Zawartość
Liczba całkowita wyników: 100

Postępowania strategiczne RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich może przyłączyć się do postępowania cywilnego lub administracyjnego a także wnieść kasację w sprawach karnych, jeżeli doszło do naruszenia praw i wolności obywatelskich, w szczególności w wyniku działania organów władzy publicznej.

RPO przystępuje do spraw, które dotyczą szczególnie ważnych naruszeń praw człowieka: z uwagi na skalę zjawiska, wagę naruszenia albo złożoność problemu prawnego.

Data początkowa
np.: 06/2020
Data końcowa
np.: 06/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Sprawa zgromadzenia w Warszawie. RPO przystępuje do sprawy odmowy przyjęcia zgłoszenia przez władze miasta

Data: 2020-05-28
  • RPO przystąpił do postępowania przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie w sprawie odmowy rejestracji zgromadzenia przez władze Warszawy
  • Obywatel zgłosił zamiar organizowania zgromadzenia 29 maja w Warszawie, Prezydent Miasta odmówił 25 maja przyjęcia zgłoszenia, a kiedy obywatel złożył na to zażalenie do sądu okręgowego, ten jego wniosek oddalił 27 maja (sygn. akt XXV Ns 49/20).
  •  Sprawa w drugiej instancji trafiła do Sądu Apelacyjnego
  • [AKTUALIZACJA 29.05] Sąd uznał, że odmowa rejestracji nie jest decyzją administracyjną, więc nie może jej oceniać. Zachowanie miasta budzi wątpliwości konstytucyjne, ale i tak sąd oddalił sprawę

Miasto odmówiło rejestracji zgromadzenia tłumacząc to obowiązującym zakazem zgromadzeń w związku ze stanem epidemii. Zdaniem obywatela w ten sposób naruszona została gwarantowana mu przez Konstytucję wolność zgromadzeń. Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił odwołanie, bo jego zdaniem miasto niczego nie uniemożliwiło, tylko poinformowało o niemożności zarejestrowania zgromadzenia. Informacja to nie decyzja, którą sąd mógłby ocenić. Dlatego sprawy w ogóle nie rozpatrzył merytorycznie.

RPO się z tym nie zgadza. Podkreśla że wolność zgromadzeń publicznych zagwarantowana w art. 57 Konstytucji jest jednym z podstawowych mechanizmów zapewniających obywatelom możliwość czynnego udziału w życiu publicznym i zabierania głosu w istotnych dla nich kwestiach. Rzecznik Praw Obywatelskich ma świadomość znaczenia wprowadzonego zakazu organizacji zgromadzeń publicznych w związku ze stanem epidemii i koniecznością ochrony zdrowia publicznego. Wątpliwości Rzecznika budzi jednak utrzymywanie na podstawie § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów całkowitego zakazu w tym zakresie. Stan taki bowiem prowadzi w praktyce do naruszenia istoty konstytucyjnego prawa obywateli do pokojowych zgromadzeń publicznych wynikającego z Konstytucji, co stoi w sprzeczności z konstytucyjnie dopuszczalnym zakresem ograniczania prawa podmiotowego i zasadą proporcjonalności wynikającą z art. 31 Konstytucji.

W ocenie Rzecznika niniejsze postępowanie może więc mieć istotne znaczenie z punktu widzenia podstawowych praw i wolności obywateli.

Argumenty prawne RPO

1. Pismo Prezydenta m. st. Warszawy jest decyzją administracyjną

Sąd Okręgowy w Warszawie wskazał, że „nie można uznać, że pismo organu Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020 r. o charakterze informacyjnym, tj. informujące de facto o braku udostępnienia informacji o miejscu i terminie zgromadzenia (art. 23 w/w ustawy) - z uwagi na wynikający z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. bezterminowy zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu ustawy Prawo o zgromadzeniach (por. § 13 ust. 1 pkt 1 w/w rozporządzenia), stanowiło decyzję administracyjną”. Sąd uznał, że pismo z dnia 25 maja 2020 r. nie zawierało władczego rozstrzygnięcie zakazującego zgromadzenia, a jedynie zawierało „treść informacyjną”, a tym samym nie zawierało minimum elementów decyzji administracyjnej (oznaczenie organu, adresata decyzji, rozstrzygnięcie i podpis osoby uprawnionej do jej wydania). Odwołanie nie zostało zatem poddane merytorycznemu rozpoznaniu.

W doktrynie zwraca się uwagę, że przy wydawaniu decyzji o zakazie zgromadzenia publicznego stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego. Decyzja powinna więc zawierać wszystkie elementy wskazane w art. 107 § 1 k.p.a., czyli oznaczenie organu administracji publicznej, datę wydania, oznaczenie strony lub stron, powołanie podstawy prawnej, rozstrzygnięcie, uzasadnienie faktyczne i prawne, pouczenie, określenie czy i w jakim trybie służy od niej odwołanie, podpis z podaniem imienia i nazwiska oraz stanowiska służbowego osoby upoważnionej do jej wydania lub, gdy została ona wydana w formie dokumentu elektronicznego, powinna być opatrzona bezpiecznym podpisem elektronicznym weryfikowanym za pomocą ważnego kwalifikowanego certyfikatu. Ponadto, decyzja powinna zawierać pouczenie o dopuszczalności wniesienia odwołania do sądu powszechnego zgodnie z art. 16 ustawy Prawo o zgromadzeniach (por. Agnieszka Rzetecka-Gil, Komentarz do art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach, Wolters Kluwer 4.10.2019).

Rozważenia wymaga kwestia, czy pismo Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020r. jest decyzją, o której mowa w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach, jak twierdzi Skarżący, czy też pismo to nie spełnia wymagań pozwalających na uznanie, że organ wydał decyzję, jak przyjął Sąd Okręgowy.

W doktrynie wskazuje się, że za minimum elementów decyzji administracyjnej uznaje się cztery składniki: oznaczenie organu, adresata decyzji, czyli strony lub stron, rozstrzygnięcie i podpis osoby uprawnionej do jej wydania. Dlatego pismo zawierające rozstrzygnięcie w sprawie załatwianej w drodze decyzji administracyjnej jest nią, pomimo niespełnienia w pełni warunków formalnych, przewidzianych w art. 107 § 1 k.p.a., gdy pismo to zawiera tylko wymienione minimum składników niezbędnych do zakwalifikowania go jako decyzję (por. R. Hauser, Komentarz do art. 107 k.p.a., wydanie 6 z 2020r., Legalis; J. Borkowski, glosa do wyroku NSA z 20.7.1981r., SA 1163/18).

Ponadto, w literaturze i orzecznictwie podkreśla się, że na zakwalifikowanie aktu do kategorii decyzji administracyjnych nie ma wpływu nazwa tego aktu (zob. J. Starościak, [w:] Iserzon, Starościak, KPA. Komentarz, 1970, komentarz do art. 104, wyrok SN z 18.10.1985r., II CR 320/85, OSNC 1986, Nr 10, poz. 158; wyr. NSA z 3.8.2001r., III SAB 34/01; wyrok WSA w Krakowie z 11.4.2013r., III SA/Kr 356/12). Z tego względu użyta w przepisach prawa dana nazwa aktu administracyjnego kończącego postępowanie administracyjne nie jest istotna dla jego właściwej kwalifikacji prawnej. Istotne są natomiast te jego elementy, które pozwalają na odróżnienie decyzji administracyjnej od innych aktów administracyjnych, tj. nierozstrzygających indywidualnych spraw co do ich istoty (zob. komentarz do art. 104 k.p.a., pod red. R. Hausera, wydanie 6 z 2020 r., Legalis). Samo też oznaczenie danego aktu dokonane w sposób wadliwy, czego przejawem jest np. brak podania podstawy prawnej zawartej w prawie materialnym, nie zmienia charakteru danego aktu funkcjonującego w obrocie prawnym jako decyzja administracyjna. Z tego względu pismo niemające formy decyzji jest decyzją administracyjną, jeżeli pochodzi od organu administracji publicznej, skierowane jest na zewnątrz i w sposób władczy rozstrzyga o prawach lub obowiązkach podmiotów administrowanych w sprawie indywidualnej (zob. A. Wiktorowska, [w:] M. Wierzbowski, Postępowanie administracyjne, Warszawa 2012, s. 143; a także wyrok NSA z 24.7.2014r., syn. Akt I OSK 898/13).

Odnosząc te uwagi do sprawy uznać trzeba, że pismo Prezydenta m. st. Warszawy z dnia 25 maja 2020 r. zawiera minimum elementów decyzji administracyjnej, tj. oznaczenie organu (Prezydent m.st. Warszawy), adresata decyzji, czyli stronę (Skarżącego), rozstrzygnięcie o istocie sprawy polegające na poinformowaniu o obowiązującym zakazie organizacji wszelkich zgromadzeń publicznych oraz podpis osoby uprawnionej do wydania tego rozstrzygnięcia (podpis identyfikujący autora pisma). Nie można więc zgodzić się ze stanowiskiem Sądu Okręgowego, że informacja o obowiązywaniu zakazu nie stanowi rozstrzygnięcia zakazującego organizacji zgromadzenia publicznego. Uznanie powyższej argumentacji prowadziłoby do całkowitego uniemożliwienia kontroli sądowej decyzji organu gminy i stanowiłoby de facto obejście prawa. Informacja o istnieniu zakazu, interpretowana w świetle przesłanego zawiadomienia o organizacji zgromadzenia, musi bowiem prowadzić do wniosku, że w indywidualnej sprawie obywatela wydano decyzję zakazującą, jest to bowiem jedyna interpretacja, która gwarantuje realizację prawa obywateli do drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji RP w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP), a tym samym ochronę konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych. Ponadto, stanowisko wyrażone w powołanym wyżej piśmie nie zawiera informacji o niemożności wydania decyzji, o której mowa w art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach.

Należy w tym miejscu odnieść się również do Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i interpretującej ją orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (dalej jako: ETPC). Zgodnie z ukształtowaną linią orzeczniczą ETPC prawo dostępu do sądu musi być jednocześnie „praktyczne i skuteczne” (sprawa Bellet przeciwko Francji, skarga nr 23805/94, § 38). Aby prawo dostępu było skuteczne, jednostka musi „posiadać wyraźną i praktyczną możliwość zakwestionowania czynności stanowiącej ingerencję w jej prawa” (sprawa Bellet przeciwko Francji, skarga nr 23805/94, §36). W szczególnych okolicznościach danej sprawy, praktyczny i skuteczny charakter tego prawa może zostać osłabiony, na przykład przez istnienie przeszkód natury proceduralnej, uniemożliwiających lub ograniczających możliwości wystąpienia do sądu, w tym szczególnie rygorystyczna interpretacja przez sądy krajowe jakiejś reguły proceduralnej (nadmierny formalizm) może pozbawić skarżących ich prawa do sądu (sprawa Perez de Rada Cavanilles przeciwko Hiszpanii, skarga nr 116/1997/900/1112, § 49; sprawa Miragall Escolano przeciwko Hiszpanii, skargi nr 38366/97, 38688/97, 40777/98, 40843/98, 41015/98, 41400/98, 41446/98, 41484/98, 41487/98 i 41509/98, § 38; sprawa Société anonyme Sotiris i Nikos Koutras ATTEE przeciwko Grecji, skarga nr 39442/98 § 20; sprawa Beles i inni przeciwko Czechom, skarga nr 47273/99, § 50; sprawa RTBF przeciwko Belgii, skarga nr 50084/06 §§ 71, 72, 74). Ponadto, prawo do sądu obejmuje nie tylko prawo do wszczęcia postępowania, ale także prawo do rozstrzygnięcia sporu przez sąd (sprawa Beneficio Cappella Paolini przeciwko San Marino, skarga nr 0786/98, § 29, dotycząca odmowy wymierzenia sprawiedliwości).

Powyższe konstatacje prowadzą do wniosku, że Sąd Okręgowy w Warszawie nietrafnie odrzucił odwołanie, które wymaga merytorycznego rozpoznania. Konieczna będzie w szczególności ocena realizacji przesłanek wynikających z ustawy Prawo o zgromadzeniach, a także z rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 878 i 904).

2. Naruszane są przepisy Prawa o zgromadzeniach

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich w niniejszej sprawie, po otrzymaniu zawiadomienia Wnioskodawcy, organ powinien zastosować procedurę uregulowaną w Prawie o zgromadzeniach, tj. udostępnić niezwłocznie na stronie podmiotowej w Biuletynie Informacji Publicznej informację o miejscu i terminie organizowanego zgromadzenia zgodnie z art. 7 ust. 3 tej ustawy i ewentualnie wydać decyzję administracyjną o zakazie zgromadzenia publicznej na podstawie art. 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Rzecznik Praw Obywatelskich podziela tym samym stanowisko wyrażone w postanowieniu Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 26 maja 2020 r., sygn. akt V ACz 333/20, stwierdzające, że zgłoszenie zawiadomienia o zamiarze zwołania zgromadzenia publicznego aktualizuje po stronie organu obowiązek podjęcia określonych działań o charakterze przede wszystkim techniczno-organizacyjnym. Obowiązki te zostały w szczególności wskazane w art. 7 ust. 3 i art. 8 i art. 22 ustawy Prawo o zgromadzeniach. Należy do nich m.in. obowiązek rejestracji wniesienia zawiadomienia o zamiarze zorganizowania zgromadzenia publicznego z uwzględnieniem daty, godziny oraz minuty wniesienia zawiadomienia (art. 9 ust. 2 ustawy).

Zgodnie z treścią § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów aż do odwołania zakazuje się organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach. Z treści tego przepisu nie wynika wyłączenie aż do odwołania stosowania przepisów Prawa o zgromadzeniach, a jedynie jest to przesłanka do zakazu organizowania zgromadzeń publicznych w rozumieniu tej ustawy. Właściwe organy gminy są cały czas zobowiązane do podejmowania działań określonych w Prawie o zgromadzeniach. Wydawanie przez organ nieprzewidzianej w ustawie informacji o obowiązywaniu zakazu organizacji zgromadzeń publicznych zamiast wydania decyzji administracyjnej o zakazie zgromadzenia publicznego stwarza po stronie obywatela poczucie niepewności prawnej i może w istotny sposób utrudniać dochodzenie na drodze sądowej naruszonych wolności i praw. Tym samym bezsprzeczne jest w niniejszej sprawie, że organ gminy nie wypełnił ciążących na nim obowiązków ustawowych. Ponadto, w takiej sytuacji wnioskodawca nie ma możliwości zakwestionowania zaistnienia merytorycznych przesłanek do wydania zakazu zgromadzenia publicznego. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia art. 77 ust. 2 Konstytucji RP w zw. z art. 45 ust. 1 Konstytucji oraz art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Dla zagwarantowania pełnej realizacji wolności zgromadzeń publicznych koniecznym jest zapewnienie możliwości efektywnej kontroli sądowej decyzji o zakazie organizacji zgromadzenia publicznego, czyli istnienia możliwości weryfikacji rozstrzygnięcia zakazującego zgromadzenia przed jego planowaną datą. Dlatego też jedyną efektywną metodą kontroli decyzji organu jest procedura odwołania przewidzianego w art. 16 Prawa o zgromadzeniach. Sąd Okręgowy tymczasem nie dokonał oceny merytorycznej przekazanej decyzji, a tym samym nie dokonał w ogóle oceny rzeczywistego zaistnienia zagrożenia dla życia lub zdrowia w planowanym miejscu organizacji zgromadzenia publicznego. Należy zwrócić uwagę, że z doniesień medialnych wynika, że poziom zagrożenia epidemicznego w województwie mazowieckim jest obecnie stosunkowo niski. Brak kontroli sądowej w zakresie zaistnienia przesłanek całkowitego ograniczenia prawa obywatela do organizacji pokojowego zgromadzenia narusza zatem wskazane w petitum niniejszego pisma przepisy Konstytucji RP oraz Konwencji.

3. Całkowity zakaz zgromadzeń publicznych jest konstytucyjnie wątpliwy

Zgodnie z art. 178 ust. 1 Konstytucji RP sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu są niezawiśli i podlegają tylko Konstytucji oraz ustawom. Sąd może więc dokonywać oceny konstytucyjności przepisów rozporządzenia. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich całkowite wyłączenie przepisami rozporządzenia Rady Ministrów możliwości organizowania zgromadzeń publicznych stanowi naruszenie istoty wolności zgromadzeń wyrażonej w art. 57 Konstytucji RP, co budzi wątpliwości z punktu widzenia art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie sąd jest uprawniony do oceny proporcjonalności zakazu wyrażonego w § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia RM oraz tego, czy nie narusza on istoty konstytucyjnie chronionej wolności zgromadzeń publicznych.

Należy podkreślić, że wolność zgromadzeń publicznych zagwarantowana w art. 57 Konstytucji RP jest jednym z podstawowych mechanizmów zapewniających obywatelom możliwość czynnego udziału w życiu publicznym i zabierania głosu w istotnych dla nich kwestiach. Wolność ta jest gwarantowana również przez art. 11 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zmianą wprowadzoną rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 24 marca 2020 r. o zmianie rozporządzenia w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu epidemii (Dz. U. poz. 522), polegającą na dodaniu do rozporządzenia § 11 a ust. 1 wprowadzono całkowity zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 ustawy z dnia 24 lipca 2015 r. – Prawo o zgromadzeniach (Dz. U z 2019 r. poz. 632). Zakaz ten został utrzymany przez § 14 ust. 1 pkt 1 rozporządzeń Rady Ministrów z dnia 31 marca 2020 r., z dnia 10 kwietnia 2020 r., z dnia 19 kwietnia 2020 r., z dnia 2 maja 2020 r. oraz § 13 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 16 maja 2020 r.

Wprowadzane kolejnymi rozporządzeniami bezwzględne zakazy organizowania zgromadzeń publicznych obejmują zgromadzenia jako zgrupowania osób na otwartej przestrzeni dostępnej dla nieokreślonych imiennie osób w określonym miejscu w celu odbycia wspólnych obrad lub w celu wspólnego wyrażenia stanowiska w sprawach publicznych (art. 3 ust. 1 Prawa o zgromadzeniach). Obejmują one także zakaz zgromadzeń spontanicznych, które odbywają się w związku z zaistniałym nagłym i niemożliwym do wcześniejszego przewidzenia wydarzeniem związanym ze sferą publiczną, którego odbycie w innym terminie byłoby niecelowe lub mało istotne z punktu widzenia debaty publicznej (art. 3 ust. 2 Prawa o zgromadzeniach). Upoważnienie to wprowadzenia w rozporządzeniu zakazu organizowania zgromadzeń wynika z art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239). Stanowi on, że odpowiednio Minister Zdrowia/Rada Ministrów może ustanowić zakaz organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności.

Z art. 57 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich. Ograniczenie tej wolności może określać wyłącznie ustawa. Dopuszczalne warunki ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych wynikają z ogólnej klauzuli zawartej w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP. Ograniczenie może zostać więc ustanowione tylko w ustawie i tylko wtedy, gdy jest konieczne w demokratycznym państwie m. in. dla ochrony zdrowia. Ograniczenie to nie może jednak naruszać istoty wolności. Z punktu widzenia zakazów zgromadzeń wprowadzanych kolejnymi rozporządzeniami istotne jest także to, że w stanie klęski żywiołowej wolność zgromadzeń również podlega ograniczeniom na warunkach określonych w art. 31 ust. 3 Konstytucji RP (art. 233 ust. 3 Konstytucji RP). Jedynie w stanie wojennym i wyjątkowym wolność zgromadzeń może podlegać dalej idącym ograniczeniom (art. 233 ust. 1 i art. 228 ust. 3 Konstytucji RP) określonym w ustawie, włącznie z naruszeniem istoty tej wolności (por. M. Florczak-Wątor, „Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz” pod red. P. Tulei, WKP 2019).

Przepisy kolejnych rozporządzeń w uprzywilejowany sposób traktują natomiast zgromadzenia związane z wykonywaniem zadań służbowych, które w ogóle nie podlegają ochronie na podstawie art. 57 Konstytucji RP, w uprzywilejowany też sposób traktują zgromadzenia w celach zawodowych i związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej, chociaż nie ulega wątpliwości, że na gruncie Konstytucji RP zarówno wolność prowadzenia działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji RP), jak też wolność wykonywania zawodu (art. 65 ust. 1 Konstytucji RP) chronione są z mniejszą intensywnością niż wolność polityczna, jaką jest wolność zgromadzeń publicznych. Już w orzeczeniu z dnia 26 kwietnia 1995 r. (sygn. akt K 11/94) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że surowsze oceny należy przykładać do regulacji praw i wolności osobistych i politycznych niż do praw ekonomicznych czy socjalnych. Stąd też o ile ogólną regułą jest, że wykazanie wymogu niekonstytucyjności nie spoczywa na ustawodawcy, to w przypadku tych praw lub wolności, którym Konstytucja RP przypisuje najwyższą rangę, już sam fakt ich ograniczenia może rodzić domniemanie niekonstytucyjności. Obalenie tego domniemania jest możliwe, ale ciężar dowodu w tym przypadku przenosi się na prawodawcę. W tym też prawnym kontekście należy postrzegać ograniczenia wolności zgromadzeń publicznych, a zwłaszcza jej całkowity zakaz, czyniony dodatkowo najniższym w hierarchii aktem normatywnym jakim jest rozporządzenie – akt wykonawczy do ustawy.

Oceniając z tej perspektywy konstytucyjnej bezwzględny zakaz organizowania zgromadzeń publicznych określonych w art. 3 Prawa o zgromadzeniach, wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami, należy postawić mu szereg zarzutów. Przede wszystkim niedopuszczalne jest nadanie regulacji ustawowej dotyczącej przekazania do rozporządzenia materii wolności zgromadzeń charakteru blankietowego i odesłanie w całości tej materii do uregulowania w rozporządzeniu, a taki właśnie charakter ma art. 46 ust. 4 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Rada Ministrów została więc upoważniona (art. 46a i art. 46b pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) do wprowadzenia zakazu organizowania innych zgromadzeń ludności, chociaż w przypadku wolności zgromadzeń wymóg wyłączności ustawy musi być stosowany ze szczególnym rygoryzmem. Zakaz został jednak wprowadzony rozporządzeniami, a nie ustawą, chociaż art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wymaga ograniczenia konstytucyjnej wolności „tylko w ustawie”.

Nie powinno też ulegać wątpliwości, że wprowadzenie zakazu organizowania zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach nastąpiło z naruszeniem zasady proporcjonalności. Z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP wynika, że ograniczenia w korzystaniu z konstytucyjnych wolności mogą być ustanawiane tylko wtedy, gdy są konieczne w demokratycznym państwie. Przesłanka konieczności ograniczenia jest zaś merytorycznie tożsama z zasadą proporcjonalności. O tym, że wprowadzenie takiego zakazu nie było konieczne przesądził sam autor kolejnych rozporządzeń, umożliwiając w stanie epidemii odbywanie nieograniczonych co do liczby uczestników spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych lub zadań służbowych, lub działalności gospodarczej. Z punktu widzenia zagrożenia epidemicznego nie było, jak z tego wynika, konieczne – zdaniem organu wydającego rozporządzenia – zakazanie takich zgromadzeń czy choćby ich ograniczenie. Prawodawca postanowił także w ten szczególny sposób chronić zgromadzenia, które albo w ogóle nie mają rangi wolności konstytucyjnej (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem zadań służbowych) albo których intensywność ochrony w świetle Konstytucji RP jest mniejsza niż intensywność ochrony zgromadzeń, o których mowa w art. 3 Prawa o zgromadzeniach (spotkania i zebrania związane z wykonywaniem czynności zawodowych lub działalności gospodarczej).

Jak stwierdził Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 28 czerwca 2000 r. (sygn. akt K 34/99) zgromadzenie, o którym mowa w art. 57 Konstytucji RP „stanowi szczególny sposób wyrażania poglądów, przekazywania informacji i oddziaływania na postawy innych osób. Jest niezwykle ważnym środkiem komunikacji międzyludzkiej zarówno w sferze publicznej, jak i prywatnej oraz formą uczestniczenia w debacie publicznej, a w konsekwencji – również w sprawowaniu władzy w demokratycznym społeczeństwie. Celem wolności zgromadzeń jest nie tylko zapewnienie autonomii i samorealizacji jednostki, ale ochrona również procesów komunikacji społecznej niezbędnych dla funkcjonowania demokratycznego społeczeństwa. U jej podstaw znajduje się zatem nie tylko interes poszczególnych jednostek, ale również interes ogólnospołeczny”. Poprzez korzystanie wolności zgromadzeń publicznych gwarantowany jest „w ten sposób podstawowy dla demokracji mechanizm konfrontacji różnych, kontrowersyjnych stanowisk, poglądów i idei, które często nie znajdują rozumienia u większości społeczeństwa. Zgromadzenia stanowią istotne uzupełnienie mechanizmu przedstawicielskiego, zapobiegając w państwie demokratycznym powstawaniu takich napięć w społeczeństwie, wynikających z przerwania komunikacji społecznej, które mogłyby zagrażać demokracji” (wyrok Trybunał Konstytucyjnego z dnia 18 stycznia 2006 r., sygn. akt K 21/05). Ponadto wolność zgromadzeń publicznych umożliwia jednostkom wpływanie na procesy decyzyjne, niezależnie od istniejących mechanizmów przedstawicielskich (wyrok Trybunał Konstytucyjnego z dnia 18 września 2014 r., sygn. akt K 44/12). W świetle tego ostatniego powołanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego wolność zgromadzeń publicznych „umożliwia dokonywanie publicznej analizy źródeł, przyczyn oraz istoty niezadowolenia społecznego. Stwarza okazję do wyrażenia krytyki lub negacji obowiązującego porządku prawnego lub społecznego. Odgrywa więc rolę mechanizmu wczesnego ostrzegania. Dzięki temu organy przedstawicielskie mogą poznać źródła napięć wywołujących sprzeciw członków społeczeństwa w odniesieniu do konkretnych rozstrzygnięć w przestrzeni publicznej”.

Przedstawione powyżej poglądy, wypowiedziane w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego, dobrze oddają istotę wolności zgromadzeń publicznych. Całkowity zakaz organizowania zgromadzeń publicznych wprowadzony przepisami kolejnych rozporządzeń narusza tak opisaną istotę wolności zgromadzeń. Powoduje, że Rzeczpospolita Polska nie tylko przestaje spełniać warunki wymagane dla państwa prawa, lecz przestaje także spełniać warunki wymagane dla państwa demokratycznego (art. 2 Konstytucji RP), skoro zakazane jest w ogóle korzystanie z podstawowego mechanizmu demokracji, jakim jest wolność zgromadzeń publicznych. Państwo nie preferuje już zebrań i spotkań pełniących funkcję partycypacyjną w społeczeństwie otwartym i demokratycznym, lecz swoją preferencją obdarza wyłącznie (o czym świadczy treść kolejnych rozporządzeń) zebrania i spotkania organizowane w związku z wykonywaniem zadań służbowych, wykonywaniem czynności zawodowych czy też z działalnością gospodarczą. Organizacji tych ostatnich zebrań i spotkań, nawet z udziałem dużych grup osób, nie przeszkadza wcale zaś według państwa, ogłoszony stan epidemii.

Słusznie wskazuje się (K. Wojtyczek, Granice ingerencji ustawodawczej w sferze praw człowieka w Konstytucji RP, Zakamycze 1999, s. 211), że „podjęcie przez organy państwowe ingerencji naruszającej istotę jakiegoś prawa jest dopuszczalne wyłącznie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego zgodnie z zasadami określonymi w rozdziale XI Konstytucji. Istota praw człowieka stanowi zatem kryterium podziału ograniczeń tych praw na zwykłe środki konstytucyjne, które mogą być stosowane poza stanami nadzwyczajnymi, oraz środki nadzwyczajne, możliwe do podjęcia wyłącznie w stanach nadzwyczajnych. Trybunał Konstytucyjny rozstrzygając, czy dane ograniczenie narusza istotę danego prawa, ustala jednocześnie, czy ograniczenie to jest możliwe do wprowadzenia bez uciekania się do instytucji stanu nadzwyczajnego. Należy dodać, że jedną z przesłanek wprowadzenia stanu nadzwyczajnego jest zaistnienie sytuacji, gdy zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające. Sytuacja taka może nastąpić w szczególności, jeżeli zachodzi konieczność sięgnięcia po środki naruszające istotę prawa człowieka.”

W tym przypadku, ogłaszając stan epidemii, nie sięgnięto równocześnie po określone w Konstytucji RP środki nadzwyczajne. W związku z tym nie było dopuszczalne, nie tylko rozporządzeniem, ale też ustawą naruszenie istoty konstytucyjnej wolności zgromadzeń publicznych. Dlatego też wprowadzany kolejnymi rozporządzeniami zakaz organizowania zgromadzeń w rozumieniu art. 3 Prawa o zgromadzeniach narusza art. 57 w zw. z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP także przez to, że obejmuje on istotę tej konstytucyjnej wolności.

VII.613.86.2020

RPO zaskarżył decyzję sanepidu o karze 10 tys. zł za niezachowanie odległości 2 m w czasie zgromadzenia

Data: 2020-05-26
  • Państwowy Powiatowy Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie 14 maja 2020 r. ukarał dwie osoby karą 10 tys. zł za to że 10 maja nie zachowaj odległości 2 m.
  • Naruszenie tak określonego nakazu przemieszczania się Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe
  • RPO domaga się uchylenia decyzji i ponownego rozpatrzenia

Zaskarżonym decyzjom Rzecznik zarzuca naruszenie art. 7 kodeksu postępowania administracyjnego (k.p.a.), art. 8 § 1 k.p.a., art. 9 k.p.a., art. 10 § 1 k.p.a., art. 61 § 4 k.p.a., art. 75 § 1 k.p.a. w związku z art. 14 ust. 2 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) i art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, art. 77 § 1 k.p.a., art. 81 k.p.a. i art. 189d pkt 7 k.p.a. oraz wnosi o jej uchylenie stosownie do art. 138 § 2 k.p.a. i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie.

To kolejne zaskarżenia dotyczące drakońskich kar pieniężnych nakładanych przez sanepid na podstawie policyjnych notatek.

Powtarzają zarzuty:

  • sanepid nie miał prawa procedować sprawy w takim trybie
  • notatka policyjna nie mogła być dowodem
  • sanepid nie dopełnił też obowiązku ustalenia prawdy obiektywnej i dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego.
  • nie ustalił też, czy obywatel zobowiązany do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji - czy w niedostatek nie popadnie jego rodzina)

- Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Jednak, na co wskazuje przypadek strony niniejszego postępowania, mogą być równi i równiejsi, zaś organ administracji publicznej, wbrew pompatycznemu stwierdzeniu zawartemu w uzasadnieniu decyzji, potrafi tolerować lekkomyślne lekceważenie wysiłków całego społeczeństwa, jeśli tylko czynią to osoby wysoko znajdujące się w hierarchii społecznej – kończy RPO odwołanie do Mazowieckiego Inspektora Sanidarnego na działania warszawskiego powiatowego inspektora..

Argumenty prawne RPO

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawie decyzją administracyjną z dnia 14 maja 2020 r. wymierzył XX XX karę pieniężną 10 000 zł za nieprzestrzeganie w dniu 10 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie. W uzasadnieniu decyzji organ wskazał, że jej adresat nie podporządkował się regulacji zawartej w obowiązującym w dacie zdarzenia § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 792 ze zm.), dalej zwanym rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r., stanowiącym, iż do odwołania, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje pieszo, jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie. Naruszenie tak określonego nakazu przemieszczania się Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe (naocznych świadków zdarzenia).

Uzasadniając decyzję administracyjną w zakresie wysokości wymierzonej kary pieniężnej organ administracji publicznej wskazał, że rozważył wagę i okoliczności ustalonego naruszenia prawa, w szczególności istotną potrzebę ochrony zdrowia i życia osób postronnych, które działaniem adresata decyzji zostały w sposób realny i bezpośredni zagrożone, oraz poważny uszczerbek w ważnym interesie publicznym, jakim jest bezpieczeństwo zdrowotne osób, które mogły mieć kontakt z adresatem decyzji, brak dotychczasowego niedopełnienia obowiązków w zakresie opisanym w decyzji, w następstwie którego nakładana jest kara oraz wysoki stopień przyczynienia się strony do powstania naruszenia prawa. Wreszcie Powiatowy Inspektor Sanitarny stwierdził, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii.”

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa.

W decyzji przypisano A. W. zachowanie polegające na nieprzestrzeganiu nakazu przemieszczania w odległości nie mniejszej niż 2 m od innych uczestników zgromadzenia w okolicach ul. Krakowskie Przedmieście 13 w Warszawie.  Z tym opisem zachowania wiąże się kara pieniężna w wysokości 10 000 zł.

Oceniając zaskarżoną decyzję pod względem merytorycznym wskazać trzeba, że zgodnie ze stanowiącym materialnoprawną podstawę wydania decyzji art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 1 lub w art. 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Stosowanie zaś do art. 46b pkt 12 tej ustawy Rada Ministrów może ustanowić w rozporządzeniu nakaz określonego sposobu przemieszczania się. Na tej też podstawie został wydany § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. ustalający treść nakazu, naruszonego zdaniem Powiatowego Inspektora Sanitarnego przez A. W.

Z art. 48a ust. 3 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wynika, że kary pieniężne, o których mowa w ust. 1 art. 48a wymierza, w drodze decyzji administracyjnej, państwowy powiatowy inspektor sanitarny i państwowy graniczny inspektor sanitarny. W zakresie nieuregulowanym w tej ustawie do kar pieniężnych stosuje się przepisy działu III ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2019 r. poz. 900 ze zm.), a więc przepisy dotyczące zobowiązań podatkowych. Natomiast w postępowaniu przed organami Państwowej Inspekcji Sanitarnej stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej – Dz. U. z 2019 r. poz. 59 ze zm.).

W myśl art. 61 § 1 k. p. a. postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu. W sprawie niniejszej postępowanie zostało wszczęte z urzędu. Z art. 61 § 4 k. p. a. wynika natomiast, że o wszczęciu postępowania z urzędu należy zawiadomić wszystkie osoby będące stronami w sprawie. Zawiadomienie przez organ administracji publicznej strony o wszczęciu w jej sprawie postępowania z urzędu ma na celu zapewnienie czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym. Z art. 10 § 1 k.p.a. wynika bowiem, że organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań. W wyroku z dnia 13 lipca 2016 r. (sygn. akt I OSK 370/15, LEX nr 2100721) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził w zakresie obowiązku zapewnienia stronie czynnego udziału w postępowaniu, że „nie chodzi tutaj jedynie o prawo żądania przeprowadzenia dowodów (art. 78 k. p. a.), a przez to o wpływ na stosowanie norm prawa materialnego lub procesowego. Przez udział w postępowaniu administracyjnym należy rozumieć nie tylko udział w czynnościach postępowania wyjaśniającego, ale też w czynnościach decydujących”.

Z art. 10 § 2 k.p.a. wynika, że organy administracji publicznej mogą odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k.p.a. w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzkiego albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną. Ponadto w świetle art. 15 zzzzzn pkt 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374 ze zm.) w okresie stanu epidemii, w szczególności, gdy urząd administracji obsługujący organ administracji publicznej wykonuje zadania w sposób wyłączający bezpośrednią obsługę interesantów, organ administracji publicznej może odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k. p. a. także w przypadku, gdy wszystkie strony zrzekły się swego prawa.

Strona tego postępowania administracyjnego nie zrzekła się przysługującego jej prawa wynikającego z art. 10 § 1 k.p.a. Nie zostały też spełnione przesłanki z art. 10 § 2 k.p.a. uzasadniające odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Załatwienie sprawy wymierzenia kary administracyjnej ex post, a więc kilka dni po odnotowaniu zachowania uzasadniającego zdaniem organu administracji publicznej nałożenie kary pieniężnej, nie jest bowiem załatwieniem sprawy w stanie niecierpiącym zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego. Jeśli nawet takie niebezpieczeństwo dla zdrowia wynikające z przypisanego stronie zachowania istniało, to ustało ono już zanim organ administracji publicznej powziął o tym informację. Kara pieniężna ma w tym przypadku charakter następczy i prewencyjnych i ma zapobiegać na przeszłość zachowaniom niepożądanym z punktu widzenia zwalczania epidemii. Na pozbawienie strony postępowania prawa do czynnego udziału w postępowaniu nie pozwala też sama natura postępowania administracyjnego w sprawie kary pieniężnej. Otóż z art. 189d pkt 7 k. p. a. wynika, że organ wymierzając taką karę osobie fizycznej musi uwzględnić warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana. Organ administracji nie może tego w oczywisty sposób uczynić, nie zapewniając stronie czynnego udziału w postępowaniu i nie badając w ten sposób jej warunków osobistych (rodzinnych, majątkowych, zarobkowych), a więc nie przeprowadzając w tym zakresie stosownego postępowania dowodowego z udziałem strony.

W sprawie będącej przedmiotem odwołania Powiatowy Inspektor Sanitarny nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 k.p.a. i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej, tym samym nie zapewnił stronie czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem art. 10 § 1 i art. 61 § 4 k.p.a.

Z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wynika, że Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszenie przez stronę postępowania nakazu określonego w § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. stwierdził na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Chodzi o notatkę sporządzoną przez funkcjonariusza Policji i następnie przekazaną Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Stosownie do art. 75 § 1 k. p. a. jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. W szczególności dowodem mogą być dokumenty, zeznania świadków, opinie biegłych oraz oględziny.

W związku z tym wymaga wyjaśnienia, czy funkcjonariusze Policji postępując zgodnie z prawem mogli przekazać Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu sporządzoną przez siebie notatkę służbową, a więc czy taka notatka może stanowić dowód w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a. Notatka zawierała dane osobowe A. W., w związku z tym udostępnienie tych danych przez Policję innemu organowi wymaga wyraźnej podstawy ustawowej regulującej zarówno zasady i tryb ich udostępniania. Z mającego w tym zakresie zastosowanie art. 51 ust. 5 Konstytucji RP wynika bowiem, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o jednostce określa ustawa. Oznacza to, że organy władzy publicznej nie mogą dowolnie dysponować informacjami o jednostce, lecz wyłącznie na zasadach i w trybie ściśle określonym w ustawie. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny w tym kontekście (wyrok z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16, OTK-A z 2018 r., poz. 38) w ustawie powinny być uregulowane w związku z tym takie zagadnienia jak zobowiązanie od ujawnienia informacji o swojej osobie. W ustawie powinno się znaleźć co najmniej określenie podmiotów zobowiązanych, okoliczności powstania obowiązku ujawnienia informacji oraz zakresu tych informacji, a także zasad ich przechowywania, poprawiania, udostępniania i usuwania. Materia ustawowa powinna obejmować zasady gromadzenia i udostępniania informacji, a więc bezpośrednie materialnoprawne podstawy tych czynności, przy czym po pojęciem „gromadzenie” należy rozumieć nie tylko zbieranie informacji, ale także ich przetwarzanie (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01, OTK z 2002 r., Nr 1/A, poz. 3). Wreszcie ustawa musi określać tryb gromadzenia i udostępniania informacji, a więc procedurę postępowania podmiotu, który tymi informacjami dysponuje (wyroki Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01; z dnia 16 lipca 2015 r., sygn. akt K 2/13; z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16).

W związku z powyższym należy ustalić, czy w systemie prawa istnieją normy prawne rangi ustawy pozwalające Policji gromadzić, przetwarzać i udostępniać innym podmiotom zewnętrznym w stosunku do Policji informacje o osobie w związku z postępowaniami administracyjnymi mającymi na celu wymierzenie kary pieniężnej.

Z art. 1 ust. 2 pkt 6 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) wynika, że do podstawowych zadań Policji należy kontrola przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych. Realizując to zadanie Policja wykonuje (art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji) czynności administracyjno-porządkowe w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Przepis ten nie pozwala natomiast Policji na wykonywanie jakichkolwiek czynności w celu wymierzenia w postępowania administracyjnym kary pieniężnej. Policja wykonuje również czynności na polecenie sądu, prokuratora, organów administracji państwowej i samorządu terytorialnego w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach (art. 14 ust. 2 ustawy o Policji). Wykonując te czynności policjanci korzystają z uprawnień określonych art. 15 ust. 1 ustawy o Policji, mogą więc legitymować osoby w celu ustalenia ich tożsamości (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji). W ramach tak zakreślonych uprawnień Policja może prowadzić postępowanie mandatowe (art. 95 § 1 ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. – Kodeks postępowania w sprawach wykroczeń – Dz. U. z 2020 r., poz. 729), może też występować przed sądem jako oskarżyciel publiczny (art. 17 § 1 k.p.s.w.) w przypadku ujawnienia wykroczenia przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych (art. 54 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń – Dz. U. z 2019 r., poz. 821). Takim wykroczeniem jest też naruszenie nakazu określonego w § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. Żaden z tych przepisów nie daje natomiast Policji uprawnień do gromadzenia, przetwarzania i udostępniania informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ administracji państwowej. Z art. 20 ust. 1 i 1a ustawy o Policji wynika, że Policja jest uprawniona do przetwarzania informacji, w tym danych osobowych jedynie w celu realizacji swoich zadań ustawowych lub wykonywania uprawnień związanych z prowadzeniem postępowań administracyjnych, realizacją czynności-administracyjno-porządkowych oraz innych czynności, do przeprowadzania których funkcjonariusze Policji są uprawnieni na podstawie ustaw.

Żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje natomiast przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Powołany już art. 14 ust. 2 ustawy o Policji określa zaś w sposób jednoznaczny, że Policja wykonuje czynności na polecenie organu administracji państwowej  wyłącznie w zakresie, w jakim ten obowiązek został określony w odrębnych ustawach. Przepisy odrębnych ustaw nie przewidują jednak także udostępniania przez Policję informacji i danych osobowych Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Nie czynią tego też przepisy Rozdziału 8a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi regulujące wymierzanie kar pieniężnych ani przepisy działu III Ordynacji podatkowej, do której w zakresie nieuregulowanym odsyła ta ustawa (art. 48a ust. 8). Także ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie zawiera przepisów pozwalających tej Inspekcji na pozyskiwanie na potrzeby prowadzonych postępowań administracyjnych informacji i danych osobowych.

W powyższym kontekście zwrócić także trzeba uwagę, że obowiązki informacyjne osób przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej związane z zapobieganiem i zwalczanie zakażeń i chorób zakaźnych zostały określone w art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Osoby te są zobowiązane na zasadach określonych w ustawie udzielać danych i informacji organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej i innym tam wymienionym organom i instytucjom. Wśród tych podmiotów nie ma natomiast Policji.

Przedstawiona analiza prowadzi do wniosku, że zarówno ustawa o Policji jak też żadna inna odrębna ustawa (jak tego wymaga art. 14 ust. 2 ustawy o Policji) nie zawiera wymaganej przez art. 51 ust. 5 Konstytucji RP ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania administracyjnego, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji wyklucza natomiast w sposób jednoznaczny wykonywanie przez Policję czynności w celu wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej. W konsekwencji Państwowa Inspekcja Sanitarna na potrzeby postępowania administracyjnego mającego na celu wymierzenie A. W. kary pieniężnej pozyskała te dane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji RP oraz z naruszeniem art. 14 ust. 2 ustawy o Policji. Tak więc policyjna notatka służbowa stanowiąca opis zarzuconego stronie postępowania zachowania została uzyskana z naruszeniem prawa. Notatka ta będąca jedynym dowodem przeprowadzonym przez organ administracji publicznej w trakcie postępowania jest więc dowodem pozyskanym w sposób sprzeczny z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k.p.a. Decyzja administracyjna w tej sprawie została w związku z tym wydana także z naruszeniem art. 75 § 1 k.p.a., została ona bowiem oparta na dowodzie naruszającym chronioną konstytucyjnie sferę autonomii informacyjnej jednostki (art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji RP) polegającą na braku obowiązku dzielenia się z władzą publiczną informacją o swojej osobie, gdy ustawa tego nie wymaga.

Z art. 75 § 1 k.p.a. wynika, że dokumenty urzędowe sporządzone w przepisanej formie przez powołane do tego organy państwowe w ich zakresie działania stanowią dowód tego, co zostało w nich urzędowo stwierdzone. Zgodnie zaś z uzasadnieniem zaskarżonej decyzji administracyjnej Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił naruszenie przez stronę nakazu określonego przemieszczania się na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Notatka ta nie ma jednak mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona, czego wymaga art. 75 § 1 k.p.a. w przepisanej formie. Nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu art. 75 § 1 k.p.a., organami administracji rządowej w zakresie utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego są organy wymienione w art. 5 ust. 1 i art. 6 ust. 1 ustawy o Policji, a nie poszczególni funkcjonariusze Policji.

Niezależnie więc od tego, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone. Nawet zatem gdyby istniała podstawa prawna do jej przekazania Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, to nie mogłaby ona stanowić wyłącznej podstawy faktycznej wydania rozstrzygnięcia administracyjnego w tej sprawie. Mogłaby ta notatka zostać potraktowana jedynie jako jeden z dowodów, które organ administracji publicznej bierze pod uwagę wydając decyzję administracyjną, treść tej notatki nie korzysta bowiem z mocy dowodowej, o której mowa w art. 75 § 1 k.p.a. Wiarygodność tej notatki musiałaby ponadto zostać zweryfikowana za pomocą innych środków dowodowych. W rezultacie czyniąc ustalenia faktyczne wyłącznie na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył art. 77 § 1 k. p. a. nakazujący organowi administracji publicznej w sposób wyczerpujący zebrać materiał dowodowy i rozpatrzyć cały zebrany w ten sposób materiał dowodowy. Tymczasem organ w tej sprawie ograniczył się wyłącznie do sięgnięcia po nie mającą mocy dokumentu urzędowego i pozyskaną niezgodnie z prawem notatkę pochodzącą, od – jak sam to określił – „służb porządkowych”.

W powyższym zakresie Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył również art. 81 k.p.a., a więc przepis, zgodnie z którym okoliczność faktyczna może być uznana za udowodnioną, jeżeli strona miała możność wypowiedzenia się co do przeprowadzonych dowodów, chyba że zachodzą okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k.p.a. Okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k.p.a., na co wskazano powyżej, nie zachodziły w tej sprawie. Strona postępowania nie miała zaś możliwości wypowiedzenia się co do treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Takiej możliwości Powiatowy Inspektor Sanitarny nie stworzył stronie, chociaż z art. 15 zzzzzn pkt 2 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych wynika, że w okresie stanu epidemii organ administracji publicznej może zapewnić stronie udostepnienie akt sprawy lub poszczególnych dokumentów stanowiących akta sprawy również za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu art. 2 pkt 5 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną (Dz. U. z 2020 r., poz. 344) na adres wskazany w rejestrze danych kontaktowych lub na inny adres wskazany przez stronę.

W efekcie dopuszczając się wskazanych naruszeń art. 77 § 1 i art. 81 k. p. a. organ naruszył również zasadę prawdy obiektywnej, w świetle której (art. 7 k.p.a.) w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności i z urzędu lub na wniosek strony podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli. W tej sprawie organ nie podjął zaś nie tylko wszelkich, ale też żadnych czynności w celu dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, poprzestając na bezkrytycznym przyjęciu jako poczynionych przez siebie ustaleń faktycznych, treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Nie zawiadomił też strony o wszczętym z urzędu postępowaniu (art. 61 § 4 k.p.a.) i w tej sposób uniemożliwił stronie odniesienie się do tak poczynionych ustaleń faktycznych. Organ nie wypełnił w ten sposób także obowiązku wynikającego z art. 9 k.p.a. nakazującego należyte i wyczerpujące informowanie strony o okolicznościach faktycznych, które mogą mieć wpływ na ustalenie jej praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna narusza także art. 7 i art. 9 k.p.a.

Wymierzając administracyjną karę pieniężną i rozstrzygając w decyzji o jej wysokości Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył także art. 189d pkt 7 k. p. a. oraz art. 8 § 1 k. p. a. Rozważył bowiem, jak wynika z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wagę
i okoliczności ustalonego naruszenia prawa, brak dotychczasowego niedopełnienia obowiązków przez stronę, a także wysoki stopień przyczynienia się strony do naruszenia prawa. Organ nie rozważył natomiast w ogóle wymierzając karę pieniężną w wysokości 10 000 zł, czego wymaga art. 189d pkt 7 k. p. a. warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważył w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada kare pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustalił w związku z tym, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina). W ten sposób Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył też ogólną zasadę postępowania administracyjnego (art. 8 § 1 k. p. a.), nakazującą organowi kierować się w tym postępowaniu zasadą proporcjonalności. Nie podjął bowiem nawet próby ustalenia, w jakiej relacji pozostaje wysokość nakładanej administracyjnej kary pieniężnej do warunków osobistych, w tym majątkowych i zarobkowych osoby zobowiązanej do jej uiszczenia.

W kontekście wymierzonej przez Powiatowego Inspektora Sanitarnego kary pieniężnej w wysokości 10 000 zł trzeba przypomnieć, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 września 2019 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r. (Dz. U. poz. 1778) minimalne wynagrodzenie za pracę w 2020 r. wynosi 2600 zł brutto. Natomiast z obwieszczenia Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 20 maja 2020 r. w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2020 r. wynika, że to wynagrodzenia wyniosło 5285,01 zł brutto. Oznacza to, że wysokość wymierzonej stronie kary administracyjnej w kwocie netto przekracza czterokrotnie wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę i dwukrotnie przekracza przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Powstaje w związku z tym uzasadniona wątpliwość, czy kara pieniężna wymierzona w wysokości 10 000 zł jest proporcjonalna do tych powszechnych możliwości zarobkowych. Organ w tym zakresie nie poczynił jednak żadnych własnych ustaleń, przez co naruszył art. 8 § 1 i art. 189d pkt 7 k.p.a.

Wreszcie trzeba odnieść się do pryncypialnego stwierdzenia zawartego w końcowej części decyzji Powiatowego Inspektora Sanitarnego, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii.” To stwierdzenie nie odpowiada faktom, gdyż z równą pryncypialnością Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawa nie reagował na niezachowanie odpowiedniego, wymaganego przez prawo również w tym przypadku, dystansu pomiędzy uczestnikami uroczystości upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej zorganizowanymi w dniu 10 kwietnia 2020 r. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Policja nie sporządzała zaś notatek służbowych w celu ich przekazania do inspekcji sanitarnej, lecz ochraniała uczestników tych uroczystości.

Ponadto w piśmie skierowanym do Rzecznika Praw Obywatelskich A. W. podniósł, że w chwili zdarzenia będącego przedmiotem policyjnej notatki, na Krakowskim Przedmieściu przebywało wielu innych przechodniów, którzy nie byli kontrolowani przez Policję. Potwierdza to nagranie udostępniane Rzecznikowi. Znaczna liczba funkcjonariuszy Policji podjęła czynności jedynie wobec kilku obywateli reprezentujących redakcję „Wolne Media”, którzy przygotowywali przed Pałacem Prezydenckim materiał poświęcony wyborom mającym się odbyć się w dniu 10 maja 2020 r. Budzi to obawy, że działania Policji nie były w istocie nakierowane na zapewnienie przestrzegania przepisów regulujących zachowania w przestrzeni publicznej w stanie epidemii, lecz były motywowane dążeniem do stłumienia publicznego manifestowania poglądów i uniemożliwienia przygotowania relacji reporterskiej w tym zakresie. Budzi to poważne wątpliwości z punktu widzenia wolności mediów i wolności słowa. W ocenie Rzecznika działania organów publicznych w niniejszej sprawie prowadziły w konsekwencji do naruszenia art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP. W szczególności z art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wynika, że każdemu zapewnia się wolność pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Ograniczenie tej wolności może nastąpić tylko w ustawie (art. 31 ust. 3 Konstytucji RP). Żaden przepis ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi nie ogranicza zaś wolności pozyskiwania i rozpowszechniania informacji, w szczególności nie ogranicza tej wolności w stosunku do osób korzystających z tej wolności w ramach ustrojowej wolności prasy i środków społecznego przekazu (art. 14 Konstytucji RP).

Warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że zgodnie z § 14 ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. zakazu spotkań i zebrań nie stosuje się do spotkań i zebrań związanych z wykonywaniem czynności zawodowych. W świetle tego przepisu za dopuszczalne należy uznać zebranie kilku osób w celu przygotowania materiału prasowego. Tym większe wątpliwości budzi interwencja Policji i nałożona w jej następstwie administracyjna kara pieniężna.

Z powyższego wynika, że Powiatowy Inspektor Sanitarny, na którego obszarze działania miało miejsce zdarzenie z udziałem strony postępowania oraz zdarzenie z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sposób wybiórczy traktuje prawo i nie kieruje się procesową zasadą równego traktowania wynikającą z art. 8 § 1 k.p.a. i mającą swoje aksjologiczne umocowanie w art. 32 ust. 1 Konstytucji RP, według którego wszyscy są równi wobec prawa. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Jednak, na co wskazuje przypadek strony niniejszego postępowania, mogą być równi i równiejsi, zaś organ administracji publicznej, wbrew pompatycznemu stwierdzeniu zawartemu w uzasadnieniu decyzji, potrafi tolerować lekkomyślne lekceważenie wysiłków całego społeczeństwa, jeśli tylko czynią to osoby wysoko znajdujące się w hierarchii społecznej.

VII.613.85.2020, VII.716.6.2020

RPO wniósł o oddalenie wniosku prokuratury o wyłączenie od orzekania sędziów z powodu wystąpienia z pytaniami prejudycjalnymi do TS

Data: 2020-05-26
  • W sprawie toczącej się przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie prokurator wystąpił o wyłączenie z niej trójki sędziów składu orzekającego, uzasadniając to zwróceniem się przez nich z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu.
  • Pytania dotyczyły statusu sędziów Sądu Najwyższego powołanych z udziałem nowej KRS, a także mocy prawnej wydanego przez tych sędziów orzeczenia.
  • Prokurator zarzucił sędziom krakowskim, że w ten sposób zakwestionowali status prawny owych sędziów, co ma z kolei rodzić wątpliwości co do ich bezstronności.

Sędziowie krakowscy zwrócili się do TS w październiku 2019 r. (sprawa C-763/19), a zatem kilka tygodni przed wydaniem przez Trybunał Sprawiedliwości wyroku z 19 listopada 2019 r. w sprawie A.K. i inni (C-585/18, C-624/18 i C-625/18), w którym TS orzekł o kryteriach i trybie oceny niezawisłości sędziów krajowych. W związku ze zbieżnością własnych pytań z tymi, na które TS udzielił już odpowiedzi w tym wyroku, sędziowie krakowscy wycofali swoje pytania, a sprawa w TS została umorzona w lutym 2020 r.

W piśmie procesowym do Sądu Apelacyjnego w Krakowie RPO wskazał, że wyłączenie trójki sędziów nie ma żadnych podstaw. W ocenie Rzecznika wniosek prokuratora jest przykładem nowej, bezprawnej praktyki, a zmierza do całkowitego wyłączenia możliwości kontroli sądowej legalności powołania do pełnienia urzędu sędziego oraz obsadzenia organów sądowych. Dopuszczalność i konieczność istnienia takiej kontroli wynika natomiast zarówno z Konstytucji RP, jak prawa Unii Europejskiej, a także Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Kontrolę taką wyraźnie dopuścił Sąd Najwyższy, Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu oraz Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu.

RPO podniósł, iż wątpliwości co do bezstronności sędziów, prokurator upatruje w samym skorzystaniu przez sędziów z uprawnień przyznanych im na gruncie prawa UE i skierowaniu do TS pytań prejudycjalnych. Zaś wyłączenie sędziego może zostać dokonane na jego żądanie lub na wniosek strony, w przypadku istnienia okoliczności mogących wywołać uzasadnioną wątpliwość co do bezstronności sędziego w konkretnej sprawie. Trybunał Konstytucyjny wskazywał, że wyłączenie sędziego nie może wkraczać w sferę jego niezawisłości i nie może jej naruszać, ale ma służyć jej pełnej realizacji, a konsekwencji – respektowaniu konstytucyjnego prawa do sądu.

Sędziowie mają prawo podejmować, w ramach prowadzonych postępowań sądowych, wszelkie środki niezbędne dla ustalenia, czy standardy prawa do sądu niezależnego, niezawisłego i bezstronnego są w nich spełniane. Weryfikowanie, czy osoba podejmująca czynności orzecznicze w sprawie została prawidłowo powołana na urząd sędziego, nie tylko nie osłabia lecz wzmacnia niezawisłość sędziowską. Chroni bowiem przed sytuacją, w której orzeka osoba nieprawidłowo powołana, a z powodu wadliwości powołania, bardziej podatna na naciski i wpływ osób z zewnątrz.

Zwrócenie się z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości nie może być przy tym uznane za kwestionowanie na drodze sądowej statusu sędziego. Procedura odesłań prejudycjalnych nie jest drogą zaskarżenia, ale mechanizmem dialogu między sądami krajowymi a sądem unijnym.

Pytań o wykładnię prawa Unii, nie można utożsamiać z kwestionowaniem statusu osoby jako sędziego. RPO  podkreślił też, że podważalność statusu sędziów SN powołanych w 2018 r. nie wynika ze zwrócenia się z pytaniami prejudycjalnymi do Trybunału Sprawiedliwości, ale z zasadniczej wadliwości procesu nominowania tych osób na stanowiska sędziowskie.

Rzecznik Praw Obywatelskich ocenił wniosek prokuratora jako formę represji wobec sędziów, którzy wystąpili do TS z pytaniami, których treść nie odpowiadała krajowym organom władzy politycznej, w tym Ministrowi Sprawiedliwości, pełniącemu równocześnie funkcję Prokuratora Generalnego. Wniosek ten ma być też sygnałem dla całego środowiska sędziowskiego, aby sędziowie nie kierowali podobnych w treści odesłań prejudycjalnych. Wniosek prokuratora ma zatem wywołać „efekt mrożący” wobec sędziów, aby rezygnowali z przysługujących im uprawnień do nawiązania dialogu z Trybunałem Sprawiedliwości, gdy jest to nie po myśli prokuraturze i niektórym innym organom władzy publicznej w Polsce. Prokurator przedstawiając swój wniosek jako chroniący niezawisłość sędziowskiej, w istocie rzeczy, usiłuje tą niezawisłość ograniczyć.

Kierując do sądu wniosek o wyłączenie sędziów, prokurator jednocześnie całkowicie pominął znaczenie i naturę procedury prejudycjalnej, oraz uprawnienia i gwarancje sędziów krajowych korzystających z niej. Sądy krajowe mają bowiem jak najszersze uprawnienie do występowania z pytaniami do Trybunału Sprawiedliwości, jeżeli uznają to wskazane w zawisłej przed nimi sprawie. Mają także swobodę w wykonywaniu tego uprawnienia na każdym etapie postępowania, który uznają za stosowny.

W ocenie RPO nie jest dopuszczalne wyłączenie sędziego z powodu uruchomienia dialogu z Trybunałem Sprawiedliwości. Przeciwna interpretacja niweczyłaby prawo sądu krajowego na gruncie art. 267 TFUE i prowadziła do naruszenia przez państwo członkowskie zobowiązań traktatowych.

VII.510.151.2019

Koronawirus i kary. Sprawa rowerzysty z Wadowic ukaranego karą 10 tys. zł. RPO przystąpił do postępowania administracyjnego

Data: 2020-05-25
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu administracyjnym z odwołania obywatela od decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Wadowicach, który wymierzył 10 000 zł kary za niezastosowanie się 12 kwietnia do zakazu korzystania z terenów zielonych w związku ze stanem epidemii koronawirusa.
  • RPO wnosi o uchylenie kary i umorzenie postępowania.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa, a w szczególności art. 7 kodeksu postępowania administracyjnego (k. p. a., art. 8 § 1 k. p. a., art. 9 k. p. a., art. 10 § 1 k. p. a., art. 61 § 4 k. p. a., art. 75 § 1 k. p. a. w związku z art. 14 ust. 2 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) i art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, art. 77 § 1 k. p. a., art. 81 k. p. a. i art. 189d pkt 7 k. p. a.

  • postępowanie administracyjne musi odbywać się z udziałem zainteresowanych stron, chyba że sytuacja nie cierpi zwłoki. Tak nie było;
  • Sanepid nie wykonał swoich obowiązków, bo nie powiadomił obywateli o toczącym się wobec nich postępowaniu;
  • wszczął postępowanie na podstawie notatki policjanta, a nie wiadomo, czy Policja w ogóle miała prawo taką notatkę przekazać (przepisy nie zostały odpowiednio zmienione – a bez podstawy prawnej nie wolno gromadzić i w taki sposób przetwarzać danych o obywatelach);
  • jeśli Policja nie miała prawa przekazywać notatki, to nie może być ona dowodem w postępowaniu administracyjnym;
  • Sanepid wymierzył 10 tys. zł kary młodemu człowiekowi, jeszcze uczniowie, w kraju, w którym minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 2600 zł brutto.

Argumenty prawne RPO

Oceniając zaskarżoną decyzję pod względem merytorycznym wskazać trzeba, że zgodnie ze stanowiącym materialnoprawną podstawę wydania decyzji art. 48a ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 3–5 lub w art. 46b pkt 2 i 8, podlega karze pieniężnej w wysokości od 10 000 zł do 30 000 zł. Stosowanie zaś do art. 46b pkt 8 i 10 tej ustawy Rada Ministrów może ustanowić w rozporządzeniu czasowe ograniczenie korzystania z lokali lub terenów oraz obowiązek ich zabezpieczenia oraz nakaz lub zakaz przebywania w określonych miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach. Na tej też podstawie został wydany § 16 ust. 1 pkt 1 i ust. 2 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. ustalający treść zakazu, naruszonego zdaniem Powiatowego Inspektora Sanitarnego przez obywatela.

Z art. 48a ust. 3 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wynika, że kary pieniężne, o których mowa w ust. 1 art. 48a wymierza, w drodze decyzji administracyjnej, państwowy powiatowy inspektor sanitarny i państwowy graniczny inspektor sanitarny. W zakresie nieuregulowanym w tej ustawie do kar pieniężnych stosuje się przepisy działu III ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2019 r. poz. 900 ze zm.), a więc przepisy dotyczące zobowiązań podatkowych. Natomiast w postępowaniu przed organami Państwowej Inspekcji Sanitarnej stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej – Dz. U. z 2019 r. poz. 59 ze zm.).

W myśl art. 61 § 1 k. p. a. postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu. W sprawie niniejszej postępowanie zostało wszczęte z urzędu. Z art. 61 § 4 k. p. a. wynika natomiast, że o wszczęciu postępowania z urzędu należy zawiadomić wszystkie osoby będące stronami w sprawie. Zawiadomienie przez organ administracji publicznej strony o wszczęciu w jej sprawie postępowania z urzędu ma na celu zapewnienie czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym. Z art. 10 § 1 k. p. a. wynika bowiem, że organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań. W wyroku z dnia 13 lipca 2016 r. (sygn. akt I OSK 370/15, LEX nr 2100721) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził w zakresie obowiązku zapewnienia stronie czynnego udziału w postępowaniu, że „nie chodzi tutaj jedynie o prawo żądania przeprowadzenia dowodów (art. 78 k. p. a.), a przez to o wpływ na stosowanie norm prawa materialnego lub procesowego. Przez udział w postępowaniu administracyjnym należy rozumieć nie tylko udział w czynnościach postępowania wyjaśniającego, ale też w czynnościach decydujących.”

Z art. 10 § 2 k. p. a. wynika, że organy administracji publicznej mogą odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k. p. a. w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzkiego albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną. Ponadto w świetle art. 15 zzzzzn pkt 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374 ze zm.) w okresie stanu epidemii, w szczególności, gdy urząd administracji obsługujący organ administracji publicznej wykonuje zadania w sposób wyłączający bezpośrednią obsługę interesantów, organ administracji publicznej może odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k. p. a. także w przypadku, gdy wszystkie strony zrzekły się swego prawa.

Strona tego postępowania administracyjnego nie zrzekła się przysługującego jej prawa wynikającego z art. 10 § 1 k. p. a. Nie zostały też spełnione przesłanki z art. 10 § 2 k. p. a. uzasadniające odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Załatwienie sprawy wymierzenia kary administracyjnej ex post, a więc kilka dni po odnotowaniu zachowania uzasadniającego zdaniem organu administracji publicznej nałożenie kary pieniężnej, nie jest bowiem załatwieniem sprawy w stanie niecierpiącym zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego. Jeśli nawet takie niebezpieczeństwo dla zdrowia wynikające z przypisanego stronie zachowania istniało, to ustało ono już zanim organ administracji publicznej powziął o tym informację. Kara pieniężna ma w tym przypadku charakter następczy i prewencyjnych i ma zapobiegać na przeszłość zachowaniom niepożądanym z punktu widzenia zwalczania epidemii. Na pozbawienie strony postępowania prawa do czynnego udziału w postępowaniu nie pozwala też sama natura postępowania administracyjnego w sprawie kary pieniężnej. Otóż z art. 189d pkt 7 k. p. a. wynika, że organ wymierzając taką karę osobie fizycznej musi uwzględnić warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana. Organ administracji nie może tego w oczywisty sposób uczynić, nie zapewniając stronie czynnego udziału w postępowaniu i nie badając w ten sposób jej warunków osobistych (rodzinnych, majątkowych, zarobkowych).

W sprawie będącej przedmiotem odwołania Powiatowy Inspektor Sanitarny nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 k. p. a. i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej, tym samym nie zapewnił stronie czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem art. 10 § 1 i art. 61 § 4 k. p. a.

Z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wynika, że Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszenie przez stronę postępowania nakazu określonego w § 16 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. stwierdził na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Chodzi o notatkę sporządzoną przez funkcjonariusza Policji i następnie przekazaną Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Stosownie do art. 75 § 1 k. p. a. jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. W szczególności dowodem mogą być dokumenty, zeznania świadków, opinie biegłych oraz oględziny.

W związku z tym wymaga wyjaśnienia, czy funkcjonariusze Policji postępując zgodnie z prawem mogli przekazać Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu sporządzoną przez siebie notatkę służbową, a więc czy taka notatka może stanowić dowód w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a. Notatka zawierała dane osobowe obywatela, w związku z tym udostępnienie tych danych przez Policję innemu organowi wymaga wyraźnej podstawy ustawowej regulującej zarówno zasady i tryb ich udostępniania. Z mającego w tym zakresie zastosowanie art. 51 ust. 5 Konstytucji RP wynika bowiem, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o jednostce określa ustawa. Oznacza to, że organy władzy publicznej nie mogą dowolnie dysponować informacjami o jednostce, lecz wyłącznie na zasadach i w trybie ściśle określonym w ustawie. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny w tym kontekście (wyrok z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16, OTK-A z 2018 r., poz. 38) w ustawie powinny być uregulowane w związku z tym takie zagadnienia jak zobowiązanie od ujawnienia informacji o swojej osobie. W ustawie powinno się znaleźć co najmniej określenie podmiotów zobowiązanych, okoliczności powstania obowiązku ujawnienia informacji oraz zakresu tych informacji, a także zasad ich przechowywania, poprawiania, udostępniania i usuwania. Materia ustawowa powinna obejmować zasady gromadzenia i udostępniania informacji, a więc bezpośrednie materialnoprawne podstawy tych czynności, przy czym po pojęciem „gromadzenie” należy rozumieć nie tylko zbieranie informacji, ale także ich przetwarzanie (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01, OTK z 2002 r., Nr 1/A, poz. 3). Wreszcie ustawa musi określać tryb gromadzenia i udostępniania informacji, a więc procedurę postępowania podmiotu, który tymi informacjami dysponuje (wyroki Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01; z dnia 16 lipca 2015 r., sygn. akt K 2/13; z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16).

W związku z powyższym należy ustalić, czy w systemie prawa istnieją normy prawne rangi ustawy pozwalające Policji gromadzić, przetwarzać i udostępniać innym podmiotom zewnętrznym w stosunku do Policji informacje o osobie w związku z postępowaniami administracyjnymi mającymi na celu wymierzenie kary pieniężnej.

Z art. 1 ust. 2 pkt 6 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) wynika, że do podstawowych zadań Policji należy kontrola przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych. Realizując to zadanie Policja wykonuje (art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji) czynności administracyjno-porządkowe w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Przepis ten nie pozwala natomiast Policji na wykonywanie jakichkolwiek czynności w celu wymierzenia w postępowania administracyjnym kary pieniężnej. Policja wykonuje również czynności na polecenie sądu, prokuratora, organów administracji państwowej i samorządu terytorialnego w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach (art. 14 ust. 2 ustawy o Policji). Wykonując te czynności policjanci korzystają z uprawnień określonych art. 15 ust. 1 ustawy o Policji, mogą więc legitymować osoby w celu ustalenia ich tożsamości (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji). W ramach tak zakreślonych uprawnień Policja może prowadzić postępowanie mandatowe (art. 95 § 1 ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. – Kodeks postępowania w sprawach wykroczeń – Dz. U. z 2020 r., poz. 729), może też występować przed sądem jako oskarżyciel publiczny (art. 17 § 1 k. p. s. w.) w przypadku ujawnienia wykroczenia przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych (art. 54 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń – Dz. U. z 2019 r., poz. 821). Takim wykroczeniem jest też naruszenie nakazu określonego w § 16 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. Żaden z tych przepisów nie daje natomiast Policji uprawnień do gromadzenia, przetwarzania i udostępniania informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ administracji państwowej. Z art. 20 ust. 1 i 1a ustawy o Policji wynika, że Policja jest uprawniona do przetwarzania informacji, w tym danych osobowych jedynie w celu realizacji swoich zadań ustawowych lub wykonywania uprawnień związanych z prowadzeniem postępowań administracyjnych, realizacją czynności-administracyjno-porządkowych oraz innych czynności, do przeprowadzania których funkcjonariusze Policji są uprawnieni na podstawie ustaw.

Żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje natomiast przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Powołany już art. 14 ust. 2 ustawy o Policji określa zaś w sposób jednoznaczny, że Policja wykonuje czynności na polecenie organu administracji państwowej wyłącznie w zakresie, w jakim ten obowiązek został określony w odrębnych ustawach. Przepisy odrębnych ustaw nie przewidują jednak także udostępniania przez Policję informacji i danych osobowych Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Nie czynią tego też przepisy Rozdziału 8a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi regulujące wymierzanie kar pieniężnych ani przepisy działu III Ordynacji podatkowej, do której w zakresie nieuregulowanym odsyła ta ustawa (art. 48a ust. 8). Także ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie zawiera przepisów pozwalających tej Inspekcji na pozyskiwanie na potrzeby prowadzonych postępowań administracyjnych informacji i danych osobowych.

W powyższym kontekście zwrócić także trzeba uwagę, że obowiązki informacyjne osób przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej związane z zapobieganiem i zwalczanie zakażeń i chorób zakaźnych zostały określone w art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Osoby te są zobowiązane na zasadach określonych w ustawie udzielać danych i informacji organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej i innym tam wymienionym organom i instytucjom. Wśród tych podmiotów nie ma natomiast Policji.

Przedstawiona analiza prowadzi do wniosku, że zarówno ustawa o Policji jak też żadna inna odrębna ustawa (jak tego wymaga art. 14 ust. 2 ustawy o Policji) nie zawiera wymaganej przez art. 51 ust. 5 Konstytucji RP ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania administracyjnego, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji wyklucza natomiast w sposób jednoznaczny wykonywanie przez Policję czynności w celu wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej. W konsekwencji Państwowa Inspekcja Sanitarna na potrzeby postępowania administracyjnego mającego na celu wymierzenie obywatelowi kary pieniężnej pozyskała te dane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji RP oraz z naruszeniem art. 14 ust. 2 ustawy o Policji. Tak więc policyjna notatka służbowa stanowiąca opis zarzuconego stronie postępowania zachowania została uzyskana z naruszeniem prawa. Notatka ta będąca jedynym dowodem przeprowadzonym przez organ administracji publicznej w trakcie postępowania jest więc dowodem pozyskanym w sposób sprzeczny z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a. Decyzja administracyjna w tej sprawie została w związku z tym wydana także z naruszeniem art. 75 § 1 k. p. a., została ona bowiem oparta na dowodzie naruszającym chronioną konstytucyjnie sferę autonomii informacyjnej jednostki (art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji RP) polegającą na braku obowiązku dzielenia się z władzą publiczną informacją o swojej osobie, gdy ustawa tego nie wymaga.

Z art. 75 § 1 k. p. a. wynika, że dokumenty urzędowe sporządzone w przepisanej formie przez powołane do tego organy państwowe w ich zakresie działania stanowią dowód tego, co zostało w nich urzędowo stwierdzone. Zgodnie zaś z uzasadnieniem zaskarżonej decyzji administracyjnej Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił naruszenie przez stronę zakazu korzystania z terenów zieleni na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Notatka ta nie ma jednak mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona, czego wymaga art. 75 § 1 k. p. a. w przepisanej formie. Nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a., organami administracji rządowej w zakresie utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego są organy wymienione w art. 5 ust. 1 i art. 6 ust. 1 ustawy o Policji, a nie poszczególni funkcjonariusze Policji.

Niezależnie więc od tego, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone. Nawet zatem gdyby istniała podstawa prawna do jej przekazania Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, to nie mogłaby ona stanowić wyłącznej podstawy faktycznej wydania rozstrzygnięcia administracyjnego w tej sprawie. Mogłaby ta notatka zostać potraktowana jedynie jako jeden z dowodów, które organ administracji publicznej bierze pod uwagę wydając decyzję administracyjną, treść tej notatki nie korzysta bowiem z mocy dowodowej, o której mowa w art. 75 § 1 k. p. a. Wiarygodność tej notatki musiałaby ponadto zostać zweryfikowana za pomocą innych środków dowodowych. W rezultacie czyniąc ustalenia faktyczne wyłącznie na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył art. 77 § 1 k. p. a. nakazujący organowi administracji publicznej w sposób wyczerpujący zebrać materiał dowodowy i rozpatrzyć cały zebrany w ten sposób materiał dowodowy. Tymczasem organ w tej sprawie ograniczył się wyłącznie do sięgnięcia po nie mającą mocy dokumentu urzędowego i pozyskaną niezgodnie z prawem „notatkę urzędową” przesłaną przez Komendę Powiatową Policji.

W powyższym zakresie Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył również art. 81 k. p. a., a więc przepis, zgodnie z którym okoliczność faktyczna może być uznana za udowodnioną, jeżeli strona miała możność wypowiedzenia się co do przeprowadzonych dowodów, chyba że zachodzą okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k. p. a. Okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k. p. a., na co wskazano powyżej, nie zachodziły w tej sprawie. Strona postępowania nie miała zaś możliwości wypowiedzenia się co do treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Takiej możliwości Powiatowy Inspektor Sanitarny nie stworzył stronie, chociaż z art. 15 zzzzzn pkt 2 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych wynika, że w okresie stanu epidemii organ administracji publicznej może zapewnić stronie udostepnienie akt sprawy lub poszczególnych dokumentów stanowiących akta sprawy również za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu art. 2 pkt 5 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną na adres wskazany w rejestrze danych kontaktowych lub na inny adres wskazany przez stronę.

W efekcie dopuszczając się wskazanych naruszeń art. 77 § 1 i art. 81 k. p. a. organ naruszył również zasadę prawdy obiektywnej, w świetle której (art. 7 k. p. a.) w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności i z urzędu lub na wniosek strony podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli. W tej sprawie organ nie podjął zaś nie tylko wszelkich, ale też żadnych czynności w celu dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, poprzestając na bezkrytycznym przyjęciu jako poczynionych przez siebie ustaleń faktycznych, treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Nie zawiadomił też strony o wszczętym z urzędu postępowaniu (art. 61 § 4 k. p. a.) i w ten sposób uniemożliwił stronie odniesienie się do tak poczynionych ustaleń faktycznych. Organ nie wypełnił w ten sposób także obowiązku wynikającego z art. 9 k. p. a. nakazującego należyte i wyczerpujące informowanie strony o okolicznościach faktycznych, które mogą mieć wpływ na ustalenie jej praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna narusza także art. 7 i art. 9 k. p. a.

Wymierzając administracyjną karę pieniężną i rozstrzygając w decyzji o jej wysokości Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył także art. 189d pkt 7 k. p. a. oraz art. 8 § 1 k. p. a. Rozważył bowiem, jak wynika z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wagę, sposób naruszenia i okoliczności ustalonego naruszenia prawa oraz brak dotychczasowego naruszania zakazu przez stronę. Organ nie rozważył natomiast w ogóle wymierzając karę pieniężną w wysokości 10 000 zł, czego wymaga art. 189d pkt 7 k. p. a. warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważył w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada karę pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustalił w związku z tym, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina). W ten sposób Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył też ogólną zasadę postępowania administracyjnego, nakazującą organowi kierować się w tym postępowaniu zasadą proporcjonalności. Nie podjął bowiem nawet próby ustalenia, w jakiej relacji pozostaje wysokość nakładanej administracyjnej kary pieniężnej do warunków osobistych, w tym majątkowych i zarobkowych osoby zobowiązanej do jej uiszczenia.

W kontekście wymierzonej przez Powiatowego Inspektora Sanitarnego kary pieniężnej w wysokości 10 000 zł trzeba przypomnieć, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 września 2019 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r. (Dz. U. poz. 1778) minimalne wynagrodzenie za pracę w 2020 r. wynosi 2600 zł brutto. Natomiast z obwieszczenia Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 20 maja 2020 r. w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2020 r. wynika, że to wynagrodzenia wyniosło 5285,01 zł brutto. Oznacza to, że wysokość wymierzonej stronie kary administracyjnej w kwocie netto przekracza czterokrotnie wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę i dwukrotnie przekracza przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Powstaje w związku z tym uzasadniona wątpliwość, czy kara pieniężna wymierzona w wysokości 10 000 zł jest proporcjonalna do tych powszechnych możliwości zarobkowych. Organ w tym zakresie nie poczynił jednak żadnych własnych ustaleń, przez co naruszył art. 8 § 1 i art. 189d pkt 7 k. p. a. Należy zaś wyraźnie wskazać, że obywatel wciąż posiada status ucznia i jego możliwości zarobkowe są ograniczone.

Niezależnie od przedstawionych zarzutów uzasadniających uchylenie w całości zaskarżonej decyzji administracyjnej, stwierdzić należy, że w wyniku rozpoznania odwołania jedyne orzeczenie następcze jakie może zapaść w tej sprawie, to decyzja o umorzeniu postępowania administracyjnego ze względu na jego bezprzedmiotowość (art. 105 § k. p. a.). Z art. 189c k. p. a. wynika bowiem, że jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, w następstwie którego ma być nałożona kara, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Wskazuje się (por. A. Krawczyk „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” pod red. W. Chróścielewskiego, Z. Kmieciaka, WKP 2019), że „na gruncie Kodeksu postępowania administracyjnego chwilą miarodajną dla wyboru <<ustawy względniejszej>> jest <<czas wydania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej>>. Jak należy przyjąć, chodzi tu o moment podejmowania decyzji zarówno w pierwszej, jak i w drugiej instancji, co należy łączyć z ujętym w art. 107 § 1 pkt 2 elementem decyzji w postaci <<daty wydania>>.”

W związku z tym organ odwoławczy zobowiązany jest rozpoznając odwołanie w tej sprawie stosować nowe przepisy. Zakaz korzystania z bulwarów określony w § 16 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 10 kwietnia 2020 r. stanowiącym wraz z art. 46b pkt 8 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi opis czynu zabronionego pod groźbą kary administracyjnej (art. 48a ust. 1 pkt 3 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi) stanowił materialnoprawną podstawę wymierzenia kary pieniężnej stronie. Jednakże zakaz ten obowiązywał do dnia 19 kwietnia 2020 r., co wynika z § 16 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 kwietnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 697). Po tym dniu korzystanie z terenów bulwarów jest prawnie dozwolone, stąd też kierując się dyrektywą określoną w art. 189c k. p. a. organ administracji publicznej, także organ odwoławczy, zobowiązany jest stosować przepisy względniejsze dla strony postępowania, a więc przepisy uznające obecnie zachowanie za prawnie dozwolone. W rezultacie uznać należy, że obecnie, w wyniku dokonanej zmiany przepisów, dalsze prowadzenie postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej stało się bezprzedmiotowe. Nie można bowiem wymierzyć już tej kary stronie postępowania.

VII.565.40.2020

RPO odwołuje się od wysokich kar, które Inspekcja Sanitarna nałożyła na protestujących pod Sejmem

Data: 2020-05-22
  • RPO zgłosił udział w postępowaniu administracyjnym i zaskarżył w całości dwie decyzje Powiatowego Inspektora Sanitarnego nakładające karę 10 tys. zł za nieprzestrzeganie w dniu 6 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie protestujących pod Sejmem.
  • W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa.
  • Sanepid nie tylko działał wbrew ustawom, ale w sposób wyraźny nie traktował obywateli w sposób równy: przecież w kwietniu nie sprawdzał, czy wszyscy obecni na uroczystościach smoleńskich na Placu Piłsudskiego mieli prawo tam być.

Korzystając ze swoich ustawowych uprawnień RPO zgłosił udział w postępowaniu administracyjnym i zaskarżył w całości dwie decyzje Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego nakładające karę 10 tys. zł za nieprzestrzeganie w dniu 6 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie.

RPO zauważa m.in., że:

  • postępowanie administracyjne musi odbywać się z udziałem zainteresowanych stron, chyba że sytuacja nie cierpi zwłoki. Protestujący przed Sejmem zostali ukarani w kilka dni po wydarzeniu – nie była więc to sytuacja niecierpiąca zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego;
  • Powiatowy Inspektor Sanitarny nie wykonał sowich obowiązków, bo nie powiadomił obywateli o toczącym się wobec nich postępowaniu;
  • wszczął postępowanie na podstawie notatki policjanta, a nie wiadomo, czy Policja w ogóle miała prawo taką notatkę przekazać (przepisy nie zostały odpowiednio zmienione – a bez podstawy prawnej nie wolno gromadzić i w taki sposób przetwarzać danych o obywatelach);
  • jeśli Policja nie miała prawa przekazywać notatki, to nie może być ona dowodem w postępowaniu administracyjnym;
  • Sanepid wymierzył 10 tys. zł kary w kraju, w którym minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 2600 zł brutto.

Na koniec RPO odnosi się do stwierdzenia Powiatowego Inspektora Sanitarnego, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii”.

To stwierdzenie zdaniem RPO nie odpowiada faktom, gdyż z równą pryncypialnością Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawa nie reagował na niezachowanie odpowiedniego, wymaganego przez prawo również w tym przypadku, dystansu pomiędzy uczestnikami uroczystości upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej zorganizowanymi w dniu 10 kwietnia 2020 r. na pl. Piłsudskiego w Warszawie.  Policja nie sporządzała wtedy notatek służbowych w celu ich przekazania do inspekcji sanitarnej, lecz ochraniała uczestników tych uroczystości. Oznacza to, że Powiatowy Inspektor Sanitarny, na którego obszarze działania miało miejsce zdarzenie z udziałem strony postępowania oraz zdarzenie z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sposób wybiórczy traktuje prawo i nie kieruje się procesową zasadą równego traktowania.

TREŚĆ PISMA PROCESOWEGO RPO

Zaskarżonej decyzji zarzucam naruszenie art. 7 k. p. a., art. 8 § 1 k. p. a., art. 9 k. p. a., art. 10 § 1 k. p. a., art. 61 § 4 k. p. a., art. 75 § 1 k. p. a. w związku z art. 14 ust. 2 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) i art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, art. 77 § 1 k. p. a., art. 81 k. p. a. i art. 189d pkt 7 k. p. a. oraz wnoszę o jej uchylenie stosownie do art. 138 § 2 k. p. a. i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania przez Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie.

Uzasadnienie

Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawie decyzją administracyjną z dnia 15 maja 2020 r. (Nr 708/2020/EPN) wymierzył obywatelowi karę pieniężną w kwocie 10 000 zł za nieprzestrzeganie w dniu 6 maja 2020 r. nakazu przemieszczania się w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie. W uzasadnieniu decyzji organ wskazał, że jej adresat nie podporządkował się regulacji zawartej w obowiązującym w dacie zdarzenia § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz. U. poz. 792; dalej zwanym rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r.), stanowiącym, że do odwołania, w przypadku gdy przemieszczanie się następuje pieszo, jednocześnie mogą się poruszać osoby w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie. Naruszenie tak określonego nakazu przemieszczania się Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe.

Uzasadniając decyzję administracyjną w zakresie wysokości wymierzonej kary pieniężnej organ administracji publicznej wskazał, że rozważył wagę i okoliczności ustalonego naruszenia prawa, w szczególności istotną potrzebę ochrony zdrowia i życia osób postronnych, które działaniem adresata decyzji zostały w sposób realny i bezpośredni zagrożone oraz poważny uszczerbek w ważnym interesie publicznym, jakim jest bezpieczeństwo zdrowotne osób, które mogły mieć kontakt z adresatem decyzji, brak dotychczasowego niedopełnienia obowiązków w zakresie opisanym w decyzji, w następstwie którego nakładana jest kara oraz wysoki stopień przyczynienia się strony do powstania naruszenia prawa. Wreszcie Powiatowy Inspektor Sanitarny stwierdził, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii.”

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich decyzja w tej sprawie została wydana z naruszeniem prawa.

Zawarty w decyzji opis przypisanego obywatelowi zachowania polegającego na nieprzestrzeganiu nakazu przemieszczania w odległości nie mniejszej niż 2 m od siebie (a nie od drugiej osoby) można byłoby potraktować humorystycznie, gdyby nie to, że z tym opisem zachowania wiąże się dotkliwa kara pieniężna w wysokości 10 000 zł.  Oceniając zaś zaskarżoną decyzję pod względem merytorycznym wskazać trzeba, że zgodnie ze stanowiącym materialnoprawną podstawę wydania decyzji art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 1 lub w art. 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Stosownie zaś do art. 46b pkt 12 tej ustawy Rada Ministrów może ustanowić w rozporządzeniu nakaz określonego sposobu przemieszczania się. Na tej też podstawie został wydany § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. ustalający treść nakazu, naruszonego zdaniem Powiatowego Inspektora Sanitarnego przez obywatela.

Z art. 48a ust. 3 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi wynika, że kary pieniężne, o których mowa w ust. 1 art. 48a, wymierza w drodze decyzji administracyjnej państwowy powiatowy inspektor sanitarny i państwowy graniczny inspektor sanitarny. W zakresie nieuregulowanym w tej ustawie do kar pieniężnych stosuje się przepisy działu III ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (Dz. U. z 2019 r. poz. 900 ze zm.), a więc przepisy dotyczące zobowiązań podatkowych. Natomiast w postępowaniu przed organami Państwowej Inspekcji Sanitarnej stosuje się przepisy Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 14 marca 1985 r. o Państwowej Inspekcji Sanitarnej – Dz. U. z 2019 r. poz. 59 ze zm.).

W myśl art. 61 § 1 k. p. a. postępowanie administracyjne wszczyna się na żądanie strony lub z urzędu. W sprawie niniejszej postępowanie zostało wszczęte z urzędu. Z art. 61 § 4 k. p. a. wynika natomiast, że o wszczęciu postępowania z urzędu należy zawiadomić wszystkie osoby będące stronami w sprawie. Zawiadomienie przez organ administracji publicznej strony o wszczęciu w jej sprawie postępowania z urzędu ma na celu zapewnienie czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym. Z art. 10 § 1 k. p. a. wynika bowiem, że organy administracji publicznej obowiązane są zapewnić stronom czynny udział w każdym stadium postępowania, a przed wydaniem decyzji umożliwić im wypowiedzenie się co do zebranych dowodów i materiałów oraz zgłoszonych żądań.

W wyroku z dnia 13 lipca 2016 r. (sygn. akt I OSK 370/15, LEX nr 2100721) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził w zakresie obowiązku zapewnienia stronie czynnego udziału w postępowaniu, że „nie chodzi tutaj jedynie o prawo żądania przeprowadzenia dowodów (art. 78 k. p. a.), a przez to o wpływ na stosowanie norm prawa materialnego lub procesowego. Przez udział w postępowaniu administracyjnym należy rozumieć nie tylko udział w czynnościach postępowania wyjaśniającego, ale też w czynnościach decydujących.”

Z art. 10 § 2 k. p. a. wynika, że organy administracji publicznej mogą odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k. p. a. w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzkiego albo ze względu na grożącą niepowetowaną szkodę materialną. Ponadto w świetle art. 15 zzzzzn pkt 1 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz. U. poz. 374 ze zm.) w okresie stanu epidemii, w szczególności, gdy urząd administracji obsługujący organ administracji publicznej wykonuje zadania w sposób wyłączający bezpośrednią obsługę interesantów, organ administracji publicznej może odstąpić od zasady określonej w art. 10 § 1 k. p. a. także w przypadku, gdy wszystkie strony zrzekły się swego prawa.

Strona tego postępowania administracyjnego nie zrzekła się przysługującego jej prawa wynikającego z art. 10 § 1 k. p. a. Nie zostały też spełnione przesłanki z art. 10 § 2 k. p. a. uzasadniające odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Załatwienie sprawy wymierzenia kary administracyjnej ex post, a więc kilka dni po odnotowaniu zachowania uzasadniającego zdaniem organu administracji publicznej nałożenie kary pieniężnej, nie jest bowiem załatwieniem sprawy w stanie niecierpiącym zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego. Jeśli nawet takie niebezpieczeństwo dla zdrowia wynikające z przypisanego stronie zachowania istniało, to ustało ono już zanim organ administracji publicznej powziął o tym informację. Kara pieniężna ma w tym przypadku charakter następczy i prewencyjny i ma zapobiegać na przyszłość zachowaniom niepożądanym z punktu widzenia zwalczania epidemii. Na pozbawienie strony postępowania prawa do czynnego udziału w postępowaniu nie pozwala też sama natura postępowania administracyjnego w sprawie kary pieniężnej. Otóż z art. 189d pkt 7 k. p. a. wynika, że organ wymierzając taką karę osobie fizycznej musi uwzględnić warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana. Organ administracji nie może tego w oczywisty sposób uczynić, nie zapewniając stronie czynnego udziału w postępowaniu i nie badając w ten sposób jej warunków osobistych (rodzinnych, majątkowych, zarobkowych).

W sprawie będącej przedmiotem odwołania Powiatowy Inspektor Sanitarny nie zrealizował obowiązku wynikającego z art. 61 § 4 k. p. a. i nie poinformował strony o wszczęciu z urzędu postępowania administracyjnego w sprawie wymierzenia kary pieniężnej, tym samym nie zapewnił stronie czynnego udziału w tym postępowaniu. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna została wydana z rażącym naruszeniem art. 10 § 1 i art. 61 § 4 k. p. a.

Z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wynika, że Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszenie przez stronę postępowania nakazu określonego w § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. stwierdził na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Chodzi o notatkę sporządzoną przez funkcjonariusza Policji i następnie przekazaną Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu. Stosownie do art. 75 § 1 k. p. a. jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. W szczególności dowodem mogą być dokumenty, zeznania świadków, opinie biegłych oraz oględziny.

W związku z tym wymaga wyjaśnienia czy funkcjonariusze Policji postępując zgodnie z prawem mogli przekazać Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu sporządzoną przez siebie notatkę służbową, a więc czy taka notatka może stanowić dowód w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a. Notatka zawierała dane osobowe obywatela, w związku z tym udostępnienie tych danych przez Policję innemu organowi wymaga wyraźnej podstawy ustawowej regulującej zarówno zasady i tryb ich udostępniania. Z mającego w tym zakresie zastosowanie art. 51 ust. 5 Konstytucji RP wynika bowiem, że zasady i tryb gromadzenia oraz udostępniania informacji o jednostce określa ustawa. Oznacza to, że organy władzy publicznej nie mogą dowolnie dysponować informacjami o jednostce, lecz wyłącznie na zasadach i w trybie ściśle określonym w ustawie. Jak wskazał Trybunał Konstytucyjny  w tym kontekście (wyrok z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16, OTK-A z 2018 r., poz. 38) w ustawie powinny być uregulowane w związku z tym takie zagadnienia jak zobowiązanie do ujawnienia informacji o swojej osobie. W ustawie powinno się znaleźć co najmniej określenie podmiotów zobowiązanych, okoliczności powstania obowiązku ujawnienia informacji oraz zakresu tych informacji, a także zasad ich przechowywania, poprawiania, udostępniania i usuwania. Materia ustawowa powinna obejmować zasady gromadzenia i udostępniania informacji, a więc bezpośrednie materialnoprawne podstawy tych czynności, przy czym po pojęciem „gromadzenie” należy rozumieć nie tylko zbieranie informacji, ale także ich przetwarzanie (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01, OTK z 2002 r., Nr 1/A, poz. 3). Wreszcie ustawa musi określać tryb gromadzenia i udostępniania informacji, a więc procedurę postępowania podmiotu, który tymi informacjami dysponuje (wyroki Trybunału Konstytucyjnego z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01; z dnia 16 lipca 2015 r., sygn. akt K 2/13; z dnia 6 czerwca 2018 r., sygn. akt K 53/16).

W związku z powyższym należy ustalić, czy w systemie prawa istnieją normy prawne rangi ustawy pozwalające Policji gromadzić, przetwarzać i udostępniać innym podmiotom zewnętrznym w stosunku do Policji informacje o osobie w związku z postępowaniami administracyjnymi mającymi na celu wymierzenie kary pieniężnej.

Z art. 1 ust. 2 pkt 6 ustawy z dnia 6 kwietnia 1990 r. o Policji (Dz. U. z 2020 r. poz. 360) wynika, że do podstawowych zadań Policji należy kontrola przestrzegania przepisów porządkowych i administracyjnych związanych z działalnością publiczną lub obowiązujących w miejscach publicznych. Realizując to zadanie Policja wykonuje (art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji) czynności administracyjno-porządkowe w celu rozpoznawania, zapobiegania i wykrywania przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Przepis ten nie pozwala natomiast Policji na wykonywanie jakichkolwiek czynności w celu wymierzenia w postępowania administracyjnym kary pieniężnej. Policja wykonuje również czynności na polecenie sądu, prokuratora, organów administracji państwowej i samorządu terytorialnego w zakresie, w jakim obowiązek ten został określony w odrębnych ustawach (art. 14 ust. 2 ustawy o Policji). Wykonując te czynności policjanci korzystają z uprawnień określonych art. 15 ust. 1 ustawy o Policji, mogą więc legitymować osoby w celu ustalenia ich tożsamości (art. 15 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji). W ramach tak zakreślonych uprawnień Policja może prowadzić postępowanie mandatowe (art. 95 § 1 ustawy z dnia 24 sierpnia 2001 r. – Kodeks postępowania w sprawach wykroczeń – Dz. U.  z 2020 r., poz. 729), może też występować przed sądem jako oskarżyciel publiczny (art. 17 § 1 k. p. s. w.) w przypadku ujawnienia wykroczenia przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych (art. 54 ustawy z dnia 20 maja 1971 r. – Kodeks wykroczeń – Dz. U. z 2019 r., poz. 821). Takim wykroczeniem jest też naruszenie nakazu określonego w § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. Żaden z tych przepisów nie daje natomiast Policji uprawnień do gromadzenia, przetwarzania i udostępniania informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ administracji państwowej. Z art. 20 ust. 1 i 1a ustawy o Policji wynika, że Policja jest uprawniona do przetwarzania informacji, w tym danych osobowych jedynie w celu realizacji swoich zadań ustawowych lub wykonywania uprawnień związanych z prowadzeniem postępowań administracyjnych, realizacją czynności administracyjno-porządkowych oraz innych czynności, do przeprowadzania których funkcjonariusze Policji są uprawnieni na podstawie ustaw.

Żaden przepis ustawy o Policji nie przewiduje natomiast przekazywania informacji i danych osobowych pozyskanych przez Policję w ramach swoich ustawowych zadań organowi administracji państwowej jakim jest Powiatowy Inspektor Sanitarny, na potrzeby prowadzonego przez ten organ postępowania administracyjnego. Powołany już art. 14 ust. 2 ustawy o Policji określa zaś w sposób jednoznaczny, że Policja wykonuje czynności na polecenie organu administracji państwowej  wyłącznie w zakresie, w jakim ten obowiązek został określony w odrębnych ustawach. Przepisy odrębnych ustaw nie przewidują jednak także udostępniania przez Policję informacji i danych osobowych Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Nie czynią tego też przepisy Rozdziału 8a ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi regulujące wymierzanie kar pieniężnych ani przepisy działu III Ordynacji podatkowej, do której w zakresie nieuregulowanym odsyła ta ustawa (art. 48a ust. 8). Także ustawa o Państwowej Inspekcji Sanitarnej nie zawiera przepisów pozwalających tej Inspekcji na pozyskiwanie na potrzeby prowadzonych postępowań administracyjnych informacji i danych osobowych.

W powyższym kontekście zwrócić także trzeba uwagę, że obowiązki informacyjne osób przebywających na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej związane z zapobieganiem i zwalczanie zakażeń i chorób zakaźnych zostały określone w art. 5 ust. 1 pkt 4 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Osoby te są zobowiązane na zasadach określonych w ustawie udzielać danych i informacji organom Państwowej Inspekcji Sanitarnej i innym tam wymienionym organom i instytucjom. Wśród tych podmiotów nie ma natomiast Policji.

Przedstawiona analiza prowadzi do wniosku, że zarówno ustawa o Policji jak też żadna inna odrębna ustawa (jak tego wymaga art. 14 ust. 2 ustawy o Policji) nie zawiera wymaganej przez art. 51 ust. 5 Konstytucji RP ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania administracyjnego, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji wyklucza natomiast w sposób jednoznaczny wykonywanie przez Policję czynności w celu wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej. W konsekwencji Państwowa Inspekcja Sanitarna na potrzeby postępowania administracyjnego mającego na celu wymierzenie obywatelowi kary pieniężnej pozyskała te dane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji RP oraz z naruszeniem art. 14 ust. 2 ustawy o Policji. Tak więc policyjna notatka służbowa stanowiąca opis zarzuconego stronie postępowania zachowania została uzyskana z naruszeniem prawa. Notatka ta będąca jedynym dowodem przeprowadzonym przez organ administracji publicznej w trakcie postępowania jest więc dowodem pozyskanym w sposób sprzeczny z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a. Decyzja administracyjna w tej sprawie została w związku z tym wydana także z naruszeniem art. 75 § 1 k. p. a., została ona bowiem oparta na dowodzie naruszającym chronioną konstytucyjnie sferę autonomii informacyjnej jednostki (art. 51 ust. 1 i 5 Konstytucji RP) polegającą na braku obowiązku dzielenia się z władzą publiczną informacją o swojej osobie, gdy ustawa tego nie wymaga.

Z art. 75 § 1 k. p. a. wynika, że dokumenty urzędowe sporządzone w przepisanej formie przez powołane do tego organy państwowe w ich zakresie działania stanowią dowód tego, co zostało w nich urzędowo stwierdzone. Zgodnie zaś z uzasadnieniem zaskarżonej decyzji administracyjnej Powiatowy Inspektor Sanitarny ustalił naruszenie przez stronę nakazu określonego przemieszczania się na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Notatka ta nie ma jednak mocy dokumentu urzędowego, nie została bowiem sporządzona, czego wymaga art. 75 § 1 k. p. a. w przepisanej formie. Nie została też sporządzona przez organ państwowy, funkcjonariusz Policji nie jest bowiem organem państwowym w rozumieniu art. 75 § 1 k. p. a., organami administracji rządowej w zakresie utrzymania bezpieczeństwa i porządku publicznego są organy wymienione w art. 5 ust. 1 i art. 6 ust. 1 ustawy o Policji, a nie poszczególni funkcjonariusze Policji.

Niezależnie więc od tego, że notatka służbowa została niezgodnie z prawem udostępniona Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, nie mogła ona również stanowić dowodu tego, co zostało w niej stwierdzone. Nawet zatem gdyby istniała podstawa prawna do jej przekazania Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu, to nie mogłaby ona stanowić wyłącznej podstawy faktycznej wydania rozstrzygnięcia administracyjnego w tej sprawie. Mogłaby ta notatka zostać potraktowana jedynie jako jeden z dowodów, które organ administracji publicznej bierze pod uwagę wydając decyzję administracyjną, treść tej notatki nie korzysta bowiem z mocy dowodowej, o której mowa w art. 75 § 1 k. p. a. Wiarygodność tej notatki musiałaby ponadto zostać zweryfikowana za pomocą innych środków dowodowych. W rezultacie czyniąc ustalenia faktyczne wyłącznie na podstawie notatki sporządzonej przez służby porządkowe Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył art. 77 § 1 k. p. a. nakazujący organowi administracji publicznej w sposób wyczerpujący zebrać materiał dowodowy i rozpatrzyć cały zebrany w ten sposób materiał dowodowy. Tymczasem organ w tej sprawie ograniczył się wyłącznie do sięgnięcia po nie mającą mocy dokumentu urzędowego i pozyskaną niezgodnie z prawem notatkę pochodzącą od – jak sam to określił – „służb porządkowych”.

W powyższym zakresie Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył również art. 81 k. p. a., a więc przepis, zgodnie z którym okoliczność faktyczna może być uznana za udowodnioną, jeżeli strona miała możność wypowiedzenia się co do przeprowadzonych dowodów, chyba że zachodzą okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k. p. a. Okoliczności, o których mowa w art. 10 § 2 k. p. a., na co wskazano powyżej, nie zachodziły w tej sprawie. Strona postępowania nie miała zaś możliwości wypowiedzenia się co do treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Takiej możliwości Powiatowy Inspektor Sanitarny nie stworzył stronie, chociaż z art. 15 zzzzzn pkt 2 ustawy o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych wynika, że w okresie stanu epidemii organ administracji publicznej może zapewnić stronie udostępnienie akt sprawy lub poszczególnych dokumentów stanowiących akta sprawy również za pomocą środków komunikacji elektronicznej w rozumieniu art. 2 pkt 5 ustawy z dnia 18 lipca 2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną na adres wskazany w rejestrze danych kontaktowych lub na inny adres wskazany przez stronę.

W efekcie dopuszczając się wskazanych naruszeń art. 77 § 1 i art. 81 k. p. a. organ naruszył również zasadę prawdy obiektywnej, w świetle której (art. 7 k. p. a.) w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności i z urzędu lub na wniosek strony podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli. W tej sprawie organ nie podjął zaś nie tylko wszelkich, ale też żadnych czynności w celu dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego, poprzestając na bezkrytycznym przyjęciu jako poczynionych przez siebie ustaleń faktycznych treści notatki sporządzonej przez służby porządkowe. Nie zawiadomił też strony o wszczętym z urzędu postępowaniu (art. 61 § 4 k. p. a.) i w ten sposób uniemożliwił stronie odniesienie się do tak poczynionych ustaleń faktycznych. Organ nie wypełnił w ten sposób także obowiązku wynikającego z art. 9 k. p. a. nakazującego należyte i wyczerpujące informowanie strony  o okolicznościach faktycznych, które mogą mieć wpływ na ustalenie jej praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. W tym więc zakresie zaskarżona decyzja administracyjna narusza także art. 7 i art. 9 k. p. a.

Wymierzając administracyjną karę pieniężną i rozstrzygając w decyzji o jej wysokości Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył także art. 189d pkt 7 k. p. a. oraz art. 8 § 1 k. p. a. Rozważył bowiem, jak wynika z uzasadnienia zaskarżonej decyzji wagę  i okoliczności ustalonego naruszenia prawa, brak dotychczasowego niedopełnienia obowiązków przez stronę, a także wysoki stopień przyczynienia się strony do naruszenia prawa. Organ nie rozważył natomiast w ogóle wymierzając karę pieniężną w wysokości  10 000 zł, czego wymaga art. 189d pkt 7 k. p. a., warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważył w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada kare pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustalił w związku z tym, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie  w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina). W ten sposób Powiatowy Inspektor Sanitarny naruszył też ogólną zasadę postępowania administracyjnego, nakazującą organowi kierować się w tym postępowaniu zasadą proporcjonalności. Nie podjął bowiem nawet próby ustalenia, w jakiej relacji pozostaje wysokość nakładanej administracyjnej kary pieniężnej do warunków osobistych, w tym majątkowych i zarobkowych osoby zobowiązanej do jej uiszczenia.

W kontekście wymierzonej przez Powiatowego Inspektora Sanitarnego kary pieniężnej w wysokości 10 000 zł trzeba przypomnieć, że zgodnie z rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 10 września 2019 r. w sprawie wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę oraz wysokości minimalnej stawki godzinowej w 2020 r. (Dz. U. poz. 1778) minimalne wynagrodzenie za pracę w 2020 r. wynosi 2600 zł brutto. Natomiast z obwieszczenia Prezesa Głównego Urzędu Statystycznego z dnia 20 maja 2020 r. w sprawie przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2020 r. wynika, że to wynagrodzenia wyniosło 5285,01 zł brutto. Oznacza to, że wysokość wymierzonej stronie kary administracyjnej w kwocie netto przekracza czterokrotnie wysokość minimalnego wynagrodzenia za pracę i dwukrotnie przekracza przeciętne miesięczne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Powstaje w związku z tym uzasadniona wątpliwość, czy kara pieniężna wymierzona w wysokości 10 000 zł jest proporcjonalna do tych powszechnych możliwości zarobkowych. Organ w tym zakresie nie poczynił jednak żadnych własnych ustaleń, przez co naruszył art. 8 § 1 i art. 189d pkt 7 k. p. a.

Wreszcie trzeba odnieść się do pryncypialnego stwierdzenia zawartego w końcowej części decyzji Powiatowego Inspektora Sanitarnego, że „w demokratycznym państwie prawa nie może być tolerancji dla lekkomyślnego lekceważenia wysiłków całego społeczeństwa poprzez świadome lekceważenie ograniczeń, których nieprzestrzeganie prowadzi do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się epidemii”. To stwierdzenie nie odpowiada faktom, gdyż z równą pryncypialnością Powiatowy Inspektor Sanitarny w m. st. Warszawa nie reagował na niezachowanie odpowiedniego, wymaganego przez prawo również w tym przypadku, dystansu pomiędzy uczestnikami uroczystości upamiętniających ofiary katastrofy smoleńskiej zorganizowanymi w dniu 10 kwietnia 2020 r. na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Policja nie sporządzała zaś notatek służbowych w celu ich przekazania do inspekcji sanitarnej, lecz ochraniała uczestników tych uroczystości. Oznacza to, że Powiatowy Inspektor Sanitarny, na którego obszarze działania miało miejsce zdarzenie z udziałem strony postępowania oraz zdarzenie z dnia 10 kwietnia 2020 r. w sposób wybiórczy traktuje prawo i nie kieruje się procesową zasadą równego traktowania wynikającą z art. 8 § 1 k. p. a. i mającą swoje aksjologiczne umocowanie w art. 32 ust. 1 Konstytucji RP, według którego wszyscy są równi wobec prawa. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Jednak, na co wskazuje przypadek strony niniejszego postępowania, mogą być równi i równiejsi, zaś organ administracji publicznej, wbrew pompatycznemu stwierdzeniu zawartemu w uzasadnieniu decyzji, potrafi tolerować lekkomyślne lekceważenie wysiłków całego społeczeństwa, jeśli tylko czynią to osoby wysoko znajdujące się w hierarchii społecznej.

W związku z powyższym w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zaskarżona decyzja Powiatowego Inspektora Sanitarnego narusza art. 7 k. p. a., art. 8 § 1 k. p. a., art. 9 k. p. a., art. 10 § 1 k. p. a., art. 61 § 4 k. p. a., art. 75 § 1 k. p. a. w zw. z art. 14 ust. 2 ustawy o Policji oraz z art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, art. 77 § 1 k. p. a., art. 81 k. p. a. i art. 189d pkt 7 k. p. a., dlatego wnoszę o jej uchylenie stosownie do art. 138 § 2 k. p. a., gdyż została ona wydana z rażącym naruszeniem przepisów postępowania administracyjnego i wnoszę o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Państwowemu Powiatowemu Inspektorowi Sanitarnemu.

VII.613.14.2020

 

Sąd Okręgowy w Gliwicach pyta Sąd Najwyższy o prawo do życia w czystym środowisku

Data: 2020-01-24

24 stycznia przed Sądem Okręgowym w Gliwicach odbyła się kolejna rozprawa w sprawie z powództwa mieszkańca Rybnika (po którego stronie przystąpił do postępowania Rzecznik Praw Obywatelskich) przeciwko Skarbowi Państwa o zadośćuczynienie za smog w Rybniku. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, Sąd Okręgowy postanowił skierować do Sądu Najwyższego pytanie prawne dotyczące tego, czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym, które może podlegać ochronie na podstawie przepisów prawa cywilnego.

Sąd Okręgowy zapytał, „czy prawo do życia w czystym środowisku, umożliwiające oddychanie powietrzem atmosferycznym spełniającym standardy jakości określone w przepisach powszechnie obowiązującego prawa w miejscach, w których osoba przebywa przez dłuższy czas, w szczególności miejscu zamieszkania, stanowi dobro osobiste podlegające ochronie na podstawie art. 23 w zw. z art. 24 i art. 448 Kodeksu cywilnego?”.

Uchwała, jaką Sąd Najwyższy może podjąć w odpowiedzi na zadane mu pytanie, będzie niezwykle istotna dla dochodzenia roszczeń cywilnoprawnych z tytułu zanieczyszczenia środowiska.

Prokurator Mariusz Krasoń z prawnym wsparciem RPO w procesie o swe delegowanie

Data: 2020-01-14
  • Prokurator regionalny Mariusz Krasoń z Krakowa pozwał prokuraturę za nagłe oddelegowanie go - bez jego zgody i uwzględnienia sytuacji osobistej - do prokuratury szczebla rejonowego we Wrocławiu 
  • Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do jego pozwu, wskazał, że pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika
  • Przy decyzji o delegowaniu prokuratora konieczne jest wzięcie pod uwagę jego słusznego interesu. Tylko tak można bowiem uniknąć sytuacji, gdy człowiek pozostaje wyłącznie przedmiotem podejmowanych wobec niego działań
  • Pełna swobody takich decyzji oznacza zaś przyzwolenie na zakazane prawem praktyki nierównościowe i dyskryminacyjne

- Powództwo nie kwestionuje instytucji delegowania przewidzianej w Prawie o prokuraturze, lecz wskazuje na niewłaściwy sposób jej zastosowania, prowadzący do naruszenia obowiązku szanowania godności pracownika oraz mechanizmów równościowych – napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk w piśmie procesowym do Sądu Okręgowego w Krakowie. A ze stanowiska strony pozwanej nie wynika, aby decyzja o delegowaniu była motywowana potrzebami prokuratury.

Według Rzecznika nie można twierdzić, że powód nie uprawdopodobnił, iż przyczyną nagłego oddelegowania prokuratora mogła być jego aktywność w kierowaniu pracą Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex super omnia” lub też sygnalizowanie nieprawidłowości w działalności prokuratury.

Nagłe delegowanie prok. Krasonia

W lipcu 2019 r. Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski podjął decyzję o delegowaniu prok. Krasonia na podstawie art. 106 § 2 ustawy z 28 stycznia 2016 r. – Prawo o prokuraturze. Stanowi on, że Prokurator Generalny lub Prokurator Krajowy może delegować prokuratora do innej jednostki na czas do 6 miesięcy w ciągu roku. Przepis ten nie wymaga zgody samego prokuratora, jednak sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter oraz nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego (opiekuje się w Krakowie rodzicami) mogą wskazywać, że nie była ona motywowana wyłącznie potrzebami prokuratury

Pytany przez RPO Adama Bodnara o powody tej decyzji, prok. Święczkowski twierdził, że ma prawo przenosić prokuratorów tam, gdzie wymaga tego interes prokuratury, i nie musi tych decyzji szczegółowo uzasadniać. RPO stanął na stanowisku przeciwnym, bo taka koncepcja zaprzecza podstawowym zasadom prawa pracy, które odnoszą się również do prokuratorów. W ich myśl pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. Nie sposób zaś mówić o poszanowaniu godności i dóbr osobistych pracownika będącego prokuratorem wówczas, gdy nie może on nawet poznać przyczyn, dla których został delegowany do miejsca odległego od swojego stałego miejsca zamieszkania oraz dwa szczeble niżej w hierarchii służbowej.

Taka decyzja musi być podyktowana potrzebami kadrowymi danej jednostki, skorelowanymi ze szczególną koncentracją zadań. Nie wyjaśniono zaś, jakie przesłanki za nią stały. Jest to niezbędne tym bardziej, że nie wzięto pod uwagę ani wyjątkowej sytuacji osobistej prokuratora Krasonia, ani  też nie dano czasu na dostosowanie życia prywatnego do nowych okoliczności służbowych. 

Dlatego decyzja Prokuratora Krajowego może być i jest postrzegana jako metoda szykanowania i chęć wywoływania "efektu mrożącego" wobec innych prokuratorów, sprzeciwiających się naruszaniu ich niezależności - wskazywał Adam Bodnar.

Prokurator odwołuje się do sądu 

Prok. Krasoń zaskarżył decyzję zwierzchników do sądu, a Sąd Okręgowy w Krakowie przyjął sprawę do rozpoznania. Powołał się na art. 101 ust. 1 Prawa o prokuraturze, że sprawy o roszczenia ze stosunku służbowego prokuratora są rozpoznawane na drodze sądowej przez sąd właściwy dla spraw pracowniczych, czyli przez sąd w postępowaniu cywilnym.

5 listopada 2019  r. Sąd Okręgowy do czasu rozstrzygnięcia sprawy wstrzymał delegację prok. Mariusza Krasonia do Wrocławia (w styczniu 2020 r. został on ponownie delegowany, tym razem do prokuratury rejonowej w samym Krakowie). Sąd uwzględnił argumenty, że uprawnienie do oddelegowania nie jest uznaniowe. Musi być uzasadnione, a uzasadnienie podlega ocenie sądu.

RPO zgłosił udział w tym postępowaniu o ustalenie stosunku służbowego (sygn. akt VII P 45/19) przeciwko Prokuraturze Regionalnej w Krakowie. Wniósł o uwzględnienie powództwa powoda.

Argumenty prawne RPO

Podstawowe znaczenie dla sprawy ma argumentacja pozwanej Prokuratury Regionalnej w Krakowie, że nie była inicjatorem decyzji o delegowaniu ani też w żaden inny sposób nie uczestniczyła w jej wydaniu. Została jedynie przedstawiona jej do wiadomości.

W ocenie RPO wynika z tego, że decyzja o delegowaniu nie była w jakikolwiek sposób konsultowana z kierownictwem jednostki organizacyjnej prokuratury, w której prokurator wykonywał czynności. A skoro tak, to motywem podjęcia tej decyzji z całą pewnością nie były potrzeby prokuratury. Decyzja ta miała więc charakter arbitralny, zaś prokurator delegowany na mocy tej decyzji został potraktowany w sposób całkowicie przedmiotowy, jako bezosobowy obiekt, który można przenieść w dowolne miejsce w kraju.

Dlatego delegowanie powoda może podlegać ocenie w świetle art. 111 Kodeksu pracy, zgodnie z którym pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. Celem wprowadzenia tego przepisu było działanie na rzecz ukształtowania i upowszechnienia takich zachowań, które wykluczałyby przypadki instrumentalnego traktowania pracowników.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego dominuje pogląd, że wykonywanie uprawnień przez pracodawcę, nawet zgodnie z jego kompetencjami, może stanowić naruszenie dóbr osobistych pracownika. Pogląd ten ukształtował się w szczególności pod wpływem wprowadzenia przepisów zakazujących dyskryminacji i mobbingu. W obu tych przypadkach chodzi bowiem nie tylko o zachowanie pracodawcy sprzeczne z prawem, ale również – a może przede wszystkim – o niewłaściwy sposób korzystania z posiadanych uprawnień.

Np. w wyroku z 26 marca 2019 r. (I PK 269/17, LEX nr 2642766) Sąd Najwyższy wskazał, że działanie pracodawcy w ramach uprawnień do zarządzania pracownikiem nie wyłącza bezprawności zachowania naruszającego godność pracownika.

A z taką sytuacją mamy do czynienia w tej sprawie. Sposób podjęcia decyzji, jej nagły charakter, nieuwzględnienie sytuacji osobistej delegowanego prokuratora, a przede wszystkim brak wyjaśnienia, jakie przesłanki stoją za nagłą decyzją Prokuratora Krajowego spowodowały, że powód poczuł się instrumentalnie potraktowany takim zachowaniem pracodawcy.

Decyzje o delegowaniu nie wymagają uzasadnienia i mają charakter dyskrecjonalny. Rzecznik nie podziela jednak stanowiska, że interes publiczny, jakim jest zapewnienie sprawnego funkcjonowania prokuratury, stanowi jedyny sens prawny delegowania.

Z orzecznictwa Sądu Najwyższego na tle przenoszenia prokuratorów w stan spoczynku wynika, że taka decyzja powinna być podjęta zarówno przy uwzględnieniu interesu publicznego (potrzeby prokuratury), jak i słusznego interesu prokuratora. Zdaniem Rzecznika nie ma żadnych powodów, aby także w sprawach delegowania prokuratora bez jego zgody słuszny interes prokuratora nie był uwzględniany. Tylko w ten sposób można bowiem uniknąć sytuacji, w której człowiek pozostaje wyłącznie przedmiotem podejmowanych wobec niego działań.

- W  sprawie prok. Mariusza Krasonia jego interes nie został w ogóle wzięty pod uwagę, tak jak i nie został wzięty pod uwagę interes prokuratury, skoro decyzja o delegowaniu prokuratora w żaden sposób nie była konsultowana z kierownikiem jednostki organizacyjnej, w której dotychczas wykonywał swoje obowiązki – wskazuje Rzecznik.

W piśmiennictwie wskazuje się, że delegowanie powinno być realizowane w obrębie miejscowości, w której prokurator mieszka, lub właściwej jednostki macierzystej. Odstępstwa od tej zasady mogą wystąpić jedynie w sytuacjach nadzwyczajnych, które z kolei wymagają od prokuratora woli współpracy i pomocy w rozwiązywaniu problemu.

Według RPO posłużenie się instytucją delegowania stwarza niebezpieczną przestrzeń do jej wykorzystania niezgodnie z przeznaczeniem. Pozostawienie nieskrępowanej swobody przy podejmowaniu takich decyzji sankcjonuje przyzwolenie na zakazane prawem praktyki nierównościowe i dyskryminacyjne.

- Nie można też twierdzić - jak czyni to pozwana prokuratura - że powód nie uprawdopodobnił, że przyczyną nagłego oddelegowania (praktycznie z dnia na dzień) do pracy w jednostce prokuratury oddalonej od miejsca zamieszkania o ponad 300 km, bez uwzględnienie jego sytuacji osobistej, mogła być jego aktywna działalność w kierowaniu pracą Stowarzyszenia Prokuratorów „Lex super omnia” oraz działania podejmowane w trakcie Zgromadzenia Prokuratorów Prokuratury Regionalnej w Krakowie, albo też po prostu sygnalizowanie przez powoda nieprawidłowości dostrzeżonych w działalności prokuratury - podkreśla pismo procesowe RPO.

III.7044.80.2019 

Sąd uchylił zakaz publikacji tekstów dziennikarza Grzegorza Rzeczkowskiego. Wnosił o to RPO

Data: 2020-01-09
  • Na wniosek RPO sąd uchylił decyzję o usunięciu z serwisu tygodnika „Polityka” artykułów o prokuratorach prowadzących sprawę „afery taśmowej" oraz o zakazie kolejnych tekstów na ten temat
  • Sprawa takiego zabezpieczenia tekstów dziennikarza „Polityki” Grzegorza Rzeczkowskiego, pozwanego przez prokuratorów Annę i Przemysława Hopfer, wraca do I instancji
  • Rzecznik wskazywał m.in., że sąd I instancji nie zestawił ze sobą odpowiednio interesu publicznego oraz interesu osób, których dobra miałyby być naruszone
  • Interes publiczny wyraża się w zasadzie jawności życia publicznego, w tym funkcjonowania prokuratury i prawie obywateli do informacji o aferze, która wstrząsnęła polską sceną polityczną

W październiku 2018 r. w "Polityce" ukazała się publikacja Grzegorza Rzeczkowskiego, który analizował m.in. kariery zawodowe prokuratorów związanych z postępowaniem w sprawie afery podsłuchowej (nagrań z rozmów polityków PO, urzędników państwowych i przedstawicieli biznesu w stołecznych  restauracjach). Prokuratorzy złożyli pozew przeciw dziennikarzowi i redakcji o ochronę dóbr osobistych. Wnieśli jednocześnie o usunięcie artykułów w ramach zabezpieczenia roszczenia.

Postanowienie o zabezpieczeniu zostało wydane przez Sąd Okręgowy w Warszawie na podstawie art. 7301 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego w związku z art. 755 § 2. RPO zgłosił swój udział w sprawie i złożył zażalenie do Sądu Apelacyjnego w Warszawie.

Jak sąd uzasadnił zabezpieczenie roszczenia prokuratorów

Zgodnie z art. 7301 Kpc przesłankami udzielenia zabezpieczenia w każdej sprawie cywilnej są:                         

  • uprawdopodobnienie;
  • uprawdopodobnienie interesu prawnego w udzieleniu zabezpieczenia.

Sąd Okręgowy uznał obie przesłanki za spełnione. Przyjął, że „o interesie społecznym można mówić jedynie w przypadku przekazywania informacji prawdziwych”, a w tym przypadku zachodzi „ewentualna wątpliwość co do merytorycznej zawartości publikacji”. Skoro „wskazane dowody uprawdopodobniają twierdzenie, że w artykułach nie przedstawiono prawdziwych informacji”, sąd uznał za zasadne ograniczenie funkcjonowania publikacji w internecie i to na maksymalny czas trwania zakazu.

Jednocześnie sąd przyjął, że „artykuły odnoszą się do istotnych okoliczności” oraz uznał, że „awanse i kariery w sferze publicznej powinny podlegać ocenie społecznej i z tego względu mogą być tematem podlegającym zainteresowaniu dziennikarzy”.

Interes publiczny – rola mediów w państwie demokratycznym

W ocenie RPO Sąd Okręgowy nie zestawił ze sobą - jak wymaga tego art. 755 § 2 kpc - interesu publicznego oraz interesu osób, których dobra miały zostać naruszone. Nie odpowiedział też na pytanie, czy zakaz jest konieczny oraz proporcjonalny w demokratycznym społeczeństwie ze względu na ochronę dobrego imienia powodów. Uznając za prawdopodobne uznanie roszczeń powodów, sąd wykluczył analizę wpływu zabezpieczenia na interes publiczny, pomijając szczególną misję mediów i szerszy kontekst publikacji. Takie zaś rozumienie art. 755 § 2 kpc jest nieuprawnione.

W kontekście publikacji prasowych przyjmuje się, że interes publiczny odnosi się do kluczowej roli prasy w demokratycznym państwie prawnym w zakresie rzetelnego informowania obywateli, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej (art. 1 Prawa prasowego). Wolność słowa urzeczywistniająca ustawową rolę prasy jest gwarantowana zarówno przez Konstytucję (art. 14 oraz art. 54), jak i przez Europejską Konwencję Praw Człowieka (art. 10).

Interes publiczny w tej sprawie wyraża się w zasadzie jawności życia publicznego, w tym funkcjonowania prokuratury w Polsce i prawie obywateli do informacji na temat afery podsłuchowej, która wstrząsnęła polską sceną polityczną.

Sąd Okręgowy pominął, że artykuły poddane zakazowi publikacji dotyczyły nie tylko kwestii „awansów i karier w sferze publicznej”, lecz szerszego kontekstu związanego z jedną z największych afer politycznych ostatniej dekady, której kulisy budzą zainteresowanie opinii publicznej. Tymczasem, jak przyjmuje się w orzecznictwie, „w interesie publicznym leży, aby prasa miała możliwość publikacji materiałów zawierających informacje i opinie na temat spraw budzących zainteresowanie ogółu obywateli, przy czym chodzi tu o zainteresowanie pożądane – dyktowane przez rangę poruszanych zagadnień”. Stanowisko to, sformułowane przez Sąd Okręgowy na gruncie wniosku o zabezpieczenie powództwa w formie zakazu publikacji artykułów dotyczących tzw. afery KNF, jest aktualne w kontekście afery taśmowej.

Rola prokuratury

Publikacje zawierają przede wszystkim analizę karier prokuratorów związanych z prowadzeniem sprawy afery podsłuchowej. Udzielenie zabezpieczenia może pozbawić społeczeństwo pełnego dostępu do opisu zdarzeń istotnych z punktu widzenia prawidłowego funkcjonowania państwa.

Zważywszy pozycję ustrojową prokuratury, zwłaszcza w związku z wprowadzonymi w 2016 r. zmianami dotyczącymi m.in. połączenia funkcji Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości (krytykowanymi za poddanie prokuratury wpływom politycznym) opinia publiczna powinna mieć dostęp do informacji o funkcjonowaniu tej instytucji; powinna być informowana o wszelkich wpływach polityków na prowadzących kluczowe śledztwa prokuratorów.

Standardy międzynarodowe dotyczące mediów

Jak podkreśla Europejski Trybunał Praw Człowieka, obowiązkiem prasy jest przekazywanie informacji ważnych dla interesu publicznego. Zważywszy społeczne i polityczne znaczenie afery oraz rolę prokuratury w demokratycznym państwie prawnym należy przyjąć, że publikacje autorstwa pozwanego Grzegorza Rzeczkowskiego takie informacje zawierały.

Orzekanie zakazu publikacji powinno mieć charakter wyjątkowy. Każdy taki zakaz musi być przedmiotem wnikliwego badania. Sąd Okręgowy nie rozważał przy tym innego środka zabezpieczającego, który nie stałby w sprzeczności z interesem publicznym. Takim środkiem mogłoby stać się umieszczenie przy artykułach, na czas postępowania, informacji że są one przedmiotem postępowania cywilnego o ochronę dóbr osobistych.

Jak przyjmuje ETPCz, wolność prasy jest zwiększona, gdyż pełni ona rolę „strażnika publicznego” w przekazywaniu informacji o poważnym znaczeniu publicznym. W tym kontekście interes publiczny łączy się z obywatelskim prawem do informacji o działalności osób pełniących funkcje publiczne (art. 61 ust. 1 Konstytucji).

Oczywiście wolność krytyki osób publicznych nie jest nieograniczona. W tym zakresie należy podzielić zdanie Sądu Okręgowego, że na ochronę nie zasługują informacje nieprawdziwe. Wolność prasy, z jakiej korzysta pozwany, nie oznacza bowiem prawa do krytyki opartej na nieprawdziwych lub niesprawdzonych zarzutach. W myśl art. 6 ust. 1 Prawa prasowego, prasa ma obowiązek prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk, zaś dziennikarz obowiązany jest do zachowania szczególnej staranności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych (art. 12 ust. 1 pkt 1 Prawa prasowego). Kwestie te będą podlegały szczegółowej analizie w postępowaniu głównym; na obecnym etapie postępowania pomocniczego, w świetle treści zażalenia pozwanych, nie wykazano jednak, by zabrakło rzetelności w działaniach Grzegorza Rzeczkowskiego, który podjął starania, aby informacje zweryfikować.

Sąd Okręgowy nie wskazał, które okoliczności dotyczące powodów, przedstawione w publikacjach, uznał za „prawdopodobnie” nieprawdziwe. Samo stwierdzenie, że wskazane dowody „uprawdopodobniają twierdzenie, że w artykułach nie przedstawiono prawdziwych informacji a powodów postawiono w negatywnym świetle”, w żadnej mierze nie mogło wyłączyć analizy ewentualnej sprzeczności zakazu publikacji z ważnym interesem publicznym.

Jak stwierdził ETPCz, „swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji i poglądów które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu od takich, które są głęboko krytyczne, obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój. Takie są wymagania pluralizmu i tolerancji, bez których demokracja nie istnieje”.

W związku ze szczególną rolą, jaką spełnia prasa przyjmuje się, że wolność dziennikarska obejmuje również możliwość odwołania się do pewnego stopnia przesady, a nawet prowokacji. Zbieżne z tym poglądem jest stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który wskazał iż „nie ma wolnej, demokratycznej debaty w sytuacji, w której poziom emocji i >soczystość< używanego języka miałaby być z góry narzuconym standardem, określonym w sposób sformalizowany i zbiurokratyzowany przez organy władzy publicznej”.

RPO nie ocenia, czy tezy publikacji Grzegorza Rzeczkowskiego są prawdziwe. Chodzi zaś o to, że takie zabezpieczenie stanowi zagrożenie dla ważnego interesu publicznego - rzetelnego informowania obywateli, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej w odniesieniu do kluczowych instytucji państwa oraz osób pełniących funkcje publiczne.

Sąd odwoławczy: trzeba zbadać interes publiczny

Postanowieniem z 20 grudnia 2019 r. Sąd Apelacyjny w Warszawie uchylił postanowienie o zabezpieczeniu roszczeń powodów.

W uzasadnieniu sąd wskazał, że sporne artykuły jedynie w części dotyczyły powodów, a autor analizował również kariery zawodowe innych prokuratorów związanych z postępowaniem w sprawie afery podsłuchowej. Tymczasem sąd I instancji dokonał zabezpieczenia całej treści spornych artykułów, w tym również jego fragmentów nie odnoszących się bezpośrednio do powodów. Sąd okręgowy winien rozważyć, czy tak szeroki zakres zabezpieczenia jest odpowiedni.

Ponadto sąd podkreślił, że każde postanowienie o zakazie publikacji materiału prasowego musi być poprzedzone zbadaniem, czy nie narusza to uzasadnionego, ważnego interesu publicznego. Sąd obowiązany jest zatem do analizy, czy zastosowanie zakazu jest konieczne oraz proporcjonalne w demokratycznym społeczeństwie ze względu na ochronę innej konstytucyjnej wartości.

Sąd okręgowy winien zatem ocenić, czy zabezpieczenie mogłoby pozbawić możliwości jakiejkolwiek krytyki dotyczącej kariery zawodowej prokuratorów zajmujących się sprawą afery podsłuchowej. Sąd I instancji powinien też ocenić, w jakim stopniu istnieje ryzyko ponownej publikacji artykułu istnieje i czy zostało to dostatecznie uprawdopodobnione. Skutki opublikowania ponad roku temu spornych artykułów nie są uzależnione od obecnej aktywności pozwanych, którzy nie publikują tego artykułu wśród aktualnych wiadomości.

Sprawa udzielenia zabezpieczenia wraca do ponownego rozpoznania w sądzie I instancji.

VII.510.128.2019

Sąd Okręgowy w Warszawie unieważnił umowę frankową państwa Dziubaków

Data: 2020-01-03
  • Sąd Okręgowy w Warszawie rozstrzygnął dziś w pierwszej instancji sprawę kredytu frankowego Państwa Dziubak, do której przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • To w ramach tej sprawy, skierowano pytanie prejudycjalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, które zakończyło się korzystnym dla „frankowiczów” wyrokiem z 3 października 2019 r. (sprawa C-260/18). 
  • Po stronie konsumentów, oprócz Rzecznika Praw Obywatelskich, przystąpił również Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie i Prokurator Regionalny w Warszawie.
  • Rzecznik Finansowy przedstawił natomiast sądowi swój istotny pogląd czyli ekspertyzę prawno-finansową.

Sąd podzielił poparte przez Rzecznika stanowisko powodów, że indeksacja kredytu do franka szwajcarskiego i przeliczanie kursu na podstawie tabel bankowych są na gruncie tej sprawy postanowieniami niedozwolonymi (abuzywnymi). Jednocześnie po ich wyeliminowaniu nie ma możliwości dalszego trwania umowy i podlega ona unieważnieniu w całości.

Sąd oddalił natomiast powództwo w zakresie żądania zapłaty na rzecz konsumentów dotychczas wpłaconych kwot (zastosował tzw. teorię salda – oddalenie żądania zapłaty wynikało z tego, że powodowie wpłacili dotychczas na rzecz banku mniej niż otrzymali kapitału).

W ustnych motywach rozstrzygnięcia wskazał, że jakkolwiek zgadza się z Rzecznikiem, że najlepszym rozwiązaniem byłoby dokonanie kompleksowego rozliczenia umowy w wydanym wyroku, to w stanie faktycznym tej sprawy nie było to możliwe.

Co ważne, motywując swoje rozstrzygnięcie sąd odniósł się również do zapowiadanego przez pozwany bank skierowania roszczeń względem państwa Dziubaków m.in. o wynagrodzenie za korzystanie z udzielonego przez bank kapitału. W tym zakresie w pełni zgodził się z Rzecznikiem, że brak jest podstaw do formułowania takich roszczeń.

Wyrok Sądu Okręgowego jest nieprawomocny. Oczekiwane jest sporządzenie jego pisemnego uzasadnienia.

Stanowisko RPO w sprawie kredytu „frankowego” Państwa Dziubaków

Data: 2019-12-12
  • Rzecznik Praw Obywatelskich – zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią – przedstawił pisemne stanowisko w sprawie sądowej Państwa Dziubaków, po wyroku TSUE z 3 października 2019 r. w sprawie C‑260/18.
  • Sprawa dotyczy sporu między Państwem Dziubakami a bankiem o kredyt indeksowany do franka szwajcarskiego. Zdaniem Państwa Dziubaków, niektóre z postanowień umowy kredytowej, którą zawarli są nieuczciwe (niedozwolone, abuzywne) i w związku z tym umowa nie może być utrzymana w mocy. Bank jest przeciwnego zdania i sprawę musi rozstrzygnąć sąd.
  • Bank argumentuje ponadto, że w przypadku uznania umowy za nieważną kredytobiorca powinien nie tylko zwrócić pożyczoną kwotę, ale także zapłacić za to, że z niej korzystał. Bank zaś tylko odda mu spłacone raty.
  • Na wniosek pełnomocników Państwa Dziubaków, RPO przyłączył się do sprawy przed sądem w Warszawie, dzięki czemu może przedstawić swoje argumenty na rzecz obywateli.
  • RPO – w oparciu o prawo europejskie i polskie wywodzi, że w tej sytuacji, po unieważnieniu umowy przez sąd, kredytobiorca powinien zwrócić bankowi otrzymaną od niego kwotę kapitału, a zatem bez odsetek i kosztów dodatkowych, bank zaś powinien zwrócić kredytobiorcy wszelkie wpłacone przez niego raty kredytowe i inne opłaty oraz składki.

NIE PRZEGAP PANELU DOTYCZĄCEFO TEGO ZAGADNIENIA na III Kongresie Praw Obywatelskich: Sesja 40: TSUE jako nasz sąd – nas obywateli /Sprawa państwa Dziubak – co robić z “kredytem frankowym”

W swoim piśmie procesowym RPO odniósł się przede wszystkim do stosowania prawa unijnego, oceny nieuczciwego charakteru postanowień umowy kredytowej oraz skutków stwierdzenia abuzywności postanowienia umownego.

Stanowisko Rzecznika zostało wyrażone w konkretnym postępowaniu sądowym, tj. w kontekście konkretnego stanu faktycznego i żądań zgłoszonych przez powodów – kredytobiorców. Dlatego też niektóre argumenty nie są na tyle uniwersalne, by się nimi posłużyć w innych postępowaniach.

Podstawy ochrony konsumenta i kredytobiorcy w prawie unijnym

TSUE w wyroku w sprawie C-260/18 Dziubak sformułował jasne wytyczne w przedmiocie pytań zadanych przez polski sąd. Ten zaś pytał o możliwość unieważnienia umowy po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru postanowienia; chwilę, na którą należy oceniać skutki unieważnienia umowy; możliwość uzupełnienia luk powstałych w umowie oraz znaczenie woli konsumenta, jeśli chodzi o unieważnienie umowy.

Orzeczenie TSUE nie rozstrzyga wszystkich kwestii, jakie powstają w związku z unieważnieniem umowy konsumenckiego kredytu indeksowanego do franka szwajcarskiego, ponieważ wymaga to zastosowania prawa krajowego przez sąd odsyłający. Prawo unijne (a w szczególności orzecznictwo TSUE) zawiera jednak wytyczne, które można i należy wykorzystać w tych kwestiach.

Od 1 maja 2004 r., a więc od przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, ustawodawstwo Unii Europejskiej oraz orzecznictwo TSUE są częścią polskiego systemu prawnego. Stosowanie prawa unijnego przez sądy krajowe wiąże się z koniecznością przestrzegania zasad, na których oparta jest koegzystencja pomiędzy prawem krajowym a unijnym: zasady pierwszeństwa, zasady skuteczności oraz zasady efektywności prawa UE. Elementem tego prawa jest Dyrektywa 93/13 o nieuczciwych warunkach umownych. Wiąże ona państwa członkowskie i wyznacza cel (standard ochrony konsumenta), jaki państwa członkowskie mają osiągnąć. Chodzi w niej o to, by przywrócić równowagę między stronami poprzez usunięcie nieuczciwych postanowień z umowy, a długoterminowo o to, by wyeliminować stosowanie nieuczciwych postanowień przez przedsiębiorców.

Argumenty RPO w sprawie Państwa Dziubaków

Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na stanowisku, że konsument w ramach rozstrzygnięcia sądowego ma prawo otrzymać ochronę prawną, wynikającą zarówno z prawa UE (przede wszystkim Dyrektywy 93/13) jak i Konstytucji RP (art. 75 i 76). Takiej ochrony powinien udzielić mu sąd.

W świetle prawa unijnego oznacza to konkretne obowiązki sądu krajowego:

  • jeśli strona nie sformułowała precyzyjnych żądań, musi jej w tym pomóc sąd - na podstawie przedstawionych w toku postępowania faktów (zgodnie z zasadą „daj mi fakt, a dam ci prawo” – po łacinie „da mihi factum dabo tbi ius”);
  • sąd powinien rozstrzygnąć o prawach konsumenta w sposób jak najbardziej pełny, który nie narazi go na kolejne żmudne i czasochłonne procesy sądowe oraz na stan niepewności co do zakresu przysługującej mu ochrony.

Jednocześnie, biorąc pod uwagę, że kredyt hipoteczny jest przeznaczony na cele mieszkaniowe, to kredytobiorca-konsument jest jednocześnie beneficjentem konstytucyjnego prawa do mieszkania (art. 75 i 76). Jeśli jest więc kilka możliwości interpretacyjnych, należy dać pierwszeństwo tej, która realizuje pełniej cele konstytucyjne wskazane w art. 75 i 76 ustawy zasadniczej. Jest to zresztą zbieżne z konsekwencjami do których prowadzi w sprawie Państwa Dziubaków prawo UE.

Mechanizm kontroli nieuczciwego charakteru postanowień umowy oraz określania przez sąd krajowy konsekwencji wynikających ze stwierdzonej abuzywności

Badanie postanowień umowy pod kątem ich abuzywności i określenia konsekwencji po stwierdzeniu nieuczciwego charakteru postanowienia, zdaniem Rzecznika, należy podzielić na trzy fazy:

  1. stwierdzenie czy umowa zawiera postanowienia nieuczciwe,
  2. określenie, jaki skutek dla dalszego trwania umowy ma stwierdzenie nieuczciwego charakteru postanowień,
  3. rozliczenie świadczeń stron, w świetle skutków wynikających dla umowy z wykreślenia z niej postanowień nieuczciwych.
  1. Ocena nieuczciwego charakteru postanowień umowy

W pierwszej kolejności sąd powinien skontrolować, czy wskazane przez stronę postanowienia regulaminu banku (dalej „Regulamin”) postanowienia umowy są nieuczciwe, czyli, czy nie były uzgadniane indywidualnie, a ponadto czy kształtują prawa i obowiązki konsumenta w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami, rażąco naruszając jego interesy (art. 3 ust. 1 Dyrektywy 93/13, art. 3851 § 1 zd. 1 k.c.). Dyrektywa 93/13, a za nią i prawo polskie wyłączają jednak spoza kontroli postanowienia określające główne świadczenia stron (przedmiot umowy), w tym cenę i wynagrodzenie, jeżeli zostały sformułowane w sposób jednoznaczny (prostym i zrozumiałym językiem). Sąd powinien więc rozpocząć kontrolę abuzywności od stwierdzenia czy postanowienia Regulaminu dotyczą głównych świadczeń stron. Jeżeli tak właśnie jest, należy sprawdzić, czy postanowienia zostały sformułowane w sposób jednoznaczny. Jeśli tak nie jest, otwiera się możliwość przeprowadzenia kontroli nieuczciwego charakteru postanowień.

W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie postanowienia umowy, dotyczące zasad uruchomienia kredytu oraz sposobu spłaty kredytu, wskazujące zasady ustalania kursów kupna i sprzedaży waluty CHF, na podstawie których Bank ustala kwotę kredytu i wysokość rat kapitałowo-odsetkowych, są klauzulami abuzywnymi.

Umowa zawarta przez powodów-kredytobiorców ma charakter konsumencki, a jej postanowienia nie były indywidualnie uzgodnione. Orzecznictwo TSUE klasyfikuje postanowienia umowy dotyczące wymiany walut jako postanowienia dotyczące głównego świadczenia stron (zob. wyroki z dnia 20 września 2018 r., OTP Bank i OTP Faktoring, C-51/17, pkt 68 i przytoczone tam orzecznictwo, z dnia14 marca 2019 r., Dunai, C-118/17, pkt 48, z dnia 3 października 2019 r., C-260/18 Dziubak pkt 44). Tak też – zdaniem Rzecznika należy zakwalifikować rozpatrywane postanowienia Regulaminu.

W ocenie Rzecznika rozpatrywane w sprawie Państwa Dziubaków postanowienia Regulaminu nie spełniają wymogu transparentności określonego w 4 ust. 2 Dyrektywy 93/13 oraz w art. 3851 § 1 zd. 2 k.c. Są niejednoznaczne, ponieważ w chwili zawarcia umowy (ta data jest miarodajna dla oceny postanowień – uchwała Sądu Najwyższego (7) z dnia 20 czerwca 2018 r., sygn. akt III CZP 29/17) konsument nie był w stanie ocenić wysokości własnego zobowiązania, a zatem skutków ekonomicznych wynikających z zawartej umowy oraz ryzyka ekonomicznego, związanego z zawarciem przez niego umowy. To – jak wynika z orzecznictwa TSUE – przesądza o braku transparentności postanowień.

Zdaniem Rzecznika, rozpatrywane nietransparentne postanowienia Regulaminu kształtują prawa i obowiązki w sposób sprzeczny z dobrymi obyczajami i rażąco naruszają interes konsumentów, ponieważ pozostawiają arbitralnej decyzji banku ustalenie kursu waluty, po jakiej przeliczane są zobowiązania kredytobiorcy. W umowie nie zostały wskazane kryteria, które pozwoliłyby konsumentowi ocenić sposób ustalenia wysokości kursu waluty przez bank. Konsumenci ponoszą więc nie tylko całość ryzyka kursowego, lecz są również obciążeni ryzykiem dowolnego kształtowania kursów wymiany waluty przez bank.

  1. Skutki stwierdzenia abuzywności postanowień dla dalszego obowiązywania umowy

W drugim etapie kontroli, sąd powinien ocenić wpływ, jaki usunięcie nieuczciwego postanowienia z umowy wywiera na możliwość dalszego trwania umowy.

Jak wynika z orzecznictwa TSUE (wyrok w sprawie C-260/18 Dziubak, pkt 43, 45, jak również w wyroku z dnia 14 marca 2019 r., Dunai, C-118/17, pkt 52) ocena, czy możliwe jest utrzymanie w mocy konkretniej umowy po usunięciu z niej postanowień uznanych za nieuczciwe należy do sądu krajowego. Jeśli sąd dojdzie do wniosku, że nie jest to możliwe – potrzebna jest identyfikacja na gruncie prawa krajowego podstawy prawnej pozwalającej na stwierdzenie nieważności umowy.

Zgodnie z orzecznictwem Trybunału na tym etapie badania sąd powinien ustalić, czy ewentualne unieważnienie umowy spowoduje skutki rażąco niekorzystne dla konsumenta (wyroki: z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 80–84; z dnia 26 marca 2019 r., Abanca Corporación Bancaria i Bankia, C-70/17 i C-179/17, pkt 64, C-260/18, Dziubak, pkt 48). Unieważnienie umowy wywiera co do zasady takie same następstwa jak postawienie pozostałej do spłaty kwoty kredytu w stan natychmiastowej wymagalności, to zaś może przekraczać możliwości finansowe konsumenta i z tego względu penalizować raczej konsumenta niż kredytodawcę, który „nie zostanie przez to zniechęcony do wprowadzania takich warunków w proponowanych przez siebie umowach” (wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 83). Jeśli na skutek unieważnienia umowy mogą wystąpić skutki rażąco niekorzystne dla konsumenta, sąd powinien rozważyć możliwość uzupełnienia luk powstałych w umowie, jak wyjaśnił to Trybunał w wyroku w sprawie C-260/18, Dziubak (pkt 58) przepisem dyspozytywnym, lub przepisem mającym zastosowanie, o ile strony się na to zgodzą.

Unieważnienie umowy jest jednak możliwe tylko, jeżeli konsument wyrazi dobrowolną i świadomą zgodę na wynikające z tego skutki (C-260/18 Dziubak, pkt 53, 66; wyrok z dnia 21 lutego 2013 r., Banif Plus Bank, C-472/11, pkt 23, 27, 35 i przytoczone tam orzecznictwo). Jest to możliwe tylko wówczas, gdy konsument posiada informacje na temat jurydycznej kwalifikacji, jaką ma zamiar zastosować sąd, ale przede wszystkim pełną wiedzę, jeśli chodzi o ekonomiczne skutki unieważnienia umowy. Zdaniem Rzecznika należy przyjąć, że jedynie po przedstawieniu tej informacji możliwe będzie wyrażenie przez konsumenta świadomej zgody na unieważnienie umowy.

W ocenie Rzecznika, argumentacja przedstawiona przez Trybunał w sprawie C-260/18 Dziubak, przy uwzględnieniu żądania unieważnienia umowy zgłoszonego przez kredytobiorców, powinna skłonić sąd do unieważnienia umowy na podstawie art. 58 § 1 k.c. Rozstrzygnięcie takie może opierać się na koncepcji przedstawionej przez sąd odsyłający w pytaniu prejudycjalnym, z której wynika, że eliminacja z umowy klauzuli umownej uznanej za bezskuteczną nie może prowadzić do zmiany charakteru stosunku prawnego łączącego strony. Granicą, której przekroczenie uzasadnia unieważnienie umowy przez sąd, jest sprzeczne z naturą stosunku (art. 3531 k.c.) ukształtowanie umowy w treści po usunięciu postanowień nieuczciwych. Z ostrożności procesowej, Rzecznik podniósł również możliwość unieważnienia umowy w oparciu o odpowiednie zastosowanie art. 58 § 3 k.c.

Jeśli chodzi o możliwość uzupełnienia luk powstałych w umowie na skutek eliminacji nieuczciwych postanowień, Rzecznik stoi na stanowisku, że w prawie polskim nie istnieją przepisy, które spełniałyby kryteria określone przez Trybunał w sprawie C-260/18 Dziubak.

Stwierdzenie nieważności umowy, co jasno wynika z orzeczenia w sprawie C-260/18 Dziubak, mieści się w zakresie sankcji, jaką Dyrektywa 93/13 przewiduje w związku z wykorzystywaniem przez przedsiębiorcę nieuczciwych postanowień umownych, szczególnie w świetle wymogów dotyczących prewencyjnego i odstraszającego charakteru sankcji. Rzecznik zdaje sobie sprawę, że dotkliwość sankcji wynikająca z zastosowania przez bank w umowie z konsumentem nieuczciwych postanowień umownych stanowi novum dla polskiego systemu prawa. Rzecznik stoi jednak na stanowisku, że taka sankcja mieści się w ramach konstytucyjnego porządku prawnego, nakładającego na władze publiczne obowiązek ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami rynkowymi (art. 76 Konstytucji) oraz pozostaje w zgodzie z zasadą sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji). Nadto, nie ingeruje nadmiernie w sposób nieuzasadniony w prawa przedsiębiorców (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

  1. Rozliczenie świadczeń stron w związku z unieważnieniem umowy

Trzecim etapem rozumowania w ramach mechanizmu kontroli abuzywności powinno być rozliczenie świadczeń stron, które pozwoli ustalić ich sytuację prawną, wynikającą ze stwierdzenia niedozwolonego charakteru postanowienia. Na tym etapie Rzecznik odniósł się do dwóch kwestii: możliwości rozstrzygnięcia sądu, co do żądań pozwu zmierzających do ustalenia nieważności umowy jak i żądania zapłaty (A), oraz (B) możliwych metod rozstrzygnięcia o zwrocie świadczeń.

(A) W ocenie Rzecznika, w niniejszej sprawie należy stwierdzić nieważność umowy. Żądania powodów zgłoszone w oparciu o art. 189 k.p.c. są więc w pełni uzasadnione. Wyrażają one wolę konsumentów co do ustalenia nieważności umowy oraz ich stanowisko w kwestii skutków orzeczenia ustalającego nieważność umowy.

Rzecznik podkreślił, że kompleksowe rozumienie interesu prawnego konsumenta, który wnosi o ustalenie nieważności umowy, nie wyłącza roszczenia o zwrot nienależnego świadczenia w tym samym procesie. Kompleksowe rozstrzygnięcie możliwe w ramach jednego postępowania eliminuje konieczność wytaczania osobnego powództwa o zapłatę świadczenia nienależnie pobranego przez bank, zapewniając realizację celów Dyrektywy 93/13. Jednocześnie bank nie jest pozbawiony możliwości dochodzenia zapłaty świadczenia nienależnego uzyskanego przez kredytobiorców.

(B) W odniesieniu do skutków unieważnienia umowy o kredyt dotychczasowe rozstrzygnięcia TSUE ograniczają się do stwierdzenia, że wywiera ono następstwa tożsame do postawienia kredytu w stan natychmiastowej wymagalności (wyrok z dnia 30 kwietnia 2014 r., Kásler i Káslerné Rábai, C-26/13, pkt 83). Na tle prawa polskiego zastosowanie powinien znaleźć art. 410 § 2 k.c., zgodnie z którym wpłacone przez strony kwoty traktuje się jako nienależne, jako że na skutek orzeczenia sądu (skutecznego ex tunc) podstawa prawna świadczeń obu stron odpadła – umowa bowiem okazała się nieważna (łac. „condictio causa finita”).

Wyrok sądu powoduje obowiązek dokonania zwrotu wzajemnych świadczeń między stronami umowy, stosownie do przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu. Kredytobiorca powinien więc zwrócić bankowi otrzymaną od niego kwotę kapitału, a zatem bez odsetek i kosztów dodatkowych, bank zaś powinien zwrócić kredytobiorcy wszelkie wpłacone przez niego raty kredytowe i inne opłaty oraz składki.

Dalsze potencjalne żądania banku

Odnosząc się do wysuwanych dalszych żądań banku, Rzecznik zdecydowanie podkreślił, że banki posiadają w Polsce szczególną pozycję, ponieważ są postrzegane jako instytucje zaufania publicznego. To obliguje je do zachowania szczególnej ostrożności przy formułowaniu roszczeń procesowych, a także uwzględnienia skutków, jakie wynikają z orzecznictwa TSUE.

W oparciu o orzecznictwo TSUE Rzecznik wskazał, że całość negatywnych skutków, jakie wynikają dla konsumenta w związku z unieważnieniem umowy, realizuje się w postawieniu w stan natychmiastowej wymagalności pozostałej do spłacenia kwoty. TSUE nawet nie podejmuje kwestii dalszych potencjalnych roszczeń banków, ponieważ ich dopuszczalność stałaby w rażącej sprzeczności z celami Dyrektywy 93/13, w szczególności w odniesieniu do osiągnięcia skutku prewencyjnego (art. 7 ust. 1 Dyrektywy 93/13), to jest zniechęcenia przedsiębiorców do wykorzystywania w zawieranych umowach nieuczciwych postanowień umownych. Roszczenia, których podniesienie zasygnalizował bank po ewentualnym unieważnieniu umowy (roszczenie o zwrot kwoty kapitału kredytu, w trybie określonym przez bank, o zapłatę wynagrodzenia za korzystanie z kapitału przez 11 lat, żądanie zapłaty odsetek czy roszczenie o zwrot nieruchomości na zasadach surogacji) nie tylko nie znajdują racjonalnych podstaw w przepisach prawa polskiego, ale są bezwzględnie sprzeczne z ratio legis Dyrektywy 93/13.

Transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia dziecka rodziców tej samej płci jest niedopuszczalna – uchwała 7 sędziów NSA z 2 grudnia 2019 r.

Data: 2019-12-02
  • Przepisanie do polskiego rejestru stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia (transkrypcja), w którym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci, w ocenie NSA, zagraża podstawowym zasadom polskiego porządku prawnego.  
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania argumentując przeciwnie – transkrypcja jest niezbędna do zapewnienia skutecznej ochrony praw dziecka. Bez polskiego aktu urodzenia obywatel nie ma praktycznej możliwości otrzymania polskich dokumentów tożsamości.
  • NSA stwierdził, że dokumenty i numer PESEL powinny być wydawane na podstawie zagranicznego aktu urodzenia. Praktyka pokazuje jednak, że jest inaczej.

NIE PRZEGAP. O prawach osób LGBT będziemy rozmawiać w czasie III Kongresu Praw Obywatelskich na panelu 16: Prawa osób LGBT w Polsce, a o problemach rodzin przed sądami rodzinnymi - na panelu 24: Efektywność sądownictwa i prawa rodzicielskie.

AKTUALIZACJA 20.12.2019: dodany załącznik z uchwałą NSA z uzasanieniem

Przepis art. 104 ust. 5 i art. 107 pkt 3 ustawy z dnia 28 listopada 2014 r. Prawo o aktach stanu cywilnego (Dz. U. 2014 r. poz. 1741 ze zm.) w związku z art. 7 ustawy z dnia 4 lutego 2011 r. Prawo prywatne międzynarodowe (Dz. U. z 2015 r. poz. 1792) nie dopuszcza transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodzice wpisane są osoby tej samej płci.

Uchwałę o takiej treści podjął NSA w składzie 7 sędziów, rozpoznając zagadnienie prawne przedstawione mu 17 kwietnia 2019 r. w toku postępowania ze skargi kasacyjnej obywatelki. To jedna z wielu spraw, w których RPO stanął po stronie praw dziecka, któremu odmówiono transkrypcji jego aktu urodzenia tylko dlatego, że jego rodzice są osobami tej samej płci. W wyniku transkrypcji zagranicznego aktu, czyli jego wiernego i literalnego przepisania do polskiego rejestru stanu cywilnego, powstaje polski akt urodzenia, niezbędny do uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numeru PESEL. Wcześniej, w 2018 r., NSA przychylił się do argumentacji RPO, że transkrypcja aktu jest obligatoryjna, ze względu na konieczność ochrony dobra i praw dziecka.

Tym razem powiększony skład 7 sędziów NSA uznał, że transkrypcja jest niedopuszczalna, ze względu na konieczność ochrony podstawowych zasad polskiego porządku prawnego. W uzasadnieniu ustnym wskazano, że ponieważ skutkiem transkrypcji jest powstanie polskiego aktu stanu cywilnego, niezgodne z porządkiem publicznym jest przepisanie do polskiego rejestru aktu, w którym jako rodziców wskazano dwie matki. Zgodnie z polskimi przepisami, rodzicami są zawsze matka i ojciec – osoby różnej płci.

W ustnym uzasadnieniu uchwały podkreślono przy tym, że odmowa transkrypcji nie może doprowadzić do sytuacji, w której polski obywatel nie będzie mógł uzyskać polskiego paszportu, dowodu tożsamości lub numeru PESEL. W ocenie NSA, organy administracji powinny tak stosować przepisy prawa, żeby wydawać polskie dokumenty i nadawać obywatelowi numer PESEL wyłącznie na podstawie zagranicznego aktu urodzenia, który zgodnie z art. 1138 kodeksu postępowania cywilnego, ma moc dowodową równą polskiemu aktowi. Jeśli urzędnicy i konsulowie będą postępować niezgodnie z tą wykładnią i odmawiać wydania paszportu lub dowodu, obywatele i obywatelki powinni skarżyć takie działania w odrębnych postępowaniach administracyjnych.

Skład 7 sędziów nie przychylił się też do wniosku o zwrócenie się w sprawie z pytaniem prejudycjalnym do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. NSA uznał, że skoro decyzja o odmowie transkrypcji nie powinna ograniczać prawa do uzyskania dokumentu tożsamości, to nie ogranicza także unijnej swobody przepływu osób. Dopiero w postępowaniu ze skargi na odmowę wydania paszportu lub dowodu możliwe byłoby podnoszenie argumentu, że doszło do naruszenia prawa do przemieszczania się po terytorium UE i wyboru miejsca zamieszkania.

Jako uczestnicy postępowania, w posiedzeniu 7 sędziów NSA, wzięli udział: Rzecznik Praw Dziecka i przedstawiciel Prokuratury Krajowej – którzy opowiedzieli się za niedopuszczalnością transkrypcji, a także przedstawiciele Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka i Rzecznika Praw Obywatelskich, argumentujący przeciwnie.

Podjęta uchwała 7 sędziów NSA, na mocy art. 115 § 1 pkt. 3 ustawy – Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, wiąże jedynie skład orzekający w przedmiocie skargi kasacyjnej w tym konkretnym postępowaniu. Należy jednak przewidywać, że zgodnie z przyjętym zwyczajem, wpłynie ona znacząco na kierunek orzecznictwa sądów administracyjnych i praktykę organów administracji.

Komentarz Mileny Adamczewskiej-Stachura z Zespołu ds. Równego Traktowania, reprezentującej RPO w tej sprawie:

„NSA miał możliwość znacząco poprawić sytuację prawną wielu polskich obywateli i obywatelek, których prawa są w praktyce ograniczane wyłącznie dlatego, że w ich zagranicznych aktach urodzenia jako rodziców wskazano osoby tej samej płci. Tymczasem podjęta uchwała nie traktuje priorytetowo najlepszego interesu i praw dziecka, ale przenosi na obywatela ciężar domagania się ochrony tych dóbr.

Chociaż NSA wskazał w ustnym uzasadnieniu uchwały, że decyzje o odmowie transkrypcji nie powinny uniemożliwiać obywatelom uzyskania polskich dokumentów tożsamości i numerów PESEL, dotychczasowa praktyka organów administracji pozostaje odmienna. Ze skarg kierowanych do RPO i prowadzonych w ich przedmiocie postępowań wyjaśniających wynika, że dla skutecznego rozpatrzenia wniosku o paszport lub dowód osobisty, konsulowie i prezydenci miast wymagają przedłożenia odpisu polskiego aktu urodzenia. W jednej ze spraw, do których przystąpił RPO, WSA odrzucił natomiast skargę obywatelki na pozostawienie jej wniosku o paszport dla dziecka bez rozpoznania, stwierdzając, że skarga administracyjna na taką czynność organu nie przysługuje.

Niezależnie od powyższych przykładów, zasugerowana przez skład 7 sędziów droga wydaje się obecnie jedyną możliwą dla zapewnienia ochrony praw obywateli, którzy urodzili się za granicą i jako rodziców w swoich aktach urodzenia mają wskazane osoby tej samej płci. Skuteczne uzyskanie dla nich polskich dokumentów tożsamości będzie jednak wymagało zmiany dotychczasowej praktyki organów administracji. Rzecznik Praw Obywatelskich podejmie odpowiednie działania generalne, dążąc do tego, aby wykładnia przepisów prawa przedstawiona przez NSA znalazła odzwierciedlenie w realiach stosowania prawa. Jest to niezbędne dla ochrony podstawowych praw dzieci – obywateli RP”.

sygn. akt II OPS 1/19

sygn. BRPO XI.534.3.2016

Dyrektor szkoły prawomocnie skazany za molestowanie seksualne nauczycielek

Data: 2019-11-29
  • Sprawa, którą monitorował RPO, a dotycząca nauczycielek molestowanych przez dyrektora szkoły, zakończyła się prawomocnym skazaniem
  • Wyrok pierwszej instancji uniewinniał dyrektora od zarzucanych mu czynów, w wyniku zaskarżenia sprawa została ponownie rozpoznana. W tym tygodniu uprawomocnił się wyrok skazujący mężczyznę za molestowanie seksualne
  • RPO: molestowanie seksualne należy do najbardziej drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet

RPO interweniował zaalarmowany doniesieniami medialnymi na temat sprawy molestowania seksualnego przez dyrektora szkoły podległych mu pracownic. Rzecznik wielokrotnie zajmował się problemem molestowania seksualnego i podkreślał, że jest to jedna z najbardziej  drastycznych form dyskryminacji, która w nieproporcjonalnie większym stopniu dotyka kobiety. Państwo ma obowiązek skutecznie zwalczać przemoc seksualną wobec kobiet.

Dyrektor szkoły molestował seksualnie nauczycielki

W opisywanej sprawie dyrektor szkoły został uniewinniony wyrokiem sądu pierwszej instancji, pomimo zeznań świadków potwierdzających relacje pokrzywdzonych kobiet oraz pozytywnego wyniku badań psychologicznych. Dyrektor nie został zawieszony w sprawowaniu swojej funkcji. Tymczasem wyrok uniewinniający został zaskarżony  i sąd okręgowy uchylając go przekazał do ponownego rozpoznania sądowi rejonowemu.

Ostatecznie zapadł wyrok skazujący dyrektora za molestowanie seksualne oraz wykorzystanie pozycji zawodowej. 27 listopada sąd okręgowy utrzymał wyrok w mocy pomimo odwołania dyrektora.

Molestowanie seksualne to przemoc, która dotyka kobiety na co dzień

RPO przypomina, że stworzenie efektywnej i kompleksowej strategii państwa w obszarze zapobiegania i zwalczania wszelkich form przemocy wobec kobiet, to obowiązek wynikający z aktów prawa międzynarodowego i unijnego. Zobowiązują do tego postanowienia m.in. tzw. Konwencja stambulska, czyli Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej; Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności, Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet oraz dyrektywy unijnej w zakresie praw, wsparcia i ochrony ofiar przestępstw.

– W mojej ocenie najpilniejszym zadaniem jest wzmocnienie ochrony prawnej przed molestowaniem i molestowaniem seksualnym – przyjęcie cywilnych i karnych środków prawnych chroniących kobiety przed przemocą seksualną we wszystkich sferach i obszarach, umożliwienie osobom pokrzywdzonym uzyskanie natychmiastowego zakazu zbliżania się. Aby położyć kres przemocy seksualnej wobec kobiet, potrzebujemy także skutecznych działań terapeutycznych wobec sprawców i szerokich działań edukacyjnych i świadomościowych – podkreśla rzecznik praw obywatelskich.

II.511.630.2016

Czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym? Pytanie do SN

Data: 2019-11-28
  • Na czym polega prawo do czystego środowiska? Sąd Okręgowy w Gliwicach zwróci  się do Sądu Najwyższego o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego
  • Problem powstał w czasie badania w II instancji sprawy mieszkańca Rybnika, który wystąpił przeciw Skarbowi Państwa do sądu, ponieważ w jego mieście smog praktycznie uniemożliwia normalne funkcjonowanie i życie

28 listopada 2019 r. przed Sądem Okręgowym w Gliwicach odbyła się druga rozprawa apelacyjna w sprawie z powództwa mieszkańca Rybnika przeciwko Skarbowi Państwa. Wbrew przypuszczeniom, Sąd nie wydał wyroku, lecz postanowił zwrócić się do Sądu Najwyższego z prośbą o rozstrzygnięcie zagadnienia prawnego budzącego poważne wątpliwości.

Sąd nie sprecyzował przy tym tego zagadnienia, dając obu stronom (Oliwerowi Palarzowi, jako powodowi oraz Ministrowi Klimatu i Ministrowi Środowiska, reprezentowanym przez Prokuratorię Generalną Rzeczypospolitej Polski, jako pozwanym) oraz Rzecznikowi Praw Obywatelskich jako uczestnikowi postępowania termin na wskazanie, jak ich zdaniem najlepiej ująć problem, nad którym pochylić powinien się Sąd Najwyższy.

Jak zasygnalizował Sąd Okręgowy, zagadnienie dotyczy tego, czy prawo do życia w czystym środowisku jest dobrem osobistym, o które walczyć można przed sądem. Sąd wskazał na wydane w przeciągu ostatnich kilku miesięcy wyroki, w których sądy w sprawach obywateli pozywających Skarb Państwa w związku z życiem w smogu, uwzględniały powództwa. Wobec powyższego, Sąd Okręgowy stwierdził, że kwestia ta budzi daleko idące spory w doktrynie i rozbieżności w orzecznictwie i niezbędne jest by o niej wypowiedział się Sąd Najwyższy.

Sąd Okręgowy zapowiedział ostateczne sformułowanie zagadnienia prawnego na rozprawie w dniu 24 stycznia 2020 r.

Sąd uznaje argumenty RPO: od decyzji o przeniesieniu prokuratora do innego miasta przysługuje odwołanie do sądu

Data: 2019-11-12
  • Sąd Okręgowy w Krakowie VII Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych wydał 5 listopada postanowienie o wstrzymaniu przeniesienia prok. Mariusza Krasonia z Krakowa do Wrocławia
  • Prok. Krasoń opiekuje się w Krakowie rodzicami, delegowanie go do pracy w miejscowości odległej o kilkaset kilometrów na podstawie ogólnikowego uzasadnienia Prokuratury Krajowej miało cechy szykany, zwłaszcza, że zainteresowany jest aktywnym działaczem stowarzyszenia Lex Super Omnia
  • Sąd uwzględnił argumenty RPO, że uprawnienie Prokuratora Krajowego o oddelegowaniu prokuratora do innego miasta nie jest uznaniowe. Musi być uzasadnione, a uzasadnienie podlega ocenie sądu

Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski przeniósł prok. Krasonia z Krakowa do Wrocławia twierdząc, że ma prawo przenosić prokuratorów tam, gdzie wymaga tego interes Prokuratury, i nie musi tych decyzji szczegółowo uzasadniać (wyjaśniał to stanowisko w pismach do RPO, który poprosił o wyjaśnienia). RPO stanął na stanowisku przeciwnym: koncepcja prok. Święczkowskiego zaprzecza podstawowym zasadom prawa pracy, które mają również zastosowanie do prokuratorów. W myśl tych zasad pracodawca jest obowiązany szanować godność i inne dobra osobiste pracownika. Nie sposób zaś mówić o poszanowaniu godności i dóbr osobistych pracownika będącego prokuratorem wówczas, gdy nie może on nawet poznać przyczyn, dla których został delegowany do miejsca odległego od swojego stałego miejsca zamieszkania oraz dwa szczeble niżej w hierarchii służbowej.

Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślał także, że nie ma żadnych uzasadnionych powodów, aby także w sprawach delegowania prokuratora bez jego zgody nie był uwzględniany – jak wymaga tego wskazane orzecznictwo Sądu Najwyższego - słuszny interes prokuratora. Tylko w ten sposób można bowiem uniknąć sytuacji, w której człowiek pozostaje wyłącznie przedmiotem podejmowanych wobec niego działań.

Prok. Krasoń zaskarżył decyzję zwierzchników do sądu a Sąd Okręgowy w Krakowie przyjął sprawę do rozpoznania. Powołał się na art. 101 ust. 1 Prawa o prokuraturze (Dz.U.2019.740), który stanowi, że sprawy o roszczenia ze stosunku służbowego prokuratora są rozpoznawane na drodze sądowej przez sąd właściwy dla spraw pracowniczych, czyli przez sąd w postępowaniu cywilnym normowanym przez przepisy Kodeksu postępowania cywilnego.

Do czasu rozstrzygnięcia Sąd postanowił wydać zabezpieczenie, a więc wstrzymać delegowanie prokuratora Krasonia.

RPO bada możliwość zgłoszenia udziału w toczącym się przed Sądem Okręgowym w Krakowie o ustalenie treści stosunku służbowego.

Sygn. akt VII P 45/19

III.7044.80.2019 

RPO przystąpił do sprawy państwa Dziubaków (kredyt „frankowy”)

Data: 2019-11-04
  • Na wniosek pełnomocników państwa Dziubaków Rzecznik Praw Obywatelskich 31 października przystąpił do sprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie dotyczącej kredytu państwa Dziubaków
  • Wniósł o odroczenie rozprawy oraz danie RPO (zakreślenie) 30-dniowego terminu na przedstawienie stanowiska z uwagi na ważny interes publiczny
  • Sąd 4 listopada uwzględnił ten wniosek

Zdaniem państwa Dziubaków ich umowa kredytowa zawiera istotne klauzule niedozwolone (abuzywne) i nie może być utrzymana w mocy. Bank jest przeciwnego zdania i sprawę musi rozstrzygnąć sąd.

W sprawie tej Sąd Okręgowy w Warszawie zadał wcześniej pytanie prejudycjalne Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Ten wskazał przed miesiącem zasady, w ramach których sąd państwa członkowskiego UE powinien rozstrzygać spór kredytobiorcy (konsumenta) z bankiem, by pozostać w zgodzie z prawem europejskim (sprawa C-260/18; patrz – informacja poniżej).

RPO jako organ powołany do ochrony praw i wolności obywatelskich wskazuje, że polska Konstytucja gwarantuje zarówno wolność działalności gospodarczej jak i poszanowanie praw konsumentów. RPO działa na rzecz równowagi tych wartości wskazując, że Polska nie zawsze do tej pory korzystała ze standardów prawa europejskiego w zakresie ochrony praw konsumentów. Z tego powodu RPO uważnie  śledzi orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości UE i powołuje się na nie przystępując do spraw przed polskimi sądami po stronie konsumentów.

RPO aktywnie włączył się w rozwiązywanie sprawy dotyczących kredytów „frankowych” pod koniec 2016 r., gdy stało się jasne, że nie nastąpi żadne generalne systemowe rozwiązanie dotyczące tych umów. W toku akcji informacyjnej prowadzonej w 2017 r. skupiał się na przekazaniu kredytobiorcom podstawowych informacji  o tym, jak korzystać z pomocy instytucji stojących w Polsce na straży praw konsumentów. Kolejnym krokiem była analiza kluczowych spraw sądowych w tej dziedzinie i formułowanie pro-obywatelskiej argumentacji prawnej.

Zmienił słowa hymnu, tak by zapraszał do Polski uchodźców. To wzniosły cel - uznał Sąd Najwyższy i uniewinnił autora przeróbki

Data: 2019-10-14
  • Pan Jan odśpiewał "Mazurka Dąbrowskiego" ze zmienionymi słowami - tak by zapraszał do Polski uchodźców
  • Dwa sądy uznały to za wykroczenie, bo przetwarzanie słów hymnu jest niedopuszczalne, bez względu na motyw
  • Cel obwinionego był wzniosły i zasługiwał na aprobatę - uznał Sąd Najwyższy i uniewinnił autora przeróbki

Sąd Najwyższy uwzględnił kasację Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie obywatela ukaranego prawomocnie za wykroczenie polegające na przerobieniu słów hymnu narodowego – i jego odśpiewaniu w internecie – tak, by zachęcał uchodźców do przybycia do Polski.

Historia sprawy

W  2015 r. pan Jan opublikował w internecie film zatytułowany „Polacy witają uchodźców!”. Z innymi osobami wykonał on hymn Rzeczypospolitej Polskiej ze zmienionymi przez siebie słowami, na tle zdjęcia Pałacu Prezydenckiego. Przerobiony fragmenty hymnu brzmiały: "Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski, za naszym przewodem łączcie się z narodem"’; padły też słowa: „Migrantów przyjmiemy”. Był to głos w dyskusji o uchodźcach. Zmieniony tekst „Mazurka Dąbrowskiego” miał przypominać, że była to pieśń polskich żołnierzy, którzy też byli wtedy uchodźcami.

W kwietniu 2017 r. Sąd Rejonowy w Wołominie uznał pana Jana za winnego wykroczenia z art. 49 § 2 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim karze aresztu albo grzywny podlega ten, kto  narusza przepisy o godle, barwach i hymnie RP. Według zaś ustawy z 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie RP symbole te pozostają pod szczególną ochroną prawa, przewidzianą w odrębnych przepisach, a hymn jest „wykonywany lub odtwarzany w sposób zapewniający należną cześć i szacunek”.

Sąd wymierzył obwinionemu 1000 zł grzywny. Uznał, że niedopuszczalne jest przetwarzanie artystyczne hymnu czy też nadawanie mu stylizowanej formy. Zachowanie obwinionego uznał za celowe i mające charakter prowokacyjny. Sąd wskazał, że mógł on zabrać głos w debacie publicznej i zwrócić uwagę społeczeństwa na kwestię uchodźców, wykonując hymn z oryginalnym tekstem, wyjaśniając jednocześnie jego historię i znaczenie.

Obrona odwołała się, wnosząc o uniewinnienie. Apelacja kwestionowała m.in. przyjęcie zakazu przetwarzania hymnu narodowego w jakimkolwiek celu, w tym w ramach działalności artystycznej. Obrona podkreślała, że ustawa o godle, barwach i hymnie RP pozwala na artystyczne przetwarzanie godła lub barw.

W lutym 2018 r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga utrzymał wyrok. Ocenił, że wykonanie hymnu w sposób zapewniający mu należytą cześć i szacunek to wykonanie go właściwe językowo. Deformowanie słów hymnu jest zaś naruszeniem przepisów ustawy i wykroczeniem. Sąd wskazał, że możliwość przetwarzania, na co powołuje się obrona, nie dotyczy hymnu. Dla przyjęcia kontratypu, związanego z działalnością artystyczną, konieczne byłoby ustalenie, że: sprawcą czynu jest artystą, efektem czynu jest dzieło artystyczne, a motywem działania - osiągnięcie celu artystycznego. Zdaniem sądu pan Jan (pisze on wiersze  i książki) spełnił dwa pierwsze warunki, ale powoływał się na kwestie społeczno-polityczne - nie działał zatem w celu artystycznym.

Od wyroku w sprawie o wykroczenie stronie nie przysługuje kasacja. Korzystając ze swoich ustawowych uprawnień, złożył ją Rzecznik Praw Obywatelskich. Wniósł by SN uniewinnił pana Jana, gdyż jego zachowanie - z uwagi na brak społecznej szkodliwości czynu - nie stanowiło wykroczenia.

Argumenty kasacji RPO

Art. 73 Konstytucji gwarantuje wolność ekspresji artystycznej, a jej art. 54 ust. 1 zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji. Zgodnie zaś z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka swoboda wypowiedzi nie ogranicza się do informacji czy poglądów, które są odbierane przychylnie przez wszystkich, czy też uważane za neutralne przez każdego. Odnosi się także do ekspresji, która może oburzać, razić czy niepokoić część społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji, otwartości na inne poglądy, bez których nie istnieje demokratyczne społeczeństwo.

Działanie obwinionego, w formie politycznego i artystycznego wystąpienia, dotyczyło kwestii ważnych dla społeczeństwa (nieprzyjęcia uchodźców przez Polskę), nie wiązało się z przemocą i nie miało na celu obrażenia kogokolwiek.

Wartość, jaką jest cześć i szacunek dla hymnu państwowego powinna pozostawać w równowadze z koniecznością ochrony prawa do swobody wypowiedzi i prawa do wolności artystycznej. Swoboda ta jest jednym z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa. Ewentualne jej ograniczenia mogą być ustanawiane i wprowadzane tylko i wyłącznie, gdy są konieczne w demokratycznym społeczeństwie.

W kwestiach mających publiczne znaczenie przyjmuje się znacznie szersze granice wolności słowa. Debata w tym zakresie powinna się toczyć w możliwie nieskrępowany sposób, a wszelka ingerencja wymaga szczególnie mocnego uzasadnienia i możliwa jest tylko wyjątkowo. Art. 10 EKPC chroni nie tylko treść idei czy informacji, ale również formę, w jakiej są przekazywane. ETPCz wskazywał, że forma ma tak duże znaczenie, że jej ograniczenie może wpłynąć na treść poglądów i wiadomości.

Swoboda wyboru sposobu i formy zabrania głosu w debacie publicznej (użycie melodii i struktury hymnu państwowego) także jest chronionym elementem wolności słowa. Dlatego sprawy dotyczące odwoływania się do symboli narodowych w ramach korzystania z wolności słowa podlegają bardzo ścisłej kontroli ETPCz, który nie pozostawia organom krajowym szerokiego pola na ingerencję. ETPCz podkreślał, że nawet sama grzywna za wykroczenie może mieć niepożądany „efekt mrożący” dla wolności słowa. Stosowanie zaś instrumentów karnych powinno ograniczać się tylko do najpoważniejszych nadużyć wolności słowa, jak np. nawoływanie do przemocy lub nienawiści.

W wyroku dotyczącym użycia symbolu „Polski Walczącej” Sąd Okręgowy w Warszawie 22 lutego 2018 r. wskazał, że: „nie znajduje prawnego uzasadnienia dla postawionej w apelacji tezy, że niedopuszczalne jest, aby symbole Narodu Polskiego były przerabiane w jakikolwiek sposób. Prawo pozwala na przerabianie symboli narodowych, o ile nie prowadzi to do ich znieważenia”.

Z zaliczonej przez sąd do materiału dowodowego opinii o twórczości obwinionego wynika, że zmiany jakie wprowadził on do hymnu są stosunkowo niewielkie i nieagresywne. Eksponują fakt, że pieśń napisana przez Józefa Wybickiego była pierwotnie pieśnią uchodźców, skazanych na cudzą gościnność. Autor opinii prof. Piotr Śliwiński podkreślał, że narodowe symbole mogą i winny być rozumiane jako żywa treść, a utwór pana Jana włącza się w szereg parafraz, których przedmiotem bywały dzieła kanoniczne w momentach krytycznych dla naszej zbiorowości.

Celem działania obwinionego nie była zatem kpina z samego tekstu hymnu, ale napiętnowanie istniejącej w Polsce niechęci wobec uchodźców. Jego działanie nie było więc nie tylko społecznie szkodliwe, ale społecznie pożyteczne.

W ocenie Rzecznika nietrafna jest wykładnia Sądu Okręgowego, wskazująca że każde deformowanie słów hymnu jest naruszeniem przepisów ustawy i oznacza wykroczenie. Z jednej strony całkowicie pomija ona konieczność badania społecznej szkodliwości czynu i winy sprawcy, a z drugiej stanowiłaby nieproporcjonalną ingerencję w swobodę wypowiedzi i wolność artystyczną.

Wyrok SN

14 października 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt II KK 381/18) ogłosił wyrok. Uchylił wyroki obu sądów i uniewinnił obwinionego.

Trzech sędziów Izby Karnej uznało, że z formalnego punktu widzenia doszło do naruszenia. Wyroków skazujących za zmianę słów hymnu nie można jednak aprobować bez szczegółowej analizy motywów.

Według SN cel obwinionego był wzniosły i zasługuje na aprobatę. Chodziło bowiem o podkreślenie otwartości narodu polskiego wobec uchodźców, którymi Polacy przecież często w historii sami bywali.  

Czyn nie miał żadnego ładunku szkodliwości społecznej. Słowa hymnu nie zostały bowiem zmienione w celu jego znieważenia czy lekceważenia. Dlatego nie sposób w tej przeróbce znaleźć coś nagannego.

Ponadto SN odwołał się do orzecznictwa ETPCz. Zgodnie z nim standard swobody wypowiedzi jest bardzo szeroki, czego nie dostrzegł sąd okręgowy. 

Prokuratura wnosiła o oddalenie kasacji Rzecznika.

II.564.2.2018

Sprawa pana Tomasza. Sąd przyznał mu rentę

Data: 2019-09-24
  • Sąd Okręgowy w Białymstoku przyznał panu Tomaszowi rentę
  • Rozpatrywał tę sprawę po raz drugi, p tym jak Sąd Najwyższy zgodził się ze skargą kasacyjną RPO w tej sprawie i wskazał sądowi w Białymstoku, jak zanalizować sprawę, by wyrok był sprawiedliwy
  • Za pierwszym razem białostocki sąd uznał, że panu Tomaszowi nic się nie należy

Pan Tomasz jako trzyletnie dziecko stał się w 1992 r. ofiarą wypadku drogowego, w wyniku którego jest sparaliżowany i porusza się na wózku. Ponieważ sprawca wypadku nie miał OC, odszkodowanie (w tym rentę) wypłacał Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny. W momencie szacowania wysokości odszkodowania maksymalna kwota, jaką można przyznać, wynosiła 720 tys. zł. Po 20 latach suma ta się wyczerpała i pan Tomasz został z niczym. Sądy w dwóch instancjach uznały, że pana Tomasza nie ma już podstaw do roszczeń wobec Funduszu, wygasła ona bowiem w momencie, w którym pieniądze się skończyły. Tak sądy interpretowały postanowienia Kodeksu cywilnego dotyczące zobowiązań i odpowiedzialności.

O sprawie pan Tomasz powiadomił rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w 2016 r. na spotkaniu regionalnym w Białymstoku. Nie miał już nadziei na wzruszenie tych wyroków, gdyż termin, jaki mu przysługiwał na złożenie skargi kasacyjnej, już się kończył, on zaś nie miał pieniędzy na prawnika, który umiałby przedstawić Sądowi Najwyższemu odpowiednie argumenty.

Rzecznikowi Praw Obywatelskich taki termin liczy się jednak inaczej, mógł więc zdążyć z argumentacją prawną – i zrobił to. Dzięki temu Sąd Najwyższy nakazał sprawę rozpatrzyć ponownie. RPO zwracał w skardze kasacyjnej uwagę na konstytucyjne gwarancje równości (art. 32). Nie można tłumaczyć cofnięcia wsparcia dla pana Tomasza, wsparcia, które daje mu szansę nadrobić to, co zabrał mu wypadek, tylko tym, że skończyły się przyznane pieniądze. Zresztą w Unii Europejskiej, do której od czasu wypadku pana Tomasza, Polska weszła, bardzo dba się o to, by takie sytuacje nie miały miejsca (tzw. Dyrektywa Komunikacyjna zawiera mechanizm dostosowywania wysokości sum gwarancyjnych do realnych potrzeb poszkodowanych).

Te argumenty zostały teraz uwzględnione i pozwoliły Sądowi Okręgowemu inaczej popatrzyć na sprawę. Sąd wskazał teraz, że na to, czy po wyczerpaniu się sumy gwarancyjnej Fundusz ma jeszcze wobec poszkodowanego obowiązki, można popatrzeć z dwóch stron. Rzeczywiście, suma gwarancyjna stanowi w zasadzie górną granicę odpowiedzialności ubezpieczyciela. Dotyczy jednak stanów zwyczajnych i przewidywalnych. W przypadku pana Tomasza trzeba jednak skorzystać - tak jak wskazał RPO – z możliwości, jakie daje art. 3571 Kodeksu Cywilnego. Chodzi o to, że umówiona suma gwarancyjna ulegała wyczerpaniu, bowiem należne panu Tomaszowi świadczenia musiały zostać dostoswane do zmienionych warunków społecznych (wzrost kosztów leczenia, ustawowe zapewnienie szerzej ochrony ofiarom wypadków). Nie można więc trzymać się tej kwoty sztywno.

Sąd zauważył także w uzasadnieniu wyroku, że ubezpieczyciel kalkulując składkę z tytułu umowy ubezpieczenia powinien był wziąć pod uwagę możliwość odpowiedzialności ponad umówioną sumę gwarancyjną. Nie można odmówić poszkodowanemu człowiekowi świadczeń tylko z tego powodu, że ubezpieczyciel kalkulując składkę założył, że nie będzie miał do niego zastosowania powszechnie obowiązujący przepis art. 3571 k.c – stwierdził Sąd.

Szacując wysokość renty sąd korzystał z opinii zespołu biegłych, którzy podkreślili m.in., iż wskazane przez pana Tomasza koszty leków, wizyt lekarskich, rehabilitacji odpowiadają minimalnemu zakresowi niezbędnych działań z punktu widzenia utrzymania stanu zdrowia na dotychczasowym poziomie i zapobieganiu dalszym powikłaniom: są realne. Nakładem większej swojej pracy oraz zaangażowania pan Tomasz stara się - w miarę możliwości realizować swoje zamierzenia – podkreślił sąd.

RPO przystąpił do sprawy "zabezpieczeniowej" dziennikarza Grzegorza Rzeczkowskiego

Data: 2019-08-28
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy dziennikarza „Polityki” Grzegorza Rzeczkowskiego, którą wytoczyli mu prokuratorzy Anna i Przemysław Hopfer.
  • RPO wniósł o oddalenie wniosku o zabezpieczenie roszczenia, które w tym przypadku oznacza usunięcie artykułów w serwisie „Polityka”.
  • W ocenie RPO sąd nie zestawił ze sobą odpowiednio dwóch przesłanek w tej sprawie: interesu publicznego oraz interesu osób, których dobra miałyby być naruszone. Nie odpowiedział też na pytanie, czy zastosowanie zakazu jest konieczne oraz proporcjonalne w demokratycznym społeczeństwie ze względu na ochronę dobrego imienia powodów.
  • Interes publiczny w niniejszej sprawie wyraża się w zasadzie jawności życia publicznego, w tym funkcjonowania prokuratury w Polsce i prawie obywateli do informacji na temat tzw. afery podsłuchowej, która wstrząsnęła polską sceną polityczną.

W październiku 2018 roku na łamach tygodnika "Polityka" ukazała się publikacja Grzegorza Rzeczkowskiego, który analizował w niej m.in. kariery zawodowe prokuratorów związanych z postępowaniem w sprawie tzw. afery podsłuchowej (nagrań z rozmów polityków PO, urzędników państwowych i przedstawicieli biznesu w restauracji „Sowa i Przyjaciele”). Opisani w artykule prokuratorz wnieśli pozew przeciw dziennikarzowi oraz redakcji o ochronę dóbr osobistych, wnosząc jednoczesnie o usunięcie artykułów w ramach zabezpieczenia roszczenia.

Postanowienie o zabezpieczeniu zostało wydane w oparciu o art. 7301 § 1 kpc w zw. z art. 755 § 2 kpc. Sprawa toczy się przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie, a wniosek o zabezpieczenie roszczenia rozpatrzył Sąd Okręgowy. RPO zgłosił swój udział w sprawie 23 sierpnia 2019 r.

Kiedy można zabezpieczyć roszczenie?

Zgodnie z art. 7301 Kodeksu postępowania cywilnego, przesłankami udzielenia zabezpieczenia w każdej sprawie cywilnej są:

  • uprawdopodobnienie roszczenia
  • oraz uprawdopodobnienie interesu prawnego w udzieleniu zabezpieczenia.

W ocenie Sądu Okręgowego obie przesłanki zostały spełnione.

Sąd przyjął bowiem, iż „o interesie społecznym można mówić jedynie w przypadku przekazywania informacji prawdziwych”, a w niniejszym przypadku zachodzi „ewentualna wątpliwość co do merytorycznej zawartości publikacji”. Skoro „wskazane dowody uprawdopodobniają twierdzenie, że w artykułach nie przedstawiono prawdziwych informacji”, sąd uznał za zasadne ograniczenie funkcjonowania publikacji w internecie i to na maksymalny czas trwania zakazu z uwagi na niskie prawdopodobieństwo zakończenia postępowania w okresie wcześniejszym.

Jednocześnie jednak sąd przyjął, iż „artykuły odnoszą się do istotnych okoliczności” oraz ocenił, iż „awanse i kariery w sferze publicznej powinny podlegać ocenie społecznej i z tego względu mogą być tematem podlegającym zainteresowaniu dziennikarzy”.

W ocenie RPO Sąd Okręgowy nie zestawił ze sobą - jak wymaga tego dyspozycja art. 755 § 2 kpc - interesu publicznego oraz interesu osób, których dobra zgodnie z twierdzeniami pozwu zostały naruszone w taki sposób. Nie odpowiedział też na pytanie, czy zastosowanie zakazu jest konieczne oraz proporcjonalne w demokratycznym społeczeństwie ze względu na ochronę dobrego imienia powodów. Uznając za prawdopodobne uznanie roszczeń powodów, sąd wykluczył analizę wpływu zabezpieczenia na interes publiczny, pomijając szczególną misję środków społecznego przekazu i szerszy kontekst publikacji. Takie zaś rozumienie art. 755 § 2 kpc nie znajduje uzasadnienia w literalnej treści tego przepisu i jest nieuprawnione.

Interes publiczny – rola mediów w państwie demokratycznym

W kontekście publikacji prasowych przyjmuje się, że interes publiczny odnosi się do kluczowej roli prasy w demokratycznym państwie prawnym w zakresie rzetelnego informowania obywateli, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej (art. 1 Prawa prasowego). Wolność słowa, urzeczywistniająca ustawową rolę prasy, gwarantowana jest zarówno przez Konstytucję Rzeczpospolitej Polskiej w art. 14 oraz art. 54, jak i przez Europejską Konwencję Praw Człowieka w art. 10.

Interes publiczny w niniejszej sprawie wyraża się w zasadzie jawności życia publicznego, w tym funkcjonowania prokuratury w Polsce i prawie obywateli do informacji na temat tzw. afery podsłuchowej, która wstrząsnęła polską sceną polityczną.

Sąd Okręgowy pominął, że artykuły poddane zakazowi publikacji dotyczyły nie tylko kwestii „awansów i karier w sferze publicznej”, lecz szerszego kontekstu związanego z jedną z największych afer politycznych ostatniej dekady, której kulisy budziły i budzą zainteresowanie opinii publicznej. Tymczasem, jak przyjmuje się w orzecznictwie, „w interesie publicznym leży to, aby prasa miała możliwość publikacji materiałów zawierających informacje i opinie na temat spraw budzących zainteresowanie ogółu obywateli, przy czym chodzi tu o zainteresowanie pożądane – dyktowane przez rangę poruszanych zagadnień”. Stanowisko to, sformułowane przez Sąd Okręgowy w Warszawie na gruncie wniosku o zabezpieczenie powództwa w formie zakazu publikacji artykułów dotyczących tzw. afery KNF, jest całkowicie aktualne w kontekście tzw. afery taśmowej.

Rola prokuratury

Publikacje będące przedmiotem oceny w niniejszej sprawie zawierają przede wszystkim analizę karier prokuratorów związanych z prowadzeniem postępowania karnego w sprawie afery podsłuchowej. Prokuratura jest urzędem państwowym stojącym na straży praworządności. Udzielenie zabezpieczenia w sposób żądany przez powodów może pozbawić społeczeństwo pełnego dostępu do opisu zdarzeń istotnych z punktu widzenia prawidłowego funkcjonowania państwa.

Zważywszy na pozycję ustrojową prokuratury, zwłaszcza w związku z wprowadzonymi w 2016 r. zmianami dotyczącymi m.in. ponownego połączenia funkcji Prokuratora Generalnego i Ministra Sprawiedliwości (krytykowanymi za poddanie prokuratury wpływom politycznym) opinia publiczna powinna mieć dostęp do informacji dotyczących funkcjonowania tej instytucji, w tym w szczególności powinna być informowana o wszelkich wpływach polityków na prowadzących kluczowe śledztwa prokuratorów.

Standardy międzynarodowe dotyczące mediów

Jak podkreśla Europejski Trybunał Praw Człowieka w swoim orzecznictwie obowiązkiem prasy jest przekazywanie informacji ważnych dla interesu publicznego (zob. m.in. Dalban przeciwko Rumunii, § 49 oraz Tammer przeciwko Estonii, § 62). Zważywszy na społeczne i polityczne znaczenie afery taśmowej oraz rolę prokuratury w demokratycznym państwie prawnym należy przyjąć, że publikacje autorstwa pozwanego Grzegorza Rzeczkowskiego takie informacje zawierały.

W świetle powyższego, orzekanie zakazu publikacji powinno mieć charakter wyjątkowy. Każdy zakaz publikacji, a szczególnie dotyczący prasy, musi być przedmiotem wnikliwego badania. Sąd Okręgowy nie rozważał przy tym zastosowania innego środka zabezpieczającego, który nie stałby w sprzeczności z interesem publicznym. Takim środkiem mogłoby stać się umieszczenie przy artykułach, na czas do zakończenia postępowania, informacji że są one przedmiotem postępowania cywilnego o ochronę dóbr osobistych.

Jak przyjmuje Europejski Trybunał Praw Człowieka, w sferze publicznej wolność prasy jest zwiększona, gdyż pełni ona rolę „strażnika publicznego” (ang. watchdog) w przekazywaniu informacji o poważnym znaczeniu publicznym (zob. Bladet Tromsø i Stensaas, § 59). W tym kontekście interes publiczny łączy się z obywatelskim prawem do informacji o działalności osób pełniących funkcje publiczne (art. 61 ust. 1 Konstytucji). Oczywiście wolność krytyki osób publicznych nie jest nieograniczona i w tym zakresie należy podzielić zdanie Sądu Okręgowego w Warszawie, iż na ochronę nie zasługują informacje nieprawdziwe.

Wolność prasy, z jakiej korzysta pozwany Grzegorz Rzeczkowski wykonując zawód dziennikarza, nie oznacza bowiem prawa do krytyki opartej na nieprawdziwych lub niesprawdzonych zarzutach (tak: Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 5 kwietnia 2002 r., sygn. akt II CKN 1095/99). W myśl art. 6 ust. 1 Prawa prasowego, prasa ma obowiązek prawdziwego przedstawiania omawianych zjawisk, zaś dziennikarz obowiązany jest do zachowania szczególnej staranności przy zbieraniu i wykorzystywaniu materiałów prasowych (art. 12 ust. 1 pkt 1 Prawa prasowego). Kwestie te będą podlegały szczegółowej analizie w postępowaniu głównym; na obecnym etapie postępowania pomocniczego, w świetle treści zażalenia złożonego przez pozwanych ad. 1 i ad. 3 nie wykazano jednak, by zabrakło rzetelności w działaniach Grzegorza Rzeczkowskiego, który podjął starania, aby informacje zweryfikować.

Sąd Okręgowy w uzasadnieniu postanowienia nie wskazał także, które okoliczności dotyczące powodów, przedstawione w publikacjach, uznał za „prawdopodobnie” nieprawdziwe. Samo stwierdzenie, że wskazane dowody „uprawdopodobniają twierdzenie, że w artykułach nie przedstawiono prawdziwych informacji a powodów postawiono w negatywnym świetle”, w żadnej mierze nie mogło wyłączyć analizy ewentualnej sprzeczności zakazu publikacji z ważnym interesem publicznym. Jedną z nieodłącznych cech debaty publicznej, w które kluczową rolę odgrywają dziennikarze, jest krytyka określonych zjawisk i wskazywanie na nieprawidłowości życia społecznego. Jak stwierdził Europejski Trybunał Praw Człowieka, „swoboda wypowiedzi nie może ograniczać się do informacji i poglądów które są odbierane przychylnie albo postrzegane jako nieszkodliwe lub obojętne, lecz odnosi się w równym stopniu od takich, które są głęboko krytyczne, obrażają, oburzają lub wprowadzają niepokój. Takie są wymagania pluralizmu i tolerancji, bez których demokracja nie istnieje”.

W związku ze szczególną rolą, jaką spełnia prasa przyjmuje się, że wolność dziennikarska obejmuje również możliwość odwołania się do pewnego stopnia przesady, a nawet prowokacji. Zbieżne z tym poglądem jest stanowisko Trybunału Konstytucyjnego, który wskazał iż „nie ma wolnej, demokratycznej debaty w sytuacji, w której poziom emocji i >soczystość< używanego języka miałaby być z góry narzuconym standardem, określonym w sposób sformalizowany i zbiurokratyzowany przez organy władzy publicznej”.

Rzecznik Praw Obywatelskich w żaden sposób nie rozstrzyga, ani nie podejmuje się oceny, czy tezy zawarte w publikacji Grzegorza Rzeczkowskiego są prawdziwe. Zdaniem RPO udzielenie zabezpieczenia w formie wskazanej w postanowieniu z dnia 29 maja 2019 r. stanowi zagrożenie dla ważnego interesu publicznego - rzetelnego informowania obywateli, jawności życia publicznego oraz kontroli i krytyki społecznej w odniesieniu do kluczowych instytucji państwa oraz osób pełniących funkcje publiczne.

VII.510.128.2019

Sprawa dziennikarza Polityki i wniosku o usunięcie publikacji z internetu do czasu rozstrzygnięcia sporu

Data: 2019-08-28
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy dziennikarza „Polityki” Grzegorza Raczkowskiego, którą wytoczyli mu prokuratorzy Anna i Przemysław Hopfer.
  • RPO wniósł o oddalenie wniosku o zabezpieczenie roszczenia, czyli o usunięcie artykułów w serwisie „Polityka”.
  • W ocenie RPO sąd nie zestawił ze sobą odpowiednio dwóch przesłanek w tej sprawie: interesu publicznego oraz interesu osób, których dobra miałyby być naruszone. Nie odpowiedział na pytanie, czy zastosowanie zakazu jest konieczne oraz proporcjonalne w demokratycznym społeczeństwie ze względu na ochronę dobrego imienia powodów.
  • Interes publiczny w niniejszej sprawie wyraża się w zasadzie jawności życia publicznego, w tym funkcjonowania prokuratury w Polsce i prawie obywateli do informacji na temat tzw. afery podsłuchowej, która wstrząsnęła polską sceną polityczną.

Publikacje dotyczyły m.in. kariery zawodowej prokuratorów związanych z postępowaniem w sprawie tzw. afery podsłuchowej (nagrań z rozmów polityków PO, urzędników państwowych i przedstawicieli biznesu w restauracji „Sowa i Przyjaciele”). Dziennikarz analizował w nich kariery prokuratorów związanych z powadzeniem postępowania karnego w sprawie afery.

Postanowienie o zabezpieczeniu zostało wydane w oparciu o art. 7301 § 1 kpc w zw. z art. 755 § 2 kpc. Sprawa toczy się przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie a wniosek o zabezpieczenie roszczenia rozpatrzył Sąd Okręgowy.

  • sygn. akt Sądu Okręgowego w Warszawie: IV C 261/19
  • numer sprawy w BRPO:VII.510.128.2019

NSA: ABW nie musi udostępniać informacji o zablokowanych treściach w internecie

Data: 2019-05-23
  • Nie dowiemy się, ile razy i jakie adresy w internecie zablokowała Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego na podstawie tzw. ustawy antyterrorystycznej z 2016 r.
  • Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Fundacji ePaństwo o udostępnienie takiej informacji publicznej. Do jej skargi przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich
  • NSA uznał, że doszło do proporcjonalnego ograniczenia prawa do informacji publicznej ze względu na bezpieczeństwo państwa  

11 kwietnia 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę Fundacji ePaństwo na decyzję Szefa ABW, zgadzając się z jego argumentami.

Jak wskazał sąd, „Szef ABW trafnie argumentuje, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa oraz może dekonspirować działania Agencji. W ocenie organu istnieje realne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa w upowszechnianiu żądanej informacji, nawet w zakresie ujawnienia samego faktu skorzystania bądź nie skorzystania przez ABW z uprawnień określonych w art. 32c ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. Jest to informacja mogąca świadczyć o natężeniu intensyfikacji działań organu w ramach uprawnień nadanych powyższym przepisem, również gdy zostanie ujawniona jako dana statystyczna”.

Art. 32c ustawy o ABW dotyczy tzw. blokady dostępności w systemach teleinformatycznych określonych danych informatycznych mających związek ze zdarzeniem o charakterze terrorystycznym lub usług teleinformatycznych służących lub wykorzystywanych do spowodowania zdarzenia o charakterze terrorystycznym. Przepis ten został dodany w ustawie o ABW przez art. 38 pkt 6 ustawy z 10 czerwca 2016 r. o działaniach antyterrorystycznych. Reguluje on przesłanki i procedurę zarządzenia blokady. Możliwość ta przewidziana jest dla zapobiegania, przeciwdziałania i wykrywania przestępstw o charakterze terrorystycznym oraz ścigania ich sprawców.

We wniosku do RPO pomoc Fundacja ePaństwo wskazała na niepokojącą tendencję WSA do ograniczania gwarantowanego Konstytucją prawa do informacji publicznej na temat działalności służb specjalnych, takich jak ABW, a tym samym ograniczenie społecznej kontroli nad tymi służbami. Podkreśliła, że sąd oddalił skargę, powołując się na »stan (niewypowiedzianej, ale rzeczywistej) wojny terroryzmu z całym światem demokratycznym«, który wymaga zwiększenia »działań dyskrecjonalnych państw demokratycznych w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego ich obywateli«”.

W ocenie Fundacji „tak populistyczne argumenty nie mogą być podstawą ograniczenia dostępu obywateli do informacji publicznej. W związku z coraz dalej idącymi uprawnieniami służb specjalnych, odmowa udostępnienia takich danych w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb powodują, że wzrasta ryzyko nadużyć oraz naruszania praw - zwłaszcza prawa do prywatności - osób objętych kontrolą operacyjną lub innymi działaniami służb.

Powody przystąpienia RPO do postępowania przed NSA

Z  uwagi na statystyczny charakter wnioskowanej informacji decyzja odmawiająca ich ujawnienia nie jest uzasadniona z punktu widzenia zasady proporcjonalności – ocenił RPO Adam Bodnar, przyłączając się do postępowania w NSA.

RPO argumentował to prawem obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat działania organów władzy publicznej. Decyzje Szefa ABW prowadzą bowiem do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika ograniczenie to nie znajduje usprawiedliwienia w świetle art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji.

Rzecznik zgadza się z zarzutami skargi kasacyjnej, że przy ocenie decyzji sąd nie dokonał prawidłowego wyważenia proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych. W konsekwencji, zdaniem Rzecznika, zaskarżony wyrok prowadzi do naruszenia prawa dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia dokonanie społecznej kontroli działań służb specjalnych.

RPO miał też wątpliwości, czy na żądane informacje ABW zasadnie nałożyła klauzulę tajności, będącą przyczyną odmowy udostępniania informacji publicznej.

W ocenie Rzecznika niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności działań służb specjalnych, w  szczególności podejmowanych na  podstawie przepisów ustawy o ABW, zmienionych ustawą o działaniach antyterrorystycznych, co do której nadal istnieją poważne wątpliwości natury konstytucyjnej.

Wątpliwości wobec tej ustawy Rzecznik wyraził, kierując ją w lipcu 2016 r. do Trybunału Konstytucyjnego (sygn. akt K 35/16). W kwietniu 2018 r Rzecznik wycofał ten wniosek, bowiem w składzie orzekającym były trzy osoby nieuprawnione do orzekania w TK; ponadto nastąpiły bezpodstawne zmiany składu TK w tej sprawie. 

Wyrok NSA

23 maja 2019 r. NSA oddalił skargę (sygn. akt I OSK 1790/17). W ustnych motywach rozstrzygnięcia NSA ocenił, że w tej sprawie doszło do proporcjonalnego ograniczenia prawa do informacji publicznej ze względu na bezpieczeństwo państwa. Według NSA, który zapoznał się z niejawnymi materiałami sprawy, klauzula tajności została nałożona zgodnie z przesłankami ustawowymi.   

VII.6060.35.2018

Precedensowy wyrok w sprawie obniżki świadczeń byłego funkcjonariusza służb PRL

Data: 2019-03-11
  • Funkcjonariusz SB, który w latach 80. współpracował z opozycją i Kościołem, ma mieć przywróconą emeryturę na wcześniejszych, korzystniejszych zasadach - orzekł Sąd Okręgowy w Warszawie
  • Sąd uwzględnił odwołanie Augustyna Skitka od decyzji Dyrektora Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA o obniżce świadczeń, na podstawie ustawy „represyjnej”  z 2016 r. 
  • Do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich, który ma wiele wątpliwości konstytucyjnych wobec tej ustawy 

Precedensowy wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 4 marca 2019 r.  nieprawomocnie rozstrzyga, że Augustyn Skitek w ogóle nie powinien zostać objęty przepisami tej ustawy. Udowodnił on bowiem już pod rządami poprzednio obowiązującej ustawy tzw. dezubekizacyjnej, że przed rokiem 1990 - bez wiedzy przełożonych - podjął współpracę i czynnie wspierał osoby lub organizacje działające na rzecz niepodległości Państwa Polskiego (podobnie jak dwaj jego koledzy - Tadeusz Klimanowski i Krzysztof Kęski).

Sąd Okręgowy w Warszawie zawiesił 7844 (stan na 31 stycznia 2019 r.) z niemal 24 tys. postępowań w sprawie odwołań od decyzji  ZER MSWiA - w oczekiwaniu na rozstrzygnięcie Trybunału Konstytucyjnego, do którego zwrócił się sąd z pytaniem prawnym. Sąd ten wystąpił do Sądu Apelacyjnego w Warszawie o wyznacznie innego sądu w ok. 6 tys. sprawach, z czego niemal 400 wniosków uznano za bezzasadne.

Tymczasem w ocenie RPO sprawy mogą zostać rozstrzygnięte przez sądy niezależnie od wyniku postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz niezależnie od tego, czy i w jakim składzie (a w szczególności, czy w składzie konstytucyjnie legitymowanym) będzie on orzekał. 

Zakresem pytania prawnego sądu  do TK (sygn. akt P 4/18) nie jest bowiem objęta kwestia, czy taka sprawa jak np. sprawa Augustyna Skitka, dotycząca obniżenia emerytury, została załatwiona przez organ rentowy zgodnie ze standardem wyznaczonym przez art. 1 Protokołu Nr 1 do Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności.

W ocenie Rzecznika nowelizacja ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym 16 grudnia 2016 r. wprowadziła korzystniejszy tryb ustalania wysokości świadczenia wobec funkcjonariuszy współpracujących z osobami lub organizacjami działającymi na rzecz niepodległości Państwa Polskiego. Okres tej współpracy nie ma aktualnie żadnego znaczenia dla wysokości świadczenia. O tym, czy funkcjonariusz podlega pod rygory ustawy, decyduje sam fakt czynnej współpracy, a informacje o takiej współpracy znajdują się m.in. w prawomocnych wyrokach sądowych. We wcześniejszych postępowaniach sądowych (po nowelizacji ustawy zaopatrzeniowej w 2009 r.) stroną był Dyrektor ZER MSWiA. Oznacza to, że orzeczenia takie powinny znajdować się w aktach emerytalno-rentowych świadczeniobiorców.

Trzej esbecy ostrzegali Kościół

Do Rzecznika zwrócili się o pomoc trzej byli funkcjonariusze wydziału IV SB (zwalczającego Kościół katolicki). W latach 80. XX w. udzielali oni  Kościołowi katolickiemu i zdelegalizowanemu NSZZ „Solidarność” tajnych informacji o działaniach SB, takich  jak: podsłuchy księży, inwigilacja korespondencji, planowane prowokacje podczas pielgrzymek oraz „plany eliminacji duchownych”. W 1990 r. wszyscy trzej zostali funkcjonariuszami Urzędu Ochrony Państwa, jako pozytywnie zweryfikowani. 

Po uchwaleniu w 2009 r. przez Sejm pierwszej ustawy „dezubekizacyjnej”, funkcjonariusze ci wystąpili do sądów.  Uznały one, że przed rokiem 1990 r. czynnie wspierali oni osoby i organizacje działające na rzecz niepodległości Państwa Polskiego w rozumieniu art. 15b ust. 3 i 4 ustawy. Na tej podstawie Zakład Emerytalno-Rentowy MSWiA nie obniżył wówczas ich emerytur. Stało się to zaś na podstawie nowej ustawy z 2016 r.

Nowa ustawa obniżyła ich emerytury

Nowa ustawa „represyjna” uchwalona 16 grudnia 2016 r. zmieniła zapisy poprzedniej. Nie odwołują się już one do służby w organach bezpieczeństwa państwa z  ustawy lustracyjnej, ale przywołują „służbę na rzecz totalitarnego państwa”. Niemniej jednak w zakresie dotyczącym funkcjonariuszy wydziału IV SB, zakres podmiotowy pokrywa się z ustawą lustracyjną - wskazuje RPO.

Według obecnych przepisów świadczenia nie obniża się, jeżeli dana osoba udowodni, że przed 1990 r., bez wiedzy przełożonych, podjęła współpracę i czynnie wspierała osoby lub organizacje działające na rzecz niepodległości Państwa Polskiego. Dowodem może być szczególności wyrok skazujący, choćby nieprawomocny, za działalność polegającą na podjęciu, bez wiedzy przełożonych, czynnej współpracy z osobami lub organizacjami działającymi na rzecz niepodległości Państwa Polskiego w okresie służby na rzecz totalitarnego państwa.

Przed październikiem 2017 r. (gdy nowa ustawa weszła w życie) organ emerytalno-rentowy robił to wyłącznie na żądanie wnioskodawcy. Obecnie niejako z urzędu powinien on wziąć pod uwagę, będące w jego dyspozycji dowody, w tym np. prawomocne orzeczenia sądowe - uważa Rzecznik.

MSWiA nie zmienia zdania

Tymczasem MSWiA w odpowiedzi na interpelację poselską nr 14750  (w sprawie tych trzech funkcjonariuszy) stwierdził, że wyroki sądów zmieniające decyzje organu emerytalnego i nakazujące przeliczenie okresu służby w organach bezpieczeństwa państwa po 2,6% podstawy wymiaru, nie stanowią dla organu emerytalnego podstawy odstąpienia od ponownego ustalenia wysokości świadczeń. Takie stanowisko, w opinii Rzecznika, jest nieuprawnione.

Dla oceny czy funkcjonariusz podlega pod rygory ustawy w aktualnym stanie prawnym wystarczające jest udowodnienie faktu współpracy i czynnego wspierania osób lub organizacji działających na rzecz niepodległości Państwa Polskiego. W ocenie Rzecznika wystarczającym dowodem na stwierdzenie tego faktu jest treść prawomocnych wyroków sądowych w sprawach, w których sąd doliczył funkcjonariuszom w pełnym wymiarze okresy służby w latach 1944–1990 w trybie art. 15b ust. 3 i 4 poprzedniej ustawy.

RPO: wyroki powinny przesądzać sprawę

Zdaniem RPO, wbrew twierdzeniom MSWiA, wyroki sądów zmieniające decyzje organu emerytalnego i nakazujące przeliczenie okresu służby w organach bezpieczeństwa państwa po 2,6% podstawy wymiaru, powinny zatem być podstawą dla organu do odstąpienia od ponownego ustalenia wysokości świadczeń emerytalnych. Przesądzają one bowiem o fakcie współpracy i czynnego wspierania osób lub organizacji działających na rzecz niepodległości.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się do ministra Joachima Brudzińskiego o weryfikację jego stanowiska oraz spowodowanie uchylenia decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego MSWiA wobec osób wskazanych w interpelacji.

W interpelacji tej poseł Jarosław Porwich pisał, że osobą informowaną przez tych oficerów był m.in. nieżyjący już kapelan gorzowskiej Solidarności, odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, ks. prałat Witold Andrzejewski. Na potwierdzenie tej współpracy zeznawał on przed sądami w charakterze świadka oraz złożył w Instytucie Pamięci Narodowej stosowne oświadczenie. Fakt współpracy potwierdzony został prawomocnymi wyrokami Sądu Okręgowego i Sądu Apelacyjnego w Warszawie (2013, 2014) oraz Sądu Apelacyjnego w Szczecinie (2014) - głosiła interpelacja.

Rzecznik wnosił o zmianę ustawy

Do RPO wpłynęło ponad 1,5 tys. wniosków od osób objętych tzw. ustawą represyjną - nie tylko byłych funkcjonariuszy PRL, ale także wdów i sierot po nich. Były też wśród nich osoby z niepełnosprawnościami, którym w wyniku nowych przepisów obniżono świadczenia.

Według Rzecznika zakres podmiotowy i przedmiotowy ustawy zakreślono zbyt szeroko. Ustalenie wysokości świadczenia b. funkcjonariuszom PRL na podstawie nowych przepisów jest np. mniej korzystne niż ustalenie prawa do emerytury funkcjonariuszom prawomocnie skazanym za przestępstwa. 

W lutym 2018 r. RPO zwrócił się do MSWiA o rozważenie zmiany ustawy.

WZF.7060.1547.2017

 

WSA przyznał rację Rzecznikowi ws. najmu lokali komunalnych w Pruszkowie

Data: 2019-03-08
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził nieważność zasad wynajmowania lokali komunalnych w Pruszkowie z 2015 r.
  • Rada Miejska pozbawiła wtedy m.in. prawa do najmu osoby mające tytuł prawny do innego lokalu, a za lokale powyżej 80m2 nakazała płacić czynsz ustalany w drodze przetargu
  • Zasady te zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich

26 marca 2015 r. Rada Miejska w Pruszkowie uchwaliła zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu mieszkaniowego gminy.

RPO stwierdził naruszenie prawa w odniesieniu do:

  • § 3 ust. 2 uchwały w zakresie, w jakim pozbawia prawa do najmu lokalu mieszkalnego osoby posiadające tytuł prawny do lokalu,
  • § 19 pkt 2 a),b),c) w zakresie, w jakim wyłącza prawo wnioskodawcy do merytorycznego rozpoznania złożonego wniosku mieszkaniowego, a tym samym pozbawia prawa do najmu lokalu mieszkalnego osoby ubiegające się o najem lokalu wchodzącego w skład mieszkaniowego zasobu gminy,
  • § 28 w zakresie, w jakim przewiduje oddanie w najem lokali o powierzchni użytkowej przekraczającej 80m2 za zapłatą czynszu, którego wysokość ma być ustalana w drodze przetargu.

Uchwałą z 30 sierpnia 2018 r. Rada Miejska w Pruszkowie zmieniła - zgodnie z żądaniem RPO - zaskarżone postanowienia uchwały z 26 marca 2015 r.

Rzecznik podtrzymał jednak skargę do WSA, bo zmienione i uchylone przepisy w dalszym ciągu wywoływały skutki prawne. Wniósł o stwierdzenie nieważności zaskarżonych postanowień uchwały z 26 marca 2015 r. - w brzmieniu obowiązującym do dnia wejścia w życie uchwały zmieniającej  z 30 sierpnia 2018 r.

8 marca 2019 r. w WSA odbyła się rozprawa w tej sprawie. Sąd w całości podzielił argumentację RPO i stwierdził nieważność zaskarżonych przepisów w brzmieniu obowiązującym do dnia wejścia w życie uchwały z 30 sierpnia 2018 r. Orzeczenie nie jest prawomocne.

IV.7210.13.2014

Sprawa składowiska odpadów

Data: 2019-02-21

W okolicy miejscowości B. przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące i niebezpieczne odpady. Składowisko zostało zamknięte w 1975 r., ale teren nie został oczyszczony. Skażenie dotyczy gleby i wody, i poszerza się obejmując coraz większy obszar. Zakłady chemiczne już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chce podjąć się teraz usunięcia skażenia. Procedury wszczęte w obronie mieszkańców okazały się nieskuteczne i sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Mieszkańcy okolic składowiska od lat nie mogą korzystać z wody, bo jest skażona.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tej sprawy w momencie gdy trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Stan faktyczny:

W lutym w 2018 r. grupa 100 mieszkańców osiedla Ł.W. zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w B. skażenie wód powierzchniowych i podziemnych w rejonie ich miejscowości.

Z badań wód podziemnych, którymi dysponował RDOŚ, wynikało, że zanieczyszczenia z kompleksu składowisk „Z” przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły. Za najgroźniejsze ognisko skażenia RDOŚ uznał nieczynne dziś składowisko siarczynu pofenolowego na jednej z działek kompleksu. Za składowiska, od lat 50. ubiegłego wieku do 2014 r. odpowiedzialne były głównie Zakłady Chemiczne „Z” w B.

Mieszkańcom grozi bezpośredni kontakt z toksycznymi substancjami.

Orzeczenia organów:

Walka ze skażeniem w gminie B. formalnie rozpoczęła się w 2007 r., kiedy  Wojewoda zobowiązał Zakłady Chemiczne „Z” do działań naprawczych czyli do  doprowadzenia gleby i ziemi do tzw. standardów ekologicznych.

Działania te miały być wykonane w ciągu 6 lat, z zastrzeżeniem, że można ich zaprzestać dopiero po oczyszczeniu gruntu.

W czerwcu 2014 r., następca prawny zlikwidowanych Zakładów Chemicznych „Z”, Spółka I.K. Sp. z o.o. poinformowała RDOŚ w B. o zakończeniu działań naprawczych. RDOŚ zrobił jednak badania i wykazał, że wbrew nakazowi Wojewody grunty nie zostały oczyszczone. Wezwał więc spółkę do kontunuowania prac.

Spółka tego nie zrobiła. Zamiast tego zgłosiła szkodę w środowisku. Ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku nakłada obowiązek zgłaszania zanieczyszczenia – spółka wiedząc o skali skażenia musiała je zaraportować. Następnie jednak ogłosiła upadłość, a jej reprezentantem stał się syndyk masy upadłościowej.

W lipcu 2017 r. RDOŚ przekazał sprawę oczyszczenia gruntu do egzekucji. Syndyk sprzeciwił się stwierdzając, że go ona nie obowiązuje. Mimo to sprawa trafiła do zastępczego wykonania w trybie egzekucji administracyjnej.

RDOŚ w B., uznał jednak, że nawet wykonanie obowiązków z decyzji Wojewody z 2007 r., w obecnym stanie środowiska i tak nie doprowadzi do jego naprawy. Nie zatrzyma też zanieczyszczeń, które przemieszczają się w kierunku  trasy dolnej Wisły oraz terenów zamieszkałych przez ludzi. RDOŚ w B. zauważył, że działania nakazane przez Wojewodę dotyczyły tylko oczyszczania gruntu w miejscu składowania odpadów. Pomijały za to wody podziemne. Wojewoda nie przewidział poza tym żadnych środków, które zapobiegałyby wsiąkaniu deszczówki w grunt, na którym składowane były toksyczne odpady, a przez to przenikaniu zanieczyszczeń wody w głąb ziemi.

Dlatego też, w styczniu 2018 r., RDOŚ zobowiązał syndyka do przeciwdziałania dalszemu pogłębianiu się szkody w środowisku. Działania Syndyka miały tym razem obejmować obszar o powierzchni ponad 108 ha, na który negatywnie oddziaływało dawne składowisko odpadów niebezpiecznych w B.

RDOŚ nakazał po pierwsze przykryć miejsce, gdzie składowane były odpady niebezpieczne warstwą gruntów nieprzepuszczalnych lub sztuczną membraną izolacyjną, a po drugie, oczyścić nie tylko grunt ale i wody podziemne.

Termin wykonania pierwszego z zadań RDOŚ określił na czerwiec 2018r. a drugiego - na czerwiec 2023 r. Zastrzegł przy tym, że w przypadku nieosiągnięcia w tym drugim terminie odpowiedniego stanu chemicznego wód podziemnych, działania mają być kontynuowane.

Syndyk odwołał się od niej, w związku z czym, sprawa trafiła do rozpoznania przez Główną Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ).

We wrześniu 2018 r. GDOŚ uchylił decyzję RDOŚ w B. i umorzył postępowanie. Organ uznał, że decyzja, jaką wydał RDOŚ w B., nie ma racji bytu, skoro wcześniej sprawą zajmował się Wojewoda (organy państwa nie powinny niepotrzebnie powielać swoich działań). Ta decyzja jest teraz przedmiotem sporu sądowego.

Decyzję GDOŚ zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Prokurator Okręgowy w B. Zauważył, że nie ma tu miejsca nakładanie się decyzji – to, co robił Wojewoda nie jest tożsame z tym, czym zajął się RDOŚ.

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznał rację prokuratorowi i zgłosił WSA w Warszawie swój udział w sprawie. W piśmie procesowym zarzucił GDOŚ, że pobieżnie ocenił materiał dowodowy zgromadzony przez RDOŚ. W rezultacie, Rzecznik uznał uchylenie decyzji RDOŚ za niezasadne.

Zdaniem RPO decyzja organu  jest niezgodna ze spoczywającym na władzach publicznych konstytucyjnym obowiązkiem ochrony środowiska i przeciwdziałania jego degradacji.

Dlaczego sprawa jest ważna dla Rzecznika

Zdrowe środowisko jest niezbędne dla dobrostanu człowieka. Jako takie, należy ono do nadrzędnych wartości konstytucyjnych i zasługuje na szczególną ochronę ze strony władz publicznych – o czym wprost stanowi art. 74 ust. 2 Konstytucji RP.

Rzecznik zwrócił uwagę, że RDOŚ w B. od wielu lat usiłuje doprowadzić do cofnięcia szkodliwych zmian w środowisku na terenie gminy B. Wydane przez niego rozstrzygnięcie Rzecznik ocenia jako specjalistyczne, głęboko przemyślane i przede wszystkim wydane po drobiazgowym przeprowadzeniu postępowania dowodowego.

Rzecznik zauważa, że zadanie, przed którym stanął RDOŚ w B. było bardzo trudne, ponieważ geneza obecnego stanu zanieczyszczenia środowiska na tym terenie jest wieloczynnikowa pierwotną przyczyną skażenia była niekontrolowana działalność Zakładów Chemicznych „Z” w latach 1950 – 1975. Skażenie to nie byłoby jednak tak duże i niebezpieczne dla zdrowia ludzi, jak obecnie, gdyby podejmowane w przeszłości środki zaradcze okazały się efektywne, a podmioty władające skażonym terenem podjęły zdecydowaną walkę o czyste środowisko. Tymczasem, zgodnie z art. 86 Konstytucji, każdy jest zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie.

Rzecznik jest przekonany, że przewidziane przez RDOŚ w B. środki zaradcze są konieczne dla ochrony mieszkańców miejscowości Ł i P przed skutkami katastrofy ekologicznej. Niewątpliwie, z takim zjawiskiem  mamy właśnie do czynienia na terenie gminy B.

Nie można zapominać o tym, że Konstytucja wiąże prawo człowieka do ochrony zdrowia ze spoczywającym na władzach publicznych obowiązkiem zapobiegania negatywnym dla niego skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust.1 i 4 Konstytucji). Rzecznik uważa, że RDOŚ w B., swoją decyzją usiłował właśnie zrealizować obowiązek płynący z tego przepisu. Dlatego też, przystąpił do sprawy.

Skąd RPO wie o sprawie

Z mediów

Numer sprawy

V.7203.74.2018

Zasady wynajmu lokali komunalnych w Pułtusku - nieważne. WSA uznał skargę Rzecznika

Data: 2019-02-14
  • Przez kilkanaście lat w Pułtusku obowiązywały zasady wynajmu lokali gminnych, niezgodne z ustawą o ochronie praw lokatorów
  • Osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego lokalu, była skreślana z listy oczekujących. O lokal nie można się było starać, mając tytuł prawny do innego lokalu
  • Nieważność zaskarżonych przez RPO postanowień uchwały Rady Miejskiej Pułtuska stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie

Ustalając w 2005 r. zasady wynajmu lokali z zasobu gminy, Rada Miejska w Pułtusku wprowadziła do nich warunki, których nie ma w ustawie. Zapisano m.in., że osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu, zostaje skreślona z listy oczekujących. A o jakikolwiek lokal z zasobu gminnego nie może się starać ktoś, kto ma już tytuł prawny do innego lokalu. Tymczasem ustawa o ochronie praw lokatorów wprowadza taki warunek wyłącznie wobec osób ubiegających się o lokale socjalne. 

Jeden z mieszkańców Pułtuska w 2017 r. poskarżył się na te zasady  do Rzecznika Praw Obywatelskich. W tym też roku RPO zaskarżył kwestionowane zapisy uchwały rady do WSA, wnosząc o  ich unieważnienie.

Po interwencji RPO Rada Miejska w Pułtusku zmieniła - w lutym 2018 r. – zasady przydzielania lokali. Dlatego w lipcu 2018 r. WSA w Warszawie umorzył postępowanie ze skargi Rzecznika. Uznał, że postępowanie stało się bezprzedmiotowe.

Rzecznik zaskarżył to postanowienie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kwestionowane zasady przydziału lokali obowiązywały przez 13 lat i nie można wykluczyć, że ludzie zostali przez nie poszkodowani - argumentował. A jeśli sąd oceni zasady merytorycznie, będzie można naprawić błędy wobec tych,  co do których to prawo zastosowano.

W październiku 2018 r. NSA uwzględnił zażalenie RPO. Uznał, że WSA musi merytorycznie ocenić, czy rację ma RPO, że zasady przyznawania lokali w Pułtusku w latach 2005-2018 nie były zgodne z prawem.

14 lutego 2019 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 1840/18) uwzględnił skargę Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych postanowień uchwały Rady Miejskiej Pułtuska.

Wyrok nie jest prawomocny. Rada może złożyć skargę kasacyjną do NSA.

IV.7214.72.2017

Sąd oddalił apelację RPO w procesie cywilnym ws. śmierci uczniów w Tatrach w 2003 r.

Data: 2019-02-08
  • Pan Andrzej w 2003 r  stracił dwóch synów w lawinie w Tatrach. Pozwał o zadośćuczynienie za ich śmierć nauczyciela-organizatora tragicznej wycieczki licealnej, szkolny klub sportowy oraz miasto Tychy
  • Sąd przyznał powodowi tylko częściowe zadośćuczynienie od nauczyciela i klubu, ale oddalił roszczenie wobec miasta, które prowadziło liceum
  • Apelację powoda wsparł RPO, kwestionując uznanie przez sąd przedawnienia roszczeń wobec miasta
  • Sąd Apelacyjny w Katowicach oddalił obie apelacje

Od tego prawomocnego wyroku można jeszcze złożyć skargę kasacyjną  do Sądu Najwyższego.

Historia sprawy

W tragicznej wycieczce  licealistów z Tych na Rysy 28 stycznia 2003 r. pod lawiną zginęło osiem osób, w tym dwóch synów pana Andrzeja.

W 2006 r. nauczyciel geografii i prezes szkolnego klubu sportowego w  LO im. Leona Kruczkowskiego Mirosław Sz., który w ramach klubu zorganizował wycieczkę, został uznany za winnego „umyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdrowia i życia wielu osób”. Nie mając bowiem uprawnień  do prowadzenia górskich wycieczek dzieci, poprowadził wyprawę w niebezpiecznych okolicznościach, podczas pogarszających się warunków atmosferycznych.  Sz. został prawomocnie skazany na dwa lata pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Wyrok karny otworzył drogę do roszczeń cywilnych.

Pan Andrzej złożył pozew o kilkaset tysięcy zł zadośćuczynienia od Mirosława Sz., klubu sportowego i miasta Tychy. 14 grudnia 2017 r. Sąd Okręgowy w Katowicach oddalił powództwo wobec Starostwa Powiatowego w Tychach z powodu upływu trzyletniego okresu przedawnienia. Sąd przyznał zaś powodowi 140 tys. zł zadośćuczynienia -  po połowie od Mirosława Sz. i od klubu.

Oddalając powództwo wobec miasta, sąd stwierdził, że klub miał osobowość prawną, a cała wyprawa została zorganizowana przez pozwanego działającego jako prezesa klubu.

Co prawda Mirosław Sz. uważał, że wycieczkę organizuje jako przedstawiciel szkoły, bo na taki przepis się powołał (rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej i Sportu z dnia 8 listopada 2001 r. w sprawie warunków i sposobu organizowania przez publiczne przedszkola, szkoły i placówki krajoznawstwa i turystyki). Sąd jednak zauważył, że Mirosław Sz. przyjął złą podstawę organizacyjną. Powinien był posłużyć się innym rozporządzeniem (MEN z dnia 21 stycznia 1997 r. w sprawie warunków, jakie muszą spełniać organizatorzy wypoczynku dla dzieci i młodzieży szkolnej). A z niego wynika, że organizatorami wycieczki mogła być nie tylko szkoła, ale też klub. W ocenie sądu wykluczyło to odpowiedzialność miasta, zwłaszcza że klub miał osobowość prawną.

Sąd uznał też, że wedle art. 429 Kodeksu cywilnego „kto powierza wykonanie czynności drugiemu, ten jest odpowiedzialny za szkodę wyrządzoną przez sprawcę przy wykonywaniu powierzonej mu czynności, chyba że nie ponosi winy w wyborze albo że wykonanie czynności powierzył osobie, przedsiębiorstwu lub zakładowi, które w zakresie swej działalności zawodowej trudnią się wykonywaniem takich czynności”.

Sąd przypomniał, że „odpowiedzialność powierzającego wykonanie czynności drugiemu jest bowiem samodzielna i niezależna od odpowiedzialności sprawcy bezpośredniego. Jest to odpowiedzialność na zasadzie winy za czyn własny oraz na zasadzie ryzyka za zawinione czyny cudze”.

Argumenty RPO

Rzecznik poparł apelację ojca wobec władz miasta (nie wypowiadał się co do wysokości zasądzonego zadośćuczynienia).

Rzecznik zwracał uwagę, że sąd nie wyjaśnił, dlaczego zastosowanie innego rozporządzenia do organizacji wycieczki przesądza o wykluczeniu odpowiedzialności miasta za tragedię pod Rysami. Na tę wycieczkę wyraziła zgodę dyrekcja szkoły (i nie ma znaczenia, że rozporządzenie z 1997 r. nie mówi o takiej zgodzie, a to z 2001 – już tak). Należy przyjąć współodpowiedzialność Miasta Tychy jako organu prowadzącego szkołę  – uznał Rzecznik. - To, że klub ma osobowość prawną, nie stoi na przeszkodzie  odpowiedzialności także miasta.

Skoro pozwany Mirosław Sz. był nauczycielem w liceum, to w kwestiach odpowiedzialności za szkody wyrządzone w ramach pełnionych przez niego funkcji, należy go uważać za funkcjonariusza samorządu terytorialnego.

Co do przedawnienia roszczenia przeciwko Tychom sąd odwołał się do stanowiska Sądu Najwyższego z 20 lipca 2017 r. Całkowicie jednak pominął ustaloną do tej pory linię orzeczniczą w kwestii wydłużenia terminu przedawnienia roszczeń skierowanych nie bezpośrednio do sprawcy, ale do innych podmiotów odpowiadających za szkodę przezeń  wyrządzoną. Np. w wyroku z 2005 r. SN wskazał, że zaostrzony reżim odpowiedzialności na zasadzie ryzyka rozszerza odpowiedzialność prowadzącego przedsiębiorstwo tak dalece, że odpowiada on zarówno za zawinione wyrządzenie szkody, jak i w braku takiego zawinienia. Uznał, że art. 442 § 2 Kc  będzie mieć  zastosowanie wówczas, gdy szkoda spowodowana zostanie przestępstwem - niezależnie od tego, czy poszkodowany skieruje swoje roszczenie przeciwko sprawcy przestępstwa, czy przeciwko innej osobie odpowiedzialnej za szkodę.

Sąd Apelacyjny w Katowicach nie podzielił stanowiska RPO w kwestii przedawnienia. Sąd oddalił obie apelacje, utrzymując wyrok I instancji.

VII.501.43.2018

 

Korzystny wyrok NSA w sprawie wygaśnięcia stosunku służbowego funkcjonariuszki celnej

Data: 2019-01-17
  • Na mocy przepisów wprowadzających Krajową Administrację Skarbową stosunek służbowy funkcjonariuszki celnej wygasł 31 sierpnia 2017 r.
  • RPO, który przyłączył się do sprawy przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Gdańsku, wskazywał, że zwolnienie ze służby powinno zostać potwierdzone decyzją administracyjną
  • W precedensowym wyroku NSA uznał te argumenty i oddalił skargę kasacyjną Dyrektora Izby Administracji Skarbowej
  • Nakazał tym samym wydanie decyzji administracyjnej w przedmiocie wygaśnięcia stosunku służbowego funkcjonariuszki

Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, którym nie zaproponowano nowych warunków zatrudnienia albo służby w KAS. 

1 marca 2017 r. weszła w życie reforma struktury administracji skarbowej. Wprowadzono Krajową Administrację Skarbową. Administracja podatkowa, kontrola skarbowa i Służba Celna zostały skonsolidowana. Pracodawca Krajowej Administracji Skarbowej zyskał znaczne uprawnienia w zakresie dalszego zatrudniania na podstawie stosunku pracy lub stosunku służby.

W ustawie zabrakło przepisów, które dawały ochronę pracownikom przed bezprawnym zwolnieniem z pracy. Przy reorganizacji instytucji publicznych ustawodawca stosuje bowiem zasadę, która pozbawia pracowników praw, które chronią sumiennie i starannie wykonujących obowiązki przed utratą pracy z przyczyn od nich niezależnych. Takie gwarancje przewiduje Kodeks pracy. Wykorzystane tu zostały z pewną modyfikacją ogólne regulacje odnoszące się do transferu zakładu pracy lub jego części. W praktyce wyglądało to tak, że jedna instytucja była likwidowana, a druga przejmowała jej zadania. Dla pracowników oznaczało to wygaśnięcie stosunków pracy. Mogli dostać propozycje pracy w nowej instytucji lub nie.

Historia sprawy

Podjęta przez Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku decyzja o nieprzedłożeniu skarżącej propozycji służby ani zatrudnienia nie miała charakteru formalnego. W wyniku prośby funkcjonariuszki spotkała się ona 31 maja 2017 r. z zastępcą DIAS, który poinformował ją ustnie, iż nie uzyska propozycji dalszej służby w Krajowej Administracji Skarbowej. Zastępca dyrektora poinformował, że nie poda powodów, dla których nie uzyskała propozycji dalszej służby bądź zatrudnienia.

Następnie funkcjonariuszka złożyła do DIAS pisemne wezwanie o przedłożenie pisemnej propozycji służby, a w konsekwencji wezwanie do usunięcia naruszenia prawa polegającego na niezłożeniu propozycji pełnienia służby. Ostatecznie w czerwcu 2017 r. wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Zarzuciła brak administracyjnego trybu instancyjnego w sprawie, w tym również brak drogi sądowej dla dochodzenia swoich praw, wynikających ze stosunku służbowego.

Stanowisko RPO

W grudniu 2017 r. do sprawy przed WSA w Gdańsku przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich. Wskazał m.in., że bezczynność DIAS polega na niewydaniu rozstrzygnięcia kształtującego prawa i obowiązki funkcjonariusza. Wynikający z art. 170 ust. 3 ustawy wprowadzającej KAS nakaz traktowania wygaśnięcia stosunku służbowego funkcjonariusza jak zwolnienia ze służby – w ocenie Rzecznika – jednoznacznie przesądza o konieczności wydania decyzji w tym zakresie. Konsekwencją takiego domniemania jest również przyjęcie trybu, w jakim organ powinien wydać rozstrzygnięcie. Przewidziany on został wobec funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej w Rozdziale 3 Rozpatrywanie sporów o roszczenia funkcjonariuszy ze stosunku służbowego tj. w art. 276 ust. 2 – 6 ustawy o KAS. W przypadku bowiem wydania decyzji o zwolnieniu ze służby przez Dyrektora Izby Administracji Skarbowej funkcjonariusz może, w terminie 14 dni od dnia doręczenia decyzji, złożyć odwołanie do Szefa Krajowej Administracji Skarbowej, a następnie skargę do sądu administracyjnego.

W ocenie RPO z art. 60 w zw. z art. 77 ust. 2 Konstytucji wynika bezwzględny zakaz zamykania drogi sądowej oraz weryfikowalność kryteriów naboru i zwalniania ze służby. Reorganizacja czy konsolidacja nie może stanowić okazji do wymiany kadry, narusza to gwarancję stabilności zatrudnienia. Selekcja do KAS może mieć miejsce na podstawie kryteriów określonych w art. 165 ust. 7 ustawy wprowadzającej KAS, takich jak:

  • posiadane przez funkcjonariuszy/pracowników kwalifikacje,
  • przebieg dotychczasowej pracy lub służby, 
  • dotychczasowe miejsce zamieszkania.

WSA uzwględnił skargę.

Wyrok NSA

17 stycznia 2019 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną (I OSK 1038/18) Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Gdańsku od wyroku WSA w Gdańsku (III SAB/Gd 32/17) w sprawie skargi na bezczynność DIAS w przedmiocie wydania decyzji dotyczącej stosunku służbowego.

NSA odniósł się wspólnie do kilku spraw z obszaru właściwości DIAS w Gdańsku (I OSK 1036/18, I OSK 1037/18). W ustnych motywach rozstrzygnięcia sędzia wskazała, że skoro ustawodawca zrównał skutek rozwiązania stosunku służbowego w trybie art. 170 ust. 1 pkt 1 ustawy wprowadzającej KAS ze zwolnieniem ze służby (art. 170 ust. 3) to organ (DIAS) winien wydać deklaratoryjną decyzję administracyjną stwierdzającą ten fakt.

Orzeczenie jest prawomocne. Sprawa wraca do Dyrektora IAS w Gdańsku

WZF.7044.207.2017

 

Zróżnicowanie opłat za parkowanie w Krakowie. WSA uznał skargę Rzecznika

Data: 2019-01-08
  • Rada Krakowa przyznała niższe opłaty za parkowanie mieszkańcom dysponującym prawem własności pojazdów lub użytkującym je na podstawie umowy leasingu czy przewłaszczenia na zabezpieczenie
  • Ludzie skarżyli się, że pominięto osoby, których tytuł do pojazdu wynika z innych umów cywilnoprawnych, np. najmu czy użyczenia
  • Rzecznik zaskarżył te przepisy jako naruszające konstytucyjną zasadę równości wobec prawa
  • Ich nieważność stwierdził Wojewódzki Sad Administracyjny w Krakowie

22 listopada 2017 r. Rada Miasta Krakowa uzależniła prawo do abonamentu postojowego „Mieszkańca” (z niższymi opłatami za parkowanie) od zameldowania na terenie strefy płatnego parkowania oraz posiadania pojazdu z tytułu: własności, współwłasności, umowy leasingu lub umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie (w przypadku umowy kredytu na zakup samochodu).

Oznacza to, że uprawnienia tego nie mają osoby zameldowane na terenie strefy płatnego parkowania, które użytkują pojazdy na podstawie umów innych niż umowa leasingu czy przewłaszczenia na zabezpieczenie umów cywilnoprawnych (np. umowy najmu czy umowy użyczenia).

Do Rzecznika zgłaszały się osoby, które czuły się dyskryminowane koniecznością ponoszenia wyższych opłat tylko dlatego, że samochody użytkowały na podstawie umowy najmu czy użyczenia. Dlatego RPO zaskarżył uchwałę Rrady Miasta do WSA.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika naruszono zasadę równego traktowania obywateli przez władze publiczne, wynikającą z art. 32 Konstytucji. Tymczasem art. 13b ust. 4 ustawy o drogach publicznych nie pozostawia radzie gminy pełnej swobody ustalania kryteriów różnicowania stawek opłat za parkowanie dla poszczególnych kategorii użytkowników. Ustalając je, rada gminy musi w szczególności uwzględnić wynikający z art. 32 Konstytucji nakaz równego traktowania podmiotów prawa w obrębie określonej kategorii.

Przyjęte kryterium tytułu własności pojazdu samochodowego lub władania nim na podstawie umowy leasingu lub umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie nie pozostaje w związku z założonym celem. Niezależnie bowiem od podstawy prawnej użytkowania pojazdu, wszyscy zmotoryzowani mieszkańcy powinni na takich samych zasadach korzystać z przywileju wnoszenia opłaty abonamentowej za postój w strefie płatnego parkowania, w pobliżu miejsca zamieszkania.

Nie można więc wskazać logicznych argumentów, dla których zróżnicowano w prawach mieszkańców strefy płatnego parkowania, nie przyznając uprawnienia do uiszczania opłaty abonamentowej za parkowanie tym mieszkańcom strefy, którzy korzystają z pojazdów samochodowych w oparciu o umowę najmu albo umowę użyczenia – podkreślił Rzecznik.

Kryterium różnicujące uprawnienia kierowców narusza również zasadę proporcjonalności. Trudno bowiem uznać, że waga interesu, któremu miało służyć zróżnicowanie sytuacji prawnej zmotoryzowanych mieszkańców, stoi w odpowiedniej proporcji do wagi interesu mieszkańców strefy, który naruszono wskutek nierównego traktowania podmiotów podobnych.

Zdaniem Rzecznika, nie sposób także wskazać wartości konstytucyjnych, które uzasadniałyby odmienne traktowanie mieszkańców w zależności od rodzaju przysługującego im tytułu prawnego do pojazdu. Regulacje, które  wprowadzają takie zróżnicowanie, pozostają natomiast w sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej, która nie zezwala na różnicowanie prawne podmiotów, jeśli ich sytuacja faktyczna jest taka sama.

Orzecznictwo sądów administracyjnych stoi na stanowisku, że niedopuszczalne jest różnicowanie w aktach prawa miejscowego uprawnień osób korzystających z pojazdów poprzez odwołanie się do kryterium własności pojazdu lub kryterium trwałości umowy cywilnoprawnej.

Np. w wyroku z 13 grudnia 2000 r. (sygn. akt II SA 2268/00) Naczelny Sąd Administracyjny uznał za niezgodne z art. 32 Konstytucji regulacje zawarte w Regulaminie funkcjonowania Systemu Strefy Parkowania Płatnego Niestrzeżonego w Warszawie. Przyznawały one prawo do  identyfikatora uprawniającego do bezpłatnego parkowania tylko tym mieszkańcom strefy, którzy byli właścicielami samochodów zarejestrowanych pod adresem zgodnym z miejscem zameldowania. Zdaniem NSA, rozwiązanie, które bazowało wyłącznie na tytule własności pojazdu naruszało zasadę równości wobec prawa, gdyż eliminowało inne trwałe stany faktyczne, kiedy osoba legitymowała się tytułem prawny do korzystania z pojazdu niebędącego jej własnością i zarejestrowanego na inny podmiot.

8 stycznia 2019 r. WSA (sygn. akt. III SA/Kr 900/18) stwierdził nieważność zaskarżonych przepisów. Wyrok nie jest prawomocny.

V.565.58.2018

Kolejny korzystny wyrok w sprawie ulgi meldunkowej

Data: 2018-12-07
  • Kolejny korzystny dla obywatela wyrok w sprawie ulgi meldunkowej wydał sąd administracyjny; do sprawy przyłączył się RPO
  • Sprawa dotyczyła "ulgowicza”, który miał zapłacić kilkadziesiąt tysięcy zł podatku
  • Urząd skarbowy powoływał się m.in. na plotki i pogłoski oraz cytował słowa „niech się cieszy, że żyje” (chodzi o osobę  z niepełnosprawnością)

Ofiary ulgi meldunkowej to osoby, które w latach 2007-2008 kupiły mieszkanie, a następnie sprzedały je przed upływem 5 lat. W celu skorzystania z obowiązującej wówczas tzw. ulgi meldunkowej należało spełnić dwa warunki:

  • podatnik musiał być faktycznie zameldowany w zbywanym lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy,
  • musiał złożyć specjalne oświadczenie potwierdzającego tę okoliczność w terminie rozliczenia podatku za rok, w którym nastąpiła sprzedaż.

W praktyce wiele osób nie wiedziało o konieczności złożenia takiego dokumentu. Po latach, tuż przed upływem terminu przedawnienia podatkowego, fiskus domagał się zapłaty podatku dochodowego wraz z odsetkami. W niektórych sprawach podatnikom stawiano też zarzuty karne skarbowe. Może to dotyczyć  w sumie kilkunastu tysięcy osób.

Urzędy skarbowe żądały od nich zaległego podatku, a pretekstem był brak oświadczenia o zameldowaniu w takim lokalu. Na podstawie skarg od ludzi RPO interweniował u ministra finansów, wskazując że wymóg formalny nie może być przyczyną kłopotów obywatela, który faktycznie był zameldowany. RPO opowiadał się za prokonstytucyjną wykładnią przepisów, tak aby jak najszerszej dopuścić możliwość skorzystania z ulgi. Minister nie podzielił tych argumentów.

Wobec tego Rzecznik przyłączał się do spraw sądowych po stronie obywateli, dostarczając profesjonalnej argumentacji. Zauważył on, że ludzie stracili prawo do ulgi meldunkowej wyłącznie z przyczyn formalnych, choć w rzeczywistości byli zameldowani. Przepisy były bowiem nieprecyzyjne - nie było żadnego wzoru, czy formularza oświadczenia, które byłyby ogólnie dostępne w urzędach skarbowych.M.in. dzięki temu sądy administracyjne zaczęły orzekać na korzyść podatników.

Wyrok WSA w Lublinie

W sprawie, w której wyrok wydał 7 grudnia 2018 r. WSA w Lublinie, Urząd Skarbowy nakazał obywatelowi  w 2015 r. zapłatę podatku oraz odsetek za czas, kiedy sprzedał swą nieruchomość w 2012 r. US w piśmie do organu odwoławczego powoływał się m.in. na plotki i pogłoski oraz cytował słowa typu „niech się cieszy, że żyje”.

Izba Administracji Skarbowej utrzymała nakaz zapłaty podatku, argumentując że brak pieniędzy na jego spłatę nie wystarczy do ulgi, a podatnik miał je „w dacie powstania zaległości”. Uznano, że obecnie osoby z niepełnosprawnościami mają większe szanse na znalezienie pracy. Zarazem umorzono odsetki ze względu na ważny interes podatnika i interes publiczny (m.in. obowiązek opieki państwa nad  osobami z niepełnosprawnością).

Rzecznik wskazywał, że obywatel w sposób dorozumiany wyraził wolę skorzystania z ulgi - kwotę uzyskaną ze sprzedaży ujawnił w zeznaniu PiT za 2012 r. W piśmie do sądu Adam Bodnar podkreślił, że orzecznictwo sądów nie może nie wpływać  na sprawy jeszcze trwające. Nie dostrzegła tego Izba Administracji Skarbowej. W sprawach o ulgę podatkową trzeba bowiem badać sytuację podatnika w chwili rozpatrywania jego wniosku. RPO krytycznie ocenił też spekulacje co do znalezienia pracy (Izba podkreśliła, że skarżący jest „tylko” częściowo niezdolny do pracy).

WSA uchylił obie decyzje w tej sprawie i umorzył postępowanie podatkowe. 

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd zwrócił uwagę, że organ prawidłowo ustalił istnienie ważnego interesu podatnika w związku z jego stanem zdrowia, prawidłowo zgromadził materiał dowodowy. Prawidłowo ustalił też rozbieżność i niespójność w wyjaśnieniach podatnika odnośnie jego sytuacji majątkowej oraz okoliczności zbywania majątku. 

Jednakże - według sądu - organ nie wziął pod uwagę okoliczności powstania zaległości podatkowej. Z decyzji wymiarowej z 18 lutego 2016 r. wprost wynika, że podatnik wskazał w zeznaniu Pit-39 wysokość przychodu osiągniętego ze sprzedaży nieruchomości, wskazał w tej samej wysokości dochód zwolniony z opodatkowania, a jako wysokość podatku należnego została wskazana wartość 0 zł. Biorąc pod uwagę aktualne orzecznictwo sądów administracyjnych, należy uznać, że spełnione zostały warunki do skorzystania z ulgi meldunkowej.

Ostatnio wiceminister finansów Paweł Cybulski wysłał urzędom skarbowym pismo, aby w świetle utrwalonej linii orzeczniczej sądów administracyjnych przeanalizowały wszystkie niezakończone postępowania skarbowe i karno-skarbowe w sprawach ulgi mieszkaniowej z lat 2007-2008. Powołał się m.in. na wyrok NSA, który uznał, że podatnik spełnił ustawowe wymogi ulgi nawet wówczas, gdy nie złożył formalnego oświadczenia o zameldowaniu. Bo oświadczenie takie potwierdza jedynie stan faktyczny.

V.511.484.2016

Smog narusza dobra osobiste. RPO przystąpił do procesu mieszkańca Rybnika

Data: 2018-11-30
  • „Nie mogę wyjść z dziećmi na spacer, nie mogę uprawiać sportu na powietrzu, a w domu cały czas pracuje oczyszczacz powietrza”
  • Sąd rejonowy nie dopatrzył się w tym stanie rzeczy naruszenia dóbr osobistych mieszkańca Rybnika, dlatego w II instancji RPO przyłącza się do jego sprawy. Zapowiedział to w Rybniku 26 listopada na spotkaniu z mieszkańcami
  • Zdaniem Rzecznika rybniczanin wykazał, że zanieczyszczenie powietrza w mieście przekracza znacznie akceptowalną społecznie miarę. W latach 2014-2015 poziom pyłu PM10 przekroczony był w ciągu blisko 1/3 roku, a w rekordowym lutym 2015 r. dobowe normy były przekroczone codziennie przez 24 dni
  • Pozbawienie możliwości oddychania czystym powietrzem to naruszenie prawa do korzystania ze środowiska – argumentuje RPO

Mieszkaniec Rybnika wniósł w 2015 r. do sądu o 50 000 zł zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych z powodu zanieczyszczenia powietrza w mieście. Wywiódł, że taki stan rzeczy, sprzeczny z art. 13 dyrektywy CAFE (dyrektywy Parlamentu Europejskiego i Rady 2008/50/WE z dnia 21 maja 2008 r. w sprawie jakości powietrza i czystszego powietrza dla Europy), jest źródłem naruszenia jego dóbr osobistych. Chodzi mu o:

  • prawo do zdrowia,
  • prawo do ochrony życia prywatnego i mieszkania,
  • prawo do swobodnego przemieszczania się,
  • oraz prawo do życia w czystym środowisku.

Oddalając w maju 2018 r. powództwo, Sąd Rejonowy w Rybniku przyznał, że powietrze w mieście jest często zanieczyszczone, ale nie można tego uznać za naruszenie dobra osobistego w postaci zdrowia. Prawa do życia w czystym środowisku sąd w ogóle nie uznał za dobro osobiste podlegające ochronie. Wskazał ponadto, że prawo do swobodnego przemieszczania się nie jest naruszone, bo z Rybnika można się wyprowadzić.

O stanie powietrza w Rybniku Adam Bodnar rozmawiał z mieszkańcami miasta w czasie spotkania regionalnego 26 listopada. Stan powietrza jako dręczący ludzi problem pojawiał się na także na innych spotkaniach RPO na Śląsku: w Tarnowskich Górach, Piekarach Śląskich czy Lublińcu 27 listopada.

Przedstawiając Sądowi Okręgowemu w Gliwicach argumenty na poparcie pozwu, RPO zauważa w piśmie z 30 listopada, że:

  1. mieszkaniec Rybnika przekonująco dowiódł, że stan powietrza uważa za godzący w jego prawa. Działa przecież aktywnie na rzecz zmniejszenia zanieczyszczenia powietrza w mieście;
  2. te dolegliwości związane z zanieczyszczeniem powietrza opisał w wyroku sam sąd pierwszej instancji. Bo choć – jak stwierdził -  ludzie mają pewną tolerancję na zanieczyszczenie powietrza, to „powód ma swego rodzaju depresję w okresie jesienno-zimowym, ponieważ w tym czasie nie może przewietrzyć mojego domu, bo gdy otwiera okno, do domu wdziera się smród. Musi zatykać klatki wentylacyjne oraz uszczelniać drzwi wejściowe w stosunkowo nowym budynku, ponieważ zapach wdziera się do środka. Korzysta z oczyszczacza powietrza, który non stop pracuje i w związku z czym generuje określone koszty. Dodatkową dolegliwością dla powoda jest fakt, że nie może wychodzić z domu na spacery, z rodziną z dziećmi. Nie może uprawiać sportu mimo, iż jest osobą aktywną fizycznie. Nie może zabrać dzieci na sanki, ani lepić z nimi bałwana pomimo, że lubią to robić. W okresie ferii zimowych przypadających na okres od 16 stycznia do 29 stycznia nie było ani jednego dnia, w którym normy pyłu PN10 nie były by przekroczone. Oznacza to, że w tym okresie nie mógł wyjść z dziećmi na spacer”;
  3. w Rybniku wskaźniki zanieczyszczenia powietrza przekraczane są często i na długo. Zdarzały się miesiące, gdy powietrze było w normie tylko w pojedyncze dni, jak w rekordowym pod tym względem lutym 2015 r. (24 dni smogu).

Nie sposób więc przyjąć, że sytuacja w Rybniku mieści się w ramach powszechnie akceptowalnej miary. O ile bowiem przeciętny człowiek byłby w stanie zaakceptować to, że okazjonalnie musi – wskutek zanieczyszczenia powietrza – ograniczać swoją aktywność, o tyle sytuacja, w której ingerencja w przysługujące mu dobra osobiste jest (przynajmniej w okresie jesienno-zimowym) permanentna i – co trzeba podkreślić – znaczna, przez przeciętnego człowieka zaakceptowana by nie została.

Konstytucja w szeregu swoich przepisów odwołuje się do środowiska. Sam fakt, że ochrona środowiska uczyniona została jedną z podstaw ustrojowych Rzeczypospolitej (art. 5 Konstytucji), dobitnie pokazuje, jak duże znaczenie przyznał jej ustrojodawca. Ochrona środowiska jest także jedną z możliwych podstaw ograniczania wolności i praw człowieka (art. 31 ust. 3 Konstytucji).

Konstytucja nakłada na władze publiczne szereg obowiązków o charakterze programowym, tj. prowadzenie polityki zapewniającej bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom oraz ogólny obowiązek ochrony środowiska (art. 74 ust. 1 i 2 Konstytucji).

Z przywołanej dyrektywy CAFE wynika zaś w sposób jednoznaczny obowiązek państw członkowskich doprowadzenia do odpowiedniej jakości powietrza. Dyrektywa CAFE nie obliguje do podjęcia konkretnych działań. Określa cel, jaki ma zostać osiągnięty i w takim zakresie wiąże państwa członkowskie. Uchybienie temu obowiązkowi jest oczywiste.

Wbrew stanowisku sądu rejonowego, możliwość korzystania z nieskażonego środowiska jest dobrem osobistym – podkreśla RPO. - Biorąc to pod uwagę, a także uwzględniając ustalony w sprawie stan faktyczny, należy wyrazić pogląd, że możemy mówić o naruszeniu przysługującego powodowi prawa do (korzystania ze) środowiska, co przejawia się w pozbawieniu go możliwości oddychania czystym powietrzem.

V.7200.17.2018

Uchwała o bezpłatnym parkowaniu w Nysie naruszyła zasady równego traktowania. RPO złożył skargę kasacyjną do NSA

Data: 2018-11-30
  • Miasto Nysa naruszyło zasadę równego traktowania, wprowadzając „winietę mieszkańca", która uprawnia do bezpłatnego parkowania - uznał RPO
  • Prawo to przyznano bowiem wyłącznie tym mieszkańcom, którzy użytkują samochody jako ich właściciele lub leasingobiorcy
  • Pominięto zaś mieszkańców, których tytuł do pojazdu wynika z innych umów cywilnoprawnych, np. najmu czy użyczenia
  • WSA oddalił skargę RPO na uchwałę Rady Nysy. Rzecznik złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego

13 września 2018 r.  Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu oddalił skargę RPO na uchwałę Rady Miejskiej w Nysie z 22 grudnia 2016 r. Wbrew stanowisku Rzecznika, WSA uznał, że winieta przysługuje każdemu mieszkańcowi - bez względu na tytuł prawny, jaki ma do pojazdu.

W myśl uchwały, zerowa stawka opłaty przysługuje mieszkańcom strefy płatnego parkowania na podstawie „winiety mieszkańca”. Podstawą jej wydania jest przedstawienie: dowodu rejestracyjnego pojazdu z nazwiskiem właściciela lub współwłaścicieli albo  konsumenckiej umowy leasingu, a także dokumentu poświadczającego zamieszkanie na terenie strefy. Uprawnienia do winiety nie mają użytkujący pojazdy na podstawie innych niż umowa leasingu umów cywilnoprawnych (np. umowy najmu czy umowy użyczenia) - podkreślił Rzecznik.

Dlatego w jego ocenie uchwała narusza wynikającą z art. 32 Konstytucji zasadę równego traktowania obywateli przez władze publiczne. Zakazuje ona stanowienia norm prawnych, które różnicują uprawnienia osób znajdujących w jednakowej sytuacji – bez uzasadnionej przyczyny i w oderwaniu od zasad sprawiedliwości.

Zdaniem RPO nie można wskazać logicznych argumentów, dla których zróżnicowano prawa mieszkańców, nie przyznając uprawnienia do zerowej stawki tym, którzy korzystają z pojazdów na podstawie umów najmu lub użyczenia. Nie sposób także wskazać wartości konstytucyjnych, które uzasadniałyby odmienne traktowanie mieszkańców w zależności od tytułu prawnego do pojazdu. Regulacje, które wprowadzają takie zróżnicowanie, są sprzeczne z zasadą sprawiedliwości społecznej.

Rzecznik przytoczył kilka prawomocnych orzeczeń sądów administracyjnych, w których wskazano, że kryterium zróżnicowania uprawnień do zerowej stawki opłaty za parkowanie, którym jest określony tytuł prawny do pojazdu, narusza zasadę równości wobec prawa.

W odpowiedzi na skargę, Rada Miejska w Nysie podniosła, że uchwała w żaden sposób nie określa, jakim tytułem prawnym do pojazdu ma legitymować się mieszkaniec ubiegający się o winietę. W związku z tym nie zawęża ona katalogu uprawnionych tylko do osób, które użytkują pojazdy jako właściciele lub leasingobiorcy.

WSA podzielił to stanowisko. Jego zdaniem sądu, analiza nie pozwala na stwierdzenie, że uprawnienie do winiety przysługuje tylko tym mieszkańcom, którzy użytkują lub posiadają pojazdy wyłącznie jako właściciele, współwłaściciele lub leasingobiorcy. W uchwale nie ma postanowień, z których wynikałoby, że uprawnienie skierowane jest wyłącznie do tych mieszkańców, którzy posiadają określony tytuł prawny do pojazdu. Uchwała nie zawiera bowiem żadnych warunków co do danych zamieszczonych w dowodzie rejestracyjnym pojazdu.

Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA. Nie zgadza się z poglądem WSA, że uchwała nie uzależnia zerowej stawki od dysponowania określonym tytułem prawnym do pojazdu.

Z uchwały wynika, że zerowa stawka opłaty przysługuje mieszkańcom strefy na podstawie „winiety mieszkańca”, a nie na „na podstawie tytułu własności lub konsumenckiej umowy leasingu”. A winieta jest wydawana po przedstawieniu dowodu rejestracyjnego pojazdu lub konsumenckiej umowy leasingu, która jest dowodem potwierdzającym tytuł prawny do pojazdu. Nieprzedstawienie któregoś z tych dokumentów może być zatem powodem odmowy wydania winiety.

Gdyby intencją uchwały było przyznanie uprawnienia do zerowej stawki wszystkim mieszkańcom - bez względu na tytuł prawny do pojazdu - to zaskarżony przepis ograniczałby się do wskazania dwóch przesłanek tego uprawnienia: statusu mieszkańca strefy oraz posiadania pojazdu. 

W ocenie Rzecznika WSA dokonał zatem błędnej wykładni uchwały, że wydanie winiety nie jest zastrzeżone wyłącznie dla tych mieszkańców, którzy są właścicielami lub leasingobiorcami pojazdów. W efekcie sąd doszedł do mylnego wniosku, że jedynymi przesłankami warunkującymi wydanie winiety są: zamieszkiwanie na terenie strefy płatnego parkowania i posiadanie pojazdu.

V.510.31.2018

WSA: dane sędziów popierających wybór nowych członków KRS powinny być jawne

Data: 2018-11-23
  • Kancelaria Sejmu RP ma udostępnić jako informację publiczną nazwiska sędziów, którzy popierali kandydatów na nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
  • Sąd uwzględnił skargę obywatela, do której przyłączył się RPO
  • W ocenie Rzecznika odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS  
  • RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; konstytucyność noweli kwestionował także RPO. Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Do skargi obywatela do WSA przyłączył się  Rzecznik Praw Obywatelskich. Zgodził się z jego argumentacją, że błędna interpretacja art. 11c ustawy o KRS przyjęta przez Kancelarię Sejmu RP, prowadzi do ograniczenia prawa do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej. Ograniczenie to nie znajduje jednak uzasadnienia w świetle przesłanek, o których mowa w art. 61 ust. 3 oraz 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

Rzecznik wniósł o uwzględnienie skargi obywatela i uchylenie decyzji Szefa Kancelarii Sejmu RP.

Wyrok WSA

23 listopada 2018 r. sąd uwzględnił skargę obywatela. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd podkreślił, że rację ma skarżący i RPO, iż ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatow do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali oni jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).

Wyrok jest nieprawomocny. RPO będzie monitorował dalszy przebieg postepowania, gdyby Kancelaria Sejmu złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.19.2018

 

Rzecznik w obronie najemców. Skarży do sądów administracyjnych zasady wynajmu lokali komunalnych w Skarżysku-Kamiennej i Jaworznie

Data: 2018-11-19
  • Osoba, która dwukrotnie odmawia przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu mieszkalnego, zostaje skreślona z listy oczekujących
  • Takie m.in. zasady wynajmu lokali komunalnych lub socjalnych, przyjęte w Skarżysku-Kamiennej i Jaworznie, RPO zaskarżył do sądów administracyjnych
  • Nie określono kryteriów skreślania z listy osób będących w takiej sytuacji - argumentuje Rzecznik

W obu skargach RPO podkreśla, że zapisy uchwał rad miast są niezgodne z ustawą o ochronie lokatorów oraz wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP zasadą legalizmu, w myśl której organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Powołuje się też na orzecznictwo sądów administracyjnych. M.in. orzekały one, że wykreślanie ze spisu oczekujących za dwukrotną odmowy przyjęcia proponowanych lokali, jest sprzeczne z celem ustawy i obowiązkiem gminy oraz wykracza poza delegację ustawową.

Kwestionowane zasady najmu w Skarżysku-Kamiennej

W 2016 r. Rada Miasta Skarżyska-Kamiennej określiła w uchwale zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu gminy.  W skardze do  Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach Rzecznik zakwestionował kilka  zapisów uchwały.  

Jeden z nich głosi, że do najmu lokalu mieszkalnego uprawnione są osoby będące członkami wspólnoty samorządowej gminy, które nie posiadają tytułu prawnego do lokalu lub budynku mieszkalnego oraz w ostatnich 10 latach nie zbyły swych  prawa do takiego lokalu lub budynku.

RPO podkreśla, że ustawa wskazuje, iż o najem może się ubiegać mieszkaniec danej gminy, który ma niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe oraz ma niskie dochody. Za niedopuszczalny należy uznać zapis uzależniający pomoc mieszkaniową - inną niż lokal socjalny - od braku tytułu prawnego do innego lokalu lub budynku mieszkalnego. A ten zapis uchwały odnosi się do lokali innych niż socjalne, przez co jest niezgodny z powszechnie obowiązującym prawem.

Nieuprawiony jest też warunek niezbycia przez 10 lat prawa do lokalu lub budynku. Zapis ten nie uwzględnia faktu, że mogło to być konsekwencją np. rozwodu i związanego z nim podziału majątku małżonków.  Rozwiązanie to pozbawia określoną grupę mieszkańców możliwości ubiegania się o lokal komunalny, a ponadto różnicuje sytuacje prawną mieszkańców gminy, co jest  sprzeczne z zasadą równości (art. 32 Konstytucji RP) – uznał RPO.

Zastrzeżenia budzi także zapis, że dwie odmowy przyjęcia wskazanego lokalu mieszkalnego lub socjalnego powodują skreślenie z wykazu i niemożność ubiegania się o najem. Nie określono, czy chodzi tu o odmowę uzasadnioną, czy też bezzasadną. Ponadto przepis nie zawiera żadnych kryteriów, na których podstawie można byłoby stwierdzić, że określona sytuacja życiowa, uzasadniałaby pozostawienie na liście oczekujących - mimo dwukrotnej odmowy.

RPO podkreśla, że skutek taki nastąpi także wtedy, gdy zaproponowane lokale nie będą spełniały warunków ustawowych. Osoba oczekująca  z obawy przed skreśleniem z wykazu będzie przymuszona do zaakceptowania niezgodnych z prawem warunków mieszkaniowych (np. zły stan techniczny), albo nieodpowiednich w jej szczególnej sytuacji życiowej (np. niepełnosprawności).

Rzecznik podważa też inny zapis uchwały – że nie zasiedlenie lokalu w  30 dni od podpisania umowy najmu, będzie podstawą do jego wypowiedzenia. Zaden przepis nie daje gminie takiego uprawnienia.

Zasady najmu w Jaworznie

W 2011 r. Rada Miasta Jaworzno uchwaliła zasady wynajmu gminnych lokali. Przyjęto, że odmowa oferowanego lokalu mieszkalnego skutkuje przesunięciem na koniec listy oczekujących, a kolejna odmowa - skreśleniem z niej. W 2018 r. uchwałę zmieniono, dopisując słowo „nieuzasadniona” po słowie „kolejna”.

W ocenie RPO zarówno nowe, jak i stare brzmienie tego zapisu jest sprzeczne z ustawą o ochronie praw lokatorów.  W wyniku odmowy dana osoba traci uprawnienie do lokalu komunalnego, mimo iż nie zachodzą żadne ustawowe podstawy do tego. Według RPO uzasadnieniem skreślenia z listy mogłaby być np. ponowna weryfikacja umieszczonych na niej osób pod kątem spełnienia przesłanek ustawowych co do uzyskania pomocy, jak dochód czy fakt zamieszkiwania na terenie gminy - nie zaś odmowa przyjęcia lokalu.

Ponadto przepis nie zawiera kryteriów, na których podstawie można byłoby ocenić, kiedy dochodzi do odmowy nieuzasadnionej - napisał RPO w skardze do WSA w Gliwicach.

IV.7214.145.2017, IV.7214.88.2017

Sąd nie zgodził się na zawieszenie zarządu Obywateli RP

Data: 2018-11-16

Sąd rejestrowy oddalił 8 listopada wniosek Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji o zawieszenie zarządu Fundacji Wolni Obywatele RP i wprowadzenie zarządcy przymusowego.

Sprawa toczyła się przy udziale Rzecznika Praw Obywatelskich przed Sądem Rejonowym dla M.St. Warszawy w Warszawie, XII Wydział Gospodarczy Krajowego Rejestru Sądowego

Minister zarzucał Obywatelom RP naruszenie przepisów prawa w tym ustawę o fundacjach.  Nie wskazywał jednak precyzyjnie, na czym te naruszenia miałyby polegać.

Sąd się z zarzutami MSWiA nie zgodził. Podzielił też argumenty RPO, że wolność tworzenia i działania stowarzyszeń, ruchów obywatelskich, innych dobrowolnych zrzeszeń oraz fundacji (art. 12 Konstytucji) stanowi podstawę budowania społeczeństwa obywatelskiego, które jest jednym z filarów demokratycznego państwa prawnego. To dlatego prawo pozwala Ministrowi ingerować w działania fundacji tylko w przypadku istotnych naruszeń prawa, i to tylko wtedy, gdy inne działania nie przynoszą efektów. MSWiA wskazał, że - po analizie treści zamieszczonych na stronie internetowej fundacji, w tym zamieszczonych na tej stronie Deklaracji Obywatelskiej i Deklaracji Nieposłuszeństwa - można wysnuć wniosek, iż Fundacja „poprzez swoją działalność może naruszać prawo powszechnie obowiązujące i postanowienia swojego Statutu. Tym samym wnioskodawca nie wskazał, jakie konkretne działania zarządu Fundacji w  istotny sposób naruszają przepisy prawa, a jedynie zwrócił uwagę na możliwość takiego naruszenia.

MSWiA zwracało uwagę na następujące fragmenty oświadczeń zamieszczonych na stronie internetowej Fundacji:

  • „Do środków nacisku, których wykorzystania oczekujemy i które zamierzamy stosować w zakresie własnych możliwości należy gra parlamentarna, procesy sądowe, społeczne demonstracje, strajki i protesty, w tym akty obywatelskiego nieposłuszeństwa – również takie, które naruszają przepisy prawa.
  • „Oświadczam zatem publicznie, że Andrzej Duda jest kłamcą i krzywoprzysięzcą, niegodnym sprawowania żadnej godności w Rzeczypospolitej. Mam pełną świadomość, że naruszam Art. 135. § 2. kodeksu karnego, narażając się na karę do 3 lat pozbawienia wolności. Deklaruję gotowość poniesienia tych konsekwencji".

W ocenie MSWiA treści te spełniają przesłanki wskazane w art. 255 § 1 i 3 Kodeksu karnego, które karzą za publiczne nawoływanie do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego oraz publiczne pochwalanie popełnienia przestępstwa. W doktrynie wskazuje się jednak, że wypowiedź sprawcy musi być na tyle skonkretyzowana, że możliwe jest ustalenie, jaki charakter ma przestępstwo, do którego wzywa, ale nie jest konieczne posłużenie się określeniem ustawowych znamion. Czyn, do którego sprawca nawołuje, nie musi być ściśle oznaczony, ale musi być wiadomo, jakie to ma być przestępstwo. Nie jest wystarczające nawoływanie do popełnienia przestępstw w ogóle, czy tak ogólne sformułowania jak te przytoczone przez ministra - argumentował Rzecznik Praw Obywatelskich.

Cytowane postulaty Fundacji stanowią zdaniem RPO w pierwszej kolejności przejaw krytycznej wypowiedzi, korzystającej z ochrony wolności słowa wyrażonej w art. 54. Trybunał Konstytucyjny wielokrotnie podkreślał, że swoboda wypowiedzi jest jednym z fundamentów społeczeństwa demokratycznego. 

Drugi zarzut naruszenia prawa podnoszony przez wnioskodawcę dotyczy blokowania i zakłócania cyklicznego zgromadzenia publicznego odbywającego się w celu oddania hołdu ofiarom katastrofy w Smoleńsku. MSWiA nie wskazuje jednak konkretnych zdarzeń, nie wykazuje ich powtarzalności, ani związku z działaniami podejmowanymi bezpośrednio przez Zarząd Fundacji - podkreślił RPO.

WA XII Ns Rej KRS 70572/18/628 ; ref. sądowy Agnieszka Wagner

Zasady wynajmu lokali komunalnych w Pułtusku. NSA zgadza się z RPO, że trzeba je ocenić - mimo ich zmiany

Data: 2018-10-29
  • Nie wystarczy zmienić złe prawo. Jeśli wywołało skutki wobec obywateli, należy je unieważnić
  • To stanowisko RPO w sprawie zasad wynajmowania mieszkań komunalnych i socjalnych w Pułtusku
  • Rzecznik zaskarżył te zasady do sądu administracyjnego. W toku postępowania władze miasta zmieniły je, wobec czego WSA umorzył postępowanie 
  • RPO wystąpił do NSA o uchylenie tej decyzji, bo jeśli sąd oceni zasady, to będzie można naprawić błędy wobec ludzi, wobec których to prawo lokalne zostało zastosowane

Ustalając w 2005 r. zasady wynajmu lokali z zasobu gminy, Rada Miejska w Pułtusku wprowadziła do nich warunki, których nie ma w ustawie. Zapisano m.in., że osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu, zostaje skreślona z listy oczekujących.  A o jakikolwiek lokal z zasobu gminnego nie może się starać ktoś, kto ma już tytuł prawny do innego lokalu. Tymczasem ustawa o ochronie praw lokatorów wprowadza taki warunek wyłącznie wobec osób ubiegających się o lokale socjalne. 

W 2017 r. na zasady te poskarżył się do Rzecznika jeden z mieszkańców Pułtuska. W tym też roku RPO zaskarżył kwestionowane zapisy uchwały rady miasta do WSA, wnosząc o  ich unieważnienie. Po interwencji RPO Rada Miejska w Pułtusku zmieniła - w lutym 2018 r. – zasady przydzielania lokali. Dlatego w lipcu 2018 r. WSA w Warszawie umorzył postępowanie ze skargi Rzecznika. Uznał, że postępowanie stało się bezprzedmiotowe.

Rzecznik zaskarżył to postanowienie do NSA. Zaskarżone zasady przydziału lokali obowiązywały przez 13 lat i nie można wykluczyć, że konkretni ludzie zostali przez nie poszkodowani.

NSA zgodził się z tą argumentacją i 5 października 2018 r. uwzględnił zażalenie RPO. WSA będzie musiał merytorycznie ocenić, czy rację ma RPO, że zasady przyznawania lokali w Pułtusku w latach 2005-2018 nie były zgodne z prawem.

IV.7214.72.2017

RPO kieruje spot wyborczy PiS do prokuratury. Mógł nawoływać do nienawiści

Data: 2018-10-24
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby prokuratura z urzędu wszczęła śledztwo w sprawie spotu wyborczego Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości
  • W ocenie RPO miał on jednoznacznie antyuchodźczy i antymuzułmański charakter 
  • Rzecznik chce, by prokuratura ustaliła, czy nie doszło do przestępstwa publicznego nawoływania do nienawiści ze względu na pochodzenie narodowe, etniczne lub wyznanie

Rzecznik, który pełni zadania niezależnego organu ds. zasady równego traktowania, jest zaniepokojony jednoznacznie antyuchodźczym i antymuzułmańskim spotem wyborczym Komitetu Wyborczego PiS, będącym częścią kampanii Wybierz #BezpiecznySamorząd.  

Spot, częściowo stylizowany na program informacyjny, przedstawia wizję Polski w 2020 r., po tym, jak samorządy, wbrew polityce rządu, miały zadecydować o przyjmowaniu uchodźców. Fragmenty wypowiedzi polityków obecnej partii opozycyjnej zestawiono z nagraniami z rzekomego przejścia granicznego, gdzie kolejka mężczyzn o wyraźnie arabskim pochodzeniu prawdopodobnie oczekuje na przekroczenie granicy, a zaraz potem z obrazami ulicznych zamieszek, nagraniami aktów agresji i brutalnych napadów, zarejestrowanymi przez kamery monitoringu miejskiego, zdjęciami wzburzonego tłumu, płonących samochodów i funkcjonariuszy kierujących broń w stronę agresywnych i zamaskowanych osób.

Obrazom towarzyszą budująca napięcie muzyka oraz komentarze narratora, imitujące relację dziennikarską, o treści: samorządowcy PO szykują się do przyjęcia uchodźców; w ramach przydziału pojawiły się enklawy muzułmańskich uchodźców; dziś mieszkańcy boją się wychodzić po zmroku na ulice; napady na tle seksualnym i akty agresji stały się codziennością mieszkańców. Przez większą część spotu, na tzw. paskach, również kojarzących się z serwisem informacyjnym, widoczne są hasła: kryzys z uchodźcami; czy tak będzie wyglądała Polska w 2020 r.   

W ocenie RPO film ten, zgodnie z zamierzeniem autorów, miał przedstawić społeczność migrantów, a przede wszystkim uchodźców pochodzących z krajów arabskich i wyznających religię muzułmańską w negatywnym świetle i zmierzał do wywołania u odbiorców lęku oraz niechęci wobec tej społeczności. Bezsprzeczną intencją autorów było spowodowanie u odbiorców wrażenia, że będą oni mieli destrukcyjny wpływ na społeczeństwo i stanowić będą poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Wywołanie u odbiorców skrajnie negatywnych emocji miało zachęcić potencjalnych wyborców do oddania w wyborach samorządowych głosu na ugrupowanie polityczne, które w sposób jednoznaczny sprzeciwia się przyjmowaniu migrantów. 

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zakładany przez autorów cel zostanie osiągnięty - ocenia Rzecznik. W społeczeństwie polskim dominują bowiem postawy niechętne tej grupie migrantów. Wpływ na takie nastroje ma również debata publiczna wokół tematów migracji czy uchodźctwa, której uczestnicy często posługują się krzywdzącymi stereotypami, stosują uproszczenia, a w niektórych przypadkach, jak w tym spocie, świadomie i instrumentalnie odwołują się do emocji i lęków części społeczeństwa.

Skrajnym, ale niestety częstym przejawem takich postaw są akty przemocy, werbalnej lub fizycznej, których ofiarami są osoby o różnej narodowości, pochodzeniu etnicznym, rasie czy wyznaniu. Statystyki opracowywane i publikowane każdego roku przez Prokuraturę Krajową wyraźnie wskazują, że w ostatnich latach wzrosła liczba takich czynów popełnianych wobec muzułmanów i osób pochodzenia arabskiego, jednoznacznie utożsamianych ze społecznością migrantów. 

Dlatego  spot wymaga uważnej analizy pod kątem wypełnienia znamion czynu zabronionego z art. 256 § 1 Kodeksu karnego, czyli przestępstwa publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych (grozi za to grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2).

Art. 256 Kk jest wyrazem zobowiązań Polski w zakresie przeciwdziałania i zwalczania nienawiści na tle narodowościowym, rasowym, etnicznym i wyznaniowym, wynikających z przyjętych przez Polskę aktów prawa międzynarodowego. Wśród nich wymienić należy Międzynarodowy Pakt Praw Obywatelskich i Politycznych, który zobowiązuje państwa – strony do zakazania, czyli de facto do penalizacji, zachowań polegających na popieraniu w jakikolwiek sposób nienawiści narodowej, rasowej lub religijnej, stanowiących podżeganie do dyskryminacji, wrogości lub gwałtu. Również Międzynarodowa konwencja w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej  nakłada na państwa obowiązek potępienia wszelkiej propagandy (…) usiłującej usprawiedliwić czy popierać nienawiść i dyskryminację rasową w jakiejkolwiek postaci, a także uznania za przestępstwo rozpowszechniania idei opartych na (…) nienawiści rasowej, wszelkiego podżegania do dyskryminacji rasowej, jak również wszelkich aktów przemocy lub podżegania do tego rodzaju aktów wobec jakiejkolwiek rasy bądź grupy osób o innym kolorze skóry lub innego pochodzenia etnicznego.

Zobowiązania Polski w tym zakresie wynikają także z zakazu dyskryminacji wyrażonego w art. 14 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, a przede wszystkim z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Trybunał niejednokrotnie podkreślał, że przeciwdziałanie przestępstwom motywowanym nienawiścią wymaga specjalnej czujności i stanowczej reakcji ze strony władz państwa, a organy ścigania powinny użyć wszystkich dostępnych środków, aby wzmacniać demokratyczną wizję społeczeństwa, w którym rozmaitość nie jest odbierana jako zagrożenie, ale źródło jego bogactwa.  Jednocześnie Trybunał konsekwentnie odmawia przyznania ochrony prawnej, wynikającej z wolności wyrażania opinii gwarantowanej w art. 10 Konwencji, takim wypowiedziom, które rozpowszechniają, nawołują, promują lub usprawiedliwiają nienawiść opartą na nietolerancji.

Z tych powodów Rzecznik wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Warszawie o wszczęcie z urzędu postępowania w kierunku ustalenia, czy spot nie miał na celu wzbudzenia wśród odbiorców nienawiści lub innych silnych negatywnych emocji wobec migrantów, uchodźców, osób pochodzenia arabskiego i wyznawców islamu, a tym samym czy nie doszło do popełnienia przestępstwa publicznego nawoływania do nienawiści ze względu na pochodzenie narodowe, etniczne lub wyznanie.

Zgłoszone przez Rzecznika żądanie nie podlega weryfikacji w ramach przedprocesowych czynności sprawdzających. Organy ścigania otrzymujące od Rzecznika takie żądanie obowiązane są niezwłocznie wszcząć postępowanie przygotowawcze w sprawie o przestępstwo ścigane z urzędu.

XI.518.66.2018

 

Brat opiekujący się siostrą ma prawo zamiany zasiłku na wyższe świadczenie opiekuńcze. WSA w Warszawie uwzględnił argumenty RPO

Data: 2018-10-17
  • Pan Tomasz opiekujący się niepełnosprawną siostrą dostanie trzykrotnie wyższą pomoc państwa
  • Sąd administracyjny kolejny raz stanął po stronie opiekuna osoby z niepełnosprawnością i odwołał się do niewykonanego przez rządy wyroku TK
  • Uwzględnił argumenty RPO, który zaskarżył niekorzystną dla pana Tomasza decyzję organu samorządowego

Pan Tomasz opiekuje się siostrą, osobą z niepełnosprawnością. Dotychczas pobierał specjalny zasiłek opiekuńczy (520 zł). Kiedy wystąpił do gminy o świadczenie pielęgnacyjne (1477 zł), odmówiono mu, ponieważ pobierał już zasiłek.

Jeszcze niedawno i zasiłek, i świadczenie były w podobnej wysokości. Od 2013 r. zasiłek wypłacany jest opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami, a świadczenie – opiekunom dzieci. Ale po proteście opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami w 2014 r. wysokość świadczenia zaczęła rosnąć. Dziś opiekun dziecka dostaje pomoc prawie trzykrotnie wyższą niż opiekun osoby, której niepełnosprawności nie stwierdzono w dzieciństwie.

Uzależnienie wysokości wsparcia dla opiekuna od tego, w jakim momencie życia podopiecznego stwierdzono jego niepełnosprawność, Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości (art. 32 Konstytucji) w wyroku z 21 października 2014 r. (sygn. K 38/13).

Od momentu tego orzeczenia TK, choć przepisów ustawy nadal nie zmieniono, sądy administracyjne coraz częściej orzekają na korzyść opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami, które dotychczas nie miały prawa do świadczenia (miejsca, gdzie tak się stało, widać na mapie).

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich, korzystając ze swoich kompetencji, zaskarżył decyzję Samorządowego Kolegium Odwoławczego odmawiającą świadczenia panu Tomaszowi.

W ocenie Rzecznika nie można powoływać się na przepis, że pobieranie zasiłku wyklucza świadczenie. Przepis art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach przewiduje przecież, że w sytuacji zbiegu uprawnień do świadczenia pielęgnacyjnego (pkt 2) i specjalnego zasiłku opiekuńczego (pkt 5) przysługuje jedno z tych świadczeń, wybrane przez osobę uprawnioną. W sytuacji rezygnacji z zasiłku możliwe jest zatem skuteczne ubieganie się o zmianę zasiłku na świadczenie pielęgnacyjne przez opiekuna osoby, której niepełnosprawność powstała po 18. lub 25. roku życia.

17 października 2018 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał te argumenty.

III.7064.128.2017

Korzystny wyrok NSA dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Sąd uznaje argumenty RPO

Data: 2018-10-08
  • Opiekun osoby z niepełnosprawnością ma prawo do zamiany zasiłku dla opiekuna (520 zł) na świadczenie pielęgnacyjne dla opiekuna osoby, której niepełnosprawność powstała po 18. lub 25. roku życia (1477 zł).
  • Warunkiem jest rezygnacja z zasiłku na rzecz świadczenia
  • Tak wynika z wyroku NSA w sprawie, do której przystąpił RPO

Pan X, który opiekuje się matką z niepełnosprawnością, pobiera zasiłek dla opiekuna. Chciał jednak zyskać bardziej korzystne świadczenie – świadczenie pielęgnacyjne. Gminny Ośrodek Opieki Społecznej doszedł jednak do wniosku, że wybór świadczenia możliwy jest tylko wtedy, gdy żadnego się jeszcze nie pobiera. Skoro opiekun już dostaje zasiłek dla opiekuna, to o świadczeniu mowy być nie może.

Sprawa trafiła do sądu administracyjnego. WSA w Warszawie w wyroku 2 czerwca 2017 r. (I SA/Wa 592/17) nie podzielił zarzutów skarżącego, że takie stanowisko urzędu de facto pozbawiło go prawa wyboru rodzaju przysługującego świadczenia. Ale NSA 5 października 2018 r. uchylił ten wyrok.

Sprawa pana X.

Pan X. opiekuje się matką. Do 1 lipca 2013 r. pobierał świadczenie pielęgnacyjne. Stracił je po zmianie ustawy o świadczeniach rodzinnych. Uzyskał wtedy prawo do zasiłku dla opiekuna. Wtedy bowiem prawa do świadczeń stracili opiekunowie tych osób, których niepełnosprawność została stwierdzona w dorosłym życiu, a nie w dzieciństwie. Świadczenia pielęgnacyjne miały być dla rodziców, którzy rezygnują z pracy, podejmując opiekę nad dzieckiem z niepełnosprawnością. Zasiłki zaś – dla tych, którym wygaszono prawo do świadczenia pielęgnacyjnego.

Początkowo wysokość zasiłków i świadczeń była podobna. Ale po proteście opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami w 2014 r. rząd podniósł wysokość świadczenia. W efekcie opiekun dziecka dostawał pomoc prawie trzykrotnie wyższą niż opiekun osoby, której niepełnosprawność stwierdzono w wieku dorosłym.

Uzależnienie wysokości wsparcia dla opiekuna od tego, w jakim momencie życia podopiecznego stwierdzono jego niepełnosprawność, Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości (art. 32 Konstytucji) w wyroku z 21 października 2014 r. (syg. K 38/13).

Od momentu tego orzeczenia TK, choć przepisów ustawy nadal nie zmieniono, sądy administracyjne coraz częściej orzekają na korzyść opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami, które do tej pory nie miały prawa do świadczenia.

W tym przypadku jednak tak nie było.

WSA uznał, że tu sprawa wyroku TK nie ma znaczenia, bo wystąpienie o zasiłek pozbawia prawa do świadczenia.

Pan X. odwołał się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika nie można powoływać się na przepis, że świadczenia nie może dostawać, skoro się wystąpiło o zasiłek, bo pan X. wystąpił o zasiłek, bo stracił prawo do świadczenia – a stracił je z powodu przepisu, który rok później został uznany za niekonstytucyjny.

Pobieranie zasiłku dla opiekuna nie może być zatem w takich okolicznościach przeszkodą do przyznania świadczenia pielęgnacyjnego, skoro skarżący jednoznacznie wyraża wolę rezygnacji z zasiłku dla opiekuna. Przepis art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach przewiduje przecież, że w sytuacji zbiegu uprawnień do świadczenia pielęgnacyjnego (pkt 2) i zasiłku dla opiekuna (pkt 5) przysługuje jedno z tych świadczeń wybrane przez osobę uprawnioną. W sytuacji rezygnacji z zasiłku dla opiekuna możliwe jest zatem skuteczne ubieganie się o zmianę świadczenia na świadczenie pielęgnacyjne przez opiekuna osoby, której  niepełnosprawność powstała po 18. lub 25. roku życia.

Wyrokiem z 5 października 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny (syg. I OSK 2763/17) uchylił w całości zaskarżony wyrok, a także zaskarżoną decyzję i poprzedzającą ją decyzję Wójta Gminy.

III.7064.119.2017

NSA. Kolejna skuteczna interwencja RPO na rzecz ofiar ulgi meldunkowej

Data: 2018-10-02
  • Naczelny Sąd Administracyjny wydał kolejny korzystny dla obywateli wyrok w sprawie ofiar tzw. ulgi meldunkowej
  • NSA podzielił pogląd RPO, że niespełnienie wymogów formalnych podatnika przy ubieganiu się o ulgę mieści się w pojęciu interesu publicznego
  • Umarzania zaległości podatkowych nie powinno ograniczać się wyłącznie do zdarzeń absolutnie nadzwyczajnych lub losowych - uznał ponadto NSA 

2 października 2018 r. NSA wydał korzystny wyrok w sprawie małżonków, którzy ubiegali się o umorzenie podatku z odsetkami, w związku z zakwestionowaniem przez organy podatkowe prawa do ulgi meldunkowej (sprawy o sygn. II FSK 2798/16, II FSK 2799/16 – połączone do wspólnego rozpoznania).

Generalnie problem dotyczy osób, które nabyły nieruchomość w latach 2007-2008, następnie ją sprzedały przed upływem pięciu lat od daty nabycia i nie dopełniły warunku formalnego w postaci złożenia oświadczenia o zameldowaniu w lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy. W stosunku do takich osób organy kwestionują prawo do zwolnienia i domagają się od nich uiszczenia zaległego podatku. Postępowania podatkowe wszczynane są tuż przed upływem terminu przedawnienia, co dodatkowo oznacza konieczność zapłaty narosłych odsetek.

Sprawy pani Heleny i pana Andrzeja

Małżonkowie zwrócili się z wnioskiem o umorzenie zaległości podatkowej powstałej z tytułu sprzedaży mieszkania przed upływem 5 lat od daty przekształcenia lokatorskiego spółdzielczego prawa do lokalu w prawo własności. Był to kolejny już wniosek o udzielenie ulgi w spłacie zobowiązania podatkowego z tego tytułu. Poprzednie postępowanie zakończyło się wydaniem decyzji odmownej.

Małżonkowie wskazywali, że spełnili warunek zameldowania w sprzedawanym mieszkaniu przez wymagany okres co najmniej 12 miesięcy, natomiast nie złożyli wymaganego oświadczenia. Pani Helena uzyskała bowiem w urzędzie skarbowym zapewnienie o braku konieczności złożenia takiego dokumentu. W toku postępowania podatkowego organy stwierdziły, że sytuacja majątkowa małżonków jest trudna, szczególnie w aspekcie środków pieniężnych na wyżywienie oraz leki. W konsekwencji uznano, że wystąpił ważny interes podatnika, który przemawia za umorzeniem, ale jedynie odsetek za zwłokę, a nie samego podatku.

Sprawy trafiły do WSA w Gdańsku (sygn. akt I SA/Gd 1880/15 oraz I SA/Gd 1181/15), który oddalił skargi podatników. Sąd stwierdził, że okoliczności uzasadniające zastosowanie ulgi powinny charakteryzować się wyjątkowością i są to okoliczności o charakterze klęsk żywiołowych, czy też zdarzeń losowych, uniemożliwiających wywiązywanie się podatnikowi z ciążących na nim względem Skarbu Państwa obowiązków. Od zapadłych orzeczeń zostały wniesione skargi kasacyjne do NSA.

Stanowisko RPO

W obu sprawach udział zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich. Zdaniem RPO ulgi podatkowe nie powinny stawać się swoistą pułapką dla obywateli. Kwestię przyznania ulgi w postaci umorzenia zaległości podatkowych należy rozpatrywać z uwzględnieniem przyczyn doprowadzenia do ich istnienia. Tym samym, w kontekście przesłanki interesu publicznego należy wziąć pod uwagę: wielokrotne zmiany stanu prawnego w obszarze opodatkowania zbycia nieruchomości, braku wzoru oświadczenia w sprawie spełnienia warunków do skorzystania z ulgi meldunkowej, konieczność rozstrzygnięcia wątpliwości co do stanu faktycznego na korzyść podatnika. Ponadto Rzecznik wskazywał, że organy powinny zbadać, czy na skutek dochodzenia zaległości podatkowych od małżonków, Skarb Państwa ostatecznie nie poniesie większych kosztów niż w wypadku zaniechania korzystania z tego uprawnienia.

W ocenie RPO w pewnych przypadkach należy zatem przed zasadą powszechności opodatkowania (art. 84 Konstytucji RP) dać pierwszeństwo innym konstytucyjnym zasadom. Chodzi o zasady: zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa (art. 2 Konstytucji RP); uwzględnienia dobra rodziny, która nakazuje państwu szczególną pomoc i opiekę dla rodzin niepełnych, czy wielodzietnych, znajdujących się w trudnej sytuacji materialnej (art. 71 ust. 1 Konstytucji RP); zabezpieczenia społecznego dla osób, które pozostają bez pracy i bez środków utrzymania (art. 67 ust. 2 Konstytucji RP).

Orzeczenie NSA

NSA w całości zgodził się z argumentacją Rzecznika i w konsekwencji uchylił nie tylko zaskarżone wyroki WSA, ale także decyzje organów obu instancji, wydane w sprawie małżonków.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd zwrócił uwagę, że wnioski o umorzenie zaległości podatkowych są wręcz ostatnią deską ratunku dla ofiar ulgi meldunkowej. Nie sposób zatem pominąć okoliczności towarzyszących powstaniu zaległości podatkowej z tytułu kwestionowania prawa do ulgi meldunkowej. Zdaniem NSA, niedopełnienie przez podatnika wyłącznie wymogów formalnych przy ubieganiu się o ustawową ulgę meldunkową mieści się w pojęciu interesu publicznego. Jednocześnie, NSA podzielił pogląd, zgodnie z którym stosowanie instytucji umorzenia zaległości podatkowych nie powinno ograniczać się wyłącznie do zdarzeń absolutnie nadzwyczajnych lub losowych.

W ocenie NSA, nowe podejście w judykaturze sądów administracyjnych powinno znaleźć odzwierciedlenie w oczekujących jeszcze na rozstrzygnięcie sprawach "ulgowiczów", zarówno w postępowaniach umorzeniowych, jak i wymiarowych. 

RPO wspierał "ulgowiczów"

W ocenie RPO przepisy w zakresie oświadczenia o zameldowaniu były nieprecyzyjne. Nie przewidywały wzoru, czy też formularza takiego oświadczenia, które byłyby ogólnie dostępne dla podatników w placówkach urzędów skarbowych. W swoich skargach obywatele podnosili, że wiedzieli o tym obowiązku, niejednokrotnie byli wprowadzani w błąd przez notariuszy, a także pracowników urzędów skarbowych, którzy zapewniali ich o braku konieczności przedstawienia takiego oświadczenia.

Rzecznik nie może zaakceptować stanowiska, zgodnie z którym z przyczyn wyłącznie formalnych obywatele utracili prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej, pomimo tego, że w rzeczywistości byli zameldowani w danym lokalu przez wymagany przez ustawę czas. Sam fakt zameldowania w danym w budynku lub lokalu na pobyt stały jest okolicznością, która może być w każdym czasie zweryfikowana na podstawie dokumentu urzędowego, wystawianego przez organ gminy lub miasta. Dodatkowo wskazać należy, że także organ podatkowy może we własnym zakresie pozyskać dane z rejestru PESEL.

W kwietniu 2018 r. NSA podzielił pogląd RPO, że oświadczenie o zameldowaniu w danym lokalu przez co najmniej 12 miesięcy – wymagane  do skorzystania z ulgi meldunkowej - podatnik mógł złożyć w sposób niesformalizowany, np. za pośrednictwem aktu notarialnego. NSA zniósł wtedy swoim rozstrzygnięcem skutki decyzji organu podatkowego (podatek plus odsetki), który uznał, że pan Henryk ma zapłacić kilkadziesiąt tysięcy zł zaległego podatku dochodowego wraz z odsetkami za sprzedaż mieszkania, bo nie dopełnił warunku formalnego ulgi - złożenia oświadczenia o zameldowaniu.
 
V.511.278.2016

 

Kobieta straciła 75 tys. zł wskutek fałszerstwa, którego sprawcę potem skazano. RPO chce by sąd wznowił jej sprawę

Data: 2018-09-26
  • Kobieta straciła 75 tys. zł wskutek sfałszowanej umowy pożyczki. Pieniądze zajął komornik po wyroku sądu cywilnego z pozwu firmy windykacyjnej 
  • Pięć lat potem mężczyznę, z którym kobieta miała rzekomo zawrzeć umowę pożyczki, prawomocnie skazano za jej sfałszowanie
  • Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do sądu, który wydał nakaz zapłaty, aby wznowił postępowanie, oddalił pozew firmy windykacyjnej i orzekł zwrot pieniędzy kobiecie
  • Ustalenia sądu, który prawomocnie uznał przestępstwo, wiążą sąd w postępowaniu cywilnym

- Utrzymanie nakazu zapłaty wydanego w tej sprawie nie daje się pogodzić z zasadami praworządnego państwa realizującego zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji RP) - napisał zastępca RPO Stanisław Trociuk do Sądu Okręgowego w S. w skardze o wznowienie postępowania. Ponadto zobowiązanie kobiety do spłaty rzekomego zobowiązania - powstałego wskutek przestępstwa na jej szkodę, co prawomocnie stwierdził sąd wyrokiem skazującym - godzi w jej konstytucyjne prawo do sprawiedliwego rozstrzygnięcia sprawy przez sąd (art. 45 ust. 1 Konstytucji RP) oraz jej konstytucyjnie chronione prawa majątkowe (art. 64 ust. 2 Konstytucji RP).

Historia sprawy

Firma windykacyjna wystąpiła przeciw kobiecie z powództwem o zapłatę 176 tys. zł. Podstawą roszczenia była przedstawiona sądowi umowa pożyczki 60 tys. zł (na 10 lat, o rocznym oprocentowaniu 20 proc.), zawartej w 2002 r. przez kobietę ze Zbigniewem U. Zabezpieczeniem umowy był weksel „in blanco” wystawiony przez kobietę na kwotę 176 tys. zł, z terminem płatności do 21 września 2012 r. 28 września 2012 r. Zbigniew U sprzedał tę wierzytelność firmie windykacyjnej.

W październiku 2012 r. Sąd Okręgowy nakazem zapłaty wydanym w postępowaniu nakazowym (czyli bez przeprowadzania rozprawy i wzywania świadków, co jest trybem przeznaczonym dla spraw prostych i nie budzących wątpliwości) zasądził od kobiety kwotę 176 tys. zł., zgodnie z żądaniem pozwu. Nakaz uprawomocnił się w listopadzie 2012 r. Sąd odrzucił wnioski kobiety o przywrócenie terminu do wniesienia zarzutów od nakazu zapłaty. Wskazywała w nich, że umowa została przez Zbigniewa U. sfałszowana, a weksel (będący zabezpieczeniem zupełnie innej umowy) został przez niego przerobiony niezgodnie z jej wolą.

Firma skierowała sprawę do egzekucji, a komornik wyegzekwował od kobiety 75 699 tys. zł. Sąd odrzucił wniosek pozwanej o wstrzymanie wykonania nakazu zapłaty w części dotyczącej egzekucji z prawa własności jej nieruchomości. Bezskuteczne były też dwa wnioski kobiety by doprowadzić  do wznowienia postępowania w sprawie.

W 2016 r. Sąd Rejonowy w S. uznał Zbigniewa U. za winnego sfałszowania  umowy z 2002 r., którą przedłożył firmie windykacyjnej jako autentyczną. Sąd uznał, że wpisał on dane stron, termin umowy i wysokość pożyczki i odsetek - „która to czynność faktycznie nie miała miejsca, a także przedłożył wypełniony niezgodnie z wolą wystawcy weksel na kwotę 176 tys. zł”.  Sąd uznał, że doprowadził tym pokrzywdzoną do niekorzystnego rozporządzenia mieniem.

Mężczyzna został skazany na karę 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz 10 tys. zł grzywny. Wyrok uprawomocnił się w sierpniu 2017 r. Wkrótce potem komornik umorzył postępowanie egzekucyjne wobec kobiety.

Argumenty RPO

Ustalenia wydanego w postępowaniu karnym prawomocnego wyroku skazującego co do popełnienia przestępstwa wiążą sąd w postępowaniu cywilnym. Osoba, która nie była oskarżona, może powoływać się w postępowaniu cywilnym na wszelkie okoliczności wyłączające lub ograniczające jej odpowiedzialność cywilną.

Zgodnie z art. 403 § 1 pkt 1 Kodeksu postępowania cywilnego można żądać wznowienia na tej podstawie, że wyrok został oparty na dokumencie podrobionym lub przerobionym albo na skazującym wyroku karnym.

Rzecznikowi znane jest stanowisko Sądu Najwyższego, zgodnie z którym możność żądania wznowienia postępowania na tej podstawie, że wyrok został oparty na dokumencie podrobionym lub przerobionym, nie dotyczy sytuacji, gdy zarzut fałszu dokumentu był zgłoszony w dotycchczasowym postępowaniu i został przez sąd uznany za bezzasadny".

Jak wskazuje Stanisław Trociuk, pozwana w zarzutach od nakazu zapłaty wskazywała na sfałszowanie przez U. umowy pożyczki i przerobienia weksla. Z uwagi na odrzucenie wniosku o przywrócenie terminu i samych zarzutow od nakazu zapłaty, kwestia ta nie była merytorycznie zbadana przez Sąd Okręgowy. Chociaż zatem zarzut fałszu dokumentu został zgłoszony w dotychczasowym postępowaniu, to nie został oceniony przez sąd, a tym bardziej uznany za bezzasadny.

W konsekwencji możliwe jest żądanie wznowienia postępowania na podstawie przesłanki oparcia orzeczenia (nakazu zapłaty) na dokumencie podrobionym. Nie minął też jeszcze 10-letni termin do żądania wznowienia postępowania. 

RPO wnosi aby Sąd Okręgowy wznowił swe postępowanie, oddalił pozew firmy windykacyjnej wobec kobiety i orzekł jej zwrot 75 tys. zł, wyegzekwowanych dotychczas przez komornika na rzecz firmy windykacyjnej. 

IV.511.153.2018 

Ukaranie grzywną za przerobienie polskiego hymnu

Data: 2018-09-21

słowa kluczowe: symbole narodowe, art. 49 § 2 Kodeksu wykroczeń

Sprawa pana Jana

Rzecznik Praw Obywatelskich złożył kasację do Sądu Najwyższego z wnioskiem o uniewinnienie pana Jana, prawomocnie ukaranego przez sąd grzywną za wykroczenie polegające na zmianie słów polskiego hymnu  

Stan faktyczny

W  2015 r. pan Jan opublikował w internecie film zatytułowany „Polacy witają uchodźców!”. Na filmie z trzema innymi osobami wykonuje on hymn Rzeczypospolitej Polskiej ze zmienionymi przez siebie słowami na tle zdjęcia Pałacu Prezydenckiego. Przerobiony fragmenty hymnu brzmiały: "Marsz, marsz, uchodźcy, z ziemi włoskiej do Polski, za naszym przewodem łączcie się z narodem"’; były tam też słowa, że „migrantów przyjmiemy”. Był to głos w dyskusji o uchodźcach. Zmieniony tekst „Mazurka Dąbrowskiego” miał przypominać, że była to pieśń polskich żołnierzy, którzy też byli wtedy uchodźcami.

Stan sprawy

Sąd Rejonowy w Wołominie wyrokiem z 12 kwietnia 2017 r. uznał pana Jana za winnego wykroczenia z art. 49 § 2 Kodeksu wykroczeń. Zgodnie z nim karze aresztu albo grzywny podlega ten, kto  narusza przepisy o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej. Według zaś ustawy z 31 stycznia 1980 r. o godle, barwach i hymnie RP,  te symbole Rzeczypospolitej Polskiej pozostają pod szczególną ochroną prawa, przewidzianą w odrębnych przepisach, a hymn jest „wykonywany lub odtwarzany w sposób zapewniający należną cześć i szacunek”.

Sąd wymierzył obwinionemu 1000 zł grzywny. Uznał, że niedopuszczalne jest przetwarzanie artystyczne hymnu czy też nadawanie mu stylizowanej formy. Zachowanie obwinionego uznał za celowe i mające charakter prowokacyjny. Sąd wskazał, że mógł on zabrać głos w debacie publicznej i zwrócić uwagę społeczeństwa na kwestię uchodźców, wykonując hymn z oryginalnym tekstem, wyjaśniając jednocześnie jego historię i znaczenie.

Obrońca odwołał się, wnosząc o uniewinnienie. Apelacja kwestionowała m.in. przyjęcie zakazu przetwarzania hymnu narodowego w jakimkolwiek celu, w tym w ramach działalności artystycznej. Obrońca powoływał się na ustawę o godle, barwach i hymnie RP, która  pozwala na artystyczne przetwarzanie godła lub barw.

13 lutego 2018 r. Sąd Okręgowy Warszawa-Praga utrzymał wyrok. Ocenił, że wykonanie hymnu w sposób zapewniający mu należytą cześć i szacunek to wykonanie go właściwe językowo. Deformowanie słów hymnu jest zaś naruszeniem przepisów ustawy i wykroczeniem. Sąd wskazał, że możliwość przetwarzania, na co powołuje się obrona, nie dotyczy hymnu. Dla przyjęcia kontratypu, związanego z działalnością artystyczną, konieczne byłoby ustalenie, że: sprawcą czynu jest artystą, efektem czynu jest dzieło artystyczne, a motywem działania - osiągnięcie celu artystycznego. Zdaniem sądu pan Jan (pisze on wiersze  i książki) spełnił dwa pierwsze warunki, ale powoływał się na kwestie społeczno-polityczne - nie działał zatem w celu artystycznym.

Od wyroku w sprawie o wykroczenie stronie nie przysługuje kasacja. Korzystając ze swoich ustawowych uprawnień, złożył ją Rzecznik Praw Obywatelskich. Wniósł by Sad Najwyższy uniewinnił pana Jana, gdyż jego zachowanie - z uwagi na brak społecznej szkodliwości czynu - nie stanowiło wykroczenia.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Art. 73 Konstytucji RP gwarantuje wolność ekspresji artystycznej, a jej art. 54 ust. 1 zapewnia wolność wyrażania swoich poglądów i rozpowszechniania informacji. Zgodnie zaś  z orzecznictwem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka swoboda wypowiedzi nie ogranicza się do informacji czy poglądów, które są odbierane przychylnie przez wszystkich, czy też uważane za neutralne przez każdego. Odnosi się także do ekspresji, która może oburzać, razić czy niepokoić część społeczeństwa. Takie są wymagania pluralizmu, tolerancji, otwartości na inne poglądy, bez których nie istnieje demokratyczne społeczeństwo. Działanie obwinionego, w formie politycznego i artystycznego wystąpienia, dotyczyło kwestii ważnych dla społeczeństwa (nieprzyjęcia uchodźców przez Polskę), nie wiązało się z przemocą i nie miało na celu obrażenia kogokolwiek.

Skąd Rzecznik wie o sprawie

Wniosek obwinionego

Argumenty RPO

Wartość, jaką jest cześć i szacunek dla hymnu państwowego powinna pozostawać w równowadze z koniecznością ochrony prawa do swobody wypowiedzi i prawa do wolności artystycznej. Swoboda ta jest jednym z podstawowych fundamentów demokratycznego społeczeństwa. Ewentualne jej ograniczenia mogą być ustanawiane i wprowadzane tylko i wyłącznie, gdy są konieczne w demokratycznym społeczeństwie. Zgodnie z art. 10 ust. 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka są one możliwe pod trzema warunkami:  ingerencja musi być przewidziana przez prawo (kryterium legalności); ma służyć ochronie publicznych lub indywidualnych dóbr bądź interesów (kryterium celowości); musi być konieczna w demokratycznym społeczeństwie (kryterium konieczności).

W kwestiach mających publiczne znaczenie przyjmuje się znacznie szersze granice wolności słowa. Debata w tym zakresie powinna się toczyć w możliwie nieskrępowany sposób, a wszelka ingerencja wymaga szczególnie mocnego uzasadnienia i możliwa jest tylko wyjątkowo. Art. 10 EKPC chroni nie tylko treść idei czy informacji, ale również formę, w jakiej są przekazywane. ETPC wskazywał, że forma ma tak duże znaczenie, że jej ograniczenie może wpłynąć na treść poglądów i wiadomości.

Swoboda wyboru sposobu i formy zabrania głosu w debacie publicznej (użycie melodii i struktury hymnu państwowego) także jest chronionym elementem wolności słowa. Dlatego sprawy dotyczące odwoływania się do symboli narodowych w ramach korzystania z wolności słowa podlegają bardzo ścisłej kontroli ETPC, który nie pozostawia organom krajowym szerokiego pola na ingerencję. ETPC podkreślał, że nawet sama grzywna za wykroczenie może mieć niepożądany „efekt mrożący” dla wolności słowa. Stosowanie zaś instrumentów karnych powinno ograniczać się tylko do najpoważniejszych nadużyć wolności słowa, jak np. nawoływanie do przemocy lub nienawiści.

W wyroku dotyczącym użycia symbolu „Polski Walczącej” Sąd Okręgowy w Warszawie 22 lutego 2018 r. wskazał, że: „nie znajduje prawnego uzasadnienia dla postawionej w apelacji tezy, że niedopuszczalne jest, aby symbole Narodu Polskiego były przerabiane w jakikolwiek sposób. Prawo pozwala na przerabianie symboli narodowych, o ile nie prowadzi to do ich znieważenia”.

Z zaliczonej przez sąd do materiału dowodowego opinii o twórczości obwinionego wynika, że zmiany jakie wprowadził on do hymnu są stosunkowo niewielkie i nieagresywne. Eksponują fakt, że pieśń napisana przez Józefa Wybickiego była pierwotnie pieśnią uchodźców, skazanych na cudzą gościnność. Autor opinii prof. Piotr Śliwiński podkreślał, że narodowe symbole mogą i winny być rozumiane jako żywa treść, a utwór pana Jana włącza się w szereg parafraz, których przedmiotem bywały dzieła kanoniczne w momentach krytycznych dla naszej zbiorowości.

Celem działania obwinionego nie była zatem kpina z samego tekstu hymnu, ale napiętnowanie istniejącej w Polsce niechęci wobec uchodźców. Jego działanie nie było więc nie tylko społecznie szkodliwe, ale społecznie pożyteczne.

W ocenie Rzecznika nietrafna jest wykładnia Sądu Okręgowego, wskazująca że każde deformowanie słów hymnu jest naruszeniem przepisów ustawy i oznacza wykroczenie. Z jednej strony całkowicie pomija ona konieczność badania społecznej szkodliwości czynu i winy sprawcy, a z drugiej stanowiłaby nieproporcjonalną ingerencję w swobodę wypowiedzi i wolność artystyczną.

Numer sprawy

II.564.2.2018

Odmowa ujawnienia przez ABW liczby porozumień z dostawcami internetu

Data: 2018-09-14

Sprawa wniosku Fundacji Panoptykon o informację publiczną

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym ze skargi kasacyjnej Fundacji Panoptykon na odmowę udostępnienia informacji publicznej przez Szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Stan faktyczny

W trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej Fundacja wniosła do Szefa ABW o udostępnienie danych statystycznych - liczby porozumień zawieranych między ABW a podmiotami świadczącymi usługi telekomunikacyjne, pocztowe lub internetowe o przekazywaniu Agencji danych on line. Prawo do zawierania takich porozumień ABW uzyskała na mocy nowelizacji ustaw regulujących zasady inwigilacji prowadzonej przez służby, uchwalonej przez Sejm 15 stycznia 2016 r. przy sprzeciwie całej opozycji.

Chodzi głównie o dane internetowe użytkowników sieci - np. adresy odwiedzanych stron, wpisy w wyszukiwarce, adresy email. Przed nowelizacją służby występowały po nie do odpowiednich podmiotów na potrzeby prowadzonych postępowań pisemnie - taką też drogą je dostawały. Nowela wprowadziła dostęp do tych danych on line - przez bezpieczne połączenie internetowe. Służby mogą po nie sięgać już nie tylko na potrzeby postępowań, ale także w celu „zapobiegania lub wykrywania przestępstw”, „ratowania życia lub zdrowia ludzkiego bądź wsparcia działań poszukiwawczych” czy „realizacji zadań ustawowych”. Na pozyskanie treści np. maila czy czatu nadal potrzebna jest uprzednia zgoda sądu. 

Stan sprawy

Szef ABW odmówił udostępnienia żądanych informacji. Powołał się na nadanie im klauzuli tajności „zastrzeżone” w trybie ustawy o ochronie informacji niejawnych.

W maju 2017 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 291/17) oddalił skargę Fundacji na decyzje Szefa ABW. Sąd wskazał, że porozumienia są zawierane w celu realizacji ustawowych zadań ABW, do których należy rozpoznawanie, zapobieganie i zwalczanie zagrożeń wymienionych w art. 5 ustawy o ABW i AW. Skoro przedmiot sprawy dotyczy zagadnień związanych z bezpieczeństwem państwa i bezpieczeństwem publicznym, Szef ABW ma rację twierdząc, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa - orzekł sąd.

Fundacja złożyła skargę kasacyjną do NSA. Według niej odmowa udostępnienia tych danych, w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb, powoduje, że wzrasta ryzyko nadużyć i naruszania praw - zwłaszcza do prywatności - osób objętych kontrolą służb. Skarga wnosi o uchylenie wyroku i zwrot sprawy do WSA.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Odmowa Szefa ABW ogranicza prawo dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia społeczną kontrolę działań służb specjalnych. Tymczasem niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność ich działań, w szczególności ingerujących w prawa i wolności osób objętych ich kontrolą. Zagrożenie terroryzmem i rozwój przestępczości zorganizowanej powodują, że coraz częściej musimy godzić się na takie działania służb chroniących porządek prawny i nasze bezpieczeństwo, które ograniczają swobody obywatelskie, w tym sferę prywatności. Dlatego tym ważniejsze jest, aby działalność służb podlegała społecznej kontroli w obszarach, które nie ograniczają możliwości ich skutecznego działania i nie dotyczą konkretnych postępowań. Obowiązkiem państwa nie jest wyłącznie zapewnienie bezpieczeństwa publicznego, lecz uczynienie tego w taki sposób, że istota praw podmiotowych będzie należycie chroniona. Pod hasłem walki z terroryzmem nie można ingerować w prawa i wolności człowieka w sposób nieproporcjonalny i nadmierny.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Fundacji

Argumenty RPO

Zaskarżony wyrok prowadzi do niezasadnego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Tymczasem art. 61 Konstytucji RP zakłada jedynie wyjątkowe odstępstwa od zasady prawa obywateli do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Wszelkie wątpliwości powinno się rozstrzygać na rzecz obywatelskiego prawa dostępu do informacji publicznej.

WSA nie wziął pod uwagę, że żądane informacje dotyczą czynności inwigilacyjnych ingerujących w prawo do prywatności osób, wobec których je zastosowano. W art. 47 i 51 Konstytucja RP zobowiązuje władze publiczne do nieingerencji w określony przez nie zakres życia jednostki i zapewnia stosowną ochronę przed wszelkimi działaniami w niego godzącymi. Dlatego tak istotna jest rzetelna sądowa ocena decyzji ABW ws. udostępnienia informacji publicznej. Rzecznik uważa, że WSA nie dokonał właściwej oceny proporcji między prawem obywatela do informacji publicznej a ochroną informacji niejawnych - błędnie uznając, że żądane informacje powinny pozostać niejawne.

Dla oceny prawidłowości odmowy, sąd musi dysponować materiałami pozwalającymi mu na kontrolę żądanych informacji. Tymczasem z uzasadnienia wyroku wynika, że WSA oparł się na ustaleniach i argumentacji ABW, nie oceniając żądanej informacji. Wątpliwości budzi, czy ABW sporządziła żądaną informację, którą następnie przekazała sądowi wraz z aktami sprawy, czy też uznała jedynie, że nie powinna ona zostać ujawniona i  przekazała sądowi tylko uzasadnienie decyzji. Sąd jest zaś kompetentny, aby zbadać zasadność nadania klauzuli tajności takim informacjom.

WSA nie dostrzegł, że wniosek dotyczył wąskiego zakresu udostępniania danych internetowych, o którym mowa w ust. 3 art. 28 ustawy o ABW. Ujawnienie tych informacji nie będzie zatem przesądzało o pozyskiwaniu danych internetowych, które ABW może również uzyskiwać na podstawie art. 28 ust. 1 i 2 ustawy (czyli na wniosek pisemny lub ustny). WSA nie dokonał zatem wyczerpujących ustaleń, co naruszyło przepisy postępowania. Nie można bowiem uznać, że doszło do sprawiedliwego i bezstronnego rozpatrzenia skargi.

Ponadto w ocenie Rzecznika istotne jest, że żądane informacje mają charakter statystyczny - ich ujawnienie nie spowodowałoby szkody dla państwa. NSA wiele razy uznawał, że dane statystyczne nt. czynności służb specjalnych stanowią informację publiczną. WSA uznał jednak, że takie informacje powinny pozostać niejawne, argumentując: „Znając liczbę tych porozumień i podmiotów świadczących usługi drogą elektroniczną, można w łatwy sposób określić, w jakim zakresie ABW korzysta z uprawnień przyznanych przez ustawodawcę”.

RPO replikuje, że wniosek Fundacji odnosił się do wąskiego zakresu czynności ABW, które stanowiłyby jedynie pewien wycinek jej działalności. Z informacji tej raczej nie można byłoby wnioskować o bieżącej działalności Agencji, gdyż podana ogólna liczba porozumień świadczyłaby o wszystkich porozumieniach zawartych na podstawie tego przepisu, a nie tylko aktualnych. Uzyskanie żądanych informacji pozwoliłoby natomiast sprawdzić, czy stosowane przez ABW środki nie są nadużywane.

Dlatego ograniczenia dostępu do tych informacji statystycznych nie można uznać za konieczne w demokratycznym państwie prawnym. Nie znajduje też ono uzasadnienia z punktu widzenia zasady proporcjonalności.

Numer sprawy:

VII.6060.36.2018

Sprawa odmowy najmu lokalu komunalnego bez wnikliwego zbadania stanu faktycznego

Data: 2018-09-14

Sprawa pani Elżbiety

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił  do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w sprawie pani Elżbiety.

Stan faktyczny

W  marcu 2018 r. Zarząd Dzielnicy Praga Południe odmówił zgody na najem lokalu komunalnego pani Elżbiecie (której wypowiedziano umowę najmu w budynku prywatnym).  Uzasadniono to m.in. tym, że jest ona właścicielką połowy domu w O. (gdzie mieszka jej były mąż, który się nad nią znęcał) - i dwóch działek rolnych. Władze dzielnicy uznały, że może ona albo zamieszkać z byłym mężem, albo sprzedać ziemię i kupić sobie mieszkanie.

Decyzję wydano na podstawie par. 6 ust. 1 pkt 1 uchwały Rady m. st. Warszawy z 9 lipca 2009 r. w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta. Zgodnie z nim, odmawia się najmu lokalu, jeżeli wnioskodawca czy jego małżonek jest właścicielem lokalu, budynku mieszkalnego lub jego części i może go używać lub gdy ma tytuł prawny do nieruchomości, której zbycie lub z której pożytki dają możliwość zaspokojenia potrzeb mieszkaniowych.

Stan sprawy

W skardze do WSA pani Elżbieta kwestionuje, aby odmowa najmu miała zawsze wynikać z faktu bycia właścicielem domu lub nieruchomości - skoro realnie nie można w niej zamieszkać lub jej sprzedać (działki rolne próbuje ona od 10 lat bezskutecznie sprzedać). Zarząd dzielnicy w ogóle nie wziął pod uwagę tych okoliczności. Założenie zaś, że powinna ona zamieszkać z byłym mężem - który stosował wobec niej  przemoc, za co wyrokiem sądu został eksmitowany z jej dotychczasowego lokalu - jest rażąco sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.  Skarga wnosi o stwierdzenie nieważności decyzji władz dzielnicy.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich nie do zaakceptowania jest sytuacja, w której władze tworzą regulacje prawa miejscowego, mające zaspokajać uzasadnione potrzeby mieszkaniowe  obywateli, a z drugiej zaś - w indywidualnych sprawach podejmują rozstrzygnięcia bez przeprowadzenia dogłębnej analizy, co de facto może prowadzić do bezdomności. Takie działania i rozstrzygnięcia trzeba uznać za arbitralne i nie gwarantujące ochrony praw obywatelskich.

Do przystąpienia do sprawy RPO skłonił m.in. wzrost skarg, z których wynika, że zarządy dzielnic nie prowadzą wnikliwego postępowania wyjaśniającego w takich sprawach. Ponadto odstępują od zbierania dowodów na okoliczności, które - ich zdaniem - nie kwalifikują wnioskodawców do pomocy mieszkaniowej, a odmowy opierają często na dowolnych wnioskach i ocenach. Tymczasem sądy administracyjne słusznie podkreślają, że te sprawy nie mogą być załatwiane pobieżnie, ale wymagają szczególnej staranności i obiektywizmu oraz działań w zgodzie z obowiązującymi przepisami. Obywatel ma prawo oczekiwać dokładnego i rzetelnego zbadania sprawy i zgromadzenia materiału potrzebnego do dokonania ustaleń niezbędnych do jej wyjaśnienia.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek adwokatki skarżącej

Argumenty RPO

Sprawę pani Elżbiety zbadano bardzo pobieżnie. Nie przeprowadzono wnikliwego i rzetelnego postępowania wyjaśniającego co do wszystkich przesłanek z par. 6 ust. 1 pkt 1 uchwały Rady. W konsekwencji nie wykazano okoliczności faktycznych uzasadniających odmowę najmu.

Arbitralnie i bez jakiegokolwiek uzasadnienia odmówiono skarącej pomocy mieszkaniowej - bez zbadania, czy może ona zaspokoić swe potrzeby mieszkaniowe z wykorzystaniem nieruchomości, do których ma tytuł prawnyNie sprawdzono bowiem ani możliwości zamieszkania pani Elżbiety z byłym mężem, ani realnej możliwości sprzedaży działek rolnych. Według Rzecznika sama możliwość sprzedaży w zasadzie każdej nieruchomości nie może być podstawą uznania, że w tym konkretnym przypadku nieruchomości będące własnością i współwłasnością pani Elżbiety mogą być przedmiotem realnej sprzedaży.

Nikt nie zwrócił się do pani Elżbiety, aby wykazała, że nie ma możliwości zamieszkania w domu w O. Oczywiste jest zaś, że nie może ona zamieszkać z byłym mężem. Nie może też samodzielnie decydować o sprzedaży tej nieruchomości. W aktach sprawy nie ma  potwierdzenia, by pieniądze z takiej sprzedaży pozwoliły na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych skarżącej.

Ponadto od pani Elżbiety nie żądano informacji o jej staraniach sprzedaży działek rolnych. Nie ustalono, czy ma ona możliwość uzyskiwania z nich dochodów lub też ich sprzedaży. Nie sprawdzono cen nieruchomości rolnych w tych miejscowościach. Nie zbadano też, jaki jest tam popyt na nieruchomości - a więc jaka jest realna możliwość ich sprzedaży. 

Z dokumentów wynika, że Zarząd prowadził zaś wnikliwe postępowanie wyjaśniające dotyczące aktualnej sytuacji mieszkaniowej pani Elżbiety, jej zobowiązań finansowych związanych z zajmowanym lokalem i stanu prawnego nieruchomości, w której się on znajduje. Ustalono też, że miesięczny dochód pani Elżbiety z emerytury i umowy zlecenia wynosi w sumie 1545,67 zł netto. Oznacza to, że spełnia ona nie tylko kryterium niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych, ale także kryterium dochodowe kwalifikujące ją do gminnej pomocy mieszkaniowej.

Dlatego RPO za zasadny uznaje zarzut naruszenia przez Zarząd także art. 4 ust. 2 ustawy z 21 czerwca 2001 r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że gmina zapewnia lokale socjalne i lokale zamienne, a także zaspokaja potrzeby mieszkaniowe gospodarstw domowych o niskich dochodach.

Według Rzecznika odmowa przyznania lokalu pani Elżbiecie - gdy w świetle zebranego materiału nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie jest ona uprawniona do uzyskania takiej pomocy - narusza również zasadę legalizmu wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP oraz gwarancje dla obywatela do uzyskania pomocy mieszkaniowej, wynikające z art. 75 ust. 1 Konstytucji RP.

Numer sprawy

IV.7211.108.2018

RPO przystępuje do sprawy Fundacji ePaństwo przeciw ABW przed Naczelnym Sądem Administracyjnym

Data: 2018-08-14
  • Fundacja ePaństwo wystąpiła do ABW o udostępnienie informacji na temat liczby oraz adresów publikacji zablokowanych treści
  • Nie dostała tych informacji i przegrała sprawę przed WSA. Teraz toczy się ona przed Naczelnym Sądem Administracyjnym
  • W postępowaniu zgłosił udział Rzecznik Praw Obywatelskich

We wniosku do Rzecznika o pomoc Fundacja ePaństwo wskazała: „zauważamy niepokojącą tendencję Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w  Warszawie do ograniczania gwarantowanego Konstytucją prawa do informacji publicznej na temat działalności służb specjalnych, takich jak Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a tym samym ograniczenie społecznej kontroli nad tymi służbami”.

Jak przekonuje: „Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargi Fundacji Panoptykon i Fundacji ePaństwo, powołując się na »stan (niewypowiedzianej, ale rzeczywistej) wojny terroryzmu z całym światem demokratycznym«, który wymaga zwiększenia »działań dyskrecjonalnych państw demokratycznych w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego ich obywateli«”. W ocenie Fundacji, „tak populistyczne argumenty nie mogą być podstawą ograniczenia dostępu obywateli do informacji publicznej.

W związku z coraz dalej idącymi uprawnieniami służb specjalnych, odmowa udostępnienia takich danych w połączeniu ze znikomą, zazwyczaj następczą kontrolą sądową nad działalnością służb powodują, że wzrasta ryzyko nadużyć oraz naruszania praw - zwłaszcza prawa do prywatności - osób objętych kontrolą operacyjną lub innymi działaniami służb”.

Wojewódzki Sąd Administracyjny 11 kwietnia 2017 r. oddalił skargę Fundacji na decyzję Szefa ABW, zgadzając się z argumentami zaprezentowanymi przez organ. Jak wskazał sąd, „Szef ABW trafnie argumentuje, iż ujawnienie żądanej informacji może powodować zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa oraz może dekonspirować działania Agencji. W ocenie organu istnieje realne zagrożenie dla bezpieczeństwa Państwa w upowszechnianiu żądanej informacji, nawet w zakresie ujawnienia samego faktu skorzystania bądź nie skorzystania przez ABW z uprawnień określonych w art. 32c ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu. Jest to informacja mogąca świadczyć o natężeniu intensyfikacji działań organu w ramach uprawnień nadanych powyższym przepisem, również gdy zostanie ujawniona jako dana statystyczna”.

Powody przystąpienia RPO do postępowania przed NSA

Decyzje Szefa ABW prowadzą do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej. W ocenie Rzecznika ograniczenie to nie znajduje usprawiedliwienia w świetle art. 61 ust. 3 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji RP, biorąc pod uwagę okoliczności niniejszej sprawy. Rzecznik zgadza się z zarzutami zaprezentowanymi w skardze kasacyjnej, że przy ocenie decyzji sąd nie dokonał prawidłowego wyważenia proporcji między konstytucyjną zasadą dostępności a zakresem ograniczenia wynikającego z ustawy o ochronie informacji niejawnych. W konsekwencji, zdaniem Rzecznika, zaskarżony wyrok prowadzi do naruszenia prawa dostępu do informacji publicznej, co uniemożliwia dokonanie społecznej kontroli działań służb specjalnych. W ocenie Rzecznika niezwykle istotne jest natomiast, aby zapewnić transparentność działań służb specjalnych, w  szczególności podejmowanych na  podstawie przepisów ustawy o ABW, zmienionych ustawą o działaniach antyterrorystycznych, co do której nadal istnieją poważne wątpliwości natury konstytucyjnej. Swoje wątpliwości odnośnie tej ustawy Rzecznik wyrażał we wniosku skierowanym do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 35/16.

Biorąc pod uwagę powyższe oraz prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat działania organów władzy publicznej zasadne jest przystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie ze skargi Fundacji ePaństwo. Rozstrzygnięcie będzie bowiem miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej również innych obywateli.

VII.6060.35.2018

Po wyroku NSA pani Marta z szansą na refundację leku z konopi, uśmierzającego ból przy rzadkiej chorobie

Data: 2018-07-17
  • Pani Marta ma szansę na refundację leku uśmierzającego ból w rzadkiej chorobie nóg. Koszt leku pochłania większość jej dochodów
  • Naczelny Sąd Administracyjny uchylił decyzję Ministra Zdrowia o odmowie refundacji
  • Do postępowania w NSA ze skargi kasacyjnej pani Marty przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich. Powołał się na gwarantowane przez Konstytucję: prawo do godności, ochrony zdrowia i życia ludzkiego

Na mocy orzeczenia z 17 lipca 2018 r. NSA (sygn. akt II GSK 844/18) uchylił zaskarżony wyrok WSA w Warszawie (VI SA/Wa 2114/17) oraz obie zaskarżone decyzje Ministra Zdrowia. Zwrócił mu sprawę do ponownego rozpoznania.

Wyrok zapadł w składzie: sędzia NSA Gabriela Jyż, sędzia NSA Krystyna Stec (sprawozdawca), sędzia del. WSA Urszula Wilk.

Sprawa pani Marty

Pani Marta cierpi na algodystrofię nóg - rzadką chorobę powodującą bóle praktycznie uniemożliwiające funkcjonowanie. Brała na to wiele różnych leków, ale nie pomagały. Dopiero lek zawierającym marihuanę medyczną przyniósł ulgę. Ale preparat dostępny w Polsce wywołał u pani Marty alergię. Trzeba było go zamienić na marihuanę produkowaną za granicą – Minister Zdrowia wydał na to zgodę. Ale na refundację już nie, mimo że koszty marihuany leczniczej pochłaniały większość dochodów pani Marty.

Minister powołał się na to, że pani Marta nie kwalifikuje się do refundacji, bo nie ma dowodów, by marihuana w jej sytuacji przynosiła więcej korzyści niż zagrożeń, a jest przy tym droga (powołał się na art. 12 pkt 3-6 i 8-11 ustawy o refundacji, który każe uwzględniać skuteczność kliniczną i praktyczną, bezpieczeństwo stosowania, relację korzyści zdrowotnych do ryzyka stosowania, konkurencyjność cenową oraz wpływ na wydatki ze środków publicznych).

Rzecz w tym, ze Minister posługiwał się ogólnymi opiniami konsultantów, ale nie opiniami w sprawie zdrowia pani Marty, nawet wydanymi przez tych samych konsultantów.

Pani Marta złożyła skargę do WSA. Wskazała, że odmowa refundacji leku, który przynosi jej ulgę, kiedy inne metody zawodzą, nie może być rozumiana inaczej, jak odebranie jej prawa do leczenia bólu. W ujęciu prawnym argument ten brzmi tak: „jest to sprzeczne z prokonstytucyjną wykładnią ustawy refundacyjnej oraz z ustawą o prawach pacjenta, która  przyznaje prawo do leczenia bólu”.

Pani Marta podkreślała skuteczność leku, bezpieczeństwo i to, że korzyści są warte ceny.

WSA w grudniu 2017 r. oddalił tę skargę. Uznał, że tok rozumowania Ministra był prawidłowy. Niespełnienie bowiem choć jednego z ustawowych kryteriów refundacji powinno prowadzić do jej odmowy. Sąd zaznaczył, że nie ocenia słuszności i celowości; kontroluje tylko legalność wydanych decyzji.

Adwokatka pani Marty wniosła skargę kasacyjną do NSA. Argumentowała m.in., że Minister nie uwzględnił w decyzji tego, co napisał lekarz w zapotrzebowaniu na lek z zagranicy. Nie odniósł się więc do konkretnego przypadku.

Argumenty RPO

Skargę kasacyjną poparł Rzecznik Praw Obywatelskich, który uznał, że odmowa refundacji leku, zwłaszcza przynoszącego ulgę w bólu, powinna być szczególnie przekonująco i jasno uzasadniona.

Rzecznik ocenił, że to, jak Minister Zdrowia interpretuje przepisy, jest sprzeczne z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi: prawem do: godności (art. 30 Konstytucji RP), ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji RP) oraz życia ludzkiego (art. 38 Konstytucji RP). Prawo do ochrony zdrowia jest nie tylko prawem, które nam daje państwo, ale jest prawem podstawowym, wynikającym z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka.

Dlatego zarówno Minister, jak i WSA dokonali niewłaściwej wykładni przepisu, że żeby człowiek dostał refundację, musi spełnić wszystkie warunki (art. 39 ust. 1 w zw. z art. 12 ustawy o refundacji). Wystarczy niespełnienie choćby jednej przesłanki, aby zgody odmówić.

Według RPO Minister nie odniósł się w ogóle do stanu pacjentki. Wskazał tylko, że skoro lek nie jest w pełni bezpieczny i nie ma niepodważalnych dowodów na jego wyższą skuteczność, to korzyści zdrowotne nie przewyższają ryzyka. Tymczasem, jak wynika z wystawionego przez lekarza prowadzącego zapotrzebowania, akurat w tym przypadku lek był niezbędny dla ratowania życia i zdrowia. A potwierdził to konsultant wojewódzki w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu prof. Jarosław Deszczeński.

WSA powołał się na opinię konsultanta krajowego w tej dziedzinie – na ten jej fragment, w którym napisał, że nie ma dowodów na skuteczność leczenia kannabinoidami algodystrofii. WSA cytował też konsultanta krajowego w dziedzinie medycyny paliatywnej, że nie ma dowodów na skuteczność kannabinoidów w leczeniu bólu.

Ale w opiniach tych – i pięciu pozostałych opiniach – były też argumenty odnoszące się do stanu zdrowotnego tej pacjentki. Minister (a za nim WSA) pominął też opinię prof. Deszczeńskiego, a także lekarza prowadzącego oraz pozostałych konsultantów, że refundacja jest w tym przypadku zasadna (dwie opinie wprost na to wskazywały).

Również z opinii konsultanta krajowego w dziedzinie ortopedii wynika, iż skoro leczenie kanabinoidami przynosi tej chorej ulgę, a inne sposoby nie przynoszą efektu, celowa jest zgoda na refundację.

Zgodnie z opinią kolejnego konsultanta, preparat pozostaje w Polsce na etapie stosowania eksperymentalnego - co nie wyklucza, że u tej pacjentki wykaże korzystne działanie. Kolejna lekarka wskazała, że pochodne konopi indyjskich mogą być stosowane w leczeniu bólu przewlekłego.

NSA uwzględnił przedstawioną przez RPO argumentację i zwrócił sprawę ministrowi.

V.7010.15.2018

Odmowa refundacji leku z konopi uśmierzającego ból w rzadkiej chorobie

Data: 2018-07-16

Sprawa pani Marty:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie odmowy refundacji leku z konopi, uśmierzającego ból przy rzadkiej chorobie.

Stan faktyczny:

Pani Marta cierpi na algodystrofię obu nóg - rzadką chorobę powodującą bóle kończyn praktycznie uniemożliwiające funkcjonowanie. W 2017 r. wystąpiła do Ministra Zdrowia o zgodę na refundację leku będącego suszem z konopi. Wcześniej stosowała inny lek na bazie marihuany,  ale wystąpiły u niej niepożądane objawy.

Minister odmówił zgody z uwagi niepełnienie  kryteriów określonych w ustawie o refundacji, w tym: skuteczności klinicznej i praktycznej, bezpieczeństwa stosowania, relacji korzyści zdrowotnych do ryzyka stosowania, konkurencyjności cenowej oraz wpływu na wydatki ze środków publicznych.

Pani Marta złożyła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Wskazała, że odmowa refundacji leku, który przynosi ulgę, kiedy inne metody zawodzą, nie może być rozumiana inaczej, jak odebranie jej prawa do leczenia bólu. To jest zaś sprzeczne z prokonstytucyjną wykładnią ustawy refundacyjnej oraz z ustawą o prawach pacjenta, która  przyznaje prawo do leczenia bólu. Podkreślała skuteczność leku z kannabinoidami, bezpieczeństwo stosowania i pozytywne relacje korzyści zdrowotnych do ryzyka.

WSA w grudniu 2017 r. oddalił skargę. Uznał, że przed decyzją o wydatkowaniu środków publicznych minister prawidłowo ocenił, iż nie  było podstaw do uwzględnienia wniosku. Niespełnienie bowiem choć  jednego z ustawowych kryteriów refundacji powinno prowadzić do jej odmowy. Sąd zaznaczył, że nie orzeka na podstawie kryteriów słuszności
i celowości; kontroluje tylko legalność wydanych decyzji, których prawidłowości nie może oceniać w oparciu o „przesłanki pozaprawne”.

Adwokatka pani Marty wniosła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Według niej WSA winien był uwzględnić skargę wobec pominięcia przez ministra  potwierdzenia zapotrzebowania na sprowadzenie leku z zagranicy oraz opinii lekarza prowadzącego. Minister oparł się zaś na fragmentach opinii konsultantów krajowych i wojewódzkich, wskazujących ogólne zagrożenia medycznej marihuany - nieodniesione do zdrowia skarżącej. Inny zarzut to brak indywidualnego podejścia co do spełnienia kryteriów ustawy  o refundacji oraz błędne przyjęcie, iż niespełnienie któregokolwiek z nich ma prowadzić do  odmowy refundacji.

Stan sprawy:

Na 17 lipca 2018 r. NSA wyznaczył termin rozpoznania skargi kasacyjnej, do której przyłączył się RPO.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Wykładnia przepisów dokonana przez Ministra Zdrowia prowadzi do sprzeczności z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi - jak prawo do godności, ochrony zdrowia oraz życia ludzkiego. Rzecznik stoi na straży konstytucyjnych wolności i praw człowieka i obywatela, dlatego w celu ochrony praw jednostki przystąpił do tego postępowania. Rozstrzygnięcie organu administracji musi być wynikiem wyjaśnienia stanu faktycznego  sprawy oraz wszechstronnego zebrania i wyczerpującego rozpatrzenia materiału dowodowego. A negatywna decyzja co do refundacji leku, zwłaszcza przynoszącego ulgę w bólu, powinna być szczególnie przekonująco i jasno uzasadniona.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek adwokatki skarżącej

Argumentacja RPO:

W ocenie RPO wykładnia Ministra Zdrowia w tej sprawie, zaakceptowana przez WSA, prowadzi do sprzeczności z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi, takimi jak prawo do: godności (art. 30 Konstytucji RP), ochrony zdrowia (art. 68 Konstytucji RP) oraz życia ludzkiego (art. 38 Konstytucji RP).  

Rzecznik podkreślił, że Trybunał Konstytucyjny  wskazuje na podstawowy charakter prawa do ochrony zdrowia, które ma źródło w przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka. Ochrona zdrowia jest ściśle powiązana z ochroną życia, a prawo do życia - z godnością człowieka. Prawo do ochrony zdrowia  jest konstytucyjnie gwarantowane nie tylko jako prawo nadane przez władzę państwową – jest to prawo podstawowe wynikające z przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, którego przestrzeganie władza państwowa jest zobowiązana ochraniać.

W orzeczeniu WSA Rzecznik dostrzega przede wszystkim błędną wykładnię normy prawa materialnego, negatywnie wpływającą na prawa i wolności obywatelskich pacjentki.

Zarówno minister, jak i WSA dokonali  niewłaściwej wykładni przepisu art. 39 ust. 1 w zw. z art. 12 ustawy o refundacji, polegającej na przyjęciu, iż decyzja pozytywna wymaga spełnienia wszystkich przesłanek refundacyjnych, a niespełnienie choćby jednej wyklucza wydanie zgody. Jak wynika z art. 39 ust. 3e ustawy, zgody odmawia się w przypadkach wymienionych w tym przepisie. Wśród nich ustawa nie wymienia niespełnienia kryteriów, o których mowa w art. 12. Przy wydawaniu decyzji negatywnej o refundacji minister nie jest związany tymi kryteriami.

Rzecznik podziela pogląd NSA z wyroku z 15 marca 2017 r. (sygn. akt II GSK 1507/16),  że niespełnienie jednego z kryteriów nie uniemożliwia automatycznie decyzji pozytywnej. Według orzecznictwa NSA  nie muszą być spełnione wszystkie kryteria refundacyjne, aby minister mógł wydać zgodę. Ocena przesłanek refundacyjnych powinna być zaś dokonywana w odniesieniu do przypadku konkretnego pacjenta.

W decyzji z 10 maja 2017 r. minister odmówił skarżącej zgody na refundację z uwagi na niespełnienie wszystkich przesłanek, o których mowa w art. 12 pkt 3 – 6 i 8 – 11 ustawy o refundacji. Pominął przesłanki odnoszące się do: istotności stanu klinicznego, którego dotyczy wniosek, konkurencyjności cenowej oraz wiarygodności i precyzji oszacowań kryteriów.

W kolejnej decyzji z 24 lipca 2017 r. (utrzymującej zaskarżoną decyzję z 10 maja) minister odniósł się do wcześniej pominiętych kryteriów,  częściowo uznając je za spełnione. W konkluzji stwierdził  jednak brak spełnienia wszystkich ustawowych przesłanek. W treści decyzji  wskazano na spełnienie przesłanek istotności stanu klinicznego oraz wiarygodności i precyzji oszacowań kryteriów, ale – jak podkreśla RPO - w dalszej części decyzji powołano się już na niespełnienie wszystkich kryteriów.

Według rzecznika  zachodzi tu „oczywista sprzeczność”. Także i WSA wskazuje na niespełnienie wszystkich kryteriów, co jest niezgodne z ustaleniami ministra. Oznacza to, że WSA pominął dwa kryteria, uznane w decyzji z  24 lipca za spełnione.

Ponadto minister nie odniósł się w ogóle do indywidualnego stanu chorobowego pacjentki. Wskazał, że w związku z brakiem spełnienia przesłanki bezpieczeństwa stosowania oraz  dostatecznych dowodów naukowych potwierdzających wyższą skuteczność tego leku w stosunku do innych uznaje się, że korzyści zdrowotne nie przewyższają ryzyka stosowania leku.

Tymczasem, jak wynika z wystawionego przez lekarza prowadzącego zapotrzebowania, przedmiotowy lek był niezbędny dla ratowania życia i zdrowia pacjentki. Potwierdził to konsultant wojewódzki  w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu prof. Jarosław Deszczeński. Minister stwierdził, iż nie zachodzą przesłanki uniemożliwiające sprowadzenie produktu z zagranicy. W związku z tym pacjentka otrzymała 3 opakowania leku.

I minister, i sąd pominęli fragmenty opinii konsultantów o zasadności przyznania refundacji. WSA wskazał, że zgodnie z opinią konsultanta krajowego w dziedzinie ortopedii i traumatologii narządu ruchu, nie ma żadnych potwierdzonych wyników skutecznego leczenia kannabinoidami algodystrofii. Konsultant krajowy w dziedzinie medycyny paliatywnej uznał, że nie ma klinicznych dowodów na skuteczność kannabinoidów w leczeniu bólu. Na tej podstawie WSA zgodził się z ministrem, iż opinie i analizy specjalistów nie wskazują na spełnienie przesłanki skuteczności klinicznej. I minister, i sąd mieli do dyspozycji siedem opinii odnoszących się do stanu zdrowotnego pacjentki. Zupełnie pominięto opinie prof. Deszczeńskiego, lekarza prowadzącego oraz pozostałych konsultantów odnoszące się do zasadności refundacji (dwie opinie wprost wskazywały na jej konieczność).

Również z opinii konsultanta krajowego dr. hab. med. Jarosława Czubaka  wynika, iż w sytuacji, w której leczenie kanabinoidami przynosi chorej ulgę, a inne sposoby nie przynoszą efektu, wydaje się celowa zgoda na refundację jedynego leku pozwalającego istotnie zmienić komfort życia pacjentki. Zgodnie z opinią innego konsultanta, preparat pozostaje w Polsce na etapie stosowania eksperymentalnego - co nie wyklucza, że u tej pacjentki wykaże korzystne działanie. Kolejna lekarka wskazała, że pochodne konopi indyjskich mogą być stosowane w leczeniu bólu przewlekłego.

Numer sprawy:

V.7010.15.2018

NSA zbada odmowę przyznania świadczenia pielęgnacyjnego matce opiekującej się synem z ciężką niepełnosprawnością

Data: 2018-07-10

We wtorek 10 lipca 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny zbada sprawę odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego matce opiekującej się synem z ciężką niepełnosprawnością - z powodu pobierania przez nią wcześniejszej emerytury.

Świadczenie emerytalne pani Marioli (854 zł) jest niemal dwa razy niższe od świadczenia pielęgnacyjnego (dziś to 1477 zł). Dlatego wystąpiła ona do prezydenta miasta o przyznanie różnicy między wysokością świadczenia oraz emerytury. Odmowę prezydenta i Samorządowego Kolegium Odwoławczego potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Do skargi kasacyjnej w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. Według niego prokonstytucyjna wykładnia odpowiednich przepisów powinna prowadzić do pomniejszenia wypłacanego świadczenia pielęgnacyjnego o wartość pobieranej wcześniejszej emerytury. Dlatego Adam Bodnar wniósł o uwzględnienie skargi kasacyjnej i uchylenie wyroku WSA oraz wcześniejszych decyzji odmownych.

Odmowa przyznania świadczenia pielęgnacyjnego z powodu pobierania wcześniejszej emerytury

Data: 2018-07-09

Sprawa pani Marioli

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym. Chodzi o odmowę przyznania świadczenia pielęgnacyjnego matce opiekującej się synem z ciężką niepełnosprawnością, z powodu pobierania przez nią wcześniejszej emerytury.

Świadczenie emerytalne pani Marioli jest niemal dwa razy niższe od świadczenia pielęgnacyjnego.

Stan faktyczny:

Z uwagi na konieczność opieki nad synem z niepełnosprawnością w stopniu znacznym (dziś już dorosłym), pani Mariola w 1995 r. skorzystała z możliwości przejścia na wcześniejszą emeryturę. Uczyniła to na podstawie rozporządzenia Rady Ministrów z 1989 r. ws. uprawnień do wcześniejszej emerytury pracowników opiekujących się dziećmi wymagającymi stałej opieki.

Gdy wprowadzano świadczenia pielęgnacyjne - przeznaczone dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami, którzy zrezygnowali z pracy na rzecz opieki - nie można było zrezygnować z emerytury na rzecz świadczenia. Tego prawa nie mają także dzisiaj wszyscy opiekunowie uprawnieni do świadczeń emerytalno-rentowych.

Wysokość emerytury pani Marioli i kwota świadczenia pielęgnacyjnego do roku 2014 r. były zbliżone.  W następnych latach wysokość świadczenia pielęgnacyjnego zaczęła wzrastać - dziś jest to 1477 zł, a pani Mariola pobiera  854 zł emerytury.

Dlatego wystąpiła do prezydenta miasta o przyznanie różnicy między wysokością świadczenia i jej emerytury. W lutym 2017 r. otrzymała odmowę, z powołaniem na art. 17 ust. 5 pkt 1 lit.a ustawy o świadczeniach rodzinnych. Zgodnie z nim świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli opiekun ma m.in. ustalone prawo do emerytury. Decyzję prezydenta utrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze.

Pani Mariola odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. We wrześniu 2017 r. uznał on obie decyzje za odpowiadające prawu. Orzekł, że art. 17 ust. 5 pkt 1 lit.a wyklucza przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego także wtedy, gdy opiekun ma prawo do emerytury ustalone na podstawie rozporządzenia z 1989 r.

Według sądu nawet trudna sytuacja życiowa kobiety, z uwagi na wyraźny zapis ustawy, nie przemawia za przyznaniem jej świadczenia. WSA uznał, że samo zróżnicowanie emerytury i świadczenia ze względu na ich wysokość nie oznacza naruszenia zasady równości. Wskazał, że emerytura - choć niższa od świadczenia pielęgnacyjnego - w odróżnieniu od niego jest świadczeniem pewnym i stabilnym.

Adwokatka pani Marioli złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wskazała, że według prokonstytucyjnej wykładni art. 17 ust. 5 pkt 1lit. a, której powinien był dokonać WSA, nie dotyczy on osób mających prawo do wcześniejszej emerytury na podstawie rozporządzenia z 1989 r. WSA mógł też był odmówić zastosowania tego przepisu z uwagi na jego niekonstytucyjność, w ramach tzw. rozproszonej kontroli konstytucyjności.

Stan sprawy:

Na 10 lipca 2018 r. NSA wyznaczył termin rozpoznania skargi kasacyjnej, do której przyłączył się RPO.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Niedopuszczalne jest różnicowanie sytuacji opiekunów, znajdujących się w tej samej sytuacji,  którzy zrezygnowali z pracy zarobkowej ze względu na konieczność opieki nad bliską osobą z niepełnosprawnością. Z prawa do świadczenia pielęgnacyjnego wykluczono bowiem opiekunów - wcześniejszych emerytów, którzy skorzystali z przepisów rozporządzenia z 1989 r. Dziś zmuszeni są oni zadowolić się niemal dwukrotnie niższym świadczeniem. Taka sytuacja nie może występować w państwie prawa.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek adwokatki skarżącej

Argumenty prawne RPO

W opinii Adama Bodnara doszło do rażąco niesprawiedliwego rozstrzygnięcia. Jest nim uznanie, że pobieranie wcześniejszej emerytury przesądza o odmowie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego. Nastąpiło też nieproporcjonalne zróżnicowanie sytuacji opiekunów, którzy w celu opieki nad niepełnosprawnym krewnym nie podejmują zatrudnienia lub z niego rezygnują.

WSA i oba organy poprzestały na literalnym brzmieniu art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. a, przyjmując, że w tej sprawie może on być stosowany. Zdaniem RPO brak jest podstaw prawnych takiego stanowiska. Pominięto bowiem przy tym prawnie uzasadnione cele ustawy, normy Konstytucji RP oraz Konwencję o prawach osób z niepełnosprawnościami.

Według Adama Bodnara wykładnia językowa prowadzi do sprzeczności z podstawowymi wartościami konstytucyjnymi. Powołał się na art. 71 ust. 1 zdanie drugie Konstytucji RP (prawo do szczególnej pomocy władz publicznych dla rodzin w trudnej sytuacji materialnej i społecznej), w związku z zasadą sprawiedliwości społecznej wywodzoną z art. 2 Konstytucji RP oraz z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP (równość wobec prawa oraz prawo do równego traktowania przez władze publiczne).

Wyrok WSA zapadł z naruszeniem prawa materialnego wskutek niezastosowania art. 69 Konstytucji RP (obowiązek udzielania osobom niepełnosprawnym pomocy w zabezpieczeniu egzystencji) oraz Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami. Zgodnie z Konwencją, państwa-strony zapewniają osobom niepełnosprawnym i ich rodzinom, żyjącym w ubóstwie, pomoc finansową. Art. 17 ust. 5 pkt 1 lit.a  pozostaje w ścisłym związku z realizacją założeń Konwencji, co powinno być uwzględnione w tej sprawie.

Zdaniem RPO sąd powinien dokonać wykładni przez pryzmat konstytucyjnego obowiązku zapewnienia szczególnej pomocy rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji materialnej i społecznej. Inna interpretacja, w tym literalna, jest oderwana od obowiązku uwzględnienia dobra rodziny w polityce społecznej państwa (art. 71 ust. 1 zdanie pierwsze Konstytucji RP). Może też prowadzić do osłabiania więzi między rodzicami i dziećmi.

Zróżnicowanie statusu matki przebywającej na wcześniejszej emeryturze prowadzi do drastycznego rozdźwięku między przyznanym jej oraz innym opiekunom dzieci z  niepełnosprawnością wsparciem finansowym. Trudno taką różnicę racjonalnie uzasadnić.

Adam Bodnar kwestionuje wyłączenie z kręgu uprawnionych do wsparcia opiekuna osoby z niepełnosprawnością tylko dlatego, że z przyczyn losowych i od niego niezależnych (ciężka choroba dziecka wymagająca stałej opieki), skorzystał z jedynej oferowanej mu w 1995 r. możliwości jakiejkolwiek pomocy, pozwalającej na zapewnienie egzystencji w postaci wcześniejszej emerytury, możliwej tylko dla wybranej grupy pracowników.

Poważne wątpliwości RPO budzi  pozbawienie osoby pobierającej wcześniejszą emeryturę prawa do świadczenia pielęgnacyjnego w wysokości prawie dwukrotnie wyższej - w sytuacji, gdy rezygnuje ona z zatrudnienia dla sprawowania opieki. Pozbawienie pomocy rodziny, obarczonej kosztami opieki nad osobą z niepełnosprawnością,  stanowi nieproporcjonalne zróżnicowanie w obrębie osób, które nie podejmują zatrudnienie lub rezygnują z niego w celu opieki nad niepełnosprawnym krewnym. Taka sytuacja występuje w sprawie pani Marioli.

Rzecznik wskazał ponadto, że wcześniejsza emerytura przyznawana na mocy rozporządzenia z 1989 r. nie odpowiada emeryturze według ustawy z 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Zawarte w ustawie o świadczeniach rodzinnych negatywne przesłanki uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego nie obejmują wcześniejszej emerytury - ustawa posługuje się bowiem pojęciem „emerytura”.

Adam Bodnar powołał się także na orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego. TK uznawał,  że nie można  traktować tego typu świadczeń jako swoistego „wynagrodzenia” niepodjęcia bądź rezygnacji z pracy zarobkowej przez opiekuna. Trzeba je też rozpatrywać w odniesieniu do osoby potrzebującej opieki. TK wskazywał również, że „ rodzina, której członek został dotknięty niepełnosprawnością i wymaga opieki ze strony innego członka rodziny, zmuszonego z tego powodu do rezygnacji z zatrudnienia, potrzebuje szczególnej pomocy ze strony państwa”.

Pamiętając o zasadzie niekumulacji świadczeń o podobnym charakterze - wcześniejszej emerytury z tytułu opieki nad dzieckiem z niepełnosprawnością i świadczenia pielęgnacyjnego - RPO wskazuje, iż realizacją tej zasady, mającą oparcie w Konstytucji RP, byłoby pomniejszenie wypłacanego świadczenia pielęgnacyjnego o wartość pobieranej wcześniejszej emerytury. Taka wykładnia art. 17 ust. 5 pkt. 1 lit. a byłaby prokonstytucyjna - napisał Adam Bodnar do NSA.

Wniósł o uwzględnienie skargi kasacyjnej i uchylenie wyroku WSA oraz decyzji SKO i prezydenta miasta.

Numer sprawy:

III.7064.130.2018

Wystąpienie RPO Adama Bodnara „Wady aktów prawa miejscowego na przykładzie skarg wnoszonych przez Rzecznika do sądów administracyjnych" na XXV Zjeździe Katedr Prawa Administracyjnego i Postępowania Administracyjnego

Data: 2018-06-26

Prawo miejscowe w Polsce jest jednym z obszarów prawa administracyjnego, które reguluje różne sfery życia codziennego obywateli. Jakość stanowienia prawa miejscowego i jego stosowania jest wyznacznikiem poziomu realizacji państwa samorządowego i demokratycznego, które w pełni zapewnia ochronę zarówno praw, jak i obowiązków swych obywateli.

Istotną funkcję w zapewnieniu jakości prawa miejscowego spełnia kontrola stanowienia tego prawa. W świetle systematyki Konstytucji Rzecznik Praw Obywatelskich  jest organem kontroli państwowej i ochrony prawa.

Zgodnie z treścią art. 1 ust. 3 ustawy z dnia 15 lipca 1987 r. o Rzeczniku Praw Obywatelskich, w sprawach o ochronę wolności i praw człowieka i obywatela Rzecznik bada, czy wskutek działania lub zaniechania organów, organizacji i instytucji, obowiązanych do przestrzegania i realizacji tych wolności i praw, nie nastąpiło naruszenie prawa, a także zasad współżycia społecznego i sprawiedliwości społecznej. Chodzi tutaj o prawo, rozumiane zgodnie z przyjętą przez Konstytucję RP w art. 87 koncepcją źródeł powszechnie obowiązującego prawa (Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe, rozporządzenia, akty prawa miejscowego). Rzecznik jest zatem kontrolerem, sprawdzającym czy w procesie stosowania prawa nie nastąpiło jego naruszenie. Od innych organów sprawujących w tym zakresie kontrolę różni Rzecznika to, iż w tym przypadku chodzi o prawo rozumiane proobywatelsko, a więc ukształtowane zgodnie z zasadami aksjologicznie nieobojętnej wykładni, raczej systemowej i funkcjonalnej, niż językowo-gramatycznej. Dlatego Rzecznik nigdy nie przeciwstawia systemowi prawa - systemu sprawiedliwości. Punktem wyjścia dla jego kontroli jest zawsze legalność korygowana tylko względami sprawiedliwości. Zakres kontroli Rzecznika nie ogranicza się jednak do badania przypadków naruszeń prawa, ale zgodnie z art. 1 ust. 3 ustawy in fine, także naruszeń zasad współżycia i sprawiedliwości społecznej. Zasady te mają charakter korygujący i łącznie z kryterium legalności wyznaczają zakres kontroli Rzecznika w sprawach o ochronę wolności i praw człowieka i obywatela.

Rzecznik podejmuje czynności przewidziane w ustawie, jeżeli poweźmie wiadomość wskazującą na naruszenie wolności i praw człowieka i obywatela, w tym zasady równego traktowania. Po zbadaniu sprawy Rzecznik może m.in. wnosić skargi do sądu administracyjnego (art. 14 pkt 6 powołanej ustawy).

Rzecznik, działając w powyższym zakresie podmiotowym i przedmiotowym, wnosi skargę do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie, która dotyczy praw i wolności obywateli, wywodząc swoją legitymację skargową z prawnej ochrony obiektywnego porządku prawnego. Legitymacja skargowa Rzecznika ma swoje umocowanie w art. 8 § 1 i art. 50 § 1 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Legitymacja skargowa Rzecznika nie jest ograniczona przesłankami o charakterze materialnym, to znaczy nie jest oparta na wykazaniu związku materialno-prawnego wynikającego z zaskarżonego aktu normatywnego z odpowiednimi przepisami prawnymi, które regulują sytuację prawną obywateli, na rzecz których Rzecznik wnosi skargę.

Zakaz używania na obszarze zbiornika Czorsztyn – Niedzica jednostek pływających z napędem spalinowym, V.604.1.2016

Zgodnie z art. 116 ust. 1 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. – Prawo ochrony środowiska rada powiatu, w drodze uchwały, ograniczy lub zakaże używania jednostek pływających lub niektórych ich rodzajów na określonych zbiornikach powierzchniowych wód stojących oraz wodach płynących, jeżeli jest to konieczne do zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. Z powyższego wynika, że rada powiatu może w ramach swoich kompetencji wprowadzić zakaz lub ograniczenie dotyczące używania jednostek pływających na określonych zbiornikach lub wodach płynących, tylko i wyłącznie w sytuacji, gdy wymaga tego konieczność zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych. Wydanie przez radę powiatu uchwały w sprawie wprowadzenia zakazu, o którym mowa w art. 116 ust. 1 Prawa ochrony środowiska, powinno zatem zostać poprzedzone ustaleniami, czy na terenach rekreacyjnowypoczynkowych znajdujących się na terenie danego powiatu panują odpowiednie warunki akustyczne, czy też nie (por. wyrok WSA w Gorzowie Wlkp. z dnia 23 marca 2016 r., sygn. akt II SA/Go 889/15). Jedynie w przypadku uprzedniego stwierdzenia, że tereny rekreacyjno-wypoczynkowe nie spełniają wymogów gwarantujących właściwy stan akustyczny, możliwe jest ustanowienie zakazu używania jednostek pływających na zbiornikach wodnych lub ciekach.

Wydanie takiego zakazu  ingeruje w prawo obywateli do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych. Dlatego też ustawodawca postawił zastrzeżenie, że ustanowienie zakazu może nastąpić wyłącznie po uprzednim ustaleniu przez radę powiatu, że warunki akustyczne na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych są nieodpowiednie oraz że dzięki zakazowi nastąpi poprawa tych warunków. Wprowadzenie zakazu służy bowiem realizacji celu wynikającego z ustawy, jakim jest ochrona środowiska przed nadmiernym hałasem.

W 2009 r. Rada Powiatu Nowotarskiego podjęła uchwałę w sprawie wprowadzenia zakazu używania na obszarze zbiornika Czorsztyn – Niedzica jednostek pływających z napędem spalinowym. Z przeprowadzonej przez Rzecznika analizy wynikało, że ustanowienie tego zakazu nie było poprzedzone dokonaniem ustaleń, czy na terenach położonych wokół zbiornika Czorsztyn-Niedzica przekroczone zostały normy hałasu i warunki akustyczne są nieodpowiednie, a tym samym, czy wprowadzenie zakazu jest konieczne.

Dlatego też, nie kwestionując generalnej idei wprowadzania zakazu używania jednostek pływających z napędem spalinowym na zbiornikach wodnych, Rzecznik uznał, że w tej konkretnej sprawie doszło do niezgodnego z prawem ustanowienia takiego zakazu, przez co w niedozwolony sposób ograniczono prawo obywateli do korzystania z wód śródlądowych. W związku z tym, Rzecznik zaskarżył powołaną uchwałę Rady Powiatu Nowotarskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Po rozpoznaniu skargi Rzecznika, WSA w Krakowie wyrokiem z 5 czerwca 2017 r. stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały (sygn. akt II SA/Kr 151/17) – orzeczenie nieprawomocne (Powiat Nowotarski wniósł skargę kasacyjną).

WSA podzielił stanowisko Rzecznika, iż realizacja przez radę powiatu kompetencji do podjęcia uchwały zależna jest od tego, czy istnieje potrzeba zapewnienia na określonych terenach odpowiednich warunków akustycznych. Aby zatem ocenić, czy wystąpiła powyższa przesłanka, zdaniem sądu orzekającego w tej sprawie, konieczne było dokonanie ustaleń wyjściowych, pozwalających określić, jakie warunki akustyczne istnieją na obszarach rekreacyjno-wypoczynkowych zbiornika wodnego. Wynik tych ustaleń, winien być następnie odniesiony do tego, czy istniejące warunki akustyczne są „odpowiednie”. Jeżeli zaś, w następstwie dokonanych ocen i ustaleń, warunki akustyczne okazałyby się „nieodpowiednie”, wówczas dopiero aktualizowałaby się kompetencja rady powiatu do skorzystania z uprawnienia określonego w art. 116 ust. 1 Prawa ochrony środowiska.

Opłata miejscowa w Zakopanem, BPK.7201.1.2016

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Krakowie ze skargi obywatela o uchylenie uchwały Rady Miasta Zakopane w sprawie określenia Zakopanego jako miejscowości, w której można pobierać opłatę miejscową.

Uchwała  Nr XXII/250/2008 Rady Miasta Zakopane z dnia 27 marca 2008 r. w sprawie ustalenia miejscowości, w których pobiera się opłatę miejscową została podjęta w oparciu o przepisy art. 17 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz paragrafów 2, 3 i 4 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową. Art. 17 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, stwierdza, że rada gminy ustala miejscowości odpowiadające warunkom określonym w przepisach wydanych na podstawie art. 17 ust. 3  i 4 ww. ustawy. Wspomniane normy wskazują, że to Rada Ministrów w drodze rozporządzenia, określa minimalne warunki, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową, uwzględniając zróżnicowanie warunków regionalnych i lokalnych. Są to warunki: klimatyczne, krajobrazowe i umożliwiające pobyt osób w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych (art. 17 ust. 4 pkt 1-3). Za minimalne warunki klimatyczne uznaje się zachowanie na terenie strefy, na obszarze której położona jest miejscowość, dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu ze względu na ochronę zdrowia ludzi, określonych w przepisach o ochronie środowiska.

Zatem, aby dana miejscowość mogła być uznana za miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową, rada gminy musi podjąć stosowną uchwałę. Jednak w takiej miejscowości muszą być spełnione minimalne warunki klimatyczne i krajobrazowe, określone w rozporządzeniu Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2007 r. Wojewódzki Inspektor Środowiska dokonuje oceny poziomów substancji w powietrzu, w danej strefie. Oceniając jakość powietrza w danej strefie musi kierować się wytycznymi, zawartymi w stosownym rozporządzeniu Ministra Środowiska, które określają dopuszczalne poziomy niektórych substancji – skażeń w powietrzu. Wojewódzki Inspektor ochrony Środowiska, oceniając jakość powietrza dokonuje także klasyfikacji stref w oparciu o przepisy prawa. Jeżeli w danej miejscowości (w danej strefie) zostały przekroczone dopuszczalne poziomy wskazanych substancji i została ona zaliczona do strefy tak jak w przedmiotowym przypadku – klasy "C", to na terenie takiej strefy z uwagi na niezachowanie minimalnych warunków klimatycznych, nie może być pobierana opłata miejscowa.

W dniu 10 lipca 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał, że z powodu przekroczenia norm zanieczyszczenia powietrza nie było podstawy prawnej do podjęcia zaskarżonej uchwały przez Radę Miasta Zakopane (III SA/Kr 535/15). Sąd podzielił stanowisko Rzecznika, że prawo polskie pozwala pobierać opłatę miejscową tylko w tych miejscowościach, które znajdują się w strefach, gdzie nie zanotowano przekroczenia normatywnych poziomów stężeń szkodliwych substancji w powietrzu.

W dniu 15 marca 2018 r. NSA oddalił skargę kasacyjną Rady Miasta Zakopane od powyższego wyroku (II FSK 3579/17).

Opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi, Sztutowo, V.7204.25.2017

Do Biura Rzecznika wpłynęła skarga dotycząca obowiązujących w gminie Sztutowo zasad obliczania opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi. Na skutek ww. skargi, Rzecznik przeanalizował zapisy uchwały nr VI/37/2015 Rady Gminy Sztutowo z dnia 26 lutego 2015 r. w sprawie wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi i stawki tej opłaty. Zgodnie z nią (§ 2 ust. 1), na terenie gminy Sztutowo obowiązuje metoda określania wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi wynikająca z art. 6j ust. 1 pkt 2 ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, tj. metoda uzależniona od „ilości zużytej wody z danej nieruchomości”. Wątpliwości Rzecznika wzbudziły jednakże szczególne regulacje, odnoszące się do sposobu obliczania wysokości opłaty, które zdawały się wykraczać poza zakres przyznanego radom gmin w art. 6k ww. ustawy upoważnienia. Zgodnie z jej przepisami, rada gminy zobligowana jest do dokonania wyboru metody ustalenia opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi spośród metod określonych w art. 6j ust. 1 i 2 oraz ustalenia stawki takiej opłaty, przy czym na terenie gminy może być stosowana więcej niż jedna metoda (art. 6k ust. 1 ustawy), zaś sama stawka może zostać zróżnicowana ze względu na kryteria wskazane w art. 6j ust. 2a ustawy.

W świetle tak określonego upoważnienia ustawowego, za niemieszczące się w jego zakresie należy uznać stanowienie minimalnych wysokości opłaty za gospodarowanie odpadami komunalnymi.

W związku z tym, Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku przepisy, ustanawiające wspomniane, minimalne opłaty. Zaskarżonym regulacjom Rzecznik zarzucił naruszenie art. 6k ustawy z dnia 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach w zw. z art. 94 Konstytucji RP i wniósł o stwierdzenie ich nieważności. Przepisy te zawarte były w trzech uchwałach Rady Gminy – stały się więc one przedmiotem odrębnych skarg Rzecznika do WSA w Gdańsku.

Wyrokami z 27 marca 2018 r. (sygn. akt I SA/Gd 103/18, I SA/Gd 104/18 i I SA/Gd 105/18), Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uwzględnił w całości skargi Rzecznika. Wyroki są nieprawomocne.

Ograniczenie populacji zwierząt, województwo lubuskie, V.7202.22.2017

Do Rzecznika Praw Obywatelskich skierowano skargę związaną z podjętą przez Sejmik Województwa Lubuskiego w dniu 20 listopada 2017 r. uchwałą nr XXXIX/595/17 w sprawie ograniczenia populacji zwierząt. Przedmiotowa uchwała wydana w oparciu o art. 33a ust. 1 i 2 ustawy z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt, rozstrzygała o przeprowadzeniu odstrzału zwierząt kilku gatunków na obszarze „zlikwidowanych” (w związku z prawomocnym wyrokiem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wielkopolskim z 23 listopada 2016 r., sygn. akt II SA/Go 710/16) obwodów łowieckich nr 206 i 207. W przywołanym wyroku, Sąd stwierdził nieważność uchwały nr XIX/168/2008 z dnia 11 lutego 2008 r. w sprawie podziału województwa lubuskiego na obwody łowieckie w części dotyczącej wspomnianych obwodów łowieckich. Powodem takiego rozstrzygnięcia było naruszenie praw właścicieli gruntów, które „zaliczono” w skład obwodów nr 206 i 207. W ocenie skarżących, podjęta 20 listopada 2017 r. uchwała stanowić miała formę obejścia prawomocnego wyroku Sądu. Zwrócili oni uwagę, że zgodnie z treścią uchwały, przewiduje ona odstrzał zwierząt w tożsamej liczbie, jaka wynikała z planów gospodarki łowieckiej dla „zlikwidowanych” obwodów. Umożliwia również dokonywanie odstrzału na terenach prywatnych.

W przedmiotowej sprawie istotne znaczenie miał jej kontekst normatywny. W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisów Prawa łowieckiego dotyczących procedury tworzenia obwodów łowieckich. Z objęciem nieruchomości obwodem łowieckim związany był obowiązek właściciela, by pozwalał na polowania na niej. Trybunał uznał, że właściciel powinien mieć możliwość sprzeciwu wobec objęcia nieruchomości obwodem łowieckim, czego ówczesna procedura tego nie zapewniała. Trybunał dał ustawodawcy 18 miesięcy na zmianę przepisów, jednak parlamentowi nie udało się dokonać zmian w tym czasie. W rezultacie przepis, na którego podstawie sejmiki wojewódzkie tworzyły obwody łowieckie, utracił moc obowiązującą. To z kolei spowodowało, że sądy administracyjne stwierdzały – na wniosek właścicieli nieruchomości położonych na terenach obwodów – nieważność uchwał powołujących te obwody. W ten sposób zlikwidowano m.in. dwa ww. obwody łowieckie w woj. lubuskim. Dzięki temu nie można było prowadzić polowań na prywatnych gruntach położonych w ich obrębie. Nie mogąc powołać nowych obwodów łowieckich, Sejmik Województwa Lubuskiego wydał nową uchwałę - na podstawie art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Przepis ten przewiduje możliwość „ograniczenia populacji zwierząt”, jeżeli stwarzają one „nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka”. Jest on wykorzystywany przede wszystkim do ograniczenia liczby dzikich zwierząt przebywających na terenach wojskowych lotnisk. Uchwała przewidywała „odstrzał redukcyjny” zwierząt (dziki, jelenie, sarny, lisy, jenoty, borsuki i kuny) na terenie zlikwidowanych obwodów łowieckich. Oznaczała, że polowania znów będą mogły się odbywać na nieruchomościach, których właściciele sobie tego nie życzą.

Rzecznik podzielił stanowisko skarżących, że kwestionowana przez nich uchwała powoduje skutki tożsame, jak uchwała ustanawiająca obwody łowieckie. Tak jak z faktu objęcia nieruchomości obwodem łowieckim, dla właścicieli tych nieruchomości wynika obowiązek znoszenia przeprowadzania na tych nieruchomościach polowania, właściciele nieruchomości, znajdujących się na obszarze, na którym populacja zwierząt podlega ograniczeniu, zmuszeni są znosić czynności związane z odstrzałem. Z tego względu, jako forma ograniczenia prawa własności, uchwała oceniana być musi pod kątem spełnienia przesłanek warunkujących dopuszczalność takiego ograniczenia. Stosownie do treści art. 64 ust. 3 i art. 31 ust. 3 Konstytucji RP są to: ustawowe umocowanie ograniczenia, proporcjonalność ograniczenia oraz zachowanie istoty prawa. W ocenie Rzecznika w tej sprawie nie można przyjąć, by uchwała znajdowała oparcie w ustawie, a także by organ wykazał proporcjonalność przyjętych rozwiązań.

W związku z tym, Rzecznik zaskarżył ww. uchwałę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gorzowie Wlkp. W wyroku z dnia 11 kwietnia 2018 r. . (sygn. akt II SA/Go 103/18) Sąd podzielił stanowisko Rzecznika i uznał, że w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszyła ona prawa właścicieli nieruchomości, gdyż została wydana z przekroczeniem upoważnienia ustawowego (art. 33a ustawy nie może służyć regularnej gospodarki łowieckiej, lecz dotyczy sytuacji nadzwyczajnych) oraz naruszała zasadę proporcjonalności (Sejmik nie rozważył, czy jest konieczność prowadzenia polowań na całym terenie zlikwidowanych wcześniej obwodów łowieckich). Wyrok nie jest prawomocny.

Odmowa uzgodnienia projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w miejscowościach Kawęczyn, Marzenin i Gulczewo, IV.7006.99.2017

Pod Wrześnią, na terenach d. PGR ma powstać kolejna wielka ferma przemysłowej hodowli zwierząt. Kolejna, bo w okolicy małego osiedla w Kawęczynie już są fermy, a mieszkańcy skarżą się na uciążliwości: smród, muchy i gryzonie. O sprawie tej Rzecznik dowiedział się na spotkaniu regionalnym w Gnieźnie. Władze samorządowe miasta i gminy Wrześni próbowały zatrzymać ekspansję ferm przyjmując miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego trzech miejscowości znajdujących się w okolicach d. PGR (Kawęczyna, Marzenina i Gulczewa), w którym przewidziano zakaz lokalizacji nowych inwestycji w zakresie chowu i hodowli zwierząt, zakładając jednocześnie utrzymanie istniejących już w omawianym zakresie inwestycji. Jednak władze powiatu odmówiły uzgodnienia takiego planu – uznały, że nałożone w nim ograniczenia będą niekorzystne dla rozwoju gospodarczego, tj., że mogą one wpłynąć na wzrost bezrobocia i pogorszenie sytuacji na powiatowym rynku pracy.

Jako że postanowienie Zarządu Powiatu o odmowie uzgodnienia projektu miejscowego planu zostało utrzymane w mocy przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu, Gmina Września zaskarżyła je do WSA w Poznaniu, zarzucając naruszenie szeregu przepisów ustawy o samorządzie powiatowym (u.s.p.) oraz ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

Pismem z dnia 19 października 2017 r. swój udział w postępowaniu sądowoadministracyjnym zgłosił Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosząc o uchylenie w całości zaskarżonego postanowienia Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu z dnia 15 maja 2017 r., jak również poprzedzającego go postanowienia Zarządu Powiatu Wrzesińskiego.

Wyrokiem z dnia 9 listopada 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, sygn. akt II SA/Po 723/17 uchylił zaskarżone przez Gminę Września postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu w przedmiocie odmowy uzgodnienia projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego i poprzedzające je postanowienie Starosty Wrzesińskiego z dnia 7 lutego 2017 r., nr WB.673.2.1.2017.

Sąd w pełni podzielił twierdzenia Rzecznika, iż nie jest rolą organów ocenianie w procedurze uzgodnieniowej, czy ingerencja w prawo własności mieści się w ramach swobody planistycznej gminy. Zgodność z prawem takiej ingerencji władny jest ocenić tylko sąd administracyjny w ramach kontroli uchwały w sprawie przyjęcia miejscowego planu, względnie wojewoda w ramach sprawowanego nad gminą nadzoru prewencyjnego poprzedzającego publikację uchwały w dzienniku urzędowym. Sąd ocenił, że powiat, w przeciwieństwie do gminy, może wykonywać tylko zadania wyraźnie przypisane mu przez ustawodawstwo. Właściwość powiatu do realizacji zadań własnych dotyczyć może tylko lokalnych zadań o charakterze ponadgminnym i zadania te muszą wyraźnie wynikać z przepisów ustaw prawa materialnego. Zdaniem Sądu, normy takiej nie sposób wyprowadzić z art. 4 u.s.p., który to przepis określa jedynie obszary, w jakich powiaty wykonują zadania - przepisy art. 4 u.s.p. i art. 9 ust. 1 u.s.p. to ogólne normy o charakterze ustrojowo – kompetencyjnym. Sąd wskazał również, że ustawa o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nie przewiduje konieczności uwzględniania w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego strategii rozwoju powiatu. Z tego względu w ocenie Sądu rozpatrzenie sprawy w trybie uzgodnienia nastąpiło w oderwaniu od jakichkolwiek prac inwestycyjnych realizowanych lub planowanych przez powiat wrzesiński, co ewentualnie mogłoby uprawniać organ do wykazywania sprzeczności przyjętych rozwiązań z inwestycjami o znaczeniu ponadgminnym.

Powyższy wyrok został zaskarżony skargą kasacyjną przez SKO w Poznaniu. W skardze kasacyjnej zarzucono Sądowi błędne przyjęcie, że Zarząd Powiatu nie wykonuje ustawowych zadań powiatu poprzez powiatowy urząd pracy, a w konsekwencji, że nie posiada kompetencji w zakresie przeciwdziałaniu bezrobociu oraz aktywizacji lokalnego rynku pracy w ramach uzgadniania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, podczas gdy Zarząd Powiatu posiada kompetencje przyznane przez przepis szczególny w zakresie przeciwdziałania bezrobociu oraz aktywizacji lokalnego rynku pracy i jego obowiązkiem jest w ramach procedury uzgodnieniowej uwzględniać również realizację tych zadań.

W odpowiedzi na skargę kasacyjną Rzecznik podniósł, że Gmina Września wyjaśniła przesłanki, którymi kierowała się przyjmując konkretne rozwiązania planistyczne, wpływające na sposób wykonywania prawa własności. Nie można więc mówić o nadużyciu przez gminę władztwa planistycznego w przedstawionym stanie faktycznym. Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie: to zarząd powiatu nadużywa przyznanej przez ustawodawcę kompetencji do uzgadniania projektu planu miejscowego i odmawia uzgodnienia bez wykazania podstawy prawnej, w istocie blokując uchwalenie planu miejscowego w kształcie sporządzonym przez organ gminy. Podczas gdy, jak słusznie stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, w przedmiotowej sprawie, nie jest rolą organów ocenianie w procedurze uzgodnieniowej, czy ingerencja w prawo własności mieści się w ramach swobody planistycznej gminy.

Aktualnie Rzecznik oczekuje na rozpoznanie wniesionej przez SKO w Poznaniu skargi kasacyjnej w sprawie II OSK 1068/18.

Zasady gospodarowania lokalami mieszkalnymi (generalny opis)

Przedmiotem skarg kierowanych przez Rzecznika do sądów administracyjnych są  nadal uchwały określające zasady gospodarowania lokalami mieszkalnymi tj. uchwały w sprawie wynajmowania lokali mieszkalnych stanowiących własność gmin, zasad zbywania takich lokali, a także wprowadzające wieloletnie programy gospodarowania mieszkaniowym zasobem gminy. Z uwagi na deficyt mieszkań komunalnych gminy w dalszym ciągu uchwalają postanowienia ograniczające uprawnienie mieszkańców gminy do uzyskania pomocy mieszkaniowej. W tym celu gminy wprowadzają w uchwałach dodatkowe, pozaustawowe kryteria np. brak zameldowania, zadłużenie czynszowe, posiadanie tytułu prawnego do innego lokalu lub nieruchomości, brak dochodu itp. Ustawodawca określił w prawie materialnym w sposób pozytywny przesłanki udzielenia pomocy mieszkaniowej, mimo to organy stanowiące gminy wprowadzają do uchwał dodatkowe przesłanki, inne niż te, które określone zostały przez ustawodawcę. Takie działania uchwałodawcze gmin uzasadniają zarzuty naruszenia prawa materialnego, formułowane w skargach kierowanych przez Rzecznika do sądów administracyjnych.

Sądy administracyjne rozpoznając m.in. skargi Rzecznika, wielokrotnie podkreślały, że uchwalając  przepisy prawa miejscowego (np. zasady wynajmowania lokali komunalnych) rada gminy nie może tworzyć kryteriów, które ograniczają prawa mieszkańców gminy, bez wyraźnego upoważnienia ustawowego w tym zakresie. Przekroczenie upoważnienia ustawowego jest najczęściej formułowanym zarzutem w skargach Rzecznika obok innych wyszczególnionych naruszeń  dotyczących przepisów prawa materialnego. Brak jest jakichkolwiek podstaw, aby do uchwały wprowadzać  unormowania, które postawią w niekorzystnej sytuacji i bezpodstawnie zróżnicują sytuację mieszkańców gminy znajdujących się w podobnych warunkach materialnych i mieszkaniowych, które być może kwalifikowałyby się do ubiegania się o wynajem lokalu gminnego w świetle uregulowań uchwały, gdyby nie wprowadzono niekorzystnych dla nich postanowień. Każdy mieszkaniec gminy powinien posiadać jednakowe prawo do ubiegania się o najem lokalu mieszkalnego, a zróżnicowanie tych uprawnień może wynikać jedynie ze szczególnych przepisów ustawy. Wady uchwał mają zazwyczaj charakter kwalifikowany. Naruszenie przepisów prawa miejscowego i przekroczenie upoważnień ustawowych, godzi również w konstytucyjną zasadę legalizmu (art. 7 Konstytucji RP) i prowadzi do niedopuszczalnego zróżnicowania mieszkańców gminy przy ubieganiu się o pomoc gminy  naruszając przy tym zasadę  równości i sprawiedliwości społecznej (art. 32 i art. 2 Konstytucji RP).

W zdecydowanej większości spraw poddanych kognicji sądów administracyjnych z inicjatywy Rzecznika zapadły wyroki uwzględniające skargi Rzecznika, w których sądy podzieliły w pełni zarzuty naruszenia prawa. (np. wyrok WSA w Gliwicach wyrokiem z dnia 5 listopada 2014r. sygn. akt IV SA/Gl 28/14, wyrok WSA w Gdańsku z dnia 23 października 2014 r., sygn. akt III SA/Gd 664/14, wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku z dnia 2 października 2014 r., sygn. akt  III SA/Gd 435/14, wyrok WSA w Kielcach z  dnia 16 czerwca 2016r., sygn. II SA/Ke 414/16).

W kwietniu zapadło kolejne orzeczenie ze skargi Rzecznika (wyrok WSA w Poznaniu z dnia 25 kwietnia 2018 r. sygn. IV SA/Po146/18), w której sąd administracyjny zgodził się ze stanowiskiem Rzecznika i utrzymał tym samym dotychczasową linię orzeczniczą wskazując, że w myśl  ustawy o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego niedopuszczalne jest wyłączenie z kręgu uprawnionych do ubiegania się o wynajem lokalu z gminnego zasobu mieszkaniowego osób które mają tytuł prawny do lokalu. Istnienie po stronie danej osoby niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych (przy czym nie chodzi tu o każdą subiektywną potrzebę mieszkaniową, lecz potrzebę zobiektywizowaną warunkami zamieszkiwania uznanymi za kwalifikujące je do poprawy według zgodnych z ustawą kryteriów przyjętych przez radę gminy), nie zaś posiadanie bądź nie tytułu prawnego do innego lokalu lub nieruchomości czy też niespełnianie innych warunków, na wprowadzenie których ustawa nie zezwala.

Analiza prawa miejscowego wskazuje, że w dalszym ciągu dochodzi w tej sferze do naruszania praw obywateli wskutek uchwalania przepisów gminnych niezgodnych z powszechnie obowiązującym prawem. Gminy nie aktualizują na bieżąco treści uchwał, w celu dostosowania ich do znowelizowanych przepisów ustawowych, wadliwie zgodnie ze swoim interesem przepisy te interpretują, jak też w sposób świadomy wprowadzają rozwiązania, które ograniczają zakres obowiązków wobec obywateli, nałożonych na gminy przez ustawodawcę. Nie we wszystkich przypadkach, w których Rzecznik dostrzeże wady uchwały, istnieje konieczność podejmowania działań procesowych. W większości z nich, gminy przychylają się do stanowiska Rzecznika i uchwalają stosowne zmiany eliminując z uchwał postanowienia naruszające prawo. 

Czujność Rzecznika w tym obszarze nadal jest konieczna, gdyż mimo ugruntowanego orzecznictwa sądów administracyjnych dotyczącego niektórych, choćby wymienionych na wstępie niedopuszczalnych postanowień prawa miejscowego, gminy powielają je w kolejnych uchwałach.

***

Zgodnie z art. 94 Konstytucji, organy samorządu terytorialnego, na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie, ustanawiają akty prawa miejscowego obowiązujące na obszarze działania tych organów. Dyspozycja powołanego przepisu Konstytucji RP wskazuje, że podstawą prawną stanowienia prawa miejscowego jest upoważnienie zawarte w ustawie. Każdorazowo zatem w akcie rangi ustawowej powinno być zawarte upoważnienie dla lokalnego prawodawstwa, czyli tzw. delegacja. Upoważnienie do wydania aktu prawa miejscowego musi być wyraźne, a nie tylko pośrednio wynikać z przepisów ustawowych. Akty prawa miejscowego nie mogą być bowiem wydawane bez wyraźnego upoważnienia ustawowego. Nie ulega też wątpliwości, że nie mogą one regulować materii ustawowych, ani też wykraczać poza unormowania ustawowe.

W państwie prawa kompetencje organów państwowych powinny wyraźnie wynikać z obowiązujących przepisów i nie można ich domniemywać lub tworzyć za pomocą wykładni. Nie jest dopuszczalne uzurpowanie sobie przez jakikolwiek organ kompetencji nieprzyznanych mu wyraźnie w normie prawnej. Zasadą prawa administracyjnego jest bowiem zakaz domniemania kompetencji, a normy kompetencyjne powinny być interpretowane w sposób ścisły. Zakazuje się dokonywania wykładni rozszerzającej przepisów kompetencyjnych oraz wyprowadzania kompetencji w drodze analogii. W odniesieniu do działań władczych organów jednostek samorządu terytorialnego oznacza to, że muszą one posiadać stosowne podstawy prawne, a kompetencji do wydawania aktów prawa miejscowego nie można domniemywać. Wszelkie wątpliwości co do istnienia w porządku prawnym zezwolenia na działania władcze muszą być zatem rozstrzygane na niekorzyść organów

Realizacja delegacji ustawowej nie może być wykonywana z naruszeniem porządku prawnego, w szczególności zasad konstytucyjnych. Wobec powyższego, wydanie aktu prawa miejscowego w swej treści naruszającego Konstytucję oznaczać musi jednoczesne przekroczenie normy upoważniającej, a w związku z tym również art. 94 Konstytucji. Mimo przyznanej samorządowi terytorialnemu, a uzasadnionej ustrojowo dużej samodzielności w stanowieniu prawa miejscowego, należy pamiętać, że wola mieszkańców nie jest wyłącznym źródłem władzy samorządowej. Źródłem władzy i odrębności samorządu terytorialnego są pozytywne unormowania prawne, czyli normy Konstytucji i ustaw (por. uchwała TK z dnia 27 września 1994 r., sygn. akt W 10/93, OTK nr 1994/2, poz. 46; wyrok TK z dnia 26 maja 1998 r., sygn. akr K 17/98, OTK nr 1998/4, poz. 48). Samorząd wykonuje samodzielnie zadania publiczne, ale na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie. Z tego względu prawo miejscowe samorządu terytorialnego nie może być rozpatrywane wyłącznie jako wyraz woli mieszkańców. Wspólnoty samorządowe działają w ramach państwa, chociaż są odrębnymi układami kompetencyjnymi, stanowią jednak części składowe mechanizmu państwowego. Dlatego samorząd terytorialny musi działać w ramach powszechnie obowiązującego prawa (wyrok TK z dnia 3 listopada 1999 r., sygn. akt K 13/99, OTK nr 1999/7, poz. 155).

Sądy administracyjne zostały powołane do sprawowania wymiaru sprawiedliwości poprzez kontrolę działalności administracji publicznej. W oparciu o dotychczasową działalność sądów administracyjnych mogę stwierdzić, iż kontrola ta nie ogranicza się jedynie do wąsko pojmowanego elementu legalistycznego. Wymaga to szczególnej uwagi, bowiem w tym tkwi najgłębsza wartość i twórczy element kontroli sądowej z punktu widzenia ochrony praw jednostki. Przyjęcie tezy, iż ochrona praw i wolności jednostki w stosunkach z administracją publiczną jest podstawową funkcją sądownictwa administracyjnego pozwala wyprowadzić wniosek, że urząd Rzecznika Praw Obywatelskich i sądy administracyjne łączy wspólny cel i ścisła współpraca na rzecz budowania i utrwalania zasady państwa prawa i wyprowadzanych z niej standardów.

Odmowa transkrypcji aktu urodzenia dziecka urodzonego w Londynie w związku dwóch kobiet

Data: 2018-06-20

Sprawa pani Oli z Londynu:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w sprawie odmowy transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia dziecka urodzonego w Londynie, w związku dwóch kobiet.

Stan faktyczny:

Pani Ola wystąpiła do Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego w M. o transkrypcję  aktu urodzenia swojego syna urodzonego w 2014 r. w Londynie. Kierownik odmówił, powołując się na fakt, że w brytyjskim akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety. Decyzję podtrzymał wojewoda. Skarżąca odwołała się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w G.

WSA oddalił skargę, wskazując na klauzulę porządku publicznego oraz art. 18 konstytucji. WSA uznał, że wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu urodzenia, w którym jako rodzice wpisano dwie kobiety, byłoby pogwałceniem podstawowych zasad porządku prawnego. Powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy, w którym pojęcie „rodziców” odnosi się do osób różnej płci; o rodzicach różnej płci jest także mowa w art. 18 Konstytucji. W ocenie WSA dziecko i jego opiekunka prawna mają możliwość skutecznego powoływania się na zagraniczny akt stanu cywilnego przed polskimi organami i sądami.

Skarżąca złożyła skargę kasacyjną do NSA. Do postępowania w NSA przyłączył się RPO Adam Bodnar, który wniósł o uchylenie wyroku WSA.

Stan sprawy:

20 czerwca 2018 r. NSA oddalił skargę kasacyjną. 

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Obecna linia orzecznicza sądów administracyjnych i sądów powszechnych uniemożliwia uzyskanie przez dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, uzyskanie polskiego dokumentu tożsamości czy potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego z art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego, kierownicy urzędów stanu cywilnego odmawiają dokonania transkrypcji i tym samym uniemożliwiają wydanie polskiego dokumentu tożsamości. Warunkiem jego wydania jest transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia).

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek

Argumenty prawne RPO

W swym stanowisku Rzecznik podkreślał, że obecne przepisy umożliwiają transkrypcje aktu urodzenia tego dziecka - o ile będą stosowane zgodnie z Konstytucją RP i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu.  W uzasadnieniu WSA szeroko rozwodzi się o dopuszczalności związków partnerskich czy małżeństw tej samej płci, ale ani jednym zdaniem nie odnosi się do dobra dziecka, którego postępowanie dotyczy - wskazywał Adam Bodnar.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną ma być najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Obowiązek ochrony praw dziecka nakłada na państwo art. 72 ust. 1 Konstytucji RP. Dlatego odmawiając transkrypcji z uwagi na sprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego, organ jest zobowiązany wziąć pod uwagę nie tylko przepisy rangi ustawowej - Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, ale przede wszystkim przepisy Konstytucji i prawa międzynarodowego, tj. Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Konwencja o prawach dziecka zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na status dziecka lub jego rodziców lub opiekunów.  Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci stanowi przejaw takiej dyskryminacji.

Prawo o aktach stanu cywilnego wprowadza obowiązek transkrypcji aktu urodzenia osoby, która ubiega się o polski dokument tożsamości. Dziecko, o które chodzi, nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Każdemu obywatelowi przysługuje zaś prawo do otrzymania paszportu i dowodu osobistego.

RPO podkreślał, że polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób ani nie może podróżować po innych państw.

Dokonanie transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, nie oznacza, że państwo członkowskie zobowiązane jest do wprowadzenia takiej możliwości w swym prawie krajowym.  Chodzi o uznanie rodzicielstwa osób tej samej płci jedynie dla wykonywania praw zagwarantowanych przez prawo UE. Zdaniem RPO dlatego NSA powinien dokonać wykładni Prawa o aktach stanu cywilnego w sposób umożliwiający dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia w celu zapewnienia swobody przemieszczania się.

Odmowa prowadzi do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku.

Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko to może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku – przestrzegał rzecznik.

Może zatem prowadzić to do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Rzecznik wnosił - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo Unii Europejskiej stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa członkowskiego nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

NSA odmówił wystąpienia z takim pytaniem.

Numer sprawy:

XI.534.2.2018

NSA prawomocnie utrzymał odmowę uznania brytyjskiego aktu urodzenia dziecka, w którym jako rodziców wpisano dwie kobiety

Data: 2018-06-20
  • Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał odmowę uznania aktu urodzenia dziecka z Wlk. Brytanii w związku dwóch Polek
  • Sąd I instancji uznał, że brytyjski akt urodzenia jest sprzeczny z polskim prawem, które nie przewiduje wpisania dwóch kobiet jako rodziców
  • Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do sprawy, z uwagi na dobro dziecka, akt urodzenia powinien być wpisany do polskich akt stanu cywilnego
  • RPO wskazywał, że bez takiego wpisu dziecko nie ma potwierdzenia, że jest obywatelem polskim; nie dostanie numeru  PESEL i nie będzie mogło korzystać z pełni praw obywatela RP

W 2015 r. obywatelka polska zwróciła się do Urzędu Stanu Cywilnego o wpisanie do polskich ksiąg stanu cywilnego aktu urodzenia syna urodzonego w 2014 r. w Londynie. Jako rodziców w brytyjskim akcie wpisano dwie kobiety. Kierownik USC odmówił takiej transkrypcji aktu urodzenia, co podtrzymał potem wojewoda. W 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę kobiety na decyzję wojewody.

WSA: to by łamało zasady porządku prawnego

WSA uznał, że wpisanie takiego aktu urodzenia byłoby pogwałceniem podstawowych zasad porządku prawnego. Ocenił, że w Polsce nie jest możliwe ustalenie, że rodzicami są osoby tej samej płci. Powołał się na Kodeks rodzinny i opiekuńczy, w którym pojęcie „rodziców” odnosi się do osób różnej płci; o rodzicach różnej płci jest także mowa w art. 18 Konstytucji. W ocenie WSA dziecko i jego opiekunka prawna mają możliwość skutecznego powoływania się na zagraniczny akt stanu cywilnego przed polskimi organami i sądami.

Kobieta złożyła skargę kasacyjną do NSA. Podkreślono w niej, że transkrypcja zagranicznego aktu urodzenia jest obowiązkowa w przypadku ubiegania się o polski dokument tożsamości lub numer PESEL.

Do postępowania w NSA przyłączył się RPO. Adam Bodnar wniósł o uchylenie wyroku WSA.

NSA oddalił skargę kasacyjną skarżącej z przyczyn formalnych. W ustnych motywach sąd podtrzymał zasadę, że zagraniczny akt urodzenia ma takie same znacznie prawne, jak i polski. 

Argumenty RPO

W swym stanowisku Rzecznik podkreślał, że obecne przepisy umożliwiają transkrypcje aktu urodzenia tego dziecka - o ile będą stosowane zgodnie z Konstytucją RP i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. WSA nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu.  W uzasadnieniu WSA szeroko rozwodzi się o dopuszczalności związków partnerskich czy małżeństw tej samej płci, ale ani jednym zdaniem nie odnosi się do dobra dziecka, którego postępowanie dotyczy - wskazywał Adam  Bodnar.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną ma być najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka. Obowiązek ochrony praw dziecka nakłada na państwo art. 72 ust. 1 Konstytucji RP. Dlatego odmawiając transkrypcji z uwagi na sprzeczność z podstawowymi zasadami porządku prawnego, organ jest zobowiązany wziąć pod uwagę nie tylko przepisy rangi ustawowej - Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, ale przede wszystkim przepisy Konstytucji i prawa międzynarodowego, tj. Konwencji o prawach dziecka i Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Konwencja o prawach dziecka zakazuje wszelkiej dyskryminacji ze względu na status dziecka lub jego rodziców lub opiekunów.  Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci stanowi przejaw takiej dyskryminacji.

Prawo o aktach stanu cywilnego wprowadza obowiązek transkrypcji aktu urodzenia osoby, która ubiega się o polski dokument tożsamości. Dziecko, o które chodzi, nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zgodnie z art. 34 ust. 1 Konstytucji obywatelstwo polskie nabywa się przez urodzenie z rodziców będących obywatelami polskimi. Ustawa o obywatelstwie polskim precyzuje, że małoletni nabywa obywatelstwo polskie z mocy prawa przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Każdemu obywatelowi przysługuje zaś prawo do otrzymania paszportu i dowodu osobistego.

RPO podkreślał, że polski obywatel, który tych dokumentów nie posiada, o ile nie jest obywatelem innego państwa, funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec, nie ma także możliwości korzystania ze swobody przepływu osób ani nie może podróżować po innych państw.

Dokonanie transkrypcji aktu urodzenia, w którym jako rodzice wskazane są dwie osoby tej samej płci, nie oznacza, że państwo członkowskie zobowiązane jest do wprowadzenia takiej możliwości w swym prawie krajowym.  Chodzi o uznanie rodzicielstwa osób tej samej płci jedynie dla wykonywania praw zagwarantowanych przez prawo UE. Zdaniem RPO dlatego NSA powinien dokonać wykładni Prawa o aktach stanu cywilnego w sposób umożliwiający dokonanie transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia w celu zapewnienia swobody przemieszczania się.

Odmowa prowadzi do ograniczenia dalszych praw przysługujących na mocy Konwencji na równych zasadach. Np. podanie  numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku.

Brak dokumentu tożsamości może też powodować problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce. W skrajnych przypadkach dziecko to może zostać uznane za przebywające na terenie Polski  bez opieki i umieszczony w placówce opiekuńczo-wychowawczej lub w strzeżonym ośrodku – przestrzegał rzecznik.

Może zatem prowadzić to do naruszenia  jego prawa do ochrony zdrowia, prawa do nauki, prawa do wolności i bezpieczeństwa osobistego. Po uzyskaniu pełnoletności, bez dokumentu potwierdzającego obywatelstwo polskie, dziecko nie będzie mogło korzystać z wielu praw zastrzeżonych w Konstytucji RP dla obywateli polskich - prawa do dostępu do służby publicznej, do udziału w wyborach, do zabezpieczenia społecznego, do opieki zdrowotnej, do wykształcenia.

Odmowa narusza prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje  art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - przypomniał RPO. Powołał się na orzecznictwo Europejskiego Trybunał Praw Człowieka i Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Rzecznik wnosił - jeśli NSA uznałby, że są wątpliwości co do interpretacji prawa UE - aby zwrócił się do TSUE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy w sytuacji, w której obywatel Unii korzysta ze swobody przemieszczania się - przebywając w państwie członkowskim innym niż to, którego obywatelstwo posiada, gdzie rozwinął i umocnił życie rodzinne - prawo Unii Europejskiej stoi na przeszkodzie odmowie dokonania transkrypcji jego aktu urodzenia - wyłącznie z tego powodu, że prawo tego państwa członkowskiego nie przewiduje możliwości wskazania w akcie urodzenia jako rodziców dwóch osób tej samej płci, co w konsekwencji pozbawia go możliwości ubiegania się o wydanie dokumentu tożsamości?

NSA odmówił wystąpienia z takim pytaniem.

XI.534.2.2018

Sprawa drukarza z Łodzi

Data: 2018-06-14

Rzecznik Praw Obywatelskich interweniował w sprawie odmowy wydrukowania rolll-upu fundacji LGBT. Według RPO odmowa była niezgodną z prawem dyskryminacją ze względu na orientację seksualną.

Stan faktyczny:

Fundacja zwróciła się do drukarni o wykonanie roll-upu z otrzymanej grafiki. Spotkała się z odmową. „Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”- głosił mejl od pracownika drukarni.  Drukarz został obwiniony przez policję na podstawie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, który stanowi: "kto umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny".

Orzeczenia sądów:

Sąd Rejonowy uznał w 2016 r. Adama J. za winnego wykroczenia, ale  odstąpił od wymierzenia mu kary.  Sąd uznał, że przekonania obwinionego nie oznaczały, że mógł on odmówić  usługi. W 2017 r. Sąd Okręgowy prawomocnie utrzymał ten wyrok, nie uwzględniając apelacji prokuratora i obwinionego, którzy wnieśli o uniewinnienie. Sąd ocenił całą sprawę w kategoriach błędnego pojmowania wolności sumienia. Wskazał  też nadrzędność zasady równości wobec prawa. Oba sądy nie uznały, aby wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu.

W czerwcu 2018 r. Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego, który wniósł o uchylenie wyroku i uniewinnienie drukarza. SN ocenił, że w sprawie nie doszło do konfliktu sumienia ani też naruszenia zasady swobody umów. Wskazał, że przedsiębiorca jest zobowiązany do świadczenia usług, dlatego że oferuje je publicznie. Wykroczenie z art. 138 kw może zatem popełnić usługodawca także wtedy, gdy do zawarcia umowy jeszcze nie doszło, bo usługodawca odmówił jej zawarcia. Zdaniem SN przepis ten pełni obecnie funkcję antydyskryminacyjną.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Zgodnie z art. 32 ust. 2 Konstytucji RP  "nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny". Oznacza to, że niezgodna z prawem jest dyskryminacja w dostępie do dóbr i usług oferowanych publicznie -  ze względu na cechy osobiste (to, kim się jest, a nie to, co sie robi). Ustawa "o równym traktowaniu" wymienia takie osobiste cechy jak płeć, wiek, niepełnosprawność, religia, światopogląd, rasa, narodowość, pochodzenie etniczne, a także orientacja seksualna. Odmowa świadczenia usługi wyłącznie z uwagi na jedną z tych cech klienta stanowi wykroczenie umyślnej, bez uzasadnionej przyczyny, odmowy świadczenia, do którego jest się obowiązanym.

Usługodawca nie ma prawa kategoryzowania, czy selekcjonowania klientów wyłącznie w oparciu o ich cechę osobistą, która pozostaje bez wpływu na stosunki handlowe.  Do Biura RPO wpływa wiele skarg dotyczących naruszenia zasady równego traktowania w dostępie do usług, np. odmowy wynajmu mieszkania kobiecie, która samodzielnie wychowywała dzieci; wyproszenia z restauracji kobiety, która karmiła piersią niemowlę; odwołania wizyty lekarskiej osoby niewidomej poruszającej się z psem przewodnikiem; odmowy właściciela sklepu obuwniczego obsłużenia klientki poruszającej się na wózku..

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek organizacji pozarządowej

Argumenty prawne RPO

Na kanwie tej sprawy pod koniec 2017 r. Prokurator Generalny złożył wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o uznanie art. 138 Kw za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej.

RPO, który przyłączył się do postępowania w tej sprawie, wniósł, aby TK stwierdził, że art. 138 jest zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są właściwymi wzorcami kontroli w tej sprawie.

Według Rzecznika podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług . Wdraża on dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne.  Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. 

Adam Bodnar kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że  Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez  farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Numer sprawy:

XI.815.6.2018

WSA uwzględnił skargę RPO na zasady usuwania "uciążliwego pasażera" przyjęte przez Radę Warszawy

Data: 2018-05-24

Przepisy porządkowe w transporcie publicznym, dotyczące możliwości usunięcia pasażera z pojazdu, nie mogą powtarzać regulacji ustawy i muszą uwzględniać klauzulę zasad współżycia społecznego – uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich.

Uwzględniając tę skargę, WSA orzekł (sygn. akt VI SA/Wa 90/18) nieważność zaskarżonych przez RPO, a przyjętych w 2016 r. przez Radę m.st. Warszawy Przepisów porządkowych obowiązujących w lokalnym transporcie zbiorowym organizowanym przez miasto.

Przepisy ustawy – Prawo przewozowe przewidują przypadki, w których pasażer może być usunięty z pojazdu. Jest to możliwe, jeżeli dana osoba zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi w transporcie albo jest uciążliwa dla podróżnych lub odmawia uiszczenia opłaty za przejazd. W ostatnich dwóch przypadkach nie można jednak usunąć pasażera z pojazdu, jeżeli naruszałoby to zasady współżycia społecznego.

Po zbadaniu złożonej doń skargi Rzecznik stwierdził, iż przyjmując te przepisy, Rada miasta przekroczyła granice upoważnienia ustawowego i naruszyła zasady prawidłowej legislacji. Częściowo - w sposób nieuprawniony - powtórzyła bowiem przepisy ustawy, a częściowo je zmodyfikowała. Polegało to na doprecyzowaniu pojęcia uciążliwej osoby („osoba narażająca współpasażerów na dyskomfort podróży z powodu braku zachowania elementarnej higieny osobistej”) oraz pominięciu klauzuli zasad współżycia społecznego jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwego pasażera z pojazdu. 

Na te uchybienia Rzecznik wskazał w skardze do WSA na uchwałę Rady m.st. Warszawy.  Zwrócił uwagę, że powtórzenie w przepisach porządkowych regulacji ustawowych powoduje, że za ich naruszenie grozi mandat (Rada m.st. Warszawy postanowiła, że niestosowanie się do przepisów porządkowych jest wykroczeniem). W ocenie Rzecznika może to prowadzić do naruszenia art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Zapewnia on jednostce ochronę przed samowolą państwa. - W państwie prawa człowiek może ponieść odpowiedzialność karną tylko za czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia - podkreślił RPO.

Według Rzecznika pominięcie zasad współżycia społecznego, jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwej osoby z pojazdu, może z kolei prowadzić do naruszeń godności osoby ludzkiej (art. 30 Konstytucji RP), prawnej ochrony życia (art. 38 Konstytucji RP), czy innych przejawów niehumanitarnego traktowania.

Zdaniem RPO klauzulę zasad współżycia społecznego należy tu rozumieć jako zabezpieczenie przed powstaniem sytuacji, w których usunięcie konkretnej osoby ze środka transportu sprzeciwiałoby się powszechnie akceptowanym wartościom. Chodzić tu może w szczególności o sytuacje powodujące zagrożenie dla jej życia. Mogłoby to dotyczyć np. osoby starszej, mającej problemy z samodzielnym poruszaniem się lub dziecka pozostającego bez opieki osoby dorosłej - które mogą mieć trudności w bezpiecznym dotarciu do miejsca zamieszkania.

WSA wyrokiem z 23 maja 2018 r.  uwzględnił w całości skargę Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych przez niego przepisów. Wyrok jest nieprawomocny.

V.565.74.2017

Dziennikarz prawomocnie wygrał proces za zwolnienie z Polskiego Radia

Data: 2018-05-10
  • Red. Jerzy Sosnowski prawomocnie wygrał proces wytoczony Polskiemu Radiu SA za zwolnienie z pracy z powodu „utraty zaufania”
  • Sądy uznały, że pracodawca nie wskazał konkretnych przyczyn wypowiedzenia stosunku pracy
  • Dziennikarza w procesie wspierał Rzecznik Praw Obywatelskich

W czwartek Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił apelację Polskiego Radia SA od wyroku sądu I instancji, który uwzględnił pozew dziennikarza o odszkodowanie.

Dziennikarz III Programu został zwolniony w marcu 2016 r. Jako przyczynę rozwiązania stosunku pracy podano utratę zaufania, wynikającą m.in. z publicznej krytyki pracodawcy i podważania kompetencji przełożonych. Dziennikarz oddał sprawę do sądu. Zwolnienie uznał za bezprawne, bo  miał prawo wypowiadać się w mediach o sytuacji w Radiu jako człowiek, dziennikarz i związkowiec.

RPO, który przyłączył się do tego postępowania, wskazał, że sprawa może być uznana za tłumienie krytyki prasowej, gdyż powód korzystał z wolności wyrażania poglądów. Lojalność wobec pracodawcy nie może zaś prowadzić do zaniechania krytyki, zwłaszcza jeśli jej celem jest społecznie uzasadniony interes - np. troska o zachowanie niezależności mediów publicznych. Dziennikarz był przewodniczącym związku zawodowego. Według Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, taka osoba ma szczególny obowiązek wypowiadania się w kwestiach kluczowych dla pracowników, do których należą m.in. nowe decyzje programowe publicznego nadawcy.

W 2017 r. stołeczny Sąd Rejonowy uwzględnił powództwo i przyznał powodowi odszkodowanie w wysokości trzymiesięcznego wynagrodzenia wraz z odsetkami. Sąd uznał, że przyczyny wypowiedzenia stosunku pracy były niekonkretne i zbyt ogólne. Pracodawca nie wskazał bowiem, jakie konkretnie zachowania powoda stanowiły publiczną krytykę ani nie skonkretyzował, na czym polegało podważanie kompetencji przełożonych.

Polskie Radio złożyło apelację, wnosząc albo o oddalenie powództwa, albo o zwrot sprawy do I instancji. RPO złożył wniosek o oddalenie apelacji. Argumentował m.in., iż strona pozwana nie wykazała, aby krytyka powoda była nierzetelna czy niezgodna z zasadami współżycia społecznego. Miał on nie tylko prawo, ale i obowiązek poinformować opinię publiczną o zagrożeniach niezależności mediów publicznych. Niedopuszczalne jest, aby z tego powodu mogło dojść do jego zwolnienia - ocenił Rzecznik.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia Sąd Okręgowy podkreślił, że zarzuty apelacji nie są zasadne. Sąd podzielił stanowisko sądu I instancji, że przyczyna wypowiedzenia nie była konkretna. 

Sąd podniósł, że z racji swego zawodu powód miał prawo wypowiadać się publicznie. Pracodawca pownien był zaś wskazać, które jego konkretne wypowiedzi spowodowały utratę zaufania. Sąd podkreślił, że nie można krytykować pracodawcy w sposób nieuzasadniony, ale strona pozwana nie wykazała by krytyka powoda była nieuzasadniona. 

III.7043.59.2016

Uciążliwość hałaśliwego sąsiedztwa

Data: 2018-04-12

Całonocne głośne imprezy w obiekcie hotelarsko-restauracyjnym spowodowały  nerwice u mieszkającego w pobliżu małżeństwa. Rzecznik Praw Obywatelskich zażądał od miejscowego starosty wszczęcia postępowania w celu ograniczenia tych imprez. Podstawą wniosku jest Prawo ochrony środowiska. Pozwala ono w trybie administracyjnym nakazać ograniczenie negatywnego wpływu  jakiejś działalności na środowisko - także wtedy, gdy pogarsza ona zdrowie ludzi. Powołując się na orzecznictwo NSA, Adam Bodnar wskazuje, że dotyczy to również zdrowia psychicznego.

Stan faktyczny:

Sąsiedzi wybudowanego w 2007/2008 kompleksu w woj. łódzkim - w którego skład wchodzą restauracja, hotel, domki kempingowe - skarżą się na uciążliwości związane z hałasem i głośnym zachowaniem gości. Negatywny wpływ na zdrowie małżeństwa wywarły  zwłaszcza trwające całą noc imprezy okolicznościowe – sala balowa i kuchnia są położone w bezpośrednim ich sąsiedztwie.

Małżeństwo wytoczyło właścicielowi kompleksu proces o zadośćuczynienie za krzywdę z tytułu naruszenia dóbr osobistych  taką działalnością. Na potrzeby tego procesu powodowie przedłożyli opinię sądowo-psychiatryczną z 2014 r. Wynikało z niej, że cierpią oni na nerwice, których źródłem jest działalność kompleksu. W opinii podkreślono, że leczenie nerwic jest mało skuteczne, jeśli utrzymuje się czynnik stresowy - w tym wypadku  hałas i zachowanie biesiadników. Proces został przez małżeństwo prawomocnie wygrany, ale imprezy trwają nadal.

Stan sprawy:

Żądanie RPO wszczęcia postępowania administracyjnego jest dla starosty wiążące. Według art. 362 ust. 1 Prawa o ochronie środowiska, gdy dany podmiot negatywnie oddziałuje na środowisko, w tym na zdrowie ludzi, organ administracji może wydać decyzję nakazującą ograniczenie takich działań. Zdaniem RPO właściwą decyzją powinno być orzeczenie o nieorganizowaniu nocnych imprez. Jeśli postępowanie zakończyłoby  się w inny sposób, Rzecznik może odwołać się do sądu administracyjnego.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Człowiek jako element środowiska ma prawo być traktowany tak, aby czyjaś aktywność negatywnie na niego nie oddziaływała. Działalność tego obiektu hotelarsko-restauracyjnego wpływa zaś negatywnie na zdrowie psychiczne  małżonków i narusza ich prawo do ochrony zdrowia. Ogranicza także ich prawo do prywatności, rozumiane jako możliwość niezakłóconego korzystania z własnego domu czy ogrodu oraz odpoczynku  i spędzania u siebie czasu w przyjemny sposób.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek posła

Argumenty RPO

Prawo o ochronie środowiska określa m.in. zasady odpowiedzialności tego, kto oddziałuje na środowisko. Obok mechanizmów cywilnoprawnych i karnych, główne znaczenie ma odpowiedzialność administracyjna. W ocenie Rzecznika w tej sprawie zachodzą podstawy do  tego trybu.

W lutym tego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał w jednej ze spraw dotyczących negatywnego oddziaływania składowiska odpadów na zdrowie ludzi, że pod tym pojęciem należy rozumieć nie tylko zdrowie fizyczne, ale także psychiczne. Ten precedensowy wyrok umożliwił wniosek do starosty.

O tym, że wystąpił negatywny skutek zdrowotny u małżonków, świadczą - załączone we wniosku RPO - uzasadnienie wyroku sądu w ich procesie przeciw właścicielowi obiektu oraz opinia sądowo-psychiatryczna.

Rzecznik wskazuje, że podczas postępowania w związku z zezwoleniem na budowę obiektu mogło dojść do naruszenia praw małżonków. Stwierdzono bowiem wtedy, że obszar oddziaływania inwestycji zamknie się w granicach działki, na której znajduje się kompleks. Oznaczało to, że małżonkom nie przysługiwało prawo bycia stroną postępowania. W świetle faktycznego oddziaływania inwestycji, powyższe stwierdzenie budzi oczywiste wątpliwości - podkreślił Adam Bodnar.

Numer sprawy

V.7203.272.2016

NSA wydał prokonstytucyjny wyrok w sprawie jednej z ofiar ulgi meldunkowej

Data: 2018-04-11

Naczelny Sąd Administracyjny podzielił pogląd Rzecznika Praw Obywatelskich, że oświadczenie o zameldowaniu w danym lokalu przez co najmniej 12 miesięcy – wymagane  do skorzystania z ulgi meldunkowej - podatnik mógł złożyć w sposób niesformalizowany, np. za pośrednictwem aktu notarialnego.

W środę NSA (sygn. akt II FSK 1960/17) prawomocnie NSA zniósł swoim rozstrzygnięcem skutki decyzji organu podatkowego (podatek plus odsetki), który uznał, że pan Henryk ma zapłacić kilkadziesiąt tysięcy zł zaległego podatku dochodowego wraz z odsetkami za sprzedaż mieszkania, bo nie dopełnił warunku formalnego ulgi - złożenia oświadczenia o zameldowaniu w lokalu przez co najmniej 12 miesięcy.

NSA uznał  że pan Henryk - do którego skargi kasacyjnej przyłączył się RPO - miał prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej. Stanowisko NSA powinno być zastosowane przy ponownym rozpoznaniu tej sprawy przez skarbówkę.

Problem dotyczy osób, które nabyły nieruchomość w latach 2007-2008, a następnie ją sprzedały przed upływem pięciu lat od daty nabycia, przy czym nie złożyły oświadczenia. Faktycznie spełnili warunek materialny ulgi (były zameldowane), ale nie dopełnili wymogu formalnego - złożenia oświadczenia. Organy skarbowe kwestionują ich prawa do ulgi i domagają się zaległego podatku. Postępowania podatkowe wszczynane są tuż przed upływem terminu przedawnienia, co dodatkowo oznacza konieczność zapłaty odsetek.

Rzecznik uważa, że nie można pozbawiać obywateli prawa do skorzystania z ulgi wyłącznie z przyczyn formalnych - choć byli zameldowani w lokalu przez wymagany okres, co można łatwo zweryfikować. W ocenie Adama Bodnara dopuszczalne jest uznawanie za skuteczne oświadczeń podatnika złożonych w akcie notarialnym. Według RPO przepisy były nieprecyzyjne - nie przewidywały wzoru oświadczenia, który byłby dostępny dla podatników.

Sprawa pana Henryka

Pan Henryk mieszkał w lokalu na IV piętrze, w którym zameldowany był przez 34 lata. Własność mieszkania nabył w 2007 r. w wyniku przekształcenia lokatorskiego prawa do lokalu w prawo własności. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia (niepełnoprawność ruchowa uniemożliwiająca wchodzenie po schodach), w 2011 r. pan Henryk zmuszony został do sprzedaży lokalu. W tym samym roku kupił mieszkanie na parterze.

Pod koniec upływu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego, organy  wszczęły postępowanie i uznały, że pan Henryk powinien zapłacić podatek z odsetkami. Ich zdaniem nie złożył on wymaganego oświadczenia uprawniającego do skorzystania z ulgi.

Sprawa trafiła do WSA w Lublinie (sygn. akt I SA/Lu 853/16). Sąd wprawdzie uchylił decyzję fiskusa, ale z powodu błędnego ustalenia kosztów nabycia lokalu w odniesieniu do wydatków poniesionych na poczet wkładu mieszkaniowego. Jednocześnie sąd stwierdził, że organy podatkowe słusznie przyjęły, że w tej sprawie nie doszło do złożenia oświadczenia w sprawie ulgi.

Do NSA skargę kasacyjną złożył pan Henryk, kwestionując wyrok co do zasady. Skargę złożył też Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Lublinie, którego zdaniem organy prawidłowo ustaliły koszt przy wymiarze podatku, a więc sąd nie powinien uchylać decyzji.

Rzecznik dowiedział się o sprawie pana Henryka z doniesień medialnych i z urzędu podjął interwencję procesową. Do sprawy przyłączyła się Fundacja Praw Podatnika.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika były podstawy do przyjęcia, że w sprawie pana Henryka doszło do skutecznego złożenia oświadczenia o zameldowaniu za pośrednictwem aktów notarialnych. Rzecznik wskazywał na konieczność zastosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów. Uznał, że w jak najszerszym zakresie powinno się dopuścić możliwość zastąpienia oświadczenia w sprawie spełnienia warunków do zastosowania ulgi meldunkowej innymi dokumentami.

Zdaniem Rzecznika, skoro w przepisach podatkowych nie określono ani treści, ani też formy, w jakiej należy złożyć oświadczenie, to w dorozumiany sposób można za nie uznać np. akt notarialny przekazywany organom podatkowym za pośrednictwem notariuszy. To  dokument urzędowy, który potwierdza dokonanie określonej czynności prawnej; zawiera oświadczenia woli stron i korzysta z domniemania zgodności z prawdą tego, co w nim stwierdzono.

Zdaniem Rzecznika niewątpliwie „słusznościowa” wykładnia przepisów o uldze meldunkowej uzasadniona jest także ze względu na to, że nieobowiązujące już regulacje w tym zakresie wywoływały szereg praktycznych wątpliwości (w krótkim czasie obowiązywały 3 różne stany prawne, których stosownie uzależnione było od daty nabycia danej nieruchomości, co w praktyce wywoływało najwięcej problemów).

Rzecznik podkreślał, że w dziedzinie prawa podatkowego, gdzie obowiązują podwyższone standardy, ustawodawca powinien stanowić jasne i zrozumiałe przepisy, tak aby nie stawały się one pułapką dla zwykłych obywateli. Zwłaszcza dotyczy to przypadków, gdzie mamy do czynienia ze specyficznym systemem ulg mających na celu wsparcie obywateli w realizacji ich potrzeb mieszkaniowych.

Wyrok NSA

NSA oddalił obie skargi kasacyjne i stwierdził, że zaskarżony wyrok WSA w Lublinie, pomimo błędnego uzasadnienia, odpowiada prawu. Rozstrzygnięcie to jest korzystne dla podatnika, ponieważ wskazuje na zasadność uchylenia decyzji organu podatkowego. Nie z powodu kosztów, ale uznania, że pan Henryk miał prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej.

W ustnym uzasadnieniu wyroku NSA podzielił pogląd Rzecznika o tym, że całokształt materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie pozwala na przyjęcie, iż doszło do skutecznego złożenia wymaganego oświadczenia w formie dorozumianej, tj. w  aktach notarialnych. Zdaniem NSA, wymóg złożenia spornego oświadczenia w sprawie ulgi meldunkowej należy interpretować w sposób niesformalizowany.

Ponadto, sąd stwierdził, że nie było konieczne analizowanie sprawy zasadności ustalenia kosztów w wymiarze podatku, skoro zarzuty dotyczące prawa do skorzystania z ulgi meldunkowej okazały się zasadne.

NSA uznał za niezasadne wnioski Fundacji Praw Podatnika o skierowanie sprawy do powiększonego składu 7 sędziów NSA, a także o zadanie pytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego.

Działania RPO w sprawie ofiar ulgi meldunkowej

Do RPO dochodzą też sygnały, że  ofiarom ulgi za niezapłacenie podatku stawiane są zarzuty umyślnego przestępstwa skarbowego  Zdaniem Adama Bodnara nie ma do tego podstaw. Zwrócił się on do resortu finansów o podanie liczby tych postępowań.

Rzecznik już wcześniej występował do ministra rozwoju i finansów w sprawie mniej restrykcyjnego stanowiska organów skarbowych w sprawie oświadczeń. „Bez względu na przyczyny uchybienia terminu do złożenia oświadczenia - czy jest ona następstwem braku po stronie podatnika należytej staranności w prowadzeniu własnych spraw, czy też jest konsekwencją zdarzeń od niego niezależnych - nie znajduje się uzasadnienia do ukształtowania sytuacji podatnika uwzględniającej zwolnienie” -  odpowiedział w sierpniu 2017 r. minister.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego w Biurze RPO:

NSA zastosował daleko idącą prokonstytucyjną wykładnię przepisów. W pełni podzielił stanowisko RPO, że akt notarialny może być oświadczeniem, które powinno być złożone przez podatnika. Wyrok NSA ma istotne znaczenie dla podatników. Oznacza zwiększenie szans na wygraną  w sporach o prawo do skorzystania z ulgi meldunkowej.

O dalszych losach sprawy zdecyduje pogląd prawny, jaki znajdzie się w pisemnym uzasadnieniu. Orzeczenie NSA jest wiążące w tej konkretnej sprawie. Będzie ono oddziaływać na orzecznictwo sądów administracyjnych.  Mamy nadzieję, że w dalszej perspektywie spowoduje także zmianę rygorystycznego podejścia organów podatkowych w sprawach ulgi meldunkowej.

 

Okulista nie przyjął osoby niewidomej z psem - sąd uwzględnił apelację RPO

Data: 2018-03-27
  • Okulista, który odmówił przyjęcia niewidomej kobiety z powodu korzystania przez nią z pomocy psa przewodnika, ma zapłacić nie tylko tysiąc zł na jej rzecz, ale także 10 tys. zł na cel społeczny
  • Taki prawomocny wyrok wydał we wtorek Sąd Okręgowy w Krakowie w procesie cywilnym wytoczonym przez Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz kobiety
  • Sąd ten uwzględnił apelację RPO Adama Bodnara od wyroku I instancji, który tylko częściowo uznał jego powództwo

Sprawa ma charakter precedensowy w kontekście ochrony osób z niepełnosprawnościami przed dyskryminacją w dostępie do świadczeń zdrowotnych.

W 2015 r. pacjentka zawiadomiła prywatny ośrodek okulistyczny w Krakowie, że jako osoba niewidoma, na wizytę ws. szklanej protezy gałki ocznej przyjedzie w asyście psa przewodnika. W odpowiedzi lekarz „anulował” wizytę (wcześniej odmówił on też usługi innej osobie niewidomej z psem). Kobiecie nie zaproponowano innego terminu ani żadnego innego wsparcia podczas wizyty. Musiała udać się do innej placówki, gdzie wykonano jej protezę gorszej jakości - akrylową (szklane wykonywał ośrodek właśnie w Krakowie - położony dalej od jej miejsca zamieszkania).

RPO Adam Bodnar wytoczył lekarzowi proces cywilny. W pozwie wskazał, że naruszył on godność pacjentki jako osoby z niepełnosprawnością. Wywołał u niej poczucie poniżenia i bezradności. Musiała także szukać innego świadczeniodawcy.

W lipcu 2017 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza częściowo uwzględnił powództwo. Potwierdził, że obowiązek świadczenia usług, w tym świadczeń zdrowotnych, na rzecz osób poruszających się przy pomocy psa przewodnika wynika wprost z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zgodnie z pozwem sąd zasądził od lekarza na rzecz pacjentki tysiąc zł zadośćuczynienia - za krzywdę spowodowaną bezprawnym i zawinionym naruszeniem praw pacjenta. Sąd oddalił zaś roszczenie by lekarz wpłacił 25 tys. zł  na cel społeczny -  w związku z krzywdą spowodowaną bezprawnym i zawinionym naruszeniem dóbr osobistych kobiety.

W apelacji RPO kwestionował wniosek sądu, że pacjentka nie doznała takiej krzywdy by nakazać lekarzowi wpłatę również i na cel społeczny. Według sądu powinna ona była się spodziewać, że lekarz odmówi wizyty, jak wcześniej innej kobiecie - o czym powódka wiedziała. Zdaniem RPO taka interpretacja sądu niejako sankcjonuje odmowę udzielenia świadczeń medycznym osobom niewidomym poruszającym się z psem przewodnikiem, a więc ich dyskryminacji.  Zarazem zachowanie lekarza sąd uznał  za bezprawne - wskazał Adam Bodnar.

Sąd Okręgowy uwzględnił apelację RPO, oddalił zaś apelację pozwanego lekarza.

XI.812.1.2015

 

Sąd oddalił pozew RPO w sprawie Romów z Limanowej

Data: 2018-03-26
  • Sąd Rejonowy w Limanowej oddalił pozew Rzecznika Praw Obywatelskich, który wnosił o wstrzymanie eksmisji Romów z budynku obecnie zajmowanego przez nich w tym mieście. RPO zapowiada apelację.

Rzecznik od 2015 r. prowadzi postępowanie w sprawie projektu władz Limanowej, którego celem miała być poprawa warunków życia kilku rodzin romskich, mieszkających w budynku będącym własnością miasta. Dzięki  dofinansowaniu projektu z Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014-2020, władze Limanowej kupiły dla Romów nowy dom w miejscowości Czchów.

Romowie odmówili jednak opuszczenia dotychczasowego miejsca zamieszkania. Wpływ na ich decyzję miała negatywna reakcja władz Czchowa na informację o możliwej przeprowadzce.  Burmistrz Czchowa wydał bowiem zarządzenie o zakazie zasiedlenia nieruchomości kupionej przez samorząd limanowski. Na wniosek RPO i wojewody małopolskiego Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie prawomocnie uznał to zarządzenie za nieważne.

Wcześniej jednak wszyscy Romowie złożyli przed notariuszem deklaracje, że opuszczą dom w Limanowej w wyznaczonym terminie, gdy zostanie im udostępniony nowy budynek. Po tym, jak Romowie odmówili przeprowadzki do Czchowa, władze Limanowej przystąpiły do wyegzekwowana tych deklaracji (stały się one tytułami egzekucyjnymi).  Po nadaniu oświadczeniom klauzul wykonalności, komornik sądowy wszczął postępowania egzekucyjne w celu opróżnienia i wydania tych lokali.

Mimo apeli RPO, burmistrz Limanowej nie odstąpił od zamiaru przeniesienia rodzin romskich – wbrew ich woli – z obecnie zajmowanego budynku do nowej nieruchomości.

Wobec grożącej Romom egzekucji komorniczej, polegającej na przymusowym przeniesieniu do Czchowa, RPO skierował do Sądu Rejonowego powództwo przeciw Gminie Limanowa. Wniósł o pozbawienie wykonalności wystawionych tytułów wykonawczych oraz o zabezpieczenie powództw przez zawieszenie trwających postępowań egzekucyjnych.

Wyrok jest nieprawomocny. 

Komentarz  Marcina Sośniaka, wydział praw migrantów i mniejszości narodowych Biura RPO

Dla Rzecznika Praw Obywatelskich była to sprawa precedensowa. Środki pochodzące z programu integracji  społeczności romskiej – które powinny służyć Romom,  poprawiać ich sytuację i warunki życia – zostały wykorzystane w sposób niezgodny z wolą samych zainteresowanych.

Ten wyrok,  na razie nieprawomocny, oznaczałby że Romowie zostaną wbrew swojej woli  przesiedleni do domu, w którym nie chcą mieszkać, a co gorsze – poza teren gminy,  w której mieszkają obecnie. Czyli tak naprawdę samorząd limanowski, który skorzystał z tych środków, wykorzystuje je z założeniem, że Romowie przestaną być częścią wspólnoty samorządowej Limanowej i opuszczą teren gminy.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, takie zachowanie  jest bezprawne. Narusza  prawo chociażby do życia prywatnego  i swobody wyboru miejsca zamieszkania, które przysługuje wszystkim obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, niezależnie od pochodzenia narodowego czy etnicznego.

Z takim też argumentem Rzecznik będzie się odwoływał od wyroku.

Wcześniej sąd administracyjny stwierdził nieważność zarządzenia burmistrza Czchowa o zakazie zasiedlania nieruchomości, w której ci Romowie mieli potencjalnie się pojawić. Sąd uznał, zgodnie z sugestią RPO, że było to zarządzenie dyskryminujące Romów ze względu na pochodzenie. Naruszało ono szereg praw i wolności wynikających i z Konstytucji, i Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka.

XI.816.13.2015

Opis statystyczny

XI.816.13.2015 z 23 grudnia 2016 r. – powództwo Rzecznika o pozbawienie wykonalności tytułów wykonawczych, wraz z wnioskiem o zabezpieczenie powództwa poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego. Stanowisko nieuwzględnione (wyrok z 26 marca 2018 r., sygn. akt I C 3/17). W ocenie Sądu Rejonowego powództwa o pozbawienie tytułów wykonawczych wykonalności okazały się nieuzasadnione. Zdaniem Sądu żaden z powodów nie wyjaśnił, na czym polegało rzekome wprowadzenie ich w błąd przez Burmistrza co do stanu własnościowego budynku na dzień zawarcia umowy, nieokreślenia konkretnego budynku, do którego ma nastąpić przeniesienie, co do stanu technicznego oferowanego budynku, który w rzeczywistości nie nadawał się do zamieszkania. Sąd podkreślił, że z jednej strony powodowie piszą o tym, że nie określono budynku, do którego mają się przeprowadzić, z drugiej strony wskazują, że zostali wprowadzeni w błąd co do stanu technicznego oferowanego budynku. Skoro piszą o stanie technicznym określonego, zaoferowanego im budynku, to znaczy, że musieli mieć wiedzę, do którego budynku mają się przeprowadzić. Ponadto, w żaden sposób nie potwierdziły się też twierdzenia o tym, że budynek nie nadawał się do zamieszkania. Powodowie sami wskazywali zakres żądanych przez nich prac remontowych, które w całości zostały wykonane przez Miasto. Zdaniem Sądu powodowie nie wykazali również w tej sytuacji, aby działali pod wpływem groźby. W odniesieniu do kolejnej podstawy wskazywanej jako przesłanka do pozbawienia tytułu wykonawczego wykonalności, tj. zarządzenia Burmistrza o zakazie zasiedlenia nieruchomości, które spowodowało, że tytuł wykonawczy nie może być egzekwowany. Nie istniała zatem żadna obiektywna przeszkoda do zamieszkania przez rodziny romskie w budynku. 

WSA uwzględnił skargę RPO na opłaty w stolicy za odholowywanie aut w 2017 r.

Data: 2018-03-14

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał nieważność uchwały Rady m.st. Warszawy o wysokości opłat w stolicy na  2017 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. Skargę wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

To jedna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na takie opłaty z różnych miast. RPO podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach - świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co także kwestionuje RPO.

Adam Bodnar zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 17 listopada 2016 r.  Ustalała ona wysokość opłat w 2017 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton to 478 zł, a powyżej 16 ton - 1239 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Pierwszy rodzaj stawek wyznaczono na poziomie maksymalnym (określanym przez Ministra Finansów); drugi - na poziomie do niego zbliżonym.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie jej nieważności.

W środę WSA uwzględnił skargę RPO, podzielając jego argumentację. Od wyroku można wnieść skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek powinna być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła tych kosztów w Warszawie. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO. Jego zdaniem, całkowicie pominięto zatem jedną z przesłanek ustalania stawek.

Adam Bodnar podkreślił ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła na poziomie maksymalnym lub do niego zbliżonym. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2016 r. (8-8,5 mln zł).  Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek  - zaznaczył RPO.

8 marca br. WSA w Warszawie uznał nieważność uchwały o wysokości tych opłat w stolicy w 2016 r. Inne wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły kilka skarg RPO w takich sprawach. W 2017 r. ze skargi kasacyjnej Rzecznika NSA stwierdził nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi.

Po prawomocnym wyroku osoby, których auta odholowano, mogą domagać się zwrotu poniesionej opłaty.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

V.511.64.2017

 

WSA zbada skargę RPO na opłaty w stolicy za odholowywanie aut

Data: 2018-03-14

14 marca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyda wyrok ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na wysokość opłat w stolicy na 2017 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. 28 lutego WSA rozpoznał sprawę. Wyrok został odroczony.

 

Adam Bodnar zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 17 listopada 2016 r.  Ustalała ona wysokość opłat w 2017 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton to 478 zł, a powyżej 16 ton - 1239 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Pierwszy rodzaj stawek wyznaczono na poziomie maksymalnym (określanym przez Ministra Finansów); drugi - na poziomie do niego zbliżonym.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.
Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek powinna być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła tych kosztów w Warszawie. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO. Jego zdaniem, całkowicie pominięto zatem jedną z przesłanek ustalania stawek.

RPO podkreślił ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła na poziomie maksymalnym lub do niego zbliżonym. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2016 r. (8-8,5 mln zł).

Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek  - zaznaczył RPO.

Skarży on także podobne uchwały rad innych miast, gdzie również nie uwzględniano kosztów odholowywania pojazdów na obszarze powiatu. Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły już kilka tych skarg. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny.

 

V.511.64.2017

WSA uznał skargę RPO na opłaty za odholowywanie aut w stolicy z 2016 r.

Data: 2018-03-08

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał w czwartek nieważność uchwały Rady m.st. Warszawy o wysokości opłat w stolicy na  2016 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. Skargę wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

To jedna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na takie opłaty w różnych miastach. RPO podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co kwestionuje RPO.

W tym przypadku RPO zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 26 listopada 2015 r. Ustalała ona wysokość opłat w 2016 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton wynosił 478 zł, a powyżej 16 ton - 1247 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Stawki te były niższe tylko o 2 zł od dopuszczalnego maksymalnego poziomu, który corocznie określa Minister Finansów.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła relacji  takich kosztów do wysokości swych stawek. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO.

RPO argumentował ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła niemal na maksymalnym dopuszczalnym poziomie. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2015 r. (czyli 6,8-7 mln zł). Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek - zaznaczył RPO.

Kolejnym zarzutem RPO było naruszenie zakazu niedziałania prawa wstecz. Uchwałę opublikowano w dzienniku urzędowym woj. mazowieckiego 12 stycznia 2016 r.,  choć z jej treści wynika, że wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r.

WSA uwzględnił skargę RPO w całości, podzielając jego argumentację. Od wyroku można wnieść skargę kasacyjną do NSA

Z kolei 14 marca WSA ma wydać wyrok ze skargi RPO na uchwałę stołecznej Rady ws. wysokości tych opłat  w 2017 r. 

Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły już kilka takich skarg RPO. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził zaś w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny, który podzielił zarzuty RPO.

Po prawomocnym wyroku osoby, których auta odholowano, mogą domagać się zwrotu poniesionej opłaty.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

V.511.365.2016

 

WSA w Opolu uwzględnił skargę Rzecznika na zasady pierwszeństwa 500+ z Nysy

Data: 2018-02-27
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uwzględnił we wtorek skargę Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie wprowadzonego przez miasto Nysę „bonu wychowawczego” 500+ dla dzieci, do którego pierwszeństwo przyznano m.in. rodzicom będącym małżeństwem.
  • RPO Adam Bodnar nie kwestionował możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu świadczenia, ale podkreślał, że nie może to nikogo dyskryminować ani faworyzować. Według RPO dopuszczalne byłoby pierwszeństwo dla tych rodzin, które najbardziej potrzebują wsparcia.

Skarga i argumenty RPO

RPO zaskarżył trzy przepisy regulaminu przyznawania 500 zł na drugie i kolejne dziecko, przyjętego w październiku 2016 r. jako uchwała Rady Miejskiej w Nysie. 

RPO kwestionował zasadę pierwszeństwa w przyznawaniu  świadczenia rodzicom biologicznym lub adopcyjnym, wychowującym dzieci wspólnie i będącym małżeństwem. Podważał też inne warunki pierwszeństwa, m.in. gdy pracuje co najmniej jeden rodzic (w dalszej kolejności - oboje), uzyskując co najmniej minimalne wynagrodzenie lub prowadzi działalność gospodarczą lub rolniczą.

Gmina uzasadniała zasady pierwszeństwa tym, że pieniędzy z jej budżetu nie wystarczy dla wszystkich. Bodnar uznał, że przyjęte zasady łamią m.in. konstytucyjne prawo do równego traktowania. Ponadto, w myśl ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ o prawach dziecka dyskryminują one dzieci urodzone i wychowywane poza małżeństwem  pod względem prawa otrzymania od władz jak najlepszych warunków życia i rozwoju.

 „Na gruncie konstytucyjnym rodzinę stanowi każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także i na więzach krwi” - pisał RPO do WSA.

W skardze RPO przywołał wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. o tym,  że art. 71 Konstytucji gwarantuje „więcej niż zwykłą pomoc” od władz publicznych rodzinom wielodzietnym i niepełnym, będącym w trudnej sytuacji materialnej i społecznej.

Rozstrzygnięcie WSA

Po rozprawie WSA uznał, że po wyeliminowaniu z uchwały przepisów zaskarżonych przez RPO stała się ona niewykonalna, wobec czego stwierdził jej nieważność w całości. 

Wyrok WSA nie jest prawomocny. Można wnieść od niego skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora  zespołu  prawa administracyjnego i gospodarczego Biura RPO:

Zaskarżając Regulamin, Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie nieważności tylko tych przepisów, które mają charakter dyskryminujący. Rzecznik w żadnym przypadku nie kwestionuje samej możliwości wprowadzenia bonu wychowawczego lub zasad pierwszeństwa. Podkreślić jednakże należy, że żadne kryteria nie mogą arbitralnie różnicować mieszkańców Nysy. 

Kryteria muszą łączyć się ze wsparciem opiekuńczej, wychowawczej i edukacyjnej funkcji rodziny. Dopuszczalne byłoby zatem udzielenie pierwszeństwa tym rodzinom, które najbardziej potrzebują takiego wsparcia. Trudno natomiast racjonalnie uzasadnić to, że wsparcia najbardziej potrzebują rodziny, które pozostają w związku małżeńskim albo w stosunku pracy, stosunku służbowym lub prowadzą działalność gospodarczą bądź rolniczą.

Przyjęte przez Radę Miejską w Nysie kryteria pierwszeństwa nie realizują zasad art. 71 ust. 1 i 2 Konstytucji, ponieważ są całkowicie oderwane od sytuacji materialnej i społecznej nyskich rodzin. Nie ulega również wątpliwości, że w efekcie świadczenia mogą zostać pozbawione dzieci wychowujące się w rodzinach niepełnych, a zatem zasługujące według Konstytucji na podwyższony standard ochrony. 

 

V.604.9.2016

RPO chce, by sąd ponownie zbadał, czy niepełnosprawny powinien przebywać w dps

Data: 2018-02-26
  • Mężczyzna z niepełnosprawnością intelektualną przebywa w domu pomocy społecznej bez sprawdzenia przez sąd, czy przy odpowiednim wsparciu może on funkcjonować w lokalnym środowisku
  • Rzecznik Praw Obywatelskich chce, by sąd ponownie zajął się sprawą - tym razem starannie ją badając i zapewniając zainteresowanemu wszelką możliwą pomoc 
  • RPO podkreśla, że mężczyzna nie był zdolny do skutecznej obrony przed sądem, który nie przyznał mu adwokata

27-letni mężczyzna, na wniosek ośrodka pomocy społecznej, został przymusowo umieszczony przez sąd w dps. Wystąpił o zwolnienie z niego, na co w 2017 r. nie zgodził się sąd rejonowy. RPO wniósł by sąd wznowił  swe postepowanie, uwzględniając prawo  do rzetelnego procesu oraz zasadę starannego gromadzenia dowodów.

Podczas posiedzenia 25 kwietnia 2019 r. sąd rejonowy uchylił postanowienie o przymusowym umieszczeniu skarżącego w dps.

Argumenty RPO za ponownym zbadaniem sprawy  

RPO wskazuje, ze stan zdrowia mężczyzny nie pozwalał mu podjąć skutecznej obrony bez adwokata, a sąd nie zastosował należycie ustawy  o ochronie zdrowia psychicznego. Nakazuje ona szczególną staranność w gromadzeniu dowodów i zapewnienie zainteresowanemu pomocy - tak by mógł aktywnie uczestniczyć w postępowaniu.

Według RPO sama obecność mężczyzny w sądzie nie oznaczała jeszcze możliwości skutecznej obrony.  Poza słowami: „Wiem, że mama choruje, ale ja chcę do domu” nie wypowiedział się on co do zwolnienia z dps. Biegły uznał, że jako osoba z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym nie jest on zdolny do samodzielnego podejmowania racjonalnych decyzji. Zdaniem RPO właśnie dlatego sąd powinien był przyznać mu adwokata - nawet bez jego wniosku.

RPO uważa, że poprzednie postępowanie powinno być uznane za nieważne. Wnosi, aby w ponownym postępowaniu biegły ocenił, czy aktualny stan zdrowia pozwala mężczyźnie świadomie wyrazić zgodę na pobyt w dps. Należy też sprawdzić możliwość zapewnienia mu specjalistycznych usług opiekuńczych, zamieszkania w mieszkaniu chronionym oraz opieki matki (która deklaruje taką gotowość). Ponadto sąd ma przyznać mu pełnomocnika z urzędu.

Wniosek nie oznacza, że sąd powinien zwolnić mężczyznę z dps . „Oznacza natomiast, że postępowanie to powinno być jeszcze raz przeprowadzone z zachowaniem wymagań starannego działania dowodowego sądu i przy uwzględnieniu prawa osoby z niepełnosprawnością do rzetelnego procesu sądowego, w tym możliwości zapewnienia takiej osobie fachowej pomocy prawnej z urzędu” - napisał RPO do sądu.

Daną osobę można zwolnić z dps mimo braku zmiany jej zdrowia, ale wobec jej woli i przy zagwarantowaniu godnego jej funkcjonowania w społeczności lokalnej - wskazał RPO. „Nie istnieje prymat opieki zinstytucjonalizowanej nad osobami chorymi psychicznie” - zaznaczył. Ratyfikowana przez Polskę Konwencja o prawach osób z niepełnosprawnościami daje im prawo decydowania o miejscu zamieszkiwania na zasadzie równości z innymi.

Jak osoby umieszczone w dps uzyskały należne im prawa

Europejski Trybunał  Praw Człowieka wiele razy wskazywał na konieczność weryfikacji przez sąd decyzji o umieszczeniu w dps osoby z niepełnosprawnością. W 2012 r.  ETPCz uznał, że Polska naruszyła prawo do wolności i bezpieczeństwa osoby chorującej psychicznie, umieszczonej w dps  wbrew jej woli - mocą decyzji jej opiekuna prawnego. 

Na wniosek RPO Adama Bodnara Trybunał Konstytucyjny uznał w 2016 r. niekonstytucyjność braku udziału osoby ubezwłasnowolnionej w postępowaniu sądu o umieszczenie w dps. TK zakwestionował nieprzyznanie jej prawa sądowej weryfikacji dalszego pobytu w dps oraz prawa bycia wysłuchaną przez sąd. TK wskazał, że sądy często nawet nie widzą osób, o których losie decydują.

Po tym wyroku zmieniono ustawę o ochronie zdrowia psychicznego. Od początku 2018 r. osoba umieszczona w dps ma prawo do weryfikacji swej  sytuacji przez sąd. Musi być przezeń wysłuchana. Musi też, a nie tylko może - jak wcześniej, mieć pełnomocnika i to bez  swego wniosku.

W ramach Krajowego Mechanizmu Prewencji  RPO monitoruje sytuację ubezwłasnowolnionych mieszkańców dps. Taką formę opieki uważano niegdyś za najlepszą. Wnioski do RPO wskazują jednak, że nie pozwala ona uwzględniać indywidualnych potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Ponadto nie zapewnia im wsparcia niezbędnego do pełnego włączenia w społeczeństwo.

III.7065.133.2017 (obecnie BPW.7065.7.2019)

Sąd - po stronie rodziców, którzy sami dowożą do szkoły dzieci z niepełnosprawnościami

Data: 2018-02-14

Gmina ma zwracać rodzicowi koszt nie tylko dowiezienia do szkoły i odwiezienia z niej dziecka z niepełnosprawnością, ale także powrotu samego rodzica ze szkoły oraz dojazdu do niej po dziecko. Taki prawomocny wyrok wydał Sąd Okręgowy w Krakowie z pozwu matki dziecka, którą w procesie wspierał Rzecznik Praw Obywatelskich.

14 lutego Sąd Okręgowy w Krakowie oddalił apelację gminy w tej sprawie. Tym samym utrzymał w mocy wyrok Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia.

Zdaniem RPO wyrok może być niezwykle istotny dla stosowania Prawa oświatowego. Zgodnie z art. 24 Konwencji o prawach osób z niepełnosprawnościami Polska jest zobowiązana do zapewnienia takim osobom prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Zapewnienie dojazdu do szkół uczniów z niepełnosprawnościami jest realizacją tego prawa.

Według przepisów oświatowych obowiązkiem gminy jest zwrot kosztów przejazdu ucznia z niepełnosprawnościami i  jego opiekuna do szkoły na zasadach określonych w umowie między organem gminy a rodzicami - jeżeli to oni zapewniają dowożenie i opiekę. Przepisy nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie, czy cztery. Obywatele skarżą się do RPO na brak takiego jednoznacznego określenia. RPO podziela pogląd, że wsparcie ma dotyczyć czterech przejazdów.

Pani Angelika pozwała gminę miejską Krakowa o zwrot kosztów czterech przejazdów. Gmina twierdziła, że może zwracać tylko za dwa.  Podkreślała, że z przepisu ustawy nie wynika wprost, za ile przejazdów rodzicowi należy się refundacja. W 2017 r. sąd rejonowy zobowiązał gminę do zawarcia umowy o zwrocie kosztów czterech przejazdów.

W apelacji gmina wniosła o oddalenie pozwu.  RPO wniósł o oddalenie apelacji jako całkowicie bezzasadnej. Dla obowiązków gmin znaczenie mają przede wszystkim usprawiedliwione potrzeby uczniów z niepełnosprawnościami i ich opiekunów, nie zaś interes ekonomiczny gminy - podkreślał Rzecznik.

Jak wynika z ustnego uzasadnienia wyroku, sąd okręgowy przychylił się do argumentacji Rzecznika, uznając że co prawda przepisy są nieprecyzyjne, ale należy je interpretować zgodnie z celem ich wprowadzenia.

Sąd odniósł się do podnoszonych przez gminę argumentów ekonomicznych - koszt dowozu dzieci do szkoły taksówkami opłacanymi przez gminę okazał się wyższy niż koszt opłacenia czterech przejazdów rodzica. Zdaniem sądu przekonującym argumentem nie jest fakt, że powódka  nie pracuje, a gdyby dojeżdżała ze szkoły do pracy, koszty dojazdu byłyby mniejsze.

Sąd przywołał także postanowienie sygnalizacyjne Trybunału Konstytucyjnego z 2017 r. w sprawie ustalania zwrotu kosztów takiego dowozu i poparł potrzebę bardziej szczegółowego uregulowania sprawy przez ustawodawcę.  Jak uznał TK, RPO słusznie zauważył, że przepisy nie określają przesłanek bądź kryteriów, według których ma być ustalona kwota zwrotu.

 

Uciążliwość składowiska odpadów

Data: 2018-02-13

Sprawa z warszawskiego Radiowa

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania  przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie zainicjowanym przez obywateli; złożył także własną skargę do WSA.

Stan faktyczny:

Mieszkańcy skarżą się na uciążliwe zapachy z zakładu odpadów komunalnych MPO przy ul. Kampinoskiej. Powołują się na dolegliwości zdrowotne, w tym: nudności, kaszel, omdlenia. Główny Inspektor Ochrony Środowiska umorzył w 2016 r. postępowanie administracyjne ws.  wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów. Stowarzyszenie „Czyste Radiowo” złożyło na tę decyzję skargę do WSA (do której przyłączył się RPO).  RPO złożył też własną skargę do WSA na umorzenie postępowania ws.  wstrzymania instalacji kompostowni odpadów zielonych w tym samym zakładzie. 

W styczniu 2017 r. WSA uwzględnił skargę Stowarzyszenia. Uznał, że obowiązkiem organów administracji powinno być wyjaśnienie czy emisja powodowana przez instalację nie przekształciła się w zanieczyszczenie szkodliwe dla zdrowia ludzi lub stanu środowiska.  W kwietniu 2017 r. WSA uznał także skargę RPO, oceniając, że podstawą wstrzymania działalności kompostowni jest już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie - jak wskazywały organy -  jedynie skutek w postaci chorób. Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne - jak uczyniły organy administracji -  ale także psychiczne. Sąd nakazał organom administracji ponowne rozpatrzenie obu spraw.

Stan sprawy:

12 lutego 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny oddalił kasacje złożone w obu sprawach przez MPO.  Zgodnie ze stanowiskiem RPO, żaden zarzut skarg nie został uznany za zasadny.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową  powietrza, co sprawia, że formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i tym samym bezpieczny dla zdrowia ludzi. RPO od ponad 10 lat domaga się  wprowadzenia takich standardów. Zdaniem RPO wyroki dają nadzieję na znalezienie sposobu ominięcia bezczynności legislacyjnej i wstrzymywanie działalności zakładów, które formalnie spełniają obowiązujące normy, ale poprzez emisję zapachów uniemożliwiają okolicznym mieszkańcom normalne funkcjonowanie.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatela.

Argumenty RPO

Patrz - zakładka DOKUMENTY

Numer sprawy

V.7200.49.2014.

Opłaty za odholowywanie samochodów w Szczecinie – WSA uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2018-02-01
  •  Wysokość opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi powinna odpowiadać realnym kosztom odholowywania. Wiele miast wskazuje jednak maksymalne stawki.
  • RPO zaskarżył uchwałę Rady Miasta Szczecin w tej sprawie. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację Rzecznikowi.

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu.

Tymczasem, Rada Miasta w Szczecinie określiła stawki opłat bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył (V.511.432.2017)  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie uchwałę Rady Miasta Szczecina w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg na terenie Miasta Szczecina w 2017 r.

W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki przedmiotowych opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze  Miasta Szczecina.

Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z 1 lutego 2018 r., sygn. akt II SA/Sz  1314/17, stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. 

Wyrok jest nieprawomocny.

Zawstydzanie matki karmiącej dziecko w miejscu publicznym jest niezgodną z prawem formą nierównego traktowania - wyrok w sprawie do której przyłączył się RPO

Data: 2017-12-14

Sąd Apelacyjny w Gdańsku uwzględnił apelację Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, zasądził 2000 zł zadośćuczynienia dla matki, której uniemożliwiono swobodne karmienie piersią w jednej z restauracji w Sopocie. Sąd nakazał także jej przeproszenie przez właściciela restauracji.  Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Sądem Apelacyjnym, wyrokowi Sądu Okręgowego zarzucając naruszenie przepisów ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, zawstydzanie matki karmiącej dziecko w miejscu publicznym jest niezgodną z prawem formą nierównego traktowania ze względu na płeć. Karmienie piersią w miejscu i w czasie dogodnym dla matki i dziecka jest nie tylko zgodne z prawem, ale wskazane dla zdrowia dziecka.  Zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia, rozpowszechnianymi przez Ministerstwo Zdrowia, wskazane jest karmienie dziecka do 6 miesiąca i kontynuowanie do ukończenia przez dziecko 2 roku życia i dłużej. Ministerstwo Zdrowia wyraźnie zaznacza, że karmienie piersią w miejscach publicznych jest częścią życia społecznego. Wzbudzanie w kobietach przekonania, że karmienie piersią jest czymś wstydliwym, że nie mogą one karmić w miejscu i czasie dogodnym dla siebie i dziecka, może prowadzić do ograniczania udziału kobiet w życiu społecznym albo do skrócenia czasu karmienia piersią.

Dyskryminacja matki karmiącej w dostępie do usług

Data: 2017-12-12

Sprawa pani Liwii

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania w II instancji przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku.

Stan faktyczny:

Pani Liwia, będąc mamą 6miesięcznej córki, wraz z mężem i siostrą wybrała się do jednej z restauracji w Sopocie. Podczas posiłku - jak ustalił Sąd I instancji - zamierzała przy stoliku nakarmić dziecko piersią. Pracujący w restauracji kelner, na prośbę innych klientów, zwrócił się do niej o "dyskretniejsze" karmienie i przeniesienie w inne miejsce, na co nie zgodziła się pani Liwia, która w efekcie opuściła restaurację.

Powództwo o odszkodowanie za naruszenie zasady równego traktowania i nakazanie pozwanemu właścicielowi restauracji opublikowanie przeprosin za uniemożliwienie nakarmienia dziecka przy stoliku wytoczyło na rzecz pani Liwii Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego [http://www.ptpa.org.pl/]. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił powództwo w całości. W jego ocenie, przekazania prośby innych klientów nie jest nierównym traktowaniem - dyskryminacją byłoby wprowadzenie zakazu karmienia piersią czy wyproszenie z restauracji. Prośba innych klientów była zdaniem Sądu uzasadniona z uwagi na "ostentacyjny sposób karmienia piersią". Karmienie piersią nie może w ocenie Sądu naruszać przyjętych w tym zakresie "norm społecznych i moralnych".

Apelację od tego wyroki wniosło PTPA. Do postępowania przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku przyłączył się RPO.

Stan sprawy:

14 grudnia 2017 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku uwzględnił apelację Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego, zasądził 2000 zł zadośćuczynienia dla matki, której uniemożliwiono swobodne karmienie piersią w jednej z restauracji w Sopocie. Sąd nakazał także jej przeproszenie przez właściciela restauracji.  Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Sądem Apelacyjnym, wyrokowi Sądu Okręgowego zarzucając naruszenie przepisów ustawy o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Rzecznik pełni funkcję niezależnego organu do spraw równego traktowania - sprawy dyskryminacyjne to zatem jeden z jego priorytetów.
Powództwo oparte jest o przepisy ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania. Pomimo tego, że ustawa weszła w życie już w 2011 r., z przewidzianych w niej środków ochrony prawnej przed dyskryminacją korzystano zaledwie w kilku sprawach, w dodatku sądy nie zawsze prawidłowo interpretują przepisy tej ustawy. Rzecznikowi zależy na zwiększeniu skuteczności ustawy i rozpowszechnieniu przewidzianych nią środków ochrony.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek organizacji pozarządowej.

Argumenty RPO

Patrz - zakładka DOKUMENTY

Numer sprawy

XI.815.37.2016.

Stanowisko niemieckiego sądu w sprawie wykonalności wyroku w sprawie pana Karola Tendery

Data: 2017-11-07

Minął prawie rok, odkąd Sąd Apelacyjny w Krakowie nakazał niemieckiej stacji telewizyjnej ZDF przeproszenie Karola Tendery, byłego więźnia Auschwitz, za nazwanie obozów zagłady polskimi (wyrok z dnia 22 grudnia 2016 r., sygn. akt I Aca 1080/16). Wyrok uwzględniał w całości argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postępowania i wskazywał na bezprawne naruszenie dóbr osobistych Karola Tendery (reprezentowanego przez radcę prawnego Lecha Obarę), w szczególności tożsamości narodowej i godności narodowej.

Sprawą zajmie się niebawem polski Sąd Najwyższy.

ZDF do tej pory nie przeprosił w sposób wskazany w prawomocnym wyroku.

ZDF podważa wykonalność wyroku

ZDF od miesięcy walczy przed niemieckimi sądami o podważenie wykonalności wyroku. Kiedy w lipcu zakwestionował niezależność polskiego sądu w związku z sytuacją polityczną w kraju, RPO w oficjalnym oświadczeniu wyraził głębokie zaniepokojenie podważaniem w ten sposób prawomocnych wyroków. W dniu 15 września Wyższy Sąd Krajowy w Koblencji wydał wstępną opinię w sprawie wykonalności wyroku sądu polskiego, podważanej przez ZDF. W stanowisku niemieckiego sądu znalazły się bardzo ważne stwierdzenia, przesadzające o słuszności stanowiska prezentowanego przez Karola Tenderę i Rzecznika Praw Obywatelskich. Sąd ten określił sformułowanie użyte przez ZDF jako „ewidentnie nieprawdziwe twierdzenie o stanie faktycznym” i dał prymat ochronie dóbr osobistych w przypadku sprostowania takiego sformułowania nad wolnością prasy, na którą powoływał się ZDF. Sąd w Koblencji uznał ponadto, że wskazane było przyznanie Karolowi Tenderze – jako byłemu więźniowi niemieckiego obozu koncentracyjnego – cywilnoprawnego roszczenia ochrony jego godności i reputacji w światowej przestrzeni publicznej.

Oceny wykonalności polskiego wyroku sąd niemiecki dokonywał na podstawie przepisów unijnych - Rozporządzenia Rady (WE) nr 44/2001 z dnia 22 grudnia 2000 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych (tzw. Rozporządzenie Bruksela I, zastąpione przez rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) Nr 1215/2012 z 12 grudnia 2012 r. w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych).

Celem tego rozporządzenia jest ułatwienie wykonywania orzeczeń sądów krajowych na terenie innych państw unijnych poprzez wprowadzenie zasady, że zagraniczne orzeczenia sądów państw członkowskich UE mają być w tych państwach traktowane automatycznie jako tytuły wykonawcze (bez konieczności nadawania klauzuli wykonalności).

Na podstawie Rozporządzenia Bruksela I wykonalność wyroku może być podważana na podstawie bardzo wąsko sformułowanych przesłanek (m.in. oczywista sprzeczność z porządkiem publicznym danego państwa, brak jurysdykcji).

Postępowanie egzekucyjne

Opinia niemieckiego sądu w sposób jednoznaczny przesądza o wykonalności wyroku polskiego sądu. Wobec powyższego ZDF zostanie wezwany ponownie do wykonania wyroku. W przypadku braku przeprosin we właściwej formie i treści, przed niemieckim sądem toczyć się będzie postępowanie egzekucyjne. Można przypuszczać, że ZDF podniesie ponownie argument, że Karola Tenderę przeprosił (rzeczywiście, na stronie internetowej zamieszczone było oświadczenie ZDF, jednak nie wypełniało ono wymogów wskazanych przez polski sąd).

Dalsze postępowanie w Polsce

Polski Sąd Najwyższy zajmie się niedługo sprawą, ponieważ od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie ZDF złożyło skargę kasacyjną.

W sprawie o sygnaturze III CSK 156/17 wydano postanowienie o przyjęciu sprawy do rozpoznania na rozprawie. Nie określono jeszcze terminu. Zgodnie z art. 388 § 1 Kodeksu postępowania cywilnego, wniesienie skargi kasacyjnej nie wstrzymuje wykonania wyroku, a zatem obowiązek przeproszenia przez ZDF jest prawnie wiążący.

Opłaty za odholowanie samochodów w Legnicy niezgodne z prawem – WSA we Wrocławiu uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2017-10-26

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miejska Legnicy określiła stawki opłat bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu uchwałę Rady Miejskiej Legnicy z 30 listopada 2015 r. w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg.

W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na terenie Legnicy.

Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z dnia 26 października  2017 r. (sygn. akt III SA/Wr 651/17), stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. Wyrok jest nieprawomocny (V.511.144.2017). 

Sprawa tzw. kredytów frankowych

Data: 2017-10-04

Sprawa pani Katarzyny i pana Michała  z Warszawy

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania w II instancji przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie.

Stan faktyczny:

Pani Katarzyna i pan Michał pozwali w 2014  r. bank Millenium o zwrot ok. 100 tys. zł – kwot nadpłaconych tytułem spłaty dwóch kredytów hipotecznych  indeksowanych kursem franka szwajcarskiego. Wskazali, że nadpłacili te kwoty, bo bank zastosował w umowie zapisy niedozwolone (abuzywne klauzule waloryzacyjnych).

Powołali się na fakt, że zapisy takie jak w ich umowach znajdują się w rejestrze klauzul niedozwolonych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta (nr wpisu: 3178 i 3179).

Sąd Okręgowy w Warszawie 9 listopada 2015 r. oddalił powództwo w całości. Wskazał, że choć jedna klauzul dotyczącą mechanizmu indeksacji jest tożsama z postanowieniami uznanymi za niedozwolone (nr 3178), to stwierdzenie to „nie przesądza o bezskuteczności tychże postanowień”.

Zdaniem Sądu indywidualne stwierdzenie abuzywności danej klauzuli wymaga każdorazowej oceny, czy spełnione zostały przesłanki przewidziane w art. 3851 § 1 Kodeksu cywilnego, w tym brak indywidualnego uzgodnienia mechanizmu indeksacji.

W ocenie Sądu kwestionowana przez Powodów klauzula może być uznana – w ich indywidualnym przypadku – za abuzywną jedynie w części, a mianowicie w zakresie, w jakim odsyła do Tabeli Kursów Walut Obcych, pozwalając tym samym bankowi na jednostronne regulowanie wysokości rat kredytu waloryzowanego kursem CHF bez jakichkolwiek wytycznych, ram czy ograniczeń.

Sąd nie uznał natomiast abuzywności tej części kwestionowanej klauzuli, która odnosiła się do samego obowiązku Powodów spłaty kwoty kredytu przy zastosowaniu indeksacji. To postanowienie, Sąd uznał za uzgodnione indywidualnie z Powodami.

Pani Katarzyna i pan Michał zaskarżyli ten wyrok.  Na tym etapie do sprawy przyłączył się RPO.

Stan sprawy:

W dniu 29 września 2017 r. odbyła się rozprawa przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie.

Sąd zawezwał strony do podjęcia próby zawarcia ugody, wyznaczając jednocześnie bankowi 21 dni na przedstawienie w formie tabeli wysokość rat pobranych od Powodów wg. postanowień  zawartych w umowie (uznanych SOKiK za niedozwolone) i porównawczo - według średniego kursu NBP.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Rzecznik, w ramach swoich kompetencji, zwracał uwagę na problemy kredytobiorców „frankowych” właściwym władzom. Wprowadzane zmiany legislacyjne nie doprowadziły jednak do całkowitego zniwelowania skutków, jakie już zaszły w odniesieniu do tej grupy konsumentów. Mogą oni jedynie indywidualnie dochodzić swych praw przed sądami, do czego zresztą Rzecznik Praw Obywatelskich prowadząc od końca 2016 r. wspólnie z Rzecznikiem Finansowym ogólnopolską akcję informacyjną zachęca. Zdając sobie sprawę ze znaczenia, jakie mogą mieć dla wszystkich tego rodzaju spraw pierwsze zapadające rozstrzygnięcia, Rzecznik Praw Obywatelskich czuje się zobligowany do udzielenia konsumentom wsparcia również w formie działań procesowych, przystępując do sprawy.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek pełnomocnika.

Argumenty RPO

Patrz załącznik w zakładce DOKUMENTY

Numer sprawy

V.510.211.2017

Projekt wypowiedzenia Konwencji antyprzemocowej powinien być uznany za informację publiczną. RPO przystąpił do postępowania przed WSA

Data: 2017-09-26

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed WSA w Warszawie w sprawie dostępu do informacji publicznej zainicjowanej przez Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego.

PTPA złożyło skargę na bezczynność Ministra Sprawiedliwości ze względu na nieudostępnienie projektu wypowiedzenia tzw. Konwencji antyprzemocowej. Dokument ten, dotyczący planów wypowiedzenia Konwencji, został przekazany przez Ministra Sprawiedliwości do konsultacji międzyresortowych.

W ocenie PTPA oraz RPO żądany dokument podlega udostępnieniu w trybie z ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdyż został przekazany do innych podmiotów zewnętrznych wobec urzędu Ministerstwa Sprawiedliwości. Zdaniem PTPA i RPO, nie jest więc dokumentem wewnętrznym na co wskazuje Minister Sprawiedliwości uzasadniając jego nieudostępnienie.

Termin rozpatrzenia skargi na posiedzeniu niejawnym wyznaczony został na 16 listopada 2017 r.

VII.6060.42.2017

Zwolnienie dziennikarza z Polskiego Radia z powodu krytyki pracodawcy - nieuzasadnione

Data: 2017-09-13

Dziennikarzowi Programu III Polskiego Radia, zwolnionemu w marcu 2016 r. z powodu krytyki pracodawcy, należy się odszkodowanie. Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy w Warszawie ogłosił wyrok w sprawie, do której RPO przyłączył się w ramach programu postępowań strategicznych.

Rzecznik Praw Obywatelskich w toku postępowania podniósł, że przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę była zbyt ogólna. Wskazanie przez pracodawcę na utratę zaufania niezbędnego do świadczenia pracy na zajmowanym stanowisku, wynikającą m.in. z faktu publicznej krytyki pracodawcy i podważania kompetencji przełożonych, nie może być uznane za wystarczające uzasadnienie w świetle wymogów konkretności i pozostaje w sprzeczności z art. 30 § 4 Kodeksu pracy.

Przede wszystkim jednak zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich sprawa dziennikarza ma kluczowe znaczenie dla wolności słowa - może być zakwalifikowana jako tłumienie krytyki prasowej. Dziennikarze stoją na straży dostępu do informacji, zaś informowanie o tym, co się dzieje w przestrzeni publicznej jest nie tylko ich prawem, ale i obowiązkiem wobec społeczeństwa. Lojalność wobec pracodawcy nie może prowadzić do wyłączenia krytyki, zwłaszcza jeśli jej celem jest społecznie uzasadniony interes (np. troska o zachowanie niezależności mediów publicznych, jak w omawianej sprawie). Rzecznik wskazał, że kwestią dopuszczalności zwolnienia pracownika – dziennikarza za jego wypowiedzi (lub też ukarania go przez pracodawcę) zajmował się wielokrotnie Europejski Trybunał Praw Człowieka. W orzecznictwie Trybunał podkreśla szczególną rolę dziennikarza jako sygnalisty (ang. public watchdog) informującego społeczeństwo o nieprawidłowościach lub dostrzeżonych zagrożeniach.

W sprawie zwolnionego dziennikarza istotną kwestią był także fakt pełnienia przez niego funkcji przewodniczącego związku zawodowego. Zgodnie ze stanowiskiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, wyrażonym m.in. w sprawie Wojtas-Kaleta przeciwko Polsce, to na przewodniczącym związku zawodowego spoczywa szczególny obowiązek wypowiadania się w kwestiach kluczowych dla pracowników, do których należą m.in. nowe decyzje programowe publicznego nadawcy.

Więcej o sprawie i o argumentach prawnych przedstawionych przez Rzecznika Praw Obywatelskich można dowiedzieć się z opisu całego postępowania - link poniżej

Zwolnienie dziennikarza z Polskiego Radia z powodu krytyki pracodawcy

Data: 2017-08-30

Sprawa dziennikarza z Warszawy:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do pierwszoinstancyjnego postępowania w sprawie dziennikarza zwolnionego z Polskiego Radia z powodu utraty zaufania niezbędnego na zajmowanym stanowisku.

Stan faktyczny:

Dziennikarz  był zatrudniony w Polskim Radiu na stanowisku kierownika redakcji na podstawie umowy o pracę. Był także przewodniczącym związku zawodowego dziennikarzy i pracowników Programu Trzeciego Polskiego Radia. W marcu 2016 r. otrzymał wypowiedzenie umowy o pracę, z powodu utraty zaufania niezbędnego na zajmowanym stanowisku, wynikającej m.in. z faktu publicznej krytyki pracodawcy i podważania kompetencji przełożonych.

Stan sprawy:

Sąd Rejonowy dla m.st. Warszawy 13 września 2017 r. uznał zwolnienie dziennikarza za sprzeczne z prawem i przysznał mu odszkodowanie (patrz załączona informacja z rozprawy). 10 maja 2018 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił apelację Polskiego Radia SA od wyroku sądu I instancji, który uwzględnił pozew dziennikarza o odszkodowanie.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Sprawa ma istotne znaczenie dla wolności słowa i dopuszczalności krytyki pracodawcy, który jest publicznym nadawcą. Rzecznik wskazał, że dziennikarz miał prawo do krytykowania pracodawcy zarówno jako pracownik, przewodniczący związku zawodowego i dziennikarz (dziennikarze mają prawo, a nawet obowiązek komentowania spraw o znaczeniu publicznym, w tym także tych odnoszących się do organizacji pracy czy funkcjonowania mediów realizujących misję publiczną).

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatela.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich:

  • przyczyna wypowiedzenia umowy o pracę jest zbyt ogólna. Prawo nakazuje pracownikowi podać konkretny powód zwolnienia.
  • pracownik ma prawo do krytycznej oceny pracodawcy (to prawo wynikające z Konstytucji, art. 54, i przysługuje każdemu), a możliwość krytykowania pracodawcy mieści się w ramach obowiązku dbałości o dobro zakładu pracy. Także prawo prasowe (art. 41) stanowi, że publikowanie rzetelnych, zgodnych z zasadami współżycia społecznego ujemnych ocen działalności twórczej, zawodowej lub publicznej służy krytyce społecznej i pozostaje pod ochroną prawa.
  • zwolniony dziennikarz prezentował swoje poglądy nie tylko jako pracownik, ale także jako dziennikarz. W podobnych sprawach wypowiadał się już Europejski Trybunał Praw Człowieka wskazując, że dziennikarze mają prawo, a nawet obowiązek komentowania spraw o znaczeniu publicznym, w tym także tych odnoszących się do organizacji pracy czy funkcjonowania mediów realizujących misję publiczną. W ocenie RPO zwolniony dziennikarz z owego prawa do krytyki korzystał w granicach pozostających pod ochroną prawa i czynił to w imię ochrony interesu publicznego wynikającego z art. 21 ust. 1 ustawy o radiofonii i telewizji. Dlatego też wypowiedzenie mu umowy o pracę w istocie stanowiło w tych warunkach tłumienie krytyki prasowej. Okoliczność ta uzasadnia zgłoszenie udziału Rzecznika w niniejszym postępowaniu.

Ponadto dziennikarz był przewodniczącym związku zawodowego, a jako taki miał „szczególne uprawnienia” do krytykowania pracodawcy. 

Szczegóły argumentacji RPO - w załączniku.

Numer sprawy:

III.7043.59.2016

Problem odmowy potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego

Data: 2017-08-14

Ojciec, działając w imieniu swojego syna, zwrócił się do wojewody o potwierdzenie, że dziecko jest obywatelem polskim. Wojewoda odmówił, bo amerykański akt urodzenia chłopca wskazywał jako matkę anonimową matkę zastępczą. Rzecznik przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i jego argumenty pomogły rozstrzygnąć sprawę na korzyść tej rodziny.

Wojewoda powoływał się na to, że treść aktu urodzenia chłopca jest sprzeczna z polskim prawem, bo nie przewiduje ono wpisania jako matki – matki zastępczej.

Rzecznik Praw Obywatelskich zauważył, że zgodnie z art. 14 ustawy o obywatelstwie polskim małoletni nabywa obywatelstwo polskie przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Nie ma też potrzeby ustalania pochodzenia dziecka (co – zgodnie z art. 55 ust. 1 ustawy Prawo Prywatne międzynarodowe – podlega prawu ojczystemu dziecka): dowodem pochodzenia chłopca jest jego amerykański akt urodzenia. Dziecko niewątpliwie jest synem obywatela polskiego i niewątpliwie nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zdaniem Rzecznika z uwagi na najlepszy interes dziecka, organy administracji powinny poprzestać na ustaleniu, że zgodnie z prawem amerykańskim ojcem dziecka jest wnioskodawca.

Stanowisko RPO zostało uwzględnione.

yrok z

Rzecznik złożył skargę kasacyjną do NSA dotyczącą postępowania w sprawie ograniczeń wynikających z budowania linii wysokiego napięcia

Data: 2017-08-10

W marcu 2017 r. Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w Białymstoku ze skargi na decyzję Wojewody Podlaskiego w sprawie odszkodowania za szkody związane z ograniczeniem korzystania z nieruchomości - w związku z realizacją inwestycji w postaci linii energetycznej wysokiego napięcia [szczegóły sprawy].

Skarżąca podnosiła, że w toku postępowania administracyjnego w sprawie ustalenia wysokości i wypłaty odszkodowania za szkody powstałe wskutek założenia i przeprowadzenia linii elektroenergetycznej rzeczoznawca majątkowy błędnie określił w operacie szacunkowym wysokość należnego jej odszkodowania.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku oddalił wniesioną skargę i utrzymał w mocy zaskarżoną decyzję. W tej sytuacji Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

IV.7006.247.2015

Zadośćuczynienie za odmowę wizyty lekarskiej osobie niewidomej poruszającej się z psem przewodnikiem - sąd uwzględnił pozew RPO

Data: 2017-07-31

W dniu 31 lipca 2017 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza wydał wyrok w sprawie z powództwa Rzecznika Praw Obywatelskich, w którym zasądził zadośćuczynienie z tytułu naruszenia praw pacjenta na rzecz osoby niewidomej poruszającej się w asyście psa przewodnika przeciwko ośrodkowi okulistycznemu z Krakowa z powodu odmowy udzielenia jej świadczenia zdrowotnego.  

Rzecznik wytoczył powództwo na rzecz osoby niewidomej, której odmówiono wizyty w gabinecie okulistycznym z powodu korzystania przez nią z pomocy psa przewodnika. Pacjentka poinformowała ośrodek drogą elektroniczną o tym, że jest osobą niewidomą i na wizytę przyjedzie w asyście psa przewodnika. W odpowiedzi na wiadomość pacjentki pozwany lekarz odwołał wizytę, stwierdzając, że została ona „anulowana”. Pacjentce nie zaproponowano innych terminów, ani nie zaoferowano żadnego rodzaju wsparcia podczas wizyty, alternatywnego wobec psa asystującego.

Sprawa niewidomej pacjentki ma charakter precedensowy w zakresie ochrony przed dyskryminacją osób z niepełnosprawnościami w obszarze ochrony zdrowia. W wyroku sąd potwierdził, że obowiązek świadczenia usług, w tym świadczeń zdrowotnych, na rzecz osób poruszających się przy pomocy psa przewodnika wynika wprost z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Sąd oddalił powództwo w zakresie żądania przekazania odpowiedniej sumy na wskazany w pozwie cel społeczny. Wyrok jest nieprawomocny.

Sygn. akt: I C 2080/16/P

Prawa rodziców dzieci z niepełnosprawnościami - RPO wsparł przed sądem matkę w sprawie o zasady dofinansowania dowozu dziecka do szkoły

Data: 2017-07-12

Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił wziąć udział w toczącym się przed krakowskim sądem procesie, w którym matka niepełnosprawnej córki zdecydowała się dowozić córkę do szkoły sama. Gmina ma obowiązek zwrócić jej koszty transportu, gdyż dowóz niepełnosprawnego dziecka ma być bezpłatny. Jednak ten mechanizm wydaje się prosty jedynie w teorii. Przepisy nie precyzowały dokładnie za które przejazdy gmina powinna zwrócić pieniądze.

Gmina twierdziła, że tylko za przejazd z dzieckiem do i ze szkoły. Rzecznik Praw Obywatelskich twierdził jednak, że należy się także zwrot kosztów powrotu rodzica po dowiezieniu dziecka i przyjazdu do szkoły po jego odbiór. Te koszty rodzic ponosi w związku z dowozem dziecka do szkoły, a intencją ustawodawcy było ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami realnego dostępu do edukacji i zwolnienie ich z wszelkich kosztów z tego tytułu. Gdyby matka zdecydowała się skorzystać z transportu organizowanego przez gminę nie poniosłaby żadnych kosztów. W odpowiedzi na pozew gmina wskazywała, że inni rodzice się nie skarżą, a poza tym nie jest w stanie kontrolować, gdzie rodzic będzie jechał po odwiezieniu dziecka do szkoły.

Zgodnie z wyrokiem Sądu Rejonowego dla Krakowa-Śródmieścia gmina miejska Kraków została zobowiązana do zawarcia z matką niepełnosprawnego dziecka umowy, zgodnie z którą zobowiąże się do zwrotu kosztów dojazdu jej oraz jej niepełnosprawnej córki do i ze szkoły łącznie za cztery przejazdy dziennie, czyli także za te, kiedy rodzic nie towarzyszy dziecku wracając do domu albo jadąc po nie do szkoły.

Wyrok jest nieprawomocny. Jest to jedna ze spraw strategicznych prowadzonych w Biurze RPO. Warto podkreślić, że problem ten dotyczy wielu rodziców i opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami.

Sprawa pani Angeliki: koszty dowozu do szkoły dziecka z niepełnosprawnością

Data: 2017-07-07

Sprawa pani Angeliki

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed sądem rejonowym w Krakowie w sprawie kosztów dowozu dziecka z niepełnosprawnością do szkoły. Gmina uważa, że zwrot kosztów dla rodzica obejmuje tylko jego przejazdy wraz z dzieckiem. RPO podzielił pogląd matki dziecka, że wsparcie dotyczyć powinno także powrotu samego rodzica ze szkoły i jazdy do niej po dziecko.

Stan faktyczny:

Pani Angelika jest matką niepełnosprawnej córki, która uczy się w szkole specjalnej. Może dowozić córkę do szkoły sama lub za pomocą bezpłatnego transportu organizowanego przez gminę. Pani Angelika zdecydowała się dowozić córkę sama - gmina ma obowiązek zwrócić jej koszty transportu, bo dowóz niepełnosprawnego dziecka ma być bezpłatny. Przepisy nie precyzują jednak, czy gmina ma zwracać pieniądze za dwa kursy dziennie, czy cztery.

Pani Angelika pozwała gminę miejską Krakowa o zwrot kosztów czterech przejazdów. Gmina twierdziła, że może zwracać tylko za dwa. Rzecznik jest zdania, że zwrot należy się za cztery kursy. Argumentował, że rodzic ponosi koszty w związku z dostarczeniem dziecka do szkoły, a intencją ustawodawcy było ułatwienie uczniom z niepełnosprawnościami realnego dostępu do edukacji i zwolnienie ich z wszelkich kosztów z tego tytułu.

Stan sprawy:

12 lipca 2017 r. Sąd Rejonowy dla Krakowa-Śródmieścia zobowiązał gminę do zawarcia z matką dziecka umowy, zgodnie z którą zobowiąże się do zwrotu czterech przejazdów dziennie. W apelacji gmina wniosła o oddalenie pozwu.  RPO wniósł o oddalenie apelacji jako całkowicie bezzasadnej.

14 lutego 2018 r. Sąd Okręgowy w Krakowie prawomocnie oddalił apelację. Przychylił się do argumentacji Rzecznika, uznając że co prawda przepisy są nieprecyzyjne, ale należy je interpretować zgodnie z celem ich wprowadzenia.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Rzecznik Praw Obywatelskich pełni w Polsce funkcję niezależnego organu do sprawy realizacji zasady równego traktowania, a także organu monitorującego wdrażanie postanowień Konwencji ONZ o prawach osób z niepełnosprawnościami. Zgodnie z art. 24 Konwencji Polska jest zobowiązana do zapewnienia uczniom z niepełnosprawnościami prawa do edukacji bez dyskryminacji i na zasadzie równości. Zapewnienie dojazdu takich uczniów do szkół jest realizacją tego prawa.

RPO wystąpił też do Ministerstwa Edukacji Narodowej, aby tak zmieniło przepisy, by było jasne, że wsparciu podlega cała droga do szkoły - i dziecka z rodzicem, i samego rodzica.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatelki.

Argumenty prawne RPO

Patrz – załączony dokument

Numer sprawy:

XI.7036.40.2016

Naruszenie dóbr osobistych przez stosowanie określenia „polskie obozy śmierci”

Data: 2017-06-01

Sprawa Karola Tendery z Krakowa, który walczy z określeniem "polskie obozy śmierci"

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania apelacyjnego przed Sądem Apelacyjnym w Krakowie o ochronę dóbr osobistych (godność, tożsamość narodowa) Karola Tendery, byłego więźnia obozu w Auschwitz w latach 1943-1944 przeciwko stacji ZDF, która w zapowiedzi programu użyła sformułowania „polskie obozy śmierci”.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego

Stan faktyczny:

Sąd Okręgowy uznał, że choć doszło do bezprawnego naruszenia dóbr osobistych powoda w postaci godności, tożsamości narodowej i godności narodowej, to roszczenie o nakazanie opublikowania oświadczenia musi zostać oddalone, ponieważ skutki naruszenia zostały już usunięte (Karol Tendera został przeproszony w dwóch listach, a na dzień przed terminem rozprawy stacja opublikowała także na swojej stronie internetowej sprostowanie).

Wyrok sądu:

Sąd Apelacyjny zmienił wyrok w części i przychylił się do wniosku RPO, że przeprosiny powinny zostać opublikowany w taki sposób w jaki doszło do naruszenia dobra osobistego. W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, ZDF nie przeprosiła odpowiednio.  Ze względu na formę naruszenia - na publicznie dostępnej stronie internetowej - za właściwe nie można uznać przeprosin listownych, skierowanych wyłącznie do powoda (za pośrednictwem jego pełnomocnika). Adekwatnymi przeprosinami nie było oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej pozwanej na krótko przed rozprawą - stanowiło ono raczej sprostowanie a nie przeprosiny: nie było skierowane bezpośrednio do powoda (a więc osoby, której dobra osobiste zostały naruszone), jest niewidoczne po wejściu na stronę internetową, dostępne jest wyłącznie w języku niemieckim.

ZDF złożył skargę kasacyjną i sprawa trafi do Sądu Najwyższego. Nie wstrzymuje to  wykonania wyroku.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Jest to pierwszy wyrok, w którym doszło do stwierdzenia, że sformułowanie „polskie obozy śmierci” może naruszać dobra osobiste obywatela polskiego – byłego więźnia obozu w Oświęcimiu i że jest to naruszenie bezprawne. Istotne w sprawie było także doprowadzenie do właściwego przeproszenia powoda, bowiem tylko przeprosiny adekwatne pod względem treści i formy do dokonanego naruszenia dóbr osobistych mogą usunąć w pełni skutki tego naruszenia.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek radcy prawnego Lecha Obary

Argumenty prawne RPO

W opinii Rzecznika Praw Obywatelskich, wcześniejsze przeprosiny ZDF nie były odpowiednie.  Ze względu na formę naruszenia - na publicznie dostępnej stronie internetowej - za właściwe nie można bowiem uznać przeprosin listownych, skierowanych wyłącznie do powoda (za pośrednictwem jego pełnomocnika). Tak samo adekwatnymi przeprosinami nie było oświadczenie zamieszczone na stronie internetowej na krótko przed rozprawą - stanowiło ono raczej sprostowanie a nie przeprosiny: nie było skierowane bezpośrednio do pana Tendery (a więc osoby, której dobra osobiste zostały naruszone), jest niewidoczne po wejściu na stronę główną i dostępna wyłącznie w języku niemieckim. (szczegóły - załączony dokument)

Numer sprawy:

VII.505.4.2016

Opłaty za odholowywanie samochodów w Gdyni – WSA w Gdańsku uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2017-05-31

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miasta w Gdyni określiła stawki opłat na maksymalnym, dopuszczalnym przez prawo poziomie, bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku uchwałę Rady Miasta Gdyni w sprawie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów na parkingu strzeżonym w roku 2016. W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki przedmiotowych opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze powiatu. Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z dnia 31 maja 2017 r., sygn. akt III SA/Gd 345/17, stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały.  Nr sprawy V.511.24.2017.

Wyczerpanie sumy gwarancyjnej z Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (sprawa wygrana)

Data: 2017-05-30

Sprawa pana Tomasza:

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę kasacyjną od wyroku Sądu Apelacyjnego w Białymstoku wydanego w sprawie o podwyższenie sumy gwarancyjnej.

Stan faktyczny:

W dniu 3 października 1992 r. powód mający wówczas niecałe 3 i pół roku został potrącony przez samochód osobowy, którego właściciel nie miał wykupionego obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej z zakresu posiadaczy mechanicznych pojazdów. W wyniku wypadku powód jest całkowicie niezdolny do pracy oraz samodzielnej egzystencji i porusza się na wózku inwalidzkim. Po wyczerpaniu sumy gwarancyjnej, pan Tomasz wystąpił przeciwko Ubezpieczeniowemu Funduszowi Gwarancyjnemu o podwyższenie sumy gwarancyjnej z kwoty 720.000 zł do 2.445.840 zł.  Sądy w dwóch instancjach uznały, że w przypadku pana Tomasza odpowiedzialność Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego już wygasła bo wyczerpała się kwota, do której wypłaty Fundusz został zobowiązany, więc jego roszczenia nie mają podstaw.

Stan sprawy:

30 maja 2017 r. Sąd Njawyższy uwzględnił skargę kasacyjną RPO, uchylił wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania. Sprawa jest teraz ponownie rozpatrywana - kolejne posiedzenie sądu planowane jest na 28 sierpnia 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do tego postępowania po stronie pana Tomasza.

24 września 2019 r. sąd zasądzil na rzecz pana Tomasza rentę.

Jednoicześnie 27 września weszły w życie przepisy ustawy dającej osobom w takiej sytyacji jak pan Tomasz do występenowanie z roszczeniami do ubezpeczycieli.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Pan Tomasz należy do grupy osób, którzy ponieśli szkodę na skutek wypadków komunikacyjnych na początku lat 90-tych, przy czym w ich przypadku kierowca nie miał obowiązkowego ubezpieczenia OC, a zatem odszkodowanie, zadośćuczynienie i renta były wypłacane przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny – do czasu wyczerpania się sumy gwarancyjnej. Na skutek określenia jej wysokości w tamtych latach na niskim poziomie, poszkodowani w chwili obecnej zostali pozbawieni ochrony i środków koniecznych do dalszego leczenia i egzystencji. W następnych latach suma gwarancyjna była sukcesywnie podwyższana. RPO wskazał na konieczność rozważenia zastosowania art. 357 (1) kc - ukształtowanie stosunku prawnego ze względu na nadzwyczajną zmianę okoliczności. 

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatela podczas Spotkań Regionalnych.

Argymenty prawne RPO:

W swoim wniosku Rzecznik przywołuje:

  • art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP (Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne. Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny),
  • a także stanowisko Sądu Apelacyjnego w Warszawie wyrażone w uzasadnieniu wyroku z dnia 5 kwietnia 2013 r. w sprawie o  I ACa 1143/12:

„Warto także zwrócić uwagę, iż zapewnienie poszkodowanym ciągłości otrzymywanych świadczeń znajduje nie tylko uzasadnienie w zasadzie słuszności i współżycia społecznego.

Zgodnie bowiem z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP, wszyscy są równi wobec prawa i wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne.

Równość wobec prawa odnosi się do jego stanowienia i nakłada na ustawodawcę obowiązek tworzenia prawa, które nakazuje jednakowo traktować podmioty podobne. Aktualnie przyjęte w prawie unijnym rozwiązania w zakresie mechanizmu określania sum gwarancyjnych w przypadku ubezpieczeń OC posiadaczy pojazdów mechanicznych (tzw. Dyrektywy Komunikacyjne), do których polskie ustawodawstwo jest dostosowywane m.in. poprzez zmiany wskazanych w apelacji pozwanego przepisów z zakresu ubezpieczeń, pozwolą definitywnie wyeliminować problem wyczerpania się sumy gwarancyjnej, co zapewni poszkodowanym możliwość otrzymywania należnych im świadczeń, a więc realizację zasady pełnego odszkodowania (por. E. P. wyczerpania się sumy gwarancyjnej w obowiązkowym ubezpieczeniu odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych - Rozprawy Ubezpieczeniowe nr(...)

Do tego czasu w sytuacjach wyjątkowych (a taka jest sytuacja K. C.) środkiem ochrony poszkodowanego jest instytucja prawna przewidziana w art. 357 KC, której zastosowania nie uniemożliwiają przepisy intertemporalne regulujące określanie sumy gwarancyjnej dla danej umowy”. (patrz załączony dokument)

Numer sprawy:

VI.510.77.2016

Ochrona praw lokatorów w związku z reprywatyzacją i działaniami właścicieli

Data: 2017-05-22

Sprawa 99-letniej poznanianki, którą nowy właściciel kamienicy postanowił „skłonić” do wyprowadzki.

RPO przyłączył się do sprawy 99-letniej poznanianki, która broniła się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszka od 50 lat. Wystąpiła o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie.

Stan faktyczny

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Stan sprawy

W I instancji sąd uznał część racji pani P., ale właściciel kamienicy się odwołał. Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddalił apelację pozwanego

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO

Rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków objętych reprywatyzacją.

Skąd RPO wie o sprawie

Wniosek obywatelki.

Argumenty prawne RPO

Patrz - załącznik

Numer sprawy

IV.7213.4.2015

Sprawa pani Stefanii i grożącej jej eksmisji. Sąd Apelacyjny uwzględnia argumenty RPO

Data: 2017-05-19

Sąd Apelacyjny w Poznaniu oddalił apelację właściciela kamienicy jako oczywiście bezzasadną. Wskazał, że właściciel nękał  99-letnią lokatorkę. Na argumenty, że właścicielowi chodziło o stan techniczny budynku, odpowiedział, że powinien był w pierwszej kolejności zadbać o dobro człowieka - pani Stefanii.

Kamienica w centrum Poznania

99-letnia poznanianka broniła się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszkała od ponad 50 lat. Wystąpiła o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie. W I instancji sąd uznał część jej racji, ale właściciel kamienicy się odwołał. Do sprawy przyłączył się więc po stronie lokatorki Rzecznik Praw Obywatelskich. Dostrzegł bowiem precedensowy charakter sprawy. Jej rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków przejmowanych przez prywatnych właścicieli w celach inwestycyjnych.

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Warto zauważyć – napisał RPO -  że pozwany stopniował dolegliwości wobec pani P., poczynając od działań, które wywodził z uprawnień właściciela, tj. podwyższenia czynszu, kierowania żądań opuszczenia lokalu, informowania o złym stanie technicznym kamienicy oraz zamiarze jej rozbiórki, a w sytuacji, gdy nie doprowadziły one do zmierzonego celu – sięgnął do bardziej wyrafinowanych działań o charakterze szykan, które wywołały w powódce dojmujące poczucie bezradności i lęku związanego z zagrożeniem podstawy egzystencji jaką jest mieszkanie, lęk o własne zdrowie i życie, co w konsekwencji pozbawiło powódkę poczucia bezpieczeństwa i wywołało silny stres.

Wyrzucanie lokatorów zanim zapadną formalne decyzje

Do pogłębienia stanu niepokoju pani P. przyczyniała się, jak zauważa RPO, lekceważąca postawa właściciela , który nie wykonywał nakazów organów inspekcji sanitarnej utrzymania nieruchomości we właściwym stanie sanitarnym, a następnie ignorował nakładane na niego mandaty.

Rzecznik podkreśla, że nie jest tak, że właściciel domu ma całkowicie związane ręce i nie może w miejsce starego budynku postawić nowego. Prawo przewiduje sytuacje opróżnienia budynku mieszkalnego. Warunkiem jest jednak działanie na podstawie ostatecznej decyzji administracyjnej organu nadzoru budowlanego.

Tymczasem właściciel kamienicy, w której mieszkała pani P.,  postawił sobie za cel wyburzenie domu, zanim właściwe instytucje państwa mogły ustalić, czy jest to w ogóle możliwe i czy można eksmitować lokatorów (sąd w końcu powiedział, że w przypadku pani P. nie można). Już wtedy reklamował budowę „nowoczesnego biurowca” („nasza nową inwestycją jest budowa ekskluzywnego biurowca biuro-usługowego w jednej z najlepszych lokalizacji w Poznaniu (500 m od Starego Rynku)(…) Budynek zostanie wykonany w najwyższym standardzie klasy A z inteligentnym systemem sterującym”).

Argumenty pani P. i wyrok w I instancji

Pani P. występując w tej sprawie do sądu napisała w pozwie, że od momentu nabycia nieruchomości przez pozwanego ona i jej bliscy byli poddani przez wiele miesięcy presji i różnorakim szykanom, których celem było opuszczenie przez nich najmowanego lokalu mieszkalnego. Szczególnie dotkliwa jest krzywda niemajątkowa związana z naruszeniem jej dóbr osobistych tj. zdrowia, wolności, godności osobistej i dobrego imienia, a także miru domowego i nietykalności mieszkania.

Sąd Okręgowy w Poznaniu  8 czerwca 2016 r. nakazał pozwanemu, by przeprosił panią P. i zapłacił jej 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Właściciel kamienicy ten wyrok zaskarżył. RPO przyłączył się do sprawy wnosząc o oddalenie jego apleacji.

Wyrok II instancji

Sąd II instancji uznał, ze apelacja pozwanego była całkowicie nieuzasadniona. Zdaniem sądu jednoznacznie doszło do naruszenia dóbr osobistych pani P., między innymi przez powoływanie się na nieprawdziwe fakty w kierowanych do niej pismach (nakaz rozbiórki) czy postawienie stempli budowlanych bez wyraźnej potrzeby. Nawet jeśli zachodziła konieczność zabezpieczenia budynku, w pierwszej kolejności należało zabezpieczyć dobro zamieszkujących w nim osób, stwierdził Sad Apelacyjny w Poznaniu.

Dlaczego RPO przyłącza się do sprawy

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, przystąpienie do postępowania uzasadnione jest potrzebą ochrony praw 99-letniej powódki.  Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje coraz częstsze i bardziej drastyczne przypadki naruszania praw lokatorów, zamieszkujących przez lata w kamienicach będących w zarządzie gmin, po ich przejęciu przez osoby prywatne. U podstawy takich naruszeń leży w większości przypadków chęć szybkiego opróżnienia budynków i zadysponowania lokalami czy też całą nieruchomością na cele komercyjne. Niestety coraz częściej odbywa się to z rażącym naruszeniem praw lokatorów. Zjawisko to zyskało już nawet własną nazwę jako działalność „czyścicieli kamienic”.

Zdaniem Rzecznika zaporą dla osób dopuszczających się tego typu działań może być jednoznaczna i negatywna ich ocena prawna w orzecznictwie sądów powszechnych.

Refundacja leków na choroby rzadkie

Data: 2017-04-21

Sprawy Kacpra i Wiktora z Warszawy:

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowań przed NSA wnosząc o oddalenie skarg kasacyjnych Ministra Zdrowia i wskazując, że wykładnia ustaw zgodna z Konstytucją i domniemaniem in dubio pro vitae humana umożliwia refundację leku Kineret.

Stan faktyczny:

bracia od lat toczą bój o refundację leku, który jest niedostępny w Polsce, ale dopuszczony do obrotu. Wyrokiem z dnia 15 czerwca 2016 r. WSA w Warszawie uchylił zaskarżoną decyzję Ministra Zdrowia w przedmiocie odmowy refundacji leku. Skargę kasacyjną wniósł Minister Zdrowia.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego

Stan sprawy:

postępowanie przed NSA.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Sprawa dotyczy możliwości refundacji leków które są niedostępne w Polsce, ale zostały dopuszczone do obrotu. Zdaniem RPO prokonstytucyjna wykładnia przepisów ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych i zastosowanie domniemania in dubio pro vitae humana na to zezwala. Wyrok pozwoli na ugruntowanie stanowiska sądów administracyjnych zapoczątkowanego wyrokiem w sprawie Pawła Nycza.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek adwokata

Argumenty prawne RPO

Patrz - załaczony dokument

Numer sprawy:

V.7013.51.2015

Zastępowanie umów o pracę umowami cywilnoprawnymi

Data: 2017-04-18

Sprawa pani Katarzyny z Nowego Sącza, której pracodawca dawał przez kilka lat dwutygodniowe umowy:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed sądem pierwszej instancji o ustalenie że panią Katarzynę  łączyła z agencją ochrony mienia umowa o pracę.

Stan faktyczny:

Pani Katarzyna była przez rok zatrudniona przez Agencję Detektywistyczną i Ochrony Mienia na podstawie umowy o pracę; następnie, z powodów ekonomicznych po stronie pracodawcy, pracodawca zmienił podstawę zatrudnienia na zawierane kolejno przez 6 lat umowy zlecenia. Zatrudnienie pani Katarzyny na podstawie umów zlecenia nie różniło się od obowiązków wynikających z umowy o pracę. Sąd Rejonowy uznał, że panią Katarzynę łączyła umowa o pracę z Agencją, mimo iż formalnie strony łączyły zawierane kolejno po sobie umowy cywilnoprawne. Sąd Okręgowy w Nowym Sączu uwzględnił apelację pracodawcy - zmienił wyrok i oddalił powództwo.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Sprawa dotyczy bardzo istotnego problemu wymuszania przez pracodawcę na słabszej stronie – pracowniku - świadczenia pracy na podstawie umów cywilnoprawnych w sektorze usług ochrony mienia. Sprawa jest także przykładem dobrej współpracy pomiędzy RPO a Państwową Inspekcją Pracy, która zawiadomiła RPO o wytoczonym przez siebie postępowaniu w sprawie pani Katarzyny.

Stan sprawy:

RPO rozważa wniesienie skargi kasacyjnej.

Skąd RPO wie o sprawie?

Informacja od Państwowej Inspekcji Pracy.

Argumenty prawne RPO

Patrz załączony dokument

Numer sprawy:

III.7041.1.2016

Sprawa Muzeum II Wojny Światowej

Data: 2017-04-05

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego zarządzenie Ministra Kultury o połączeniu założonego 8 lat temu gdańskiego Muzeum II Wojny Światowej z nowo utworzonym Muzeum na Westerplatte.

Stan faktyczny:

W kwietniu 2016 r. Minister Kultury zapowiedział chęć połączenia Muzeów. To sposób na utworzenie nowej placówki, w której minister może powołać nowe kierownictwo w miejsce ekipy, która ma kontrakt na stworzenie i prowadzenie muzeum do roku 2019, ale która podlegała krytyce rządu od wyborów w 2015 r.

Połączenie zostało wstrzymane po wystąpieniu RPO i w efekcie Muzeum II Wojny Światowej w starym kształcie rozpoczęło działalność. 23 marca 2017 r. jego wystawa stała została otwarta dla publiczności.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Konstytucyjnego, Międzynarodowego i Europejskiego

Stan sprawy:

WSA w Warszawie po przyjęciu wniosku RPO wstrzymał wykonalność decyzji Ministra Kultury do czasu rozpatrzenia sprawy. Na skutek zażalenia Ministra kultury, w dniu 5 kwietnia 2017 r. Naczelny Sąd Administracyjny uchylił postanowienie WSA  o wstrzymaniu połączenia obu muzeów. W efekcie powstała formalnie nowa placówka – z nowym kierownictwem.

We wrzesniu 2017 r. NSA nie uwzględnił skargi kasacyjnej Rzecznika w sprawie połączenia instytucji kultury – Muzeum II Wojny Światowej i Muzeum Westerplatte. NSA stoi na stanowisku, że zarządzenie MKiDN w sprawie połączenia muzeów stanowi akt kierownictwa wewnętrznego i jako taki nie może podlegać kontroli sądowoadministracyjnej.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył zarządzenie Ministra Kultury wskazując, że zostało przygotowane z naruszeniem przepisów prawa, w tym konstytucyjnego prawa obywateli do dostępu do dóbr kultury. 

Tak jak w przypadku skargi na decyzję umożliwiającą wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej, RPO nie wypowiada się w sprawach merytorycznych (dotyczących urządzenia lasu albo treści wystaw). Stwierdza tylko, że decyzje ministrów dotyczące dobra wspólnego (jakim jest przyroda i kultura) muszą podlegać rygorom prawa wprowadzonym po to, by w jak największym stopniu uwzględniać prawo wszystkich obywateli do korzystania z tych dóbr.

Chodzi m.in., by powody decyzji były jawne, i by zapadały po analizie różnych punktów widzenia, bo to pozwala uniknąć błędów. Decyzje muszą też spełniać warunek racjonalności, jeśli chodzi o sposób wydawania pieniędzy publicznych. Tak stanowi polskie prawo.

Skąd RPO wie o sprawie?

Z blisko tysiąca skarg i wniosków które wpłynęły od osób indywidualnych

Argumenty prawne RPO:

Uzasadniając swoją skargę Rzecznik przede wszystkim zauważa, że zarządzenie Ministra jest aktem podlegającym ocenie sądu administracyjnego. „Muzea nie są bowiem tworzone dla zaspokojenia potrzeb ich organizatorów” – przypomina RPO.

Z art. 1 ustawy o muzeach wynika, że podstawowym celem muzeum jest realizacja konstytucyjnego prawa do wolności korzystania z dóbr kultury (art. 73 in fine Konstytucji RP). A to oznacza, że decydowanie o sposobie organizacji muzeów musi podlegać pewnym rygorom: obywatele mają prawo być powiadamiani o tym, co i dlaczego robi władza publiczna.

Po drugie – zarządzenie ministra dotyczy nie tylko zbiorów państwowych, ale i samorządowych. Minister nie może zmieniać losu tego, co ludzie oddali w zarząd samorządowi, i zakładać, że taka decyzja nie podlega zaskarżeniu.

W przypadku muzeum w Gdańsku chodzi o to, że przedmiotem działalności (powstałej w wyniku połączenia jednostki) miałaby być ochrona, utrzymanie i rewitalizacja zespołu obiektów architektury militarnej na terenie Westerplatte. Problem polega jednak na tym, że w istotnej części zarządcą owych obiektów jest Miasto Gdańsk, a dodatkowo w niektórych z tych obiektów prowadzona już jest od lat działalność muzealna. Nie ulega w związku z tym wątpliwości, że w tym zakresie zarządzenie MKiDN wkracza w sposób bezpośredni w sferę samodzielności jednostki samorządu terytorialnego.

Zarzut 1: Sposób ogłoszenia zamiaru i powodu decyzji

Minister (organizator instytucji kultury) ma prawo dokonać połączenia instytucji kultury (art. 18 ust. ustawy o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej), jeśli na trzy miesiące przed planowanym terminem poda do publicznej wiadomości informację o zamiarze i przyczynach takiej decyzji.

Zapowiedź decyzji nie jest czczym aktem. Musi to być informacja odpowiadająca rzeczywistym przyczynom podjęcia takiej decyzji.

W przypadku gdańskich muzeów warunek ten nie został spełniony, gdyż do połączenia muzeów doszło z innych przyczyn niż podane przez MKiDN.

Dlatego zarządzenie Ministra jest niezgodne z ustawą o działalności kulturalnej. W rezultacie uznać trzeba, że kwestionowane zarządzenie jest także niezgodne z wynikającą z art. 2 Konstytucji RP zasadą zaufania obywateli do państwa i prawa.

Dlaczego?

Zgodnie z formalną zapowiedzią (obwieszczeniem) Ministra przyczyną projektowanego połączenia było „zapewnienie zwiększonej efektywności działań na rzecz podtrzymania i upowszechniania tradycji narodowej i państwowej, w szczególności w nawiązaniu do dziejów Polski w okresie II wojny światowej, w tym wojny obronnej 1939 r., właściwe uhonorowanie miejsca symbolicznego, jakim jest pole bitwy na Westerplatte oraz racjonalne wykorzystanie nadzoru nad muzeami, dla których MKiDN jest organizatorem poprzez optymalne wykorzystanie potencjału placówek o zbliżonym profilu działalności zlokalizowanych w Gdańsku, przy jednoczesnej racjonalizacji wydatkowania środków finansowych pochodzących z budżetu państwa”.

To nie może być prawdziwa przyczyna, skoro w chwili ogłaszania obwieszczenia Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 nie dysponowało żadnym potencjałem, który mógłby zostać „optymalnie wykorzystany”. Fakt ten potwierdził również MKiDN odpowiadając na interpelację poselską nr 4326.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 utworzone zarządzeniem MKiDN w istocie zostało utworzone dla pozoru. Rzeczywistym celem wydania tego zarządzenia było doprowadzenie do likwidacji funkcjonującego od ośmiu lat Muzeum II Wojny Światowej i całkowita zmiana profilu powstałej w ten sposób instytucji muzealnej.

Zarzut 2: Nieracjonalność wydawania środków publicznych

Nie sposób również uznać, że rzeczywistą przyczyną przemawiającą za połączeniem muzeów mogła być też „racjonalizacja wydatkowania środków finansowych pochodzących z budżetu państwa”. Gdyby tak było, to MKiDN kilka miesięcy wcześniej nie podjąłby decyzji o utworzeniu Muzeum Westerplatte i Wojny 1939, a więc muzeum, które sam uznaje za placówkę „o zbliżonym profilu działalności zlokalizowaną na terenie Gdańska”.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich zaskarżone zarządzenie MKiDN jest także niezgodne z ustawą o finansach publicznych. Z jej art. 44 ust. 3 pkt 1 wynika, że wydatki publiczne powinny być dokonywane w sposób celowy i oszczędny, z zachowaniem zasad: uzyskiwania najlepszych efektów z danych nakładów oraz optymalnego doboru metod i środków służących osiągnięciu założonych celów.

Tymczasem zarządzenie MKiDN łamie ten przepis przez to, że generuje dodatkowe wydatki publiczne. I na tym może się nie skończyć – Minister ryzykuje dodatkowymi poważnymi wydatkami publicznymi.

Zarzut 3: Zarządzenie Ministra może doprowadzić do unicestwienia dostępnego publicznie zbioru dóbr kultury

Zarządzenie w radykalny sposób zmienia dotychczasowy profil muzeum, odchodząc od profilu, który stanowił zasadniczy motyw podjęcia przez Miasto Gdańsk decyzji o rozporządzeniu mieniem komunalnym na rzecz muzeum.

Miasto Gdańsk umową darowizny zawartą w dniu 8 grudnia 2009 r. przekazało Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku nieruchomość na cel budowy siedziby. Strony ustaliły również (§ 5 umowy), że w przypadku niewykorzystania darowanej nieruchomości na wskazany cel do dnia 1 września 2019 r., darowizna podlega odwołaniu.

Muzeum II Wojny Światowej w nowym kształcie ma przede wszystkim skupiać się na militarnych aspektach tej wojny, decyzja Ministra podwyższa ryzyko odwołania przez samorząd darowizny. Wtedy, żeby muzeum w ogóle mogło istnieć, państwo będzie musiało mu wybudować nową siedzibę. 

Numer sprawy w BRPO

VII.715.27.2016

RPO przystąpił do postępowania w sprawie ograniczeń wynikających z budowania linii wysokiego napięcia

Data: 2017-04-04

27 marca 2017 r. Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w Białymstoku ze skargi na decyzję Wojewody Podlaskiego w sprawie odszkodowania za szkody związane z ograniczeniem korzystania z nieruchomości - w związku z realizacją inwestycji w postaci linii energetycznej wysokiego napięcia.

Skarżąca w nadsyłanej Rzecznikowi korespondencji podnosiła, że w toku postępowania administracyjnego w sprawie ustalenia wysokości i wypłaty odszkodowania za szkody powstałe wskutek założenia i przeprowadzenia linii elektroenergetycznej rzeczoznawca majątkowy błędnie określił w operacie szacunkowym wysokość należnego jej odszkodowania.

Ustalenia zawarte w operacie nie zostały - w ocenie skarżącej – poddane właściwej ocenie przez prowadzącego postępowanie starostę, który pominął przedstawione przez nią zastrzeżenia odnoszące się do prawidłowości sporządzenia operatu szacunkowego.

Od decyzji starosty skarżąca złożyła odwołanie - powołując się na podnoszone przez nią istotne wątpliwości co do oszacowania szkody w operacie - złożyła wniosek o wystąpienie przez organ do organizacji zawodowej rzeczoznawców majątkowych celem dokonania  oceny prawidłowości sporządzenia operatu szacunkowego. Wniosek ten jednak nie został uwzględniony. Wojewoda zatrzymał w mocy zaskarżoną decyzję starosty. Kobieta wniosła więc skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. Na tym etapie do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.

Komentarz Artura Zalewskiego, naczelnika Wydziału Cywilnoprawnego i Gospodarki Nieruchomościami w Biurze RPO:

Sprawa ma charakter precedensowy, gdyż dotyczy bardzo poważnego problemu, jakim jest nierzadka fikcyjność oceny przez organy prowadzące postępowanie operatu szacunkowego, który jest kluczowym dowodem w sprawach o odszkodowanie za wywłaszczenie bądź ograniczenie korzystania z nieruchomości.

Strony, aby skutecznie zakwestionować prawidłowość sporządzenia operatu szacunkowego, są zmuszane uzyskiwać pozaprocesową ekspertyzę w ramach umowy zawartej z organizacją zawodową rzeczoznawców majątkowych. Ekspertyza taka jest kosztowna, a ze względu na jej pozaprocesowy charakter, nie można uzyskać zwolnienia od kosztów jej ponoszenia ani rozliczyć jej kosztów w ramach postępowania administracyjnego.

Taka praktyka w ocenie Rzecznika niezgodna jest z podstawowymi zasadami postępowania administracyjnego, zgodnie z którymi to organy mają obowiązek zebrać pełny materiał dowodowy i dokonać jego wszechstronnej oceny, a koszty czynności niezbędnych do załatwienia sprawy obciążają organ prowadzący postępowanie.

Rzecznik zakwestionował także brak wystarczającej oceny przez organ stanowiska rzeczoznawcy, zgodnie z którym ustalenie odszkodowania za ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości nie obejmuje ograniczenia możliwości inwestycyjnych. Przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami nie dają podstaw do takiego ograniczenia zakresu odszkodowania, co wydaje się również naruszać ochronę prawa własności gwarantowaną przez Konstytucję, Kartę Praw Podstawowych i Europejską Konwencję Praw Człowieka.

IV.7006.247.2015

Sąd rozpozna sprawę niewidomej pacjentki, której odmówiono świadczeń lekarskich z uwagi na obecność psa przewodnika

Data: 2017-04-04

W dniu 5 kwietnia 2017 roku o godzinie 9.00 Sąd Rejonowy dla Krakowa-Podgórza w Krakowie rozpozna sprawę z powództwa Rzecznika Praw Obywatelskich na rzecz osoby niewidomej poruszającej się w asyście psa przewodnika przeciwko Ośrodkowi okulistycznemu z Krakowa o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia praw pacjenta i dóbr osobistych oraz o zasądzenie odpowiedniej sumy na wskazany cel społeczny.

Rzecznik wytoczył powództwo na rzecz osoby niewidomej, której odmówiono wizyty w gabinecie wykonującym protezy oka z powodu korzystania przez nią z pomocy psa przewodnika. Pacjentka poinformowała Ośrodek drogą elektroniczną o tym, że jest osobą niewidomą i na wizytę przyjedzie w asyście psa przewodnika. W odpowiedzi na wiadomość pacjentki pozwany lekarz odwołał umówioną wcześniej wizytę. Pacjentce nie zaproponowano innych terminów ani nie zaoferowano żadnego rodzaju wsparcia podczas wizyty, alternatywnego wobec psa asystującego.  

Rzecznik wniósł o zasądzenie symbolicznego zadośćuczynienia oraz kwoty 25.000 złotych na cel społeczny, która odpowiada kosztowi wyszkolenia jednego psa przewodnika.

Rzecznik Praw Obywatelskich wykonuje zadania organu właściwego w sprawach przeciwdziałania naruszeniom zasady równego traktowania oraz niezależnego organu ds. popierania, ochrony i monitorowania wdrażania postanowień Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych. Sprawa niewidomej pacjentki ma charakter precedensowy w obszarze ochrony przed dyskryminacją przysługującą osobom z niepełnosprawnościami w obszarze ochrony zdrowia. Obowiązek świadczenia usług, w tym świadczeń zdrowotnych, na rzecz osób poruszających się w towarzystwie psa przewodnika wynika bowiem wprost z powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Sąd uznał za winnego drukarza, który odmówił wykonania usługi organizacji LGBT

Data: 2017-04-04

Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa w Łodzi uznał, że przedsiębiorca, który odmówił wydrukowania materiałów reklamowych organizacji pozarządowej działającej na rzecz praw osób LGBT, popełnił wykroczenie z art. 138 Kodeksu wykroczeń.

Przedsiębiorca odmowę wydrukowania materiałów reklamowych uzasadnił niechęcią do przyczyniania się do "promocji ruchów LGBT" (lesbijek, gejów, osób biseksualnych i transpłciowych) pracą firmy. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, odmowa wykonania publicznie oferowanej usługi wyłącznie ze względu na związek treści zamawianych materiałów reklamowych z organizacjami działającymi na rzecz praw osób LGBT stanowi naruszający godność przejaw dyskryminacji ze względu na orientację seksualną w obszarze dostępu do usług. Rzecznik przekazał sprawę do Komendanta Miejskiego Policji w Łodzi, który skierował wniosek o ukaranie w sprawie umyślnego, bez uzasadnionej przyczyny, odmówienia świadczenia usługi, tj. popełnienia wykroczenia z art. 138 Kodeksu wykroczeń. W dniu 31 marca 2017 r. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa uznał, że przedsiębiorca jest winny popełnienia tego wykroczenia i wskazał, że jego przekonania nie uzasadniają odmowy wykonania usługi. Sąd odstąpił od wymierzenia kary.

Dyskryminacja w dostępie do usług - w tym odmowa świadczenia usługi wyłącznie ze względu na orientację seksualną - jest niezgodna z prawem. Informacja o wystąpieniu skierowanym do Ministra Sprawiedliwości w sprawie środków ochrony prawnej w sprawach dyskryminacji w dostępie do usług.

Jak wynika z przeprowadzonych na zlecenie Rzecznika Praw Obywatelskich badań, zaledwie 25% Polaków wie, że dyskryminacja w dostępie do usług jest zakazana przez prawo.

Wyrok w sprawie z powództwa Paula Camerona, do której przyłączył się RPO

Data: 2017-03-30

Ci, którzy „angażują się w homoseksualizm” nie są pełnowartościowymi obywatelami, ponieważ „kosztują społeczeństwo więcej niż kontrybuują” „w sposób nieproporcjonalnie duży wykorzystują seksualnie młodzież, przez co przekształcają molestowane przez siebie dzieci w homoseksualistów” - to tylko niektóre z poglądów głoszonych przez Paula Camerona.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich przy okazji jego wizyt w Polsce wpływały skargi w związku z jego publicznymi wystąpieniami w szkołach i na uczelniach wyższych. Jak wynika z kierowanych do BRPO skarg, Paul Cameron głosi publicznie poglądy homofobiczne, co stanowi przejaw dyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Jego działalność krytykowała organizacja pozarządowa działająca na rzecz praw osob LGBT - Pracownia Różnorodności - publikując artykuły kwestionujące kompetencje naukowe i zachęcając uczelnie wyższe do odwoływania jego wykładów. Paul Cameron wytoczył powództwo w sprawie naruszenia jego dobrego imienia i renomy przez Pracownię Różnorodności. Sad Okręgowy w Toruniu częściowo uwzględnił powództwo i nakazał organizacji m.in. przeproszenie Paula Camerona za naruszenie jego dóbr osobistych. Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postępowania apelacyjnego, stojąc na stanowisku, ze Sąd I instancji nie wziął pod uwagę, że pozwane stowarzyszenie korzystało z gwarantowanej w Konstytucji i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wolności słowa, zaś grancie krytyki względem Paula Camerona, jako osoba publicznej, są szersze. Wypowiedzi pozwanych zasługują na szczególną ochronę m.in. z tego względu, ze były krytyczne względem wypowiedzi homofobicznych, dyskryminacyjnych i naruszających godność osób homoseksualnych. Apelację od wyroku złożył także Paul Cameron, żądając zasądzenia 30 000 zł zadośćuczynienia.

Wyrok w tej sprawie Sąd ogłosił 30 marca. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zgodził się z Rzecznikiem, że Paul Cameron jest osobą publiczną i w związku z tym dopuszczalna jest względem niego surowsza krytyka, choć pozwane stowarzyszenie powinno przeprosić za niektóre z użytych w publikacjach i listach do rektorów określenia, które naruszały jego dobra osobiste. Zgodnie z wnioskiem Rzecznika, sąd oddalił także apelację Paula Camerona, tak więc Pracownia Różnorodności nie jest zobowiązana do wypłaty wysokiego zadośćuczynienia.

Ogłoszenie wyroku w sprawie z powództwa Paula Camerona, do której przyłączył się RPO

Data: 2017-03-30

Wyrok w tej sprawie Sad Apelacyjny w Gdańsku miał ogłosić 15 grudnia, jednak z powodów formalnych Sąd postanowił otworzyć zamkniętą rozprawę na nowo. W związku z tym nowy termin ogłoszenia wyroku zostanie wyznaczony z urzędu na 16 marca.

16 marca sąd wyznaczył nowy termin ogłoszenia wyroku - 30 marca.

Dostęp do opieki zdrowotnej osoby niewidomej z psem przewodnikiem

Data: 2017-03-15

Sprawa pani Jolanty z Warszawy:

Rzecznik Praw Obywatelskich wytoczył powództwo  o zadośćuczynienie z tytułu naruszenia praw pacjenta i dóbr osobistych na rzecz niewidomej niewpuszczonej z psem przewodnikiem do niepublicznego ZOZ.

Stan faktyczny:

Wizyta pani Jolanty w niepublicznym ZOZ w celu doboru protezy ocznej została odwołana po tym jak wskazała mailowo, że zamierza przyjść z psem przewodnikiem. W pozwie RPO wskazał m.in. na konstytucyjnie gwarantowane prawo równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół do spraw Równego Traktowania

Stan sprawy:

28 marca 2018 r. Sąd Okręgowy uwzględnił apelację RPO, oddalił zaś apelację pozwanego lekarza.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

W sprawie kluczową kwestią jest dostęp do dóbr i usług przez osoby niewidome korzystające z pomocy psa przewodnika, a także kwestia niedyskryminacji osób z niepełnosprawnością przy korzystaniu ze świadczeń zdrowotnych realizowanych ze środków publicznych.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatelki.

Argumenty prawne RPO:

Jednym ze środków ochrony wolności i praw człowieka i obywatela, a także realizacji zasady równego traktowania, przewidzianych w art. 14 pkt 4 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, jest możliwość żądania wszczęcia postępowania w sprawach cywilnych na prawach przysługujących prokuratorowi.

Rzecznik korzysta z uprawnień przewidzianych w art. 14 pkt 4 ustawy wyjątkowo, na zasadzie subsydiarności, zwłaszcza, gdy wymaga tego szczególna sytuacja strony lub gdy sprawa ma charakter precedensowy, a jej rozstrzygnięcie będzie miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej innych obywateli. Niniejszą sprawę, dotyczącą ochrony prawnej przysługującej osobom z niepełnosprawnościami przed dyskryminacją w obszarze ochrony zdrowia, Rzecznik zalicza do takiej właśnie kategorii spraw.

Stosownie do treści art. 25 Konwencji o prawach osób niepełnosprawnych, osoby z niepełnosprawnościami mają prawo do osiągnięcia najwyższego możliwego poziomu zdrowia na zasadzie równości z innymi osobami. W tym celu organy i instytucje publiczne zobowiązane są m.in. do zapewnienia takiego samego jak w przypadku innych osób zakresu, jakości i standardu opieki zdrowotnej (art. 25 lit. a KPON), a także do zapobiegania przypadkom odmowy udzielenia usług zdrowotnych ze względu na niepełnosprawność pacjenta (art. 25 lit. f).

Regulację tę uzupełnia przepis art. 9 Konwencji, zgodnie z którym Polska zobligowana jest do eliminowania przeszkód i barier w zakresie dostępności m.in. do instytucji zapewniających opiekę medyczną (art. 9 ust. 1 lit. a KPON), a także zapewnienia różnych form pomocy i pośrednictwa ze strony innych osób lub zwierząt w celu ułatwienia dostępu do ogólnodostępnych budynków i innych obiektów publicznych (art. 9 ust. 2 lit. e KPON). W stosunku do instytucji prywatnych Polska zobowiązała się natomiast do podejmowania odpowiednich środków w celu zapewnienia, że podmioty te - oferując ogólnie dostępne usługi lub usługi powszechnie zapewniane, będą brały pod uwagę wszystkie aspekty ich dostępności dla osób z niepełnosprawnościami (art. 9 ust. 2 lit. b KPON). Zobowiązanie to nabiera szczególnego znaczenia w zakresie opieki zdrowotnej, jak bowiem podkreślił Komitet ONZ do spraw Praw Osób Niepełnosprawnych: ochrona zdrowia i opieka socjalna będą nieosiągalne dla osób z niepełnosprawnościami, jeżeli osoby te nie będą posiadać dostępu do miejsc, w których usługi tego rodzaju są świadczone (Komentarz generalny nr 2 (2014) Komitetu do spraw Praw Osób Niepełnosprawnych – artykuł 9: Dostępność (CRPD/C/GC/2), pkt 41).

Z międzynarodowymi standardami w tym obszarze korespondują regulacje prawa krajowego. Równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych każdemu obywatelowi gwarantuje art. 68 Konstytucji RP. Przepis art. 68 ust. 3 Konstytucji nakłada ponadto na władze publiczne obowiązek zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej m.in. osobom niepełnosprawnym. W myśl art. 6 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta, pacjent ma prawo do świadczeń zdrowotnych odpowiadających wymaganiom aktualnej wiedzy medycznej. Przepis ten należy interpretować także w świetle art. 32 ust. 2 Konstytucji, zgodnie z którym nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny. Oznacza to, że w ramach powszechnego systemu opieki zdrowotnej pacjent ma prawo do równego, sprawiedliwego i niedyskryminującego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, niezależnie od swojej sytuacji osobistej, w tym niepełnosprawności. Na zasadzie równego traktowania, solidarności społecznej i zapewnienia ubezpieczonemu równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej i wyboru świadczeniodawców spośród tych świadczeniodawców, którzy zawarli umowę z Funduszem, opiera się system ubezpieczeń zdrowotnych zgodnie z art. 65 ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (Dz. U. z 2015 r. poz. 581, z późn. zm.).

Pozbawienie pacjenta z niepełnosprawnością dostępu do tych świadczeń należy zatem uznać za akt dyskryminacji, niezależnie od tego, czy dopuściła się tego instytucja publiczna, czy też prywatna (por. Komentarz generalny nr 2 (…), pkt 14). Warto podkreślić, że za dyskryminację uważa się również odmowę racjonalnego usprawnienia, rozumianego jako konieczne i odpowiednie zmiany i dostosowania, nie nakładające nieproporcjonalnego lub nadmiernego obciążenia, jeśli jest to potrzebne w konkretnym przypadku, w celu zapewnienia osobom z niepełnosprawnościami możliwości korzystania z wszelkich praw człowieka i podstawowych wolności oraz ich wykonywania na zasadzie równości z innymi osobami (art. 2 KPON).

Przykładem racjonalnego usprawnienia w ustawodawstwie polskim jest przepis art. 20 a ustawy o rehabilitacji, zgodnie z którym osoby niepełnosprawne wraz z psem asystującym mają prawo wstępu do obiektów użyteczności publicznej, w tym do budynków i ich otoczenia przeznaczonych m.in. na potrzeby opieki zdrowotnej. Przepis ten zobowiązuje równocześnie osoby z niepełnosprawnościami do posiadania certyfikatu potwierdzającego status psa asystującego, zaświadczenia o wykonaniu wymaganych szczepień weterynaryjnych, a także do odpowiedzialności za ewentualne szkody wyrządzone przez zwierzę. Odmowa zastosowania opisanych powyżej przepisów prawa stanowi dyskryminację pośrednią, definiowaną jako sytuację, w której dla osoby fizycznej m.in. ze względu na niepełnosprawność na skutek pozornie neutralnego postanowienia, zastosowanego kryterium lub podjętego działania występują lub mogłyby wystąpić niekorzystne dysproporcje lub szczególnie niekorzystna dla niej sytuacja, chyba że postanowienie, kryterium lub działanie jest obiektywnie uzasadnione ze względu na zgodny z prawem cel, który ma być osiągnięty, a środki służące osiągnieciu tego celu są właściwe i konieczne (art. 3 pkt 2 ustawy z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania, Dz. U. Nr 254, poz. 1700 z późn. zm.).

Problematyka ograniczania dostępu do usług osobom poruszającym się przy wsparciu psa asystującego była już przedmiotem oceny polskich sądów powszechnych. Wyrokiem z dnia 28 września 2011 r. (sygn. akt I ACa 300/11 niepub.) Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał, że odmowa wstępu do restauracji osoby niepełnosprawnej z psem asystentem stanowi naruszenie dóbr osobistych oraz zasady równego traktowania w dostępie do usług oferowanych publicznie. W uzasadnieniu do powyższego orzeczenia, czytamy m.in.: do dyskryminacji dochodzi nie tylko, gdy brakuje obiektywnego uzasadnienia różnicy traktowania osób będących w takiej samej sytuacji, ale także wtedy gdy pozornie neutralne warunki, kryteria lub praktyki, stosowane są na równi wobec wszystkich, lecz w sposób szczególny dotykają pewną grupę społeczną. Sąd Apelacyjny w Warszawie słusznie zauważył więc, że dla niektórych osób z niepełnosprawnościami korzystanie z pomocy psa przewodnika jest warunkiem niezbędnym do prowadzenia niezależnego życia, co stawia je w szczególnej sytuacji w porównaniu z innymi osobami. Prawnym obowiązkiem usługodawców - w tym podmiotów leczniczych - jest uwzględnienie tych specyficznych potrzeb w prowadzonej przez siebie działalności w celu zapewnienia, na zasadzie równości z innymi osobami, dostępu do oferowanych usług. W sprawie będącej przedmiotem niniejszego pozwu, dostęp do usług świadczonych przez firmę O. stanowi jednocześnie prawo pacjenta do świadczeń zdrowotnych, o którym mowa w art. 6 ust. 1 ustawy o prawach pacjenta.

Numer sprawy:

XI.812.1.2015

Opłata miejscowa w Zakopanem

Data: 2017-03-15

Stan faktyczny:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Krakowie ze skargi obywatela, Bogdana Achimescu o uchylenie uchwały Rady Miasta Zakopane w sprawie określenia Zakopanego jako miejscowości, w której można pobierać opłatę miejscową.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Biuro Pełnomocnika Terenowego w Katowicach

Stan sprawy:

Naczelny Sąd Administracyjny w dniu 11 maja 2017 r. uchylił zaskarżone postanowienie i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Krakowie. 10 lipca 2017 r. WSA w Krakowie uznał, że z uwagi na zanieczyszczenie powietrza Urząd Miasta Zakopane bezpodstawnie pobrał od turysty opłatę miejscową. Wyrok jest nieprawomocny.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Zdaniem RPO nie ma podstawy prawnej do podjęcia uchwały przez Radę Miasta z powodu przekroczenia norm zanieczyszczenia powietrza. Prawo polskie pozwala bowiem pobierać opłatę miejscową tylko w tych miejscowościach, które znajdują się w strefach, gdzie nie zanotowano przekroczenia normatywnych poziomów stężeń niektórych substancji w powietrzu. Jest to wprowadzanie w błąd obywateli którzy jadą do miejscowości zawierającej szczególne walory środowiskowe, wnoszą opłatę miejscową, a oddychają tam powietrzem zagrażającym ich zdrowiu.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Client Earth

Argumenty prawne RPO:

Uchwała  Nr XXII/250/2008 Rady Miasta Zakopane z dnia 27 marca 2008 r. w sprawie ustalenia miejscowości, w których pobiera się opłatę miejscową została podjęta w oparciu o przepisy art. 18 ust. 2 pkt 8 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (j.t. Dz. U.  z  2001r. Nr 142 poz. 1591 z późn. zm.), art. 17 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych (j.t. Dz. U. z 2006 r., Nr 121, poz. 844 z późn. zm.) oraz paragrafów 2, 3 i 4 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową (Dz. U. z 2007 r. Nr 249, poz.1851). Zgodnie z brzmieniem § 1 zaskarżonej uchwały "opłatę miejscową pobiera się na terenie Miasta Zakopane". Uchwała nie zawiera uzasadnienia. Weszła ona  w życie 14 dniu po opublikowaniu w Dzienniku Urzędowym Województwa Małopolskiego z dnia 8 maja 2008 r., a więc w dniu 23 maja 2008 r.

W analizowanej sprawie delegację ustawową stanowi art. 17 ust. 5 ustawy o podatkach i opłatach lokalnych, który stwierdza, że rada gminy ustala miejscowości odpowiadające warunkom określonym w przepisach wydanych na podstawie art. 17 ust. 3  i 4 w/w ustawy. Wspomniane normy wskazują, że to Rada Ministrów w drodze rozporządzenia, określa minimalne warunki, jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową, uwzględniając zróżnicowanie warunków regionalnych  i lokalnych. Są to warunki: klimatyczne, krajobrazowe i umożliwiające pobyt osób w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych (art. 17 ust. 4 pkt 1-3).

Aktem wykonawczym do ustawy o podatkach i opłatach lokalnych w tym zakresie jest rozporządzenie Rady Ministrów z dnia 18 grudnia 2007 r. w sprawie warunków,  jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową  (Dz.U. Nr 249 poz. 1851 dalej „rozporządzenie”). Zgodnie z § 1 rozporządzenie określa minimalne warunki klimatyczne, krajobrazowe, umożliwiające pobyt osób w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych- jakie powinna spełniać miejscowość, w której można pobierać opłatę miejscową. Za minimalne warunki klimatyczne uznaje się zachowanie       na terenie strefy, o której mowa w art. 87 ust. 2 ustawy z dnia 27 kwietnia 2001 r. - Prawo ochrony środowiska (Dz. U. z 2006 r. Nr 129, poz. 902, z późn. zm.),  na obszarze której położona jest miejscowość, dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu ze względu na ochronę zdrowia ludzi, określonych w przepisach  o ochronie środowiska. Stosownie do przywołanego przepisu strefę stanowi  aglomeracja o liczbie mieszkańców większej niż 250 tysięcy; miasto o liczbie mieszkańców większej niż 100 tysięcy; pozostały obszar województwa, niewchodzący w skład miast  o liczbie mieszkańców większej niż 100 tysięcy oraz aglomeracji. (art. 87 ust. 2 pkt 1-3). Minister właściwy do spraw środowiska, biorąc pod uwagę substancje, których poziom  w powietrzu podlega ocenie, określa, w drodze rozporządzenia, strefy, o których mowa wyżej z uwzględnieniem ich nazw i kodów. Obecnie kwestia ta jest regulowana  przez rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 2 sierpnia 2012 r. w sprawie stref,  w których dokonuje się oceny jakości powietrza (Dz. U. poz. 914). Załącznik do w/w rozporządzenia, tabela nr 3 wymienia obszary, nazwy i kody stref stanowiące pozostały obszar województwa, niewchodzący w skład miast powyżej 100 tysięcy mieszkańców  oraz aglomeracji. Miasto Zakopane zostało zliczone do strefy małopolskiej (kod: PL1203), położnej na terenie województwa małopolskiego, która obejmuje m.in. powiat tatrzański. W dacie podjęcia zaskarżonej uchwały Rady Miasta Zakopane, obowiązywało rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 6 marca 2008 r. w sprawie stref, w których dokonuje się oceny jakości powietrza (Dz.U. Nr 52 poz. 310). Miasto Zakopane było wtedy zaliczone do strefy małopolskiej (kod: PL.12.00.b.21), obejmującej strefę nowotarsko-tatrzańską.

Zgodnie z art. 88 ust. 1 Prawa ochrony środowiska, oceny jakości powietrza i obserwacji zmian dokonuje się w ramach państwowego monitoringu środowiska. Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, w terminie do dnia 30 kwietnia każdego roku, dokonuje oceny poziomów substancji w powietrzu w danej strefie za rok poprzedni oraz odrębnie dla każdej substancji dokonuje klasyfikacji stref (art. 89 tej ustawy).

Wielkości dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu, w chwili podjęcia zaskarżonej uchwały regulowało wydane na podstawie delegacji zawartej w art. 86  Prawa ochrony środowiska, rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 6 czerwca 2002 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu, alarmowych poziomów niektórych substancji w powietrzu oraz marginesów tolerancji  dla dopuszczalnych poziomów niektórych substancji (Dz. U. Nr 87, poz. 796).  Natomiast po dniu 3 kwietnia 2008 r. (przepisy obowiązujące już po uchwaleniu uchwały przez Radę Miasta Zakopane z 27 marca 2008 r., lecz przed jej wejściem w życie), aktem prawnym regulującym te kwestie jest rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 3 marca 2008 r. w sprawie poziomów niektórych substancji w powietrzu (Dz. U. nr 47 poz. 281).

Dokonywanie oceny jakości powietrza w strefach z punktu widzenia opłaty miejscowej ma ten skutek, że to nie dana miejscowość, lecz właśnie strefa, na terenie której jest ona położona, musi spełniać wymogi dotyczące zachowania dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu ze względu na ochronę zdrowia ludzi.

Jak stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w wyroku z dnia 24 listopada 2015 r. (sygn. akt SA/Gl 370/15) - orzekając w sprawie skargi na uchwałę Rady Miasta Wisły z dnia 27 maja 2008 r. nr XX/259/2008 w sprawie ustalenia miejscowości, w których pobiera się opłatę miejscową (Dz.Urz. Woj. Śląskiego z 2008 r., Nr 113, poz. 2314) -   dla oceny legalności zaskarżonej uchwały istotne jest jedynie ustalenie, czy w chwili jej podejmowania spełnione były minimalne warunki klimatyczne, określone w/w przepisami.

Natomiast Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w wyroku z dn.6 sierpnia 2009 r. (sygn. akt III SA/Kr 1089/08) - rozpoznając skargę Wojewody Małopolskiego na uchwałę Rady Gminy Czorsztyn z/s w Maniowach z dnia 28 marca 2008 r., Nr XVII/105/08  w przedmiocie ustalenia miejscowości, w której pobiera się opłatę klimatyczną - uznał,  że uchwała ta narusza prawo w stopniu istotnym i zachodzą przesłanki do stwierdzenia nieważności uchwały, w przypadku niespełnienia minimalnych wymogów klimatycznych. Naczelny Sąd Administracyjny wyrokiem z dnia 26 stycznia 2010 r. (sygn. akt II OSK 1873/09), oddalił skargę kasacyjną Rady Gminy Czorsztyn z/s w Maniowach, wywiedzioną od wyroku WSA w Krakowie z dnia 6 sierpnia 2008 r. W uzasadnieniu wyroku Naczelny Sąd Administracyjny, w oparciu o „Ocenę jakości powietrza w województwie małopolskim w 2007 r.” ustalił i uznał, że przekroczony został poziom pyłu zawieszonego PM 10,  o którym mowa w rozporządzeniu Ministra Środowiska z dnia 6 czerwca 2002 r. w sprawie dopuszczalnych poziomów niektórych substancji w powietrzu, alarmowych poziomów niektórych substancji w powietrzu oraz marginesów tolerancji dla dopuszczalnych poziomów niektórych substancji (Dz.U. Nr 87, poz. 796). W związku z tym nie została spełniona jedna z przesłanek wymaganych do podjęcia zaskarżonej uchwały, co oznacza,  iż przedmiotowa uchwała została wydana z istotnym naruszeniem prawa materialnego  w rozumieniu art. 91 ust. 1 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym  (Dz.U. z 2001 r. Nr 142, poz. 1591 ze zm.).  

W związku z powyższym, Rzecznik Praw Obywatelskich, wnosi jak na wstępie, bowiem w jego ocenie wymaga tego ochrona wolności i praw człowieka i obywatela, gwarantowanych Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej, a rozstrzygnięcie w sprawie będzie miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej obywateli.

Numer sprawy:

BPK.7201.1.2016

Granice krytyki osoby publicznej

Data: 2017-03-15

Sprawa Paula Camerona przeciwko Pracowni Różnorodności z siedzibą w Toruniu:

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania apelacyjnego po przegranej w pierwszej instancji Stowarzyszenia na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych i Transpłciowych  oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności” w sprawie o ochronę dóbr osobistych z powództwa Paula Camerona.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół do spraw Równego Traktowania

Stan faktyczny:

Sąd Okręgowy w Toruniu orzekł, iż doszło do naruszenia dóbr osobistych Paula Camerona w postaci renomy naukowej i dobrego imienia poprzez publikacje na stronie internetowej Pracowni Różnorodności oraz listy wysyłane przez organizację do rektorów wyższych uczelni i nakazał publikację przeprosin zarówno na stronie internetowej, jak i w listach.

Stan sprawy:

30 marca 2017 r. Sąd Apelacyjny w Gdańsku zgodził się z Rzecznikiem, że Paul Cameron jest osobą publiczną i w związku z tym dopuszczalna jest względem niego surowsza krytyka, choć pozwane stowarzyszenie powinno przeprosić za niektóre z użytych w publikacjach i listach do rektorów określenia, które naruszały jego dobra osobiste. Pracownia Różnorodności musi przeprosić Paula Camerona, ale nie jest zobowiązana do wypłaty zadośćuczynienia.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Treści prezentowane przez Paula Camerona, do których odnosiło się Stowarzyszenie, były kontrowersyjne i dyskryminacyjne. Rzecznik Praw Obywatelskich wskazał na wolność wypowiedzi która była realizowana przez pozwaną organizację, w odniesieniu do osoby publicznej i jej publicznej działalności.

Skąd RPO wie o sprawie:

Wniosek stowarzyszenia na Rzecz Lesbijek, Gejów, Osób Biseksualnych i Transpłciowych oraz Osób Queer „Pracownia Różnorodności” z siedzibą w Toruniu

Argumenty prawne RPO:

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do postepowania apelacyjnego, stojąc na stanowisku, że sąd I instancji nie wziął pod uwagę, że pozwane stowarzyszenie korzystało z gwarantowanej w Konstytucji i Europejskiej Konwencji Praw Człowieka wolności słowa, zaś granice krytyki względem Paula Camerona jako osoby publicznej są szersze.

Wypowiedzi pozwanych zasługują na szczególną ochronę m.in. z tego względu, że były krytyczne względem wypowiedzi homofobicznych, dyskryminacyjnych i naruszających godność osób homoseksualnych.

Numer sprawy:

XI.564.1.2016

Sprawa Puszczy Białowieskiej

Data: 2017-03-15

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego decyzję Ministra Środowiska pozwalającą na wycinkę w Puszczy Białowieskiej. "Całokształt prowadzonego przez Ministra Środowiska procesu administracyjnego, w szczególności zaś pośpiech, w jakim doszło do wydania decyzji z 25 marca 2016 r. doprowadziły Rzecznika do przekonania o uchybieniu przez organ wynikającym z powszechnie obowiązującego prawa wolnościom i prawom jednostki" – stwierdza rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Stan faktyczny:

Na wniosek Lasów Państwowych Minister Środowiska zatwierdził aneks do planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża.

Stan sprawy:

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył decyzje Ministra do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.  Ten 14 marca 2017 orzekł, że sądowa kontrola zwiększenia wycinki puszczy jest niedopuszczalna. RPO nie zgodził się z tym stanowiskiem i złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego. NSA skargę tę odrzucił 19 października 2017 r.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

- Środowisko naturalne jest wspólnym dobrem całego społeczeństwa. Przepisy prawa  gwarantują mu wpływ na wydawanie decyzji mogących negatywnie oddziaływać na otaczającą nas przyrodę. Dlatego Minister Środowiska rozstrzygając o możliwości zwiększenia wycinki na terenie Puszczy Białowieskiej powinien był przekonać społeczeństwo o zasadności tych działań.

Zgodnie z art. 68 ust. 4 Konstytucji, jednym z zadań władz publicznych jest „zapobiegania negatywnym dla zdrowia skutkom degradacji środowiska”.

Artykuł 74 zobowiązuje władze publiczne do prowadzenia polityki zapewniającej „bezpieczeństwo ekologiczne współczesnemu i przyszłym pokoleniom” (ust. 1), czyniąc samą ochronę środowiska istotnym obowiązkiem tych władz (ust. 2). Z kolei w art. 86 Konstytucja obliguje każdego do dbałości o stan środowiska.

W oparciu o te akty prawne, społeczeństwo – także za pośrednictwem organizacji ekologicznych – uprawnione jest do aktywnego, nie jedynie biernego uczestniczenia w procesach mających wpływ na środowisko naturalne.

W sprawach związanych z inwestycjami mającymi znaczenie dla środowiska, niezbędne jest umożliwienie realizacji wspomnianych uprawnień (w oparciu o odpowiednie przepisy prawa), i obowiązek ten spada na organ rozpatrujący daną sprawę.

Skąd RPO wie o sprawie?

Z informacji medialnych

Argumenty prawne RPO:

RPO nie ocenia tego, czy dla dobra Puszczy zasadne jest zwiększenie wycinki, czy jej ograniczenie. RPO nie działa w tej sprawie na rzecz ochrony środowiska per se (RPO nie jest organem ochrony środowiska) – zależy mu, żeby:

- Minister postępował w tej sprawie zgodnie z regulacjami procedury administracyjnej,
- społeczeństwo (w tym organizacje ekologiczne) miało realny wpływ na podejmowane przez Ministra decyzje – do czego ma prawo zgodnie z normami konstytucyjnymi rozwiniętymi w umowach międzynarodowych (konwencja z Aarhus) oraz prawodawstwie krajowym (ustawa o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko);

RPO nie postuluje bezwzględnego ograniczenia wycinki (dowód: skarga nie jest połączona z wnioskiem o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji). Dążenie do uchylenia decyzji Ministra jest w istocie daniem Ministrowi możliwości powtórnego przeanalizowania wszelkich głosów krytycznych oraz udowodnienia i przekonania, że zwiększona wycinka jest potrzebna dla ochrony środowiska i nie powoduje dla niego zagrożenia.

Zdaniem RPO, Minister naruszył wiążące Polskę regulacje międzynarodowe i procedurę administracyjną:

  • nie przeprowadził oceny oddziaływania na obszar Natura 2000 w postępowaniu administracyjnym, a przez to uniemożliwił organizacjom ekologicznym udział w tym postępowaniu zgodnie z wymaganiami Konwencji z Aarhus i ustawodawstwa unijnego;
  • nie odniósł się w uzasadnieniu decyzji do opinii krytycznych względem zwiększenia wycinki (np. jednoznacznie negatywna opinia Państwowej Rady Ochrony Przyrody);
  • w sposób wadliwy przeprowadził postępowanie dowodowe (w aktach znajdują się wyłącznie dokumenty otrzymane przez Ministra od Lasów Państwowych, a żadnego spośród licznych dokumentów krytycznych względem zwiększenia wycinki);
  • w sprawie występuje istotne zagadnienie prawne, tj. jaką formę prawną przyjmuje zatwierdzenie planu (aneksu do planu) urządzenia lasu przez Ministra – czy jest:
  • decyzją administracyjną (tylko ta forma umożliwia organizacjom ekologicznym kwestionowanie zatwierdzenia planu urządzenia lasu przed sądem administracyjnym),
  • innym niż decyzja aktem z zakresu administracji publicznej, podlegającym zaskarżeniu do sądu administracyjnego,
  • aktem wynikającym z podległości organizacyjnej, niepodlegającym w ogóle zaskarżeniu do sądu administracyjnego.

(patrz – załączony dokument)

Numer sprawy:

V.7200.23.2016V

Związek pary jednopłciowej jako dopuszczalna okoliczność świadcząca o związku z Polską na gruncie ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców

Data: 2017-03-14

Sprawa Fernando G.

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł skargę kasacyjną w sprawie dotyczącej możliwości udowodnienia związku z Polską na gruncie ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców poprzez wykazanie pozostawania w długoletnim związku homoseksualnym z Polakiem.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Cywilnego

Stan faktyczny:

Pan G. pozostawał w związku partnerskim zawartym pod prawem brytyjskim z obywatelem polskim. Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji odmówił panu G. wydania zezwolenia na nabycie nieruchomości w Gdańsku wskazując, że zawarcie związku partnerskiego z Polakiem pod prawem brytyjskim nie może być równoznaczne z zawarciem małżeństwa. Aczkolwiek organ wskazał, że katalog okoliczności świadczących o więzi z Polską, wymieniony w art. 1a ust. 2 ustawy o nabywaniu nieruchomości przez cudzoziemców ma charakter przykładowy, na co wskazują słowa „w szczególności”, przesłanki te mają „określony ciężar gatunkowy”. Minister stwierdził, że po stronie cudzoziemca istnieje więź o charakterze subiektywnym z obywatelem Polski, nie zaś więź z krajem. Powyższa ocena została podzielona przez WSA w Warszawie. Rzecznik Praw Obywatelskich w skardze kasacyjnej wskazał, że nie można uznać, że ustawodawca przyjął związek małżeński za jedyną okoliczność o charakterze osobistym przesądzającą o więzi z Polską, skoro zdecydował o jedynie przykładowym wymienieniu przesłanek w art. 1a ust. 2 ustawy. W zależności od okoliczności faktycznych, o takiej więzi może świadczyć zarówno związek partnerski pary jednopłciowej, jak i fakt bycia rodzicem dziecka posiadającego obywatelstwo polskie lub pozostawanie z obywatelem polskim w konkubinacie. W ocenie Rzecznika, celem przepisu jest ochrona doniosłych więzi rodzinnych jednostki – a takie kryterium spełnia fakt długoletniego pożycia dwóch osób, niezależnie od ich orientacji seksualnej.

Wyrok sądu:

W wyroku z 14 września 2016 r. Naczelny Sąd Administracyjny (sygn. II OSK 2982/14)uchylił zarówno zaskarżony wyrok jak i decyzję Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji. Naczelny Sąd Administracyjny jednoznacznie stwierdził, że pozostawanie we wspólnym pożyciu przez wiele lat, istnienie więzi uczuciowej, fizycznej oraz gospodarczej, niezalegalizowanej małżeństwem może doprowadzić do związków z krajem pochodzenia partnera. Aczkolwiek więź ta nie ma charakteru prawnego, może mieć znaczenie dla oceny związku z Polską. Wspólne pożycie, również par jednopłciowych, może mieć charakter życia rodzinnego, podlegającego ochronie na podstawie art. 47 Konstytucji i art. 8 Europejskiej Konwencji o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności. Organ powinien był wyjaśnić powyższe okoliczności, a nie apriorycznie wykluczyć możliwość nabycia nieruchomości przez cudzoziemca.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Jest to kolejny przełomowy wyrok w sprawie uprawnień związków jednopłciowych. Po uchwale składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z lutego 2016 r., uznającej partnera lub partnerkę tej samej płci za osobę najbliższą w rozumieniu prawa karnego, przyszła kolej na ustalenie, czy wieloletni związek osób tej samej płci może świadczyć o związkach z Polską.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.

Argumenty prawner RPO

Patrz - załączony dokument

Numer sprawy:

IV.816.2.2014

Zawarcie ważnej umowy darowizny podczas porodu

Data: 2017-03-14

Sprawa Anny z Warszawy

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się na etapie apelacyjnym do sprawy pacjentki Szpitala św. Zofii, która przed podaniem znieczulenia zewnątrzoponowego w czasie porodu musiała podpisać umowę darowizny na rzecz szpitala.

Stan faktyczny:

Pani Anna rodziła w warszawskim szpitalu w 2013 r. Na miesiąc przed porodem została poinformowana, że znieczulenie zewnątrzoponowe, bez wskazań medycznych, odbywa się w szpitalu odpłatnie. Podczas porodu, w momencie największego bólu spowodowanego dodatkowo podaniem oksytocyny, pani Anna poprosiła o znieczulenie. Przed jego podaniem, przedłożono jej do podpisu umowę darowizny kwoty 600 zł na cele statutowe szpitala. Po podpisaniu umowy, znieczulenie zostało podane. Jak ustaliły sądy obu instancji, z dokumentacji medycznej nie wynikały wskazania ani przeciwwskazania do podania znieczulenia, więc znieczulenie zostało podane w trybie „na życzenie pacjentki”. Po wyjściu ze szpitala, pani Anna złożyła oświadczenie o uchyleniu się od skutków prawnych dokonanej darowizny, a następnie wniosła powództwo przeciwko szpitalowi o zwrot 600 zł wraz z odsetkami wskazując na wprowadzenie w błąd przez personel szpitala co do obowiązku zapłaty tej kwoty jako warunku podania znieczulenia. Sąd Rejonowy doszedł do wniosku, że umowa darowizny była bezwzględnie nieważna. Zgodnie z istotą umowy darowizny (causa donandi), korzyść osiągana przez jedną stronę umowy nie znajduje odpowiednika po drugiej stronie (art. 888 i nast. Kodeksu cywilnego). W żadnym wypadku pani Anna nie miała zamiaru wpłacać 600 zł na cele statutowe szpitala, bez związku ze znieczuleniem. Sąd uznał, że nie doszło do zawarcia innej ważnej umowy np. umowy sprzedaży usługi medycznej w postaci znieczulenia, gdyż pani Anna była pozbawiona swobody w podjęciu decyzji i wyrażeniu woli (art. 82 Kodeksu cywilnego).

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego

Wyrok sądu:

Sąd Okręgowy nie podzielił powyższych ustaleń, zmienił wyrok i oddalił powództwo. Sąd uznał, że swoboda wyrażenia woli u pani Anny nie była wyłączona na skutek porodu. Co więcej, skoro pani Anna na miesiąc przed porodem była informowana o odpłatności „znieczulenia na życzenie” i dostała formularz darowizny, zaś cennik usług szpitalnych był publicznie dostępny – zawarta umowa była umową pozorną, ponieważ ukrywała umowę sprzedaży. Zdaniem Sądu, obie strony miały pełną świadomość, że zapłata 600 zł na cele statutowe jest de facto opłatą za znieczulenie.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Celem przystąpienia Rzecznika było zwrócenie uwagi fakt, iż przedłożenie pani Annie do popisania umowy w trakcie akcji porodowej naruszyło prawa pacjenta do godnego traktowania. Co więcej, w opinii Rzecznika, wątpliwe było aby pani Anna miała możliwość swobodnego złożenia oświadczenia woli - w momencie składania oświadczenia woli rodząca znajdowała się w stanie silnego bólu. Intensywność bólu bez wątpienia ma zaś wpływ na stan psychiczny i zdolność podejmowania decyzji. Ważne jest, że mimo oddalenia powództwa, Sąd Okręgowy stwierdził w pisemnym uzasadnieniu, że niedopuszczalne i nieakceptowalne społecznie jest by w czasie porodu wymuszać na kobietach podpisywanie jakiejkolwiek umowy, niezależnie od jej treści

Skąd RPO wie o sprawie?

Publikacja prasowa

Argumenty prawne RPO

Patrz załączony dokument

Numer sprawy:

V.7010.6.2016

Zasady stosowania środka zabezpieczającego

Data: 2017-03-14

Sprawa pana Feliksa ze Śląska:

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł kasację od postanowienia o umorzeniu postępowania karnego i zastosowaniu środka zabezpieczającego, a następnie przyłączył się do postępowania o przyjęcie pana Feliksa do szpitala psychiatrycznego w trybie bez zgody.

Stan faktyczny:

78-letni pan Feliks przebywał w Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych od 11 lat w ramach środka zabezpieczającego w związku z groźbami karalnymi które wypowiadał w stosunku do swoich sąsiadów (maksymalna kara pozbawienia wolności 2 lata). Po wydaniu postanowienia przez Sąd Najwyższy, w którym SN uchylił postanowienie o zastosowaniu środka zabezpieczającego, pan Feliks został przyjęty do szpitala psychiatrycznego w trybie bez zgody.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Karnego

Orzeczenia sądów:

SN w wyniku kasacji RPO uznał że postanowienie sądu drugiej instancji w sprawie o zastosowaniu środka zabezpieczającego nie spełnia elementarnych wymogów rzetelnej kontroli odwoławczej. SN podzielił stanowisko RPO, iż sądy nie dokonały analizy społecznej szkodliwości zarzucanych panu Feliksowi czynów i nie przeprowadziły jakiegokolwiek postepowania dowodowego poza obligatoryjną opinią psychiatrów. Z kolei Sąd Rejonowy w R. stwierdził że przyjęcie pana Feliksa nie było zasadne z powodu niedopełnienia trybu z ustawy o ochronie zdrowia psychicznego i nakazał natychmiastowe zwolnienie go ze szpitala.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Rzecznik nie poprzestał na wniesieniu kasacji, lecz monitorował sprawę do końca, dzięki czemu pan Feliks opuścił szpital. Sprawa wymagała innowacyjnego podejścia i szybkości działania: po korzystnym postanowieniu SN i decyzji o pozostawieniu pana Feliksa w szpitalu, RPO wysłał na miejsce zespół wizytacyjny wraz z lekarzem psychiatrą, a następnie prawników z Biura na posiedzenie sądu w szpitalu.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek obywatela.

Argumenty prawne RPO

Patrz - załączony dokument

Numer sprawy:

II.510.374.2016

Sprawa dofinansowania na aktywizację zawodową. Działanie Urzędu Pracy sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa.

Data: 2017-03-14

Sprawa Marka z Olsztyna

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania apelacyjnego przed Sądem Okręgowym w Olsztynie IX Wydział Cywilny Odwoławczy z powództwa Miasta Olsztyn – Miejskiego Urzędu Pracy w Olsztynie w sprawie o zapłatę ponad 23 tys. zł tytułem zwrotu dofinansowania udzielonemu bezrobotnemu na rozpoczęcie działalności gospodarczej.

Stan faktyczny:

Bezrobotny pan Marek z Olsztyna dostał od urzędu pracy 20 tys. zł dofinansowania na aktywizację zawodową. Do wniosku o dofinansowanie bezrobotny dołączył oświadczenie o nieposiadaniu wpisu do ewidencji działalności gospodarczej w okresie 12 miesięcy bezpośrednio poprzedzających dzień złożenia wniosku; w umowie o dofinansowanie przewidziany był zwrot dofinansowania w przypadku nieprawdziwości złożonych oświadczeń. Pan Marek otworzył zakład optyczny i zaczął zarabiać. Przy rozliczaniu dofinansowania okazało się, że w ewidencji działalności gospodarczej widnieje wpis działalności taksówkarskiej sprzed 16 lat, której pan Marek nigdy nie podjął. Miejski Urząd Pracy zażądał zwrotu dofinansowania z odsetkami.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego

Wyrok sądu:

W prawomocnym wyroku Sąd Okręgowy w Olsztynie oddalił powództwo Miejskiego Urzędu Pracy. W uzasadnieniu, sąd powołał się na art. 5 kc: skoro urząd powołany jest do aktywizacji bezrobotnych, a sam przez kilka miesięcy traktował pana Marka jako wnioskodawcę spełniającego kryteria dofinansowania, wypowiedzenie umowy i wytoczenie powództwa o zapłatę było sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa. Zdaniem Sądu, urząd formalnie postąpił zgodnie z literą prawa, lecz w istocie sprzecznie z sensem prawa i ostatecznie nie można przyznać mu żądanej ochrony prawnej.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Zgodnie ze stanowiskiem RPO, Sąd w Olsztynie zastosował art. 5 kc w sprawie przedsiębiorcy i dał prymat sensowi prawa nad literą prawa – w postępowaniu dotyczącym przedsiębiorcy.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek rasdcy prawnego

Argumenty prawne RPO

Patrz - załączony dokument

Numer sprawy:

V.510.24.2016

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy 99-letniej kobiety, która broni się przed „czyścicielem kamienic”

Data: 2017-01-30

99-letnia poznanianka broni się w sądzie przed nowym właścicielem kamienicy, w której mieszka od 50 lat, występując o ochronę dóbr osobistych i odszkodowanie. W I instancji sąd uznał część jej racji, ale właściciel kamienicy się odwołał. Do sprawy przyłączył się więc po stronie lokatorki Rzecznik Praw Obywatelskich. Dostrzega bowiem precedensowy charakter sprawy. Jej rozstrzygnięcie może mieć istotne znaczenie dla ochrony praw i poszanowania dóbr osobistych innych lokatorów budynków objętych reprywatyzacją.

Kamienica w centrum Poznania

Pani P. mieszkała w kamienicy w centrum Poznania od 1959 r. W 2011 r. dom zyskał nowego właściciela, który postanowił kamienicę wyburzyć i postawić w tym miejscu nowy budynek z lokalami handlowymi i powierzchnią biurową.

Żeby osiągnąć cel, zaczął naciskać na lokatorów, żeby się wyprowadzili. Jak ustalił sąd I instancji, nowy właściciel prowadził w budynku prace utrudniające życie i pogarszające warunki mieszkaniowe lokatorów. Z opuszczonych mieszkań zostały wymontowane drzwi i okna. Zniknęły także drzwi do budynku, w efekcie nasiliły się kradzieże i włamania. Potem klatka schodowa została ostemplowana drewnianymi balami tak, że kiedy po panią P. przyjechało pogotowie, sanitariusze nie byli w stanie wynieść jej z mieszkania na noszach. Na koniec w budynku odcięty został gaz i prąd. Lokatorzy dostali też informację o nakazie rozbiórki budynku, choć inspektorat nadzoru budowlanego takiej decyzji nie wydał.

Warto zauważyć – pisze RPO -  że pozwany stopniował dolegliwości wobec pani P., poczynając od działań, które wywodził z uprawnień właściciela, tj. podwyższenia czynszu, kierowania żądań opuszczenia lokalu, informowania o złym stanie technicznym kamienicy oraz zamiarze jej rozbiórki, a w sytuacji, gdy nie doprowadziły one do zmierzonego celu – sięgnął do bardziej wyrafinowanych działań o charakterze szykan, które wywołały w powódce dojmujące poczucie bezradności i lęku związanego z zagrożeniem podstawy egzystencji jaką jest mieszkanie, lęk o własne zdrowie i życie, co w konsekwencji pozbawiło powódkę poczucia bezpieczeństwa i wywołało silny stres.

Wyrzucanie lokatorów zanim zapadną formalne decyzje

Do pogłębienia stanu niepokoju pani P. przyczyniała się, jak zauważa RPO, lekceważąca postawa właściciela , który nie wykonywał nakazów organów inspekcji sanitarnej utrzymania nieruchomości we właściwym stanie sanitarnym, a następnie ignorował nakładane na niego mandaty.

Rzecznik podkreśla, że nie jest tak, że właściciel domu ma całkowicie związane ręce i nie może w miejsce starego budynku postawić nowego. Prawo przewiduje sytuacje opróżnienia budynku mieszkalnego. Warunkiem jest jednak działanie na podstawie ostatecznej decyzji administracyjnej organu nadzoru budowlanego.

Tymczasem właściciel kamienicy, w której mieszkała pani P.,  postawił sobie za cel wyburzenie domu, zanim właściwe instytucje państwa mogły ustalić, czy jest to w ogóle możliwe i czy można eksmitować lokatorów (sąd w końcu powiedział, że w przypadku pani P. nie można). Już wtedy reklamował budowę „nowoczesnego biurowca” („nasza nową inwestycją jest budowa ekskluzywnego biurowca biuro-usługowego w jednej z najlepszych lokalizacji w Poznaniu (500 m od Starego Rynku)(…) Budynek zostanie wykonany w najwyższym standardzie klasy A z inteligentnym systemem sterującym”).

Argumenty pani P. i wyrok w I instancji

Pani P. występując w tej sprawie do sądu napisała w pozwie, że od momentu nabycia nieruchomości przez pozwanego ona i jej bliscy byli poddani przez wiele miesięcy presji i różnorakim szykanom, których celem było opuszczenie przez nich najmowanego lokalu mieszkalnego. Szczególnie dotkliwa jest krzywda niemajątkowa związana z naruszeniem jej dóbr osobistych tj. zdrowia, wolności, godności osobistej i dobrego imienia, a także miru domowego i nietykalności mieszkania.

Sąd Okręgowy w Poznaniu  8 czerwca 2016 r. nakazał pozwanemu, by przeprosił panią P. i zapłacił jej 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Właściciel kamienicy ten wyrok zaskarżył. RPO przyłączył się do sprawy wnosząc o utrzymanie wyroku.

Dlaczego RPO przyłącza się do sprawy

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, przystąpienie do postępowania uzasadnione jest potrzebą ochrony praw 99-letniej powódki.  Rzecznik Praw Obywatelskich z niepokojem obserwuje coraz częstsze i bardziej drastyczne przypadki naruszania praw lokatorów, zamieszkujących przez lata w kamienicach będących w zarządzie gmin, po ich przejęciu przez osoby prywatne. U podstawy takich naruszeń leży w większości przypadków chęć szybkiego opróżnienia budynków i zadysponowania lokalami czy też całą nieruchomością na cele komercyjne. Niestety coraz częściej odbywa się to z rażącym naruszeniem praw lokatorów. Zjawisko to zyskało już nawet własną nazwę jako działalność „czyścicieli kamienic”.

Zdaniem Rzecznika zaporą dla osób dopuszczających się tego typu działań może być jednoznaczna i negatywna ich ocena prawna w orzecznictwie sądów powszechnych (IV.7213.4.2015).