnej zarzucanych obwinionemu czynów, mając na uwadze rozważania SN oraz wyrok Trbunału w Luksemburgu (TSUE) z 17 kwietnia 2018 r. Stwierdzono w nim, że na skutek działań w Puszczy Białowieskiej - przeciwko którym skierowane było zachowanie obwinionego - Rzeczpospolita Polska uchybiła zobowiązaniom spoczywającym na niej na mocy dwóch dyrektyw, dotyczących ochrony środowiska. – Oznacza to, że w niniejszej sprawie źródłem niebezpieczeństwa dla dobra prawnego, które mogłoby uzasadniać przyjęcie stanu wyższej konieczności, nie była zgodna z prawem działalność organów władzy publicznej – podkreśla uzasadnienie SN.

RPO: powinna być możliwość zaskarżania do sądu zakazu wstępu do lasów 

Ludzie skarżą się Rzecznikowi na ograniczenia w korzystaniu z lasów należących do Skarbu Państwa. Nie można do nich wchodzić, bo Lasy Państwowe wprowadzają okresowe zakazy. Mówili o tym np. uczestnicy spotkania z Rzecznikiem w marcu 2018 r. w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej. Zakazy blokują pracę przewodnikom (co wielu młodym ludziom pozwala dorobić). Całym kompleksem leśnym zarządzają trzy różne nadleśnictwa, które ze sobą nie współpracują, co jeszcze bardziej utrudnia organizację turystyki, z której żyje okolica.Zainteresowani mieszkańcy wskazują, że obok arbitralności działań nadleśniczych, problemem jest sposób powiadamiania o wprowadzanych ograniczeniach - „z dnia na dzień”. Występują też utrudnienia związane z uciążliwymi  objazdami. 

W październiku 2018 r. RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Środowiska. Nabrał bowiem wątpliwości, czy zapisy prawa limitujące możliwość korzystania z lasów publicznych w pełni odpowiadają konstytucyjnemu standardowi.  Tymczasem art. 52 ust. 1 Konstytucji gwarantuje każdemu wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej. Właśnie to jest - w ocenie Rzecznika - źródłem uprawnienia do wstępu do publicznych lasów. Wprowadzanie ograniczeń tego prawa  jest  możliwe wyłącznie w drodze ustawy i tylko jeśli jest to konieczne w demokratycznym państwie.

W ocenie Rzecznika konstytucyjnych wątpliwości nie budzą np. stałe zakazy wstępu do lasów. Inaczej jest jednak w przypadku zakazów okresowych (których wprowadzenie uzależnione jest od uznania nadleśniczego), a także zasad poruszania się po drogach leśnych (które są określane w ramach dużego marginesu swobody). Skoro ograniczenia wstępu do lasu są ingerencją w prawa i wolności obywateli, niezbędne jest zapewnienie im możliwości sądowej ochrony. Według RPO w aktualnym stanie prawnym jest ona niedostateczna. Dlatego Adam Bodnar uważa,  że decyzje nadleśniczych o zakazie wstępu do lasu powinny być zaskarżalne do sądu administracyjnego.

W odpowiedzi dla RPO Ministerstwo nie zgodziło się z potrzebą zmian legislacyjnych.

II.510.609.2018, II.510.610.2018, II.510.611.2018, V.7200.6.2018

NIE PRZEGAP NA KONGRESIE

Sesja 11: Prawo do czystego środowiska jako prawo człowieka (BLOK C), moderator Adam Wajrak

Spotkanie RPO z przedstawicielami koalicji "Dość Trucia". Climat Hub Greenpeace. Szczyt Klimatyczny COP24 w Katowicach

Data: 2018-12-07

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się 7 grudnia 2018 r. - w czasie Szczytu Klimatycznego w Katowicach - z niepolitycznymi przedstawicielami Koalicji Miast i Regionów Przeciw Toksycznym Emisjom Przemysłowym i Niebezpiecznym Składowiskom Odpadów “DOŚĆ TRUCIA 2018”. 

Na spotkaniu pojawili się m.in. przedstawiciele Skawiny, Dąbrowy Górniczej, Strzemieszyc, Łazisk Górnych, Krakowa, Gdańska i Mielca. Opowiadali o smogu, zanieczyszczeniu powietrza przez przemysł, dzikich wysypiskach, zapyleniu, odorze, zanieczyszczeniu powietrza oraz  Zatoki Gdańskiej.

Łukasz Kurlit przedstawił główne postulaty w ramach koalicji „Dość trucia”. Jej członkowie domagają się gruntownej reformy inspekcji ochrony środowiska - tak, by mogła ona prowadzić skuteczny i ciągły nadzór nad tym co, ile i w jaki sposób emitują zakłady przemysłowe, oceniać wpływ emisji (faktycznej, a nie deklarowanej przez zakłady!) na zdrowie i życie pracowników oraz mieszkających w sąsiedztwie ludzi. W razie wykrycia zagrożenia dla ludzkiego zdrowia lub dla środowiska naturalnego, inspekcja powinna móc w trybie natychmiastowym zatrzymać produkcję i wymusić jej hermetyzację oraz likwidację nieprawidłowości.

Ponadto konieczna jest konsolidacja rozproszonej odpowiedzialności urzędów różnego szczebla w zakresie wydawania pozwoleń na działalność potencjalnie negatywnie oddziaływującą na środowisko. Wydanie nowego pozwolenia musi uwzględniać m.in. tło dopuszczonej już na danym obszarze emisji, które można ocenić jedynie na podstawie wszystkich danych kontrolnych i wszystkich pozwoleń. Stąd wynika potrzeba gromadzenia tych informacji w jednym miejscu, najlepiej na poziomie gmin, oraz umożliwienia obywatelom łatwego wglądu do tych danych.

Wymaga to zmian w prawie oraz regularnych przeglądów wydanych pozwoleń na emisję niebezpiecznych substancji na poziomie uprzemysłowionych obszarów (gmin/miast/dzielnic i osiedli) oraz analizy ich całościowego wpływu na zdrowie i życie mieszkańców, pracowników oraz na stan środowiska. Analiza taka musi wiązać się również z opracowywaniem i aktualizowaniem dostarczanych samorządom m.in. przez GUS i NFZ danych epidemiologicznych w tych rejonach, w tym informacji o częstości występowania chorób mogących mieć związek z oddziaływaniem przemysłu (nowotwory, choroby dróg oddechowych i in.).

Koalicja "Stop Truciu" chce stworzyć ogólnopolską mapę terenów zdegradowanych i zagrożonych degradacją środowiska w wyniku oddziaływania przemysłu oraz innej uciążliwej działalności (np. składowisk, wysypisk i miejsc gromadzenia odpadów). Mapa ta powinna być podstawą do uruchomienia pilnych działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa ludzi i stanu środowiska przez eliminację toksyn oraz poważnych zagrożeń środowiskowych w zdegradowanych rejonach.

Koalicja domaga się również przeglądu obowiązujących norm emisyjnych dla emitowanych przez przemysł związków chemicznych i pierwiastków oraz, wzorem państw rozwiniętych, obniżenia ich tak, aby odpowiadały obecnemu stanowi wiedzy o toksyczności poszczególnych substancji. Walkę z zanieczyszczeniami poprzez ciągłe podnoszenie dopuszczalnych poziomów emisji uważa za niedopuszczalną i karygodną.

Konieczne w związku z tym jest stworzenie ewidencji przetwarzanych i utylizowanych w Polsce odpadów, dostosowanie wojewódzkich programów gospodarowania odpadami do krajowego i zagwarantowanie utylizacji lub przetwarzania przede wszystkim lokalnych odpadów komunalnych, żeby zapewnić czystość polskim miastom i gminom, a nie napędzać obrót odpadami importowanymi z zagranicy.

Adam Bodnar wskazał na działania, które mogą zostać podjęte przez RPO, podkreślając, iż nie uda się zastąpić prawodawcy. RPO przypomniał swą ważną kompetencję w postaci możliwości zaskarżania uchwał oraz wskazywania w wystąpieniach do organów władzy, że coś się może zmienić.

Climat Hub Greenpeace, Katowice

W czasie spotkania RPO podkreślił rolę swej instytucji w działaniach na rzecz Puszczy Białowieskiej.

Wskazywał, że inne kraje powołały nawet specjalnych rzeczników do spraw przyszłych pokoleń, odpowiedzialnych za rozwój i zasadę solidaryzmu społecznego, na Węgrzech w randze zastępy RPO.

RPO cytował skargi obywateli, których spotyka na spotkaniach regionalnych. Często zatrucie powietrza na poziomie lokalnym wiąże się z fermami przemysłowymi.

Mówił, że smog i zanieczyszczenie powietrza to zagrożenie nie tylko dla zdrowia, ale i również dla wolności. Wspominał o działaniach Rybnickiego Alarmu Smogowego oraz naruszeniach dobra osobistego w postaci prawa do czystego środowiska. - Dlatego należy myśleć o tym w kategoriach życia w wolności osobistej.

RPO mówi o energetyce obywatelskiej i kategoriach skarg z jakimi Interesanci zgłaszają się do Biura. Niestety w tych sprawach RPO ma ograniczone metody działania, gdyż to już element państwa i polityki energetycznej państwa.

Pytania do RPO dotyczyły możliwości zaskarżania decyzji Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska, czy większa liczba pozwów w zakresie dostępu do czystego powietrza ma sens i nie doprowadzi do zatkania sądów.

 

RPO przed szczytem COP24. Stan środowiska ma związek z prawami człowieka

Data: 2018-12-02
  • Zmiany klimatyczne nie pozostają obojętne dla praw człowieka. Bezpośrednio lub pośrednio wpływają na prawo do życia, prawo do zdrowia, czy prawo do środowiska
  • Czyste środowisko jest bowiem dobrem przynależnym każdemu człowiekowi 
  • RPO zdecydował się poprzeć w procesie cywilnym mieszkańca Rybnika, który domaga się zadośćuczynienia za fatalną jakość powietrza w tym mieście 

W Katowicach zaczyna się 24. sesja Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie zmian klimatu (COP24). Poświęcona ma być wypracowaniu mechanizmów wdrożenia Porozumienia Paryskiego, kluczowego ze względu na przeciwdziałanie niekorzystnym zmianom klimatu.

W kontekście tego wydarzenia Rzecznik Praw Obywatelskich jako organ stojący na straży wolności i praw człowieka podkreśla, że zmiany klimatyczne, czy też szerzej – zmiany w środowisku, nie pozostają obojętne dla praw człowieka. Bezpośrednio lub pośrednio wpływają na prawo do życia, prawo do zdrowia, czy prawo do środowiska, Czyste środowisko jest bowiem dobrem przynależnym każdemu człowiekowi.

W swojej działalności do zagadnień związanych z realizacją prawa człowieka do czystego środowiska Rzecznik przykłada dużą uwagę. Korzysta zarówno z przysługujących mu środków postulatywnych, jak też środków procesowych, udzielając w ten sposób wsparcia obywatelom w ochronie przysługujących im praw.

Zdecydował się także poprzeć w procesie cywilnym mieszkańca Rybnika, który domaga się zadośćuczynienia za fatalną w tym mieście jakość powietrza. Sąd rozpatrujący sprawę w pierwszej instancji odmówił uznania jego prawa do czystego środowiska.

Smog narusza dobra osobiste. RPO przystąpił do procesu mieszkańca Rybnika

Data: 2018-11-30
  • „Nie mogę wyjść z dziećmi na spacer, nie mogę uprawiać sportu na powietrzu, a w domu cały czas pracuje oczyszczacz powietrza”
  • Sąd rejonowy nie dopatrzył się w tym stanie rzeczy naruszenia dóbr osobistych mieszkańca Rybnika, dlatego w II instancji RPO przyłącza się do jego sprawy. Zapowiedział to w Rybniku 26 listopada na spotkaniu z mieszkańcami
  • Zdaniem Rzecznika rybniczanin wykazał, że zanieczyszczenie powietrza w mieście przekracza znacznie akceptowalną społecznie miarę. W latach 2014-2015 poziom pyłu PM10 przekroczony był w ciągu blisko 1/3 roku, a w rekordowym lutym 2015 r. dobowe normy były przekroczone codziennie przez 24 dni
  • Pozbawienie możliwości oddychania czystym powietrzem to naruszenie prawa do korzystania ze środowiska – argumentuje RPO

Mieszkaniec Rybnika wniósł w 2015 r. do sądu o 50 000 zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych z powodu zanieczyszczenia powietrza w mieście. Wywiódł, że taki stan rzeczy, sprzeczny z art. 13 dyrektywy CAFE (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/50/WE z dnia 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy), jest źródłem naruszenia jego dóbr osobistych. Chodzi mu o:

  • prawo do zdrowia,
  • prawo do ochrony życia prywatnego i mieszkania,
  • prawo do swobodnego przemieszczania się,
  • oraz prawo do życia w czystym środowisku.

Oddalając w maju 2018 r. powództwo, Sąd Rejonowy w Rybniku przyznał, że powietrze w mieście jest często zanieczyszczone, ale nie można tego uznać za naruszenie dobra osobistego w postaci zdrowia. Prawa do życia w czystym środowisku sąd w ogóle nie uznał za dobro osobiste podlegające ochronie. Wskazał ponadto, że prawo do swobodnego przemieszczania się nie jest naruszone, bo z Rybnika można się wyprowadzić.

O stanie powietrza w Rybniku Adam Bodnar rozmawiał z mieszkańcami miasta w czasie spotkania regionalnego 26 listopada. Stan powietrza jako dręczący ludzi problem pojawiał się na także na innych spotkaniach RPO na Śląsku: w Tarnowskich Górach, Piekarach Śląskich czy Lublińcu 27 listopada.

Przedstawiając Sądowi Okręgowemu w Gliwicach argumenty na poparcie pozwu, RPO zauważa w piśmie z 30 listopada, że:

  1. mieszkaniec Rybnika przekonująco dowiódł, że stan powietrza uważa za godzący w jego prawa. Działa przecież aktywnie na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza w mieście;
  2. te dolegliwości związane z zanieczyszczeniem powietrza opisał w wyroku sam sąd pierwszej instancji. Bo choć – jak stwierdził -  ludzie mają pewną tolerancję na zanieczyszczenie powietrza, to „powód ma swego rodzaju depresję w okresie jesienno-zimowym, ponieważ w tym czasie nie może przewietrzyć mojego domu, bo gdy otwiera okno, do domu wdziera się smród. Musi zatykać klatki wentylacyjne oraz uszczelniać drzwi wejściowe w stosunkowo nowym budynku, ponieważ zapach wdziera się do środka. Korzysta z oczyszczacza powietrza, który non stop pracuje i w związku z czym generuje określone koszty. Dodatkową dolegliwością dla powoda jest fakt, że nie może wychodzić z domu na spacery, z rodziną z dziećmi. Nie może uprawiać sportu mimo, iż jest osobą aktywną fizycznie. Nie może zabrać dzieci na sanki, ani lepić z nimi bałwana pomimo, że lubią to robić. W okresie ferii zimowych przypadających na okres od 16 stycznia do 29 stycznia nie było ani jednego dnia, w którym normy pyłu PN10 nie były by przekroczone. Oznacza to, że w tym okresie nie mógł wyjść z dziećmi na spacer”;
  3. w Rybniku wskaźniki zanieczyszczenia powietrza przekraczane są często i na długo. Zdarzały się miesiące, gdy powietrze było w normie tylko w pojedyncze dni, jak w rekordowym pod tym względem lutym 2015 r. (24 dni smogu).

Nie sposób więc przyjąć, że sytuacja w Rybniku mieści się w ramach powszechnie akceptowalnej miary. O ile bowiem przeciętny człowiek byłby w stanie zaakceptować to, że okazjonalnie musi – wskutek zanieczyszczenia powietrza – ograniczać swoją aktywność, o tyle sytuacja, w której ingerencja w przysługujące mu dobra osobiste jest (przynajmniej w okresie jesienno-zimowym) permanentna i – co trzeba podkreślić – znaczna, przez przeciętnego człowieka zaakceptowana by nie została.

Konstytucja w szeregu swoich przepisów odwołuje się do środowiska. Sam fakt, że ochrona środowiska uczyniona została jedną z podstaw ustrojowych Rzeczypospolitej (art. 5 Konstytucji), dobitnie pokazuje, jak duże znaczenie przyznał jej ustrojodawca. Ochrona środowiska jest także jedną z możliwych podstaw ograniczania wolności i praw człowieka (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Konstytucja nakłada na władze publiczne szereg obowiązków o charakterze programowym, tj. prowadzenie polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom oraz ogólny obowiązek ochrony środowiska (art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Z przywołanej dyrektywy CAFE wynika zaś w sposób jednoznaczny obowiązek państw członkowskich doprowadzenia do odpowiedniej jakości powietrza. Dyrektywa CAFE nie obliguje do podjęcia konkretnych działań. Określa cel, jaki ma zostać osiągnięty i w takim zakresie wiąże państwa członkowskie. Uchybienie temu obowiązkowi jest oczywiste.

Wbrew stanowisku sądu rejonowego, możliwość korzystania z nieskażonego środowiska jest dobrem osobistym – podkreśla RPO. - Biorąc to pod uwagę, a także uwzględniając ustalony w sprawie stan faktyczny, należy wyrazić pogląd, że możemy mówić o naruszeniu przysługującego powodowi prawa do (korzystania ze) środowiska, co przejawia się w pozbawieniu go możliwości oddychania czystym powietrzem.

V.7200.17.2018

Jak dojechać do miasta? O wykluczeniu transportowym na spotkaniu regionalnym w Lublińcu

Data: 2018-11-27
  • Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Lublińcu.
  • Najciekawsze problemy? Wykluczenie komunikacyjne i opłaty pobierane przez jedną z przychodni za wystawianie zwolnień do szkoły

Spotkanie było ostatnim z cyklu pięciu spotkań regionalnych  w województwie śląskim zorganizowanych 26 i 27 listopada. Ich celem było zbieranie tematów, którymi Rzecznik Praw Obywatelskich może się zająć, a przy okazji – pokazywanie, co RPO może zrobić, jakie ma kompetencje i możliwości.

Transport publiczny, wykluczenie transportowe

Po likwidacji PKS wsie łączy z Lublińcem tylko autobus szkolny. Ludzie zdani są tylko na prywatne samochody. Są osoby, które nie mogą jak dostać się do lekarza, do urzędów. A poza tym zwiększa to problem smogu.

Samo miasto Lubliniec nie rozwiąże tego problemu, potrzebne jest wsparcie ościennych gmin

RPO: Nikt się na to nie skarży, to nawet nie jest temat luźno kojarzony z prawami człowieka. A jeżdżąc po kraju widzimy, jak w całym kraju rośnie problem wykluczenia transportowego. Jak nierówny jest przez to dostęp do edukacji, służby zdrowia, urzędów.

Rzecznik mówi o tym głośno. Musimy doprowadzić najpierw do tego, że temat ten stanie się przedmiotem debaty publicznej. Wtedy większe będzie prawdopodobieństwo, że rząd się tym zajmie

Emerytury artystów

Artyści zarabiają w taki sposób, że nie są objęci systemem emerytalnym. Specyficzna jest sytuacja tancerzy, którzy nie mogą tego zawodu wykonywać w wieku średnim. 60-letni tancerz nie zatańczy w „Jeziorze Łabędzim”. Jednocześnie w okolicach 40-tki nie ma szansy na przekwalifikowanie. Nie ma rynku dla instruktorów, nie ma pracy dla dojrzałych tancerzy – tak jak może być dla śpiewaków.

Dziś radzimy sobie tak, że staramy się tańczyć jak najdłużej, nawet do 50-tki. Potem szukamy pracy na zapleczu teatru. Ale to nie starcza dla wszystkich.

RPO: Zatem musimy się temu ponownie przyjrzeć, dopytać Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Stowarzyszenie osób niewidomych nie dostaje dofinansowania do swoich projektów od gminy. Przez to niewidomi mieszkańcy miasta nie mogą korzystać z dóbr kultury, z teatru, z kina – co jest możliwe dla niewidomych w dużych miastach.

Problem polega na tym, że organizacja osób niewidomych może korzystać ze wsparcia na podstawie przepisów o ochronie zdrowia – a ochrona zdrowia należy do zadań powiatu. Gmina nie ma prawa na finansowanie takich działań. Tymczasem powiat dofinansowuje siedzibę, ale już nie aktywności organizacji.

RPO: A jakbyście Państwo założyli drugie stowarzyszenie, takie, które będzie mogło wystąpić o wsparcie na aktywizację do gminy? Warto  też nawiązywać współpracę z biznesem, z ludźmi dobrej woli. Bo państwo nie we wszystkim może pomóc.  Skoro go nawet nie stać na pekaes dla ludzi.

- My w Lublińcu mamy tradycję biegów charytatywnych. Zbieramy pieniądze na różne cele.

Sytuacja organizacji pozarządowych, rządowy nadzór nad organizacjami

- Na jakim etapie jest centralizacja nadzoru rządowego na organizacje?

RPO: Została przyjęta ustawa o Narodowym Instytucie Wolności, który ma centralizować pieniądze na instytucje rządowe. Nie udała się jednak koncepcja centralizacji funduszy rządowych( bo poszczególne ministerstwa zatrzymały swoje pieniądze dla organizacji). Narodowy Instytut jeszcze nie podzielił żadnych pieniędzy, ale można się spodziewać, że będzie finansował określone tematy, a innych – nie.

Jednocześnie jednak Narodowy Instytut nie dostał do dzielenia pieniędzy z Funduszy Norweskich. Te pieniądze będą dzielone w sposób niezależny.

Generalnie – należy ufać procedurom konkursowym, bo prawdopodobnie tylko część organizacji straci szansę na finansowanie.

RODO, ochrona danych osobowych, prawa konsumentów

Jak się bronić przed telemarketerami, zwłaszcza jeśli dzwonią do starszych rodziców

RPO: Najważniejsze jest zidentyfikowanie dzwoniącego. Trzeba pytać o imię, nazwisko i nazwę firmy. I formalnie wystąpić do tej firmy o usunięcie danych. RODO sprawia, że firmy będą reagowały na takie listy. Jeśli nie odpowiedzą, to Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych może na taką firmę nałożyć karę.

Wybory

Czy jest monitoring w lokalach wyborczych czy nie?

RPO: Nie, bo to jest niezgodne z ochroną danych osobowych

-  Ale czy można mieć zaufanie do wyborów? Czy nie są fałszowane

RPO: Ani Państwowa Komisja Wyborcza ani OBWE nie stwierdziła poważnych naruszeń. Istotę uczciwego procesu wyborczego pokazuje to, co dzieje się na Węgrzech. Tam niezależni obserwatorzy mówili, że procedury wyborcze były dotrzymane, za to wszystko co działo się przed wyborami, nie było w porządku.

Rzeczniczka lublinieckiej policji  dostała się ponownie do rady miasta i nagle została odwołana z funkcji. Czy policjant nie ma prawa do funkcji publicznej? Mówi się w Lublińcu, że komendant główny chce zniechęcić funkcjonariuszy do działalności publicznej. Nasza radna czuje się pokrzywdzona takim potraktowaniem.

RPO: Problem jest głębszy – jak łączyć zawody zaufania publicznego z funkcjami publicznymi, gdy polityka wkracza w każdy aspekt życia. Być może pani radna zechce się do nas zwrócić, żeby można było tę sprawę wyjaśnić.

Służba zdrowia (pytania przekazane przez ucznia nauczycielce WOS, która przyszła na spotkanie)

- Czy ośrodek zdrowia może pobierać opłaty za wystawianie zwolnienia do szkoły (kosztuje to 15 zł)

RPO: Nie można. Z prawa do edukacji wynika konieczność usprawiedliwiania nieobecności. To nie może być prawne i już.

Prawa osób pozbawionych wolności

Stowarzyszenie prowadzące działalność na rzecz pomocy postpenitencjarnej w Lublińcu chce się zajęć się pomocą dla osób starszych pozbawionych wolności.

Smog

Macie problem? – Tak!

RPO: Zaproście ludzi Rybnickiego Alarmu Smogowego. Nikt Wam lepiej nie wytłumaczy, co i jak robić [relacja ze spotkania RPO w Rybniku, gdzie omawialiśmy problem smogu, zamieszczona jest pod tą relacją].

Deputaty węglowe i mieszkania pozakładowe. Spotkanie regionalne RPO w Piekarach Śląskich

Data: 2018-11-27

Spotkania regionalne są po to, by zobaczyć, co w Polsce nie działa (a co działa). A także po to, by Państwu przybliżyć działania Rzecznika Praw Obywatelskich – by łatwiej było korzystać ze swoich praw i z pomocy RPO

Rano na spotkanie z Adamem Bodnarem w Centrum Usług Społecznych w  Piekarach Śląskich przyszło prawie 50 osób, głównie seniorzy skupieni wokół uniwersytetu III wieku.

- Rzecznik jest niezależny od rządu. Mam się dopytywać o sytuację ludzi, przedstawiam rządowi ich problemy. Ale o planach rządu nie mogę nic powiedzieć – nie jestem rządem – wyjaśnił na początku Adam Bodnar. Okazało się bowiem, że sporo osób zainteresowanych było problemem smogu, kosztów ogrzewania i energii. Ludzie mówili o swoich obawach związanych z podwyżkami ceny prądu i pytali, co wiadomo o rządowych planach rekompensat.

Wiele osób skarżyło się na odebranie im deputatu węglowego.

Deputaty węglowe (Co Rzecznik może, a czego nie)

- Deputaty węglowe były „od zawsze”, to część naszego wynagrodzenia, od którego odprowadzany był ZUS. Należał się także emerytom. Ale w 2013 r., po przekształceniach kopalń, zaczęliśmy dostawać pisma, że nam, emerytom, deputat się nie należy. Niektórzy szli z tym do sądu. Jedne sądy deputaty przywracały, inne – nie.

Problemem są koszty sądowe, które na nas spadły po przegranych sprawach z pozwów zbiorowych. Kancelaria prawna nie uprzedziła o tych kosztach.

Tymczasem państwo zaproponowało emerytom górniczym rozwiązanie jednorazowe -  10 tys. zł rekompensaty, w zamian za zrzeczenie się roszczeń do deputatu (10 tys. to równowartość dwuletniego deputatu).

RPO: Przede wszystkim możemy przyjrzeć się dokładnie orzecznictwu sądów i praktyce wdrażania aktów prawnych dotyczących deputatów węglowych. Czy ktoś z Państwa jest w sporze sądowym lub ma dokumenty, od których moglibyśmy zacząć?

Okazuje się, że nikt z zebranych takich dokumentów nie ma. Ludzie skarżą się na brak informacji, dlatego RPO wyjaśnia, że Rzecznik ma prawo do kwerendy sądowej – może wydobyć dokumenty badając sprawy obywateli.

Ostrzega jednak: Rzecznik ma prawo interweniować w sprawach między ludźmi a państwem. W relacji ludzi z prywatnym podmiotem, jakim jest kancelaria prawna, RPO ma związane ręce. Przyjrzymy się sprawie, ale uprzedzam, że akurat w tym przypadku mamy małe możliwości działania.

Z Państwa relacji wynika, że instytucja pozwów zbiorowych nie działa tak jak trzeba. I temu musimy się bardzo dokładnie przyjrzeć.

Mieszkania niegdyś zakładowe. 1600 zł emerytury i 1200 zł czynszu!

Kilkaset mieszkań zakładowych po cyklu przekształceń własnościowych trafiło do masy upadłościowej i jest zarządzane przez syndyka. Miasto nie może w nie inwestować, nie może też osiedla odkupić, bo syndyk stale podnosi ceny (wycena rośnie), poza tym chciałby wcześniej sprzedać osobno najbardziej atrakcyjne mieszkania. Takie ma obowiązki.  Część mieszkańców Piekar nie chce, by miasto wydawało publiczne środki na zakup osiedla. Skarżą się na to do CBA.

Tymczasem na osiedlu ludzie mieszkają od kilkudziesięciu lat. Remontów nie ma, rosną dopłaty za ogrzewanie, nie ma żadnych dopłat do czynszu. Człowiek ma 1600 zł emerytury a 1200 zł czynszu ma zapłacić!

RPO: Sprawdzimy dokumentację dotyczącą rozliczenia ciepła. Poprosimy też prezydenta miasta o wyjaśnienia, jak miasto może w tej sytuacji zadbać o jakość życia mieszkańców.

Konsultacje społeczne. Koszty życia rosną

Opłaty lokalne rosną, a emerytury nie. Żadna organizacja pozarządowa się temu nie sprzeciwi, bo jest finansowana z kasy miasta.

RPO: Nie obiecam Państwu obniżek opłat i podwyżek płac i świadczeń. Wiem, dzięki współpracy z ekspertami, że za 20 lat emerytury nie będą starczały na życie. Za mało ludzi pracuje, płaci składki, a za długo trwa nasze życie na emeryturze. Z każdym rokiem będzie przybywało osób, które wypracowały sobie emeryturę mniejszą niż minimalną. Emerytury nie będą za chwilę pełniły swej podstawowej funkcji ochrony ludzi starszych przed ubóstwem.

Smog

W Piekarach jest smog, a ludzi nie stać na „czystsze” ogrzewanie gazowe.

RPO: Jeśli dostrzegacie Państwo problem ze smogiem w mieście, to gorąco polecam kontakt z Rybnickim Alarmem Smogowym. To jest organizacja, która ma duże doświadczenie w tej sprawie. Byli wczoraj na spotkaniu w Rybniku [relacja z tego spotkania jest w odnośniku pod tym tekstem]

Prawa rodzin osób z niepełnosprawnościami

Dorosła osoba z niepełnosprawnościami, jeśli nie potrafi się podpisać, jest dla PFRON (Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) osobą „nieprowadzącą własnego gospodarstwa domowego”, dlatego jej dochody wliczają się do dochodów rodziców. I nie może dostać wsparcia – choćby na wózek.

– Nie jestem w stanie zaakceptować tego, że mój 35-letni syn, tylko z tego powodu, że nie potrafi się podpisać, nie może dostać dofinansowania na wózek.  A jednocześnie mówi mi się, że to „nie jest moje dziecko”, bo syn skończył 18 lat. I wszystko to odbywa się ustnie, bo PFRON nie wydaje decyzji administracyjnych, które można by zaskarżyć do sądu.

RPO: Proszę opisać tę sprawę. Wtedy Rzecznik będzie mógł się nią zająć. Potrzebujemy szczegółów, by ustalić, gdzie leży problem.

Ludzie: Skoro pieniędzy wszędzie brakuje, to dlaczego państwowa firma Orlen wydaje miliony na wsparcie dla pana Kubicy. Nie mamy nic przeciw panu Kubicy, kibicujemy mu, ale przecież te pieniądze pomogłyby osobom z niepełnosprawnościami!

Barbara Imiołczyk, BRPO podsumowuje ten wątek dyskusji zwracając uwagę na dwa problemy: 1. Państwo traktuje osobę z niepełnosprawnością tylko jako członka rodziny. I nie zauważa, że gdyby taka osoba nie znalazła wsparcia w rodzinie, to jej utrzymanie w domu pomocy byłoby dużo bardziej kosztowne. To myślenie musimy zmienić. 2. PFRON nie będzie miał więcej pieniędzy, bo utrzymuje się z kar od przedsiębiorstw, które nie zatrudniają osób z niepełnosprawnościami. Tymczasem robimy wszystko jako państwo w Unii Europejskiej, by osoby z niepełnosprawnościami znajdowały zatrudnienie. Zatem kar będzie mniej – i PFRON będzie biedniejszy. Musimy zatem zmienić ten system pomocy.

System orzekania o niepełnosprawności

Czy coś wiadomo Panu o zmianach w prawie?

Barbara Imiołczyk: Prowadzone są prace dotyczące zmiany systemu orzekania, ale resort rodziny i pracy szczegółów nie ujawnia.

Co ze zniesieniem ubezwłasnowolnienia

Czy będą jakieś zmiany?

RPO: Organizacje pozarządowe wypracowały model pomocy w formie wspomagania decyzji, a nie odbierania osobom z niepełnosprawnościami wszelkich praw poprzez ubezwłasnowolnienie. RPO stale się o to upomina, zalecenia wydała trzy miesiące temu ONZ, a polski rząd nawet zapowiedział podjęcie prac nad zmianami.

Barbara Imiołczyk: Problem jest w głowach decydentów. Musicie Państwo pisać do posłów, składać petycje.

RPO: wykorzystajcie Państwo ten rok do wyborów. Nie ma innej drogi. Ja też obiecuję, że nie odpuszczę.

Obywatel i prokurator

Prokurator zmusza mnie do pewnych działań na podstawie wewnętrznej instrukcji. Kto się może tym zająć?

RPO: Rzecznik Praw Obywatelskich. Mamy ekspertów od postępowań przygotowawczych. Musimy tylko dostać zgłoszenie.

Badania laboratoryjne

Każdy powinien mieć badania laboratoryjne co roku. A tak nie jest. Pracujący jeszcze jakieś badania mają, a emeryci już nie.

RPO: Dobrze, sprawdzimy zasady przepisywania badań laboratoryjnych, zwłaszcza w wieku wrażliwym na choroby.

O smogu i prawie. Spotkanie regionalne RPO w Rybniku

Data: 2018-11-26
  • Przyłączę się do Państwa sprawy sądowej dotyczącej smogu w Rybniku – zapowiedział w Rybniku RPO Adam Bodnar
  • Na popołudniowe spotkanie w Rybnickim Centrum Edukacji Zawodowej przyszło 30 osób.  Ściągnęły tu ich przede wszystkim problemy smogu w Rybniku, prawa seniorów, prawa rodziców, brak mieszkań, problemy z sądami, sprawy osób z niepełnosprawnościami, wywłaszczenia pod inwestycje publiczne, a także ciekawość, z czym mają problemy współobywatele. Dwoje młodych obserwatorów (tak się przedstawili) przyglądało się spotkaniu spod ściany.

- Może rozdamy tu wszystkim maski smogowe. Będzie wstyd na cały świat, może to zadziała?

Ale zaczęliśmy od tego, jak Rzecznik może pomagać cudzoziemcom w Polsce. Takie pytanie padło na koniec rundy, podczas której uczestnicy spotkania przedstawiają się i krótko mówią, z czym przyszli.

RPO: - Zajmujemy się prawami obywateli RP i tych, których Rzeczpospolita wzięła pod opiekę. Mamy dużo takich spraw

PRZYKŁADY działań RPO na rzecz cudzoziemców: https://www.rpo.gov.pl/pl/kategoria-tematyczna/cudzoziemcy-uchodzcy-migranci

Smog w Rybniku

O smogu w Rybniku pisał „The New Tork Times”. Większego wstydu sobie nie zrobimy.  Od 19 września działa rządowy program czyste powietrze. Dotacja państwa przewiduje 30-proc wsparcie i na inwestycje proekologiczne – nisko oprocentowany kredyt. Innego programu nie będzie.

- Za nasz smog odpowiadają przestarzałe kotły. Będą one mogły legalne działać jeszcze przez 7 lat. To jest nieakceptowalne. Dlatego idziemy z tym do sądu, bo nie dostrzegamy innej drogi. Dalsze życie w smogu jest nie do zaakceptowania. Przez te 7 lat z powodu smogu umrze na Śląsku 50 tys. ludzi. To jest ważniejsze niż interesy właścicieli kotłów – mówi jeden z uczestników spotkania.

Okazuje się, że większość obecnych na sali ma bardzo szczegółową wiedzę o smogu w Rybniku. Jedni zwracają uwagę na organizację ruchu w mieście, inni – na cenę ciepła dostarczanego do domów, czy smog elektromagnetyczny.

RPO: Zacznijmy od tego, że Państwa działalność w Rybniku zaalarmowała całą Polskę o problemie smogu. To Wam zawdzięczamy te pierwsze, choć niewystarczające zmiany.

Co może Rzecznik? Może upominać się o realizację programu rządowego w ministerstwach, a także u wojewodów. Zamierzam też przystąpić do tego pozwu, o którym Państwo mówiliście, na etapie apelacji – mówi Adam Bodnar, na co ludzie zareagowali oklaskami. [sąd pierwszej instancji odrzucił to powództwo w maju 2018 r., teraz sprawa trafia do drugiej instancji].

Rzecznik tłumaczy, że tego typu działania prawne pobudzają dyskusję publiczną i przyspieszają zmianę. Dlatego RPO chce ten proces wesprzeć.

Dowóz dzieci z niepełnosprawnością do szkoły

W Rydutowach  władze uważają, że dowóz należy się rodzicowi z dzieckiem i po dziecko.  A nie bez niego.

RPO: Brak zrozumienia tego, że rodzic z dzieckiem jedzie, ale wraca sam. A po dziecko jedzie sam i wraca z dzieckiem, czyli robi cztery kursy – a nie dwa.

Są rodzice, którzy idą z tym do sądu (przykład – sprawa pani Angeliki). My jesteśmy od tego, żeby interweniować, jeśli sprawa jest już w Biurze, to się jej tym pilniej przyjrzymy.

Prawa mniejszości narodowych

Organizacje mniejszości narodowych (mniejszości niemieckiej) nie dostały w tym roku dotacji z urzędu marszałkowskiego, mimo że wypełniły wszystkie wymagania. Tak nas potraktowano na stulecie niepodległości.

RPO: w takim razie musimy się przyjrzeć dystrybucji środków dla organizacji pozarządowych na poziomie lokalnym.

Biegli sądowi

Z powodu opinii biegłych straciłem majątek życia.

Z powodu biegłego nie dostałem właściwego odszkodowania za wypadek.

Na takich biegłych nie ma rady, nie sposób im udowodnić przed sądem, ze naruszyli prawo, nie ponoszą odpowiedzialności.

RPO: Spojrzymy, zastanowimy się, czy możemy przystąpić do takiej sprawy.

Problem jest poważny i bardzo skomplikowany: nie mamy ustawy o biegłych, a eksperci nie chcą być biegłymi.

Leczenie chorób przewlekłych

Moje dziecko jest przewlekle chore. A w takich sytuacji dramatycznie niebezpieczny jest moment przejścia z opieki pediatrycznej na opiekę zdrowotną dla osób dorosłych. O mało nie straciliśmy naszego dziecka. Miał być program pomocy dla osób przewlekle chorych. Nie wiadomo, co z nim jest. Chyba umarł śmiercią naturalną?

RPO: sprawdzimy, upomnimy się, a od tego jesteśmy.

Edukacja

Na wyniki matur z j. polskiego czekało się w tym roku dwa miesiące. Na uczelnie trzeba było się rejestrować nie wiedząc o tym, czy i jak się zdało – a każda rejestracja kosztuje 80 złotych.

RPO: No tak, ale jeśli nie będzie opłat, to wszyscy sobie nawzajem poblokują miejsca na uczelni.

- OK, ale niech chociaż coś z tego zwrócą.

RPO: Dobrze, przyjrzymy się. Może mieliśmy podobne skargi.

Prawa seniorów i wspólna petycja

Jakie obowiązki ma państwo wobec seniorów? W Rybniku nie ma hospicjum, nie ma gdzie zwrócić się o pomoc.

RPO: To niestety zadanie samorządu. Przepisy nie mówią, że każda gmina ma mieć hospicjum – to zależy od wspólnoty samorządowej.

W czasie rozmowy okazuje się , że samorząd Rybnika już planuje budowę i organizację hospicjum, a na razie świadczy usługi hospicjum domowego. Problemem jest jednak to, że ludzie nie wiedzą, gdzie się zgłosić, kto może pomóc.

Barbara Imiołczyk z z Biura RPO apeluje więc do zebranych, by zwrócili się do nowych władz samorządowych o to, by pomoc dla seniorów była lepiej koordynowana, tak, by władze lepiej rozumiały potrzeby obywateli, a obywatele wiedzieli, do kogo zwrócić się o pomoc. Samorząd odpowiada o jakość zycia mieszkańców. Jeśli macie Państwo problem z dostępem czy to do opieki geriatrycznej czy rehabilitacji, zgłaszajcie to. Zmiana zaczyna się od tego, że ktoś zgłosi problem.

- Ale to nie wszystko. Miasto uchwaliło, że odpady zmieszane są wywożone raz w miesiącu. Co zrobić z pampersami i odpadami sanitarnymi, jeśli ktoś się opiekuje osobą obłożnie chorą?

Inny uczestnik spotkania, zaangażowany w walkę ze smogiem, mówi, że planowana jest w sprawie odpadów petycja. Bo uchwała niesprawiedliwie obciąża kosztami wywozu odpadów tych, którzy nie mają piecy i nie produkują popiołu..

RPO: Tak, petycja to bardzo ważne, a niedocenione narzędzie. Ono służy do tego, by druga strona musiała się do problemu ustosunkować, a to początek zmiany, dlatego warto się porozumieć i ująć w tej petycji także sprawę odpadów sanitarnych.

RPO w sprawie wchodzenia do lasu: obywatel powinien móc zaskarżyć zakaz wstępu

Data: 2018-11-02
  • Chciałeś wejść do lasu, a tu znak "zakaz wejścia"?  Lasy Państwowe wydają takie czasowe zakazy, choć las to dobro wspólne 
  • Decyzje nadleśniczych powinny być zaskarżalne do sądu administracyjnego - uważa RPO
  • Rzecznik złożył też kasacje od wyroków nakazowych dla tych, którzy złamali zakazy podczas ostatnich wycinek (przed wyrokiem TS UE)

Ludzie skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na ograniczenia w korzystaniu z lasów należących do Skarbu Państwa. Do lasu nie można wejść, bo Lasy Państwowe wprowadzają okresowe zakazy.

Okoliczni mieszkańcy tracą na zakazach 

Mówili o tym np. uczestnicy spotkania z Rzecznikiem w marcu 2018 r. w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej. Zakazy blokują pracę przewodnikom (co wielu młodym ludziom pozwala dorobić). Całym kompleksem leśnym zarządzają trzy różne nadleśnictwa, które ze sobą nie współpracują, co jeszcze bardziej utrudnia organizację turystyki, z której żyje okolica.

Zainteresowani mieszkańcy wskazują, że obok arbitralności działań nadleśniczych, problemem jest sposób powiadamiania o wprowadzanych ograniczeniach - „z dnia na dzień”. Występują też utrudnienia związane z uciążliwymi  objazdami. 

Dlatego Rzecznik nabrał wątpliwości, czy zapisy prawa limitujące możliwość korzystania z lasów publicznych w pełni odpowiadają konstytucyjnemu standardowi.

Kiedy można wydać zakaz 

Choć w Konstytucji brak przepisu, który wprost określałby powszechne prawo do korzystania ze środowiska, nie oznacza to, że prawo do korzystania z publicznych lasów nie znajduje umocowania konstytucyjnego. Art. 52 ust. 1 gwarantuje każdemu wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej. Właśnie to jest - w ocenie Rzecznika - źródłem uprawnienia do wstępu do publicznych lasów. Wprowadzanie ograniczeń tego prawa  jest  możliwe wyłącznie w drodze ustawy i tylko jeśli jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej, albo wolności i praw innych osób, a ograniczenie nie narusza istoty wolności (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Art. 77 ust. 2 wymaga zaś realnej możliwości dochodzenia przed sądem naruszenia tego prawa.

Ustawa z 28 września 1991 r. o lasach generalnie stanowi, że lasy państwowe są udostępniane społeczeństwu. Wyjątki dotyczą zakazu wstępu do:

  • upraw leśnych do 4 m wysokości;
  • powierzchni doświadczalnych i drzewostanów nasiennych;
  • ostoi zwierząt; źródlisk rzek i potoków;
  • obszarów zagrożone erozją.

Ponadto ustawa upoważnia nadleśniczych do wprowadzania okresowego zakazu wstępu do lasu. Przesłanki tego mają charakter ocenny. Jest to możliwe, gdy: 

  • wystąpiło zniszczenie albo znaczne uszkodzenie drzewostanów lub degradacja runa leśnego,
  • występuje duże zagrożenie pożarowe,
  • wykonywane są zabiegi gospodarcze związane z hodowlą, ochroną lasu lub pozyskaniem drewna.

Ustawa reguluje także zasady korzystania z dróg leśnych, które w jej świetle także są lasem. Ruch na nich jest możliwy wyłącznie wtedy, gdy są one oznakowane znakami go dopuszczającymi. Ruchem zarządzają Lasy Państwowe.

W ocenie Rzecznika konstytucyjnych wątpliwości nie budzą np. stałe zakazy wstępu do lasów. Inaczej jest jednak w przypadku zakazów okresowych (których wprowadzenie uzależnione jest od uznania nadleśniczego), a także zasad poruszania się po drogach leśnych (które są określane w ramach dużego marginesu swobody). Skoro ograniczenia wstępu do lasu są ingerencją w prawa i wolności obywateli, niezbędne jest zapewnienie im możliwości sądowej ochrony. Według RPO w aktualnym stanie prawnym jest ona niedostateczna.

Zamknięta droga sądowa  

W doktrynie prawa przeważa pogląd, że zakazy wstępu do lasów wydawane przez nadleśniczych nie podlegają kontroli sądów administracyjnych. Jest to bowiem wykonywanie uprawnień właścicielskich Skarbu Państwa wobec lasów, a nie działanie z zakresu administracji publicznej. Ocenie sądu administracyjnego nie podlega również organizacja ruchu na drogach wewnętrznych, jakimi są drogi leśne. Obecnie sądowa kontrola zgodności z prawem zakazów wstępu do lasu jest możliwa tylko w razie postępowania o wykroczenie polegające na złamaniu tego zakazu.

Dlatego Rzecznik opowiada się za koniecznością wprowadzenia zmian do ustawy o lasach, gwarantujących osobom, którym przysługuje prawo do korzystania z lasów, możliwość sądowego dochodzenia tego prawa. 

Zdaniem RPO niezbędne jest także ustawowe określenie przesłanek, jakimi powinien się kierować nadleśniczy, rozstrzygając o zasadach korzystania z dróg leśnych. Bez tego formalna dopuszczalność zaskarżenia do sądu nie zapewni rzeczywistej kontroli, skoro  nadleśniczy będzie miał niczym nieograniczoną swobodę (a wręcz dowolność) decyzji.

Adam Bodnar wystąpił  do ministra środowiska Henryka Kowalczyka o odniesienie się do problemu.

Kasacje w sprawach o złamanie zakazu wstępu do lasu

W ostatnich dniach RPO złożył kasacje do Sądu Najwyższego w trzech sprawach, w których sąd w Hajnówce w 2017 r. ukarał grzywnami od 100 do 300 zł obwinionych o złamanie zakazu wejścia latem i jesienią 2017 r. do Puszczy Białowieskiej – gdy trwała tam wycinka.

Sąd wydał w tych sprawach wyroki nakazowe – czyli bez przeprowadzania rozpraw i wzywania obwinionych.  Według Rzecznika, sąd naruszył przepisy, nie prowadząc rozprawy. Dlatego wniósł do SN o uchylenie tych wyroków i zbadanie spraw w zwykłym trybie.   

Zgodnie z prawem sąd na posiedzeniu bez udziału stron wydaje wyrok nakazowy - jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Tryb ten jest przewidziany do najbardziej oczywistych spraw, gdy nie ma wątpliwości co do winy i okoliczności czynu. Jakiekolwiek wątpliwości co do opisu czynu, kwalifikacji prawnej czy wypełnienia  znamion wykroczenia powinny prowadzić do rozpoznania sprawy w zwykłym trybie.

Rzecznik w kasacjach zwraca uwagę, że:

  • jeden z obwinionych zeznał, że wchodząc do lasu, nie zauważył zakazu wstępu; podkreślał, że jeżeli by wiedział, że w tym miejscu jest zakaz, to by tam nie wszedł;
  • w trakcie postępowania wyjaśniającego nie ustalono ponad wszelką wątpliwość, czy na terenie oddziału 279A Leśnictwa Teremiski ustawiono wymagane znaki wraz z wszystkimi informacjami, dotyczącymi przyczyny zakazu, terminu obowiązywania oraz zarządcy lasu i jego adresie;
  • z zarządzenia nadleśniczego z Białowieży nr 15/17 wynika, że termin zakazu ustalono „do odwołania”, a jako jego przyczynę wskazano „zagrożenie bezpieczeństwa publicznego, związane w wystąpieniem w lasach zniszczenia oraz znacznego uszkodzenia drzewostanów, przejawiającego się masowym zamieraniem drzew i drzewostanów na skutek zachodzących procesów powodujących powstanie dużej liczby drzew martwych, stanowiących realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi oraz ich mienia”. Tymczasem RPO podkreśla, że przepisy nie pozwalają na wprowadzenie zakazu nie ograniczonego terminem. Podana przyczyna w ogóle nie może być zaś podstawą legalnie wprowadzonego zakazu okresowego;
  • jeden z ukaranych to kamerzysta ogólnopolskiej telewizji, oddelegowany przez pracodawcę do Puszczy Białowieskiej. W związku z tym sąd powinien był zbadać, czy nie wykonywał on obowiązku wynikającego z art. 6 ust. 1 ustawy z  26 stycznia 1984 r. Prawo prasowe – czyli prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk.

Rażące naruszenie, jakiego dopuścił się sąd rejonowy, mogło mieć istotny wpływ na treść zapadłego wyroku, bowiem nie można wykluczyć, że po przeprowadzeniu rozprawy zapadłoby inne orzeczenie, skutkujące uniewinnieniem obwinionego – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk we wszystkich kasacjach.

V.7200.6.2018, II.510.609.2018, II.510.610.2018, II.510.611.2018

Problem wody z kranu istnieje, zmienimy prawo – odpowiedź Ministerstwa Żeglugi

Data: 2018-10-30
  • Ministerstwo Żeglugi pracuje nad zmianami w przepisach dotyczących wody z kranu
  • Choć wodociągi dostarczają nam coraz lepszą wodę, to psuć ją może stan instalacji w blokach
  • Tymczasem prawo nie przewiduje, kto ma tam kontrolować jej jakość - wskazywał Rzecznik Praw Obywatelskich

Rzecznik napisał do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, że prawo jest niejasne i nie wiadomo, kto odpowiada za jakość wody w instalacji wewnętrznej w budynkach. Bo wodociągi odpowiadają tylko za dostarczenie jej do budynku. Tymczasem woda może być zanieczyszczona także w samym budynku, np. w wyniku remontów.

RPO dostał odpowiedź.

Od 9 stycznia 2018 r. sprawą zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków zajmuje się Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Identyfikuje też pojawiające się problemy w prawidłowym funkcjonowaniu systemu.

Przedstawiciele Ministerstwa biorą udział w pracach Grupy Roboczej do Spraw Środowiska, która w ramach Rady Unii Europejskiej prowadzi prace nad projektem nowej dyrektywy w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.

Minister Marek Gróbarczyk 5 września 2018 r. powołał „Zespół doradczy do spraw zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków”, który zajmuje się kompleksową analizą zagadnień związanych z tym obszarem. Wraz z powołaniem Zespołu rozpoczęto prace analityczne nad zmianą ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków. W ramach tych prac przeprowadzony zostanie kompleksowy przegląd zagadnień zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków.

- Mając na względzie kierunek zmian proponowanych w obecnie nowelizowanej dyrektywie dotyczącej jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, kwestia podmiotów zobowiązanych do przeprowadzania kontroli jakości wody w instalacjach wewnętrznych z pewnością będzie zagadnieniem, które powinno znaleźć swoje uregulowanie w nowelizowanej ustawie - głosi odpowiedź resortu.

Według niego należy się spodziewać, że w najbliższym czasie zakończony zostanie proces zmiany dyrektywy w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, co niewątpliwie będzie się wiązać z koniecznością wdrożenia jej do polskiego systemu prawnego.

IV.7215.91.2018

Uchylono decyzje pozwalające na rozbudowę uciążliwych dla mieszkańców ferm hodowlanych. NSA podzielił stanowisko RPO

Data: 2018-10-24
  • Prawomocnie uchylono decyzje pozwalające na rozbudowę uciążliwych dla mieszkańców powiatu Września ferm hodowlanych 
  • Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyrok WSA o bezpodstawnej odmowie uzgodnienia planu zagospodarowania przestrzennego, przewidującego zakaz lokalizacji nowych ferm
  • Oba sądy uwzględniły stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich

Teraz Zarząd Powiatu Wrzesińskiego ma ponownie rozpoznać wniosek Burmistrza Wrześni o uzgodnienie projektu planu miejscowego - zgodnie ze wskazówkami sądów.

Pod Wrześnią, na terenach dawnego PGR, ma powstać kolejna wielka ferma przemysłowej  hodowli zwierząt. Kolejna, bo w okolicy małego osiedla w Kawęczynie już są fermy, a mieszkańcy skarżą się na uciążliwości: smród, muchy i gryzonie. Opowiadali o tym w 2017 r. w czasie spotkania regionalnego z RPO Adamem Bodnarem w Gnieźnie. Pytali się, czy można coś zrobić z nową inwestycją  wobec wyraźnej przychylności dla niej władz samorządowych.

Po spotkaniu w Gnieźnie do Kawęczyna przyjechali przedstawiciele RPO, eksperci z Zespołu Prawa Gospodarczego i Administracyjnego. Rozmawiali z mieszkańcami, spotkali się też z zastępcą burmistrza. Poprosili o dokumenty.

Władze samorządowe miasta i gminy Wrześni próbowały zatrzymać ekspansję ferm, przyjmując miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego trzech miejscowości znajdujących się w okolicach dawnego PGR - Kawęczyn, Marzenin i Gulczewo. Jednak władze powiatu odmówiły uzgodnienia takiego planu – uznały, że nałożone w nim ograniczenia będą niekorzystne dla rozwoju gospodarczego.

Gmina to postanowienie zaskarżyła, jednak Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu decyzję powiatu utrzymało w mocy.

Na tym etapie do postępowania włączył się RPO.Stanął na stanowisku, że przyczyny, które według organów uzasadniały odmowę uzgodnienia projektu planu miejscowego w proponowanym przez Gminę Września brzmieniu. nie mają oparcia w przepisach powszechnie obowiązującego prawa.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę na fakt, że wyłączenie lokalizacji nowych przedsięwzięć w zakresie chowu i hodowli zwierząt może mieć swoje uzasadnienie w takich wartościach, jak potrzeby interesu publicznego, wymagania ochrony zdrowia oraz bezpieczeństwa ludzi, walory ekonomiczne przestrzeni i ochrona własności w aspekcie tych właścicieli nieruchomości, którzy nie prowadzą chowu i hodowli zwierząt, a których nieruchomości są objęte oddziaływaniem już istniejących obiektów hodowlanych.

Rzecznik stwierdził, że w kontekście skarg na negatywne oddziaływania obiektów już istniejących, Gmina Września miała obowiązek wzięcia pod uwagę wszystkich interesów odnoszących się do sposobu zagospodarowania nieruchomości objętych projektem planu.

9 listopada 2017 r. WSA w Poznaniu ( sygn. akt II SA/Po 723/17) przychylił się do stanowiska RPO i stanowiska gminy Września  i uchylił postanowienie SKO w Poznaniu oraz postanowienie powiatu.

24 października 2018 r. NSA  (sygn. II OSK 1068/18) rozpoznawał skargę kasacyjną SKO. NSA oddalił skargę i  tym samym utrzymał wyrok I instancji. 

W uzasadnieniu ustnym NSA w całości podzielił stanowisko RPO. Stwierdził, iż odmowa uzgodnienia przez Zarząd Powiatu Wrzesińskiego projektu miejscowego planu zagospodarowania – pod pozorem wystąpienia w §6 i §15 projektu planu negatywnego wpływu na powiatowy rynek pracy, w związku z realizowanymi przez powiat obowiązkami wynikającymi z przepisów ustawy  o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy - była pozbawiona podstaw prawnych.

Sprawa wraca do Zarządu Powiatu Wrzesińskiego, zobowiązanego raz jeszcze – zgodnie ze wskazówkami sądów obu instancji, którymi organ jest związany – rozpoznać wniosek Burmistrza Wrześni o uzgodnienie projektu planu miejscowego.

NSA uwzględnił wniosek RPO i rozpoznał skargę kasacyjną SKO poza kolejnością wpływu, z uwagi na charakter sprawy oraz toczące się na obszarze objętym projektem mpzp, procesy inwestycyjne.

Sprawa ta wiąże się z działaniami generalnymi RPO dot. uregulowania tzw. uciążliwości zapachowych w odniesieniu do inwestycji takich jak fermy drobiu. Niestety w dalszym ciągu ustawodawca tej sprawy nie rozwiązał: https://www.rpo.gov.pl/pl/content/odory

 

 

 

NFOŚiGW: gminy mogą liczyć na pomoc finansową w usuwaniu nielegalnych odpadów

Data: 2018-10-24
  • Na usunięcie niewłaściwie składowanych odpadów gmina może dostać dotację Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w wysokości do 80 proc. kosztów
  • Odpady muszą jednak zagrażać zdrowiu lub życiu ludzi albo powodować nieodwracalne szkody środowiska, a miejsce ich składowania musi być własnością gminy lub Skarbu Państwa
  • Gmina może też dostać pożyczkę do 100 proc. kosztów na usunięcie odpadów, gdy uchyla się od tego ich posiadacz. Gminy rzadko jednak występują o takie pożyczki  
  • Tak NFOŚiGW odpowiedział RPO, który wskazywał, że gmin nie stać na samodzielne usuwanie nielegalnych składowisk odpadów

Obywatele skarżą się Rzecznikowi Praw Obywatelskich na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Zgodnie z ustawą z 14 grudnia 2012 r. o odpadach, obowiązek usunięcia odpadów z miejsca nielegalnego składowania spoczywa na ich posiadaczu. Stosunkowo często jednak posiadacz nie wykonuje tego obowiązku, nawet mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

RPO identyfikuje problem

W sierpniu 2018 r. zastępczyni RPO Sylwia Spurek wystąpiła w tej sprawie do prezesa NFOŚiGW Kazimierza Kujdy. Wskazała, że problem uwidocznił się zwłaszcza w związku z serią pożarów składowisk odpadów. W maju RPO podjął sprawę tych pożarów. Obywatele sugerują, że pożary nie zawsze są przypadkowe. Zdaniem Rzecznika źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady.

Wobec braku działań posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji w sprawie). Stałym problemem jest jednak finansowanie tego zadania, zwłaszcza wobec częstego braku perspektywy wyegzekwowania poniesionych kosztów od posiadacza usuniętych odpadów. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, w szczególności w ramach działającego od kilku lat programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.

- Skala problemu i powtarzające się problemy samorządów lokalnych w finansowaniu usuwania odpadów każą jednak zastanowić się, czy aktualnie funkcjonujące narzędzia są wystarczające. Bariery w uzyskaniu finansowania przez gminy mają bowiem bezpośrednie przełożenie na prawo ich mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - podkreśliła Sylwia Spurek.

Dlatego spytała prezesa NFOŚiGW o dostępne metody finansowania usuwania przez gminy nielegalnych składowisk. Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w ramach Funduszu możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.  

Odpowiedź Funduszu

NFOŚiGW rozumie potrzebę likwidacji zagrożenia jakie stwarzają nielegalnie magazynowane lub składowane odpady - napisał w odpowiedzi z 25 września 2018 r,. zastępca prezesa Funduszu Dominik Bąk. Poinformował, że  priorytetowy program NFOŚiGW nr 2.2. „Ochrona powierzchni ziemi" umożliwia samorządom uzyskanie dofinansowania w formie dotacji oraz pożyczki.

Dotacja w wysokości do 80 % kosztów kwalifikowanych kierowana jest wyłącznie do jednostek samorządu terytorialnego na usuwane i unieszkodliwianie niewłaściwie składowanych lub magazynowanych odpadów, stanowiących zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzi lub zaistnienia nieodwracalnych szkód w środowisku, wraz z przeprowadzeniem działań naprawczych. Warunkiem dotacji jest realizacja przedsięwzięcia na terenach będących własnością Skarbu Państwa lub jednostek samorządu terytorialnego, z wyłączeniem nieruchomości oddanych w użytkowanie wieczyste.

Preferencyjna pożyczka może być zaś udzielona zarówno posiadaczom odpadów, jak i podmiotom publicznym działającym w trybie wykonania zastępczego. Posiadacze odpadów moga dostać pożyczkę w wysokości do 90% kosztów kwalifikowanych, z oprocentowaniem: WIBOR 3M +50 p.b., nie mniej niż 2% w skali roku. Wobec podmiotów działających w trybie wykonania zastępczego, pożyczka może wynieść do 100% kosztów kwalifikowanych przy oprocentowaniu w skali roku - WIBOR 3M, nie mniej niż 1%. Pożyczka może być częściowo umorzona w wysokości do 10% wypłaconej kwoty pożyczki, lecz nie więcej niż milion zł. Umorzenie zależy od spełnienia dodatkowych warunków programu.

Według NFOŚiGW w ramach obecnie obowiązującego programu priorytetowego „Ochrona powierzchni ziemi" w latach 2015-2017 złożono dwa wnioski o dofinansowanie usuwania odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych. Oba odrzucono ze względu na negatywną ocenę ekologiczno-techniczną lub finansową.

- Wsparcie ze środków publicznych wszystkich zadań - gdzie istnieje podmiot odpowiedzialny za dokonane zanieczyszczenie, który prowadził działalność niezgodnie z prawem - jest niedopuszczalne ze względu na możliwość naruszenia przepisów o pomocy publicznej oraz Dyrektywę 2004/35/WE Parlamentu Europejskiego i Rady w zakresie zasady „zanieczyszczający płaci" i stanowiłoby tylko zachętę do takich procederów – zaznaczył Dominik Bąk.

Przyznał, że przepisy nie ma wskazują dziś organów odpowiedzialnych za usunięcie odpadów z miejsc do tego nieprzeznaczonych - nawet przy zagrożeniu zdrowia i życia, kiedy podmiot odpowiedzialny nie jest znany lub egzekucja jest niemożliwa do przeprowadzenia z różnych powodów. Zawsze zobowiązanym jest ten kto zanieczyścił i na nim ciąży obowiązek.

- Z powyższych względów obecnie dofinansowanie w formie dotacji NFOŚiGW może zaproponować ograniczonemu kręgowi odbiorców. Oferta finansowa w formie pożyczki na wykonanie zastępcze nie znajduje popularności wśród organów samorządowych i w zasadzie, jako jedyna możliwa w takich przypadkach i w obecnym stanie prawnym, nie jest wykorzystywana przez samorządy - wskazał Dominik Bąk.

Poinformował, że w Ministerstwie Środowiska trwają prace nad projekt nowelizacji  ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Proponuje się wprowadzenie zmian w ustawie o odpadach w zakresie usuwania magazynowanych lub składowanych odpadów z miejsc na ten cel nieprzeznaczonych, jak również z miejsc, w których zakończono działalność w zakresie gospodarki odpadami niezgodnie z przepisami obowiązującego prawa. Po wprowadzeniu zmian prawnych oferta finansowa NFOŚIGW dotycząca usuwania nielegalnych odpadów zostanie odpowiednio dostosowana.

V.7204.29.2018

RPO do ministra środowiska: umożliwić refundację kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny

Data: 2018-10-24
  • Ludzie skarżą się na problemy z refundacją kosztów wymiany systemu ogrzewania na ekologiczny
  • Dotacje z samorządu terytorialnego nie mogą być bowiem udzielone na już zrealizowaną inwestycję
  • Rzecznik Praw Obywatelskich prosi ministra środowiska o wprowadzenie odpowiednich zmian w prawie

Osoby, które zdecydowały się na wymianę systemu ogrzewania na ekologiczny, ale wystąpiły o dotację po wyczerpaniu puli środków na dany rok, nie mogą już otrzymać dofinansowania w kolejnym roku rozliczeniowym. Zgodnie bowiem z przyjętą przez sądy administracyjne wykładnią, dotacja może być udzielona tylko na planowaną inwestycję – a nie na już zrealizowaną.

Problem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju jest bardzo poważny. Pozytywnym przykładem działań państwa na rzecz ochrony środowiska było przyjęcie w końcu ubiegłej kadencji Sejmu i podpisanie przez Prezydenta RP 6 października 2015 r. tzw. ustawy antysmogowej, która umożliwia wprowadzanie przez sejmiki wojewódzkie ograniczeń w spalaniu paliw. Wprowadzenie ograniczeń wiąże się jednak ze zwiększonymi nakładami finansowymi dla gospodarstw domowych np. konieczność zmiany systemu ogrzewania i zwiększone koszty ogrzewania. Dlatego też państwo powinno wspierać samorząd w realizacji zadań zmierzających do zapewnienia mieszkańcom odpowiedniej jakości powietrza.

Ze względu na konieczność przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza, które w sposób oczywisty stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego – czyli wartości znajdujących się pod ochroną Konstytucji RP – rzecznik prosi ministra środowiska o analizę problemu.

Zdaniem RPO warto byłoby rozważyć wprowadzenie takich zmian w prawie, które umożliwiłyby refundację kosztów ponoszonych przez obywateli na wymianę systemu ogrzewania na proekologiczny.

V.7203.68.2018 

Żyją w pobliżu ferm, ubojni, wysypisk, składowisk, spalarni odpadów - Sylwia Spurek w portalu Natemat.pl

Data: 2018-10-23

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak to jest: żyć na wsi, w otoczeniu pięknej przyrody i nie móc otworzyć okna, nie móc iść z dzieckiem na spacer?

A to doświadczenie wielu osób mieszkających w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm hodowli zwierząt, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów, ubojni i innych obiektów, których funkcjonowanie prowadzi do powstawania uciążliwych zapachów. Niestety, problemy tych osób pozostają nierozwiązane, bo w Polsce nie ma przepisów określających normy jakości zapachowej powietrza.

Wspólny apel RPO i organizacji pozarządowych do rządu w sprawie uciążliwości zapachowych

Data: 2018-10-18
  • W całym kraju powstają i działają inwestycje uciążliwe dla mieszkańców. Samorządy często się na nie godzą kuszone perspektywą rozwoju gospodarczego. Tymczasem nie mierzy się uciążliwości tych inwestycji – smrodu, rozmnażających się gryzoni i much, problemów ujęć wody, spadku wartości nieruchomości itd.
  • Nie wystarczy już pisanie kolejnych wystąpień do władz. Dlatego zaprosiliśmy do współpracy przedstawicieli organizacji pozarządowych, które w całej Polsce mierzą się z tym problemem – mówi Adam Bodnar.
  • Często zapach z ferm przemysłowych jest tak uciążliwy, że nie daje się otwierać okien czy spędzać czasu na powietrzu w promieniu wielu kilometrów od fermy.

Działacze organizacji pozarządowych z całego kraju i Rzecznik Praw Obywatelskich podejmują wspólne działania i przedstawiają rządowi apel o zmianę przepisów.

18 października spotkali się przedstawiciele organizacji pozarządowych, RPO Adam Bodnar i jego zastępczynie –  Sylwia Spurek i Hanna Machińska.

Dokument-apel wraz z rzecznikiem praw obywatelskich podpisali na oczach mediów przedstawiciele:

Stowarzyszenia Wspólne Miejsce do Życia, Olsztynek, woj. warmińsko-mazurskie

Na Warmii i Mazurach w latach 2009-2017 nastąpiła gwałtowna ekspansja ferm wielkoprzemysłowych – tłumaczy Iwona Górczana ze Stowazyszenia. - Komfort życia lokalnych społeczności obniża się. Traci na wartości ziemia, nie da się prowadzić działalności turystycznej, bo smród odstrasza przybyszy. Niestety, wbrew informacjom z raportów inwestorów, zapachy nie zatrzymują się w granicach ich działek.

Rolnicy tracą – ich produkty, mimo że są dużo wyższej jakości, nie mogą konkurować na rynku z produkcją ferm przemysłowych.

Zwierzęta hodowlane żyją w ciężkich warunkach. Dostają zmodyfikowane pasze, aby szybciej rosły oraz duże ilości antybiotyków, żeby nie chorowały. Ziemia jest przenawożona.

Stowarzyszenia Ekologiczne Gniazdo, Komorów k. Kalisza, Wielkopolska

Żyjemy w sąsiedztwie fermy norek i wiemy dokładnie, co to znaczy – mówi Tomasz Kawaler. - Potrafimy w jasny i rzeczowy sposób opowiedzieć zarówno o zagrożeniach wnikające z faktu istnienia takich ferm, jak i o braku korzyści finansowych dla gmin, w których takowe fermy się znajdują – dodaje Grzegorz Kawałek.

Stowarzyszenia Ekogmina Golczewo, woj. zachodnio-pomorskie

„Nasza gmina Golczewo jest gminą ekologiczną, mamy cztery Zespoły Przyrodniczo-Krajobrazowe. Stawiamy na turystykę i  agroturystykę. Kto tu przyjedzie, kiedy odór z fermy będzie odstraszał turystów? Kto będzie chciał tu mieszkać” – pyta prezes Stowarzyszenia Jaromir Marks.

Stowarzyszenie akcentuje zagrożenia wynikające z funkcjonowania przemysłowych ferm norek dla środowiska i ludzi. Stowarzyszenie między innymi protestuje przeciwko budowie w Samlinie, 2 kilometry od Golczewa, potężnej fermy norek.

Koalicja Społecznej Stop Fermom Przemysłowym

W całym kraju setki miejscowości protestuje przeciwko uciążliwemu sąsiedztwu ferm przemysłowych. Koalicja Społeczna STOP FERMOM PRZEMYSŁOWYM powstała, aby zjednoczyć lokalne protesty i pokazać skalę problemu z jaką borykają się mieszkańcy polskich wsi. Przede wszystkim chcemy ograniczyć rozrost wielkim ferm na rzecz małych gospodarstw rolnych. Domagamy się wprowadzenia przepisów chroniących lokalne społeczności a także obszary cenne krajobrazowo i przyrodniczo – mówi Anna Iżynska.

Pozostałe organizacje, które poparły Apel:

  1. Stowarzyszenie Ludzi Nieobojętnych „Lobelia”, Czapilnek, zachodniopomorskie
  2. Stowarzyszenie Ekologiczne Przyjaciół Ziemi Nadnoteckiej, Śmiłowo (powiat pilski, Wielkopolska)
  3. Stowarzyszenie Czysta Nekla, powiat wrzesieński, Wielkopolska
  4. Stowarzyszenie Zielone Wsie (Borysów i Bałtów, woj. świętokrzyskie)
  5. Stowarzyszenie Zielona Wyspa (Dolsk, powiat śremski, Wielkopolska)
  6. Stowarzyszenie „Projekt Września” (Wielkopolska).
  7. Stowarzyszenia Miłośników Brodnickiego Parku Krajobrazowego (Osetno, gmina Biskupiec, woj. warmińsko-mazurskie)

Fakty

W roku 2016 Inspekcja Ochrony Środowiska dostała w sprawie uciążliwych, śmierdzących inwestycji 1254 skargi. Do RPO wpływają skargi z całego kraju (załączona poniżej mapa pokazuje, skąd pisali ludzie lub alarmowali RPO na spotkaniach regionalnych w ciągu ostatnich dwóch lat)

Jak to wygląda? Oto przykłady:

1. "Zagłębie" kurzych ferm w powiatach żuromińskim i mławskim na Mazowszu.

2. Zakłady przetwórstwa mięsnego w gminie Kaczory.

3. Fermy norek w gminie Września (Kawęczyn i okolice).

Cel Apelu

Problemu odoru nie da się rozwiązać lokalnie. Potrzebne są lepsze przepisy i lepiej prowadzone konsultacje lokalne.  Musimy umieć zmierzyć i zważyć uciążliwości – nie możemy już zakładać, że takie uciążliwości dotyczą tylko danej działki w jej granicach.

To prawda. że określenie jednoznacznych kryteriów uciążliwości zapachowej jest niezwykle trudne, bo to, jak odbieramy dany zapach, jest kwestią indywidualną. Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że odory mogą negatywnie wpływać na zdrowie ludzi. Długotrwałe narażenie na uciążliwość zapachową może wywołać depresję, znużenie, problemy oddechowe, bóle głowy, nudności, podrażnienie oczu i gardła. Może oddziaływać niekorzystnie na zdrowie psychiczne.

Tego problemu nie da się rozwiązać lokalnie. Czy zatem doczekamy się kompleksowego uregulowania problematyki uciążliwości zapachowych?

Ustawa i współpraca

Aby szukać najlepszych rozwiązań w 2017 r. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar zorganizował spotkanie konsultacyjne z organizacjami pozarządowymi. Zebrał liczne uwagi, a także pomysły zmian prawa.

Prace nad ustawą zapowiedziało w 2017 r. Ministerstwo Środowiska. Miało już wtedy (jak wynikało z korespondencji z RPO)  przygotowany „Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej” z wytycznymi technicznymi, zestawem przepisów, które dotyczą problematyki uciążliwości zapachowej, a także z listą źródeł emisji substancji zapachowoczynnych. Wyliczał też działania zaradcze. W kolejnym etapie powstała „Lista substancji i związków chemicznych, które są przyczyną uciążliwości zapachowej”.

Prace nad projektem jeszcze się nie skończyły.

Dlatego organizacje pozarządowe i RPO występują teraz z apelem do władz. Kierują go do Ministra Środowiska, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministra Infrastruktury o doprowadzenie prac do końca.

V.7203.78.2017

RPO interweniuje w sprawie jakości wody w kranie

Data: 2018-10-18
  • Choć wodociągi dostarczają nam coraz lepszą wodę, to psuć ją może stan instalacji w blokach
  • Tymczasem prawo nie przewiduje, kto ma tam kontrolować jej jakość - wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • W efekcie nikt na tym etapie nie zapewnia ochrony wody do spożycia
  • O zapisanie w ustawie, kto odpowiada za taką kontrolę, RPO wystąpił do Ministra Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

Rzecznik zwraca uwagę, że polskie prawo nie określa, kto jest zobowiązany do kontroli jakości wody w instalacji wewnętrznej budynków wielomieszkaniowych.  Jakość wody do spożycia nie jest chroniona.

Zgodnie z ustawą z 7 czerwca 2001 r. o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków, przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne zapewnia ciągłe i niezawodne dostawy wody należytej jakości, w wymaganej ilości i pod odpowiednim ciśnieniem. Z kolei odbiorca wody (w przypadku  budynku wielolokalowego jest to właściciel lub zarządca) odpowiada za niezawodność instalacji i przyłączy do wodociągu. Nie ma zatem obowiązku kontroli jakości wody - bo to zadanie przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjnego, które jednak zajmuje się wyłącznie stanem samej sieci wodociągowej.

Tymczasem w rurach w budynku - na odcinku od wodomierza głównego do kranów - woda może zostać zanieczyszczona w sposób niebezpieczny dla ludzi, np w czasie awarii i ich usuwania. Zagrożenia te wyszczególniono w publikacji Światowej Organizacji Zdrowia  „Bezpieczeństwo wodne w budynkach”.

Ustawa o zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków upoważniła Ministra Zdrowia do określenia w rozporządzeniu m.in.: 

  • wymagań dotyczących jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi, w tym  bakteriologicznych, fizykochemicznych i organoleptycznych
  • sposobu oceny przydatności wody przeznaczonej do spożycia
  • częstotliwości i miejsca pobierania do badania próbek wody oraz zakres jej badania
  • monitoringu jakości wody do spożycia pod kątem bezpieczeństwa i zdrowie ludzi.      

Minister wydał takie rozporządzenie 7 grudnia  2017 r. W § 4 ust. 4  określono miejsca pobierania próbek wody pozwalających na ocenę wewnętrznej instalacji wodociągowej oraz jakości wody w budynku mieszkalnym. Minister nie wskazał  jednak podmiotu odpowiedzialnego za wykonanie poboru próbek.

Według RPO paragraf 4 ust. 4 rozporządzenia wykracza poza materię ustawową, gdyż żaden przepis ustawy o zaopatrzeniu w wodę i odprowadzaniu ścieków nie przewiduje obowiązku kontroli jakości wody w instalacji wewnętrznej. Jest on przepisem martwym, który nie spełnia swojego celu.

Na potrzebę określenia podmiotu, który by za to odpowiadał, zwróciła uwagę Najwyższa Izba Kontroli w raporcie „Utrzymanie i eksploatacja sieci wodociągowych w miastach”, skierowanym do Ministra Zdrowia 30 maja 2018 r.  W odpowiedzi Minister poinformował, że zgodnie z zapisem ustawy określił jedynie miejsca pobierania próbek wody. Wskazał zarazem na obowiązki właścicieli i zarządców obiektów budowalnych, wynikające z art. 61 pkt 7 i art. 62 Prawa budowlanego. W konkluzji NIK uznał, że podmiot odpowiedzialny za wykonywanie badań w miejscach wskazanych w rozporządzeniu może być doprecyzowany jedynie w ustawie.

RPO zgadza się ze stanowiskiem NIK, że w żadnym z aktów prawnych dotyczących jakości wody nie wskazano podmiotu zobowiązanego do pobierania próbek i wykonywania badań wody z instalacji wewnętrznej w budynkach mieszkalnych. Przy niewłaściwej eksploatacji instalacji, powodującej pogorszenie jakości wody, stwarza to zagrożenie dla zdrowia mieszkańców - uznał Rzecznik.

Od lutego 2018 r. trwają prace nad rewizją dyrektywy Rady 98/83/WE z  3 listopada 1998 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Propozycje zmian dotyczą nowego podejścia do bezpieczeństwa wody opartego głównie na analizie ryzyka związanego także z wewnętrznymi instalacjami wodociągowymi. Zmiany mają na celu zwiększenie bezpieczeństwa wody od źródła do kranu.

Ponieważ dostęp do bezpiecznej wody pitnej wiąże się z prawem do życia i godności ludzkiej, co znajduje potwierdzenie w Karcie Praw Podstawowych Unii Europejskiej,  RPO dostrzega konieczność uzupełnienia ustawy o to zagadnienie.

Dlatego zastępca RPO Stanisław Trociuk zwrócił się do ministra gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej Marka Gróbarczyka o zainicjowanie odpowiednich działań legislacyjnych. Zasady i warunki zbiorowego zaopatrzenia w wodę do spożycia przez ludzi wchodzą w skład działu gospodarka wodna, którym zawiaduje MGMiŻS.

IV.7215.91.2018

Przyszłość polskiej wsi - mieszkańcy mogą liczyć na Rzecznika w walce z uciążliwymi fermami

Data: 2018-09-28
  • W Marzeninie koło Wrześni, gdzie mieszkańcy skarżą się na uciążliwości zapachowe, odbyła się konferencja „Przyszłość polskiej wsi - mieszkańcy wobec ferm futrzarskich”
  • Uczestniczyli w niej eksperci BRPO, którzy swoją ekspertyzą prawną od ponad roku wspierają lokalną społeczność
  • 24 października NSA rozstrzygnie sprawę nowych ferm w okolicy Wrześni. Do postępowania tego już na etapie WSA włączył się RPO
  • Do tej pory nie udało się w Polsce przygotować projektu ustawy antyodorowej

Kwestia uciążliwości zapachowych jest przedmiotem licznych skarg do Rzecznika Praw Obywatelskich. Zgłaszają je osoby mieszkające w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm hodowlanych, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów i  ubojni.

Problem wynika między innymi z tego, że w Polsce nie ma przepisów pozwalających na przeciwdziałanie uciążliwości zapachowym. RPO zabiega o to od lat. Na początku 2017 r. Ministerstwo Środowiska zapowiedziało prace nad ustawą o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej. Miało już wtedy przygotowany „Kodeks przeciwdziałania uciążliwości zapachowej”, materiał informacyjno-edukacyjny w postaci wytycznych technicznych. Zestawiał on przepisy, które w sposób bezpośredni lub pośredni dotyczą problematyki uciążliwości zapachowej, a także zidentyfikował źródła emisji substancji zapachowoczynnych. Wyliczał też działania zaradcze dla głównych form działalności uciążliwych zapachowo, w tym przede wszystkim obiektów gospodarki odpadami, gospodarki wodno - ściekowej oraz obiektów hodowlanych. W kolejnym etapie powstała „Lista substancji i związków chemicznych, które są przyczyną uciążliwości zapachowej”. Jednak do tej pory prace nad projektem się nie zakończyły.

Aby w tym pomóc i przyspieszyć prace, przed rokiem w Biurze Rzecznika odbyło się spotkanie konsultacyjne z organizacjami pozarządowymi, zajmującymi się problematyką ochrony środowiska. Uczestnicy zgłosili liczne uwagi, problemy dotyczące kwestii uciążliwości zapachowych, a także przedstawili postulaty konkretnych działań. Współpracujące ze sobą organizacje myślą teraz o wspólnym apelem do Ministra Środowiska, Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Ministra Infrastruktury w sprawie uciążliwości zapachowych.

RPO interweniuje też w sprawach lokalnych, jak ta w Marzeninie i Kawęczynie koło Wrześni.

Organizacja konferencji w Marzeninie nie była przypadkowa. To miejscowość sąsiadująca z Kawęczynem, który już jest otoczony przez fermy norek, a inwestor planuje dodatkowo postawić nową fermę - tym razem kurzą."

Niedaleko Wrześni, koło Kawęczyna i Marzenina istnieją duże fermy norek na terenie dawnego PGR, a ich właściciel planuje też budowę ogromnej fermy kurzej. Już teraz zapachy z ferm, rozmnożone owady i gryzonie,  są niezwykle uciążliwe dla mieszkańców okolicznych miejscowości.

Władze samorządowe miasta i gminy Wrześni próbowały zatrzymać ekspansję ferm przyjmując miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego trzech miejscowości znajdujących się w okolicach dawnego PGR. Jednak władze powiatu odmówiły uzgodnienia takiego planu – uznały, że nałożone w nim ograniczenia będą niekorzystne dla rozwoju gospodarczego.

Gmina to postanowienie zaskarżyła, jednak Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu decyzję powiatu utrzymało w mocy.

O sprawie rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar dowiedział się na spotkaniu regionalnym w Gnieźnie w 2017 r. Po wizycie na miejscu jego przedstawicieli, RPO podjął decyzję o przystąpieniu do sprawy. Pod koniec 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie bezpodstawnej odmowy uzgodnienia planu zagospodarowania przestrzennego gminy

To, czy gmina będzie mogła kontynuować prace nad planem miejscowym zakazującym lokalizacji nowych ferm rozstrzygnie Naczelny Sąd Administracyjny już 24 października (na wniosek Rzecznika, Prezes Izby Ogólnoadministracyjnej NSA zdecydował o przyspieszeniu rozpoznania tej kluczowej dla mieszkańców sprawy).

Nadmierny hałas z myjni samochodowej? Już nie. Skuteczna interwencja Rzecznika.

Data: 2018-09-04

Wrocławianka zgłosiła się do Biura Pełnomocnika Terenowego ze skargą, że myjnia samoobsługowa w pobliżu jej mieszkania bardzo hałasuje. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska stwierdził przekroczenie dopuszczalnego hałasu zarówno w dzień, jak i w nocy. Jednak działania Urzędu Miasta i Inspekcji Ochrony Środowiska były po prostu nieskuteczne i nie uwzględniały skarg mieszkańców.

Dlatego Pełnomocnik Rzecznika poprosił Urząd Miasta i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, żeby wyjaśniły co zrobiły, aby wyegzekwować decyzje nakazujące właścicielowi myjni podjęcie działań ograniczających emisję hałasu.

Ostatecznie WIOŚ poinformowała Rzecznika, że właściciel myjni wybudował ekran akustyczny, który ograniczył poziom emisji hałasu do wartości dopuszczalnych.

BPW.7200.3.2017

Gmin nie stać na usuwanie składowisk odpadów. RPO pisze do NFOŚiGW w sprawie wsparcia

Data: 2018-08-31
  • Jeśli mieszkańcy gminy czują się zagrożeni nielegalnym składowiskiem odpadów, to wspólnie nic na to nie poradzą, bo gminy nie mają pieniędzy na samodzielne usuwanie składowisk , gdy uchyla się od tego ich posiadacz
  • Przepisy są niewystarczające, aby zapewnić prawo mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Problemem może być np. wsparcie finansowe Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w usuwaniu odpadów z nieruchomości, do których gminy nie mają prawa własności czy użytkowania wieczystego

Zastępczyni RPO Sylwia Spurek wystąpiła w tej sprawie do prezesa NFOŚiGW Kazimierza Kujdy. 

Obywatele skarżą się rzecznikowi na składowiska i magazyny różnych odpadów, znajdujące się w sąsiedztwie terenów mieszkaniowych. Często działają one bez wymaganych pozwoleń; zdarza się też, że pozwolenia są cofane wobec uchybień w ich prowadzeniu. Zgodnie z ustawą z 14 grudnia 2012 r. o odpadach, obowiązek usunięcia odpadów z miejsca nielegalnego składowania spoczywa na ich posiadaczu.

Stosunkowo często dochodzi jednak do sytuacji, w której posiadacz nie wykonuje tego obowiązku, nawet mimo sankcji w postępowaniu egzekucyjnym lub kar pieniężnych przewidzianych przez prawo ochrony środowiska. Rzecznik zna takie przypadki, które sam badał  (np: głośna sprawa nielegalnego składowiska odpadów niebezpiecznych w Brzegu).  

Jak dodała Sylwia Spurek, problem ten uwidocznił się zwłaszcza w związku z niedawną serią pożarów składowisk odpadów. (W maju RPO podjął sprawę tych pożarów. Obywatele skarżą się na takie częste przypadki, sugerując, że pożary nie zawsze są przypadkowe. Zdaniem Adama Bodnara źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady).

Wobec braku działań posiadacza odpadów, ich usunięcie spada głównie na gminy (zwykle w formie tzw. zastępczego wykonania decyzji w sprawie). Stałym problemem jest jednak finansowanie tego zadania, zwłaszcza wobec częstego braku perspektywy wyegzekwowania poniesionych kosztów od posiadacza usuniętych odpadów. Samorządy mogą uzyskać na to wsparcie NFOŚiGW, w szczególności w ramach działającego od kilku lat programu „Ochrona powierzchni ziemi”. Włodarzom gmin znajdujących się w opisanej sytuacji RPO sugerował kierowanie odpowiednich wniosków do Funduszu.

- Skala problemu i powtarzające się problemy samorządów lokalnych w finansowaniu usuwania odpadów każą jednak zastanowić się, czy aktualnie funkcjonujące narzędzia są wystarczające. Bariery w uzyskaniu finansowania przez gminy mają bowiem bezpośrednie przełożenie na prawo ich mieszkańców do życia w zdrowym środowisku - podkreśliła Sylwia Spurek.

Dlatego spytała prezesa NFOŚiGW o dostępne w ramach Funduszu metody finansowania usuwania przez gminy nielegalnych składowisk. Poprosiła zwłaszcza o wskazanie, czy w ramach Funduszu możliwe jest wsparcie gmin w usuwaniu odpadów z nieruchomości niestanowiących ich własności lub niepozostających w ich użytkowaniu wieczystym.  Program „Ochrona powierzchni ziemi” przewiduje bowiem, że zadania wykonywane w trybie tzw. wykonania zastępczego mogą być dofinansowane jedynie wówczas, gdy beneficjent jest właścicielem lub użytkownikiem wieczystym nieruchomości, której dotyczy zadanie.

Zastępczyni RPO zwróciła się także o wskazanie, czy możliwa jest wypłata środków przez Fundusz na taki cel w formie innej niż refundacja zadania wcześniej wykonanego, co ma duże znaczenie dla  samorządów. Wystąpiła również o przekazanie statystyk korzystania przez samorządy ze wsparcia Funduszu, ze szczególnym uwzględnieniem zadań w trybie wykonania zastępczego. Chodzi o liczbę wniosków złożonych, zaakceptowanych oraz odrzuconych (ze wskazaniem przyczyn odrzucenia).

Za pomocną dla RPO Sylwia Spurek uznała ponadto ocenę prezesa NFOŚiGW co do skuteczności obecnych form wsparcia samorządów. W szczególności ważna będzie opinia Kazimierza Kujdy, czy - obok form finansowania pozostających w dyspozycji Funduszu - należałoby wprowadzić dofinansowanie usuwania odpadów przez jednostki samorządu terytorialnego w formie np. nowej dotacji celowej w myśl ustawy z 27 sierpnia 2009 r. o finansach publicznych, czy też zmodyfikować obecne regulacje, np. dotacje celowe przyznawane według ustawy z 26 kwietnia 2007 r. o zarządzaniu kryzysowym.

V.7204.29.2018

Rzecznik Praw Obywatelskich zaniepokojony projektami rozporządzeń antysmogowych i trybem ich konsultacji publicznych.

Data: 2018-08-22
  • Przyjęta niedawno ustawa wprowadzająca zakaz sprzedaży najgorszych jakościowo (i najbardziej szkodzących jakości powietrza, jakim oddychamy) rodzajów paliw stałych ma zostać uzupełniona przepisami rozporządzeń Ministra Energii.
  • W rozporządzeniach mają zostać określone w szczególności wymagania jakościowe dla tych rodzajów paliw stałych, na których sprzedaż ustawa pozwala.
  • Zaprezentowany jeszcze w ubiegłym roku projekt rozporządzenia w tej sprawie budził liczne wątpliwości ekspertów i organizacji pozarządowych, jako zbyt łagodny (pozwalający na sprzedaż szkodzącego jakości powietrza węgla).
  • Rzecznik skierował w tej sprawie wystąpienie do Ministra Energii.

W nowej wersji projektu, który opublikowano na stronach Rządowego Centrum Legislacji 13 sierpnia 2018 r., wbrew licznym postulatom, nie tylko nie zaostrzono pierwotnie projektowanych wymagań, ale je złagodzono. Przyjęcie proponowanych obecnie rozwiązań może nie spełnić celu, jaki ustawodawca wiąże z określeniem wymagań jakościowych dla paliw stałych (zgodnie z ustawą, mają zostać określone „ze szczególnym uwzględnieniem ograniczenia emisji gazów cieplarnianych”).

Z tego względu, pismem z 20 sierpnia 2018 r. Rzecznik zwrócił się do Ministra Energii o przedstawienie informacji o przyczynach wprowadzenia niekorzystnych dla środowiska zmian w projekcie rozporządzenia, a także stanowiska w przedmiocie skuteczności proponowanych regulacji w przeciwdziałaniu zanieczyszczeniu powietrza.

Niezależnie od tego Rzecznik zauważył, że wyznaczony przez Ministra Energii jedynie 7-dniowy termin na konsultacje publiczne (dodatkowo obejmujący tzw. długi weekend) może nie pozwolić na przedstawienie swojego stanowiska odnośnie do proponowanych przepisów wszystkim zainteresowanym podmiotom (liczne organizacje pozarządowe, jednostki samorządu terytorialnego, organizacje przedsiębiorców). Rzecznik poprosił Ministra o wyznaczenie dodatkowego terminu konsultacji.

V.7203.38.2015

 

 

Debata Greenpeace, RPO i ClientEarth: „Kolos na glinianych nogach - porozmawiajmy o ochronie przyrody"

Data: 2018-08-03
  • O ograniczeniach organizacji społecznych w walce o środowisko mówiono podczas debaty Greenpeace i RPO
  • RPO Adam Bodnar wskazywał, że należałoby zmienić przepisy, tak aby wzmocnić prawa obywateli do konsultacji czy dostępu do informacji
  • W dyskusji podkreślano, że sprawę jakości powietrza w Zakopanem udało się skutecznie „ugryźć” przez naruszenia prawa podatkowego

W piątek podczas festwalu PolAndRock w namiocie Greenpeace rozmawiano  o tym, czy nasz kraj i nasze prawo pozwala w sposób skuteczny chronić środowisko, czy mamy wystarczające narzędzia i jak możemy z nich korzystać. Panelistami byli dr Adam Bodnar - rzecznik praw obywatelskich, Krzysztof Cibor z Greenpeace Polska oraz mec. Agata Szafraniuk i Michał Zabłocki z Fundacji ClientEarth.

RPO mówił o wycince w Puszczy Białowieskiej. Przypomniał, że jego skarga w tej sprawie zakończyła się umorzeniem sprawy na posiedzeniu niejawnym w jednoosobowym składzie Naczelnego Sądu Administracyjnego. To pokazuje problem: sądy administracyjne nie są w stanie zareagować i musimy szukać ochrony w sądach europejskich, co zadziałało w przypadku Puszczy Białowieskiej przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Dla Adama Bodnara ważnym następstwem wyroku TS UE było jedno z orzeczeń sądu wobec aktywistów obwinionych o nielegalne rzekomo protesty przeciw wycince. Brzmiało mniej więcej tak: ponieważ według TS UE wycinka była nielegalna, to każda z tych osób miała prawo protestować.

Według mec. Szafraniuk protesty obywateli w sprawie Puszczy były bardzo istotne, bo pokazały Unii, że to sprawa ważna dla społeczeństwa, wobec czego tryb jej rozpatrzenia w TS UE był naprawdę ekspresowy. Dlatego właśnie, że pokazywano ogromną presję. „Bądźmy kamyczkami, które rozwalą kolosa” – zaapelowała.

RPO wskazywał, że podczas jego spotkań regionalnych z obywatelami w całym kraju spotyka się niemal wszędzie z problemami kolejnej uciążliwej dla środowiska inwestycji, kolejnej fermy itp. Podkreślił, że przepisy utrudniają organizacjom udział w konsultacjach.

Według Adama Bodnara, gdy przyjrzymy się Polsce lokalnej, to najwięcej do powiedzenia mają działacze w regionie. A oni są zostawieni sami sobie, nie mają prawników. Dlatego kwestią zasadniczą jest, jak pomagać tym lokalnym samotnym działaczom, jak ich uczyć stosowania procedur, jak wzmacniać.

Michał Zabłocki przypomniał, że sprawę jakości powietrza w Zakopanem udało się „ugryźć” przez naruszenia prawa podatkowego. W marcu 2018 r. NSA potwierdził,że ze względu na złą jakość powietrza Zakopane nie miało prawa pobierać od turystów podatku w postaci tzw. opłaty miejscowej. Zdaniem RPO, który przyłączył się do postępowania, pobieranie opłat w takiej sytuacji wprowadza w błąd obywateli.

„Zobaczcie, do jakich sztuczek musimy się uciekać, aby zająć się powietrzem i środowiskiem. Mimo, że mamy normy, miasto nic nie robi, aby to powietrze poprawić” - ocenił Zabłocki.

Mec. Szafraniuk dodała, że w polskim prawie mamy kilka luk, które ograniczają prawo społeczeństwa do udziału w podejmowaniu decyzji. Pierwszy to tzw. plany urządzenia  lasu – ten dokument reguluje jedną czwartą obszaru naszego kraju, a nie da się go zakwestionować.

Według Adama Bodnara  zawsze warto zajrzeć do Konstytucji, która mówi np. o zrównoważonym rozwoju – musimy się rozwijać, ale nie kosztem środowiska. Konstytucja stanowi  także, że mamy dbać o środowisko dla przyszłych pokoleń.

Szafraniuk podkreśliła, że wyrok TS UE ws. Puszczy Białowieskiej ma zastosowanie do innych lasów w Polsce i w UE. Wyznacza standardy, jak zarządzać lasami w całej Europie. U nas zabrakło zastanowienia się, a Trybunał mówi, że musimy się zastanowić  - wskazała.

Krzysztof Cibor przypomniał, że niektóre społeczności pozywały swój  rząd (Holandia) albo korporację (USA), że nie dbają wystarczająco o klimat. Pytał, czy w Polsce zdarzyły się podobne przypadki, czy mają szansę zaistnieć?

Rzecznik przywołał jedną taką sprawę  - człowieka, który zdecydował się wytoczyć proces o ochronę swych dóbr osobistych, ponieważ nie walczono wystarczająco ze smogiem. Problem jest taki, że nie tylko trzeba pokazać bezprawność – że np. nie realizuje się programów, ale także jaki to ma wpływ na  czyjeś konkretne życie. Adam Bodnar wyobraża sobie sprawę, że np. matka nie może wysłać dzieci przez smog do szkoły, wtedy może dałoby się wyliczyć szkody i wygrać taką sprawę w sądzie.

Także według mec. Szafraniuk trudno jest wygrać taką sprawę. Wskazała, że np. w Nowej Zelandii rzeka dostała status osoby, a w Indiach Ganges dostał status osoby prawnej. To dzieje się na świecie, ale jeszcze nie w Polsce.

Barierę w postrzeganiu prawa w Europie Zachodniej i u nas widzi Michał Zabłocki. Tam sądy są otwarte na obywateli i dopuszczają ich udziału w różnych sprawach - w Polsce, Bułgarii, Rumunii cały czas w sprawach dotyczących  ochrony środowiska nie dostrzegają interesu społecznego i udziału obywateli.

Cibor pytał czy troska o środowisko jest w naszej Konstytucji wystarczająco opisana.  Zdaniem RPO chyba nie trzeba tu zmieniać Konstytucji, należałoby zaś zmienić przepisy dotyczące dostępu obywateli do tych spraw. - Wzmocniłbym prawa obywateli do konsultacji, dostępu do informacji itp. – dodał rzecznik. Podkreślił, że jest też wątek społecznej odpowiedzialności biznesu. Jeśli firmy tego nie robią, to mogą mieć problemy z wizerunkiem, aukcjami na giełdzie. 

Dla Michała Zabłockiego ważny jest nie sam przepis Konstytucji - problem polega na obywatelskiej kontroli tych przepisów. Przywołał przypadek Mielca, gdy jedna czwarta mieszkańców miasta wyszła na ulicę, bo mieli dość trucia powietrza.

Rzecznik pyta MON i Służbę Więzienną o konserwy z mięsem ze stref zagrożonych wirusem Afrykańskiego Pomoru Świń

Data: 2018-07-17
  • Rzecznik Praw Obywatelskich spytał MON i Służbę Więzienną, czy pochodzące ze stref zagrożonych wirusem Afrykańskiego Pomoru Świń konserwy z mięsem świń były poddane wewnętrznej kontroli jakości
  • Chce też wiedzieć, czy o pochodzeniu tego mięsa informuje się podczas żywienia zbiorowego w jednostkach wojskowych oraz więzieniach i aresztach
  • Rzecznik podkreśla, że mięso zdrowych świń może być spożywane bez ryzyka - wobec restrykcyjnych wymagań weterynaryjnych przy produkcji żywności z obszarów zagrożonych wirusem ASF

Zastępca RPO Stanisław Trociuk napisał do Mariusza Błaszczaka, ministra obrony narodowej oraz gen. Jacka Kitlińskiego, dyrektora generalnego Służby Więziennej  w sprawie informacji mediów, że konserwy z mięsem z terenów objętych ASF trafiły do wojskowych stołówek i magazynów Agencji Rezerw Materiałowych oraz do Służby Więziennej.  Z informacji tych wynikało, że produkty są zgodne z normami prawa żywieniowego i są bezpieczne dla konsumentów. Wskazuje na to również oświadczenie producenta wydane w związku z publikacjami prasowymi.

Stanisław Trociuk przypomniał, że ustawa z 5 września 2016 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z wystąpieniem ASF na terytorium RP przewidziała szczególny tryb udzielania zamówień na produkty żywnościowe pochodzące z miejsc, w których wystąpił wirus.  Przepisy te mają na celu przede wszystkim wyeliminowanie ryzyka rozprzestrzenia się wirusa ASF i powstawania jego nowych ognisk.

Według ustawy, zgodnie z prawem unijnym i krajowym, dopuszczalna jako całkowicie bezpieczna dla zdrowia ludzi, jest produkcja produktów pochodzenia zwierzęcego na obszarach podlegających ograniczeniom oraz ich wprowadzanie na rynek, jeżeli:

  • produkty nie pochodzą z gospodarstwa, w którym podejrzewa się lub stwierdzono chorobę zakaźną zwierząt;

  • przy ich produkcji spełniono wymagania określone w przepisach, dotyczących m.in. wytwarzania produktów pochodzenia zwierzęcego pochodzących z obszarów podlegających ograniczeniom, nakazom lub zakazom.

Mięso pochodzące z takich obszarów przed jego przetworzeniem i wprowadzeniem do obrotu jest poddawane szczegółowym badaniom przez lekarzy weterynarii. Świeże mięso jest też znakowane specjalnym znakiem jakości zdrowotnej. Mięso zdrowych świń, pochodzących z obszarów objętych tymi ograniczeniami, może być zatem spożywane przez ludzi bez jakiegokolwiek ryzyka, bowiem obowiązujące przy zwalczaniu ASF restrykcyjne wymagania weterynaryjne są bezwzględnie wypełniane przy produkcji i wprowadzaniu na rynek żywności, którą wyprodukowano ze zdrowych zwierząt pochodzących z takich obszarów - podkreślił Stanisław Trociuk.

Ustawa z 5 września 2016 r. stanowi, że dla zamawiającego gwarancją spełnienia restrykcyjnych norm żywieniowych jest odpowiednie oświadczenie ubiegającego się o udzielenie zamówienia, złożone pod rygorem odpowiedzialności karnej. Istnieje też możliwość zastrzeżenia informacji związanych z zamówieniem. 

Stanisław Trociuk poprosił ministra Mariusza Błaszczaka o wyjaśnienie czy zamówione i dostarczone produkty zostały poddane wewnętrznej kontroli jakości. Zwrócił się też o informacje, czy żołnierze są informowani o pochodzeniu mięsa w trakcie korzystania z form żywienia zbiorowego (np. w trakcie ćwiczeń poligonowych) oraz czy informację taką zawiera indywidualna racja  żywnościowa (tzw. eska). Gen. Jacka Kitlińskiego zastępca RPO poprosił o wyjaśnienie, czy produkty poddano wewnętrznej kontroli jakości oraz czy konsumenci są informowani o pochodzeniu mięsa w trakcie korzystania z dostępnych w Służbie Więziennej form żywienia zbiorowego. 

WZF.519.3.2018

Źródło odoru na Radiowie – do zamknięcia; decyzja WIOŚ po wygranej sprawie w sądzie z udziałem RPO

Data: 2018-07-02
  • Instalacja odpadów na warszawskim Radiowie - do zamknięcia; zdecydował Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska po wygranej przed Naczelnym Sądem Administracyjnym sprawie z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Decyzja świadczy o tym, że brak norm określających jakość zapachową powietrza nie wyklucza skutecznej walki z uciążliwymi odorami
  • RPO liczy, że decyzja ta stanie się wzorem dla innych organów, do których wpływają takie skargi

Rzecznik ponad od 10 lat walczy o wprowadzenie norm jakości zapachowej powietrza. Mimo zapewnień kolejnych rządów co do uchwalenia odpowiednich przepisów, na razie nic się nie zmieniło. Bez takich przepisów najczęściej nie sposób przeciwdziałać uciążliwym emisjom odorów z fabryk, ferm hodowlanych, wysypisk śmieci. Skoro nie ma specjalnych regulacji dotyczących uciążliwości zapachowych, Rzecznik stara się doprowadzić do zmiany praktyki organów - tak by korzystały z obecnie dostępnych środków prawnych

Nie jest to łatwe, ale - jak pokazuje sprawa składowiska odpadów na warszawskim Radiowie - wykonalne. W sprawę tę Rzecznik zaangażował się procesowo na przełomie 2016 i 2017 r., wspierając przed sądami okolicznych mieszkańców. W lutym 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyroki nakazujące ponowne zbadanie przez inspekcję ochrony środowiska, czy wstrzymać instalacje zakładu odpadów komunalnych MPO na Radiowie. NSA w sposób korzystny dla mieszkańców narażonych na uciążliwości wyłożył art. 364 ustawy – Prawo ochrony środowiska.

Decyzja inspektora ochrony środowiska 

7 czerwca 2018 r., po ponownym rozpoznaniu sprawy przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, zapadła decyzja zgodna z oczekiwaniami Rzecznika. Inspektor wstrzymał użytkowanie instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych, która – co ustalił – była głównym źródłem uciążliwości. Przy braku norm jakości zapachowej powietrza, stopień uciążliwości ustalili „organoleptycznie” kontrolerzy Inspekcji. Przenalizowano także kierowane na przestrzeni lat skargi mieszkańców. Zwrócono się także do konsultantów wojewódzkich w odpowiednich dziedzinach medycyny o przedstawienie opinii, czy uciążliwości, jakich doznają mieszkańcy, mogą negatywnie wpływać na ich zdrowie, w tym zdrowie psychiczne.

Swej decyzji WIOŚ nadał rygor natychmiastowej wykonalności. Termin wstrzymania działalności, z uwzględniem potrzeby bezpiecznego dla środowiska jej zakończenia, określił na 10 września 2018 r. Decyzja nie jest jeszcze ostateczna. Przysługuje od niej odwołanie do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

Rzecznik liczy, że sposób przeprowadzenia postępowania przez Mazowieckiego WIOŚ stanie się wzorem do naśladowania dla innych organów, do których wpływają skargi mieszkańców na uciążliwe zapachy.

Historia sprawy

W sprawie Radiowa obywatele skarżyli się na uciążliwe zapachy. Powoływali się na dolegliwości zdrowotne, w tym: nudności, kaszel, omdlenia. W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową  powietrza, co sprawia, że formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i tym samym bezpieczny dla zdrowia ludzi. Wprowadzenia takich standardów od dawna  domaga się RPO.

W 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił skargę Stowarzyszenia „Czyste Radiowo” (do której przyłączył się RPO) na  umorzenie sprawy wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. WSA uznał też skargę RPO na umorzenie postępowania w sprawie wstrzymania instalacji kompostowni odpadów zielonych na tym składowisku.

WSA zgodził się z RPO, że organy dokonały błędnej wykładni art. 364 Prawa ochrony środowiska. Ocenił, że podstawą wstrzymania działalności może być już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie - jak wskazywały organy -  jedynie skutek w postaci chorób. Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne - jak uczyniły organy ochrony środowiska - ale także psychiczne.

MPO złożyło w obu sprawach skargi kasacyjne do NSA. Zgodnie ze stanowiskiem RPO, żaden zarzut skarg nie został uznany za zasadny. NSA podzielił zdanie Rzecznika, że pod pojęciem środowiska rozumieć należy także życie i zdrowie ludzi. Uznał, że w ramach postępowania trzeba badać wpływ działalności na zdrowie psychiczne ludzi.

NSA nie zgodził się ze stanowiskiem MPO, by art. 364 ustawy nie miał charakteru prewencyjnego. Ponadto NSA  wskazał, że dla oceny zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi, ma wpływ czy dana działalność  jest prowadzona na podstawie ważnego pozwolenia (jedna z instalacji nie ma ważnego tzw. pozwolenia zintegrowanego).

Po wyroku NSA obie sprawy wróciły do WIOŚ.

V.7200.49.2014

Ponaglenie w sprawie pieców grzewczych

Data: 2018-06-25
  • Rzecznik wysłał ponaglenie do ministra środowiska w sprawie regulacji w sprawie pieców grzewczych. Chodzi o postulaty i uwagi skierowane w lutym, na które do tej pory nie ma odpowiedzi.
  • Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące formy prawnej udzielenia dotacji celowej na realizację zmiany systemu ogrzewania na proekologiczne.

Obywatele skarżą się, że stanowisko właściwych organów dotyczące spełnienia przez wnioskujących o udzielenie dotacji kryteriów ich przyznania pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą. Stanowisko organów o negatywnym rozpatrzeniu ich wniosków jest im komunikowane listownie bez pouczenia o możliwości kwestionowania go w trybie kontroli administracyjnej lub sądowej. Problem dotyczy zarówno dotacji udzielanych przez gminę lub powiat, jak i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej (V.7200.28.2017).

Rzecznik wskazał, że w Prawie ochrony środowiska brakuje regulacji, które gwarantowałyby realizację prawa do sądu wnioskodawcom, którym odmówiono udzielenia dofinansowania. Konsekwencją tej luki jest praktyka organów władzy publicznej informowania o negatywnym rozpatrzeniu wniosku zwykłym pismem. Forma ta nie daje wnioskodawcom gwarancji załatwienia ich sprawy w zgodzie ze standardami demokratycznego państwa prawnego.

Obowiązujące przepisy prawne nie zapewniają bowiem wnioskodawcy uprawnienia do żądania zweryfikowania przedstawionego mu stanowiska w trybie odwołania do organu wyższej instancji, ani możliwości wywiedzenia skargi do sądu administracyjnego. Na etapie rozpoznawania wniosków o dofinansowanie może dojść do uchybień, błędów i omyłek, których nie da się uniknąć nawet przy najwyższym poziomie wiedzy i sumienności urzędników. Dlatego brak ustawowej gwarancji możliwości poddania rozstrzygnięć podejmowanych w tym zakresie kontroli instancyjnej i sądowej podważa zaufanie obywateli do organów administracji publicznej i stwarza niebezpieczeństwo arbitralności w działaniu władzy publicznej.

Istotnym elementem sprawiedliwości proceduralnej jest także m.in. obowiązek uzasadniania swoich rozstrzygnięć przez organy władzy publicznej oraz prawo do zaskarżania przez strony i uczestników postępowania rozstrzygnięć wydanych w pierwszej instancji. W świetle zasady demokratycznego państwa prawnego niedopuszczalna jest sytuacja, w której wydatkowanie środków publicznych na rzecz jednostek mogłoby pozostawać poza kontrolą legalności dokonywaną przez organy władzy sądowniczej.

Ponadto, Rzecznik zauważył, że czynności podejmowane na etapie oceny projektu i podejmowania decyzji w przedmiocie udzielenia dofinasowania są czynnościami z zakresu prawa publicznego, skierowanymi do podmiotów pozostających poza strukturą administracji publicznej i w sposób ostateczny rozstrzygającymi o ich sytuacji prawnej. W związku z tym, wnioskodawcy, których nie zakwalifikowano do zawarcia umowy, powinni dysponować środkami prawnymi pozwalającymi im na zweryfikowanie stanowiska organu.

Powyższe zagadnienie łączy się z problemem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju, który jest przedmiotem szczególnej troski Rzecznika. Rzecznik w pełni aprobuje działania władz państwowych i samorządowych ukierunkowane na przeciwdziałanie zanieczyszczeniu powietrza, które stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego. Niemniej jednak, podejmowane w tym celu wysiłki organów władzy publicznej muszą respektować prawa i wolności obywatelskie oraz standardy demokratycznego państwa prawa.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska wobec zasygnalizowanego problemu.

Spotkanie z Adamem Bodnarem w Ostrołęce. Nasze prawa, nasze sprawy

Data: 2018-06-19

Kilkanaście osób przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem w bardzo sympatycznej sali Urzędu Miasta Ostrołęka. Rozpoczęło się ono - tak jak ostatnio każde takie spotkanie - od wyjaśnienia, na czym polegają nowe przepisy o ochronie danych osobowych (RODO). Uczestnicy spotkania mogą bowiem zostawić swoje dane, by dostawać informacje od Rzecznika Praw Obywatelskich; Rzecznik ma jednak obowiązek wyjaśnić, jak dba o te dane.

Akcje pracownicze Elektrowni Ostrołęka

Jedną z pierwszych omawianych spraw były problemy mniejszościowych akcjonariuszy pracowniczych dawnej Elektrowni Ostrołęka, będącej w tej chwili częścią Grupy Energa.

Takie akcje ma dziś 300 osób. Dostali je 20 lat temu, od sześciu nie dostają dywidendy. Akcjonariusze większościowi zdecydowali bowiem, że spółka nie wypłaci dywidendy, a podwyższony zostanie kapitał zakładowy. Ponieważ akcje nie są notowane na giełdzie, nie da się ich sprzedać, chyba że odkupi je sama spółka. To właściwie pozbawia byłych pracowników, często już emerytów i w podeszłym wieku, należnych z tytułu akcji korzyści.

Według rzecznika praw obywatelskich warto zająć się sprawa takiej polityki firmy będącej własnością Skarbu Państwa, która pozbawia dużą grupę starszych ludzi wykorzystania papierów wartościowych do uzupełnienia emerytury dodatkowymi dochodami.

Linie energetyczne

Mieszkanka poszkodowana przez inwestycję linii wysokiego napięcia uważa, że przy inwestycji zostały popełnione nieprawidłowości. Cała jej nieruchomość (12 ha) została ograniczona w użytkowaniu. Nie wiadomo, dlaczego całość,  a nie tylko pas technologiczny. Prokuratura sprawę umorzyła,  a władze samorządowe umywają ręce.

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich podejmowało już interwencję w podobnej sprawie. Ale nieprawidłowości przy budowie linii energetycznych zgłaszane są na wielu spotkaniach rzecznika praw obywatelskich. Odszkodowania za zajęte pasy ziemi są bardzo niskie oraz powstaje wiele nieprawidłowości przy ich budowie.

RPO może zbadać akta prokuratorskie, akta spraw w sądach administracyjnych, może też przyłączyć się do spraw (tak jak np. w sprawie Bakałarzewa na Suwalszczyźnie). Trzeba jednak pamiętać o jednym: jeśli linia została zbudowana z naruszeniem prawa, to nie ma szans na jej usunięcia. Pozostaje tylko ukaranie winnych i żądanie słusznego zadośćuczynienia.

Prokuratura i sądy

Jak zwykle pojawiły się też problemy związane z działaniem prokuratury i sądów, tym razem dotyczące przede wszystkim niewłaściwych umorzeń zgłaszanych spraw.

Jeden uczestnik spotkania zgłosił np. prokuraturze sprawę notariusza, który sporządził wadliwy akt notarialny. Dostała odpowiedź o odmowie wszczęcia postępowania ponieważ czyn „nie wyczerpał znamion czynu zabronionego”

Szpitale

Padło też pytanie, jak powinny być przestrzegane dane wrażliwe pacjenta, kiedy na jednej sali leży kilka osób i publicznie jest omawiana podczas obchodu sprawa ich choroby.

RPO tłumaczy, że naruszenie prywatności trzeba – i warto - zgłaszać do Rzecznika Praw Pacjenta.

Ponownie także zgłaszano sprawę prywatnych parkingów przy szpitalach i dużych kosztów dla pacjentów. Rzecznik obiecał powrót do tych tematów.

Pomoc społeczna

Przedstawicielki ośrodka pomocy społecznej zgłaszają problem blokowania kont przez komorników. To z kolei blokuje dostęp do świadczeń z pomocy społecznej. Wyjaśnianie sprawy jest pracochłonne i wymaga czasu.- co najmniej tygodnia.

RPO zaproponował podjęcie rozmowy z Krajową Radą Komorniczą. Pracownicy pomocy społecznej zwrócili uwagę na problem zajmowania przez komorników składników dochodów, które nie powinny być zajęte.

Rozmawiamy także o progach dochodowych decydujących o uzyskaniu pomocy społecznej. Zdaniem zebranych trzeba podwyższyć próg w przypadku samotnych matek, by nie były wykluczane z programu 500+. Rzecznik mówi jednak, że taka decyzja należy do rządu, nie do Rzecznika  - to rząd może oceny możliwości finansowe państwa.

Wielka polityka, nasze prawa

Tak jak na wielu ostatnich spotkaniach, ludzi mówią też o swych emocjach związanych z życiem publicznym. Uczestniczka spotkania w Ostrołęce ujmuje to tak: - Jestem w zadziwieniu, jak moglibyśmy  dopuścić, do tego, co się teraz w Polsce dzieje.

- W małej miejscowości trzeba się liczyć z szykanami,  jeśli dochodzi się swoich praw. Ja w gminie nie otrzymam pracy, mój syn został zwolniony, bo oskarżono nas o walkę z wójtem. A ja tylko walczę o swoje prawa.

To daje  okazję do krótkiej wymiany zdań na temat różnicy między polityką jako sztuką działania w interesie  publicznym a partyjniactwem.

Artykuł zastępcy RPO Stanisława Trociuka ws. protestów w obronie Puszczy Białowieskiej w dodatku do "Rzeczpospolitej"

Data: 2018-06-18

"Najwyższą cenę płaci ten, kto nie jest bierny" - pod takim tytułem w dodatku "Rzeczpospolitej" "Rzecz o prawie" 12 czerwca 2018 r. ukazał się artykuł zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisława Trociuka nawiązujący do represji wobec uczestników protestów przeciw wycince w Puszczy Białowieskiej.

Sprawa osób protestujących przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej, w stosunku do których prowadzone są liczne postępowania o charakterze represyjnym pokazuje, że historia lubi się powtarzać. Zawsze jednak najwyższą cenę płacą ci, którzy nie są bierni i bronią uniwersalnych wartości - pisze St. Trociuk.

W dniu 30 maja 1960 r. w Zielonej Górze w związku z eksmisją katolickiej parafii św. Jadwigi doszło do protestów społecznych, w trakcie których ich uczestnicy nie tylko wyrażali protest przeciwko działaniom władz, ale też w związku z brutalną interwencją Milicji Obywatelskiej, jej funkcjonariuszy obrzucili kamieniami. Uczestnicy tych zajść zostali w owym czasie skazani przez sądy za udział w zbiegowisku publicznym, w którym – działając według tych sądów – z pobudek chuligańskich, rzucali kamieniami w kierunku interweniujących funkcjonariuszy.

Współcześnie Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie w tych sprawach wnosił kasacje do Sądu Najwyższego wskazując, że motywem działania uczestników wydarzeń była ochrona wolności sumienia i wyznania gwarantowanego przecież także przez Konstytucję PRL. Sąd Najwyższy uwzględniał te kasacje stwierdzając, że właśnie ta szczególna sytuacja motywacyjna oskarżonych uczestników zdarzenia zielonogórskiego wyłącza ich winę i uzasadnia ich uniewinnienie.

To zdarzenie historyczne warto przypomnieć w kontekście tego, że obecnie przed sądami toczą się liczne postępowania o charakterze karnym i wykroczeniowym w stosunku do uczestników protestów przeciwko wycince przeprowadzonej na obszarach chronionych w Puszczy Białowieskiej. Również w tym przypadku, zwłaszcza w świetle wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, który uznał, że podjęte przez władze polskie działania dotyczące gospodarki leśnej na obszarze Natura 2000 w Puszczy Białowieskiej naruszają prawo Unii, nie ulega wątpliwości, że końcowa racja była po stronie protestujących, a nie władzy.  

(całość artykułu dostępna pod udostępnionym linkiem)

 

RPO zbada sprawę pożarów na składowiskach odpadów

Data: 2018-05-30
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podjął sprawę pożarów składowisk odpadów, do których doszło w ostatnich dniach
  • Obywatele skarżą się RPO na takie częste przypadki, sugerując, że pożary nie zawsze są przypadkowe
  • Zdaniem Adama Bodnara źródłem systemowego problemu mogą być niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady

W związku z pożarami na składowiskach odpadów w Olsztynie, Zgierzu, Trzebini oraz miejscowości Wrzedzień koło Mogilna, RPO wystąpił do Komendanta Głównego Państwowej Straży Pożarnej oraz Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

Nagłośnione przez media zdarzenia wydają się wierzchołkiem góry lodowej - napisał Adam Bodnar do głównego inspektora ochrony środowiska Marka Haliniaka. Według dostępnych informacji, podobnych zdarzeń było w kilku ostatnich miesiącach kilkadziesiąt; podobnie w latach ubiegłych. Rzecznikowi są też znane, z rozpatrywanych spraw,  przypadki cyklicznych pożarów na tych samych składowiskach. Wskazuje to na problem natury systemowej.

Dlatego RPO zwrócił się do GIOŚ o informacje o podjętych działaniach wobec takich zdarzeń z tego roku i lat poprzednich. Spytał, czy stwierdzono - a jeżeli tak, to jakie - ich źródła (np. nieprzestrzeganie warunków prowadzenia składowisk). Rzecznik chce też wiedzieć, czy w przypadku takich ustaleń podjęto stosowne działania nadzorcze lub czy odpowiednie informacje przekazano właściwemu marszałkowi województwa. 

W piśmie do komendanta głównego PSP gen. brygadiera Leszka Suskiego Rzecznik podkreślił, że zjawisko narasta sukcesywnie od kilku lat, na co wskazuje się w branżowych, pożarniczych mediach. Potwierdzać  to mogą kierowane do RPO skargi dotyczące uciążliwości wynikających z sąsiedztwa instalacji do przetwarzania odpadów. Prosząc o pomoc, skarżący wskazują często na przypadki pożarów składowisk i związane z tym zagrożenie dla okolicznej ludności. Formułowane bywają sugestie, że pożary są powodowane - również pośrednio, poprzez niezachowanie należytych środków ostrożności - przez podmioty przetwarzające odpady oraz ich pracowników.

W ocenie RPO wskazuje to na problem natury systemowej. Jego źródłem mogą być w szczególności niedostateczne mechanizmy kontrolne wobec podmiotów przetwarzających odpady.

Rzecznik zwrócił się do komendanta o przekazanie danych o liczbie akcji gaśniczych na składowiskach odpadów oraz innych instalacjach przetwarzania odpadów w tym roku i w latach ubiegłych, a także o informacje o przyczynach pożarów (o ile je ustalono).

V.7204.19.2018

 

Spotkanie regionalne RPO w Giżycku

Data: 2018-05-16

W Giżycku w sali konferencyjnej Urzędu Miasta, pod wielkim łacińskim napisem PRO PUBLICO BONO (dla dobra publicznego) zgromadziło się prawie 40 osób. Przedsiębiorcy, osoby zainteresowane działaniem prawa wodnego, działacze pozarządowi, kilkoro rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, w tym dzieci już dorosłych, obywatele zaniepokojeni działaniem władz a także przez działania tych władz poszkodowani, zainteresowani nową instytucją skargi nadzwyczajnej i skarżący się na działania sądów.

Tak jak na każdym spotkaniu RPO przedstawia też zebranym, jakie konkretnie kompetencje ma jego instytucja.

- Cała sztuka, to być skutecznym, kompetentnym i działać na podstawie Konstytucji - mówił o swojej pracy rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. - Rzecznik nie jest od tego, by coś kazać, ale by zwracać uwagę, podpowiadać rozwiązania, tworzyć pole do debaty, wyjaśniać. Pewne jest jedno: Rzecznik nie jest tylko od "wielkich spraw" z pierwszych stron gazet i portali - zajmujemy się wszystkimi zwykłymi sprawami, jakie się ludziom przytrafiają w kontaktach z państwem. Warunkiem koniecznym jest to, że o tych sprawach wiemy - ludzie je nam zgłosili albo zdołaliśmy się tego dowiedzieć z mediów.

Sprawy osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów

Protest w Sejmie unaocznia wszystkim nam, na czym polegają problemy osób z niepełnosprawnościami - powiedział Adam Bodnar.

Rodzic pierwszy: Dziecko po ukończeniu szkoły nie ma już w zasadzie terapii. Ostatnie programy kończą się po pół roku od końca szkoły i nasze dzieci zostają w domu. Nie ma dla nich miejsc w środowiskowych domach samopomocy i warsztatach terapii zajęciowej. Nowe placówki miały być finansowane z programu "Za życiem", ale nie będą. - Co mamy zrobić? Odejść na emeryturę, żeby zająć się dziećmi?

RPO: Mogę przedstawić Państwa problemy ministrom, ale mogę też pomóc wspólnie rozwiązać problem na miejscu. Tak jak udało się to zrobić w Chełmie, właśnie po takim spotkaniu jak nasze. Mogę zrobić jedno i drugie.

Rodzic drugi: Lokal mamy i jest dwadzieścioro chętnych dzieci. Problemem jest utrzymanie takiej placówki.

Rodzic trzeci: Chętnych na pewno będzie z czasem coraz więcej. Rodzice, zwłaszcza matki, potrzebują wytchnienia (opieki wytchnieniowej).

Uczestnik spotkania: A może warto skorzystać z budżetu obywatelskiego? Wydajemy z niego pieniądze na budki dla jaskółek, a tu mówicie Państwo o bardzo ważnych sprawach.

[Budżet obywatelski to ta część budżetu samorządowego, który jest rozdysponowywany decyzją samych mieszkańców, którzy zgłaszają propozycje i następnie głosują na nie.]

RPO: Tak można zacząć. Ale tu chodzi o zobowiązania państwa na wiele, wiele lat. Tego sam budżet obywatelski nie rozwiąże.

Ustawa "Za życiem" nie działa

Matka dziecka z głęboką niepełnosprawnością mówi, że nie funkcjonuje w praktyce zapowiedziany w ustawie "Za życiem" szybki dostęp do specjalistów.  - Nie dostaję skierowań, jak słyszę, "u nas to nie działa".

RPO: Ustawa "Za życiem" częściowo działa. Ale akurat ta obietnica była całkowicie niewykonalna. Widzimy, że sprawą musimy się poważnie zająć, zebrać wszystkie obserwacje dotyczące funkcjonowania tej ustawy.

Ale bardzo ważne jest, byście się Państwo skarżyli. Bo bez tego nie da się interweniować. Możecie zastrzegać dane, ale Rzecznik musi wiedzieć, że jest problem, by mógł się nim zająć.

 

Kolejny uczestnik spotkania zgłasza bardzo konkretne propozycje zmian w przepisach, by poprawić sytuację osób z niepełnosprawnością stwierdzoną w wieku dorosłym oraz emerytów.

Kto powinien reprezentować dorosłe osoby z niepełnosprawnością

Z chwilą ukończenia 18 lat rodzice nie mogą wyrażać zgody na zabiegi medyczne swoich dzieci z niepełnosprawnościami. Tymczasem te dzieci, ze względu na niepełnosprawność, nie nabywają pełnej zdolności do czynności prawnych. Rodzice nie chcą dziecka ubezwłasnowolnić. I co zrobić, kiedy taką osobę zaczyna ostro boleć ząb? Kto ma wyrazić zgodę na zabieg?

RPO: To jest bardzo poważny problem i nadaje się na wystąpienie generalne RPO. 

 Prawdopodobnie trzeba też pomyśleć o konferencji, która dotyczyć będzie wszystkich problemów osób, które wchodzą w dorosłość. Zebrać informacje o ograniczeniach praw, jakie może powodować paradoksalnie osiągniecie pełnoletności.

Zmiana prawa wodnego

Mimo obietnic władz prawo wodne zostało zmienione w sposób niekorzystny dla właścicieli ziemi nad wodami. Stawka podatkowa za metr ziemi zalanej wodą miała - jak nas zapewniano na komisjach sejmowych - nie przekraczać osiemdziesięciu kilku groszy. A teraz stawki wynoszą nawet 5 zł. Tak się nie da prowadzić działalności gospodarczej!

RPO: To teraz przypomnijmy sobie, czym jest zasada demokratycznego państwa prawnego zapisana w Konstytucji. Z niej wynika także ochrona uprawnionych oczekiwań obywateli. Nie wolno np. zmieniać zasad nagle, bez możliwości dostosowania się do nich. 

Problemem są też błędy w rozporządzeniu nakładającym opłaty. Przez to nie da się wnosić opłat, ale właścicielom ziemi i tak grozi egzekucja podatkowa i wywłaszczenie. Urzędnicy Wód Polskich na to nie reagują.

 

Ustawa o obrocie ziemią w praktyce

W regionie jest wiele działek o charakterze letniskowym, choć są traktowane jako rolne. Tymczasem od 1 maja 2016 r. takie "gospodarstwo rolne", nawet poniżej hektara (ale od 2999 m kw) można sprzedać wyłącznie rolnikowi. A przecież nikt z właścicieli nie kupował tego jako gospodarstwa rolnego. Teraz tej ziemi nie daje się sprzedać.

Inny głos: Te ograniczenia przyczyniają się jednak do ochrony krajobrazu. Nie zapominajmy o tym.

RPO: Musimy zatem zwrócić uwagę na potrzebę takiej zmiany ustawy, by te działki o charakterze rekreacyjnym dało się jednak sprzedać.

Problem zawiadomienia o wyrokach

Tymczasowo aresztowani, o ile nie są doprowadzani na ogłoszenie wyroku, nie mają jak zakomunikować adwokatowi w terminie, czy chcą apelacji. Sąd nie ma obowiązku informowania o wyroku. W praktyce to prowadzi do dodatkowej pracy i adwokatów i sądów (adwokaci nie mają wyjścia i zapowiadają apelację, po to by tym sposobem wywołać na czas reakcję swego klienta).

Sprawa osobistego sporu z wpływowymi politykami

Na spotkanie przyszedł też ksiądz Tomasz Jegierski (jest księdzem z diecezji w Kanadzie) z problemem nierozliczonej pożyczki dla ojca premiera Morawieckiego. Przedstawił sprawę publicznie i poskarżył się, że spotykają go obecnie groźby. Ksiądz opisał dziwne działania wobec niego i jego babci prowadzone wczesnym rankiem przez funkcjonariuszy ABW. Prokuratura sprawy zgłaszanej przez księdza nie podejmuje. W mediach sprawa ucichła.

RPO: Problem bierze się z tego, że policja nie reaguje w sposób bezstronny – wobec jednych jest aktywna, wobec innych – nie. Coś podobnego widać też w zachowaniu prokuratury: w jednych sprawach jest nadaktywna, w innych – milczy. To wszystko zaczyna mieć cechy działań motywowanych politycznie a nie dobrem śledztwa.

To wszystko znaczy, że my jako obywatele nie możemy liczyć na ochronę naszych praw.

Spotkanie regionalne RPO w Kętrzynie

Data: 2018-05-16

Po raz kolejny pojawił się problem uciążliwych inwestycji. I problem praw osób z niepełnosprawnościami.

W Kętrzynie na spotkanie w Domu Kultury przyszło 40 osób, w tym duża grupa uczniów z kętrzyńskiego zespołu szkół.

Zanieczyszczenie środowiska w Korszach

Grupa mieszkańców z Korsz, gdzie od 2010 r. działa zakład przetwórstwa ołowiu (akumulatorów) i to w pobliżu ujęć wody pitnej. 

Badania wykazują ogromne przekroczenia norm, ale nikt nie reaguje

- Nas, mieszkańców małych miejscowości, traktuje się tak, jakbyśmy nawet czytać nie umieli. A my wiemy, że to wszystko jest sprzeczne z przepisami.

RPO: Do działania potrzebujemy dokumentów

Prawa konsumenckie

Jak radzić sobie z naruszeniami praw ze strony banków? Dlaczego bankomaty nie są w sposób jednolity dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami? 

Przestrzeganie prawa. Poziom urzędników 

Problemem w Polsce nie jest jakość prawa, ale to, jak jest stosowane przez urzędy. Urzędnicy nie mają odpowiedniej wiedzy, bo tak naprawdę nabory na stanowiska nie są konkurencyjne - decydują sprawujący władzę.

RPO: Być może takie sytuacje się zdarzają, ale konkursy są dużo bardziej przejrzyste niż były i zrobiliśmy w tej dziedzinie duży postęp. Niestety, nowelizacja ustawy o służby cywilnej z 2016 r. wprowadziła polityczne kryteria naboru.

Problemem jest też praktyka reorganizacji instytucji państwowych polegająca na tym, że zamyka się instytucję i tworzy nową w jej miejsce, wygaszając przy okazji wszystkie umowy o pracę.

Prawo spółdzielcze

Walne zgromadzenia spółdzielni podejmują wiążące decyzje przy kilkuprocentowej frekwencji.

RPO: Gdyby jednak wprowadzi kworum przy takich zebraniach, być może spółdzielnie nie byłyby w stanie podejmować decyzji.

Przyjrzymy się problemowi.

Wykluczenie osób niewidomych na rynku pracy

Problemem nie jest nastawienie potencjalnych pracodawców, ale przepisy.

Instytucje publiczne (np. instytucje kultury) nie mogą zatrudniać ze wsparciem państwa osób z niepełnosprawnościami (PFRON nie refunduje tym małym pracodawcom kosztów przystosowania miejsca pracy do niepełnosprawności).

Rozmawialiśmy też o tym, czy pracownicy DPS mogą być opiekunami osób z niepelnosprawnościami.

Spotkanie regionalne RPO w Gołdapi

Data: 2018-05-15

Uczestnicy spotkania powoływali się na Konstytucję. Wiele osób czyta ją jednak tak, jakby została napisana tylko dla nich, a nie dla innych. Czy Konstytucja nie dotyczy jednak nas wszystkich? Co może dla nas znaczyć jej naruszanie?

W Gołdapi po południu na spotkanie z Adamem Bodnarem w Ośrodku Sportu i Rekreacji przyszło prawie 30 osób.

- W naszym programie spotkań regionalnych w skrócie chodzi o to, by nie siedzieć za biurkiem w Warszawie, tylko zbierać informacje o tym, co ludzi dotyczy w kraju. Bo sprawy widziane z Warszawy wyglądają inaczej tu, na miejscu – powiedział na początku rzecznik praw obywatelskich.

- Czy Rzecznika może odwołać Trybunał Konstytucyjny? Bo tak ostatnio mówili? (takie było pierwsze pytanie)

RPO: Nie. Rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu, a odwołać go można tylko w nadzwyczajnych okolicznościach.

Rzecznik ma rożne narzędzia działania. Podejmuje skargi, do których prawo ma każdy. Może podjąć sprawę z urzędu, choćby na podstawie doniesień mediów (przykład z ostatnich dni - wywiezienie przez policjantów osoby bezdomnej do lasu, gdzie zmarła).

Skargi bywają podobne lub wskazują na podobny problem. Aby rozwiązać takie problemy, Rzecznik może składać wnioski do władz (co tworzy pole do dialogu), przystępować  do spraw przed sądami, składać tam skargi kasacyjne i kasacje. Może składać wnioski do Trybunału Konstytucyjnego (w sprawach niepolitycznych obecny Trybunał może działać sprawnie), zyskał prawo składania skargi nadzwyczajnej (choć nie dostał na to pieniędzy).

Szczepionki

Szczepienie dzieci jest niezgodne z Konstytucją!

RPO: Nie znajdzie Pan we mnie sojusznika. Konstytucja mówi, że prawa jednostki mogą być ograniczone jeśli służy celom publicznym, jest to robione ustawą i w sposób proporcjonalny (czyli nie zabiera się więcej praw niż trzeba). Ochrona zdrowia zapisana w Konstytucji jest podstawą do wprowadzenia obowiązku szczepień. Przecież już mamy informacje, że z powodu braku szczepień pojawia się epidemia odry!

Manifestacja z symbolami nazistowskimi w Warszawie 1 maja

Dlaczego profesorowie ujawnili nazwiska czterech studentów, który wzięli w tym udział. Oni mieli prawo! To było sprzeczne z Konstytucją!

RPO: O tym rozstrzygnie postępowanie dyscyplinarne na uczelni.

(Wymiana zdań w tej sprawie trwa dłużej, bo pan, który przyszedł z tą sprawą, i ze sprawą szczepień, nie daje się przekonać, że możliwe są inne poglądy niż jego).

Sprawa basenu z nieczystościami

Problem basenu, do którego spływają nieczystości z okolicznych działek. Nikt nie chce się zająć sprawą ze względu na nieuregulowany problem własności. A że sprawa jest skomplikowana, to nie interesują się nią media, także programy interwencyjne.

RPO: Rzecznik może się tu przydać. Podobną sprawę mieliśmy w Brzegu. Tam na niczyjej ziemi składowano trujące odpady i nikt nie chciał się tym zająć. Nasza interwencja w końcu pomogła.

W takiej sytuacji najważniejsze jest sprawdzenie reakcji organów władzy w sprawie. Kto co zrobił, kto nie odpowiedział na wniosek.

Być może będą musieli przyjechać na miejsce moi współpracownicy.

Fasadowe konsultacje. TIRy w mieście

Choć przepisy wskazują na konieczność przeprowadzania konsultacji, to są one prowadzone  w Gołdapi byle jak. Ludzie nie dowiadują się o nich nawet jeśli ich to bezpośrednio dotyczy. Przykładem jest modernizacja ulicy, która z miejskiej stanie się wojewódzką i pojadą nią TIRy. To nie tylko oznacza zwiększony ruch, ale właściciele stracą część ziemi.

Tu konsultacje dotyczyły „modernizacji drogi wojewódzkiej” – a ludzie mieszkali przy powiatowej ulicy w mieście: 1 Maja, Kolejowej i Zaporowej. Nie była to droga wojewódzka – stanie się nią w wyniku tejże modernizacji. Skąd ludzie mogli wiedzieć, że za chwilę stracą ogródki przed domami, a samochody pojadą tuż przed drzwiami wejściowymi do domu. I to w części uzdrowiskowej miasta.

RPO: Przyjrzymy się procesowi konsultacji. Rzecznik nie ma prawa wypowiadać się w sprawie tego, jak ma biec droga. Ale może sprawdzić, czy prawa obywateli były w procesie podejmowania decyzji respektowane.

Zdarza nam się w takich sprawach interweniować, bo niewłaściwe konsultacje mogą być podstawą do podważenia w sądzie decyzji uprawniających do inwestycji. To problem spotykany w całym kraju. Polska się rozwija, inwestuje się w drogi, autostrady, sieci energetyczne, fermy, fabryki. Ale często dzieje się to bez poszanowania praw mieszkańców.

(Rzecznik zwracał na problem uwagę już w czasie zeszłorocznego, dorocznego wystąpienia w Sejmie)

Dom należący do miasta i jest nieremontowany

Nie jesteśmy w stanie doprosić się władz, by nam ocieplili budynek. Bo przemaka, stoi nad rzeką, woda podchodzi pod parapety.

Przeszkodą w remoncie jest to, że budynek jest częścią nieruchomości, której druga część należy do wspólnoty. A podzielić się go nie da, bo ma wspólną z wspólnotą mieszkaniową klatkę schodową. Co możemy zrobić? Przecież płacimy czynsze. ADM uważa, że rozwiązaniem jest wykupienie mieszkań i wyremontowanie wspólnie ze wspólnotą mieszkaniową. „A my wyremontowaliśmy mieszkania w środku, dlaczego jeszcze mamy dopłacać do elewacji?”.

RPO: Zajrzymy do dokumentów i zobaczymy, co możemy zrobić.

Dostęp do informacji publicznej

W Gołdapi obywatele  nie są dopuszczani do głosu na sesji rady miasta w punkcie obrad „wolne wnioski”. Mimo że zabieranie głosu w tej części można traktować jako korzystanie z prawa do informacji publicznej. Niby mamy prawa, a nie daje się z nich korzystać.

RPO: To zbyt skomplikowane pytanie, by odpowiadać z miejsca. Zajmujemy się nim. W tym m.in. niewpuszczaniem obywateli na posiedzenia kolegialnych organów władz samorządowych, bo to niewątpliwie było naruszenie prawa dostępu do informacji publicznej. Ale czy jest tym także niedopuszczanie do głosu w punkcie „wolne wnioski”? To musimy sprawdzić.

Czy nadal mamy Konstytucję?

Prezydent Komorowski opublikował wczoraj Białą księgę naruszeń Konstytucji. Czy tu chodzi o takie zwykłe, dopuszczalne naruszenia? Czy to możliwe, że Konstytucja jest rozmontowywana?

RPO: Tak, w Polsce obserwujemy proces naruszania Konstytucji.  Zaczęło się od Trybunału Konstytucyjnego, ale równocześnie przyjęta została ustawa medialna (zmiana nadzoru nad mediami publicznymi), o prokuraturze (nowe, dodatkowe uprawnienia dla Ministra-Prokuratora Generalnego), prawo telekomunikacyjne - rozszerzające wykorzystywanie danych internetowych, ustawa antyterrorystyczna,  ustawa pozwalająca wykorzystywać przed sądem dowody zdobyte nielegalnie (czyli np. z prowokacji czy nielegalnych podsłuchów).

Te wszystkie ustawy zostały przyjęte, a pozbawiony niezależności Trybunał Konstytucyjny nie zareagował.

W 2017 r. przyszła kolej na sądy – które też kolejnymi ustawami zostały pobawione niezależności. A Trybunał Konstytucyjny nie jest traktowany przez rządzących jako bariera dla niekonstytucyjnych rozwiązań.

Co ma dziś znaczenie? Presja społeczna. To dzięki niej rząd wstrzymał prace nad ustawą wprowadzającą powszechną lustrację majątkową, czy ustawę o zbiórkach publicznych. A prezydent – zawetował przed rokiem ustawę o regionalnych izbach obrachunkowych. Widać więc, że zmienił się nam model państwa – ustawodawca nie zastanawia się, czy projekt zgodny jest z Konstytucją, ale nad tym, czy ustawa spowoduje sprzeciw społeczny czy nie.

Dla ludzi ma to takie znaczenie, że np. przepisy podatkowe mogą być stosowane przez władze dosyć dowolnie,  to może dotknąć także przedsiębiorców.

Naruszenie zasady niezależności sądów może uderzyć w ludzi – choćby w taki sposób, że nie będą w stanie dojść swoich racji w sprawie kredytów frankowych (bo sędziowie będą się bali naruszyć interesy państwowego sektora bankowego).

Kolejny problem to niewykonywanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego – jak choćby tego, które za niekonstytucyjne uznał różnicowanie  świadczeń dla opiekunów osób z  niepełnosprawnościami w zależności od tego, czy niepełnosprawność powstała w dzieciństwie czy w wieku dorosłym. Dzieje się tak, bo nie stworzyliśmy skutecznych mechanizmów pociągania polityków do odpowiedzialności przez Trybunał Stanu. Trybunał ten zależy od większości parlamentarnej – i nie jest skutecznym mechanizmem kontroli rządzących.

  • Były burmistrz Gołdapi  prosi o radę, jak bronić się przed ustawicznymi nękającymi zarzutami wieloletnich krytyków, którzy składają zawiadomienia do prokuratury. Rzecznik odżegnuje się od włączania w spory lokalne, obiecuje jednak, że przyjrzy się generalnemu problemowi. Zwraca uwagę, że granica między korzystaniem z praw i nadużywaniem tego prawa jest płynna i trudna w praktyce do wytyczenia.

Jeśli macie Państwo pytania, prosimy pisać: spotkaniaregionalne@brpo.gov.pl

 

Wniosek do Ministra Środowiska o wykonanie wyroku TS UE ws. wycinki w Puszczy Białowieskiej

Data: 2018-05-15
  • O pilne działania w celu wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE  ws. wycinki w Puszczy Białowieskiej zwrócił się do Ministra Środowiska Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Wskazał, że dziś zatwierdzanie planu urządzenia lasu - co było podstawą wycinki - nie podlega kontroli sądów administracyjnych, a społeczeństwo nie ma prawa głosu w takiej sprawie
  • Adam Bodnar wnosi o taką zmianę prawa, aby zatwierdzanie planu urządzenia lasu było decyzją administracyjną - co odpowiadałoby standardom międzynarodowym

W piśmie do ministra Henryka Kowalczyka z 10 maja 2018 r. RPO zwrócił się o informację o podjętych i planowanych działaniach mających na celu wykonanie wyroku TS UE. Poprosił go też o stanowisko w sprawie umożliwienia stronie społecznej aktywnego udziału w tego rodzaju postępowaniach.

RPO: Wykonać wyrok

17 kwietnia 2018 r., w związku ze skargą Komisji Europejskiej, TS UE wydał wyrok, w którym uznał, że Polska uchybiła zobowiązaniom spoczywającym na niej na mocy unijnego ustawodawstwa. Według TS UE działania aktywnej gospodarki leśnej mają szkodliwe skutki dla siedlisk i gatunków chronionych na obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska i w konsekwencji naruszają integralność tego obszaru. TS UE ocenił, że argumentacja władz nie pozwala na uznanie, iż wycinkę może uzasadniać konieczność ograniczenia gradacji kornika drukarza.

Z związku z wyrokiem zachodzi konieczność podjęcia pilnych działań zmierzających do wykonania  wyroku TSUE w celu ochrony Puszczy Białowieskiej i doprowadzenia do stanu zgodności z prawem unijnym - napisał Rzecznik do ministra.

Przypomniał, że skarga o stwierdzenie uchybienia jest kierowana przez Komisję lub inne państwo członkowskie przeciwko państwu członkowskiemu, które uchybiło zobowiązaniom wynikającym z prawa Unii. Jeżeli Trybunał Sprawiedliwości stwierdzi uchybienie, dane państwo powinno jak najszybciej zastosować się do wyroku. - Jeżeli Komisja uzna, że państwo członkowskie nie zastosowało się do wyroku, może wnieść nową skargę i domagać się sankcji finansowych. Jednak w sytuacji nieprzekazania Komisji krajowych środków transpozycji dyrektywy Trybunał Sprawiedliwości może, na jej wniosek, nakładać kary pieniężne już na etapie pierwszego wyroku - podkreślił Adam Bodnar.

Zaznaczył, że na niezgodność decyzji Ministra Środowiska z 25 marca 2016 r. o  zatwierdzeniu aneksu do planu urządzenia lasu na lata 2012-2021 dla Nadleśnictwa Białowieża z m.in. prawem unijnym, wskazał w skardze do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego z 13 lutego 2017 r. Podniósł wówczas, że decyzja narusza art. 6 ust. 3 dyrektywy Rady 92/43/EWG z 21 maja 1992 r. w sprawie oceny siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory.

Obywatele muszą mieć głos 

Inicjując sądowoadministracyjną kontrolę decyzji ministra, RPO kierował się w szczególności potrzebą ochrony prawa obywateli do współuczestniczenia w ochronie środowiska. Organ administracji w sposób uchybiający zasadom rządzącym procedurą administracyjną pominął wszystkie, niezwykle liczne głosy krytyczne względem planowanych zmian w planie urządzenia lasu, pochodzące zarówno ze strony środowisk naukowych, jak również ze strony organizacji ekologicznych.  Decyzja ministra wydana w takich warunkach winna była zostać uchylona, a postępowanie administracyjne powtórzone – tym razem z zachowaniem wszelkich wymaganych prawem reguł i z wnikliwym rozważeniem całokształtu dostępnego materiału dowodowego - dodał Rzecznik

Wyraził ubolewanie, że zarówno WSA w Warszawie, jak i Naczelny Sąd Administracyjny uznały skargę RPO za niedopuszczalną. Jej merytoryczna (a nie jedynie formalna - co miało miejsce) ocena mogłaby pozwolić na uniknięcie wydania dotkliwego wizerunkowo i - ewentualnie, w przyszłości, finansowo - dla Polski wyroku. Niezależnie od wciąż występujących wątpliwości, RPO uznaje za przesądzone, iż zatwierdzanie planu urządzenia lasu nie może zostać poddane kontroli sądowoadministracyjnej.

- Oznacza to, że społeczeństwo, reprezentowane przez organizacje ekologiczne, pozbawione jest możliwości udziału w postępowaniu i sprawowania nad nim kontroli obywatelskiej -  napisał Adam Bodnar. Kontrola taka byłaby jednak wskazana. Modyfikacja przepisów ustawy o lasach, polegająca na jednoznacznym wskazaniu decyzji administracyjnej, jako formy prawnej rozstrzygnięcia w przedmiocie zatwierdzenia planu (aneksu do planu) urządzenia lasu doprowadziłoby polskie prawodawstwo do standardu wymaganego tzw. Konwencją z Aarhus.

Korekta obowiązujących rozwiązań ustawowych oznaczałaby też zapewnienie obywatelom możliwości rzeczywistej realizacji ich konstytucyjnego prawa i obowiązku ochrony środowiska – zaznaczył RPO.

Historia całej sprawy

W 2016 r. ówczesny minister środowiska Jan Szyszko wydał decyzję o zwiększeniu cięć w Puszczy. Argumentował, że chodzi przede wszystkim o  „cięcia sanitarne” i usuwania drzew zagrażających bezpieczeństwu - wobec zaatakowania świerków przez kornika drukarza. Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Polski, zakończone skierowaniem sprawy do Trybunału latem 2017 r. Przeciwko wycince aktywnie protestowały organizacje ekologiczne i obywatele.

TS UE w Luksemburgu orzekł, że decyzje o zwiększeniu wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszały prawo UE . Wyrok wydała Wielka Izba Trybunału. Od jej orzeczenia nie przysługuje odwołanie.

Wyrok ten pośrednio potwierdził, że protesty przeciw wycince oraz działania prawne, w tym RPO, miały swoje uzasadnienie. Z uwagi na to, że Puszcza Białowieska jest dobrem wspólnym i dziedzictwem narodowym, sprawa powinna była podlegać kontroli obywatelskiej. W ocenie RPO nie można uznać tak - jak przyjęły sądy administracyjne - że było to tylko wykonywanie uprawnień właścicielskich Lasów Państwowych.

Po wyroku TS UE Rzecznik zwrócił się do policji i Lasów Państwowych by rozważyły, czy w sprawach przeciwko protestującym przeciw wycince w Puszczy Białowieskiej nadal popierać wnioski o ukaranie. W ocenie Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane ani też narażone na postępowania sądowe.

V.7200.5.2018

 

RPO do Policji i Lasów Państwowych: wycofajcie wnioski o ściganie przeciwników wycinki Puszczy Białowieskiej

Data: 2018-05-02
  • Komendant Wojewódzki Policji w Białymstoku powinien rozważyć, czy w sprawach przeciwko protestującym w Puszczy Białowieskiej nadal popierać wnioski o ukaranie
  • Wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna. Tym samym manifestacje przeciwników wycinki były legalne. To wynika z wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przypomina Policji i Lasom Państwowym, że ostrzegał przed naruszaniem konstytucyjnego prawa do wolności zgromadzeń
  • Rzecznik przygotowuje kompleksowy raport w sprawie wolności zgromadzeń w Polsce

Rzecznik Praw Obywatelskich napisał do komendanta wojewódzkiego Policji Daniela Kołnierowicza i do dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku Andrzeja Józefa Nowaka (VII.613.4.2017), jak bardzo istotny z punktu widzenia ochrony uczestników zgromadzeń publicznych w Puszczy Białowieskiej jest wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 17 kwietnia 2018 r. w sprawie Puszczy Białowieskiej (C- 441/17).

Obie instytucje powinny bardzo poważnie zastanowić się, co zrobić z wnioskami o ściganie uczestników manifestacji przeciwko wycince. Takich wniosków jest teraz około 200. Należy przy tym przypomnieć, że wobec uczestników pokojowych manifestacji odbywanych w Puszczy Białowieskiej zarówno policja, jak i straż leśna, podejmowała czynności, które uniemożliwiały im korzystanie z wolności zgromadzeń publicznych – zauważa Adam Bodnar.

Trybunał – przypomina RPO - uznał, że Polska uchybiła swoim zobowiązaniom wynikających z dyrektywy siedliskowej i dyrektywy ptasiej, a wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna. Tym samym potwierdził, że manifestacje w Puszczy były uzasadnione i podjęte po to, by doprowadzić do przestrzegania prawa przez polskie władze. Protesty obrońców puszczy miały bowiem na celu powstrzymanie podjętych przez Lasy Państwowe działań, które prowadziły do  zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej.

W ocenie Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane, ani też narażone na postępowania sądowe.

Rzecznik wielokrotnie występował do komendantów Policji (w Hajnówce, w Białymstoku, Komendanta Głównego Policji), a także do Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku w tej sprawie. Wskazywał, że działania policji i straży leśnej, w konsekwencji których uczestnikom zgromadzeń zarzucano naruszenie przepisów kodeksu wykroczeń, a także kodeksu karnego, nie uwzględniały istoty wolności zgromadzeń publicznych zagwarantowanej w art. 57 Konstytucji.

Rzecznik podkreślał pokojowy i spontaniczny charakter tych zgromadzeń, zwracał uwagę na nieproporcjonalne, użycie środków przymusu bezpośredniego przez strażników leśnych wobec pokojowo manifestujących. Rzecznik przypominał także o obowiązku zabezpieczenia zgromadzeń przez policję, a zatem do zapewnienia bezpieczeństwa jego uczestnikom, którzy skarżyli się na to, że protest odbywał się przy włączonych maszynach do wycinki drzew.

Stanowisko Rzecznika nie było jednak brane pod uwagę. Policja nie zgadzała się z uznaniem organizowanych zgromadzeń za zgromadzenia spontaniczne. Dyrektor Lasów Państwowych w Białymstoku wskazywał zaś na konieczność podejmowanych działań wobec uczestników zgromadzeń. Tymczasem zakazy wstępu do lasu w  kontekście wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE okazały się niezasadne. Tym samym podejmowane przez policję i straż leśną działania nie miały i nie mają uzasadnionych podstaw prawnych.

Sąd Rejonowy w  Bielsku Podlaskim Wydział Zamiejscowy w Hajnówce wydał dwa wyroki w sprawie zgromadzeń publicznych odbywanych w Puszczy Białowieskiej (wyroki nieprawomocne).

  • W wyroku z dnia 22 listopada 2017 r., sąd uznał manifestujących za winnych, lecz odstąpił od wymierzenia kary,
  • W wyroku z 10 stycznia 2018 r. sąd uniewinnił protestujących i stwierdził, że w sprawie działań Lasów Państwowych podejmowanych w Puszczy Białowieskiej społeczeństwo zostało pozbawione dostępu do sądownictwa, co okazało się istotne dla uznania, że obwinieni działali w warunkach stanu wyższej konieczności.[1]

Duża liczba spraw jest jednak w toku. Nadleśnictwa Białowieża, Browsk i Hajnówka do końca stycznia 2018 roku wniosły 187 wniosków o ukaranie za wykroczenia. Sąd Rejonowy w Bielsku Podlaskim wydał 82 wyroki skazujące na grzywny od 70 do 300 zł (wyroki nie są prawomocne)[2]. Dodatkowo Rzecznik zauważa, że z powództwa Lasów Państwowych toczą się również postępowania cywilne o odszkodowanie.

- Mając na uwadze wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE należy rozważyć, czy w sprawach toczących się przeciwko osobom protestującym w Puszczy Białowieskiej popieranie wniosków o  ukaranie, aktów oskarżenia, czy pozwów cywilnych, jest zasadne – pisze Adam Bodnar i prosi o informacje o podjętych w sprawie działaniach.

VII.613.4.2017

 

 

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

VII.613.4.2017 z 27 kwietnia 2018 r. – wystąpienie do Komendanta Wojewódzkiego Policji i Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w sprawie ochronnych praw uczestników manifestacji w Puszczy Białowieskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich dotychczas podejmował liczne działania mające na celu ochronę uczestników zgromadzeń publicznych odbywanych w Puszczy Białowieskiej. Z punktu widzenia tych działań, bardzo istotny okazał się wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 17 kwietnia 2018 r. w sprawie Puszczy Białowieskiej. Trybunał stwierdził bowiem naruszenie przez Polskę prawa UE – dyrektywy Rady 92/43/EWG w sprawie ochrony siedlisk przyrodniczych oraz dzikiej fauny i flory (dyrektywa siedliskowa) i dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2009/147/WE w sprawie ochrony dzikiego ptactwa (dyrektywa ptasia).

W świetle wyroku TSUE wycinka drzew w Puszczy Białowieskiej była nielegalna, gdyż podjęte przez Polskę działania w zakresie gospodarki leśnej na obszarze Natura 2000 Puszcza Białowieska uznane zostały przez Trybunał jako naruszające prawo Unii. Tym samym wyrok Trybunału potwierdza, że manifestacje odbywane w Puszczy były uzasadnione i podjęte w celu doprowadzenia do przestrzegania prawa przez naruszające je organy władzy publicznej. Protesty obrońców puszczy miały bowiem na celu powstrzymanie podjętych przez Lasy Państwowe działań, które prowadziły do zwiększenia wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej. Zdaniem Rzecznika osoby protestujące nie powinny być zatem karane, ani też narażone na postępowania sądowe, które aktualnie toczą się przeciwko nim ze względu na uczestnictwo w manifestacjach organizowanych przeciwko wycince drzew w Puszczy Białowieskiej.

Mając powyższe na uwadze, a w szczególności zważywszy na wyrok Trybunał Sprawiedliwości UE, w ocenie Rzecznika, należy rozważyć, czy w sprawach toczących się przeciwko osobom protestującym w Puszczy Białowieskiej popieranie wniosków o ukaranie, aktów oskarżenia, czy pozwów cywilnych, jest zasadne. Należy bowiem uznać, że inkryminowane działania związane były z realizacją wolności zgromadzeń publicznych i wolnością wypowiedzi zagwarantowanych w Konstytucji i aktach prawa międzynarodowego.

Rzecznik wskazał, że w świetle wyroku TSUE to protestujący mieli rację, zaś ich postawa stanowiła realizację konstytucyjnego obowiązku ochrony środowiska. Organy władzy publicznej dopuściły się natomiast naruszenia spoczywającego na nich obowiązku ochrony środowiska, a ponadto zamiast wspierać działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy środowiska, podjęły wobec nich działania represyjne.

Rzecznik przedstawił niniejsze uwagi stwierdzające naruszenie praw i wolności obywatelskich wnosząc o podjęcie działań zmierzających do zapewnienia ich przywrócenia i ochrony.


[1] „Okoliczność owa ma natomiast istotne znaczenie, dla oceny zachowań obwinionych w niniejszej sprawie, jasno wskazując, iż niejako w obiektywny sposób pozbawieni oni byli alternatywnej możliwości rozwiązania sporu, bądź uzyskania decyzji o wstrzymaniu działań nieodwracalnych, do czasu wydania rozstrzygnięcia sporu, pomiędzy nimi a czynnikami decyzyjnymi w zakresie wycinki, co z kolei ma istotne znaczenie dla oceny czy zachowanie ich winno być oceniane jako podjęte w warunkach obrony przed niebezpieczeństwem dla dobra prawnego w imieniu którego stanęli, a którego nie można było uniknąć inaczej (niebezpieczeństwa) niż przez poświęcenie innego dobra chronionego prawem (zakłócenia porządku z art. 51 k.w), a zatem w kontekście istnienia podstaw do uznania ich działania w stanie wyższej konieczności wskazanej normą art. 16 k.w.”

 

List z Polski. Relacja Adama Bodnara ze spotkan regionalnych w województwie kujawsko-pomorskim, pomorskim i zachodniopomorskim

Data: 2018-04-21

Kolejne spotkania regionalne #RPO zakończone. Inowrocław, Nowa Wieś Królewska (gmina Płużnica), Koronowo, Nakło nad Notecią, Tuchola, Chojnice, Człuchów, Wałcz i Szczecinek.

Znowu wraz z moją ekipą zobaczyłem kawał Polski, której nie widać z Warszawy. Po raz kolejny wraca pytanie, co zrobić, by problemy, których ludzie tu doświadczają, stały się częścią debaty publicznej. Wielkie publiczne sprawy zaczynają się od rzeczy zwykłych i pozornie niezauważalnych. Najwyższa pora je zauważyć.

WYWŁASZCZENIA POD INWESTYCJE, KŁOPOTLIWE INWESTYCJE. Ludzie mówili o skutkach budowy dróg, z których wszyscy korzystamy. Procedury wypłacania odszkodowań za ziemię i domy przejęte pod cel publiczny budzą wątpliwości. Na spotkanie w Nakle przyjechali przedstawiciele całej grupy mieszkańców poszkodowanych przez taką inwestycje i działania państwa. W Chojnicach – mieszkańcy osiedla, przez które ma przejść obwodnica. Znowu ludzie zgłaszają problemy uciążliwych inwestycji – ferm kurzych, cukrowni, których śmierdzące wyziewy nie pozwalają otwierać okien w mieszkaniach.

WYKLUCZENIE KOMUNIKACYJNE. W wielkim mieście mało kto myśli o tym, jakim problemem jest dojazd do szkoły. Nie chodzi o korki i liczbę przesiadek. Połączenia może w ogóle nie być. Zwłaszcza do liceum, bo do nich gimbusy już nie dowożą. I radź sobie licealisto sam. Ciesz się jeśli rodzice mają samochód i cię dowiozą. Tak właśnie realizujemy konstytucyjne prawo do edukacji oraz zasadę równych szans. Słyszeliśmy o miejscowości, z której uczniowie idą do liceum w mieście dobrych parę kilometrów na piechotę. To musimy sprawdzić. W Człuchowie poradzili sobie tworząc zakład budżetowy, który odpowiada za dowóz dzieci do szkół. Dostaje dotację z powiatu. Jeździ na podstawie planów lekcji w szkołach. Niestety, takie rozwiązanie odcina część uczniów od zajęć pozalekcyjnych. Ostatni autobus jedzie na wieś o godz. 15.10. Ale przynajmniej jest jak dojechać do szkoły. Jeździmy po Polsce i ciągle zastanawiamy się, jak rozwiązać ten problem. Zwłaszcza w północno-zachodniej Polsce, gdzie odległości między miejscowościami znaczne. Kto ma pomysł? Blablacar dla lokalnych społeczności? Dostępny dla seniorów, młodzieży i osób z niepełnosprawnościami?

BORY TUCHOLSKIE. W Borach Tucholskich widać straszliwe spustoszenia po zeszłorocznym huraganie. Ludzie opowiadają, jak sobie w zeszłym roku pomogli nawzajem, podpowiadają, że o tym powinna dowiedzieć się cała Polska, bo to prawdziwa obywatelska lekcja. Ale także przykład skutecznego zarządzania kryzysowego na poziomie lokalnym. Może pojawią się wkrótce na ten temat opracowania naukowe. Ale też ciągle pojawiają się problemy – np. nie wiadomo, jak wypłacić odszkodowania dla właścicieli prywatnych lasów. I to ciągle jest niezałatwione – a my już dawno przestaliśmy pamiętać o katastrofie, która nawiedziła te okolice.

CODA i OSOBY GŁUCHE. Kiedy ludzie pytają mnie, co najbardziej zdziwiło mnie w pracy Rzecznika– często opowiadam o dzieciach CODA, czyli o słyszących dzieciach niesłyszących rodziców. Pamiętacie film La Famille Bélier (Rozumiemy się bez słów) ze znakomitą rolą francuskiej piosenkarki Louane? Ona była właśnie CODA. Tłumaczyła rodzicom, co nauczyciel powiedział w czasie wywiadówki, jaką diagnozę przedstawił lekarz, czego zażądał urzędnik. Jak się ma 10 lat, to nie wszystko się rozumie. A rodzice oczekują, że ktoś im pomoże. Własne dziecko jest pod ręką, a rodzice nawet nie zauważają jaką odpowiedzialnością je obarczają. Takie dzieci są także w Polsce. Za każdym razem, kiedy mówię o tym na spotkaniach w dużych miastach, ludzie się dziwią. I wiecie co? – kiedy to powiedziałem w Nowej Wsi Królewskiej, przez salę przeszedł szmer. I jedna dziewczyna wstała. – „Ja mam niesłyszących rodziców”. – powiedziała. „My tu doskonale wiemy, o czym Pan mówi”. W Chojnicach natychmiast rękę podniosła pani, która jest CODA i która – najczęściej społecznie – tłumaczy swoim niesłyszącym bliskim i przyjaciołom, co mówi do nich urzędnik albo lekarz. A w Wałczu przyszła cała grupa osób głuchych, które dokładnie odpytały mnie z tego, jak państwo powinno respektować ich prawa.

RODZICE DZIECI Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIĄ. Zawsze w czasie spotkań Rzecznika pojawiają się rodzice dzieci z niepełnosprawnościami. To jest ogromny , systemowy, nierozwiązany od lat problem. Dotyczy to wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów. Ale także dostępności terapii (i dojazdu na nią), jak również wytchnienia dla opiekunów. To kwestia znajdowania pracy, usamodzielniania, jeśli się da, budowy mieszkań, w których osoby z niepełnosprawnościami mogą w miarę samodzielnie żyć. To nie jest łatwe zadanie, trudno się je przekuwa w chwytliwe hasła. Ale nie wolno tego odkładać „na potem” i czekać, że może nasi współobywatele z niepełnosprawnościami i ich opiekunowie nie będą mieli dość sił, by się o swe prawa upomnieć.

IDĄ WYBORY. Na naszych spotkaniach dużo częściej niż dotychczas pojawiali się samorządowcy. Słuchali ludzi, notowali, obiecywali sprawdzić i zaradzić zgłaszanym problemom. To dla nas znak, że już niebawem nie będziemy mogli jeździć po Polsce, by nie włączać się w samorządową kampanię wyborczą. Ale dla Was – znak, że warto się organizować i sygnalizować problemy. Teraz jest czas. Czas na zgłaszania postulatów – dla siebie i dla sąsiada. Dla innych. Odpytywania kandydatów na temat budżetu obywatelskiego, rejestru umów cywilnoprawnych, pakietów senioralnych, ośrodków wsparcia dla osób z niepełnosprawnościami, młodzieżowych rad miasta i różnych innych pomysłów, które zwiększą jakość życia wspólnoty lokalnej.

Wracamy do Warszawy z pudłem spraw zgłaszanych w czasie indywidualnych spotkań Pani adw. Joannie Łodej z Biura RPO. Za miesiąc kolejny, ostatni przed wyborami wyjazd – na Warmię i Mazury.

Prawa osób głuchych, RODO, dostęp do informacji publicznej, uciążliwe inwestycje koło domu, czyli spotkanie regionalne RPO w Wałczu

Data: 2018-04-18

Do Wałeckiego Centrum Kultury przyszło po południu ponad 30 osób w tym grupa osób głuchych.

Prawa osób głuchych

Głusi w Wałczu nie mają jak zadzwonić na policję czy po lekarza. Nie ma systemu powiadamiania SMS-ami, które by mogły odbierać służby ratunkowe i pomocowe. Co będzie, gdy zabraknie pomocy sąsiedzkiej?

RPO: Lista problemów osób głuchych jest niestety w Polsce długa. Konieczność wdrożenia systemu powiadamiania SMS-ami jest oczywista. Rząd to od dawna obiecuje, a kolejne pismo w tej sprawie podpisałem w zeszłym tygodniu.

Barbara Imiołczyk, współprzewodnicząca Komisji Ekspertów ds. Osób Głuchych przy RPO: W czasie ostatniego spotkania Komisji przedstawiciele MSWiA mówili, że właśnie rozbudowują aplikację dla numeru 112 stworzoną dla osób głuchych w województwie warmińsko-mazurskim.

- A co mamy zrobić, kiedy zdołamy skutecznie wezwać policję, a ta przyjedzie bez tłumacza migowego? – pada pytanie z sali. – Skąd lekarz będzie wiedział, jakie osoba głucha bierze leki?

Barbara Imiołczyk: To powinno być wpisane w tym systemie alarmowym. Każda zarejestrowana osoba ma mieć swoje konto. W województwie warmińsko-mazurskim w ramach projektu pilotażowego takie dane zebrano, przeszkolono osoby głuche i służbę. Alternatywą tłumacza może być wideotłumacz. Urządzenia cyfrowe dają nowe możliwości komunikacyjne.

RPO: A Rzecznik może już teraz przypomnieć szkołom policyjnym, jak ważne jest przygotowywanie do pomocy osobom głuchym.

- Potrzebne są też jasne i zrozumiałe pouczenia dla uczestników postępowań, także postępowań administracyjnych. Osoby głuche czasem nie potrafią czytać.

RPO: Polska ma problem we wdrożeniu już samej dyrektywy o prawie do obrony, która nakazuje, by przygotowywać dla ludzi pouczenia, które nie są pisane językiem prawniczym. Ministerstwo przygotowało jedynie ulotki przytaczające treść przepisów. By pomóc obywatelom, Rzecznik razem z Fundacją Helsińską przygotowali krótkie broszury napisane prostym językiem, które tłumaczą prawa i obowiązki zawarte w pouczeniach – szkoda, że policja tak słabo z nich korzysta.

- Za mało jest tłumaczeń programów telewizyjnych na język migowy.

RPO: Tak, to jest znany problem. Rzecznik regularnie się o to upomina, ostatnio – w marcu. Rzeczywiście, powinniśmy się przyjrzeć temu, jak tłumaczone są tramsmisje posiedzeń Sejmu i komisji sejmowych, czy wystąpień przedstawicieli władz publicznych . Warto też sprawdzić, jak będą przygotowywane materiały w najbliższej kampanii wyborczej.

Sposób orzekania o niepełnosprawności - po spotkaniu w Siemczynie (jesienią 2017 )

Na sygnał zgłoszony jesienią 2017 r. w Siemczynie (niedaleko Wałcza) RPO zareagował. Teraz uczestnicy tamtego spotkania przyjechali opowiedzieć, co dzieje się w sprawie.

Zaszły zmiany w systemie orzekania, ale nadal rodzice mają wątpliwości co do kompetencji składów orzekających o niepełnosprawności. Starosta twierdzi, że lepszych lekarzy orzeczników nie może znaleźć, więc w sprawie autyzmu osób dorosłych orzekają …pediatrzy.

RPO: Czyli trzeba będzie podjąć kolejną interwencję.

Czy politycy wesprą nas w obronie zabijanych dzieci poczętych (projekt ustawy „za życiem”)

RPO: Nie jestem politykiem. A jako Rzecznik uważam, że problemem jest to, że obowiązująca ustawa nie jest respektowana.

Problem uciążliwych ferm

W małych miejscowościach ludzie są zaskakiwani budową fermy w bezpośrednim sąsiedztwie. Ludzie mają zwykle bardzo mało czasu na reakcję, a potem zaczyna się walka o życie w godnych warunkach. Inwestor na ogół jest na to głuchy, bo ferma nie stoi koło jego domu.

Koło nas ma powstać ferma kurza. W turystycznej gminie! W 7 dni znaleźliśmy prawnika, zareagowaliśmy, naciskamy na burmistrza. Zaczęła się gra o treść miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Niestety, na tym etapie ludzie nie mają wpływ na treść projektu planu.

Budowa stacji bazowych dla telefonii komórkowej

Przepisy dają inwestorom pełną swobodę w wyborze miejsca, a promieniowanie z tych stacji jest zdaniem ludzi szkodliwe.

RPO: To jest jeden z problemów, którymi się zajmujemy.

Niezrozumiałe umowy i regulaminy usług

RPO: Coraz bardziej szczegółowe i coraz mniej zrozumiałe umowy to coraz bardziej poważny problem. Umów tak łatwo się nie uprości, bo regulują one złożone i skomplikowane sprawy. Rozwiązaniem mogłyby być proste ulotki zawierające esencje informacji o umowie, zwłaszcza jeśli dotyczy ona takich usług jak prąd, gaz czy telefon.

Kiedy nie możemy poradzić sobie z taką umową, warto się skontaktować z powiatowym lub miejskim Rzecznikiem Konsumenta. Rzecznicy Konsumenta współpracują z Urzędem Ochrony Konkurencji i Konsumenta. A to jest instytucja powołana do przeciwdziałania praktykom naruszającym zbiorowe interesy konsumenta.

Działalność firm lichwiarskich

Opłaty przy pożyczkach firm lichwiarskich powinny być ukrócone.

RPO: Musimy się nad tym zastanowić.

Wdrożenie unijnego rozporządzenia o ochronie danych osobowych (RODO)

RPO: RODO wchodzi w życie 25 maja. To jest unijne rozporządzenie, czyli akt prawny, który obowiązuje we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Do tej pory chroniło nas tylko prawo krajowe (ustawa o ochronie danych osobowych), ale prawo – z powodu rozwoju nowych technologii – słabo nas chroniło, pozyskiwanie i obracanie danymi stawało się coraz łatwiejsze. Instytucje chroniące dane w różnych krajach nie nadążały za wyzwaniami.

Teraz na przedsiębiorców zostaną nałożone bardzo konkretne obowiązki. Za naruszenia grozić im będą kary finansowe – a zasady będą jednolite w całej Unii, więc każdy jej obywatel będzie miał takie same narzędzia obrony przed nadużyciami.

To istotnie zmieni zasady funkcjonowania przedsiębiorców, ale także instytucji takich jak RPO.

Warto się przeszkolić lub nawiązać kontakt z prawnikiem posiadającym wiedze w tym zakresie.

Dostęp do informacji publicznej

Lokalni dziennikarze przygotowujący materiały krytyczne dla władz lokalnych nie są w stanie wyegzekwować informacji publicznych. Np. kiedy powstaje materiał o problemie, jaki z władzami ma mieszkaniec miasta, który podaje swoje dane do publikacji, władze odmawiają informacji pod pretekstem ochrony danych osobowej tej osoby.

RPO: Przykład idzie z góry. MEN nie ujawnia informacji o tym, kto przygotował nowe podstawy programowe do matematyki. Sejm nie ujawnia, kto poparł kandydatury sędziów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa.

Urzędy stosują też różne sztuczki, by odmawiać informacji lub odwlekać moment jej ujawnienia. Jedną z tych sztuczek jest zasłanianie się ochroną danych osobowych, inną – zasłanianie się tym, że dana informacja jest „dokumentem wewnętrznym”.

Jakie są rozwiązania? Można iść do sądu i nieustępliwością uczyć urząd, czym jest dostęp do informacji publicznej albo nawiązać kontakt z organizacją pozarządową, która ma doświadczenie w budowaniu dostępu do informacji publicznej. Warto chwalić za wspieranie kultury jawności – za publikowanie umów w rejestrze umów w Biuletynie Informacji Publicznej, co zaczyna się już dziać w Polsce – a co można przyspieszyć np. korzystając z prawa do petycji.

Dostęp obywateli do informacji jest bowiem istotą samorządności.

Przyszłość niezależnych instytucji w Polsce

Czy skoro sądy zostały zawłaszczone przez partię rządzącą, to zmieni niezależność Rzecznika Praw Obywatelskich?

RPO: Do końca kadencji mam dwa lata i cztery miesiące. Nie będę się ubiegał o ponowny wybór, bo to wymagałoby zabiegania o poparcie polityków. 

Ustawy o sądach się zmieniły, ale zostaje 10 tysięcy sędziów. Stracą ochronę instytucjonalną, ale nadal będą mieli wiedzę i honor.

Pamiętajcie Państwo o jednym – sprawy, które trafiają do RPO, nie zmieniają się od lat. Czy władza jest taka czy inna, realne społeczne krzywdy nie są przedmiotem debaty publicznej.

Rok po huraganie. Spotkanie regionalne RPO w Chojnicach

Data: 2018-04-18

W Chojnicach do Centrum Edukacyjno-Wdrożeniowego przyszło na poranne spotkanie z Adamem Bodnarem ponad 80 osób, więc zacząć musieliśmy od doniesienia krzeseł i powiększenia sali przez zdemontowanie przesuwnej ściany. Jakie sprawy? Niesprawność sądów, prawa osób z niepełnosprawnościami, skutki huraganu sprzed roku, problemy organizacji pozarządowych.

Rzecznik praw obywatelskich opowiedział o swoich kompetencjach, o tym, że Konstytucja każdemu daje prawo, by do RPO się zwrócić, a Rzecznik musi na to odpowiedzieć (choć na odpowiedź trzeba czasem poczekać – wniosków i skarg rocznie jest 50 tys.). Rzecznik jest niezależny od władz.

Kiedy Barbara Imiołczyk z BRPO, współprzewodnicząca Komisji ekspertów ds. osób głuchych przy RPO, zaczęła opowiadać o dyskryminacji osób głuchych, okazało się – tak jak w Nowej Wsi Królewskiej – że na sali jest tłumaczka języka migowego, CODA (słysząca córka niesłyszących rodziców) i podała konkretne przykłady problemów, z jakimi borykają się osoby głuche w Chojnicach (obecny na spotkaniu wicestarosta mówi, że są w urzędzie osoby przeszkolone w języku migowym, ale one oczywiście nie znają go tak biegle, jak osoby posługujące się nim od urodzenia).

- Powinniśmy to zgłaszać Rzecznikowi. Trzeba interweniować i nie odpuszczać – przekonywała Barbara Imiołczyk.

- O prawa człowieka walczyć jest trudno – dodał Adam Bodnar. Przypomniał sylwetkę Rosy Parks, która nie zgodziła się pierwsza na segregację rasową w autobusie w USA. – Tak, uważano ją za wariatkę. Ale to ona zmieniła rzeczywistość.

Tak jak pani Jolanta Kramarz, osoba niewidoma, która nie zgodziła się, by wypraszać ją z gabinetu lekarskiego, skoro towarzyszy jej pies przewodnik. Poszła z tym do sądu. Wygrała. Proszę pamiętać, że korzystając z dostępnych narzędzi prawnych walczy się także o prawa innych.

Czy w kinach powinno być tak głośno?

RPO: To chyba nie jest zadanie do Rzecznika. Naszym zadaniem jest pilnowanie relacji władzy publicznej z jednostką. Prawami konsumenckimi powinien raczej zająć się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Jakie prawa mają właściciele lasów prywatnych zwalonych w czasie wichury w 2017 r.

·       Jak poruszyć sprawę odszkodowań? Do kogo się zwrócić, skoro rząd sam z siebie do załatwienia sprawy się nie pali?

RPO: Chętnie się temu przyjrzymy, zbadamy przepisy. Prosimy o kontakt i więcej dokumentów.

·       Po huraganach w 2010 r. odzyskiwanie odszkodowań (likwidacja szkody) zajęło 7 lat. Tak nie może być! (takie są konsekwencje zapisów w ustawie o obowiązkowym ubezpieczeniu rolników – w przypadku ubezpieczenia dobrowolnego UOKiK by zareagował, ale w tym ubezpieczeniu rolnik jest traktowany jak przedsiębiorca i szacowanie szkód, ustalanie odszkodowań trwa i trwa ).

Dlaczego urlop wytchnieniowy ustawa „za życiem” daje tylko osobom o najniższych dochodach?

Limit jest na poziomie 1200 zł dochodu. Czy innym się wytchnienie nie należy?

RPO: Sprawdzimy. Opiekunowie osób z niepełnosprawnością muszą mieć prawo do wytchnienia.

Obwodnica jest budowana przez nasze osiedle

Nasze domy, zbudowane całkiem niedawno, będą miały 30-70 metrów do bardzo ruchliwej drogi. Jakie mamy szanse na zmianę projektu (budowa jest na etapie projektowania a są inne możliwe rozwiązania), na ochronę domów przed hałasem?

RPO: Musimy przejrzeć dokumenty. Być może jest tu pole do interwencji.

Problem z rozliczeniami finansowymi w organizacjach pozarządowych

Czy nie da się jakoś uprościć rozliczeń i procedur? Przecież my działamy dla dobra wspólnego (i to w czasach, kiedy zaczyna się tę aktywność traktować dziwnie, nierówno, jedni są lepsi, inni gorsi)?

RPO:  Tak, niestety widać nierówne traktowanie organizacji pozarządowych – jedne w czasie demonstracji mogą naruszać prawo i policja nie reaguje, inne są traktowane nadmiernie ostro. To samo dzieje się przy rozdziale funduszy  (Np. organizacja przeciwdziałająca przemocy wobec kobiet nie dostała wsparcia, bo… nie zajmuje się przemocą wobec mężczyzn).

Kolejny problemem są procedury. W takiej sytuacji najważniejsze jest wsparcie organizacji pozarządowych na szczeblu samorządowym – centra organizacji pozarządowych, pomoc w rozliczaniu środków i pozyskiwaniu funduszy (tak np. działa Konin). Bo jeśli korzysta się z funduszy publicznych czy ze zbiórek publicznych, to trzeba się z tego porządnie rozliczać.

- Pamiętajmy jeszcze o jednym: pojedyncza organizacja zginie. Trzeba działać razem, uczyć się od siebie, współpracować  – dodał Dariusz Supeł z BRPO.

Sprawy w sądach

Dwie zgłoszone sprawy dotyczą działania sądów – zdaniem uczestników spotkania sądy nie przestrzegają procedur i panują tam układy. Jedna sprawa dotyczyła kwestii, która zaczęła się od interwencji miejskiej. W drugą zaangażowane było Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Gdansku, ale nie pomogło (- I po to jeżdżę po Polsce, żeby takie rzeczy usłyszeć – mówi Adam Bodnar)

RPO: Działania Straży Miejskiej w wielu miastach budzą wątpliwości. Raport MSWiA pokazuje np., że ze stosowaniem środków przymusu bezpośredniego największe kłopoty mają właśnie straże miejskie.

Reformy sądownictwa z ostatnich miesięcy skupiły się na personaliach, ale wprowadziły też instytucję skargi nadzwyczajnej – to jest nowego, nadzwyczajnego narzędzia do oceny wyroków, co do których ludzie mają wątpliwości. 

Proszę jednak pamiętać o jednym: nie można dawać się ponieść swoim subiektywnym ocenom. Każda sytuacja ma wiele odcieni szarości.

Wyrok TS UE ws. Puszczy Białowieskiej. Jej obrona była uzasadniona

Data: 2018-04-17

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej  w Luksemburgu ws. wycinki drzew w Puszczy Białowieskiej pośrednio potwierdza, że protesty przeciw niej oraz działania prawne, w tym Rzecznika  Praw Obywatelskich, miały swoje uzasadnienie.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w Luksemburgu orzekł, że decyzje władz Polski o zwiększeniu wycinki w Puszczy Białowieskiej naruszały prawo UE . Wyrok wydała Wielka Izba Trybunału. Od jej orzeczenia nie przysługuje odwołanie.

W 2016 r. ówczesny minister środowiska Jan Szyszko wydał decyzję o zwiększeniu cięć w Puszczy. Argumentował, że chodzi przede wszystkim o  „cięcia sanitarne” i usuwania drzew zagrażających bezpieczeństwu - wobec zaatakowania świerków przez kornika drukarza. Komisja Europejska wszczęła postępowanie wobec Polski, zakończone skierowaniem sprawy do Trybunału latem 2017 r. Przeciwko wycince aktywnie protestowały organizacje ekologiczne i obywatele.

Argumenty RPO w sprawie Puszczy

Rzecznik Adam Bodnar kwestionował przed polskimi sądami administracyjnymi decyzję ministra. Formalnie była ona zatwierdzeniem aneksu do planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża. Sądy odmówiły skontrolowania zgodności wycinki z prawem, także unijnym.

Przed sądami RPO argumentował, że środowisko naturalne jest wspólnym dobrem całego społeczeństwa. Prawo gwarantuje wpływ na decyzje mogące negatywnie oddziaływać na otaczającą nas przyrodę. Dlatego, rozstrzygając o możliwości zwiększenia wycinki, minister powinien był przekonać społeczeństwo o zasadności tych działań.

Zgodnie z art. 68 ust. 4 Konstytucji jednym z zadań władz publicznych jest „zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska”. Art. 74 zobowiązuje władze publiczne do prowadzenia polityki zapewniającej „bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom”, czyniąc ochronę środowiska istotnym obowiązkiem władz. Art. 86 Konstytucji obliguje każdego do dbałości o stan środowiska.

Na tej podstawie społeczeństwo - także za pośrednictwem organizacji ekologicznych - jest uprawnione do aktywnego, nie jedynie biernego, uczestniczenia w procesach mających wpływ na środowisko.

RPO nie oceniał, czy dla dobra Puszczy zasadne jest zwiększenie wycinki, czy jej ograniczenie.  Zależało mu aby minister postępował w tej sprawie zgodnie z procedurą administracyjną. Adam Bodnar nie postulował bezwzględnego ograniczenia wycinki (skarga do WSA nie była połączona z wnioskiem o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji). Dążenie do uchylenia decyzji ministra było zaś daniem mu możliwości powtórnego przeanalizowania wszelkich głosów krytycznych oraz udowodnienia i przekonania, że zwiększona wycinka jest potrzebna dla ochrony środowiska.

Zdaniem RPO, minister naruszył wiążące Polskę regulacje międzynarodowe i procedurę administracyjną:

  • nie przeprowadził oceny oddziaływania na obszar Natura 2000 w postępowaniu administracyjnym, a przez to uniemożliwił organizacjom ekologicznym udział w tym postępowaniu zgodnie z wymaganiami Konwencji z Aarhus i ustawodawstwa unijnego;

  • nie odniósł się w uzasadnieniu decyzji do opinii krytycznych wobec zwiększenia wycinki (np.  negatywnej opinii Państwowej Rady Ochrony Przyrody);

  • w sposób wadliwy przeprowadził postępowanie dowodowe (w aktach znajdują się wyłącznie dokumenty otrzymane przez ministra od Lasów Państwowych, a żadnego spośród licznych dokumentów krytycznych);

  • w sprawie występowało istotne zagadnienie prawne -  jaką formę prawną przyjmuje zatwierdzenie aneksu do planu urządzenia lasu przez ministra, czy jest?

- decyzją administracyjną (tylko ta forma umożliwia organizacjom ekologicznym kwestionowanie zatwierdzenia planu urządzenia lasu przed sądem administracyjnym),

- innym niż decyzja aktem z zakresu administracji publicznej, podlegającym zaskarżeniu do sądu administracyjnego,

- aktem wynikającym z podległości organizacyjnej, niepodlegającym w ogóle zaskarżeniu do sądu administracyjnego.

Decyzje sądów administracyjnych

W marcu 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie (sygn. akt IV SA/Wa 2787/16) odrzucił skargę Rzecznika z przyczyn formalnych - bez badania legalności zaskarżonego aktu. Uznał, że zatwierdzenie aneksu nie podlega kontroli sądu administracyjnego, dotyczy bowiem wykonywania przez Lasy Państwowe uprawnień właścicielskich wobec lasów.

RPO złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Zdaniem Rzecznika sprawa nie jest wyłącznie sprawą dotyczącą zarządu mieniem, ale ochrony środowiska.

Adam Bodnar wskazywał, że w świetle norm konstytucyjnych, z których wynika podmiotowe prawo obywateli do ochrony środowiska, nie można przyjąć, że ochrona środowiska dotycząca blisko 1/4 powierzchni Polski (lasy pozostające w zarządzie Lasów Państwowych) jest  wewnętrzną sprawą właściciela, czyli Skarbu Państwa, niepodlegającą jakiejkolwiek kontroli.

W październiku 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny (syg. akt II OSK 2336/17) oddalił skargę kasacyjną RPO na posiedzeniu niejawnym. Oznaczało to, że nie jest możliwe skontrolowanie przez polski sąd zgodności wycinki z prawem.

Niepokój Rzecznika budziły informacje, że podczas interwencji Straży Leśnej i Policji podczas zgromadzeń spontanicznych w Puszczy Białowieskiej używano siły wobec uczestników (wyprowadzanie w kajdankach), legitymowano ich, wręczano mandaty. Policja wyrażała opinię, że nie były to zgromadzenia spontaniczne. W ocenie RPO było to błędne stanowisko. Czynności wobec pokojowo manifestujących nie uwzględniały istoty wolności zgromadzeń zagwarantowanej w Konstytucji. Protestujacy byli potem uwalniani od zarzutów wykroczeń przez sądy. 

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora zespołu prawa  administracyjnego i gospodarczego  w Biurze RPO

Wyrok pośrednio potwierdza, że protesty oraz działania natury prawnej, także RPO, miały swoje uzasadnienie, tym bardziej że  Rzecznik powoływał się przed sądami administracyjnymi m.in. na prawo unijne.

RPO stał na stanowisku, że decyzja ministra powinna mieć formę decyzji administracyjnej. Umożliwiłoby to społeczeństwu, reprezentowanemu  przez organizacje ekologiczne, branie udziału w postępowaniu,  przedstawienie stanowiska, dostęp do dokumentów.  Decyzja podlegałaby kontroli sądowej.

Z uwagi na to, że Puszcza Białowieska jest dobrem wspólnym i dziedzictwem narodowym, cała sprawa powinna podlegać kontroli obywatelskiej. W ocenie RPO nie można uznać tak, jak przyjęły sądy administracyjne, że było to tylko wykonywanie uprawnień właścicielskich Lasów Państwowych.

Między autostradą a kościolem. Spotkanie regionalne RPO w Nakle

Data: 2018-04-17

Siłą Rzecznika Praw Obywatelskich jest m.in. to, że wie, co dzieje się w różnych częściach Polski i jakie ludzie mają problemy. Dysponuje też wiedzą prawniczą i wiedzą o instytucjach publicznych - dlatego nasze rady i interwencje często przynoszą skutek – powiedział Adam Bodnar na spotkaniu w Nakle. Tutaj najwięcej mówiliśmy o konsekwencjach inwestycji infrastrukturalnych dla mieszkańców.

Do Nakielskiego Ośrodka Kultury przychodzi na poranne spotkanie z RPO Adamem Bodnarem kilkanaście osób.

Budowa dróg

Cała grupa przyjechała ze Świecia. Ich ziemia została przejęta pod budowę drogi, a sposób wyliczenia im odszkodowań budzi wątpliwości.  Różnice w operatach szacunkowych zrobionych przez rzeczoznawcę wyznaczonego przez wojewodę i rzeczoznawcę wskazanego przez samych zainteresowanych, wynoszą kilkaset tysięcy złotych.

- My doskonale rozumiemy, że droga musi powstać. Ale całą stadninę mi pod to zabrano, a zapłacono tylko za 2/3, bo tak wynika z decyzji rozgraniczających. A reszta ziemi już się  pod nic nie nadaje. I wcale nie ma pewności, że ta droga musiała iść właśnie tędy  – mówi jeden pan.  W sumie poszkodowanych tą inwestycją jest 56 osób.

RPO: specjalne ustawy przyspieszające budowę dróg przyjmowane były po hasłem, że potrzebujemy dróg, więc wywłaszczać trzeba szybko. Już wtedy eksperci ostrzegali, że nie wolno budować kosztem ludzi. I teraz mamy problemy.

Jednym jest problem z wyceną i z tym, że ludzie nie mają pewności, czy biegły powołany przez państwo jest prawdziwie niezależny (a procedury odwoławcze w sadzie trwają latami). Kolejnym – są konsekwencje takiego rozgraniczania gospodarstw, którego część jest wywłaszczana, że tracą swą funkcjonalność.

Rzecznik może sprawę wyjaśniać, może też się przyłączyć do spraw toczących się przed sądami. Mamy od tego specjalistów. I chyba najlepiej będzie, jeśli przyjadą do Państwa moi współpracownicy, zobaczą to na miejscu.

(Przykłady interwencji RPO: konsekwencja budowy linii energetycznej 400 KV koło domów,  konsekwencja budowy ferm koło domów).

Ostateczną drogą jest Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Mamy sygnały, że ETPCz się podobnymi sprawami zajmuje.

Sąsiad zrobił sobie na działce nielegalne wysypisko

Nie ma na to rady. Burmistrz się stara, sąsiedzi się starają, straż miejska nakłada kary, ale podobno nie ma procedur, by zatrzymać  taką działalność, mimo że to wysypisko stwarza zagrożenie dla środowiska i dla ludzi. „Facet nam się śmieje w oczy i zwozi tam wszystkie odpady”.

Naprawdę nie ma na to rady?

RPO: Nie, nieprawda. Czasem może brakować pomysłu albo wiedzy prawnej, dlatego warto rzecz zgłosić Rzecznikowi. RPO do interwencji potrzebuje dokumentów. Możliwe są co najmniej dwie drogi. Państwo możecie takiego sąsiada pozwać za działania uciążliwe i za immisje. Oczywiście to jest trudne, kosztowne i czasochłonne. Drugą drogą jest korzystanie z procedur administracyjnych. A jeśli jest podejrzenie, że odpady są niebezpieczne, to interwencja staje się obowiązkiem prokuratury (tak np. było w Brzegu w zeszłym roku). I tu Rzecznik może sprawdzić, czy władze zareagowaly.

Obecny na spotkaniu starosta obiecuje zajrzeć do dokumentów i zająć się i sprawą drogi i sprawą wysypiska.

Ustawa represyjna (dezubekizacyjna)

Ustawa dotknęła mojego ojca, który ma ponad 90 lat. Nigdy z SB nie miał nic wspólnego. Był więziennikiem, zaczął jako młody chłopak w Potulicach, po powrocie z robót przymusowych w III Rzeszy, pilnował jeńców niemieckich. Nie wiedział, że jego etat podlega pod tę część MSW, która została objęta ustawą represyjną.

Czy Rzecznik dostał odpowiedź na swoje wystąpienie do szefa MSWiA w tej sprawie?

RPO: Ustawa skrzywdziła dwie kategorię osób. Pierwsza to co, którzy pracowali w MSW, ale przeszli w 1990 r. pozytywną weryfikację i pracowali na rzecz demokratycznego państwa polskiego. Im ustawa daje prawo w drodze szczególnej decyzji szefa MSWiA na przywrócenie emerytury.

Inna sytuacja dotyczy osób, które skończyły pracę przed 1990 r. One nie mają żadnej szansy na to, by ktoś ocenił ich pracę i to, co naprawdę robiły. Mogą tylko iść do sądu – ale pomoc mogą otrzymać tylko pod warunkiem, że sąd zastosuje bezpośrednio Konstytucję, a nie schowa się za procedury.

Jeśli sprawa pana ojca jest już w sądzie, to poprosimy o informację. Być może jest to jedna z tych spraw, do których Rzecznik może się przyłączyć.

Mleko i VAT

Duża grupa rolników sprzedaje mleko do Mlekpolu i ma kłopoty w rozliczaniu VAT za to (potrącenia i kary umowne nie obejmują  VAT, w ten sposób cała suma sprzedanego mleka nie trafia do faktury).

RPO: Rzecznik niestety nie może zajmować się sporami między podmiotami prywatnymi. Prawdopodobnie sprawa należy raczej do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, bo prawdopodobnie chodzi o ochronę słabszej strony umowy kontraktowej (rolnika) przed stroną silniejszą (przedsiębiorca), a nie o prawa człowieka. Jeszcze raz zajrzymy do dokumentów, żeby skierować sprawę na właściwą drogę.

Smród za oknem

Cukrownia tak smrodzi, że nie  da się okien otworzyć.

RPO: I właśnie dlatego domagamy się wprowadzenia ustawy antyodorowej. Ale trzeba sprawdzić, czy władze administracyjne zajmowały się tą sprawą zgodnie ze swoimi obowiązkami.

Komu bije dzwon?

Proboszcz w jednym z kościołów w Nakle kupił nadajniki emitujące dzwony i od godz. 6 do 22 bardzo głośno wydzwania przez trzy minuty. Nikt nie reaguje – ani policja ani Kościół.

- Nie chcę, by nie dzwoniły, ale żeby to było trochę ciszej. Nawet przy autostradach są ekrany… - mówi uczestnik spotkania.

RPO: W takiej sprawie możemy podejmować interwencje, robimy to. Bo o ile kościół ma prawo do dzwonów, to już głośniki i muzyka z nich to kwestia dyskusyjna. Nie mówię już o prawie dzieci do spokojnego snu.

Całonocne imprezy w sąsiedztwie domu - interwencja RPO u starosty

Data: 2018-04-12
  • Całonocne, huczne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały nerwicę u mieszkającego w pobliżu małżeństwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od miejscowego starosty wszczęcia postępowania, aby takie imprezy nie odbywały się w nocy
  • Adam Bodnar wskazuje, że Prawo o ochronie środowiska pozwala ograniczyć negatywny wpływ czyjejś działalności na środowisko i zdrowie ludzi - również psychiczne 

Małżonkowie mieszkający w sąsiedztwie wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim (w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe) skarżą się na hałas i głośne zachowanie gości. Szczególnie uciążliwe są trwające przez całe noce imprezy okolicznościowe.

Sąsiedzi wytoczyli właścicielowi obiektu proces cywilny za krzywdę wywołaną jego działalnością. Przedłożyli sądowi opinię sądowo-psychiatryczną, z której wynikało, że cierpią na nerwice, których źródłem jest działalność obiektu. Opinia podkreślała, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - hałas i zachowanie biesiadników. Małżonkowie proces wygrali, ale imprezy trwają nadal.

Korzystając z ustawowych uprawnień, Rzecznik wniósł do starosty o wszczęcie postępowania administracyjnego w sprawie. Zdaniem Adama Bodnara właściwą decyzją starosty powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez.

Rzecznik powołał się na przepisy Prawa o ochronie środowiska. Określa ono m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi. Jeśli jakaś działalność ma na to negatywny wpływ, organ administracji może nakazać ograniczenie takich działań.

W lutym tego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi obiektu oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

We wniosku Rzecznik wskazał także, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Teraz starosta musi wszcząć postępowanie. Decyzję wyda zgodnie z zasadami uznania administracyjnego. Rzecznik będzie mógł się od niej odwołać do sądu administracyjnego.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego w Biurze RPO:

Człowiek jako element środowiska ma prawo być traktowany tak, aby czyjaś aktywność negatywnie na niego nie oddziaływała. Działalność obiektu hotelarsko-restauracyjnego wpływa zaś negatywnie na zdrowie psychiczne  małżonków i narusza ich prawo do ochrony zdrowia. Ogranicza także ich prawo do prywatności, rozumiane jako możliwość niezakłóconego korzystania z własnego domu czy ogrodu oraz odpoczynku i spędzania u siebie czasu w przyjemny sposób.

To pierwsza tego typu sprawa w Biurze RPO; traktujemy ją jako precedensową. Czekaliśmy na wyrok NSA z lutego. Dotychczas organy administracji w takich przypadkach nie podejmowały działań, argumentując że nie mają instrumentów prawnych. Powołując się na pogląd NSA, wskazujemy staroście na taką właśnie wykładnię przepisu Prawa o ochronie środowiska. Gdyby nie przyjął tej wykładni, jako strona postępowania poddamy sprawę pod kontrolę sądowoadministracyjną.

V.7203.272.2016

Uciążliwość hałaśliwego sąsiedztwa

Data: 2018-04-12

Całonocne głośne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały  nerwice u mieszkającego w pobliżu małżeństwa. Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od miejscowego starosty wszczęcia postępowania w celu ograniczenia tych imprez. Podstawą wniosku jest Prawo ochrony środowiska. Pozwala ono w trybie administracyjnym nakazać ograniczenie negatywnego wpływu  jakiejś działalności na środowisko - także wtedy, gdy pogarsza ona zdrowie ludzi. Powołując się na orzecznictwo NSA, Adam Bodnar wskazuje, że dotyczy to również zdrowia psychicznego.

Stan faktyczny:

Sąsiedzi wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim - w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe - skarżą się na uciążliwości związane z hałasem i głośnym zachowaniem gości. Negatywny wpływ na zdrowie małżeństwa wywarły  zwłaszcza trwające całą noc imprezy okolicznościowe – sala balowa i kuchnia są położone w bezpośrednim ich sąsiedztwie.

Małżeństwo wytoczyło właścicielowi kompleksu proces o zadośćuczynienie za krzywdę z tytułu naruszenia dóbr osobistych  taką działalnością. Na potrzeby tego procesu powodowie przedłożyli opinię sądowo-psychiatryczną z 2014 r. Wynikało z niej, że cierpią oni na nerwice, których źródłem jest działalność kompleksu. W opinii podkreślono, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - w tym wypadku  hałas i zachowanie biesiadników. Proces został przez małżeństwo prawomocnie wygrany, ale imprezy trwają nadal.

Stan sprawy:

Żądanie RPO wszczęcia postępowania administracyjnego jest dla starosty wiążące. Według art. 362 ust. 1 Prawa o ochronie środowiska, gdy dany podmiot negatywnie oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi, organ administracji może wydać decyzję nakazującą ograniczenie takich działań. Zdaniem RPO właściwą decyzją powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez. Jeśli postępowanie zakończyłoby  się w inny sposób, Rzecznik może odwołać się do sądu administracyjnego.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Człowiek jako element środowiska ma prawo być traktowany tak, aby czyjaś aktywność negatywnie na niego nie oddziaływała. Działalność tego obiektu hotelarsko-restauracyjnego wpływa zaś negatywnie na zdrowie psychiczne  małżonków i narusza ich prawo do ochrony zdrowia. Ogranicza także ich prawo do prywatności, rozumiane jako możliwość niezakłóconego korzystania z własnego domu czy ogrodu oraz odpoczynku  i spędzania u siebie czasu w przyjemny sposób.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek posła

Argumenty RPO

Prawo o ochronie środowiska określa m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko. Obok mechanizmów cywilnoprawnych i karnych, główne znaczenie ma odpowiedzialność administracyjna. W ocenie Rzecznika w tej sprawie zachodzą podstawy do  tego trybu.

W lutym tego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi obiektu oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

Rzecznik wskazuje, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Numer sprawy

V.7203.272.2016

Dzięki wnioskowi RPO polowania w Lubuskiem na prywatnych terenach nadal niemożliwe

Data: 2018-04-12

Gospodarka łowiecka może być prowadzona tylko na podstawie Prawa łowieckiego, z możliwością wyrażenia sprzeciwu wobec polowań przez właścicieli nieruchomości - orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim.

Na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich sąd ten 11 kwietnia 2018 r. stwierdził  nieważność uchwały Sejmiku Województwa Lubuskiego. Dopuszczała ona polowania na prywatnych gruntach, których właściciele tego sobie nie życzyli.

Sąd zgodził się z Rzecznikiem, że uchwała w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszała prawo własności osób posiadających nieruchomości położone na objętym nią obszarze.

W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisów Prawa łowieckiego dotyczących procedury tworzenia obwodów łowieckich. Z objęciem nieruchomości obwodem łowieckim związany był obowiązek właściciela, by pozwalał na polowania na niej. Trybunał uznał, że właściciel powinien mieć możliwość sprzeciwu wobec objęcia nieruchomości obwodem łowieckim, czego ówczesna procedura tego nie zapewniała.

Trybunał dał ustawodawcy 18 miesięcy na zmianę przepisów, jednak parlamentowi nie  dokonać zmian w tym czasie. W rezultacie przepis, na którego podstawie sejmiki wojewódzkie tworzyły obwody łowieckie, utracił moc obowiązującą.

To z kolei spowodowało, że sądy administracyjne stwierdzały – na wniosek właścicieli nieruchomości położonych na terenach obwodów – nieważność uchwał powołujących te obwody. W ten sposób zlikwidowano m.in. dwa obwody łowieckie w woj. lubuskim. Dzięki temu nie można było prowadzić polowań na prywatnych gruntach położonych w ich obrębie.

Nie mogąc powołać nowych obwodów łowieckich, Sejmik Województwa Lubuskiego wydał nową uchwałę - na podstawie art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Przepis ten przewiduje możliwość „ograniczenia populacji zwierząt”, jeżeli stwarzają one „nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka”. Jest on wykorzystywany przede wszystkim do ograniczenia liczby dzikich zwierząt przebywających na terenach wojskowych lotnisk.

Uchwała przewidywała „odstrzał redukcyjny” zwierząt (dziki, jelenie, sarny, lisy, jenoty, borsuki i kuny) na terenie zlikwidowanych obwodów łowieckich. Oznaczała, że polowania znów będą mogły się odbywać na nieruchomościach, których właściciele sobie tego nie życzą.

RPO zaskarżył uchwałę do WSA (sygn. akt II SA/Go 103/18).  Sąd uznał, że w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszała ona prawa właścicieli nieruchomości, gdyż

  • została wydana z przekroczeniem upoważnienia ustawowego (art. 33a ustawy nie może służyć regularnej gospodarki łowieckiej, lecz dotyczy sytuacji nadzwyczajnych).

  • naruszała zasadę proporcjonalności (Sejmik nie rozważył, czy jest konieczność prowadzenia polowań na całym terenie zlikwidowanych wcześniej obwodów łowieckich)

Wyrok nie jest prawomocny.

 

List z Polski. Relacja Adama Bodnara ze spotkań regionalnych w województwie łódzkim

Data: 2018-03-26

Łęczyca, Sieradz, Wieluń, Wieruszów, Bełchatów, Radomsko, Tomaszów Mazowiecki. Kolejny wyjazd regionalny RPO zakończony. Tym razem południowe i wschodnie rejony woj. łódzkiego. Wyjazd dla mnie nietypowy, bo z Sieradza wróciłem na chwilę do Warszawy (Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN), aby zaraz potem pojechać do Wielunia. Kilka przemyśleń.

Po pierwsze – lęk i gniew kobiet. Nigdy wcześniej w czasie 130 spotkań regionalnych nie zabrzmiał on tak mocno. Kobiety – w Łęczycy, Sieradzu, Tomaszowie Mazowieckim mówiły o lęku przed odebraniem prawa wyboru w dramatycznych sytuacjach, ale też lęk przed tym, że nikt nie pomoże w chwili dramatu.

Młode dziewczyny były złe, że nikogo nie będzie obchodzić, czy są katoliczkami i chcą świadomie żyć zgodnie ze wskazaniami religii, czy też nie –bo prawo świadomego wyboru zostanie im odebrane. A dla nich to znaczy, że nie będą już świadomymi obywatelkami. Pojawił się też inny lęk – że na przemoc i gwałt, który może się skończyć ciążą, nikt nie zareaguje.

Oto przykład ze spotkania z młodzieżą, pytanie zadane Rzecznikowi na krateczce: Co radzi Pan kobietom, które zostały ofiarami gwałtu i które chcą dobrowolnie dokonać aborcji, lecz nie mają środków lub społeczeństwo nie wierzy w zaistnienie takiej sytuacji?” Co byście Państwo odpowiedzieli?

Ale to nie wszystko, bo w tym wszystkim jest tez przekonanie, że jeśli przytrafi się coś złego, że jeśli dziecko dotknie niepełnosprawność, to rodzina zostanie sama bez pomocy. Bo to wsparcie, jakie oferuje państwo, nie starczy na wiele.

Po drugie – lęk i niezwykły hart ducha rodziców dzieci z niepełnosprawnościami. Opowiadali na spotkaniach, ile wysiłku, ile cierpliwości, ile wiedzy, ile godzin terapii potrzebują ich dzieci. I jak mało daje im państwo. Mówili o tym, jak trudno je dowozić na terapię. Ile kosztuje specjalna dieta, lekarstwa. Jak trudno załatwić cokolwiek w życiu, kiedy dziecko wymaga – latami! – stałej, 24 godzinnej opieki, w której nie ma cię kto zmienić. Opowiadali też o paraliżującej myśli, co będzie, kiedy mnie zabraknie. Zamkną moje dziecko w domu opieki i naszprycują lekami? 
- My tu jesteśmy na prowincji, ale dlaczego nasze dzieci mają mieć gorzej niż mają dzieci w innych krajach Unii Europejskiej – pytały matki.

Po trzecie – Polska, która nie ulega polityce agresji i dzielenia. To nie jest jednak tak, że z tych spotkań wieje tylko pesymizmem. Ludzie sobie radzą. Organizują się, protestują, ale też podejmują wspólne działania. Lokalne społeczności potrafią się wspierać, pomagać, dzielić sukcesami, uczuć się i pracować razem. Wspaniały przykład widziałem w Wieruszowie, gdzie oddolnie powstał kompletny system pomocy i opieki dla osób niesamodzielnych i z niepełnosprawnością – a wszystko dzięki pasji jednej liderki oraz wsparciu lokalnych włodarzy (burmistrz Rafał Przybył). Z takiej doradczyni społecznej – Henryki Sokołowskiej – Rzecznik Praw Dziecka Marek Michalak powinien być bardzo dumny.

Wieruszowianie są też przekonani, że takie działania możliwe są tylko tam, gdzie ludzie dobrze rozumieją wartości humanistyczne, wiedzą, co o tolerancja i wzajemny szacunek. Pytali, co zrobić, by na tym, a nie na animozjach i antagonizmach budować nasza tożsamość.

Odpowiedź znaleźliśmy w Szkole Dialogu w Wieluniu, w II Liceum Ogólnokształcącym imienia Janusza Korczaka. Tam uczniowie z pasją poznają – i dzielą się wiedzą – o przeszłości miasta, o jego żydowskich i polskich mieszkańcach, o tym, że historia nie jest ani czarna ani biała. Widać efekt pracy Forum Dialogu Między Narodami (m.in. Zuzanna Radzik) oraz lokalnych liderów – w tym przypadku nauczycielki Agnieszki Myssakowskiej.

Inny przykład to Radomsko, gdzie młodzi ludzie (pod przewodnictwem Dawid Wawryka) zrobili kontrmanifestację do marszu ONR. Co ciekawe marsz podnosił temat, że rzekomo migranci z Ukrainy zabierają pracę Polakom. Podobał mi się jeden komentarz, który znalazłem w sieci: „Jeśli protestują przeciwko Ukraińcom bo ci zabierają miejsca pracy, to niech wejdą na stronę Powiatowego Urzędu Pracy w Radomsku - wykaz miejsc pracy z 16 listopada, jest tam 220 wolnych miejsc pracy. Można obdzielić tych zapowiedzianych 100 protestujących z ONR po 2 miejsca pracy na głowę i jeszcze trochę…”

Po czwarte – smog, jakiego nie znamy w Warszawie. W Radomsku smog po prostu czuć. Ludzie już zauważają, jaki to problem, bo samorządy zainwestowały w urządzenia pomiarowe i wiadomo, jak zatrute jest tu powietrze. Ale ciągle myślą, że z takim problem trzeba sobie radzić samodzielnie: kupić lepszy opał, uszczelnić okna i ściany, sprawdzać czujniki przed spacerem z dziećmi. Powoli dociera myśl, że trzeba się organizować i wymuszać na władzach lokalnych nowe polityki publiczne. Że trzeba zbierać postulaty i zbierać pod nimi podpisy. Stawiać wymagania i słuchać argumentów. Mam wrażenie, że w Radomsku to się już zaczyna.

Po piąte – to co zawsze, choć czasem bardziej. Władza nie odpowiada na pisma, urzędy nie są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami (choć o tym, że osoby na wózkach są z tego powodu obsługiwane na ulicy (naprawdę !), do tej pory nie słyszeliśmy – a tak wedle relacji uczestników spotkań jest w Wieluniu), o problemie złych spadków (czyli dziedziczenia długów po dalszych krewnych), o problemie z naciąganiem seniorów na umowy przez telefon, o dostępie do informacji publicznej. itd. itp.

Znowu do Warszawy przyjechało wielkie pudło z papierami w sprawach indywidualnych. I mnóstwo uwag generalnych w sprawie przestrzegania praw człowieka, którymi będziemy się teraz zajmować w Biurze RPO. Planujemy też kolejna trasę - na kwiecień. Jedziemy wtedy na tereny na północ od Noteci.

 

 

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Radomsku

Data: 2018-03-23

W Radomsku rozmowa dotyczy spraw seniorów, ale też młodych ludzi, którzy nie chcą żyć w mieście, w którym może pojawić się agresja na tle narodowościowym i które udręczone jest smogiem.

Na poranne spotkanie z RPO w Miejskim Domu Kultury przyszło kilkanaście osób, głównie seniorzy. Ale i młode osoby, które w listopadzie 2017 r. zablokowały marsz ONR.

Problem z dostępnością usług opiekuńczych, opłaty wprowadzane przez gminy

- Zostaje mi na życie 20 złotych, tak rosną w Radomsku opłaty opiekuńcze – mówi uczestniczka spotkania, która przyjechała na wózku. Te opłaty pobierane przez Miejski Ośrodek pomocy Społecznej rosną szybciej niż renty i emerytury i ludzie lądują poniżej minimum socjalnego (pani cytuje dokładnie przepisy ustaw i Konstytucji, które jej zdaniem są naruszane). Gdyby nie rodzina, nie wiem, jakbym sobie poradziła. A są w mieście osoby, które w ogóle z tej pomocy skorzystać nie mogą, bo ich nie stać.

RPO: W takiej sytuacji musimy sprawdzić, jak wygląda sytuacja tych opłat w Polsce. Jakie są różnice między nimi i dlaczego. Po drugie – zgodnie z tym, co Pani mówi, możemy egzekwować poszanowanie dla hierarchii aktów prawa (tak jak to robimy np. w sprawie opłat miejscowych za odholowanie samochodów).

- Usługi opiekuńcze nie są świadczone także po południu i w święta. Ludzie czekają w niezmienianych pampersach od piątku do poniedziałku

RPO: Postaramy pomóc w tej sprawie.

Problem smogu w Radomsku (rzeczywiście, czuć go w mieście)

- Nie spodziewaliśmy się tego, myśleliśmy, że to się może zdarzyć na Śląsku, ale nie tu. Ale smog jest w mieście straszny. Jesteśmy na 14. miejscu  na liście najbardziej zanieczyszczonych miejsc w Polsce. Drzewa są tu wycinane w pień. Co możemy zrobić? Jak jest gwarantowane nasze prawo konstytucyjne?

RPO: Jeżdżąc po Polsce widzimy, że ludzie zaczynają sobie radzić ze smogiem, jeśli się zorganizują. Nie powinno się tylko czekać na ustawy. A władze samorządowe nie zmienią swej polityki, jeśli nie będą naciskane.

Odpowiedź z sali: U nas zaczyna się to już zmieniać, bo zanieczyszczenie powietrza zaczęło się mierzyć. Do ludzi zaczyna docierać problem. Trzeba koniecznie lepiej kontrolować składy opałowe.

RPO: Problemu smogu nie pokonamy indywidualnie, ani tylko dzięki zewnętrznemu nadzorowi. Nie wystarczy wymienić piec u siebie w domu czy uszczelnić okna. Nie wystarczy sprawdzać na urządzeniach pomiarowych, czy można wyjść z dzieckiem na spacer.  Trzeba zacząć wspólnie działać. Bez „radomszczańskiego alarmu smogowego” niewiele się zmieni.

Problem manifestacji rasistowskich. Konsekwencje zablokowania marszu ONR w Radomsku

W listopadzie 2017 r. grupa młodych ludzi zablokowała w Radomsku marsz 50 członków ONR. Uczestnicy kontrmanifestacji skandowali „Radomsko wolne od rasizmu” .

RPO tłumaczy, że prewencyjne zakazywanie demonstracji jest niebezpieczne dla wolności zgromadzeń.

Jak opowiada jeden z uczestników tej kontrmanifestacji, rasistowskie wybryki zdarzały się w Radomsku od lat 90. i były wiązane z ruchem kibicowskim. Teraz przejął te hasła radomszczański ONR. Organizują marsze zawsze przeciwko komuś – przeciwko migrantom z Syrii, z Bliskiego Wschodu, a teraz – z Ukrainy.  Skandują hasła przesiąknięte „podprogowym rasizmem”, z którymi trudno się walczy, bo prokuratura nie zauważa problemu  – głoszą np. hasła kłamliwe, jakoby np. Ukraińcy zwiększali przestępczość w mieście (nie ma ani jednego przypadku, by sprawcą był Ukrainiec, są oni natomiast ofiarami przestępstw – sprawdziliśmy to ).

- Jak więc mamy przeciwdziałać takim zachowaniom, skoro nie da się zapobiec manifestacjom z rasistowskimi hasłami?

RPO powtarza: rozwiązaniem nie jest prewencyjny zakaz zgromadzenia. Trzeba reagować w trakcie, prowadzić skuteczne postępowania wobec tych, którzy naruszają prawo. I problem mamy w kraju taki, że to się nie dzieje.  Dlatego nie możemy policji i prokuraturze odpuszczać.

Ale jednocześnie - skoro tak zachowują się władze centralne – to większego znaczenia nabiera reakcja lokalna – wspólne działania, wspólny akt symboliczny wskazujący na sprzeciw wobec postaw rasistowskich. Radomsko ma fantastyczną tradycję upamiętniania kultury i przeszłości żydowskiej, utrzymuje więzi z Izraelem, tu przyjeżdża izraelska młodzież. To samo można robić w sprawie wspierania Ukraińców (por. – konferencja w Biurze RPO 28 marca „Sytuacja mniejszości ukraińskiej i migrantów ukraińskich w Polsce”)

Nie ma rady, trzeba reagować, trzeba się upominać o te wartości, które szanujemy.

Problem więźniów IV piętra

Chodzi o seniorów, którym wiek i niepełnosprawność nie pozwala wychodzić z mieszkań na piętrach, w budynkach bez wind.  – Od września drugi raz jestem wśród ludzi – mówi jedna z uczestniczek spotkania z RPO, osoba na wózku.

RPO: To jest zadanie dla władz lokalnych. Nie da się wszystkim zamontować wind. Ale można stworzyć program wymiany mieszkań.

Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Pomocy Społecznej BRPO: w Polsce przyjęło się myślenie, że osoby tracące sprawność powinny trafiać do domów pomocy społecznej. A to jest i złe i drogie rozwiązanie.  Alternatywą jest budowa sieci usług lokalnych. Wiemy już dobrze, jak to robić, by wsparcie dla seniora czy osoby z niepełnosprawnością było całościowe (patrz: model przygotowany przez ekspertów pracujących dla Rzecznika Praw Obywatelskich).  Warto o tym myśleć przed wyborami samorządowymi.

Inne problemy

  • Brak autobusów, brak połączeń z Radomska do innych miast. Seniorzy nie mają też jak dojechać na cmentarz albo na ogródki działkowe.
  • Problem zdrowia młodzieży – pojawiają się różne skomplikowane schorzenia, a specjalistyczna pomoc medyczna nie działa. Szpitale pediatryczne nie chcą już przyjmować, a ogólne - jeszcze nie.
  • Farmy wiatrowe
  • Uciążliwe inwestycje, intensywna hodowla zwierząt (RPO: w Polsce nie ma przepisów antyodorowych, Biuro RPO zabiega o to od 10 lat).

 

11 spraw z Bełchatowa - spotkanie regionalne Adama Bodnara

Data: 2018-03-22

Rozmawiamy głównie o wymiarze sprawiedliwości. O przewlekłości postępowań, o zachowaniu policji, o braku dostępu do obrońcy, o przedziwnych zachowaniach administracji.

W Miejskim Ośrodku Kultury w Bełchatowie czeka na RPO ponad 70 osób, przedstawicieli organizacji pozarządowych. Tym razem Adam Bodnar nie prosi zebranych o krótkie przedstawienie się, chętnych do zabrania głosu jest zbyt wielu, i rzecznik boi się, że dla wszystkich zabraknie czasu. Od razu przechodzimy do pytań.

Rodowód miasta Bełchatowa

1. Grocholice zostały połączone z Bełchatowem w 1977 r. w taki sposób, że zlikwidowano tożsamość Grocholic, miejscowości wymienianej już w bulli papieskiej w 1138 r. I przez to Bełchatów nie ma prawa do rodowodu Grocholic. -Gdyby to poprawić, mieszkalibyśmy w jednym z najstarszych miast w Polsce.

RPO: musimy sprawdzić, czy takie sprawy leżą w kompetencji Rzecznika. Zajmowaliśmy się co prawda sprawą połączenia gmin okolicznych z Opolem, ale wtedy było jasne, że dotyczy to kwestii praw obywatelskich. Czy tak jest w Bełchatowie?

Przewlekłość postępowania i prawo do sądu

2.  Czekam na decyzję Europejskiego Trybunału Praw Człowieka już wiele lat. Pan, panie rzeczniku reprezentował mnie tam – dlaczego ta sprawa tyle trwa?

RPO: Postępowania przed ETPCz długo trwają. Muszę przejrzeć dokumenty

3.  Co pan sądzi o problemie przewlekłości postępowań po wyrzuceniu pracownika z pracy? Co tu można zmienić?

RPO: Przewlekłość postępowań to poważny problem, choć różnie wygląda w różnych miastach. Wiele zależy od tego, ilu jest sędziów w sądzie. Drugi problem to brak zróżnicowania w sądach spraw pod względem tego, jakie mają znaczenie dla ludzi – wiadomo przecież, że w sprawach o pracę czy rodzinnych przewlekłość postepowania de facto pozbawia człowieka jego praw.

Co można zrobić? Dopytywać o stan sprawy, składać skargi na przewlekłość postępowania (choć to faktycznie jeszcze wydłuża sprawę, bo akta są zabierane z sądu do wyższej instancji do zbadania). Widać więc, ile trzeba zmienić w sądach. Niestety, obecne zmiany tych problemów sądów nie załatwiają.

4. Dostałem dotację z zarządu województwa łódzkiego. Wszczęta została kontrola doraźna i trwa postępowanie administracyjne przeciwko mnie. Chcąc uniknąć spodziewanego efektu (decyzji administracyjnej) składam pozew przeciwko zarządowi województwa, ale zostaje on oddalony, bo sąd mówi, że mogę tylko skarżyć się do sądu administracyjnego. Czy rzeczywiście w takiej sytuacji ogranicza mnie kodeks postępowania administracyjnego?

RPO: To wszystko zależy od szczegółów. Ale jak miałoby brzmieć roszczenie cywilne w tej sprawie?

Policja odmawia osobie przesłuchiwanej dostępu do adwokata

5. Co Pan uważa w sprawie prawa do obrony osób, które nie mają jeszcze zarzutów (nie są formalnie podejrzanymi, ale „osobami podejrzanymi”, czyli są przesłuchiwane jako świadkowie, ale mogą mieć zarzuty). Dyrektywa unijna nr 2013/48/UE z dnia 22 października 2013 r. mówi, że mają prawo do obrony, ale polskie prawo tego nie przewiduje.

RPO: W Polsce prawo do obrony jest zagwarantowane, ale w praktyce mają je osoby, które znają swoje prawa, i stać je na szybkie wezwanie prawnika.

W sprawie wdrożenia dyrektywy Rzecznik zabierał głos, wyłożył też problem w wywiadzie dla Rzeczpospolitej. Sprawą zajął się więc senacki zespół ds. praworządności.

Kolejnym problemem jest to, że osoba przesłuchiwana powinna być informowana w sposób jasny o swoich prawach. Wdrażając dyrektywę resort sprawiedliwości przygotował takie ulotki, ale są one napisane językiem prawniczym (RPO wspólnie  z Fundacją Helsińską przygotowały swoją wersję, bardziej „ludzką”).

6. Mój dom został przeszukany, policja zatrzymała mnie i przesłuchiwała. Przez dwie godziny prosiłam o adwokata. Adwokat był na miejscu, ale policja go do mnie nie dopuściła.

RPO: Ta sprawa wygląda tak, jakby policja nie znała Konstytucji i przepisów prawa. Trzeba spróbować ją wyjaśnić.

Rzecznik przypomina o konieczności składania zażaleń na niesłuszne zatrzymanie i zwraca uwagę na to, że sądy reagują w obronie obywateli zatrzymywanych w sposób naruszający ich prawa.

Przypomina też o swoim wystąpieniu w sprawie tortur stosowanych przez policję z 18 kwietnia 2017 r.

7. Czy instytucja Rzecznika została wzmocniona po wprowadzeniu skargi nadzwyczajnej?

RPO: Skargę nadzwyczajną wprowadza ustawa o Sądzie Najwyższym, która wejdzie 3 kwietnia. Będzie mogła w szczególnych okolicznościach prowadzić do podważania prawomocnych wyroków z ostatnich 20 lat. Rzecznik oczywiście nie dostał na to dodatkowych środków, ale jeśli dzięki temu będzie można pomóc ludziom, to będę z tego narzędzia korzystał.  Pewnie zrobią się nam zatory, ale nie ma na to rady.

8. Mój majątek został zniszczony przez bank. Jego dyrektorzy zostali skazani za to w I instancji, ale dopiero po kilkuset rozprawach. Jestem ścigany za rzekome oszczerstwo za moje wystąpienie przeciw nim w mediach.

RPO: Muszę się tym dokumentom przyjrzeć.

Dostęp do informacji publicznej

9. Kilkoro mieszkańców zarzuca jedną instytucję setkami trudnych wniosków o dostęp do informacji publicznej. Ta placówka nie ma ludzi na tyle, by zdążyć z odpowiedziami. W efekcie są postępowania o bezczynność, a sądy zasądzają na rzecz tych osób grzywny (kilkadziesiąt tysięcy rocznie).

RPO: Rolą RPO jest obrona praw obywateli, nie instytucji. A w sprawie dostępu do informacji wiadomo, że to obywatele są stroną słabszą, często instytucje ignorują ich wnioski.

Prawo stanowi, że koszty obsługi wniosków nie są podstawą do odmawiania odpowiedzi. Gdyby tak się stało, prawo dostępu do informacji publicznej stałoby się iluzoryczne.

10. Jeżeli jest konkurs na stanowisko w instytucji publicznej,  to dokumenty w nim złożone stanowią informację publiczną?

RPO: Dokumenty nie. Przecież to by odstraszało od udziału w konkursie. Lista kandydatów podlega ujawnieniu w konkursach w służbie cywilnej.

- A projekty przedstawiane w konkursie?

Po konkursie – nie widzę przeszkód.

Samorząd i prawo wodne

11. Moje prawo zostało naruszone przez działalność sąsiadów (podtopienie działki poprzez zasypanie rowów na sąsiednich działkach). Zgłosiłem sprawę do wójta, ale ten zarządził oględziny terenu tak, bym w nich nie uczestniczył (wysłał zawiadomienie na nieaktualny od lat adres). A potem umorzył postępowanie. Ani samorządowe kolegium odwoławcze ani sąd administracyjny nie uwzględniły moich odwołań. Mam całe teczki akt. A na sesji rady gminy wójt zarządził, że nie może się ze mną spotykać mniej niż 2 urzędników, czym złamali art. 32 Konstytucji (pan, który przedstawia swoją sprawę, bardzo dobrze zna przepisy).

RPO: Proszę nam zostawić dokumenty. A odmawianie Panu obsługi w urzędzie, o ile nie ma dwóch urzędników na raz, nie powinno mieć miejsca.

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Wieluniu - głównie o prawach osób z niepełnosprawnościami

Data: 2018-03-21

U nas w Wieluniu to nawet urzędy nie są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. To jak możemy liczyć na to, że władze zrozumieją, że dzieci z niepełnosprawnościami powinny mieć pomoc i opiekę przez całe życie, nawet jak zabraknie nas, rodziców?

Na sali w bibliotece szkolnej w Wieluniu jest ponad 20 osób. Na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich przyszli przede wszystkim przedstawiciele organizacji pozarządowych. Ale tematem rozmowy są przede wszystkim prawa osób z niepełnosprawnościami.

- Spotkania regionalne Rzecznik Praw Obywatelskich organizuje po to, by dowiedzieć się, jakie są realne problemy lokalnych społeczności i jak realnie wygląda ochrona praw człowieka. Chcemy też poznać sytuację organizacji pozarządowych – mówi na początek Adam Bodnar.

Ochrona środowiska, inwestycje, dostęp do informacji publicznej

  • Kierujemy pytania w sprawach istotnych dla naszej organizacji. Kierujemy pytania mailem. Ale spółki skarbu państwa nie reagują na nie. Czy to normalne?

RPO: Ustawa o dostępie do informacji publicznej daje nam prawo do składania wniosków. Niestety, część podmiotów twierdzi, że nie obejmuje ich obowiązek odpowiedzi. Ale nie ma wątpliwości, że podmioty gospodarujące majątkiem publicznym czy publicznymi środkami mają obowiązek odpowiadania na wnioski obywateli o informację publiczna. I dotyczy to także spółek skarbu państwa.

Kolejny problem z ustawą jest taki, że zobowiązane do odpowiedzi podmioty unikają odpowiedzi, ale nie wydają też decyzji odmowych, które można zaskarżyć do sądu administracyjnego. Zasłaniają się też tym, że żądane informacje są „dokumentem wewnętrznym”, więc nie podlegają ujawnieniu.

To, co w tej sytuacji warto robić, to korzystać z doświadczeń organizacji, które w dostępie do informacji publicznej się specjalizują (np. Watchdog Polska), i uzbroić się w wytrwałość, konsekwencję i cierpliwość.

Oprócz prawa dostępu do informacji publicznej warto też korzystać z prawa do petycji (obowiązuje od jesieni 2015 r.)

  • Władze nie reagują na uwagi stowarzyszenia w sprawie decyzji inwestycyjnych (chodziło o halę produkcyjną). Mieszkańcy nie zostali uznani za stronę postępowania, w dokumentach uznano, że inwestycja będzie oddziaływać tylko w granicach działki, a to nie prawda.

RPO: do zadań Rzecznika należy też zajmowanie się tymi szczegółowymi sprawami. Warto  je do nas zgłaszać. Zajmujemy się np. sprawami przepisów lokalnych, uczymy samorządy przestrzegania prawa (np. w sprawie przepisów o odholowywaniu samochodów, w sprawie smogu).

Jeśli więc widzicie, że gdzieś prawo lokalnie nie jest przestrzegane, zgłaszajcie to do nas.

W sprawie ochrony środowiska wiele się w Polsce zmienia – działają już nie tylko lokalne organizacje, stworzone wokół konkretnego problemu, ale organizacje ogólnopolskie jak np. Frank Bold, ClientEarth, Greenpeace, z dużym doświadczeniem i wiedzą prawną.

  • Elektrownie wiatrowe. Na południe od Wielunia miało powstać 17 farm wiatrowych niedaleko od zabudowań. Nie było szerokich konsultacji, a kiedy mieszkańcy się o tym jednak dowiedzieli, władze samorządowe zlekceważyły ich głos. Wiatraki nie powstały na razie tylko dlatego, że inwestor się wycofał. Ale ludzie boją się, że wróci. A może to nawet nie będą Polacy. Nam zostanie hałas i nieprzyjemności, a pieniądze pójdą za granicę.

RPO: Po pierwsze – jesteśmy w Unii Europejskiej, gdzie wszyscy jej obywatele mają takie same prawa do inwestowania. Tego nie trzeba się bać.

Ale jeśli chodzi o elektrownie wiatrowe – macie Państwo szczęście, bo bardzo długo przy budowaniu wiatraków ignorowało się w Polsce potrzeby i prawa mieszkańców w pobliżu. W 2016 r. zmienione zostały przepisy i wprowadzono większe minimalne odległości turbin od siedlisk.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

  • Po raz kolejny uczestnicy spotkań regionalnych zgłaszają problem różnicy w pomocy państwa dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami w zależności od tego, czy przysługuje ona im z pomocy społecznej czy z ZUS/KRUS.
  • Wysokość pomocy państwa zależy też od tego, czy niepełnosprawność została stwierdzona w dzieciństwie czy w wieku dorosłym (patrz: www.rpo.gov.pl/pl/content/prawo-opiekuna-osoby-doroslej-z-niepelnosprawnoscia-do-swiadczenia-pielegnacyjnego).
  • Budynki publiczne nie są w Wieluniu dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – urzędnicy obsługują te osoby na zewnątrz.
  • Edukacja włączająca sprawia problem, jeśli szkoła nie dostaje odpowiedniego wsparcia i strategii włączania dzieci z niepełnosprawnościami.

RPO: Prawda jest taka, że na wszystkie postulaty, by wyrównać wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, rządzący odpowiadają, że nie ma pieniędzy, bo państwo przekazało środki na 500+ i na obniżenie wieku emerytalnego. Musi to do nas dotrzeć (głos z sali: proszę nie konfliktować rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami i rodzin, którym program 500+ dał wreszcie szansę na lepszą edukację dzieci. RPO: to nie jest moja intencja. Rozumiem obie strony, przytaczam tylko odpowiedzi rządzących, jakie dostaję na pytania o wsparcie osób z niepełnosprawnościami).

Dyr. Barbara Imiołczyk: Polska potrzebuje gruntownej zmiany polityki wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Taka propozycja została wypracowana i można wziąć udział w debacie o niej na stronie konwencja.org.

Ale potrzebne też są zmiany na poziomie lokalnym – znoszenie barier architektonicznych, organizowanie terapii, tworzenie miejsc pracy dla osób z niepełnosprawnościami, systemowe usamodzielnianie, tworzenie mieszkań, wspieranie rodziców i opiekunów.

To wymaga myślenia całościowego i Rzecznik, na tyle na ile może , upowszechnia tę wiedzę. Bo to dotyczy wszystkich osób z ograniczeniami ruchu, osób niewidzących i głuchych.

Lokalnie warto tworzyć wspólnie mapy dostępności.

(zobacz: www.rpo.gov.pl/pl/content/system-wsparcia-osob-starszych-w-srodowisku-zamieszkania; a także „Bartłomiej Skrzyński – rzecznik Wrocławia ds. osób niepełnosprawnych”).

Ogródki działkowe

  • Działkowcy, którzy nie chcą być dalej w Polskim Związku Działkowców, nie mają formalnych możliwości secesji. Wynika to z przepisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych.

 

Spotkanie RPO w Fundacji Edukacyjnej Jacka Kuronia i z przedstawicielami Obozu dla Puszczy w Teremiskach

Data: 2018-03-01

Co się dzieje, kiedy Puszcza jest regularnie zamykana? Jak zachowują się strażnicy leśni wobec obrońców Puszczy? Jak narastają napięcia cywilizacyjne i na tle narodowościowym? Jak może na to reagować społeczeństwo obywatelskie? O tym wszystkim rzecznik praw obywatelskich rozmawiał w Teremiskach w Puszczy Białowieskiej.

W Teremiskach rzecznik praw obywatelskich odwiedził Fundację Edukacyjną Jacka Kuronia i Obóz dla Puszczy (patrz informacje niżej).  Spotkania odbyły się w ramach cyklu spotkań regionalnych RPO. Od 27 lutego do 2 marca odwiedza on: Radzyń Podlaski, Niemce, Lubartów, Biała Podlaska, Hajnówka, Bielsk Podlaski i Siemiatycze.

W Fundacji Edukacyjnej Jacka Kuronia rzecznik Adam Bodnar spotkał się z działaczami lokalnej społeczności.

  • Grupa nieformalna „Lokalsi przeciwko wycince”.

Opowiadają o zakazach wstępu do lasu, które od 2016 r. nie są wprowadzane w związku z wycinką, ale maja uniemożliwiać korzystanie z lasu. To blokuje pracę przewodnikom (a jest to praca bardzo ważna dla wielu młodych ludzi, pozwala dorobić w sezonie letnim). Do tego brakuje informacji o planach wprowadzania zakazu wstępu do lasu. Całym kompleksem leśnym zarządzają trzy różne nadleśnictwa, które ze sobą  nie współpracują, co jeszcze bardziej utrudnia życie czy organizację turystyki, z której żyje okolica.

Lokalny samorząd współpracuje ściśle z Lasami Państwowymi i interes społeczności lokalnej łączy z interesem  państwowej jednostki organizacjnej. W efekcie relacje społeczne w okolicy pogarszają się. Ludzie sprzeciwiający się wycince Puszczy czują się wykluczeni i mają utrudniony dostęp do życia publicznego (np. odmowy udostępniania sal na spotkania w gminnych pomieszczeniach). Mieszkańcom przyjezdnym (z innych części Polski) odmawia się prawa do zabierania głosu w sprawach publicznych.

  • Polskie Towarzystwo Ochrony Ptaków z siedzibą w Białowieży

Towarzystwo współpracuje z rolnikami  po to, by gospodarkę rolną prowadzić w sposób sprzyjający przyrodzie. Teraz pojawiły się problemy, o których wcześniej nie słyszano: utrudnienia przy aktualizacji w Krajowym Rejestrze Sądowym (pomyłki w dokumentacji), ustawa o obrocie ziemi pozbawia Towarzystwo prawa nabywania ziemi, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska wycofuje promesy na wkład własny do projektów unijnych.

Dziś żyjemy w świecie fałszywej alternatywy „las dla żuczków albo dla człowieka”. Sygnały płynące z Warszawy sprawiają, że na gorsze zmieniają się postawy ludzi wobec przyrody. Niszczą efekty wieloletniej pracy edukacyjnej. A bez niej niewiele się zmieni.

-> RPO w sprawie puszczy (Niestety, sprawą Puszczy musiał zająć się Trybunał w Luksemburgu, bo nie chciał się zająć tym nasz NSA)

  • Napięcia na tle narodowościowym.

Dziedzictwo białoruskie tej ziemi jest marginalizowane. Np. organizuje się śpiewanie katolickich kolęd (organizowanie kolęd prawosławnych samorządowe władze traktują jako działania „antagonizujące”). Nie ma reakcji na gloryfikację tych, którzy krzywdzili lokalną społeczność (przykład – marsz w Hajnówce ku czci Burego, organizowany zresztą przez ludzi, którzy do Hajnówki przyjeżdżają). Brak reakcji władz publicznych na to jest szczególnie bolesny.

- Pisma RPO w sprawie marszu 11 listopada

-> RPO zajmuje się też sprawą nazistowskich symboli na lutowym marszu w Hajnówce

  • Problem ogrzewania domów

Ludzie ogrzewają domy drewnem lub węglem – nie ma alternatywy. Państwo i samorządy nie dbają o to.

  • Stara szkoła w Teremiskach

Gmina i Fundacja Edukacyjna im Jacka Kuronia miały wspólnie wykorzystać budynek starej szkoły na instytucję społeczną, która się będzie samofinansować. Projekt został wpisany w strategię rozwoju województwa. Ale model „społeczny” w Polsce nie działa. Mimo formalnie podjętych zobowiązań samorząd wojewódzki odrzucił projekt.

Spotkanie w Obozie dla Puszczy

Aktywiści Obozu dla Puszczy opowiedzieli rzecznikowi praw obywatelskich o działaniach w obronie Puszczy, o restrykcjach, jakie spotykały uczestników protestów.

W akcjach w obronie Puszczy biorą udział nie tylko Polacy, ale też obywatele innych państw. Na razie wyroki nakazowe za udział w akcjach protestacyjnych dostają tylko Polacy. Lasy Państwowe wytaczają tez sprawy cywilne – na razie przegrywają.

Adam Bodnar pogratulował obrońcom Puszczy skuteczności – dzięki ich aktywności i poświęceniu wycinka Puszczy została zatrzymana. Dokładnie wypytywał się o sytuację prawną, podstawy prawne zarzutów i to, jak przestrzegane są procedury, jak działa prokuratura.

Mówił też o działaniach RPO w sprawie Puszczy, w tym o postepowaniu w sądach administracyjnych. Przypomniał, że sprawa przepadła w Naczelnym Sądzie Administracyjnym. Dopiero interwencja Trybunału w Luksemburgu okazała się skuteczna.

O Fundacji Edukacyjnej Jacka Kuronia

Jest organizacją społeczną. Do 2015 roku działania programowe realizowała przede wszystkim z pieniędzy pozyskiwanych z dotacji oraz z darowizn Mecenasów Społecznych. W ostatnim czasie podstawą finansową działania są darowizny Mecenasów i odpis 1% dla OPP. Zarząd Fundacji pracuje społecznie. 

Fundacja prowadzi nieformalne dwie społeczne instytucje kultury w Teremiskach: Uniwersytet Powszechny im. Jana Józefa Lipskiego oraz Teatr. Historia Uniwersytetu Powszechnego w Teremiskach

Historia Uniwersytetu Powszechnego i Teatru w Teremiskach

Uniwersytet Powszechny – jego ideę i program – stworzyli Katarzyna i Paweł Winiarscy przy wsparciu Danuty i Jacka Kuroniów. Jacek Kuroń był pierwszym rektorem UP, po jego śmierci funkcji tej podjął się profesor Zygmunt Bauman. Od śmierci Profesora Uniwersytet nie ma rektora. Programowo Uniwersytet jest placówką nieformalną, konstruującą swój program w odpowiedzi na potrzeby adresatów i miejsca.

Przez pierwsze pięć lat działania (2002-2007) misją Uniwersytetu było przełamanie barier w dostępie do kultury i edukacji, jakie piętrzyły się przed młodzieżą z całej Polski. Był to dziewięciomiesięczny program stacjonarnych studiów w Teremiskach z możliwością kontynuacji w Warszawie. Program tworzony we współpracy ze studentami nawiązywał do tradycji Uniwersytetów Ludowych i polskiej oświaty niezależnej. Absolwentami Uniwersytetu w Teremiskach jest 98 osób z całej Polski. Wszyscy są samodzielni, większość z nich podjęła i ukończyła studia wyższe w trybie formalnym.

Od 2008 roku, kierując się nadal ideami głoszonymi i praktykowanymi przez Jacka Kuronia, Fundacja skupiła się na działaniu w terenie na którym mieści się Uniwersytet a więc przede wszystkim w gminie Białowieża oraz w powiecie hajnowskim.

Założony przez Fundację w 2004 roku w stodole Kasi i Pawła Winiarskich Teatr w Teremiskach stał się ważnym punktem na mapie kulturalnej województwa. Teatr jest sceną impresaryjną, prezentuje spektakle dla dorosłych, dzieci i młodzieży oraz koncerty muzyczne. Dorocznym dużym wydarzeniem są trzydniowe Spotkania Teatralne w Teremiskach. Przy teatrze działa dziecięco-młodzieżowa grupa teatralna "Wiejskaja dziatwa" pod kierunkiem reżyserki i aktorski Joanny Troc. "Sąsiedzi, których nie ma" – ostatni spektakl dzieci i młodzieży z Białowieży przywołuje pamięć społeczności żydowskiej mieszkającej tu przed wojną dom w dom z rodzinami białoruskimi i polskimi, prawosławnymi i katolickimi. Premiera spektaklu przyciągnęła prawie 500 widzów. 

W ciągu minionych lat Fundacja pracowała z różnymi grupami dzieci i młodzieży prowadząc programy dla białowieskich przedszkolaków (comiesięczne Spotkania z muzyką, czyli Filharmonia Narodową z Warszawy oraz akcja Białowieża czyta dzieciom, czyli głośne czytanie i zakup książek do przedszkolnej biblioteki), uczniów szkoły podstawowej i gimnazjum (warsztaty teatralne, muzyczne, filmowe, antydyskryminacyjne), dla więźniów Aresztu Śledczego w Hajnówce (Klub Filmowy, Festiwal Filmów o prawach człowieka) oraz seminaria, warsztaty, wakacyjne obozy dla dorosłych i młodzieży również białoruskiej i litewskiej. Fundacja stworzyła wirtualne Muzeum Teremiszczańskie oraz Wirtualne Muzeum Żydów w Białowieży. Wspólnie z Collegium Civitas Fundacja powołała do życia Białowieską Pracownię Społeczną w ramach której przeprowadzony został projekt badawczy: Światy społeczne Białowieży – diagnoza kapitału kulturowego.

We współpracy z Ministerstwem Rozwoju Regionalnego Fundacja opracowała projekt generalnej przebudowy starej szkoły w Białowieży na muzeum narracyjne oraz przestrzeń spotkań, działań i wydarzeń kulturalnych. Środki na realizację tego programu zostały wpisane jako priorytet w Kontrakt Terytorialny Województwa Podlaskiego.

O Obozie dla Puszczy

Obóz to grupa osób działających na rzecz ochrony Puszczy Białowieskiej, ostatniego naturalnego nizinnego lasu Europy. Wierzą, że potrzebna jest obywatelska mobilizacja, bo petycje i inne dotychczasowe działania w sprawie ochrony Puszczy okazały się niewystarczające. Społeczną odpowiedzią na dewastację Puszczy było zawiązanie w maju 2017 roku oddolnego ruchu Obóz dla Puszczy.

Obóz prowadzi regularne patrole w terenie, monitorując skalę wycinek oraz ich umiejscowienie. Informacje zebrane w puszczy analizuje pod kątem legalności działań leśników, pisze raporty, które były na bieżąco podawane do wiadomości publicznej i stanowiły ważny argument oraz dowody rzeczowe w sprawie przed Trybunałem Sprawiedliwości UE.

Do tej pory zorganizował około 100 protestów, w tym blokad ciężkich maszyn (kombajny leśne, tzw. harvestery), które do 20 listopada 2017 roku pracowały na terenie całej Puszczy. W protesty zaangażowanych było ponad 1000 aktywistów i aktywistek z całego świata. Protesty Obozu dla Puszczy były kluczowym źródłem informacji do społeczeństwa o naruszeniach prawa w Puszczy Białowieskiej.

Wielu działaczy i działaczek Obozu  kieruje skargi do prokuratury na przekraczanie przez konkretnych funkcjonariuszy uprawnień podczas interwencji.

Według informacji Lasów Państwowych złożonych zostało już 187 pozwów przeciwko osobom uczestniczącym w pokojowych protestach w Puszczy. W każdym tygodniu w sądzie w Hajnówce odbywają się kolejne rozprawy dotyczące domniemanych wykroczeń (głównie z art. 151 i 157 KW, czyli przechodzenie przez teren objęty zakazem wstępu oraz nie zastosowanie się do polecenia opuszczenia terenu przez umundurowanych funkcjonariuszy). Odbyła się także ostatnio pierwsza sprawa cywilna w Białymstoku.

7 lutego 2018 roku zakończyła się ona oddaleniem pozwu firmy realizującej prace leśne z użyciem ciężkiego sprzętu oraz Lasów Państwowych. Sędzia wskazał, że żądania Lasów Państwowych zawarte w pozwie stanowią przykład nadużycia prawa i są sprzeczne z zasadami współżycia społecznego, z uwagi na szczególne znaczenie Puszczy Białowieskiej.

Spotkanie regionalne RPO w Radzyniu Podlaskim: co trzeba powiedzieć władzy lokalnej, żeby zaczęła słuchać?

Data: 2018-02-27

„Skoro mam rację, to dlaczego mam im prosto z mostu tego nie powiedzieć? Przecież mnie ignorują” „Nie wytrzymaliśmy, musieliśmy im prawdę powiedzieć”, „Nie chcieli nas słuchać, więc sami musieliśmy zabrać głos”…

Bardzo wiele spraw zgłoszonych na spotkaniu regionalnym w Radzyniu Podlaskim dotyczyło problemów na styku obywatel-urząd wywołanych tym, że ludzie znają swoje prawa tylko ogólnie, ale nie są specjalistami od szczegółowych procedur. Tymczasem instytucje komunikują się z nimi oficjalnym, niezrozumiałym językiem. To odbierane jest jako działanie bezduszne i głupie, i wzbudza złość. A złość prowadzi do przykrych słów. Wtedy problem staje się jeszcze trudniejszy do rozwiązania.

Na spotkanie w Radzyńskim Ośrodku Kultury przyszło w południe ponad sześćdziesiąt osób, w tym grupa uczniów z liceum, którzy chcieli zobaczyć, na czym polega prawa Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zebrani mieli wiele konkretnych spraw, ale także pytania ogólne.

Czy to możliwe, że nauczyciele religii będą teraz  wychowawcami klas?

RPO: Tak, taki projekt ministerialny istnieje, został skierowany do konsultacji. Uzasadnienie jest takie, że religii uczy coraz więcej osób, którzy nie są księżmi, więc to, że nie mogą być wychowawcami, jest dla nich krzywdzące.

Co robi w takiej sprawie RPO? Moim zadaniem jest wydanie opinii. Uważam, że wychowawca powinien być neutralny, a nauczyciel religii ma inne zadania.

Czy opinia RPO zostanie uwzględniona, to się okaże.

ASF, afrykański pomór świń w powiecie radzymińskim

- Prowadzimy gospodarstwo z żoną i synami. Pracujemy od rana do nocy. Świnie zaczęły mi chorować. Prawdopodobnie zaraziły się od dzików. 

Pierwsza sprawa: Dlaczego państwo chroni dziki a nie hodowcę?

Druga sprawa: sposób przeprowadzenia uboju chorych zwierząt. Sam to zgłosiłem i dzień po tym pojawiła się policja, wylegitymowali mnie. Dziecka nie chcieli puścić do szkoły, bo nikt nie mógł opuszczać zabudowań. Zaczęli ubijać zwierzęta. Po kilku godzinach przyjechała policja kryminalna. Tak mnie potraktowali. To prawda, że nie chciałem patrzeć na to, że mi zwierzęta ubijali. Ale odpowiedziałem na wszystkie pytania

A potem bydło musiałem wyprowadzić na czas dezynfekcji. Poprzeziębiały się.

Trzecia sprawa to odszkodowanie. To prawda, że były w tym samym budynku, co świnie, ale zakaz wszedł dopiero w lipcu 2017 r. – nie da się tak szybko przestawić gospodarstwa. A teraz z tego powodu mam nie dostać odszkodowania za świnie.

Straciłem inwentarz. Ze sprzedaży mięsa miałem pieniądze na opłacanie rachunków. I co teraz? Na terenie powiatu nikt nie dostał odszkodowań.

RPO: Rozumiem, że akceptuje Pan konieczność dezynfekcji, ale rolnik nie może być traktowany jak przestępca. Sprawa odszkodowania powinna być rozwiązana. Musimy sprawdzić dokumenty.  Bez nich interwencja nie jest możliwa.

Oszustwa mieszkaniowe

W mieście działała oszustka, która na cudze dane wyłudzała kredyty. Została za to skazana. Ale ofiarom to nie pomaga. Stajemy przed sądami, bo pod umowami są nasze podrobione podpisy. To było kilkanaście lat temu. W sumie jest nas pokrzywdzonych około 50 osób. To są duże kwoty, nawet na 100 tysięcy. A oskarżona umie manipulować procedurami, napuszcza na nas kontrole, utrudnia życie.

RPO może w takiej sprawie sprawdzić, ile postępowań w sprawie tej osoby się toczy – by uświadomić prokuraturze skalę procederu. Może upomnieć się w sprawie przewlekłości postępowania

(Informacje o tym, co robić w przypadku przewlekłości postępowania, są np. tu: http://www.hfhrpol.waw.pl/precedens/images/stories/ulotka_przewleklosc_w...)

Wypadek pracowników firmy

Pracownicy mojej firmy budowlanej ulegli wypadkowi drogowemu w drodze z pracy. Nie jestem w stanie wykonać zamówienia. I nikt mi nie chce pomóc. Jedyne, co mi się radzi, to ogłosić upadłość.

RPO: i nikt nie chce Pani pomóc przez porządne doradztwo biznesowe?

- Tak.

Poprosimy o dokumenty, Poszukamy.

Renta z KRUS czy emerytura z ZUS?

Pobieram rentę z KRUS (800 zł), nie mam w tym systeimie prawa do emerytury – bo nie mam stażu pracy (okresu składkowego). Mam już jednak prawo do emerytury z ZUS, mam tam odłożony kapitał. Ale ZUS tych pieniędzy nie oddaje, a jedynie proponuje mi emeryturę – 600 zł.

RPO: Bo – generalnie - umówiliśmy się, że świadczeń z dwóch kas się nie łączy – trzeba wybrać.

- Ale, panie rzeczniku,  gdyby miała odpowiedni okres składkowy w KRUS, to by mi te pieniądze z ZUS dołożyli.

RPO: Zanalizujemy tę sprawę. Mamy w Biurze wybitnych ekspertów od prawa pracy i zabezpieczenia społecznego.

Musimy sobie wszyscy uświadomić, że te „nasze” pieniądze na rachunkach w ZUS/KRUS są w dużej mierze wirtualne – z nich finansowane są przecież na bieżąco świadczenia obecnych emerytów i rencistów. Wysokość naszych świadczeń zależeć będzie od tego, jak będzie się rozwijała Polska.

Orzeczenia o niepełnosprawności

- Mimo ciężkiej choroby kręgosłupa i bólu nie mogę dostać orzeczenia rentowego. Wszędzie piszę, ale wszystko mi odrzucają, więc myślę już o Strasburgu, choć nie jestem zdrajcą, tylko patriotą. Mam zaświadczenia, że nie mogę pracować i potrzebuję pomocy . A muszę przynieść wodę ze studni i węgiel. A ignorują to wszyscy. Orzecznik odsyła mnie, bo zapomniałem dowodu (choć tydzień wcześniej też byłem), albo każe zostawiać kule za drzwiami.

RPO: System ma uniemożliwić oszustwa i wyłudzenia, ale też problemem jest brak dostępu do prawników, którzy mogliby pomóc w takiej sytuacji, Proszę też nie myśleć, że składanie sprawy do Strasburga to „zdrada”. Bo to jest nasz polski Trybunał – a skarga do Strasburga to dobry sygnał dla naszego państwa, co poprawić – więc to jest czyn patriotyczny.

Wysypisko śmieci i cuchnące odpady w Adamkach

W naszym sołectwie powstało dawno temu nielegalne wysypisko śmieci, a teraz ma się tam rozbudować Zakład Zagospodarowania Odpadów Komunalnych (przekształca się w Regionalną Instalację do przetwarzania Odpadów Komunalnych). Protestowaliśmy, ale lokalne układy były silniejsze.

Oni mają prawników, my nikogo. Nie było konsultacji. Nie jesteśmy stroną postepowania. Sami wprosiliśmy się na zebranie, ale nas wpisali do punktu 9.  Musieliśmy więc sami sobie udzielić głosu.

RPO: To bardzo skomplikowana sprawa. Nie mamy w Polsce przepisów antyodorowych. O to RPO walczy od dawna. Jest sprawa wysypisk (wygraliśmy np. sprawę wysypiska w podwarszawskim Radiowie). Trzecia sprawa to przyłączanie się do postępowań – stroną może być organizacja pozarządowa, która zajmuje się ochroną środowiska co najmniej od roku. Poszukajcie Państwo takiej organizacji (możemy pomóc w kontaktach). Pamiętajcie Państwo o prawie do petycji i do informacji publicznej).

Ochrona danych osobowych

Mówią nam na spotkaniach, że coś się będzie zmieniać w ochronie danych osobowych. I że firmy będą miały nowe obowiązki.

RPO: W maju wchodzą w życie przepisy wielkiej reformy o ochronie danych osobowych, którą przygotowała Unia Europejska (w tym Polska, która aktywnie uczestniczyła w pracach nad projektem).  Te przepisy mają lepiej chronić dane osobowe Europejczyków.

W banku spółdzielczym pobrali wszystkie moje dane, kiedy wpłacałem pieniądze. Powołali się na ustawę o przeciwdziałanie terroryzmowi. Ale przecież  wystarczy stwierdzić tożsamość – nie trzeba zbierać wszystkich danych. A tak robią w tym  banku wszystkim wpłacającym – za mieszkanie, prąd itd.

RPO: Dziękujemy za sygnał. Zajmiemy się.

Pytania do uczniów

Kto Pana powołuje?

Sejm za zgodą Senatu. Rzecznik musi być niezależny od innych organów  władzy i pracuje przez 5 lat. Nie jestem przedstawicielem żadnej opcji politycznej – moją kandydaturę zgłosiły organizację pozarządowe, a poparła większość parlamentarzystów w 2015 r.

Przed kim Pan odpowiada?

Składam przed Sejmem informację i jestem z tego odpytywany.

Jak to będzie, jeśli ksiądz będzie wychowawcą klasy, w której są wyznawcy innej niż jego religia? A co będzie z kandydatami do klas profilowanych? Czy wyznawcy innych religii będą musieli zmieniać  profil, skoro wychowawcą jest ksiądz?

To właśnie będzie jeden z moich argumentów przeciwko rozporządzeniu. Wychowawca może być osobą wierzącą, ale nie powinien być związany instytucjonalnie z daną religią.

RPO zgłasza wątpliwości co do procedury przyznawania dotacji na ogrzewanie proekologiczne

Data: 2018-02-15
  • W ostatnim czasie bardzo wiele mówi się o problemie smogu i konieczności przeciwdziałania zanieczyszczeniu powietrza.
  • Pomocna w walce ze smogiem byłaby np. wymiana przestarzałych systemów ogrzewania na proekologiczne. Tymczasem pojawiają się trudności w uzyskaniu dotacji na ten cel.
  • Rzecznik zwrócił się w tej sprawie do Ministra Środowiska.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi dotyczące formy prawnej udzielenia dotacji celowej na realizację zmiany systemu ogrzewania na proekologiczne.

Obywatele skarżą się, że stanowisko właściwych organów dotyczące spełnienia przez wnioskujących o udzielenie dotacji kryteriów ich przyznania pozostaje poza jakąkolwiek kontrolą. Stanowisko organów o negatywnym rozpatrzeniu ich wniosków jest im komunikowane listownie bez pouczenia o możliwości kwestionowania go w trybie kontroli administracyjnej lub sądowej. Problem dotyczy zarówno dotacji udzielanych przez gminę lub powiat, jak i wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej.

Rzecznik wskazał, że w Prawie ochrony środowiska brakuje regulacji, które gwarantowałyby realizację prawa do sądu wnioskodawcom, którym odmówiono udzielenia dofinansowania. Konsekwencją tej luki jest praktyka organów władzy publicznej informowania o negatywnym rozpatrzeniu wniosku zwykłym pismem. Forma ta nie daje wnioskodawcom gwarancji załatwienia ich sprawy w zgodzie ze standardami demokratycznego państwa prawnego.

Obowiązujące przepisy prawne nie zapewniają bowiem wnioskodawcy uprawnienia do żądania zweryfikowania przedstawionego mu stanowiska w trybie odwołania do organu wyższej instancji, ani możliwości wywiedzenia skargi do sądu administracyjnego. Na etapie rozpoznawania wniosków o dofinansowanie może dojść do uchybień, błędów i omyłek, których nie da się uniknąć nawet przy najwyższym poziomie wiedzy i sumienności urzędników. Dlatego brak ustawowej gwarancji możliwości poddania rozstrzygnięć podejmowanych w tym zakresie kontroli instancyjnej i sądowej podważa zaufanie obywateli do organów administracji publicznej i stwarza niebezpieczeństwo arbitralności w działaniu władzy publicznej.

Istotnym elementem sprawiedliwości proceduralnej jest także m.in. obowiązek uzasadniania swoich rozstrzygnięć przez organy władzy publicznej oraz prawo do zaskarżania przez strony i uczestników postępowania rozstrzygnięć wydanych w pierwszej instancji. W świetle zasady demokratycznego państwa prawnego niedopuszczalna jest sytuacja, w której wydatkowanie środków publicznych na rzecz jednostek mogłoby pozostawać poza kontrolą legalności dokonywaną przez organy władzy sądowniczej.

Ponadto, Rzecznik zauważył, że czynności podejmowane na etapie oceny projektu i podejmowania decyzji w przedmiocie udzielenia dofinasowania są czynnościami z zakresu prawa publicznego, skierowanymi do podmiotów pozostających poza strukturą administracji publicznej i w sposób ostateczny rozstrzygającymi o ich sytuacji prawnej. W związku z tym, wnioskodawcy, których nie zakwalifikowano do zawarcia umowy, powinni dysponować środkami prawnymi pozwalającymi im na zweryfikowanie stanowiska organu.

Powyższe zagadnienie łączy się z problemem zanieczyszczenia powietrza w naszym kraju, który jest przedmiotem szczególnej troski Rzecznika. Rzecznik w pełni aprobuje działania władz państwowych i samorządowych ukierunkowane na przeciwdziałanie zanieczyszczeniu powietrza, które stanowi zagrożenie dla życia i zdrowia ludzkiego, a także środowiska naturalnego. Niemniej jednak, podejmowane w tym celu wysiłki organów władzy publicznej muszą respektować prawa i wolności obywatelskie oraz standardy demokratycznego państwa prawa.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska wobec zasygnalizowanego problemu.

V.7200.28.2017

Uciążliwość składowiska odpadów

Data: 2018-02-13

Sprawa z warszawskiego Radiowa

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania  przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie zainicjowanym przez obywateli; złożył także własną skargę do WSA.

Stan faktyczny:

Mieszkańcy skarżą się na uciążliwe zapachy z zakładu odpadów komunalnych MPO przy ul. Kampinoskiej. Powołują się na dolegliwości zdrowotne, w tym: nudności, kaszel, omdlenia. Główny Inspektor Ochrony Środowiska umorzył w 2016 r. postępowanie administracyjne ws.  wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów. Stowarzyszenie „Czyste Radiowo” złożyło na tę decyzję skargę do WSA (do której przyłączył się RPO).  RPO złożył też własną skargę do WSA na umorzenie postępowania ws.  wstrzymania instalacji kompostowni odpadów zielonych w tym samym zakładzie. 

W styczniu 2017 r. WSA uwzględnił skargę Stowarzyszenia. Uznał, że obowiązkiem organów administracji powinno być wyjaśnienie czy emisja powodowana przez instalację nie przekształciła się w zanieczyszczenie szkodliwe dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska.  W kwietniu 2017 r. WSA uznał także skargę RPO, oceniając, że podstawą wstrzymania działalności kompostowni jest już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie - jak wskazywały organy -  jedynie skutek w postaci chorób. Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne - jak uczyniły organy administracji -  ale także psychiczne. Sąd nakazał organom administracji ponowne rozpatrzenie obu spraw.

Stan sprawy:

12 lutego 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił kasacje złożone w obu sprawach przez MPO.  Zgodnie ze stanowiskiem RPO, żaden zarzut skarg nie został uznany za zasadny.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową  powietrza, co sprawia, że formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i tym samym bezpieczny dla zdrowia ludzi. RPO od ponad 10 lat domaga się  wprowadzenia takich standardów. Zdaniem RPO wyroki dają nadzieję na znalezienie sposobu ominięcia bezczynności legislacyjnej i wstrzymywanie działalności zakładów, które formalnie spełniają obowiązujące normy, ale poprzez emisję zapachów uniemożliwiają okolicznym mieszkańcom normalne funkcjonowanie.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatela.

Argumenty RPO

Patrz - zakładka DOKUMENTY

Numer sprawy

V.7200.49.2014.

Sukces RPO przed NSA - mieszkańcy Radiowa z szansą na czystsze powietrze

Data: 2018-02-12

Mieszkańcy warszawskiego  Radiowa z szansą na czystsze powietrze. 12 lutego Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyroki nakazujące ponowne zbadanie przez inspekcję ochrony środowiska, czy wstrzymać dwie  instalacje tamtejszego zakładu odpadów komunalnych MPO. Przed sądami mieszkańców wspierał Rzecznik Praw Obywatelskich.

Obywatele skarżą się na uciążliwe zapachy; powołując się na dolegliwości zdrowotne, w tym: nudności, kaszel, omdlenia. W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową  powietrza, co sprawia, że formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i tym samym bezpieczny dla zdrowia ludzi. Wprowadzenia takich standardów od dawna  domaga się RPO.

W 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił skargę Stowarzyszenia „Czyste Radiowo” (do której przyłączył się RPO) na  umorzenie sprawy wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. WSA uznał też skargę RPO na umorzenie postępowania w sprawie wstrzymania instalacji kompostowni odpadów zielonych na tym składowisku.

WSA zgodził się z RPO, że organy dokonały błędnej wykładni art. 364 ustawy Prawo ochrony środowiska. Ocenił, że podstawą wstrzymania działalności może być już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie - jak wskazywały organy -  jedynie skutek w postaci chorób. Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne - jak uczyniły organy ochrony środowiska - ale także psychiczne.

MPO złożyło w obu sprawach skargi kasacyjne. Zgodnie ze stanowiskiem RPO, żaden zarzut skarg nie został uznany za zasadny. W ustnych motywach NSA  podzielił zdanie Rzecznika, że pod pojęciem środowiska rozumieć należy także życie i zdrowie ludzi. Uznał, że w ramach postępowania trzeba badać wpływ działalności na zdrowie psychiczne ludzi.

NSA nie zgodził się ze stanowiskiem MPO, by art. 364 ustawy nie miał charakteru prewencyjnego. Ponadto NSA  wskazał, że dla oceny zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi, ma wpływ czy dana działalność  jest prowadzona na podstawie ważnego pozwolenia (jedna z instalacji nie ma ważnego tzw. pozwolenia zintegrowanego).

Obie sprawy wracają do Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska.

Komentarz Łukasza Kosiedowskiego, pracownika Biura RRPO, pełnomocnika Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie:

Biuro RPO mierzy się z problemem uciążliwości zapachowej odpadów od lat. Kiedy występowaliśmy w takich sprawach do różnych organów ochrony środowiska, zawsze otrzymywaliśmy odpowiedź: „Nie ma norm emisji odoru; nic nie można zrobić”. Teraz sąd powiedział, że choć nie ma norm, to nie znaczy, że można umyć ręce, bo jest ogólny przepis prawa ochrony środowiska, pozwalający na wstrzymanie działalności, która  powoduje zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzi.

To nie oznacza oczywiście, że RPO przestanie starać się o stworzenie norm emisji odorów (robi to już od przeszło 10 lat). To, co powiedział sąd sprawia, że choć tych norm obecnie nie ma, osoby narażone na uciążliwości zapachowe mają szansę otrzymać pomoc od organów ochrony środowiska.

“Nie dla kopalni cynku i ołowiu” – sprawa Stowarzyszenia z Zawiercia.

Data: 2018-02-05

Przedstawiciele Stowarzyszenia “Nie dla kopalni cynku i ołowiu” z Zawiercia poprosili Rzecznika Praw Obywatelskich o interwencję w sprawie z aktualizacji planu zagospodarowania wodami.

Chodzi w szczególności o wprowadzenie do niego inwestycji o nazwie ”Budowa podziemnej kopalni w celu wydobycia rud cynku i ołowiu ze złoża Zawiercie 3”.

W trakcie spotkania z Pełnomocnikiem Terenowym RPO w Katowicach dr Aleksandrą Wentkowską przedstawiciele Stowarzyszenia przedstawili swoje stanowisko i argumenty przemawiające przeciwko powstaniu kopalni. Zapewniono ich, że sprawa będzie monitorowana, a w ramach prowadzonego przez Rzecznika postępowania skierowane zostaną wystąpienia do właściwych organów.

BPK.7201.2.2017

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Ostrowcu Świętokrzyskim: dużo spraw dla Rzecznika

Data: 2018-01-23

Piją i jeżdżą. Bez kary. Budują, jak chcą, nie zważają na przepisy. „Co zwykły człowiek może zrobić?” – skarżą się ludzie w Ostrowcu. Ale jednocześnie mieszkają tu ludzie z pasją, którzy potrafią wdrażać innowacyjne programy społeczne, wykrywać luki w unijnym systemie koordynacji świadczeń społecznych, wymyślić, jak propagować pomysły Rzecznika na wspieranie osób starszych w środowisku zamieszkania. Wszyscy oni spotkali się w Miejskim Centrum Kultury na spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem. - Z Ostrowca wyjeżdżamy z mnóstwem spraw do załatwienia i z nowymi pomysłami - podkreśla rzecznik praw obywatelskich.

Na spotkanie regionalne w Ostrowcu Świętokrzyskim przyszło 30 osób. Celem tych spotkań, jak wyjaśnił obecnym Adam Bodnar, jest zbieranie informacji o tym, co jest ważne dla ludzi lokalnie, a także informowanie o tym, co może zrobić Rzecznik Praw Obywatelskich, bo wtedy łatwiej korzystać z jego pomocy.

Rzecznik formalnie nie ma uprawnień „sprawczych” – niczego nie może komuś kazać, zmienić decyzji czy wyroku. Ma jednak kompetencje pozwalające mu wpływać na to, jak działa państwa. Może np. formułować postulaty – z dobrą argumentacją prawną – w sprawie problemów, z jakimi zgłaszają się do niego obywatele. Te pisma – zwane wystąpieniami generalnymi – inspirują ministerstwa do pracy i bardzo wiele postulatów trafia tą drogą do realizacji. Rzecznik może też przyłączać się przed sądami do spraw po stronie obywateli. Rzecznik może żądać wyjaśnień, może zażądać dokumentów, zajmuje się kontrolą prewencyjną w miejscach pozbawienia wolności (chodzi o zapobieganie torturom i nieludzkiemu traktowaniu).

Czy nowy gazociąg budowany jest w sposób bezpieczny?

Nowy gazociąg ma biec 4 metry od starego, budowanego w latach 60. Mieszkańcy przypominają, że przepisy ze względów bezpieczeństwa nie pozwalają nic budować w odległości 15 m od gazociągu. Ale nie są słuchani.

RPO: Nie mogę oceniać tego merytorycznie. Ale na pewno możemy sprawdzić, czy Państwo zostali wysłuchani i potraktowani poważnie.

RPO zajmuje się podobnymi sprawami, np. w sprawach linii energetycznych wysokiego napięcia.

Książeczki mieszkaniowe – czy to jest do rozwiązania?

Ludzie potracili na tych książeczkach majątek. Czy można to naprawić?

W czasach PRL ludzie oszczędzali na mieszkanie na tzw. książeczkach mieszkaniowych. System zawalił się jednak w kryzysie gospodarczym lat 70. i 80. Teraz można odzyskać choć część pieniędzy w postaci tzw. premii gwarancyjnych, ale tylko na konkretne wskazane w ustawie wydatki mieszkaniowe.

RPO Adam Bodnar opowiedział zebranym o swoim niedawnym wystąpieniu generalnym do premiera Morawieckiego. Zaproponował w nim, żeby poszerzyć katalog wyjątków, na które przysługiwałaby premia gwarancyjna. Tych niezrealizowanych książeczek jest bowiem ponad milion.

Kary za wypadki samochodowe spowodowane przed kierowców pod wpływem narkotyków lub alkoholu

Kolegi syn zginął w wypadku. Pijany kierowca dostał 6 lat – za znęcanie się nad psem dostaje się trzy lata. To jest niesprawiedliwe.

RPO: Kara to już ostateczna rzecz. Tymczasem my za mało dbamy o prewencję, o przeciwdziałanie takim tragediom, o skuteczne badanie kierowców pod kątem narkotyków i alkoholu.

Z karami jest tak, że jeśli sprawca karany jest po raz pierwszy, to sądy obniżają karę. Stąd kiedy porówna się wyrok na kierowcy i na sprawcy wielokrotnych przestępstw na zwierzętach, to można dojść do wniosku, że prawo jest niesprawiedliwe. Ale o karach nie warto mówić w emocjach, bo w ten sposób nie naprawi się krzywdy. Nie ulegajmy jednak złudzeniu, że zaostrzenie kar pomoże. Bo skoro kary nie skutkują, to najwyraźniej w ogóle nie działają. Sprawcy nie kojarzą swoich działań z sankcjami.

Ma Pan jednak rację, za bardzo przyzwyczailiśmy się do tego, że ileś osób ginie pod kołami pijanych. Najwyraźniej trzeba poważnie przyjrzeć się efektywności kar. Zajmuje się tym Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, interesuje się tym Najwyższa Izba Kontroli i organizacje pozarządowe (np. Alter Ego).

Przepisy podatkowe a ulga mieszkaniowa

Bardzo wiele osób nie złożyło oświadczeń wymaganych przez nowelizację prawa podatkowego. Teraz są ścigani przez urzędy podatkowe, a należności są ogromne. Czy Rzecznik zna tę sprawę?

RPO: To klasyczny przykład wprowadzania przepisu bez zastanawiania się, jak ludzie mają się o tym dowiedzieć. Znamy takie sprawy, interweniujemy (tu – przykład interwencji w analogicznej sprawie ulgi meldunkowej). Myślimy o przyłączaniu się do spraw przed sądami.

Warto też pamiętać o propagowaniu zasady prawnej In dubio pro tributario, czyli w razie wątpliwości [rozstrzygaj] w interesie podatnika. RPO wydał w tej sprawie poradnik. Wygrał też jedną sprawę przed NSA w sprawie stawki VAT za umacnianie brzegu morskiego.

Alimenty, świadczenia rodzinne i 500+

Jeśli ojciec porzuca rodzinę i wyjeżdża za granicę, to dziecko nie dostanie wsparcia od polskiego państwa (opieki społecznej), bo legalnie pracującemu ojcu przysługuje za granicą świadczenie na nie. Choć ojciec tych świadczeń nie bierze, to sam fakt zarejestrowania się w systemie ubezpieczeń społecznych za granicą wystarcza do pozbawienia rodziny pomocy. Założenie jest bowiem takie, że rodzina taka powinna pobierać bardziej korzystne świadczenie zagraniczne.

Najtrudniejsza sytuacja jest wtedy, gdy ojciec – za granicą - jest aktywny zawodowo, a matka w Polsce – nie. Bo wtedy przepisy unijne wskazują, że świadczenia społeczne powinny być wypłacane tam, gdzie obywatel Unii pracuje zawodowo.

Takich osób w regionie jest około dziesięciu.

Od listopada jest  nowa bariera dla matek: jeśli mają dwoje dzieci, ale nie żyją z ojcem w formalnym związku, to muszą wystąpić o alimenty, żeby dostać 500 plus.

RPO:  Przekazujemy ten problem koordynacji zabezpieczenia społecznego w Unii naszym ekspertom w Biurze RPO (to zespół, który np. zajmuje się kwestią opieki naprzemiennej).

Przekażemy to też naszemu Zespołowi Ekspertów ds. Alimentów.

Praca pielęgniarki „pomiędzyresortowej”

Czy praca pielęgniarki, która w terenie pracuje z osobami chorującymi psychicznie, nie powinna być traktowana jako praca w uciążliwych warunkach – i dawała np. dodatkowe urlopy, jak w innych takich zawodach?

RPO: Nie wiem, sprawdzę, co możemy zrobić. Skoro pielęgniarka taka jak Pani, pracująca w ośrodku pomocy społecznej, podlega pod Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Spolecznej i trochę pod resort zdrowia, to rzeczywiście nikt się nie pali do zajęcia się tą sprawą. I tu jest rola dla Rzecznika Praw Obywatelskich, by pokazać problem.

Prawa osób starszych

Wiemy, że RPO przygotował ekspercki program wspierania osób starszych w środowisku zamieszkania. Czy możecie z nim zapoznać lekarzy rodzinnych, bo to oni właśnie w naszym regionie kierują seniorów do domów opieki.

RPO: Rzeczywiście! O tym programie rozmawiamy głównie z samorządowcami, ale do tej pory nie myśleliśmy o tym, by o tym rozmawiać ze środowiskiem lekarskim.

Przy okazji RPO przypomina o sprawie zasiłków dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Dziś ustawa różnicuje wysokość tego wsparcia w zależności od tego, czy niepełnosprawność została orzeczona w dzieciństwie (wyższe świadczenie) czy w wieku dorosłym (niższe). Trybunał Konstytucyjny orzekł ponad trzy lata temu, że jest to rozróżnienie niekonstytucyjne. Wyrok nie został wykonany, ustawa obowiązuje. Ale ludzie mogą skarżyć decyzje w sprawie świadczenia do sądów administracyjnych powołując się na Konstytucję – robią to i wygrywają. RPO wspiera ich argumentacją prawną.

Uniwersytety Trzeciego Wieku

Czy rząd nie mógłby wesprzeć uniwersytetów trzeciego wielu.

RPO:  UTW to wspaniała sieć organizacji pozarządowych. Skoro się tak świetnie rozwinęła, to strzeżmy tego, bo to jest skarb. Jeśli brakuje Państwu pieniędzy, to dowiedzcie się od młodszych, jak się zbiera pieniądze w ramach crowdfundingu. Nie znajdziecie we mnie sojusznika prawnego regulowania uniwersytetów trzeciego wieku, bo regulacje ograniczą rozwój tego ruchu.

Naziści w Polsce

TVN ujawniła skandaliczne nazistowskie praktyki. Czy nie powinniśmy uczyć lepiej o nazizmie w szkołach?

RPO: Dla mnie ważniejsza jest edukacja obywatelska. Uczenie przez emocje, a nie klasówki. Obok zielonych szkół – wspólne wyprawy do Treblinki czy Auschwitz z dobrym przygotowaniem i przepracowaniem doświadczenia po.

Takie programy możemy tworzyć lokalnie. I są samorządy, które już to robią, np. Wrocław. Choć oczywiście powinien się tym zająć rząd.

W Ostrowcu możecie zacząć od cmentarza żydowskiego. Tu leży pochowanych ponad tysiąc mieszkańców, w tym dzieci. Do tego właśnie prowadzi nienawiść, która zaczyna się od marszów z pochodniami. Macie tu wielką szansę na twórczy program edukacyjny – dodała Barbara Imiołczyk, dyrektorka Centrum Projektów Społecznych BRPO i współorganizatorka programu spotkań regionalnych Rzecznika.

Rzecznik w sprawie niedostatecznej ochrony praw właścicieli nieruchomości klasyfikowanych jako działki leśne

Data: 2017-12-29
  • Prawa właścicieli działek leśnych podlegają istotnemu ograniczeniu. Problem jest tym większy, im bliżej miasta i terenów zabudowanych jest taka działka. Nie dość, że nie da się na niej np. postawić domu, to jeszcze właściciel musi fachowo dbać o las
  • Zdaniem RPO warto rozważyć zmianę przepisów, bo choć przyrodę trzeba chronić, to właścicielom należy zapewnić odpowiednią rekompensatę za to, że w interesie publicznym ich prawo własności zostało ograniczone

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi od właścicieli nieruchomości klasyfikowanych jako działki leśne. Pisma te dotyczą przede wszystkim uciążliwości wynikających z ograniczeń w korzystaniu z prawa własności: obowiązku prowadzenia na tych gruntach prawidłowej gospodarki leśnej i przestrzegania wymogów ochrony środowiska, w tym – skądinąd zrozumiałego – zakazu zabudowy. Jako szczególnie dotkliwy zakaz ten postrzegany jest w sytuacji, gdy nieruchomości takie znajdują się w granicach bądź w pobliżu miast, przylegając do terenów zabudowanych. Takie obszary leśne pełnią przede wszystkim funkcje użyteczności publicznej: ekologiczne i rekreacyjno-wypoczynkowe dla ogółu ludności, jednocześnie tracąc dla właściciela jakąkolwiek wartość.

O ile w wielu sytuacjach wykorzystywanie prywatnej własności na cele publiczne jest właścicielom rekompensowane, to jednak ze względu na skomplikowane uwarunkowania historyczno-prawne wiele z tych osób nie może skorzystać z żadnego rodzaju roszczeń (rekompensat) przewidzianych przepisami powszechnie obowiązującego prawa.

Obowiązujące przepisy nakładają na właścicieli nieruchomości leśnych szereg ograniczeń. Wynikają one przede wszystkim z ustawy o lasach – która dodatkowo ściślejszym reżimem obejmuje tzw. lasy ochronne – oraz z ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych. Na te regulacje o charakterze podstawowym nakładają się też dalsze, wynikające ze szczególnych przepisów z zakresu ochrony środowiska, ochrony przyrody czy krajobrazu. W pierwszej kolejności dotyczy to lasów położonych w granicach administracyjnych większych miast (bądź na ich obrzeżach) lub też terenów uprzemysłowionych.

W ocenie Rzecznika tego typu ograniczenia mieszczą się – co do zasady – w konstytucyjnych ramach dopuszczalności ograniczania konstytucyjnych wolności i praw. Nałożenie na prywatnego właściciela ograniczeń w gospodarowaniu, w szczególności poprzez odmowę zabudowania terenu leśnego, jest zarówno racjonalne i uzasadnione wartościami konstytucyjnymi (ochroną środowiska, ochroną zdrowia, realizacją zasady zrównoważonego rozwoju), jak i niezbędne dla realizacji tych wartości. We współczesnych realiach państw uprzemysłowionych ochrona środowiska naturalnego stanowi niekwestionowaną wartość, uzasadniającą m.in. aktywne zapobieganie tzw. presji urbanizacyjnej – także poprzez istotne ograniczenia praw prywatnych właścicieli nieruchomości.

Niemniej jednak nawet usprawiedliwienie takiego ograniczenia nie zwalnia z obowiązku doboru przez ustawodawcę takich rozwiązań szczegółowych, by ograniczenia (zakazy, nakazy) nakładane na jednostki były proporcjonalne  do realizowanych celów, tj. by przy ingerowaniu we własność prywatną utrzymać rozsądną równowagę pomiędzy potrzebą ochrony interesu publicznego i prywatnego. W tych zaś sytuacjach, gdy zwolnienie właściciela z nałożonych ciężarów nie jest możliwe, zasada zachowania owego fair balance wymaga, by właścicielowi zapewnić adekwatną kompensatę istniejącego trwałego ograniczenia w korzystaniu przez niego z jego praw, względnie – by umożliwić, na jego żądanie, odpłatne przejęcie własności przez państwo (gminę) takiej nieruchomości, która ze względu na dominujący interes publiczny praktycznie utraciła dla właściciela jakiekolwiek „prywatne” znaczenie.

Zdaniem Rzecznika istnieje uzasadniona potrzeba wzmocnienia pozycji prawnej prywatnych właścicieli działek leśnych, tak by rozsądnie wyważyć pomiędzy potrzebą ochrony dominującego tu interesu publicznego i interesu prywatnego. Celowe jest wprowadzenie elastycznych rozwiązań m.in. ułatwiających realizację obowiązków nałożonych na właścicieli (niebędących przecież profesjonalistami), a przede wszystkim – kompensujących trwałe i istotne ograniczenia w korzystaniu przez nich z ich własności.

Ponadto wydaje się, że pewna grupa właścicieli lasów prywatnych (w szczególności tych o charakterze ochronnym) w istocie stała się jedynie tytularnymi właścicielami nieruchomości, które są tak naprawdę terenami ogólnodostępnymi i pełnią funkcje przede wszystkim publiczne. Osobom tym jednak nie przysługują jakiekolwiek roszczenia z tytułu trwałego ograniczenia ich praw. Żadnych odrębnych podstaw do zgłoszenia roszczeń o odszkodowanie czy wykup nie przewidują przepisy szczególne dotyczące czy to samych lasów, czy terenów objętych ochroną środowiskowo-przyrodniczą. W systemie prawa polskiego nie istnieje również instytucja „wywłaszczenia na żądanie” w trybie administracyjnoprawnym. Tymczasem jeżeli ograniczenia własności przekraczają rozsądną miarę i są wprowadzone wyłącznie dla realizacji celów publicznych (użyteczności publicznej), system prawny powinien przewidywać mechanizmy umożliwiające – w pewnych sytuacjach – prywatnemu właścicielowi zażądanie odszkodowania bądź wykupienia jego nieruchomości przez podmioty sprawujące władztwo publiczne.

W związku z tym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przeanalizowanie podniesionych argumentów oraz o odniesienie się do kwestii zasadności podjęcia postulowanych działań legislacyjnych.

IV.7005.29.2014

RPO: prawo o ruchu drogowym blokuje rozwój car-sharingu w Polsce

Data: 2017-12-29
  • Po co własny samochód, skoro można skorzystać z car-sharingu? To przecież sensowniejsze, tańsze i bardziej ekologiczne.
  • Tylko że przepisy za tym rozwiązaniem  nie nadążają. Jeśli wypożyczysz w tym systemie samochód, nie dostaniesz dowodu rejestracyjnego. A za brak dowodu jest mandat.

RPO zwraca uwagę na potrzebę unowocześnienia przepisów Prawa o ruchu drogowym głównie z powodu stanu środowiska w Polsce. Na stan środowiska ludzie skarżą się rzecznikowi praw obywatelskich na spotkaniach regionalnych w całym kraju.

– „Skala zagrożenia dla zdrowia i życia obywateli wymaga przy tym systemowych działań, albowiem obecnie istniejące mechanizmy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Potwierdzają to wyraźnie, występujące w bieżącym roku wielokrotne przekroczenia dopuszczalnych stężeń szkodliwych substancji w powietrzu w wielu miejscach w kraju” – podkreśla w wystąpieniu do ministra Andrzeja Adamczyka Adam Bodnar.

Jednym z pomysłów na poprawę sytuacji jest ułatwienie rozwoju car-sharingu, czyli systemu wspólnego użytkowania samochodów osobowych, w którym samochody udostępniane są za opłatą na krótki czas.

Ta usługa nie może się jednak upowszechniać z powodu przepisów, które przyjęliśmy ponad 20 lat temu. Pokazała to opisana w mediach historia z Wrocławia: użytkownikom miejskich wypożyczalni samochodów elektrycznych grożą mandaty, bo do wypożyczonego samochodu nie dostaje się dowodu rejestracyjnego[1]. Wypożyczalnia tłumaczy, że nie może każdemu dawać oryginału dowodu, bo samochód zmienia użytkownika  kilka razy dziennie i szybko skończyłoby się to zgubieniem albo zniszczeniem dowodu. A odtwarzania dokumentu to skomplikowany, żmudny proces.[2].

To, jakie dokumenty musi mieć przy sobie kierowca, określa art. 38 Prawa o ruchu drogowym z 20 czerwca 1997 r. (Dz.U. z 2017 r. poz. 1260, z późn. zm.). Wymaga ono (w pkt 2), by kierowca miał przy sobie dokument stwierdzający „dopuszczenie pojazdu do ruchu” – czyli prawo jazdy albo pozwolenie czasowe. Brak dokumentu jest karany jako wykroczenie, a „podejrzany” samochód może zostać odholowany na depozytowy parking strzeżony.

Te przepisy powinny być poprawione – zauważa RPO – zgodnie z wytycznymi zawartymi w Konstytucji.

Źródłem naszych praw jest Konstytucja

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych przez naszą Konstytucję – przypomina RPO. - Stosownie do jej art. 5, „Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”, zaś zgodnie z art. 74 Konstytucji, „władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom oraz wspierania działania obywateli na rzecz ochrony i poprawy stanu środowiska”.

To zdaniem RPO jest podstawa do zmiany przestarzałych przepisów.

 

Ochrona środowiska. Partycypacja. Konsultacje. Procedury.

Data: 2017-12-08

Wycięty las

Szumi już tylko w nas”

Jan Sztaudynger

 

W trakcie pierwszego dnia Kongresu Praw Obywatelskich odbył się panel poświęcony zagadnieniu partycypacji obywateli w procedurach środowiskowych. Partycypacja obywatelska jest bowiem szczególnie potrzebna w sprawach dotyczących dóbr wspólnych, jakim jest np. środowisko naturalne. Ochrona środowiska jest jedną z podstawowych wartości chronionych przez ustawę zasadniczą. Celem panelu była odpowiedź na pytanie, czy obowiązujące prawo w sposób właściwy gwarantuje partycypację obywateli w sprawach dotyczących ochrony środowiska, jeśli nie to dlaczego i co należałoby zrobić, żeby to zmienić.

Artur Zalewski z Zespołu Prawa Cywilnego w Biurze RPO przedstawił refleksje na tle sprawy planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża, stawiając tezę, że prawo do środowiska ma charakter iluzoryczny. Zwrócił uwagę, że gospodarowaniem lasem nie jest sprawą wewnętrzną jego właściciela, bowiem jest to dobro wspólne wszystkich obywateli. Dlatego obywatele powinni mieć udział w zatwierdzaniu planu.

Szymon Osowski - prezes Zarządu Sieci Obywatelskiej Watchdog Polska, swoje wystąpienie poświęcił zagadnieniu dostępu obywateli do informacji o środowisku. Podkreślił, że organy niechętnie dzielą się informacjami ze społeczeństwem.

- Ochrona przyrody zawsze przynosi korzyść ludziom. Organizacje społeczne często nie dysponują jednak wystarczającymi zasobami, by doprowadzić do koniecznych zmian – podkreślił Robert Stańko, prezes Klubu Przyrodników .

Jerzy Jendrośka - członek Komitetu Konwencji z Aarhus podkreślił, że każdy obywatel może wnieść skargę do Komitetu do Spraw Przestrzegania Konwencji (tzw. Compliance Committee) na naruszenie przez Polskę Konwencji o dostępie do informacji, udziale społeczeństwa w podejmowaniu decyzji oraz dostępie do sprawiedliwości w sprawach dotyczących środowiska podpisanej 25 czerwca 1998 roku w Aarhus w Danii w czasie IV Paneuropejskiej Konferencji Ministrów Ochrony Środowiska. Zaznaczył, że wśród jej postanowień najistotniejsze znaczenie w kontekście uczestnictwa organizacji społecznych w postępowaniu administracyjnym mają regulacje zawarte w jej art. 6 i 9. Przepisy te przewidują szereg uprawnień proceduralnych przysługujących „zainteresowanej społeczności".

Prezes Zarządu Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi Marcin Stoczkiewicz przedstawił stanowisko, zgodnie z którym na gruncie Konstytucji RP prawo własności, swoboda działalności gospodarczej są mocniej chronione niż środowisko naturalne, dlatego władze publiczne w sytuacji kolizji tych wartości pierwszeństwo dają tym pierwszym. - Konstytucja w sposób wyraźny nie formułuje prawa podmiotowego do środowiska, dlatego stopień realizacji obowiązku ochrony środowiska przez organy zależy w dużej mierze od woli politycznej – zauważył.

W trakcie debaty dyskutowano o prawnych możliwościach służących egzekwowaniu obowiązków władzy publicznej w zakresie ochrony środowiska. Podkreślono konieczność podejmowania prób wywodzenia w toku procesów sądowych podmiotowego prawa do środowiska (na przykład w Holandii prawo do środowiska wywodzone jest z prawa do życia, ETPCz prawo do środowiska wywodzi z prawa do prywatności). Uznano także potrzebę bezpośredniego stosowania na gruncie prawa krajowego Konwencji Aarhus. Zwrócono uwagę, że Komitet do Spraw Przestrzegania Konwencji Aarhus w przypadku stwierdzenia naruszenia Konwencji przez państwo posiada efektywne środki prawne w celu doprowadzenia do stanu zgodności.

W podsumowaniu stwierdzono, że problemy dotyczące ochrony środowiska i partycypacji obywateli w tym obszarze  wymagają podjęcia stosownych zmian legislacyjnych na gruncie krajowym. Potrzebne jest również podniesienie tego problemu na forum UE i przyjęcie jednolitych zasad obowiązujących w tym zakresie. Aktualnie obowiązujące procedury w praktyce są zawodne i nieefektywne, w wielu obszarach nie przystają do szybko zmieniającej się rzeczywistości. Piotr Mierzejewski z Biura RPO zapowiedział dalsze zainteresowanie Rzecznika tą problematyką. Przygotowane zostanie m.in. seminarium, które będzie stanowić kontynuację rozpoczętej dyskusji.

Jak rozwiązać kwestie powstawania w pobliżu domostw inwestycji będących źródłem przykrych zapachów? Przedstawiciele organizacji pozarządowych mówią RPO o swoich problemach

Data: 2017-11-24

- Wiemy, jak niekomfortowe jest mieszkanie w pobliżu ferm hodowlanych, wysypisk śmieci, czy innych tego typu inwestycji, które powodują uciążliwości zapachowe. Chcemy porozmawiać z Państwem o tym, jak ten problem wygląda w Waszej okolicy. Skonfrontować, to z tym co już wiemy. Liczymy na to, że uda nam się zebrać te przykłady, by przedstawić je później w przygotowanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich wystąpieniu – mówiła zastępczyni RPO Sylwia Spurek podczas spotkania z przedstawicielami ekologicznych organizacji pozarządowych działających lokalnie. W dyskusji uczestniczyła również zastępczyni RPO Hanna Machińska oraz pracownicy Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego w Biurze RPO.

Już od 2006 roku kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich prowadzili korespondencję z Ministrami Środowiska w sprawie braku regulacji prawnych odnośnie immisji odorowych wywoływanych przez obiekty, których funkcjonowanie prowadzi do powstania uciążliwych zapachów, w tym ferm zwierząt, zakładów przemysłowych, wysypisk śmieci, spalarni odpadów i innych.

Mimo upływu 11 lat od pierwszego wystąpienia w tej sprawie problem pozostaje wciąż nierozwiązany, a poziom ochrony praw obywateli w zakresie przeciwdziałania uciążliwościom zapachowym jest niedostateczny.

Do Biura RPO wciąż napływają skargi na zakłady emitujące przykre zapachy, które obniżają komfort życia okolicznych mieszkańców. Problematyka ta jest poruszana na spotkaniach regionalnych z Rzecznikiem, jest także tematem doniesień medialnych.

Analiza wpływających spraw wskazuje, że organy ochrony środowiska nie mają instrumentów prawnych, za pomocą których mogłyby nakazać właścicielom zakładów podjęcie działań redukujących immisje zapachowe.

Odpowiadając na wystąpienie RPO, Główny Inspektor Ochrony Środowiska poinformował, że w Ministerstwie Środowiska, przy udziale przedstawicieli GIOŚ, prowadzone są prace nad opracowaniem projektu ustawy o przeciwdziałaniu uciążliwości zapachowej.

Oprócz podejmowania działań o charakterze generalnym, Rzecznik przystąpił także do postępowań sądowych, które toczą się w konkretnych sprawach m.in. dotyczących wysypiska śmieci na warszawskim Radiowie i ferm w pobliżu osiedli mieszkalnych w Kawęczynie koło Wrześni.

Efekt spotkania regionalnego w Gnieźnie: WSA w Poznaniu po argumentach Rzecznika uchyla decyzje pozwalające rozbudowywać uciążliwe dla mieszkańców okolic Wrześni fermy hodowlane

Data: 2017-11-22

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie bezpodstawnej odmowy uzgodnienia planu zagospodarowania przestrzennego gminy Kawęczyn przewidującego zakaz lokalizacji nowych inwestycji w zakresie chowu i hodowli zwierząt

Pod Wrześnią, na terenach dawnego PGR ma powstać kolejna wielka ferma przemysłowej  hodowli zwierząt. Kolejna, bo w okolicy małego osiedla w Kawęczynie już są fermy, a mieszkańcy skarżą się na uciążliwości: smród, muchy i gryzonie. Opowiadali o tym w czasie spotkania regionalnego z RPO Adamem Bodnarem w Gnieźnie. Pytali się, czy można coś zrobić z nową inwestycją – wobec wyraźnej przychylności dla niej władz samorządowych.

Po spotkaniu w Gnieźnie na miejsce, do Kawęczyna, przyjechali przedstawiciele RPO – eksperci z Zespołu Prawa Gospodarczego i Administracyjnego. Rozmawiali z mieszkańcami, spotkali się też z zastępcą burmistrza. Poprosili o dokumenty.

Władze samorządowe miasta i gminy Wrześni próbowały zatrzymać ekspansję ferm przyjmując miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego trzech miejscowości znajdujących się w okolicach dawnego PGR. Jednak władze powiatu odmówiły uzgodnienia takiego planu – uznały, że nałożone w nim ograniczenia będą niekorzystne dla rozwoju gospodarczego.

Gmina to postanowienie zaskarżyła, jednak Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu decyzję powiatu utrzymało w mocy.

Na tym etapie do postępowania (po wizycie swoich przedstawicieli w Kawęczynie) włączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. 9 listopada Wojewódzki Sąd Administracyjny przychylił się do jego stanowiska oraz do stanowiska gminy Września  i uchylił w całości postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu oraz postanowienie powiatu.

Szczegóły sprawy

Pismem z dnia 16 stycznia 2017 r., Burmistrz Miasta i Gminy Września, w związku z uchwałą nr XVI/228/2016 Rady Miejskiej we Wrześni z dnia 30 maja 2016 r. w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, zwrócił się do Zarządu Powiatu Wrzesińskiego o uzgodnienie projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w miejscowościach Kawęczyn, Marzenin i Gulczewo w zakresie odpowiednich zadań rządowych i samorządowych.

Postanowieniem z dnia 7 lutego 2017 r. Zarząd Powiatu Wrzesińskiego odmówił uzgodnienia projektu planu.

W uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia wskazał, że rozwiązania przyjęte w § 6 i § 15 projektu planu wkraczają zbyt głęboko w prawo swobodnego kształtowania metod i intensywności gospodarowania w rolnictwie przez dysponentów gruntów rolnych na terenach objętych uregulowaniami planu, czego skutkiem będzie zahamowanie rozwoju gospodarstw rolnych i spadek ich dochodowości.

Zdaniem Zarządu Powiatu Wrzesińskiego rezygnacja części podmiotów z działalności gospodarczej w rolnictwie  może w konsekwencji wpłynąć na wzrost bezrobocia i pogorszenie sytuacji na powiatowym rynku pracy.

Zażaleniem z dnia 14 lutego 2017 r. Gmina Września zaskarżyła to . postanowienie, wskazując, że projekt planu miejscowego nie zmienia przeznaczenia objętych nim nieruchomości, przez co bezpodstawne są zastrzeżenia Zarządu Powiatu Wrzesińskiego dotyczące ewentualnego naruszenia zasad ochrony gruntów rolnych. Gmina Września podkreśliła, że projekt planu przewiduje jedynie zakaz lokalizacji nowych inwestycji w zakresie chowu i hodowli zwierząt, przy jednoczesnym utrzymaniu istniejących już inwestycji. Gmina Września podniosła ponadto, że w jej ocenie planowane rozwiązania nie będą miały żadnego wpływu na lokalny rynek pracy, w szczególności z tego powodu, że  wielkie inwestycje hodowlane generują znikomą ilość miejsc pracy.

Postanowieniem z dnia 15 maja 2017 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu utrzymało w mocy postanowienie Zarząd Powiatu Wrzesińskiego.

W związku z powyższym, Gmina Września wniosła skargę na postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu z dnia 15 maja 2017 r. do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, podnosząc m.in. argumenty wskazane w zażaleniu z dnia 14 lutego 2017 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w postępowaniu sądowoadministracyjnym w sprawie ze skargi Gminy Września, przedstawiając swoje stanowisko w piśmie procesowym z dnia 19 października 2017 r. i wnosząc o uchylenie w całości zaskarżonego postanowienia, jak również uchylenie w całości  poprzedzającego go postanowienia Zarządu Powiatu Wrzesińskiego z dnia 7 lutego 2017 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich stanął na stanowisku, że przyczyny, które w niniejszej sprawie według organów uzasadniały odmowę uzgodnienia projektu planu miejscowego w proponowanym przez Gminę Września brzmieniu. nie mają oparcia w przepisach powszechnie obowiązującego prawa.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę na fakt, że wyłączenie lokalizacji nowych przedsięwzięć w zakresie chowu i hodowli zwierząt może mieć swoje uzasadnienie w takich wartościach, jak potrzeby interesu publicznego, wymagania ochrony zdrowia oraz bezpieczeństwa ludzi, walory ekonomiczne przestrzeni i ochrona własności w aspekcie tych właścicieli nieruchomości, którzy nie prowadzą chowu i hodowli zwierząt, a których nieruchomości są objęte oddziaływaniem już istniejących obiektów hodowlanych.

Rzecznik stwierdził, że w kontekście zgłaszanych przez mieszkańców skarg na negatywne oddziaływania już umiejscowionych na tym terenie obiektów hodowlanych, Gmina Września miała obowiązek wzięcia pod uwagę w ramach przysługującego jej władztwa planistycznego wszystkich interesów odnoszących się do sposobu zagospodarowania nieruchomości objętych projektem planu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu wyrokiem z dnia 9 listopada 2017 r., sygn. akt II SA/Po 723/17 uchylił w całości zaskarżone postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu z dnia 15 maja 2017 r., jak również poprzedzające je postanowienie Zarządu Powiatu Wrzesińskiego z dnia 7 lutego 2017 r.

W ustnym uzasadnieniu wyroku Sąd podzielił argumenty przedstawione przez Gminę Września oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. 

Kolejne spotkanie regionalne RPO w Suwałkach

Data: 2017-10-31

Na spotkanie w Suwalskim Ośrodku Kultury przyszło 30 października około 30 osób. To spotkanie pomogło zorganizować Stowarzyszenie Kulturalne KOSTROMA. Było to kolejne spotkanie RPO w tym roku – poprzednie odbyło się 29 stycznia 2016 r. i było głównie poświęcone uciążliwym inwestycjom powstającym w pobliżu domów ludzi, którzy do tej pory mogli się cieszyć nieskażoną przyrodą i idyllicznym krajobrazem doliny górnej Rospudy. Ogromne wrażenie zrobiła też na obecnych opowieść niesłyszącej pani Anity z Raczek, matki słyszącego dziecka – o problemach, z jakimi syn spotyka się w szkol z powodu niepełnosprawności matki (dzieci w takiej sytuacji określa się mianem KODA/CODA – z angielskiego Kids/Children of Deaf Adults – słyszące dzieciaki/dzieci niesłyszących rodziców)

Rzecznik zareagował wtedy organizując dla wszystkich dzieci w tej szkole wycieczkę do Warszawy (marzeniem synka pani Anity była wizyta na Stadionie Narodowym – okazało się, że marzą też o tym jego koledzy). W maju 2016 r. razem z Rzecznikiem dzieci z Raczek obejrzały Stadion Narodowy, pojechały tez do Centrum Nauki Kopernik. Zwróciliśmy im przy okazji uwagę, że te miejsca są tak fajne także dlatego, że są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Bo nowoczesne to znaczy dostępne. A fajne to znaczy otwarte na potrzeby różnych ludzi.

30 października usłyszeliśmy, że wysiłek organizacyjny się opłacił: - Dziękujemy za skuteczną interwencją w Raczkach – pomogło, dzieci zaczęły myśleć inaczej – powiedziała jedna z uczestniczek spotania.

Rzecznik praw obywatelskich zaczynając spotkanie przypomniał to:  - Pamiętam z poprzedniego spotkania bardzo wyraźnie cztery tematy: elektrownie wiatrowe, linie energetyczne w Bakałarzewie, dzieci CODA oraz problem eurosieroctwa. Te cztery tematy pamiętam bardzo żywo, bo spotkanie zrobiło na mnie wtedy duże wrażenie.

Sytuacja rodziców dzieci z niepełnosprawnościami

- Reprezentuję rodziców dzieci niepełnosprawnych – od ubiegłego roku masowo są odbierane świadczenia pielęgnacyjne. Ostatnio matka dwójki dzieci z autyzmem została takiego świadczenia pozbawiona. Nie jest to osoba, która potrafi walczyć o swoje prawa. Autyzm to po AIDS i raku jeden z największych problemów. Mamy ogromne barki jeśli chodzi o pomoc rodzicom. Rodzic po diagnozie dostaje zaświadczenie o niepełnosprawności i właściwie zostaje sam.

- Prowadzę szkołę niepubliczną jako stowarzyszenie właśnie dla dzieci z autyzmem. Pomagamy rodzicom, ale to jest stanowczo za mało. Przyjeżdżają do nas dzieci z Augustowa, skąd nie ma dojazdu, rodzice robią to za własne pieniądze.

RPO: Zdaję sobie sprawę z tego, że to samorząd ma obowiązek, by zapewnić dowóz dzieci do szkoły, ale faktycznie nie zawsze to działa. Prowadzimy nawet takie sprawy sądowe. Trybunał Konstytucyjny dosłownie dwa tygodnie temu, 17.10. wydał postanowienie sygnalizacyjne dotyczące konieczności uregulowania tych dowozów. Jeśli dostaniemy taką sprawę od rodziców z Augustowa, to możemy napisać do prezydenta – to jest dla nas sprawa interwencyjna.

Świadczenie pielęgnacyjne jest bardzo często odbierane, bo zaburzenia nie widać na pierwszy rzut oka. Dzieci są grzeczne, więc odbiera się. Ta informacja to dla nas sygnał, by przyjrzeć się polityce państwa w tym zakresie: jak często się odbiera, ale też jak się bada.

Czy funkcjonują u Państwa Centra Zdrowia Psychicznego? Czy są wsparciem dla rodziców dzieci z autyzmem?

- Chyba tak, ale takich informacji tam nie znalazłam. Mamy poradnie psychologiczno-pedagogiczne, które te zadania mogłyby przenieść. A teraz poradnie zajmują się głównie diagnozowaniem.

Dyr. Barbara Imiołczyk, BRPO:  To jest generalny problem w Polsce. Stawia się diagnozę, ściska się dłoń i zostawia rodzica samego. Próbowaliśmy rozwiązać podobny problem w przypadku dzieci głuchych. Polski Związek Głuchych  zasponsorował  stworzenie strony z wszystkimi potrzebnymi informacjami i możliwością wymiany doświadczeń na forach. Być może trzeba w przypadku autyzmu taką stronę stworzyć, najpierw stworzyć koalicję organizacji pozarządowych.

- Ale taka pomoc powinna być udzielana w poradniach – dlaczego tam nie może udać się rodzic po informacje? To tam dochodzi do diagnozy.

RPO: Zastanowimy, czy to jest temat na wystąpienie do Ministerstwa Edukacji, w którym zasugerujemy rozszerzenie kompetencji poradni. Ponieważ poradnie podlegają pod kuratorium.

- Czy można liczyć na wsparcie dla dzieci z celiakią, które muszą być na ścisłej diecie bezglutenowej? U nich dieta to jedyna forma leczenia.  Wiem, że to teraz modne, ale dla naszych dzieci to realny problem. Jakość tego jedzenia gotowego nie jest dobra. A koszty są niesamowite – mąka 12 zł. Na zachodzie jest to tak rozwiązane, że osoba chora na celiakię może kupić produkty w aptece na receptę. Koszt utrzymania dziecka w wieku szkolnym to podobno około 3 tys. miesięcznie.  Kromka chleba 1,20zł, kilogram najtańszej mąki grubo ponad 12zł za kilogram. Najgorszy problem to dostęp do mąki.

Stowarzyszenie ogólnopolskie walczy od wielu lat o to, ale nie ma woli, cały czas jest traktowane jako fanaberia, ale dieta jest jedyną formą leczenia tych dzieci.

RPO: Bo to jest, że tak powiem, takie polskie podejście. Ludzie myślą, że prawa człowieka to są tylko sprawy wielkie – tortury, złe działanie policji, wolność słowa. A to są także te wszystkie konkretne małe traumy każdego z nas. Po to nasz urząd jest taki duży, by każdy mógł do nas napisać.

Rehabilitacja dorosłych i prawo do renty

- Zajmuję się rehabilitacją osób dorosłych. W Suwałkach jest dużo pracy, ale mam trzech podopiecznych, których nikt nie chce przyjąć. Orzeczenie mają od dzieciństwa, ale nie przysługuje im praw do renty socjalnej (800 zł). Chciałbym żeby wszystkie osoby głuchonieme, które mają orzeczony stopień niepełnosprawności umiarkowany od dzieciństwa, otrzymywały rentę socjalną, po prostu z urzędu.

RPO: To są osoby częściowo niezdolne do pracy, ale pracować chyba mogą. Czy taka renta nie działałaby zniechęcająco?

Dyr. Imiołczyk: Nasz obecny system premiuje bierność zawodową – jak ludzie raz dostaną rentę, to się jej trzymają. Ale ten system trzeba zmieniać całościowo i bez woli politycznej niczego się nie zmieni. Osobom, o którym pan mówi najlepiej pomagać przez spółdzielczość socjalną. Mamy dobry przykład Częstochowy – działa tam ponad 6 przedsiębiorstw ekonomii społecznej. To wszystko działa przy wsparciu miasta.

RPO: Czy mają tu państwo takie spółdzielnie socjalne?

- Tak. Na terenie miasta działa kilka takich spółdzielni – np. Izba wytrzeźwień wraz z noclegownią, punkty przedszkolne, żłobki, reklama i marketing. Mamy nowy Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej.

Elektrownie wiatrowe

- Niestety w kwestii wiatraków nic się u nas nie zmieniło. Dziecko siedmioletnie w moim domu nie może spać. Nie mogę otworzyć okna w domu z powodu hałasu, nawet w środku lata. Wszędzie w urzędach jestem niemile widziana, bo ciągle piszę.

RPO: Jedyne, co w takiej sytuacji można zrobić, to pójść do sądu z powództwem cywilnym. Trzeba jednak wcześniej zbadać Pani sytuację. Weszła w międzyczasie nowa ustawa, określająca odległość wiatraków od domów. Teraz mamy te normy, chociaż dotyczą raczej przyszłych inwestycji.

Specjalne regulacje dotyczące ochrony przed hałasem istnieją, ale mamy ciągle zły system dotyczący tego jak mierzyć ten hałas.

Prawa młodych matek

Młode kobiety w Suwałkach mają problem. Jeśli zajdą w ciążę, zaczną pracować, tu potem dostają niespodziankę z ZUS  „zawarła umowę będąc w ciąży” i nie mają prawa do zasiłku.

Jedna z uczestniczek spotkania opowiedziała o sytuacji, z którą się zetknęła.  Pewna młoda kobieta podjęła pierwszą w życiu pracę. Później okazało się, że jest w ciąży. Pracodawca zgłosił ją do ZUS i opłacił składki. W chwili, gdy ZUS powinien wypłacić jej pierwszy zasiłek chorobowy, otrzymała decyzję, że podjęła pracę będąc w ciąży więc jej nie przysługuje, podobnie odmówiono jej zasiłku macierzyńskiego. Sprawa toczy się w sądzie, ale ZUS składa w sądzie kolejne wnioski dowodowe – opinia lekarza biegłego, czy zwolnienie od lekarza wydane w okresie ciąży jest zasadne.

To nie jest przypadek odosobniony. A przecież kobieta będąc w ciąży może się zatrudnić. ZUS traktuje te kobiety jak złoczyńców, jakby próbowały wyłudzić świadczenie. Co możemy zrobić?

RPO: Pierwszy problem polega na tym, że zdarzały się sytuacje kantowania – dziewczyna zachodząc w ciążę dogadywała się z koleżanką w innej firmie i otrzymywał duże wsparcie od państwa. Skoro były nadużycia, to państwo stara się to ograniczyć, ale czasem zdarza się mu przesadzić. Coś jest jednak nie tak – ZUS nie powinien przerywać wydawania świadczenia, albo chociaż je ograniczyć i wydawać pomniejszone. Jeśli praktyka wygląda inaczej to   musimy to sprawdzić. ZUS mógłby później na podstawie wyroku który stwierdzi, ze umowa była zawarta pozornie.

Faktycznie obserwujemy, że ZUS gdy ktoś wytoczy mu proces sądowy idzie w zaparte do samego końca i trwa to latami – pisałem w tej sprawie do Prezes ZUS, ale na razie niewiele to dało.

Chorzy na chorobę Alzheimera i ich rodziny

Dyr. Barbara Imiołczyk: Serdecznie dziękuję Państwu za zorganizowanie w Ośrodku transmisji z naszej konferencję dotyczącej spraw osób chorujących na . Alzheimera. Wiele ośrodków jest wykluczonych z udziału w takiej debacie, a nam przecież chodzi o to by dotrzeć do ludzi. Często dochodzi do naruszeń praw pacjentów, lekarze nie są przeszkoleni, nie chcą leczyć osób, które nie zostaną ubezwłasnowolnione, pacjenci są wypisywani ze szpitala za „złe zachowanie”. W Polsce wciąż brakuje narodowego długoterminowego planu działania, który wspierałby nie tylko pacjentów, ale także opiekunów.

Na razie Polska jest silna organizacjami pozarządowymi, których jest coraz więcej. Zależy nam by ludzie zauważyli, że ten problem w ogóle istnieje. I to w Suwałkach się udało.

Jednocześnie chcemy pokazać dobre praktyki z całej Polski np. w Rzeszowie organizowane są wyjazdy weekendowe dla opiekunów i chorych – to nie tylko szkolenia, ale także czas organizowany wspólnie – spacery, ogniska etc. Tego typu pomysłów jest więcej, ale jest ich zdecydowanie za mało. Bo właściwie w każdym powiecie powinniśmy wiedzieć gdzie się udać, gdy mamy obawy, ze z naszymi seniorami dzieje się coś niedobrego. A w tym momencie ośrodków tych nie wystarcza nawet na połowę powiatów. 

Wrzesień jest międzynarodowym miesiącem osób z chorobą Alzheimera – co roku powinniśmy ponawiać taką poważną dyskusję.

RPO: Takie konferencje, przy wsparciu lokalnych organizacji pozarządowych dbających o transmisję online i zaangażowanie w regionie jest przyszłością mojego urzędu. 

Młodzież z państwowej wyższej szkoły zawodowej, która brała udział w spotkaniu została poproszona przez RPO o napisanie swoich refleksji na kartkach.

Polski sąd nie skontroluje podstawy prawnej wycinki w Puszczy Białowieskiej – postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego

Data: 2017-10-17

Wysłuchanie w sprawie Puszczy Białowieskiej, które miało dziś miejsce przed Trybunałem Sprawiedliwości Unii Europejskiej, zbiegło się w czasie z rozpatrzeniem przez Naczelny Sąd Administracyjny skarg kasacyjnych od postanowienia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Przypomnijmy, WSA odrzucił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na zatwierdzenie przez Ministra Środowiska tzw. planu urządzenia lasu, który umożliwiał drastyczne zwiększenie wycinki. Warszawski sąd, wbrew poglądowi prezentowanemu przez Rzecznika, uznał, że zatwierdzenie planu urządzenia lasu nie podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego (nie jest decyzją administracyjną). Niestety, zdanie to podzielił  Naczelny Sąd Administracyjny (II OSK 2336/17), który dziś na posiedzeniu niejawnym oddalił wniesione od orzeczenia WSA skargi kasacyjne.

Postanowienie Naczelnego Sądu Administracyjnego jest prawomocne i nie podlega zaskarżeniu. W praktyce oznacza to, że nie jest możliwe skontrolowanie przez polski sąd zgodności z prawem zmian, wprowadzonych w planie urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża, które przewidują zwiększenie ilości pozyskania drewna.

Spotkanie regionalne w Żyrardowie: nazwy ulic, odpowiedzialność państwa, kontakty rodziców z dziećmi po rozwodzie

Data: 2017-10-06

Jechaliśmy na spotkanie, na które zgłosiły się tylko trzy osoby. Na miejscu w Żyrardowie czekało na nas ponad 40 osób. I wiele ciekawych spraw do podjęcia. Rozmawialiśmy o rzeczach najważniejszych: o rodzinie, o ulicy, o spółdzielni mieszkaniowej,  zatkanym rowie melioracyjnym, który podtapia dom i nie daje żyć.

- Jesteśmy w trudnym momencie, jeśli chodzi o prawa człowieka. Wartości konstytucyjne są podważane, obywatele tracą stopniowo możliwość obrony swoich praw – przestał np. funkcjonować poprawnie Trybunał Konstytucyjny. To jest naprawdę bardzo poważne zagrożenie – zaczął spotkanie w piątkowe popołudnie RPO Adam Bodnar .

Współorganizował je w Młodzieżowym Domu Kultury w Żyrardowie Ruch Obywatelski Żyrardowian.

- Podam Państwu przykład: prawa opiekunów osób w niepełnosprawnościami. Rząd nie wykonuje wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 roku, który nakazał zmianę przepisów, dotyczących pomocy dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Dziś jest tak, że dwie rodziny mogą się na stałe opiekować dorosłymi dziećmi z niepełnosprawnością, ale w jednej opiekun dostanie 1406 zł, a w drugiej – 520 zł i to tylko wtedy, gdy w takiej rodzinie dochód na osobę nie przekracza 764 zł.

W taki właśnie sposób – jeśli nie działają zabezpieczenia – prawa obywateli nie są respektowane.

Dlatego Państwa słuchamy. Trzeba dowiadywać się wszystkich sprawy, które Was bolą.

Zmiany nazw ulic

- Mieszkałem jako dziecko przy ulicy Piaskowej i pewnego dnia obudziłem się przy ulicy Czynu Partyjnego. Teraz jest odwrotnie. Znowu zmieniają się nazwy. I budzimy się pod nowymi adresami. Bo np. Aleja Wyzwolenia skojarzyła się komuś komunizmem.

Ulica Jedności Robotniczej w Żyrardowie też okazała się komunistyczna. A to jest przecież Żyrardów, od stu lat miasto robotników. Nikt zmiany nie konsultował z mieszkańcami, ze spółdzielcami – a my się za późno o tym dowiedzieliśmy. Już wiszą nowe tabliczki. Spółdzielnia mieszkaniowa próbuje zaskarżyć sprawę w sądzie, bo przecież nie było konsultacji. Ale czy mamy szansę?

I dlaczego przy okazji zmiany nazw ulic nikt nie wpadł na pomysł, by przypomnieć bohaterów Solidarności?

Adam Bodnar: - O tym problemie słyszymy w całej Polsce. Że zmienia się nazwy, do których mieszkańcy są przywiązani, nikt nie pyta ich o nowe nazwy. (W Bogatyni np. mieszkańcy chcieli, by ulicę ich nazwać Jasnogórską, bo prowadzi do miejscowości Jasna Góra. A dostali ulicę Emila Fieldorfa-Nila).

Brak konsultacji jest bardzo poważnym problemem. Rozważymy więc – jeśli się do nas zgłosicie – czy nie przystąpić do Waszej sprawy przed sądem. RPO ma taką możliwość i może wtedy przed sądem przedstawić dodatkowe argumenty prawne na Państwa rzecz.

- Pomyślcie jednak Państwo, gdyby działał Trybunał Konstytucyjny, moglibyśmy go spytać, czy ta ustawa jest zgodna z Konstytucją. Ale już nie mamy takiej szansy.

Ciągłość państwa

- Od kiedy właściwie liczy się nowa Polska? Od 1990 roku, czy też to jeszcze było państwo postkomunistyczne, bo tak niektórzy mówią?

Adam Bodnar: - O ciągłości państwa mówimy wtedy, kiedy chcemy mówić o odpowiedzialności naszego państwa za to, co działo się wcześniej. W grudniu 1989 r. przyjęliśmy poprawki do Konstytucji, w tym wprowadziliśmy do niej zasadę demokratycznego państwa prawa. Od tego czasu budujemy to państwo. To jest proces.

Istotnym jego momentem było uchwalenie Konstytucji z 1997 r. Państwo uczyło się dotrzymywać umów, stanowić przewidywalne prawo i nie zaskakiwać obywateli zmianami.

Krokiem w drugą stronę okazały się dwie ustawy represyjne („dezubekizacyjne”) – ta z 2009 r. i obecna, z 13.12.2016 r.  Państwo złamało obietnicę, jaką złożyło funkcjonariuszom, którzy przeszli weryfikację w 1990 r. Na ten problem warto spojrzeć z tego punktu widzenia, bo dotyczy wszystkich. Niestety, bardzo trudno o tym się rozmawia, bo od razu zwolennicy takich rozwiązań represyjnych używają epitetów typu „obrońca esbeków”.

Kontakty z dziećmi po rozwodzie

Po rozstaniu rodziców jedno z nich ma zawsze utrudniony kontakt z dzieckiem – mówi pan, który pokazuje ogromny plik akt swojej korespondencji z sądem rodzinnym. - Sprawy trwają miesiącami, mediacja nie zawsze skutkuje.

Adam Bodnar: To niezwykle trudny problem. Zmieniły się role ojców. Wielu z nich bardzo poważnie potraktowało te swoje obowiązki. A sądy tego nie zauważają tak jakby nadal trwał tradycyjny podział ról w rodzinie: ojciec daje pieniądz, matka się opiekuje.

Do tego bardzo często kontakt z dzieckiem jest kartą przetargową w czasie rozwodu, a to nakręca złe emocje.

Są sprawy, w których naprawdę warto rozważyć pójście do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. To jest także nasz, polski, sąd. Jako prawnik prowadziłem w Strasburgu sprawę pana, który zabiegał o kontakt z dzieckiem. I choć tego kontaktu nie uzyskał, sąd stwierdził, że jako ojciec zrobił wszystko, by dziecka nie zostawić. Ten pan ma nadzieję, że ten wyrok pozwoli mu odbudować kontakt z córką, kiedy będzie już dorosła.

Wydaje mi się, że realnym sposobem wyjścia z impasu, jaki wynika z pracy naszych sądów, jest zorganizowanie w połowie 2018 r. Kongresu Praw Rodzicielskich z udziałem wszystkich stron, sędziów, organizacji społecznych, w tym ojcowskich, Rzecznika Praw Dziecka, Ministerstwa Sprawiedliwości, resortu rodziny oraz środowisk naukowych.

Opieka nad dzieckiem z niepełnosprawnością

Na każde dziecko, które skończyło 14 lat, także na takie wymagające opieki, rodzic może wziąć – na podstawie ustawy o świadczeniach zdrowotnych – tylko 14 dni opieki. Czy to mogłaby być sprawa dla Rzecznika?

Adam Bodnar: Tak. Notujemy to i sprawdzimy. I rozważymy przygotowanie pisma do rządu. Właśnie po to są nasze spotkania, aby takie sygnały zbierać.

Spółdzielnie i zmiany w prawie spółdzielczym

Jak spółdzielcy mają działać, skoro prawo zmienia się co chwilę. Wydaje się, że to zależy od tego, kto ma chody w Sejmie – ale jak my mamy sobie dać radę?

Adam Bodnar: Sprawami spółdzielczymi zajmujemy się cały czas. Proszę nam przysłać listę zastrzeżeń do nowych przepisów. Możemy na tej podstawie formułować wystąpienia generalne do ministerstw (to formalny akt, wymagający analizy i odpowiedzi – a Ministerstwo Infrastruktury jest dobrym partnerem, odpowiada zawsze merytorycznie, nigdy się nie obraża, nie wpada na pomysł, by domagać się dymisji rzecznika). Możemy też kierować sprawy do sądów (w tym wypadku Sąd Najwyższy jest sojusznikiem, na nasz wniosek może wydać tzw. uchwałę siedmiu sędziów ujednolicającą orzecznictwo).

Podtopienia w gminie Wiskitki

Woda nas od pięciu lat zalewa, a urzędy przerzucają się odpowiedzialnością: od starosty (Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego) do wójta i z powrotem. Po prostu sąsiad zabudował swoją działkę tak, że rów i urządzenia melioracyjne przestały działać.

Adam Bodnar: I po to jest takie spotkanie, żeby zabrać od Pana dokumenty i sprawą się zająć.

Bezpartyjny Rzecznik

Pan chyba ma poglądy polityczne, ale tu ich pan raczej nie ujawnia. Czyli działa Pan bezpartyjnie. Ale jak to jest, że Pana atakują? Mówią, że Pan chodzi na demonstracje?

Adam Bodnar: Rzecznika powołuje Sejm za zgodą Senatu na pięcioletnią kadencję. Mnie zgłosiły nie partie, ale koalicja organizacji pozarządowych. Rzecznik musi być apolityczny i bezstronny, ale też niezależny od polityków i niezawisły w swoich działaniach. Dlatego przepisy ograniczają możliwość nacisków politycznych, choćby przez groźbę odwołania go ze stanowiska. Do tego potrzeba 3/5 głosów w Sejmie.

Rzecznik jest od tego, by krytykować władze. Ale nie chodzę na manifestację – bo nie jest moją rolą prezentować poglądy w taki sposób (poza tym nie mógłby interweniować, gdyby w czasie takiej demonstracji coś się stało).

Czy jestem lewicowy? Tak. W tym sensie, że uważam, że państwo powinno lepiej wspierać słabszych: bezdomnych, lokatorów, rodziców w sądach itp. I przez tę „lewicowość” moimi najlepszymi partnerami w walce z bezdomnością są np. organizacje kościelne.

Problem z tą „politycznością” jest inny. Politykom opłaca się ludzi dzielić. Jeśli ktoś ma inny pogląd, to od razu jest wrogiem. Nie opłaca się widzieć wspólnych wartości – politycznie opłaca się obrażać. Ale ja nie jestem politykiem. I nie jestem od tego.

- Od samego początku mówiłem, że jestem tylko na jedną kadencję. Bo ubieganie się o kolejną oznaczałoby, że zacząłbym kalkulować, czy opłaca się mi wystąpić w tej czy innej sprawie obywateli. Ja wolę moją jedną kadencję przepracować porządnie od początku do końca.

Szanse i zagrożenia dla gminy Czaplinek. Spotkanie RPO z mieszkańcami i samorządowcami

Data: 2017-09-21

Każdy chciałby mieszkać w zadbanej okolicy, gdzie są place zabaw i kompleksy sportowe. Ale żeby to wykonać, gmina musi mieć dochody. Jak to robić dobrze? - w tej sprawie samorządowcy i mieszkańcy Czaplinka spotkali się na spotkaniu w Czaplineckim Ośrodku Kultury.

Na spotkanie przyjechał rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar. Spotkania w całej Polsce organizowane w różnych miejscowościach zwróciły bowiem uwagę Rzecznika na problem uciążliwości inwestycji w mniejszych miejscowościach i tego, że często władze samorządowe nie przykładają wagi do porządnych konsultacji.

Spotkanie zorganizowane zostało przez Marcina Czerniawskiego, prezesa Stowarzyszenia Ludzi Nieobojętnych „Lobelia” i aktywnych mieszkańców miejscowości.

Lobelia: stawiajmy na turystykę

Małgorzata Dar, prezeska Stowarzyszenia LOBELIA, które zrzesza ludzi interesujących się ochroną środowiska, mówiła o walorach przyrodniczych gminy Czaplinek.

Stowarzyszenie zaczęło działanie od sprzeciwy w sprawie farm wiatrowych w okolicy. Kilka miesięcy w okolicy pojawił się inwestor proponujący budowę ferm przemysłowej hodowli zwierząt. Ludzie – jak mówiła Małgorzata Dar – wystraszyli się. 12 czerwca na rynku w Czaplinku zebrało się kilkaset osób, a petycję podpisało w ciągu dwóch tygodni  3 tysiące osób.

Inwestor nie wydaje się już zainteresowany budową, ale – jak mówiła Małgorzata Dar – z historii tej morał jest taki, że Czaplinek powinien rozwijać się turystycznie i nie iść w kierunku intensywnej działalności gospodarczej. Władze miasta uważają jednak, że w ten sposób samorząd pozbawia się poważnych źródeł dochodów.

Władze samorządowe: z samej turystyki się nie utrzymamy

Starosta drawski Stanisław Kuczyński  mówił zebranym, że dla niego też dobro regionu jest celem: - Tu się urodziłem, to jest moje miejsce – mówił. – Możemy się różnic, ale powinniśmy się szanować.

Jedynym dochodem własnym powiatu jest szpital. Ale to oznacza, że szpital praktycznie się nie rozwija i tracą na tym pacjenci. Reszta środków powiatu to dotacje i subwencje. Tymczasem dzieci jest coraz mniej – z czego utrzymamy szkoły? Musimy szukać innych źródeł na inwestycje.

Powiat stara się współpracować z gminą Czaplinek. Starosta opowiada o różnych pomysłach na rozwój turystyki w okolicy. Nie wszystkie wychodzą, ale trzeba próbować.

Burmistrz Czaplinka  Adam Kośmider  przekonywał, że rozwój turystyki jest jednym z filarów rozwoju gminy. Ale z samej turystyki gmina nie wyżyje – nie jest kurortem nadmorskim. – Sezon turystyczny trwa u nas tylko dwa miesiące (- Cztery – odpowiadali ludzie z sali).

Straciliśmy dochody z wiatraków, także w wyniku działania Stowarzyszenia Lobelia. Chcieliśmy, żeby w pełnych strefach gminy takie inwestycje były możliwe. Powinniśmy myśleć o wiatrakach, biogazowaniach – tak jak nasi sąsiedzi. Megaferma nigdy nie była możliwa, nie była tu tematem, nigdy nie było wniosku w tej sprawie  – a jednak doszło do protestów w tej sprawie.

Zdaniem burmistrza protesty przeciw megafermy były sztucznie podsycane.

Zdaniem Rzecznika: Decydujecie o bardzo ważnych sprawach. Macie Państwo szczęście, że decyzje jeszcze nie zapadły.

- Konstytucja, bo zawsze od niej warto zaczynać –zapewnia ochronę środowiska zgodnie z zasadą zrównoważonego rozwoju. Zatem środowisko jest ważne, ale nasze państwo musi się rozwijać. Takie zasady przyjęliśmy -  mówił z kolei Adam Bodnar.

Dyskusja, jaką tu toczymy, dotyczy właśnie tego, czym jest zasada zrównoważonego rozwoju: tu kluczowy jest dialog, słuchanie się nawzajem i rozumienie swoich stanowisk. Jesteście Państwo w wyjątkowej sytuacji: nie macie tu już gotowej inwestycji. Obawialiście się, że do niej może dojść, były do tego podstawy – ale decyzja nie zapadła.  Tymczasem do Rzecznika docierają sygnały o inwestycjach z pominięciem procedur konsultacyjnych. Albo o konsultacjach, które są pozorne, więc cała sprawa kończy się w sądzie. Nie bez przyczyny mówiłem o tym w zeszłym tygodniu w Sejmie.

- Bez takich debat jak ta nie da się wypracować rozwiązań. To jest kluczowe! Ważne jest też, by prasa samorządowa prezentowała różne opinie. Państwa doświadczenie to jest to, co będziemy się starali przekazać innym społecznościom lokalnym – podkreślił Adam Bodnar.

Dyrektor Barbara Imiołczyk z Biura RPO proponowała, by planować działania w długiej perspektywie: - To nie mityczny rozwój gminy jest ważny, ale jakość życia mieszkańców. A ta zależy nie tylko od inwestycji, ale od jakości relacji między ludźmi. Jeśli ludzie mają zaufanie do siebie, są dumni ze swojej wspólnoty, to taka wspólnota ma się po prostu lepiej – podkreśliła. – Zatem nie wystarczy, że gmina stworzy strategię. Tę strategię muszą współtworzyć i znać mieszkańcy.

Sukces osiąga się też dzięki umiejętności współpracy. Kiedy się tego nauczymy, to wszyscy wychodzimy ze sporu w lepszej sytuacji niż przed. Pierwszą rzeczą jest jednak przyjęcie założenia, że nie można mieć 100 procent racji. Bo to daje szansę na porozumienie.

Jeśli chcecie Państwo stawiać na turystykę, to zastanówcie się, jaka to ma być turystyka? Taka jak w Łebie, czy może unikalna na skalę kraju. Jak wielkie mają być ośrodki? Ile pracy dadzą? Jaką zapewnią przyszłość i jaki wizerunek Czaplinka?

Życzę Państwu, byście byli dumni z Waszego Czaplinka – zakończyła Barbara Imiołczyk.

Naczelnik Łukasz Kosiedowski z Biura RPO, który podobnymi sprawami zajmuje się na co dzień, dodał: - Jesteście Państwo szczęściarzami. Macie plan zagospodarowania, który uciążliwe inwestycje zablokuje. A ja znam przypadki z kraju, gdzie tak nie było. Do tego, proszę pamiętać, każdy inwestor zapewnia, że jego inwestycja nie będzie uciążliwa dla sąsiadów. Część ma rację, a część nie (niezależnie od tego, co mówią dokumenty). Nie da się tego sprawdzić. A kiedy po fakcie okaże się, że inwestycja jest uciążliwa (np. z powodu odoru), to niewiele można zrobić. Takie mamy przepisy mimo wieloletnich starań Rzecznika Praw Obywatelskich.

Spotkanie podsumowywał starosta: "Lobelia" wykonała dobrą robotę, ale musimy wymyślić porządny plan rozwoju i zagospodarowania przestrzennego. Bo bez oferty dla młodych nie damy sobie rady.

Adam Bodnar: Chcecie Państwo trafić do młodych? To zmieńmy język, rozmawiajmy o tych sprawach w szkole - zobaczycie, że także na takich spotkaniach pojawią się młodzi ludzie.

Ludzie dodają swoje historie do sejmowego wystąpienia Rzecznika: Spotkanie regionalne RPO w Szczecinie

Data: 2017-09-19

- Nazywam się Adam Bodnar. Od 9 września 2015 roku pełnię funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich.

Tak Adam Bodnar zaczyna każde spotkanie regionalne (a było ich prawie 100). Tak samo zaczęło się spotkanie w Szczecinie.

- Wiedza ze spotkań służy nie tylko temu, by Rzecznik mógł lepiej zrozumieć, co się w Polsce dzieje. Podejmujemy interwencje w sprawach zgłaszanych przez Państwa, a także proponujemy na tej podstawie rozwiązania generalne, służące większej grupie osób - wyjaśnił zebranym Adam Bodnar.

Spotkania regionalne - co to jest?

Rzecznik praw obywatelskich spotyka się z przedstawicielami organizacji pozarządowych i zaangażowanymi w sprawy publiczne obywatelami, aby porozmawiać o tym, jakie problemy występują w regionie, ale też o rzeczach dobrych, którymi warto się podzielić z innymi organizacjami w kraju. Adam Bodnar uważa bowiem, że o stanie praw człowieka w Polsce nie można się dowiadywać tylko z pism przysyłanych do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.

Bardzo ważne jest dla Rzecznika, żeby wszyscy mogli się widzieć i słyszeć, dlatego siadamy w kręgu. Rzecznik krótko opowiada, na czym polega jego praca, a potem uważnie słucha każdego, kto chce zabrać głos. Zgłaszane tematy są dokładnie notowane, a zgłaszający może liczyć na informację zwrotną, co się stało z jego sprawą.

W spotkaniach uczestniczy także prawnik z Biura RPO, któremu można zgłosić swoją osobistą sprawę, bez konieczności omawiania jej na forum publicznym.

Szczecińskie spotkanie odbyło się w Zachodniopomorskim Centrum Doskonalenia Nauczycieli, przy ul. Generała Sowińskiego 68. Przyszło na nie ponad 30 osób.

Czy Rzecznik naprawdę może pomóc?

- Słyszałam, że chcą pana odwołać. Nie zgadzam się na to. 

RPO: - Rzecznik Praw Obywatelskich wciąż dużo w Polsce może, ale jednak to mniej niż kilka lat temu. Pozbawieni zostaliśmy obrony Trybunału Konstytucyjnego. Rzecznik, który nie może skutecznie interweniować w Trybunale, jest mniej groźny. To może tłumaczyć coraz mniejszy zapał w krytykowaniu RPO.  Jedno mogę Państwu obiecać: że dołożę wszelkiej staranności w sprawach, które zgłaszacie. To mogę.

Ustawa represyjna odbierająca świadczenia pracownikom MSW w czasach PRL

Na spotkanie przyszło kilka osób poszkodowanych przez tę ustawę. Słyszeli, że RPO mówił o problemie krzywdy, jaką to prawo powoduje, w zeszłym tygodniu w Sejmie. Ale - jak komentowali - posłów przy tym nie było. Wyszli.

Rzecznik wyjaśniał na spotkaniu, że w sprawie tej ustawy otrzymaliśmy 1300 skarg od poszkodowanych. Tłumaczył, że wobec takiego prawa ważne są nie tylko działania czysto prawne, ale także dawanie świadectwa, opowiadanie innym tego, co człowieka spotkało. Inaczej opinii publicznej trudno jest zrozumieć problem.

  • Uczestnik spotkania - żołnierz Wojsk Ochrony Pogranicza (WOP): wygląda na to, że oni wydają wnioski o odbieraniu świadczeń hurtowo. A po odwołaniu człowiek dostaje odpowiedź: o, rzeczywiście, nie służył w PRL w jednostkach wspierających totalitarne państwo, więc decyzję cofamy. Czy to chodzi o to, by wykazać się jak największą liczbą zabranych emerytur (bo może ktoś się nie odwoła, albo umrze)?
  • Uczestnik spotkania - policjant: rządowe media mówią o tej ustawie „dezubekizacyjna”. A to jest po prostu ustawa godząca w policjantów. My przeszliśmy weryfikację, pracowaliśmy w policji. To jest ustawa przeciw policji.
  • Uczestnik spotkania - oficer kontrwywiadu: Odwołałem się od decyzji o obcięciu emerytury powołując się na to, że po 1990 r. służyłem w III RP – na 27 stronach opisałem swoją pracę. Od kwietnia czekam na odpowiedź.  Zadzwoniłem, chciałem podać numer sprawy, ale pan mi powiedział, że „na tej podstawie nikomu nie udzielono jeszcze odpowiedzi”.  Potem przesłali mi pismo, że mam czekać jeszcze do końca kwietnia 2018 r. Tymczasem emeryturę obniżą mi już od 1 października...
  • Uczestniczka spotkania - policjantka: Pracowałam w Polsce, której sobie nie wybrałam. Przez półtora roku byłam w kontrwywiadzie. Stopień oficerski w policji dostałam już w III RP.

Uczestniczka spotkania: - Czemu Państwo się usprawiedliwiacie? Czemu prosicie o indywidualne wyłączenie spod ustawy? Czemu wspólnie nie protestujecie?

RPO: - Demonstracje w społeczeństwie demokratycznym mają sens, jeśli postulat zrozumiały jest dla opinii publicznej. Tymczasem w tej sprawie media dopiero zaczynają rozumieć, jak ta ustawa działa.  Argument o tym, że tym się różni demokratyczne państwo od totalitarnego, że dotrzymuje słowa – taki argument przebija się wolno.

W takiej sytuacji trzeba korzystać z dostępnych narzędzi prawnych. W tym z odwołań. Trzeba kierować sprawy do sądu (choć jest spore niebezpieczeństwo, że wskazany w ustawie Sąd Okręgowy w Warszawie zostanie zablokowany przez te sprawy). Sam Rzecznik może się przyłączyć do kilkunastu takich spraw przedstawiając argumentację prawną. Musimy też liczyć na niezależność sądów.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

Niepełnosprawność intelektualna

- Tak bardzo mnie smuci, że Pana wystąpienia w Sejmie, także w naszych sprawach, słuchało tylko 11 posłów. Nas tu, na sali jest trzydzieścioro. A jeśli nie będziemy razem, to jak sobie pomożemy?

Zajmujemy się osobami z niepełnosprawnością umysłową, które nie mają już żyjących rodziców. Jesteśmy ich opiekunami prawnymi. Ale fizycznej opieki sprawować nie jesteśmy w stanie. Co dalej zatem? Te osoby zostają zupełnie same…

Z drugiej strony – starsi opiekunowie osób z niepełnosprawnością umysłową mają bardzo niskie emerytury. Nie mogli inwestować w karierę zawodową. To naprawdę niesprawiedliwe, jak potraktowało ich społeczeństwo.

RPO: Tak, sytuacja opiekunów to jest właśnie to, czym powinniśmy się zająć. O tym mówiłem w piątek posłom. Niestety, debata publiczna skupiła się na niskiej frekwencji w Sejmie, a nie na tym, co jest do zrobienia. 

Uczestnik spotkania: Wielkim wyzwaniem dla ludzi pracujących na rzecz osób z niepełnosprawnościami jest niska świadomość społeczna tego, jak ważna jest ekonomia społeczna. Słabo upowszechniają się klauzule społeczne w zamówieniach społecznych. A rząd tymczasem wydaje sobie miliony złotych na kampanie bez przetargu. 

RPO: Tak, bo formalnie w tej sytuacji nie musiał przeprowadzać przetargu. Ale problem jest głębszy, bo nasza administracja po prostu nie umie stosować klauzul społecznych, czyli brać pod uwagę nie tylko cenę i inne policzalne kryteria w przetargach.  Przepisy pozwalają bowiem na promowanie aspektów prospołecznych. Dlatego staramy się propagować klauzule społeczne. To nie zmieni się od razu, ale trzeba na rzecz tej zmiany pracować.

Obywatel i policja

Uczestniczka spotkania opowiada o tym, jak policja nie radzi sobie z groźnymi grupami młodych ludzi, a osoby zgłaszające ten problem są potem ciągane na policje i legitymowane (jakby to one były problemem).

RPO: to sprawa, w której Rzecznik może interweniować. Ale być może lepiej, by zrobił to lokalny polityk.

Mowa nienawiści, prawa uchodźców

Czy RPO może pomóc osobo bez obywatelstwa polskiego?

RPO: - Biuro RPO jest w stałym kontakcie z organizacjami, które tym się zajmują.

Sądy

Uczestnik spotkania: a czy Pan wie, w ilu sprawach w sądach nie nagrywa się rozpraw?

RPO: Nie. A jakie jest Pana doświadczenie?

- W mojej sprawie sędzia dyktował do protokołu, a kiedy starałem się poprawić sformułowanie, bo inaczej powiedziałem, sędzia mówił „sąd wie lepiej, co ma zapisać”. Czy może Pan poprosić Ministra Sprawiedliwości o informacje?

RPO: Jasne.

Dostęp do informacji, ochrona środowiska

O ile informację publiczną dostaje się na wniosek po 14 dniach i to za darmo, to już na wniosek o informację o stanie środowiska czeka się 30 dni, a odpowiedź (np. ksero dokumentacji) może być płatna. W efekcie kontrola społeczna nie działa w tak ważnej dziedzinie. Bo w 30 dni można doprowadzić do nieodwracalnych zmian.

RPO: Zajmiemy się tym. Nie bez przyczyny mówiłem o tym w Sejmie. Konsultacje i dostęp do informacji mają być traktowane poważnie. Państwo ma nie kantować ludzi – co oczywiście nie znaczy, że mamy przestać w kraju budować.

- Szanowni Państwo, kierujemy rocznie do władz ponad 400 wystąpień generalnych, systemowych. Jeśli ruszy się coś w 150 sprawach, to naprawdę będzie coś. Bardzo wiele od nas zależy. Nie warto się zrażać.

Dziękuję za to spotkanie, dziękuję za zgłoszenia. Traktujemy je naprawdę bardzo powaznie.

[Oklaski i komentarz z sali]: Bo jeden za wszystkich, wszyscy za jednego!

Paliwa najbardziej przyczyniające się do powstawania smogu mają być wyeliminowane – wskazuje Minister Energii w odpowiedzi na wystąpienie Rzecznika.

Data: 2017-09-13

Jedną z głównych przyczyn powstawania smogu jest spalanie w domowych piecach węgla złej jakości. Zaradzić temu miało przyjęcie rozporządzenia w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych. Z docierających do Rzecznika sygnałów od organizacji ekologicznych wynikało jednak, że przygotowany w Ministerstwie Energii projekt nadal pozwoli na obrót węglem złej jakości. Temu problemowi było poświęcone wystąpienie Rzecznika, skierowane do Ministra Energii.

W odpowiedzi, która nadeszła w początku września, Minister Energii poinformował, że uwzględnił część uwag zgłoszonych w toku konsultacji i wprowadził modyfikacje w projekcie rozporządzenia. Zakazana ma być sprzedaż detaliczna najbardziej szkodzących powietrzu: mułów węglowych, flotokoncentratów, węgla brunatnego oraz tzw. „niesortu”.

Dlaczego służby nie ostrzegły mieszkańców o możliwym skażeniu w czasie sobotniego pożaru fosforu w Chorzowie?

Data: 2017-08-22

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach, podjęło z urzędu do prowadzenia sprawę  pożaru fosforu, który wybuchł w nocy z soboty na niedzielę 20/21 sierpnia 2017 r. w zakładzie w Chorzowie.

Istniało ryzyko zaistnienia skażenia na terenie Chorzowa, Siemianowic i Piekar Śląskich. Jednak syreny alarmowe nie zostały włączone, a mieszkańcy nie dostali ostrzeżeń z Regionalnego Systemu Ostrzegania (może wysyłać SMSy do komórek na danym terenie i ostrzeżnia, które pokażą się na ekranach telewizorów odbierających z konkretnych nadajników telewizji naziemnej)) i media. Pełnomiocnik Terenowy RPO zwrócił się o wyjaśnienai do Wojewody Śląskiego oraz Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach.

Sprawa w toku (BPK.7203.3.2017).

Wysokie stężenie benzenu w Kędzierzynie-Koźlu. Rzecznik interweniuje

Data: 2017-08-21

O przekroczeniu stężenia benzenu w Kędzierzynie-Koźlu pisała „Nowa Trybuna Opolska”. W artykułach wskazano, że kolejne hipotezy na temat źródła niekontrolowanych emisji tego niezwykle niebezpiecznego dla zdrowia ludzi gazu, nie znajdują potwierdzenia. Mieszkańcy są bardzo zaniepokojeni a działania podejmowane przez odpowiedzialne organy nie przynoszą wymiernych efektów.

Dlatego Pełnomocniczka Terenowa Rzecznika Praw Obywatelskich we Wrocławiu podjęła postępowanie wyjaśniające. Zwrócono się do Opolskiego WIOŚ oraz Prezydenta Kędzierzyna-Koźla z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie (BPW.7203.6.2017).

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar odwiedził Kędzierzyn-Koźle podczas swojej wizyty regionalnej w lutym. Przypomnijmy, że już w 2010 r. Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO we Wrocławiu prowadziło sprawę z wniosku mieszkańców związaną z zanieczyszczeniem powietrza. Wówczas mieszkańcy skarżyli się na znaczne przekroczenia stężenia benzenu. 

Po katastrofalnej nawałnicy na Pomorzu RPO zbiera informacje o tym, jak zadziałały systemy ostrzegania, kto i kiedy niósł pomoc i co jeszcze warto zrobić dla poszkodowanych

Data: 2017-08-18

Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Gdańsku prowadzi dwie sprawy dotyczące: okoliczności tragicznego zdarzenia zniszczenia przez nawałnicę obozu harcerskiego w Suszku (woj. pomorskie), wskutek którego zginęły dwie uczestniczki obozu, a kilkadziesiąt osób odniosło obrażenia (BPG.519.69.2017.BT) oraz zakresu pomocy udzielanej osobom poszkodowanym wskutek nawałnicy, jaka przeszła nad obszarem Kaszub i Borów Tucholskich w dniu 11 sierpnia 2017 roku (BPG.7061.3.2017.BT). Obie sprawy zostały podjęte z urzędu przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

W ramach prowadzonych postepowań zwróciliśmy się do Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowego Instytutu Badawczego Oddziału Morskiego w Gdyni z o informacje, jak IMGW ostrzegał o złych warunkach pogodowych 11 sierpnia 2017 roku oraz czy na bieżąco monitorował i ostrzegał, a jeśli tak to w jaki sposób, o narastającej sile burzy.

Ponadto wystąpiliśmy do Wojewody Pomorskiego, Starosty Chojnickiego oraz Dyrektora Wojewódzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego w Gdańsku z pytaniem o to, jak zadziałał 11 sierpnia 2017 roku system ostrzegania meteorologicznego, jakie podjęto działania, by ostrzec ludzi przebywających na terenach zagrożonych wystąpieniem nadzwyczajnego zjawiska pogodowego, jaki przebieg miała akacja ratownicza oraz czy próbowano  zaangażować w akcję ratowniczą wojsko i sprzęt wojskowy (m.in. śmigłowce), a jeśli tak to z jakim skutkiem.

O przebieg akcji ratowniczej zapytaliśmy również Pomorskiego Komendanta Wojewódzkiego Państwowej Straży Pożarnej, uwzględniając, że to głównie na barkach strażaków i policjantów spoczęło prowadzenie kilkugodzinnej akcji przy ogromnym zaangażowaniu lokalnej społeczności.

Skierowaliśmy również zapytania do Wojewody Łódzkiego i Łódzkiego Kuratora Oświaty, jakimi formami pomocy objęto osoby poszkodowane w zniszczeniu przez nawałnicę obozu harcerskiego w Suszku oraz ich rodziny.

 Biuro Pełnomocnika Terenowego Rzecznika Praw Obywatelskich w Gdańsku zwróciło się również do Starostów powiatów: chojnickiego, bytowskiego, kościerskiego oraz kartuskiego z prośbą o poinformowanie Rzecznika, jaki jest zakres pomocy udzielanej poszkodowanym, z jakich form wsparcia korzystają obecnie osoby poszkodowane, czy uruchomione zostały przez władze rządowe środki finansowe na wsparcie dla poszkodowanych samorządów, czy posiadane i przekazane środki finansowe oraz wsparcie ze strony władz państwa są wystarczające dla zapewnienia należytej pomocy mieszkańcom powiatu oraz czy gminy z obszaru Starostwa otrzymały pomoc wojska (osobową i sprzętową) w adekwatnym, do skali zniszczeń, zakresie.

Jednocześnie Rzecznik Praw Obywatelskich, w swoich pismach skierowanych do starostów złożył wyrazy ubolewania z powodu tragedii, jaka spotkała mieszkańców regionu objętego nawałnicą.

Ponadto, uwzględniając skalę zniszczeń jak również apele władz samorządowych poszkodowanych terenów o wprowadzenie na ich obszarze stanu klęski żywiołowej, zwróciliśmy się do Wojewody Pomorskiego o informację,  czy rozważa wystąpienie z takim wnioskiem, a jeśli nie, jakie względy zadecydowały za przyjęciem takiego stanowiska. 

Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA dotyczącą postępowania w sprawie ograniczeń wynikających z budowania linii wysokiego napięcia

Data: 2017-08-10

W marcu 2017 r. Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w Białymstoku ze skargi na decyzję Wojewody Podlaskiego w sprawie odszkodowania za szkody związane z ograniczeniem korzystania z nieruchomości - w związku z realizacją inwestycji w postaci linii energetycznej wysokiego napięcia [szczegóły sprawy].

Skarżąca podnosiła, że w toku postępowania administracyjnego w sprawie ustalenia wysokości i wypłaty odszkodowania za szkody powstałe wskutek założenia i przeprowadzenia linii elektroenergetycznej rzeczoznawca majątkowy błędnie określił w operacie szacunkowym wysokość należnego jej odszkodowania.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku oddalił wniesioną skargę i utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. W tej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

IV.7006.247.2015

Wiatraki, brak geriatrów, aktywizacja osób starszych, prawa osób z niepełnosprawnościami, hejt w internecie - spotkanie regionalne RPO w Kutnie

Data: 2017-06-08

- Dzięki temu, że zbieramy sugestie z całego kraju, wiemy lepiej, jakimi sprawami można się zająć i jakie problemy zasygnalizować tym, którzy mają wpływ na uch rozwiązywanie – tak Adam Bodnar zaczął spotkanie regionalne w Kutnie. Do budynku starostwa przyszło 13 osób, głównie kobiety.

Rzecznik praw obywatelskich prosi wszystkich o przedstawienie się i opowiedzenie, jaki problem chce się przedstawić. Zaproponował zacząć spotkanie od spraw ochrony środowiska. A potem zaczęła się dyskusja.

Ochrona środowiska

- Założyliśmy stowarzyszenie w Oporowie, bo bez żadnych konsultacji próbuje się u nas założyć farmę wiatrową. Postępowanie toczy się na podstawie starych przepisów, to znaczy tych, które nie definiowały minimalnej odległości wiatraka od zabudowań. Dlatego się organizujemy.  Tu są niewielkie wsie, blisko siebie. Postawienie między nimi wiatraków będzie miało negatywny wpływ na środowisko, zniszczy krajobraz, uniemożliwi gniazdowanie ptakom i nietoperzom. Dążymy do tego, żeby nie było u nas wiatraków.

Współpracujemy z innymi stowarzyszeniami zmagającymi się z podobnymi problemami. Udało nam się doprowadzić do uchylenia kilku decyzji gminy.

RPO Adam Bodnar: Czy potrzebują Państwo pomocy Rzecznika?

- Na razie staramy sobie radzić sami. Widzimy, że głównym problemem jest niewłączanie społeczności lokalnych w podejmowanie decyzji i fasadowość konsultacji społecznych. Równie poważny problemem jest jednak to, że ludzie nie chcą się angażować w sprawy publiczne. Nie wierzą, że to coś pomoże. Czy Rzecznik ma na to sposób?

Prawa seniorów. Uniwersytety Trzeciego Wieku

Obiecywano Uniwersytetom Trzeciego Wieku umocowanie prawne. Ponieważ go nie ma, wiele samorządów nas lekceważy. Nie mówię, że w Kutnie – ale to problem krajowy.

Władze Kutna bardzo wspierają nasze działania. Zajęcia prowadzimy w samorządowych lokalach – ale inni nie mają takich możliwości.

RPO:  Siłą Uniwersytetów Trzeciego Wieku jest jednak ich niezależność i pozarządowość. Wprowadzenie regulacji może zagrozić ich autonomii – pojawi się pokusa definiowania zasad działania, kontrolowania itd. Ale być może warto myśleć o programie wspierającym Uniwersytety (tak jak program „Senior Vigor” wspiera powstawanie dziennych domów seniorów).

Dyr. Barbara Imiołczyk, Biuro RPO, zwróciła uwagę, jak ważne jest przygotowywanie się do emerytury, czyli do tego, że będzie się miało więcej wolnego czasu. Zawczasu warto szukać nowych pomysłów na aktywność. - Może jesteście Państwo w stanie wypracować w Kutnie model takiego działania? Równie ważne byłoby opisanie dobrej praktyki działania Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Kutnie i jego relacji z władzami samorządowymi.

RPO: Dzielenie się dobrymi praktykami jest doskonałym sposobem oddolnego wspierania aktywnych obywateli.

Geriatria, a raczej jej brak

Wchodzimy w wiek, w którym człowiek ma brać lekarstwa garściami. Bo każdy lekarz leczy „swój” problem. Potrzebne nam podejście całościowe, byśmy mogli być jak najdłużej aktywni.

Jak może Pan nam pomóc?

RPO: Bez decyzji władz centralnych niewiele się zmieni w sprawie dostępu do lekarzy geriatrów. Ale warto naciskać, uświadamiać, zwracać na problem uwagę.

Ustawa o PFRON

PFRON (Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) ma coraz mniej pieniędzy, a potrzeby osób z niepełnosprawnościami – i świadomość praw – rośnie. Ludzie są naprawdę coraz bardziej niezadowoleni. Tymczasem nie ma jasnych zasad dzielenia pieniędzy na wsparcie w powiatach.

RPO: Problem chyba jest głębszy. Staramy się doskonalić system identyfikowania niepełnosprawności i przekazywania na to wsparcia. Tymczasem nowoczesne myślenie to takie, które skupia się na potrzebach danej osoby, na tym, jak ona postrzega swoją niepełnosprawność i co uważa za najważniejsze.  

To, co Pani zgłasza, sprawdzimy – zapytamy się o te zasady podziału pieniędzy.

Problemy konsumentów

Mamy problem z umowami zawieranymi przez telefon. Do osób starszych przychodzą  przedstawiciele firm przedstawiający się „jestem z firmy energetycznej” – starsza osoba nie orientuje się, że została naciągnięta na nową umowę z nieznaną jej firmą, mijają terminy na odstąpienie od umowy i niewiele daje się potem poradzić. Państwo powinno bardziej chronić ludzi. Chodzi o to, by te przepisy realnie chroniły ludzi – dzięki przeciwdziałaniu praktykom, o których wiadomo, że mają miejsce…

RPO: To jest temat rzeka.  Po pierwsze – trzeba uświadamiać ludzi (dlatego doprowadziliśmy do porozumienia Krajowej Rady Radców Prawnych i federacji Uniwersytetów Trzeciego Wieku). Trzeba wzmacniać powiatowych rzeczników konsumenta  (bo na 1/3 etatu nie da się prowadzić skutecznej działalności). Trzeba poprawiać egzekwowanie prawa, i w końcu – poprawiać prawo. Pani sygnał, że nasila się proceder handlu wierzytelnościami, bo wykorzystuje się to, że sprawy były umarzane i nie doszło do odrzucenia pozwu, to kolejna sprawa do załatwienia. 

Hejt w internecie

Problem staje się coraz bardziej poważny – co Rzecznik może z tym zrobić?

RPO: widzimy, jak przesuwają się granice, jak zmienia się znaczenie słów (uchodźca, słowo jeszcze dwa lata temu z pozytywną konotacją,  jest dziś obelgą). Są już badania prof. Bilewicza z UW, które to pokazują. Ale mamy też wyrok Sądu Najwyższego w sprawie odpowiedzialności za hejt (sygn. akt I CSK 598/15) – wskazujący, że także portal, a nie tylko autor nienawistnego wpisu, ponosi za to odpowiedzialność.

Ważna jest reakcja sądów w indywidualnych sprawach (RPO mówił o tym w wystąpieniu na Zgromadzeniu Ogólnym Sądu Najwyższego).

  • UWAGA, pod relacją opublikowane zostały linki do dokumentów i informacji o działaniach Rzecznika Praw Obywatelskich, o których RPO Adam Bodnar mówił w czasie spotkania.

WSA w Krakowie uwzględnił skargę Rzecznika na uchwałę Rady Powiatu Nowotarskiego w sprawie zakazu używania na obszarze zbiornika Czorsztyn – Niedzica jednostek pływających z napędem spalinowym

Data: 2017-06-05

Przepisy Prawa ochrony środowiska uprawniają radę powiatu do  wprowadzenia zakazu używania jednostek pływających na określonych zbiornikach wodnych, jeżeli jest to konieczne do zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych.

Wydanie takiego zakazu  ingeruje w prawo obywateli do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych. Dlatego też ustawodawca postawił zastrzeżenie, że ustanowienie zakazu może nastąpić wyłącznie po uprzednim ustaleniu przez radę powiatu, że warunki akustyczne na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych są nieodpowiednie oraz że dzięki zakazowi nastąpi poprawa tych warunków. Wprowadzenie zakazu służy bowiem realizacji celu wynikającego z ustawy, jakim jest ochrona środowiska przed nadmiernym hałasem.

W 2009 r. Rada Powiatu Nowotarskiego podjęła uchwałę w sprawie wprowadzenia zakazu używania na obszarze zbiornika Czorsztyn – Niedzica jednostek pływających z napędem spalinowym.

Z przeprowadzonej przez Rzecznika analizy wynikało, że ustanowienie tego zakazu nie było poprzedzone dokonaniem ustaleń, czy na terenach położonych wokół zbiornika Czorsztyn-Niedzica przekroczone zostały normy hałasu i warunki akustyczne są nieodpowiednie, a tym samym, czy wprowadzenie zakazu jest konieczne. W związku z tym, Rzecznik zaskarżył powołaną uchwałę Rady Powiatu Nowotarskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Po rozpoznaniu skargi Rzecznika, WSA w Krakowie wyrokiem z 5 czerwca 2017 r. stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały (sygn. akt II SA/Kr 151/17),. 

 

RPO dopytuje Ministra Energii o przeciwdziałanie zanieczyszczeniu powietrza

Data: 2017-06-01

W wystąpieniu skierowanym do Ministra Środowiska Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał spostrzeżenia związane z problemem zanieczyszczenia powietrza w Polsce. Wskazał, że zagadnienie to dotyczy nie tylko regionów tradycyjnie kojarzonych z rozwiniętym przemysłem oraz aglomeracji, ale całego kraju.

Skala zagrożenia dla zdrowia i życia obywateli wymaga przy tym podjęcia szeroko zakrojonych, systemowych działań, albowiem obecnie istniejące mechanizmy nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Potwierdzają to wyraźnie, występujące na początku bieżącego roku, wielokrotne przekroczenia dopuszczalnych stężeń szkodliwych substancji w powietrzu w wielu miejscach w kraju.

Jednocześnie Rzecznik zwrócił uwagę, że wprowadzanie rozwiązań ograniczających odpowiedzialną za powstawanie smogu tzw. niską emisję, nie może się obyć bez równoczesnego wdrażania instrumentów niwelujących niekorzystne skutki ekonomiczne, jakie mogą się stać udziałem części obywateli, a związane są m.in. z koniecznością zmiany sposobu ogrzewania gospodarstw domowych.

Z przedstawionych przez Ministra Środowiska informacji wynika, że zasadniczym źródłem zanieczyszczeń powietrza jest – obok transportu – emisja z sektora bytowo-komunalnego, czyli przede wszystkim domowego ogrzewania. Środkiem służącym zaradzeniu temu rodzajowi emisji mogłoby być przy tym wprowadzenie certyfikacji paliw oraz ustanowienie wymagań technicznych dla urządzeń grzewczych.

W resorcie energii trwają prace nad projektem rozporządzenia w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych. Wśród projektowanych rozwiązań brak jest jednak takich, które w znaczący sposób przyczyniłyby się do realizacji zasadniczego celu wspomnianej regulacji, tj. ograniczenia spalania paliw powodującego emisję pyłów zawieszonych.

Ochrona środowiska jest jedną z zasadniczych wartości chronionych przez Konstytucję. Rzeczpospolita Polska zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju, zaś władze publiczne mają obowiązek ochrony środowiska i prowadzenia polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o przedstawienie informacji, czy w ramach prac nad omawianym projektem rozporządzenia poddano analizie wpływ proponowanych regulacji na poprawę jakości powietrza w Polsce. Poprosił także o wskazanie, czy w toku prac nad projektem rozważano wprowadzenie dalej idących ograniczeń jakościowych dopuszczonych do obrotu paliw stałych.

Efekt spotkania regionalnego w Gnieźnie: eksperci Biura RPO rozmawiają z mieszkańcami osiedla koło Wrześni otaczanego przez fermy zwierząt hodowlanych

Data: 2017-05-26

Mieszkańcy Kawęczyna i Marzenina koło Wrześni spotkali się z pracownikami Biura Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie uciążliwości  ferm hodowlanych sąsiadujących z ich domami. 

W spotkaniu uczestniczyli dyrektor Piotr Mierzejewski i naczelnik Łukasz Kosiedowski z Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO oraz dyr. Agnieszka Jędrzejczyk z Zespołu Kontaktów z Mediami i Komunikacji Społecznej BRPO.

Najpierw zbadali sytuację na miejscu, w Kawęczynie. Następnie spotkali się z mieszkańcami w świetlicy w sąsiednim Marzęcinie, gdzie zebrało się ok. 80 osób.

Ludzie pytali o przysługujące im prawa, o to, jak przepisy regulują odległość tego typu inwestycji od zabudowań, jak gwarantują bezpieczeństwo utylizacji odpadów, a także o to, jak wyegzekwować stosowanie tych przepisów.

Rozmawiali też o tym, jak ważne jest formalne zgłaszanie uwag i zastrzeżeń władzom samorządowym. Nie wystarczy krytyka ustna, trzeba składać pisma, korzystać z prawa dostępu do informacji publicznej i z prawa do petycji.

Po południu przedstawiciele Biura RPO spotkali się we Wrześni z zastępcą burmistrza Karolem Nowakiem. Rozmawiali o działaniach gminy na rzecz mieszkańców i o tym, jak bardzo potrzebne są formalne sygnały od mieszkańców, by urzędnicy mogli reagować na pojawiające się problemy.

Kawęczyn to dawne zabudowania mieszkaniowe pracowników Państwowego Gospodarstwa Rolnego. Mieszkają tu – według danych gminy – 64 osoby.

Dawny PGR został wydzierżawiony i teraz jest stopniowo wykupywany od Agencji Rynku Rolnego przez inwestora, który – jak relacjonują mieszkańcy - kilka lat temu zaczął zmieniać profil działalności z upraw rolnych na intensywną hodowlę zwierząt.

Trzy ogromne fermy norek widać z osiedla. Fetor, muchy, gryzonie docierają do domów. Odpady z ferm wyrzucane są – zdaniem mieszkańców - na pola sąsiadujące z domami. Mieszkańcy nie są pewni, czy ujęcia wody są bezpieczne (wodę do Kawęczyna dostarcza inwestor, a nie przedsiębiorstwo samorządowe). Władze gminy – jak zapewnił burmistrz Nowak - starają się to sprawdzić tak, jak na to pozwala prawo. Liczą jednak, że ten problem zostanie wkrótce rozwiązany dzięki budowie samorządowego wodociągu do Kawęczyna. Przetarg na to został właśnie ogłoszony.

Tymczasem inwestor chce budować kolejną fermę, tym razem na milion kur, i ta ferma graniczyć będzie bezpośrednio z osiedlem. Mieszkańcy są przerażeni.

O sprawie rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar dowiedział się przed miesiącem na spotkaniu regionalnym w Gnieźnie. Wysłał więc swoich przedstawicieli na miejsce, by zebrali dokumenty i zbadali sprawę po to, by sprawdzić, jak Rzecznik Praw Obywatelskich może pomóc rozwiązać problem.  RPO interesuje się takimi sprawami, bo sygnały o podobnych uciążliwych inwestycjach docierają do niego z całego kraju.

Gmina stara się przeciwdziałać tak dynamicznemu rozwojowi intensywnej hodowli zwierząt, bo hale coraz bardziej zbliżają się do prywatnych domów. Na uciążliwy zapach skarżą się mieszkańcy domów odległych nawet półtora kilometra od ferm. Gmina podjęła więc prace nad planem zagospodarowania przestrzennego, który nie pozwoliłby na rozwijanie tego typu działalności  gospodarczej.  Zarząd powiatu odmówił jednak uzgodnienia tego planu argumentując, że uderzyłby w rozwój gospodarczy okolic.

Poprzednie fermy powstały koło Kawęczyna, zanim mieszkańcy zdali sobie sprawę z problemu. Jak relacjonowała jedna z mieszkanek, samą budowę ogromnych ferm zasłaniała wysoka kukurydza, którą obsiane było pole graniczące z osiedlem (pole to należy do inwestora). Kiedy kukurydzę ścięto, budynki były gotowe.

Teraz jednak procedury konieczne do rozpoczęcia inwestycji trwają i mieszkańcy chcą, by ich zastrzeżenia zostały usłyszane.

Inwestor musi otrzymać środowiskowe uwarunkowania zgody na realizację inwestycji. Wydają ją władze samorządowe na podstawie raportu oddziaływania na środowisko. Podstawą jest ekspertyza, którą zamawia inwestor, władze samorządowe powinny ocenić, czy raport odpowiada rzeczywistości (np. czy rzeczywiście oddziaływanie inwestycji kończy się z granicą nieruchomości inwestora).

Wszczęcie postępowania jest ogłaszane i zainteresowani mają prawo zgłaszać uwagi do raportu  .

Jeśli władze uznają, że mieszkańcy nie są stroną w postępowaniu (bo np. dom nie stoi na terenie graniczącym z tym, na którym powstaje inwestycja), to do takiego postępowania i tak może się przyłączyć organizacja społeczna (warunek: musi się zajmować ochroną środowiska lub przyrody przez co najmniej 12 miesięcy od wszczęcia postępowania).

Uczestnik postępowania ma prawo wglądu do dokumentów, może zgłaszać wnioski opinie. 

 

Środowisko, inwestycje i kapitał społeczny. Spotkanie regionalne RPO w Ciechanowie

Data: 2017-05-25

Na spotkanie w Starostwie Powiatowym przyszło 20 osób z dużym doświadczeniem w pracy w organizacjach pozarządowych i współpracy z władzami samorządowymi.

Odpowiedzialność państwa za brak ustawy antyodorowej

Na północnym Mazowszu budowane są wielkoprzemysłowe hodowle zwierząt. Ludzie nie mają jak się bronić przed dewastacją otoczenia, jakie te fermy powodują, bo w Polsce nie ma przepisów antyodorowych.

RPO: Rzecznik zabiega o to od dawna. Nie może nic kazać parlamentowi, ale dostajemy zapewnienia, że coś się w tej sprawie zmieni (por – linki do wystąpień RPO dodane na końcu tej relacji, pod zdjęciami).

Widzimy też, jak ważne jest organizowanie się mieszkańców i korzystanie przez nich z przysługujących im praw. Jutro przedstawiciele RPO spotykają się z mieszkańcami okolic Wrześni, którzy mają już takie fermy koło domu. Rozumiemy ten problem i szukamy rozwiązań.

Inwestycje oddziałowujące na środowisko

Nasza organizacja brała udział w pracach, które ograniczyły stawianie farm wiatrowych koło domów. Ustawa nie jest doskonała, ale część problemów rozwiązała.

Teraz widzimy inny problem: do postępowania administracyjnego w sprawie inwestycji oddziaływującej na środowisko może przystąpić jako strona tylko taka organizacja, która działa co najmniej rok. Tymczasem ludzie zaczynają się organizować dopiero wtedy, kiedy inwestycja zaczyna im zagrażać. Ten przepis uniemożliwia lokalnej społeczności zabranie głosu w sprawie, która ich dotyczy.

RPO: Czy przypadkiem ten przepis nie pojawił się po to, by kilka lat temu ograniczyć działanie fasadowych organizacji usiłujących załatwiać prywatne interesy pod pretekstem sprawy publicznej? Nie wiem, czy teraz to ograniczenie ma sens. Sprawie musimy się przyjrzeć.

Może warto rozważyć poszerzenie zakresu działania istniejącego już stowarzyszenia?

Problem z aktualizacją danych stowarzyszeń w Krajowym Rejestrze Sądowym

Nasze zgłoszenia są regularnie odsyłane. Nikt nas jednak nie informuje, jaki błąd robimy i co powinniśmy poprawić. Czy sąd nie powinien mieć obowiązku wyjaśniania swoich postanowień?

RPO: Proszę przekazać nam te dokumenty. Przyjrzymy się sprawie. 

Kłopot szkoły będącej w sporze z administracją oświatową

Szkoła nie ma się jak odwołać od decyzji kuratora, który po odwołaniu po raz drugi - rozpatrzył sprawę. Ministerstwo Edukacji Narodowej odpowiada, że tryb odwołania się do ich instytucji nie jest przewidziany w prawie i minister nie może pomóc.

RPO: Zbadamy jak wygląda procedura odwołania. Zwłaszcza że RPO zajmuje się podobną sprawą szkoły w Gdańsku. Proszę przekazać nam dokumenty.

Przepisy wprowadzające reformę oświatową: dlaczego obecny pracodawca ma wydawać nauczycielowi zgodę na podjęcie pracy w innej placówce?

RPO: Tą sprawę również sprawdzimy.

Dostęp do informacji publicznej

W ustawie o dostępie do informacji publicznej brakuje doprecyzowania, co to jest informacja przetworzona - zgłasza jedna z uczestniczek spotkania.

RPO: To nie jest dobry czas na nowelizowanie tej ustawy. Mogłoby się to skończyć wprowadzeniem ograniczeń, a nie poszerzaniem prawa dostępu obywateli do informacji publicznej.

Społeczeństwa obywatelskiego nie buduje się jednak wprowadzaniem nowych instytucji prawnych, ale wspieraniem takich ludzi jak Wy. Potrzebujemy po prostu więcej takich liderów jak Pani!

Sprawy młodzieży

Młodzi ludzie nie chcą się jednak angażować w życie publiczne.

RPO: Zatem zadbajmy o to. A może warto zaprosić tu na spotkanie wybitnych prawników rodem z Ciechanowa. Przecież są tacy. Zbudowaliśmy przez ostatnie dwie dekady instytucje prawa, najwyższa pora nauczyć ludzi, po co one są.

 

O poprawianiu samorządu, czyli naszej wspólnoty. Spotkanie regionalne RPO w Płocku

Data: 2017-05-25

- To pracowity okres dla Rzecznika. Uchwalana jest właśnie reforma sądownictwa, mamy sprawę tragicznej śmierci Igora Stachowiaka, który – jak wszystko na to wskazuje – był torturowany przez funkcjonariuszy policji. To jednak dla mnie bardzo ważne, że mogę się z Państwem dzisiaj spotkać – powiedział Adam Bodnar na spotkaniu regionalnym w Płocku. – Co u Państwa słychać, co nie działa, co trzeba poprawić?

Na spotkanie regionalne w Płocku do Centrum Organizacji Pozarządowych w Urzędzie Miasta przyszło 40 osób, w tym przedstawiciele Rady ds. Równego Traktowania, Rady Seniorów, Rady Młodzieżowej i funduszu grantowego dla miasta. Zebrani zgłaszali różne problemy, na wzajem się uzupełniali, pokazywali, z jak skomplikowanymi zjawiskami i sprawami przyszło się im mierzyć.

Prawo nie jest egzekwowane. Ochrona środowiska

  • Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie reaguje na to, że w mieście organizuje się bardzo głośne koncerty. Wszystkie normy hałasu są przekraczane.

RPO: Hałas w miastach jest nie tylko Państwa problemem. Nie ma zasad włączania mieszkańców w podejmowanie decyzji. Rzecznik występował już w sprawie uregulowania norm hałasu przy okazji imprez masowych i dostał obietnicę, że coś się w tych przepisach zmieni.

  • Działająca w Płocku petrochemia zbyt małą wagę poświęca zanieczyszczeniu środowiska, a kwestia przeprowadzania rzetelnych kontroli może być dyskusyjna. Normy nie przewidują wychwytywania jednorazowych, ale bardzo uciążliwych dla ludzi emisji zanieczyszczeń.

RPO: Tu, w Płocku, jesteście Państwo dobrze zorganizowani. Możecie formułować postulaty, bronić się – i tu Rzecznik może Was wspierać. Dlatego przekażcie zebraną wiedzę i dokumenty Rzecznikowi. I koniecznie zadawajcie Państwo pytania w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej (pomóc może poradnik, który na zeszłotygodniowe spotkanie organizacji pozarządowych działających na terenach wiejskich w Marózie koło Olsztynka przygotowała organizacja Watchdog Polska)

– Czy w Płocku jest organizacja, która się tym zajmuje? – pytał Adam Bodnar.

– Powstał Płocki Projekt Onkologiczny, ale bez wsparcia finansowego ciężko coś zrobić

My, nasz samorząd i władze samorządowe

  • Nasza organizacja chciałaby kontrolować inwestycje prowadzone przez samorząd (modernizację boiska osiedlowego stworzonego przez mieszkańców i przekazanego gminie), ale odpowiedziano nam, że nie jesteśmy „stroną”, a poza tym zrobimy sobie krzywdę chodząc po wykopach. A przecież chodzi o projekt, w który zaangażowani byli mieszkańcy

RPO: W tej sprawie należałoby poznać więcej szczegółów. Zawsze powinni też Państwo pamiętać, że na to co dzieje się w mieście macie wpływ oddając swój głos w wyborach.

- Opisana przez Państwa sytuacja wydaje się zupełnie niezrozumiała, sprzeczna z zasadami dobrego rządzenia. To nie wynika z twardych przepisów ale z tego, że sprawując władzę trzeba rozmawiać – dodaje dyr. Barbara Imiołczyk z Biura RPO.

Kiedy uczestnicy spotkania zaczynają dodawać szczegóły, sprawa okazuje się bardziej skomplikowana. Władze samorządowe współpracują z radą osiedla, bo taki mają prawny obowiązek. Tymczasem inne zdanie w sprawie ma stowarzyszenie mieszkańców. Ale – jak podkreśla RPO – to nie zwalania wszystkich z dialogu.

Prawa osób z niepełnosprawnościami, bariery architektoniczne

  • Spotkanie o rewitalizacji osiedla zorganizowane było w budynku, który nie był przystosowany do potrzeb osób poruszających się na wózkach. W Płocku bardzo wiele budynków publicznych nie jest dostosowanych do ich potrzeb.

RPO: A rada ds. równości się tym nie zajmowała?

- Chyba nie za bardzo wiemy, jak się do tego zabrać. Sprawdzić wszystkie budynki?

RPO: Tak, można od tego zacząć. Można też zachęcić miasto, by zamówiło ekspertyzę w organizacji pozarządowej, która specjalizuje się w uniwersalnym projektowaniu. I potem wspólnie porozmawiać o zasadach dostępności – nie tylko dla osób z niepełnosprawnościami, ale i dla seniorów (RPO poleca poradnik przygotowany przez jego ekspertów). Warto wykorzystać wybory samorządowe w 2018 r. Wtedy robi się monitoring dostępności lokali wyborczych dla wyborców z niepełnosprawnościami, a te lokale są przecież głównie w szkołach. Warto uczyć władze samorządowe, że wdrażanie zasad dostępności jest częścią dobrej polityki miejskiej (do tego służy także  ankieta.pelnoprawni.gov.pl/). - Prawo petycji może być wykorzystane do tego, by miasto Płock przyjęło standardy dostępności, by wszystko porządnie sprawdzać na etapie projektowania. W ten sposób przestaniemy wyrzucać pieniądze w błoto - dodaje dyr. Imiołczyk.

Może pomogą dobre wzory z innych miast. Np. pełnomocnika ds. osób z niepełnosprawnościami we Wrocławiu, pana Bartłomieja Skrzyńskiego (pan Skrzyński jest laureatem nagrody RPO im Pawła Włodkowica, wybitnego polskiego prawnika z XV w, który skończył szkołę właśnie w Płocku).

Problem bezdomności

Pada pytanie o standardy, jakie powinny spełniać schroniska i ogrzewalnie dla osób bezdomnych. W ogrzewalni np. nie ma posiłków i nie można tam spać. Czy to jest w porządku?

Płock – jak informują inni uczestnicy spotkania - ma jednak schroniska, aż 30 mieszkań chronionych. W mieście wiele się dzieje w tej sprawie.

RPO mówi, że problemem może być standard ogrzewalni, jednak jej celem nie jest zapewnienie długotrwałego pobytu. To nie to miejsce. Może warto skorzystać z doświadczeń innych organizacji zajmujących się pomocą osobom w kryzysie bezdomności? Na przykład Wspólnoty Sant’Egidio, która w Warszawie przygotowała specjalny poradnik dla osób bezdomnych. 

Komornicy zajmują renty

Emerytury i pensje są chronione przed zajęciami komorniczymi (musi człowiekowi zostać minimum na życie). Nie ma tej granicy w przypadku rent – wychowanek jednej z fundacji, na rencie socjalnej, wrócił z domu dziecka do mieszkania, które zadłużyli jego rodzice. Na życie zostaje mu 300 zł.

RPO: To sprawa na interwencję RPO. I to interwencję systemową. Tylko proszę złożyć nam ten konkretny wniosek.

Działalność gospodarcza

  • Dlaczego prowadząc dwie działalności gospodarcze muszę opłacać za siebie dwie składki zdrowotne. Mówią mi: odpisz sobie od podatku. Tak, ale wysokość tych składek przekracza wysokość podatku.

RPO:  Sprawdzimy, zajmiemy się tym.

Kasacje RPO

  • Ile się w Pana Biurze czeka na odpowiedź na wniosek o kasację? Złożyłem swój wniosek ponad 2 lata temu, decyzji nie ma.

RPO: Tak, to trwa długo. Za długo – i jest to dla nas powodem do wstydu. Rzecznik dostaje jednak 3 tys. wniosków o kasację rocznie. Do każdej takiej sprawy trzeba ściągnąć akta z sądu, zanalizować i podjąć decyzję. Niestety, prawników, którzy się tym zajmują, jest za mało, a parlament nie zgadza się na zwiększenie budżetu RPO na ten cel.

Prawo nie chroni, bo policja nie broni

  • Uczestnicy spotkania przypomnieli o sprawie zakłócenia jednego ze spotkań publicznych poprzez wrzucenie petardy. Sprawa została umorzona (chodziło o spotkanie płockiego KOD z Adamem Michnikiem w marcu tego roku). Zdaniem relacjonujących policja nie zadziałała wystarczająco.

RPO: Rzecznik może przyglądać się standardom postępowania policji. Rozumiem, że powinniśmy zająć się problemem tego, że policja zbyt małą wagę poświęca ochronie uczestników niektórych spotkań i wydarzeń.

Podsumowanie

- To, co dzieje się w kraju, ograniczanie niezależności sędziowskiej, czy kryzys Trybunału Konstytucyjnego to bardzo poważne problemy. Ale nie możemy zamykać oczu na sprawy ludzi – te, które Państwo tu zgłaszacie, a których nie ma w centralnej debacie - powiedział Adam Bodnar.

 

"Za alkohol nie ma sołtysa". Konsultacje RPO z organizacjami społecznymi

Data: 2017-05-18

Na zorganizowane w trakcie Ogólnopolskiego Spotkania Organizacji Pozarządowych Działających na Obszarach Wiejskich w Marózie koło Olsztynka przyszło prawie 40 osób - działaczy organizacji pozarządowych - z całą listą konkretnych problemów. Oto przykłady:

Standardy samorządowe

Jak poradzić sobie z patologią wyborczą w małej gminie, gdzie - jak mówili uczestnicy spotkania - "kandydat na wójta wyborców zwozi samochodami i jeszcze im płaci za udzial w wyborach? Żeby zostać wójtem, wystarczy ok. 600 głosów, wygrywa więc ten kandydat, który jest >>lepiej zorganizowany<<".

  • Adam Bodnar odpowiada: Trzeba korzystać instytucji męża zaufania (oni mogą notować nieprawidłowości w trakcie wyborów), zgłaszać nadużycia do sądu, zbierać dowody i świadków,  zawiadamiać Wojewódzką Komisję Wyborczą, trzeba alarmować.
  • Głos z sali: my we wsi zorganizowałyśmy kampanię „za alkohol nie ma sołtysa”. Uświadamiałyśmy wyborcom, że warto głosować na tych, którzy mogą poprawić sytuację wspólnoty. Pomogło. 

Inne pytanie z sali: Czy sesje rady gminnej powinny być nagrywane i publikowane? Bo w naszej miejscowości jedne są, a inne nie.

  • RPO: Standardem służącym przejrzystości jest transmisja online a następnie publikacja na stronie internetowej nagrań. Bo w taki sposób dobrze realizowane jest konstytucyjne prawo obywate