Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 33

Art. 77 ust. 1 - Odpowiedzialność odszkodowawcza władzy publicznej

Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej.

CO TO ZNACZY?

Przepis ten obejmuje każdego, komu została wyrządzona szkoda przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ponadto oznacza on, że prawo do wynagrodzenia szkody przysługuje nie tylko obywatelowi polskiemu, ale także obcokrajowcom.

Komentatorzy wskazują różne źródła potencjalnej szkody, spowodowanej działaniem władz publicznych: jednostkowe działania faktyczne (czynności materialno-techniczne), wydanie aktu indywidualnego (orzeczeń sądowych, aktów administracyjnych), nienormatywne akty generalne, akty normatywne (z ustawami włącznie).

Konieczną przesłanką uzasadniającą roszczenie o wynagrodzenie szkody, jest stwierdzenie niezgodności z prawem działań organów władzy publicznej

Data początkowa
np.: 11/2019
Data końcowa
np.: 11/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Pomoc dla osób represjonowanych w stanie wojennym dzięki inicjatywie RPO

Data: 2019-09-16
  • Ludzie, którzy w stanie wojennym w 1981-82 r. skutecznie ukryli się przed internowaniem przez władze komunistyczne, zyskają prawo do odszkodowania.
  • Do tej pory nie mieścili się w kategorii osób represjonowanych, choć ukrywali się (nie mogli więc pracować, utrzymywać rodzin, ponosili emocjonalne koszty rozłąki z rodziną) i dziś mogą pozostawać bez środków do życia
  • Dzięki inicjatywie RPO Sejm zmienił ustawę naprawiając krzywdę tych osób. Ustawę musi jeszcze poprzeć Senat i podpisać Prezydent

Do tej pory odszkodowanie przysługiwało tylko tym, wobec których  nie tylko wydano decyzję o internowaniu ale ją wykonano. Zdaniem RPO takie zróżnicowanie uprawnień osób represjonowanych nie miało żadnego uzasadnienia. Osoby represjonowane przez sam fakt wydania wobec nich orzeczenia lub decyzji o internowaniu musiały ukrywać się, traciły pracę, a więc źródło utrzymania siebie i swych rodzin. Konsekwencje represji w większości przypadków odczuwają do dziś, znajdując się w trudnej sytuacji materialnej. Nie można też zapominać o kosztach emocjonalnych poniesionych przez osoby represjonowane i ich rodziny.

Obecna regulacja wyłączająca spoza zakresu odszkodowania lub zadośćuczynienia szkodę wynikłą

Dlatego w 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Senatu zwraca się z prośbą o rozważenie podjęcia stosownych prac legislacyjnych. Efektem jest przyjęta przez Sejm 30 sierpnia 2019 r. ustawa o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (druk sejmowy nr 665).

Znowelizowana ustawa przewiduje, że prawo do ubiegania się o odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługuje osobie, wobec której stwierdzono nieważność orzeczenia albo wydano decyzję o internowaniu w związku z wprowadzeniem w 13 grudnia 1981 r. w Polsce stanu wojennego, za szkody i krzywdy wynikłe z wydania lub wykonania tego orzeczenia lub decyzji. Dotychczas możliwość taką miały tylko osoby, w przypadku których szkoda lub krzywda wynikała z wykonania decyzji, a zatem poza zakresem uprawnionych do odszkodowania o zadośćuczynienia były wszystkie te osoby, wobec których wydane orzeczenia nie zostały wykonane. Działo się tak najczęściej dlatego, że osoba ta uciekła lub ukrywała się, a to mogło wiązać się np. z porzuceniem pracy, rozłąką z rodziną i bliskimi, czy koniecznością wyprowadzenia się z rodzinnej miejscowości. Po wejściu w życie nowelizacji, również takie osoby będą mogły dochodzić odszkodowania i zadośćuczynienia.

Nowelizacja wydłuża ponadto okres przedawnienia tego typu roszczeń. Po wejściu ustawy w życie będzie to 10 lat do momentu uprawomocnienia się wyroku, który stwierdza nieważność orzeczenia lub decyzji. Okres ten powinien być wystarczający, aby wszystkie pokrzywdzone osoby mogły wystąpić ze stosownym roszczeniem.

Przyjęte zmiany stanowią realizację postulatu Rzecznika Praw Obywatelskich z zgłaszanego od kilku lat. Zrównują one sytuacje osób, które doznały szkody i krzywdy na skutek działań władz państwowych w okresie stanu wojennego, rozszerzając krąg osób uprawnionych do odszkodowania i zadośćuczynienia.

Niesłuszny, częściowo bezprawny areszt i medialny rozgłos. Po kasacji RPO sąd ponownie oceni, jak państwo ma temu zadośćuczynić

Data: 2019-07-03
  • Kierownik działu spółki węglowej został w 2001 r. aresztowany pod zarzutem korupcji. Kilka miesięcy spędził w areszcie. Po kilkunastu latach został uniewinniony
  • Wystąpił do sądu o kilkaset tysięcy zł odszkodowania i zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. Sądy przyznały mu w sumie 25 tys. zł
  • Według RPO nie uwzględniły jednak bezprawnego przetrzymywania go przez 6 dni - już po decyzji sądu o uchyleniu aresztu - a także nagłośnienia w mediach samego aresztowania
  • Po kasacji Rzecznika Sąd Najwyższy zwrócił kwestię odpowiedniego zadośćuczynienia sądowi odwoławczemu

W 2001 r. S.W. został zatrzymany w siedzibie spółki węglowej, w której był kierownikiem działu sprzedaży. Było o tym wtedy głośno w mediach. Prokuratura postawiła mu zarzuty korupcyjne z art. 228 § 1 i 5 Kodeksu karnego, zagrożone karą od 2 do 12 lat  pozbawienia wolności. W areszcie przebywał od listopada 2001 r. do lutego 2002 r. Ostatecznie jego proces - po ponad stu rozprawach - zakończył się w 2013 r. prawomocnym uniewinnieniem.

S.W. wystąpił do sądu o zasądzenie od Skarbu Państwa 140 tys. zł odszkodowania oraz kolejnych 140 tys. zł zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne aresztowanie.

W 2015 r. Sąd Okręgowy przyznał mu 9184 zł odszkodowania oraz 15 tys. zł  zadośćuczynienia. Sąd powołał się na traumatyczne przeżycia związane z pobytem w  areszcie, warunki pobytu w nim i agresję współosadzonych oraz fakt nagłośnienia medialnego aresztowania. Sąd nie uznał związku przyczynowego między pobytem w areszcie a pogorszeniem się jego zdrowia.

Sąd zaznaczył, że zasądzona kwota przystaje do przeciętnej stopy życiowej ludzi i nie służy wzbogaceniu się, lecz zrekompensowaniu okresu niesłusznego pozbawienia wolności oraz stresu z tym związanego.

W apelacji pełnomocnik wnioskodawcy uznał wysokość zadośćuczynienia za nieodpowiednią w stosunku do krzywdy. Zarzucił sądowi nieuwzględnienie utraty przez niego dobrego imienia wskutek aresztu, co spotęgował fakt nagłośnienia aresztowania w mediach. Sąd Apelacyjny oddalił apelację, uznając kwotę zadośćuczynienia za odpowiednią.

Argumenty kasacji RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację na korzyść S.W., uznając że orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd ten nie odniósł się bowiem do zarzutów apelacji w sposób precyzyjny i rzetelny. Oba sądy nie dokonały też prawidłowej oceny kryteriów, które powinny decydować o wysokości zadośćuczynienia.

W uzasadnieniu sądu I instancji zabrakło jakiejkolwiek argumentacji co do nagłośnienia medialnego sprawy karnej S.W. i wpływu tego na kwotę zadośćuczynienia. W uzasadnieniach obu sądów nie było też oceny istotnej okoliczności, która powinna mieć wpływ na wysokość zadośćuczynienia - wnioskodawca był bowiem bezprawnie przetrzymywany w areszcie przez 6 dni, już po wydaniu przez sąd postanowienia o uchyleniu tymczasowego aresztowania. Była to zasadnicza podstawa wniosku S.W. o zadośćuczynienie i odszkodowanie.

W kasacji RPO powołał się na wyrok SN z 4 listopada 2016 r., w którym podkreślono, że „nadanie sprawie rozgłosu w mediach powinno być uważane za element krzywdy i stanowić jedną z przesłanek miarkowania odpowiedniej kwoty zadośćuczynienia dochodzonego przez wnioskodawcę, jeśli nagłośnienie to jest ściśle związane z faktem zatrzymania lub tymczasowego aresztowania tej osoby”.

Dokonując zaś ustaleń w zakresie należnego zadośćuczynienia, oba sądy nie wzięły pod uwagę rozmiaru krzywdy, jaka dotknęła wnioskodawcę w związku z nagłośnieniem w mediach jego aresztowania ani faktu bezprawnego przetrzymywania go w areszcie przez 6 dni  - podkreślił Rzecznik.

Prawidłowe rozpoznanie apelacji pełnomocnika wnioskodawcy mogło doprowadzić do innego co do istoty rozstrzygnięcia w zakresie wysokości zadośćuczynienia. Dlatego Rzecznik wniósł o uchylenie wyroku Sądu Apelacyjnego w zaskarżonej części i zwrócenie mu sprawy.

3 lipca 2019 r. Sąd Najwyższy na rozprawie w Izbie Karnej (sygn. akt III KK 344/18) uwzględnił kasację RPO.

II.511.124.2018

Podpisał „volkslistę”, aby informować podziemie. SN po kasacji RPO uchylił rozstrzygnięcie z 1993 r.

Data: 2019-06-13
  • W czasie II wojny światowej obywatel polski pochodzenia austriackiego podpisał volkslistę, aby informować podziemie o działaniach okupantów
  • W 1946 r. orzeczono za to wobec niego bezterminowe umieszczenie w obozie odosobnienia z pracą przymusową; odebrano mu też prawa publiczne i  skonfiskowano majątek
  • W latach 90. jego potomek wystąpił o uznanie orzeczenia z 1946 r. za nieważne, czego sąd nie uwzględnił
  • RPO złożył kasację na korzyść nieżyjącego już pana Edwarda. Sąd Najwyższy nakazał, aby sąd ponownie rozpatrzył sprawę  

W 1940 r. pan Edward, obywatel RP pochodzenia austriackiego, za namową podziemia podpisał „volklistę”, aby informować o działaniach okupanta. W lasach będących jego własnością działali potem partyzanci; ukrywały się też osoby poszukiwane przez Niemców.

Za podpisanie „volkslisty” 15 marca 1946 r. został on skazany postanowieniem Specjalnego Sądu Karnego w K. Został bezterminowo umieszczony w miejscu odosobnienia z nakazem pracy przymusowej; odebrano mu też prawa publiczne i skonfiskowano majątek.

Zarazem sąd ocenił wtedy, że podpisanie „volkslisty” miało charakter formalny i uznał, że zasługuje on na ułaskawienie. Z prawa tego skorzystał wkrótce potem prezydent Krajowej Rady Narodowej Bolesław Bierut. Po ułaskawieniu pana Edwarda zwolniono z obozu i przywrócono mu prawa, ale majątku nie zwrócono. Nie uchylono też samego orzeczenia sądu.

W latach 90. wystąpił o to syn nieżyjącego już pana Edwarda na podstawie ustawy z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Wskazał, że podpisał on „volkslistę" tylko po to, aby ułatwić działania podziemia, czym działał na korzyść niepodległości Polski.

W maju 1993 r. Sąd Wojewódzki w K. nie uwzględnił tego wniosku. Uzasadniając postanowienie, sąd stwierdził, że z uwagi na działanie pana Edwarda w czasie okupacji, a nie w okresie powojennym (1 stycznia 1944–31 grudnia 1956), brak jest podstawy do stwierdzenia nieważności orzeczenia Specjalnego Sądu Karnego na podstawie ustawy z 23 lutego 1991 r. Postanowienie sądu nie zostało zaskarżone przez wnioskodawcę.

Kasację od tego orzeczenia wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

Zarzucił sądowi rażące naruszenie prawa karnego materialnego. Polegało to na tym, że sąd błędnie uzależnił stwierdzenie nieważności orzeczenia od podejmowania działalności niepodległościowej w okresie od 1 stycznia 1944 r. do 31 grudnia 1956 r. Doprowadziło to do nieuwzględnienia wniosku, podczas gdy z art. 1 ust. 1 ustawy z  23 lutego 1991 r. jednoznacznie wynika, że czasokres ten odnosił się jedynie do daty wydania orzeczeń, których nieważność miałaby zostać stwierdzona.

Art. 1 ust.l ustawy z 23 lutego 1991 r. (obowiązujący w dacie orzekania) stanowił: „Uznaje się za nieważne orzeczenie wydane przez polskie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub przez organy pozasądowe w okresie od rozpoczęcia ich działalności na ziemiach polskich, począwszy od 1 stycznia 1944 r. do 31 grudnia 1956 r., jeżeli czyn zarzucony lub przypisany był związany z działalnością na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego albo orzeczenie wydano z powodu takiej działalności, jak również orzeczenia wydane za opór przeciwko kolektywizacji wsi i obowiązkowym dostawom”.

Sąd Wojewódzki błędnie zatem przyjął, że artykuł ten uzależniał stwierdzenie nieważności orzeczenia od podejmowania działalności niepodległościowej w okresie od 1 stycznia 1944 r. do 31grudnia 1956 r.

Konieczne jest zatem powtórne przeprowadzenie postępowania w celu prawidłowego dokonania ustaleń w sprawie – pisał w kasacji RPO. Wniósł o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy Sądowi Okręgowemu w K. do ponownego rozpoznania.

Na rozprawie 13 czerwca 2019 r. Sąd Najwyższy w Izbie Karnej (sygn. akt IV KK 493/18) uchylił zaskarżone postanowienie sądu z 1993 r. Zgodnie z wnioskiem kasacji zwrócił sprawę sądowi okręgowemu.

BPK.511.90.2017

RPO: przedawnienie roszczeń obywatela wobec państwa za niesłuszne skazanie, aresztowanie lub zatrzymanie - po 3 latach, a nie po roku

Data: 2019-05-23
  • Obywatel musi się spieszyć, jeśli chce w trybie karnym wystąpić o odszkodowanie i zadośćuczynienie od Skarbu Państwa za niesłuszne skazanie, aresztowanie lub zatrzymanie
  • Prawo przewiduje bowiem roczny termin przedawnienia takich roszczeń - co w ocenie RPO narusza standardy Konstytucji
  • Tymczasem w procedurze cywilnej obowiązuje trzyletni okres przedawnienia podobnych roszczeń
  • Według Rzecznika przedawnienie powinno generalnie wynosić trzy lata - niezależnie, czy sprawiedliwości dochodzi się  na gruncie prawa karnego, cywilnego, czy też administracyjnego  

Art. 77 Konstytucji stanowi: „Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw”. Zasady dochodzenia odszkodowania lub zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie reguluje rozdział 58 Kodeksu postępowania karnego. Art. 555 Kpk przewiduje roczny termin przedawnienia tych roszczeń. Liczy się on od uprawomocnienia się orzeczenia (w przypadku uniewinnienia),  od uprawomocnienia się orzeczenia kończącego postępowanie (w przypadku tymczasowego aresztowania) oraz od daty zwolnienia (w przypadku zatrzymania).

- W moim przekonaniu roczny termin przedawnienia roszczeń o odszkodowanie za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie, jest nieproporcjonalnie krótki, przez co narusza standardy konstytucyjne, w szczególności z art. 77 ust. 1 w związku  z art. 32 ust. 1 Konstytucji; a także z art. 64 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  - uważa Adam Bodnar.

Przypomniał, że wprawdzie Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 11 października 2012 r. (sygn. SK 18/10) uznał roczny okres przedawnienia roszczeń od Skarbu Państwa w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania za zgodny z art. 41 ust. 5 Konstytucji. Kontrola ta ograniczyła się jednak wyłącznie do zarzutów sformułowanych w skardze konstytucyjnej. TK nie rozważył natomiast licznych argumentów pisma RPO z 8 czerwca 2011 r. , przemawiających za niezgodnością art. 555 Kpk z Konstytucją. Trybunał uznał bowiem, że „udział RPO w postępowaniu w sprawie skargi konstytucyjnej nie może służyć naprawieniu braków formalnych i merytorycznych tej skargi”. Ponieważ autor skargi jako wzorzec kontroli powołał jedynie art. 41 ust. 5 Konstytucji (a postępowanie w odniesieniu do innych artykułów Konstytucji umorzono), TK nie zbadał argumentów ze stanowiska RPO. Sugerował on wtedy niezgodność art. 555 Kpk z art. 77 ust. 1 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji, a także z art. 64 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

W ocenie Adama Bodnara argumenty te nadal są aktualne. Zgodnie z orzecznictwem TK art. 77 ust. 1 daje gwarancję, że ekonomiczny skutek błędów czy pomyłek organów władzy publicznej nie będzie obciążał osoby poszkodowanej. Przenosi to ciężar ryzyka nieprawidłowego i szkodliwego dla obywateli działania władzy publicznej z jednostki na państwo.

Urzeczywistnienie konstytucyjnych gwarancji odszkodowania z tytułu niezgodnego z prawem działania władzy publicznej w związku z prowadzonym postępowaniem karnym następuje na gruncie rozdziału 58 Kpk. Z kolei zgodnie z art. 4421 Kodeksu cywilnego roszczenie osoby poszkodowanej czynem niedozwolonym przedawnia się z upływem trzech lat od dnia, w którym poszkodowany dowiedział się o szkodzie. Dotyczy to np. roszczeń  za szkodę wywołaną przez niezgodne z prawem orzeczenie sądu karnego spoza art. 552 Kpk. (m.in. nieprawidłowe zastosowanie środka zapobiegawczego innego niż tymczasowe aresztowanie). Kodeks cywilny pozwala też poszukiwać odpowiedzialności Skarbu Państwa za niewłaściwe wykonanie kary pozbawienia wolności bądź tymczasowego aresztowania.

Art. 32 ust. 1 Konstytucji, wyznaczający standard równości, w odniesieniu do art. 77 ust. 1 zezwalałby na modyfikację przesłanek odpowiedzialności Skarbu Państwa za bezprawne lub niesłuszne działania w sferze orzeczniczej w stosunku do innych rodzajów odpowiedzialności; ustawodawca mógł także, w pewnych ramach, uregulować odmienny tryb dochodzenia roszczeń. Jednak cechą istotną jest szkoda wskutek działań orzeczniczych organów władzy publicznej i pod tym kątem należy ocenić zgodność art. 555 Kpk z art. 77 ust. 1 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Rzecznik wskazał, że roczny termin przedawnienia z art. 555 Kpk nie spełnia przesłanki  racjonalności, jeśli chodzi o zróżnicowanie podmiotów podobnych. Jeżeli celem art. 555 Kpk jest mobilizacja wierzyciela do niezwłocznej realizacji roszczeń, a także sprawne rozstrzygnięcie o konsekwencjach nieprawidłowości w postępowaniach karnych, to nie sposób wskazać, aby wartości te miały zasadniczo inne znaczenie niż te wobec osób pokrzywdzonych wadliwą decyzją administracyjną, orzeczeniem sądu cywilnego, sądu administracyjnego, bądź także karnego.

Według Rzecznika zróżnicowanie terminów przedawnienia w zależności od tego, czy szkodliwe działanie władzy publicznej jest oceniane w drodze postępowania karnego, cywilnego czy administracyjnego, ma charakter przypadkowy, który wynika z historycznej genezy odszkodowawczej Kpk. Nie ma powodu by wobec osób realizujących roszczenie z art. 77 ust. 1 Konstytucji nie obowiązywał równy standard gwarancji materialnoprawnych, niezależnie, czy roszczenie jest dochodzone na gruncie prawa karnego, cywilnego czy administracyjnego – podkreśla Adam Bodnar.

W jego ocenie art. 555 K.p.k. narusza też konstytucyjne prawa majątkowe (art. 64 ust.2 Konstytucji), przez nadmierne ograniczenie prawa majątkowego do odszkodowania, a także zróżnicowanie praw majątkowych tej samej kategorii. Zdaniem Rzecznika roszczenia wobec działań władzy publicznej w zakresie działań sądów powszechnych i administracyjnych należą do praw tej samej kategorii jak cywilnoprawne prawa majątkowe. Terminy przedawnienia muszą być odpowiednio wyważone, by wierzyciel miał odpowiedni czas na wniesienie sprawy do sądu.

Dlatego RPO uważa, że trzyletni termin przedawnienia roszczeń o odszkodowanie za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie - przyjęty przez ustawodawcę w okresie od 1 lipca 2015 r. do 14 kwietnia 2016 r. - zapewniał realną możliwość korzystania z prawa do wyrównania szkody wyrządzonej przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ujednolicił on kwestię przedawnienia, przyjmując rozwiązanie z art. 4421 Kc. 

Powrót do trzyletniego terminu przedawnienia w tych sprawach postuluje doktryna prawa. Łagodziłoby to restrykcyjne podejście sądów i umożliwiałoby skuteczniejsze dochodzenie odpowiedzialności Skarbu Państwa. Przyczyniłoby się też do ujednolicenia terminów karnych i cywilnych, co kształtowałoby zaufanie obywateli do państwa. Nie dezorientowałoby ponadto tych wnioskodawców, którzy nie korzystają z pomocy profesjonalnego pełnomocnika.

Adam Bodnar wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry o analizę problemu.

II.513.1.2016 

Sąd przyznał zadośćuczynienie od państwa bezprawnie zatrzymanemu 11 listopada 2017 r.

Data: 2019-03-28
  • 4 tys. zł zadośćuczynienia za niezasadne zatrzymanie przez policję sąd przyznał uczestnikowi kontrmanifestacji przeciw Marszowi Niepodległości w 2017 r.
  • Sąd uznał, że pana Tadeusza pozbawiono wolności bez żadnej podstawy prawnej. Działania policji sąd ocenił jako naganne i niedopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów
  • Wbrew wymogom prawa policja nie poinformowała pana Tadeusza o przyczynach zatrzymania i o przysługujących mu prawach, w tym - do kontaktu z adwokatem; nie sporządziła też protokołu z zatrzymania
  • Rzecznik Praw Obywatelskich już wcześniej wskazywał na niezasadność zatrzymania grupy, w której był pan Tadeusz

Pan Tadeusz był jednym z uczestników pokojowej pikiety w Warszawie 11 listopada 2017 r. przeciw Marszowi Niepodległości. Wraz innymi osobami należącymi do Stowarzyszenia „Obywatele RP” przebywał przy Skwerze Wisłockiego, między ulicami Smolną a Al. Jerozolimskimi.  Około godz. 14.40 wraz z innymi osobami został zatrzymany przez policję, która uznała, że  protestujący są za blisko przemarszu i wezwała ich do opuszczenia tego miejsca. Funkcjonariusze dokonali prewencyjnych zatrzymań pod pretekstem legitymowania. Wobec pana Tadeusza użyto siły fizycznej i chwytów z uwagi na bierny opór. Został odprowadzony do policyjnego samochodu, a następnie przewieziony do komisariatu.

Spędził tam ponad dwie godziny. Przez ten czas nie mógł opuścić budynku. Nie mógł też skontaktować się z nikim z zewnątrz. Policjanci nie przesłuchali go; nie przedstawili mu żadnych zarzutów; nie sporządzili protokołu zatrzymania, nie pouczyli o przysługujących mu prawach. Nie został nawet wylegitymowany. W końcu został wypuszczony.

Pan Tadeusz zażalił się na zatrzymanie. Zażalenie na zatrzymanie w dniu 11 listopada 2017 r. złożone zostało przez adwokata będącego obrońcą pana Tadeusza w tej sprawie. Sąd Rejonowy dla Warszawy - Śródmieścia uznał, że zatrzymanie było bezzasadne i nieprawidłowe, jednakże legalne. Policja przekazała sądowi, że nie sporządzono protokołu zatrzymania, gdyż nie był on osobą zatrzymaną w rozumieniu art. 244 § 1 k.p.k. ani art. 45 § 1 k.p.o.w. Sąd uznał jednak, że czynności nosiły cechy zatrzymania w rozumieniu art. 244 § 1 k.p.k. i że nie został on wylegitymowany w rozumieniu art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Prokuratura odmówiła śledztwa ws. tego bezzasadnego zatrzymania.

Wniosek do sądu i wyrok I instancji 

Adwokat pana Tadeusza wystąpił do Sądu Okręgowego w Warszawie o zasądzenie od Skarbu Państwa na jego rzecz kwoty 20 tys. zł zadośćuczynienia za krzywdę wynikłą z niewątpliwie niesłusznego, bezzasadnego i nieprawidłowego zatrzymania.

Prokurator wniósł o oddalenie wniosku, dowodząc że zatrzymanie było związane z wykroczeniem. W związku z tym wniosek złożono po ustawowym terminie.

21 sierpnia 2018 r. sąd okręgowy zasądził panu Tadeuszowi 4 tys. zł zadośćuczynienia. Sąd  nie zgodził się z prokuratorem, że zatrzymanie było związane z wykroczeniem. Sama policja podawała bowiem, że wobec pana Tadeusza nie można stosować Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia.

Sąd uznał, że skoro wnioskodawca został pozbawiony wolności, to czynności przekroczyły zakres wylegitymowania. Na miejscu nie został on wezwany do okazania dowodu osobistego, został zabrany do policyjnego samochodu i przewieziony do jednostki policji. Zatem bez żadnej podstawy prawnej został pozbawiony wolności.

- Podstawowym warunkiem legalizującym zatrzymanie jest uzasadnione przypuszczenie, że określona osoba popełniła przestępstwo - podkreślił sąd. Prawo przewiduje obowiązek natychmiastowego poinformowania zatrzymanego o przyczynach zatrzymania i o przysługujących mu prawach, a także obowiązek wysłuchania go – powinno to nastąpić już przy zatrzymaniu. Pouczenie o prawach powinno zaś obejmować informację o możliwości:

  • skontaktowania się z adwokatem;
  • żądania powiadomienia o zatrzymaniu osób najbliższych lub zakładu pracy;
  • wystąpienia z zażaleniem do sądu na zatrzymanie;
  • wypowiedzenia się co do przyczyn zatrzymania.

Sąd powołał się też na ustawowy wymóg sporządzenia protokołu zatrzymania, w którym powinny być m.in. podane przyczyna zatrzymania i  przestępstwo, o  jakie podejrzewa się zatrzymanego.  W tej zaś sprawie doszło do zatrzymania, które było bezzasadne i nieprawidłowe. - Przeprowadzone przez funkcjonariuszy policji czynności należy w tym zakresie uznać za stanowczo naganne i niedopuszczalne w świetle obowiązujących przepisów – uznał sąd.

Według sądu kwota 20 tys. zł  jest zbyt wygórowana, a za adekwatną uznał 4 tys. zł. Uzasadnił to tym, że wnioskodawca, występując z transparentami w ramach działalności Obywateli RP, liczył się z możliwością zatrzymania. Ponadto za swą działalność był już kilkukrotnie zatrzymywany, zatem sam fakt zatrzymania w tej sprawie „nie mógł być dla niego aż tak wielkim i nieprzewidywalnym szokiem”.

Apelacja prokuratury i wyrok II instancji 

Apelację złożył prokurator, kwestionując wysokość przyznanego zadośćuczynienia jako nieadekwatną do cierpień, przeżyć i krzywd wnioskodawcy. Wniósł o obniżenie tej kwoty do 2 tys. zł.

Sąd Apelacyjny w Warszawie 11 lutego 2019 r. utrzymał wyrok I instancji. Podkreślił, że:

  • każdemu zapewnia się niezbywalne prawo nietykalności osobistej i wolności osobistej. Pozbawienie lub ograniczenie wolności może nastąpić tylko na zasadach i w trybie określonym w ustawie,
  • każdy pozbawiony wolności nie na podstawie wyroku sądowego ma prawo odwołania się do sądu w celu niezwłocznego ustalenia legalności tego pozbawienia wolności,
  • o pozbawieniu wolności należy powiadomić niezwłocznie rodzinę lub osobę wskazaną przez pozbawionego wolności,
  • każdy zatrzymany powinien być niezwłocznie i w sposób zrozumiały dla niego poinformowany o przyczynach zatrzymania oraz należy umożliwić mu wypowiedzenie się co do przyczyn zatrzymania. Osoba zatrzymana ma również prawo do kontaktu z adwokatem.

Sąd podkreślił, że tych uprawnień pan Tadeusz został pozbawiony. Zwiększało  to - w porównaniu ze „zwykłym” zatrzymaniu procesowym - jego niepewność co do dalszego losu, wzmagając poczucie krzywdy. 

Działania RPO w sprawie działań policji 11 listopada 2017 r. 

Rzecznik podjął wcześniej działania ws. reakcji policji na takie zdarzenia podczas marszu, jak: wznoszenie okrzyków i niesienie transparentów, których treść mogła być  przestępstwem (np. nawoływania do waśni narodowościowych czy przestępstw), agresywne zachowania uczestników wobec osób prezentujących hasła antyfaszystowskie oraz używanie materiałów pirotechnicznych. Ponadto RPO badał działania policji wobec kontrmanifestantów, których część zatrzymano.

W ocenie RPO policjanci w szerokim zakresie naruszyli prawa i wolności obywatelskie w związku z Marszem Niepodległości w 2017 r. w stolicy. Nie reagowali bowiem na powszechne używanie materiałów pirotechnicznych podczas marszu. Podjęli zaś sprzeczne z prawem działania wobec osób manifestujących inne poglądy niż uczestnicy marszu - różnicując swe reakcje wobec obu grup. Rzecznik wystąpił do Komendanta Głównego Policji o ustalenie osób odpowiedzialnych i wyciągnięcie wobec nich konsekwencji.

Ludzie i rosnące lotniska. Czy właściciele domów zyskają realną szansę na odszkodowania za hałas?

Data: 2019-02-15
  • Parlament poprawia właśnie ustawę, którą przed rokiem Trybunał Konstytucyjny uznał za niekonstytucyjną: na złożenie wniosku o odszkodowanie dawała tylko dwa lata od decyzji rozpoczynającej budowę lub rozbudowę lotniska
  • Parlament do 15 marca powinien zmienić te przepisy. Początkowo senacki projekt dawał mieszkańcom realną szansę na uzyskanie odszkodowań, teraz jednak coraz bardziej zmierza w stronę ochrony interesów przedsiębiorców i państwa
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zaniepokojenie tym faktem

Oświadczenie to RPO wydaje w związku z toczącymi się pracami parlamentarnymi nad projektem zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska, uznanego wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z 7 marca 2018 r. (sygn. akt K 2/17) za niezgodny z Konstytucją.

Kiedy w danej okolicy ma powstać uciążliwa inwestycja, np. lotnisko, trzeba najpierw wskazać obszar ograniczonego użytkowania wokół. Na tym terenie nie będą w przyszłości spełniane normy środowiskowe – np. dużo wyższy może być poziom hałasu. Ale właściciele nieruchomości zyskują prawo do odszkodowania za utratę wartości ich własności.

Niestety, przepisy dawały na wystąpienie z takim wnioskiem tylko dwa lata – a ponieważ lotniska są budowane z reguły dłużej, wiele osób poniewczasie dowiadywało się, że prawo do odszkodowania już im wygasło. Lotniska w naszym kraju rozbudowywały się gwałtownie w ostatnich latach – dla większości tych inwestycji dwuletni termin już wygasł.

Przepisy te zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich i przed rokiem sprawę wygrał. 7 marca 2018 r. Trybunał uznał, że dwuletni termin na dochodzenie roszczeń jest zbyt krótki, a przez to niezgodny z Konstytucją. Nadmiernie ogranicza bowiem ochronę praw właścicieli (art. 64 Konstytucji).

Zaskarżony przepis traci moc 15 marca 2019 r. – do tego czasu parlament musi zmienić przepisy. Rzecznik śledzi prace parlamentarne z uwagą, dlatego dziś musi zaalarmować opinię publiczną, że przybrały one obrót niekorzystny dla ludzi.

12 lutego połączone senackie komisje: Samorządu Terytorialnego i Administracji Państwowej, Środowiska oraz Ustawodawcza obradowały nad projektem nowelizacji ustawy (druk senacki nr 1069).

Przewidywał on, że :

  • z roszczeniami odszkodowawczymi można by było wystąpić w terminie PIĘCIOLETNIM od wejścia w życie aktu powodującego ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości,
  • w przypadku roszczeń, które jeszcze nie wygasły, termin na składanie wniosków byłby także PIĘCIOLETNI,
  • najważniejsze jednak było uregulowanie sytuacji osób, które zgłosiły wnioski, ale po upływie dwuletniego, niekonstytucyjnego terminu - dla nich  projekt przewidywał nowy, TRZYLETNI termin na wystąpienie z roszczeniem od dnia wejścia w życie nowelizacji.

Niestety, rozwiązania korzystne dla mieszkańców stref ograniczonego użytkowania nie zostały przyjęte – w nowej wersji (druk 1069s) senatorowie uznali, że:

  • do TRZECH a nie pięciu lat zostanie wydłużony czas na wnoszenie roszczeń odszkodowawczych w przypadku obszarów ograniczonego użytkowania (OOU), które dopiero powstaną,
  • do TRZECH lat wydłuży się termin w przypadku osób, którym roszczenia jeszcze nie wygasły (ich dom znalazł się w OOU nie dalej niż dwa lata temu),
  • Ci, którym termin na roszczenia już upłynął – nie będą mogli już NIC zrobić.

Taką zmianę projektu zainicjowało Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju, wskazując, że inaczej zbyt wiele osób wystąpi z roszczeniami. To spowoduje z kolei zbyt poważne skutki finansowe dla samorządów, które zbudowały lotniska, a także dla skarbu państwa i podmiotów, których działalność doprowadziła do ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża zdecydowany sprzeciw wobec przekazania takiego projektu  do dalszych prac parlamentarnych.

Należy przypomnieć, że to właśnie konieczność ochrony praw tych osób, którym dwuletni termin zawity upłynął, stała się przyczyną skierowania przez Rzecznika wniosku do Trybunału i wydania jego wyroku. W wielu przypadkach bowiem roszczenia wygasały, zanim obywatele uświadamiali sobie ich istnienie.

W ocenie RPO pełna realizacja wyroku winna uwzględniać prawa osób pokrzywdzonych niekonstytucyjnym przepisem. Tylko tak można naprawić szkody wyrządzone im w przeszłości. Tylko w ten sposób wyrok Trybunału Konstytucyjnego będzie mógł odnieść realny skutek. Nie można zapominać, że roszczenia odszkodowawcze z art. 129 ust. 4 ustawy dotyczą przede wszystkim właścicieli gruntów sąsiadujących z lotniskami, przy czym większość z tych inwestycji została już zrealizowana, natomiast uprawnieni nie zdążyli wystąpić z tym roszczeniem. Jeśli ustawodawca nie ureguluje – w przepisach przejściowych – sytuacji tych osób, nie będą one mogły w ogóle zrealizować swoich roszczeń, choć regulacja odbierająca im te została uznana za niezgodną z Konstytucją RP.

Trybunał Konstytucyjny uchylając ten przepis uznał, że jego podstawowym celem nie była „realizacja tradycyjnych funkcji prekluzji”, rozumiana jako określenie terminów na dochodzenie roszczeń, co jest konieczne dla prawidłowego regulowania stosunków prawnych. Trybunał wprost stwierdził, że w regulacji tej chodziło o „minimalizację skali dochodzonych roszczeń właścicieli nieruchomości i innych uprawnionych o odszkodowanie lub wykup. Prawodawca, wprowadzając krótki termin zawity na dochodzenie roszczenia, w istocie liczył na to, że nie wszyscy uprawnieni zdążą skorzystać z przedmiotowych roszczeń. Dominuje w tym troska o finanse publiczne, chęć ograniczenia wydatków obciążających budżet państwa czy jednostek samorządu terytorialnego; mniejszą rolę odgrywa wola wynagrodzenia uszczerbków poniesionych wskutek ograniczenia własności lub innych praw majątkowych.”.

W związku z powyższym Rzecznik Praw Obywatelskich pragnie wyrazić głębokie zaniepokojenie związane z przyjętym brzmieniem projektu zmiany art. 129 ust. 4 ustawy – Prawo ochrony środowiska. Zarówno w zakresie, w jakim z projektu wykreślony został przepis przejściowy umożliwiający osobom uprawnionym „reaktywację” roszczeń opartych na przepisie uznanym za niezgodnym z Konstytucją, jak i w zakresie przyjętej formuły wydłużenia terminu występowania z roszczeniem: uznany przez Trybunał termin 2-letni jako rażąco za krótki został wydłużony zaledwie do lat 3.

Uchwalona w komisjach senackich zmiana projektu jest wyraźnie sprzeczna z istotą wniosku Rzecznika do Trybunału, a zarazem i z duchem samego wyroku sądu konstytucyjnego. Nie można zaakceptować sytuacji, w której to właśnie te osoby, których skargi – i prawna sytuacja – skłoniły Rzecznika do złożenia wniosku do TK, a naruszenie ich praw przez niekonstytucyjny przepis TK potwierdził, pozostaną bez jakiejkolwiek prawnej ochrony. Jedynym tego uzasadnieniem nie może zaś być – zdyskredytowana w tym przypadku przez TK – chęć ograniczenia wydatków budżetowych, kosztem osób, których konstytucyjne prawa naruszono.  

Niekorzystny dla właścicieli gruntów, opisywany wyżej w linku, projekt zmiany art. 129 ust. 4, zostały przyjęty przez Sejm na 22 lutego 2019 posiedzeniu, 26 lutego będzie procedowany w Senacie – załączam plik do uchwalonego przez Sejm tekstu nowelizacji. Projekt będzie procedowany 26 lutego (pkt 3. porządku) – link: https://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/tematy,517,1.html

Sąd oddalił apelację RPO w procesie cywilnym ws. śmierci uczniów w Tatrach w 2003 r.

Data: 2019-02-08
  • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
  • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
  • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
  • Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił obie apelacje

Od tego prawomocnego wyroku można jeszcze złożyć skargę kasacyjną  do Sądu Najwyższego.

Historia sprawy

W tragicznej wycieczce  licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

W 2006 r. nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

Argumenty RPO

Rzecznik poparł apelację ojca wobec władz miasta (nie wypowiadał się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia).

Rzecznik zwracał uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

Sąd Apelacyjny w Katowicach nie podzielił stanowiska RPO w kwestii przedawnienia. Sąd oddalił obie apelacje, utrzymując wyrok I instancji.

VII.501.43.2018

 

RPO: odszkodowania dla obywateli od Skarbu Państwa- także za niesłuszny zarzut i akt oskarżenia

Data: 2019-01-21
  • Obywatele powinni móc ubiegać się w trybie karnym o odszkodowania od państwa za niesłuszne przedstawienie zarzutów oraz niesłuszne oskarżenie
  • Dziś w tym trybie można dochodzić roszczeń za niesłuszne zatrzymanie, aresztowanie czy skazanie
  • Droga cywilna jest nieefektywna i uciążliwa; trzeba w niej wykazać bezprawność niesłusznego  zarzutu czy oskarżenia, co nie jest łatwe
  • Niemożność dochodzenia roszczeń z tego tytułu w postępowaniu karnym jest niezgodna ze standardami konstytucyjnymi – ocenia RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany Kodeksu postępowania karnego.

Dziś Kpk przewiduje, że za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie obywatel może uzyskać odszkodowanie od Skarbu Państwa. Decyduje o tym sąd w trybie karnym. Nie ma zaś możliwości dochodzenia w tym trybie odszkodowania za niesłuszne przedstawienie zarzutów czy niesłuszne oskarżenie.

- Tymczasem sam fakt niesłusznego postawienia zarzutów czy niesłusznego oskarżenia może wyrządzić szkodę i krzywdę, za co władza powinna ponieść odpowiedzialność – uważa Adam Bodnar. Wieloletnie utrzymywanie stanu oskarżenia czy przedstawienia zarzutów może prowadzić do wyrządzenia znacznych szkód o charakterze materialnym, rodzinnym i moralnym.

Jest to szczególnie jaskrawe, gdy chodzi o osobę wykonującą zawód zaufania publicznego albo prowadząca działalność gospodarczą. Gdy zarzuty dotyczą np. policjantów, komorników, czy pracowników zajmujących wysokie stanowiska w służbie cywilnej, mogą oni być zawieszeni w czynnościach. Trzeba też się wtedy liczyć z ograniczeniami w kandydowaniu na określone stanowiska. Za najbardziej dotkliwą konsekwencję uznaje się utratę społecznego zaufania i dobrego imienia.

Wobec osoby podejrzanej organy ścigania mogą stosować środki zapobiegawcze, niepolegające na pozbawieniu wolności. Możliwe jest np. zatrzymanie przez policję sprzętu komputerowego podejrzanego, niezbędnego do działalności gospodarczej. Nawet po uznaniu, że sprzęt ten nie zawiera dowodów przestępstwa i zwrocie go podejrzanemu, przestój pracy może prowadzić do upadłości przedsiębiorstwa.

W 2012 r. i  2013 r. w Sejmie zgłoszono projekty zmian w Kpk, mające na celu umożliwienie ubiegania się o odszkodowanie i zadośćuczynienie za „niewątpliwie niesłuszne” postawienie zarzutów lub „oczywiście bezpodstawne” oskarżenie. Odnosząc się do jednego z projektów. Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa stwierdziła, że brak możliwości odszkodowania i zadośćuczynienia w przypadku nieuzasadnionego oskarżenia jest luką prawną, która nie da się pogodzić z art. 77 Konstytucji (prawo do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez władze). Do zmian jednak nie doszło.

Droga cywilna nie jest skuteczna 

Obecnie można dochodzić takich roszczeń jedynie w ramach postępowania cywilnego. W ocenie Rzecznika procedura ta jest jednak nieefektywna. Zgodnie z Kodeksem cywilnym, podstawę odpowiedzialności cywilnej organu władzy jest bezprawność jego działania. A to na powodzie spoczywa obowiązek wykazania zasadności zarzutów.

Z orzecznictwa sądów wynika, że stan „bezprawności” jest trudny do wykazania w takim  postępowania, a jednocześnie jest standardem wyższym niż „niesłuszność” aresztowania czy skazania zapisana w Kpk. Sąd Najwyższy uznaje, że postępowanie karne przeciwko obywatelowi może być uznane za bezprawne w myśl Kc przy oczywistym braku dowodów winy, świadomości sfabrykowania dowodów i niezachowania podstawowych przepisów procedury. Do stwierdzenia bezprawności nie wystarcza zaś, że postępowanie karne zakończono uniewinnieniem. Odmienna ocena dowodów nie przesądza bowiem o nielegalności działań organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

Ponadto dochodzenie odszkodowania w postępowaniu cywilnym jest uciążliwe i kosztowne. Wiąże się bowiem z koniecznością uiszczenia wpisu sądowego i możliwym wyłożeniem innych kosztów postępowania. Zostaną one zwrócone powodowi dopiero po zakończeniu procesu - jeśli pozew będzie uwzględniony.

Standardy konstytucyjne

„Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw” – głosi art. 77 Konstytucji. W ocenie Rzecznika przepis ten daje szeroką podstawę do dochodzenia odszkodowania za taką szkodę. Z kolei wymóg zadośćuczynienia roszczeniom z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności wynika z zobowiązań międzynarodowych, zgodnie z art. 9 ust. 5 i art. 14 ust. 6 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, art. 5 ust. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, art. 3 Protokołu nr 7 do Konwencji.

Dlatego Adam Bodnar uznaje niemożność  dochodzenia na gruncie Kpk roszczeń z tytułu niezasadnego przedstawienia zarzutów lub niesłusznego oskarżenia za niezgodną ze standardami konstytucyjnymi i zasadą demokratycznego państwa prawa. Według nich każda szkoda wyrządzona przez funkcjonariusza publicznego powinna zostać naprawiona, a jednostka w relacji z władzą nie powinna ponosić na zasadzie ryzyka negatywnych konsekwencji jej niesłusznych lub niezgodnych z prawem działań.

Zdaniem Rzecznika zasadne byłoby zastosowanie jednakowych standardów odpowiedzialności Skarbu Państwa i w Kpk, i w Kc. W obu tych regulacjach powinny się one opierać na standardzie niesłuszności, który wydaje się lepiej zapewniać konstytucyjne prawo do naprawienia szkody wyrządzonej niezgodnym z prawem działaniem władzy.

II.513.1.2016

O sprawiedliwości. Spotkanie regionalne RPO w Jarosławiu

Data: 2019-01-08
  • Spotkanie dotyczyło przede wszystkim praworządności
  • Ale jak zwykle na spotkaniach regionalnych obok spraw „wielkich” pojawiły się zwykłe, codzienne problemy praw człowieka
  • Oceniajmy fakty, pytajmy o konkrety, nie wdawajmy się w "gry plemienne" - powiedział na koniec, po omówieniu tych problemów, Adam Bodnar

30 osób przyszło na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Bibliotece Miejskiej w  Jarosławiu. Głównie zainteresowani problemami praworządności, ale też sprawami osób z niepełnosprawnościami czy prawami pracowniczymi. Jeden pan przyszedł na spotkanie w sprawie Regionalnego Programu Operacyjnego (RPO), ale zdecydował się na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich (RPO).

Przedstawiając się (i ważne dla siebie tematy) uczestnicy spotkania pytali, czy mogą mieć powody do nadziei. Chodziło im nie o sprawy osobiste, ale publiczne.

- Pytacie o powody do optymizmu? To zacznę tak: nie zdajecie sobie pewnie sprawy z tego, co macie na miejscu. Wasze lokalne koło Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną działa w sposób wybitny, kompleksowo wspiera osoby z niepełnosprawnościami – rehabilituje, uczy niezależności, uczy praw, daje pracę. – powiedział Adam Bodnar. – Naprawdę możecie być dumni z Jarosławia.

A sprawa Sądu Najwyższego – przecież odnieśliście Państwo sukces. Protestowaliście, zabieraliście głos, także tu, nie tylko w Warszawie. I mamy nadal Sąd Najwyższy, a Pierwsza Prezes nadal jest na stanowisku. Europa nie zabrałaby tak ostro głosu w sprawie Polski, gdyby nie głos polskich obywateli. To Wasz głos zmienił „bieg lawiny”.

Owszem, są w Sądzie Najwyższym dwie nowe izby – Kontroli Nadzwyczajnej (ale nie płyną do niej strumienie spraw, sam RPO zgłosił dwie skargi nadzwyczajne, z czystym sumieniem, a Prokurator Generalny jedną, więc to narzędzie nie stało się - jeszcze? -narzędziem politycznym)

Izba dyscyplinarna to nieco inna sprawa – bo próbuje naciskać na sędziów, ale też pokazuje w efekcie siłę sprzeciwu środowiska sędziowskiego.

Oczywiście, trzeba się obawiać, że presja polityczna na sędziów zmieni sposób ich zachowania i kryteria orzekania. To poważne zagrożenie.

Ale też nie wolno zapominać, że działanie sądów trzeba poprawiać. Jest tu bardzo dużo do zrobienia i o tym trzeba mówić głośno (warto zajrzeć do dorobku II Kongresu Praw Obywatelskich). Prawo, by się tego domagać, mają zwłaszcza ci obywatele, którzy w ciągu dwóch ostatnich lat bronili niezależności sądów.

Społeczeństwo obywatelskie się wzmacnia. Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich przekazał nagrodę, jaką otrzymał od norweskiej Fundacji Rafto (bo jako urzędnik publiczny nagród nie przyjmuje) Funduszowi Obywatelskiemu dla mini inicjatyw dotyczących sądownictwa i grup marginalizowanych – na seminaria, konferencje, akcje ulotkowe, dla aktywnych obywateli z małych miejscowości.

Ustawa represyjna (tzw dezubekizacyjna)

Odebrała świadczenia emerytalne na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej wszystkim, którzy choć jeden dzień przepracowali w służbach uznany przez ustawodawcę w 2016 r za służące totalitarnemu państwu komunistycznemu. Nie daje narzędzi na ocenę jednostkowego zachowania danej osoby.

Rzecznik uważa, że ta ustawa jest zbędna i krzywdząca.

Coraz więcej obywateli wchodzi w tej sprawie na drogę sądową. Jednak sądy nie zaczęły tu stosować bezpośrednio Konstytucji, tylko wykorzystały możliwość skierowania pytania prawnego do obecnego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa tam leży i czeka na rozstrzygnięcie, a sądy powszechne zawieszają do czasu rozstrzygnięcia trybunalskiego postępowania. W papierach wszystko się zgadza, w prawach człowieka – nic.

Rzecznik chce się do takich wybranych spraw przed sądami przyłączać - by zwracać uwagę sądom na problem.

Na co można liczyć? Na zmianę ustawy albo na Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ale to potrwa (skoro nawet w sprawie ekshumacji smoleńskich zajęło dwa lata, a same ekshumacje zostały w tym czasie przeprowadzone).

- Nas tu jednak interesują nie organy władzy w Warszawie, ale sądy, policja i prokuratura tu, na miejscu. A traktują nas źle. To zwycięstwo obróciło się przeciwko nam. Na czele protestów często byli ludzie, którzy doprowadzili do tego, że sądy źle działają. A władze wykorzystały sytuację w sądach do obsadzenia sądów swoimi ludźmi – mówił jeden pan.

Innym uczestnikom spotkania się to nie podobało.

- Nie możemy głosu Pana tak zostawić – zaapelował Adam Bodnar. – Wymiar sprawiedliwości nie funkcjonował dobrze – pod względem organizacyjnym, podejściem do ludzi, przewlekłością, zarobkami pracowników. To nie jest efekt tego, że jakieś „struktury” miały w tym udział – ale  w skutek bałaganu i braku jasnej wizji, jak ma funkcjonować wymiar sprawiedliwości. Nikt nie pytał się ludzi, co trzeba zmienić, a na szczeblu lokalnym sędziowie zamykali się środowiskowo (to był w dużej części skutek niskich zarobków sędziowskich – wielu prawników nawet nie rozważało kariery sędziowskiej, co tamowało dopływ „świeżej krwi”, a wspierało praktyki nepotystyczne).

Z drugiej strony – do sądów zaczęły napływać nowe typy spraw. Bo kto by 15 lat temu wyobraził sobie, że będą sprawy o upadłość konsumencką, służebność związaną z telefonią komórkową, czy tysiące spraw o kredyty „frankowe”? Nikt. A teraz sądy mają takie sprawy. Sądy mają coraz więcej spraw, a ich sposób organizacji nie zmienił się od  ćwierćwiecza. To jest problem!

I te źle zorganizowane sądy nie były w stanie uporać się także ze sprawami związanymi z rozliczeniami z przeszłością (przykładem sprawa Grzegorza Przemyka, ale też sprawa osądzenia przepisów, które uznały przestępstwa funkcjonariuszy PRL zagrożone karami do 3 lat). Osoby ukrywające się w stanie wojennym, ale nie internowane, nie mają prawa do odszkodowania za utraconą pracę i dochody. Sprawy wszystkich osób represjonowanych po wydarzeniach zielonogórskich w 1960 r. nie zostały załatwione!

Pojawia się pytanie, tłumaczył Adam Bodnar, do czego użyjemy tych problemów. Do niszczenia sądów, czy do ich naprawy? Mamy to naprawiać, bo prawa wszystkich osób – i tych represjonowanych w walce o niepodległość i policjantów, którzy ryzykowali życiem w obronie porządku publicznego – są ważne.

I prawa radiologów też – podsumował ten wątek rzecznik praw obywatelskich

Prawa radiologów

Przepisy wydłużaniu czasu pracy radiologów nie uwzględniły stażu pracy ani podniosły wynagrodzeń (za dłuższy czas pracy pensja była taka sama). W jarosławskim szpitalu radiolodzy dostają tylko nieco więcej niż sprzątacze, a pielęgniarki mają ponad tysiąc złotych więcej.

RPO: Bo jak widać, słabsze grupy zawodowe, bez silnej reprezentacji związkowej, mają w Polsce gorzej. To jest sprawa dla Rzecznika. Musimy się temu przyjrzeć.

Zarządzanie drogami publicznymi

Co można zrobić, kiedy zarządca drogi publicznej nie wywiązuje się z obowiązków, a zatem droga i jej infrastruktura niszczeje (drogą powiatową, podczas robót jeździły pojazdy wykorzystywane na drogi, a błoto z ich kół zatkało kolektor ściekowy)?

RPO: Zwracał się Pan do nas? Nie, ale zwracałem się nawet do premiera.

RPO: My w właśnie w takich sprawach interweniujemy. Proszę nam to wysłać.

A z jakiego przepisu wynika obowiązek właściciela do odśnieżania chodnika przy posesji?

RPO: Prawo do własności (art. 64 Konstytucji) podlega ograniczeniom, a jednym z nich może być taki dodatkowy obowiązek.

Barbara Imiołczyk, BRPO: Ale najwyraźniej przepisy są przestarzałe i być może wymagają zmiany?

RPO: zanalizujemy problem.

Inne problemy zgłaszane na spotkaniu

  • Zasady monitoringu w miejscu pracy
  • Problemy posiadaczy książeczek mieszkaniowych PKO BP
  • Jak doprowadzić do tego, by od emerytur nie płacić podatków (RPO: tu chodzi o podwyżkę emerytur, prawda? Moim zdaniem jest to możliwe tylko dzięki głębszej integracji europejskiej, w perspektywie niestety 20 lat. A poza tym potrzebna jest wyższa kwota wolna od podatów - bo to narzędzie sprawiedliwe)
  • Kiedy ludzie będą mieli wreszcie prawo do mieszkania. Przecież jak się mieszka z dorosłymi dziećmi, do relacje codzienne są coraz gorsze. Mieszkanie nie powinno być luksusem! (RPO: To prawda, Konstytucja nie jest tu realizwoana, ten rząd wziął się do tego dobrze, w ramach programu Mieszkanie+, niestety, ten program nie wyszedł)
  • Co zrobić z kredytami „frankowymi”?

Protesty, w tym antyrządowe

Wielu uczestników takich protestów jest potem ciąganych na policję, do prokuratury – a wszystko kończy się w sądzie uniewinnieniem. Czy mamy prawo do odszkodowania za stracony czas, dojazdy?

RPO: Sprawa jest niestety skomplikowana, bo w toku pozwu cywilnego przeciwko Skarbowi Państwa trzeba by wykazać, że organ państwa naruszył prawo. To nie jest łatwe. Udaje się to w sytuacji, gdy ktoś zostanie pozbawiony wolności a następnie uniewinniony. W przypadku samego oskarżenia trudno od razu założyć, że organ państwowy od początku działał w złej wierze – a nie, że się po prostu pomylił. Być może jednak warto to wyjaśnić przed sądem?

Obywatel ma szansę na odszkodowanie za niesłuszny areszt. Skuteczna kasacja RPO

Data: 2019-01-08
  • Pan Ryszard wystąpił do sądu o odszkodowanie i zadośćuczynienie od Skarbu Państwa za niesłuszne aresztowanie
  • Sąd aresztował go na 16 dni, bo nie stawiał się na swój proces o oszustwo. Po uniewinnieniu obywatel wystąpił z roszczeniem wobec Skarbu Państwa
  • Nie dostał jednak ani grosza. Sądy uznały, że nie wypełnił swego obowiązku informowania o zmianie miejsca pobytu, przez co utrudniał proces
  • Sąd Najwyższy uwzględnił kasację RPO i nakazał sądowi odwoławczemu ponowne zbadanie sprawy

Prowadzący przedsiębiorstwo pan Ryszard został oskarżony o popełnienie oszustwa wspólnie z innym mężczyzną. W śledztwie nie przyznawał się do tego zarzutu. Przyznał się zaś drugi mężczyzna, który wyjaśnił, że pan Ryszard jest niewinny, bo nie miał wpływu na jego decyzje o nieuregulowaniu zobowiązań finansowych wobec poszkodowanej firmy.

Pan Ryszard trafił do aresztu - ostatecznie został uniewinniony

Pierwszą rozprawę obu mężczyzn w czerwcu 2011 r.  Sąd Rejonowy odroczył z powodu niestawiennictwa pana Ryszarda (wezwanie wysłane na jego adres nie zostało podjęte). Taka sama sytuacja powtórzyła się na drugiej rozprawie. Sąd uzyskał informacje, że oskarżony nie przebywa pod adresem wskazanym przez niego jako adres dla doręczeń. Uznał, że pouczony wcześniej o obowiązku informowania sądu o każdej zmianie miejsca pobytu, nie uczynił tego. Dlatego sąd wydał nakaz aresztowania pana Ryszarda i zarządził poszukiwanie go listem gończym. Drugi oskarżony dobrowolnie poddał się zaś karze i został skazany.

Pan Ryszard został zatrzymany 6 września 2011 r. W areszcie przebywał do 22 września 2011 r. Po procesie sąd wydał wobec niego wyrok uniewinniający. Słowa pana Ryszarda potwierdziły nie tylko wyjaśnienia współoskarżonego, ale i zeznania pokrzywdzonego oraz dokumentacja sprawy.

Po uniewinnieniu pan Ryszard wniósł o zasądzenie od Skarbu Państwa odszkodowania i zadośćuczynienia za oczywiście niesłuszne tymczasowe aresztowanie. Wskazał, że mimo iż areszt trwał tylko 16 dni, to doprowadził do ruiny przedsiębiorstwa budowlanego, którym zarządzał; pogorszył też jego relacje rodzinne.

Sąd Okręgowy oddalił jego wniosek. Uznał, że to jego zawinione zachowanie spowodowało areszt, bo zaniechał on poinformowania sądu o zmianie miejsca pobytu. Decyzję o areszcie sąd uznał za prawidłową, bowiem jako oskarżony utrudniał on postępowanie, ukrywając się przed sądem. Według sądu aresztowanie nie było oczywiście niesłuszne -  a tylko to uzasadnia przyznanie odszkodowania czy zadośćuczynienia.

Pan Ryszard odwołał się, podkreślając że sąd nie uwzględnił  tego, że został uniewinniony. Zarzucił też Sądowi Okręgowemu błędne ustalenie, że bezprawnie utrudniał swój proces. Sąd Apelacyjny utrzymał jednak wyrok I instancji.

Argumenty kasacji RPO

Kasację na rzecz wnioskodawcy wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich. Uznał, że orzeczenie sądu II instancji zapadło z rażącym naruszeniem prawa. Sąd dokonał bowiem błędnej wykładni przepisów prawa – oceniał decyzję o areszcie  według stanu sprawy z chwili podejmowania tej decyzji.

Tymczasem w uzasadnieniu uchwały z 15 września 1999 r. Sąd Najwyższy podkreślił, że ocena niewątpliwej niesłuszności aresztowania wymaga uwzględnienia przede wszystkim ostatecznego rozstrzygnięcia co do odpowiedzialności karnej osoby, która  była pozbawiona wolności. - W ocenie SN z tego punktu widzenia, za niewątpliwie niesłuszne, w zasadzie uznać należy każde tymczasowe aresztowanie oskarżonego, który prawomocnie został uniewinniony – napisał RPO w kasacji.

Sąd Apelacyjny przeważającą część swej analizy, w ślad za sądem I instancji, poświęcił ocenie zasadności aresztowania. Zabrakło zaś odniesienia się do słuszności tej decyzji z punktu widzenia ostatecznego wyroku uniewinniającego i zasady ryzyka, na której opiera się odpowiedzialność Skarbu Państwa.

W ocenie Rzecznika, teza że oskarżony miał utrudniać proces nie została należycie uargumentowana. Wątpliwości RPO budziło także niewyjaśnienie przez sąd, dlaczego nie podjęto  próby zastosowania mniej dolegliwego środka - w postaci zatrzymania oskarżonego i doprowadzenia go na rozprawę.

Zdaniem RPO biorąc pod uwagę wyjaśnienia i postawę współoskarżonego oraz zeznania pokrzywdzonego, sąd powinien był rozważyć, czy przy stosowaniu tymczasowego aresztowania wobec wnioskodawcy została dochowana zasada ultima ratio wyrażona w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz art. 257 § 1 k.p.k.

Kasację RPO poparł prokurator  obecny na rozprawie 8 stycznia 2019 r. w SN.

SN uchylił zaskarżony wyrok i zwrócił sprawę Sądowi Apelacyjnemu, aby ponownie zbadał apelację w tej sprawie.

II.511.309.2017

RPO przyłączył się do procesu cywilnego związanego ze śmiercią uczniów w Tatrach w 2003 r.

Data: 2018-12-17
  • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
  • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
  • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
  • Dla odpowiedzialności miasta znaczenie ma fakt zgody dyrektor szkoły na tę wycieczkę – wskazuje Rzecznik

18 grudnia 2018 r. Sąd Apelacyjny w Katowicach o godz. 13.30 rozpozna apelację w tej sprawie.

Historia sprawy

W tragicznej wycieczce licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod  lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

W 2006 r.  nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

Argumenty RPO

Rzecznik popiera apelację ojca wobec władz miasta. Rzecznik nie wypowiada się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia.

Rzecznik zwraca uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że „zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

VII.501.43.2018

Prawo do odszkodowań - także za poległych za Polskę na terenach II RP, które po wojnie weszły w skład ZSRR

Data: 2018-10-25
  • Jeśli Twój przodek zginął np. z rąk NKWD walcząc o niepodległość na obszarach Polski, które po II wojnie światowej weszły w skład ZSRR, to nie masz prawa do odszkodowania tak jak ci, którzy mają groby swoich bliskich po tej stronie granicy Rzeczypospolitej
  • Od dawna budzi to wątpliwości RPO z punktu widzenia konstytucyjnych zasad zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa oraz równości
  • O odpowiednią zmianę prawa Rzecznik ponownie wystąpił do Ministra Sprawiedliwości, który wcześniej podzielał opinię RPO w tej kwestii

Od 2014 r.  kolejni Rzecznicy występują na rzecz prawa do odszkodowania dla rodzin obywateli Polski, którzy zginęli walcząc o niepodległość ojczyzny  i walkę tę rozpoczęli w latach II wojny na terytorium Polski, ale - wskutek przesunięcia granic - kontynuowali ją poza terytorium państwa polskiego.

Prawo takie mają zaś bliscy osób, które zginęły na terenach objętych dziesiejszymi granicami Rzeczypospolitej.

Przewiduje to ustawa z 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego. Według RPO pominięcie osób, które zginęły poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej, jest nieracjonalne i powoduje faktyczne wykluczenie możliwości dochodzenia roszczeń przez najbliższych.

W styczniu 2017 r. Adam Bodnar wystąpił do Ministra Sprawiedliwości w sprawie rodziny żołnierza Armii Krajowej,  represjonowanego przez NKWD za działania niepodległościowe. Walczył on tam, gdzie się urodził i mieszkał - zginął w 1948 r. na terytorium Białorusi, kilkanaście kilometrów od nowej granicy Polski. Jego najbliżsi nie mają prawa do  odszkodowania, ponieważ w chwili śmierci nie był w Polsce.

W ocenie Rzecznika związek tych żołnierzy z Polską nie pozostawia żadnych wątpliwości. Ginęli za nią, a wcześniej często narażali nie tylko siebie, ale także na terror okupantów wobec swoich bliskich.

Tymczasem o tym, czy rodzinom należy się rekompensata, decyduje przebieg granic ustalony po wojnie. Stosowanie w takich sprawach przesłanki miejsca zamieszkania (tzw. domicylu)  narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa. W efekcie rodziny partyzantów, którzy walczyli w jednym oddziale, są przez prawo różnie traktowane.

- Należy uznać, iż pogląd Pana Rzecznika odnośnie zasadności zmiany art. 8 ust. 2a ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego zasługuje w pełni na aprobatę - odpisał RPO w lutym 2017 r. wiceminister Marcin Warchoł.

Według Ministerstwa przepisy ustawy są celowe i zasadne w przypadku osób, które przeżyły represje i po ustaleniu nowych granic Polski mogły dokonać świadomego wyboru miejsca zamieszkania i przynależności państwowej.  Ale zmarli (skazani na karę śmierci, polegli w walce z NKWD czy zmarli w radzieckim więzieniu) nie decydowali, w jakiej ziemi spoczną, a od tego teraz zależy prawo ich bliskich do odszkodowania.

Marcin Warchoł wyjaśniał, że zmiana przepisów nie leży jednak w gestii administracji rządowej, gdyż w Sejmie procedowany był wtedy senacki projekt nowelizacji ustawy i do niej można wprowadzić odpowiednie zmiany.

Ponieważ ówczesne prace legislacyjne w Sejmie nie doprowadziły do zmiany prawa, Rzecznik obecnie poprosił ministra Zbigniewa Ziobrę o rozważenie zainicjowania odpowiednich prac legislacyjnych.

Adam Bodnar powtórzył, że przesłankę domicylu można uznać za uzasadnioną w stosunku do osób, które były represjonowane i same składają wniosek o odszkodowanie. W odniesieniu jednak do osób, które poniosły śmierć wskutek represji radzieckich organów ścigania za walkę o niepodległy byt Państwa Polskiego, a mieszkały i zmarły na terenach, które Polska utraciła po 5 lutego 1946 r. (data wejścia w życie umowy regulującej polsko-radziecką granicę państwową) przesłanka domicylu w chwili śmierci jest nieracjonalna i nadmierna. Rozwiązanie to może budzić wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnych zasad: zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, a także równości.

II.513.17.2014

Odszkodowania dla rolników - także za szkody wyrządzane przez żurawie i wydry

Data: 2018-10-24
  • Rolnicy skarżą się na niemożność odszkodowania od państwa za straty powodowane przez żurawie i wydry - zwierzęta objęte ochroną gatunkową

  • Dziś Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność tylko za szkody wyrządzone przez żubry, wilki i rysie, niedźwiedzie oraz bobry
  • Według RPO Rada Ministrów powinna określić także inne gatunki zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa

Podczas spotkań regionalnych Rzecznika Praw Obywatelskich obywatele skarżyli się, że szkody wyrządzane przez zwierzęta podlegające ochronie są poważnym problemem społecznym. Dotyczy to np. szkód wyrządzanych przez żurawie w uprawach rolnych lub nietoperze w budynkach mieszkalnych.

Według art. 126 ust. 1 ustawy z 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody Skarb Państwa ponosi odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez żubry, wilki i rysie, niedźwiedzie  oraz bobry. Zgodnie z ustawą minister środowiska wydał 16 grudnia 2016 r. rozporządzenie określające gatunki dziko żyjących zwierząt objętych ochroną. Objęło ono 592 gatunki zwierząt, których nie wolno m.in. zabijać, okaleczać, chwytać, płoszyć czy też niszczyć ich siedlisk.

Prawo nie przewiduje możliwości odszkodowania za szkody wyrządzone przez te zwierzęta. Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody Rada Ministrów może jednak określić swym rozporządzeniem inne gatunki zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa - kierując się potrzebą utrzymania ochrony gatunkowej zwierząt zagrożonych wyginięciem i wyrządzających szkody w gospodarce.

Wprawdzie w uzasadnieniu wyroku z 28 września 2015 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził, iż nie istnieje konstytucyjna podstawa odpowiedzialności Skarbu Państwa za każdą szkodę wyrządzoną przez chronione zwierzęta, ale jednak zwrócił uwagę na możliwość jej rozciągnięcia w rozporządzeniu Rady Ministrów na szkody wyrządzone przez inne gatunki. Możliwość ta stanowiła w istocie główny argument dla TK za uznaniem, że art. 126 ust. 1 ustawy o ochronie przyrody w zakresie, w jakim ogranicza odpowiedzialność Skarbu Państwa za szkody wyrządzone przez zwierzęta objęte ochroną, jest zgodny z art. 64 ust. 2 Konstytucji RP.

Jak wyjaśniał Trybunał, ustawodawca wprowadził odpowiedzialność za gatunki, co do których prawdopodobieństwo wyrządzenia istotnych szkód dla człowieka i jego gospodarki jest szczególnie wysokie. Przyjęty model odpowiedzialności zapewnia elastyczność, ponieważ lista gatunków objętych ochroną jest zmienna i zależna od wielu czynników, w tym - biologicznych i środowiskowych. W stosunku do wszystkich gatunków zwierząt chronionych ustalenie odpowiedzialności mogłoby być ograniczone lub wręcz niemożliwe. Występowanie istotnych dla gospodarki szkód powinno być zaś podstawą wprowadzenia odpowiedzialności odszkodowawczej za inne zwierzęta objęte ochroną niż wymienione w art. 126 ustawy.

Dlatego Rzecznik zwrócił się do ministra środowiska Henryka Kowalczyka o rozważenie działań w celu wydania przez Radę Ministrów rozporządzenia o innych gatunkach zwierząt chronionych wyrządzających szkody, za które odpowiada Skarb Państwa.

 

V.7202.13.2018

Rzecznik ponownie pyta MSWiA o wykonanie wyroku TK ws. nieważności decyzji administracyjnej

Data: 2018-07-11
  • W 2015 r. Trybunał Konstytucyjny zakwestionował brak ograniczeń czasowych na stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa
  • Mimo wyroku, wciaż nie znowelizowano odpowiedniego artykułu Kodeksu postępowania administracyjnego - zwraca uwagę MSWiA Rzecznik Praw Obywatelskich, który od trzech lat sygnalizuje pilną potrzebę nowelizacji
  • Stwierdzanie nieważności decyzji to ważny element systemu kontroli orzeczeń administracji, zwłaszcza tych, na których podstawie obywatelom przyznawane są prawa bądź nakładane obowiązki

Adam Bodnar poprosił ministra Joachima Brudzińskiego o wskazanie, kiedy można oczekiwać konkretnych propozycji legislacyjnych – tak by przywrócić konstytucyjność rozwiązań ustawowych precyzujących zasady, według których obywatele mogą bronić się przed działaniami władz publicznych rażąco naruszającymi prawa jednostek.

Niepokój RPO budzi fakt, że od wyroku upłynęły już ponad trzy lata, a - jak się wydaje - dotychczas nie udało się wypracować chociażby koncepcji, w jaki sposób rozstrzygnięcie TK mogłoby być wprowadzone.

Wyrok TK i jego konsekwencje

Obecnie art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego umożliwia kontrolę prawidłowości takiej decyzji administracyjnej praktycznie w każdym czasie, nawet po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach od jej wydania. Od trzech lat Rzecznik prowadzi z kolejnymi ministrami spraw wewnętrznych korespondencję dotyczącą konieczności nowelizacji art. 156 Kpa.

Chodzi o wykonanie wyroku  Trybunału Konstytucyjnego (sygn. P 46/3) z 12 maja 2015 r. TK orzekł wtedy o niekonstytucyjności art. 156 par. 2 Kpa w zakresie, w jakim umożliwia stwierdzenie - bez żadnych ograniczeń czasowych - nieważności decyzji wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, gdy od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy. TK uznał to za sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa, w tym zasadą pewności prawa, która ogranicza działanie zasady praworządności - o ile restrykcyjnie rozumiany legalizm prowadziłby do nowych krzywd i naruszania słusznych praw innych osób.

Orzeczenie nie uchyliło mocy obowiązującej zaskarżonego przepisu, ale nałożyło na ustawodawcę obowiązek ograniczenia możliwości stwierdzania nieważności takiej decyzji administracyjnej. Nie wiadomo bowiem, po upływie jakiego czasu nie można skutecznie jej podważać. Problem dotyczy zarówno osób, które chcą podważyć dane rozstrzygnięcie, jak i zainteresowanych utrzymaniem obecnego stanu rzeczy, ukształtowanego przed laty.

Tymczasem sprawnie funkcjonująca procedura kontroli decyzji administracyjnych ma fundamentalne znaczenie nie tylko dla beneficjentów decyzji nacjonalizacyjno-wywłaszczeniowych, ale także dla każdego obywatela, którego spraw dotyczy decyzja administracyjna wydana przez organ władzy publicznej na podstawie Kpa.

RPO od trzech lat pyta o sprawę

W styczniu 2016 r. RPO pytał MSWiA o prace nad nowelizacją. Podkreślał wtedy, że stwierdzanie nieważności decyzji administracyjnej wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa - bez ograniczeń czasowych - jest podstawowym instrumentem dochodzenia roszczeń reprywatyzacyjnych. Wobec braku ustawy reprywatyzacyjnej - o której uchwalenie RPO od wielu lat bezskutecznie zabiega - instytucja nieważności decyzji administracyjnych umożliwiała naprawianie krzywd wyrządzonych rażąco bezprawnymi rozstrzygnięciami władz administracyjnych z lat PRL. W niektórych jednak przypadkach wnioski o stwierdzenie nieważności decyzji po upływie wielu lat od jej wydania mogły być nadużywaniem prawa. Tego typu działaniom miał m.in. zapobiec wyrok Trybunału z 12 maja 2015 r.

W dotychczasowej korespondencji z MSWiA niezbędność działań legislacyjnych w tej sprawie nie była kwestionowana; problemy jednak stwarzało właściwe uregulowanie przesłanek ograniczających dopuszczalność stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej, w szczególności wprowadzenie ram czasowych. 

W 2016 r. RPO był informowany o analizowaniu przez resort orzeczeń sądów administracyjnych wydanych w sprawach, w których sąd odwołuje się do wyroku TK. Celem analizy miało być znalezienie optymalnego rozwiązania, uwzględniającego interesy stron postępowań administracyjnych o sprzecznych interesach. W 2017 r. rzecznik uzyskał informację, że w MSWiA podjęto na nowo prace koncepcyjne oraz działania w kierunku opracowania propozycji zmiany - miały one wtedy znajdować się na etapie końcowym. W ostatniej zaś odpowiedzi z października 2017 r. MSWiA podało, że "nie zostało wypracowane jednolite stanowisko" kilku zainteresowanych resortów, ale działania w tym kierunku są nadal prowadzone.

W ocenie Adama Bodnara instytucja stwierdzenia nieważności decyzji administracyjnej stanowi kluczowy element systemu kontroli legalności orzeczeń organów administracji publicznej, w szczególności tych, na których podstawie obywatelom przyznawane są prawa bądź nakładane obowiązki. Z tego powodu regulacje umożliwiające podważenie stanu prawnego ukształtowanego taką decyzją powinny być maksymalnie precyzyjne – tak, by gwarantować jednostkom bezpieczeństwo prawne, niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Tymczasem art. 156 Kpa nadal nie został znowelizowany. W tej sytuacji RPO po raz kolejny zwrócił się do ministra o pilne doprowadzenie do oczekiwanych zmian legislacyjnych. Poprosił także o wskazanie, na jakim etapie znajdują się prace oraz w jakim czasie można oczekiwać przedstawienia konkretnych propozycji zmian.

IV.7004.45.2015

RPO: w przepisach Kodeksu postępowania karnego pominięto skargę nadzwyczajną

Data: 2018-07-11
  • W rozdziale Kodeksu postępowania karnego, dotyczącym odszkodowania za niesłuszne skazanie, aresztowanie lub zatrzymanie, pominięto instytucję skargi nadzwyczajnej – zwraca uwagę Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Zdaniem Adama Bodnara może to powodować negatywne skutki prawne dla obywateli
  • Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie działań legislacyjnych w celu uzupełnienia przepisów

W związku z wprowadzeniem do polskiego prawa skargi nadzwyczajnej ujawnił się problem związany z pominięciem tej instytucji w uregulowaniach rozdziału 58 Kodeksu postępowania karnego - napisał  Adam Bodnar do ministra Zbigniewa Ziobry.

Zgodnie z ustawą z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym, w przypadku uwzględnienia skargi nadzwyczajnej, SN uchyla zaskarżone orzeczenie w całości lub w części i albo orzeka co do istoty sprawy, albo przekazuje ją do  ponownego rozpoznania sadowi lub umarza postępowanie.  Oddala też skargę nadzwyczajną, jeżeli stwierdzi brak podstawy do uchylenia zaskarżonego orzeczenia. Jak podkreśla RPO, skarga nadzwyczajna może zatem wywoływać skutki prawne podobne do kasacji i wznowienia postępowania karnego -  co może oznaczać uniewinnienie oskarżonego lub skazanie go na łagodniejszą karę.

Według art. 552 par. 1 Kpk oskarżonemu - który w wyniku wznowienia postępowania lub kasacji został uniewinniony lub skazany na łagodniejszą karę - służy od Skarbu Państwa odszkodowanie oraz zadośćuczynienie, wynikające z wykonania w całości lub w części kary, której nie powinien był ponieść.  Prawo takie powstaje również m.in., jeżeli w sprawie doszło wcześniej do niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania.

Jak wskazuje rzecznik, wprowadzając w życie instytucję skargi nadzwyczajnej, ustawodawca nie dokonał jednoczesnej nowelizacji art. 552 Kpk poprzez ujęcie w nim wprost również skargi nadzwyczajnej. Oskarżony, który wskutek skargi nadzwyczajnej zostałby uniewinniony lub skazany na łagodniejszą karę, winien mieć na równych zasadach - jak te ustalone w art. 552 Kpk - prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia, wynikłe z wykonania w całości lub w części kary, której nie powinien był ponieść.

Zdaniem RPO problemu nie rozwiązuje przepis odsyłający z ustawy z 8 grudnia 2017 r. o SN, że w sprawach nieuregulowanych jej przepisami, do skargi nadzwyczajnej stosuje się przepisy Kpk dotyczące kasacji.  Wydaje się bowiem, że odesłanie to dotyczy wyłącznie rozdziału 55 Kpk (który reguluje właśnie kasacje).

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o analizę przedstawionej problematyki i rozważenie podjęcia działań legislacyjnych co do zmiany art. 552 Kpk we wskazanym kierunku.

Skarga nadzwyczajna została wprowadzona do polskiego 3 kwietnia 2018 r. na mocy ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym i nowelizacji innych ustaw. RPO jest jednym z podmiotów uprawnionych do jej wniesienia. Dotychczas Rzecznik nie wniósł żadnej skargi nadzwyczajnej. W SN nie został bowiem jeszcze ukształtowany skład osobowy Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych, która  ma je rozpoznawać. Dopiero od 3 kwietnia możliwe było zwracanie się do sądów o nadesłanie akt sądowych, w celu badania wniosków o złożenie skargi nadzwyczajnej. Z punktu widzenia RPO o wniesieniu skargi nadzwyczajnej będzie decydowało zdiagnozowane naruszenie wolności lub praw jednostki przez prawomocne orzeczenie sądowe. Wprowadzenie skargi nadzwyczajnej spowodowało dodatkowe obciążenie Biura Rzecznika, ale bez zwiększenia finansowania.

II.513.2.2018

Rzecznik o problemach z odszkodowaniami za niesłuszny areszt lub skazanie

Data: 2018-05-11
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zwraca uwagę na problemy związane z dochodzeniem przez obywateli odszkodowań lub zadośćuczynień za niesłuszne zatrzymanie, aresztowanie czy skazanie
  • Wątpliwości budzi m.in. sądowa praktyka naliczania odsetek od żądanej kwoty od chwili uprawomocnienia się orzeczenia sądu o jej przyznaniu
  • Odsetki powinny przysługiwać od momentu skierowania do sądu wniosku o odszkodowanie czy zadośćuczynienie – uważa Adam Bodnar

Rzecznik zwrócił się po raz kolejny do Ministra Sprawiedliwości o zainicjowanie  odpowiednich zmian legislacyjnych. Po raz pierwszy RPO wystąpił w tej sprawie do ministra Zbigniewa Ziobry we wrześniu 2017 r. 

Chodzi o wyeliminowanie problemów interpretacyjnych, stwarzających stan niepewności – wyjątkowo niepożądany z punktu widzenia praw i wolności jednostki oraz godzący w konstytucyjną zasadę zaufania obywateli do państwa.

Jak wcześniej pisał RPO do ministra, obywatele skarżą się, że obecnie nie  jest możliwe jednoznaczne ustalenie momentu, od którego naliczane są odsetki od  odszkodowania czy zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie, aresztowanie bądź zatrzymanie .

Sprawę reguluje rozdział 58 Kodeksu postępowania karnego. W przypadku uniewinnienia lub skazania na łagodniejszą karę, uniewinnionemu oraz skazanemu na łagodniejszą karę przysługuje odszkodowanie od Skarbu Państwa za szkodę lub zadośćuczynienie za krzywdę.  Przysługuje to  także osobie,  której sprawę  umorzono, a także w przypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania.

Według RPO, trudności interpretacyjne pojawiają się już na etapie określania charakteru instytucji takiego odszkodowania/zadośćuczynienia. Rozstrzygnięcie następuje przed sądem karnym, w ramach procesu karnego, prowadzonego na podstawie  Kpk. Z drugiej jednak strony, roszczenie w takiej sprawie ma charakter jednoznacznie cywilistyczny.

Skłania to do tezy, że w należałoby tu uzupełniająco stosować zasady cywilnoprawne. Praktyka stosowania prawa w tym zakresie pozostaje jednak wciąż niejednolita.

Na gruncie przepisów Kodeksu cywilnego, w przypadku odpowiedzialności deliktowej, o ile dłużnik nie został wcześniej wezwany do spełnienia świadczenia, roszczenie staje się wymagalne co do zasady z chwilą doręczenia odpisu pozwu.

Tymczasem, na gruncie postępowania z rozdziału 58 Kpk, jedynym podmiotem na prawach strony ( poza wnioskodawcą) jest prokurator. Jako rzecznik interesu społecznego, nie jest on organem reprezentującym Skarb Państwa i nie jest uprawniony do uznania roszczenia czy też zawarcia ugody.

Wobec braku w obecnym stanie prawnym innych podmiotów na prawach strony należy przyjąć, że terminem, od którego wnioskodawcy przysługują odsetki od sumy głównej, jest moment skierowania wniosku o odszkodowanie do właściwego sądu – wskazuje RPO.

Wówczas następuje bowiem skonkretyzowanie żądania, a roszczenie staje się znane organom państwa.

W ocenie Adama Bodnara, zasadne wydaje się zatem rozważenie możliwości wprowadzenia do rozdziału 58 Kpk zasady uzupełniającego stosowania przepisów Kodeksu cywilnego, w zakresie nieuregulowanym w Kpk. Alternatywnie można by także bezpośrednio określić w Kpk początkowy termin, od którego powinny być naliczane takie odsetki.

II.510.455.2017

OPIS STATYSTYCZNY (dla wyszukiwarki http://www.sprawy-generalne.brpo.gov.pl/)

II.510.455.2017 z 5 kwietnia 2017 r. - Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości w sprawie odszkodowań za szkody spowodowane pozbawieniem wolności.

Rzecznik Praw Obywatelskich po raz kolejny zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości odnośnie problematyki dotyczącej  odsetek od sumy pieniężnej stanowiącej odszkodowanie/zadośćuczynienie za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie bądź zatrzymanie, przyznawane w ramach postępowania, o którym mowa w rozdz. 58. Kodeksu postępowania karnego.

Zdaniem Rzecznika obecne uregulowanie przedmiotowej problematyki uniemożliwia jej jednoznaczną interpretację, co prowadzi do niejednolitej praktyki sądowej. Wątpliwości wciąż budzi praktyka orzecznicza, uznająca za relewantną pod kątem rozpoczęcia biegu odsetek, chwilę uprawomocnienia się orzeczenia przyznającego odszkodowanie. Biorąc bowiem pod uwagę deklaratoryjny charakter rozstrzygnięcia sądu przyznającego odszkodowanie, powyższe rozwiązanie zdaje się nie znajdować podstaw w obowiązującym prawie.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o zajęcie stanowiska oraz o podjęcie stosownych działań, mających na celu wprowadzenie odpowiednich zmian legislacyjnych.

 

Rok po huraganie. Spotkanie regionalne RPO w Chojnicach

Data: 2018-04-18

W Chojnicach do Centrum Edukacyjno-Wdrożeniowego przyszło na poranne spotkanie z Adamem Bodnarem ponad 80 osób, więc zacząć musieliśmy od doniesienia krzeseł i powiększenia sali przez zdemontowanie przesuwnej ściany. Jakie sprawy? Niesprawność sądów, prawa osób z niepełnosprawnościami, skutki huraganu sprzed roku, problemy organizacji pozarządowych.

Rzecznik praw obywatelskich opowiedział o swoich kompetencjach, o tym, że Konstytucja każdemu daje prawo, by do RPO się zwrócić, a Rzecznik musi na to odpowiedzieć (choć na odpowiedź trzeba czasem poczekać – wniosków i skarg rocznie jest 50 tys.). Rzecznik jest niezależny od władz.

Kiedy Barbara Imiołczyk z BRPO, współprzewodnicząca Komisji ekspertów ds. osób głuchych przy RPO, zaczęła opowiadać o dyskryminacji osób głuchych, okazało się – tak jak w Nowej Wsi Królewskiej – że na sali jest tłumaczka języka migowego, CODA (słysząca córka niesłyszących rodziców) i podała konkretne przykłady problemów, z jakimi borykają się osoby głuche w Chojnicach (obecny na spotkaniu wicestarosta mówi, że są w urzędzie osoby przeszkolone w języku migowym, ale one oczywiście nie znają go tak biegle, jak osoby posługujące się nim od urodzenia).

- Powinniśmy to zgłaszać Rzecznikowi. Trzeba interweniować i nie odpuszczać – przekonywała Barbara Imiołczyk.

- O prawa człowieka walczyć jest trudno – dodał Adam Bodnar. Przypomniał sylwetkę Rosy Parks, która nie zgodziła się pierwsza na segregację rasową w autobusie w USA. – Tak, uważano ją za wariatkę. Ale to ona zmieniła rzeczywistość.

Tak jak pani Jolanta Kramarz, osoba niewidoma, która nie zgodziła się, by wypraszać ją z gabinetu lekarskiego, skoro towarzyszy jej pies przewodnik. Poszła z tym do sądu. Wygrała. Proszę pamiętać, że korzystając z dostępnych narzędzi prawnych walczy się także o prawa innych.

Czy w kinach powinno być tak głośno?

RPO: To chyba nie jest zadanie do Rzecznika. Naszym zadaniem jest pilnowanie relacji władzy publicznej z jednostką. Prawami konsumenckimi powinien raczej zająć się Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta.

Jakie prawa mają właściciele lasów prywatnych zwalonych w czasie wichury w 2017 r.

·       Jak poruszyć sprawę odszkodowań? Do kogo się zwrócić, skoro rząd sam z siebie do załatwienia sprawy się nie pali?

RPO: Chętnie się temu przyjrzymy, zbadamy przepisy. Prosimy o kontakt i więcej dokumentów.

·       Po huraganach w 2010 r. odzyskiwanie odszkodowań (likwidacja szkody) zajęło 7 lat. Tak nie może być! (takie są konsekwencje zapisów w ustawie o obowiązkowym ubezpieczeniu rolników – w przypadku ubezpieczenia dobrowolnego UOKiK by zareagował, ale w tym ubezpieczeniu rolnik jest traktowany jak przedsiębiorca i szacowanie szkód, ustalanie odszkodowań trwa i trwa ).

Dlaczego urlop wytchnieniowy ustawa „za życiem” daje tylko osobom o najniższych dochodach?

Limit jest na poziomie 1200 zł dochodu. Czy innym się wytchnienie nie należy?

RPO: Sprawdzimy. Opiekunowie osób z niepełnosprawnością muszą mieć prawo do wytchnienia.

Obwodnica jest budowana przez nasze osiedle

Nasze domy, zbudowane całkiem niedawno, będą miały 30-70 metrów do bardzo ruchliwej drogi. Jakie mamy szanse na zmianę projektu (budowa jest na etapie projektowania a są inne możliwe rozwiązania), na ochronę domów przed hałasem?

RPO: Musimy przejrzeć dokumenty. Być może jest tu pole do interwencji.

Problem z rozliczeniami finansowymi w organizacjach pozarządowych

Czy nie da się jakoś uprościć rozliczeń i procedur? Przecież my działamy dla dobra wspólnego (i to w czasach, kiedy zaczyna się tę aktywność traktować dziwnie, nierówno, jedni są lepsi, inni gorsi)?

RPO:  Tak, niestety widać nierówne traktowanie organizacji pozarządowych – jedne w czasie demonstracji mogą naruszać prawo i policja nie reaguje, inne są traktowane nadmiernie ostro. To samo dzieje się przy rozdziale funduszy  (Np. organizacja przeciwdziałająca przemocy wobec kobiet nie dostała wsparcia, bo… nie zajmuje się przemocą wobec mężczyzn).

Kolejny problemem są procedury. W takiej sytuacji najważniejsze jest wsparcie organizacji pozarządowych na szczeblu samorządowym – centra organizacji pozarządowych, pomoc w rozliczaniu środków i pozyskiwaniu funduszy (tak np. działa Konin). Bo jeśli korzysta się z funduszy publicznych czy ze zbiórek publicznych, to trzeba się z tego porządnie rozliczać.

- Pamiętajmy jeszcze o jednym: pojedyncza organizacja zginie. Trzeba działać razem, uczyć się od siebie, współpracować  – dodał Dariusz Supeł z BRPO.

Sprawy w sądach

Dwie zgłoszone sprawy dotyczą działania sądów – zdaniem uczestników spotkania sądy nie przestrzegają procedur i panują tam układy. Jedna sprawa dotyczyła kwestii, która zaczęła się od interwencji miejskiej. W drugą zaangażowane było Biuro Pełnomocnika Terenowego RPO w Gdansku, ale nie pomogło (- I po to jeżdżę po Polsce, żeby takie rzeczy usłyszeć – mówi Adam Bodnar)

RPO: Działania Straży Miejskiej w wielu miastach budzą wątpliwości. Raport MSWiA pokazuje np., że ze stosowaniem środków przymusu bezpośredniego największe kłopoty mają właśnie straże miejskie.

Reformy sądownictwa z ostatnich miesięcy skupiły się na personaliach, ale wprowadziły też instytucję skargi nadzwyczajnej – to jest nowego, nadzwyczajnego narzędzia do oceny wyroków, co do których ludzie mają wątpliwości. 

Proszę jednak pamiętać o jednym: nie można dawać się ponieść swoim subiektywnym ocenom. Każda sytuacja ma wiele odcieni szarości.

Jak sprawić, by to, co naprawdę jest problemem, stało się przedmiotem debaty publicznej? Spotkanie regionalne RPO w Tucholi

Data: 2018-04-17

- Fajnie, że jesteście w terenie i chcecie usłyszeć o sprawach zwykłych ludzi – powiedziała jedna z uczestniczek spotkania regionalnego RPO w Tucholi.  Na spotkanie z Adamem Bodnarem przyszło dziesięć osób.

- Jak sprawić, by sprawy naprawdę dotyczące ludzi, zwykłe, lokalne sprawy, stały się częścią debaty publicznej? Ciągle się nad tym zastanawiamy w czasie spotkań regionalnych. Walczymy o pryncypia demokracji, o sądy, Konstytucję – ale co mamy np. zrobić z prawem dzieci do edukacji? Z tym, że są miejscowości, z których dojazd do szkoły jest mordęgą?  Jak to możliwe, że o tym poważnie nie rozmawiamy? – mówił Adam Bodnar. - Jak to możliwe, że nie rozmawiamy o tym, o czym przed chwilą słyszeliśmy w Nakle – że wielkie inwestycje drogowe przeprowadzono krzywdząc ludzi. Droga przeszła przez pół domu, więc tę połowę wywłaszczono i tylko za nią zapłacono.

Jeżdżąc po Polsce Rzecznik wie, że to nie jest jednostkowy przypadek. Takie i podobne sprawy zdarzają się wszędzie – a o tym wielka polityka milczy.

Zresztą większość spraw, którymi na co dzień zajmuje się RPO, nie trafia do mediów. Reagujemy nieustannie na sprawy ważne dla ludzi, interweniujemy w sprawach indywidualnych, zgłaszamy generalne problemy  władzom (dodając do tego analizę i argumentację prawną, bo to ułatwia naprawianie błędów prawa),  przystępujemy do spraw w sądach po stronach ludzi, alarmujemy, gdy władza przygotowuje niebezpieczne zmiany (i czasem przynosi to efekty – jak w przypadku zapowiadanych już niebezpiecznych zmian w ustawie o zbiórkach publicznych czy planowanej lustracji majątkowej ponad miliona osób zgodnie z projektem ustawy „o jawności życia publicznego” – obie te zmiany zostały na razie wstrzymane).

Zajmujemy się sprawami dyskryminacji (to obowiązek ustawowy dla RPO). Stąd np. nasz raport o dostępności usług zdrowotnych dla osób LGBT, do lekcji religii wyznań mniejszościowych, co samorządy wiedzą o dyskryminacji osób starszych, jak są traktowane w więzieniach osoby z niepełnosprawnością umysłową, co się dzieje w domach pomocy społecznej.

Jak można skłonić osobę chorującą psychicznie do podjęcia skutecznej terapii 

RPO: Państwo może stosować przymus tylko w wyjątkowych okolicznościach. A nie jest nią choroba, która nie stwarza zgrożenia dla postronnych. Być może pomóc mogą organizacje pozarządowe. Chyba nie jest to sprawa na rozwiązanie prawne.

Prawo do ciszy i spokoju w weekend

Czy jesteśmy w stanie wyegzekwować prawo do ciszy zaburzane przez sąsiadów (piły, kosiarki, głośna muzyka)?

RPO: Rozwiązania prawne to nie jest sposób, kiedy są inne, lepsze. Współpraca sąsiedzka, rozmowa, oddolne działanie.

Zwłaszcza w Tucholi!

Bory Tucholskie po nawałnicy w 2017 r.

Okolice Tucholi doświadczyły nawałnicy, a potem ludzie zorganizowali się do wspólnej odbudowy, To doświadczenie nie tylko nie powinno zostać zapomniane – powinno zostać udokumentowane i służyć wzorem innym.

Między autostradą a kościolem. Spotkanie regionalne RPO w Nakle

Data: 2018-04-17

Siłą Rzecznika Praw Obywatelskich jest m.in. to, że wie, co dzieje się w różnych częściach Polski i jakie ludzie mają problemy. Dysponuje też wiedzą prawniczą i wiedzą o instytucjach publicznych - dlatego nasze rady i interwencje często przynoszą skutek – powiedział Adam Bodnar na spotkaniu w Nakle. Tutaj najwięcej mówiliśmy o konsekwencjach inwestycji infrastrukturalnych dla mieszkańców.

Do Nakielskiego Ośrodka Kultury przychodzi na poranne spotkanie z RPO Adamem Bodnarem kilkanaście osób.

Budowa dróg

Cała grupa przyjechała ze Świecia. Ich ziemia została przejęta pod budowę drogi, a sposób wyliczenia im odszkodowań budzi wątpliwości.  Różnice w operatach szacunkowych zrobionych przez rzeczoznawcę wyznaczonego przez wojewodę i rzeczoznawcę wskazanego przez samych zainteresowanych, wynoszą kilkaset tysięcy złotych.

- My doskonale rozumiemy, że droga musi powstać. Ale całą stadninę mi pod to zabrano, a zapłacono tylko za 2/3, bo tak wynika z decyzji rozgraniczających. A reszta ziemi już się  pod nic nie nadaje. I wcale nie ma pewności, że ta droga musiała iść właśnie tędy  – mówi jeden pan.  W sumie poszkodowanych tą inwestycją jest 56 osób.

RPO: specjalne ustawy przyspieszające budowę dróg przyjmowane były po hasłem, że potrzebujemy dróg, więc wywłaszczać trzeba szybko. Już wtedy eksperci ostrzegali, że nie wolno budować kosztem ludzi. I teraz mamy problemy.

Jednym jest problem z wyceną i z tym, że ludzie nie mają pewności, czy biegły powołany przez państwo jest prawdziwie niezależny (a procedury odwoławcze w sadzie trwają latami). Kolejnym – są konsekwencje takiego rozgraniczania gospodarstw, którego część jest wywłaszczana, że tracą swą funkcjonalność.

Rzecznik może sprawę wyjaśniać, może też się przyłączyć do spraw toczących się przed sądami. Mamy od tego specjalistów. I chyba najlepiej będzie, jeśli przyjadą do Państwa moi współpracownicy, zobaczą to na miejscu.

(Przykłady interwencji RPO: konsekwencja budowy linii energetycznej 400 KV koło domów,  konsekwencja budowy ferm koło domów).

Ostateczną drogą jest Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Mamy sygnały, że ETPCz się podobnymi sprawami zajmuje.

Sąsiad zrobił sobie na działce nielegalne wysypisko

Nie ma na to rady. Burmistrz się stara, sąsiedzi się starają, straż miejska nakłada kary, ale podobno nie ma procedur, by zatrzymać  taką działalność, mimo że to wysypisko stwarza zagrożenie dla środowiska i dla ludzi. „Facet nam się śmieje w oczy i zwozi tam wszystkie odpady”.

Naprawdę nie ma na to rady?

RPO: Nie, nieprawda. Czasem może brakować pomysłu albo wiedzy prawnej, dlatego warto rzecz zgłosić Rzecznikowi. RPO do interwencji potrzebuje dokumentów. Możliwe są co najmniej dwie drogi. Państwo możecie takiego sąsiada pozwać za działania uciążliwe i za immisje. Oczywiście to jest trudne, kosztowne i czasochłonne. Drugą drogą jest korzystanie z procedur administracyjnych. A jeśli jest podejrzenie, że odpady są niebezpieczne, to interwencja staje się obowiązkiem prokuratury (tak np. było w Brzegu w zeszłym roku). I tu Rzecznik może sprawdzić, czy władze zareagowaly.

Obecny na spotkaniu starosta obiecuje zajrzeć do dokumentów i zająć się i sprawą drogi i sprawą wysypiska.

Ustawa represyjna (dezubekizacyjna)

Ustawa dotknęła mojego ojca, który ma ponad 90 lat. Nigdy z SB nie miał nic wspólnego. Był więziennikiem, zaczął jako młody chłopak w Potulicach, po powrocie z robót przymusowych w III Rzeszy, pilnował jeńców niemieckich. Nie wiedział, że jego etat podlega pod tę część MSW, która została objęta ustawą represyjną.

Czy Rzecznik dostał odpowiedź na swoje wystąpienie do szefa MSWiA w tej sprawie?

RPO: Ustawa skrzywdziła dwie kategorię osób. Pierwsza to co, którzy pracowali w MSW, ale przeszli w 1990 r. pozytywną weryfikację i pracowali na rzecz demokratycznego państwa polskiego. Im ustawa daje prawo w drodze szczególnej decyzji szefa MSWiA na przywrócenie emerytury.

Inna sytuacja dotyczy osób, które skończyły pracę przed 1990 r. One nie mają żadnej szansy na to, by ktoś ocenił ich pracę i to, co naprawdę robiły. Mogą tylko iść do sądu – ale pomoc mogą otrzymać tylko pod warunkiem, że sąd zastosuje bezpośrednio Konstytucję, a nie schowa się za procedury.

Jeśli sprawa pana ojca jest już w sądzie, to poprosimy o informację. Być może jest to jedna z tych spraw, do których Rzecznik może się przyłączyć.

Mleko i VAT

Duża grupa rolników sprzedaje mleko do Mlekpolu i ma kłopoty w rozliczaniu VAT za to (potrącenia i kary umowne nie obejmują  VAT, w ten sposób cała suma sprzedanego mleka nie trafia do faktury).

RPO: Rzecznik niestety nie może zajmować się sporami między podmiotami prywatnymi. Prawdopodobnie sprawa należy raczej do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta, bo prawdopodobnie chodzi o ochronę słabszej strony umowy kontraktowej (rolnika) przed stroną silniejszą (przedsiębiorca), a nie o prawa człowieka. Jeszcze raz zajrzymy do dokumentów, żeby skierować sprawę na właściwą drogę.

Smród za oknem

Cukrownia tak smrodzi, że nie  da się okien otworzyć.

RPO: I właśnie dlatego domagamy się wprowadzenia ustawy antyodorowej. Ale trzeba sprawdzić, czy władze administracyjne zajmowały się tą sprawą zgodnie ze swoimi obowiązkami.

Komu bije dzwon?

Proboszcz w jednym z kościołów w Nakle kupił nadajniki emitujące dzwony i od godz. 6 do 22 bardzo głośno wydzwania przez trzy minuty. Nikt nie reaguje – ani policja ani Kościół.

- Nie chcę, by nie dzwoniły, ale żeby to było trochę ciszej. Nawet przy autostradach są ekrany… - mówi uczestnik spotkania.

RPO: W takiej sprawie możemy podejmować interwencje, robimy to. Bo o ile kościół ma prawo do dzwonów, to już głośniki i muzyka z nich to kwestia dyskusyjna. Nie mówię już o prawie dzieci do spokojnego snu.

Spotkanie regionalne Adama Bodnara w Wieluniu - głównie o prawach osób z niepełnosprawnościami

Data: 2018-03-21

U nas w Wieluniu to nawet urzędy nie są dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. To jak możemy liczyć na to, że władze zrozumieją, że dzieci z niepełnosprawnościami powinny mieć pomoc i opiekę przez całe życie, nawet jak zabraknie nas, rodziców?

Na sali w bibliotece szkolnej w Wieluniu jest ponad 20 osób. Na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich przyszli przede wszystkim przedstawiciele organizacji pozarządowych. Ale tematem rozmowy są przede wszystkim prawa osób z niepełnosprawnościami.

- Spotkania regionalne Rzecznik Praw Obywatelskich organizuje po to, by dowiedzieć się, jakie są realne problemy lokalnych społeczności i jak realnie wygląda ochrona praw człowieka. Chcemy też poznać sytuację organizacji pozarządowych – mówi na początek Adam Bodnar.

Ochrona środowiska, inwestycje, dostęp do informacji publicznej

  • Kierujemy pytania w sprawach istotnych dla naszej organizacji. Kierujemy pytania mailem. Ale spółki skarbu państwa nie reagują na nie. Czy to normalne?

RPO: Ustawa o dostępie do informacji publicznej daje nam prawo do składania wniosków. Niestety, część podmiotów twierdzi, że nie obejmuje ich obowiązek odpowiedzi. Ale nie ma wątpliwości, że podmioty gospodarujące majątkiem publicznym czy publicznymi środkami mają obowiązek odpowiadania na wnioski obywateli o informację publiczna. I dotyczy to także spółek skarbu państwa.

Kolejny problem z ustawą jest taki, że zobowiązane do odpowiedzi podmioty unikają odpowiedzi, ale nie wydają też decyzji odmowych, które można zaskarżyć do sądu administracyjnego. Zasłaniają się też tym, że żądane informacje są „dokumentem wewnętrznym”, więc nie podlegają ujawnieniu.

To, co w tej sytuacji warto robić, to korzystać z doświadczeń organizacji, które w dostępie do informacji publicznej się specjalizują (np. Watchdog Polska), i uzbroić się w wytrwałość, konsekwencję i cierpliwość.

Oprócz prawa dostępu do informacji publicznej warto też korzystać z prawa do petycji (obowiązuje od jesieni 2015 r.)

  • Władze nie reagują na uwagi stowarzyszenia w sprawie decyzji inwestycyjnych (chodziło o halę produkcyjną). Mieszkańcy nie zostali uznani za stronę postępowania, w dokumentach uznano, że inwestycja będzie oddziaływać tylko w granicach działki, a to nie prawda.

RPO: do zadań Rzecznika należy też zajmowanie się tymi szczegółowymi sprawami. Warto  je do nas zgłaszać. Zajmujemy się np. sprawami przepisów lokalnych, uczymy samorządy przestrzegania prawa (np. w sprawie przepisów o odholowywaniu samochodów, w sprawie smogu).

Jeśli więc widzicie, że gdzieś prawo lokalnie nie jest przestrzegane, zgłaszajcie to do nas.

W sprawie ochrony środowiska wiele się w Polsce zmienia – działają już nie tylko lokalne organizacje, stworzone wokół konkretnego problemu, ale organizacje ogólnopolskie jak np. Frank Bold, ClientEarth, Greenpeace, z dużym doświadczeniem i wiedzą prawną.

  • Elektrownie wiatrowe. Na południe od Wielunia miało powstać 17 farm wiatrowych niedaleko od zabudowań. Nie było szerokich konsultacji, a kiedy mieszkańcy się o tym jednak dowiedzieli, władze samorządowe zlekceważyły ich głos. Wiatraki nie powstały na razie tylko dlatego, że inwestor się wycofał. Ale ludzie boją się, że wróci. A może to nawet nie będą Polacy. Nam zostanie hałas i nieprzyjemności, a pieniądze pójdą za granicę.

RPO: Po pierwsze – jesteśmy w Unii Europejskiej, gdzie wszyscy jej obywatele mają takie same prawa do inwestowania. Tego nie trzeba się bać.

Ale jeśli chodzi o elektrownie wiatrowe – macie Państwo szczęście, bo bardzo długo przy budowaniu wiatraków ignorowało się w Polsce potrzeby i prawa mieszkańców w pobliżu. W 2016 r. zmienione zostały przepisy i wprowadzono większe minimalne odległości turbin od siedlisk.

Prawa osób z niepełnosprawnościami

  • Po raz kolejny uczestnicy spotkań regionalnych zgłaszają problem różnicy w pomocy państwa dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami w zależności od tego, czy przysługuje ona im z pomocy społecznej czy z ZUS/KRUS.
  • Wysokość pomocy państwa zależy też od tego, czy niepełnosprawność została stwierdzona w dzieciństwie czy w wieku dorosłym (patrz: www.rpo.gov.pl/pl/content/prawo-opiekuna-osoby-doroslej-z-niepelnosprawnoscia-do-swiadczenia-pielegnacyjnego).
  • Budynki publiczne nie są w Wieluniu dostosowane do potrzeb osób z niepełnosprawnościami – urzędnicy obsługują te osoby na zewnątrz.
  • Edukacja włączająca sprawia problem, jeśli szkoła nie dostaje odpowiedniego wsparcia i strategii włączania dzieci z niepełnosprawnościami.

RPO: Prawda jest taka, że na wszystkie postulaty, by wyrównać wsparcie dla osób z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, rządzący odpowiadają, że nie ma pieniędzy, bo państwo przekazało środki na 500+ i na obniżenie wieku emerytalnego. Musi to do nas dotrzeć (głos z sali: proszę nie konfliktować rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami i rodzin, którym program 500+ dał wreszcie szansę na lepszą edukację dzieci. RPO: to nie jest moja intencja. Rozumiem obie strony, przytaczam tylko odpowiedzi rządzących, jakie dostaję na pytania o wsparcie osób z niepełnosprawnościami).

Dyr. Barbara Imiołczyk: Polska potrzebuje gruntownej zmiany polityki wsparcia osób z niepełnosprawnościami. Taka propozycja została wypracowana i można wziąć udział w debacie o niej na stronie konwencja.org.

Ale potrzebne też są zmiany na poziomie lokalnym – znoszenie barier architektonicznych, organizowanie terapii, tworzenie miejsc pracy dla osób z niepełnosprawnościami, systemowe usamodzielnianie, tworzenie mieszkań, wspieranie rodziców i opiekunów.

To wymaga myślenia całościowego i Rzecznik, na tyle na ile może , upowszechnia tę wiedzę. Bo to dotyczy wszystkich osób z ograniczeniami ruchu, osób niewidzących i głuchych.

Lokalnie warto tworzyć wspólnie mapy dostępności.

(zobacz: www.rpo.gov.pl/pl/content/system-wsparcia-osob-starszych-w-srodowisku-zamieszkania; a także „Bartłomiej Skrzyński – rzecznik Wrocławia ds. osób niepełnosprawnych”).

Ogródki działkowe

  • Działkowcy, którzy nie chcą być dalej w Polskim Związku Działkowców, nie mają formalnych możliwości secesji. Wynika to z przepisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych.

 

Spotkanie regionalne RPO w Siemiatyczach. Wizyta po dwóch latach

Data: 2018-03-02

Ostatnie spotkanie na trasie, którą cztery dni temu RPO zaczął w Radzyniu Podlaskim. Jesteśmy w Siemiatyczach. Kilkanaście osób w sali Domu Kultury w piątkowe popołudnie.

Problemy z państwem

Energetyczna inwestycja na terenie prywatnej posesji utrudnia życie – inwestor nie chce rozmawiać z właścicielem. Brutalnie interweniuje policja, mimo że procedury odrolnienia nie zostały doprowadzone do końca i inwestor nie ma prawa dysponowania terenem.

Uczestnicy spotkania opowiadający o tej sytuacji są bardzo zdenerwowani.

- To bardzo zrozumiałe, mówią inni obecni na sali – takich spraw jest tu wiele, a ludzie wręcz boją się je zgłaszać.

Spór o ziemię

Spór o ziemię z rodziną. Właściciel nie może z niej korzystać z powodu konfliktu.

To kolejna sprawa, w której może pomóc prawnik RPO, który w trakcie spotkania przyjmuje sprawy indywidualne, przegląda dokumenty.

***

To drugie spotkanie w Siemiatyczach – pierwsze odbyło się dwa lata temu, w styczniu 2016 r.

Pozostali uczestnicy spotkania byli na nim lub słyszeli o nim. Opowiadają, co zmieniło się w okolicy od ostatniej wizyty – jak się organizują, jak dbają o demokrację, występują o prawa kobiet i w obronie sądów. Rozmawiamy też o działaniu przedsiębiorstw ekonomii społecznej w mieście.

Rozmawiamy też o ustawie o IPN, bo – jak zdali sobie sprawę mieszkańcy – dotyka ona przewodników turystycznych w regionie. Rozmawialiśmy o narastającym w Siemiatyczach napięciu między ludźmi o różnych tradycjach i korzeniach.

Nadal..

Nadal drugi obiekt Domu Kultury w Siemiatyczach nie jest dostosowany do potrzeb osób w niepełnosprawnościami.

Nadal działa stowarzyszenie Pełnoaktywni, w ramach którego osoby z niepełnosprawnościami działają na rzecz społeczności lokalnej. Myślą o stworzeniu punktu antydyskryminacyjnego w Siemiatyczach.

Nadal Pełnoaktywni organizują turniej paintballa na wózkach.

Nadal ludzie działają, choć nie zawsze władze lokalne im pomagają. "Czasem wystarczy kilkanaście-kikadziesiąt osób, które mają wspólny cel. I to robimy".

Spotkanie regionalne RPO w Hajnówce: jak się bronić przed agresją?

Data: 2018-03-01

Mieszkańcy, pracownicy instytucji samorządowych, nauczyciele, bibliotekarze i radni. Ponad 30 osób przyszło na spotkanie z rzecznikiem praw obywatelskich w Bibliotece Miejskiej w Hajnówce. Tematy: kłopoty z wywłaszczeniami, szczepienia, sprawy społeczności prawosławnej, ustawa o IPN. Po raz kolejny pojawia się sprawa ustawy represyjnej z 16 grudnia 2016 r. I sprawa obojętności władz centralnych na narastający konflikt między nacjonalistami a lokalną społecznością.

Problem narastającej agresji nacjonalistów

Hajnówka jest miastem wielowyznaniowym, gdzie ludzie żyli w zgodzie. Teraz jednak społeczność prawosławną obraża marsz ONR, który wysławia „Burego” – w marszu uczestniczą głównie przyjezdni. Wygląda to tak, jakby ktoś chciał sprowokować konflikt, bo marsz odbywa się koło cerkwi, kiedy na nabożeństwo w święto wybaczenia przychodzą krewni ofiar „Burego”.

Zebrani nie rozumieją też sensu ustawy o IPN i pytają, jak należy się temu przeciwstawiać, jak reagować na zafałszowany, czarno-biały przekaz polityki historycznej.

- Żyjemy w bardzo groźnych czasach. Polityka rządu jest sprzężona z przymykaniem oka na takie zjawiska – mówi Adam Bodnar. A skoro nie można liczyć na policję, to trzeba reagować inaczej – reagować powinno społeczeństwo. Dlatego tak ważne są uroczystości ku czci ofiar „Burego”.

A Rzecznik będzie na to reagował – tak jak reaguje do tej pory (tak jak w przypadku marszu 11 listopada). Nie może jednak zostać sam. Państwo nie możecie zostawać sami. Musimy szukać sojuszników, zwłaszcza takich, którzy nie zapomną o problemie po tygodniu.

Prawa własności

W latach 70. wywłaszczona została na cel publiczny wieś Łuka. Miał tam powstać obiekt hydrotechniczny dostarczający wodę do Białegostoku: zbiornik wodny i kanał. Powstał tylko zbiornik, czyli cel publiczny nie został osiągnięty. Władze uważały jednak, że wszystko jest w porządku.

Mieszkańcy dostali odszkodowania i mieszkania komunalne - teraz w imieniu wywłaszczonych rodziców występują dzieci, które chcą zwrotu ziemi. Tymczasem gmina rozdysponowuje te ziemie na cele wskazane rzez prywatnych inwestorów (hotele i pensjonaty).

RPO: To jest sprawa dla naszych prawników. Dobrze, że już Państwo ją do nas zgłosiliście. Dzięki temu, że tu przyjechaliśmy, lepiej rozumiemy problem.

Świadczenia dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami

Opiekunowie dzieci z niepełnosprawnościami dostają 1400 zł z opieki społecznej, ale zasiłki z ZUS dla innej grupy opiekunów, tych, którzy mają staż zawodowy – wynoszą tylko 700 zł.

Zasiłek pielęgnacyjny z opieki społecznej wynosi 153 zł, a z ZUS – ponad 200 zł.

RPO: Jeśli to nie jest kwestia zróżnicowania wsparcia w zależności od wieku, w jakim stwierdzono niepełnosprawność, to musimy się tej sprawie przyjrzeć. Możemy albo doprowadzić do indywidualnych spraw sądowych, albo wystąpienia do ministerstwa.

Nienowoczesne szczepionki

W Polsce podaje się szczepionki drugiej generacji przeciw WZW „B”. Szczepionki trzeciej generacji są lepsze i bardziej skuteczne. Czy nie można tego zmienić?

RPO: Rzecznik nie może wskazywać Ministrowi Zdrowia, jakie mają być szczepionki. Ale może np. napisać do krajowego konsultanta w tej dziedzinie o opinię. A to już jest podstawa do pytania Ministra Zdrowia.

Ustawa represyjna z 16 grudnia 2016 r.

- Jak to jest możliwe, że takie rzeczy dzieją się w Unii Europejskiej? Że zabierają ludziom świadczenia?

- A co mamy zrobić z pensjonariuszami prywatnych domów opieki, którzy mają obniżane renty w ramach tej ustawy?

RPO opowiada, jak zajmuje się sprawą tej ustały niesłusznie nazywanej „dezubekizacyjną”.

Prawa społeczności prawosławnej

  • Osoby prawosławne maja prawo do odbioru dnia wolnego w dniu świątecznym zgodnie ze swoim kalendarzem liturgicznym. Jednak w praktyce bywają z tym problemy.

RPO: Proszę to zgłaszać.  Bez tego nic nie zmienimy. Zajmujemy się takimi sprawami (np. sprawą rekolekcji w szkołach).

  • Wydawnictwa i gazety prawosławne są coraz słabiej wspierane przez państwo, zamknięto dostęp do dotacji.

RPO: To też trzeba zgłaszać. Możemy wyjaśniać, szukać sposobów poprawy tej sytuacji.

Koniec spotkania przynosi więcej optymizmu: uczestnicy opowiadają o tworzonych w mieście inicjatywach społecznych i kulturalnych. A Adam Bodnar opowiada o wzorach, z których można korzystać, a które zna dzięki spotkaniom i podróżom po Polsce  (#WielkodusznaPolska). Zebrani też zaczynają dzielić się pomysłami i sposobami na ich realizację.

 

Spotkanie regionalne RPO w Radzyniu Podlaskim: co trzeba powiedzieć władzy lokalnej, żeby zaczęła słuchać?

Data: 2018-02-27

„Skoro mam rację, to dlaczego mam im prosto z mostu tego nie powiedzieć? Przecież mnie ignorują” „Nie wytrzymaliśmy, musieliśmy im prawdę powiedzieć”, „Nie chcieli nas słuchać, więc sami musieliśmy zabrać głos”…

Bardzo wiele spraw zgłoszonych na spotkaniu regionalnym w Radzyniu Podlaskim dotyczyło problemów na styku obywatel-urząd wywołanych tym, że ludzie znają swoje prawa tylko ogólnie, ale nie są specjalistami od szczegółowych procedur. Tymczasem instytucje komunikują się z nimi oficjalnym, niezrozumiałym językiem. To odbierane jest jako działanie bezduszne i głupie, i wzbudza złość. A złość prowadzi do przykrych słów. Wtedy problem staje się jeszcze trudniejszy do rozwiązania.

Na spotkanie w Radzyńskim Ośrodku Kultury przyszło w południe ponad sześćdziesiąt osób, w tym grupa uczniów z liceum, którzy chcieli zobaczyć, na czym polega prawa Rzecznika Praw Obywatelskich.

Zebrani mieli wiele konkretnych spraw, ale także pytania ogólne.

Czy to możliwe, że nauczyciele religii będą teraz  wychowawcami klas?

RPO: Tak, taki projekt ministerialny istnieje, został skierowany do konsultacji. Uzasadnienie jest takie, że religii uczy coraz więcej osób, którzy nie są księżmi, więc to, że nie mogą być wychowawcami, jest dla nich krzywdzące.

Co robi w takiej sprawie RPO? Moim zadaniem jest wydanie opinii. Uważam, że wychowawca powinien być neutralny, a nauczyciel religii ma inne zadania.

Czy opinia RPO zostanie uwzględniona, to się okaże.

ASF, afrykański pomór świń w powiecie radzymińskim

- Prowadzimy gospodarstwo z żoną i synami. Pracujemy od rana do nocy. Świnie zaczęły mi chorować. Prawdopodobnie zaraziły się od dzików. 

Pierwsza sprawa: Dlaczego państwo chroni dziki a nie hodowcę?

Druga sprawa: sposób przeprowadzenia uboju chorych zwierząt. Sam to zgłosiłem i dzień po tym pojawiła się policja, wylegitymowali mnie. Dziecka nie chcieli puścić do szkoły, bo nikt nie mógł opuszczać zabudowań. Zaczęli ubijać zwierzęta. Po kilku godzinach przyjechała policja kryminalna. Tak mnie potraktowali. To prawda, że nie chciałem patrzeć na to, że mi zwierzęta ubijali. Ale odpowiedziałem na wszystkie pytania

A potem bydło musiałem wyprowadzić na czas dezynfekcji. Poprzeziębiały się.

Trzecia sprawa to odszkodowanie. To prawda, że były w tym samym budynku, co świnie, ale zakaz wszedł dopiero w lipcu 2017 r. – nie da się tak szybko przestawić gospodarstwa. A teraz z tego powodu mam nie dostać odszkodowania za świnie.

Straciłem inwentarz. Ze sprzedaży mięsa miałem pieniądze na opłacanie rachunków. I co teraz? Na terenie powiatu nikt nie dostał odszkodowań.

RPO: Rozumiem, że akceptuje Pan konieczność dezynfekcji, ale rolnik nie może być traktowany jak przestępca. Sprawa odszkodowania powinna być rozwiązana. Musimy sprawdzić dokumenty.  Bez nich interwencja nie jest możliwa.

Oszustwa mieszkaniowe

W mieście działała oszustka, która na cudze dane wyłudzała kredyty. Została za to skazana. Ale ofiarom to nie pomaga. Stajemy przed sądami, bo pod umowami są nasze podrobione podpisy. To było kilkanaście lat temu. W sumie jest nas pokrzywdzonych około 50 osób. To są duże kwoty, nawet na 100 tysięcy. A oskarżona umie manipulować procedurami, napuszcza na nas kontrole, utrudnia życie.

RPO może w takiej sprawie sprawdzić, ile postępowań w sprawie tej osoby się toczy – by uświadomić prokuraturze skalę procederu. Może upomnieć się w sprawie przewlekłości postępowania

(Informacje o tym, co robić w przypadku przewlekłości postępowania, są np. tu: http://www.hfhrpol.waw.pl/precedens/images/stories/ulotka_przewleklosc_w...)

Wypadek pracowników firmy

Pracownicy mojej firmy budowlanej ulegli wypadkowi drogowemu w drodze z pracy. Nie jestem w stanie wykonać zamówienia. I nikt mi nie chce pomóc. Jedyne, co mi się radzi, to ogłosić upadłość.

RPO: i nikt nie chce Pani pomóc przez porządne doradztwo biznesowe?

- Tak.

Poprosimy o dokumenty, Poszukamy.

Renta z KRUS czy emerytura z ZUS?

Pobieram rentę z KRUS (800 zł), nie mam w tym systeimie prawa do emerytury – bo nie mam stażu pracy (okresu składkowego). Mam już jednak prawo do emerytury z ZUS, mam tam odłożony kapitał. Ale ZUS tych pieniędzy nie oddaje, a jedynie proponuje mi emeryturę – 600 zł.

RPO: Bo – generalnie - umówiliśmy się, że świadczeń z dwóch kas się nie łączy – trzeba wybrać.

- Ale, panie rzeczniku,  gdyby miała odpowiedni okres składkowy w KRUS, to by mi te pieniądze z ZUS dołożyli.

RPO: Zanalizujemy tę sprawę. Mamy w Biurze wybitnych ekspertów od prawa pracy i zabezpieczenia społecznego.

Musimy sobie wszyscy uświadomić, że te „nasze” pieniądze na rachunkach w ZUS/KRUS są w dużej mierze wirtualne – z nich finansowane są przecież na bieżąco świadczenia obecnych emerytów i rencistów. Wysokość naszych świadczeń zależeć będzie od tego, jak będzie się rozwijała Polska.

Orzeczenia o niepełnosprawności

- Mimo ciężkiej choroby kręgosłupa i bólu nie mogę dostać orzeczenia rentowego. Wszędzie piszę, ale wszystko mi odrzucają, więc myślę już o Strasburgu, choć nie jestem zdrajcą, tylko patriotą. Mam zaświadczenia, że nie mogę pracować i potrzebuję pomocy . A muszę przynieść wodę ze studni i węgiel. A ignorują to wszyscy. Orzecznik odsyła mnie, bo zapomniałem dowodu (choć tydzień wcześniej też byłem), albo każe zostawiać kule za drzwiami.

RPO: System ma uniemożliwić oszustwa i wyłudzenia, ale też problemem jest brak dostępu do prawników, którzy mogliby pomóc w takiej sytuacji, Proszę też nie myśleć, że składanie sprawy do Strasburga to „zdrada”. Bo to jest nasz polski Trybunał – a skarga do Strasburga to dobry sygnał dla naszego państwa, co poprawić – więc to jest czyn patriotyczny.

Wysypisko śmieci i cuchnące odpady w Adamkach

W naszym sołectwie powstało dawno temu nielegalne wysypisko śmieci, a teraz ma się tam rozbudować Zakład Zagospodarowania Odpadów Komunalnych (przekształca się w Regionalną Instalację do przetwarzania Odpadów Komunalnych). Protestowaliśmy, ale lokalne układy były silniejsze.

Oni mają prawników, my nikogo. Nie było konsultacji. Nie jesteśmy stroną postepowania. Sami wprosiliśmy się na zebranie, ale nas wpisali do punktu 9.  Musieliśmy więc sami sobie udzielić głosu.

RPO: To bardzo skomplikowana sprawa. Nie mamy w Polsce przepisów antyodorowych. O to RPO walczy od dawna. Jest sprawa wysypisk (wygraliśmy np. sprawę wysypiska w podwarszawskim Radiowie). Trzecia sprawa to przyłączanie się do postępowań – stroną może być organizacja pozarządowa, która zajmuje się ochroną środowiska co najmniej od roku. Poszukajcie Państwo takiej organizacji (możemy pomóc w kontaktach). Pamiętajcie Państwo o prawie do petycji i do informacji publicznej).

Ochrona danych osobowych

Mówią nam na spotkaniach, że coś się będzie zmieniać w ochronie danych osobowych. I że firmy będą miały nowe obowiązki.

RPO: W maju wchodzą w życie przepisy wielkiej reformy o ochronie danych osobowych, którą przygotowała Unia Europejska (w tym Polska, która aktywnie uczestniczyła w pracach nad projektem).  Te przepisy mają lepiej chronić dane osobowe Europejczyków.

W banku spółdzielczym pobrali wszystkie moje dane, kiedy wpłacałem pieniądze. Powołali się na ustawę o przeciwdziałanie terroryzmowi. Ale przecież  wystarczy stwierdzić tożsamość – nie trzeba zbierać wszystkich danych. A tak robią w tym  banku wszystkim wpłacającym – za mieszkanie, prąd itd.

RPO: Dziękujemy za sygnał. Zajmiemy się.

Pytania do uczniów

Kto Pana powołuje?

Sejm za zgodą Senatu. Rzecznik musi być niezależny od innych organów  władzy i pracuje przez 5 lat. Nie jestem przedstawicielem żadnej opcji politycznej – moją kandydaturę zgłosiły organizację pozarządowe, a poparła większość parlamentarzystów w 2015 r.

Przed kim Pan odpowiada?

Składam przed Sejmem informację i jestem z tego odpytywany.

Jak to będzie, jeśli ksiądz będzie wychowawcą klasy, w której są wyznawcy innej niż jego religia? A co będzie z kandydatami do klas profilowanych? Czy wyznawcy innych religii będą musieli zmieniać  profil, skoro wychowawcą jest ksiądz?

To właśnie będzie jeden z moich argumentów przeciwko rozporządzeniu. Wychowawca może być osobą wierzącą, ale nie powinien być związany instytucjonalnie z daną religią.

Sąd Najwyższy w sprawie zadośćuczynienia za pobyt w schronisku dla nieletnich

Data: 2018-01-11

W szkole twojego dziecka doszło do zborowego gwałtu. Ktoś wskazał na twoje dziecko jako zamieszane w tę sprawę i w toku postępowania zostało umieszczone w schronisku dla nieletnich. Przebywało w nim ponad miesiąc. Okazało się jednak, że nic złego nie zrobiło. Jakie macie szanse na zadośćuczynienie za bezpodstawne pozbawienie wolności w schronisku?

Pytanie prawne i stanowisko RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera obywateli w sprawach dotyczących dochodzenia rekompensaty za bezpodstawne pozbawienie wolności. Dlatego przedstawił Sądowi Najwyższemu swoje stanowisko w sprawie pytania prawnego, jakie do SN trafiło z jednego z sądów (sygn. III CZP 92/17).

Sąd pytał się, jak ma postąpić w sprawie młodego człowieka, który był zatrzymany w schronisku dla nieletnich, jak się okazało, niesłusznie. Rodzina domaga się zadośćuczynienia, ale w przypadku pobytu w schroniskach nie ma przepisów, które byłyby podstawą do takiego zadośćuczynienia. Czy zatem powinna się powoływać na ogólne przepisy cywilne dotyczące odpowiedzialności państwa za tzw. „bezprawie” i udowodnić, że młody człowiek doznał krzywdy, czy też zastosować – przez analogię - przepisy kodeksu postępowania karnego, dotyczące np. odszkodowań za niesłuszne tymczasowe aresztowanie.

RPO uważa, że właśnie to drugie rozwiązanie byłoby właściwe. W takim wypadku stosować trzeba odpowiednio art. 552 § 4 kodeksu postępowania karnego[1], a nie przepisy kodeksu cywilnego. Te właśnie przepisy są korzystniejsze dla poszkodowanego, ponieważ nie musi on uzyskiwać tzw. „prejudykatu”, czyli odrębnego orzeczenia sądowego stwierdzającego, że pozbawienie wolności było bezprawne, ani nie musi wykazywać w toku postępowania, że naruszenie przepisów miało charakter „rażący”, co więcej poszkodowany nie musi w ramach tej podstawy prawnej udowadniać drobiazgowo, że w wyniku pozbawienia go wolności w ogóle doszło do powstania szkody po jego stronie.

Przemawia za tym zasada prokonstytucyjnej wykładni przepisów ustawowych, w tym wypadku uwzględniająca zasadę równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji RP) oraz zasadę, iż każdy bezprawnie pozbawiony wolności ma prawo do odszkodowania (art. 41 ust. 5 Konstytucji RP). Prokonstytucyjna wykładnia przepisów ustawy pozwoli także na realizację prawa do wynagrodzenia szkody, jaka została wyrządzona jednostce przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej (art. 77 ust.1 Konstytucji RP). Zapewni także realizację konstytucyjnej i konwencyjnej zasady ochrony prawnej dziecka.

Uchwała Sądu Najwyższego

Podstawę prawną zadośćuczynienia za niesłuszne umieszczenie nieletniego w schronisku dla nieletnich stanowią przepisy Kodeksu cywilnego o odpowiedzialności za szkodę wyrządzoną wydaniem niezgodnego z prawem prawomocnego orzeczenia, interpretowane w zgodzie z Konstytucją i Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Powyższa uchwała  została podjęta w odpowiedzi na pytanie prawne przedstawione Sąd Apelacyjny w Warszawie postanowieniem z dnia 28 marca 2017 r., sygn. akt VI ACa 27/16:

„Czy wobec braku stosownej regulacji w ustawie z dnia 26 października 1982 roku o postępowaniu w sprawach nieletnich (jedn. tekst: Dz.U. z 2016 r., poz. 1654), podstawę do zadośćuczynienia za niesłuszne umieszczenie nieletniego w schronisku dla nieletnich może stanowić art. 552 § 4 k.p.k. odpowiednio stosowany przez sąd cywilny?”

Sąd Apelacyjny przedstawiający zagadnienie prawne wskazał, że zgodnie z art. 552 § 4 k.p.k. odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę przysługuje każdemu podsądnemu w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania, natomiast ustawa o postępowaniu w sprawach nieletnich nie zawiera przepisów regulujących tę kwestię ani odesłania do kodeksu postępowania karnego. Podkreślił, że w obu przypadkach dochodzi do naruszenia wolności człowieka, zagwarantowanej przez Konstytucję także wobec osoby nieletniej (art. 41 ust. 5).

Sąd Najwyższy dostrzegł podobieństwo niesłusznego tymczasowego aresztowania i niesłusznego umieszczenia w ośrodku dla nieletnich.

Wskazał, że art. 552 § 4 k.p.k., jest uznawany za zgodny z art. 77 ust. 1 Konstytucji, według którego każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ta regulacja harmonizuje także z art. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Dlatego jest zapewniony odpowiedni standard ochrony.
Sąd Najwyższy stwierdził, że przepisy kodeksu cywilnego, które są właściwe w kwestiach zadośćuczynienia, zapewnią taką samą ochronę, jeśli będą interpretowane w zgodzie z Konstytucją i wskazaną Konwencją.

 




[1] Art. 552. § 1.  Oskarżonemu, który w wyniku wznowienia postępowania lub kasacji został uniewinniony lub skazany na łagodniejszą karę, służy od Skarbu Państwa odszkodowanie za poniesioną szkodę oraz zadośćuczynienie za doznaną krzywdę, wynikłe z wykonania względem niego w całości lub w części kary, której nie powinien był ponieść.

§ 2.  Przepis § 1 stosuje się także, jeżeli po uchyleniu skazującego orzeczenia postępowanie umorzono wskutek okoliczności, których nie uwzględniono we wcześniejszym postępowaniu.

§ 3. Prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia powstaje również w związku z zastosowaniem środka zabezpieczającego w warunkach określonych w § 1 i 2.

§ 4. Odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługuje również w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania.

 

 

Trybunał Konstytucyjny zgadza się z RPO, że zasady wywłaszczenia trzeba interpretować korzystniej dla obywateli

Data: 2017-12-27
  • Pojęcie „wywłaszczenie” najeży rozumieć szerzej.
  • Jeśli ktoś sprzedał nieruchomość państwu wiedząc, że i tak grozi mu wywłaszczenie pod cele publiczne, to także ma prawo do zwrotu tej nieruchomości, jeśli ostatecznie okazała się ona dla publicznej inwestycji niepotrzebna.

Trybunał Konstytucyjny podzielił zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich z 2015 r. względem przepisów o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.

Żądanie zwrotu nieruchomości, która okazała się zbędna na cele wywłaszczenia, powinno przysługiwać także i wtedy, gdy nieruchomość wywłaszczono na podstawie umowy cywilnoprawnej  w toku tzw. negocjacji przedwywłaszczeniowych, będących obligatoryjnym etapem poprzedzającym wszczęcie postępowania administracyjnego (sygn. akt SK 39/15,  IV.7003.94.2015).

Prawo to nie ogranicza się tylko do sytuacji, gdy do wywłaszczenia doszło decyzją administracyjną.

W wyroku z 12 grudnia 2015 r. (sygn. SK 39/15) uwzględniającym skargę konstytucyjną Trybunał stwierdził, że art. 136 ust. 3 zdanie pierwsze ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyłącza prawo do żądania przez poprzedniego właściciela lub jego spadkobiercę zwrotu nieruchomości nabytej przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego w drodze umowy, o której mowa w art. 114 ust. 1 tej ustawy, gdy nieruchomość stała się zbędna na cel publiczny uzasadniający jej nabycie, jest niezgodny z art. 21 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Trybunał podzielił argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich i potwierdził, że także i w takiej sytuacji mamy do czynienia z "wywłaszczeniem" w rozumieniu konstytucyjnym.

Przyjął zatem szersze rozumienie tego pojęcia, niż wynikałoby jedynie z przepisów rangi ustawowej.

Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.

Pozbawienie prawa do zwrotu takiej nieruchomości narusza zatem konstytucyjne gwarancje ochrony praw majątkowych i legalnego wywłaszczenia. Zaskarżone przepisy naruszają zarazem zasadę równego traktowania, bowiem tylko niektórzy właściciele mogą odzyskać nieruchomości przejęte w taki właśnie sposób (ci, którzy je sprzedali przed dniem 1 grudnia 1998 r., tj. pod rządami poprzednio obowiązującej ustawy z 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości), natomiast osoby, które w takich samych okolicznościach sprzedały swoje nieruchomości już po wejściu w życie ustawy o gospodarce nieruchomościami, są tego prawa pozbawione.

Trybunał również krytycznie ocenił skutek takiego rozwiązania, które gorzej traktuje osoby współpracujące z władzami publicznymi i sprzedające swoją własność na cele publicznie (oszczędzając organowi wywłaszczającemu czas i koszty) niż te, które - broniąc swoich praw - do końca opierają się wywłaszczeniu. Władze publiczne muszą przeprowadzić wówczas pełne postępowanie administracyjne (a zapewne i sądowoadministracyjne). Tymczasem jedynie ta druga grupa właścicieli może nieruchomości odzyskać (gdy cel wywłaszczenia nie zostanie zrealizowany), ta pierwsza zaś nie - co może burzyć poczucie zaufania do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Problemy interpretacyjne w sprawach o odszkodowania za szkody spowodowane pozbawieniem wolności

Data: 2017-09-13

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają wnioski obywateli wskazujące, że na podstawie obowiązujących przepisów nie jest możliwe w sposób jednoznaczny ustalenie momentu, od którego naliczane są odsetki od odszkodowania/zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie bądź zatrzymanie (art. 552 k.p.k.).

Rzecznik zwrócił się do Ministra Sprawiedliwości z prośbą o rozważenie możliwości zainicjowania stosownych zmian legislacyjnych, które wyeliminowałyby występujące na gruncie obecnego stanu prawnego problemy interpretacyjne, stwarzające wyjątkowo niepożądany z punktu widzenia praw i wolności jednostki i godzący w konstytucyjną zasadę zaufania obywateli do państwa, stan niepewności.

Instytucja odszkodowania/zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie, która uregulowana została w rozdz. 58 k.p.k., przewiduje, że w przypadku uniewinnienia lub skazania na łagodniejszą karę w wyniku wznowienia postępowania lub kasacji, uniewinnionemu oraz skazanemu na łagodniejszą karę przysługuje odszkodowanie od Skarbu Państwa za poniesioną szkodę lub zadośćuczynienie za doznaną krzywdę. Odszkodowanie i zadośćuczynienie przysługują także osobie, w stosunku do której postępowanie umorzono wskutek okoliczności, których nie uwzględniono we wcześniejszym postępowaniu, po wcześniejszym uchyleniu skazującego orzeczenia. Prawo do odszkodowania i zadośćuczynienia przysługuje również w związku z zastosowaniem środka zabezpieczającego w ww. warunkach, a także w wypadku niewątpliwie niesłusznego tymczasowego aresztowania lub zatrzymania.

Trudności interpretacyjne pojawiają się już na etapie określania charakteru instytucji, o której traktuje rozdz. 58 k.p.k. Niewątpliwie rozstrzygnięcie w przedmiocie odszkodowania/zadośćuczynienia za niesłuszne skazanie następuje przed sądem karnym, w ramach procesu karnego, prowadzonego na podstawie przepisów Kodeksu postępowania karnego. Z drugiej jednak strony roszczenie o odszkodowanie/zadośćuczynienie za doznaną szkodę/krzywdę ma charakter jednoznacznie cywilistyczny.

Kolejnym problemem pojawiającym się na gruncie omawianej problematyki jest kwestia wymagalności roszczenia (żądania), o którym mowa w art. 552 k.p.k. Problematyka ta ma bowiem istotne znaczenie dla ustalenia terminu, od którego uprawnionemu należą się odsetki od głównej sumy pieniężnej będącej odszkodowaniem, względnie zadośćuczynieniem. Mając na uwadze cywilnoprawny charakter żądania uprawnionego, podkreślić należy, że na gruncie przepisów Kodeksu cywilnego, w przypadku odpowiedzialności deliktowej, o ile dłużnik nie został wcześniej wezwany do spełnienia świadczenia, roszczenie staje się wymagalne co do zasady z chwilą doręczenia odpisu pozwu.

Tymczasem, na gruncie postępowania, o którym mowa w rozdziale 58 k.pk., po nowelizacji z 2016 r., jedynym podmiotem biorącym udział w postępowaniu na prawach strony, poza osobą występującą z wnioskiem o odszkodowanie/zadośćuczynienie, jest prokurator. Jako rzecznik interesu społecznego, prokurator nie jest organem reprezentującym Skarb Państwa w tym postępowaniu, a co za tym idzie nie jest on uprawniony do dokonywania czynności o charakterze materialnoprawnym, w tym do uznania roszczenia odszkodowawczego czy też do zawarcia ugody. Wobec zatem braku w obecnym stanie prawnym innych podmiotów uprawnionych do występowania w procesie na prawach strony, przyjąć należy, że terminem, od którego dochodzącemu przysługują odsetki od sumy głównej, jest moment skierowania wniosku o odszkodowanie do właściwego sądu. Wówczas następuje skonkretyzowanie żądania uprawnionego i jego roszczenie staje się znane organom państwa.

Cywilnoprawny charakter roszczenia z art. 552 k.p.k. w połączeniu z brakiem w ustawie karnoprocesowej regulacji o charakterze materialnoprawnym odnoszących się do omawianej materii, skłania ku przyjęciu tezy, iż w przedmiotowym zakresie stosować należy uzupełniająco reżim cywilnoprawny, jako właściwy dla odpowiedzialności deliktowej. Tymczasem praktyka stosowania prawa w omawianym zakresie pozostaje wciąż niejednolita.

W ocenie Rzecznika zasadne wydaje się w szczególności rozważenie możliwości wprowadzenia do rozdziału 58 k.p.k. zasady subsydiarnego stosowania przepisów Kodeksu cywilnego, w zakresie nieuregulowanym w Kodeksie postępowania karnego, analogicznie do regulacji przewidzianej w art. 558 k.p.k., wprowadzającego zasadę subsydiarnego stosowania przepisów Kodeksu postępowania cywilnego w sprawach nieuregulowanych w k.p.k. albo alternatywnie – określenie bezpośrednio w Kodeksie postępowania karnego początkowego terminu, od którego powinny być naliczane odsetki od sumy pieniężnej będącej odszkodowaniem lub zadośćuczynienie, o którym mowa w art. 552 k.p.k.

Efekt spotkania regionalnego w Bydgoszczy: RPO sprawdził, że rząd nie planuje ustawy o świadczeniu pieniężnym dla małoletnich ofiar wojny 1939–1945.

Data: 2017-06-05

Na spotkaniu regionalnym w Bydgoszczy w listopadzie 2017 r. przedstawiciel Stowarzyszenia Polaków Poszkodowanych przez III Rzeszę prosił o zbadanie losów projektu ustawy o świadczeniu pieniężnym dla małoletnich ofiar wojny 1939–1945.

Rzecznik Praw Obywatelskich podjął korespondencję z władzami w tej sprawie – okazało się, że takie zmiany nie są planowane (III.7061.11.2017).

Projekty ustaw o tzw. małoletnich ofiarach-wojny były rozpatrywane przez Sejmy IV, V, VI i VII kadencji. Przewidywano w nich wypłatę świadczenia pieniężnego dla osób, które świadczyły pracę przymusową w okresie II wojny światowej nie mając ukończonych 18 lat (w niektórych projektach - 16 lat). Jak wiadomo, żaden z tych projektów nie uzyskał stosownego poparcia parlamentarzystów.

Urząd ds. Kombatantów i Osób represjonowanych poinformował przy tym RPO, że nie ma wiedzy, by w ostatnim czasie pojawiły się okoliczności, które mogłyby stosunek parlamentarzystów do tej kwestii zmienić. W obecnym stanie prawnym kwestię finansowej pomocy ze strony państwa polskiego dla ofiar III Rzeszy regulują dwie ustawy: ustawa z dnia 24 stycznia 1991 r. o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego oraz ustawa z dnia 31 maja 1996 r. świadczeniu pieniężnym przysługującym osobom deportowanym do pracy przymusowej oraz osadzonym w obozach pracy przez  III Rzeszę i ZSRR

Pierwszy z tych aktów prawnych przyznaje pewne przywileje - ujmując rzecz w największym skrócie - ofiarom niemieckich obozów koncentracyjnych i więzień. Drugi z kolei przyznaje prawo do świadczenia pieniężnego osobom osadzonym w obozach pracy oraz deportowanym do pracy przymusowej. Co istotne, rozwiązania ustawy o świadczeniu pieniężnym... podlegały ocenie Trybunału Konstytucyjnego, który w swoim orzeczeniu z grudnia 2009 r. (sygn. akt K 49/07) uznał, iżnie ma natomiast zastrzeżeń co do samej zasady, aby świadczenia otrzymywać osoby, wobec których obowiązek pracy przymusowej podczas II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu przybierał szczególnie dotkliwą formę, tzn. był połączony z wysiedleniem (przymusową zmianą miejsca pobytu) i "wyrwaniem" z dotychczasowego środowiska (…)”.  

Zatem w kwestii uprawnień dla małoletnich ofiar wojny mamy do czynienia nie tylko z brakiem woli zmiany istniejącego status quo wśród parlamentarzystów, ale również z nieistnieniem konstytucyjnej konieczności dla podjęcia takich działań. W związku z powyższym, również Urząd nie planuje występowania do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej z wnioskiem o wszczęcie procedury zmierzającej do dokonania zmian w prawie polegających na przyznaniu prawa do świadczeń pieniężnych dla osób wykonujących pracę przymusową na rzecz III Rzeszy bez uprzedniego wysiedlenia (deportacji) – poinformował Urząd ds. Kombatantów.

Długa lista problemów: spotkanie regionalne RPO w Poznaniu

Data: 2017-04-27

Spotkanie zorganizowane zostało w Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych "Centrum Bukowska". Ponad 50 osób, które przyszło na spotkanie z Adamem Bodnarem, ledwie mieściło się w sali. Rzecznik nie opowiadał już o pracy swojego Bira, ale od razu poprosił zebranych o omówienie spraw, z którymi przyszli. – To było najbardziej intensywne i twórcze ze wszystkich spotkań, które do tej pory odbyliśmy w Wielkopolsce – podsumował spotkanie Adam Bodnar.

Jaki jest stosunek RPO do pomysłu Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego?

Jeżeli państwo dystrybuuje środki publiczne, to powinno to kontrolować i rozliczać, ale nie powinno uzależniać decyzji od poglądów politycznych. Rzecznik wypracowuje opinię, która pójdzie w tym właśnie kierunku. Ale dziś nie jest wcale pewne, że narodowe centrum w ogóle powstanie, skoro najprawdopodobniej nie będzie podporządkowywać sobie Funduszy Norweskich.

Co RPO robi w sprawie przepisów antyodorowych?

W Polsce nie ma przepisów antyodorowych. W naszej miejscowości (Lubosina) powstaje ferma, która – formalnie – nie będzie oddziaływać na środowisko poza granicami działki inwestora. Ale  to oczywisty nonsens. Smród się będzie niósł. Męczyć mieszkańców będą muchy, słychać będzie głosy udręczonych zwierząt… Wiemy, że w wielu miejscach fermy powstają nielegalnie, ale pieniądze z tego są duże i właścicieli może być stać na lekceważenie prawa.

Adam Bodnar: RPO wystąpił w sprawie tych przepisów przedstawiając argumenty prawne. W wyniku tej interwencji rząd zapowiada już podjęcie pracy nad tymi przepisami.

Rzecznik może ludzi wspierać w sytuacji, gdy decyzje administracyjne zapadają z pominięciem głosu lokalnej społeczności. Może się przyłączać do spraw przed sądami (tak jak ostatnio – w sprawie warszawskiego Radiowa).

Kiedy w Polsce będą respektowane prawa osób z niepełnosprawnościami?

- Jestem epileptykiem. Wobec tej choroby uprzedzenie jest ogromne. Nawet w mediach nasze wypowiedzi są wycinane. Odmawia się nam pracy. Nie ma dostępu do marihuany leczniczej. Porady w przychodni specjalistycznej są odpłatne, a leki źle przepisywane.

RPO: Tu są trzy sprawy.  Pierwsza – to dostęp do rynku pracy. Musimy się zastanowić w gronie ekspertów RPO, co możemy tu zrobić. Druga – dostęp do medycznej marihuany. Rzecznik w tej sprawie wielokrotnie występował, nadal będzie naciskał. Trzecia rzecz – to sposób przepisywania leków. W tej sprawie RPO nie może się wypowiadać – nie ma narzędzi do kontrolowania jakości pracy lekarzy.

Wszystkie sytuacje dyskryminacji ze względu na chorobę trzeba zgłaszać do RPO.

Prawa osoby z niepełnosprawnością umysłową

Moja córka nie może znaleźć żadnej pracy. Mamy tylko 150 zł zasiłku, bo mimo orzeczenia o niepełnosprawności zdaniem ZUS jest zdolna do pracy. A tej pracy nie ma, bo pracodawcy osób z niepełnosprawnością umysłową nie zatrudnią. System nie działa.

RPO: Tu kluczowe jest wsparcie organizacji pozarządowych, spółdzielni socjalnych. Nie wystarczy zadekretować, że trzeba zatrudniać. Trzeba umieć z takimi osobami współpracować, chcieć im pomagać. Znamy takich ludzi – np. w Radomiu działa gospoda „Jaskółeczka”, a Krakowie – pensjonat „U pana Cogito”. To wyzwanie dla lokalnej społeczności, aby takie miejsca tworzyć.

Czy Rzecznik przygląda się planowanym zmianom w edukacji, które zmierzają do wykluczenia dzieci z niepełnosprawnościami z edukacji włączającej? Skazanie ich na nauczanie indywidualne  marnuje ich szansę na w miarę normalne życie. Wyklucza się osoby z niepełnosprawnością ze szkół.

RPO: Tak, wczoraj podjęliśmy tę sprawę z urzędu. To jest bardzo ważna sprawa.

Sprawy osób głucho-niewidomych

Jest nas w Polsce 7 tysięcy. Nie ma jednak takiej kategorii niepełnosprawności – są albo osoby głuche albo niewidome.  Tymczasem nasze potrzeby są nieco inne, uznanie nas w systematyce dawałoby chyba lepszy dostęp do pomocy i sprzętu rehabilitacyjnego.

RPO: Dobrze, zajmiemy się ta sprawą. Nasze komisje ekspertów poszukają rozwiązania.

Prawa kierowców i ochrona danych osobowych

Jeśli ktoś nie przyjmie mandatu, sprawa trafia do sądu i tam, w czasie publicznej rozprawy, sąd dowiaduje się o stan majątkowy kierowcy, miejsce zamieszkania itd. Czy to nie jest naruszenie prywatności?

RPO: - OK, zajmiemy się tym i sprawdzimy.

Prawa zatrzymywanych na policji

Proszę kolportować wystąpienie o torturach na policji. Ludzie, a zwłaszcza prawnicy, muszą o tym wiedzieć

RPO: Będziemy to robić.

Brutalna reakcja policji w czasie demonstracji antyrasistowskiej w Poznaniu

RPO: Tak, to jest sprawa dla Rzecznika.

Bezpłatna pomoc prawna

Czy można zrobić coś, by osoby z niepełnosprawnością zostały objęte ustawą o nieodpłatnej pomocy prawnej? (ustawa wylicza warunki, które pozwalają na skorzystanie z tej pomocy, to m.in. wiek i korzystanie z pomocy społecznej)

RPO: - Tak. Sprawą zajmuje się nawet Kancelaria Prezydenta. Wiemy już, jakim problemem jest wykluczenie z tej pomocy osób bezdomnych, ale uwaga, że dotyczy to też osób z niepełnosprawnością, jest bardzo ważna – uświadamia nam, że także organizacje pozarządowe chcące pomagać takim osobom nie mają szans na start w konkursach ośrodki publiczne.

Prawa obywatela wobec prokuratury

Na decyzje prokuratury o umorzeniu postępowania sąd reaguje tak, jakby był sądem II instancji. A prokuratura nie jest sądem.

RPO: To prawda, że konstytucja zakłada dwuinstancyjność postępowania przed sądem. Ale są wyjątki wprowadzone także po to, by usprawniać postępowania. Rzecznik kontroluje działania prokuratury, reaguje na jej działania – tych spraw jest dużo, nie zawsze Rzecznik może być skuteczny. Proszę pamiętać jednak, że jakiekolwiek zmiany prawa dotyczące pracy prokuratury muszą mieć poparcie ministra sprawiedliwości...

Praktyki sądowe i prawa ojców

Sądy rodzinne wykorzystują przepisy o domniemaniu doręczenia przeciwko ojcom (domniemanie doręczenia to przepis pozwalający na uznanie, że korespondencja nieodebrana uznaje się za prawidłowo doręczoną, jeśli były dwa awiza i minął ustawowy czas).

To potrzebny przepis, zapobiegający przewlekłości postępowań. Ale w sprawach o dzieci może przyczyniać się do szkód. Ludzie pracują, wyjeżdżają. Ojca można zawiadomić nie tylko przez pocztę.

RPO: Zajmiemy się sprawą. Mieliśmy zresztą kilka wystąpień w sprawie domniemania doręczenia.

Prawa „frankowiczów”

Znamy Pana kampanię informacyjną prowadzoną wspólnie z Rzecznikiem Finansowym. A gdzie jest UOKiK?

RPO: Tak, odbywamy spotkania informacyjne. Wspaniale, ze Państwo tu, wspólnie, radzicie sobie, jak pisać reklamacje do banków. W końcu banki będą musiały wejść w tryby ugodowe – tak jak to było w sprawie polisolokat. Zamierzamy też działać wspólnie z UOKiK w delegaturze w Poznaniu.

A co z nakazem zapłaty wykorzystywanym przez banki w postępowaniu egzekucyjnym?

RPO: Po naszym wystąpieniu generalnym minister finansów obiecał zmianę przepisów.

Pomoc dla wychowanków domów dziecka wstawaniu na nogi

Osoby z domów dziecka, bez orzeczenia niepełnosprawności (nawet w przypadku płodowego zespołu alkoholowego) nie mogą pracować w spółdzielniach socjalnych. A to byłaby ogromna szansa na usamodzielnienie się i społeczne wsparcie w usamodzielnianiu się.

RPO: I po to są nasze spotkania, by znajdować takie pomysły na poprawę systemu wsparcia dla osób po kryzysach. Wskazała Pani na ewidentny błąd systemowy i trzeba go naprawić.

Sprawa działkowiczów i osób zmuszonych do mieszkania w ogródkach działkowych

Czy rozważa Pan wystąpienie o zmianę ustawy o ogrodach działkowych z 2013 r.? Mamy ogromny problem, bo zmienia się ich funkcja z rekreacyjnej na mieszkalną. Rozumiemy sytuację ludzi, którzy zostali zmuszeni do zamieszkania na działce nie ze swojej woli. Ale większość działkowców chce korzystać z działek normalnie, rekreacyjnie.

RPO: Moim zdaniem rozwiązanie jest takie: powinniśmy dbać o to, by działki zachowały funkcję rekreacyjną, ale trzeba też stworzyć miejski program pomagający w wychodzeniu z bezdomności.

Okazało się, że Poznań ma już taki program i za zaświadczenie o mieszkaniu na działce dostaje się dodatkowe punkty przy ustalaniu prawa do mieszkania socjalnego. Jednak stowarzyszenia działkowe nie chcą takich zaświadczeń podpisywać, bo oznaczałoby to przyjęcie odpowiedzialności za nielegalne mieszkanie na działkach.

RPO: Tu możemy interweniować, by zwrócić władzom miasta uwagę na to, by szukać innego sposobu identyfikowania osób, które nie mają gdzie mieszkać – i przebywają na działkach.

Brak sensownej pomocy dla cudzoziemców pracujących w Polce

W Poznaniu jest wielu pracowników –migrantów (z Ukrainy, Białorusi). Nie ma dla nich sensownych programów wspierających. Programy szkolne nie uwzględniają wrażliwości dla odmienności dzieci przybyszy.

RPO: Polska ma bardzo poważny problem z polityką migracyjną. To, o czym Pani opowiada, to skutek „unifikującego” podejścia , które wyklucza ze wspólnoty.  

W przypadku nauczania etyki i religii mniejszościowych widać jednak zmiany, co zostało odnotowane w raporcie RPO.

Skutki wprowadzenia sieci szpitali dla pacjentów

Konsekwencją będzie m.in. likwidacja oddziałów ortopedycznych w szpitalach powiatowych. W ten sposób osoby zapisane na zabiegi w tych szpitalach trafią do dłuższych kolejek w szpitalach wojewódzkich. A przecież na protezę sztabu biodrowego czeka się latami.

RPO: Czy Państwa organizacja kierowała już jakieś wystąpienia? My do tej pory zajmowaliśmy się przede wszystkim konsekwencją wprowadzenia sieci szpitali dla opieki geriatrycznej. Państwa punkt widzenia będzie bardzo pomocny.

 

Poznańskie Centrum Wspierania Organizacji Pozarządowych i Wolontariatu "Centrum Bukowska"

To istotne miejsce na pozarządowej mapie Poznania. Główną ideą istnienia Centrum Bukowska jest wsparcie poznańskich organizacji pozarządowych w wielu płaszczyznach, a także podniesienie wiedzy, kompetencji oraz rozwój aktywności poznańskich organizacji pozarządowych

Działania Partnerów Centrum Bukowska to przede wszystkim:

  • zapewnienie bazy lokalowej dla organizacji pozarządowych,
  • wsparcie przedstawicieli organizacji pozarządowych poprzez realizowanie szkoleń, spotkań tematycznych i porad specjalistycznych,
  • wsparcie wiedzy i świadomości dla osób z niepełnosprawnościami poprzez udzielanie bezpłatnych porad prawnych,
  • szkolenia dla pracodawców NGO zatrudniających osoby z niepełnosprawnościami,
  • wzmocnienie potencjału trzeciego sektora poprzez promocję wraz z obsługą dziennikarską portalu pion.pl,
  • zapewnienie bazy lokalowej do pracy poznańskim organizacjom pozarządowym lub inicjatywom oddolnym, przestrzeń do realizacji szkoleń i konferencji.

 

O służbie zdrowia i obligachach skarbowych II RP - spotkanie regionalne RPO w Jeleniej Górze

Data: 2017-03-27

- Rzecznik musi bardzo dobrze rozumieć, jak funkcjonuje Polska. Nie tylko ze skarg i wniosków, ale z rozmów z ludźmi. Na spotkaniach dowiadujemy się i o procesach społecznych, i o konkretnych sprawach, w których możemy interweniować – zaczął spotkanie w Jeleniej Górze Adam Bodnar

Na spotkanie z RPO w Domu 7 Marzeń przyszło w Jeleniej Górze około 20 osób.

Służba zdrowia

Zwróciliśmy się do RPO z wnioskiem w sprawie spadającej liczby lekarzy. Wyliczyliśmy, że od 1996 r. kształci się rocznie o 1600 lekarzy mniej. Naszym zdaniem to poważny problem, ale wniosek został zbagatelizowany. Także przez RPO.

- To się wytłumaczę. Biuro RPO to duży zespół z wypracowaną przez lata praktyką działania. Zmian nie da się wprowadzić gwałtownie. Właśnie po to jeżdżę po kraju, żeby się dowiedzieć, co nam umknęło. Ale mieliśmy w tym czasie wystąpienia w tej tematyce – choćby w sprawie dostępu do zawodu lekarza dla osób z innych krajów.

Sprawy osób z niepełnosprawnością intelektualną

- Coraz częściej osoby te są naciągane na kredyty. Prawo ich w żaden sposób nie chroni. Nawet jeśli rodzina zdecyduje się na przeprowadzenie ubezwłasnowolnienia i tak - zwłaszcza jeśli niepełnosprawność nie jest widoczna na pierwszy rzut oka – banki nie mogą sprawdzić zdolności do czynności prawnych i dopuszczają do zaciągania zobowiązań przez takie osoby. To kwestia i 100, i 200 tysięcy (chwilówki, zakupy ratalne, kredyty). W efekcie całe rodziny mogą tracić majątek. Nic też nie chroni banków przed sytuacją, w której taki klient nigdy nie będzie w stanie spłacić zobowiązania.

Społeczny rzecznik osób z niepełnosprawnościami interweniował w takich przypadkach w Jeleniej Górze aż 15 razy.

Rzecznik: bardzo prosimy o materiały, bo tej sprawie musimy się przyjrzeć.

Ochrona środowiska i decyzje administracyjne

Ludzie są regularnie wykluczani z decyzji w sprawach lokalizacji inwestycji uciążliwych dla lokalnych społeczności. To na ogół przetwórnie odpadów – tam, gdzie dawne zakłady przemysłowe przestają działać, władze lokalne szukają inwestycji, w tym takich.

Rzecznik – odpowiada Adam Bodnar – stale upomina się o regulacje w sprawie odorów. Przyłącza się też do spraw mających wpływ na środowisko lokalne. Tym też się może zająć.

Polskie obligacje skarbu państwa z lat 30. XX wieku

Te obligacje gwarantowało państwo polskie. Sprawa nie została do tej pory załatwiona. Państwo nie wykupuje tych papierów. Banki nie chcą rozmawiać o ugodach.

- W sprawie tych obligacji występowali moi poprzednicy (por. wystąpienie RPO Janusza Kochanowskiego z 2008 r.) To ma pewien związek z reprywatyzacją – skoro tego problemu nie udało się załatwić, to i z obligacjami nadal jest problem. Zastanowimy się, co RPO może w tej sprawie zrobić.

Osoby chorujące na SM

- Chodzi o kompleksową opiekę dla chorych. Państwo nie gwarantuje np. rzeczy podstawowej – rehabilitacji ruchowej. My to załatwiamy w ramach naszego stowarzyszenia (PTSM). To naprawdę kwesta praw obywatelskich, więc może zainteresuje RPO?

- Tak, to problem wielokrotnie zgłaszany Rzecznikowi. Przygotowujemy obszerne wystąpienie w tej sprawie.

Prawa obywateli

- Jakie mamy prawa? Głosujemy raz na kadencję, a potem władz już nie interesuje, co uważamy.

Adam  Bodnar: - Nie, prawo wyborcze, to nie jedyne prawo. I na tym się nie kończy. Mamy prawo do dostępu do informacji publicznej, do krytyki, do udziału w manifestacjach, do zadawania pytań, organizowania się we wspólnym celu, do formułowania propozycji, do składania petycji w końcu – do kupowania lokalnej prasy, bo silne niezależne media potrafią patrzeć władzy na ręce. 

Przyszłość trzeciego sektora

Jest na sali wielu przedstawicieli organizacji pozarządowych. Jaki los szykują nam władze? Co Pan wie o planowanej centralizacji?

- Wiem, że jest projekt, a rząd poddał go konsultacjom, ale nadal wiele poważnych organizacji pozarządowych bardzo głęboko go krytykuje. Także Rządowe Centrum Legislacji zgłosiło poważne uwagi. Wiadomo też, że Narodowe Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego nie obejmie swoim zarządem funduszy norweskich, a i poszczególni ministrowie nie garną się do tego, by oddawać „swoje” fundusze dla organizacji do rządowego centrum. 

Rzecznik pisze do sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka w sprawie zmiany przepisów dotyczących odszkodowań dla rodzin osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

Data: 2017-02-20

Rzecznik Praw Obywatelskich, wielokrotnie, w wystąpieniach kierowanych do Ministra Sprawiedliwości, podnosił problem dotyczący przesłanki domicylu określonej w art. 8 ust. 2a ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (dalej: „ustawa lutowa”).

Jak wynika z ww. przepisu, jednym z warunków uzyskania uprawnień do odszkodowania i zadośćuczynienia za szkodę i krzywdę wyrządzonych represjami radzieckich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości jest to, by osoba represjonowana mieszkała w chwili składania wniosku, bądź w chwili śmierci w Polsce. Warunek ten jest spełniony wówczas, gdy represjonowany mieszka obecnie lub mieszkał w chwili śmierci w obecnych graniach Państwa Polskiego, tj. granicach ustalonych dnia 5 lutego 1946 r. z późniejszymi zmianami, chyba, że zgon nastąpił przed tą datą.

W katalogu osób uprawnionych do ubiegania się o odszkodowanie pominięto obywateli Polski, którzy zginęli podczas walki o jej niepodległość lub ponieśli śmierć wskutek represji radzieckich organów ścigania, lecz mieszkali i zmarli na terenach, które Polska utraciła dopiero w lutym 1946 r. Zdaniem Rzecznika w odniesieniu do tych osób, które wszakże walczyły na rzecz niepodległości Kraju i w związku z tym poniosły śmierć, przesłanka domicylu w chwili śmierci jest nieracjonalna, nadmierna i powoduje zablokowanie możliwości dochodzenia roszczeń przez bliskich osób represjonowanych. Taka sytuacja zaś może budzić wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnych zasad: zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także równości.

W piśmie z dnia 8 lutego 2017 r. Minister Sprawiedliwości uznał, iż pogląd Rzecznika odnośnie do zasadności zmiany zakresu podmiotowego ustawy lutowej w pełni zasługuje na aprobatę. Zaproponował też nadanie art. 8 ust. 2a ustawy lutowej nowego brzmienia, uwzględniającego postulat Rzecznika.

Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego z prośbą o poinformowanie o zajętym stanowisku oraz o rozważenie wprowadzenia odpowiednich zmian w ramach prac nad senackim projektem ustawy o zmianie ustawy lutowej.

Minister Sprawiedliwości zgadza się z RPO w sprawie odszkodowań dla rodzin osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego

Data: 2017-02-14

Od ponad roku RPO zabiega o zmianę przepisów, które uzależniają prawo do odszkodowania za śmierć osoby bliskiej od tego, czy zginęła ona na terytorium obecnej Rzeczypospolitej, czy poza nią, na wschodzie.

Chodzi o ustawę z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (Dz.U z 2015 r. poz. 1853).

Została ona skonstruowana tak, że odszkodowanie przysługuje tym, którzy w chwili składania wniosku mieszkali w Polsce. – A przecież – zauważa RPO  - osoby, które mieszkały na wschodzie, za dzisiejszymi granicami Polski, nie wyjechały z niej. To granice się przesunęły.

Minister sprawiedliwości zgadza się z tym rozumowaniem. Tłumaczy, że owszem, przepisy ustawy z 1991 r. są celowe i zasadne w przypadku osób, które przeżyły represje i po ustaleniu nowych granic Polski mogły "dokonać świadomego wyboru miejsca zamieszkania i przynależności państwowej". Ale zmarli (skazani na karę śmierci lub zmarli w radzieckim więzieniu) nie decydowali, w jakiej ziemi spoczną, a od tego teraz zależy prawo ich bliskich do odszkodowania.

- Należy uznać, iż pogląd Pana Rzecznika odnośnie zasadności zmiany art. 8 ust. 2a ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego zasługuje w pełni na aprobatę –  pisze w imieniu ministra Zbigniewa Ziobry wiceminister Marcin Warchoł. - Ewentualnego rozważenia wymaga nadanie przywołanemu przepisowi brzmienia:

„Art. 8 ust. 2a. Uprawnienia określone w ust. 1 przysługują również osobom mieszkającym obecnie w Polsce, albo w chwili śmierci w Polsce bądź na terytorium Polski w granicach ustalonych w Traktacie Ryskim poza obecnym terytorium Polski, represjonowanym przez radzieckie organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości lub organy pozasądowe, działające na obecnym terytorium Polski w okresie od dnia 1 lipca 1944 r. do dnia 31 grudnia 1956 r. oraz na terytorium Polski w granicach ustalonych w Traktacie Ryskim, w okresie od dnia 1 stycznia 1944 r. do dnia 31 grudnia 1956 r.. za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego lub z powodu takiej działalności. Żądanie odszkodowania i zadośćuczynienia należy zgłosić w sądzie okręgowym, w którego okręgu zamieszkuje osoba składająca żądanie; sąd ten jest właściwy do rozpoznania sprawy. Przepis art. 1 ust. 3 stosuje się odpowiednio, zaś przepisy art. 9-11 nie mają zastosowania".

Minister sprawiedliwości stwierdza jednocześnie, że taka zmiana przepisów nie jest teraz w gestii administracji rządowej -  w Sejmie procedowany jest obecnie senacki projekt ustawy o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego  i do niej można wprowadzić zmiany, o które chodzi Rzecznikowi.

 „Wydaje się zatem, iż kwestia przesłanki domicylu jako jednego z warunków uzyskania uprawnienia do odszkodowania i zadośćuczynienia mogłaby zostać na wniosek Pana Rzecznika rozważona w toku prac nad projektem ustawy o zmianie ustawy o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego (druk sejmowy nr 665) – pisze wiceminister Warchoł.

Warto wiedzieć, że ten senacki projekt ustawy, na który powołuje się Ministerstwo, powstał jako reakcja na postulaty RPO, dzięki współpracy Rzecznika Praw Obywatelskich z senacką Komisją Praw Człowieka, Praworządności i Petycji.

O pracy koronera, lokalnych powodziach i problemach przedsiębiorców – Adam Bodnar z wizytą w powiecie lubańskim

Data: 2017-02-02

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się ze starostą lubańskim Walerym Czarneckim oraz jego współpracownikami.

Tematem rozmowy były m.in. kwestie dotyczące zawodu koronera - kto i na jakich zasadach powinien go powoływać, z jakich pieniędzy powinien być opłacany.

Ważnym wątkiem spotkania były też fundusze na rzecz usuwania skutków powodzi w powiatach górskich takich jak powiat lubański, jeleniogórski. W latach 2012-2016 co roku powódź dotykała te regiony. Specyficzne ułożenie geograficzne sprawia, że choć powódź trwała tu krótko - 2-3 godziny - to usuwanie jej skutków jest równie  uciążliwe i kosztowne jak w innych regionach Polski, gdzie tego typu katastrofy są bardziej spektakularne. Pomimo tego, że powiat lubański dostał wsparcie od Skarbu Państwa, musiał dołożyć pieniędzy z  funduszy samorządowych. To spowodowało zmniejszenie finansowania usług dla obywateli, takich jak oświata, pomoc społeczna itp. RPO zapowiedział przeprowadzenie analizy prawnej tego problemu oraz konsultacji z urzędami centralnymi.

Na spotkaniu ze starostą lubańskim omówiono również sprawę Państwa Sikorskich z Leśnej. Ci przedsiębiorcy nie otrzymali odszkodowania, w związku z decyzją nakazującą wstrzymanie działalności gospodarczej. Sprawa jest wielowątkowa, ciągnie się od 15 lat. RPO  przeprowadził wizję lokalną i spotkał się też z burmistrzem gminy Leśna Mirosławem Markiewiczem. Rozmawiano również o bieżących sprawach lokalnych.

Wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego w sprawie zainicjowania zmian legislacyjnych w celu nowelizacji tzw. ustawy lutowej

Data: 2017-01-16

Kolejny raz Rzecznik Praw Obywatelskich zasygnalizował problem dotyczący przesłanki domicylu określonej w art. 8 ust. 2a ustawy z dnia 23 lutego 1991 r. o uznaniu za nieważne orzeczeń wydanych wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległego bytu Państwa Polskiego, czyli tzw. ustawy lutowej.

Jak wynika z ww. przepisu, jednym z warunków uzyskania uprawnień do odszkodowania i zadośćuczynienia za szkodę i krzywdę wyrządzonych represjami radzieckich organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości jest to, by osoba represjonowana mieszkała w chwili składania wniosku, bądź w chwili śmierci w Polsce. Warunek ten jest spełniony wówczas, gdy represjonowany mieszka obecnie lub mieszkał w chwili śmierci w obecnych graniach Państwa Polskiego, tj. granicach ustalonych dnia 5 lutego 1946 r. z późniejszymi zmianami, chyba, że zgon nastąpił przed tą datą.

W katalogu osób uprawnionych do ubiegania się o odszkodowanie pominięto obywateli Polski, którzy zginęli podczas walki o jej niepodległość lub ponieśli śmierć wskutek represji radzieckich organów ścigania, lecz mieszkali i zmarli na terenach, które Polska utraciła dopiero w lutym 1946 r. Zdaniem Rzecznika w odniesieniu do tych osób, które wszakże walczyły na rzecz niepodległości  Kraju i w związku z tym poniosły śmierć, przesłanka domicylu w chwili śmierci jest nieracjonalna, nadmierna i powoduje zablokowanie możliwości dochodzenia roszczeń przez bliskich osób represjonowanych. Taka sytuacja zaś może budzić wątpliwości z punktu widzenia konstytucyjnych zasad: zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa, a także równości.

Rzecznik zwrócił się do Ministra o dokonanie analizy przedstawionej problematyki i rozważenie zainicjowania stosownej nowelizacji, a także o poinformowanie o zajętym stanowisku w powyższej materii.