Godło RP
Zawartość
Liczba całkowita wyników: 100

Sprawy przed Trybunałem Konstytucyjnym

Data początkowa
np.: 09/2019
Data końcowa
np.: 09/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Wniosek posłów do TK ws. list poparcia do KRS – Rzecznik wnosi o umorzenie postępowania

Data: 2019-09-12
  • RPO przystąpił do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym ws. ujawnienia list poparcia do KRS i wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).
  • Zdaniem Rzecznika, możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, który ma zostać zbadany w postępowaniu, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.
  • Ponadto dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej i jako takie powinno podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej.

W piśmie RPO podkreśla, że sposób powoływania członków KRS, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją RP oraz wymogami wynikającymi z prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela i człowieka pozostającego pod władzą Rzeczypospolitej Polskiej. Stąd też istotne jest zapewnienie skutecznego korzystania z mechanizmów społecznej kontroli nad procesem wyłaniania kandydatów do KRS. Niewątpliwie jednym z takich mechanizmów jest prawo dostępu do informacji publicznych dotyczących procedury powoływania kandydatów.

Historia sprawy

Kwestia odmowy udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS w oparciu o art. 11c ustawy o KRS od samego początku była przedmiotem działań Rzecznika. Rzecznik przystąpił m.in. do postępowania sądowoadministracyjnego przed WSA w Warszawie, obecnie przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w związku z wniesioną przez Kancelarię Sejmu skargą kasacyjną. Wniósł również skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z 29 lipca 2019 r. nakazujące Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS. W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej. Ze szczegółami wszystkich spraw można zapoznać się w dołączonych poniżej artykułach.

Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

W ocenie Rzecznika, wskazany przez wnioskodawcę art. 11c ustawy o KRS jest nieadekwatnym przedmiotem kontroli w niniejszej sprawie. Przepis ten reguluje bowiem tryb postępowania w związku z dokonanymi zgłoszeniami kandydatów do KRS, a nie kompetencje dotyczące rozstrzygania sprawy dostępu do informacji publicznej.

Możliwość udostępnienia wykazu sędziów popierających zgłoszenie kandydata do KRS nie wynika z normy wyrażonej w art. 11c ustawy o KRS, ale z przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek złożony w niniejszej sprawie zmierza więc de facto do nadania art. 11c ustawy o KRS, treści normatywnej, której przepis ten nie posiada, a nie do wyeliminowania naruszającej standardy konstytucyjne wykładni. Wnioskodawca kwestionuje bowiem niedopatrzenie się przez sądy administracyjne w art. 11c ustawy o KRS normy, której przepis ten w rzeczywistości nie zawiera. Dokonanie kontroli zgodnie z treścią wniosku wymagałoby od Trybunału Konstytucyjnego wykroczenia poza przyznane mu przepisami prawa kompetencje. Wydanie wyroku interpretacyjnego zgodnie z treścią wniosku należy więc uznać za niedopuszczalne – podkreśla we wniosku RPO.

Ocena wniosku o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów K.p.c.

Rzecznik wniósł również o odrzucenie wniosku posłów o udzielenie zabezpieczenia na podstawie przepisów Kodeksu postępowania cywilnego poprzez wstrzymanie wykonania wyroków oraz wstrzymanie toczących się w tej sprawie postępowań. Przepisy te mogą być bowiem stosowane jedynie w sytuacjach nieuregulowanych w ustawie o organizacji i trybie postępowania przed TK. Tymczasem ustawodawca wyraźnie wskazał w tej ustawie konkretne przypadki, w których dopuszczalne jest zabezpieczenie postępowania poprzez zawieszenie czynności innych organów.

Stanowisko RPO ws. możliwości udostępnienia danych sędziów

W przypadku nieuwzględnienia wniosku o umorzenie postępowania RPO przedstawił swoje stanowisko i wskazał, że udostępnienie danych sędziów popierających kandydatury do KRS zostało przed sądy administracyjne uznane za dopuszczalne nie na podstawie badanego artykułu ustawy o KRS, lecz przepisów ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Przypomnijmy, że kandydata do KRS mogą zgłosić dwie grupy podmiotów uprawnionych do zgłoszenia kandydata do KRS:

  • grupa dwóch tysięcy obywateli Rzeczypospolitej Polskiej, którzy ukończyli osiemnaście lat, mają pełną zdolność do czynności prawnych i korzystają z pełni praw publicznych.
  • dwudziestu pięciu sędziów, z wyłączeniem sędziów w stanie spoczynku.

Rzecznik wskazał, że w zakresie ochrony prywatności obie te grupy należy traktować w sposób odmienny. Bezsporne jest na gruncie utrwalonego już orzecznictwa sądów administracyjnych, że ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych nie jest możliwe udostępnienie jako informacji publicznej nazwisk obywateli, którzy dokonali zgłoszenia kandydata do KRS.

W ocenie RPO nie można jednak uznać, że w identycznym zakresie z ochrony prywatności korzystają sędziowie. Legitymizują oni bowiem dokonywane przez siebie zgłoszenie autorytetem wynikającym z pełnionej funkcji publicznej. Sam akt zgłoszenia wiąże się natomiast z korzystaniem z kompetencji przyznanych sędziom przepisami prawa powszechnie obowiązującego. Nie jest on uzewnętrznieniem poglądów politycznych ani światopoglądu, co mogłoby uzasadniać objęcie go ochroną prywatności. Należy więc uznać, że dokonywanie zgłoszenia przez grupę sędziów wiąże się bezpośrednio ze sprawowaniem przez nich funkcji publicznej. Dlatego RPO podziela wyrażany przez sądy administracyjne pogląd, że zawarte w załącznikach do wniosku informacje w postaci imion, nazwisk i miejsc służbowych sędziów stanowią informację publiczną, która powinna podlegać udostępnieniu w trybie przewidzianym w ustawie o dostępie do informacji publicznej.

VII.6060.43.2019

Ustawa o służbie cywilnej. RPO wycofał swój wniosek z Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2019-09-06
  • Wniosek pochodzi ze stycznia 2016 r. i powody jego skierowania są nadal aktualne
  • Wyznaczony do rozpatrzenia tej sprawy skład orzekający TK został jednak bezpodstawnie zmieniony z pełnego na pięcioosobowy. Poza tym trafiły do niego osoby, które nie są sędziami, bowiem zajęły obsadzone już wcześniej miejsca w Trybunale
  • To kolejne wycofanie wniosku RPO z Trybunału – za każdym razem chodzi o bezpodstawną manipulację przy składzie orzekającym

1 lutego 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich skierował do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów ustawy z dnia 30 grudnia 2015 r. o zmianie ustawy o służbie cywilnej oraz niektórych innych ustaw.

Rzecznik wnioskował o stwierdzenie niezgodności z konstytucją przepisów dotyczących:

  • likwidacji obowiązku otwartego i konkurencyjnego naboru do służby cywilnej,
  • wprowadzenia powołania jako podstawy obsadzania wyższych stanowisk w służbie cywilnej,
  • wygaszenia stosunków pracy z osobami zajmującymi wyższe stanowiska służbowe w służbie cywilnej po upływie 30 dni od dnia wejścia w życie ustawy, jeżeli przed upływem tego terminu nie zostaną im zaproponowane nowe warunki pracy lub płacy.

Wcześniej – 22 stycznia 2016 r.. wniosek do Trybunału w tej samej sprawie skierowała grupa posłów. Ich zarzuty dotyczyły dodatkowo:

  • tego, że szefem Służby Cywilnej może zostać ktoś, kto w ciągu ostatnich pięciu lat należał do partii politycznej (wystarczy, że z niej wystąpi);
  • tego, że kandydat na dyrektora generalnego urzędu nie musi mieć sześciu lat stażu pracy, w tym co najmniej trzyletniego stażu pracy na stanowisku kierowniczym w jednostkach sektora finansów publicznych;
  • tego, że premier i ministrowie wnioskując o przeprowadzenie ponownego naboru na stanowisko kierownika podległej im lub nadzorowanej jednostki nie muszą działać na wniosek Szefa Służby Cywilnej.

Oba wnioski zostały zarejestrowane wspólnie i przekazane do wspólnego rozpatrywania pod sygnaturą K 6/16, a 4 maja 2016 r. na sędziego sprawozdawcę w sprawie został wyznaczony sędzia TK Piotr Pszczółkowski.

Już w 2017 r., kiedy obowiązki prezesa TK przejęła Julia Przyłębska, w miejsce pełnego składu orzekającego został wyznaczony skład pięcioosobowy w osobach Mariusz Muszyński (przewodniczący składu), Piotr Pszczółkowski (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Lech Morawski (który zmarł, więc zastąpił go Justyn Piskorski) i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (a po wygaśnięciu jej mandatu – Wojciech Sych). W takim składzie sprawa miała zostać rozpoznana 19 września 2019 r.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich skład orzekający w tej sprawie został ukształtowany z naruszeniem prawa, bo nie istnieje podstawa prawna uzasadniającą dokonanie zmiany składu orzekającego z pełnego na skład pięcioosobowy.

Żaden przepis ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym nie uprawnia też do dokonywania dowolnej zmiany już wyznaczonego składu orzekającego w sprawie.

Ponadto w wyznaczonym niezgodnie z zasadami konstytucyjnymi składzie orzekającym znajdują się dwie osoby, których status budzi uzasadnione wątpliwości, tj. Mariusz Muszyński i Justyn Piskorski.

Rzecznik za umorzeniem przez TK sprawy pytań prawnych sędziego SN Kamila Zaradkiewicza 

Data: 2019-08-08
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł by Trybunał Konstytucyjny umorzył sprawę pytań prawnych ws. skuteczności powołań sędziów Sądu Najwyższego z lat 2000-2018 
  • Skierował je Kamil Zaradkiewicz, sędzia Izby Cywilnej SN. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w Trybunale
  • Wniósł o umorzenie sprawy z powodu niedopuszczalności wyroku, a w przypadku odmowy - o stwierdzenie konstytucyjności badanych przepisów
  • Odmienna ocena groziłaby destabilizacją sądownictwa w Polsce: można byłoby bowiem kwestionować powołania sędziów nie tylko do SN, ale i do innych sądów

1 lipca 2019 r. sędzia SN Kamil Zaradkiewicz wystosował cztery pytania prawne do TK (sygn. akt IV CSK 176/19). Dotyczą one skuteczności powołań sędziów do SN od 14 lutego 2000 r. do 6 marca 2018 r. na podstawie uchwał poprzedniej Krajowej Rady Sądownictwa, w składzie ustalonym przepisami ustawy, których niekonstytucyjność stwierdził TK w wyroku z 20 czerwca 2017 r.

TK zakwestionował wówczas indywidualne kadencje członków KRS-sędziów, odmienne procedury wyboru członków KRS spośród sędziów sądów powszechnych oraz innych sądów (SN, sądów administracyjnych i wojskowych) oraz odrębne drogi wyłaniania członków KRS spośród sędziów sądów apelacyjnych oraz  okręgowych i rejonowych. 

Pytania dotyczą również oceny prawnej czynności tak powołanych sędziów w kontekście wyroku TK z 2017 r. oraz ich uprawnień do pełnienia funkcji I prezesa SN oraz prezesów poszczególnych izb. 

Ponadto sędzia Kamil Zaradkiewicz wniósł też,  by TK w drodze zabezpieczenia wstrzymał do czasu swego rozstrzygnięcia trwające postępowania w kwestii powołania w 2018 r. sędziów do SN. 

Chodzi m.in. o pytania prejudycjalne, jakie SN zadał w 2018 r. Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej  (połączone sprawy C-585/18, C-624/18 i C-625/18). W czerwcu 2019 r. Rzecznik Generalny TS UE uznał, że Izba Dyscyplinarna SN nie spełnia wymogów prawa unijnego, a sposób powoływania członków Krajowej Rady Sądownictwa, która wyłoniła kandydatów, ujawnia nieprawidłowości, które mogą zagrozić jej niezależności. Wyrok ma być ogłoszony jesienią.

Swe pytania sędzia Kamil Zaradkiewicz zadał na kanwie rozpatrywanej w SN w jednoosobowym składzie na posiedzeniu niejawnym sprawy o usuniecie niezgodności między stanem prawnym ujawnionym w księdze wieczystej, a rzeczywistym stanem prawnym. 

Stanowisko RPO

Rzecznik przystąpił do postępowania TK w tej sprawie (sygn. akt P 17/19). Wniósł o umorzenie postępowania, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia. W razie nieuwzględnienia tego wniosku, RPO wystąpił o stwierdzenie że zaskarżone przepisy są zgodne z odpowiednimi artykułami Konstytucji RP,  Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

RPO wystąpił też o odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia. Gdyby TK uznał  dopuszczalność jego  merytorycznego rozpoznania, Rzecznik wnosi o oddalenie tego wniosku. 

Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji - zgodnej z Konstytucją oraz wymogami wynikającymi z prawa UE  i innych standardów międzynarodowych - ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem. Jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa – sędziowie często rozstrzygają w sprawach dotyczących praw podstawowych, wyznaczając granice między prawami i wolnością czy proponując ich hierarchię. Obywatel musi mieć pewność, że sędzia powołany do rozstrzygania jego spraw, został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji. 

Uzasadnienie wniosku o umorzenie 

Warunkiem wystąpienia z pytaniem prawnym do TK jest wątpliwość co do zgodności przepisu prawa z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi lub ustawą oraz by od odpowiedzi zależało rozstrzygnięcie sprawy toczącej się przed sądem. Ocena konstytucyjności przepisu prawnego lub normy prawnej nie jest zaś dopuszczalna, jeśli sądowi nie jest ona potrzebna do rozstrzygnięcia sprawy.  Tymczasem z uzasadnienia postanowienia SN z 1 lipca 2019 r. nie wynikają okoliczności, które przemawiałyby za uznaniem, że od odpowiedzi na zadane pytania zależy rozstrzygnięcie sprawy zawisłej przed SN.

W ocenie RPO takiej zależności nie można wyprowadzić z tezy pytań, powołującej się na znaczenie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  dla oceny prawidłowości wyroku SN z 6 kwietnia 2017 r. (w sprawie, na kanwie której zadano pytania do TK). SN uwzględnił wtedy skargę kasacyjną, uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego, któremu zwrócił sprawę. W składzie SN było dwóch sędziów SN, Mirosław Bączyk i Krzysztof Strzelczyk, których powołanie do SN sędzia Kamil Zaradkiewicz uznaje za wadliwe w myśl wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. TK nie odroczył wtedy utraty mocy przepisu ustawy o KRS o tym, że kadencja członków KRS wybieranych spośród sędziów sądów powszechnych ma charakter indywidualny (stracił moc 21 czerwca 2017 r.). 

W ocenie RPO wyrok ten miał znaczenie tylko na przyszłość. Ustawy, do których odsyła Konstytucja, restryktywnie zakreślają bowiem pole dopuszczalnego wznowienia postępowania - wprowadzają miesięczny termin (od wejścia w życie orzeczenia TK) na zainicjowanie postępowania. Ustawodawca zakłada więc, że w systemie prawnym pozostaną trwałe konsekwencje prawne (prawomocne rozstrzygnięcia, które nie mogą być podważane ze względu na upływ terminu) wywołane przez przepisy, które jako niekonstytucyjne utraciły swoją moc obowiązującą. Poszerzanie retroaktywności poza granice określone w Konstytucji byłoby naruszaniem zasad prawa.

Pogląd taki znajduje oparcie w orzecznictwie TK. 24 października 2007 r. Trybunał wskazał, że niekonstytucyjność przepisów o charakterze ustrojowym nie powinna prowadzić do wznawiania postepowań sądowych w sprawach zakończonych wydaniem rozstrzygnięć przez składy orzekające z udziałem asesora sądowego. 

SN mógł zatem poczynić we własnym zakresie ustalenia co do kwestii wpływu wyroku TK z 20 czerwca 2017 r.  na skuteczność orzeczenia wydanego 6 kwietnia 2017 r. Ocena powołania do SN sędziów Mirosława Bączyka i Krzysztofa Strzelczyka mogłaby zostać dokonana jedynie na podstawie skargi o wznowienie postępowania. Tymczasem skarżący nie formułowali zarzutu nieprawidłowego składu SN rozpoznającego ich sprawę. Oznacza to, że rozpoznania skargi kasacyjnej nie można uzależniać od odpowiedzi TK na pytania prawne.

Uzasadnienie stanowiska RPO o odrzucenie wniosku o zabezpieczenie 

Nie można udzielić zabezpieczenia w sprawie, w której niedopuszczalne jest orzekanie. Brak też jest uzasadnienia dla twierdzenia, że dla właściwego rozpoznania pytań przez TK koniecznie jest wstrzymanie postępowań prowadzonych przez SN co do skuteczności powołań w 2018 r. nowych sędziów do SN oraz wstrzymanie wszelkich podjętych czynności. 

Rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie doprowadziłoby też do nieuprawnionej ingerencji TK  w postępowania przed SN.  Mogłoby to przyczynić się do powstania nowej praktyki wstrzymywania postępowań prowadzonych przed SN, a także innymi sądami, zarówno powszechnymi, jak i administracyjnymi, w przypadku uznania przez Trybunał, iż treść wydanego przez niego rozstrzygnięcia może mieć wpływ na sprawę zawisłą przed sądem. Tak daleko posunięta ingerencja TK w działalność orzeczniczą sądów mogłaby budzić poważne zastrzeżenia w demokratycznym państwie prawa. W związku z tym należy przyjąć iż jest ona w takim zakresie niedopuszczalna.

Uwzględnienie wniosku o zabezpieczenie wiązałoby się również z naruszeniem zasady efektywności/skuteczności prawa Unii Europejskiej. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w ramach kierowanych do niego przez sądy krajowe państw członkowskich UE pytań prejudycjalnych jest zobowiązany do weryfikacji zgodności norm krajowych z prawem UE i nadania im takiej treści, która usunie powstałe wątpliwości i pozwoli na dokonywanie interpretacji prawa krajowego w zgodzie z prawem unijnym. Obowiązkiem TK jest zatem zapewnienie skuteczności rozstrzygnięciom wydawanym przez TS UE w sprawach: C-585/18, C-624/18 oraz C-625/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez SN) i w sprawie C-842/18 (pytania prejudycjalne skierowane przez Naczelny Sąd Administracyjny).

Prawidłowość obsady składu SN 

Występujący z pytaniem prawnym powziął wątpliwość, czy skład wyznaczony do rozpoznania skargi kasacyjnej w sprawie IV CSK 426/16, był sądem należycie obsadzonym.

Nawet gdyby uznać, że sąd ten był obsadzony przez sędziów powołanych nieprawidłowo, to - w świetle przywołanego wcześniej orzeczenia TK z 24 października 2007 r. - dokonane przez sąd czynności pozostają w mocy i dla zapewnienia stabilności orzecznictwa nie powinny być wzruszane. Przyjęcie odmiennej oceny doprowadziłoby w istocie do destabilizacji sądownictwa w Polsce, albowiem na tożsamej podstawie mogłoby dojść również do zakwestionowania innych powołań sędziowskich.

A wyroku z 20 czerwca 2017 r. sam TK nie dostrzegł zagrożeń przedstawianych w  pytaniu prawnym. Uznał bowiem, że nieodsunięcie w czasie utraty mocy przepisu nie będzie miało doniosłego wpływu na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości i nie stanowi zagrożenia dla zagwarantowanych w Konstytucji wolności i praw człowieka i obywatela.

SN wybrał skład do sprawy IV CSK 426/16 zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ani sąd, ani strony nie miały wątpliwości co do konstytucyjności składu. W momencie orzekania nie był również znany wyrok TK, który zapadł dwa miesiące później.

W ocenie RPO trudno zakładać, by wobec braku wcześniejszego kwestionowania przez uprawnione podmioty indywidualnej kadencji członków KRS, kandydat na sędziego mógł przypuszczać, że jego kandydatura w przyszłości może być kwestionowana. Taka interpretacja przepisów na gruncie wyroku TK z 20 czerwca 2017 r. może podważać zaufanie obywatela do państwa. Brak jest bowiem pewności, czy na gruncie wydanego przez Trybunał Konstytucyjny orzeczenia, nie pojawi się możliwość kwestionowania zapadłych w przeszłości wyroków sądów powszechnych i administracyjnych, wobec wątpliwości co do prawidłowości powołanych sędziów.

Powołanie I Prezesa SN i prezesów izb SN

Do zadań Pierwszego Prezesa SN oraz Prezesa kierującego pracą danej izby należy m.in. przydzielanie spraw i wyznaczenie składów. Te ich czynności administracyjne mają jedynie usprawniać funkcjonowanie sądu. Po wydaniu zarządzenia związanego z przydziałem sprawy składowi orzekającemu, nie mają oni wpływu na dalsze merytoryczne rozpoznawanie sprawy.

RPO nie podziela także i tych wątpliwości pytania prawnego. Za bezzasadne należy zatem uznać rozpatrywanie kwestii powołań tych sędziów do pełnienia funkcji organów SN. 

VII.510.125.2019

Dlaczego żona nie może zaskarżyć braku zgody na rozmowę telefoniczną z aresztowanym mężem?

Data: 2019-07-25
  • Tylko osoba aresztowana może zaskarżyć odmowę prokuratury na telefoniczny kontakt z rodziną; prawa takiego nie ma inny członek jej rodziny
  • Dlatego prokuratura odrzuciła zażalenie pani Agnieszki na odmowę kontaktu z mężem, który był w areszcie 360 km od domu
  • Do jej skargi konstytucyjnej przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Ocenił, że kwestionowany przepis narusza konstytucyjną zasadę praworządności, prawo do zaskarżania orzeczeń oraz nieproporcjonalnie ogranicza prawa i wolności obywatelskie

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu Trybunału Konstytucyjnego ze skargi konstytucyjnej pani Agnieszki (sygn. akt SK 32/19).

Stan prawny

Kodeks karny wykonawczy pozwala osobie tymczasowo aresztowanej na korzystanie z telefonu, zgodnie z regulaminem i za zgodą organu, do którego dyspozycji pozostaje (w tym przypadku - prokuratury). Zgoda nie jest wydawana, gdy zachodzi uzasadniona obawa, że zostanie wykorzystana w celu:

  • bezprawnego utrudniania postępowania karnego;
  • do popełnienia przestępstwa, w szczególności podżegania do przestępstwa.

Na zarządzenie o odmowie zgody na korzystanie z telefonu tymczasowo aresztowanemu przysługuje zażalenie do sądu,. Zażalenie na zarządzenie prokuratora rozpoznaje prokurator nadrzędny (art. 217c § 4 Kkw).

Pani Agnieszka nie porozmawia z mężem przez telefon  

Mąż pani Agnieszki został aresztowany  we wrześniu 2017 r. Trafił do aresztu śledczego w mieście oddalonym o 360 km od domu. Żona wraz z dziećmi nie mogła często go odwiedzać.

Wystąpiła zatem do prokuratury o zgodę na kontakt telefoniczny. Prokurator odmówił, powołując się na dobro śledztwa. Uznał, że mogłoby to być wykorzystane do próby skomunikowania się z innymi podejrzanymi w sprawie członkami jego rodziny - a to utrudniałoby śledztwo.

Pani Agnieszka zażaliła się na tę decyzję, wskazując, że odmowa umożliwienia kontaktu ojca z córkami jest niczym innym niż złą wolą. Podkreślała, że nie ma też podstaw, aby zakładać, że taki kontakt mógłby utrudnić śledztwo.

Prokuratura regionalna odmówiła przyjęcia zażalenia. Powołano się na art. 217c § 4 Kkw, według którego żona podejrzanego nie należy do kręgu osób mogących wnieść takie zażalenie. Skarżąca odwołała się jeszcze do Prokuratury Krajowej, ale z tym samym skutkiem.

Skarga konstytucyjna

Po wyczerpaniu drogi prawnej pani Agnieszka złożyła w 2018 r. skargę konstytucyjną do TK (sygn. akt SK 32/19). Wniosła o uznanie zaskarżonego przepisu Kkw za sprzeczny z:

  • art 2 Konstytucji (zasada demokratycznego państwa prawa);  
  • art. 78 Konstytucji RP (prawo do zaskarżenia decyzji I instancji);
  • w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia);

W skardze podkreślono, że wniosek o kontakt telefoniczny może złożyć nie tylko aresztowany, ale także osoba, z którą ten kontakt miałby się odbywać. Odmowa wpływa na prawa i wolności obu tych osób. Kkw daje zaś  organowi możliwość arbitralnej odmowy, bo przesłanki utrudniania śledztwa lub popełnienia przestępstwa jedynie on uprawdopodabnia - nie musi ich  udowadniać. W efekcie nie liczą się takie okoliczności, jak w tej sprawie, czyli podtrzymywanie więzów rodzinnych.

Ponadto skarga pani Agnieszki wskazuje na brak konsekwencji ustawodawcy w ustalaniu praw tymczasowo aresztowanych i ich najbliższych. Bo w przypadku odmowy zgody na widzenie bezpośrednie osoba,  która się o to ubiegała, ma prawo do zażalenia (art. 217 § 1c Kkw). A widzenie pozwala przecież na znacznie bliższy kontakt osadzonego z osobą z zewnątrz. Ponadto i widzenia bezpośrednie, i rozmowy telefoniczne przebiegają od nadzorem Służby Więziennej.

RPO przyłączył się do sprawy

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu. Przedstawił stanowisko,  że art. 217c § 4 Kkw - w zakresie, w jakim nie przewiduje możliwości złożenia przez osobę, z którą osoba tymczasowo aresztowana chce utrzymywać kontakt telefoniczny, będącą osobą najbliższą dla podejrzanego -  zażalenia na zarządzenie o odmowie korzystania z aparatu telefonicznego i takie uprawnienie przyznaje jedynie osobie  tymczasowo aresztowanej, jest niezgodny z art. 2 i art. 78 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Pisemne uzasadnienie swego stanowiska Rzecznik przedstawi TK do 30 września 2019 r.

IX.517.1357.2019

TK: brak maksymalnego okresu aresztowania po wyroku I instancji - konstytucyjny

Data: 2019-07-10
  • Brak maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania po skazującym wyroku sądu I instancji jest zgodny z Konstytucją - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Tak rozstrzygnięto wniosek RPO, który zaskarżył brak maksymalnego okresu  takiego tymczasowego aresztowania oraz przesłanki jego stosowania
  • Pozostałe zarzuty wniosku Rzecznika z 2016 r. umorzono z powodów formalnych

Zdecydował tak 10 lipca 2019 r. Trybunał w pełnym składzie, którego przewodniczącym była Mariusz Muszyński, a sprawozdawcą Leon Kieres. Zdanie odrębne złożyli sędziowie Piotr Pszczółkowski, Piotr Tuleja i Małgorzata Pyziak-Szafnicka.

3 lipca 2019 r. Trybunał nie uwzględnił wniosku RPO, aby ze składu wyłączyć Mariusza Muszyńskiego, Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka jako nieuprawnionych do orzekania - bo wybranych na miejsca już obsadzone w TK.

Wniosek RPO

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją niektórych przepisów regulujących zasady orzekania i  przedłużania tymczasowego aresztowania Rzecznik Praw Obywatelskich nabrał, badając sprawy osób aresztowanych, m.in.  Macieja Dobrowolskiego, kibica, który w areszcie tymczasowym spędził 40 miesięcy. Zwracał uwagę na stosunkowo wysoką liczbę tymczasowych aresztowań trwających powyżej 2 lat.

Dlatego 8 stycznia 2016 r. Adam Bodnar skierował do Trybunału wniosek o stwierdzenie niezgodności przepisów Kodeksu postępowania karnego w zakresie, w jakim nie oznaczają maksymalnego czasu tymczasowego aresztowania po wyroku sądu I instancji oraz dopuszczają przedłużanie go bez konieczności spełnienia przesłanek uzasadniających takie postanowienie sądu.

Według pierwszego zaskarżonego przepisu  (art. 258 par. 2 Kpk) wobec oskarżonego, któremu zarzucono popełnienie czynu zagrożonego karą pozbawienia wolności, której górna granica wynosi co najmniej 8 lat, albo którego sąd I instancji skazał na karę pozbawienia wolności wyższą niż 3 lata, obawy utrudniania prawidłowego toku postępowania, o których mowa w § 1, uzasadniające stosowanie aresztu mogą wynikać także z surowości grożącej oskarżonemu kary. W  § 1 wskazano, że areszt można stosować, jeżeli zachodzi

  • uzasadniona obawa ucieczki lub ukrycia się oskarżonego, zwłaszcza wtedy, gdy nie można ustalić jego tożsamości albo nie ma on w kraju stałego miejsca pobytu;
  • uzasadniona obawa, że oskarżony będzie nakłaniał do składania fałszywych zeznań lub wyjaśnień albo w inny bezprawny sposób utrudniał postępowanie karne”.

Według drugiego zaskarżonego przepisu (art. 263 par. 7 Kpk), jeśli zachodzi potrzeba tymczasowego aresztowania po wydaniu pierwszego wyroku przez sąd I instancji, każdorazowe jego przedłużenie może następować na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy”.

Nie podważając co do zasady instytucji tymczasowego aresztowania, Rzecznik  zwrócił uwagę na uzasadnione podejrzenie niekonstytucyjności przepisów regulujących zasady orzekania i przedłużania aresztowania.

Prowadzi ono bowiem do daleko idących ograniczeń w korzystaniu z praw i wolności, przez co staje się bardzo podobne do kary pozbawienia wolności. Różnica jest jednak fundamentalna, bo kara pozbawienia wolności jest wykonywana na podstawie prawomocnego wyroku sądu, a tymczasowe aresztowanie to środek zapobiegawczy stosowany na etapie, kiedy nie można jeszcze stwierdzić odpowiedzialności karnej.

Niezgodne z zasadami Konstytucji jest takie ukształtowanie przesłanki tymczasowego aresztowania, która odwołuje się tylko do surowości kary grożącej oskarżonemu. Europejski Trybunał Praw Człowieka uznaje zaś, że "waga zarzutów sama w sobie nie może stanowić uzasadnienia dla długich okresów tymczasowego aresztowania".

Możliwość przedłużania tymczasowego aresztowania bez jakiegokolwiek zakreślenia górnej granicy, po której przekroczeniu nie można by go przedłużać o kolejny okres, narusza m.in. zasadę zaufania obywatela do państwa i zasadę poprawnej legislacji; narusza też podmiotowość oraz autonomię jednostki, a więc godzi w istotę godności człowieka.

RPO zwrócił uwagę, że z Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności wynika prawo do bycia sądzonym w rozsądnym terminie lub zwolnienia na czas postępowania. W orzecznictwie ETPCz można zauważyć linię orzeczniczą, według której przedłużenie aresztu śledczego powinno następować w wyjątkowych wypadkach, gdy istnieją konkretne okoliczności, które uniemożliwiły zakończenie postępowania w pierwotnie zakreślonym terminie.

Odnosząc się do przedłużania aresztu po wydaniu wyroku przez sąd I instancji, RPO podkreślił, że polski proces karny nie pozwala na obalenie domniemania niewinności przez nieprawomocny wyrok sądu. "Nie można przecież w żadnym wypadku wykluczyć, że wyrok zostanie zmieniony przez sąd II instancji na korzyść oskarżonego" - dodał Rzecznik.

Zaznaczył, że ETPC wskazuje w swoim orzecznictwie, iż do obalenia domniemania niewinności dochodzi z chwilą prawomocnego orzeczenia o winie, a nie z chwilą wymierzenia oskarżonemu kary. "W odniesieniu do prawa polskiego należy stwierdzić, że obalenie winy nastąpi dopiero wraz z prawomocnym orzeczeniem o winie" - oświadczył Adam Bodnar. Przedłużanie zatem tymczasowego aresztowania tylko dlatego, że sąd I instancji orzekł o winie, bez spełnienia jakichkolwiek dodatkowych przesłanek, prowadzić musi do naruszenia zasady domniemania niewinności.

RPO opowiedział się za wprowadzeniem maksymalnego okresu tymczasowego aresztowania, przy jednoczesnym wskazaniu ściśle określonych przesłanek pozwalających w nadzwyczajnych przypadkach wykroczyć poza wskazane granice.

Rozstrzygnięcie TK

Trybunał w pełnym składzie (sygn. akt K3/16) po rozprawie stwierdził, że zgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 31 ust.3 Konstytucji jest brak określenia w Kpk maksymalnego okresu aresztowania po skazującym wyroku I instancji.

Jak uzasadniał Leon Kieres, po wyroku I instancji osoba aresztowana ma mniej gwarancji niż na etapie śledztwa, co nie może być powodem dyskwalifikacji odpowiedniego przepisu. Osoba taka stoi bowiem przed bardziej realną możliwością prawomocnego skazania niż osoba podejrzana.

Leon Kieres dodał, że odpowiednich gwarancji należy upatrywać nie w sztywnych limitach czasowych stosowania aresztu, lecz w odpowiedniej ocenie przesłanek decydujących o jego niezbędności. Nadmiernie rozbudowane terminy  mogłyby zaś negatywnie wpływać na wynik postępowania. Można sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której oskarżony celowo przedłużałby proces, by wyjść na wolność po przekroczeniu maksymalnego terminu aresztowania.  

W pozostałym zakresie sprawę umorzono z powodów formalnych. Powodem było m.in. to, że w wyroku z 20 listopada 2012 r. Trybunał uznał już, że art. 263 § 7 Kpk w zakresie, w jakim nie określa jednoznacznie przesłanek przedłużenia tymczasowego aresztowania po wydaniu w I instancji pierwszego wyroku w sprawie, jest niezgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 40 w związku z art. 41 ust. 4 Konstytucji. Wyrok ten stwierdził niezgodność zaskarżonej regulacji w zakresie pominięcia ustawodawczego.  

Wyrok ten nie został do dziś wykonany przez ustawodawcę. Na konieczność jego realizacji wskazuje wydane przy okazji wyroku TK tzw. postanowienie sygnalizacyjne. Ponadto wskazano w nim na wątpliwość co do konstytucyjności obecnych zasad stosowania aresztu z uwagi na wysokość kary grożącej oskarżonemu. Chodzi o obowiązujące od 15 kwietnia 2016 r. brzmienie art. 258 par. 2 Kpk (który nie był objęty wnioskiem RPO).      

RPO: zażalenia na aresztowania - coraz bardziej iluzoryczne

Coraz bardziej iluzoryczna staje się możliwość zażalenia na stosowanie i przedłużanie tymczasowego aresztowania - wskazywał  Rzecznik w wystąpieniu z 26 lipca 2018 r. do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

Po przeanalizowaniu danych z polskich sądów, RPO wskazał, że ogólna skuteczność zażaleń na decyzje o aresztach wynosi zaledwie kilka procent . Może to świadczyć o systemowym problemie w praktyce sądów.

Dlatego Rzecznik zaproponował odejście od zasady, że do aresztowania wystarczy samo tylko zagrożenie surową karą. Postulował je też niestosowanie aresztu przy przestępstwach zagrożonych karą niższą niż 2 lata więzienia.  Inna propozycja RPO to wprowadzenie maksymalnej granicy czasowej, po której przekroczeniu areszt można byłoby przedłużać tylko w wyjątkowych przypadkach.

Adam Bodnar zwrócił się do Zbigniewa Ziobry o rozważenie podjęcia zmian legislacyjnych w tym zakresie.

Dostał odpowiedź, że działania Ministra Sprawiedliwości, podejmowane w ramach zewnętrznego nadzoru administracyjnego nad działalnością sądów powszechnych, dają gwarancję pełnego zabezpieczenia praw i wolności uczestników postępowania karnego i przyczyniają się do wyeliminowania przypadków nadmiernej długości tymczasowych aresztowań.

II.510.1292.2015

RPO: przepisy ograniczające dostępność pytań z egzaminów lekarskich - niekonstytucyjne

Data: 2019-07-08
  • Pytania z egzaminów lekarskich mogą być udostępniane w trybie dostępu do informacji publicznej dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia
  • Według Rzecznika takie przepisy są niekonstytucyjne  
  • To opinia dla Trybunału Konstytucyjnego, który na wniosek Naczelnej Rady Lekarskiej bada nowelizację ustawy o zawodzie lekarzy z 2016 r.
  • Obecne przepisy powtarzają regulacje już wcześniej zakwestionowane przez TK - co jest konstytucyjnie niedopuszczalne

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do wniosku NRL z 2018 r., która zaskarżyła znowelizowaną 21 października 2016 r. ustawę o zawodach lekarza i lekarza dentysty oraz niektórych innych ustaw.

Chodzi o wprowadzenie ograniczenia dostępu dla ogółu obywateli do informacji publicznej w postaci pytań testowych z Lekarskich Egzaminów  Końcowych, Lekarsko-Dentystycznych Egzaminów Końcowych oraz Państwowych Egzaminów Specjalizacyjnych. Jest to możliwe dopiero po 5 latach od ich przeprowadzenia. Wgląd w pytania jest możliwy tylko dla przystępujących do egzaminu, po ich wykorzystaniu, i jedynie w drodze okazania ich w Centrum Egzaminów Medycznych. Wynoszenie pytań poza CEM czy ich kopiowanie jest zakazane.

Argumenty RPO

Według RPO kluczową kwestią jest, czy pytania egzaminacyjne stanowią informację publiczną  w rozumieniu art. 61 ust. 1 Konstytucji RP. Stanowi on, że obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prawo to obejmuje również uzyskiwanie informacji m.in. o działalności organów samorządu gospodarczego i zawodowego.

Zasada jawności/transparentności działania organów władzy jest jednym z fundamentów demokratycznego państwa prawnego. Trybunał Konstytucyjny podkreśla, że powszechny i szeroki dostęp do informacji publicznej stanowi niezbędną przesłankę istnienia społeczeństwa obywatelskiego, a co za tym idzie - urzeczywistnienia demokratycznych zasad funkcjonowania władzy publicznej. Dostęp do informacji publicznej jest z jednej strony warunkiem świadomego uczestnictwa obywateli w podejmowaniu rozstrzygnięć władczych, a z drugiej umożliwia efektywną kontrolę obywatelską działań organów władzy.

Na organach władzy spoczywa obowiązek udzielania obywatelom określonych informacji o działalności instytucji. Oznacza to dostarczenie osobie zainteresowanej na jej żądanie pewnego zakresu informacji, która powinna być związana z działalnością publiczną. Obowiązek ten obejmuje każdą informacją wytworzoną, przetworzoną lub znajdującą się w posiadaniu władz publicznych bądź innych podmiotów wykonujących zadania publiczne.

Centrum Egzaminów Medycznych, które organizuje egzaminy, jest państwową jednostką budżetową podległą ministrowi zdrowia. W ocenie Rzecznika treść pytań przeprowadzonych egzaminów ma kluczowe znaczenie z punktu widzenia społecznej kontroli nad przeprowadzaniem tych egzaminów.

Nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 28 kwietnia 2011 r.  wyłączyła stosowanie ustawy o dostępie do informacji publicznej do testów i pytań testowych z egzaminów medycznych. W wyroku z 24 sierpnia 2011 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi podtrzymał jednak pogląd, że pytania egzaminacyjne są informacją publiczną a jedynie - w związku ze zmianą prawa - nie podlegają udostępnieniu.

RPO podkreśla, że inne organy władzy udostępniają pytania egzaminacyjne. Minister Sprawiedliwości publikuje zestawy pytań testowych z egzaminów wstępnych na aplikacje: adwokacką, radcowską i notarialną oraz egzamin na aplikację komorniczą. Centralna Komisja Egzaminacyjna publikuje m.in. arkusze maturalne i arkusze egzaminów ośmioklasisty. Informację publiczną stanowią pytania z egzaminu państwowego na prawo jazdy.

Według Rzecznika trudno wykazać istotną różnicę pomiędzy tymi egzaminami a egzaminami lekarskimi. Wszystkie są bowiem przeprowadzane przez podmioty publiczne na podstawie wcześniej przygotowanych pytań.

TK już raz orzekał w takiej sprawie

W tej sprawie szczególne znaczenie ma wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 czerwca 2016 r. (sygn. K 8/15). Uznał on niezgodność z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. Konstytucji artykułów nowelizacji ustawy  o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 2011 r. - w zakresie dostępności testów i pytań testowych z egzaminów lekarskich, które już się odbyły,

Trybunał powołał się na stanowisko RPO z pisma do Ministra Zdrowia z 29 października 2013 r, zgodnie z którym ograniczenia dostępu do pytań egzaminacyjnych nie dadzą się uzasadnić na gruncie Konstytucji. Rzecznik w pełni podtrzymuje to stanowisko.

Powołując się na orzecznictwo sądów administracyjnych i poglądy doktryny, TK podzielił stanowisko, że zadania testowe w trakcie egzaminów są informacją publiczną. Podkreślił też, że „dostęp do testów wykorzystanych na egzaminie służy nie tylko osobom przygotowującym się do egzaminu, ale także ochronie interesu całego społeczeństwa. Wprowadzenie norm, które uniemożliwiają udostępnianie testów z egzaminów lekarskich, które się odbyły, blokuje kontrolę społeczną nad właściwym wykonywaniem obowiązków powierzonych CEM, polegających na przygotowywaniu testów, w interesie społeczeństwa jest możliwość kontrolowania jakości pytań i w konsekwencji sposobu dopuszczania do zawodu lekarza osób właściwie do tego przygotowanych.”

Dlatego TK uznał wtedy, że ograniczenie prawa do informacji nie było konieczne ze względu na żadną z wartości wskazanych w art. 61 ust. 3 Konstytucji. Nie spełniało postulatu adekwatności i naruszało istotę gwarantowanego prawa, jakim jest prawo do informacji publicznej.

W ocenie RPO przepisy wskazane w obecnej sprawie zawierają w istocie analogiczne ograniczenia prawa dostępu do informacji publicznej, co przepisy uznane przez TK za niekonstytucyjne w 2016 r. Wyłączają bowiem możliwość udostępnienia pytań z przeprowadzonych egzaminów. Zmianie uległ jedynie zakres czasowy tego ograniczenia (5 lat). Przed upływem tego okresu nie sposób mówić o możliwości skorzystania z dostępu do informacji publicznej nawet w ograniczonym zakresie.

Wyłączenie przez 5 lat dostępu do informacji publicznej w praktyce powoduje, że możliwość skorzystania z prawa dostępu do informacji publicznej ma charakter iluzoryczny. Po upływie tego okresu nie jest bowiem możliwe skuteczne realizowanie celu dostępu do informacji, jakim jest kontrola społeczna nad właściwym wykonywaniem obowiązków przez CEM.

- W sprawie tej mamy więc do czynienia z wtórną niekonstytucyjnością przepisów ustawowych - podkreśla RPO. Tak określa się stan prawny ukształtowany wskutek wadliwej, powtarzającej niekonstytucyjne regulacje, działalności ustawodawcy.

Zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązująca i są ostateczne. Wskazuje się, że z ustawy zasadniczej można wyprowadzić zakaz występowania wtórnej niekonstytucyjności, co oznacza m.in. zakaz stanowienia regulacji, które są obciążone identyczną wadą co przepis stanowiący przedmiot kontroli w wyroku TK.

- Taka praktyka działania ustawodawcy budzi sprzeciw z punktu widzenia poszanowania podstawowych prawi i wolności i konstytucyjnie nie może być dopuszczalna - wskazuje Adam Bodnar.

RPO podziela pogląd Naczelnej Rady Lekarskiej, że nie sposób wykazać konstytucyjnych przesłanek, które mogłyby uzasadniać ograniczenie dostępu do informacji publicznej jaką stanowią pytania egzaminacyjne z przeprowadzonych już egzaminów.

Całkowity brak dostępu do informacji publicznej przez 5 lat powoduje wyłączenie spod kontroli społecznej podstawowego przedmiotu działalności organu publicznego, jakim jest CEM. Ponadto forma udostępnienia pytań  ogranicza prawo osób, które uczestniczyły w egzaminach medycznych do informacji wytworzonych przez podmiot publiczny i w bezpośredni sposób dotyczących ich sytuacji życiowej. Przepisy te uniemożliwiają również wykorzystanie tych informacji publicznych np. w celach edukacyjnych.

W ocenie Rzecznika zaskarżone przepisy naruszają więc istotę prawa do informacji publicznej. Wyłączają bowiem bez uzasadnionej konstytucyjnie przyczyny pewien obszar działalności organów władzy publicznej z zakresu prawa dostępu do informacji publicznej, a tym samym czynią niemożliwym realizowanie podstawowych funkcji tego konstytucyjnego prawa.

Dlatego Rzecznik wniósł o uznanie odpowiednich przepisów ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty za niezgodne z art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

VII.6060.20.2019

Przepis prawa, który zapobiegał dyskryminacji uznany za niekonstytucyjny. Jaka teraz będzie ochrona?

Data: 2019-06-26
  • Niezgodny z Konstytucją jest artykuł Kodeksu wykroczeń przewidujący karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Artykuł zaskarżył Prokurator Generalny po uznaniu na jego podstawie  winy drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Artykuł ten zapobiegał dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny - podkreśla RPO
  • Teraz parlament powinien tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na rynku usług ze względu na cechę osobistą, jak płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność czy orientacja seksualna

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewidywał grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chronił tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK w 2017 r. na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd w Łodzi za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

W 2018 r.  Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego  w tej sprawie. - Kiedy przekonania religijne pozostają w oczywistej sprzeczności z cechami i charakterem usługi, to wolno odmówić wykonania takiego świadczenia, nawet jeśli pozostaje to w konflikcie z innymi wartościami, w tym także konstytucyjnymi, takimi jak zakaz dyskryminacji. Natomiast odmowy nie mogą uzasadniać indywidualne przymioty osób, na rzecz których ta usługa ma być wykonana, np. wyznanie religijne, manifestowane poglądy czy preferencje seksualne – uzasadnił SN.

RPO: art. 138 Kw chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionował stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazywał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał w uzasadnieniu wyroku, że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wniósł zatem o uznanie przez TK, że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis chroni bowiem przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka (który wcześniej też był w składzie) - jako osób nieuprawionych do orzekania, co powoduje że skład jest sprzeczny z Konstytucją. TK odmówił wyłączenia M. Muszyńskiego.

J. Wyrembak został zaś wyłączony na swoją prośbę, co uzasadnił koniecznością zachowania najwyższych standardów bezstronności  (zajął wcześniej stanowisko ws. drukarza jako  autor ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.).

Rozstrzygnięcie TK

Po posiedzeniu niejawnym TK (sygn. akt K16/17) uznał art. 138 Kw za niezgodny z art. 2 Konstytucji. Umorzył postępowanie w pozostałej części. Sprawę rozstrzygnął Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres i Wojciech Sych. Dwaj ostatni złożyli zdania odrębne.

Uzasadnienie TK podkreślało, że zaskarżony artykuł to nadmierna regulacja w sferę wolności jednostki. Istnienie tego artykułu nie jest konieczne dla ochrony konsumentów czy ochrony przed dyskryminacją. Zdaniem TK może to być realizowane np. przez prawo cywilne lub prawo publiczne gospodarcze.

L. Kieres ocenił, ze art. 138 jest zgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Wskazał na zagrożenia wynikające z jego uchylenia. Zmniejszy to bowiem poziom ochrony przed dyskryminacją, a środki cywilnoprawne są niewystarczające. Sędzia podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie.

Także W. Sych kwestionował w części niezgodność zaskarżonego artykułu z  Konstytucją. Wskazał, że teraz powstanie możliwość składania wniosków o wznawianie postępowań z art. 138, które już zakończono. Sędzia podkreślił, że artykuł ten dotyczył nie tylko dyskryminacji, ale każdej nieracjonalnej odmowy usługi.

Zdania odrębne podkreślały, że art. 138 nie można rozpatrywać tylko pod kątem sprawy drukarza z Łodzi.

Komentarz Anny Błaszczak-Banasiak, dyrektorki Zespołu ds. Równego Traktowania Biura RPO

Uchylony dziś przepis art. 138 Kodeksu wykroczeń pełnił w polskim systemie prawnym ważną rolę antydyskryminacyjną. Do Biura Rzecznika trafia bowiem wiele sygnałów o nierównym traktowaniu konsumentów w zakresie dostępu do usług.

Wolność działalności gospodarczej jest istotną wartością konstytucyjną, jednak zgodnie z prawem może podlegać ograniczeniom. W ocenie Rzecznika swoboda zawierania umów przez przedsiębiorców nie może uderzać w godność ich potencjalnych klientów, ani naruszać prawa do równego traktowania.

Oznacza to, że przedsiębiorca nie może odmówić realizacji usługi z uwagi na cechę osobistą klienta taką jak: płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność, czy orientacja seksualna. Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie mogą być praktyczne skutki tego orzeczenia. Czy będziemy akceptowali faktyczną segregację klientów na rynku usług? Czy restauratorzy lub właściciele sklepów będą mogli legalnie odmówić obsługi klienta z uwagi na kolor jego skóry lub wyznanie?

Dzisiejsze orzeczenie Trybunału stawia przed polskim ustawodawcą poważne wyzwanie. To polski Parlament powinien teraz tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na polskim rynku usług.

XI.815.6.2018

TK: kasacja na niekorzyść oskarżonego w razie aktu łaski Prezydenta - niekonstytucyjna

Data: 2019-06-26
  • Niekonstytucyjne są przepisy pozwalające na wniesienie i rozpatrzenie kasacji na niekorzyśc osoby, wobec której Prezydent RP zastosował akt łaski
  • Tak Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnął sprawę z wniosku Prokuratora Generalnego, złożonego na kanwie sprawy ułaskawienia b. szefa CBA Mariusza Kamińskiego
  • Skorzystanie przez Prezydenta RP z prawa łaski umożliwia dopiero prawomocne orzeczenie. Kasacja dotyczyłaby zaś tego orzeczenia, a nie aktu łaski - wskazał RPO, który wnosił o umorzenie sprawy

W 2015 r. Sąd Rejonowy w Warszawie nieprawomocnie skazał byłych szefów Centralnego Biura Antykorupcyjnego (w tym b. szefa CAB, a obecnego koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego) za przekroczenie uprawnień służbowych podczas operacji specjalnej w 2007 r., która miała  dowieść łapówek w Ministerstwie Rolnictwa.  M. Kamiński i jego zastępca Macieja Wąsika otrzymali karę trzech lat więzienia. Odwołali się od wyroku, ale w listopadzie 2015 r. ułaskawił ich prezydent Andrzej Duda (jeszcze przed zbadaniem apelacji).

Sprawa wywołała wiele kontrowersji – prawnicy podkreślali, że prawo łaski dotyczy tylko osób skazanych prawomocnie. Tak też uznało w  maju 2017 r. siedmioro sędziów Sądu Najwyższego. Wniosek o podjęcie zawieszonego postępowania kasacyjnego wobec M. Kamińskiego i pozostałych złożyli pełnomocnicy oskarżycieli posiłkowych – czego SN odmówił. Na wniosek Prokuratora Generalnego Trybunał Konstytucyjny uznał zaś 17 lipca w 2018 r., że  prezydent może skorzystać z prawa łaski przed prawomocnym skazaniem osoby ułaskawionej. Powstał problem prawny dotyczący możliwości rozpatrzenia kasacji od umorzenia sprawy wobec podsądnego, wobec którego Prezydent wydał akt łaski.

W 2017 r. Prokurator Generalny wniósł, by TK uznał za niezgodny z Konstytucją trzy przepisy Kodeksu postępowania karnego, rozumiane tak, że pozwalają na wniesienie i rozpatrzenie kasacji na niekorzyść oskarżonego także w przypadku umorzenia postępowania z powodu zastosowania aktu łaski przez Prezydenta RP.

Argumenty RPO

Rzecznik zgłosił udział w tym postępowaniu. Uznał, że problem konstytucyjny wskazywany przez skarżącego jest teoretyczny. Zarzuty dotyczą w istocie nie tyle obowiązujących norm prawa, lecz hipotetycznych konstrukcji prawnych. Zastosowanie prawa łaski nie jest, jak zdaje się twierdzić skarżący, przesłanką umorzenia postępowania.

Ewentualna kasacja nie byłaby zwrócona przeciwko samemu aktowi łaski, lecz przeciw prawomocnemu orzeczeniu, którego wydanie dopiero umożliwia skorzystanie przez Prezydenta z prawa łaski. Tym samym bezprzedmiotowe byłoby kwestionowanie w kasacji prawidłowości zastosowania prawa łaski.

Jak podkreślił Sąd Najwyższy, prawo łaski może być bowiem skutecznie wykonane dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego. W tym momencie nie wchodzi już w grę umorzenie postępowania, bowiem zostało ono zakończone, zaś znaczenie aktu łaski sprowadza się do darowania kary i „puszczenia w niepamięć” czynu sprawcy.

Zdaniem Rzecznika nie jest możliwe zaistnienie okoliczności wskazanych we wniosku. Tym samym nie można podzielić stanowiska, jakoby z tak przedstawionego, jedynie teoretycznego, stanu prawnego wynikała niekonstytucyjność jakiegokolwiek faktycznie obowiązującego przepisu. Dlatego wydanie orzeczenia przez Trybunał  jest zbędne, a postępowanie podlega umorzeniu.

Rozstrzygnięcie TK 

Trybunał (sygn. akt K 8/17) jednogłośnie uznał zaskarżone artykuły 523 par. 3, 521 par.1 oraz 529 Kodeksu postępowania karnego za niezgodne z art. 139 zdanie pierwsze w związku z art. 10 Konstytucji – w zakresie, w jakim dopuszczają możliwość wniesienia i rozpoznania kasacji na niekorzyść oskarżonego, gdy w kasacji zakwestionowano prawidłowość zastosowania aktu łaski przez Prezydenta RP.

Według Trybunału możliwość wniesienia kasacji na niekorzyść oskarżonego na podstawie tych przepisów, w sytuacji umorzenia postępowania z powodu aktu łaski, prowadzi do niedopuszczalnej kontroli kompetencji głowy państwa uregulowanych w Konstytucji.

W składzie orzekającym w tej sprawie zasiadali: Michał Warciński (przewodniczący),  Zbigniew Jędrzejewski  (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek, Wojciech Sych i Julia Przyłębska,

W uzasadnieniu sędzia Zbigniew Jędrzejewski powołał się na rozstrzygnięcie  TK z 17 lipca 2018 r. Przytoczył też orzecznictwo TK, że akt łaski nie jest nieuzasadnioną ingerencją w sprawowanie wymiaru sprawiedliwości. Wskazał, że Prezydent RP nie jest ani „najwyższym sędzią”, ani w żadnej mierze nie sprawuje wymiaru sprawiedliwości. Prezydent RP nie uchyla, ani nie zmienia, zapadłego wyroku I instancji, nie kwestionuje jego prawidłowości ani nie podważa poczynionych w nim ustaleń.

II.510.532.2017

PG: ubezwłasnowolnienie - konstytucyjne, gdy inne sposoby ochrony danej osoby są niewystarczające

Data: 2019-05-28
  • Człowieka można całkowicie ubezwłasnowolnić, gdy inne środki ochrony jego interesu są niewystarczające. Zdaniem Prokuratora Generalnego tak rozumiany przepis o ubezwłasnowolnieniu jest zgodny z Konstytucją
  • To stanowisko dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada skargę konstytucyjną
  • Wcześniej RPO ocenił, że ubezwłasnowolnienie całkowite jest niezgodne z konstytucyjnymi zasadami godności i wolności człowieka oraz poszanowania życia prywatnego i rodzinnego
  • Ta instytucja prawa cywilnego powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji

Postępowanie przed Trybunałem zainicjowała pani Barbara, którą wcześniej opiekowała się przyjaciółka. Na wniosek prokuratury sąd orzekł jej całkowite ubezwłasnowolnienie z powodu zaburzeń psychicznych. Ona sama była temu przeciwna. Apelacje pani Barbary i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zostały oddalone; Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skarg kasacyjnych. W 2017 r. pani Barbara złożyła skargę konstytucyjną (sygn. akt SK 23/18).

Czym jest ubezwłasnowolnienie

Zaskarżony art. 13 Kodeksu cywilnego głosi: "Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem".

Ubezwłasnowolnienie polega na pozbawieniu albo ograniczeniu przez sąd zdolności do czynności prawnych. Ubezwłasnowolnienie całkowite to zupełne pozbawienie zdolności do czynności prawnych  (podejmuje je opiekun). Przy ubezwłasnowolnieniu częściowym osoba może osobiście podejmować czynności prawne - zgodę na konkretną transakcję musi wyrazić jej kurator.

Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego to m.in.:

  • niemożność zawarcia małżeństwa,
  • niemożność uznania swego ojcostwa lub wytoczenia samodzielnie powództwa o ustalenie albo zaprzeczenie ojcostwa lub macierzyństwa,
  • niemożność sprawowania władzy rodzicielskiej,
  • niemożność nawiązania stosunku pracy,
  • brak czynnego i biernego prawa wyborczego,
  • niemożność sporządzenia i odwołania testamentu.

Poza umowami w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, osoba ubezwłasnowolniona całkowicie nie może działać w obrocie gospodarczym i prawnym. Wszelkie jej działania wymagają pośrednictwa opiekuna ustanowionego przez sąd. Sąd stosuje ubezwłasnowolnienie bezterminowo; nie jest poddawane okresowej kontroli. Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego bywają porównywane w literaturze i doktrynie prawa do śmierci cywilnej.

W Polsce stosuje się najczęściej ubezwłasnowolnienie całkowite (od 89 do 92% proc. uwzględnionych wniosków). W Polsce ubezwłasnowolnionych całkowicie jest ok. 90 tys. osób, a liczba ta stale rośnie.

RPO od dawna uważa, że instytucja ubezwłasnowolnienia powinna zostać zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji. Domaga się tego także środowisko osób z niepełnosprawnościami.

Konwencja ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami przyznaje im zdolność do czynności prawnych. We wrześniu 2018 r., podczas dialogu z Komitetem ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami, przedstawiciel rządu zapowiedział podjęcie prac koncepcyjnych nad zmianą w zakresie ubezwłasnowolnienia. Kierunku zmian nie określono. W rekomendacjach dla Polski z października 2018 r. Komitet ONZ zalecił m.in. likwidację ubezwłasnowolnienia.

Argumenty RPO

Jeszcze w 2018 r. Adam Bodnar, który przyłączył się do postępowania TK, wniósł o uznanie że art. 13 § 1 Kc jest niezgodny z art. 30, z art. 31 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Ubezwłasnowolnienie w pierwszej kolejności narusza fundamentalną zasadę ochrony przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, stanowiącej źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych.

Najważniejszym zarzutem dotyczącym naruszenia godności człowieka jest przedmiotowe traktowanie i odebranie ubezwłasnowolnionym całkowicie możności decydowania o samych sobie. W większości  osoby z niepełnosprawnością intelektualną i z zaburzeniami psychicznymi potrafią artykułować swe potrzeby i wolę. A trudności komunikacyjne nie mogą pozbawiać człowieka wszystkich praw i w każdym zakresie.

Tymczasem to opiekun decyduje np. o miejscu pobytu podopiecznego, kształtując jego środowisko życiowe i wpływając na możliwy krąg znajomych. Opiekun ma wprawdzie obowiązek działania w interesie osoby będącej pod jego pieczą, ale przepisy - inaczej niż w niektórych ustawodawstwach europejskich - nie precyzują, że musi brać pod uwagę jej życzenia. Tym samym podopieczny nie ma prawa udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego majątku i osoby.

Osoby ubezwłasnowolnione całkowicie nawiązują znajomości, podejmują współżycie, rodzą dzieci i zakładają rodziny. Nie mogą jednak sformalizować tych związków w ramach swego prawa do życia osobistego i rodzinnego. W wyniku ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków z mocy prawa powstaje też między nimi rozdzielność majątkowa.

Ubezwłasnowolnienie całkowite bardzo głęboko ingeruje w wolność człowieka we wszystkich jej aspektach. W związku z tym wchodzi ono w zakres zastosowania art. 31 ust. 1 Konstytucji (mówi on, kiedy dopuszczalne są ograniczenia wolności). Z uwagi na swoją niekonieczność i nieproporcjonalność nie służy realizacji żadnych z wartości z art. 31 ust. 3. Nie spełnia też kryterium konieczności ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności.

W maju 2018 r. Sąd Najwyższy uznał, że także prawo do kontaktowania się osoby ubezwłasnowolnionej z innymi osobami jest zależne od działań i inicjatywy opiekuna. Nawet najbliższa rodzina (rodzice lub potomstwo ubezwłasnowolnionego dziecka) nie ma podstaw prawnych by żądać uregulowania takich kontaktów przez sąd, który nie ma prawa wszcząć takiego postępowania z urzędu.

Prokurator Generalny wnosi o wyrok interpretacyjny

Art. 13 § 1 Kc - rozumiany w ten sposób, że wskazana w tym przepisie osoba może być ubezwłasnowolniona całkowicie tylko wtedy, gdy inne środki służące ochronie jej interesu są niewystarczające - jest zgodny z art. 30, z art. 31 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 47 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji - napisał  w stanowisku dla TK z kwietnia 2019 r. zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernand.

Wskazał, że odnosząc się do godności osób ze zniesioną lub ograniczoną zdolnością do czynności prawnych, TK zauważał, że w niektórych sytuacjach takie ograniczenia mają na celu ochronę godności. Konstytucyjnym uzasadnieniem ubezwłasnowolnienia całkowitego jest bowiem wyłącznie ochrona godności. Jak podkreśla literatura przedmiotu, sama ta instytucja nie stoi w sprzeczności z art. 30 Konstytucji RP, a do naruszenia godności człowieka może dochodzić w przypadku jej niewłaściwego zastosowania.

Zdaniem PG prowadzi to do uznania, że pozbawienie - na skutek ubezwłasnowolnienia całkowitego - zdolności do czynności prawnych osób z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną, które nie są w stanie kierować swym postępowaniem w takim stopniu, że inne środki służące ochronie interesu takich osób są niewystarczające, nie może być uznane za sprzeczne ze standardem konstytucyjnym. Wręcz przeciwnie - pozostawienie osoby z głęboką niepełnosprawnością, której egzystencja jest uzależniona od wsparcia drugiego człowieka - bez pomocy opiekuna, godziłoby wprost w godność tej osoby; stanowiłoby też naruszenie obowiązku państwa z art. 69 Konstytucji.

Nie przeczy to argumentacji skarżącej, że poziom ingerencji prawnej wobec osób z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną winien być dostosowany do potrzeb wynikających ze stanu psychicznego tej osoby a rozstrzygnięcie znoszące zdolność do czynności prawnych winno stanowić środek ostateczny.

R. Hernand przywołał stanowisko TK z 7 marca 2007 r., że „ubezwłasnowolnienie często jest nadużywane przez rodziny osób ubezwłasnowolnionych w celu uzyskania korzyści majątkowych lub praktycznie wymuszane przez instytucje państwowe, takie jak ZUS czy domy opieki społecznej, które uzyskanie orzeczenia o ubezwłasnowolnieniu traktują jako warunek przyznania świadczeń, np. renty, miejsca w domu opieki".

Podzielając poglądy wskazujące na potrzebę reformy instytucji ubezwłasnowolnienia - która uwzględniłaby Konwencję o prawach osób niepełnosprawnych - nie sposób jednak dostrzec, że dopuszczalność orzekania ubezwłasnowolnienia całkowitego jako środka nadzwyczajnego (gdy zabezpieczenie w inny sposób interesów osób niezdolnych do samodzielnego kierowania postępowaniem nie jest możliwe) nie jest co do zasady kwestionowana.

R. Hernand przypomniał, że Europejski Trybunał Praw Człowieka nie podważa ubezwłasnowolnienia całkowitego, ale mocno akcentuje pogląd, że powinno ono stanowić ultima ratio. Dopuszczalność ubezwłasnowolnienia całkowitego jako ostatecznego środka przyjął też TK w wyroku z 7 marca 2007 r. Zgodnie z orzecznictwem Sądu Najwyższego orzeczenie ubezwłasnowolnienia całkowitego wobec osoby z niepełnosprawnością psychiczną lub intelektualną, która nie jest w stanie kierować swym postępowaniem, jest możliwe tylko, gdy zabezpieczenie jej interesu może zostać osiągnięte przez zastosowanie innych, mniej uciążliwych środków.

Marszałek Sejmu wniósł o umorzenie postępowania przed TK. Alternatywny wniosek to stwierdzenie, że zaskarżony przepis - rozumiany w ten sposób, że pojęcie "nie jest w stanie kierować swym postępowaniem" oznacza "trwałą i całkowitą niezdolność kierowania swoim postępowaniem, w stopniu wyłączającym świadome i swobodne powzięcie decyzji i wyrażenie woli" - jest zgodny z art. 30, art. 31 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 1, art. 41 ust. 1 i art. 47 Konstytucji.

TK nie wyznaczył jeszcze terminu rozstrzygnięcia skargi.

IV.7024.23.2018

Czy przepisy nakazujące PKW odrzucić sprawozdanie finansowe partii politycznej nawet przy minimalnych uchybieniach są zgodne z Konstytucją?

Data: 2019-05-22
  • W 2018 r. PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe partii Nowoczesna za 2017 rok, uznając, że pozyskała ona niezgodnie z prawem 4 992,66 zł
  • Partia złożyła skargę do Sądu Najwyższego, który uznał (jak i PKW), że przepisy ustawy o partiach politycznych jasno określają, że nawet jeśli nieprawidłowa wpłata jest minimalna, sprawozdanie należy bezwzględnie odrzucić
  • Konsekwencje odrzucenia mogą być dla partii bardzo poważne, powodują bowiem utratę subwencji (o ile ma ona do niej prawo)
  • Sąd Najwyższy nabrał wątpliwości, czy automatyzm takiej decyzji jest zgodny z Konstytucją i zadał pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu. RPO przystąpił do sprawy

W swoim stanowisku Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił m.in. możliwą nieproporcjonalność sankcji odrzucenia sprawozdania względem wagi stwierdzonych uchybień przy jej poważnych konsekwencjach dla partii politycznych.

Zgodnie z ustawą o partiach politycznych, składają one co roku Państwowej Komisji Wyborczej sprawozdanie o źródłach pozyskania środków finansowych, w tym o kredytach bankowych i warunkach ich uzyskania oraz o wydatkach poniesionych ze środków Funduszu Wyborczego.

15 października 2018 r. PKW odrzuciła takie sprawozdanie partii Nowoczesna za 2017 rok. Przyczyną były darowizny z nieudokumentowanych, niezidentyfikowanych źródeł. PKW zakwestionowała niewielkie wpłaty (od 10 do kilkuset zł) o łącznej kwocie 4 992,66 zł.

PKW uznała, że uchybienia te naruszają art. 25 ust. 1 ustawy o partiach politycznych. A na podstawie jej art. 38a ust. 2 pkt 4 należy w takiej sytuacji odrzucić sprawozdanie finansowe. Jak podkreśliła PKW, przepis ten ma charakter kategoryczny i nie pozostawia żadnego marginesu dla oceny naruszeń, np. uwzględniania proporcji kwoty środków przyjętych z niedozwolonych źródeł do ogólnej kwoty przychodów partii politycznej a także tego, czy naruszenie nastąpiło umyślnie czy też z powodu nieznajomości przepisów ustawy o partiach politycznych.

Nowoczesna wniosła na tę uchwałę PKW skargę do Sądu Najwyższego. 6 grudnia 2018 r. SN wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym: „Czy art. 38a ust. 2 pkt 4 w związku z art. 25 ust. 1, art. 38a ust. 1 pkt 3, art. 38d ustawy z dnia 27 czerwca 1997 r. o partiach politycznych jest zgodny z art. 2 w związku z art. 11 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej?".

Rzecznik Praw Obywatelskich podziela wątpliwości co do niekonstytucyjności przepisów dotyczących kontroli sprawozdania w powiązaniu z automatyzmem sankcji jego odrzucenia w przypadku stwierdzenie jakiegokolwiek uchybienia – szczególnie dotkliwego w skutkach dla partii, które mają prawo do otrzymywania subwencji z budżetu.

Rzecznik podkreśla, że przepisy wprowadzono, by przeciwdziałać sytuacjom korupcjogennym oraz nieprawidłowościom finansowym w funkcjonowaniu partii politycznych. Wyraźna była przy tym intencja ustawodawcy do ograniczenia ryzyka korupcji politycznej w funkcjonowaniu systemu partii politycznych, w tym m.in. bezprawnego uzyskiwania korzyści przez partie z nielegalnych źródeł. Całkowita jednak utrata prawa do subwencji powinna być rozwiązaniem najsurowszym i ostatecznym, możliwym do zastosowania jedynie, gdy analizowane naruszenie miało wybitnie szeroką skalę lub szczególnie naganny charakter i stanowiło poważne zagrożenie dla systemu partyjnego.

W omawianych przypadkach oczywistym jest, że sankcje mogą być nieproporcjonalne do naruszeń, bowiem ich proporcjonalności w obecnym stanie prawnym PKW po prostu nie rozważa (podobnie jak SN w odniesieniu do ewentualnej skargi partii na uchwałę PKW). W ocenie RPO automatyzm odrzucenia sprawozdania finansowego partii politycznej może być niezgodny z Konstytucją m.in. przez to, że nie bierze pod uwagę skali uchybień w przedłożonym sprawozdaniu. Ustawodawca nie różnicuje w powyższych sytuacjach naruszeń w gospodarce finansowej partii politycznych, a skutki znikomego nawet uchybienia mogą być niewspółmiernie dotkliwe. W szczególności utrata subwencji przysługującej z budżetu państwa wpływa bowiem w poważny sposób na funkcjonowanie partii politycznej, w tym na realizację celu istnienia partii politycznych, jakim jest oddziaływanie metodami demokratycznymi na kształtowanie polityki państwa.

VII.610.1.2019, sprawa o sygn. akt P 2/19

TK: egzekucja z nieruchomości, gdy roszczenie wierzyciela przedawnione- zgodna z Konstytucją

Data: 2019-05-15
  • Zgodny z Konstytucją jest przepis, że przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z obciążonej nieruchomości
  • Takie rozstrzygnięcie wydał 15 maja 2019 r. Trybunał Konstytucyjny, który nie uwzględnił skargi konstytucyjnej wobec art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece
  • Skarżącą wsparł Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, że zaskarżony przepis nieproporcjonalnie ogranicza konstytucyjną ochronę prawa własności

Art. 77 ustawy o księgach wieczystych i hipotece stanowi:  „Przedawnienie wierzytelności zabezpieczonej hipoteką nie narusza uprawnienia wierzyciela hipotecznego do uzyskania zaspokojenia z nieruchomości obciążonej. Przepisu tego nie stosuje się do roszczeń o świadczenia uboczne”.

Od skarżącej bank egzekwował spłatę kredytu hipotecznego zaciągniętego przez inną osobę, ale zabezpieczonego na jej nieruchomości. Wierzytelność już się  przedawniła, wobec czego sąd nie uwzględnił powództwa co do odsetek (tzw. świadczenie uboczne), ale uznał roszczenie główne. W skardze konstytucyjnej podniesiono, że art. 77 ustawy narusza konstytucyjną zasadę równości wobec prawa, różnicuje bowiem sytuację dłużników  zależnie od rodzaju zabezpieczenia.

RPO, ktory przystąpił do sprawy, uznał że funkcjonowanie normy prawnej, przewidującej możliwość uzyskania przez wierzyciela hipotecznego zaspokojenia z nieruchomości obciążonej hipoteką, mimo przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką, wydaje się nieuzasadnione koniecznością ochrony konstytucyjnej zasady proporcjonalności. Zgodnie z nią  ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie, jednak ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

Rzecznik stoi na stanowisku, że kwestionowany przepis nie spełnia wynikającego z zasady proporcjonalności wymogu niezbędności. Z punktu widzenia ochrony sfery prawnej wierzyciela hipotecznego wystarczająca pozostaje możliwość podjęcia działań zmierzających do uzyskania zaspokojenia rzeczowego w terminie właściwym dla przedawnienia wierzytelności zabezpieczonej hipoteką.

TK wskazał, że zaskarżony przepis odnosi się w równym stopniu do wszystkich dłużników osobistych, którzy dokonali obciążenia przedmiotu swojej własności hipoteką, jak również osób trzecich – właścicieli niebędących dłużnikami osobistymi. W opinii TK nie prowadzi on zatem do zróżnicowania sytuacji dłużników. Nie skutkuje również zróżnicowanym poziomem ochrony własności i praw majątkowych, z których mogą być egzekwowane wierzytelności wobec osoby trzeciej niebędącej dłużnikiem osobistym.

Zdaniem TK z zaskarżonego przepisu wynikają gwarancje ochrony praw zarówno dla wierzyciela, jak i dłużnika hipotecznego. Upływ terminu przedawnienia prowadzi bowiem do istotnego ograniczenia uprawnień wierzyciela, który traci możliwość zaspokojenia świadczeń ubocznych. Zapobiega jednocześnie narastaniu świadczeń ubocznych w długim okresie czasu, które mogłyby być źródłem dodatkowych korzyści dla wierzycieli. Z drugiej strony art. 77  stanowi gwarancję ochrony dłużnika, który po upływie terminu przedawnienia może skutecznie uchylić się od spełnienia świadczeń ubocznych.

Trybunał uznał, że wyważenie interesów właściciela nieruchomości niebędącego dłużnikiem osobistym i wierzyciela hipotecznego nie narusza zasady proporcjonalności.

Trybunał nie uwzględnił wniosku RPO o wyłączenie od orzekania osoby do tego nieuprawnionej - Justyna Piskorskiego, który był przewodniczącym pięcioosobowego składu TK.

IV.7000.295.2017

TK: zaskarżony przez RPO przepis o karze łącznej niezgodny z Konstytucją

Data: 2019-04-18
  • Zróżnicowanie sytuacji skazanych, wobec których stosowano wcześniej karę łączną, oraz tych co do których jej nie stosowano, jest niezgodne z Konstytucją
  • Orzekł tak Trybunał Konstytucyjny z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich

Wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich z listopada 2017 r. dotyczył stwierdzenia niekonstytucyjności art. 86 § 4 Kodeksu karnego. Stanowi on, że jeśli sprawca popełnił kilka przestępstw, za które należy mu wymierzyć karę łączną, lecz niektóre z kar były już wcześniej połączone węzłem kary łącznej, te wcześniejsze kary łączne należy traktować jak kary jednostkowe dla celów określenia granic ostatecznej kary łącznej.

Przepis ten może zatem prowadzić do pogorszenia sytuacji sprawcy, któremu wcześniej połączono niektóre kary karą łączną względem sytuacji, w której do tego by nie doszło. Minimalny wymiar kary łącznej stanowi najwyższa z kar podlegających łączeniu. Ponieważ kara łączna co do zasady jest surowsza, niż każda z kar poszczególnych jednostkowych, dolna granica ostatecznej kary łącznej ulegnie podwyższeniu, jeśli niektóre kary zostały już wcześniej połączone karą łączną.

Ponadto, zgodnie z art. 86 § 1a k.k., jeśli suma kar podlegających łączeniu wynosi przynajmniej 25 lat, a przynajmniej jedna z kar podlegających łączeniu wynosi co najmniej 10 lat pozbawienia wolności, sąd może orzec karę łączną 25 lat pozbawienia wolności. Jeśli, zgodnie z art. 86 § 4 k.k., traktować wcześniej orzeczoną karę łączną jak karę jednostkową, może dojść do sytuacji, w której zaktualizuje się możliwość wymierzenia sprawcy kary 25 lat pozbawienia wolności, nawet jeśli żadna z indywidualnych kar jednostkowych nie miała wymiaru 10 lub więcej lat pozbawienia wolności. Także w tym zakresie sytuacja skazanego jest pogorszona względem sytuacji, w której wcześniej nie wymierzono by mu kar łącznych.

W związku z tym Rzecznik wniósł o stwierdzenie niezgodności art. 86 § 4 Kodeksu karnego w zakresie, w jakim różnicuje sytuacje osób, wobec których zastosowanie miała już wcześniej instytucja kary łącznej, od osób, co do których ta instytucja zastosowania nie miała - w ten sposób, że umożliwia w stosunku do tej pierwszej kategorii podwyższenie dolnej granicy kary łącznej, a także orzeczenie kary rodzajowo surowszej, tj. kary 25 lat pozbawienia wolności – z art. 32 ust. 1 Konstytucji (określającym konstytucyjną zasadę równości).

18 kwietnia 2019 r. po rozprawie Trybunał Konstytucyjny (sygn. akt K 14/17) podzielił zastrzeżenia Rzecznika i stwierdził, że art. 86 § 4 k.k. jest niezgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

W ustnych motywach orzeczenia Trybunał podkreślił, że konsekwencją obowiązywania art. 86 § 4 k.k. jest zróżnicowanie sytuacji osób posiadających taką samą cechę relewantną, tj. skazanych za kilka czynów zabronionych na kary jednostkowe w tym samym wymiarze. Okolicznością mającą wpływ na zróżnicowanie tej sytuacji jest jedynie fakt, czy przed wydaniem ostatecznego wyroku łącznego, wcześniej były im wymierzone kary łączne. W ocenie Trybunału, kryterium takie jest arbitralne i pozostaje bez związku z celem wprowadzenia tego przepisu do porządku prawnego.

Trybunał stwierdził, że gdy poddać zaskarżony przepis testowi konstytucyjności na zgodność z art. 32 ust. 1 Konstytucji, trzeba stwierdzić, że nie spełnia on warunku relewantności i proporcjonalności. Wskazał ponadto, że przepis ten wywołuje także wątpliwości co do jego zgodności z zasadą określoności sankcji karnej wypływającą z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP, bowiem sprawca nie jest w stanie apriorycznie przewidzieć w jakich „widełkach” mieścić będzie się wymiar ostatecznie grożącej mu kary łącznej.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie; Stanisław Rymar, Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

II.510.595.2017

 

TK wyłączył Jarosława Wyrembaka ze sprawy bezzasadnej odmowy usługi. Wnosił o to RPO

Data: 2019-04-12
  • Jarosław Wyrembak został wyłączony przez Trybunał Konstytucyjny ze składu badającego konstytucyjność karania bezzasadnej odmowy usługi 
  • Wnosił o to RPO, podkreślając jego brak bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo wcześniej zajął już w niej stanowisko
  • Sam Jarosław Wyrembak uznał, że dla zachowania najwyższych standardów bezstronności powinien zostać wyłączony

30 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Jarosława Wyrembaka. W związku z tym TK odwołał planowane na 10 kwietnia ogłoszenie orzeczenia w tej sprawie (sygn. akt K 16/17). O nowym terminie posiedzenia niejawnego i ogłoszenia orzeczenia uczestnicy postępowania zostaną powiadomieni. 

Wniosek o wyłączenie M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka 

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie nie tylko Jarosława Wyrembaka, ale także Mariusza Muszyńskiego - jako osób nieuprawnionych do orzekania. Wskazał ich Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK.

Niezależnie zaś od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia dodatkowo także brak jego bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

Wyłączenie J. Wyrembaka

10 kwietnia 2019 r. Trybunał, na podstawie art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, wyłączył Jarosława Wyrembaka z tej sprawy. Postanowienie wydano w składzie: Grzegorz Jędrejek, Julia Przyłębska, Michał Warciński.

Trybunał przywołał postanowienie TK z 17 listopada 2011 r. (sygn. SK 37/08, OTK ZU nr 9/A/2011, poz. 100) oraz postanowienie TK z 20 kwietnia 2017 r., (sygn. U 1/17, niepubl.). TK stwierdził w nich, że wypowiedzenie opinii prawnej w formie publikacji naukowej czy w innej formie w kwestiach, które stały się później przedmiotem sprawy w Trybunale, nie uzasadnia wyłączenia sędziego z udziału w rozpoznawaniu sprawy.

Według TK opinia prawna z 13 lutego 2017 r. nie była opinią wydaną w procesie legislacyjnym, dotyczącym przedmiotu kontroli TK. Uwaga J. Wyrembaka, że Rzecznik mógł sprzeniewierzyć się ślubowaniu, nie musi bezwzględnie podważać jego bezstronności i obiektywizmu w kwestii oceny zgodności z Konstytucją przedmiotu kontroli – głosi postanowienie.

Trybunał wziął jednak pod uwagę stanowisko J. Wyrembaka z pisma do Prezesa TK z 9 kwietnia 2019 r. Odnosząc się do zarzutów Rzecznika, stwierdził on, że dla zachowania najwyższych standardów bezstronności powinien zostać wyłączony ze sprawy.

Zważywszy na uzasadnienie wniosku o wyłączenie, ale także stanowisko  J.  Wyrembaka w kontekście całokształtu okoliczności sprawy K 16/17, Trybunał uznał wniosek o wyłączenie za uzasadniony. Pismo J. Wyrembaka Trybunał potraktował jako stanowisko w sprawie, a nie jako czynność procesową wszczynającą postępowanie o wyłączenie sędziego.

Ponadto w postanowieniu podkreślono, że Trybunał wypowiedział się co do statusu sędziów TK wybranych przez Sejm 2 grudnia 2015 r. w szeregu postanowieniach oddalających wnioski o wyłączenie ich z orzekania (począwszy od 15 lutego 2017 r.). W orzeczeniach tych stwierdzono, że TK nie orzekł o prawidłowości wyboru osób wymienionych w uchwałach Sejmu z 8 października 2015 r. w sprawie wyboru sędziów TK. W niniejszej sprawie TK podtrzymał swe stanowisko z tych postanowień.

Co bada Trybunał

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

RPO, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją. Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

XI.815.6.2018

TK odwołał orzeczenie w sprawie konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi

Data: 2019-04-09
  • W związku z wnioskiem RPO o wyłączenie ze składu orzekającego Jarosława Wyrembaka, Trybunał Konstytucyjny odwołał planowane na 10 kwietnia orzeczenie co do konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi 
  • Tłem wniosku Prokuratora Generalnego jest sprawa drukarza, uznanego za winnego bezzasadnej odmowy druku plakatu fundacji LGBT
  • Według RPO nie mógł on powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu

Jak poinformował w piśmie do Rzecznika Praw Obywatelskich przewodniczący składu TK Andrzej Zielonacki, z uwagi na wniosek Rzecznika z 30 marca 2019 r. o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Jarosława Wyrembaka, odwołał on terminy posiedzenia niejawnego oraz ogłoszenia orzeczenia w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego (sygn. akt K 16/17), wyznaczone na 10 kwietnia 2019 r. O nowym terminie posiedzenia niejawnego i ogłoszenia orzeczenia uczestnicy postępowania zostaną powiadomieni.

Wniosek o wyłączenie M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka 

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie nie tylko Jarosława Wyrembaka, ale także Mariusza Muszyńskiego - jako osób nieuprawnionych do orzekania. Wskazał ich Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK. O wniosku RPO dotyczącym M. Muszyńskiego nie ma mowy w piśmie Andrzeja Zielonackiego.

Niezależnie zaś od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia dodatkowo także brak jego bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

Co bada Trybunał

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.
 
Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.
 
Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.
 
RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją. Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.
 
XI.815.6.2018

10 kwietnia TK wypowie się ws. konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi

Data: 2019-04-05
  • Karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi jest zgodne z Konstytucją, bo zapobiega dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który 10 kwietnia wypowie się w sprawie zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego artykułu Kodeksu wykroczeń
  • Na jego podstawie uznano winę drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Według RPO nie mógł on powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu
  • Rzecznik wniósł o wyłączenie ze składu TK Mariusza Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka jako osób nieuprawnionych do orzekania

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

Zaskarżony artykuł chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił  Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do  ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego według Adama Bondara brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał  w uzasadnieniu wyroku,  że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wnosi zatem o uznanie przez TK,  że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa ETPCz

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób - uważa RPO. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Zdaniem Rzecznika ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis realizuje bowiem ochronę przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Wniosek o wyłączenie  M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka

10 kwietnia po posiedzeniu niejawnym sprawę ma rozstrzygnąć Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres, Jarosław Wyrembak.

Rzecznik wniósł o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka. Podkreślił, że zgodnie z art. 379 pkt 4 Kodeksu postępowania cywilnego, nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa. Ma to miejsce także wtedy,  gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona. A taka okoliczność zachodzi w tej sprawie, gdyż skład jest sprzeczny z Konstytucją.

W świetle art. 194 ust. 1 Konstytucji kompetencja Sejmu do wyboru sędziego aktualizuje się bowiem jedynie wówczas, gdy istnieje wolne stanowisko sędziowskie wymagające obsadzenia. Tymczasem M. Muszyński i J. Wyrembak zostali wskazani przez Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK. Prawidłowość wyboru przez Sejm 8 października 2015 r. trzech sędziów TK kilkukrotnie potwierdziło orzecznictwo Trybunału (wyrok z 3 grudnia 2015 r., z 9 marca 2016 r., z 11 sierpnia 2016 r., postanowienie z 7 stycznia 2016 r.).

 Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego, w takich sytuacjach zachodzi przypadek orzeczenia nieistniejącego. Taka sytuacja może też powodować chaos prawny, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron także w procesach przed sądami europejskimi - skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej. 

Niezależnie od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia także brak jego bezstronności w tej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

XI.815.6.2018

RPO do TK: dożywotnie zatrudnianie sędziów TK, SN i NSA na uczelniach - niekonstytucyjne

Data: 2019-04-01
  • Dożywotnie zatrudnianie na uczelniach sędziów Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego i Naczelnego Sądu Administracyjnego jest niekonstytucyjne - uznał RPO
  • Rzecznik przyłączył się do postępowania w tej sprawie przed TK, zainicjowanego wnioskiem prezydenta Andrzeja Dudy
  • Takie rozwiązania Prawa o szkolnictwie wyższym i nauce naruszają konstytucyjne zasady: autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy

Uczelnie mają dożywotnio zatrudniać naukowców, którzy jednocześnie są sędziami Trybunału Konstytucyjnego, Sądu Najwyższego lub NSA. Osoby te mają być wyłączone spod rygorów obowiązujących innych uczonych, którzy - aby utrzymać pracę na uczelni - muszą wykazywać się osiągnieciami naukowymi.

Inaczej jest w sytuacji naukowca-sędziego, który był sędzią i utracił urząd lub uprawnienie do stanu spoczynku. Uczelnia będzie musiała go zwolnić, nawet jeśli był bardzo dobrym naukowcem. Jedynym wyjątkiem będzie tu sytuacja, gdy uczony-sędzia sam się zrzeknie urzędu albo uprawnienia do stanu spoczynku.

Rzecznik Praw Obywatelskich od początku wskazywał, że takie rozwiązania nowej ustawy naruszają konstytucyjne zasady: zasadę autonomii szkół wyższych, zasadę równości oraz zasadę ochrony pracy. - Rozwiązanie to nie było objęte konsultacjami ze środowiskiem akademickim, które prowadzone były przez wiele miesięcy przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego i poprzedziły przygotowanie projektu ustawy. Zostało ono dodane przez Senat 13 lipca 2018 r. – zwracał uwagę RPO. 

W praktyce ograniczy to uczelniom możliwości prowadzenia polityki kadrowej. Nie tylko nie będą mogły zmienić umowy o pracę sędziemu-pracownikowi naukowemu, który otrzymał negatywną ocenę pracowniczą. Literalna interpretacja nie pozwoli także na zaproponowanie lepszej umowy takiemu uczonemu (ustawa mówi o zakazie zmiany stosunków pracy).

31 stycznia 2019 r. prezydent zaskarżył te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego.

18 marca 2019 r. RPO wysłał do TK pismo, w którym przystąpił do tego postępowania. Przedstawił stanowisko, że  

  • art. 12la ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 121 ust. 2 zdanie pierwsze oraz art.  118 ust. 1 Konstytucji;
  • art. 12la ust. 1 i 2 ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 32 ust. 1 zdanie pierwsze  Konstytucji;
  • art. 121a ustawy z dnia 20 lipca 2018 r. - Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce jest niezgodny z art. 70 ust. 5 Konstytucji.

Uzasadnienie stanowiska RPO przekaże do końca kwietnia 2019 r.

Wcześniej wicepremier i minister nauki Jarosław Gowin przyznawał, że Rzecznik trafnie zidentyfikował wzorce, które mogą znaleźć zastosowanie przy ocenie konstytucyjności tych przepisów (zwłaszcza jeśli chodzi o zasady  autonomii szkół wyższych, równości oraz ochrony pracy). Według Jarosława Gowina analiza uzasadnienia wniosku prezydenta do TK pozwala uznać, że wątki tam zawarte częściowo pokrywają się z poglądami Rzecznika.

VII.7033.13.2019

 

 

Według Trybunału Konstytucyjnego Sejm może wybierać członków KRS-sędziów

Data: 2019-03-25
  • Zgodny z Konstytucją jest wybór przez Sejm 15 członków Krajowej Rady Sądownictwa będących sędziami. Niekonstytucyjne jest zaś odwoływanie się do Naczelnego Sądu Administracyjnego osób niepowołanych przez KRS do Sądu Najwyższego
  • Takie stanowisko przedstawił Trybunał Konstytucyjny w sprawie ustawy o KRS
  • TK zgodził się z RPO, że wniosek w tej sprawie KRS złożyła "dla pozoru", aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy
  • Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej bada pytania prejudycjalne NSA i SN m.in. co do odwołań osób niepowołanych do SN i zdolności KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów

25 marca 2019 r. TK w pięcioosobowym składzie po posiedzeniu niejawnym wypowiedział się w sprawie wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS.

Większością głosów TK ocenił, że art. 9a ustawy z 12 maja 2011 r. o Krajowej Radzie Sądownictwa jest zgodny z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w związku z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Za niezgodny z art. 184 Konstytucji uznał art. 44 ust. 1a ustawy. Postępowanie w pozostałej części umorzono. W składzie zasiadali: Julia Przyłębska, Grzegorz Jędrejek, Zbigniew Jędrzejewski, Justyn Piskorski i Andrzej Zielonacki. 

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosił by TK umorzył całą sprawę, bowiem wnioskodawcy oczekują, aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy, nie zaś by stwierdził jej niezgodność z Konstytucją - co oznacza, że swój wniosek do TK KRS złożyła tylko dla pozoru. W uzasadnieniu Trybunał podkreślił, że nie bada zgodności ustaw z Konstytucją, a taka pozorna skarga nie przystoi KRS.  

TK odrzucił wniosek Rzecznika o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie i na rozprawie. Ponadto TK oddalił wniosek RPO o wyłączenie Justyna Piskorskiego jako osoby nieuprawnionej do orzekania, której udział oznacza nieważność postępowania.

Historia sprawy

Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. w sprawie powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN i zadał w tej sprawie pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Także sam SN zadał pytania prejudycjalne TS UE, m.in. co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów.

W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy w sprawie sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz odwoływania się od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”. Termin rozpoznania wniosku KRS był wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył. 

22 marca Rzecznik przystąpił do postępowania z wniosku grupy senatorów z 14 lutego 2019 r.  Wniósł by TK umorzył sprawę z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku. Uznał, że wniosek KRS jest nadużyciem praw procesowych. Dochodzi do tego, gdy strona działa w ramach swych uprawnień procesowych, ale faktyczny cel działania nie jest ukierunkowany na ochronę praw podmiotowych. Zdaniem Rzecznika taka sytuacja ma miejsce w tej sprawie. 

RPO odwołał się też do konstrukcji czynności prawnej dokonywanej dla pozoru, uregulowanej w art. 83 Kodeksu cywilnego. Pozorność taką następuje, gdy strony swobodnie i z rozmysłem tworzą czynność prawną, która nie odzwierciedla ich rzeczywistych zamiarów. Wniosek KRS jest właśnie wnioskiem złożonym dla pozoru i stanowi nadużycie praw procesowych. KRS nie chciała dowodzić niezgodności z Konstytucją zakwestionowanych przepisów, lecz doprowadzić do sytuacji, że przepisy zostaną uznane za zgodne z Konstytucją. Skoro zaś wniosek senatorów jest identyczny z wnioskiem KRS, to również on stanowi nadużycie praw procesowych, co przemawia za niedopuszczalnością orzekania. W tej sytuacji Trybunał  jest zobowiązany do umorzenia postępowania w całości.

Argumenty RPO

Konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji), na którego straży stoi RPO, nie może być realizowane, gdy wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich ma władza ustawodawcza lub władza wykonawcza. Nowelizacja ustawy o KRS doprowadziła do stanu powodującego bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w  konsekwencji – dla prawa do sądu. Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem i jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji, w tym gwarancji procesowych związanych z procedurą opiniowania i przedstawiania kandydatów na stanowisko sędziego.

Rzecznik przypomniał, że negatywną ocenę zmian w ustawie o KRS wyraziły m.in. Komisja Europejska we wniosku ws. ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę zasady praworządności oraz  Komisja Wenecka. Sprawa wykładni przepisów Karty Praw Podstawowych UE oraz Traktatu o Unii Europejskiej w kontekście ustawy o KRS jest przedmiotem toczących się przed TS UE postępowań w sprawach pytań  prejudycjalnych SN i NSA.

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, jak również sposób dokonania wyboru nowych członków KRS, doprowadziły do ograniczenia zaufania do działań KRS oraz do zakwestionowania legalności tych działań w postępowaniach przed sądami

Od ukonstytuowania się w kwietniu 2018 r. KRS w nowym składzie podjęła szereg działań – wydała m.in. opinie dotyczące sędziów SN, którzy zwrócili się o dalsze pełnienie urzędu sędziego SN, wskazała kandydatów na nowych sędziów SN oraz sądów powszechnych.   Dodatkowo podważyło to zaufanie do  członków KRS. Podporządkowanie nowej KRS władzy ustawodawczej spowodowało sytuację, w której organ ten nie stoi już na straży niezależności sądownictwa i niezawisłości sędziów, gdzie ponad 90 % sędziów negatywnie ocenia trwający proces upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości - podkreśla RPO.

Ocena przepisów o powoływaniu członków KRS-sędziów

Nowa ustawa odbiera władzy sądowniczej uprawnienie do wyboru 15 sędziów-członków KRS w sposób, który nie gwarantuje minimalnych standardów niezależności KRS od władzy ustawodawczej. Jest to  niezgodne z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w zw. z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji RP oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Prowadzi to także do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z art. 173 Konstytucji  oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.

Zgodnie z art. 186 Konstytucji KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Udział Sejmu w powoływaniu składu KRS, określony w art. 187 ust. 1 pkt 3 Konstytucji, ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. W świetle art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 10 ust. 1, art. 173 Konstytucji).

Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która ma bezpośredni wpływ na 21 członków spośród 25 jej członków oznacza, że KRS, jako organ stojący na straży relatywnie najsłabszego segmentu władzy, podlegać może i podlega naciskom władzy politycznej, stając się przez to organem niezdolnym do efektywnego stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Ponadto  w ustawie nie zagwarantowano żadnego mechanizmu, który w realny sposób dawałby obywatelom wpływ na to, kto zostanie wybrany do KRS albo umożliwiał kontrolę procesu tego wyboru. Udział obywateli w tym procesie ograniczono do możliwości wskazania kandydata przez grupę najmniej 2000 obywateli, bez jakichkolwiek gwarancji zaakceptowania wskazanego przez nich kandydata przez  podmiot weryfikujący kandydatów.

Ustawa o KRS nakazała Sejmowi jedynie „w miarę możliwości” uwzględnić potrzebę reprezentacji w KRS sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów. Konstytucja nie daje jednak ustawodawcy prawa do uwzględniania struktury sądownictwa jedynie „w miarę możliwości”. Art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji stanowi wyraźnie, że 15 członków KRS wybiera się spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Nowa ustawa o KRS nie zawiera zaś gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów będą do niej wybrani,

Także ustanowienie przez nową ustawę wspólnej czteroletniej kadencji wszystkich członków Rady jest niezgodne z art. 173 w zw. z art. 10 Konstytucji. Pokrywanie się kadencji może bowiem doprowadzić do całkowitego podporządkowania prac KRS politycznym okresom wyborczym. Powiązanie kadencji Sejmu z kadencją członków KRS może oznaczać, że w każdej kolejnej kadencji Sejmu ponownie wybierany będzie niemal cały skład KRS, co bez wątpienia prowadzić będzie do ograniczenia niezależności Rady.

Ocena przepisów o odwołaniach od decyzji KRS  

Wniosek senatorów wskazuje na niekonstytucyjność przepisów o KRS w zakresie, w jakim dopuszczają odwołanie od uchwał KRS o nieprzedstawieniu prezydentowi RP kandydata na stanowisko sędziowskie. Zdaniem senatorów oznacza to niedozwolony wpływ władzy sądowniczej na proces nominacji sędziów. Rzecznik przypomina, że 27 maja 2008 r. TK uznał ograniczenia prawa do takiego odwołania za niekonstytucyjne. Trybunał powinien zatem uznać, że nie przedstawiono żadnych nowych argumentów prawnych w tej kwestii.

Senatorowie  kwestionują przepis, że w sprawach dotyczących powołania na sędziego SN przysługuje odwołanie do NSA, ale nie przedstawiają jednak żadnych istotnych argumentów. Można odnieść  wrażenie, że wnioskodawcom ten przepis się po prostu nie podoba, bo podkreślają jedynie, że wskutek odwołania NSA  „podejmuje rozstrzygnięcia dotyczące ustrojowej procedury, jaką jest proces powoływania sędziów”. RPO replikuje, że skoro NSA uznał, że są zastrzeżenia co do legalności uchwał KRS i wstrzymał ich wykonanie, to nie oznacza to udziału merytorycznego w samej procedurze.

Senatorowie kwestionują też konstytucyjność przepisów, które pozwalają sądowi na wstrzymanie wykonania orzeczenia, jeżeli mogłaby z tego tytułu wyniknąć niepowetowana szkoda (na tej podstawie NSA wstrzymał wykonanie przez Prezydenta RP niektórych  uchwał KRS o powołaniu sędziów SN).  Senatorowie uważają, że prerogatywy Prezydenta RP w zakresie powoływania sędziów oznaczają, że w istocie ma on prawo do stania ponad prawem.

Według RPO taki wniosek jest oczywiście błędny. Procedura przewidująca, że przed skorzystaniem z prerogatywy niezależny sąd sprawdzi, czy w toku postępowania poprzedzającego w KRS nie doszło do naruszenia prawa, nie może być uznana za ograniczenie prerogatywy Prezydenta RP. Umożliwia to zaś wstrzymanie wykonania uchwały KRS z uwagi na ryzyko wywołania niepowetowanej szkody, w razie stwierdzenia jej bezprawności. Zgodność tych przepisów ustawy o KRS z Konstytucją  nie budzi najmniejszych wątpliwości. W interesie dobra wymiaru sprawiedliwości jest bowiem to, by Prezydent RP nie powoływał na stanowisko sędziego osób w procedurze, w której doszło do naruszenia prawa.

Ponadto senatorowie zakwestionowali przepisy  ustawy o KRS dotyczące sytuacji, w której po odwołaniu kandydata niepowołanego do SN NSA stwierdzi, że uchwała KRS została podjęta z naruszeniem prawa. W takiej sytuacji kandydat uzyskuje możliwość przystąpienia do kolejnego konkursu na stanowisko sędziego SN. Rzecznik podtrzymuje, że ustawa nie gwarantuje kandydatom do SN prawa do sądu.  Odwołanie staje się bowiem iluzoryczne, bo nawet wobec uwzględnienia odwołania przez NSA, dane stanowisko w SN będzie już obsadzone przez inną osobę wskazaną przez KRS.

VII.510.29.2019

 

Wnioski do Trybunału Konstytucyjnego ws. KRS - nadużyciem praw procesowych. RPO chce, by TK umorzył sprawę

Data: 2019-03-22
  • Wniosek Krajowej Rady Sądownictwa do Trybunału Konstytucyjnego ws. ustawy o KRS złożono jedynie dla pozoru; jest to nadużycie praw procesowych - uważa RPO
  • Wnioskodawcy oczekują bowiem, aby TK potwierdził konstytucyjność ustawy, nie zaś by stwierdził jej niezgodność z Konstytucją. Dlatego Rzecznik wnosi, by TK umorzył sprawę 
  • Gdyby TK tego nie zrobił, Rzecznik wnosi o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie i na rozprawie - a nie w pięcioosobowym i na posiedzeniu niejawnym 
  • Ponadto RPO wystąpił o wyłączenie ze sprawy Justyna Piskorskiego

Na 25 marca 2019 r. Trybunał wyznaczył wydanie wyroku w sprawie wspólnie rozpoznawanych wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS. Wyrok planowano ogłosić 14 marca. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał jednak, że dopiero 22 marca upływa ustawowy termin na zgłoszenie jego udziału i przedstawienie stanowiska w sprawie wniosku senatorów. Wydanie wyroku przed tym terminem oznaczałoby naruszenie  ustawy o RPO oraz o Trybunale, a postępowanie TK z wniosku senatorów byłoby nieważne. 14 marca TK przesunął wydanie wyroku na 25 marca.

22 marca Rzecznik przystąpił do postępowania z wniosku grupy senatorów z 14 lutego 2019 r.  Ze względu na tożsamość przedmiotu sprawy TK rozpatruje go łącznie z wnioskiem KRS z 22 listopada 2018 r. Rzecznik nie przystąpił do postępowania z wniosku KRS. Uznał bowiem, że ma on cechy wniosku złożonego dla pozoru. Zdecydował zaś przystąpić do wniosku senatorów, który - choć tożsamy w treści -, jest formalnie nowym wnioskiem. Tym samym RPO przystąpił do połączonego postępowania i wniósł by TK umorzył je z uwagi na niedopuszczalność wydania wyroku.

Historia sprawy

Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. w sprawie powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN i zadał w tej sprawie pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Także sam SN zadał pytania prejudycjalne TS UE, m.in. co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów.

W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy w sprawie sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz odwoływania się od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”. Termin rozpoznania wniosku KRS był wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył. 

Dlaczego postępowanie powinno być umorzone

Rzecznik wskazuje, że wniosek KRS jest nadużyciem praw procesowych. Instytucja ta jest wywodzona z zasad ogólnych Kodeksu postępowania cywilnego, którego przepisy - zgodnie z ustawą o TK - stosuje się odpowiednio w zakresie nieuregulowanym w tej ustawie. Do nadużycia prawa procesowego dochodzi, gdy strona działa w ramach swych uprawnień procesowych, ale faktyczny cel działania nie jest ukierunkowany na ochronę praw podmiotowych. Zdaniem Rzecznika taka sytuacja ma miejsce w tej sprawie.  

Ponadto należy się także odwołać do konstrukcji czynności prawnej dokonywanej dla pozoru, uregulowanej w art. 83 Kodeksu cywilnego. Pozorność taką następuje, gdy strony swobodnie i z rozmysłem tworzą czynność prawną, która nie odzwierciedla ich rzeczywistych zamiarów. Wniosek KRS jest właśnie wnioskiem złożonym dla pozoru i stanowi nadużycie praw procesowych. KRS nie chciała dowodzić niezgodności z Konstytucją zakwestionowanych przepisów, lecz doprowadzić do sytuacji, że przepisy zostaną uznane za zgodne z Konstytucją.

Skoro zaś wniosek senatorów jest identyczny z wnioskiem KRS, to również on stanowi nadużycie praw procesowych, co przemawia za niedopuszczalnością orzekania. W tej sytuacji Trybunał  jest zobowiązany do umorzenia postępowania w całości.

Uwagi ogólne

Konstytucyjne prawo do sądu (art. 45 Konstytucji), na którego straży stoi RPO, nie może być realizowane, gdy wpływ na obsadę stanowisk sędziowskich ma władza ustawodawcza lub władza wykonawcza. Nowelizacja ustawy o KRS doprowadziła do stanu powodującego bezpośrednie zagrożenie dla niezależności sądownictwa, dla trójpodziału władz, a w  konsekwencji – dla prawa do sądu. Sposób powoływania sędziów, zapewnienie praworządnej procedury ich nominacji, zgodnej z Konstytucją oraz wymogami prawa Unii Europejskiej i innych standardów międzynarodowych, ma ogromne znaczenie dla każdego obywatela. To sędzia jest bowiem ostatecznym arbitrem w sporach między państwem a obywatelem i jego rolą jest wyrównanie siły między obywatelem a aparatem państwa. Obywatel musi mieć zatem pewność, że sędzia został powołany w procedurze praworządnej, z zachowaniem wszelkich gwarancji, w tym gwarancji procesowych związanych z procedurą opiniowania i przedstawiania kandydatów na stanowisko sędziego.

Rzecznik przypomniał, że negatywną ocenę zmian w ustawie o KRS wyraziły m.in. Komisja Europejska we wniosku ws. ryzyka poważnego naruszenia przez Polskę zasady praworządności oraz  Komisja Wenecka. Sprawa wykładni przepisów Karty Praw Podstawowych UE oraz Traktatu o Unii Europejskiej w kontekście ustawy o KRS jest przedmiotem toczących się przed TS UE postępowań w sprawach pytań  prejudycjalnych SN i NSA.

Wątpliwości co do zgodności z Konstytucją, jak również sposób dokonania wyboru nowych członków KRS, doprowadziły do ograniczenia zaufania do działań KRS oraz do zakwestionowania legalności tych działań w postępowaniach przed sądami

Od ukonstytuowania się w kwietniu 2018 r. KRS w nowym składzie podjęła szereg działań – wydała m.in. opinie dotyczące sędziów SN, którzy zwrócili się o dalsze pełnienie urzędu sędziego SN, wskazała kandydatów na nowych sędziów SN oraz sądów powszechnych.   Dodatkowo podważyło to zaufanie do  członków KRS. Podporządkowanie nowej KRS władzy ustawodawczej spowodowało sytuację, w której organ ten nie stoi już na straży niezależności sądownictwa i niezawisłości sędziów, gdzie ponad 90 % sędziów negatywnie ocenia trwający proces upolitycznienia wymiaru sprawiedliwości - podkreśla RPO.

Ocena przepisów o powoływaniu członków KRS-sędziów

Nowa ustawa odbiera władzy sądowniczej uprawnienie do wyboru 15 sędziów-członków KRS w sposób, który nie gwarantuje minimalnych standardów niezależności KRS od władzy ustawodawczej. Jest to  niezgodne z art. 187 ust. 1 pkt 2 i ust. 4 w zw. z art. 2, art. 10 ust. 1 i art. 173 Konstytucji RP oraz z art. 186 ust. 1 Konstytucji. Prowadzi to także do niedopuszczalnej ingerencji władzy wykonawczej w zarządzanie wymiarem sprawiedliwości, a w konsekwencji do naruszenia art. 10 Konstytucji w związku z art. 173 Konstytucji  oraz art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji.

Zgodnie z art. 186 Konstytucji KRS stoi na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. Udział Sejmu w powoływaniu składu KRS, określony w art. 187 ust. 1 pkt 3 Konstytucji, ogranicza się do wyboru czterech członków KRS spośród posłów. W świetle art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji to sami sędziowie powinni wybierać piętnastu członków KRS spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. W ten sposób realizuje się konstytucyjna zasada odrębności i niezależności władzy sądowniczej (art. 10 ust. 1, art. 173 Konstytucji).

Poddanie KRS oddziaływaniu ze strony legislatywy, która ma bezpośredni wpływ na 21 członków spośród 25 jej członków oznacza, że KRS, jako organ stojący na straży relatywnie najsłabszego segmentu władzy, podlegać może i podlega naciskom władzy politycznej, stając się przez to organem niezdolnym do efektywnego stania na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Ponadto  w ustawie nie zagwarantowano żadnego mechanizmu, który w realny sposób dawałby obywatelom wpływ na to, kto zostanie wybrany do KRS albo umożliwiał kontrolę procesu tego wyboru. Udział obywateli w tym procesie ograniczono do możliwości wskazania kandydata przez grupę najmniej 2000 obywateli, bez jakichkolwiek gwarancji zaakceptowania wskazanego przez nich kandydata przez  podmiot weryfikujący kandydatów.

Ustawa o KRS nakazała Sejmowi jedynie „w miarę możliwości” uwzględnić potrzebę reprezentacji w KRS sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów. Konstytucja nie daje jednak ustawodawcy prawa do uwzględniania struktury sądownictwa jedynie „w miarę możliwości”. Art. 187 ust. 1 pkt 2 Konstytucji stanowi wyraźnie, że 15 członków KRS wybiera się spośród sędziów SN, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Nowa ustawa o KRS nie zawiera zaś gwarancji, że sędziowie każdego rodzaju i szczebla sądów będą do niej wybrani,

Także ustanowienie przez nową ustawę wspólnej czteroletniej kadencji wszystkich członków Rady jest niezgodne z art. 173 w zw. z art. 10 Konstytucji. Pokrywanie się kadencji może bowiem doprowadzić do całkowitego podporządkowania prac KRS politycznym okresom wyborczym. Powiązanie kadencji Sejmu z kadencją członków KRS może oznaczać, że w każdej kolejnej kadencji Sejmu ponownie wybierany będzie niemal cały skład KRS, co bez wątpienia prowadzić będzie do ograniczenia niezależności Rady.

Ocena przepisów o odwołaniach od decyzji KRS  

Wniosek senatorów wskazuje na niekonstytucyjność przepisów o KRS w zakresie, w jakim dopuszczają odwołanie od uchwał KRS o nieprzedstawieniu prezydentowi RP kandydata na stanowisko sędziowskie. Zdaniem senatorów oznacza to niedozwolony wpływ władzy sądowniczej na proces nominacji sędziów. Rzecznik przypomina, że 27 maja 2008 r. TK uznał ograniczenia prawa do takiego odwołania za niekonstytucyjne. Trybunał powinien zatem uznać, że nie przedstawiono żadnych nowych argumentów prawnych w tej kwestii.

Senatorowie  kwestionują przepis, że w sprawach dotyczących powołania na sędziego SN przysługuje odwołanie do NSA, ale nie przedstawiają jednak żadnych istotnych argumentów. Można odnieść  wrażenie, że wnioskodawcom ten przepis się po prostu nie podoba, bo podkreślają jedynie, że wskutek odwołania NSA  „podejmuje rozstrzygnięcia dotyczące ustrojowej procedury, jaką jest proces powoływania sędziów”. RPO replikuje, że skoro NSA uznał, że są zastrzeżenia co do legalności uchwał KRS i wstrzymał ich wykonanie, to nie oznacza to udziału merytorycznego w samej procedurze.

Senatorowie kwestionują też konstytucyjność przepisów, które pozwalają sądowi na wstrzymanie wykonania orzeczenia, jeżeli mogłaby z tego tytułu wyniknąć niepowetowana szkoda (na tej podstawie NSA wstrzymał wykonanie przez Prezydenta RP niektórych  uchwał KRS o powołaniu sędziów SN).  Senatorowie uważają, że prerogatywy Prezydenta RP w zakresie powoływania sędziów oznaczają, że w istocie ma on prawo do stania ponad prawem.

Według RPO taki wniosek jest oczywiście błędny. Procedura przewidująca, że przed skorzystaniem z prerogatywy niezależny sąd sprawdzi, czy w toku postępowania poprzedzającego w KRS nie doszło do naruszenia prawa, nie może być uznana za ograniczenie prerogatywy Prezydenta RP. Umożliwia to zaś wstrzymanie wykonania uchwały KRS z uwagi na ryzyko wywołania niepowetowanej szkody, w razie stwierdzenia jej bezprawności. Zgodność tych przepisów ustawy o KRS z Konstytucją  nie budzi najmniejszych wątpliwości. W interesie dobra wymiaru sprawiedliwości jest bowiem to, by Prezydent RP nie powoływał na stanowisko sędziego osób w procedurze, w której doszło do naruszenia prawa.

Ponadto senatorowie zakwestionowali przepisy  ustawy o KRS dotyczące sytuacji, w której po odwołaniu kandydata niepowołanego do SN NSA stwierdzi, że uchwała KRS została podjęta z naruszeniem prawa. W takiej sytuacji kandydat uzyskuje możliwość przystąpienia do kolejnego konkursu na stanowisko sędziego SN. Rzecznik podtrzymuje, że ustawa nie gwarantuje kandydatom do SN prawa do sądu.  Odwołanie staje się bowiem iluzoryczne, bo nawet wobec uwzględnienia odwołania przez NSA, dane stanowisko w SN będzie już  obsadzone przez inną osobę wskazaną przez KRS.

Wniosek o wyłączenie Justyna Piskorskiego

Rzecznik zwracał już uwagę w innych sprawach w TK z udziałem Justyna Piskorskiego, że w sytuacji, w której w rozpoznawaniu sprawy w Trybunale bierze udział osoba nieuprawniona, na mocy art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, zastosowanie znajdzie art. 379 pkt 4 K.p.c. Skład Trybunału Konstytucyjnego sprzeczny z prawem najwyższej rangi, tj. Konstytucją w związku z udziałem osoby nieuprawnionej w orzekaniu, przesądza o nieważności takiego postępowania.

Konieczność rozpoznania sprawy przez pełny skład TK

Rzecznik ma świadomość, że ustawa o organizacji i trybie postępowania przed TK nie przewiduje zgłaszania wniosków o rozpoznanie sprawy w pełnym składzie przez podmioty inne niż skład wyznaczony do danej sprawy.  Przepis ustawy nie wyklucza jednak, by o takiej  możliwości przypominali inni uczestnicy postępowania.

Rzecznik uważa, że nie ma żadnej przesłanki ustawowej, która uzasadniałaby  rozstrzygnięcie tej sprawy na posiedzeniu niejawnym, a nie na rozprawie. Stanowiska uczestników postępowania nie są zbieżne, a stanowisko Sejmu ukazuje również wady wniosku KRS (a w konsekwencji – ze względu na tożsamość wniosków – również wniosku grupy senatorów). Wymaga to wyjaśnienia na rozprawie. Sprawa nie powinna być rozpoznawana przez skład pięcioosobowy, bo - biorąc pod uwagę jej znaczenie dla ustroju państwa, a w szczególności niezależności sądownictwa - jest w istocie sprawą o szczególnej zawiłości, co przesądza o konieczności rozpoznania jej w pełnym składzie.

W przypadku nierozpoznania sprawy w pełnym składzie, Rzecznik wskazuje, że wyznaczone na 25 marca 2019 r. posiedzenie niejawne oraz publiczne ogłoszenie orzeczenia powinno zostać odroczone. Jest to niezbędne z uwagi na konieczność umożliwienia zapoznania się przez skład orzekający w sprawie ze stanowiskiem RPO. Wraz ze zgłoszeniem udziału w sprawie, Rzecznik staje się jego uczestnikiem - powinien więc zostać powiadomiony przez przewodniczącego składu TK, że rozpoznanie sprawy nastąpi na posiedzeniu niejawnym. Przewodniczący składu orzekającego ma ustawowy obowiązek przesłania takiego zawiadomienia uczestnikowi postępowania.

VII.510.29.2019

W obronie praw obywateli do członkostwa w spółdzielniach mieszkaniowych. Wniosek RPO do TK

Data: 2019-03-13
  • Wiele osób straciło członkostwo spółdzielni mieszkaniowych po zmianie przepisów z 2017 r.
  • Stało się to z mocy prawa, bez ich winy -  co nie może być akceptowane w praworządnym państwie
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych z 2017 r.
  • Wcześniej Rzecznik apelował do rządu o pilne uregulowanie sytuacji osób objętych nowelizacją. Dostał odpowiedź, że jej ostateczny kształt był wyrazem woli parlamentarzystów 

Obywatele skarżyli się RPO na znowelizowaną 20 lipca 2017 r. ustawę o spółdzielniach mieszkaniowych, Prawo spółdzielcze oraz Kodeks postępowania cywilnego. Ustawa weszła w życie po 14 dniach od jej ogłoszenia. Stało się to we wrześniu 2017 r. Na mocy jej art. 4. członkostwo w spółdzielniach stracili z mocy prawa wszyscy, którym nie przysługuje:

  • spółdzielcze lokatorskie prawo do lokalu mieszkalnego,
  • spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu albo prawo odrębnej własności,
  • roszczenie o ustanowienie prawa odrębnej własności lokalu lub roszczenie o ustanowienie spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu.

W związku ze skargami, prośbami od spółdzielców oraz wątpliwościami konstytucyjnymi Rzecznik występował w tej sprawie do ministra inwestycji i rozwoju Jerzego Kwiecińskiego. 

Dostał odpowiedź, że rządowy projekt nowelizacji respektował konstytucyjną zasadę ochrony praw nabytych. Przewidywał zachowanie członkostwa spółdzielni przez osoby, które je nabyły przed wejściem nowelizacji w życie, a o utracie członkostwa miały decydować właściwe organ spółdzielni. Ostateczny kształt nowelizacji jest zatem wyrazem woli parlamentarzystów - podkreślał resort. 

Rzecznik zdecydował zaskarżyć art. 4 nowelizacji, który ukształtowała poprawka Senatu, zaaprobowana przez Sejm. Uznał, że jest on niezgodny z art. 58 ust. 1 w związku z art. 2 Konstytucji RP. Ingeruje bowiem znacząco w konstytucyjnie chronioną wolność zrzeszania się poprzez pozbawienie obywateli nabytego zgodnie z przepisami obowiązującymi w dacie nabycia członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej. Narusza również wywodzoną z art. 2 Konstytucji zasadę ochrony praw nabytych oraz zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

Z uzasadnienia poprawki Senatu wynika, że podstawowym celem było pozbawienie członkostwa z dniem wejścia w życie ustawy jednej tylko kategorii członków - tzw. „członków oczekujących”, czyli osób, które – na podstawie różnych uprawnień – oczekiwały na uzyskanie tytułu prawnego do lokalu.

W ocenie Rzecznika cel ten nie znalazł jednak właściwego odzwierciedlenia w treści przepisu. W praktyce okazało się, że wywołuje on różne, niekorzystne i prawdopodobnie niezamierzone przez ustawodawcę skutki prawne. Nie uwzględniono bowiem  mnogości stanów faktycznych, które wiązały się z członkostwem w spółdzielni mieszkaniowej. Jednakowo potraktowane zostały osoby, których prawa można uznać za słusznie nabyte, jak i te, których członkostwo w spółdzielni mieszkaniowej faktycznie nie ma żadnego uzasadnienia - wskazuje Rzecznik we wniosku do TK.

Art. 4 ustawy pozbawił członkostwa w spółdzielni mieszkaniowej wszystkich, którzy zbyli (bądź w inny sposób utracili) prawo do lokalu, lecz nadal w nich mieszkają na podstawie innych tytułów prawnych (np. dożywocia, służebności czy użyczenia). Do RPO skarżyli się najczęściej ludzie w podeszłym wieku, którzy prawo do lokalu w spółdzielni przekazali dorosłym dzieciom, np. dla ułożenia spraw majątkowych na wypadek śmierci. Osoby te pisały, że gdyby wiedziały wcześniej, iż nie będą mogły pozostać członkami spółdzielni, nie zdecydowałyby się na zbycie prawa do mieszkania.

Dotychczas to od decyzji spółdzielni zależało, czy takie osoby - z uwagi na zbycie tytułu prawnego do lokalu - pozbawić członkostwa, a od uchwały organu spółdzielni można było odwołać się do sądu. W ocenie RPO trudno uznać za racjonalne i sprawiedliwe pozbawienie tej grupy dotychczasowego członkostwa automatycznie, z dniem wejścia w życie ustawy.

Ponadto art. 4 odebrał też członkostwo tym, którzy w przeszłości uzyskali przydział spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w budynku położonym na gruncie, do którego spółdzielni nie przysługuje prawo własności albo prawo użytkowania wieczystego. Jak głosi uchwała Sądu Najwyższego z 24 maja 2013 r. ( III CZP 104/12),  osoby takie mają tylko roszczenie (tzw. ekspektatywę) spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu. Oznacza to m.in. niemożność zakładania ksiąg wieczystych. Takich osób może być ok. pół miliona (w samej Warszawie ok. 300 tysięcy).  Spółdzielnie wykreślają te osoby z rejestru członków.

Oprócz tego zaskarżony przepis bardzo niekorzystnie rzutuje na byt tzw. „spółdzielni popegeerowskich". Nie mają one w swoich zasobach mieszkań, a zatem nie zrzeszają spółdzielców mających prawa do mieszkań. Zakładane były one bowiem wyłącznie w celu zarządzania mieniem po dawnych państwowych gospodarstwach rolnych, masowo bankrutujących na początku lat 90. i w związku z tym likwidowanych. Chodzi np. o kotłownie, stacje transformatorowe, place zabaw i inne obiekty infrastruktury technicznej towarzyszącej budynkom mieszkalnym, w których mieszkania sprzedano na własność byłym pracownikom PGR. Takie obiekty przekazywano nieodpłatnie gminie albo właśnie spółdzielni utworzonej przez nabywców lokali.

Nowelizacja sprawiła, że spółdzielnie te automatycznie straciły członków (ponieważ członkowie są właścicielami mieszkań, które nie stanowią „zasobu” omawianych spółdzielni), a wskutek spadku wymaganej liczby członków, prawo nakazuje ich likwidację. Likwidacja spowoduje zaś problemy z bieżącym administrowaniem nieruchomościami, a z uwagi na położenie budynków zazwyczaj z dala od większych miast - także ze znalezieniem profesjonalnego zarządcy nieruchomości, który przejmie to zadanie od spółdzielni. Nie da się bowiem wykluczyć, że infrastruktura techniczna zostanie przekazana innym podmiotom niż byli członkowie spółdzielni. Przekazanie jej podmiotom prywatnym, kierującym się kryterium zysku, może wypłynąć na wysokość opłat za mieszkania.

Podobny problem dotyczy też spółdzielni powołanych wyłącznie do budowy domów jednorodzinnych. Także te spółdzielnie, wskutek pozbawienia członkostwa dotychczasowych członków, będą musiały zostać zlikwidowane.

Rzecznik podkreśla, że w orzecznictwie sądów pojawiły się rozbieżności co do tego, czy dla zachowania członkostwa w spółdzielni wystarczy jakiekolwiek prawo do lokalu będącego w zasobach dowolnej spółdzielni i zlokalizowanego w dowolnym miejscu.

- Tak radykalne rozwiązanie, całkowicie odmienne od dotychczasowych, zadziałało natychmiast, nie dając dotkniętym nim jednostkom oraz spółdzielniom mieszkaniowym czasu na przygotowanie się do negatywnych skutków, jakie za sobą pociągnęło - brzmi konkluzja wniosku Adam Bodnara. Skutki te, przynajmniej w części wydają się być zupełnie przypadkowe, nieobjęte zamiarem ustawodawcy i przez niego nieprzewidziane oraz nieprzeanalizowane. Ten brak racjonalności - a nawet poczucia odpowiedzialności za jakość stanowionych przepisów - w działaniu ustawodawcy również podważa zaufanie obywateli do państwa i ustanowionego przez nie prawa.

IV.7210.58.2017

Rzecznik pisze do TK: postępowanie ws. KRS będzie nieważne

Data: 2019-03-12
  • Postępowanie przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie zaskarżonych przez senatorów przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa będzie nieważne - wskazuje RPO
  • Wyrok Trybunału ma bowiem zapaść 14 marca 2019 r., a dopiero 22 marca upływa ustawowy termin zgłoszenia udziału i przedstawienia stanowiska w sprawie przez Rzecznika Praw Obywatelskich
  • W ocenie Rzecznika jaskrawie narusza to przepisy ustawy o RPO oraz o samym Trybunale
  • Ponadto w wydaniu wyroku ma brać udział osoba nieuprawniona do orzekania

Na 14 marca TK wyznaczył wydanie wyroku w sprawie połączonych do wspólnego rozpoznania dwóch wniosków dotyczących zmienionych w grudniu 2017 r. przepisów o Krajowej Radzie Sądownictwa – autorstwa samej KRS oraz grupy senatorów PiS.

Planowane tego dnia ogłoszenie wyroku narusza przepisy ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz ustawy z 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich – głosi pismo Adama Bodnara do TK. Żaden przepis nie przewiduje bowiem wyjątków od 30-dniowego terminu dla podjęcia decyzji przez RPO o przystąpieniu do postępowania. Wyznaczenie terminu ogłoszenia wyroku przed upływem ustawowego terminu na zgłoszenie udziału i stanowiska przez Rzecznika stanowi zatem jaskrawe naruszenie obu ustaw poprzez uniemożliwienie organowi konstytucyjnemu podjęcia stosownej decyzji w ustawowo wyznaczonym terminie.

Zmiana przepisów o KRS 

Nowe przepisy, przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę, niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie, a ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm. Nowe przepisy uniemożliwiły też możliwość skutecznego odwoływania się do Sądu Najwyższego od uchwał KRS dotyczących przedstawiania prezydentowi RP wniosków o powołanie nowych sędziów. Na niekonstytucyjność tych zmian wskazywali m.in. RPO, Sąd Najwyższy, sama KRS, liczne środowiska prawnicze i organizacje międzynarodowe.

Od tego czasu decyzje nowej KRS, m.in. co do powoływania nowych sędziów, są kwestionowane. Naczelny Sąd Administracyjny wstrzymał wykonanie kilku uchwał KRS z wnioskami o powołanie sędziów SN. Sam SN zadał zaś pytania prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej co do zdolności nowej KRS do wykonywania konstytucyjnego zadania stania na straży niezależności sądów. Chodzi o to, czy nowa Izba Dysycplinarna Sądu Najwyższego,  której skład wyłoniła nowa KRS, będzie niezależnym sądem w rozumieniu prawa unijnego. Rozprawa w TSUE jest wyznaczona na 19 marca 2019 r.

W listopadzie 2018 r. KRS wniosła, aby TK zbadał konstytucyjność przepisów nowej ustawy co do sposobu powoływania członków Rady-sędziów przez Sejm oraz kwestii odwoływania się do SN od uchwał KRS w sprawie wniosków o powołanie sędziów. Przewodniczący KRS sędzia Leszek Mazur mówił, że chodzi o uzyskanie wypowiedzi TK, która powinna „stanowić odpowiedź na zarzuty i wzmocnić pozycję KRS”.

Termin rozpoznania wniosku KRS był pierwotnie wyznaczony na 3 stycznia 2019 r., ale rozprawę odwołano. Analogiczny wniosek w tej samej sprawie w lutym 2019 r. złożyli do TK senatorowie PiS. Oba wnioski TK połączył do wspólnego rozpoznania. 

Argumenty pisma RPO do TK

21 lutego 2019 r. do Biura RPO wpłynęło pismo Prezesa TK zawiadamiające o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku grupy senatorów. Zarazem poinformowano o połączeniu tego wniosku z wnioskiem KRS z listopada 2018 r. -  ze względu na tożsamość spraw. Odmiennie niż w dotychczas nie poinformowano Rzecznika o ustawowym 30-dniowym terminie na zgłoszenie udziału w sprawie z wniosku grupy senatorów, wynikającym z art. 63 ust. 2 ustawy o TK.

Zgodnie z art. 16 ust. 2 pkt 3 ustawy o RPO, Rzecznik może zgłosić udział w postępowaniu przed TK. Według art. 63 ust. 2 ustawy o TK Rzecznik, w terminie 30 dni od dnia doręczenia zawiadomienia, może zgłosić udział w postępowaniu i przedstawić pisemne stanowisko w sprawie. Zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie wniosku senatorów Rzecznik otrzymał  21 lutego 2019 r. Termin zgłoszenia udziału dla RPO upływa więc 22 marca 2019 r. -  a zatem już po wskazanym przez TK terminie ogłoszenia wyroku.

Ani art. 63 ust. 2 ustawy o TK, ani żaden inny przepis tej ustawy nie przewiduje wyjątków od terminu 30 dni. Wyznaczenie daty ogłoszenia wyroku TK przed upływem ustawowego terminu na zgłoszenie udziału i stanowiska przez Rzecznika stanowi zatem jaskrawe naruszenie tej ustawy, jak też ustawy o RPO, poprzez uniemożliwienie organowi konstytucyjnemu podjęcia stosownej decyzji w ustawowo wyznaczonym terminie - głosi pismo Adama Bodnara.

W świetle art. 379 pkt 5 ustawy z 17 listopada 1964 r. – Kodeks postępowania cywilnego, w związku z art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK  (nakazującym odpowiednie stosowanie przepisów kpc w postępowaniu przed TK w zakresie nieuregulowanym w ustawie), orzeczenie wydane bez udziału legitymowanego uczestnika skutkować będzie nieważnością postępowania.

Ponadto nieważność postępowania wynikać będzie również z tego, że ogłoszenie wyroku 14 marca nastąpi po posiedzeniu niejawnym. Tymczasem – zgodnie z art. 92 ust. 2 zd. 2 ustawy o TK – „do rozpoznania wniosku (…) na posiedzeniu niejawnym konieczne są stanowiska wszystkich uczestników postępowania”. Ze strony internetowej TK wynika, że stanowiska obligatoryjnych uczestników postępowania z wniosku senatorów - Sejmu i Prokuratora Generalnego - nie zostały Trybunałowi doręczone. Rozpoznanie wniosku grupy senatorów na posiedzeniu niejawnym, bez zapoznania się ze stanowiskami Sejmu i Prokuratora Generalnego, będzie stanowić rażące naruszenie art. 92 ust. 2 zd. 2 ustawy o TK, a tym samym postępowanie w tej sprawie przed Trybunałem obarczone będzie wadą nieważności.

W składzie TK na 14 marca jest Justyn Piskorski (jako sprawozdawca). Rzecznik zwracał już uwagę w innych sprawach z jego udziałem, że w sytuacji, w której w rozpoznawaniu sprawy bierze udział osoba nieuprawniona, na mocy art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK zastosowanie znajdzie art. 379 pkt 4 k.p.c. Skład Trybunału sprzeczny z prawem najwyższej rangi, tj. Konstytucją RP w związku z udziałem osoby nieuprawnionej, przesądza o nieważności postępowania Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów TK wymienionych w uchwałach z 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów TK została czterokrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału (wyrok z 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15).

- Mając powyższe na względzie, kierując się troską o zapewnienie zgodności z prawem postępowań toczących się przed Trybunałem Konstytucyjnym, Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że ogłoszenie wyroku w sprawie o sygn. akt K 12/18, z uwagi na brak upływu 30-dniowego terminu na przystąpienie Rzecznika do tego postępowania w odniesieniu do sprawy K 2/19, wszczętej wnioskiem grupy senatorów z dnia 14 lutego 2019 r., skutkować będzie nieważnością postępowania w tej sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym - napisał Adam Bodnar.

VII.510.29.2019

TK: emerytury kobiet z rocznika 1953 przeliczono w sposób niekonstytucyjny

Data: 2019-03-06
  • Zmienione zasady ustalania wysokości emerytur kobiet z rocznika 1953, które pobierały wcześniejszą emeryturę, są niezgodne z Konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny
  • RPO od dawna zwracał uwagę na wątpliwości konstytucyjne w tej sprawie. Słyszał o tym problemie od uczestników spotkań regionalnych, dostawał też skargi
  • Zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa wyklucza możliwość formułowania obietnic bez pokrycia czy nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania - uznał TK

Chodziło o zmianę od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę. Trybunał Konstytucyjny zbadał pytanie prawne sądu. Do sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosząc o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonego przepisu.

6 marca 2019 r. TK orzekł, że art. 25 ust. 1b ustawy z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w brzmieniu obowiązującym do 30 września 2017 r., w zakresie, w jakim dotyczy urodzonych w 1953 r. kobiet, które przed 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do emerytury na podstawie art. 46 tej ustawy, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji. Trybunał umorzył postępowanie w pozostałym zakresie

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, Grzegorz Jędrejek, Leon Kieres, Małgorzata Pyziak-Szafnicka i Andrzej Zielonacki.

Na czym polega problem?

Wyobraźmy sobie sytuację pani Katarzyny, urodzonej właśnie w 1953 r. W 2008 roku przeszła na tzw. wcześniejszą emeryturę w wieku 55 lat, po przepracowaniu 30 lat. Zrobiła tak samo, jak wcześniej to uczyniły jej koleżanki, Barbara (rocznik 1952) i Anna (rocznik 1949). Wszystkie po otrzymaniu świadczenia pozostawały aktywne zawodowo, licząc na otrzymanie wyższej emerytury przysługującej po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat.

Tymczasem w maju 2012 r. zmodyfikowano zasady ustalania wysokości emerytury. Zmiana weszła w życie od 1 stycznia 2013 r. Podstawa wymiaru emerytury z tytułu osiągnięcia powszechnego wieku emerytalnego ulega pomniejszeniu o kwotę wcześniej wypłaconych świadczeń emerytalnych (tzw. wcześniejszych emerytur), co automatycznie przekłada się na niższą wysokość przyszłej emerytury. Pani Barbara i pani Anna  skorzystały z możliwości złożenia wniosku o przyznanie nowej emerytury jeszcze w 2012 r., a więc pod rządami niezmienionego stanu prawnego.

Takiej możliwości nie miała pani Katarzyna, która 60 lat skończyła  dopiero w 2013 r.

Z danych rządowych wynika, że w sytuacji takiej, jak ona, znalazło się ponad 140 tys. kobiet.

Przepisy emerytalne i stanowisko RPO

Teraz sprawą zmiany od 1 stycznia 2013 r. zasad ustalania wysokości emerytury powszechnej, przyznawanej osobom urodzonym po 31 grudnia 1948 r., które pobierały dotychczas tzw. wcześniejszą emeryturę, zajmuje się Trybunał Konstytucyjny. Zbada on pytanie prawne sądu w tej sprawie.

W przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich, w odniesieniu do kobiet z rocznika 1953 mamy do czynienia z brakiem należytej realizacji uprawnień nabytych na podstawie poprzednich przepisów. Kobiety te zostały bowiem narażone na prawne skutki, których nie mogły przewidzieć w momencie podejmowania decyzji o skorzystaniu z prawa do wcześniejszej emerytury. Rozważania te można odnieść również do innych grup ubezpieczonych znajdujących się w analogicznej sytuacji, ale również do tych, którzy prawo do emerytury powszechnej nabyli przed wejściem w życie kwestionowanej nowelizacji.

Dlatego Rzecznik przystąpił do postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (P 20/16) w sprawie pytania prawnego Sądu Okręgowego w Szczecinie: „Czy przepis art. 25 ust. 1b ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych w zakresie, w jakim ma zastosowanie do kobiet urodzonych w roku 1953, które przed dniem 1 stycznia 2013 r. nabyły prawo do tzw. emerytury wcześniejszej na podstawie przepisów art. 46 i 50 ustawy o emeryturach i rentach z FUS, jest zgodny z art. 2, art. 32 ust. 1 oraz art. 67 ust. 1 Konstytucji RP?”.

Kwestia budziła kontrowersje, co odzwierciedlają w szczególności rozbieżne stanowiska uczestników postępowania przed Trybunałem.

Rzecznik wielokrotnie postulował zmianę prawa, kierując wystąpienia do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej i Prezesa ZUS oraz popierając obywatelskie petycje do Sejmu i Senatu, a następnie przystąpił do postępowania przed  TK. 

Uzasadnienie orzeczenia TK

Trybunał zbadał kwestię dopuszczalności posłużenia się przez ustawodawcę mechanizmem obliczania podstawy emerytury powszechnej z potrąceniem kwot wcześniejszej emerytury, pobieranej przez ubezpieczonych wobec kobiet urodzonych w 1953 r. i jego zgodności z art. 2 Konstytucji. Uprawnienie do wcześniejszego przejścia na emeryturę wynikające z art. 46 w związku z art. 29 ustawy emerytalnej było – w warunkach reformy z 1999 r. – jednym ze szczególnych rozwiązań ustawowych. Stanowiło element łagodzący przechodzenie do nowego systemu emerytalnego dla osób, które ukończyły wiek co najmniej 50 lat, a przy tym legitymowały się wieloletnim stażem zawodowym.

Trybunał uwzględnił, że kobiety, które zdecydowały się skorzystać z możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę nie wiedziały – w chwili podejmowania tej decyzji – o konsekwencjach, jakie ta decyzja będzie miała w odniesieniu do ich przyszłego świadczenia, czyli emerytury uzyskiwanej po osiągnięciu powszechnego wieku emerytalnego. Osoby te decydowały się na wcześniejszą emeryturę ufając, że państwo nie zmieni reguł jej postrzegania w odniesieniu do powszechnego świadczenia emerytalnego. Tymczasem reguły te zostały zmodyfikowane, nie dając ich adresatom możliwości stosownej reakcji.

Trybunał podkreślił, że to z mocy wyraźnego postanowienia ustawodawcy modyfikacja systemu emerytalnego nie objęła tej grupy kobiet - jeżeli spełniały warunki przejścia na wcześniejszą emeryturę i z możliwości takiej skorzystały. Tym samym stworzył on dodatkowe gwarancje realizacji uprawnień emerytalnych według zasad starego systemu. Z uwagi na to, że uprawnienia te z założenia miały charakter przejściowy – obowiązujący do czasu ich wygaśnięcia – nastąpiło niejako wzmocnienie usprawiedliwionego przekonania tych kobiet, że ustawodawca nie wycofa się z ich realizacji oraz że nie będą miały do nich zastosowania nowe uregulowania.

Trybunał uznał, że podejmowanie decyzji o przejściu na wcześniejszą emeryturę nie może wiązać się z pozostawaniem w niepewności co do ukształtowania sytuacji prawnej w przyszłości, jeżeli jest konsekwencją decyzji podjętych w oparciu o obowiązujący stan prawny. Rozpoczęcie realizacji prawa do wcześniejszej emerytury, która bezpośrednio wpływa na wysokość emerytury powszechnej – w oparciu o zasadę zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa – stanowi podstawę uzasadnionego oczekiwania, że ustawodawca nie zmieni w sposób niekorzystny „reguł gry” w stosunku do osób korzystających ze swoich uprawnień na zasadach wskazanych w ustawie. Nie będzie tym samym pułapką dla tych, którzy w zaufaniu do obowiązującego prawa, określającego w dodatku horyzont czasowy wypłacanych świadczeń i zasad ich realizacji, skorzystali ze swoich uprawnień.

Racjonalnie działający ustawodawca powinien uwzględnić łączące się z tym skutki w sferze finansów publicznych, których planowanie w systemie świadczeń emerytalnych musi obejmować statystyczny okres długości życia tych osób po przejściu na emeryturę. Zasada zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa wyklucza możliwość formułowania obietnic bez pokrycia bądź nagłego wycofywania się przez państwo ze złożonych obietnic lub ustalonych reguł postępowania. Stanowi to bowiem niedopuszczalne nadużywanie pozycji przez organy władzy względem obywateli.

Dotyczy to w szczególności sytuacji, w której obywatel, układając swoje interesy, podejmuje decyzje dotyczące długiej perspektywy czasu i przewiduje jej konsekwencje na podstawie obowiązującego stanu prawnego. Zmiana tego stanu oznacza wówczas zaskoczenie, którego w danych okolicznościach nie mógł przewidzieć, a tym samym dostosować się do nowej sytuacji, w sposób, który nie wywrze negatywnych konsekwencji w sferze jego uprawnień.

Odnosząc się do skutków wyroku, Trybunał wskazał, że osobom, które przeszły na wcześniejszą emeryturę na podstawie art. 46 ustawy emerytalnej przed 1 stycznia 2013 r., przysługuje prawo tzw. sanacji konstytucyjności, wynikającej z art. 190 ust. 4 Konstytucji w trybie odpowiednim dla postępowań z zakresu ubezpieczeń społecznych.

Komentarz Lesława Nawackiego, dyrektora Zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego BRPO (dostępny plik audio)

Wyrok wiąże się ściśle z reformą systemu emerytalnego , której celem było m.in. wygaszenie uprawnień do wcześniejszych emerytur. W ramach tego wygaszania wprowadzono różne rozwiązania przejściowe – cześć z nich została zaadresowana dla kobiet, które były uprawnione do wcześniejszej emerytury.

Wszystkie te kobiety po uzyskaniu prawa do wcześniejszej emerytury mogły sobie ponownie ustalić prawo do emerytury po osiągnięciu wieku emerytalnego w wysokości 60 lat. Na ogół emerytura ta była korzystniejsza.

Zakwestionowana przez sąd, który złożył pytanie do TK, i przez Trybunał regulacja prawna wyłączała z tej możliwości kobiety z rocznika 1953 nakazując w stosunku do tego rocznika, aby wysokość emerytury ustalana po osiągnięciu wieku emerytalnego była pomniejszana o wcześniejsze wypłaty na emerytury (wcześniejsze). To oznaczało, że ta nowa emerytura była zdecydowanie mniej korzystna.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że ta regulacja prawna dla kobiet z rocznika 1953 polegająca na zmniejszaniu ich podstawy świadczenia jest niezgodna z art. 2 Konstytucji, a więc z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przezeń prawa.

AKTUALIZACJA

Do RPO trafia wiele pytań w sprawie zasad realizacji tego wyroku. Na spotkaniu regionalnym w Poznaniu 15 marca 2019 r. Adam Bodnar zapowiedział, że Biuro RPO przygotuje kompleksową analizę w tej sprawie.

Nie tylko RPO, ale i Sejm za niekonstytucyjnością przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2019-03-01
  • Właściciel obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu – a nawet o nim nie wie
  • Naczelny Sąd Administracyjny zadał w tej sprawie pytanie prawne Trybunałowi Konstytucyjnemu 
  • RPO wniósł, aby TK uznał niekonstytucyjność przepisów jako nadmiernie ograniczających prawo własności
  • Takie stanowisko przedstawił także i Sejm

Właściciele skarżą się na procedury włączania ich nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Nie są bowiem informowani, że wobec ich nieruchomości toczy się odpowiednia procedura. O wpisie dowiadują się po fakcie. Tymczasem wpis ogranicza prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora zabytków w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania.

Wpływa to także na racjonalność decyzji o zakupie. Gdy np. dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela uznana za zabytek, budzi to i u nabywcy, i sprzedającego poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne - skoro przedmiotem kupna był obiekt  o innych cechach faktycznych i prawnych, niż strony transakcji myślały.

Od 2012 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wiele razy zwracał się do ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w tej sprawie. Szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis – choć w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W takiej sprawie nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. 

W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności. Według art. 64 Konstytucji każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności.  

Pytanie prawne NSA

W 2018 r. NSA  zadał TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków - w zakresie, w jakim ogranicza prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Sprawa dotyczyła skargi obywatela, który podważał wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytku. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny być dokonane przy włączaniu do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, a kontrola sądowoadministracyjna – formalna. Sąd nie może  zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że zaskarżony przepis jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

RPO wskazał, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności. Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka stwierdził w sprawie Potomscy przeciw Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych co do naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej walory zabytkowe).

W ocenie Rzecznika wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać. Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom.

Stanowisko Sejmu

Także Marszałek Sejmu wniósł o uznanie niekonstytucyjności zaskarżonego przepisu w zakresie, w jakim umożliwia ujęcie w gminnej ewidencji zabytków nieruchomości bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony jego praw przed dokonaniem takiego ujęcia. Ocenił, że jest to niezgodne z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

Marek Kuchciński zwrócił m.in. uwagę, że trudno uznać, iż taka ingerencja w prawo własności jest konieczna w państwie demokratycznym dla realizacji takich wartości, jak porządek publiczny oraz ochrona wolności i praw innych osób. Według orzecznictwa ETPCz jest zaś oczywiste, że procedury ochronne powinny zapewniać efektywne przedstawienie sprawy właściwym władzom oraz zapewniać skuteczne kwestionowanie działań ingerujących w gwarantowane prawa.

Trybunał nie wyznaczył jeszcze teminu rozpoznania sprawy.

Po wystąpieniach RPO resort planuje zmiany 

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze wcześniej możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków.

Resort zapowiedział, że zmiana dotyczyłaby:

  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • wprowadzenia obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu z niej,
  • dodania przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

Z informacji na stronie internetowej resortu wynika, że planowany termin wydania rozporządzenia to I kwartał 2019 r.

IV.7002.8.2018

TK: przepisy ustawy o IPN o „ukraińskich nacjonalistach” - niekonstytucyjne

Data: 2019-01-17
  • Zwrot „ukraińscy nacjonaliści” z ustawy o IPN, która wprowadziła karalność zaprzeczania ich zbrodni, jest niekonstytucyjny jako nieokreślony
  • Orzekł tak Trybunał Konstytucyjny z wniosku prezydenta Andrzeja Dudy wobec nowelizacji ustawy o IPN ze stycznia 2018 r.
  • Przepis o zbrodniach „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950 może negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie – uznał Rzecznik Praw Obywatelskich w stanowisku dla TK 

Zapisy nowelizacji i reakcje na nią

Uchwalona w styczniu 2018 r. nowelizacja wprowadziła do ustawy o IPN nowe przestępstwa. Do 3 lat pozbawienia wolności miało grozić każdemu (także cudzoziemcowi spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Odpowiedzialności miała nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

Ponadto ustawa wprowadziła taką samą karalność zaprzeczania zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950, popełnionych m.in. w kolaboracji z III Rzeszą. Chodzi m.in.. o - jak głosi nowela - eksterminację ludności żydowskiej oraz ludobójstwo na obywatelach II Rzeczypospolitej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (nie zauważono, że obywatelami II RP byli Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, Białorusini  i przedstawiciele innych narodowości).

Nowelizacja wywołała protesty w Polsce i na całym świecie jako rodząca zagrożenie dla relacji Ocalałych z Holokaustu, wolności słowa i badań naukowych. Krytycznie odniosły się do niej władze Izraela; rozczarowanie wyrażał sekretarz stanu USA. Zaniepokojone były też władze Ukrainy.

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę oraz wniósł do TK o zbadanie jej konstytucyjności. 

Do sprawy w TK przyłączył się RPO. Wskazywał, że ustawa może mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy. Miał też wątpliwości, czy nowela doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu  „polskie obozy śmierci”. Bo to nie sądy są od rozstrzygania sporów historycznych.

W związku z wycofaniem w czerwcu 2018 r. przez Sejm artykułów ustawy o karalności przypisywania „Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialności za zbrodnie III  Rzeszy, TK umorzył ten wątek sprawy. Zbadał zaś wątek karalności zaprzeczenia zbrodni „ukraińskich nacjonalistów”.

RPO kwestionował także przepisy o „ukraińskich  nacjonalistach”

RPO wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją. W stanowisku dla TK uznał, że nie da się precyzyjne określić, za jakie wypowiedzi będzie można być skazanym. Rzecznik podzielił pogląd prezydenta, iż z jednej strony nie jest możliwe jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia „ukraińskiego nacjonalisty”, z drugiej zaś nie jest możliwe dokładne określenie, na gruncie tych przepisów, granic geograficznych Małopolski Wschodniej.

Poważne wątpliwości RPO budzi także objęcie tym przepisem lat 1925-1950.  Celem ustawodawcy była karalność wypowiedzi dotyczących masowej eksterminacji ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich w okresie 1943-1944 r., na terenie b. województwa wołyńskiego. Z kolei okres stalinowski, w dużej mierze przypadający na czas przed 1950 r., to  czas akcji „Wisła”, która dotknęła ukraińską ludność cywilną .

Trudno jest zdefiniować pojęcie „ukraińscy nacjonaliści”, które nie zostało powiązane z żadną konkretną formacją polityczną. Istnieje więc możliwość rozciągania go na znaczną część ludności ukraińskojęzycznej.  Stwarza to ryzyko utrudniania dyskusji o historii najnowszej, co może wywrzeć negatywny wpływ na relacje polsko-ukraińskie.

Rozstrzygnięcie TK

17 stycznia 2019 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepisy w zakwestionowanym zakresie są niezgodne z wywodzoną z art. 2 Konstytucji zasadą określoności przepisów prawa oraz z art. 42 ust. 1 Konstytucji, wyrażającym zasadę, że zakaz albo nakaz obwarowany sankcją karną powinien być sformułowany w sposób precyzyjny i ścisły.

Trybunał stwierdził, że użyte w ustawie o IPN pojęcia „ukraińscy nacjonaliści” oraz „Małopolska Wschodnia” nie zostały zdefiniowane przez ustawodawcę. Jest to o tyle istotne, że zakwestionowane przepisy są ściśle powiązane z przepisem zawierającym normę karną. Dlatego w ocenie Trybunału zachodziło uzasadnione przypuszczenie, że organa ścigania i sądy mogłyby mieć poważne problemy z ustaleniem zakresu odpowiedzialności karnej.

Trybunał zwrócił uwagę, że nie da się jednoznacznie zrekonstruować znaczenia obu tych pojęć ani na podstawie aktów normatywnych z okresu II Rzeczypospolitej, ani obowiązującego ustawodawstwa. Także w języku powszechnym pojęcia te nie wywołują jednoznacznych, bezspornych konotacji.

Komunikat TK podkreśla, że przepisy te nadal pozostają w systemie prawnym, ale bez zwrotów uznanych za niekonstytucyjne. Ustawodawca powinien podjąć działania zmierzające do stosownej modyfikacji redakcyjnej tych przepisów - dodano.

VII.564.9.2018

Rzecznik pisze do TK: ubezwłasnowolnienie całkowite jest niekonstytucyjne

Data: 2019-01-16
  • Ubezwłasnowolnienie całkowite jest niezgodne z konstytucyjnymi zasadami godności i wolności człowieka oraz poszanowania życia prywatnego i rodzinnego  
  • Takie jest stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który bada skargę osoby ubezwłasnowolnionej
  • Ta instytucja prawa powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji - powtarza po raz kolejny Rzecznik
  • Szczegółowo opisuje, jak osoby ubezwłasnowolnione pozbawione są wielu podstawowych praw

Adam Bodnar przyłączył się do postępowania przed TK zainicjowanego skargą konstytucyjną pani Barbary, którą opiekowała się przyjaciółka. Na wniosek prokuratury z 2015 r. sąd orzekł jej ubezwłasnowolnienie całkowite z powodu zaburzeń psychicznych. Ona sama była temu przeciwna. Apelacje pani Barbary i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka zostały oddalone. Sąd Najwyższy odmówił przyjęcia skarg kasacyjnych. W lutym 2017 r. pani Barbara złożyła skargę konstytucyjną.

RPO wnosi by Trybunał uznał art. 13 § 1 Kodeks cywilnego za niezgodny z art. 30, z art. 31 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 47 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Czym jest ubezwłasnowolnienie

Art. 13 Kc głosi: "Osoba, która ukończyła lat trzynaście, może być ubezwłasnowolniona całkowicie, jeżeli wskutek choroby psychicznej, niedorozwoju umysłowego albo innego rodzaju zaburzeń psychicznych, w szczególności pijaństwa lub narkomanii, nie jest w stanie kierować swym postępowaniem".

Ubezwłasnowolnienie polega na pozbawieniu albo ograniczeniu przez sąd zdolności do czynności prawnych z uwagi na chorobę danej osoby lub psychiczne problemy. Ubezwłasnowolnienie całkowite oznacza zupełne pozbawienie danej osoby zdolności do czynności prawnych, czynności te podejmuje zamiast niej opiekun. Ubezwłasnowolnienie częściowe zasadniczo polega na tym, że dana osoba może osobiście podejmować czynności prawne - jednak zgodę na konkretną transakcję musi wyrazić jej kurator; osoba ubezwłasnowolniona częściowo może samodzielnie rozporządzać swoim zarobkiem oraz przedmiotami oddanymi do jej swobodnego użytku.

Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego to m.in.:

  • niemożność zawarcia małżeństwa,
  • niemożność uznania swego ojcostwa lub wytoczenia samodzielnie powództwa o ustalenie albo zaprzeczenie ojcostwa lub macierzyństwa,
  • niemożność sprawowania władzy rodzicielskiej,
  • niemożność nawiązania stosunku pracy,
  • brak czynnego i biernego prawa wyborczego oraz udziału w referendach,
  • niemożność sporządzenia i odwołania testamentu.

Poza umowami w drobnych bieżących sprawach życia codziennego, osoba  ubezwłasnowolniona całkowicie nie może działać w obrocie gospodarczym i prawnym. Wszelkie jej działania wymagają pośrednictwa opiekuna ustanowionego przez sąd. Ubezwłasnowolnienie jest stosowane bezterminowo i nie jest poddawane okresowej kontroli przez niezawisły organ. Konsekwencje ubezwłasnowolnienia całkowitego bywają porównywane w literaturze i doktrynie prawa do śmierci cywilnej.

Ze statystyk wynika absolutna przewaga orzekania ubezwłasnowolnienia całkowitego w stosunku do częściowego (od 89 do 92% proc. uwzględnionych wniosków). Sądy uwzględniają zaś 2/3 wszystkich składanych wniosków. W Polsce ubezwłasnowolnionych całkowicie jest ok. 90 tys. osób, a liczba ta stale rośnie.

Postulaty zniesienia ubezwłasnowolnienia

Rzecznik od dawna uważa, że instytucja ubezwłasnowolnienia powinna zostać zniesiona i zastąpiona systemem wspieranego podejmowania decyzji. Domaga się także tego samo środowisko osób z niepełnosprawnościami.

Stanowisko takie RPO prezentował  wcześniej w toku procedury legislacyjnej, mającej na celu zmianę Kc w tym zakresie, toczącej się w ramach Komisji Kodyfikacyjnej Prawa Cywilnego przy Ministrze Sprawiedliwości. W wyniku jej prac powstawał projekt znoszący ubezwłasnowolnienie, który zarzucono wraz z likwidacją Komisji w grudniu 2015 r. W 2018 r. Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało rację RPO, że zmiany są konieczne, ale muszą zaczekać, „z uwagi na inne priorytetowe projekty i zadania”.

We wrześniu 2018 r. inne stanowisko zaprezentował przedstawiciel rządu podczas dialogu z Komitetem ONZ ds. Praw Osób z Niepełnosprawnościami w Genewie, w ramach badania przez Komitet polskiego raportu z wykonywania Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami (przyznaje im ona zdolność do czynności prawnych). Przedstawiciel rządu zapowiedział, że w MS zostaną podjęte prace koncepcyjne nad zmianą w zakresie ubezwłasnowolnienia. Kierunku zmian nie określono.

W rekomendacjach dla Polski z października 2018 r. Komitet ONZ zalecił m.in. likwidację instytucji ubezwłasnowolnienia.

Argumenty RPO

Godność człowieka

W ocenie Rzecznika ubezwłasnowolnienie w pierwszej kolejności narusza fundamentalną zasadę ochrony przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, stanowiącej źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych (art. 30 Konstytucji).

Art. 13 Kc opiera się na archaicznej terminologii: „choroba psychiczna” i „niedorozwój umysłowy”. Pojęcie „choroby psychicznej” nie występuje już w światowych klasyfikacjach chorób. Zastąpiono je zaburzeniem psychicznym. Termin „niedorozwój umysłowy” zarzucono jako nieprecyzyjny, stygmatyzujący i niepoprawny. Obecnie stosuje się termin „niepełnosprawność intelektualna”.

- Dalsza obecność w przepisach prawa terminów, funkcjonujących obecnie nie jako terminy medyczne, lecz jedynie jako inwektywy, narusza godność nie tylko tych obywateli, których dotyczy wniosek o ich ubezwłasnowolnienie, lecz także wszystkich osób, dotkniętych przypadłościami niepełnosprawności intelektualnej czy psychicznej - podkreśla Rzecznik.

Najważniejszym jednak zarzutem dotyczącym naruszenia godności człowieka jest przedmiotowe traktowanie i odebranie osobom ubezwłasnowolnionym całkowicie możności decydowania o samych sobie. W większości przypadków osoby z niepełnosprawnością intelektualną i z zaburzeniami psychicznymi potrafią artykułować swe potrzeby i swoją wolę. Może to wprawdzie wymagać zmiany języka na bardzo prosty bądź pomocy innej osoby, ale trudności komunikacyjne nie mogą pozbawiać człowieka wszystkich praw i w każdym zakresie.

Może także być tak, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną i z zaburzeniami psychicznymi czy niepełnosprawnością psychiczną nie mogą świadomie podjąć decyzji w niektórych sferach (np. zakup czy sprzedaż nieruchomości, przyjęcie czy odrzucenie spadku, wzięcie kredytu), ale w innych sferach mogą świadomie działać i wyrażać swą wolę (np. zawarcie małżeństwa, podjęcie zatrudnienia, wypłata pensji czy renty). Całkowite odebranie osobie prawa do wszelkich decyzji to fundamentalne naruszenie jej godności.

Opiekun ma wprawdzie obowiązek działania w interesie osoby będącej pod jego pieczą, ale przepisy - inaczej niż w niektórych ustawodawstwach europejskich - nie precyzują, że musi brać pod uwagę jej życzenia. Tym samym podopieczny nie ma prawa udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących jego majątku i osoby. Zdaniem Rzecznika powoduje to, że dorosłe osoby ubezwłasnowolnione są przez polskie prawo traktowane bardziej przedmiotowo niż małoletnie dzieci poniżej 13. roku życia.

Wolność człowieka

Ubezwłasnowolnienie całkowite bardzo głęboko ingeruje w wolność człowieka we wszystkich jej aspektach. Wszystkie decyzje są podejmowane przez opiekuna, bez udziału osoby ubezwłasnowolnionej, a jedynie – w ważniejszych sprawach – za zezwoleniem sądu opiekuńczego. W związku z tym instytucja ubezwłasnowolnienia całkowitego bez wątpienia dotyka kwestii wolności osoby i wchodzi w zakres zastosowania artykułu 31 ust. 1 Konstytucji (mówi on, kiedy dopuszczalne są ograniczenia wolności).

Zdaniem Rzecznika, ubezwłasnowolnienie całkowite – z uwagi na swoją niekonieczność i nieproporcjonalność  – nie służy realizacji żadnych z wartości wymienianych w art. 31 ust. 3 Konstytucji.  Nie prowadzi ono bowiem do skutków zamierzonych przez ustawodawcę, a tym samym nie jest racjonalne, ani przydatne.

Ubezwłasnowolnienie nie chroni danej osoby od podejmowania niekorzystnych decyzji finansowych czy życiowych, nie chroni także wolności i praw innych uczestników obrotu prawnego i gospodarczego przed działaniami osób, uważanych za niezdolne do racjonalnych decyzji. Fakt czyjegoś ubezwłasnowolnienia nie jest bowiem znany innym uczestnikom obrotu. Nie istnieje żaden rejestr osób pozbawionych zdolności do czynności prawnych. Nie wynika to z żadnych dokumentów stanu cywilnego, dowodu osobistego czy paszportu.

Fakt ubezwłasnowolnienia nie powstrzymuje osób ubezwłasnowolnionych ani firm czy instytucji finansowych czy telekomunikacyjnych od zawierania umów kredytów, pożyczek, tzw. „chwilówek”. Wprawdzie każda taka umowa pozostaje w świetle prawa nieważna, jednak do czasu wykazania jej nieważności w praktyce wywołuje skutki. W razie stwierdzenia jej nieważności prowadzi zaś do konieczności zwrotu korzyści. W interesie firm nie leży zatem skrupulatne sprawdzanie stanu zdolności do czynności prawnych osób zawierających z nimi umowy. Nie jest to zresztą możliwe wobec braku jakiejkolwiek formy „rejestru” i możliwości orzeczenia ubezwłasnowolnienia przez każdy z 45 sądów okręgowych w Polsce.

Według RPO nieracjonalność ubezwłasnowolnienia dodatkowo potwierdza systemowy problem ze znalezieniem kandydata na opiekuna osoby ubezwłasnowolnionej. Dopiero po całkowitym pozbawieniu danej osoby zdolności do czynności prawnych wszczyna się postępowanie w celu znalezienia opiekuna. Oznacza to, że pomiędzy orzeczeniem sądu a ustanowieniem opiekuna i objęciem przez niego opieki, dana osoba  jest całkowicie pozbawiona wszelkiej ochrony. Nie może już działać w swoim interesie, a jeszcze nie ma osoby, która powinna robić to za nią. Takie okresy próżni ochronnej mogą trwać miesiące, a zdarza się, że i lata, o czym świadczą doświadczenia Biura RRO.

Z kolei brak chętnych na opiekunów powoduje wyznaczanie ich wbrew woli kandydatów. Chodzi np. o pracownika domu pomocy społecznej, w którym przebywa osoba ubezwłasnowolniona, wyznaczanego „z łapanki”. Nie sprzyja to należytemu wywiązywaniu się opiekunów z ich obowiązków.

Ponadto interesy i dobro osoby ubezwłasnowolnionej mogą być zagrożone wskutek  przekazania opiekunowi decyzji co do danej osoby i jej majątku. Nadzór sądu opiekuńczego nad opiera się przeważnie na przyjmowaniu ogólnego i schematycznego sprawozdania opiekuna, zazwyczaj powielającego te same informacje co roku. Opiekunowie często nie zwracają się do sądu o zezwolenie we wszelkich ważniejszych sprawach, a zaniedbanie to nie wychodzi na jaw, m.in. wskutek braku możliwości wglądu osoby ubezwłasnowolnionej.

W ocenie Rzecznika ubezwłasnowolnienie całkowite nie spełnia też kryterium konieczności ograniczenia konstytucyjnych praw i wolności. Jak wskazuje doświadczenie innych państw, ochronę interesów osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub psychiczną można uzyskać przez system wspieranego podejmowania decyzji. Nawet w polskim systemie prawnym można znaleźć instytucje mniej ograniczające wolność decydowania: ubezwłasnowolnienie częściowe oraz kuratora dla osoby z niepełnosprawnością.

- W związku z tym, że możliwa jest ochrona interesów osoby dotkniętej niepełnosprawnością intelektualną bądź psychiczną na różne sposoby, radykalne ograniczanie wolności w ramach ubezwłasnowolnienia całkowitego nie jest niezbędne – podkreśla Adam Bodnar. Niektóre polskie sądy dostrzegają nieproporcjonalność stosowania ubezwłasnowolnienia, ale to wyjątek od praktyki częstego stosowania tej instytucji.

Prawo do ochrony prawnej życia prywatnego, rodzinnego, czci i dobrego imienia oraz decydowania o życiu osobistym        

Ubezwłasnowolnienie całkowite ingeruje we wszystkie sfery życia osobistego i rodzinnego. To opiekun decyduje np. o miejscu pobytu podopiecznego, kształtując jego środowisko życiowe i wpływając na możliwy krąg znajomych. W wyniku ubezwłasnowolnienia jednego z małżonków z mocy prawa powstaje między nimi rozdzielność majątkowa.

Do Biura Rzecznika trafiały także sprawy, w których opiekun decydował o przymusie stosowania antykoncepcji u podopiecznej, wbrew jej woli – co oznacza fundamentalną ingerencję w życie osobiste i wolność seksualną osoby ubezwłasnowolnionej całkowicie.  Osoby ubezwłasnowolnione całkowicie nadal nawiązują jednak znajomości, podejmują współżycie, rodzą dzieci i zakładają faktyczne rodziny. Nie mogą jednak sformalizować tych związków w ramach swego prawa do życia osobistego i rodzinnego. Nad ich życiem prywatnym i rodzinnym ciąży zatem swoiste „odium formalnej nielegalności” – pisze RPO.

W maju 2018 r. Sąd Najwyższy uznał, że także prawo do kontaktowania się osoby ubezwłasnowolnionej z innymi osobami jest zależne od działań i inicjatywy opiekuna. Nawet najbliższa rodzina (rodzice lub potomstwo ubezwłasnowolnionego dziecka) nie ma podstaw prawnych by żądać uregulowania takich kontaktów przez sąd, który nie ma prawa wszcząć takiego postępowania z urzędu.

Oceny ETPCz

W żadnej z dotychczasowych spraw Europejski Trybunał Praw Człowieka nie uznał ubezwłasnowolnienia za instytucję nie do pogodzenia z Konwencją Praw Człowieka, zwłaszcza z jej art. 8 (prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego). Uznawał już jednak, że proporcjonalność ubezwłasnowolnienia jest wątpliwa, gdy władze państwowe dysponują innymi środkami, bardziej dostosowanymi do sytuacji osoby. 

Generalnie orzecznictwo ETPCz rozwija się w kierunku coraz bardziej restrykcyjnego traktowania ubezwłasnowolnienia. Wskazuje się na konieczność zastąpienia go instytucją bardziej zindywidualizowaną, ograniczoną czasowo i zachowującą jak największą zdolność osób niepełnosprawnych intelektualnie lub psychicznie do działania. 

- Ma to niewątpliwy wpływ również na ocenę ubezwłasnowolnienia całkowitego z punktu widzenia standardów ochrony praw i wolności obywatelskich - stwierdził w konkluzji Adam Bodnar.

IV.7024.23.2018

TK: zatrzymanie za drobne wykroczenie osoby czasowo przebywającej w Polsce - niekonstytucyjne

Data: 2019-01-08
  • Dopuszczalność zatrzymania osoby czasowo przebywającej w Polsce, obwinionej o wykroczenie zagrożone wyłącznie grzywną, jest niekonstytucyjna – uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Ponadto zakwestionował brak gwarancji udziału zatrzymanej osoby obwinionej w posiedzeniu sądu rozpatrującego zażalenie na zatrzymanie
  • Wyrok Trybunału jest zgodny ze stanowiskiem Rzecznika Praw Obywatelskich

8 stycznia 2019 r. Trybunał Konstytucyjny wydał wyrok ze skargi konstytucyjnej (sygn. akt SK 6/16). 

Trybunał orzekł, że art. 45 § 1 pkt 1 w związku z art. 90 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia (k.p.s.w.) jest niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim dopuszcza zatrzymanie przebywającej jedynie czasowo na terytorium Polski osoby, której tożsamość została ustalona, a której zarzuca się popełnienie wykroczenia zagrożonego wyłącznie grzywną.

Zgodnie z k.p.s.w,. jeśli wykroczenia dokonała osoba tylko czasowo przebywająca w Polsce, należy stosować postępowanie przyśpieszone, a to z kolei pozwala zatrzymać taką osobę. Trybunał podkreślił, że nie ma przesłanek, które uzasadniałyby tak daleko idącą ingerencję w wolność człowieka, jak faktyczne pozbawienie go wolności, jedynie dla zapewnienia prawidłowego biegu postępowania w sprawie o mniej poważne wykroczenie,  zagrożone tylko karą grzywny.

Według Trybunału stosowanie zatrzymania w sprawach objętych zakresem zaskarżenia nie jest niezbędne ani w celu zagwarantowania udziału w rozprawie przed sądem sprawcy wykroczenia przebywającego czasowo na terytorium Polski, ani w celu zapewnienia wykonania ewentualnie orzeczonej grzywny. Podkreślił, że możliwe są tu inne, mniej dolegliwe kroki, np. zatrzymanie dokumentu uprawniającego do przekraczania granicy lub skierowanie orzeczonej grzywny do wykonania w innym państwie członkowskim UE na podstawie art. 116b k.p.s.w.

Ponadto Trybunał uznał art. 47 § 2 w związku z art. 33 i art. 109 § 2 k.p.s.w. za niezgodny z Konstytucją RP w zakresie, w jakim nie gwarantuje osobie zatrzymanej prawa do udziału w posiedzeniu sądu rozpatrującego zażalenie na jej zatrzymanie.

Niezagwarantowanie zatrzymanemu prawa do udziału w posiedzeniu sądu, na którym rozpatrywane jest zażalenie na zatrzymanie, narusza konstytucyjne standardy jawnego i sprawiedliwego postępowania sądowego, a także prawa do obrony. Trybunał wskazał, że fakultatywna możliwość podjęcia przez sąd decyzji o udziale strony w posiedzeniu (art. 33 k.p.s.w.) nie stanowi dostatecznej gwarancji prawa do udziału w czynnościach sądowych, bowiem właściwa realizacja prawa do udziału w posiedzeniu sądu wymaga każdorazowego poinformowania strony lub jej pełnomocnika o terminie posiedzenia.

Trybunał zbadał sprawę w składzie: Małgorzata Pyziak-Szafnicka - przewodniczący, Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski - sprawozdawca, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

Wyrok jest zgodny ze stanowiskiem przedstawionym przez Rzecznika Praw Obywatelskich. Przystąpił on do tego postępowania i 21 maja 2016 r. przedstawił swoje stanowisko.

II.517.2.2016

Obywatele nie mogą podważać decyzji tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r. Wniosek RPO do TK

Data: 2018-12-21
  • Obywatele nie mogą kwestionować decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.
  • Od 1992 r. w tych sprawach nie można bowiem stosować przepisów Kodeksu postępowania administracyjnego o wznowieniu postępowania, stwierdzeniu nieważności czy uchyleniu albo zmiany decyzji
  • Według RPO w niekonstytucyjny sposób pozbawia to obywateli możliwości weryfikacji w tym trybie  decyzji o przejęciu ich nieruchomości

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego art. 63 ust. 2 i 3 ustawy z 19 października 1991 r. o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa w zakresie, w jakim wyłącza stosowanie przepisów Kpa dotyczących wznowienia postępowania, stwierdzenia nieważności i uchylenia lub zmiany decyzji wydanych na podstawie tzw. ustawy uwłaszczeniowej z 1971 r.

Wielu rolników w czasach PRL nie przywiązywało wagi do uporządkowania spraw własności ziemi. Państwo przez lata prowadziło politykę wrogą indywidualnemu rolnictwu. Zaczęło się to zmieniać w latach 70., kiedy władza de facto uznała rolę rolnictwa indywidualnego. Wtedy też zaczęto porządkować stosunki własnościowe. Zapewnić to miała ustawa uwłaszczeniowa z 1971 r.

Na jej podstawie rolnik dostawał akt własności ziemi, którą posiadał i uprawiał. Zdarzały się jednak przypadki, że w wyniku tej ustawy ziemię można było stracić na rzecz państwa. Np. jeśli dziecko po śmierci rodziców-rolników trafiło do domu dziecka, a ziemię uprawiał sąsiad, który nie był formalnie rolnikiem (bo np. pracował też gdzieś na etacie) – w takim wypadku ziemia przypadała Skarbowi Państwa. Decyzję wydawali urzędnicy i nie można się było od tego odwołać do sądu. Taki stan trwa do dzisiaj.

Co przewidywała "ustawa uwłaszczeniowa" z 1971 r.

Ustawa z 26 października 1971 r. o uregulowaniu własności gospodarstw rolnych („ustawa uwłaszczeniowa”) miała na celu uporządkowanie skomplikowanych stosunków własnościowych. Chodziło m.in. o potwierdzenie stanów faktycznych samoistnego posiadania przez rolników nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych. Z chwilą wejścia ustawy w życie z mocy prawa stawali się oni właścicielami tych gruntów.

Wniosek RPO dotyczy zaś sytuacji nieruchomości przejętych przez państwo. Zgodnie z art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”,  nieruchomości - na których właściciele nie gospodarowali osobiście lub przy pomocy członków rodziny pozostających we wspólności domowej, od lat pięciu do dnia wejścia w życie ustawy, z powodu stałego zatrudnienia w innych zawodach niż praca w indywidualnym gospodarstwie rolnym albo w rolniczej spółdzielni produkcyjnej – mogły być przekazane dzierżawcom we własność albo przejęte przez państwo. Postępowania w tych sprawach były prowadzone przez organy administracji, które wydawały ostateczne decyzje.

Porządkowanie sytuacji własności gospodarstw rolnych samoistnych posiadaczy w zasadniczym stopniu zakończono w 1982 r. Wtedy ustawa uwłaszczeniowa została uchylona, a prowadzenie spraw niezakończonych przekazano sądom. Wydane akty własności dla posiadaczy samoistnych mogły być nadal podważane w drodze wniosków o wznowienie postępowania lub stwierdzenia jego nieważności na podstawie Kpa. Ustawa z 1982 r. pomijała jednak kwestię decyzji o przejęciu nieruchomości na podstawie art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”. Od kwietnia 1982 r. decyzje takie  nie mogły być już wydawane, a właściwe do trwających nadal postępowań pozostały organy  administracji - spraw tych nie przekazano sądom.

Ostatecznie proces porządkowania zakończono ustawą o gospodarowaniu nieruchomościami rolnymi Skarbu Państwa z 19 października 1991 r. W art. 63 ust. 2 i 3 wprowadziła ona od 1 stycznia 1992 r. zakaz weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa wszelkich decyzji wydanych na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej”; trwające postępowania umorzono. Wzruszanie wszelkich decyzji stało się niemożliwe.

Obywatel nie zakwestionuje decyzji o przejęciu ziemi przez państwo

Problemem konstytucyjnym wniosku RPO jest kwestia dopuszczalności i zasadności ograniczenia możliwości weryfikacji w trybach nadzwyczajnych Kpa tych decyzji o przejęciu przez państwo nieruchomości, których podstawą był art. 2 ust. 1 „ustawy uwłaszczeniowej”.

W ocenie Rzecznika regulacja ta jest niezgodna z art. 7 Konstytucji i wyrażoną w nim zasadą praworządności. Wyłączenie możliwości wzruszenia decyzji administracyjnej o przejęciu przez państwo nieruchomości prowadzi do sytuacji, w której decyzje obarczone wadami, jak np. wydanie z rażącym naruszeniem prawa, pozostają w obrocie prawnym, kształtując sytuację prawną byłych właścicieli przejętych nieruchomości. Sytuacja taka narusza zasadę praworządności i nie znajduje uzasadnienia w innych wartościach konstytucyjnych.

Regulacja ta zrównała - w sposób niezgodny z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej oraz równości wobec prawa - podmioty znajdujące się w różnych sytuacjach prawnych i faktycznych. Za cechę wspólną uznała bowiem wyłącznie fakt pozbawienia właścicieli nieruchomości na podstawie decyzji wydanych na gruncie „ustawy uwłaszczeniowej”. Wprowadzając zakaz wzruszania decyzji wydanych na tej podstawie, ustawodawca zrównał sytuację prawną i prawa byłych właścicieli, którzy de facto zostali wywłaszczeni na rzecz samoistnych posiadaczy, oraz byłych właścicieli, których nieruchomości zostały przejęte przez państwo w trybie decyzji wydanych na podstawie art. 2 ust. 1 ustawy uwłaszczeniowej. W ocenie RPO zrównanie to nie jest uzasadnione i skutkuje naruszeniem praw byłych właścicieli nieruchomości przejętych przez państwo. W ich przypadku nie ma bowiem wartości konstytucyjnych, które ograniczenie to by uzasadniały.

RPO wskazuje, że ustawodawstwo z lat 1945-1989 przewidywało liczne przypadki przejęcia gospodarstw rolnych przez państwo - zarówno o charakterze przymusowym,  jak i regulacji dających jedynie taką możliwość. Aktami należącymi do tej drugiej kategorii były np. ustawa z 29 maja 1974 r. o przekazywaniu gospodarstw rolnych na własność państwa za rentę i spłaty pieniężne czy ustawa z 26 marca 1982 r. o ochronie gruntów rolnych i leśnych. W żadnym z tych przypadków ustawodawca nie wyłączył możliwości weryfikacji prawidłowości wydanych decyzji w trybach nadzwyczajnych Kpa. Właściciele nieruchomości przejętych na podstawie tych aktów prawnych oraz na podstawie „ustawy uwłaszczeniowej” znajdowali się w podobnej sytuacji prawnej. Zaskarżona przez Rzecznika ustawa wprowadziła zatem nieuzasadnione zróżnicowanie praw w ramach jednej kategorii.

Należy zatem uznać, że pozbawienie przez art. 63 ust. 2 i 3 zaskarżonej ustawy byłych właścicieli możliwości weryfikacji po 1 stycznia 1992 r. decyzji o przejęciu ich nieruchomości wchodzących w skład gospodarstw rolnych przez państwo stanowi istotną, nieproporcjonalną, a przede wszystkim  niezasadną i rażąco niesprawiedliwą ingerencję w art. 32 ust. 1 Konstytucji i zasadę równości wobec prawa oraz art. 2 i zasadę sprawiedliwości społecznej.

Zasady kierowania wniosków RPO do Trybunału

Art. 16 ust. 2 pkt 2 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich stanowi, że „RPO może występować do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskami w sprawach, o których mowa w art. 188 Konstytucji”. Wynika to z niezawisłości i niezależności instytucji Rzecznika (art. 210 Konstytucji RP) oraz związanej z tym pełni kompetencji w jakich sprawach i kiedy może skorzystać z tego środka ochrony praw obywatelskich.

Podejmując decyzje o skierowaniu wniosku do Trybunału, Rzecznik zawsze kieruje się literą prawa, interesem obywateli i poczuciem konstytucyjnej współodpowiedzialności za państwo. 

Ten wniosek do Trybunału leży właśnie w interesie obywateli, którzy mogli zostać pokrzywdzeni przez państwo. Gdyby artykułu 63. ust. 2 i 3 nie było, to osoby, których nieruchomości przejęło państwo - a decyzja ta była np. niezgodna z prawem - mogłyby próbować je odzyskać lub przynajmniej starać się o stosowne odszkodowanie. Dziś jest to niemożliwe.

IV.7005.1.2018

Ograniczenia w dostępie do informacji publicznej są konstytucyjne - uznał TK

Data: 2018-12-18

Przepis, który uzależnia dostęp do przetworzonej informacji publicznej od wykazania istotnego interesu publicznego, jest zgodny z konstytucją - orzekł 18 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny w sprawie skargi konstytucyjnej (SK 27/14).

Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku popierającym obywatela argumentował, że przepisy o informacji przetworzonej są w ustawie nieprecyzyjne, co może prowadzić do naruszenia konstytucyjnego prawa do dostępu do informacji publicznej.

Chodzi o to, że ustawa o dostępie do informacji publicznej wyodrębnia dwa rodzaje informacji publicznej: prostą i przetworzoną i wprowadza ograniczenia w dostępie do tego drugiego rodzaju informacji.

Ustawa nie zawiera definicji, przywykło się jednak sądzić, że:

  • informacja prosta to taka informacja, która może zostać udostępniona przez podmiot co do zasady w takiej formie, w jakiej ją posiada (mamy dokument, więc go udostępniamy),
  • przetworzenie informacji polega na stworzeniu jakościowo nowej informacji, ale jej źródłem są materiały znajdujące się w posiadaniu podmiotu zobowiązanego (musimy zebrać dane, które mamy, i je zestawić)

W tym drugim wypadku obywatel musi wykazać, że kieruje się interesem publicznym, składając pytanie, przy czym ustawa także tego pojęcia nie definiuje.

VII.6060.2.2014

Rzecznik wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie środków przymusu

Data: 2018-12-10
  • RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie niemożności zaskarżenia przez obywatela zastosowania środków przymusu bezpośredniego przez niektóre służby  
  • W składzie orzekającym zasiadają osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • To szósta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących praw i wolności obywateli

- Decyzja ta uzasadniona jest dokonanymi zmianami w składzie orzekającym Trybunału Konstytucyjnego, które nie mają podstawy prawnej w obowiązujących przepisach, a także wprowadzeniem do składu orzekającego osoby, której wybór miał miejsce z naruszeniem Konstytucji RP - napisał RPO Adam Bodnar w piśmie do TK z 5 grudnia 2018 r.  w sprawie cofnięcia wniosku. 

W marcu 2018 r. RPO cofnął z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W kwietniu wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. W tym samym miesiącu podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych. W maju wycofał zaś wniosek w  sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego. W październiku RPO zdecydował tak w sprawie ustawy o prokuraturze, która nadała ogromne uprawnienia Prokuratorowi Generalnemu.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.  

Wniosek do TK 

25 stycznia 2016 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zakwestionował we wniosku do Trybunału przepisy tych ustaw regulujących działalność służb, które nie przewidują możliwości złożenia zażalenia na zastosowanie przez nie środków przymusu bezpośredniego oraz broni palnej.

Do ich użycia ustawa z 24 maja 2013 r. o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej uprawnia: Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencję Wywiadu, Biuro Ochrony Rządu, Służbę Celną, Centralne Biuro Antykorupcyjne, kontrolę skarbową, Państwową Straż Łowiecką oraz Rybacką, policję, Służbę Kontrwywiadu oraz Wywiadu Wojskowego, Służbę Więzienną, straże gminne, Straż Graniczną, Straż Leśną, Straż Marszałkowską, Straż Ochrony Kolei, straż parków narodowych, Żandarmerię Wojskową, ochroniarzy oraz Inspekcję Transportu Drogowego.

Ustawą tą zmieniono także przepisy innych ustaw dotyczących użycia środków przymusu przez poszczególne służby: straży ochrony kolei, strażników gminnych, strażników, Żandarmerii Wojskowej. W ich przypadku wprowadzono możliwość zażalenia do prokuratury. Nie wprowadzono zaś regulacji umożliwiających zażalenie na użycie środków przymusu przez pozostałe służby.

Według Rzecznika trudno znaleźć uzasadnienie dla stanu prawnego, który w sposób wybiórczy przewiduje możliwość zażalenia na zastosowanie środków przymusu bezpośredniego wyłącznie przez niektóre służby.

Tak poważna zaś ingerencja w prawa i wolności obywatelskie wymaga zagwarantowania skutecznych środków kontroli zasadności i legalności stosowanych wobec jednostki środków przymusu bezpośredniego i broni palnej. Jest to tym bardziej istotne, że z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wynika, iż stosowanie tych środków w sposób nieproporcjonalny ów przymusu bezpośredniego przez funkcjonariuszy publicznych może przybrać zakazaną formę nieludzkiego lub poniżającego traktowania.

Zaskarżone przepisy Rzecznik uznał za niezgodne zarówno z postanowieniami Konstytucji (art. 78 w związku z art. 40 i art. 41 ust. 1), jak i z art. 13 w związku z art. 3 Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

Przyczyny cofnięcia wniosku 

Prezes TK 5 kwietnia 2016 r. wyznaczył do tej sprawy pełny skład Trybunału Konstytucyjnego, z Andrzejem Rzeplińskim jako przewodniczącym i Małgorzatą Pyziak-Szafnicką jako sprawozdawcą. Zarządzeniem Prezesa Trybunału z 31 stycznia 2017 r. wobec upływu kadencji sędziego Andrzeja Rzeplińskiego, wyznaczono w jego miejsce sędziego TK Michała Warcińskiego. Ponadto do uzupełnienia składu orzekającego wyznaczono Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego. Przewodniczącym składu została Julia Przyłębska. Potem, po śmierci Lecha Morawskiego, wyznaczono w jego miejsce Justyna Piskorskiego, a po śmierci Henryka Ciocha w jego miejsce wyznaczono Jarosława Wyrembaka.

Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak nie zostali ważnie wybrani na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego, a zatem są nieuprawnieni do zasiadania w składzie orzekającym.

W efekcie zmian w sprawie tej występuje przypadek składu sądu sprzecznego z przepisami prawa, tj. sytuacja, gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona. Tak wyznaczony skład TK jest sprzeczny z postanowieniami Konstytucji RP.

Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego (postanowienie SN z 17 listopada 2005 r.), w takich sytuacjach zachodzi przypadek orzeczenia). Taka sytuacja może też powodować chaos prawny, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron także w procesach przed sądami europejskimi - skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej.

RPO przypomniał  w tym kontekście zalecenie z 20 grudnia 2017 r. w sprawie praworządności w Polsce, uzupełniające zalecenia Komisji (UE) 2016/1374, (UE) 2017/146 i (UE) 2017/1520), w świetle których „trzech sędziów wybranych przez Sejm nowej kadencji bez ważnej podstawy prawnej nie może orzekać, dopóki nie zostaną wybrani zgodnie z prawem”.

II.511.1869.2014

JUŻ 14 i 15 GRUDNIA KONGRES PRAW OBYWATELSKICH, A NA NIM PANEL

Sesja 9: Sprawiedliwość konstytucyjna po kryzysie konstytucyjnym (BLOK A)

 

Zwrot odholowanego samochodu. Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO

Data: 2018-12-05
  • Nie można nie oddawać samochodu tylko dlatego, że właściciel nie zapłacił za odholowanie i parking. Kierowca może zapłacić po odebraniu auta
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił wniosek RPO w sprawie przepisów o pojazdach, które są odholowywane na strzeżone parkingi
  • Według TK doszło do nieproporcjonalnego ograniczenia prawa własności, a opłatę można egzekwować w drodze egzekucji

24 maja 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności przepisów  przewidujących, że pojazd usunięty z drogi i umieszczony na parkingu strzeżonym jest wydawany właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za usunięcie auta i jego parkowanie.

Argumenty RPO

RPO nie kwestionował usuwania i odholowania pojazdu zaparkowanego w złym miejscu (czy też samochodu kierowanego przez osobę bez uprawnień).  Dopuszczalne jest bowiem nakładanie na kierowcę opłat za usunięcie pojazdu z uwagi na przesłanki porządku publicznego. –  Opłaty służą zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych do budżetów powiatów – wskazywał Adam Bodnar.

Za niedopuszczalne z punktu widzenia przesłanek ograniczenia prawa własności (art. 64 Konstytucji), określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji, RPO uznał zaś regulacje, że wydanie pojazdu właścicielowi następuje dopiero po okazaniu dowodu wpłaty.  Nie spełniają one wymogu niezbędności dla ochrony interesu publicznego, jak również wymogu zachowania odpowiedniej proporcji między korzyściami, jakie wynikają z tych przepisów, a ograniczeniami,  których doznaje właściciel.  Jest on ograniczany w wykonywaniu prawa własności, gdyż pozbawia się go możliwości korzystania z rzeczy.

Zdaniem Rzecznika nie istnieje bowiem rzeczywista potrzeba uzależnienia  wydania właścicielowi pojazdu przechowywanego na parkingu od uprzedniego uiszczenia opłat za odholowanie pojazdu, w celu zapewnienia powiatowi dochodów z tego tytułu.

Cel ten jest bowiem możliwy do osiągnięcia przy zastosowaniu innych środków powodujących mniejsze ograniczenia praw właścicieli odholowanych pojazdów. W ocenie Rzecznika przepisy mogą bowiem nakładać na właściciela obowiązek zapłaty  w określonym terminie, po którego upływie będą dochodzone w drodze egzekucji administracyjnej.

Rzecznik podkreślał, że w obecnym stanie prawnym, choć w interesie właściciela pojazdu leży niezwłoczna zapłata, nie zawsze jest on w stanie natychmiast zapłacić. - Jeżeli bowiem np. w weekend kierowca uda się do innego miasta i nie ma przy sobie znacznej ilości gotówki, jak również nie dysponuje elektronicznymi instrumentami płatniczymi, to nie ma możliwości szybkiego uregulowania należności za odholowanie pojazdu samochodowego, a tym samym nie może korzystać z pojazdu – podkreślał Rzecznik.

Sejm i Prokurator Generalny - uczestnicy postępowania przed TK - przedstawili stanowisko, że zaskarżone przepisy są zgodne z Konstytucją, 

Wyrok TK

5 grudnia 2018 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 130a ust. 5c oraz ust. 7 pkt 1 ustawy Prawo o ruchu drogowym w zakresie, w jakim przewiduje, że pojazd usunięty z drogi pozostaje na parkingu strzeżonym wyznaczonym przez starostę do czasu uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie - są niezgodne z art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. Wydał je Trybunał w składzie: Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (przewodniczący), Piotr Pszczółkowski, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja (sprawozdawca) i Andrzej Zielonacki.

Uwzględniając z jednej strony konieczność ochrony porządku publicznego, a z drugiej strony - wagę praw właściciela, Trybunał uznał, że ingerencja ustawodawcy w prawo własności jest niewspółmierna do celu regulacji. Zdaniem Trybunału, obowiązek uiszczenia opłaty za usunięcie i parkowanie pojazdu – jako warunek wydania pojazdu – ma znaczenie drugorzędne dla zachowania bezpieczeństwa w ruchu drogowym i porządku publicznego. Cel ten zostaje bowiem zrealizowany przez usunięcie pojazdu z drogi. W istocie ustawodawca miał na celu mobilizowanie kierowców do niezwłocznego uiszczenia należności publicznoprawnych, służących zapewnieniu faktycznych wpływów z tytułu opłat publicznych (w tym wypadku do budżetów powiatów).

Trybunał stwierdził, że zastosowany środek jest nieproporcjonalny w sytuacji, gdy istnieją ustawowe instrumenty egzekwowania należności publicznoprawnych (w trybie ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji). Ewentualne trudności w ściąganiu opłat za usunięcie i przechowanie pojazdu nie są zaś wystarczającym powodem ingerencji w prawo własności.

W ocenie Trybunału ustawodawca przekroczył ramy wyznaczone treścią zasady proporcjonalności przewidzianej w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Przyjęte rozwiązanie, choć przydatne, to nie jest konieczne dla osiągnięcia zakładanego celu regulacji i stanowi nadmierny ciężar dla właściciela. W konsekwencji narusza art. 64 ust. 1 i 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Przepisy te stracą moc obowiązującą z upływem dziewięciu miesięcy od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw. Odroczenie utraty mocy obowiązującej zakwestionowanych przepisów TK uzasadnił faktem, że umożliwi to ustawodawcy wprowadzenie regulacji przewidującej procedurę uiszczania opłaty. Odroczenie to jest bowiem niezbędne dla zapewnienia niezakłóconego poboru opłat za usunięcie i przechowywanie pojazdów oraz dla zagwarantowania stabilności systemu finansowania zadania powiatów.

- Wyeliminowanie normy uzależniającej wydanie pojazdu od uprzedniego uiszczenia opłaty za jego usunięcie i parkowanie nie oznacza zwolnienia właściciela pojazdu z obowiązku uregulowania stosownych należności, będących dochodem budżetu powiatu – zaznaczył TK.

Skargi do sądów administracyjnych  

RPO wniósł również do sądów administracyjnych kilkanaście skarg na uchwały rad  miast o wysokości opłat za  odholowywanie aut na strzeżony parking (większość wygrał). Adam Bodnar podkreślał, że ustalanie opłat powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki na maksymalnym poziomie (nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług). Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu. Prawo o ruchu drogowym nie zna zaś przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek 

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucał radom, że nie ustaliły relacji takich kosztów do wysokości swych stawek.

V.511.266.2015

 

RPO chce uznania niekonstytucyjności przepisów o gminnej ewidencji zabytków

Data: 2018-12-03
  • Właściciel prywatnego obiektu włączonego do gminnej ewidencji zabytków nie może dziś skutecznie zakwestionować takiego wpisu - nawet o nim nie wie
  • Tymczasem wpis taki ogranicza np. remonty czy rozbudowę danego budynku 
  • RPO od lat upomina się o prawa tych osób. Przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sądu Administracyjnego do Trybunału Konstytucyjnego
  • Rzecznik wnosi o uznanie niekonstytucyjności obecnych przepisów

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Wpis ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  

Pytanie prawne NSA

Sprawa w NSA dotyczyła skargi obywatela, który zakwestionował wpis swego budynku do rejestru, bo - jego zdaniem - nie ma on cech zabytkowych. Wskazywał na nieprzeprowadzenie postępowania, w którym ustalono by wartość zabytkową budynku; nie zbadano także jego aktualnego stanu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę. Uznał, że skoro ani ustawa, ani rozporządzenie ministra nie precyzują, jakie czynności, w jakim trybie i formie powinny zostać dokonane przy włączaniu danej nieruchomości do ewidencji, to wystarczy sprawdzenie karty adresowej takiego obiektu, uzupełnione oświadczeniem konserwatora zabytków potwierdzającym, że czynność taka została dokonana.

Badając skargę kasacyjną, NSA 13 czerwca 2018 r. postanowił zadać TK (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dowolne i arbitralne włączanie jej do ewidencji, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej. Co więcej, wszystkie czynności pozostają niejawne dla właściciela, który o dokonanym ograniczeniu dowiaduje się już po fakcie.

Według NSA przepisy nie precyzują,  jak sprawdzać karty adresowe danego obiektu ani też jaki tę czynność dokumentować. Powoduje to, że każdy przejaw aktywności organu staje się prawidłowy, zaś kontrola sądowoadministracyjna tego – formalna. Sąd nie może  bowiem zweryfikować, czy dany obiekt rzeczywiście jest zabytkiem i czy ograniczenie własności, np. w procesach inwestycyjno-budowlanych, jest uzasadnione.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Argumenty RPO

Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji.

W pisemnym uzasadnieniu stanowiska RPO wskazuje, że art. 64 Konstytucji gwarantuje obywatelom poszanowanie „prawa własności i innych praw majątkowych” oraz ochronę tego prawa - równą  dla wszystkich równą. Normy te dopełnia wynikająca z art. 31 ust. 3 Konstytucji zasada proporcjonalności.

Zbliżone gwarancje zawiera też Konwencja, która w art. 1 Protokołu „Ochrona własności” głosi, że „Każda osoba fizyczna i prawna ma prawo do poszanowania swego mienia. Nikt nie może być pozbawiony swojej własności, chyba że w interesie publicznym i na warunkach przewidzianych przez ustawę oraz zgodnie z ogólnymi zasadami prawa międzynarodowego”.

Na tej podstawie Europejski Trybunał Praw Człowieka  stwierdził w sprawie Potomscy przeciwko Polsce naruszenie gwarancji, bo państwo nie zapewniło odpowiednich procedur ochronnych względem naruszonego prawa własności (w tym wypadku - umożliwienia wykupu nieruchomości bądź jej wywłaszczenia na wniosek właściciela, którego całkowicie pozbawiono możliwości korzystania z własności, ze względu na jej cenne walory zabytkowe).

Rzecznik podkreśla, że właściciel nieruchomości nie jest informowany o tym, że w stosunku do jego nieruchomości władze będą podejmowały działania zmierzające do ograniczeń w korzystaniu z własności, mające służyć dobru wspólnemu. Nie wie także, co uzasadnia objęcie jego nieruchomości ochroną konserwatorską. Na żadnym etapie żaden z organów nie jest nawet formalnie zobligowany do jakichkolwiek badań, czy dany obiekt w ogóle spełnia kryteria uznania go za zabytek. Podstawową gwarancją, że nadzorem konserwatorskim rzeczywiście obejmuje się obiekt o walorach zabytkowych jest to, że ze sprawą zaznajomiony jest wojewódzki konserwator zabytków, który nieformalnie porozumiał się w tej sprawie z organem gminy.

Gdy zaś nieruchomość zostaje oficjalnie uznana za zabytek przez państwo, jego organy są uprawnione do głębszej ingerencji w prawo własności. Chodzi np. o udział konserwatora w postępowaniach inwestycyjno-budowlanych i możliwość ich zablokowania. Konieczność uzgodnienia planów budowlanych pośrednio umożliwia konserwatorowi skłonienie właściciela do konkretnych rozwiązań projektowych. Może to stanowić skuteczne narzędzie wpływu.

Rzecznik wskazuje,  że wzgląd na lepszą ochronę zabytku uzasadniałby jak najszybsze ostrzeżenie właściciela, że dysponuje on szczególnym dobrem kultury i musi bardziej o niego dbać.  Ukrycie tej informacji nie zapobiegnie np. ewentualnej  dewastacji obiektu czy potencjalnie szkodliwym inwestycjom. Brak informacji o wpisie nie przyspieszy też stworzenia ewidencji gminnej - z tego punktu widzenia niejawność nie jest do niczego potrzebna.

Objęcie nieruchomości ochroną konserwatorską  wpływa na ekonomiczną racjonalność decyzji o zakupie danego obiektu, jak i jego na wartość, a więc i cenę zakupu. - Jeżeli więc dopiero co nabyta nieruchomość została bez wiedzy właściciela wpisana do ewidencji gminnej jako obiekt zabytkowy, okoliczność taka może oczywiście budzić u nabywcy (ale i zbywcy) uzasadnione i całkowicie zrozumiałe poczucie bycia oszukanym przez władze publiczne – skoro przedmiotem zakupu była nieruchomość o innych cechach faktycznych i prawnych, niż to się stronom z początku wydawało – napisał RPO do TK.

Wątpliwości budzi kwestia zakresu ochrony udzielanej właścicielom w takich sprawach przez sądy administracyjne – czy mogą np. badać, czy obiekt włączany do ewidencji wykazuje cechy zabytku. Jeden z sądów przyjął, że ewidencja jest zbiorem przeznaczonym dla zabytków, a posiadanie walorów zabytkowych nie może być z góry zakładane, lecz winno być poprzedzone badaniami. Nie podzielono stanowiska organu, że można dokonać wpisu obiektu, który nie został zakwalifikowany jako zabytek bez odpowiednich analiz - wtedy wpis stanowi dowolne działanie organu. Stanowisko takie wydaje się obecnie dominować. Są jednak i  orzeczenia o braku możliwości zakwestionowania przed sądem zabytkowego charakteru nieruchomości. Sama fachowa wiedza organu konserwatorskiego może wystarczyć dla oceny, czy dany obiekt jest zabytkiem – uznał inny sąd.

W ocenie Rzecznika niepewność co do zakresu ochrony udzielanej przez sąd osłabia bezpieczeństwo prawne obywateli i podważa ich zaufanie w sprawiedliwość i racjonalność działań prawodawcy.

Przedmiotem postępowania w TK jest tzw.  pominięcie prawodawcze (gdy ustawodawca uregulował pewną kwestię, lecz uczynił to w sposób niepełny). Zdaniem RPO brak gwarancji ochronnych dla właściciela - choć niektóre wypracowało orzecznictwo sądowoadministracyjne) - nie może być traktowany jako celowe i świadome pozostawienie danej materii poza zakresem ustawy.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński poinformował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia to IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

IV.7002.8.2018

RPO do TK: umorzyć sprawę pytań prejudycjalnych. Polska przestrzega prawa międzynarodowego

Data: 2018-11-27
  • Uznanie przez Trybunał Konstytucyjny niedopuszczalności pytań polskich sądów do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej w sprawach sądownictwa byłoby nie do pogodzenia z art. 9 Konstytucji stanowiącym, że Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego
  • To odpowiedź RPO na poszerzenie przez Prokuratora Generalnego wniosku do TK w sprawie zgodności z Konstytucją art. 267 Traktatu o Funkcjonowaniu UE
  • Rzecznik wnosi by TK umorzył postępowanie, bowiem przestrzeganie przez Polskę prawa międzynarodowego jest jedną z zasad systemu prawnego i ustroju państwa
  • Innym argumentem jest fakt, że Trybunał badał już zgodność z Konstytucją art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, który jest odpowiednikiem obecnego art. 267 TFUE
  • Adam Bodnar wskazuje, że nawet jeśli TK uznałby niekonstytucyjność, to z punktu widzenia zasad pierwszeństwa prawa UE i lojalnej współpracy, sądy polskie nadal mogłyby kierować pytania prejudycjalne do TS UE

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii po to, by sąd kraju członkowskiego mógł zwrócić się do Trybunału Sprawiedliwości o wykładnię prawa UE – prawa obowiązującego wszystkich członków UE, a następnie tę wykładnię zastosować do oceny, czy przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem UE.

Badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego - z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat, ale nie odnoszącą się wprost do nich – Sąd Najwyższy 2 sierpnia 2018 r.  spytał TS UE o wykładnię prawa UE, co miało pozwolić na udzielenie odpowiedzi, czy z prawem UE zgodne są przepisy ustawy o SN z grudnia 2017 r. Chodzi o to, czy przepisy te nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów (obniżając ich wiek przejścia w stan spoczynku z 70 do 65 lat) oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.  SN zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te były jednak nadal stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

23 sierpnia 2018 r. prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł do TK o stwierdzenie niekonstytucyjności takiego rozumienia przepisów, jak zrobił to SN. Zaskarżył m.in. konstytucyjność  art. 267 TFUE, rozumianego w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

- Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - stwierdził Adam Bodnar w stanowisku z 16 października dla TK w tej sprawie.  Wniósł, aby TK umorzył postępowanie z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

W piśmie tym Rzecznik podkreślał, że Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania  pytania prejudycjalnego przez sąd krajowy. Gdyby TK zakazał polskim sądom zadawania takich pytań, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski.  A próba powstrzymania sądów krajowych od ich zadawania zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

4 października 2018 r. Prokurator Generalny istotnie rozszerzył zakres swego zaskarżenia. Wniósł dodatkowo o stwierdzenie niekonstytucyjności art. 267 TFUE także  w zakresie, w jakim dopuszcza on występowanie przez sąd krajowy z pytaniem prejudycjalnym o wykładnię traktatów lub aktów UE w  sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

Według Prokuratora Generalnego art. 267 TFUE daje sądowi państwa UE swobodę do „określania kompetencji wbrew Konstytucji RP” i zezwala sądowi na ingerencję w kompetencje innych konstytucyjnych organów. Zbigniew Ziobro uważa, że normy upoważniające organy międzynarodowe do odziaływania na system ustrojowy w materiach, w których wyłączne kompetencje prawodawcze przysługują ustrojodawcy bądź ustawodawcy krajowemu, mogą naruszać art. 2 Konstytucji i stanowić ingerencję w zasady podziału władz.

Pismo PG z 4 października to nowy wniosek

W odniesieniu do wszystkich zarzutów Prokuratora Generalnego, zarówno z 23 sierpnia, jak i 4 października, zachodzi sytuacja niedopuszczalności wydania orzeczenia - napisał Adam Bodnar w stanowisku dla TK z 22 listopada 2018 r. Odnosi się ono wyłącznie do poszerzonego wniosku Zbigniewa Ziobry.

- Z racji przedmiotu wniosku i jego znaczenia dla fundamentalnych spraw ustrojowych RP i członkostwa w Unii Europejskiej, pismo procesowe Prokuratora Generalnego z dnia 4 października 2018 r. jest pod względem materialnym w istocie nowym wnioskiem skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego, stanowiącym jedynie pozór rozszerzenia pierwotnego zakresu zaskarżenia, a  w  konsekwencji wniosek ten powinien zostać przez Trybunał Konstytucyjny skierowany do odrębnego rozpoznania - głosi stanowisko RPO.

Kontekst wniosku Prokuratora Generalnego, nawiązującego do pytań prejudycjalnych wniesionych ostatnio przez polskie sądy, wyraźnie pokazuje, że kwestia zasadniczo dotyczy problemów, jakie pojawiły się w związku z kolejnymi ustawami, które w ocenie Rady Ministrów miały zreformować wymiar sprawiedliwości w Polsce (ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa, ustawa o  Sądzie Najwyższym, Prawo o ustroju sądów powszechnych).

Prokurator Generalny - choć  odwołuje się do konkretnych pytań prejudycjalnych i postanowień sądów - pominął zupełnie związki między problematyką niezależności sądów, nieusuwalności sędziów czy procedury dyscyplinarnej a prawem UE. A są to bez wątpienia te elementy systemu i  organizacji sądownictwa, które wchodzą w zakres prawa UE. Jasno podkreślał to wcześniej TS  UE w wyrokach w sprawie C-64/16 Associação Sindical dos Juízes Portugueses, C-284/16 Achmea, czy też  C-216/18 LM. Prokurator Generalny pomija to orzecznictwo, co oznacza, że jego argumentacja jest niepełna.

Powaga rzeczy osądzonej

Wydanie orzeczenia przez TK w sprawie z wniosku z 4 października 2018 r. jest niedopuszczalne również dlatego, że art. 267 TFUE stanowi część prawa międzynarodowego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) TK uznał zaś, że nie jest upoważniony do samoistnej oceny konstytucyjności prawa pierwotnego Unii Europejskiej - o ile nie chodzi tu o traktat akcesyjny. Według RPO wydanie wyroku przez TK w odniesieniu do art. 267 TFUE jest niedopuszczalne, skoro zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską (będącego odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian na mocy Traktatu z Lizbony), była już przedmiotem orzekania właśnie 11 maja 2005 r. W ocenie Rzecznika Prokurator Generalny nie dostrzega tego problemu, traktując możliwość wydania orzeczenia przez TK za oczywistą.

- Prokurator Generalny dostrzegł co prawda, że wyrok zapadł, ale uznał, że ocena konstytucyjności miała miejsce „w innym kontekście”, nie wyjaśniając wszakże, na czym odmienność tego kontekstu miałaby polegać - napisał RPO. Tymczasem w sytuacji, w której nie pojawiły się żadne nowe okoliczności uzasadniające ponowną ocenę zgodności z Konstytucją RP, sprawa powinna podlegać umorzeniu. A żadne nowe okoliczności nie uzasadniają ponownej oceny zgodności art. 267 TFUE. Obowiązkiem wnioskodawcy jest wskazanie argumentów lub dowodów na poparcie zarzutu niekonstytucyjności. Prokurator Generalny nie dopełnił tego elementarnego obowiązku ustawowego, a zatem także z tego powodu postępowanie przed Trybunałem podlega umorzeniu.

TK miałby bowiem orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. 

Wkroczenie ewentualnym wyrokiem TK w kompetencje TS UE

16 października 2018 r. Rzecznik wskazał, że wydanie orzeczenia jest niedopuszczalne również w związku z tym, że w świetle art. 267 TFUE przesądzenie o  takiej interpretacji prawa UE, która może wiązać się z dopuszczalnością zastosowania środka tymczasowego, o którym mowa w postanowieniu SN z 2 sierpnia, należy wyłącznie do TS  UE. Stanowisko to  jest w pełni aktualne w świetle poszerzenia wniosku.  - Prokurator Generalny, formułując w piśmie procesowym z  4 października 2018 r. zarzuty wobec art. 267 TFUE, wydaje się nie rozumieć sposobu funkcjonowania prawa UE Europejskiej, a w szczególności procedury pytań prejudycjalnych – napisał RPO.

Pomija bowiem te elementy procedury pytań, które odnoszą się do oceny ich dopuszczalności. Twierdzenie Prokuratora Generalnego, że doszło do rozszerzenia zakresu art. 267 TFUE (w stosunku - jak należy się domyślać - do stanu z dnia związania się TFUE przez Polskę), w związku z tym, że sądy mogą kierować szeroko sformułowane pytania do TSUE, jest całkowicie nieuzasadnione. Każdorazowo to TS UE ocenia dopuszczalność pytania prejudycjalnego. Jeżeli TS UE jest  oczywiście niewłaściwy do rozpoznania sprawy lub jeżeli wniosek lub skarga są oczywiście niedopuszczalne, Trybunał może wydać postanowienie bez dalszych czynności procesowych.

Rzecznik podkreślił, że TS UE wielokrotnie uznawał, iż gdy pytania sądu krajowego dotyczą wykładni prawa wspólnotowego, to TS UE jest co do zasady zobowiązany do wydania orzeczenia. Trzeba też pamiętać o tym, że sądy krajowe, w tym sądy konstytucyjne, nie mają możliwości dokonywania ostatecznej i wiążącej wykładni art. 267 TFUE w  sposób niezależny od wykładni TSUE. Orzekając w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny w istocie będzie musiał dokonać wykładni art. 267 TFUE, co oznacza,  że sam będzie zobowiązany do zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym do TS UE, zgodnie z  treścią art. 267 ak. 3 TFUE.

Z orzecznictwa TS UE jasno wynika, że niedopuszczalne jest jakiekolwiek proceduralne ograniczanie możliwości kierowania pytań prejudycjalnych. Argumentacja ta pozostaje w pełni aktualna również wobec nowych zarzutów Prokuratora Generalnego. W ocenie Rzecznika, nawet gdy TK orzeknie zgodnie z wnioskiem Prokuratora Generalnego z 4 października, to z punktu widzenia prawa UE – zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy – sądy polskie i tak będą mogły nadal kierować pytania prejudycjalne do TS UE w każdej sprawie, w której same uznają to za stosowne, a  TSUE będzie wyłącznie władny ocenić ich dopuszczalność.  A traktowanie wystąpień sądów krajowych jako potencjalne naruszenie Konstytucji RP stanowi bez wątpienia przeszkodę w świetle prawa UE do korzystania z przewidzianych traktatowo kompetencji, co jest uznane przez TS UE za niedopuszczalne i stanowi naruszenie prawa Unii. 

Relacja między art. 9 a art. 90 Konstytucji 

Wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w ocenie Rzecznika ewentualne orzeczenie zgodne z wnioskiem Prokuratora Generalnego jest nie do pogodzenia z art. 9 Konstytucji (stanowi on, że Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego). Art. 9 Konstytucji ma bez wątpienia zastosowanie również do tych umów międzynarodowych, na których mocy doszło do przekazania niektórych kompetencji organów krajowych w odniesieniu do niektórych spraw na rzecz organizacji lub organu międzynarodowego (art. 90 Konstytucji).

Ocena zgodności art.  267 TFUE z art. 90 Konstytucji nie może mieć miejsca bez uwzględnienia relacji między art.  90 Konstytucji a art. 9 Konstytucji, do czego Prokurator Generalny nie odniósł się w swoim piśmie w sposób satysfakcjonujący. Nie dostrzegł on, że TK orzekał już wielokrotnie o konstytucyjnym obowiązku przestrzegania przez Polskę wiążącego ją prawa międzynarodowego - podkreślając, że Polskę i pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej łączy wspólnota zasad ustrojowych, zapewniających prawidłowy wymiar sprawiedliwości i  proces przed niezawisłym sądem. Podkreślał przy tym, że z art. 9 Konstytucji RP wynika dodatkowo konieczność dbałości o realizację wartości, jaką jest wiarygodność Polski w stosunkach międzynarodowych, jako państwa respektującego fundamentalną dla państw cywilizowanych zasadę pacta sunt servanda.

Przestrzeganie przez Polskę wiążącego ją prawa międzynarodowego jest nie tylko obowiązkiem konstytucyjnym, ale stanowi jedną z zasad systemu prawnego i ustroju polskiego państwa - napisał Rzecznik. W wyroku z 16 listopada 2011 r. TK stwierdził, że wprawdzie wobec Konstytucji RP jednoznacznie zagwarantowano status najwyższego prawa RP, ale regulacji tej towarzyszy „nakaz respektowania i przychylności wobec właściwie ukształtowanych oraz obowiązujących na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej unormowań prawa międzynarodowego”.

W orzecznictwie TK utrwaliło się ponadto stanowisko, zgodnie z którym prawną konsekwencją art. 9 jest to, że system prawa w Polsce ma charakter wieloskładnikowy.  Współobowiązują podsystemy regulacji prawnych, pochodzące z różnych centrów prawodawczych.  Za bezzasadne należy zatem uznać argumenty Prokuratora Generalnego, że „nie jest możliwe akceptowanie sytuacji, w których w  systemie prawnym będą funkcjonować normy, które upoważnią organy międzynarodowe do oddziaływania na system ustrojowy w materiach, w których wyłączne kompetencje prawodawcze przysługujące ustrojodawcy bądź ustawodawcy krajowemu”. Problem ten był już rozstrzygany przez TK, a ponowne jego podnoszenie bez uwzględniania orzecznictwa TK i bez nowej argumentacji prawnej, prowadzi do wniosku o niedopuszczalności orzekania w tej sprawie.

Najnowsza nowelizacja ustawy o SN a postępowanie przed TS UE 

We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

19 października TS UE wydał postanowienie tymczasowe. Na jego mocy zawiesił część przepisów ustawy o SN i nakazał przywrócenie jego sędziów, którzy na podstawie zawieszonych przepisów przeszli w stan spoczynku.

21 listopada Sejm uchwalił nowelizację ustawy o SN, która kadencje prezesów SN, w tym I Prezes SN prof. Małgorzaty Gersdorf, uznała za nieprzerwane. Dała też możliwość powrotu sędziom SN, którzy według dotychczasowych przepisów zostali odesłani w stan spoczynku. Nowelizacja oczekuje na podpis Prezydenta RP.

W ocenie Rzecznika zmiana ustawy nie wpływa na postępowanie przed TS UE. Tylko ewentualne wycofanie wniosku przez  Komisję Europejską spowodowałoby umorzenie tego postępowania.

VII.510.52.2018

TK: ograniczenie procedur przy dysponowaniu środkami UE - zgodne z Konstytucją

Data: 2018-11-13
  • Ograniczenie procedury odwoławczej dla podmiotów, które nie wygrały konkursu na dofinansowanie środkami z UE, jest zgodne z Konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny
  • Wskazał, że z punktu widzenia zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa istotne jest zapewnienie stabilności decyzji o przyznaniu dofinasowania
  • Chodzi o ochronę podmiotów, które w dobrej wierze wykorzystały już przyznane im fundusze unijne

13 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny (sygn. SK 17/17) nie uwzględnił skargi konstytucyjnej złożonej przez spółkę komandytową, która nie wygrała konkursu na dofinansowanie.

Zgodnie z zaskarżonymi przepisami  ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (art. 30i pkt l), gdy alokacja na realizację działania lub priorytetu, dostępna w ramach programu operacyjnego, zostanie wyczerpana, to właściwa instytucja pozostawia protest danego podmiotu bez rozpatrzenia. Uwzględniając zaś jego skargę, sąd administracyjny może stwierdzić tylko, że ocenę projektu  przeprowadzono w sposób naruszający prawo, ale nie przekazuje sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Do sprawy przyłączył się Rzecznik  Praw Obywatelskich, wskazując, że takie ograniczenie pozbawia wnioskodawców prawa do ponownej oceny merytorycznej wniosku przez właściwą instytucję. Uniemożliwia to sądowi efektywną kontrolę decyzji organu.

Według Rzecznika takie zróżnicowanie ustawowe jest niedopuszczalne i w sposób nieuzasadniony narusza prawa do równego traktowania (art. 32 Konstytucji RP) w zakresie możliwości zaskarżania orzeczeń i decyzji. Ponadto narusza to art. 78 Konstytucji RP, który stanowi  że: "Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa”.

Trybunał uznał, że zaskarżony przepis jest  zgodny z art. 78 w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 2, w związku z art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

W ocenie Trybunału, zaskarżony przepis spełnia wymóg proporcjonalności prawa. Dysponowanie środkami UE wymaga bowiem uproszczenia procedur - ze względu na ograniczoność środków z danego programu oraz określony czas ich wydatkowania.

Zdaniem Trybunału, nie można tu mówić o różnym traktowaniu podobnych podmiotów. Nie należy bowiem porównywać sytuacji tych podmiotów, które wygrały konkurs na dofinansowanie, z tymi, których wnioski oceniono negatywnie. Skarżąca spółka była traktowana zaś na równi z tymi podmiotami, których projekty nie zostały wybrane do dofinasowania.

Trybunał nie podzielił poglądu Rzecznika, że wskazane przepisy w sposób niewłaściwy różnicują sytuację podmiotów, którym nie przyznano dofinansowania w zależności od tego, czy ich protest jest rozpatrywany przed czy po wyczerpaniu alokacji.

Nieuzyskanie dofinansowania nie może być zatem uznane za dyskryminację stanowiącą naruszenie  art. 32 Konstytucji RP - wskazał Trybunał.

Sprawa została rozpoznana w składzie: Stanisław Rymar (przewodniczący), Małgorzata Pyziak-Szafnicka (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek,  Zbigniew Jędrzejewski i Michał Warciński.

VII.7100.7.2017

W ochronie praw właścicieli zabytków. RPO przyłączył się do pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-11-05
  • Właściciele prywatnych obiektów włączanych do gminnej ewidencji borykają się z szeregiem problemów
  • Dziś ustawa nie przewiduje np. ochrony prawnej właściciela kwestionującego wpis do ewidencji zabytków
  • Dlatego RPO przyłączył się do pytania prawnego Naczelnego Sadu Administracyjnego, skierowanego w takiej sprawie do Trybunału Konstytucyjnego

Od 2012 r. RPO wielokrotnie zwracał się do kolejnych ministrów kultury i dziedzictwa narodowego w sprawie procedury włączania prywatnych nieruchomości do gminnej ewidencji zabytków, uregulowanej w ustawie z 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami.

Rzecznik podkreśla, że wpis do ewidencji ogranicza korzystanie z własności ze względu na interes publiczny. Tymczasem szczątkowe regulacje ustawowe nie przewidują ochrony prawnej dla właściciela kwestionującego taki wpis - jakkolwiek w pewnym zakresie dopuszcza ją orzecznictwo sądów administracyjnych. W ocenie RPO jest to nie do pogodzenia z gwarancjami konstytucyjnymi ochrony prawa własności (według art. 64 Konstytucji RP każdy ma prawo do własności, która podlega równej dla wszystkich ochronie prawnej i może być ograniczona tylko ustawą i jedynie w zakresie, w jakim nie narusza ona istoty prawa własności).  W sprawie takiego wpisu nie prowadzi się postępowania administracyjnego, a co za tym idzie – nie wydaje się decyzji administracyjnej.

W listopadzie 2017 r. minister kultury, wicepremier Piotr Gliński informował RPO o utworzeniu zespołu do opracowania projektu ustawy regulującej sprawy ochrony zabytków. Deklarował, iż jeszcze przed zakończeniem prac zespołu możliwa byłaby nowelizacja rozporządzenia MKiDN z 26 maja 2011 r. w sprawie prowadzenia rejestru zabytków. Miałaby ona poprawić standard ochrony właścicieli - m.in. przez zobligowanie organów administracji do zawiadomienia właściciela o takim wpisie i jego uzasadnieniu.

W odpowiedzi na kolejne pismo RPO z 21 czerwca 2018 r., wiceminister kultury Jarosław Sellin napisał, że planowany termin wydania rozporządzenia określił na IV kwartał 2018 r. Zapowiedział, że nowelizacja przewiduje:

  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wojewódzkiego konserwatora zabytków o włączeniu zabytku do wojewódzkiej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • wprowadzenie obowiązku zawiadamiania właściciela zabytku przez wójta (burmistrza, prezydenta miasta) o włączeniu zabytku do gminnej ewidencji zabytków oraz o wyłączeniu zabytku z ewidencji
  • dodanie przepisu, że porozumienie organu prowadzącego gminną ewidencję zabytków z wojewódzkim konserwatorem zabytków co do ujęcia w ewidencji zabytku, który nie jest wpisany do rejestru zabytków ani nie został włączony do wojewódzkiej ewidencji zabytków, ma formę pisemną, a stanowisko wojewódzkiego konserwatora o zasadności włączenia zabytku do ewidencji wymaga szczegółowego uzasadnienia.

RPO zwracał uwagę, że wątpliwości w całej sprawie wyrażane są także w orzecznictwie sądów administracyjnych.

13 czerwca 2018 r. NSA skierował do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt II OSK 2781/17) pytanie prawne. Zakwestionował w nim konstytucyjność art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy o ochronie zabytków  - w zakresie, w jakim ogranicza on prawo własności nieruchomości poprzez dopuszczenie ujęcia nieruchomości jako zabytku nieruchomego w gminnej ewidencji zabytków, bez zapewnienia właścicielowi gwarancji ochrony prawnej.

Problem konstytucyjny został sformułowany przez NSA tak, jak ujmował go w swoich wystąpieniach także Rzecznik. NSA podał w wątpliwość, czy poziom ochrony zapewnianej właścicielowi spełnia konstytucyjne i konwencyjne standardy, zagwarantowane w art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz w art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

30 października 2018 r. Rzecznik przyłączył się do tego postępowania w TK (P 12/18). Wniósł o uznanie, że art. 22 ust. 5 pkt 3 ustawy jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji  oraz z art. 1 Protokołu nr 1 do Konwencji. Pisemne uzasadnienia stanowiska RPO przedstawi Trybunałowi w ciągu miesiąca.

W listopadzie 2016 r. TK umorzył postępowanie w podobnej sprawie ze skargi konstytucyjnej, do którego przystąpił RPO (SK 3/15). Uznano, że skarżąca nie powołała adekwatnych wzorców konstytucyjnych. 

IV.7002.8.2018, IV.7002.21.2014   

Oskarżonemu powinno się zwracać koszty obrony przy uznaniu jego apelacji od wymiaru kary. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-10-30
  • Oskarżony nie ma dziś prawa do zwrotu kosztów obrońcy przy uwzględnieniu jego apelacji, złożonej jedynie wobec wymiaru kary wydanej w I instancji
  • Według RPO narusza to konstytucyjne prawa do: zaskarżenia orzeczeń I instancji, do sprawiedliwego rozpatrzenia sprawy i do obrony we wszystkich etapach procesu 
  • Rzecznik wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie niekonstytucyjności przepisów dotyczących takiej sytuacji  
  • Oskarżonemu powinien wtedy przysługiwać zwrot kosztów obrony z wyboru - uznał Rzecznik

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie, że art. 635 w związku z art. 632 pkt 2 Kodeksu postępowania karnego - w zakresie, w jakim wyłącza w sprawie z oskarżenia publicznego zwrot oskarżonemu kosztów obrońcy za postępowanie odwoławcze, w przypadku uwzględnienia apelacji oskarżonego wniesionej wyłącznie od wymiaru kary – jest niezgodny z art. 78 w zw. z art. 45 ust. 1 i w zw. z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP.

Według Kpk, w przypadku skazania koszty postępowania ponoszone są przez skazanego. Taka sama zasada obowiązuje w postępowaniu odwoławczym. Jeśli wyrok skazujący I instancji nie zostanie zmieniony na uniewinniający lub umarzający postępowanie, skazany jest obciążany kosztami sądowymi, w tym swego obrońcy z wyboru.

Art. 635 Kpk dotyczy sytuacji, w której apelację rozstrzygnięto na niekorzyść oskarżonego. Poza jego zakresem pozostaje zaś wniesienie apelacji na korzyść oskarżonego i jej uwzględnienie. Ma to szczególne znaczenie przy apelacji wniesionej jedynie w zakresie wymiaru kary i uwzględnionej, przynajmniej w części. Dochodzi zatem do sytuacji, w której skazany, mimo uwzględnienia jego apelacji, zostaje co do zasady obciążony kosztami sądowymi za tę instancję oraz nie ma możliwości odzyskania kosztów.

Zdaniem Rzecznika może to zniechęcać osoby skazane do odwoływania się od wymiaru kary z I instancji w obawie, że nawet w przypadku uwzględnienia ich apelacji, korzyść w postaci złagodzenia wyroku będzie nieproporcjonalnie niska w stosunku do kosztów, które w związku z tym musiałyby ponieść. Konieczność wyłożenia kosztów obrony, ze świadomością, że w żadnym przypadku nie będą one podlegały zwrotowi, może z kolei zniechęcać do zaangażowania obrońcy z wyboru i skłonić oskarżonego do rezygnacji z pomocy profesjonalnego prawnika.

W opinii RPO ustawodawca powinien był zatem uregulować szczegółowo kwestię kosztów II instancji w takiej sytuacji. Oskarżonemu powinien przysługiwać zwrot kosztów obrony z wyboru. Nie powinien on także być obciążony kosztami sądowymi w sytuacji, w której apelacja wniesiona na korzyść została uwzględniona w całości, zaś jedynie proporcjonalnie, jeśli została uwzględniona w części.  

- Możliwość zwrotu kosztów postępowania, w którym stanowisko danej strony zostało uznane za zasadne, w tym kosztów wyłożonych przez tę stronę, jest immanentnie połączona z prawem do sprawiedliwości – podkreśla RPO. Nie można bowiem oczekiwać od jednostki ponoszenia kosztów tego, że sądownie była zmuszona do dochodzenia swojej racji. Dotyczy to zwłaszcza postępowania karnego, gdzie podmiotem inicjującym jest państwo. Zasada ta odnosi się do postępowań w obu instancjach.

Zdaniem RPO w sprawie naruszone zostały trzy artykuły Konstytucji RP:

  • Art. 78 („Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa.”). Naruszeniem tego prawa, jakkolwiek pośrednim, będzie wprowadzenie takich formalnych lub fiskalnych wymagań co do apelacji,  której skuteczne wniesienie byłoby nadmiernie utrudnione. Dana osoba musi bowiem przeprowadzić swoistą kalkulację, której już sama konieczność musi się jawić jako ograniczenie prawa do zaskarżenia. Nie można bowiem uznać za faktycznie i rzeczywiście dostępnego prawa, w przypadku którego obywatel musi ocenić ryzyko, czy korzyści wynikające ze skorzystania zeń nie są przewyższane przez koszty.
  • Art. 45 ust. 1 („Każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd.”).  Świadomość konieczności poniesienia kosztów postępowania odwoławczego, także w przypadku uwzględnienia apelacji na korzyść, może naruszać to prawo. Warunkiem jest bowiem, aby oskarżony mógł faktycznie z tych gwarancji skorzystać. Rozwiązania co do kosztów postępowania odwoławczego stanowią pośrednią barierę, zniechęcającą do zaskarżenia wyroku I instancji, a tym samym do dochodzenia sprawiedliwości w konstytucyjnie przewidzianym dwuinstancyjnym postępowaniu.
  • Art. 42 ust. 2 („Każdy, przeciw komu prowadzone jest postępowanie karne, ma prawo do obrony we wszystkich stadiach postępowania. Może on w szczególności wybrać obrońcę lub na zasadach określonych w ustawie korzystać z obrońcy z urzędu.”). Prawo to nie może być oskarżonemu ograniczone. Świadomość konieczności poniesienia tych kosztów, bez względu na wynik postępowania odwoławczego, może być powodem rezygnacji z profesjonalnej pomocy prawnej i skutkować prowadzeniem jedynie obrony osobistej. Nawet w przypadku przyznania oskarżonemu obrońcy z urzędu, możliwe jest późniejsze obciążenie go kosztami tej obrony.

Stanowisko RPO potwierdza orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. W wyroku z 26 lipca 2006 r. uznał on za sprzeczne z art. 42 ust. 2 Konstytucji RP rozwiązanie, zgodnie z którym zwrot kosztów na pomoc obrońcy zależny był jedynie od uznania sądu. TK wskazał m.in. wtedy, że „w państwie prawnym zasadą powinno być obciążanie kosztami postępowania tej ze stron, która w jego toku nie zdołała utrzymać swojego stanowiska”. Z kolei w wyroku z 18 października 2011 r. Trybunał podkreślił, że „regulacje prawne nie mogą powodować sytuacji, w której strona uzyskująca rozstrzygnięcie zgodne ze stanowiskiem zajmowanym przez siebie w postępowaniu sądowym, nie mogłaby domagać się uwzględnienia poniesionych przez nią wydatków (…);  koszty procesu ponosi ten, kto je spowodował”.

II.511.573.2018

TK ostrzega parlament, że jeśli nie zmieni przepisów w sprawie służebności przesyłu, to wyda wyrok

Data: 2018-10-24
  • Ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości związane z korzystaniem ze słupów, gazociągów i innych urządzeń przesyłowych na prywatnym terenie - przed wprowadzeniem w 2008 r. służebności przesyłu do polskiego  prawa
  • Takie postanowienie sygnalizacyjne wydał Trybunał Konstytucyjny, który zarazem umorzył sprawę pytań prawnych o zasiedzenie prawa do gazociągu i magistrali ciepłowniczej na cudzym gruncie
  • Do sprawy przyłączył się RPO, wskazując na pozbawienie prawa własności ochrony konstytucyjnej 
  • Trybunał przyznał, że wyważenie interesów właścicieli nieruchomości i przedsiębiorstw przesyłowych nie jest łatwe, ale wobec bezczynności ustawodawcy może w przyszłości wydać orzeczenie merytoryczne

Służebność przesyłu to wprowadzone przez zmianę Kodeksu cywilnego z 2008 r. obciążenie czyjejś nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, którego własnością są np. słupy wysokiego napięcia czy rury pod  ziemią lub na niej. By uniknąć roszczenia odszkodowawczego, przedsiębiorca powinien zawrzeć z właścicielem umowę o ustanowienie takiej służebności. 

Problemy obywateli ze słupami czy rurami na działce

Sądy prowadzą wiele procesów dotyczących spraw sprzed 2008 r., w których obywatele występują przeciw przedsiębiorstwom energetycznym o zapłatę za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości. Sądy często uznają, że Skarb Państwa (jako poprzednik prawny przedsiębiorstwa energetycznego) nabył wiele lat temu przez zasiedzenie taką służebność gruntową. A ona odpowiada obecnej służebności przesyłu.

Sądy powołują się na utrwalone orzecznictwo po uchwale Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. SN uznał wówczas możliwość zasiedzenia przez Skarb Państwa lub przedsiębiorcę służebności gruntowej o treści służebności przesyłu - w sytuacji, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. SN powoływał się m.in. na uzasadnione potrzeby gospodarcze użytkowników sieci przesyłowych. Skarżący argumentują, że do 2008 r. nie było podstaw do takiej służebności, a tym bardziej do jej zasiedzenia. Według nich jedynie błędna wykładnia przepisów spowodowała, iż uchwała SN i orzecznictwo sądów chroni interesy Skarbu Państwa i przedsiębiorców kosztem właścicieli gruntów.

Sąd z Poznania zadał TK kilka pytań prawnych co do zgodności z Konstytucją przepisów Kodeksu cywilnego  jako podstawy nabycia przed 2008 r. służebności gruntowej odpowiadającej treścią służebności przesyłu. Kanwą pytań był spór o gazociąg i magistralę ciepłowniczą na prywatnym terenie. Sąd miał wątpliwości, czy są podstawy stwierdzenia zasiedzenia służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, jeśli nie wydano decyzji wywłaszczeniowej.

RPO, który przyłączył się do postępowania w TK, uznał że przepis k.c. w zakresie, w jakim umożliwia przed 2008 r. takie zasiedzenie, jest niezgodny z art. 64 ust. 2 i 3 w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 2 Konstytucji oraz jest niezgodny z art. 1 protokołu. Pozbawia to bowiem prawo własności konstytucyjnej ochrony i w sposób nieproporcjonalny ogranicza prawo własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela.

Decyzje Trybunału

17 października 2018 r. TK (sygn. P 7/17) umorzył sprawę tych pytań z powodu niedopuszczalności  wydania wyroku. Przypomniano, że już wcześniej TK dwa razy wydał takie rozstrzygnięcie w sprawie podobnych pytań.

Zdaniem Trybunału, pytające sądy oczekiwały stwierdzenia, że wykładnia funkcjonalna - polegająca na dopuszczeniu istnienia służebności o treści odpowiadającej służebności przesyłu - jest zgodna albo niezgodna z Konstytucją. TK uznał, że nie jest uprawniony do stwierdzania, która z wykładni jest zgodna z Konstytucją, a która nie - natomiast sąd powszechny ma obowiązek stosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów. Wskazano, że sprawy, w których skierowano pytanie, dotyczą wielu zagadnień szczegółowych i wymagają uwzględnienia różnych stanów faktycznych, podczas gdy TK  jest „sądem prawa", a nie   „sądem faktów".

Uznano, że wyrokowanie po myśli pytającego sądu stanowiłoby złamanie przez TK   Konstytucji przez zawoalowaną próbę skorzystania z – nieprzysługującej od 1997 r. - kompetencji ustalania powszechnie obowiązującej wykładni ustaw. To Sąd Najwyższy powołany jest do zapewnienia jednolitości orzecznictwa sądów powszechnych, m.in. za pomocą uchwał rozstrzygających zagadnienia prawne.

Zarazem Trybunał  uznał za uzasadnione (sygn. S 5/18) zasygnalizowanie Sejmowi i Senatowi uchybień w prawie, których usunięcie jest niezbędne do zapewnienia spójności systemu prawnego RP. . Uchybienie to polega na nieunormowaniu wprost w ustawie stanów faktycznych korzystania z urządzeń przesyłowych usytuowanych na cudzym gruncie przed wprowadzeniem do polskiego systemu prawa służebności przesyłu 3 sierpnia 2008 r. W noweli  tej nie uregulowano skutków stanu faktycznego, sprowadzającego się do korzystania bez podstawy prawnej z urządzeń przesyłowych położonych na cudzym gruncie.

Zdaniem Trybunału ze względu na powszechność stanowiącego zaszłość historyczną problemu, a także na konieczność uwzględnienia interesu publicznego oraz interesu osób. które bezskutecznie dochodziły wcześniej roszczeń, ustawodawca powinien rozstrzygnąć wątpliwości, wprowadzając odpowiednie unormowania.

Trybunał ma świadomość, że wyważenie sprzecznych interesów właścicieli nieruchomości i przedsiębiorstw przesyłowych nie jest łatwe, o czym świadczą choćby losy wniesionych do Sejmu projektów ustaw. Zaniechanie prac nad nimi na etapie poprzedzającym pierwsze czytanie, albo tuż po nim, świadczy o tym, że ustawodawca, choć dostrzega istniejącą lukę, dotychczas nie znalazł rozwiązań prawnych, które by ją wypełniły.

Trybunał Konstytucyjny stwierdza, że bezczynność władzy ustawodawczej może skutkować wydaniem w przyszłości orzeczenia merytorycznie rozstrzygającego sprawę  - głosi uzasadnienie postanowienia sygnalizacyjnego.

Argumenty RPO

RPO przystąpił do kilku spraw o takie zasiedzenie, m.in. do skargi konstytucyjnej obywateli, na których terenie stoi od pół wieku słup linii energetycznej. Właściciele chcieli uzyskać za to zapłatę, ale przegrali sprawę w sądzie, który uznał, że jeszcze w latach 80. Skarb Państwa zasiedział prawo do słupa, które przejęła firma energetyczna. 

Według Rzecznika zasiedzenie służebności, jako forma ustawowego pomniejszenia uprawnień właściciela nieruchomości, jest konstytucyjnie dopuszczalne - o ile regulacje prawne umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań przeciwdziałających skutkom zasiedzenia. Aby zasiedzenie było dopuszczalne, wynikające z niego skutki prawne powinny być też uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu biegu terminu zasiedzenia. Taki wymóg nie jest spełniony, gdy norma dopuszczająca zasiedzenie zostaje wprowadzona w wyniku wykładni sądowej, radykalnie zmieniającej dotychczas powszechne zapatrywanie prawne negujące możliwość zasiadywania.

Tymczasem wykładnia SN z 2003 r. dopuszcza możliwość zasiedzenia, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed wprowadzeniem ocenianej normy prawnej w wyniku uchwały SN. W efekcie właściciele nieruchomości zostali postawieni w sytuacji, w której nie mogli podjąć działań obronnych przed skutkami zasiedzenia. Przed powstaniem kwestionowanej wykładni nie było mowy o możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Wykładnia doprowadziła do swoistej instytucji zasiedzenia z mocą wsteczną, która nie pozwala na obronę właściciela.

Ponadto nie spełnia ona warunku proporcjonalności. Według Rzecznika dalsze akceptowanie możliwości takiego zasiedzenia przed 3 sierpnia 2008 r. jest konstytucyjnie nieuzasadnione, bowiem istotne społecznie cele, które przyświecały SN w 2003 r. mogą być osiągnięte na innej, mniej dolegliwej dla właścicieli drodze prawnej. Obecnie istnieją instrumenty prawne należycie chroniące interesy przedsiębiorców przesyłowych, wyrażające się w uzyskaniu dostępu do nieruchomości, wymaganego potrzebą należytej eksploatacji sieci przesyłowych. 

IV.7000.67.2017

TK: o dostępie pacjenta do leczenia refundowanego przy rzadkich chorobach powinna rozstrzygać ustawa

Data: 2018-10-23
  • O tym, kto kwalifikuje pacjentów chorujących na rzadkie schorzenia do leczenia refundowanego w ramach programów lekowych, powinna rozstrzygać ustawa
  • Takie postanowienie sygnalizacyjne wydał Trybunał Konstytucyjny, badając wniosek RPO
  • Dziś decyduje o tym zespół koordynacyjny powoływany przez Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia; decyzje Zespołu nie podlegają kontroli
  • Rzecznik kwestionował m.in. zasady funkcjonowania Zespołu  i brak możliwości zakwestionowania jego decyzji o wyłączeniu kogoś z programu lekowego

O kwalifikowaniu pacjentów chorujących na rzadkie schorzenia (choroba Gaucher’a, choroba Hurler, choroba Pompego, mukopolisacharydoza typu II – Zespół Huntera i mukopolisacharydoza typu VI – Zespół Maroteaux-Lamy) do leczenia refundowanego w ramach programów lekowych decyduje Zespół Koordynacyjny ds. Chorób Ultrarzadkich, powoływany przez Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Zespół co do zasady decyduje też o wyłączeniu pacjenta z programu. Decyzje Zespołu nie podlegają żadnej kontroli.

Może więc zdarzyć się sytuacja, w której lekarz prowadzący pacjenta widzi zasadność kontynuowania terapii, jednak Zespół orzeka o wyłączeniu pacjenta z programu lekowego. W efekcie o celowości dalszego leczenia decyduje podmiot, który nie ma osobistego kontaktu z pacjentem i możliwości bieżącej oceny efektywności leczenia.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich nie kwestionuje potrzeby funkcjonowania profesjonalnego podmiotu, który w terapiach chorób ultrarzadkich będzie kwalifikować pacjentów do leczenia i oceniać skuteczność terapii. Zaniepokojenie Rzecznika wzbudził jednak status prawny i funkcjonowanie Zespołu  w oparciu o przepisy wewnętrzne, a także brak możliwości zakwestionowania jego decyzji o wyłączeniu z programu lekowego.

Rzecznik zwrócił się do Ministra Zdrowia o uregulowanie statusu prawnego Zespołu w przepisach prawa powszechnie obowiązującego oraz usunięcie z załączników do obwieszczenia Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych treści o charakterze normatywnym, określających uprawnienia tego Zespołu do kwalifikowania i wyłączania pacjentów z udziału w programie lekowym.

Wobec braku odpowiedzi Rzecznik zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego obwieszczenie Ministra Zdrowia w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego i wyrobów medycznych - uznając, że zawiera ono treści normatywne.

Rzecznik zarzucił, że poprzez treści obwieszczenia do systemu prawa wprowadzono nowość normatywną w formie nie mieszczącej się w konstytucyjnym katalogu źródeł prawa, co oznacza naruszenie art. 87 ust. 1 Konstytucji (głosi on, że źródłami powszechnie obowiązującego prawa są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia). Ponadto RPO wskazał na naruszenie art. 7 Konstytucji, który nakłada na władzę publiczną obowiązek nienaruszania innych przepisów konstytucyjnych. Wprowadzone w obwieszczeniu treści normatywne ingerują również w dostęp obywateli do świadczeń gwarantowanych, co oznacza, że za podstawę powinny mieć ustawę - stosownie do art. 68 ust. 2 Konstytucji. Stanowi on, że obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Warunki i zakres udzielania świadczeń określa ustawa.

Trybunał zwraca uwagę ustawodawcy

W postanowieniu z 17 października 2018 r. (sygn. akt U 2/17) Trybunał stwierdził, że zaskarżone przez Rzecznika treści nie zawierają norm prawnych, a tym samym nie mogą stanowić przedmiotu orzeczenia. Są one wprawdzie sformułowane w sposób charakterystyczny dla aktów prawnych (zawierają twierdzenia generalne i abstrakcyjne), lecz nie posiadają samoistnego charakteru prawotwórczego, a tylko informują o treści wydanych w danym okresie decyzji o objęciu refundacją konkretnych leków w ramach programów lekowych.

Zarazem Trybunał podkreślił jednak, że problem podniesiony przez Rzecznika ma istotne znaczenie praktyczne dla zdrowia i życia osób cierpiących na choroby ultrarzadkie, a wątpliwości Rzecznika co do statusu prawnego Zespołu nie są pozbawione podstaw. Z tego względu Trybunał zdecydował się zwrócić na nie uwagę ustawodawcy w tzw. postanowieniu sygnalizacyjnym. TK zwraca w nim m.in. Sejmowi i Senatowi uwagę na uchybienia i luki w prawie, których usunięcie jest niezbędne do zapewnienia spójności systemu prawnego.

TK podzielił wątpliwości Rzecznika związane z tym, czy aktualny sposób unormowania kompetencji Zespołu wyłącznie w aktach wewnętrznych (zarządzeniu i regulaminie) spełnia konstytucyjny wymóg, aby warunki i zakres udzielanych świadczeń opieki zdrowotnej finansowej ze środków publicznych były określone w ustawie. W opinii Trybunału wskazane przez Rzecznika okoliczności świadczą o potrzebie ustawowej regulacji statusu Zespołu (i podobnych ciał, nieobjętych wnioskiem Rzecznika a wymienionych w zaskarżonym obwieszczeniu), który podejmuje ostateczne decyzje o finansowaniu leczenia chorób ultarzadkich. a więc realizuje konstytucyjne prawo do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji).

Jak uznał Trybunał, jest to tym bardziej potrzebne, że pacjentami w tym wypadku są osoby, które m.in. ze względu na koszty leczenia przekraczające milion zł rocznie (por. stanowisko Ministra Zdrowia w sprawie) nie mają w praktyce innej szansy na uzyskanie dostępu do skutecznych i nowoczesnych terapii. Większość z tych osób ze względu na wiek lub stan zdrowia podlega jeszcze dodatkowo szczególnej ochronie państwa na zasadach przewidzianych w art. 68 ust. 3 Konstytucji.

Z postanowienia wynika, że o tym, kto decyduje o dostępie pacjenta do programu lekowego, powinna rozstrzygać ustawa. Oznacza to konieczność podjęcia działań prawodawczych.

V.7013.55.2015

RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie większych uprawnień Prokuratora Generalnego

Data: 2018-10-22
  • RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie ustawy o prokuraturze, która nadała ogromne uprawnienia Prokuratorowi Generalnemu
  • W składzie orzekającym zasiada osoba nieuprawniona do orzekania w TK; ponadto bez podstawy prawnej skład zmieniono z pełnego na pięcioosobowy - uzasadnia Rzecznik
  • To piąta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących praw i wolności obywateli

O wycofaniu swego wniosku do TK z 18 kwietnia 2016 r. (sygn. akt K 19/16) Rzecznik Praw Obywatelskich poinformował Trybunał w piśmie z 17 października 2018 r. Zarazem wniósł o umorzenie postepowania w tej sprawie.

W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W kwietniu wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. W tym samym miesiącu podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych. W maju wycofał zaś wniosek w  sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Przyczyny zaskarżenia ustawy

Mocą ustawy z 28 stycznia 2016 r. polityk, którym jest Minister Sprawiedliwości - i zarazem Prokurator Generalny - może bezpośrednio wpływać na prowadzenie konkretnych śledztw, decydować o zatrzymaniu czy przeszukaniu. Może o tym informować o tym media a także ujawniać tajemnicę śledztwa osobom, które nie pełnią funkcji publicznych. Nadając ta,kie uprawnienia politykowi, ustawodawca nie dał przy tym żadnych uprawnień jednostce, aby mogła chronić swe prawa i wolności.

Dlatego RPO złożył do Trybunału wniosek o stwierdzenie niezgodności ustawy z Konstytucją RP (przed wszystkim – z zasadą  zaufania obywateli do państwa i prawa wynikającą z art. 2 Konstytucji RP oraz z art. 149 ust. 1 Konstytucji RP).  Za niekonstytucyjne Rzecznik uznał to, że ustawa:

  • nakazuje prokuratorom wykonywać polecenia Ministra Sprawiedliwości, sprawującego urząd Prokuratora Generalnego, w sprawach konkretnych czynności procesowych w indywidualnych postępowaniach;
  • uprawnia ministra sprawiedliwości do zmiany lub uchylenia decyzji prokuratora;
  • uprawnia ministra sprawiedliwości do przejmowania spraw prowadzonych przez prokuratorów;
  • uprawnia ministra sprawiedliwości do udostępniania informacji z konkretnej sprawy osobom, które nie pełnią funkcji publicznych;
  • umożliwia ministrowi sprawiedliwości, bez wymogu uzyskania zgody prokuratora prowadzącego postępowanie, przekazanie mediom informacji z toczącego się postępowania przygotowawczego.

W ten sposób polityk może podejmować działania procesowe bezpośrednio ingerujące w takie chronione konstytucyjnie dobra, jak:

  • wolność osobista (art. 41 ust. 1 Konstytucji RP),
  • prawo do prywatności (art. 47 Konstytucji RP) czy też
  • nienaruszalność mieszkania (art. 50 Konstytucji RP)\

Ustawa formalnie powraca do rozwiązań sprzed 2009 r., kiedy urząd Prokuratora Generalnego sprawował Minister Sprawiedliwości.  Istotne są jednak modyfikacje, które wpływają na niezależność prokuratorów. Na to zwraca uwagę rzecznik w swoim wniosku. Ustawa stwierdza co prawda, że prokurator przy wykonywaniu czynności jest niezależny, ale ta niezależność zostaje bardzo ograniczona. Prokurator jest obowiązany wykonywać zarządzenia, wytyczne i polecenia prokuratora przełożonego, a przełożony ma prawo zmienić jego decyzję, przejąć sprawę i sam wykonywać czynności prokuratorskie w takiej sprawie.

Wcześniej prokurator również był obowiązany wykonywać polecenia przełożonego, jednak nie mogły one dotyczyć treści czynności procesowej. A ponieważ Prokurator Generalny nie był równocześnie ministrem, zarządzenia, wytyczne, polecenia nie były wydawane prokuratorom przez czynnego polityka. Ponadto do zmiany lub uchylenia decyzji uprawniony był wyłącznie prokurator bezpośrednio przełożony.

Prokurator nie może być posłem, nie może należeć do partii politycznej ani brać udziału w działalności politycznej Tymczasem Minister Sprawiedliwości-Prokurator Generalny nie ma takich ograniczeń. Nie musi być bezstronny. Jako polityk jest wręcz zobowiązany realizować interesy swojego ugrupowania politycznego, a jako członek rządu - do wdrażania polityki ustalonej przez Radę Ministrów.

Powody wycofania wniosku

W maju 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału,  wspólnie z wnioskiem grupy senatorów.

W styczniu 2017 r. sędzia Julia Przyłębska, bez wskazania podstawy prawnej, wyznaczyła w sprawie skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Mariusz Muszyński (przewodniczący składu) i Lech Morawski - osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale, bo wybrane w 2015 r. na zajęte już miejsca. Po śmierci Lecha Morawskiego w 2017 r. do składu orzekającego został wyznaczony Justyn Piskorski. Jak napisał RPO, nie został on ważnie wybrany na stanowisko sędziego Trybunału, gdyż zastąpił Lecha Morawskiego. W wyrokach z 3 grudnia 2015 r., 9 marca 2016 r. i 11 sierpnia 2016 r. TK stwierdził zaś, że Sejm nie miał kompetencji do wyboru m.in. Lecha Morawskiego.

Z kolei w lutym 2018 r. - także bez wskazania podstawy prawnej - w miejsce Mariusza Muszyńskiego do składu wyznaczona została Julia Przyłębska. Wtedy też od sprawy odsunięto sędzię Sławomirę Wronkowską-Jaśkiewicz, wcześniej do niej wyznaczoną.

Rzecznik uznał, że nie ma podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy. Ponadto żaden przepis nie uprawnia do dowolnej zmiany już wyznaczonego składu orzekającego. Tym samym skład został ukształtowany z naruszeniem prawa. Zarządzenia w tej sprawie nie spełniają wymogu działania na podstawie prawa (art. 7 Konstytucji RP), a postępowanie w sprawie nie odpowiada standardowi sprawiedliwości proceduralnej wywodzonemu z art. 2 Konstytucji RP.

- Udział w orzekaniu osób nieuprawnionych może zaś prowadzić do daleko idących konsekwencji - podkreślił Adam Bodnar. Powołał się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 20 czerwca 2018 r. (sygn. akt V SA/Wa 459/18).  Wskazano w nim, że gdy w pięcioosobowym składzie TK brała udział osoba, która w świetle wyroków TK nie jest sędzią Trybunału, możemy mieć do czynienia z ewentualną przesłanką nieważności wyroku z uwagi na nienależną obsadę sądu lub z wyrokiem nieistniejącym.

Wszystkie te okoliczności zmuszają Rzecznika Praw Obywatelskich do cofnięcia wniosku.

II.501.5.2016

RPO do TK: prawo sądów do pytania TS UE jest związane z członkostwem Polski w Unii

Data: 2018-10-17
  • Gdyby Trybunał Konstytucyjny zakazał polskim sądom zadawania pytań Trybunałowi Sprawiedliwości UE, byłoby to naruszeniem zobowiązań traktatowych Polski 
  • Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność jednego z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE, mówiącego m.in. o obowiązku zadania takiego pytania przez sąd krajowy
  • Tak napisał RPO do TK w sprawie wniosku Prokuratura Generalnego podważającego przepisy, na których podstawie Sąd Najwyższy zadał pytanie prejudycjalne w kwestii nowej ustawy o SN
  • Próba powstrzymania sądów krajowych od zadawania takich pytań zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE - podkreśla Rzecznik

- Kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe - napisał Adam Bodnar w stanowisku z 16 października 2018 r. dla TK (sygn. akt K 7/18). Rzecznik wniósł, aby Trybunał umorzył postępowanie z wniosku Prokuratora Generalnego z powodu niedopuszczalności wydania wyroku.

Pytanie prejudycjalne stworzono w Unii Europejskiej po to, by sąd kraju członkowskiego mógł sprawdzić, czy konkretny przepis prawa krajowego nie jest sprzeczny z prawem obowiązującym wszystkich członków Unii.

Historia sprawy

2 sierpnia 2018 r. Sąd Najwyższy - badając jedną ze spraw z zakresu ubezpieczenia społecznego z udziałem sędziów, którzy przekroczyli 65 lat – zadał pytanie prejudycjalne TS UE. Chodziło o to, czy z prawem UE zgodne są zapisy nowej ustawy o SN (sygn. akt III UZP 4/18). Bo gdyby nie były, powstałoby ryzyko podważania wyroków SN.

Ustawa ta m.in. obniżyła wiek przechodzenia sędziów SN w stan spoczynku z 70 do 65 lat (prezydent RP mógł przedłużać pełnienie przez nich urzędu - na ich wniosek).  W kilkupunktowym pytaniu SN spytał TS UE m.in., czy nowe przepisy nie naruszają zasady nieusuwalności sędziów oraz zasady państwa prawnego, a także zakazu dyskryminacji ze względu na wiek. Spytał też, czy w takiej sytuacji sąd kraju członkowskiego UE musi mieć uprawnienie do zawieszenia przepisów godzących w zasadę nieusuwalności sędziów w odniesieniu do wszystkich sędziów nimi objętych.

Sąd Najwyższy zastosował jednocześnie tzw. zabezpieczenie w myśl Kodeksu postępowania cywilnego, czyli zawiesił stosowanie tych przepisów ustawy o SN - do czasu odpowiedzi TS UE (mimo to przepisy te są jednak stosowane przez Krajową Radę Sądownictwa i Prezydenta RP).

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro 23 sierpnia 2018 r. wniósł do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie niekonstytucyjności rozumienia przepisów w taki sposób, jak zrobił to Sąd Najwyższy. Chodzi o art. 755 § 1 K.p.c. (rozumiany jako uprawniający sąd do zabezpieczenia) oraz art. 267 Traktatu o funkcjonowaniu UE - rozumiany w  ten sposób, że uprawnia sąd krajowy do zadania pytania prejudycjalnego w sytuacji, gdy rozstrzygnięcie TS UE nie odnosi się do przedmiotu sprawy, którą ma rozstrzygnąć sąd kierujący pytanie.

Według Zbigniewa Ziobry tak rozumiane przepisy są niezgodne z zasadą, iż Konstytucja jest najwyższym prawem RP, z zasadą trójpodziału władz oraz zasadą podległości sędziów nie tylko Konstytucji, ale i ustawom.

4 października 2018 r. Prokurator Generalny rozszerzył swój wniosek – dodał, że chodzi mu też, by TK zbadał konstytucyjność art. 267 TFUE także w zakresie, w jakim dopuszcza pytanie prejudycjalne o wykładnię aktów w sprawach dotyczących ustroju, kształtu i organizacji władzy sądowniczej oraz postępowania przed organami władzy sądowniczej państwa członkowskiego.

27 września 2018 r. RPO zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK. Wniósł o jego umorzenie z uwagi niedopuszczalność wydania wyroku. Swe stanowisko Adam Bodnar szczegółowo uzasadnił w piśmie procesowym do TK z 16 października 2018 r. Nie odnosi się ono jeszcze do stanowiska PG z 4 października, które do RPO wpłynęło 16 października. RPO odniesie się do niego w oddzielnym piśmie do TK.

RPO: Brak stałej i powszechnej praktyki interpretowania kwestionowanych przepisów

W stanowisku z 16 października Rzecznik przypomina, że Trybunał Konstytucyjny tylko wyjątkowo może zajmować się praktyką stosowania prawa, a tu ten wyjątek nie zachodzi. 

Choć Prokurator Generalny wnosi formalnie o  stwierdzenie niekonstytucyjności art. 755 §1 k.p.c. i art. 267 TFUE, to jednak domaga się wydania orzeczenia interpretacyjnego o niezgodności tych przepisów - rozumianych w  sposób, który został przedstawiony 2 sierpnia przez SN.

Prokurator Generalny próbuje dowieść, że zakwestionowane przepisy nabrały nowych treści normatywnych, ponieważ SN wydał postanowienie. Pragnie wykazać, że TK może badać taką sprawę, gdy utrwali się w sposób oczywisty określony sposób rozumienia przepisu. A to ma miejsce, kiedy np. utrwali się linia orzecznicza SN lub NSA.

- Z taką tezą należy się oczywiście zgodzić - pisze RPO. W jego ocenie w tym przypadku taka sytuacja jednak nie zachodzi. Nie można bowiem mówić o powstaniu stałej, powszechnej i powtarzalnej wykładni powołanych przepisów, a to mogłoby prowadzić do poddania ich, wraz z dorobkiem orzeczniczym sądów, ocenie TK.  

- Wręcz przeciwnie. To  Prokurator Generalny swoim wnioskiem, a Trybunał Konstytucyjny ewentualnym orzeczeniem, w którym przychyliłby się do wniosku, mogą doprowadzić do sytuacji, w której odebrane zostałoby sądom powszechnym oraz SN prawo do stosowania przepisów w konkretnych sprawach, w ramach własnych kompetencji, zgodnie z  powszechnie obowiązującymi przepisami prawa. Tak rozumiana rola Prokuratora Generalnego, interweniującego w Trybunale Konstytucyjnym, może oznaczać ingerencję władzy wykonawczej w niezależność sądownictwa i być sprzeczna z trójpodziałem władzy, o którym mowa w art. 10 Konstytucji RP. Może też wpływać negatywnie na niezawisłość sędziów w orzekaniu w sposób sprzeczny z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP - głosi pismo RPO.

Dlatego  błędna jest teza Prokuratora Generalnego, jakoby art. 755 §1 k.p.c. lub art. 267 TFUE nabrały poprzez interpretację w pytaniach prejudycjalnych nowych treści normatywnych. Do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez TS  UE nie jest znane bowiem jego stanowisko w sprawie. Jedno z pytań SN dotyczyło właśnie uprawnienia sądu krajowego do zawieszenia przepisów krajowych godzących w zasadę nieusuwalności sędziów. Zawieszając te przepisy na podstawie prawa UE, zgodnie z orzecznictwem TSUE, SN również miał wątpliwości co do dopuszczalności zastosowania takiego środka - przypomniał RPO.

Wskazał, że zadając pytanie prejudycjalne, SN sformułował wyraźny przekaz pod adresem innych polskich sądów, że sprawa dopuszczalności stosowania takiego środka tymczasowego nie jest całkowicie przesądzona. Nie ma zatem pewności - jak chciałby dowieść Prokurator Generalny - że SN wpłynął w ten sposób na postrzeganie zakwestionowanych przepisów przez inne sądy w Polsce. Tym bardziej dowodzi to braku stałej i ukształtowanej praktyki sądowej, która miałaby dopuszczać wydanie wyroku przez TK.

RPO uważa, że wniosek Prokuratora Generalnego nie może być instrumentem rozwiązywania kontrowersji prawnych, które mogą być rozstrzygane według innych właściwych procedur, wynikających z prawa UE, będącego na mocy Konstytucji RP częścią polskiego systemu prawnego.

RPO: Wkroczenie w kompetencje TS UE 

Rzecznik uważa, że wydanie wyroku przez TK jest niedopuszczalne również dlatego, że w świetle Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (art. 267) wyłącznie do Trybunału Sprawiedliwości UE należy przesądzenie o takiej interpretacji prawa Unii, która może wiązać się z dopuszczalnością zabezpieczenia - jak dokonał tego SN.

Polska zobowiązała się postanowieniami traktatów ustanawiających UE na mocy traktatu akcesyjnego do przestrzegania ich postanowień w świetle zasady lojalnej współpracy - co potwierdzają również art. 9 i art. 91 Konstytucji RP.

Zgodnie z art. 267 TFUE, Trybunał Sprawiedliwości UE jest organem właściwym do orzekania w trybie prejudycjalnym:

  • wykładni Traktatów
  • oraz o ważności i wykładni aktów przyjętych przez instytucje, organy lub jednostki organizacyjne Unii.

W przypadku, gdy pytanie z tym związane jest podniesione przed sądem jednego z państw członkowskich, sąd ten może, jeśli uzna, że jest to niezbędne do wyroku, zwrócić się do TS UE o rozpatrzenie pytania. W przypadku, gdy pytanie jest podniesione w sprawie zawisłej przed sądem krajowym, którego orzeczenia nie podlegają zaskarżeniu według prawa wewnętrznego (jak w przypadku SN), sąd ten jest zobowiązany wnieść sprawę do TS UE.

Prokurator Generalny kwestionuje konstytucyjność art. 267 TFUE i przedmiotem kontroli ze strony TK czyni jeden z najdonioślejszych przepisów Traktatu o  funkcjonowaniu UE – podkreślił Adam Bodnar. Próba powstrzymania sądów krajowych od zwracania się z pytaniami prejudycjalnymi  do TS UE zawsze spotykała się z bardzo negatywną reakcją TS  UE.

W świetle utrwalonego orzecznictwa TSUE dotyczącego art. 267 TFUE, kompetencja każdego sądu państwa członkowskiego do skierowania pytania prejudycjalnego nie może być wyłączona lub ograniczona przez jakiekolwiek organy czy procedury krajowe.

RPO przywołał wyrok TS UE w sprawie C-689/13 Puligienica Facility Esco SpA (PFE, że „Przepis prawa krajowego nie może stanąć na przeszkodzie – w zależności od przypadku – skorzystaniu przez sąd krajowy z tego uprawnienia”. Podobne stwierdzenia można znaleźć w wielu innych wyrokach. Np. w sprawie C-614/14 Ognyanov TS UE wskazał, że sprzeczne z art. 267 TFUE są takie uregulowania prawa krajowego, które mogą skutkować powstrzymaniem się przez sąd krajowy od zadania pytań prejudycjalnych TSUE w celu m.in. uniknięcia narażenia się na sankcje dyscyplinarne.

Jeżeli złożenie wniosku przez Prokuratora Generalnego doprowadzi  do wydania  wyroku przez TK, który ma powstrzymać w przyszłości sądy krajowe od zwracania się do TSUE z pytaniami prejudycjalnymi w podobnych sprawach, wówczas Polska naruszy zobowiązania wynikające z Traktatu akcesyjnego, TFUE i TUE – podkreślił RPO.

Będzie to podstawa do wszczęcia postępowania przeciwko Polsce w trybie np. art. 258 Traktatu o Funkcjonowaniu UE. 

Niezwrócenie się przez sąd krajowy do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym (również przez sąd konstytucyjny) w sytuacji, która tego wymaga  na podstawie z art. 267 TFUE, może być uznane za naruszenie zobowiązań traktatowych przez państwo.

Również z tych względów  wydanie orzeczenia przez TK jest niedopuszczalne.

Powaga rzeczy osądzonej

Kolejnym argumentem  na rzecz umorzenia tej sprawy jest fakt, że TK badał już wcześniej zgodność z Konstytucją RP art. 234 Traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską, będącego niemal dosłownym odpowiednikiem art. 267 TFUE sprzed zmian w ustroju UE na mocy traktatu lizbońskiego. W wyroku z 11 maja 2005 r. (sygn. K 18/04) Trybunał wskazał, że „powinność zwrócenia się z pytaniem prejudycjalnym stanowi prawną konsekwencję przyjętych suwerennie zobowiązań międzynarodowych (wspólnotowych) państwa polskiego jako państwa członkowskiego Wspólnot i UE”.

- Sprawa oceny zgodności art. 267 TFUE musi być zatem postrzegana przez pryzmat sprawy osądzonej – głosi stanowisko RPO. Obecnie TK miałby w istocie orzekać w tej samej sprawie, co byłoby sprzeczne z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP, zgodnie z którym orzeczenia TK mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne.

Z tych wszystkich powodów RPO uznał wydanie wyroku za leżące poza kompetencją TK. Orzeczenie w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego jest niedopuszczalne, a postępowanie w sprawie podlega umorzeniu - głosi konkluzja pisma RPO.

We wrześniu 2018 r. swoją skargę na Polskę do TS UE złożyła Komisja Europejska „w związku z pogwałceniem zasady niezależności sądownictwa”.

VII.510.52.2018

TK: brak możliwości zażalenia na decyzję sądu o pozbawieniu statusu strony procesowej - niezgodny z Konstytucją RP

Data: 2018-10-03
  • Nieuregulowanie w Kodeksie postępowania karnego możliwości zażalenia na postanowienie sądu o pozbawieniu statusu strony procesowej jest niezgodne z Konstytucją RP 
  • Taki wyrok 3 października 2018 r. wydał Trybunał Konstytucyjny

Sprawa (sygn. akt SK 5/16) została wszczęta na podstawie skargi konstytucyjnej osoby, która występowała w postępowaniu karnym jako oskarżyciel posiłkowy. W toku procesu sąd uznał, że nie należy go jednak uznawać za pokrzywdzonego, a co za tym idzie odebrał mu status oskarżyciela posiłkowego.

Trybunał uznał, ze brak możliwości wniesienia zażalenia na taką decyzję sądu w art. 56 par. 3 k.p.k. stanowi naruszenie art. 78 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Zgodnie z art. 78 Konstytucji RP, każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa. 

Tym samym Trybunał podzielił rozstrzygnięcie, którego dokonał w analogicznej sprawie wniesionej przez Rzecznika Praw Obywatelskich. W wyroku z 16 maja 2018 r. (sygn. akt K 12/15) orzekł już bowiem o niezgodności tego przepisu z Konstytucją w identycznym zakresie.

RPO przyłączył się do skargi w Trybunale Konstytucyjnym o zasiedzenie „służebności przesyłu”

Data: 2018-09-13
  • Od pół wieku na działce stoi słup linii energetycznej. Właściciele chcieli uzyskać za to zapłatę, ale przegrali sprawę w sądzie
  • Uznał on, że jeszcze w latach 80. Skarb Państwa zasiedział prawo do słupa, które przejęła firma energetyczna 
  • Właściciele złożyli skargę konstytucyjną, powołując się na naruszenie m.in. konstytucyjnego prawa ochrony własności
  • Do tego postępowania w Trybunale Konstytucyjnym przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 

Służebność przesyłu to wprowadzone przez zmanę Kodeksu cywilnego z 2008 r. obciążenie czyjejś nieruchomości na rzecz przedsiębiorcy, którego własnością są np. słupy wysokiego napięcia. By uniknąć roszczenia odszkodowawczego, przedsiębiorca powinien zawrzeć z właścicielem umowę o ustanowienie takiej służebności przesyłu. 

Proces o słup na działce

W tej sprawie obywatele wystąpili przeciw przedsiębiorstwu energetycznemu z powództwem o zapłatę za bezumowne korzystanie z ich nieruchomości. Od 1967 r. stoi na niej słup linii energetycznej. Wskazywali, że przedsiębiorstwo nie ma żadnego tytułu prawnego do takiego korzystania z ich nieruchomości.

Sąd Rejonowy oddalił powództwo, uznając że Skarb Państwa (jako poprzednik prawny przedsiębiorstwa energetycznego) nabył w 1987 r. przez zasiedzenie taką służebność gruntową. A ona odpowiada obecnej służebności przesyłu. Sąd powołał się na utrwalone orzecznictwo po uchwale Sądu Najwyższego z 17 stycznia 2003 r. SN uznał wówczas możliwość zasiedzenia przez Skarb Państwa lub przedsiębiorcę służebności gruntowej o treści służebności przesyłu - w sytuacji, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. SN powoływał sie m.in. na uzasadnione potrzeby gospodarcze użytkowników sieci przesyłowych.

Skarżący odwołali się, argumentując, że do 3 sierpnia 2008 r. - gdy wprowadzono służebność przesyłu - nie było podstaw do jej ustanawiania, a tym bardziej do jej zasiedzenia. Według nich jedynie błędna wykładnia przepisów spowodowała, iż uchwała SN i orzecznictwo sądów chroni interesy Skarbu Państwa i przedsiębiorców przesyłowych kosztem właścicieli gruntu. Wyrok utrzymał jednak prawomocnie Sąd Okręgowy, który uznał uchwałę SN i orzecznictwo sądów za uzasadnione.

Po wyczerpaniu drogi sądowej, obywatele złożyli skargę konstytucyjną do TK (sygn. akt SK 18/18). Wnieśli o uznanie za niezgodne z Konstytucją RP przepisów Kodeksu cywilnego – w zakresie, w jakim umożliwiają zasiedzenie przez przedsiębiorstwo energetyczne przed 3 sierpnia 2003 r. służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, gdy nie wydano decyzji administracyjnej ograniczającej prawa właściciela do gruntu. Zdaniem skarżących kwestionowane rozumienie przepisów Kodeksu cywilnego - utrwalone w  orzecznictwie SN i sądów powszechnych - narusza konstytucyjne prawo własności, zasadę proporcjonalności, zasadę równości wobec prawa oraz zasadę demokratycznego państwa prawnego.

Argumenty RPO

Do postępowania w TK w tej sprawie przyłączył się RPO. Wniósł o uznanie niezgodności odpowiednich artykułów Kodeksu cywilnego z art. 64 ust. 2 w związku z art. 2 Konstytucji RP, gdyż pozbawiają prawo własności konstytucyjnej ochrony.  Są  też niezgodne z art. 64 ust. 3 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, gdyż w sposób nieproporcjonalny ograniczają prawo własności w drodze przyjęcia analogii na niekorzyść właściciela.

Jak napisał RPO do TK, zgodnie z art. 64 Konstytucji własność, inne prawa majątkowe oraz prawo dziedziczenia podlegają równej dla wszystkich ochronie prawnej. Własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie, w jakim nie narusza istoty prawa własności.  W związku z tym ustawodawca ma obowiązek nie tylko pozytywny - ustanowienia przepisów i procedur ochrony prawnej prawu własności-  ale także obowiązek negatywny - powstrzymania się od regulacji, które prawo własności mogłyby pozbawiać ochrony prawnej lub też ją bezpodstawnie ograniczać. W orzecznictwie TK kładzie się nacisk na realność ochrony zapewnianej prawu własności.

Według Rzecznika zasiedzenie służebności, jako forma ustawowego pomniejszenia uprawnień właściciela nieruchomości, jest konstytucyjnie dopuszczalne - o ile regulacje prawne umożliwiają właścicielowi podjęcie realnych działań przeciwdziałających skutkom zasiedzenia. Aby zasiedzenie było dopuszczalne, wynikające z niego skutki prawne powinny być też uznawane przez ustawę obowiązującą w ciągu biegu terminu zasiedzenia. Taki wymóg nie jest spełniony, gdy norma dopuszczająca zasiedzenie zostaje wprowadzona w wyniku wykładni sądowej, radykalnie zmieniającej dotychczas powszechne zapatrywanie prawne negujące możliwość zasiadywania.

Tymczasem zakwestionowana wykładnia prawa SN dopuszcza możliwość zasiedzenia, gdy sam bieg zasiedzenia zakończył się przed wprowadzeniem ocenianej normy prawnej w wyniku uchwały SN. W efekcie właściciele nieruchomości zostali postawieni w sytuacji, w której nie mogli podjąć działań obronnych przed skutkami zasiedzenia. Przed powstaniem kwestionowanej wykładni nie było mowy o możliwości nabycia tej służebności w drodze zasiedzenia. Wykładnia doprowadziła do swoistej instytucji zasiedzenia z mocą wsteczną, która nie pozwala na obronę właściciela. Z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w sprawie stanowiącej podstawę skargi konstytucyjnej.

Dlatego zdaniem Rzecznika zaskarżone przepisy prawa są niezgodne z art. 64 ust. 2 (prawo własności) w związku z art. 2 Konstytucji (zasada praworządności).

Według RPO opisywana wykładnia jest też przejawem stosowania prawa analogii na niekorzyść prawa własności. Sam fakt posłużenia się przez SN analogią przy dopuszczeniu możliwości zasiedzenia służebności przed 3 sierpnia 2008 r. nie budzi wątpliwości. W ocenie Rzecznika posługiwanie się jednak analogią przy rekonstrukcji przesłanek zasiedzenia służebności musi budzić poważne wątpliwości konstytucyjne.

Wiąże się to bezpośrednio z ograniczeniem uprawnień właścicielskich w następstwie nieuprawnionego odniesienia skutków prawnych zasiedzenia do stanów faktycznych nieobjętych zakresem działania ustawy. Zaskarżona norma, dopuszczająca zasiedzenie przed 3 sierpnia 2008 r. nie czerpie bowiem wymaganego konstytucyjnie uzasadnienia wprost z ustawy. SN rozszerzył zakres możliwego zasiedzenia służebności, umożliwiając nabycie w drodze zasiedzenia prawa, które wykazuje istotne różnice względem służebności gruntowych. Ograniczenie w konstytucyjnie chronionym prawie własności, wprowadzone wykreowaną przez SN normą prawną, nie spełnia zatem rygorystycznie pojmowanego wymogu legalności.

Zdaniem Rzecznika zakwestionowana norma prawna pozostaje niezgodna z art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 (wolność i jej dopuszczalne ograniczenia) Konstytucji RP, bowiem dokonana nią ingerencja w prawo własności została przeprowadzona mimo braku wyraźnego i jednoznacznego przyzwolenia ustawodawcy.

Ponadto nie spełnia ona warunku proporcjonalności. Według Rzecznika dalsze akceptowanie możliwości takiego zasiedzenia przed 3 sierpnia 2008 r. jest konstytucyjnie nieuzasadnione, bowiem istotne społecznie cele, które przyświecały SN w 2003 r. mogą być osiągnięte na innej, mniej dolegliwej dla właścicieli drodze prawnej. Obecnie istnieją instrumenty prawne należycie chroniące interesy przedsiębiorców przesyłowych, wyrażające się w uzyskaniu dostępu do nieruchomości, wymaganego potrzebą należytej eksploatacji sieci przesyłowych. 

IV.7000.299.2018

Rozstrzygnięcie w sprawie przepisu o karze łącznej, zaskarżonego przez RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2018-07-04

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepis przejściowy Kodeksu karnego odnoszący się do wymierzania kary łącznej.  4 lipca 2018 r. ogłoszono rozstrzygnięcie, że jest on zgodny z konstytucyjną zasadą równości.

Od 1 lipca 2015 r. diametralnie zmieniały się zasady orzekania kary łącznej. Zakwestionowany przez RPO art. 19 ust. 1 nowelizacji Kodeksu karnego oraz innych ustaw z 20 lutego 2015 r. stanowi, że jeśli wszystkie wyroki uprawomocniły się przed 1 lipca 2015 r., to przy wydawaniu wyroku łącznego bezwzględnie stosować należy przepisy obowiązujące przed tą datą. Tym samym w przypadkach tych wyłączona została ogólna zasada prawa karnego (art. 4 § 1 k.k.), że w przypadku zmiany przepisów stosuje się rozwiązania nowe, chyba że poprzednie są względniejsze dla sprawcy. Rzecznik upatruje w tym rozwiązaniu naruszenie zasady równości wynikającej z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sędzia-sprawozdawca Leon Kieres wskazał,  że zakwestionowany przepis nie prowadzi do powstania nierówności, bowiem cechą, na której podstawie należy oceniać różne traktowanie, może być zarówno data popełnienia przestępstw, jak i data uprawomocnienia się orzeczenia. Jak mówił sędzia, ustawodawca miał prawo wybrać tę drugą z nich jako przesłankę rozróżniania sytuacji sprawców.

W pełnym składzie pod przewodnictwem sędzi Julii Przyłębskiej zasiadali m.in. Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak. Rozstrzygnięcie zapadło jednogłośnie.

Trybunał Konstytucyjny: dwa przepisy rozporządzenia o wynagrodzeniu biegłych - niekonstytucyjne

Data: 2018-06-28

Dwa przepisy rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości o wynagrodzeniu biegłych sądowych są niezgodne z Konstytucją RP - orzekł 28 czerwca 2018 r. Trybunał Konstytucyjny. Do skargi konstytucyjnej w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa (sygn. akt SK 4/17) dotyczyła paragrafów 2 i 4 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 24 kwietnia 2013 r. w sprawie określenia stawek wynagrodzenia biegłych, taryf zryczałtowanych oraz sposobu dokumentowania wydatków niezbędnych dla wydania opinii w postępowaniu karnym. Pierwszy z przepisów określa przesłanki, na jakich mają opierać się organy państwa podczas określania wynagrodzenia biegłych. Drugi wskazuje okoliczności uzasadniające podniesienie wysokości takiej stawki o kolejne 50%. Jednym  tych wymogów jest, aby biegły wcześniej pełnił funkcję stałego biegłego sądowego przez przynajmniej jedną kadencję.

Oba przepisy zostały uznane przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodne z Konstytucją, w szczególności z zasadą ochrony praw majątkowych (art. 64 Konstytucji), zasadą równości (art. 32 Konstytucji) oraz regułami dotyczącymi wydawania rozporządzeń (art. 92 Konstytucji).

Trybunał stwierdził, że określając katalog przesłanek w par. 2 rozporządzenia, Minister Sprawiedliwości pominął pewne przesłanki, do których uwzględnienia zobowiązywała go delegacja ustawowa (art. 618f k.p.k.) Minister nie uwzględnił w szczególności okoliczności nakładu pracy biegłego jako mającej wpływ na wysokość wynagrodzenia.

Ponadto Trybunał uznał, że wprowadzenie w par. 4 rozporządzenia wymogu wykonywania funkcji biegłego sądowego przynajmniej przez jedną kadencję jest nieuprawnione oraz narusza interes biegłych powoływanych na zasadzie ad hoc. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Rozstrzygnięcie jest zgodne ze stanowiskiem, które w sprawie przedstawił RPO .

Orzeczenie jest ostateczne. Par. 2 rozporządzenia straci moc po 6 miesiącach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.  Par. 4 rozporządzenia, w zakresie w jakim odnosi się do wymogu pełnienia funkcji biegłego przynajmniej przez jedną kadencję, straci moc niezwłocznie po publikacji.

II.801.1.2017

Sprawa pana Grzegorza. Trybunał Konstytucyjny: rozporządzenie ministra o ujawnianiu przyczyny niepełnosprawności - niekonstytucyjne

Data: 2018-06-19
  • Rozporządzenie przewidujące ujawnianie w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny jest niekonstytucyjne
  • Trybunał Konstytucyjny uwzględnił skargę konstytucyjną obywatela, do której przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich 
  • Według Trybunału to od ustawodawcy zależy, czy taki zapis znajdzie się w ustawie
  • Dziś osoby z niepełnosprawnościami przedkładają takie orzeczenia pracodawcom, którzy mogą w ten sposób poznać przyczynę niepełnosprawności, np. chorobę psychiczną

19 czerwca 2018 r. Trybunał uznał zaskarżony przepis rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 2003 r. za niezgodny z art. 47 Konstytucji RP (prawo do ochrony prawnej życia prywatnego). Jest on też niezgodny z art. 51 ust. 1, 2 i 5 Konstytucji RP (głosi on, że nikt nie może być obowiązany inaczej niż na podstawie ustawy do ujawniania informacji go dotyczących, a władze nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż niezbędne w demokratycznym państwie prawnym).

Rolą ustawodawcy jest dobranie takich środków, które zapewnią osobom z niepełnosprawnościami wsparcie na rynku pracy, z jednoczesnym poszanowaniem ich prawa do prywatności oraz z uwzględnieniem interesów pracodawców - podkreślił Trybunał.

Skarżący i Adam Bodnar wnosili o stwierdzenie niekonstytucyjności rozporządzenia Ministra Gospodarki, Pracy i Polityki Społecznej z 15 lipca 2003 r. w sprawie orzekania o niepełnosprawności i stopniu niepełnosprawności - w zakresie, w jakim przewiduje ono obligatoryjne zamieszczenie w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu jej przyczyny - a w konsekwencji rodzaju choroby, w szczególności choroby psychicznej. Przedłożenie takiego orzeczenia przez osobę z niepełnosprawnością pracodawcy jest warunkiem skorzystania z uprawnień wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej.

Skarżący dostał orzeczenie o stopniu niepełnosprawności z symbolem jej przyczyny (oznaczającym chorobę psychiczną).  Odwołał się, żądając usunięcia tego symbolu z orzeczenia. Uznał, że jego niepełnosprawność może być zakwalifikowana jako „całościowe zaburzenie rozwojowe”, co jest mniej piętnujące. Wskazał, że nie zgadza się na udostępnienie symbolu ewentualnemu pracodawcy, gdyż z łatwością pozna on jego znaczenie i uzyska wrażliwe dane o jego zdrowiu, które mocą Konstytucji RP są szczególnie chronione.

Argumentacji tej nie podzieliły ani zespół ds. orzekania o niepełnosprawności, ani sądy dwóch instancji. Uznały, że symbol ma znaczenie z punktu widzenia uprawnień wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej i nie narusza sfery prywatności.

Adam Bodnar wniósł o uznanie zaskarżonych zapisów za niezgodne z art. 47 i 51 Konstytucji RP. Wskazał, że ingerencja w prawo do prywatności i autonomię informacyjną jednostki nie może być zapisana w rozporządzeniu - najwyżej w ustawie.

Co do zasady Rzecznik nie zgadza zaś na obligatoryjne udostępnianie pracodawcy informacji o schorzeniu, na które cierpi pracownik. Może to bowiem powodować dyskryminację takich osób na rynku pracy. Chodzi zwłaszcza o osoby dotknięte tzw. niepełnosprawnościami ukrytymi, których nie można zidentyfikować na pierwszy rzut oka (choroby psychiczne, epilepsja, niepełnosprawność intelektualna). W przypadku nieokazania orzeczenia przez  pracownika, pracodawca może w ogóle nie wiedzieć, że zatrudnia osobę z niepełnosprawnością. Wiedzę o tym, czy pracownik może wykonywać dana pracę, pracodawca czerpie z zaświadczenia lekarskiego, nie zaś z orzeczenia o niepełnosprawności.

Dlatego Adam Bodnar uważa, że ochrona prywatności wymaga rezygnacji z podawania w orzeczeniu symbolu przyczyny niepełnosprawności - na rzecz innych narzędzi, które pozwoliłyby zabezpieczyć obie strony stosunku pracy. RPO nie traci bowiem z pola widzenia interesów pracodawcy, w tym możliwości dofinansowania do wynagrodzenia takiego pracownika. Według RPO alternatywnym rozwiązaniem mogłoby być wskazywanie w orzeczeniach jedynie koniecznych dla osoby z niepełnosprawnością dostosowań i udogodnień w miejscu pracy.

RPO przypomniał, że w 1998 r. TK zakwestionował podawanie do wiadomości pracodawcy numeru statystycznego choroby pracownika na zwolnieniu lekarskim. Z kolei w legitymacji dokumentującej niepełnosprawność symbol jej przyczyny umieszcza się jedynie na wniosek danej osoby.

TK zbadał sprawę w składzie: Piotr Pszczółkowski (przewodniczący), Piotr Tuleja (sprawozdawca), Małgorzata Pyziak-Szafnicka. Orzeczenie było jednogłośne.

W komunikacie TK podano, że wskutek wyroku organy orzekające o stopniu niepełnosprawności tracą podstawę do zamieszczania w orzeczeniu o stopniu niepełnosprawności symbolu „02-P” (choroby psychiczne). Mają one jednak nadal obowiązek zamieszczania w orzeczeniu wskazań, o których mowa w art. 6b ust. 3 ustawy z 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób z niepełnosprawnościami - dotyczących np. odpowiedniego zatrudnienia uwzględniającego psychofizyczne możliwości danej osoby. Do podjęcia działań legislacyjnych przez ustawodawcę, wskazania te mogą być podstawą przyznawania osobie z niepełnosprawnością stosownych świadczeń lub uprawnień.

Trybunał wskazał, że nie jest jego rolą wskazywanie ustawodawcy sposobu ukształtowania poszczególnych instytucji prawnych w sposób zgodny z zasadami konstytucyjnymi. Podkreślił, że rolą ustawodawcy jest dobranie takich środków, które pozwolą zapewnić osobom z niepełnosprawnościami wsparcie na rynku pracy, z jednoczesnym poszanowaniem prawa do prywatności tych osób i uwzględnieniem interesów pracodawców.

Trybunał Konstytucyjny: zaskarżone przez RPO przepisy o tzw. zakazie klubowym - zgodne z Konstytucją

Data: 2018-06-19
  • Klub może nadal zakazywać wstępu na mecz piłki nożnej kibicom, którzy złamali regulamin obiektu lub imprezy
  • Trybunał Konstytucyjny nie uwzględnił wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o uznanie niekonstytucyjności przepisów o takim zakazie 

Wniosek w tej sprawie złożyła jeszcze w grudniu 2014 r. Irena Lipowicz, ówczesna rzeczniczka praw obywatelskich. Wniosek kwestionował oparcie istoty zakazu klubowego na przepisach regulaminu obiektu lub regulaminu imprezy masowej.  

Intencją RPO nie było pozbawienie organizatorów meczów możliwości ograniczania udziału osób, które naruszają spokój i porządek publiczny. Chodziło o to, aby konstrukcja zakazu klubowego spełniała standardy konstytucyjne i zawierała proceduralne gwarancje ochrony praw jednostki. Zdaniem RPO zakaz klubowy wymagał dookreślenia w przepisach rangi ustawowej, co ograniczyłoby arbitralność i dowolność w jego wymierzaniu

Zakaz klubowy nakładany jest bowiem nie przez sąd - jak zakaz stadionowy - ale przez podmiot niebędący organem władzy publicznej. Regulamin nie zaś jest źródłem prawa powszechnie obowiązującego. Określa on m.in. procedurę ponownego rozpatrzenia sprawy przez ukaranego takim zakazem (może się potem odwołać do sądu administracyjnego). Ponadto ustawa nie precyzuje, za jakie zachowania zakaz może zostać nałożony, a poszczególne regulaminy różnią się od siebie. Nie wskazano dolnej granicy czasowej takiego zakazu, który może być wydawany nawet na 2 lata. Może on dotyczyć także meczów rozgrywanych poza siedzibą klubu.

19 czerwca 2018 r. Trybunał ocenił, że zaskarżony artykuł 14. ustawy stanowi odpowiednią podstawą prawną do stosowania zakazu. Uznał ten artykuł za zgodny z art. 87 Konstytucji, który stanowi, że źródłami powszechnie obowiązującego prawa są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Część postępowania w sprawie TK umorzył.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie. TK orzekał w składzie: Leon Kieres (przewodniczący), Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Stanisław Rymar, Piotr Tuleja i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz (sprawozdawca).

 

TK: szczegóły profilowania pomocy dla bezrobotnego mają być uregulowane w ustawie

Data: 2018-06-06

Szczegóły profilowania pomocy dla bezrobotnego mają być uregulowane w ustawie, a nie jedynie w rozporządzeniu ministra, bo dotyczą zasad i trybu gromadzenia informacji o jednostkach - orzekł Trybunał Konstytucyjny z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich.

6 czerwca 2018 r. TK uznał za niezgodne z Konstytucją RP unormowanie w rozporządzeniu sposobu ustalania profilu pomocy oraz postępowania w ramach profili. Stanowi to bowiem pogwałcenie konstytucyjnego wymogu, że zasady i tryb gromadzenia informacji o jednostkach powinny być określone w ustawie. Zarazem Trybunał orzekł, że brak możliwości zaskarżenia przez bezrobotnego przypisanego mu profilu pomocy jest zgodny z Konstytucją RP. W pozostałym zakresie postępowanie umorzono.

Zakwestionowany przez TK art. 34a ust. 3c nowelizacji ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku z 2014 r.  straci moc obowiązującą po roku od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.  Trybunał uzasadnił takie odroczenie potrzebą zachowania ciągłości pomocy świadczonej bezrobotnym przez urzędy pracy.

Do czasu nowelizacji, co powinno nastąpić nie później niż w terminie wskazanym przez TK, obecnie obowiązujące przepisy ustawy i rozporządzenia w sprawie profilowania mogą być nadal stosowane, a wydane na ich podstawie decyzje w sprawach indywidualnych pozostają w mocy.

Trybunał rozpoznał sprawę w składzie: Zbigniew Jędrzejewski (przewodniczący), Leon Kieres (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek, Piotr Tuleja, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Argumenty RPO

RPO Adam Bodnar w 2016 r. zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego nowelizację ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku z 2014 r. Wprowadziła ona zasadę obowiązkowego  profilowania bezrobotnych - czyli przyporządkowania danej osoby do jednej z trzech kategorii i rozróżnienia na tej podstawie formy pomocy. Zdaniem RPO takie podejście zasługuje na aprobatę, bo osobom bez pracy potrzebna jest bardziej efektywna pomoc. Wprowadzone procedury budzą jednak wątpliwości konstytucyjne.

Rzecznik podkreślał, że profilowanie polega na przetwarzaniu danych osobowych, co zgodnie ze standardem konstytucyjnym musi być ujęte w ustawie. Tymczasem część regulacji dotyczącej profilowania  określało rozporządzenie ministra pracy.  Według RPO narusza to prawo do prywatności i autonomii informacyjnej jednostki (art. 47 oraz art. 51 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP), jak i prawo do nieudostępnienia informacji jej dotyczących, chyba że taki obowiązek wynika z ustawy (art. 51 ust. 1 Konstytucji RP). Jest to też niezgodne z art. 92 ust. 1 Konstytucji RP.

Innym zarzutem był brak możliwości zaskarżenia przez daną osobę właściwego profilu pomocy. Prawo do zaskarżania orzeczeń i decyzji wynika zaś wprost z art. 78 Konstytucji – argumentował Rzecznik.

W efekcie dana osoba nie może się ubiegać o pewne rodzaje pomocy. Jeśli np. system zakwalifikuje kogoś do danego profilu, to nie może on korzystać ze szkoleń, bo komputer na podstawie analizy danych o nim uznał, że szkolenia nie pomogą.

TK podzielił jeden zarzut

Trybunał  podzielił zastrzeżenia RPO co do art. 34a ust. 3c ustawy o promocji zatrudnienia. Uznał, że narusza on wymóg ustawowej regulacji zasad i trybu zbierania informacji o jednostkach. Pozwala bowiem na uregulowanie w rozporządzeniu zakresu danych zbieranych w trakcie profilowania,  a także sposobu ich pozyskiwania, przetwarzania, poprawiania i udostępniania. W rezultacie rzeczywistą podstawą udostępnienia przez bezrobotnego informacji urzędowi pracy nie jest ustawa, lecz rozporządzenie.

Ponadto według TK art. 34a ust. 3c nie zawiera dostatecznych wytycznych do wydania aktu wykonawczego w sprawie profilowania. Przepis ten nakazuje ministrowi uwzględnić potrzebę „zwiększenia szans bezrobotnego na rynku pracy”, ale nie wynikają z niego w praktyce żadne konkretne ograniczenia czy wskazówki co do treści rozporządzenia. Na jego podstawie nie da się na przykład rozstrzygnąć, jakie narzędzia i metody powinny być podstawą profilowania, jaki powinien być zakres i stopień szczegółowości zbierania informacji o bezrobotnych czy jaki kształt powinna mieć procedura postępowania z tymi danymi.

Brak zaskarżania profilowania - konstytucyjny

Zarazem Trybunał uznał, że z Konstytucji nie wynika bezwzględny obowiązek wprowadzenia przez ustawodawcę odrębnego środka zaskarżenia od ustalonego dla bezrobotnego profilu pomocy. Nie jest to ani „sprawą” w rozumieniu art. 45 ust. 1 Konstytucji, ani też „orzeczeniem lub decyzją wydaną w pierwszej instancji” w rozumieniu art. 78 Konstytucji. Ustalenie profilu nie jest równoznaczne z ostatecznym władczym rozstrzygnięciem o prawach lub obowiązkach jednostek.

TK wziął pod uwagę, że prawo do uzyskania przez bezrobotnych pomocy nie ma charakteru prawa konstytucyjnego, a zarzuty dotyczące przebiegu lub wyniku profilowania mogą być uwzględniane przez organy administracji i sądy administracyjne w ramach kontroli decyzji administracyjnych dotyczących bezrobotnego.

W rezultacie Trybunał uznał, że brak odrębnego środka zaskarżenia jest zgodny z Konstytucją RP. Ustawodawca  mógł przyznać pierwszeństwo efektywności i sprawności działania administracji kosztem prawa do kwestionowania wszystkich czynności poprzedzających wydanie rozstrzygnięć dotyczących bezrobotnego. Miał tez prawo założyć, że wprowadzenie wyższego standardu ochrony praw bezrobotnego w postaci wielostopniowej zaskarżalności będzie powodowało znaczne przedłużenie postępowań w urzędach pracy i zwiększenie ich kosztów.

Jednocześnie Trybunał powziął istotne wątpliwości, czy obecnie obowiązujące przepisy w dostateczny sposób chronią dane osobowe bezrobotnych poddanych procedurze profilowania. Zostały one zasygnalizowane w oddzielnym postanowieniu.

VII.501.277.2014

TK: osoba, której cofnięto dostęp do tajemnic, pozna jawną część uzasadnienia wyroku sądu

Data: 2018-05-23
  • Osoba, której cofnięto dostęp do tajemnic, ma prawo poznać tę część uzasadnienia wyroku sądu administracyjnego w jej sprawie, która nie zawiera informacji niejawnych - orzekł Trybunał Konstytucyjny 
  • Do skargi konstytucyjnej obywatela w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich

W środę Trybunał Konstytucyjny orzekł (sygn. akt SK 8/14), że artykuł 38 ust. 3 ustawy z 5 sierpnia 2010 r. o ochronie informacji niejawnych w zakresie - w jakim przewiduje doręczenie skarżącemu odpisu wyroku sądu administracyjnego bez tej części uzasadnienia, której utajnienie nie jest konieczne dla ochrony informacji niejawnych - jest niezgodny z art. 45 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP oraz z art. 78 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. W pozostałym zakresie Trybunał umorzył postępowanie. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Sprawa skargi konstytucyjnej Z. C. dotyczyła konstytucyjności regulacji wyłączającej doręczanie osobie, poddanej uprzednio postępowaniu kontrolnemu w zakresie ochrony informacji niejawnych, uzasadnienia wyroku sądu administracyjnego I instancji w jej sprawie. Skarżący zarzucił, że art. 38 ust. 3 ustawy ogranicza jego konstytucyjne prawa do sądu i skutecznego środka odwoławczego. Przewiduje bowiem regułę niedoręczania mu uzasadnienia wyroku sądu I instancji. W praktyce uniemożliwia to sporządzenie skargi kasacyjnej do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Brak znajomości uzasadnienia wyroku powoduje bowiem, że obrona praw skarżącego jest pozorna.

Jak głosi komunikat TK, Trybunał stwierdził, że całkowite pozbawienie strony możliwości zapoznania się z uzasadnieniem prowadzi do ograniczenia zasady sprawiedliwej procedury sądowej (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), a także prawa do zaskarżania orzeczeń w I instancji (art. 78 Konstytucji RP). Trybunał przyznał rację skarżącemu, że zmuszony jest do napisania skargi kasacyjnej bez jakiejkolwiek wiedzy o motywacji zaskarżanego orzeczenia, a przyznanie mu prawa do tak ukształtowanego środka odwoławczego nosi w istocie jedynie pozory prawa. 

TK podkreślił, że zarówno prawo do sądu, jak i do skutecznego środka odwoławczego, nie mają charakteru absolutnego, a wszelkie ograniczenia podlegają ocenie z perspektywy zasady proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji). Trybunał stwierdził, że zaskarżony przepis jest przydatny z punktu widzenia ochrony informacji niejawnych, a więc celu nadrzędnego, któremu służy ustawa o ochronie informacji. Szczególna ochrona ochrony informacji niejawnych ma uzasadnienie w konstytucyjnej wartości, jaką jest bezpieczeństwo państwa.

W ocenie Trybunału art. 38 ust. 3 nie spełnia jednak przesłanki niezbędności. Możliwe są bowiem inne środki ingerencji, które osiągają założony cel w postaci ochrony informacji niejawnych, ale pociągają za sobą ograniczenie praw podstawowych skarżącego w węższym zakresie.  Zdaniem Trybunału, zaskarżony przepis nie przechodzi także testu proporcjonalności sensu stricto. Ograniczenie prawa do sądu oraz prawa do zaskarżenia w tak istotnym zakresie nie pozostaje w proporcji sensu stricto do chronionej wartości, a więc bezpieczeństwa państwa.

Według Trybunału ograniczenie jest zatem konieczne tylko w tym zakresie, w jakim dotyczy informacji niejawnych chronionych na mocy ustawy o ochronie informacji. Brak dostępu osoby, której cofnięto poświadczenie bezpieczeństwa, do informacji niejawnych, które wpłynęły na taką decyzję, zawartych w uzasadnieniu wyroku, stanowi przydatne, konieczne oraz proporcjonalne ograniczenie jej praw konstytucyjnych. W tym bowiem zakresie wartość, jaką jest bezpieczeństwo państwa, uzasadnia ograniczenie praw skarżącego, o których stanowią art. 45 ust. 1 oraz art. 78 Konstytucji.

Ochrona informacji niejawnych nie usprawiedliwia natomiast niedoręczenia skarżącemu tych fragmentów uzasadnienia, które nie zawierają tajnych informacji, a jedynie motywy faktyczne i prawne rozstrzygnięcia sądu I instancji. Prawodawca powinien zatem zagwarantować ochronę informacji niejawnych przez wprowadzenie rozwiązań mniej ingerujących w konstytucyjne prawa skarżącego – orzekł TK.

Przewodniczącą składu orzekającego była sędzia TK Julia Przyłębska, a sprawozdawcą - sędzia TK Michał Warciński.

 

RPO: resort pracy ignoruje wyrok TK z 2014 r. w sprawie świadczeń pielęgnacyjnych

Data: 2018-05-23
  • Niedopuszczalne jest opieranie odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego na podstawie tej części ustawy o świadczeniach rodzinnych, której niekonstytucyjność stwierdził w 2014 r. Trybunał Konstytucyjny – wskazuje Rzecznik Praw Obywatelskich
  • To reakcja na stanowisko resortu rodziny, pracy i polityki społecznej, według którego przy przyznawaniu tego świadczenia odpowiednie organy mają bezwzględny obowiązek przestrzegania art. 17 ust. Ib ustawy
  • Akceptacja stanowiska resortu oznaczałaby, że w sprawie nie zapadło żadne orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego - wskazuje Adam Bodnar

Rzecznik zwrócił się do minister Elżbiety Rafalskiej o zrewidowanie stanowiska ministerstwa zaprezentowanego w piśmie z 9 kwietnia 2018 r. do Wojewody Pomorskiego w sprawie skutków wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 21 października 2014 r. (sygn. akt K 38/13).

Trybunał orzekł wtedy, że art. 17 ust. Ib ustawy z 28 listopada 2003 r.  o świadczeniach rodzinnych jest niezgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji - w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego opiekuna osoby niepełnosprawnej po ukończeniu przez nią wieku określonego w tym przepisie ze względu na moment powstania niepełnosprawności. Zgodnie z przepisem, świadczenie pielęgnacyjne przysługuje, jeżeli niepełnosprawność powstała nie później niż do ukończenia 18. roku życia, ewentualnie w trakcie nauki w szkole lub w szkole wyższej, jednak nie później niż do ukończenia 25. roku życia.

Tymczasem - w świetle stanowiska MRPiPS z pisma do Wojewody Pomorskiego - przy przyznawaniu prawa do świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom dorosłych osób niepełnosprawnych właściwe organy mają bezwzględny obowiązek przestrzegania art. 17 ust. Ib ustawy. Wyrok Trybunału wprawdzie stwierdza częściową niekonstytucyjność  kryterium wieku powstania niepełnosprawności, jako przesłanki uzasadniającej uzyskanie świadczenia pielęgnacyjnego, to jednak powyższe stwierdzenie nie oznacza wykluczenia tego kryterium ze stosowania - uznał resort. W konkluzji  MRPiPS zwraca się do wojewody o kontrole postępowań administracyjnych w zakresie prawidłowości ustalania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego oraz prawidłowości wykorzystania dotacji na ten cel.

- Należy zauważyć, że akceptacja takiego stanowiska jest równoznaczna ze stwierdzeniem, że w powyższej sprawie nie zapadło żadne orzeczenie sądu konstytucyjnego - napisał do minister Adam Bodnar. Przepis art. 17 ust. 1b ustawy po wyroku Trybunału nie może bowiem być stosowany z pominięciem jego skutków.  

Rzecznik przypomniał, że Trybunał uznał, iż w stosunku do opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, których niepełnosprawność powstała nie później niż do 18. roku życia lub w trakcie nauki, jednak nie później niż do 25. roku życia, przepis art. 17 ust. 1b jest zgodny z Konstytucją i nie ma przeszkód prawnych do jego stosowania. Natomiast w stosunku do opiekunów osób, których niepełnosprawność powstała później, kryterium momentu powstania niepełnosprawności - jako uniemożliwiające uzyskanie świadczenia pielęgnacyjnego - utraciło przymiot konstytucyjności. Wobec tego w odniesieniu do tych osób oceny spełnienia przesłanek niezbędnych dla przyznania świadczenia pielęgnacyjnego należy dokonywać z pominięciem tego kryterium - zaznaczył RPO.

- Chciałbym podkreślić, że w obecnej sytuacji prawnej nie jest dopuszczalne oparcie decyzji odmawiającej przyznania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego na podstawie tej części art. 17 ust. 1b ustawy, której niekonstytucyjność stwierdził Trybunał – napisał Adam Bodnar. Choć w uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że jego skutkiem nie jest ani uchylenie art. 17 ust. 1b, ani uchylenie decyzji przyznających świadczenia, ani wykreowanie prawa do żądania świadczenia dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, jeżeli niepełnosprawność podopiecznych nie powstała w okresie dzieciństwa, to TK  nie skorzystał z możliwości odroczenia utraty mocy obowiązującej uchylonej części tego przepisu.

Oznacza to, że bezpośrednim skutkiem orzeczenia jest utrata przez art. 17 ust. 1b we wskazanym zakresie domniemania konstytucyjności z dniem publikacji w Dzienniku Ustaw, Stwierdzenie niekonstytucyjności określonego przepisu tworzy nowy stan prawny od chwili wejścia wyroku w życie (co w tym przypadku nastąpiło 23 października 2014 r.).

Rzecznik dodał, że  stanowisko to potwierdza orzecznictwo wojewódzkich sądów administracyjnych i Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wskazuje ono na konieczność oceny spełnienia przesłanek niezbędnych dla przyznania świadczenia pielęgnacyjnego w odniesieniu do opiekunów osób wymagających opieki, których niepełnosprawność powstała później niż przed ukończeniem 18 roku życia (lub 25 roku życia w trakcie nauki w szkole lub szkole wyższej), z pominięciem tego kryterium z art. 17 ust. 1b ustawy.

Przypomnieć wypada, że orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne - głosi pismo RPO do minister Rafalskiej.

- Przyjęcie, że stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu nie przekłada się na ukształtowanie nowego stanu prawnego jest sprzeczne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie. W moim przekonaniu takiego stanu rzeczy nie można zaakceptować - napisał Adam Bodnar. Dlatego zwrócił się do minister z prośbą o zrewidowanie stanowiska zajętego w piśmie do wojewody.

Rzecznik Praw Obywatelskich upominał się u kolejnych rządów o świadczenia dla wszystkich opiekunów osób z niepełnosprawnością oraz o wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. W maju 2015 r.  prosił Prezesa Rady Ministrów o objęcie szczególnym nadzorem procesu legislacyjnego związanego z wykonaniem tego wyroku. Wskazywał, że dochodzi do rozbieżności w orzecznictwie sądowoadministracyjnym co do przyznawania świadczenia pielęgnacyjnego sprawującym opiekę nad osobą, której niepełnosprawność powstała po uzyskaniu pełnoletności.

Rzecznik otrzymywał skargi od obywateli, że mimo wyroku TK nie mogą uzyskać należnych świadczeń.

Część opiekunów zdecydowała się na dochodzenie roszczeń przed sądami administracyjnymi. Adam Bodnar wspiera ich działania, zgłaszając udział w takich postępowaniach. Zapadały w nich korzystne dla obywateli orzeczenia mimo niewykonania wyroku TK. W jednym z nich uznano, że choć wyrok TK nie ma mocy wstecznej, to jednak norma prawna o treści wskazanej w jego sentencji była już od momentu jej wejścia w życie niezgodna z prawem. Zdaniem RPO nie może budzić zatem wątpliwości, że odmowa prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na wiek osoby niepełnosprawnej już w chwili jej wydania naruszała prawa podmiotowe opiekuna osoby dorosłej.

III.7064.103.2018

 

TK: termin 3 lat na zaprzeczenie ojcostwa - niezgodny z konstytucją

Data: 2018-05-16
  • Termin trzech lat od osiągnięcia pełnoletności na zaprzeczenie przez daną osobę ojcostwa męża jej matki jest niekonstytucyjny - orzekł w środę Trybunał Konstytucyjny 
  • Do skargi konstytucyjnej w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich

Art. 70 ust. 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego stanowi: "Dziecko po dojściu do pełnoletności może wytoczyć powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża swojej matki, nie później jednak niż w ciągu trzech lat od osiągnięcia pełnoletności".  

Skargę do TK złożyła kobieta, która o prawdziwym ojcu dowiedziała się kilkadziesiąt lat później od matki. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec nie chciał poddać się badaniom DNA. Bez takich badań prokurator odmawia wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety, co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa. 

Sądy oddaliły powództwo kobiety, wskazując, że wytoczono je po upływie trzyletniego ustawowego terminu. W skardze do TK kobieta wskazała, że doszło do naruszenia konstytucyjnej zasady ochrony życia prywatnego oraz godności człowieka.

Wyrok TK

Zaskarżony przepis TK uznał (sygn. SK 18/17)  za niezgodny z art. 30 w związku  z art. 47 i art. 31 ust. 3 Konstytucji. Co do zarzutu naruszenia art. 32 TK umorzył postępowanie.

TK uznał, że z art. 30 i 47 Konstytucji wywodzi się szczególne prawo podmiotowe jednostki - prawo do poznania własnych korzeni. Nie ma ono charakteru absolutnego, jednak jego ograniczenie musi spełniać test proporcjonalności, a w tym wypadku tak nie było.

Trybunał przywołał orzecznictwo na tle art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka, z którego wynika, że termin (nawet  nieprzekraczalny)  na wytoczenie powództwa nie może rozpoczynać swego biegu w oderwaniu od okoliczności powzięcia informacji o możliwym pochodzeniu od innej osoby.

Trybunał zwrócił także uwagę na niekonsekwencję ustawodawcy, który zainteresowanej osobie przyznał tak krótki termin, a jednocześnie prokuratorowi dał nieograniczone w czasie uprawnienie do wytoczenia takiego powództwa.

Wyrok po posiedzeniu niejawnym wydał Trybunał w składzie: Małgorzata Pyziak-Szafnicka (przewodniczący), Leon Kieres, Piotr Pszczółkowski (sprawozdawca), Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Andrzej Zielonacki. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Skarżącą wspierał RPO

Do skargi konstytucyjnej w sierpniu 2017 r.  przystąpił RPO, który wniósł o uznanie zaskarżonego przepisu za niekonstytucyjny.

Adam Bodnar uznał, że narzucając sztywny i niezależny od wiedzy dorosłego dziecka termin wytoczenia powództwa, przepis narusza prawo jednostki do decydowania o swoim życiu rodzinnym i prywatnym. Nakłada też na jednostkę nieproporcjonalnie duże ograniczenia, naruszając tym samym jej godność.

Przypomniał, że  w 2007 r. Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu w sprawie przeciwko Cyprowi uznał, że "domniemania prawne i sztywne terminy nie mogą być ważniejsze od rzeczywistości biologicznej i społecznej".

Rzecznik podkreślał, że ten przepis nie jest jedynym zawierającym podobne ograniczenia - takie same dotyczą zaprzeczenia macierzyństwa oraz ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa. "Skarga konstytucyjna dotyczy tylko tego pierwszego przepisu, jednak uznanie jego niekonstytucyjności powinno pociągnąć za sobą zmianę przez ustawodawcę treści wszystkich trzech wymienionych przepisów" - wskazał Adam Bodnar.

O uznanie przepisu za niekonstytucyjny wnieśli także Prokurator Generalny i Sejm.

IV.7020.37.2014

Oskarżyciel posiłkowy zażali się na odmowę dopuszczenia do procesu - TK uwzględnił wniosek RPO

Data: 2018-05-16
  • Osoba pokrzywdzona przestępstwem, która chce być oskarżycielem posiłkowym w procesie, ma prawo do zażalenia się na decyzję sądu o niedopuszczeniu do udziału w sprawie 
  • Z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich Trybunał Konstytucyjny orzekł, że niemożność takiego zażalenia jest niekonstytucyjna
  • Wniosek w tej sprawie złożyła w 2015 r. Irena Lipowicz, ówczesna RPO

Co mówi prawo

Zgodnie z Kodeksem postępowania karnego, "w sprawach o przestępstwa ścigane z oskarżenia publicznego pokrzywdzony może działać jako strona w charakterze oskarżyciela posiłkowego obok oskarżyciela publicznego lub zamiast niego". Według art. 56 ust. 1 Kpk, sąd może ograniczyć liczbę oskarżycieli posiłkowych w sprawie, jeżeli jest to konieczne dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania. Sąd orzeka, że oskarżyciel posiłkowy nie może brać udziału w postępowaniu, gdy bierze w nim już udział określona przez sąd liczba oskarżycieli. Ust. 2 tego artykułu Kpk stanowi, że sąd orzeka, iż oskarżyciel posiłkowy nie może brać udziału w postępowaniu, jeżeli stwierdzi, że nie jest on osobą uprawnioną lub jego akt oskarżenia albo oświadczenie o przystąpieniu do postępowania zostało złożone po terminie. Ust. 3 głosi zaś, że na postanowienie wydane na podstawie ust. 1 i 2. zażalenie nie przysługuje.

Wyrok TK

W środę Trybunał orzekł  (sygn. K 12/15), że art. 56 ust. 3 Kpk - w zakresie, w jakim wyłącza dopuszczalność zaskarżenia zażaleniem postanowienia wydanego na podstawie art. 56 ust. 2 Kpk, odnoszącego się do oskarżyciela posiłkowego - jest niezgodny z art. 78 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Trybunał podzielił argumenty RPO, że uprawnienie oskarżyciela posiłkowego do udziału w postępowaniu sądowym w charakterze strony jest istotne z perspektywy całego postępowania karnego. Uznał, że ograniczenia praw konstytucyjnych pokrzywdzonego dokonane w art. 56 ust. 3 Kpk nie spełniają testu konieczności i proporcjonalności, wynikającego z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Wyrok wydał Trybunał po posiedzeniu niejawnym w składzie: Leon Kieres (przewodniczący),  Grzegorz Jędrejek, Piotr Tuleja, Michał Warciński  (sprawozdawca) i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

I Sejm, i Prokurator Generalny wnieśli o uznanie zaskarżonego przepisu za niekonstytucyjny.

Argumenty RPO

Przykładem uprawnień pokrzywdzonego mających źródło w konstytucyjnym prawie do sądu jest niewątpliwe prawo do działania w charakterze oskarżyciela posiłkowego ubocznego – głosił wniosek Ireny Lipowicz do TK z kwietnia 2015 r.

„Prawo do działania w charakterze oskarżyciela posiłkowego ubocznego nie może być jednak prawem fasadowym, iluzorycznym, a takowym się staje, jeżeli pokrzywdzony, działający w charakterze oskarżyciela posiłkowego pozbawiony jest możliwości złożenia zażalenia na postanowienie sądu w przedmiocie wyłączenia go z udziału w postępowaniu, co czyni proces karny nierzetelnym i niesprawiedliwym” - pisała RPO.

Niezaskarżalne postanowienie sądu ingeruje bowiem bezpośrednio w interesy pokrzywdzonego poprzez nieodwracalne w skutkach pozbawienie go statusu strony w postępowaniu karnym.

"Oskarżyciel posiłkowy zyskuje wszelkie prawa strony, czyli na przykład prawo do udziału w rozprawach i posiedzeniach sądu, zadawania pytań, składania wniosków dowodowych, działania za pomocą ustanowionego pełnomocnika" – przypominała RPO.

Uzasadniając swój wniosek,  Lipowicz podkreślała, że rozstrzygnięcia sądów dotyczące udziału w sprawach oskarżycieli posiłkowych "nie są wydawane w okolicznościach tak jednoznacznych i wykluczających ryzyko pomyłki", by w świetle standardów konstytucyjnych uznać, że droga odwoławcza jest  zbędna.

Teoria prawa nie wypracowała do końca jasnej definicji pokrzywdzonego i nie można wykluczyć, że niektóre decyzje sądu w takich sprawach dotknięte mogą być błędem i powinny zatem podlegać weryfikacji. "Nie można również wykluczyć sytuacji, iż sąd błędnie uzna, że oświadczenie pokrzywdzonego o przystąpieniu do postępowania zostało złożone po terminie" -  podkreślała Irena Lipowicz .

II.511.337.2015

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie tzw. zgody następczej na podsłuch

Data: 2018-05-15
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie tzw. zgody następczej na wykorzystanie podsłuchu jako materiału procesowego
  • W składzie orzekającym zasiadają dwie osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • To czwarta taka decyzja Adama Bodnara wobec wcześniej zaskarżonych ustaw dotyczących podstaw prawnych działalności służb specjalnych

O wycofaniu swego wniosku do TK z kwietnia 2016 r. (sygn. akt K 24/16) Rzecznik poinformował Trybunał pismem z 11 maja 2018 r. Zarazem wniósł o umorzenie postepowania w tej sprawie.

W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W początku kwietnia wycofał sprawę tzw. owoców zatrutego drzewa - czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne. Pod koniec kwietnia podjął taką decyzję wobec ustawy o działaniach antyterrorystycznych.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

11 marca 2016 r. do Kodeksu postępowania karnego oraz innych ustaw wprowadzono całkowicie nowe zasady wyrażania zgody następczej. Jest ona potrzebna do wykorzystania w postępowaniu karnym materiałów uzyskanych w wyniku kontroli operacyjnej (np. podsłuchu) dotyczącego innego przestępstwa lub innej osoby niż obejmowała to zgoda sądu na taką kontrolę.

Zgodnie z nowymi przepisami, zgoda następcza może dotyczyć już nie tylko przestępstwa, w stosunku do którego sąd może zarządzić inwigilację, lecz każdego przestępstwa ściganego z urzędu lub przestępstwa skarbowego. Ponadto zgody następczej nie udziela już sąd (jak wcześniej), ale prokurator. Informacje uzyskane w wyniku takiej zgody mogą być wykorzystywane, a w konsekwencji także przechowywane, bezterminowo – zarówno służby, jak iż prokurator mają niczym  nieskrępowaną swobodę.

Argumenty RPO dla TK

RPO zaskarżył ustawę do Trybunału. Uznał, że nowe zasady naruszają takie konstytucyjne  prawa i wolności, jak: prawo do prywatności; wolność i ochronę tajemnicy komunikowania się; nienaruszalność mieszkania oraz zakaz pozyskiwania i gromadzenia informacji o obywatelach, które nie są niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Rzecznik podkreśla, że niejawna ingerencja władzy w sferę prywatności jednostki musi mieć precyzyjną podstawę w ustawie. Precyzja ta ma zapobiegać ryzyku arbitralności niejawnych działań organów władzy. Zgodnie z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka i Trybunału Konstytucyjnego, każdy powinien wiedzieć, na podstawie przepisu ustawy, jakie zachowania narażają go nie tylko na ewentualną odpowiedzialność karną, ale umożliwiają prowadzenie wobec niego czynności operacyjno-rozpoznawczych, głęboko ingerujących w prywatność.

Zdaniem RPO wydawanie zgody następczej przez prokuratora nie spełnia standardów demokratycznego państwa prawnego, np. konstytucyjnego prawa do sądu. Wewnętrzną sprzecznością jest, że pierwotna inwigilacja wymaga decyzji sądu, a zgoda następcza - już nie. A przecież wskutek takiej zgody może nastąpić zmiana osoby inwigilowanej (gdy chodzi o inną osobę niż objętą sądowym zarządzeniem kontroli operacyjnej).

Kontrola sądowa zapewnia najlepszą gwarancję niezależności, bezstronności oraz stosowania właściwej procedury. Biorąc pod uwagę obecny kształt ustrojowy prokuratury, nie sposób uznać, że korzysta ona w pełni z przymiotu niezależności od władzy wykonawczej – wskazał Rzecznik.

Powody wycofania wniosku

W maju 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r.  W miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Henryk Cioch i Lech Morawski - osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym, bo wybrane w 2015 r. na zajęte już miejsca w Trybunale.

Dodatkowo, z przyczyn nieujawnionych RPO, od orzekania w tej sprawie Julia Przyłębska odsunęła sędziów Sławomirę Wronkowską-Jaśkiewicz (w czerwcu 2017 r.) i Piotra Pszczółkowskiego (w marcu 2018 r.). Do składu dokooptowano zaś m.in. Justyna Piskorskiego i Jarosława Wyrembaka (zastąpili oni zmarłych Henryka Ciocha i Lecha Morawskiego).

Jak napisał RPO, J. Piskorski i J.Wyrembak nie zostali ważnie wybrani na stanowisko sędziów Trybunału Konstytucyjnego. 23 kwietnia 2018 r. Rzecznik złożył  wniosek ich o wyłączenie ze sprawy, który do 10 maja 2018 r. nie został rozpoznany. 10 maja Rzecznik otrzymał zaś pismo przewodniczącej składu Julii Przyłębskiej o odwołaniu wyznaczonego wcześniej terminu rozprawy 29 maja 2018 r. oraz o skierowaniu sprawy do rozpoznania na posiedzeniu niejawnym 5 czerwca 2018 r.

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy, a wyznaczony skład Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP.  Zmusza to Rzecznika do cofnięcia wniosku z 29 kwietnia 2016 r. 

Adam Bodnar powtórzył, że orzeczenia wydane przez skład Trybunału z nieprawidłową obsadą mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron - także w procesach przed sądami europejskimi, skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej.

II.520.1.2016

Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek w sprawie ustawy antyterrorystycznej

Data: 2018-05-02
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek z 2016 r. w sprawie ustawy o działaniach antyterrorystycznych 
  • W składzie orzekającym zasiadają trzy osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale - uzasadnia Rzecznik
  • Adam Bodnar ma nadzieję, że w najbliższej przyszłości zostanie zapewniona zgodność tej ustawy z Konstytucją RP i prawem międzynarodowym

O wycofaniu swego wniosku do TK z lipca 2016 r. (sygn. akt K 35/16)  Adam Bodnar poinformował Trybunał pismem z 30 kwietnia 2018 r.

To już trzecia taka decyzja Rzecznika wobec zaskarżonych wcześniej ustaw dotyczących podstaw prawnych działalności służb specjalnych. W marcu 2018 r. RPO wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji. W początku kwietnia wycofał zaś wniosek w sprawie tzw. owoców zatrutego drzewa, czyli dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne.

Powodem wszystkich tych decyzji były zmiany wyznaczonych wcześniej składów TK oraz zasiadanie w nich osób nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

Ustawa antyterrorystyczna z 10 czerwca 2016 r. została uchwalona  by – jak argumentował rząd – dla ochrony przed terroryzmem polepszyć skuteczność systemu  antyterrorystycznego  i zapewnić lepszą koordynację służb specjalnych. Projekt  w toku prac legislacyjnych krytykowały m.in. organizacje pozarządowe i RPO.  

Ustawa określa działania na wypadek alarmu terrorystycznego. Można wtedy zakazać zgromadzeń publicznych lub imprez masowych. Dla zapobiegania, przeciwdziałania i wykrywania przestępstw o charakterze terrorystycznym można zablokować internet. Wprowadzono tez nakaz rejestrowania kart pre-paid telefonii komórkowej. Szef ABW dostał prawo prowadzenia wykazu osób, które mogą mieć związek ze zdarzeniami o charakterze terrorystycznym oraz swobodny dostęp do rejestrów publicznych.  Cudzoziemiec podejrzany o działalność terrorystyczną może być inwigilowany bez zgody sądu przez 3 miesiące (co wobec obywatela Polski jest niemożliwe). Od cudzoziemców można też pobierać materiał biologiczny do badań DNA. 

Argumenty RPO

RPO zaskarżył ustawę do Trybunału, uznając jej zapisy za sprzeczne z Konstytucją, Kartą Praw Podstawowych UE oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wskazał, że choć ustawa miała szczytny cel - uporządkowanie przepisów i wzmocnienie bezpieczeństwa, to napisano ją tak nieprecyzyjnie i ogólnie, że służby specjalne otrzymały ogromne i niekontrolowane uprawnienia, a ludzie nie mogą mieć pewności, że nie będą na tej podstawie ścigani.  Np. już sama nieprecyzyjna definicja „zdarzenia o charakterze terrorystycznym” pozwala na bardzo szeroką interpretację.

Według Rzecznika, jednym z powodów takiego stanu był pośpieszny tryb prac i nieuwzględnienie uwag. RPO wnosił by prezydent przed podpisaniem ustawy skierował ją do TK.

Nie kwestionując konieczności przyznania służbom uprawnień umożliwiających zapewnienia bezpieczeństwa państwa i jego obywateli, Rzecznik wskazywał na  konieczność uzasadnienia ograniczenia m.in. prawa do prywatności oraz innych praw.

Podkreślał, że np. możliwość tymczasowego aresztowania na podstawie jedynie uprawdopodobnienia przestępstwa o charakterze terrorystycznym jest sprzeczna z fundamentalnymi zasadami demokratycznego państwa prawnego.

Powody wycofania wniosku

18 lipca 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r.  W miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim m.in. Mariusz Muszyński, Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak (przewodniczący składu) -  osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale Konstytucyjnym, bo wybrane na zajęte już miejsca w Trybunale.

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy, a wyznaczony skład Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP.  

„Kierując się złożonym ślubowaniem, stojąc w obliczu wyboru mniejszego zła, jakim jest zachowanie w mocy przepisów ustawy, której zgodność z  Konstytucją RP pozostaje wątpliwa, w relacji do możliwości doprowadzenia do podważenia pewności prawa i pogłębienia chaosu prawnego na skutek wydania wyroku przez skład Trybunału Konstytucyjnego, w którym zasiadają osoby nieuprawnione do orzekania w Trybunale, zmuszony jestem do wycofania wniosku” - głosi pismo do TK.

Adam Bodnar podkreślił, że decyzja o rozpoznaniu sprawy przez Trybunał na posiedzeniu niejawnym powoduje niemożność złożenia przez niego wniosku o wyłączenie wymienionych trzech osób ze składu TK. 24 kwietnia 2018 r. przewodniczący składu orzekającego zawiadomił Rzecznika  o terminie ogłoszenia orzeczenia w tej sprawie w dniu 24 maja 2018 r. W przypadku rozpoznawania sprawy na posiedzeniu niejawnym, cofnięcie wniosku może zaś nastąpić najpóźniej w 7 dni od doręczenia zawiadomienia o takim posiedzeniu.

Decyzja RPO jest uzasadniona zagrożeniem, jakie możliwość rozstrzygnięcia przez wadliwy skład Trybunału Konstytucyjnego stwarza dla ochrony praw i wolności człowieka i obywatela. Rzeczywistym skutkiem  rozstrzygnięcia w składzie wadliwym może być bowiem wyłącznie pogłębienie stanu niepewności prawnej w Rzeczypospolitej Polskiej, a co za tym idzie - spotęgowanie stanu naruszającego prawa obywatelskie. Ponadto wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron, nie tylko w postępowaniach przed sądami innych państw członkowskich UE, ale także w skargach do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

W tym kontekście wycofanie wniosku przyczynia się nie tylko do zapobiegnięcia stanowi niepewności prawnej, ale jednocześnie chroni dobro wspólne wszystkich obywateli, jakim jest Rzeczpospolita Polska przed stwierdzeniem naruszenia przez Polskę prawa międzynarodowego przez międzynarodowy organ sądowy.

Rzecznik przypomniał, że nieprawidłowa obsada TK stanowi przedmiot opinii i stanowisk instytucji Unii Europejskiej i organów międzynarodowych. Niewykonanie przez Polskę zaleceń Komisji Europejskiej, m.in. co do dopuszczenia do orzekania trzech sędziów prawidłowo wybranych, skutkuje oceną Komisji i uruchomieniem procedury uregulowanej w art. 7 ust. 1 Traktatu o Unii Europejskiej. Ocena Komisji może także stanowić argument dla pełnomocników stron i sądów w sprawach toczących się przed sądami innych państw członkowskich UE, by kwestionować prawidłowość orzekania przez Trybunał Konstytucyjny.

Jednocześnie Adam Bodnar ma nadzieję, że ustawodawca podejmie w najbliższej przyszłości działania, które doprowadzą do zapewnienia zgodności przepisów ustawy o działaniach antyterrorystycznych z Konstytucją RP i prawem międzynarodowym.  Rzecznik liczy też, że jego współdziałanie z innymi organami, w tym posiadającymi inicjatywę ustawodawczą, doprowadzi do stanu, w którym prawa obywatelskie, w zakreślonym ta sprawą obszarze, będą w pełni przestrzegane.

Wycofanie wniosku nie oznacza zaniechania przez Rzecznika korzystania z innych - bardziej efektywnych z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich - środków działania, przewidzianych ustawą o RPO oraz Konstytucją RP.

VII.520.6.2016

Trybunał Konstytucyjny: skarga pauliańska możliwa także dla fiskusa

Data: 2018-04-18
  • Trybunał Konstytucyjny orzekł zgodność z konstytucją możliwości dochodzenia należności podatkowych w ramach przewidzianej w prawie cywilnym tzw. skargi pauliańskiej
  • Wniosek do TK w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar zakwestionował stosowanie - w drodze analogii - regulacji cywilnoprawnej, jaką jest skarga pauliańska, do dochodzenia należności publicznoprawnych, w tym zobowiązań podatkowych

Chodzi o art. 527 Kodeksu cywilnego. Stanowi on: "Gdy wskutek czynności prawnej dłużnika dokonanej z pokrzywdzeniem wierzycieli osoba trzecia uzyskała korzyść majątkową, każdy z wierzycieli może żądać uznania tej czynności za bezskuteczną w stosunku do niego, jeżeli dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli, a osoba trzecia o tym wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć".

Fiskus może wystąpić z powództwem cywilnym przeciwko osobie, która np. otrzymała nieruchomość w drodze darowizny od podatnika, mającego zaległości podatkowe. Po tym, jak organ uzyska korzystny dla siebie wyrok stwierdzający bezskuteczność darowizny, może prowadzić postępowanie egzekucyjne z tej nieruchomości, z pierwszeństwem przed innymi wierzycielami. Taką interpretację dopuszcza utrwalone orzecznictwo Sądu Najwyższego i sądów powszechnych - mimo że regulacje podatkowe w tym zakresie milczą.

Rzecznik interweniował w tej sprawie u Ministra Finansów, który uznał, że nie ma podstaw do zmiany przepisów. Wobec tego RPO w 2016 r. złożył wniosek do TK. Uznał, że korzystanie przez fiskusa z instytucji skargi pauliańskiej na zasadzie analogii, wobec braku jasnych regulacji w prawie daninowym, jest niekonstytucyjne.

Zdaniem Rzecznika dopuszczenie przez orzecznictwo możliwości przeniesienia cywilistycznej instytucji skargi pauliańskiej na grunt zupełnie innej gałęzi prawa, jaką jest prawo podatkowe, stoi w sprzeczności z zasadą poprawnej legislacji (art. 2 Konstytucji). Ustawodawca pozostawił organom stosującym prawo nadmierną swobodę interpretacyjną, co doprowadziło do niedopuszczalnego odwołania się do konstrukcji wnioskowania z analogii na niekorzyść obywatela.

Ponadto według RPO narusza to zasadę zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji), ponieważ stawia Skarb Państwa w uprzywilejowanej sytuacji. Godzi też w zasadę powszechności ponoszenia danin publicznych określonych w ustawie (art. 84 Konstytucji).

W ocenie Rzecznika fiskus nie może bez dostatecznego umocowania ustawowego wykorzystywać instytucji cywilnoprawnych dla realizacji swoich uprawnień władczych, w sytuacji gdy dysponuje możliwością korzystania ze środków wprost uregulowanych w prawie daninowym.

Trybunał orzekł, że art. 527 Kc w zakresie, w jakim znajduje zastosowanie na zasadzie analogii legis do ochrony należności publicznoprawnych, jest zgodny z art. 2 Konstytucji. W pozostałej części postępowanie umorzono.

Sięgając w procesie cywilnym do skargi pauliańskiej, organy podatkowe nie działają władczo - uznał Trybunał. Wyrok w procesie pauliańskim nie tworzy zaś nowych podatkowo-prawnych stanów faktycznych podlegających opodatkowaniu, nie powoduje też rozszerzenia zakresu opodatkowania, lecz jedynie stwarza wierzycielowi możliwość przeprowadzenia w przyszłości skutecznej egzekucji należności publicznoprawnej z przedmiotów majątkowych, których dłużnik wyzbył się w celu pokrzywdzenia wierzyciela.

Stwierdzając bezskuteczność umowy zawartej między dłużnikiem publicznoprawnym i osobą trzecią, sąd nie wkracza w obszar uprawnień i obowiązków podatkowych o charakterze materialno-prawnym. Nie nakłada na osobę trzecią żadnego nowego ciężaru podatkowego.

Według Trybunału kwestionowana regulacja nie narusza zasady zaufania jednostki do państwa i stanowionego przez nie prawa. Stosowanie instytucji skargi pauliańskiej do należności publicznoprawnych nie stanowi zaskoczenia czy „pułapki” dla osób trzecich. Stosowanie skargi pauliańskiej w drodze analogii legis do ochrony należności publicznoprawnych zostało utrwalone w orzecznictwie sądowym.

Ponadto przesłankami zastosowania skargi pauliańskiej jest świadomość dłużnika oraz osoby trzeciej o określonych okolicznościach dokonywanej czynności prawnej. Wierzyciel powinien wykazać, że osoba trzecia wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć, że dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzyciela.

W ocenie Trybunału stosowanie w drodze analogii instytucji skargi pauliańskiej do ochrony należności publicznoprawnych nie narusza konstytucyjnej zasady określoności przepisów. 

Orzeczenie zapadło jednogłośnie w składzie: Julia Przyłębska (przewodnicząca), Michał Warciński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres i Małgorzata Pyziak-Szafnicka.

V.511.645.2015

sygn. akt K 52/16

RPO wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek ws. „owoców zatrutego drzewa”

Data: 2018-04-10
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wycofał z Trybunału  Konstytucyjnego wniosek w sprawie tzw. owoców zatrutego drzewa - dopuszczania przed sądem dowodów zdobytych nielegalnie przez służby specjalne
  • W składzie orzekającym zasiada osoba, która nie jest sędzią Trybunału Konstytucyjnego

O wycofaniu swego wniosku do TK z 6 maja 2016 r. Adam Bodnar poinformował Trybunał pismem z 9 kwietnia.

To drugi wycofany przez Rzecznika wniosek  dotyczący podstaw  prawnych działalności służb specjalnych. W marcu Adam Bodnar wycofał z Trybunału wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji przez służby specjalne. Powodem były także zmiany  składu TK oraz  zasiadanie w nim osób  nieuprawnionych do orzekania.

Czego dotyczył wniosek

Wniosek z 6 maja 2016 r. dotyczył  przepisu  pozwalającego na dopuszczenie do postępowania dowodów zdobytych w sposób nielegalny (np. nielegalnych prowokacji albo podsłuchów). Taki materiał dowodowy nie powinien być uwzględniany przez sąd - oceniał Adam Bodnar.

Teraz przepis (art. 168a Kodeksu postępowania karnego) brzmi: „Dowodu nie można uznać za niedopuszczalny wyłącznie na tej podstawie, że został uzyskany z naruszeniem przepisów postępowania lub za pomocą czynu zabronionego, o którym mowa w art. 1 § 1 Kodeksu karnego, chyba że dowód został uzyskany w związku z pełnieniem przez funkcjonariusza publicznego obowiązków służbowych, w wyniku: zabójstwa, umyślnego spowodowania uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności”.

W ocenie Rzecznika regulacja ta jest niezgodna z przepisami Konstytucji RP, w tym przede wszystkim z prawem do sądu, prawem do prywatności, prawem do ochrony tajemnicy komunikowania się, zakazem tortur, a także z art. 3 i 6 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. 

Doktryna owocu zatrutego drzewa

Służby próbują zdobywać dowody przestępstw także organizując prowokacje czy zakładając podsłuchy, choć nie ma do tego podstaw. Kiedy takie sprawy trafiały do sądów, te zgłaszały wątpliwości. Rozstrzygał je Sąd Najwyższy, a powoli formułując doktrynę „owoców zatrutego drzewa” występującą w systemach prawnych wielu państw zachodnich. Chodzi w niej o to, że tak jak zatrute drzewo nie może wydać dobrych owoców, tak skażone nieprawnym działaniem śledztwo nie może doprowadzić do skazania człowieka.

Ostatecznie w 2013 r. do Kodeksu postępowania karnego wprowadzony został konkretny przepis zakazujący używania „owoców zatrutego drzewa”.

W kwietniu 2016 r. przepis ten został uchylony. Ale nie oznaczało to powrotu do sytuacji sprzed 2013 r., bo jednocześnie Sejm dodał przepis, który wprost nakazuje sądowi uwzględnianie dowodów zdobytych nielegalnie (z nielicznymi wyjątkami).

Argumenty RPO

Przepisy te zaraz po uchwaleniu zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich.

Argumentował, że procedura karna ma być skonstruowana w taki sposób, aby gwarantowała sprawiedliwe rozpoznanie sprawy. Wskazał, że wprowadzone zmiany stoją w sprzeczności z Konstytucją i Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Naruszeniem zasady rzetelnego procesu, umocowanej w art. 45 Konstytucji RP i art. 6 Konwencji jest chociażby oparcie materiału dowodowego na bezpodstawnej prowokacji prowadzonej w ramach czynności operacyjnych służb specjalnych. Taki materiał dowodowy nie powinien zostać uwzględniony przez sąd.

Niewątpliwie bezprawne pozyskiwanie dowodów przez organy władzy publicznej może naruszać art. 47 Konstytucji. W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka wskazuje się, że nie tylko zastosowanie, ale już samo obowiązywanie przepisów zezwalających na arbitralną ingerencję organów władzy publicznej, poprzez inwigilację, w sferę prywatności jednostek stanowi naruszenie Konwencji o ochronie praw człowieka.

Jeżeli zatem sama kontrola operacyjna zarządzona w sposób arbitralny narusza standardy, to tym bardziej łamie je przepis, który pozwala na wykorzystywanie w postępowaniu karnym materiałów zdobytych nielegalnie.

Zgodnie z art. 51 ust. 2 i 4 Konstytucji  władze publiczne nie mogą pozyskiwać, gromadzić i udostępniać innych informacji o obywatelach niż to niezbędne w demokratycznym państwie prawnym.

Powody wycofania wniosku

16 maja 2016 r. ówczesny prezes TK poinformował  RPO, że sprawa zostanie rozpoznana przez pełny skład Trybunału. Sędzia Julia Przyłębska zmieniła to zarządzenie po przejęciu funkcji prezesa TK z końcem 2016 r. i w miejsce pełnego składu wyznaczyła skład pięcioosobowy. Znaleźli się w nim  m.in. Mariusz Muszyński i Lech Morawski, a więc osoby wybrane na zajęte już miejsca w Trybunale

Rzecznik uznał, że nie było podstawy prawnej do zmiany składu na pięcioosobowy.

Potem skład orzekający ulegał dalszym zmianom. Oczywista była zmiana w miejsce Lecha Morawskiego, który zmarł w lipcu 2017 r. Z przyczyn nieujawnionych Rzecznikowi od orzekania w sprawie odsunięte zostały jednak sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka. W składzie pozostał Mariusz Muszyński.

W efekcie taki skład  Trybunału jest sprzeczny z Konstytucją RP - uznał Adam Bodnar..

Mariusz Muszyński nie został ważnie wybrany na stanowisko sędziego Trybunału, a zatem jest nieuprawniony do zasiadania w składzie orzekającym.

„Okoliczność ta zmusza Rzecznika Praw Obywatelskich do cofnięcia wniosku z dnia 16 maja 2016 r. (sygn. akt K 27/16). Decyzja ta uzasadniona jest dokonanymi zmianami w składzie orzekającym Trybunału Konstytucyjnego, które nie mają podstawy prawnej w obowiązujących przepisach, a także wprowadzeniem do składu orzekającego osoby, której wybór miał miejsce z naruszeniem Konstytucji RP” - głosi pismo Adama  Bodnara.

Dodał, że z orzecznictwa Sądu Najwyższego wynika, że  w takich przypadkach możemy mieć do czynienia z orzeczeniami nieistniejącymi.  Taka sytuacja może skutkować chaosem prawnym, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron - także w procesach przed sądami europejskimi, skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej. Ostatnie zalecenie z 20 grudnia 2017 r. w sprawie praworządności w Polsce - uzupełniające zalecenia Komisji (UE) 2016/1374, (UE) 2017/146 i (UE) 2017/1520) - głosi, że „trzech sędziów wybranych przez Sejm nowej kadencji bez ważnej podstawy prawnej nie może orzekać, dopóki nie zostaną wybrani zgodnie z prawem”.

II.510.360.2016

RPO: nowela ustawy o IPN narusza wolność słowa i może rodzić „skutek mrożący"

Data: 2018-04-05
  • Rzecznik Praw Obywatelskich ma wątpliwości, czy nowela ustawy o IPN doprowadzi do ograniczenia nieprawdziwych zwrotów typu  „polskie obozy śmierci”
  • Ustawa może mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i rodzić autocenzurę wśród dziennikarzy
  • Sądy nie są od rozstrzygania sporów historycznych. Państwo może inaczej reagować na wypowiedzi godzące w jego dobre imię
  • Przepis dotyczący zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950 może negatywnie wpłynąć na relacje polsko-ukraińskie

RPO złożył w Trybunale Konstytucyjnym stanowisko wobec zaskarżonej przez prezydenta Andrzeja Dudę nowelizacji ustawy o IPN z 26 stycznia 2018 r. Adam Bodnar, który zgłosił udział w tym postępowaniu przed TK, wniósł o uznanie zaskarżonych przepisów za niezgodne z Konstytucją.

Zapisy nowelizacji i reakcje na nią

Uchwalona w styczniu nowelizacja wprowadziła  do ustawy o IPN nowe przestępstwo. Przewiduje teraz karę grzywny lub do 3 lat pozbawienia wolności dla każdego (także cudzoziemca spoza Polski), kto publicznie i wbrew faktom przypisuje "Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu" odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką (art. 55a). Taka kara grozi też za „rażące pomniejszanie odpowiedzialności rzeczywistych sprawców tych zbrodni”. Karane jest również działanie nieumyślne. Odpowiedzialności nie podlega działalność artystyczna i naukowa.

Ponadto wprowadziła karalność zaprzeczania zbrodni „ukraińskich nacjonalistów” z lat 1925-1950, popełnionych m.in. w kolaboracji z III Rzeszą. Chodzi m.in.. o - jak głosi nowela - eksterminację ludności żydowskiej oraz ludobójstwo na obywatelach II Rzeczypospolitej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej (ustawa nie zauważa, że obywatelami II RP byli Polacy, Ukraincy, Zydzi, Niemcy, Białorusini  i przedstawiciele innych narodowości).

Nowelizacja wywołała  protesty w Polsce i na całym świecie jako rodząca zagrożenie dla relacji Ocalałych z Holokaustu, wolności słowa i badań naukowych. Krytycznie odniosły się do niej władze Izraela; rozczarowanie wyrażał sekretarz stanu USA. Zaniepokojone były też władze Ukrainy. W lutym prezydent Andrzej Duda najpierw podpisał ustawę, a potem zgłosił do niej zastrzeżenia i złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie konstytucyjności. Rzecznik Praw Obywatelskich przystępując do tego postępowania może zgłaszać argumenty tylko w zakresie przepisów zaskarżonych przez prezydenta. 

Uzasadnieniem noweli było zapobieganie określeniom typu „polskie obozy śmierci” czy „polskie obozy koncentracyjne”. Niewątpliwie tego typu wypowiedzi godzą w dobre imię Rzeczypospolitej, zwłaszcza za granicą - napisał RPO w stanowisku dla Trybunału.

Argumenty Rzecznika na poparcie wątpliwości prezydenta

Zgodnie z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP każdemu zapewnia się wolność wyrażania poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. TK wiele razy podkreślał, że wolność słowa chroni również wypowiedzi wyrażające dezaprobatę, niechęć, uprzedzenia. Wskazywał też na konieczność jak najszerszego rozumienia pojęcia „pogląd” . Wolność wypowiedzi  może podlegać ograniczeniom, ale pod trzema warunkami:  legalności, celowości i konieczności. Zdaniem Adama Bodnara nowela ich nie spełnia.

W jego ocenie ograniczenia wolności wypowiedzi są nieproporcjonalne w stosunku do zamierzonych efektów regulacji. Sankcje karne za wypowiedzi zawsze są istotnym  wkroczeniem w sferę wolności słowa. Może to mieć „mrożący skutek” dla debaty publicznej i powstrzymywać m.in. dziennikarzy przed wykonywaniem ich funkcji społecznej. Już sama groźba wszczęcia postępowania karnego wiąże się z dolegliwościami mogącymi zniechęcać do zabierania głosu w dyskusji publicznej. Ryzyko „mrożącego skutku” wzrasta, gdy ściganie przestępstwa odbywa się z oskarżenia publicznego, a sankcją jest pozbawienie wolności.

Według RPO stosowanie art. 55a może doprowadzić do zjawiska autocenzury - wynikającego z „efektu mrożącego” - w sprawach dotyczących historii najnowszej, a tym samym w istotny sposób ograniczać wolność wypowiedzi w tym obszarze.

Wątpliwości budzi także przydatność art. 55a dla realizacji zamierzonych przez ustawodawcę celów - ochrony dobrego imienia narodu i państwa. Istotne jest też rozważenie, czy  ograniczy to zwroty typu „polskie obozy śmierci”. W debacie o art. 55a  podnoszony jest pogląd, że znamię „przypisywania odpowiedzialności” za zbrodnie III Rzeszy może nie obejmować używania takich sformułowań - wskazuje Rzecznik.

Jego zdaniem aby doszło do przestępstwa z art. 55a,  sprawca musiałby sformułować wyraźną tezę popełnienia przez naród lub państwo konkretnej zbrodni wymienionej w tym artykule. Samo użycie przymiotnika „polski” w zestawieniu z nazwą obozu koncentracyjnego czy  obozu zagłady może nie spełniać tego wymogu, jako wskazujące lokalizację obiektu, a nie sprawców zbrodni w nim dokonanych - podkreśla Adam Bodnar.

Dostrzega on liczne wątpliwości interpretacyjne dotyczące art. 55a , które mogą w istotny sposób wpłynąć na praktykę jego stosowania. Stąd, w ocenie Rzecznika, przepis ten narusza nakaz określoności przepisów karnych .

Zdaniem RPO niezwykle utrudnione będzie ściganie i skazanie cudzoziemca. Zgodnie z art. 30 Kodeksu karnego, nie popełnia bowiem przestępstwa ten, kto działa „w usprawiedliwionej nieświadomości jego bezprawności”.  Cudzoziemcom nieznającym polskiego systemu prawnego i niemającym realnej możliwości zapoznania się z nim, łatwo będzie wykazać  taką nieświadomość.

Dlatego RPO uznaje art. 55a za przepis przede wszystkim o charakterze symbolicznym, który   stanowi wyraz polskiej polityki historycznej w stosunkach międzynarodowych. „Ograniczona możliwość jego faktycznego stosowania uzasadnia poważne wątpliwości co do wypełnienia przez niego wymogów zasady przydatności” - uznaje Adam Bodnar

RPO opowiada się za ograniczeniem sankcji karnych za wypowiedzi dotyczące narodu i państwa, które dysponują wielorakimi środkami zmierzającymi do ochrony własnego dobrego imienia i czci (środki dyplomatyczne i edukacyjne). Państwo ma szerokie możliwości budowania spójnej polityki historycznej i prezentowania odpowiedzi.   Ustawodawca sięgnął natomiast po środki najsilniej ingerujące w prawa jednostki -  prawnokarne.

Ponadto wątpliwości RPO, z punktu widzenia spójności systemu prawa karnego, dotyczą  odpowiedzialności z art. 55a za działanie nieumyślne. W demokratycznym państwie prawa problem braku odpowiedniej wiedzy historycznej, który będzie przyczyną nieumyślnego naruszenia dóbr chronionych w art. 55a, powinien być rozwiązywany poprzez działania edukacyjne, a nie poprzez nakładanie sankcji karnych.

Dobrego imienia można bronić innymi metodami

Według RPO art. 55a nie jest konieczny, skoro w polskim prawie już są przepisy przewidujące do 3 lat więzienia za  „publicznie znieważanie” Narodu lub Rzeczypospolitej Polskiej oraz za zaprzeczanie zbrodniom nazistowskim.

W 2006 r. uchwalono przepis wprowadzający karę do 3 lat więzienia za „publicznie pomawianie Narodu Polskiego o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie”.  Zaskarżył go do Trybunału Konstytucyjnego ówczesny RPO Janusz Kochanowski. Uznał, że ogranicza on konstytucyjne wolności słowa i badań naukowych. W 2008 r. TK stwierdził niekonstytucyjność samego trybu uchwalenia przepisu, więc nie badał już jego treści materialnoprawnej.

Jak wskazuje obecnie Rzecznik, obywatele polscy urażeni nieprawdziwymi  wypowiedziami nt.  zbrodni nazistowskich mogą skutecznie korzystać z drogi procesu cywilnego o naruszenie dóbr  osobistych. Przywołuje przykład pozwu b. więźnia obozu koncentracyjnego Auschwitz wobec niemieckiej stacji telewizyjnej za użycie zwrotu „polskie obozy śmierci”.  Polski sąd uwzględnił to powództwo (do którego przyłączył się RPO). Według sądu, stacja naruszyła takie dobra powoda, jak godność człowieka, tożsamość narodową i godność narodową.

Wyrok ten  przekonuje, że już przed uchwaleniem noweli istniała i nadal istnieje skuteczna ścieżka prawna, na podstawie przepisów Kodeksu cywilnego, dochodzenia roszczeń przez jednostki, które czują się urażone wypowiedziami dotyczącymi zbrodni nazistowskich .

Perspektywa Trybunału w Strasburgu

Zdaniem Rzecznika w przypadku skazań na podstawie art. 55a Europejski Trybunał Praw Człowieka mógłby uznać naruszenie przez Polskę art. 10 Konwencji Praw Człowieka, który gwarantuje wolność wyrażania opinii.

Szczególnie znaczenie ma wyrok ETPCz w sprawie Perinçek przeciwko Szwajcarii (chodziło o skazanie go na grzywnę za wypowiedź zaprzeczającą rzezi Ormian w Turcji podczas I wojny światowej ). Trybunał potwierdził, że godność ofiar i poczucie tożsamości współczesnych Ormian mogą zostać uznane za uprawniony cel ingerencji w rozumieniu art. 10 ust. 2 Konwencji. Trybunał nie był jednak przekonany, że wypowiedzi skarżącego mogły mieć poważne skutki dla tożsamości społeczności ormiańskiej. Uznał skazanie za naruszające Konwencję.

Mając na uwadze fakt, iż penalizacja karna stanowi jedną z najpoważniejszych form ingerencji w swobodę wypowiedzi, ETPC uznał, iż władze szwajcarskie powinny dążyć do uzyskania odpowiedniej równowagi między wolnością wypowiedzi a prawem Ormian do ochrony godności. Trudno się zgodzić z twierdzeniem, że kontekst społeczny i historyczny w przypadku mechanizmu stosowania art. 55a ustawy o IPN jest zdecydowanie odmienny aniżeli w sprawie Perinçek przeciwko Szwajcarii – podkreśla RPO.

Przypomniał on, że w nowszym orzecznictwie ETPCz łączy zagrożenia dla bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego z wezwaniem do przemocy w danej wypowiedzi. Znamiona przestępstwa z art. 55a  nie odnoszą się jednak do wzywania do przemocy. Należy więc przypuszczać, że ETPC nie uznałby, że przepis ten służy ochronie bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego.

RPO kwestionuje też przepis o „ukraińskich  nacjonalistach”

Odnosząc się do przepisu dotyczącego zbrodni „ukraińskich  nacjonalistów”, RPO uznaje, że - tak jak w przypadku art. 55a -  nie da się precyzyjne określić, za jakie wypowiedzi będzie można być skazanym.  Rzecznik podziela pogląd prezydenta, iż z jednej strony nie jest możliwe jednoznaczne zdefiniowanie pojęcia „ukraińskiego nacjonalisty”, z drugiej zaś nie jest możliwe dokładne określenie, na gruncie tych przepisów, granic geograficznych Małopolski Wschodniej.

Poważne wątpliwości RPO budzi także objęcie tym przepisem lat 1925-1950.  Celem ustawodawcy była karalność wypowiedzi dotyczących masowej eksterminacji ludności polskiej przez nacjonalistów ukraińskich w okresie 1943-1944 r., na terenie b. województwa wołyńskiego. Z kolei okres stalinowski, w dużej mierze przypadający na czas przed 1950 r., to  czas akcji „Wisła”, która dotknęła ukraińską ludność cywilną - wskazuje RPO.

Według niego trudno jest też zdefiniować pojęcie „ukraińscy nacjonaliści”, które nie zostało powiązane z żadną konkretną formacją polityczną. Istnieje więc możliwość rozciągania go na znaczną część ludności ukraińskojęzycznej.  Stwarza to ryzyko utrudniania dyskusji o historii najnowszej, co może wywrzeć negatywny wpływ na relacje polsko-ukraińskie.

Sporządzając stanowisko dla TK, Adam Bodnar wziął pod uwagę ekspertyzę o nowelizacji, przygotowaną przez prof. Ireneusza Kamińskiego.

VII.564.9.2018

RPO do TK: karanie za bezzasadną odmowę usługi jest zgodne z Konstytucją

Data: 2018-04-03
  • Karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi jest zgodne z Konstytucją, bo zapobiega dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny
  • To stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dla Trybunału Konstytucyjnego wobec zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego artykułu Kodeksu wykroczeń
  • Na podstawie tego artykułu sądy uznały winę drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT. Drukarz nie mógł powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu - podkreśla Adam Bodnar

Zbigniew Ziobro złożył wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kodeksu wykroczeń (sąd odstąpił od wymierzenia mu kary). Artykuł ten przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym.

Prokurator generalny chce, by TK uznał art. 138 za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej.

RPO, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK stwierdził, że art. 138 jest za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są właściwymi wzorcami kontroli w tej sprawie.

Zaskarżony artykuł chroni przed dyskryminacją

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK.  Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

Adam Bodnar kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);

  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);

  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);

  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);

  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany.  „Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis”- głosi stanowisko Rzecznika.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane na sprawców, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do  ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego według Adama Bondara brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał  w uzasadnieniu wyroku,  że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wnosi zatem o uznanie przez TK,  że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa ETPCz

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom - napisał RPO. W zakresie jej uzewnętrzniania, nie może ona bowiem całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez  farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób - uważa RPO. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Zdaniem Adama Bodnara ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis realizuje bowiem ochronę przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Ograniczenie to jest także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak jest uzasadnionej jej przyczyny.

RPO wycofuje wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie inwigilacji

Data: 2018-03-14
  • Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek, w którym kwestionował znowelizowane w 2016 r. przez PiS zasady prowadzenia inwigilacji przez służby specjalne.
  • Według RPO przepisy te naruszają kluczowe prawa i wolności obywatelskie, gwarantowane przez Konstytucję RP i prawo europejskie.
  • Adam Bodnar nie widzi jednak szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie tej sprawy przez Trybunał.
  • Szczególne obawy RPO budzi w tych przepisach możliwość nieograniczonego zbierania przez służby, bez żadnej realnej kontroli, danych o aktywności obywateli w internecie oraz bilingów telefonicznych. Zdaniem RPO powinny być one pobierane tylko przy najpoważniejszych przestępstwach i jedynie wtedy, gdy inne metody są nieskuteczne.

Sprawa dotyczy m.in. tego, jakie dane mogą o nas zbierać służby specjalne i co z tymi danymi mogą zrobić. Dziś RPO nie widzi szansy na niezależne i merytoryczne rozpoznanie swojego wniosku. Mają go bowiem oceniać w Trybunale osoby, których nie tylko status sędziowski ale bezstronność w sprawie uprawnień służb może być kwestionowana. RPO obawia się, że w takiej sytuacji wyrok Trybunału mógłby zamrozić stan prawny, który jest niezgodny ze standardami konstytucyjnymi i europejskimi. Adam Bodnar nie chce przyłożyć do tego ręki.

Wycofanie wniosku z Trybunału nie oznacza, że RPO zaprzestanie działań, aby zasady inwigilacji odpowiadały standardom konstytucji oraz prawa europejskiego. W tym kontekście RPO wyraża nadzieję na bezpośrednie stosowanie konstytucji i europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności przez polskie sądy. 

„Przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio, chyba że Konstytucja stanowi inaczej" - stanowi polska ustawa zasadnicza. Np. w kwietniu 2017 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uznał za niedopuszczalną prawnie prowokację CBA z 2007 r. wobec rzekomo skorumpowanych architektów. Wskazał na niezgodność odpowiednich przepisów z Konstytucją i obowiązującymi  konwencjami. W marcu 2017 r. Sąd Najwyższy zastosował zaś Konstytucję bezpośrednio w sprawie umieszczenia w ośrodku  w Gostyninie mężczyzny, który odbył wyrok za próbę gwałtu.

RPO nie przestanie także domagać się utworzenia niezależnego organu kontrolującego służby specjalne. Rzecznik będzie się też nadal domagał wykonania wniosków wynikających z opinii Komisji Weneckiej. Ponadto będą prowadzone działania edukacyjne pokazujące zagrożenia wynikające z tej ustawy dla obywateli i zasad państwa prawa.

Ustawa „inwigilacyjna” i kto ją ma oceniać

Ustawa „inwigilacyjna” została przyjęta w styczniu 2016 r. Była procedowana jako projekt poselski, a zatem nie była poddawana konsultacjom i uzgodnieniom - tak jak w przypadku projektów rządowych. Formalnie jej celem było wykonanie wyroku TK z 30 lipca 2014 r., który zakwestionował część zapisów ustaw regulujących działalność służb. Zaskarżył je wówczas m.in. RPO, który od lat wskazywał, że przepisy mogą naruszać prawa obywateli. Ustawa z 2016 r. znacząco jednak poszerzyła kompetencje służb specjalnych wobec obywateli.

Dlatego w lutym 2016 r. RPO Adam Bodnar zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego najważniejsze artykuły nowelizacji. Ocenił, że nie tylko nie realizują one wyroku TK z 2014 r., ale „w poważnym zakresie naruszają konstytucyjne prawa i wolności człowieka oraz standardy wyznaczone w prawie międzynarodowym”.

Pierwotnie Trybunał miał się zająć sprawą w pełnym składzie (to co najmniej 11 z 15 sędziów TK). W styczniu 2017 r. sędzia Julia Przyłębska zdecydowała, że sprawę zbada skład tylko pięcioosobowy.

Sprawozdawcą ma być Mariusz Muszyński - wybrany pod koniec 2015 r. przez Sejm na stanowisko już obsadzone przez sędziego wybranego w październiku 2015 r., który nie został zaprzysiężony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Do składu trafili też Justyn Piskorski i Jarosław Wyrembak, czyli także osoby zajmujące wcześniej obsadzone miejsca w Trybunale (jak stwierdził to Trybunał w wyroku z 9 marca 2016 r.). Weszli oni bowiem do Trybunału  w miejsce osób, które zajęły w 2015 r. obsadzone miejsca, a zmarły w ostatnim czasie - Lecha Morawskiego i Henryka Ciocha.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu Mariusza Muszyńskiego i Justyna Piskorskiego. Wniosek złożył, zanim Trybunał poinformował go o kolejnej zmianie w składzie orzekającym. Sędzia Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz została decyzją prezes TK zastąpiona przez Jarosława Wyrembaka. Przewodniczącym składu został sędzia  Michał Warciński. W składzie był też sędzia Leon Kieres.

W połowie lutego TK odwołał wyznaczony na 21 lutego termin w sprawie. 21 lutego TK nie wyłączył ze składu Mariusza Muszyńskiego i Justyna Piskorskiego. Jak podkreślał RPO, za wyłączeniem Muszyńskiego przemawiały nie tylko wątpliwości co do jego statusu, ale i wobec bezstronności przy ocenie aktów regulujących działalność służb specjalnych - w związku z zarzutami w mediach dotyczących jego powiązań ze służbami. TK uznał ten zarzut za „niepoparty jakimikolwiek dowodami, oparty na niepotwierdzonych doniesieniach prasowych".

Co mogą służby specjalne

RPO co do zasady nie kwestionuje możliwości stosowania różnych form inwigilacji przez służby specjalne. Podkreśla jednak, że wymogi bezpieczeństwa nie oznaczają, iż zasady inwigilacji mają nie podlegać ograniczeniom wynikającym z konstytucyjnych praw i wolności. Powinny być wynikiem kompromisu między bezpieczeństwem obywateli a ich prawem do prywatności. W ocenie RPO nowela przyznaje zaś priorytet pierwszej wartości.

Najważniejsze zarzuty wniosku RPO dotyczyły naruszenia prawa do prywatności i ochrony danych osobowych obywateli.

RPO zakwestionował przepisy o uprawnieniach służb do kontroli operacyjnej. Tak określa się stosowanie przez nie podsłuchów, podglądu, kontroli korespondencji (także elektronicznej) i przesyłek oraz uzyskiwanie treści smsów. Służby mogą prowadzić takie działania tylko za zgodą sądu.

Wniosek dotyczy też zasad pobierania przez służby danych telekomunikacyjnych, internetowych i pocztowych obywateli - na co zgoda sądu nie jest już potrzebna. Dane telekomunikacyjne to: numer telefonu komórkowego, jego lokalizacja, spisy połączeń i numer IP komputera. Dane internetowe m.in. identyfikują internautę i ukazują zakres każdorazowego korzystania przezeń z sieci (adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce itp.).

W wyniku zmiany przepisów służby dostały dostęp do danych internetowych za pomocą stałego łącza. Pobieranie danych nie musi się wiązać z żadnym toczącym się postępowaniem. Służby nie muszą już - tak jak przedtem - składać pisemnych wniosków do dostawców usług internetowych i wykazywać, na potrzeby jakiego postępowania dane są im potrzebne.

Oznacza to, że dane te mogą być zbierane nie tylko wówczas, gdy jest to rzeczywiście konieczne do wykrywania lub zapobiegania najpoważniejszym przestępstwom, którym inaczej nie da się przeciwdziałać (jak wskazują standardy wynikające z Konstytucji i prawa europejskiego), ale także wtedy, gdy jest to dla służb wygodne.

Zdaniem RPO taki dowolny dostęp służb do tych danych oznacza ryzyko poważnych nadużyć. Służby mogą na tej podstawie np. precyzyjnie odtwarzać różne aspekty życia prywatnego obywatela, zbierać dane o trybie życia, poglądach, upodobaniach czy skłonnościach.

W noweli nie ma  zapisu pozwalającego obywatelowi dowiedzieć się, że państwo ingerowało w jego prawa i wolności, podsłuchując go lub pobierając jego bilingi. Gdyby był o tym poinformowany, choćby post factum, mógłby zaskarżyć to do sądu, który oceniłby zasadność takiej inwigilacji. Teraz nie jest to możliwe. Obywatel nie dostanie takiej informacji nawet wtedy, gdy podczas inwigilacji nie wykryto niczego, co uzasadniałoby jej prowadzenie.

RPO kwestionuje brak realnej kontroli pobierania danych obywateli. Sąd okręgowy ma wprawdzie prawo do kontroli, ale jedynie na podstawie zbiorczych półrocznych sprawozdań służb. Sąd nie musi, ale tylko może weryfikować, czy dane pobrano zasadnie. Tymczasem Konstytucja zakazuje pozyskiwania, gromadzenia i udostępniania innych informacji o obywatelu niż niezbędne. Po kontroli sąd może jedynie poinformować poszczególną służbę o jej wynikach, ale nie może zarządzić np. zniszczenia zgromadzonych danych.

W praktyce ta kontrola sądów ma charakter iluzoryczny - dowodzi Adam Bodnar. Tajne sprawozdania służb nie są informacją publiczną, choć zawierają informacje dotyczące liczby pozyskanych danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych i kwalifikacji prawnej czynów, w związku z którymi o nie wystąpiono.

Kolejnym zarzutem wobec noweli jest nieproporcjonalni długi czasu trwania kontroli operacyjnej - do 18 miesięcy. RPO kwestionuje, że przez półtora roku służby mogą podsłuchiwać obywatela lub czytać jego korespondencję - niezależnie od tego, czy po tym będzie na tej podstawie wszczęte postępowanie karne.

Ponadto nowela ograniczyła chronioną prawem tajemnicę zawodów zaufania publicznego, np. adwokatów czy radców prawnych. Zdobyte podczas inwigilacji tajemnice mogą być wykorzystane w postępowaniu karnym, gdy „jest to niezbędne ze względu na dobro wymiaru sprawiedliwości, a okoliczność ta nie może być ustalona na podstawie innego dowodu”. Taki nieostry zapis może prowadzić do rażącego naruszenia fundamentalnego prawa jednostki - prawa do obrony. A przecież adwokat ma obowiązek zachować w tajemnicy wszystko, czego się dowiedział udzielając pomocy prawnej

Komisja Wenecka też krytykowała nowelę

W czerwcu 2016 r. Komisja Wenecka uznała, że nowela nadaje służbom zbyt szerokie kompetencje, które mogą uderzać bezpośrednio w prawo do prywatności obywateli. Oceniła m.in., że

  • dostęp służb do najbardziej wrażliwych danych telekomunikacyjnych i internetowych powinien wymagać uprzedniej zgody sądu;
  • nadzór nad zbieraniem mniej wrażliwych danych powinien sprawować niezależny organ, a jednostka powinna być informowana o ich pobraniu;
  • system składania sądom ogólnych sprawozdań przez służby będzie nieskuteczny.

Rząd zignorował rekomendacje Komisji. Zalecała ona m.in. by pozyskiwanie najważniejszych danych telekomunikacyjnych i internetowych ograniczyć do najgroźniejszych sytuacji; by skrócić czas przechowywania danych oraz zadbać o nienaruszanie tajemnicy adwokackiej.

II.519.109.2015

RPO przyłączył się do postępowania w Trybunale Konstytucyjnym z wniosku prezydenta ws. noweli ustawy o IPN

Data: 2018-03-14

Zaskarżone przez Prezydenta RP przepisy noweli ustawy o IPN z 26 stycznia 2018 r. są niezgodne z Konstytucją - takie stanowisko dla Trybunału Konstytucyjnego przedstawił Rzecznik Praw Obywatelskich. W środę Adam Bodnar zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem w sprawie wniosku prezydenta Andrzeja Dudy.

RPO wniósł o uznanie, że:  

  • art. 55a ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej-Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2016 r., poz. 1575 ze zm.) jest niezgodny z art. 2 oraz z art. 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz z art. 54 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP;
  • art. 1 pkt 1 lit. a tiret trzecie ustawy wymienionej w punkcie 1 w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów i" oraz art. 2a tej ustawy w części obejmującej wyrazy „ukraińskich nacjonalistów" oraz wyrazy „i Małopolski Wschodniej" są niezgodne z art. 2 oraz art 42 ust. 1 w związku z art. 31 ust 3 Konstytucji RP.

W piśmie do Trybunału Adam Bodnar poinformował także, że uzasadnienie swego stanowiska prześle  w terminie trzech tygodni.  

Swe pismo RPO wysłał w odpowiedzi na pismo Trybunału Konstytucyjnego z 15 lutego 2018 r., doręczone Rzecznikowi w dniu 15 lutego 2018 r.

14 lutego 2018 r. prezydent złożył do Trybunału - w trybie kontroli następczej - wniosek o zbadanie zgodności nowelizacji ustawy o IPN z konstytucją.

VII.564.9.2018

TK: termin 2 lat na roszczenia właścicieli, których prawa ograniczono ze względu na ochronę środowiska - niekonstytucyjny

Data: 2018-03-07
  • Tysiące ludzi mieszkających blisko lotnisk ma szansę na wznowienie przegranych spraw o odszkodowanie za obniżenie wartości nieruchomości, albo też o jej wykup przez państwo.
  • Takie są konsekwencje wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który za niezgodny z Konstytucją uznał dwuletni termin na zgłaszanie roszczeń, jeśli np. mieszkają blisko lotnisk.
  • Przepisy zaskarżył do TK Rzecznik Praw Obywatelskich

Orzeczenie, po posiedzeniu niejawnym, wydał Trybunał w pięcioosobowym składzie  pod przewodnictwem sędzi Małgorzaty Pyziak-Szafnickiej. Sprawozdawcą był sędzia Michał Warciński. Zaskarżony przepis straci moc obowiązującą  po 12 miesiącach od ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw.

W lutym 2017 r. Adam Bodnar zaskarżył do TK przepis Prawa ochrony środowiska określający termin na zgłaszanie roszczeń przez właścicieli, których korzystanie z nieruchomości stało się niemożliwe lub istotnie ograniczone ze względu na ochronę środowiska. Może do tego dochodzić np. tzw. obszarach ograniczonego użytkowania (a także przy tworzeniu rezerwatów, parków narodowych, obszarów Natura 2000).

Obszary ograniczonego użytkowania tworzone są m.in. wokół lotnisk, bo tam nie da się zagwarantować standardu co do poziomu hałasu. W tej sytuacji właściciele nieruchomości  mogli żądać ich wykupienia lub odszkodowania.  Mieli na to jednak tylko dwa lata od wejścia w życie przepisów ustanawiających obszar.

Galimatias prawny powstał wobec rozbieżności w orzecznictwie między Naczelnym Sądem Administracyjnym a Sądem Najwyższym na tle obszaru wokół warszawskiego Okęcia.  NSA uznał, że w 2008 r.  obszar wokół Okęcia przestał istnieć z mocy prawa. SN orzekł zaś, że obszar ten istniał do momentu, gdy sejmik województwa podjął w 2011 r. kolejną  uchwałę o ustanowieniu takiego obszaru.

SN nie brał pod uwagę stanowiska NSA. Powstała sytuacja  patowa, bo nie przewidziano sytuacji  by dwa sady wypowiadały się rozbieżnie, choć na różnych płaszczyznach, co do aktów prawa miejscowego.

Jedyną możliwością było zatem zaskarżenie  tego do TK.  I to właśnie zrobił RPO.

"Krótki termin nie zapewnia wszystkim realnej możliwości podniesienia przysługujących im roszczeń, gdyż w wielu przypadkach roszczenia mogą wygasnąć, zanim uprawnieni uświadomią sobie ich istnienie" - pisał RPO we wniosku do TK. Dodawał, że odpowiednie informacje nie są indywidualnie komunikowane uprawnionym. Powoływał się na liczne skargi obywateli na problemy z uzyskaniem należnej rekompensaty, wynikające z niezgłoszenia roszczenia w tak krótkim terminie.

Adam Bodnar ocenił, że możliwość zgłoszenia roszczeń w tym terminie ogranicza prawa własności, a w krańcowych przypadkach może prowadzić do naruszenia jego istoty. Uznał, że termin ten wydaje się podyktowany względami budżetowymi, co nie może mieć prymatu nad ochroną fundamentalnego - z punktu widzenia zasad ustrojowych państwa - prawa własności.

RPO wskazywał też na nierówne traktowanie właścicieli nieruchomości objętych ograniczeniami ze względu na ochronę środowiska w porównaniu z tymi, gdy powodem ograniczenia były inne cele publiczne. W tym drugim przypadku nie ma tak krótkiego terminu na dochodzenie roszczeń.

Teraz piłka jest po stronie ustawodawcy. Po wyroku  TK termin na złożenie roszczeń musi być wydłużony. Wydłużony na tyle by - niezależnie od tego, pod rządami którego aktu ktoś wytoczył powództwo - było ono badane nie pod względem, czy ktoś dochował dwuletniego terminu, tylko czy jego roszczenie jest zasadne. Ustawodawca musi też unormować , w jaki sposób mieszkańcy danego obszaru mają być informowani o pogorszeniu warunków środowiska.

Być może ustawodawca wprowadzi zapisy co do spraw już zakończonych, spraw obywateli, którzy przegrali swe procesy.

Gdy wyrok zacznie po 12 miesiącach obowiązywać, obywatele będą mogli wnosić o wznawianie postępowań sądowych, wytaczanych w takich sprawach  - zakończonych lub tych, które się do tego czasu zakończą.  Procesy będą mogły się toczyć od nowa.

RPO będzie monitorował, czy ustawodawca podejmie jakieś działania. Ważne też będzie, co TK napisze w pisemnym uzasadnieniu wyroku. To dopiero będzie podstawą do prac  legislacyjnych.

Komentarz Artura Zalewskiego z zespołu prawa cywilnego Biura RPO:

Wyrok, zgodny z wnioskiem Rzecznika, jest fundamentalnym rozstrzygnięciem co do zakresu dopuszczalnej ingerencji publicznej w prawo własności. Stanowi też punkt odniesienia do oceny innych regulacji ograniczających krótkim terminem zawitym możność podnoszenia roszczeń odszkodowawczych. 

Rzecznik w żaden sposób nie podważał zasadności wprowadzania ograniczeń konstytucyjnych praw podmiotowych ze względu na ochronę środowiska, których dopuszczalność wynika wprost z art. 31 ust. 3 Konstytucji. Głównym zarzutem Rzecznika było nadmierne ograniczenie prawa do odszkodowania za wprowadzane, nierzadko bardzo daleko idące, ograniczenia sposobu korzystania z nieruchomości, w wyniku których mogła ona niemal całkowicie stracić swoją przydatność dla właściciela (np. pozbawiając go prawa jej zabudowy, korzystania dla celów działalności gospodarczej czy rolniczej).

W wielu przypadkach świadomość wprowadzanych ograniczeń pojawia się u osób uprawnionych dopiero w momencie działań zmierzających do zmiany sposobu korzystania z nieruchomości (np. wszczęcia bądź realizacji procedur inwestycyjnych). Wprowadzenie krótkiego dwuletniego terminu, liczonego od momentu wejścia w życie ograniczeń - niezależnie od świadomości uprawnionych co do ich wprowadzenia - na zgłoszenie roszczeń o odszkodowanie godziło w ocenie Rzecznika w konstytucyjną ochronę prawa własności stanowioną art. 64 ust. 1 Konstytucji. Ochrona własności jest zaś jedną z naczelnych wartości konstytucyjnych, chronioną nie tylko jako prawo podmiotowe, ale będącą również podstawową zasadą ustroju Rzeczypospolitej Polskiej (art. 21 Konstytucji) i stanowiącą jeden z wyznaczników społecznej gospodarki rynkowej, będącej podstawą ustroju gospodarczego RP.  

Ograniczanie sposobu wykonywania prawa własności jest dopuszczalne w świetle Konstytucji ze względu na inne ważne wartości wskazane w art. 31 ust. 3, ale musi być zgodne z zasadą proporcjonalności. Zaskarżona przez Rzecznika regulacja zgodna z zasadą proporcjonalności nie była. Skłoniło to Rzecznika, otrzymującego wiele skarg na nią, do jej zaskarżenia przed Trybunałem Konstytucyjnym.  

IV.7002.55.2014

 

 

 

 

 

TK orzekł częściową niekonstytucyjność minimalnej stawki adwokackiej w sprawach z ubezpieczenia społecznego i emerytalnych

Data: 2018-02-27

Niepodwyższenie przez 13 lat minimalnej stawki adwokackiej 60 zł w procesach o świadczenia z  ubezpieczenia społecznego i w sprawach emerytalnych nieproporcjonalnie ograniczyło prawa majątkowe strony postępowania - orzekł we wtorek Trybunał Konstytucyjny. Uznał zarazem, że stawka ta nie ograniczyła nieproporcjonalnie prawa strony do sądu. W pozostałym zakresie postępowanie umorzono.

Do skargi konstytucyjnej T. M. w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

Trybunał ogłosił orzeczenie jednogłośnie w składzie: Stanisław Rymar (przewodniczący),  Andrzej Zielonacki  (sprawozdawca) i Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

O co chodziło skarżącemu

Skarżący wygrał proces o odszkodowanie z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych, ale sąd zwrócił mu jedynie 180 zł kosztów adwokackich. Była to trzykrotność stawki minimalnej przewidzianej w rozporządzeniu Ministra Sprawiedliwości z 28 września 2002 r. Tym samym T.M. - który na mocy umowy zapłacił adwokatowi 1800 zł - obciążono ekonomicznym ciężarem procesu i to w sytuacji uwzględnienia  jego roszczenia przez sąd. W skardze konstytucyjnej zarzucił rozporządzeniu ograniczenie prawa do sądu, prawa do odpowiedniego ukształtowania procedury sądowej i zasadę równości stron.

Argumenty RPO za niekonstytucyjnością

W stanowisku dla Trybunału RPO uznał, że rozporządzenie nieproporcjonalnie ograniczyło konstytucyjne prawo do sądu i prawo ochrony praw majątkowych. Podkreślił, że należyty dostęp do sądu wymaga w skomplikowanych sprawach pomocy prawnika - zwłaszcza gdy przeciwnikiem jest urząd państwowy. Według RPO nie można mówić o prawie do sprawiedliwego rozpoznania sprawy, jeśli strona wygrywająca ma pokrywać przeważającą część zasadnie poniesionych kosztów adwokackich. RPO dodał, że nie ma konieczności zwracania stronie wygrywającej całości jej wydatków na adwokata, ale przyznana kwota musi pozostawać w rozsądnej proporcji do kosztów.

Jak Trybunał uzasadnił orzeczenie

Trybunał nie podzielił stanowiska, by przepis rozporządzenia nieproporcjonalnie ograniczył prawo do sądu. W ustnych motywach orzeczenia Trybunał wskazał, że konstytucja nie gwarantuje stronie zwrotu wszelkich kosztów adwokackich. Sprawia to, że strona wygrywająca nie zawsze otrzyma pełny ich zwrot. Według TK można zatem w tym przypadku  mówić o dopuszczalnej swobodzie regulacyjnej.

Zdaniem Trybunału przepis rozporządzenia nieproporcjonalnie naruszył zaś równą ochronę praw majątkowych. Trybunał wskazał, iż niedostosowanie stawki w miarę upływu czasu do siły nabywczej pieniądza spowodowało, że nie przystawała ona do obiektywnych czynników ekonomicznych. Według TK prawo strony do zwrotu kosztów stawało się coraz bardziej pozorne. Strona wygrywająca, zwłaszcza gdy był to ubezpieczony, nie uzyskiwała prawa do zwrotu, choćby w istotnej części, realnie poniesionych wydatków na pełnomocnika.

Wieloletni brak reakcji Ministra Sprawiedliwości sprawił, że regulacja ta całkowicie odbiegała od swego celu - uznał Trybunał. Podkreślił, że prawidłowe prowadzenie  spraw z ubezpieczenia społecznego i emerytalnych wymaga korzystania z profesjonalnych pełnomocników, których nakład pracy jest znaczny.

Stawka minimalna 60 zł obowiązywała do lipca 2015 r. Dziś wynosi ona 180 zł, ale stare przepisy stosowano do spraw wszczętych przed 2015 r.

IV.7000.289.2015

Sprawy, w których Rzecznik Praw Obywatelskich w okresie od dnia 1 stycznia 2017 r. do dnia 10 stycznia 2018 r. złożył wnioski do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie

Data: 2018-02-15
  1. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 36/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 14 grudnia 2017 r.,
  2. sprawa prowadzona w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  SK 37/15. Wniosek z dnia 13 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 grudnia 2017 r.,
  3. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 17/14. Wniosek z dnia 7 grudnia 2017 r., dotyczył Pana Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. J. Piskorskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 13 grudnia 2017 r.,
  4. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt K 1/17. Wniosek z dnia 23 października 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego oraz Prof. Henryka Ciocha. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. M. Muszyńskiego oraz Prof. H. Ciocha z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 24 października 2017 r.,
  5. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  U 1/17. Wniosek z dnia 26 czerwca 2017 r. dotyczył Pana Prof. Mariusza Muszyńskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. M. Muszyńskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie z TK dnia 27 lipca 2017 r.,
  6. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 10/15. Wniosek z dnia 11 kwietnia 2017 r. dotyczył Pana Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Pana Prof. L. Morawskiego z  rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 19 kwietnia 2017 r.
  7. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 2/15. Wniosek z dnia 10 lutego 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego. Trybunał postanowił nie wyłączać Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Lecha Morawskiego z rozpoznania sprawy  - postanowienie TK z dnia 15 lutego 2017 r.,
  8. sprawa prowadzona  w Trybunale Konstytucyjnym pod sygn. akt  K 9/16. Wniosek z dnia 5 stycznia 2017 r. dotyczył Panów Prof. Mariusza Muszyńskiego i Prof. Justyna Piskorskiego. Trybunał nie wydał postanowienia w tej sprawie. 

 

Trybunał Konstytucyjny w sprawie zakresu uprawnień budowlanych

Data: 2018-02-07
  • Zdaniem Trybunału Konstytucyjnego to w ustawie, a nie w rozporządzeniu powinien zostać wskazany zakres czynności w ramach uprawnień budowlanych, tam też muszą być określone wszelkie jego ograniczenia.
  • Do postępowania w tej sprawie przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.

7 lutego 2018 r., Trybunał  Konstytucyjny rozpoznał sprawę (sygn. K 39/15), z wniosku Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa dotyczącą zbadania zgodności upoważnienia ustawowego do uregulowania przez ministra w drodze rozporządzenia ograniczenia zakresu uprawnień budowlanych zawartego w art. 16 pkt 3 ustawy z dnia 7 lipca 1994 roku – Prawo budowlane.

W ocenie wnioskodawców przepis ten jest niezgodny z art. 65 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 92 ust. 1 Konstytucji RP. Wnioskodawcy podnieśli także zarzut niezgodności z tymi normami konstytucyjnymi szeregu przepisów wydanego na podstawie art. 16 Prawa budowlanego rozporządzenia Ministra Infrastruktury i rozwoju z dnia 11 września 2014 roku w sprawie samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie, jak również naruszenia przez te przepisy regulacji ustawowej zawartej w art. 14 ust. 1 pkt 3c oraz art. 16 ustawy Prawo budowlane.

Trybunał Konstytucyjny wskazał, że ograniczanie uprawnień budowlanych, stanowi ingerencję w konstytucyjną wolność wykonywania zawodu. Dla takiej materii Konstytucja zastrzega wyłączność ustawy. Rozporządzenie nie może w tym zakresie zastępować prawa budowlanego. W ustawie powinien zostać wskazany nie tylko pozytywny zakres czynności w ramach uprawnień budowlanych, ale muszą być również określone wszelkie jego ograniczenia, które są konieczne i uzasadnione w świetle kryteriów wymienionych w art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Stanowisko RPO

Rzecznik przystąpił do tego postępowania, gdyż dotyczyło ono istoty konstytucyjnej wolności wykonywania zawodu gwarantowanej każdemu przez art. 65 ust. 1 Konstytucji RP, od której wyjątki mogą być określone jedynie w ustawie. Odnosząc się do tego zagadnienia konstytucyjnego Rzecznik odwołując się do wcześniejszego orzecznictwa Trybunału wskazał, iż przepisy określające zakres uprawnień budowlanych tj. kwalifikowanego potwierdzenia kompetencji do wykonywania przez architektów i inżynierów budownictwa samodzielnych funkcji technicznych w budownictwie, a więc wyznaczające podstawowe zasady wykonywania tych zawodów muszą być przynajmniej w najbardziej istotnych aspektach określone w akcie rangi ustawowej.

Konsekwentnie nie można także istotnie ograniczać zakresu tych uprawnień w rozporządzeniu bez jasnego ustawowego określenia wytycznych i zakresu wprowadzanych ograniczeń, gdyż jest to materia ustawowa. O ile za dopuszczalne uznać należy przekazanie doregulowania norm o charakterze technicznym na drodze rozporządzenia, to nie można jednak, jak w przypadku zaskarżonego upoważnienia ustawowego i wydanego na jego podstawie rozporządzenia, domniemywać zakresu tego przekazania. Rozporządzenie ma w świetle art. 92 ust. 1 Konstytucji RP jedynie wykonawczy charakter do ustawy i nie może modyfikować lub uzupełniać treści zastrzeżonych przez Konstytucję do regulacji ustawowej.

Trybunał podzielił stanowisko Rzecznika i orzekł o niekonstytucyjności zaskarżonych przepisów oraz umorzył postępowanie w zakresie, w jakim wydanie wyroku stało się zbędne wobec utraty mocy przepisów na skutek rozstrzygnięcia o niekonstytucyjności. Ze względu na to, iż natychmiastowe wyeliminowanie zaskarżonych przepisów pozbawiałoby treści przepisy określające zakres uprawnień budowlanych, co w oczywisty sposób mogłoby zagrozić planowanym i trwającym procesom inwestycyjnym, Trybunał – także na wniosek Rzecznika zgłoszony na rozprawie - odroczył jednocześnie termin utraty mocy prawnej zakwestionowanych przepisów o 12 miesięcy od dnia publikacji orzeczenia, aby ustawodawca mógł uchwalić w tym czasie nowe przepisy.

Zmiany w ustawie o ochronie zdrowia psychicznego – poprawa sytuacji osób ubezwłasnowolnionych zgodnie z postulatami RPO

Data: 2018-01-03
  • Osoba ubezwłasnowolniona skierowana do domu pomocy społecznej zyskuje prawo, by sąd ocenił jej sytuację
  • Musi mieć też ona pełnomocnika prawnego, który będzie występował w jej interesie
  • Zmiany te są zgodne ze zgłaszanymi od lat postulatami RPO 

Z dniem 1 stycznia 2018 roku weszła w życie nowelizacja Ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Przyjęte zmiany dotyczą przede wszystkim zwiększenia uprawnień osób kierowanych bez ich zgody do domów pomocy społecznej, poprzez zapewnienie ochrony ich praw procesowych.

Kędzior przeciwko Polsce

Do tej pory było tak, że osoba ubezwłasnowolniona nie mogła zakwestionować zasadności umieszczenia jej w domu pomocy społecznej. Taką osobą był m.in. pan Kędzior umieszczony w DPS na wniosek brata-opiekuna prawnego. Pan Kędzior alarmował sądy, że nie musi wcale przebywać w DPS. Bezskutecznie, gdyż zgodnie z polskim prawem tylko opiekun osoby ubezwłasnowolnionej mógł wystąpić w takiej sprawie do sądu. Pan Kędzior nie poddawał się i w 2012 r. doprowadził do tego, że jego sprawą zajął się Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu (gdzie reprezentował go prawnik Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, Adam Bodnar). ETPCz orzekł na korzyść pana Kędziora i przyznał mu 10 tysięcy euro odszkodowania od państwa polskiego. Trybunał uznał, że Polska naruszyła przepis art. 5 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (prawo do wolności i bezpieczeństwa osobistego) wobec osoby chorującej psychicznie, która – decyzją jej opiekuna prawnego – została umieszczona w domu pomocy społecznej wbrew własnej woli.

W 2016 r. z wniosku rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara sprawą zajął się także polski Trybunał Konstytucyjny i także on orzekł, że przepisy nie dające możliwości odwołania się do sądu i wszczęcia procedury sprawdzającej, czy pobyt w DPS jest zasadny, są sprzeczne z Konstytucją. TK wskazał, że możliwość udzielenia przez sąd zezwolenia opiekunowi na umieszczenie w DPS osoby całkowicie
ubezwłasnowolnionej z zupełnym pominięciem jej woli (przy założeniu, że osoba ta zachowała zdolność komunikowania swoich potrzeb i decyzji) stanowi przykład ustawowego odpodmiotowienia oraz narusza jej godność. Ponadto przyjęcie osoby całkowicie ubezwłasnowolnionej do DPS ingeruje w jej wolność osobistą – zmiana miejsca zamieszkania oraz konieczność podporządkowania się regulaminowi pobytu w domu pomocy społecznej narusza konstytucyjne gwarancje wolności osobistej.

Zgodnie z przepisami, które obowiązywały do końca grudnia 2017 r., sąd nie musiał nawet wysłuchać osoby z niepełnosprawnością. Osoba ubezwłasnowolniona w czasie gdy przebywała w DPS nie mogła wnioskować o weryfikację, czy nadal jest to zasadne. Nawet, jeśli jej stan zdrowia się poprawił, albo znalazła się osoba, która chciała ją wspierać w funkcjonowaniu w środowisku lokalnym.

 

Od 1 stycznia to właśnie się zmienia.

  • Osoba przyjęta do DPS, w tym także ubezwłasnowolniona, może wystąpić do sądu opiekuńczego o zmianę orzeczenia o przyjęciu do DPS (art. 41 ustawy).
  • Również osoba, która nie wyraża zgody na dalsze przebywanie w DPS, może wystąpić do sądu opiekuńczego z wnioskiem o zniesienie przebywania w nim.
  • W znowelizowanej ustawie wpisano też obowiązek wysłuchania przez sąd osoby ubezwłasnowolnionej, która ma być przyjęta do szpitala psychiatrycznego lub DPS.
  • Ponadto w celu zapewnienia dodatkowej i pełnej ochrony prawnej osób z zaburzeniami psychicznymi lub niepełnosprawnością intelektualną osobie przyjętej do DPS lub szpitala psychiatrycznego bez jej zgody sąd „ustanawia” (a nie - jak dotychczas „może ustanowić”) adwokata lub radcę prawnego z urzędu, nawet bez wniesienia wniosku.
  • W  przypadku przyjęcia do DPS bez zgody osoby przyjmowanej, a za zgodą przedstawiciela ustawowego, wymagane jest orzeczenie sądu opiekuńczego. Okresowe badania stanu zdrowia psychicznego takich osób przeprowadza się będzie co najmniej raz na 6 miesięcy.

 

Funkcjonowanie Centrów Zdrowia Psychicznego. Zmiany dotyczą też finansowania świadczeń.

Ważnymi regulacjami znowelizowanej ustawy są zapisy dotyczące Centrów Zdrowia Psychicznego, zgodnie z którymi opieka nad pacjentem ma być wielostronna, zintegrowana i łatwiej dostępna.

Ustawa z dnia 29 września 2017 roku o  zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych wprowadza tzw. Programy pilotażowe stwarzając formalną możliwość, że pieniądze nie będą trafiały do świadczeniobiorców jak obecnie za usługę - dzień pobytu w szpitalu lub wizytę u lekarza, a za opiekę nad określoną grupą mieszkańców.  

To rozwiązanie w pełni popierane jest przez Komisję Ekspertów do spraw Ochrony zdrowia Psychicznego powołanej przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

Stosowanie przymusu bezpośredniego w szpitalach służby więziennej

Wprowadzono regulacje o stosowaniu przymusu bezpośredniego, przenosząc je z aktu wykonawczego do Ustawy. Doprecyzowano też przepisy ustawy w takim zakresie, w jakim przepisy dotyczące  stosowania przymusu bezpośredniego stosowane są przez podmioty lecznicze inne niż szpitale. Obecnie już nie powinno budzić wątpliwości stosowanie środków przymusu bezpośredniego w  szpitalach więziennej. W dotychczasowym stanie prawnych funkcjonariusze Służby Więziennej mimo, że - jak wskazuje praktyka - często faktycznie uczestniczą w stosowaniu przymusu bezpośredniego, nie byli do tego formalnie umocowani.

Zwrócił na to uwagę Rzecznika Praw Obywatelskich kierując 27 października 2016 roku wystąpienie do Ministra Zdrowia. Regulacja zawarta w art. 18 ust. 9 znowelizowanej ustawy o Ochronie Zdrowia Psychicznego przewiduje obowiązek udzielania pomocy przy udzieleniu przymusu bezpośredniego lekarzowi i pielęgniarce również przez funkcjonariuszy Służby Więziennej.

Precyzyjne przepisy dotyczące monitoringu w izolatkach

Pozytywnie należy też ocenić uregulowanie stosowania monitoringu w  pomieszczeniach służących izolacji. Na potrzebę uregulowania w formie ustawowej kwestii monitoringu Rzecznik Praw Obywatelskich wskazywał w piśmie do Ministra Zdrowia z dnia 5 stycznia 2016 roku.

Ustawa wzmacnia rolę Ministra Zdrowia w zakresie koordynacji Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. Obecnie ważnym zadaniem będzie wydanie przez Ministra właściwego do spraw zdrowia rozporządzenia dotyczącego Programu Pilotażowego. Rzecznik Praw Obywatelskich będzie na bieżąco monitorował realizację Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego a  także Programu Pilotażowego.

Trybunał Konstytucyjny zgadza się z RPO, że zasady wywłaszczenia trzeba interpretować korzystniej dla obywateli

Data: 2017-12-27
  • Pojęcie „wywłaszczenie” najeży rozumieć szerzej.
  • Jeśli ktoś sprzedał nieruchomość państwu wiedząc, że i tak grozi mu wywłaszczenie pod cele publiczne, to także ma prawo do zwrotu tej nieruchomości, jeśli ostatecznie okazała się ona dla publicznej inwestycji niepotrzebna.

Trybunał Konstytucyjny podzielił zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich z 2015 r. względem przepisów o zwrocie wywłaszczonych nieruchomości.

Żądanie zwrotu nieruchomości, która okazała się zbędna na cele wywłaszczenia, powinno przysługiwać także i wtedy, gdy nieruchomość wywłaszczono na podstawie umowy cywilnoprawnej  w toku tzw. negocjacji przedwywłaszczeniowych, będących obligatoryjnym etapem poprzedzającym wszczęcie postępowania administracyjnego (sygn. akt SK 39/15,  IV.7003.94.2015).

Prawo to nie ogranicza się tylko do sytuacji, gdy do wywłaszczenia doszło decyzją administracyjną.

W wyroku z 12 grudnia 2015 r. (sygn. SK 39/15) uwzględniającym skargę konstytucyjną Trybunał stwierdził, że art. 136 ust. 3 zdanie pierwsze ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o gospodarce nieruchomościami - w zakresie, w jakim wyłącza prawo do żądania przez poprzedniego właściciela lub jego spadkobiercę zwrotu nieruchomości nabytej przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego w drodze umowy, o której mowa w art. 114 ust. 1 tej ustawy, gdy nieruchomość stała się zbędna na cel publiczny uzasadniający jej nabycie, jest niezgodny z art. 21 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 oraz art. 64 ust. 1 i 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Trybunał podzielił argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich i potwierdził, że także i w takiej sytuacji mamy do czynienia z "wywłaszczeniem" w rozumieniu konstytucyjnym.

Przyjął zatem szersze rozumienie tego pojęcia, niż wynikałoby jedynie z przepisów rangi ustawowej.

Umowy sprzedaży zawierane w takich właśnie okolicznościach - ze świadomością grożącego wywłaszczenia na cele publicznoprawne - nie są zawierane w sposób swobodny; istnieje tu swoisty przymus.

Pozbawienie prawa do zwrotu takiej nieruchomości narusza zatem konstytucyjne gwarancje ochrony praw majątkowych i legalnego wywłaszczenia. Zaskarżone przepisy naruszają zarazem zasadę równego traktowania, bowiem tylko niektórzy właściciele mogą odzyskać nieruchomości przejęte w taki właśnie sposób (ci, którzy je sprzedali przed dniem 1 grudnia 1998 r., tj. pod rządami poprzednio obowiązującej ustawy z 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości), natomiast osoby, które w takich samych okolicznościach sprzedały swoje nieruchomości już po wejściu w życie ustawy o gospodarce nieruchomościami, są tego prawa pozbawione.

Trybunał również krytycznie ocenił skutek takiego rozwiązania, które gorzej traktuje osoby współpracujące z władzami publicznymi i sprzedające swoją własność na cele publicznie (oszczędzając organowi wywłaszczającemu czas i koszty) niż te, które - broniąc swoich praw - do końca opierają się wywłaszczeniu. Władze publiczne muszą przeprowadzić wówczas pełne postępowanie administracyjne (a zapewne i sądowoadministracyjne). Tymczasem jedynie ta druga grupa właścicieli może nieruchomości odzyskać (gdy cel wywłaszczenia nie zostanie zrealizowany), ta pierwsza zaś nie - co może burzyć poczucie zaufania do państwa i tworzonego przez nie prawa.

Sposób prowadzenia kontroli u przedsiębiorcy można zaskarżyć do sądu administracyjnego. Trybunał Konstytucyjny podzielił stanowisko Rzecznika

Data: 2017-12-20

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu dotyczącym skargi konstytucyjnej przedsiębiorcy, u którego prowadzona była kontrola podatkowa. W związku z przekroczeniem czasu kontroli przedsiębiorca wniósł sprzeciw. Sprawa trafiła do sądu administracyjnego, który skargę przedsiębiorcy uznał za niedopuszczalną wskazując, że postępowanie przewidziane ustawie o swobodzie działalności gospodarczej (art. 84c) nie jest postępowaniem administracyjnym. Orzeczenie to zaaprobował NSA powołując się na uchwałę  składu siedmiu sędziów NSA z dnia 13 stycznia 2014 r. (sygn. akt II GPS 3/13).

W swoim stanowisku Rzecznik wyraził pogląd, że droga sądowoadministracyjna nie powinna być ograniczana tylko do aktów administracyjnych wydanych w postępowaniu opartym na Kodeksie postępowania administracyjnego lub na Ordynacji podatkowej. Postanowienie o odstąpieniu od czynności kontrolnych bądź jego kontynuowaniu - wydane na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej - stanowi akt przesądzający w sposób władczy kwestię legalności wszczęcia lub prowadzenia kontroli działalności przedsiębiorcy, dotyczy zatem sfery praw przedsiębiorcy. Dlatego rozstrzygnięcie organu w zakresie zarzutów podniesionych w postępowaniu kontrolnym stanowi „sprawę administracyjną”, do której rozpatrzenia, każdy przedsiębiorca powinien mieć prawo przed sądem.

Podzielając powyższe argumenty Trybunał, orzekł, że art. 3 § 2 pkt 2 i pkt 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi rozumiany jako  wyłączający możliwość wniesienia skargi do sądu administracyjnego na postanowienie o stwierdzeniu niedopuszczalności sprzeciwu wniesionego na podstawie art. 84c ust. 1 ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej jest niezgodny z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji RP.

W ustnych motywach swojego rozstrzygnięcia Trybunał wskazał, że postanowienia wydawane na podstawie art. 84c ustawy o swobodzie działalności gospodarczej są władczym działaniem organu administracji, adresowanym  do przedsiębiorców i mogą ingerować w ich prawa. Z tego powodu, rozstrzygnięcia w przedmiocie sprzeciwu powinny podlegać obiektywnej kontroli sądowej. „Postępowanie administracyjne” określone w art. 3 § 2 pkt 2 i pkt 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi nie obejmuje tylko postępowania jurysdykcyjnego, dlatego nie powinno być ograniczane tylko do postępowań opartych na Kodeksie postępowania administracyjnego.

Wyrok Trybunału zapadł w dniu 20 grudnia 2017 r., sygn. akt SK 37/15. Należy zauważyć, że wyrok ten jest wyrokiem interpretacyjnym bowiem w jego sentencji Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność z Konstytucją przepisu w określonym jego rozumieniu. Zadaniem takiego wyroku jest eliminacja tego spośród możliwych wariantów interpretacyjnych kontrolowanego przepisu, który jest niezgodny z Konstytucją.

Wnioskiem z dnia 13 grudnia 2017 r.  Rzecznik zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie ze składu orzekającego w sprawie Mariusza Muszyńskiego, jako osoby nieuprawnionej do orzekania w Trybunale. Postanowieniem z dnia 19  grudnia 2017 r. Trybunał odmówił uwzględnienia wniosku Rzecznika.

 

Trybunał Konstytucyjny podzielił pogląd Rzecznika o niekonstytucyjności opłat za wymianę prawa jazdy

Data: 2017-12-18

Przepisy ustawy o kierujących pojazdami, które przewidują pobieranie opłaty za wymianę prawa jazdy również w sytuacji, gdy konieczność wymiany tego dokumentu jest spowodowana zmianą adresu zamieszkania wynikającą z działań organów samorządu terytorialnego, są niezgodne z zasadą lojalności państwa wobec obywateli. Ustawodawca powinien odstąpić od pobierania opłat za czynności administracyjne związane z wymianą dokumentu potwierdzającego uprawnienie do kierowania pojazdami, jeżeli obowiązek wymiany tego dokumentu jest następstwem okoliczności leżących w całości poza sferą woli kierowców. Prawodawca nie ma dowolności w zakresie obciążania obywateli opłatami publicznymi, a przy wprowadzaniu tych opłat musi uwzględnić interes ekonomiczny obywateli.

Takie wnioski płyną z rozstrzygnięcia zapadłego w dniu 14 grudnia 2017 r. w sprawie o sygnaturze K 36/15.

Trybunał orzekł:

art. 18 ust. 2 pkt 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. o kierujących pojazdami (Dz. U. z 2017 r. poz. 978) w zakresie, w jakim przewiduje pobranie opłaty ewidencyjnej i opłaty za wydanie nowego dokumentu prawa jazdy z powodu konieczności zmiany zawartych w nim danych, wynikającej ze zmiany stanu faktycznego spowodowanej działaniem organów władzy samorządowej, jest niezgodny z art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Skutkiem przedmiotowego wyroku jest zwolnienie pro futuro obywateli z opłat za wydanie nowego prawa jazdy, zawierającego uaktualnione dane adresowe kierowcy, gdy obowiązek wymiany prawa jazdy był następstwem administracyjnej zmiany adresu (np. nadania nowej nazwy ulicy, zmiany numeracji porządkowej nieruchomości).  

Wnioskiem z dnia 13 grudnia 2017 r.  Rzecznik zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie ze składu orzekającego w sprawie o sygn. akt K 36/15 Mariusza Muszyńskiego, jako osoby nieuprawnionej do orzekania w Trybunale. Postanowieniem z dnia 14 grudnia 2017 r. Trybunał odmówił uwzględnienia wniosku Rzecznika.

RPO: Pora wykonać wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie konieczności wysłuchania przez sąd sprawcy, który ma pozostać w zakładzie psychiatrycznym

Data: 2017-12-15

W dniu 22 marca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny, rozpoznając skargę konstytucyjną, orzekł, iż przepisy Kodeksu karnego wykonawczego, w zakresie w jakim nie przewidują prawa do osobistego udziału sprawcy, wobec którego stosowany jest środek zabezpieczający polegający na umieszczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym, w posiedzeniu sądu w sprawie dalszego stosowania tego środka zabezpieczającego, jest niezgodny z Konstytucją. Pomimo, iż wyrok Trybunału wszedł w życie z dniem 29 marca 2017 r., do dziś zakwestionowana norma prawna nie została znowelizowana.

Trybunał rozstrzygając w tej sprawie zauważył, iż prawo do bycia wysłuchanym jest elementem składowym rzetelnego i sprawiedliwego postępowania sądowego, równie ważnym jak obowiązek bezstronności sędziego czy jawności postępowania. Ponadto, możliwość udziału w tym posiedzeniu może podlegać ograniczeniu, jednakże takie ograniczenie musi być zgodne z art. 31 ust. 3 Konstytucji i być podyktowane co najmniej jedną z przesłanek wskazanych w tej normie.

Doprowadzenie do znowelizowania Kodeksu karnego wykonawczego jest niezbędne dla ustanowienia wprost gwarancji udziału internowanego w posiedzeniu, na którym sąd rozstrzyga o jego dalszym pozbawieniu wolności. Przy dotychczasowym braku takiego wymogu, wśród badanych w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich spraw zdarzały się przypadki kilkudziesięcioletnich internacji. W ocenie Rzecznika przepisy powinny wprost stanowić nie tylko o wskazanym obowiązku, ale również określać, jaki organ dokonuje transportu internowanego do sądu, bądź w jakich sytuacjach można od niego odstąpić.

W związku z powyższym Rzecznik zwrócił się do Ministra o podjęcie niezbędnych działań legislacyjnych, w celu doprowadzenia do właściwej implementacji wskazanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

 

TK: Przepisy o przeszukaniu i kontroli osobistej przez funkcjonariuszy publicznych niekonstytucyjne

Data: 2017-12-14

Brak ustalenia w ustawach pojęć „przeszukanie osoby” i „kontrola osobista” narusza konstytucyjne prawa i wolności człowieka. Konstytucję naruszają także analizowane rozporządzenia, które praktycznie samodzielnie i całościowo uregulowały kwestię kontroli osobistej, tracąc w rezultacie przymiot aktów prawnych o wykonawczym charakterze – stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

14 grudnia 2017 r. Trybunał Konstytucyjny publicznie ogłosił orzeczenie wydane na posiedzeniu niejawnym w sprawie wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczącego przepisów regulujących przeszukanie osób, dokonywanie kontroli osobistej oraz przeszukanie pojazdów przez funkcjonariuszy publicznych.

Ograniczenie w czasie możliwości stwierdzania nieważności decyzji administracyjnych wydanych z rażącym naruszeniem prawa

Data: 2017-11-17

25 września 2017 r. Rzecznik ponownie, po raz trzeci już z kolei (poprzednie pisma Rzecznika z 7 stycznia 2016 r. i z 28 kwietnia 2017 r.), wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji  w sprawie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego z  12 maja 2015 r. (sygn. P 46/13), dotyczącego art. 156 k.p.a. (IV.7004.45.2015)

Zgodnie z tym przepisem możliwe jest stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej bez podstawy prawnej lub z rażącym naruszeniem prawa, i to w każdym czasie, niezależnie od tego, kiedy taka wadliwa decyzja została wydana. Rozwiązanie takie umożliwia obecnie m.in. przeprowadzanie procesów reprywatyzacyjnych. Mimo że jego częściową niekonstytucyjność stwierdzono ponad półtora roku temu, do tej pory przepis ten nie został znowelizowany.

Pomimo że z dotychczasowej korespondencji wynikało, że stosowne prace legislacyjne się toczą, w ostatniej odpowiedzi z 2 listopada 2017 r. Minister poinformował jednak, że robocze spotkanie uzgodnieniowe przedstawicieli kilku resortów nie doprowadziło do wypracowania wspólnego, jednolitego stanowiska. Oznacza to niestety, że przedłuża się stan niepewności prawnej co do tego, czy i kiedy można stwierdzać nieważność dawnych decyzji – usunięcie tej niejasności zgodnie z wytycznymi TK było głównym celem interwencji RPO.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że regulacje umożliwiające tzw. eksmisję na bruk z mieszkań policyjnych są niekonstytucyjne

Data: 2017-10-18

Po dwóch latach oczekiwania TK wydał wyrok w sprawie K 27/15 dotyczącej ochrony przed "eksmisją na bruk" z mieszkań funkcjonariuszy służb mundurowych. W skrócie chodzi o to, że żona policjanta (będąca w ciąży i z dzieckiem) nie wyląduje na bruku, jeśli policjant ją nagle opuści i zostawi w mieszkaniu "resortowym". TK uznał przepisy za niezgodne z Konstytucją.

18 września 2017 r. Trybunał ogłosił wyrok dotyczący art. 144 ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji. Wniosek w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich. Trybunał ocenił zakwestionowany przepis w zakresie, w jakim dotyczy on wydania nieruchomości lub opróżnienia lokalu albo innych pomieszczeń, które służą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych dłużnika i jego domowników.

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 144 ustawy z dnia 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji w zakresie, w jakim odnosi się do egzekucji z nieruchomości lub lokalu służących zaspokajaniu potrzeb mieszkaniowych zobowiązanego, jest niezgodny z art. 30, art. 71 ust. 1 i art. 75 ust. 1 Konstytucji RP, przez to że nie zawiera regulacji gwarantujących minimalną ochronę przed bezdomnością osobom, które nie są w stanie we własnym zakresie zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych.

Opróżnienie lokalu przez osoby znajdujące się w trudnej sytuacji życiowej bez wskazania jakiegokolwiek lokalu lub pomieszczenia do którego ma ona nastąpić, czyli dokonanie eksmisji „na bruk” nie może być uznane za dopuszczalne w świetle obowiązku poszanowania godności człowieka.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy ze skargi konstytucyjnej kwestionującej niemożność zaprzeczenia ojcostwa po upływie określonego terminu.

Data: 2017-10-13

Obywatelka dowiedziała się od matki, że zmarły przed laty ojciec – mąż matki – nie był faktycznie jej rodzicem. Wskazany przez matkę biologiczny ojciec wciąż żyje, jednak nie chce poddać się badaniom DNA mającym ustalić ich pokrewieństwo. Bez tych badań prokurator odmawia wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa męża matki kobiety, co jest niezbędnym etapem do późniejszego ewentualnego ustalenia ojcostwa prawdziwego biologicznego ojca.

Kobieta nie może samodzielnie wystąpić z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa i ten stan zarówno ona, jak i Rzecznik Praw Obywatelskich uważają za niekonstytucyjny.

Na mocy obecnie obowiązujących przepisów (art. 70 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego) dorosłe dziecko, które dowiedziało się, że nie jest dzieckiem osoby, którą uważało za ojca, ma ściśle zakreślony termin, w jakim może wystąpić z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa. Są to trzy lata od daty uzyskania pełnoletności. W omawianym przykładzie dorosłe dziecko dowiedziało się jednak o swym pochodzeniu kilkadziesiąt lat po uzyskaniu pełnoletności, a tym samym nie miało żadnej możliwości wystąpienia z samodzielnym powództwem.

Uprawnienie do wystąpienia z takim powództwem ma także, na podstawie art. 86 Kodeksu rodzinnego, prokurator. Jednak prokurator musi przy tej okazji ważyć interesy zbiorowe i indywidualne, a także rozważyć, czy dostępne środki dowodowe wystarczają, by przed sądem wykazać, że mąż matki nie jest ojcem dziecka. Prokurator nie może zmusić żadnej z zainteresowanych osób do poddania się badaniom DNA.

W tej sytuacji, zdaniem Rzecznika, dochodzi do naruszenia konstytucyjnego prawa do ochrony życia prywatnego i rodzinnego – co prowadzi również do naruszenia przyrodzonej godności człowieka – nieproporcjonalnego do ewentualnych korzyści, polegających na ochronie ustabilizowanych relacji rodzinnych.

Zdaniem Rzecznika niekonstytucyjna jest sytuacja, w której termin do złożenia pozwu w zakresie stanu cywilnego osoby jest powiązany jedynie z sztywno określoną datą, bez uwzględnienia tego, czy ta osoba wie o okolicznościach, które mogą uzasadniać złożenie rzeczonego pozwu. Europejski Trybunał Praw Człowieka w analogicznej sprawie Phinikaridou przeciwko Cyprowi (wyrok z 20 grudnia 2007 r., skarga nr 23890/02) stwierdził naruszenie art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności (poszanowanie życia rodzinnego i prywatnego), uznając, że domniemania prawne i sztywne terminy nie mogą być ważniejsze od rzeczywistości biologicznej i społecznej. Stanowisko takie Trybunał podtrzymał także w innych orzeczeniach w sprawach z zakresu życia rodzinnego, np. w sprawie A. L. przeciwko Polsce (wyrok z 18 lutego 2014 r., skarga nr 28609/08) czy Różański przeciwko Polsce (wyrok z 18 maja 2006 r., skarga nr 55339/00).

Artykuł 70 § 1 Kodeksu rodzinnego nie jest jedynym artykułem, zawierającym podobne ograniczenia – takie same znajdują się w art. 6114 Kodeksu rodzinnego (zaprzeczenie macierzyństwa) oraz w art. 81 § 1 i § 2 Kodeksu rodzinnego (ustalenie bezskuteczności uznania ojcostwa). Skarga konstytucyjna dotyczy tylko tego pierwszego przepisu, jednak uznanie jego niekonstytucyjności powinno pociągnąć za sobą zmianę przez ustawodawcę treści wszystkich trzech wymienionych przepisów.

Warto dodać, że termin dla innych osób – matki oraz męża matki – do wystąpienia z powództwem o zaprzeczenie ojcostwa jest sformułowany inaczej – dla matki: sześć miesięcy od urodzenia dziecka, dla męża matki: sześć miesięcy od powzięcia wiadomości o urodzeniu dziecka przez żonę, nie później jednak niż do osiągnięcia przez dziecko pełnoletności.

IV.7020.37.2014, sygn. akt w TK: SK 18/17

Nikt nie może być sędzią we własnej sprawie - pisze RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-10-12

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Mariusza Muszyńskiego i Henryka Ciocha:

"... konsekwentnie składam wnioski o wyłączenie Panów ze składów orzekających Trybunału w każdej sprawie zainicjowanej moim wnioskiem, bądź w której jako Rzecznik biorę udział. W niniejszej jednak sprawie za oczywistą uznać należy fundamentalną w cywilizowanych państwach prawa zasadę nemo iudex in causa sua (nikt nie może być sędzią we własnej sprawie).
Dlatego też w niniejszej sprawie, dotyczącej trzech ustaw o Trybunale Konstytucyjnym, uznałem za zbędne złożenie wniosku o wyłączenie Panów z udziału w rozpatrywaniu tej sprawy, ufając, że – nawet w czasach konstytucyjnej smuty – powołana wyżej fundamentalna zasada nie została zapomniana"
 

RPO przystępuje do skargi konstytucyjnej na przepisy ograniczające prawa wnioskujących o pieniądze z UE, w sytuacji, gdy w trakcie procedury kwota przeznaczona na projekt się wyczerpie

Data: 2017-10-06

W ocenie Rzecznika obowiązujące przepisy w niedostateczny sposób gwarantują prawa osób wnioskujących o przyznanie środków unijnych w sytuacji, gdy nastąpi wyczerpanie kwoty przeznaczonej na to dofinansowanie. W takiej sytuacji odwołanie od negatywnej oceny wniosku zostaje pozostawione bez rozpoznania, co zamyka wnioskodawcy drogę do uzyskania środków na planowane działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do skargi konstytucyjnej w sprawie o sygnaturze SK 17/17 dotyczącej art. 30i pkt 1 i 2 ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (VII.7100.7.2017).

Przepis ten stanowi, że w przypadku gdy na jakimkolwiek etapie postępowania w zakresie procedury odwoławczej, alokacja na realizację działania lub priorytetu, zostanie wyczerpana:

  1. właściwa instytucja zarządzająca pozostawia protest bez rozpatrzenia, informując o tym na piśmie wnioskodawcę, pouczając jednocześnie o możliwości wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego
  2. sąd, uwzględniając skargę stwierdza tylko, że ocena projektu została przeprowadzona w sposób naruszający prawo i nie przekazuje sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Istota zarzutów w skardze sprowadza się do zakwestionowania konstytucyjności mechanizmu pozostawienia bez rozpoznania protestu w sytuacji wyczerpania alokacji na realizację działania lub priorytetu. W ocenie ustawodawcy w przypadku gdy wyczerpanie alokacji na konkurs jest jednocześnie związane z wyczerpaniem alokacji na działanie lub priorytet, umożliwienie wnoszenia środków odwoławczych wnioskodawcy mija się z celem i nie stanowi żadnej wartości dodanej po jego stronie, skoro nawet w przypadku pozytywnego wyniku procedury odwoławczej nie mógłby on otrzymać dofinansowania. Stąd też dalsze rozpatrywanie środków odwoławczych w takim przypadku również jest niecelowe

W ocenie Skarżącej spółki, wskazany jako przedmiot kontroli art. 30 i pkt 1 u.z.p.p.r. stanowi niemające racjonalnego uzasadnienia ograniczenie prawa do dwuinstancyjnego postepowania, o którym mowa w art. 78 Konstytucji. Wskazane ograniczenie w ocenie Skarżącej polega na pozbawieniu wnioskodawcy prawa do ponownej oceny merytorycznej wniosku o dofinasowanie przez właściwą instytucję zarządzającą. Z kolei art. 30i pkt 2 u.z.p.p.r. stanowi zdaniem Skarżącej naruszenie prawa do sądu wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji, ponieważ uniemożliwia sądowi efektywną kontrolę decyzji organu administracyjnego, która umożliwiałaby skuteczną ochronę praw wnioskodawcy. Wskazane wyżej ograniczenia w ocenie Skarżącej nie spełniają standardów konstytucyjnych i naruszają zasadę równego traktowania, zasadę proporcjonalności, zasadę sprawiedliwości społecznej oraz zasadę prawidłowej legislacji.

Rzecznik podzielił pogląd skarżącej spółki. W swym piśmie Rzecznik zwrócił uwagę, że wyczerpanie alokacji w końcowej fazie wdrażania danego działania nie jest stanem pewnym i ostatecznym, ponieważ poziom kontraktacji jest zmienny i zależny od wielu czynników takich jak np. zwrot środków w wyniku rozwiązania umów o dofinasowanie, czy zmienność kursu euro. Dlatego wyłączenie możliwości merytorycznego rozpatrzenia protestu bez wskazania precyzyjnych kryteriów stwierdzenia wyczerpania alokacji należy uznać za nieproporcjonalne ograniczenie konstytucyjnego prawa do zaskarżania orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. W ocenie Rzecznika wskazany przepis prowadzi także do nieuzasadnionego zróżnicowania sytuacji wnioskodawców w zależności od tego, kiedy wnieśli protest od negatywnej oceny wniosku o dofinansowanie. 

Co dalej z opiekunami osób z niepełnosprawnościami? Rzecznik pisze do premier Beaty Szydło w sprawie wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-10-04

Wkrótce miną trzy lata od wejścia w życie wyroku, w którym Trybunał Konstytucyjny uznał, że zróżnicowanie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących pieczę nad osobą z niepełnosprawnością ze względu na moment powstania niepełnosprawności osoby podlegającej opiece jest niezgodny z ustawą zasadniczą.

Pomimo zalecenia Trybunału, że wykonanie wyroku wymaga podjęcia niezbędnych oraz niezwłocznych działań ustawodawczych, dotychczas nie zostały sfinalizowane prace legislacyjne. Oznacza to, że konsekwencje błędów ustawodawcy zostały przerzucone w całości na obywateli, którzy nadal nie mogą uzyskać należnych im świadczeń, co stanowi naruszenie praw osób z niepełnosprawnościami oraz ich opiekunów.

Rzecznik Praw Obywatelskich poparł stanowisko środowiska opiekunów sprawujących pieczę nad bliskimi niepełnosprawnymi, którzy oczekują kompleksowych i pilnych rozwiązań w obszarze świadczeń opiekuńczych oraz wyrażają głębokie niezadowolenie ze zbyt długiego oczekiwania na opracowanie projektu ustawy.

Zdaniem Rzecznika przedłużanie stanu niekonstytucyjności potęguje negatywne nastroje społeczne, które w środowisku opiekunów trwają od momentu zrealizowania przez ustawodawcę wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 5 grudnia 2013 r., który orzekł, iż wygaśnięcie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z dniem 30 czerwca 2013 r. było niezgodne z Konstytucją (sygn. akt K 27/13). Oczekiwaniem beneficjentów świadczeń opiekuńczych było odzyskanie świadczenia pielęgnacyjnego, a działania ustawodawcy, który wprowadził dla tej grupy nowy zasiłek, są oceniane jako niewystarczające.

Złożoność oraz waga problemów związanych z ograniczeniami w uzyskaniu świadczeń opiekuńczych wymaga określenia jasnych i sprawiedliwych norm prawnych obejmujących wszystkie osoby faktycznie sprawujące opiekę nad niepełnosprawnym członkiem bliskiej rodziny.

Na obowiązek władzy publicznej w zabezpieczeniu przestrzegania praw tej grupy osób Rzecznik wielokrotnie wskazywał w wystąpieniach generalnych, kierowanych m.in. do Prezesa Rady Ministrów oraz Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Większość zgłaszanych problemów w sprawach opiekunów osób z niepełnosprawnościami nie straciło na aktualności.

W przekonaniu Rzecznika priorytetem w działalności państwa na rzecz tej grupy osób w obszarze polityki socjalnej powinno być: wykonanie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 października 2014 r. w celu przywrócenia równego traktowania opiekunów osób niepełnosprawnych, wyeliminowanie ograniczeń w dostępie do świadczeń opiekuńczych i stworzenie możliwości wyboru korzystniejszego świadczenia w przypadku zbiegu prawa do świadczenia opiekuńczego i świadczeń emerytalno-rentowych, wyeliminowanie ograniczenia w dostępie do świadczeń opiekuńczych osób nieobciążonych obowiązkiem alimentacyjnym oraz doprecyzowanie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego rodzica ze znacznym stopniem niepełnosprawności.

Rzecznik zwrócił się z prośbą o objęcie nadzorem prac legislacyjnych na rzecz przywrócenia równego traktowania opiekunów osób z niepełnosprawnościami oraz poinformowanie o projektowanym kierunku i terminie zakończenia prac analitycznych dotyczących zmiany kształtu systemu wsparcia dla osób niepełnosprawnych oraz ich rodzin.

Sprawa pana Grzegorza w TK: dlaczego przepisy każą ujawniać przyczynę niepełnosprawności na orzeczeniu?

Data: 2017-08-25

RPO zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie ze skargi konstytucyjnej pana Grzegorza (sygn. akt SK 19/17) w sprawie zasad orzekania o niepełnosprawności. Popiera stanowisko pana Grzegorza , że przepisy, które nakazują w orzeczeniu o niepełnosprawności umieszczać symbol przyczyny tej niepełnosprawności, są niekonstytucyjne (XI.501.8.2015).

Pan Grzegorz dostał w 2015 r. orzeczenie o niepełnosprawności z symbolem O2-P. Kaażdy łatwo dziś sprawdzi, że taki symbol oznacza chorobę psychiczną. Pan Grzegorz nie zgadza się z tym. Uważa, że jego niepełnosprawność równie dobrze może być zakwalifikowana jako „całościowe zaburzenie rozwojowe”, co jest zdecydowanie mniej piętnujące. Jak wyjaśnia. „stosunek społeczeństwa, w tym także pracodawców, do osób z zaburzeniami rozwoju jest dużo bardziej przychylny niż do osób z zaburzeniami psychicznymi”.

Pan Grzegorz chciałby też dostać orzeczenie o niepełnosprawności bez symbolu niepełnosprawności. Jego argumenty nie zostały uwzględnione – ani przez orzeczników ani przez sądy. W opinii sądu I i II instancji osoba, która chce korzystać z określonych świadczeń o charakterze publicznoprawnym, w tym świadczeń z ubezpieczeń społecznych, musi godzić się na ograniczenie jej prawa do prywatności, zaś symbol wskazany w orzeczeniu ma istotne znaczenie z punktu widzenia uprawnień ubezpieczonego wynikających z ustawy o rehabilitacji zawodowej. Pod koniec 2016 r. wyrok się uprawomocnił.

W takiej sytuacji (czyli po zakończeniu sprawy w sądzie) obywatelowi przysługuje prawo do skargi konstytucyjnej – czyli zakwestionowanie samego przepisu, który był podstawą rozstrzygnięcia w sprawie.

Pan Grzegorz w swojej skardze do Trybunału Konstytucyjnego, że rozporządzenie wymagające ujawnienia na orzeczeniu przyczyny niepełnosprawności (przepisy § 13 ust. 2 pkt 9 w zw. z § 32 ust. 2 rozporządzenia w sprawie orzekania o niepełnosprawności), jest sprzeczne z Konstytucją.  Informacja o przyczynach niepełnosprawności należy bowiem do sfery jego życia prywatnego, która pozostaje pod ochroną art. 47 Konstytucji RP.

Rzecznik Praw Obywatelskich popiera ten punkt widzenia:

Rzeczywiście, Konstytucja w art. 47 i 51 chroni prawo jednostki do prywatności. Ingerencja w konstytucyjne prawa i wolności jednostki, jakimi są prawo do prywatności i autonomia informacyjna jednostki, nie może następować w rozporządzeniu – najwyżej w ustawie.

Nie chodzi tu jednak tylko o typ aktu prawnego, ale i o samą jego treść. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich skarżący poruszył problem, który dotyczy nie tylko osób chorujących psychicznie, ale też wielu innych niepełnosprawności, zwłaszcza zaś osób dotkniętych tzw. niepełnosprawnościami ukrytymi, których nie można zidentyfikować na pierwszy rzut oka, co oznacza, że w przypadku nieokazania przez takiego pracownika orzeczenia o niepełnosprawności pracodawcy, może on w ogóle nie wiedzieć, że zatrudnia osobę z niepełnosprawnością.

Nie wolno zapominać, że pracodawca, po przedstawieniu przez osobę z niepełnosprawnością orzeczenia o niepełnosprawności, uzyskuje faktyczny dostęp do danych wrażliwych dotyczących pracownika. Obligatoryjne udostępnianie pracodawcy informacji na temat specyficznego schorzenia, na które cierpi pracownik, może skutkować dyskryminacją osoby z niepełnosprawnością na rynku pracy.

Rzecznik Praw Obywatelskich dostrzega i rozumie szczególne uprawnienia pracodawców wynikające z zatrudniania osób z konkretną, określoną niepełnosprawnością. Potrzeba przyjmowania tego rodzaju regulacji wynika z braku gotowości pracodawców do zatrudniania osób ze szczególnymi niepełnosprawnościami.

Przyjęte rozwiązania prawne, związane z koniecznością ujawniania pracodawcy informacji na temat schorzenia lub niepełnosprawności, na które cierpi pracownik, mogą utrudniać znalezienie pracy i wywołują szczególnie niekorzystne skutki w przypadku osób cierpiących na schorzenia ukryte, takie jak choroby psychiczne, epilepsja czy niepełnosprawność intelektualna. Tacy pracownicy często nie potrzebują specjalnych dostosowań miejsca i warunków pracy, a wciąż powszechne w społeczeństwie uprzedzenia i stereotypy na temat ich niepełnosprawności powodują niechęć potencjalnych pracodawców do ich zatrudniania.

W 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przeprowadził badania dotyczące sytuacji osób chorujących psychicznie na rynku pracy i wydał raport „Wsparcie osób chorujących psychicznie na rynku pracy”, w którym wskazano, że poziom zatrudnienia osób z niepełnosprawnościami od wielu lat pozostaje niski. Konstatacja ta dotyczy również osób chorujących psychicznie. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Pentor na zlecenie PFRON („Badania wpływu kierunku i poziomu wykształcenia na aktywność zawodową osób niepełnosprawnych”, Pentor RI na zlecenie PFRON, Warszawa 2010), 37% spośród badanych osób z niepełnosprawnością wynikającą z chorób psychicznych nigdy nie pracowało zawodowo, kolejne 45% pracowało w przeszłości. W momencie badania zatrudnienie znajdowało jedynie 17% respondentów. 

Rzecznik Praw Obywatelskich prawidłowo zgłosił swój udział w postępowaniu przed TK uzupełniając zgodnie z przepisami prawa braki formalne pisma (sygn. akt K 3/17)

Data: 2017-08-21

Przewodnicząca składu orzekającego Trybunału Konstytucyjnego w piśmie do RPO z 8 czerwca 2017r. stwierdza, że „wadliwość pisma zastępcy Rzecznika Praw Obywatelskich dotycząca zgłoszenia udziału w postępowaniu w trybie art. 63 ust. 2 uotpTK, nie może być sanowana poprzez jego poprawienie lub uzupełnienie”.

W odpowiedzi z 10 sierpnia 2017r. Rzecznik Praw Obywatelskich, nie zgadzając się z zaprezentowaną przez Trybunał wykładnią przepisów zauważa, że jest ona sprzeczna z orzecznictwem Trybunału Konstytucyjnego.

W wyroku z dnia 30 października 2012 r. o sygn. akt SK 8/12 Trybunał Konstytucyjny bowiem, stwierdził niezgodność z Konstytucją RP przepisu art. 30c ust. 5 pkt 2ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju w zakresie, w jakim przewidywał on, że wniesienie skargi niekompletnej powoduje pozostawienie jej bez rozpatrzenia, bez możliwości wezwania do uzupełnienia braków w dokumentacji. Jak podkreślił Trybunał, „można byłoby uznać za zgodne z Konstytucją ustanowienie wymogu dołączenia przez skarżącego do skargi kompletnej dokumentacji, gdyby przepisy nie pozostawiały żadnych wątpliwości co do treści tego obowiązku. Skoro jest to jednak obowiązek nieokreślony, to sankcja w postaci pozostawienia skargi bez rozpatrzenia, bez możliwości uprzedniego wezwania strony przez sąd do uzupełnienia brakującej dokumentacji, nieproporcjonalnie ogranicza konstytucyjne prawo do sądu”.

Trybunał Konstytucyjny zwrócił uwagę na naruszenie przez kwestionowany przepis zasady sprawiedliwości proceduralnej poprzez nadmierny formalizm związany z niemożnością usunięcia skutków braków formalnych wniesionej skargi w ramach procedury uzupełnienia braków formalnych.

Wskazania zawarte w powołanym wyżej wyroku Trybunału Konstytucyjnego należy odczytywać w odniesieniu do realizacji uprawnień procesowych każdego podmiotu korzystającego ze swoich uprawnień procesowych, w tym uprawnień procesowych w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zauważyć przy tym należy, że uprawnień swoich Rzecznik nie realizuje dla siebie, lecz w imieniu i na rzecz obywateli.

Podtrzymanie wykładni zaprezentowanej przez Przewodniczącą składu orzekającego TK w pismach z dnia 11 maja 2017 r. oraz 8 czerwca 2017 r. oznaczać będzie, że Trybunał Konstytucyjny w sposób sprzeczny z prawem wkracza w kompetencje konstytucyjne Rzecznika Praw Obywatelskich, uniemożliwiając mu realizację jego konstytucyjnych obowiązków, tym samym pozbawiając obywateli skuteczności w ochronie ich praw i wolności.

 

Zastosowanie prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem sądu

Data: 2017-08-11

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym[1] dotyczącym sporu kompetencyjnego między Prezydentem a Sądem Najwyższym w sprawie prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem.

Prezydent RP zastosował prawo łaski względem konkretnych osób, określając wobec nich znoszone tym aktem urzędowym skutki prawne wyroku sądu karnego. Sąd Najwyższy natomiast w swojej uchwale[2] określił skutki procesowe w odniesieniu do prezydenckiego postanowienia o zastosowaniu prawa łaski względem osób skazanych nieprawomocnym wyrokiem sądu karnego. W ocenie Rzecznika nie wszystkie konstytucyjne i ustawowe przesłanki zostały spełnione tak, aby Trybunał Konstytucyjny mógł wydać orzeczenie rozstrzygające spór kompetencyjny między centralnymi konstytucyjnymi organami państwa[3].

W praktyce spór kompetencyjny, o którym mowa w art. 189 Konstytucji, ujawnia się wówczas, gdy dwa lub więcej centralne konstytucyjne organy państwa uznają się za właściwe do podjęcia danego aktu urzędowego bądź wykonania danej, prawnie określonej, kompetencji. Tymczasem z całokształtu sprawy nie wynikało, aby doszło do rozstrzygnięcia tożsamej przedmiotowo sprawy bądź skorzystania z tej samej przedmiotowo kompetencji przez dwa różne centralne konstytucyjne organy państwa. Zdaniem Rzecznika oba organy podjęły odrębne decyzje na podstawie różnych norm kompetencyjnych, a co za tym idzie na podstawie różnych podstaw prawnych.

Z tych też powodów nie została spełniona wymagana prawem przesłanka tożsamości sprawy, która umożliwiałaby wydanie przez Trybunał orzeczenia rozstrzygającego spór kompetencyjny. Wydanie orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny jest niedopuszczalne, a postępowanie ulega umorzeniu.

VII.510.30.2017




[1] Sygn. akt Kpt 1 /17

[2] Uchwała z 31 maja 2017 r., sygn. akt I KPZ 4/17

[3] Pismo z 10 sierpnia 2017 r.

 

Trybunał Konstytucyjny odpowiada na wniosek RPO o wyłączenie Mariusza Muszyńskiego z orzekania w sprawie o wyborze trzech sędziów TK (sygn. akt U 1/17)

Data: 2017-08-03

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał odpowiedź z Trybunału Konstytucyjnego dotyczącą wniosku RPO o wyłączenie Pana Mariusza Muszyńskiego z orzekania w sprawie o wyborze trzech sędziów TK (sprawa o sygn. akt U 1/17). Do postępowania udział zgłosił Rzecznik.

Konieczność wydania decyzji w sprawie Mariusza Muszyńskiego była - jak wskazała sędzia Julia Przyłębska - powodem odroczenia rozprawy w dniu 13 lipca tego roku.

Rzecznik Praw Obywatelskich w sprawach, w których występuje przed TK, konsekwentnie wnosi o wyłączenie z orzekania osób, których mandat do orzekania w Trybunale może być kwestionowany, gdyż zajęły one miejsce prawidłowo wybranych sędziów. Tak też było w tej sprawie.

Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wymienionych w uchwałach z dnia 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego i rozpoczynających kadencję w dniu 7 listopada 2015 r. została bowiem kilkukrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego.

W wydanym postanowieniu TK stwierdził, że, wniosek Rzecznika o wyłączenie Pana Mariusza Muszyńskiego nie zasługuje na uwzględnienie. Rozstrzygnięcie wniosku Rzecznika przez Trybunał powoduje, że odpadła przesłanka odroczenia rozprawy przez TK w tej sprawie.

Możliwość wniesienia kasacji na niekorzyść oskarżonego w razie zastosowania aktu łaski przez Prezydenta

Data: 2017-07-21

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym (K 8/17) w sprawie z wniosku Prokuratora Generalnego dotyczącego możliwości wniesienia kasacji na niekorzyść oskarżonego w razie zastosowania łaski przez Prezydenta RP.

Rzecznik uznał, że problem konstytucyjny wskazywany przez skarżącego jest teoretyczny. Zarzuty dotyczą w istocie nie tyle obowiązujących norm prawa, lecz hipotetycznych konstrukcji prawnych. Zastosowanie prawa łaski nie jest, jak zdaje się twierdzić skarżący, przesłanką umorzenia postępowania. Jak podkreślił Sąd Najwyższy, prawo łaski może być bowiem skutecznie wykonane dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania karnego. W tym momencie nie wchodzi już w grę umorzenie postępowania, bowiem zostało ono zakończone, zaś znaczenie aktu łaski sprowadza się do darowania kary i „puszczenia w niepamięć” czynu sprawcy. Zdaniem Rzecznika nie jest możliwe zaistnienie okoliczności wskazanych we wniosku, a tym samym nie można podzielić stanowiska, jakoby z tak przedstawionego, jedynie teoretycznego, stanu prawnego wynikała niekonstytucyjność jakiegokolwiek faktycznie obowiązującego przepisu. Wydanie orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny, w ocenie Rzecznika, jest zbędne, a postępowanie podlega umorzeniu.

II.510.532.2017

Trybunał Konstytucyjny odłożył rozpoznanie wniosku Prokuratora Generalnego w sprawie wybory trzech sędziów TK. Do postępowania udział zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich

Data: 2017-07-13

13 lipca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny miał rozpoznać wniosek Prokuratora Generalnego w sprawie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Udział w postępowaniu zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich (patrz załącznik).

Ze względu na konieczność rozpoznania wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich z 26 czerwca 2017 r. o wyłączenie sędziego TK z udziału w orzekaniu w tej sprawie termin rozprawy został odwołany.

Prokurator Generalny popiera stanowisko RPO w sprawie skargi konstytucyjnej rodziców dziecka z niepełnosprawnością na przepisy o refundacji kosztów dowozu do szkoły

Data: 2017-06-27

Państwo W. dowodzą w skardze konstytucyjnej że przepisy (art. 14a ust. 4 oraz art. 17 ust. 3a pkt 1 i 3) ustawy o systemie oświaty)są sprzeczne z Konstytucją. Oddają bowiem decyzję o zasadzie zwrotu kosztów dojazdu samorządom, ale nie mówią nic o warunkach minimalnych.

W miejscowości, w której mieszkają państwo W., koszt dowozu jest zwracany w pełni, jeśli korzysta się z komunikacji zbiorowej, a tylko w części – jeśli rodzice korzystają z samochodu prywatnego.  Państwo W. uważają, że to niesprawiedliwe, bo to nie od nich zależy, czy mieszkają w zasięgu komunikacji publicznej.

Zaskarżyli zasady gminne do sądu administracyjnego w Bydgoszczy, ale ten uznał, że wójt gminy postąpił zgodnie z ustawą. Oddalił także skargę kasacyjną państwa W. Dlatego złożyli oni skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego na przepisy, które są podstawą niekorzystnego dla nich rozstrzygnięcia. Do skargi tej przystąpił także Rzecznik Praw Obywatelskich.

Argumenty państwa W.

Skarżący wskazali, że prawo rodziców (opiekunów) do zwrotu kosztów dowozu dzieci z niepełnosprawnością do placówek oświatowych stanowi formę realizacji prawa rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej do pomocy ze strony władzy publicznej (art. 71 ust. 1 zdanie drugie Konstytucji) oraz prawa osób niepełnosprawnych do pomocy w zabezpieczeniu egzystencji, przysposobieniu do pracy oraz komunikacji społecznej, wyrażonego w art. 69 ustawy zasadniczej.

Art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej konstruują obowiązek zwrotu kosztów dowozu w sposób generalny i ogólnikowy.

Przepisy te, przyznając rodzicom (opiekunom) uczniów z niepełnosprawnością prawo podmiotowe, nie zawierają jednak kluczowych elementów, jak określenie przesłanek, którymi powinny kierować się strony umowy przy ustalaniu stawek zwrotu kosztów, czy też wskazanie minimalnych standardów zwrotu kosztów, aby zapobiec ustalaniu stawek w iluzorycznej wysokości.

Brak w art. 14a ust. 4 i w art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej wytycznych i minimalnych standardów zabezpieczenia prawa rodziców (opiekunów) do zwrotu kosztów dowozu dzieci niepełnosprawnych do placówek oświatowy pozostaje w sprzeczności z prawem rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej oraz osób niepełnosprawnych do szczególnej pomocy ze strony państwa. Przepisy te uniemożliwiają realizację istoty wskazanych praw konstytucyjnych, gdyż rozstrzygnięcie o warunkach zwrotu kosztów dowozu dzieci pozostawiają decyzji wójta.

Niesprecyzowanie w ustawie oświatowej podstawowych elementów prawa do zwrotu kosztów dojazdu dzieci niepełnosprawnych do placówek edukacyjnych zdaniem państwa W. narusza także zasadę poprawnej legislacji i zasadę proporcjonalności, wywodzone z art. 2 Konstytucji, ponieważ są sprzeczne z konstytucyjnym systemem wartości oraz nie spełniają postulatu przydatności i racjonalności.

W ocenie Skarżących, art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej naruszają również zasadę równego dostępu do nauki.

Naruszenia art. 70 ust. 4 w zw. z art. 70 ust. 1 zdanie pierwsze i art. 32 ust. 1 Konstytucji Skarżący upatrują w dwóch aspektach, a mianowicie

  • w zróżnicowaniu sytuacji prawnej dzieci, które korzystają z transportu zorganizowanego przez gminę, oraz dzieci, którym dowóz do placówki organizują rodzice, na terenie jednej gminy,
  • a także w zróżnicowaniu sytuacji prawnej dzieci dowożonych do placówek oświatowych przez rodziców (opiekunów) na obszarach różnych gmin.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich stwierdził, że pominięcie w zakwestionowanych przepisach kryteriów pozwalających na określenie wysokości stawki zwrotu kosztów dowozu dzieci niepełnosprawnych do placówek oświatowych przez rodziców, nie prowadzi do naruszenia nakazu równego traktowania, polegającego na nieprzyznaniu danego uprawnienia pewnej grupie podmiotów podobnych. Prawo do zwrotu kosztów przysługuje bowiem wszystkim rodzinom wychowującym dzieci z niepełnosprawnością objęte kształceniem specjalnym.

Naruszenie Konstytucji polega natomiast na tym, że pominięcie owych kryteriów pośrednio prowadzi do zróżnicowania sytuacji podmiotów uprawnionych do refundacji kosztów w zależności od miejsca zamieszkania.

Literalne brzmienie art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej nie pozwala bowiem w pełni zrekonstruować treści uprawnienia, co oznacza, że organom gminy pozostawiona została swoboda kształtowania treści prawa do refundacji kosztów dowozu niepełnosprawnego dziecka do placówki oświatowej. W rezultacie, treść prawa do zwrotu została związana z miejscem zamieszkania danego uprawnionego.

Pozostawiona przez ustawodawcę organom gminy dowolność ustalania zasad zwrotu kosztów dowozu, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, w stosunku do niektórych osób uprawnionych może prowadzić do naruszenia istoty prawa, o którym mowa w art. 71 ust. 1 Konstytucji. Ustalenie przez gminę stawki zwrotu na zbyt niskim poziomie powoduje bowiem, że uprawnienie do zwrotu kosztów ma charakter iluzoryczny i w żaden sposób nie stanowi realizacji prawa rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej do szczególnej pomocy ze strony władzy publicznej.

Stanowisko Prokuratora Generalnego

Prokurator Generalny stwierdza, że zarzuty „braku regulacji”, sformułowane w skardze konstytucyjnej państwa W., jak słusznie podnosi Rzecznik Praw Obywatelskich, dotyczą pominięcia ustawodawczego.

Przepisy art. 14a ust. 4 i art. 17 ust. 3a pkt 3 ustawy oświatowej w zakresie, w jakim nie przewidują kryteriów określania stawek zwrotu kosztów dowozu do placówki oświatowej, o której mowa w tych przepisach, niepełnosprawnego dziecka i jego opiekuna na zasadach określonych w umowie zawartej między wójtem (burmistrzem, prezydentem miasta) a opiekunem dziecka, mogą stanowić przedmiot kontroli w postępowaniu zainicjowanym skargą konstytucyjną państwa W.

W pozostałym zakresie natomiast postępowanie podlega umorzeniu, na podstawie art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, z uwagi na niedopuszczalność wydania orzeczenia.

Zdaniem Prokuratora Generalnego przepisy te, nie określając tych kryteriów, są niezgodne z Konstytucją. W tym zakresie Prokurator Generalny podzielił zatem stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich. 

Kilkadziesiąt osób, które dotychczas nie mogły uzyskać certyfikatu instalatora odnawialnych źródeł energii, będzie mogło go otrzymać - wyrok Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-06-20

W dniu 20 czerwca 2017 r., Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie przepisów ustawy o odnawialnych źródłach energii.

Zaskarżone przez Rzecznika regulacje, uniemożliwiały uzyskanie w trybie uproszczonym certyfikatu instalatora odnawialnych źródeł energii przez osoby, które ukończyły specjalistyczne studia wyższe przed wejściem w życie ustawy o szkolnictwie wyższym (czyli uzyskały dyplomy przed 1 września 2005 r.). Trybunał podzielił zasadniczy zarzut Rzecznika stwierdzając, że kwestionowane przepisy naruszają konstytucyjną zasadę równości. Ustawodawca nie może w sposób arbitralny określać sztywnego terminu przydatności wiedzy zdobytej w trakcie studiów abstrahując od czasu, który upłynął od momentu wydania zainteresowanej osobie odpowiedniego dyplomu do chwili wystąpienia przez nią z wnioskiem o certyfikat instalatora.

Wydany dzięki interwencji Rzecznika wyrok Trybunału sprawi, że kilkadziesiąt osób, które dotychczas nie mogły starać się o uzyskanie certyfikatu instalatora odnawialnych źródeł energii, będzie mogło go uzyskać w trybie uproszczonym.

 

Rzecznik domaga się od Trybunału Konstytucyjnego odroczenia rozprawy dotyczącej ustawy o Sądzie Najwyższym oraz zawiadomienia Rzecznika o nowym terminie

Data: 2017-06-08

Ze strony internetowej Trybunału Konstytucyjnego Rzecznik uzyskał informację o terminie rozprawy przed TK w sprawie dotyczącej zbadania zgodności z Konstytucją przepisów ustawy o Sądzie Najwyższym –   sygn. akt K 3/17. Rozprawa została zaplanowana na dzień 22 czerwca 2017 r.

Pomimo jednak tego, że Rzecznik Praw Obywatelskich prawidłowo zgłosił swój udział w postępowaniu przed TK – w terminie przewidzianym w art. 63 ust. 2 zd. 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, uzupełniając zgodnie z przepisami prawa braki formalne pisma zgłaszającego udział w postępowaniu –  przewodniczący składu orzekającego nie zawiadomił Rzecznika o terminie rozprawy wyznaczonym na 22 czerwca 2017 r. Zdaniem Rzecznika taki obowiązek przewodniczącego wynika z art. 93 ust. 1 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postepowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, zgodnie z którym przewodniczący składu orzekającego wyznacza termin rozprawy oraz zawiadamia o nim uczestników postępowania.

W ocenie Rzecznika brak powiadomienia uczestnika postępowania o terminie rozprawy oznacza brak możliwości jej odbycia w dniu 22 czerwca 2017 r. Z art. 93 ust. 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK wynika, że rozprawa nie może odbyć się wcześniej niż po upływie 30 dni od dnia doręczenia uczestnikom postępowania zawiadomienia o jej terminie.

Ponadto, zgodnie z art. 93 ust. 5 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK, Trybunał odracza rozprawę w przypadku braku dowodu doręczenia lub stwierdzonej nieprawidłowości w doręczeniu zawiadomienia o rozprawie uczestnikom postępowania. Może także odroczyć rozprawę z innych ważnych powodów. Brak zawiadomienia Rzecznika Praw Obywatelskich jako uczestnika postępowania o terminie rozprawy w sprawie rozpatrywanej pod sygnaturą akt K 3/17 stanowi więc przesłankę konieczną do odroczenia wyznaczonej rozprawy w sprawie.

Rzecznik skierował zatem pismo do Trybunału Konstytucyjnego, w którym – na podstawie art. 93 ust. 1 i 2 w związku z art. 93 ust. 6 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK – domaga się, jako uczestnik postępowania w sprawie o sygn. akt K 3/17 odroczenia rozprawy oraz zawiadomienia Rzecznika Praw Obywatelskich o nowym terminie rozprawy.

W sprawie tej Rzecznik zgłosił swój udział w postępowaniu przed Trybunałem Konstytucyjnym 31 marca 2017 r. Pismem z dnia 11 maja 2017 r. przewodniczący składu orzekającego Trybunału poinformował Rzecznika, że pismo zgłaszające udział RPO w postępowaniu (pismo podpisane przez Zastępcę Rzecznika) „zostało złożone przez osobę nie posiadającą prawem przewidzianej legitymacji i podlega zwrotowi”. W dniu 22 maja 2017 r. Rzecznik Praw Obywatelskich uzupełnił braki formalne pisma poprzez przedłożenie pisma zgłaszającego udział w postępowaniu Rzecznika, opatrzonych podpisem Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu przed Sądem Najwyższym i przedstawił argumenty za uznaniem skuteczności wniosku o sporządzenie uzasadnienia, złożonego w dniu ogłoszenia wyroku, ale przed chwilą jego publikacji. SN nie zgodził się z tą argumentacją

Data: 2017-05-25

Do rozstrzygnięcia Sądu Najwyższego zostało przekazane zagadnienie prawne dotyczące skuteczności wniosku o sporządzenie uzasadnienia wyroku, w sytuacji, gdy został on złożony w dniu, który został wyznaczony na jego publikację, ale  wpłynął do sądu, zanim ogłoszenie nastąpiło. Zagadnienie to stało się w ostatnim czasie przedmiotem rozbieżności w orzecznictwie Sądu Najwyższego.

Rzecznik przystąpił do postępowania (IV.511.89.2017) i przedstawił stanowisko na rzecz liberalnego traktowania strony w zakresie terminu początkowego składania wniosku  o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku (art. 328 § 1 k.p.c.), wskazując, że: „wniosek strony o sporządzenie uzasadnienia wyroku jest skuteczny, jeśli został złożony w dniu ogłoszenia wyroku, także przed jego ogłoszeniem”.

Argumentacja Rzecznika opierała się zarówno na wykładni literalnej w/w przepisu, który stanowi, że: „uzasadnienie wyroku sporządza się pisemnie na wniosek strony o doręczenie wyroku z uzasadnieniem zgłoszony w terminie tygodniowym od dnia ogłoszenia sentencji (a zgodnie z zasadami obliczania terminów uwzględnia się dzień wpłynięcia wniosku), ale także znajdowała uzasadnienie celowościowe.

Rzecznik zwrócił uwagę, że ustawodawca wprost przewiduje negatywne skutki i wiąże je jedynie z uchybieniem przez stronę terminu końcowego złożenia wniosku. Brak jest zaś w przepisach procedury cywilnej zarówno jasnego dla strony określenia początku biegu terminu do złożenia wniosku, jak też  oznaczenia skutku złożenia wniosku przed ogłoszeniem wyroku.

W obowiązującym stanie prawnym, wobec treści art. 328 § 1 k.p.c. i istniejących rozbieżności stanowisk Sądu Najwyższego co do wykładni tego przepisu nie można  stronie zarzucić,  że podjęła czynność procesową bez zachowania stawianych przez prawo wymogów, z naruszeniem zasady rzetelnego działania lub zasady formalizmu procesowego. Oceny skuteczności omawianej czynności procesowej strony postępowania cywilnego poprzez  pryzmat w/w zasad procesowych można dokonywać – zdaniem Rzecznika – tylko wtedy, gdy przepisy prawa określają w sposób zrozumiały i jasny wymogi, co do tej czynności, a więc, gdy nie nasuwają wątpliwości interpretacyjnych. Natomiast rygoryzm, w ocenie skutku złożenia wniosku o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku, który nie ma wyraźnego oparcia w przepisach prawa, jak też nie ma u podstaw żadnych wyższych wartości i praw, nie znajduje akceptacji z punktu widzenia ochrony  praw i wolności obywatelskich.

Rzecznik zaznaczył, że rygorystyczna wykładnia prowadzi do nieuzasadnionego i niesprawiedliwego zróżnicowania sytuacji procesowej stron ze względu na sposób złożenia wniosku o sporządzenie uzasadnienia. W uprzywilejowanej sytuacji jest strona, która przesłała swój wniosek za pośrednictwem poczty, gdyż wówczas nie jest odnotowywana godzina jego złożenia, a stempel pocztowy wskazuje jedynie na dzień nadania przesyłki pocztowej.

W ocenie Rzecznika wykładnia art. 328  § 1 k.p.c., powinna gwarantować realizację  wolności i praw przewidzianych w Konstytucji RP, w tym jednego z fundamentalnych jej praw tj. konstytucyjnego  prawa do sądu.  Prawo do poznania uzasadnienia rozstrzygnięcia sądu stanowi jedną z najważniejszych gwarancji realizacji prawa do sądu (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP).

Niestety w dniu 24 maja 2017 r. Sąd Najwyższy podjął uchwałę negatywną  i stwierdził, że: „Wniosek o sporządzenie i doręczenie uzasadnienia wyroku złożony w dniu jego ogłoszenia, lecz przed dokonaniem ogłoszenia, jest nieskuteczny”. (sygn. III CZP 18/17)

Sejm podziela stanowisko RPO dotyczące eksmisji z lokali policyjnych w sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym

Data: 2017-04-28

Sejm RP zajął stanowisko w sprawie z wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich do Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego braku ochrony przed eksmisją „na bruk” w tych wypadkach, gdy obowiązek opuszczenia mieszkania wynika z decyzji administracyjnej (a nie z wyroku sądu), zaś postępowanie egzekucyjne jest prowadzone w trybie administracyjnym (sygn.akt K 27/15). Taka sytuacja dotyczy przede wszystkim osób zajmujących mieszkania policyjne bądź będące w dyspozycji innych formacji mundurowych oraz nieruchomości wywłaszczane pod realizację inwestycji o szczególnym znaczeniu dla Państwa (np. autostrad).

Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim wniosku zakwestionował zgodność z Konstytucją oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności przepisu ustawy o postępowaniu egzekucyjnym w administracji w zakresie, w jakim przepis ten uprawnia egzekutora, prowadzącego egzekucję z nieruchomości lub lokalu (pomieszczenia) służących zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych zobowiązanego, do usunięcia zobowiązanego i jego domowników w sytuacji, gdy nie wskazano lokalu, do którego ma nastąpić przekwaterowanie, a zobowiązany nie jest w stanie we własnym zakresie zaspokoić swoich potrzeb mieszkaniowych. 

Sejm RP w całości podzielił zarzuty Rzecznika zawarte w jego wniosku, również uznając zaskarżoną regulację za niezgodną z Konstytucją RP.

W uzasadnieniu stanowiska Sejm RP zgodził się z  Rzecznikiem, że zakwestionowana regulacja, która nie zapewnia ochrony osobom usuwanym z mieszkań na podstawie decyzji administracyjnych przed bezdomnością pozostaje w sprzeczności z zasadą poszanowania godności człowieka wyrażoną w art. 30 Konstytucji. Ponadto, pozostaje w sprzeczności z tymi przepisami Konstytucji, które nakazują państwu prowadzenie polityki zapobiegającej bezdomności oraz otaczaniem szczególną ochroną dzieci i rodzinę oraz z Europejską Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. (IV.7214.131.2014)

Wyrok TK w sprawie ustawy o referendum (z wniosku RPO) wraz ze zdaniem odrębnym

Data: 2017-04-20

Skrócenie i uproszczenie postępowań na gruncie art. 44 ustawy o referendum ogólnokrajowym i art. 35 ustawy o referendum lokalnym, jest uzasadnione funkcją, jaką one pełnią w toku kampanii referendalnej. Nie może to jednak prowadzić do naruszenia prawa do odpowiedniego ukształtowania procedury sądowej – stwierdził Trybunał Konstytucyjny.

20 kwietnia 2017 r. Trybunał Konstytucyjny ogłosił orzeczenie wydane na posiedzeniu niejawnym dotyczące wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie środków prawnych w kampaniach referendalnych (prawo do sądu).

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że:

  1. art. 44 ust. 3 zdanie drugie ustawy z 14 marca 2003 r. o referendum ogólnokrajowym w zakresie, w jakim wyłącza dopuszczalność wznowienia postępowania, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 oraz art. 77 ust. 2 konstytucji;
  2. art. 35 ust. 3 zdanie trzecie ustawy z 15 września 2000 r. o referendum lokalnym w zakresie, w jakim wyłącza dopuszczalność wznowienia postępowania, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 oraz art. 77 ust. 2 konstytucji.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Zdanie odrębne do składu zgłosiła sędzia TK Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz.

Problem konstytucyjny przedstawiony we wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich sprowadzał się do tego, czy brak możliwości wniesienia skargi o wznowienie postępowania od prawomocnego postanowienia sądu apelacyjnego wydanego w ramach szczególnego postępowania w toku kampanii referendalnej, uregulowanego w art. 44 ustawy o referendum ogólnokrajowym i art. 35 ustawy o referendum lokalnym, stanowił niezasadne ograniczenie prawa do sądu, ze względu na naruszenie zasady sprawiedliwości proceduralnej.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że skrócenie i uproszczenie postępowań na gruncie art. 44 ustawy o referendum ogólnokrajowym i art. 35 ustawy o referendum lokalnym jest uzasadnione funkcją, jaką one pełnią w toku kampanii referendalnej. Nie może to jednak prowadzić do naruszenia prawa do odpowiedniego ukształtowania procedury sądowej.

Elementem prawa do sądu i wynikającej z tego prawa zasady sprawiedliwości proceduralnej jest takie ukształtowanie przez ustawodawcę postępowania sądowego, aby zapadło w nim wiążące rozstrzygnięcie zgodne z prawem i nie zachodziła konieczność wzruszania prawomocnego orzeczenia.

Ze względu na różnorodność postępowań sądowych i kategorii spraw w nich rozstrzyganych, możliwa jest kolizja prawa do sądu z innymi wartościami konstytucyjnymi. Ustawodawca dokonując odpowiedniego ważenia kolidującego ze sobą prawa do sądu z innymi wartościami konstytucyjnymi, może przyznać pierwszeństwo tym innym wartościom. Ograniczenie prawa do sądu, choćby ze względu na uproszczenie lub przyspieszenie procedury, może zaś prowadzić do zmniejszenia prawdopodobieństwa uzyskania w toku postępowania rozstrzygnięcia zgodnego z prawdą materialną.

Trybunał stwierdził, że istotne ryzyko wydania orzeczenia sądowego niezgodnego z prawem lub prawdą materialną wymaga od ustawodawcy takiego ukształtowania procedury, aby w przypadku poważnych (szczególnych) wad istniała możliwość wzruszenia prawomocnego orzeczenia i wydania rozstrzygnięcia odpowiadającego wymogom praworządności.

Zdaniem TK, kształt postępowań prowadzonych w toku kampanii referendalnej, ze względu na ich uproszczenie oraz terminy rozpatrzenia wniosku i zażalenia (24 godziny), powoduje istotne ryzyko wydania orzeczenia sądowego niezgodnego z prawem lub prawdą materialną.

Na gruncie postępowań uregulowanych w art. 44 ustawy o referendum ogólnokrajowym i w art. 35 ustawy o referendum lokalnym, przewidujących szczególny tryb ochrony przed rozpowszechnianiem nieprawdziwych informacji w trakcie kampanii referendalnej, konstytucyjne prawo do sądu implikuje zapewnienie przez ustawodawcę możliwości wzruszenia orzeczeń w przypadku poważnych (kwalifikowanych) wad, właśnie ze względu na ten szczególny tryb ochrony. Wyłączenie możliwości wzruszenia orzeczenia wydawanego w rozważanych postępowaniach narusza konstytucyjne prawo do rozpatrzenia sprawy w sprawiedliwym postępowaniu.

Z tego względu Trybunał Konstytucyjny orzekł, że art. 44 ust. 3 zdanie drugie ustawy o referendum ogólnokrajowym i art. 35 ust. 3 zdanie trzecie ustawy o referendum lokalnym w zakresie, w jakim wyłączają dopuszczalność wznowienia postępowania, są niezgodne z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 konstytucji.

Przewodnicząca składu orzekającego była sędzia TK Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz, sprawozdawcą był sędzia TK Zbigniew Jędrzejewski.

 

Zdanie odrębne sędzi TK Sławomiry Wronkowsłdej-Jaśkiewicz do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 20 kwietnia 2017 r., sygn. akt K 10/15

Na podstawie art. 106 ust. 3 ustawy z dnia 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (Dz. U. poz. 2072) zgłaszam zdanie odrębne do wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 20 kwietnia 2017 r., sygn. K 10/15. Moje zdanie odrębne dotyczy tylko warstwy proceduralnej tego orzeczenia.

Uważam bowiem, że skład orzekający w mniejszej sprawie został ukształtowany z naruszeniem Konstytucji.

W zdaniu odrębnym do wyroku w sprawie o sygn. Kp 1/17 wyraziłam stanowisko, że Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński wybrani przez Sejm VIII kadencji na miejsca sędziów, których kadencja upłynęła 6 listopada 2015 r., zostali wybrani na stanowiska sędziów Trybunału Konstytucyjnego z naruszeniem Konstytucji.

Zgłaszając zdanie odrębne do wyroku w sprawie o sygn. Kp 1/17 w jego warstwie procesowej, zaznaczyłam, że zgłoszone wówczas przeze mnie zastrzeżenia zachowują aktualność także na przyszłość, ilekroć skład orzekający zostanie ukształtowany z udziałem osób nieuprawnionych. Taka sytuacja zachodzi w rozstrzygniętej przez Trybunał sprawie.

Zdanie odrębne w niniejszej sprawie składam mimo tego, że zgadzam się z treścią wyroku Trybunału i głosowałam za jego przyjęciem.

Zaznaczam bowiem, że - zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji – orzeczenia Trybunału są ostateczne i nie istnieje prawna możliwość skontrolowania poprawności składu, w jakim zapadają, oraz autorytatywnego rozstrzygnięcia tej kwestii.

Jednocześnie stoję na stanowisku, że spoczywa na mnie obowiązek przygotowywania i rozpoznawania spraw, także wtedy, gdy wyznaczony skład uważam za wadliwy. Nadto zaznaczam, że sprawowana przez Trybunał kontrola hierarchicznej zgodności norm wymaga - ze względu na jej doniosłość dla porządku konstytucyjnego państwa - publicznego wyjaśnienia wszelkich wątpliwości, które się z nią wiążą.

Biorąc pod uwagę te wszystkie argumenty korzystam ze zdania odrębnego jako jedynej urzędowej formy wyrażenia mego stanowiska co do składu, w jakim zapadł dzisiejszy wyrok, a wyznaczonego zarządzeniem Prezesa Trybunału Konstytucyjnego.

Wyrok Trybunału w sprawie środków prawnych w kampaniach referendalnych

Data: 2017-04-20

Trybunał Konstytucyjny na wniosek Rzecznika - w pełni akceptując stanowisko RPO - wydał w dniu 20 kwietnia 2017 r. wyrok w sprawie o sygn. akt K 10/15, w którym stwierdził, że art. 44 ust. 3 zdanie 2 ustawy z dnia 14 marca 2003 roku o referendum ogólnokrajowym w zakresie w jakim wyłącza dopuszczalność wznowienia postępowania jest niezgodny z art. 45 ust. 1 oraz art. 77 ust. 2 Konstytucji RP oraz że art. 35 ust. 3 zdanie 3 ustawy z dnia 15 września 2000 roku o referendum lokalnym w zakresie w jakim wyłącza dopuszczalność wznowienia postępowania jest niezgodny z art. 45 ust. 1 oraz z art. 77 ust. 2 Konstytucji RP.

Zdanie odrębne co do wad proceduralnych złożyła sędzia TK S. Wronkowska-Jaśkiewicz. Zdaniem sędzi skład Trybunału w niniejszej sprawie został ukształtowany niezgodnie z Konstytucją RP.

Rzecznik wnioskiem z dnia 11 kwietnia 2017 r.  zwrócił się do Trybunału o wyłączenie ze składu orzekającego w sprawie o sygn. akt K 10/15 Lecha Morawskiego, jako osoby nieuprawnionej do orzekania w Trybunale. Postanowieniem z dnia 19 kwietnia 2017 r. (doręczonym Rzecznikowi w dniu 20 kwietnia 2017 r.) Trybunał postanowił nie wyłączać Lecha Morawskiego od udziału w postępowania w sprawie o sygn. akt K 10/15.

Stanowisko RPO w sprawie konstytucyjności podstaw prawnych wyboru I Prezesa Sądu Najwyższego – pismo procesowe do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-04-05

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Trybunałem w sprawie wątpliwości dotyczących wyboru I Prezesa Sądu Najwyższego (pismo z 31 marca 2017 r.,  VII.510.19.2017). Przedstawił argumenty prawne przeciwne stanowisku posłów, których zdaniem obecna pierwsza prezes Sądu Najwyższego wybrana została w sposób niewłaściwy.

Uzasadnienie stanowiska RPO

Rzecznik wskazuje, że argumentacja posłów, iż wybór I Prezesa odbył się bez podstaw prawnych, jest błędna, ponieważ mamy ustawę o Sądzie Najwyższym oraz regulamin w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN.

Ustawa reguluje zasadniczy zrąb procedury wyboru prezesa, a resztę (kwestie o charakterze organizacyjno-technicznym) celowo przekazuje do uregulowania samemu Sądowi Najwyższemu (art. 16 § 1 pkt 1 ustawy o SN).

Niezależność sądów w tym Sądu Najwyższego w Konstytucji

Zarzut, że wybór I Prezesa SN powinien odbywać się na podstawie uregulowań ustawowych, a nie regulaminu samego Sądu, Rzecznik odpiera tak: najważniejszym przesłaniem Konstytucji jest podział władz. Dlatego Sąd Najwyższy ma zagwarantowaną niezależność i autonomię.

Przepisy Konstytucji o Sądzie Najwyższym, na które powołują się posłowie (art. 183)

  1. „ Sąd Najwyższy sprawuje nadzór nad działalnością sądów powszechnych i wojskowych w zakresie orzekania.
  2. Sąd Najwyższy wykonuje także inne czynności określone w Konstytucji i ustawach.
  3. Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej na sześcioletnią kadencję spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego”.

odczytywać trzeba na tle dwóch ogólnych zasad konstytucyjnych: podziału władzy (art. 10 Konstytucji) i niezależności sądownictwa (art. 173 Konstytucji), które nakazują traktować ingerencję władzy wykonawczej w sprawy sądownictwa w kategoriach wyjątku.

Rzecznik przypomina, że:

„Jest jednak cienka linia, której we wzajemnych stosunkach, zgodnie ze zdrowym obyczajem ustrojowym, przekraczać nie można. Należy pamiętać, że trójpodział władz jest owocem nie tylko regulacji prawnych, lecz także praktyki, w tym praktyki politycznej. Trójpodział wyznacza określone kompetencje oraz granice swobody władz, zarazem jednak nakazuje korzystać z tych kompetencji i swobód w sposób oględny. Skoro zatem „Sejm może dużo, ale nie może wszystkiego”, to nie powinien ingerować w sprawy władzy sądowniczej bez rzeczowej potrzeby, a zwłaszcza w sposób oczywisty naruszający Konstytucję” (por. J. Gudowski, „Sąd Najwyższy. Pozycja ustrojowa, funkcje i zadania. Spojrzenie sędziego cywilisty”).

Kompetencje samego Sądu Najwyższego wynikające z Konstytucji

Co wynika z samego art. 183 Konstytucji, który dotyczy samego Sądu Najwyższego?

Zdaniem RPO nie tylko to, że za główną kompetencję Sądu Najwyższego Konstytucja uznaje sprawowanie nadzoru orzeczniczego (judykacyjnego) nad innymi sądami, ale także to, że Sąd Najwyższy już w Konstytucji otrzymał prawo wykonywania także innych czynności określonych „w Konstytucji lub ustawie”.

Taką „inną czynnością” jest – jak wywodzi RPO przedstawiając argumenty prawne  – także wydanie przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN regulaminu w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN.

Druga kwestia wymagająca rozwagi dotyczy odpowiedzi na pytanie, czy z Konstytucji wynika nakaz ustanowienia zasad wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN w formie ustawy, czy też mogły one zostać uregulowane w akcie prawa wewnętrznego SN.

Tu – dowodzi RPO - pomocne będzie krótkie przypomnienie, jakie względy przemawiają za uregulowaniem danej kwestii na poziomie ustawy, a w jakich przypadkach możliwe jest odstąpienie od tej zasady.

Rzecznik podkreśla, że ustawa byłaby konieczna, gdyby chodziło o działania  Sądu Najwyższego, które mogą mieć wpływ na prawa i wolności jednostki, w tym na gwarantowane im konstytucyjnie prawo do sądu. Takie sytuacje już były i Trybunał Konstytucyjny wytykał wtedy wady regulaminu SN (por. TK z 4 grudnia 2012 r., sygn. akt U 3/11). Ale w sprawie, o która tu chodzi, Sąd Najwyższy zajął się swoją wewnętrzną sferą działań i nie kształtował sytuacji prawnej podmiotów zewnętrznych. Nie można także twierdzić, iż stanowią one podstawę do rekonstrukcji normy procesowej, której adresatem jest Prezydent. 

Warto także odnieść się do podnoszonych przez wnioskodawców argumentów mających przemawiać za tym, że regulamin w sprawie wyboru kandydatów na stanowisko
I Prezesa SN nie jest wewnętrzną sprawą tego sądu, gdyż pozycja ustrojowa I Prezesa SN i jego kompetencje (takie jak przewodniczenie Trybunału Stanu, czy też występowanie do TK  z wnioskami o kontrolę konstytucyjności prawa) powodują, że może on oddziaływać również na inne podmioty prawa.

W tym miejscu należy wskazać na różnicę między „przedstawieniem kandydatów na I Prezesa SN”, a faktycznym „wyborem Prezesa SN” dokonywanym przez Prezydenta.

Kompetencje, na które wskazują wnioskodawcy, odnoszą się do działań I Prezesa SN, natomiast zakres przedmiotowy regulaminu w sprawie wyboru kandydatów na I Prezesa SN odnosi się do osób dopiero kandydujących na to stanowisko.

Należy przy tym podkreślić, że zasada wyłączności ustawy w zakresie odnoszącym się do sądownictwa ma służyć ochronie jego niezawisłości przed zakusami władzy wykonawczej, a nie uniemożliwieniu normowania SN aktem wewnętrznym swoich autonomicznych spraw.

W ocenie Rzecznika,  gdyby wolą ustrojodawcy było, aby to ustawodawca, a nie sam Sąd Najwyższy uregulował w kompleksowy i szczegółowy sposób tryb wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN, wyraziłby to wprost w Konstytucji (tak jak robi to np. w przypadku Narodowego Banku Polskiego – tu Konstytucja w art. 227 ust. 7  wyraźnie stwierdza, że „organizację i zasady działania Narodowego Banku Polskiego oraz szczegółowe zasady powoływania i odwoływania jego organów określa ustawa”).

W konsekwencji należy przyjąć, że w Konstytucji brak jest wyraźnej normy, która wprost zobowiązywała ustawodawcę zwykłego do samodzielnego uregulowania wszystkich kwestii odnoszących się do materii trybu wyboru kandydatów na stanowisko I Prezesa SN.

Z Konstytucji można natomiast wywieźć zasady niezależności sądownictwa i autonomii Sądu Najwyższego, które – mając na uwadze wykładnię systemową i aksjologiczną ustawy zasadniczej – powinny zostać uwzględnione przy ocenie konstytucyjności zaskarżonych przepisów. 

 

Termin na wznowienie postępowania cywilnego po wydaniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego stwierdzającego niekonstytucyjność przepisu, na podstawie którego zapadło prawomocne orzeczenie sądu

Data: 2017-04-04

10 listopada 2015 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie niezgodności art. 408 k. p. c. w zakresie, w jakim wyłącza dopuszczalność wznowienia postępowania na podstawie art. 4011 k.p.c. po upływie pięciu lat od uprawomocnienia orzeczenia z art. 190 ust. 4 w zw. z art. 45 ust. 1, art. 77 ust. 2 oraz art. 2 Konstytucji RP (sprawa o sygn. K 33/15).

Zdaniem Rzecznika (IV.510.206.2015), pięcioletni termin na wznowienie prawomocnie zakończonej sprawy cywilnej, z tego powodu, że orzeczenie zapadło na podstawie przepisu uznanego przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z Konstytucją, był zbyt krótki. Uniemożliwiał skorzystanie przez obywatela z konstytucyjnego prawa do ponownego rozpoznania takiej sprawy, zagwarantowanego w art. 190 ust. 4 Konstytucji RP. Pozostali uczestnicy postępowania zgodzili się z wnioskiem Rzecznika.

16 grudnia 2016 r. została uchwalona nowelizacja Kodeksu postępowania cywilnego, która wydłużyła ogólny pięcioletni termin z art. 408 k.p.c. do lat dziesięciu od daty uprawomocnienia wyroku. Termin ten został również wydłużony we wszystkich sprawach w toku – tj. takich, w których wcześniejszy, pięcioletni termin na wznowienie postępowania jeszcze nie upłynął. Nowe przepisy weszły w życie z dniem 15 lutego 2017 r.

Zdaniem Rzecznika, zmiana przepisów usuwa stan niekonstytucyjności, w związku z czym pismem procesowym z 9 marca 2017 r. Rzecznik cofnął wniosek do TK.

Postanowieniem z 5 kwietnia 2017 r. Trybunał Konstytucyjny umorzył postępowanie w tej sprawie. 

Ograniczenie prawa pracowników tymczasowych do sądu pracy jest niekonstytucyjne

Data: 2017-03-23

Trybunał Konstytucyjny orzekł 22 marca br.  w wyroku  w sprawie P 121/15 , że art. 24 ustawy z 9 lipca 2003 r. o zatrudnianiu pracowników tymczasowych w zakresie, w jakim uniemożliwia wytoczenie powództwa przed sąd, w którego okręgu praca jest, była lub miała być wykonywana, jest niezgodny z art. 32 ust. 1 w związku z art. 45 ust. 1 konstytucji.

Sąd Rejonowy w Gliwicach VI Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych zainicjował postępowanie, a Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił w nim udział uznając, że ustawowa regulacja prawa do sądu w odniesieniu do  pracowników tymczasowych pozostaje w sprzeczności z zasadami równego dostępu do sądu.

Art. 24 ustawy o zatrudnianiu pracowników tymczasowych wskazuje wyłącznie sąd właściwy ze względu na siedzibę agencji pracy tymczasowej jako właściwy do rozpatrzenia roszczeń pracownika tymczasowego. Takiego ograniczenia ustawodawca nie zastosował wobec pozostałych pracowników. Artykuł 461§ l k.p.c. pozwala powodowi pracownikowi - stosownie do jego woli i wyboru - na wytoczenie sprawy z zakresu prawa pracy przed sąd pracy właściwy według jednego z kilku kryteriów, w tym przed sąd, w którego okręgu praca jest, była lub miała być wykonywana. Celem wprowadzenia tej regulacji było ułatwienie uprawnionym dochodzenia roszczeń przez stworzenie im najbardziej dogodnego dostępu do sądu.

Trybunał Konstytucyjny uznał, że za cechę istotną, pozwalającą wyróżnić kategorię podmiotów, do których odnosi się konstytucyjna gwarancja równego traktowania, należy uznać bycie pracownikiem zatrudnionym na podstawie umowy o pracę na czas określony. Ponadto nie odnalazł żadnego racjonalnego celu, którego realizacji miałoby służyć ograniczenie właściwości miejscowej sądu rozpatrującego roszczenia pracownika tymczasowego wyłącznie do sądu właściwego ze względu na miejsce siedziby agencji pracy tymczasowej zatrudniającej pracownika tymczasowego. Trybunał podkreślił, że właściwość przemienna sądu w sprawach z zakresu prawa pracy realizuje istotny postulat ochrony pracownika, wynikający z potrzeby wyrównywania jego szans w stosunku do silniejszego ekonomicznie pracodawcy. Po drugie, możliwość rozpatrywania sprawy dotyczącej roszczeń pracownika tymczasowego przez sąd, w którego okręgu praca była, jest lub miała być wykonywana, może wpływać pozytywnie na ekonomikę procesową.

Na nieprawidłową regulację właściwości miejscowej sądu pracy w odniesieniu do pracowników tymczasowych zwracano uwagę w orzecznictwie i doktrynie. Orzeczenie Trybunału umożliwi Sądowi Rejonowemu w Gliwicach rozpoznanie pozwów pracowników tymczasowych o uznanie zdarzenia za wypadek przy pracy i zasądzenie stosownej kwoty zadośćuczynienia w związku z tym wypadkiem oraz o zasądzenie odszkodowania w   związku z wadliwym rozwiązaniem umowy o pracę. Brak wyroku Trybunału w powyższej sprawie wymagałby przekazania tych roszczeń do rozpoznania przez sąd w Warszawie, właściwy ze względu siedzibę agencji pracy tymczasowej.

Należy także wskazać, że w Sejmie RP trwają prace nad rządowym projektem ustawy o zmianie ustawy o zatrudnieniu pracowników tymczasowych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 1274), który przewiduje uchylenie art. 24 ustawy (art. 1 pkt 13 ustawy zmieniającej), co w konsekwencji oznaczać będzie, że pracownik tymczasowy będzie mieć takie samo prawo wskazania sądu właściwego do rozpoznania jego sprawy, jak pracownik własny agencji pracy tymczasowej (pracownik „kodeksowy”).

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie prawa sprawcy do obecności na posiedzeniu sądu dotyczącym przedłużenia stosowania środka zabezpieczającego umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym.

Data: 2017-03-22

Przepisy niepozwalające osobie przebywającej w zakładzie psychiatrycznym na udział w postępowaniu sądu, w czasie którego rozstrzyga się dalszy pobyt w szpitalu, są niekonstytucyjne  - orzekł 22 marca Trybunał Konstytucyjny.

Ponieważ Trybunał nie odroczył wejścia w życie orzeczenia (por. art. 190 ust. 3 Konstytucji RP), będzie ono wywierać skutki prawne z momentem ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Chodzi o skargę konstytucyjną pana Mirosława W. z 18 grudnia 2012 r. w sprawie takiego przepisu (art. 22 § 1 w zw. z art. 204 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny wykonawczy jest niezgodny z art. 45 ust.1 Konstytucji RP).

Rzecznik podzielając stanowisko skarżącego przystąpił do skargi konstytucyjnej, 9 czerwca 2014 r.. RPO wskazał, iż problem udziału osoby, która przebywa już w zakładzie psychiatrycznym, w posiedzeniu sądu w przedmiocie przedłużenia stosowania tego środka zabezpieczającego, został już dostrzeżony przez Rzecznika. W opinii[1] z 20 stycznia 2014 r. do nowelizacji Kodeksu karnego Rzecznik sygnalizował Ministrowi Sprawiedliwości potrzebę uregulowania kwestii udziału osób przebywających w zakładach psychiatrycznych w posiedzeniu, w którym rozstrzyga się ich dalszy pobyt w zakładzie psychiatrycznym. Rzecznik nie uważał za wystarczający, że w takim posiedzeniu bierze udział sam obrońca i prokurator. Dodatkowo RPO przyjął, iż w pojęciu konstytucyjnego prawa do sądu mieści się również prawo do bycia wysłuchanym.

Uczestnicy postępowania: Sejm RP i Prokurator Generalny w stanowiskach[2] przedstawionych Trybunałowi wskazywali, że zaskarżone przepisy są zgodne z Konstytucją RP.

Wyrok TK

22 marca 2017 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł[3], iż art. 204 § 1 i 2 w związku z art. 22 § 1 Kodeksu karnego wykonawczego w zakresie, w jakim nie przewiduje prawa do osobistego udziału sprawcy w posiedzeniu sądu w sprawie dalszego stosowania tego środka zabezpieczającego polegającego na umieszczeniu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym,, jest niezgodny z art. 45 ust. 1 w związku z art. 41 ust. 1 i art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

Uzasadnienie ustne

Przedstawiając ustne motywy uzasadnienia sędzia sprawozdawca (Piotr Pszczółkowski) wskazał, że skarga konstytucyjna została wniesiona do Trybunału pod rządami inaczej brzmiącego przepisu. Jednocześnie TK dostrzegł, iż nowelizacja Kodeksu karnego wykonawczego z dnia 20 lutego 2015 r. (Dz. U. poz. 396) nie zdelegalizowała stanu prawnego na podstawie, którego była wniesiona skarga konstytucyjna.

Trybunał zauważył, iż prawo do bycia wysłuchanym jest elementem składowym rzetelnego i sprawiedliwego postępowania sądowego, równie ważnym jak obowiązek bezstronności sędziego czy jawności postępowania.

TK wskazał również, że jawność wewnętrzna prowadzonego postępowania, nakazuje zagwarantowanie stronom udziału we wszystkich posiedzeniach sądu (czynnościach procesowych).

Ponieważ podczas posiedzenia w przedmiocie dalszego stosowania środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym rozstrzyga się de facto o wolności osobistej jednostki, a jest to wartość fundamentalna, chroniona przez art. 41 Konstytucji RP, dlatego też takiej osobie należy zagwarantować efektywne środki ochrony.

Sędzia sprawozdawca wskazał, że możliwość udziału w tym posiedzeniu może podlegać ograniczeniu, jednakże takie ograniczenie musi być zgodne z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP i być podyktowane co najmniej jedną z przesłanek wskazanych w tej normie.

Trybunał dostrzegł także, iż sąd orzekając w przedmiocie zastosowania środka zabezpieczającego umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym orzeka przy udziale podejrzanego, a wyjątkiem od tej zasady jest procedowanie bez jego obecności, ze względu na jego stan zdrowia (por. art. 354 pkt 2 k.p.k.). TK nie znalazł podstaw do różnicowania sytuacji osoby, wobec której orzeka się środek zabezpieczający w postaci umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym i osoby, co do której orzeka się o przedłużeniu tego środka, w zakresie jej prawa udziału w posiedzeniu sądu.

TK podniósł także, iż nie jest argumentem przemawiającym za brakiem udziału internowanego w przedmiotowym posiedzeniu sytuacja, gdy reprezentuje go obrońca. Trybunał wskazał bowiem, że, udział obrońcy w posiedzeniu sądu, nie rekompensuje osobistego udziału sprawcy.

Trybunał wskazał w końcu, że ograniczenie internowanemu prawa do sądu, w przypadku przedłużania pobytu w zakładzie psychiatrycznym nie może być uzasadnione dyrektywą szybkości działania sądu. W ocenie TK nadrzędnym celem prowadzonego postępowania jest wydanie sprawiedliwego orzeczenia opartego na wszechstronnie zebranym materiale dowodowym, a nie li tylko, czy przede wszystkim, na opinii o stanie zdrowia sprawcy, wydanej na podstawie art. 203 § 1 k.k.w. Według Trybunału, sąd rozpoznający powinien zetknąć się ze sprawcą i go wysłuchać, skoro podejmuje decyzję o ewentualnym dalszym pozbawieniu go wolności. Trybunał wskazał, że dyrektywa szybkości postępowania ma zasadnicze znaczenie, gdy sąd decyduje o zastosowaniu środka zabezpieczającego w postaci umieszczenia w szpitalu psychiatrycznym (po raz pierwszy), natomiast gdy orzeka o jego przedłużeniu, podstawowy cel w postaci uchylenia wysokiego prawdopodobieństwa, że popełni on ponownie czyn zabroniony o znacznej społecznej szkodliwości w związku z chorobą psychiczną lub upośledzeniem umysłowym, jest już osiągnięty.

Kończąc rozważania Trybunał dał również wskazówkę dla ustawodawcy, wskazując, że prawo do sądu nie jest prawem absolutnym i dopuszczalne jest, tak jak w przypadku art. 354 pkt 2 k.p.k., wyłączenie obecności internowanego w posiedzeniu w przedmiocie dalszego stosowania środka zabezpieczającego, np. ze względu na stan zdrowia.

 

Dr Marcin Mazur, zastępca dyrektora Zespołu do spraw Wykonywania Kar w Biurze RPO

Dzisiejsze rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego w przedmiocie skargi konstytucyjnej SK 13/14 jest wysoce satysfakcjonujące dla Rzecznika Praw Obywatelskich.

Rzecznik już kilku lat temu postulował obecność internowanego na posiedzeniu w przedmiocie przedłużenia pobytu takiej osoby w zakładzie psychiatrycznym.

Prawo do bycia wysłuchanym, jak wskazał Trybunał, jest częścią składową konstytucyjnego prawa do sądu. Wydaje się również, że w prowadzonym postępowaniu przywrócona została - w stosunku do internowanego - zasada bezpośredniości.

Wysłuchanie sprawcy uczestniczącego w posiedzeniu, będzie bowiem samodzielnym środkiem dowodowym. Sąd będzie miał możliwość zetknięcia się ze sprawcą, o którego dalszym pozbawieniu wolności będzie rozstrzygał.

Dzisiejsze orzeczenie Trybunału to także wzmocnienie (dla sprawcy) gwarancyjnej roli przepisów prawa. Przyznanie internowanemu prawa do udziału w posiedzeniu w przedmiocie przedłużenia stosowania środka zabezpieczającego umieszczenia w zakładzie psychiatrycznym będzie obligowało sąd do realizacji tego prawa. Trybunał słusznie dopuszcza sytuację, w której udział w posiedzeniu może być ograniczony, ze względu na stan zdrowia takiej osoby.

Ponieważ Trybunał nie odroczył wejścia w życie orzeczenia (por. art. 190 ust. 3 Konstytucji RP), będzie ono wywierać skutki prawne z momentem ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

To dobra wiadomość dla internowanych, niemniej jednak niezbędne wydaje się podjęcie działań legislacyjnych.

Jeżeli ustawodawca, za radą Trybunału, przyjmie regulacje ograniczające udział sprawcy w posiedzeniu, np. ze względu na stan zdrowia, Rzecznik będzie przyglądał się praktyce jego stosowania, tak aby wyjątek od zasady udziału w posiedzeniu sądu, nie był nadużywany.

 

Sprawa chorób ultrarzadkich. Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-03-20

Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zbadania zgodności z Konstytucją wskazanych załączników obwieszczenia Ministra Zdrowia z 23 lutego 2017 r. w sprawie wykazu refundowanych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. 

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zakwestionowane opisy programów lekowych wprowadzonych przez obwieszczenie Ministra Zdrowia wprowadzają w sposób nieznany Konstytucji do porządku prawnego normy prawne upoważniające Zespół Koordynacyjny ds. Leczenia Chorób Ultrarzadkich do decydowania o tym, kto i na jak długo zostanie zakwalifikowany do kręgu osób upoważnionych do otrzymania świadczenia gwarantowanego w postaci udziału w programie lekowym. Zdaniem Rzecznika istota problemu polega na tym, że opisy programów lekowych w drodze obwieszczenia wprowadzają do porządku prawnego normy prawne regulujące zasady kwalifikacji pacjentów do leczenia, które powinny znajdować wyraźne umocowanie w ustawie.

Zgodnie z przepisami Konstytucji źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia. Konstytucyjny system źródeł prawa opiera się na podziale źródeł prawa na źródła prawa powszechnie obowiązującego i źródła prawa wewnętrznego. Potwierdzając rozwiązanie przyjęte przez ustrojodawcę, Trybunał Konstytucyjny wykluczył istnienie jakiejś trzeciej, pośredniej kategorii źródeł prawa. Konstytucyjna regulacja źródeł prawa powszechnie obowiązującego przybrała charakter zamkniętego wyliczenia powszechnie obowiązujących aktów normatywnych i podmiotów uprawnionych do ich stanowienia. Oznacza to, że naruszeniem Konstytucji jest zamieszczenie norm abstrakcyjno-generalnych w innym akcie, niż wymienionym wprost w Konstytucji. 

Zdaniem Rzecznika obwieszczenie nie jest konstytucyjnym źródłem prawa i stanowi akt o charakterze technicznym. W obwieszczeniu Ministra Zdrowia w zakreślonej w petitum wniosku części zawarto nowość normatywną. Tym samym wprowadzenie przez Ministra Zdrowia regulacji o charakterze normatywnym w formie aktu niemieszczącego się w konstytucyjnym katalogu źródeł prawa powszechnie obowiązującego stanowi naruszenie Konstytucji. Ponadto, w opinii Rzecznika zakwestionowane fragmenty obwieszczenia ingerują w prawo pacjentów do równego dostępu do gwarantowanych świadczeń opieki zdrowotnej. Kwestie związane z zaliczeniem i wykluczeniem pacjentów z kręgu osób uprawnionych do udziału w programie lekowym, jako wyznaczające warunki i zakres udzielania świadczeń, powinny zostać uregulowane w ustawie.

Wystąpienie dołączone do tego dokumentu: 1000847.pdf

V.7013.55.2015

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu w sprawie skargi konstytucyjnej obywatela dotyczącej rekompensaty za mienie zabużańskie

Data: 2017-03-15

14 marca RPO zgłosił to w piśmie do Trybunału Konstytucyjnego.

Chodzi o to, że obecne przepisy ograniczają możliwość uzyskania prawa do rekompensaty jedynie do tych spadkobierców pozostawionej poza granicami RP nieruchomości, którzy mają obywatelstwo polskie. Nie pozwalają więc na uzyskanie prawa do rekompensaty przez spadkobierców bez polskiego obywatelstwa (chodzi o ustawę z dnia 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami Rzeczypospolitej Polskiej, Dz.U. z 2016 r., poz. 2042 ze zm.)

Zdaniem RPO przepis ten jest niezgodny:

  1. z art. 64 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP – bo w sposób nieproporcjonalny ogranicza możliwość nabycia prawa majątkowego, jakim jest rekompensata z tytułu pozostawienia nieruchomości poza granicami państwa polskiego, przez spadkobierców właściciela pozostawionych nieruchomości, którzy  nie posiadają obywatelstwa polskiego,
  2. art. 64 ust. 2 Konstytucji – bo w sposób nieuzasadniony różnicuje sytuację prawną spadkobierców w oparciu o kryterium posiadania obywatelstwa polskiego.

Szczegółową argumentację RPO przedstawi do konca kwietnia (IV.7004.7.2017).

Rzecznik złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie terminu ubiegania się o rekompensatę za ograniczenia w gospodarowaniu nieruchomościami ze względu na ochronę środowiska

Data: 2017-02-24

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego regulację prawną, która ograniczała krótkim (dwuletnim) terminem możliwość zgłaszania roszczeń mających rekompensować właścicielom nieruchomości ograniczenie przysługującym im uprawnień - ze względu na ochronę środowiska, zawartą w art. 129 ust. 4 ustawy  Prawo ochrony środowiska.

Ograniczenia tych uprawnień właścicielskich wiążą się przede wszystkim z ustanawianiem takich form ochrony przyrody, jak rezerwaty, parki narodowe czy obszary Natura 2000 (na podstawie ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody). Ograniczenia takie wynikają również z ustanawiania  obszarów cichych oraz obszarów ograniczonego użytkowania (na podstawie ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. Prawo ochrony środowiska).

Zakres tych ograniczeń jest zróżnicowany w zależności od konkretnej formy ochrony przyrody, jednakże co do zasady obejmuje szereg zakazów dotyczących sposobów zagospodarowania nieruchomości objętych aktami prawnymi wprowadzającymi ochronę środowiska na tych terenach.

Ograniczenia sposobu korzystania z tych nieruchomości mogą być bardzo daleko idące i prowadzić do pozbawienia właściciela realnej korzyści z przedmiotu własności. Ochrona środowiska naturalnego stanowi bardzo istotną wartość konstytucyjną, która uzasadnia ograniczenie prawa własności, podlegającego jak każde prawo podmiotowe ograniczeniom ze względu na najważniejsze wartości konstytucyjne, o których mowa w art. 31 ust. 3 Konstytucji. Ograniczenia prawa własności nie mogą jednak prowadzić do naruszenia istoty prawa własności, które powodowałoby, że prawo to traciłoby użyteczność dla swojego właściciela.

W przypadku prawa własności  zakaz naruszania istoty tego prawa znajduje szczególne podkreślenie w art. 64 ust. 3, co widzieć należy w kontekście art. 21 ust. 1 Konstytucji, który ustanawia ochronę prawa własności jako jedną z podstawowych zasad ustroju oraz jej art. 20, który określa własność prywatną jako jeden z wyznaczników społecznej gospodarki rynkowej, będącej podstawą ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.

Z tego względu bardzo istotne ingerencje w uprawnienia właściciela muszą być powiązane z istnieniem roszczeń, które kompensowałyby właścicielowi istotne ograniczenie jego prawa, podlegającego przecież ochronie na mocy art. 64 ust. 1 Konstytucji. Ograniczenie krótkim terminem możności zgłaszania tych roszczeń, którego niedotrzymanie skutkuje ich wygaśnięciem, stanowi nieproporcjonalne ograniczenie prawa własności, a w krańcowych przypadkach może prowadzić do naruszenia istoty prawa własności, wbrew postanowieniom art. 64 ust. 3 i 31 ust. 3 Konstytucji.

Krótki termin, co jest szczególnie istotne, nie zapewnia wszystkim realnej możliwości podniesienia przysługujących im roszczeń, gdyż w wielu przypadkach roszczenia mogą wygasnąć, zanim uprawnieni uświadomią sobie ich istnienie.

Samo ustalenie zakresu istniejących ograniczeń i przysługujących roszczeń nie jest rzeczą prostą, o czym może świadczyć kilka uchwał prawnych podejmowanych przez Sąd Najwyższy w celu rozstrzygnięcia wątpliwości w orzecznictwie sądów powszechnych, powstałych na tle obowiązywania aktów prawa miejscowego tworzących obszary ograniczonego użytkowania wokół Portu Lotniczego im. Fryderyka Chopina w Warszawie.

W tej sytuacji uprawnieni mogą zostać bez swojej winy pobawieni możności dochodzenia przysługujących im roszczeń, co w sposób oczywisty jest niezgodne z zasadą zaufania do państwa i stanowionego przez niego prawa, stanowiącą jedną z wyznaczników zapisanej w art. 2 Konstytucji RP zasady demokratycznego państwa prawa.

Mogący zaistnieć brak realnej i rzeczywistej możności dochodzenia roszczeń stoi również w  sprzeczności z wypracowaną w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka na tle art. 1 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności zasadą „właściwej równowagi” pomiędzy potrzebami wynikającymi z ogólnego interesu społeczeństwa, a wymaganiami związanymi z ochroną podstawowych praw jednostki.

Rzecznik dostrzega także problem konstytucyjny w nierównym, dyskryminującym traktowaniu roszczeń właścicieli i innych uprawnionych z tytułu ograniczonych praw rzeczowych do nieruchomości, które zostały objęte ograniczeniami ze względu na ochronę środowiska,  w porównaniu do roszczeń właścicieli nieruchomości, które objęte zostały ograniczeniami w zagospodarowaniu ze względu na inne cele publiczne.

Dochodzenie roszczeń wynikających z wprowadzenia ograniczeń sposobu zagospodarowania w regulacjach planistycznych nie jest ograniczone takim krótkim terminem, a nie można zaś twierdzić, iż dolegliwość ograniczeń zagospodarowania wprowadzonych ze względu na ochronę środowiska jest, co do zasady, mniejsza niż ograniczeń wprowadzanych chociażby w drodze aktów planistycznych.

Z tych właśnie względów Rzecznik zdecydował się zaskarżyć art. 129 ust. 4 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. Prawo ochrony środowiska do Trybunału Konstytucyjnego wnosząc, że  jest on niezgodny z:

  • art. 64 ust. 1 w zw. z art. 31 ust. 3 i w zw. z art. 64 ust. 3 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej,
  • art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej,
  • art. 1 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (Dz. U. z 1995 r., Nr 36, poz. 175, ze zm.),
  • art. 64 ust. 2 w zw. z art. 32 ust. 1  Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej.

Komunikat RPO przed rozstrzygnięciem TK w sprawie edukacji przedszkolnej dzieci pracowników służby zagranicznej - wniosek o wyłączenie sędziów TK

Data: 2017-02-22

23 lutego o godz. 11.00 Trybunał Konstytucyjny ma ogłosić orzeczenie w sprawie zainicjowanej wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich a dotyczącej zwrotu opłaty za edukację przedszkolną dzieci dla członków służby zagranicznej (sygn. akt K 2/15).

10 lutego 2017 r. Rzecznik zwrócił się do TK z wnioskiem o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Lecha Morawskiego i Mariusza Romana Muszyńskiego.  

Zdaniem RPO wskazane osoby są nieuprawnione do orzekania w Trybunale.

Takiej sytuacji nie regulują przepisy art. 39 ust. 1 i 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, które określają jedynie przesłanki wyłączenia sędziego. Zgodnie z art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK w zakresie w niej nieuregulowanym do postępowania przed Trybunałem stosuje się odpowiedni przepisy Kodeksu postępowania cywilnego (kpc). Mając to na względzie Rzecznik podkreślił, że stosownie do art. 379 pkt 4 kpc, który powinien mieć zastosowanie w takim przypadku, który nie został uregulowany ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK, nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa.

Skład sądu sprzeczny z przepisami prawa, to także sytuacja, gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona.

Taka okoliczność zachodzi w niniejszej sprawie, gdyż skład Trybunału Konstytucyjnego jest sprzeczny z prawem najwyższej rangi, tj. Konstytucją RP. Twierdzenie to wynika z orzecznictwa samego Trybunału Konstytucyjnego.

Uchwałą z dnia 2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego Mariusz Roman Muszyński został wybrany na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast uchwałą z dnia 2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego Lech Morawski został wybrany na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Uchwały te stanowiły próbę wyboru przez Sejm VIII kadencji M. R. Muszyńskiego oraz L. Morawskiego na sędziów Trybunału Konstytucyjnego na obsadzone już prawidłowo stanowiska sędziowskie.

Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wymienionych w uchwałach z dnia 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego (M. P. poz. 1038-1040) i rozpoczynających kadencję w dniu 7 listopada 2015 r. została bowiem kilkukrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z dnia 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z dnia 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z dnia 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z dnia 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15).  

W wyroku z dnia 3 grudnia 2015 r. (sygn. akt K 34/15) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że o statusie sędziego Trybunału należy mówić już w momencie zakończenia procedury wyboru kandydata na sędziego przez Sejm, co w tym przypadku nastąpiło w dniu 8 października 2015 r.

Trybunał Konstytucyjny podkreślił również, że uchwała Sejmu w tej sprawie jest definitywna i nie podlega wzruszeniu. W rezultacie Sejm nie może odwołać swojego wyboru, unieważnić go, stwierdzić jego bezprzedmiotowości bądź post factum go konwalidować. 

22 lutego 2017 r. do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęło postanowienie Trybunału Konstytucyjnego z dnia 15 lutego 2017 r.

TK, rozpoznając wniosek RPO na posiedzeniu niejawnym, postanowił nie wyłączać sędziów Lecha Morawskiego i Mariusza Romana Muszyńskiego od orzekania w sprawie o sygn. akt K 2/15.

TK wydał postanowienie w składzie: Henryk Cioch (przewodniczący), Julia Przyłębska (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski.

W uzasadnieniu postanowienia TK stwierdza, że:

  • instytucja wyłączenia sędziego Trybunału z orzekania w sprawie została kompleksowo i wyczerpująco uregulowana w rozdziale 3 działu II (art. 39-41) ustawy z dnia 20 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym. Zdaniem TK, instytucja wyłączenia sędziego jest uregulowana w art. 39 w sposób kompleksowy, na co wskazuje zestawienie tego przepisu z art. 48 i 49 k.p.c. Ustawa o trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym zawiera zatem samodzielne i pełne uregulowanie przesłanek wyłączenia sędziego Trybunału z orzekania w danej sprawie.
  • instytucja wyłączenia „osoby, która zdaniem wnioskodawcy nie jest sędzią” nie jest znana nie tylko ustawie, ale także Kodeksowi postępowania cywilnego. Jedynie pomyłką uzasadnia Trybunał przywołanie we wniosku RPO odpowiedniego stosowania art. 379 pkt 4 k.p.c., bowiem przepis ten wskazuje na jedną z przyczyn nieważności procesu cywilnego, tj. sprzeczność z przepisami prawa składu orzekającego albo udział w sprawie sędziego wyłączonego z niej z mocy prawa. Zdaniem TK, przepis ten, nawet odpowiednio stosowany w postępowaniu przed TK, nie może być podstawą wniosku o wyłączenie „osoby, która zdaniem wnioskodawcy nie jest sędzią Trybunału”, bowiem takiej instytucji nie zna prawo.
  • wniosek RPO ma walor wniosku o wyłączenie sędziego, jednak wnioskodawca nie uprawdopodobnił żadnych okoliczności, które uzasadniałyby wyłączenie sędziów Lecha Morawskiego i Mariusza Romana Muszyńskiego z udziału w postępowaniu w sprawie o sygn. akt K 2/15. Okolicznością taką nie jest na pewno i nie może być - zdaniem Trybunału - przeświadczenie wnioskodawcy o statusie prawnym sędziego TK. Opinię RPO o statusie wymienionych we wniosku sędziów należy uznać za pozbawioną prawnego znaczenia. Wbrew twierdzeniom wnioskodawcy Trybunał Konstytucyjny dotychczas nie wypowiedział się prawomocnie o statusie któregokolwiek z sędziów TK, bowiem w wyroku w sprawie K 35/15 Trybunał nie orzekał o wyborze sędziów, lecz o hierarchicznej zgodności art. 137 ustawy o TK z 2015 r. z art. 194 ust. 1 Konstytucji. Z kolei rozstrzygnięcia w sprawach o sygn. K 47/15 i K 39/16 nie są orzeczeniami Trybunału w rozumieniu art. 190 ust. 1 Konstytucji, bowiem zostały dotknięte istotną wadą prawną. Trybunał przypomniał wnioskodawcy, że walor rozstrzygnięcia powszechnie obowiązującego ma wyłącznie sentencja orzeczenia merytorycznego, dotyczącego istoty sprawy, opublikowana we właściwym dzienniku urzędowym. Sentencja orzeczenia o charakterze procesowym (postanowienie o umorzeniu postępowania przed TK) nie ma mocy powszechnie obowiązującej. Powołanie zatem przez Rzecznika postanowienia TK w sprawie o sygn. U 8/15 jest zdaniem Trybunału chybione.
  • to, czy Rzecznik posiada kompetencję do oceny statusu sędziów Trybunału, może być „zagadnieniem frapującym, niemniej może co najwyżej stanowić temat dyskusji doktrynalnych, dopóki nie stanie się przedmiotem stosownego żądania procesowego wszczynającego postępowanie przez Trybunałem”.

Należy zauważyć, że w składzie Trybunału Konstytucyjnego wydającym postanowienie z dnia 15 lutego 2017 r. znalazł się Henryk Cioch - wybrany na stanowisko sędziego TK uchwałą Sejmu z dnia 2 grudnia 2015 r., na obsadzone już prawidłowo stanowisko sędziowskie. 

Konsekwentnie należy więc uznać, że osoba ta jest nieuprawniona do rozpoznawania spraw w Trybunale Konstytucyjnym, podobnie jak Mariusz Roman Muszyński i Lech Morawski. W świetle powyższego konieczne jest stwierdzenie, że skład TK, który wydał postanowienie z dnia 15 lutego 2017 r. odmawiające wyłączenia z rozpoznawania sprawy K 2/15, był sprzeczny z przepisami prawa, ponieważ zasiadała w nim (jako przewodniczący składu orzekającego) osoba nieuprawniona.

 

Mirosław Wróblewski, Dyrektor Zespołu Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego w Biurze RPO: 

Sprawa, w której w dniu 23 lutego Trybunał Konstytucyjny ogłosi wyrok, dotyczy wniesionego przed dwoma laty wniosku Rzecznika, który dotyczy ważnego problemu dla wielu członków polskiej służby zagranicznej i ich dzieci.

Rzecznik, mając na względzie potrzebę ochrony praw dziecka oraz rodziny, skierował wniosek, w którym zakwestionował konstytucyjność przepisów ustawy o służbie zagranicznej w zakresie, w jakim jej przepisy nie pozwalają na zwrot kosztów nauki dzieci członków służby zagranicznej objętych obowiązkowym rocznym przygotowaniem przedszkolnym.

W opinii Rzecznika, jeśli polski ustawodawca zrównał sytuację prawną dzieci realizujących obowiązek nauki w przedszkolu i tych realizujących obowiązek nauki w szkole, brakuje podstaw do gorszego traktowania dzieci pracowników służby zagranicznej. Konstytucyjna gwarancja równości dostępu do bezpłatnej edukacji przemawiają za stwierdzeniem niezgodności z Konstytucją zaskarżonych przepisów.

Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że celem wniosku Rzecznika o wyłączenie ze składu orzekającego osób nieuprawnionych było zapewnienie, że osoby najbardziej zainteresowane rozstrzygnięciem Trybunału - tj. członkowie służby zagranicznej i ich rodziny - będą mogli uzyskać pewność prawną co do prawidłowości zapadłej decyzji sądu konstytucyjnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich wyraża obawę, że nieusunięcie tych wątpliwości pozbawić może te osoby efektywnej ochrony ich praw konstytucyjnych.

Rzecznik na temat wykonania wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego zmian w ustawie o radiofonii i telewizji

Data: 2017-02-15

Rzecznik zwrócił się do Ministra Kultury o podjęcie działań zmierzających do nowelizacji przepisów ustawy o radiofonii i telewizji oraz ustawy o Radzie Mediów Narodowych zgodnie ze wskazaniami Trybunału Konstytucyjnego z 13 grudnia.

W wystąpieniu do Ministra Kultury z 9 lutego Rzecznik przypomniał, że orzeczenie wyroku Trybunału Konstytucyjnego (K 13/16) może prowadzić do wniosku o niezgodności z Konstytucją niektórych przepisów ustawy o Radzie Mediów Narodowych (z dnia 22 czerwca 2016 r.), w szczególności tych, które dokonują zmian w ustawie z dnia 29 grudnia 1992 r. o radiofonii i telewizji. Trybunał wskazał w tym orzeczeniu na szereg konstytucyjnych kwestii dotyczących wolności wypowiedzi (dotyczących art. 54 Konstytucji w związku z konstytucyjną zasadą wolności mediów  wyrażoną w art. 14 Konstytucji).

W orzeczeniu Trybunał potwierdził, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji  jako konstytucyjny organ ochrony prawa ponosi odpowiedzialność za funkcjonowanie modelu radiofonii i telewizji, który ma się opierać na wzajemnym równoważeniu wolności i praw jednostek do wyrażania własnych poglądów i pozyskiwania informacji oraz odpowiednim ukształtowaniu formy oraz treści przekazu medialnego.

Wykonywanie zadań określonych w art. 213 ust. 1 Konstytucji, w szczególności czuwanie nad realizacją tzw. misji publicznej, nie jest możliwe bez zapewnienia niezależności KRRiT, przede wszystkim od Rady Ministrów.

Zdaniem Trybunału niedopuszczalne jest zarówno całkowite pozbawienie KRRiT skutecznych instrumentów pozwalających na wykonywanie jej zadań, jak i wykreowanie takiego modelu, w którym Radzie pozostawia się tylko pewne kompetencje, a rozstrzyganie o zasadniczych sprawach związanych z funkcjonowaniem radiofonii i telewizji przekazane jest innym organom państwa, mającym w tym zakresie kompetencje rozstrzygające.

Tymczasem na podstawie ustawy o Radzie Mediów Narodowych utworzony został nowy organ państwowy, właściwy w sprawach powoływania i odwoływania składów osobowych organów jednostek publicznej radiofonii i telewizji oraz Polskiej Agencji Prasowej, któremu przyznano uprawnienia przysługujące wcześniej Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Całkowite wyłączenie udziału KRRiT w powyższej procedurze Trybunał uznał za niezgodne z art. 213 ust. 1 w związku z art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji.

Rzecznik podkreśla, że umiejscowienie KRRiT poza sferą rozstrzygania o tym, kto i jak długo będzie członkiem zarządu spółek publicznej radiofonii i telewizji, czy też członkiem rady nadzorczej, wyklucza możliwość efektywnego wykonywania zadań przypisanych KRRiT w Konstytucji i wymaga natychmiastowego podjęcia działań legislacyjnych w celu wykonania wspomnianego wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

Wykonywanie wyroków Trybunału jest bowiem obowiązkiem o charakterze publicznoprawnym, w odpowiednich proporcjach ciążącym na wszystkich podmiotach, które dysponują prawem inicjatywy ustawodawczej lub innymi kompetencjami z zakresu tworzenia prawa.

Komentarz Rzecznika Praw Obywatelskich do umorzenia postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym dotyczącego powiększenia Opola

Data: 2017-02-11

8 lutego 2017 r. Trybunał Konstytucyjny umorzył postępowanie o stwierdzenie niezgodności z Konstytucją rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 lipca 2016 r. w sprawie ustalenia granic niektórych gmin i miast, nadania niektórym miejscowościom statusu miasta oraz zmiany nazwy gminy (Dz. U. poz. 1134). w jakim rozstrzyga ono o zmianie granic gminy Miasto Opole (sygn. akt U 2/16).

Wniosek złożyły Rady Powiatu Opolskiego, Rady Gminy Dobrzeń Wielki, Rady Gminy Komprachcice, Rady Miejskiej w Prószkowie i Rady Gminy Dąbrowa Rzecznik Praw Obywatelskich uczestniczył w tym postępowaniu, popierając stanowisko skarżących rad jednostek samorządu terytorialnego o przekroczeniu przez Radę Ministrów przy wydawaniu rozporządzenia w zaskarżonej części upoważnienia ustawowego.

Skład orzekający

W sentencji (rubrum) postanowienia jako członkowie składu orzekającego wymienione są trzy osoby:

  1. Lech Morawski – przewodniczący,
  2. Henryk Cioch
  3. Mariusz Muszyński – sprawozdawca.

Zostały one wyznaczone do składu orzekającego 4 stycznia 2017 r. z powodu „wejścia w życie nowych podstaw prawnych dotyczących postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, podjęciem obowiązków orzeczniczych przez trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego w dniu 2 grudnia 2015 r. oraz objęciem urzędowania przez sędziego wybranego przez Sejm w związku z upływem kadencji sędziego Andrzeja Rzeplińskiego”.

Pierwotnym przewodniczącym składu orzekającego był sędzia Trybunału Konstytucyjnego Stanisław Rymar.  

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, osoby wymienione jako członkowie składu orzekającego są osobami nieuprawnionymi do rozpoznawania spraw w Trybunale Konstytucyjnym.

Uchwałami z dnia 2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego (M.P. poz. 1182-1184), Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński zostali „wybrani na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego”. Uchwały te stanowiły próbę wyboru przez Sejm VIII kadencji Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego i Mariusza Muszyńskiego na sędziów Trybunału Konstytucyjnego na obsadzone już prawidłowo stanowiska sędziowskie. Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wymienionych w uchwałach z dnia 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego (M. P. poz. 1038-1040) i rozpoczynających kadencję w dniu 7 listopada 2015 r. została bowiem kilkukrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z dnia 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z dnia 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z dnia 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z dnia 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15).

Przyczyny umorzenia postępowania wskazane w uzasadnieniu postanowienia z 8 lutego 2017 r., sygn. akt U 2/16.

Jako podstawę umorzenia postępowania w sprawie rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 lipca 2016 r. wskazano niedopuszczalność wydania wyroku.

Stwierdzono, że podtrzymuje się „stanowisko wyrażone w wyroku o sygn. K 37/06 oraz postanowieniu o sygn. U 9/07, że ocena poprawności, słuszności czy trafności konkretnych decyzji o zmianie granic samorządowych jednostek terytorialnych wymaga – przede wszystkim – uwzględnienia okoliczności faktycznych. Ocena zgodności przeprowadzona z perspektywy hierarchicznej struktury systemu norm, w niewielkim zakresie – poza oceną trybu dokonania zmian – dotyczyć może treści konkretnych postanowień o zmianie granic, zawartych w kwestionowanym rozporządzeniu czy w innych rozporządzeniach tego samego typu. Z tego powodu konieczne staje się umorzenie postępowania w niniejszej sprawie ze względu na niedopuszczalność wydania wyroku”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich w świetle wskazanych w skierowanych do Trybunału Konstytucyjnego wnioskach wzorców kontroli przedstawiony w postanowieniu z 8 lutego 2017 r. pogląd stanowi zaprzeczenie dotychczasowego orzecznictwa Trybunału zapadłego na gruncie kontroli rozporządzeń Rady Ministrów w przedmiocie zmian granic gmin.

(art. 4 ust. 1 pkt 1 w zw. z art. 4 ust. 2 i art. 4b ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym,  Dz.U. z 2016 r. poz. 446, z późn. zm. – dalej także jako „u.s.g.” -  a także art. 92 ust. 1 zd. pierwsze Konstytucji),

Zasadniczym motywem skierowania wniosków do Trybunału w niniejszej sprawie było żądanie dokonania kontroli trybu wydania rozporządzenia w zaskarżonej części, w szczególności tego, czy w związku ze złożeniem wniosku o zmianę granic gminy Miasto Opole przez podmiot nieuprawniony – organ wykonawczy tej jednostki samorządu terytorialnego, Rada Ministrów była uprawniona do wydania rozporządzenia zmieniającego jej granice.

O ile możliwość kontroli zasadności dokonywania zmian granic w istocie była w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego różnie oceniana, o tyle możliwość badania trybu dokonywania tych zmian – zgodności rozporządzenia w sprawie zmiany granic z upoważnieniem ustawowym, nie budziła wątpliwości.

Świadczy o tym wyraźnie przytoczony w postanowieniu z 8 lutego 2017 r. (na poparcie postawionej w nim tezy o niedopuszczalności wydania wyroku) fragment uzasadnienia postanowienia Trybunału z 5 listopada 2009 r., sygn. akt U 9/07: „ocena zgodności [rozporządzenia w sprawie zmian granic gmin] przeprowadzona z perspektywy hierarchicznej struktury systemu norm, w niewielkim zakresie – poza oceną trybu dokonania zmian – dotyczyć może treści konkretnych postanowień, zawartych w kwestionowanym rozporządzeniu czy w innych rozporządzeniach tego samego typu”.

RPO wnosi o wyłączenie Mariusza Muszyńskiego oraz Lecha Morawskiego z orzekania w sprawie przed Trybunałem Konstytucyjnym

Data: 2017-02-10

Chodzi o sprawę zwrotu opłaty za edukację przedszkolną dzieci dla członków służby zagranicznej (sygn. akt K 2/15), sprawę, która trafiła do Trybunału z wniosku RPO. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy w Trybunale Konstytucyjnym Mariusza Romana Muszyńskiego oraz Lecha Morawskiego. RPO wskazuje, że osoby te zostały wybrane na zajęte już stanowiska sędziowskie w TK. Nie mogą więc orzekać

Przepisy art. 39 ust. 1 i 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym określają przesłanki wyłączenia sędziego Trybunału Konstytucyjnego z udziału w rozpoznawaniu sprawy, przepisy te nie regulują natomiast sytuacji, w której w rozpoznawaniu sprawy bierze udział osoba nieuprawniona – podkreśla RPO (VII.7030.8.2014).

W tym zakresie odpowiednie zastosowanie mają więc z mocy art. 36 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym przepisy Kodeksu postępowania cywilnego. Stosownie do jego art. 379 pkt 4 nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa.

Skład sądu sprzeczny z przepisami prawa, to także sytuacja, gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona. Taka okoliczność zachodzi w niniejszej sprawie, gdyż skład Trybunału Konstytucyjnego jest sprzeczny z prawem najwyższej rangi, tj. Konstytucją RP.

Uchwałą z dnia 2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego Mariusz Roman Muszyński został wybrany na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Natomiast uchwałą z dnia 2 grudnia 2015 r. w sprawie wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego Lech Morawski został wybrany na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Uchwały te stanowiły próbę wyboru przez Sejm VIII kadencji M. R. Muszyńskiego oraz L. Morawskiego na sędziów Trybunału Konstytucyjnego na obsadzone już prawidłowo stanowiska sędziowskie. Prawidłowość wyboru przez Sejm VII kadencji trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wymienionych w uchwałach z dnia 8 października 2015 r. w sprawie powołania sędziów Trybunału Konstytucyjnego (M. P. poz. 1038-1040) i rozpoczynających kadencję w dniu 7 listopada 2015 r. została bowiem kilkukrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego (wyrok z dnia 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 35/15; wyrok z dnia 9 marca 2016 r., sygn. akt K 47/15; wyrok z dnia 11 sierpnia 2016 r., sygn. akt K 39/16; postanowienie z dnia 7 stycznia 2016 r., sygn. akt U 8/15).  

W wyroku z dnia 3 grudnia 2015 r. (sygn. akt K 34/15) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że o statusie sędziego Trybunału należy mówić już w momencie zakończenia procedury wyboru kandydata na sędziego przez Sejm, co w tym przypadku nastąpiło w dniu 8 października 2015 r. Trybunał Konstytucyjny podkreślił również, że uchwała Sejmu w tej sprawie jest definitywna i nie podlega wzruszeniu. W rezultacie Sejm nie może odwołać swojego wyboru, unieważnić go, stwierdzić jego bezprzedmiotowości bądź post factum go konwalidować.

- Wskazane powyżej powody zmuszają Rzecznika Praw Obywatelskich do złożenia wniosku o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy M. R. Muszyńskiego oraz L. Morawskiego jako osób nieuprawnionych do orzekania – stwierdza RPO

RPO przystąpił przed TK do sprawy wyboru sędziów Trybunału i wnosi o umorzenie postępowania

Data: 2017-02-10

RPO zgłosił 9 lutego swój udział w postępowaniu z wniosku Prokuratora Generalnego o stwierdzenie niezgodności uchwały Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 26 listopada 2010 r. w sprawie wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego i wniósł o umorzenie postępowania ze względu na niedopuszczalność wydania orzeczenia (VII.510.9.2017)

11 stycznia 2017 r. Prokurator Generalny zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie niezgodności uchwały Sejmu RP stwierdziającej wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Stanisława Rymara, Piotra Tulei, i Marka Tadeusza Zubika (sygn. akt U 1/17).

Prokurator Generalny (minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro) uznał, że procedura wydania uchwały przeczyła wyborowi indywidualnemu, co godzi również w zasadę praworządności. Ponadto, w uchwale nie zostało wskazane, na które z wakujących miejsc zostały wybrane poszczególne osoby.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich wniosek Prokuratora Generalnego nie tylko nie ma uzasadnionych merytorycznych podstaw, lecz także dotyczy materii, która nie podlega kognicji Trybunału Konstytucyjnego.

Trybunał Konstytucyjny orzeka w sprawach zgodności przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwa, z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami (art. 188 pkt 3 Konstytucji).

Z Konstytucji wynika w związku z tym właściwość Trybunału Konstytucyjnego do orzekania również w sprawie uchwał Sejmu RP, o ile uchwały te wyrażają treści normatywne.

Zaskarżona przez Prokuratora Generalnego uchwała realizuje tymczasem funkcję kreacyjną polegającą na obsadzeniu zwolnionych stanowisk sędziowskich w Trybunale Konstytucyjnym. Uchwała ta, podjęta na podstawie art. 194 ust. 1 Konstytucji RP ma – na co wskazał Rzecznik Praw Obywatelskich w swoim stanowisku w sprawie o sygn. akt U 8/15 – co do zasady charakter konkretno-indywidualny. Jej istota sprowadza się do wyboru imiennie wskazanej w treści uchwały osoby na stanowisko sędziego Trybunału Konstytucyjnego.

W rezultacie uchwała o wyborze sędziego Trybunału Konstytucyjnego nie nosi cech właściwych dla „przepisu prawa”, o którym mowa w art. 188 pkt 3 Konstytucji RP. Wydanie w tej sprawie orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny jest niedopuszczalne, co uzasadnia wniosek o umorzenie postępowania w niniejszej sprawie (art. 59 ust. 1 pkt 2 ustawy o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym).

Sprawy tych sędziów nie momożna oceniać tak, jak sprawy osób wybranych w 2015 r. na prawidłowo obsadzone już miejsca w Trybunale

Nieco inaczej – w ocenie Rzecznika – należało traktować uchwały o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego podjęte przez Sejm w dniu 2 grudnia 2015 r. Podejmując te uchwały Sejm rozszerzał bowiem konstytucyjnie ustalony skład Trybunału Konstytucyjnego, a więc wkraczał w materię mającą z zasady normatywny charakter, powiększając liczbę sędziów ponad liczbę określoną art. 194 ust. 1 Konstytucji RP.

Niezależnie od powyższego, nie można podzielić zarzutu wnioskodawcy, że „uchwała, w której wskazano trzy osoby na stanowiska sędziów TK, nie zawiera znamion wyboru indywidualnego ani w płaszczyźnie proceduralnej, ani w płaszczyźnie materialnej.” Tezie tej przeczy w sposób wyraźny sprawozdanie stenograficzne z 78 posiedzenia Sejmu RP VI kadencji (s. 277), z którego wynika że Piotr Tuleja uzyskał w głosowaniu 348 głosów, Stanisław Rymar uzyskał 203 głosy, zaś Marek Tadeusz Zubik uzyskał 200 głosów. Umieszczenie owych wyników głosowania indywidualnego w jednej uchwale sejmowej nie świadczy natomiast o ich „zblokowanym” wyborze. 

Wniosek RPO do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustaw z 30 listopada oraz z 13 grudnia 2016 r. o Trybunale Konstytucyjnym

Data: 2017-01-27

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył 27 stycznia przepisy, które naruszają prawa pracownicze pracowników Biura Trybunału Konstytucyjnego, dają władzy wykonawczej prawo do ingerencji w prace Trybunału i ograniczają kompetencje Trybunału do ochrony praw i wolności obywateli (VII.510.31.2016). Chodzi o:

  • przepisy wprowadzające ustawę o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (z 13 grudnia 2016 r., Dz. U. poz. 2074),
  • ustawę o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego (z 30 listopada, Dz. U. poz. 2073)
  • a także o ustawę organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym (z 30 listopada, Dz. U. poz. 2072).

Prawa pracowników Biura Trybunału, których ustawa pozwala wyrzucić z pracy bez podania przyczyny

Ustawodawca postanowił utworzyć - w miejsce Biura Trybunału - Kancelarię Trybunału i Biuro Służby Prawnej Trybunału. Pracownicy Biura Trybunału stracą pracę do końca 2017 r., jeśli nie dostaną propozycji przejścia do nowych jednostek albo jeśli nie przyjmą nowych warunków pracy i płacy. Trzymiesięczne odprawy dostaną tylko ci, którzy pracowali w Trybunale ponad osiem lat. Pracodawca nie ma obowiązku podawania przyczyn swojej decyzji, mimo że zadania i praca nowych jednostek organizacyjnych są dokładnie takie same jak Biura, nie ma też mowy o nowych wymaganiach dla pracowników.

Problem konstytucyjny dotyczy więc tego, czy respektowane jest przez ustawodawcę prawo dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach, skoro pozwala sobie on na przyjęcie całkowitej dowolności w usuwaniu z tej służby (art. 60 Konstytucji RP).

Kolejny problem konstytucyjny dotyczy tego, czy Rzeczpospolita Polska rzeczywiście chroni pracę (art. 24 Konstytucji RP), jeśli zezwala na to, aby w sposób arbitralny doszło do wygaszenia stosunków pracy z pracownikami, ignorując dodatkowo fakt, że wśród tych pracowników mogą znajdować się osoby podlegające szczególnej ochronie prawnej – np. kobiety w ciąży (art. 71 Konstytucji RP).

Wygaśnięcie stosunku pracy z mocy samego prawa pozbawia też tych pracowników ochrony sądowej. Bo droga sądowa jest co prawda otwarta, ale w jaki sposób i na podstawie jakich kryteriów sąd miałby zbadać przyczyny niezaproponowania przez pracodawcę pracownikowi nowych warunków pracy i płacy?

Uzależnienie publikacji orzeczeń Trybunału od tego, jaki status nadaje im inna władza – a więc naruszenie trójpodziału władzy

Ustawa podejmuje próbę rozwiązania problemu orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego, które dotychczas nie zostały opublikowane. Stanowi mianowicie, że dotychczasowe wyroki Trybunału i „rozstrzygnięcia Trybunału” „podjęte z naruszeniem przepisów ustawy z dnia 25 czerwca 2015 r. o Trybunale Konstytucyjnym albo ustawy z dnia 22 lipca 2016 r. o Trybunale Konstytucyjnym”, podlegają ogłoszeniu w odpowiednich dziennikach urzędowych.

Przepis ten, jak zauważa RPO:

  1. dzieli orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego na wyroki oraz „rozstrzygnięcia”;
  2. zawiera ocenę przez organ władzy ustawodawczej orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego poprzez sformułowanie „podjęte z naruszeniem ustawy”;
  3. uprawnia p.o. Prezesa Trybunału do zarządzenia ogłoszenia tych orzeczeń w dziennikach urzędowych;
  4. zwalnia z obowiązku ogłoszenia w dziennikach urzędowych orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego dotyczących aktów normatywnych, które utraciły moc obowiązującą;
  5. przewiduje tak określoną publikację orzeczeń według kryterium temporalnego, tj. dotyczy orzeczeń wydanych przed dniem wejścia w życie ustawy;
  6. potwierdza, że w obrocie prawnym znajdują się orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, które nie zostały „niezwłocznie ogłoszone w organie urzędowym”, jak chce Konstytucja.

Ustawa narusza w ten sposób postanowienia Konstytucji, która określa ustrój Rzeczypospolitej jako taki, który opiera się na podziale i równowadze władzy ustawodawczej, władzy wykonawczej i władzy sądowniczej. (art. 10, art. 173, art. 190 ust 2 i art. 194 ust 2 Konstytucji).

Z zasady tej wynika bowiem, że kompetencje i uprawnienia sądów nie mogą być wykonywane przez inne podmioty. W związku z tym niedopuszczalna jest jakakolwiek ingerencja innych władz w sprawy objęte monopolem sądów i Trybunałów

Stosownie zaś do art. 190 ust. 2 Konstytucji RP orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawach wymienionych w art. 188 podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym, w którym akt normatywny był ogłoszony.  Ustawa nie może tego zmienić.

Zgodnie z art. 194 ust. 2 Konstytucji RP Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Artykuł ten określa także strukturę wewnętrzną Trybunału Konstytucyjnego, przyznając Prezesowi, Wiceprezesowi oraz Zgromadzeniu Ogólnemu status organów mających rangę konstytucyjną. To nie pozostawia wątpliwości, że funkcje kierownicze wykonuje Prezes Trybunału, a w jego zastępstwie Wiceprezes Trybunału, a nie  „p.o. Prezesa Trybunału”.

Przepisy włączające do orzekania osoby, które zostały zaprzysiężone na zajęte już miejsca

Przepisy wprowadzające stanowią, że sędzia, któremu Prezydent powierzył pełnienie obowiązków Prezesa Trybunału, przydziela sprawy sędziom, którzy złożyli ślubowanie wobec Prezydenta i dopuszcza do Zgromadzenia Ogólnego w sprawie przedstawienia kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału niezwłocznie.

Chodzi tu o trzy osoby, które w grudniu 2015 r. zostały wybrane przez Sejm VIII kadencji na sędziów Trybunału Konstytucyjnego na miejsca sędziowskie, które w tym momencie były już obsadzone. Tymczasem ustawodawca po raz kolejny podjął próbę zmiany obsady Trybunału Konstytucyjnego poprzez pominięcie sędziów, którzy zostali prawidłowo wybrani przez Sejm VII kadencji.

  • Prawidłowość wyboru tych trzech sędziów Trybunału nie budzi żadnych wątpliwości i została ona kilkakrotnie potwierdzona w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. A zgodnie z art. 190 ust. 1 Konstytucji orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Dlatego żaden organ władzy publicznej nie może w sprawie rozstrzygniętej już przez Trybunał Konstytucyjny zająć stanowiska odmiennego niż wyrażone w tym orzeczeniu.
  • Konstytucja wyraźnie też stwierdza, że sędzią Trybunału staje się z momentem wyboru przez Sejm (art. 194 ust. 1 Konstytucji RP). Złożenie ślubowania wobec Prezydenta RP nie jest w świetle tej regulacji konstytucyjnej elementem koniecznym do obsadzenia stanowiska sędziego.
  • Z art. 194 ust. 1 Konstytucji RP wynika też w sposób nie budzący wątpliwości, że Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów. Czyli – skoro sędziowie zostali wybrani (choć nie są zaprzysiężeni), to powołanie kolejnych wymagałoby zmiany w Konstytucji RP tego 15-osobowego limitu.

Przepisy dające władzy wykonawczej prawo do wszczynania postępowania dyscyplinarnego wobec sędziów TK

Ustawodawca przyjął założenie, że sygnał o ewentualnym przewinieniu sędziego Trybunału, stanowiącym podstawę odpowiedzialności dyscyplinarnej, nadejść może nie tylko z Trybunału (od innego sędziego, czy też sędziów), ale tez z zewnątrz – od Prezydenta RP, który otrzymał w tej sprawie wniosek Prokuratora Generalnego, będącego jednocześnie Ministrem Sprawiedliwości, czyli członkiem rządu.

Ten przepis także sprzeczny jest z konstytucyjną zasadą podziału władz (art. 10 Konstytucji) i zasadą niezależności władzy sądowniczej (art. 173 Konstytucji).

Niezależność Trybunału, tak silnie wyeksponowana w obecnie obowiązującej Konstytucji, wymaga szczególnej ochrony z dwóch powodów.

  1. Gwarantuje ona Trybunałowi konieczną swobodę w zakresie kontroli działalności prawodawczej parlamentu i innych organów władzy publicznej co do zgodności z Konstytucją i innymi aktami prawnymi.
  2. Niezależność gwarantuje Trybunałowi możliwość skutecznej ochrony praw i wolności jednostek poprzez orzekanie o niekonstytucyjności przepisów, które owe prawa i wolności naruszają.

Uniemożliwienie Trybunałowi orzekania w sprawie przepisów, które przestały obowiązywać

Ustawa wprowadza rozwiązanie, że Trybunał Konstytucyjny może wydać merytoryczne orzeczenie w odniesieniu do przepisów, które utraciły moc obowiązującą wyłącznie, jeśli postępowanie zostało wszczęte skargą konstytucyjną obywatela. Jeśli postępowanie przed Trybunałem zostało wszczęte w inny sposób (np. w drodze wniosku uprawnionego podmiotu albo pytaniem prawnym sądu) Trybunał Konstytucyjny zobowiązany jest umorzyć takie postępowanie (a więc zakończyć je bez merytorycznego rozstrzygnięcia o konstytucyjności), nawet jeśli wydanie takiego orzeczenia jest konieczne z punktu widzenia ochrony konstytucyjnych praw i wolności obywatela.

Zdaniem Rzecznika takie wyłączenie w odniesieniu do innych niż skarga konstytucyjna procedur kontroli konstytucyjności prawa narusza podstawowe prawa i wolności obywateli. Przy obowiązywaniu takiego przepisu Trybunał Konstytucyjny nie mógłby wydać wyroku stwierdzającego niekonstytucyjność dekretów o stanie wojennym, a więc aktów prawnych totalitarnego państwa komunistycznego, które naruszyły fundamentalne prawa człowieka, tak jak uczynił to w wyroku z dnia 16 marca 2011 r. o sygn. K 35/08 na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich.

Co dalej z osobami przebywającymi w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie? Szczegółowe omówienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego

Data: 2017-01-03

W dniu 23 listopada 2016 r. Trybunał Konstytucyjny ogłosił ważny wyrok (sygn. K 6/14) z perspektywy poszanowania praw osób pozbawionych wolności.

Nie chodzi jednak o osoby przebywające w zakładach karnych lub aresztach śledczych, ale izolowane od społeczeństwa (ze względu na zagrożenie jakie stwarzają), po odbyciu w pełni kary pozbawienia wolności, poprzez umieszczenie w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie. Niedawno Trybunał Konstytucyjny przedstawił pisemne uzasadnienie wyroku w tej sprawie.

Podmiotami inicjującymi postępowanie byli w tym przypadku: Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, Rzecznik Praw Obywatelskich, Sąd Okręgowy w Lublinie I Wydział Cywilny, Sąd Apelacyjny we Wrocławiu Wydział I Cywilny. Rozprawie przewodniczył sędzia Stanisław Biernat, sprawozdawcą był sędzia Andrzej Rzepliński. Ponadto, w składzie orzekającym zasiadali: sędzia Małgorzata Pyziak-Szafnicka, Sławomira Wronkowska-Jaśkiewicz i Andrzej Wróbel. Każdy z zarzutów przedstawionych przez wnioskodawców oraz sądy pytające został rozpatrzony w ujęciu problemowym, zgodnie z zasadą skargowości, wynikającą z art. 7 ustawy z 22 lipca 2016 r. o Trybunale Konstytucyjnym

Wnioski i pytania prawne dotyczyły przepisów ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób. Na jej podstawie osoba uznana za stwarzająca zagrożenie może zostać bezterminowo pozbawiona wolności poprzez umieszczenie w Krajowym Ośrodku w Gostyninie – funkcjonującym jako podmiot leczniczy (podlegający Ministrowi Zdrowia), gdzie osoba ta jest poddawana terapii, bądź może zostać wobec niej zastosowany nadzór prewencyjny.

O tym który środek wybrać – pozbawiający wolności (umieszczenie w Ośrodku w Gostyninie) bądź ograniczający tą wolność (nadzór prewencyjny) – decyduje sąd cywilny w postępowaniu nieprocesowym. Zgodnie z art. 22 ustawy, celem nadzoru prewencyjnego jest ograniczenie zagrożenia życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób ze strony osoby stwarzającej zagrożenie, która nie została umieszczona w Ośrodku. Nadzór prewencyjny jest sprawowany przez komendanta powiatowego (miejskiego, rejonowego) Policji, na obszarze właściwości którego osoba stwarzająca zagrożenie ma miejsce stałego pobytu. Odpis prawomocnego postanowienia o zastosowaniu nadzoru prewencyjnego doręcza się właściwemu miejscowo komendantowi Policji.

Osoba stwarzająca zagrożenie, wobec której zastosowano nadzór prewencyjny, ma obowiązek każdorazowego informowania komendanta Policji sprawującego nadzór prewencyjny o zmianie miejsca stałego pobytu, miejsca zatrudnienia, imienia lub nazwiska, a jeżeli komendant Policji tego zażąda, również udzielania informacji o miejscu aktualnego i zamierzonego pobytu oraz o terminach i miejscach wyjazdów.

Rozprawa odbyła się w dniu 15 listopada 2016 r. Trybunał Konstytucyjny rozpoznał wówczas  połączone wnioski i pytania prawne.

Trybunał tylko co do jednego z wielu zakwestionowanych przepisów ustawy z 22 listopada 2013 r. o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób, stwierdził naruszenie postanowień Konstytucji. Chodzi o przepis, zakwestionowany przez Rzecznika Praw Obywatelskich, stanowiący o procedurze weryfikowania potrzeby dalszego pobytu osoby stwarzającej zagrożenie w Ośrodku w Gostyninie. W zakresie, w jakim przepis art. 46 ustawy przewiduje sporządzanie opinii w sprawie niezbędności dalszego pobytu w Krajowym Ośrodku Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym tylko przez jednego lekarza psychiatrę, jest niezgodny z art. 41 ust. 1 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji. W przypadku bowiem procedury orzekania o potrzebie umieszczenia w Ośrodku sąd musi zapoznać się z opiniami szerszego grona ekspertów - dwóch biegłych lekarzy psychiatrów, w sprawach osób z zaburzeniami osobowości ponadto biegłego psychologa, a w sprawach osób z zaburzeniami preferencji seksualnych - ponadto biegłego lekarza seksuologa lub certyfikowanego psychologa seksuologa.

Najważniejsze pozostałe zagadnienia, jakie rozstrzygał Trybunał są następujące:

  1. Problem penalnego charakteru ustawy

Pierwsza grupa zarzutów wobec ustawy dotyczy szeroko rozumianego problemu penalnego charakteru ustawy. Obaj wnioskodawcy (Prezydent i Rzecznik) oraz SO w Lublinie kwestionowali bowiem zgodność kilku przepisów ustawy z art. 2 lub art. 42 ust. 1 Konstytucji, twierdząc przy tym, że ustawa ta stanowi przykład retroaktywnego działania prawa karnego i narusza jednocześnie ogólniejszą konstytucyjną zasadę ne bis in idem – nie karania dwa razy za to samo. Trybunał ocenił, że umieszczenie w Ośrodku albo poddanie nadzorowi prewencyjnemu ma charakter hybrydalny. Umieszczenie to jest końcowym efektem badania osoby, której zachowania w trakcie wykonywania długoterminowej kary pozbawienia wolności doprowadziły dyrektora zakładu karnego do wniosku, że w interesie publicznym jest prowadzenie wobec niej, po zwolnieniu z zakładu karnego, wyspecjalizowanych działań terapeutycznych w okresie limitowanego czasowo przymusowego pobytu w Ośrodku Przesłanką umieszczenia w Ośrodku nie jest czyn (czyny), za który skazany odbył karę długoterminowego pozbawienia wolności. Zdaniem TK podstawową przesłanką umieszczenia w Ośrodku jest stwierdzone w czasie odbywania tej kary głębokie, wielokierunkowo uwarunkowane, zaburzenie osobowości, sprawiające, że człowiek taki stwarza na wolności realne zagrożenie dopuszczenia się czynu zabronionego z użyciem przemocy lub groźby jej użycia przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności seksualnej wobec innych ludzi. Jak podkreślił jednak Trybunał, nie każdy opuszczający zakład kamy ze zdiagnozowanym zaburzeniem osobowości niebezpiecznym dla społeczeństwa (np. zaburzeniem preferencji seksualnych, jakim jest pedofilia) będzie objęty kwestionowaną ustawą. Adresatami ustawy są sprawcy z zaburzeniami osobowości, skazani za przestępstwo przeciwko życiu lub zdrowiu, zagrożone karą pozbawienia wolności powyżej 10 lat. Umieścić w Ośrodku można jedynie po odbyciu kary pozbawienia wolności, zawsze długoterminowej, nie zaś zamiast niej. Różnice te sprawiają, że do oceny umieszczenia w Ośrodku na podstawie art. 19 ust. 3 ustawy nie są adekwatne standardy konstytucyjne z art. 42 ust. 1 oraz w art. 2 Konstytucji (zakaz retroakcji oraz zasada ne bis in idem).

Trybunał orzekł, że art. 1 ustawy nie jest niezgodny z zasadą ne bis in idem rekonstruowaną z art. 2 Konstytucji, art. 42 ust. 1 Konstytucji, z art. 7 ust. 1 EKPC, art. 9 ust. 1, art. 14 ust. 7, art. 15 ust. 1 MPPOiP oraz art. 4 ust. 1 Protokołu nr 7 do EKPC.

  1. Właściwości sądów cywilnych do stosowania ustawy – podniesiona przez SO w Lublinie

Oba środki przewidziane przez ustawę – Ośrodek w Gostyninie, jak i nadzór prewencyjny, mają charakter prewencyjno-terapeutyczny, a nie „represyjny”, czyli kamy. Z tego powodu wzorce konstytucyjne wskazane przez SO w Lublinie w odniesieniu do art. 2 ust. 3 ustawy są nieadekwatne. Decyzja ustawodawcy o zastosowaniu procedury cywilnej do postępowania przewidzianego ustawą, które może prowadzić do zastosowania środków o charakterze prewencyjno-terapeutycznym, nie może być bowiem konfrontowana z konstytucyjnymi zakazami podwójnego karania za ten sam czyn. Z tych racji Trybunał stwierdził, że art. 2 ust. 3 ustawy nie jest niezgodny z zasadą ne bis in idem, wynikającą z art. 2 Konstytucji oraz z art. 42 ust. 1 Konstytucji.

  1. Kwestia zgodności art. 25 ustawy, przez to że nie określa metod postępowania terapeutycznego, jakim zostanie objęty umieszczony w Ośrodku, z zasadą zaufania obywateli do państwa i prawa wynikającą z art. 2 Konstytucji

Trybunał nie stwierdził naruszenia i podkreślił, że podstawową metodą leczenia większości zaburzeń osobowości jest obecnie długoterminowa psychoterapia psychodynamiczna (tzn. zorientowana psychoanalitycznie). Stosuje się również zmodyfikowane terapie poznawczo-behawioralne oraz farmakoterapię, która ma jednak znaczenie głównie objawowe i czasowe. Korekcja zaburzeń osobowości jest zadaniem trudnym i długoterminowym, przy czym sytuacja izolacji może sprzyjać skoncentrowaniu się na terapii. Wszelkie oddziaływania o charakterze psychokorekcyjnym muszą mieć charakter zindywidualizowany. Nie można więc oczekiwać, ani od ustawodawcy, ani też od podmiotu realizującego kompetencję do wydania rozporządzenia wykonawczego, ustalenia jednorodnego programu terapeutycznego dla wszystkich umieszczonych w Ośrodku, co do których sąd orzekający podzielił opinię biegłych o bardzo wysokim prawdopodobieństwie popełnienia na wolności czynu, o którym mowa w art. 1 ustawy.

  1. Problem epizodyczności ustawy wobec uchwalenia nowej regulacji k.k. w zakresie środków zabezpeczających

TK stwierdza, że na skutek wprowadzenia nowelą lutową do ustawy art. 3a, kontrolowana regulacja stała się regulacją epizodyczną. Może być stosowana wyłącznie wobec skazanego, który rozpoczął odbywanie kary pozbawienia wolności przed dniem 1 lipca 2015 r., czyli przed dniem wejścia w życie noweli lutowej do kk. Taki zakres czasowy zastosowania ustawy wynika z systemowej wykładni art. 1 oraz art. 3a ustawy. Jednocześnie Trybunał raz jeszcze podkreśla, że środki przewidziane w ustawie oraz w znowelizowanym kk istotnie się od siebie różnią. Środki przewidziane ustawą z 2013 r. mają charakter terapeutyczno-prewencyjny, zaś środki stosowane na gruncie znowelizowanego kk należą do środków penalnych (unormowane zostały w rozdziale X kk poświęconym środkom zabezpieczającym). Tym samym epizodyczność ustawy nie może stanowić argumentu na rzecz tezy o penalnym jej charakterze.

  1. Operatywność i konstytucyjność ustawowych kryteriów decyzji o zastosowaniu środków przewidywanych ustawą (pojęcie wysokiego oraz bardzo wysokiego prawdopodobieństwa popełnienia przestępstwa) z perspektywy zasady prawidłowej legislacji

Trybunał podkreśla, że w podobnym stopniu niedookreślone zwroty stosowane są w przepisach o izolacji osób niebezpiecznych dla społeczeństwa, które obowiązywały lub obowiązują w innych państwach. Stąd, użycie przez polskiego ustawodawcę zwrotów niedookreślonych „wysokie prawdopodobieństwo" oraz bardzo „wysokie prawdopodobieństwo" nie jest jakimś ekscesem legislacyjnym na tle unormowań obowiązujących w innych państwach Europy Zachodniej. Trybunał dodatkowo wskazuje, że w systemach prawnych innych państw w sprawach stosowania środków izolacyjnych wobec osób niebezpiecznych ze względu na ich głębokie zaburzenia osobowości i stwarzanego wskutek tego zagrożenia dla innych przewidziany jest udział biegłych, zazwyczaj lekarzy psychiatrów, psychologów, seksuologów, neurologów, opracowujących ekspertyzy dla sądu na temat podsądnych (Czechy, Francja, Niemcy, Norwegia, Szwajcaria, Stany Zjednoczone). Niekiedy przepisy o udziale biegłych, jako elemencie gwarancyjnym trafnego orzeczenia w sprawie zastosowania środka, są rozbudowane. W związku z tym TK uznał,że kwestionowane art. 14 oraz art. 11 ustawy z 2013 r. są zgodne z zasadą określoności przepisów prawa wywiedzioną z art. 2 Konstytucji.

  1. Kwestia zgodności art. 9 w związku z art. 1 pkt 2 i 3 upwozp przez to, że nie wyznacza terminu wydania w postępowaniu wykonawczym opinii psychiatrycznej i psychologicznej o stanie zdrowia skazanego jako podstawy wniosku dyrektora zakładu karnego do właściwego sądu o uznanie go za osobę stwarzającą zagrożenie z art. 2 i art. 41 ust. 1 Konstytucji

Trybunał nie stwierdził naruszenia postanowień ustawy zasadniczej, podkreślając, że określony w art. 9 ustawy wniosek dyrektora zakładu karnego tylko inicjuje postępowanie zmierzające do ustalenia, czy skazany objęty wnioskiem jest osobą stwarzającą zagrożenie, zatem nie przesądza o jego sytuacji prawnej po odbyciu kary pozbawienia wolności. Jego sytuację kształtuje dopiero prawomocne postanowienie sądu w przedmiocie uznania za osobę stwarzającą zagrożenie, wydane między innymi na podstawie sporządzonej na użytek wyłącznie tego postępowania sądowego opinii biegłych. Dlatego brak określenia w tym przepisie terminu wydania w postępowaniu wykonawczym opinii psychiatrycznej i psychologicznej nie narusza zasady poprawnej legislacji, a w konsekwencji także prawa do wolności osobistej osoby, której wniosek dotyczy.

W rezultacie wyroku TK z dnia 23 listopada 2016 r.,  po rozpoznaniu, na posiedzeniu niejawnym 16 grudnia 2016 r., pięciu połączonych pytań prawnych Sądu Okręgowego we Wrocławiu, TK postanowił jednomyślnie umorzyć postępowanie.

Wszystkie pytania prawne zostały postawione w związku z wnioskami dyrektora zakładu karnego o uznanie uczestników postępowania za osoby stwarzające zagrożenie. Uczestnicy tych postępowań zostali skierowani do oddziału terapeutycznego dla skazanych z niepsychotycznymi zaburzeniami psychicznymi lub upośledzonych umysłowo jako skazanych za przestępstwo określone w art. 197-203 kk, popełnione w związku z zaburzeniami preferencji seksualnych. We wszystkich pytaniach prawnych sąd uzasadnił zarzuty dotyczące kwestionowanych przepisów w taki sam sposób. Wątpliwości sądu budzi zbyt szeroki krąg czynów określonych w art. 1 pkt 1 ustawy, nieprecyzujący granic czasowych pozbawienia wolności ani też przyczyn zastosowania wobec skazanego systemu terapeutycznego. Ustawa nie określa wymagań co do tego kto i na jakiej podstawie ma dokonać oceny, czy u skazanego odbywającego karę w systemie terapeutycznym występowały zaburzenia psychiczne w postaci upośledzenia umysłowego, zaburzenia osobowości lub zaburzenia preferencji seksualnych. Również art. 14 ust. 2 i 3 ustawy w ocenie sądu, nie spełnia wymogów precyzyjności przepisów prawnych. Wątpliwości sądu budzi posłużenie się zwrotami niedookreślonymi ,.wysokie” oraz „bardzo wysokie” prawdopodobieństwo, które stanowić mają podstawę do uznania osoby za stwarzającą zagrożenie.

Stosownie do art. 40 ust. 1 pkt 1 uTK, Trybunał umarza na posiedzeniu niejawnym postępowanie, jeżeli wydanie orzeczenia jest zbędne lub niedopuszczalne. Zbędność orzekania zachodzi między innymi wówczas, gdy kwestionowana norma lub kwestionowane normy były już w innej sprawie przedmiotem kontroli co do ich zgodności z Konstytucją Ujemna przesłanka zbędności orzekania w sprawie ma miejsce wtedy, gdy występuje w niej identyczność zaskarżonych przepisów, wzorca konstytucyjnego oraz postawionych zarzutów, jak w sprawie, w której Trybunał Konstytucyjny już, wcześniej orzekał

Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 23 listopada 2016 r. w sprawie K 6/14 orzekł już co do zarzutów sformułowanych przez Sąd Okręgowy we Wrocławiu w pytaniach prawnych. Stąd zachodzą przesłanki do umorzenia postępowania.