Zawartość
Liczba całkowita wyników: 162

Sprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym

Data początkowa
np.: 04/2021
Data końcowa
np.: 04/2021
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Wyrok TK ws misji RPO w wypadku niewybrania następcy zapowiedziany na 15 kwietnia na godz.9.00

Data: Od 2021-04-12 do 2021-04-13, 2021-04-15
  • Trybunał Konstytucyjny 15 kwietnia o godz. 9 ogłosi wyrok w sprawie wniosku posłów PiS, którzy twierdzą, że przepisy pozwalające RPO działać po zakończeniu kadencji, do czasu wyboru następcy, są sprzeczne z Konstytucją.
  • Reprezentujący wnioskodawców i Sejm posłowie stwierdzili w TK, że przepis ten nie stanowił wcześniej problemu, ale obecnie wymaga analizy Trybunału, gdyż wobec politycznej sytuacji w parlamencie nie ma gwarancji, że uda się wybrać nowego RPO.
  • - Jestem tu, bo przez jakiekolwiek naruszenie stabilności instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich obywatele stracą możliwość korzystania z art. 80 Konstytucji. Bo skarg nie wysyła się do budynku, ale do urzędnika państwowego, który ma wypełniać standardy niezależności wskazanych w Konstytucji – powiedział Adam Bodnar
  • Rozprawa obyła się 12 i 13 kwietnia.

W dziesiątym ogłoszonym terminie TK rozpoczął postępowanie w sprawie wniosku posłów PIS z września 2020 r. dotyczącego mandatu RPO po upływie jego kadencji – w razie niewybrania jego następcy.

Kadencja RPO Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich VII kadencji, upłynęła 9 września 2020 r. Do tej pory nie został wybrany jego następca, bo nie udaje się znaleźć kandydata, którego zaaprobowałby Sejm i Senat. W tej sytuacji zgodnie z art. 3 ust. 6 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich dotychczasowy RPO pełni swoją misję.

Zdaniem posłów PiS przepis ten sprzeczny jest z art. 2 Konstytucji RP tj. zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz wywodzoną z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jak również z zasadą sprawiedliwości, z art. 209 ust. 1 Konstytucji RP, określającym okres kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z art. 7 Konstytucji RP.

Rzecznik wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z Konstytucją. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności, którą osłabiłoby jego usunięcie. Przy jego tworzeniu wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. A podobne przepisy dotyczą też prezesów NIK i NBP. To organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany.

Sprawę ocenia Trybunału Konstytucyjnego w składzie orzekającym:

  • Prezes TK Julia Przyłębska – przewodnicząca składu
  • sędzia TK Stanisław Piotrowicz - sprawozdawca
  • sędzia TK Justyn Piskorski
  • sędzia TK Bartłomiej Sochański
  • sędzia TK Wojciech Sych

Ze względu na obostrzenia pandemiczne instytucję Rzecznika Praw Obywatelskich mogła w tej sprawie reprezentować tylko jedna osoba, dlatego prof. Adam Bodnar wystąpił przed Trybunałem osobiście.

Na początku wniósł o odroczenie rozprawy do czasu doręczenia rozstrzygnięcia decyzji ws niewłączania Julii Przyłębskiej ze składu orzekającego. Julia Przyłębska zarządziła pięciominutową przerwę w celu sporządzenia odpisu postanowienia, w którym TK odrzucił wniosek RPO o wyłączenie sędzi Przyłębskiej ze składu z powodu manipulacji składem orzekającym.

Następnie przedstawiciele stron przekazali Trybunałowi swoje stanowiska w sprawie.

Stanowiska stron

Poseł Marek Ast (PiS) w imieniu wnioskodawców:

- Przepis pozwalający RPO działać po upływie kadencji do czasu wybrania następcy jest niekonstytucyjny. Gdyby taka była wola ustawodawcy, wpisałby to do Konstytucji, tak jak w przypadku prezydenta czy Rady Ministrów, albo dalby w Konstytucji delegację do uregulowania tego w ustawie -powiedział

Poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS) w imieniu Sejmu:

- Przepis ustawy jest niezgodny z Konstytucją, gdyż modyfikuje przepisy samej Konstytucji, który mówi o tym, że kadencja RPO trwa pięć lat - stwierdził. Dodał, że kadencji tej nie można jej wydłużać ani skrócić, a w obecnej sytuacji obywatele nie mogą mieć pewności, czy czynności wykonywane przez urzędującego RPO są legalne.

Prok. Stanisław Bończak z Prokuratury Krajowej podtrzymał stanowiska posłów PiS.

Adam Bodnar RPO VIII Kadencji:

Na początku wystąpienia RPO zwrócił uwagę na wadę prawną postanowienia TK o oddaleniu jego wniosku RPO ws sędzi Julii Przyłębskiej. Julia Przyłębska przerwała mu i wskazała, by skupił się na meritum sprawy.

Prof. Adam Bodnar zaczął więc od tego, że wniosek grupy posłów o niezgodności przepisów pozwalających mu pomagać obywatelom po zakończeniu kadencji – do czasu wyboru następcy - został złożony przez posłów PIS dopiero po zakończeniu tej RPO. Dopiero wtedy dostrzeżono niezgodność z prawem. –  Dlaczego ta wątpliwość pojawiła się dopiero wtedy, skoro wnioskodawca mógł tę lukę wypełnić wcześniej? - zapytał

Zwrócił też uwagę na kwestię proceduralne: pierwotny wniosek posłów PIS został rozszerzony o zarzut sprzeczności z kolejnymi artykułami Konstytucji – nie ma do tego podpisów posłów-wnioskodawców. Tę okoliczność należałoby wziąć pod uwagę – bo jak Trybunał ma się wypowiadać się w sprawie zarzutu, pod którym wnioskodawcy się nie podpisali?

Oceniając główny zarzut: że nie ma prawa sprawować mandatu, mimo że nie ma jego następcy, RPO przypomniał konstytucyjne umocowanie dla praw obywatelskich, na straży których stoi:

Konstytucja w preambule mówi „pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność”, a gwarancje praw i wolności zawiera w art. 5 („Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”).

- Nie da się zagwarantować praw obywatelskich – gwarantowanych Konstytucją – jeśli nie gwarantuje się nieprzerwanej działalnością RPO – podkreślił prof. Bodnar.

Przypomniał, że wszyscy Rzecznicy (z wyjątkiem zmarłego tragicznie w katastrofie smoleńskiej RPO Janusza Kochanowskiego) wykonywali swe działania po zakończeniu kadencji. RPO Andrzej Zoll formalnie zakończył kadencję 1 lipca 2005 r., a funkcję sprawował do 16 lutego 2006 r., kiedy pałeczkę przejął RPO Kochanowski. W ciągu tych siedmiu miesięcy RPO Zoll wniósł 16 wniosków do TK, sześć pytań prawnych do poszerzonego składu Sadu Najwyższego. Wystąpienia te dotyczyły  kluczowych kwestii jak zaostrzenie sankcji karnych za zabójstwo, sytuacja w aresztach i więzieniach, czy ubezwłasnowolnienie. Uzyskane przez RPO rozstrzygnięcie w sprawie ubezwłasnowolnienia ma niezwykłe znaczenie w polskim systemie prawnym

RPO zauważył też, że zasada, że osoby, których kadencja jest określona w Konstytucji, pełnią działania do czasu powołania następcy, jest znana w polskim systemie prawnym. Dotyczy ona m.in. takich konstytucyjnych instytucji jak NBP i NIK.

W Konstytucji nie ma przepisu, że prezes NBP wykonuje zadania do czasu powołania następcy. Mówi tylko, że zasady jego pracy określa ustawa o NBP. A ta ustawa wskazuje, że prezes NBP sprawuję funkcję do czasu powołania następcy. Nigdy nie było to kwestionowania

Adam Bodnar zauważył też, że analogiczne przepisy dotyczą też Rzecznika Praw Dziecka. RPD Marek Michalak w 2018 r.  wykonywał zadania przez 3,5 miesiąca po zakończeniu kadencji – do czasu wyboru RPD Mikołaja Pawlaka.

- Także przepisów dotyczących RPO nikt nigdy nie kwestionował – do września 2020 r. – podkreślił Adam Bodnar.

Zauważył, że także w Sejmie takich wątpliwości nie było. Bo przecież gdy Sejm pracował nad poselskim projektem nowelizacji ustawy o RPO, Biuro Analiz Sejmu przygotowało formalną opinię (zatwierdzoną przez wiceszefa BAS), która wprost stwierdza, że analizowane dziś przez TK przepisy nie budzą wątpliwości prawnej. .

Znaczenie przepisów o możliwości działania RPO po upływie kadencji

RPO podkreślił, że zasada ciągłości funkcjonowania organów państwa jest kluczowa dla praw obywateli. - Co by było, gdyby prezes NBP nie mógł podejmować zadań? Czy mamy powiedzieć obywatelom Przepraszamy, nie macie teraz RPO, a listy musicie kierować na inny adres niż Aleja Solidarności 77”?

Przecież prawo wystąpienia do Rzecznika Praw Obywatelskich jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję (art. 80 Konstytucji: „Każdy ma prawo wystąpienia, na zasadach określonych w ustawie, do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej”) – podkreślił.

Zwrócił też uwagę, że przepis nakazujący ustępującemu RPO pełnić misję, jeśli parlament nie wybierze jego następcy, zmuszać obie izby parlamentu do osiągnięcia kompromisu. W razie trudności należy szukać rozwiązań politycznych, ale nie uchylać przepis. Kandydata na RPO mógłby np. wskazać Marszałek Sejmu. Ma takie uprawnienia, ale z nich nie skorzystał.

- W piśmie wnioskodawców pojawia się argument, że kwestionowany przepis narusza zasadę zaufania obywatela do Państwa. Jest przeciwnie – ten przepis wzmacnia to zaufanie, bo gwarantuje działanie instytucji. Nie chodzi tu o przedłużenie kadencji, ale gwarancji dla praw obywateli – podkreślił  Adam Bodnar. I dodał: - Przepis ten został wprowadzony do ustawy o RPO w 1991 r w momencie, kiedy wprowadzono zasadę wspólnego wyboru RPO przez dwie izby parlamentu. Ta zasada została tylko powtórzyła Konstytucja z 1997 r.

Polskie rozwiązanie wzorem dla innych państw i instytucji międzynarodowych

Stwierdza się tam, że kwestionowany przed TK przepis pozwala chronić prawa człowieka. Takie rozwiązanie przejściowe jest zgodne z normami międzynarodowymi. Podobnie oceniła ten przepis Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytutu Ombudsmana, Europejska Sieć Rzeczników i Equinet. Następnie RPO przypomniał, że rozwiązanie obowiązujące w ustawie o RPO pozytywnie zaopiniowały międzynarodowe instytucje zajmujące się prawami człowieka, w tym Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, Komisję Wenecką, Międzynarodowy Instytut Ombudsmana, międzynarodową sieć ombudsmanów. Wszystkie one zwracały uwagę, że przepis ten jest jedną z gwarancji niezależności RPO. Dzięki temu polska instytucja spieszy się najwęższą akredytacją – akredytacją A w Global Alliance of National Human Rights Institutions działającej przy ONZ. To pokazuje, jak wysoka jest pozycja polskiego RPO i polskich rozwiązań systemowych w tym względzie – korzystało z nich wiele państw, a Europejski Ombudsman ma przepisy dotyczące trwania kadencji jakby skopiowane z polskich przepisów

RPO zwrócił też uwagę, że instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich wykonuje zadania nie tylko dotyczące ochrony praw człowieka i obywatela. RPO jest organem działającym na rzecz równości a także  pełni funkcję Krajowego Mechanizmy Prewencji Tortur (- Dziś reagowaliśmy na ryzyko nadużycia siły przez funkcjonariusza Policji w Głogowie - zauważył).

- Można różnie interpretować wniosek, zastanawiać się, czy chodzi o instytucję czy o osobę. Ale uznanie przepisów za niezgodne z Konstytucją uruchomi szereg procesów negatywnych dla praw obywateli. Jestem tu, bo przez jakiekolwiek naruszenie stabilności instytucji RPO obywatele stracą możliwość korzystania z art. 80 Konstytucji. Bo skarg nie wysyła się do budynku, ale do urzędnika państwowego, który ma wypełniać standardy niezależności wskazanych w Konstytucji.

RPO ma stać na straży praw i wolności obywateli określonych w Konstytucji.

Odpowiedzi stron

Poseł Ast: Wskazał, że problem z rozszerzeniem wniosku poselskiego nie istnieje, gdyż dokonał się „w ramach udzielonego mu pełnomocnictwa”.

- To prawda, że poprzedni rzecznicy pełnili funkcję po zakończeniu kadencji, ale wtedy nie było takiej sytuacji politycznej jak teraz – gdy ze względu na postawę Senatu nie daje się wybrać RPO i kadencja może zostać wydłużona w nieskończoność – powiedział poseł Ast

Poseł Mularczyk nie zgodził się z argumentami RPO. - Obecnie niemożności wyboru RPO może trwać w nieskończoność, co może oznaczać, że Adam Bodnar będzie pełnił funkcję do emerytury, a to nie jest zgodne z Konstytucją - stwierdził.

Poseł Mularczyk powiedział też, że szanuje opinie instytucji międzynarodowych, ale to tylko materiał pomocniczy, bo w Polsce to Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga o zgodności z Konstytucją. Poseł Mularczyk zapewnił o pełnym zaufaniu do TK i wyraził przekonanie, że jakikolwiek będzie wyrok, nie będzie on zagrażał prawom i wolnościom obywatelskim. A TK powinien mieć możliwość oceny przepisów, które wcześniej nie budziły wątpliwości, ale wobec obecnej sytuacji w polskim parlamencie takie wątpliwości budzą.

Prokurator Bończak nie zgłosił uwag.

RPO Adam Bodnar na koniec przypomniał, że obywatele nie mają problemu z zaufaniem do instytucji RPO mimo zakończenia kadencji RPO. - Nie spadla liczna wniosków do RPO, obywatele m.in. wnoszą stale o skargi nadzwyczajne – powiedział.

Dodał też: w Polsce jest co najmniej kilka tysięcy osób, które spełniają wymogi ustawowe i mogą zostać  wybrane na stanowisko RPO. Dlaczego takiego kandydata się nie szuka? Przecież to rozwiązałoby problem i nie trzeba by było przestrzegać przed tym, że Bodnar będzie RPO do emerytury.

Pytania sędziów TK 13 kwietnia 2021 r.

Po wznowieniu posiedzenia 13 kwietnia sędziowie TK zadawali stronom pytania.

Sędzia sprawozdawca Stanisław Piotrowicz pytał, jaki jest status prawny osoby pełniącej obowiązki RPO po upływie 5-letniej konstytucyjnej kadencji.

- To tylko osoba pełniąca obowiązki, forma nieznana Konstytucji – odpowiedział przedstawiciel wnioskodawców Marek Ast. - To fikcja prawna, że mamy dziś RPO – dodał przedstawiciel Sejmu Arkadiusz Mularczyk. - Nie jest tak, że nie mamy RPO, to zbyt daleko idące i nieuprawnione, bo podobna sytuacja jest przy prezesie NBP czy NIK – ocenił zaś prok. Stanisław Bończak.

Adam Bodnar: Wszyscy niemal Rzecznicy pełnili swe obowiązki po upływie  kadencji, oprócz Janusza Kochanowskiego. Nikt wtedy nie mówił, że to tylko osoby „pełniące obowiązki”. Ustawa o RPO nie ogranicza czasowo takiej sytuacji, ale zasady konstytucyjne przewidują współpracę Sejmu i Senatu w sprawie szybkiego wyboru RPO. Art. 80 Konstytucji to esencja działań RPO, który ma wszystkie niezbędne kompetencje do działań do czasu powołania następcy. To moralny obowiązek i zadanie wobec państwa i obywateli, pełnić funkcję po upływnie kadencji. To służy realizacji  art. 80 Konstytucji.

Piotrowicz indagował, ile spraw podjął RPO od czasu upływu  kadencji we wrześniu 2020 r. – Praca w ostatnich miesiącach  dotyczy tego samo co przed 9 września 2020 r.; stoję na straży praw i wolności;  odpowiadam na skargi obywateli, składałem też dużo skarg nadzwyczajnych w tym czasie do SN. RPO uczestniczy też co najmniej  w kilkudziesięciu postępowaniach sądowych; występuje np., do WSA ws. kar sanepidu, które albo nie mają  umocowania ustawowego, albo też są nadmierne.

- Gdyby zaskarżony artykuł ustawy o RPO został uznany przez TK za niekonstytucyjny, to jaki byłby pański status w tych sprawach sądowych? – dociekał Piotrowicz. - Mam nadzieję, że tak się nie stanie, ale sądy nie kwestionują statusu RPO w okresie po upływie kadencji; tak zawsze było - padła odpowiedź Adama Bodnara.  

- Czy może pan zaszkodzić obywatelom, bo może się zdarzyć, że sąd zakwestionuje pana status? – spytał Piotrowicz. - Nie mam takiej obawy, bo sądy tego nie kwestionują – wyjaśnił RPO. - I słusznie, bo jest domniemanie konstytucyjności, a przepis ten nie był wcześniej poddany kontroli TK - wtrącił Piotrowicz.

- Czy jest jednolity model instytucji Ombudsmana w państwach UE? – pytał dalej sędzia-sprawozdawca. – Jednolitego modelu oczywiście nie ma,  a niektóre państwa, jak Niemcy czy Wlk.  Brytania, w ogóle nie mają Ombudsmana. Polska stworzyła  model Ombudsmana, który został przyjęty w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, jak np. Ukraina, Serbia, Czechy, Łotwa, Słowacja, Rumunia. W wielu państwach Europy pełni on swą funkcję do wyboru następcy – mówił Bodnar.

Dodał, że w niektórych krajach Ombudsman nie jest zakotwiczony  konstytucyjnie. Liczy się jednak to, że wszędzie pełni on funkcję polegającą na badaniu naruszeń prawa człowieka i rozpatrywaniu skarg obywateli, w sposób niezależny od organów władzy. To służba, która wynika z przysięgi.

- Jeśli ratownik pełni służbę na kąpielisku do godz. 12.00, a następca się nie zjawia, to on nie może opuścić tego miejsca i patrzy nadal, czy się ktoś nie topi. Na tym polega właśnie i rola RPO: państwo nie zaprzestanie bowiem  naruszeń, gdy kończy się kadencja i ktoś musi patrzeć władzy na ręce. Ustawodawca uznał, że nie trzeba tego określać na poziomie Konstytucji, ale na poziomie ustawy, a taki  sam przepis odnosi się do prezesów NBP i NIK. W świetle ustawy dziś jestem Rzecznikiem Praw Obywatelskich, który wykonuje obowiązki do powołania następcy – oświadczył RPO.

Dodał, że nie starał się o drugą kadencję, bo nie chciał zabiegać o poparcie polityczne. Komisja Wenecka uznaje zaś, że kadencja RPO powinna być tylko jednorazowa.

Oprócz Piotrowicza pytania zadawał takze Justyn Piskorski - i tylko do RPO. Nie było pytań do przedstawicieli pozostałych stron.

Po wysłuchaniu odpowiedzi Trybunał uznał sprawę za dostatecznie wyjaśnioną. Strony podtrzymały swoje stanowiska. Wyrok ma zostać ogłoszony 15 kwietnia o godz. 9.00.

VII.511.44.202

RPO do TK: wyłączyć K. Pawłowicz i S. Piotrowicza ze sprawy pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej SN ws. jej zawieszenia przez TSUE

Data: 2021-04-14
  • Na brak obiektywności Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza wskazują liczne i skrajnie jednostronne ich wypowiedzi nt. reformy  wymiaru sprawiedliwości
  • Oboje, jako  posłowie partii rządzącej i członkowie KRS, uczestniczyli w pracach nad zmianami sądownictwa, m.in. powołaniem nowych izb w  Sądzie Najwyższym i wskazaniem kandydatów do nich
  • K.Pawłowicz mówiła zaś w 2013 r., że „traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję  (..) Jestem z gruntu przeciwna Unii. Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło”
  • Jeśli ta wypowiedź nie będzie podstawą jej wyłączenia ze składu, wtedy należy uznać, że TK chroni sędziów wyłącznie z powodów korporacyjnych, a ustawowe przesłanki wyłączenia są bez znaczenia

- Jako sędziowie TK mają oni dokonać oceny bezpośrednio wiążącej się z ich uprzednią aktywnością polityczną oraz aktami, które uchwalali jako członkowie kolegialnych organów. Ich działalność przyczyniła się do nielegalnych zmian w wymiarze sprawiedliwości i wywołania głębokiego kryzysu konstytucyjnego – wskazuje rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar w piśmie procesowym do TK.

Opisane w nim okoliczności dyskwalifikują ich co do orzekania w tej sprawie. Ich udział rodzi najpoważniejsze obawy o rzetelność  postępowania i konstytucyjność jego wyniku.

Osoby te powołano do składu orzekającego nie po to by obiektywnie i bezstronnie oceniły przekazane Trybunałowi zagadnienia i argumenty. Wprost przeciwnie, powołano je po to, by zapewnić ochronę działaniom organów krajowych naruszających Konstytucję. Udział w tych działaniach osób, które zostały powołane do składu orzekającego, ma dawać gwarancję, że tak się właśnie stanie.

Pytanie SN i wniosek Rzecznika o umorzenie sprawy przez TK

15 maja 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu TK w sprawie pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego z 9 kwietnia 2020 r. (sygn. P 7/20). Wniósł o umorzenie sprawy z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Chodzi o pytanie, czy Polska zobowiązana jest natychmiast wykonać postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pytanie zadali sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN dzień po tym, jak TSUE podważył legalność ich działania. Wielka Izba TSUE, na wniosek Komisji Europejskiej, 8 kwietnia 2020 r. zawiesiła bowiem funkcjonowanie ID SN.

SN spytał TK, czy art. 4 ust. 3 zdanie 2 TUE w zw. z art. 279 TfUE w zakresie, w jakim skutkuje obowiązkiem państwa członkowskiego Unii Europejskiej polegającym na wykonywaniu środków tymczasowych odnoszących się do kształtu ustroju i funkcjonowania konstytucyjnych organów władzy sądowniczej tego państwa, jest zgodny z art. 2, art. 7, art. 8 ust. 1 i art. 90 ust. 1 w zw. z art. 4 ust. 1 Konstytucji.

RPO wskazał, że nie została spełniona przesłanka podmiotowa uprawniająca ID SN do skierowania pytania. Jest ona bowiem podmiotem niebędącym sądem w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Pytanie prawne może zadać sąd w rozumieniu art. 175 Konstytucji, a więc państwowy organ władzy sądowniczej, oddzielony i niezależny od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Izba Dyscyplinarna SN nie ma tych cech.

Rzecznik podkreślił, że TSUE zawiesił przepisy ustawy z 8 grudnia 2017 r. o SN ustanawiające Izbę Dyscyplinarną oraz określające jej właściwość. Dowodzi to, że nie tylko na gruncie krajowym dostrzeżono brak przymiotu sądu ID SN.

TK nie jest uprawniony do oceny orzeczeń TSUE. Zarówno ID SN w pytaniu prawnym, jak i Prokurator Generalny, który przedstawił w tej sprawie stanowisko - wybiórczo i z pominięciem całokształtu okoliczności - odwołują się do orzeczeń Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec, celem usprawiedliwienia podejmowanych działań. Natomiast z analizy orzeczeń FTK płyną zupełnie odmienne wnioski.

Rozprawę TK wyznaczył na 28 kwietnia 2021 r. Skład to: Krystyna Pawłowicz (przewodniczący), Bartłomiej Sochański (sprawozdawca) oraz Zbigniew Jędrzejewski, Stanisław Piotrowicz i Justyn Piskorski.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie Krystyny Pawłowicz

Podlega ona wyłączeniu z uwagi na okoliczności dotyczące jej wcześniejszego udziału w życiu politycznym,  pracach nad zmianami w wymiarze sprawiedliwości, udziału w głosowaniach sejmowych oraz w ramach Krajowej Rady Sądownictwa.

Jako posłanka VII i VIII kadencji była zaangażowana w prace nad ustawami dotyczącymi zmian w wymiarze sprawiedliwości, była członkiem KRS od listopada 2015 r. do listopada 2019 r., wielokrotnie wypowiadała się publicznie na tematy związane ze zmianami w sądownictwie, a także zdecydowanie prezentowała poglądy dotyczące Unii Europejskiej.

RPO przypomina takie m.in. jej wypowiedzi: 

  •  „sądy stanęły niestety po stronie opozycji i tworzą wspólnie jedną wielką opozycyjną partię w Polsce, antydemokratyczną, bo nie przyjmujecie wyniku wyborów (…). Środowisko sędziowskie wymaga odzyskania dla demokracji. Państwo powinniście jak w Korei przejść reedukację w obozach uczących demokracji”;
  • o „sędziach polskich błagających Niemców o «opiekę i odpowiedzialność za Polskę», żebrzących o «natychmiastowe ingerencje», by 'wygrać' na czasie i uprzedzić polski Sejm w wyścigu o Polskę, (…) w wyścigu o zablokowanie naszych reform, oczyszczających naszą Ojczyznę m.in. z patologii władzy sądowniczej".

Wskazują one nie tylko na zdecydowany brak gwarancji bezstronności, ale i na to, że postawa skierowana przeciwko sędziom jest prezentowana bardzo konsekwentnie i z dużym zaangażowaniem.

A również obecnie K. Pawłowicz aktywnie bierze udział w dyskusjach i polemikach publicznych, korzystając z Twitttera i balansując na granicy naruszenia dóbr osobistych innych osób i ochrony ich danych osobowych (np. tweety nt. transpłciowego dziecka).

Sędzia wypowiadała się też często bardzo krytycznie wobec instytucji prawa międzynarodowego, np. „Polski Suweren odpowie UE i TSUE co myśli o bezprawnych działaniach a w istocie zamachu TSUE i polskich zbuntowanych sędziów na Polskę”.  O  Izbie Dyscyplinarnej SN mówił, że „cieszy się, że powstanie  „nowa Izba Dyscyplinarna dla osób różnych profesji prawniczych”, która będzie „POWAŻNIE oceniała i sądziła sprawy łamania prawa przez te - do tej pory faktycznie bezkarne – środowiska”.

O UE mówiła zaś w wywiadze prasowym z 2013 r.: „ja osobiście w ogóle nie akceptuję naszego członkostwa w UE (…). Traktat akcesyjny narusza naszą konstytucję, a wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie był polityczny. (…) Jestem z gruntu przeciwna Unii. Czekam i modlę się, żeby to się po prostu samo rozwaliło”.

W tej wypowiedzi sędzia zasadniczo antycypowała kierunek orzeczenia w niniejszej sprawie. Trudno o bardziej jednoznaczną wypowiedź i bardziej jaskrawy przykład braku obiektywizmu sędziego. Jeśli w ocenie Trybunału Konstytucyjnego ta wypowiedź, w sposób nie budzący wątpliwości przesądzająca treść orzeczenia, nie zostanie uznana za podstawę wyłączenia sędziego, wówczas należy uznać, że instytucja wyłączenia sędziego TK jest instytucją fasadową, zaś TK chroni sędziów Trybunału wyłącznie z powodów korporacyjnych, tj. z powodu posiadania przez nich statusu sędziego TK, zaś przesłanki ustawowe wyłączenia sędziego nie mają żadnego znaczenia i sędzia TK może prowadzić dowolną działalność polityczną będącym pewnym swego bezpieczeństwa prawnego.

Stosunek sędzi do UE jednoznacznie obrazuje również nazwanie unijnej flagi „szmatą” - "Naprawdę jest szmatą, to dla mnie szmata, bo kojarzy mi się z czymś bardzo złym, niedobrym, brudnym”. Wynika z tego wysoce negatywny stosunek do UE i prawa UE, które ma oceniać.

W komisji sprawiedliwości podczas prac nad ustawą o SN przyznała, że choć podzielała pogląd o niekonstytucyjności przepisów, to „z powodu umowy politycznej będzie głosowała tak jak jej klub”. Umowa polityczna ma zatem dla niej wartość większą niż poszanowanie przepisów Konstytucji. Pozwala to przypuszczać, że także w tej sprawie sędzia uzna wymogi konstytucyjne za drugorzędne, opowiadając się po stronie organów, w których władzę sprawują osoby związane z PiS, do którego sędzia należała zanim trafiła do TK.

Decydujące znaczenie powinien mieć także fakt, że była ona członkiem KRS od 25 listopada 2015 r. do 11 listopada 2019 r. i rekomendowała kandydatów na sędziów do Izby Dyscyplinarnej SN. Wypowiedzi sędzi dotyczące zaś ID  SN jednoznacznie przesądzają, że wątpliwości wobec Izby nie istnieją i – kierując się wyłącznie przesłankami politycznymi, nie prawnymi – akceptuje ona status prawny tej Izby i jej członków.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie Stanisława Piotrowicza

Niejednokrotnie udzielał wypowiedzi na temat zmian w sądownictwie. Nazywał środowiska sędziowskie „nadzwyczajną kastą” oraz oskarżał je o „działania antydemokratyczne”, odrzucając przy tym propozycje rzetelnej debaty.

W podobnym tonie sędzia Piotrowicz wypowiadał się jako członek KRS w sierpniu 2018 r. W odpowiedzi na protest zorganizowany przez Obywateli RP wyjaśniał, że działanie KRS ma na celu doprowadzenie do tego, aby „sędziowie, którzy są zwykłymi złodziejami, nie orzekali dalej”. Dwoje sędziów SN złożyło wtedy wobec polityka PiS pozew o ochronę dóbr osobistych. Sąd Okręgowy w Warszawie w I instancji zasądził przeprosiny oraz nakaz zapłaty 20 tys. zł na cel dobroczynny.

Inne wypowiedzi wskazuje na silną identyfikację z proponowanymi projektami i wyraźne zaangażowanie polityka i posła PiS w prace ustawodawcze.

Sędzia Piotrowicz wchodził również w skład zespołu KRS, który prowadził wysłuchania kandydatów na wolne miejsca do ID SN, a  jako członek KRS rekomendował prezydentowi osoby do nominacji do  niej.

Charakter wypowiedzi i wymiar jego zaangażowania w proces ustawodawczy związany z reformą sądownictwa, a także jego udział jako członka KRS w procedurze wyboru kandydatów do ID SN należy traktować jako okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności w rozumieniu art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o TK. Dotyczy to także K. Pawłowicz.

Ponadto RPO już wcześniej wniósł o wyłączenie od udziału Justyna Piskorskiego - jako osoby nieuprawnionej do orzekania w TK.

Rzecznik złożył także TK swe uzupełniające stanowisko (w załączniku poniżej)

VII.510.63.2020

Wyrok TK ws misji RPO w wypadku niewybrania następcy zapowiedziany na 15 kwietnia na godz.9.00

Data: Od 2021-04-12 do 2021-04-13, 2021-04-15
  • Trybunał Konstytucyjny 15 kwietnia o godz. 9 ogłosi wyrok w sprawie wniosku posłów PiS, którzy twierdzą, że przepisy pozwalające RPO działać po zakończeniu kadencji, do czasu wyboru następcy, są sprzeczne z Konstytucją.
  • Reprezentujący wnioskodawców i Sejm posłowie stwierdzili w TK, że przepis ten nie stanowił wcześniej problemu, ale obecnie wymaga analizy Trybunału, gdyż wobec politycznej sytuacji w parlamencie nie ma gwarancji, że uda się wybrać nowego RPO.
  • - Jestem tu, bo przez jakiekolwiek naruszenie stabilności instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich obywatele stracą możliwość korzystania z art. 80 Konstytucji. Bo skarg nie wysyła się do budynku, ale do urzędnika państwowego, który ma wypełniać standardy niezależności wskazanych w Konstytucji – powiedział Adam Bodnar
  • Rozprawa obyła się 12 i 13 kwietnia.

W dziesiątym ogłoszonym terminie TK rozpoczął postępowanie w sprawie wniosku posłów PIS z września 2020 r. dotyczącego mandatu RPO po upływie jego kadencji – w razie niewybrania jego następcy.

Kadencja RPO Adama Bodnara, Rzecznika Praw Obywatelskich VII kadencji, upłynęła 9 września 2020 r. Do tej pory nie został wybrany jego następca, bo nie udaje się znaleźć kandydata, którego zaaprobowałby Sejm i Senat. W tej sytuacji zgodnie z art. 3 ust. 6 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich dotychczasowy RPO pełni swoją misję.

Zdaniem posłów PiS przepis ten sprzeczny jest z art. 2 Konstytucji RP tj. zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz wywodzoną z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jak również z zasadą sprawiedliwości, z art. 209 ust. 1 Konstytucji RP, określającym okres kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich oraz z art. 7 Konstytucji RP.

Rzecznik wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z Konstytucją. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności, którą osłabiłoby jego usunięcie. Przy jego tworzeniu wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. A podobne przepisy dotyczą też prezesów NIK i NBP. To organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany.

Sprawę ocenia Trybunału Konstytucyjnego w składzie orzekającym:

  • Prezes TK Julia Przyłębska – przewodnicząca składu
  • sędzia TK Stanisław Piotrowicz - sprawozdawca
  • sędzia TK Justyn Piskorski
  • sędzia TK Bartłomiej Sochański
  • sędzia TK Wojciech Sych

Ze względu na obostrzenia pandemiczne instytucję Rzecznika Praw Obywatelskich mogła w tej sprawie reprezentować tylko jedna osoba, dlatego prof. Adam Bodnar wystąpił przed Trybunałem osobiście.

Na początku wniósł o odroczenie rozprawy do czasu doręczenia rozstrzygnięcia decyzji ws niewłączania Julii Przyłębskiej ze składu orzekającego. Julia Przyłębska zarządziła pięciominutową przerwę w celu sporządzenia odpisu postanowienia, w którym TK odrzucił wniosek RPO o wyłączenie sędzi Przyłębskiej ze składu z powodu manipulacji składem orzekającym.

Następnie przedstawiciele stron przekazali Trybunałowi swoje stanowiska w sprawie.

Stanowiska stron

Poseł Marek Ast (PiS) w imieniu wnioskodawców:

- Przepis pozwalający RPO działać po upływie kadencji do czasu wybrania następcy jest niekonstytucyjny. Gdyby taka była wola ustawodawcy, wpisałby to do Konstytucji, tak jak w przypadku prezydenta czy Rady Ministrów, albo dalby w Konstytucji delegację do uregulowania tego w ustawie -powiedział

Poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS) w imieniu Sejmu:

- Przepis ustawy jest niezgodny z Konstytucją, gdyż modyfikuje przepisy samej Konstytucji, który mówi o tym, że kadencja RPO trwa pięć lat - stwierdził. Dodał, że kadencji tej nie można jej wydłużać ani skrócić, a w obecnej sytuacji obywatele nie mogą mieć pewności, czy czynności wykonywane przez urzędującego RPO są legalne.

Prok. Stanisław Bończak z Prokuratury Krajowej podtrzymał stanowiska posłów PiS.

Adam Bodnar RPO VIII Kadencji:

Na początku wystąpienia RPO zwrócił uwagę na wadę prawną postanowienia TK o oddaleniu jego wniosku RPO ws sędzi Julii Przyłębskiej. Julia Przyłębska przerwała mu i wskazała, by skupił się na meritum sprawy.

Prof. Adam Bodnar zaczął więc od tego, że wniosek grupy posłów o niezgodności przepisów pozwalających mu pomagać obywatelom po zakończeniu kadencji – do czasu wyboru następcy - został złożony przez posłów PIS dopiero po zakończeniu tej RPO. Dopiero wtedy dostrzeżono niezgodność z prawem. –  Dlaczego ta wątpliwość pojawiła się dopiero wtedy, skoro wnioskodawca mógł tę lukę wypełnić wcześniej? - zapytał

Zwrócił też uwagę na kwestię proceduralne: pierwotny wniosek posłów PIS został rozszerzony o zarzut sprzeczności z kolejnymi artykułami Konstytucji – nie ma do tego podpisów posłów-wnioskodawców. Tę okoliczność należałoby wziąć pod uwagę – bo jak Trybunał ma się wypowiadać się w sprawie zarzutu, pod którym wnioskodawcy się nie podpisali?

Oceniając główny zarzut: że nie ma prawa sprawować mandatu, mimo że nie ma jego następcy, RPO przypomniał konstytucyjne umocowanie dla praw obywatelskich, na straży których stoi:

Konstytucja w preambule mówi „pomni gorzkich doświadczeń z czasów, gdy podstawowe wolności i prawa człowieka były w naszej Ojczyźnie łamane, pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność”, a gwarancje praw i wolności zawiera w art. 5 („Rzeczpospolita Polska strzeże niepodległości i nienaruszalności swojego terytorium, zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela oraz bezpieczeństwo obywateli, strzeże dziedzictwa narodowego oraz zapewnia ochronę środowiska, kierując się zasadą zrównoważonego rozwoju”).

- Nie da się zagwarantować praw obywatelskich – gwarantowanych Konstytucją – jeśli nie gwarantuje się nieprzerwanej działalnością RPO – podkreślił prof. Bodnar.

Przypomniał, że wszyscy Rzecznicy (z wyjątkiem zmarłego tragicznie w katastrofie smoleńskiej RPO Janusza Kochanowskiego) wykonywali swe działania po zakończeniu kadencji. RPO Andrzej Zoll formalnie zakończył kadencję 1 lipca 2005 r., a funkcję sprawował do 16 lutego 2006 r., kiedy pałeczkę przejął RPO Kochanowski. W ciągu tych siedmiu miesięcy RPO Zoll wniósł 16 wniosków do TK, sześć pytań prawnych do poszerzonego składu Sadu Najwyższego. Wystąpienia te dotyczyły  kluczowych kwestii jak zaostrzenie sankcji karnych za zabójstwo, sytuacja w aresztach i więzieniach, czy ubezwłasnowolnienie. Uzyskane przez RPO rozstrzygnięcie w sprawie ubezwłasnowolnienia ma niezwykłe znaczenie w polskim systemie prawnym

RPO zauważył też, że zasada, że osoby, których kadencja jest określona w Konstytucji, pełnią działania do czasu powołania następcy, jest znana w polskim systemie prawnym. Dotyczy ona m.in. takich konstytucyjnych instytucji jak NBP i NIK.

W Konstytucji nie ma przepisu, że prezes NBP wykonuje zadania do czasu powołania następcy. Mówi tylko, że zasady jego pracy określa ustawa o NBP. A ta ustawa wskazuje, że prezes NBP sprawuję funkcję do czasu powołania następcy. Nigdy nie było to kwestionowania

Adam Bodnar zauważył też, że analogiczne przepisy dotyczą też Rzecznika Praw Dziecka. RPD Marek Michalak w 2018 r.  wykonywał zadania przez 3,5 miesiąca po zakończeniu kadencji – do czasu wyboru RPD Mikołaja Pawlaka.

- Także przepisów dotyczących RPO nikt nigdy nie kwestionował – do września 2020 r. – podkreślił Adam Bodnar.

Zauważył, że także w Sejmie takich wątpliwości nie było. Bo przecież gdy Sejm pracował nad poselskim projektem nowelizacji ustawy o RPO, Biuro Analiz Sejmu przygotowało formalną opinię (zatwierdzoną przez wiceszefa BAS), która wprost stwierdza, że analizowane dziś przez TK przepisy nie budzą wątpliwości prawnej. .

Znaczenie przepisów o możliwości działania RPO po upływie kadencji

RPO podkreślił, że zasada ciągłości funkcjonowania organów państwa jest kluczowa dla praw obywateli. - Co by było, gdyby prezes NBP nie mógł podejmować zadań? Czy mamy powiedzieć obywatelom Przepraszamy, nie macie teraz RPO, a listy musicie kierować na inny adres niż Aleja Solidarności 77”?

Przecież prawo wystąpienia do Rzecznika Praw Obywatelskich jest prawem gwarantowanym przez Konstytucję (art. 80 Konstytucji: „Każdy ma prawo wystąpienia, na zasadach określonych w ustawie, do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej”) – podkreślił.

Zwrócił też uwagę, że przepis nakazujący ustępującemu RPO pełnić misję, jeśli parlament nie wybierze jego następcy, zmuszać obie izby parlamentu do osiągnięcia kompromisu. W razie trudności należy szukać rozwiązań politycznych, ale nie uchylać przepis. Kandydata na RPO mógłby np. wskazać Marszałek Sejmu. Ma takie uprawnienia, ale z nich nie skorzystał.

- W piśmie wnioskodawców pojawia się argument, że kwestionowany przepis narusza zasadę zaufania obywatela do Państwa. Jest przeciwnie – ten przepis wzmacnia to zaufanie, bo gwarantuje działanie instytucji. Nie chodzi tu o przedłużenie kadencji, ale gwarancji dla praw obywateli – podkreślił  Adam Bodnar. I dodał: - Przepis ten został wprowadzony do ustawy o RPO w 1991 r w momencie, kiedy wprowadzono zasadę wspólnego wyboru RPO przez dwie izby parlamentu. Ta zasada została tylko powtórzyła Konstytucja z 1997 r.

Polskie rozwiązanie wzorem dla innych państw i instytucji międzynarodowych

Stwierdza się tam, że kwestionowany przed TK przepis pozwala chronić prawa człowieka. Takie rozwiązanie przejściowe jest zgodne z normami międzynarodowymi. Podobnie oceniła ten przepis Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytutu Ombudsmana, Europejska Sieć Rzeczników i Equinet. Następnie RPO przypomniał, że rozwiązanie obowiązujące w ustawie o RPO pozytywnie zaopiniowały międzynarodowe instytucje zajmujące się prawami człowieka, w tym Biuro Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, Komisję Wenecką, Międzynarodowy Instytut Ombudsmana, międzynarodową sieć ombudsmanów. Wszystkie one zwracały uwagę, że przepis ten jest jedną z gwarancji niezależności RPO. Dzięki temu polska instytucja spieszy się najwęższą akredytacją – akredytacją A w Global Alliance of National Human Rights Institutions działającej przy ONZ. To pokazuje, jak wysoka jest pozycja polskiego RPO i polskich rozwiązań systemowych w tym względzie – korzystało z nich wiele państw, a Europejski Ombudsman ma przepisy dotyczące trwania kadencji jakby skopiowane z polskich przepisów

RPO zwrócił też uwagę, że instytucja Rzecznika Praw Obywatelskich wykonuje zadania nie tylko dotyczące ochrony praw człowieka i obywatela. RPO jest organem działającym na rzecz równości a także  pełni funkcję Krajowego Mechanizmy Prewencji Tortur (- Dziś reagowaliśmy na ryzyko nadużycia siły przez funkcjonariusza Policji w Głogowie - zauważył).

- Można różnie interpretować wniosek, zastanawiać się, czy chodzi o instytucję czy o osobę. Ale uznanie przepisów za niezgodne z Konstytucją uruchomi szereg procesów negatywnych dla praw obywateli. Jestem tu, bo przez jakiekolwiek naruszenie stabilności instytucji RPO obywatele stracą możliwość korzystania z art. 80 Konstytucji. Bo skarg nie wysyła się do budynku, ale do urzędnika państwowego, który ma wypełniać standardy niezależności wskazanych w Konstytucji.

RPO ma stać na straży praw i wolności obywateli określonych w Konstytucji.

Odpowiedzi stron

Poseł Ast: Wskazał, że problem z rozszerzeniem wniosku poselskiego nie istnieje, gdyż dokonał się „w ramach udzielonego mu pełnomocnictwa”.

- To prawda, że poprzedni rzecznicy pełnili funkcję po zakończeniu kadencji, ale wtedy nie było takiej sytuacji politycznej jak teraz – gdy ze względu na postawę Senatu nie daje się wybrać RPO i kadencja może zostać wydłużona w nieskończoność – powiedział poseł Ast

Poseł Mularczyk nie zgodził się z argumentami RPO. - Obecnie niemożności wyboru RPO może trwać w nieskończoność, co może oznaczać, że Adam Bodnar będzie pełnił funkcję do emerytury, a to nie jest zgodne z Konstytucją - stwierdził.

Poseł Mularczyk powiedział też, że szanuje opinie instytucji międzynarodowych, ale to tylko materiał pomocniczy, bo w Polsce to Trybunał Konstytucyjny rozstrzyga o zgodności z Konstytucją. Poseł Mularczyk zapewnił o pełnym zaufaniu do TK i wyraził przekonanie, że jakikolwiek będzie wyrok, nie będzie on zagrażał prawom i wolnościom obywatelskim. A TK powinien mieć możliwość oceny przepisów, które wcześniej nie budziły wątpliwości, ale wobec obecnej sytuacji w polskim parlamencie takie wątpliwości budzą.

Prokurator Bończak nie zgłosił uwag.

RPO Adam Bodnar na koniec przypomniał, że obywatele nie mają problemu z zaufaniem do instytucji RPO mimo zakończenia kadencji RPO. - Nie spadla liczna wniosków do RPO, obywatele m.in. wnoszą stale o skargi nadzwyczajne – powiedział.

Dodał też: w Polsce jest co najmniej kilka tysięcy osób, które spełniają wymogi ustawowe i mogą zostać  wybrane na stanowisko RPO. Dlaczego takiego kandydata się nie szuka? Przecież to rozwiązałoby problem i nie trzeba by było przestrzegać przed tym, że Bodnar będzie RPO do emerytury.

Pytania sędziów TK 13 kwietnia 2021 r.

Po wznowieniu posiedzenia 13 kwietnia sędziowie TK zadawali stronom pytania.

Sędzia sprawozdawca Stanisław Piotrowicz pytał, jaki jest status prawny osoby pełniącej obowiązki RPO po upływie 5-letniej konstytucyjnej kadencji.

- To tylko osoba pełniąca obowiązki, forma nieznana Konstytucji – odpowiedział przedstawiciel wnioskodawców Marek Ast. - To fikcja prawna, że mamy dziś RPO – dodał przedstawiciel Sejmu Arkadiusz Mularczyk. - Nie jest tak, że nie mamy RPO, to zbyt daleko idące i nieuprawnione, bo podobna sytuacja jest przy prezesie NBP czy NIK – ocenił zaś prok. Stanisław Bończak.

Adam Bodnar: Wszyscy niemal Rzecznicy pełnili swe obowiązki po upływie  kadencji, oprócz Janusza Kochanowskiego. Nikt wtedy nie mówił, że to tylko osoby „pełniące obowiązki”. Ustawa o RPO nie ogranicza czasowo takiej sytuacji, ale zasady konstytucyjne przewidują współpracę Sejmu i Senatu w sprawie szybkiego wyboru RPO. Art. 80 Konstytucji to esencja działań RPO, który ma wszystkie niezbędne kompetencje do działań do czasu powołania następcy. To moralny obowiązek i zadanie wobec państwa i obywateli, pełnić funkcję po upływnie kadencji. To służy realizacji  art. 80 Konstytucji.

Piotrowicz indagował, ile spraw podjął RPO od czasu upływu  kadencji we wrześniu 2020 r. – Praca w ostatnich miesiącach  dotyczy tego samo co przed 9 września 2020 r.; stoję na straży praw i wolności;  odpowiadam na skargi obywateli, składałem też dużo skarg nadzwyczajnych w tym czasie do SN. RPO uczestniczy też co najmniej  w kilkudziesięciu postępowaniach sądowych; występuje np., do WSA ws. kar sanepidu, które albo nie mają  umocowania ustawowego, albo też są nadmierne.

- Gdyby zaskarżony artykuł ustawy o RPO został uznany przez TK za niekonstytucyjny, to jaki byłby pański status w tych sprawach sądowych? – dociekał Piotrowicz. - Mam nadzieję, że tak się nie stanie, ale sądy nie kwestionują statusu RPO w okresie po upływie kadencji; tak zawsze było - padła odpowiedź Adama Bodnara.  

- Czy może pan zaszkodzić obywatelom, bo może się zdarzyć, że sąd zakwestionuje pana status? – spytał Piotrowicz. - Nie mam takiej obawy, bo sądy tego nie kwestionują – wyjaśnił RPO. - I słusznie, bo jest domniemanie konstytucyjności, a przepis ten nie był wcześniej poddany kontroli TK - wtrącił Piotrowicz.

- Czy jest jednolity model instytucji Ombudsmana w państwach UE? – pytał dalej sędzia-sprawozdawca. – Jednolitego modelu oczywiście nie ma,  a niektóre państwa, jak Niemcy czy Wlk.  Brytania, w ogóle nie mają Ombudsmana. Polska stworzyła  model Ombudsmana, który został przyjęty w państwach Europy Środkowo-Wschodniej, jak np. Ukraina, Serbia, Czechy, Łotwa, Słowacja, Rumunia. W wielu państwach Europy pełni on swą funkcję do wyboru następcy – mówił Bodnar.

Dodał, że w niektórych krajach Ombudsman nie jest zakotwiczony  konstytucyjnie. Liczy się jednak to, że wszędzie pełni on funkcję polegającą na badaniu naruszeń prawa człowieka i rozpatrywaniu skarg obywateli, w sposób niezależny od organów władzy. To służba, która wynika z przysięgi.

- Jeśli ratownik pełni służbę na kąpielisku do godz. 12.00, a następca się nie zjawia, to on nie może opuścić tego miejsca i patrzy nadal, czy się ktoś nie topi. Na tym polega właśnie i rola RPO: państwo nie zaprzestanie bowiem  naruszeń, gdy kończy się kadencja i ktoś musi patrzeć władzy na ręce. Ustawodawca uznał, że nie trzeba tego określać na poziomie Konstytucji, ale na poziomie ustawy, a taki  sam przepis odnosi się do prezesów NBP i NIK. W świetle ustawy dziś jestem Rzecznikiem Praw Obywatelskich, który wykonuje obowiązki do powołania następcy – oświadczył RPO.

Dodał, że nie starał się o drugą kadencję, bo nie chciał zabiegać o poparcie polityczne. Komisja Wenecka uznaje zaś, że kadencja RPO powinna być tylko jednorazowa.

Oprócz Piotrowicza pytania zadawał takze Justyn Piskorski - i tylko do RPO. Nie było pytań do przedstawicieli pozostałych stron.

Po wysłuchaniu odpowiedzi Trybunał uznał sprawę za dostatecznie wyjaśnioną. Strony podtrzymały swoje stanowiska. Wyrok ma zostać ogłoszony 15 kwietnia o godz. 9.00.

VII.511.44.202

Bezprawna manipulacja składem TK ws. kadencji RPO. Wniosek Rzecznika o wyłączenie Julii Przyłębskiej. EDIT: TK oddalił wcześniejszy taki wniosek

Data: 2021-04-09
  • W marcu 2021 r. zmieniono skład Trybunału Konstytucyjnego do zbadania konstytucyjności pełnienia przez RPO funkcji po upływie kadencji - Rafała Wojciechowskiego zastąpił Bartłomieja Sochański
  • Żaden przepis ustawy o TK nie uprawnia do dowolnej zmiany już wyznaczonego składu 
  • Dlatego taka manipulacja składem sędziowskim jest bezprawna – wskazuje Adam Bodnar
  • Wnosi o wyłączenie ze składu Julii Przyłębskiej z uwagi na jej działania świadczące o braku obiektywizmu i bezstronności

Rzecznik Praw Obywatelskich przesyła pismo z takim wnioskiem do TK, który kolejny termin rozprawy w tej sprawie (sygn. akt K 20/20) wyznaczył na 12 kwietnia 2021 r. W rozprawie będzie uczestniczył Adam Bodnar.

Historia sprawy

Pod koniec marca TK przełożył  - już po raz dziewiąty od października 2020 r. -  kolejny termin rozprawy na zbadanie wniosku posłów koalicji rządzącej. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r., który stanowi: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

Kadencja obecnego RPO minęła we wrześniu 2020 r. - do dziś nie udało się wyłonić jego następcy. Dlatego zgodnie z ustawą Adam Bodnar nadal pełni tę funkcję.

Rzecznik wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z Konstytucją. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności, którą osłabiłoby jego usunięcie. Przy jego tworzeniu wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. A podobne przepisy dotyczą też prezesów NIK i NBP. To organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany.

Na niezbędność art. 3 ust. 6 wskazują organizacje międzynarodowe. Takie opinie wyraziły m.in.: Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytutu Ombudsmana (IOI), ODIHR, ENNHRI.

Sprawa rozpoznawana jest w pięcioosobowym składzie. Przewodniczącą jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą Stanisław Piotrowicz. Ponadto w składzie zasiadają  Justyn Piskorski, Bartłomiej Sochański i Wojciech Sych.

Bezprawna zmiana sędziego

Bezpośrednio przed wyznaczonym po raz kolejny terminem rozprawy na 25 marca 2021 r. RPO dostrzegł na stronie internetowej TK informację, że wcześniej wyznaczonego do sprawy sędziego Rafała Wojciechowskiego zamienił Bartłomiej Sochański.

Rzecznika Praw Obywatelskich jako uczestnika postępowania nie poinformowano pisemnie o tej zmianie. Rzecznik  podkreśla, że taka manipulacja składem orzekającym Trybunału Konstytucyjnego jest bezprawna.

Skład orzekający w tej sprawie został ukształtowany z rażącym naruszeniem prawa. Żaden przepis ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym nie uprawnia do dokonywania dowolnej zmiany już wyznaczonego składu orzekającego w sprawie.

Z art. 38 ust. 1 tej ustawy wynika, że sędziów do składu orzekającego, w tym przewodniczącego składu i sędziego sprawozdawcę, wyznacza Prezes TK  według kolejności alfabetycznej, uwzględniając przy tym rodzaje, liczbę i kolejność wpływu spraw do Trybunału. Prezes TK w uzasadnionych przypadkach, zwłaszcza ze względu na przedmiot rozpoznawanej sprawy, może wyznaczyć sędziego sprawozdawcę, odstępując od tych kryteriów.

Te ustawowe uprawnienia Prezesa Trybunału nie obejmują jednak zmian personalnych w składzie orzekającym, a więc sytuacji, gdy skład orzekający TK został już uprzednio wyznaczony. W takim przypadku uprawnienie Prezesa aktualizuje się wyłącznie w sytuacjach opisanych prawem (wygaśnięcie mandatu sędziego; przejście w stan spoczynku lub  wyłączenie ze składu).

Przedstawione uwagi prowadzą do jednoznacznego wniosku, że skład orzekający został ukształtowany z rażącym naruszeniem prawa. W tym świetle postępowanie przed TK w niniejszej sprawie nie odpowiada standardowi sprawiedliwości proceduralnej wywodzonemu z art. 2 oraz art. 7 Konstytucji. Narusza bowiem zasadę sprawiedliwości proceduralnej sytuacja, w której bez podstawy prawnej i bez wskazania jakichkolwiek powodów, a także na każdym etapie postępowania, w sposób zupełnie dowolny dochodzi do zmiany składu orzekającego.

Dlatego należy uznać, że sędzia TK Pani Julia Przyłębska -  która podjęła decyzje o ukształtowaniu składu orzekającego, działając w roli Prezesa TK – podlega wyłączeniu od udziału w rozpoznawaniu sprawy z uwagi na oczywisty brak obiektywizmu i bezstronności. Intencją tego wniosku nie jest uniemożliwienie wyznaczenia składu orzekającego, a jedynie zapewnienie jego właściwego ukształtowania.

Podstawą wniosku RPO jest art. 39 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, który uczestnikowi postępowania pozwala wnosić o wyłączenie sędziego, jeśli "istnieją inne, niewymienione w pkt 1 lub ust. 1, okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności".

Rozstrzygnięcie tej sprawy przez Trybunał z rażącym naruszeniem prawa będzie oznaczać bezprawne pozbawienie obywateli Rzeczypospolitej Polskiej oraz innych osób prawa do realizacji prawa określonego w art. 80 Konstytucji RP - prawa każdego do wystąpienia do RPO z wnioskiem o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej.

W tej sytuacji, mając na względzie bezprecedensowy charakter i wagę niniejszej sprawy Rzecznik przekazuje kopię tego wniosku Prezydentowi RP, Prokuratorowi Generalnemu i Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego. Zgodnie z prawem zawiadomienie o popełnieniu przez sędziego Trybunału przewinienia dyscyplinarnego do Prezesa Trybunału może złożyć Prezydent RP na wniosek Prokuratora Generalnego i po zasięgnięciu opinii Pierwszego Prezesa SN.

Wcześniejszy wniosek o wyłączenie Julii Przyłębskiej

Rzecznik wniósł o wyłącznie Julii Przyłębskiej z tej sprawy 2 marca 2021 r.  Jej publiczne wypowiedzi nt. sporu co do zmian w wymiarze sprawiedliwości mogą wskazywać na zbieżność ocen z wyrażanymi publicznie przez jej męża zarzutami wobec Adama Bodnara.

W piśmie do Federalnego Związku Towarzystw Niemiecko-Polskich ambasador niezwykle krytycznie ocenił działalność RPO, odnosząc się również personalnie do urzędującego Rzecznika Adama Bodnara i zarzucając mu m.in. działanie na rzecz spowolnienia reformy sądownictwa. Zarzucił również Rzecznikowi nieuprawnione angażowanie organów międzynarodowych w sprawę pozbawienia immunitetu sędzi Beaty Morawiec bez jakiegokolwiek odwołania do przyczyn podjęcia przez Rzecznika działań w tej sprawie.

Wypowiedzi te należy uznać za próbę zdezawuowania konstytucyjnego organu – Rzecznika Praw Obywatelskich oraz osobiście dra hab. Adama Bodnara w stosunkach polsko-niemieckich -  jako stronniczego organu ochrony praw obywatelskich.

Podobne tezy zostały zawarte w liście ambasadora Andrzeja Przyłębskiego zawierającym odmowę wygłoszenia mowy powitalnej przy okazji wręczenia nagrody Dialogu Rzecznikowi Adamowi Bodnarowi.

Wypowiedzi Andrzeja Przyłębskiego przed rozprawą - mającą fundamentalne znaczenie dla możliwości sprawnego funkcjonowania konstytucyjnego organu, jakim jest Rzecznik Praw Obywatelskich - budzą uzasadnione wątpliwości co do możliwości zachowania bezstronności przez zasiadającą w składzie orzekającym małżonkę ambasadora sędzię TK Julię Przyłębską.

A jej publiczne wypowiedzi, dotyczące sporu dotyczącego wprowadzanej w ostatnich latach reformy wymiary sprawiedliwości, mogą wskazywać na zbieżność ocen z tymi wyrażonymi publicznie przez ambasadora Andrzeja Przyłębskiego (Onet wiadomości, Julia Przyłębska: komuś zależy na tym, by postawić Polskę w złym świetle, 30 września 2020 r.).

Należy zatem uznać, że sędzia Julia Przyłębska podlega wyłączeniu zgodnie z art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK.

Jeszcze 9 marca TK oddalił wniosek z 2 marca  

9 kwietnia RPO dostarczono postanowienie TK z 9 marca 2021 r. Trzech sędziów (Bartłomiej Sochański – przewodniczący, Krystyna Pawłowicz - sprawozdawca i Michał Warciński) oddaliło wniosek RPO z 2 marca 2021 r. o wyłączenie sędzi Julii Przyłębskiej.

TK podkreślił, że kontrola zgodności prawa z Konstytucją koncentruje się wokół zagadnień ustrojowych). Trudno zatem, aby osoby wyróżniające się wiedzą z zakresu prawa konstytucyjnego nie miały ugruntowanych i publicznie znanych poglądów co do tych zagadnień oraz aby powstrzymywały się przed ich ekspresją. Błędny jest więc pogląd, że zajęcie wcześniej stanowiska w jakiejś kwestii prawnej, w tym dotyczącej - reformy wymiaru sprawiedliwości, uprawdopodabnia zaistnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwość co do bezstronności sędziego TK.

Wypowiedzi małżonka sędzi TK Julii Przyłębskiej - ambasadora RP w Niemczech Andrzeja Przyłębskiego, a także publiczne wypowiedzi Prezesa Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, nawet jeżeli zawierałyby negatywne opinie na temat Rzecznika Adama Bodnara, nie mają znaczenia dla oceny niezawisłości sędziego TK w trakcie rozstrzygania zagadnienia hierarchicznej zgodności aktów normatywnych. Przedmiotem sprawy jest bowiem ocena regulacji ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich na tle Konstytucji, a nie ocena osoby lub działalności Adama Bodnara.

Rzecznik nie przedstawił wystarczającej argumentacji uprawdopodabniającej, że w sprawie o sygn. K 20/20 zachodzi odmienna sytuacja.

Odrzucone wnioski RPO o wyłączenie innych sędziów

Wcześniej RPO wniósł o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie Stanisława  Piotrowicza i Justyna Piskorskiego. Wskazał, że jako poseł PiS S. Piotrowicz negatywnie i emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika, a teraz ma badać wniosek posłów klubu PiS, którego był członkiem. J. Piskorski jest zaś nieuprawniony do orzekania w TK, bo został wyłoniony na miejsce sędziego prawidłowo wybranego w październiku 2015 r.

19 października 2020 r. TK  odmówił wyłączenia J. Piskorskiego i S. Piotrowicza.

Co do J. Piskorskiego wskazano, że TK wypowiedział się o statusie sędziów TK wybranych przez Sejm 2 grudnia 2015 r. w licznych orzeczeniach oddalających wnioski o wyłączenie z orzekania zarówno ich samych, jak i osób wybrany po śmierci dwóch z nich.

- Subiektywne opinie Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara na temat wypowiedzi ówczesnego posła Stanisława Piotrowicza nie mają znaczenia dla oceny niezawisłości sędziego TK w trakcie konfrontowania przepisów prawnych położonych na różnych poziomach hierarchicznie zbudowanego konstytucyjnego systemu źródeł prawa – tak uzasadniono zaś oddalenie wniosku ws. S. Piotrowicza.

Według TK błędny jest pogląd, że zajęcie wcześniej stanowiska w określonej kwestii prawnej, m.in. w postaci opinii wyrażonej w ramach wykonywania mandatu posła, uprawdopodabnia zaistnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwość co do bezstronności sędziego TK. Takie stanowisko mogłoby  oznaczać, ze sędzią TK mógłby zostać tylko „prawnik bez właściwości" oraz bez wcześniejszej aktywności w życiu publicznym.

VII.511.44.2020

RPO wnosi o odroczenie rozprawy TK ws. kadencji Rzecznika. EDIT: Odroczenie z powodu "nieobecności sędziego"

Data: 2021-03-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny odroczył zaplanowaną na 25 marca rozprawę w sprawie kadencji RPO
  • Ostatnio TK odroczył ją z powodu pisma przedstawiciela wnioskodawców-posłów PiS z 2 marca, w którym wskazano nowy wzorzec kontroli zaskarżonego przez nich artykułu ustawy o RPO
  • Pismo to należy traktować jako nowy wniosek w sprawie - RPO ma zatem 30 dni na złożenie stanowiska. TK odroczył jednak rozprawę z 10 marca jedynie do 25 marca, a nie do 3 kwietnia 
  • A pismo z 2 marca podpisał tylko jeden poseł PiS. Tymczasem zgodnie z ustawą o TK podpisów wnioskodawców powinno być co najmniej 50 i trzeba to uzupełnić – wskazuje Adam Bodnar

9 marca 2021 r. TK przełożył na 25 marca (już po raz kolejny) termin rozprawy na zbadanie wniosku posłów koalicji rządzącej (sygn. akt K 20/20). 15 września 2020 r. zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r., który stanowi: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

Kadencja obecnego RPO minęła 9 września 2020 r., ale do dziś nie udało się wyłonić jego następcy. Dlatego - zgodnie z ustawą - Adam Bodnar nadal pełni tę funkcję. Wnosi o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Pierwotnie rozprawa TK miała się odbyć 20 października 2020 r., ale przełożono ją na 19 listopada. Potem Trybunał wyznaczył termin 2 grudnia. Następnie przesunięto to na 12 stycznia 2021 r., a potem na 19 stycznia. Kolejny termin wyznaczono na 11 lutego. Potem rozprawę przeniesiono na 24 lutego.

3 marca 2021 r. do RPO wpłynęło pismo przedstawiciela grupy posłów Marka Asta z 2 marca. Uzupełniając i uszczegóławiając wniosek z 15 września 2020 r., wskazano, że zaskarżony artykuł jest niezgodny także z art. 7 Konstytucji RP (zasada legalizmu).Tym samym art. 7 został powołany jako nowy wzorzec kontroli. Nie był on wcześniej wskazany przez wnioskodawców.

RPO napisał wtedy do TK, że nie można uznać, by wskazanie nowego wzorca kontroli stanowiło jedynie uszczegółowienie czy uzupełnienie wzorców kontroli przedstawionych we wniosku grupy posłów z 15 września 2020 r.

- Z tego powodu pismo procesowe z 2 marca 2021 r. w niniejszej sprawie, jako zawierające nowy wzorzec kontroli, należy potraktować jako w istocie nowy wniosek w sprawie – pisał Adam Bodnar. A w takiej sytuacji RPO, zgodnie z art. 63 ust. 2 ustawy o TK, ma 30 dni na przedstawienie stanowiska w sprawie.

Rzecznik wniósł o odroczenie  rozprawy wyznaczonej na 10 marca, aby mógł przedstawić stanowisko co do nowego wzorca kontroli. Wniósł też o wyznaczenie  nowego terminu nie wcześniej niż 3 kwietnia - w celu umożliwienia przedstawienia stanowiska w ustawowym terminie 30 dni 

TK odroczył jednak wtedy rozprawę na czas krótszy - do 25 marca.

Teraz RPO wskazuje na  brak możliwości wyznaczenia przez Trybunał terminu rozprawy przed upływem terminu na przedstawienie stanowiska. Odbycie rozprawy przed upływem terminu na przedstawienie przez RPO pisemnego stanowiska stanowiłoby nie tylko naruszenie ustawowych uprawnień procesowych Rzecznika (art. 63 ust. 2 zd. 2 ustawy o TK), ale także art. 69 ust. 1 ustawy o TK (Trybunał w toku postępowania powinien zbadać wszystkie istotne okoliczności w celu wszechstronnego wyjaśnienia sprawy). Rozpoznanie sprawy na rozprawie bez zapoznania się z pisemnym stanowiskiem RPO stanowiłoby rażące naruszenie reguł proceduralnych uniemożliwiające wydanie orzeczenia przez sąd konstytucyjny.

Ponadto Adam Bodnar podkreśła, że – zgodnie z art. 47 ust. 3 ustawy o TK -  do wniosku dołącza się listę posłów popierających wniosek wraz z ich podpisami. Pismo z 2 marca podpisał jedynie poseł Marek Ast. W świetle art. 190 ust. 1 pkt 1 Konstytucji -  określającego minimalną liczbę posłów, która może skierować wniosek do Trybunału, na 50 posłów - w piśmie z 2 marca brakuje zatem podpisów 49 posłów. Jest ono więc obarczone wadą braku dołączonej listy posłów popierających wniosek z 2 marca 2021 r. wraz z ich podpisami.

- Z tego powodu, mając na względzie nadanie biegu temu pismu przez TK, konieczne jest uzupełnienie jego braku poprzez doręczenie listy posłów popierających wniosek z 2 marca 2021 r. wraz z ich podpisami – pisze Adam Bodnar.

Pismo Julii Przyłębskiej do RPO z 25 marca 2021 r.

Z powodu nieobecności Sędziego Trybunału Konstytucyjnego, Trybunał Konstytucyjny odwołał termin rozprawy w sprawie o sygn. akt K 20/20 (25 marca 2021 r., czwartek, godz. 13.00) i wyznaczył nowy termin na 12 kwietnia 2021 r. (poniedziałek), godz. 14.00.

VII.511.44.2020

Adam Bodnar broni możliwości pracy komorników po 65. roku życia. Wnosi, aby TK umorzył postępowanie z wniosku Prokuratora Generalnego

Data: 2021-03-17
  • Prokurator Generalny wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie przepisu przewidującego odwoływanie komorników po ukończeniu 65. roku życia
  • Sprawa podlega umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia – głosi stanowisko RPO, który przyłączył się do tego postępowania
  • Komornicy są pod tym względem gorzej traktowani niż notariusze, sędziowie, czy prokuratorzy

Ustawa z 22 marca 2018 r. o komornikach sądowych przewiduje, że Minister Sprawiedliwości odwołuje komornika, jeżeli ukończył on 65. rok życia.

Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. akt II GSK 560/20) w wyroku z 25 sierpnia 2020 r. uznał ten przepis za dyskryminujący ze względu na wiek w rozumieniu art. 2 ust. 2 (a) dyrektywy 2000/78/WE. W konsekwencji art. 19 ust. 1 pkt 2 ustawy o komornikach sądowych - jako niezgodny z wymogami prawa unijnego - nie może być zastosowany.  Wyrok NSA zapadł po zaskarżeniu przez komornika decyzji ministra o odwołaniu go ze stanowiska w związku z ukończeniem 65. roku życia.

Rzecznik Praw Obywatelskich – który monitoruje prawo pod kątem eliminowania z niego przepisów wskazujących na dyskryminację obywateli, w tym także ze względu na wiek - uznał, że po wyroku NSA nie ma podstaw do dalszego utrzymywania wobec komorników ustawowego limitu wieku wykonywania zawodu. A nowy komornik może wejść tylko na stanowisko zwolnione przez innego.

Z art. 32 ust. 2 Konstytucji wynika zaś niedopuszczalność wprowadzania regulacji różnicujących sytuację prawną adresatów norm wyłącznie ze względu na indywidualne cechy, takie jak m.in. płeć, wiek bądź pochodzenie społeczne. Dyskryminacja stanowi zatem kwalifikowany przejaw nierównego traktowania. Jest ona bezwzględnie niedopuszczalna.

- Konieczne jest zatem uchylenie przepisu ustawy pozbawiającego komorników powyżej 65. roku życia możliwości dalszego wykonywania zawodu wyłącznie z powodu osiągnięcia określonego wieku - pisał w związku z tym w styczniu 2021 r. Adam Bodnar do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.  Zwrócił się do ministra o odpowiednią inicjatywę legislacyjną.

Tymczasem 12 lutego 2021 r. Zbigniew Ziobro, jako Prokurator Generalny,  wniósł do TK (sygn. akt K 2/21) o zbadanie zgodności art. 19 ust. 1 pkt 2 ustawy z 2018 r. o komornikach sądowych, rozumiany w ten sposób, że wynikający z tego obowiązek Ministra Sprawiedliwości odwołania komornika sądowego po ukończeniu przez komornika 65. roku życia stanowi przejaw bezpośredniej dyskryminacji ze względu na wiek, zabronionej przez wiążące Rzeczpospolitą Polską normy prawa międzynarodowego z art. 45 ust. 1, art. 60 i art. 65 ust. 1 w związku z art. 32 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji RP, a także z art. 2 Traktatu o Unii Europejskiej oraz z art. 10 w związku z art. 19 Traktatu o funkcjonowaniu UE -, przez co jest niezgodny z wynikającą z art. 2 Konstytucji RP zasadą demokratycznego państwa prawnego. 

"Ustawodawca miał prawo przyjąć, że osoba, która ukończyła 65 rok życia - nawet pomimo dobrego stanu zdrowia jak na ten wiek - nie powinna wykonywać już zawodu komornika sądowego. Taka granica wieku jest właściwa, gdyż z jednej strony gwarantuje, że służbę tę pełnią osoby w pełni sprawne, a z drugiej strony powoduje, że do środowiska komorników sądowych mają dostęp młodzi, coraz lepiej wykształceni ludzie" - napisał Prokurator Generalny w uzasadnieniu wniosku.

Według niego "doszło do sytuacji, w której orzecznictwo sądowe wstąpiło w rolę tak ustawodawcy krajowego, jak i prawodawcy unijnego, arbitralnie dokonując wyważania wartości i wyboru tych z nich, którym należy dać prymat".  A rozumienie przepisu o obowiązku odwołania komornika po 65. roku życia "w sposób przyjęty w orzecznictwie sądowym niewątpliwie stwarza zagrożenie dla sprawności postępowania egzekucyjnego, a tym samym narusza prawo do skutecznego wykonania orzeczenia".

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu wszczętym tym wnioskiem PG. W piśmie do TK stwierdza, że postępowanie podlega, na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK, umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. Uzasadnienie stanowiska zostanie przesłane do TK w terminie późniejszym.

VII.511.16.2021

RPO o prawnych konsekwencjach ewentualnego usunięcia przez TK przepisów z ustawy o Rzeczniku

Data: 2021-03-11

- Gdyby TK orzekł o niekonstytucyjności przepisów, na podstawie których RPO po zakończeniu kadencji wypełnia swoje zadania do czasu wyboru następcy, to Rzecznik straciłby podstawę ustawową do wykonywania zadań. Jeżeli art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie byłby w systemie prawnym, RPO nie miałby podstaw do podejmowania działań na rzecz obywateli – tłumaczył RPO Adam Bodnar w rozmowie z Tomaszem Sekielskim w Onecie.

Sprawa przed TK została zainicjowana wnioskiem grupy posłów PiS o zbadanie konstytucyjności ustawowego przedłużenia pięcioletniej kadencji RPO w sytuacji, gdy upłynie jego kadencja, a następca nie zostanie wybrany.

- Zdaję sobie sprawę z tego, że tego typu wyrok dawałbym przestrzeń do przyjęcia jakiejś szybkiej nowelizacji ustawy o RPO i na przykład właśnie wtedy stworzenia instytucji jakiegoś komisarza pełniącego obowiązki RPO, kogoś, kto mógłby być powoływany z pominięciem Senatu – mówił gość Tomasza Sekielskiego.

- Oczywiście mamy różne, bardzo poważne wątpliwości dotyczące funkcjonowania Trybunały Konstytucyjnego czy jego obsady. Jednak co byśmy nie myśleli i jakbyśmy nie oceniali TK, to jednak jego wyroki są publikowane w Dzienniku Ustaw. Jeżeli są publikowane, to wywołują określone skutki prawne – powiedział Adam Bodnar.

- Opublikowanie takiego wyroku powoduje szereg konsekwencji.Jestem związany zasadą legalizmu i jeżeli nie mam podstawy prawnej do działania, to nie mogę sobie uzurpować prawa do tego, aby dalej zasiadać wbrew temu, co zostało ogłoszone w Dzienniku Ustaw – wyjaśnił RPO.

- To jest cała tragedia związana z działaniem TK. On nie jest wyłącznie Trybunałem milczącym, ale Trybunałem, który może służyć do osiągania określonych celów prawnych, jeżeli jest taka wola rządzącej większości – dodał Adam Bodnar.

Rzecznik przeciwny wnioskowi I Prezes SN do TK ws. dostępu do informacji publicznej

Data: 2021-03-09
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania Trybunału Konstytucyjnego z wniosku Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego, kóra zaskarżyła przepisy o informacji publicznej
  • Wniósł o uznanie konstytucyjności zaskarżonych przepisów, a w części o umorzenie postępowania

Zagwarantowane w art. 61 Konstytucji prawo do informacji publicznej jest jednym z podstawowych narzędzi umożlwiających budowanie społeczeństwa obywatelskiego i wywieranie bezpośredniego wpływu przez obywateli na sprawy publiczne. Dlatego RPO monitoruje sposób poszanowania przez organy państwa zasady jawności. Podejmuje też działania w sprawach indywidualnych o istotnym znaczeniu dla polepszenia realizacji prawa do informacji publicznej.

16 lutego 2021 r. I Prezes SN Małgorzata Manowska złożyła do TK obszerny wniosek o uznanie niekonstytucyjności ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Postawiła jej szesć zarzutów.

Wniosek m.in. kwestionuje znaczenie takich pojęć, jak „władze publiczne”, „ inne podmioty wykonujące zadania publiczne”, „osoby pełniące funkcje publiczne” oraz „ związek z pełnieniem funkcji publicznych”. I Prezes SN twierdzi, że w nieuprawniony sposób poszerzają one rozumienie podmiotów obowiązanych do udostępniania informacji publicznej, co ma być sprzeczne z konstytucyjną zasadą określoności prawa.

Z kolei obowiązek udostępniania przez władze informacji „o osobie pełniącej funkcję publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji" ma wkraczać w sferę prywatności, co narusza nie tylko Konstytucję, ale i prawo międzynarodowe.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu (K 1/21). W odniesieniu do kolejnych punktów wskazanych przez wnioskodawczynię przedstawił następujące stanowisko:

Ad. I.)  przepisy art. 4 ust. 1 i ust. 2 oraz art. 5 ust. 2 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej (Dz. U. z 2020 r. poz. 2176; dalej: u.d.i.p.) w zakresie, w jakim nie konkretyzują znaczenia pojęć: „władze publiczne", „inne podmioty wykonujące zadania publiczne", „osoby pełniące funkcje publiczne" oraz „związek z pełnieniem funkcji publicznych" są zgodne z art. 61 ust. 1 Konstytucji RP oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP;

Ad. II.) przepisy art. 5 ust. 2 i 3 u.d.i.p., w zakresie, w jakim nakładają na władze publiczne oraz inne podmioty wykonujące zadania publiczne obowiązek udostępniania informacji publicznej „o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji” również w odniesieniu do informacji należących do sfery prywatności tych osób oraz do danych osobowych, są zgodne z art. 52 ust. 2 Konstytucji RP, nie są niezgodne z art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP; w zakresie pozostałych wskazanych wzorców kontroli na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 3 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z powodu zbędności wydania orzeczenia z uwagi na wydanie przez Trybunał Konstytucyjny wyroku z dnia 20 marca 2006 r. o sygn. akt K 17/05; 

Ad. III.) na podstawie o art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia odnośnie wskazanych przez wnioskodawczynię zaniechań ustawodawczych;

Ad. IV.) art. 1 ust. 1 i 2 u.d.i.p. w zw. z art. 5 ust. 1 nie są niezgodne z art. 51 ust. 2, art. 51 ust. 5, art. 61 ust. 1, art. 61 ust. 2 i art. 61 ust. 4 Konstytucji RP w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP;

Ad. V.) na podstawie o art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK postępowanie podlega umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia odnośnie do wskazanych przez wnioskodawczynię zaniechań ustawodawczych;

Ad. VI.) art. 23 u.d.i.p. jest zgodny z art. 42 ust. 1 zd. 1 Konstytucji RP, art. 7 ust. 1  Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności sporządzona w Rzymie dnia 4 listopada 1950 r., zmienionej następnie Protokołami nr 3, 5 i 8 oraz uzupełnionej Protokołem nr 2 (Dz. U. z 1993 r., Nr 61 poz. 284 ze zm.) oraz z zasadą określoności przepisów prawa wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP.

Według RPO w pozostałym zakresie postępowanie podlega umorzeniu, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Uzasadnienie stanowiska RPO zostanie przesłane TK w terminie późniejszym.   

VII.6060.15.2021

RPO przystąpił do skargi konstytucyjnej obywatela dotyczącej zakazu zgromadzeń w pandemii

Data: 2021-03-09
  • RPO wskazuje, że ustawa o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi z 2008 r. nie może stanowić podstawy do całkowitego zakazu zgromadzeń publicznych
  • Dlatego niezgodne z Konstytucją jest też wydane na jej podstawie zakazujące zgromadzeń rozporządzenie rządu z 2 maja 2020 r.

Skargę konstytucyjną (SK 4/21) złożył obywatel, który w maju 2020 r. chciał zorganizować zgromadzenie publiczne. Dostał od władz samorządowych informację, że zgłoszenia o zgromadzeniu nie może być przyjęte, bowiem rząd z powodu pandemii zakazał rozporządzeniem zgromadzeń publicznych.

Obywatel zakwestionował to rozstrzygnięcie przed sądem, ten jednak odmówił zajęcia się sprawą. Uznał, że pismo od władz samorządowych nie jest decyzją, która podlega ocenie sądu, ale tylko informacją.

W tej sytuacji jedyną drogą dla obywatela jest zakwestionowanie przepisów, na podstawie których odmówiono mu prawa do organizacji zgromadzenia. Obywatel złożył skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego już w maju 2020 r. Trybunał (po uzupełnieniu wniosku) nadał bieg sprawie w styczniu 2021 r. i 12 lutego zawiadomił o niej RPO. Dał mu przy tym dwa tygodnie na zajęcie stanowiska.

Jednak zgodnie z prawem RPO ma 30 dni na przedstawienie stanowiska (liczone od momentu przedstawienia zagadnienia przez TK). RPO wskazuje, że naruszanie tego terminu przez TK narusza zasadę lojalnego współdziałania władz wskazaną w preambule do Konstytucji.

Szczegółową argumentację prawną RPO przedstawi w późniejszym, zgodnym z przepisami terminie.

VII.613.3.2021

ENNHRI przypomina międzynarodowe standardy wyboru i powoływania krajowych rzeczników praw obywatelskich

Data: 2021-03-09
  • W związku ze środową rozprawą Trybunału Konstytucyjnego ws. kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, Europejska Sieci Krajowych Instytucji Praw Człowieka (ENNHRI)  przypomina międzynarodowe standardy wyboru i powoływania szefów NHRI (jest nim RPO)

ENNHRI podkreśla, że podczas wyboru i powoływania nowych szefów NHRI oraz podczas wszelkich związanych z tym okresów przejściowych należy przestrzegać odpowiednich standardów międzynarodowych. Jest to niezbędne dla zapewnienia niezależności, pluralizmu i skuteczności NHRI.

9 września 2020 r. zakończyła się kadencja polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Zgodnie z przepisami ustanawiającymi polskie NHRI, obecny Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika. Pomimo prób zastosowania procedury wyboru i powołania określonej w Konstytucji RP, do chwili obecnej nie został powołany nowy Rzecznik.

W październiku 2020 r. na wniosek Biura Rzecznika Praw Obywatelskich ENNHRI wydała opinię w sprawie międzynarodowych standardów i praktyk regionalnych mających zastosowanie do okresu przejściowego podczas wyboru i powołania szefa NHRI.

W związku z obecną sytuacją, w jakiej znalazła się polski RPO (NHRI), ENNHRI publikuje oświadczenie, aby powtórzyć swoje stanowisko, że odpowiednie standardy międzynarodowe muszą być przestrzegane podczas wyboru i powoływania nowych szefów NHRI oraz podczas wszelkich związanych z tym okresów przejściowych.

ENNHRI podkreśla zwłaszcza następujące kwestie:

  • Nie wolno pomijać konstytucyjnych procedur wyboru i powołania nowego polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • Podczas wyboru i powołania szefów NHRI należy przestrzegać obowiązujących standardów międzynarodowych, takich jak Zasady Paryskie ONZ oraz Uwagi Ogólne Podkomisji ds. Akredytacji (SCA).
  • Procesy wyboru i powoływania muszą być przejrzyste, partycypacyjne i oparte na wcześniej ustalonych i obiektywnych kryteriach. Muszą one gwarantować, że NHRI może wypełniać swój mandat w sposób niezależny i skuteczny.
  • W szczególności wolne stanowiska powinny być szeroko nagłaśniane, zaś proces powinien obejmować kandydatów z różnych grup społecznych i zapewniać szerokie konsultacje.
  • Zmiany przepisów prawnych dotyczących NHRI - w tym w odniesieniu do wyboru, powołania i mandatu szefa NHRI - wymagają starannego rozważenia ich zgodności z Zasadami Paryskimi ONZ i uprzednich skutecznych konsultacji ze wszystkimi zainteresowanymi stronami, w tym silnej roli samej NHRI.
  • Bezpośrednie powołanie szefa NHRI, bez jasnego, przejrzystego, opartego na zasługach i partycypacyjnego procesu wyboru i powołania, miałoby poważny wpływ na niezależność, skuteczność i zaufanie publiczne do NHRI.

 

Sprawa kadencji RPO w TK. Po nowym piśmie posła PiS Adam Bodnar wnosi o odroczenie rozprawy planowanej na 10 marca

Data: 2021-03-05

  • Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny odroczył zaplanowaną na 10 marca rozprawę w sprawie konstytucyjności przedłużenia kadencji RPO
  • Powodem jest nowe pismo przedstawiciela wnioskodawców-posłów PiS, w którym wskazano nowy wzorzec kontroli zaskarżonego przez nich artykułu ustawy o RPO
  • Pismo to należy traktować jako nowy wniosek w sprawie, wobec czego Rzecznik - zgodnie z ustawą o TK - ma 30 dni na przedstawienie stanowiska w sprawie

Na 10 marca 2021 r. TK przełożył - już po raz kolejny - termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie wniosku posłów koalicji rządzącej. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r., który stanowi: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

Kadencja obecnego RPO minęła we wrześniu 2020 r., ale do dziś nie udało się wyłonić jego następcy. Dlatego zgodnie z ustawą Adam Bodnar nadal pełni tę funkcję.

Pierwotnie rozprawa TK miała się odbyć 20 października 2020 r., ale przełożono ją na 19 listopada. Potem Trybunał wyznaczył termin 2 grudnia. Następnie przesunięto to na 12 stycznia 2021 r., a potem na 19 stycznia. Kolejny termin wyznaczono na 11 lutego. Potem rozprawę przeniesiono na 24 lutego. Najnowszy termin to 10 marca.

3 marca 2021 r. do RPO wpłynęło pismo przedstawiciela grupy posłów Marka Asta z 2 marca 2021 r. zatytułowane „Uzupełnienie Wniosku grupy posłów Prawa i Sprawiedliwości z dnia 15 września 2020 r. w przedmiocie zbadania zgodności art. art. 3 ust. 6 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich z przepisami Konstytucji RP”.

W piśmie poseł wskazał, że uzupełniając i uszczegóławiając wniosek z 15 września 2020 r. wskazuje, że zaskarżony art. 3 ust. 6 ustawy  o RPO jest niezgodny także z art. 7 Konstytucji RP (zasada legalizmu).

Tym samym art. 7 został powołany jako nowy wzorzec kontroli konstytucyjności art. 3 ust. 6 ustawy o RPO. Nie był on wcześniej wskazany przez wnioskodawców.

Zgodnie ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK wniosek do Trybunału zawiera:

  • oznaczenie podmiotu uprawnionego do złożenia wniosku;
  • podanie podstawy prawnej działania podmiotu uprawnionego do złożenia wniosku;
  • oznaczenie rodzaju pisma procesowego;
  • określenie kwestionowanego aktu normatywnego lub jego części;
  • wskazanie wzorca kontroli;
  • uzasadnienie.

Wynika z tego jednoznacznie, że wzorzec kontroli powinien zostać wskazany przez wnioskodawcę we wniosku. Ustawa o TK nie przewiduje bowiem możliwości uzupełnienia wniosku poprzez wskazanie niepowołanych wcześniej wzorców kontroli.

A zgodnie z zasadą legalizmu (art. 7 Konstytucji RP), na którą powołuje się przedstawiciel wnioskodawców, Trybunał powinien działać na podstawie prawa i w jego granicach. 

Nie można zatem uznać, że wskazanie nowego wzorca kontroli w piśmie procesowym z 2 marca 2021 r. stanowi jedynie uszczegółowienie czy uzupełnienie wzorców kontroli przedstawionych we wniosku grupy posłów z 15 września 2020 r.

Za rozwinięcie (uszczegółowienie, uzupełnienie) wzorca kontroli z art. 2 Konstytucji można uznać złożone pismo procesowe wnioskodawców z  11 stycznia 2021 r. W piśmie tym bowiem przedstawiono dodatkową argumentację w odniesieniu do wzorca kontroli wskazanego we wniosku. Tymczasem art. 7 Konstytucji RP nie wskazano we wniosku z 15 września 2020 r.

- Z tego powodu pismo procesowe z 2 marca 2021 r. w niniejszej sprawie, jako zawierające nowy wzorzec kontroli, należy potraktować jako w istocie nowy wniosek w sprawie – wskazuje RPO Adam Bodnar. W takiej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich, zgodnie z art. 63 ust. 2 ustawy o TK, ma 30 dni na przedstawienie stanowiska w sprawie.

RPO przypomina, że 16 lutego 2021 r. TK powiadomił Rzecznika o uwzględnieniu wniosku jednego z innych uczestników postępowania i odwołaniu termin rozprawy przewidzianego na 24 lutego, z wyznaczeniem nowego na 10 marca.

W tych okolicznościach odbycie rozprawy 10 marca 2021 r., z uwagi na doręczenie Rzecznikowi wniosku zawierającego nowy wzorzec kontroli, będzie stanowić naruszenie art. 63 ustawy o postępowaniu i trybie postępowania przed TK. Konieczne jest zatem odroczenie rozprawy tak, aby umożliwić Rzecznikowi przedstawienie stanowiska w odniesieniu do nowego wzorca kontroli.

Rzecznik zmuszony jest zatem wnieść o odroczenie rozprawy i wyznaczenie jej nowego terminu na dzień przypadający nie wcześniej niż 3 kwietnia 2021 r., w celu umożliwienia przedstawienia stanowiska w terminie określonym w art. 63 ust. 2 ustawy o TK.

VII.511.44.2020

Sprawa kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich. Adam Bodnar wnosi o wyłączenie Julii Przyłębskiej ze składu TK

Data: 2021-03-03
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny wyłączył Julię Przyłębską z badania sprawy konstytucyjności przedłużenia kadencji RPO
  • Adam Bodnar wskazuje na możliwość niezachowania przez nią bezstronności w tej sprawie
  • Jej publiczne wypowiedzi nt. sporu co do zmian w wymiarze sprawiedliwości mogą wskazywać na zbieżność ocen z wyrażanymi publicznie przez jej męża zarzutami wobec Adama Bodnara

Na 10 marca 2021 r. TK przełożył - już po raz kolejny - termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie wniosku posłów koalicji rządzącej. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r., który stanowi: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

Kadencja obecnego RPO minęła we wrześniu 2020 r., ale do dziś nie udało się wyłonić jego następcy. Dlatego zgodnie z ustawą Adam Bodnar nadal pełni tę funkcję.

Sprawa rozpoznawana jest w pięcioosobowym składzie. Przewodniczącą jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą Stanisław Piotrowicz.

RPO wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. Poosbne przepisy dotyczą też prezesów NIK i NBP. Są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany.

Na niezbędność art. 3 ust. 6 wskazują organizacje międzynarodowe. Takie opinie wyraziły m.in.: Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytutu Ombudsmana (IOI), ODIHR, ENNHRI.

Zasady wyłączania sędziów TK

Zgodnie z art.  39 ust. 2 pkt 2  ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, sędzia Trybunału podlega wyłączeniu, jeżeli m.in. są „okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności”. Wyłącza się od udziału na żądanie uczestnika postępowania, jeżeli zostanie uprawdopodobnione istnienie okoliczności mogących wywołać taką  wątpliwość.

Celem wyłączenia sędziego jest konieczność zapewnienia bezstronności i obiektywizmu w rozpatrywaniu sprawy przez Trybunał. Sąd Najwyższy  wskazywał, że dla oceny tej kwestii nie jest istotne, jak strona subiektywnie odbiera nastawienie sędziego. Decydować muszą bowiem fakty, a więc wszelkie okoliczności obiektywne, które mogłyby świadczyć o zróżnicowanym traktowaniu uczestników postępowania przez sędziego i wywoływać zarówno u strony, jak i u postronnego obserwatora wątpliwości co do obiektywizmu sędziowskiego.

SN podkreślał też, że wyłączenie sędziego może uzasadniać także taki układ stosunków osobistych, który rodziłby dla sędziego trudność w zachowaniu przez niego bezstronnej postawy w rozstrzyganiu sporu ze względu na emocjonalne nastawienie do danej osoby lub „powiązania wpływające na interesy lub pozycję życiową sędziego”.  Takie same, a nawet surowsze, kryteria wyłączenia sędziego powinny być stosowane w TK. Pozycja ustrojowa TK sprawia, że kryteria bezstronności jego sędziów powinny być spełnione w sposób nie budzący żadnych wątpliwości.

Także w orzecznictwie TK podkreślano znaczenie bezstronności i niezawisłości sądu w odbiorze społecznym. Instytucja wyłączenia sędziego ma służyć umocnieniu bezstronności i niezawisłości sądów w ocenie społecznej.

Podobnie w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka podkreśla się, że bezstronność sądu oznacza, że sąd jest wolny od osobistych uprzedzeń i istnieją wystarczające gwarancje pozwalające wykluczyć jakiekolwiek uzasadnione wątpliwości co do bezstronności sądu. Również Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej odniósł się do przesłanki „pozoru niezależności”. Dostrzegając specyfikę sądu konstytucyjnego, nie można całkowicie wyłączyć go także spod standardów wynikających z prawa UE.

Składy TK z osobami, co do których przesłanki pozoru niezależności nie są spełnione, należy uznać za niespełniające kryteriów niezależności ustalonych przez TS UE.

Jak wskazał w artykule naukowym prof. Mirosław M. Granat, pojęcie bezstronności należy rozumieć przede wszystkim jako powiązane z cechą obiektywności. Sędzia obiektywny to taki, który „poddaje się rygorom racjonalności myślenia”, a więc taki, który dopuszcza wszystkie warianty rozstrzygnięcia sprawy, swoje własne poglądy traktuje na tych samych prawach co poglądy innych, słucha uczestników postępowania, stosując wobec nich jednakowe zasady i może dać się przekonać w wyniku przedstawionej mu argumentacji.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich o tak rozumianej obiektywności nie można przesądzić z uwagi na publiczne wypowiedzi Andrzeja Przyłębskiego, pełniącego funkcję ambasadora RP w Niemczech, małżonka sędzi Julii Przyłębskiej.

Argumenty RPO za wyłączeniem

W piśmie do Federalnego Związku Towarzystw Niemiecko-Polskich ambasador niezwykle krytycznie ocenił działalność RPO, odnosząc się również personalnie do urzędującego Rzecznika Adama Bodnara i zarzucając mu m.in. działanie na rzecz spowolnienia reformy sądownictwa. Zarzucił również Rzecznikowi nieuprawnione angażowanie organów międzynarodowych w sprawę pozbawienia immunitetu sędzi Beaty Morawiec bez jakiegokolwiek odwołania do przyczyn podjęcia przez Rzecznika działań w tej sprawie.

Wypowiedzi te należy uznać za próbę zdezawuowania konstytucyjnego organu – Rzecznika Praw Obywatelskich oraz osobiście dra hab. Adama Bodnara w stosunkach polsko-niemieckich (zob. "Gazeta Wyborcza": Ambasador Przyłębski atakuje Adama Bodnara i niemieckich dziennikarzy, 19 października  2020 r.) -  jako stronniczego organu ochrony praw obywatelskich.

Podobne tezy zostały zawarte w liście ambasadora Andrzeja Przyłębskiego zawierającym odmowę wygłoszenia mowy powitalnej przy okazji wręczenia nagrody Dialogu Rzecznikowi Adamowi Bodnarowi (list załączono do wystąpienia).

RPO zdaje sobie sprawę, że przesłanka z art. 39 ust. 2 pkt 1 ustawy o TK ma charakter ocenny. Należy jednak wskazać, że niezależnie od tego wypowiedzi Andrzeja Przyłębskiego przed rozprawą - mającą fundamentalne znaczenie dla możliwości sprawnego funkcjonowania konstytucyjnego organu, jakim jest Rzecznik Praw Obywatelskich - budzą uzasadnione wątpliwości co do możliwości zachowania bezstronności przez zasiadającą w składzie orzekającym małżonkę ambasadora – sędzię TK Julię Przyłębską.

A jej publiczne wypowiedzi, dotyczące sporu dotyczącego wprowadzanej w ostatnich latach reformy wymiary sprawiedliwości, mogą wskazywać na zbieżność ocen z tymi wyrażonymi publicznie przez ambasadora Andrzeja Przyłębskiego (Onet wiadomości, Julia Przyłębska: komuś zależy na tym, by postawić Polskę w złym świetle, 30 września 2020 r.).

Należy zatem uznać, że sędzia Julia Przyłębska podlega wyłączeniu zgodnie z art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Jednocześnie Rzecznik zwraca uwagę, że intencją tego wniosku nie jest uniemożliwienie wyznaczenia składu orzekającego w sprawie, a jedynie zapewnienie właściwego jego ukształtowania.

Wcześniejsze wnioski RPO o wyłączenie innych sędziów

Wcześniej RPO wniósł o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie Stanisława  Piotrowicza i Justyna Piskorskiego. Wskazał, że jako poseł PiS S. Piotrowicz negatywnie i emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika, a teraz ma badać wniosek posłów klubu PiS, którego był członkiem. J. Piskorski jest zaś nieuprawniony do orzekania w TK, bo został wyłoniony na miejsce sędziego prawidłowo wybranego w październiku 2015 r.

19 października 2020 r. TK  odmówił wyłączenia J. Piskorskiego i S. Piotrowicza.

Co do J. Piskorskiego wskazano, że TK wypowiedział się o statusie sędziów TK wybranych przez Sejm 2 grudnia 2015 r. w licznych orzeczeniach oddalających wnioski o wyłączenie z orzekania zarówno ich samych, jak i osób wybrany po śmierci dwóch z nich.

- Subiektywne opinie Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara na temat wypowiedzi ówczesnego posła Stanisława Piotrowicza nie mają znaczenia dla oceny niezawisłości sędziego TK w trakcie konfrontowania przepisów prawnych położonych na różnych poziomach hierarchicznie zbudowanego konstytucyjnego systemu źródeł prawa – tak uzasadniono oddalenie wniosku co do S. Piotrowicza.

Według TK błędny jest pogląd, że zajęcie wcześniej stanowiska w określonej kwestii prawnej, m.in. w postaci opinii wyrażonej w ramach wykonywania mandatu posła, uprawdopodabnia zaistnienie okoliczności mogących wywołać wątpliwość co do bezstronności sędziego TK. Takie stanowisko mogłoby  oznaczać, ze sędzią TK mógłby zostać tylko „prawnik bez właściwości" oraz bez wcześniejszej aktywności w życiu publicznym.

VII.511.44.2020

Adam Bodnar do TK: umorzyć sprawę z wniosku I Prezes Sądu Najwyższego ws. możliwości kwestionowania powoływania sędziów

Data: 2021-02-18
  • Obywatel musi mieć pewność, że sędzia rozpatrujący jego sprawę został powołany prawidłowo i zgodnie z prawem
  • Wniosek Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego do Trybunału Konstytucyjnego ma w tym kontekście funkcję instrumentalną
  • Jego celem jest bowiem umorzenie postępowań w Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych SN o ustalenie nieistnienia stosunku służbowego sędziów SN powołanych na wniosek nowej KRS
  • To niedopuszczalna ingerencja w sferę orzeczniczą SN i innych sądów, a także próba uniemożliwienia sądom zastosowania wykładni ETPCz i TS UE co do powoływania sędziów
  • Autorka wniosku ma zaś bezpośredni interes w rozstrzygnięciu TK – Małgorzata Manowska należy bowiem do kręgu sędziów SN, których status i skuteczność nominowania są kwestionowane

Rzecznik Praw Obywatelskich przedstawił stanowisko w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt K 24/20), zainicjowanym wnioskiem I Prezes SN Małgorzaty Manowskiej.

RPO zgłosił udział w tym postępowaniu. Wniósł o jego umorzenie z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku.

Wniosek I Prezes SN i ocena RPO

I Prezes SN wyraziła wątpliwość, czy zgodny z przepisami Konstytucji jest pozew złożony przez stronę postępowania w zakresie, w jakim przedmiotem ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa czyni nawiązanie stosunku służbowego sędziego wskutek jego powołania przez Prezydenta RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Art. 189 Kodeksu postepowania cywilnego przewiduje bowiem możliwość żądania przez powoda ustalenia przez sąd istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa, gdy ma w tym interes prawny.

W ocenie RPO wniosek ten jest kluczowy dla ochrony praw i wolności obywateli, głównie dla realizacji konstytucyjnego prawa do sądu gwarantowanego przez art. 45 ust. 1 Konstytucji. Możliwość skorzystania przez stronę z prawa powództwa o ustalenie nieistnienia stosunku służbowego sędziego należy do istotnych spraw związanych z funkcjonowaniem wymiaru sprawiedliwości i ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia realizacji prawa do sądu. Ma ogromne znaczenie dla każdego człowieka i obywatela pozostającego pod władzą RP.  

Szczególnie istotne jest, że strona, której sprawa jest rozstrzygana przez sąd, powinna mieć pewność, iż jej sprawa będzie rozpoznawana przez sędziego powołanego zgodnie z wymogami prawnymi i prawidłowo umocowanego. Rolą sądów oraz niezawisłych sędziów jest wymierzanie sprawiedliwości i rozstrzyganie sporów prawnych. To sędzia jest ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest zapewnienie równowagi między obywatelem a aparatem państwa, często poprzez rozstrzyganie w sprawach dotyczących ochrony praw podstawowych, wyznaczanie granic między prawami i wolnościami, czy ich wyważanie w realiach konkretnych rozstrzyganych spraw.

Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia rozpatrujący jego sprawę został powołany prawidłowo i zgodnie z prawem. Ograniczenie w jakikolwiek sposób możliwości skorzystania przez stronę z zagwarantowanych jej na mocy Konstytucji, umów międzynarodowych i krajowych ustaw praw musi być dokonywane jedynie wyjątkowo.

Dlatego próba zamknięcia uprawnionym stronom możliwości skorzystania ze skutecznej ochrony sądowej zasługuje na najwyższą dezaprobatę i winna zostać uznana za niedopuszczalną.

Argumenty za niedopuszczalnością wniosku

Zdaniem RPO wniosek pełni funkcję instrumentalną, gdyż został złożony przez osobę, która ma bezpośredni interes w wydaniu rozstrzygnięcia przez TK. Pierwsza Prezes SN należy bowiem do kręgu sędziów SN, których status i skuteczność nominowania jest kwestionowana w licznych postępowaniach sądowych, nie tylko na gruncie krajowym, ale i europejskim.

Stopień naruszeń z jakimi mamy do czynienia w procedurach nominowania osób na stanowiska sędziów od 2018 r. - zarówno do dwóch nowo utworzonych, jak i "starych" izb SN - został szczegółowo omówiony w wyroku SN z 5 grudnia 2019 r. oraz w uchwale składu połączonych trzech izb SN: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społeczny z 23 stycznia 2020 r.

Rzecznik  wskazuje na takie aspekty tych naruszeń, jak:

  1. przedwczesne przerwanie 4-letniej, konstytucyjnie gwarantowanej kadencji poprzednich członków Krajowej Rady Sądownictwa,
  2. niekonstytucyjny wybór nowych 15 sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa,
  3. brak wystarczającej niezależności Krajowej Rady Sądownictwa od innych organów władzy publicznej oraz faktyczna rezygnacja KRS z wypełniania konstytucyjnej roli stania na straży niezawisłości sędziowskiej, które to okoliczności dyskwalifikują Radę jako niezależnego, obiektywnego inicjatora wniosków do Prezydenta RP w sprawie powołania na stanowiska sędziowskie;
  4. zainicjowanie procedury nominacyjnej do Sądu Najwyższego aktem, który nigdy nie nabrał ważności (sprawa zawisła w Naczelnym Sądzie Administracyjnym pod sygn. akt II GOK 2/18 nie została ostatecznie rozstrzygnięta);
  5. powszechny bojkot wyborów na sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa przez środowiska sędziowskie;
  6. brak rzeczywistej weryfikacji kandydatur na sędziowskich członków Krajowej Rady Sądownictwa,
  7. naruszenie prawomocnych orzeczeń sądu zawieszających wykonanie uchwał nominacyjnych,
  8. zniweczenie sądowej kontroli procesu mianowania,
  9. działania władz publicznych na rzecz legalizacji wadliwie powołanych sędziów.

Wadliwości te niweczą procedurę nominacyjną na stanowiska sędziowskie w SN, przekreślają skutek nominacyjny i odbierają legitymację powołanym na takie stanowiska sędziowskie osobom do rozstrzygania sporów prawnych. Nie zaistniały bowiem obiektywne warunki, by tacy sędziowie i takie organy sądowe mogli być postrzegani jako niezawiśli i obiektywni.

Standardy międzynarodowe

Zasada niezależności sądów i niezawisłości sędziów stanowi współcześnie niekwestionowany standard międzynarodowy i konstytucyjny. Podstawowe wymogi w tym zakresie wynikają z art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz
z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Art. 6 EKPC statuuje prawo do rzetelnego procesu sądowego. Rzetelność ta, na gruncie systemowym, wiąże się z rozpoznawaniem spraw indywidualnych przez niezawisłe i bezstronne sądy, ustanowione ustawą. Niezawisłość i bezstronność implikuje z kolei konieczność odpowiedniego odseparowania władzy sądowniczej od legislatywy i egzekutywy, zarówno w wymiarze strukturalno – organizacyjnym, jak i funkcjonalnym.

Kwestia ta nabiera szczególnego znaczenia w świetle wyroku Wielkiej Izby Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w sprawie Guðmundur Andri Ástráðsson przeciwko Islandii. Stwierdził w nim, że skarga Pana Ástráðssona dotycząca wymogów „sądu ustanowionego ustawą” oraz „niezawisłości i bezstronności” wynikała głównie z wadliwości procedury nominacji jako sędziego Sądu Apelacyjnego. Badane przez ETPC odstępstwa miały taki ciężar gatunkowy, że uderzały w samą istotę prawa do bycia osądzonym przed sądem ustanowionym w zgodzie z wymogami prawa.

Po pierwsze Trybunał wywiódł, że sąd charakteryzuje się w materialnym znaczeniu tego słowa swoją funkcją sądowniczą, to znaczy rozstrzyganiem spraw należących do jego właściwości na podstawie przepisów prawa i po przeprowadzeniu postępowania w prawidłowy sposób. Musi on również spełniać szereg innych wymogów, takich jak „niezależność, w szczególności od władzy wykonawczej, bezstronność, czas trwania kadencji jego członków. (…) Nieodłączną cechą samego pojęcia „sądu” jest to, że składa się on z sędziów wybranych na podstawie zasług (merit) – to znaczy sędziów, którzy spełniają wymogi kompetencji formalnych i moralnych (moral integrity), aby wykonywać wymagane od nich funkcje sądownicze w państwie prawa. (…) Wyrażenie „ustanowiony przez prawo” obejmuje nie tylko podstawę prawną samego istnienia „sądu”, ale również przestrzeganie przez ten sąd szczególnych zasad, które nim rządzą oraz, w każdym przypadku, zasad rządzących formowaniem składu sędziowskiego. (…) Trybunał zinterpretował wymóg „sądu ustanowionego ustawą” również jako wymóg „sądu ustanowionego zgodnie z ustawą”.

Po drugie, Trybunał wskazał, że naruszenie musi być oceniane w świetle przedmiotu i celu wymogu „sądu ustanowionego ustawą”, a mianowicie zapewnienia możliwości wykonywania przez sądownictwo swoich obowiązków w sposób wolny od nadmiernej ingerencji, a tym samym zachowania zasad państwa prawa i podziału władz. (…) Naruszenia, które całkowicie pomijają najbardziej podstawowe zasady procedury powoływania – takie jak na przykład powołania osoby na stanowisko sędziego, która nie spełniała odpowiednich kryteriów kwalifikacyjnych – lub naruszenia mogące w inny sposób podważyć cel i skutek wymogu „ustanowienia ustawą” (…) należy uznać za naruszenie tego wymogu.

Po trzecie, Trybunał uznał, że kontrola przeprowadzana przez sądy krajowe, o ile taka istnieje, w zakresie skutków prawnych – w odniesieniu do praw jednostki wynikających z Konwencji – naruszenia krajowego przepisu dotyczącego powoływania sędziów odgrywa istotną rolę w ustaleniu, czy takie naruszenie stanowiło naruszenie prawa do „sądu ustanowionego ustawą”, a zatem stanowi część samego testu.

W konsekwencji ETPC orzekł, że skarżącemu odmówiono prawa do „sądu ustanowionego ustawą”, ze względu na udział w jego procesie sędziego, którego powołano w procedurze obciążonej wadliwościami w takim stopniu, że została naruszona istota prawa skarżącego do „sądu ustanowionego ustawą” i stwierdził naruszenie art. 6 ust. 1 EKPC.

Również w orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TS) wypracowano reguły wskazujące na znaczenie poszanowania przepisów regulujących mianowanie sędziego dla zaufania jednostek i społeczeństwa do niezawisłości i bezstronności sądów. W wyroku z 26 marca 2020 r., w połączonych sprawach C-542/18 RX-II oraz C-543/18 RX-II Simpson and HG, Trybunał uchylił wyroki sądu z uwagi na fakt, że izba sądu obradowała w nieprawidłowym składzie z powodu uchybienia związanego z procedurą mianowania jednego z jej członków.

TS wskazał, że wymogi niezawisłości i bezstronności wchodzą w zakres istoty prawa do skutecznej ochrony sądowej oraz prawa podstawowego do rzetelnego procesu sądowego, które to prawo ma fundamentalne znaczenie jako gwarancja ochrony wszystkich praw wywodzonych przez jednostki z prawa Unii, oraz zachowania wartości wspólnych państwom członkowskim wyrażonych w art. 2 Traktacie o Unii Europejskiej (TUE), w szczególności wartości państwa prawnego.

Wymogi te zakładają istnienie zasad, w szczególności co do składu organu, powoływania jego członków, okresu trwania ich kadencji oraz powodów ich wyłączania lub odwołania, pozwalających wykluczyć, w przekonaniu jednostek, wszelką uzasadnioną wątpliwość co do niezależności tego organu od czynników zewnętrznych oraz neutralności względem ścierających się przed nim interesów. Co się tyczy konkretnej decyzji o mianowaniu, konieczne jest zaś, by materialne warunki oraz zasady proceduralne odnoszące się do tych decyzji były sformułowane w sposób nieprowadzący do powstania uzasadnionych wątpliwości w odniesieniu do mianowanych sędziów.

W świetle tych orzeczeń należałoby oczekiwać, że sądy krajowe w rozpatrywanych przez siebie sprawach, w których oceniają status sędziego, nie będą w żaden bezpośredni bądź pośredni sposób ograniczane w stosowaniu wykładni przepisów prawa dokonanej przez ETPC i TS. Tymczasem, wniosek Pierwszej Prezes SN zmierza bezpośrednio do wyeliminowania z systemu prawnego środka umożliwiającego kontrolę skuteczności i prawidłowości mianowania na urząd sędziego.

Skuteczność środka kontroli

Wniosek zmierza w istocie do osiągnięcia celu w postaci umorzenia postępowań rozpoznawanych w SN – Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w sprawach o ustalenie nieistnienia stosunku służbowego sędziego. Tym samym zmierza do pozbawienia stron prawa do skutecznego ochrony sądowej poprzez skorzystanie z zagwarantowanego przez ustawodawcę środka kontroli.

Stanowi on zatem niedopuszczalną ingerencję w sferę orzeczniczą SN oraz innych sądów, gdyż de facto zmierza do pozbawienia tych sądów możliwości dokonania własnej, niezależnej oceny przy uwzględnieniu wszelkich okoliczności danej sprawy. Jednocześnie wniosek ten stanowi próbę uniemożliwienia sądom zastosowania wykładni prawa dokonanej przez ETPCz oraz TS UE w przytoczonych  wyrokach.

Nie można tworzyć przesłanek ograniczających wystąpienie z pozwem o ustalenie istnienia lub nieistnienia stosunku prawnego lub prawa i wskazywać sytuacji, w których stronie nie będzie przysługiwała taka możliwość. W ten sposób zamyka się bowiem jednostce prawo do korzystania z jej praw podmiotowych. Prowadzi to do sytuacji, w której strona nie może skorzystać z prawa przysługującego jej na gruncie Konstytucji RP, prawa europejskiego oraz obowiązujących ustaw.

Wnioskodawczyni stara się nie dostrzegać, że w podobny sposób ograniczono już stronom możliwość składania wniosków o wyłączenie sędziego na podstawie art. 49 k.p.c. W rozstrzygnięciu TK z 2 czerwca 2020 r. stwierdzono bowiem, że art. 49 § 1 k.p.c. w zakresie, w jakim dopuszcza rozpoznanie wniosku o wyłączenie sędziego z powodu podniesienia okoliczności wadliwości powołania sędziego przez Prezydenta RP na wniosek KRS, jest niezgodny z art. 179 Konstytucji.

Z wyroku TS w sprawie C-64/16 ASJP bezsprzecznie wynika, że art. 19 ust. 1 zd. 2 TUE powierza zadanie zapewniania kontroli sądowej w porządku prawnym Unii również sądom krajowym (czyli zarówno sądom powszechnym, jak i SN). Sądy te pełnią więc we współpracy z TS wspólne zadania, służące zapewnieniu poszanowania prawa w wykładni i stosowaniu traktatów. Państwa członkowskie UE są zobowiązane ustanowić środki niezbędne do zapewnienia jednostkom poszanowania ich prawa do skutecznej ochrony sądowej w dziedzinach objętych prawem Unii. Tak więc zadaniem państw członkowskich jest ustanowienie systemu środków i procedur zapewniających skuteczną kontrolę sądową w tych dziedzinach.

Każde państwo członkowskie musi zatem zapewnić, by organy należące – jako „sąd” w rozumieniu prawa Unii – do systemu środków odwoławczych w dziedzinach objętych prawem Unii odpowiadały wymogom skutecznej ochrony sądowej, a zatem były organami niezależnymi od władzy wykonawczej czy ustawodawczej. Co istotne, w wyroku w sprawie C-64/16 TS podkreślił w sposób szczególny rolę wartości unijnych. Stwierdził, że zgodnie z art. 2 TUE Unia opiera się na wartościach – takich, jak państwo prawne, które są wspólne państwom członkowskim, w społeczeństwie opartym między innymi na sprawiedliwości (pkt 30), odwołując się następnie do zasady wzajemnego zaufania, która dotyczy w szczególności sądów krajowych i która opiera się na zasadniczym założeniu, zgodnie z którym państwa członkowskie podzielają szereg wspólnych wartości, na których opiera się Unia, a sprecyzowanych w art. 2 TUE (pkt 31 wyroku).

Możliwe jest zatem dokonanie oceny standardu niezawisłości sędziowskiej na podstawie unijnej zasady skuteczności ochrony sądowej w art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE, bez konieczności odniesienia się do innego elementu unijnego w tej sprawie. Wynikiem wyroku w sprawie C-64/16 jest rozszerzenie, na podstawie art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE, zakresu zastosowania zasady skutecznej ochrony sądowej i przede wszystkim objęcie ochroną instytucjonalną statusu sądów krajowych.

Skutki wyroku TS w sprawie C-64/16 sięgają dużo dalej niż tylko zapewnienie ochrony ściśle instytucjonalnego statusu sądów krajowych w rozumieniu art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Zasada skutecznej ochrony prawnej z art. 19 ust. 1 ak. 2 TUE dotyczy wielu aspektów postępowań przed sądami krajowymi, nie tylko kwestii niezawisłości sędziowskiej w kontekście wynagrodzenia sędziów czy wieku przechodzenia w stan spoczynku. Jak wskazują L. Pech i S. Platon, zasada ta obejmuje m.in. prawo do sprawiedliwego procesu, prawo do uzyskania wyroku w rozsądnym czasie, prawo do niezależnego sądu ustanowionego prawem, prawo do pomocy prawnej, a także prawo do obrony.

Wkroczenie w kompetencje Trybunału Sprawiedliwości UE

Rzecznik uważa, że wydanie przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia w tej sprawie za niedopuszczalne również w związku z tym, że w sprawach rozpoznawanych w SN – Izbie Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w sprawach o ustalenie nieistnienia stosunku służbowego sędziego skierowano pytania prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

W świetle utrwalonego orzecznictwa TS dotyczącego art. 267 TFUE, kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego UE do skierowania pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe. Próba powstrzymania sądów krajowych od zwracania się z pytaniami prejudycjalnymi do TS zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS. 

Jeżeli po wniosku Pierwszej Prezes SN TK wydałby wyrok, którego skutkiem byłoby  uniemożliwienie dokonywania przez sądy krajowe własnej oceny co do zasadności powództw i konieczności umorzenia zawisłych przed nimi spraw, w których skierowano pytania prejudycjalne, wówczas trzeba będzie to rozpatrywać przez pryzmat naruszenia przez Polskę zobowiązań traktatowych.

Okoliczność taka może być rozpatrywana m.in. jako podstawa do wszczęcia postępowania przeciwko Polsce w trybie art. 258 TFUE. Niezwrócenie się przez sąd krajowy do Trybunału Sprawiedliwości UE z  pytaniem prejudycjalnym (również przez sąd konstytucyjny) w sytuacji zaistnienia takiego obowiązku wynikającego z art. 267 TFUE może być uznane za naruszenie zobowiązań traktatowych przez państwo członkowskie UE (zob. wyrok w sprawie C-416/17 Komisja p.  Francji, dotyczący niewystąpienia z pytaniem prejudycjalnym przez Conseil d’État). Również z tych względów wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne.

II.510.141.2020

Niewstrzymanie umieszczenia sprawcy w szpitalu psychiatrycznym po zażaleniu – niekonstytucyjne. RPO pisze do TK

Data: 2021-02-15
  • Niekonstytucyjne są przepisy, które przewidują że postanowienie sądu umarzające postępowanie i orzekające pobyt podejrzanego w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym podlega wykonaniu bezzwłocznie, gdy stało się wykonalne
  • Postępowanie odwoławcze po zażaleniu na taką decyzję może przecież trwać miesiącami, a w tym czasie dana osoba już trafia do zakładu
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do pytania prawnego jednego z sądów do Trybunału Konstytucyjnego

RPO podejmował wcześniej wiele interwencji na korzyść osób, które weszły w konflikt z prawem, a z powodu niepełnosprawności umysłowej lub faktu, że chorują psychicznie, są uznawane za niepoczytalne. Wtedy sąd umarza postępowanie karne i decyduje, czy umieścić sprawcę w zakładzie psychiatrycznym w ramach tzw. środka zabezpieczającego (najczęściej – bezterminowo). Przy stosowaniu takiego tzw. środka zabezpieczającego może dochodzić do różnych nieprawidłowości.

W ten sposób za stosunkowo drobne przestępstwa można trafić do zamkniętego zakładu na nawet kilkanaście lat  (dłużej niż wynosiłaby maksymalna kara, gdyby ktoś za swój czyn trafił do więzienia). Takie sprawy były już przedmiotem skutecznych kasacji RPO. Najgłośniejszy był przypadek pana Feliksa, który w związku z groźbami karalnymi wobec sąsiadów spędził 11 lat w szpitalu. W innych interwencjach chodziło o  kradzież 7 paczek kawy lub używanego roweru.

Teraz Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym w Szczecinie zadał TK pytanie prawne w takiej sprawie (sygn. akt P 1/21).  

Sąd wskazał, że wykonywanie nieprawomocnej detencji psychiatrycznej może prowadzić w skrajnym wypadku do takiego skutku, że ewentualna detencja zakończy się zanim sąd rozpozna zażalenie na postanowienie o jej zastosowaniu albo też postanowienie o jej przedłużeniu uprawomocni się, zanim uprawomocni się postanowienie o jej zastosowaniu.

W takiej sytuacji prawo do obrony nabiera charakteru iluzorycznego, skoro nie może przyczynić się do uchylenia środka zabezpieczającego przed rozpoczęciem jego wykonywania.

A sąd odwoławczy - świadomy, że środek zabezpieczający jest już wykonywany -  może podlegać faktycznej presji, aby nie podważać zasadności osadzenia podejrzanego w zakładzie psychiatrycznym zwłaszcza, gdy owo osadzenie trwa od dłuższego czasu lub w skrajnych wypadkach zdążyło się zakończyć. Obrona przed detencją psychiatryczną jest faktycznie zagwarantowana jedynie przed sądem pierwszej instancji.

Rzecznik wniósł o stwierdzenie, że: art. 9 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny wykonawczy, w zw. art. 462 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks postępowania karnego, w zakresie, w jakim wynika z nich norma stanowiąca, że postanowienie umarzające postępowanie i orzekające pobyt podejrzanego w odpowiednim zakładzie psychiatrycznym podlega wykonaniu bezzwłocznie, gdy orzeczenie stało się wykonalne tj. z chwilą jego wydania nawet wówczas, gdy zostanie zaskarżone, a sąd który je wydał, lub sąd powołany do rozpoznania zażalenia, nie wstrzyma wykonania tego postanowienia, są niezgodne z art. 32 ust. 1 Konstytucji w zw. z art. 41 ust. 1 Konstytucji, w zw. z art. 42 ust. 2 Konstytucji, w zw. z art. 42 ust. 3 Konstytucji, w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz w zw. z art. 78 Konstytucji.

(Szczegółowa argumentacja RPO w załączniku poniżej).

II.517.1.2021

Sprawa działki niewykorzystanej pod budowę drogi: RPO przyłącza się do skargi obywateli przed TK

Data: 2021-02-10
  • Ogrodzenie domu stoi na działce, którą ujęto w decyzji wywłaszczeniowej – mimo że nowa droga przebiega trochę dalej. Okazało się, że przepisy nie pozwalają na zwrot tej ziemi.
  • RPO przystąpił przed TK do skargi konstytucyjnej obywateli w sprawie zasad odzyskiwania nieruchomości niepotrzebnie wywłaszczonych na podstawie specustawy drogowej.
  • Problem prawny wynikł przy budowie drogi gminnej, pod którą wywłaszczono kilka działek. Droga powstała w 2013 r., ale działki do tej pory nie udało się odzyskać – NSA potwierdził, że takie jest prawo. Zatem teraz jedyną drogą do zmiany sytuacji jest ocena tego prawa pod względem jego konstytucyjności.

Całe zamieszanie wzięło się prawdopodobnie z powodu nieścisłości w dokumentacji geodezyjnej: nie odpowiadała ona po prostu rzeczywistości. Kiedy jednak skarżący wystąpili o zwrot działki, okazało się to niemożliwe. Co prawda starosta przychylił się do ich wniosku, ale już wojewoda decyzję starosty uchylił, a postępowanie umorzył. Zdaniem wojewody prowadzenie postępowania o zwrot było w tej sytuacji niedopuszczalne, a to ze względu na treść art. 23 specustawy drogowej z 10 kwietnia 2003 r.  (Dz.U. Nr 80, poz. 721) oraz art. 216 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz.U. Nr 115, poz. 741, ze zm.; dalej jako u.g.n.).

Stanowisko Wojewody potwierdził wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie a następnie NSA, który wyrokiem z 13 listopada 2019 r. (sygn. I OSK 665/18) oddalił skargę kasacyjną Skarżących. 

Zasadniczą przyczyną takiego rozstrzygnięcia było przyjęcie przez NSA, iż – pomimo tego, że przejęcie własności w trybie specustawy drogowej co do istoty swojej ma cechy wywłaszczenia – nie jest możliwy zwrot takiej nieruchomości, nawet jeżeli okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Ustawa o gospodarce nieruchomościami umożliwia zwrot jedynie takich nieruchomości, które albo wywłaszczono indywidualną decyzją wywłaszczeniową (jest to tzw. wywłaszczenie, do którego odnosi się art. 136 ust. 3 u.g.n.), albo „nabyto lub przejęto” na podstawie ustaw wymienionych enumeratywnie w art. 216 u.g.n.. Żaden z tych przepisów nie obejmuje wywłaszczenia na podstawie specustawy drogowej.

RPO przystąpił do tej sprawy przed TK (SK 142/20) wspierając argumentację obywateli. Wniósł o stwierdzenie, że niezgodne z Konstytucją (z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 21 ust. 2 i art. 31 ust. 3) są przepisy:

  • art. 23 ustawy specustawy drogowej w zakresie, w jakim wyklucza stosowanie przepisów Rozdziału 6 Działu III ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości do nieruchomości nabytych przez gminę

oraz

  • art. 216 ust. 1 i 2 ustawy o gospodarce nieruchomościami w zakresie, w jakim wyklucza odpowiednie stosowanie przepisów Rozdziału 6 Działu III o nieruchomości nabytych przez gminę na podstawie specustawy drogowej.

To właśnie na tych dwóch przepisach jednolicie opierały się sądy administracyjne, twierdząc, że jeżeli grunty wywłaszczono specustawą drogową, to w ogóle nie można ich odzyskać – nawet jeżeli drogi w ogóle na nich nie wybudowano. Mimo że w kilku najnowszych wyrokach NSA zmienił podejście w tej kwestii, orzekając wbrew ustabilizowanej linii orzeczniczej, i tak, zdaniem Rzecznika, wydanie wyroku o konstytucyjności jest konieczne dla ochrony praw obywateli.

Rzecznik Praw Obywatelskich uważa, że wynikające z zaskarżonych przepisów wyłączenie możliwości zwrotu nieruchomości przejętej na potrzeby budowy dróg publicznych na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony przed nieuzasadnionym wywłaszczeniem.

Przede wszystkim, rozwiązanie takie nie służy żadnemu racjonalnie uzasadnionemu celowi – przeciwnie, wydaje się ubocznym, niezamierzonym przez ustawodawcę przypadkowym skutkiem scalania i upraszczania procedur inwestycyjnych. Nie realizuje także żadnej konstytucyjnej wartości – drogi nieistniejące (bądź przechodzące w innym miejscu niż pierwotnie zakładano) w żaden sposób nie służą potrzebom społeczności. Nie istnieje więc konstytucyjna legitymacja do przetrzymywania w zasobie publicznym nieruchomości przymusowo (i niepotrzebnie) odebranych na taki cel ich prywatnym właścicielom. Rozwiązanie takie pozostaje w oczywistej sprzeczności z podstawową funkcją art. 21 ust. 2 Konstytucji, jaką jest zapobieganie nadużyciom władz w stosunku do mienia obywateli, pod pretekstem realizacji celów, które po czasie okazują się fikcyjne. Jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że jedynym uzasadnieniem znacznego ograniczania praw właścicieli objętych działaniem specustawy drogowej miała być nadrzędna potrzeba nadrabiania cywilizacyjnych zaległości poprzez sprawną budowę (przebudowę) sieci komunikacyjnej kraju. Jeżeli potrzeba ta się dezaktualizuje, ingerencja w prawa jednostek całkowicie traci swoje uzasadnienie, co aktualizować musi obowiązek zwrócenia własności odebranej pochopnie i w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.

Także wynikające z zaskarżonych przepisów kryterium różnicowania ochrony prawnej w zależności od – konstytucyjnie irrelewantnej – formy wywłaszczenia, nosi wszelkie cechy dowolności, nie będąc ani racjonalne, ani proporcjonalne, ani tym bardziej sprawiedliwe. Zdaniem Rzecznika, realizacja konstytucyjnego prawa do zwrotu wywłaszczonego mienia nie może bowiem zależeć od tego, w jaki „techniczny” sposób ustawodawca zaprojektował procedury inwestycyjne. Przy wielokrotnie podkreślanej ułomności przepisów o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości – enumeratywnie wyliczających skonkretyzowane przypadki przejęć nieruchomości, przy których taki zwrot jest możliwy – byłby to bowiem zbyt prosty sposób naruszania praw obywateli. Okoliczności stanowiące de lege lata kryterium różnicowania dobrano zupełnie przypadkowo. Nie powinny one zatem warunkować dopuszczalności realizacji konstytucyjnie gwarantowanego prawa.

Podstawowym skutkiem przyjętego rozwiązania stało się więc pozbawienie określonej, arbitralnie dobranej grupy uprawnionych, przysługujących im roszczeń, a zarazem  zwolnienie podmiotów publicznych z obowiązków nałożonych bezpośrednio w samej Konstytucji. Prowadzi to do wniosku, że zaskarżona norma pozostaje w sprzeczności z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności i innych praw majątkowych.

Analogiczna sprawa jest rozpoznawana przed TK pod sygnaturą SK 37/19. Rzecznik Praw Obywatelskich bierze w niej udział (IV.7003.38.2019), zajmując stanowisko takie jak w sprawie niniejszej.

IV.7003.37.2020

RPO po opublikowaniu uzasadnienia do wyroku TK o aborcji

Data: 2021-01-27

Uzasadnienie wyroku TK to narastający dramat kobiet. Państwo chce dalej ograniczać ich prawa, narażać życie, skazywać na tortury.

Tej ofensywie sprzeciwia się społeczeństwo obywatelskie.

Apeluję do policji, aby uszanowała prawo obywateli do spontanicznego, pokojowego protestu

Adam Bodnar

Przesuwamy się w niebezpieczną stronę. Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich w związku z wyrokiem TK

Data: 2021-01-27

Publikacja wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 22 października 2020 r. ws. ustawy o dopuszczalności przerywania ciąży (K 1/20) w Dzienniku Ustaw oraz jego uzasadnienia wskazuje, że państwo i jego obecne władze podjęło ostateczną decyzję o pozbawieniu kobiet prawa do decydowania o samych sobie, narażeniu ich życia i skazania niejednokrotnie na tortury.

W tej niezwykle delikatnej materii, dotyczącej dramatycznych wyborów osobistych, przyjęto drogę rozstrzygnięcia przez TK, czyli instytucji, której obecny skład osobowy i sposób działania budzi powszechne uzasadnione wątpliwości i kontrowersje. Stało się tak zamiast konsultacji i szerokiej debaty społecznej, zakończonej stanowiskiem Parlamentu.

Mimo wyraźnego społecznego protestu w całym kraju, władze nie podjęły żadnej próby znalezienia porozumienia. Zaangażowały za to ogromne siły policyjne w tłumienie demonstracji i stosowanie różnorodnych środków zastraszania. Kierowano się w tym przypadku – co podkreślało w wystąpieniach wielu przedstawicieli władzy – nie społeczną wolą, podmiotowym traktowaniem kobiet i dążeniem do kompromisu, lecz przesłankami o charakterze politycznym, ideologicznym bądź religijnym. Zamiast ważenia wartości i racji, dążono konsekwentnie do rozstrzygnięcia arbitralnego, narzucenia poglądu jednej ze stron sporu wszystkim obywatelkom i obywatelom.

Kilkakrotnie wskazywałem na wady wyroku – m.in. udział w składzie TK osób niepowołanych do orzekania, czy nieuprawnione zaangażowanie w sprawę sędzi Krystyny Pawłowicz. Jednak obecnie należy brać przede wszystkim pod uwagę skutki praktyczne i prawne wyroku dla obywateli.  Wyrok z momentem publikacji w Dzienniku Ustaw usuwa jedną z podstaw legalnej aborcji z systemu prawnego, a to ma określone konsekwencje prawnokarne. Dotychczas legalnie wykonywane zabiegi staną się penalizowane karą pozbawienia wolności oraz będą ścigane przez prokuraturę. Warto przypomnieć, że Prokurator Generalny jest jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości, a więc przedstawicielem władzy wykonawczej, posiadającym liczne mechanizmy kontroli i dyscyplinowania prokuratorów.

Sytuacja dla znacznej części społeczeństwa staje się dramatyczna. Tym bardziej, że w swoim rozstrzygnięciu TK niemal zupełnie pomija prawa kobiet oraz ich bliskich. Zostają one pozbawione prawa do decyzji np. czy urodzić dziecko, które umrze w cierpieniu po kilku dniach. Za to główny ciężar wyborów i odpowiedzialności przenosi się na personel medyczny – lekarzy, ale także szpital i pielęgniarki, nie zabezpieczając im jednocześnie odpowiedniej ochrony prawnej.

Warto w tym kontekście powrócić do argumentów zawartych w zdaniach odrębnych sędziów Leona Kieresa i Piotra Pszczółkowskiego. Chodzi o niewyważenie dóbr pozostających w konflikcie i danie prymatu jedynie ochronie życia poczętego – bez odniesienia się do praw i wolności przysługujących kobiecie, którą traktuje się w sposób przedmiotowy. Jak stwierdzili ci sędziowie - prawo nie może zaś nakazywać kobietom heroizmu.

Prawo nie powinno też – dodajmy – czynić z lekarzy i pielęgniarek „urzędników państwowych”, realizujących wytyczne władzy w tak trudnych, złożonych i delikatnych sprawach związanych z wyborami moralnymi i etycznymi.

Obecny zakres dostępu do legalnych zabiegów aborcji może również rodzić wątpliwości w kontekście wiążących Polskę umów międzynarodowych. Komitet Praw Człowieka ONZ, rozpatrując sprawę Mellet przeciwko Irlandii (nr 2324/2013, decyzja z 17 listopada 2016 r.) dotyczącą ciężarnej kobiety, której odmówiono aborcji mimo, że u płodu stwierdzono poważne i nieodwracalne uszkodzenie, uznał, że Irlandia złamała zobowiązania wynikające z Międzynarodowego Paktu Praw Osobistych i Politycznych. Brak możliwości dokonania legalnej aborcji w sytuacji, gdy zaistniała przesłanka embriopatologiczna i w konsekwencji zmuszenie kobiety do donoszenia ciąży bądź udania się poza granice kraju w celu dokonania aborcji stanowi nieludzkie i poniżające traktowanie kobiety, godzi w prawo do prywatności, a także jest przejawem dyskryminacji. Komitet uznał, że Irlandia w celu wykluczenia dalszych naruszeń praw człowieka winna wprowadzić stosowne zmiany w prawie – jeśli to konieczne, to także w konstytucji.

Możliwe zatem, że w nieodległej przyszłości sytuacja niemal całkowitego zakazu aborcji w Polsce stanie się przedmiotem zainteresowania organów ONZ, Rady Europy czy Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Krytycznie do dostępu do zabiegów legalnej aborcji w Polsce odniosła się już w przeszłości Komisarz Praw Człowieka Rady Europy Dunja Mijatović w raporcie sporządzonym po wizycie w Polsce 11-15 marca 2019 r. W jej ocenie przyjęcie prawa zupełnie zakazującego aborcji w przypadku zaistnienia przesłanki istnienia dużego prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, mogłoby być uznane za pozostające w sprzeczności z obowiązkami wynikającymi z prawa międzynarodowego. Stanowisko Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w tym zakresie nie uległo zmianie – w kwietniu 2020 r.  Komisarz wezwała Sejm RP do odrzucenia procedowanego projektu, przewidującego zaostrzenie przepisów dotyczących przerwania ciąży.

Moim zdaniem, wadliwe i arbitralnie narzucane przez władzę prawo zagraża prawom człowieka, psuje demokrację i łamie standardy praworządności. Ubolewania godny jest też fakt, że dzieje się to w czasie wielkiego kryzysu zdrowotnego i społecznego związanego z pandemią.

Nikt w naszym państwie nie powinien być zainteresowany prowokowaniem i potęgowaniem konfliktu społecznego. Wiemy już, że może on prowadzić w bardzo niebezpieczne rejony – z jednej strony do ostrych akcji protestacyjnych, a z drugiej do nadużyć uprawnień ze strony sił porządkowych. W każdej chwili konfliktu sytuacja może wymknąć się spod czyjejkolwiek kontroli.

Dlatego jako Rzecznik Praw Obywatelskich apeluję o  podjęcie niezwłocznie inicjatywy politycznej, opartej na wspólnej refleksji, jak w sposób godny traktować ludzkie życie, jak respektować prawa człowieka i wspomóc kobiety w trudnych, czasami dramatycznych wyborach. Jeśli w sprawach szczepień możliwe są spotkania i rozmowy polityków różnych opcji, to w sprawach dotyczących konfliktu związanego z dostępnością legalnej aborcji powinno to być również pilnie rozważone. Może byłoby tu miejsce na konstruktywną rolę Kościoła. Pisałem już wcześniej o doświadczenia irlandzkich dotyczących rozwiązywania tego typu konfliktu, o powołaniu panelu obywatelskiego reprezentującego cały przekrój społeczeństwa. Z tych doświadczeń można skorzystać, ale być może stać nas na rozwiązanie własne, dostosowane do polskich warunków i możliwości.

Jedno wydaje się pewne – ten konflikt sam z siebie nie wygaśnie. I nie zlikwiduje go żaden trybunał. Natomiast jeśli dalszą dyskusję oprzemy na akceptacji rozwiązań na zasadzie „prawa silniejszego”, to możemy doprowadzić do nieodwracalnego podziału naszej wspólnoty politycznej.

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich 

Sprawa zawieszania biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych – wciąż bez wyroku TK. Wyjaśnienia RPO dla Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców

Data: 2021-01-11
  • RPO przekazuje Rzecznikowi Małych i Średnich Przedsiębiorców informacje o głównych problemach, które zidentyfikował, i o problemach z ich załatwianiem w instytucjach państwa.
  • Konstytucyjność przepisów - które służą do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego - wciąż nie jest rozstrzygnięta przez Trybunał Konstytucyjny
  • RPO, który zaskarżył je jeszcze w 2014 r., a potem przyłączał się do skarg konstytucyjnych obywateli, informuje Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców o przewlekaniu się sprawy

Obywatele od dawna skarżą się do RPO, że postępowania o przestępstwa lub wykroczenia skarbowe są wszczynane instrumentalnie. Potem są one zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego obywatela, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

Jeszcze 22 października 2014 r. RPO zaskarżył do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego skarbowego.  Po jego wprowadzeniu w 2010 r. praktyka - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, wywodzącą się z zasady demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala zaś na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

Podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia. Jak podkreśla RPO, ma on jednak prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

TK rozpoznał wniosek RPO 10 stycznia 2017 r. Przed wydaniem wyroku, postanowił jednak zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez wyznaczania terminu. Do dziś nowy termin nie został wyznaczony.

17 stycznia 2020 r. RPO zgłosił udział w postępowaniu TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) co do art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Wniósł o uznanie, że  jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji.

8 czerwca 2020 r. RPO przyłączył się do następnego postępowania TK ze skargi konstytucyjnej w takiej sprawie (sygn. akt SK 50/202). Złożył  podobny wniosek.

Wreszcie 21 grudnia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w sprawie w TK z kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 122/20). Także tu wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1.

- Dotychczas, w żadnej z wymienionych wyżej spraw termin rozprawy nie został wyznaczony – podkreśla Adam Bodnar w odpowiedzi na pismo w tej sprawie Marka Wocha, dyrektora generalnego Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców.

II.511.1778.2014

Adam Bodnar do TK: umorzyć sprawę pytania prawnego Izby Dyscyplinarnej SN ws. środków zabezpieczających TSUE wobec niej

Data: 2020-10-28

15 maja 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie pytania prawnego Sądu Najwyższego Izby Dyscyplinarnej z 9 kwietnia 2020 r. (sygn. P 7/20). Przedstawił stanowisko: postępowanie powinno być umorzone w całości z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Chodzi o pytanie, czy Polska zobowiązana jest natychmiast wykonać postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Pytanie zadali sędziowie Izby Dyscyplinarnej SN dzień po tym, jak TSUE podważył legalność ich działania.

Wielka Izba Trybunału Sprawiedliwości, na wniosek Komisji Europejskiej, zdecydowała 8 kwietnia 2020 r. o zawieszeniu funkcjonowania ID SN. Decyzja zapadła w postępowaniu dotyczącym wykorzystywania przez organy władzy publicznej mechanizmu odpowiedzialności dyscyplinarnej do wywierania nacisku na sędziów i wpływania na treść wydawanych przez nich orzeczeń sądowych, co prowadzi do ingerencji w sferę niezawisłości sędziowskiej oraz narusza wymogi skutecznej ochrony sądowej, gwarantowanej przez prawo Unii.

W maju 2020 r. RPO wskazał, że przedstawi uzasadnienie stanowiska po opublikowaniu przez TK wyroków w sprawach Kpt 1/20 oraz U 2/20. Ponieważ TK nadal nie opublikował uzasadnień tych wyroków, RPO zdecydował się na przedstawienie uzasadnienia wcześniej.

SN spytał TK, czy art. 4 ust. 3 zdanie 2 TUE w zw. z art. 279 TfUE w zakresie, w jakim skutkuje obowiązkiem państwa członkowskiego Unii Europejskiej polegającym na wykonywaniu środków tymczasowych odnoszących się do kształtu ustroju i funkcjonowania konstytucyjnych organów władzy sądowniczej tego państwa, jest zgodny z art. 2, art. 7, art. 8 ust. 1 i art. 90 ust. 1 w zw. z art. 4 ust. 1 Konstytucji.

Po pierwsze, RPO wywiódł, że w sprawie nie została spełniona przesłanka podmiotowa, uprawniająca ID SN do skierowania pytania prawnego do TK. W ocenie Rzecznika pytanie prawne zostało skierowane przez podmiot niebędący sądem w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji RP, art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej (TUE) oraz art. 47 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (KPP).

Nie została zatem spełniona przesłanka podmiotowa uprawniająca do skierowania pytania prawnego, wynikająca z art. 193 Konstytucji. Zgodnie bowiem z przesłanką podmiotową, pytanie prawne może zadać sąd w rozumieniu art. 175 Konstytucji, a więc państwowy organ władzy sądowniczej, oddzielony i niezależny od władzy wykonawczej i ustawodawczej. Izba Dyscyplinarna SN nie posiada tych przymiotów, a zatem nie może kierować do TK pytań prawnych.

RPO odwołał się w swoim stanowisku do wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. w sprawach C-585/18, C-624/18 i C-625/18 AK i inni oraz do wydanego na kanwie tego orzeczenia SN z 5 grudnia 2019 r. w sprawie o sygn. III PO 7/18, w którym SN obszernie wyjaśnił jakie okoliczności przemawiają za niemożnością uznania ID SN za sąd w rozumieniu art. 47 KPP oraz art. 6 EKPC i art. 45 ust. 1 Konstytucji RP. Rzecznik przypomniał także, jak istotna rolę w wyborze sędziów pełni KRS, która obecnie także nie spełnia swojej konstytucyjnej roli.

RPO wskazał także, że Trybunał Sprawiedliwości UE, wydając 8 kwietnia 2020 r. postanowienie w przedmiocie środków tymczasowych w sprawie  C 791/19 R, zdecydował o zawieszeniu stosowania przepisów ustawy z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie  Najwyższym, ustanawiających Izbę Dyscyplinarną (art. 3 pkt 5 ustawy o SN) oraz określających jej właściwość przedmiotową (art. 27 oraz art. 73 § 1 ustawy o SN); a także zobowiązał do powstrzymania się od przekazania spraw zawisłych przed tą Izbą do rozpoznania przez skład niespełniający wymogów niezależności wskazanych, w szczególności w powołanym wyżej wyroku TS z dnia 19 listopada 2019 r. Postanowienie to dowodzi, iż nie tylko na gruncie krajowym dostrzeżono brak przymiotu sądu w odniesieniu do ID SN.

Pierwszym z przepisów, którego stosowanie zawieszono jest art. 3 pkt 5 ustawy o SN, który stanowi o tym, że SN dzieli się na Izby, w tym Izbę Dyscyplinarną (pkt 5). Skoro zastosowanie tego przepisu zostaje zawieszone, to skutkiem zawieszenia stosowania tego przepisu jest przyjęcie fikcji prawnej, że od wydania postanowienia w ramach Sądu Najwyższego nie funkcjonuje Izba Dyscyplinarna, ponieważ nie można stosować przepisu, z którego wynika, że jedną z komórek organizacyjnych Sądu Najwyższego jest ID. Drugim z przepisów, który został zawieszony postanowieniem z 8 kwietnia 2020 r. jest art. 27 ustawy o SN. Przepis ten w § 1 pkt 1-3 reguluje właściwość przedmiotową ID SN. Trzeba przy tym zwrócić uwagę, że zawieszono stosowanie art. 27 ustawy o SN w całości, nie tylko w zakresie dotyczącym postępowań dyscyplinarnych. Spośród zawieszonych przepisów jedynie art. 73 § 1 ustawy o SN dotyczy tylko postępowań dyscyplinarnych sędziów SN.

RPO wskazał, że znane są mu wyroki TK z 20 kwietnia 2020 r. (sygn. U 2/20) oraz postanowienie z 21 kwietnia 2020 r. (sygn. Kpt 1/20). RPO, nie skupiając się na wątpliwościach prawnych, jakie wiążą się z TK, wskazał, że zgodnie z ugruntowanym stanowiskiem TS, opinie wyrażone w tych orzeczeniach TK muszą zostać pominięte przez sąd orzekający w konkretnej sprawie, jeżeli ich uwzględnienie prowadziłoby do ograniczenia możliwości stosowania wyroku TS z 19 listopada 2019 r. A.K. i inni.

Warto podkreślić, że w wyroku SN (sygn. III PO 7/18) przypomniano, że wykładnia zawarta w wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. wiąże każdy sąd w Polsce, a także każdy organ władzy państwowej. SN przypomniał, że Polska, przystępując do Unii Europejskiej, zgodziła się na zasadę pierwszeństwa prawa unijnego nad prawem krajowym (co zostało przypomniane w pkt 157 wyroku TS) oraz, iż prymat prawa Unii skutkuje tym, że każdy organ państwa członkowskiego ma obowiązek zapewnić pełną skuteczność norm prawa Unii (pkt 158 wyroku TS), aż do pomijania niezgodnych przepisów prawa krajowego (pkt 160).

Rzecznik przypomniał także, że TK nie jest uprawniony do oceny orzeczeń TSUE oraz wskazał, że zarówno ID SN w pytaniu prawnym, jak i Prokurator Generalny, który przedstawił w tej sprawie stanowisko - wybiórczo i z pominięciem całokształtu okoliczności odwołują się do orzeczeń Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Niemiec, celem usprawiedliwienia podejmowanych działań. Natomiast z analizy orzeczeń FTK płyną zupełnie odmienne wnioski.

VII.510.63.2020

Obywatel nie odzyskał kosztów adwokackich za bezpodstawne postępowanie wykonawcze. Wspiera go RPO

Data: 2020-10-28
  • Sądy odmówiły obywatelowi zwrotu kosztów adwokackich w postępowaniu wykonawczym – choć wszczęto je bezpodstawnie, bo wcześniej  wykonał on karę grzywny orzeczonej przez sąd
  • Dziś przepisy nie określają bowiem wprost, czy  w postępowaniu wykonawczym przysługuje zwrot tych kosztów - decyduje o tym dany sąd   
  • Obywatel złożył na te przepisy skargę konstytucyjną, do której przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO obawia się tzw. efektu mrożącego, który powstrzymywałby przed  korzystaniem z gwarantowanego konstytucyjnie prawa do wyboru obrońcy, co naruszałoby art. 42 ust. 2 Konstytucji

Rzecznik przystąpił do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (sygn. akt SK 103/20) w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela.  Dotyczy ona braku możliwości zwrotu skazanemu kosztów uzasadnionych wydatków z tytułu ustanowienia obrońcy z wyboru w postępowaniu wykonawczym - w wypadkach, gdy postępowanie to  wszczęto bezpodstawnie, z uwagi na wcześniejsze wykonanie przez skazanego orzeczonej kary grzywny.

To, że sąd okręgowy, a następnie sąd apelacyjny, odmówiły zwrotu kosztów, stało się przyczynkiem do zwrócenia przez Rzecznika uwagi na istotny problem postępowania wykonawczego. W tym postępowaniu - nie tylko w sytuacji w jakiej znalazł się skazany - ustawodawca nie uregulował bowiem w dostateczny sposób kwestii zwrotu wydatków na ustanowienie jednego obrońcy z wyboru.

Istotą problemu jest brak oparcia uregulowania ustawowego, czy postępowanie wykonawcze wszczęto z uwagi na uchybienia w wykonywaniu wyroku przez skazanego czy też bez jakichkolwiek uchybień po jego stronie.

W postępowaniu wykonawczym stosuje się regulacje dotyczące kosztów postępowania z Kodeksu postępowania karnego. Art. 627 Kpk głosi: „Od skazanego w sprawach z oskarżenia publicznego sąd zasądza koszty sądowe na rzecz Skarbu Państwa oraz wydatki na rzecz oskarżyciela posiłkowego". A art. 632 pkt 2 Kpk stanowi: ,,Jeżeli ustawa nie stanowi inaczej, w razie uniewinnienia oskarżonego lub umorzenia postępowania koszty procesu ponosi w sprawach z oskarżenia publicznego  Skarb Państwa, z wyjątkiem należności z tytułu udziału adwokata lub radcy prawnego w charakterze pełnomocnika pokrzywdzonego, oskarżyciela posiłkowego albo innej osoby”.

Art. 1 § 2 Kodeksu karnego wykonawczego posługuje się zwrotem o  „odpowiednim stosowaniu przepisów Kpk”. Ma to taki skutek, że to od decyzji konkretnego składu orzekającego zależy, czy skazany otrzyma zwrot kosztów na  obrońcę z wyboru.  Dlatego sądy przyjęły, że art. 632 pkt 2 Kpk nie może mieć zastosowania do postępowania wykonawczego, odmawiając zwrotu kosztów skarżącemu.

Stan prawny w tym względzie jest w oczywisty sposób sprzeczny z art. 32 ust. 1 Konstytucji (zasada równości obywatela wobec prawa). Jego konsekwencją jest zróżnicowanie podmiotów w prawie do wyboru obrońcy - czyli w prawie do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji - z uwagi na cechę nierelewantną, jaką jest pogląd składu sądu orzekającego w konkretnej sprawie.

W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego wyrażono pogląd, że „regulacje prawne nie mogą powodować sytuacji, w której strona uzyskująca rozstrzygnięcie zgodne ze stanowiskiem zajmowanym przez siebie w postępowaniu sądowym, nie mogłaby domagać się uwzględnienia zwrotu poniesionych przez nią wydatków, wskazanych w przepisach ogólnych” (wyrok z 30 marca 2004 r., sygn. SK 14/03).

Obecny stan prawny rodzi zatem niebezpieczeństwo, że skazany -  uznając, iż nie podoła przyszłym ciężarom finansowym postępowania wykonawczego - zrezygnuje z ustanowienia obrońcy i poniesienia dodatkowych kosztów. Stan, w którym dochodzi do powstania tzw. efektu mrożącego, polegającego na wywołaniu nacisku na skazanego, aby powstrzymał się od korzystania z gwarantowanego mu konstytucyjnie prawa do wyboru obrońcy, stanowi naruszenie prawa do obrony w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji.

Dziś, niezależnie od wyniku sprawy w postępowaniu wykonawczym, skazany nie dysponuje wiążącą sąd podstawą prawną umożliwiającą mu uzyskanie zwrotu kosztów procesu w postaci uzasadnionych wydatków poniesionych z tytułu ustanowienia obrońcy - nawet, gdy wygrywa sprawę.

Tymczasem konieczność prawidłowego uregulowania obciążenia stron postępowania wykonawczego kosztami procesu znajduje oparcie w art. 42 ust. 2 w związku z art. 32 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji (zasada praworządności). Dlatego RPO wniósł o uznanie zaskarżonego przez obywatela art. 627 Kpk w związku z art. 632 pkt 2 Kpk za niezgodny z tymi zapisami Konstytucji.

II.510.994.2020

Rozprawa Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przedłużenia kadencji RPO

Data: 2020-10-23
  • 23 paźdsziernika 2020 r. Trybunał Konstytucyjny wyznaczył odwołaną 20 października rozprawę  (sygn. akt K 20/20) w sprawie przedłużenia kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy parlament nie wybrał jego następcy na 19 listopada 2020 r.
  • Powodem odwołania rozprawy była wtedy choroba sędziego

Posłowie  koalicji rządzącej zaskarżyli art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich  z 15 lipca 1987 r.: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

RPO Adam Bodnar wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Na niezbędność art. 3 ust. 6 wskazują organizacje międzynarodowe. Takie opinie wyraziły m.in.: Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytu Ombudsmana (IOI), ODIHR, ENNHRI.

Sprawa rozpoznawana jest w pięcioosobowym składzie. Przewodniczącą jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą Stanisław Piotrowicz.

AKTUALIZACJA: 9 listopada 2020 r. Trybunał wyznaczył kolejny termin: 2 grudnia 2020 r. Następnie termin został przesunięty na 12 stycznia, a potem na 19 stycznia 2021 r. 8 stycznia 2021 termin został przełożony na 11 lutego 2021. 8 lutego Trybunał przeniósł rozprawę na 24 lutego 2021 r. Natomiast 16 lutego TK przeniósł rozprawę na 10 marca 2021 r. 9 marca TK przełożył termin na 25 marca 2021 r.

25 marca Trybunał przełożył rozprawę na 12 kwietnia (godz. 14) 

TK zbada ustawę "antyaborcyjną". RPO: wszelkie zmiany powinna poprzedzać rzetelna debata

Data: 2020-10-22
  • Trybunał Konstytucyjny zbada w czwartek, czy zgodne z Konstytucją są przepisy ustawy "antyaborcyjnej" zezwalające na aborcję, gdy badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich ewentualna zmiana przepisów antyaborcyjnych winna być poprzedzona rzetelną, publiczną debatą, podczas której zainteresowane strony będą mogły przedstawić swoje racje

Rzecznik Praw Obywatelskich od lat monitoruje wywiązywanie się przez państwo z obowiązku zapewnienia realnego dostępu pacjentek do legalnych zabiegów przerywania ciąży. Analiza kolejnych sprawozdań Rady Ministrów z wykonywania oraz o skutkach stosowania w kolejnych latach ustawy z 7 stycznia 1993 r. o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży, w tym najnowszego sprawozdania, obejmującego rok 2017 r., a także kolejnych skarg indywidualnych przekazywanych w tej sprawie RPO, wskazuje, że państwo już obecnie w sposób nienależyty zabezpiecza prawa pacjentek chcących skorzystać z legalnego zabiegu aborcji.

W Polsce dostęp do legalnej aborcji możliwy, gdy:

  • ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej;
  • badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażające jego życiu;
  • zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego  (gwałtu, aktu kazirodczego).

Prawodawca, gwarantując możliwość terminacji ciąży w trzech przypadkach przewidzianych w ustawie antyaborcyjnej, powinien jednocześnie zapewnić realny dostęp do tej procedury. W praktyce możliwość ta bywa jednak znacznie ograniczona.

Dostęp do aborcji różni się w zależności od regionu Polski

W praktyce widoczne są istotne dysproporcje między województwami dotyczące liczby przeprowadzanych zabiegów. Mimo że brak jest oficjalnych informacji dotyczących tych różnic, niemniej w ocenie Rzecznika niewykluczone, że mogą mieć one związek z ograniczonym dostępem do tej procedury w pewnych regionach Polski. Dla przykładu w niektórych województwach, z uwagi na powoływanie się przez lekarzy na klauzulę sumienia, brak jest podmiotów wykonujących legalne zabiegi terminacji ciąży.

Brak standardów postępowania z pacjentką, która chce skorzystać z aborcji

Ponadto w Polsce brak jest uniwersalnych standardów dotyczących szpitalnych procedur w zakresie terminacji ciąży. Z raportu Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny wynika, że 66% ze 133 biorących udział w monitoringu podmiotów leczniczych wskazało, że w szpitalu brak jest jakichkolwiek procedur we wskazanym zakresie. Istnienie procedur zadeklarowało 28% podmiotów.

Podkreślenia wymaga, że treść istniejących procedur jest bardzo zróżnicowana i często ma charakter uznaniowy. Niektóre szpitale wprowadzają – obok przewidzianych w ustawie – dodatkowe, niemające podstawy prawnej wymogi, takie jak np. konieczność uzyskania opinii co najmniej dwóch lekarzy specjalistów, opinii konsylium czy ordynatora. Wskazane procedury wydłużają czas oczekiwania na zabieg i mogą prowadzić do ograniczenia dostępu do gwarantowanej przez prawo procedury.

Klauzula sumienia

Jedną z instytucji z jednej strony mającą służyć ochronie integralności moralnej lekarzy, lecz z drugiej strony wpływającą na ograniczenie dostępu do zabiegów aborcji jest klauzula sumienia. Obecnie brak jest oficjalnych informacji dotyczących liczby przypadków odmowy udzielenia świadczenia zdrowotnego z powołaniem się na klauzulę sumienia.

Warto podkreślić, że w przeszłości lekarz odmawiający udzielenia świadczenia zdrowotnego z powołaniem się na względy sumienia był zobowiązany do wskazania pacjentowi realnej możliwości uzyskania tego świadczenia w innym podmiocie. Obowiązek ten ustał od dnia wejścia w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 7 października 2015 r. (sygn. akt K 12/14), zaś w polskim porządku prawnym nie istnieje obecnie podmiot zobowiązany do przekazania informacji o miejscu, w którym świadczenie może zostać udzielone.

W ocenie Rzecznika taka sytuacja w związku z zagrożeniem, jakie stwarza dla poszanowania praw pacjentów i pacjentek, wymaga podjęcia pilnych działań mających na celu ustanowienie mechanizmu, który pozwoli pacjentce uzyskać informację o tym, gdzie może realnie uzyskać dane świadczenie zdrowotne[1].

Sprzeciw od orzeczenia lekarza

Kolejną barierę w dostępie do zabiegów aborcji stanowi ukształtowana w sposób nieodpowiedni procedura sprzeciwu od orzeczenia lekarza. Wśród istniejących nieprawidłowości w tym zakresie wskazać można m.in.: niedotrzymywanie 30-dniowego terminu na rozpatrzenie sprzeciwu zgłoszonego przez pacjentkę, nałożenie na pacjentkę dodatkowych obowiązków w postaci konieczności uzasadnienia sprzeciwu i wskazania przepisu prawa, z którego wynikają prawa i obowiązki pacjenta, na które wpływ ma opinia lub orzeczenie lekarskie oraz niezagwarantowanie pacjentce osobistego wysłuchania i jej zbadania.

Stygmatyzacja pacjentek

Pilnej interwencji ze strony Ministerstwa Zdrowia wymaga także kwestia profesjonalizmu personelu medycznego placówek świadczących usługę przerwania ciąży. Z przekazywanych Rzecznikowi skarg wynika, że pacjentki chcące skorzystać z legalnego zabiegu aborcji bywają stygmatyzowane przez personel medyczny, co – jak wskazują skarżące – jest szczególnie bolesne, mając na uwadze okoliczności, w jakich kobiety w Polsce mogą zwrócić się o przeprowadzenie legalnego zabiegu aborcji.

Taki sposób zachowania się personelu medycznego stanowi naruszenie praw pacjentek, w szczególności prawa do poszanowania godności. Dodatkowo skarżące wskazują, że traumatyzujące są dla nich zawierające drastyczne zdjęcia i bannery, wywieszane przez osoby sprzeciwiające się aborcji w pobliżu szpitali. Nie ulega wątpliwości, że w trosce o dobrostan pacjentów konieczne jest, aby administracja placówek opieki zdrowotnej podejmowała w takich sytuacjach zdecydowane działania i w razie wypełnienia znamion czynów zabronionych ustawami karnymi zgłaszała te incydenty policji.

Wobec rygorystycznych regulacji prawnych dotyczących terminacji ciąży, niektóre kobiety decydują się na skorzystanie z nielegalnego zabiegu bądź udają się w celu dokonania aborcji za granicę. Nie są jednak gromadzone informacje statystyczne dotyczące skali nielegalnych aborcji. Uniemożliwia to realną ocenę problemu oraz podjęcie adekwatnych działań

Stanowisko Komisarza Praw Człowieka Rady Europy

Krytycznie do dostępu do zabiegów legalnej aborcji w Polsce odniosła się komisarz Praw Człowieka Rady Europy Dunja Mijatović w raporcie sporządzonym po wizycie w Polsce z 11-15 marca 2019 r.[2]. W szczególności komisarz Mijatović negatywnie odniosła się do kolejnych prób zmierzających do zaostrzenia prawa antyaborcyjnego.

W jej ocenie w szczególności przyjęcie prawa zupełnie zakazującego aborcji w przypadku zaistnienia przesłanki istnienia dużego prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu byłoby niemalże równoznaczne z wprowadzeniem zakazu aborcji i mogłoby być uznane za pozostające w sprzeczności z obowiązkami wynikającymi z prawa międzynarodowego.

A stanowisko Komisarz Praw Człowieka Rady Europy w tym zakresie nie uległo zmianie. W kwietniu 2020 r. Komisarz wezwała Sejm RP do odrzucenia procedowanego projektu przewidującego zaostrzenie obecnie obowiązujących przepisów dotyczących przerwania ciąży[3].

[1] Sprawa prowadzona pod sygnaturą: VII.812.5.2014, zob. też: VII.5600.13.2018 (opinia RPO ws. projektu ustawy, w którym proponuje się, by to na podmiocie leczniczym ciążył obowiązek informowania o świadczeniach zdrowotnych, których udzielenia odmówiono).

TK odwołał rozprawę ws. przedłużenia kadencji RPO. Obywatele wspierają RPO

Data: 2020-10-20
  • Z powodu choroby sędziego Trybunał Konstytucyjny odwołał 20 października rozprawę w sprawie przedłużenia kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich, gdy parlament nie wybrał jego następcy

Na 20 października 2020 r. TK wyznaczył termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie takiego wniosku posłów koalicji rządzącej. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

RPO Adam Bodnar wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Na niezbędność art. 3 ust. 6 wskazują organizacje międzynarodowe. Takie opinie wyraziły m.in.: Komisja Wenecka, Międzynarodowy Instytu Ombudsmana (IOI), ODIHR, ENNHRI.

Sprawa rozpoznawana jest w pięcioosobowym składzie. Przewodniczącą jest Julia Przyłębska, a sprawozdawcą Stanisław Piotrowicz.

Demonstracja przed siedzibą RPO

Obywatele, którzy obawiali się, że przyznając rację posłom koalicji rządzącej, Trybunał Konstytucyjny pozbawi ich pomocy Rzecznika, przyszli 20 października pod siedzibę RPO w Warszawie. Mieli transparent „Obywatele bez Rzecznika”, ale okazał się niepotrzebny. Ale mieli też transparent "NIe jesteśmy obojętni" - nawiązujący do wezwania Mariana Turskiego.

Instytucja RPO działa nadal, a ponieważ rozprawa przed TK została odwołana, w Biurze był też sam RPO Adam Bodnar. Przed Biurem zebrało się 10 osób, kilkoro przedstawicieli mediów i czworo policjantów, którzy pilnowali, czy wszyscy stosujemy się do obostrzeń sanitarnych.

Zebrani podziękowali Adamowi Bodnarowi i wyliczali sprawy zwykłych ludzi, w których interweniował: sprawy rodziców dzieci z niepełnosprawnościami, sprawy opiekunów osób z niepełnosprawnościami, sprawy osób w kryzysie bezdomności, sprawy ofiar przemocy domowej. Odczytali też świadectwa tych, którzy chcieli przyjść na spotkanie, ale uniemożliwiły im to przepisy koronawirusowe o dopuszczalnej liczbie uczestników zgromadzeń.

Adam Bodnar podziękował obecnym za przybycie. Podkreślił, że szczególnie jest wdzięczny za to, że obywatele przyszli do Biura wiedząc, że nie będzie w nim RPO. Niektórzy przyjechali naprawdę z daleka.

- Mogę z Wami być, bo rozprawa przed TK się nie odbyła. I cieszę się, bo wielu z Państwa spotkałem na szlaku, rozwiązywaliśmy wspólnie sprawy ludzi. My tu, w Biurze RPO, każdego dnia rozpatrujemy setki takich spraw. Wczoraj np. upomniałem się u wicepremiera Kaczyńskiego o prawa mieszkańców osiedla romskiego w Maszkowicach. Nasze państwo od lat nie potrafi im skutecznie pomóc.

- Sprawa przed TK jest ważna, ale tu nie chodzi o mnie – powiedział RPO. – Ja mam co w życiu robić, choćby na uczelni. Tu chodzi o prawa obywateli, którym Konstytucja gwarantuje w art. 80 prawo do zwrócenia się o pomoc do Rzecznika Praw Obywatelskich. Żeby to prawo było respektowane, Rzecznik musi działać cały czas. Konstytucja wymaga też, by  nowego Rzecznika powołał Sejm za zgodą Senatu. Jeżeli to się uda, to będzie dla mnie wielka radość, bo prawa człowieka będą strzeżone przez kolejną osobę, która ma pełen mandat konstytucyjny.

VII.511.44.2020

Okręgowa Rada Adwokacka zaniepokojona przedłużaniem procesu wyboru następcy RPO i wnioskiem do TK ws. jego kadencji

Data: 2020-10-19
  • Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie jest zaniepokojona przedłużaniem przez Sejm i Marszałek Sejmu procesu wyboru następcy lub następczyni Rzecznika Praw Obywatelskich oraz złożeniem przez grupę posłów na Sejm wniosku o uznanie art. 3 ust. 6 ustawy o RPO  za niezgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji 
  • W ocenie ORA działania te stanowią próbę obejścia obowiązujących konstytucyjnych standardów wyboru niezależnego Rzecznika Praw Obywatelskich, zmierzającą do pozbawienia obywateli rzeczywistych gwarancji ochrony ich praw i wolności
  • ORA apeluje o wycofanie wniosku do Trybunału Konstytucyjnego oraz niezwłoczne przeprowadzenie przez Sejm głosowania nad wyborem następcy RPO

Takie stanowisko 19 października 2020 r. przyjęła Okręgowa Rada Adwokacka w Warszawie.

Artykuł 3 ust. 6 ustawy o RPO, zgodnie z którym dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika, jest zgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji RP. Co więcej – przepis ten, jako gwarancja rzeczywistego stosowania art. 2 Konstytucji, jest wręcz koniecznym elementem polskiego porządku prawnego. 

Należy pamiętać, że to na Sejmie oraz Senacie spoczywa obowiązek wyboru następcy lub następczyni kończącego swoją kadencję Rzecznika. Wybór ten powinien zostać dokonany w taki sposób i w takim terminie, aby ciągłość sprawowania urzędu Rzecznika była zachowana bez konieczności przedłużania swojej kadencji przez dotychczasowego Rzecznika.

Artykuł 3 ust. 6 ustawy o RPO ma jedynie zabezpieczyć obywateli przed sytuacją, w której Sejm, nie realizując swoich konstytucyjnych obowiązków, doprowadza do upływu kadencji Rzecznika bez wyboru jego następcy. 

Wydarzenia ostatnich tygodni, w szczególności zaniechania Sejmu i zdjęcie przez Marszałka Sejmu z planu obrad głosowania w sprawie wyboru nowego Rzecznika, które miało odbyć się 7 października, jasno wykazały realność powyższej groźby i konieczność istnienia artykułu 3 ust. 6 ustawy o RPO.

ORA przypomina, że w 2006 r. prof. Andrzej Zoll, pomimo wypełnienia swojej konstytucyjnej kadencji, pełnił funkcję Rzecznika Praw Obywatelskich do czasu wyboru jego następcy: dra Janusza Kochanowskiego – i rozwiązanie to nie było wówczas przez nikogo kwestionowane. 

ORA wyraża głębokie zaniepokojenie przedłużaniem przez Sejm i Marszałka Sejmu procesu wyboru następcy lub następczyni Rzecznika Praw Obywatelskich, oraz faktem złożenia przez grupę posłów na Sejm RP IX Kadencji wniosku o uznanie art. 3 ust. 6 Ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich za niezgodny z art. 209 ust. 1 oraz art. 2 Konstytucji RP.

W ocenie ORA powyższe działania stanowią próbę obejścia obowiązujących konstytucyjnych standardów wyboru niezależnego Rzecznika Praw Obywatelskich, zmierzającą do pozbawienia obywateli rzeczywistych gwarancji ochrony ich praw i wolności. 

Apelujemy o wycofanie wniosku złożonego 15 września br. do Trybunału Konstytucyjnego oraz niezwłoczne przeprowadzenie przez Sejm głosowania w przedmiocie wyboru następcy RPO - głosi stanowisko.  

Międzynarodowy Instytut Ombudsmana: niezbędna nieprzerwana kadencja RPO do czasu wyboru nowego Rzecznika

Data: 2020-10-19
  • Art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich jest zgodny z zasadami międzynarodowymi, a także powszechny w wielu państwach europejskich – głosi stanowisko Międzynarodowego Instytutu Ombudsmana (IOI) 
  • Podkreślono, że dla skutecznego funkcjonowania RPO, w celu umożliwienia obywatelom właściwej obsługi, niezbędna jest nieprzerwana kadencja do czasu wyboru nowego Rzecznika
  • IOI potwierdza swoje poparcie dla polskiego Rzecznika Praw Obywatelskich. Silna, skuteczna i niezależna instytucja RPO, zgodnie z Zasadami Weneckimi, jest kluczowym elementem promocji i ochrony praw człowieka w Polsce, Europie i poza nią

Takie stanowisko przekazał RPO  Międzynarodowy Instytut Ombudsmana (International Ombudsman Institute - IOI). Podpsiali je: prezydent IOI Peter Tyndall, sekretarz generalny Werner Amon  i regionalny sekretarz na Europę Rafael Ribó.

Napisali, że IOI został poinformowany, iż przed Trybunałem Konstytucyjnym toczy się sprawa o abstrakcyjną kontrolę konstytucyjną dotyczącą zgodności z konstytucją art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich. Kwestie będące przedmiotem sprawy, dotyczące kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich oraz okresu przejściowego przed powołaniem nowego, mają duże znaczenie dla IOI.

Jednym z kluczowych celów IOI jest zapewnienie, że OI będzie w stanie wypełniać swoje zadania bez zakłóceń i wykonywać swoje funkcje w najbardziej efektywny sposób.

Podkreślono, że odpowiednie akty w wielu państwach Europy stanowią, że ombudsman pełni swoją funkcję do czasu wyboru lub powołania jego następcy lub złożenia ślubowania. Takie przepisy ma: Albania, Belgia, Republika Czech, Dania, sama Unia Europejska, Litwa, Malta, Rumunia i Hiszpania. 

W Chorwacji, Estonii, Finlandii, Węgrzech, Kosowie, Kraju Basków (Hiszpania) do czasu objęcia urzędu przez nowego ombudsmana, funkcję te pełni jego zastępca.

Przypomniano też, że Zasady Weneckie podkreślają, że „Państwa powstrzymają się od podejmowania jakichkolwiek działań mających na celu lub skutkujących zniesieniem instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich lub przeszkodą w jej skutecznym funkcjonowaniu oraz skutecznie chronią ją przed takimi zagrożeniami”.

Głos z Norwegii w obronie niezależności RPO

Data: 2020-10-19
  • Obecny Rzecznik Praw Obywatelskich powinien móc nieprzerwanie pełnić swoje obowiązki do czasu wyboru  następcy – piszą norweskie organizacje związane z ochroną praw człowieka do marszałków Sejmu i Senatu
  • Podzielają one zaniepokojenie, że postępowanie w Trybunale Konstytucjnym ws. kadencji RPO może zakłócić ciągłość działania urzędu 

W piśmie przypomniano, że członkowie partii rządzącej  wystąpili do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o uznanie za niezgodne z Konstytucją przedłużenia kadencji Adama Bodnara do czasu wyboru  jego następcy. Podkreślono, że wniosek został złożony pomimo jasnego sformułowania art. 3 ust. 6 ustawy o RPO. TK wyznaczył rozprawę na 20 października.

Wskazano na precedens przedłużenia kadencji rzecznika praw obywatelskich Andrzeja Zolla o siedem miesięcy (do końca stycznia 2006 r). oraz że podobne rozwiązania tymczasowe istnieją w kilku innych instytucjach państwowych w Polsce oraz w wielu innych krajach.

- Podzielamy zaniepokojenie Komisji Weneckiej Rady Europy, że postępowanie to może zakłócić ciągłość działania Rzecznika Praw Obywatelskich w Polsce – głosi stanowisko.

Przypomniano tzw. Zasady Weneckie, które głoszą: "Państwa powstrzymają się od podejmowania jakichkolwiek działań mających na celu lub skutkujących zniesieniem instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich lub przeszkodą w jej skutecznym funkcjonowaniu oraz skutecznie chronią ją przed takimi zagrożeniami”.

Oświadczenie wzywa Sejm i Senat Sejm do zapewnienia, aby obecny Rzecznik Praw Obywatelskich mógł nieprzerwanie pełnić swoje obowiązki do czasu wyboru następcy, który będzie wybrany tak szybko, jak to możliwe by kontynuować misję RPO.

Pismo podpisali: Jostein Hole Kobbeltvedt (dyrektor Rafto Foundation for Human Rights), prof. Terje Einarsen (przewodniczący ICJ-Norway and the ICJ Ad hoc group for Poland, z udziałem przedstawicieli stowarzyszeń  norweskich adwokatów oraz sędziów), Gunnar Ekeløve-Slydal (sekretarz generalny Norweskiego Komitetu Helsińskiego).

RPO wnosi do TK o odroczenie rozprawy ws. przedłużenia kadencji Rzecznika

Data: 2020-10-16
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o odroczenie wyznaczonej na 20 października 2020 r. rozprawy w sprawie przedłużenia kadencji RPO
  • Zgodnie z ustawą o TK rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po 30 dniach od doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie
  • Tymczasem pismo TK o terminie rozprawy doręczono RPO 13 października
  • Wobec rażącego naruszenia ustawy o TK rozprawa nie może się zatem odbyć w wyznaczonym terminie

Na 20 października 2020 r. TK wyznaczył termin rozprawy (sygn. akt K 20/20) na zbadanie wniosku posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: "Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika".

RPO Adam Bodnar wniósł do TK o uznanie, że zaskarżony przepis jest zgodny z art. 2 Konstytucji. Wskazał, że gwarantuje on niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Pismem Trybunału z 16 września 2020 r. RPO został powiadomiony o wszczęciu postępowania w tej sprawie. Jednocześnie TK wyznaczył Rzecznikowi - z naruszeniem art. 63 ust. 2 zd. 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK - krótszy niż ustawowy termin, do 30 września, na zgłoszenie udziału w postępowaniu przed TK oraz przedstawienie stanowiska.

Rzecznik zgłosił udział w tym postępowaniu i przedstawił stanowisko pismem z 30 września, tego dnia doręczonym TK. Tym samym stał się uczestnikiem postępowania.

Ze strony internetowej TK wynikało, że na 20 października na godz. 11.00 wyznaczono rozprawę w tej sprawie. Trybunał nie doręczył jednak Rzecznikowi zawiadomienia o tym (jak tego wymaga art. 93 ust. 1 ustawy o TK).

Dopiero 13 października TK doręczył Rzecznikowi pismo z 12 października, w którym napisano: „Informuję, że została zmieniona godzina rozprawy w sprawie o sygn. akt K 20/20, wyznaczonej na dzień 20 października 2020 r. - z godziny 11.00 - na godzinę 13.00”.

Art. 93 ust. 1 ustawy o TK stanowi, że "przewodniczący składu orzekającego wyznacza termin rozprawy oraz zawiadamia o nim uczestników postępowania”. Z kolei art. 93 ust. 2 ustawy przewiduje, że "rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po upływie 30 dni od dnia doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie”.

Z art. 93 ust. 4 ustawy wynika co prawda, że Prezes Trybunału może zarządzić skrócenie terminu z ust. 2 o połowę - chyba że skarżący, sąd przedstawiający pytanie prawne albo wnioskodawca wyrażą pisemny sprzeciw.

Rzecznika nie powiadomiono jednak o takiej decyzji. Zresztą jej podjęcie nie zmieniłoby i tak faktu, że od doręczenia pisma TK 13 października do 20 października nie upłynie 15 dni, do których Prezes Trybunału mógłby skrócić ten termin.

Nawet jeśli potraktować pismo TK z 12 października (doręczone Rzecznikowi 13 października) jako zawiadomienie o rozprawie, to dopiero od daty tego doręczenia należy liczyć termin, po którego upływie może się odbyć rozprawa w tej sprawie.

Ponieważ zaś Rzecznikowi nie jest znane jakiekolwiek zarządzenie wydane na podstawie art. 93 ust. 4 ustawy o TK, to zgodnie z obowiązującym prawem rozprawa może się odbyć najwcześniej 12 listopada 2020 r.

Rozprawę 20 października wyznaczono zatem z rażącym naruszeniem art. 93 ust. 1 i 2 ustawy o TK. Zaniechano bowiem powiadomienia uczestnika postępowania o jej wyznaczeniu w określonym przez prawo terminie. Wobec tego zachodzi obligatoryjna przesłanka uniemożliwiająca rozpoznanie sprawy 20 października.

Z art. 93 ust. 5 ustawy o TK wynika, że Trybunał odracza rozprawę w przypadku braku dowodu doręczenia lub stwierdzonej nieprawidłowości w doręczeniu zawiadomienia o rozprawie uczestnikom postępowania. Ustawodawca nie pozostawił tu TK jakiejkolwiek swobody decyzyjnej.

VII.511.44.2020

Equinet pyta ministra Konrada Szymańskiego o kadencję RPO po ewentualnym wyroku TK

Data: 2020-10-16
  • O potencjalne konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego o niekonstytucyjności art. 3 ust. 6 ustawy o RPO pyta ministra Konrada Szymańskiego EQUINET- Europejska sieć organów ds. równości
  • Prosi o wyjaśnienia, jak w takim przypadku rząd zamierza zapewnić bezstronność organu odpowiedzialnego za równe traktowanie oraz niezakłócone funkcjonowanie urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich 

EQUINET- Europejska sieć organów ds. równości, organizacja skupiająca 49 organów ds. równości w całej Europie, pyta ministra Konrada Szymańskiego o potencjalne konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania zgodności z prawem art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. („Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”). Chodzi o wniosek grupy posłów. Rozprawa zaplanowana jest na 20 października 2020 r.

Zwróciła się do ministra do spraw Unii Europejskiej, Konrada Szymańskiego o wyjaśnienia, jak rząd zamierza zapewnić bezstronność organu odpowiedzialnego za równe traktowanie oraz w jaki sposób zabezpieczone zostanie niezakłócone funkcjonowanie urzędu Rzecznika Praw Obywatelskich, w przypadku wyroku TK stwierdzającego niekonstytucyjność dotychczasowych przepisów.

Organizacja w liście skierowanym do ministra przypomina o wynikającym z prawa europejskiego (m.in. dyrektywy 2000/43/EC; 2004/113/EC, 2006/54/EC, 2010/41/EU) zobowiązaniu Polski do zapewnienia niezakłóconego i niezależnego działania organizacji zajmującej się ochroną równego traktowania oraz przeciwdziałaniu dyskryminacji. W Polsce rolę tę pełni Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa przedłużenia kadencji RPO w TK. Rzecznik wnosi o wyłączenie Stanisława Piotrowicza i Justyna Piskorskiego

Data: 2020-10-15
  • Stanisław Piotrowicz i Justyn Piskorski powinni być wyłączeni ze składu Trybunału Konstytucyjnego, który 20 października rozpatrzy wniosek posłów ws. przedłużenia kadencji RPO
  • Są bowiem wątpliwości co do bezstronności S. Piotrowicza. Jako poseł PiS negatywnie i emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika, a teraz ma badać wniosek posłów klubu PiS, którego był członkiem
  • J. Piskorski jest zaś nieuprawniony do orzekania w TK, bo został wyłoniony na miejsce sędziego prawidłowo wybranego w październiku 2015 r., który nie został zaprzysiężony przez prezydenta RP

Taki wniosek 15 października 2020 r. złożył do Trybunału Konstytucyjnego rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

20 października 2020 r. pięcioosobowy skład TK (sygn. akt K 20/20),  ma zbadać wniosek posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: „Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”.

RPO wniósł o uznanie, że art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji. W piśmie procesowym wskazał, żekwestionowany przepis gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności przez RPO - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

Ponadto taki sam przepis odnosi się też do prezesów NIK i NBP. Wraz z RPO są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany. Zakwestionowanie tego modelu może zaś prowadzić do sparaliżowania nie tylko któregoś z tych organów, ale nawet do destabilizacji całego państwa. A takie same regulacje dotyczą także ombudsmanow w wielu państwach Europy 

Niezależnie od tego RPO wniósł o wyłączenie dwóch członków składu TK. 

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie S. Piotrowicza

Zgodnie z art.  39 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, sędzia Trybunału podlega wyłączeniu, jeżeli m.in. są „okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do jego bezstronności”.

Tymczasem w wypowiedziach w mediach, a także działając jako przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, sędzia Stanisław Piotrowicz niejednokrotnie negatywnie i bardzo emocjonalnie oceniał działalność Rzecznika. Odnosił się również personalnie do osoby Adama Bodnara, zarzucając mu upolitycznienie.

18 lipca 2018 r. Adam Bodnar przedstawiał Komisji sprawozdanie  z działalności za rok 2017. Spotkania nie udało się doprowadzić do końca. Przewodniczący Stanisław Piotrowicz przerwał wypowiedź Rzecznika nt. analizy prawnej zmian w TK. Przewodniczący zarzucił RPO  upolitycznienie (bez wskazywania podstaw ku temu): „Zgroza, że takie treści padają z ust przedstawiciela władzy konstytucyjnej. To jest potwierdzenie tego, że pańskie wystąpienie było i jest manifestem politycznym. Pan nie reprezentuje obywateli, pan nie występuje w obronie praw obywateli, pan realizuje misję polityczną”. Uniemożliwiając zakończenie wystąpienia Rzecznika, przewodniczący zakończył obrady. Mówił  też: ”Wygłosił pan manifest polityczny. Pan się angażuje po jednej ze stron sporu politycznego. Pan nie występuje w obronie praw i wolności obywatelskich”.

Podobna sytuacja miała miejsce podczas posiedzenia komisji 10 września 2019 r. Stanisław Piotrowicz nie dopuścił Rzecznika do odpowiedzi na pytania posłów i zakończył obrady. Gdy zaś posłanka Krystyna Pawłowicz oceniała pracę RPO  w sposób ocierający się o zniesławienie Rzecznika (nazwała go „wyjątkowym szkodnikiem”), S. Piotrowicz nie przerwał jej wypowiedzi i nie zagregował na nią. W kontekście wyłączenia mikrofonu Rzecznikowi i zakończenia obrad bez możliwości udzielenia odpowiedzi na pytania posłów, zachowanie to należy ocenić zdecydowanie negatywnie.

Świadczy to o bardzo emocjonalnym i wysoko pejoratywnie nacechowanym uprzedzeniu sędziego TK Stanisława Piotrowicza do Adama Bodnara, co będzie mieć bezpośredni wpływ na ocenę wniosku grupy posłów. Ewentualne stwierdzenie niezgodności z Konstytucją zaskarżonego przepisu wpłynie bowiem bezpośrednio na sytuację dr. hab. Adama Bodnara – bez podstawy prawnej w art. 3 ust. 6 straci on mandat do sprawowania urzędu RPO do czasu wyboru przez parlament nowego Rzecznika.

Kolejną kwestią, która może wpływać na istnienie uzasadnionych wątpliwości dotyczących bezstronności Stanisława Piotrowicza, jest jego wieloletnie członkostwo w Klubie Parlamentarnym PiS (najpierw jako senator RP w latach 2005-2011, a następnie jako poseł RP w latach 2011-2019). Wniosek o kontrolę konstytucyjności przepisu ustawy o RPO złożyła zaś właśnie grupa posłów klubu parlamentarnego PiS -  wieloletnich kolegów sędziego TK z klubu parlamentarnego. W związku z tym powstaje racjonalne pytanie, czy 14-letnie członkostwo w kubie PiS gwarantuje obiektywizm w postępowaniu, w którym wnioskodawcami są byli koledzy i koleżanki.

Uzasadnienie wniosku o wyłączenie J. Piskorskiego

Wniosek o wyłączenie od udziału w sprawie dr. hab. Justyna Piskorskiego RPO złożył na podstawie art. 41 ust. 1 ustawy o TK, w związku z art. 379 pkt 4 Kpc.  Przepisy dotyczące TK nie regulują wprost sytuacji, w której w sprawie bierze udział osoba nieuprawniona do orzekania w TK. Wtedy trzeba stosować przepisy Kpc, zgodnie z którymi nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa. A skład sądu sprzeczny z przepisami prawa, to także sytuacja, gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona.

Uchwałami z  2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego TK na stanowisko sędziego TK Sejm VIII kadencji wybrał prof. Henryka Ciocha i prof. Lecha Morawskiego. Tymczasem stanowiska te były już prawidłowo obsadzone uchwałami Sejmu VII kadencji z 8 października 2015 r.. A uchwałą z 15 września 2017 r. Sejm  wybrał Justyna Piskorskiego w miejsce zmarłego L. Morawskiego.

Prawidłowość wyboru przez Sejm RP trzech sędziów TK w uchwałach z 8 października 2015 r. została czterokrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału. W wyroku z 3 grudnia 2015 r. TK stwierdził, że o statusie sędziego TK należy mówić już w momencie zakończenia procedury wyboru kandydata na sędziego przez Sejm. Podkreślił również, że uchwała Sejmu RP w tej sprawie jest definitywna i nie podlega wzruszeniu. W rezultacie Sejm nie może odwołać swojego wyboru, unieważnić go, czy stwierdzić jego bezprzedmiotowości.

Praktyka rozpoznawania wniosków RPO o wyłączenie ze składu

RPO odniósł się też do praktyki TK rozpoznawania kolejnych wniosków Rzecznika o wyłączenie poszczególnych osób nieuprawnionych do orzekania. Trybunał w poszczególnych postanowieniach stwierdzał „oczywistą bezzasadność” wniosków Rzecznika (np. postanowienia TK z 2 marca 2020 r. o oddaleniu wniosków RPO z 28 lutego 2020 r.: 1) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Justyna Piskorskiego”, 2) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Jarosława Wyrembaka”, 3) „o wyłączenie od udziału w rozpoznawaniu sprawy o sygn. akt Kpt 1/20 Pana Mariusza Muszyńskiego”). Tymczasem przesłanka „oczywistej bezzasadności” nie znajduje podstawy prawnej w ustawie o TK.

Przesłance tej, wykorzystywanej w procedurze cywilnej na gruncie art. 531 k.p.c, nadano zaledwie charakter przesłanki formalnej, skutkującej odrzuceniem wniosków RPO. Zastosowanie tego przepisu per analogiam w procedurze przed TK nie znajduje uzasadnienia w świetle ustawy o Trybunale.

Jeśli jednak TK stosuje posiłkowo przepisy Kpc w tych postanowieniach, to – tym samym – odmawiając możliwości zastosowania w sprawie o wyłączenie osoby ze składu orzekającego Trybunału przepisu art. 379 pkt 4 k.p.c. z uwagi na zupełność regulacji ustawy TK odnośnie do instytucji wyłączenia - popada w wewnętrzną sprzeczność. Nie jest bowiem możliwe by w odniesieniu do  wyłączania osób ze składu orzekającego miały zastosowanie jedne przepisy k.p.c, podczas, gdy odmawia się zastosowania innych, tj. art. art. 379 pkt 4 k.p.c., który przesądza o nieważności postępowania, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa.

VII.511.44.2020

ODIHR o przedłużeniu kadencji RPO – zgodne z międzynarodowymi standardami

Data: 2020-10-15
  • Przepis, że RPO pełni swą funkcję do czasu objęcia jej przez nowego Rzecznika, jest zgodny z międzynarodowymi standardami oraz zaleceniami dotyczącymi niezależności i skuteczności narodowych instytucji praw człowieka NHRI i omubsmanów oraz ogólnymi zasadami rządów  prawa
  • Taka jest konkluzja opinii ODIHR co do zaskarżonego przez posłów PiS do Trybunału Konstytucyjnego  art. 3 ust. 6 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich

Według datowanej na 14 października 2020 r. opinii Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka (ODIHR), jeżeli RPO nie jest już w stanie wykonywać swego mandatu - czy to z powodu wygaśnięcia mandatu, czy z innych powodów - może to mieć poważne konsekwencje dla pracy całej instytucji.

Z tego powodu wiele państw wprowadziło przepisy, które pozwalają na przedłużenie mandatu w przypadkach, gdy parlamenty lub inne organy państwowe odpowiedzialne za powoływanie lub wybór, odmawiają dokonania tego w ustawowym terminie.  

Tego typu przepisy mają na celu rozwiązanie problemu o charakterze przejściowym i nie zmierzają w żaden sposób do nieuzasadnionego przedłużania mandatu Rzecznika Praw Obywatelskich. Starają się raczej tworzyć ciągłość w dziedzinie ochrony i promocji praw człowieka oraz chronić krajowe instytucje zajmujące się prawami człowieka przed konsekwencjami impasu politycznego - które nie są ich przyczyną. 

Jeśli właściwe organy powołujące wcześnie zainicjują proces powoływania lub wybierania nowego Rzecznik, to takiej sytuacji można łatwo uniknąć – brzmi wniosek opinii ODIHR. 

20 października 2020 r. pięcioosobowy skład TK (sygn. akt K 20/20), ma zbadać wniosek posłów PiS. Zaskarżyli oni art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r.: „Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”.

RPO Adam Bodnar wniósł do TK o uznanie, że art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji. W piśmie procesowym wskazał, żekwestionowany przepis gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności przez RPO - którą osłabiłoby jego usunięcie. A przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć. 

ENNHRI o okresie przejściowym ombudsmanów: pełnią funkcję do powołania następcy

Data: 2020-10-15
  • Najpowszechniejszym rozwiązaniem przejściowym w państwach Europy wobec Ombudsmana jest, że nadal pełni swą funkcję do momentu wyboru, mianowania i/lub złożenia przysięgi następcy
  • Tak głosi opinia Europejskiej Sieci Krajowych Instytucji Praw Człowieka (ENNHRI) co do międzynarodowych standardów i praktyk regionalnych w okresie przejściowym szefa narodowej instytucji praw człowieka NHRI (Ombudsmana)

Według opinii ENNHRI z 15 października 2020 r., odpowiednie władze muszą zapewnić, że ​​wybór i mianowanie nowego szefa NHRI odbywa się zgodnie z wcześniej ustalonymi procedurami, które są zgodne z wymogami tzw. zasad paryskich ONZ.

Minimalne standardy ONZ w zakresie niezależności, skuteczności i zapewniania ciągłości pracy NHRI obowiązują przez cały czas, w tym podczas wyboru i mianowania nowego szefa NHRI oraz w okresie przejściowym.

W przypadku, gdy odpowiednie władze krajowe w terminie nie wyłonią następcy, zgodnie z  konstytucją lub prawem krajowym, nadal obowiązują międzynarodowe standardy, aby zapewnić dalsze niezależne i skuteczne funkcjonowanie NHRI.

Najpowszechniejszym rozwiązaniem przejściowym w krajach europejskich w odniesieniu do NHRI akredytowanych na szczeblu międzynarodowym typu Ombudsman jest to, że szef NHRI nadal pełni swoją funkcję do momentu wyboru, mianowania i / lub złożenia przysięgi nowej osoby, zgodnie z podstawą prawną ustawy NHRI.

Bezpośrednie powołanie szefa NHRI, bez jasnego, przejrzystego, opartego na zasługach i partycypacyjnego procesu selekcji i mianowania, miałoby poważny wpływ na niezależność, skuteczność i zaufanie publiczne do NHRI – głosi opnia.

ENNHRI (European Network of National Human Rights Institutions) zrzesza 45 krajowych instytucji praw człowieka w całej Europie. Celem ENNHRI jest zwiększenie promocji i ochrony praw człowieka w regionie. Działania te realizowane są poprzez pomoc w tworzeniu i akredytacji krajowych instytucji praw człowieka, a także wspieranie ich pracy.

 

Komisja Wenecka: naruszenie ciągłości działania instytucji Rzecznika zagraża prawom obywateli Rzeczypospolitej

Data: 2020-10-12

„Kadencja obecnego Rzecznika Praw Obywatelskich zakończyła się 9 września 2020 roku, jego następca nie został dotychczas wybrany. Jednak 17 września grupa posłów zwróciła się do Trybunału Konstytucyjnego, by ten uznał za niekonstytucyjny przepis ustawy o RPO, który mówi, że Rzecznik wykonuje swoje obowiązki do czasu, aż urząd przejmie kolejna osoba” – stwierdza Komisja Wenecka  w stanowisku z 12 października 2020.

Na 20 października kierująca Trybunałem Konstytucyjnym Julia Przyłębska wyznaczyła posiedzenie w tej sprawie.

Parlament nie wskazał następcy Adama Bodnara (Sejm, mimo upływu terminu, nie przeprowadził nawet głosowania nad jedyną zgłoszoną w konstytucyjnym terminie kandydatką). Zamiast tego posłowie koalicji rządzącej podważyli konstytucyjność przepisu w ustawie o RPO. A przepis ten przyjęty został właśnie na taką okoliczność: jeśli Sejm i Senat nie są w stanie się porozumieć co do wyboru następcy (a Konstytucja wymaga takiego porozumienia), to pozwala on działać dotychczasowemu Rzecznikowi  (podobne przepisy odnoszą się też do prezesów NIK i NBP. Wraz z RPO są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany).

"Instytucja Rzecznika jest ważnym elementem dla demokratycznego państwa, rządów prawa, ochrony praw człowieka i podstawowych wartości a także dla dobrej administracji i rządzenia" – podkreśla dalej w komunikacie Komisja Wenecka. - By Ombudsman spełniał tę rolę, musi być zapewniona ciągłość jego działania. Doprowadzenie do sytuacji, że działanie niezależnego Rzecznika ulega zawieszeniu w momencie zakończenia kadencji i trwa to do chwili, gdy parlament dokona wyboru następcy ustępującego Ombudsmana, będzie miało negatywne znaczenie dla ochrony praw wszystkich obywateli Rzeczypospolitej a także  osób mieszkających w Polsce.

Komisja Wenecka powołuje się przy tym na Zasady Weneckie („the Venice Principles”) przyjęte w 2019 r. przez państwa członkowskie Rady Europy. Zgodnie z Zasadami rządy nie mogą powstrzymywać w jakikolwiek sposób działań Rzecznika (ombudsmana) ani przeszkadzać mu w skutecznym działaniu.

Komisja Wenecka - Europejska Komisja na rzecz Demokracji przez Prawo to organ doradczy Rady Europy – międzynarodowej organizacji zrzeszającej 47 krajów.

Uchwalając w „tarczach antykryzysowych” zmiany w kodeksach, Sejm nie dochował własnych wymogów. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2020-10-06
  • W czterech tzw. „tarczach antykryzysowych” wprowadzono zmiany do różnego rodzaju kodeksów
  • Doszło do tego bez dochowania wynikających z regulaminu Sejmu szczególnych wymogów prac nad zmianami w kodeksach
  • To zaś narusza Konstytucję - uznał Trybunał Konstytucyjny wobec zaskarżonych w 2019 r. przez Prezydenta RP zmian w Kodeksie karnym, tak właśnie przyjętych
  • W imię ochrony zasady legalizmu, prawidłowości toku legislacyjnego oraz pewności prawa Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do TK cztery „tarcze antykryzysowe”

Wniosek o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją zmian wprowadzonych do kodeksów dotyczy ustaw z: 31 marca 2020 r., 16 kwietnia 2020 r., 14 maja 2020 r. i 19 czerwca 2020 r.

Każda z nich wprowadziła zmiany przynajmniej do jednego z następujących kodeksów: Kodeks karny, Kodeks postępowania karnego, Kodeks wykroczeń, Kodeks karny skarbowy, Kodeks karny wykonawczy, Kodeks cywilny, Kodeks postępowania cywilnego, Kodeks spółek handlowych, Kodeks postępowania administracyjnego.

Zgodnie z regulaminem Sejmu, procedowanie ustaw wprowadzających zmiany w kodeksach podlega szczególnej procedurze. Regulamin przewiduje minimalne terminy, które muszą upłynąć przed poszczególnymi czytaniami ustawy oraz możliwość powołania Komisji Nadzwyczajnej.

I tak według art. 89 ust. 2 regulaminu Sejmu, pierwsze czytanie projektu zmian kodeksu może się odbyć nie wcześniej niż czternastego dnia od doręczenia projektu  posłom. Do jego rozpatrzenia,  zgodnie z art. 90 ust. 1 regulaminu Sejmu, może zostać powołana Komisja Nadzwyczajna. Stosownie do art. 95 ust. 1 regulaminu Sejmu, drugie czytanie projektu, może odbyć się nie wcześniej niż czternastego dnia od dnia doręczenia posłom sprawozdania Komisji Nadzwyczajnej. Art. 95 ust. 2 stanowi ponadto, że w przypadku zgłoszenia w drugim czytaniu poprawki albo wniosku projekt kieruje się ponownie do Komisji Nadzwyczajnej.

Celem tego szczególnego porządku jest zapewnienie spójności wypracowanych przez specjalistów uregulowań kodeksowych. Chodzi także o wyeliminowanie możliwości przypadkowej nowelizacji kodeksu przy uchwalaniu ustaw szczególnych, która mogłaby zostać przeprowadzona za pomocą pochopnych i dezintegrujących projekt poprawek poselskich – wskazuje Adam Bodnar.

W przypadku wszystkich czterech zaskarżonych ustaw  nie zostały dochowane terminy wynikające z regulaminu Sejmu. Nie została też powołana Komisja Nadzwyczajna.

Było to niezgodne z art. 7 Konstytucji, zgodnie z którym „organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. Ponadto było sprzeczne z art. 112 Konstytucji. Wskazuje on, że „organizację wewnętrzną i porządek prac Sejmu oraz tryb powoływania i działalności jego organów, jak też sposób wykonywania konstytucyjnych i ustawowych obowiązków organów państwowych wobec Sejmu określa regulamin Sejmu uchwalony przez Sejm”.

Tymczasem 14 lipca 2020 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok (sygn. akt Kp 1/19) z wniosku Prezydenta RP o niezgodności z Konstytucją ustawy z 13 czerwca 2019 r. o zmianie Kodeksu karnego oraz niektórych innych ustaw, wprowadzającej obszerną nowelizację Kodeksu karnego. Trybunał uznał, ze ustawa ta jest w całości niezgodna z art. 7 w związku z art. 112 oraz z art. 119 ust. 1 Konstytucji - właśnie ze względu na naruszenie regulaminu Sejmu w toku jej uchwalenia, w szczególności niedochowanie terminów wymaganych dla procedowania projektów ustaw nowelizujących kodeksy.

Choć Sejm może w dowolnym czasie zmienić swój regulamin, to dopóki tego nie zrobi, jest związany obecnie obowiązującym regulaminem - co podkreślił TK. Naruszenie tego regulaminu w toku przyjmowania ustawy stanowi zatem naruszenie przepisów Konstytucji.

Analogiczna sytuacja występuje w przypadku czterech ustaw zaskarżonych przez RPO.

Ustawa z 19 czerwca 2020 r.  nie tylko powiela w części niekonstytucyjną ustawę z 13 czerwca 2019 r., ale również powiela wady dotyczące trybu jej uchwalania.

W obu tych ustawach były m.in. przepisy w sprawie zmiany zasady kar izolacyjnych jako ultima ratio - art. 37a K.k., czynu ciągłego - art. 57b K.k. oraz kradzieży szczególnie zuchwałej - art. 115 § 9a.

Szczególnie krytykowano pierwszy z tych przepisów. Ograniczył on sądom swobodę orzekania co do możliwości odstąpienia od wymierzenia kary pozbawienia wolności za przestępstwa zagrożone karą do 8 lat więzienia (np. nieumyślne spowodowanie śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu). Środowiska lekarskie wyraziły obawę, że może to oznaczać częstsze skazywanie na więzienie za błędy w sztuce.

Zmiany w Kodeksie karnym nie łączą się w żaden merytoryczny sposób z materią ustawy z 19 czerwca 2020 r. Jest ona bowiem ustawą „o dopłatach do oprocentowania kredytów bankowych udzielanych na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom dotkniętym skutkami COVID-19”.

Ponadto w przypadku nowelizacji Kodeksu karnego w ustawie z 31 marca 2020 r. Rzecznik zarzucił brak jakiejkolwiek vacatio legis. Nowe przepisy zaczęły bowiem obowiązywać już w dniu ogłoszenia ustawy. Naruszyło to obowiązek prawidłowego ogłoszenia aktu normatywnego (art. 2 i art. 88 ust. 1 Konstytucji).

Z kolei w odniesieniu do niektórych zmian wprowadzonych do Kodeksu karnego w ustawie z 19 czerwca 2020 r. Rzecznik zarzucił naruszenie zasady trzech czytań projektu ustawy - poprzez wprowadzenie istotnych poprawek już po pierwszym czytaniu. Naruszało to konstytucyjne wymogi zgłaszania inicjatywy ustawodawczej (art. 118 ust. 1 i art. 119 ust. 1 Konstytucji).

Wprowadzeniu zmian w ustawach karnych "tarczami antykryzysowymi" można zatem zarzucić instrumentalne wykorzystywanie sytuacji epidemicznej do nieprzemyślanych zmian w systemie orzekania kar, a tym samym rażące naruszenie zasady prawidłowej legislacji leżącej u podstaw zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji).

W normalnym, spełniającym standardy konstytucyjne procesie legislacyjnym zmiany  te musiałyby być podane dogłębnej analizie i refleksji. Najpewniej oznaczałoby to, że albo nie zostałyby one uchwalone, albo też uchwalone nie w przyjętym ostatecznie kształcie – podkreśla Adam Bodnar we wniosku do TK.

(pełna treść wniosku do TK w załączniku poniżej) 

II.510.888.2020

Wniosek posłów do TK ws. przedłużenia kadencji RPO grozi osłabieniem ochrony praw i wolności. Pismo RPO do Trybunału

Data: 2020-10-01
  • Przepis, że Rzecznik Praw Obywatelskich pełni obowiązki do objęcia stanowiska przez nowo wybranego RPO, gwarantuje niezakłóconą ochronę praw i wolności - którą osłabiłoby usunięcie tego przepisu 
  • Przy jego tworzeniu w 1991 r. wzięto pod uwagę, że wobec niemożności porozumienia Sejmu i Senatu co do wyboru nowego RPO kadencja dotychczasowego może się wydłużyć 
  • Taki sam przepis odnosi się też do prezesów NIK i NBP. Wraz z RPO są to organy konstytucyjne, których zadania w imię interesu państwa i jego obywateli mają być realizowane w sposób nieprzerwany
  • Zakwestionowanie tego modelu może zaś prowadzić do sparaliżowania nie tylko któregoś z tych organów, ale nawet do destabilizacji całego państwa
  • A takie same regulacje dotyczą także ombudsmanow w wielu państwach Europy 

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił wniosku grupy posłów (sygn. akt K 20/20), którzy zaskarżyli art. 3 ust. 6 ustawy o RPO z 15 lipca 1987 r. („Dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika”).

15 września 2020 r. złożyli oni wniosek o stwierdzenie, że ten przepis jest niezgodny z:

  • art. 2 Konstytucji RP, tj. zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz wywodzoną z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jak również z zasadą sprawiedliwości,
  • art. 209 ust. 1 Konstytucji RP, określającym okres kadencji RPO.

RPO zgłosił udział w postępowaniu przed TK w tej sprawie. Przedstawił stanowisko, że:

  • art. 3 ust. 6 ustawy o RPO jest zgodny z art. 2 Konstytucji RP, tj. zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz wywodzoną z niej zasadą zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa, jak również z zasadą sprawiedliwości,
  • art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie jest niezgodny z art. 209 ust. 1 Konstytucji RP, określającym okres kadencji Rzecznika Praw Obywatelskich.

Trybunał ma rozpoznać wniosek 20 października 2020 r.

Kwestie formalne

16 września 2020 r. TK powiadomił RPO o wszczęciu postępowania. Zarazem wyznaczył Rzecznikowi termin na zgłoszenie udziału w postępowaniu i przedstawienie pisemnego stanowiska do 30 września 2020 r.

Wyznaczenie terminu w taki sposób narusza szereg przepisów ustawowych. Zgodnie z  ustawą o TK RPO w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, może zgłosić udział w postępowaniu i przedstawić pisemne stanowisko. RPO jest jedynym podmiotem, wobec którego ustawodawca wyłączył uprawnienie Prezesa TK do wyznaczenia innego niż 30-dniowy terminu na przedstawienie pisemnego stanowiska.

Prezes Trybunału nie może wyznaczyć Rzecznikowi terminu na zgłoszenie udziału w postępowaniu przed TK. Nie może też wyznaczać terminu na przedstawienie pisemnego stanowiska, zanim jeszcze RPO uzyskał status uczestnika postępowania przed TK.

Wyznaczenie przez TK terminu na przystąpienie krótszego niż ustawowy  narusza konstytucyjną zasadę lojalnego współdziałania władz państwowych. Skrócenie tego terminu o połowę nie ułatwia zadania uważnej analizy wniosku posłów. Naruszenie to w istocie jest skierowane również przeciw grupie posłów, wobec której odmawia się prawa rozważnej i starannej analizy argumentacji wniosku.

Niemniej RPO z uwagi na konstytucyjną zasadę lojalności względem sądu konstytucyjnego, wobec pozostałych uczestników postępowania oraz obywateli, postanowił przystąpić do postępowania w terminie oczekiwanym przez TK.

Konstytucyjność zaskarżonego przepisu na tle historycznym

Ustawą z 7 kwietnia 1989 r. o zmianie Konstytucji PRL dodano artykuł, nadający RPO status organu konstytucyjnego. Zmieniono też tryb jego powoływania – zapisano, że RPO powołuje Sejm za zgodą Senatu. W związku tym konieczna była również nowelizacja ustawy o RPO. Nowelizacją z 24 sierpnia 1991 r. dodano do niej m.in. przepis, że dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego.

Rozwiązanie takie było wynikiem świadomej decyzji prawodawczej. Pierwotnie projekt nowelizacji przewidywał, że nowego Rzecznika powołuje się co najmniej na dwa miesiące przed upływem kadencji dotychczasowego. Jednak w Senacie zdano sobie sprawę, że to rozwiązanie nie chroni, właśnie przez konieczność osiągnięcia porozumienia obu izb parlamentu przy powoływaniu Rzecznika, konstytucyjnego organu przed sytuacją, w której do daty upływu kadencji takie porozumienie nie zostanie osiągnięte. Dlatego też Senat zgłosił poprawkę, stanowiącą zaskarżony obecnie art. 3 ust. 6 ustawy.

Nie jest zatem prawdą stwierdzenie wniosku posłów, że zaskarżony  przepis „nie został dostosowany do nowego porządku ustrojowego RP”. Został on dostosowany właśnie ustawą z 24 sierpnia 1991 r. Ustawodawca - zdając sobie sprawę z tego, że z uwagi na konieczność współdziałania przy powołaniu Rzecznika dwóch niezależnych izb parlamentu – może dojść do przekroczenia konstytucyjnej kadencji, wprowadził przepis ustawowy umożliwiający dalsze niezakłócone funkcjonowanie organu, do czasu osiągnięcia porozumienia przez obie izby.

Zaletą tego rozwiązania jest zaś, że osoba dotychczas pełniąca funkcję RPO czerpie swoje umocowanie do dalszego wykonywania funkcji konstytucyjnego organu wyłącznie z woli parlamentu. Oznacza to bardzo wysoki stopień legitymizacji. A to uzasadnia dalsze pełnienie urzędu przez osobę, która przez 5 lat kadencji pełniła funkcję Rzecznika, do wyboru następcy.

RPO kwestionuje ogólne założenie wniosku, że przepis ustawy, który został uchwalony przed dniem wejścia w życie Konstytucji z 1997 r., należy niejako z urzędu uznać za niezgodny z nią. Ustawom uchwalonym przed tym dniem przysługuje bowiem domniemanie konstytucyjności na takich samych zasadach, jak ustawom uchwalonym po tym dniu.

Uwzględnienie tezy wnioskodawców, że istnienie w systemie prawnym przepisu „dużo starszego” od Konstytucji - co  według posłów wywołuje „znaczny dysonans normatywny” -  przesądza o jego niekonstytucyjności,  mogłoby wywołać niezwykle poważne konsekwencje dla stabilności prawa. Oznaczałoby to, że „znaczny dysonans normatywny” wywołuje niezgodność z Konstytucją także wielu istotnych ustaw uchwalonych przed 1997 r., a w dużej mierze niezmienionych po wejściu w życie Konstytucji z 1997 r. Byłaby to np.  ustawa z  17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania czy ustawa z 9 maja 1996 r. o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Dotyczy to także umów międzynarodowych podpisanych i ratyfikowanych przed tym dniem, np. konkordatu między Stolicą Apostolską a Rzecząpospolitą Polską z 1993 r. Dlatego też pogląd wnioskodawców o wadliwości aktów normatywnych starszych od Konstytucji należy stanowczo zdyskwalifikować.

W art. 209 ust. 1 Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r. utrzymano zasadę, że RPO jest powoływany przez Sejm, za zgodą Senatu, na 5 lat (o rok wydłużono tylko jego kadencję). Celem konstytucyjnego zróżnicowania kadencji Rzecznika oraz kadencji parlamentu było zapewnienie niezależnego – od aktualnej władzy politycznej – sprawowania funkcji organu ochrony praw człowieka .

Zarówno pod rządami art. 36a Konstytucji RP, jak też pod rządami art. 209 ust. 1 Konstytucji obowiązywał przepis, że dotychczasowy Rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Rzecznika.

Taka też jest utrwalona, prawie trzydziestoletnia praktyka konstytucyjna. Prof. Ewa Łętowska pełniła funkcję RPO do 12 lutego 1992 r. (uchwałę o jej powołaniu podjęto 19 listopada 1987 r., a ustawa o RPO weszła w życie 1 stycznia 1988 r.). Prof. Tadeusz Zieliński pełnił funkcję od 13 lutego 1992 r. do 7 maja 1996 r., prof. Adam Zieliński - od 8 maja 1996 r. do 30 czerwca 2000 r., prof. Andrzej Zoll - od 30 czerwca 2000 r. do 14 lutego 2006 r., prof. Irena Lipowicz - od 21 lipca 2010 r. do  9 września 2015 r. Jedynie dr Janusz Kochanowski pełnił funkcję RPO krócej niż konstytucyjna kadencja, z uwagi na śmierć w katastrofie smoleńskiej.

Ta utrwalona praktyka ma służyć zapewnieniu niezakłóconego funkcjonowania konstytucyjnego organu państwa. Procedura powoływania RPO, ze względu na brak możliwości uzyskania wymaganej większości w parlamencie, może ulec wydłużeniu, a w konsekwencji spowodować, że niemożliwe będzie powołanie nowego Rzecznika przed końcem kadencji urzędującego RPO.

Nawet sprawnie przeprowadzona procedura powołania Rzecznika, przy zachowaniu terminów określonych w Regulaminach Sejmu i Senatu, zawsze będzie prowadziła do tego, że niemożliwe będzie powołanie nowego Rzecznika przed upływem kadencji dotychczasowego.

Stąd też art. 3 ust. 6 ustawy ma swoje oczywiste uzasadnienie. Zapobiega bowiem nie tylko zakłóceniom w funkcjonowaniu konstytucyjnego organu ochrony praw i wolności, ale powoduje, że do czasu powołania nowego Rzecznika jego obowiązki wykonuje osoba z najsilniejszą legitymacją, pochodzącą wprost od obu izb parlamentu.

Kwestionowane przez wnioskodawców rozwiązanie prawne  jest w doktrynie prawa konstytucyjnego akceptowane bez żadnych wątpliwości, Przykładowo stwierdza się, że rozwiązanie takie „wyklucza sytuację, w której nie będzie piastuna tak istotnego organu jak RPO” (B. Banaszak, Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, Warszawa 2009, s. 909).

Wbrew stanowisku wnioskodawców art. 209 ust. 1 Konstytucji oraz art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie regulują tożsamej materii i nie występuje pomiędzy nimi kolizja. Materia regulowana w art. 209 ust. 1 Konstytucji została ujęta w ustawie o RPO w art. 5 ust. 1. Stanowi on, że kadencja Rzecznika trwa pięć lat, licząc od dnia złożenia ślubowania przed Sejmem. Art. 3 ust. 6 ustawy o RPO  reguluje zaś materię, która pozostaje poza zakresem art. 209 ust. 1 Konstytucji. Konstytucja nie rozstrzyga bowiem, w jaki sposób funkcjonuje organ konstytucyjny, gdy przed upływem kadencji dotychczasowego Rzecznika nie nastąpiło powołanie nowego. Oczywista nieadekwatność wzorca kontroli z art. 209 ust. 1 Konstytucji powoduje, że należy uznać, iż art. 3 ust. 6 ustawy o RPO nie jest niezgodny z art. 209 ust. 1 ustawy zasadniczej.

Zapewnienie ciągłości działania konstytucyjnych organów państwa

Analogiczne rozwiązania ustawowe przyjęto także w odniesieniu do innych konstytucyjnych organów państwowych.

Z ustawy z 23 grudnia 1994 r. o Najwyższej Izbie Kontroli wynika, że po upływie kadencji Prezes NIK pełni obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego Prezesa. Już po upływie kadencji obowiązki Prezesa NIK pełnili m.in. Janusz Wojciechowski, Mirosław Sekuła, Krzysztof Kwiatkowski.

Z ustawy z 29 sierpnia 1997 r. o Narodowym Banku Polskim wynika, że po wygaśnięciu kadencji Prezesa NBP z powodu jej upływu dotychczasowy Prezes pełni obowiązki do czasu objęcia obowiązków przez nowego Prezesa. Po upływie kadencji obowiązki Prezesa NBP do czasu wyboru nowego, pełnili m.in. prof. Hanna Gronkiewicz–Waltz i prof. Marek Belka.

Z kolei ustawa z 6 stycznia 2000 r. o Rzeczniku Praw Dziecka stanowi, że dotychczasowy Rzecznik pełni obowiązki do czasu złożenia ślubowania przez nowego Rzecznika.

Wniosek grupy posłów został w istocie wymierzony nie tylko w art.  3 ust. 6 ustawy o RPO, lecz także w cały system prawa polskiego w zakresie, w jakim gwarantuje on ciągłość sprawowania władzy przez organy państwowe, a – w konsekwencji – w konstytucyjnie wyrażoną zasadę zapewnienia rzetelności działania instytucji publicznych, wysłowioną wprost w preambule Konstytucji.

W szczególności ostrze wniosku skierowane zostało również w odpowiednie przepisy ustawy o NIK i ustawy o NBP. Wnioskodawcy zmierzają więc do zakwestionowania niezakłóconego funkcjonowania tych organów konstytucyjnych, podważając ciągłość ich funkcjonowania.  A rzeczywistym celem tych przepisów nie jest przecież ochrona osób sprawujących te funkcje, czy gwarantowanie ich praw – jak określają to wnioskodawcy. Jest nim ochrona art. 203 i art. 204 Konstytucji w zakresie odnoszącym się do NIK, ochrona art. 80 i art. 208 ust. 1 Konstytucji w zakresie RPO, a także ochrona art. 227 ust. 1 Konstytucji w zakresie NBP.

Przepisy konstytucyjne określają zadania tych organów, które w imię podstawowego interesu państwa i jego obywateli, mają być realizowane w sposób nieprzerwany. W szczególności nie pozwalają one na to, aby ciągłe wykonywanie tych zadań mogło zostać zakłócone bądź wręcz przerwane wskutek nieosiągnięcia przez inne organy państwa porozumienia co do powołania danej osoby do pełnienia funkcji w organie konstytucyjnym.

Zakwestionowanie przez wnioskodawców tego modelu prawnego, zapewniającego ciągłość wykonywania ich konstytucyjnych funkcji, może prowadzić do sparaliżowania nie tylko działania konkretnego organu, lecz wręcz do sparaliżowania i destabilizacji całego państwa (RPO wystąpił do prezesów NBP i NIK o opinię w sprawie analogicznych przepisów ich dotyczących).

Uniemożliwienie dalszego wykonywania funkcji przez dotychczasowego Prezesa NBP, w sytuacji braku porozumienia co do wyboru jego następcy, może doprowadzić do uniemożliwienia wykonywania w normalny sposób przez NBP jego konstytucyjnych funkcji. Zgodnie z art. 227 ust. 1 Konstytucji polegają one na tym, że NBP przysługuje wyłączne prawo emisji pieniądza oraz ustalania i realizowania polityki pieniężnej; NBP odpowiada także za wartość polskiego pieniądza.

Uderzenie w realizację tych funkcji należy postrzegać w kategoriach ciosu kierowanego w serce państwa polskiego, a w bardziej optymistycznym scenariuszu - jako praktyczną aplikację teorii „rozwibrowywania” instytucji państwowych, sformułowaną przez prof. Andrzeja Zybertowicza.

Wniosek grupy posłów należy rozpatrywać w tym zakresie jako co najmniej zaskakujący, zważywszy na rotę ślubowania, które  musi złożyć przed rozpoczęciem sprawowania mandatu każdy poseł przed Sejmem: „"Uroczyście ślubuję rzetelnie i sumiennie wykonywać obowiązki wobec Narodu, strzec suwerenności i interesów Państwa, czynić wszystko dla pomyślności Ojczyzny i dobra obywateli, przestrzegać Konstytucji i innych praw Rzeczypospolitej Polskiej".

A z preambuły do Konstytucji wynika, że „działaniom instytucji publicznych należy zapewnić rzetelność i skuteczność” (w tym więc i RPO). Zasada ta jest powiązana wprost z zagwarantowaniem, a nie ograniczeniem praw jednostki („pragnąc na zawsze zagwarantować prawa obywatelskie, a działaniu instytucji publicznych zapewnić rzetelność i sprawność”). Wykluczenie tego, aby dotychczasowy Rzecznik pełnił swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego, prowadziłoby zaś do osłabienia ochrony praw jednostki.

Z perspektywy jednostki oznaczałoby to bowiem ograniczenie możliwości korzystania ze środka ochrony wolności i praw określonego w art. 80 Konstytucji RP („Każdy ma prawo wystąpienia, na zasadach określonych w ustawie, do Rzecznika Praw Obywatelskich z wnioskiem o pomoc w ochronie swoich wolności lub praw naruszonych przez organy władzy publicznej”).

Zapewnienie ciągłości działania organu ochrony praw człowieka w standardach międzynarodowych

Zasady Paryskie ONZ określają minimalne standardy, które krajowe instytucje praw człowieka (National Human Rights Institutions, NHRI) muszą spełniać, aby działać skutecznie i niezależnie. Aby wyjaśnić znaczenie i zakres Zasad Paryskich ONZ, Podkomitet ds. Akredytacji (SCA) opracowuje regularnie Ogólne Uwagi.

Praktyką wielu krajów europejskich jest, że przepisy regulujące okres przejściowy po zakończeniu kadencji szefa danej krajowej instytucji praw człowieka (ombudsmana, rzecznika, obrońcy praw – nazewnictwo tych organów jest zróżnicowane) można odnaleźć w ustawach, a nie w konstytucji.

Zasady paryskie ONZ nie zawierają wyraźnych przepisów dotyczących okresu przejściowego po zakończeniu kadencji szefa NHRI. Jednak podstawową zasadą dotyczącą wyboru i mianowania jest niezależność od innych władz publicznych i zapewnienie ciągłości skutecznej i niezależnej pracy NHRI. Uwaga ogólna 2.2. podkreśla znaczenie stabilności mandatu członka organu decyzyjnego NHRI (takiego jak RPO). W Uwadze Ogólnej 2.2. stwierdza się, że warunki pełnienia funkcji powinny być równoważne z tymi, które istnieją w innych niezależnych instytucjach państwowych.

Powszechną praktyką w Europie jest to, że w ustawodawstwie dotyczącym NHRI istnieją przepisy dotyczące okresu przejściowego między końcem kadencji szefa NHRI a rozpoczęciem kadencji przez nowego. W wielu przypadkach szef NHRI pozostaje na swoim stanowisku dopóki nie zostanie wybrana, mianowana lub złożona przysięga przez nowo wybraną osobę.

Wiele z tych krajowych instytucji ochrony praw człowieka zostało dokładnie przeanalizowanych przez SCA w procedurze akredytacji, w której stwierdzano, że są w pełni zgodne z zasadami paryskimi ONZ (NHRI o najwyższym statusie – statusie A).  W 2017 r. SCA akredytował Rzecznika Praw Obywatelskich ze statusem A, biorąc pod uwagę m.in. istnienie ustawowych regulacji zapewniających ciągłość urzędu, tj. art. 3 ust. 6 ustawy o RPO.

Zapewnienie ciągłości działania organu ochrony praw człowieka na tle prawnoporównawczym

Rozwiązania umożliwiające niezakłócone funkcjonowanie krajowych organów ochrony praw człowieka bądź instytucji ombudsmana funkcjonują również w innych państwach europejskich.

Z analizy ustawodawstwa państw posiadających instytucje ochrony praw człowieka podobne do RPO (choć np. Republika Federalna Niemiec czy Republika Włoch nie mają takiej instytucji o zasięgu krajowym), wynika jednoznacznie, że większość systemów prawnych przewiduje dalsze pełnienie obowiązków przez dotychczasowego ombudsmana po upływie jego kadencji, określonej konstytucyjnie bądź ustawowo.

Jest tak w: Albanii, Bośni i Hercegowinie, Bułgarii, Czechach, Danii, Kosowie, Litwie, Mołdowie, Portugalii, Federacji Rosyjskiej, Rumunii i Ukrainie.

W niektórych krajach - dla zapewnienia ciągłości pracy instytucji i skutecznej ochrony praw człowieka – przewidziano pełnienie funkcji ombudsmana przez zastępcę do czasu objęcia stanowiska przez nowego ombudsmana. Tak jest w Czarnogórze, Hiszpanii, Łotwie, Macedonii Płn., Serbii i Słowenii.

Uchylenie zatem art. 3 ust. 6 ustawy o RPO, w sytuacji braku innego pozytywnego rozwiązania prawnego przewidującego zapewnienie ciągłości pracy urzędu RPO, stanowić będzie negatywny ewenement na skalę europejską.

VII.511.44.2020

(poniżej prezentujemy pełną treść pisma RPO do TK)

Zasady orzekania środków zabezpieczających, w tym kierowania do szpitala psychiatrycznego – TK częściowo przychylił się do wniosku RPO z 2015 r

Data: 2020-08-21

19 sierpnia 2020 roku Trybunał Konstytucyjny (sygn. K 46/15) rozpoznał wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich. Problem dotyczy środków zabezpieczających, czyli środków orzekanych wobec sprawców, u których występują różnego rodzaju zakłócenia czynności psychicznych, choroby psychiczne albo upośledzenie umysłowe. Ich celem jest leczenie, powinny być więc orzekane, gdy jest to konieczne.

Zasady ich orzekania zmieniły się 1 lipca 2015 r. Orzeczenie o zamknięciu kogoś w ramach środka zabezpieczającego w zakładzie psychiatrycznym zostało obwarowane dwiema przesłankami. Środek ten może zostać orzeczony tylko,

  • gdy sprawca popełni przestępstwo bardzo szkodliwe
  • gdy ze względu na jego stan zdrowia uzasadniona jest prognoza, że może popełnić takie przestępstwo ponownie.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, druga ze wskazanych przesłanek została ujęta na tyle nieprecyzyjnie, że nie spełnia standardów konstytucyjnych.

Na podstawie nowelizacji Kodeksu karnego, która weszła w życie z dniem 1 lipca 2015 roku, dopuszczono także jednoczesne orzeczenie wobec sprawcy przestępstwa kary pozbawienia wolności i środków zabezpieczających, w tym pobytu w zakładzie psychiatrycznym. Zgodnie z Kodeksem karnym i Kodeksem karnym wykonawczym zasadą jest, że w takim przypadku środek zabezpieczający wykonuje się po karze pozbawienia wolności. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich taki stan rzeczy również nie spełnia standardów konstytucyjnych (punkty II.1 i II.2. wniosku).

Zauważyć należy, że gdy dochodzi do popełnienia przestępstwa przez osobę uznaną przez biegłych sądowych za całkowicie niepoczytalną (art. 31 § 1 k.k.), to prokurator nie składa do sądu aktu oskarżenia, a składa wniosek o umorzenie postępowania i zastosowanie środków zabezpieczających (art. 324 k.p.k.) i nie dochodzi w tym postępowaniu do wydania wyroku i skazania, ale postanowieniem przypisującym sprawstwo przestępstwa osobie, która je popełniła, sąd umarza postępowanie i może orzec wobec tej osoby środek zabezpieczający (art. 414 § 1 i 3 k.p.k.). W takim wypadku, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd winien, dla zapewnienia podsądnemu prawa do sądu, w tym prawa do rzetelnego procesu i prawa do obrony, mieć obowiązek wysłuchania tego, wobec którego mają być orzeczone środki zabezpieczające. Obecnie obowiązujące unormowania, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, są niewystarczające i nie spełniają standardów konstytucyjnych (punkt III. wniosku).

Zaznaczyć należy, że w okresie pomiędzy złożeniem przez Rzecznika Praw Obywatelskich wniosku a zapadnięciem wyroku Trybunału Konstytucyjnego w dnia 19 sierpnia 2020 roku, w sprawie ozn. sygn. K 46/15,  wyrokiem z dnia 22 marca 2017 r. sygn. akt SK 13/14 (Dz.U.2017.666) Trybunał Konstytucyjny uznał art. 204 § 1 i 2 w związku z art. 22 § 1 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny wykonawczy (Dz. U. Nr 90, poz. 557, ze zm.) w zakresie, w jakim nie przewiduje prawa do osobistego udziału sprawcy, wobec którego stosowany jest środek zabezpieczający polegający na umieszczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, w posiedzeniu sądu w sprawie dalszego stosowania tego środka zabezpieczającego, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 w związku z art. 41 ust. 1 i art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Od dnia 1 lipca 2020 roku do polskiego porządku prawnego wprowadzono art. 244b § 1 k.k., który konstytuuje przestępstwo polegające na niestosowaniu się do określonych w ustawie obowiązków związanych z orzeczonym wobec niego środkiem zabezpieczającym. Popełnienie przez sprawce przestępstwa z art. 244b § 1 k.k., a więc niezastosowanie się do określonych w ustawie obowiązków związanych z orzeczonym wobec niego środkiem zabezpieczającym może być spowodowane brakiem wglądu w chorobę albo brakiem wsparcia ze strony osób najbliższych, w tym przede wszystkim członków rodziny sprawcy. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich karanie na niepodejmowanie leczenia nie spełnia standardów konstytucyjnych (punkt IV. wniosku).

W wyroku z dnia 19 sierpnia 2020 roku Trybunał Konstytucyjny rozpoznając wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich jednogłośnie stwierdził, że zachodzi brak zgodności art. 374 § 1 zdanie pierwsze w związku z art. 380 w związku z art. 354 pkt 2 k.p.k. z art. 45 ust. 1 w związku z art. 41 ust. 1 Konstytucji. Trybunał Konstytucyjny wskazał, że musiał ustalić, czy w ramach postępowania sądowego ustawodawca stworzył dostateczne, wynikające z wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawa do sądu, gwarancje ochrony osoby niepoczytalnej, wobec której stosowane są środki zabezpieczające polegające na ograniczeniu albo pozbawieniu wolności (chronionej na gruncie art. 41 ust. 1 Konstytucji). Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że im głębiej określony środek prawny ingeruje w konstytucyjne wolności i prawa osobiste osoby, wobec której jest stosowany, tym surowsza musi być ocena przez Trybunał Konstytucyjny przyznanych przez ustawodawcę gwarancji ochrony tych wolności i praw. Przemawia to za tym, by orzeczenia sądów określające zakres swobody korzystania z wolności osobistej, a zwłaszcza orzeczenia w sprawie pozbawienia tej wolności, nie zapadały pod nieobecność osoby, której dotyczą. W tym wypadku sądy odgrywają bowiem w systemie ustrojowym rolę gwaranta konstytucyjnej wolności osobistej jednostki. Dlatego też oceniana procedura powinna zapewnić obowiązkowy udział podejrzanego w rozprawie. Zwłaszcza, że postępowanie to dotyczy dotkniętego chorobą psychiczną lub innego rodzaju dysfunkcją psychiczną sprawcy, co do którego prokurator uznał, że zachodzi przesłanka umorzenia postępowania.

Trybunał Konstytucyjny nie podzielił argumentów Rzecznika Praw Obywatelskich odnoszących się do art. 244b k.k. i uznał rzeczony przepis nakładający sankcje karne za niewypełnianie obowiązków wynikających z orzeczonych środków zabezpieczających za zgodny ze wskazanymi wzorcami kontroli. Trybunał Konstytucyjny podkreślił, że stosowanie środków zabezpieczających jest związane z zagrożeniem ze strony sprawcy, a orzekanie tych środków pozwala chronić społeczeństwo przed osobami, co do których stwierdzono szczególnie wysokie prawdopodobieństwo, że mogą zagrozić społeczeństwu i porządkowi prawnemu. Cel ten uzasadnia stosowanie sankcji wobec osób, które nie poddają się obowiązkom wynikającym z orzeczonych środków zabezpieczających. Penalizacja niewypełniania określonych orzeczeń sądu ma na celu zapewnienie efektywności stosowanych środków zabezpieczających i ograniczenie niebezpieczeństwa ze strony sprawcy. W ocenie Trybunału, wskazany wyżej cel usprawiedliwia ingerencję w wolność osobistą sprawcy. Ograniczenie to jest bowiem konieczne dla ochrony porządku publicznego oraz wolności i praw innych osób (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

II.566.2.2015

RPO przystąpił do sprawy Konwencji stambulskiej przed Trybunałem Konstytucyjnym

Data: 2020-08-19
  • RPO zgłosił udział w sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym z wniosku premiera Mateusza Morawieckiego z 30 lipca o sprawdzenie, czy ratyfikowana przez Polskę Konwencja o przeciwdziałaniu przemocy jest zgodna z Konstytucją i czy jej tłumaczenie w Dzienniku Ustaw jest zgodne z tekstem autentycznym  (sprawa K 11/20)
  • RPO stoi na stanowisku, że wniosek Premiera nie spełnia warunków formalnych wynikających z ustawy o TK w brzmieniu przyjętym przez obecnie rządzącą większość
  • 5 sierpnia RPO został zobowiązany przez TK do decyzji, czy przystępuje do sprawy, w ciągu dwóch tygodni (czyli do 19 sierpnia)

RPO zauważa, że Trybunał Konstytucyjny nie ma kompetencji do oceny zgodności tekstu ratyfikowanej umowy międzynarodowej z jego tłumaczeniem. Wniosek Premiera zawiera też braki formalne: nie jest zgodny z przepisami ustawy o TK wskazującymi kryteria poprawności wniosku pozwalające na to, by Trybunał mógł wniosek rozpoznać. Dlatego RPO wnosi o umorzenie postępowania.

Gdyby jednak Trybunał chciał się zajmować sprawą, RPO przedstawia argumenty za tym, że Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest zgodna z Konstytucją.

RPO zwraca uwagę, że Trybunał nie miał prawa wyznaczać mu dwutygodniowego terminu na zgłoszenie udziału w sprawie. Bowiem tak jak w przypadku wniosku Prezydenta Trybunał może tylko wyznaczyć termin na przedstawienie stanowiska. RPO ma 30 dni na zgłoszenie udziału w sprawie przed TK. Niemniej Rzecznik, z uwagi na zasadę lojalnego współdziałania instytucji państwowych, jak również ze względu na wagę niniejszej sprawy, postanowił przystąpić do postępowania zainicjowanego wnioskiem Prezesa Rady Ministrów i przedstawić swoje pisemne stanowisko w sprawie w terminie oczekiwanym przez Trybunał Konstytucyjny.

Zarzuty formalne

Trybunał Konstytucyjny nie mam uprawnienia do oceny poprawności tłumaczenia tekstu umowy międzynarodowej, o co wnosi Premier. Tym bardziej, że we wniosku nie sprecyzowano, co miałoby być źle przetłumaczone (wnioskodawca ogranicza się do stwierdzenia, że „tłumaczenie Konwencji opublikowane w Dzienniku Ustaw zawiera liczne błędy merytoryczne i techniczne” i jedynie przykładowo wskazuje na – błędne w jego przekonaniu, zróżnicowanie tłumaczenia terminu „gender/genre”. W konsekwencji Wnioskodawca poddaje ocenie Trybunału cały tekst Konwencji bez wskazania tych jest przepisów, w których dopatruje się domniemanych błędów). Przykładowe wskazanie rzekomych błędów w tłumaczeniu umowy międzynarodowej, czy też rzekomy brak konsekwencji w stosowaniu użytych w niej terminów, nie stanowi również problemu konstytucyjnego i nie uzasadnia zarzutu niekonstytucyjności.

W odniesieniu do zarzutów konstytucyjnych Premiera RPO wskazuje, że nie są one dobrze uzasadnione. Zgodnie z ustawą o TK uzasadnienie wniosku kierowanego do Trybunału winno zawierać: przywołanie treści kwestionowanego wnioskiem przepisu wraz z jego wykładnią; przywołanie treści wzorców kontroli wraz z ich wykładnią; określenie problemu konstytucyjnego i zarzutu niekonstytucyjności oraz wskazanie argumentów lub dowodów na poparcie zarzutu niekonstytucyjności. Wymienione elementy są niezbędne do przeprowadzenia przez Trybunał Konstytucyjny analizy hierarchicznej zgodności zaskarżonych norm z Konstytucją.

Także w części żądań dotyczących nie tłomaczenia a treści Konwencji wniosek nie spełnia warunków formalnych w zakresie, o którym mowa powyżej. Wnioskodawca zaskarżył łącznie sześć artykułów Konwencji o tematyce tak różnej, jak polityka równości kobiet i mężczyzn, edukacja, zobowiązania ogólne w zakresie zapobiegania przemocy, zobowiązania ogólne w zakresie ochrony i wsparcia udzielanego ofiarom przemocy, zobowiązania ogólne w zakresie postępowania przygotowawczego, ścigania, przepisów proceduralnych i środków ochronnych, a nawet prawo azylowe. Zaskarżone regulacje są przepisami złożonymi, mają od jednego do sześciu ustępów, a niektóre z nich liczne podpunkty. Dla przykładu treść zaskarżonego art. 18 Konwencji przedstawia się następująco:

Artykuł 18

Zobowiązania ogólne

  1. „Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki by chronić wszystkie ofiary przed kolejnymi aktami przemocy.
  2. Strony przyjmą konieczne środki ustawodawcze lub inne środki, zgodnie z prawem wewnętrznym, zapewniające istnienie odpowiednich mechanizmów gwarantujących skuteczną współpracę wszystkich właściwych organów państwowych, w tym sądów, prokuratury, organów ścigania, władz lokalnych i regionalnych, a także organizacji pozarządowych i innych organizacji i podmiotów, właściwych w sprawach udzielania ochrony i wsparcia ofiarom i świadkom wszystkich form przemocy objętych zakresem niniejszej konwencji, w tym również poprzez odwołanie się do służb wsparcia o charakterze ogólnym i wyspecjalizowanym, o których mowa w artykułach 20 i 22 niniejszej konwencji.
  3. Strony zapewnią, by środki ustanowione zgodnie z postanowieniami niniejszego rozdziału:
  • -opierały się na uwzględnieniu aspektu płci w pojmowaniu przemocy wobec kobiet oraz przemocy domowej i były ukierunkowane na zagwarantowanie ofiarom ich praw człowieka oraz bezpieczeństwa,
  • -opierały się na zintegrowanym podejściu, uwzględniającym stosunki między ofiarami, sprawcami, dziećmi i ich szerszym środowiskiem społecznym,
  • -miały na celu uniknięcie wtórnej wiktymizacji,
  • -miały na celu umacnianie samodzielnej pozycji i niezależność ekonomiczną kobiet będących ofiarami przemocy,
  • -gdy to stosowne, umożliwiały umieszczenie w jednym miejscu zespołu służb zapewniających ochronę i wsparcie,
  • -były ukierunkowane na szczególne potrzeby osób podatnych na przemoc, w tym dzieci będących ofiarami, oraz były dla nich dostępne.
  1. Udzielanie świadczeń nie będzie zależeć od woli ofiary co do wszczęcia postępowania lub zeznawania przeciwko sprawcy.
  2. Strony podejmą odpowiednie środki mające na celu zapewnienie ochrony konsularnej lub innej ochrony oraz wsparcia swoich obywateli, jak też innych ofiar uprawnionych do takiej ochrony, zgodnie z zobowiązaniami wynikającymi dla nich z prawa międzynarodowego”.

Formułując zarzut w ten sposób Wnioskodawca uniemożliwia zrozumienie, co konkretnie miałoby być naruszone w Konstytucji. Nie sposób zaś przyjąć, że całość zaskarżonych regulacji Wnioskodawca uznaje za niekonstytucyjne.

Do tego Wnioskodawca powołał się wprawdzie na przepisy Konstytucji ale nie określił problemu konstytucyjnego. Braku tego nie zastępuje krytyczna opinia Wnioskodawcy na temat przepisów Konwencji. Sformułowania typu „odrzucenie bagażu ideologicznego” (s. 12, 14 wniosku), „treści ideologiczne” (s. 17 wniosku), czy „promowanie określonych postaw światopoglądowych” nie zastępują argumentów i dowodów na poparcie zarzutu niekonstytucyjności, o których mowa w art. 47 ust. 2 pkt 4 ustawy o TK.

Cele i założenia Konwencji

Przed analizą zarzutów Premiera RPO przypomina cel Konwencji

  1. Ideą, która przyświecała twórcom Konwencji, jest wyrażone w „preambule dążenie do stworzenia Europy, która byłaby wolna od przemocy wobec kobiet i przemocy domowej”. Kwestię przeciwdziałania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej ujęto – zgodnie z intencją twórców - w szerokim kontekście dążenia do równouprawnienia kobiet i mężczyzn. Konwencja wskazuje, że przemoc wobec kobiet ma charakter strukturalny i stanowi jeden z podstawowych mechanizmów społecznych, poprzez który kobiety są spychane na podległą pozycję względem mężczyzn. Przemoc wobec kobiet stanowi formę dyskryminacji ze względu na płeć i przejaw nierównych stosunków władzy między kobietami a mężczyznami na przestrzeni wieków, które doprowadziły do dominacji mężczyzn nad kobietami i dyskryminacji kobiet, a także uniemożliwiły pełen rozwój kobiet.
  2. Główne cele Konwencji skonkretyzowano w treści przepisu art. 1 ust. 1 lit. a-e. Zaliczono do nich: ochronę kobiet przed wszystkimi formami przemocy oraz zapobieganie, ściganie i eliminację przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; przyczynianie się do eliminacji wszystkich form dyskryminacji kobiet oraz wspieranie rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn, w tym poprzez umacnianie samodzielnej pozycji kobiet; stworzenie ogólnych ram, polityki i działań na rzecz ochrony i wsparcia wszystkich ofiar przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; popieranie współpracy międzynarodowej, mającej na celu eliminację przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; zapewnienie wsparcia i pomocy organizacjom i organom ścigania dla skutecznej współpracy mającej na celu przyjęcie zintegrowanego podejścia do eliminacji przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (art. 1 ust. 1 lit. a-e). Konwencja jest oparta na strukturze „4P” (ang. „Prevention, Protection, Prosecution, Integrated Policies”) – formułując kierowane do władz publicznych wiążące zalecenia w czterech obszarach: prewencji, ochrony, ścigania i tworzenia zintegrowanych polityk[. Wymaga ponadto zaznaczenia, że Konwencja nie kreuje żadnych obowiązków, których adresatami byłyby jednostki.
  3. Stosownie do treści przepisu art. 89 ust. 1 Konstytucji RP zgodę na ratyfikację Konwencji wyraził Sejm RP w ustawie z dnia 6 lutego 2015 r. o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011 r. (Dz.U. 2015 r. poz. 398). Wejście Konwencji w życie z dniem 1 sierpnia 2015 r. dało asumpt do wzmocnienia istniejących w polskim porządku prawnym mechanizmów ochrony przed przemocą ze względu na płeć, w tym przemocą domową.
  4. Zgodnie z ogólną regułą interpretacyjną wszystkie przepisy Konwencji powinny być odczytywane w świetle jej – opisanych powyżej, przedmiotu i celów.

Argumenty RPO

Premier polemizuje z założeniami Konwencji - tymczasem zadaniem Trybunału Konstytucyjnego w ramach kontroli konstytucyjnej nie jest ocena słuszności i celowości działania ustawodawcy, lecz ocena jedynie tego, czy normy rangi ustawowej odpowiadają normom, zasadom i wartościom wyrażonym w Konstytucji

Do tego prawo rodziców do wychowania dziecka zgodnie z przekonaniami, na które powołuje się Premier, nie ma charakteru absolutnego - granice tego prawa wyznaczać mogą inne normy konstytucyjne oraz ustawowe. Poszanowanie praw rodziców do wychowania dziecka zgodnie z przekonaniami, nie może oznaczać pozbawienia państwa kompetencji w zakresie ustalania i planowania programu kształcenia. Kwestia zgodności treści przekazywanych w procesie nauczania z oczekiwaniami i światopoglądem rodziców w kontekście art. 48 ust. 1 Konstytucji została już jednoznacznie rozstrzygnięta w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego: Konstytucja nie może gwarantować, i nie gwarantuje, że wiedza przekazywana w szkole będzie zgodna z przekonaniami rodziców. Przekazywanie treści o równości kobiet i mężczyzn, przemocy i jej źródłach w placówkach edukacyjnych prowadzonych przez wspólnoty religijne nie narusza ich autonomii, która dotyczy jedynie prawa do samodzielnego określania swoich struktur wewnętrznych i  treści wiary.

XI.518.53.2020

 

RPO kwestionuje konstytucyjność przepisów o uldze meldunkowej

Data: 2020-07-10
  • Nieobowiązujące już regulacje w sprawie ulgi meldunkowej są niezgodne z Konstytucją
  • RRPO przystąpił do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym, zainicjowanego skargą konstytucyjną jednej z ofiar ulgi meldunkowej
  • Złożenie przez RPO wniosku abstrakcyjnego w tej sprawie nie było możliwe, gdyż sprawa dotyczy przepisów już nieobowiązujących
  • Po wielu latach sporów, kwestia konstytucyjności przepisów o uldze meldunkowej ma wreszcie szanse na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie skargi konstytucyjnej dotyczącej instytucji ulgi meldunkowej (sygn. akt SK 64/20).

Problem ofiar ulgi meldunkowej dotyczy osób, które nabyły nieruchomość w latach 2007-2008, a następnie sprzedały ją przed upływem 5 lat od daty nabycia. Osoby te, pomimo spełnienia warunku zameldowania w zbywanym lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy, nie dopełniły warunku formalnego w postaci złożenia specjalnego oświadczenia w tym zakresie. W stosunku do takich osób organy kwestionowały prawo do zwolnienia i domagały się uiszczenia zaległego podatku z odsetkami. Wobec ofiar ulgi meldunkowej stawiane były także zarzuty w postępowaniach karnych skarbowych.

Od lat wadliwie skonstruowane przepisy o uldze meldunkowej stanowiły źródło licznych sporów sądowych podatników z organami. Aktualnie wiele postępowań zostało już zakończonych z różnym rezultatem dla podatników (niejednokrotnie uzależnionym od okresu orzekania przez sąd administracyjny). 

Zdaniem Rzecznika obecnie stwierdzenie niekonstytucyjności regulacji dotyczącej ulgi meldunkowej stanowi jedyny skuteczny środek przywrócenia ochrony praw podatników, w szczególności tej grupy obywateli, wobec których postępowania zostały zakończone niekorzystnie.

Argumenty RPO za niekonstytucyjnością ulgi meldunkowej

W stanowisku procesowym dla TK Rzecznik wskazał, że zaskarżona regulacja naruszała konstytucyjną zasadę szczególnej określoności prawa daninowego, a także zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. Przepisy o spornym oświadczeniu były sformułowane bardzo nieprecyzyjnie. Nie określały, w jaki sposób ma być wyrażone oświadczenie, że podatnik spełnia warunki do zwolnienia. Nie funkcjonował też żaden druk czy wzór oświadczenia, który byłby ogólnie dostępny dla podatników.

Poza tym obywatele nie mogli w sposób oczywisty przewidzieć swojej sytuacji prawno-podatkowej z uwagi na mało czytelne i ukryte w przepisach przejściowych regulacje, które odsyłały do nieobowiązujących już unormowań, a także ze względu na wielokrotne nowelizacje przepisów o opodatkowaniu zbycia nieruchomości. Ofiarami tego stanu stali się zwykli obywatele (podejmujący czynności w obrocie nieprofesjonalnym), którzy wpadli w zastawioną przez ustawodawcę pułapkę ulgi meldunkowej.

Ponadto zdaniem Rzecznika doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Cel zwolnienia, jakim była ulga meldunkowa, mógł bowiem zostać zrealizowany już po spełnieniu pierwszego warunku, jakim było rzeczywiste zameldowanie obywatela na pobyt stały przez okres nie krótszy niż 12 miesięcy. Rzecznik podkreślał, że ustawodawca nie powinien tworzyć prawa zobowiązującego podatnika do poinformowania organu o faktach, które fiskus może zweryfikować we własnym zakresie.

Sprawdzenie okresu zameldowania przez organ było możliwe chociażby na podstawie danych z rejestru PESEL. Także okoliczności przebiegu procesu legislacyjnego spornych przepisów potwierdzają, że celem ulgi meldunkowej miała być pomoc obywatelom w zaspokojeniu ich potrzeb mieszkaniowych. Tym samym, przepisy o spornym oświadczeniu należało uznać za zbędne i w konsekwencji za niespełniające tzw. konstytucyjnego testu proporcjonalności.

W konsekwencji opodatkowanie ofiar ulgi meldunkowej wyłącznie z uwagi na brak spełnienia warunku formalnego w postaci konieczności złożenia oświadczenia, w sytuacji gdy osoby te rzeczywiście były zameldowane przez wymagany przepisami okres 12 miesięcy, stanowi nieuzasadniony rygor i narusza dopuszczalne granice ograniczenia prawa własności.

Dotychczasowe działania RPO na rzecz ofiar ulgi meldunkowej

Przez ostatnie lata problematyka ulgi meldunkowej była przedmiotem licznych interwencji Rzecznika.

Rzecznik dwukrotnie (w 2017 r. i 2018 r.) zwracał się do Ministra Finansów o weryfikację bardzo restrykcyjnego stanowiska organów w sprawie wymogu złożenia oświadczenia potwierdzającego okoliczność zameldowania w lokalu.

W związku z tym, że Minister Finansów początkowo nie zgodził się z przedstawioną argumentacją, Rzecznik podejmował wiele interwencji procesowych w sprawach indywidualnych, mających na celu doprowadzenie  do ukształtowania się korzystnej dla podatników linii orzeczniczej.

Plan Rzecznika został zrealizowany. Zarówno w odniesieniu do spraw tzw. wymiarowych, jak i umorzeniowych, sądy zweryfikowały dotychczasowe stanowisko.

W postępowaniach wymiarowych sądy zaczęły dopuszczać możliwość złożenia wymaganego oświadczenia w sposób dorozumiany, m.in. w ramach zeznania podatkowego, na podstawie aktu notarialnego przekazywanego organom za pośrednictwem notariuszy, w toku innej korespondencji podatnika z organem, która miała miejsce przed upływem terminu do złożenia wymaganego oświadczenia. Przykładowo w sprawie podatnika, do której przystąpił Rzecznik, NSA uznał, że doszło do skutecznego złożenia oświadczenia o zameldowaniu za pośrednictwem aktów notarialnych (sygn. akt II FSK 1960/17). Rzecznik wspierał obywateli także w postępowaniach umorzeniowych. 

W wyniku działań Rzecznika w judykaturze utrwaliło się stanowisko, zgodnie z którym niedopełnienie przez podatnika wyłącznie wymogów formalnych przy ubieganiu się o ustawową ulgę meldunkową mieści się w pojęciu interesu publicznego. Z kolei zaistnienie przesłanki interesu publicznego może stanowić podstawę do zastosowania ulgi w spłacie zobowiązania podatkowego, np. w postaci umorzenia, zarówno zaległości podatkowej, jak i odsetek – por. wyroki NSA: z dnia 2 października 2018 r. (sygn. akt II FSK 2798/16, sygn. akt II FSK 2799/16), a także ostatni wyrok z 3 marca 2020 r. (sygn. akt II FSK 2784/19) w sprawach z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich.

Ostatecznie Ministerstwo Finansów zweryfikowało stanowisko w sprawie ofiar ulgi meldunkowej. W piśmie do dyrektorów Izb Administracji Skarbowej minister zwrócił się z prośbą o przeanalizowanie wszystkich prowadzonych i niezakończonych postępowań podatkowych oraz wszystkich prowadzonych postępowań kamo-skarbowych w sprawie podatników podatku dochodowego od osób fizycznych, którzy zbyli nabyte w latach 2007-2008 nieruchomości oraz określone prawa majątkowe przed upływem 5 lat i nie mogli skorzystać z tzw. ulgi meldunkowej.

Brak sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez jednego adwokata. RPO przyłączył się do skargi konstytucyjnej

Data: 2020-07-01
  • Stwierdzenie sądu o sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez tego samego obrońcę można zaskarżyć
  • Zażalenie nie przysługuje zaś, jeśli sąd orzeknie, że interesy oskarżonych nie są sprzeczne
  • Takie zróżnicowanie nie jest racjonalnie uzasadnione – uznał RPO, który przyłączył się do dwóch postępowań w Trybunale Konstytucyjnym ze skargi konstytucyjnej w takich sprawach

O sprzeczności interesów oskarżonych można mówić, gdy obrona jednego z nich naraża dobro drugiego. Chodzi o sytuację, gdy wyjaśnienia jednego z oskarżonych czy też dowody przez niego powołane godzą w interes drugiego oskarżonego – co rodzi kolizję ich interesów. W takiej sytuacji jeden obrońca nie może bronić obu tych oskarżonych.

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 85 § 2 w związku z art. 85 § 3 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie w jakim nie przewidują możliwości wniesienia zażalenia na zarządzenie prezesa sądu okręgowego o tym, że interesy kilku oskarżonych, reprezentowanych przez tego samego obrońcę, nie pozostają w sprzeczności. 

Według RPO jest to niezgodne z art. 32 ust. 1 (zasada równości obywateli wobec prawa) w związku z art. 78 Konstytucji (prawo do zaskarżenia decyzji pierwszej instancji).; art. 42 ust. 2 Konstytucji (prawo do wyboru obrońcy); art. 78 w związku z art. 176 ust. 1 Konstytucji (zasada dwuinstancyjności) oraz art. 45 ust. 1 (prawo do sądu) w związku z art. 77 ust. 2 Konstytucji (prawo do wynagrodzenia szkody).

Jak wskazał skarżący, na postanowienie sądu o stwierdzeniu sprzeczności interesów oskarżonych bronionych przez tego samego obrońcę przysługuje zażalenie. Jest to słusznym rozwiązaniem – inaczej art. 85 § 2 k.p.k. godziłby w konstytucyjną zasadę dwuinstancyjności postępowania oraz stanowiłby naruszenie fundamentalnej zasady swobody wyboru obrońcy. Tymczasem, gdy sąd orzeknie, że interesy oskarżonych nie pozostają w sprzeczności, stronie nie przysługuje zażalenie – choć może być to dla niej niekorzystne lub nieprawidłowe.

Rzecznik podkreśla, że pozbawienie skarżącego możliwości kontroli sądowej rozstrzygnięcia w zakresie braku sprzeczności interesów może skutkować pozbawieniem go prawa do obrony. W sytuacji bowiem, gdy doszło do konfliktu interesów podejrzanych, bronionych przez tego samego obrońcę, ich obrona jest jedynie pozorna.

II.5150.3.2020, II.5150.4.2020

(szczegóły w załącznikach poniżej)

Rzecznik przyłącza się do sprawy w TK z wniosku Prezydenta RP ws. odwoływania członków Rady Dialogu Społecznego

Data: 2020-06-24
  • RPO przyłączył się do postępowania Trybunału Konstytucyjnego  z wniosku prezydenta Andrzeja Dudy w sprawie nadania premierowi prawa odwoływania członków Rady Dialogu Społecznego, reprezentujących związki zawodowe i organizacje pracodawców
  • Jest to możliwe w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii, a także wobec utraty zaufania z powodu: informacji o pracy, współpracy lub służbie w organach bezpieczeństwa PRL alb też sprzeniewierzenia się działaniom Rady poprzez "niemożność przejrzystego, merytorycznego i regularnego dialogu”
  • To niedopuszczalna ingerencja w zasadę wolności związkowej i autonomii związków zawodowych i organizacji pracodawców – wskazuje Rzecznik i wnosi o uznanie tych przepisów za niezgodne z Konstytucją

Postępowanie TK (sygn. akt K 9/20) zostało wszczęte na podstawie wniosku Prezydenta RP z 22 maja 2020 r. Ponieważ chodzi o problemy o kluczowym znaczeniu dla rozwoju dialogu społecznego i kształtowania się ustroju społecznej gospodarki rynkowej, Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu.

RPO przedstawił stanowisko, że zakwestionowane przez prezydenta przepisy naruszają zasadę określoności przepisów wynikającą z art. 2 Konstytucji i stanowią niedopuszczalną oraz nieproporcjonalną ingerencję w zasadę wolności związkowej i autonomii związków zawodowych i organizacji pracodawców (art. 59 Konstytucji).

Ponadto Rzecznik powołuje się na art. 31 ust. 3 Konstytucji (dopuszczalność ograniczenia praw i wolności), art. 12 (wolność tworzenia i działania związków zawodowych) oraz art. 20 (solidarność, dialog i współpraca partnerów społecznych jako podstawa ustroju gospodarczego RP).

W ocenie RPO doszło też do naruszenia art. 3 ust. 1 ratyfikowanej przez Polskę Konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy nr  87 z 9 lipca 1948 r. dotyczącej wolności związkowej i  ochrony praw związkowych.

Ocena kwestionowanych zmian

Dotychczas – według ustawy z 24 lipca 2015 r. o RDS -  członków Rady reprezentujących stronę społeczną oraz stronę rządową powoływał i odwoływał Prezydent RP. Ustawa „kowidowa” z 31 marca 2020 r. wprowadziła dwie zmiany.

Pierwsza ma charakter epizodyczny i stanowi, że w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii to Prezes Rady Ministrów odwołuje członków Rady będących przedstawicielami strony pracowników i strony pracodawców (na wniosek tych organizacji lub bez niego).  Wyłącza to zatem na ten czas kompetencję Prezydenta RP w tym zakresie.  

W ocenie Rzecznika ochrona interesu publicznego nie wymaga powierzenia premierowi, który za pośrednictwem właściwych ministrów jest przecież także stroną dialogu społecznego, kompetencji odwołania członka RDS. To wyłącznie do organizacji reprezentowanych w Radzie powinna należeć ocena działalności ich przedstawicieli. Uczestnicy dialogu powinni być równi wobec prawa.

Druga zmiana wprowadza do ustawy o RDS zasadę, że Prezes Rady Ministrów odwołuje członka Rady w przypadku utraty zaufania związaną z informacją dotyczącą pracy, współpracy lub pełnienia służby w organach bezpieczeństwa państwa w rozumieniu art. 2 ustawy lustracyjnej z 18 października 2006 r. lub  też sprzeniewierzenia się działaniom Rady,  doprowadzając do braku możliwości prowadzenia przejrzystego, merytorycznego i regularnego dialogu organizacji pracowników i pracodawców oraz strony rządowej.

Przed wejściem w życie tej zmiany pozytywne oświadczenie lustracyjne  nie pociągało za sobą negatywnych konsekwencji. Tylko niezgodne z prawdą oświadczenie – stwierdzone prawomocnie przez sąd - powinno spotkać się z sankcją w postaci pozbawienia danej osoby pełnienia funkcji publicznej. Ustawa nie wprowadza zaś obowiązku składania oświadczeń lustracyjnych przez członków RDS.

Rzecznik podziela stanowisko Andrzeja Dudy, że przesłanki odwołania członka RDS z tych powodów zawierają pojęcia nieostre i nieprecyzyjne. Nie została też określona procedura pozyskiwania przez Prezesa Rady Ministrów informacji dotyczącej pracy, współpracy lub pełnienia służby w organach bezpieczeństwa PRL danej osoby w myśl ustawy lustracyjnej.

Nie jest także jasne, według jakich kryteriów ma przebiegać ocena zachowań członka Rady, które skutkować będą brakiem możliwości prowadzenia przejrzystego, merytorycznego i regularnego dialogu organizacji pracowników i pracodawców oraz strony rządowej.

- Trafne jest stanowisko prezydenta, że ten przepis przyznaje nadmierną swobodę przy ustalaniu okoliczności, uzasadniających konieczność zmian w składzie Rady i jest przez to niezgodny z wynikającą z art. 2 Konstytucji zasadą określoności przepisów prawa – wskazuje Adam Bodnar.

Wcześniejsza interwencja RPO

Na podstawie wniosku sześciu członków RDS, reprezentujących związki zawodowe i organizacje pracodawców, RPO 14  maja 2020 r. zwracał uwagę rządowi, że trudno znaleźć związek między upoważnieniem premiera do odwoływania członków RDS a stanem zagrożenia epidemicznego albo stanem epidemii. A przyznanie tej kompetencji stronie rządowej, - będącej aktywnym uczestnikiem prowadzonych na jej forum prac i głównym adresatem prezentowanego przez nią stanowiska - może prowadzić do naruszenia zasady równości i równowagi pomiędzy uczestnikami dialogu społecznego.

Rzecznik pisał też o wątpliwościach, jakie budzą powody, dla których premier może odwołać członka Rady. Przytoczył wyroki TK o tym, że celem  lustracji było zapewnienie jawności życia publicznego, eliminacja szantażu faktami z przeszłości, które mogą być uznane za kompromitujące, i poddanie tych faktów społecznemu osądowi. Zatem istotą było ustalenie przede wszystkim faktu służby, pracy, czy współpracy, a nie samego kłamstwa danej osoby.

A osoby wchodzące w skład RDS, które przed wejściem w życie ustawy zmieniającej, złożyły zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, mogły oczekiwać, opierając się na gwarancjach danych im przez ustawodawcę, a także wynikających z samego celu postępowania lustracyjnego, że nie pociągnie za sobą negatywnych konsekwencji co do członkostwa w Radzie.

III.7040.69.2020

Obywatel powinien móc się zażalić, gdy sąd apelacyjny lub Sąd Najwyższy odmawia wznowienia postępowania karnego. RPO do TK

Data: 2020-06-16
  • Obywatel nie może zaskarżyć postanowienia sądu apelacyjnego lub Sądu Najwyższego o odmowie wznowienia postępowania karnego
  • Zażalenie takie przysługuje jedynie od postanowień sądu rejonowego i okręgowego
  • W niekonstytucyjny sposób ogranicza to prawo do sądu oraz różnicuje sytuację wnioskodawców w zależności od tego, przed którym sądem stają
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby Trybunał Konstytucyjny uznał odpowiedni przepis za niezgodny z kilkoma artykułami Konstytucji

RPO przyłączył się do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie ze skargi konstytucyjnej obywatela (sygn. akt SK 43/20), którego prawa naruszył ten przepis.

Rzecznik wniósł o stwierdzenie, że art. 547 § 1 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie w jakim nie przewiduje zażalenia od postanowienia oddalającego wniosek o wznowienie postępowania lub pozostawiającego go bez rozpoznania, wydanego przez sąd apelacyjny lub Sąd Najwyższy - jest niezgodny z art. 2;  art. 78 w zw. z art. 45 ust. 1 w zw. z art. 32 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3; art. 77 ust. 2 w zw. z art. 45 ust. 1 w zw. z art. 32 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3; art. 176 ust. 1 w zw. z art. 45 ust. 1 w zw. z art. 32 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Przepis ten był już przedmiotem rozpoznania TK. 11 czerwca 2013 r. (sygn. akt SK 23/10) orzekł on, że art. 547 § 1 k.p.k. nie jest niezgodny z art. 78 w związku z art. 32 ust. 1 Konstytucji. TK uznał wtedy, adekwatnym wzorcem kontroli nie jest art. 78 Konstytucji (Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa).

Literalne brzmienie art. 547 § l k.p.k. przesądza o tym, że zażalenie na postanowienie sądu apelacyjnego o oddaleniu wniosku o wznowienie postępowania jest niedopuszczalne z mocy ustawy. Zmienić tego nie może nawet najgłębsze przekonanie skarżącego o merytorycznej bezzasadności takiego postanowienia.

W uzasadnieniu rządowego projektu Kodeksu postępowania karnego z 1997 r., wprowadzającego art. 547 § 1 k.p.k.., nie wskazano,  czym była podyktowana  niekonsekwencja ustawodawcy. Zażalenie przewidziano  bowiem jedynie od postanowień wydawanych w tym zakresie przez sąd rejonowy i sąd okręgowy, ale już nie przez sąd apelacyjny czy SN.

W ocenie Rzecznika pozbawienie prawa do wznowienia postępowania - jednej z dróg ubiegania się o sprawiedliwe rozstrzygnięcie sądowe -  niewątpliwie jest ograniczeniem prawa do sądu.

Zaskarżony przepis narusza też zasady poprawnej legislacji, gdyż ograniczonemu kręgowi podmiotów gwarantuje on ochronę praw i wolności przewidzianych w Konstytucji, zaś innych takiej możliwości pozbawia.

Narusza także konstytucyjne prawo do sądu i sprawiedliwego osądzenia sprawy, jak również prawo zaskarżenia orzeczeń i decyzji. Wyłączając możliwość wniesienia środka odwoławczego, nie daje gwarancji sprawiedliwego, a przy tym prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy. Prowadzi to do tego, że wydane orzeczenie jest ostateczne, wyłączone spod kontroli merytorycznej.

Ponadto przepis ten w nieuzasadniony sposób różnicuje położenie prawne podmiotów w zależności od tego, przed jakim sądem stają. Ustawodawca z jednej strony widzi konieczność kontroli odwoławczej takiego rozstrzygnięcia. Z drugiej zaś strony, w sytuacji wydania go przez sąd apelacyjny lub SN, te same przesłanki, które przemawiały za kontrolą odwoławczą, już nie znajdują zastosowania.

Budzi to zastrzeżenia i wątpliwości, czy rzeczywiście sam fakt, że wniosek oddala sąd apelacyjny lub SN niweczy przyczyny takiego ukształtowania tej instytucji, która przewiduje konieczność kontroli instancyjnej wobec postanowienia sądu rejonowego lub okręgowego.

Ze względu na standardy wypracowane przez TK Rzecznik zwrócił uwagę, że szczególnych okoliczności, które usprawiedliwiałyby ograniczenia konstytucyjnych praw, nie sposób wykazać w wypadku, gdy strona nie ma możliwości odwołania się od merytorycznego orzeczenia sądu apelacyjnego - orzekającego w tym przypadku jako sąd pierwszej instancji -  w przedmiocie oddalenia wniosku o wznowienie postępowania.

Wprawdzie wniosek o wznowienie postępowania karnego nie jest ograniczony żadnym terminem i w tej samej sprawie nie jest wykluczone wielokrotne jego składanie, jednakże strona musi wówczas powołać się na nowe dodatkowe okoliczności lub jeszcze inne podstawy wznowienia, niż ujęte w pierwotnym wniosku. Dlatego postanowienie sądu apelacyjnego o oddaleniu wniosku o wznowienie postępowania ma daleko idące konsekwencje dla strony i powinno być poddane kontroli merytorycznej przez sąd wyższej instancji - w tym przypadku przez SN, a co najmniej przez inny skład sądu apelacyjnego.

II.511.389.2020

Przepisy o zawieszaniu biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych - niekonstytucyjne. Pismo RPO do TK

Data: 2020-06-12
  • Przepisy, które służą do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego są niezgodne z Konstytucją
  • RPO przyłączył się do kolejnej skargi konstytucyjnej obywatela dotkniętego tymi przepisami Ordynacji podatkowej
  • Jeszcze w 2014 r. Rzecznik zaskarżył je do Trybunału Konstytucyjnego, wnosząc o stwierdzenie ich niekonstytucyjności  
  • Ich efektem jest bowiem niepewność obywateli, którzy nie wiedzą, czy ich zobowiązania podatkowe wygasły

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 50/20).

Chodzi o art. 70 § 6 pkt 1 ustawy z  29 sierpnia 1997 r.  Ordynacja podatkowa, ktory głosi: "Bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania”.

RPO wniósł  o stwierdzenie, że jest on niezgodny z art. 2 Konstytucji - w zakresie w jakim powoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego w związku z samym wszczęciem postępowania karnego lub postępowania o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe „w sprawie”, a nie zawiera wymogu postawienia sprawcy zarzutów (postępowanie „przeciwko danej osobie”) .

Już we wniosku do TK z 22 października 2014 r. w sprawie (sygn. akt K 31/14) RPO wniósł o stwierdzenie niezgodności:

  • art. 114a Kodeks kamy skarbowy z art. 2 i art. 45 ust. l Konstytucji RP;
  • art. 70 § 6 pkt l o.p. z art. 2 Konstytucji

 - w zakresie, w jakim przewidują, że bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania "w sprawie", a nie "przeciwko" danej osobie.

Ten wniosek RPO cały czas czeka na rozpoznanie w TK. Prokurator Generalny i Sejm wniosły o uznanie, że zaskarżone artykuły są zgodne z Konstytucją. 

Ponadto 17 stycznia 2019 r. w postępowaniu przed TK ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 100/19) Rzecznik wniósł o stwierdzenie niezgodności z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji art. 70 § 6 pkt 1 o.p. w brzmieniu nadanym art. 1 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2013 r. o zmianie ustawy - Ordynacja podatkowa, ustawy - Kodeks karny skarbowy oraz ustawy - Prawo celne o treści: „bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania” - w zakresie, w jakim powoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego w związku z z wszczęciem postępowania karnego lub postępowania o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe również w sytuacji, gdy nastąpiło to wobec braku uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu zabronionego.

RPO zwraca uwagę na uzasadnienie wyroku z 26 kwietnia 2019 r. (sygn. I FSK 752/17), z którego można wywieść, że Naczelny Sąd Administracyjny dostrzega problem związany z art. 70 ust. 6 pkt 1 o.p. NSA podejmuje się bowiem rozważań dotyczących tego, czy w sprawach, w których przepis ten znalazł zastosowanie, nie doszło do sytuacji, w której wszczęcie postępowania karnoskarbowego byłoby nadużyciem prawa, rozumianym w ten sposób, że celem jego wszczęcia było wyłącznie zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązań podatkowych, objętych zaskarżoną decyzją.

Dopóki art. 70 ust. 6 pkt 1 o.p. będzie prowadził do zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego wskutek wszczęcia postępowania karnoskarbowego „w sprawie”, a nie „przeciwko osobie”, dopóty unormowanie to będzie jaskrawo sprzeczne ze standardami wyrażonej w art. 2 Konstytucji zasady demokratycznego państwa prawnego.

Art. 70 ust. 6 pkt 1 o.p. prowadzi do nieproporcjonalnego użycia systemu represji państwa wobec jednostki.

W ocenie RPO zasada demokratycznego państwa prawnego wymaga, aby zawieszenie biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego miało  uzasadnienie w stanie faktycznym. Chodzi o to, aby odmiennie traktować podatników, którzy nie popełnili czynu zabronionego oraz tych, którzy takiego czynu się dopuścili.  

Zasadą powinno być, że zawieszenie biegu nie następuje, jeżeli wszczęto jedynie postępowanie „w sprawie”, o którym podatnik nie musi być nawet zawiadomiony i które nie musi się przekształcić w postępowanie przeciwko komuś (gdy zarzuty zostają przedstawione konkretnej osobie).

A jeśli postępowanie toczy się jedynie "w sprawie", to podatnik nie dysponuje środkami ochrony przed jego przewlekłością. - Rozwiązanie takie  jest klasycznym przykładem pułapki zastawionej na podatnika – ocenia Adam Bodnar.

II.511.396.2020

TK: nie mozna podważać decyzji tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.

Data: 2020-06-10
  • Obywatele jednak nie będą mogli kwestionować decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.
  • Od 1992 r. w tych sprawach nie można bowiem stosować przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego o wznowieniu postępowania, stwierdzeniu nieważności czy uchyleniu albo zmiany decyzji
  • Według RPO w niekonstytucyjny sposób pozbawia to obywateli możliwości weryfikacji w tym trybie decyzji o przejęciu ich nieruchomości
  • Trybunał Konstytucyjny uznał konstytucyjność przepisów zaskarżonych przez RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego, dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

Ustawa ta miała na celu uporządkowanie sprawy własności gospodarstw rolnych, przede wszystkim jednak przez sanowanie stanów faktycznych samoistnego posiadania przez rolników nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych.

Wniosek RPO

Wniosek dotyczył sytuacji nieruchomości przejętych przez państwo. Zgodnie z art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej, nieruchomości – na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej, od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy, z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – mogły być przekazane dzierżawcom we własność albo przejęte przez państwo. Postępowania w tych sprawach były prowadzone przez organy administracji, które wydawały ostateczne decyzje.

Porządkowanie sytuacji własności gospodarstw rolnych samoistnych posiadaczy w zasadniczym stopniu zakończono w 1982 r. Wtedy bowiem ustawą z 26 marca 1982 r. o zmianie ustawy – Kodeks cywilny oraz o uchyleniu ustawy o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych ustawa uwłaszczeniowa została uchylona, a prowadzenie spraw niezakończonych przekazano sądom. Wydane akty własności ziemi dla posiadaczy samoistnych mogły być nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kodeksu postępowania administracyjnego. Ustawa ta pomijała jednak kwestię decyzji o przejęciu nieruchomości na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej. Od kwietnia 1982 r. decyzje takie nie mogły być już wydawane, a właściwe do trwających nadal postępowań pozostały organy administracji – spraw tych nie przekazano sądom.

Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona od 1 stycznia 1992 r. zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa wszelkich decyzji wydanych na podstawie ustawy uwłaszczeniowej; trwające postępowania zaś umorzono. Wzruszanie wszelkich decyzji stało się niemożliwe

Rzecznik zakwestionował konstytucyjność art. 63 ust. 2 i 3 ustawy. Zakwestionował dopuszczalność i zasadność ograniczenia możliwości weryfikacji w trybach nadzwyczajnych decyzji o przejęciu przez państwo nieruchomości, których podstawą był art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

RPO sformułował dwa zarzuty. W pierwszym podniósł niezgodność z art. 7 Konstytucji i wyrażoną w nim zasadą praworządności.

Drugi zarzut dotyczył zaś naruszenia art. 2 Konstytucji i zasady sprawiedliwości społecznej oraz art. 32 ust. 1 Konstytucji i wyrażonej w nim zasady równości wobec prawa. W ocenie Rzecznika przepisy zrównały podmioty znajdujące się w różnych sytuacjach prawnych i faktycznych. Za cechę wspólną zakwestionowana regulacja uznała bowiem wyłącznie fakt pozbawienia właścicieli nieruchomości na podstawie decyzji wydanych na gruncie ustawy uwłaszczeniowej. Wprowadzając zakaz wzruszania decyzji wydanych na tej podstawie, ustawodawca zrównał zatem sytuację prawną i prawa byłych właścicieli, którzy de facto zostali wywłaszczeni na rzecz samoistnych posiadaczy oraz byłych właścicieli, których nieruchomości zostały przejęte przez państwo w trybie decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej.

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego

W wyroku z 10 czerwca 2020 r. (sygn. K 11/18), Trybunał orzekł o zgodności art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z art. 7 oraz art. 2 i art. 32 ust. 1 Konstytucji - w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kpa dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji do wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej decyzji o przejęciu przez Skarb Państwa nieruchomości, na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej.

Konsekwencją wyroku jest pozostawienie w systemie prawnym regulacji wyłączającej możliwość wzruszenia przez byłych właścicieli decyzji o przejęciu przez Skarb Państwa, na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej, nieruchomości, na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólnocie domowej. Osoby takie  nie mają możliwości wzruszenia tych decyzji, nawet w przypadku, gdy wydanie ich nastąpiło z rażącym naruszeniem prawa, a beneficjentem ich jest państwo.

IV.7005.1.2018

TK: zaskarżony przez Rzecznika przepis o spółdzielniach mieszkaniowych - niekonstytucyjny

Data: 2020-06-10
  • Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 4 ustawy z 20 lipca 2017 r. o zmianie ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz ustawy – Prawo spółdzielcze jest niezgodny z art. 58 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 w związku z art. 2 Konstytucji (sygn. akt K 3/19)
  • TK postanowił, że przepis ten straci moc obowiązującą po 12 miesięcach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.
  • Wniosek o uznanie tego przepisu za niekonstytucyjny złożył Rzecznik Praw Obywatelskich

Kwestionowana regulacja stanowi, że z dniem wejścia w życie nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, dokonanej w 2017r., wszyscy członkowie spółdzielni mieszkaniowych, którym nie przysługują tytuły prawne do lokali w ramach spółdzielni (spółdzielcze prawo lokatorskie i własnościowe, własność lokalu) z mocy prawa tracą członkostwo w spółdzielni.

Przepis ten uderzył w szczególności w członków tzw. spółdzielni popegeerowskich, ponieważ spółdzielnie te jedynie zarządzały (taki był ich cel ustawowy) mieszkaniami wykupionymi przez pracowników dawnych pgr-ów i w związku z tym osoby te nie miały udziału w majątku spółdzielni. Po utracie członkostwa na skutek działania wskazanego przepisu, spółdzielnie te stanęły przed groźbą likwidacji, zaś mieszkańcom groziło przejęcie zarządzania domami przez podmioty komercyjne.

Zaskarżony przepis pozbawił członkostwa także osoby, którym – z uwagi na nieuregulowany stan prawny gruntu pod budynkami – służy jedynie ekspektatywa spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu, mimo że nie mają one żadnego wpływu na to, czy i kiedy stan prawny gruntu zostanie uregulowany. Nie będąc członkami, osoby te utraciły jakikolwiek wpływ na działalność spółdzielni mieszkaniowej.

- Przyjęta w zaskarżonym przepisie konstrukcja przejściowa odniesiona do źle wyznaczonej grupy adresatów spowodowała, że wiele osób mogło zostać pozbawionych członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej, mimo iż legitymowały lub nadal legitymują się interesem polegającym na zaspokojeniu ich potrzeb mieszkaniowych lub związanym z korzystaniem z lokalu spółdzielczego o innym przeznaczeniu - ocenił TK w uzasadnieniu wyroku.

Trybunał w toku postępowania – na podstawie uzyskanych informacji, w szczególności od Krajowej Rady Spółdzielczej oraz Ministerstwa Rozwoju – wyjaśnił, że mimo językowej jednoznaczności art. 4 ustawy zmieniającej z 2017 r., jego stosowanie w praktyce wywołało liczne kontrowersje, skutkując zróżnicowaniem sytuacji prawnej wielu grup osób.

Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że niezwłoczna derogacja art. 4 ustawy zmieniającej z 2017 r. mogłoby pociągnąć za sobą dalsze niepożądane skutki w działalności spółdzielni mieszkaniowych, w tym przede wszystkim w sferze stosunków korporacyjnych. Dlatego Trybunał zdecydował − na podstawie art. 190 ust. 3 Konstytucji – że art. 4 ustawy zmieniającej z 2017 r. traci moc obowiązującą po upływie  12 miesięcy od głoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

IV.7210.58.2017

 

Problemy obywateli przy wznawianiu postępowania cywilnego po wyroku TK. RPO przystąpił do skargi konstytucyjnej

Data: 2020-06-04
  • Ustanawiając zbyt krótkie terminy na wznowienie postępowania cywilnego po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, procedura cywilna zastawiała „pułapkę” na obywateli
  • RPO przystąpił do kolejnej skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 38/20) w takiej sprawie

Mimo że Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisów, z których powodu przedsiębiorca przegrał sprawę cywilną o zapłatę, to nie mógł on już wznowić postępowania, żeby odzyskać swe pieniądze. Od wyroku w jego sprawie upłynęło bowiem więcej niż 5 lat i wznowienie jest niemożliwe. Wprawdzie w 2017 r. termin pięcioletni wydłużono do lat 10, ale z tej zmiany wiele osób nie mogło już skorzystać – w tym i skarżący.

W wyjątkowych sytuacjach, gdy w postępowaniu sądowym doszło do ściśle wymienionych błędów postępowania, możliwe jest jego wznowienie – czyli rozpoznanie sprawy na nowo, mimo jej prawomocnego zakończenia. Ponieważ rozwiązanie to ma charakter zupełnie wyjątkowy, przepisy wprowadzają krótkie terminy na skorzystanie z tej możliwości. 

Wznowienie postępowania jest możliwe także i wówczas, gdy sąd oparł wyrok na takim przepisie, który później został uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z Konstytucją. Prawo do ponownego rozpoznania takiej sprawy sądowej wynika bezpośrednio z Konstytucji, ale uregulowane jest także we wszystkich procedurach postępowania przed sądami: cywilnymi, karnymi i administracyjnymi.

Sprawę cywilną można w takim przypadku wznowić w ciągu 3 miesięcy od opublikowania wyroku TK i dodatkowo – najpóźniej – w ciągu 10 lat od uprawomocnienia orzeczenia kończącego postępowanie cywilne. Do lutego 2017 r. ten drugi termin był o połowę krótszy i wynosił zaledwie 5 lat.

Przystępując do skargi Rzecznik argumentował, że mimo że co do zasady konieczne jest wprowadzenie terminu końcowego (spraw nie można wznawiać w nieskończoność), to jednak termin pięcioletni na wznowienie sprawy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego był zbyt krótki. A przez to nieproporcjonalnie ograniczał konstytucyjne prawo do wznowienia postępowania.

Zdaniem RPO procedura wznowieniowa zastawiała na obywateli specyficzną pułapkę. Ponieważ nikt nie ma wpływu na to, kiedy Trybunał Konstytucyjny rozpozna sprawę (często zabiera to kilka lat), termin na wznowienie postępowania cywilnego zdąży już upłynąć, zanim jeszcze otworzy się możliwość skorzystania z tego uprawnienia. Konstytucyjne prawo do naprawienia błędów postępowania staje się wówczas fikcją.

Dodatkowo pozbawia to obywateli innego konstytucyjnego prawa: do odszkodowania za bezprawne działania władzy (a w tym i za źle uchwalone przepisy). Jeżeli szkoda wynika z orzeczenia wydanego na podstawie przepisów niezgodnych z Konstytucją, do uzyskania odszkodowania sam wyrok TK nie wystarczy. Skomplikowany kilkustopniowy system dochodzenia szkód od Skarbu Państwa wymaga, by – zanim wystąpi się o odszkodowanie – najpierw wznowić postępowanie zakończone wyrokiem opartym na niekonstytucyjnym przepisie. Jeżeli więc wznowienie jest niemożliwe, z założenia przepada także odszkodowanie.

Jest to kolejna tego typu skarga, którą Rzecznik popiera.Wcześniej przystąpił do analogicznej sprawy (sygn. akt SK 92/19; nr BRPO IV.510.49.2019).

W 2015 r. RPO skierował w takiej sprawie wniosek do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K 33/15). Ze względu na nowelizację Kodeksu postępowania cywilnego postępowanie to zostało jednak umorzone. 

IV.510.15.2020

RPO przystępuje do sprawy w TK legalności działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego

Data: 2020-05-18
  • RPO zgłosił 15 maja udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie pytania prawnego Sądu Najwyższego Izby Dyscyplinarnej z dnia 9 kwietnia 2020 r. (sygnatura: P 7/20) i przedstawił następujące stanowisko: postępowanie powinno ulec umorzeniu w całości z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.)

Chodzi o pytanie, czy Polska zobowiązana jest natychmiast wykonać postanowienie zabezpieczające Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zadali je sędziwie Izby Dyscyplinarnej SN dzień po tym, jak TSUE podważył legalność ich działania (https://trybunal.gov.pl/sprawy-w-trybunale/katalog/p-7-20). Wielka Izba Trybunału Sprawiedliwości, na wniosek Komisji Europejskiej, zdecydowała 8 kwietnia 2020 r. o zawieszeniu funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego (sprawa C-791/19 R). Decyzja zapadła w postępowaniu dotyczącym wykorzystywania przez organy władzy publicznej mechanizmu odpowiedzialności dyscyplinarnej do wywierania nacisku na sędziów i wpływania na treść wydawanych przez nich orzeczeń sądowych, co prowadzi do ingerencji w sferę niezawisłości sędziowskiej oraz narusza wymogi skutecznej ochrony sądowej, gwarantowanej przez prawo Unii.

Zgłaszając udział w postępowaniu przed TK Rzecznik Praw Obywatelskich zapowiedział, że przedstawi uzasadnienie o niedopuszczalności wydawania stanowisk ws pytania sędziów z Izby Dyscyplinarnej SN w terminie 30 dni od opublikowania przez Trybunał Konstytucyjny uzasadnień do wyroków dotyczących tej samej materii, które zapadły w sprawach o sygnaturach Kpt 1/20 i U 2/20.

Chodzi o wyrok 20 kwietnia – ws. uchwały składu połączonych Izb: Cywilnej, Karnej oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych Sądu Najwyższego z dnia 23 stycznia 2020 r. o wyłączeniu z orzekania sędziów Izby Dyscyplinarnej  (https://trybunal.gov.pl/sprawy-w-trybunale/katalog/u-2-20) oraz o sprawę „sporu kompetencyjnego” między SN a Sejmem  z wniosku Marszałka Sejmu (https://trybunal.gov.pl/s/kpt-1-20)

VII.510.63.2020

Koronawirus i wybory. RPO: instrumentalne wykorzystanie Trybunału niedopuszczalne

Data: 2020-05-07
  • Marszałkini Sejmu oczekiwała w środę od Trybunału Konstytucyjnego potwierdzenia dopuszczalności wyznaczenia nowego terminu wyborów Prezydenta RP – wskazuje RPO w opinii dla TK
  • Sytuacja zmieniła się diametralnie po ustaleniach politycznych w ramach rządzącej większości. Wybory 10 maja zostały decyzją polityków odwołane. Skoro się nie odbędą, ma je unieważnić Sąd Najwyższy
  • RPO chce jednak pokazać, jak ważne znaczenie dla demokracji mają procedury i dochowanie wierności prawu
  • Pisze do Trybunału, że nie może on dokonywać powszechnie obowiązującej wykładni przepisów, wobec czego wydanie orzeczenia w sprawie jest w ogóle niedopuszczalne
  • W opinii RPO przeprowadzenie w najbliższym czasie wyborów Prezydenta RP nie jest możliwe z uwagi na zagrożenia związane z epidemią COVID-19

AKTUALIZACJA: 26 sierpnia 2020 r. Trybunał Konstytucyjny w składzie Julia Przyłębska - przewodniczący, Krystyna Pawłowicz, Stanisław Piotrowicz, Bartłomiej Socłiański - sprawozdawca oraz Rafał Wojciechowski postępowanie umorzył (patrz załącznik).

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, wszczętego wnioskiem Marszałek Sejmu RP z 6 maja 2020 r. (sygn. at akt K 6/20).  Adam Bodnar wnosi o umorzenie tego postępowania z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. Jednocześnie wnosi by TK rozpoznał sprawę w pełnym składzie na rozprawie.

Wyznaczenie terminu Rzecznikowi Praw Obywatelskich

6 maja 2020 r. po godzinie 12.00 do Biura RPO doręczono pismo TK informujące o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku Marszałka Sejmu z 6 maja 2020 r. TK zarazem wyznaczył Rzecznikowi termin na zgłoszenie udziału i przedstawienie stanowiska do 7 maja do godz. 10.00.

Wyznaczenie terminu w sposób, w jaki to nastąpiło w piśmie z 6 maja narusza szereg przepisów ustawowych.

1. Jako podstawę prawną wskazano m.in. art. 63 ust. 1 ustawy o TK. Przepis ten stanowi w zdaniu 2, że Prezes Trybunału może wyznaczyć uczestnikowi postępowania termin przedstawienia pisemnego stanowiska. Tymczasem art. 63 ust. 2 zd. 2 został przez ustawodawcę sformułowany co do terminu dla RPO w sposób, który należy uznać za lex specialis w odniesieniu do generalnego przepisu art. 63 ust. 1 ustawy o TK („Rzecznik Praw Obywatelskich, w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, może zgłosić udział w postępowaniu i przedstawić pisemne stanowisko w sprawie”). RPO to jedyny podmiot, wobec którego ustawodawca wyłączył uprawnienie Prezesa Trybunału do wyznaczenia – innego niż 30-dniowy – terminu na przedstawienie stanowiska.

Art. 63 ust. 1 zd. 2 ustawy o TK pozwala Prezesowi Trybunału na wyznaczenie terminu  wyłącznie na przedstawienia pisemnego stanowiska w sprawie oraz wyłącznie w odniesieniu do uczestnika postępowania. Prezes Trybunału nie może zatem wyznaczyć Rzecznikowi terminu na zgłoszenie udziału w postępowaniu.  Art. 42 pkt 10 ustawy o TK stanowi, że uczestnikiem postępowania przed TK jest RPO, jeżeli zgłosił udział. RPO staje się uczestnikiem dopiero po zgłoszeniu udziałuK, o czym może zdecydować w terminie 30 dni od dnia otrzymania zawiadomienia. Prezes Trybunału nie może wyznaczyć Rzecznikowi ani innego terminu na zgłoszenie udziału, ani na przedstawienie stanowiska - zanim Rzecznik uzyskał status uczestnika postępowania przed TK.

2. Ponadto Kodeks postępowania cywilnego stanowi, że terminy sądowe mogą być wyznaczane w dniach, nie zaś w godzinach. A TK nawet nie wyznaczył terminu jednego dnia - od doręczenia RPO zawiadomienia do upływu wyznaczonego terminu nie upłynęły nawet 22 godziny.

Należy więc uznać, że żądanie TK przedstawienia przez RPO pisemnego stanowiska do godz. 10.00 dnia 7 maja br. nie ma podstawy prawnej.

3. Preambuła do Konstytucji wymaga od władz państwowych lojalnego współdziałania. W ocenie RPO wyznaczanie terminu krótszego niż 24 godziny narusza tę zasadę. Wskazuje bardziej na pozór dochowania zasady współdziałania władz niż jej rzeczywiste przestrzeganie. Niemniej Rzecznik, z uwagi na tę zasadę, postanowił przystąpić do postępowania i przedstawić stanowisko.

Zarzuty wniosku Marszałek Sejmu

We wniosku wskazano, że przedmiotem kontroli jest art. 289 § 1 Kodeksu wyborczego „w zakresie w jakim wyłącza wynikającą z Konstytucji kompetencję Marszałka Sejmu do zmiany postanowienia o wyznaczeniu daty wyboru Prezydenta RP w zakresie terminu przeprowadzenia wyborów po zajściu niedających się przewidzieć, nadzwyczajnych okoliczności utrudniających albo uniemożliwiających przeprowadzenie wyborów w pierwotnie wskazanym przez Marszałka terminie”. Jako ewentualny przedmiot kontroli wnioskodawczyni wskazała art. 289 § 1 Kodeksu wyborczego, „rozumianego w ten sposób, że Marszałek Sejmu nie jest uprawniony do zmiany postanowienia o wyznaczeniu daty wyboru Prezydenta RP w zakresie terminu przeprowadzenia wyborów po zajściu niedających się przewidzieć, nadzwyczajnych okoliczności utrudniających albo uniemożliwiających przeprowadzenie wyborów w pierwotnie wskazanym przez Marszałka terminie”.

Jako wzorce kontroli wskazano przepisy art. 62, art. 127 ust. 1 oraz art. 128 ust. 2 Konstytucji w związku z jej preambułą.

Wniosek zawiera rozbudowany opis mający uzasadnić wykładnię przepisu art. 128 ust. 2 Konstytucji zgodnie z którą „po zajściu niedających się przewidzieć, nadzwyczajnych okoliczności utrudniających albo uniemożliwiających przeprowadzenie wyborów w pierwotnie wyznaczonym terminie Marszałek uprawniony jest do zmiany tego terminu”. Wskazuje na brak prawnych i organizacyjnych możliwości przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP 10 maja 2020 r. Podkreśla naruszenie konstytucyjnej zasady powszechności wyborów oraz konstytucyjnego prawa obywateli wybierania Prezydenta RP.

Wnioskodawczyni stwierdza: „Biorąc powyższe pod uwagę, art. 289 § 1 kodeksu wyborczego w zakresie, w jakim wyłącza wynikającą z Konstytucji kompetencję Marszałka Sejmu do zmiany postanowienia o wyznaczeniu daty wyboru Prezydenta RP w zakresie terminu przeprowadzenia wyborów po zajściu niedających się przewidzieć, nadzwyczajnych okoliczności utrudniających albo uniemożliwiających przeprowadzenie wyborów w pierwotnie wskazanym przez Marszałka terminie jest sprzeczny z art. 62 i art. 127 ust. 1 Konstytucji”.

Cel złożenia wniosku

Z wniosku wynika, że celem postępowania nie jest dokonanie przez TK hierarchicznej kontroli zgodności norm prawnych. Zaskarżone przepisy Kodeksu wyborczego są w istocie pozorem spełnienia wymagań formalnych i materialnych wniosku. Celem wniosku jest bowiem “zagwarantowanie ciągłości władzy państwowej w trudnym dla Państwa okresie epidemii i umożliwienie przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP (…) w terminie majowym”. TK nie jest jednak  organem wyznaczonym konstytucyjnie do realizacji takich zadań. Są one powierzone konstytucyjnie innym organom państwowym, m.in. Marszałkowi Sejmu. Z uwagi na tak sformułowany cel wniosku postępowanie podlega umorzeniu z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Postępowanie podlega umorzeniu nawet w przypadku uznania, że taki cel wniosku jest jedynie górnolotnym stwierdzeniem na użytek ideowego, pozaprocesowego, przesłania wnioskodawczyni. TK nie jest jednak organem uprawnionym ani do dokonywania poziomej kontroli norm prawnych, ani do powszechnie obowiązującej wykładni norm prawnych.

Kodeks wyborczy w części, w której powtarza art. 128 ust. 2 Konstytucji RP (“Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej zarządza Marszałek Sejmu na dzień przypadający nie wcześniej niż na 100 dni i nie później niż na 75 dni przed upływem kadencji urzędującego Prezydenta Rzeczypospolitej”) zawiera normę konstytucyjną. Z tego powodu wniosek Marszałka Sejmu RP jest żądaniem przeprowadzenia przez TK postępowania na kształt kontroli poziomej norm. Pozostawiając na boku absurdalność tak sformułowanego żądania, należy stwierdzić, że TK nie ma uprawnień do kontroli norm konstytucyjnych, nawet jeżeli formalnie, z uwagi na skopiowanie tej normy w ustawie, posiadałby do tego kompetencję.  Wydanie orzeczenia w tym zakresie przez TK jest zatem niedopuszczalne.

TK nie jest także powołany do ustalania wiążącej wykładni przepisów mających zastosowanie w konkretnej sprawie. RPO przypomina, że Konstytucja RP z 2 kwietnia 1997 r. pozbawiła możliwości dokonywania przez TK powszechnie obowiązującej wykładni ustaw. Jak trafnie zauważają komentatorzy, “konsekwencją powyższego jest brak możliwości uczynienia przedmiotem wniosku, pytania prawnego lub skargi wątpliwości co do sposobu stosowania prawa”.

Żądanie  dokonania przez TK wykładni art. 289 § 1 Kodeksu wyborczego oraz art. 128 ust. 2 Konstytucji RP jest w istocie oczekiwaniem sformułowania, a może raczej nawet potwierdzenia poglądu wnioskodawczyni, sposobu stosowania tych przepisów. Z wniosku można wywieść oczekiwanie Marszałka Sejmu potwierdzenia legalności i konstytucyjności takiej wykładni przepisów Kodeksu wyborczego i Konstytucji RP, który uzasadniłby tezę o dopuszczalności wyznaczenia przez Marszałka Sejmu RP – ponownie – innego niż już wyznaczonego dnia wyborów Prezydenta RP. Z uwagi na brak kompetencji TK do dokonywania powszechnie obowiązującej wykładni przepisów, wydanie orzeczenia przez TK w tej sprawie jest niedopuszczalne.

Analiza przedmiotu zaskarżenia i wskazanych wzorców konstytucyjnych

W ocenie RPO zagwarantowanie odpowiedniego czasu między wyznaczeniem daty wyborów Prezydenta RP a samymi wyborami ma istotne znaczenie dla zapewnienia jak największej liczbie wyborców warunków do realnej  możliwości oddania głosu. Jest to istotne z perspektywy zasady demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji) i zasady zaufania jednostki do państwa i stanowionego przez nie prawa. Zasada ta opiera się na założeniu, że organy władzy publicznej powinny działać w sposób lojalny i uczciwy względem jednostki, budzący w niej poczucie stabilności i bezpieczeństwa prawnego.

A procedura wyborcza wiąże się również z wyznaczeniem określonych terminów dla obywateli. Chodzi o wiele ważnych mechanizmów gwarantujących zasadę powszechności wyborów, np. procedurę  dopisania do spisu wyborców.

Wyznaczając 5 lutego 2020 r. termin wyborów na 10 maja, Marszałek Sejmu jednocześnie wyłączył możliwość przeprowadzenia wyborów w innych terminach. Marszałek jest od tej chwili związany terminami wynikającymi z kalendarza wyborczego.

Konstytucja przewiduje jeden jedyny przypadek, w którym terminy zarządzenia i przeprowadzenia wyborów prezydenckich ulegają zmianie - to sytuacja wprowadzenia stanu nadzwyczajnego. Zgodnie z art. 228 ust. 7 Konstytucji w czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie mogą być przeprowadzane wybory Prezydenta RP. W opinii RPO przeprowadzenie w najbliższym czasie wyborów Prezydenta RP, z uwagi na zagrożenia związane z epidemią COVID-19, nie jest możliwe.

Przewidziane obecnie w Kodeksie wyborczym mechanizmy wyborcze w tych wyjątkowych, specyficznych okolicznościach nie gwarantują, że wybory będą powszechne i zgodne z międzynarodowymi standardami. Szeroką analizę tego zagadnienia
RPO przedstawił Państwowej Komisji Wyborczej, Marszałkom Sejmu i Senatu.

Zgodnie z ustawą z 16 kwietnia 2020 r., przy przeprowadzaniu wyborów zarządzonych w 2020 r. nie stosuje się przepisów Kodeksu wyborczego w zakresie m.in. wielu ułatwień w głosowaniu. Mocą tej ustawy zawieszono też kompetencje PKW w zakresie ustalenia wzoru karty do głosowania i zarządzenia ich druku.

W opinii RPO kampania wyborcza nie toczy się zaś z poszanowaniem zasady równości szans kandydatów. Obywatelom nie jest przekazywana wiedza o wyborach w minimalnym, satysfakcjonującym stopniu. Zgodnie z opinią Ingibjörg Sólrún Gísladóttir, dyrektorki Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE, „obecne ograniczenia dotyczące zgromadzeń publicznych z powodu pandemii powodują, że prowadzenie kampanii jest prawie niemożliwe. Obawiam się, że jeśli wybory prezydenckie przebiegną w nadal na takich warunkach, mogą nie spełniać wielu międzynarodowych standardów”.

Remedium nie stanowi uchwalona przez Sejm 6 kwietnia 2020 r. – a odrzucona 5 maja przez Senat - ustawa o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta RP zarządzonych w 2020 r.  Miałyby one zostać przeprowadzone wyłącznie w drodze głosowania korespondencyjnego. Z opinii RPO dla Senatu wynika wniosek, że nie zapewniają one wystarczających gwarancji, że wobec zagrożeń związanych z epidemią COVID-19, wybory zostaną przeprowadzone zgodnie z zasadą powszechności wyborów; nie są też w stanie umożliwić pełnej realizacji przez obywateli czynnego prawa wyborczego.

Rzecznik nie ma wątpliwości, że obecnie w obliczu epidemii zachodzą przesłanki do wprowadzenia stanu nadzwyczajnego.

Kwestia ewentualnej kompetencji Marszałka Sejmu do zmiany postanowienia o wyznaczeniu daty wyboru Prezydenta RP już po ich ogłoszeniu dotyczy fundamentalnej kwestii i nie ma precedensu w polskim prawie wyborczym.

Ewentualne odczytanie przez TK z art. 128 ust. 2 Konstytucji nowej kompetencji Marszałka Sejmu ma prowadzić do zarządzenia wyborów Prezydenta RP w nowym terminie. Aby pozostać w zgodzie z Konstytucją (wybory przeprowadza się najwcześniej 100, a najpóźniej 75 dni przed końcem kadencji prezydenta) termin ten musi być nieodległy od 10 maja. Zmiana taka nie umożliwi więc uniknięcia negatywnych skutków trwającego już od wielu tygodni stanu epidemii oraz szeregu okoliczności uniemożliwiających organizację wyborów 10 maja.  

Ewentualny wyrok TK o niekonstytucyjności art. 289 § 1 Kodeksu wyborczego nie wywoła żadnego skutku prawnego w odniesieniu do wyborów zarządzonych na 10 maja. Marszałek Sejmu swoje zarządzenie o wyborach wydał bowiem bezpośrednio na podstawie Konstytucji. Uchylenie przepisu Kodeksu wyborczego nie wpływa zatem samo w sobie na zarządzenie wyborów. TK musiałby dla osiągnięcia celu pożądanego przez Marszałka Sejmu usunąć z porządku prawnego przepis konstytucyjny.

Wciąż w mocy pozostają również zobowiązania wynikające z art. 5 Konstytucji RP dotyczące zapewnienia bezpieczeństwa obywateli, a także wynikające z art. 68 ust. 4 Konstytucji RP, zgodnie z którym władze publiczne są obowiązane do zwalczania chorób epidemicznych.

Zasadność wprowadzenia stanu nadzwyczajnego zgodnie z Konstytucją 

W swym wniosku Marszałek Sejmu powołała się na pogląd o fakultatywnym charakterze wprowadzania stanu nadzwyczajnego.  Uznała, że „obecnie zarówno w Polsce, jak i w innych krajach Unii Europejskiej ma miejsce znoszenie ograniczeń i „odmrażanie" gospodarki. W takiej sytuacji wprowadzenie stanu nadzwyczajnego w celu przesunięcia wyborów Prezydenta RP stanowiłoby nadużycie instytucji stanu nadzwyczajnego i jego instrumentalizację. Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego stanowi ograniczenie konstytucyjnych praw obywateli, dlatego nie powinno następować w celu zmiany terminu wyborów Prezydenta na bardziej korzystny dla określonej opcji politycznej”.

Z tym stanowiskiem nie sposób się zgodzić. RPO wielokrotnie zwracał uwagę, że z uwagi na zagrożenie wirusem SARS-CoV-2 zasadne jest niezwłoczne wprowadzenie stanu klęski żywiołowej, o którym mowa w art. 228 ust. 1 Konstytucji.

U podstaw instytucji stanu nadzwyczajnego leży konieczność urzeczywistnienia rządów prawa w sytuacjach, gdy organy władzy publicznej zmuszone są podejmować niestandardowe działania w celu odparcia zagrożenia publicznego. Konstytucyjne przepisy o stanach nadzwyczajnych stanowią gwarancję, że władze będą sięgały po ekstraordynaryjny tryb jej sprawowania jedynie wobec zaistnienia określonych okoliczności. W ostatnich tygodniach obserwujemy zaś sytuację, w której organy władzy wykonawczej uznały zwykłe środki konstytucyjne za niewystarczające dla skutecznego przeciwdziałania zagrożeniu epidemiologicznemu. W wielu rozporządzeniach organy władzy wykonawczej istotnie ograniczyły wiele konstytucyjnych praw i wolności, często ingerując w samą ich istotę. Ograniczono m.in. wolność poruszania się,  wolność sumienia i wyznania; prawo do nauki.

W wystąpieniach generalnych do Prezesa Rady Ministrów z 27 marca 2020 r. i 3 kwietnia 2020 r. RPO zwracał uwagę, że ograniczenia te wprowadzono z naruszeniem standardów z art. 31 ust. 3 Konstytucji, zwłaszcza  zasady wprowadzania ograniczeń w drodze ustawy. Czasowe zawieszenie możliwości korzystania z konstytucyjnych praw jest bowiem  możliwe jedynie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego.

Skoro nie ma stanu nadzwyczajnego, dla oceny konstytucyjności wprowadzanych ograniczeń aktualne pozostają więc konstytucyjne standardy dotyczące wszystkich praw i wolności. Ostatnio do RPO wpłynęło kilkaset wniosków obywateli, których wątpliwości budzi sposób wprowadzenia tych ograniczeń. Z uwagi na częstotliwość wprowadzania nowych rozporządzeń rządu i późne publikowanie informacji o nowych aktach prawnych, wielu obywateli miało problem z oceną, które zachowania są dozwolone, a które nie.

Nie sposób zatem zgodzić się z twierdzeniem, że wprowadzenie stanu nadzwyczajnego stanowiłoby instrumentalizację tej instytucji i prowadziłoby do ograniczenia konstytucyjnych praw obywateli. Wręcz przeciwnie: to uchylanie się od wprowadzenia stanu nadzwyczajnego w celu uniknięcia skutku w postaci zmiany terminu wyborów prezydenckich  doprowadziło do niespotykanego pod rządami Konstytucji z 1997 r. chaosu prawnego i możliwości arbitralnego ograniczania praw i wolności. A to budzi poważne wątpliwości z punktu widzenia zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji).

W ocenie Rzecznika mamy obecnie de facto do czynienia z hybrydowym stanem nadzwyczajnym - wprowadzonym nie jednym aktem normatywnym, lecz szeregiem aktów normatywnych o różnej hierarchii, wprowadzających wyjątkowe zasady działania organów władzy oraz drastyczne ograniczenia praw i wolności jednostki. Sytuację tę należy uznać za formę obejścia przepisów rozdziału XI Konstytucji.

Obecnie mamy do czynienia z masowym występowaniem choroby zakaźnej. Do zakażeń i zgonów spowodowanych koronawirusem dochodzi w całym kraju. Liczba zachorowań przekroczyła 14 tys. Stanowi to poważne obciążenie dla służby zdrowia, a konieczność dystansu społecznego w istotny sposób ingeruje we wszystkie sfery życia obywateli. Nie sposób więc uznać, że niewprowadzanie stanu klęski żywiołowej może mieć na celu ochronę podstawowych praw i wolności.

Według RPO stanowisko z wniosku marszałek w tej kwestii jest niekonsekwentne. Z jednej strony wskazuje się, że „Epidemia SARSCoV-2 ma charakter siły wyższej, a zatem stanowi zdarzenie zewnętrzne, niezależne od woli ludzkiej, nietypowe, którego nie można było przewidzieć i któremu nie można było zapobiec” i podkreśla się zachodzenie „[…] niedających się przewidzieć, nadzwyczajnych okoliczności utrudniających albo uniemożliwiających przeprowadzenie wyborów w pierwotnie wskazanym przez Marszałka terminie”. Stan jest zatem tak poważny, że ma prowadzić do odczytania przez TK z art. 128 ust. 2 Konstytucji zupełnie nowej kompetencji Marszałka Sejmu do bezprecedensowej i o wątpliwej skuteczności prawnej  zmiany terminu przeprowadzania wyborów Prezydenta RP już po ich zarządzeniu, ze wszystkimi negatywnymi konsekwencjami. A jednocześnie stan  ten nie jest jednak na tyle poważny, aby wprowadzić stan nadzwyczajny.

Niezrozumiały jest również argument, że częściowe znoszenie ograniczeń i „odmrażanie” gospodarki przemawiają za niewprowadzaniem stanu nadzwyczajnego. Są one powodowane bowiem w pierwszej kolejności koniecznością niwelowania drastycznych skutków gospodarczych restrykcji obowiązujących przez ostatnie tygodnie. Zagrożenie epidemiologiczne nadal ma charakter masowy i w istotny sposób wpływa na bezpieczeństwo i funkcjonowanie społeczne polskich obywateli.

Ponadto twierdzenie Marszałka Sejmu prowadzi do wniosku, że zasadne było wprowadzenie stanu nadzwyczajnego w tygodniach poprzedzających znoszenie ograniczeń. Mając na uwadze powyższe, należy uznać za zasadne wprowadzanie stanu nadzwyczajnego, którego konsekwencją będzie zmiana terminu wyborów prezydenckich.

                                                                                                                                              *       *       * 

RPO do stanowiska dla TK dołączył dramatyczny apel o podjęcie interwencji autorstwa  górników z  Rybnika oraz Żor. Oni i ich rodziny są dotknięci chorobą COVID-19, a system opieki zdrowotnej oraz nadzoru epidemiologicznego pozostawił ich bez pomocy i opieki medycznej oraz pomocy społecznej (apel publikujemy poniżej w załączniku).

VII.602.151.2020

Komunikat Biura RPO w sprawie postępowania Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego wyborów prezydenckich 

Data: 2020-05-06

6 maja 2020 r. ok. godz. 12.00 wpłynęło do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich pismo sędzi Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej, zawiadamiające o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku Marszałek Sejmu Elżbiety Witek z 6 maja 2020 r. dotyczącego niezgodności z Konstytucją art. 289 Kodeksu wyborczego (sprawa K 6/20).

W piśmie tym wskazany został termin na zgłoszenie udziału przez Rzecznika Praw Obywatelskich w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym i przedstawienie pisemnego stanowiska w sprawie. RPO ma na to czas do jutra, tj. do 7 maja 2020 r. do godz. 10.00.

Zgodnie z przepisami Rzecznikowi Praw Obywatelskich przysługuje 30-dniowy termin na odpowiedź. Niemniej – kierując się w tym wypadku zasadą współdziałania organów państwa – RPO przyłączy się do postępowania i przedstawi stanowisko we wskazanym terminie. RPO będzie także wnioskował o przeprowadzenie rozprawy oraz o nierozstrzyganie sprawy na posiedzeniu niejawnym. 

Jednocześnie RPO podtrzymuje swoje stanowiska wskazujące, że:

  • ze względu na stan epidemii należy ogłosić przewidziany w art. 228 Konstytucji RP (a faktycznie już mający miejsce) stan nadzwyczajny w postaci stanu klęski żywiołowej, a tym samym wybory prezydenckie powinny się odbyć nie wcześniej niż 90 dni po zakończeniu stanu nadzwyczajnego (stanowisko RPO z 24 marca 2020 r.)
  • wybory prezydenckie nie mogą się odbyć 10 maja, ani w innych terminach majowych, ze względu na rażące naruszenie praw obywatelskich (opinia RPO przedstawiona Senatowi RP 22 kwietnia 2020 r.).

 

Sprawa wniosku Marszałek Sejmu budzi duże zainteresowanie opinii publicznej. W związku z tym zamieszczamy tekst wniosku i korespondencji ze strony TK na stronie RPO.

RPO: karalność świadka za zeznanie nieprawdy z obawy przed zarzutami - niekonstytucyjna

Data: 2020-04-16
  • Karanie świadka za zeznanie nieprawdy z obawy przed grożącymi mu zarzutami jest niezgodne ze standardami prawa do obrony, wynikającymi z Konstytucji oraz prawa międzynarodowego i europejskiego
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada pytanie prawne sądu w takiej sprawie

Art. 233 § 1a Kodeksu karnego - który wprowadzono nowelizacją z 2016 r. - przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności dla  świadka zeznającego nieprawdę z obawy przed odpowiedzialnością karną.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich jest on niezgodny z art. 42 ust. 2 Konstytucji, z art. 14 ust. 3 lit. g) Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych oraz z art. 6 ust. 1 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Takie stanowisko RPO przedstawił TK w sprawie zainicjowanej pytaniem Sądu Rejonowego w T. (sygn. akt P 4/20). Sąd nabrał wątpliwości co do konstytucyjności tego artykułu Kk.

Argumenty RPO

Jedną z podstawowych wartości procesu karnego jest zakaz zmuszania jakiejkolwiek osoby do samooskarżania, a przez to zagwarantowanie jej pełnego korzystania z konstytucyjnego prawa do obrony (nemo se ipsum accusare tenetur).

Obecnie, po dodaniu art. 233 § 1a Kk, świadek składający zeznania znajduje się więc w sytuacji, w której – jeśli obawia się, że złożone przez niego zeznania mogą narazić go na odpowiedzialność karną – musi odmówić odpowiedzi na pytanie lub pominąć daną okoliczność na etapie zeznań spontanicznych. Jeśli zdecyduje się jednak zeznawać, musi mówić prawdę - w przeciwnym wypadku narazi się na odpowiedzialność karną.

Tym samym zdezaktualizował się pogląd Sądu Najwyższego z uchwały z 20 września 2007 r. (sygn. akt I KZP 26/07). SN wskazał wtedy, że nie popełnia przestępstwa fałszywych zeznań (art. 233 § 1 Kk, kto umyślnie składa nieprawdziwe zeznania dotyczące okoliczności mających znaczenie dla realizacji jego prawa do obrony, a zatem także dotyczące potencjalnie grożącej mu odpowiedzialności karnej.

RPO w pełni podziela argumentację sądu pytającego, którego wywody są przekonujące i merytorycznie uzasadnione. Sąd zatem słusznie spostrzegł, że świadek, który ma złożyć zeznania potencjalnie mogące narazić go na odpowiedzialność karną, znajduje się w swego rodzaju „pułapce legislacyjnej”.

Jeśli bowiem złoży fałszywe zeznania, narazi się na karę, a jeśli odmówi odpowiedzi na dane pytanie, da tym samym organom jasną wskazówkę, w jakim kierunku mają prowadzić postępowanie przeciwko niemu i jakich innych dowodów na jego niekorzyść mają szukać.

A już od dawna Trybunał Konstytucyjny wskazuje w swoim orzecznictwie, że zasady zaufania obywatela do państwa i przyzwoitej legislacji, wynikające z ogólnej zasady demokratycznego państwa prawa wyrażonej w art. 2 Konstytucji, wymagają, aby w demokratycznym państwie prawnym stanowienie i stosowanie prawa nie było "pułapką" dla obywatela.

Zaskarżony art. 233 § 1a Kk w istocie taką pułapkę wprowadza. Należy zwłaszcza  podkreślić trafną diagnozę sądu, że osoby, które znajdują się w kręgu podejrzeń, często nie są przesłuchiwane w charakterze podejrzanych, lecz  właśnie świadków. W ten sposób ograniczane jest ich prawo do obrony, bowiem jeśli w ramach przyjętej linii obrony złożą wyjaśnienia nieprawdziwe, narażą się na odpowiedzialność. Zgodzić należy się zatem z sądem, że obowiązywanie art. 233 § 1a Kk takiej praktyce sprzyja.

Tymczasem prawo do obrony musi przysługiwać sprawcy niezależnie od aktualnego etapu postępowania. Nie można podzielić zapatrywania, zgodnie z którym o możliwości skorzystania z niego decydowałaby jedynie jednostronna decyzja organu prowadzącego postępowanie, polegająca na przedstawieniu zarzutów. Z perspektywy osoby przesłuchiwanej konieczne jest bowiem zagwarantowanie jej możliwości pełnego realizowania jej prawa do obrony, niezależnie od tego, czy w danym przypadku jest przesłuchiwana w charakterze świadka, czy też podejrzanego

A niemal od razu po wprowadzeniu do Kodeksu karnego art. 233 §1a w doktrynie prawa pojawiły się głosy, że przepis ten jest sprzeczny z prawem do obrony wynikającym z art. 42 ust. 2 Konstytucji .

Ponadto w ocenie RPO karalność taka pozostaje w sprzeczności z wymogami wypływającymi z art. 7 ust. 2 dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/343 z 9 marca 2016 r. w sprawie wzmocnienia niektórych aspektów domniemania niewinności i prawa do obecności na rozprawie w postępowaniu karnym. Artykuł ten stanowi, iż „państwa członkowskie zapewniają podejrzanym i oskarżonym prawo do nieobciążania samego siebie”. Obowiązek ten należy rozumieć jako dalej idące zobowiązanie państw członkowskich niż tylko umożliwienie podejrzanemu zachowania milczenia. A choć dyrektywa posługuje się terminem „podejrzany”, zakres jej zastosowania należy rozumieć szerzej, niż tylko odwołując się do krajowej definicji tego pojęcia. Art. 2 dyrektywy wprost wskazuje, że ma ona zastosowanie do „osób fizycznych będących podejrzanymi lub oskarżonymi w postępowaniu karnym. Ma zastosowanie na wszystkich etapach postępowania karnego od chwili, gdy dana osoba staje się podejrzana lub zostaje oskarżona o popełnienie czynu zabronionego”.

II.510.297.2020

RPO: to sąd a nie komornik ocenia, czy roszczenie jest przedawnione

Data: 2020-04-15
  • To sąd a nie komornik ma decydować, czy roszczenie jest przedawnione - głosi stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dla Trybunału Konstytucyjnego

RPO przystąpił do postępowania (sygn. akt  P 23/19) przed TK z pytania prawnego Sądu Rejonowego w O. Sąd nabrał  wątpliwości, czy przepis, który przyznaje komornikowi kompetencję do samodzielnej oceny przedawnienia roszczenia, nie pozostaje w sprzeczności z zasadą, że wymiar sprawiedliwości sprawują wyłącznie sądy (art. 175 ust. 1 Konstytucji).

RPO podziela wątpliwość sądu. W stanowisku dla TK uznał, że art. 804 § 2 Kodeksu postępowania cywilnego – w zakresie, w jakim przyznaje komornikowi sądowemu kompetencję do rozstrzygnięcia o przedawnieniu roszczenia – jest niezgodny z art. 175 ust. 1 Konstytucji.

Art. 804 § 2 Kpc stanowi, że jeżeli z treści tytułu wykonawczego wynika, że termin przedawnienia dochodzonego roszczenia upłynął, a wierzyciel nie przedłożył dokumentu, o którym mowa w art. 797 § 11 kpc (t.j. dokumentu świadczącego o przerwaniu biegu przedawnienia), organ egzekucyjny odmawia wszczęcia egzekucji.

Normę tę wprowadziła ustawa z 4 lipca 2019 r. o zmianie ustawy – Kodeks postępowania cywilnego oraz niektórych innych ustaw. Przed nowelizacją art. 804 Kpc głosił, że organ egzekucyjny nie jest uprawniony do badania zasadności i wymagalności obowiązku objętego tytułem wykonawczym. Dłużnik, który (w stanie prawnym przed nowelizacją) chciał podnieść w postępowaniu egzekucyjnym zarzut przedawnienia, musiał wnieść tzw. powództwo przeciwegzekucyjne, oparte na art. 840 § 1 Kpc. Komornik nie mógł samodzielnie rozstrzygać, czy wynikające z wyroku świadczenie jest już przedawnione.

W opinii RPO art. 804 § 2 Kpc jest sprzeczny z art. 175 ust. 1 Konstytucji – właśnie dlatego, że upoważnia organ pozasądowy do oceny, czy roszczenie majątkowe wciąż istnieje. Przy czym jest to roszczenie stwierdzone tytułem wykonawczym (zwykle: wyrokiem sądowym). Art. 175 ust. 1 Konstytucji zastrzega sprawowanie wymiaru sprawiedliwości dla sądów - tymczasem art. 804 § 2 kpc wyposaża w tę kompetencję komornika.

Rzecznik wskazuje, że o przedawnieniu roszczenia powinien orzekać wyłącznie sąd. Nie ulega wątpliwości, że rozstrzyganie o roszczeniu majątkowym oraz o jego ewentualnym przedawnieniu stanowi „sprawę” w rozumieniu art. 45 Konstytucji (prawo do sądu). Spór o przedawnienie roszczenia jest klasycznym sporem cywilnoprawnym, w którym występują dwa równorzędne podmioty, a natura stosunku prawnego, leżącego u podstaw sporu, wyklucza jego władcze rozstrzygnięcie przez którąkolwiek ze stron. Dotychczas (przed wejściem w życie art. 804 § 2 kpc) było oczywiste, że spory o przedawnienie roszczenia rozstrzygał sąd powszechny.

Skoro zatem spór o przedawnienie stanowi „sprawę” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji, to powinien on być rozpoznany przez organ o konstytucyjnej tożsamości sądu. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 maja 2011 r. (sygn. akt P 38/08), każdorazowo, gdy mamy do czynienia ze sprawą w rozumieniu art. 45 Konstytucji, aktualizuje się prawo do jej rozpoznania przez sąd.

Trybunał podkreślał, że organ sprawujący wymiar sprawiedliwości musi mieć cechy, o których mowa w rozdziale VIII Konstytucji - musi być organem niezawisłym i niezależnym. Przepisy Konstytucji stwarzają materialnoprawne gwarancje niezawisłości. Są nimi m.in. szczególny tryb powołania, nieusuwalność sędziego, immunitet.

Tymczasem gwarancje niezawisłości i niezależności nie dotyczą organu egzekucyjnego, jakim jest komornik. Ani Konstytucja, ani ustawy nie przewidują, aby komornik sądowy był niezależny od innych organów. Wprost przeciwnie - komornik podlega trzem rodzajom nadzoru i powinien się stosować do wytycznych innych organów, w tym sądów. Nie istnieją także normy, które stanowiłby gwarancje materialnoprawne niezależności czy niezawisłości komornika: w szczególności komornik nie jest nieusuwalny. Istnieje bowiem wiele sytuacji, w których komornik może być odwołany przez Ministra Sprawiedliwości.

Dla spełnienia wymogów konstytucyjnych nie wystarcza, że strony postępowania mogą wnieść skargę na czynność komornika, podjętą na podstawie art. 804 § 2 kpc, którą rozpozna  sąd. W tym przypadku sąd nie sprawuje wymiaru sprawiedliwości, ale jest wyłącznie organem ochrony prawnej - kontroluje prawidłowość (zgodność z ustawą) czynności  komornika. Skarga na czynności komornika jest rozpoznawana w postępowaniu o bardzo ograniczonych gwarancjach proceduralnych - na posiedzeniu niejawnym, bez udziału stron postępowania. W żadnym wypadku nie można uznać, iż decyzje podejmowane przez sąd w tym trybie są „sprawowaniem wymiaru sprawiedliwości”.

Kwestia, czy rzeczywiście doszło do przedawnienia roszczenia, czy też może nastąpiło przerwanie biegu przedawnienia, może wymagać wnikliwego badania - zwłaszcza gdy dłużnik kwestionuje wiarygodność czy skuteczność dokumentu, o którym mowa w art. 804 § 2 kpc. Rozpatrywanie sporów między jednostkami na podstawie przepisów prawa materialnego jest zarezerwowane konstytucyjnie dla sądów. Powierzenie ich rozpoznawania komornikom w uproszczonym postępowaniu jest niedopuszczalne w świetle art. 175 ust. 1 Konstytucji.

IV.512.12.2020

RPO do TK: umorzyć postępowanie z wniosku premiera ws. konstytucyjności uchwały SN z 23 stycznia 2020 r.

Data: 2020-03-24
  • Badanie uchwał Sądu Najwyższego przez Trybunał Konstytucyjny jest niedopuszczalne prawnie – wskazuje RPO
  • Dlatego TK jest zobowiązany do umorzenia postępowania z wniosku Prezesa Rady Ministrów ws. konstytucyjności uchwały połączonych Izb Sądu Najwyższego z 23 stycznia 2020 r.
  • Wniosek premiera prowadzi do podważenia ustrojowej roli SN. Zmierza bowiem do zakazania SN działań w celu zapewnienia spójności i jednolitości wykładni prawa
  • Jest też przykładem instrumentalizacji prawa motywowanej względami pozaprawnymi

23 stycznia 2020 r. na wniosek I prezes SN Małgorzaty Gersdorf połączone Izby SN: Cywilna, Karna oraz Pracy i Ubezpieczeń Społecznych podjęły uchwałę, z której wynika  m.in., że do nienależytej  obsady składów sądów dochodzi także wtedy,  gdy zasiadają  w nich osoby powołane na urząd sędziego przez Prezydenta  RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa, ukształtowanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. Uchwała nie odnosi się do orzeczeń wydanych przed 23 stycznia – z wyjątkiem Izby Dyscyplinarnej SN.

24 lutego 2020 r.  Prezes Rady Ministrów wniósł o uznanie przez TK tej uchwały za niezgodną z Konstytucją,  ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił  udział  w tym  postępowaniu TK (sygn. akt U 2/20). Na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o TK wniósł o jego umorzenie z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Trybunał planuje rozpoznanie sprawy 31 marca 2020 r. na rozprawie w pełnym składzie. Przewodniczącym składu orzekającego będzie sędzia Julia Przyłębska, a sprawozdawcą sędzia Stanisław Piotrowicz.

Argumenty RPO

Sprawa ta jest kluczowa dla ochrony praw i wolności obywateli, przede wszystkim – konstytucyjnego prawa do niezależnego sądu - napisał RPO Adam Bodnar w stanowisku dla TK.

Podejmowanie uchwał przez SN umożliwia realizowanie jednego z głównych zadań SN, którym jest zapewnienie jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych oraz sądów wojskowych. Obywatel musi mieć pewność, że SN - upoważniony do podejmowania uchwał w celu rozstrzygnięcia rozbieżności w wykładni prawa - będzie mógł takie uprawnienie wykonywać bez względu na przekonanie władzy wykonawczej co do słuszności podjętej uchwały. To właśnie  jest istotą tej sprawy.

W ocenie RPO wniosek premiera prowadzi do podważenia ustrojowej roli SN. Jest próbą pozbawienia go kluczowego instrumentu ujednolicania orzecznictwa sądowego, służącego ochronie spójności i integralności systemu prawnego. To także przykład instrumentalizacji prawa motywowanej względami pozaprawnymi. W kontekście innych działań władzy wykonawczej i ustawodawczej wobec władzy sądowniczej, wniosek zmierza do zakazania SN przez TK działań mających na celu zapewnienie spójności i jednolitości wykładni przepisów prawa.

Interpretacja wnioskodawcy, jakoby zaskarżona uchwała SN wprowadzała nowe normy prawne jest całkowicie chybiona. SN nie stworzył nowych norm prawnych. Odpowiedział jedynie na pytanie prawne I Prezesa SN ws. powstałych w orzecznictwie sądowym rozbieżności
w wykładni przepisów. Chodziło o problem, czy udział w składzie sądu osoby powołanej na urząd sędziego przez Prezydenta  RP na wniosek KRS ukształtowanej ustawą z 8 grudnia 2017 r. prowadzi do naruszenia art. 45 ust. 1 Konstytucji, art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności lub art. 47 Karty Praw Podstawowych UE i art. 19 ust. 1 zd. 2 Traktatu o Unii Europejskiej.

Wpisanie tej uchwały do księgi zasad prawnych SN oznacza, że składy SN nie mogą orzekać sprzecznie z nią, dopóki nie zmieni się stan prawny. Inne sądy mogą wspomagać się interpretacjami SN, ale nie są do tego zobligowane.

TK wypracował już kryteria, kiedy dany akt normatywny może być przezeń badany. W wyroku z 27 października 2010 r. TK orzekł bowiem (sygn. akt K 10/08), że uchwała SN - jak również inne orzeczenia sądowe czy akty stosowania prawa - nie mogą być przedmiotem kontroli Trybunału. Jest on bowiem sądem prawa, a nie sądem faktów. TK nie ma zatem kompetencji do weryfikowania orzeczeń sądowych, w tym uchwał wykładniczych SN.

Trybunał dopuszcza niekiedy badanie norm prawnych, które nie mieszczą się w - określonym w art. 188 Konstytucji - katalogu spraw, w jakich TK jest właściwy. Za każdym jednak razem normy te są w ścisłym związku z aktami powszechnie obowiązującego prawa. Uchwała SN wyjaśniająca rozbieżności w wykładni prawa nie tworzy zaś  nowych norm prawnych. Jest jedynie realizacją jednego z zadań, jakie ustawodawca powierzył SN. W sensie formalnym uchwała wiąże jedynie składy SN. Ani sądy powszechne i wojskowe, ani przedstawiciele doktryny i innych organów państwa nie są  nią związani - choć wykładnia SN jest cennym źródłem przy interpretacji prawa.

Dopatrywanie się w uchwale SN z 23 stycznia 2020 r. jakichkolwiek norm prawnych należy uznać za jej nadinterpretację i przypisanie jej skutków prawnych, których nie może ona wywoływać.

Na marginesie należy wskazać, że o niedopuszczalności kontrolowania uchwał SN  przez TK mówili przedstawiciele władzy ustawodawczej i wykonawczej podczas rozpraw w TK ws. rzekomego sporu kompetencyjnego między Sejmem a SN oraz między Prezydentem RP a SN.

Na niedopuszczalność takiej kontroli TK jednoznacznie wskazywali poseł Przemysław Czarnek (jako przedstawiciel Marszałek Sejmu) oraz podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Anna Surówka-Pasek. W ocenie tych dwóch najwyższych organów władzy w Polsce sprawa jest jasna: TK nie może badać konstytucyjności uchwały SN z 23 stycznia 2020 r.

- Skoro badanie uchwał SN przez TK należy uznać za niedopuszczalne, to w tej sytuacji Trybunał Konstytucyjny jest zobowiązany do umorzenia w całości postępowania – brzmi konkluzja pisma Adama Bodnara. 

VII.510.48.2020

Nie da się podważyć wadliwego testamentu po 10 latach od śmierci spadkodawcy. RPO do TK: to niekonstytucyjne

Data: 2020-03-19
  • Niezgodny z Konstytucją jest przepis, który nie pozwala na zakwestiowanie ważności testamentu po 10 latach od śmierci spadkodawcy - w sytuacji, gdy testament ogłoszono po upływie tego terminu
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada pytanie prawne sądu w takiej sprawie
  • W ocenie Rzecznika kwestionowany przepis Kodeksu cywilnego pozbawia spadkobierców ustawowych ich prawa do dziedziczenia

- Art. 945 § 2 Kodeksu cywilnego - w zakresie, w jakim wyłącza możliwość powołania się w postępowaniu ws. zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku na nieważność testamentu, po upływie 10 lat od otwarcia spadku, w sytuacji gdy sam testament został otwarty i ogłoszony po upływie tego 10-letniego okresu - jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 2 Konstytucji – napisał RPO Adam Bodnar do TK.

Historia sprawy

Jeden z sądów zadał TK pytanie prawne (sygn. akt P 21/19), rozpatrując spór o zmianę postanowienia spadkowego z 2008 r. Wtedy na podstawie ustawowej cały spadek zmarłego sąd przyznał jego żonie. W 2011 r. dwie inne osoby wniosły, by sąd zmienił swe orzeczenie z 2008 r. i orzekł nabycie całości spadku przez nich. Powołały się na testament zmarłego z grudnia 1999 r. Żona zmarłego była przeciwna takiej zmianie. Podniosła zarzut nieważności testamentu jako „sporządzonego w stanie wyłączającym świadome i swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli”.

Sąd ustalił, że testament faktycznie został sporządzony w takim właśnie stanie. Zmiany organiczne i osłabienie funkcji intelektualno-pamięciowych u spadkodawcy oraz pozostawanie w zależności emocjonalnej i realnej (spowodowanej bezradnością) od konkretnych osób wyłączało zdolność do świadomego podejmowania decyzji i swobodnego wyrażenia woli. A po śmierci spadkodawcy te dwie osoby nie wspominały żonie o istnieniu testamentu.

Zdaniem sądu dla rozstrzygnięcia sprawy niezbędna jest odpowiedź TK na pytanie prawne co do konstytucyjności art. 945 § 2 Kodeksu cywilnego. Uniemożliwia on po 10 latach od otwarcia spadku (czyli śmierci spadkodawcy) zakwestionowanie ważności testamentu z uwagi na jego sporządzenie w stanie wyłączającym świadome albo swobodne podjęcie decyzji i wyrażenie woli.

W ocenie sądu art. 945 § 2 jest sprzeczny z zasadą demokratycznego państwa prawa (art. 2 Konstytucji) oraz prawem do dziedziczenia (art. 64 ust. 1 i ust. 2 Konstytucji).

Osobom uprawnionym  - czyli spadkobiercom ustawowym - nie przyznaje on bowiem skutecznego prawa zakwestionowania ważności testamentu, sporządzonego w warunkach wyłączających świadome albo swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli - ujawnionego po upływie 10 lat od otwarcia spadku.

Nawet sporządzanie testamentu w formie notarialnej nie oznacza jego jawności dla spadkobierców ustawowych, którzy mogą nie wiedzieć o jego istnieniu – wskazał sąd. A osoba ustanowiona spadkobiercą w nieważnym testamencie - nienależąca do spadkobierców ustawowych - nie jest ograniczona żadnym terminem. Może złożyć wniosek o zmianę prawomocnego postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku (jak w tej sprawie) już po upływie 10-letniego terminu. Pozbawia to sąd oraz samych zainteresowanych prawa kwestionowania tego testamentu.

Ponadto po zakończeniu postępowania ws. zmiany postanowienia o stwierdzeniu nabycia spadku nie będzie możliwie wszczęcie żadnego postępowania, które odwróci niekorzystane dla spadkobierców ustawowych skutki posłużenia się testamentem sporządzonym w warunkach nieważności. A wyłączną przyczyną niemożności stwierdzenia nieważności testamentu jest upływ 10-letniego terminu, w czasie którego nie został ujawniony fakt jego istnienia.

Argumenty RPO

W tej sprawie zastosowanie art. 945 § 2 jest równoznaczne z pozbawieniem spadkobierców ustawowych ochrony prawnej w zakresie przysługującego im prawa do dziedziczenia. Wprowadzenie do obrotu prawnego testamentu po upływie 10 lat od otwarcia spadku jest przyczyną niemożności zakwestionowania jego ważności przez spadkobierców ustawowych, mimo jego wady.

Samo powołanie się na testament po upływie 10 lat od otwarcia spadku nie pozwala spadkobiercom ustawowym na zakwestionowanie ważności testamentu. Jest to efektem regulacji ustawowej, która nie zawiera odpowiednich gwarancji skorzystania z ochrony prawnej przez zainteresowanych przed upływem terminu 10-letnego. Przepis ten przy określaniu terminu w ogóle nie uwzględnia kwestii momentu ujawnienia testamentu przez zainteresowaną osobę.

Dopuszczenie możliwości przedstawienia testamentu jako podstawy wniosku o zmianę stwierdzenia nabycia spadku po upływie 10 lat od chwili otwarcia spadku, przy zanegowaniu możliwości kwestionowania jego ważności, jest sprzeczne z  postulatem mobilizacji uprawnionych do terminowego dochodzenia swoich roszczeń.                 

Podważa również bezpieczeństwo obrotu w stosunkach prawnych wynikających z dziedziczenia, w sposób nieuprawniony faworyzując osoby wywodzące swe uprawnienia z testamentu i to takiego, który ze względu na wady w ogóle nie powinien być traktowany przez system prawny jako dyspozycja spadkodawcy na wypadek śmierci.  

Dlatego zdaniem Rzecznika uzasadnione jest stwierdzenie o pozbawieniu przez art. 945 § 2 ochrony prawnej prawa dziedziczenia przysługującego spadkobiercom ustawowym, w następstwie uniemożliwienia im potwierdzenia uprawnień spadkowych.

IV.7000.525.2019

Nie ma żadnego "sporu kompetencyjnego". Adam Bodnar do TK: umorzyć sprawę z wniosku Marszałek Sejmu

Data: 2020-02-28
  • Marszałek Sejmu chce rozstrzygnięcia nieistniejącego i pozornego sporu kompetencyjnego między Sądem Najwyższym a Sejmem oraz SN a Prezydentem RP – ocenia RPO
  • SN i Sejm nie uznały się bowiem za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia – co jest warunkiem faktycznego sporu 
  • Trudno sobie wręcz wyobrazić, aby SN mógł wejść w spór z Sejmem czy Prezydentem RP, bo te organy państwa nie sprawują wymiaru sprawiedliwości
  • Prawdziwym celem wniosku Marszałek Sejmu jest zaś uniemożliwienie SN wykonywania jego konstytucyjnej i ustawowej roli, a także wykonania wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r.

Takie są konkluzje stanowiska Adama Bodnara dla Trybunału Konstytucyjnego w sprawie wniosku marszałek Sejmu Elżbiety Witek z 22 stycznia 2020 r. o rozstrzygnięcie sporów kompetencyjnych.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu TK (sygn. akt Kpt 1/20). Wniósł, by TK umorzył je z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. Rozprawa TK w pełnym składzie ma się odbyć 3 marca 2019 r.

RPO złożył wniosek o wyłączenie ze składu osób nieuprawnionych do orzekania w TK -  Jarosława Wyrembaka, Justyna Piskorskiego oraz Mariusza Muszyńskiego. 

Ponadto Rzecznik wystąpił o wyłączenie ze składu sędziów Krystyny Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza. Ich wypowiedzi oraz zaangażowanie jako posłów w proces ustawodawczy związany z reformą sądownictwa należy traktować jako okoliczności mogące wywołać wątpliwości co do ich bezstronności. A to jest przesłanką wyłączenia sędziego, zgodnie z art. 39 ust. 2 pkt 1 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK.

W swym wniosku Marszałek Sejmu żąda, by TK orzekł, czy SN jest uprawniony - w drodze uchwały podejmowanej w związku z orzeczeniem sądu międzynarodowego - do zmian stanu normatywnego ustroju i organizacji wymiaru sprawiedliwości, czy też jest to wyłączna kompetencja ustawodawcy. Ponadto marszałek chce uznania, czy kompetencja Prezydenta RP do powoływania sędziów może być rozumiana tak, że dozwolone jest przyznanie SN lub innemu sądowi kompetencji do oceny skuteczności powołania sędziego. Kwestia dotyczy też tego, czy SN może określać, jakie są warunki skuteczności powołania sędziego.

W ocenie RPO zarzuty te opierają się na błędnym rozumieniu roli i pozycji ustrojowej centralnych organów konstytucyjnych. Konsekwencją było przedstawienie mylnych wniosków co do zakresu kompetencji każdego z nich, co pozwoliło na wykreowanie pozoru "sporu kompetencyjnego". Rzecznik podziela stanowisko Sądu Najwyższego z 27 stycznia 2020 r. w tej sprawie, zgodnie z którym wniosek złożono w złej wierze. Jego celem jest bowiem rozstrzygnięcie realnego sporu kompetencyjnego, ale uniemożliwienie SN realizacji ustawowych uprawnień.

Kiedy występuje spór kompetencyjny

Zgodnie z art. 85 ustawy o TK, rozstrzyga on spory kompetencyjne – czyli sytuacje, gdy co najmniej dwa centralne konstytucyjne organy państwa uznają się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia albo też gdy uznają się one za niewłaściwe do jej rozstrzygnięcia. Jak wskazywał wcześniej TK, aby możliwe było rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego, musi zaistnieć realny spór, nie zaś jedynie potencjalna wątpliwość interpretacyjna.

W  doktrynie uważa się, że spór kompetencyjny przy rozstrzyganiu tej samej sprawy jest możliwy w zasadzie tylko w obrębie tych samych władz (czyli albo ustawodawczej, albo wykonawczej, albo też sądowniczej). A w przypadku SN trudno sobie wyobrazić, aby mógł on wejść w spór z innymi centralnymi konstytucyjnymi organami państwa, ponieważ nie sprawują one wymiaru sprawiedliwości. Nie sposób zatem stwierdzić, aby Sejm i SN uznały się za właściwe do rozstrzygnięcia tej samej sprawy lub wydały w niej rozstrzygnięcia.

Jak piszą przedstawiciele doktryny, "spór kompetencyjny pozytywny i rzeczywisty nie powstaje, gdy zapadło rozstrzygnięcie tylko jednego organu lub części z nich, a inne dały jedynie wyraz temu, że nastąpiło w ten sposób naruszenie ich kompetencji (np. przez upublicznienie swojego protestu)”.

SN nie wydał aktu normatywnego, a Sejm – decyzji procesowej

Marszałek Sejmu próbuje zbudować pozory sporu kompetencyjnego. Tymczasem należy zgodzić się z poglądem SN, że nie został spełniony warunek sporu, jakim jest tożsamość rozstrzyganej sprawy.  Byłby on spełniony, gdyby SN  wydał akt zawierający normy o charakterze generalnym i abstrakcyjnym (co jest rolą Sejmu) lub też gdyby Sejm wydał rozstrzygnięcie procesowe co do wykładni przepisów (co jest kompetencją SN).

Uchwała SN z 23 stycznia 2020 r. mieści się zaś w wykonywaniu funkcji orzeczniczej. Sejm nie może w drodze aktów normatywnych rozstrzygać indywidualnych spraw z zakresu niezależności sądów oraz niezawisłości i bezstronności sędziów. Czynić to mogą, a nawet muszą, sądy. Służy temu właśnie uchwała  SN z 23 stycznia 2020 r. A podejmowanie przez SN uchwał z mocą zasady prawnej przewiduje ustawa o SN.

W ocenie Rzecznika nie istnieje również realny spór kompetencyjny między SN a Prezydentem RP. Kompetencja głowy państwa do powołania sędziów nie może być bowiem utożsamiana z kompetencjami sądów co do prawidłowego kształtowania składów orzekających.

Nietrafny jest zatem zarzut Marszałek Sejmu, jakoby SN zmierzał do kontroli wykonywania prerogatyw przez Prezydenta RP w zakresie aktów powołania na urząd sędziego. Wniosek I Prezes SN i podjęta w jego wyniku uchwała SN z 23 stycznia 2019 r. nie ingerują w akt powołania na urząd sędziego - który istotnie jest konstytucyjną prerogatywą głowy państwa - ale wskazują elementy wykładni przepisów dotyczących oceny niezależności, niezawisłości i bezstronności składu orzekającego.

Nawet negatywna ocena braku takich gwarancji w przypadku składu orzekającego w konkretnej sprawie nie podważa samego aktu powołania osoby. Wniosek I Prezes SN i uchwała SN dotyczą zatem innej sfery (ocena niezależności sądu jako organu) niż prerogatywa Prezydenta RP (akt powołania sędziego jako osoby).

Spór pozorny – sprawa do umorzenia

Postępowanie w sprawie podlega zatem umorzeniu z powodu pozorności rzekomego sporu kompetencyjnego, który został w istocie wykreowany wnioskiem Marszałek Sejmu.

- Nie mające oparcia w rzeczywistości wyobrażenie wnioskodawczyni oraz jej subiektywne przekonanie o istnieniu takiego sporu nie stanowi przesłanki wystarczającej do wydania orzeczenia przez TK – napisał Adam Bodnar.

Intencją Marszałek Sejmu jest w istocie nie dążenie do rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego, lecz osiągnięcie innego celu - zawieszenia postępowań przed organami, które rzekomo prowadzą spór.

Ponadto wnioskodawczyni powinna wykazać interes prawny w uruchomieniu tej procedury przed Trybunałem. Tymczasem nie przedstawiła za tym przekonujących argumentów. Powstaje zatem istotna wątpliwość, czy Marszałek Sejmu jest podmiotem legitymowanym do żądania rozstrzygnięcia sporu kompetencyjnego między Prezydentem RP a SN.

Kontekst prawa Unii Europejskiej

Marszałek wskazuje, że działania podjęte przez SN, a także przez nią samą, wiążą się z wyrokiem Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r. W swym wniosku nie powołuje jednak art. 9 Konstytucji ("Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego"). Art. 9, w związku z art. 90 ust. 1 (przekazanie kompetencji na rzecz organizacji międzynarodowej), art. 91 (bezpośrednie stosowanie i pierwszeństwo prawa unijnego), a także art. 8 ust. 2 (bezpośrednie stosowanie Konstytucji) przesądzają, że wykładnia prawa Unii ustanowiona w tym wyroku TSUE jest wiążąca dla organów władzy w Polsce.

O ile orzeczenie TSUE z 19 listopada 2019 r. zawiera wykładnię prawa Unii – w szczególności wskazuje test niezależności sądu jako konieczny element zagwarantowania zasady skutecznej ochrony sądowej oraz prawa do rzetelnego procesu  – o tyle wyroki SN stanowią jego implementację na gruncie prawa krajowego i w okolicznościach konkretnego sporu rozstrzygają o istnieniu niezależności sędziowskiej  bądź jej braku.

Na tym etapie stosowania prawa przez sądy krajowe europejski standard ochrony, wynikający z przepisów art. 19 TFUE w związku z art. 47 KPP, odpowiada konstytucyjnemu standardowi z 45 ust. 1 Konstytucji. Sądy krajowe nie mogą tego testu pominąć, bo naruszyłyby tym samym moc wiążącą prawa pierwotnego UE, wiążący charakter wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE, ale także i postanowienia Konstytucji.

Wbrew twierdzeniom wnioskodawczyni, uchwała SN z 23 stycznia 2020 r. nie zmieniła stanu normatywnego – wskazała natomiast sposób interpretacji istniejących przepisów ustawowych w związku z pojawieniem się wątpliwości, ujawnionych w odmiennych stanowiskach składów orzekających SN.

Doprowadzenie przepisów ustaw do stanu zgodności z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii, wskazanymi także w orzeczeniu TSUE z 19 listopada 2019 r. pozostaje nadal niezrealizowanym zadaniem polskiego parlamentu.

Chodzi o uniemożliwienie wykonania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r.

Wniosek Marszałek Sejmu do TK należy wiązać z działaniami podjętymi na rzecz uniemożliwienia wykonania wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r.  W ocenie Rzecznika taki też jest zasadniczy cel ustawy z 20 grudnia 2019 r. (tzw. „ustawy kagańcowej”). Tak jak ta ustawa, również wniosek Marszałek Sejmu zmierza do intencjonalnego wyłączenia możliwości oceny niezależności sądu. Jest to niezgodne z Konstytucją (art. 45 ust. 1), a także wymogami prawa Unii wynikającymi ze przepisów prawa UE oraz wyroku TSUE.

Uniemożliwienie realizacji wyroku TS oraz pozbawienie sądów polskich możliwości badania niezależności organu sądowego orzekającego w indywidualnej sprawie, będzie prowadziło do zakwestionowania przez Polskę zasady wzajemnego zaufania oraz funkcjonowania mechanizmu wzajemnego uznawania orzeczeń sądowych. Może to mieć katastrofalne skutki dla europejskiego obrotu prawnego orzeczeń sądowych. Może także oznaczać faktyczne ograniczenie lub wykluczenie udziału RP w unijnej przestrzeni sądowej.

Wniosek Marszałek Sejmu jest zatem próbą zablokowania implementacji wyroku TSUE  przez polskie sądy. Należy zaś podkreślić, ze TK nie ma kompetencji do oceny wyroków TSUE; nie może też zanegować kompetencji sądów polskich do kierowania się wyrokami TSUE. Gdyby tak uczynił, naruszyłby zasadę jednolitości i zasadę skuteczności prawa UE – podstawowe zasady unijnego porządku prawnego.

W konsekwencji - w sposób nie mający oparcia w prawie - wkroczyłby w sferę autonomii prawa Unii. Konsekwencją tego mogłoby być narażenie Polski na kolejne postępowanie sądowe o naruszenie zobowiązań traktatowych. Nie pozostałoby  to bez znaczenia dla trwającej przed Radą UE procedury o ochronę wartości Unii.

Jeśli Trybunał Konstytucyjny nabrałby wątpliwości co do treści i znaczenia wyroku TSUE z 19 listopada 2019 r. - a także obowiązków spoczywających na sądach krajowych ­w zakresie jego implementacji – jest uprawniony, a jako organ ostatniej instancji także zobowiązany na gruncie art. 267 TFUE, do wystąpienia z pytaniem prejudycjalnym do TSUE celem rozstrzygnięcia tych wątpliwości – podsumowuje Adam Bodnar.

VII.510.35.2020

Marszałek Sejmu ws. list poparcia do KRS - inaczej w piśmie do TK, inaczej dla mediów

Data: 2020-02-14
  • 7 lutego 2020 r. marszałek Sejmu Elżbieta Witek przekazała Trybunałowi Konstytucyjnemu swoje obszerne stanowisko ws. jawności list poparcia do nowej KRS. Wywiodła, że takie ujawnienie jest niekonstytucyjne
  • Tymczasem 12 lutego Elżbieta Witek powiedziała dziennikarzom, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroku WSA ws. ujawnienia list „rozpocznie procedurę ujawniania tych danych”
  • Rzecznik Praw Obywatelskich czeka na ujawnienie list poparcia - zgodnie z wyrokiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z czerwca 2019 r. 
  • 14 lutego WSA opublikował uzasadnienie wyroku, po czym Sejm ujawnił listy poparcia

RPO otrzymał właśnie stanowisko Sejmu w sprawie, jaką posłowie PiS zgłosili do TK - po to, by zablokować publikację list poparcia. Twierdzili, że art. 11c ustawy o KRS – gdyby uznać, ze rzeczywiście nakazuje ujawnienie danych osób popierających kandydatów do KRS – jest sprzeczny z Konstytucją. Postępowanie to toczy się przed Trybunałem, jego uczestnikiem jest też RPO, który przedstawił swe stanowisko. Stanowisko Marszałek Sejmu umożliwia Trybunałowi rozpatrzeć sprawę.

Nowa ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich same środowiska sędziowskie. Kandydatury mogły zgłaszać  grupy 25 sędziów i 2 tys. obywateli. W marcu 2018 Sejm wybrał 15 członków KRS-sędziów zgodnie z nowymi zasadami.

Różne organizacje wnosiły o udostępnienie danych sędziów, którzy poparli kandydatów – były przypuszczenia, że nie wszyscy mieli poparcie 25 sędziów. W jednej ze spraw o dostęp do takiej informacji  publicznej NSA w wyroku z 28 czerwca 2019 r. prawomocnie nakazał ujawnienie list poparcia.

Kancelaria Sejmu odmówiła jednak obywatelowi tej informacji publicznej. W lipcu 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Kancelarii, aby nie udostępniała tych danych. Prezes Jan Nowak wszczął bowiem postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tego postępowania i wniósł o jego umorzenie. Art. 11c ustawy o KRS jest bowiem nieadekwatnym przedmiotem kontroli. Reguluje tylko tryb postępowania w związku ze zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje co do dostępu do informacji publicznej.

Trybunał umorzył to postępowanie wobec zasady dyskontynuacji, w związku z zakończeniem ówczesnej kadencji Sejmu. W obecnej kadencji posłowie PiS złożyli   taki wniosek ponownie 2 grudnia 2019 r. 3 stycznia 2020 r. RPO ponownie przyłączył się do tej sprawy.

Ponadto jeszcze w 2019 r. RPO zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie lipcowe decyzje PUODO. W ten sposób PUODO może bowiem doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku NSA. To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości, bo pymczasem prawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwa.

W wyroku z 24 stycznia 2020 r. WSA uchylił obie decyzje PUODO (sygn. akt II SA/Wa 1927/19 i II SA/Wa 2154/19).

14 lutego 2020 r. na stronie WSA opublikowano obszerne pisemne uzasadnienia wyroków w sprawach dwóch decyzji PUODO (zob. załączniki). Nie jest on prawomocny – PUODO może się od niego odwołać do NSA.

VII.6060.43.2019

Czy osoba dawno temu skazana za przestępstwo seksualne ma być w Rejestrze sprawców? RPO przyłącza się do sprawy w TK

Data: 2020-02-12
  • Czy w Rejestrze Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym można zamieszczać dane sprawców, skazanych przed wejściem w życie ustawy z 2016 r. o utworzeniu Rejestru?
  • Pytanie prawne w tej sprawie zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu jeden z sądów
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania w TK i wniósł o uznanie niekonstytucyjności odpowiednich przepisów
  • Pozbawiają bowiem tych skazanych prawa do skutecznego odwołania oraz oznaczają ich ponowne karanie

13 maja 2016 r. uchwalono ustawę o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym. Na jej mocy w publicznym Rejestrze na stronie Ministerstwa Sprawiedliwości są dostępne dane osobowe, fotografie i miejsca pobytu najgroźniejszych skazanych przestępców seksualnych. Druga część Rejestru jest dostępna tylko dla przedstawicieli organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości, a także instytucji zajmujących się opieką nad dziećmi. W tej części są ponadto numery PESEL skazanych i ich adresy zameldowania.

RPO ma wiele wątpliwości co do szczegółowych regulacji w tej sprawie. Dlatego - kierując się zasadą praworządności, w trosce o przestrzeganie prawa polskiego i międzynarodowego - przystąpił do sprawy w Trybunale Konstytucyjnym z pytania prawnego sądu.

Co mówi ustawa?

Ustawodawca dał prawo do wpływu na zawartość Rejestru samym sprawcom i sądom:

  • skazani wcześniej sprawcy do 1 grudnia 2017 r. mogli wnosić do sądów o niezamieszczanie swych danych w jawnym Rejestrze. Rodziny nie miały takiej możliwości. Mógł w ich sprawie interweniować prezes sądu;
  • obecnie o ujawnieniu danych decyduje sąd: skazując za przestępstwo na tle seksualnym, może wykluczyć publikację danych "dla dobra małoletniego pokrzywdzonego przestępstwem lub gdy zamieszczenie danych spowodowałyby niewspółmierne surowe skutki dla skazanego”.

Pytanie prawne sądu

Jeden z sądów w 2019 r. zadał  Trybunałowi Konstytucyjnemu (sygn. akt P 1/20) pytanie prawne co do dwóch przepisów ustawy z 2016 r. Sąd nabrał wątpliwości, badając wniosek obrony o niezamieszczanie w Rejestrze danych konkretnego skazanego przed wejściem ustawy z 2016 r. w życie. Pozwoliła ona bowiem na automatyczne - bez oddzielnego procesu sądowego - wpisywanie sprawców osądzonych już prawomocnie przed laty, do odpowiednich rejestrów,  w tym - publicznego.

Pierwsze pytanie odnosi się do obligatoryjnego zamieszczenia w Rejestrze publicznym danych osoby prawomocnie skazanej za przestępstwa seksualne przed wejściem w życie ustawy z 2016 r. (1 października 2017 r.) - gdy sprawca działał ze szczególnym okrucieństwem.

Drugi zakwestionowany przez sąd przepis pozwala osobie prawomocnie skazanej przed wejściem ustawy w życie - działającej ze szczególnym okrucieństwem - wystąpić do sądu o nieumieszczanie jej danych w tym Rejestrze tylko wobec "wyjątkowego przypadku, uzasadnionego wyłącznie dobrem małoletniego pokrzywdzonego”.

- Poza zakładanymi przez ustawodawcę pozytywnymi efektami prewencyjnymi, regulacje ustawy mogą także wywoływać szereg rezultatów społecznie niepożądanych – wskazywał sąd. Mogą bowiem na długi okres utrwalić stygmatyzację sprawcy i utrudniać jego readaptację do życia zgodnego z prawem. Negatywne skutki mogą również dotknąć niewinnych członków rodzin skazanych, np. ich dzieci. Za groźną i niepożądaną sąd uznał możliwość wtórnej wiktymizacji pokrzywdzonych, nie tylko małoletnich, ale wszystkich dotkniętych przemocą na tle seksualnym -  także np. dzieci, które były ofiarami rodzica.

Argumentacja RPO

RPO wnosi o uznanie, że pierwszy zaskarżony przepis jest niezgodny z:

  • zasadami Konstytucji RP: art. 2 (zasada praworządności), art. 31 ust. 1 i 3  (ograniczenia  korzystania z konstytucyjnych wolności i praw), art. 42 ust. 1 (prawo do sądu) i art. 47 (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia);
  • art. 7 ust. 1 i 8 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zakaz wymierzania sprawcy kary surowszej niż ta, którą można było wymierzyć w czasie, gdy czyn został popełniony; prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego);
  • art. 4 ust. 1 protokołu nr 7 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (zakaz ponownego sądzenia i karania za ten sam czyn);
  • art. 14 ust. 7, art. 15 i art. 17 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (zakaz ponownego karania za ten sam czyn; zakaz bezprawnej ingerencji w życie prywatne).

W ocenie sądu zamieszczenie danych takiej osoby w Rejestrze publicznym z pominięciem praktycznie wszelkich procedur sądowych wywołuje taki sam skutek, jak wymierzenie kary w postępowaniu sądowym (która po skierowaniu prawomocnego wyroku do wykonania jest odnotowywana we właściwych rejestrach).

Argumentacja, że karą jest wpis do Rejestru publicznego osoby, które popełniła przestępstwo przed wejściem ustawy w życie, budzi wątpliwości co do zgodności tych rozwiązań z wyrażaną nie tylko w prawie krajowym, ale również w ratyfikowanych umowach międzynarodowych, zasadą zakazującą ponownego sądzenia i karania za ten sam czyn. Może to również godzić w prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego.

Zamieszczenie czyichś danych w Rejestrze publicznym jest bardzo podobne do środka karnego - podania wyroku do publicznej wiadomości. A ze względu na nieusuwalność wpisu do Rejestru jest to nawet bardziej dolegliwe. Sąd Najwyższy uznawał już, że orzecznictwo na tle art. 7 EKPC i art. 15 MPPOiP jednoznacznie wskazuje, iż pod pojęciem kara należy rozumieć całokształt reakcji prawnokarnej związanej z przestępstwem. Taką karą będzie też zatem zamieszczenie danych skazanego w Rejestrze publicznym.

TK wielokrotnie wskazywał, że pojęcie odpowiedzialności karnej ma szersze znaczenie od tego, jakie przyjmuje Kodeks karny. Zakres art. 42 Konstytucji obejmuje nie tylko odpowiedzialność karną w ścisłym znaczeniu, a więc za przestępstwa, ale również inne formy odpowiedzialności prawnej związane z wymierzaniem kar. W ocenie RPO zamieszczenie danych osoby w Rejestrze publicznym odpowiada zatem nałożeniu na obywatela dolegliwości, które należy kwalifikować jako odpowiedzialność karną w rozumieniu art. 42 ust. 1 Konstytucji, art. 7 EKPC i art. 15 ust. 1 MPPOiP.  

Tym samym sprawa orzeczenia sądu co do niezamieszczania danych osoby w Rejestrze publicznym  jest sprawą karną w rozumieniu art. 42 ust. 2 Konstytucji, art. 6 EKPC, art. 13 EKPC, art. 4 ust. 1 protokołu do EKPC oraz art. 14 ust. 7 MPPOiP. Tym samym do tego postępowania mają zastosowanie standardy konstytucyjne i konwencyjne związane z prawem do obrony.

Zdaniem RPO drugi kwestionowany przepis jest niezgodny z:

  • z zasadami Konstytucji:  art. 2, art. 45 ust. 1, art. 47, a także art. 51 ust. 2 i 4 Konstytucji  (zakaz pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania przez władze  innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym; prawo każdego do żądania sprostowania oraz usunięcia informacji nieprawdziwych, niepełnych lub zebranych w sposób sprzeczny z ustawą);
  • z art. 6 i art. 13 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie przez niezawisły i bezstronny sąd; prawo do wniesienia skutecznego środka odwoławczego do właściwego sądu);
  • z art. 4 protokołu nr 7 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności;
  • z art. 14 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych (prawo każdego do sprawiedliwego rozpatrzenia jego sprawy przez właściwy, niezależny i bezstronny sąd).

Sąd podkreśla, że chodzi o fundamentalną kwestię prawa każdej osoby oskarżonej do prowadzenia skutecznej i realnej obrony. Ubiegając się o to, aby nie figurować w rejestrze, skazany musiał złożyć w określonym terminie wniosek o wyłączenie zamieszczenia jego danych. Musi jednak zachodzić wyjątkowy przypadek, uzasadniony dobrem małoletniego pokrzywdzonego.

W ocenie sądu rozwiązanie to rodzi wątpliwości. Godzi  w przewidziane w art. 6 EKPC, w art. 14 MPPOiP, ale także w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawo do sprawiedliwego i publicznego rozpatrzenia sprawy przez bezstronny, niezależny i niezawisły sąd oraz  pozbawia osoby skazane prawa do wniesienia skutecznego środka odwoławczego do właściwego sądu.

Rzecznik zgadza się, że regulacja, na której podstawie nie sposób przeprowadzić testu proporcjonalności z art. 31 ust. 3 Konstytucji - zwłaszcza gdy pokrzywdzonym jest osoba dorosła – może godzić w prawo do prywatności i poszanowania życia rodzinnego. Są zatem podstawy, aby przyjąć, że ten przepis narusza standard wynikający z zasady ne bis in idem, leżącej u podstaw zasady zaufania obywatela do państwa, a więc zasady demokratycznego państwa prawnego opisanej w art. 2 Konstytucji, w związku z art. 4 ust. 1 protokołu nr 7 do EKPC i art. 14 ust. 7 i art. 15 ust. 1 MPPOiP.

II.510.86.2020

RPO: niekonstytucyjne przepisy o zawieszaniu biegu przedawnienia zobowiązań podatkowych

Data: 2020-02-07
  • Niezgodne z Konstytucją są przepisy ordynacji podatkowej, służące do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego
  • Taki jest wniosek Rzecznika dla Trybunału Konstytucyjnego w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela dotkniętego tymi przepisami 
  • Jeszcze w 2014 r. RPO zaskarżył te przepisy do TK, wnosząc o stwierdzenie ich niekonstytucyjności   
  • Ich efektem jest bowiem niepewność obywateli, którzy nie wiedzą, czy ich zobowiązania podatkowe wygasły

W związku z licznymi skargami obywateli Rzecznik Praw Obywatelskich od dawna wskazuje na instrumentalne wszczynanie postępowań o przestępstwa lub wykroczenia skarbowe. Potem te postępowania są zawieszane. Wszczęcie śledztwa wydłuża bowiem termin przedawnienia zobowiązania podatkowego obywatela, które normalnie wygasa po pięciu latach od końca roku kalendarzowego, w którym powstał obowiązek podatkowy.

Chodzi o art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej, który głosi: "Bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania''.  Art. 114a Kodeksu karnego skarbowego stanowi zaś, że "postępowanie w sprawach o przestępstwa skarbowe i wykroczenia skarbowe może być także zawieszone, jeżeli jego prowadzenie jest w istotny sposób utrudnione ze względu na prowadzoną kontrolę podatkową, kontrolę celno-skarbową lub toczące się postępowanie przed organami podatkowymi, organami celnymi lub sądami administracyjnymi".

Sprawa jest na tyle ważna dla praw obywatelskich w Polsce, że Rzecznik w trosce o nie zdecydował się przystąpić do postępowania w Trybunale ze skargi konstytucyjnej obywatela, niezależnie od wątpliwości dotyczących obecnego składu TK i jego działań. 

Skarga konstytucyjna obywatela

Dyrektor Izby Skarbowej w czerwcu 2011 r. określił skarżącemu podatek od osób fizycznych za rok 2005 według stawki 50%. Kwestionując tę decyzję, podatnik złożył odwołanie. Zobowiązanie przedawniało się z końcem 2011 r. Tymczasem w październiku 2011 r. wszczęto dochodzenie, po czym skarżącemu postawiono zarzut. Nie podejmując żadnych innych czynności, to postępowanie karne skarbowe zawieszono.

Według skarżącego wszczęto je właśnie tylko i wyłącznie po to, by zawiesić bieg terminu przedawnienia. Tymczasem powinno to następować wobec podejrzenia popełnienia czynu zabronionego. Samo zaś rozpoczęcie sporu z fiskusem takiego podejrzenia nie uzasadnia. Podatnik nie ma też żadnej możliwości zakwestionowania takiej decyzji czy zainicjowania kontroli jej legalności przez sąd.

Obywatel złożył skargę na decyzje podatkowe do Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego, a potem do Naczelnego Sąd Administracyjnego. Sądy utrzymały jednak te decyzje. 

Wtedy podatnik wniósł do Trybunału Konstytucyjnego skargę konstytucyjną (sygn. akt SK 100/19) na art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej. Zakwestionował go w zakresie, w jakim powoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia również wtedy, gdy postępowanie wszczęto wyłącznie w celu przerwania biegu przedawnienia oraz gdy nie było uzasadnionego podejrzenia czynu zabronionego.

Zdaniem skarżącego art. 70 § 6 pkt 1 to "instrument konfiskaty mienia”. Dlatego jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 2 Konstytucji. W niedopuszczalny sposób ogranicza bowiem prawo własności, pozbawiając podatnika środków pieniężnych tytułem zobowiązania podatkowego, które winno się przedawnić, a przedawnieniu nie uległo wobec umożliwienia arbitralnego zawieszania jego biegu.

Za naruszenie standardów konstytucyjnych skarżący uznał też nieprzyznanie podatnikowi prawa do kontroli sądowej prawidłowości wszczęcia takiego postępowania. Jest to jaskrawo sprzeczne z zasadą ochrony zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa. 

Skarżący wniósł o połączenie jego skargi konstytucyjnej ze sprawą z wniosku RPO z 2014 r.

Argumentacja RPO

Jeszcze 22 października 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył bowiem do TK (sygn. akt K 31/14) art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej - w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. Ponadto zaskarżył art. 114a Kodeksu karnego skarbowego.  Po jego wprowadzeniu w 2010 r. opisana praktyka  - już wcześniej stosowana - została bowiem usankcjonowana prawnie. 

Według Rzecznika zaskarżone przepisy są sprzeczne z zasadą zaufania obywatela do państwa i stanowionego przezeń prawa, wywodzącą się z zasady demokratycznego państwa prawa (art.2 Konstytucji). Nie zapewniają bowiem bezpieczeństwa prawnego jednostce, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe, a jednocześnie nie przyznając stosownych gwarancji procesowych. Art. 114a Kks pozwala na rozciąganie ustawowych terminów dochodzenia roszczeń, co narusza pewność obrotu prawnego, a także sprzyja opieszałości organów państwa. To jest zaś sprzeczne z konstytucyjnym prawem do sądu (art. 45 Konstytucji).

RPO wskazał, że podatnik nie ma wprawdzie konstytucyjnego prawa do przedawnienia, jednak ma on prawo oczekiwać, że upływ terminu przedawnienia spowoduje wygaśnięcie ewentualnych nieuregulowanych zobowiązań. Zawieszenie biegu terminu przedawnienia wydłuża ten termin o okres zawieszenia. Powstaje wówczas stan niepewności podatnika, który nie wie, czy jego zobowiązanie podatkowe wygasło.

Krytycznie sytuację taką ocenia się w litreaturze prawniczej. Podkreśla się w niej, że stwierdzenie "utrudniania"  postępowania karnego skarbowego pozostawiono uznaniu organu je prowadzącego. Sama zaś decyzja o zawieszeniu postępowania jest stosunkowo łatwa do
uzasadnienia. Zawsze bowiem, gdy mamy do czynienia i z postępowaniem karnym skarbowym, i z jednoczesnym postępowaniem prejudycjalnym, nie jest znany wynik tego drugiego. Nie wiadomo zatem, czy doszło do wyczerpania znamion czynu zabronionego - stąd też prowadzenie postępowania karnego skarbowego jest w istotny sposób utrudnione. Celem jest tu wyłącznie ochrona interesów fiskalnych państwa.

Adam Bodnar wskazał, że w zakresie braku podstaw uzasadniających wszczęcie postepowania karnego oraz braku kontroli sądowej takiej decyzji, argumentacja co do niekonstytucyjności art. 70 § 6 pkt 1 ze skargi konstytucyjnej obywatela jest zbieżna z wnioskiem RPO z 2014 r.

W ocenie RPO zasada demokratycznego państwa prawnego wymaga, aby zawieszenie biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego miało swoje uzasadnienie w stanie faktycznym. Chodzi o to, aby odmiennie traktować podatników, którzy nie popełnili czynu zabronionego oraz tych, którzy takiego czynu się dopuścili.  

Zasadą powinno być, że zawieszenie biegu nie następuje, jeżeli wszczęto jedynie postępowanie w sprawie, o którym podatnik nie musi być nawet zawiadomiony i które nie musi się przekształcić w postępowanie przeciwko komuś (gdy zarzuty zostają przedstawione konkretnej osobie).

A jeśli postępowanie toczy się jedynie w sprawie, a nie przeciw osobie, to podatnik nie dysponuje środkami ochrony przed jego przewlekłością. - Rozwiązanie takie  jest klasycznym przykładem pułapki zastawionej na podatnika – ocenia Adam Bodnar.

Podziela on pogląd, że praktyka organów podatkowych prowadząca do tego, że upływ terminu przedawnienia zależy od uznania organu podatkowego i nie podlega żadnej kontroli  sądowej, zagraża celom Unii Europejskiej. Narusza to zasadę lojalnej współpracy wyrażoną w art. 4 ust. 3 Traktatu o Unii Europejskiej, zasadę pewności prawa i zasadę uzasadnionych oczekiwań.  

Ogranicza też wykonywanie prawa własności w sposób nieproporcjonalny i trudny do zaakceptowania, przez co narusza art. 17 Karty Praw Podstawowych UE w związku z art. 52 ust. 1 KPP oraz art. 21 ust. 1 i art. 64 Konstytucji w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Sprawa ze skargi RPO cały czas czeka na rozpoznanie w TK. Prokurator Generalny i Sejm wniosły w niej o uznanie, że zaskarżone artykuły są zgodne z Konstytucją. 

Do TK w tej sprawie wpłynęła opinia amicus curiae Naczelnej Rady Adwokackiej, w której podzielono zastrzeżenia RPO. Opinię taką złożyła też Helsińska Fundacja Praw Człowieka, która zgodziła się z zarzutem Rzecznika. Jej konkluzje są też w dużej mierze zbieżne z konkluzjami skargi konstytucyjnej obywatela.

II.511.942.2019

Emeryci i renciści mundurowi muszą mieć prawo do rozpatrywania spraw w rozsądnym terminie – stanowisko RPO w sprawie

Data: 2019-12-20
  • Do rzecznika praw obywatelskich zwróciła się ze skargą 86-letnia wdowa, której zmniejszono świadczenia po zmarłym mężu na podstawie tzw. „ustawy dezubekizacyjnej"
  • Postępowanie odwoławcze w tej sprawie toczy się już ponad dwa lata
  • Sąd Okręgowy, który je prowadzi, zawiesił postępowanie z powodu skierowania przez Sąd Okręgowy w Warszawie w analogicznej sprawie pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego: czy przepisy, na których oparto zaskarżoną decyzję o obniżeniu renty rodzinnej, są zgodne z Konstytucją RP
  • RPO przystąpił do sprawy i przedstawił stanowisko

Do Rzecznika Praw Obywatelskich zwróciła się ze skargą 86-letnia wdowa, której zmniejszono świadczenia po zmarłym mężu na podstawie tzw. „ustawy dezubekizacyjnej". Powódka wniosła o uchylenie zaskarżonego postanowienia w całości i nakazanie kontynuowania postępowania i wydania merytorycznego orzeczenia w sprawie. W skardze do RPO kobieta wskazała na naruszenie jej prawa do rozpoznania sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki/w rozsądnym terminie (odpowiednio art. 45 ust. 1 Konstytucji RP i art. 6 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności). Zwróciła także uwagę na kwestię związania pytaniem prawnym wyłącznie składu pytającego, możliwość bezpośredniego zastosowania Konstytucji, obecną dysfunkcjonalności Trybunału Konstytucyjnego, a także swój zaawansowany wiek i stan zdrowia (choruje na chorobę nowotworową).

Do sprawy przystąpił RPO.

Odnosząc się szerzej do problemu ograniczenia emerytom i rencistom mundurowym prawa do rozpatrzenia sprawy w rozsądnym terminie rzecznik przedstawił stanowisko. Pismo zawiera kompleksową analizę obecnej sytuacji prawnej pod kontem krajowego i międzynarodowego porządku prawnego. Z argumentami RPO można zapoznać się w piśmie załączonym pod tekstem.

Opisywana sprawa nie jest wyjątkiem – w podobnej sytuacji znajduje się wiele starszych osób

Przykładem wskazującym, jak znaczący jest problem, była sprawa pani Danuty Zabawy. Żołnierka AK i łączniczka w czasie Powstania Warszawskiego, pracowała po wojnie w resorcie spraw wewnętrznych. Wykonywała pracę o charakterze organizacyjnym i biurowym, prowadziła prace kancelaryjne i sekretariat naczelnika wydziału. Z powodu pracy w ministerstwie pani Zabawie obniżono świadczenia – a władze MSWiA nie uznały jej argumentu, że nigdy nie zajmowała się działaniami, za które można by obniżyć emeryturę zgodnie z tzw. "ustawą dezubekizacyjną". Jej sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie. RPO do niej przystąpił. Jednak postępowanie zostało zawieszone do momentu zajęcia stanowiska przez Trybunał Konstytucyjny. Pani Danuta Zabawa zmarła 29 lipca 2019 r. nie doczekawszy wyroku.

W podobnej sytuacji nadal znajduje się wiele osób, które czekają na rozstrzygnięcie w sprawach zawieszonych do czasu zajęcia stanowiska w sprawie przez Trybunał Konstytucyjny. W ich przypadku, ze względu na wiek i chorobę, może okazać się, że sprawiedliwość nie zostanie wymierzona.

WZF.7060.110.2019

Z młodzieżą o wchodzeniu w dorosłość – Konferencja 18 +

Data: 2019-11-30
  • O szkole, państwie i policji, organizacja pozarządowych, patostreamingu i cyberbezpieczeństwie, klimacie i usamodzielnianiu się rozmawiało w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich prawie sześćdziesięciu młodych ludzi.
  • 30 listopada 2019 roku mieli okazję spotkać się z ekspertami i mentorami, żeby przedstawić swój punkt widzenia, obawy i nadzieje towarzyszące wchodzeniu w dorosłość.

Wśród uczestników byli młodzi liderzy i aktywiści, wychowankowie młodzieżowych ośrodków wychowawczych i młodzieżowych ośrodków socjoterapii, podopieczni Fundacji Po Drugie (przeciwdziałającej patologii, demoralizacji, bezradności, wykluczeniu młodzieży), przedstawiciele organizacji z mniejszych miast oraz reprezentanci młodzieżowych rad miasta.

Dyskusje organizowane były w grupach, z ekspertami od różnych tematów,  a każda z dyskusji była inna – uczestnicy przedstawiali swoją perspektywę, dzielili się własnymi doświadczeniami, opowiadali praktykę z ich regionów.

Eksperci podkreślali, że uczestnicy nie tylko przedstawiali nowe pomysły na rozwiązanie najważniejszych problemów, ale także wykazywali się dużym zrozumieniem i empatią dla rówieśników. Podkreślali, że potrzebują takich spotkań, by wymieniać się poglądami i szukać odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Zapytani o tematy, o których chcieliby jeszcze porozmawiać, wskazywali edukację seksualną, religię w szkołach, działalność Rzecznika Praw Dziecka.

O czym rozmawiała młodzież na Konferencji 18+?

Anna Tomkiewicz z BRPO dyskutowała z młodzieżą o prawach ucznia w szkole, zwłaszcza o prawach ucznia pełnoletniego – czy może sam się zwolnić z lekcji, jaka powinna być polityka szkoły wobec korzystania z telefonów, czy szkoła może ingerować w wizerunek np. zakazać farbowania włosów.

O tym, czego szkoła młodzieży nie nauczyła dyskutowali z Kacprem Lemieszem ze Strajku Uczniowskiego oraz Barbarą Kaczkowską ze Zwolnionych z teorii – programu, w ramach którego uczniowie zakładają i realizują własne projekty społeczne.

Część warsztatów zajmowała się problematyką młodzieży w zderzeniu z internetem. Uczniów w dyskusji o prywatności i bezpieczeństwie w sieci wspierali Kacper Gwardecki z BRPO i Anna Obem z Panoptykonu. Rozmawiano też o patostreamingu z Martyną Różycką z NASK (Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa).

Młodzież wkraczająca w dorosłość odkrywa nowe obszary praw obywatelskich. O partycypacji politycznej, wieku głosowania, młodzieżowych radach miasta rozmawiał z młodymi ludźmi Piotr Nowak z PROMu, a o prawie do zgromadzeń i demonstracji, także w kontekście protestów klimatycznych, Marcin Malecko z BRPO.

Poruszone zostały także tematy zdarzeń z pogranicza naruszeń praw człowieka. Młodzi ludzie rozmawiali o sytuacji osób w MOWach i MOSach, prewencji tortur, o kontakcie w policją – przeszukaniach, wylegitymowaniach, granicy wiekowej odpowiedzialności karnej. Młodzież mogła zadawać pytania mecenasowi Michałowi Harze z BRPO, Justynie Jóźwiak z Krajowego Mechanizmu Prewencji Tortur BRPO oraz Agnieszce Sikorze z Fundacji Po Drugie.

Czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym? Pytanie do SN

Data: 2019-11-28
  • Na czym polega prawo do czystego środowiska? Sąd Okręgowy w Gliwicach zwróci  się do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego
  • Problem powstał w czasie badania w II instancji sprawy mieszkańca Rybnika, który wystąpił przeciw Skarbowi Państwa do sądu, ponieważ w jego mieście smog praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie i życie

28 listopada 2019 r. przed Sądem Okręgowym w Gliwicach odbyła się druga rozprawa apelacyjna w sprawie z powództwa mieszkańca Rybnika przeciwko Skarbowi Państwa. Wbrew przypuszczeniom, Sąd nie wydał wyroku, lecz postanowił zwrócić się do Sądu Najwyższego z prośbą o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego budzącego poważne wątpliwości.

Sąd nie sprecyzował przy tym tego zagadnienia, dając obu stronom (Oliwerowi Palarzowi, jako powodowi oraz Ministrowi Klimatu i Ministrowi Środowiska, reprezentowanym przez Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polski, jako pozwanym) oraz Rzecznikowi Praw Obywatelskich jako uczestnikowi postępowania termin na wskazanie, jak ich zdaniem najlepiej ująć problem, nad którym pochylić powinien się Sąd Najwyższy.

Jak zasygnalizował Sąd Okręgowy, zagadnienie dotyczy tego, czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym, o które walczyć można przed sądem. Sąd wskazał na wydane w przeciągu ostatnich kilku miesięcy wyroki, w których sądy w sprawach obywateli pozywających Skarb Państwa w związku z życiem w smogu, uwzględniały powództwa. Wobec powyższego, Sąd Okręgowy stwierdził, że kwestia ta budzi daleko idące spory w doktrynie i rozbieżności w orzecznictwie i niezbędne jest by o niej wypowiedział się Sąd Najwyższy.

Sąd Okręgowy zapowiedział ostateczne sformułowanie zagadnienia prawnego na rozprawie w dniu 24 stycznia 2020 r.

Można wnosić o wyłączenie sędziego z powodu jego wadliwego powołania. Stanowisko RPO dla TK ws. pytań prawnych nowych sędziów SN

Data: 2019-10-22
  • Zdaniem RPO można wnosić o wyłączenie ze sprawy sędziego ze względu na to, jak został powołany na stanowisko - jest to zgodne z Konstytucją
  • Rzecznik przedstawił to stanowisko Trybunałowi Konstytucyjnemu w sprawie pytań prawnych nowych sędziów Sądu Najwyższego
  • Powołał ich prezydent na wniosek nowej Krajowej Rady Sądownictwa w procedurze, która budzi konstytucyjne zastrzeżenia, bo uzależniła wybór sędziów od większości parlamentarnej
  • Strony, których sprawy mają być teraz rozsądzone, uważają, że sędziowie ci nie będą bezstronni
  • Obywatel musi być pewny, że sędzia rozpatrujący jego sprawę jest bezstronny - podkreśla Rzecznik. Dlatego nie można zawężać powodów, dla których można zgłosić wątpliwość w sprawie sędziego

Sędziowie Sądu Najwyższego, wobec których zgłoszono wnioski o wyłączenie ze składu, bronią się. Twierdzą, że nie można stosować generalnego założenia o braku bezstronności. W pytaniach prawnych wnoszą, by taką kierunkową interpretację przepisów prawa potwierdził Trybunał Konstytucyjny.

Sędziowie ci zostali wybrani przez nową, wyłonioną przez większość sejmową, Krajową Radę Sądownictwa w procedurze, która nie tylko uzależnia tych sędziów od rządzących, ale uniemożliwia zaskarżanie decyzji podjętych przez KRS. Podstawą były ustawa z 8 grudnia 2017 r. o SN oraz nowela ustawy o Krajowej Rady Sądownictwa z 8 grudnia 2017 r.

Na niekonstytucyjność przepisów, które zastosowano przy wyborze tych sędziów, wskazywali już w czasie ich przyjmowania m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS (w starym, sędziowskim składzie), liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

Dwa pytania prawne nowych sędziów SN

Nowi sędziowie Izby Cywilnej SN (25 marca 2019 r.) oraz sędziowie całkiem nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN (17 maja 2019 r.) przedstawili Trybunałowi Konstytucyjnemu pytania, które TK połączył pod sygnaturą P 10/19. 

Ci nowi sędziowie mają rozstrzygnąć dwie sprawy przed SN, a stawające przed nimi strony obawiają się, że nie będzie to bezstronne właśnie ze względu na sposób powołania. Tym bardziej, że nawet samo ich powołanie (w przypadku sędziów Izby Cywilnej) może być nieskuteczne. Nie zapadł bowiem jeszcze wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego (NSA, gdzie trafiła sprawa odwołań sędziów, których nie powołano do SN, zadał pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej i czeka na odpowiedź, która pozwoli mu na rozstrzygnięcie).

Wnoszące o wyłączenie sędziów strony powołują się na przepis Kodeksu postępowania cywilnego (art. 49), który pozwala na wyłączanie sędziego z orzekania, jeśli zachodzą w wątpliwości co do jego bezstronności w konkretnej sprawie.

Sędziowie, o których wyłączenie wniosły strony, uważają jednak, że nie da się tego przepisu stosować generalnie : nie można kwestionować bezstronność sędziego już z powodu sposobu powołania go. Pytają, czy  art. 49 Kpc jest zgodny z Konstytucją – w zakresie, w jakim podstawą wniosku o wyłączenie sędziego jest wadliwość powołania go przez prezydenta RP na wniosek KRS, w której skład wchodzą sędziowie wybrani na podstawie noweli ustawy o KRS z 8 grudnia 2017 r.

Pytanie z 25 marca zadało troje sędziów SN, mających badać skargę kasacyjną w sprawie cywilnej. Strona wniosła o ich wyłączenie. Uzasadniono to sposobem ich powołania do SN: uchwała KRS przedstawiła ich do powołania na podstawie noweli ustawy o KRS. Uchwałę zaskarżono do NSA, który w listopadzie 2018 r.  wstrzymał jej wykonanie i zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Skarżący wskazali na „usprawiedliwioną wątpliwość” co do skuteczności powołania tych sędziów - co może przełożyć się na ważność wyroku.

Pytanie z 17 maja sformułowało trzech sędziów nowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych. Mieli oni badać odwołanie Ministra Sprawiedliwości od uchwały Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie, która kandydującego do SN adwokata odwołała z funkcji przewodniczącego zespołu wizytatorów ORA. Jak uzasadniono, legitymizował on "niekonstytucyjne zmian w sądownictwie". Dziekan ORA wniósł o wyłączenie od sprawy wszystkich sędziów tej nowej Izby SN. Wskazał na wątpliwości konstytucyjne co do skuteczności ich powołania oraz na ryzyko braku obiektywizmu - skoro sprawę rozpoznaje Izba, do której adwokat kandydował (ostatecznie nie został on sędzią SN).

Argumenty RPO

RPO uważa, że w takiej sytuacji, jak opisana wyżej, można wnosić o wyłączenie sędziego. Gdyby tak nie było, konstytucyjne prawo do sądu nie mogłoby być respektowane, nie byłoby bowiem gwarancji bezstronności sędziego.

Możliwość złożenia przez stronę postępowania wniosku o wyłączenie sędziego ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia realizacji prawa do sądu, wyrażonego w art. 45 Konstytucji oraz w art. 6 EKPC. Sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Często rozstrzyga on w sprawach dotyczących praw podstawowych, w których wyznacza granice między prawami i wolnościami czy proponuje ich hierarchię. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia rozpatrujący jego sprawę jest bezstronny. Ograniczenie praw strony procesu musi być dokonywane jedynie wyjątkowo.

1. Nie może być ograniczeń powodów wniosku o wyłączenie sędziego

Prawo do sądu jest jednym z podstawowych praw jednostki i jedną z fundamentalnych gwarancji praworządności. TK uznawał już, że wyłączenie sędziego musi być postrzegane przez pryzmat zagwarantowanego w art. 45 ust. 1 Konstytucji prawa do rozpatrzenia sprawy przez niezależny, bezstronny i niezawisły sąd. Skoro zatem uprawnienie do złożenia wniosku o wyłączenie sędziego jest pochodną prawa do sądu, to nie powinno ono podlegać żadnym ograniczeniom.

Art. 49 Kpc nie wymienia możliwych powodów wniosku o wyłączenie sędziego, wobec którego strona ma wątpliwość do jego bezstronności. Katalog tych przyczyn jest w zasadzie nieograniczony. Nie da się bowiem przewidzieć wszystkich sytuacji i relacji, jakie mogą zachodzić pomiędzy uczestnikami procesu, a które mogą wpłynąć na brak bezstronności sędziego.

Z pytań SN wynika, że zmierzają one do udzielenia odpowiedzi na pytanie, czy strona jest uprawniona do złożenia wniosku o wyłączenie sędziego powołanego w określonym trybie. Wykluczenie tego oznacza zaś sytuację, w której strona - mimo wątpliwości co do bezstronności sędziego - zostanie pozbawiona możliwości złożenia wniosku o jego wyłączenie, albowiem jego obiektywizm będzie każdorazowo przesądzany na podstawie stanu ukształtowanego wyrokiem TK.

Tymczasem nie można tworzyć przesłanek ograniczających złożenie wniosku o wyłączenie sędziego i wskazywać sytuacji, w których nie będzie takiej możliwości. Zamyka to bowiem jednostce prawo do korzystania z jej praw podmiotowych. Prowadzi do uniemożliwienia stronie skorzystania z prawa  przysługującego jej na gruncie Konstytucji i EKPC.

W orzecznictwie sądowym akcentuje się gwarancyjną rolę instytucji wyłączenia sędziego także w kontekście zasady niezawisłości sędziowskiej. TK wskazywał wcześniej, że wyłączenie sędziego nie tylko nie narusza sfery niezawisłości, ale właśnie ma służyć jej pełnej gwarancji. Służy nie tylko umacnianiu bezstronności i niezawisłości sądu, lecz także podnoszeniu autorytetu wymiaru sprawiedliwości.

Z kolei Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazywał, że bezstronność oznacza brak uprzedzeń i stronniczości, a jej istnienie lub brak może być sprawdzane na różne sposoby. Stawką jest tutaj zaufanie, które sądy w demokratycznym społeczeństwie muszą budzić w społeczeństwie. Dlatego przepisy krajowe nt. możliwości wyłączania sędziów mają na celu usunięcie wszelkich pozorów stronniczości.

Z orzeczeń TK i ETPCz wynika zatem, że ograniczenie prawa do złożenia wniosku o wyłączenie sędziego wobec zastrzeżeń co do jego bezstronności może godzić w dobro wymiaru sprawiedliwości i podważać jego społeczny odbiór.

Na takie zagrożenia wskazywał też wcześniej Sąd Najwyższy, który stwierdził, że wydanie orzeczenia w sytuacji mogącej wywołać wątpliwości co do bezstronności sędziego narusza powagę i dobro wymiaru sprawiedliwości. A dobro wymiaru sprawiedliwości mogłoby ucierpieć nawet, gdyby w sprawie orzekał sędzia, co do którego istniałyby choćby pozory braku bezstronności.

Sędzia pozbawiony kredytu zaufania publicznego nie może w sposób prawidłowy rozstrzygać konfliktów i służyć zachowaniu spokoju publicznego. Orzeczenia takiego sędziego - nawet mimo ich obiektywnej prawidłowości - nie będą akceptowane przez strony konfliktu czy opinię publiczną.

Dlatego należy uznać, że art. 49 Kpc  jest zgodny z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz z art. 6 ust. 1 zdanie pierwsze EKPC. 

2. Umorzyć postępowanie w pozostałym zakresie

Rzecznik wnosi o umorzenie postępowania w pozostałym zakresie z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku.

Nieadekwatne wobec zaskarżonego przepisu są przywołane w pytaniach SN wzorce kontroli -  art. 47 zdanie 1 i 2 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej w związku z art. 6 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej oraz art. 179 Konstytucji RP w związku z art. 144 ust. 3 pkt. 17 Konstytucji.

W sprawie chodzi przede wszystkim o ocenę art. 49 Kpc. Choć odpowiedź na pytania ma kluczowe znaczenie dla sposobu rozpatrzenia sprawy głównej, to ich ustrojowa doniosłość wykracza poza nią. Uprawnienia prezydenta RP w związku z powoływaniem sędziów nie są przedmiotem spraw zawisłych przed SN. Również związek z Kartą Praw Podstawowych UE nie został na kanwie tych spraw wykazany.

Sąd może wystąpić z pytaniem prawnym do TK tylko wtedy, gdy są łącznie spełnione przesłanki:

  • podmiotowa - może to uczynić jedynie sąd jako państwowy organ władzy sądowniczej, oddzielony i niezależny od legislatywy i egzekutywy;
  • przedmiotowa - pytanie może dotyczyć wyłącznie oceny zgodności aktu normatywnego z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą;
  • funkcjonalna – od odpowiedzi musi zależeć rozstrzygnięcie konkretnej sprawy  przed sądem.

W ocenie Rzecznika brak jest związku funkcjonalnego pomiędzy pytaniami prawnymi z 17 maja 2019 r. w punktach 2. i 3. z art. 10, art. 144 ust. 3 pkt 17 oraz art. 183 ust. 1 i 2 Konstytucji. SN zadał pytania całkowicie oderwane od przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygać. Nie przedstawił przekonującej argumentacji uzasadniającej związek między pytaniami a rozpatrywaną sprawą.

Tak skonstruowane pytania prawne zmierzają do uzyskania orzeczenia zastępującego orzeczenie Sądu Najwyższego, w oparciu o normy prawne, które mają mieć zastosowanie do oceny stanu faktycznego będącego podstawą skargi Ministra Sprawiedliwości. Dlatego pytania prawne w tej części należy uznać za niedopuszczalne. W tej sytuacji TK jest zobowiązany umorzyć postępowanie.

VII.561.11.2019

Kontrowersyjne przepisy o dzierżawie roli. Rzecznik za uznaniem ich niekonstytucyjności

Data: 2019-10-15
  • Dzierżawcy państwowej ziemi mogli tracić 30% dzierżawionej nieruchomości. O tym, które grunty miały być wyłączone spod dzierżawy, decydowała państwowa agencja
  • Jeśli dzierżawca nie godził się na takie wyłączenie, tracił prawo pierwszeństwa kupna tej nieruchomości lub możliwość przedłużenia jej dzierżawy bez przetargu
  • Sąd zadał Trybunałowi Konstytucyjnemu pytanie prawne w sprawie tych przepisów jako pogarszających sytuację dzierżawców
  • W ocenie RPO naruszają one konstytucyjne zasady zaufania do państwa i stanowionego przez niego prawa oraz do równej ochrony praw majątkowych

We wrześniu 2011 r. znowelizowano ustawę o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa. Zmiana uprawniła Agencję Nieruchomości Rolnych (dziś - Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa) do proponowania wyłączania z dzierżawy 30% powierzchni dzierżawionych użytków rolnych. Agencja dostała szerokie uprawnienia do wyboru gruntów, które miały być wyłączane.

Dzierżawcy mogli odrzucić propozycję zmian - wówczas umowa obowiązywałaby na dotychczasowych warunkach. Wtedy tracili jednak ustawowe prawo pierwszeństwa do nabycia dzierżawionej nieruchomości po cenie ustalonej zgodnie z ustawą oraz do przedłużenia dzierżawy w trybie bezprzetargowym. W praktyce mogło to oznaczać niemożność prowadzenia dalszej działalności na dzierżawionych gruntach po wygaśnięciu umowy.

Nowe przepisy określały mechanizm zmiany umów dzierżawy, które zawarto przed  ich wejściem w życie. Nie odnosiły się zaś do wcześniejszych umów, jeśli:

  • łączna powierzchnia dzierżawionych gruntów po wyłączeniu nie przekraczałaby 300 ha, chyba że dzierżawca wniesie do ANR o wyłączenie z dzierżawy 30% powierzchni;
  • stroną umowy jest spółka hodowli roślin uprawnych lub hodowli zwierząt gospodarskich o szczególnym znaczeniu dla gospodarki narodowej lub inna spółka prawa handlowego, w której Skarb Państwa lub instytut badawczy ma większość udziałów lub akcji.

Spór sądowy dzierżawcy z państwową agencją

Jedna ze spółek dzierżawiących ziemię przyjęła warunki ANR i zgodziła się na wyłączenie części gruntów. Spółka złożyła oświadczenie o skorzystaniu z prawa do zakupu gruntu pozostałego po wyłączeniu. Tymczasem  weszła w życie ustawa z 14 kwietnia 2016 r., zgodnie z którą na 5 lat wstrzymano sprzedaż nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. ANR wezwała spółkę do wydania wyłączonych nieruchomości. Spółka odmówiła, wskazując na niekonstytucyjność noweli z 2011 r. i nieskuteczność aneksu do umowy, dotyczącego wyłączenia 30% ziemi.

ANR uznała, że zapis noweli o tym, że wyłączone grunty mają zostać przeznaczone do sprzedaży, obowiązywał w odmiennym stanie prawnym, a po wejściu w życie ustawy z 2016 r. to dzierżawa stała się głównym sposobem zagospodarowania nieruchomości Zasobu. Spółka zapowiedziała, że zamierza dalej dzierżawić ziemię na podstawie umowy i że zasadne jest jej przedłużenie do 2025 r. Agencja odmówiła przedłużenia umowy.

W pozwie przeciw KOWR (następcy prawnemu ANR) spółka wystąpiła o nakazanie złożenia oświadczenia woli o przedłużeniu umowy dzierżawy o 8 lat na dotychczasowych warunkach. Miała ona obejmować także 30% powierzchni,  która miała być wyłączona. W sądzie  spółka wniosła o zwrócenie się do TK z pytaniem prawnym o zbadanie konstytucyjności nowelizacji.

Sąd zadał TK pytanie prawne, czy nowela jest zgodna m.in. z  art. 2, art. 64 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 3 oraz art. 32 ust. 1 Konstytucji - w zakresie, w jakim ogranicza prawa majątkowe dzierżawców nabyte na podstawie umów, które nie zawierały postanowienia o możliwości wyłączenia 30% użytków rolnych, a które zawarto przed wejściem noweli w życie.

Sąd spytał też o konstytucyjność noweli w zakresie, w jakim:

  • ogranicza wolność działalności gospodarczej dzierżawców,
  • inaczej traktuje dzierżawców-stron umów zawartych przed wejściem noweli w życie i po tym,
  • odmiennie traktuje dzierżawców w zależności od powierzchni dzierżawionych gruntów oraz kategorii podmiotów, które są wspólnikami w spółkach.

Sąd zwrócił uwagę, że dzierżawcy - czyniąc znaczące nakłady finansowe, także ze środków zewnętrznych - utworzyli duże i dobrze prosperujące gospodarstwa. Zmniejszeniu dzierżawionej powierzchni nie towarzyszyły jednak rekompensaty za utratę 30% użytków; nie rozliczono też poczynionych nakładów.

Argumentacja RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed TK (sygn. akt P 9/19).

Przepisy z 2011 r. zrodziły istotne wątpliwości w praktyce orzeczniczej sądów. Dzierżawcy nie godzą się na wyłączenia i występują na drogę sądową w celu podważenia ważności aneksów nakazujących dokonanie 30%  wyłączeń. Problem szacunkowo dotyczy ok. 25 tys. ha ziemi.

Ponadto w kwietniu 2019 r. uchwalono przepisy, które podniosły wysokość zapłaty za korzystanie z nieruchomości wchodzącej w skład Zasobu bez tytułu prawnego - z 5-krotności do 30-krotność wysokości czynszu należnego w umowie. Według rządu chodzi właśnie o skuteczną realizację noweli z 2011 r.

Przed wejściem noweli w życie dzierżawa stanowiła ok. 75% gruntów w Zasobie. Było to ok. 1,8 miliona ha, użytkowanych przez ponad 122 tys. dzierżawców. Popularność tego sposobu gospodarowania wynikała z braku finansów na zakup gruntów, dostosowania się do zasad rynku czy uzyskiwania swobody alokacji środków finansowych.

Zmiany z 2011 r.  miały na celu trwałe rozdysponowanie (głównie przez sprzedaż) nieruchomości z Zasobu Własności Rolnej Skarbu Państwa. Celem było też zapobieganie rozdrobnieniu gospodarstw oraz wpieranie rolników indywidualnych prowadzących gospodarstwa rodzinne.

Zaskarżone rozwiązanie dotyczy gospodarstw wielkoobszarowych czyli takich, których łączna powierzchnia gruntów dzierżawionych z Zasobu przekraczałaby 300 ha, już po dokonaniu wyłączeń gruntów. Większość tak dużych gospodarstw powstała w latach 90. w wyniku przekształcenia państwowych gospodarstw rolnych.

W skargach do RPO dzierżawcy wskazywali, że zostali postawieni w sytuacji wyboru „mniejszego zła”. Zgadzali się na wyłączanie części powierzchni, aby zachować resztę dzierżawy.

Z kolei ustawa z 2016 r. o wstrzymaniu sprzedaży nieruchomości rolnych (którą RPO oddzielnie zaskarżył do TK) zasadniczo przeobraziła zasady gospodarowania ziemią. Uchwalono ją w związku z zakończeniem 12-letniego okresu ochronnego na zakup polskiej ziemi przez cudzoziemców. Powoływano się na zagrożenie, że ziemia rolna będzie nabywana przez obywateli innych państw Unii, zwłaszcza tych, gdzie cena ziemi jest znacznie wyższa niż w Polsce.

Jak wskazuje Rzecznik, o ile nowela z 2011 r. była wyrazem dążenia do trwałego rozdysponowania gruntów Zasobu i przyspieszenia ich „prywatyzacji”, o tyle ustawa z 2016 r. jest przejawem odmiennej polityki. Polegała ona na odejściu od „prywatyzacji” państwowych gruntów, pozostawieniu ich w dyspozycji państwa i oparciu się na dzierżawie jako podstawowej formie gospodarowania nieruchomościami.

Wzorce kontroli

W ocenie RPO nowela z 2011 r. narusza:

  • art. 2 Konstytucji (zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa);
  • art. 64 ust. 1 i 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (prawo do ochrony praw majątkowych przed nieproporcjonalną ingerencją);
  • art. 64 ust. 1 i 2 w związku z 32 ust. 1 Konstytucji (prawo do równej ochrony praw majątkowych).

Trybunał często podkreślał, że zmiana prawa nie może być dla jednostki całkowicie zaskakująca i arbitralna. Tymczasem nowela z 2011 r. spowodowała zachwianie pewności prawa u dzierżawców. Mogło to  niekorzystnie wpłynąć na ich plany gospodarcze, inwestycje oraz zaciągnięte zobowiązania.

Ustawa nie pozostawiła żadnych możliwości ewentualnych negocjacji co do wyłączenia konkretnych działek. Projekt wyłączeń przedstawiony przez Agencję, nie podlegał żadnym zmianom.

Swoboda decyzji dzierżawcy o przyjęciu bądź odrzuceniu zaproponowanej zmiany miała charakter pozorny. W przypadku odmowy, tracił bowiem pierwszeństwo do nabycia nieruchomości i możliwość zawarcia kolejnej umowy z wyłączeniem trybu przetargowego. A to ważny przywilej, który pozwala na przedłużenie dzierżawy i kontynuowanie produkcji rolnej. Daje też gwarancję stabilności prowadzonej działalności.

Wyłączenie tych możliwości może oznaczać zakończenie działalności rolnej na dzierżawionych terenach - zwłaszcza, gdy łączy się to z ograniczeniami wprowadzonymi przez ustawę z 2016 r. Narzucanie propozycji pod rygorem utraty przyznanych uprawnień jest sprzeczne z zasadami pewności prawa oraz zasadami współżycia społecznego. Przewidziane zmiany umów mają tak naprawdę charakter przymusowy.

W ocenie RPO przez nieproporcjonalną ingerencję w dzierżawę nowela narusza prawo do ochrony praw majątkowych. Nie mają one charakteru absolutnego i państwo może je ograniczyć, ale taka ingerencja musi być zgodna z art. 31 Konstytucji. Zaskarżone przepisy nie zdają zaś takiego testu.

Pierwsze wątpliwości wobec noweli pojawiły się na etapie prac legislacyjnych. W opinii zleconej Biura Analiz Sejmowych wskazano, że narusza ona zasadę ochrony praw majątkowych i zasadę równości wobec prawa w aspekcie różnicowania dzierżawców.

Związek Zawodowy Pracowników Rolnictwa RP i Federacja Związków Pracodawców Dzierżawców i Właścicieli Rolnych alarmowały zaś o braku regulacji co do odpowiedzialności za szkody wyrządzone dzierżawcom np. z tytułu utraty części dochodów z powodu ograniczenia produkcji albo z powodu konieczności przyspieszenia spłaty kredytów.

W sprawie noweli skierowano dwa pytania prawne sądów do TK. W obu przypadkach Trybunał umorzył postępowania z uwagi na niespełnienie przesłanki funkcjonalnej i przedmiotowej.

Trybunał umorzył sprawę (aktualizacja 28 lipca)

22 lipca 2020 r. Trybunał umorzył postępowanie w tej sprawie (szczegóły w załączniku poniżej). 

IV.7005.10.2019

Nie można odzyskać nieruchomości wywłaszczonej mocą "specustawy drogowej". RPO popiera skargę konstytucyjną obywateli

Data: 2019-10-09
  • Obywatele stracili część nieruchomości, którą państwo wywłaszczyło pod budowę drogi na mocy tzw. specustawy drogowej z 2003 r.
  • Nieruchomość nie wróciła do właścicieli - mimo że stała się zbędna na cel wywłaszczenia, bo droga powstała tylko na jej części
  • Ich skargę konstytucyjną poparł Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Nie ma bowiem konstytucyjnych podstaw, by państwo przetrzymywało nieruchomości przymusowo a niepotrzebnie odebrane pod budowę drogi prywatnym właścicielom

W ocenie Rzecznika niemożność zwrotu nieruchomości przejętej na potrzeby budowy dróg publicznych na podstawie specustawy jest sprzeczna z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony przed nieuzasadnionym wywłaszczeniem. Chodzi o sytuację, w której państwo przejmuje nieruchomość pod cel publiczny, np. budowę drogi. Generalne zasady prawa przewidują w takiej sytuacji możliwość zwrotu wywłaszczonej nieruchomości, jeśli inwestycja nie powstała. W przypadku tzw. specustawy drogowej z 2003 r. przepisy skonstrowano tak, że jest to niemożliwe.

Historia sprawy

W 2009 r. prezydent Warszawy ustalił lokalizację drogi powiatowej, która objęła m.in. nieruchomość skarżących na stołecznych Jelonkach. Zgodnie z ustawą z 10 kwietnia 2003 r. o szczególnych zasadach przygotowania i realizacji inwestycji w zakresie dróg publicznych (tzw. specustawą drogową) decyzja ta przesądzała podział tej nieruchomości i przejście jej na własność państwa. Decyzję utrzymał Wojewoda Mazowiecki.

W 2014 r. skarżący wystąpili o zwrot. Argumentowali, że znaczna część nieruchomości jest zbędna na cel, dla którego nastąpiło wywłaszczenie, a władze zamierzają ją wykorzystać  w inny sposób. Starosta umorzył postępowanie. Uznał, że nie ma przesłanek zbędności nieruchomości na cel określony w decyzji o wywłaszczeniu, wymienionych w ustawie z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami. Wojewoda wprost zaś odmówił zwrotu nieruchomości.

Obywatele odwołali się do sądu. Korzystny dla nich wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie uchylił jednak w 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny.

NSA uznał, że po przejęciu własności w trybie specustawy nie jest możliwy zwrot - nawet jeżeli okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Specustawa nie reguluje bowiem kwestii związanych ze zwrotem lub alternatywnym wykorzystaniem nieruchomości bądź ich części, które nie zostały wykorzystane na inwestycje drogowe. W sprawach nią nieuregulowanych odsyła zaś do ustawy o gospodarce nieruchomościami z 1997 r. Ta z kolei umożliwia zwrot jedynie tych nieruchomości, które albo wywłaszczono indywidualną decyzją, albo nabyto lub przejęto na podstawie ustaw w niej wymienionych. Żaden zaś z tych przepisów nie obejmuje jednak wywłaszczenia na podstawie specustawy.

W skardze konstytucyjnej do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt SK 37/19) obywatele wskazali, że utracona nieruchomość powinna być przywracana w każdym przypadku, gdy okazała się ona zbędna na cele wywłaszczenia. Inaczej daje to podstawę do nadużyć i wykorzystywania procedury pozyskiwania nieruchomości w trybie specustawy bez zamiaru budowy drogi.

Skarga stwierdza naruszenie konstytucyjnych zasad zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa oraz ochrony praw nabytych,  zasady ochrony własności, zasady proporcjonalności oraz zasady równości i zakazu dyskryminacji. Zarzuca niekonstytucyjność art. 216 ust. 1 u.g.n. oraz art. 23 specustawy drogowej - w zakresie, w jakim uniemożliwiają zwrot nieruchomości przejętych mocą specustawy.

Rzecznik przystąpił do tego postępowania w TK. Wniósł o uznanie, że:

  • art. 216 ust. 1 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyklucza  odpowiednie stosowanie jej przepisów  do nieruchomości nabytych przez Skarb Państwa na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. - jest niezgodny z art. 64 ust. 1-3, art. 32 ust. 1 i 2, art. 21 ust. 1 i 2, art. 31 ust. 3 Konstytucji;
  • art. 23 specustawy drogowej - w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Rozdziału 6 działu 111 ustawy z 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami do nieruchomości nabytych na podstawie specustawy drogowej z 2003 r. - jest niezgodny z art. 2 i art. 32 ust. 1 i 2 w związku z art. 21 ust. 2 i z art. 64 ust. 1 Konstytucji.

Argumenty RPO

Według Rzecznika niemożność zwrotu nieruchomości przejętej na budowę dróg na podstawie specustawy nie służy żadnemu racjonalnie uzasadnionemu celowi. Wydaje się zaś niezamierzonym przez ustawodawcę przypadkowym skutkiem upraszczania procedur inwestycyjnych. Nie realizuje żadnej konstytucyjnej wartości, bo drogi nieistniejące (bądź przechodzące w innym miejscu niż pierwotnie zakładano) w żaden sposób nie służą społeczeństwu. Nie istnieje więc konstytucyjna podstawa do przetrzymywania w zasobie publicznym nieruchomości przymusowo (i niepotrzebnie) odebranych na taki cel ich prywatnym właścicielom.

Rozwiązanie takie stoi w oczywistej sprzeczności z podstawową funkcją art. 21 ust. 2 Konstytucji - zapobiegania nadużyciom władz w stosunku do mienia obywateli pod pretekstem realizacji celów, które potem okazują się fikcyjne.

Jest to tym bardziej niesprawiedliwe, że jedynym uzasadnieniem tak znacznego ograniczania praw właścicieli miała być nadrzędna potrzeba nadrabiania cywilizacyjnych zaległości poprzez sprawną budowę dróg. Jeżeli potrzeba ta się dezaktualizuje, ingerencja w prawa jednostek traci uzasadnienie. Wówczas powstaje zaś obowiązek zwrócenia własności odebranej pochopnie i w sposób niezgodny z ustawą zasadniczą.

Ze względu na specyfikę celu publicznego i skalę inwestycji drogowych, grupa osób dotkniętych niekonstytucyjnym wyłączeniem wydaje się stosunkowo liczna. Dodatkowo uzasadnia to potrzebę orzeczenia o niekonstytucyjności.

Ponadto kryterium różnicowania ochrony prawnej obywateli w zależności od formy wywłaszczenia ma cechy dowolności. Nie jest ani racjonalne, ani proporcjonalne, ani sprawiedliwe. Realizacja konstytucyjnego prawa do zwrotu wywłaszczonego mienia nie może zależeć od tego, w jaki techniczny sposób ustawodawca zaprojektował procedury inwestycyjne. A kryteria różnicowania dobrano zupełnie przypadkowo. Nie powinny one zatem decydować o dopuszczalności realizacji prawa konstytucyjnie gwarantowanego.

Skutkiem jest pozbawienie określonej, arbitralnie dobranej grupy uprawnionych, przysługujących im roszczeń, a zarazem zwolnienie podmiotów publicznych z obowiązków nałożonych bezpośrednio w Konstytucji. Tym samym zaskarżona norma jest sprzeczna z konstytucyjnymi gwarancjami ochrony własności i innych praw majątkowych.

W tym przypadku można mówić o tzw. pominięciu prawodawczym. Polega to na uregulowaniu danej kwestii w sposób niepełny, choć - postępując zgodnie z Konstytucją - ustawodawca powinien był ją unormować. W przeciwieństwie bowiem do „zwykłego” (na podstawie u.g.n.) wywłaszczenia nieruchomości na potrzeby budowy drogi publicznej - nie przyznał wprost roszczenia o zwrot nieruchomości przejętych na identyczne cele w trybie specustawy drogowej.

IV.7003.38.2019

Zmarła łączniczka z Powstania Warszawskiego, której obniżono świadczenie na podstawie ustawy dezubekizacyjnej. Nie doczekała się rozstrzygnięcia sprawy w sądzie

Data: 2019-09-25
  • RPO został poinformowany o śmierci pani Danuty Zabawy, żołnierki Armii Krajowej i córki żołnierza AK, który zginął w czasie wojny.
  • Z powodu pracy w komunistycznym MSW pani Zabawie obniżono świadczenia – a obecne władze MSWiA nie uznały jej argumentu, że nigdy nie zajmowała się działaniami, za które można by obniżyć emeryturę.

W 2017 r. pani Zabawa zwróciła się o pomoc do RPO „nie mając nadziei na dalsze godne życie” i walcząc o dobre imię. Jej sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Warszawie. RPO do niej przystąpił. Jednak postępowanie zostało zawieszone do momentu zajęcia stanowiska przez Trybunał Konstytucyjny. Ten do tej pory nie zajął się sprawą. Pani Danuta Zabawa zmarła 29 lipca 2019 r. i – jak został poinformowany Rzecznik Praw Obywatelskich – w czasie jej pochówku oddano jej hołd należny powstańcom Warszawy.

O sytuacji pani Zabawy RPO alarmował też w lutym 2018 r. Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Była ona wówczas jedną z półtora tysiąca osób poszkodowanych przez ustawę represyjną (tzw. dezubekizacyjną), które zgłosiły się ze swoimi indywidualnymi sprawami do Rzecznika. RPO zwracał wtedy uwagę na błędy w ustawie – na to, że stosuje odpowiedzialność zbiorową i nie daje szansy na udowodnienie, że w konkretnym przypadku nie może być mowy o działaniu „na rzecz totalitarnego państwa”, za co ustawa przyjęta na Sali Kolumnowej Sejmu 16 grudnia 2016 r. postanowiła karać obcięciem świadczenia.

Pani Danuta Zabawa była żołnierką AK i łączniczką w czasie Powstania Warszawskiego. Była wtedy dzieckiem, w tym samym zgrupowaniu walczył jej ojciec, żołnierz AK, który zginął w trakcie transportowania rannych przez Wisłę.

W resorcie spraw wewnętrznych pracowała od 1953 r. do 1987 r. Wykonywała pracę o charakterze organizacyjnym i kancelaryjno-biurowym, między innymi w Departamencie Społeczno-Administracyjnym, w Wydziale Ogólnym. Prowadziła prace kancelaryjne i sekretariat naczelnika Wydziału.

Jak wskazywała we wniosku do RPO - w opracowaniach naukowych IPN zastrzeżenia kierowane były do pracy innego wydziału jej departamentu (wydziału I społecznego -  nadzorował on stowarzyszenia i zgromadzenia). Nie było jednak żadnych zastrzeżeń do pozostałych czterech administracyjnych wydziałów, w tym Wydziału Ogólnego, w którym była zatrudniona. Jednak ustawa represyjna objęła pracowników całego Departamentu.

Po odejściu ze służby komisja lekarska zaliczyła panią Zabawę do drugiej grupy inwalidzkiej z ogólnego stanu zdrowia i trzeciej grupy inwalidzkiej w związku ze służbą w MSW. Orzeczono inwalidztwo trwałe. Po 30 latach stan zdrowia bardzo się pogorszył. Nie mogła już jednak otrzymać dodatkowego świadczenia – ustawa represyjna z 2016 r. uniemożliwiła zwiększenie świadczenia rentowego z uwagi na pogorszenie stanu zdrowia.

Wcześniej zwróciła się do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z wnioskiem o zastosowanie wobec niej art. 8a ustawy zaopatrzeniowej. Minister odmówił, w uzasadnieniu wskazując między innymi, że nie była funkcjonariuszką MSW już w wolnej Polsce, więc nie może zostać objęta przepisem, który pozwala utrzymać świadczenie ze względu na rzetelności wykonywania pracy po 12 września 1989 r. (dzień wyboru Tadeusza Mazowieckiego na premiera).

Pani Zabawa trafiła do domu opieki.

Jej sprawa w sądzie zostanie umorzona.

WZF.7060.1242.2017

Wniosek posłów do TK ws. list poparcia do KRS – Rzecznik wnosi o umorzenie postępowania

Data: 2019-09-12
  • RPO przystąpił do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym ws. ujawnienia list poparcia do KRS i wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).
  • Zdaniem Rzecznika, możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, który ma zostać zbadany w postępowaniu, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.
  • Ponadto dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej i jako takie powinno podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej.

W piśmie RPO podkreśla, że sposób powoływania członków KRS, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją RP oraz wymogami wynikającymi z prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela i człowieka pozostającego pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej. Stąd też istotne jest zapewnienie skutecznego korzystania z mechanizmów społecznej kontroli nad procesem wyłaniania kandydatów do KRS. Niewątpliwie jednym z takich mechanizmów jest prawo dostępu do informacji publicznych dotyczących procedury powoływania kandydatów.

Historia sprawy

Kwestia odmowy udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS w oparciu o art. 11c ustawy o KRS od samego początku była przedmiotem działań Rzecznika. Rzecznik przystąpił m.in. do postępowania sądowoadministracyjnego przed WSA w Warszawie, obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w związku z wniesioną przez Kancelarię Sejmu skargą kasacyjną. Wniósł również skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r. nakazujące Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS. W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej. Ze szczegółami wszystkich spraw można zapoznać się w dołączonych poniżej artykułach.

Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

W ocenie Rzecznika, wskazany przez wnioskodawcę art. 11c ustawy o KRS jest nieadekwatnym przedmiotem kontroli w niniejszej sprawie. Przepis ten reguluje bowiem tryb postępowania w związku z dokonanymi zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje dotyczące rozstrzygania sprawy dostępu do informacji publicznej.

Możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek złożony w niniejszej sprawie zmierza więc de facto do nadania art. 11c ustawy o KRS, treści normatywnej, której przepis ten nie posiada, a nie do wyeliminowania naruszającej standardy konstytucyjne wykładni. Wnioskodawca kwestionuje bowiem niedopatrzenie się przez sądy administracyjne w art. 11c ustawy o KRS normy, której przepis ten w rzeczywistości nie zawiera. Dokonanie kontroli zgodnie z treścią wniosku wymagałoby od Trybunału Konstytucyjnego wykroczenia poza przyznane mu przepisami prawa kompetencje. Wydanie wyroku interpretacyjnego zgodnie z treścią wniosku należy więc uznać za niedopuszczalne – podkreśla we wniosku RPO.

Ocena wniosku o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów K.p.c.

Rzecznik wniósł również o odrzucenie wniosku posłów o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego poprzez wstrzymanie wykonania wyroków oraz wstrzymanie toczących się w tej sprawie postępowań. Przepisy te mogą być bowiem stosowane jedynie w sytuacjach nieuregulowanych w ustawie o organizacji i trybie postępowania przed TK. Tymczasem ustawodawca wyraźnie wskazał w tej ustawie konkretne przypadki, w których dopuszczalne jest zabezpieczenie postępowania poprzez zawieszenie czynności innych organów.

Stanowisko RPO ws. możliwości udostępnienia danych sędziów

W przypadku nieuwzględnienia wniosku o umorzenie postępowania RPO przedstawił swoje stanowisko i wskazał, że udostępnienie danych sędziów popierających kandydatury do KRS zostało przed sądy administracyjne uznane za dopuszczalne nie na podstawie badanego artykułu ustawy o KRS, lecz przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Przypomnijmy, że kandydata do KRS mogą zgłosić dwie grupy podmiotów uprawnionych do zgłoszenia kandydata do KRS:

  • grupa dwóch tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy ukończyli osiemnaście lat, mają pełną zdolność do czynności prawnych i korzystają z pełni praw publicznych.
  • dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem sędziów w stanie spoczynku.

Rzecznik wskazał, że w zakresie ochrony prywatności obie te grupy należy traktować w sposób odmienny. Bezsporne jest na gruncie utrwalonego już orzecznictwa sądów administracyjnych, że ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych nie jest możliwe udostępnienie jako informacji publicznej nazwisk obywateli, którzy dokonali zgłoszenia kandydata do KRS.

W ocenie RPO nie można jednak uznać, że w identycznym zakresie z ochrony prywatności korzystają sędziowie. Legitymizują oni bowiem dokonywane przez siebie zgłoszenie autorytetem wynikającym z pełnionej funkcji publicznej. Sam akt zgłoszenia wiąże się natomiast z korzystaniem z kompetencji przyznanych sędziom przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Nie jest on uzewnętrznieniem poglądów politycznych ani światopoglądu, co mogłoby uzasadniać objęcie go ochroną prywatności. Należy więc uznać, że dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej. Dlatego RPO podziela wyrażany przez sądy administracyjne pogląd, że zawarte w załącznikach do wniosku informacje w postaci imion, nazwisk i miejsc służbowych sędziów stanowią informację publiczną, która powinna podlegać udostępnieniu w trybie przewidzianym w ustawie o dostępie do informacji publicznej.

VII.6060.43.2019

Ustawa o służbie cywilnej. RPO wycofał swój wniosek z Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2019-09-06
  • Wniosek pochodzi ze stycznia 2016 r. i powody jego skierowania są nadal aktualne
  • Wyznaczony do rozpatrzenia tej sprawy skład orzekający TK został jednak bezpodstawnie zmieniony z pełnego na pięcioosobowy. Poza tym trafiły do niego osoby, które nie są sędziami, bowiem zajęły obsadzone już wcześniej miejsca w Trybunale
  • To kolejne wycofanie wniosku RPO z Trybunału – za każdym razem chodzi o bezpodstawną manipulację przy składzie orzekającym

1 lutego 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów ustawy z dnia 30 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o służbie cywilnej oraz niektórych innych ustaw.

Rzecznik wnioskował o stwierdzenie niezgodności z konstytucją przepisów dotyczących:

  • likwidacji obowiązku otwartego i konkurencyjnego naboru do służby cywilnej,
  • wprowadzenia powołania jako podstawy obsadzania wyższych stanowisk w służbie cywilnej,
  • wygaszenia stosunków pracy z osobami zajmującymi wyższe stanowiska służbowe w służbie cywilnej po upływie 30 dni od dnia wejścia w życie ustawy, jeżeli przed upływem tego terminu nie zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy.

Wcześniej – 22 stycznia 2016 r.. wniosek do Trybunału w tej samej sprawie skierowała grupa posłów. Ich zarzuty dotyczyły dodatkowo:

  • tego, że szefem Służby Cywilnej może zostać ktoś, kto w ciągu ostatnich pięciu lat należał do partii politycznej (wystarczy, że z niej wystąpi);
  • tego, że kandydat na dyrektora generalnego urzędu nie musi mieć sześciu lat stażu pracy, w tym co najmniej trzyletniego stażu pracy na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych;
  • tego, że premier i ministrowie wnioskując o przeprowadzenie ponownego naboru na stanowisko kierownika podległej im lub nadzorowanej jednostki nie muszą działać na wniosek Szefa Służby Cywilnej.

Oba wnioski zostały zarejestrowane wspólnie i przekazane do wspólnego rozpatrywania pod sygnaturą K 6/16, a 4 maja 2016 r. na sędziego sprawozdawcę w sprawie został wyznaczony sędzia TK Piotr Pszczółkowski.

Już w 2017 r., kiedy obowiązki prezesa TK przejęła Julia Przyłębska, w miejsce pełnego składu orzekającego został wyznaczony skład pięcioosobowy w osobach Mariusz Muszyński (przewodniczący składu), Piotr Pszczółkowski (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Lech Morawski (który zmarł, więc zastąpił go Justyn Piskorski) i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (a po wygaśnięciu jej mandatu – Wojciech Sych). W takim składzie sprawa miała zostać rozpoznana 19 września 2019 r.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich skład orzekający w tej sprawie został ukształtowany z naruszeniem prawa, bo nie istnieje podstawa prawna uzasadniającą dokonanie zmiany składu orzekającego z pełnego na skład pięcioosobowy.

Żaden przepis ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym nie uprawnia też do dokonywania dowolnej zmiany już wyznaczonego składu orzekającego w sprawie.

Ponadto w wyznaczonym niezgodnie z zasadami konstytucyjnymi składzie orzekającym znajdują się dwie osoby, których status budzi uzasadnione wątpliwości, tj. Mariusz Muszyński i Justyn Piskorski.

Rzecznik za umorzeniem przez TK sprawy pytań prawnych sędziego SN Kamila Zaradkiewicza 

Data: 2019-08-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł by Trybunał Konstytucyjny umorzył sprawę pytań prawnych ws. skuteczności powołań sędziów Sądu Najwyższego z lat 2000-2018 
  • Skierował je Kamil Zaradkiewicz, sędzia Izby Cywilnej SN. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w Trybunale
  • Wniósł o umorzenie sprawy z powodu niedopuszczalności wyroku, a w przypadku odmowy - o stwierdzenie konstytucyjności badanych przepisów
  • Odmienna ocena groziłaby destabilizacją sądownictwa w Polsce: można byłoby bowiem kwestionować powołania sędziów nie tylko do SN, ale i do innych sądów

1 lipca 2019 r. sędzia SN Kamil Zaradkiewicz wystosował cztery pytania prawne do TK (sygn. akt IV CSK 176/19). Dotyczą one skuteczności powołań sędziów do SN od 14 lutego 2000 r. do 6 marca 2018 r. na podstawie uchwał poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa, w składzie ustalonym przepisami ustawy, których niekonstytucyjność stwierdził TK w wyroku z 20 czerwca 2017 r.

TK zakwestionował wówczas indywidualne kadencje członków KRS-sędziów, odmienne procedury wyboru członków KRS spośród sędziów sądów powszechnych oraz innych sądów (SN, sądów administracyjnych i wojskowych) oraz odrębne drogi wyłaniania członków KRS spośród sędziów sądów apelacyjnych oraz  okręgowych i rejonowych. 

Pytania dotyczą również oceny prawnej czynności tak powołanych sędziów w kontekście wyroku TK z 2017 r. oraz ich uprawnień do pełnienia funkcji I prezesa SN oraz prezesów poszczególnych izb. 

Ponadto sędzia Kamil Zaradkiewicz wniósł też,  by TK w drodze zabezpieczenia wstrzymał do czasu swego rozstrzygnięcia trwające postępowania w kwestii powołania w 2018 r. sędziów do SN. 

Chodzi m.in. o pytania prejudycjalne, jakie SN zadał w 2018 r. Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej  (połączone sprawy C-585/18, C-624/18 i C-625/18). W czerwcu 2019 r. Rzecznik Generalny TS UE uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie spełnia wymogów prawa unijnego, a sposób powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa, która wyłoniła kandydatów, ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności. Wyrok ma być ogłoszony jesienią.

Swe pytania sędzia Kamil Zaradkiewicz zadał na kanwie rozpatrywanej w SN w jednoosobowym składzie na posiedzeniu niejawnym sprawy o usuniecie niezgodności między stanem prawnym ujawnionym w księdze wieczystej, a rzeczywistym stanem prawnym. 

Stanowisko RPO

Rzecznik przystąpił do postępowania TK w tej sprawie (sygn. akt P 17/19). Wniósł o umorzenie postępowania, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. W razie nieuwzględnienia tego wniosku, RPO wystąpił o stwierdzenie że zaskarżone przepisy są zgodne z odpowiednimi artykułami Konstytucji RP,  Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

RPO wystąpił też o odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia. Gdyby TK uznał  dopuszczalność jego  merytorycznego rozpoznania, Rzecznik wnosi o oddalenie tego wniosku. 

Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji - zgodnej z Konstytucją oraz wymogami wynikającymi z prawa UE  i innych standardów międzynarodowych - ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa – sędziowie często rozstrzygają w sprawach dotyczących praw podstawowych, wyznaczając granice między prawami i wolnością czy proponując ich hierarchię. Obywatel musi mieć pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw, został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji. 

Uzasadnienie wniosku o umorzenie 

Warunkiem wystąpienia z pytaniem prawnym do TK jest wątpliwość co do zgodności przepisu prawa z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą oraz by od odpowiedzi zależało rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem. Ocena konstytucyjności przepisu prawnego lub normy prawnej nie jest zaś dopuszczalna, jeśli sądowi nie jest ona potrzebna do rozstrzygnięcia sprawy.  Tymczasem z uzasadnienia postanowienia SN z 1 lipca 2019 r. nie wynikają okoliczności, które przemawiałyby za uznaniem, że od odpowiedzi na zadane pytania zależy rozstrzygnięcie sprawy zawisłej przed SN.

W ocenie RPO takiej zależności nie można wyprowadzić z tezy pytań, powołującej się na znaczenie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  dla oceny prawidłowości wyroku SN z 6 kwietnia 2017 r. (w sprawie, na kanwie której zadano pytania do TK). SN uwzględnił wtedy skargę kasacyjną, uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego, któremu zwrócił sprawę. W składzie SN było dwóch sędziów SN, Mirosław Bączyk i Krzysztof Strzelczyk, których powołanie do SN sędzia Kamil Zaradkiewicz uznaje za wadliwe w myśl wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. TK nie odroczył wtedy utraty mocy przepisu ustawy o KRS o tym, że kadencja członków KRS wybieranych spośród sędziów sądów powszechnych ma charakter indywidualny (stracił moc 21 czerwca 2017 r.). 

W ocenie RPO wyrok ten miał znaczenie tylko na przyszłość. Ustawy, do których odsyła Konstytucja, restryktywnie zakreślają bowiem pole dopuszczalnego wznowienia postępowania - wprowadzają miesięczny termin (od wejścia w życie orzeczenia TK) na zainicjowanie postępowania. Ustawodawca zakłada więc, że w systemie prawnym pozostaną trwałe konsekwencje prawne (prawomocne rozstrzygnięcia, które nie mogą być podważane ze względu na upływ terminu) wywołane przez przepisy, które jako niekonstytucyjne utraciły swoją moc obowiązującą. Poszerzanie retroaktywności poza granice określone w Konstytucji byłoby naruszaniem zasad prawa.

Pogląd taki znajduje oparcie w orzecznictwie TK. 24 października 2007 r. Trybunał wskazał, że niekonstytucyjność przepisów o charakterze ustrojowym nie powinna prowadzić do wznawiania postepowań sądowych w sprawach zakończonych wydaniem rozstrzygnięć przez składy orzekające z udziałem asesora sądowego. 

SN mógł zatem poczynić we własnym zakresie ustalenia co do kwestii wpływu wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  na skuteczność orzeczenia wydanego 6 kwietnia 2017 r. Ocena powołania do SN sędziów Mirosława Bączyka i Krzysztofa Strzelczyka mogłaby zostać dokonana jedynie na podstawie skargi o wznowienie postępowania. Tymczasem skarżący nie formułowali zarzutu nieprawidłowego składu SN rozpoznającego ich sprawę. Oznacza to, że rozpoznania skargi kasacyjnej nie można uzależniać od odpowiedzi TK na pytania prawne.

Uzasadnienie stanowiska RPO o odrzucenie wniosku o zabezpieczenie 

Nie można udzielić zabezpieczenia w sprawie, w której niedopuszczalne jest orzekanie. Brak też jest uzasadnienia dla twierdzenia, że dla właściwego rozpoznania pytań przez TK koniecznie jest wstrzymanie postępowań prowadzonych przez SN co do skuteczności powołań w 2018 r. nowych sędziów do SN oraz wstrzymanie wszelkich podjętych czynności. 

Rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie doprowadziłoby też do nieuprawnionej ingerencji TK  w postępowania przed SN.  Mogłoby to przyczynić się do powstania nowej praktyki wstrzymywania postępowań prowadzonych przed SN, a także innymi sądami, zarówno powszechnymi, jak i administracyjnymi, w przypadku uznania przez Trybunał, iż treść wydanego przez niego rozstrzygnięcia może mieć wpływ na sprawę zawisłą przed sądem. Tak daleko posunięta ingerencja TK w działalność orzeczniczą sądów mogłaby budzić poważne zastrzeżenia w demokratycznym państwie prawa. W związku z tym należy przyjąć iż jest ona w takim zakresie niedopuszczalna.

Uwzględnienie wniosku o zabezpieczenie wiązałoby się również z naruszeniem zasady efektywności/skuteczności prawa Unii Europejskiej. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ramach kierowanych do niego przez sądy krajowe państw członkowskich UE pytań prejudycjalnych jest zobowiązany do weryfikacji zgodności norm krajowych z prawem UE i nadania im takiej treści, która usunie powstałe wątpliwości i pozwoli na dokonywanie interpretacji prawa krajowego w zgodzie z prawem unijnym. Obowiązkiem TK jest zatem zapewnienie skuteczności rozstrzygnięciom wydawanym przez TS UE w sprawach: C-585/18, C-624/18 oraz C-625/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez SN) i w sprawie C-842/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez Naczelny Sąd Administracyjny).

Prawidłowość obsady składu SN 

Występujący z pytaniem prawnym powziął wątpliwość, czy skład wyznaczony do rozpoznania skargi kasacyjnej w sprawie IV CSK 426/16, był sądem należycie obsadzonym.

Nawet gdyby uznać, że sąd ten był obsadzony przez sędziów powołanych nieprawidłowo, to - w świetle przywołanego wcześniej orzeczenia TK z 24 października 2007 r. - dokonane przez sąd czynności pozostają w mocy i dla zapewnienia stabilności orzecznictwa nie powinny być wzruszane. Przyjęcie odmiennej oceny doprowadziłoby w istocie do destabilizacji sądownictwa w Polsce, albowiem na tożsamej podstawie mogłoby dojść również do zakwestionowania innych powołań sędziowskich.

A wyroku z 20 czerwca 2017 r. sam TK nie dostrzegł zagrożeń przedstawianych w  pytaniu prawnym. Uznał bowiem, że nieodsunięcie w czasie utraty mocy przepisu nie będzie miało doniosłego wpływu na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i nie stanowi zagrożenia dla zagwarantowanych w Konstytucji wolności i praw człowieka i obywatela.

SN wybrał skład do sprawy IV CSK 426/16 zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ani sąd, ani strony nie miały wątpliwości co do konstytucyjności składu. W momencie orzekania nie był również znany wyrok TK, który zapadł dwa miesiące później.

W ocenie RPO trudno zakładać, by wobec braku wcześniejszego kwestionowania przez uprawnione podmioty indywidualnej kadencji członków KRS, kandydat na sędziego mógł przypuszczać, że jego kandydatura w przyszłości może być kwestionowana. Taka interpretacja przepisów na gruncie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. może podważać zaufanie obywatela do państwa. Brak jest bowiem pewności, czy na gruncie wydanego przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia, nie pojawi się możliwość kwestionowania zapadłych w przeszłości wyroków sądów powszechnych i administracyjnych, wobec wątpliwości co do prawidłowości powołanych sędziów.

Powołanie I Prezesa SN i prezesów izb SN

Do zadań Pierwszego Prezesa SN oraz Prezesa kierującego pracą danej izby należy m.in. przydzielanie spraw i wyznaczenie składów. Te ich czynności administracyjne mają jedynie usprawniać funkcjonowanie sądu. Po wydaniu zarządzenia związanego z przydziałem sprawy składowi orzekającemu, nie mają oni wpływu na dalsze merytoryczne rozpoznawanie sprawy.

RPO nie podziela także i tych wątpliwości pytania prawnego. Za bezzasadne należy zatem uznać rozpatrywanie kwestii powołań tych sędziów do pełnienia funkcji organów SN. 

VII.510.125.2019

Dlaczego żona nie może zaskarżyć braku zgody na rozmowę telefoniczną z aresztowanym mężem?

Data: 2019-07-25
  • Tylko osoba aresztowana może zaskarżyć odmowę prokuratury na telefoniczny kontakt z rodziną; prawa takiego nie ma inny członek jej rodziny
  • Dlatego prokuratura odrzuciła zażalenie pani Agnieszki na odmowę kontaktu z mężem, który był w areszcie 360 km od domu
  • Do jej skargi konstytucyjnej przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Ocenił, że kwestionowany przepis narusza konstytucyjną zasadę praworządności, prawo do zaskarżania orzeczeń oraz nieproporcjonalnie ogranicza prawa i wolności obywatelskie

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu Trybunału Konstytucyjnego ze skargi konstytucyjnej pani Agnieszki (sygn. akt SK 32/19).

Stan prawny

Kodeks karny wykonawczy pozwala osobie tymczasowo aresztowanej na korzystanie z telefonu, zgodnie z regulaminem i za zgodą organu, do którego dyspozycji pozostaje (w tym przypadku - prokuratury). Zgoda nie jest wydawana, gdy zachodzi uzasadniona obawa, że zostanie wykorzystana w celu:

  • bezprawnego utrudniania postępowania karnego;
  • do popełnienia przestępstwa, w szczególności podżegania do przestępstwa.

Na zarządzenie o odmowie zgody na korzystanie z telefonu tymczasowo aresztowanemu przysługuje zażalenie do sądu,. Zażalenie na zarządzenie prokuratora rozpoznaje prokurator nadrzędny (art. 217c § 4 Kkw).

Pani Agnieszka nie porozmawia z mężem przez telefon  

Mąż pani Agnieszki został aresztowany  we wrześniu 2017 r. Trafił do aresztu śledczego w mieście oddalonym o 360 km od domu. Żona wraz z dziećmi nie mogła często go odwiedzać.

Wystąpiła zatem do prokuratury o zgodę na kontakt telefoniczny. Prokurator odmówił, powołując się na dobro śledztwa. Uznał, że mogłoby to być wykorzystane do próby skomunikowania się z innymi podejrzanymi w sprawie członkami jego rodziny - a to utrudniałoby śledztwo.

Pani Agnieszka zażaliła się na tę decyzję, wskazując, że odmowa umożliwienia kontaktu ojca z córkami jest niczym innym niż złą wolą. Podkreślała, że nie ma też podstaw, aby zakładać, że taki kontakt mógłby utrudnić śledztwo.

Prokuratura regionalna odmówiła przyjęcia zażalenia. Powołano się na art. 217c § 4 Kkw, według którego żona podejrzanego nie należy do kręgu osób mogących wnieść takie zażalenie. Skarżąca odwołała się jeszcze do Prokuratury Krajowej, ale z tym samym skutkiem.

Skarga konstytucyjna

Po wyczerpaniu drogi prawnej pani Agnieszka złożyła w 2018 r. skargę konstytucyjną do TK (sygn. akt SK 32/19). Wniosła o uznanie zaskarżonego przepisu Kkw za sprzeczny z:

  • art 2 Konstytucji (zasada demokratycznego państwa prawa);  
  • art. 78 Konstytucji RP (prawo do zaskarżenia decyzji I instancji);
  • w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia);

W skardze podkreślono, że wniosek o kontakt telefoniczny może złożyć nie tylko aresztowany, ale także osoba, z którą ten kontakt miałby się odbywać. Odmowa wpływa na prawa i wolności obu tych osób. Kkw daje zaś  organowi możliwość arbitralnej odmowy, bo przesłanki utrudniania śledztwa lub popełnienia przestępstwa jedynie on uprawdopodabnia - nie musi ich  udowadniać. W efekcie nie liczą się takie okoliczności, jak w tej sprawie, czyli podtrzymywanie więzów rodzinnych.

Ponadto skarga pani Agnieszki wskazuje na brak konsekwencji ustawodawcy w ustalaniu praw tymczasowo aresztowanych i ich najbliższych. Bo w przypadku odmowy zgody na widzenie bezpośrednie osoba,  która się o to ubiegała, ma prawo do zażalenia (art. 217 § 1c Kkw). A widzenie pozwala przecież na znacznie bliższy kontakt osadzonego z osobą z zewnątrz. Ponadto i widzenia bezpośrednie, i rozmowy telefoniczne przebiegają od nadzorem Służby Więziennej.

RPO przyłączył się do sprawy

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu. Przedstawił stanowisko,  że art. 217c § 4 Kkw - w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości złożenia przez osobę, z którą osoba tymczasowo aresztowana chce utrzymywać kontakt telefoniczny, będącą osobą najbliższą dla podejrzanego -  zażalenia na zarządzenie o odmowie korzystania z aparatu telefonicznego i takie uprawnienie przyznaje jedynie osobie  tymczasowo aresztowanej, jest niezgodny z art. 2 i art. 78 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Pisemne uzasadnienie swego stanowiska Rzecznik przedstawi TK do 30 września 2019 r.

IX.517.1357.2019

TK: brak maksymalnego okresu aresztowania po wyroku I instancji - konstytucyjny

Data: 2019-07-10
  • Brak maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania po skazującym wyroku sądu I instancji jest zgodny z Konstytucją - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Tak rozstrzygnięto wniosek RPO, który zaskarżył brak maksymalnego okresu  takiego tymczasowego aresztowania oraz przesłanki jego stosowania
  • Pozostałe zarzuty wniosku Rzecznika z 2016 r. umorzono z powodów formalnych

Zdecydował tak 10 lipca 2019 r. Trybunał w pełnym składzie, którego przewodniczącym była Mariusz Muszyński, a sprawozdawcą Leon Kieres. Zdanie odrębne złożyli sędziowie Piotr Pszczółkowski, Piotr Tuleja i Małgorzata Pyziak-Szafnicka.

3 lipca 2019 r. Trybunał nie uwzględnił wniosku RPO, aby ze składu wyłączyć Mariusza Muszyńskiego, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka jako nieuprawnionych do orzekania - bo wybranych na miejsca już obsadzone w TK.

Wniosek RPO

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją niektórych przepisów regulujących zasady orzekania i  przedłużania tymczasowego aresztowania Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał, badając sprawy osób aresztowanych, m.in.  Macieja Dobrowolskiego, kibica, który w areszcie tymczasowym spędził 40 miesięcy. Zwracał uwagę na stosunkowo wysoką liczbę tymczasowych aresztowań trwających powyżej 2 lat.

Dlatego 8 stycznia 2016 r. Adam Bodnar skierował do Trybunału wniosek o stwierdzenie niezgodności przepisów Kodeksu postępowania karnego w zakresie, w jakim nie oznaczają maksymalnego czasu tymczasowego aresztowania po wyroku sądu I instancji oraz dopuszczają przedłużanie go bez konieczności spełnienia przesłanek uzasadniających takie postanowienie sądu.

Według pierwszego zaskarżonego przepisu  (art. 258 par. 2 Kpk) wobec oskarżonego, któremu zarzucono popełnienie czynu zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 8 lat, albo którego sąd I instancji skazał na karę pozbawienia wolności wyższą niż 3 lata, obawy utrudniania prawidłowego toku postępowania, o których mowa w § 1, uzasadniające stosowanie aresztu mogą wynikać także z surowości grożącej oskarżonemu kary. W  § 1 wskazano, że areszt można stosować, jeżeli zachodzi

  • uzasadniona obawa ucieczki lub ukrycia się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu;
  • uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne”.

Według drugiego zaskarżonego przepisu (art. 263 par. 7 Kpk), jeśli zachodzi potrzeba tymczasowego aresztowania po wydaniu pierwszego wyroku przez sąd I instancji, każdorazowe jego przedłużenie może następować na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy”.

Nie podważając co do zasady instytucji tymczasowego aresztowania, Rzecznik  zwrócił uwagę na uzasadnione podejrzenie niekonstytucyjności przepisów regulujących zasady orzekania i przedłużania aresztowania.

Prowadzi ono bowiem do daleko idących ograniczeń w korzystaniu z praw i wolności, przez co staje się bardzo podobne do kary pozbawienia wolności. Różnica jest jednak fundamentalna, bo kara pozbawienia wolności jest wykonywana na podstawie prawomocnego wyroku sądu, a tymczasowe aresztowanie to środek zapobiegawczy stosowany na etapie, kiedy nie można jeszcze stwierdzić odpowiedzialności karnej.

Niezgodne z zasadami Konstytucji jest takie ukształtowanie przesłanki tymczasowego aresztowania, która odwołuje się tylko do surowości kary grożącej oskarżonemu. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznaje zaś, że "waga zarzutów sama w sobie nie może stanowić uzasadnienia dla długich okresów tymczasowego aresztowania".

Możliwość przedłużania tymczasowego aresztowania bez jakiegokolwiek zakreślenia górnej granicy, po której przekroczeniu nie można by go przedłużać o kolejny okres, narusza m.in. zasadę zaufania obywatela do państwa i zasadę poprawnej legislacji; narusza też podmiotowość oraz autonomię jednostki, a więc godzi w istotę godności człowieka.

RPO zwrócił uwagę, że z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności wynika prawo do bycia sądzonym w rozsądnym terminie lub zwolnienia na czas postępowania. W orzecznictwie ETPCz można zauważyć linię orzeczniczą, według której przedłużenie aresztu śledczego powinno następować w wyjątkowych wypadkach, gdy istnieją konkretne okoliczności, które uniemożliwiły zakończenie postępowania w pierwotnie zakreślonym terminie.

Odnosząc się do przedłużania aresztu po wydaniu wyroku przez sąd I instancji, RPO podkreślił, że polski proces karny nie pozwala na obalenie domniemania niewinności przez nieprawomocny wyrok sądu. "Nie można przecież w żadnym wypadku wykluczyć, że wyrok zostanie zmieniony przez sąd II instancji na korzyść oskarżonego" - dodał Rzecznik.

Zaznaczył, że ETPC wskazuje w swoim orzecznictwie, iż do obalenia domniemania niewinności dochodzi z chwilą prawomocnego orzeczenia o winie, a nie z chwilą wymierzenia oskarżonemu kary. "W odniesieniu do prawa polskiego należy stwierdzić, że obalenie winy nastąpi dopiero wraz z prawomocnym orzeczeniem o winie" - oświadczył Adam Bodnar. Przedłużanie zatem tymczasowego aresztowania tylko dlatego, że sąd I instancji orzekł o winie, bez spełnienia jakichkolwiek dodatkowych przesłanek, prowadzić musi do naruszenia zasady domniemania niewinności.

RPO opowiedział się za wprowadzeniem maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania, przy jednoczesnym wskazaniu ściśle określonych przesłanek pozwalających w nadzwyczajnych przypadkach wykroczyć poza wskazane granice.

Rozstrzygnięcie TK

Trybunał w pełnym składzie (sygn. akt K3/16) po rozprawie stwierdził, że zgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 31 ust.3 Konstytucji jest brak określenia w Kpk maksymalnego okresu aresztowania po skazującym wyroku I instancji.

Jak uzasadniał Leon Kieres, po wyroku I instancji osoba aresztowana ma mniej gwarancji niż na etapie śledztwa, co nie może być powodem dyskwalifikacji odpowiedniego przepisu. Osoba taka stoi bowiem przed bardziej realną możliwością prawomocnego skazania niż osoba podejrzana.

Leon Kieres dodał, że odpowiednich gwarancji należy upatrywać nie w sztywnych limitach czasowych stosowania aresztu, lecz w odpowiedniej ocenie przesłanek decydujących o jego niezbędności. Nadmiernie rozbudowane terminy  mogłyby zaś negatywnie wpływać na wynik postępowania. Można sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której oskarżony celowo przedłużałby proces, by wyjść na wolność po przekroczeniu maksymalnego terminu aresztowania.  

W pozostałym zakresie sprawę umorzono z powodów formalnych. Powodem było m.in. to, że w wyroku z 20 listopada 2012 r. Trybunał uznał już, że art. 263 § 7 Kpk w zakresie, w jakim nie określa jednoznacznie przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu w I instancji pierwszego wyroku w sprawie, jest niezgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 40 w związku z art. 41 ust. 4 Konstytucji. Wyrok ten stwierdził niezgodność zaskarżonej regulacji w zakresie pominięcia ustawodawczego.  

Wyrok ten nie został do dziś wykonany przez ustawodawcę. Na konieczność jego realizacji wskazuje wydane przy okazji wyroku TK tzw. postanowienie sygnalizacyjne. Ponadto wskazano w nim na wątpliwość co do konstytucyjności obecnych zasad stosowania aresztu z uwagi na wysokość kary grożącej oskarżonemu. Chodzi o obowiązujące od 15 kwietnia 2016 r. brzmienie art. 258 par. 2 Kpk (który nie był objęty wnioskiem RPO).      

RPO: zażalenia na aresztowania - coraz bardziej iluzoryczne

Coraz bardziej iluzoryczna staje się możliwość zażalenia na stosowanie i przedłużanie tymczasowego aresztowania - wskazywał  Rzecznik w wystąpieniu z 26 lipca 2018 r. do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Po przeanalizowaniu danych z polskich sądów, RPO wskazał, że ogólna skuteczność zażaleń na decyzje o aresztach wynosi zaledwie kilka procent . Może to świadczyć o systemowym problemie w praktyce sądów.

Dlatego Rzecznik zaproponował odejście od zasady, że do aresztowania wystarczy samo tylko zagrożenie surową karą. Postulował je też niestosowanie aresztu przy przestępstwach zagrożonych karą niższą niż 2 lata więzienia.  Inna propozycja RPO to wprowadzenie maksymalnej granicy czasowej, po której przekroczeniu areszt można byłoby przedłużać tylko w wyjątkowych przypadkach.

Adam Bodnar zwrócił się do Zbigniewa Ziobry o rozważenie podjęcia zmian legislacyjnych w tym zakresie.

Dostał odpowiedź, że działania Ministra Sprawiedliwości, podejmowane w ramach zewnętrznego nadzoru administracyjnego nad działalnością sądów powszechnych, dają gwarancję pełnego zabezpieczenia praw i wolności uczestników postępowania karnego i przyczyniają się do wyeliminowania przypadków nadmiernej długości tymczasowych aresztowań.

II.510.1292.2015

RPO: przepisy ograniczające dostępność pytań z egzaminów lekarskich - niekonstytucyjne

Data: 2019-07-08
  • Pytania z egzaminów lekarskich mogą być udostępniane w trybie dostępu do informacji publicznej dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia
  • Według Rzecznika takie przepisy są niekonstytucyjne  
  • To opinia dla Trybunału Konstytucyjnego, który na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej bada nowelizację ustawy o zawodzie lekarzy z 2016 r.
  • Obecne przepisy powtarzają regulacje już wcześniej zakwestionowane przez TK - co jest konstytucyjnie niedopuszczalne

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do wniosku NRL z 2018 r., która zaskarżyła znowelizowaną 21 października 2016 r. ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw.

Chodzi o wprowadzenie ograniczenia dostępu dla ogółu obywateli do informacji publicznej w postaci pytań testowych z Lekarskich Egzaminów  Końcowych, Lekarsko-Dentystycznych Egzaminów Końcowych oraz Państwowych Egzaminów Specjalizacyjnych. Jest to możliwe dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia. Wgląd w pytania jest możliwy tylko dla przystępujących do egzaminu, po ich wykorzystaniu, i jedynie w drodze okazania ich w Centrum Egzaminów Medycznych. Wynoszenie pytań poza CEM czy ich kopiowanie jest zakazane.

Argumenty RPO

Według RPO kluczową kwestią jest, czy pytania egzaminacyjne stanowią informację publiczną  w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji m.in. o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego.

Zasada jawności/transparentności działania organów władzy jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Trybunał Konstytucyjny podkreśla, że powszechny i szeroki dostęp do informacji publicznej stanowi niezbędną przesłankę istnienia społeczeństwa obywatelskiego, a co za tym idzie - urzeczywistnienia demokratycznych zasad funkcjonowania władzy publicznej. Dostęp do informacji publicznej jest z jednej strony warunkiem świadomego uczestnictwa obywateli w podejmowaniu rozstrzygnięć władczych, a z drugiej umożliwia efektywną kontrolę obywatelską działań organów władzy.

Na organach władzy spoczywa obowiązek udzielania obywatelom określonych informacji o działalności instytucji. Oznacza to dostarczenie osobie zainteresowanej na jej żądanie pewnego zakresu informacji, która powinna być związana z działalnością publiczną. Obowiązek ten obejmuje każdą informacją wytworzoną, przetworzoną lub znajdującą się w posiadaniu władz publicznych bądź innych podmiotów wykonujących zadania publiczne.

Centrum Egzaminów Medycznych, które organizuje egzaminy, jest państwową jednostką budżetową podległą ministrowi zdrowia. W ocenie Rzecznika treść pytań przeprowadzonych egzaminów ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia społecznej kontroli nad przeprowadzaniem tych egzaminów.

Nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 28 kwietnia 2011 r.  wyłączyła stosowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej do testów i pytań testowych z egzaminów medycznych. W wyroku z 24 sierpnia 2011 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi podtrzymał jednak pogląd, że pytania egzaminacyjne są informacją publiczną a jedynie - w związku ze zmianą prawa - nie podlegają udostępnieniu.

RPO podkreśla, że inne organy władzy udostępniają pytania egzaminacyjne. Minister Sprawiedliwości publikuje zestawy pytań testowych z egzaminów wstępnych na aplikacje: adwokacką, radcowską i notarialną oraz egzamin na aplikację komorniczą. Centralna Komisja Egzaminacyjna publikuje m.in. arkusze maturalne i arkusze egzaminów ośmioklasisty. Informację publiczną stanowią pytania z egzaminu państwowego na prawo jazdy.

Według Rzecznika trudno wykazać istotną różnicę pomiędzy tymi egzaminami a egzaminami lekarskimi. Wszystkie są bowiem przeprowadzane przez podmioty publiczne na podstawie wcześniej przygotowanych pytań.

TK już raz orzekał w takiej sprawie

W tej sprawie szczególne znaczenie ma wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 czerwca 2016 r. (sygn. K 8/15). Uznał on niezgodność z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. Konstytucji artykułów nowelizacji ustawy  o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 2011 r. - w zakresie dostępności testów i pytań testowych z egzaminów lekarskich, które już się odbyły,

Trybunał powołał się na stanowisko RPO z pisma do Ministra Zdrowia z 29 października 2013 r, zgodnie z którym ograniczenia dostępu do pytań egzaminacyjnych nie dadzą się uzasadnić na gruncie Konstytucji. Rzecznik w pełni podtrzymuje to stanowisko.

Powołując się na orzecznictwo sądów administracyjnych i poglądy doktryny, TK podzielił stanowisko, że zadania testowe w trakcie egzaminów są informacją publiczną. Podkreślił też, że „dostęp do testów wykorzystanych na egzaminie służy nie tylko osobom przygotowującym się do egzaminu, ale także ochronie interesu całego społeczeństwa. Wprowadzenie norm, które uniemożliwiają udostępnianie testów z egzaminów lekarskich, które się odbyły, blokuje kontrolę społeczną nad właściwym wykonywaniem obowiązków powierzonych CEM, polegających na przygotowywaniu testów, w interesie społeczeństwa jest możliwość kontrolowania jakości pytań i w konsekwencji sposobu dopuszczania do zawodu lekarza osób właściwie do tego przygotowanych.”

Dlatego TK uznał wtedy, że ograniczenie prawa do informacji nie było konieczne ze względu na żadną z wartości wskazanych w art. 61 ust. 3 Konstytucji. Nie spełniało postulatu adekwatności i naruszało istotę gwarantowanego prawa, jakim jest prawo do informacji publicznej.

W ocenie RPO przepisy wskazane w obecnej sprawie zawierają w istocie analogiczne ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej, co przepisy uznane przez TK za niekonstytucyjne w 2016 r. Wyłączają bowiem możliwość udostępnienia pytań z przeprowadzonych egzaminów. Zmianie uległ jedynie zakres czasowy tego ograniczenia (5 lat). Przed upływem tego okresu nie sposób mówić o możliwości skorzystania z dostępu do informacji publicznej nawet w ograniczonym zakresie.

Wyłączenie przez 5 lat dostępu do informacji publicznej w praktyce powoduje, że możliwość skorzystania z prawa dostępu do informacji publicznej ma charakter iluzoryczny. Po upływie tego okresu nie jest bowiem możliwe skuteczne realizowanie celu dostępu do informacji, jakim jest kontrola społeczna nad właściwym wykonywaniem obowiązków przez CEM.

- W sprawie tej mamy więc do czynienia z wtórną niekonstytucyjnością przepisów ustawowych - podkreśla RPO. Tak określa się stan prawny ukształtowany wskutek wadliwej, powtarzającej niekonstytucyjne regulacje, działalności ustawodawcy.

Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązująca i są ostateczne. Wskazuje się, że z ustawy zasadniczej można wyprowadzić zakaz występowania wtórnej niekonstytucyjności, co oznacza m.in. zakaz stanowienia regulacji, które są obciążone identyczną wadą co przepis stanowiący przedmiot kontroli w wyroku TK.

- Taka praktyka działania ustawodawcy budzi sprzeciw z punktu widzenia poszanowania podstawowych prawi i wolności i konstytucyjnie nie może być dopuszczalna - wskazuje Adam Bodnar.

RPO podziela pogląd Naczelnej Rady Lekarskiej, że nie sposób wykazać konstytucyjnych przesłanek, które mogłyby uzasadniać ograniczenie dostępu do informacji publicznej jaką stanowią pytania egzaminacyjne z przeprowadzonych już egzaminów.

Całkowity brak dostępu do informacji publicznej przez 5 lat powoduje wyłączenie spod kontroli społecznej podstawowego przedmiotu działalności organu publicznego, jakim jest CEM. Ponadto forma udostępnienia pytań  ogranicza prawo osób, które uczestniczyły w egzaminach medycznych do informacji wytworzonych przez podmiot publiczny i w bezpośredni sposób dotyczących ich sytuacji życiowej. Przepisy te uniemożliwiają również wykorzystanie tych informacji publicznych np. w celach edukacyjnych.

W ocenie Rzecznika zaskarżone przepisy naruszają więc istotę prawa do informacji publicznej. Wyłączają bowiem bez uzasadnionej konstytucyjnie przyczyny pewien obszar działalności organów władzy publicznej z zakresu prawa dostępu do informacji publicznej, a tym samym czynią niemożliwym realizowanie podstawowych funkcji tego konstytucyjnego prawa.

Dlatego Rzecznik wniósł o uznanie odpowiednich przepisów ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty za niezgodne z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

VII.6060.20.2019

Przepis prawa, który zapobiegał dyskryminacji uznany za niekonstytucyjny. Jaka teraz będzie ochrona?

Data: 2019-06-26
  • Niezgodny z Konstytucją jest artykuł Kodeksu wykroczeń przewidujący karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Artykuł zaskarżył Prokurator Generalny po uznaniu na jego podstawie  winy drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Artykuł ten zapobiegał dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny - podkreśla RPO
  • Teraz parlament powinien tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na rynku usług ze względu na cechę osobistą, jak płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność czy orientacja seksualna

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewidywał grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chronił tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK w 2017 r. na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd w Łodzi za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

W 2018 r.  Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego  w tej sprawie. - Kiedy przekonania religijne pozostają w oczywistej sprzeczności z cechami i charakterem usługi, to wolno odmówić wykonania takiego świadczenia, nawet jeśli pozostaje to w konflikcie z innymi wartościami, w tym także konstytucyjnymi, takimi jak zakaz dyskryminacji. Natomiast odmowy nie mogą uzasadniać indywidualne przymioty osób, na rzecz których ta usługa ma być wykonana, np. wyznanie religijne, manifestowane poglądy czy preferencje seksualne – uzasadnił SN.

RPO: art. 138 Kw chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionował stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazywał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał w uzasadnieniu wyroku, że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wniósł zatem o uznanie przez TK, że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis chroni bowiem przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka (który wcześniej też był w składzie) - jako osób nieuprawionych do orzekania, co powoduje że skład jest sprzeczny z Konstytucją. TK odmówił wyłączenia M. Muszyńskiego.

J. Wyrembak został zaś wyłączony na swoją prośbę, co uzasadnił koniecznością zachowania najwyższych standardów bezstronności  (zajął wcześniej stanowisko ws. drukarza jako  autor ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.).

Rozstrzygnięcie TK

Po posiedzeniu niejawnym TK (sygn. akt K16/17) uznał art. 138 Kw za niezgodny z art. 2 Konstytucji. Umorzył postępowanie w pozostałej części. Sprawę rozstrzygnął Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres i Wojciech Sych. Dwaj ostatni złożyli zdania odrębne.

Uzasadnienie TK podkreślało, że zaskarżony artykuł to nadmierna regulacja w sferę wolności jednostki. Istnienie tego artykułu nie jest konieczne dla ochrony konsumentów czy ochrony przed dyskryminacją. Zdaniem TK może to być realizowane np. przez prawo cywilne lub prawo publiczne gospodarcze.

L. Kieres ocenił, ze art. 138 jest zgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Wskazał na zagrożenia wynikające z jego uchylenia. Zmniejszy to bowiem poziom ochrony przed dyskryminacją, a środki cywilnoprawne są niewystarczające. Sędzia podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie.

Także W. Sych kwestionował w części niezgodność zaskarżonego artykułu z  Konstytucją. Wskazał, że teraz powstanie możliwość składania wniosków o wznawianie postępowań z art. 138, które już zakończono. Sędzia podkreślił, że artykuł ten dotyczył nie tylko dyskryminacji, ale każdej nieracjonalnej odmowy usługi.

Zdania odrębne podkreślały, że art. 138 nie można rozpatrywać tylko pod kątem sprawy drukarza z Łodzi.

Komentarz Anny Błaszczak-Banasiak, dyrektorki Zespołu ds. Równego Traktowania Biura RPO

Uchylony dziś przepis art. 138 Kodeksu wykroczeń pełnił w polskim systemie prawnym ważną rolę antydyskryminacyjną. Do Biura Rzecznika trafia bowiem wiele sygnałów o nierównym traktowaniu konsumentów w zakresie dostępu do usług.

Wolność działalności gospodarczej jest istotną wartością konstytucyjną, jednak zgodnie z prawem może podlegać ograniczeniom. W ocenie Rzecznika swoboda zawierania umów przez przedsiębiorców nie może uderzać w godność ich potencjalnych klientów, ani naruszać prawa do równego traktowania.

Oznacza to, że przedsiębiorca nie może odmówić realizacji usługi z uwagi na cechę osobistą klienta taką jak: płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność, czy orientacja seksualna. Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie mogą być praktyczne skutki tego orzeczenia. Czy będziemy akceptowali faktyczną segregację klientów na rynku usług? Czy restauratorzy lub właściciele sklepów będą mogli legalnie odmówić obsługi klienta z uwagi na kolor jego skóry lub wyznanie?

Dzisiejsze orzeczenie Trybunału stawia przed polskim ustawodawcą poważne wyzwanie. To polski Parlament powinien teraz tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na polskim rynku usług.

XI.815.6.2018

TK: kasacja na niekorzyść oskarżonego w razie aktu łaski Prezydenta - niekonstytucyjna

Data: 2019-06-26
  • Niekonstytucyjne są przepisy pozwalające na wniesienie i rozpatrzenie kasacji na niekorzyśc osoby, wobec której Prezydent RP zastosował akt łaski
  • Tak Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął sprawę z wniosku Prokuratora Generalnego, złożonego na kanwie sprawy ułaskawienia b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego
  • Skorzystanie przez Prezydenta RP z prawa łaski umożliwia dopiero prawomocne orzeczenie. Kasacja dotyczyłaby zaś tego orzeczenia, a nie aktu łaski - wskazał RPO, który wnosił o umorzenie sprawy

W 2015 r. Sąd Rejonowy w Warszawie nieprawomocnie skazał byłych szefów Centralnego Biura Antykorupcyjnego (w tym b. szefa CAB, a obecnego koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego) za przekroczenie uprawnień służbowych podczas operacji specjalnej w 2007 r., która miała  dowieść łapówek w Ministerstwie Rolnictwa.  M. Kamiński i jego zastępca Macieja Wąsika otrzymali karę trzech lat więzienia. Odwołali się od wyroku, ale w listopadzie 2015 r. ułaskawił ich prezydent Andrzej Duda (jeszcze przed zbadaniem apelacji).

Sprawa wywołała wiele kontrowersji – prawnicy podkreślali, że prawo łaski dotyczy tylko osób skazanych prawomocnie. Tak też uznało w  maju 2017 r. siedmioro sędziów Sądu Najwyższego. Wniosek o podjęcie zawieszonego postępowania kasacyjnego wobec M. Kamińskiego i pozostałych złożyli pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych – czego SN odmówił. Na wniosek Prokuratora Generalnego Trybunał Konstytucyjny uznał zaś 17 lipca w 2018 r., że  prezydent może skorzystać z prawa łaski przed prawomocnym skazaniem osoby ułaskawionej. Powstał problem prawny dotyczący możliwości rozpatrzenia kasacji od umorzenia sprawy wobec podsądnego, wobec którego Prezydent wydał akt łaski.

W 2017 r. Prokurator Generalny wniósł, by TK uznał za niezgodny z Konstytucją trzy przepisy Kodeksu postępowania karnego, rozumiane tak, że pozwalają na wniesienie i rozpatrzenie kasacji na niekorzyść oskarżonego także w przypadku umorzenia postępowania z powodu zastosowania aktu łaski przez Prezydenta RP.

Argumenty RPO

Rzecznik zgłosił udział w tym postępowaniu. Uznał, że problem konstytucyjny wskazywany przez skarżącego jest teoretyczny. Zarzuty dotyczą w istocie nie tyle obowiązujących norm prawa, lecz hipotetycznych konstrukcji prawnych. Zastosowanie prawa łaski nie jest, jak zdaje się twierdzić skarżący, przesłanką umorzenia postępowania.

Ewentualna kasacja nie byłaby zwrócona przeciwko samemu aktowi łaski, lecz przeciw prawomocnemu orzeczeniu, którego wydanie dopiero umożliwia skorzystanie przez Prezydenta z prawa łaski. Tym samym bezprzedmiotowe byłoby kwestionowanie w kasacji prawidłowości zastosowania prawa łaski.

Jak podkreślił Sąd Najwyższy, prawo łaski może być bowiem skutecznie wykonane dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego. W tym momencie nie wchodzi już w grę umorzenie postępowania, bowiem zostało ono zakończone, zaś znaczenie aktu łaski sprowadza się do darowania kary i „puszczenia w niepamięć” czynu sprawcy.

Zdaniem Rzecznika nie jest możliwe zaistnienie okoliczności wskazanych we wniosku. Tym samym nie można podzielić stanowiska, jakoby z tak przedstawionego, jedynie teoretycznego, stanu prawnego wynikała niekonstytucyjność jakiegokolwiek faktycznie obowiązującego przepisu. Dlatego wydanie orzeczenia przez Trybunał  jest zbędne, a postępowanie podlega umorzeniu.

Rozstrzygnięcie TK 

Trybunał (sygn. akt K 8/17) jednogłośnie uznał zaskarżone artykuły 523 par. 3, 521 par.1 oraz 529 Kodeksu postępowania karnego za niezgodne z art. 139 zdanie pierwsze w związku z art. 10 Konstytucji – w zakresie, w jakim dopuszczają możliwość wniesienia i rozpoznania kasacji na niekorzyść oskarżonego, gdy w kasacji zakwestionowano prawidłowość zastosowania aktu łaski przez Prezydenta RP.

Według Trybunału możliwość wniesienia kasacji na niekorzyść oskarżonego na podstawie tych przepisów, w sytuacji umorzenia postępowania z powodu aktu łaski, prowadzi do niedopuszczalnej kontroli kompetencji głowy państwa uregulowanych w Konstytucji.

W składzie orzekającym w tej sprawie zasiadali: Michał Warciński (przewodniczący),  Zbigniew Jędrzejewski  (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek, Wojciech Sych i Julia Przyłębska,

W uzasadnieniu sędzia Zbigniew Jędrzejewski powołał się na rozstrzygnięcie  TK z 17 lipca 2018 r. Przytoczył też orzecznictwo TK, że akt łaski nie jest nieuzasadnioną ingerencją w sprawowanie wymiaru sprawiedliwości. Wskazał, że Prezydent RP nie jest ani „najwyższym sędzią”, ani w żadnej mierze nie sprawuje wymiaru sprawiedliwości. Prezydent RP nie uchyla, ani nie zmienia, zapadłego wyroku I instancji, nie kwestionuje jego prawidłowości ani nie podważa poczynionych w nim ustaleń.

II.510.532.2017

PG: ubezwłasnowolnienie - konstytucyjne, gdy inne sposoby ochrony danej osoby są niewystarczające

Data: 2019-05-28
  • Człowieka można całkowicie ubezwłasnowolnić, gdy inne środki ochrony jego interesu są niewystarczające. Zdaniem Prokuratora Generalnego tak rozumiany przepis o ubezwłasnowolnieniu jest zgodny z Konstytucją
  • To stanowisko dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada skargę konstytucyjną
  • Wcześniej RPO ocenił, że ubezwłasnowolnienie całkowite jest niezgodne z konstytucyjnymi zasadami godności i wolności człowieka oraz poszanowania życia prywatnego i rodzinnego
  • Ta instytucja prawa cywilnego powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji

Postępowanie przed Trybunałem zainicjowała pani Barbara, którą wcześniej opiekowała się przyjaciółka. Na wniosek prokuratury sąd orzekł jej całkowite ubezwłasnowolnienie z powodu zaburzeń psychicznych. Ona sama była temu przeciwna. Apelacje pani Barbary i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zostały oddalone; Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skarg kasacyjnych. W 2017 r. pani Barbara złożyła skargę konstytucyjną (sygn. akt SK 23/18).

Czym jest ubezwłasnowolnienie

Zaskarżony art. 13 Kodeksu cywilnego głosi: "Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem".

Ubezwłasnowolnienie polega na pozbawieniu albo ograniczeniu przez sąd zdolności do czynności prawnych. Ubezwłasnowolnienie całkowite to zupełne pozbawienie zdolności do czynności prawnych  (podejmuje je opiekun). Przy ubezwłasnowolnieniu częściowym osoba może osobiście podejmować czynności prawne - zgodę na konkretną transakcję musi wyrazić jej kurator.

Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego to m.in.:

  • niemożność zawarcia małżeństwa,
  • niemożność uznania swego ojcostwa lub wytoczenia samodzielnie powództwa o ustalenie albo zaprzeczenie ojcostwa lub macierzyństwa,
  • niemożność sprawowania władzy rodzicielskiej,
  • niemożność nawiązania stosunku pracy,
  • brak czynnego i biernego prawa wyborczego,
  • niemożność sporządzenia i odwołania testamentu.

Poza umowami w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, osoba ubezwłasnowolniona całkowicie nie może działać w obrocie gospodarczym i prawnym. Wszelkie jej działania wymagają pośrednictwa opiekuna ustanowionego przez sąd. Sąd stosuje ubezwłasnowolnienie bezterminowo; nie jest poddawane okresowej kontroli. Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego bywają porównywane w literaturze i doktrynie prawa do śmierci cywilnej.

W Polsce stosuje się najczęściej ubezwłasnowolnienie całkowite (od 89 do 92% proc. uwzględnionych wniosków). W Polsce ubezwłasnowolnionych całkowicie jest ok. 90 tys. osób, a liczba ta stale rośnie.

RPO od dawna uważa, że instytucja ubezwłasnowolnienia powinna zostać zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji. Domaga się tego także środowisko osób z niepełnosprawnościami.

Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami przyznaje im zdolność do czynności prawnych. We wrześniu 2018 r., podczas dialogu z Komitetem ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, przedstawiciel rządu zapowiedział podjęcie prac koncepcyjnych nad zmianą w zakresie ubezwłasnowolnienia. Kierunku zmian nie określono. W rekomendacjach dla Polski z października 2018 r. Komitet ONZ zalecił m.in. likwidację ubezwłasnowolnienia.

Argumenty RPO

Jeszcze w 2018 r. Adam Bodnar, który przyłączył się do postępowania TK, wniósł o uznanie że art. 13 § 1 Kc jest niezgodny z art. 30, z art. 31 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Ubezwłasnowolnienie w pierwszej kolejności narusza fundamentalną zasadę ochrony przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, stanowiącej źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Najważniejszym zarzutem dotyczącym naruszenia godności człowieka jest przedmiotowe traktowanie i odebranie ubezwłasnowolnionym całkowicie możności decydowania o samych sobie. W większości  osoby z niepełnosprawnością intelektualną i z zaburzeniami psychicznymi potrafią artykułować swe potrzeby i wolę. A trudności komunikacyjne nie mogą pozbawiać człowieka wszystkich praw i w każdym zakresie.

Tymczasem to opiekun decyduje np. o miejscu pobytu podopiecznego, kształtując jego środowisko życiowe i wpływając na możliwy krąg znajomych. Opiekun ma wprawdzie obowiązek działania w interesie osoby będącej pod jego pieczą, ale przepisy - inaczej niż w niektórych ustawodawstwach europejskich - nie precyzują, że musi brać pod uwagę jej życzenia. Tym samym podopieczny nie ma prawa udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego majątku i osoby.

Osoby ubezwłasnowolnione całkowicie nawiązują znajomości, podejmują współżycie, rodzą dzieci i zakładają rodziny. Nie mogą jednak sformalizować tych związków w ramach swego prawa do życia osobistego i rodzinnego. W wyniku ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków z mocy prawa powstaje też między nimi rozdzielność majątkowa.

Ubezwłasnowolnienie całkowite bardzo głęboko ingeruje w wolność człowieka we wszystkich jej aspektach. W związku z tym wchodzi ono w zakres zastosowania art. 31 ust. 1 Konstytucji (mówi on, kiedy dopuszczalne są ograniczenia wolności). Z uwagi na swoją niekonieczność i nieproporcjonalność nie służy realizacji żadnych z wartości z art. 31 ust. 3. Nie spełnia też kryterium konieczności ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności.

W maju 2018 r. Sąd Najwyższy uznał, że także prawo do kontaktowania się osoby ubezwłasnowolnionej z innymi osobami jest zależne od działań i inicjatywy opiekuna. Nawet najbliższa rodzina (rodzice lub potomstwo ubezwłasnowolnionego dziecka) nie ma podstaw prawnych by żądać uregulowania takich kontaktów przez sąd, który nie ma prawa wszcząć takiego postępowania z urzędu.

Prokurator Generalny wnosi o wyrok interpretacyjny

Art. 13 § 1 Kc - rozumiany w ten sposób, że wskazana w tym przepisie osoba może być ubezwłasnowolniona całkowicie tylko wtedy, gdy inne środki służące ochronie jej interesu są niewystarczające - jest zgodny z art. 30, z art. 31 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 47 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji - napisał  w stanowisku dla TK z kwietnia 2019 r. zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand.

Wskazał, że odnosząc się do godności osób ze zniesioną lub ograniczoną zdolnością do czynności prawnych, TK zauważał, że w niektórych sytuacjach takie ograniczenia mają na celu ochronę godności. Konstytucyjnym uzasadnieniem ubezwłasnowolnienia całkowitego jest bowiem wyłącznie ochrona godności. Jak podkreśla literatura przedmiotu, sama ta instytucja nie stoi w sprzeczności z art. 30 Konstytucji RP, a do naruszenia godności człowieka może dochodzić w przypadku jej niewłaściwego zastosowania.

Zdaniem PG prowadzi to do uznania, że pozbawienie - na skutek ubezwłasnowolnienia całkowitego - zdolności do czynności prawnych osób z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną, które nie są w stanie kierować swym postępowaniem w takim stopniu, że inne środki służące ochronie interesu takich osób są niewystarczające, nie może być uznane za sprzeczne ze standardem konstytucyjnym. Wręcz przeciwnie - pozostawienie osoby z głęboką niepełnosprawnością, której egzystencja jest uzależniona od wsparcia drugiego człowieka - bez pomocy opiekuna, godziłoby wprost w godność tej osoby; stanowiłoby też naruszenie obowiązku państwa z art. 69 Konstytucji.

Nie przeczy to argumentacji skarżącej, że poziom ingerencji prawnej wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną winien być dostosowany do potrzeb wynikających ze stanu psychicznego tej osoby a rozstrzygnięcie znoszące zdolność do czynności prawnych winno stanowić środek ostateczny.

R. Hernand przywołał stanowisko TK z 7 marca 2007 r., że „ubezwłasnowolnienie często jest nadużywane przez rodziny osób ubezwłasnowolnionych w celu uzyskania korzyści majątkowych lub praktycznie wymuszane przez instytucje państwowe, takie jak ZUS czy domy opieki społecznej, które uzyskanie orzeczenia o ubezwłasnowolnieniu traktują jako warunek przyznania świadczeń, np. renty, miejsca w domu opieki".

Podzielając poglądy wskazujące na potrzebę reformy instytucji ubezwłasnowolnienia - która uwzględniłaby Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych - nie sposób jednak dostrzec, że dopuszczalność orzekania ubezwłasnowolnienia całkowitego jako środka nadzwyczajnego (gdy zabezpieczenie w inny sposób interesów osób niezdolnych do samodzielnego kierowania postępowaniem nie jest możliwe) nie jest co do zasady kwestionowana.

R. Hernand przypomniał, że Europejski Trybunał Praw Człowieka nie podważa ubezwłasnowolnienia całkowitego, ale mocno akcentuje pogląd, że powinno ono stanowić ultima ratio. Dopuszczalność ubezwłasnowolnienia całkowitego jako ostatecznego środka przyjął też TK w wyroku z 7 marca 2007 r. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego orzeczenie ubezwłasnowolnienia całkowitego wobec osoby z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną, która nie jest w stanie kierować swym postępowaniem, jest możliwe tylko, gdy zabezpieczenie jej interesu może zostać osiągnięte przez zastosowanie innych, mniej uciążliwych środków.

Marszałek Sejmu wniósł o umorzenie postępowania przed TK. Alternatywny wniosek to stwierdzenie, że zaskarżony przepis - rozumiany w ten sposób, że pojęcie "nie jest w stanie kierować swym postępowaniem" oznacza "trwałą i całkowitą niezdolność kierowania swoim postępowaniem, w stopniu wyłączającym świadome i swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli" - jest zgodny z art. 30, art. 31 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 1, art. 41 ust. 1 i art. 47 Konstytucji.

TK nie wyznaczył jeszcze terminu rozstrzygnięcia skargi.

IV.7024.23.2018

Czy przepisy nakazujące PKW odrzucić sprawozdanie finansowe partii politycznej nawet przy minimalnych uchybieniach są zgodne z Konstytucją?

Data: 2019-05-22
  • W 2018 r. PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe partii Nowoczesna za 2017 rok, uznając, że pozyskała ona niezgodnie z prawem 4 992,66 zł
  • Partia złożyła skargę do Sądu Najwyższego, który uznał (jak i PKW), że przepisy ustawy o partiach politycznych jasno określają, że nawet jeśli nieprawidłowa wpłata jest minimalna, sprawozdanie należy bezwzględnie odrzucić
  • Konsekwencje odrzucenia mogą być dla partii bardzo poważne, powodują bowiem utratę subwencji (o ile ma ona do niej prawo)
  • Sąd Najwyższy nabrał wątpliwości, czy automatyzm takiej decyzji jest zgodny z Konstytucją i zadał pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu. RPO przystąpił do sprawy

W swoim stanowisku Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił m.in. możliwą nieproporcjonalność sankcji odrzucenia sprawozdania względem wagi stwierdzonych uchybień przy jej poważnych konsekwencjach dla partii politycznych.

Zgodnie z ustawą o partiach politycznych, składają one co roku Państwowej Komisji Wyborczej sprawozdanie o źródłach pozyskania środków finansowych, w tym o kredytach bankowych i warunkach ich uzyskania oraz o wydatkach poniesionych ze środków Funduszu Wyborczego.

15 października 2018 r. PKW odrzuciła takie sprawozdanie partii Nowoczesna za 2017 rok. Przyczyną były darowizny z nieudokumentowanych, niezidentyfikowanych źródeł. PKW zakwestionowała niewielkie wpłaty (od 10 do kilkuset zł) o łącznej kwocie 4 992,66 zł.

PKW uznała, że uchybienia te naruszają art. 25 ust. 1 ustawy o partiach politycznych. A na podstawie jej art. 38a ust. 2 pkt 4 należy w takiej sytuacji odrzucić sprawozdanie finansowe. Jak podkreśliła PKW, przepis ten ma charakter kategoryczny i nie pozostawia żadnego marginesu dla oceny naruszeń, np. uwzględniania proporcji kwoty środków przyjętych z niedozwolonych źródeł do ogólnej kwoty przychodów partii politycznej a także tego, czy naruszenie nastąpiło umyślnie czy też z powodu nieznajomości przepisów ustawy o partiach politycznych.

Nowoczesna wniosła na tę uchwałę PKW skargę do Sądu Najwyższego. 6 grudnia 2018 r. SN wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym: „Czy art. 38a ust. 2 pkt 4 w związku z art. 25 ust. 1, art. 38a ust. 1 pkt 3, art. 38d ustawy z dnia 27 czerwca 1997 r. o partiach politycznych jest zgodny z art. 2 w związku z art. 11 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej?".

Rzecznik Praw Obywatelskich podziela wątpliwości co do niekonstytucyjności przepisów dotyczących kontroli sprawozdania w powiązaniu z automatyzmem sankcji jego odrzucenia w przypadku stwierdzenie jakiegokolwiek uchybienia – szczególnie dotkliwego w skutkach dla partii, które mają prawo do otrzymywania subwencji z budżetu.

Rzecznik podkreśla, że przepisy wprowadzono, by przeciwdziałać sytuacjom korupcjogennym oraz nieprawidłowościom finansowym w funkcjonowaniu partii politycznych. Wyraźna była przy tym intencja ustawodawcy do ograniczenia ryzyka korupcji politycznej w funkcjonowaniu systemu partii politycznych, w tym m.in. bezprawnego uzyskiwania korzyści przez partie z nielegalnych źródeł. Całkowita jednak utrata prawa do subwencji powinna być rozwiązaniem najsurowszym i ostatecznym, możliwym do zastosowania jedynie, gdy analizowane naruszenie miało wybitnie szeroką skalę lub szczególnie naganny charakter i stanowiło poważne zagrożenie dla systemu partyjnego.

W omawianych przypadkach oczywistym jest, że sankcje mogą być nieproporcjonalne do naruszeń, bowiem ich proporcjonalności w obecnym stanie prawnym PKW po prostu nie rozważa (podobnie jak SN w odniesieniu do ewentualnej skargi partii na uchwałę PKW). W ocenie RPO automatyzm odrzucenia sprawozdania finansowego partii politycznej może być niezgodny z Konstytucją m.in. przez to, że nie bierze pod uwagę skali uchybień w przedłożonym sprawozdaniu. Ustawodawca nie różnicuje w powyższych sytuacjach naruszeń w gospodarce finansowej partii politycznych, a skutki znikomego nawet uchybienia mogą być niewspółmiernie dotkliwe. W szczególności utrata subwencji przysługującej z budżetu państwa wpływa bowiem w poważny sposób na funkcjonowanie partii politycznej, w tym na realizację celu istnienia partii politycznych, jakim jest oddziaływanie metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa.

VII.610.1.2019, sprawa o sygn. akt P 2/19

TK: egzekucja z nieruchomości, gdy roszczenie wierzyciela przedawnione- zgodna z Konstytucją

Data: 2019-05-15
  • Zgodny z Konstytucją jest przepis, że przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z obciążonej nieruchomości
  • Takie rozstrzygnięcie wydał 15 maja 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, który nie uwzględnił skargi konstytucyjnej wobec art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece
  • Skarżącą wsparł Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, że zaskarżony przepis nieproporcjonalnie ogranicza konstytucyjną ochronę prawa własności

Art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece stanowi:  „Przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z nieruchomości obciążonej. Przepisu tego nie stosuje się do roszczeń o świadczenia uboczne”.

Od skarżącej bank egzekwował spłatę kredytu hipotecznego zaciągniętego przez inną osobę, ale zabezpieczonego na jej nieruchomości. Wierzytelność już się  przedawniła, wobec czego sąd nie uwzględnił powództwa co do odsetek (tzw. świadczenie uboczne), ale uznał roszczenie główne. W skardze konstytucyjnej podniesiono, że art. 77 ustawy narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa, różnicuje bowiem sytuację dłużników  zależnie od rodzaju zabezpieczenia.

RPO, ktory przystąpił do sprawy, uznał że funkcjonowanie normy prawnej, przewidującej możliwość uzyskania przez wierzyciela hipotecznego zaspokojenia z nieruchomości obciążonej hipoteką, mimo przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką, wydaje się nieuzasadnione koniecznością ochrony konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Zgodnie z nią  ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie, jednak ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Rzecznik stoi na stanowisku, że kwestionowany przepis nie spełnia wynikającego z zasady proporcjonalności wymogu niezbędności. Z punktu widzenia ochrony sfery prawnej wierzyciela hipotecznego wystarczająca pozostaje możliwość podjęcia działań zmierzających do uzyskania zaspokojenia rzeczowego w terminie właściwym dla przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką.

TK wskazał, że zaskarżony przepis odnosi się w równym stopniu do wszystkich dłużników osobistych, którzy dokonali obciążenia przedmiotu swojej własności hipoteką, jak również osób trzecich – właścicieli niebędących dłużnikami osobistymi. W opinii TK nie prowadzi on zatem do zróżnicowania sytuacji dłużników. Nie skutkuje również zróżnicowanym poziomem ochrony własności i praw majątkowych, z których mogą być egzekwowane wierzytelności wobec osoby trzeciej niebędącej dłużnikiem osobistym.

Zdaniem TK z zaskarżonego przepisu wynikają gwarancje ochrony praw zarówno dla wierzyciela, jak i dłużnika hipotecznego. Upływ terminu przedawnienia prowadzi bowiem do istotnego ograniczenia uprawnień wierzyciela, który traci możliwość zaspokojenia świadczeń ubocznych. Zapobiega jednocześnie narastaniu świadczeń ubocznych w długim okresie czasu, które mogłyby być źródłem dodatkowych korzyści dla wierzycieli. Z drugiej strony art. 77  stanowi gwarancję ochrony dłużnika, który po upływie terminu przedawnienia może skutecznie uchylić się od spełnienia świadczeń ubocznych.

Trybunał uznał, że wyważenie interesów właściciela nieruchomości niebędącego dłużnikiem osobistym i wierzyciela hipotecznego nie narusza zasady proporcjonalności.

Trybunał nie uwzględnił wniosku RPO o wyłączenie od orzekania osoby do tego nieuprawnionej - Justyna Piskorskiego, który był przewodniczącym pięcioosobowego składu TK.

IV.7000.295.2017

TK: zaskarżony przez RPO przepis o karze łącznej niezgodny z Konstytucją

Data: 2019-04-18
  • Zróżnicowanie sytuacji skazanych, wobec których stosowano wcześniej karę łączną, oraz tych co do których jej nie stosowano, jest niezgodne z Konstytucją
  • Orzekł tak Trybunał Konstytucyjny z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich

Wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich z listopada 2017 r. dotyczył stwierdzenia niekonstytucyjności art. 86 § 4 Kodeksu karnego. Stanowi on, że jeśli sprawca popełnił kilka przestępstw, za które należy mu wymierzyć karę łączną, lecz niektóre z kar były już wcześniej połączone węzłem kary łącznej, te wcześniejsze kary łączne należy traktować jak kary jednostkowe dla celów określenia granic ostatecznej kary łącznej.

Przepis ten może zatem prowadzić do pogorszenia sytuacji sprawcy, któremu wcześniej połączono niektóre kary karą łączną względem sytuacji, w której do tego by nie doszło. Minimalny wymiar kary łącznej stanowi najwyższa z kar podlegających łączeniu. Ponieważ kara łączna co do zasady jest surowsza, niż każda z kar poszczególnych jednostkowych, dolna granica ostatecznej kary łącznej ulegnie podwyższeniu, jeśli niektóre kary zostały już wcześniej połączone karą łączną.

Ponadto, zgodnie z art. 86 § 1a k.k., jeśli suma kar podlegających łączeniu wynosi przynajmniej 25 lat, a przynajmniej jedna z kar podlegających łączeniu wynosi co najmniej 10 lat pozbawienia wolności, sąd może orzec karę łączną 25 lat pozbawienia wolności. Jeśli, zgodnie z art. 86 § 4 k.k., traktować wcześniej orzeczoną karę łączną jak karę jednostkową, może dojść do sytuacji, w której zaktualizuje się możliwość wymierzenia sprawcy kary 25 lat pozbawienia wolności, nawet jeśli żadna z indywidualnych kar jednostkowych nie miała wymiaru 10 lub więcej lat pozbawienia wolności. Także w tym zakresie sytuacja skazanego jest pogorszona względem sytuacji, w której wcześniej nie wymierzono by mu kar łącznych.

W związku z tym Rzecznik wniósł o stwierdzenie niezgodności art. 86 § 4 Kodeksu karnego w zakresie, w jakim różnicuje sytuacje osób, wobec których zastosowanie miała już wcześniej instytucja kary łącznej, od osób, co do których ta instytucja zastosowania nie miała - w ten sposób, że umożliwia w stosunku do tej pierwszej kategorii podwyższenie dolnej granicy kary łącznej, a także orzeczenie kary rodzajowo surowszej, tj. kary 25 lat pozbawienia wolności – z art. 32 ust. 1 Konstytucji (określającym konstytucyjną zasadę równości).

18 kwietnia 2019 r. po rozprawie Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt K 14/17) podzielił zastrzeżenia Rzecznika i stwierdził, że art. 86 § 4 k.k. jest niezgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

W ustnych motywach orzeczenia Trybunał podkreślił, że konsekwencją obowiązywania art. 86 § 4 k.k. jest zróżnicowanie sytuacji osób posiadających taką samą cechę relewantną, tj. skazanych za kilka czynów zabronionych na kary jednostkowe w tym samym wymiarze. Okolicznością mającą wpływ na zróżnicowanie tej sytuacji jest jedynie fakt, czy przed wydaniem ostatecznego wyroku łącznego, wcześniej były im wymierzone kary łączne. W ocenie Trybunału, kryterium takie jest arbitralne i pozostaje bez związku z celem wprowadzenia tego przepisu do porządku prawnego.

Trybunał stwierdził, że gdy poddać zaskarżony przepis testowi konstytucyjności na zgodność z art. 32 ust. 1 Konstytucji, trzeba stwierdzić, że nie spełnia on warunku relewantności i proporcjonalności. Wskazał ponadto, że przepis ten wywołuje także wątpliwości co do jego zgodności z zasadą określoności sankcji karnej wypływającą z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP, bowiem sprawca nie jest w stanie apriorycznie przewidzieć w jakich „widełkach” mieścić będzie się wymiar ostatecznie grożącej mu kary łącznej.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie; Stanisław Rymar, Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

II.510.595.2017

 

TK wyłączył Jarosława Wyrembaka ze sprawy bezzasadnej odmowy usługi. Wnosił o to RPO

Data: 2019-04-12
  • Jarosław Wyrembak został wyłączony przez Trybunał Konstytucyjny ze składu badającego konstytucyjność karania bezzasadnej odmowy usługi 
  • Wnosił o to RPO, podkreślając jego brak bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo wcześniej zajął już w niej stanowisko
  • Sam Jarosław Wyrembak uznał, że dla zachowania najwyższych standardów bezstronności powinien zostać wyłączony

30 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Jarosława Wyrembaka. W związku z tym TK odwołał planowane na 10 kwietnia ogłoszenie orzeczenia w tej sprawie (sygn. akt K 16/17). O nowym terminie posiedzenia niejawnego i ogłoszenia orzeczenia uczestnicy postępowania zostaną powiadomieni. 

Wniosek o wyłączenie M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka 

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie nie tylko Jarosława Wyrembaka, ale także Mariusza Muszyńskiego - jako osób nieuprawnionych do orzekania. Wskazał ich Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK.

Niezależnie zaś od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia dodatkowo także brak jego bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

Wyłączenie J. Wyrembaka

10 kwietnia 2019 r. Trybunał, na podstawie art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, wyłączył Jarosława Wyrembaka z tej sprawy. Postanowienie wydano w składzie: Grzegorz Jędrejek, Julia Przyłębska, Michał Warciński.

Trybunał przywołał postanowienie TK z 17 listopada 2011 r. (sygn. SK 37/08, OTK ZU nr 9/A/2011, poz. 100) oraz postanowienie TK z 20 kwietnia 2017 r., (sygn. U 1/17, niepubl.). TK stwierdził w nich, że wypowiedzenie opinii prawnej w formie publikacji naukowej czy w innej formie w kwestiach, które stały się później przedmiotem sprawy w Trybunale, nie uzasadnia wyłączenia sędziego z udziału w rozpoznawaniu sprawy.

Według TK opinia prawna z 13 lutego 2017 r. nie była opinią wydaną w procesie legislacyjnym, dotyczącym przedmiotu kontroli TK. Uwaga J. Wyrembaka, że Rzecznik mógł sprzeniewierzyć się ślubowaniu, nie musi bezwzględnie podważać jego bezstronności i obiektywizmu w kwestii oceny zgodności z Konstytucją przedmiotu kontroli – głosi postanowienie.

Trybunał wziął jednak pod uwagę stanowisko J. Wyrembaka z pisma do Prezesa TK z 9 kwietnia 2019 r. Odnosząc się do zarzutów Rzecznika, stwierdził on, że dla zachowania najwyższych standardów bezstronności powinien zostać wyłączony ze sprawy.

Zważywszy na uzasadnienie wniosku o wyłączenie, ale także stanowisko  J.  Wyrembaka w kontekście całokształtu okoliczności sprawy K 16/17, Trybunał uznał wniosek o wyłączenie za uzasadniony. Pismo J. Wyrembaka Trybunał potraktował jako stanowisko w sprawie, a nie jako czynność procesową wszczynającą postępowanie o wyłączenie sędziego.

Ponadto w postanowieniu podkreślono, że Trybunał wypowiedział się co do statusu sędziów TK wybranych przez Sejm 2 grudnia 2015 r. w szeregu postanowieniach oddalających wnioski o wyłączenie ich z orzekania (począwszy od 15 lutego 2017 r.). W orzeczeniach tych stwierdzono, że TK nie orzekł o prawidłowości wyboru osób wymienionych w uchwałach Sejmu z 8 października 2015 r. w sprawie wyboru sędziów TK. W niniejszej sprawie TK podtrzymał swe stanowisko z tych postanowień.

Co bada Trybunał

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

RPO, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją. Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

XI.815.6.2018

TK odwołał orzeczenie w sprawie konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi

Data: 2019-04-09
  • W związku z wnioskiem RPO o wyłączenie ze składu orzekającego Jarosława Wyrembaka, Trybunał Konstytucyjny odwołał planowane na 10 kwietnia orzeczenie co do konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi 
  • Tłem wniosku Prokuratora Generalnego jest sprawa drukarza, uznanego za winnego bezzasadnej odmowy druku plakatu fundacji LGBT
  • Według RPO nie mógł on powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu

Jak poinformował w piśmie do Rzecznika Praw Obywatelskich przewodniczący składu TK Andrzej Zielonacki, z uwagi na wniosek Rzecznika z 30 marca 2019 r. o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Jarosława Wyrembaka, odwołał on terminy posiedzenia niejawnego oraz ogłoszenia orzeczenia w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego (sygn. akt K 16/17), wyznaczone na 10 kwietnia 2019 r. O nowym terminie posiedzenia niejawnego i ogłoszenia orzeczenia uczestnicy postępowania zostaną powiadomieni.

Wniosek o wyłączenie M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka 

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie nie tylko Jarosława Wyrembaka, ale także Mariusza Muszyńskiego - jako osób nieuprawnionych do orzekania. Wskazał ich Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK. O wniosku RPO dotyczącym M. Muszyńskiego nie ma mowy w piśmie Andrzeja Zielonackiego.

Niezależnie zaś od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia dodatkowo także brak jego bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

Co bada Trybunał

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.
 
Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.
 
Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.
 
RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją. Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.
 
XI.815.6.2018

10 kwietnia TK wypowie się ws. konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi

Data: 2019-04-05
  • Karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi jest zgodne z Konstytucją, bo zapobiega dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który 10 kwietnia wypowie się w sprawie zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego artykułu Kodeksu wykroczeń
  • Na jego podstawie uznano winę drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Według RPO nie mógł on powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu
  • Rzecznik wniósł o wyłączenie ze składu TK Mariusza Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka jako osób nieuprawnionych do orzekania

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

Zaskarżony artykuł chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił  Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do  ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego według Adama Bondara brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał  w uzasadnieniu wyroku,  że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wnosi zatem o uznanie przez TK,  że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa ETPCz

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób - uważa RPO. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Zdaniem Rzecznika ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis realizuje bowiem ochronę przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Wniosek o wyłączenie  M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka

10 kwietnia po posiedzeniu niejawnym sprawę ma rozstrzygnąć Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres, Jarosław Wyrembak.

Rzecznik wniósł o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka. Podkreślił, że zgodnie z art. 379 pkt 4 Kodeksu postępowania cywilnego, nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa. Ma to miejsce także wtedy,  gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona. A taka okoliczność zachodzi w tej sprawie, gdyż skład jest sprzeczny z Konstytucją.

W świetle art. 194 ust. 1 Konstytucji kompetencja Sejmu do wyboru sędziego aktualizuje się bowiem jedynie wówczas, gdy istnieje wolne stanowisko sędziowskie wymagające obsadzenia. Tymczasem M. Muszyński i J. Wyrembak zostali wskazani przez Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK. Prawidłowość wyboru przez Sejm 8 października 2015 r. trzech sędziów TK kilkukrotnie potwierdziło orzecznictwo Trybunału (wyrok z 3 grudnia 2015 r., z 9 marca 2016 r., z 11 sierpnia 2016 r., postanowienie z 7 stycznia 2016 r.).

 Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego, w takich sytuacjach zachodzi przypadek orzeczenia nieistniejącego. Taka sytuacja może też powodować chaos prawny, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron także w procesach przed sądami europejskimi - skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej. 

Niezależnie od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia także brak jego bezstronności w tej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

XI.815.6.2018

RPO do TK: dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach - niekonstytucyjne

Data: 2019-04-01
  • Dożywotnie zatrudnianie na uczelniach sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego jest niekonstytucyjne - uznał RPO
  • Rzecznik przyłączył się do postępowania w tej sprawie przed TK, zainicjowanego wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy
  • Takie rozwiązania Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce naruszają konstytucyjne zasady: autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy

Uczelnie mają dożywotnio zatrudniać naukowców, którzy jednocześnie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub NSA. Osoby te mają być wyłączone spod rygorów obowiązujących innych uczonych, którzy - aby utrzymać pracę na uczelni - muszą wykazywać się osiągnieciami naukowymi.

Inaczej jest w sytuacji naukowca-sędziego, który był sędzią i utracił urząd lub uprawnienie do stanu spoczynku. Uczelnia będzie musiała go zwolnić, nawet jeśli był bardzo dobrym naukowcem. Jedynym wyjątkiem będzie tu sytuacja, gdy uczony-sędzia sam się zrzeknie urzędu albo uprawnienia do stanu spoczynku.

Rzecznik Praw Obywatelskich od początku wskazywał, że takie rozwiązania nowej ustawy naruszają konstytucyjne zasady: zasadę autonomii szkół wyższych, zasadę równości oraz zasadę ochrony pracy. - Rozwiązanie to nie było objęte konsultacjami ze środowiskiem akademickim, które prowadzone były przez wiele miesięcy przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i poprzedziły przygotowanie projektu ustawy. Zostało ono dodane przez Senat 13 lipca 2018 r. – zwracał uwagę RPO. 

W praktyce ograniczy to uczelniom możliwości prowadzenia polityki kadrowej. Nie tylko nie będą mogły zmienić umowy o pracę sędziemu-pracownikowi naukowemu, który otrzymał negatywną ocenę pracowniczą. Literalna interpretacja nie pozwoli także na zaproponowanie lepszej umowy takiemu uczonemu (ustawa mówi o zakazie zmiany stosunków pracy).

31 stycznia 2019 r. prezydent zaskarżył te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego.

18 marca 2019 r. RPO wysłał do TK pismo, w którym przystąpił do tego postępowania. Przedstawił stanowisko, że  

  • art. 12la ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 121 ust. 2 zdanie pierwsze oraz art.  118 ust. 1 Konstytucji;
  • art. 12la ust. 1 i 2 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 32 ust. 1 zdanie pierwsze  Konstytucji;
  • art. 121a ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 70 ust. 5 Konstytucji.

Uzasadnienie stanowiska RPO przekaże do końca kwietnia 2019 r.

Wcześniej wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin przyznawał, że Rzecznik trafnie zidentyfikował wzorce, które mogą znaleźć zastosowanie przy ocenie konstytucyjności tych przepisów (zwłaszcza jeśli chodzi o zasady  autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy). Według Jarosława Gowina analiza uzasadnienia wniosku prezydenta do TK pozwala uznać, że wątki tam zawarte częściowo pokrywają się z poglądami Rzecznika.

VII.7033.13.2019

 

 

Według Trybunału Konstytucyjnego Sejm może wybierać członków KRS-sędziów

Data: 2019-03-25
  • Zgodny z Konstytucją jest wybór przez Sejm 15 członków Krajowej Rady Sądownictwa będących sędziami. Niekonstytucyjne jest zaś odwoływanie się do Naczelnego Sądu Administracyjnego osób niepowołanych przez KRS do Sądu Najwyższego
  • Takie stanowisko przedstawił Trybunał Konstytucyjny w sprawie ustawy o KRS
  • TK zgodził się z RPO, że wniosek w tej sprawie KRS złożyła "dla pozoru", aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy
  • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej bada pytania prejudycjalne NSA i SN m.in. co do odwołań osób niepowołanych do SN i zdolności KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów

25 marca 2019 r. TK w pięcioosobowym składzie po posiedzeniu niejawnym wypowiedział się w sprawie wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS.

Większością głosów TK ocenił, że art. 9a ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa jest zgodny z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w związku z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Za niezgodny z art. 184 Konstytucji uznał art. 44 ust. 1a ustawy. Postępowanie w pozostałej części umorzono. W składzie zasiadali: Julia Przyłębska, Grzegorz Jędrejek, Zbigniew Jędrzejewski, Justyn Piskorski i Andrzej Zielonacki. 

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosił by TK umorzył całą sprawę, bowiem wnioskodawcy oczekują, aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy, nie zaś by stwierdził jej niezgodność z Konstytucją - co oznacza, że swój wniosek do TK KRS złożyła tylko dla pozoru. W uzasadnieniu Trybunał podkreślił, że nie bada zgodności ustaw z Konstytucją, a taka pozorna skarga nie przystoi KRS.  

TK odrzucił wniosek Rzecznika o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie i na rozprawie. Ponadto TK oddalił wniosek RPO o wyłączenie Justyna Piskorskiego jako osoby nieuprawnionej do orzekania, której udział oznacza nieważność postępowania.

Historia sprawy

Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. w sprawie powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN i zadał w tej sprawie pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Także sam SN zadał pytania prejudycjalne TS UE, m.in. co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów.

W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy w sprawie sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz odwoływania się od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”. Termin rozpoznania wniosku KRS był wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył. 

22 marca Rzecznik przystąpił do postępowania z wniosku grupy senatorów z 14 lutego 2019 r.  Wniósł by TK umorzył sprawę z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku. Uznał, że wniosek KRS jest nadużyciem praw procesowych. Dochodzi do tego, gdy strona działa w ramach swych uprawnień procesowych, ale faktyczny cel działania nie jest ukierunkowany na ochronę praw podmiotowych. Zdaniem Rzecznika taka sytuacja ma miejsce w tej sprawie. 

RPO odwołał się też do konstrukcji czynności prawnej dokonywanej dla pozoru, uregulowanej w art. 83 Kodeksu cywilnego. Pozorność taką następuje, gdy strony swobodnie i z rozmysłem tworzą czynność prawną, która nie odzwierciedla ich rzeczywistych zamiarów. Wniosek KRS jest właśnie wnioskiem złożonym dla pozoru i stanowi nadużycie praw procesowych. KRS nie chciała dowodzić niezgodności z Konstytucją zakwestionowanych przepisów, lecz doprowadzić do sytuacji, że przepisy zostaną uznane za zgodne z Konstytucją. Skoro zaś wniosek senatorów jest identyczny z wnioskiem KRS, to również on stanowi nadużycie praw procesowych, co przemawia za niedopuszczalnością orzekania. W tej sytuacji Trybunał  jest zobowiązany do umorzenia postępowania w całości.

Argumenty RPO

Konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji), na którego straży stoi RPO, nie może być realizowane, gdy wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich ma władza ustawodawcza lub władza wykonawcza. Nowelizacja ustawy o KRS doprowadziła do stanu powodującego bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w  konsekwencji – dla prawa do sądu. Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem i jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji, w tym gwarancji procesowych związanych z procedurą opiniowania i przedstawiania kandydatów na stanowisko sędziego.

Rzecznik przypomniał, że negatywną ocenę zmian w ustawie o KRS wyraziły m.in. Komisja Europejska we wniosku ws. ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę zasady praworządności oraz  Komisja Wenecka. Sprawa wykładni przepisów Karty Praw Podstawowych UE oraz Traktatu o Unii Europejskiej w kontekście ustawy o KRS jest przedmiotem toczących się przed TS UE postępowań w sprawach pytań  prejudycjalnych SN i NSA.

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, jak również sposób dokonania wyboru nowych członków KRS, doprowadziły do ograniczenia zaufania do działań KRS oraz do zakwestionowania legalności tych działań w postępowaniach przed sądami

Od ukonstytuowania się w kwietniu 2018 r. KRS w nowym składzie podjęła szereg działań – wydała m.in. opinie dotyczące sędziów SN, którzy zwrócili się o dalsze pełnienie urzędu sędziego SN, wskazała kandydatów na nowych sędziów SN oraz sądów powszechnych.   Dodatkowo podważyło to zaufanie do  członków KRS. Podporządkowanie nowej KRS władzy ustawodawczej spowodowało sytuację, w której organ ten nie stoi już na straży niezależności sądownictwa i niezawisłości sędziów, gdzie ponad 90 % sędziów negatywnie ocenia trwający proces upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości - podkreśla RPO.

Ocena przepisów o powoływaniu członków KRS-sędziów

Nowa ustawa odbiera władzy sądowniczej uprawnienie do wyboru 15 sędziów-członków KRS w sposób, który nie gwarantuje minimalnych standardów niezależności KRS od władzy ustawodawczej. Jest to  niezgodne z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w zw. z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji RP oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Prowadzi to także do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z art. 173 Konstytucji  oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.

Zgodnie z art. 186 Konstytucji KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Udział Sejmu w powoływaniu składu KRS, określony w art. 187 ust. 1 pkt 3 Konstytucji, ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. W świetle art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 10 ust. 1, art. 173 Konstytucji).

Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która ma bezpośredni wpływ na 21 członków spośród 25 jej członków oznacza, że KRS, jako organ stojący na straży relatywnie najsłabszego segmentu władzy, podlegać może i podlega naciskom władzy politycznej, stając się przez to organem niezdolnym do efektywnego stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Ponadto  w ustawie nie zagwarantowano żadnego mechanizmu, który w realny sposób dawałby obywatelom wpływ na to, kto zostanie wybrany do KRS albo umożliwiał kontrolę procesu tego wyboru. Udział obywateli w tym procesie ograniczono do możliwości wskazania kandydata przez grupę najmniej 2000 obywateli, bez jakichkolwiek gwarancji zaakceptowania wskazanego przez nich kandydata przez  podmiot weryfikujący kandydatów.

Ustawa o KRS nakazała Sejmowi jedynie „w miarę możliwości” uwzględnić potrzebę reprezentacji w KRS sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów. Konstytucja nie daje jednak ustawodawcy prawa do uwzględniania struktury sądownictwa jedynie „w miarę możliwości”. Art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji stanowi wyraźnie, że 15 członków KRS wybiera się spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Nowa ustawa o KRS nie zawiera zaś gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów będą do niej wybrani,

Także ustanowienie przez nową ustawę wspólnej czteroletniej kadencji wszystkich członków Rady jest niezgodne z art. 173 w zw. z art. 10 Konstytucji. Pokrywanie się kadencji może bowiem doprowadzić do całkowitego podporządkowania prac KRS politycznym okresom wyborczym. Powiązanie kadencji Sejmu z kadencją członków KRS może oznaczać, że w każdej kolejnej kadencji Sejmu ponownie wybierany będzie niemal cały skład KRS, co bez wątpienia prowadzić będzie do ograniczenia niezależności Rady.

Ocena przepisów o odwołaniach od decyzji KRS  

Wniosek senatorów wskazuje na niekonstytucyjność przepisów o KRS w zakresie, w jakim dopuszczają odwołanie od uchwał KRS o nieprzedstawieniu prezydentowi RP kandydata na stanowisko sędziowskie. Zdaniem senatorów oznacza to niedozwolony wpływ władzy sądowniczej na proces nominacji sędziów. Rzecznik przypomina, że 27 maja 2008 r. TK uznał ograniczenia prawa do takiego odwołania za niekonstytucyjne. Trybunał powinien zatem uznać, że nie przedstawiono żadnych nowych argumentów prawnych w tej kwestii.

Senatorowie  kwestionują przepis, że w sprawach dotyczących powołania na sędziego SN przysługuje odwołanie do NSA, ale nie przedstawiają jednak żadnych istotnych argumentów. Można odnieść  wrażenie, że wnioskodawcom ten przepis się po prostu nie podoba, bo podkreślają jedynie, że wskutek odwołania NSA  „podejmuje rozstrzygnięcia dotyczące ustrojowej procedury, jaką jest proces powoływania sędziów”. RPO replikuje, że skoro NSA uznał, że są zastrzeżenia co do legalności uchwał KRS i wstrzymał ich wykonanie, to nie oznacza to udziału merytorycznego w samej procedurze.

Senatorowie kwestionują też konstytucyjność przepisów, które pozwalają sądowi na wstrzymanie wykonania orzeczenia, jeżeli mogłaby z tego tytułu wyniknąć niepowetowana szkoda (na tej podstawie NSA wstrzymał wykonanie przez Prezydenta RP niektórych  uchwał KRS o powołaniu sędziów SN).  Senatorowie uważają, że prerogatywy Prezydenta RP w zakresie powoływania sędziów oznaczają, że w istocie ma on prawo do stania ponad prawem.

Według RPO taki wniosek jest oczywiście błędny. Procedura przewidująca, że przed skorzystaniem z prerogatywy niezależny sąd sprawdzi, czy w toku postępowania poprzedzającego w KRS nie doszło do naruszenia prawa, nie może być uznana za ograniczenie prerogatywy Prezydenta RP. Umożliwia to zaś wstrzymanie wykonania uchwały KRS z uwagi na ryzyko wywołania niepowetowanej szkody, w razie stwierdzenia jej bezprawności. Zgodność tych przepisów ustawy o KRS z Konstytucją  nie budzi najmniejszych wątpliwości. W interesie dobra wymiaru sprawiedliwości jest bowiem to, by Prezydent RP nie powoływał na stanowisko sędziego osób w procedurze, w której doszło do naruszenia prawa.

Ponadto senatorowie zakwestionowali przepisy  ustawy o KRS dotyczące sytuacji, w której po odwołaniu kandydata niepowołanego do SN NSA stwierdzi, że uchwała KRS została podjęta z naruszeniem prawa. W takiej sytuacji kandydat uzyskuje możliwość przystąpienia do kolejnego konkursu na stanowisko sędziego SN. Rzecznik podtrzymuje, że ustawa nie gwarantuje kandydatom do SN prawa do sądu.  Odwołanie staje się bowiem iluzoryczne, bo nawet wobec uwzględnienia odwołania przez NSA, dane stanowisko w SN będzie już obsadzone przez inną osobę wskazaną przez KRS.

VII.510.29.2019

 

Wnioski do Trybunału Konstytucyjnego ws. KRS - nadużyciem praw procesowych. RPO chce, by TK umorzył sprawę

Data: 2019-03-22
  • Wniosek Krajowej Rady Sądownictwa do Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o KRS złożono jedynie dla pozoru; jest to nadużycie praw procesowych - uważa RPO
  • Wnioskodawcy oczekują bowiem, aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy, nie zaś by stwierdził jej niezgodność z Konstytucją. Dlatego Rzecznik wnosi, by TK umorzył sprawę 
  • Gdyby TK tego nie zrobił, Rzecznik wnosi o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie i na rozprawie - a nie w pięcioosobowym i na posiedzeniu niejawnym 
  • Ponadto RPO wystąpił o wyłączenie ze sprawy Justyna Piskorskiego

Na 25 marca 2019 r. Trybunał wyznaczył wydanie wyroku w sprawie wspólnie rozpoznawanych wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS. Wyrok planowano ogłosić 14 marca. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał jednak, że dopiero 22 marca upływa ustawowy termin na zgłoszenie jego udziału i przedstawienie stanowiska w sprawie wniosku senatorów. Wydanie wyroku przed tym terminem oznaczałoby naruszenie  ustawy o RPO oraz o Trybunale, a postępowanie TK z wniosku senatorów byłoby nieważne. 14 marca TK przesunął wydanie wyroku na 25 marca.

22 marca Rzecznik przystąpił do postępowania z wniosku grupy senatorów z 14 lutego 2019 r.  Ze względu na tożsamość przedmiotu sprawy TK rozpatruje go łącznie z wnioskiem KRS z 22 listopada 2018 r. Rzecznik nie przystąpił do postępowania z wniosku KRS. Uznał bowiem, że ma on cechy wniosku złożonego dla pozoru. Zdecydował zaś przystąpić do wniosku senatorów, który - choć tożsamy w treści -, jest formalnie nowym wnioskiem. Tym samym RPO przystąpił do połączonego postępowania i wniósł by TK umorzył je z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku.

Historia sprawy

Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. w sprawie powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN i zadał w tej sprawie pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Także sam SN zadał pytania prejudycjalne TS UE, m.in. co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów.

W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy w sprawie sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz odwoływania się od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”. Termin rozpoznania wniosku KRS był wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył. 

Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

Rzecznik wskazuje, że wniosek KRS jest nadużyciem praw procesowych. Instytucja ta jest wywodzona z zasad ogólnych Kodeksu postępowania cywilnego, którego przepisy - zgodnie z ustawą o TK - stosuje się odpowiednio w zakresie nieuregulowanym w tej ustawie. Do nadużycia prawa procesowego dochodzi, gdy strona działa w ramach swych uprawnień procesowych, ale faktyczny cel działania nie jest ukierunkowany na ochronę praw podmiotowych. Zdaniem Rzecznika taka sytuacja ma miejsce w tej sprawie.  

Ponadto należy się także odwołać do konstrukcji czynności prawnej dokonywanej dla pozoru, uregulowanej w art. 83 Kodeksu cywilnego. Pozorność taką następuje, gdy strony swobodnie i z rozmysłem tworzą czynność prawną, która nie odzwierciedla ich rzeczywistych zamiarów. Wniosek KRS jest właśnie wnioskiem złożonym dla pozoru i stanowi nadużycie praw procesowych. KRS nie chciała dowodzić niezgodności z Konstytucją zakwestionowanych przepisów, lecz doprowadzić do sytuacji, że przepisy zostaną uznane za zgodne z Konstytucją.

Skoro zaś wniosek senatorów jest identyczny z wnioskiem KRS, to również on stanowi nadużycie praw procesowych, co przemawia za niedopuszczalnością orzekania. W tej sytuacji Trybunał  jest zobowiązany do umorzenia postępowania w całości.

Uwagi ogólne

Konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji), na którego straży stoi RPO, nie może być realizowane, gdy wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich ma władza ustawodawcza lub władza wykonawcza. Nowelizacja ustawy o KRS doprowadziła do stanu powodującego bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w  konsekwencji – dla prawa do sądu. Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem i jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji, w tym gwarancji procesowych związanych z procedurą opiniowania i przedstawiania kandydatów na stanowisko sędziego.

Rzecznik przypomniał, że negatywną ocenę zmian w ustawie o KRS wyraziły m.in. Komisja Europejska we wniosku ws. ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę zasady praworządności oraz  Komisja Wenecka. Sprawa wykładni przepisów Karty Praw Podstawowych UE oraz Traktatu o Unii Europejskiej w kontekście ustawy o KRS jest przedmiotem toczących się przed TS UE postępowań w sprawach pytań  prejudycjalnych SN i NSA.

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, jak również sposób dokonania wyboru nowych członków KRS, doprowadziły do ograniczenia zaufania do działań KRS oraz do zakwestionowania legalności tych działań w postępowaniach przed sądami

Od ukonstytuowania się w kwietniu 2018 r. KRS w nowym składzie podjęła szereg działań – wydała m.in. opinie dotyczące sędziów SN, którzy zwrócili się o dalsze pełnienie urzędu sędziego SN, wskazała kandydatów na nowych sędziów SN oraz sądów powszechnych.   Dodatkowo podważyło to zaufanie do  członków KRS. Podporządkowanie nowej KRS władzy ustawodawczej spowodowało sytuację, w której organ ten nie stoi już na straży niezależności sądownictwa i niezawisłości sędziów, gdzie ponad 90 % sędziów negatywnie ocenia trwający proces upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości - podkreśla RPO.

Ocena przepisów o powoływaniu członków KRS-sędziów

Nowa ustawa odbiera władzy sądowniczej uprawnienie do wyboru 15 sędziów-członków KRS w sposób, który nie gwarantuje minimalnych standardów niezależności KRS od władzy ustawodawczej. Jest to  niezgodne z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w zw. z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji RP oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Prowadzi to także do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z art. 173 Konstytucji  oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.

Zgodnie z art. 186 Konstytucji KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Udział Sejmu w powoływaniu składu KRS, określony w art. 187 ust. 1 pkt 3 Konstytucji, ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. W świetle art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 10 ust. 1, art. 173 Konstytucji).

Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która ma bezpośredni wpływ na 21 członków spośród 25 jej członków oznacza, że KRS, jako organ stojący na straży relatywnie najsłabszego segmentu władzy, podlegać może i podlega naciskom władzy politycznej, stając się przez to organem niezdolnym do efektywnego stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Ponadto  w ustawie nie zagwarantowano żadnego mechanizmu, który w realny sposób dawałby obywatelom wpływ na to, kto zostanie wybrany do KRS albo umożliwiał kontrolę procesu tego wyboru. Udział obywateli w tym procesie ograniczono do możliwości wskazania kandydata przez grupę najmniej 2000 obywateli, bez jakichkolwiek gwarancji zaakceptowania wskazanego przez nich kandydata przez  podmiot weryfikujący kandydatów.

Ustawa o KRS nakazała Sejmowi jedynie „w miarę możliwości” uwzględnić potrzebę reprezentacji w KRS sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów. Konstytucja nie daje jednak ustawodawcy prawa do uwzględniania struktury sądownictwa jedynie „w miarę możliwości”. Art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji stanowi wyraźnie, że 15 członków KRS wybiera się spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Nowa ustawa o KRS nie zawiera zaś gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów będą do niej wybrani,

Także ustanowienie przez nową ustawę wspólnej czteroletniej kadencji wszystkich członków Rady jest niezgodne z art. 173 w zw. z art. 10 Konstytucji. Pokrywanie się kadencji może bowiem doprowadzić do całkowitego podporządkowania prac KRS politycznym okresom wyborczym. Powiązanie kadencji Sejmu z kadencją członków KRS może oznaczać, że w każdej kolejnej kadencji Sejmu ponownie wybierany będzie niemal cały skład KRS, co bez wątpienia prowadzić będzie do ograniczenia niezależności Rady.

Ocena przepisów o odwołaniach od decyzji KRS  

Wniosek senatorów wskazuje na niekonstytucyjność przepisów o KRS w zakresie, w jakim dopuszczają odwołanie od uchwał KRS o nieprzedstawieniu prezydentowi RP kandydata na stanowisko sędziowskie. Zdaniem senatorów oznacza to niedozwolony wpływ władzy sądowniczej na proces nominacji sędziów. Rzecznik przypomina, że 27 maja 2008 r. TK uznał ograniczenia prawa do takiego odwołania za niekonstytucyjne. Trybunał powinien zatem uznać, że nie przedstawiono żadnych nowych argumentów prawnych w tej kwestii.

Senatorowie  kwestionują przepis, że w sprawach dotyczących powołania na sędziego SN przysługuje odwołanie do NSA, ale nie przedstawiają jednak żadnych istotnych argumentów. Można odnieść  wrażenie, że wnioskodawcom ten przepis się po prostu nie podoba, bo podkreślają jedynie, że wskutek odwołania NSA  „podejmuje rozstrzygnięcia dotyczące ustrojowej procedury, jaką jest proces powoływania sędziów”. RPO replikuje, że skoro NSA uznał, że są zastrzeżenia co do legalności uchwał KRS i wstrzymał ich wykonanie, to nie oznacza to udziału merytorycznego w samej procedurze.

Senatorowie kwestionują też konstytucyjność przepisów, które pozwalają sądowi na wstrzymanie wykonania orzeczenia, jeżeli mogłaby z tego tytułu wyniknąć niepowetowana szkoda (na tej podstawie NSA wstrzymał wykonanie przez Prezydenta RP niektórych  uchwał KRS o powołaniu sędziów SN).  Senatorowie uważają, że prerogatywy Prezydenta RP w zakresie powoływania sędziów oznaczają, że w istocie ma on prawo do stania ponad prawem.

Według RPO taki wniosek jest oczywiście błędny. Procedura przewidująca, że przed skorzystaniem z prerogatywy niezależny sąd sprawdzi, czy w toku postępowania poprzedzającego w KRS nie doszło do naruszenia prawa, nie może być uznana za ograniczenie prerogatywy Prezydenta RP. Umożliwia to zaś wstrzymanie wykonania uchwały KRS z uwagi na ryzyko wywołania niepowetowanej szkody, w razie stwierdzenia jej bezprawności. Zgodność tych przepisów ustawy o KRS z Konstytucją  nie budzi najmniejszych wątpliwości. W interesie dobra wymiaru sprawiedliwości jest bowiem to, by Prezydent RP nie powoływał na stanowisko sędziego osób w procedurze, w której doszło do naruszenia prawa.

Ponadto senatorowie zakwestionowali przepisy  ustawy o KRS dotyczące sytuacji, w której po odwołaniu kandydata niepowołanego do SN NSA stwierdzi, że uchwała KRS została podjęta z naruszeniem prawa. W takiej sytuacji kandydat uzyskuje możliwość przystąpienia do kolejnego konkursu na stanowisko sędziego SN. Rzecznik podtrzymuje, że ustawa nie gwarantuje kandydatom do SN prawa do sądu.  Odwołanie staje się bowiem iluzoryczne, bo nawet wobec uwzględnienia odwołania przez NSA, dane stanowisko w SN będzie już  obsadzone przez inną osobę wskazaną przez KRS.

Wniosek o wyłączenie Justyna Piskorskiego

Rzecznik zwracał już uwagę w innych sprawach w TK z udziałem Justyna Piskorskiego, że w sytuacji, w której w rozpoznawaniu sprawy w Trybunale bierze udział osoba nieuprawniona, na mocy art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, zastosowanie znajdzie art. 379 pkt 4 K.p.c. Skład Trybunału Konstytucyjnego sprzeczny z prawem najwyższej rangi, tj. Konstytucją w związku z udziałem osoby nieuprawnionej w orzekaniu, przesądza o nieważności takiego postępowania.

Konieczność rozpoznania sprawy przez pełny skład TK

Rzecznik ma świadomość, że ustawa o organizacji i trybie postępowania przed TK nie przewiduje zgłaszania wniosków o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie przez podmioty inne niż skład wyznaczony do danej sprawy.  Przepis ustawy nie wyklucza jednak, by o takiej  możliwości przypominali inni uczestnicy postępowania.

Rzecznik uważa, że nie ma żadnej przesłanki ustawowej, która uzasadniałaby  rozstrzygnięcie tej sprawy na posiedzeniu niejawnym, a nie na rozprawie. Stanowiska uczestników postępowania nie są zbieżne, a stanowisko Sejmu ukazuje również wady wniosku KRS (a w konsekwencji – ze względu na tożsamość wniosków – również wniosku grupy senatorów). Wymaga to wyjaśnienia na rozprawie. Sprawa nie powinna być rozpoznawana przez skład pięcioosobowy, bo - biorąc pod uwagę jej znaczenie dla ustroju państwa, a w szczególności niezależności sądownictwa - jest w istocie sprawą o szczególnej zawiłości, co przesądza o konieczności rozpoznania jej w pełnym składzie.

W przypadku nierozpoznania sprawy w pełnym składzie, Rzecznik wskazuje, że wyznaczone na 25 marca 2019 r. posiedzenie niejawne oraz publiczne ogłoszenie orzeczenia powinno zostać odroczone. Jest to niezbędne z uwagi na konieczność umożliwienia zapoznania się przez skład orzekający w sprawie ze stanowiskiem RPO. Wraz ze zgłoszeniem udziału w sprawie, Rzecznik staje się jego uczestnikiem - powinien więc zostać powiadomiony przez przewodniczącego składu TK, że rozpoznanie sprawy nastąpi na posiedzeniu niejawnym. Przewodniczący składu orzekającego ma ustawowy obowiązek przesłania takiego zawiadomienia uczestnikowi postępowania.

VII.510.29.2019

W obronie praw obywateli do członkostwa w spółdzielniach mieszkaniowych. Wniosek RPO do TK

Data: 2019-03-13
  • Wiele osób straciło członkostwo spółdzielni mieszkaniowych po zmianie przepisów z 2017 r.
  • Stało się to z mocy prawa, bez ich winy -  co nie może być akceptowane w praworządnym państwie
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r.
  • Wcześniej Rzecznik apelował do rządu o pilne uregulowanie sytuacji osób objętych nowelizacją. Dostał odpowiedź, że jej ostateczny kształt był wyrazem woli parlamentarzystów 

Obywatele skarżyli się RPO na znowelizowaną 20 lipca 2017 r. ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych, Prawo spółdzielcze oraz Kodeks postępowania cywilnego. Ustawa weszła w życie po 14 dniach od jej ogłoszenia. Stało się to we wrześniu 2017 r. Na mocy jej art. 4. członkostwo w spółdzielniach stracili z mocy prawa wszyscy, którym nie przysługuje:

  • spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego,
  • spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu albo prawo odrębnej własności,
  • roszczenie o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu lub roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

W związku ze skargami, prośbami od spółdzielców oraz wątpliwościami konstytucyjnymi Rzecznik występował w tej sprawie do ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego. 

Dostał odpowiedź, że rządowy projekt nowelizacji respektował konstytucyjną zasadę ochrony praw nabytych. Przewidywał zachowanie członkostwa spółdzielni przez osoby, które je nabyły przed wejściem nowelizacji w życie, a o utracie członkostwa miały decydować właściwe organ spółdzielni. Ostateczny kształt nowelizacji jest zatem wyrazem woli parlamentarzystów - podkreślał resort. 

Rzecznik zdecydował zaskarżyć art. 4 nowelizacji, który ukształtowała poprawka Senatu, zaaprobowana przez Sejm. Uznał, że jest on niezgodny z art. 58 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji RP. Ingeruje bowiem znacząco w konstytucyjnie chronioną wolność zrzeszania się poprzez pozbawienie obywateli nabytego zgodnie z przepisami obowiązującymi w dacie nabycia członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej. Narusza również wywodzoną z art. 2 Konstytucji zasadę ochrony praw nabytych oraz zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Z uzasadnienia poprawki Senatu wynika, że podstawowym celem było pozbawienie członkostwa z dniem wejścia w życie ustawy jednej tylko kategorii członków - tzw. „członków oczekujących”, czyli osób, które – na podstawie różnych uprawnień – oczekiwały na uzyskanie tytułu prawnego do lokalu.

W ocenie Rzecznika cel ten nie znalazł jednak właściwego odzwierciedlenia w treści przepisu. W praktyce okazało się, że wywołuje on różne, niekorzystne i prawdopodobnie niezamierzone przez ustawodawcę skutki prawne. Nie uwzględniono bowiem  mnogości stanów faktycznych, które wiązały się z członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej. Jednakowo potraktowane zostały osoby, których prawa można uznać za słusznie nabyte, jak i te, których członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej faktycznie nie ma żadnego uzasadnienia - wskazuje Rzecznik we wniosku do TK.

Art. 4 ustawy pozbawił członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej wszystkich, którzy zbyli (bądź w inny sposób utracili) prawo do lokalu, lecz nadal w nich mieszkają na podstawie innych tytułów prawnych (np. dożywocia, służebności czy użyczenia). Do RPO skarżyli się najczęściej ludzie w podeszłym wieku, którzy prawo do lokalu w spółdzielni przekazali dorosłym dzieciom, np. dla ułożenia spraw majątkowych na wypadek śmierci. Osoby te pisały, że gdyby wiedziały wcześniej, iż nie będą mogły pozostać członkami spółdzielni, nie zdecydowałyby się na zbycie prawa do mieszkania.

Dotychczas to od decyzji spółdzielni zależało, czy takie osoby - z uwagi na zbycie tytułu prawnego do lokalu - pozbawić członkostwa, a od uchwały organu spółdzielni można było odwołać się do sądu. W ocenie RPO trudno uznać za racjonalne i sprawiedliwe pozbawienie tej grupy dotychczasowego członkostwa automatycznie, z dniem wejścia w życie ustawy.

Ponadto art. 4 odebrał też członkostwo tym, którzy w przeszłości uzyskali przydział spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje prawo własności albo prawo użytkowania wieczystego. Jak głosi uchwała Sądu Najwyższego z 24 maja 2013 r. ( III CZP 104/12),  osoby takie mają tylko roszczenie (tzw. ekspektatywę) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Oznacza to m.in. niemożność zakładania ksiąg wieczystych. Takich osób może być ok. pół miliona (w samej Warszawie ok. 300 tysięcy).  Spółdzielnie wykreślają te osoby z rejestru członków.

Oprócz tego zaskarżony przepis bardzo niekorzystnie rzutuje na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich". Nie mają one w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po dawnych państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych. Chodzi np. o kotłownie, stacje transformatorowe, place zabaw i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty przekazywano nieodpłatnie gminie albo właśnie spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali.

Nowelizacja sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację. Likwidacja spowoduje zaś problemy z bieżącym administrowaniem nieruchomościami, a z uwagi na położenie budynków zazwyczaj z dala od większych miast - także ze znalezieniem profesjonalnego zarządcy nieruchomości, który przejmie to zadanie od spółdzielni. Nie da się bowiem wykluczyć, że infrastruktura techniczna zostanie przekazana innym podmiotom niż byli członkowie spółdzielni. Przekazanie jej podmiotom prywatnym, kierującym się kryterium zysku, może wypłynąć na wysokość opłat za mieszkania.

Podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także te spółdzielnie, wskutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków, będą musiały zostać zlikwidowane.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie sądów pojawiły się rozbieżności co do tego, czy dla zachowania członkostwa w spółdzielni wystarczy jakiekolwiek prawo do lokalu będącego w zasobach dowolnej spółdzielni i zlokalizowanego w dowolnym miejscu.

- Tak radykalne rozwiązanie, całkowicie odmienne od dotychczasowych, zadziałało natychmiast, nie dając dotkniętym nim jednostkom oraz spółdzielniom mieszkaniowym czasu na przygotowanie się do negatywnych skutków, jakie za sobą pociągnęło - brzmi konkluzja wniosku Adam Bodnara. Skutki te, przynajmniej w części wydają się być zupełnie przypadkowe, nieobjęte zamiarem ustawodawcy i przez niego nieprzewidziane oraz nieprzeanalizowane. Ten brak racjonalności - a nawet poczucia odpowiedzialności za jakość stanowionych przepisów - w działaniu ustawodawcy również podważa zaufanie obywateli do państwa i ustanowionego przez nie prawa.

IV.7210.58.2017

Rzecznik pisze do TK: postępowanie ws. KRS będzie nieważne

Data: 2019-03-12
  • Postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie zaskarżonych przez senatorów przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa będzie nieważne - wskazuje RPO
  • Wyrok Trybunału ma bowiem zapaść 14 marca 2019 r., a dopiero 22 marca upływa ustawowy termin zgłoszenia udziału i przedstawienia stanowiska w sprawie przez Rzecznika Praw Obywatelskich
  • W ocenie Rzecznika jaskrawie narusza to przepisy ustawy o RPO oraz o samym Trybunale
  • Ponadto w wydaniu wyroku ma brać udział osoba nieuprawniona do orzekania

Na 14 marca TK wyznaczył wydanie wyroku w sprawie połączonych do wspólnego rozpoznania dwóch wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS.

Planowane tego dnia ogłoszenie wyroku narusza przepisy ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich – głosi pismo Adama Bodnara do TK. Żaden przepis nie przewiduje bowiem wyjątków od 30-dniowego terminu dla podjęcia decyzji przez RPO o przystąpieniu do postępowania. Wyznaczenie terminu ogłoszenia wyroku przed upływem ustawowego terminu na zgłoszenie udziału i stanowiska przez Rzecznika stanowi zatem jaskrawe naruszenie obu ustaw poprzez uniemożliwienie organowi konstytucyjnemu podjęcia stosownej decyzji w ustawowo wyznaczonym terminie.

Zmiana przepisów o KRS 

Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN. Sam SN zadał zaś pytania prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. Chodzi o to, czy nowa Izba Dysycplinarna Sądu Najwyższego,  której skład wyłoniła nowa KRS, będzie niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego. Rozprawa w TSUE jest wyznaczona na 19 marca 2019 r.

W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy co do sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz kwestii odwoływania się do SN od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”.

Termin rozpoznania wniosku KRS był pierwotnie wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w tej samej sprawie w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył do wspólnego rozpoznania. 

Argumenty pisma RPO do TK

21 lutego 2019 r. do Biura RPO wpłynęło pismo Prezesa TK zawiadamiające o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku grupy senatorów. Zarazem poinformowano o połączeniu tego wniosku z wnioskiem KRS z listopada 2018 r. -  ze względu na tożsamość spraw. Odmiennie niż w dotychczas nie poinformowano Rzecznika o ustawowym 30-dniowym terminie na zgłoszenie udziału w sprawie z wniosku grupy senatorów, wynikającym z art. 63 ust. 2 ustawy o TK.

Zgodnie z art. 16 ust. 2 pkt 3 ustawy o RPO, Rzecznik może zgłosić udział w postępowaniu przed TK. Według art. 63 ust. 2 ustawy o TK Rzecznik, w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, może zgłosić udział w postępowaniu i przedstawić pisemne stanowisko w sprawie. Zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku senatorów Rzecznik otrzymał  21 lutego 2019 r. Termin zgłoszenia udziału dla RPO upływa więc 22 marca 2019 r. -  a zatem już po wskazanym przez TK terminie ogłoszenia wyroku.

Ani art. 63 ust. 2 ustawy o TK, ani żaden inny przepis tej ustawy nie przewiduje wyjątków od terminu 30 dni. Wyznaczenie daty ogłoszenia wyroku TK przed upływem ustawowego terminu na zgłoszenie udziału i stanowiska przez Rzecznika stanowi zatem jaskrawe naruszenie tej ustawy, jak też ustawy o RPO, poprzez uniemożliwienie organowi konstytucyjnemu podjęcia stosownej decyzji w ustawowo wyznaczonym terminie - głosi pismo Adama Bodnara.

W świetle art. 379 pkt 5 ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego, w związku z art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK  (nakazującym odpowiednie stosowanie przepisów kpc w postępowaniu przed TK w zakresie nieuregulowanym w ustawie), orzeczenie wydane bez udziału legitymowanego uczestnika skutkować będzie nieważnością postępowania.

Ponadto nieważność postępowania wynikać będzie również z tego, że ogłoszenie wyroku 14 marca nastąpi po posiedzeniu niejawnym. Tymczasem – zgodnie z art. 92 ust. 2 zd. 2 ustawy o TK – „do rozpoznania wniosku (…) na posiedzeniu niejawnym konieczne są stanowiska wszystkich uczestników postępowania”. Ze strony internetowej TK wynika, że stanowiska obligatoryjnych uczestników postępowania z wniosku senatorów - Sejmu i Prokuratora Generalnego - nie zostały Trybunałowi doręczone. Rozpoznanie wniosku grupy senatorów na posiedzeniu niejawnym, bez zapoznania się ze stanowiskami Sejmu i Prokuratora Generalnego, będzie stanowić rażące naruszenie art. 92 ust. 2 zd. 2 ustawy o TK, a tym samym postępowanie w tej sprawie przed Trybunałem obarczone będzie wadą nieważności.

W składzie TK na 14 marca jest Justyn Piskorski (jako sprawozdawca). Rzecznik zwracał już uwagę w innych sprawach z jego udziałem, że w sytuacji, w której w rozpoznawaniu sprawy bierze udział osoba nieuprawniona, na mocy art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK zastosowanie znajdzie art. 379 pkt 4 k.p.c. Skład Trybunału sprzeczny z prawem najwyższej rangi, tj. Konstytucją RP w związku z udziałem osoby nieuprawnionej, przesądza o nieważności postępowania Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów TK wymienionych w uchwałach z 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów TK została czterokrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału (wyrok z 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15).

- Mając powyższe na względzie, kierując się troską o zapewnienie zgodności z prawem postępowań toczących się przed Trybunałem Konstytucyjnym, Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że ogłoszenie wyroku w sprawie o sygn. akt K 12/18, z uwagi na brak upływu 30-dniowego terminu na przystąpienie Rzecznika do tego postępowania w odniesieniu do sprawy K 2/19, wszczętej wnioskiem grupy senatorów z dnia 14 lutego 2019 r., skutkować będzie nieważnością postępowania w tej sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym - napisał Adam Bodnar.

VII.510.29.2019

TK: emerytury kobiet z rocznika 1953 przeliczono w sposób niekonstytucyjny

Data: 2019-03-06
  • Zmienione zasady ustalania wysokości emerytur kobiet z rocznika 1953, które pobierały wcześniejszą emeryturę, są niezgodne z Konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny
  • RPO od dawna zwracał uwagę na wątpliwości konstytucyjne w tej sprawie. Słyszał o tym problemie od uczestników spotkań regionalnych, dostawał też skargi
  • Zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa wyklucza możliwość formułowania obietnic bez pokrycia czy nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania - uznał TK

Chodziło o zmianę od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę. Trybunał Konstytucyjny zbadał pytanie prawne sądu. Do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosząc o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonego przepisu.

6 marca 2019 r. TK orzekł, że art. 25 ust. 1b ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w brzmieniu obowiązującym do 30 września 2017 r., w zakresie, w jakim dotyczy urodzonych w 1953 r. kobiet, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46 tej ustawy, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji. Trybunał umorzył postępowanie w pozostałym zakresie

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, Grzegorz Jędrejek, Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka i Andrzej Zielonacki.

Na czym polega problem?

Wyobraźmy sobie sytuację pani Katarzyny, urodzonej właśnie w 1953 r. W 2008 roku przeszła na tzw. wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat, po przepracowaniu 30 lat. Zrobiła tak samo, jak wcześniej to uczyniły jej koleżanki, Barbara (rocznik 1952) i Anna (rocznik 1949). Wszystkie po otrzymaniu świadczenia pozostawały aktywne zawodowo, licząc na otrzymanie wyższej emerytury przysługującej po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat.

Tymczasem w maju 2012 r. zmodyfikowano zasady ustalania wysokości emerytury. Zmiana weszła w życie od 1 stycznia 2013 r. Podstawa wymiaru emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego ulega pomniejszeniu o kwotę wcześniej wypłaconych świadczeń emerytalnych (tzw. wcześniejszych emerytur), co automatycznie przekłada się na niższą wysokość przyszłej emerytury. Pani Barbara i pani Anna  skorzystały z możliwości złożenia wniosku o przyznanie nowej emerytury jeszcze w 2012 r., a więc pod rządami niezmienionego stanu prawnego.

Takiej możliwości nie miała pani Katarzyna, która 60 lat skończyła  dopiero w 2013 r.

Z danych rządowych wynika, że w sytuacji takiej, jak ona, znalazło się ponad 140 tys. kobiet.

Przepisy emerytalne i stanowisko RPO

Teraz sprawą zmiany od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę, zajmuje się Trybunał Konstytucyjny. Zbada on pytanie prawne sądu w tej sprawie.

W przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, w odniesieniu do kobiet z rocznika 1953 mamy do czynienia z brakiem należytej realizacji uprawnień nabytych na podstawie poprzednich przepisów. Kobiety te zostały bowiem narażone na prawne skutki, których nie mogły przewidzieć w momencie podejmowania decyzji o skorzystaniu z prawa do wcześniejszej emerytury. Rozważania te można odnieść również do innych grup ubezpieczonych znajdujących się w analogicznej sytuacji, ale również do tych, którzy prawo do emerytury powszechnej nabyli przed wejściem w życie kwestionowanej nowelizacji.

Dlatego Rzecznik przystąpił do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (P 20/16) w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego w Szczecinie: „Czy przepis art. 25 ust. 1b ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie, w jakim ma zastosowanie do kobiet urodzonych w roku 1953, które przed dniem 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do tzw. emerytury wcześniejszej na podstawie przepisów art. 46 i 50 ustawy o emeryturach i rentach z FUS, jest zgodny z art. 2, art. 32 ust. 1 oraz art. 67 ust. 1 Konstytucji RP?”.

Kwestia budziła kontrowersje, co odzwierciedlają w szczególności rozbieżne stanowiska uczestników postępowania przed Trybunałem.

Rzecznik wielokrotnie postulował zmianę prawa, kierując wystąpienia do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i Prezesa ZUS oraz popierając obywatelskie petycje do Sejmu i Senatu, a następnie przystąpił do postępowania przed  TK. 

Uzasadnienie orzeczenia TK

Trybunał zbadał kwestię dopuszczalności posłużenia się przez ustawodawcę mechanizmem obliczania podstawy emerytury powszechnej z potrąceniem kwot wcześniejszej emerytury, pobieranej przez ubezpieczonych wobec kobiet urodzonych w 1953 r. i jego zgodności z art. 2 Konstytucji. Uprawnienie do wcześniejszego przejścia na emeryturę wynikające z art. 46 w związku z art. 29 ustawy emerytalnej było – w warunkach reformy z 1999 r. – jednym ze szczególnych rozwiązań ustawowych. Stanowiło element łagodzący przechodzenie do nowego systemu emerytalnego dla osób, które ukończyły wiek co najmniej 50 lat, a przy tym legitymowały się wieloletnim stażem zawodowym.

Trybunał uwzględnił, że kobiety, które zdecydowały się skorzystać z możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę nie wiedziały – w chwili podejmowania tej decyzji – o konsekwencjach, jakie ta decyzja będzie miała w odniesieniu do ich przyszłego świadczenia, czyli emerytury uzyskiwanej po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego. Osoby te decydowały się na wcześniejszą emeryturę ufając, że państwo nie zmieni reguł jej postrzegania w odniesieniu do powszechnego świadczenia emerytalnego. Tymczasem reguły te zostały zmodyfikowane, nie dając ich adresatom możliwości stosownej reakcji.

Trybunał podkreślił, że to z mocy wyraźnego postanowienia ustawodawcy modyfikacja systemu emerytalnego nie objęła tej grupy kobiet - jeżeli spełniały warunki przejścia na wcześniejszą emeryturę i z możliwości takiej skorzystały. Tym samym stworzył on dodatkowe gwarancje realizacji uprawnień emerytalnych według zasad starego systemu. Z uwagi na to, że uprawnienia te z założenia miały charakter przejściowy – obowiązujący do czasu ich wygaśnięcia – nastąpiło niejako wzmocnienie usprawiedliwionego przekonania tych kobiet, że ustawodawca nie wycofa się z ich realizacji oraz że nie będą miały do nich zastosowania nowe uregulowania.

Trybunał uznał, że podejmowanie decyzji o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie może wiązać się z pozostawaniem w niepewności co do ukształtowania sytuacji prawnej w przyszłości, jeżeli jest konsekwencją decyzji podjętych w oparciu o obowiązujący stan prawny. Rozpoczęcie realizacji prawa do wcześniejszej emerytury, która bezpośrednio wpływa na wysokość emerytury powszechnej – w oparciu o zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa – stanowi podstawę uzasadnionego oczekiwania, że ustawodawca nie zmieni w sposób niekorzystny „reguł gry” w stosunku do osób korzystających ze swoich uprawnień na zasadach wskazanych w ustawie. Nie będzie tym samym pułapką dla tych, którzy w zaufaniu do obowiązującego prawa, określającego w dodatku horyzont czasowy wypłacanych świadczeń i zasad ich realizacji, skorzystali ze swoich uprawnień.

Racjonalnie działający ustawodawca powinien uwzględnić łączące się z tym skutki w sferze finansów publicznych, których planowanie w systemie świadczeń emerytalnych musi obejmować statystyczny okres długości życia tych osób po przejściu na emeryturę. Zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa wyklucza możliwość formułowania obietnic bez pokrycia bądź nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania. Stanowi to bowiem niedopuszczalne nadużywanie pozycji przez organy władzy względem obywateli.

Dotyczy to w szczególności sytuacji, w której obywatel, układając swoje interesy, podejmuje decyzje dotyczące długiej perspektywy czasu i przewiduje jej konsekwencje na podstawie obowiązującego stanu prawnego. Zmiana tego stanu oznacza wówczas zaskoczenie, którego w danych okolicznościach nie mógł przewidzieć, a tym samym dostosować się do nowej sytuacji, w sposób, który nie wywrze negatywnych konsekwencji w sferze jego uprawnień.

Odnosząc się do skutków wyroku, Trybunał wskazał, że osobom, które przeszły na wcześniejszą emeryturę na podstawie art. 46 ustawy emerytalnej przed 1 stycznia 2013 r., przysługuje prawo tzw. sanacji konstytucyjności, wynikającej z art. 190 ust. 4 Konstytucji w trybie odpowiednim dla postępowań z zakresu ubezpieczeń społecznych.

Komentarz Lesława Nawackiego, dyrektora Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego BRPO (dostępny plik audio)

Wyrok wiąże się ściśle z reformą systemu emerytalnego , której celem było m.in. wygaszenie uprawnień do wcześniejszych emerytur. W ramach tego wygaszania wprowadzono różne rozwiązania przejściowe – cześć z nich została zaadresowana dla kobiet, które były uprawnione do wcześniejszej emerytury.

Wszystkie te kobiety po uzyskaniu prawa do wcześniejszej emerytury mogły sobie ponownie ustalić prawo do emerytury po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat. Na ogół emerytura ta była korzystniejsza.

Zakwestionowana przez sąd, który złożył pytanie do TK, i przez Trybunał regulacja prawna wyłączała z tej możliwości kobiety z rocznika 1953 nakazując w stosunku do tego rocznika, aby wysokość emerytury ustalana po osiągnięciu wieku emerytalnego była pomniejszana o wcześniejsze wypłaty na emerytury (wcześniejsze). To oznaczało, że ta nowa emerytura była zdecydowanie mniej korzystna.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że ta regulacja prawna dla kobiet z rocznika 1953 polegająca na zmniejszaniu ich podstawy świadczenia jest niezgodna z art. 2 Konstytucji, a więc z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przezeń prawa.

AKTUALIZACJA

Do RPO trafia wiele pytań w sprawie zasad realizacji tego wyroku. Na spotkaniu regionalnym w Poznaniu 15 marca 2019 r. Adam Bodnar zapowiedział, że Biuro RPO przygotuje kompleksową analizę w tej sprawie.

Nie tylko RPO, ale i Sejm za niekonstytucyjnością przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2019-03-01
  • Właściciel obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu – a nawet o nim nie wie
  • Naczelny Sąd Administracyjny zadał w tej sprawie pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu 
  • RPO wniósł, aby TK uznał niekonstytucyjność przepisów jako nadmiernie ograniczających prawo własności
  • Takie stanowisko przedstawił także i Sejm

Właściciele skarżą się na procedury włączania ich nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Nie są bowiem informowani, że wobec ich nieruchomości toczy się odpowiednia procedura. O wpisie dowiadują się po fakcie. Tymczasem wpis ogranicza prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora zabytków w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania.

Wpływa to także na racjonalność decyzji o zakupie. Gdy np. dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela uznana za zabytek, budzi to i u nabywcy, i sprzedającego poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne - skoro przedmiotem kupna był obiekt  o innych cechach faktycznych i prawnych, niż strony transakcji myślały.

Od 2012 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wiele razy zwracał się do ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w tej sprawie. Szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis – choć w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W takiej sprawie nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. 

W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności. Według art. 64 Konstytucji każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.  

Pytanie prawne NSA

W 2018 r. NSA  zadał TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków - w zakresie, w jakim ogranicza prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Sprawa dotyczyła skargi obywatela, który podważał wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytku. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny być dokonane przy włączaniu do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, a kontrola sądowoadministracyjna – formalna. Sąd nie może  zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

RPO wskazał, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności. Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził w sprawie Potomscy przeciw Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych co do naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej walory zabytkowe).

W ocenie Rzecznika wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać. Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom.

Stanowisko Sejmu

Także Marszałek Sejmu wniósł o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonego przepisu w zakresie, w jakim umożliwia ujęcie w gminnej ewidencji zabytków nieruchomości bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony jego praw przed dokonaniem takiego ujęcia. Ocenił, że jest to niezgodne z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

Marek Kuchciński zwrócił m.in. uwagę, że trudno uznać, iż taka ingerencja w prawo własności jest konieczna w państwie demokratycznym dla realizacji takich wartości, jak porządek publiczny oraz ochrona wolności i praw innych osób. Według orzecznictwa ETPCz jest zaś oczywiste, że procedury ochronne powinny zapewniać efektywne przedstawienie sprawy właściwym władzom oraz zapewniać skuteczne kwestionowanie działań ingerujących w gwarantowane prawa.

Trybunał nie wyznaczył jeszcze teminu rozpoznania sprawy.

Po wystąpieniach RPO resort planuje zmiany 

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze wcześniej możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków.

Resort zapowiedział, że zmiana dotyczyłaby:

  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • dodania przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

Z informacji na stronie internetowej resortu wynika, że planowany termin wydania rozporządzenia to I kwartał 2019 r.

IV.7002.8.2018

TK: przepisy ustawy o IPN o „ukraińskich nacjonalistach” - niekonstytucyjne

Data: 2019-01-17
  • Zwrot „ukraińscy nacjonaliści” z ustawy o IPN, która wprowadziła karalność zaprzeczania ich zbrodni, jest niekonstytucyjny jako nieokreślony
  • Orzekł tak Trybunał Konstytucyjny z wniosku prezydenta Andrzeja Dudy wobec nowelizacji ustawy o IPN ze stycznia 2018 r.
  • Przepis o zbrodniach „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950 może negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich w stanowisku dla TK 

Zapisy nowelizacji i reakcje na nią

Uchwalona w styczniu 2018 r. nowelizacja wprowadziła do ustawy o IPN nowe przestępstwa. Do 3 lat pozbawienia wolności miało grozić każdemu (także cudzoziemcowi spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Odpowiedzialności miała nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

Ponadto ustawa wprowadziła taką samą karalność zaprzeczania zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950, popełnionych m.in. w kolaboracji z III Rzeszą. Chodzi m.in.. o - jak głosi nowela - eksterminację ludności żydowskiej oraz ludobójstwo na obywatelach II Rzeczypospolitej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (nie zauważono, że obywatelami II RP byli Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, Białorusini  i przedstawiciele innych narodowości).

Nowelizacja wywołała protesty w Polsce i na całym świecie jako rodząca zagrożenie dla relacji Ocalałych z Holokaustu, wolności słowa i badań naukowych. Krytycznie odniosły się do niej władze Izraela; rozczarowanie wyrażał sekretarz stanu USA. Zaniepokojone były też władze Ukrainy.

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę oraz wniósł do TK o zbadanie jej konstytucyjności. 

Do sprawy w TK przyłączył się RPO. Wskazywał, że ustawa może mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy. Miał też wątpliwości, czy nowela doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu  „polskie obozy śmierci”. Bo to nie sądy są od rozstrzygania sporów historycznych.

W związku z wycofaniem w czerwcu 2018 r. przez Sejm artykułów ustawy o karalności przypisywania „Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialności za zbrodnie III  Rzeszy, TK umorzył ten wątek sprawy. Zbadał zaś wątek karalności zaprzeczenia zbrodni „ukraińskich nacjonalistów”.

RPO kwestionował także przepisy o „ukraińskich  nacjonalistach”

RPO wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją. W stanowisku dla TK uznał, że nie da się precyzyjne określić, za jakie wypowiedzi będzie można być skazanym. Rzecznik podzielił pogląd prezydenta, iż z jednej strony nie jest możliwe jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia „ukraińskiego nacjonalisty”, z drugiej zaś nie jest możliwe dokładne określenie, na gruncie tych przepisów, granic geograficznych Małopolski Wschodniej.

Poważne wątpliwości RPO budzi także objęcie tym przepisem lat 1925-1950.  Celem ustawodawcy była karalność wypowiedzi dotyczących masowej eksterminacji ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich w okresie 1943-1944 r., na terenie b. województwa wołyńskiego. Z kolei okres stalinowski, w dużej mierze przypadający na czas przed 1950 r., to  czas akcji „Wisła”, która dotknęła ukraińską ludność cywilną .

Trudno jest zdefiniować pojęcie „ukraińscy nacjonaliści”, które nie zostało powiązane z żadną konkretną formacją polityczną. Istnieje więc możliwość rozciągania go na znaczną część ludności ukraińskojęzycznej.  Stwarza to ryzyko utrudniania dyskusji o historii najnowszej, co może wywrzeć negatywny wpływ na relacje polsko-ukraińskie.

Rozstrzygnięcie TK

17 stycznia 2019 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy w zakwestionowanym zakresie są niezgodne z wywodzoną z art. 2 Konstytucji zasadą określoności przepisów prawa oraz z art. 42 ust. 1 Konstytucji, wyrażającym zasadę, że zakaz albo nakaz obwarowany sankcją karną powinien być sformułowany w sposób precyzyjny i ścisły.

Trybunał stwierdził, że użyte w ustawie o IPN pojęcia „ukraińscy nacjonaliści” oraz „Małopolska Wschodnia” nie zostały zdefiniowane przez ustawodawcę. Jest to o tyle istotne, że zakwestionowane przepisy są ściśle powiązane z przepisem zawierającym normę karną. Dlatego w ocenie Trybunału zachodziło uzasadnione przypuszczenie, że organa ścigania i sądy mogłyby mieć poważne problemy z ustaleniem zakresu odpowiedzialności karnej.

Trybunał zwrócił uwagę, że nie da się jednoznacznie zrekonstruować znaczenia obu tych pojęć ani na podstawie aktów normatywnych z okresu II Rzeczypospolitej, ani obowiązującego ustawodawstwa. Także w języku powszechnym pojęcia te nie wywołują jednoznacznych, bezspornych konotacji.

Komunikat TK podkreśla, że przepisy te nadal pozostają w systemie prawnym, ale bez zwrotów uznanych za niekonstytucyjne. Ustawodawca powinien podjąć działania zmierzające do stosownej modyfikacji redakcyjnej tych przepisów - dodano.

VII.564.9.2018

Rzecznik pisze do TK: ubezwłasnowolnienie całkowite jest niekonstytucyjne

Data: 2019-01-16
  • Ubezwłasnowolnienie całkowite jest niezgodne z konstytucyjnymi zasadami godności i wolności człowieka oraz poszanowania życia prywatnego i rodzinnego  
  • Takie jest stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada skargę osoby ubezwłasnowolnionej
  • Ta instytucja prawa powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji - powtarza po raz kolejny Rzecznik
  • Szczegółowo opisuje, jak osoby ubezwłasnowolnione pozbawione są wielu podstawowych praw

Adam Bodnar przyłączył się do postępowania przed TK zainicjowanego skargą konstytucyjną pani Barbary, którą opiekowała się przyjaciółka. Na wniosek prokuratury z 2015 r. sąd orzekł jej ubezwłasnowolnienie całkowite z powodu zaburzeń psychicznych. Ona sama była temu przeciwna. Apelacje pani Barbary i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zostały oddalone. Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skarg kasacyjnych. W lutym 2017 r. pani Barbara złożyła skargę konstytucyjną.

RPO wnosi by Trybunał uznał art. 13 § 1 Kodeks cywilnego za niezgodny z art. 30, z art. 31 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Czym jest ubezwłasnowolnienie

Art. 13 Kc głosi: "Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem".

Ubezwłasnowolnienie polega na pozbawieniu albo ograniczeniu przez sąd zdolności do czynności prawnych z uwagi na chorobę danej osoby lub psychiczne problemy. Ubezwłasnowolnienie całkowite oznacza zupełne pozbawienie danej osoby zdolności do czynności prawnych, czynności te podejmuje zamiast niej opiekun. Ubezwłasnowolnienie częściowe zasadniczo polega na tym, że dana osoba może osobiście podejmować czynności prawne - jednak zgodę na konkretną transakcję musi wyrazić jej kurator; osoba ubezwłasnowolniona częściowo może samodzielnie rozporządzać swoim zarobkiem oraz przedmiotami oddanymi do jej swobodnego użytku.

Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego to m.in.:

  • niemożność zawarcia małżeństwa,
  • niemożność uznania swego ojcostwa lub wytoczenia samodzielnie powództwa o ustalenie albo zaprzeczenie ojcostwa lub macierzyństwa,
  • niemożność sprawowania władzy rodzicielskiej,
  • niemożność nawiązania stosunku pracy,
  • brak czynnego i biernego prawa wyborczego oraz udziału w referendach,
  • niemożność sporządzenia i odwołania testamentu.

Poza umowami w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, osoba  ubezwłasnowolniona całkowicie nie może działać w obrocie gospodarczym i prawnym. Wszelkie jej działania wymagają pośrednictwa opiekuna ustanowionego przez sąd. Ubezwłasnowolnienie jest stosowane bezterminowo i nie jest poddawane okresowej kontroli przez niezawisły organ. Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego bywają porównywane w literaturze i doktrynie prawa do śmierci cywilnej.

Ze statystyk wynika absolutna przewaga orzekania ubezwłasnowolnienia całkowitego w stosunku do częściowego (od 89 do 92% proc. uwzględnionych wniosków). Sądy uwzględniają zaś 2/3 wszystkich składanych wniosków. W Polsce ubezwłasnowolnionych całkowicie jest ok. 90 tys. osób, a liczba ta stale rośnie.

Postulaty zniesienia ubezwłasnowolnienia

Rzecznik od dawna uważa, że instytucja ubezwłasnowolnienia powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji. Domaga się także tego samo środowisko osób z niepełnosprawnościami.

Stanowisko takie RPO prezentował  wcześniej w toku procedury legislacyjnej, mającej na celu zmianę Kc w tym zakresie, toczącej się w ramach Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości. W wyniku jej prac powstawał projekt znoszący ubezwłasnowolnienie, który zarzucono wraz z likwidacją Komisji w grudniu 2015 r. W 2018 r. Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało rację RPO, że zmiany są konieczne, ale muszą zaczekać, „z uwagi na inne priorytetowe projekty i zadania”.

We wrześniu 2018 r. inne stanowisko zaprezentował przedstawiciel rządu podczas dialogu z Komitetem ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami w Genewie, w ramach badania przez Komitet polskiego raportu z wykonywania Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami (przyznaje im ona zdolność do czynności prawnych). Przedstawiciel rządu zapowiedział, że w MS zostaną podjęte prace koncepcyjne nad zmianą w zakresie ubezwłasnowolnienia. Kierunku zmian nie określono.

W rekomendacjach dla Polski z października 2018 r. Komitet ONZ zalecił m.in. likwidację instytucji ubezwłasnowolnienia.

Argumenty RPO

Godność człowieka

W ocenie Rzecznika ubezwłasnowolnienie w pierwszej kolejności narusza fundamentalną zasadę ochrony przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, stanowiącej źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych (art. 30 Konstytucji).

Art. 13 Kc opiera się na archaicznej terminologii: „choroba psychiczna” i „niedorozwój umysłowy”. Pojęcie „choroby psychicznej” nie występuje już w światowych klasyfikacjach chorób. Zastąpiono je zaburzeniem psychicznym. Termin „niedorozwój umysłowy” zarzucono jako nieprecyzyjny, stygmatyzujący i niepoprawny. Obecnie stosuje się termin „niepełnosprawność intelektualna”.

- Dalsza obecność w przepisach prawa terminów, funkcjonujących obecnie nie jako terminy medyczne, lecz jedynie jako inwektywy, narusza godność nie tylko tych obywateli, których dotyczy wniosek o ich ubezwłasnowolnienie, lecz także wszystkich osób, dotkniętych przypadłościami niepełnosprawności intelektualnej czy psychicznej - podkreśla Rzecznik.

Najważniejszym jednak zarzutem dotyczącym naruszenia godności człowieka jest przedmiotowe traktowanie i odebranie osobom ubezwłasnowolnionym całkowicie możności decydowania o samych sobie. W większości przypadków osoby z niepełnosprawnością intelektualną i z zaburzeniami psychicznymi potrafią artykułować swe potrzeby i swoją wolę. Może to wprawdzie wymagać zmiany języka na bardzo prosty bądź pomocy innej osoby, ale trudności komunikacyjne nie mogą pozbawiać człowieka wszystkich praw i w każdym zakresie.

Może także być tak, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną i z zaburzeniami psychicznymi czy niepełnosprawnością psychiczną nie mogą świadomie podjąć decyzji w niektórych sferach (np. zakup czy sprzedaż nieruchomości, przyjęcie czy odrzucenie spadku, wzięcie kredytu), ale w innych sferach mogą świadomie działać i wyrażać swą wolę (np. zawarcie małżeństwa, podjęcie zatrudnienia, wypłata pensji czy renty). Całkowite odebranie osobie prawa do wszelkich decyzji to fundamentalne naruszenie jej godności.

Opiekun ma wprawdzie obowiązek działania w interesie osoby będącej pod jego pieczą, ale przepisy - inaczej niż w niektórych ustawodawstwach europejskich - nie precyzują, że musi brać pod uwagę jej życzenia. Tym samym podopieczny nie ma prawa udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego majątku i osoby. Zdaniem Rzecznika powoduje to, że dorosłe osoby ubezwłasnowolnione są przez polskie prawo traktowane bardziej przedmiotowo niż małoletnie dzieci poniżej 13. roku życia.

Wolność człowieka

Ubezwłasnowolnienie całkowite bardzo głęboko ingeruje w wolność człowieka we wszystkich jej aspektach. Wszystkie decyzje są podejmowane przez opiekuna, bez udziału osoby ubezwłasnowolnionej, a jedynie – w ważniejszych sprawach – za zezwoleniem sądu opiekuńczego. W związku z tym instytucja ubezwłasnowolnienia całkowitego bez wątpienia dotyka kwestii wolności osoby i wchodzi w zakres zastosowania artykułu 31 ust. 1 Konstytucji (mówi on, kiedy dopuszczalne są ograniczenia wolności).

Zdaniem Rzecznika, ubezwłasnowolnienie całkowite – z uwagi na swoją niekonieczność i nieproporcjonalność  – nie służy realizacji żadnych z wartości wymienianych w art. 31 ust. 3 Konstytucji.  Nie prowadzi ono bowiem do skutków zamierzonych przez ustawodawcę, a tym samym nie jest racjonalne, ani przydatne.

Ubezwłasnowolnienie nie chroni danej osoby od podejmowania niekorzystnych decyzji finansowych czy życiowych, nie chroni także wolności i praw innych uczestników obrotu prawnego i gospodarczego przed działaniami osób, uważanych za niezdolne do racjonalnych decyzji. Fakt czyjegoś ubezwłasnowolnienia nie jest bowiem znany innym uczestnikom obrotu. Nie istnieje żaden rejestr osób pozbawionych zdolności do czynności prawnych. Nie wynika to z żadnych dokumentów stanu cywilnego, dowodu osobistego czy paszportu.

Fakt ubezwłasnowolnienia nie powstrzymuje osób ubezwłasnowolnionych ani firm czy instytucji finansowych czy telekomunikacyjnych od zawierania umów kredytów, pożyczek, tzw. „chwilówek”. Wprawdzie każda taka umowa pozostaje w świetle prawa nieważna, jednak do czasu wykazania jej nieważności w praktyce wywołuje skutki. W razie stwierdzenia jej nieważności prowadzi zaś do konieczności zwrotu korzyści. W interesie firm nie leży zatem skrupulatne sprawdzanie stanu zdolności do czynności prawnych osób zawierających z nimi umowy. Nie jest to zresztą możliwe wobec braku jakiejkolwiek formy „rejestru” i możliwości orzeczenia ubezwłasnowolnienia przez każdy z 45 sądów okręgowych w Polsce.

Według RPO nieracjonalność ubezwłasnowolnienia dodatkowo potwierdza systemowy problem ze znalezieniem kandydata na opiekuna osoby ubezwłasnowolnionej. Dopiero po całkowitym pozbawieniu danej osoby zdolności do czynności prawnych wszczyna się postępowanie w celu znalezienia opiekuna. Oznacza to, że pomiędzy orzeczeniem sądu a ustanowieniem opiekuna i objęciem przez niego opieki, dana osoba  jest całkowicie pozbawiona wszelkiej ochrony. Nie może już działać w swoim interesie, a jeszcze nie ma osoby, która powinna robić to za nią. Takie okresy próżni ochronnej mogą trwać miesiące, a zdarza się, że i lata, o czym świadczą doświadczenia Biura RRO.

Z kolei brak chętnych na opiekunów powoduje wyznaczanie ich wbrew woli kandydatów. Chodzi np. o pracownika domu pomocy społecznej, w którym przebywa osoba ubezwłasnowolniona, wyznaczanego „z łapanki”. Nie sprzyja to należytemu wywiązywaniu się opiekunów z ich obowiązków.

Ponadto interesy i dobro osoby ubezwłasnowolnionej mogą być zagrożone wskutek  przekazania opiekunowi decyzji co do danej osoby i jej majątku. Nadzór sądu opiekuńczego nad opiera się przeważnie na przyjmowaniu ogólnego i schematycznego sprawozdania opiekuna, zazwyczaj powielającego te same informacje co roku. Opiekunowie często nie zwracają się do sądu o zezwolenie we wszelkich ważniejszych sprawach, a zaniedbanie to nie wychodzi na jaw, m.in. wskutek braku możliwości wglądu osoby ubezwłasnowolnionej.

W ocenie Rzecznika ubezwłasnowolnienie całkowite nie spełnia też kryterium konieczności ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności. Jak wskazuje doświadczenie innych państw, ochronę interesów osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną można uzyskać przez system wspieranego podejmowania decyzji. Nawet w polskim systemie prawnym można znaleźć instytucje mniej ograniczające wolność decydowania: ubezwłasnowolnienie częściowe oraz kuratora dla osoby z niepełnosprawnością.

- W związku z tym, że możliwa jest ochrona interesów osoby dotkniętej niepełnosprawnością intelektualną bądź psychiczną na różne sposoby, radykalne ograniczanie wolności w ramach ubezwłasnowolnienia całkowitego nie jest niezbędne – podkreśla Adam Bodnar. Niektóre polskie sądy dostrzegają nieproporcjonalność stosowania ubezwłasnowolnienia, ale to wyjątek od praktyki częstego stosowania tej instytucji.

Prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz decydowania o życiu osobistym        

Ubezwłasnowolnienie całkowite ingeruje we wszystkie sfery życia osobistego i rodzinnego. To opiekun decyduje np. o miejscu pobytu podopiecznego, kształtując jego środowisko życiowe i wpływając na możliwy krąg znajomych. W wyniku ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków z mocy prawa powstaje między nimi rozdzielność majątkowa.

Do Biura Rzecznika trafiały także sprawy, w których opiekun decydował o przymusie stosowania antykoncepcji u podopiecznej, wbrew jej woli – co oznacza fundamentalną ingerencję w życie osobiste i wolność seksualną osoby ubezwłasnowolnionej całkowicie.  Osoby ubezwłasnowolnione całkowicie nadal nawiązują jednak znajomości, podejmują współżycie, rodzą dzieci i zakładają faktyczne rodziny. Nie mogą jednak sformalizować tych związków w ramach swego prawa do życia osobistego i rodzinnego. Nad ich życiem prywatnym i rodzinnym ciąży zatem swoiste „odium formalnej nielegalności” – pisze RPO.

W maju 2018 r. Sąd Najwyższy uznał, że także prawo do kontaktowania się osoby ubezwłasnowolnionej z innymi osobami jest zależne od działań i inicjatywy opiekuna. Nawet najbliższa rodzina (rodzice lub potomstwo ubezwłasnowolnionego dziecka) nie ma podstaw prawnych by żądać uregulowania takich kontaktów przez sąd, który nie ma prawa wszcząć takiego postępowania z urzędu.

Oceny ETPCz

W żadnej z dotychczasowych spraw Europejski Trybunał Praw Człowieka nie uznał ubezwłasnowolnienia za instytucję nie do pogodzenia z Konwencją Praw Człowieka, zwłaszcza z jej art. 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego). Uznawał już jednak, że proporcjonalność ubezwłasnowolnienia jest wątpliwa, gdy władze państwowe dysponują innymi środkami, bardziej dostosowanymi do sytuacji osoby. 

Generalnie orzecznictwo ETPCz rozwija się w kierunku coraz bardziej restrykcyjnego traktowania ubezwłasnowolnienia. Wskazuje się na konieczność zastąpienia go instytucją bardziej zindywidualizowaną, ograniczoną czasowo i zachowującą jak największą zdolność osób niepełnosprawnych intelektualnie lub psychicznie do działania. 

- Ma to niewątpliwy wpływ również na ocenę ubezwłasnowolnienia całkowitego z punktu widzenia standardów ochrony praw i wolności obywatelskich - stwierdził w konkluzji Adam Bodnar.

IV.7024.23.2018

TK: zatrzymanie za drobne wykroczenie osoby czasowo przebywającej w Polsce - niekonstytucyjne

Data: 2019-01-08
  • Dopuszczalność zatrzymania osoby czasowo przebywającej w Polsce, obwinionej o wykroczenie zagrożone wyłącznie grzywną, jest niekonstytucyjna – uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Ponadto zakwestionował brak gwarancji udziału zatrzymanej osoby obwinionej w posiedzeniu sądu rozpatrującego zażalenie na zatrzymanie
  • Wyrok Trybunału jest zgodny ze stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich

8 stycznia 2019 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 6/16). 

Trybunał orzekł, że art. 45 § 1 pkt 1 w związku z art. 90 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (k.p.s.w.) jest niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim dopuszcza zatrzymanie przebywającej jedynie czasowo na terytorium Polski osoby, której tożsamość została ustalona, a której zarzuca się popełnienie wykroczenia zagrożonego wyłącznie grzywną.

Zgodnie z k.p.s.w,. jeśli wykroczenia dokonała osoba tylko czasowo przebywająca w Polsce, należy stosować postępowanie przyśpieszone, a to z kolei pozwala zatrzymać taką osobę. Trybunał podkreślił, że nie ma przesłanek, które uzasadniałyby tak daleko idącą ingerencję w wolność człowieka, jak faktyczne pozbawienie go wolności, jedynie dla zapewnienia prawidłowego biegu postępowania w sprawie o mniej poważne wykroczenie,  zagrożone tylko karą grzywny.

Według Trybunału stosowanie zatrzymania w sprawach objętych zakresem zaskarżenia nie jest niezbędne ani w celu zagwarantowania udziału w rozprawie przed sądem sprawcy wykroczenia przebywającego czasowo na terytorium Polski, ani w celu zapewnienia wykonania ewentualnie orzeczonej grzywny. Podkreślił, że możliwe są tu inne, mniej dolegliwe kroki, np. zatrzymanie dokumentu uprawniającego do przekraczania granicy lub skierowanie orzeczonej grzywny do wykonania w innym państwie członkowskim UE na podstawie art. 116b k.p.s.w.

Ponadto Trybunał uznał art. 47 § 2 w związku z art. 33 i art. 109 § 2 k.p.s.w. za niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim nie gwarantuje osobie zatrzymanej prawa do udziału w posiedzeniu sądu rozpatrującego zażalenie na jej zatrzymanie.

Niezagwarantowanie zatrzymanemu prawa do udziału w posiedzeniu sądu, na którym rozpatrywane jest zażalenie na zatrzymanie, narusza konstytucyjne standardy jawnego i sprawiedliwego postępowania sądowego, a także prawa do obrony. Trybunał wskazał, że fakultatywna możliwość podjęcia przez sąd decyzji o udziale strony w posiedzeniu (art. 33 k.p.s.w.) nie stanowi dostatecznej gwarancji prawa do udziału w czynnościach sądowych, bowiem właściwa realizacja prawa do udziału w posiedzeniu sądu wymaga każdorazowego poinformowania strony lub jej pełnomocnika o terminie posiedzenia.

Trybunał zbadał sprawę w składzie: Małgorzata Pyziak-Szafnicka - przewodniczący, Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski - sprawozdawca, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

Wyrok jest zgodny ze stanowiskiem przedstawionym przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Przystąpił on do tego postępowania i 21 maja 2016 r. przedstawił swoje stanowisko.

II.517.2.2016

Obywatele nie mogą podważać decyzji tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r. Wniosek RPO do TK

Data: 2018-12-21
  • Obywatele nie mogą kwestionować decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.
  • Od 1992 r. w tych sprawach nie można bowiem stosować przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego o wznowieniu postępowania, stwierdzeniu nieważności czy uchyleniu albo zmiany decyzji
  • Według RPO w niekonstytucyjny sposób pozbawia to obywateli możliwości weryfikacji w tym trybie  decyzji o przejęciu ich nieruchomości

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kpa dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji wydanych na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.

Wielu rolników w czasach PRL nie przywiązywało wagi do uporządkowania spraw własności ziemi. Państwo przez lata prowadziło politykę wrogą indywidualnemu rolnictwu. Zaczęło się to zmieniać w latach 70., kiedy władza de facto uznała rolę rolnictwa indywidualnego. Wtedy też zaczęto porządkować stosunki własnościowe. Zapewnić to miała ustawa uwłaszczeniowa z 1971 r.

Na jej podstawie rolnik dostawał akt własności ziemi, którą posiadał i uprawiał. Zdarzały się jednak przypadki, że w wyniku tej ustawy ziemię można było stracić na rzecz państwa. Np. jeśli dziecko po śmierci rodziców-rolników trafiło do domu dziecka, a ziemię uprawiał sąsiad, który nie był formalnie rolnikiem (bo np. pracował też gdzieś na etacie) – w takim wypadku ziemia przypadała Skarbowi Państwa. Decyzję wydawali urzędnicy i nie można się było od tego odwołać do sądu. Taki stan trwa do dzisiaj.

Co przewidywała "ustawa uwłaszczeniowa" z 1971 r.

Ustawa z 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych („ustawa uwłaszczeniowa”) miała na celu uporządkowanie skomplikowanych stosunków własnościowych. Chodziło m.in. o potwierdzenie stanów faktycznych samoistnego posiadania przez rolników nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych. Z chwilą wejścia ustawy w życie z mocy prawa stawali się oni właścicielami tych gruntów.

Wniosek RPO dotyczy zaś sytuacji nieruchomości przejętych przez państwo. Zgodnie z art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”,  nieruchomości - na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej, od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy, z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – mogły być przekazane dzierżawcom we własność albo przejęte przez państwo. Postępowania w tych sprawach były prowadzone przez organy administracji, które wydawały ostateczne decyzje.

Porządkowanie sytuacji własności gospodarstw rolnych samoistnych posiadaczy w zasadniczym stopniu zakończono w 1982 r. Wtedy ustawa uwłaszczeniowa została uchylona, a prowadzenie spraw niezakończonych przekazano sądom. Wydane akty własności dla posiadaczy samoistnych mogły być nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kpa. Ustawa z 1982 r. pomijała jednak kwestię decyzji o przejęciu nieruchomości na podstawie art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”. Od kwietnia 1982 r. decyzje takie  nie mogły być już wydawane, a właściwe do trwających nadal postępowań pozostały organy  administracji - spraw tych nie przekazano sądom.

Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z 19 października 1991 r. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona od 1 stycznia 1992 r. zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa wszelkich decyzji wydanych na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej”; trwające postępowania umorzono. Wzruszanie wszelkich decyzji stało się niemożliwe.

Obywatel nie zakwestionuje decyzji o przejęciu ziemi przez państwo

Problemem konstytucyjnym wniosku RPO jest kwestia dopuszczalności i zasadności ograniczenia możliwości weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa tych decyzji o przejęciu przez państwo nieruchomości, których podstawą był art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”.

W ocenie Rzecznika regulacja ta jest niezgodna z art. 7 Konstytucji i wyrażoną w nim zasadą praworządności. Wyłączenie możliwości wzruszenia decyzji administracyjnej o przejęciu przez państwo nieruchomości prowadzi do sytuacji, w której decyzje obarczone wadami, jak np. wydanie z rażącym naruszeniem prawa, pozostają w obrocie prawnym, kształtując sytuację prawną byłych właścicieli przejętych nieruchomości. Sytuacja taka narusza zasadę praworządności i nie znajduje uzasadnienia w innych wartościach konstytucyjnych.

Regulacja ta zrównała - w sposób niezgodny z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej oraz równości wobec prawa - podmioty znajdujące się w różnych sytuacjach prawnych i faktycznych. Za cechę wspólną uznała bowiem wyłącznie fakt pozbawienia właścicieli nieruchomości na podstawie decyzji wydanych na gruncie „ustawy uwłaszczeniowej”. Wprowadzając zakaz wzruszania decyzji wydanych na tej podstawie, ustawodawca zrównał sytuację prawną i prawa byłych właścicieli, którzy de facto zostali wywłaszczeni na rzecz samoistnych posiadaczy, oraz byłych właścicieli, których nieruchomości zostały przejęte przez państwo w trybie decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej. W ocenie RPO zrównanie to nie jest uzasadnione i skutkuje naruszeniem praw byłych właścicieli nieruchomości przejętych przez państwo. W ich przypadku nie ma bowiem wartości konstytucyjnych, które ograniczenie to by uzasadniały.

RPO wskazuje, że ustawodawstwo z lat 1945-1989 przewidywało liczne przypadki przejęcia gospodarstw rolnych przez państwo - zarówno o charakterze przymusowym,  jak i regulacji dających jedynie taką możliwość. Aktami należącymi do tej drugiej kategorii były np. ustawa z 29 maja 1974 r. o przekazywaniu gospodarstw rolnych na własność państwa za rentę i spłaty pieniężne czy ustawa z 26 marca 1982 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych. W żadnym z tych przypadków ustawodawca nie wyłączył możliwości weryfikacji prawidłowości wydanych decyzji w trybach nadzwyczajnych Kpa. Właściciele nieruchomości przejętych na podstawie tych aktów prawnych oraz na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej” znajdowali się w podobnej sytuacji prawnej. Zaskarżona przez Rzecznika ustawa wprowadziła zatem nieuzasadnione zróżnicowanie praw w ramach jednej kategorii.

Należy zatem uznać, że pozbawienie przez art. 63 ust. 2 i 3 zaskarżonej ustawy byłych właścicieli możliwości weryfikacji po 1 stycznia 1992 r. decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo stanowi istotną, nieproporcjonalną, a przede wszystkim  niezasadną i rażąco niesprawiedliwą ingerencję w art. 32 ust. 1 Konstytucji i zasadę równości wobec prawa oraz art. 2 i zasadę sprawiedliwości społecznej.

Zasady kierowania wniosków RPO do Trybunału

Art. 16 ust. 2 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich stanowi, że „RPO może występować do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskami w sprawach, o których mowa w art. 188 Konstytucji”. Wynika to z niezawisłości i niezależności instytucji Rzecznika (art. 210 Konstytucji RP) oraz związanej z tym pełni kompetencji w jakich sprawach i kiedy może skorzystać z tego środka ochrony praw obywatelskich.

Podejmując decyzje o skierowaniu wniosku do Trybunału, Rzecznik zawsze kieruje się literą prawa, interesem obywateli i poczuciem konstytucyjnej współodpowiedzialności za państwo. 

Ten wniosek do Trybunału leży właśnie w interesie obywateli, którzy mogli zostać pokrzywdzeni przez państwo. Gdyby artykułu 63. ust. 2 i 3 nie było, to osoby, których nieruchomości przejęło państwo - a decyzja ta była np. niezgodna z prawem - mogłyby próbować je odzyskać lub przynajmniej starać się o stosowne odszkodowanie. Dziś jest to niemożliwe.

IV.7005.1.2018

Ograniczenia w dostępie do informacji publicznej są konstytucyjne - uznał TK

Data: 2018-12-18

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14).

Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej.

Chodzi o to, że ustawa o dostępie do informacji publicznej wyodrębnia dwa rodzaje informacji publicznej: prostą i przetworzoną i wprowadza ograniczenia w dostępie do tego drugiego rodzaju informacji.

Ustawa nie zawiera definicji, przywykło się jednak sądzić, że:

  • informacja prosta to taka informacja, która może zostać udostępniona przez podmiot co do zasady w takiej formie, w jakiej ją posiada (mamy dokument, więc go udostępniamy),
  • przetworzenie informacji polega na stworzeniu jakościowo nowej informacji, ale jej źródłem są materiały znajdujące się w posiadaniu podmiotu zobowiązanego (musimy zebrać dane, które mamy, i je zestawić)

W tym drugim wypadku obywatel musi wykazać, że kieruje się interesem publicznym, składając pytanie, przy czym ustawa także tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.2.2014

Rzecznik wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie środków przymusu

Data: 2018-12-10
  • RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie niemożności zaskarżenia przez obywatela zastosowania środków przymusu bezpośredniego przez niektóre służby  
  • W składzie orzekającym zasiadają osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • To szósta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących praw i wolności obywateli

- Decyzja ta uzasadniona jest dokonanymi zmianami w składzie orzekającym Trybunału Konstytucyjnego, które nie mają podstawy prawnej w obowiązujących przepisach, a także wprowadzeniem do składu orzekającego osoby, której wybór miał miejsce z naruszeniem Konstytucji RP - napisał RPO Adam Bodnar w piśmie do TK z 5 grudnia 2018 r.  w sprawie cofnięcia wniosku. 

W marcu 2018 r. RPO cofnął z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W kwietniu wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. W tym samym miesiącu podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych. W maju wycofał zaś wniosek w  sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego. W październiku RPO zdecydował tak w sprawie ustawy o prokuraturze, która nadała ogromne uprawnienia Prokuratorowi Generalnemu.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.  

Wniosek do TK 

25 stycznia 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zakwestionował we wniosku do Trybunału przepisy tych ustaw regulujących działalność służb, które nie przewidują możliwości złożenia zażalenia na zastosowanie przez nie środków przymusu bezpośredniego oraz broni palnej.

Do ich użycia ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej uprawnia: Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencję Wywiadu, Biuro Ochrony Rządu, Służbę Celną, Centralne Biuro Antykorupcyjne, kontrolę skarbową, Państwową Straż Łowiecką oraz Rybacką, policję, Służbę Kontrwywiadu oraz Wywiadu Wojskowego, Służbę Więzienną, straże gminne, Straż Graniczną, Straż Leśną, Straż Marszałkowską, Straż Ochrony Kolei, straż parków narodowych, Żandarmerię Wojskową, ochroniarzy oraz Inspekcję Transportu Drogowego.

Ustawą tą zmieniono także przepisy innych ustaw dotyczących użycia środków przymusu przez poszczególne służby: straży ochrony kolei, strażników gminnych, strażników, Żandarmerii Wojskowej. W ich przypadku wprowadzono możliwość zażalenia do prokuratury. Nie wprowadzono zaś regulacji umożliwiających zażalenie na użycie środków przymusu przez pozostałe służby.

Według Rzecznika trudno znaleźć uzasadnienie dla stanu prawnego, który w sposób wybiórczy przewiduje możliwość zażalenia na zastosowanie środków przymusu bezpośredniego wyłącznie przez niektóre służby.

Tak poważna zaś ingerencja w prawa i wolności obywatelskie wymaga zagwarantowania skutecznych środków kontroli zasadności i legalności stosowanych wobec jednostki środków przymusu bezpośredniego i broni palnej. Jest to tym bardziej istotne, że z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, iż stosowanie tych środków w sposób nieproporcjonalny ów przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy publicznych może przybrać zakazaną formę nieludzkiego lub poniżającego traktowania.

Zaskarżone przepisy Rzecznik uznał za niezgodne zarówno z postanowieniami Konstytucji (art. 78 w związku z art. 40 i art. 41 ust. 1), jak i z art. 13 w związku z art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Przyczyny cofnięcia wniosku 

Prezes TK 5 kwietnia 2016 r. wyznaczył do tej sprawy pełny skład Trybunału Konstytucyjnego, z Andrzejem Rzeplińskim jako przewodniczącym i Małgorzatą Pyziak-Szafnicką jako sprawozdawcą. Zarządzeniem Prezesa Trybunału z 31 stycznia 2017 r. wobec upływu kadencji sędziego Andrzeja Rzeplińskiego, wyznaczono w jego miejsce sędziego TK Michała Warcińskiego. Ponadto do uzupełnienia składu orzekającego wyznaczono Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego. Przewodniczącym składu została Julia Przyłębska. Potem, po śmierci Lecha Morawskiego, wyznaczono w jego miejsce Justyna Piskorskiego, a po śmierci Henryka Ciocha w jego miejsce wyznaczono Jarosława Wyrembaka.

Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak nie zostali ważnie wybrani na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a zatem są nieuprawnieni do zasiadania w składzie orzekającym.

W efekcie zmian w sprawie tej występuje przypadek składu sądu sprzecznego z przepisami prawa, tj. sytuacja, gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona. Tak wyznaczony skład TK jest sprzeczny z postanowieniami Konstytucji RP.

Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego (postanowienie SN z 17 listopada 2005 r.), w takich sytuacjach zachodzi przypadek orzeczenia). Taka sytuacja może też powodować chaos prawny, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron także w procesach przed sądami europejskimi - skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej.

RPO przypomniał  w tym kontekście zalecenie z 20 grudnia 2017 r. w sprawie praworządności w Polsce, uzupełniające zalecenia Komisji (UE) 2016/1374, (UE) 2017/146 i (UE) 2017/1520), w świetle których „trzech sędziów wybranych przez Sejm nowej kadencji bez ważnej podstawy prawnej nie może orzekać, dopóki nie zostaną wybrani zgodnie z prawem”.

II.511.1869.2014

JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANEL

Sesja 9: Sprawiedliwość konstytucyjna po kryzysie konstytucyjnym (BLOK A)

 

Zwrot odholowanego samochodu. Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO

Data: 2018-12-05
  • Nie można nie oddawać samochodu tylko dlatego, że właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. Kierowca może zapłacić po odebraniu auta
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO w sprawie przepisów o pojazdach, które są odholowywane na strzeżone parkingi
  • Według TK doszło do nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności, a opłatę można egzekwować w drodze egzekucji

24 maja 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów  przewidujących, że pojazd usunięty z drogi i umieszczony na parkingu strzeżonym jest wydawany właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za usunięcie auta i jego parkowanie.

Argumenty RPO

RPO nie kwestionował usuwania i odholowania pojazdu zaparkowanego w złym miejscu (czy też samochodu kierowanego przez osobę bez uprawnień).  Dopuszczalne jest bowiem nakładanie na kierowcę opłat za usunięcie pojazdu z uwagi na przesłanki porządku publicznego. –  Opłaty służą zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych do budżetów powiatów – wskazywał Adam Bodnar.

Za niedopuszczalne z punktu widzenia przesłanek ograniczenia prawa własności (art. 64 Konstytucji), określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, RPO uznał zaś regulacje, że wydanie pojazdu właścicielowi następuje dopiero po okazaniu dowodu wpłaty.  Nie spełniają one wymogu niezbędności dla ochrony interesu publicznego, jak również wymogu zachowania odpowiedniej proporcji między korzyściami, jakie wynikają z tych przepisów, a ograniczeniami,  których doznaje właściciel.  Jest on ograniczany w wykonywaniu prawa własności, gdyż pozbawia się go możliwości korzystania z rzeczy.

Zdaniem Rzecznika nie istnieje bowiem rzeczywista potrzeba uzależnienia  wydania właścicielowi pojazdu przechowywanego na parkingu od uprzedniego uiszczenia opłat za odholowanie pojazdu, w celu zapewnienia powiatowi dochodów z tego tytułu.

Cel ten jest bowiem możliwy do osiągnięcia przy zastosowaniu innych środków powodujących mniejsze ograniczenia praw właścicieli odholowanych pojazdów. W ocenie Rzecznika przepisy mogą bowiem nakładać na właściciela obowiązek zapłaty  w określonym terminie, po którego upływie będą dochodzone w drodze egzekucji administracyjnej.

Rzecznik podkreślał, że w obecnym stanie prawnym, choć w interesie właściciela pojazdu leży niezwłoczna zapłata, nie zawsze jest on w stanie natychmiast zapłacić. - Jeżeli bowiem np. w weekend kierowca uda się do innego miasta i nie ma przy sobie znacznej ilości gotówki, jak również nie dysponuje elektronicznymi instrumentami płatniczymi, to nie ma możliwości szybkiego uregulowania należności za odholowanie pojazdu samochodowego, a tym samym nie może korzystać z pojazdu – podkreślał Rzecznik.

Sejm i Prokurator Generalny - uczestnicy postępowania przed TK - przedstawili stanowisko, że zaskarżone przepisy są zgodne z Konstytucją, 

Wyrok TK

5 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 130a ust. 5c oraz ust. 7 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym w zakresie, w jakim przewiduje, że pojazd usunięty z drogi pozostaje na parkingu strzeżonym wyznaczonym przez starostę do czasu uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie - są niezgodne z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (przewodniczący), Piotr Pszczółkowski, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja (sprawozdawca) i Andrzej Zielonacki.

Uwzględniając z jednej strony konieczność ochrony porządku publicznego, a z drugiej strony - wagę praw właściciela, Trybunał uznał, że ingerencja ustawodawcy w prawo własności jest niewspółmierna do celu regulacji. Zdaniem Trybunału, obowiązek uiszczenia opłaty za usunięcie i parkowanie pojazdu – jako warunek wydania pojazdu – ma znaczenie drugorzędne dla zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym i porządku publicznego. Cel ten zostaje bowiem zrealizowany przez usunięcie pojazdu z drogi. W istocie ustawodawca miał na celu mobilizowanie kierowców do niezwłocznego uiszczenia należności publicznoprawnych, służących zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych (w tym wypadku do budżetów powiatów).

Trybunał stwierdził, że zastosowany środek jest nieproporcjonalny w sytuacji, gdy istnieją ustawowe instrumenty egzekwowania należności publicznoprawnych (w trybie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji). Ewentualne trudności w ściąganiu opłat za usunięcie i przechowanie pojazdu nie są zaś wystarczającym powodem ingerencji w prawo własności.

W ocenie Trybunału ustawodawca przekroczył ramy wyznaczone treścią zasady proporcjonalności przewidzianej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Przyjęte rozwiązanie, choć przydatne, to nie jest konieczne dla osiągnięcia zakładanego celu regulacji i stanowi nadmierny ciężar dla właściciela. W konsekwencji narusza art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Przepisy te stracą moc obowiązującą z upływem dziewięciu miesięcy od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Odroczenie utraty mocy obowiązującej zakwestionowanych przepisów TK uzasadnił faktem, że umożliwi to ustawodawcy wprowadzenie regulacji przewidującej procedurę uiszczania opłaty. Odroczenie to jest bowiem niezbędne dla zapewnienia niezakłóconego poboru opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów oraz dla zagwarantowania stabilności systemu finansowania zadania powiatów.

- Wyeliminowanie normy uzależniającej wydanie pojazdu od uprzedniego uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie nie oznacza zwolnienia właściciela pojazdu z obowiązku uregulowania stosownych należności, będących dochodem budżetu powiatu – zaznaczył TK.

Skargi do sądów administracyjnych  

RPO wniósł również do sądów administracyjnych kilkanaście skarg na uchwały rad  miast o wysokości opłat za  odholowywanie aut na strzeżony parking (większość wygrał). Adam Bodnar podkreślał, że ustalanie opłat powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki na maksymalnym poziomie (nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług). Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu. Prawo o ruchu drogowym nie zna zaś przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek 

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucał radom, że nie ustaliły relacji takich kosztów do wysokości swych stawek.

V.511.266.2015

 

RPO chce uznania niekonstytucyjności przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2018-12-03
  • Właściciel prywatnego obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu - nawet o nim nie wie
  • Tymczasem wpis taki ogranicza np. remonty czy rozbudowę danego budynku 
  • RPO od lat upomina się o prawa tych osób. Przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sądu Administracyjnego do Trybunału Konstytucyjnego
  • Rzecznik wnosi o uznanie niekonstytucyjności obecnych przepisów

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Wpis ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  

Pytanie prawne NSA

Sprawa w NSA dotyczyła skargi obywatela, który zakwestionował wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytkowych. Wskazywał na nieprzeprowadzenie postępowania, w którym ustalono by wartość zabytkową budynku; nie zbadano także jego aktualnego stanu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny zostać dokonane przy włączaniu danej nieruchomości do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej takiego obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków potwierdzającym, że czynność taka została dokonana.

Badając skargę kasacyjną, NSA 13 czerwca 2018 r. postanowił zadać TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej. Co więcej, wszystkie czynności pozostają niejawne dla właściciela, który o dokonanym ograniczeniu dowiaduje się już po fakcie.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe danego obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, zaś kontrola sądowoadministracyjna tego – formalna. Sąd nie może  bowiem zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności, np. w procesach inwestycyjno-budowlanych, jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

W pisemnym uzasadnieniu stanowiska RPO wskazuje, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności.

Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która w art. 1 Protokołu „Ochrona własności” głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka  stwierdził w sprawie Potomscy przeciwko Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych względem naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej cenne walory zabytkowe).

Rzecznik podkreśla, że właściciel nieruchomości nie jest informowany o tym, że w stosunku do jego nieruchomości władze będą podejmowały działania zmierzające do ograniczeń w korzystaniu z własności, mające służyć dobru wspólnemu. Nie wie także, co uzasadnia objęcie jego nieruchomości ochroną konserwatorską. Na żadnym etapie żaden z organów nie jest nawet formalnie zobligowany do jakichkolwiek badań, czy dany obiekt w ogóle spełnia kryteria uznania go za zabytek. Podstawową gwarancją, że nadzorem konserwatorskim rzeczywiście obejmuje się obiekt o walorach zabytkowych jest to, że ze sprawą zaznajomiony jest wojewódzki konserwator zabytków, który nieformalnie porozumiał się w tej sprawie z organem gminy.

Gdy zaś nieruchomość zostaje oficjalnie uznana za zabytek przez państwo, jego organy są uprawnione do głębszej ingerencji w prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania. Konieczność uzgodnienia planów budowlanych pośrednio umożliwia konserwatorowi skłonienie właściciela do konkretnych rozwiązań projektowych. Może to stanowić skuteczne narzędzie wpływu.

Rzecznik wskazuje,  że wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać.  Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej  dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom. Brak informacji o wpisie nie przyspieszy też stworzenia ewidencji gminnej - z tego punktu widzenia niejawność nie jest do niczego potrzebna.

Objęcie nieruchomości ochroną konserwatorską  wpływa na ekonomiczną racjonalność decyzji o zakupie danego obiektu, jak i jego na wartość, a więc i cenę zakupu. - Jeżeli więc dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela wpisana do ewidencji gminnej jako obiekt zabytkowy, okoliczność taka może oczywiście budzić u nabywcy (ale i zbywcy) uzasadnione i całkowicie zrozumiałe poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne – skoro przedmiotem zakupu była nieruchomość o innych cechach faktycznych i prawnych, niż to się stronom z początku wydawało – napisał RPO do TK.

Wątpliwości budzi kwestia zakresu ochrony udzielanej właścicielom w takich sprawach przez sądy administracyjne – czy mogą np. badać, czy obiekt włączany do ewidencji wykazuje cechy zabytku. Jeden z sądów przyjął, że ewidencja jest zbiorem przeznaczonym dla zabytków, a posiadanie walorów zabytkowych nie może być z góry zakładane, lecz winno być poprzedzone badaniami. Nie podzielono stanowiska organu, że można dokonać wpisu obiektu, który nie został zakwalifikowany jako zabytek bez odpowiednich analiz - wtedy wpis stanowi dowolne działanie organu. Stanowisko takie wydaje się obecnie dominować. Są jednak i  orzeczenia o braku możliwości zakwestionowania przed sądem zabytkowego charakteru nieruchomości. Sama fachowa wiedza organu konserwatorskiego może wystarczyć dla oceny, czy dany obiekt jest zabytkiem – uznał inny sąd.

W ocenie Rzecznika niepewność co do zakresu ochrony udzielanej przez sąd osłabia bezpieczeństwo prawne obywateli i podważa ich zaufanie w sprawiedliwość i racjonalność działań prawodawcy.

Przedmiotem postępowania w TK jest tzw.  pominięcie prawodawcze (gdy ustawodawca uregulował pewną kwestię, lecz uczynił to w sposób niepełny). Zdaniem RPO brak gwarancji ochronnych dla właściciela - choć niektóre wypracowało orzecznictwo sądowoadministracyjne) - nie może być traktowany jako celowe i świadome pozostawienie danej materii poza zakresem ustawy.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński poinformował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia to IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

IV.7002.8.2018

RPO do TK: umorzyć sprawę pytań prejudycjalnych. Polska przestrzega prawa międzynarodowego

Data: 2018-11-27
  • Uznanie przez Trybunał Konstytucyjny niedopuszczalności pytań polskich sądów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach sądownictwa byłoby nie do pogodzenia z art. 9 Konstytucji stanowiącym, że Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego
  • To odpowiedź RPO na poszerzenie przez Prokuratora Generalnego wniosku do TK w sprawie zgodności z Konstytucją art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu UE
  • Rzecznik wnosi by TK umorzył postępowanie, bowiem przestrzeganie przez Polskę prawa międzynarodowego jest jedną z zasad systemu prawnego i ustroju państwa
  • Innym argumentem jest fakt, że Trybunał badał już zgodność z Konstytucją art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, który jest odpowiednikiem obecnego art. 267 TFUE
  • Adam Bodnar wskazuje, że nawet jeśli TK uznałby niekonstytucyjność, to z punktu widzenia zasad pierwszeństwa prawa UE i lojalnej współpracy, sądy polskie nadal mogłyby kierować pytania prejudycjalne do TS UE

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię prawa UE – prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie tę wykładnię zastosować do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem UE.

Badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego - z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat, ale nie odnoszącą się wprost do nich – Sąd Najwyższy 2 sierpnia 2018 r.  spytał TS UE o wykładnię prawa UE, co miało pozwolić na udzielenie odpowiedzi, czy z prawem UE zgodne są przepisy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Chodzi o to, czy przepisy te nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów (obniżając ich wiek przejścia w stan spoczynku z 70 do 65 lat) oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.  SN zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te były jednak nadal stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

23 sierpnia 2018 r. prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł do TK o stwierdzenie niekonstytucyjności takiego rozumienia przepisów, jak zrobił to SN. Zaskarżył m.in. konstytucyjność  art. 267 TFUE, rozumianego w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

- Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - stwierdził Adam Bodnar w stanowisku z 16 października dla TK w tej sprawie.  Wniósł, aby TK umorzył postępowanie z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

W piśmie tym Rzecznik podkreślał, że Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania  pytania prejudycjalnego przez sąd krajowy. Gdyby TK zakazał polskim sądom zadawania takich pytań, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski.  A próba powstrzymania sądów krajowych od ich zadawania zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

4 października 2018 r. Prokurator Generalny istotnie rozszerzył zakres swego zaskarżenia. Wniósł dodatkowo o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 267 TFUE także  w zakresie, w jakim dopuszcza on występowanie przez sąd krajowy z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię traktatów lub aktów UE w  sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

Według Prokuratora Generalnego art. 267 TFUE daje sądowi państwa UE swobodę do „określania kompetencji wbrew Konstytucji RP” i zezwala sądowi na ingerencję w kompetencje innych konstytucyjnych organów. Zbigniew Ziobro uważa, że normy upoważniające organy międzynarodowe do odziaływania na system ustrojowy w materiach, w których wyłączne kompetencje prawodawcze przysługują ustrojodawcy bądź ustawodawcy krajowemu, mogą naruszać art. 2 Konstytucji i stanowić ingerencję w zasady podziału władz.

Pismo PG z 4 października to nowy wniosek

W odniesieniu do wszystkich zarzutów Prokuratora Generalnego, zarówno z 23 sierpnia, jak i 4 października, zachodzi sytuacja niedopuszczalności wydania orzeczenia - napisał Adam Bodnar w stanowisku dla TK z 22 listopada 2018 r. Odnosi się ono wyłącznie do poszerzonego wniosku Zbigniewa Ziobry.

- Z racji przedmiotu wniosku i jego znaczenia dla fundamentalnych spraw ustrojowych RP i członkostwa w Unii Europejskiej, pismo procesowe Prokuratora Generalnego z dnia 4 października 2018 r. jest pod względem materialnym w istocie nowym wnioskiem skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego, stanowiącym jedynie pozór rozszerzenia pierwotnego zakresu zaskarżenia, a  w  konsekwencji wniosek ten powinien zostać przez Trybunał Konstytucyjny skierowany do odrębnego rozpoznania - głosi stanowisko RPO.

Kontekst wniosku Prokuratora Generalnego, nawiązującego do pytań prejudycjalnych wniesionych ostatnio przez polskie sądy, wyraźnie pokazuje, że kwestia zasadniczo dotyczy problemów, jakie pojawiły się w związku z kolejnymi ustawami, które w ocenie Rady Ministrów miały zreformować wymiar sprawiedliwości w Polsce (ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawa o  Sądzie Najwyższym, Prawo o ustroju sądów powszechnych).

Prokurator Generalny - choć  odwołuje się do konkretnych pytań prejudycjalnych i postanowień sądów - pominął zupełnie związki między problematyką niezależności sądów, nieusuwalności sędziów czy procedury dyscyplinarnej a prawem UE. A są to bez wątpienia te elementy systemu i  organizacji sądownictwa, które wchodzą w zakres prawa UE. Jasno podkreślał to wcześniej TS  UE w wyrokach w sprawie C-64/16 Associação Sindical dos Juízes Portugueses, C-284/16 Achmea, czy też  C-216/18 LM. Prokurator Generalny pomija to orzecznictwo, co oznacza, że jego argumentacja jest niepełna.

Powaga rzeczy osądzonej

Wydanie orzeczenia przez TK w sprawie z wniosku z 4 października 2018 r. jest niedopuszczalne również dlatego, że art. 267 TFUE stanowi część prawa międzynarodowego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) TK uznał zaś, że nie jest upoważniony do samoistnej oceny konstytucyjności prawa pierwotnego Unii Europejskiej - o ile nie chodzi tu o traktat akcesyjny. Według RPO wydanie wyroku przez TK w odniesieniu do art. 267 TFUE jest niedopuszczalne, skoro zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską (będącego odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian na mocy Traktatu z Lizbony), była już przedmiotem orzekania właśnie 11 maja 2005 r. W ocenie Rzecznika Prokurator Generalny nie dostrzega tego problemu, traktując możliwość wydania orzeczenia przez TK za oczywistą.

- Prokurator Generalny dostrzegł co prawda, że wyrok zapadł, ale uznał, że ocena konstytucyjności miała miejsce „w innym kontekście”, nie wyjaśniając wszakże, na czym odmienność tego kontekstu miałaby polegać - napisał RPO. Tymczasem w sytuacji, w której nie pojawiły się żadne nowe okoliczności uzasadniające ponowną ocenę zgodności z Konstytucją RP, sprawa powinna podlegać umorzeniu. A żadne nowe okoliczności nie uzasadniają ponownej oceny zgodności art. 267 TFUE. Obowiązkiem wnioskodawcy jest wskazanie argumentów lub dowodów na poparcie zarzutu niekonstytucyjności. Prokurator Generalny nie dopełnił tego elementarnego obowiązku ustawowego, a zatem także z tego powodu postępowanie przed Trybunałem podlega umorzeniu.

TK miałby bowiem orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. 

Wkroczenie ewentualnym wyrokiem TK w kompetencje TS UE

16 października 2018 r. Rzecznik wskazał, że wydanie orzeczenia jest niedopuszczalne również w związku z tym, że w świetle art. 267 TFUE przesądzenie o  takiej interpretacji prawa UE, która może wiązać się z dopuszczalnością zastosowania środka tymczasowego, o którym mowa w postanowieniu SN z 2 sierpnia, należy wyłącznie do TS  UE. Stanowisko to  jest w pełni aktualne w świetle poszerzenia wniosku.  - Prokurator Generalny, formułując w piśmie procesowym z  4 października 2018 r. zarzuty wobec art. 267 TFUE, wydaje się nie rozumieć sposobu funkcjonowania prawa UE Europejskiej, a w szczególności procedury pytań prejudycjalnych – napisał RPO.

Pomija bowiem te elementy procedury pytań, które odnoszą się do oceny ich dopuszczalności. Twierdzenie Prokuratora Generalnego, że doszło do rozszerzenia zakresu art. 267 TFUE (w stosunku - jak należy się domyślać - do stanu z dnia związania się TFUE przez Polskę), w związku z tym, że sądy mogą kierować szeroko sformułowane pytania do TSUE, jest całkowicie nieuzasadnione. Każdorazowo to TS UE ocenia dopuszczalność pytania prejudycjalnego. Jeżeli TS UE jest  oczywiście niewłaściwy do rozpoznania sprawy lub jeżeli wniosek lub skarga są oczywiście niedopuszczalne, Trybunał może wydać postanowienie bez dalszych czynności procesowych.

Rzecznik podkreślił, że TS UE wielokrotnie uznawał, iż gdy pytania sądu krajowego dotyczą wykładni prawa wspólnotowego, to TS UE jest co do zasady zobowiązany do wydania orzeczenia. Trzeba też pamiętać o tym, że sądy krajowe, w tym sądy konstytucyjne, nie mają możliwości dokonywania ostatecznej i wiążącej wykładni art. 267 TFUE w  sposób niezależny od wykładni TSUE. Orzekając w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny w istocie będzie musiał dokonać wykładni art. 267 TFUE, co oznacza,  że sam będzie zobowiązany do zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym do TS UE, zgodnie z  treścią art. 267 ak. 3 TFUE.

Z orzecznictwa TS UE jasno wynika, że niedopuszczalne jest jakiekolwiek proceduralne ograniczanie możliwości kierowania pytań prejudycjalnych. Argumentacja ta pozostaje w pełni aktualna również wobec nowych zarzutów Prokuratora Generalnego. W ocenie Rzecznika, nawet gdy TK orzeknie zgodnie z wnioskiem Prokuratora Generalnego z 4 października, to z punktu widzenia prawa UE – zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy – sądy polskie i tak będą mogły nadal kierować pytania prejudycjalne do TS UE w każdej sprawie, w której same uznają to za stosowne, a  TSUE będzie wyłącznie władny ocenić ich dopuszczalność.  A traktowanie wystąpień sądów krajowych jako potencjalne naruszenie Konstytucji RP stanowi bez wątpienia przeszkodę w świetle prawa UE do korzystania z przewidzianych traktatowo kompetencji, co jest uznane przez TS UE za niedopuszczalne i stanowi naruszenie prawa Unii. 

Relacja między art. 9 a art. 90 Konstytucji 

Wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w ocenie Rzecznika ewentualne orzeczenie zgodne z wnioskiem Prokuratora Generalnego jest nie do pogodzenia z art. 9 Konstytucji (stanowi on, że Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego). Art. 9 Konstytucji ma bez wątpienia zastosowanie również do tych umów międzynarodowych, na których mocy doszło do przekazania niektórych kompetencji organów krajowych w odniesieniu do niektórych spraw na rzecz organizacji lub organu międzynarodowego (art. 90 Konstytucji).

Ocena zgodności art.  267 TFUE z art. 90 Konstytucji nie może mieć miejsca bez uwzględnienia relacji między art.  90 Konstytucji a art. 9 Konstytucji, do czego Prokurator Generalny nie odniósł się w swoim piśmie w sposób satysfakcjonujący. Nie dostrzegł on, że TK orzekał już wielokrotnie o konstytucyjnym obowiązku przestrzegania przez Polskę wiążącego ją prawa międzynarodowego - podkreślając, że Polskę i pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej łączy wspólnota zasad ustrojowych, zapewniających prawidłowy wymiar sprawiedliwości i  proces przed niezawisłym sądem. Podkreślał przy tym, że z art. 9 Konstytucji RP wynika dodatkowo konieczność dbałości o realizację wartości, jaką jest wiarygodność Polski w stosunkach międzynarodowych, jako państwa respektującego fundamentalną dla państw cywilizowanych zasadę pacta sunt servanda.

Przestrzeganie przez Polskę wiążącego ją prawa międzynarodowego jest nie tylko obowiązkiem konstytucyjnym, ale stanowi jedną z zasad systemu prawnego i ustroju polskiego państwa - napisał Rzecznik. W wyroku z 16 listopada 2011 r. TK stwierdził, że wprawdzie wobec Konstytucji RP jednoznacznie zagwarantowano status najwyższego prawa RP, ale regulacji tej towarzyszy „nakaz respektowania i przychylności wobec właściwie ukształtowanych oraz obowiązujących na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej unormowań prawa międzynarodowego”.

W orzecznictwie TK utrwaliło się ponadto stanowisko, zgodnie z którym prawną konsekwencją art. 9 jest to, że system prawa w Polsce ma charakter wieloskładnikowy.  Współobowiązują podsystemy regulacji prawnych, pochodzące z różnych centrów prawodawczych.  Za bezzasadne należy zatem uznać argumenty Prokuratora Generalnego, że „nie jest możliwe akceptowanie sytuacji, w których w  systemie prawnym będą funkcjonować normy, które upoważnią organy międzynarodowe do oddziaływania na system ustrojowy w materiach, w których wyłączne kompetencje prawodawcze przysługujące ustrojodawcy bądź ustawodawcy krajowemu”. Problem ten był już rozstrzygany przez TK, a ponowne jego podnoszenie bez uwzględniania orzecznictwa TK i bez nowej argumentacji prawnej, prowadzi do wniosku o niedopuszczalności orzekania w tej sprawie.

Najnowsza nowelizacja ustawy o SN a postępowanie przed TS UE 

We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

19 października TS UE wydał postanowienie tymczasowe. Na jego mocy zawiesił część przepisów ustawy o SN i nakazał przywrócenie jego sędziów, którzy na podstawie zawieszonych przepisów przeszli w stan spoczynku.

21 listopada Sejm uchwalił nowelizację ustawy o SN, która kadencje prezesów SN, w tym I Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, uznała za nieprzerwane. Dała też możliwość powrotu sędziom SN, którzy według dotychczasowych przepisów zostali odesłani w stan spoczynku. Nowelizacja oczekuje na podpis Prezydenta RP.

W ocenie Rzecznika zmiana ustawy nie wpływa na postępowanie przed TS UE. Tylko ewentualne wycofanie wniosku przez  Komisję Europejską spowodowałoby umorzenie tego postępowania.

VII.510.52.2018

TK: ograniczenie procedur przy dysponowaniu środkami UE - zgodne z Konstytucją

Data: 2018-11-13
  • Ograniczenie procedury odwoławczej dla podmiotów, które nie wygrały konkursu na dofinansowanie środkami z UE, jest zgodne z Konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny
  • Wskazał, że z punktu widzenia zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa istotne jest zapewnienie stabilności decyzji o przyznaniu dofinasowania
  • Chodzi o ochronę podmiotów, które w dobrej wierze wykorzystały już przyznane im fundusze unijne

13 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny (sygn. SK 17/17) nie uwzględnił skargi konstytucyjnej złożonej przez spółkę komandytową, która nie wygrała konkursu na dofinansowanie.

Zgodnie z zaskarżonymi przepisami  ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (art. 30i pkt l), gdy alokacja na realizację działania lub priorytetu, dostępna w ramach programu operacyjnego, zostanie wyczerpana, to właściwa instytucja pozostawia protest danego podmiotu bez rozpatrzenia. Uwzględniając zaś jego skargę, sąd administracyjny może stwierdzić tylko, że ocenę projektu  przeprowadzono w sposób naruszający prawo, ale nie przekazuje sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Do sprawy przyłączył się Rzecznik  Praw Obywatelskich, wskazując, że takie ograniczenie pozbawia wnioskodawców prawa do ponownej oceny merytorycznej wniosku przez właściwą instytucję. Uniemożliwia to sądowi efektywną kontrolę decyzji organu.

Według Rzecznika takie zróżnicowanie ustawowe jest niedopuszczalne i w sposób nieuzasadniony narusza prawa do równego traktowania (art. 32 Konstytucji RP) w zakresie możliwości zaskarżania orzeczeń i decyzji. Ponadto narusza to art. 78 Konstytucji RP, który stanowi  że: "Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa”.

Trybunał uznał, że zaskarżony przepis jest  zgodny z art. 78 w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 2, w związku z art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

W ocenie Trybunału, zaskarżony przepis spełnia wymóg proporcjonalności prawa. Dysponowanie środkami UE wymaga bowiem uproszczenia procedur - ze względu na ograniczoność środków z danego programu oraz określony czas ich wydatkowania.

Zdaniem Trybunału, nie można tu mówić o różnym traktowaniu podobnych podmiotów. Nie należy bowiem porównywać sytuacji tych podmiotów, które wygrały konkurs na dofinansowanie, z tymi, których wnioski oceniono negatywnie. Skarżąca spółka była traktowana zaś na równi z tymi podmiotami, których projekty nie zostały wybrane do dofinasowania.

Trybunał nie podzielił poglądu Rzecznika, że wskazane przepisy w sposób niewłaściwy różnicują sytuację podmiotów, którym nie przyznano dofinansowania w zależności od tego, czy ich protest jest rozpatrywany przed czy po wyczerpaniu alokacji.

Nieuzyskanie dofinansowania nie może być zatem uznane za dyskryminację stanowiącą naruszenie  art. 32 Konstytucji RP - wskazał Trybunał.

Sprawa została rozpoznana w składzie: Stanisław Rymar (przewodniczący), Małgorzata Pyziak-Szafnicka (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek,  Zbigniew Jędrzejewski i Michał Warciński.

VII.7100.7.2017

W ochronie praw właścicieli zabytków. RPO przyłączył się do pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-11-05
  • Właściciele prywatnych obiektów włączanych do gminnej ewidencji borykają się z szeregiem problemów
  • Dziś ustawa nie przewiduje np. ochrony prawnej właściciela kwestionującego wpis do ewidencji zabytków
  • Dlatego RPO przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sadu Administracyjnego, skierowanego w takiej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Rzecznik podkreśla, że wpis do ewidencji ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej.

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia określił na IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

RPO zwracał uwagę, że wątpliwości w całej sprawie wyrażane są także w orzecznictwie sądów administracyjnych.

13 czerwca 2018 r. NSA skierował do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dopuszczenie ujęcia nieruchomości jako zabytku nieruchomego w gminnej ewidencji zabytków, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

30 października 2018 r. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji. Pisemne uzasadnienia stanowiska RPO przedstawi Trybunałowi w ciągu miesiąca.

W listopadzie 2016 r. TK umorzył postępowanie w podobnej sprawie ze skargi konstytucyjnej, do którego przystąpił RPO (SK 3/15). Uznano, że skarżąca nie powołała adekwatnych wzorców konstytucyjnych. 

IV.7002.8.2018, IV.7002.21.2014   

Oskarżonemu powinno się zwracać koszty obrony przy uznaniu jego apelacji od wymiaru kary. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-10-30
  • Oskarżony nie ma dziś prawa do zwrotu kosztów obrońcy przy uwzględnieniu jego apelacji, złożonej jedynie wobec wymiaru kary wydanej w I instancji
  • Według RPO narusza to konstytucyjne prawa do: zaskarżenia orzeczeń I instancji, do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy i do obrony we wszystkich etapach procesu 
  • Rzecznik wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie niekonstytucyjności przepisów dotyczących takiej sytuacji  
  • Oskarżonemu powinien wtedy przysługiwać zwrot kosztów obrony z wyboru - uznał Rzecznik

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie, że art. 635 w związku z art. 632 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie, w jakim wyłącza w sprawie z oskarżenia publicznego zwrot oskarżonemu kosztów obrońcy za postępowanie odwoławcze, w przypadku uwzględnienia apelacji oskarżonego wniesionej wyłącznie od wymiaru kary – jest niezgodny z art. 78 w zw. z art. 45 ust. 1 i w zw. z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP.

Według Kpk, w przypadku skazania koszty postępowania ponoszone są przez skazanego. Taka sama zasada obowiązuje w postępowaniu odwoławczym. Jeśli wyrok skazujący I instancji nie zostanie zmieniony na uniewinniający lub umarzający postępowanie, skazany jest obciążany kosztami sądowymi, w tym swego obrońcy z wyboru.

Art. 635 Kpk dotyczy sytuacji, w której apelację rozstrzygnięto na niekorzyść oskarżonego. Poza jego zakresem pozostaje zaś wniesienie apelacji na korzyść oskarżonego i jej uwzględnienie. Ma to szczególne znaczenie przy apelacji wniesionej jedynie w zakresie wymiaru kary i uwzględnionej, przynajmniej w części. Dochodzi zatem do sytuacji, w której skazany, mimo uwzględnienia jego apelacji, zostaje co do zasady obciążony kosztami sądowymi za tę instancję oraz nie ma możliwości odzyskania kosztów.

Zdaniem Rzecznika może to zniechęcać osoby skazane do odwoływania się od wymiaru kary z I instancji w obawie, że nawet w przypadku uwzględnienia ich apelacji, korzyść w postaci złagodzenia wyroku będzie nieproporcjonalnie niska w stosunku do kosztów, które w związku z tym musiałyby ponieść. Konieczność wyłożenia kosztów obrony, ze świadomością, że w żadnym przypadku nie będą one podlegały zwrotowi, może z kolei zniechęcać do zaangażowania obrońcy z wyboru i skłonić oskarżonego do rezygnacji z pomocy profesjonalnego prawnika.

W opinii RPO ustawodawca powinien był zatem uregulować szczegółowo kwestię kosztów II instancji w takiej sytuacji. Oskarżonemu powinien przysługiwać zwrot kosztów obrony z wyboru. Nie powinien on także być obciążony kosztami sądowymi w sytuacji, w której apelacja wniesiona na korzyść została uwzględniona w całości, zaś jedynie proporcjonalnie, jeśli została uwzględniona w części.  

- Możliwość zwrotu kosztów postępowania, w którym stanowisko danej strony zostało uznane za zasadne, w tym kosztów wyłożonych przez tę stronę, jest immanentnie połączona z prawem do sprawiedliwości – podkreśla RPO. Nie można bowiem oczekiwać od jednostki ponoszenia kosztów tego, że sądownie była zmuszona do dochodzenia swojej racji. Dotyczy to zwłaszcza postępowania karnego, gdzie podmiotem inicjującym jest państwo. Zasada ta odnosi się do postępowań w obu instancjach.

Zdaniem RPO w sprawie naruszone zostały trzy artykuły Konstytucji RP:

  • Art. 78 („Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa.”). Naruszeniem tego prawa, jakkolwiek pośrednim, będzie wprowadzenie takich formalnych lub fiskalnych wymagań co do apelacji,  której skuteczne wniesienie byłoby nadmiernie utrudnione. Dana osoba musi bowiem przeprowadzić swoistą kalkulację, której już sama konieczność musi się jawić jako ograniczenie prawa do zaskarżenia. Nie można bowiem uznać za faktycznie i rzeczywiście dostępnego prawa, w przypadku którego obywatel musi ocenić ryzyko, czy korzyści wynikające ze skorzystania zeń nie są przewyższane przez koszty.
  • Art. 45 ust. 1 („Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.”).  Świadomość konieczności poniesienia kosztów postępowania odwoławczego, także w przypadku uwzględnienia apelacji na korzyść, może naruszać to prawo. Warunkiem jest bowiem, aby oskarżony mógł faktycznie z tych gwarancji skorzystać. Rozwiązania co do kosztów postępowania odwoławczego stanowią pośrednią barierę, zniechęcającą do zaskarżenia wyroku I instancji, a tym samym do dochodzenia sprawiedliwości w konstytucyjnie przewidzianym dwuinstancyjnym postępowaniu.
  • Art. 42 ust. 2 („Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.”). Prawo to nie może być oskarżonemu ograniczone. Świadomość konieczności poniesienia tych kosztów, bez względu na wynik postępowania odwoławczego, może być powodem rezygnacji z profesjonalnej pomocy prawnej i skutkować prowadzeniem jedynie obrony osobistej. Nawet w przypadku przyznania oskarżonemu obrońcy z urzędu, możliwe jest późniejsze obciążenie go kosztami tej obrony.

Stanowisko RPO potwierdza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku z 26 lipca 2006 r. uznał on za sprzeczne z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP rozwiązanie, zgodnie z którym zwrot kosztów na pomoc obrońcy zależny był jedynie od uznania sądu. TK wskazał m.in. wtedy, że „w państwie prawnym zasadą powinno być obciążanie kosztami postępowania tej ze stron, która w jego toku nie zdołała utrzymać swojego stanowiska”. Z kolei w wyroku z 18 października 2011 r. Trybunał podkreślił, że „regulacje prawne nie mogą powodować sytuacji, w której strona uzyskująca rozstrzygnięcie zgodne ze stanowiskiem zajmowanym przez siebie w postępowaniu sądowym, nie mogłaby domagać się uwzględnienia poniesionych przez nią wydatków (…);  koszty procesu ponosi ten, kto je spowodował”.

II.511.573.2018

TK ostrzega parlament, że jeśli nie zmieni przepisów w sprawie służebności przesyłu, to wyda wyrok

Data: 2018-10-24
  • Ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości związane z korzystaniem ze słupów, gazociągów i innych urządzeń przesyłowych na prywatnym terenie - przed wprowadzeniem w 2008 r. służebności przesyłu do polskiego  prawa
  • Takie postanowienie sygnalizacyjne wydał Trybunał Konstytucyjny, który zarazem umorzył sprawę pytań prawnych o zasiedzenie prawa do gazociągu i magistrali ciepłowniczej na cudzym gruncie
  • Do sprawy przyłączył się RPO, wskazując na pozbawienie prawa własności ochrony konstytucyjnej 
  • Trybunał przyznał, że wyważenie interesów właścicieli nieruchomości i przedsiębiorstw przesyłowych nie jest łatwe, ale wobec bezczynności ustawodawcy może w przyszłości wydać orzeczenie merytoryczne

Służebność przesyłu to wprowadzone przez zmianę Kodeksu cywilnego z 2008 r. obciążenie czyjejś nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, którego własnością są np. słupy wysokiego napięcia czy rury pod  ziemią lub na niej. By uniknąć roszczenia odszkodowawczego, przedsiębiorca powinien zawrzeć z właścicielem umowę o ustanowienie takiej służebności. 

Problemy obywateli ze słupami czy rurami na działce

Sądy prowadzą wiele procesów dotyczących spraw sprzed 2008 r., w których obywatele występują przeciw przedsiębiorstwom energetycznym o zapłatę za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości. Sądy często uznają, że Skarb Państwa (jako poprzednik prawny przedsiębiorstwa energetycznego) nabył wiele lat temu przez zasiedzenie taką służebność gruntową. A ona odpowiada obecnej służebności przesyłu.

Sądy powołują się na utrwalone orzecznictwo po uchwale Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. SN uznał wówczas możliwość zasiedzenia przez Skarb Państwa lub przedsiębiorcę służebności gruntowej o treści służebności przesyłu - w sytuacji, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. SN powoływał się m.in. na uzasadnione potrzeby gospodarcze użytkowników sieci przesyłowych. Skarżący argumentują, że do 2008 r. nie było podstaw do takiej służebności, a tym bardziej do jej zasiedzenia. Według nich jedynie błędna wykładnia przepisów spowodowała, iż uchwała SN i orzecznictwo sądów chroni interesy Skarbu Państwa i przedsiębiorców kosztem właścicieli gruntów.

Sąd z Poznania zadał TK kilka pytań prawnych co do zgodności z Konstytucją przepisów Kodeksu cywilnego  jako podstawy nabycia przed 2008 r. służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu. Kanwą pytań był spór o gazociąg i magistralę ciepłowniczą na prywatnym terenie. Sąd miał wątpliwości, czy są podstawy stwierdzenia zasiedzenia służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, jeśli nie wydano decyzji wywłaszczeniowej.

RPO, który przyłączył się do postępowania w TK, uznał że przepis k.c. w zakresie, w jakim umożliwia przed 2008 r. takie zasiedzenie, jest niezgodny z art. 64 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 2 Konstytucji oraz jest niezgodny z art. 1 protokołu. Pozbawia to bowiem prawo własności konstytucyjnej ochrony i w sposób nieproporcjonalny ogranicza prawo własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela.

Decyzje Trybunału

17 października 2018 r. TK (sygn. P 7/17) umorzył sprawę tych pytań z powodu niedopuszczalności  wydania wyroku. Przypomniano, że już wcześniej TK dwa razy wydał takie rozstrzygnięcie w sprawie podobnych pytań.

Zdaniem Trybunału, pytające sądy oczekiwały stwierdzenia, że wykładnia funkcjonalna - polegająca na dopuszczeniu istnienia służebności o treści odpowiadającej służebności przesyłu - jest zgodna albo niezgodna z Konstytucją. TK uznał, że nie jest uprawniony do stwierdzania, która z wykładni jest zgodna z Konstytucją, a która nie - natomiast sąd powszechny ma obowiązek stosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów. Wskazano, że sprawy, w których skierowano pytanie, dotyczą wielu zagadnień szczegółowych i wymagają uwzględnienia różnych stanów faktycznych, podczas gdy TK  jest „sądem prawa", a nie   „sądem faktów".

Uznano, że wyrokowanie po myśli pytającego sądu stanowiłoby złamanie przez TK   Konstytucji przez zawoalowaną próbę skorzystania z – nieprzysługującej od 1997 r. - kompetencji ustalania powszechnie obowiązującej wykładni ustaw. To Sąd Najwyższy powołany jest do zapewnienia jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych, m.in. za pomocą uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne.

Zarazem Trybunał  uznał za uzasadnione (sygn. S 5/18) zasygnalizowanie Sejmowi i Senatowi uchybień w prawie, których usunięcie jest niezbędne do zapewnienia spójności systemu prawnego RP. . Uchybienie to polega na nieunormowaniu wprost w ustawie stanów faktycznych korzystania z urządzeń przesyłowych usytuowanych na cudzym gruncie przed wprowadzeniem do polskiego systemu prawa służebności przesyłu 3 sierpnia 2008 r. W noweli  tej nie uregulowano skutków stanu faktycznego, sprowadzającego się do korzystania bez podstawy prawnej z urządzeń przesyłowych położonych na cudzym gruncie.

Zdaniem Trybunału ze względu na powszechność stanowiącego zaszłość historyczną problemu, a także na konieczność uwzględnienia interesu publicznego oraz interesu osób. które bezskutecznie dochodziły wcześniej roszczeń, ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości, wprowadzając odpowiednie unormowania.

Trybunał ma świadomość, że wyważenie sprzecznych interesów właścicieli nieruchomości i przedsiębiorstw przesyłowych nie jest łatwe, o czym świadczą choćby losy wniesionych do Sejmu projektów ustaw. Zaniechanie prac nad nimi na etapie poprzedzającym pierwsze czytanie, albo tuż po nim, świadczy o tym, że ustawodawca, choć dostrzega istniejącą lukę, dotychczas nie znalazł rozwiązań prawnych, które by ją wypełniły.

Trybunał Konstytucyjny stwierdza, że bezczynność władzy ustawodawczej może skutkować wydaniem w przyszłości orzeczenia merytorycznie rozstrzygającego sprawę  - głosi uzasadnienie postanowienia sygnalizacyjnego.

Argumenty RPO

RPO przystąpił do kilku spraw o takie zasiedzenie, m.in. do skargi konstytucyjnej obywateli, na których terenie stoi od pół wieku słup linii energetycznej. Właściciele chcieli uzyskać za to zapłatę, ale przegrali sprawę w sądzie, który uznał, że jeszcze w latach 80. Skarb Państwa zasiedział prawo do słupa, które przejęła firma energetyczna. 

Według Rzecznika zasiedzenie służebności, jako forma ustawowego pomniejszenia uprawnień właściciela nieruchomości, jest konstytucyjnie dopuszczalne - o ile regulacje prawne umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań przeciwdziałających skutkom zasiedzenia. Aby zasiedzenie było dopuszczalne, wynikające z niego skutki prawne powinny być też uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu biegu terminu zasiedzenia. Taki wymóg nie jest spełniony, gdy norma dopuszczająca zasiedzenie zostaje wprowadzona w wyniku wykładni sądowej, radykalnie zmieniającej dotychczas powszechne zapatrywanie prawne negujące możliwość zasiadywania.

Tymczasem wykładnia SN z 2003 r. dopuszcza możliwość zasiedzenia, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed wprowadzeniem ocenianej normy prawnej w wyniku uchwały SN. W efekcie właściciele nieruchomości zostali postawieni w sytuacji, w której nie mogli podjąć działań obronnych przed skutkami zasiedzenia. Przed powstaniem kwestionowanej wykładni nie było mowy o możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Wykładnia doprowadziła do swoistej instytucji zasiedzenia z mocą wsteczną, która nie pozwala na obronę właściciela.

Ponadto nie spełnia ona warunku proporcjonalności. Według Rzecznika dalsze akceptowanie możliwości takiego zasiedzenia przed 3 sierpnia 2008 r. jest konstytucyjnie nieuzasadnione, bowiem istotne społecznie cele, które przyświecały SN w 2003 r. mogą być osiągnięte na innej, mniej dolegliwej dla właścicieli drodze prawnej. Obecnie istnieją instrumenty prawne należycie chroniące interesy przedsiębiorców przesyłowych, wyrażające się w uzyskaniu dostępu do nieruchomości, wymaganego potrzebą należytej eksploatacji sieci przesyłowych. 

IV.7000.67.2017

TK: o dostępie pacjenta do leczenia refundowanego przy rzadkich chorobach powinna rozstrzygać ustawa

Data: 2018-10-23
  • O tym, kto kwalifikuje pacjentów chorujących na rzadkie schorzenia do leczenia refundowanego w ramach programów lekowych, powinna rozstrzygać ustawa
  • Takie postanowienie sygnalizacyjne wydał Trybunał Konstytucyjny, badając wniosek RPO
  • Dziś decyduje o tym zespół koordynacyjny powoływany przez Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia; decyzje Zespołu nie podlegają kontroli
  • Rzecznik kwestionował m.in. zasady funkcjonowania Zespołu  i brak możliwości zakwestionowania jego decyzji o wyłączeniu kogoś z programu lekowego

O kwalifikowaniu pacjentów chorujących na rzadkie schorzenia (choroba Gaucher’a, choroba Hurler, choroba Pompego, mukopolisacharydoza typu II – Zespół Huntera i mukopolisacharydoza typu VI – Zespół Maroteaux-Lamy) do leczenia refundowanego w ramach programów lekowych decyduje Zespół Koordynacyjny ds. Chorób Ultrarzadkich, powoływany przez Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Zespół co do zasady decyduje też o wyłączeniu pacjenta z programu. Decyzje Zespołu nie podlegają żadnej kontroli.

Może więc zdarzyć się sytuacja, w której lekarz prowadzący pacjenta widzi zasadność kontynuowania terapii, jednak Zespół orzeka o wyłączeniu pacjenta z programu lekowego. W efekcie o celowości dalszego leczenia decyduje podmiot, który nie ma osobistego kontaktu z pacjentem i możliwości bieżącej oceny efektywności leczenia.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje potrzeby funkcjonowania profesjonalnego podmiotu, który w terapiach chorób ultrarzadkich będzie kwalifikować pacjentów do leczenia i oceniać skuteczność terapii. Zaniepokojenie Rzecznika wzbudził jednak status prawny i funkcjonowanie Zespołu  w oparciu o przepisy wewnętrzne, a także brak możliwości zakwestionowania jego decyzji o wyłączeniu z programu lekowego.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia o uregulowanie statusu prawnego Zespołu w przepisach prawa powszechnie obowiązującego oraz usunięcie z załączników do obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych treści o charakterze normatywnym, określających uprawnienia tego Zespołu do kwalifikowania i wyłączania pacjentów z udziału w programie lekowym.

Wobec braku odpowiedzi Rzecznik zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego obwieszczenie Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych - uznając, że zawiera ono treści normatywne.

Rzecznik zarzucił, że poprzez treści obwieszczenia do systemu prawa wprowadzono nowość normatywną w formie nie mieszczącej się w konstytucyjnym katalogu źródeł prawa, co oznacza naruszenie art. 87 ust. 1 Konstytucji (głosi on, że źródłami powszechnie obowiązującego prawa są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia). Ponadto RPO wskazał na naruszenie art. 7 Konstytucji, który nakłada na władzę publiczną obowiązek nienaruszania innych przepisów konstytucyjnych. Wprowadzone w obwieszczeniu treści normatywne ingerują również w dostęp obywateli do świadczeń gwarantowanych, co oznacza, że za podstawę powinny mieć ustawę - stosownie do art. 68 ust. 2 Konstytucji. Stanowi on, że obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

Trybunał zwraca uwagę ustawodawcy

W postanowieniu z 17 października 2018 r. (sygn. akt U 2/17) Trybunał stwierdził, że zaskarżone przez Rzecznika treści nie zawierają norm prawnych, a tym samym nie mogą stanowić przedmiotu orzeczenia. Są one wprawdzie sformułowane w sposób charakterystyczny dla aktów prawnych (zawierają twierdzenia generalne i abstrakcyjne), lecz nie posiadają samoistnego charakteru prawotwórczego, a tylko informują o treści wydanych w danym okresie decyzji o objęciu refundacją konkretnych leków w ramach programów lekowych.

Zarazem Trybunał podkreślił jednak, że problem podniesiony przez Rzecznika ma istotne znaczenie praktyczne dla zdrowia i życia osób cierpiących na choroby ultrarzadkie, a wątpliwości Rzecznika co do statusu prawnego Zespołu nie są pozbawione podstaw. Z tego względu Trybunał zdecydował się zwrócić na nie uwagę ustawodawcy w tzw. postanowieniu sygnalizacyjnym. TK zwraca w nim m.in. Sejmowi i Senatowi uwagę na uchybienia i luki w prawie, których usunięcie jest niezbędne do zapewnienia spójności systemu prawnego.

TK podzielił wątpliwości Rzecznika związane z tym, czy aktualny sposób unormowania kompetencji Zespołu wyłącznie w aktach wewnętrznych (zarządzeniu i regulaminie) spełnia konstytucyjny wymóg, aby warunki i zakres udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej finansowej ze środków publicznych były określone w ustawie. W opinii Trybunału wskazane przez Rzecznika okoliczności świadczą o potrzebie ustawowej regulacji statusu Zespołu (i podobnych ciał, nieobjętych wnioskiem Rzecznika a wymienionych w zaskarżonym obwieszczeniu), który podejmuje ostateczne decyzje o finansowaniu leczenia chorób ultarzadkich. a więc realizuje konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji).

Jak uznał Trybunał, jest to tym bardziej potrzebne, że pacjentami w tym wypadku są osoby, które m.in. ze względu na koszty leczenia przekraczające milion zł rocznie (por. stanowisko Ministra Zdrowia w sprawie) nie mają w praktyce innej szansy na uzyskanie dostępu do skutecznych i nowoczesnych terapii. Większość z tych osób ze względu na wiek lub stan zdrowia podlega jeszcze dodatkowo szczególnej ochronie państwa na zasadach przewidzianych w art. 68 ust. 3 Konstytucji.

Z postanowienia wynika, że o tym, kto decyduje o dostępie pacjenta do programu lekowego, powinna rozstrzygać ustawa. Oznacza to konieczność podjęcia działań prawodawczych.

V.7013.55.2015

RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie większych uprawnień Prokuratora Generalnego

Data: 2018-10-22
  • RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie ustawy o prokuraturze, która nadała ogromne uprawnienia Prokuratorowi Generalnemu
  • W składzie orzekającym zasiada osoba nieuprawniona do orzekania w TK; ponadto bez podstawy prawnej skład zmieniono z pełnego na pięcioosobowy - uzasadnia Rzecznik
  • To piąta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących praw i wolności obywateli

O wycofaniu swego wniosku do TK z 18 kwietnia 2016 r. (sygn. akt K 19/16) Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował Trybunał w piśmie z 17 października 2018 r. Zarazem wniósł o umorzenie postepowania w tej sprawie.

W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W kwietniu wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. W tym samym miesiącu podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych. W maju wycofał zaś wniosek w  sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Przyczyny zaskarżenia ustawy

Mocą ustawy z 28 stycznia 2016 r. polityk, którym jest Minister Sprawiedliwości - i zarazem Prokurator Generalny - może bezpośrednio wpływać na prowadzenie konkretnych śledztw, decydować o zatrzymaniu czy przeszukaniu. Może o tym informować o tym media a także ujawniać tajemnicę śledztwa osobom, które nie pełnią funkcji publicznych. Nadając ta,kie uprawnienia politykowi, ustawodawca nie dał przy tym żadnych uprawnień jednostce, aby mogła chronić swe prawa i wolności.

Dlatego RPO złożył do Trybunału wniosek o stwierdzenie niezgodności ustawy z Konstytucją RP (przed wszystkim – z zasadą  zaufania obywateli do państwa i prawa wynikającą z art. 2 Konstytucji RP oraz z art. 149 ust. 1 Konstytucji RP).  Za niekonstytucyjne Rzecznik uznał to, że ustawa:

  • nakazuje prokuratorom wykonywać polecenia Ministra Sprawiedliwości, sprawującego urząd Prokuratora Generalnego, w sprawach konkretnych czynności procesowych w indywidualnych postępowaniach;
  • uprawnia ministra sprawiedliwości do zmiany lub uchylenia decyzji prokuratora;
  • uprawnia ministra sprawiedliwości do przejmowania spraw prowadzonych przez prokuratorów;
  • uprawnia ministra sprawiedliwości do udostępniania informacji z konkretnej sprawy osobom, które nie pełnią funkcji publicznych;
  • umożliwia ministrowi sprawiedliwości, bez wymogu uzyskania zgody prokuratora prowadzącego postępowanie, przekazanie mediom informacji z toczącego się postępowania przygotowawczego.

W ten sposób polityk może podejmować działania procesowe bezpośrednio ingerujące w takie chronione konstytucyjnie dobra, jak:

  • wolność osobista (art. 41 ust. 1 Konstytucji RP),
  • prawo do prywatności (art. 47 Konstytucji RP) czy też
  • nienaruszalność mieszkania (art. 50 Konstytucji RP)\

Ustawa formalnie powraca do rozwiązań sprzed 2009 r., kiedy urząd Prokuratora Generalnego sprawował Minister Sprawiedliwości.  Istotne są jednak modyfikacje, które wpływają na niezależność prokuratorów. Na to zwraca uwagę rzecznik w swoim wniosku. Ustawa stwierdza co prawda, że prokurator przy wykonywaniu czynności jest niezależny, ale ta niezależność zostaje bardzo ograniczona. Prokurator jest obowiązany wykonywać zarządzenia, wytyczne i polecenia prokuratora przełożonego, a przełożony ma prawo zmienić jego decyzję, przejąć sprawę i sam wykonywać czynności prokuratorskie w takiej sprawie.

Wcześniej prokurator również był obowiązany wykonywać polecenia przełożonego, jednak nie mogły one dotyczyć treści czynności procesowej. A ponieważ Prokurator Generalny nie był równocześnie ministrem, zarządzenia, wytyczne, polecenia nie były wydawane prokuratorom przez czynnego polityka. Ponadto do zmiany lub uchylenia decyzji uprawniony był wyłącznie prokurator bezpośrednio przełożony.

Prokurator nie może być posłem, nie może należeć do partii politycznej ani brać udziału w działalności politycznej Tymczasem Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny nie ma takich ograniczeń. Nie musi być bezstronny. Jako polityk jest wręcz zobowiązany realizować interesy swojego ugrupowania politycznego, a jako członek rządu - do wdrażania polityki ustalonej przez Radę Ministrów.

Powody wycofania wniosku

W maju 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału,  wspólnie z wnioskiem grupy senatorów.

W styczniu 2017 r. sędzia Julia Przyłębska, bez wskazania podstawy prawnej, wyznaczyła w sprawie skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Mariusz Muszyński (przewodniczący składu) i Lech Morawski - osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale, bo wybrane w 2015 r. na zajęte już miejsca. Po śmierci Lecha Morawskiego w 2017 r. do składu orzekającego został wyznaczony Justyn Piskorski. Jak napisał RPO, nie został on ważnie wybrany na stanowisko sędziego Trybunału, gdyż zastąpił Lecha Morawskiego. W wyrokach z 3 grudnia 2015 r., 9 marca 2016 r. i 11 sierpnia 2016 r. TK stwierdził zaś, że Sejm nie miał kompetencji do wyboru m.in. Lecha Morawskiego.

Z kolei w lutym 2018 r. - także bez wskazania podstawy prawnej - w miejsce Mariusza Muszyńskiego do składu wyznaczona została Julia Przyłębska. Wtedy też od sprawy odsunięto sędzię Sławomirę Wronkowską-Jaśkiewicz, wcześniej do niej wyznaczoną.

Rzecznik uznał, że nie ma podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy. Ponadto żaden przepis nie uprawnia do dowolnej zmiany już wyznaczonego składu orzekającego. Tym samym skład został ukształtowany z naruszeniem prawa. Zarządzenia w tej sprawie nie spełniają wymogu działania na podstawie prawa (art. 7 Konstytucji RP), a postępowanie w sprawie nie odpowiada standardowi sprawiedliwości proceduralnej wywodzonemu z art. 2 Konstytucji RP.

- Udział w orzekaniu osób nieuprawnionych może zaś prowadzić do daleko idących konsekwencji - podkreślił Adam Bodnar. Powołał się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 20 czerwca 2018 r. (sygn. akt V SA/Wa 459/18).  Wskazano w nim, że gdy w pięcioosobowym składzie TK brała udział osoba, która w świetle wyroków TK nie jest sędzią Trybunału, możemy mieć do czynienia z ewentualną przesłanką nieważności wyroku z uwagi na nienależną obsadę sądu lub z wyrokiem nieistniejącym.

Wszystkie te okoliczności zmuszają Rzecznika Praw Obywatelskich do cofnięcia wniosku.

II.501.5.2016

RPO do TK: prawo sądów do pytania TS UE jest związane z członkostwem Polski w Unii

Data: 2018-10-17
  • Gdyby Trybunał Konstytucyjny zakazał polskim sądom zadawania pytań Trybunałowi Sprawiedliwości UE, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski 
  • Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania takiego pytania przez sąd krajowy
  • Tak napisał RPO do TK w sprawie wniosku Prokuratura Generalnego podważającego przepisy, na których podstawie Sąd Najwyższy zadał pytanie prejudycjalne w kwestii nowej ustawy o SN
  • Próba powstrzymania sądów krajowych od zadawania takich pytań zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE - podkreśla Rzecznik

- Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - napisał Adam Bodnar w stanowisku z 16 października 2018 r. dla TK (sygn. akt K 7/18). Rzecznik wniósł, aby Trybunał umorzył postępowanie z wniosku Prokuratora Generalnego z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii Europejskiej po to, by sąd kraju członkowskiego mógł sprawdzić, czy konkretny przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem obowiązującym wszystkich członków Unii.

Historia sprawy

2 sierpnia 2018 r. Sąd Najwyższy - badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat – zadał pytanie prejudycjalne TS UE. Chodziło o to, czy z prawem UE zgodne są zapisy nowej ustawy o SN (sygn. akt III UZP 4/18). Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.

Ustawa ta m.in. obniżyła wiek przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku z 70 do 65 lat (prezydent RP mógł przedłużać pełnienie przez nich urzędu - na ich wniosek).  W kilkupunktowym pytaniu SN spytał TS UE m.in., czy nowe przepisy nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Spytał też, czy w takiej sytuacji sąd kraju członkowskiego UE musi mieć uprawnienie do zawieszenia przepisów godzących w zasadę nieusuwalności sędziów w odniesieniu do wszystkich sędziów nimi objętych.

Sąd Najwyższy zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te są jednak stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro 23 sierpnia 2018 r. wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności rozumienia przepisów w taki sposób, jak zrobił to Sąd Najwyższy. Chodzi o art. 755 § 1 K.p.c. (rozumiany jako uprawniający sąd do zabezpieczenia) oraz art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE - rozumiany w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

Według Zbigniewa Ziobry tak rozumiane przepisy są niezgodne z zasadą, iż Konstytucja jest najwyższym prawem RP, z zasadą trójpodziału władz oraz zasadą podległości sędziów nie tylko Konstytucji, ale i ustawom.

4 października 2018 r. Prokurator Generalny rozszerzył swój wniosek – dodał, że chodzi mu też, by TK zbadał konstytucyjność art. 267 TFUE także w zakresie, w jakim dopuszcza pytanie prejudycjalne o wykładnię aktów w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

27 września 2018 r. RPO zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK. Wniósł o jego umorzenie z uwagi niedopuszczalność wydania wyroku. Swe stanowisko Adam Bodnar szczegółowo uzasadnił w piśmie procesowym do TK z 16 października 2018 r. Nie odnosi się ono jeszcze do stanowiska PG z 4 października, które do RPO wpłynęło 16 października. RPO odniesie się do niego w oddzielnym piśmie do TK.

RPO: Brak stałej i powszechnej praktyki interpretowania kwestionowanych przepisów

W stanowisku z 16 października Rzecznik przypomina, że Trybunał Konstytucyjny tylko wyjątkowo może zajmować się praktyką stosowania prawa, a tu ten wyjątek nie zachodzi. 

Choć Prokurator Generalny wnosi formalnie o  stwierdzenie niekonstytucyjności art. 755 §1 k.p.c. i art. 267 TFUE, to jednak domaga się wydania orzeczenia interpretacyjnego o niezgodności tych przepisów - rozumianych w  sposób, który został przedstawiony 2 sierpnia przez SN.

Prokurator Generalny próbuje dowieść, że zakwestionowane przepisy nabrały nowych treści normatywnych, ponieważ SN wydał postanowienie. Pragnie wykazać, że TK może badać taką sprawę, gdy utrwali się w sposób oczywisty określony sposób rozumienia przepisu. A to ma miejsce, kiedy np. utrwali się linia orzecznicza SN lub NSA.

- Z taką tezą należy się oczywiście zgodzić - pisze RPO. W jego ocenie w tym przypadku taka sytuacja jednak nie zachodzi. Nie można bowiem mówić o powstaniu stałej, powszechnej i powtarzalnej wykładni powołanych przepisów, a to mogłoby prowadzić do poddania ich, wraz z dorobkiem orzeczniczym sądów, ocenie TK.  

- Wręcz przeciwnie. To  Prokurator Generalny swoim wnioskiem, a Trybunał Konstytucyjny ewentualnym orzeczeniem, w którym przychyliłby się do wniosku, mogą doprowadzić do sytuacji, w której odebrane zostałoby sądom powszechnym oraz SN prawo do stosowania przepisów w konkretnych sprawach, w ramach własnych kompetencji, zgodnie z  powszechnie obowiązującymi przepisami prawa. Tak rozumiana rola Prokuratora Generalnego, interweniującego w Trybunale Konstytucyjnym, może oznaczać ingerencję władzy wykonawczej w niezależność sądownictwa i być sprzeczna z trójpodziałem władzy, o którym mowa w art. 10 Konstytucji RP. Może też wpływać negatywnie na niezawisłość sędziów w orzekaniu w sposób sprzeczny z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP - głosi pismo RPO.

Dlatego  błędna jest teza Prokuratora Generalnego, jakoby art. 755 §1 k.p.c. lub art. 267 TFUE nabrały poprzez interpretację w pytaniach prejudycjalnych nowych treści normatywnych. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez TS  UE nie jest znane bowiem jego stanowisko w sprawie. Jedno z pytań SN dotyczyło właśnie uprawnienia sądu krajowego do zawieszenia przepisów krajowych godzących w zasadę nieusuwalności sędziów. Zawieszając te przepisy na podstawie prawa UE, zgodnie z orzecznictwem TSUE, SN również miał wątpliwości co do dopuszczalności zastosowania takiego środka - przypomniał RPO.

Wskazał, że zadając pytanie prejudycjalne, SN sformułował wyraźny przekaz pod adresem innych polskich sądów, że sprawa dopuszczalności stosowania takiego środka tymczasowego nie jest całkowicie przesądzona. Nie ma zatem pewności - jak chciałby dowieść Prokurator Generalny - że SN wpłynął w ten sposób na postrzeganie zakwestionowanych przepisów przez inne sądy w Polsce. Tym bardziej dowodzi to braku stałej i ukształtowanej praktyki sądowej, która miałaby dopuszczać wydanie wyroku przez TK.

RPO uważa, że wniosek Prokuratora Generalnego nie może być instrumentem rozwiązywania kontrowersji prawnych, które mogą być rozstrzygane według innych właściwych procedur, wynikających z prawa UE, będącego na mocy Konstytucji RP częścią polskiego systemu prawnego.

RPO: Wkroczenie w kompetencje TS UE 

Rzecznik uważa, że wydanie wyroku przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w świetle Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (art. 267) wyłącznie do Trybunału Sprawiedliwości UE należy przesądzenie o takiej interpretacji prawa Unii, która może wiązać się z dopuszczalnością zabezpieczenia - jak dokonał tego SN.

Polska zobowiązała się postanowieniami traktatów ustanawiających UE na mocy traktatu akcesyjnego do przestrzegania ich postanowień w świetle zasady lojalnej współpracy - co potwierdzają również art. 9 i art. 91 Konstytucji RP.

Zgodnie z art. 267 TFUE, Trybunał Sprawiedliwości UE jest organem właściwym do orzekania w trybie prejudycjalnym:

  • wykładni Traktatów
  • oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii.

W przypadku, gdy pytanie z tym związane jest podniesione przed sądem jednego z państw członkowskich, sąd ten może, jeśli uzna, że jest to niezbędne do wyroku, zwrócić się do TS UE o rozpatrzenie pytania. W przypadku, gdy pytanie jest podniesione w sprawie zawisłej przed sądem krajowym, którego orzeczenia nie podlegają zaskarżeniu według prawa wewnętrznego (jak w przypadku SN), sąd ten jest zobowiązany wnieść sprawę do TS UE.

Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność art. 267 TFUE i przedmiotem kontroli ze strony TK czyni jeden z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE – podkreślił Adam Bodnar. Próba powstrzymania sądów krajowych od zwracania się z pytaniami prejudycjalnymi  do TS UE zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

W świetle utrwalonego orzecznictwa TSUE dotyczącego art. 267 TFUE, kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do skierowania pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe.

RPO przywołał wyrok TS UE w sprawie C-689/13 Puligienica Facility Esco SpA (PFE, że „Przepis prawa krajowego nie może stanąć na przeszkodzie – w zależności od przypadku – skorzystaniu przez sąd krajowy z tego uprawnienia”. Podobne stwierdzenia można znaleźć w wielu innych wyrokach. Np. w sprawie C-614/14 Ognyanov TS UE wskazał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne.

Jeżeli złożenie wniosku przez Prokuratora Generalnego doprowadzi  do wydania  wyroku przez TK, który ma powstrzymać w przyszłości sądy krajowe od zwracania się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi w podobnych sprawach, wówczas Polska naruszy zobowiązania wynikające z Traktatu akcesyjnego, TFUE i TUE – podkreślił RPO.

Będzie to podstawa do wszczęcia postępowania przeciwko Polsce w trybie np. art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. 

Niezwrócenie się przez sąd krajowy do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym (również przez sąd konstytucyjny) w sytuacji, która tego wymaga  na podstawie z art. 267 TFUE, może być uznane za naruszenie zobowiązań traktatowych przez państwo.

Również z tych względów  wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne.

Powaga rzeczy osądzonej

Kolejnym argumentem  na rzecz umorzenia tej sprawy jest fakt, że TK badał już wcześniej zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, będącego niemal dosłownym odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian w ustroju UE na mocy traktatu lizbońskiego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) Trybunał wskazał, że „powinność zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym stanowi prawną konsekwencję przyjętych suwerennie zobowiązań międzynarodowych (wspólnotowych) państwa polskiego jako państwa członkowskiego Wspólnot i UE”.

- Sprawa oceny zgodności art. 267 TFUE musi być zatem postrzegana przez pryzmat sprawy osądzonej – głosi stanowisko RPO. Obecnie TK miałby w istocie orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

Z tych wszystkich powodów RPO uznał wydanie wyroku za leżące poza kompetencją TK. Orzeczenie w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego jest niedopuszczalne, a postępowanie w sprawie podlega umorzeniu - głosi konkluzja pisma RPO.

We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

VII.510.52.2018

TK: brak możliwości zażalenia na decyzję sądu o pozbawieniu statusu strony procesowej - niezgodny z Konstytucją RP

Data: 2018-10-03
  • Nieuregulowanie w Kodeksie postępowania karnego możliwości zażalenia na postanowienie sądu o pozbawieniu statusu strony procesowej jest niezgodne z Konstytucją RP 
  • Taki wyrok 3 października 2018 r. wydał Trybunał Konstytucyjny

Sprawa (sygn. akt SK 5/16) została wszczęta na podstawie skargi konstytucyjnej osoby, która występowała w postępowaniu karnym jako oskarżyciel posiłkowy. W toku procesu sąd uznał, że nie należy go jednak uznawać za pokrzywdzonego, a co za tym idzie odebrał mu status oskarżyciela posiłkowego.

Trybunał uznał, ze brak możliwości wniesienia zażalenia na taką decyzję sądu w art. 56 par. 3 k.p.k. stanowi naruszenie art. 78 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Zgodnie z art. 78 Konstytucji RP, każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa. 

Tym samym Trybunał podzielił rozstrzygnięcie, którego dokonał w analogicznej sprawie wniesionej przez Rzecznika Praw Obywatelskich. W wyroku z 16 maja 2018 r. (sygn. akt K 12/15) orzekł już bowiem o niezgodności tego przepisu z Konstytucją w identycznym zakresie.

RPO przyłączył się do skargi w Trybunale Konstytucyjnym o zasiedzenie „służebności przesyłu”

Data: 2018-09-13
  • Od pół wieku na działce stoi słup linii energetycznej. Właściciele chcieli uzyskać za to zapłatę, ale przegrali sprawę w sądzie
  • Uznał on, że jeszcze w latach 80. Skarb Państwa zasiedział prawo do słupa, które przejęła firma energetyczna 
  • Właściciele złożyli skargę konstytucyjną, powołując się na naruszenie m.in. konstytucyjnego prawa ochrony własności
  • Do tego postępowania w Trybunale Konstytucyjnym przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 

Służebność przesyłu to wprowadzone przez zmanę Kodeksu cywilnego z 2008 r. obciążenie czyjejś nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, którego własnością są np. słupy wysokiego napięcia. By uniknąć roszczenia odszkodowawczego, przedsiębiorca powinien zawrzeć z właścicielem umowę o ustanowienie takiej służebności przesyłu. 

Proces o słup na działce

W tej sprawie obywatele wystąpili przeciw przedsiębiorstwu energetycznemu z powództwem o zapłatę za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości. Od 1967 r. stoi na niej słup linii energetycznej. Wskazywali, że przedsiębiorstwo nie ma żadnego tytułu prawnego do takiego korzystania z ich nieruchomości.

Sąd Rejonowy oddalił powództwo, uznając że Skarb Państwa (jako poprzednik prawny przedsiębiorstwa energetycznego) nabył w 1987 r. przez zasiedzenie taką służebność gruntową. A ona odpowiada obecnej służebności przesyłu. Sąd powołał się na utrwalone orzecznictwo po uchwale Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. SN uznał wówczas możliwość zasiedzenia przez Skarb Państwa lub przedsiębiorcę służebności gruntowej o treści służebności przesyłu - w sytuacji, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. SN powoływał sie m.in. na uzasadnione potrzeby gospodarcze użytkowników sieci przesyłowych.

Skarżący odwołali się, argumentując, że do 3 sierpnia 2008 r. - gdy wprowadzono służebność przesyłu - nie było podstaw do jej ustanawiania, a tym bardziej do jej zasiedzenia. Według nich jedynie błędna wykładnia przepisów spowodowała, iż uchwała SN i orzecznictwo sądów chroni interesy Skarbu Państwa i przedsiębiorców przesyłowych kosztem właścicieli gruntu. Wyrok utrzymał jednak prawomocnie Sąd Okręgowy, który uznał uchwałę SN i orzecznictwo sądów za uzasadnione.

Po wyczerpaniu drogi sądowej, obywatele złożyli skargę konstytucyjną do TK (sygn. akt SK 18/18). Wnieśli o uznanie za niezgodne z Konstytucją RP przepisów Kodeksu cywilnego – w zakresie, w jakim umożliwiają zasiedzenie przez przedsiębiorstwo energetyczne przed 3 sierpnia 2003 r. służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. Zdaniem skarżących kwestionowane rozumienie przepisów Kodeksu cywilnego - utrwalone w  orzecznictwie SN i sądów powszechnych - narusza konstytucyjne prawo własności, zasadę proporcjonalności, zasadę równości wobec prawa oraz zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Argumenty RPO

Do postępowania w TK w tej sprawie przyłączył się RPO. Wniósł o uznanie niezgodności odpowiednich artykułów Kodeksu cywilnego z art. 64 ust. 2 w związku z art. 2 Konstytucji RP, gdyż pozbawiają prawo własności konstytucyjnej ochrony.  Są  też niezgodne z art. 64 ust. 3 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, gdyż w sposób nieproporcjonalny ograniczają prawo własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela.

Jak napisał RPO do TK, zgodnie z art. 64 Konstytucji własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza istoty prawa własności.  W związku z tym ustawodawca ma obowiązek nie tylko pozytywny - ustanowienia przepisów i procedur ochrony prawnej prawu własności-  ale także obowiązek negatywny - powstrzymania się od regulacji, które prawo własności mogłyby pozbawiać ochrony prawnej lub też ją bezpodstawnie ograniczać. W orzecznictwie TK kładzie się nacisk na realność ochrony zapewnianej prawu własności.

Według Rzecznika zasiedzenie służebności, jako forma ustawowego pomniejszenia uprawnień właściciela nieruchomości, jest konstytucyjnie dopuszczalne - o ile regulacje prawne umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań przeciwdziałających skutkom zasiedzenia. Aby zasiedzenie było dopuszczalne, wynikające z niego skutki prawne powinny być też uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu biegu terminu zasiedzenia. Taki wymóg nie jest spełniony, gdy norma dopuszczająca zasiedzenie zostaje wprowadzona w wyniku wykładni sądowej, radykalnie zmieniającej dotychczas powszechne zapatrywanie prawne negujące możliwość zasiadywania.

Tymczasem zakwestionowana wykładnia prawa SN dopuszcza możliwość zasiedzenia, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed wprowadzeniem ocenianej normy prawnej w wyniku uchwały SN. W efekcie właściciele nieruchomości zostali postawieni w sytuacji, w której nie mogli podjąć działań obronnych przed skutkami zasiedzenia. Przed powstaniem kwestionowanej wykładni nie było mowy o możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Wykładnia doprowadziła do swoistej instytucji zasiedzenia z mocą wsteczną, która nie pozwala na obronę właściciela. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w sprawie stanowiącej podstawę skargi konstytucyjnej.

Dlatego zdaniem Rzecznika zaskarżone przepisy prawa są niezgodne z art. 64 ust. 2 (prawo własności) w związku z art. 2 Konstytucji (zasada praworządności).

Według RPO opisywana wykładnia jest też przejawem stosowania prawa analogii na niekorzyść prawa własności. Sam fakt posłużenia się przez SN analogią przy dopuszczeniu możliwości zasiedzenia służebności przed 3 sierpnia 2008 r. nie budzi wątpliwości. W ocenie Rzecznika posługiwanie się jednak analogią przy rekonstrukcji przesłanek zasiedzenia służebności musi budzić poważne wątpliwości konstytucyjne.

Wiąże się to bezpośrednio z ograniczeniem uprawnień właścicielskich w następstwie nieuprawnionego odniesienia skutków prawnych zasiedzenia do stanów faktycznych nieobjętych zakresem działania ustawy. Zaskarżona norma, dopuszczająca zasiedzenie przed 3 sierpnia 2008 r. nie czerpie bowiem wymaganego konstytucyjnie uzasadnienia wprost z ustawy. SN rozszerzył zakres możliwego zasiedzenia służebności, umożliwiając nabycie w drodze zasiedzenia prawa, które wykazuje istotne różnice względem służebności gruntowych. Ograniczenie w konstytucyjnie chronionym prawie własności, wprowadzone wykreowaną przez SN normą prawną, nie spełnia zatem rygorystycznie pojmowanego wymogu legalności.

Zdaniem Rzecznika zakwestionowana norma prawna pozostaje niezgodna z art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia) Konstytucji RP, bowiem dokonana nią ingerencja w prawo własności została przeprowadzona mimo braku wyraźnego i jednoznacznego przyzwolenia ustawodawcy.

Ponadto nie spełnia ona warunku proporcjonalności. Według Rzecznika dalsze akceptowanie możliwości takiego zasiedzenia przed 3 sierpnia 2008 r. jest konstytucyjnie nieuzasadnione, bowiem istotne społecznie cele, które przyświecały SN w 2003 r. mogą być osiągnięte na innej, mniej dolegliwej dla właścicieli drodze prawnej. Obecnie istnieją instrumenty prawne należycie chroniące interesy przedsiębiorców przesyłowych, wyrażające się w uzyskaniu dostępu do nieruchomości, wymaganego potrzebą należytej eksploatacji sieci przesyłowych. 

IV.7000.299.2018

Rozstrzygnięcie w sprawie przepisu o karze łącznej, zaskarżonego przez RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-07-04

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepis przejściowy Kodeksu karnego odnoszący się do wymierzania kary łącznej.  4 lipca 2018 r. ogłoszono rozstrzygnięcie, że jest on zgodny z konstytucyjną zasadą równości.

Od 1 lipca 2015 r. diametralnie zmieniały się zasady orzekania kary łącznej. Zakwestionowany przez RPO art. 19 ust. 1 nowelizacji Kodeksu karnego oraz innych ustaw z 20 lutego 2015 r. stanowi, że jeśli wszystkie wyroki uprawomocniły się przed 1 lipca 2015 r., to przy wydawaniu wyroku łącznego bezwzględnie stosować należy przepisy obowiązujące przed tą datą. Tym samym w przypadkach tych wyłączona została ogólna zasada prawa karnego (art. 4 § 1 k.k.), że w przypadku zmiany przepisów stosuje się rozwiązania nowe, chyba że poprzednie są względniejsze dla sprawcy. Rzecznik upatruje w tym rozwiązaniu naruszenie zasady równości wynikającej z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sędzia-sprawozdawca Leon Kieres wskazał,  że zakwestionowany przepis nie prowadzi do powstania nierówności, bowiem cechą, na której podstawie należy oceniać różne traktowanie, może być zarówno data popełnienia przestępstw, jak i data uprawomocnienia się orzeczenia. Jak mówił sędzia, ustawodawca miał prawo wybrać tę drugą z nich jako przesłankę rozróżniania sytuacji sprawców.

W pełnym składzie pod przewodnictwem sędzi Julii Przyłębskiej zasiadali m.in. Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak. Rozstrzygnięcie zapadło jednogłośnie.

Trybunał Konstytucyjny: dwa przepisy rozporządzenia o wynagrodzeniu biegłych - niekonstytucyjne

Data: 2018-06-28

Dwa przepisy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości o wynagrodzeniu biegłych sądowych są niezgodne z Konstytucją RP - orzekł 28 czerwca 2018 r. Trybunał Konstytucyjny. Do skargi konstytucyjnej w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa (sygn. akt SK 4/17) dotyczyła paragrafów 2 i 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 24 kwietnia 2013 r. w sprawie określenia stawek wynagrodzenia biegłych, taryf zryczałtowanych oraz sposobu dokumentowania wydatków niezbędnych dla wydania opinii w postępowaniu karnym. Pierwszy z przepisów określa przesłanki, na jakich mają opierać się organy państwa podczas określania wynagrodzenia biegłych. Drugi wskazuje okoliczności uzasadniające podniesienie wysokości takiej stawki o kolejne 50%. Jednym  tych wymogów jest, aby biegły wcześniej pełnił funkcję stałego biegłego sądowego przez przynajmniej jedną kadencję.

Oba przepisy zostały uznane przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z Konstytucją, w szczególności z zasadą ochrony praw majątkowych (art. 64 Konstytucji), zasadą równości (art. 32 Konstytucji) oraz regułami dotyczącymi wydawania rozporządzeń (art. 92 Konstytucji).

Trybunał stwierdził, że określając katalog przesłanek w par. 2 rozporządzenia, Minister Sprawiedliwości pominął pewne przesłanki, do których uwzględnienia zobowiązywała go delegacja ustawowa (art. 618f k.p.k.) Minister nie uwzględnił w szczególności okoliczności nakładu pracy biegłego jako mającej wpływ na wysokość wynagrodzenia.

Ponadto Trybunał uznał, że wprowadzenie w par. 4 rozporządzenia wymogu wykonywania funkcji biegłego sądowego przynajmniej przez jedną kadencję jest nieuprawnione oraz narusza interes biegłych powoływanych na zasadzie ad hoc. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Rozstrzygnięcie jest zgodne ze stanowiskiem, które w sprawie przedstawił RPO .

Orzeczenie jest ostateczne. Par. 2 rozporządzenia straci moc po 6 miesiącach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.  Par. 4 rozporządzenia, w zakresie w jakim odnosi się do wymogu pełnienia funkcji biegłego przynajmniej przez jedną kadencję, straci moc niezwłocznie po publikacji.

II.801.1.2017

Sprawa pana Grzegorza. Trybunał Konstytucyjny: rozporządzenie ministra o ujawnianiu przyczyny niepełnosprawności - niekonstytucyjne

Data: 2018-06-19
  • Rozporządzenie przewidujące ujawnianie w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny jest niekonstytucyjne
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił skargę konstytucyjną obywatela, do której przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Według Trybunału to od ustawodawcy zależy, czy taki zapis znajdzie się w ustawie
  • Dziś osoby z niepełnosprawnościami przedkładają takie orzeczenia pracodawcom, którzy mogą w ten sposób poznać przyczynę niepełnosprawności, np. chorobę psychiczną

19 czerwca 2018 r. Trybunał uznał zaskarżony przepis rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 2003 r. za niezgodny z art. 47 Konstytucji RP (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego). Jest on też niezgodny z art. 51 ust. 1, 2 i 5 Konstytucji RP (głosi on, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji go dotyczących, a władze nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym).

Rolą ustawodawcy jest dobranie takich środków, które zapewnią osobom z niepełnosprawnościami wsparcie na rynku pracy, z jednoczesnym poszanowaniem ich prawa do prywatności oraz z uwzględnieniem interesów pracodawców - podkreślił Trybunał.

Skarżący i Adam Bodnar wnosili o stwierdzenie niekonstytucyjności rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 15 lipca 2003 r. w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności - w zakresie, w jakim przewiduje ono obligatoryjne zamieszczenie w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny - a w konsekwencji rodzaju choroby, w szczególności choroby psychicznej. Przedłożenie takiego orzeczenia przez osobę z niepełnosprawnością pracodawcy jest warunkiem skorzystania z uprawnień wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej.

Skarżący dostał orzeczenie o stopniu niepełnosprawności z symbolem jej przyczyny (oznaczającym chorobę psychiczną).  Odwołał się, żądając usunięcia tego symbolu z orzeczenia. Uznał, że jego niepełnosprawność może być zakwalifikowana jako „całościowe zaburzenie rozwojowe”, co jest mniej piętnujące. Wskazał, że nie zgadza się na udostępnienie symbolu ewentualnemu pracodawcy, gdyż z łatwością pozna on jego znaczenie i uzyska wrażliwe dane o jego zdrowiu, które mocą Konstytucji RP są szczególnie chronione.

Argumentacji tej nie podzieliły ani zespół ds. orzekania o niepełnosprawności, ani sądy dwóch instancji. Uznały, że symbol ma znaczenie z punktu widzenia uprawnień wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej i nie narusza sfery prywatności.

Adam Bodnar wniósł o uznanie zaskarżonych zapisów za niezgodne z art. 47 i 51 Konstytucji RP. Wskazał, że ingerencja w prawo do prywatności i autonomię informacyjną jednostki nie może być zapisana w rozporządzeniu - najwyżej w ustawie.

Co do zasady Rzecznik nie zgadza zaś na obligatoryjne udostępnianie pracodawcy informacji o schorzeniu, na które cierpi pracownik. Może to bowiem powodować dyskryminację takich osób na rynku pracy. Chodzi zwłaszcza o osoby dotknięte tzw. niepełnosprawnościami ukrytymi, których nie można zidentyfikować na pierwszy rzut oka (choroby psychiczne, epilepsja, niepełnosprawność intelektualna). W przypadku nieokazania orzeczenia przez  pracownika, pracodawca może w ogóle nie wiedzieć, że zatrudnia osobę z niepełnosprawnością. Wiedzę o tym, czy pracownik może wykonywać dana pracę, pracodawca czerpie z zaświadczenia lekarskiego, nie zaś z orzeczenia o niepełnosprawności.

Dlatego Adam Bodnar uważa, że ochrona prywatności wymaga rezygnacji z podawania w orzeczeniu symbolu przyczyny niepełnosprawności - na rzecz innych narzędzi, które pozwoliłyby zabezpieczyć obie strony stosunku pracy. RPO nie traci bowiem z pola widzenia interesów pracodawcy, w tym możliwości dofinansowania do wynagrodzenia takiego pracownika. Według RPO alternatywnym rozwiązaniem mogłoby być wskazywanie w orzeczeniach jedynie koniecznych dla osoby z niepełnosprawnością dostosowań i udogodnień w miejscu pracy.

RPO przypomniał, że w 1998 r. TK zakwestionował podawanie do wiadomości pracodawcy numeru statystycznego choroby pracownika na zwolnieniu lekarskim. Z kolei w legitymacji dokumentującej niepełnosprawność symbol jej przyczyny umieszcza się jedynie na wniosek danej osoby.

TK zbadał sprawę w składzie: Piotr Pszczółkowski (przewodniczący), Piotr Tuleja (sprawozdawca), Małgorzata Pyziak-Szafnicka. Orzeczenie było jednogłośne.

W komunikacie TK podano, że wskutek wyroku organy orzekające o stopniu niepełnosprawności tracą podstawę do zamieszczania w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu „02-P” (choroby psychiczne). Mają one jednak nadal obowiązek zamieszczania w orzeczeniu wskazań, o których mowa w art. 6b ust. 3 ustawy z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób z niepełnosprawnościami - dotyczących np. odpowiedniego zatrudnienia uwzględniającego psychofizyczne możliwości danej osoby. Do podjęcia działań legislacyjnych przez ustawodawcę, wskazania te mogą być podstawą przyznawania osobie z niepełnosprawnością stosownych świadczeń lub uprawnień.

Trybunał wskazał, że nie jest jego rolą wskazywanie ustawodawcy sposobu ukształtowania poszczególnych instytucji prawnych w sposób zgodny z zasadami konstytucyjnymi. Podkreślił, że rolą ustawodawcy jest dobranie takich środków, które pozwolą zapewnić osobom z niepełnosprawnościami wsparcie na rynku pracy, z jednoczesnym poszanowaniem prawa do prywatności tych osób i uwzględnieniem interesów pracodawców.

Trybunał Konstytucyjny: zaskarżone przez RPO przepisy o tzw. zakazie klubowym - zgodne z Konstytucją

Data: 2018-06-19
  • Klub może nadal zakazywać wstępu na mecz piłki nożnej kibicom, którzy złamali regulamin obiektu lub imprezy
  • Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o uznanie niekonstytucyjności przepisów o takim zakazie 

Wniosek w tej sprawie złożyła jeszcze w grudniu 2014 r. Irena Lipowicz, ówczesna rzeczniczka praw obywatelskich. Wniosek kwestionował oparcie istoty zakazu klubowego na przepisach regulaminu obiektu lub regulaminu imprezy masowej.  

Intencją RPO nie było pozbawienie organizatorów meczów możliwości ograniczania udziału osób, które naruszają spokój i porządek publiczny. Chodziło o to, aby konstrukcja zakazu klubowego spełniała standardy konstytucyjne i zawierała proceduralne gwarancje ochrony praw jednostki. Zdaniem RPO zakaz klubowy wymagał dookreślenia w przepisach rangi ustawowej, co ograniczyłoby arbitralność i dowolność w jego wymierzaniu

Zakaz klubowy nakładany jest bowiem nie przez sąd - jak zakaz stadionowy - ale przez podmiot niebędący organem władzy publicznej. Regulamin nie zaś jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Określa on m.in. procedurę ponownego rozpatrzenia sprawy przez ukaranego takim zakazem (może się potem odwołać do sądu administracyjnego). Ponadto ustawa nie precyzuje, za jakie zachowania zakaz może zostać nałożony, a poszczególne regulaminy różnią się od siebie. Nie wskazano dolnej granicy czasowej takiego zakazu, który może być wydawany nawet na 2 lata. Może on dotyczyć także meczów rozgrywanych poza siedzibą klubu.

19 czerwca 2018 r. Trybunał ocenił, że zaskarżony artykuł 14. ustawy stanowi odpowiednią podstawą prawną do stosowania zakazu. Uznał ten artykuł za zgodny z art. 87 Konstytucji, który stanowi, że źródłami powszechnie obowiązującego prawa są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Część postępowania w sprawie TK umorzył.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. TK orzekał w składzie: Leon Kieres (przewodniczący), Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (sprawozdawca).

 

TK: szczegóły profilowania pomocy dla bezrobotnego mają być uregulowane w ustawie

Data: 2018-06-06

Szczegóły profilowania pomocy dla bezrobotnego mają być uregulowane w ustawie, a nie jedynie w rozporządzeniu ministra, bo dotyczą zasad i trybu gromadzenia informacji o jednostkach - orzekł Trybunał Konstytucyjny z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich.

6 czerwca 2018 r. TK uznał za niezgodne z Konstytucją RP unormowanie w rozporządzeniu sposobu ustalania profilu pomocy oraz postępowania w ramach profili. Stanowi to bowiem pogwałcenie konstytucyjnego wymogu, że zasady i tryb gromadzenia informacji o jednostkach powinny być określone w ustawie. Zarazem Trybunał orzekł, że brak możliwości zaskarżenia przez bezrobotnego przypisanego mu profilu pomocy jest zgodny z Konstytucją RP. W pozostałym zakresie postępowanie umorzono.

Zakwestionowany przez TK art. 34a ust. 3c nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku z 2014 r.  straci moc obowiązującą po roku od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.  Trybunał uzasadnił takie odroczenie potrzebą zachowania ciągłości pomocy świadczonej bezrobotnym przez urzędy pracy.

Do czasu nowelizacji, co powinno nastąpić nie później niż w terminie wskazanym przez TK, obecnie obowiązujące przepisy ustawy i rozporządzenia w sprawie profilowania mogą być nadal stosowane, a wydane na ich podstawie decyzje w sprawach indywidualnych pozostają w mocy.

Trybunał rozpoznał sprawę w składzie: Zbigniew Jędrzejewski (przewodniczący), Leon Kieres (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Argumenty RPO

RPO Adam Bodnar w 2016 r. zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku z 2014 r. Wprowadziła ona zasadę obowiązkowego  profilowania bezrobotnych - czyli przyporządkowania danej osoby do jednej z trzech kategorii i rozróżnienia na tej podstawie formy pomocy. Zdaniem RPO takie podejście zasługuje na aprobatę, bo osobom bez pracy potrzebna jest bardziej efektywna pomoc. Wprowadzone procedury budzą jednak wątpliwości konstytucyjne.

Rzecznik podkreślał, że profilowanie polega na przetwarzaniu danych osobowych, co zgodnie ze standardem konstytucyjnym musi być ujęte w ustawie. Tymczasem część regulacji dotyczącej profilowania  określało rozporządzenie ministra pracy.  Według RPO narusza to prawo do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki (art. 47 oraz art. 51 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP), jak i prawo do nieudostępnienia informacji jej dotyczących, chyba że taki obowiązek wynika z ustawy (art. 51 ust. 1 Konstytucji RP). Jest to też niezgodne z art. 92 ust. 1 Konstytucji RP.

Innym zarzutem był brak możliwości zaskarżenia przez daną osobę właściwego profilu pomocy. Prawo do zaskarżania orzeczeń i decyzji wynika zaś wprost z art. 78 Konstytucji – argumentował Rzecznik.

W efekcie dana osoba nie może się ubiegać o pewne rodzaje pomocy. Jeśli np. system zakwalifikuje kogoś do danego profilu, to nie może on korzystać ze szkoleń, bo komputer na podstawie analizy danych o nim uznał, że szkolenia nie pomogą.

TK podzielił jeden zarzut

Trybunał  podzielił zastrzeżenia RPO co do art. 34a ust. 3c ustawy o promocji zatrudnienia. Uznał, że narusza on wymóg ustawowej regulacji zasad i trybu zbierania informacji o jednostkach. Pozwala bowiem na uregulowanie w rozporządzeniu zakresu danych zbieranych w trakcie profilowania,  a także sposobu ich pozyskiwania, przetwarzania, poprawiania i udostępniania. W rezultacie rzeczywistą podstawą udostępnienia przez bezrobotnego informacji urzędowi pracy nie jest ustawa, lecz rozporządzenie.

Ponadto według TK art. 34a ust. 3c nie zawiera dostatecznych wytycznych do wydania aktu wykonawczego w sprawie profilowania. Przepis ten nakazuje ministrowi uwzględnić potrzebę „zwiększenia szans bezrobotnego na rynku pracy”, ale nie wynikają z niego w praktyce żadne konkretne ograniczenia czy wskazówki co do treści rozporządzenia. Na jego podstawie nie da się na przykład rozstrzygnąć, jakie narzędzia i metody powinny być podstawą profilowania, jaki powinien być zakres i stopień szczegółowości zbierania informacji o bezrobotnych czy jaki kształt powinna mieć procedura postępowania z tymi danymi.

Brak zaskarżania profilowania - konstytucyjny

Zarazem Trybunał uznał, że z Konstytucji nie wynika bezwzględny obowiązek wprowadzenia przez ustawodawcę odrębnego środka zaskarżenia od ustalonego dla bezrobotnego profilu pomocy. Nie jest to ani „sprawą” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji, ani też „orzeczeniem lub decyzją wydaną w pierwszej instancji” w rozumieniu art. 78 Konstytucji. Ustalenie profilu nie jest równoznaczne z ostatecznym władczym rozstrzygnięciem o prawach lub obowiązkach jednostek.

TK wziął pod uwagę, że prawo do uzyskania przez bezrobotnych pomocy nie ma charakteru prawa konstytucyjnego, a zarzuty dotyczące przebiegu lub wyniku profilowania mogą być uwzględniane przez organy administracji i sądy administracyjne w ramach kontroli decyzji administracyjnych dotyczących bezrobotnego.

W rezultacie Trybunał uznał, że brak odrębnego środka zaskarżenia jest zgodny z Konstytucją RP. Ustawodawca  mógł przyznać pierwszeństwo efektywności i sprawności działania administracji kosztem prawa do kwestionowania wszystkich czynności poprzedzających wydanie rozstrzygnięć dotyczących bezrobotnego. Miał tez prawo założyć, że wprowadzenie wyższego standardu ochrony praw bezrobotnego w postaci wielostopniowej zaskarżalności będzie powodowało znaczne przedłużenie postępowań w urzędach pracy i zwiększenie ich kosztów.

Jednocześnie Trybunał powziął istotne wątpliwości, czy obecnie obowiązujące przepisy w dostateczny sposób chronią dane osobowe bezrobotnych poddanych procedurze profilowania. Zostały one zasygnalizowane w oddzielnym postanowieniu.

VII.501.277.2014

TK: osoba, której cofnięto dostęp do tajemnic, pozna jawną część uzasadnienia wyroku sądu

Data: 2018-05-23
  • Osoba, której cofnięto dostęp do tajemnic, ma prawo poznać tę część uzasadnienia wyroku sądu administracyjnego w jej sprawie, która nie zawiera informacji niejawnych - orzekł Trybunał Konstytucyjny 
  • Do skargi konstytucyjnej obywatela w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich

W środę Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. akt SK 8/14), że artykuł 38 ust. 3 ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych w zakresie - w jakim przewiduje doręczenie skarżącemu odpisu wyroku sądu administracyjnego bez tej części uzasadnienia, której utajnienie nie jest konieczne dla ochrony informacji niejawnych - jest niezgodny z art. 45 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz z art. 78 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Sprawa skargi konstytucyjnej Z. C. dotyczyła konstytucyjności regulacji wyłączającej doręczanie osobie, poddanej uprzednio postępowaniu kontrolnemu w zakresie ochrony informacji niejawnych, uzasadnienia wyroku sądu administracyjnego I instancji w jej sprawie. Skarżący zarzucił, że art. 38 ust. 3 ustawy ogranicza jego konstytucyjne prawa do sądu i skutecznego środka odwoławczego. Przewiduje bowiem regułę niedoręczania mu uzasadnienia wyroku sądu I instancji. W praktyce uniemożliwia to sporządzenie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Brak znajomości uzasadnienia wyroku powoduje bowiem, że obrona praw skarżącego jest pozorna.

Jak głosi komunikat TK, Trybunał stwierdził, że całkowite pozbawienie strony możliwości zapoznania się z uzasadnieniem prowadzi do ograniczenia zasady sprawiedliwej procedury sądowej (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), a także prawa do zaskarżania orzeczeń w I instancji (art. 78 Konstytucji RP). Trybunał przyznał rację skarżącemu, że zmuszony jest do napisania skargi kasacyjnej bez jakiejkolwiek wiedzy o motywacji zaskarżanego orzeczenia, a przyznanie mu prawa do tak ukształtowanego środka odwoławczego nosi w istocie jedynie pozory prawa. 

TK podkreślił, że zarówno prawo do sądu, jak i do skutecznego środka odwoławczego, nie mają charakteru absolutnego, a wszelkie ograniczenia podlegają ocenie z perspektywy zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Trybunał stwierdził, że zaskarżony przepis jest przydatny z punktu widzenia ochrony informacji niejawnych, a więc celu nadrzędnego, któremu służy ustawa o ochronie informacji. Szczególna ochrona ochrony informacji niejawnych ma uzasadnienie w konstytucyjnej wartości, jaką jest bezpieczeństwo państwa.

W ocenie Trybunału art. 38 ust. 3 nie spełnia jednak przesłanki niezbędności. Możliwe są bowiem inne środki ingerencji, które osiągają założony cel w postaci ochrony informacji niejawnych, ale pociągają za sobą ograniczenie praw podstawowych skarżącego w węższym zakresie.  Zdaniem Trybunału, zaskarżony przepis nie przechodzi także testu proporcjonalności sensu stricto. Ograniczenie prawa do sądu oraz prawa do zaskarżenia w tak istotnym zakresie nie pozostaje w proporcji sensu stricto do chronionej wartości, a więc bezpieczeństwa państwa.

Według Trybunału ograniczenie jest zatem konieczne tylko w tym zakresie, w jakim dotyczy informacji niejawnych chronionych na mocy ustawy o ochronie informacji. Brak dostępu osoby, której cofnięto poświadczenie bezpieczeństwa, do informacji niejawnych, które wpłynęły na taką decyzję, zawartych w uzasadnieniu wyroku, stanowi przydatne, konieczne oraz proporcjonalne ograniczenie jej praw konstytucyjnych. W tym bowiem zakresie wartość, jaką jest bezpieczeństwo państwa, uzasadnia ograniczenie praw skarżącego, o których stanowią art. 45 ust. 1 oraz art. 78 Konstytucji.

Ochrona informacji niejawnych nie usprawiedliwia natomiast niedoręczenia skarżącemu tych fragmentów uzasadnienia, które nie zawierają tajnych informacji, a jedynie motywy faktyczne i prawne rozstrzygnięcia sądu I instancji. Prawodawca powinien zatem zagwarantować ochronę informacji niejawnych przez wprowadzenie rozwiązań mniej ingerujących w konstytucyjne prawa skarżącego – orzekł TK.

Przewodniczącą składu orzekającego była sędzia TK Julia Przyłębska, a sprawozdawcą - sędzia TK Michał Warciński.

 

RPO: resort pracy ignoruje wyrok TK z 2014 r. w sprawie świadczeń pielęgnacyjnych

Data: 2018-05-23
  • Niedopuszczalne jest opieranie odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego na podstawie tej części ustawy o świadczeniach rodzinnych, której niekonstytucyjność stwierdził w 2014 r. Trybunał Konstytucyjny – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • To reakcja na stanowisko resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, według którego przy przyznawaniu tego świadczenia odpowiednie organy mają bezwzględny obowiązek przestrzegania art. 17 ust. Ib ustawy
  • Akceptacja stanowiska resortu oznaczałaby, że w sprawie nie zapadło żadne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego - wskazuje Adam Bodnar

Rzecznik zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o zrewidowanie stanowiska ministerstwa zaprezentowanego w piśmie z 9 kwietnia 2018 r. do Wojewody Pomorskiego w sprawie skutków wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2014 r. (sygn. akt K 38/13).

Trybunał orzekł wtedy, że art. 17 ust. Ib ustawy z 28 listopada 2003 r.  o świadczeniach rodzinnych jest niezgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji - w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego opiekuna osoby niepełnosprawnej po ukończeniu przez nią wieku określonego w tym przepisie ze względu na moment powstania niepełnosprawności. Zgodnie z przepisem, świadczenie pielęgnacyjne przysługuje, jeżeli niepełnosprawność powstała nie później niż do ukończenia 18. roku życia, ewentualnie w trakcie nauki w szkole lub w szkole wyższej, jednak nie później niż do ukończenia 25. roku życia.

Tymczasem - w świetle stanowiska MRPiPS z pisma do Wojewody Pomorskiego - przy przyznawaniu prawa do świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych właściwe organy mają bezwzględny obowiązek przestrzegania art. 17 ust. Ib ustawy. Wyrok Trybunału wprawdzie stwierdza częściową niekonstytucyjność  kryterium wieku powstania niepełnosprawności, jako przesłanki uzasadniającej uzyskanie świadczenia pielęgnacyjnego, to jednak powyższe stwierdzenie nie oznacza wykluczenia tego kryterium ze stosowania - uznał resort. W konkluzji  MRPiPS zwraca się do wojewody o kontrole postępowań administracyjnych w zakresie prawidłowości ustalania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego oraz prawidłowości wykorzystania dotacji na ten cel.

- Należy zauważyć, że akceptacja takiego stanowiska jest równoznaczna ze stwierdzeniem, że w powyższej sprawie nie zapadło żadne orzeczenie sądu konstytucyjnego - napisał do minister Adam Bodnar. Przepis art. 17 ust. 1b ustawy po wyroku Trybunału nie może bowiem być stosowany z pominięciem jego skutków.  

Rzecznik przypomniał, że Trybunał uznał, iż w stosunku do opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, których niepełnosprawność powstała nie później niż do 18. roku życia lub w trakcie nauki, jednak nie później niż do 25. roku życia, przepis art. 17 ust. 1b jest zgodny z Konstytucją i nie ma przeszkód prawnych do jego stosowania. Natomiast w stosunku do opiekunów osób, których niepełnosprawność powstała później, kryterium momentu powstania niepełnosprawności - jako uniemożliwiające uzyskanie świadczenia pielęgnacyjnego - utraciło przymiot konstytucyjności. Wobec tego w odniesieniu do tych osób oceny spełnienia przesłanek niezbędnych dla przyznania świadczenia pielęgnacyjnego należy dokonywać z pominięciem tego kryterium - zaznaczył RPO.

- Chciałbym podkreślić, że w obecnej sytuacji prawnej nie jest dopuszczalne oparcie decyzji odmawiającej przyznania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego na podstawie tej części art. 17 ust. 1b ustawy, której niekonstytucyjność stwierdził Trybunał – napisał Adam Bodnar. Choć w uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że jego skutkiem nie jest ani uchylenie art. 17 ust. 1b, ani uchylenie decyzji przyznających świadczenia, ani wykreowanie prawa do żądania świadczenia dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, jeżeli niepełnosprawność podopiecznych nie powstała w okresie dzieciństwa, to TK  nie skorzystał z możliwości odroczenia utraty mocy obowiązującej uchylonej części tego przepisu.

Oznacza to, że bezpośrednim skutkiem orzeczenia jest utrata przez art. 17 ust. 1b we wskazanym zakresie domniemania konstytucyjności z dniem publikacji w Dzienniku Ustaw, Stwierdzenie niekonstytucyjności określonego przepisu tworzy nowy stan prawny od chwili wejścia wyroku w życie (co w tym przypadku nastąpiło 23 października 2014 r.).

Rzecznik dodał, że  stanowisko to potwierdza orzecznictwo wojewódzkich sądów administracyjnych i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wskazuje ono na konieczność oceny spełnienia przesłanek niezbędnych dla przyznania świadczenia pielęgnacyjnego w odniesieniu do opiekunów osób wymagających opieki, których niepełnosprawność powstała później niż przed ukończeniem 18 roku życia (lub 25 roku życia w trakcie nauki w szkole lub szkole wyższej), z pominięciem tego kryterium z art. 17 ust. 1b ustawy.

Przypomnieć wypada, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne - głosi pismo RPO do minister Rafalskiej.

- Przyjęcie, że stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu nie przekłada się na ukształtowanie nowego stanu prawnego jest sprzeczne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie. W moim przekonaniu takiego stanu rzeczy nie można zaakceptować - napisał Adam Bodnar. Dlatego zwrócił się do minister z prośbą o zrewidowanie stanowiska zajętego w piśmie do wojewody.

Rzecznik Praw Obywatelskich upominał się u kolejnych rządów o świadczenia dla wszystkich opiekunów osób z niepełnosprawnością oraz o wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. W maju 2015 r.  prosił Prezesa Rady Ministrów o objęcie szczególnym nadzorem procesu legislacyjnego związanego z wykonaniem tego wyroku. Wskazywał, że dochodzi do rozbieżności w orzecznictwie sądowoadministracyjnym co do przyznawania świadczenia pielęgnacyjnego sprawującym opiekę nad osobą, której niepełnosprawność powstała po uzyskaniu pełnoletności.

Rzecznik otrzymywał skargi od obywateli, że mimo wyroku TK nie mogą uzyskać należnych świadczeń.

Część opiekunów zdecydowała się na dochodzenie roszczeń przed sądami administracyjnymi. Adam Bodnar wspiera ich działania, zgłaszając udział w takich postępowaniach. Zapadały w nich korzystne dla obywateli orzeczenia mimo niewykonania wyroku TK. W jednym z nich uznano, że choć wyrok TK nie ma mocy wstecznej, to jednak norma prawna o treści wskazanej w jego sentencji była już od momentu jej wejścia w życie niezgodna z prawem. Zdaniem RPO nie może budzić zatem wątpliwości, że odmowa prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na wiek osoby niepełnosprawnej już w chwili jej wydania naruszała prawa podmiotowe opiekuna osoby dorosłej.

III.7064.103.2018

 

TK: termin 3 lat na zaprzeczenie ojcostwa - niezgodny z konstytucją

Data: 2018-05-16
  • Termin trzech lat od osiągnięcia pełnoletności na zaprzeczenie przez daną osobę ojcostwa męża jej matki jest niekonstytucyjny - orzekł w środę Trybunał Konstytucyjny 
  • Do skargi konstytucyjnej w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich

Art. 70 ust. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi: "Dziecko po dojściu do pełnoletności może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża swojej matki, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności".  

Skargę do TK złożyła kobieta, która o prawdziwym ojcu dowiedziała się kilkadziesiąt lat później od matki. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec nie chciał poddać się badaniom DNA. Bez takich badań prokurator odmawia wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety, co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa. 

Sądy oddaliły powództwo kobiety, wskazując, że wytoczono je po upływie trzyletniego ustawowego terminu. W skardze do TK kobieta wskazała, że doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony życia prywatnego oraz godności człowieka.

Wyrok TK

Zaskarżony przepis TK uznał (sygn. SK 18/17)  za niezgodny z art. 30 w związku  z art. 47 i art. 31 ust. 3 Konstytucji. Co do zarzutu naruszenia art. 32 TK umorzył postępowanie.

TK uznał, że z art. 30 i 47 Konstytucji wywodzi się szczególne prawo podmiotowe jednostki - prawo do poznania własnych korzeni. Nie ma ono charakteru absolutnego, jednak jego ograniczenie musi spełniać test proporcjonalności, a w tym wypadku tak nie było.

Trybunał przywołał orzecznictwo na tle art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka, z którego wynika, że termin (nawet  nieprzekraczalny)  na wytoczenie powództwa nie może rozpoczynać swego biegu w oderwaniu od okoliczności powzięcia informacji o możliwym pochodzeniu od innej osoby.

Trybunał zwrócił także uwagę na niekonsekwencję ustawodawcy, który zainteresowanej osobie przyznał tak krótki termin, a jednocześnie prokuratorowi dał nieograniczone w czasie uprawnienie do wytoczenia takiego powództwa.

Wyrok po posiedzeniu niejawnym wydał Trybunał w składzie: Małgorzata Pyziak-Szafnicka (przewodniczący), Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski (sprawozdawca), Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Andrzej Zielonacki. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Skarżącą wspierał RPO

Do skargi konstytucyjnej w sierpniu 2017 r.  przystąpił RPO, który wniósł o uznanie zaskarżonego przepisu za niekonstytucyjny.

Adam Bodnar uznał, że narzucając sztywny i niezależny od wiedzy dorosłego dziecka termin wytoczenia powództwa, przepis narusza prawo jednostki do decydowania o swoim życiu rodzinnym i prywatnym. Nakłada też na jednostkę nieproporcjonalnie duże ograniczenia, naruszając tym samym jej godność.

Przypomniał, że  w 2007 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie przeciwko Cyprowi uznał, że "domniemania prawne i sztywne terminy nie mogą być ważniejsze od rzeczywistości biologicznej i społecznej".

Rzecznik podkreślał, że ten przepis nie jest jedynym zawierającym podobne ograniczenia - takie same dotyczą zaprzeczenia macierzyństwa oraz ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa. "Skarga konstytucyjna dotyczy tylko tego pierwszego przepisu, jednak uznanie jego niekonstytucyjności powinno pociągnąć za sobą zmianę przez ustawodawcę treści wszystkich trzech wymienionych przepisów" - wskazał Adam Bodnar.

O uznanie przepisu za niekonstytucyjny wnieśli także Prokurator Generalny i Sejm.

IV.7020.37.2014

Oskarżyciel posiłkowy zażali się na odmowę dopuszczenia do procesu - TK uwzględnił wniosek RPO

Data: 2018-05-16
  • Osoba pokrzywdzona przestępstwem, która chce być oskarżycielem posiłkowym w procesie, ma prawo do zażalenia się na decyzję sądu o niedopuszczeniu do udziału w sprawie 
  • Z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niemożność takiego zażalenia jest niekonstytucyjna
  • Wniosek w tej sprawie złożyła w 2015 r. Irena Lipowicz, ówczesna RPO

Co mówi prawo

Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, "w sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego pokrzywdzony może działać jako strona w charakterze oskarżyciela posiłkowego obok oskarżyciela publicznego lub zamiast niego". Według art. 56 ust. 1 Kpk, sąd może ograniczyć liczbę oskarżycieli posiłkowych w sprawie, jeżeli jest to konieczne dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania. Sąd orzeka, że oskarżyciel posiłkowy nie może brać udziału w postępowaniu, gdy bierze w nim już udział określona przez sąd liczba oskarżycieli. Ust. 2 tego artykułu Kpk stanowi, że sąd orzeka, iż oskarżyciel posiłkowy nie może brać udziału w postępowaniu, jeżeli stwierdzi, że nie jest on osobą uprawnioną lub jego akt oskarżenia albo oświadczenie o przystąpieniu do postępowania zostało złożone po terminie. Ust. 3 głosi zaś, że na postanowienie wydane na podstawie ust. 1 i 2. zażalenie nie przysługuje.

Wyrok TK

W środę Trybunał orzekł  (sygn. K 12/15), że art. 56 ust. 3 Kpk - w zakresie, w jakim wyłącza dopuszczalność zaskarżenia zażaleniem postanowienia wydanego na podstawie art. 56 ust. 2 Kpk, odnoszącego się do oskarżyciela posiłkowego - jest niezgodny z art. 78 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Trybunał podzielił argumenty RPO, że uprawnienie oskarżyciela posiłkowego do udziału w postępowaniu sądowym w charakterze strony jest istotne z perspektywy całego postępowania karnego. Uznał, że ograniczenia praw konstytucyjnych pokrzywdzonego dokonane w art. 56 ust. 3 Kpk nie spełniają testu konieczności i proporcjonalności, wynikającego z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Wyrok wydał Trybunał po posiedzeniu niejawnym w składzie: Leon Kieres (przewodniczący),  Grzegorz Jędrejek, Piotr Tuleja, Michał Warciński  (sprawozdawca) i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

I Sejm, i Prokurator Generalny wnieśli o uznanie zaskarżonego przepisu za niekonstytucyjny.

Argumenty RPO

Przykładem uprawnień pokrzywdzonego mających źródło w konstytucyjnym prawie do sądu jest niewątpliwe prawo do działania w charakterze oskarżyciela posiłkowego ubocznego – głosił wniosek Ireny Lipowicz do TK z kwietnia 2015 r.

„Prawo do działania w charakterze oskarżyciela posiłkowego ubocznego nie może być jednak prawem fasadowym, iluzorycznym, a takowym się staje, jeżeli pokrzywdzony, działający w charakterze oskarżyciela posiłkowego pozbawiony jest możliwości złożenia zażalenia na postanowienie sądu w przedmiocie wyłączenia go z udziału w postępowaniu, co czyni proces karny nierzetelnym i niesprawiedliwym” - pisała RPO.

Niezaskarżalne postanowienie sądu ingeruje bowiem bezpośrednio w interesy pokrzywdzonego poprzez nieodwracalne w skutkach pozbawienie go statusu strony w postępowaniu karnym.

"Oskarżyciel posiłkowy zyskuje wszelkie prawa strony, czyli na przykład prawo do udziału w rozprawach i posiedzeniach sądu, zadawania pytań, składania wniosków dowodowych, działania za pomocą ustanowionego pełnomocnika" – przypominała RPO.

Uzasadniając swój wniosek,  Lipowicz podkreślała, że rozstrzygnięcia sądów dotyczące udziału w sprawach oskarżycieli posiłkowych "nie są wydawane w okolicznościach tak jednoznacznych i wykluczających ryzyko pomyłki", by w świetle standardów konstytucyjnych uznać, że droga odwoławcza jest  zbędna.

Teoria prawa nie wypracowała do końca jasnej definicji pokrzywdzonego i nie można wykluczyć, że niektóre decyzje sądu w takich sprawach dotknięte mogą być błędem i powinny zatem podlegać weryfikacji. "Nie można również wykluczyć sytuacji, iż sąd błędnie uzna, że oświadczenie pokrzywdzonego o przystąpieniu do postępowania zostało złożone po terminie" -  podkreślała Irena Lipowicz .

II.511.337.2015

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie tzw. zgody następczej na podsłuch

Data: 2018-05-15
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego
  • W składzie orzekającym zasiadają dwie osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • To czwarta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących podstaw prawnych działalności służb specjalnych

O wycofaniu swego wniosku do TK z kwietnia 2016 r. (sygn. akt K 24/16) Rzecznik poinformował Trybunał pismem z 11 maja 2018 r. Zarazem wniósł o umorzenie postepowania w tej sprawie.

W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W początku kwietnia wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. Pod koniec kwietnia podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

11 marca 2016 r. do Kodeksu postępowania karnego oraz innych ustaw wprowadzono całkowicie nowe zasady wyrażania zgody następczej. Jest ona potrzebna do wykorzystania w postępowaniu karnym materiałów uzyskanych w wyniku kontroli operacyjnej (np. podsłuchu) dotyczącego innego przestępstwa lub innej osoby niż obejmowała to zgoda sądu na taką kontrolę.

Zgodnie z nowymi przepisami, zgoda następcza może dotyczyć już nie tylko przestępstwa, w stosunku do którego sąd może zarządzić inwigilację, lecz każdego przestępstwa ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego. Ponadto zgody następczej nie udziela już sąd (jak wcześniej), ale prokurator. Informacje uzyskane w wyniku takiej zgody mogą być wykorzystywane, a w konsekwencji także przechowywane, bezterminowo – zarówno służby, jak iż prokurator mają niczym  nieskrępowaną swobodę.

Argumenty RPO dla TK

RPO zaskarżył ustawę do Trybunału. Uznał, że nowe zasady naruszają takie konstytucyjne  prawa i wolności, jak: prawo do prywatności; wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się; nienaruszalność mieszkania oraz zakaz pozyskiwania i gromadzenia informacji o obywatelach, które nie są niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Rzecznik podkreśla, że niejawna ingerencja władzy w sferę prywatności jednostki musi mieć precyzyjną podstawę w ustawie. Precyzja ta ma zapobiegać ryzyku arbitralności niejawnych działań organów władzy. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Konstytucyjnego, każdy powinien wiedzieć, na podstawie przepisu ustawy, jakie zachowania narażają go nie tylko na ewentualną odpowiedzialność karną, ale umożliwiają prowadzenie wobec niego czynności operacyjno-rozpoznawczych, głęboko ingerujących w prywatność.

Zdaniem RPO wydawanie zgody następczej przez prokuratora nie spełnia standardów demokratycznego państwa prawnego, np. konstytucyjnego prawa do sądu. Wewnętrzną sprzecznością jest, że pierwotna inwigilacja wymaga decyzji sądu, a zgoda następcza - już nie. A przecież wskutek takiej zgody może nastąpić zmiana osoby inwigilowanej (gdy chodzi o inną osobę niż objętą sądowym zarządzeniem kontroli operacyjnej).

Kontrola sądowa zapewnia najlepszą gwarancję niezależności, bezstronności oraz stosowania właściwej procedury. Biorąc pod uwagę obecny kształt ustrojowy prokuratury, nie sposób uznać, że korzysta ona w pełni z przymiotu niezależności od władzy wykonawczej – wskazał Rzecznik.

Powody wycofania wniosku

W maju 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r.  W miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Henryk Cioch i Lech Morawski - osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym, bo wybrane w 2015 r. na zajęte już miejsca w Trybunale.

Dodatkowo, z przyczyn nieujawnionych RPO, od orzekania w tej sprawie Julia Przyłębska odsunęła sędziów Sławomirę Wronkowską-Jaśkiewicz (w czerwcu 2017 r.) i Piotra Pszczółkowskiego (w marcu 2018 r.). Do składu dokooptowano zaś m.in. Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka (zastąpili oni zmarłych Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego).

Jak napisał RPO, J. Piskorski i J.Wyrembak nie zostali ważnie wybrani na stanowisko sędziów Trybunału Konstytucyjnego. 23 kwietnia 2018 r. Rzecznik złożył  wniosek ich o wyłączenie ze sprawy, który do 10 maja 2018 r. nie został rozpoznany. 10 maja Rzecznik otrzymał zaś pismo przewodniczącej składu Julii Przyłębskiej o odwołaniu wyznaczonego wcześniej terminu rozprawy 29 maja 2018 r. oraz o skierowaniu sprawy do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym 5 czerwca 2018 r.

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy, a wyznaczony skład Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP.  Zmusza to Rzecznika do cofnięcia wniosku z 29 kwietnia 2016 r. 

Adam Bodnar powtórzył, że orzeczenia wydane przez skład Trybunału z nieprawidłową obsadą mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron - także w procesach przed sądami europejskimi, skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej.

II.520.1.2016

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie ustawy antyterrorystycznej

Data: 2018-05-02
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie ustawy o działaniach antyterrorystycznych 
  • W składzie orzekającym zasiadają trzy osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • Adam Bodnar ma nadzieję, że w najbliższej przyszłości zostanie zapewniona zgodność tej ustawy z Konstytucją RP i prawem międzynarodowym

O wycofaniu swego wniosku do TK z lipca 2016 r. (sygn. akt K 35/16)  Adam Bodnar poinformował Trybunał pismem z 30 kwietnia 2018 r.

To już trzecia taka decyzja Rzecznika wobec zaskarżonych wcześniej ustaw dotyczących podstaw prawnych działalności służb specjalnych. W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W początku kwietnia wycofał zaś wniosek w sprawie tzw. owoców zatrutego drzewa, czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

Ustawa antyterrorystyczna z 10 czerwca 2016 r. została uchwalona  by – jak argumentował rząd – dla ochrony przed terroryzmem polepszyć skuteczność systemu  antyterrorystycznego  i zapewnić lepszą koordynację służb specjalnych. Projekt  w toku prac legislacyjnych krytykowały m.in. organizacje pozarządowe i RPO.  

Ustawa określa działania na wypadek alarmu terrorystycznego. Można wtedy zakazać zgromadzeń publicznych lub imprez masowych. Dla zapobiegania, przeciwdziałania i wykrywania przestępstw o charakterze terrorystycznym można zablokować internet. Wprowadzono tez nakaz rejestrowania kart pre-paid telefonii komórkowej. Szef ABW dostał prawo prowadzenia wykazu osób, które mogą mieć związek ze zdarzeniami o charakterze terrorystycznym oraz swobodny dostęp do rejestrów publicznych.  Cudzoziemiec podejrzany o działalność terrorystyczną może być inwigilowany bez zgody sądu przez 3 miesiące (co wobec obywatela Polski jest niemożliwe). Od cudzoziemców można też pobierać materiał biologiczny do badań DNA. 

Argumenty RPO

RPO zaskarżył ustawę do Trybunału, uznając jej zapisy za sprzeczne z Konstytucją, Kartą Praw Podstawowych UE oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wskazał, że choć ustawa miała szczytny cel - uporządkowanie przepisów i wzmocnienie bezpieczeństwa, to napisano ją tak nieprecyzyjnie i ogólnie, że służby specjalne otrzymały ogromne i niekontrolowane uprawnienia, a ludzie nie mogą mieć pewności, że nie będą na tej podstawie ścigani.  Np. już sama nieprecyzyjna definicja „zdarzenia o charakterze terrorystycznym” pozwala na bardzo szeroką interpretację.

Według Rzecznika, jednym z powodów takiego stanu był pośpieszny tryb prac i nieuwzględnienie uwag. RPO wnosił by prezydent przed podpisaniem ustawy skierował ją do TK.

Nie kwestionując konieczności przyznania służbom uprawnień umożliwiających zapewnienia bezpieczeństwa państwa i jego obywateli, Rzecznik wskazywał na  konieczność uzasadnienia ograniczenia m.in. prawa do prywatności oraz innych praw.

Podkreślał, że np. możliwość tymczasowego aresztowania na podstawie jedynie uprawdopodobnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym jest sprzeczna z fundamentalnymi zasadami demokratycznego państwa prawnego.

Powody wycofania wniosku

18 lipca 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r.  W miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak (przewodniczący składu) -  osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym, bo wybrane na zajęte już miejsca w Trybunale.

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy, a wyznaczony skład Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP.  

„Kierując się złożonym ślubowaniem, stojąc w obliczu wyboru mniejszego zła, jakim jest zachowanie w mocy przepisów ustawy, której zgodność z  Konstytucją RP pozostaje wątpliwa, w relacji do możliwości doprowadzenia do podważenia pewności prawa i pogłębienia chaosu prawnego na skutek wydania wyroku przez skład Trybunału Konstytucyjnego, w którym zasiadają osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale, zmuszony jestem do wycofania wniosku” - głosi pismo do TK.

Adam Bodnar podkreślił, że decyzja o rozpoznaniu sprawy przez Trybunał na posiedzeniu niejawnym powoduje niemożność złożenia przez niego wniosku o wyłączenie wymienionych trzech osób ze składu TK. 24 kwietnia 2018 r. przewodniczący składu orzekającego zawiadomił Rzecznika  o terminie ogłoszenia orzeczenia w tej sprawie w dniu 24 maja 2018 r. W przypadku rozpoznawania sprawy na posiedzeniu niejawnym, cofnięcie wniosku może zaś nastąpić najpóźniej w 7 dni od doręczenia zawiadomienia o takim posiedzeniu.

Decyzja RPO jest uzasadniona zagrożeniem, jakie możliwość rozstrzygnięcia przez wadliwy skład Trybunału Konstytucyjnego stwarza dla ochrony praw i wolności człowieka i obywatela. Rzeczywistym skutkiem  rozstrzygnięcia w składzie wadliwym może być bowiem wyłącznie pogłębienie stanu niepewności prawnej w Rzeczypospolitej Polskiej, a co za tym idzie - spotęgowanie stanu naruszającego prawa obywatelskie. Ponadto wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron, nie tylko w postępowaniach przed sądami innych państw członkowskich UE, ale także w skargach do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

W tym kontekście wycofanie wniosku przyczynia się nie tylko do zapobiegnięcia stanowi niepewności prawnej, ale jednocześnie chroni dobro wspólne wszystkich obywateli, jakim jest Rzeczpospolita Polska przed stwierdzeniem naruszenia przez Polskę prawa międzynarodowego przez międzynarodowy organ sądowy.

Rzecznik przypomniał, że nieprawidłowa obsada TK stanowi przedmiot opinii i stanowisk instytucji Unii Europejskiej i organów międzynarodowych. Niewykonanie przez Polskę zaleceń Komisji Europejskiej, m.in. co do dopuszczenia do orzekania trzech sędziów prawidłowo wybranych, skutkuje oceną Komisji i uruchomieniem procedury uregulowanej w art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej. Ocena Komisji może także stanowić argument dla pełnomocników stron i sądów w sprawach toczących się przed sądami innych państw członkowskich UE, by kwestionować prawidłowość orzekania przez Trybunał Konstytucyjny.

Jednocześnie Adam Bodnar ma nadzieję, że ustawodawca podejmie w najbliższej przyszłości działania, które doprowadzą do zapewnienia zgodności przepisów ustawy o działaniach antyterrorystycznych z Konstytucją RP i prawem międzynarodowym.  Rzecznik liczy też, że jego współdziałanie z innymi organami, w tym posiadającymi inicjatywę ustawodawczą, doprowadzi do stanu, w którym prawa obywatelskie, w zakreślonym ta sprawą obszarze, będą w pełni przestrzegane.

Wycofanie wniosku nie oznacza zaniechania przez Rzecznika korzystania z innych - bardziej efektywnych z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich - środków działania, przewidzianych ustawą o RPO oraz Konstytucją RP.

VII.520.6.2016

Trybunał Konstytucyjny: skarga pauliańska możliwa także dla fiskusa

Data: 2018-04-18
  • Trybunał Konstytucyjny orzekł zgodność z konstytucją możliwości dochodzenia należności podatkowych w ramach przewidzianej w prawie cywilnym tzw. skargi pauliańskiej
  • Wniosek do TK w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar zakwestionował stosowanie - w drodze analogii - regulacji cywilnoprawnej, jaką jest skarga pauliańska, do dochodzenia należności publicznoprawnych, w tym zobowiązań podatkowych

Chodzi o art. 527 Kodeksu cywilnego. Stanowi on: "Gdy wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową, każdy z wierzycieli może żądać uznania tej czynności za bezskuteczną w stosunku do niego, jeżeli dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli, a osoba trzecia o tym wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć".

Fiskus może wystąpić z powództwem cywilnym przeciwko osobie, która np. otrzymała nieruchomość w drodze darowizny od podatnika, mającego zaległości podatkowe. Po tym, jak organ uzyska korzystny dla siebie wyrok stwierdzający bezskuteczność darowizny, może prowadzić postępowanie egzekucyjne z tej nieruchomości, z pierwszeństwem przed innymi wierzycielami. Taką interpretację dopuszcza utrwalone orzecznictwo Sądu Najwyższego i sądów powszechnych - mimo że regulacje podatkowe w tym zakresie milczą.

Rzecznik interweniował w tej sprawie u Ministra Finansów, który uznał, że nie ma podstaw do zmiany przepisów. Wobec tego RPO w 2016 r. złożył wniosek do TK. Uznał, że korzystanie przez fiskusa z instytucji skargi pauliańskiej na zasadzie analogii, wobec braku jasnych regulacji w prawie daninowym, jest niekonstytucyjne.

Zdaniem Rzecznika dopuszczenie przez orzecznictwo możliwości przeniesienia cywilistycznej instytucji skargi pauliańskiej na grunt zupełnie innej gałęzi prawa, jaką jest prawo podatkowe, stoi w sprzeczności z zasadą poprawnej legislacji (art. 2 Konstytucji). Ustawodawca pozostawił organom stosującym prawo nadmierną swobodę interpretacyjną, co doprowadziło do niedopuszczalnego odwołania się do konstrukcji wnioskowania z analogii na niekorzyść obywatela.

Ponadto według RPO narusza to zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji), ponieważ stawia Skarb Państwa w uprzywilejowanej sytuacji. Godzi też w zasadę powszechności ponoszenia danin publicznych określonych w ustawie (art. 84 Konstytucji).

W ocenie Rzecznika fiskus nie może bez dostatecznego umocowania ustawowego wykorzystywać instytucji cywilnoprawnych dla realizacji swoich uprawnień władczych, w sytuacji gdy dysponuje możliwością korzystania ze środków wprost uregulowanych w prawie daninowym.

Trybunał orzekł, że art. 527 Kc w zakresie, w jakim znajduje zastosowanie na zasadzie analogii legis do ochrony należności publicznoprawnych, jest zgodny z art. 2 Konstytucji. W pozostałej części postępowanie umorzono.

Sięgając w procesie cywilnym do skargi pauliańskiej, organy podatkowe nie działają władczo - uznał Trybunał. Wyrok w procesie pauliańskim nie tworzy zaś nowych podatkowo-prawnych stanów faktycznych podlegających opodatkowaniu, nie powoduje też rozszerzenia zakresu opodatkowania, lecz jedynie stwarza wierzycielowi możliwość przeprowadzenia w przyszłości skutecznej egzekucji należności publicznoprawnej z przedmiotów majątkowych, których dłużnik wyzbył się w celu pokrzywdzenia wierzyciela.

Stwierdzając bezskuteczność umowy zawartej między dłużnikiem publicznoprawnym i osobą trzecią, sąd nie wkracza w obszar uprawnień i obowiązków podatkowych o charakterze materialno-prawnym. Nie nakłada na osobę trzecią żadnego nowego ciężaru podatkowego.

Według Trybunału kwestionowana regulacja nie narusza zasady zaufania jednostki do państwa i stanowionego przez nie prawa. Stosowanie instytucji skargi pauliańskiej do należności publicznoprawnych nie stanowi zaskoczenia czy „pułapki” dla osób trzecich. Stosowanie skargi pauliańskiej w drodze analogii legis do ochrony należności publicznoprawnych zostało utrwalone w orzecznictwie sądowym.

Ponadto przesłankami zastosowania skargi pauliańskiej jest świadomość dłużnika oraz osoby trzeciej o określonych okolicznościach dokonywanej czynności prawnej. Wierzyciel powinien wykazać, że osoba trzecia wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć, że dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzyciela.

W ocenie Trybunału stosowanie w drodze analogii instytucji skargi pauliańskiej do ochrony należności publicznoprawnych nie narusza konstytucyjnej zasady określoności przepisów. 

Orzeczenie zapadło jednogłośnie w składzie: Julia Przyłębska (przewodnicząca), Michał Warciński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres i Małgorzata Pyziak-Szafnicka.

V.511.645.2015

sygn. akt K 52/16

RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek ws. „owoców zatrutego drzewa”

Data: 2018-04-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału  Konstytucyjnego wniosek w sprawie tzw. owoców zatrutego drzewa - dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne
  • W składzie orzekającym zasiada osoba, która nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego

O wycofaniu swego wniosku do TK z 6 maja 2016 r. Adam Bodnar poinformował Trybunał pismem z 9 kwietnia.

To drugi wycofany przez Rzecznika wniosek  dotyczący podstaw  prawnych działalności służb specjalnych. W marcu Adam Bodnar wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji przez służby specjalne. Powodem były także zmiany  składu TK oraz  zasiadanie w nim osób  nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

Wniosek z 6 maja 2016 r. dotyczył  przepisu  pozwalającego na dopuszczenie do postępowania dowodów zdobytych w sposób nielegalny (np. nielegalnych prowokacji albo podsłuchów). Taki materiał dowodowy nie powinien być uwzględniany przez sąd - oceniał Adam Bodnar.

Teraz przepis (art. 168a Kodeksu postępowania karnego) brzmi: „Dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 § 1 Kodeksu karnego, chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności”.

W ocenie Rzecznika regulacja ta jest niezgodna z przepisami Konstytucji RP, w tym przede wszystkim z prawem do sądu, prawem do prywatności, prawem do ochrony tajemnicy komunikowania się, zakazem tortur, a także z art. 3 i 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. 

Doktryna owocu zatrutego drzewa

Służby próbują zdobywać dowody przestępstw także organizując prowokacje czy zakładając podsłuchy, choć nie ma do tego podstaw. Kiedy takie sprawy trafiały do sądów, te zgłaszały wątpliwości. Rozstrzygał je Sąd Najwyższy, a powoli formułując doktrynę „owoców zatrutego drzewa” występującą w systemach prawnych wielu państw zachodnich. Chodzi w niej o to, że tak jak zatrute drzewo nie może wydać dobrych owoców, tak skażone nieprawnym działaniem śledztwo nie może doprowadzić do skazania człowieka.

Ostatecznie w 2013 r. do Kodeksu postępowania karnego wprowadzony został konkretny przepis zakazujący używania „owoców zatrutego drzewa”.

W kwietniu 2016 r. przepis ten został uchylony. Ale nie oznaczało to powrotu do sytuacji sprzed 2013 r., bo jednocześnie Sejm dodał przepis, który wprost nakazuje sądowi uwzględnianie dowodów zdobytych nielegalnie (z nielicznymi wyjątkami).

Argumenty RPO

Przepisy te zaraz po uchwaleniu zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich.

Argumentował, że procedura karna ma być skonstruowana w taki sposób, aby gwarantowała sprawiedliwe rozpoznanie sprawy. Wskazał, że wprowadzone zmiany stoją w sprzeczności z Konstytucją i Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Naruszeniem zasady rzetelnego procesu, umocowanej w art. 45 Konstytucji RP i art. 6 Konwencji jest chociażby oparcie materiału dowodowego na bezpodstawnej prowokacji prowadzonej w ramach czynności operacyjnych służb specjalnych. Taki materiał dowodowy nie powinien zostać uwzględniony przez sąd.

Niewątpliwie bezprawne pozyskiwanie dowodów przez organy władzy publicznej może naruszać art. 47 Konstytucji. W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje się, że nie tylko zastosowanie, ale już samo obowiązywanie przepisów zezwalających na arbitralną ingerencję organów władzy publicznej, poprzez inwigilację, w sferę prywatności jednostek stanowi naruszenie Konwencji o ochronie praw człowieka.

Jeżeli zatem sama kontrola operacyjna zarządzona w sposób arbitralny narusza standardy, to tym bardziej łamie je przepis, który pozwala na wykorzystywanie w postępowaniu karnym materiałów zdobytych nielegalnie.

Zgodnie z art. 51 ust. 2 i 4 Konstytucji  władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż to niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Powody wycofania wniosku

16 maja 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r. i w miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim  m.in. Mariusz Muszyński i Lech Morawski, a więc osoby wybrane na zajęte już miejsca w Trybunale

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy.

Potem skład orzekający ulegał dalszym zmianom. Oczywista była zmiana w miejsce Lecha Morawskiego, który zmarł w lipcu 2017 r. Z przyczyn nieujawnionych Rzecznikowi od orzekania w sprawie odsunięte zostały jednak sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka. W składzie pozostał Mariusz Muszyński.

W efekcie taki skład  Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP - uznał Adam Bodnar..

Mariusz Muszyński nie został ważnie wybrany na stanowisko sędziego Trybunału, a zatem jest nieuprawniony do zasiadania w składzie orzekającym.

„Okoliczność ta zmusza Rzecznika Praw Obywatelskich do cofnięcia wniosku z dnia 16 maja 2016 r. (sygn. akt K 27/16). Decyzja ta uzasadniona jest dokonanymi zmianami w składzie orzekającym Trybunału Konstytucyjnego, które nie mają podstawy prawnej w obowiązujących przepisach, a także wprowadzeniem do składu orzekającego osoby, której wybór miał miejsce z naruszeniem Konstytucji RP” - głosi pismo Adama  Bodnara.

Dodał, że z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że  w takich przypadkach możemy mieć do czynienia z orzeczeniami nieistniejącymi.  Taka sytuacja może skutkować chaosem prawnym, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron - także w procesach przed sądami europejskimi, skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej. Ostatnie zalecenie z 20 grudnia 2017 r. w sprawie praworządności w Polsce - uzupełniające zalecenia Komisji (UE) 2016/1374, (UE) 2017/146 i (UE) 2017/1520) - głosi, że „trzech sędziów wybranych przez Sejm nowej kadencji bez ważnej podstawy prawnej nie może orzekać, dopóki nie zostaną wybrani zgodnie z prawem”.

II.510.360.2016

RPO: nowela ustawy o IPN narusza wolność słowa i może rodzić „skutek mrożący"

Data: 2018-04-05
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości, czy nowela ustawy o IPN doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu  „polskie obozy śmierci”
  • Ustawa może mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy
  • Sądy nie są od rozstrzygania sporów historycznych. Państwo może inaczej reagować na wypowiedzi godzące w jego dobre imię
  • Przepis dotyczący zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950 może negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie

RPO złożył w Trybunale Konstytucyjnym stanowisko wobec zaskarżonej przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy o IPN z 26 stycznia 2018 r. Adam Bodnar, który zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK, wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją.

Zapisy nowelizacji i reakcje na nią

Uchwalona w styczniu nowelizacja wprowadziła  do ustawy o IPN nowe przestępstwo. Przewiduje teraz karę grzywny lub do 3 lat pozbawienia wolności dla każdego (także cudzoziemca spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Taka kara grozi też za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Karane jest również działanie nieumyślne. Odpowiedzialności nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

Ponadto wprowadziła karalność zaprzeczania zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950, popełnionych m.in. w kolaboracji z III Rzeszą. Chodzi m.in.. o - jak głosi nowela - eksterminację ludności żydowskiej oraz ludobójstwo na obywatelach II Rzeczypospolitej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (ustawa nie zauważa, że obywatelami II RP byli Polacy, Ukraincy, Zydzi, Niemcy, Białorusini  i przedstawiciele innych narodowości).

Nowelizacja wywołała  protesty w Polsce i na całym świecie jako rodząca zagrożenie dla relacji Ocalałych z Holokaustu, wolności słowa i badań naukowych. Krytycznie odniosły się do niej władze Izraela; rozczarowanie wyrażał sekretarz stanu USA. Zaniepokojone były też władze Ukrainy. W lutym prezydent Andrzej Duda najpierw podpisał ustawę, a potem zgłosił do niej zastrzeżenia i złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności. Rzecznik Praw Obywatelskich przystępując do tego postępowania może zgłaszać argumenty tylko w zakresie przepisów zaskarżonych przez prezydenta. 

Uzasadnieniem noweli było zapobieganie określeniom typu „polskie obozy śmierci” czy „polskie obozy koncentracyjne”. Niewątpliwie tego typu wypowiedzi godzą w dobre imię Rzeczypospolitej, zwłaszcza za granicą - napisał RPO w stanowisku dla Trybunału.

Argumenty Rzecznika na poparcie wątpliwości prezydenta

Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. TK wiele razy podkreślał, że wolność słowa chroni również wypowiedzi wyrażające dezaprobatę, niechęć, uprzedzenia. Wskazywał też na konieczność jak najszerszego rozumienia pojęcia „pogląd” . Wolność wypowiedzi  może podlegać ograniczeniom, ale pod trzema warunkami:  legalności, celowości i konieczności. Zdaniem Adama Bodnara nowela ich nie spełnia.

W jego ocenie ograniczenia wolności wypowiedzi są nieproporcjonalne w stosunku do zamierzonych efektów regulacji. Sankcje karne za wypowiedzi zawsze są istotnym  wkroczeniem w sferę wolności słowa. Może to mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i powstrzymywać m.in. dziennikarzy przed wykonywaniem ich funkcji społecznej. Już sama groźba wszczęcia postępowania karnego wiąże się z dolegliwościami mogącymi zniechęcać do zabierania głosu w dyskusji publicznej. Ryzyko „mrożącego skutku” wzrasta, gdy ściganie przestępstwa odbywa się z oskarżenia publicznego, a sankcją jest pozbawienie wolności.

Według RPO stosowanie art. 55a może doprowadzić do zjawiska autocenzury - wynikającego z „efektu mrożącego” - w sprawach dotyczących historii najnowszej, a tym samym w istotny sposób ograniczać wolność wypowiedzi w tym obszarze.

Wątpliwości budzi także przydatność art. 55a dla realizacji zamierzonych przez ustawodawcę celów - ochrony dobrego imienia narodu i państwa. Istotne jest też rozważenie, czy  ograniczy to zwroty typu „polskie obozy śmierci”. W debacie o art. 55a  podnoszony jest pogląd, że znamię „przypisywania odpowiedzialności” za zbrodnie III Rzeszy może nie obejmować używania takich sformułowań - wskazuje Rzecznik.

Jego zdaniem aby doszło do przestępstwa z art. 55a,  sprawca musiałby sformułować wyraźną tezę popełnienia przez naród lub państwo konkretnej zbrodni wymienionej w tym artykule. Samo użycie przymiotnika „polski” w zestawieniu z nazwą obozu koncentracyjnego czy  obozu zagłady może nie spełniać tego wymogu, jako wskazujące lokalizację obiektu, a nie sprawców zbrodni w nim dokonanych - podkreśla Adam Bodnar.

Dostrzega on liczne wątpliwości interpretacyjne dotyczące art. 55a , które mogą w istotny sposób wpłynąć na praktykę jego stosowania. Stąd, w ocenie Rzecznika, przepis ten narusza nakaz określoności przepisów karnych .

Zdaniem RPO niezwykle utrudnione będzie ściganie i skazanie cudzoziemca. Zgodnie z art. 30 Kodeksu karnego, nie popełnia bowiem przestępstwa ten, kto działa „w usprawiedliwionej nieświadomości jego bezprawności”.  Cudzoziemcom nieznającym polskiego systemu prawnego i niemającym realnej możliwości zapoznania się z nim, łatwo będzie wykazać  taką nieświadomość.

Dlatego RPO uznaje art. 55a za przepis przede wszystkim o charakterze symbolicznym, który   stanowi wyraz polskiej polityki historycznej w stosunkach międzynarodowych. „Ograniczona możliwość jego faktycznego stosowania uzasadnia poważne wątpliwości co do wypełnienia przez niego wymogów zasady przydatności” - uznaje Adam Bodnar

RPO opowiada się za ograniczeniem sankcji karnych za wypowiedzi dotyczące narodu i państwa, które dysponują wielorakimi środkami zmierzającymi do ochrony własnego dobrego imienia i czci (środki dyplomatyczne i edukacyjne). Państwo ma szerokie możliwości budowania spójnej polityki historycznej i prezentowania odpowiedzi.   Ustawodawca sięgnął natomiast po środki najsilniej ingerujące w prawa jednostki -  prawnokarne.

Ponadto wątpliwości RPO, z punktu widzenia spójności systemu prawa karnego, dotyczą  odpowiedzialności z art. 55a za działanie nieumyślne. W demokratycznym państwie prawa problem braku odpowiedniej wiedzy historycznej, który będzie przyczyną nieumyślnego naruszenia dóbr chronionych w art. 55a, powinien być rozwiązywany poprzez działania edukacyjne, a nie poprzez nakładanie sankcji karnych.

Dobrego imienia można bronić innymi metodami

Według RPO art. 55a nie jest konieczny, skoro w polskim prawie już są przepisy przewidujące do 3 lat więzienia za  „publicznie znieważanie” Narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej oraz za zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim.

W 2006 r. uchwalono przepis wprowadzający karę do 3 lat więzienia za „publicznie pomawianie Narodu Polskiego o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie”.  Zaskarżył go do Trybunału Konstytucyjnego ówczesny RPO Janusz Kochanowski. Uznał, że ogranicza on konstytucyjne wolności słowa i badań naukowych. W 2008 r. TK stwierdził niekonstytucyjność samego trybu uchwalenia przepisu, więc nie badał już jego treści materialnoprawnej.

Jak wskazuje obecnie Rzecznik, obywatele polscy urażeni nieprawdziwymi  wypowiedziami nt.  zbrodni nazistowskich mogą skutecznie korzystać z drogi procesu cywilnego o naruszenie dóbr  osobistych. Przywołuje przykład pozwu b. więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz wobec niemieckiej stacji telewizyjnej za użycie zwrotu „polskie obozy śmierci”.  Polski sąd uwzględnił to powództwo (do którego przyłączył się RPO). Według sądu, stacja naruszyła takie dobra powoda, jak godność człowieka, tożsamość narodową i godność narodową.

Wyrok ten  przekonuje, że już przed uchwaleniem noweli istniała i nadal istnieje skuteczna ścieżka prawna, na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, dochodzenia roszczeń przez jednostki, które czują się urażone wypowiedziami dotyczącymi zbrodni nazistowskich .

Perspektywa Trybunału w Strasburgu

Zdaniem Rzecznika w przypadku skazań na podstawie art. 55a Europejski Trybunał Praw Człowieka mógłby uznać naruszenie przez Polskę art. 10 Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje wolność wyrażania opinii.

Szczególnie znaczenie ma wyrok ETPCz w sprawie Perinçek przeciwko Szwajcarii (chodziło o skazanie go na grzywnę za wypowiedź zaprzeczającą rzezi Ormian w Turcji podczas I wojny światowej ). Trybunał potwierdził, że godność ofiar i poczucie tożsamości współczesnych Ormian mogą zostać uznane za uprawniony cel ingerencji w rozumieniu art. 10 ust. 2 Konwencji. Trybunał nie był jednak przekonany, że wypowiedzi skarżącego mogły mieć poważne skutki dla tożsamości społeczności ormiańskiej. Uznał skazanie za naruszające Konwencję.

Mając na uwadze fakt, iż penalizacja karna stanowi jedną z najpoważniejszych form ingerencji w swobodę wypowiedzi, ETPC uznał, iż władze szwajcarskie powinny dążyć do uzyskania odpowiedniej równowagi między wolnością wypowiedzi a prawem Ormian do ochrony godności. Trudno się zgodzić z twierdzeniem, że kontekst społeczny i historyczny w przypadku mechanizmu stosowania art. 55a ustawy o IPN jest zdecydowanie odmienny aniżeli w sprawie Perinçek przeciwko Szwajcarii – podkreśla RPO.

Przypomniał on, że w nowszym orzecznictwie ETPCz łączy zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego z wezwaniem do przemocy w danej wypowiedzi. Znamiona przestępstwa z art. 55a  nie odnoszą się jednak do wzywania do przemocy. Należy więc przypuszczać, że ETPC nie uznałby, że przepis ten służy ochronie bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego.

RPO kwestionuje też przepis o „ukraińskich  nacjonalistach”

Odnosząc się do przepisu dotyczącego zbrodni „ukraińskich  nacjonalistów”, RPO uznaje, że - tak jak w przypadku art. 55a -  nie da się precyzyjne określić, za jakie wypowiedzi będzie można być skazanym.  Rzecznik podziela pogląd prezydenta, iż z jednej strony nie jest możliwe jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia „ukraińskiego nacjonalisty”, z drugiej zaś nie jest możliwe dokładne określenie, na gruncie tych przepisów, granic geograficznych Małopolski Wschodniej.

Poważne wątpliwości RPO budzi także objęcie tym przepisem lat 1925-1950.  Celem ustawodawcy była karalność wypowiedzi dotyczących masowej eksterminacji ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich w okresie 1943-1944 r., na terenie b. województwa wołyńskiego. Z kolei okres stalinowski, w dużej mierze przypadający na czas przed 1950 r., to  czas akcji „Wisła”, która dotknęła ukraińską ludność cywilną - wskazuje RPO.

Według niego trudno jest też zdefiniować pojęcie „ukraińscy nacjonaliści”, które nie zostało powiązane z żadną konkretną formacją polityczną. Istnieje więc możliwość rozciągania go na znaczną część ludności ukraińskojęzycznej.  Stwarza to ryzyko utrudniania dyskusji o historii najnowszej, co może wywrzeć negatywny wpływ na relacje polsko-ukraińskie.

Sporządzając stanowisko dla TK, Adam Bodnar wziął pod uwagę ekspertyzę o nowelizacji, przygotowaną przez prof. Ireneusza Kamińskiego.

VII.564.9.2018

RPO do TK: karanie za bezzasadną odmowę usługi jest zgodne z Konstytucją

Data: 2018-04-03
  • Karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi jest zgodne z Konstytucją, bo zapobiega dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny
  • To stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dla Trybunału Konstytucyjnego wobec zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego artykułu Kodeksu wykroczeń
  • Na podstawie tego artykułu sądy uznały winę drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT. Drukarz nie mógł powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu - podkreśla Adam Bodnar

Zbigniew Ziobro złożył wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kodeksu wykroczeń (sąd odstąpił od wymierzenia mu kary). Artykuł ten przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym.

Prokurator generalny chce, by TK uznał art. 138 za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej.

RPO, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK stwierdził, że art. 138 jest za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są właściwymi wzorcami kontroli w tej sprawie.

Zaskarżony artykuł chroni przed dyskryminacją

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK.  Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

Adam Bodnar kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);

  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);

  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);

  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);

  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany.  „Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis”- głosi stanowisko Rzecznika.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane na sprawców, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do  ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego według Adama Bondara brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał  w uzasadnieniu wyroku,  że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wnosi zatem o uznanie przez TK,  że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa ETPCz

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom - napisał RPO. W zakresie jej uzewnętrzniania, nie może ona bowiem całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez  farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób - uważa RPO. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Zdaniem Adama Bodnara ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis realizuje bowiem ochronę przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Ograniczenie to jest także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak jest uzasadnionej jej przyczyny.

RPO wycofuje wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie inwigilacji

Data: 2018-03-14
  • Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji przez służby specjalne.
  • Według RPO przepisy te naruszają kluczowe prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane przez Konstytucję RP i prawo europejskie.
  • Adam Bodnar nie widzi jednak szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie tej sprawy przez Trybunał.
  • Szczególne obawy RPO budzi w tych przepisach możliwość nieograniczonego zbierania przez służby, bez żadnej realnej kontroli, danych o aktywności obywateli w internecie oraz bilingów telefonicznych. Zdaniem RPO powinny być one pobierane tylko przy najpoważniejszych przestępstwach i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne.

Sprawa dotyczy m.in. tego, jakie dane mogą o nas zbierać służby specjalne i co z tymi danymi mogą zrobić. Dziś RPO nie widzi szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie swojego wniosku. Mają go bowiem oceniać w Trybunale osoby, których nie tylko status sędziowski ale bezstronność w sprawie uprawnień służb może być kwestionowana. RPO obawia się, że w takiej sytuacji wyrok Trybunału mógłby zamrozić stan prawny, który jest niezgodny ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi. Adam Bodnar nie chce przyłożyć do tego ręki.

Wycofanie wniosku z Trybunału nie oznacza, że RPO zaprzestanie działań, aby zasady inwigilacji odpowiadały standardom konstytucji oraz prawa europejskiego. W tym kontekście RPO wyraża nadzieję na bezpośrednie stosowanie konstytucji i europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności przez polskie sądy. 

„Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej" - stanowi polska ustawa zasadnicza. Np. w kwietniu 2017 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał za niedopuszczalną prawnie prowokację CBA z 2007 r. wobec rzekomo skorumpowanych architektów. Wskazał na niezgodność odpowiednich przepisów z Konstytucją i obowiązującymi  konwencjami. W marcu 2017 r. Sąd Najwyższy zastosował zaś Konstytucję bezpośrednio w sprawie umieszczenia w ośrodku  w Gostyninie mężczyzny, który odbył wyrok za próbę gwałtu.

RPO nie przestanie także domagać się utworzenia niezależnego organu kontrolującego służby specjalne. Rzecznik będzie się też nadal domagał wykonania wniosków wynikających z opinii Komisji Weneckiej. Ponadto będą prowadzone działania edukacyjne pokazujące zagrożenia wynikające z tej ustawy dla obywateli i zasad państwa prawa.

Ustawa „inwigilacyjna” i kto ją ma oceniać

Ustawa „inwigilacyjna” została przyjęta w styczniu 2016 r. Była procedowana jako projekt poselski, a zatem nie była poddawana konsultacjom i uzgodnieniom - tak jak w przypadku projektów rządowych. Formalnie jej celem było wykonanie wyroku TK z 30 lipca 2014 r., który zakwestionował część zapisów ustaw regulujących działalność służb. Zaskarżył je wówczas m.in. RPO, który od lat wskazywał, że przepisy mogą naruszać prawa obywateli. Ustawa z 2016 r. znacząco jednak poszerzyła kompetencje służb specjalnych wobec obywateli.

Dlatego w lutym 2016 r. RPO Adam Bodnar zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego najważniejsze artykuły nowelizacji. Ocenił, że nie tylko nie realizują one wyroku TK z 2014 r., ale „w poważnym zakresie naruszają konstytucyjne prawa i wolności człowieka oraz standardy wyznaczone w prawie międzynarodowym”.

Pierwotnie Trybunał miał się zająć sprawą w pełnym składzie (to co najmniej 11 z 15 sędziów TK). W styczniu 2017 r. sędzia Julia Przyłębska zdecydowała, że sprawę zbada skład tylko pięcioosobowy.

Sprawozdawcą ma być Mariusz Muszyński - wybrany pod koniec 2015 r. przez Sejm na stanowisko już obsadzone przez sędziego wybranego w październiku 2015 r., który nie został zaprzysiężony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Do składu trafili też Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak, czyli także osoby zajmujące wcześniej obsadzone miejsca w Trybunale (jak stwierdził to Trybunał w wyroku z 9 marca 2016 r.). Weszli oni bowiem do Trybunału  w miejsce osób, które zajęły w 2015 r. obsadzone miejsca, a zmarły w ostatnim czasie - Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu Mariusza Muszyńskiego i Justyna Piskorskiego. Wniosek złożył, zanim Trybunał poinformował go o kolejnej zmianie w składzie orzekającym. Sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz została decyzją prezes TK zastąpiona przez Jarosława Wyrembaka. Przewodniczącym składu został sędzia  Michał Warciński. W składzie był też sędzia Leon Kieres.

W połowie lutego TK odwołał wyznaczony na 21 lutego termin w sprawie. 21 lutego TK nie wyłączył ze składu Mariusza Muszyńskiego i Justyna Piskorskiego. Jak podkreślał RPO, za wyłączeniem Muszyńskiego przemawiały nie tylko wątpliwości co do jego statusu, ale i wobec bezstronności przy ocenie aktów regulujących działalność służb specjalnych - w związku z zarzutami w mediach dotyczących jego powiązań ze służbami. TK uznał ten zarzut za „niepoparty jakimikolwiek dowodami, oparty na niepotwierdzonych doniesieniach prasowych".

Co mogą służby specjalne

RPO co do zasady nie kwestionuje możliwości stosowania różnych form inwigilacji przez służby specjalne. Podkreśla jednak, że wymogi bezpieczeństwa nie oznaczają, iż zasady inwigilacji mają nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. Powinny być wynikiem kompromisu między bezpieczeństwem obywateli a ich prawem do prywatności. W ocenie RPO nowela przyznaje zaś priorytet pierwszej wartości.

Najważniejsze zarzuty wniosku RPO dotyczyły naruszenia prawa do prywatności i ochrony danych osobowych obywateli.

RPO zakwestionował przepisy o uprawnieniach służb do kontroli operacyjnej. Tak określa się stosowanie przez nie podsłuchów, podglądu, kontroli korespondencji (także elektronicznej) i przesyłek oraz uzyskiwanie treści smsów. Służby mogą prowadzić takie działania tylko za zgodą sądu.

Wniosek dotyczy też zasad pobierania przez służby danych telekomunikacyjnych, internetowych i pocztowych obywateli - na co zgoda sądu nie jest już potrzebna. Dane telekomunikacyjne to: numer telefonu komórkowego, jego lokalizacja, spisy połączeń i numer IP komputera. Dane internetowe m.in. identyfikują internautę i ukazują zakres każdorazowego korzystania przezeń z sieci (adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce itp.).

W wyniku zmiany przepisów służby dostały dostęp do danych internetowych za pomocą stałego łącza. Pobieranie danych nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne.

Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać (jak wskazują standardy wynikające z Konstytucji i prawa europejskiego), ale także wtedy, gdy jest to dla służb wygodne.

Zdaniem RPO taki dowolny dostęp służb do tych danych oznacza ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą na tej podstawie np. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach.

W noweli nie ma  zapisu pozwalającego obywatelowi dowiedzieć się, że państwo ingerowało w jego prawa i wolności, podsłuchując go lub pobierając jego bilingi. Gdyby był o tym poinformowany, choćby post factum, mógłby zaskarżyć to do sądu, który oceniłby zasadność takiej inwigilacji. Teraz nie jest to możliwe. Obywatel nie dostanie takiej informacji nawet wtedy, gdy podczas inwigilacji nie wykryto niczego, co uzasadniałoby jej prowadzenie.

RPO kwestionuje brak realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Tymczasem Konstytucja zakazuje pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelu niż niezbędne. Po kontroli sąd może jedynie poinformować poszczególną służbę o jej wynikach, ale nie może zarządzić np. zniszczenia zgromadzonych danych.

W praktyce ta kontrola sądów ma charakter iluzoryczny - dowodzi Adam Bodnar. Tajne sprawozdania służb nie są informacją publiczną, choć zawierają informacje dotyczące liczby pozyskanych danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych i kwalifikacji prawnej czynów, w związku z którymi o nie wystąpiono.

Kolejnym zarzutem wobec noweli jest nieproporcjonalni długi czasu trwania kontroli operacyjnej - do 18 miesięcy. RPO kwestionuje, że przez półtora roku służby mogą podsłuchiwać obywatela lub czytać jego korespondencję - niezależnie od tego, czy po tym będzie na tej podstawie wszczęte postępowanie karne.

Ponadto nowela ograniczyła chronioną prawem tajemnicę zawodów zaufania publicznego, np. adwokatów czy radców prawnych. Zdobyte podczas inwigilacji tajemnice mogą być wykorzystane w postępowaniu karnym, gdy „jest to niezbędne ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność ta nie może być ustalona na podstawie innego dowodu”. Taki nieostry zapis może prowadzić do rażącego naruszenia fundamentalnego prawa jednostki - prawa do obrony. A przecież adwokat ma obowiązek zachować w tajemnicy wszystko, czego się dowiedział udzielając pomocy prawnej

Komisja Wenecka też krytykowała nowelę

W czerwcu 2016 r. Komisja Wenecka uznała, że nowela nadaje służbom zbyt szerokie kompetencje, które mogą uderzać bezpośrednio w prawo do prywatności obywateli. Oceniła m.in., że

  • dostęp służb do najbardziej wrażliwych danych telekomunikacyjnych i internetowych powinien wymagać uprzedniej zgody sądu;
  • nadzór nad zbieraniem mniej wrażliwych danych powinien sprawować niezależny organ, a jednostka powinna być informowana o ich pobraniu;
  • system składania sądom ogólnych sprawozdań przez służby będzie nieskuteczny.

Rząd zignorował rekomendacje Komisji. Zalecała ona m.in. by pozyskiwanie najważniejszych danych telekomunikacyjnych i internetowych ograniczyć do najgroźniejszych sytuacji; by skrócić czas przechowywania danych oraz zadbać o nienaruszanie tajemnicy adwokackiej.

II.519.109.2015

RPO przyłączył się do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym z wniosku prezydenta ws. noweli ustawy o IPN

Data: 2018-03-14

Zaskarżone przez Prezydenta RP przepisy noweli ustawy o IPN z 26 stycznia 2018 r. są niezgodne z Konstytucją - takie stanowisko dla Trybunału Konstytucyjnego przedstawił Rzecznik Praw Obywatelskich. W środę Adam Bodnar zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem w sprawie wniosku prezydenta Andrzeja Dudy.

RPO wniósł o uznanie, że:  

  • art. 55a ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej-Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2016 r., poz. 1575 ze zm.) jest niezgodny z art. 2 oraz z art. 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP;
  • art. 1 pkt 1 lit. a tiret trzecie ustawy wymienionej w punkcie 1 w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów i" oraz art. 2a tej ustawy w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów" oraz wyrazy „i Małopolski Wschodniej" są niezgodne z art. 2 oraz art 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust 3 Konstytucji RP.

W piśmie do Trybunału Adam Bodnar poinformował także, że uzasadnienie swego stanowiska prześle  w terminie trzech tygodni.  

Swe pismo RPO wysłał w odpowiedzi na pismo Trybunału Konstytucyjnego z 15 lutego 2018 r., doręczone Rzecznikowi w dniu 15 lutego 2018 r.

14 lutego 2018 r. prezydent złożył do Trybunału - w trybie kontroli następczej - wniosek o zbadanie zgodności nowelizacji ustawy o IPN z konstytucją.

VII.564.9.2018

TK: termin 2 lat na roszczenia właścicieli, których prawa ograniczono ze względu na ochronę środowiska - niekonstytucyjny

Data: 2018-03-07
  • Tysiące ludzi mieszkających blisko lotnisk ma szansę na wznowienie przegranych spraw o odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości, albo też o jej wykup przez państwo.
  • Takie są konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodny z Konstytucją uznał dwuletni termin na zgłaszanie roszczeń, jeśli np. mieszkają blisko lotnisk.
  • Przepisy zaskarżył do TK Rzecznik Praw Obywatelskich

Orzeczenie, po posiedzeniu niejawnym, wydał Trybunał w pięcioosobowym składzie  pod przewodnictwem sędzi Małgorzaty Pyziak-Szafnickiej. Sprawozdawcą był sędzia Michał Warciński. Zaskarżony przepis straci moc obowiązującą  po 12 miesiącach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

W lutym 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył do TK przepis Prawa ochrony środowiska określający termin na zgłaszanie roszczeń przez właścicieli, których korzystanie z nieruchomości stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone ze względu na ochronę środowiska. Może do tego dochodzić np. tzw. obszarach ograniczonego użytkowania (a także przy tworzeniu rezerwatów, parków narodowych, obszarów Natura 2000).

Obszary ograniczonego użytkowania tworzone są m.in. wokół lotnisk, bo tam nie da się zagwarantować standardu co do poziomu hałasu. W tej sytuacji właściciele nieruchomości  mogli żądać ich wykupienia lub odszkodowania.  Mieli na to jednak tylko dwa lata od wejścia w życie przepisów ustanawiających obszar.

Galimatias prawny powstał wobec rozbieżności w orzecznictwie między Naczelnym Sądem Administracyjnym a Sądem Najwyższym na tle obszaru wokół warszawskiego Okęcia.  NSA uznał, że w 2008 r.  obszar wokół Okęcia przestał istnieć z mocy prawa. SN orzekł zaś, że obszar ten istniał do momentu, gdy sejmik województwa podjął w 2011 r. kolejną  uchwałę o ustanowieniu takiego obszaru.

SN nie brał pod uwagę stanowiska NSA. Powstała sytuacja  patowa, bo nie przewidziano sytuacji  by dwa sady wypowiadały się rozbieżnie, choć na różnych płaszczyznach, co do aktów prawa miejscowego.

Jedyną możliwością było zatem zaskarżenie  tego do TK.  I to właśnie zrobił RPO.

"Krótki termin nie zapewnia wszystkim realnej możliwości podniesienia przysługujących im roszczeń, gdyż w wielu przypadkach roszczenia mogą wygasnąć, zanim uprawnieni uświadomią sobie ich istnienie" - pisał RPO we wniosku do TK. Dodawał, że odpowiednie informacje nie są indywidualnie komunikowane uprawnionym. Powoływał się na liczne skargi obywateli na problemy z uzyskaniem należnej rekompensaty, wynikające z niezgłoszenia roszczenia w tak krótkim terminie.

Adam Bodnar ocenił, że możliwość zgłoszenia roszczeń w tym terminie ogranicza prawa własności, a w krańcowych przypadkach może prowadzić do naruszenia jego istoty. Uznał, że termin ten wydaje się podyktowany względami budżetowymi, co nie może mieć prymatu nad ochroną fundamentalnego - z punktu widzenia zasad ustrojowych państwa - prawa własności.

RPO wskazywał też na nierówne traktowanie właścicieli nieruchomości objętych ograniczeniami ze względu na ochronę środowiska w porównaniu z tymi, gdy powodem ograniczenia były inne cele publiczne. W tym drugim przypadku nie ma tak krótkiego terminu na dochodzenie roszczeń.

Teraz piłka jest po stronie ustawodawcy. Po wyroku  TK termin na złożenie roszczeń musi być wydłużony. Wydłużony na tyle by - niezależnie od tego, pod rządami którego aktu ktoś wytoczył powództwo - było ono badane nie pod względem, czy ktoś dochował dwuletniego terminu, tylko czy jego roszczenie jest zasadne. Ustawodawca musi też unormować , w jaki sposób mieszkańcy danego obszaru mają być informowani o pogorszeniu warunków środowiska.

Być może ustawodawca wprowadzi zapisy co do spraw już zakończonych, spraw obywateli, którzy przegrali swe procesy.

Gdy wyrok zacznie po 12 miesiącach obowiązywać, obywatele będą mogli wnosić o wznawianie postępowań sądowych, wytaczanych w takich sprawach  - zakończonych lub tych, które się do tego czasu zakończą.  Procesy będą mogły się toczyć od nowa.

RPO będzie monitorował, czy ustawodawca podejmie jakieś działania. Ważne też będzie, co TK napisze w pisemnym uzasadnieniu wyroku. To dopiero będzie podstawą do prac  legislacyjnych.

Komentarz Artura Zalewskiego z zespołu prawa cywilnego Biura RPO:

Wyrok, zgodny z wnioskiem Rzecznika, jest fundamentalnym rozstrzygnięciem co do zakresu dopuszczalnej ingerencji publicznej w prawo własności. Stanowi też punkt odniesienia do oceny innych regulacji ograniczających krótkim terminem zawitym możność podnoszenia roszczeń odszkodowawczych. 

Rzecznik w żaden sposób nie podważał zasadności wprowadzania ograniczeń konstytucyjnych praw podmiotowych ze względu na ochronę środowiska, których dopuszczalność wynika wprost z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Głównym zarzutem Rzecznika było nadmierne ograniczenie prawa do odszkodowania za wprowadzane, nierzadko bardzo daleko idące, ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości, w wyniku których mogła ona niemal całkowicie stracić swoją przydatność dla właściciela (np. pozbawiając go prawa jej zabudowy, korzystania dla celów działalności gospodarczej czy rolniczej).

W wielu przypadkach świadomość wprowadzanych ograniczeń pojawia się u osób uprawnionych dopiero w momencie działań zmierzających do zmiany sposobu korzystania z nieruchomości (np. wszczęcia bądź realizacji procedur inwestycyjnych). Wprowadzenie krótkiego dwuletniego terminu, liczonego od momentu wejścia w życie ograniczeń - niezależnie od świadomości uprawnionych co do ich wprowadzenia - na zgłoszenie roszczeń o odszkodowanie godziło w ocenie Rzecznika w konstytucyjną ochronę prawa własności stanowioną art. 64 ust. 1 Konstytucji. Ochrona własności jest zaś jedną z naczelnych wartości konstytucyjnych, chronioną nie tylko jako prawo podmiotowe, ale będącą również podstawową zasadą ustroju Rzeczypospolitej Polskiej (art. 21 Konstytucji) i stanowiącą jeden z wyznaczników społecznej gospodarki rynkowej, będącej podstawą ustroju gospodarczego RP.  

Ograniczanie sposobu wykonywania prawa własności jest dopuszczalne w świetle Konstytucji ze względu na inne ważne wartości wskazane w art. 31 ust. 3, ale musi być zgodne z zasadą proporcjonalności. Zaskarżona przez Rzecznika regulacja zgodna z zasadą proporcjonalności nie była. Skłoniło to Rzecznika, otrzymującego wiele skarg na nią, do jej zaskarżenia przed Trybunałem Konstytucyjnym.  

IV.7002.55.2014

 

 

 

 

 

TK orzekł częściową niekonstytucyjność minimalnej stawki adwokackiej w sprawach z ubezpieczenia społecznego i emerytalnych

Data: 2018-02-27

Niepodwyższenie przez 13 lat minimalnej stawki adwokackiej 60 zł w procesach o świadczenia z  ubezpieczenia społecznego i w sprawach emerytalnych nieproporcjonalnie ograniczyło prawa majątkowe strony postępowania - orzekł we wtorek Trybunał Konstytucyjny. Uznał zarazem, że stawka ta nie ograniczyła nieproporcjonalnie prawa strony do sądu. W pozostałym zakresie postępowanie umorzono.

Do skargi konstytucyjnej T. M. w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Trybunał ogłosił orzeczenie jednogłośnie w składzie: Stanisław Rymar (przewodniczący),  Andrzej Zielonacki  (sprawozdawca) i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

O co chodziło skarżącemu

Skarżący wygrał proces o odszkodowanie z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, ale sąd zwrócił mu jedynie 180 zł kosztów adwokackich. Była to trzykrotność stawki minimalnej przewidzianej w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 r. Tym samym T.M. - który na mocy umowy zapłacił adwokatowi 1800 zł - obciążono ekonomicznym ciężarem procesu i to w sytuacji uwzględnienia  jego roszczenia przez sąd. W skardze konstytucyjnej zarzucił rozporządzeniu ograniczenie prawa do sądu, prawa do odpowiedniego ukształtowania procedury sądowej i zasadę równości stron.

Argumenty RPO za niekonstytucyjnością

W stanowisku dla Trybunału RPO uznał, że rozporządzenie nieproporcjonalnie ograniczyło konstytucyjne prawo do sądu i prawo ochrony praw majątkowych. Podkreślił, że należyty dostęp do sądu wymaga w skomplikowanych sprawach pomocy prawnika - zwłaszcza gdy przeciwnikiem jest urząd państwowy. Według RPO nie można mówić o prawie do sprawiedliwego rozpoznania sprawy, jeśli strona wygrywająca ma pokrywać przeważającą część zasadnie poniesionych kosztów adwokackich. RPO dodał, że nie ma konieczności zwracania stronie wygrywającej całości jej wydatków na adwokata, ale przyznana kwota musi pozostawać w rozsądnej proporcji do kosztów.

Jak Trybunał uzasadnił orzeczenie

Trybunał nie podzielił stanowiska, by przepis rozporządzenia nieproporcjonalnie ograniczył prawo do sądu. W ustnych motywach orzeczenia Trybunał wskazał, że konstytucja nie gwarantuje stronie zwrotu wszelkich kosztów adwokackich. Sprawia to, że strona wygrywająca nie zawsze otrzyma pełny ich zwrot. Według TK można zatem w tym przypadku  mówić o dopuszczalnej swobodzie regulacyjnej.

Zdaniem Trybunału przepis rozporządzenia nieproporcjonalnie naruszył zaś równą ochronę praw majątkowych. Trybunał wskazał, iż niedostosowanie stawki w miarę upływu czasu do siły nabywczej pieniądza spowodowało, że nie przystawała ona do obiektywnych czynników ekonomicznych. Według TK prawo strony do zwrotu kosztów stawało się coraz bardziej pozorne. Strona wygrywająca, zwłaszcza gdy był to ubezpieczony, nie uzyskiwała prawa do zwrotu, choćby w istotnej części, realnie poniesionych wydatków na pełnomocnika.

Wieloletni brak reakcji Ministra Sprawiedliwości sprawił, że regulacja ta całkowicie odbiegała od swego celu - uznał Trybunał. Podkreślił, że prawidłowe prowadzenie  spraw z ubezpieczenia społecznego i emerytalnych wymaga korzystania z profesjonalnych pełnomocników, których nakład pracy jest znaczny.

Stawka minimalna 60 zł obowiązywała do lipca 2015 r. Dziś wynosi ona 180 zł, ale stare przepisy stosowano do spraw wszczętych przed 2015 r.

IV.7000.289.2015

Sprawy, w których Rzecznik Praw Obywatelskich w okresie od dnia 1 stycznia 2017 r. do dnia 10 stycznia 2018 r. złożył wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie

Data: 2018-02-15
  1. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 36/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 14 grudnia 2017 r.,
  2. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  SK 37/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 grudnia 2017 r.,
  3. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 17/14. Wniosek z dnia 7 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. J. Piskorskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 13 grudnia 2017 r.,
  4. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 1/17. Wniosek z dnia 23 października 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego oraz Prof. Henryka Ciocha. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. M. Muszyńskiego oraz Prof. H. Ciocha z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 24 października 2017 r.,
  5. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  U 1/17. Wniosek z dnia 26 czerwca 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie z TK dnia 27 lipca 2017 r.,
  6. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 10/15. Wniosek z dnia 11 kwietnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. L. Morawskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 kwietnia 2017 r.
  7. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 2/15. Wniosek z dnia 10 lutego 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 15 lutego 2017 r.,
  8. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 9/16. Wniosek z dnia 5 stycznia 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał nie wydał postanowienia w tej sprawie. 

 

Trybunał Konstytucyjny w sprawie zakresu uprawnień budowlanych

Data: 2018-02-07
  • Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego to w ustawie, a nie w rozporządzeniu powinien zostać wskazany zakres czynności w ramach uprawnień budowlanych, tam też muszą być określone wszelkie jego ograniczenia.
  • Do postępowania w tej sprawie przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.

7 lutego 2018 r., Trybunał  Konstytucyjny rozpoznał sprawę (sygn. K 39/15), z wniosku Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa dotyczącą zbadania zgodności upoważnienia ustawowego do uregulowania przez ministra w drodze rozporządzenia ograniczenia zakresu uprawnień budowlanych zawartego w art. 16 pkt 3 ustawy z dnia 7 lipca 1994 roku – Prawo budowlane.

W ocenie wnioskodawców przepis ten jest niezgodny z art. 65 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 92 ust. 1 Konstytucji RP. Wnioskodawcy podnieśli także zarzut niezgodności z tymi normami konstytucyjnymi szeregu przepisów wydanego na podstawie art. 16 Prawa budowlanego rozporządzenia Ministra Infrastruktury i rozwoju z dnia 11 września 2014 roku w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie, jak również naruszenia przez te przepisy regulacji ustawowej zawartej w art. 14 ust. 1 pkt 3c oraz art. 16 ustawy Prawo budowlane.

Trybunał Konstytucyjny wskazał, że ograniczanie uprawnień budowlanych, stanowi ingerencję w konstytucyjną wolność wykonywania zawodu. Dla takiej materii Konstytucja zastrzega wyłączność ustawy. Rozporządzenie nie może w tym zakresie zastępować prawa budowlanego. W ustawie powinien zostać wskazany nie tylko pozytywny zakres czynności w ramach uprawnień budowlanych, ale muszą być również określone wszelkie jego ograniczenia, które są konieczne i uzasadnione w świetle kryteriów wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Stanowisko RPO

Rzecznik przystąpił do tego postępowania, gdyż dotyczyło ono istoty konstytucyjnej wolności wykonywania zawodu gwarantowanej każdemu przez art. 65 ust. 1 Konstytucji RP, od której wyjątki mogą być określone jedynie w ustawie. Odnosząc się do tego zagadnienia konstytucyjnego Rzecznik odwołując się do wcześniejszego orzecznictwa Trybunału wskazał, iż przepisy określające zakres uprawnień budowlanych tj. kwalifikowanego potwierdzenia kompetencji do wykonywania przez architektów i inżynierów budownictwa samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie, a więc wyznaczające podstawowe zasady wykonywania tych zawodów muszą być przynajmniej w najbardziej istotnych aspektach określone w akcie rangi ustawowej.

Konsekwentnie nie można także istotnie ograniczać zakresu tych uprawnień w rozporządzeniu bez jasnego ustawowego określenia wytycznych i zakresu wprowadzanych ograniczeń, gdyż jest to materia ustawowa. O ile za dopuszczalne uznać należy przekazanie doregulowania norm o charakterze technicznym na drodze rozporządzenia, to nie można jednak, jak w przypadku zaskarżonego upoważnienia ustawowego i wydanego na jego podstawie rozporządzenia, domniemywać zakresu tego przekazania. Rozporządzenie ma w świetle art. 92 ust. 1 Konstytucji RP jedynie wykonawczy charakter do ustawy i nie może modyfikować lub uzupełniać treści zastrzeżonych przez Konstytucję do regulacji ustawowej.

Trybunał podzielił stanowisko Rzecznika i orzekł o niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów oraz umorzył postępowanie w zakresie, w jakim wydanie wyroku stało się zbędne wobec utraty mocy przepisów na skutek rozstrzygnięcia o niekonstytucyjności. Ze względu na to, iż natychmiastowe wyeliminowanie zaskarżonych przepisów pozbawiałoby treści przepisy określające zakres uprawnień budowlanych, co w oczywisty sposób mogłoby zagrozić planowanym i trwającym procesom inwestycyjnym, Trybunał – także na wniosek Rzecznika zgłoszony na rozprawie - odroczył jednocześnie termin utraty mocy prawnej zakwestionowanych przepisów o 12 miesięcy od dnia publikacji orzeczenia, aby ustawodawca mógł uchwalić w tym czasie nowe przepisy.

Zmiany w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego – poprawa sytuacji osób ubezwłasnowolnionych zgodnie z postulatami RPO

Data: 2018-01-03
  • Osoba ubezwłasnowolniona skierowana do domu pomocy społecznej zyskuje prawo, by sąd ocenił jej sytuację
  • Musi mieć też ona pełnomocnika prawnego, który będzie występował w jej interesie
  • Zmiany te są zgodne ze zgłaszanymi od lat postulatami RPO 

Z dniem 1 stycznia 2018 roku weszła w życie nowelizacja Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Przyjęte zmiany dotyczą przede wszystkim zwiększenia uprawnień osób kierowanych bez ich zgody do domów pomocy społecznej, poprzez zapewnienie ochrony ich praw procesowych.

Kędzior przeciwko Polsce

Do tej pory było tak, że osoba ubezwłasnowolniona nie mogła zakwestionować zasadności umieszczenia jej w domu pomocy społecznej. Taką osobą był m.in. pan Kędzior umieszczony w DPS na wniosek brata-opiekuna prawnego. Pan Kędzior alarmował sądy, że nie musi wcale przebywać w DPS. Bezskutecznie, gdyż zgodnie z polskim prawem tylko opiekun osoby ubezwłasnowolnionej mógł wystąpić w takiej sprawie do sądu. Pan Kędzior nie poddawał się i w 2012 r. doprowadził do tego, że jego sprawą zajął się Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (gdzie reprezentował go prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Adam Bodnar). ETPCz orzekł na korzyść pana Kędziora i przyznał mu 10 tysięcy euro odszkodowania od państwa polskiego. Trybunał uznał, że Polska naruszyła przepis art. 5 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego) wobec osoby chorującej psychicznie, która – decyzją jej opiekuna prawnego – została umieszczona w domu pomocy społecznej wbrew własnej woli.

W 2016 r. z wniosku rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara sprawą zajął się także polski Trybunał Konstytucyjny i także on orzekł, że przepisy nie dające możliwości odwołania się do sądu i wszczęcia procedury sprawdzającej, czy pobyt w DPS jest zasadny, są sprzeczne z Konstytucją. TK wskazał, że możliwość udzielenia przez sąd zezwolenia opiekunowi na umieszczenie w DPS osoby całkowicie
ubezwłasnowolnionej z zupełnym pominięciem jej woli (przy założeniu, że osoba ta zachowała zdolność komunikowania swoich potrzeb i decyzji) stanowi przykład ustawowego odpodmiotowienia oraz narusza jej godność. Ponadto przyjęcie osoby całkowicie ubezwłasnowolnionej do DPS ingeruje w jej wolność osobistą – zmiana miejsca zamieszkania oraz konieczność podporządkowania się regulaminowi pobytu w domu pomocy społecznej narusza konstytucyjne gwarancje wolności osobistej.

Zgodnie z przepisami, które obowiązywały do końca grudnia 2017 r., sąd nie musiał nawet wysłuchać osoby z niepełnosprawnością. Osoba ubezwłasnowolniona w czasie gdy przebywała w DPS nie mogła wnioskować o weryfikację, czy nadal jest to zasadne. Nawet, jeśli jej stan zdrowia się poprawił, albo znalazła się osoba, która chciała ją wspierać w funkcjonowaniu w środowisku lokalnym.

 

Od 1 stycznia to właśnie się zmienia.

  • Osoba przyjęta do DPS, w tym także ubezwłasnowolniona, może wystąpić do sądu opiekuńczego o zmianę orzeczenia o przyjęciu do DPS (art. 41 ustawy).
  • Również osoba, która nie wyraża zgody na dalsze przebywanie w DPS, może wystąpić do sądu opiekuńczego z wnioskiem o zniesienie przebywania w nim.
  • W znowelizowanej ustawie wpisano też obowiązek wysłuchania przez sąd osoby ubezwłasnowolnionej, która ma być przyjęta do szpitala psychiatrycznego lub DPS.
  • Ponadto w celu zapewnienia dodatkowej i pełnej ochrony prawnej osób z zaburzeniami psychicznymi lub niepełnosprawnością intelektualną osobie przyjętej do DPS lub szpitala psychiatrycznego bez jej zgody sąd „ustanawia” (a nie - jak dotychczas „może ustanowić”) adwokata lub radcę prawnego z urzędu, nawet bez wniesienia wniosku.
  • W  przypadku przyjęcia do DPS bez zgody osoby przyjmowanej, a za zgodą przedstawiciela ustawowego, wymagane jest orzeczenie sądu opiekuńczego. Okresowe badania stanu zdrowia psychicznego takich osób przeprowadza się będzie co najmniej raz na 6 miesięcy.

 

Funkcjonowanie Centrów Zdrowia Psychicznego. Zmiany dotyczą też finansowania świadczeń.

Ważnymi regulacjami znowelizowanej ustawy są zapisy dotyczące Centrów Zdrowia Psychicznego, zgodnie z którymi opieka nad pacjentem ma być wielostronna, zintegrowana i łatwiej dostępna.

Ustawa z dnia 29 września 2017 roku o  zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych wprowadza tzw. Programy pilotażowe stwarzając formalną możliwość, że pieniądze nie będą trafiały do świadczeniobiorców jak obecnie za usługę - dzień pobytu w szpitalu lub wizytę u lekarza, a za opiekę nad określoną grupą mieszkańców.  

To rozwiązanie w pełni popierane jest przez Komisję Ekspertów do spraw Ochrony zdrowia Psychicznego powołanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Stosowanie przymusu bezpośredniego w szpitalach służby więziennej

Wprowadzono regulacje o stosowaniu przymusu bezpośredniego, przenosząc je z aktu wykonawczego do Ustawy. Doprecyzowano też przepisy ustawy w takim zakresie, w jakim przepisy dotyczące  stosowania przymusu bezpośredniego stosowane są przez podmioty lecznicze inne niż szpitale. Obecnie już nie powinno budzić wątpliwości stosowanie środków przymusu bezpośredniego w  szpitalach więziennej. W dotychczasowym stanie prawnych funkcjonariusze Służby Więziennej mimo, że - jak wskazuje praktyka - często faktycznie uczestniczą w stosowaniu przymusu bezpośredniego, nie byli do tego formalnie umocowani.

Zwrócił na to uwagę Rzecznika Praw Obywatelskich kierując 27 października 2016 roku wystąpienie do Ministra Zdrowia. Regulacja zawarta w art. 18 ust. 9 znowelizowanej ustawy o Ochronie Zdrowia Psychicznego przewiduje obowiązek udzielania pomocy przy udzieleniu przymusu bezpośredniego lekarzowi i pielęgniarce również przez funkcjonariuszy Służby Więziennej.

Precyzyjne przepisy dotyczące monitoringu w izolatkach

Pozytywnie należy też ocenić uregulowanie stosowania monitoringu w  pomieszczeniach służących izolacji. Na potrzebę uregulowania w formie ustawowej kwestii monitoringu Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał w piśmie do Ministra Zdrowia z dnia 5 stycznia 2016 roku.

Ustawa wzmacnia rolę Ministra Zdrowia w zakresie koordynacji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Obecnie ważnym zadaniem będzie wydanie przez Ministra właściwego do spraw zdrowia rozporządzenia dotyczącego Programu Pilotażowego. Rzecznik Praw Obywatelskich będzie na bieżąco monitorował realizację Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego a  także Programu Pilotażowego.

Trybunał Konstytucyjny zgadza się z RPO, że zasady wywłaszczenia trzeba interpretować korzystniej dla obywateli

Data: 2017-12-27
  • Pojęcie „wywłaszczenie” najeży rozumieć szerzej.
  • Jeśli ktoś sprzedał nieruchomość państwu wiedząc, że i tak grozi mu wywłaszczenie pod cele publiczne, to także ma prawo do zwrotu tej nieruchomości, jeśli ostatecznie okazała się ona dla publicznej inwestycji niepotrzebna.

Trybunał Konstytucyjny podzielił zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich z 2015 r. względem przepisów o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.

Żądanie zwrotu nieruchomości, która okazała się zbędna na cele wywłaszczenia, powinno przysługiwać także i wtedy, gdy nieruchomość wywłaszczono na podstawie umowy cywilnoprawnej  w toku tzw. negocjacji przedwywłaszczeniowych, będących obligatoryjnym etapem poprzedzającym wszczęcie postępowania administracyjnego (sygn. akt SK 39/15,  IV.7003.94.2015).

Prawo to nie ogranicza się tylko do sytuacji, gdy do wywłaszczenia doszło decyzją administracyjną.

W wyroku z 12 grudnia 2015 r. (sygn. SK 39/15) uwzględniającym skargę konstytucyjną Trybunał stwierdził, że art. 136 ust. 3 zdanie pierwsze ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyłącza prawo do żądania przez poprzedniego właściciela lub jego spadkobiercę zwrotu nieruchomości nabytej przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego w drodze umowy, o której mowa w art. 114 ust. 1 tej ustawy, gdy nieruchomość stała się zbędna na cel publiczny uzasadniający jej nabycie, jest niezgodny z art. 21 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Trybunał podzielił argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich i potwierdził, że także i w takiej sytuacji mamy do czynienia z "wywłaszczeniem" w rozumieniu konstytucyjnym.

Przyjął zatem szersze rozumienie tego pojęcia, niż wynikałoby jedynie z przepisów rangi ustawowej.

Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.

Pozbawienie prawa do zwrotu takiej nieruchomości narusza zatem konstytucyjne gwarancje ochrony praw majątkowych i legalnego wywłaszczenia. Zaskarżone przepisy naruszają zarazem zasadę równego traktowania, bowiem tylko niektórzy właściciele mogą odzyskać nieruchomości przejęte w taki właśnie sposób (ci, którzy je sprzedali przed dniem 1 grudnia 1998 r., tj. pod rządami poprzednio obowiązującej ustawy z 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości), natomiast osoby, które w takich samych okolicznościach sprzedały swoje nieruchomości już po wejściu w życie ustawy o gospodarce nieruchomościami, są tego prawa pozbawione.

Trybunał również krytycznie ocenił skutek takiego rozwiązania, które gorzej traktuje osoby współpracujące z władzami publicznymi i sprzedające swoją własność na cele publicznie (oszczędzając organowi wywłaszczającemu czas i koszty) niż te, które - broniąc swoich praw - do końca opierają się wywłaszczeniu. Władze publiczne muszą przeprowadzić wówczas pełne postępowanie administracyjne (a zapewne i sądowoadministracyjne). Tymczasem jedynie ta druga grupa właścicieli może nieruchomości odzyskać (gdy cel wywłaszczenia nie zostanie zrealizowany), ta pierwsza zaś nie - co może burzyć poczucie zaufania do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Sposób prowadzenia kontroli u przedsiębiorcy można zaskarżyć do sądu administracyjnego. Trybunał Konstytucyjny podzielił stanowisko Rzecznika

Data: 2017-12-20

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu dotyczącym skargi konstytucyjnej przedsiębiorcy, u którego prowadzona była kontrola podatkowa. W związku z przekroczeniem czasu kontroli przedsiębiorca wniósł sprzeciw. Sprawa trafiła do sądu administracyjnego, który skargę przedsiębiorcy uznał za niedopuszczalną wskazując, że postępowanie przewidziane ustawie o swobodzie działalności gospodarczej (art. 84c) nie jest postępowaniem administracyjnym. Orzeczenie to zaaprobował NSA powołując się na uchwałę  składu siedmiu sędziów NSA z dnia 13 stycznia 2014 r. (sygn. akt II GPS 3/13).

W swoim stanowisku Rzecznik wyraził pogląd, że droga sądowoadministracyjna nie powinna być ograniczana tylko do aktów administracyjnych wydanych w postępowaniu opartym na Kodeksie postępowania administracyjnego lub na Ordynacji podatkowej. Postanowienie o odstąpieniu od czynności kontrolnych bądź jego kontynuowaniu - wydane na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej - stanowi akt przesądzający w sposób władczy kwestię legalności wszczęcia lub prowadzenia kontroli działalności przedsiębiorcy, dotyczy zatem sfery praw przedsiębiorcy. Dlatego rozstrzygnięcie organu w zakresie zarzutów podniesionych w postępowaniu kontrolnym stanowi „sprawę administracyjną”, do której rozpatrzenia, każdy przedsiębiorca powinien mieć prawo przed sądem.

Podzielając powyższe argumenty Trybunał, orzekł, że art. 3 § 2 pkt 2 i pkt 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi rozumiany jako  wyłączający możliwość wniesienia skargi do sądu administracyjnego na postanowienie o stwierdzeniu niedopuszczalności sprzeciwu wniesionego na podstawie art. 84c ust. 1 ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej jest niezgodny z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji RP.

W ustnych motywach swojego rozstrzygnięcia Trybunał wskazał, że postanowienia wydawane na podstawie art. 84c ustawy o swobodzie działalności gospodarczej są władczym działaniem organu administracji, adresowanym  do przedsiębiorców i mogą ingerować w ich prawa. Z tego powodu, rozstrzygnięcia w przedmiocie sprzeciwu powinny podlegać obiektywnej kontroli sądowej. „Postępowanie administracyjne” określone w art. 3 § 2 pkt 2 i pkt 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi nie obejmuje tylko postępowania jurysdykcyjnego, dlatego nie powinno być ograniczane tylko do postępowań opartych na Kodeksie postępowania administracyjnego.

Wyrok Trybunału zapadł w dniu 20 grudnia 2017 r., sygn. akt SK 37/15. Należy zauważyć, że wyrok ten jest wyrokiem interpretacyjnym bowiem w jego sentencji Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność z Konstytucją przepisu w określonym jego rozumieniu. Zadaniem takiego wyroku jest eliminacja tego spośród możliwych wariantów interpretacyjnych kontrolowanego przepisu, który jest niezgodny z Konstytucją.

Wnioskiem z dnia 13 grudnia 2017 r.  Rzecznik zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie ze składu orzekającego w sprawie Mariusza Muszyńskiego, jako osoby nieuprawnionej do orzekania w Trybunale. Postanowieniem z dnia 19  grudnia 2017 r. Trybunał odmówił uwzględnienia wniosku Rzecznika.

 

Trybunał Konstytucyjny podzielił pogląd Rzecznika o niekonstytucyjności opłat za wymianę prawa jazdy

Data: 2017-12-18

Przepisy ustawy o kierujących pojazdami, które przewidują pobieranie opłaty za wymianę prawa jazdy również w sytuacji, gdy konieczność wymiany tego dokumentu jest spowodowana zmianą adresu zamieszkania wynikającą z działań organów samorządu terytorialnego, są niezgodne z zasadą lojalności państwa wobec obywateli. Ustawodawca powinien odstąpić od pobierania opłat za czynności administracyjne związane z wymianą dokumentu potwierdzającego uprawnienie do kierowania pojazdami, jeżeli obowiązek wymiany tego dokumentu jest następstwem okoliczności leżących w całości poza sferą woli kierowców. Prawodawca nie ma dowolności w zakresie obciążania obywateli opłatami publicznymi, a przy wprowadzaniu tych opłat musi uwzględnić interes ekonomiczny obywateli.

Takie wnioski płyną z rozstrzygnięcia zapadłego w dniu 14 grudnia 2017 r. w sprawie o sygnaturze K 36/15.

Trybunał orzekł:

art. 18 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (Dz. U. z 2017 r. poz. 978) w zakresie, w jakim przewiduje pobranie opłaty ewidencyjnej i opłaty za wydanie nowego dokumentu prawa jazdy z powodu konieczności zmiany zawartych w nim danych, wynikającej ze zmiany stanu faktycznego spowodowanej działaniem organów władzy samorządowej, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Skutkiem przedmiotowego wyroku jest zwolnienie pro futuro obywateli z opłat za wydanie nowego prawa jazdy, zawierającego uaktualnione dane adresowe kierowcy, gdy obowiązek wymiany prawa jazdy był następstwem administracyjnej zmiany adresu (np. nadania nowej nazwy ulicy, zmiany numeracji porządkowej nieruchomości).  

Wnioskiem z dnia 13 grudnia 2017 r.  Rzecznik zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie ze składu orzekającego w sprawie o sygn. akt K 36/15 Mariusza Muszyńskiego, jako osoby nieuprawnionej do orzekania w Trybunale. Postanowieniem z dnia 14 grudnia 2017 r. Trybunał odmówił uwzględnienia wniosku Rzecznika.

RPO: Pora wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie konieczności wysłuchania przez sąd sprawcy, który ma pozostać w zakładzie psychiatrycznym

Data: 2017-12-15

W dniu 22 marca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny, rozpoznając skargę konstytucyjną, orzekł, iż przepisy Kodeksu karnego wykonawczego, w zakresie w jakim nie przewidują prawa do osobistego udziału sprawcy, wobec którego stosowany jest środek zabezpieczający polegający na umieszczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, w posiedzeniu sądu w sprawie dalszego stosowania tego środka zabezpieczającego, jest niezgodny z Konstytucją. Pomimo, iż wyrok Trybunału wszedł w życie z dniem 29 marca 2017 r., do dziś zakwestionowana norma prawna nie została znowelizowana.

Trybunał rozstrzygając w tej sprawie zauważył, iż prawo do bycia wysłuchanym jest elementem składowym rzetelnego i sprawiedliwego postępowania sądowego, równie ważnym jak obowiązek bezstronności sędziego czy jawności postępowania. Ponadto, możliwość udziału w tym posiedzeniu może podlegać ograniczeniu, jednakże takie ograniczenie musi być zgodne z art. 31 ust. 3 Konstytucji i być podyktowane co najmniej jedną z przesłanek wskazanych w tej normie.

Doprowadzenie do znowelizowania Kodeksu karnego wykonawczego jest niezbędne dla ustanowienia wprost gwarancji udziału internowanego w posiedzeniu, na którym sąd rozstrzyga o jego dalszym pozbawieniu wolności. Przy dotychczasowym braku takiego wymogu, wśród badanych w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich spraw zdarzały się przypadki kilkudziesięcioletnich internacji. W ocenie Rzecznika przepisy powinny wprost stanowić nie tylko o wskazanym obowiązku, ale również określać, jaki organ dokonuje transportu internowanego do sądu, bądź w jakich sytuacjach można od niego odstąpić.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra o podjęcie niezbędnych działań legislacyjnych, w celu doprowadzenia do właściwej implementacji wskazanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

 

TK: Przepisy o przeszukaniu i kontroli osobistej przez funkcjonariuszy publicznych niekonstytucyjne

Data: 2017-12-14

Brak ustalenia w ustawach pojęć „przeszukanie osoby” i „kontrola osobista” narusza konstytucyjne prawa i wolności człowieka. Konstytucję naruszają także analizowane rozporządzenia, które praktycznie samodzielnie i całościowo uregulowały kwestię kontroli osobistej, tracąc w rezultacie przymiot aktów prawnych o wykonawczym charakterze – stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

14 grudnia 2017 r. Trybunał Konstytucyjny publicznie ogłosił orzeczenie wydane na posiedzeniu niejawnym w sprawie wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącego przepisów regulujących przeszukanie osób, dokonywanie kontroli osobistej oraz przeszukanie pojazdów przez funkcjonariuszy publicznych.

Ograniczenie w czasie możliwości stwierdzania nieważności decyzji administracyjnych wydanych z rażącym naruszeniem prawa

Data: 2017-11-17

25 września 2017 r. Rzecznik ponownie, po raz trzeci już z kolei (poprzednie pisma Rzecznika z 7 stycznia 2016 r. i z 28 kwietnia 2017 r.), wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji  w sprawie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z  12 maja 2015 r. (sygn. P 46/13), dotyczącego art. 156 k.p.a. (IV.7004.45.2015)

Zgodnie z tym przepisem możliwe jest stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, i to w każdym czasie, niezależnie od tego, kiedy taka wadliwa decyzja została wydana. Rozwiązanie takie umożliwia obecnie m.in. przeprowadzanie procesów reprywatyzacyjnych. Mimo że jego częściową niekonstytucyjność stwierdzono ponad półtora roku temu, do tej pory przepis ten nie został znowelizowany.

Pomimo że z dotychczasowej korespondencji wynikało, że stosowne prace legislacyjne się toczą, w ostatniej odpowiedzi z 2 listopada 2017 r. Minister poinformował jednak, że robocze spotkanie uzgodnieniowe przedstawicieli kilku resortów nie doprowadziło do wypracowania wspólnego, jednolitego stanowiska. Oznacza to niestety, że przedłuża się stan niepewności prawnej co do tego, czy i kiedy można stwierdzać nieważność dawnych decyzji – usunięcie tej niejasności zgodnie z wytycznymi TK było głównym celem interwencji RPO.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że regulacje umożliwiające tzw. eksmisję na bruk z mieszkań policyjnych są niekonstytucyjne

Data: 2017-10-18

Po dwóch latach oczekiwania TK wydał wyrok w sprawie K 27/15 dotyczącej ochrony przed "eksmisją na bruk" z mieszkań funkcjonariuszy służb mundurowych. W skrócie chodzi o to, że żona policjanta (będąca w ciąży i z dzieckiem) nie wyląduje na bruku, jeśli policjant ją nagle opuści i zostawi w mieszkaniu "resortowym". TK uznał przepisy za niezgodne z Konstytucją.

18 września 2017 r. Trybunał ogłosił wyrok dotyczący art. 144 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Wniosek w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich. Trybunał ocenił zakwestionowany przepis w zakresie, w jakim dotyczy on wydania nieruchomości lub opróżnienia lokalu albo innych pomieszczeń, które służą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika i jego domowników.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 144 ustawy z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji w zakresie, w jakim odnosi się do egzekucji z nieruchomości lub lokalu służących zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych zobowiązanego, jest niezgodny z art. 30, art. 71 ust. 1 i art. 75 ust. 1 Konstytucji RP, przez to że nie zawiera regulacji gwarantujących minimalną ochronę przed bezdomnością osobom, które nie są w stanie we własnym zakresie zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych.

Opróżnienie lokalu przez osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej bez wskazania jakiegokolwiek lokalu lub pomieszczenia do którego ma ona nastąpić, czyli dokonanie eksmisji „na bruk” nie może być uznane za dopuszczalne w świetle obowiązku poszanowania godności człowieka.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy ze skargi konstytucyjnej kwestionującej niemożność zaprzeczenia ojcostwa po upływie określonego terminu.

Data: 2017-10-13

Obywatelka dowiedziała się od matki, że zmarły przed laty ojciec – mąż matki – nie był faktycznie jej rodzicem. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec wciąż żyje, jednak nie chce poddać się badaniom DNA mającym ustalić ich pokrewieństwo. Bez tych badań prokurator odmawia wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety, co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa prawdziwego biologicznego ojca.

Kobieta nie może samodzielnie wystąpić z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa i ten stan zarówno ona, jak i Rzecznik Praw Obywatelskich uważają za niekonstytucyjny.

Na mocy obecnie obowiązujących przepisów (art. 70 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) dorosłe dziecko, które dowiedziało się, że nie jest dzieckiem osoby, którą uważało za ojca, ma ściśle zakreślony termin, w jakim może wystąpić z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa. Są to trzy lata od daty uzyskania pełnoletności. W omawianym przykładzie dorosłe dziecko dowiedziało się jednak o swym pochodzeniu kilkadziesiąt lat po uzyskaniu pełnoletności, a tym samym nie miało żadnej możliwości wystąpienia z samodzielnym powództwem.

Uprawnienie do wystąpienia z takim powództwem ma także, na podstawie art. 86 Kodeksu rodzinnego, prokurator. Jednak prokurator musi przy tej okazji ważyć interesy zbiorowe i indywidualne, a także rozważyć, czy dostępne środki dowodowe wystarczają, by przed sądem wykazać, że mąż matki nie jest ojcem dziecka. Prokurator nie może zmusić żadnej z zainteresowanych osób do poddania się badaniom DNA.

W tej sytuacji, zdaniem Rzecznika, dochodzi do naruszenia konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego i rodzinnego – co prowadzi również do naruszenia przyrodzonej godności człowieka – nieproporcjonalnego do ewentualnych korzyści, polegających na ochronie ustabilizowanych relacji rodzinnych.

Zdaniem Rzecznika niekonstytucyjna jest sytuacja, w której termin do złożenia pozwu w zakresie stanu cywilnego osoby jest powiązany jedynie z sztywno określoną datą, bez uwzględnienia tego, czy ta osoba wie o okolicznościach, które mogą uzasadniać złożenie rzeczonego pozwu. Europejski Trybunał Praw Człowieka w analogicznej sprawie Phinikaridou przeciwko Cyprowi (wyrok z 20 grudnia 2007 r., skarga nr 23890/02) stwierdził naruszenie art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (poszanowanie życia rodzinnego i prywatnego), uznając, że domniemania prawne i sztywne terminy nie mogą być ważniejsze od rzeczywistości biologicznej i społecznej. Stanowisko takie Trybunał podtrzymał także w innych orzeczeniach w sprawach z zakresu życia rodzinnego, np. w sprawie A. L. przeciwko Polsce (wyrok z 18 lutego 2014 r., skarga nr 28609/08) czy Różański przeciwko Polsce (wyrok z 18 maja 2006 r., skarga nr 55339/00).

Artykuł 70 § 1 Kodeksu rodzinnego nie jest jedynym artykułem, zawierającym podobne ograniczenia – takie same znajdują się w art. 6114 Kodeksu rodzinnego (zaprzeczenie macierzyństwa) oraz w art. 81 § 1 i § 2 Kodeksu rodzinnego (ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa). Skarga konstytucyjna dotyczy tylko tego pierwszego przepisu, jednak uznanie jego niekonstytucyjności powinno pociągnąć za sobą zmianę przez ustawodawcę treści wszystkich trzech wymienionych przepisów.

Warto dodać, że termin dla innych osób – matki oraz męża matki – do wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa jest sformułowany inaczej – dla matki: sześć miesięcy od urodzenia dziecka, dla męża matki: sześć miesięcy od powzięcia wiadomości o urodzeniu dziecka przez żonę, nie później jednak niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.

IV.7020.37.2014, sygn. akt w TK: SK 18/17

Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie - pisze RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-10-12

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Mariusza Muszyńskiego i Henryka Ciocha:

"... konsekwentnie składam wnioski o wyłączenie Panów ze składów orzekających Trybunału w każdej sprawie zainicjowanej moim wnioskiem, bądź w której jako Rzecznik biorę udział. W niniejszej jednak sprawie za oczywistą uznać należy fundamentalną w cywilizowanych państwach prawa zasadę nemo iudex in causa sua (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie).
Dlatego też w niniejszej sprawie, dotyczącej trzech ustaw o Trybunale Konstytucyjnym, uznałem za zbędne złożenie wniosku o wyłączenie Panów z udziału w rozpatrywaniu tej sprawy, ufając, że – nawet w czasach konstytucyjnej smuty – powołana wyżej fundamentalna zasada nie została zapomniana"
 

RPO przystępuje do skargi konstytucyjnej na przepisy ograniczające prawa wnioskujących o pieniądze z UE, w sytuacji, gdy w trakcie procedury kwota przeznaczona na projekt się wyczerpie

Data: 2017-10-06

W ocenie Rzecznika obowiązujące przepisy w niedostateczny sposób gwarantują prawa osób wnioskujących o przyznanie środków unijnych w sytuacji, gdy nastąpi wyczerpanie kwoty przeznaczonej na to dofinansowanie. W takiej sytuacji odwołanie od negatywnej oceny wniosku zostaje pozostawione bez rozpoznania, co zamyka wnioskodawcy drogę do uzyskania środków na planowane działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do skargi konstytucyjnej w sprawie o sygnaturze SK 17/17 dotyczącej art. 30i pkt 1 i 2 ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (VII.7100.7.2017).

Przepis ten stanowi, że w przypadku gdy na jakimkolwiek etapie postępowania w zakresie procedury odwoławczej, alokacja na realizację działania lub priorytetu, zostanie wyczerpana:

  1. właściwa instytucja zarządzająca pozostawia protest bez rozpatrzenia, informując o tym na piśmie wnioskodawcę, pouczając jednocześnie o możliwości wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego
  2. sąd, uwzględniając skargę stwierdza tylko, że ocena projektu została przeprowadzona w sposób naruszający prawo i nie przekazuje sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Istota zarzutów w skardze sprowadza się do zakwestionowania konstytucyjności mechanizmu pozostawienia bez rozpoznania protestu w sytuacji wyczerpania alokacji na realizację działania lub priorytetu. W ocenie ustawodawcy w przypadku gdy wyczerpanie alokacji na konkurs jest jednocześnie związane z wyczerpaniem alokacji na działanie lub priorytet, umożliwienie wnoszenia środków odwoławczych wnioskodawcy mija się z celem i nie stanowi żadnej wartości dodanej po jego stronie, skoro nawet w przypadku pozytywnego wyniku procedury odwoławczej nie mógłby on otrzymać dofinansowania. Stąd też dalsze rozpatrywanie środków odwoławczych w takim przypadku również jest niecelowe

W ocenie Skarżącej spółki, wskazany jako przedmiot kontroli art. 30 i pkt 1 u.z.p.p.r. stanowi niemające racjonalnego uzasadnienia ograniczenie prawa do dwuinstancyjnego postepowania, o którym mowa w art. 78 Konstytucji. Wskazane ograniczenie w ocenie Skarżącej polega na pozbawieniu wnioskodawcy prawa do ponownej oceny merytorycznej wniosku o dofinasowanie przez właściwą instytucję zarządzającą. Z kolei art. 30i pkt 2 u.z.p.p.r. stanowi zdaniem Skarżącej naruszenie prawa do sądu wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji, ponieważ uniemożliwia sądowi efektywną kontrolę decyzji organu administracyjnego, która umożliwiałaby skuteczną ochronę praw wnioskodawcy. Wskazane wyżej ograniczenia w ocenie Skarżącej nie spełniają standardów konstytucyjnych i naruszają zasadę równego traktowania, zasadę proporcjonalności, zasadę sprawiedliwości społecznej oraz zasadę prawidłowej legislacji.

Rzecznik podzielił pogląd skarżącej spółki. W swym piśmie Rzecznik zwrócił uwagę, że wyczerpanie alokacji w końcowej fazie wdrażania danego działania nie jest stanem pewnym i ostatecznym, ponieważ poziom kontraktacji jest zmienny i zależny od wielu czynników takich jak np. zwrot środków w wyniku rozwiązania umów o dofinasowanie, czy zmienność kursu euro. Dlatego wyłączenie możliwości merytorycznego rozpatrzenia protestu bez wskazania precyzyjnych kryteriów stwierdzenia wyczerpania alokacji należy uznać za nieproporcjonalne ograniczenie konstytucyjnego prawa do zaskarżania orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. W ocenie Rzecznika wskazany przepis prowadzi także do nieuzasadnionego zróżnicowania sytuacji wnioskodawców w zależności od tego, kiedy wnieśli protest od negatywnej oceny wniosku o dofinansowanie. 

Co dalej z opiekunami osób z niepełnosprawnościami? Rzecznik pisze do premier Beaty Szydło w sprawie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-10-04

Wkrótce miną trzy lata od wejścia w życie wyroku, w którym Trybunał Konstytucyjny uznał, że zróżnicowanie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących pieczę nad osobą z niepełnosprawnością ze względu na moment powstania niepełnosprawności osoby podlegającej opiece jest niezgodny z ustawą zasadniczą.

Pomimo zalecenia Trybunału, że wykonanie wyroku wymaga podjęcia niezbędnych oraz niezwłocznych działań ustawodawczych, dotychczas nie zostały sfinalizowane prace legislacyjne. Oznacza to, że konsekwencje błędów ustawodawcy zostały przerzucone w całości na obywateli, którzy nadal nie mogą uzyskać należnych im świadczeń, co stanowi naruszenie praw osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów.

Rzecznik Praw Obywatelskich poparł stanowisko środowiska opiekunów sprawujących pieczę nad bliskimi niepełnosprawnymi, którzy oczekują kompleksowych i pilnych rozwiązań w obszarze świadczeń opiekuńczych oraz wyrażają głębokie niezadowolenie ze zbyt długiego oczekiwania na opracowanie projektu ustawy.

Zdaniem Rzecznika przedłużanie stanu niekonstytucyjności potęguje negatywne nastroje społeczne, które w środowisku opiekunów trwają od momentu zrealizowania przez ustawodawcę wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 5 grudnia 2013 r., który orzekł, iż wygaśnięcie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z dniem 30 czerwca 2013 r. było niezgodne z Konstytucją (sygn. akt K 27/13). Oczekiwaniem beneficjentów świadczeń opiekuńczych było odzyskanie świadczenia pielęgnacyjnego, a działania ustawodawcy, który wprowadził dla tej grupy nowy zasiłek, są oceniane jako niewystarczające.

Złożoność oraz waga problemów związanych z ograniczeniami w uzyskaniu świadczeń opiekuńczych wymaga określenia jasnych i sprawiedliwych norm prawnych obejmujących wszystkie osoby faktycznie sprawujące opiekę nad niepełnosprawnym członkiem bliskiej rodziny.

Na obowiązek władzy publicznej w zabezpieczeniu przestrzegania praw tej grupy osób Rzecznik wielokrotnie wskazywał w wystąpieniach generalnych, kierowanych m.in. do Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Większość zgłaszanych problemów w sprawach opiekunów osób z niepełnosprawnościami nie straciło na aktualności.

W przekonaniu Rzecznika priorytetem w działalności państwa na rzecz tej grupy osób w obszarze polityki socjalnej powinno być: wykonanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 października 2014 r. w celu przywrócenia równego traktowania opiekunów osób niepełnosprawnych, wyeliminowanie ograniczeń w dostępie do świadczeń opiekuńczych i stworzenie możliwości wyboru korzystniejszego świadczenia w przypadku zbiegu prawa do świadczenia opiekuńczego i świadczeń emerytalno-rentowych, wyeliminowanie ograniczenia w dostępie do świadczeń opiekuńczych osób nieobciążonych obowiązkiem alimentacyjnym oraz doprecyzowanie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego rodzica ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o objęcie nadzorem prac legislacyjnych na rzecz przywrócenia równego traktowania opiekunów osób z niepełnosprawnościami oraz poinformowanie o projektowanym kierunku i terminie zakończenia prac analitycznych dotyczących zmiany kształtu systemu wsparcia dla osób niepełnosprawnych oraz ich rodzin.

Sprawa pana Grzegorza w TK: dlaczego przepisy każą ujawniać przyczynę niepełnosprawności na orzeczeniu?

Data: 2017-08-25

RPO zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie ze skargi konstytucyjnej pana Grzegorza (sygn. akt SK 19/17) w sprawie zasad orzekania o niepełnosprawności. Popiera stanowisko pana Grzegorza , że przepisy, które nakazują w orzeczeniu o niepełnosprawności umieszczać symbol przyczyny tej niepełnosprawności, są niekonstytucyjne (XI.501.8.2015).

Pan Grzegorz dostał w 2015 r. orzeczenie o niepełnosprawności z symbolem O2-P. Kaażdy łatwo dziś sprawdzi, że taki symbol oznacza chorobę psychiczną. Pan Grzegorz nie zgadza się z tym. Uważa, że jego niepełnosprawność równie dobrze może być zakwalifikowana jako „całościowe zaburzenie rozwojowe”, co jest zdecydowanie mniej piętnujące. Jak wyjaśnia. „stosunek społeczeństwa, w tym także pracodawców, do osób z zaburzeniami rozwoju jest dużo bardziej przychylny niż do osób z zaburzeniami psychicznymi”.

Pan Grzegorz chciałby też dostać orzeczenie o niepełnosprawności bez symbolu niepełnosprawności. Jego argumenty nie zostały uwzględnione – ani przez orzeczników ani przez sądy. W opinii sądu I i II instancji osoba, która chce korzystać z określonych świadczeń o charakterze publicznoprawnym, w tym świadczeń z ubezpieczeń społecznych, musi godzić się na ograniczenie jej prawa do prywatności, zaś symbol wskazany w orzeczeniu ma istotne znaczenie z punktu widzenia uprawnień ubezpieczonego wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej. Pod koniec 2016 r. wyrok się uprawomocnił.

W takiej sytuacji (czyli po zakończeniu sprawy w sądzie) obywatelowi przysługuje prawo do skargi konstytucyjnej – czyli zakwestionowanie samego przepisu, który był podstawą rozstrzygnięcia w sprawie.

Pan Grzegorz w swojej skardze do Trybunału Konstytucyjnego, że rozporządzenie wymagające ujawnienia na orzeczeniu przyczyny niepełnosprawności (przepisy § 13 ust. 2 pkt 9 w zw. z § 32 ust. 2 rozporządzenia w sprawie orzekania o niepełnosprawności), jest sprzeczne z Konstytucją.  Informacja o przyczynach niepełnosprawności należy bowiem do sfery jego życia prywatnego, która pozostaje pod ochroną art. 47 Konstytucji RP.

Rzecznik Praw Obywatelskich popiera ten punkt widzenia:

Rzeczywiście, Konstytucja w art. 47 i 51 chroni prawo jednostki do prywatności. Ingerencja w konstytucyjne prawa i wolności jednostki, jakimi są prawo do prywatności i autonomia informacyjna jednostki, nie może następować w rozporządzeniu – najwyżej w ustawie.

Nie chodzi tu jednak tylko o typ aktu prawnego, ale i o samą jego treść. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich skarżący poruszył problem, który dotyczy nie tylko osób chorujących psychicznie, ale też wielu innych niepełnosprawności, zwłaszcza zaś osób dotkniętych tzw. niepełnosprawnościami ukrytymi, których nie można zidentyfikować na pierwszy rzut oka, co oznacza, że w przypadku nieokazania przez takiego pracownika orzeczenia o niepełnosprawności pracodawcy, może on w ogóle nie wiedzieć, że zatrudnia osobę z niepełnosprawnością.

Nie wolno zapominać, że pracodawca, po przedstawieniu przez osobę z niepełnosprawnością orzeczenia o niepełnosprawności, uzyskuje faktyczny dostęp do danych wrażliwych dotyczących pracownika. Obligatoryjne udostępnianie pracodawcy informacji na temat specyficznego schorzenia, na które cierpi pracownik, może skutkować dyskryminacją osoby z niepełnosprawnością na rynku pracy.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega i rozumie szczególne uprawnienia pracodawców wynikające z zatrudniania osób z konkretną, określoną niepełnosprawnością. Potrzeba przyjmowania tego rodzaju regulacji wynika z braku gotowości pracodawców do zatrudniania osób ze szczególnymi niepełnosprawnościami.

Przyjęte rozwiązania prawne, związane z koniecznością ujawniania pracodawcy informacji na temat schorzenia lub niepełnosprawności, na które cierpi pracownik, mogą utrudniać znalezienie pracy i wywołują szczególnie niekorzystne skutki w przypadku osób cierpiących na schorzenia ukryte, takie jak choroby psychiczne, epilepsja czy niepełnosprawność intelektualna. Tacy pracownicy często nie potrzebują specjalnych dostosowań miejsca i warunków pracy, a wciąż powszechne w społeczeństwie uprzedzenia i stereotypy na temat ich niepełnosprawności powodują niechęć potencjalnych pracodawców do ich zatrudniania.

W 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przeprowadził badania dotyczące sytuacji osób chorujących psychicznie na rynku pracy i wydał raport „Wsparcie osób chorujących psychicznie na rynku pracy”, w którym wskazano, że poziom zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami od wielu lat pozostaje niski. Konstatacja ta dotyczy również osób chorujących psychicznie. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Pentor na zlecenie PFRON („Badania wpływu kierunku i poziomu wykształcenia na aktywność zawodową osób niepełnosprawnych”, Pentor RI na zlecenie PFRON, Warszawa 2010), 37% spośród badanych osób z niepełnosprawnością wynikającą z chorób psychicznych nigdy nie pracowało zawodowo, kolejne 45% pracowało w przeszłości. W momencie badania zatrudnienie znajdowało jedynie 17% respondentów. 

Rzecznik Praw Obywatelskich prawidłowo zgłosił swój udział w postępowaniu przed TK uzupełniając zgodnie z przepisami prawa braki formalne pisma (sygn. akt K 3/17)

Data: 2017-08-21

Przewodnicząca składu orzekającego Trybunału Konstytucyjnego w piśmie do RPO z 8 czerwca 2017r. stwierdza, że „wadliwość pisma zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich dotycząca zgłoszenia udziału w postępowaniu w trybie art. 63 ust. 2 uotpTK, nie może być sanowana poprzez jego poprawienie lub uzupełnienie”.

W odpowiedzi z 10 sierpnia 2017r. Rzecznik Praw Obywatelskich, nie zgadzając się z zaprezentowaną przez Trybunał wykładnią przepisów zauważa, że jest ona sprzeczna z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego.

W wyroku z dnia 30 października 2012 r. o sygn. akt SK 8/12 Trybunał Konstytucyjny bowiem, stwierdził niezgodność z Konstytucją RP przepisu art. 30c ust. 5 pkt 2ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju w zakresie, w jakim przewidywał on, że wniesienie skargi niekompletnej powoduje pozostawienie jej bez rozpatrzenia, bez możliwości wezwania do uzupełnienia braków w dokumentacji. Jak podkreślił Trybunał, „można byłoby uznać za zgodne z Konstytucją ustanowienie wymogu dołączenia przez skarżącego do skargi kompletnej dokumentacji, gdyby przepisy nie pozostawiały żadnych wątpliwości co do treści tego obowiązku. Skoro jest to jednak obowiązek nieokreślony, to sankcja w postaci pozostawienia skargi bez rozpatrzenia, bez możliwości uprzedniego wezwania strony przez sąd do uzupełnienia brakującej dokumentacji, nieproporcjonalnie ogranicza konstytucyjne prawo do sądu”.

Trybunał Konstytucyjny zwrócił uwagę na naruszenie przez kwestionowany przepis zasady sprawiedliwości proceduralnej poprzez nadmierny formalizm związany z niemożnością usunięcia skutków braków formalnych wniesionej skargi w ramach procedury uzupełnienia braków formalnych.

Wskazania zawarte w powołanym wyżej wyroku Trybunału Konstytucyjnego należy odczytywać w odniesieniu do realizacji uprawnień procesowych każdego podmiotu korzystającego ze swoich uprawnień procesowych, w tym uprawnień procesowych w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zauważyć przy tym należy, że uprawnień swoich Rzecznik nie realizuje dla siebie, lecz w imieniu i na rzecz obywateli.

Podtrzymanie wykładni zaprezentowanej przez Przewodniczącą składu orzekającego TK w pismach z dnia 11 maja 2017 r. oraz 8 czerwca 2017 r. oznaczać będzie, że Trybunał Konstytucyjny w sposób sprzeczny z prawem wkracza w kompetencje konstytucyjne Rzecznika Praw Obywatelskich, uniemożliwiając mu realizację jego konstytucyjnych obowiązków, tym samym pozbawiając obywateli skuteczności w ochronie ich praw i wolności.

 

Zastosowanie prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem sądu

Data: 2017-08-11

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym[1] dotyczącym sporu kompetencyjnego między Prezydentem a Sądem Najwyższym w sprawie prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem.

Prezydent RP zastosował prawo łaski względem konkretnych osób, określając wobec nich znoszone tym aktem urzędowym skutki prawne wyroku sądu karnego. Sąd Najwyższy natomiast w swojej uchwale[2] określił skutki procesowe w odniesieniu do prezydenckiego postanowienia o zastosowaniu prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem sądu karnego. W ocenie Rzecznika nie wszystkie konstytucyjne i ustawowe przesłanki zostały spełnione tak, aby Trybunał Konstytucyjny mógł wydać orzeczenie rozstrzygające spór kompetencyjny między centralnymi konstytucyjnymi organami państwa[3].

W praktyce spór kompetencyjny, o którym mowa w art. 189 Konstytucji, ujawnia się wówczas, gdy dwa lub więcej centralne konstytucyjne organy państwa uznają się za właściwe do podjęcia danego aktu urzędowego bądź wykonania danej, prawnie określonej, kompetencji. Tymczasem z całokształtu sprawy nie wynikało, aby doszło do rozstrzygnięcia tożsamej przedmiotowo sprawy bądź skorzystania z tej samej przedmiotowo kompetencji przez dwa różne centralne konstytucyjne organy państwa. Zdaniem Rzecznika oba organy podjęły odrębne decyzje na podstawie różnych norm kompetencyjnych, a co za tym idzie na podstawie różnych podstaw prawnych.

Z tych też powodów nie została spełniona wymagana prawem przesłanka tożsamości sprawy, która umożliwiałaby wydanie przez Trybunał orzeczenia rozstrzygającego spór kompetencyjny. Wydanie orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny jest niedopuszczalne, a postępowanie ulega umorzeniu.

VII.510.30.2017




[1] Sygn. akt Kpt 1 /17

[2] Uchwała z 31 maja 2017 r., sygn. akt I KPZ 4/17

[3] Pismo z 10 sierpnia 2017 r.

 

Trybunał Konstytucyjny odpowiada na wniosek RPO o wyłączenie Mariusza Muszyńskiego z orzekania w sprawie o wyborze trzech sędziów TK (sygn. akt U 1/17)

Data: 2017-08-03

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał odpowiedź z Trybunału Konstytucyjnego dotyczącą wniosku RPO o wyłączenie Pana Mariusza Muszyńskiego z orzekania w sprawie o wyborze trzech sędziów TK (sprawa o sygn. akt U 1/17). Do postępowania udział zgłosił Rzecznik.

Konieczność wydania decyzji w sprawie Mariusza Muszyńskiego była - jak wskazała sędzia Julia Przyłębska - powodem odroczenia rozprawy w dniu 13 lipca tego roku.

Rzecznik Praw Obywatelskich w sprawach, w których występuje przed TK, konsekwentnie wnosi o wyłączenie z orzekania osób, których mandat do orzekania w Trybunale może być kwestionowany, gdyż zajęły one miejsce prawidłowo wybranych sędziów. Tak też było w tej sprawie.

Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wymienionych w uchwałach z dnia 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i rozpoczynających kadencję w dniu 7 listopada 2015 r. została bowiem kilkukrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego.

W wydanym postanowieniu TK stwierdził, że, wniosek Rzecznika o wyłączenie Pana Mariusza Muszyńskiego nie zasługuje na uwzględnienie. Rozstrzygnięcie wniosku Rzecznika przez Trybunał powoduje, że odpadła przesłanka odroczenia rozprawy przez TK w tej sprawie.

Możliwość wniesienia kasacji na niekorzyść oskarżonego w razie zastosowania aktu łaski przez Prezydenta

Data: 2017-07-21

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym (K 8/17) w sprawie z wniosku Prokuratora Generalnego dotyczącego możliwości wniesienia kasacji na niekorzyść oskarżonego w razie zastosowania łaski przez Prezydenta RP.

Rzecznik uznał, że problem konstytucyjny wskazywany przez skarżącego jest teoretyczny. Zarzuty dotyczą w istocie nie tyle obowiązujących norm prawa, lecz hipotetycznych konstrukcji prawnych. Zastosowanie prawa łaski nie jest, jak zdaje się twierdzić skarżący, przesłanką umorzenia postępowania. Jak podkreślił Sąd Najwyższy, prawo łaski może być bowiem skutecznie wykonane dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego. W tym momencie nie wchodzi już w grę umorzenie postępowania, bowiem zostało ono zakończone, zaś znaczenie aktu łaski sprowadza się do darowania kary i „puszczenia w niepamięć” czynu sprawcy. Zdaniem Rzecznika nie jest możliwe zaistnienie okoliczności wskazanych we wniosku, a tym samym nie można podzielić stanowiska, jakoby z tak przedstawionego, jedynie teoretycznego, stanu prawnego wynikała niekonstytucyjność jakiegokolwiek faktycznie obowiązującego przepisu. Wydanie orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny, w ocenie Rzecznika, jest zbędne, a postępowanie podlega umorzeniu.

II.510.532.2017

Trybunał Konstytucyjny odłożył rozpoznanie wniosku Prokuratora Generalnego w sprawie wybory trzech sędziów TK. Do postępowania udział zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich

Data: 2017-07-13

13 lipca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny miał rozpoznać wniosek Prokuratora Generalnego w sprawie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Udział w postępowaniu zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich (patrz załącznik).

Ze względu na konieczność rozpoznania wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich z 26 czerwca 2017 r. o wyłączenie sędziego TK z udziału w orzekaniu w tej sprawie termin rozprawy został odwołany.