Zawartość
Liczba całkowita wyników: 116

WSA

Sprawy przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi (z inicjatywy RPO lub takie, do których się przyłączył)

Data początkowa
np.: 11/2020
Data końcowa
np.: 11/2020
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Obywatelowi odmówiono informacji publicznej o kosztach wyborów, których nie było. Rzecznik przyłącza się do sprawy w WSA

Data: 2020-11-12
  • Opinia publiczna powinna móc ocenić gospodarność wydatków ze środków publicznych na prezydenckie wybory korespondencyjne, które się nie odbyły
  • Tymczasem Minister Aktywów Państwowych nie udostępnił obywatelowi informacji publicznej o całkowiitym koszcie druku i przygotowania pakietów wyborczych
  • Uzasadnił to m.in. tajemnicą przedsiębiorstwa - Poczty Polskiej S.A., która przygotowywała te wybory
  • Obywatel  złożył skargę na odmowę do sądu administracyjnego. Do jego sprawy przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich

Prawo dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji) jest jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne ze środków pochodzących od państwa.

Istota sporu sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy wnioskowana informacja publiczna stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. To zaś uzasadniałoby ewentualne ograniczenie prawa dostępu do informacji publicznej na podstawie art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Wniosek obywatela o informację publiczną

Obywatel złożył do Ministra Aktywów Państwowych wniosek o udostępnienie informacji publicznej w zakresie:

  • całkowitego kosztu druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych przeznaczonych do głosowania korespondencyjnego,
  • umów zawartych w związku z  tymi czynnościami.

MAP odpowiedział, że  druk elementów pakietu wyborczego wykonała  Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych S.A. na podstawie polecenia Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Decyzja ta nie została udostępniona MAP, wobec czego minister nie mógł jej udostępnić.

Minister odmówił zaś udostępnienia informacji co do kosztu konfekcjonowania pakietów wyborczych z uwagi na konieczność ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa – Poczty Polskiej SA. Obywatel zaskarżył tę decyzję do WSA.

Skarżący zwraca przede wszystkim uwagę, że firmy zawierające umowy z podmiotami publicznymi muszą się liczyć z koniecznością udostępniania informacji dotyczących wykonania tych umów z uwagi na konieczność zachowania zasady transparentności gospodarowania środkami publicznymi. A MAP nie wykazał, że wnioskowana informacja przedstawiała realną wartość gospodarczą dla spółki.

W ocenie skarżącego informacja o całkowitym koszcie konfekcjonowania pakietów wyborczych nie zawiera informacji dotyczących majątku inwestora, czynnościach mających wpływ na jego majątek, czy należnościach i zobowiązaniach. Wybór Poczty Polskiej S.A. nastąpił z pominięciem trybu z ustawy Prawo zamówień publicznych, w drodze decyzji Prezesa Rady Ministrów. Ustalanie ceny konfekcjonowania pakietów wyborczych mogło być zatem dowolne, gdyż nie podlegało kontroli i nie było przedstawiane ofertom innych przedsiębiorców na rynku.

Argumentacja RPO

Do postępowania po stronie obywatela przyłączył się RPO. Wniósł o uwzględnienie skargi i uchylenie zaskarżonej decyzji MAP.

RPO podziela argumenty skarżącego. Stoi na stanowisku, że w  sprawie doszło do naruszenia prawa materialnego poprzez niewłaściwe zastosowanie art. 5 ust. 2 ustawy, a w konsekwencji do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.

Celem tego przepisu powinno być zapewnienie ochrony wolności działalności gospodarczej i prawa do prywatności. Jego stosowanie nie powinno natomiast prowadzić do utrudnienia dostępu do informacji publicznych istotnych z punktu widzenia społecznej kontroli nad wydatkowaniem środków publicznych i realizowaniem zadań publicznych.

Rzecznik wielokrotnie wyrażał wątpliwości wobec działań zmierzających do wyborów powszechnych na Prezydenta RP 10 maja 2020 r. w trybie korespondencyjnym - przed wejściem w życie ustawy z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. Wniósł m.in. skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Polecała ona  Poczcie Polskiej S.A. w Warszawie podjęcie i realizację czynności niezbędnych do przygotowania wyborów.

Wyrokiem z 15 września 2020 r. WSA stwierdził nieważność tej decyzji premiera z uwagi na wydanie jej bez podstawy prawnej i z rażącym naruszeniem art. 127 ust. 1 Konstytucji oraz przepisów Kodeksu wyborczego.

A działania Poczty Polskiej S.A., zmierzające do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym, w tym konfekcjonowanie pakietów wyborczych, zostały zrealizowane wyłącznie na podstawie decyzji premiera z 16 kwietnia 2020 r. Zostały sfinansowane ze środków publicznych z części budżetowej, której dysponentem był MAP.

W związku ze stanem epidemii i kluczowym znaczeniem wyborów prezydenckich,  zapewnienie obywatelom dostępu do rzetelnych informacji o działaniach organów publicznych i ponoszonych z tego tytułu kosztach należy uznać za szczególnie istotne. A realizacja tych działań mogła nastąpić z naruszeniem wyrażonej w art. 7 Konstytucji zasady legalizmu. Z uwagi na  fakt, że wybory prezydenckie nie zostały przeprowadzone, konieczne jest zapewnienie opinii publicznej możliwości oceny gospodarności poniesionych wydatków ze środków publicznych oraz prawidłowości działań organów publicznych.

W ocenie RPO,  uzasadniając odmowę udostępnienia informacji publicznej o całkowitym koszcie konfekcjonowania pakietów, MAP nie odniósł się do dwóch kwestii istotnych z punktu widzenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej. Usługę sfinansowano bowiem ze środków publicznych, a ona sama, jako dotycząca organizacji wyborów powszechnych, miała charakter zadania publicznego.        

Wnioskowana informacja nie zawierała danych technicznych, technologicznych, organizacyjnych przedsiębiorstwa. Minister nie wykazał w sposób przekonujący, że informacja ta przedstawiała dla Poczty Polskiej S.A. wartość gospodarczą, która mogłaby uzasadniać uznanie jej za tajemnicę przedsiębiorstwa. Informacja o całkowitym koszcie druku i konfekcjonowania pakietów wyborczych nie dotyczy przecież kwestii wynalazczych, związanych z działalnością marketingową, lub  know-how produkcyjnego, ewentualnie know-how handlowego bądź innego.

Ponadto skala przedsięwzięcia - jakim jest przygotowanie pakietów wyborczych na potrzeby przeprowadzenia wyborów powszechnych - oraz jego jednorazowość sprawia, że wątpliwa jest możliwość wykorzystania informacji o całkowitych kosztach tego przedsięwzięcia przez podmioty konkurencyjne. Trudno sobie bowiem wyobrazić realizację podobnego przedsięwzięcia przez podmioty świadczące usługi pocztowe i logistyczne na rzecz innego podmiotu niż Skarb Państwa.

A ustawa z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. została uchylona. Polskie ustawodawstwo nie przewiduje zatem obecnie możliwości przeprowadzenia wyborów powszechnych wyłącznie w formie wyborów korespondencyjnych. Dlatego ujawnienie żądanej informacji nie wiązałoby się z negatywnymi skutkami gospodarczymi dla Poczty Polskiej S.A.

Szczególne wątpliwości Rzecznika budzi stwierdzenie MAP, że samo wyrażenie przez Pocztę Polską S.A. intencji zachowania końcowej wartości kontraktu w tajemnicy powinno prowadzić do uznania jej  za objętą tajemnicą przedsiębiorcy. Prowadziłoby to do niemożności uzyskiwania informacji dotyczących wydatkowania środków publicznych przez podmioty prowadzące działalność gospodarczą. W konsekwencji naruszałoby istotę prawa do informacji publicznej.

Organizacja wyborów na Prezydenta RP stanowiła realizację zadania publicznego o istotnym znaczeniu dla ogółu obywateli. Poczta Polska S.A. nie była zaś podmiotem do tego uprawnionym. Zgodnie z Kodeksem wyborczym, podmiotem zobowiązanym do zapewnienia warunków organizacyjno-administracyjnych, finansowych i technicznych wyborów było bowiem Krajowe Biuro Wyborcze.

Z wyroku WSA z 15 września 2020 r. wynika że, wykonując konfekcjonowanie pakietów wyborczych, Poczta Polska S.A. realizowała zadanie publiczne, do którego nie była uprawniona. Nie sposób więc uznać, że całkowity koszt realizacji tego zadania może stanowić informację objętą tajemnicą przedsiębiorcy.

Ponadto decyzja MAP mogła naruszać również art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, zgodnie z którym każdy ma prawo do wolności wyrażania opinii.

VII.6060.32.2020

Obywatel ukarany, bo w kwarantannie odwiedził go ojciec. Rzecznik skarży do sądu decyzję sanepidu

Data: 2020-10-12
  • Mężczyzna, który odbywał kwarantannę po powrocie z zagranicy, został ukarany 5 tys. zł za to, że odwiedził go ojciec
  • Sanepid uznał to za "niezastosowanie się do obowiązku poddania się kwarantannie"
  • Kwarantanna polega na zakazie opuszczania miejsca jej odbywania. A tego obywatel się nie dopuścił - to jego ojciec wszedł do jego mieszkania
  • A sam obowiązek kwarantanny po powrocie z zagranicy wprowadzono niezgodnie z Konstytucją – można ją było orzec wobec osoby narażonej na zakażenie, ale nie z tego tylko powodu, że wróciła z zagranicy

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego decyzje sanepidu o nałożeniu na obywatela kary pieniężnej. RPO wnosi, by sąd stwierdził nieważność decyzji o karze.

Historia sprawy

3 kwietnia 2020 r. Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny wymierzył obywatelowi 5 tys. zł kary pieniężnej za niezastosowanie się do obowiązku poddania się kwarantannie w związku z przekroczeniem 18 marca 2020 r. granicy państwowej w celu udania się do swojego miejsca zamieszkania na terytorium RP.

Według sanepidu polegało to na tym, że „wpuścił do mieszkania, w którym wraz z rodziną obywał kwarantannę swojego ojca, który wnosząc zakupy, wszedł do domu i zostawił zakupy, a następnie nadal będąc w domu złożył wnukowi życzenia z okazji urodzin i pocałował go”.

Zdaniem sanepidu, pozwalając ojcu na wejście do mieszkania przez otwarte drzwi obywatel naruszył podstawową zasadę kwarantanny, jaką jest odosobnienie od wszelkich osób trzecich. Stworzył bowiem ryzyko dalszej transmisji koronawirusa poza miejsce kwarantanny (tego samego dnia żona obywatela została bowiem pozytywnie zdiagnozowana pod kątem koronawirusa).

Podstawą decyzji była notatka pracownika sanepidu nt. rozmowy telefonicznej z ojcem ukaranego. Notatkę oceniono jako dokument „wiarygodny, rzetelny i stanowiący istotne, kluczowe źródło do ustalenia stanu faktycznego”.  

Obywatelowi odmówiono prawa czynnego udziału w postępowania - z uwagi na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego.

Obywatel odwołał się do Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego. Wskazał, że to ojciec wszedł do jego mieszkania oraz że nie doszło do bezpośredniego z nim kontaktu. A w czasie kwarantanny obywatel był zmuszony zawiesić działalność gospodarczą, przez co utracił możliwość uzyskiwania dochodów, z których utrzymuje żonę i dwoje dzieci.

Odwołanie oddalono. PWIS wskazał, że wysokość kary ustalono na najniższym dopuszczalnym poziomie.

Argumentacja RPO

W ocenie Rzecznika, decyzje obu organów wydano z naruszeniem prawa materialnego, a także z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Obowiązek poddania się kwarantannie w związku z przekroczeniem granicy RP ustanowiono z przekroczeniem upoważnienia ustawowego, a zatem z naruszeniem art. 92 ust. 1 Konstytucji. Ogłaszając stan zagrożenia epidemicznego - w drodze rozporządzenia wydanego na podstawie art. 46 ust. 2 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi - minister zdrowia nie był bowiem uprawniony do wprowadzenia obowiązku poddania się kwarantannie.

Ustawowe kryterium poddania się kwarantannie wyznacza fakt, że dana osoba była narażona na zakażenie, a nie że przebywała za granicą.  W świetle ustawy obowiązek kwarantanny można zatem legalnie nałożyć aktem podustawowym wyłącznie na osoby, które były narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego.

Obowiązek ten został zatem ustanowiony bez podstawy prawnej. Stanowi to rażące naruszenie art. 7 Konstytucji, który wymaga, aby wszelkie działania władz publicznych były podejmowane na podstawie i w granicach prawa. Doszło  także do naruszenia art. 41 ust. 1 oraz 52 ust. 1 Konstytucji gwarantujących obywatelom wolność osobistą oraz wolność poruszania się po terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Tezę tę potwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach w wyroku z 27 lipca 2020 r. (sygn. akt III SA/Gl 319/20).

Skoro obowiązek odbycia kwarantanny po przekroczeniu granicy jest niezgodny z Konstytucją, to osoba, która do niego się nie zastosowała, nie powinna być karana administracyjną sankcją pieniężną. Przesądza to, że decyzja o ukaraniu obywatela została wydana bez podstawy prawnej.

- Skoro zatem postępowanie obywatela nie było zagrożone karą pieniężną, to decyzja o jej wymierzeniu była obarczona kwalifikowaną wadą prawną, wymienioną w art. 156 § 1 pkt 2 K.p.a. W tej sytuacji, organ odwoławczy powinien był zastosować art. 138 § 1 pkt 2 K.p.a. i na jego podstawie uchylić powołaną decyzję oraz umorzyć postępowanie pierwszej instancji – podkreśla RPO w skardze do sądu.

Ponadto nie można zgodzić się, że obywatel nie zastosował się do obowiązku poddania się kwarantannie, gdyż przed upływem okresu kwarantanny wpuścił swojego ojca do mieszkania, w którym przebywał w odosobnieniu. Kwarantanna - jest przede wszystkim związana z zakazem opuszczania miejsca jej odbywania.

Tymczasem to ojciec wszedł do mieszkania, w którym obywatel odbywał kwarantannę, a nie miał on z nim bezpośredniego kontaktu. Ojciec potwierdził to w rozmowie telefonicznej z pracownikiem sanepidu. Zgodnie z nią obywatel nie wpuścił do mieszkania ojca, który samodzielnie wszedł przez otwarte drzwi, a także nie kontaktował się z nim.

- Nie można zatem przyjąć, że swoim postępowaniem obywatel naruszył nałożone na niego restrykcje w postaci odosobnienia od innych osób – podkreśla RPO.

Skarga wskazuje także na  wady natury procesowej decyzji sanepidu, wydanych z naruszeniem Kodeksu postępowania administracyjnego.

Sanepid bezpodstawnie odstąpił od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu administracyjnym. A jest to możliwe tylko wtedy, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki m.in, ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzi. W tym przypadku takie ewentualne zagrożenie wystąpiłoby w momencie naruszenia przepisów, a późniejsze wydanie decyzji nie niweluje go w żaden sposób Tym samym pozbawienie strony udziału w postępowaniu -  a w efekcie możliwości obrony jej interesów, wyrażenia żądań i realizacji przysługujących praw procesowych - rażąco narusza jedną z zasad  postępowania administracyjnego.

Kolejnym zarzutem procesowym jest nieprzeprowadzenie postępowania wyjaśniającego. Ustaleń faktycznych dokonano bowiem wyłącznie na podstawie adnotacji służbowej, sporządzonej przez  pracownika sanepidu jeszcze przed wszczęciem postępowania administracyjnego.

Według orzecznictwa w takiej sytuacji organ jest zobowiązany  przeprowadzić czynności dowodowe, w tym przesłuchanie świadków, ewentualnie stron. Skoro bowiem z notatki wynikało, że ojciec ukaranego ma informacje istotne dla sprawy, to powinien był on zostać przesłuchany jako świadek. Niedopuszczalne jest zaś zaniechanie przeprowadzenia postępowania dowodowego i uczynienie ustaleń faktycznych wyłącznie na podstawie notatki.

K.p.a. nakłada na organ obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Tymczasem nie sposób uznać, że kilkuzdaniowa adnotacja służbowa utrwalająca przebieg rozmowy telefonicznej ze świadkiem zdarzenia pozwala na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego, bez czego niemożliwe jest prawidłowe załatwienie sprawy. A jedynym, co może ona „potwierdzać”, jest fakt przeprowadzenia rozmowy telefonicznej czy  jej treść, ale już nie rzeczywisty przebieg zdarzenia.

V.7018.736.2020

Koronawirus. Kolejna skarga RPO do WSA w sprawie kar dla obywateli za brak maseczki

Data: 2020-09-30
  • Obywatelka dostała od sanepidu 5 tys. zł kary za brak maseczki podczas majowego protestu przedsiębiorców w Warszawie
  • Mazowiecki inspektor sanitarny utrzymał tę decyzję – tak jak wobec innych ukaranych w związku z tymi protestami
  • Podstawą była policyjna notatka, która zgodnie z prawem nie może nią być. Obie decyzje naruszały także inne przepisy postępowania
  • RPO zaskarżył je do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. To kolejna taka skarga na decyzje sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.

Pieniężne kary administracyjne nakładane przez sanepid za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii. Obecnie Rzecznik kieruje liczne skargi do sądów administracyjnych w przypadkach utrzymywania kar powiatowych sanepidów przez wojewódzkich inspektorów sanitarnych. Czyni tak zwłaszcza mazowiecki  inspektor.

RPO powtarza stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie. Policja nie ma bowiem prawa przekazywać sanepidowi danych osobowych obywatela.

A karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia.

Nie można też karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Niektóre zaś z ograniczeń, aktualnych w chwili nakładania kar, już nie obowiązują. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Sprawa pani Agnieszki

Powiatowy Inspektor Sanitarny m. st. Warszawy 14 maja 2020 r. ukarał panią Agnieszkę 5 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 7 maja 2020 r. obowiązku zakrywania ust i nosa podczas protestu przedsiębiorców. Decyzję tę 23 lipca utrzymał Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny w Warszawie, oddalając zażalenie RPO.

W ocenie organu odwoławczego, zaskarżona decyzja została wydana zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa, a zarzuty zawarte w odwołaniach są chybione i nie zasługują na uwzględnienie. W ocenie Rzecznika, decyzja organu odwoławczego, jak również poprzedzająca ją decyzja PPIS wydano z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Naruszenie prawa strony do udziału w postępowaniu

Rzecznik zarzuca obu organom, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Nie zawiadomiły strony o wszczęciu postępowania administracyjnego, naruszając art. 61 § 4 K.p.a. Pozbawiły ją w ten sposób uprawnienia do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych.

Organ zdaje się twierdzić, że pomięcie udziału strony w postepowaniu nie ma znaczenia, ponieważ sankcja administracyjna opiera się na obiektywnej odpowiedzialności. Z drugiej jednak strony zarzuca stronie brak wykazania w odwołaniu okoliczności, które mogłyby minimalizować stopień jej winy. Organ zdaje się też w ogóle nie dostrzegać, że postępowanie dowodowe może być prowadzone w kierunku podważenia okoliczności wynikających z notatki policji.

W postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę. Dlatego postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego, opartego na zasadzie domniemania niewinności.

Organy orzekające w sprawie nie podjęły natomiast samodzielnych ustaleń w zakresie kwalifikowania się pani Agnieszki do zwolnienia z obowiązku zakrywania nosa i ust w miejscach ogólnodostępnych uregulowanego w §18 ust. 2 pkt 3 rozporządzenia z 2 maja 2020 r. W uzasadnieniach decyzji obu organów brak wzmianki na ten temat.

Organy nie wyjaśniły poza tym, w jakim konkretnie miejscu i w jaki sposób adresatka decyzji nie wywiązała się z obowiązku zakrywania ust i nosa, co w kontekście § 18 ust. 1 rozporządzenia w ówczesnym brzmieniu nie było bez znaczenia.

Z decyzji nie wynika, czy  naruszyła ona nakaz zasłaniania ust i nosa na ulicy, w parku, w budynku użyteczności publicznej etc., albo też we wszystkich tych miejscach – stojąc na miejscu zgromadzenia czy idąc (np. kierując się z zamiarem opuszczenia tego miejsca). Nie wiadomo też, czy naruszenie obowiązku polegało na tym, że odsłoniła usta i nosa na chwilę, czy miała je odsłonięte przez dłuższy czas. Czy uczyniła to w bliskiej odległości wielu ludzi, mniejszej niż 2 m, czy też zachowywała nakazany dystans społeczny – co niewątpliwie jest istotne dla oceny wagi naruszenia.

Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. MPWIS przypisał jednak stronie całkowitą bierność w tym zakresie i potraktował takie zachowanie jako dorozumiane przyznanie się strony do świadomego naruszenia przepisów. Takie postępowanie stoi w sprzeczności z koncepcją ciężaru dowodu, który spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie.

Trudno nie stwierdzić, że organ zarzuca stronie nieprzedstawienie stosownej argumentacji na swoją obronę po to, by ukryć swoje własne uchybienia w zakresie realizacji zasady prawdy obiektywnej. A tej zasadzie powinien był uczynić zadość już organ I instancji, m.in. poprzez umożliwienie stronie czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień przed wydaniem decyzji. Wyjaśnienia mogły pozwolić na ustalenie przez organ, czy pani Agnieszka nie kwalifikowała się do zwolnienia z obowiązku zasłaniania nosa i ust.

Nie ma racji MPWIS, uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek z art. 10 § 2 K.p.a. Pozwala on organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną.

W ocenie Rzecznika w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana. Taka sytuacja uzasadnia niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 K.p.a. Nałożenie kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla zdrowia i życia obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych. Późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia.

Należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji. Tymczasem w uzasadnieniu decyzji PPIS  brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 K.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Prymat interesu indywidualnego czy społecznego 

MPWIS stoi na stanowisku, że zawiadomienie strony o wszczęciu postępowania w sprawie nałożenia kary administracyjnej, a także umożliwienie jej wglądu w akta sprawy i wypowiedzenie się w jej przedmiocie, zniweczyłoby sens i cele regulacji art. 48a ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Stanowisko organu wystarczająco przedstawia następujący fragment uzasadnienia: „W obecnej sytuacji epidemiologicznej postępowania prowadzone przez organ administracji publicznej mają charakter działania w stanie wyższej konieczności i ukierunkowane są na likwidację zagrożenia dla bezpieczeństwa publicznego, ochronę zdrowia i życia ludzkiego, a także mają na celu powstrzymać, a co najmniej zmniejszyć, wystąpienie ogromnych strat materialnych. Tak jest w niniejszej sprawie, gdzie po wyważeniu interesu indywidualnego i społecznego (publicznego) organ zobowiązany jest przyznać prymat interesowi społecznemu (publicznemu)”.

Odnosząc się do tego stanowiska, należy zauważyć, że prawu administracyjnemu nie jest znana koncepcja działania przez organ w stanie wyższej konieczności (a co najwyżej w stanie nie cierpiącym zwłoki, który, jak już wykazano nie ma w tym przypadku miejsca) ani też poświęcania podstawowych praw obywatela dla uznaniowo rozumianego dobra społeczeństwa.

Jeśli natomiast chodzi o przyznanie przez organ prymatu interesowi społecznemu, wskazać należy, że takie działanie, w prawnych i faktycznych realiach sprawy nie jest w żaden sposób uprawnione. Interesy te są równoważne, a ich ważenie, nakazane przepisem art. 7 nie polega na uznawaniu ”wyższości” jednego nad drugim, lecz na takim rozstrzyganiu sprawy, aby nie doprowadzić do naruszenia żadnego z nich.

Realizacja zasady z art. 7 k.p.a. nie może polegać na wydawaniu rozstrzygnięć administracyjnych kosztem obywatela, z pogwałceniem podstawowych zasad procedury administracyjnej. Rozstrzyganie kolizji między interesem społecznym a słusznym interesem obywatela może odbywać się tylko w granicach prawa. Te granice zakreśla również prawo strony do czynnego udziału w postępowaniu i złożenia wyjaśnień w sprawie.

Tymczasem zdaniem organu realizacja tych praw zniweczyłaby nieuchronność nakładania kar administracyjnych za naruszenie obostrzeń epidemicznych. Analizując tok rozumowania organu trudno zatem nie wywieść wniosku, że organ II instancji kieruje się przekonaniem, iż nie po to ustawodawca ustanowił kary administracyjne, aby obywatel przeszkadzał władzy w ich nakładaniu, poprzez realizację swojego prawa do czynnego udziału w postępowaniu, a więc – poprzez realizację swojego prawa do obrony przed ewentualnie niesłusznym ukaraniem.

Tym samym interes społeczny, na który powołuje się organ II instancji i którego prymat uznaje, sprowadza się nie tyle do zapobiegania rozprzestrzenianiu wirusa Covid-19, ile do sprawnego i bezwzględnego karania obywateli - niezależnie od tego, czy okoliczności sprawy zostały ustalone na tyle bezspornie, że to uzasadniają. Taki sposób wykładni jest obcy polskiej doktrynie postępowania administracyjnego i bezspornie niezgodny z Konstytucją.

Istota kar administracyjnych

Nie sposób nie odnieść się także do uwag organu na temat istoty kar administracyjnych. Miały one na celu - w zamierzeniu organu - wykazanie, że Rzecznik Praw Obywatelskich tejże istoty nie rozumie, skoro zarzuca organowi I instancji naruszenie zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Uwagi te są o tyle nietrafne, że nawet prawu karnemu nie jest znana koncepcja kary natychmiastowej, z pozbawieniem sprawcy czynu prawa do obrony.

Prewencyjnej (odstraszającej) funkcji kary nie realizuje się w demokratycznym państwie prawa poprzez nałożenie tej kary i wykonanie jej jeszcze przed bezspornym ustaleniem kluczowych okoliczności popełnienia czynu. Wówczas bowiem nie mamy do czynienia z nieuchronnością kary a jej arbitralnością.

Notatka policji nie może być dowodem

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację z odwołania od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza policji zawierająca dane osobowe strony przekazana inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego sprawy.

Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Określa on zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone czynności. Ponadto żaden przepis ustawy nie daje policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej.

Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Uprawnienie policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych i wykroczeń. Uprawnienie to nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.

W świetle powyższego przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję ustawowej podstawy do przetwarzania przez policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej.

W konsekwencji dane osobowe, przekazane przez policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatowi zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 K.p.a.

Przepis art. 77 § 1 K.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku z art. 77 § 1 K.p.a.

Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 K.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 K.p.a. Nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia.

Które przepisy stosować

Zgodnie z obowiązującymi w dacie orzekania przepisami rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 19 czerwca 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, obowiązek zakrywania ust i nosa, oprócz osoby, która nie może zakrywać ust lub nosa z powodu stanu zdrowia, całościowych zaburzeń rozwoju, zaburzeń psychicznych, niepełnosprawności intelektualnej w stopniu umiarkowanym, znacznym albo głębokim, lub osoby mającej trudności w samodzielnym zakryciu lub odkryciu ust lub nosa;  nie dotyczył także osoby zachowującej tzw. „dystans społeczny”, czyli odległości co najmniej 2 m od przebywających w tych miejscach osób.

Przepisy obowiązujące w dacie orzekania były względniejsze niż regulacje, które obowiązywały w dniu zdarzenia, czyli 7 maja 2020 r., gdyż zwalniały z obowiązku zakrywania nosa i ust nie tylko z uwagi na wspomniany wyżej stan zdrowia, ale także z uwagi na zachowanie dystansu społecznego. Organy nie wzięły tego pod uwagę, nakładając karę.

Tymczasem stosownie do postanowień art. 189c K.p.a., jeżeli w czasie wydawania decyzji w sprawie administracyjnej kary pieniężnej obowiązuje ustawa inna niż w czasie naruszenia prawa, w następstwie którego ma być nałożona kara, stosuje się ustawę nową, jednakże należy stosować ustawę obowiązującą poprzednio, jeżeli jest ona względniejsza dla strony. Zgodnie z tą dyrektywą, stanowiącą odzwierciedlenie art. 4 § 1 Kodeksu karnego, organ wymierzający administracyjną karę pieniężną zobligowany jest do uwzględnienia wszelkich korzystnych dla sprawcy deliktu administracyjnego zmian prawnych, do których doszło od momentu popełnienia przewinienia.

Przedstawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

V.511.288.2020

Obywatelka dotknięta przepisami o zawieszaniu biegu przedawnienia podatku. RPO przyłącza się do jej sprawy w WSA

Data: 2020-09-28
  • Urząd skarbowy wyliczył obywatelce kilkadziesiąt tys. zł podatku za sprzedaż nieruchomości przed upływem 5 lat od jej nabycia
  • W sprawie postawiono też jej zarzuty, choć potem sprawę umorzono z powodu przedawnienia
  • Stała się kolejną osobą dotkniętą przepisami służącymi do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego
  • RPO przyłączył się do skargi obywatelki do WSA na sprawę wymiaru podatku, która także powinna być umorzona

Jeszcze w 2014 r. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy Ordynacji podatkowej, służące do wszczynania postępowań karnoskarbowych w celu zawieszenia biegu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Ich efektem jest bowiem niepewność obywateli, którzy nie wiedzą, czy ich zobowiązania podatkowe wygasły. Sprawa w TK wciąż nie jest zakończona. Tymczasem do RPO wciąż zgłaszają się osoby pokrzywdzone tymi przepisami. 

Sprawa obywatelki

11 grudnia 2019 r. Urząd Skarbowy wszczął dochodzenie o przestępstwo skarbowe. Chodziło o wykazanie w zeznaniu podatkowym obywatelki za 2013 r. zawyżonej kwoty kosztu uzyskania przychodu z odpłatnego zbycia zabudowanej nieruchomości przed upływem 5 lat od końca roku kalendarzowego, w którym nastąpiło jej nabycie. Miało to narazić podatek na uszczuplenie w kwocie 59 tys. zł.

Tego samego dnia US zawiadomił zarazem obywatelkę o zawieszeniu biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego. Zarzucił obywatelce czyn z art. 56 § 2 Kodeksu karnego skarbowego - co ogłoszono jej w lutym 2020 r. Ostatecznie w czerwcu 2020 r. US umorzył to dochodzenie wobec przedawnienia karalności czynu.

Zarazem 16 grudnia 2019 r. US określił zobowiązanie podatkowe obywatelki na 59 tys. zł. Uzasadnił, że rozliczenie podatkowe za 2013 r. było niepoprawne.  

Decyzję tę 16 marca 2020 r. utrzymał  Dyrektor Izby Administracji Skarbowej. Wskazał, że termin płatności podatku za 2013 r. upływał w kwietniu 2014 r., wobec czego termin przedawnienia rozpoczął bieg 1 stycznia 2015 r. i upływał  31 grudnia 2019 r. Powołując się na art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej stwierdził, że doszło do skutecznego zawieszenia biegu przedawnienia. A zawiadomienie o tym zostało skutecznie doręczone w trybie tzw. doręczenia zastępczego 27 grudnia 2019 r. (a więc przed upływem terminu przedawnienia).

Obywatelka zaskarżyła decyzję DIAS do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Zarzuciła, że w jej sprawie doszło do nadużycia instytucji prawa w postaci wszczęcia postępowania karnego skarbowego, gdyż zostało ono wykorzystane jako podstawa zawieszenia biegu terminu przedawnienia. Zdaniem skarżącej, nadużycie polegało także na bezprawnym utrzymaniu podatnika w stanie oskarżenia - mimo że postępowanie karne skarbowe powinno zostać umorzone 1 stycznia 2020 r. wobec przedawnienia karalności.

Przyłączenie się RPO do sprawy

Rzecznik przyłączył się do sprawy WSA po stronie obywatelki, dostrzegając w kwestionowanej decyzji naruszenie prawa. Wniósł o uchylenie decyzji DIAS i umorzenie postępowania.

RPO wskazał, że karalność przestępstwa skarżącej ustała 31 grudnia 2019 r. Należy zatem uznać, że skoro postępowanie karne skarbowe było dotknięte tak istotnym uchybieniem, jakim jest przedawnienie karalności czynu i ostatecznie zostało umorzone, to także z tego względu okoliczność jego zainicjowania nie może prowadzić do skutecznego zawieszenia biegu terminu przedawnienia.

Mając na uwadze wszystkie okoliczności, należy uznać, że w sprawie przeprowadzony tzw. test nadużycia dał wynik pozytywny. Doszło więc do naruszenia art. 70 § 6 pkt 1, art. 70c, art. 70 § 1, art. 120 i art. 121 Ordynacji podatkowej w związku z art. 2, art. 7 oraz art. 64 ust. 1 i 3 Konstytucji.

Chronologia zdarzeń wskazuje, że organ nadużył swojej kompetencji poprzez wszczęcie postępowania karnego skarbowego, które ostatecznie okazało się niezgodne z prawem i miało wyłącznie na celu zawieszenie biegu terminu zobowiązania podatkowego. Tym samym zaskarżona decyzja powinna zostać wyeliminowana z obrotu prawnego, a postępowanie podatkowe w sprawie skarżącej winno być w całości umorzone.

Systemowe działania RPO ws. instrumentalnego wszczynania postępowań karnych skarbowych

Od dłuższego czasu w centrum zainteresowania Rzecznika znajduje się problematyka konstytucyjności przepisów sankcjonujących stosowane przez organy praktyki, polegającej na wszczynaniu postępowań karnych skarbowych z perspektywy zapobieżenia przedawnieniu zobowiązań podatkowych.

W 2014 r. RPO złożył do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o stwierdzenie niezgodności art. 114a kks z art. 2 i art. 45 ust. 1 Konstytucji, a także art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w zakresie, w jakim przewiduje, że bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu z dniem wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciwko osobie - z art. 2 Konstytucji.

Rzecznik wskazywał, że zaskarżone przepisy stały się poręcznym instrumentem w rękach organów umożliwiającym wydłużenie prowadzenia postępowań podatkowych. Wszędzie tam, gdzie zachodziło niebezpieczeństwo przedawnienia zobowiązania podatkowego, w praktyce organ wszczynał postępowanie przygotowawcze w sprawie o przestępstwo lub wykroczenie skarbowe, w konsekwencji powodując zawieszenie przedawnienia zobowiązania.

Jest to nie do pogodzenia z zasadą ochrony zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa. A jednostka nie ma żadnego efektywnego środka ochrony swoich praw.

W ocenie RPO art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej, przewidujący negatywne skutki dla podatnika w postaci zawieszenia biegu terminu przedstawienia zobowiązania podatkowego z chwilą wszczęcia postępowania w sprawie, a nie przeciw osobie, stanowi klasyczną pułapkę zastawioną na podatnika. Nie zapewnia jednostce bezpieczeństwa prawnego, ingerując istotnie w jej interesy majątkowe bez  przyznania stosowanych gwarancji procesowych.

10 stycznia 2017 r. TK rozpoznawał ten wniosek (sygn. akt K 31/14). Sprawa ostatecznie nie została zakończona, ponieważ Trybunał postanowił zamkniętą rozprawę otworzyć na nowo i odroczyć bez terminu.

Ponadto 17 stycznia 2020 r. Rzecznik zgłosił udział w postępowaniu zainicjowanym skargą konstytucyjną (sygn. akt SK 100/19). Wniósł o stwierdzenie, że art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w brzmieniu nadanym art. 1 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2013 r. o zmianie ustawy – Ordynacja podatkowa, ustawy – Kodeks karny skarbowy oraz ustawy – Prawo celne o treści: „bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega zawieszeniu, z dniem wszczęcia postępowania w sprawie o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe, o którym podatnik został zawiadomiony, jeżeli podejrzenie popełnienia przestępstwa lub wykroczenia wiąże się z niewykonaniem tego zobowiązania”, w zakresie w jakim wywołuje skutek w postaci zawieszenia biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego w związku z wszczęciem postępowania karnego lub postępowania o przestępstwo skarbowe lub wykroczenie skarbowe również w sytuacji, gdy wszczęcie postępowania przygotowawczego nastąpiło wobec braku uzasadnionego podejrzenia popełnienia czynu zabronionego – jest niezgodny z art. 64 ust. 1 i 3 w zw. z art. 2 Konstytucji. Także ta sprawa nadal oczekuje na rozstrzygnięcie.

RPO przedstawił też stanowisko w postępowaniu uchwałodawczym przed NSA w sprawie sygn. akt I FPS 1/18. Akcentował konieczność zastosowania prokonstytucyjnej wykładni przepisów wskazując, że zawiadomienie podatnika dokonane na podstawie art. 70c Ordynacji podatkowej informujące, że z określonym co do daty dniem, „na skutek przesłanki z art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej” nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego podatnika za wskazany okres rozliczeniowy, nie jest wystarczające do stwierdzenia, że nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia tego zobowiązania na podstawie art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej.

W ocenie Rzecznika podatnik powinien wiedzieć nie tylko o tym, że jego zobowiązanie podatkowe się nie przedawniło, ale także powinien znać przyczynę takiego stanu. Rzecznik uzasadniał ten pogląd koniecznością interpretowania przepisu art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej w sposób zapewniający gwarancję przestrzegania zasady in dubio pro tributario oraz zasady zaufania do państwa i stanowionego przez nie prawa.

W uchwale z 18 czerwca 2018 r. NSA nie podzielił stanowiska Rzecznika. Uznał, że zawiadomienie na podstawie art. 70c Ordynacji podatkowej informujące, że z określonym co do daty dniem, na skutek przesłanki z art. 70 § 6 pkt 1 Ordynacji podatkowej nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego podatnika za wskazany okres rozliczeniowy, jest wystarczające do stwierdzenia, że nastąpiło zawieszenie biegu terminu przedawnienia tego zobowiązania.

V.511.311.2020

WSA uchylił odmowę ujawnienia przez TVP kosztów programu „Inwazja”. Wyrok zgodny z wnioskiem RPO

Data: 2020-09-24
  • TVP powinna ujawnić koszty programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią – wynika z wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego
  • Wyrok jest zgodny z wnioskiem RPO, który przyłączył się do postępowania z wniosku Kampanii Przeciw Homofobii o udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi - podkreślał RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie i skarga KPH

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgodził się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” jest tajemnicą przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

Wyrok WSA

24 września 2020 r. WSA uchylił decyzję odmowną TVP. W ustnym uzasadnieniu sąd podkreślił, że nie była ona należycie uzasadniona. W szczególności TVP nie wykazała, aby żądane informacje miały „istotną wartość gospodarczą”, co uzasadniałoby odmowę ich udostępnienia.   

Wyrok nie jest prawomocny. TVP może złożyć skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.11.2020

Ze skargi Rzecznika WSA stwierdził nieważność decyzji premiera o powierzeniu organizacji wyborów korespondencyjnych Poczcie Polskiej

Data: 2020-09-15
  • Ta decyzja rażąco naruszyła prawo i nie miała podstawy prawnej - tak sąd administracyjny ocenił decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r., polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym 10 maja 2020 r.
  • Uwzględniając skargę Rzecznika Praw i Obywatelskich, sąd stwierdził nieważność tej decyzji premiera Mateusza Morawieckiego
  • Sąd wskazał, że w tak ważnej kwestii, jaką jest wybór najważniejszej osoby w państwie, nie można powoływać się na ogólne normy wynikające z ustawy "covidowej"
  • A jedynym organem uprawnionym do organizacji wyborów w dniu wydania decyzji była Państwowa Komisja Wyborcza

15 września 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie zbadał (sygn. akt VII SA/Wa 992/20) skargę na decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r., polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym w dniu 10 maja 2020 r.

Na tej podstawie Poczta Polska wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej  spisów wyborców (znaczna część samorządów odmówiła). Do wyborów w tym trybie ostatecznie nie doszło.

RPO wniósł skargę 28 kwietnia 2020 r.  Wniósł, by sąd stwierdził nieważność decyzji Prezesa Rady Ministrów, bo rażąco naruszała ona prawo i negatywnie wpływała na prawa obywatelskie. RPO zarzucił jej:

  • brak podstawy prawnej oraz rażące naruszenie prawa, polegające na poleceniu Poczcie Polskiej S.A. realizacji zadania, które w dniu jej wydania nie leżało w sferze zadań operatora publicznego. Przepisy ustawy z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy  powierzają je odpowiednio komisarzowi wyborczemu, urzędnikowi wyborczemu, a także Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu oraz Inspekcji Sanitarnej w przypadku osób poddanych kwarantannie;
  • naruszenie przepisów postępowania, mające istotny wpływ na wynik sprawy,  tj. przepisów ustawy „antykoronawirusowej” z 2 marca 2020 r., przez uznanie, że polecenie przekazania Poczcie Polskiej S.A. spisu wszystkich wyborców wyczerpuje przesłankę zapobiegania COVID-19.

W opinii Rzecznika sprawa ta stwarzała zagrożenie dla praw większości polskich obywateli mających czynne prawo wyborcze. Decyzja Prezesa Rady Ministrów narusza zaś rażąco porządek prawny i wpływa negatywnie na prawa obywatelskie.

Uzasadnienie zarzutu RPO wydania decyzji z rażącym naruszeniem prawa

W stanie prawnym obowiązującym 16 kwietnia 2020 r. Poczta Polska S.A. nie mogła realizować zadań publicznych związanych z organizacją wyborów korespondencyjnych na urząd Prezydenta RP w zakresie i w sposób wskazany w decyzji Prezesa Rady Ministrów.

Tego dnia obowiązywał rozdział 6a ustawy z 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy, w którym przewidziano szczególne prawo niektórych wyborców (wyborców z niepełnosprawnościami, wyborców przebywających w obowiązkowej kwarantannie, izolacji, izolacji domowej oraz wyborców, którzy najpóźniej w dniu głosowania kończą 60. rok życia) do głosowania korespondencyjnego. Zastosowanie tych przepisów zostało w okresie stanu epidemii wykluczone na mocy art. 102 pkt 4 ustawy z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-Co-2. Weszła ona w życie 18 kwietnia 2020 r. - czyli dwa dni po decyzji premiera. 

Kodeks wyborczy wszystkie czynności organizacyjne zastrzegł dRPO o kompetencji urzędników wyborczych oraz komisji wyborczych. Operator pocztowy pełni w tym zakresie wyłącznie zadania techniczne, związane z dostarczeniem zaadresowanej już wcześniej przesyłki.

Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej przeprowadzają zaś Państwowa Komisja Wyborcza, okręgowe komisje wyborcze i obwodowe komisje wyborcze. 

Poczta Polska S.A., na podstawie zaskarżonej decyzji nie może wykonywać żadnych zadań związanych z powszechnymi wyborami korespondencyjnymi Prezydenta RP, gdyż brak jest podstawy prawnej dla tego typu działań. Nie może być za nią uznana ustawa z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. – która była wtedy dopiero rozpatrywana przez Senat.

Organ stosujący prawo musi działać na podstawie prawa już obowiązującego, a nie  namiastki tego prawa, jaką stanowi ustawa - co prawda uchwalona przez Sejm, ale będąca w dalszym ciągu przedmiotem prac legislacyjnych Senatu. Porządek prawny nie przewiduje zatem możliwości wydania decyzji administracyjnej w oparciu o spodziewaną, na wskutek dokonywanych kalkulacji politycznych, podstawę prawną, która może (lecz nie musi) stać się elementem systemu prawnego.

Organy władzy publicznej nie mogą też wydawać decyzji administracyjnych w oparciu jedynie o oczekiwane kompetencje, które dany organ może ewentualnie uzyskać.

Wynika z tego, że Prezes Rady Ministrów wydał decyzję administracyjną z rażącym naruszeniem prawa. W dacie jej wydania nie istniała podstawa prawna do polecenia Poczcie Polskiej S.A. podjęcia przygotowania do zorganizowania wyborów Prezydenta RP w powszechnym trybie korespondencyjnym z uwagi na stan epidemii.

Polecenie zobowiązało Pocztę Polską S.A. do przejęcia kompetencji zastrzeżonych dla innych organów władzy publicznej, tj. wymienionych w Kodeksie wyborczym jako  właściwych do przygotowana wyborów. Powoduje to, że decyzja rażąco naruszyła prawo i była dla Poczty Polskiej S.A. niewykonalna już w chwili jej wydania.

Przeprowadzenie wyborów wiąże się m.in. z przetwarzaniem danych osobowych wyborców. Takie działania muszą być oparte na wyraźnej i precyzyjnej podstawie ustawowej (art. 51 Konstytucji). Za rażąco niezgodne w tymi standardami należy uznać zlecenie podjęcia i realizacji działań, obejmujących w ramach organizacji wyborów przetwarzanie danych osobowych wyborców, w drodze decyzji Prezesa Rady Ministrów, zawierającej polecenie skierowane do spółki akcyjnej.

Uzasadnienie naruszenia przepisów postępowania mających istotny wpływ na wynik sprawy

Ustawa z 2 marca 2020 r. przewiduje możliwość wydawania m.in. przez premiera indywidualnych poleceń jednostkom samorządu terytorialnego, państwowym osobom prawnym czy przedsiębiorcom państwowym. Mogą one być wydawane wyłącznie „w związku z przeciwdziałaniem COVID-19”.

W ocenie RPO polecenie Poczcie Polskiej rozpoczęcia przygotowań do wyborów nie wyczerpuje przesłanki zapobiegania epidemii. Przepisy prawa nie przewidują bowiem ani powszechnego, ani ograniczonego głosowania korespondencyjnego w wyborach Prezydenta RP. Polecenie to nie może więc być podstawą podjęcia żadnych działań przez Pocztę Polską.

Sam fakt wprowadzenia wielu ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się koronawirusa nie oznacza jeszcze, że organy władzy publicznej mogą w sposób dowolny interpretować przepisy powszechnie obowiązującego prawa i wydawać decyzje administracyjne bez podstawy prawnej i bez zbadania czy zaszły do tego  przesłanki ustawowe. Takie działanie organów władzy publicznej narusza w sposób istotny zasadę zaufania obywateli do państwa. Przyczynia się też do powstania chaosu prawnego w sferze publicznej i systemie prawa A to wpływa niekorzystnie na prawa obywateli oraz funkcjonowanie państwa.

W skardze Rzecznik wnosił, by WSA wydał postanowienie o wstrzymaniu wykonania zaskarżonej decyzji. Polecenie zobowiązujące inne podmioty do realizacji zadań, które zostały zastrzeżone dla innych organów publicznych, prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących procesem wyborczym. Próba obejścia przepisów ustawowych poprzez akt administracyjny może bowiem zmierzać do wytworzenia nowego standardu., niezgodnego z obowiązującym prawem.

Przesłanką wstrzymania wykonania decyzji była poważna i realna obawa, że – wobec jej wykonywania – dojdzie do trwałej  zmiany rzeczywistości z poważnym uszczerbkiem dla konstytucyjnych praw obywatelskich. Może to w sposób nieodwracalny zmienić bowiem dotychczasowe zasady przeprowadzania wyborów

8 lipca 2020 r. na posiedzeniu niejawnym WSA umorzył postępowanie z wniosku o wstrzymanie wykonania decyzji premiera. Sąd uzasadnił to tym, że - z przyczyn różnie ujmowanych i tłumaczonych - do wyborów 10 maja 2020 r. nie doszło.

Kancelaria Prezesa Rady Ministrów wniosła, by WSA oddalił skargę. Wskazała, że decyzja ma pełną podstawę prawną w przepisach art. 11 ust. 2 w zw. z ust. 2a i 3 Ustawy COVID-19, a także w przepisach Kodeksu wyborczego. Decyzja miała na celu stworzenie warunków do tego, by w trakcie głosowania w wyborach Prezydenta RP zarządzonych na 10 maja 2020 r. nie dochodziło w ogóle lub dochodziło w jak najmniejszym możliwym zakresie do przypadków, w których ludzie biorący udział w głosowaniu będą się zakażali koronawirusem.

Wyrok WSA

WSA stwierdził nieważność decyzji z powodu rażącego naruszenia prawa oraz z powodu braku podstawy prawnej (art. 156 § 1 pkt 2 kpa).

Uzna, że decyzja premiera rażąco narusza następujące przepisy prawa: art. 7 i 127 ust. 1 Konstytucji RP, art. 157 § 1 i art. 187 § 1 i 2 ustawy z dnia 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy, art. 6 kpa, art. 5 ustawy z dnia 8 sierpnia 1996 r. o Radzie Ministrów, art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a i ust. 3 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

WSA przypomniał zasady na podstawie których wybiera się Prezydenta RP, tj. zasady powszechności, równości i bezpośredniości wyborów prezydenckich oraz tajności głosowania. WSA podzielił argumentację RPO w zakresie w jakim tylko wąska grupa wyborców określona w kodeksie wyborczym (art. 53a) mogła w dniu wydania zaskarżonej decyzji głosować w sposób korespondencyjny. Dodatkowo wskazał, że nie została zagwarantowana równość, bezpośredniość i tajność wyborów.

WSA wskazał, że jedynym organem uprawnionym do organizacji wyborów w dniu wydania decyzji na podstawie obowiązujących przepisów prawa była Państwowa Komisja Wyborcza, zaś organem zapewniającym jej obsługę było Krajowe Biuro Wyborcze. Nie istniały przy tym przepisy rangi ustawowej, które wyłączałyby stosowanie przepisów kodeksu wyborczego. Nie można uznać, iż przepisami takimi były przepisy ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Jednocześnie WSA podkreślił, że wskazane przepisy kodeksu wyborczego nie pozostawiają wątpliwości co do sposobu ich interpretacji.

WSA podkreślił, że decyzja premiera została wydana wbrew lub z pominięciem art. 7 art. 6 kpa, art. 5 ustawy o Radzie Ministrów, art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a i ust. 3 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych.

Jednocześnie sąd wskazał, że przepisy ustawy z dnia 2 marca 2020 r. upoważniały Prezesa RM jedynie do wydawania poleceń w związku z przeciwdziałaniem COVID-19, nie zaś do polecenia innym jednostkom przygotowań do organizacji wyborów prezydenckich w trybie korespondencyjnym.

WSA odniósł się również do skutków społeczno-gospodarczych rażącego naruszenia prawa przez decyzję Prezesa RM, wskazując, iż decyzja ta wywołała w społeczeństwie stan niepewności (procedowanie ustawy z dnia 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r.) oraz podkreślając, iż z niezaprzeczonych doniesień medialnych wynika, iż organizacja tych wyborów wygenerowała wysokie koszty.

W odniesieniu do braku podstawy prawnej dla zaskarżonej decyzji, WSA wskazał, że w tak ważnej kwestii, jaką jest wybór najważniejszej osoby w państwie, nie można powoływać się na ogólne normy wynikające z ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych. Zdaniem WSA, w tej materii powinny być przestrzegane zasady legalizmu. Żaden z wyborców spoza wąskiej grupy określonej w kodeksie wyborczym nie mógł głosować korespondencyjnie, a zatem nie mogły odbyć się legalne wybory korespondencyjne w tej dacie. Organizacja wyborów to odrębne czynności określone w kodeksie wyborczym i nie mają one nic wspólnego z przeciwdziałaniem COVID-19.

Wyrok WSA nie jest prawomocny.

VII.511.26.2020

Czwarta uchwała samorządu ”anty-LGBT” uchylona przez sąd ze skargi RPO

Data: 2020-09-11
  • W sposób nieuzasadniony zróżnicowała pozycję osób LGBT i naruszyła Konstytucję – tak uchwałę Rady Miejskiej w Osieku ocenił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach
  • Uwzględniając skargę Rzecznika Praw Obywatelskich, sąd unieważnił tę uchwałę
  • W całości podzielił argumentację RPO i Kampanii Przeciw Homofobii, że zawiera ona treści wykluczające osoby LGBT ze wspólnoty mieszkańców

11 września 2020 r. WSA w Kielcach rozpatrzył skargę RPO na uchwałę Rady Miejskiej w Osieku z  31 października 2019 r. w przedmiocie zobowiązania burmistrza o przeciwdziałanie szerzeniu ideologii „LGBT” w placówkach szkolno-wychowawczych na terenie gminy.

Sąd stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. Uwzględnił wszystkie zarzuty skargi RPO.

W uzasadnieniu ustnym wyroku sąd wskazał, że skarga jest dopuszczalna, bo uchwała dotyczy spraw z zakresu administracji publicznej. Sąd przedstawił pogląd o szerokim rozumieniu pojęcia „spraw z zakresu administracji publicznej”.

Sąd nie podzielił argumentu, że uchwała nie ma charakteru władczego. Tak jak RPO uznał zaś, że jeżeli akt zawiera wytyczne pod adresem podmiotów, które wchodzą w aparat administracji publicznej, to ma charakter władczy. Świadczy o tym zwrot w uchwale, że „zobowiązuje się burmistrza”.

Według sądu wszelkie wątpliwości w zakresie dopuszczalności drogi sądowoadministracyjnej powinny być interpretowane na rzecz ochrony praw obywatelskich i szeroko również rozumianego prawa do sądu.

Kryterium oceny legalności aktu jest jego zgodność z prawem, a w tej sprawie naruszono zasadę legalizmu. Uchwała nie zawiera bowiem żadnego przepisu prawa materialnego, który mógłby stanowić podstawę dla wydania takiego aktu. Została zatem wydana bez właściwej podstawy prawnej

Ponadto uchwała dotyczy spraw ponadlokalnych. Już tylko z tego względu skarga zasługiwała na uwzględnienie.

Uchwałodawca nie sprecyzował zarazem, od czego gmina ma być wolna, nie zdefiniował pojęcia „ideologia LGBT”, więc trzeba odwołać się do pojęcia słownikowego. Społeczność LGBT wyróżnia cecha – orientacja seksualna lub tożsamość płciowa, a nie wyznawana ideologia.

Sąd w całości podziela argumentację Rzecznika i KPH, że uchwała zawiera treści wykluczające osoby LGBT ze wspólnoty mieszkańców. Gmina w sposób nieuzasadniony zróżnicowała pozycję osób LGBT w gminie i naruszyła Konstytucję.

Sfera nauki i nauczania do domena państwa, sfera wychowania dzieci należy do rodziców. Rada Gminy nie jest uprawniona do tego, żeby wchodzić w kompetencje państwa albo rodziców.

Działania RPO

To już kolejny taki wyrok. 14 lipca 2020 r. WSA w Gliwicach, 15 lipca WSA w Warszawie (wydział zamiejscowy w Radomiu), a 6 sierpnia WSA w Lublinie unieważniły trzy inne zaskarżone uchwały. Uwzględniając wszystkie zarzuty Rzecznika, oba sądy uznały, że akty te dotyczyły spraw z zakresu administracji publicznej i zawierały elementy władcze. Uznawały, że uchwały ingerują w prawa i wolności człowieka.

Z kolei Naczelny Sąd Administracyjny zbada trzy decyzje WSA z Krakowa i Rzeszowa  o  odrzuceniu skarg RPO – z pwodów formalnych, bez ich merytorycznego badania. Te sądy uznały, że uchwały nie zostały podjęte w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie mogą być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego.

Potwierdzeniem publicznego charakteru spraw, których dotyczą zaskarżone uchwały, są m.in. działania instytucji Unii Europejskiej. Komisja Europejska, wezwana przez Parlament Europejski, podjęła konkretne środki w celu weryfikacji, czy fundusze UE są wydatkowane zgodnie z horyzontalną zasadą niedyskryminacji w polskich samorządach, które przyjęły uchwały dyskryminujące osoby LGBT. Ogłoszono, że sześć polskich miast, które podjęły te uchwały, nie dostanie wsparcia w ramach unijnego partnerstwa.

W ocenie Rzecznika nawet w przypadku przyjęcia, że uchwały te nie zawierają elementów władczych, ale stanowią „deklarację ideową”, to i tak są niezgodne z prawem. Zawierają bowiem treści sprzeczne z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także ograniczają prawa obywatelskie. Stoją więc w sprzeczności z Konstytucją RP oraz prawem UE.

Według RPO nie ma żadnego znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem "ideologia LGBT", a nie samoistnym skrótem LGBT. W uzasadnieniu swego wyroku WSA w Gliwicach podkreślił, że termin „ideologia LGBT” de facto odnosi się również do osób LGBT, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość.

XI.505.13.2019

Pana Andrzeja objęto kwarantanną – stracił pracę w Czechach. Ważny wyrok na jego korzyść po skardze RPO   

Data: 2020-09-09
  • Minister Zdrowia nie był ustawowo uprawniony do ustanowienia kwarantanny dla osób wracających do Polski – mógł jedynie czasowo ograniczyć określony sposób przemieszczania się 
  • Dlatego sąd administracyjny stwierdził bezskuteczność objęcia pana Andrzeja kwarantanną, co pozwoli mu ubiegać się o odszkodowanie 
  • Pracujący w Czechach mężczyzna trafił na kwarantannę, choć przepisy nie przewidywały tego wobec pracowników przygranicznych - w efekcie stracił on pracę  
  • Decyzję Straży Granicznej w sprawie kwarantanny pana Andrzeja zaskarżył do sądu Rzecznik Praw Obywatelskich

Przy stosowaniu kwarantanny na początku epidemii dochodziło do pomyłek, opisywanych w wystąpieniach Rzecznika (załączonych poniżej). 

Sprawa pana Andrzeja

18 marca 2020 r. pan Andrzej wracał  z pracy w Republice Czeskiej. Przy przekraczaniu granicy musiał wypełnić kartę lokalizacyjną. SG oznaczyła ją symbolem kwarantanny. Informacje z karty wprowadzono do systemu Ewidencji Wjazdów do Polski, który określił termin kwarantanny do 1 kwietnia 2020 r.

W wyniku interwencji pana Andrzeja wpis o objęciu go kwarantanną 25 marca 2020 r. usunięto z systemu EWP. Wskutek kwarantanny stracił on jednak zatrudnienie w Czechach.

Argumenty skargi RPO

Rzecznik zarzucił decyzji SG naruszenie art. 52 ust. 1–3 Konstytucji oraz art. 2 Protokołu nr 4 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności - poprzez ograniczenie wolności poruszania się po terytorium RP i swobody opuszczenia terytorium RP bez podstawy ustawowej. Było to także naruszeniem art. Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej - poprzez ograniczenie swobody wykonywania pracy w innym państwie członkowskim, przy braku podstawy ku temu w ustawie.

Obowiązek kwarantanny osób wracających do Polski wprowadziło rozporządzenie Ministra Zdrowia z 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze RP stanu zagrożenia epidemicznego. Wydano je na podstawie ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Jak wskazuje Adam Bodnar, obowiązek kwarantanny został jednak ustanowiony przez ministra z przekroczeniem granic ustawowego poważnienia. Nie obejmuje bowiem ono możliwości wprowadzenia czasowego zakazu/ograniczenia poruszania się. Minister uprawniony jest jedynie do wprowadzenia czasowego ograniczenia sposobu poruszania się. Tym samym obowiązek kwarantanny  ustanowiono bez ustawowej podstawy. Wobec tego narusza on art. 92 ust. 1 Konstytucji (zasady wydawania rozporządzeń).

Dlatego objęcie pana Andrzeja kwarantanną - opartą na rozporządzeniu niemającym umocowania w ustawie - naruszyło art. 52 ust. 1 i 2 Konstytucji w związku z jej art. 52 ust. 3. Zgodnie z nimi każdemu zapewnia się wolność poruszania się po terytorium RP  oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu, a także swobodę opuszczenia Polski. Ograniczenia w tym zakresie mogą być ustanowione wyłącznie w ustawie.

Nawet gdyby przyjąć - czego RPO nie czyni - że obowiązek kwarantanny po powrocie do kraju Minister Zdrowia ustanowił zgodnie z Konstytucją, to objęcie nią pana Andrzeja i tak powinno być uznane za bezskuteczne. Nie podlegał on bowiem w ogóle temu obowiązkowi.

Jeden z wyjątków odbycia kwarantanny dotyczy bowiem przekraczania granicy "w ramach wykonywania czynności zawodowych: w państwie sąsiadującym przez osobę wykonującą czynności zawodowe w tym państwie, w tym będącą kierowcą obsługującym pojazd samochodowy w transporcie drogowym”.

A pan Andrzej właśnie wracał do miejsca zamieszkania w związku z wykonywaniem czynności zawodowych w Republice Czeskiej. Uznanie przez SG, że podlega on obowiązkowi kwarantanny nastąpiło zatem z naruszeniem rozporządzenia MZ.

Wskutek bezprawnego objęcia kwarantanną, stracił on bowiem dotychczasowe zatrudnienie, co w jaskrawy sposób narusza uprawnienie przysługujące mu na mocy prawa UE.

Rzecznik nie kwestionuje potrzeby wprowadzenia kwarantanny, ale też nie uznaje tego środka za niezbędny sposób ochrony zdrowia publicznego. Nie może jednak przejść do porządku dziennego nad opisaną  sytuacją. W szczególności nie może pozwolić, by stała się ona niebezpiecznym precedensem, mogącym w przyszłości rzutować na wolności i prawa jednostki. Jeżeli bowiem władza wykonawcza uznawała za niezbędne ograniczenie w postaci kwarantanny osób powracających do Polski, to brak było przeszkód, by te rozwiązanie wprowadzić ustawą - w zgodzie z Konstytucją.

W odpowiedzi na skargę RPO Komendant Placówki SG wniósł o jej oddalenie.

Wyrok i uzasadnienie WSA

Wojewódzki Sąd Administracyjny 27 lipca 2020 r. uznał skargę RPO za uzasadnioną. Stwierdził bezskuteczność czynności SG wobec pana Andrzeja, a w pozostałej części oddalił skargę. Rzecznik właśnie dostał uzasadnienie wyroku, które prezentujemy.

Pierwszy i zasadniczy zarzut Rzecznika Praw Obywatelskich dotyczy naruszenia art. 52 ust. 1 -3 Konstytucji RP przez ograniczenie bez podstawy ustawowej wolności poruszania się uczestnika postępowania po terytorium RP oraz jego opuszczania. Jest to zarzut słuszny.

Art. 52 Konstytucji w ust.1 i 2 określa zasadę wolności każdego obywatela poruszania się po terytorium RP oraz jego opuszczania, a w ust. 3 deklaruje jej ochronę, zastrzegając, że wolność ta podlega jedynie ograniczeniom określonym w ustawie, co jest powtórzeniem zasady ogólnej z art. 31 ust. 1 i 3 Konstytucji o ochronie prawnej wolności człowieka i możliwości ich ograniczenia tylko w ustawie.

Oznacza to, że wszelkie ograniczenia wolności obywateli powinny wynikać z ustawy, a przy uwzględnieniu treści art. 92 Konstytucji - również z rozporządzeń z mocą ustawy, czyli rozporządzeń wskazanych w art. 92 ust. 1 Konstytucji (Rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Upoważnienie powinno określać organ właściwy do wydania rozporządzenia i zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu).

Drugi warunek ograniczenia wolności z art. 31 ust. 3 Konstytucji polega na tym, że jest to konieczne w demokratycznym państwie dla jego bezpieczeństwa lub porządku publicznego, bądź dla ochrony środowiska, zdrowia i moralności publicznej,  albo wolności i praw innych osób, co w wymiarze ochrony zdrowia nie jest kwestionowane w niniejszej sprawie i nie będzie dalej omawiane w tym uzasadnieniu.

Rozporządzenie wydane przez organy wskazane w Konstytucji na podstawie upoważnienia zawartego w ustawie nie może wykraczać poza delegację ustawową,  musi mieścić się w granicach tej delegacji i służyć jej wykonaniu. Naruszenie w rozporządzeniu wykonawczym delegacji ustawowej jest równoznaczne z jego wydaniem w tej części bez podstawy ustawowej, z kolei akt administracyjny wydany na podstawie takiego rozporządzenia musi być uznany za wydany z naruszeniem prawa, w tym przypadku art. 52 ust. 1-3 Konstytucji.

Z taką sytuacją mamy do czynienia w niniejszej sprawie.

Rozporządzenie wykonawcze Ministra Zdrowia z 13 marca 2020 r. zostało wydane na podstawie delegacji zawartej w art. 46 ust. 2 i 4 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, co wynika z treści tego rozporządzenia.

Przewidziane dla Ministra Zdrowia upoważnienie ustawowe do wydania rozporządzenia wykonawczego przewidywało możliwość ustanowienia:

1) czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się,

2) czasowego ograniczenia lub zakazu obrotu i używania określonych przedmiotów lub produktów spożywczych,

3) czasowego ograniczenia funkcjonowania określonych instytucji lub zakładów pracy,

4) zakazu organizowania widowisk i innych zgromadzeń ludności,

5) obowiązku wykonania określonych zabiegów sanitarnych, jeżeli wykonanie ich wiąże się z funkcjonowaniem określonych obiektów produkcyjnych, usługowych, handlowych lub innych obiektów,

6) nakazu udostępnienia nieruchomości, lokali, terenów i dostarczenia środków transportu do działań przeciwepidemicznych przewidzianych planami przeciwepidemicznymi,

7) obowiązku przeprowadzenia szczepień ochronnych, o których mowa w ust. 3, oraz grupy osób podlegające tym szczepieniom, rodzaj przeprowadzanych szczepień  ochronnych.

Jak widać, nie ma w tej delegacji ustawowej uprawnienia dla Ministra Zdrowia do ustanowienia przymusowej kwarantanny dla osób, które przekraczały granicę państwową w celu udania się do swego miejsca zamieszkania (§ 2 ust. 2 rozporządzenia). Delegacja ustawowa zawiera uprawnienie do ustanowienia czasowego ograniczenia określonego sposobu przemieszczania się, ale to nie jest równoznaczne z ustanowieniem obowiązku odbycia kwarantanny, który jest równoznaczny z zakazem poruszania się po terytorium RP w określonym czasie.

Słusznie wskazał Rzecznik Praw Obywatelskich, że potwierdzeniem tej tezy jest to, że od 8 marca 2020 r. obowiązywały już przepisy art. 46a i 46b do ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, które przewidywały delegację dla Rady Ministrów do wydania rozporządzenia, w którym przewidziano ustanowienie obowiązku poddania się kwarantannie (art. 46b pkt 5 ustawy).

Nie ma znaczenia dla tej oceny wskazanie w § 2 ust. 2 pkt 2 rozporządzenia Ministra Zdrowia z 13 marca 2020 r., że kwarantanna ustanowiona w rozporządzeniu jest tą kwarantanną, o której mowa w przepisach wydanych na podstawie art. 34 ust. 5 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, ponieważ delegacja ustawowa z art. 46 ust. 4 tej ustawy nie przewidywała w ogóle dla Ministra Zdrowia uprawnienia do ustanowienia obowiązkowej kwarantanny.

Rozporządzenie wykonawcze wykraczało w tej części poza granice delegacji ustawowej, ponieważ nie może jej uzupełniać, rozbudowywać, modyfikować. Czynność dokonana na podstawie tak wydanego rozporządzenia wykonawczego została uznana przez Sąd za bezskuteczną na podstawie art. 146 § 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Bez znaczenia dla wyniku sprawy pozostają dalsze zarzuty Rzecznika Praw Obywatelskich, postawione zresztą, jak to się mówi w języku prawniczym - „z ostrożności procesowej”. Tak przynajmniej Sąd je odczytał.

Chodzi o to, że w świetle postanowień ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi warunkiem koniecznym skierowania na kwarantannę było narażenie na chorobę zakaźną lub pozostawanie w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego oraz o to, że z obowiązku odbycia kwarantanny zwolnione były osoby, które przekraczały granicę Rzeczypospolitej w ramach wykonywania obowiązków zawodowych.

Kwestie te nie mają znaczenia dlatego, że co do zasady Minister Zdrowia nie został upoważniony do ustanowienia w rozporządzeniu wykonawczym obowiązku poddania się kwarantannie. A zatem bez względu na to, jakie warunki przewidział w swym rozporządzeniu, a jakich nie - zostało ono wydane z naruszeniem art. 52 ust. 1 - 3 i art. 92 ust. 1 Konstytucji oraz art. 46 ust. 2 i 4 ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Nawiasem mówiąc, ze stanu faktycznego nie wynika, by uczestnik postępowania przekroczył granicę RP w ramach wykonywania czynności zawodowych, przez co należy rozumieć taką sytuację, w której przekroczenie granicy jest realizacją obowiązku pracowniczego, np. przez kierowcę obsługującego pojazd samochodowy w transporcie drogowym, jak to dla przykładu zostało wskazane w § 2 ust. 5 pkt 1 rozporządzenia z 13 marca 2020 r.

Z przedstawionego przez Rzecznika Praw Obywatelskich stanu faktycznego wynika, że uczestnik postępowania 18 marca 2020 r. wracał z pracy w Czechach do domu. Było to zatem przekroczenie granicy RP w związku z jego pracą za granicą, ale nie w ramach wykonywania czynności zawodowych.

Sąd nie podzielił zarzutu naruszenia przez zaskarżony akt art. 15 ust. 2 w zw. z art. 51 ust. 1 i art. 52 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz w zw. z  art. 45 ust. 1 i ust. 3 lit. b) i c) Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej przez ograniczenie bez ustawowej podstawy swobody wykonywania pracy przez uczestnika w innym państwie członkowskim (Republice Czeskiej).

Sąd nie podzielił tego zarzutu, ponieważ zaskarżony akt nie dotyczy tej sfery praw i wolności obywatela, jaką jest swoboda wykonywania pracy w każdym państwie członkowskim UE i nie jest nakierowany na ograniczanie lub uniemożliwienie realizacji tego prawa. Zaskarżony akt dotyczy innego prawa - wolności poruszania się i opuszczania terytorium Rzeczypospolitej i choć niewątpliwie niesie ze sobą skutki w postaci czasowego uniemożliwienia realizacji tego prawa, to jednak nie jest jego celem ani motywem ograniczenie swobody wykonywania pracy w innym państwie członkowskim UE. Cel i motyw zaskarżonego aktu jest zgoła inny - przeciwdziałanie epidemii i w tych kategoriach należy go rozpatrywać.

Przyjmując argumentację Rzecznika Praw Obywatelskich, należałoby konsekwentnie uznać, że każda kara pozbawienia lub nawet ograniczenia wolności, w tym także legalne skierowanie do odbycia kwarantanny lub inna izolacja jest naruszeniem art. 15 ust. 2 w zw. z art. 51 ust. 1 i art. 52 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE oraz w zw. z art. 45 ust. 1 i ust. 3 lit. b) i c) Traktatu o funkcjonowaniu UE.

Sąd oddalił skargę w części dotyczącej drugiego z zawartych w niej wniosków - co do uznania uprawnienia uczestnika do swobodnego poruszania się po terytorium RP i swobodnego opuszczania terytorium RP w okresie od 19 marca do 25 marca 2020 r.

Zgodne z art. 3 § 2 pkt 4 p.p.s.a. kognicją sadów administracyjnych objęte są inne niż decyzje lub postanowienia administracyjne akty lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczące uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa. Zgodnie z kolei z art. 146 § 1 tej ustawy Sąd, uwzględniając skargę na akt lub czynność, o których mowa w art. 3 § 2 pkt 4 uchyla ten akt albo stwierdza bezskuteczność czynności. W tym zakresie Sąd orzekł - stwierdził bezskuteczność czynności skierowania uczestnika postępowania do odbycia kwarantanny.

Jednoczesne uznanie w wyroku uprawnienia lub obowiązku wynikających z przepisów prawa pozostawione jest uznaniu Sądu (art. 146 § 2 p.p.s.a. „sąd może”). Uznanie to może być zrealizowane wtedy, gdy Sąd ma dostateczne podstawy do takiego orzeczenia.

Rzecznik domaga się orzeczenia, które stwierdzałoby prawo uczestnika postępowania do swobodnego poruszania się po terytorium RP oraz jego opuszczania. Przedmiotem niniejszego postępowania jest jedynie legalność skierowania uczestnika do odbycia kwarantanny i do tego zagadnienia ograniczają się akta sprawy i wynikające z nich stan faktyczny. Na tej podstawie Sąd nie jest w stanie wydać orzeczenia, które kompleksowo odnosiłoby się do jego sytuacji prawnej.

Wyrok nie jest prawomocny.

V.7018.192.2020

Awans zawodowy w nauce. Wyrok WSA ws tytułu profesorskiego zgodny z argumentami RPO

Data: 2020-09-01
  • W wyroku z dnia 1 września Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzje Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów odmawiające przedstawienia Skarżącej do tytułu profesora.

Tytuł profesora może być przyznany naukowcowi, który ma nie tylko własny dorobek, ale także brał udział w wychowaniu kolejnego pokolenia badaczy. Spór dotyczył tego ostatniego warunku.

Skarżąca w momencie składania wniosku o nadanie tytułu profesora była promotorką w trzech przewodach doktorskich. Zakończyły się one nadaniem stopnia naukowego doktora.

Jednak Centralna Komisja uznała, że nie spełnia ona wymagań, ponieważ w momencie składania wniosku nie była promotorką w otwartym przewodzie doktorskim. Komisja tak zinterpretowała przepisy ustawy z 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz o stopniach i tytule w zakresie sztuki ( Dz. U. z 2017 r. poz. 1789 ze zm.). W ocenie Rzecznika stanowisko to było błędne i prowadziło do nieuzasadnionego ograniczenia możliwości awansu naukowego. W związku z tym Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w sprawie.

W wyroku z dnia 1 września WSA podzielił wszystkie zaprezentowane przez Rzecznika argumenty. W szczególności zaś wskazał, że:

  • w sprawie doszło do naruszenia zasady prawdy obiektywnej. Centralna Komisja winna bowiem wydawać decyzje w oparciu o stan faktyczny i prawny obowiązujący w momencie rozstrzygania sprawy, nie zaś w momencie składania wniosku o nadanie tytułu. Komisja powinna więc m.in. uwzględnić, że Skarżąca w momencie wydawania decyzji przez CKST była promotorką w dwóch otwartych przewodach doktorskich;
  • Centralna Komisja błędnie przyjęła, że osoba, która była promotorem w co najmniej dwóch przewodach doktorskich zakończonych nadaniem stopnia doktora, nie spełnia wymagań do nadania jej tytułu naukowego profesora. WSA podkreślił, że zgodzić należy się ze stanowiskiem Rzecznika, iż taka, literalna wykładania prowadziłaby do trudnych do zaakceptowania rozwiązań. Tytuł profesora mógłby być bowiem nadany osobie mającej mniejsze doświadczenie w opiece naukowej (np. takiej, która jeden raz była promotorem w przewodzie doktorskim oraz jeden raz uczestniczyła w takim przewodzie w charakterze promotora pomocniczego), a osoba o większym doświadczeniu (np. taka, która trzykrotnie była promotorem w przewodzie doktorskim) uznawana by była za niespełniającą ustawowych przesłanek do nadania tytułu.

Sygn. akt II SA/Wa 1031/20

Nr sprawy w BRPO: VII.7034.4.2019

Na czym polega problem ze „strefami wolnymi od…” Wyrok WSA w Gliwicach

Data: 2020-08-24
  • Stwierdzenie, że gmina będzie strefą wolną od ideologii LGBT rodzi proste pytanie, czyli od czego? - napisał w wyroku WSA w Gliwicach
  • Sąd uchylił uchwalę z Istebnej i przedstawił szeroką argumentację wyjaśniającą proble
  • RPO otrzymał właśnie odpis wyroku 

Oto fragmenty, całość – w załączniku

Trzeba jednak pamiętać o jeszcze jednej zasadniczej kwestii, otóż tak akt o charakterze władczym, jak i akt nieposiadający tej cechy, muszą mieścić się w granicach wyznaczonych gminie przepisem art. 6 ustawy o samorządzie gminnym, zgodnie z którym do zakresu działania gminy należą wszystkie sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym, niezastrzeżone ustawami na rzecz innych podmiotów. Wymogi te dotyczą wszelkich działań gminy. Zakres jej działania został wyznaczony dwoma czynnikami po pierwsze - sprawy publiczne o znaczeniu lokalnym, po drugie – sprawy niezastrzeżone ustawami na rzecz innych podmiotów.(…)

Trafnie w takiej sytuacji stwierdził Rzecznik Paw Obywatelskich, że uchwałą swą Rada Gminy Istebna wykroczyła poza ustawowo określone granice działania Gminy, co jest równoznaczne z naruszeniem art. 7 Konstytucji i art. 6 ust. 1 u.s.g. Wskazane tu sprawy zostały zastrzeżone na rzecz innych podmiotów i, co wymaga mocnego podkreślenia, nie są to sprawy o znaczeniu lokalnym, a ogólnokrajowym. Takie kwestie jak program nauczania w szkołach, zasady realizacji zadań edukacyjnych, zasady działania przedsiębiorców nie mają charakteru lokalnego, gminnego. One muszą być jednolite dla wszystkich obywateli RP. To są sprawy ogólnokrajowe.(…)

Odpowiedź na pytanie, czy zaskarżona uchwała kogoś dyskryminuje w jakikolwiek sposób i z jakiejkolwiek przyczyny zależy od ustalenia, co jest jej przedmiotem i do kogo się odnosi. O ile Rzecznik Praw Obywatelskich utrzymuje, że uchwała odnosi się wprost do społeczności LGBT, zaliczanych do niej osób, o tyle Gmina, Instytut Ordo Iuris oraz Prokurator twierdzą, że uchwała w ogóle nie jest adresowana do tej grupy osób, a odnosi się do "ideologii LGBT" i jest wynikiem wywołanej przez niektórych polityków wojny ideologicznej. Znaczenie tej uchwały jest takie, że ustanawia ona strefę wolną od ideologii, a nie strefę wolną od osób z grona LGBT i nie jest jej celem ograniczenie praw tych osób.(…)

Sąd nie zgodził się z taką argumentacją z kilku względów. Po pierwsze owa ideologia LGBT w żaden sposób nie została dookreślona w uchwale. Nie jest to termin na tyle jasny i precyzyjny, a przynajmniej niekontrowersyjny, by można było posłużyć się nim w taki sposób, jak to zostało zrobione w zaskarżonej uchwale, czyli bez doprecyzowania. Stwierdzenie, że gmina będzie strefą wolną od ideologii LGBT rodzi proste pytanie, czyli od czego? (…)

Oczywiście są ideologie, których treść i identyfikacja nie nastręczają większych problemów, a przynajmniej są identyfikowalne w podstawowych założeniach (np. komunizm, faszyzm, anarchizm, feminizm itd.), ale nie należy do nich termin "ideologia LGBT", której istnienia wprost zaprzeczają uczestnicy postępowania Kampania przeciw Homofobii oraz Federacja Znaki Równości. Na obecnym etapie wszyscy są zgodni co do tego, że skrót LGBT to akronim, czyli słowo utworzone przez skrócenie wyrażenia złożonego z dwóch lub więcej słów, w tym przypadku, posługując się angielskim pierwowzorem; lesbian, gay, bisexual, transgender. Odnosi się zatem do osób o określonej preferencji seksualnej i identyfikacji płciowej. Poprzedzenie tego skrótu słowem "ideologia" oznaczałoby, że wszystkie te osoby mają jedną, wspólną ideologię, czyli system uporządkowanych poglądów, idei, pojęć. Nie ma podstaw do tego, by takie założenie przyjąć, tak jak nie ma podstaw do przyjęcia, że istnieje jedna ideologia właściwa wszystkim osobom heteroseksualnym. To natomiast, co jest dla wspólne dla osób z grona LGBT, to nieheteronormatywne życie seksualne i de facto do tego odnosi się zaskarżona uchwała, a więc do tego, co spaja tę grupę osób czyli nie ideologia, a ich życie seksualne.(…)

Po drugie, nawet gdyby przyjąć, że w uchwale chodzi o "ideologię", to trzeba mieć na względzie, że ideologia nie występuje w przyrodzie w stanie wolnym, w oderwaniu od ludzi. Zawsze jest związana z ludźmi, którzy ją głoszą, uznają za własną, kierują się nią w życiu, realizują. Jeśli przyjąć prostą definicję słownikową terminu ideologia, to uzyskamy taki rezultat, że jest to system poglądów, idei, pojęć jednostki lub grupy ludzi ("Wielki słownik języka polskiego" pod redakcją W. Doroszewskiego, Wydawnictwo PWN, rok 2018, dostępny w wersji elektronicznej na https://sjp.pwn.pl)). Termin "strefa wolna od ideologii LGBT" de facto odnosi się do ludzi z tego grona, bezpośrednio ich dotyka. Tłumaczenie, że LGBT to nie ludzie, a ideologia, jest przymykaniem oczu na rzeczywistość, kiedy nie chce się dostrzec pełnych konsekwencji takich słów. Zaskarżona uchwała jest analizowana przez Sąd nie tyko z punktu widzenia językowego, nie tylko z punktu widzenia intencji Rady Gminy Istebna, ale też z punktu widzenia jej realnych skutków ocenianych przez pryzmat postanowień Konstytucji i norm prawa międzynarodowego, o czym dalej będzie mowa.

Sąd w zupełności nie podziela argumentacji Instytutu Ordo Iuris przedstawionej w jego piśmie, którą można streścić następująco: słowo LGBT to akronim, skrótowiec, akronimy ulegają stopniowemu scalaniu znaczeniowemu, towarzyszy temu zatarcie poczucia jego złożoności morfologicznej, poszczególne elementy skrótowca tracą indywidualny sens, sprowadzone są do nic nieznaczących liter, głosek, czy grup głoskowych, stają się nową całością i w ten sposób akronim LGBT odrywa się znaczeniowo od osób identyfikowanych z uwagi na preferencje seksualne, oznaczając już ideologię, a nie kogoś.

Jest to typowy przykład argumentacji prawniczej, w której można utopić sens każdej rzeczy. Przechodząc od pojęcia akronim, przez jego złożoność morfologiczną, scalanie i utratę indywidulanego sensu dochodzi się do wniosku, że skrót oderwał się od osób – gejów, lesbijek, biseksualistów i osób transpłciowych. Każdy, kto śledzi debatę publiczną wie, że to nieprawda. Jeśli nawet prawdą jest to, jakim procesom ulegają akronimy, to z całą pewnością w naszych warunkach społecznych akronim LGBT nie oderwał swego znaczenia od ludzi: lesbijek, gejów, biseksualistów i osób transpłciowych i z nimi jest identyfikowany.

Wszystko to prowadzi do zasadniczego wniosku, w myśl którego tak sformułowana uchwała Rady Gminy Istebna dotyczy ludzi z grona LGBT i ma dla nich skutek dyskryminujący, a ta dyskryminacja polega na wykluczeniu ze wspólnoty. Art. 16. Konstytucji definiuje wspólnotę samorządową w sposób następujący: Ogół mieszkańców jednostek zasadniczego podziału terytorialnego stanowi z mocy prawa wspólnotę samorządową. W ślad za nim art. 1 ust. 1 i ust. 2 u.s.g. stanowi o tym, że Mieszkańcy gminy tworzą z mocy prawa wspólnotę samorządową. Ilekroć w ustawie jest mowa o gminie, należy przez to rozumieć wspólnotę samorządową oraz odpowiednie terytorium. Wspólnota wymaga więzi między jej członkami. Zakłada ich uczestnictwo we wspólnych sprawach, prawo decydowania o nich, jak również prawo funkcjonowania w przestrzeni publicznej. Oznacza także poczucie przynależności do wspólnoty ustanowionej mocą Konstytucji. Zaskarżona uchwała pozbawia osoby z grona LGBT tych atrybutów, jest dla nich dyskryminująca.

Postanowienia w drodze uchwały rady gminy, że gmina jest strefą wolną od ideologii LGBT nie da się odseparować od osób z tego grona, tak się po prostu nie dzieje, jest zatem przejawem ich dyskryminacji z uwagi na preferencje seksualne i tożsamość płciową. Stanowi naruszenie art. 32 Konstytucji, a także art. 14 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka (w skrócie EKPCz, Dz.U.1993.61.284) Korzystanie z praw i wolności wymienionych w niniejszej konwencji powinno być zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów, jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne i inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie bądź z jakichkolwiek innych przyczyn. Stanowi jednocześnie naruszenie art. 21 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej (Dz.Urz. UE C 2007 r., 303.1) - Zakazana jest wszelka dyskryminacja w szczególności ze względu na płeć, rasę, kolor skóry, pochodzenie etniczne lub społeczne, cechy genetyczne, język, religię lub przekonania, poglądy polityczne lub wszelkie inne poglądy, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną.

Słusznie podkreślił Rzecznik Praw Obywatelskich, że w ocenie tej uchwały nie można pominąć aktualnej sytuacji społecznej i nie dostrzec jej skutków, tego rodzaju uchwała przyczynia się do stygmatyzacji ludzi z grona LGBT, wzmaga ich poczucie zagrożenia, krzywdzi ich.(…)

Twierdzenie natomiast, że poczucie osób z grona LGBT wykluczenia ich ze wspólnoty ma charakter hipotetyczny, nie uwzględnia stanowiska przedstawionego przez organizację zajmującą się na co dzień sytuacją osób z grona LGBT - Kampanię Przeciw Homofobii i nie uwzględnia zjawisk zachodzących obecnie w naszym życiu społecznym, które można określić jako nasilenie wystąpień przeciwko społeczności LGBT i z drugiej strony dążenie osób z tego grona do równego traktowania i zaprzestania dyskryminacji. Są to fakty powszechnie znane, a twierdzenie, że to tylko hipotetyczna wypowiedź jest niestety znowu przymykaniem oczu na rzeczywistość. (…)

Tymczasem, czytając zaskarżoną uchwałę, Sąd doszedł do przekonania, że została ona napisana i podjęta w duchu sprzecznym z tą zasadą. Uważna lektura uchwały wskazuje na sposób podejścia jej autorów tak do społeczności LGBT, jak do poszczególnych osób z tego grona. Wynika z niej bowiem, że są to radykałowie, którzy atakują wolność słowa, niewinność dzieci (szczególnie czuły punkt w naszej świadomości społecznej), autorytet rodziny i szkoły oraz swobodę przedsiębiorców, że problemy tego środowiska są wyolbrzymione, a konflikty sztuczne. Mowa w tej uchwale o gorszycielach zainteresowanych wczesną seksualizacją dzieci i o szerzeniu "homopropagandy". Redakcja zaskarżonej uchwały narusza godność osób, które opisuje i do których się odnosi. Stawia im bez jakiegokolwiek uzasadnienia ciężkie zarzuty, posługując się sloganami i przypisując niegodne intencje i działania, co jest naruszeniem art. 30 Konstytucji.(…)

Nie jest to przy tym tłumienie dyskusji publicznej, a uwaga o sposobie jej prowadzenia i jej standardach. Nie można zaakceptować posługiwania się przez organ władzy publicznej w uchwale z zakresu administracji publicznej "zbitkami myślowymi" typu "ideologia LGBT" jako niosąca ze sobą "wczesną seksualizację dzieci", "homopropagandę", "atakowanie dzieci i rodziny" i kierowanie ich pod adresem obywateli lub grup obywateli, nawet jeśli w szerszej dyskusji społecznej jest to nagminne. Organowi władzy publicznej to nie przystoi.(….)

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, z którym Sąd się zgodził, jednym z najważniejszych przejawów tej zasady jest zakaz ingerencji władz publicznych w sferę życia prywatnego obywateli. Taką sferą bez wątpienia jest ich życie seksualne, orientacja seksualna, tożsamość płciowa. Właśnie z tych względów podjęto uchwałę podważającą pozycję osób LGBT we wspólnocie, co godzi w ich prawo do ochrony prywatności. To z uwagi na preferencje seksualne i tożsamość płciową organ władzy publicznej podjął swą uchwałę. Zawarte w uchwale stwierdzenie ... nie będziemy ingerować w życie polskich rodzin ...zupełnie nie przystaje do treści całej uchwały w całości zmierzającej do wskazania jaki typ seksualności i model rodziny będzie akceptowany, a jaki nie.(…)

Stanowienie o strefie wolnej od ideologii LGBT jest również bezpośrednim uderzeniem w wolność wypowiedzi wprowadzoną przez art. 54 ust.1 Konstytucji (Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji). (…)

Słuszny jest również zarzut Rzecznika Praw Obywatelskich o naruszeniu wynikającego z art. 70 ust. 1 Konstytucji prawa do nauki (Każdy ma prawo do nauki. Nauka do 18 roku życia jest obowiązkowa. Sposób wykonywania obowiązku szkolnego określa ustawa.). Każdy ma prawo do nauki, a zatem do dostępu do wiedzy naukowej. To jest, zdaniem Sądu, najbardziej bezpośrednie rozumienie tej konstytucyjnej zasady. W odniesieniu do osób poniżej 18 roku życia prawo to w sensie organizacyjnym przybrało formę obowiązku szkolnego, co nie oznacza, że zmieniła się jego istota rozumiana jako prawo dostępu do wiedzy naukowej. Seksualność człowieka jest przedmiotem badań naukowych, wielu dziedzin medycyny, dla przykładu anatomii człowieka, seksuologii, psychiatrii, ale też psychologii. Jest to wiedza naukowa, która nie może być a priori uznana za "niewłaściwą" dla programów nauczania i z nich wykluczona po wsze czasy.

Stanowienie strefy wolnej od "ideologii LGBT" przez wykluczenie pewnych treści z programu nauczania wskazuje wyraźnie na wolę ograniczenia tematów do nauki i równocześnie do nauczania i dlatego jest naruszeniem art. 70 ust. 1 oraz art. 73 Konstytucji. (…)

Prawo do nauki, rozumiane tak, jak to Sąd przedstawił, oznacza prawo dostępu do wiedzy naukowej, do otrzymania przekazu tej wiedzy. Natomiast rodzicielskie prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami zdefiniował Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 12 kwietnia 2011 r., sygn. akt SK 62/08, pkt 4.7, w następujący sposób: ... art. 48 ust. 1 Konstytucji, który określa sfery wychowywania dziecka przez rodziców, rozumianego jako zaszczepianie i umacnianie w dziecku określonego światopoglądu, przekonań, systemu wartości, jak i zasad obyczajowych, moralnych i etycznych. Owe sfery wychowywania dziecka, jak nazwał to Trybunał Konstytucyjny, nie dotyczą decydowania o tym, co jest nauką, a to, co nią jest, nie przekreśla prawa rodziców do objaśnienia dziecku, w jaki sposób przekazaną mu wiedzę interpretować z punktu widzenia ich przekonań religijnych i moralnych. W ten sposób można realizować zasadę z art. 25 ust. 2 Konstytucji - Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym (…) – stwierdzili w uzasadnieniu wyroku sędziowie: Krzysztof Wujek, Anna Apollo i Barbara Brandys-Kmiecik

Sukces RPO. WSA uznał za bezskuteczną decyzję o kwarantannie granicznej, na jaką poskarżył się obywatel

Data: 2020-08-11

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach po rozpoznaniu w trybie uproszczonym w dniu 27 lipca 2020 r. sprawy ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na czynność Komendanta Placówki Straży Granicznej w R. w przedmiocie stwierdzenia objęcia kwarantanną w związku z przekroczeniem granicy państwowej stwierdził bezskuteczność czynności;

RPO skarżył decyzję o kwarantannach granicznych na wnioskek poszkodowanych. Do drugiej połowy maja wpłynęło do RPO prawie 300 takich pisemnych skarg. Ludzie skarżyli się na to, że kwarantanna graniczna uniemożliwia im powrót do pracy, kontakty z bliskimi. Sprzeciwiają się bezpodstawnemu przedłużaniu kwarantanny w przypadku, gdy testy na obecność koronawirusa wyszły im ujemne. W wielu takich sprawach zastrzeżenia zgłaszane przez obywateli są uzasadnione, a reakcja Rzecznika pomagała w zwolnieniu z takiej „wątpliwej” kwarantanny. Zdarzało się, że ktoś wskutek niezgodnego z prawem nałożenia kwarantanny stracił pracę. W takich przypadkach, Rzecznik występuje na drogę sądową – orzeczenie sądu stwierdzające nielegalność kwarantanny będzie mogło pomóc w uzyskaniu odszkodowania.

RPO skarży do WSA karę mazowieckiego Sanepidu dla fotoreporterki, która dokumentowała wydarzenia z udziałem „Lotnej Brygady Opozycji”

Data: 2020-08-10
  • 29 lipca Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny utrzymał decyzję Powiatowego Inspektora z 14 maja 2020 r. o wymierzeniu fotoreporterce 10 tys. zł kary za nieprzestrzeganie 10 maja 2020 r. nakazu zachowywania 2 m odległości.
  • Uznał, że wystarczającym dowodem jest notatka policjanta, a fotoreporterkę trzeba dotkliwie ukarać, by nie stwarzała zagrożenia dla innych w czasie pandemii. Odrzucił tym samym argumenty RPO.
  • Dlatego Rzecznik zaskarżył 7 sierpnia tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
  • To przykładowe zaskarżenie - w ostatnich dniach RPO skierował kilka takich skarg do WSA na lipcowe decyzje mazowieckiego wojewódzkiego Sanepidu dotyczące wydarzeń z maja 2020 r.

10 maja fotoreporterka dokumentowała zgromadzenie organizowane przez członków Lotnej Brygady Opozycji. Uczestników legitymowała Policja. Fotoreporterka miała na szyli ważną legitymację prasową jako redaktorka Obywatele News. Policjant postanowił jednak i tak dać jej 500 zl mandatu. Fotoreporterka go nie przyjęła, więc policjant zapowiedział skierowanie sprawy nie tylko do sądu (w sprawie mandatu), ale dodatkowo do Sanepidu. A ten po 4 dniach ukarał ją karą 10 tys. zł. Fotoreporterka (i RPO) odwołała się od tego do Sanepidu wojewódzkiego. Wskazała m.in., że notatka policjanta zawiera informację o udziale w zgromadzeniu, ale nie o braku zachowania właściwej odległości – bo tę fotoreporterka zachowała. Zatem ukaranie jej za złamanie przepisu o odległości nie ma podstaw.

RPO z kolei powtórzył w zażaleniu swoje stałe zarzuty w podobnych sprawach: notatka policyjna nie może być dowodem w takiej sprawie, Policja nie ma prawa przekazywać danych osobowych obywatela Sanepidowi, a karanie obywatela bez powiadomienia go o sprawie i bez wysłuchania jego argumentów w kilka dni od zajścia, gdy sprawa nie jest już nagła, nie ma uzasadnienia. Nie można karać obywatela karą kilkukrotnie przekraczającą minimalne wynagrodzenie w kraju nie sprawdzając sytuacji życiowej obywatela.

Argumentacja Mazowieckiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego za utrzymaniem  w mocy decyzji o nałożeniu kary administracyjnej

Mazowiecki Sanepid zarzuty te odrzucił. Uznał, że notatka policjanta jest wystarczającym dowodem. Szybkość postępowania w sprawie wymierzenia kary pieniężnej podyktowana była koniecznością zdyscyplinowania fotoreporterki. Kara pieniężna musiała zostać nałożona szybko, aby odniosła pożądany efekt prewencyjny, zarówno w znaczeniu indywidulanym (powstrzymanie strony od dalszego naruszania reżimu sanitarnego), jak i w znaczeniu ogólnym (powstrzymanie społeczeństwa od powielania nagannego zachowania adresatki decyzji).

Ustalenie stanu faktycznego sprawy wyłącznie na podstawie notatki służbowej funkcjonariusza Policji było konieczne zarówno ze względów formalnych, jak i merytorycznych. Skoro prawodawca nie wyposażył Państwowej Inspekcji Sanitarnej w samoistne uprawnienie do prowadzenia działań kontrolnych w zakresie przestrzegania przez obywateli przepisów covidowych rozporządzeń Rady Ministrów, organ inspekcji sanitarnej był niejako zmuszony do skorzystania z utrwalonych na piśmie wyników obserwacji funkcjonariusza Policji. Wprawdzie twierdzenia funkcjonariuszy publicznych dotyczące określonego stanu faktycznego nie mają formalnego prymatu nad innymi dowodami, to jednak system porządku publicznego opiera się na zaufaniu społecznym do określonych grup zawodowych pełniących funkcje publiczne, w tym do policjantów. Aby zatem zakwestionować moc dowodową notatki służbowej funkcjonariusza policji, należałoby przedstawić dowód przeciwny, skutecznie podważający ustalenia zawartej w tej notatce.

Odnosząc się do zarzutu Rzecznika, iż przekazanie organowi inspekcji sanitarnej danych osobowych fotoreporterki było niezgodne z art. 51 ust. 5 Konstytucji RP, organ odwoławczy wskazał, że z art. 20 ust. 1j ustawy o Policji wynika, że formacja ta może przetwarzać dane osobowe w celach, o których mowa w art. 1 pkt 1 ustawy z dnia 14 grudnia 2018 r. o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, w tym m.in. w celu rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych i czyni to na podstawie ustawy, prawa Unii Europejskiej oraz postanowień umów międzynarodowych. Według organu odwoławczego, czynem zabronionym w rozumieniu powołanej ustawy jest także wykrocznie oraz każdy inny czyn niedozwolony przez prawo powszechnie obowiązujące.

W procesie wydawania decyzji Sanepid dokonał analizy notatki służbowej dokumentującej zachowanie fotoreporterki i uwzględnił interes społeczny, który przejawiał się w konieczności zobligowania do zaprzestania zachowań zagrażających niekontrolowanemu rozprzestrzenianiu się wirusa SARS-CoV-2, poprzez nałożenie na nią kary pieniężnej. Obywatele mają bowiem prawo oczekiwać od organu inspekcji sanitarnej, aby zapewnił im bezpieczeństwo zdrowotne również poprzez administracyjne oddziaływanie na osoby, które swoim zachowaniem temu bezpieczeństwo zagrażają. W ocenie organu odwoławczego, słuszny interes społeczny, którym jest ochrona życia i zdrowia obywateli, góruje nad interesem prywatnym osoby, która nie przestrzega powszechnie obowiązujących przepisów sanitarnych.

Odnosząc się do zarzutu naruszenia art. 189d pkt 7 k.p.a., organ odwoławczy stwierdził, iż Rzecznik nie ma racji twierdząc, że wymierzając administracyjną karę pieniężną organ musi uwzględnić warunki osobiste strony, na które składają się jej warunki rodzinne, majątkowe i zarobkowe. Warunki osobiste strony to pojęcie szersze (obejmuje także warunki zdrowotne i fizyczne) i choć sytuacja majątkowa strony mieści się w tym pojęciu, to jej analiza jest konieczna tylko w przypadku, gdy jest to zasadne z racji charakteru przepisu prawa, za naruszenie którego nałożona ma być administracyjna kara pieniężna tzn., gdy ma to realny związek z działaniem sprawcy deliktu administracyjnego. W przypadku czynów, za których popełnienie wymierzana jest kara, warunki takie mogą mieć znaczenie, jeżeli wnioski z nich wynikające pozwalają na wyłączenie odpowiedzialności (brak winy) lub jej zmniejszenie (działanie w stanie wyższej konieczności) albo zwiększenie stopnia winy sprawy (zachowanie zasługujące na szczególne potępienie społeczne). W przedmiotowej sprawie o wysokości kary zdecydował głównie stopień zagrożenia dla zdrowia i życia innych ludzi, jaki został wywołany działaniem strony postępowania.

Argumenty RPO dla WSA

W ocenie Rzecznika, decyzja mazowieckiego Sanepidu jak również poprzedzająca ją decyzja Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie, zostały wydane z naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy. 

Rzecznik zarzuca obu organom inspekcji sanitarnej, że niezgodnie z prawem dopuściły do wyłączenia zasady czynnego udziału strony w postępowaniu, przez co uniemożliwiły jej obronę swoich interesów, wyrażenie swoich żądań i realizację przysługujących jej praw o charakterze procesowym.

W szczególności, Sanepid nie zawiadomił fotoreporterki o wszczęciu postępowania administracyjnego, przez co pozbawiły ją prawa do wypowiedzenia się co do jedynego dowodu (policyjnej notatki służbowej), na podstawie którego ustalono stan faktyczny sprawy, jak również prawa do zgłoszenia wniosków dowodowych np. dotyczących przesłuchania świadków czy analizy zapisu kamer monitoringu miejskiego (Zakładu Obsługi Sytemu Monitoringu na terenie m. st. Warszawy, Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie czy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie). W odwołaniu od decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Warszawie fotoreporterka podniosła, że nie naruszyła ona nakazu przemieszczania się osób w odległości nie mniejszej niż 2 metry od siebie, nie byłą uczestniczką zgromadzenia, a wykonywała jedynie zadania służbowe jako fotoreporterka.

W świetle tych zarzutów nie można uznać, że notatka służbowa sporządzona przez funkcjonariusza Policji jest wystarczającym dowodem do obiektywnego i dokładnego ustalenia stanu faktycznego sprawy. Wbrew twierdzeniom Sanepidu, notatka ta nie spełnia warunków uzasadniających uznanie jej za dokument urzędowy w rozumieniu art. 76 § 1 k. p. a., nie stanowi więc dowodu tego, co zostało w jej treści stwierdzone, a jej moc dowodowa jest tożsama z mocą dowodową twierdzeń przedstawianych przez stronę postępowania. Dlatego też organ administracji publicznej na podstawie całokształtu materiału dowodowego, a nie wyłącznie na podstawie treści notatki służbowej, powinien dokonywać oceny, czy dana okoliczność została udowodniona.

Skoro strona, która nie mogła brać aktywnego udziału w postępowaniu administracyjnym, wskazuje na uchybienia organu inspekcji sanitarnej podważające prawidłowe ustalenie stanu faktycznego sprawy, to nie można wykluczyć, że w przypadku gdyby nie pozbawiono jej uprawnień procesowych, a w szczególności zgłaszania wniosków dowodowych i wypowiedzenia się co do notatki służbowej funkcjonariusza Policji, to organ dokonałby innych ustaleń faktycznych i wydał decyzję odmiennej treści (np. o umorzeniu postępowania).

Nie ma racji Mazowiecki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny uzasadniając odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowania wystąpieniem przesłanek wymienionych w art. 10 § 2 k.p.a. Powołany przepis pozwala organowi na przeprowadzenie postępowania administracyjnego bez udziału strony wyłącznie w przypadkach, gdy załatwienie sprawy nie cierpi zwłoki ze względu na niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia ludzkiego albo ze względu na niepowetowaną szkodę materialną. W orzecznictwie podnosi się, że z uwagi na wyjątkowy charakter przepisu art. 10 § 2 k.p.a., przesłanki odstąpienia od realizacji zasady czynnego udziału strony w postępowaniu nie mogą być interpretowane rozszerzająco (por. wyrok WSA w Warszawie z dnia 22 grudnia 2004 r., sygn. akt VI SA/Wa 139/04). Dlatego też stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, który uzasadnia zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a., oznacza stan realnie istniejący, a nie prawdopodobieństwo jego wystąpienia (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” B. Adamiak, J. Borkowski, wyd. 13, wydawnictwo C.H. Beck). Chodzi zatem o takie obiektywne przypadki, kiedy istnieje konieczność natychmiastowego wydania decyzji (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” G. Łaszczyca,
Cz. Martysz, A. Matan, tom I, wyd. III, LEX 2010). 

Według judykatury, odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu jest uzasadnione w przypadku, gdy w budynku grożącym zawaleniem zamieszkują ludzie lub obiekt budowlany stwarza zewnętrzne niebezpieczeństwo z uwagi na odpadanie tynku na chodnik, a więc miejsce ogólnie dostępne (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 27 marca 2008 r., sygn. akt II SA/Bd 781/07). Podstawą do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. może być także konieczność zapewnienia sprawnej obsługi ruchu granicznego (por. wyrok NSA z dnia 11 maja 2007 r., sygn. akt I OSK 832/06).

W ocenie Rzecznika, w sprawach dotyczących zwalczania chorób zakaźnych, realne zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowia i życia obywateli, które kreuje stan niecierpiący zwłoki w załatwieniu sprawy, występuje w przypadku stwierdzenia na podstawie wyniku badania, że określona osoba jest zakażona wirusem SARS-CoV-2, w związku z czym powinna być natychmiast odizolowana od reszty społeczeństwa na podstawie stosownej decyzji organu inspekcji sanitarnej. Przebywanie osoby zakażonej w/w wirusem w przestrzeni publicznej i kontaktowanie się z innymi, zdrowymi osobami, stwarza bowiem obiektywne i realne niebezpieczeństwo zakażenia tych osób, przez co zagraża ich zdrowiu i życiu. Taka sytuacja uzasadnia zatem niezwłoczne załatwienie sprawy i wydanie przez organ inspekcji sanitarnej decyzji nakładającej obowiązek izolacji z pominięciem uprawnień procesowych strony wynikających z zasady czynnego udziału w postępowaniu.      

Natomiast, gdy organ inspekcji sanitarnej prowadzi postępowanie w przedmiocie wymierzenia kary pieniężnej za naruszenie przez daną osobę nakazów wynikających z przepisów sanitarnych, brak jest podstaw do zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. Nałożenie wspomnianej kary nie jest sprawą niecierpiącą zwłoki z powodu niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia ludzkiego, bowiem ewentualne zagrożenie dla dobra jakim jest zdrowie
i życie obywateli wystąpiło w momencie naruszenia przepisów sanitarnych i późniejsze wydanie decyzji w przedmiocie sankcji za delikt administracyjny nie niweluje w żaden sposób tego potencjalnego niebezpieczeństwa oraz nie pozwala na uniknięcie ewentualnych  negatywnych skutków tego naruszenia. Szczególna szybkość nie jest zatem cechą, którą bezwzględnie musi charakteryzować się tego rodzaju postępowanie represyjne i która uzasadnia odstąpienie od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu. Zmniejszenie efektu prewencyjnego kary pieniężnej, do czego doszłoby – zdaniem organu odwoławczego – w przypadku „opóźnienia” w nałożeniu kary spowodowanego czynnym udziałem strony w postępowaniu, nie jest bowiem okolicznością usprawiedliwiającą zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a. przez organ inspekcji sanitarnej.  

W niniejszej sprawie organ opiera zastosowanie art. 10 § 2 k.p.a. jedynie na przypuszczeniu, że niezwłoczne nałożenie kary pieniężnej z pominięciem uprawnień procesowych strony doprowadzi do zapobieżenia negatywnym skutkom, o których mowa
w przywołanym przepisie. Artykuł 10 § 2 k.p.a. nie może być jednak stosowany na zasadzie intentio acta probat („zamiar uświęca środki”), a co najwyżej na zasadzie exitus acta probat („skutek uświęca środki”). Niezbędna jest pewność, że wykonanie decyzji wydanej w realiach art. 10 § 2 k.p.a. doprowadzi do realizacji zakładanego tym przepisem celu, czyli wyeliminuje niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi lub zagrożenie niepowetowaną szkodą materialną. Takiej pewności organy orzekające w sprawie nie miały. Strona mogła się bowiem okazać „zatwardziałym” a do tego majętnym sprawcą deliktu administracyjnego i, mimo zapłaty kary, w dalszym ciągu nie stosować się do rzekomo naruszonych przepisów prawa.

Nie zostało także przez organ w najmniejszym stopniu wykazane, że wydanie kwestionowanej decyzji w reżimie art. 10 § 2 k.p.a. cechowało się niezbędnością, czyli innymi słowy, nie można było w inny sposób doprowadzić do realizacji celów wskazanych w tym przepisie. Wskazać wręcz należy, że lepszym i szybszym (bo możliwym do zastosowania „od ręki”) środkiem, skłaniającym stronę do realizacji intencji organu,
tj. przestrzegania rzekomo naruszonych norm, byłoby zastosowanie zasady czynnego udziału stron w postępowaniu i zawiadomienie o tym, że zostało wszczęte postępowanie w sprawie wymierzenia kary.

Na marginesie należy zwrócić uwagę, że przyczyny odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu organ administracji publicznej powinien utrwalić w aktach sprawy, w drodze adnotacji (art. 10 § 3 k.p.a.). W doktrynie podnosi się, że obowiązek sporządzenia adnotacji na okoliczność zastosowania art. 10 § 2 k.p.a. nie zwalnia organu od wskazania przyczyn odstąpienia od zasady czynnego udziału strony w postępowaniu w uzasadnieniu decyzji (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” G. Łaszczyca, Cz. Martysz, A. Matan, tom I, wyd. III, LEX 2010 oraz „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz”, red. H. Knysiak-Sudyka, wyd. II, WKP 2019). Tymczasem, w uzasadnieniu decyzji Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w m. st. Warszawie brak jest jakiejkolwiek wzmianki, że organ skorzystał z uprawnienia przewidzianego w art. 10 § 2 k.p.a. oraz wskazania przyczyn, dla których to uczynił.

Brak podstawy prawnej umożliwiającej Policji przekazywanie notatek służbowych zawierających dane osobowe

Rzecznik podtrzymuje stanowisko i argumentację przedstawione w odwołaniu od decyzji organu pierwszej instancji, zgodnie z którymi notatka służbowa funkcjonariusza Policji zawierająca dane osobowe strony przekazana organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania administracyjnego jest dowodem sprzecznym z prawem, a tym samym nie mogła stanowić podstawy do ustalenia stanu faktycznego przedmiotowej sprawy. Policja nie jest upoważniona do podejmowania czynności zmierzających do wykrycia naruszeń prawa sankcjonowanych następnie w postępowaniu administracyjnym poprzez wymierzenie kary pieniężnej, o czym przesądza treść art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji, który określa zamknięty katalog celów, na potrzeby których ta formacja podejmuje określone rodzajowo czynności. Ponadto, żaden przepis ustawy nie daje Policji uprawnień do gromadzenia informacji o osobach fizycznych na potrzeby postępowań administracyjnych prowadzonych przez inny organ, a następnie przekazywania tych informacji organowi administracji publicznej, jakim jest organ inspekcji sanitarnej. Podstawą prawną do tego rodzaju działania policji nie może być wskazany w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji art. 20 ust. 1j ustawy o Policji w związku z art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości. Z treści powołanych przepisów wynika, że Policja może przetwarzać dane osobowe w celu rozpoznawania, zapobiegania, wykrywania i zwalczania czynów zabronionych, w tym zagrożeń dla bezpieczeństwa i porządku publicznego, a także wykonywania tymczasowego aresztowania, kar, kar porządkowych i środków przymusu skutkujących pobawieniem wolności.

W doktrynie podnosi się, że „rozpoznawanie”, „zapobieganie”, „wykrywanie” i „zwalczanie” czynów zabronionych, o których mowa w art. 1 pkt 1 ustawy o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości, to pojęcia funkcjonujące w ustawach szczególnych, m.in. w art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji. Interpretacja tych pojęć na potrzeby powołanej wyżej ustawy powinna być zatem taka sama, jak w ustawach szczególnych (por. „Ustawa o ochronie danych osobowych przetwarzanych w związku z zapobieganiem i zwalczaniem przestępczości” red. A. Grzelak, Warszawa 2019 oraz „Ochrona danych osobowych w ściganiu przestępstw. Standardy krajowe i unijne” M. Kusak, P. Wiliński, WKP 2020). W art. 14 ust. 1 pkt 1 ustawy o Policji jest mowa o rozpoznawaniu, zapobieganiu i wykrywaniu takich czynów zabronionych jak przestępstwa, przestępstwa skarbowe i wykroczenia. Zatem uprawnienie Policji do przetwarzania danych osobowych ogranicza się do danych pozyskanych w trakcie czynności ukierunkowanych na zwalczanie przestępstw, przestępstw skarbowych
i wykroczeń. Przedmiotowe uprawnienie nie obejmuje natomiast danych osobowych uzyskanych w wyniku innych czynności policji, w tym czynności podjętych wyłącznie w celu uzyskania informacji na potrzeby postępowania prowadzonego przez organy inspekcji sanitarnej.   

W świetle powyższego, przyjąć należy, że w przedmiotowej sprawie brak jest wymaganej przez Konstytucję oraz Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) ustawowej podstawy do przetwarzania przez Policję i udostępniania danych osobowych na potrzeby prowadzonego przez Państwową Inspekcję Sanitarną postępowania, którego celem jest wymierzenie kary pieniężnej określonej w art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. W konsekwencji, dane osobowe przekazane przez Policję organowi inspekcji sanitarnej na potrzeby postępowania mającego na celu wymierzenie kary pieniężnej adresatce zaskarżonej decyzji, zostały pozyskane z naruszeniem art. 51 ust. 5 Konstytucji. Nie ulega zatem wątpliwości, że notatka służbowa zawierająca opis zarzucanego stronie postępowania zachowania jest dowodem sprzecznym z prawem w rozumieniu art. 75 § 1 k.p.a.

Za tezą, że notatka służbowa funkcjonariusza Policji nie może być zgodnym z prawem dowodem w postępowaniu, którego przedmiotem jest wymierzenie kary pieniężnej za naruszenie nakazów wprowadzonych w drodze aktów wykonawczych w związku z wystąpieniem stanu epidemii, przemawia także przepis art. 15zzzn ust. 2 ustawy z dnia 2 marca 2020 r. o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374 z późn, zm.). Powołany przepis przewiduje, że stwierdzenie naruszenia obowiązku hospitalizacji, kwarantanny lub izolacji nałożonego w związku ze zwalczaniem COVID-19, które stanowi podstawę do wymierzenia przez organ inspekcji sanitarnej administracyjnej kary pieniężnej w drodze decyzji, może nastąpić w szczególności na podstawie ustaleń Policji. Skoro ustawodawca wprowadził przepis szczególny, który pozwala na wykorzystanie dowodów przeprowadzonych przez Policję w ściśle określonych postępowaniach administracyjnych prowadzonych przez organy inspekcji sanitarnej, to przyjąć należy, że w innych postępowaniach prowadzonych przez te organy, ustalenia Policji (np. udokumentowane w formie notatki służbowej) nie mogą być zgodnym z prawem dowodem, stanowiącym podstawę ustalenia stanu faktycznego sprawy. Do takich wniosków prowadzi założenie racjonalnego ustawodawcy. Jeżeli bowiem ustalenia Policji byłyby dopuszczonym przez prawo dowodem w postępowaniu prowadzonym przez organ inspekcji sanitarnej, to z jakich powodów racjonalny ustawodawca wprowadzałaby specjalne regulacje, które expressis verbis wskazują, że wspomniany organ może ustalić stan faktyczny sprawy w oparciu o tego rodzaju dowód. 

Wartość dowodowa notatki służbowej oraz ocena zebranego materiału dowodowego

Gdyby jednak nawet przyjąć, że policyjna notatka służbowa stanowi dowód zgodny z prawem, to i tak stwierdzone na jej podstawie okoliczności faktyczne sprawy nie mogą być uznane za udowodnione, gdyż strona nie miała możliwości wypowiedzenia się co do tego dowodu z uwagi na to, że organ nie zapewnił stronie czynnego udziału w postępowaniu. Jak zostało to już powyżej wykazane, odstąpienie przez organ od zasady określonej w art. 10 § 1 k.p.a. było nieuzasadnione, przez co niezgodne z prawem. W związku z tym, organ nie mógł skutecznie uchylić się od obowiązku umożliwienia stronie ustosunkowania się do treści policyjnej notatki służbowej. Skoro organ nie wywiązał się z przedmiotowego obowiązku i uczynił policyjną notatkę służbową podstawą ustaleń stanu faktycznego sprawy, to tym samym dopuścił się naruszenia art. 81 k.p.a.

Należy w tym miejscu zwrócić uwagę, że zgodnie z orzecznictwem, uchybienie art. 81 k.p.a. należy uznać za naruszenie przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy, niezależnie od tego, czy uchybienie to miało (czy też nie) wpływ na treść decyzji (por. wyrok WSA w Bydgoszczy z dnia 26 maja 2010 r., sygn. akt II SA/Bd 87/10 i wyrok WSA w Lublinie z dnia 24 września 2009 r., sygn. akt II SA/Lu 391/09). Naruszenie prawa strony do wypowiedzenia się w przedmiocie przeprowadzonych dowodów stanowi podstawę uchylenia decyzji w postępowaniu odwoławczym (por. wyrok WSA w Poznaniu z dnia 5 września 2007 r., sygn. akt III SA/Po 474/07).  

Przepis art. 77 § 1 k.p.a. nakłada na organ administracji publicznej obowiązek zgromadzenia i rozpatrzenia całego materiału dowodowego. Wynikająca z tej regulacji zasada zupełności materiału dowodowego obliguje organ do zebrania wszelkich niezbędnych dowodów dla dokładnego wyjaśnienia i rozstrzygnięcia sprawy. Skoro w przedmiotowej sprawie organy inspekcji sanitarnej pozyskały wyłącznie jeden dowód i to w dodatku niezgodnie z prawem, to nie ulega wątpliwości, że nie wykonały obowiązku ustanowionego w art. 77 § 1 k.p.a. Z kolei oparcie ustaleń faktycznych o notatkę służbową, która nie spełnia wymogów dowodu określonych w art. 75 § 1 k.p.a., stoi także w sprzeczności z art. 7 k.p.a., nie pozwala bowiem na dokładne wyjaśnienie stanu faktycznego sprawy i w konsekwencji nie prowadzi do jej załatwienia. 

Z zasadą oficjalności (art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a.) koresponduje koncepcja spoczywającego na organach administracji ciężaru dowodu. Jej znacznie w postępowaniach, których przedmiotem jest nałożenie na stronę sankcji administracyjnej, zostało podkreślone w zasadzie 7 Rekomendacji Nr R (91) 1 Komitetu Ministrów Rady Europy w sprawie sankcji administracyjnych. Powołany przepis wprost stanowi, że ciężar dowodu w tych sprawach obarcza organy administracji. Oznacza to, że w postępowaniach zmierzających do nałożenia na stronę obowiązku, a zwłaszcza sankcji, to na organie administracji ciąży powinność udowodnienia naruszenia prawa przez stronę, które stwarza podstawę do uruchomienia odpowiedniej sankcji. Tym samym, postępowanie wyjaśniające w tego rodzaju sprawach powinno się toczyć wedle podobnych reguł, jak w przypadku postępowania karnego opartego na zasadzie domniemania niewinności. Obowiązkiem organu jest zatem samodzielne wykazanie faktów opisanych w hipotezie stosowanej normy prawnej, z uwzględnieniem negatywnych przesłanek procesowych np. przedawnienia nałożenia kary lub niepodlegania karze (por. „Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz” red. W. Chróścielewski i Z. Kmieciak, WKP 2019).

W kontekście powyższego, niezrozumiały jest zarzut organu odwoławczego skierowany pod adresem strony, że w żadnym miejscu odwołania nie przedstawiła jakiegokolwiek argumentu pozwalającego na zminimalizowanie stopnia winy, tudzież szkodliwości społecznej swojego działania. Zdaniem organu odwoławczego, zasadniczym działaniem, które mogłoby skutkować uchyleniem zaskarżonej przez stronę decyzji, byłoby wykazanie przez nią, że uczyniła wszystko co jest możliwe, aby nie dopuścić do naruszenia przepisów sanitarnych. Skoro wnosząc odwołanie strona nie przedstawiła dowodów wskazujących na to, że nie ponosi winy za to, że dokumentując przebieg zgromadzenia nie zachowała wymaganej prawem odległości od innych osób, to do ustalenia stanu faktycznego sprawy wystarczająca była notatka policji. 

Takie stanowisko organu odwoławczego stoi w sprzeczności z koncepcją, w myśl której ciężar dowodu spoczywa na podmiocie prowadzącym postępowanie mające na celu nałożenie sankcji administracyjnej oraz narusza reguły postępowania wyjaśniającego zbliżone do zasad obowiązujących w postępowaniu karnym opartym na domniemaniu niewinności. Jest też kolejnym dowodem na to, że organ odwoławczy wbrew prawu nie działał na zasadzie oficjalności i nie podjął czynności w celu zebrania wszelkich niezbędnych dowodów w celu dokonania ustaleń co do faktów zgodnie z ich rzeczywistym przebiegiem, przez co naruszył zasadę zupełności materiału dowodowego.

Naruszenie art. 189d pkt 7 k. p. a. poprzez nieuwzględnienie warunków osobistych strony

Rzecznik nie może również zaakceptować stanowiska organu odwoławczego co do oceny zastosowania art. 189d k.p.a. W myśl tego przepisu prawa wymierzając administracyjną karę pieniężną, organ administracji publicznej bierze pod uwagę:

  1. wagę i okoliczności naruszenia prawa, w szczególności potrzebę ochrony życia lub zdrowia, ochrony mienia w znacznych rozmiarach lub ochrony ważnego interesu publicznego lub wyjątkowo ważnego interesu strony oraz czas trwania tego naruszenia;
  2. częstotliwość niedopełniania w przeszłości obowiązku albo naruszania zakazu tego samego rodzaju co niedopełnienie obowiązku albo naruszenie zakazu, w następstwie którego ma być nałożona kara;
  3. uprzednie ukaranie za to samo zachowanie za przestępstwo, przestępstwo skarbowe, wykroczenie lub wykroczenie skarbowe;
  4. stopień przyczynienia się strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna, do powstania naruszenia prawa;
  5. działania podjęte przez stronę dobrowolnie w celu uniknięcia skutków naruszenia prawa;

6. wysokość korzyści, którą strona osiągnęła, lub straty, której uniknęła;

7. w przypadku osoby fizycznej - warunki osobiste strony, na którą administracyjna kara pieniężna jest nakładana.

Dyrektywy wymiaru administracyjnej kary pieniężnej są prawnie równorzędne w tym sensie, że nie ma podstaw do konstruowania ich hierarchii, organ odwoławczy nie mógł zatem uznać, że waga i okoliczności naruszenia prawa jest dyrektywą naczelną w stosunku do warunków osobistych strony. Contra legem jest zawarte w uzasadnieniu zaskarżonej decyzji twierdzenie: „Z racji stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla najważniejszych dóbr prawnie chronionych, tj. zdrowia i życia obywateli, organ administracji publicznej zmuszony był uznać, że żadne warunki osobiste strony nie mogły mieć wpływu na wysokość kary administracyjnej, jaka musiała być nałożona na adresata decyzji”.

W przedmiotowej sprawie organ wymierzył stronie karę w kwocie 10 000 zł. Natomiast zgodnie z materialnoprawną podstawą decyzji, to jest art. 48a ust. 1 pkt 1 ustawy z dnia 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (Dz. U. z 2019 r. poz. 1239 ze zm.), kto w stanie epidemii nie stosuje się do ustanowionych na podstawie art. 46 lub art. 46b nakazów, zakazów lub ograniczeń, o których mowa w art. 46 ust. 4 pkt 1 lub w art. 46b pkt 5 i 9-12, podlega karze pieniężnej w wysokości od 5000 zł do 30 000 zł. Organ dysponował zatem luzem decyzyjnym w zakresie podejmowanego rozstrzygnięcia, a nałożona na stronę kara nie jest najniższą możliwą przewidzianą przez normę sankcjonującą.

Zgodnie z zasadą indywidualizacji kary wymiar jej należało więc wyważyć w oparciu o wszystkie znajdujące zastosowanie w sprawie przesłanki opisane w art. 189d k.p.a. Należy też mieć na uwadze, że organ wydając decyzję winien uzasadnić ją w stopniu należytym (art. 107 § 1 pkt 6 k.p.a.). Rozważania organu powinny zatem znaleźć odzwierciedlenie w uzasadnieniu decyzji. Tymczasem w przedmiotowej sprawie z treści uzasadnień decyzji organów obydwu instancji wynika, iż nie rozważyły one w ogóle warunków osobistych strony, na którą jest nakładana administracyjna kara pieniężna. Nie rozważyły w związku z tym tego, jaka jest sytuacja majątkowa i rodzinna osoby, na którą nakłada karę pieniężną, jej zdolności zarobkowych i realnych możliwości uiszczenia kary pieniężnej w wysokości ustalonej w decyzji administracyjnej. Nie ustaliły, czy strona zobowiązana do zapłaty pod rygorem natychmiastowej wykonalności kary w wysokości 10 000 zł nie popadnie w niedostatek (a w konsekwencji czy w niedostatek nie popadnie jej rodzina).

Odnosząc się do stanowiska organu odwoławczego, że Rzecznik błędnie utożsamia warunki osobiste strony z warunkami rodzinnymi, majątkowymi i zarobkowymi, należy wskazać, iż zgodnie z ustaleniami doktryny warunki osobiste sprawcy czynu zabronionego to „jego sytuacja rodzinna, socjalna, środowiskowa i zawodowa. W szczególności istotny jest stan cywilny sprawcy, liczba dzieci i osób na utrzymaniu, pozycja w rodzinie i wypełnianie obowiązków rodzinnych, więzi i relacje wewnątrzrodzinne, źródło utrzymania i warunki materialne, warunki mieszkaniowe, relacje społeczne, utrzymywanie kontaktów z pozytywnymi lub negatywnie ocenianymi środowiskami, poziom wykształcenia i kwalifikacji zawodowych, pozycja na rynku pracy, możliwości zarobkowe itp.” (V. Konarska-Wrzosek [w:] Kodeks karny. Komentarz, red. R. Stefański, Warszawa 2017, komentarz do art. 53, teza 50). Uwzględnienie warunków osobistych sprawcy w szczególności pozwala na racjonalną indywidualizację kary, tak aby reakcja na naruszenie prawa miała rzeczywiście charakter dolegliwości osobistej dla sprawcy, a nie jego bliskich i aby była możliwa do realizacji przez sprawcę obarczonego określonymi obowiązkami oraz mającego takie, a nie inne możliwości udźwignięcia ciężarów wynikających z treści sankcji.

Naruszenie art. 2 Konstytucji RP poprzez naruszenie zasady lojalności państwa względem obywateli

Za jedną z podstawowych zasad prawnych stanowiących fundament demokratycznego państwa prawa należy uznać zasadę zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa nazywaną także zasadą lojalności państwa względem obywateli. Zasada ta opiera się na założeniu, że organy władzy publicznej powinny działać w sposób lojalny i uczciwy względem jednostki, budzący w niej poczucie stabilności i bezpieczeństwa prawnego (M. Florczak-Wątor [w:] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz., red. P. Tuleja, Warszawa 2019., komentarz do art. 2). Zasada zaufania (lojalności) odnosi się nie tylko do trybu i formy stanowionego prawa. Cały proces stosowania prawa, począwszy od wykładni, powinien odbywać się w zgodności z tą zasadą. Odnosi się ona do relacji z państwem widzianych z perspektywy obywatela i wiąże się z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa prawnego jednostce (M. Zubik, W. Sokolewicz [w:]  Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz. Tom I, red. M. Zubik i L. Garlicki, Warszawa 2016., Komentarz do art. 2). Trybunał Konstytucyjny w swoim orzecznictwie podkreśla, że z omawianej zasady wynika, że ustawodawca winien dawać obywatelom gwarancję stabilności prawa, które nie może stawać się „pułapką” dla obywatela. Obywatel ma prawo układać swoje sprawy, ufając, że nie naraża się na skutki nieprzewidywalne w momencie podejmowania decyzji i działań. Ma również prawo działać w przekonaniu, że jego działania podejmowane pod rządami obowiązującego prawa i wszelkie związane z nimi następstwa będą także i później uznane przez porządek prawny (zob. np. wyrok TK z 21 grudnia 2005 r., sygn. akt K 45/05).

Rzecznik Praw Obywatelskich wielokrotnie podkreślał, że sposób wprowadzania ograniczeń w kolejnych rozporządzeniach Rady Ministrów w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii mógł budzić wątpliwości z punktu widzenia pewności prawa dla obywateli. Częste zmiany obowiązujących obostrzeń, komunikowanie ich treści na konferencjach prasowych przed opublikowaniem ich w Dzienniku Ustaw, wykraczanie poza upoważnienie ustawowe – wszystko to powodowało, że obywatele mogli mieć poważne trudności z oceną, które zachowania są prawnie dozwolone, a które nie, co w konsekwencji w istotny sposób naruszało ich zaufanie do państwa. Rzecznik podnosił także wątpliwości co do racjonalności niektórych z zakazów takich jak chociażby zakaz samodzielnego opuszczania domu przez osoby niepełnoletnie. Stanowiący przedmiot niniejszego postępowania nakaz poruszania się w odległości 2 m od siebie w praktyce może być bardzo trudny w realizacji. Wskazać również należy, że ocena, czy doszło do naruszenia wskazanego nakazu w praktyce jest bardzo utrudniona, co może skutkować arbitralnością podejmowanych przez właściwe organy decyzji. Jednocześnie naruszenie tego zakazu zostało obwarowane bardzo dotkliwą sankcją w postaci wysokiej kary pieniężnej, która dla bardzo dużej części obywateli stanowi poważne obciążenie mogące mieć realny wpływ na bieżącą sytuację finansową ich rodziny. Mając to na uwadze oraz podnoszony już wyżej brak czynnego udziału strony w postępowaniu, można uznać, że praktyka stosowania § 17 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 2 maja 2020 r. godzi w bezpieczeństwo prawne jednostki i stanowi swoistą pułapkę dla obywateli. Wydana w niniejszej sprawie decyzja administracyjna może budzić u obywatela uzasadnione przekonanie o nadużyciu władzy przez państwo. W wyroku z 20 kwietnia 2011 r. (sygn. akt Kp 7/09) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że w demokratycznym państwie prawnym nie jest dopuszczalne „prewencyjne” wydanie decyzji niepełnej albo niedostatecznie uzasadnionej.

Przestawiona powyżej argumentacja jednoznacznie wskazuje na to, że decyzje organów inspekcji sanitarnej zostały wydane z istotnym naruszeniem przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na wynik sprawy.

VII.716.6.2020

inne podobne sprawy: VII.613.85.2020, VII.565.460.2020, VII.613.90.2020

Sprawa gminy Serniki. Trzeci sąd unieważnił samorządową uchwałę „anty-LGBT”

Data: 2020-08-06
  • Uchwała Rady Gminy Serniki o tym, że jest ona ”wolna od ideologii LGBT”, została unieważniona przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie
  • W jego ocenie „nawoływania do ochrony przed LGBT” są niebezpieczne i naruszają prawa obywateli i obywatelek, osób LGBT. Sąd wyraził wątpliwość, by istniała „ideologia LGBT”
  • Uznał, że uchwała ma charakter dyskryminujący, przez co bezprawnie ingeruje  w prawa i wolności jednostek
  • To trzeci taki wyrok sądu w sprawie skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na tego rodzaju uchwały samorządów

6 sierpnia 2020 r. WSA w Lublinie rozpoznał na rozprawie skargę RPO na uchwałę Rady Gminy Serniki. Sąd zgodził się ze wszystkimi argumentami Rzecznika. Wyrok jest nieprawomocny.

Uzasadnienie ustne sądu 

Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że zaskarżona uchwała jest aktem podjętym w sprawie z zakresu administracji publicznej w rozumieniu art. 3 par. 2 pkt. 6 p.p.s.a. a tym samym podlega kognicji sądów administracyjnych. Sąd nie zgodził się z tymi rozstrzygnięciami, w których skargi na analogiczne uchwały, zostały odrzucone.

Sąd podzielił w całości argumentację RPO, że ze względu na treść uchwała ma charakter władczy oraz ingeruje w prawa i wolności człowieka. Nie było więc żadnych podstaw do odrzucenia skargi. Należała do właściwości sądu administracyjnego i zasługiwała na jej merytoryczne rozstrzygnięcie.

Sąd administracyjny podkreślił, że nie jest "sądem ideologii, ale sądem prawa".

WSA stwierdził pięć kategorii naruszeń:

  • Brak podstawy prawnej do podjęcia aktu o charakterze władczym.
  • Rada Gminy przekroczyła swoje kompetencje.
  • Bezprawne ograniczyła konstytucyjne prawa i wolności.
  • Uchwała ma charakter dyskryminujący – poprzez wykluczenie ze wspólnoty samorządowej określonej grupy osób oraz przez naruszenie godności, prawa do życia prywatnego i wolności wypowiedzi ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.
  • Uchwała ogranicza prawa do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, prawo do nauki oraz prawo do nauczania.

Z art. 7 Konstytucji wynika, że organ administracji może zrobić tylko to, na co mu prawo zezwala. Zasada legalizmu ma na celu ochronę obywateli przed nadużyciami ze strony organów publicznych, Jest to więc jedna z fundamentalnych reguł, na podstawie których organy administracji publicznej mogą działać.

Tymczasem zaskarżona uchwała w sposób ewidentny ma charakter władczy. Wskazano w niej, jak gmina ma traktować określone środowisko - osoby LGBT,  w samej uchwale określone pojęciem „ideologii LGBT”. Sąd w niniejszym składzie szczerze wątpi, że istnieje ideologia LGBT.

W ocenie sądu radni nie do końca zdają sobie sprawę, że skierowali wezwania do innych organów i jednostek, zwłaszcza związanych z prawem oświatowym, w taki sposób, że adresaci mogą opacznie zrozumieć przekazane zalecenia.

Zaskarżona uchwała, jako akt władczy, została wydana bez podstawy prawnej, a tym samym w sposób sprzeczny z zasadą legalizmu. Nastąpiło wykroczenie poza zakres zadań gminy i rady gminy.

Wykreowano pozaustawowe zadanie publiczne w postaci obrony przed „ideologią LGBT” (w ocenie sądu jest to twór nieistniejący).

W ocenie sądu tego typu wypowiedzi – jak nawoływanie do ochrony przed LGBT – są niebezpieczne i naruszają prawa obywateli i obywatelek tego kraju, osób LGBT.

Nastąpiła – niezależnie od tego czy organ to sobie uświadamiał czy nie –  bezprawna ingerencja w  prawa i wolności jednostek.

Zaskarżona uchwała nie mogła się ostać, jako akt naruszający prawa i wolności.

Stanowisko, że edukacja seksualna polega tak naprawdę na seksualizacji dzieci jest wielkim nieporozumieniem. Trzeba widzieć, skąd dzieci czerpią wiedzę – przede wszystkim z internetu – i jedynie rzetelna wiedza, przekazana w ramach rzetelnej edukacji, może służyć ochronie dzieci. Dlatego też sąd zgodził się z argumentacją Rzecznika o naruszeniu prawa do nauki i prawa do nauczania.

Działania RPO

To już kolejny taki wyrok. 14 lipca 2020 r. WSA w Gliwicach, a 15 lipca WSA w Warszawie (wydział zamiejscowy w Radomiu unieważniły dwie inne zaskarżone uchwały. Uwzględniając wszystkie zarzuty Rzecznika, oba sądy uznały, że akty te dotyczyły spraw z zakresu administracji publicznej i zawierały elementy władcze.

Z kolei Naczelny Sąd Administracyjny zbada dwie decyzje krakowskiego sądu administracyjnego o odrzuceniu skarg RPO.

Pod koniec czerwca 2020 r. WSA w Krakowie odrzucił na posiedzeniu dwie pierwsze takie skargi RPO - na uchwały Rady Gminy Lipinki oraz Rady Powiatu Tarnowskiego.

WSA stwierdził, że uchwały nie zostały podjęte w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie mogą być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego. Sąd nie badał zasadności skarg pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Adam Bodnar wyraził wtedy ubolewanie, że pierwsze orzeczenia w tak istotnej społecznie sprawie zapadły na posiedzeniu niejawnym, bez przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

W skargach kasacyjnych zarzucił tym decyzjom błędną wykładnię przepisów przez uznanie, że nie chodzi o sprawy z zakresu administracji publicznej. Wniósł, aby NSA zwrócił obie sprawy do merytorycznego rozpatrzenia przez WSA – tak jak uczyniły dwa inne sądy.

Potwierdzeniem publicznego charakteru spraw, których dotyczą zaskarżone uchwały, są m.in. działania instytucji Unii Europejskiej. Komisja Europejska, wezwana przez Parlament Europejski, podjęła konkretne środki w celu weryfikacji, czy fundusze UE są wydatkowane zgodnie z horyzontalną zasadą niedyskryminacji w polskich samorządach, które przyjęły uchwały dyskryminujące osoby LGBT (kilka dni temu ogłoszono, że sześć polskich miast, które podjęły te uchwały, nie dostanie wsparcia w ramach unijnego partnerstwa).

W świetle działań podjętych przez Komisję Europejską i Parlament Europejski zaskarżone uchwały dotyczą kwestii zarządzania funduszami UE, a zarządzanie nimi jest sprawą z zakresu administracji publicznej.

W ocenie Rzecznika nawet w przypadku przyjęcia, że uchwały te nie zawierają elementów władczych, ale stanowią „deklarację ideową”, to i tak są niezgodne z prawem. Zawierają bowiem treści sprzeczne z zasadą niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, a także ograniczają prawa obywatelskie. Stoją więc w sprzeczności z Konstytucją RP oraz prawem UE.

Według RPO nie ma żadnego znaczenia, że uchwały posługują się pojęciem "ideologia LGBT", a nie samoistnym skrótem LGBT. W uzasadnieniu swego wyroku WSA w Gliwicach podkreślił, że termin „ideologia LGBT” de facto odnosi się również do osób LGBT, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość.

XI.505.13.2019

Koronawirus. Rzecznik skarży do WSA kary pieniężne sanepidu wobec obywateli

Data: 2020-08-05
  • Wiele kar pieniężnych sanepidu wobec obywateli za nieprzestrzeganie nakazów lub zakazów podczas pandemii koronawirusa uchylali wojewódzcy inspektorzy sanitarni
  • Jednak mazowiecki inspektor utrzymywał takie decyzje wobec obywateli ukaranych w związku z majowymi protestami przedsiębiorców
  • Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył te decyzje do sądu administracyjnego

Nakładane przez sanepid pieniężne kary administracyjne za naruszanie ograniczeń epidemicznych to jeden z tematów, który pracownicy Biura RPO podjęli niemal od początku epidemii.

Najpierw interwencje przybierały postać wystąpień RPO do władz państwowych. Regulacje prawne w zakresie tych kar poddawano surowej krytyce, jako niekonstytucyjne i łamiące międzynarodowe standardy.

Rzecznik wskazywał, że kary są nakładane na podstawie specustaw obowiązujących od 1 kwietnia, które są niejasne i bardzo rygorystyczne. Zawierają rozwiązania sprzeczne z Konstytucją, która przewiduje kary tylko za czyny  wskazane w ustawie. A wysokość kar (od 5 do 30 tys. zł) i nakaz natychmiastowej zapłaty to narzędzie nadmiernie dolegliwej i nieuzasadnionej represji obywateli.

Następnie udzielano pomocy prawnej obywatelom obciążanym tymi karami. Jak ustalili pracownicy BRPO, większość ukaranych pozbawiono prawa do udziału w postępowaniu administracyjnym i złożenia wyjaśnień, a więc de facto obrony swoich praw.

W wielu przypadkach obywatele kwalifikowali się też do wyjątków od obowiązku stosowania obostrzeń epidemicznych (np. noszenie maseczek czy zakaz wyjścia z domu poza pilną potrzebą), o których nie mieli okazji poinformować sanepidu.

Brak udziału w postępowaniu to także brak możliwości opowiedzenia o swojej sytuacji materialnej i osobistej, a także o powodach naruszenia  – a wszystkie te elementy muszą być brane pod uwagę przez sanepid przy wymierzaniu kary.

A kary nakładano na podstawie notatek sporządzanych przez policjantów. Taki dokument nie może natomiast stanowić dowodu dla sanepidu. W świetle prawa policja nie jest uprawniona do przekazywania notatek z interwencji, wraz z danymi osobowymi obywateli, takim organom, jak Inspektor Sanitarny. Taki dowód to dowód nielegalny.

Ponadto przepisy, których naruszanie stawało się podstawą do nakładania kar, ulegały (co nadal się dzieje) nieustannym zmianom. Niektóre z ograniczeń w chwili nakładania kar już nie obowiązywały. Zgodnie z procedurą administracyjną, w takiej sytuacji sanepid nie może ukarać obywatela i musi umorzyć postępowanie w sprawie kary.

Wszystkie te argumenty prawnicy z Biura RPO przedstawiali w odwołaniach od decyzji Państwowych Powiatowych Inspektorów Sanitarnych. W większości przypadków - z sukcesem. Wojewódzcy Inspektorzy Sanitarni uchylali decyzje o karach i umarzali postępowania w sprawie, m.in. dlatego że zakazy, które były podstawą kary, już nie obowiązują.

Argumentacja ta nie trafiła jednak do Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego w Warszawie, który rozpatrywał odwołania od kar za udział w protestach przedsiębiorców z maja 2020 r. w Warszawie. Organ uznał za wiarygodny dowód z policyjnych notatek o niezachowywaniu dystansu 2 m czy o braku maseczki - niezależnie od stanu zdrowia spisanej osoby.

Uznał też, że wyjątkowe okoliczności epidemiczne uzasadniają złamanie prawa do obrony ukaranych. Nie uwzględnił też zmiany przepisów prawa na korzyść ukaranych.

Prawnicy RPO nie złożyli jednak broni. Napisali skargi, a Rzecznik zaskarżył negatywne dla obywateli decyzje Mazowieckiego Inspektora Sanitarnego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.  Wniósł o uchylenie nałożonych kar – z reguły było to 10 tys. zł.

W kilku złożonych skargach RPO wskazuje m.in. na to, że:

  • zgodnie  z rozporządzeniem Rady Ministrów z 2 maja 2020 r. w sprawie ustanowienia ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii, nakaz zachowania odległości nie mniejszej niż 2 metry dotyczył sytuacji jednoczesnego poruszania się osób (co najmniej dwóch) pieszo - co oznacza, że nie odnosił się on sytuacji, gdy w tym samym czasie jedna osoba przemieszcza się a druga osoba stoi (nie porusza się);
  • skarżący wskazywali, że funkcjonariusze policji stworzyli kordon i używając siły, stłoczyli uczestników protestu oraz osoby postronne na niewielkiej powierzchni, przez co uniemożliwili zachowanie wymaganych prawem odległości pomiędzy osobami.

Sąd administracyjny, jak każdy inny, podlega przede wszystkim Konstytucji. Istnieje wiec duża nadzieja na to, że niekonstytucyjne kary warszawskiego sanepidu zostaną przez sąd wyeliminowane.

V.7018.438.2020, V.7018.437.2020, V.7018.439.2020, V.511.288.2020, VII.565.468.2020

Wnuczka opiekująca się niepełnosprawnym dziadkiem - z prawem do świadczenia pielęgnacyjnego. Skuteczna interwencja RPO

Data: 2020-07-30
  • Wnuczka opiekująca się niepełnosprawnym dziadkiem nie dostała świadczenia pielęgnacyjnego
  • Odmowną decyzję wójta gminy utrzymało Samorządowe Kolegium Odwoławcze
  • Do sprawy przyłączył się RPO
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny uznał, że wnuczce należy się świadczenie pielęgnacyjne jako sprawującej faktyczną opiekę - której nie mogą się podjąć dzieci mężczyzny

7 lipca 2020 r. WSA w Poznaniu zwrócił sprawę wójtowi gminy. Wyrok jest nieprawomocny.

Do Rzecznika zwróciła się pani Julia. Kobieta opiekuje się dziadkiem - osobą z niepełnosprawnością. Skończył on 81 lat i wymaga opieki. Decyzją Kierownika Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, a następnie Samorządowego Kolegium Odwoławczego pani Julii odmówiono świadczenia pielęgnacyjnego. Jako powód podano, że niepełnosprawność dziadka powstała po jego 25. roku życia, a poza tym pani Julia nie jest krewną pierwszego stopnia, nie musi się dziadkiem opiekować, bo starszy pan ma dzieci.

RPO przyłączył się do sprawy

Rzecznik argumentuje m.in., że doszło do błędnej wykładni prawa. Decyzja administracyjna o odmowie przyznania świadczenia pielęgnacyjnego pomija cele ustawy.

A uznanie, że to dzieci niepełnosprawnego mężczyzny w pierwszej kolejności są obciążone obowiązkiem alimentacyjnym - wyprzedzając tym samym obowiązek wnuczki w tym zakresie i pozbawiając ją prawa do świadczenia pielęgnacyjnego - jest oderwane od sytuacji życiowej. Jego dzieci mieszkają bowiem za granicą oraz znajdują się w trudnej sytuacji zdrowotnej.

Rzecznik zauważył, że organ wydający decyzję przyjął, że przepisy ustawy o świadczeniach rodzinnych pozwalają na ustalanie możliwości i formy realizacji obowiązku alimentacyjnego przez osobę zobowiązaną, tymczasem są to kompetencje zastrzeżone dla sądu powszechnego.

Wyrok WSA

Skarżąca jako wnuczka osoby wymagającej opieki  jest osobą, na której ciąży obowiązek alimentacyjny i może ubiegać się o świadczenie pielęgnacyjne – uznał WSA.

W orzecznictwie sądów administracyjnych wielokrotnie podkreślano, że dokonując wykładni przepisów, należy mieć na uwadze cel regulacji, jakim jest przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego osobom, które rzeczywiście sprawują opiekę nad bliskimi osobami niepełnosprawnymi i wymagającymi wsparcia.

Nie można pominąć art. 132 k.r.o., zgodnie z którym "obowiązek alimentacyjny zobowiązanego w dalszej kolejności powstaje dopiero wtedy, gdy nie ma osoby zobowiązanej w bliższej kolejności albo gdy osoba ta nie jest w stanie uczynić zadość swemu obowiązkowi lub gdy uzyskanie od niej na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami". Organy błędnie przyjęły jednak, że materiał dowodowy uzasadnia odmowę przyznania skarżącej świadczenia w związku ze sprawowaną opieką.

Wykładni przepisów trzeba dokonywać z uwzględnieniem konstytucyjnej zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konstytucji oraz nakazu ochrony i opieki nad rodziną (art. 18 Konstytucji). Odmienna wykładnia mogłaby doprowadzić do pozbawienia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego jedynej osoby mogącej faktycznie sprawować opiekę nad niepełnosprawnym. A to byłoby  sprzeczne z konstytucyjną zasadą sprawiedliwości społecznej oraz wynikającą z art. 71 ust. 1 Konstytucji zasadą szczególnej pomocy władz publicznych rodzinom w trudnej sytuacji materialnej i społecznej.

Dlatego WSA uznał, że SKO nie rozważyło w sposób wyczerpujący, czy dzieci dziadka są w stanie wywiązać się z ciążącego na nich obowiązku alimentacyjnego. Kolegium trafnie wskazało, że z kręgu osób uprawnionych do świadczenia pielęgnacyjnego nie można wykluczyć wnuczki -  jednak tylko wtedy, gdy dzieci nie byłyby w stanie wypełniać obowiązków alimentacyjnych.

Tymczasem WSA podkreślił, że córka mężczyzny nie jest w stanie wywiązać się z tego  obowiązku, bo od dawna mieszka za granicą. Również jego syn nie ma tej możliwości, ponieważ od lat choruje na chorobę psychiczną, w związku z którą bywa hospitalizowany.

W tej sytuacji należało przyjąć, że dzieci nie są w stanie zapewnić mężczyźnie faktycznej opieki. Mając zatem na względzie art. 132 k.r.o., należało uznać, że zaktualizował się obowiązek alimentacyjny skarżącej, która taką opiekę sprawuje. Odmienna ocena   prowadziłaby do pozbawienia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego osoby faktycznie sprawuje opiekę nad niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Stwierdziwszy naruszenie prawa materialnego, sąd uchylił zaskarżone decyzje wójta i SKO. - Przy ponownym rozpoznaniu sprawy organ, mając na uwadze ocenę prawną zawartą w niniejszym wyroku, powtórnie dokona oceny zasadności wniosku skarżącej – dodał WSA.

To nie pierwsza taka interwencja Rzecznika

W podobnej sprawie Samorządowe Kolegium Odwoławcze w ramach autokontroli uwzględniło skargę RPO i skierowało sprawę do ponownego rozpatrzenia przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej.

Do RPO zwróciła się ze skargą pani M. - wnuczka opiekująca się babcią z niepełnosprawnością. Starsza pani skończyła 89 lat i potrzebuje opieki. Wnuczka, jako jedyna faktyczna opiekunka, nie może podjąć pracy. Matka pani M. mieszka prawie 500 kilometrów dalej, nie utrzymuje też z nią kontaktów. Pani M. napisała, że przez ostatnie lata w związku ze sprawowaną opieką, otrzymywała specjalny zasiłek opiekuńczy, ale z uwagi na przekroczony przez rodzinę dochód o kwotę 122, 01 zł, straciła to prawo. Od listopada 2018 r. kobieta nie otrzymuje żadnego świadczenia w związku ze sprawowaną opieką.

RPO zaskarżył do WSA decyzję o odmowie przyznania pani M. świadczenia,  wydaną przez Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej, a następnie podtrzymaną przez SKO. Organy te uznały, że faktyczne sprawowanie przez panią M. opieki nad niepełnosprawną w znacznym stopniu babcią, nie jest wystarczające do uzyskania prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na okoliczność, że to na matce pani M. - jako spokrewnionej w pierwszym stopniu - spoczywa obowiązek opieki. Rzecznik podkreślił, że kryterium stopnia pokrewieństwa wyznaczające kolejność zobowiązania do alimentacji nie może samo w sobie stanowić przeszkody w nabyciu prawa do świadczenia pielęgnacyjnego bez dokładnego zbadania, kto tak naprawdę opiekuje się niepełnosprawnym członkiem rodziny.

III.7064.14.2020

WSA potwierdza: sprawa budowy ferm wokół Kruszynian wraca do burmistrz Krynek

Data: 2020-07-27
  • Burmistrz Krynek ma ponownie wydać tzw. decyzję środowiskową w sprawie budowy fermy drobiu wokół zabytkowych Kruszynian - orzekł sąd 
  • Inwestor wniósł sprzeciw od korzystnej dla mieszkańców decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego w tej sprawie
  • RPO, który przystąpił do postępowania przed WSA w Białymstoku, wniósł o oddalenie sprzeciwu inwestora
  • 24 lipca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku oddalił ten sprzeciw

Gmina Krynki, słynąca z unikalnych walorów przyrodniczych i kulturowych, od kilku lat jest terenem sporu między mieszkańcami żyjącymi z turystyki a tymi, którzy stawiają na biznes fermiarski. Rzecznik Praw Obywatelskich włączył się do tego sporu po skargach mieszkańców, obawiających się uciążliwości związanych z hodowlą brojlerów.

Początkowo w planach inwestorskich były 4 fermy – we wsi Górka: dla brojlerów w liczbie 35 000 sztuk (140 DJP) i w liczbie 80 000 sztuk (320 DJP) a w Kruszynianach: dla 89 000 sztuk (356 DJP) i dla 240 000 sztuk (960 DJP).  Jesienią 2019 r. inwestorzy wycofali się z części inwestycji (ferma na 320 DJP w Górce i na 960 DJP w Kruszynianach). Pozostałe dwie są na etapie procedur  administracyjnych i sądowych.

W jednej z nich – dotyczącej wyrażenia zgody na środowiskowe uwarunkowania budowy fermy w obsadzie 89 000 sztuk (356 DJP) na terenie Kruszynian - 25 maja 2020 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku uchyliło decyzję Burmistrz Krynek, zezwalającą na realizację fermy drobiu w sąsiedztwie Kruszynian. Odwołania od tej decyzji złożyli mieszkańcy i RPO.

SKO poddało druzgocącej krytyce sposób przeprowadzenia postępowania przez organ pierwszej instancji, który nie w ogóle wyjaśnił istotnych dla sprawy okoliczności - wpływu planowanej inwestycji na środowisko. W rezultacie decyzji SKO Burmistrz Krynek ma przeprowadzić ponowne postępowanie w sprawie.

Kolegium potwierdziło to, na czym Rzecznikowi szczególnie zależało i co zaznaczył w swoim odwołaniu od decyzji środowiskowej: że zadaniem organu administracji publicznej, który wydaje zgodę na fermę przemysłową jest rzeczywiste, a nie tylko teoretyczne zbadanie, czy to na pewno dobry pomysł lokalizować taką inwestycję, na obszarach słynących z bogactwa przyrodniczego.  I że nie chodzi tu tylko o formalny obieg dokumentów, ale rzetelne sprawdzenie, czy  w tych dokumentach są podawane informacje zgodne z prawdą.

Inwestor zaskarżył decyzję SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. W jego ocenie, uchylona przez SKO decyzja Burmistrz była prawidłowa, a zarzuty wobec niej nietrafne.

Rzecznik przystąpił do postępowania zainicjowanego sprzeciwem inwestora, by bronić korzystnej dla mieszkańców decyzji SKO.

Wskazał, że SKO prawidłowo uznało, iż decyzję Burmistrz trzeba uchylić i ponownie przeprowadzić postępowanie. Skala uchybień, do których doszło w postępowaniu pierwszoinstancyjnym była tak duża, że SKO nie mogło naprawić błędów Burmistrz we własnym zakresie.

Zdaniem Rzecznika Burmistrz powinna rzetelnie zbadać sprawę i wyjaśnić wszystkie wątpliwości co do wpływu planowanej inwestycji na środowisko, w tym na zdrowie mieszkających wokół ludzi.

V.7203.21.2019

Koronawirus i wybory. WSA zbada decyzję premiera ws. powierzenia Poczcie Polskiej organizacji niedoszłych wyborów prezydenckich

Data: 2020-07-23
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny umorzył jako bezprzedmiotowy wniosek RPO o wstrzymanie wykonania decyzji premiera z 16 kwietnia 2020 r.
  • Polecała ona Poczcie Polskiej przygotowanie na 10 maja wyborów prezydenta RP w trybie wyłącznie korespondencyjnym
  • Do wyborów tych nie doszło, a ustawę o ich przeprowadzeniu zastąpiono ustawą z 2 czerwca o organizacji wyborów prezydenckich z możliwością głosowania korespondencyjnego - uzasadniono
  • WSA zapowiada zaś merytoryczną kontrolę zaskarżonej przez Rzecznika decyzji Mateusza Morawieckiego z 16 kwietnia

29 kwietnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, by sąd stwierdził nieważność decyzji Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Polecała ona Poczcie Polskiej realizację działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19 -polegających na podjęciu i realizacji czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów powszechnych na Prezydenta RP w 2020 r. w trybie korespondencyjnym.

Na tej podstawie Poczta wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej spisów wyborców (znaczna ich część odmówiła). Skardze towarzyszył wniosek RPO o wstrzymanie wykonania decyzji premiera.

Argumenty RPO

W piśmie do prezesa WSA w Warszawie Adam Bodnar wskazywał, że decyzja Prezesa Rady Ministrów narusza porządek prawny i wpływa negatywnie na prawa obywatelskie. Niewstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji narazi zaś zdrowie publiczne oraz zniweczy skutki osiągnięte poprzez wprowadzone w ostatnich tygodniach ograniczenia w celu zwalczania pandemii.

Ponadto nie wiadomo, jak organizacyjnie miałyby przebiegać wybory w trybie korespondencyjnym na tak szeroką skalę - w związku z brakiem przepisów powszechnie obowiązującego prawa w tym zakresie. Wydawanie poleceń w tym przedmiocie przez Prezesa Rady Ministrów Poczcie Polskiej S.A. - w czasie gdy pandemia nie została jeszcze zatrzymana - naraża obywateli na dramatyczne niebezpieczeństwo zdrowotne i może doprowadzić do nieodwracalnych skutków w sferze prawnej i faktycznej. Realizacja niezgodnej z prawem decyzji administracyjnej może w tym przypadku być tragiczna w skutkach zarówno w odniesieniu do całego polskiego społeczeństwa, jak i każdej z osób i rodzin z osobna.

Skargę na daną decyzję kieruje się do organu administracji, który ja wydał. Ten dopiero przekazuje ją sądowi, wraz z aktami swego postępowania. Z uwagi jednak na uzasadnione obawy oraz ogromne ryzyko związane z brakiem pewności co do niezwłocznego przekazania tej skargi wraz z aktami sprawy do WSA, RPO zdecydował przekazać skargę również bezpośrednio samemu sądowi.

- Mając na uwadze powyższe, wnoszę uprzejmie o przyjęcie skargi oraz rozpoznanie wniosku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie o wstrzymanie w całości zaskarżonej decyzji na podstawie przekazanych przeze mnie dokumentów – napisał 30 kwietnia Adam Bodnar do Wojciecha Mazura, prezesa WSA.

Decyzja WSA

Skarga została zarejestrowana w dzienniku korespondencji pod numerem VII DK/Wa 60/20. Następnie została przekazana 4 maja do Prezesa Rady Ministrów celem udzielenia odpowiedzi na skargę i nadesłania akt administracyjnych sprawy.

8 lipca 2020 r. na posiedzeniu niejawnym WSA umorzył postępowanie z wniosku o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji premiera. Sąd wskazał w uzasadnieniu, że - z przyczyn różnie ujmowanych i tłumaczonych - do wyborów 10 maja 2020 r. nie doszło.

Przypomniał, że 6 kwietnia 2020 r. Sejm uchwalił ustawę o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r., przewidującą przeprowadzenie wyborów wyłącznie w formie korespondencyjnej. Nie uzyskała ona poparcia Senatu RP, który 5 maja  wniósł o jej odrzucenie. Sejm jednak odrzucił uchwałę Senatu, a prezydent ustawę podpisał 8 maja. Ustawa  weszła w życie 9 maja 2020 r.

Ustawa ta uchylona została ustawą z 2 czerwca 2020 r. o szczególnych zasadach organizacji wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. z możliwością głosowania korespondencyjnego.

- Tym samym bezprzedmiotowe stało się w dniu orzekania przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie postępowanie wpadkowe o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji Prezesa Rady Ministrów. Z uwagi na obowiązujący stan prawny nie może ona być już wykonana i kwestia jej wstrzymania jest już bezprzedmiotowa – uznał WSA.

Zarazem WSA zaznaczył, że umorzenie tego postępowania nie wynika w żadnej mierze z przeprowadzenia merytorycznej oceny zasadności (lub jej braku) skargi na przedmiotową decyzję. Jest wyłącznie wynikiem formalnego stwierdzenia przez sąd, że bezprzedmiotowym byłoby orzekanie o wstrzymaniu wykonania decyzji, która w obowiązującym stanie prawnym nie mogłaby już być wykonana.

- Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie dokona merytorycznej kontroli zaskarżonej przez Rzecznika Praw Obywatelskich decyzji dopiero po rozpoznaniu  zawisłej sprawy i w składzie trzech sędziów zawodowych – głosi uzasadnienie.

VII.511.26.2020

WSA w Gliwicach unieważnił uchwałę „anty-LGBT” Rady Gminy Istebna, Podobny wyrok ws gminy Klwów na Mazowszu

Data: 2020-07-14
  • Wyrokiem z dnia 14 lipca Sąd uwzględnił wszystkie zarzuty skargi Rzecznika na uchwałę Rady Gminy Istebna z 2 września 2019 r. o powstrzymaniu „ideologii LGBT” i stwierdził jej nieważność;
  • Uznał, że uchwała jest aktem z zakresu administracji publicznej i podlega w związku z tym kontroli sądu administracyjnego;
  • Ma też charakter władczy, a jako taka została więc wydana bez właściwej podstawy prawnej i z przekroczeniem kompetencji rady gminy;
  • Sąd podzielił też zarzuty Rzecznika o dyskryminującym charakterze uchwały i potwierdził, że narusza ona prawa obywatelskie, w tym prawo do ochrony czci i dobrego imienia, wolności wypowiedzi, prawa do nauki i do nauczania;

To pierwszy wyrok w sprawach ze skarg Rzecznika Praw Obywatelskich na dyskryminujące uchwały wybranych samorządów o przeciwdziałaniu tzw. „ideologii LGBT”. Dokonując merytorycznej oceny skargi i postawionych w niej zarzutów, Sąd uznał, że zaskarżona uchwała narusza prawo administracyjne i przepisy Konstytucji, w tym zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

W uzasadnieniu ustnym wyroku WSA w Gliwicach stwierdził, że „Ideologia jest zawsze związana z ludźmi. Wg definicji słownikowej, to system poglądów jednostek lub grupy ludzi. Termin „strefa wolna od ideologii LGBT” de facto odnosi się również do ludzi, a tłumaczenie, że LGBT to ideologia a nie ludzie jest przymykaniem oczu na rzeczywistość”.

Z tego względu Sąd uznał, że uchwała jest wymierzona w osoby LGBT i ma dla nich skutek dyskryminujący, poprzez wykluczenie ze wspólnoty samorządowej. Zwrócił też uwagę i uwzględnił społeczne skutki uchwały – podkreślił, że „krzywdzi osoby LGBT i wzmacnia ich poczucie zagrożenia”.

Ponadto w ocenie WSA Rada Gminy Istebna sformułowała w uchwale dyrektywy kierunków działania dla wójta oraz dla podległych gminie jednostek organizacyjnych, zwłaszcza szkół i innych placówek oświatowych. Wykroczyła w ten sposób poza granice swoich kompetencji, ingerując też w sprawy zastrzeżone dla organów centralnych, np. próbując wpływać na kształt podstawy programowej. Takie postanowienia nie mogą być, w ocenie Sądu, postrzegane jako ogólne deklaracje ideowe, ponieważ stanowią zapowiedź „konkretnych, praktycznych działań”.

Wyrok ten ma charakter precedensowy dla ochrony prawnej osób LGBT w Polsce. Rzecznik wyraża nadzieję, że wyznaczy kierunek orzecznictwa dla pozostałych sądów administracyjnych, przed którymi skargi Rzecznika na uchwały tożsame z unieważnionym aktem oczekują na rozpoznanie.

(Aktualizacja z 15 lipca) 

15 lipca 2020 r. Wojewodzki Sąd Administracyjny w Warszawie, Delagatura w Radomiu, uwzględnił kolejną skargę RPO - tym razem na analogiczną auchwałę Rady Gminy Klwów. 

XI.505.13.2019

Kolejna interwencja prawna RPO w sprawie budowy ferm wokół Kruszynian

Data: 2020-07-14
  • Będzie następny etap walki o fermy wokół Kruszynian
  • Inwestor wniósł sprzeciw od korzystnej dla mieszkańców decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego
  • RPO, który przystąpił do postępowania przed WSA w Białymstoku, wnosi o oddalenie sprzeciwu inwestora

Gmina Krynki, słynąca z unikalnych walorów przyrodniczych i kulturowych, od kilku lat jest terenem sporu między mieszkańcami żyjącymi z turystyki a tymi, którzy stawiają na biznes fermiarski. Rzecznik Praw Obywatelskich włączył się do tego sporu po skargach mieszkańców, obawiających się uciążliwości związanych z hodowlą brojlerów.

Początkowo w planach inwestorskich były 4 fermy – we wsi Górka: dla brojlerów w liczbie 35 000 sztuk (140 DJP) i w liczbie 80 000 sztuk (320 DJP) a w Kruszynianach: dla 89 000 sztuk (356 DJP) i dla 240 000 sztuk (960 DJP).  Jesienią 2019 r. inwestorzy wycofali się z części inwestycji (ferma na 320 DJP w Górce i na 960 DJP w Kruszynianach). Pozostałe dwie są na etapie procedur  administracyjnych i sądowych.

W jednej z nich – dotyczącej wyrażenia zgody na środowiskowe uwarunkowania budowy fermy w obsadzie 89 000 sztuk (356 DJP) na terenie Kruszynian - 25 maja 2020 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku uchyliło decyzję Burmistrz Krynek, zezwalającą na realizację fermy drobiu w sąsiedztwie Kruszynian. Odwołania od tej decyzji złożyli mieszkańcy i RPO.

SKO poddało druzgocącej krytyce sposób przeprowadzenia postępowania przez organ pierwszej instancji, który nie w ogóle wyjaśnił istotnych dla sprawy okoliczności - wpływu planowanej inwestycji na środowisko. W rezultacie decyzji SKO Burmistrz Krynek ma przeprowadzić ponowne postępowanie w sprawie.

Kolegium potwierdziło to, na czym Rzecznikowi szczególnie zależało i co zaznaczył w swoim odwołaniu od decyzji środowiskowej: że zadaniem organu administracji publicznej, który wydaje zgodę na fermę przemysłową jest rzeczywiste, a nie tylko teoretyczne zbadanie, czy to na pewno dobry pomysł lokalizować taką inwestycję, na obszarach słynących z bogactwa przyrodniczego.  I że nie chodzi tu tylko o formalny obieg dokumentów, ale rzetelne sprawdzenie, czy  w tych dokumentach są podawane informacje zgodne z prawdą.

Inwestor zaskarżył decyzję SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. W jego ocenie, uchylona przez SKO decyzja Burmistrz była prawidłowa, a zarzuty wobec niej nietrafne.

Rzecznik przystąpił do postępowania zainicjowanego sprzeciwem inwestora, by bronić korzystnej dla mieszkańców decyzji SKO.

Wskazał, że SKO prawidłowo uznało, iż decyzję Burmistrz trzeba uchylić i ponownie przeprowadzić postępowanie. Skala uchybień, do których doszło w postępowaniu pierwszoinstancyjnym była tak duża, że SKO nie mogło naprawić błędów Burmistrz we własnym zakresie.

Zdaniem Rzecznika Burmistrz powinna rzetelnie zbadać sprawę i wyjaśnić wszystkie wątpliwości co do wpływu planowanej inwestycji na środowisko, w tym na zdrowie mieszkających wokół ludzi.

V.7203.21.2019

Rzecznik nie zgadza się z odrzuceniem przez sąd skarg na uchwały o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT” przed merytorycznym zbadaniem

Data: 2020-07-06
  • RPO nie zgadza się z postanowieniami Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie o odrzuceniu pierwszych dwóch z dziewięciu skarg RPO na uchwały o "przeciwdziałaniu ideologii LGBT”
  • Sąd nie badał zasadności skarg pod względem merytorycznym - nie stwierdził zatem, czy są one zgodne z prawem
  • Ocenił tylko, że sprawa nie może być przez niego badana, bo taki akt nie został podjęty w sprawie z zakresu administracji publicznej
  • RPO podtrzymuje, że takie uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej

Dlatego Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarży postanowienia WSA w Krakowie do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Na posiedzeniu 23 czerwca 2020 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, w pierwszej z dziewięciu spraw sądowych ze skarg RPO na uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”, postanowił odrzucić skargę na uchwałę Rady Gminy Lipinki. Stwierdził, że zaskarżona uchwała nie została podjęta w sprawie z zakresu administracji publicznej, a tym samym nie może być przedmiotem kontroli sądu administracyjnego.

Sąd nie badał zatem zasadności skargi pod względem merytorycznym – nie oceniał postawionych w skardze zarzutów, nie wypowiadał się na temat dyskryminującego charakteru uchwały i nie stwierdził czy jest lub nie jest ona zgodna z prawem.

Identyczną decyzję ten sam sąd podjął 24 czerwca 2020 r. w sprawie skargi RPO na uchwałę Rady Powiatu Tarnowskiego.

W postępowaniu sądowoadministracyjnym merytoryczne rozpoznanie skargi jest poprzedzone badaniem dopuszczalności jej wniesienia. To na tym, pierwszym etapie WSA w Krakowie ocenił, że sprawa nie należy do właściwości sądu i nie może być przez niego badana, bo zaskarżony akt nie został podjęty w sprawie z zakresu administracji publicznej.

Rzecznik ubolewa, że pierwsze orzeczenie w tak istotnej społecznie sprawie zapadło na posiedzeniu niejawnym, bez możliwości przeprowadzenia rozprawy i wysłuchania uczestników postępowania.

RPO nie zgadza się z tymi postanowieniami. Podtrzymuje stanowisko, że zaskarżone uchwały dotyczą spraw z zakresu administracji publicznej, ponieważ zawierają władcze dyspozycje skierowane do samorządowych organów wykonawczych i podległych im jednostek organizacyjnych, np. dyrektorów szkół.

Z orzecznictwa Naczelnego Sądu Administracyjnego, Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego wynika, że pojęcie spraw z zakresu administracji publicznej musi być rozumiane szeroko, bo skarga na uchwały podjęte przez organy władzy w takich sprawach stanowi formę gwarancji realizacji zasady demokratycznego państwa prawnego i zasady praworządności.

W demokratycznym państwie prawnym w którym organy władzy publicznej – w tym samorządowe – są zobowiązane działać wyłącznie na podstawie i w granicach prawa, rolą sądów administracyjnych jest orzekanie co do zgodności uchwał tych organów z Konstytucją i ustawami

Pozostałe skargi RPO na uchwały o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT” oczekują na rozpoznanie. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia tych aktów przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Instytucje unijne i inne państwa europejskie wyrażają zaniepokojenie sytuacją w Polsce w związku z przyjmowaniem przez jednostki samorządu terytorialnego uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Dyrektorzy Generalni Komisji Europejskiej skierowali w tej sprawie pismo do marszałków województw oraz Minister ds. Funduszy i Polityki Regionalnej prosząc o wyjaśnienia, czy fundusze UE są i będą wydatkowane zgodnie z zasadą niedyskryminacji w związku z faktem przyjęcia przez pięć sejmików województw oraz niektóre gminy i powiaty uchwał o „przeciwdziałaniu ideologii LGBT”.

Wskazali, że takie działanie organów władzy publicznej jest sprzeczne z wartościami określonymi w art. 2 TUE oraz może naruszać zakaz dyskryminacji i molestowania ze względu na orientację seksualną w zatrudnieniu, zawarty w dyrektywie Rady 2000/78/WE. Wyrazem sprzeciwu wobec dyskryminujących działań polskich władz lokalnych są też decyzje o rozwiązywaniu współpracy przez ich partnerskie miasta i regiony z Francji oraz Niemiec.

Ujawnić koszty programu TVP pt. „Inwazja”. RPO przyłączył się do sprawy o udostępnienie informacji publicznej

Data: 2020-06-29
  • Powołując się na „tajemnicę przedsiębiorstwa”, TVP odmówiła ujawnienia kosztów programu „Inwazja”, który m.in. utożsamiał środowiska osób LGBT z pedofilią
  • Wobec odmowy Kampania Przeciw Homofobii wniosła, aby sąd administracyjny nakazał udostępnienie takiej informacji publicznej
  • Wola przedsiębiorcy nie może decydować o utajnieniu informacji, zwłaszcza że chodzi o medium publiczne, dysponujące środkami publicznymi –  podkreśla RPO
  • A jawność finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli, umożliwiającym społeczną kontrolę; jest to szczególnie ważne wobec wzrostu wysokości środków dla TVP

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie z wniosku KPH przeciw TVP S.A. o udostępnienie informacji publicznej.

Wcześniejsze działania RPO w sprawie

10 października 2019 r., krótko przed wyborami parlamentarnymi, TVP wyemitowała własny materiał pt. „Inwazja”. RPO krytycznie ocenił ten program. Nie tylko bowiem potęguje on społeczną nienawiść wobec osób LGBT, ale też manipuluje faktami, zwłaszcza co do Marszów Równości. Buduje ich całkowicie jednostronny obraz, daleki od pluralizmu, bezstronności i wyważenia, którymi w myśl ustawy o radiofonii i powinny cechować się programy TVP.

Adam Bodnar wystąpił wtedy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Rada oceniła, że „Inwazja” nie propagowała działań sprzecznych z prawem i nie nawoływała do nienawiści lub dyskryminacji. Rada podzieliła opinię TVP, że za emisją przemawiał ważny interes społeczny, bo ukazano część rzeczywistości „skrywanej przed opinią publiczną".

W listopadzie 2019 r. KPH wniosła by TVP ujawniła koszty programu. TVP odmówiła, twierdząc że prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na tajemnicę przedsiębiorcy. Uznała bowiem, że żądane informacje mają „istotną wartość gospodarczą, która wyklucza ich udostępnienie”. Według TVP uzyskanie ich przez konkurencję mogłaby ją wzmocnić, a zarazem osłabić pozycję rynkową TVP.

Wobec tego KPH wystąpiła do sądu administracyjnego, by nakazał TVP ujawnienie tej informacji. W skardze wskazano na błędne uznanie, że nie może ona podlegać udostępnieniu w trybie dostępu do informacji publicznej z uwagi na ochronę tajemnicy przedsiębiorstwa.

Argumenty RPO dla sądu

W stanowisku dla WSA Rzecznik zgadza się z argumentami skargi, że TVP w sposób nieuprawniony dokonała rozszerzającej wykładni wyjątku od zasady dostępu do informacji publicznej, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawie o dostępie do informacji publicznej. A wyjątek ten należy interpretować wąsko.

W konsekwencji doszło do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji). Jest ono jednym z podstawowych mechanizmów sprawowania przez obywateli kontroli nad organami władzy publicznej i podmiotami realizującymi zadania publiczne z środków pochodzących od państwa.

W oddzielnym procesie o ochronę dóbr osobistych, wytoczonym przez KPH TVP Sąd Okręgowy 11 maja 2020 r. udzielił zabezpieczenia pozwu poprzez usunięcie na rok „Inwazji” z kanału internetowego TVP. Sąd wskazał w tym postanowieniu m.in., że „dla przeciętnego odbiorcy  materiału wynika z niego jednoznaczny przekaz, iż organizacje LGBT, w tym także powódkę, należy wiązać z propagowaniem pedofilii”. „Celem i skutkiem wyemitowanego przez pozwaną materiału było przedstawienie KPH w jednoznacznie negatywnym, stygmatyzującym i obraźliwym kontekście” – podkreślił sąd, według którego  wszystko to uprawdopodobnia, że naruszono dobra osobiste KPH.

- Dlatego za szczególnie istotne należy uznać zapewnienie obywatelom dostępu do informacji publicznej o sposobie wydatkowania środków publicznych przez media publiczne przy produkcji takich materiałów – napisał RPO do WSA.

A spółka nie wykazała w sposób przekonujący, że informacja o kosztach „Inwazji” stanowi tajemnicę przedsiębiorstwa. Konieczne do tego byłoby wykazanie, że dana informacja ma wartość gospodarczą. TVP jest zaś podmiotem wykonującym zadania publiczne, zobowiązanym do udostępniania informacji publicznej. Wnioskowana informacja powinna podlegać udostępnieniu jako informacja o majątku, którym dysponuje ten podmiot.

Nie można też przyjąć, że to wyłącznie wola przedsiębiorcy miałaby decydować o utajnieniu określonej informacji publicznej. Czyniłoby to bowiem fikcyjnym konstytucyjne  prawo obywatela do informacji publicznej.

Uznanie przez TVP, że informacja przedstawia dla spółki wartość gospodarczą nosi znamiona dowolności. TVP nie podniosła argumentu, że środki na „Inwazję” nie pochodziły z opłat abonamentowych -  co mogłoby uzasadniać utajnienie informacji. W ocenie Rzecznika „Inwazja” mogła zostać sfinansowana ze środków abonamentowych, a informacja o wysokości tych środków powinna podlegać udostępnieniu.

A skoro ponad połowę przychodu TVP stanowią wpływy pochodzące ze środków publicznych, trudno uznać, że informacja o sposobie wydatkowania tych środków na produkcje wewnętrzne może mieć znaczenie z punktu widzenia podmiotów konkurencyjnych względem TVP, które przecież takimi środkami nie dysponują.

Jawność i przejrzystość finansów publicznych jest niezbywalnym prawem obywateli umożliwiającym społeczną kontrolę. W ocenie RPO zapewnienie poszanowania tej zasady w tej sprawie ma szczególne znaczenie z uwagi na  wzrost wysokości środków przeznaczanych na działalność TVP.

VII.6060.11.2020

RPO zaskarżył do sądu umorzenie przez PUODO sprawy oświadczeń sędziów i prokuratorów o przynależności do zrzeszeń

Data: 2020-06-23
  • Ustawa „kagańcowa” nakazała sędziom i prokuratorom składanie jawnych oświadczeń o członkostwie m.in. w stowarzyszeniach
  • Zagraża to ich prawu do prywatności i jest sprzeczne z prawem do ochrony danych osobowych
  • Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o zablokowanie tych przepisów - Jan Nowak odmówił
  • Teraz RPO zaskarżył tę decyzję do sądu administracyjnego. Powołał się na RODO, Konstytucję, Kartę Praw Podstawowych UE i konwencję praw człowieka

Tzw. ustawa „kagańcowa” z 20 grudnia 2019 r., która weszła w życie 14 lutego 2020 r., wprowadziła obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczenia o tym, do jakich zrzeszeń i stowarzyszeń należą. Informacje są publicznie dostępne.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich ma wiele wątpliwości co do zgodności tego obowiązku z Konstytucją. Wyrażał je w trakcie prac nad ustawą, w tym w obszernej opinii przedstawionej Marszałkowi Senatu. Dlatego 9 marca 2010 r. wystąpił do prezesa UODO o zablokowanie tych przepisów w ramach tzw. środka zabezpieczającego (Jan Nowak skorzystał z takiej możliwości w sprawie list poparcia do KRS, wstrzymując ich upublicznienie).

Adam Bodnar wskazywał, że ustawa z 20 grudnia 2019 r.  jest środkiem powszechnej lustracji aktywności publicznej sędziów i prokuratorów. Chroniąc swą prywatność, mogą oni bowiem zdecydować się na ograniczenie bądź wręcz zaprzestanie swoich dotychczasowych działań społecznych i obywatelskich.

W wielu przypadkach upublicznienie tych informacji może prowadzić do ujawnienia ich światopoglądów, przekonań, a nawet orientacji seksualnej (tak może być odczytywana przynależność do organizacji broniących praw osób LGBT). Tymczasem Konstytucja wyraźnie zakazuje zobowiązywania obywateli do ujawniania tego typu danych (art. 53 ust. 7).

Obowiązek ten może także ograniczać działania sędziów i prokuratorów w korzystaniu z wolności zrzeszania się (art. 58 Konstytucji). A zgodnie z przepisami i uznanymi standardami prawa międzynarodowego, opracowanymi m.in. przez organy Rady Europy i ONZ, sędziowie mają prawo korzystania z wolności zrzeszania się.

RPO powołał się na orzecznictwo sądów administracyjnych. Podkreśla się w nim, że nawet wyraźne przepisy ustawowe należy stosować z uwzględnieniem prawa do prywatności i ochrony danych osobowych -  przysługującego także sędziom i prokuratorom.

A teraz, w porównaniu z innymi funkcjonariuszami publicznymi, np. posłami czy senatorami, mają oni węższą sferę prywatności. Trudno znaleźć uzasadnienie dla takiego stanu rzeczy na gruncie prawa, w tym Konstytucji. Taki obowiązek mają np. funkcjonariusze służb mundurowych, m.in. Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego i żołnierze zawodowi. Ich dane nie są jednak upubliczniane.

Z prawa do zablokowania przetwarzania danych osobowych przez wydanie decyzji o środku zabezpieczającym PUODO skorzystał m.in. w sprawie list poparcia dla kandydatów do  KRS, czasowo zawieszając możliwość ich opublikowania. Zdaniem RPO skorzystanie z tego środka byłoby tym bardziej uzasadnione w tej sprawie.

Decyzja PUODO

Po przeprowadzeniu postępowania prezes UODO odrzucił wnioski RPO, a postępowanie 6 kwietnia 2020 r. umorzył.

Jak wskazano w uzasadnieniu tej decyzji, obowiązek składania oświadczeń i ich upublicznienia jednoznacznie wynika z przepisów prawa. Dlatego przetwarzanie danych osobowych nie narusza przepisów o ochronie danych osobowych. W ocenie PUODO trudno uznać, by dalsze ich przetwarzanie mogło spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki, skoro odbywa się w wykonaniu powszechnie obowiązujących przepisów prawa.

Zdaniem PUODO przepisy ustawy  bardzo jednoznacznie i w sposób nie wymagający interpretacji określają obowiązek złożenia przez sędziów i prokuratorów oświadczeń oraz  obowiązek ich upublicznienia.  Zdaniem PUODO istnienie wyraźne przepisu ustawowego nie pozwala na skorzystanie z uprawnienia do wydania środka zabezpieczającego ze względu na przepis art. 6 ust. 1 lit. c) RODO. Przewiduje on, że „przetwarzanie danych osobowych jest zgodne z prawem m. in. wówczas, gdy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze”.

Uzasadnienie nie odnosi się do zarzutu RPO co do niezgodności ustawy z zasadą minimalizacji danych oraz ochrony prawa do prywatności, mających swoją podstawę w innych przepisach RODO. 

PUODO nie stwierdził naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych i umorzył postępowanie jako bezprzedmiotowe. W uzasadnieniu powołano się na wyrok WSA w Warszawie w sprawie list poparcia do KRS. W styczniu 2020 r. orzekł on, że PUODO nie mógł zablokować ich opublikowania ze względu na wyraźną podstawę prawną przewidującą publiczność tych danych.

RPO podkreślał przy tym, że WSA dopuścił możliwość badania zgodności przepisów o obowiązku publikacji list z prawem do prywatności sędziów. Uznał jednak, że – w tym wypadku – powinno ono ustąpić przed prawem do dostępu do informacji publicznej.

PUODO odmówił jednak dokonania oceny w tym zakresie. Wskazał, że tego typu analiza polegałaby na kwestionowaniu konstytucyjności przepisów ustawy, do czego uprawniony jest jedynie Trybunał Konstytucyjny. W związku z brakiem możliwości wystąpienia do TK PUODO umorzył postępowanie także w tym zakresie.

Od decyzji PUODO przysługuje skarga do sądu administracyjnego. RPO skorzystał z tej możliwości, mając na względzie ochronę praw i wolności obywatelskich.

Wnioski skargi RPO

Rzecznik wnosi, by Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję PUODO, której zarzuca:

  • naruszenie art. 6 ust. 1 lit c rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (RODO) poprzez jego błędną wykładnię;
  • naruszenie art. 57 ust. 1 lit a RODO poprzez niezapewnienie skuteczności przepisów RODO względem przepisów krajowych;
  • naruszenie art. 47 Konstytucji RP, art. 7 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez niezapewnienie realizacji prawa do ochrony życia prywatnego podmiotów, których praw i obowiązków dotyczyło prowadzone postępowanie;
  • naruszenie art. 51 ust. 1 i 2 Konstytucji RP, art. 8 Karty Praw Podstawowych UE, oraz art. 8 ust. 1 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez niezapewnienie realizacji prawa do ochrony danych osobowych podmiotów, których praw i obowiązków dotyczyło prowadzone postępowanie.
  • naruszenie art. 53 ust. 1 i 2, art. 10 ust. 1 Karty Praw Podstawowych UE i art. 9 ust. 1 i 2 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka poprzez nieuzasadnione i nieproporcjonalne ograniczenie swobody w korzystaniu przez sędziów i prokuratorów z wolności sumienia i religii oraz art. 53 ust. 7 Konstytucji poprzez ich zobowiązanie do ujawnienia swojego światopoglądu, przekonań religijnych lub wyznania.

Pełną treść skargi do WSA prezentujemy w załączniku poniżej.

VII.501.53.2020     

Kolejna interwencja prawna RPO ws. budowy fermy drobiu w Kawęczynie. Środowiskowa zgoda utrzymana z rażącym naruszeniem prawa.

Data: 2020-06-12
  • Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu potwierdziło tzw. środowiskową zgodę na budowę fermy na milion kur w Kawęczynie pod Wrześnią
  • Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył decyzję SKO do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego jako wydaną z rażącym naruszeniem prawa

Sprawą budowy fermy w Kawęczynie Rzecznik zajmuje się już od ponad trzech lat. Kawęczyn to miejscowość, wokół której na terenach dawnego PGR już znajduje się kilka ferm norek, powodujących uciążliwości dla okolicznych mieszkańców. Skarżą się oni na uciążliwości, jak smród, muchy i gryzonie.

Na domiar złego, właściciel tych ferm chce w odległości niecałych 200 m od domów ludzi zbudować kolejną fermę, tym razem drobiu, na ponad milion kur.  Może to oznaczać, że już teraz złe warunki życia w tych okolicach znacznie się pogorszą.

Po kilku latach starań mieszkańców - wspieranych przez Rzecznika - udało się doprowadzić do przyjęcia przez radę gminy planu miejscowego, który zakazuje lokalizacji w okolicach Kawęczyna nowych ferm.

Mimo to - wbrew zapisom planu miejscowego - Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu 27 kwietnia 2020 r. podtrzymało wydane 30 grudnia 2019 r. przez burmistrza Wrześni tzw. środowiskowe uwarunkowania zgody na realizację inwestycji. A to umożliwia przedsiębiorcy staranie się o pozwolenie na budowę.

W skardze do WSA w Poznaniu RPO Adam Bodnar wnosi o stwierdzenie nieważności decyzji SKO oraz o uchylenie decyzji burmistrza.

W Polsce nadal nie  ma instrumentów prawnych, dzięki którym organy ochrony środowiska mogłyby prowadzić kontrole uciążliwości zapachowych, robić pomiary emisji lub jakości powietrza oraz wydawać wystąpienia pokontrolne i decyzje (np. nakazywać redukcję lub eliminację odoru)  https://www.rpo.gov.pl/pl/content/odory

Bliższe szczczegóły zawiera skarga RPO do WSA, zamieszczona poniżej w załączniku.

V.7200.19.2019

RPO składa skargi do sądu administracyjnego na kwarantanny graniczne

Data: 2020-05-28
  • RPO pisał kilkukrotnie do Ministra Zdrowia, że ustawa „zakaźna” nie daje podstaw do obejmowania automatyczną kwarantanną wszystkich osób przekraczających granicę.
  • Mimo tego, kolejne rozporządzenia Ministra, a później Rady Ministrów utrzymywały obowiązek kwarantanny granicznej z niewielkimi wyjątkami.
  • Skargi wpływające do RPO wskazują, że przy obejmowaniu kwarantanną na granicy dochodziło do naruszenia prawa. W rezultacie, niektórzy obywatele tracili dotychczasową pracę za granicą.
  • Dlatego, RPO złożył do sądów administracyjnych skargi na objęcie kwarantanną graniczną.

Od początku pandemii Rzecznik dostaje wiele skarg dotyczących kwarantanny. Do drugiej połowy maja wpłynęło do RPO prawie 300 takich pisemnych skarg. Ludzie skarżą się na to, że kwarantanna graniczna uniemożliwia im powrót do pracy, kontakty z bliskimi. Sprzeciwiają się bezpodstawnemu przedłużaniu kwarantanny w przypadku, gdy testy na obecność koronawirusa wyszły im ujemne. W wielu takich sprawach zastrzeżenia zgłaszane przez obywateli są uzasadnione, a reakcja Rzecznika pomaga w zwolnieniu z takiej „wątpliwej” kwarantanny. Zdarza się, że ktoś wskutek niezgodnego z prawem nałożenia kwarantanny stracił pracę. W takich przypadkach, Rzecznik występuje na drogę sądową – orzeczenie sądu stwierdzające nielegalność kwarantanny będzie mogło pomóc w uzyskaniu odszkodowania.

W składanych do sądów skargach RPO dowodzi, że objęcie kwarantanną następuje w drodze czynności Straży Granicznej. To ona musi ocenić podczas kontroli, czy dana osoba podlega pod obowiązek kwarantanny granicznej, czy jest z niej zwolniona, jako należąca do kilku kategorii wymienionych w rozporządzeniu. Objęcie kwarantanną nie może jednak wynikać tylko z samego faktu przekroczenia granicy.

Ustawa o przeciwdziałaniu i zapobieganiu chorobom zakaźnym u ludzi pozwala na objęcie kwarantanną tylko tych osób, co do których ustalono, że były „narażone na chorobę zakaźną lub pozostawały w styczności ze źródłem biologicznego czynnika chorobotwórczego, a nie wykazują objawów chorobowych”. Sam powrót z zagranicy to za mało, żeby móc objąć daną osobę kwarantanną. Jeżeli na granicy nie zostanie sprawdzone, że osoba ją przekraczająca była rzeczywiście narażona na zakażenie, to objęcie jej kwarantanną nie jest możliwe.

RPO wskazuje w skargach, że rozporządzenia (najpierw Ministra Zdrowia, później Rady Ministrów) wprowadzające obowiązek kwarantanny granicznej zostały wydane z przekroczeniem upoważnienia ustawowego. Minister w ogóle nie jest wyposażony w kompetencję do wprowadzenia takiej kwarantanny. Rada Ministrów może ją zaś wprowadzić, ale zrobiła to z naruszeniem ustawy, bo zdecydowała, że kwarantanną będą obejmowani z zasady wszyscy przekraczający granicę, a nie tylko – jak mówi ustawa – narażeni na zakażenie. Kwarantanna graniczna nałożona w takich warunkach narusza wolność poruszania się i swobodę opuszczenia terytorium RP, o których mówi art. 52 Konstytucji.

Ze względu na to, że wskutek objęcia kwarantanną graniczną osób pracujących w innych państwach członkowski UE, uniemożliwiono im powrót do pracy, naruszone zostało też prawo UE. Swoboda przepływu pracowników należy do podstawowych swobód gospodarczych Unii Europejskiej, zaś uprawnienia z niej wynikające władze krajowe są zobowiązanie przestrzegać, chronić i gwarantować, a osoby uprawnione mogą się na te uprawnienia powoływać przed sądami krajowymi.

Jakkolwiek RPO ani nie kwestionuje potrzeby wprowadzenia kwarantanny w czasach pandemii, ani nie uznaje jej za niezbędny środek ochrony zdrowia publicznego (tego rodzaju oceny winny wyrażać kompetentne organy państwowe), nie może przejść do porządku dziennego nad nadużywaniem kompetencji przez organy władzy wykonawczej. W szczególności nie może pozwolić, by stało się to niebezpiecznym precedensem, mogącym w przyszłości rzutować na wolności i prawa jednostki. Stąd zdecydował się na zaskarżenie czynności Straży Granicznej do sądów administracyjnych.

V.7018.192.2020, V.7018.368.2020

RPO skarży do WSA decyzję Ministra Cyfryzacji o przekazaniu rejestru PESEL Poczcie Polskiej

Data: 2020-05-19
  • Zdaniem RPO przekazując dane PESEL spółce Poczta Polska Minister Cyfryzacji działał bez podstawy prawnej i bez takiej podstawy przekazał dane obywateli. Naruszył tym samym art. 7 i art. 51 Konstytucji.
  • Dlatego RPO wnosi o uznanie, że czynność Ministra była bezskuteczna.
  • Gdyby Wojewódzki Sąd Administracyjny zgodził się z argumentami RPO, Poczta Polska nie mogłaby już wyjaśniać faktu posiadania płyty z danymi 30 mln obywateli tym, że przekazał je oficjalnie Minister Cyfryzacji.

22 kwietnia 2020 r. Minister Cyfryzacji udostępnił spółce Poczta Polska S.A. dane osobowe z rejestru PESEL dotyczące żyjących obywateli polskich, którzy uzyskali pełnoletność dnia 10 maja 2020 r. i których krajem zamieszkania jest Polska. Jak wynika z wyjaśnień z MC, jakie otrzymał Rzecznik, dane obywateli zapisane zostały na płycie DVD i zabezpieczone hasłem. Płytę przekazano osobie reprezentującej Pocztę Polską po uprzednim zweryfikowaniu jej tożsamości. Przesyłka była konwojowana przez Pocztę Polską. Hasło do danych zapisanych na płycie nie zostało przekazane razem z płytą lecz osobnym kanałem komunikacyjnym. Przekazane dane obejmowały:

  • numer PESEL,
  • imię (imiona),
  • nazwisko
  • oraz w zależności od tego jakie dane osoba posiada zarejestrowane w rejestrze PESEL – aktualny adres zameldowania na pobyt stały, a w przypadku jego braku ostatni adres zameldowania na pobyt stały, a także adres zameldowania na pobyt czasowy.

MC zaznacza, że na płycie nie było informacji o datach zameldowania i wymeldowania, natomiast w przypadku adresu zameldowania na pobyt czasowy udostępniono informację o przewidywanej dacie pobytu pod adresem czasowym. Ponadto przekazano informacje o tym, czy osoba posiada aktualnie zarejestrowany wyjazd czasowy poza granice kraju (bez wskazywania kraju wyjazdu).

30 kwietnia 2020 r. RPO zwrócił uwagę Ministrowi Cyfryzacji, że nie miał podstawy prawnej, by przekazać dane obywateli spółce Poczta Polska. Minister odpowiedział jednak, że dostał z Poczty wniosek od upoważnionej osoby, a dane wydał na podstawie specustawy kowidowej (Tarczy Antykryzysowej 2.0 z 16 kwietnia), ponieważ na jej podstawie Prezes Rady Ministrów polecił Poczcie Polskiej zorganizowanie wyborów.

W piśmie procesowym RPO dowodzi jednak, że ustawa przywoływana przez ministra nie dawała mu podstaw do wydania spółce Poczta Polska płyty z danymi 30 mln obywateli.

  1. Ustawa, na którą powołuje się Minister, pozwalała realizować zadania związane z organizacją wyborów Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zapowiedzianych na 10 maja. Tyle że 20 kwietnia Poczta Polska nie organizowała tych wyborów. Przepisy, które na to pozwalały, weszły w życie dopiero 9 maja (prezydent podpisał je 8 maja).
  2. Zatem decyzja Premiera z dnia 16 kwietnia 2020 r., była wydana z rażącym naruszeniem prawa (RPO zakarżył ją do WSA), to Poczta Polska nie miała kompetencji, by taką decyzję wykonać – zatem jej wniosek do Ministra Cyfryzacji nie miał prawnego znaczenia

Wynika z tego, że decyzja wydana na podstawie ustawy kowidowej była niewykonalna i jej niewykonalność ma charakter trwały.

  1. RODO (rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady UE 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych) pozwala na przetwarzanie danych osobowych wyłącznie kiedy jest niezbędne do wypełnienia obowiązku prawnego ciążącego na administratorze lub przetwarzanie jest niezbędne do wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym lub w ramach sprawowania władzy publicznej powierzonej administratorowi. Tyle że w Polsce takiej podstawy prawnej nie było.

Nie może zostać zaakceptowana teza, że na podstawie art. 99 ustawy Tarcza Antykryzysowa 2.0 Poczta Polska może sięgać po dowolne dane z rejestru PESEL, bądź też z innego spisu lub rejestru będącego w dyspozycji organu administracji publicznej. Akceptacja tego przepisu ustawowego jako samodzielnej podstawy przetwarzania danych osobowych doprowadzałaby do sytuacji, w której Poczta Polska (jako wyznaczony operator pocztowy) mógłby dowolnie agregować dane zebrane w różnych rejestrach, a jedynym wymogiem dla takiego działania byłoby złożenie wniosku w formie elektronicznej.

Należy wskazać, że tego rodzaju sytuacja, w której operatorowi jest przyznana nieograniczona możliwość agregacji danych z rejestrów publicznych sprzeczna jest również z systemowym podejściem do ochrony danych osobowych przyjętym w Konstytucji.

Artykuł 47 Konstytucji zawiera gwarancje ochrony prywatności, a art. 51 odnosi się bezpośrednio do aspektów ochrony prywatności związanych z przetwarzaniem informacji o jednostce. Jak zauważył Trybunał Konstytucyjny, autonomia informacyjna jednostki, oznaczająca prawo do samodzielnego decydowania o ujawnianiu innym informacji dotyczących swojej osoby, a także prawo do sprawowania kontroli nad takimi informacjami, znajdującymi się w posiadaniu innych podmiotów (wyrok TK z dnia 19 lutego 2002 r., sygn. akt U 3/01). Wszelkie ograniczenia tego prawa muszą być ustanowione w ustawie, nie mogą naruszać istoty wolności i praw i muszą służyć usprawiedliwionym konstytucyjnie celom.  Art. 99 Tarczy 2.0 nie wystarcza, bo nie wypełnia on wymogów, jakie trzeba spełnić, by skutecznie ograniczyć prawa obywateli zapisane w Konstytucji.

VII.501.119.2020

Koronawirus. Pana Andrzeja objęto kwarantanną – stracił pracę w Czechach. RPO zaskarżył decyzję Straży Granicznej 

Data: 2020-05-14
  • Pracujący w Czechach pan Andrzej został objęty kwarantanną, choć przepisy nie przewidywały tego wobec pracowników przygranicznych - w efekcie stracił on pracę  
  • RPO zaskarżył decyzję Komendanta Placówki Straży Granicznej w sprawie objęcia pana Andrzeja taką bezprawną kwarantanną
  • Wniósł o stwierdzenie bezskuteczności tej czynności, co pozwoli mężczyźnie ubiegać się o odszkodowanie 

To prawdopodobnie pierwsza taka sprawa złożona do sądu administracyjnego. Tymczasem przy stosowaniu kwarantanny dochodziło do pomyłek, opisywanych we wcześniejszych wystąpieniach Rzecznika Praw Obywatelskich (załączonych poniżej). 

18 marca 2020 r. pan Andrzej wracał  z pracy w Republice Czeskiej. Przy przekraczaniu granicy musiał wypełnić kartę lokalizacyjną. SG oznaczyła ją symbolem kwarantanny. Informacje z karty wprowadzono do systemu Ewidencji Wjazdów do Polski, który określił termin kwarantanny do 1 kwietnia 2020 r. W wyniku interwencji pana Andrzeja wpis o objęciu go kwarantanną 25 marca 2020 r. usunięto z systemu EWP. Wskutek kwarantanny stracił on jednak zatrudnienie w Czechach.

Rzecznik Praw Obywatelskich zarzucił decyzji SG naruszenie art. 52 ust. 1–3 Konstytucji oraz art. 2 Protokołu nr 4 do Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności - poprzez ograniczenie wolności poruszania się po terytorium RP i swobody opuszczenia terytorium RP bez podstawy ustawowej. Było to także naruszeniem art. 15 ust. 2 w zw. z art. 51 ust. 1 i art. 52 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej - poprzez ograniczenie swobody wykonywania pracy w innym   państwie członkowskim, przy braku podstawy ku temu w ustawie.

Obowiązek kwarantanny osób wracających do Polski wprowadziło rozporządzenie Ministra Zdrowia z 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej stanu zagrożenia epidemicznego. Wydano je na podstawie ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi.

Jak wskazuje Adam Bodnar, obowiązek kwarantanny został jednak ustanowiony przez ministra z przekroczeniem granic ustawowego poważnienia. Nie obejmuje bowiem ono możliwości wprowadzenia czasowego zakazu/ograniczenia poruszania się. Minister uprawniony jest jedynie do wprowadzenia czasowego ograniczenia sposobu poruszania się. Tym samym obowiązek kwarantanny  ustanowiono bez ustawowej podstawy. Wobec tego narusza on art. 92 ust. 1 Konstytucji (zasady wydawania rozporządzeń).

Dlatego objęcie pana Andrzeja kwarantanną - opartą na rozporządzeniu niemającym umocowania w ustawie - naruszyło art. 52 ust. 1 i 2 Konstytucji w związku z jej art. 52 ust. 3. Zgodnie z nimi każdemu zapewnia się wolność poruszania się po terytorium RP  oraz wyboru miejsca zamieszkania i pobytu, a także swobodę opuszczenia Polski. Ograniczenia w tym zakresie mogą być ustanowione wyłącznie w ustawie.

Nawet gdyby przyjąć - czego RPO nie czyni - że obowiązek kwarantanny po powrocie do kraju Minister Zdrowia ustanowił zgodnie z Konstytucją, to objęcie nią pana Andrzeja i tak powinno być uznane za bezskuteczne. Nie podlegał on bowiem w ogóle temu obowiązkowi.

Jeden z wyjątków odbycia kwarantanny dotyczy bowiem przekraczania granicy "w ramach wykonywania czynności zawodowych: w państwie sąsiadującym przez osobę wykonującą czynności zawodowe w tym państwie, w tym będącą kierowcą obsługującym pojazd samochodowy w transporcie drogowym”.

A pan Andrzej właśnie wracał do miejsca zamieszkania w związku z wykonywaniem czynności zawodowych w Republice Czeskiej. Uznanie przez SG, że podlega on obowiązkowi kwarantanny nastąpiło zatem z naruszeniem rozporządzenia MZ.

Stwierdzenie bezskuteczności kwarantanny wydaje się niezbędne dla skutecznego domagania się przez pana Andrzeja rekompensaty za doznaną szkodę. Wskutek bezprawnego objęcia kwarantanną, stracił on bowiem dotychczasowe zatrudnienie, co w jaskrawy sposób narusza uprawnienie przysługujące mu na mocy prawa UE.

Rzecznik nie kwestionuje potrzeby wprowadzenia kwarantanny, ale też nie uznaje tego środka za niezbędny sposób ochrony zdrowia publicznego. Nie może jednak przejść do porządku dziennego nad opisaną  sytuacją. W szczególności nie może pozwolić, by stała się ona niebezpiecznym precedensem, mogącym w przyszłości rzutować na wolności i prawa jednostki. Jeżeli bowiem władza wykonawcza uznawała za niezbędne ograniczenie w postaci kwarantanny osób powracających do Polski, to brak było przeszkód, by te rozwiązanie wprowadzić ustawą - w zgodzie z Konstytucją.

V.7018.192.2020

Sprawa kolejnej uciążliwej fermy drobiu. Rzecznik wspiera mieszkańców i wnosi skargę do WSA 

Data: 2020-05-07
  • Kolejna lokalna społeczność jest narażona na uciążliwą inwestycję w bliskim sąsiedztwie domów
  • Chodzi o pozwolenie na budowę dwóch kurników w  Rumoce w woj. mazowieckim
  • W obronie mieszkańców Rzecznik Praw Obywatelskich złożył skargę do sądu administracyjnego

To kolejna odsłona walki mieszkańców powiatu mławskiego o to, aby w ich sąsiedztwie nie powstawały nowe chlewnie i kurniki. Sprawa dotyczy miejscowości Rumoka (gm. Lipowiec Kościelny).  W tej miejscowości, według wydanej w starostwie w październiku 2019 r. decyzji, mają powstać dwa nowe kurniki – jeden o obsadzie 45 DJP, drugi 5,5 DJP. To ma być wynikiem modernizacji istniejących obiektów inwentarskich, które od dłuższego czasu stoją puste. Mimo że to niewielkie obiekty, to jednak zlokalizowane w środku wsi, w bliskiej odległości od zabudowań mieszkalnych.

Jak twierdzą mieszkańcy w piśmie do Rzecznika, jako sąsiedzi inwestycji dowiedzieli się o pozwoleniu na budowę dopiero w grudniu 2019 r., gdyż Starosta Mławski nie poinformował o tym ani sąsiadów, ani urzędu gminy. Podnoszą, że decyzja została wydana bardzo szybko, w ciągu dwóch dni roboczych, podczas gdy przeciętny czas w podobnych sprawach jest znacznie dłuższy. Zwracali uwagę, że tego typu działalność nie powinna być prowadzona w środku wsi, w sąsiedztwie gospodarstw i budynków mieszkalnych (odległość ok. 50 m), tym bardziej, że w bliskiej odległości znajduje się studnia głębinowa zaopatrująca 80% mieszkańców całej gminy w wodę.

Na skutek wniosku mieszkańców, po wszczęciu postępowania z urzędu, Wojewoda Mazowiecki, stwierdził nieważność decyzji Starosty Mławskiego w przedmiocie udzielonego pozwolenia na budowę jako wydanej z rażącym naruszeniem art. 35 ust. 1 pkt 1 Prawa budowlanego. Głównym zarzutem wobec decyzji Starosty było wydanie pozwolenia bez wcześniejszej decyzji środowiskowej, choć przedsięwzięcie winno być zakwalifikowane jako mogące znacząco oddziaływać na środowisko (obsada kurnika przekraczała 40 DJP, zaś działka objęta planowanym przedsięwzięciem położona jest w odległości mniejszej niż 100 m od terenów mieszkaniowych).

Niestety, decyzją z 31 października 2019 r., na skutek odwołania inwestora, Główny Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił decyzję Wojewody Mazowieckiego. Odmówił stwierdzenia nieważności decyzji Starosty Mławskiego.

W sprawie zainterweniował RPO. W jego ocenie decyzja GINB nie tylko rażąco narusza przepisy prawa materialnego, ale również godzi w uzasadnione interesy społeczności lokalnej. Pozbawia ją możliwości udziału w postępowaniu dotyczącym zgody na realizację inwestycji mogącej znacząco oddziaływać na środowisko naturalne miejscowości.

Mając na uwadze skalę zamierzonej działalności oraz położenie działki objętej inwestycją w bliskim sąsiedztwie z zabudową mieszkaniową, Rzecznik stwierdził, że postępowanie w sprawie o pozwolenie na budowę zostało przeprowadzone z rażącym naruszeniem art. 71 ust. 2 pkt 2) ustawy o udostępnianiu informacji o środowisku i jego ochronie, udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (tzw. ustawy ocenowej) oraz z naruszeniem § 3 ust. 1 pkt 103 lit. a) tiret pierwsze rozporządzenia Rady Ministrów z 9 listopada 2010 r. w sprawie przedsięwzięć mogących znacząco oddziaływać na środowisko.

Powodem było niezakwalifikowanie zamierzenia budowlanego, objętego decyzją Starosty Mławskiego, jako inwestycji mogącej potencjalnie znacząco oddziaływać na środowisko. Zdaniem Rzecznika uchybienie jest ewidentne, gdyż w dacie wydania decyzji Starosty przepisy ustawy ocenowej bezwzględnie obligowały organ do przeprowadzenia postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, w sytuacji spełnienia ku temu warunków, jak w tej sprawie.

Wydanie zaś decyzji udzielającej pozwolenia na budowę, z pominięciem uprzedniego przeprowadzenia postępowania w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, stoi w oczywistej sprzeczności z przepisami Prawa budowlanego i ustawy ocenowej.

Ponadto w wydanej decyzji GINB wadliwie powtórzył i przyjął za Starostą Mławskim, że oddziaływanie inwestycji zamknie się w granicach działki inwestycyjnej, przy jednoczesnym pominięciu i nierozważeniu słusznego interesu właścicieli nieruchomości w zasięgu oddziaływania inwestycji.

Dlatego Rzecznik, korzystając z przysługujących mu uprawnień, zaskarżył decyzję GINB do WSA w Warszawie. Wniósł o zwrot sprawy do GINB.

Rzecznik od lat otrzymuje on skargi osób mieszkających w pobliżu zakładów przemysłowych, ferm trzody chlewnej, drobiu czy zwierząt futerkowych, wysypisk, składowisk oraz spalarni odpadów, ubojni i innych obiektów uciążliwych dla sąsiedztwa, m.in. poprzez emisję uciążliwych zapachów.

Utrzymujący się bardzo silny fetor - pochodzący z ferm drobiu czy ferm zwierząt futerkowych - niekiedy wręcz uniemożliwia przebywanie na powietrzu w pobliżu takich ferm, czasem nawet w promieniu kilku kilometrów od samego zakładu. Zagrożone jest również bezpieczeństwo sanitarno-epidemiologiczne poprzez zanieczyszczenie ujęć wody, namnażanie się gryzoni czy insektów. Spada też wartość nieruchomości.

W Polsce nadal brak jest jednak instrumentów prawnych, za pomocą których organy ochrony środowiska byłyby uprawnione do przeprowadzenia kontroli w zakresie określenia uciążliwości zapachowych, w tym pomiarów kontrolnych emisji lub zapachowej jakości powietrza oraz wydawania stosownych wystąpień pokontrolnych oraz decyzji. Dlatego właśnie tak istotne jest wszechstronne rozważenie zakresu ingerencji projektowanych inwestycji w środowisko, co odbywa się w ramach postępowań przewidywanych w ustawie ocenowej. Tymczasem w tej sprawie ten kluczowy aspekt w ogóle nie został zbadany.

IV.7200.1.2020

Koronawirus i wybory. Bez akt z KPRM WSA nie rozpatrzy wniosku RPO o wstrzymanie wykonania decyzji premiera ws. Poczty Polskiej 

Data: 2020-05-05
  • RPO przekazał bezpośrednio sądowi administracyjnemu skargę na decyzję premiera, polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym
  • Wynika to z braku pewności co do niezwłocznego przekazania skargi wraz z aktami sprawy do sądu przez KPRM
  • Rzecznik wniósł, aby do czasu wyroku w sprawie WSA wstrzymał wykonanie tej decyzji Mateusza Morawieckiego z 16 kwietnia 2020 r.
  • WSA odpowiedział, że wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji zostanie rozpoznany niezwłocznie po przekazaniu skargi RPO przez Prezesa Rady Ministrów

29 kwietnia 2020 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł by sąd stwierdził  nieważność decyzji Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Polecała ona Poczcie Polskiej realizację działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19 -polegających na podjęciu i realizacji czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów powszechnych na Prezydenta RP w 2020 r. w trybie korespondencyjnym. Na tej podstawie Poczta wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej spisów wyborów. Skardze towarzyszył wniosek o wstrzymanie wykonania decyzji premiera.

Skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na daną decyzję kieruje się do organu administracji, który ja wydał. Ten dopiero przekazuje ją sądowi, wraz z aktami swego postępowania.

Z uwagi jednak na uzasadnione obawy oraz ogromne ryzyko związane z brakiem pewności co do niezwłocznego przekazania tej skargi wraz z aktami sprawy do WSA, RPO zdecydował przekazać skargę również bezpośrednio samemu sądowi.

Powołał się na potrzebę skutecznej ochrony praw obywatelskich. W ocenie Rzecznika do rozpoznania wniosku o wstrzymanie wykonania decyzji nie jest konieczne, by WSA dysponował aktami postępowania przekazanymi przez Prezesa Rady Ministrów.

W piśmie do prezesa WSA Adam Bodnar wskazał, że decyzja Prezesa Rady Ministrów narusza porządek prawny  i wpływa negatywnie na prawa obywatelskie. Niewstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji narazi zaś zdrowie publiczne oraz zniweczy skutki osiągnięte poprzez wprowadzone w ostatnich tygodniach ograniczenia w celu zwalczania pandemii.

Ponadto nie wiadomo, jak organizacyjnie miałyby przebiegać wybory w trybie korespondencyjnym na tak szeroką skalę - w związku z brakiem przepisów powszechnie obowiązującego prawa w tym zakresie. Wydawanie poleceń w tym przedmiocie przez Prezesa Rady Ministrów Poczcie Polskiej S.A. - w czasie gdy pandemia nie została jeszcze zatrzymana - naraża obywateli na dramatyczne niebezpieczeństwo zdrowotne i może doprowadzić do nieodwracalnych skutków w sferze prawnej i faktycznej. Realizacja niezgodnej z prawem decyzji administracyjnej może w tym przypadku być tragiczna w skutkach zarówno w odniesieniu do całego polskiego społeczeństwa, jak i każdej z osób i rodzin z osobna.

- Mając na uwadze powyższe, wnoszę uprzejmie o przyjęcie skargi oraz rozpoznanie wniosku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie o wstrzymanie w całości zaskarżonej decyzji na podstawie przekazanych przeze mnie dokumentów – napisał 30 kwietnia Adam Bodnar do Wojciecha Mazura, prezesa WSA.

Odpowiedź WSA

Wiceprezes WSA Małgorzata Jarecka odpisała 4 maja, że skarga z 29 kwietnia na decyzję Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. polecającą Poczcie Polskiej S.A. w Warszawie realizację działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19, polegających na podjęciu i realizacji czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w 2020 r. w trybie korespondencyjnym została zarejestrowana w dzienniku korespondencji pod numerem VII DK/Wa 60/20.

Następnie zgodnie z art. 53 § 4 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r. - Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (Dz. U. z 2019 r. poz. 2325, z późn. zm.), przekazana w dniu 4 maja 2020 r. (za pośrednictwem elektronicznej skrzynki podawczej ePUAP) do Prezesa Rady Ministrów celem udzielenia odpowiedzi na skargę i nadesłania akt administracyjnych sprawy.

Zawarty w skardze wniosek o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji został zarejestrowany pod sygn. akt VII SO/Wa 11/20. Wniosek ten, z uwagi na art. 61 § 3 p.p.s.a., zostanie rozpoznany niezwłocznie po przekazaniu Pana skargi przez Prezesa Rady Ministrów – głosi odpowiedź.

VII.511.26.2020

Koronawirus i wybory. RPO: skarga na decyzję premiera ws. Poczty Polskiej wysłana bezpośrednio do sądu  

Data: 2020-04-30
  • RPO przekazał bezpośrednio sądowi administracyjnemu skargę na decyzję premiera, polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym
  • Wynika to z braku pewności co do niezwłocznego przekazania skargi wraz z aktami sprawy do sądu przez KPRM
  • Rzecznik wnosi, aby do czasu wyroku w sprawie sąd wstrzymał wykonanie tej decyzji Mateusza Morawieckiego z 16 kwietnia 2020 r.
  • Aby rozpoznać wniosek o wstrzymanie, sąd nie musi dysponować aktami postępowania przekazanymi przez premiera

Zgodnie z prawem, skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na daną decyzję kieruje się do organu administracji, który ja wydał. Ten dopiero przekazuje ją sądowi, wraz z aktami swego postępowania.

Z uwagi jednak na uzasadnione obawy oraz ogromne ryzyko związane z brakiem pewności co do niezwłocznego przekazania tej skargi wraz z aktami sprawy do WSA w Warszawie, Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował  przekazać skargę również bezpośrednio samemu sądowi.

Powołał się na potrzebę skutecznej ochrony praw obywatelskich, wywodzoną z art. 208 ust. 1 ("Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych") oraz art. 184 Konstytucji ("sądy administracyjne sprawują, w zakresie określonym w ustawie, kontrolę działalności administracji publicznej"), w związku z art. 8 Konstytucji ("przepisy Konstytucji stosuje się bezpośrednio").  

W ocenie Rzecznika do rozpoznania wniosku o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji nie jest konieczne, by WSA dysponował aktami postępowania przekazanymi przez Prezesa Rady Ministrów.

W piśmie do prezesa WSA Adam Bodnar wskazał, że decyzja Prezesa Rady Ministrów narusza porządek prawny  i wpływa negatywnie na prawa obywatelskie. Niewstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji narazi zaś zdrowie publiczne oraz zniweczy skutki osiągnięte poprzez wprowadzone w ostatnich tygodniach ograniczenia w celu zwalczania pandemii.

Ponadto nie wiadomo, jak organizacyjnie miałyby przebiegać wybory w trybie korespondencyjnym na tak szeroką skalę - w związku z brakiem przepisów powszechnie obowiązującego prawa w tym zakresie. Wydawanie poleceń w tym przedmiocie przez Prezesa Rady Ministrów Poczcie Polskiej S.A. - w czasie gdy pandemia nie została jeszcze zatrzymana - naraża obywateli na dramatyczne niebezpieczeństwo zdrowotne i może doprowadzić do nieodwracalnych skutków w sferze prawnej i faktycznej. Realizacja niezgodnej z prawem decyzji administracyjnej może w tym przypadku być tragiczna w skutkach zarówno w odniesieniu do całego polskiego społeczeństwa, jak i każdej z osób i rodzin z osobna.

- Mając na uwadze powyższe, wnoszę uprzejmie o przyjęcie skargi oraz rozpoznanie wniosku przez Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie o wstrzymanie w całości zaskarżonej decyzji na podstawie przekazanych przeze mnie dokumentów – napisał Adam Bodnar do Wojciecha Mazura, prezesa WSA.

29 kwietnia 2020 r.  Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł by sąd stwierdził  nieważność decyzji Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Polecała ona Poczcie Polskiej realizację działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19 -polegających na podjęciu i realizacji czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów powszechnych na Prezydenta RP w 2020 r. w trybie korespondencyjnym. Na tej podstawie Poczta wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej spisów wyborów.

VII.511.26.2020

Koronawirus i wybory. RPO skarży do sądu decyzję premiera o zleceniu Poczcie Polskiej przygotowania wyborów. Chce jej wstrzymania

Data: 2020-04-29
  • RPO zaskarżył do sądu administracyjnego decyzję premiera, polecającą Poczcie Polskiej przygotowanie wyborów na Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym
  • Rzecznik wnosi, aby do czasu wyroku w sprawie sąd wstrzymał wykonanie tej decyzji Mateusza Morawieckiego z 16 kwietnia 2020 r.
  • Rażąco narusza bowiem ona prawo i negatywnie wpływa na prawa obywatelskie
  • A Kodeks wyborczy powierza zadanie przygotowania wyborów komisarzowi wyborczemu, urzędnikowi wyborczemu oraz Inspekcji Sanitarnej – co do osób w kwarantannie

Rzecznik Praw Obywatelskich wnosi, by Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie w trybie uproszczonym stwierdził  nieważność decyzji Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia 2020 r. Polecała ona Poczcie Polskiej realizację działań w zakresie przeciwdziałania COVID-19 -polegających na podjęciu i realizacji czynności niezbędnych do przygotowania przeprowadzenia wyborów powszechnych na Prezydenta RP w 2020 r. w trybie korespondencyjnym. Na tej podstawie Poczta wystąpiła do władz samorządowych o przekazanie jej  spisów wyborców.

Decyzji tej RPO zarzuca:

  • brak podstawy prawnej oraz rażące naruszenie prawa, polegające na poleceniu Poczcie Polskiej S.A. realizacji zadania, które w dniu jej wydania nie leżało w sferze zadań operatora publicznego. Przepisy ustawy z 5 stycznia 2011 r. - Kodeks wyborczy  powierzają je odpowiednio komisarzowi wyborczemu, urzędnikowi wyborczemu, a także Głównemu Inspektorowi Sanitarnemu oraz Inspekcji Sanitarnej w przypadku osób poddanych kwarantannie;

  • naruszenie przepisów postępowania, mające istotny wpływ na wynik sprawy,  tj. przepisów ustawy „antykoronawirusowej” z 2 marca 2020 r., przez uznanie, że polecenie przekazania Poczcie Polskiej S.A. spisu wszystkich wyborców wyczerpuje przesłankę zapobiegania COVID-19.

16 kwietnia 2020 r. Prezes Rady Ministrów, działając na podstawie art. 11 ust. 2 w zw. z art. 11 ust. 2a i 3 ustawy z  2 marca 2020 r.  polecił Poczcie Polskiej  realizację działań w celu przeciwdziałania COVID-19, polegających na podjęciu i realizacji niezbędnych czynności zmierzających do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej w 2020 r., w trybie korespondencyjnym. Chodziło m.in. o przygotowanie struktury organizacyjnej, zapewnienie niezbędnej infrastruktury oraz pozyskanie koniecznych zasobów materialnych kadrowych. Decyzję zamieszczono  na stronach internetowych samorządów terytorialnych 23 kwietnia 2020 r. - wraz z pismem Poczty Polskiej zobowiązującym samorządy do przekazania jej spisu wyborców.

Rzecznik podejmuje sprawy, w których dochodzi do naruszeń ze strony organów władzy publicznej praw i wolności A ta sprawa stwarza zagrożenie dla praw znaczącej większości polskich obywateli mających czynne prawo wyborcze.

Konieczność zapewnienia obywatelom bezpiecznego i zgodnego z normami konstytucyjnymi głosowania w wyborach prezydenckich w czasie  pandemii SARS-CoV-2 - a także monitorowanie działań władz w związku z wyborami - mają fundamentalne znaczenie dla właściwego funkcjonowania demokratycznego państwa i ochrony praw obywatelskich. Decyzja Prezesa Rady Ministrów narusza zaś rażąco porządek prawny i wpływa negatywnie na prawa obywatelskie.

Dlatego Rzecznik - stojąc na straży praw i wolności obywatelskich -  postanowił skorzystać z przysługujących mu uprawnień i zaskarżyć decyzję premiera.

Uzasadnienie zarzutu wydania decyzji z rażącym naruszeniem prawa

W stanie prawnym obowiązującym 16 kwietnia 2020 r. Poczta Polska S.A. nie mogła realizować zadań publicznych związanych z organizacją wyborów korespondencyjnych na urząd Prezydenta RP w zakresie i w sposób wskazany w decyzji Prezesa Rady Ministrów z 16 kwietnia br.

Tego dnia obowiązywał rozdział 6a ustawy z 5 stycznia 2011 r. – Kodeks wyborczy, w którym przewidziano szczególne prawo niektórych wyborców (wyborców z niepełnosprawnościami, wyborców przebywających w obowiązkowej kwarantannie, izolacji, izolacji domowej oraz wyborców, którzy najpóźniej w dniu głosowania kończą 60. rok życia) do głosowania korespondencyjnego. Zastosowanie tych przepisów zostało w okresie stanu epidemii wykluczone na mocy art. 102 pkt 4 ustawy z 16 kwietnia 2020 r. o szczególnych instrumentach wsparcia w związku z rozprzestrzenianiem się wirusa SARS-Co-2. Weszła ona w życie 18 kwietnia 2020 r. - czyli dwa dni po decyzji premiera. 

Nawet gdyby uznać, że w dacie wydania decyzji istniała fragmentaryczna podstawa prawna do wydania polecenia Poczcie Polskiej S.A. rozpoczęcia przygotowań do przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP w trybie korespondencyjnym - w odniesieniu do wyborców uprawnionych do takiej formy głosowania na podstawie Kodeksu wyborczego -  to polecenie to miałoby zastosowanie jedynie do wąskiego grona podmiotów. Kodeks wyborczy wszystkie czynności organizacyjne zastrzegł do kompetencji urzędników wyborczych oraz komisji wyborczych. Operator pocztowy pełni w tym zakresie wyłącznie zadania techniczne, związane z dostarczeniem zaadresowanej już wcześniej przesyłki, pozostające w granicach realizacji jego zwykłych usług pocztowych.

Wybory Prezydenta Rzeczypospolitej przeprowadzają Państwowa Komisja Wyborcza, okręgowe komisje wyborcze i obwodowe komisje wyborcze. 

Poczta Polska S.A., na podstawie zaskarżonej decyzji nie może wykonywać żadnych zadań związanych z powszechnymi wyborami korespondencyjnymi Prezydenta RP, gdyż brak jest podstawy prawnej dla tego typu działań. Nie może być za nią uznana ustawa z 6 kwietnia 2020 r. o szczególnych zasadach przeprowadzania wyborów powszechnych na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zarządzonych w 2020 r. – jest ona dopiero rozpatrywana przez Senat.

Organ stosujący prawo musi działać na podstawie prawa już obowiązującego, a nie  namiastki tego prawa, jaką stanowi ustawa - co prawda uchwalona przez Sejm, ale będąca w dalszym ciągu przedmiotem prac legislacyjnych Senatu. Porządek prawny nie przewiduje zatem możliwości wydania decyzji administracyjnej w oparciu o spodziewaną, na wskutek dokonywanych kalkulacji politycznych, podstawę prawną, która może (lecz nie musi) stać się elementem systemu prawnego. Organy władzy publicznej nie mogą też wydawać decyzji administracyjnych w oparciu jedynie o oczekiwane kompetencje, które dany organ może ewentualnie uzyskać.

Wynika z tego, że Prezes Rady Ministrów wydał decyzję administracyjną z rażącym naruszeniem prawa. W dacie jej wydania nie istniała podstawa prawna do polecenia Poczcie Polskiej S.A. podjęcia przygotowania do zorganizowania wyborów Prezydenta RP w powszechnym trybie korespondencyjnym z uwagi na stan epidemii.

Polecenie zobowiązało Pocztę Polską S.A. do przejęcia kompetencji zastrzeżonych dla innych organów władzy publicznej, tj. wymienionych w Kodeksie wyborczym jako  właściwych do przygotowana wyborów. Powoduje to, że decyzja rażąco naruszyła prawo i była dla Poczty Polskiej S.A. niewykonalna już w chwili jej wydania.

Przeprowadzenie wyborów wiąże się m.in. z przetwarzaniem danych osobowych wyborców. Takie działania muszą być oparte na wyraźnej i precyzyjnej podstawie ustawowej (art. 51 Konstytucji). Za rażąco niezgodne w tymi standardami należy uznać zlecenie podjęcia i realizacji działań, obejmujących w ramach organizacji wyborów przetwarzanie danych osobowych wyborców, w drodze decyzji Prezesa Rady Ministrów, zawierającej polecenie skierowane do spółki akcyjnej.

Uzasadnienie naruszenia przepisów postępowania mających istotny wpływ na wynik sprawy

Ustawa z 2 marca 2020 r. przewiduje możliwość wydawania m.in. przez premiera indywidualnych poleceń jednostkom samorządu terytorialnego, państwowym osobom prawnym czy przedsiębiorcom państwowym. Mogą one być wydawane wyłącznie „w związku z przeciwdziałaniem COVID-19”.

W ocenie RPO polecenie Poczcie Polskiej rozpoczęcia przygotowań do wyborów nie wyczerpuje przesłanki zapobiegania epidemii. Przepisy prawa nie przewidują bowiem ani powszechnego, ani ograniczonego głosowania korespondencyjnego w wyborach Prezydenta RP. Polecenie to nie może więc być podstawą podjęcia żadnych działań przez Pocztę Polską.

Sam fakt wprowadzenia wielu ograniczeń związanych z przeciwdziałaniem rozprzestrzeniania się koronawirusa nie oznacza jeszcze, że organy władzy publicznej mogą w sposób dowolny interpretować przepisy powszechnie obowiązującego prawa i wydawać decyzje administracyjne bez podstawy prawnej i bez zbadania czy zaszły do tego  przesłanki ustawowe. Takie działanie organów władzy publicznej narusza w sposób istotny zasadę zaufania obywateli do państwa. Przyczynia się też do powstania chaosu prawnego w sferze publicznej i systemie prawa A to wpływa niekorzystnie na prawa obywateli oraz funkcjonowanie państwa.

Uzasadnienie wniosku o wstrzymanie wykonania zaskarżonej decyzji

Rzecznik wnosi o wydanie postanowienia o wstrzymaniu wykonania zaskarżonej decyzji. Utrzymywanie stanu, w którym Prezes Rady Ministrów wydaje polecenia zobowiązujące inne podmioty do realizacji zadań, które zostały zastrzeżone dla innych organów publicznych (w związku z rolą przyznaną im w procesie wyborczym), prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących procesem wyborczym. Próba obejścia przepisów ustawowych poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu., niezgodnego z obowiązującym prawem.

Przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest poważna i realna obawa, że – wobec jej wykonywania – dojdzie do trwałej  zmiany rzeczywistości z poważnym uszczerbkiem dla konstytucyjnych praw obywatelskich. Może to w sposób nieodwracalny zmienić bowiem dotychczasowe zasady przeprowadzania wyborów. Ewentualne wykonanie tej decyzji w sposób zasadniczy może zaś wpłynąć na prawną ocenę ważności wyborów.

Z wnioskiem o wystąpienie o wstrzymanie wykonania decyzji zwrócił się do RPO Związek Miast Polskich.

Odpowiedź KPRM na skargę RPO (AKTUALIZACJA)

W imieniu Kancelarii Prezesa Rady Ministrów radca prawny Marek Kieszczyński wniósł, by WSA oddalił skargę. Wskazał, że zaskarżona decyzja została wydana zgodnie z prawem; była obowiązująca i wiążąca. Nie jest obarczona wadami prawnymi powodującymi jej nieważność i konieczność stwierdzenia jej nieważności.

Decyzja ma pełną podstawę prawną w przepisach art. 11 ust. 2 w zw. z ust. 2a i 3 Ustawy COVID-19 (w brzmieniu nadanym im przez nowelizację i obowiązującym w dniu 16 kwietnia 2020 r.), a także w przepisach Kodeksu wyborczego przewidujących określone zadania operatora wyznaczonego, jakim jest Poczta Polska S.A., związane z głosowaniem korespondencyjnym w wyborach, w tym w wyborach Prezydenta RP zarządzonych na 10 maja 2020 r.

Decyzja miała na celu stworzenie warunków do tego, by w trakcie aktu głosowania w wyborach Prezydenta RP zarządzonych na 10 maja 2020 r. nie dochodziło w ogóle lub dochodziło w jak najmniejszym możliwym zakresie do przypadków, w których ludzie biorący udział w tym akcie głosowania będą się zakażali wirusem wywołującym chorobę COVID-19.

Nakazując Poczcie Polskiej S.A. podjęcie i realizację niezbędnych czynności zmierzających do przygotowania przeprowadzenia wyborów Prezydenta RP w 2020 r. w trybie korespondencyjnym, zmierzała przede wszystkim do tego, by jak największa liczba wyborców brała udział w tych wyborach w trybie głosowania korespondencyjnego, o ile są oni do tego uprawnieni na podstawie przepisów Kodeksu wyborczego.

Przepisy Kodeksu wyborczego expressis verbis przewidują tryb głosowania korespondencyjnego. Dlatego nałożenie na Pocztę Polską S.A. obowiązków w zakresie przygotowania przeprowadzenia trybu głosowania korespondencyjnego ma pełne uzasadnienie w treści Kodeksu wyborczego. Absolutnie nie może być to uznane za przejaw obligowania Poczty Polskiej S.A. do działań lub do tworzenia stanów rzeczy nieprzewidzianych w przepisach obowiązującego w Polsce prawa.

Decyzja Prezesa Rady Ministrów miała charakter przygotowawczy, stawiając w stan gotowości przedsiębiorcę, któremu miał zostać powierzony obrót dokumentami wyborczymi w zakresie korespondencyjnej formy wyborów prezydenckich. W tym kontekście była w pełni uzasadniona okolicznościami, w jakich obowiązywał wyznaczony przez Marszałek Sejmu termin wyborów. Jednocześnie istniał powszechny konsensus społeczny i polityczny, że możliwości organizacyjne w zakresie wyborów przeprowadzanych metodą tradycyjną są zerowe, a liczba osób zarażonych i poddanych kwarantannie w dniu potencjalnych wyborów jest niemożliwa do oszacowania.

VII.511.26.2020

RPO do sądu: odwołanie delegacji sędziego Pawła Juszczyszyna – bezskuteczne

Data: 2020-03-26
  • Możliwość odwoływania sędziów z delegowania do innego sądu – bez zapewnienia kontroli sądowej takich decyzji Ministra Sprawiedliwości - należy uznać za niezgodną z Konstytucją
  • M.in. dlatego RPO wnosi, by sąd administracyjny stwierdził bezskuteczność odwołania sędziego Pawła Juszczyszyna z delegowania do Sądu Okręgowego w Olsztynie   
  • Dotychczas sądy odmawiały kontroli tych decyzji, ale należy odstąpić od takiego orzecznictwa - wobec poważnego zagrożenia konstytucyjnej zasady niezależności sądownictwa
  • A korzystanie przez ministra z prawa cofnięcia delegacji bardzo często - jak w tej sprawie - zbiega się z postępowaniami dyscyplinarnymi wobec sędziów

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie (sygn. akt VI Ko/Wa 10/20), zainicjowanym skargą sędziego Pawła Juszczyszyna na cofnięcie mu  delegacji. RPO wnosi, aby sąd uznał taką decyzję ministra Zbigniewa Ziobry za bezskuteczną.

- Taki, jak w sprawie sędziego Pawła Juszczyszyna sposób korzystania przez Ministra Sprawiedliwości z możliwości odwołania sędziego z delegacji powoduje naruszenie zasady równowagi władz (art. 10 ust. 1 Konstytucji), niezależności sądów i niezawisłości sędziów (art. 173 Konstytucji)  oraz prawa obywateli do rozpoznania ich sprawy sądowej przez niezawisły sąd ustanowiony na mocy ustawy (art. 45 ust. 1 Konstytucji) - głosi pismo do sądu zastępcy RPO Stanisława Trociuka.

Skutki pytania sędziego Juszczyszyna o listy poparcia do KRS 

20 listopada 2019 r. sędzia Paweł Juszczyszyn wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o przekazanie list poparcia członków nowej KRS (NSA nakazał je ujawnić, ale zostały utajnione w 2019 r. decyzją PUODO, co w styczniu 2020 r. uchylił sąd). Sędzia badał apelację od orzeczenia sądu I instancji z udziałem sędziego, o którego powołanie wystąpiła właśnie nowa KRS. W ten sposób zastosował wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 19 listopada 2019 r., że każdy sąd w Polsce powinien zbadać stosowanie przepisów co do możliwości rozpoznawania spraw przez sędziów nominowanych przez nową KRS.

Po tej decyzji sędzia został odwołany przez Ministra Sprawiedliwości z delegacji do Sądu Okręgowego w Olsztynie. Został też zawieszony w czynnościach. Rzecznik dyscyplinarny wszczął zaś wobec niego postępowanie dyscyplinarne. Zarzucił mu przewinienie dyscyplinarne - uchybienie godności urzędu poprzez przyznanie sobie kompetencji do oceny prawidłowości wyboru członków KRS.

Według MS powodem odwołania sędziego z delegacji na podstawie art. 77 § 4 Prawa o ustroju sądów powszechnych było to, że "w toku postępowania w sposób nieuprawniony podważył on status powołanego przez Prezydenta RP sędziego, który w tej samej sprawie wydał wyrok w pierwszej instancji”.

Reakcja RPO – wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości

W wystąpieniu do ministra Zbigniewa Ziobry Adam Bodnar wyraził zaniepokojenie wykorzystaniem prawa do odwołania sędziego z delegacji z powodów czysto dyscyplinarnych. Niezależnie zaś od tego, działania sędziego Pawła Juszczyszyna nie mogą zostać uznane za przewinienie lub naruszenie prawa. Czynił on zadość obowiązkowi sędziów do zapewnienia skuteczności prawa do sądu.

Wątpliwości co do uprawnienia do odwoływania sędziów z delegacji RPO wyrażał już wcześniej, m.in. w wystąpieniu z 25 września 2015 r. do Borysa Budki, ówczesnego Ministra Sprawiedliwości. Sygnalizował konieczność zmiany art. 77 § 4 w zakresie, w jakim nie przewiduje on zaskarżenia decyzji o odwołaniu sędziego z delegacji oraz nie wskazuje przesłanek, jakimi  minister ma się przy tym kierować. Minister w odpowiedzi z 4 marca 2016 r. podzielił te wątpliwości i wyraził przekonanie o zasadności zmian legislacyjnych.

Adam Bodnar wskazywał, że nie ma wprawdzie ustawowych przesłanek takiej decyzji, ale nie oznacza to jednak, że może być ona w pełni swobodna i arbitralna. Korzystanie z tego uprawnienia nie powinno wykraczać poza cel polityki kadrowej i służyć, jak w tej sprawie, jako środek dyscyplinowania sędziów. Teraz minister odpisał, że skorzystał ze swego uprawnienia.

Przystąpienie RPO do sprawy w WSA

RPO przystąpił do sprawy w WSA, gdyż wystąpienie do MS nie było skuteczne z punktu widzenia ochrony naruszonych praw skarżącego oraz podstawowych zasad ustroju RP.

W wyroku z 15 stycznia 2009 r. (sygn. akt K 45/07) Trybunał Konstytucyjny uznał, że w razie delegowania sędziego bez zgody i braku możliwości odwołania się od tej decyzji do sądu dochodzi do naruszenia prawa do sądu, ponieważ sędzia nie ma proceduralnych gwarancji w związku z ochroną swojej sytuacji zawodowej.

Dlatego przepisy przewidujące dyskrecjonalne uprawnienie Ministra Sprawiedliwości do delegowania sędziów bez ich zgody, wyłączające możliwość kontroli sądowej tej decyzji, uznać należy za niezgodne z Konstytucją. Odnosi się to też do uprawnienia odwołania sędziego z delegacji.

Dopuszczalność skargi w sprawie cofnięcia delegacji

Rzecznik ma świadomość, że dotychczas sądy odmawiały kontroli takich decyzji MS z uwagi na potrzebę zapewnienia prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Biorąc pod uwagę kontekst tej sprawy - poważne zagrożenie realizacji konstytucyjnej zasady niezależności sądownictwa - należy wskazać to jako nowy, precedensowy element. Z tego powodu należy odstąpić od dotychczasowego orzecznictwa.

Za dopuszczalnością drogi sądowej przemawiają także względy konstytucyjne, związane z koniecznością zapewnienia gwarancji poszanowania art. 45 ust. 1 Konstytucji. Nie sposób jest zaś racjonalnie uzasadnić takiego ograniczenia prawa do sądu.

Ponadto RPO powołuje się na prawo europejskie. W wyroku TSUE z 27 lutego 2018 r., w sprawie AssociaçãoSindical Dos JuízesPortugueses przeciwkoTribunal de Contas (C-64/16) wynika, że przepisy dotyczące organizacji wymiaru sprawiedliwości mogą być objęte wymogami prawa Unii, o ile dotykają sfery niezawisłości sędziowskiej. W związku z tym sąd powinien zastosować także przepisy Karty Praw Podstawowych UE), w tym przepis art. 47, zgodnie z którym „każdy, kogo prawa i wolności zagwarantowane przez prawo Unii zostały naruszone, ma prawo do skutecznego środka prawnego przed sądem”.

Ustawodawca powinien był zatem zagwarantować procedurę weryfikacji decyzji o odwołaniu sędziego z delegacji. A jej sądowa zaskarżalność pociągnęłaby za sobą konieczność jej uzasadniania.

Prawidłowość decyzji o odwołaniu z delegowania

Rzecznik nie neguje potrzeby znacznej swobody ministra w korzystaniu z uprawnień ws. organizacji sądownictwa z uwagi na interes publiczny w postaci prawidłowego funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości. Swoboda ta nie może jednak nigdy oznaczać arbitralności. Zgodnie bowiem z zasadą legalizmu działanie władz musi być oparte na prawie i odbywać się w jego granicach.

W ocenie RPO nie ma żadnej różnicy jakościowej pomiędzy delegowaniem a odwołaniem z delegowania, szczególnie z perspektywy delegowanego sędziego – w zakresie w jakim dochodzi do istotnej ingerencji w jego status zawodowy. W obu przypadkach bowiem decyzja taka wiąże się z koniecznością zmiany miejsca pracy/orzekania i możliwością wystąpienia naruszeń szeregu konstytucyjnych praw i wolności sędziego. Decyzja o odwołaniu z delegacji powinna zatem być odpowiednio uzasadniona względami związanymi z prawidłową organizacją wymiaru sprawiedliwości.

Naruszenie zasady niezależności sądów i  zasady niezawisłości sędziów

O nieprawidłowości decyzji MS przesądza fakt naruszenia zasady niezależności władzy sądowniczej. Zasada ta stanowi najistotniejszą granicę swobody w korzystaniu z tego uprawnienia ministra, jako klucz do wykładni wszelkich przepisów dotyczących relacji władzy wykonawczej z władzą sądowniczą. Minister jest zatem zobowiązany brać każdorazowo pod uwagę ocenę, czy w danej sprawie nie doszło do naruszenia zasady niezależności władzy sądowniczej.

W tej sprawie skorzystano zaś z uprawnienia z art. 77 § 4 w sposób odbiegający od celu, któremu ma on służyć. Decyzja kadrowa uzasadniona została brakiem akceptacji ministra  dla działalności orzeczniczej sędziego Pawła Juszczyszyna, który miał „podważyć status innych sędziów oraz fundamenty ustrojowe RP”. Jednak stosowanie przepisów o delegowaniu nie może być wykorzystywane w charakterze środka dyscyplinującego. Temu celowi służy postępowanie dyscyplinarne sędziów. Jednak nawet ono nie może wkraczać w sferę objętą niezawisłością sędziowską.

W sprawie sędziego Juszczyszyna chodzi także o konieczność zapewnienia realizacji konstytucyjnych praw obywateli. Z perspektywy gwarancji art. 45 ust. 1 Konstytucji wątpliwości wywołuje sytuacja, w której organ władzy wykonawczej może w sposób zupełnie dowolny wpływać na skład sądu, o ile w jego składzie zasiada sędzia delegowany oraz - pośrednio - na jego decyzje.

Sprawa budzi również poważne wątpliwości RPO w kontekście wymogów art. 6 § 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. W wyroku ETPC Kinský przeciwko Czechom z 9 lutego 2012 r. uznano, że ingerencją w bezstronność sądu jest nie tylko wydawanie sądowi wyraźnych poleceń co do rozstrzygnięcia, jakie powinno zapaść, ale również tworzenie wokół sprawy, wskutek dostępnych Ministrowi Sprawiedliwości środków nadzoru administracyjnego, swoistego nacisku psychologicznego, który może mieć wpływ na bezstronność sędziego.

VII.510.167.2019

Prezes UODO zaskarżył dwa wyroki ws. list poparcia do nowej KRS

Data: 2020-03-24
  • Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zaskarżył dwa wyroki Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego ze stycznia 2020 r. ws. list poparcia do nowej Krajowej Rady Sądownictwa
  • Po tych wyrokach Sejm ujawnił w końcu, jacy sędziowie poparli w 2018 r. kandydatów do nowej KRS
  • Wcześniej przeszkodą był zakaz wydany Kancelarii Sejmu przez PUODO w 2019 r.
  • Teraz prezes Jan Nowak chce, by Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził nieważność obu wyroków lub nakazał ponowne zbadanie całej sprawy  

Nowa ustawa o KRS z grudnia 2017 r. wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich same środowiska sędziowskie. Kandydatury mogły zgłaszać  grupy 25 sędziów i 2 tys. obywateli. W marcu 2018 r. Sejm wybrał 15 członków KRS-sędziów zgodnie z nowymi zasadami. 

Różne organizacje wnosiły o udostępnienie danych sędziów, którzy poparli kandydatów – były przypuszczenia, że nie wszyscy mieli poparcie 25 sędziów. W jednej ze spraw o dostęp do takiej informacji  publicznej NSA w wyroku z 28 czerwca 2019 r. prawomocnie nakazał ujawnienie list poparcia.

Kancelaria Sejmu odmówiła jednak obywatelowi tej informacji publicznej.  29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Kancelarii Sejmu, aby nie udostępniała tych danych. Prezes Jan Nowak wszczął bowiem postępowania w celu wyjaśnienia, czy ujawnienie tych danych jest zgodne z ustawą o ochronie danych osobowych oraz prawem Unii Europejskiej.

Rzecznik Praw Obywatelskich jeszcze w 2019 r. zaskarżył do WSA te decyzje PUODO. Wskazał, że w ten sposób PUODO może bowiem doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku NSA. To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości, bo rawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwa.

W wyrokach z 24 stycznia 2020 r. WSA uchylił obie decyzje PUODO (sygn. akt II SA/Wa 1927/19 i II SA/Wa 2154/19). 12  lutego 2020 r. marszałkini Sejmu Elżbieta Witek zapowiedziała, że po otrzymaniu pisemnego uzasadnienia wyroków rozpocznie procedurę ujawniania tych danych.

14 lutego 2020 r. na stronie WSA opublikowano obszerne pisemne uzasadnienia wyroków. Zaraz po tym Sejm ujawnił listy poparcia do KRS. Wynikało z nich m.in, że kandydatuów do KRS popierali głównie sędziowie związani z resortem sprawiedliwości.

Wyroki WSA nie są prawomocne. W skargach kasacyjnych do NSA prezes Jan Nowak zarzucił im m.in.

  • wykroczenie poza granice sprawy i orzeczenie w przedmiocie zasadności wszczęcia przez PUODO 29 lipca 2019 r. postępowania wobec Kancelarii Sejmu ws. przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa - podczas gdy przedmiotem postępowania WSA była wyłącznie kontrola postanowienia PUODO z 29 lipca 2019 r.  zobowiązującego Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych tych sędziów,
  • uznanie, że PUODO wydając postanowienie z 29 lipca 2019 r. był związany wyrokiem NSA z 28 czerwca 2019 r.,
  • uznanie, że w sprawie nie zostało uprawdopodobnione, iż przetwarzanie przez Kancelarię Sejmu danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS poprzez ich ujawnienie, narusza przepisy o ochronie danych osobowych, podczas gdy wszystkie przesłanki z tego przepisu do wydania postanowienia z 29 lipca 2019 r. zostały spełnione,
  • uznanie, iż w sytuacji, gdy w sprawie dotyczącej udostępnienia informacji publicznej zawierającej dane osobowe zapadł prawomocny wyrok sądu administracyjnego, wyłączone są uprawnienia PUODO jako organu nadzorczego, natomiast osoba, której dane dotyczą jest pozbawiona skutecznego dochodzenia swych praw w postaci wniesienia sprzeciwu.

VII.6060.43.2019

Uchwały „anty-LGBT” – sprzeczne także z prawem europejskim. Nowe zarzuty skarg RPO do sądów i kolejne skargi

Data: 2020-03-11
  • Uchwały samorządów o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” są sprzeczne z prawem europejskim – wskazuje RPO w skargach do sądów administracyjnych
  • Naruszają bowiem prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi oraz zakazu dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową
  • Ponadto zniechęcają obywateli UE - którzy np. identyfikują się jako osoby LGBT - do przebywania na terenach, gdzie takie uchwały obowiązują  
  • Gdyby któryś sąd miał wątpliwości, RPO wnosi by spytał Trybunał Sprawiedliwości UE, czy prawo europejskie pozwala samorządowi  państwa członkowskiego na przyjmowanie uchwały deklarującej wolność od "ideologii LGBT”

Rzecznik Praw Obywatelskich rozszerzył pięć dotychczas złożonych skarg o argumentację z zakresu prawa europejskiego. Uchwały naruszają bowiem Kartę Praw Podstawowych UE i Traktat o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Ponadto RPO wniósł do sądów kilka nowych skarg – już nie tylko na uchwały rad gmin, ale także dwóch rad powiatów (tarnowskiego i ryckiego) oraz  sejmiku województwa (lubelskiego).

Uchwały anty-LGBT

W wielu gminach, powiatach, a także w niektórych województwach  samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie.

Stanowczo protestował przeciw nim Rzecznik Praw Obywatelskich. Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach.

A każdy jest chroniony przed dyskryminacją. Każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim jest RPO. Jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela,  ma on kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Dlatego pod koniec 2019 r. RPO Adam Bodnar skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Wniósł o stwierdzenie ich nieważności - wobec sprzecznosci z Konstytucją oraz Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczyły uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie takie uchwały są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem, ale nie ma on możliwości zaskarżenia ich wszystkich. Skargi dotyczyły wybranych uchwał rad gmin z obszaru właściwości różnych sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym, przy zaskarżaniu poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji w prawa i wolności człowieka.

Nowy zakres zaskarżenia

Ostatnio RPO uzupełnił złożone już skargi o zarzuty naruszenia prawa europejskiego. Zarzuty te zawarł także w nowych skargach, które dotyczą uchwał:

  • Rady Miejskiej w Osieku (do WSA w Kielcach),
  • Rady Powiatu Ryckiego  (do WSA w Lublinie),
  • Rady Powiatu Tarnowskiego (do WSA w Krakowie),
  • Sejmiku Województwa Lubelskiego (do WSA w Lublinie).

Uchwałom zarzucił zatem także naruszenie art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej poprzez ograniczenie swobody przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich. Polega to na nieuzasadnionym zniechęceniu obywateli UE - którzy identyfikują się jako osoby LGBT lub wyznają światopogląd inny niż ten narzucony przez uchwałę - do przebywania na terenach, gdzie obowiązują uchwały.   

Ponadto uchwały są sprzeczne z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45  Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Naruszają bowiem prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, wolności wypowiedzi, swobody przemieszczania się, a także  zakaz dyskryminacji ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową.

Gdyby dany sąd nabrał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, RPO wnosi o skierowanie następującego pytania prejudycjalnego do TSUE:

„Czy art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w zw. z art. 7, art. 11 ust. 1, art. 21 ust. 1 i art. 45 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej oraz art. 1 Dyrektywy Rady 2000/78/WE, należy rozumieć w ten sposób, że stoją one na przeszkodzie temu, by organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego państwa członkowskiego przyjął uchwałę, w której deklaruje, że samorząd ten będzie wolny od „ideologii LGBT” oraz wyznacza organowi wykonawczemu tej jednostki samorządu terytorialnego kierunek działania polegający na dyskryminującym ograniczaniu praw osób nieheteronormatywnych i transpłciowych?”

Argumentacja RPO

Adam Bodnar przypomina, że 18 grudnia 2019 r. Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie dyskryminacji osób LGBTI i nawoływania do nienawiści do nich w sferze publicznej, w tym stref wolnych od LGBTI. Wprost potępił w niej  przyjmowanie przez polskie samorządy uchwał o przeciwdziałaniu ideologii LGBT,  wskazując na ich dyskryminujący charakter oraz ich skutek w postaci ograniczenia swobody przemieszczania się, gwarantowanej wszystkim obywatelom UE. PE wezwał Polskę, aby zgodnie z prawem krajowym oraz zobowiązaniami wynikającymi z prawa UE i prawa międzynarodowego zdecydowanie potępiła dyskryminację osób LGBT, w tym gdy ma ona miejsce z inicjatywy samorządów lokalnych, a także aby unieważniła takie uchwały samorządów.

Art. 21 ust. 1 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej bezpośrednio gwarantuje każdemu obywatelowi UE swobodę przemieszczania się i przebywania na terytorium państw członkowskich. Ograniczają ją zaś przepisy mogące powstrzymać w sposób nieuzasadniony obywatela Unii od przebywania w innych państwach członkowskich lub działać odstraszająco albo tez korzystanie z tej swobody czynić mniej atrakcyjnym.

TSUE uznawał już, że przepisy krajowe utrudniające tę swobodę mogą być dopuszczone - ale pod warunkiem, że służą celowi leżącemu w interesie ogólnym, są właściwe dla jego  realizacji oraz nie wykraczają poza to, co jest konieczne dla jego osiągnięcia.

Trybunał badał odmowę przyznania prawa pobytu w Rumunii obywatelowi USA, który zawarł w Belgii związek małżeński z obywatelem Rumunii. Prawo rumuńskie nie przewiduje zaś małżeństwa osób tej samej płci. TSUE podkreślił, że obowiązek zapewnienia skuteczności prawa do swobody przemieszczania się i pobytu należy rozumieć w ten sposób, że życie rodzinne, które obywatele UE prowadzili w innym państwie członkowskim, musi mieć możliwość toczyć się dalej w państwie, w którym planują przebywać.

Uchwały samorządów w sposób nieuzasadniony ograniczają zatem swobodę przemieszczania się, zwłaszcza wobec tych obywateli UE, którzy identyfikują się jako osoby LGBT. Dotyczy to jednak także i tych, którzy - niezależnie od orientacji seksualnej i tożsamości płciowej - nie zgadzają się ze światopoglądem wskazywanym w uchwałach jako jedyny akceptowany.

Za sprzeczne z prawem UE należy więc uznać przyjęcie przez samorządowy organ władzy publicznej uchwały ograniczającej prawo do poszanowania życia rodzinnego osób LGBT oraz naruszającej ich godność i inne prawa obywatelskie.

Ponadto nieheteronormatywni i transpłciowi obywatele UE mogą z uzasadnioną obawą stwierdzić, że region, w którym obowiązuje uchwała, nie jest miejscem, gdzie mogą przebywać swobodnie w poczuciu bezpieczeństwa oraz korzystać z pełni swoich praw. Uchwały odstraszają i zniechęcają ich od przyjazdu w ten obszar Polski lub powrotu do niego, jeśli są obywatelami polskimi mieszkającymi za granicą.

Mając na uwadze, że prawo do równego traktowania i niedyskryminacji jest zasadą fundamentalną dla prawa UE, RPO wskazuje, że organy administracji samorządowej są zobowiązane nie tylko do jej poszanowania i przestrzegania, ale też do zapewnienia jej pełnej  efektywności.

Uchwały naruszają również Dyrektywę Rady 2000/78/WE z 27 listopada 2000 r., która ustanawia ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy. Wymienia ona wprost orientację seksualną jako jedną z niedopuszczalnych przesłanek nierównego traktowania.

Każda wypowiedź organu władzy publicznej może być odebrana przez podporządkowane mu podmioty jako drogowskaz działania. Stanowisko rady naruszające godność i inne prawa osób LGBT może więc prowadzić do dalszych przypadków nierównego traktowania ze względu na orientację seksualną i tożsamość płciową, w tym w obszarze zatrudnienia w organach samorządu i podległych mu jednostkach. Również w tym kontekście uchwały pozostają więc w sprzeczności z prawem UE, do którego przestrzegania organ samorządu jest zobowiązany.

Na takim stanowisku stanął także Parlament Europejski, który w rezolucji z 18 grudnia 2019 r. wezwał Komisję Europejską do wyeliminowania wyraźnych i bezpośrednich naruszeń przepisów antydyskryminacyjnych, w szczególności zakazu wydawania poleceń nakazujących dyskryminowanie zgodnie z dyrektywą 2000/78/WE, a dokonanych przez samorządy przyjmujące przepisy wymierzone w prawa osób LGBTI.

Gdyby dany WSA miał wątpliwości co do interpretacji prawa UE, może zwrócić się do TSUE z pytaniem w trybie prejudycjalnym. W ocenie RPO wskazane byłoby wówczas zadanie pytania o przytoczonej treści.

 

Sąd nie wstrzymał decyzji PUODO o zablokowaniu wyroku NSA ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-12-16
  • RPO zaskarżył do sądu dwie decyzje Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych o nakazaniu Kancelarii Sejmu, aby nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa  
  • Zarazem Rzecznik zwrócił się do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, by do czasu swego rozstrzygnięcia wstrzymał wykonanie tych decyzji prezesa UODO Jana Nowaka
  • WSA odmówił wstrzymania decyzji co do przetwarzania danych osobowych jednego z sędziów, który poparł wybór członków KRS w marcu 2018 r. przez Sejm

Rzecznik Praw Obywatelskich skierował całą sprawę do sądu, bo decyzje PUODO mogą prowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie ujawnienia list poparcia do KRS. Prawomocne orzeczenie NSA wiąże zaś inne sądy i inne organy państwowe. A próba zablokowania przez PUODO wykonania tego wyroku grozi wytworzeniem nowego standardu w polskim sądownictwie. 

Postanowienie WSA z 4 grudnia 2019 r. (sygn. akt II SA/Wa 2154/19) dotyczy nie samej skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzje PUODO, ale jedynie wniosku o wstrzymanie jednej z nich do czasu rozstrzygnięcia skargi RPO (druga decyzja czeka jeszcze w WSA). Chodzi o decyzję Jana Nowaka, który nakazał Kancelarii Sejmu powstrzymanie się – do zakończenia postępowania PUODO – od upubliczniania i udostępniania  innym podmiotom danych osobowych jednego z sędziów, który poparł kandydatów do KRS.

Wniosek o wstrzymanie wykonania obu zaskarżonych postanowień Rzecznik uzasadniał obawą wystąpienia trudnych do  odwrócenia ich skutków.

W ocenie WSA Rzecznik nie przywołał takich okoliczności, które świadczyłyby o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Sąd uznał, że  wniosek RPO nie zawiera uzasadnienia  i jest tylko polemiką z postanowieniem PUODO. Dlatego – zdaniem WSA – wniosek RPO nie może podlegać ocenie w kontekście możliwości wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Historia sprawy list poparcia KRS

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziów.

Dlatego obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał NSA (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Adam Bodnar zwrócił się wtedy do szefowej Kancelarii Sejmu RP o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia list poparcia kandydatów do KRS - mimo wyroku NSA.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała. Jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych. Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał 29 lipca 2019 r. dwa postanowienia. Na ich podstawie wyrok NSA nie może zostać wykonany przez Kancelarię Sejmu, dopóki UODO zakończy swoich postepowań.

Działania RPO

To stanowisko podważył RPO. Wskazał, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Rzecznik zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie obie decyzje prezesa PUODO. Wniósł, aby sąd stwierdził ich nieważność lub je uchylił.

W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu. Stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich - w tym prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - Rzecznik skorzystał z przysługujących mu uprawnień i przystąpił do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

Jak wskazał Rzecznik w uzasadnieniu przystąpienia, sprawa ujawnienia nazwisk osób popierających kandydatów do KRS jest istotna nie tylko z punktu widzenia realizacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, gwarancji prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, o których mowa w art. 47 i 51 Konstytucji, ale przede wszystkim - dla stabilności systemu prawnego w Polsce w związku z obowiązkiem wykonywania prawomocnych orzeczeń sądów.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione. Według Rzecznika niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność procedury wyboru członków KRS. A jej konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Wniosek o wstrzymanie wykonania postanowień PUODO

W ocenie Rzecznika utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO uznaje dopuszczalność wydawania postanowień, w których dokonuje własnych ustaleń co do prawa - pomimo prawomocnego orzeczenia sądu, a także umożliwia niewykonanie prawomocnego orzeczenia sądu -prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. 

Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu - nie tylko w odniesieniu do samego NSA, lecz generalnie dla całego sądownictwa w Polsce. A utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO blokuje wykonanie wyroku, może prowadzić do naruszenia zasad, o których mowa w art. 2 Konstytucji.

Przesłanką wstrzymania wykonania zaskarżonych postanowień jest obawa, że dojdzie m.in. do spowodowania trudnych do  odwrócenia skutków, które - raz zaistniałe - powodują istotną lub trwałą zmianę rzeczywistości. Według orzecznictwa NSA chodzi o takie skutki, w których przypadku powrót do stanu poprzedniego może nastąpić tylko po dłuższym czasie lub przy stosunkowo dużym nakładzie sił i środków. 

Taka właśnie sytuacja ma miejsce. - Utrzymywanie w systemie prawnym zaskarżonego postanowienia Prezesa UODO i utrzymywanie sytuacji, w której organ administracji może wstrzymać de facto wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu może w sposób nieodwracalny zmienić pojmowanie zasady powagi rzeczy osądzonej i interpretację nie tylko art. 170 p.p.s.a., ale także art. 184 Konstytucji - podsumował zastępca RPO Stanisław Trociuk w skargach do WSA. 

Niedawno grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

Uchwały o przeciwdziałaniu "ideologii LGBT" sprzeczne z zasadą legalizmu i prawami człowieka. Pierwsze sądowe skargi RPO

Data: 2019-12-10
  • W ponad 50 gminach, powiatach, a także w niektórych województwach samorządowych, obowiązują uchwały o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” – liczba tych uchwał wciąż rośnie
  • RPO wyrażał przeciw temu stanowczy protest. Teraz wniósł pierwsze skargi na wybrane uchwały do pięciu różnych wojewódzkich sądów administracyjnych
  • Jest bowiem przeciwny działaniom organów władzy publicznej, nakierowanym na piętnowanie i wykluczanie osób i grup z życia społecznego, a opartym na uprzedzeniach i stereotypach

Rzecznik Praw Obywatelskich ma ustawowy obowiązek działania na rzecz równego traktowania. Ma też odpowiednie uprawnienia - jako konstytucyjny organ stojący na straży praw i wolności człowieka i obywatela  ma kompetencję do wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego w sprawie dotyczącej interesu ogólnego.

Korzystając z tego uprawnienia, Rzecznik skierował do pięciu wojewódzkich sądów administracyjnych skargi na wybrane uchwały rad gmin o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT”.  Pozytywną opinię w sprawie dopuszczalności ich zaskarżenia przez RPO sporządził dr hab. Dawid Sześciło.

Skargi dotyczą uchwał gmin: Istebna (woj. śląskie), Lipinki (woj. małopolskie), Klwów (woj. mazowieckie), Serniki (woj. lubelskie), Niebylec (woj. podkarpackie).

W ocenie Rzecznika akty te:

  • są sprzeczne z konstytucyjną zasadą legalizmu, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa;
  • stanowią władczą dyspozycję dla organów wykonawczych gminy i innych organów podległych, do której formułowania rady gmin nie miały prawa;
  • dyskryminują osoby nieheteronormatywne i transpłciowe, wykluczając je ze wspólnoty samorządowej;
  • ograniczają prawa i wolności mieszkańców gminy – ich prawo do życia prywatnego i rodzinnego, wolność wypowiedzi, prawo do nauki, prawo do nauczania oraz prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami – w sposób bezprawny, gdyż ograniczenia tych praw i wolności mogą nastąpić tylko w ustawie.

Wszystkie uchwały (w tym określane jako stanowiska, deklaracje i inne formy wypowiedzi) organów władzy publicznej, które ingerują w prawa i wolności człowieka zapowiadając „przeciwdziałanie ideologii LGBT”, są w ocenie Rzecznika niezgodne z powszechnie obowiązującym prawem. Jednak nawet przy najlepszym wykorzystaniu dostępnych zasobów Rzecznik nie ma możliwości zaskarżenia wszystkich, przyjętych dotychczas uchwał tego typu.

Z tego względu podjęte działania objęły wniesienie skarg na wybrane uchwały rad gmin z obszaru właściwości różnych wojewódzkich sądów administracyjnych. Poza kryterium terytorialnym w toku oceny zaskarżalności poszczególnych uchwał uwzględniono także kwestie proceduralne oraz poziom ingerencji treści aktów w prawa i wolności człowieka.

Prace nad kolejnymi skargami do sądów administracyjnych, w tym na uchwały organów stanowiących jednostek samorządowych innych szczebli (powiatu, województwa), są kontynuowane.

Jednym z największych zagrożeń związanych z uchwałami o przeciwdziałaniu „ideologii LGBT” wydaje się skala zjawiska ich podejmowania, wynikająca z przekonania o legalności takich działań. Rzecznik wyraża nadzieję, że jeśli sądy uwzględnią jego skargi i rozstrzygną o nieważności wybranych uchwał, będzie to wyraźny sygnał dla pozostałych organów władzy, że w polskim porządku prawnym nie ma przyzwolenia na akty naruszające podstawowe prawa i wolności człowieka.

Rzecznik stanowczo sprzeciwia się podejmowaniu działań, zwłaszcza przez organy władzy publicznej, nakierowanych na piętnowanie i wykluczanie osób i tworzonych przez nie grup z życia społecznego, opartych na głęboko zakorzenionych uprzedzeniach i stereotypach. Każdy jest chroniony przed dyskryminacją, a więc każde nierówne traktowanie ze względu na cechy osobiste (jak m.in. płeć, orientacja seksualna) wymaga odpowiedniej reakcji niezależnego organu ds. równego traktowania, jakim w Polsce jest Rzecznik Praw Obywatelskich.

XI.505.13.2019

 

Koszt leku w ramach dostępu ratunkowego. Pacjent ma prawo zabierać głos w postępowaniach dotyczących finansowania leczenia

Data: 2019-12-02
  • Minister Zdrowia uznał, że przy podejmowaniu decyzji o tym, czy sfinansować ratunkowy dostęp do technologii lekowej, stroną postępowania jest tylko szpital, który wnioskuje o leczenie
  • RPO zauważył, że jest jeszcze pacjent. A jego prawo do zabierania głosu w sprawie wywodzi się z konstytucyjnego prawa pacjenta do leczenia – ono jest tu nadrzędne
  • WSA w Warszawie uwzględnił te argumenty: jeśli wyrok się uprawomocni, sprawę sfinansowania leczenia trzeba będzie rozpatrzyć jeszcze raz, tym razem wysłuchując też argumentów pacjenta

Wyrokiem z 2 grudnia 2019 r., sygn. akt VI SA/Wa 1869/19 WSA w Warszawie uwzględnił skargę RPO i uchylił zaskarżoną decyzję Ministra Zdrowia w przedmiocie zgody na pokrycie kosztów leku w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowej (RDTL). Wyrok jest nieprawomocny.

Co to jest RDTL?

W przypadku uzasadnionej i wynikającej ze wskazań medycznych potrzeby zastosowania u chorego leku, który nie jest finansowany ze środków publicznych, jeżeli wykorzystano już wszystkie wskazane w takim przypadku metody leczenia, Minister Zdrowia może wydać zgodę na pokrycie kosztów tego leku w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowej. Zgoda jest wydawana na wniosek szpitala mającego kontrakt z NFZ i ma formę decyzji administracyjnej (a więc podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego)

Czego dotyczyła sprawa?

Spór dotyczył tego, czy stroną w postępowaniu w Ministerstwie o zasadność sfinansowania leczenia jest tylko szpital, czy także pacjent, o którego życie i zdrowie w tym postępowaniu chodzi..

Zdaniem Ministra Zdrowia pacjent stroną nie jest - nie ma on tu „interesu prawnego”.

Jak argumentował RPO?

O tym, czy strona ma „interes prawny”, decydują przepisy. Mamy interes prawny, jeśli w konkretnej sprawie na podstawie konkretnych przepisów wynikają dla nas konkretne, indywidualne i aktualne korzyści.

Minister Zdrowia wychodził z założenia, że przy finansowaniu leku interes prawny ma tylko ten, kto za lek pieniądze dostanie (szpital).

RPO zauważył jednak, że z Konstytucji wynika podmiotowe prawo pacjenta do opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. Prawo to realizowane jest w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Ustawa ta kwalifikuje RDTL jako świadczenie gwarantowane, przysługujące świadczeniobiorcy.

W ocenie RPO, Minister decydując o tym, czy koszt tego leku zostanie pokryty ze środków publicznych w ramach RDTL, rozstrzyga jednocześnie o możliwości realizacji uprawnienia pacjenta do świadczenia gwarantowanego w postaci RDTL. Chodzi tu o prawo pacjenta do pokrycia kosztów określonego leku ze środków publicznych.

Jakie są konsekwencje wyroku?

W przypadku uprawomocnienia się tego wyroku Minister Zdrowia będzie musiał ponownie przeprowadzić postępowanie, zapewniając Pacjentce możliwość jej czynnego w nim udziału. W toku tego postępowania Pacjentka będzie mogła przedstawiać wszystkie te okoliczności, które dotyczą jej stanu zdrowia, a które, w jej ocenie, mogą mieć znaczenia przy rozstrzyganiu sprawy.

Komentarz dr. Grzegorza Heleniaka z Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO

Minister Zdrowia rozstrzygnięcie zaskarżonej decyzji sprowadza wyłącznie do stosunku prawnego łączącego szpital-NFZ (kwestii rozliczenia kosztów leczenia). Jest to błędne ujmowanie sytuacji prawnej. Ubezpieczenia zdrowotne obejmują trzy typy stosunków prawnych, które są współzależne i niezbędne do realizacji prawa do świadczeń z ubezpieczenia zdrowotnego. Podstawowym stosunkiem jest stosunek ubezpieczenia łączący ubezpieczonego z Funduszem. Jego treścią jest przysługujące świadczeniobiorcy w stosunku do podmiotu finansującego świadczenia opieki zdrowotnej publiczne prawo podmiotowe o zabezpieczenie świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie określonym w ustawie. Dodatkowo wyróżnia się stosunek pomiędzy NFZ i świadczeniodawcą, powstający na podstawie zawieranych kontraktów, oraz stosunek łączący świadczeniodawcę z ubezpieczonym. Decyzją w przedmiocie RDTL Minister rozstrzyga w istocie o zakresie uprawnień z ubezpieczenia zdrowotnego. W konstrukcji tej krzyżują się zatem wszystkie trzy ww. relacje prawne. Decyzja ta rozstrzyga, czy szpitalowi przysługuje zwrot kosztów udzielonego świadczenia, ale także przesądza, czy pacjentowi przysługuje w stosunku do Funduszu publiczne prawo podmiotowe, którego treścią jest zabezpieczenie finansowania RDTL oraz jednocześnie, czy pacjentowi przysługuje wobec szpitala uprawnienie do żądania świadczenia w ramach RDTL.

V.511.278.2019

Kolejne polskie dziecko ze związku jednopłciowego bez prawa do dokumentu tożsamości. Skarga RPO do sądu

Data: 2019-11-05
  • Pani Katarzynie odmówiono wpisania do polskich akt stanu cywilnego zagranicznego aktu urodzenia jej córki z małżeństwa jednopłciowego w Irlandii
  • W efekcie dziewczynka-obywatelka RP faktycznie jest bezpaństwowcem i nie żadnego dokumentu tożsamości - nie może opuścić państwa, w którym się urodziła  
  • RPO wystąpił do sądu, aby zapewnił ochronę jej praw
  • Naczelny Sąd Administracyjny uznał w 2018 r. odmowę wpisu w takiej sytuacji za dyskryminację dziecka-obywatela RP

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci - w których zagranicznych aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci - nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na tzw. klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy Urzędów Stanu Cywilnego odmawiają transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Uniemożliwia to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL.

Sądy administracyjne podtrzymywały takie odmowy. W jednej z takich spraw z Krakowa NSA w precedensowym wyroku z 10 października 2018 r. uznał (syg. II OSK 2552/16), że wobec obowiązku transkrypcji, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, nie może być mowy o „klauzuli porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na Kartę Praw Podstawowych UE.

W konsekwencji wyroku NSA Kierownik krakowskiego USC wpisał dziecko do ksiąg. Wypełnił rubrykę „matka”, a rubrykę „ojciec” pozostawił pustą, wpisując drugą matkę w rubryce „adnotacje”.

Sprawa pani Katarzyny i jej dziecka

Mimo tego wyroku i takiego wpisu, wciąż zdarzają się odmowy transkrypcji. Taki był właśnie los dziecka pani Katarzyny.

Związała się ona z obywatelką Irlandii. Po urodzeniu w 2018 r. córki, zwróciła się do Kierownika USC w Krakowie o transkrypcję jej zagranicznego aktu urodzenia. W kwietniu 2019 r. spotkała się z odmową. Uzasadniono to tym, że transkrypcja byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bo w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety.

Pani Katarzyna nie odwołała się od tej decyzji. Wystąpiła zaś o pomoc do RPO. Argumentowała, że jej dziecko od urodzenia nie ma żadnego dokumentu tożsamości. Irlandzki urząd paszportowy uznał bowiem, że dziecku nie przysługuje irlandzkie obywatelstwo, a tym samym – paszport tego państwa. Wskutek decyzji Kierownika USC nie może też skutecznie wnioskować o polski paszport, gdyż do złożenia wniosku niezbędne jest dołączenie odpisu polskiego aktu urodzenia. 

Argumenty Rzecznika 

W konsekwencji małoletnia obywatelka Polski funkcjonuje de facto jako bezpaństwowiec i nie może opuścić terytorium innego państwa, w którym przebywa od chwili urodzenia – napisał RPO Adam Bodnar w skardze do WSA. Wskazał na niezgodność zaksarżonej decyzji z Konstytucją, Konwencją o prawach dziecka i prawem europejskim. 

Polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza też prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą - głosi stanowisko RPO dla WSA.

Wniósł o uchylenie odmowy transkrypcji. Alternatywnie wnosi, aby WSA zwrócił się do Trybunału Sprawiedliwości UE z pytaniem prejudycjalnym. Byłoby to pytanie: czy art. 21 ust. 1 w zw. z art. 20 ust. 2 lit. a Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, w zw. z art. 7, art. 21 ust. 1 i art. 24 ust. 2 Karty praw podstawowych UE należy rozumieć tak, że stoi na przeszkodzie, by organy państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada małoletni, odmówiły transkrypcji aktu urodzenia wydanego przez inne państwo członkowskie, niezbędnej do uzyskania dokumentu tożsamości państwa członkowskiego, którego obywatelstwo posiada - z tego powodu, że prawo krajowe tego państwa nie przewiduje rodzicielstwa par jednopłciowych, a w akcie tym jako rodziców wskazano osoby tej samej płci?

Zgodnie z ustawą z 2 kwietnia 2009 r. o obywatelstwie polskim, małoletni nabywa obywatelstwo polskie przez urodzenie w przypadku gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim.

Według Konwencji o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Kierownik USC nie ocenił zaś, jaki wpływ odmowa transkrypcji będzie miała na dobro dziecka, co powinien był uczynić z urzędu. W ogóle nie uwzględnił on faktu, że sprawa dotyczy dziecka. Wziął pod uwagę tylko jeden z wchodzących w grę interesów (klauzulę porządku publicznego), nie wyjaśnił zaś wszechstronnie kontekstu sprawy i pominął kluczowe okoliczności faktyczne i prawne, a tym samym naruszył wymogi praworządności. 

Tymczasem w sprawie o identycznym stanie faktycznym i prawnym ten sam organ dokonał transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, w którym jako rodziców wskazano dwie kobiety - podkreślił RPO.  A zatem to  odmowa przeniesienia aktu urodzenia małoletniej obywatelki RP do polskiego rejestru stanu cywilnego narusza podstawowe zasady porządku prawnego RP, zwłaszcza zasadę priorytetu najlepszych interesów dziecka. 

Fakt, że polskie przepisy nie znają instytucji rodzicielstwa osób tej samej płci nie ma znaczenia w sytuacji, w której chodzi jedynie o przeniesienie do polskiego rejestru zagranicznego aktu stanu cywilnego, wydanego na podstawie prawa, które takie rodzicielstwo uznaje.

Odmowa transkrypcji jest bezpośrednio związana ze statusem prawnym rodziców dziecka – ich pozostawaniu w jednopłciowym małżeństwie. Gdyby rodzice byli heteroseksualnym małżeństwem lub stanowili nieformalny związek dwóch osób różnej płci, niewątpliwie dokonano by transkrypcji. Odmowę można więc uznać za przejaw sprzecznej z prawem dyskryminacji dziecka ze względu na status prawny rodziców.

A odmowa prowadzi także do ograniczenia prawa do obywatelstwa i zachowania tożsamości, prawa do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego oraz do uniemożliwienia jej swobodnego korzystania z innych praw dziecka i praw obywatela, wymagających poświadczenia tożsamości i obywatelstwa. Np. wskazanie numeru PESEL jest konieczne w przypadku ubiegania się przez rodziców o objęcie dziecka opieką w żłobku lub klubie dziecięcym. Numerem PESEL lub numerem dokumentu posługuje się cały system świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Brak dokumentu i może powodować również problemy z ustaleniem legalnej podstawy pobytu w Polsce, a także uniemożliwić korzystanie ze swobody przepływu osób na terytorium Unii Europejskiej oraz podróżowanie po państwach trzecich.

Za przeszkodę w wykonywaniu prawa do swobodnego przemieszczania się i pobytu na terytorium państw członkowskich należy uznać odmowę transkrypcji, a tym samym uniemożliwienie wydania paszportu.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Interwencja RPO w MSWiA

Po wyroku NSA z 2018 r. RPO zwracał uwagę MSWiA, że urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku NSA. Nie wiedzą bowiem m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”. Rzecznik wyraził zaniepokojenie faktem, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności. A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców – pisał 11 marca 2019 r. Adam Bodnar do ówczesnego ministra Joachima Brudzińskiego. Wskazywał, że transkrypcji aktu urodzenia nie powinny zakłócać organizacyjno-techniczne problemy formularza.

Minister odpisał, że propozycja sprowadza się de facto do zastąpienia w akcie urodzenia nazw obecnych rubryk dotyczących rodziców oznaczonych jako „matka" i „ojciec" - sformułowaniami typu „rodzic 1" i „rodzic 2". Uznał, że byłoby to sprzeczne z polskimi zasadami ustalającymi pochodzenie dziecka, uregulowanymi Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Z regulacji tej wynika jednoznacznie, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Natomiast przepisy dotyczące ojcostwa, niezależnie od sposobu jego ustalenia, zawsze jako ojca dziecka wymieniają mężczyznę. Dlatego minister nie będzie podejmował działań zmierzających do zmiany przepisów.

XI.534.5.2019

PUODO nie zmienia stanowiska ws. ujawnienia list poparcia do KRS

Data: 2019-09-20
  • PUODO odmówił wstrzymania wykonania postanowienia zabezpieczającego w sprawie wyroku NSA o ujawnieniu list sędziów popierających kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.
  • To na podstawie tego postanowienia lista poparcia dla KRS nadal nie jest ujawniana.
  • RPO zakwestionował taki sposób wstrzymywania wykonania wyroku sądu, złożył skargę na to do WSA i wniosek do PUODO o zmianę decyzji, ale PUODO swoje stanowisko podtrzymał.

Sędziowie wybrani przez posłów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa musieli przedstawić listy poparcia co najmniej 25 innych sędziów. Procedura wyboru przez Sejm odbyła się, ale samych list nigdy nie ujawniono. W debacie publicznej pojawiły się głosy, że być może wśród popierających są sędziowie zatrudnieni w Ministerstwie Sprawiedliwości (a więc służbowo zależni od ministra-czynnego polityka, przez co zyskał on wpływ na to, kto kandyduje do KRS). Pojawiły się też podejrzenia, że niektórzy członkowie nowej KRS zostali wybrani, choć nie uzbierali potrzebnych 25 podpisów sędziowskich.

Rozwiązaniem mogło być tylko ujawnienie list, stąd wniosek obywatela o dostęp do informacji publicznej skierowany do Kancelarii Sejmu. Kancelaria wydała decyzję odmowną, a ta została zaskarżona do sądu administracyjnego. Najpierw sąd wojewódzki a następnie Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku stwierdziły, że listy mają zostać ujawnione.

Kancelaria Sejmu wyroku jednak nie wykonała, a jeden z członków KRS przedstawił Prezesowi UODO swoje wątpliwości, że ujawnienie list będzie się wiązało z ujawnieniem danych osobowych.

Prezes UODO Jan Nowak na czas rozpatrywania sprawy wydał postanowienie zabezpieczające: wyrok NSA nie może zostać wykonany, dopóki UODO nie rozważy kwestii ochrony danych osobowych.

To stanowisko podważył RPO wskazując, że urząd powołany do ochrony danych nie ma prawa wstrzymywać wyroków sądu. UODO rozpoznał wniosek RPO i go odrzucił 16 września.

Latem grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA. 9 września 2019 r. RPO przystąpił do tego postępowania w Trybunale - wniósł o jego umorzenie oraz odrzucenie wniosku o udzielenie zabezpieczenia poprzez wstrzymanie wykonania wyroków i toczących się postępowań (sygn. akt K 16/19).

POSTANOWIENIE Prezesa UODO (fragmenty)

Na podstawie art. 61 § 2 pkt 1 ustawy z 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi  po rozpoznaniu wniosku Rzecznika Praw Obywatelskich o wstrzymanie wykonania postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. wydanego w postępowaniu z urzędu prowadzonym wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazie sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych postanawia odmówić wstrzymania wykonania postanowienia.

Uzasadnienie (fragmenty)

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych wszczął z urzędu postępowanie wobec Kancelarii Sejmu w sprawie dotyczącej przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa.

Postanowieniem z dnia 29 lipca 2019 r. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zobowiązał Kancelarię Sejmu do ograniczenia przetwarzania danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, poprzez nakazanie powstrzymania się od ich upubliczniania oraz udostępniania w jakiejkolwiek formie innym podmiotom do czasu wydania decyzji kończącej postępowanie w niniejszej sprawie.

Za pismem z dnia 30 lipca 2019 r. skierowanym do organu Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w niniejszym postępowaniu.

Następnie, w dniu 21 sierpnia 2019 r. do Urzędu Ochrony Danych Osobowych wpłynęło pismo Rzecznika Praw Obywatelskich stanowiące wniosek o wstrzymanie wykonania ww. postanowienia Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych z dnia 29 lipca 2019 r. w całości.

W treści wniosku RPO wskazał, iż działając na podstawie art. 70 ust. 3 ustawy z dnia 10 maja 2018 r. o ochronie danych osobowych wniósł skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazując na powyższe RPO wniósł o wstrzymanie wykonania postanowienia PUODO. W ocenie RPO, wskazane postanowienie narusza szereg przepisów prawa materialnego i postępowania, w szczególności zaś art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji. Podważyło ono bowiem zasadę związania prawomocnym wyrokiem sądu nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe i spowodowało, że doszło do sytuacji, w której to organ administracji publicznej de facto sprawuje kontrolę działalności sądów administracyjnych.

RPO dodał, iż Prezes UODO nie uwzględnił ustaleń Naczelnego Sądu Administracyjnego zawartych w wyroku z dnia 28 czerwca 2019 r. w sprawie o sygn. I OSK 4282/18, dokonując własnej interpretacji przepisów, wbrew wykładni dokonanej przez NSA w tej konkretnej sprawie. W ocenie RPO, utrzymywanie zaskarżonego ww. postanowienia prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny, stanowi w istocie wkroczenie organu administracji publicznej (władzy wykonawczej) w wymiar sprawiedliwości, co jest jaskrawym naruszeniem konstytucyjnych zasad podziału władzy (art. 10 Konstytucji) oraz zasady działania organów władzy publicznej wyraźnie na podstawie i w granicach prawa (art. 7 Konstytucji).

Po przeanalizowaniu wniosku RPO Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zważył, co następuje: zgodnie z art. 61 § 2 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w razie wniesienia skargi na decyzję lub postanowienie - organ, który wydał decyzję lub postanowienie, może wstrzymać, z urzędu lub na wniosek skarżącego, ich wykonanie w całości lub w części, chyba że zachodzą przesłanki, od których w postępowaniu administracyjnym uzależnione jest nadanie decyzji lub postanowieniu rygoru natychmiastowej wykonalności albo, gdy ustawa szczególna wyłącza wstrzymanie ich wykonania.

Wskazania wymaga, iż powołany przepis nie wskazuje przesłanek warunkujących wydanie postanowienia w przedmiocie wstrzymania wykonania wydanego postanowienia. W art. 61 § 2 pkt 1 p.p.s.a. ustawodawca nie określił bowiem szczegółowo pozytywnych przesłanek będących podstawą wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu lub czynności. Ograniczył się jedynie do wskazania przypadków, w których wstrzymanie jest niedopuszczalne. Oznacza to, że wnioskodawca może powoływać się na każdą okoliczność, która uzasadnia wstrzymanie, jak również organ nie jest związany, poza wymienionymi w powyższym przepisie wyjątkami, żadnymi warunkami.

Dlatego też w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych uzasadnione jest, aby organ administracji publicznej przy rozstrzyganiu tej kwestii kierował się przesłankami określonymi w art. 61 § 3 p.p.s.a., tj. badał, czy na skutek wykonania ww. postanowienia z dnia 29 lipca 2019 r. zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków.

Przesłanki w postaci wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, o których mowa we wskazanym przepisie, należy wiązać z sytuacją, która może powstać, gdy zaskarżony do sądu akt administracyjny zostanie wykonany, a następnie na skutek uwzględnienia skargi akt ten zostanie wzruszony.

O takim potencjalnym niebezpieczeństwie jest mowa w art. 61 § 3 p.p.s.a. i z tą sytuacją należy wiązać możliwość wyrządzenia szkody lub trudnych do odwrócenia skutków.

W orzecznictwie sądowoadministracyjnym przyjmuje się, iż ciężar dowodu w zakresie wykazania powyższych okoliczności, stanowiących podstawę do wstrzymania wykonania zaskarżonego aktu spoczywa na wnioskodawcy i sprowadza się do przedstawienia konkretnych zdarzeń, które mogłyby uprawdopodobnić, że wykonanie kontrolowanego aktu faktycznie spowoduje w stosunku do wnioskodawcy znaczną szkodę lub powstanie trudnych do odwrócenia skutków.

Rozstrzygając o wstrzymaniu wykonania aktu na podstawie ww. przepisu organ związany jest zamkniętym katalogiem przesłanek pozytywnych. Instytucja wstrzymania wykonania ma charakter wyjątkowy i jej zastosowanie może mieć miejsce wyłącznie w sytuacji stwierdzenia, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, gdyby akt lub czynność zostały wykonane. Użycie przez ustawodawcę w art. 61 § 3 p.p.s.a. zwrotów nieostrych wiąże się z koniecznością konkretyzacji zawartej w nich normy ogólnej.

Podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku okoliczności świadczących o niebezpieczeństwie wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Podkreślenia zatem wymaga, że podstawową przesłanką wstrzymania wykonania decyzji jest wykazanie we wniosku niebezpieczeństwa wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków. Z brzmienia zacytowanego przepisu wynika, iż do wykazania, że zachodzi niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody lub spowodowania trudnych do odwrócenia skutków, nie jest wystarczający sam wniosek strony wnoszącej o taką tymczasową ochronę. Uzasadnienie takiego wniosku powinno bowiem odnosić się do konkretnych okoliczności pozwalających wywieść, że wstrzymanie zaskarżonego aktu lub czynności jest zasadne w stosunku do wnioskodawcy. Przy czym przez "wykonanie aktu administracyjnego" należy rozumieć spowodowanie w sposób dowolny stanu rzeczy lub doprowadzenie w trybie egzekucji do takiego, który jest zgodny z rozstrzygnięciem zawartym w danym akcie.

Mając na uwadze ww. przesłanki uznać należy, iż RPO w żaden sposób nie wykazał, aby wykonanie zaskarżonego postanowienia mogło spowodować następstwa, o których mowa powyżej.

Dodać również należy, iż w ocenie Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych okoliczności sprawy nie wskazują na zaistnienie przesłanek z tego przepisu.

Postanowienie jest ostateczne. Odmowa wstrzymania wykonania aktu lub czynności przez organ nie pozbawia skarżącego złożenia wniosku do sądu.

 

"Podważenie fundamentów państwa prawa i zasad wymiaru sprawiedliwości". RPO skarży decyzje PUODO o zablokowaniu wyroku NSA ws. list poparcia do KRS

Data: 2019-08-19
  • RPO zarzuca rażące naruszenie prawa decyzjom Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, nakazującym Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała danych sędziów, którzy poparli kandydatów do KRS 
  • Oznacza to bowiem uznanie, że PUODO może doprowadzać do niewykonania prawomocnego wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w tej sprawie
  • To zaś prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości
  • Tymczasem prawomocne orzeczenie sądu administracyjnego wiąże również inne sądy i inne organy państwowe
  • Próba zablokowania aktem administracyjnym wykonania wyroku NSA grozi wytworzeniem nowego standardu w polskim sądownictwie 

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie dwie decyzje prezesa PUODO Jana Nowaka z 29 lipca 2019 r. Wniósł, aby sąd stwierdził ich nieważność lub je uchylił. Ponadto złożył wniosek o wstrzymanie wykonania tych postanowień. Z oddzielnym wnioskiem o ich wstrzymanie Rzecznik wystąpił także do samego Jana Nowaka.

Prezes UODO wydał dwa postanowienia, nakazując Kancelarii Sejmu RP, by nie udostępniała w jakiejkolwiek formie danych osobowych sędziów, którzy popierali zgłoszenia kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa w 2018 r.  Powołał się na art. 70 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych. Zgodnie z nim, jeżeli w toku postępowania zostanie uprawdopodobnione, że przetwarzanie danych osobowych narusza przepisy o ochronie danych osobowych, a dalsze ich przetwarzanie może spowodować "poważne i trudne do usunięcia skutki", Prezes UODO - w celu zapobieżenia tym skutkom - może zobowiązać podmiot, któremu jest zarzucane naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych, do ograniczenia ich przetwarzania.

W efekcie - mimo wyroku NSA z 28 czerwca 2019 r., który nakazał ujawnienie list poparcia z danymi sędziów - Kancelaria Sejmu nie udostępniła obywatelowi tej informacji publicznej.

W ocenie RPO Prezes UODO w precedensowy sposób przyznał sobie prawo do kontrolowania prawomocnych orzeczeń sądu. Stojąc na straży wszystkich praw obywatelskich - w tym prawa ochrony danych osobowych, jak i prawa dostępu do informacji publicznej - Rzecznik skorzystał z przysługujących mu uprawnień i przystąpił do toczących się postępowań przed Prezesem UODO.

Jak wskazał Rzecznik w uzasadnieniu do przystąpienia, sprawa ujawnienia nazwisk osób popierających kandydatów do KRS jest istotna nie tylko z punktu widzenia realizacji zagwarantowanego w art. 61 Konstytucji prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne, gwarancji prawa do ochrony danych osobowych i prawa do prywatności, o których mowa w art. 47 i 51 Konstytucji, ale przede wszystkim - dla stabilności systemu prawnego w Polsce w związku z obowiązkiem wykonywania prawomocnych orzeczeń sądów.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione. Według Rzecznika niezwykle istotne jest, aby zapewnić transparentność procedury wyboru członków KRS. A jej konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

Naruszenie art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi w związku z art. 184 Konstytucji

W uzasadnieniu Prezes UODO stwierdził, że zostało uprawdopodobnione, iż może dojść do naruszenia przepisów o ochronie danych wskutek wykonania przez Kancelarię Sejmu prawomocnego wyroku NSA.  Oceniając, że może to naruszać przepisy RODO oraz ustawy o KRS, PUODO uznał, że jest władny ingerować w zasadę wyrażoną w art. 170 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Głosi on: „Orzeczenie prawomocne wiąże nie tylko strony i sąd, który je wydał, lecz również inne sądy i inne organy państwowe, a w przypadkach w ustawie przewidzianych także inne osoby”.

NSA podkreślał już, że stanowisko uznające możliwość czynienia przez organy administracji publicznej ustaleń sprzecznych z prawomocnym orzeczeniem sądu, jest nie do pogodzenia z wypływającą z art. 2 Konstytucji zasadą demokratycznego państwa prawnego oraz określoną w art. 7 Konstytucji zasadą legalizmu. 

Przyjęcie stanowiska UODO stoi również w sprzeczności z art. 184 Konstytucji. Zgodnie z nim to NSA oraz inne sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji publicznej, a nie organ administracji publicznej, jakim jest UODO. Z punktu widzenia art. 184 Konstytucji niedopuszczalne jest przyjęcie, że wyrok ten może być obecnie zakwestionowany przez Prezesa UODO. 

Wydając bowiem swe postanowienia, Prezes UODO de facto odniósł się nie tyle do działań Kancelarii Sejmu, ile do wyroku NSA.

Przyjęcie odmiennej argumentacji prowadziłoby do całkowitego podważenia zasady powagi sprawy osądzonej, naruszając fundamenty wymiaru sprawiedliwości w Polsce i orzecznictwa sądowego.

Naruszenie prawa materialnego

Prezes UODO uznał, że upublicznienie list poparcia może naruszać art. 6 ust. 1 lit. c) i e) RODO oraz art. 11c ustawy o KRS. Nie zważając na wyrok NSA, uznał że art. 11c ustawy o KRS „wprost wyeliminował możliwość upublicznienia danych osobowych sędziów zawartych w wykazach sędziów popierających zgłoszenia kandydatów do KRS”. Ocenił też, że wobec tego  wyroku „można mówić o wystąpieniu zagrożenia spowodowania poważnych i trudnych do usunięcia skutków dla ochrony danych osobowych tych osób. (...) Może dojść zatem do naruszenia prawa do prywatności ww. osób, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej”.

Stosując art. 70 ust. 1 ustawy o ochronie danych osobowych, Prezes UODO dokonał błędnej, bo sprzecznej z wyrokami sądów administracyjnych, interpretacji art. 11c ustawy o KRS, przedstawiając swoją interpretację przepisu, pomimo związania wyrokiem NSA.

Powołując się na RODO, prezes Jan Nowak nie dostrzegł w ogóle art. 86 RODO, zgodnie z którym „dane osobowe zawarte w dokumentach urzędowych, które posiada organ lub podmiot publiczny lub podmiot prywatny w celu wykonania zadania realizowanego w interesie publicznym, mogą zostać przez ten organ lub podmiot ujawnione zgodnie z prawem Unii lub prawem państwa członkowskiego, któremu podlegają ten organ lub podmiot, dla pogodzenia publicznego dostępu do dokumentów urzędowych z prawem do ochrony danych osobowych na mocy niniejszego rozporządzenia”. Przesądza to, że podmiot ujawniający informacje publiczne, zawierające dane osobowe, nie narusza w ten sposób przepisów RODO.

Ponadto Jan Nowak nie dostrzegł także art. 2 ust. 2 lit. a) RODO, zgodnie z którym RODO nie ma zastosowania do przetwarzania danych osobowych w ramach działalności nieobjętej zakresem prawa Unii Europejskiej. A UE nie posiada kompetencji do regulowania dostępu do informacji publicznej w państwach członkowskich. Tym samym RODO nie będzie mieć zastosowania w zakresie dostępu do informacji publicznej. Dopuszczalność udostępnienia informacji publicznej musi zatem podlegać ocenie wyłącznie na podstawie przepisów krajowych, w tym przypadku ustawy o dostępie do informacji publicznej. 

Naruszenie art. 70 ustawy o ochronie danych osobowych

Postanowienie na podstawie art. 70 ustawy Prezes UODO może wydać wyłącznie, gdy w toku postępowania zostanie uprawdopodobnione, że przetwarzanie danych osobowych narusza przepisy o ochronie danych osobowych i może spowodować poważne i trudne do usunięcia skutki. Tymczasem  w uzasadnieniu postanowień Jan Nowak w żadnym miejscu nie uzasadnia, dlaczego przyjął, że dalsze przetwarzanie może powodować „poważne i trudne do usunięcia skutki” - poza tym, że - w jego ocenie - może dojść do naruszenia prywatności osób i że - również w jego ocenie - nie jest to zgodne z przepisami prawa.

Poprzez nieuwzględnienie wyraźnych tez wyroku NSA, Prezes UODO nieprawidłowo zastosował art. 70 ustawy. Przemawia to za uznaniem, że doszło do naruszenia przepisów postępowania, które miało istotny wpływ na rozstrzygnięcie.

Wstrzymanie wykonania postanowień PUODO

W ocenie Rzecznika utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO uznaje dopuszczalność wydawania postanowień, w których dokonuje własnych ustaleń co do prawa - pomimo prawomocnego orzeczenia sądu, a także umożliwia niewykonanie prawomocnego orzeczenia sądu -prowadzi do podważenia fundamentów państwa prawa i zasad rządzących wymiarem sprawiedliwości. 

Próba zablokowania wykonania wyroku NSA poprzez akt administracyjny może zmierzać do wytworzenia nowego standardu - nie tylko w odniesieniu do samego NSA, lecz generalnie dla całego sądownictwa w Polsce.

Decyzja Szefa Kancelarii Sejmu RP, odmawiająca udostępnienia informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia kandydatów na członków KRS, uniemożliwia obywatelom dokonania oceny, czy kryteria wyboru członków KRS zostały spełnione.

W tym przypadku zagrożenie dla praw obywatelskich jest o wiele dalej idące, bowiem utrzymywanie stanu, w którym Prezes UODO blokuje wykonanie wyroku, może prowadzić do naruszenia zasad, o których mowa w art. 2 Konstytucji.

Przesłanką wstrzymania wykonania zaskarżonych postanowień jest obawa, że dojdzie m.in. do spowodowania trudnych do  odwrócenia skutków, które - raz zaistniałe - powodują istotną lub trwałą zmianę rzeczywistości. Według orzecznictwa NSA chodzi o takie skutki, w których przypadku powrót do stanu poprzedniego może nastąpić tylko po dłuższym czasie lub przy stosunkowo dużym nakładzie sił i środków. 

Taka właśnie sytuacja ma miejsce  - utrzymywanie w systemie prawnym zaskarżonego postanowienia Prezesa UODO i utrzymywanie sytuacji, w której organ administracji może wstrzymać de facto wykonanie prawomocnego orzeczenia sądu może w sposób nieodwracalny zmienić pojmowanie zasady powagi rzeczy osądzonej i interpretację nie tylko art. 170 p.p.s.a., ale także art. 184 Konstytucji - podsumowuje zastępca RPO Stanisław Trociuk w skargach do WSA.

Historia sprawy list poparcia KRS

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów. Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał NSA (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Wskazał, że udostępnieniu nie podlega tylko numer PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca 2019 r. wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Adam Bodnar zwrócił się wtedy do szefowej Kancelarii Sejmu RP o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia list poparcia kandydatów do KRS mimo wyroku NSA.

Niedawno grupa posłów PiS wniosła, by Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisu będącego podstawą upublicznienia list poparcia kandydatów do KRS. Dołączyła wniosek o wstrzymanie przez TK wykonania wyroku NSA.

VII.6060.35.2019

Akt mianowania prokuratora to informacja publiczna. Wyrok WSA zgodny z wnioskiem Rzecznika

Data: 2019-08-12
  • Akt mianowania prokuratora jest informacją publiczną – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, stwierdzając bezczynność tamtejszej prokuratury   
  • WSA uznał skargę obywatela, którego prokuratura poinformowała, że taki dokument nie stanowi informacji publicznej
  • Prokuratura będzie zatem musiała rozpatrzeć wniosek obywatela o dostęp do tej informacji  
  • Uznanie tego aktu za dokument wewnętrzny powoduje brak transparentności procesu powoływania prokuratorów - wskazywał RPO

Obywatel wystąpił do Prokuratora Okręgowego w Krakowie o udostępnienie informacji publicznej o przebiegu drogi zawodowej Prokuratora Rejonowego w Wieliczce, w tym o kopie aktów nominowania. Prokurator okręgowy nie wydał decyzji odmownej, ale poinformował jedynie, że akty te mają charakter dokumentów wewnętrznych, wobec czego nie stanowią informacji publicznej podlegającej udostępnieniu. Ocenił zarazem, że w sprawie doszło do „nadużycia prawa do informacji publicznej”. Skarżący wniósł do WSA skargę na bezczynność organu.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w tym postępowaniu. Wniósł o uwzględnienie skargi i zobowiązanie prokuratury do załatwienia wniosku skarżącego w trybie ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej 

Według Rzecznika nieuzasadniony jest pogląd, że akt nominowania prokuratora stanowi dokument wewnętrzny. Prowadzi to do naruszenia zasady jawności i powoduje brak transparentności procesu powołania prokuratorów. Z uwagi na władcze kompetencje prokuratora dotyczące sfery praworządności i zaufanie publicznego do osoby sprawującej tą funkcję, transparentność tego procesu jest szczególnie istotna. Orzeczenie ma zaś znaczenie dla ochrony podstawowych praw i wolności. 

Prokuratura nie wydała decyzji administracyjnej o odmowie udostępnienia informacji publicznej. Poinformowała jedynie skarżącego, że akt nominowania prokuratora nie jest informacją publicznej. Dlatego konieczna była skarga na bezczynność. Na tym etapie sąd nie może przesądzić, czy wniosek ma być rozpoznany pozytywnie czy negatywnie. Sąd ma w pierwszej konieczności ocenić, czy akty mianowania prokuratora stanowią informację publiczną.

Prawo dostępu do informacji publicznej -  o którym mówi art. 61 ust 1 Konstytucji -  obejmuje prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej oraz osób pełniących funkcje publiczne. Prokurator rejonowy jest organem władzy publicznej, a jego działalność jest objęta zakresem prawa do informacji publicznej. Dlatego i akt powołania prokuratora stanowi informację publiczną. Stanowisko takie wyraził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Rzeszowie w wyroku z 4 lutego 2016 r. 

W sprawie tej nie zachodzą zaś przesłanki odmowy udzielenia informacji publicznej z powołaniem się na  ochronę prywatności osoby fizycznej.

Pojęcie dokumentu wewnętrznego nie zostało zdefiniowane przez ustawodawcę. Sądy administracyjne posługują się nim pomocniczo przy ocenie, czy wnioskowane informacje stanowią informację o sprawach publicznych. W tej sprawie nie sposób uznać, że informacja dotyczy dokumentu wewnętrznego. Akt powołania prokuratora nie może zostać uznany za dokument o charakterze roboczym, który dotyczy jedynie wewnętrznego działania organu. Z tego aktu wynikają bowiem kompetencje organu władzy publicznej. 

Ponadto RPO uznał za na niepokojący - z uwagi na konieczność ochrony podstawowych praw i wolności - zarzut Prokuratora Okręgowego w Krakowie co do nadużycia przez skarżącego prawa do informacji publicznej. Z ustawy o dostępie do informacji publicznej nie wynika konieczność uzasadnienia wniosku o jej udostępnienie. Nadużycie tego prawa polega zaś na próbie osiągnięcia celu innego niż troska o dobro publiczne, jakim jest prawo do przejrzystego państwa i jego struktur, przestrzeganie prawa przez podmioty życia publicznego, jawność działania organów władzy. Przez nadużywanie prawa do informacji można bowiem skutecznie paraliżować działanie organów administracji publicznej.

Prokurator Okręgowy w Krakowie nie wyjaśnił, dlaczego uznał, że skarżący domaga się aktów powołania prokuratora w celach sprzecznych z ustawą. Nie wskazał również na ewentualny negatywny wniosku dla funkcjonowania organu. - Zarzut nadużycia prawa należy więc uznać za nietrafiony i mogący mieć na celu wywołanie efektu mrożącego, a w konsekwencji ograniczenie liczby wniosków o udostępnienie informacji publicznej kierowanych do Prokuratury Okręgowej w Krakowie - wskazuje RPO.

8 sierpnia 2019 r. WSA uznał skargę (II SAB/Kr 269/19). Wyrok jest nieprawomocny. Można się od niego odwołać do Naczelnego Sądu Administracyjnego. 

VII.6060.28.2019

RPO: dlaczego Kancelaria Sejmu wciąż nie wykonuje wyroku NSA ws. poparcia do KRS?

Data: 2019-07-25
  • Mimo wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego Kancelaria Sejmu RP nadal nie udostępnia obywatelowi list poparcia kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa z 2018 r.
  • O przyczyny takiej zwłoki RPO spytał szefową Kancelarii Agnieszkę Kaczmarską
  • W czerwcu 2019 r. NSA przesądził o udostępnieniu nazwisk sędziów, którzy poparli wybór kandydatów do KRS przez Sejm

W grudniu 2017 r. uchwalono nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa. Nowe przepisy - przygotowane przez prezydenta Andrzeja Dudę - niezgodnie z Konstytucją przerwały kadencje dotychczasowych 15 członków Rady będących sędziami. Zmieniły też zasady ich wyboru - dotychczas wybierało ich samo środowisko sędziowskie - ich następców na wspólną czteroletnią kadencję wybrał w marcu 2018 r. Sejm.

Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości co do standardów jawności procedury wyboru.

Szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia tych dokumentów.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej.

Skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Wskazał, że odmowa ogranicza prawo do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej.

W sierpniu 2018 r. WSA uwzględnił skargę obywatela. Uznał, że ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatów do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).  

28 czerwca 2019 r. wyrok ten utrzymał  NSA  (sygn. akt I OSK 4282/18), oddalając skargę kasacyjną Kancelarii Sejmu. Udostępnieniu nie podlega tylko numeru PESEL danego sędziego, bo nie jest on związany z funkcją publiczną.

Po tym ostatecznym wyroku wnioskodawca 30 czerwca wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie żądanej informacji publicznej.  Dostał 15 lipca odpowiedź, że nadal „trwa zbieranie informacji”, a do wniosku ustosunkuje się ona „nie później niż do 30 sierpnia”. Wnioskodawca replikował, że wnosił o skany podpisów sędziów popierających zgłoszenia kandydatów, które są dokumentami gotowymi i  niewymagającymi dalszej obróbki. Pytał zatem, o jakim to "dalszym zbieraniu” informacji jest mowa piśmie Kancelarii.

Rzecznik Praw Obywatelskich uznał za zasadne wątpliwości wnioskodawcy dotyczące przyczyn przedłużenia rozpatrywania wniosku. Adam Bodnar zwrócił się do szefowej Kancelarii Sejmu RP o informację o sposobie jego rozpatrzenia. Poprosił również o wyjaśnienie przyczyn nieudostępnienia przez Kancelarię Sejmu RP informacji publicznej w postaci listy poparcia kandydatów do KRS mimo ostatecznego wyroku NSA.

Już wcześniej Rzecznik oceniał, że odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS. RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów.

VII.6060.32.2019

WSA: nie można odebrać prawa do ubiegania się o skierowanie do środowiskowego domu samopomocy

Data: 2019-07-10
  • Osoba z niepełnosprawnością ma prawo do skierowania do środowiskowego domu samopomocy także wtedy, gdy wcześniej odmówiono takiego skierowania.
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie w dniu 9 lipca 2019 r. uwzględnił stanowisko Rzecznika i wydał wyrok uchylający decyzje organów obu instancji
  • Środowiskowe domy samopomocy to ostatnie ogniwo dziennego wsparcia systemu opieki społecznej. Są szansą dla osób z niepełnosprawnością na lepsze funkcjonowanie i zapobiegają ich izolacji. Nie powinna się więc zdarzać, że osoba z niepełnosprawnością jest takiego wsparcia pozbawiona.

Opiekun prawny całkowicie ubezwłasnowolnionego pana Ł. wystąpił o skierowanie go do środowiskowego domu samopomocy. Organ odmówił wskazując, że pan Ł. z uwagi na szerokie spektrum schorzeń i niepełnosprawności wymaga szczególnej opieki, której środowiskowy dom samopomocy nie może zapewnić.

Organ odwoławczy umorzył postępowanie, gdyż uznał, że panu Ł. już wcześniej odmówiono skierowania, co przesądza o braku możliwości ubiegania się o kolejne skierowanie tak długo, jak decyzja odmowna będzie funkcjonowała w obrocie prawnym.

Wydane rozstrzygnięcia Rzecznik zaskarżył do wojewódzkiego sądu administracyjnego. Żądając ich uchylenia wskazał, że brak jest normatywnego umocowania dla tak ukształtowanego stanowiska, a wydanie decyzji narusza słuszny interes pana Ł., gdyż od lat pozostaje on poza systemem wsparcia środowiskowego.

Argumentacja odmowy skierowania pana Ł. do środowiskowego domu samopomocy nie została wsparta żadnymi przepisami prawa, z których by wynikało, że prawo dopuszcza wydanie decyzji odmownej w takiej sytuacji.

Oparcia w przepisach prawa nie znajduje też decyzja o umorzeniu postępowania z uwagi na rozstrzygnięcie sprawy skierowania wcześniejszą decyzją, co stanowi o bezprzedmiotowości postępowania prowadzonego w przyszłości. Skierowanie do środowiskowego domu samopomocy ma zawsze charakter okresowy, a więc decyzja wcześniejsza nie może wyprzedzać faktów i wybiegać w przyszłość. W przypadku decyzji odmownych należy przyjąć, że każdy nowy wniosek jest pierwszym wystąpieniem o skierowanie do środowiskowego domu samopomocy, które nie może być wydane na okres dłuższy niż 3 miesiące.

Zdaniem Rzecznika nie zachodziła żadna sytuacja, która w sposób oczywisty stanowiłaby przeszkodę do merytorycznego rozpoznania wniosku, a tym bardziej stanowiłaby podstawę do umorzenia postępowania w trybie art. 105 § 1 K.p.a.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Lublinie w dniu 9 lipca 2019 r. uwzględnił stanowisko Rzecznika i wydał wyrok uchylający decyzje organów obu instancji (sygn. akt II SA/Lu 257/19).

III.7065.9.2019

Minister nie dofinansował pani Katarzynie leku na raka piersi - nie jest ona nawet stroną w sprawie. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-07-08
  • U pani Katarzyny stwierdzono powrót raka piersi z przerzutami; dobre efekty przyniosło leczenie nierefundowanym lekiem, co miesięcznie kosztuje 25 tys. zł
  • Szpital poprosił, by Minister Zdrowia pokrył te koszty, ale spotkał się z odmową. Pani Katarzynie resort odmówił zaś nawet prawa bycia stroną tego postępowania
  • RPO wniósł, by sąd administracyjny uchylił odmowę Ministra o pokryciu kosztów, bo pacjentka bez swojej winy nie brała udziału w postępowaniu dotyczącym jej leczenia
  • Niemożność czynnego udziału w postępowaniu Ministra naruszyła jej konstytucyjne prawa - do procesu administracyjnego i do zaskarżenia ważnej dla niej decyzji

Sprawa pokrycia kosztów leku ratującego życie w chorobie nowotworowej wymaga jak najszybszego rozpoznania. Dlatego w swej skardze Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, by Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie rozpoznał ją poza kolejnością i w trybie uproszczonym (bez rozprawy). Adam Bodnar uzasadnia to faktem, że sąd będzie rozstrzygał zagadnienie procesowe - konieczność udziału pacjenta w postępowaniu Ministra Zdrowia o pokrycie kosztów leku w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Pacjent sam nie może o to wystąpić - musi to uczynić szpital.

Historia sprawy

Szpital, w którym leczy się pani Katarzyna, zwrócił się do Ministra Zdrowia o zgodę na pokrycie kosztów leku Kadcyla - w ramach ratunkowego dostępu do technologii lekowych. Minister odmówił, wskazując, że w leczeniu nie wykorzystano wszystkich dostępnych metod leczenia finansowanego. Szpital wniósł o ponowne rozpatrzenie sprawy. Pani Katarzyna napisała zaś wniosek o przyłączenie się do tego postępowania w charakterze strony, wnosząc o zgodę na pokrycie kosztów leku.

Nie odnosząc się do jej pisma, 10 stycznia 2019 r. Minister podtrzymał decyzję. Dopiero 21 stycznia 2019 r. poinformował pacjentkę, że nie jest ona stroną postępowania. W piśmie nie było jednak informacji o ostatecznej decyzji Ministra. Pani Katarzyna napisała ponaglenie, wskazując argumenty i za uznaniem jej za stronę postępowania, i za zasadnością pokrycia kosztów leku. Minister odpowiedział, że nie przysługuje jej przymiot strony w postępowaniu dotyczącym RDTL. Dlatego jej odwołanie uznał za niedopuszczalne.

Pani Katarzyna  wniosła skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

We własnej skardze Rzecznik zaskarżył decyzję Ministra Zdrowia z 10 stycznia 2019 r., podtrzymującą odmowę zgody na pokrycie kosztów Kadcyli. Zarzucił jej naruszenie prawa, które daje podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego. Pani Katarzyna bez własnej winy nie brała bowiem udziału w postępowaniu dotyczącym jej interesu prawnego. W ten sposób naruszono jej uprawnienia procesowe oraz konstytucyjne i międzynarodowe standardy ochrony praw człowieka i obywatela - art. 2, 78 Konstytucji; art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności oraz art. 41 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej.

Argumenty RPO

W świetle art. 28 Kodeksu postępowania administracyjnego stroną jest każdy, czyjego interesu prawnego lub obowiązku dotyczy postępowanie albo kto żąda czynności organu ze względu na swój interes prawny. O jego istnieniu decydują przepisy prawa, jeśli na ich podstawie można wyciągnąć wniosek, że udzielają one stronie konkretnych, indywidualnych i aktualnych korzyści.  

W ocenie Rzecznika interes prawny pani Katarzyny w uzyskaniu zgody na pokrycie kosztów leku wynika z art. 47d ust. 1 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, który był podstawą zaskarżonej decyzji. Przesłanki tego przepisu to:

  • uzasadniona i wynikająca ze wskazań aktualnej wiedzy medycznej potrzeba zastosowania u świadczeniobiorcy leku, który nie jest finansowany ze środków publicznych w danym wskazaniu;
  • gdy jest to niezbędne dla ratowania życia lub zdrowia świadczeniobiorcy we wskazaniu występującym u jednostkowych pacjentów;
  • zostały już wyczerpane u danego świadczeniobiorcy wszystkie możliwe do zastosowania w tym wskazaniu dostępne technologie medyczne finansowane ze środków publicznych.

Ustawa kwalifikuje ratunkowy dostęp do technologii lekowych jako świadczenie gwarantowane. W odróżnieniu od pozostałych świadczeń gwarantowanych RDTL jest oparte na indywidualnej decyzji Ministra co do finansowania wobec konkretnego pacjenta. Przedmiotem rozstrzygnięcia jest zatem realizacja prawa podmiotowego pacjenta.

Z ust. 1 art. 68 Konstytucji wywodzi się podmiotowe prawo jednostki do ochrony zdrowia, którego treścią jest możliwość korzystania z systemu ochrony zdrowia. Z kolei z ust. 2 art. 68 Konstytucji wypływa obowiązek władz publicznych zapewnienia równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej ze środków publicznych. System ochrony zdrowia, z którego korzystanie ma zapewnić realizację prawa do ochrony zdrowia, oparto na zasadzie tzw. pozytywnego koszyka świadczeń. Zgodnie z art. 15 ust. 1 ustawy świadczeniobiorcy mają prawo do świadczeń opieki zdrowotnej, których celem jest zachowanie zdrowia, zapobieganie chorobom i urazom, wczesne wykrywanie chorób, leczenie, pielęgnacja oraz zapobieganie niepełnosprawności i jej ograniczanie, a przysługują im – między innymi – świadczenia gwarantowane z zakresu RDTL.

W myśl art. 47d ust. 1 ustawy Minister bada stan faktyczny konkretnego pacjenta i rozstrzyga co do jego uprawnienia do otrzymania świadczenia. W ocenie Rzecznika jednoznacznie przesądza to, że pacjent ma interes prawny w postępowaniu dotyczącym zastosowania wobec niego RDTL.

Minister uzasadnił nieprzyznanie pacjentce prawa strony i pominięcie jej w postępowaniu artykułem 47e ust. 1 ustawy. Zgodnie z nim zgoda na pokrycie kosztów leku w RDTL jest wydawana na wniosek świadczeniodawcy, który ma zawartą umowę o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w zakresie leczenia szpitalnego.

Rzecznik nie zgadza się z tym stanowiskiem. Art. 47e ustawy opisuje zainicjowanie postępowania o sfinansowanie leku. Ustawa warunkuje tę możliwość posiadaniem umowy z NFZ o udzielanie świadczeń szpitalnych. Art. 47e ust. 1 określa zatem, kto jest uprawniony do wystąpienia o zgodę na finansowanie leku w ramach RDTL. Jest to przepis szczególny względem art. 61 § 1 k.p.a. ustalającego regułę, że postępowanie wszczyna się na żądanie osoby, która jest stroną w rozumieniu art. 28 k.p.a. Oznacza tylko tyle, że pacjent nie może samodzielnie zainicjować postępowania ws. zgody na finansowanie leku w ramach RDTL.

Zasada że takie wnioski mogą składać wyłącznie podmioty oferujące stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne, ma służyć wczesnej weryfikacji zasadności wniosku. W ocenie Rzecznika jest to przepis proceduralny. Oznacza to, że na jego podstawie nie można identyfikować interesu prawnego w załatwieniu danej sprawy administracyjnej.

Skutki niezapewnienia stronie udziału w postępowaniu 

Zgodnie z orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego organ administracji jest obowiązany ustalić, kto w danej sprawie ma interes prawny, a następnie zapewnić mu możliwość udziału w postępowaniu. W sprawie pani Katarzyny z uwagi na art. 47e ust. 1 pkt 4 ustawy - nakazujący we wniosku wskazać imię i nazwisko świadczeniobiorcy - Minister mógł stwierdzić, że pacjentka posiada status strony. Ponadto 18 grudnia 2018 r. wniosła ona o przyłączenie do postępowania w charakterze strony, co Minister zignorował, doręczając decyzję wyłącznie szpitalowi. Tym samym Minister pozbawił stronę możliwości udziału w postępowaniu administracyjnym (art. 145 § 1 pkt 4 k.p.a.).

Jeśli zgromadzony w sprawie materiał pozwala stwierdzić, że osoba, której przysługiwał przymiot strony postępowania, została bez własnej winy w nim pominięta, uchybienie takie daje podstawę do wznowienia postępowania administracyjnego na podstawie art. 145 § 1 pkt 4 k.p.a.

W  orzecznictwie NSA przyjęto, że w razie naruszenia prawa, które daje podstawę do wznowienia postępowania, możliwe jest uchylenie zaskarżonej decyzji niezależnie od tego, czy naruszenie mogło wpływ na wynik sprawy. Wyrażane są też stanowiska, że nie może dojść do uchylenia decyzji z powodu stwierdzenia podstawy do wznowienia postępowania administracyjnego, jeżeli nie ma pewności co do tego, że dana osoba - która bez własnej winy nie brała udziału w postępowaniu - chce z niego skorzystać. Na taką wolę pani Katarzyny wskazują jej pisma do MZ. Jest też możliwość jej zawiadomienia przez sąd i umożliwienia jej zajęcia stanowiska co do zarzutów Rzecznika.

Naruszenie praw i wolności obywatelskich pani Katarzyny

Pozbawienie pacjentki możliwości wzięcia udziału w postępowaniu dotyczącym jej interesu prawnego oznacza naruszenie jej prawa do procesu administracyjnego (art. 2 Konstytucji) oraz uprawnienia do zaskarżenia decyzji wydanej w pierwszej instancji (art. 78 Konstytucji). Pominięcie udziału pacjentki w postępowaniu spowodowało sytuację, w której w sposób władczy rozstrzygnięto o jej statusie prawnym bez udzielenia jej możliwości zajęcia stanowiska w sprawie dla niej istotnie ważnej – ochrony jej życia i zdrowia. Sprawiedliwość proceduralna wymaga, by obywatele zawsze mogli mieć możliwość aktywnego udziału w celu obrony swoich uzasadnionych prawnie oczekiwań.

Gwarantują to również przepisy prawa europejskiego - art. 6 ust. 1 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych oraz art. 41 ust. 1 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej. Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem prawo do obrony, które obejmuje prawo do bycia wysłuchanym i prawo do dostępu do akt, widnieje wśród praw podstawowych stanowiących integralną część porządku prawnego Unii i wymienionych w Karcie.

W ocenie RPO wzgląd na prawo do ochrony zdrowia i do życia pacjentki przemawia za koniecznością jak najszybszego rozpoznania sprawy i odstąpieniem w odniesieniu do niej od zasady rozpoznawania przez WSA spraw według kolejności wpływu. Z tych samych względów zasadne jest zastosowanie trybu uproszczonego. - Biorąc pod uwagę fakt, że na obecnym etapie sprawy rozstrzygnięciu podlegać będzie zagadnienie stricte procesowe (interes prawny pacjenta w postępowaniu o pokrycie kosztów leku w ramach RDTL), rozpoznanie sprawy na rozprawie nie wydaje się niezbędne - głosi skarga Rzecznika.

V.511.278.2019

WSA: repatriacja właściciela mienia zabużańskiego po 1945 r. to nie warunek prawa do rekompensaty

Data: 2019-06-26
  • Powrót właściciela nieruchomości zabużańskiej po 1945 r. do Polski nie jest ustawową przesłanką prawa do rekompensaty od Skarbu Państwa za takie mienie
  • Orzekł tak Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie, który uchylił odmowę rekompensaty dla spadkobierców pana Feliksa za jego dom w Wilnie 
  • Odmowę uzasadniono tym, że po 1945 r. nie repatriował się on do Polski. A pan Feliks nawet nie mógł tego uczynić, gdyż w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • RPO wskazywał,  że z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości do Polski

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA.

Argumenty RPO

Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, Rzecznik Praw Obywatelskich postanowił przyłączyć się do tego postępowania. Wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed końcem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

W uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

Orzeczenie WSA

26 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt I SA/Wa 583/19) uchylił obie zaskarżone decyzje i zwrócił sprawę Wojewodzie Mazowieckiemu.

W ustnych motywach orzeczenia sąd zwrócił uwagę na pozaustawowy charakter przesłanki repatriacji właściciela nieruchomości. Ponadto wskazał, że organy orzekły rozbieżnie co do części tego samego majątku tej samej osoby.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

IV.7003.16.2019

Odmówiono im rekompensaty za mienie zabużańskie. Rzecznik wspiera ich przed sądem

Data: 2019-06-24
  • Spadkobiercom pana Feliksa odmówiono rekompensaty za tzw. mienie zabużańskie - dom w Wilnie. Bo po 1945 r. nie repatriował się on do Polski
  • Pan Feliks nie był w stanie tego uczynić, gdyż  w 1943 r. zmarł na zesłaniu w Kazachstanie
  • Tymczasem z ustawy o prawie do rekompensaty nie wynika, aby jej warunkiem był powrót właściciela nieruchomości po 1945 r. do Polski
  • Odmowa była wyjątkowo krzywdząca, zwłaszcza że spadkobiercy pana Feliksa uzyskali rekompensatę za inne utracone mienie - majątek ziemski niedaleko Wilna
  • ROZPRAWA PRZED WSA - 26 czerwca

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do skargi spadkobierców pana Feliksa, złożonej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie na odmowę potwierdzenia prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Rzecznik wniósł o uchylenie decyzji Wojewody Mazowieckiego oraz MSWiA i zwrot sprawy wojewodzie.

Właściciele nieruchomości (i ich spadkobiercy), które po 1945 r. znalazły się na terenach II RP wcielonych do ZSRR, mogą domagać się za to rekompensat od państwa polskiego. Reguluje to ustawa z 8 lipca 2005 r. o realizacji prawa do rekompensaty z tytułu pozostawienia nieruchomości poza obecnymi granicami RP. Warunkiem jest pozostawienie nieruchomości w wyniku wypędzenia z byłego terytorium RP lub jego opuszczenia w związku z wojną rozpoczętą w 1939 r. albo wskutek innych okoliczności z nią związanych. Prawo do rekompensaty przysługuje właścicielowi nieruchomości, jeżeli:

  • 1 września 1939 r. był obywatelem polskim i miał miejsce zamieszkania na byłym terytorium RP oraz opuścił je z wyżej podanych przyczyn lub z tych przyczyn nie mógł na nie powrócić;
  • posiada obywatelstwo polskie.

Historia sprawy

W 2013 r. Wojewoda Mazowiecki potwierdził spadkobiercom pana Feliksa prawo do rekompensaty z tytułu pozostawienia przez niego nieruchomości ziemskiej w woj. wileńskim. Odmówił zaś tego prawa co do nieruchomości w Wilnie. MSWiA stwierdziło nieważność decyzji w wątku tej nieruchomości. Rozpatrując ten wątek ponownie, Wojewoda Mazowiecki w styczniu 2019 r. znów odmówił rekompensaty za dom w Wilnie.

Wojewoda wskazał, że pan Feliks po aresztowaniu przez sowieckie władze okupacyjne 14 czerwca 1941 r. i wywiezieniu do Kazachstanu, zmarł tam w 1943 r. Uzasadniając odmowę rekompensaty, wojewoda stwierdził, że skoro nie powrócił on na obecne terytorium RP, to  „nie został spełniony wymóg dotyczący powrotu właściciela nieruchomości pozostawionej na obecne terytorium RP”.

- Przybycie na obecne terytorium państwa polskiego jest fundamentem dającym gwarancję przynajmniej w podstawowym stopniu, iż pomiędzy daną osobą a państwem i narodem polskim istnieje więź - uznał wojewoda. Jego zdaniem pozbycie się tego wymogu przekreślałoby istotę i cel ustawy z 2005 r., czyli budowanie relacji pomiędzy państwem polskim a jego obywatelami.

Stanowisko wojewody podzielił MSWiA, który podtrzymał odmowę. Spadkobiercy złożyli skargę do WSA. Mając na uwadze szczególny charakter sprawy, RPO postanowił się do niej przyłączyć.

Argumenty RPO

Rzecznik uznał, że odmowa narusza prawo materialne w stopniu uzasadniającym uchylenie obu decyzji. Z ustawy z 2005 r. nie wynika bowiem obowiązek spełnienia warunku repatriacji na terytorium Polski w granicach powojennych. A podstawą nabycia prawa do rekompensaty może być zarówno opuszczenie przedwojennych granic RP na podstawie umów międzynarodowych (zawartych z ZSRR po 1944 r.), jak i „inne okoliczności związane z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Nie ma znaczenia, że dawny właściciel nie został repatriowany.

Nie ulega wątpliwości, że pan Feliks obiektywnie nie mógł powrócić do kraju, po tym jak - wskutek zesłania - został zmuszony do  opuszczenia kraju „na skutek innych okoliczności związanych z wojną rozpoczętą w 1939 r.”. Zmarł dwa lata przed zakończeniem II wojny światowej, a powrót na terytorium RP był wtedy obiektywnie niemożliwy.

W ocenie Rzecznika w tym stanie faktycznym odmowa prawa do rekompensaty jest wyjątkowo krzywdząca. Nie zasługuje na akceptację kreowanie przez organy dodatkowego, pozaustawowego wymogu repatriacji - i to w sytuacji, gdy właściciel nieruchomości został aresztowany i wywieziony przez władze sowieckie w głąb Rosji, gdzie zmarł.

Pozbawienie skarżących prawa do rekompensaty narusza nie tylko przepisy ustawy z 2005 r., ale także standardy konstytucyjne.  Rekompensata zabużańska jest bowiem prawem majątkowym, objętym ochroną konstytucyjną. Wykładnia ustawy z 2005 r. musi zatem  uwzględniać takie zasady konstytucyjne, jak zasada proporcjonalności (art. 31 ust. 3 Konstytucji); równej ochrony praw majątkowych i prawa dziedziczenia (art. 64 ust. 2 Konstytucji) oraz równego traktowania przez władze publiczne (art. 32 Konstytucji).

Z kolei działanie organu, który odmawia przyznania prawa do rekompensaty na podstawie pozaustawowej przesłanki, należy uznać za naruszenie zasady legalizmu (art. 7 Konstytucji). Nie można bowiem uznać za działanie w granicach prawa sytuacji, w której organ rozstrzyga sprawę administracyjną na podstawie nieistniejącej normy prawnej.

Rzecznik przypomniał, że w uzasadnieniu wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 1 października 2009 r.  (sygn. akt I OSK 182/09) wskazano, że brzmienie art. 1 ust. 2 ustawy z 2005 r. nie uprawnia do przyjęcia, iż dla uzyskania rekompensaty konieczne jest spełnienie warunku przesiedlenia się osoby uprawnionej na obecne terytorium Polski.

Wymaganie, by przedwojenny właściciel nieruchomości położonej na Kresach w celu otrzymania rekompensaty powrócił na ziemie polskie (w zmienionych granicach) - w sytuacji dramatycznych kolei losu obywateli polskich - stanowi niczym nieuzasadnioną nadinterpretację przepisów ustawy z 2005 r.

Ponadto oba organy w sposób nieusprawiedliwiony odmiennie oceniły przesłanki ustawy w odniesieniu do tego samego właściciela nieruchomości w kontekście decyzji dotyczącej innego majątku będącego jego własnością – majątku ziemskiego. Tym bardziej zatem nieuzasadniona jest odmowa potwierdzenia prawa do rekompensaty w przypadku mienia pozostawionego w Wilnie.

WSA zaplanował rozprawę w tej sprawie na 26 czerwca 2019 r. (sygn. akt I SA/Wa 583/19) o godz. 9.20 w sali A.

IV.7003.16.2019

Obywatel nie pozna opinii NBP o kandydatach na prezesów banków z lat 1989-1997. WSA oddalił skargę Rzecznika

Data: 2019-06-24
  • Prezes NBP nie musi udostępniać listy osób, które w latach 1989-1997 opiniował jako kandydatów na prezesów komercyjnych banków – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
  • Obywatel wniósł, by NBP udostępnił taką informację publiczną. Prezes NBP odmówił, wskazując, że osób tych nie można uznać za pełniące funkcje publiczne, a udostępnienie naruszałoby ich prawo do prywatności    
  • To nieuzasadnione ograniczenie konstytucyjnego prawa do informacji publicznej - uznał RPO, który zaskarżył odmowę do WSA
  • WSA oddalił skargę RPO, argumentując że opinie wydano, zanim weszła w życie Konstytucja,  na którą Rzecznik się powołuje

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odmowne decyzje Prezesa NBP z maja i lipca 2018 r. w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Zarzucił mu błędne przyjęcie, że udostępnienie naruszyłoby prawo do prywatności kandydatów na prezesów banków. Tymczasem osoby te powinny się liczyć z ujawnieniem swych danych w związku z ubieganiem się o stanowisko w instytucjach zaufania publicznego, jakimi są banki.  Żądane infromacje nie dotyczą bowiem życia prywatnego, a wybór prezesa banku ma być transparentny.  

Wniosek obywatela i odmowa Prezesa NBP

Obywatel domagał się informacji publicznej o danych osobowych opiniowanych (pozytywnie lub też negatywnie) przez Prezesa NBP na stanowiska prezesów 112 banków w okresie od 10 lutego 1989 r. do 31 grudnia 1997 r. (od tej daty zgodę na objęcie funkcji wyraża Komisja Nadzoru Finansowego). Wniosek obejmował też daty uzyskania i opinii NBP, i samych nominacji na prezesów.

Prezes NBP odmówił udostępnienia informacji ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych. Powołał się na art. 5 ust. 2 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Głosi on: „Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa”. Ponadto Prezes NBP wskazał, że „wniosek obejmuje informacje, które nie są powszechnie dostępne”.

Argumenty RPO

W skardze do WSA Rzecznik wniósł  o uchylenie zaskarżonych decyzji. Żądane informacje związane są z udziałem osób fizycznych w życiu publicznym - kandydowaniem na stanowisko prezesa banku komercyjnego - nie dotyczą więc ich życia prywatnego.

- Skoro żądane informacje odnoszą się do działalności Prezesa NBP, to kandydaci na stanowiska prezesów banków komercyjnych, podlegający opinii tego organu, powinni liczyć się z okolicznością ich ujawnienia – głosiła skarga. Zasada jawności ma bowiem służyć transparentności działalności organów władzy publicznej. Ich społeczna kontrola zapobiega nadużywaniu uprawnień i służy ochronie konstytucyjnych praw obywateli.

Zdaniem Rzecznika przez sam fakt podlegania opinii podmiotu władzy publicznej osoba fizyczna pozbawia się częściowo prawa do prywatności. A prawo do prywatności obejmuje ochronę życia osobistego, rodzinnego, towarzyskiego człowieka. Tymczasem żądane informacje nie wiążą się z żadną z tych sfer. Decydując się zatem na kandydowanie na prezesa banku i poddając się procedurze uzyskania opinii Prezesa NBP, dana osoba nie powinna oczekiwać, że w zakresie swych danych zachowa pełne prawo do prywatności.

Art. 61 ust. 3 Konstytucji RP nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Na taką interpretację nie pozwala też art. 31 ust. 3 Konstytucji. Stanowi on, że wszelkie ograniczenia praw i wolności muszą zostać zawarte w ustawie i muszą być konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej oraz wolności i praw innych osób. A ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

RPO powołuje się na wyrok WSA w Warszawie z 12 lipca 2018 r. dotyczący ujawnienia nazwisk sędziów i osób fizycznych popierających kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, Sąd wskazał, że „ograniczenie prawa do prywatności w zakresie [imion i nazwisk osób fizycznych] winno ustąpić na rzecz wartości, jaką jest jawność życia publicznego. Osoby fizyczne, które zdecydowały się na udział w procesie wyłaniania członków KRS, powinny liczyć się z możliwością utraty anonimowości”.

Ponadto Rzecznik wskazał na jednolitą linię orzeczniczą co do udostępniania danych osobowych stron umów zawieranych z podmiotami publicznymi, korzystających z majątku publicznego. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści ze środków publicznych, jest osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej, o której mowa w art. 5 ust. 2 zd. 2 ustawy, i w zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne – wynika z orzecznictwa. 

W orzecznictwie dopuszcza się możliwość szerszej ingerencji w życie prywatne wobec osób wykonujących zawody związane ze szczególnym stopniem społecznego zaufania. A w tej sprawie chodzi o udostępnienie informacji o kandydatach na prezesów banków, a zatem instytucji zaufania publicznego. Informacje dotyczące osób powołanych na te stanowiska są i były publicznie dostępne.

Należy zatem uznać - wbrew twierdzeniom Prezesa NBP - że biorąc pod uwagę jawność informacji o osobach pełniących funkcje prezesa banku komercyjnego, informacje dotyczące opinii Prezesa NBP o kandydatach powinny podlegać publicznej kontroli społecznej. Jest to tym bardziej uzasadnione, że wybranymi na prezesa mogli być kandydaci, którzy nie uzyskali pozytywnej opinii Prezesa NBP. Istotne jest zatem zapewnienie transparentności wyboru tych osób jako odpowiednich do pełnienia tak ważnej funkcji - podkreślił Rzecznik.

Orzeczenie WSA

24 czerwca 2019 r. WSA w Warszawie oddalił skargę RPO (sygn. akt II SA/Wa 197/19). Podzielając stanowisko Prezesa NBP, sąd wskazał, że dane, o których udostępnienie wystąpił skarżący, wytworzono przed wejściem w życie Konstytucji z 2 kwietnia 1997 r., na której przepisy powołuje się Rzecznik. - Z tego powodu organ nie ma obowiązku przechowywania i udostępnienia tych informacji mówił sędzia w ustnych motywach orzeczenia.  Dodał, że ustawa o dostępie do informacji publicznej wprawdzie już wtedy istniała, ale nie tak rozbudowana, jak obecnie. 

Orzeczenie jest nieprawomocne; Rzecznikowi przysługuje skarga kasacyjna.

VII.6060.7.2014

Po skardze RPO sąd uchylił zakaz wstępu z psami do parków w Zbąszyniu

Data: 2019-06-10
  • W Zbąszyniu wprowadzono zakaz wstępu z psami do parków i innych obiektów publicznych
  • RPO zaskarżył taką uchwałę rady gminy, bo prawo nie pozwala na uchwalenie zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren
  • Można zaś zobowiązywać właścicieli psów, aby w takich miejscach trzymali je na smyczy i po nich sprzątali
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu podzielił argumenty Rzecznika i stwierdził nieważność uchwały

Rada Miejska Zbąszynia w czerwcu 2016 r. uchwaliła Regulamin utrzymania czystości i porządku w gminie. Jeden z jego punktów nałożył na osoby utrzymujące zwierzęta domowe obowiązek niewprowadzania ich do obiektów użyteczności publicznej. Nie dotyczyło to tylko miejsc przeznaczonych dla zwierząt, a także osób niewidomych korzystających z pomocy psów-przewodników.

Podstawą prawną uchwały był art. 4 ust. 1 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zgodnie z nim rada gminy może określać szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku. Artykuł ten wymienia ściśle zakres spraw, które mogą być w ten sposób unormowane. Zgodnie zaś z art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy regulamin może dotyczyć „obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku”.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł do WSA, aby stwierdził nieważność uchwały. Jak podkreślał,  Rada nie może regulować innych zagadnień niż ściśle wymienione w art. 4 ust. 1 ustawy. Oznacza to wykroczenie poza zakres delegacji ustawowej i stanowi istotne naruszenie prawa, którego skutkiem jest stwierdzenie nieważności przepisu.

Sądy administracyjne uchylały już takie regulaminy (RPO przyłączył się wcześniej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym do sprawy zakazu wstępu z psami do ogrodu miejskiego w Lublinie - NSA uchylił ten zakaz). Z orzecznictwa sądów wynika, iż prawidłowa interpretacja art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy jest taka, że na jego podstawie gmina może nakładać obowiązki na właścicieli zwierząt - muszą one jednak zmierzać do zapewniania ochrony przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczaniem terenów wspólnego użytku. Wprowadzenie generalnego zakazu nie jest dopuszczalne i stanowi przekroczenie delegacji ustawowej – wskazał Rzecznik.

Ponadto zakaz wprowadzania zwierząt na dany teren nadmiernie ogranicza swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, która przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt oraz wykracza poza materię określoną w ustawie. - Wprowadzenie zakazu wchodzenia ze zwierzętami do terenów wspólnego użytku nie ma nic wspólnego z nakładaniem obowiązków, ponieważ są one wówczas niepotrzebne - podkreślił Rzecznik, powołując się na wyrok NSA z 21 czerwca 2017 r.

W ocenie Rzecznika rada uchybiła też art. 40 ust. 2 pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten nie daje bowiem podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej, a tylko do takich, które nie są jednocześnie terenami przeznaczonymi do wspólnego użytku.

Wyrok sądu

10 czerwca 2019 r. do RPO dostarczono wydany w trybie uproszczonym wyrok WSA z 15 maja 2019 r. (sygn. akt IV SA/Po 177/19). Stwierdził on nieważność uchwały w zaskarżonej części.

W świetle art. 4 ust. 2 u.u.c.p.g sąd podzielił zarzut Rzecznika, że zaskarżony  przepis ustanowiono z istotnym naruszeniem prawa, gdyż wykraczał poza zakres upoważnienia ustawowego. Ustawodawca nie upoważnia bowiem Rady Miejskiej do sformułowania zakazu wprowadzania zwierząt na określone tereny, lecz do takiego ustalenia sposobu postępowania ze zwierzętami domowymi, by ich pobyt na terenie przeznaczonym do wspólnego użytku nie był uciążliwy oraz nie zagrażał przebywającym tam osobom.

Sąd wskazał, że również art. 40 ust. 2 pkt 4 u.s.g. nie daje podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej - a tylko do gminnych i w zakresie nieuregulowanym przez przepisy szczególne.

Wyrok nie jest prawomocny.

V.511.427.2017

Sąd potwierdził wpis do akt stanu cywilnego dziecka z zagranicznego związku dwóch kobiet

Data: 2019-06-04
  • Prokuratura bezzasadnie kwestionowała wpis do polskich akt stanu cywilnego aktu urodzenia dziecka z małżeństwa jednopłciowego w Wlk.Brytanii
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie oddalił skargę prokuratury na taką decyzję Kierownika Urzędu Stanu Cywilnego
  • Kierownik wykonał tylko precedensowy wyrok z 2018 r. Naczelnego Sądu Administracyjnego, który uznał, że odmowa wpisu to dyskryminacja dziecka-obywatela RP i zwrócił sprawę do USC 
  • Skargę prokuratury RPO ocenił jako nadużycie prawa procesowego, podkreślając zasadę dobra dziecka

Według Prokuratury Okręgowej w Krakowie wpis do polskiego rejestru stanu cywilnego takiego brytyjskiego aktu urodzenia był sprzeczny z  „podstawowymi zasadami porządku prawnego RP”. - Sprzeczna z przepisami prawa, m.in. Konstytucji i Konwencji o prawach dziecka, byłaby odmowa wpisu, a więc niewykonanie wyroku NSA - replikował Rzecznik Praw Obywatelskich. 4 czerwca 2019 r. WSA (sygn. akt III SA/Kr 233/19) oddalił skargę prokuratury. Wyrok jest nieprawomocny.

Historia sprawy pani Igi i jej dziecka

Obywatele skarżyli się RPO, że dzieci, w których aktach urodzenia figurują rodzice tej samej płci, nie mogą dostać polskiego dokumentu tożsamości ani potwierdzenia obywatelstwa polskiego. Z uwagi na klauzulę porządku publicznego (art. 107 pkt 3 ustawy - Prawo o aktach stanu cywilnego), kierownicy USC odmawiali transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia i wpisania dziecka do polskich ksiąg stanu cywilnego. Tym samym uniemożliwiało to wydanie polskiego dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Sądy dotychczas podtrzymywały takie odmowy.

Taki był m.in. przypadek pani Igi, która wystąpiła o transkrypcję aktu urodzenia synka urodzonego w 2014 r. w Londynie z małżeństwa jednopłciowego. Zwróciła się o to do Kierownika USC w Krakowie. Odmówił, uznając że  "transkrypcja taka byłaby sprzeczna z podstawowymi zasadami porządku prawnego RP, bowiem w akcie urodzenia jako rodzice figurują dwie kobiety". Kobieta złożyła skargę do WSA w Krakowie. Do postępowania przyłączył się RPO. W 2016 r.  WSA oddalił skargę, powołując się na klauzulę porządku publicznego. Uznał, że wpisując w polskiej księdze urodzeń brytyjski akt, kierownik USC w rubryce ojciec musiałby wskazać kobietę. Zdaniem sądu pojęcie „rodziców” zawsze odnosi się do rodziców różnej płci.

W stanowisku dla NSA RPO podkreślał, że polskie przepisy pozwalają na transkrypcję aktu urodzenia tego dziecka - trzeba tylko stosować je zgodnie z Konstytucją i Konwencją o prawach dziecka, czyli zgodnie z zasadą priorytetu dobra dziecka. Odmowa transkrypcji wyłącznie z powodu urodzenia dziecka w rodzinie tworzonej przez parę tej samej płci – to dyskryminacja zakazana przez Konwencję o prawach dziecka. Odmowa narusza też prawa dziecka do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, które gwarantuje art. 8 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności. Konwencja ta ma w Polsce pierwszeństwo przed ustawą.

10 października 2018 r. NSA uznał (syg. II OSK 2552/16), że skoro obecnie istnieje obowiązek dokonania transkrypcji zagranicznego aktu urodzenia, aby obywatel RP mógł dostać dokument tożsamości, to nie może być tu mowy o klauzuli „porządku publicznego”. - Nie można uciekać od rozwiązania problemu, bo mamy do czynienia z dyskryminacją małoletniego obywatela RP - mówił sędzia. Powołał się m.in. na Konwencję o prawach dziecka i na zasadę dobra dziecka oraz na Kartę Praw Podstawowych.

Wykonując wyrok NSA, w grudniu 2018 r. kierownik USC wpisał akt urodzenia do polskiego rejestru stanu cywilnego. W styczniu 2019 r. prokurator wniósł do WSA skargę na tę czynność. Rzecznik przystąpił do postępowania WSA.

Argumentacja RPO

Skargę należy uznać za oczywiście bezzasadną a jej wniesienie przez Prokuratora Prokuratury Okręgowej za nadużycie prawa procesowego - głosi stanowisko Adama Bodnara dla WSA. Sprzeczna z przepisami prawa - w tym z przepisami Konstytucji, Konwencji o prawach dziecka, Prawa o aktach stanu cywilnego, a także z Prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi - byłaby bowiem odmowa transkrypcji, a więc niewykonanie wyroku NSA.

W myśl art. 153 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi ocena prawna i wskazania sądu co do dalszego postępowania wiążą organy ponownie orzekające w sprawie. NSA wyłączył zaś możliwość odmowy transkrypcji tego aktu urodzenia ze względu na klauzulę porządku publicznego. Podkreślił, że w tym wypadku transkrypcja ma charakter obligatoryjny. Zarzut prokuratora, że Kierownik USC powinien był odmówić transkrypcji, jest więc oczywiście bezzasadny.

Prokurator zarzuca Kierownikowi USC, że naruszył podstawowe zasady polskiego porządku prawnego. - Sam przywołuje jednak dominujący w orzecznictwie pogląd, że klauzula porządku publicznego powinna być interpretowana w sposób wąski i stosowana tylko w skrajnych przypadkach – głosi pismo RPO. Nie ulega wątpliwości, że polski ustawodawca nie uregulował w sposób bezpośredni zasad postępowania, gdy w zagranicznym akcie urodzenia dziecka jako rodzice ustalone są dwie kobiety. Nie jest jednak zasadne powołanie się na klauzulę porządku publicznego, skoro sytuacja ta uregulowana jest w prawodawstwie Wlk. Brytanii, a nie jest rozpoznana przez polski porządek prawny.

Rzecznik zgadza się z prokuratorem, że przez podstawowe zasady porządku prawnego należy rozumieć zasady konstytucyjne oraz fundamentalne zasady ustroju społeczno-politycznego. Bezsprzecznie należy do nich natomiast zasada priorytetu dobra dziecka, będąca kwestią nadrzędną w tej sprawie. Obowiązek transkrypcji zagranicznego aktu stanu cywilnego, prowadzący do poświadczenia tożsamości dziecka, wpisuje się w szeroki system ochrony praw dziecka, ustanowiony przez Konstytucję, Konwencję o prawach dziecka, a także Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka jednoznacznie wskazuje, że we wszelkich sytuacjach dotyczących dziecka, poszanowanie jego praw powinno stanowić główną wytyczną decyzji. Również art. 72 ust. 1 Konstytucji nakłada na państwo obowiązek ochrony praw dziecka – w tym jego prawa do obywatelstwa i prawa do równego traktowania.

Zgodnie z Konwencją o prawach dziecka, państwa-strony mają respektować i gwarantować prawa każdego dziecka, bez jakiejkolwiek dyskryminacji, niezależnie m.in. od cenzusu urodzenia czy statusu prawnego rodziców dziecka, w tym ich pozostawania w małżeństwie albo poza małżeństwem, w związku różnopłciowym lub jednopłciowym.

Transkrypcja brytyjskiego aktu urodzenia synka pani Igi była warunkiem koniecznym uzyskania przez niego dokumentu tożsamości potwierdzającego jego polskie obywatelstwo, nabyte z mocy prawa. Jej odmowa pozostawiłaby go w stanie niepewności co do własnej tożsamości i sytuacji prawnej, a także uniemożliwiła swobodne korzystanie z jego praw, bez dyskryminacji ze względu na status prawny rodziców. Dlatego zaskarżona czynność nie może być uznana za sprzeczną z podstawowymi zasadami porządku prawnego  RP.

Argumentacja ta dowodzi bezsprzecznej bezzasadności skargi prokuratora, której wniesienie należy ocenić jako nadużycie prawa procesowego. Prokurator wnosi bowiem skargi do sądu administracyjnego w celu ochrony praworządności. Nadużyciem prawa jest zaś wykorzystywanie instytucji prawnej wbrew jej celowi i funkcji, którym jest ochrona obiektywnego porządku prawnego. W tej sprawie nie sposób uznać, że skarga prokuratora ten cel realizuje - brzmi konkluzja Adama Bodnara.

Interwencja RPO w MSWiA

Po wyroku NSA z 10 października 2018 r. RPO w wystąpieniu do MSWiA (XI.534.4.2016zwracał uwagę, że urzędy stanu cywilnego mają problemy z wykonaniem wyroku NSA.

Nie wiedzą bowiem m.in., jak prawidłowo wypełnić formularz aktu urodzenia, gdzie figurują rubryki „ojciec” i ”matka”. Rzecznik wyraził zaniepokojenie faktem, że MSWiA nie szuka rozwiązania tych trudności. A przecież chodzi o dobro dzieci, które nie mogą być nierówno traktowane ze względu na status prawny rodziców – pisał 11 marca 2019 r. Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Podkreślał, że w najlepszym interesie dziecka jest dokonanie transkrypcji aktu urodzenia i umożliwienie wydania dokumentu tożsamości i nadania numeru PESEL. Realizacja tego interesu nie powinna zostać zakłócona przez organizacyjno-techniczne problemy związane z używaniem wzoru formularza aktu urodzenia.

RPO spytał ministra Joachima Brudzińskiego, czy planowana jest zmiana rozporządzenia MSWA z 29 stycznia 2015 r. w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego, tak aby wzór formularza aktu urodzenia umożliwiał transkrypcję zagranicznego aktu urodzenia dziecka pary jednopłciowej. Jeśli nie jest to planowane, RPO chciałby wiedzieć, jakie inne działania prawne, techniczne i organizacyjne zostały lub zostaną podjęte w celu umożliwienia tych transkrypcji.

Odpowiedź ministra Joachima Brudzińskiego

W odpowiedzi z 3 czerwca 2019 r. minister Joachim Brudziński napisał, że  wskazana propozycja sprowadza się de facto do zastąpienia w akcie urodzenia oraz jego odpisach nazw obecnych rubryk dotyczących rodziców oznaczonych jako „matka" i „ojciec" - sformułowaniami typu „rodzic 1" i „rodzic 2".

Według ministra, byłoby to sprzeczne z polskimi zasadami ustalającymi pochodzenie dziecka, uregulowanymi w ustawie z dnia 25 lutego 1964 r. - Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Z regulacji tej wynika jednoznacznie, że matką dziecka jest kobieta, która je urodziła. Natomiast przepisy dotyczące ojcostwa, niezależnie od sposobu jego ustalenia, zawsze jako ojca dziecka wymieniają mężczyznę. Konsekwencją ww. ustawowych rozwiązań są wzory odpisów aktu urodzenia (zupełne i skrócone), które zostały określone w przywołanym rozporządzeniu w sprawie wzorów dokumentów wydawanych z zakresu rejestracji stanu cywilnego.

Nie bez znaczenia pozostaje również konstytucyjna zasada ustrojowa dotycząca opieki Państwa nad małżeństwem i rodziną. Zgodnie z art. 18 Konstytucji RP małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej.

W tej sytuacji Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji nie będzie podejmował oraz inicjował działań legislacyjnych zmierzających do zmiany przepisów przywołanego rozporządzenia.

XI.534.1.2016

Obywatel odmawiający przyjęcia zaproponowanego przez gminę lokalu komunalnego nie może zostać skreślony z listy – WSA w Gliwicach podziela stanowisko RPO

Data: 2019-04-25
  • RPO analizując postanowienia uchwały Rady Miejskiej w Jaworznie, określającej zasady wynajmowania lokali komunalnych doszedł do wniosku, że niektóre jej postanowienia są sprzeczne z ustawą.
  • Zwrócił się więc do Przewodniczącego Rady o ich zmianę lub uchylenie.
  • Władze Jaworzna zgodziły się ze stanowiskiem RPO, jednak pozostawiły w uchwale zapis, który umożliwiał skreślenie z listy oczekujących osoby dwukrotnie odmawiającej przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu.

RPO skierował do WSA w Gliwicach skargę na postanowienie uchwały wnosząc o stwierdzenie jego nieważności. Sąd administracyjny w całości podzielił stanowisko RPO i wyrokiem z dnia 25 kwietnia 2019 r. (sygn. akt III SA/Gl 1303/18) stwierdził nieważność zaskarżonego przepisu. W ustnym uzasadnieniu wyroku wskazano, że sankcja skreślenia z listy oczekujących z uwagi na odmowę przyjęcia zaproponowanego lokalu jest sprzeczna z celem ustawy o ochronie praw lokatorów i stanowi nieuprawnione ograniczenie dostępu do lokali komunalnych. 

Warto w tym miejscu podkreślić, że wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach jest już drugim w tym roku orzeczeniem zapadłym w wyniku działania RPO, które potwierdza nieważność zapisu umożliwiającego skreślenie z listy oczekujących wyłącznie z uwagi na odmowę przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu (porównaj wyrok WSA w Kielcach z dnia 6 lutego 2019 r., sygn. akt II SA/Ke 782/18).

Wyrok nie jest prawomocny. Rada może złożyć skargę kasacyjną do NSA.

IV.7214.145.2017

Nie można pobierać opłat za każdą rozpoczętą dobę przechowywania pojazdu. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-04-11
  • Opłaty za odbiór odholowanego, a źle zaparkowanego samochodu, są w Tarnowie naliczane od każdej rozpoczętej doby jego przechowywania - choćby było to parę minut
  • Takie zasady ustalone przez radę miasta Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do sądu administracyjnego
  • Prawo pozwala bowiem samorządom pobierać takie opłaty za każdą "pełną" dobę, a nie za dobę „rozpoczętą”

Rada Miejska w Tarnowie 9 listopada 2018 r. podjęła uchwałę w sprawie ustalenia wysokości opłat za usunięcie pojazdu z drogi i parkowanie na parkingu strzeżonym. Wysokość tych opłat ustalono „za każdą rozpoczętą dobę przechowywania”.

RPO wniósł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie o stwierdzenie nieważności tego zapisu uchwały. Narusza on bowiem artykuły Konstytucji stanowiące, że samorząd terytorialny działa na podstawie i w granicach upoważnień zawartych w ustawie.

Jest on także niezgodny z art. 130a ust. 6 Prawa o ruchu drogowym. Pozwala on radzie powiatu lub miasta na ustalanie wysokości opłat za usunięcie i przechowywanie na parkingu strzeżonym źle zaparkowanego auta. Maksymalne stawki tych opłat co roku określa minister finansów. Ale stawki te - jak podkreśla RPO - odnoszone są do „doby”, a nie do „doby rozpoczętej”.

Wobec tego przyjęcie w uchwale normy, zgodnie z którą opłatę stosuje się do każdej "rozpoczętej doby", nastąpiło z przekroczeniem delegacji ustawowej. Organ korzystający z takiej delegacji, aby wydać akt prawa miejscowego, pozostaje ściśle związany jej granicami, która w tym przypadku dotyczy tylko i wyłącznie doby.

RPO przyznaje, że może się zdarzyć, że powiat nie będzie mógł pobrać opłaty za przechowywanie pojazdu, mimo poniesionych kosztów, jeśli zostanie on odebrany np. kilka minut przed upływem ostatniej doby przechowania (za tę dobę). Jednak racjonalne argumenty, które wskazywałyby na konieczność pobierania takiej opłaty za ostatnią dobę przechowywania w przeliczeniu np. za godzinę, nie mają tutaj znaczenia, skoro ustawodawca uprawnienia takiego radzie powiatu nie przyznał. Ustawodawca nie upoważnił też organu powiatu do określenia zasad naliczania opłat, a jedynie ich wysokości.

W orzecznictwie sądowym akceptowane jest stanowisko, zgodnie z którym ustawodawca - przewidując naliczanie opłaty za każdą dobę przechowywania pojazdu - rozumie przez to każdą pełną dobę, a nie dobę rozpoczętą - podkreślił Rzecznik w piśmie do WSA.

BPK.511.26.2019

Korzystny wyrok WSA w sprawie składowiska niebezpiecznych odpadów

Data: 2019-03-11
  • Jest szansa na skuteczną walkę ze skażeniem wód powierzchniowych i podziemnych w okolicy, gdzie przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące odpady
  • Zakłady już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chciał usunąć skażenia
  • Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zobowiązała syndyka do działań naprawczych. Syndyk odwołał się, a Generalny Dyrektor Ochrony Środowiska uchylił decyzję RDOŚ i umorzył postępowanie
  • Na wniosek prokuratury i RPO Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił decyzję GDOŚ

Składowisko odpadów po dawnych zakładach chemicznych zostało zamknięte w 1975 r., ale teren nie został oczyszczony. Skażenie dotyczy gleby oraz wody i obejmuje coraz większy obszar. Mieszkańcy okolic składowiska od lat nie mogą korzystać z wody, bo jest skażona. Procedury wszczęte w obronie mieszkańców okazały się nieskuteczne, a grozi im bezpośredni kontakt z toksycznymi substancjami.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do sprawy, gdy trafiła ona do WSA.

Historia sprawy

W lutym 2018 r. mieszkańcy osiedla Ł. W. (woj. kujawsko-pomorskie) zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w B. skażenie wód powierzchniowych i podziemnych w rejonie ich miejscowości.

Z badań wód podziemnych, którymi dysponował RDOŚ, wynikało, że zanieczyszczenia z kompleksu składowisk „Z” przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły. Za najgroźniejsze ognisko skażenia RDOŚ uznał nieczynne dziś składowisko siarczynu pofenolowego na jednej z działek kompleksu. Za składowiska, od lat 50. ubiegłego wieku do 2014 r. odpowiedzialne były głównie Zakłady Chemiczne „Z” w B.

Walka ze skażeniem w gminie B. formalnie rozpoczęła się w 2007 r., kiedy Wojewoda zobowiązał - na podstawie ustawa z 14 kwietnia 2007 r. o zapobieganiu szkodom w środowisku i jego naprawie - Zakłady Chemiczne „Z” do działań naprawczych czyli do doprowadzenia gleby i ziemi do tzw. standardów ekologicznych. Działania te miały być wykonane w 6 lat, z zastrzeżeniem, że można ich zaprzestać dopiero po oczyszczeniu gruntu.

W czerwcu 2014 r. następca prawny zlikwidowanych zakładów I.K. Sp. z o.o. poinformowała RDOŚ o zakończeniu działań naprawczych. RDOŚ zrobił jednak badania i wykazał, że wbrew nakazowi Wojewody grunty nie zostały oczyszczone. Wezwał więc spółkę do kontunuowania prac.

Spółka tego nie zrobiła. Zamiast tego zgłosiła szkodę w środowisku. Ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku nakłada obowiązek zgłaszania zanieczyszczenia – spółka wiedząc o skali skażenia, musiała je zaraportować. Następnie jednak ogłosiła upadłość, a jej reprezentantem stał się syndyk masy upadłościowej.

W lipcu 2017 r. RDOŚ przekazał sprawę oczyszczenia gruntu do egzekucji. Syndyk sprzeciwił się, uznając że go ona nie obowiązuje. Mimo to sprawa trafiła do zastępczego wykonania w trybie egzekucji administracyjnej.

RDOŚ w B., uznał jednak, że nawet wykonanie obowiązków z decyzji Wojewody z 2007 r., w obecnym stanie środowiska i tak nie doprowadzi do jego naprawy. Nie zatrzyma też zanieczyszczeń, które przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły oraz terenów zamieszkałych przez ludzi. RDOŚ zauważył, że działania nakazane przez Wojewodę dotyczyły tylko oczyszczania gruntu w miejscu składowania odpadów. Pomijały za to wody podziemne. Wojewoda nie przewidział poza tym żadnych środków, które zapobiegałyby wsiąkaniu deszczówki w grunt, na którym składowano toksyczne odpady, a przez to - przenikaniu zanieczyszczeń wody w głąb ziemi.

Dlatego też w styczniu 2018 r. RDOŚ zobowiązał syndyka do przeciwdziałania dalszemu pogłębianiu się szkody w środowisku. Działania Syndyka miały tym razem obejmować obszar o powierzchni ponad 108 ha, na który negatywnie oddziaływało dawne składowisko. RDOŚ nakazał przykryć miejsce, gdzie składowano odpady niebezpieczne warstwą gruntów nieprzepuszczalnych lub sztuczną membraną izolacyjną, a także oczyścić nie tylko grunt ale i wody podziemne.

Termin wykonania pierwszego zadania RDOŚ określił na czerwiec 2018 r. a drugiego - na czerwiec 2023 r. Zastrzegł, że w przypadku nieosiągnięcia w tym drugim terminie odpowiedniego stanu chemicznego wód podziemnych, działania mają być kontynuowane.

Syndyk odwołał się do Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ). We wrześniu 2018 r. GDOŚ uchylił decyzję RDOŚ w B. i umorzył postępowanie. Uznał, że decyzja RDOŚ nie ma racji bytu, skoro wcześniej sprawą zajmował się Wojewoda (organy państwa nie powinny niepotrzebnie powielać swoich działań). Ta decyzja jest teraz przedmiotem sporu sądowego.

Decyzję GDOŚ zaskarżył bowiem do WSA Prokurator Okręgowy w B. Zauważył, że nie ma tu miejsca nakładanie się decyzji – to, co robił Wojewoda, nie jest tożsame z tym, czym zajął się RDOŚ.

Argumenty RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznał rację prokuratorowi i zgłosił udział w sprawie. W piśmie procesowym zarzucił GDOŚ, że pobieżnie ocenił materiał dowodowy zgromadzony przez RDOŚ. Uchylenie decyzji RDOŚ Rzecznik uznał za niezasadne.

Zdaniem RPO decyzja organu jest niezgodna ze spoczywającym na władzach publicznych konstytucyjnym obowiązkiem ochrony środowiska i przeciwdziałania jego degradacji. Zdrowe środowisko jest niezbędne dla dobrostanu człowieka. Należy ono do nadrzędnych wartości konstytucyjnych i zasługuje na szczególną ochronę ze strony władz publicznych - o czym wprost stanowi art. 74 ust. 2 Konstytucji RP.

Rzecznik zwrócił uwagę, że RDOŚ w B. od wielu lat usiłuje doprowadzić do cofnięcia szkodliwych zmian w środowisku na terenie gminy. Rozstrzygnięcie RDOŚ Rzecznik ocenia jako specjalistyczne, głęboko przemyślane i przede wszystkim wydane po drobiazgowym postępowaniu dowodowym.

Rzecznik zauważa, że zadanie, przed którym stanął RDOŚ w B. było bardzo trudne, ponieważ geneza obecnego stanu zanieczyszczenia środowiska na tym terenie jest wieloczynnikowa. Pierwotną przyczyną skażenia była niekontrolowana działalność Zakładów Chemicznych w latach 1950-1975.

Skażenie to nie byłoby jednak tak duże i niebezpieczne dla zdrowia ludzi, jak obecnie, gdyby podejmowane w przeszłości środki zaradcze okazały się efektywne, a podmioty władające skażonym terenem podjęły zdecydowaną walkę o czyste środowisko. Tymczasem, zgodnie z art. 86 Konstytucji, każdy jest zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie.

Rzecznik jest przekonany, że przewidziane przez RDOŚ w B. środki zaradcze są konieczne dla ochrony mieszkańców Ł. i P. przed skutkami katastrofy ekologicznej. Niewątpliwie z takim zjawiskiem  mamy właśnie do czynienia na terenie gminy.

Nie można zapominać, że Konstytucja wiąże prawo człowieka do ochrony zdrowia ze spoczywającym na władzach publicznych obowiązkiem zapobiegania negatywnym dla niego skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust.1 i 4 Konstytucji). W opinii Rzecznika RDOŚ usiłował właśnie zrealizować obowiązek płynący z tego przepisu. Dlatego też RPO przystąpił do sprawy.

Orzeczenie WSA

11 marca 2019 r.  Wojewódzki Sąd Administracyjny (sygn. akt IV SA/Wa 3138/18) przychylił się do skarg prokuratora oraz RPO i uchylił decyzję GDOŚ.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd wskazał, że GDOŚ przedwcześnie uznał brak podstaw do działania RDOŚ.  Ustalenia GDOŚ ocenił jako pobieżne, przeprowadzone z naruszeniem zasad procedury administracyjnej. Sąd stwierdził, że organ nie wykazał tożsamości sprawy załatwionej decyzją Wojewody w 2007 r i decyzji RDOŚ. Zauważył, że sprawy te się różnią.

Sąd przyznał słuszność RDOŚ co do nakazania syndykowi działań na podstawie art. 15 ustawy szkodowej, niezależnie do pozostawania w obiegu prawnym decyzji wydanej na podstawie art.13 tej ustawy - czyli decyzji wojewody z 2007 r.  Sąd zauważył, że uzasadnienie decyzji GDOŚ nie odpowiada przepisom prawa, jest skrótowe i ogólne.

Orzeczenie jest nieprawomocne.

V.7203.74.2018 

 

WSA przyznał rację Rzecznikowi ws. najmu lokali komunalnych w Pruszkowie

Data: 2019-03-08
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie stwierdził nieważność zasad wynajmowania lokali komunalnych w Pruszkowie z 2015 r.
  • Rada Miejska pozbawiła wtedy m.in. prawa do najmu osoby mające tytuł prawny do innego lokalu, a za lokale powyżej 80m2 nakazała płacić czynsz ustalany w drodze przetargu
  • Zasady te zaskarżył Rzecznik Praw Obywatelskich

26 marca 2015 r. Rada Miejska w Pruszkowie uchwaliła zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu mieszkaniowego gminy.

RPO stwierdził naruszenie prawa w odniesieniu do:

  • § 3 ust. 2 uchwały w zakresie, w jakim pozbawia prawa do najmu lokalu mieszkalnego osoby posiadające tytuł prawny do lokalu,
  • § 19 pkt 2 a),b),c) w zakresie, w jakim wyłącza prawo wnioskodawcy do merytorycznego rozpoznania złożonego wniosku mieszkaniowego, a tym samym pozbawia prawa do najmu lokalu mieszkalnego osoby ubiegające się o najem lokalu wchodzącego w skład mieszkaniowego zasobu gminy,
  • § 28 w zakresie, w jakim przewiduje oddanie w najem lokali o powierzchni użytkowej przekraczającej 80m2 za zapłatą czynszu, którego wysokość ma być ustalana w drodze przetargu.

Uchwałą z 30 sierpnia 2018 r. Rada Miejska w Pruszkowie zmieniła - zgodnie z żądaniem RPO - zaskarżone postanowienia uchwały z 26 marca 2015 r.

Rzecznik podtrzymał jednak skargę do WSA, bo zmienione i uchylone przepisy w dalszym ciągu wywoływały skutki prawne. Wniósł o stwierdzenie nieważności zaskarżonych postanowień uchwały z 26 marca 2015 r. - w brzmieniu obowiązującym do dnia wejścia w życie uchwały zmieniającej  z 30 sierpnia 2018 r.

8 marca 2019 r. w WSA odbyła się rozprawa w tej sprawie. Sąd w całości podzielił argumentację RPO i stwierdził nieważność zaskarżonych przepisów w brzmieniu obowiązującym do dnia wejścia w życie uchwały z 30 sierpnia 2018 r. Orzeczenie nie jest prawomocne.

IV.7210.13.2014

Sprawa składowiska odpadów

Data: 2019-02-21

W okolicy miejscowości B. przez ćwierć wieku zakłady chemiczne składowały trujące i niebezpieczne odpady. Składowisko zostało zamknięte w 1975 r., ale teren nie został oczyszczony. Skażenie dotyczy gleby i wody, i poszerza się obejmując coraz większy obszar. Zakłady chemiczne już nie istnieją, a ich następca prawny ogłosił upadłość. Syndyk masy upadłościowej nie chce podjąć się teraz usunięcia skażenia. Procedury wszczęte w obronie mieszkańców okazały się nieskuteczne i sprawa trafiła do sądu administracyjnego. Mieszkańcy okolic składowiska od lat nie mogą korzystać z wody, bo jest skażona.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do tej sprawy w momencie gdy trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Stan faktyczny:

W lutym w 2018 r. grupa 100 mieszkańców osiedla Ł.W. zgłosiła do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ) w B. skażenie wód powierzchniowych i podziemnych w rejonie ich miejscowości.

Z badań wód podziemnych, którymi dysponował RDOŚ, wynikało, że zanieczyszczenia z kompleksu składowisk „Z” przemieszczają się w kierunku dolnej Wisły. Za najgroźniejsze ognisko skażenia RDOŚ uznał nieczynne dziś składowisko siarczynu pofenolowego na jednej z działek kompleksu. Za składowiska, od lat 50. ubiegłego wieku do 2014 r. odpowiedzialne były głównie Zakłady Chemiczne „Z” w B.

Mieszkańcom grozi bezpośredni kontakt z toksycznymi substancjami.

Orzeczenia organów:

Walka ze skażeniem w gminie B. formalnie rozpoczęła się w 2007 r., kiedy  Wojewoda zobowiązał Zakłady Chemiczne „Z” do działań naprawczych czyli do  doprowadzenia gleby i ziemi do tzw. standardów ekologicznych.

Działania te miały być wykonane w ciągu 6 lat, z zastrzeżeniem, że można ich zaprzestać dopiero po oczyszczeniu gruntu.

W czerwcu 2014 r., następca prawny zlikwidowanych Zakładów Chemicznych „Z”, Spółka I.K. Sp. z o.o. poinformowała RDOŚ w B. o zakończeniu działań naprawczych. RDOŚ zrobił jednak badania i wykazał, że wbrew nakazowi Wojewody grunty nie zostały oczyszczone. Wezwał więc spółkę do kontunuowania prac.

Spółka tego nie zrobiła. Zamiast tego zgłosiła szkodę w środowisku. Ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku nakłada obowiązek zgłaszania zanieczyszczenia – spółka wiedząc o skali skażenia musiała je zaraportować. Następnie jednak ogłosiła upadłość, a jej reprezentantem stał się syndyk masy upadłościowej.

W lipcu 2017 r. RDOŚ przekazał sprawę oczyszczenia gruntu do egzekucji. Syndyk sprzeciwił się stwierdzając, że go ona nie obowiązuje. Mimo to sprawa trafiła do zastępczego wykonania w trybie egzekucji administracyjnej.

RDOŚ w B., uznał jednak, że nawet wykonanie obowiązków z decyzji Wojewody z 2007 r., w obecnym stanie środowiska i tak nie doprowadzi do jego naprawy. Nie zatrzyma też zanieczyszczeń, które przemieszczają się w kierunku  trasy dolnej Wisły oraz terenów zamieszkałych przez ludzi. RDOŚ w B. zauważył, że działania nakazane przez Wojewodę dotyczyły tylko oczyszczania gruntu w miejscu składowania odpadów. Pomijały za to wody podziemne. Wojewoda nie przewidział poza tym żadnych środków, które zapobiegałyby wsiąkaniu deszczówki w grunt, na którym składowane były toksyczne odpady, a przez to przenikaniu zanieczyszczeń wody w głąb ziemi.

Dlatego też, w styczniu 2018 r., RDOŚ zobowiązał syndyka do przeciwdziałania dalszemu pogłębianiu się szkody w środowisku. Działania Syndyka miały tym razem obejmować obszar o powierzchni ponad 108 ha, na który negatywnie oddziaływało dawne składowisko odpadów niebezpiecznych w B.

RDOŚ nakazał po pierwsze przykryć miejsce, gdzie składowane były odpady niebezpieczne warstwą gruntów nieprzepuszczalnych lub sztuczną membraną izolacyjną, a po drugie, oczyścić nie tylko grunt ale i wody podziemne.

Termin wykonania pierwszego z zadań RDOŚ określił na czerwiec 2018r. a drugiego - na czerwiec 2023 r. Zastrzegł przy tym, że w przypadku nieosiągnięcia w tym drugim terminie odpowiedniego stanu chemicznego wód podziemnych, działania mają być kontynuowane.

Syndyk odwołał się od niej, w związku z czym, sprawa trafiła do rozpoznania przez Główną Dyrektora Ochrony Środowiska (GDOŚ).

We wrześniu 2018 r. GDOŚ uchylił decyzję RDOŚ w B. i umorzył postępowanie. Organ uznał, że decyzja, jaką wydał RDOŚ w B., nie ma racji bytu, skoro wcześniej sprawą zajmował się Wojewoda (organy państwa nie powinny niepotrzebnie powielać swoich działań). Ta decyzja jest teraz przedmiotem sporu sądowego.

Decyzję GDOŚ zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie Prokurator Okręgowy w B. Zauważył, że nie ma tu miejsca nakładanie się decyzji – to, co robił Wojewoda nie jest tożsame z tym, czym zajął się RDOŚ.

Rzecznik Praw Obywatelskich przyznał rację prokuratorowi i zgłosił WSA w Warszawie swój udział w sprawie. W piśmie procesowym zarzucił GDOŚ, że pobieżnie ocenił materiał dowodowy zgromadzony przez RDOŚ. W rezultacie, Rzecznik uznał uchylenie decyzji RDOŚ za niezasadne.

Zdaniem RPO decyzja organu  jest niezgodna ze spoczywającym na władzach publicznych konstytucyjnym obowiązkiem ochrony środowiska i przeciwdziałania jego degradacji.

Dlaczego sprawa jest ważna dla Rzecznika

Zdrowe środowisko jest niezbędne dla dobrostanu człowieka. Jako takie, należy ono do nadrzędnych wartości konstytucyjnych i zasługuje na szczególną ochronę ze strony władz publicznych – o czym wprost stanowi art. 74 ust. 2 Konstytucji RP.

Rzecznik zwrócił uwagę, że RDOŚ w B. od wielu lat usiłuje doprowadzić do cofnięcia szkodliwych zmian w środowisku na terenie gminy B. Wydane przez niego rozstrzygnięcie Rzecznik ocenia jako specjalistyczne, głęboko przemyślane i przede wszystkim wydane po drobiazgowym przeprowadzeniu postępowania dowodowego.

Rzecznik zauważa, że zadanie, przed którym stanął RDOŚ w B. było bardzo trudne, ponieważ geneza obecnego stanu zanieczyszczenia środowiska na tym terenie jest wieloczynnikowa pierwotną przyczyną skażenia była niekontrolowana działalność Zakładów Chemicznych „Z” w latach 1950 – 1975. Skażenie to nie byłoby jednak tak duże i niebezpieczne dla zdrowia ludzi, jak obecnie, gdyby podejmowane w przeszłości środki zaradcze okazały się efektywne, a podmioty władające skażonym terenem podjęły zdecydowaną walkę o czyste środowisko. Tymczasem, zgodnie z art. 86 Konstytucji, każdy jest zobowiązany do dbałości o stan środowiska i ponosi odpowiedzialność za spowodowane przez siebie jego pogorszenie.

Rzecznik jest przekonany, że przewidziane przez RDOŚ w B. środki zaradcze są konieczne dla ochrony mieszkańców miejscowości Ł i P przed skutkami katastrofy ekologicznej. Niewątpliwie, z takim zjawiskiem  mamy właśnie do czynienia na terenie gminy B.

Nie można zapominać o tym, że Konstytucja wiąże prawo człowieka do ochrony zdrowia ze spoczywającym na władzach publicznych obowiązkiem zapobiegania negatywnym dla niego skutkom degradacji środowiska (art. 68 ust.1 i 4 Konstytucji). Rzecznik uważa, że RDOŚ w B., swoją decyzją usiłował właśnie zrealizować obowiązek płynący z tego przepisu. Dlatego też, przystąpił do sprawy.

Skąd RPO wie o sprawie

Z mediów

Numer sprawy

V.7203.74.2018

Zasady wynajmu lokali komunalnych w Pułtusku - nieważne. WSA uznał skargę Rzecznika

Data: 2019-02-14
  • Przez kilkanaście lat w Pułtusku obowiązywały zasady wynajmu lokali gminnych, niezgodne z ustawą o ochronie praw lokatorów
  • Osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego lokalu, była skreślana z listy oczekujących. O lokal nie można się było starać, mając tytuł prawny do innego lokalu
  • Nieważność zaskarżonych przez RPO postanowień uchwały Rady Miejskiej Pułtuska stwierdził Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie

Ustalając w 2005 r. zasady wynajmu lokali z zasobu gminy, Rada Miejska w Pułtusku wprowadziła do nich warunki, których nie ma w ustawie. Zapisano m.in., że osoba, która dwukrotnie odmówiła przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu, zostaje skreślona z listy oczekujących. A o jakikolwiek lokal z zasobu gminnego nie może się starać ktoś, kto ma już tytuł prawny do innego lokalu. Tymczasem ustawa o ochronie praw lokatorów wprowadza taki warunek wyłącznie wobec osób ubiegających się o lokale socjalne. 

Jeden z mieszkańców Pułtuska w 2017 r. poskarżył się na te zasady  do Rzecznika Praw Obywatelskich. W tym też roku RPO zaskarżył kwestionowane zapisy uchwały rady do WSA, wnosząc o  ich unieważnienie.

Po interwencji RPO Rada Miejska w Pułtusku zmieniła - w lutym 2018 r. – zasady przydzielania lokali. Dlatego w lipcu 2018 r. WSA w Warszawie umorzył postępowanie ze skargi Rzecznika. Uznał, że postępowanie stało się bezprzedmiotowe.

Rzecznik zaskarżył to postanowienie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Kwestionowane zasady przydziału lokali obowiązywały przez 13 lat i nie można wykluczyć, że ludzie zostali przez nie poszkodowani - argumentował. A jeśli sąd oceni zasady merytorycznie, będzie można naprawić błędy wobec tych,  co do których to prawo zastosowano.

W październiku 2018 r. NSA uwzględnił zażalenie RPO. Uznał, że WSA musi merytorycznie ocenić, czy rację ma RPO, że zasady przyznawania lokali w Pułtusku w latach 2005-2018 nie były zgodne z prawem.

14 lutego 2019 r. WSA (sygn. akt II SA/Wa 1840/18) uwzględnił skargę Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych postanowień uchwały Rady Miejskiej Pułtuska.

Wyrok nie jest prawomocny. Rada może złożyć skargę kasacyjną do NSA.

IV.7214.72.2017

Sprawa wstępu do Sejmu: nie było podstaw do niewpuszczenia dziennikarza – stwierdza sąd

Data: 2019-02-12
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił stanowisko dziennikarza OKO.press niewpuszczonego do Sejmu oraz RPO
  • Stwierdził bezskuteczność czynności polegającej na odmowie wstępu na posiedzenie Sejmu.

W sierpniu 2018 roku Rzecznik przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie w sprawie ze skargi dziennikarza OKO.press Daniela Flisa na odmowę wydania jednorazowej karty prasowej umożliwiającej wstęp do Sejmu w trakcie posiedzenia 10 maja 2018 r. Trwał wtedy protest osób z niepełnosprawnościami. 

Podstawą by komunikat Centrum Informacyjnego Sejmu RP: „Kancelaria Sejmu informuje, że od środy (25 kwietnia) ulegają zmianie zasady wstępu na teren kompleksu sejmowego. Z  przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa przyznawanie jednorazowych kart wstępu zostaje zawieszone. Jednocześnie dostęp do Sejmu pozostaje możliwy dla posiadaczy stałych i okresowych kart wstępu. Decyzja Straży Marszałkowskiej, w porozumieniu z  kierownictwem Kancelarii Sejmu, ma charakter tymczasowy i ukierunkowana jest przede wszystkim na zapewnienie bezpieczeństwa i porządku na administrowanym terenie”.

Decyzja Straży Marszałkowskiej została wydana na podstawie § 6 z dnia 9 stycznia 2008 r. zarządzenia Marszałka Sejmu  w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu oraz wstępu i wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu.

W ocenie Rzecznika w niniejszej sprawie doszło do naruszenia szeregu konstytucyjnych praw i wolności. Przede wszystkim ograniczone zostało prawo wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP) oraz wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji (art. 54 ust. 1 Konstytucji). Z uwagi na fakt, że sprawa dotyczyła dziennikarza, Rzecznik zwrócił uwagę na zasadę ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji RP, zgodnie z którą  Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. W ocenie Rzecznika ograniczenie tych praw mogło zostać dokonane tylko w ustawie, a nie akcie wewnętrznym, jakim jest zarządzenie Marszałka Sejmu. Ponadto w ocenie Rzecznika ograniczenie to było nieuzasadnione i nie spełniało wymogów zasady proporcjonalności.

W  szczególności podejmując czynność polegającą na odmowie wydania jednorazowej karty prasowej wstępu do Sejmu RP, nie wskazano, w jaki sposób obecność Pana D. Flisa w dniu 10 maja 2018 r. w budynku Sejmu RP w trakcie jego posiedzenia wpłynie negatywnie na pracę Sejmu (względy organizacyjne) oraz na bezpieczeństwo parlamentarzystów oraz innych osób przebywających w tym dniu w Sejmie RP.

W wyroku z 12 stycznia 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił stanowisko dziennikarza OKO.press oraz RPO i stwierdził bezskuteczność czynności polegającej na odmowie wstępu na posiedzenie Sejmu.

W uzasadnieniu wyroku Sąd podkreślił brak ustawowego umocowania do ograniczania konstytucyjnych praw w niniejszej sprawie oraz nieproporcjonalność ograniczenia prawa do wstępu na posiedzenie Sejmu. Sąd poinformował również, że na gruncie innej sprawy uchylił przepisy budzącego wątpliwości zarządzenia Marszałka Sejmu. Sprawa ma istotne znaczenie dla realizacji zasady jawności w życiu publicznym. 

Skarżysko-Kamienna nie może wskazywać pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych

Data: 2019-02-07
  • Rada gminy nie może w sposób dowolny określać dodatkowych, pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta Skarżysko-Kamienna i podzielił jego stanowisko

6 lutego 2019 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta Skarżysko-Kamienna, dotyczącą wynajmowania lokali komunalnych. Powodem zaskarżenia uchwały były liczne skargi mieszkańców gminy na dyskryminujące postanowienia prawa miejscowego.

WSA w całości podzielił stanowisko Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych postanowień uchwały, które w sposób nieuprawniony ograniczały mieszkańcom Skarżyska-Kamiennej dostęp do lokali komunalnych.

W ustnych motywach wyroku sędzia sprawozdawca wyjaśnił, że rada gminy nie może w sposób dowolny określać dodatkowych, pozaustawowych kryteriów wynajmu lokali komunalnych. Podkreślono jednocześnie, że powszechny na terenie całej Polski deficyt lokali komunalnych nie usprawiedliwia niezgodnego z powszechnie obowiązującym prawem ograniczenia dostępu obywateli do tego typu lokali. Wszyscy mieszkańcy gminy o niskich dochodach powinni mieć możliwość otrzymania pomocy w zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych. Wyrok jest nieprawomocny.

IV.7214.88.2017

W Zbąszyniu psy na cenzurowanym. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-02-01
  • W Zbąszyniu nie wolno wchodzić z psami do parków i innych obiektów publicznych, bo tak postanowiła rady gminy
  • RPO skarży jej uchwałę do sądu administracyjnego    
  • Prawo nie pozwala bowiem na uchwalenie zakazu wprowadzania zwierząt na określony teren
  • Można zaś zobowiązywać właścicieli psów, aby w takich miejscach trzymali je na smyczy i po nich sprzątali

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł, aby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu stwierdził nieważność uchwały Rady Miejskiej Zbąszynia z czerwca 2016 r.

Rada uchwaliła Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie gminy. Jeden z jego punktów nałożył na osoby utrzymujące zwierzęta domowe obowiązek niewprowadzania ich do obiektów użyteczności publicznej. Nie dotyczyło to tylko  miejsc przeznaczonych dla zwierząt, a także osób niewidomych korzystających z pomocy psów-przewodników.

Podstawą prawną uchwały był art. 4 ust. 1 ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Zgodnie z nim rada gminy może określać szczegółowe zasady utrzymania czystości i porządku. Artykuł ten wymienia ściśle zakres spraw, które mogą być w ten sposób unormowane. Zgodnie zaś z art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy regulamin może dotyczyć „obowiązków osób utrzymujących zwierzęta domowe, mających na celu ochronę przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych do wspólnego użytku”.

Jak podkreślił Rzecznik w skardze do WSA, przepis ten nie upoważnia rady do wprowadzenia takiej regulacji, jak zaskarżona. Rada nie może bowiem regulować innych zagadnień niż ściśle wymienione w art. 4 ust. 1 ustawy. Oznacza to wykroczenie poza zakres delegacji ustawowej i stanowi istotne naruszenie prawa, którego skutkiem jest stwierdzenie nieważności przepisu.

Sądy administracyjne uchylały już takie regulaminy (RPO przyłączył się wcześniej w Naczelnym Sądzie Administracyjnym do sprawy zakazu wstępu z psami do ogrodu miejskiego w Lublinie - NSA uchylił ten zakaz). Z orzecznictwa sądów wynika, iż prawidłowa interpretacja art. 4 ust. 2 pkt 6 ustawy jest taka, że na jego podstawie gmina może nakładać obowiązki na właścicieli zwierząt - muszą one jednak zmierzać do zapewniania ochrony przed zagrożeniem lub uciążliwością dla ludzi oraz przed zanieczyszczaniem terenów wspólnego użytku. Wprowadzenie generalnego zakazu nie jest dopuszczalne i stanowi przekroczenie delegacji ustawowej – wskazał Rzecznik.

Ponadto zakaz wprowadzania zwierząt na dany teren nadmiernie ogranicza swobodę poruszania się i przebywania w określonym miejscu, która przysługuje wszystkim obywatelom, w tym właścicielom zwierząt oraz wykracza poza materię określoną w ustawie. - Wprowadzenie zakazu wchodzenia ze zwierzętami do terenów wspólnego użytku nie ma nic wspólnego z nakładaniem obowiązków, ponieważ są one wówczas niepotrzebne - podkreślił Rzecznik, powołując się na wyrok NSA z 21 czerwca 2017 r.

W ocenie Rzecznika rada uchybiła też art. 40 ust. 2 pkt 4 ustawy o samorządzie gminnym. Przepis ten nie daje bowiem podstaw do formułowania generalnego zakazu wprowadzania zwierząt do wszystkich obiektów użyteczności publicznej, a tylko do takich, które nie są jednocześnie terenami przeznaczonymi do wspólnego użytku.

Mimo przyznanej samorządowi terytorialnemu uzasadnionej ustrojowo dużej samodzielności w stanowieniu prawa miejscowego, należy pamiętać, że wola mieszkańców nie jest wyłącznym źródłem władzy samorządowej. Samorząd wykonuje samodzielnie zadania publiczne, ale na podstawie i w granicach upoważnień w ustawie. Gmina nie może wykraczać poza swoje kompetencje, nawet, jeśli cel wprowadzanych regulacji jest zdaniem mieszkańców słuszny – brzmi konkluzja skargi Rzecznika.

V.511.427.2017

Pani Elżbieta przegrała sprawę o mieszkanie komunalne

Data: 2019-01-30
  • Pani Elżbiecie odmówiono lokalu komunalnego, argumentując że jest właścicielką połowy domu - gdzie mieszka jej były mąż, który się nad nią znęcał - i dwóch nieruchomości rolnych
  • Władze dzielnicy Praga-Południe uznały, że może albo zamieszkać z byłym mężem, albo sprzedać ziemię i kupić sobie mieszkanie
  • Do skargi kobiety do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przyłączył się RPO, według którego sprawę zbadano bardzo pobieżnie
  • Sąd wniosek oddalił 11 grudnia 2018 r.

Sąd uznał, że choć pani Elżbieta nie chce, czy też nie może - wobec określonych osobistych obaw - zamieszkiwać z byłym mężem w lokalu, do którego ma tytuł prawny (przywołuje przypadki przemocy wobec niej), to nie może to jednak uzasadniać korzystania z pomocy socjalnej w postaci uzyskania lokalu z zasobów gminnych.

Zdaniem sądu pani Elżbieta mogła bowiem zastosować stosowne środki prawne: zniesienie współwłasności, czy - w razie nagannych zachowań byłego męża po wspólnym zamieszkaniu - uzyskanie stosownych orzeczeń sądowych, gwarantujących ochronę przed jego nielegalnymi działaniami. Mogła też zapewnić wykorzystanie praw do lokalu bądź to przez osobiste zamieszkiwanie, sprzedaż albo czerpanie z nieruchomości pożytków, które uzupełniałyby jej budżet przy wynajmie mieszkania na wolnym rynku.

Sąd zauważył też, że wsparcie socjalne dla osoby, która dysponuje materialnymi zasobami umożliwiającymi samodzielne nabycie bądź wynajmowanie lokalu, lecz z nich nie korzysta, oznacza jednocześnie ograniczenie możliwości udzielenia pomocy osobom, pozostającym obiektywnie w trudnej sytuacji.

IV.7211.108.2018

Prezes NBP nie ujawnił opinii o kandydatach na prezesów banków. Skarga Rzecznika do WSA

Data: 2019-01-09
  • Obywatel wniósł, by Narodowy Bank Polski udostępnił informację publiczną - listę osób, które w latach 1989-1997 Prezes NBP opiniował jako kandydatów na prezesów komercyjnych banków
  • Prezes odmówił, argumentując że osób tych nie można uznać za pełniące funkcje publiczne, a udostępnienie informacji naruszałoby ich prawo do prywatności    
  • To nieuzasadnione ograniczenie konstytucyjnego prawa do informacji publicznej – uznał RPO
  • Żądane informacje nie dotyczą bowiem życia prywatnego, a wybór prezesa banku jako instytucji zaufania publicznego ma być transparentny  

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego odmowne decyzje Prezesa NBP z maja i lipca 2018 r. w sprawie udostępnienia informacji publicznej. Zarzucił tym decyzjom błędne przyjęcie, że udostępnienie naruszyłoby prawo do prywatności kandydatów na prezesów banków. Tymczasem wiąże się to z działalnością Prezesa NBP zobowiązanego do udostępnienia opinii, w tym danych osób jej podlegających. Osoby te powinny zaś się liczyć z ujawnieniem swych danych w związku z ubieganiem się o stanowisko w instytucjach zaufania publicznego, jakimi są banki. 

Wniosek obywatela i odmowa Prezesa NBP

Obywatel domagał się informacji publicznej o danych osobowych opiniowanych (pozytywnie lub też negatywnie) przez Prezesa NBP na stanowiska prezesów 112 banków w okresie od 10 lutego 1989 r. do 31 grudnia 1997 r. (od tej daty zgodę na objęcie funkcji wyraża Komisja Nadzoru Finansowego). Wniosek obejmował też daty uzyskania i opinii NBP, i samych nominacji na prezesów.

Prezes NBP odmówił udostępnienia informacji ze względu na ochronę prywatności osób fizycznych. Powołał się na art. 5 ust. 2 ustawy z 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej. Głosi on: „Prawo do informacji publicznej podlega ograniczeniu ze względu na prywatność osoby fizycznej lub tajemnicę przedsiębiorcy. Ograniczenie to nie dotyczy informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z pełnieniem tych funkcji, w tym o warunkach powierzenia i wykonywania funkcji, oraz przypadku, gdy osoba fizyczna lub przedsiębiorca rezygnują z przysługującego im prawa”. Ponadto Prezes NBP wskazał, że „wniosek obejmuje informacje, które nie są powszechnie dostępne”.

Argumenty RPO

W skardze do WSA Rzecznik wniósł  o uchylenie zaskarżonych decyzji. Żądane informacje nie naruszają bowiem prawa do prywatności kandydatów, a wiążą się z informacjami wytworzonymi w ramach działalności podmiotu publicznego. W ocenie Rzecznika żądane informacje związane są z udziałem osób fizycznych w życiu publicznym - kandydowaniem na stanowisko prezesa banku komercyjnego - nie dotyczą więc ich życia prywatnego.

- Skoro żądane informacje odnoszą się do działalności Prezesa NBP, to kandydaci na stanowiska prezesów banków komercyjnych, podlegający opinii tego organu, powinni liczyć się z okolicznością ich ujawnienia – napisał w skardze do WSA  zastępca RPO Stanisław Trociuk. Zasada jawności ma bowiem służyć transparentności działalności organów władzy publicznej. Ich społeczna kontrola zapobiega nadużywaniu uprawnień i służy ochronie konstytucyjnych praw obywateli.

Zdaniem Rzecznika, przez sam fakt podlegania opinii podmiotu władzy publicznej osoba fizyczna pozbawia się częściowo prawa do prywatności. A prawo do prywatności obejmuje ochronę życia osobistego, rodzinnego, towarzyskiego człowieka. Tymczasem żądane informacje nie wiążą się z żadną z tych sfer. Decydując się zatem na kandydowanie na prezesa banku i poddając się procedurze uzyskania opinii Prezesa NBP, dana osoba nie powinna oczekiwać, że w zakresie swych danych zachowa pełne prawo do prywatności.

Rzecznik przypomina, że art. 61 ust. 3 Konstytucji RP nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Jest to możliwe wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Na taką interpretację nie pozwala też art. 31 ust. 3 Konstytucji. Stanowi on, że wszelkie ograniczenia praw i wolności muszą zostać zawarte w ustawie i muszą być konieczne dla zagwarantowania bezpieczeństwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej oraz wolności i praw innych osób. A ograniczenia te nie mogą naruszać istoty wolności i praw.

RPO powołuje się na wyrok WSA w Warszawie z 12 lipca 2018 r. dotyczący ujawnienia nazwisk sędziów i osób fizycznych popierających kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa, Sąd wskazał, że „ograniczenie prawa do prywatności w zakresie [imion i nazwisk osób fizycznych] winno ustąpić na rzecz wartości, jaką jest jawność życia publicznego. Osoby fizyczne, które zdecydowały się na udział w procesie wyłaniania członków KRS, powinny liczyć się z możliwością utraty anonimowości”.

Ponadto Rzecznik wskazał na jednolitą linię orzeczniczą co do udostępniania danych osobowych stron umów zawieranych z podmiotami publicznymi, korzystających z majątku publicznego. Każdy kontrahent władzy publicznej, otrzymujący korzyści ze środków publicznych, jest osobą mającą związek z pełnieniem funkcji publicznej, o której mowa w art. 5 ust. 2 zd. 2 ustawy, i w zakresie, w jakim informacje dotyczą tego związku, podlegają udostępnieniu jako publiczne – wynika z orzecznictwa. 

W orzecznictwie sądowym dopuszcza się możliwość szerszej ingerencji w życie prywatne wobec osób wykonujących zawody związane ze szczególnym stopniem społecznego zaufania. A w tej sprawie chodzi o udostępnienie informacji o kandydatach na prezesów banków, a zatem instytucji zaufania publicznego. Informacje dotyczące osób powołanych na te stanowiska są i były publicznie dostępne.

Należy zatem uznać - wbrew twierdzeniom Prezesa NBP - że biorąc pod uwagę jawność informacji o osobach pełniących funkcje prezesa banku komercyjnego, informacje dotyczące opinii Prezesa NBP o kandydatach powinny podlegać publicznej kontroli społecznej. Jest to tym bardziej uzasadnione, że wybranymi na prezesa mogli być kandydaci, którzy nie uzyskali pozytywnej opinii Prezesa NBP. Istotne jest zatem zapewnienie transparentności wyboru tych osób jako odpowiednich do pełnienia tak ważnej funkcji - podkreślił Rzecznik.

W jego ocenie Prezes NBP ma obowiązek udostępnienia żądanej informacji, gdyż informacje o osobach kandydujących na stanowiska prezesa banku komercyjnego, podlegające opinii Prezesa NBP, a także informacje o dacie wydania opinii, nazwie banku, dacie wyboru kandydata są w dyspozycji tego podmiotu - znajdują się w archiwach zakładowych banku.

VII.6060.7.2014

Zróżnicowanie opłat za parkowanie w Krakowie. WSA uznał skargę Rzecznika

Data: 2019-01-08
  • Rada Krakowa przyznała niższe opłaty za parkowanie mieszkańcom dysponującym prawem własności pojazdów lub użytkującym je na podstawie umowy leasingu czy przewłaszczenia na zabezpieczenie
  • Ludzie skarżyli się, że pominięto osoby, których tytuł do pojazdu wynika z innych umów cywilnoprawnych, np. najmu czy użyczenia
  • Rzecznik zaskarżył te przepisy jako naruszające konstytucyjną zasadę równości wobec prawa
  • Ich nieważność stwierdził Wojewódzki Sad Administracyjny w Krakowie

22 listopada 2017 r. Rada Miasta Krakowa uzależniła prawo do abonamentu postojowego „Mieszkańca” (z niższymi opłatami za parkowanie) od zameldowania na terenie strefy płatnego parkowania oraz posiadania pojazdu z tytułu: własności, współwłasności, umowy leasingu lub umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie (w przypadku umowy kredytu na zakup samochodu).

Oznacza to, że uprawnienia tego nie mają osoby zameldowane na terenie strefy płatnego parkowania, które użytkują pojazdy na podstawie umów innych niż umowa leasingu czy przewłaszczenia na zabezpieczenie umów cywilnoprawnych (np. umowy najmu czy umowy użyczenia).

Do Rzecznika zgłaszały się osoby, które czuły się dyskryminowane koniecznością ponoszenia wyższych opłat tylko dlatego, że samochody użytkowały na podstawie umowy najmu czy użyczenia. Dlatego RPO zaskarżył uchwałę Rrady Miasta do WSA.

Argumenty RPO

W ocenie Rzecznika naruszono zasadę równego traktowania obywateli przez władze publiczne, wynikającą z art. 32 Konstytucji. Tymczasem art. 13b ust. 4 ustawy o drogach publicznych nie pozostawia radzie gminy pełnej swobody ustalania kryteriów różnicowania stawek opłat za parkowanie dla poszczególnych kategorii użytkowników. Ustalając je, rada gminy musi w szczególności uwzględnić wynikający z art. 32 Konstytucji nakaz równego traktowania podmiotów prawa w obrębie określonej kategorii.

Przyjęte kryterium tytułu własności pojazdu samochodowego lub władania nim na podstawie umowy leasingu lub umowy przewłaszczenia na zabezpieczenie nie pozostaje w związku z założonym celem. Niezależnie bowiem od podstawy prawnej użytkowania pojazdu, wszyscy zmotoryzowani mieszkańcy powinni na takich samych zasadach korzystać z przywileju wnoszenia opłaty abonamentowej za postój w strefie płatnego parkowania, w pobliżu miejsca zamieszkania.

Nie można więc wskazać logicznych argumentów, dla których zróżnicowano w prawach mieszkańców strefy płatnego parkowania, nie przyznając uprawnienia do uiszczania opłaty abonamentowej za parkowanie tym mieszkańcom strefy, którzy korzystają z pojazdów samochodowych w oparciu o umowę najmu albo umowę użyczenia – podkreślił Rzecznik.

Kryterium różnicujące uprawnienia kierowców narusza również zasadę proporcjonalności. Trudno bowiem uznać, że waga interesu, któremu miało służyć zróżnicowanie sytuacji prawnej zmotoryzowanych mieszkańców, stoi w odpowiedniej proporcji do wagi interesu mieszkańców strefy, który naruszono wskutek nierównego traktowania podmiotów podobnych.

Zdaniem Rzecznika, nie sposób także wskazać wartości konstytucyjnych, które uzasadniałyby odmienne traktowanie mieszkańców w zależności od rodzaju przysługującego im tytułu prawnego do pojazdu. Regulacje, które  wprowadzają takie zróżnicowanie, pozostają natomiast w sprzeczności z zasadą sprawiedliwości społecznej, która nie zezwala na różnicowanie prawne podmiotów, jeśli ich sytuacja faktyczna jest taka sama.

Orzecznictwo sądów administracyjnych stoi na stanowisku, że niedopuszczalne jest różnicowanie w aktach prawa miejscowego uprawnień osób korzystających z pojazdów poprzez odwołanie się do kryterium własności pojazdu lub kryterium trwałości umowy cywilnoprawnej.

Np. w wyroku z 13 grudnia 2000 r. (sygn. akt II SA 2268/00) Naczelny Sąd Administracyjny uznał za niezgodne z art. 32 Konstytucji regulacje zawarte w Regulaminie funkcjonowania Systemu Strefy Parkowania Płatnego Niestrzeżonego w Warszawie. Przyznawały one prawo do  identyfikatora uprawniającego do bezpłatnego parkowania tylko tym mieszkańcom strefy, którzy byli właścicielami samochodów zarejestrowanych pod adresem zgodnym z miejscem zameldowania. Zdaniem NSA, rozwiązanie, które bazowało wyłącznie na tytule własności pojazdu naruszało zasadę równości wobec prawa, gdyż eliminowało inne trwałe stany faktyczne, kiedy osoba legitymowała się tytułem prawny do korzystania z pojazdu niebędącego jej własnością i zarejestrowanego na inny podmiot.

8 stycznia 2019 r. WSA (sygn. akt. III SA/Kr 900/18) stwierdził nieważność zaskarżonych przepisów. Wyrok nie jest prawomocny.

V.565.58.2018

Kolejny korzystny wyrok w sprawie ulgi meldunkowej

Data: 2018-12-07
  • Kolejny korzystny dla obywatela wyrok w sprawie ulgi meldunkowej wydał sąd administracyjny; do sprawy przyłączył się RPO
  • Sprawa dotyczyła "ulgowicza”, który miał zapłacić kilkadziesiąt tysięcy zł podatku
  • Urząd skarbowy powoływał się m.in. na plotki i pogłoski oraz cytował słowa „niech się cieszy, że żyje” (chodzi o osobę  z niepełnosprawnością)

Ofiary ulgi meldunkowej to osoby, które w latach 2007-2008 kupiły mieszkanie, a następnie sprzedały je przed upływem 5 lat. W celu skorzystania z obowiązującej wówczas tzw. ulgi meldunkowej należało spełnić dwa warunki:

  • podatnik musiał być faktycznie zameldowany w zbywanym lokalu przez okres co najmniej 12 miesięcy,
  • musiał złożyć specjalne oświadczenie potwierdzającego tę okoliczność w terminie rozliczenia podatku za rok, w którym nastąpiła sprzedaż.

W praktyce wiele osób nie wiedziało o konieczności złożenia takiego dokumentu. Po latach, tuż przed upływem terminu przedawnienia podatkowego, fiskus domagał się zapłaty podatku dochodowego wraz z odsetkami. W niektórych sprawach podatnikom stawiano też zarzuty karne skarbowe. Może to dotyczyć  w sumie kilkunastu tysięcy osób.

Urzędy skarbowe żądały od nich zaległego podatku, a pretekstem był brak oświadczenia o zameldowaniu w takim lokalu. Na podstawie skarg od ludzi RPO interweniował u ministra finansów, wskazując że wymóg formalny nie może być przyczyną kłopotów obywatela, który faktycznie był zameldowany. RPO opowiadał się za prokonstytucyjną wykładnią przepisów, tak aby jak najszerszej dopuścić możliwość skorzystania z ulgi. Minister nie podzielił tych argumentów.

Wobec tego Rzecznik przyłączał się do spraw sądowych po stronie obywateli, dostarczając profesjonalnej argumentacji. Zauważył on, że ludzie stracili prawo do ulgi meldunkowej wyłącznie z przyczyn formalnych, choć w rzeczywistości byli zameldowani. Przepisy były bowiem nieprecyzyjne - nie było żadnego wzoru, czy formularza oświadczenia, które byłyby ogólnie dostępne w urzędach skarbowych.M.in. dzięki temu sądy administracyjne zaczęły orzekać na korzyść podatników.

Wyrok WSA w Lublinie

W sprawie, w której wyrok wydał 7 grudnia 2018 r. WSA w Lublinie, Urząd Skarbowy nakazał obywatelowi  w 2015 r. zapłatę podatku oraz odsetek za czas, kiedy sprzedał swą nieruchomość w 2012 r. US w piśmie do organu odwoławczego powoływał się m.in. na plotki i pogłoski oraz cytował słowa typu „niech się cieszy, że żyje”.

Izba Administracji Skarbowej utrzymała nakaz zapłaty podatku, argumentując że brak pieniędzy na jego spłatę nie wystarczy do ulgi, a podatnik miał je „w dacie powstania zaległości”. Uznano, że obecnie osoby z niepełnosprawnościami mają większe szanse na znalezienie pracy. Zarazem umorzono odsetki ze względu na ważny interes podatnika i interes publiczny (m.in. obowiązek opieki państwa nad  osobami z niepełnosprawnością).

Rzecznik wskazywał, że obywatel w sposób dorozumiany wyraził wolę skorzystania z ulgi - kwotę uzyskaną ze sprzedaży ujawnił w zeznaniu PiT za 2012 r. W piśmie do sądu Adam Bodnar podkreślił, że orzecznictwo sądów nie może nie wpływać  na sprawy jeszcze trwające. Nie dostrzegła tego Izba Administracji Skarbowej. W sprawach o ulgę podatkową trzeba bowiem badać sytuację podatnika w chwili rozpatrywania jego wniosku. RPO krytycznie ocenił też spekulacje co do znalezienia pracy (Izba podkreśliła, że skarżący jest „tylko” częściowo niezdolny do pracy).

WSA uchylił obie decyzje w tej sprawie i umorzył postępowanie podatkowe. 

W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd zwrócił uwagę, że organ prawidłowo ustalił istnienie ważnego interesu podatnika w związku z jego stanem zdrowia, prawidłowo zgromadził materiał dowodowy. Prawidłowo ustalił też rozbieżność i niespójność w wyjaśnieniach podatnika odnośnie jego sytuacji majątkowej oraz okoliczności zbywania majątku. 

Jednakże - według sądu - organ nie wziął pod uwagę okoliczności powstania zaległości podatkowej. Z decyzji wymiarowej z 18 lutego 2016 r. wprost wynika, że podatnik wskazał w zeznaniu Pit-39 wysokość przychodu osiągniętego ze sprzedaży nieruchomości, wskazał w tej samej wysokości dochód zwolniony z opodatkowania, a jako wysokość podatku należnego została wskazana wartość 0 zł. Biorąc pod uwagę aktualne orzecznictwo sądów administracyjnych, należy uznać, że spełnione zostały warunki do skorzystania z ulgi meldunkowej.

Ostatnio wiceminister finansów Paweł Cybulski wysłał urzędom skarbowym pismo, aby w świetle utrwalonej linii orzeczniczej sądów administracyjnych przeanalizowały wszystkie niezakończone postępowania skarbowe i karno-skarbowe w sprawach ulgi mieszkaniowej z lat 2007-2008. Powołał się m.in. na wyrok NSA, który uznał, że podatnik spełnił ustawowe wymogi ulgi nawet wówczas, gdy nie złożył formalnego oświadczenia o zameldowaniu. Bo oświadczenie takie potwierdza jedynie stan faktyczny.

V.511.484.2016

Kolejny korzystny wyrok WSA dla opiekunów osób z niepełnosprawnościami. Sąd uznaje argumenty RPO

Data: 2018-12-06
  • Opiekunka osoby z niepełnosprawnością ma prawo do zamiany specjalnego zasiłku opiekuńczego (620 zł) na świadczenie pielęgnacyjne dla opiekuna osoby, której niepełnosprawność powstała po 18. lub 25. roku życia (1477 zł).
  • Warunkiem jest rezygnacja z zasiłku na rzecz świadczenia
  • Tak wynika z wyroku WSA w Poznaniu w sprawie, do której przystąpił RPO
  • Jest to kolejna sprawa dotycząca świadczeń opiekuńczych, w której RPO wspiera rodziny osób z niepełnosprawnościami

Pani Z, która opiekuje się matką, pobiera specjalny zasiłek opiekuńczy. Chciała jednak uzyskać bardziej korzystne świadczenie – świadczenie pielęgnacyjne. Gminny Ośrodek Opieki Społecznej doszedł jednak do wniosku, że nie ma do niego prawa, bo niepełnosprawność matki została stwierdzona, gdy była ona osobą dorosłą (po skończeniu 60 lat). W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że dzielenie osób z niepełnosprawnościami na takie, których niepełnosprawność potwierdzona została w dzieciństwie (wtedy świadczenie opiekunowi przysługuje) i takich, których niepełnosprawność powstała w dorosłości, jest niekonstytucyjne. Jednak dla gminy to było za mało – bo przepisy różnicujące poziom wsparcia dla opiekuna nie zostały zmienione.

Pani Z. odwołała się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO co prawda przyznało jej rację, że dzielenie opiekunów na lepszych i gorszych w zależności od tego, kiedy powstała niepełnosprawność podopiecznego, jest niekonstytucyjne. Ale wskazało na inny powód tego, że pani Z. wyższa pomoc się nie należy: pobierała już zasiłek, więc nie przysługuje jej świadczenie.

Sprawa trafiła do sądu administracyjnego i przystąpił do niej RPO powtarzając swój argument: fakt, że ktoś pobiera specjalny zasiłek opiekuńczy nie wyklucza go z prawa do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego. Musi tylko dokonać wyboru.

WSA w Poznaniu w wyroku z dnia 5 grudnia 2018 r. (sygn. akt IV SA/Po 712/18) podzielił ten pogląd i przyznał rację Pani Z.

Sprawa Pani Z.

Problem z zasiłkami i świadczeniami dla opiekunów polega na tym, że jeszcze kilka lat temu były na podobnej wysokości. W uproszczeniu: zasiłki były dla opiekunów osób dorosłych, a świadczenia – dla opiekunów dzieci. Ale po proteście opiekunów dzieci z niepełnosprawnościami w 2014 r. rząd podniósł wysokość świadczenia pielęgnacyjnego. W efekcie opiekun dziecka dostawał pomoc prawie trzykrotnie wyższą niż opiekun osoby, której niepełnosprawność stwierdzono w wieku dorosłym.

Uzależnienie wysokości wsparcia dla opiekuna od tego, w jakim momencie życia podopiecznego stwierdzono jego niepełnosprawność, Trybunał Konstytucyjny uznał za sprzeczne z konstytucyjną zasadą równości (art. 32 Konstytucji) w wyroku z 21 października 2014 r. (sygn. akt K 38/13).

Od momentu tego orzeczenia TK, choć przepisów ustawy nadal nie zmieniono, sądy administracyjne coraz częściej orzekają na korzyść opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami, które do tej pory nie miały prawa do świadczenia.

Kolejnym problemem do rozstrzygnięcia okazało się jednak to, czy otrzymywanie zasiłku nie pozbawia przypadkiem opiekuna prawa do ubiegania się o świadczenie

Argumenty RPO

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 38/13 pobieranie zasiłku dla opiekunów osób dorosłych nie stoi na przeszkodzie do ubiegania się ponownie o korzystniejsze świadczenie pielęgnacyjne pod warunkiem oświadczenia o rezygnacji z zasiłku. Dochodzi wówczas do zbiegu uprawnień do tych dwóch świadczeń  i w tej sytuacji opiekun ma prawo wyboru świadczenia korzystniejszego. W sytuacji rezygnacji z zasiłku dla opiekuna możliwe jest zatem skuteczne ubieganie się o świadczenie pielęgnacyjne przez opiekuna osoby, której  niepełnosprawność powstała po 18. lub 25. roku życia.

III.7064.8.2016

Wyroku NSA nie będzie. Fiskus cofnął skargę kasacyjną w sprawie pani Grażyny, na której rzecz interweniował RPO

Data: 2018-11-26
  • Organy  podatkowe uznały, że 5-letni termin, po upływie którego nie ma podatku, należy liczyć od daty zawarcia umowy rozszerzającej wspólność majątkową, a nie od daty nabycia nieruchomości przez małżonka, do którego nieruchomość należała przed rozszerzeniem wspólności
  • RPO uznał, że są podstawy do złożenia skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego 
  • Sąd podzielił argumentację Rzecznika i uchylił niezgodną z prawem interpretację indywidualną
  • Fiskus wycofał złożoną już skargę kasacyjną od wyroku WSA

Pani Grażyna otrzymała interpretację indywidualną, w której organ podatkowy uznał, że powinna zapłacić podatek z tytułu sprzedaży nieruchomości objętej wspólnością majątkową. Nieruchomość została wcześniej włączona do majątku wspólnego w drodze rozszerzenia ustawowej wspólności małżeńskiej. Organy uznały, że 5-letni termin, po upływie którego nie ma podatku, należy liczyć od daty zawarcia umowy rozszerzającej wspólność, a nie od daty nabycia nieruchomości przez małżonka, do którego nieruchomość należała przed rozszerzeniem wspólności.

Obywatelka zwróciła się do RPO po upływie terminu do zaskarżenia interpretacji podatkowej z zapytaniem, czy organ na pewno ma rację. RPO przeanalizował sprawę i uznał, że są podstawy do złożenia skargi do WSA we Wrocławiu. Termin do zaskarżenia interpretacji dla RPO jest dłuższy niż dla strony i wynosi 6 miesięcy.

W ocenie RPO włączenie do majątku wspólnego, w drodze umowy rozszerzającej ustawową wspólność majątkową, nieruchomości stanowiącej majątek odrębny jednego małżonka nie mieści się w pojęciu „nabycia”, o którym mowa w ustawie podatkowej. Ponadto, w czasie trwania wspólności majątkowej małżeńskiej, która jest wspólnością łączną i bezudziałową, nie jest możliwe dokonanie podziału przychodu ze sprzedaży nieruchomości, jaki przypada małżonkom, w celu wymierzenia podatku jednemu z nich.

WSA we Wrocławiu podzielił w całości argumentację Rzecznika i uchylił niezgodną z prawem interpretację indywidualną w sprawie pani Grażyny (sygn. akt I SA/Wr 392/16). Organ złożył jednak skargę kasacyjną od wyroku sądu pierwszej instancji.

Zanim NSA wyznaczył termin rozpoznania sprawy pani Grażyny, doszło do cofnięcia skargi kasacyjnej przez fiskusa – por. postanowienie NSA z dnia 25 października 2018 r. (sygn. akt II FSK 3196/16).  Oznacza to, że organ zaprzestał dalszego prowadzenia sporu, przyznając jednocześnie rację RPO.

Generalnie organy bardzo rzadko cofają skargi kasacyjne, nawet w sytuacji gdy mamy do czynienia z ukształtowaną linią orzeczniczą. Z doniesień prasowych wynika, że według danych Wydziału Informacji Sądowej NSA w tym roku (od stycznia do października) NSA wydał 98 postanowień umarzających postępowanie kasacyjne z uwagi na cofnięcie skargi kasacyjnej przez fiskusa. W I półroczu 2018 r. organy skierowały 958 skarg kasacyjnych w sprawach podatkowych. Z powyższego wynika, że organy cofnęły w tym roku ok. 10% skarg kasacyjnych („Fiskus niechętnie odpuszcza po I instancji. Jak często organy cofają skargi kasacyjne?”, Dziennik Gazeta Prawna, artykuł z dnia 22 listopada 2018 r.).

 

WSA: dane sędziów popierających wybór nowych członków KRS powinny być jawne

Data: 2018-11-23
  • Kancelaria Sejmu RP ma udostępnić jako informację publiczną nazwiska sędziów, którzy popierali kandydatów na nowych członków Krajowej Rady Sądownictwa – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie
  • Sąd uwzględnił skargę obywatela, do której przyłączył się RPO
  • W ocenie Rzecznika odmowa udostępnienia informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, które popierały zgłoszenia do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy spełniono kryteria wyboru członków KRS  
  • RPO wskazywał na konieczność przejrzystości procedury wyboru członków Rady, której konstytucyjnym zadaniem jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; konstytucyność noweli kwestionował także RPO. Nowych kandydatów do KRS mogły zgłaszać grupy 25 sędziów oraz co najmniej dwóch tysięcy obywateli. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Do skargi obywatela do WSA przyłączył się  Rzecznik Praw Obywatelskich. Zgodził się z jego argumentacją, że błędna interpretacja art. 11c ustawy o KRS przyjęta przez Kancelarię Sejmu RP, prowadzi do ograniczenia prawa do informacji publicznej o osobach pełniących funkcję publiczną, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu władzy publicznej. Ograniczenie to nie znajduje jednak uzasadnienia w świetle przesłanek, o których mowa w art. 61 ust. 3 oraz 31 ust. 3 Konstytucji RP.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji. Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

Rzecznik wniósł o uwzględnienie skargi obywatela i uchylenie decyzji Szefa Kancelarii Sejmu RP.

Wyrok WSA

23 listopada 2018 r. sąd uwzględnił skargę obywatela. W ustnych motywach rozstrzygnięcia sąd podkreślił, że rację ma skarżący i RPO, iż ustawa o KRS nie wyłącza stosowania przepisów o dostępie do informacji publicznej. A dane sędziów, którzy poparli kandydatow do nowej KRS, są informacją publiczną (zwłaszcza, że działali oni jako pełniący funkcje publiczne, a nie jako zwykli obywatele).

Wyrok jest nieprawomocny. RPO będzie monitorował dalszy przebieg postepowania, gdyby Kancelaria Sejmu złożyła skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

VII.6060.19.2018

 

Świadczenie dla rodziny zastępczej - już od dnia umieszczenia w niej przez sąd dziecka. Korzystna weryfikacja decyzji SKO po skardze RPO

Data: 2018-11-22
  • Świadczenie na pokrycie kosztów utrzymania dziecka w rodzinie zastępczej przysługuje od chwili faktycznego umieszczenia w niej dziecka - orzekło Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Kielcach
  • Kolegium zmieniło swą wcześniejszą decyzję o tym, że świadczenie należy  się od  dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu o ustanowieniu rodziny zastępczej
  • Dzięki temu rodzice zastępczy otrzymają  świadczenie od wcześniejszego okresu
  • Rodzina zastępcza  i dziecko nie musieli czekać na wyrok sądu administracyjnego, do którego w ich sprawie skierował skargę  RPO. Kolegium postanowiło bowiem skorzystać z prawa do zmiany własnej decyzji bez konieczności angażowania WSA i uwzględnić w całości skargę Rzecznika.

Sąd rejonowy ustanowił dla dziecka rodzinę zastępczą i zarządził umieszczenie go tej w rodzinie. Było to 14 lutego 2017 r. Apelację złożyła matka biologiczna. Prawomocną decyzję w tej sprawie wydał sąd okręgowy 14 grudnia 2017 r. - oddalił apelację.

Według prawa umieszczenie w pieczy zastępczej następuje „na podstawie orzeczenia sądu” a świadczenie przyznaje się od „dnia faktycznego umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej”.

Najpierw starosta, a potem SKO uznali, że rodzinie zastępczej należy się świadczenie na pokrycie kosztów utrzymania dziecka (660 zł miesięcznie) od dnia uprawomocnienia  się decyzji sądu o umieszczeniu w niej dziecka. Tym samym rodzicom zastępczym nie przyznano prawa do świadczenia za okres dziesięciu miesięcy, pomimo że dziecko już faktycznie u nich przebywało.

- Taka sytuacja nie może zyskać aprobaty w państwie prawa - ocenił Rzecznik Praw Obywatelskich, który zaskarżył te decyzje do WSA. W Konstytucji zapisano, że Polska zapewnia ochronę praw dziecka. Zgodnie zaś z Konwencją o Prawach Dziecka, we wszystkich działaniach dotyczących dzieci, sprawą nadrzędną powinno być jak najlepsze zabezpieczenie interesów dziecka.

W chwili  umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej po stronie państwa powstaje obowiązek zapewnienia środków na jego utrzymanie - wskazał Rzecznik.  Nie do zaakceptowania jest sytuacja, gdy w pewnym okresie dziecko pozbawione pieczy rodziców biologicznych, może znaleźć się poza tym wsparciem. Organy administracji mają zadbać, aby w każdym czasie potrzeby dziecka były zapewnione.

Ten aspekt pozostał poza rozważaniami organów obu instancji. RPO zarzucił staroście i SKO błędną wykładnię ustawy o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej przez przyjęcie, że świadczenie przysługuje od dnia uprawomocnienia się orzeczenia sądu opiekuńczego o ustanowieniu rodziny zastępczej. Zdaniem Rzecznika decydująca jest data faktycznego umieszczenia dziecka w rodzinie zastępczej na mocy postanowienia sądu, które jest natychmiast wykonalne.

Według Rzecznika utożsamienie pojęcia ustanowienia rodziną zastępczą z prawomocnością postanowienia jest nie tylko krzywdzące dla rodziny zastępczej, która rzeczywiście sprawuje opiekę, ale nie znajduje też oparcia w przepisach prawa.

Skargę do WSA składa się za pośrednictwem SKO. Kolegium zdecydowało jednak nie przekazywać skargi Rzecznika do sądu i w drodze tzw. autokontroli wydało własną decyzję. 

W połowie listopada 2018 r. SKO uznało, że wcześniejsza ocena naruszała prawo. Starosta oraz Kolegium, ograniczając się do wykładni gramatycznej przepisów, nieprawidłowo uznali, iż świadczenie przysługuje dopiero od daty wydania prawomocnego postanowienia z 14 grudnia, a nie od daty wydania pierwotnego postanowienia o ustanowieniu rodziny zastępczej.  Tym samym świadczenie ma być przyznane od 14 lutego 2017 r.

III.554.32.2018

Rzecznik w obronie najemców. Skarży do sądów administracyjnych zasady wynajmu lokali komunalnych w Skarżysku-Kamiennej i Jaworznie

Data: 2018-11-19
  • Osoba, która dwukrotnie odmawia przyjęcia wskazanego przez gminę lokalu mieszkalnego, zostaje skreślona z listy oczekujących
  • Takie m.in. zasady wynajmu lokali komunalnych lub socjalnych, przyjęte w Skarżysku-Kamiennej i Jaworznie, RPO zaskarżył do sądów administracyjnych
  • Nie określono kryteriów skreślania z listy osób będących w takiej sytuacji - argumentuje Rzecznik

W obu skargach RPO podkreśla, że zapisy uchwał rad miast są niezgodne z ustawą o ochronie lokatorów oraz wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP zasadą legalizmu, w myśl której organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Powołuje się też na orzecznictwo sądów administracyjnych. M.in. orzekały one, że wykreślanie ze spisu oczekujących za dwukrotną odmowy przyjęcia proponowanych lokali, jest sprzeczne z celem ustawy i obowiązkiem gminy oraz wykracza poza delegację ustawową.

Kwestionowane zasady najmu w Skarżysku-Kamiennej

W 2016 r. Rada Miasta Skarżyska-Kamiennej określiła w uchwale zasady wynajmowania lokali wchodzących w skład zasobu gminy.  W skardze do  Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Kielcach Rzecznik zakwestionował kilka  zapisów uchwały.  

Jeden z nich głosi, że do najmu lokalu mieszkalnego uprawnione są osoby będące członkami wspólnoty samorządowej gminy, które nie posiadają tytułu prawnego do lokalu lub budynku mieszkalnego oraz w ostatnich 10 latach nie zbyły swych  prawa do takiego lokalu lub budynku.

RPO podkreśla, że ustawa wskazuje, iż o najem może się ubiegać mieszkaniec danej gminy, który ma niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe oraz ma niskie dochody. Za niedopuszczalny należy uznać zapis uzależniający pomoc mieszkaniową - inną niż lokal socjalny - od braku tytułu prawnego do innego lokalu lub budynku mieszkalnego. A ten zapis uchwały odnosi się do lokali innych niż socjalne, przez co jest niezgodny z powszechnie obowiązującym prawem.

Nieuprawiony jest też warunek niezbycia przez 10 lat prawa do lokalu lub budynku. Zapis ten nie uwzględnia faktu, że mogło to być konsekwencją np. rozwodu i związanego z nim podziału majątku małżonków.  Rozwiązanie to pozbawia określoną grupę mieszkańców możliwości ubiegania się o lokal komunalny, a ponadto różnicuje sytuacje prawną mieszkańców gminy, co jest  sprzeczne z zasadą równości (art. 32 Konstytucji RP) – uznał RPO.

Zastrzeżenia budzi także zapis, że dwie odmowy przyjęcia wskazanego lokalu mieszkalnego lub socjalnego powodują skreślenie z wykazu i niemożność ubiegania się o najem. Nie określono, czy chodzi tu o odmowę uzasadnioną, czy też bezzasadną. Ponadto przepis nie zawiera żadnych kryteriów, na których podstawie można byłoby stwierdzić, że określona sytuacja życiowa, uzasadniałaby pozostawienie na liście oczekujących - mimo dwukrotnej odmowy.

RPO podkreśla, że skutek taki nastąpi także wtedy, gdy zaproponowane lokale nie będą spełniały warunków ustawowych. Osoba oczekująca  z obawy przed skreśleniem z wykazu będzie przymuszona do zaakceptowania niezgodnych z prawem warunków mieszkaniowych (np. zły stan techniczny), albo nieodpowiednich w jej szczególnej sytuacji życiowej (np. niepełnosprawności).

Rzecznik podważa też inny zapis uchwały – że nie zasiedlenie lokalu w  30 dni od podpisania umowy najmu, będzie podstawą do jego wypowiedzenia. Zaden przepis nie daje gminie takiego uprawnienia.

Zasady najmu w Jaworznie

W 2011 r. Rada Miasta Jaworzno uchwaliła zasady wynajmu gminnych lokali. Przyjęto, że odmowa oferowanego lokalu mieszkalnego skutkuje przesunięciem na koniec listy oczekujących, a kolejna odmowa - skreśleniem z niej. W 2018 r. uchwałę zmieniono, dopisując słowo „nieuzasadniona” po słowie „kolejna”.

W ocenie RPO zarówno nowe, jak i stare brzmienie tego zapisu jest sprzeczne z ustawą o ochronie praw lokatorów.  W wyniku odmowy dana osoba traci uprawnienie do lokalu komunalnego, mimo iż nie zachodzą żadne ustawowe podstawy do tego. Według RPO uzasadnieniem skreślenia z listy mogłaby być np. ponowna weryfikacja umieszczonych na niej osób pod kątem spełnienia przesłanek ustawowych co do uzyskania pomocy, jak dochód czy fakt zamieszkiwania na terenie gminy - nie zaś odmowa przyjęcia lokalu.

Ponadto przepis nie zawiera kryteriów, na których podstawie można byłoby ocenić, kiedy dochodzi do odmowy nieuzasadnionej - napisał RPO w skardze do WSA w Gliwicach.

IV.7214.145.2017, IV.7214.88.2017

Ulgi w komunikacji miejskiej w Gdańsku dla wszystkich emerytów – wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku

Data: 2018-09-28

Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym pozwala samorządowi definiować prawo do ulg (poza kilkoma ustawowymi ulgami). Chodzi jednak o to, by wprowadzając te dodatkowe ulgi, samorząd stosował jasne kryteria i nie różnicował objętych nimi grup w niezrozumiały sposób.

Rada Miasta Gdańska przyznała ulgi na przejazd komunikacją miejską emerytom, ale tylko jeśli już skończyli 55 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni). W skardze do WSA w Gdańsku na uchwałę Rady Miasta wprowadzającą taką regulację Rzecznik Praw Obywatelskich podkreślił, że o tym, czy ktoś jest emerytem nie decyduje wiek, ale to, czy ma prawo do emerytury. Nie można arbitralnie wprowadzać dodatkowych kryteriów.

WSA w Gdańsku przyznał rację Rzecznikowi i stwierdził nieważność  uchwały Rady Miasta Gdańska w zakresie, w jakim wprowadza ona dyskryminujące część emerytów (kobiety poniżej 55 roku życia i mężczyzn poniżej 60 roku życia) regulacje (wyrok z 27 września 2018 r., sygn. akt III SA/Gd 536/18).

Wyrok nie jest prawomocny (Rada Miasta może go zaskarżyć do Naczelnego Sądu Administracyjnego). Jego pisemne uzasadnienie nie zostało jeszcze sporządzone.

V.565.75.2017

Pani Elżbieta nie dostała lokalu komunalnego - RPO przyłącza się do jej skargi w WSA

Data: 2018-08-28
  • Pani Elżbiecie odmówiono lokalu komunalnego, argumentując że jest właścicielką połowy domu - gdzie mieszka jej były mąż, który się nad nią znęcał - i dwóch nieruchomości rolnych
  • Władze dzielnicy Praga-Południe uznały, że może albo zamieszkać z byłym mężem, albo sprzedać ziemię i kupić sobie mieszkanie
  • Do skargi kobiety do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego przyłączył się RPO, według którego sprawę zbadano bardzo pobieżnie
  • Nie sprawdzono bowiem ani możliwości zamieszkania pani Elżbiety z byłym mężem, ani realnej możliwości sprzedaży działek rolnych

Stan sprawy

W  marcu 2018 r. Zarząd Dzielnicy Praga Południe odmówił zgody na najem lokalu komunalnego pani Elżbiecie (której wypowiedziano umowę najmu w budynku prywatnym). Zarząd wskazał, że jest ona współwłaścicielką połowy nieruchomości z domem w O. o powierzchni 177 m kw. - gdzie może mieszkać. Jest ponadto właścicielką dwóch nieruchomości rolnych (jednej z nich - w połowie). Uznano, że majątek ten może sprzedać - lub znieść współwłasność nieruchomości w O. - a uzyskane pieniądze dadzą jej możliwość kupna mieszkania.

Decyzję wydano na podstawie par. 6 ust. 1 pkt 1 uchwały Rady m. st. Warszawy z 9 lipca 2009 r. w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu miasta. Zgodnie z nim, odmawia się najmu lokalu, jeżeli wnioskodawca czy jego małżonek jest właścicielem lokalu, budynku mieszkalnego lub jego części i może go używać lub gdy ma tytuł prawny do nieruchomości, której zbycie lub z której pożytki dają możliwość zabezpieczenia potrzeb mieszkaniowych.

W skardze do WSA pani Elżbieta kwestionuje, aby odmowa najmu miała wynikać zawsze z faktu bycia właścicielem domu lub nieruchomości - skoro nie można zamieszkać lub jej sprzedać (działki rolne od 10 lat bezskutecznie próbuje sprzedać). Założenie zaś, że powinna zamieszkać z byłym mężem - który stosował wobec niej  przemoc, za co wyrokiem sądu został eksmitowany z jej dotychczasowego lokalu - jest rażąco sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.  Skarga wnosi o stwierdzenie nieważności decyzji Zarządu dzielnicy.

11 grudnia 2018 r. sąd oddalił skargę pani Elżbiety wskazując, że wyprowadzka dop lokalu socjalnego nie jest jedynym rozwiązaniem w jej sytuacji, więc nie może się takiego lokalu domagać.

Argumenty RPO

W ocenie RPO nie można uznać, że spełniono wszystkie przesłanki z uchwały Rady uzasadniające odmowę najmu lokalu - co oznacza jej naruszenie. Arbitralnie i bez jakiegokolwiek uzasadnienia odmówiono bowiem kobiecie pomocy mieszkaniowej - bez zbadania, czy może ona sama zabezpieczyć swe potrzeby mieszkaniowe z wykorzystaniem nieruchomości, do których ma tytuł prawny. Nikt nie zwrócił się do pani Elżbiety, aby wykazała np., że nie ma możliwości zamieszkania w domu w O. Nie żądano też od niej informacji o jej staraniach co do sprzedaży nieruchomości rolnych. 

Rzecznik wskazał, że w aktach sprawy nie ma dowodów na przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego co do możliwości zamieszkania pani Elżbiety w domu w O. Oczywiste jest zaś, że nie może ona zamieszkać z byłym mężem. Nie może też samodzielnie decydować o sprzedaży tej nieruchomości. W aktach nie ma również potwierdzenia, że pieniądze z takiej sprzedaży pozwoliłyby na zaspokojenie potrzeb mieszkaniowych skarżącej.

Ponadto nie dokonano koniecznych ustaleń co do jej nieruchomości rolnych. Nie ustalono, czy pani Elżbieta ma możliwość uzyskiwania z nich dochodów czy też ich sprzedaży w celu uzyskania pieniędzy na kupno mieszkania. Nie sprawdzono cen nieruchomości rolnych w tych miejscowościach. Nie zbadano też, jaki jest tam popyt na nieruchomości - a więc jaka jest realna możliwość ich sprzedaży. Według rzecznika sama możliwość sprzedaży w zasadzie każdej nieruchomości nie może być podstawą uznania, że w tym konkretnym przypadku nieruchomości będące własnością i współwłasnością pani Elżbiety mogą być przedmiotem realnej sprzedaży.

Z dokumentów sprawy wynika, że Zarząd prowadził wnikliwe postępowanie wyjaśniające dotyczące aktualnej sytuacji mieszkaniowej pani Elżbiety, jej zobowiązań finansowych związanych z zajmowanym lokalem i stanu prawnego nieruchomości, w której się on znajduje. Ustalono też, że miesięczny dochód pani Elżbiety z emerytury i umowy zlecenia to w sumie 1545,67 zł netto. Oznacza to, że spełnia ona nie tylko kryterium niezaspokojonych potrzeb mieszkaniowych, ale także kryterium dochodowe (2265,56 zł), kwalifikujące ją do gminnej pomocy mieszkaniowej.

Dlatego za zasadny RPO uznaje zarzut naruszenia przez Zarząd także art. 4 ust. 2 ustawy z 21 czerwca 2001 o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego. Stanowi on, że gmina zapewnia lokale socjalne i lokale zamienne, a także zaspokaja potrzeby mieszkaniowe gospodarstw domowych o niskich dochodach.

Według rzecznika odmowa przyznania lokalu pani Elżbiecie - gdy w świetle zebranego materiału nie można jednoznacznie stwierdzić, że nie jest ona uprawniona do uzyskania takiej pomocy - narusza również zasadę legalizmu wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP oraz gwarancje dla obywatela do uzyskania pomocy mieszkaniowej, wynikające z art. 75 ust. 1 Konstytucji RP.

Coraz więcej takich skarg

Do przystąpienia do sprawy RPO skłonił także wzrost skarg, z których wynika, że zarządy dzielnic nie prowadzą wnikliwego postępowania wyjaśniającego w takich sprawach, odstępują od zbierania dowodów na okoliczności, które ich zdaniem nie kwalifikują wnioskodawców do uzyskania pomocy mieszkaniowej, a odmowy opierają często na dowolnych wnioskach i ocenach. 

Tymczasem sądy administracyjne słusznie podkreślają, że te sprawy nie mogą być załatwiane pobieżnie, ale wymagają szczególnej staranności i obiektywizmu oraz działania w zgodzie z obowiązującymi przepisami prawa. Obywatel ma prawo oczekiwać dokładnego i rzetelnego zbadania jego sprawy i zgromadzenia materiału potrzebnego do dokonania ustaleń niezbędnych do wyjaśnienia sprawy.

Zdaniem rzecznika nie do zaakceptowania z punktu widzenia ochrony praw obywatelskich jest sytuacja, w której władze tworzą regulacje prawa miejscowego mające realizować zaspokajanie uzasadnionych potrzeb mieszkaniowych obywateli, z drugiej zaś - w indywidualnych sprawach podejmują rozstrzygnięcia bez przeprowadzenia dogłębnej analizyj, co de facto może prowadzić do bezdomności. Tego typu działania i rozstrzygnięcia uznać trzeba za arbitralne i nie zapewniające właściwej gwarancji ochrony praw obywatelskich - uznaje RPO.

IV.7211.108.2018

 

Sprawa wstępu dziennikarza do Sejmu. RPO przystępuje do postępowania przed WSA

Data: 2018-08-14
  • 10 maja, w trakcie protestu osób z niepełnosprawnościami, Marszałek nie wpuścił dziennikarza oko.press na posiedzenie Sejmu. Dziennikarz zaskarżył tę decyzję do sądu administracyjnego
  • Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił 10 sierpnia do tego postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie po stronie dziennikarza
  • Rzecznik wnioskuje o stwierdzenie bezskuteczności czynności Marszałka Sejmu, a także uznanie, że dziennikarzowi przysługiwało mu prawo do wstępu na posiedzenia Sejmu

Dzień przed posiedzeniem Sejmu redakcja wystąpiła do Dyrektora Centrum Informacyjnego Sejmu o jednorazową kartę prasową. Centrum Informacyjne odpowiedziało: „Kancelaria Sejmu informuje, że od środy (25 kwietnia) ulegają zmianie zasady wstępu na teren kompleksu sejmowego. Z  przyczyn organizacyjnych i bezpieczeństwa przyznawanie jednorazowych kart wstępu zostaje zawieszone.(…)

Rzecznik zauważa, że w ten sposób dziennikarzowi odmówiono wstępu na posiedzenie kolegialnego organu władzy publicznej pochodzącego z powszechnych wyborów (zob. art. 61 ust. 2 Konstytucji RP).

Uzasadnienie przystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich do postępowania przed WSA

Stanowisko Kancelarii Sejmu odmawiające dziennikarzowi prawa wstępu na posiedzenie Sejmu, zdaniem Rzecznika, prowadzi do niczym nieuzasadnionego ograniczenia konstytucyjnego prawa do informacji publicznej (art. 61 Konstytucji RP). Co również istotne, wstęp na posiedzenie kolegialnego organu (Sejmu RP) miał służyć realizacji ustrojowej zasady wolności prasy i innych środków społecznego przekazu (art. 14 Konstytucji RP) oraz wolności pozyskiwania informacji, w tym przypadku informacji o  działalności organu władzy publicznej, jakim jest Sejm RP (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Wstęp do Sejmu RP był więc w tym przypadku także działaniem podejmowanym w  słusznym interesie społecznym. Odmowa realizacji tego słusznego interesu społecznego stanowi w ocenie Rzecznika naruszenie norm konstytucyjnych określonych w art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP.

W tym miejscu należy wskazać, że przedstawiona sprawa odmowy wstępu na teren Sejmu RP była przedmiotem wystąpienia Rzecznika Praw Obywatelskich skierowanego do  Szefa Kancelarii Sejmu RP (pismo RPO z dnia 10 maja 2018 r.). Rzecznik zwracał w nim uwagę, że analizując decyzję Straży Marszałkowskiej należy mieć na względzie konsekwencje decyzji Straży Marszałkowskiej w kontekście gwarancji praw wynikających z art. 61 Konstytucji RP, a także wystąpienie ograniczenia możliwości wykonywania czynności zawodowych dziennikarza. Rzecznik wskazywał także, że brak możliwości udziału w pracach legislacyjnych osób nie posiadających stałych kart wstępu utrudnia zapewnienie odpowiedniej pomocy w procesie legislacyjnych m.in. ze strony ekspertów, czy pracowników instytucji, co negatywnie wpłynie na jakość stanowionego prawa, a  w  konsekwencji na przestrzeganie praw człowieka i obywatela.

W odpowiedzi z dnia 7 czerwca 2018 r. Szef Kancelarii Sejmu RP poinformował, że standardowe zasady wstępu na teren Sejmu RP zostały przywrócone 29 maja, niezwłocznie po zakończeniu trwającego wówczas Szczytu Zgromadzenia Parlamentarnego NATO oraz 40-dniowego protestu okupacyjnego w głównym gmachu Sejmu RP.

Ponadto Szef Kancelarii Sejmu RP podzielił wyrażone w piśmie Rzecznika spostrzeżenie, że istniejące przez pewien czas utrudnienia w dostępie do Sejmu RP dla osób uzyskujących wstęp na podstawie kart jednorazowych nie były korzystne z punktu widzenia procesu stanowienia prawa. Podkreślał jednak, że trudności te były bezpośrednio związane z okolicznościami, na których powstanie Kancelaria Sejmu nie miała wpływu i zostały zniesione natychmiast po ich ustąpieniu. Wskazano również, że sytuacja, która legła u podstaw pisma Rzecznika Praw Obywatelskich, nie powinna być poddawana analizie bez osadzenia jej w kontekście praktyki funkcjonowania mediów w parlamencie. Jak uzasadniano, „wspomniana (…) grupa dziennikarzy, posiadających okresowe (ważne przez rok kalendarzowy) oraz stałe (ważne bezterminowo) przepustki liczby obecnie około 450 osób, co skutecznie zapewnia możliwość nieskrępowanego relacjonowania prac Sejmu, komisji sejmowych i innych wydarzeń parlamentarnych”.

To stanowisko Szefa Kancelarii Sejmu RP budzi poważne zastrzeżenia Rzecznika Praw Obywatelskich.

Prawo dostępu do informacji i wolność słowa

  • W pierwszej kolejności Rzecznik zwraca uwagę, że czynności Marszałka Sejmu polegające na skierowanej do dziennikarza odmowie wstępu do Sejmu RP nie można uznać za czynność o charakterze technicznym, dotyczy ona bowiem chronionych konstytucyjnie praw jednostki. Zasadą ustrojową wynikającą z art. 14 Konstytucji RP jest, że Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu. Z  art. 54 ust. 1 Konstytucji RP wynika natomiast, że każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Stąd też organy państwowe, zgodnie z Konstytucją RP, są zobowiązane stwarzać prasie warunki niezbędne do wykonywania jej funkcji (art. 2 ustawy z dnia 26 stycznia 1984 r. - Prawo prasowe), a ponadto nie wolno utrudniać prasie zbierania materiałów krytycznych (art. 6 ust. 4 Prawa prasowego).
  • W zakresie dotyczącym funkcjonowania organów władzy publicznej, w tym Sejmu, należy także zasadnicze znaczenie przypisać art. 61 ust. 1 Konstytucji RP, który gwarantuje obywatelom prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej. Prawo to obejmuje wstęp na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów, z możliwością rejestracji dźwięku lub obrazu (art. 61 ust. 2 Konstytucji RP). Na poziomie ustawowym prawo to znajduje potwierdzenie w treści art. 3 ust. 1 pkt 3 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej stanowiącego, że prawo do informacji publicznej obejmuje uprawnienie do dostępu do posiedzeń kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów. Z art. 18 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej wynika zaś, że posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej pochodzących z powszechnych wyborów są jawne i dostępne. Organy te są obowiązane zapewnić lokalowe lub techniczne środki umożliwiające wykonywanie prawa, o którym mowa w art. 3 ust. 1 pkt 3 (art. 18 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej). Ograniczenie dostępu do posiedzeń organów, o których mowa w art. 18 ust. 1 tej ustawy, z  przyczyn lokalowych lub technicznych nie może prowadzić do nieuzasadnionego zapewnienia dostępu tylko wybranym podmiotom (art. 18 ust. 4 ustawy o dostępie do informacji publicznej).

Dlatego czynność polegająca na odmowie wydania dziennikarzowi jednorazowej karty prasowej w bezpośredni sposób dotyczy konstytucyjnie chronionych praw jednostki, w tym wolności prasy i dostępu do informacji publicznej.

Podstawy działania Straży Marszałkowskiej i SOP

Z obowiązującego w dacie dokonywania tej czynności ustawy Służbie Ochrony Państwa (art. 246 ust. 1 pkt 3, Dz. U. z 2018 r. poz. 138) wynikało, że zadania w zakresie ochrony Sejmu i Senatu wykonują strażnicy Straży Marszałkowskiej. Jednorazowe karty prasowe wystawia Dział Przepustek Straży Marszałkowskiej na podstawie aktualnej legitymacji prasowej, z zastrzeżeniem ust. 2 i § 38. (Z§ 36 ust. 1 zarządzenia Nr 1 Marszałka Sejmu RP z dnia 9 stycznia 2008 r. w sprawie wstępu do budynków pozostających w zarządzie Kancelarii Sejmu RP oraz wstępu i  wjazdu na tereny pozostające w zarządzie Kancelarii Sejmu). Natomiast w myśl § 6 pkt 4 tego zarządzenia (w brzmieniu ustalonym przez § 1 pkt 2 zarządzenia Nr 4 Marszałka Sejmu RP z dnia 19 maja 2017 r.) w wyjątkowych przypadkach Komendant Straży Marszałkowskiej może ograniczyć albo wyłączyć prawo wstępu na tereny i do budynków.

To zarządzenie Marszałka wydane na podstawie Regulamin Sejmu (art. 10 ust. 1 pkt 13 uchwały Sejmu RP z dnia 30 lipca 1992 r., M. P. z 2012 r. poz. 23 ze zm.) stanowiącego, że Marszałek Sejmu RP sprawuje pieczę nad spokojem i porządkiem na całym obszarze należącym do Sejmu RP oraz wydaje stosowne zarządzenia porządkowe, w tym o użyciu w razie konieczności Straży Marszałkowskiej.

Mając na uwadze powołane przepisy zarządzenia przyjąć trzeba, że czynność w  postaci odmowy wydania dziennikarzowi jednorazowej przepustki do Sejmu RP w dniu 10 maja 2018 r., a tym samym czynność polegająca na ograniczeniu wolności prasy oraz wynikającego z art. 61 ust. 2 Konstytucji RP prawa wstępu na posiedzenie kolegialnego organu, tj. Sejmu RP oraz jego komisji sejmowych, w znaczeniu prawnym została podjęta przez Komendanta Straży Marszałkowskiej kierującego z mocy art. 250 ust. 2 ustawy o  Służbie Ochrony Państwa Strażą Marszałkowską (chociaż została zakomunikowana przez Centrum Informacyjne Sejmu).

To Komendant Straży Marszałkowskiej działający na podstawie udzielonego mu przez Marszałka Sejmu RP ogranicza bowiem albo wyłącza prawo wstępu na teren i do budynku Sejmu RP. W tym zakresie (ale już nie w zakresie materialnych przesłanek wprowadzanego ograniczenia albo wyłączenia) zarządzenie ma charakter wewnętrzny, jest ono bowiem skierowane do osoby kierującej formacją podległą Marszałkowi Sejmu RP (art. 246 ust. 2 ustawy o Służbie Ochrony Państwa) i upoważnia do podejmowania stosownych czynności w imieniu Marszałka Sejmu RP.

W niniejszej sprawie działając z upoważnienia Marszałka Sejmu RP Komendant Straży Marszałkowskiej w sposób władczy przesądził, że każdy imiennie określony dziennikarz, ubiegający się o jednorazową kartę prasową od środy dnia 25 kwietnia 2018 r. aż do odwołania, karty tej nie otrzyma. Jest to w związku z tym złożona czynność z zakresu administracji publicznej, podejmowana z upoważnienia Marszałka Sejmu RP przez Komendanta Straży Marszałkowskiej i komunikowana w tym przypadku dziennikarzowi przez Centrum Informacyjne Sejmu RP. Jej istota sprowadza się do tego, że osoby ją podejmujące w imieniu organu upoważniającego (Marszałka Sejmu RP) w sposób władczy rozstrzygnęły o tym, że dziennikarz nie może realizować przysługujących mu konstytucyjnych praw podmiotowych.

Dlaczego sprawę powinien rozstrzygnąć sąd administracyjny

Zgodnie z prawem o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (art. 3 § 2 pkt 4 ustawy z dnia 30 sierpnia 2002 r., Dz. U. z 2017 r. poz. 1369 ze zm.) kontrola działalności administracji publicznej obejmuje orzekanie w sprawach skarg na inne niż decyzje i  postanowienia administracyjne akty lub czynności z zakresu administracji publicznej dotyczące uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa.

Uprawnienia dziennikarza wynikały z przepisów prawa, będących najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej (art. 8 ust. 1 Konstytucji RP), stąd też nie ulega wątpliwości, że odmowa ich realizacji przez Komendanta Straży Marszałkowskiej działającego w tym zakresie z  upoważnienia Marszałka Sejmu RP jest czynnością z zakresu administracji publicznej podlegającą kontroli sądu administracyjnego.

Potwierdza to art. 21 ustawy o dostępie do informacji publicznej, według którego do skarg rozpatrywanych w postępowaniach o  udostępnienie informacji publicznej (a więc również spraw wstępu na posiedzenia kolegialnych organów władzy publicznej, co reguluje art. 18 tej ustawy) stosuje się przepisy Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Za takim poglądem przemawia także dotychczasowe orzecznictwo sądów administracyjnych dotyczące udziału obywateli w posiedzeniach kolegialnych organów jednostek samorządu terytorialnego. W postanowieniu z dnia 24 lutego 2015 r. (sygn. akt I OSK 2517/14) Naczelny Sąd Administracyjny wskazał, że uprawnienie obywatela do udziału w sesji rady gminy stanowi wyraz konstytucyjnej jawności działania organów publicznych wyrażonej w art. 61 Konstytucji RP. Tożsamy pogląd wyraził także Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie w wyroku z dnia 27 października 2016 r. (sygn. akt III SA/Kr 523/16).

Wreszcie wskazać należy na argumenty natury konstytucyjnej, które powodują, że nie jest możliwe wyłączenie w tym zakresie drogi przed sądami administracyjnymi. W  wyroku z dnia 10 maja 2000 r. (sygn. akt K 21/99, OTK z 2000 r. Nr 4, poz. 109) Trybunał Konstytucyjny stwierdził, że „jeśli więc art. 45 ust. 1 Konstytucji dotyczy dochodzenia przed sądem wszelkich praw (także ustanowionych w innych aktach prawnych niż w Konstytucji), to art. 77 ust. 2 Konstytucji obejmuje swym zakresem jedynie prawa i  wolności gwarantowane konstytucyjnie. W tym znaczeniu art. 77 ust. 2 Konstytucji, stanowiąc uzupełnienie i rozwinięcie ogólniejszego ujęcia z art. 45 ust. 1, zawiera regulację szczególną w stosunku do art. 45 ust. 1 Konstytucji. Płynie stąd istotny wniosek co do zakresu dopuszczalnych ograniczeń prawa do sądu. Ograniczenia prawa do sądu ustanowione normą ustawową, stosownie do art. 31 ust. 3 Konstytucji muszą uwzględniać kategoryczny zakaz zamykania drogi do sądu zawarty w art. 77 ust. 2 w zakresie dochodzenia konstytucyjnych wolności i praw; ergo wyłączenie drogi sądowej w sprawach związanych z naruszeniem wolności i praw może być ustanowione jedynie wprost w  przepisami konstytucyjnymi”.

Ponieważ wolności i prawa określone w art. 14, art. 54 ust. 1 i art. 61 ust. 1 i 2 Konstytucji RP mają rangę konstytucyjną, odnosi się do nich wprost konstytucyjny zakaz zamykania drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji RP).

W świetle tego czynność polegająca na odmowie wydania dziennikarzowi jednorazowej karty prasowej, umożliwiającej wstęp do Sejmu w trakcie posiedzenia, podlega kontroli sądu administracyjnego na podstawie art. 3 § 2 pkt 4 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi.

Standardy konstytucyjne i międzynarodowe

Podkreślić trzeba, że w stosunku do Sejmu Konstytucja nie pozostawia żadnych wątpliwości, że materia wstępu obywateli na jego posiedzenia powinna być uregulowana wyłącznie na poziomie ustawy oraz regulaminu Sejmu.

Z  art.  61 ust. 3 Konstytucji RP wynika w sposób jednoznaczny, że ograniczenie tego prawa może nastąpić wyłącznie ze względu na określone w ustawach ochronę wolności i  praw innych osób i podmiotów gospodarczych oraz ochronę porządku publicznego, bezpieczeństwa lub ważnego interesu gospodarczego państwa. Natomiast tryb wstępu na posiedzenia Sejmu stanowi materię regulaminową (art. 61 ust. 4 Konstytucji RP). Dlatego też zaskarżona czynność jest również niezgodna z art. 61 ust. 3 i 4 Konstytucji RP, gdyż wbrew warunkom postawionym przez ustrojodawcę, została podjęta na podstawie zarządzenia, a nie ustawy i regulaminu sejmowego.

Zaskarżona czynność jest również niezgodna z art. 61 ust. 1 i 2 w związku z art. 61 ust. 3 Konstytucji RP, a w konsekwencji także z art. 3 ust. 1 pkt 3 i art. 18 ust. 1 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Podstawę jej podjęcia stanowiły bowiem bliżej niesprecyzowane względy bezpieczeństwa i względy organizacyjne. W  szczególności podejmując czynność polegającą na odmowie wydania dziennikarzowi jednorazowej karty prasowej wstępu do Sejmu RP, nie wskazano, w jaki sposób obecność dziennikarza 10 maja 2018 r. w budynku Sejmu RP w trakcie jego posiedzenia wpłynie negatywnie na pracę Sejmu RP (względy organizacyjne) oraz na bezpieczeństwo parlamentarzystów oraz innych osób przebywających w tym dniu w Sejmie RP. Podjęta w  tym zakresie czynność w stosunku do dziennikarza nosi więc wszelkie cechy arbitralności i w konsekwencji narusza jego prawo podmiotowe wstępu nas posiedzenie kolegialnego organu pochodzącego z powszechnych wyborów, jakim jest niewątpliwie Sejm RP.

Podkreślić trzeba, że wskazane powyżej prawo podmiotowe Skarżący zamierzał realizować jako dziennikarz, redakcja OKO.press wystąpiła w jego imieniu o wydanie jednorazowej karty prasowej. Wstęp na posiedzenie kolegialnego organu (Sejmu RP) miał więc służyć także realizacji ustrojowej zasady wolności prasy i innych środków społecznego przekazu (art. 14 Konstytucji RP) oraz wolności pozyskiwania informacji, w  tym przypadku informacji o działalności organu władzy publicznej jakim jest Sejm RP (art. 54 ust. 1 Konstytucji RP). Wstęp do Sejmu RP był więc w tym przypadku także działaniem w słusznym interesie społecznym. Społeczeństwo poprzez swoich przedstawicieli, jakimi są dziennikarze, ma prawo pozyskiwać niezależne od władzy informacje na temat jej działań i podejmowanych przez tę władzę decyzji. Odmowa realizacji tego słusznego interesu społecznego stanowi w związku z tym naruszenie norm konstytucyjnych określonych w art. 14 i art. 54 ust. 1 Konstytucji RP.

Ponadto, czynione w  tym zakresie utrudnienia dotyczące dostępu dziennikarza do informacji publicznej stanowią naruszenie art. 2 Prawa prasowego, organ państwowy nie stworzył bowiem zgodnie z Konstytucją RP reprezentantowi prasy warunków niezbędnych do wykonywania jego dziennikarskiej funkcji i zadań. W konsekwencji poprzez odmowę wstępu do Sejmu RP utrudnił zbieranie materiałów krytycznych, co stanowi naruszenie zakazu wynikającego z art. 6 ust. 4 Prawa prasowego.

W kontekście powoływania się, tak jak w treści komunikatu Centrum Informacyjnego Sejmu, na konieczność zapewnienia bezpieczeństwa i porządku na administrowanym terenie warto również odwołać się do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 9 lutego 2017 r. (sprawa Selmani i inni przeciwko byłej Jugosłowiańskiej Republice Macedonii, skarga nr 67259/14, LEX nr 2209249). W wyroku tym stwierdzono, że zakłócenia porządku publicznego na sali obrad parlamentarnych oraz sposób, w jaki organy władzy im zaradziły, stanowiły sprawy uprawnionego interesu publicznego. Wobec tego zadaniem mediów było przekazywanie informacji na temat tego zdarzenia, a społeczeństwo miało prawo do otrzymania takich informacji. Zasada ta znajduje według Trybunału zastosowanie tym bardziej, gdy dziennikarze wykonują swe prawo do przekazywania społeczeństwu informacji na temat zachowania wybranych przedstawicieli w parlamencie oraz na temat sposobu, w jaki władze reagują na zakłócenia porządku w czasie sesji parlamentarnych. W takim przypadku nie wystarczy więc odwołanie się do abstrakcyjnego porządku i bezpieczeństwa po to, aby uzasadnić usunięcie dziennikarzy z parlamentu, czy też odmowę wstępu do parlamentu, konieczne jest bowiem wykazanie, że było to niezbędne w demokratycznym społeczeństwie. Tych warunków z  pewnością nie spełnia czynność polegająca na odmowie wydania jednorazowej karty prasowej.

VII.6060.30.2018

Pomoc dla pani Haliny opiekującej się matką. WSA zwiększa prawo do świadczenia

Data: 2018-07-19
  • Pani Halina opiekująca się matką z niepełnosprawnością powinna dostać 1406 zł świadczenia pielęgnacyjnego za 10 dodatkowych miesięcy. Tak zdecydował WSA w  Gorzowie Wielkopolskim w  sprawie, do której przystąpił RPO
  • RPO argumentował, że władze samorządowe dobrze zastosowały Konstytucję, a  nie niekonstytucyjną ustawę, ale źle ustaliły czas, za jaki pani Halinie przysługuje świadczenie. Pominięto 10 miesięcy
  • To, że pani Halina, zanim dostała świadczenie pielęgnacyjne, dostawała zasiłek opiekuńczy, nie ma znaczenia. 1406 zł należy jej się od momentu złożenia wniosku

21 października 2014 r. Trybunał Konstytucyjny (w sprawie K 38/13) uznał, że przepis ustawy nie pozwalającej wypłacać świadczeń opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami jest sprzeczny z Konstytucją. Wyrok ten nie został wykonany i ustawa nie została zmieniona. Ale sądy administracyjne stosują w przypadku skarg na odmowę świadczenia bezpośrednio Konstytucję.

Rzecznik uważa, że opiekunowi dorosłej osoby z niepełnosprawnością przyznanie świadczenia jest możliwe od miesiąca, w którym został złożony wniosek. Nie można twierdzić, że to niemożliwe tylko dlatego, że opiekun pobierał wcześniej specjalny zasiłek opiekuńczy (tak wynika z prokonstytucyjnej wykładni przepisów ustawy z dnia 28 listopada 2003 r. o świadczeniach rodzinnych).

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim podzielił tę argumentację i wyrokiem z 18 lipca w sprawie II SA/Go 386/18 uznał, że skarżąca, opiekująca się niepełnosprawną w stopniu znacznym matką, jest osobą uprawnioną do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego od miesiąca, w którym złożyła wniosek, a posiadanie uprawnienia do specjalnego zasiłku opiekuńczego we wcześniejszym okresie nie może skutkować odmową przyznania świadczenia pielęgnacyjnego. Skarżąca korzysta w tej sytuacji z prawa wyboru świadczenia korzystniejszego.

III.7064.16.2018

Źródło odoru na Radiowie – do zamknięcia; decyzja WIOŚ po wygranej sprawie w sądzie z udziałem RPO

Data: 2018-07-02
  • Instalacja odpadów na warszawskim Radiowie - do zamknięcia; zdecydował Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska po wygranej przed Naczelnym Sądem Administracyjnym sprawie z udziałem Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Decyzja świadczy o tym, że brak norm określających jakość zapachową powietrza nie wyklucza skutecznej walki z uciążliwymi odorami
  • RPO liczy, że decyzja ta stanie się wzorem dla innych organów, do których wpływają takie skargi

Rzecznik ponad od 10 lat walczy o wprowadzenie norm jakości zapachowej powietrza. Mimo zapewnień kolejnych rządów co do uchwalenia odpowiednich przepisów, na razie nic się nie zmieniło. Bez takich przepisów najczęściej nie sposób przeciwdziałać uciążliwym emisjom odorów z fabryk, ferm hodowlanych, wysypisk śmieci. Skoro nie ma specjalnych regulacji dotyczących uciążliwości zapachowych, Rzecznik stara się doprowadzić do zmiany praktyki organów - tak by korzystały z obecnie dostępnych środków prawnych

Nie jest to łatwe, ale - jak pokazuje sprawa składowiska odpadów na warszawskim Radiowie - wykonalne. W sprawę tę Rzecznik zaangażował się procesowo na przełomie 2016 i 2017 r., wspierając przed sądami okolicznych mieszkańców. W lutym 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny podtrzymał wyroki nakazujące ponowne zbadanie przez inspekcję ochrony środowiska, czy wstrzymać instalacje zakładu odpadów komunalnych MPO na Radiowie. NSA w sposób korzystny dla mieszkańców narażonych na uciążliwości wyłożył art. 364 ustawy – Prawo ochrony środowiska.

Decyzja inspektora ochrony środowiska 

7 czerwca 2018 r., po ponownym rozpoznaniu sprawy przez Mazowieckiego Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska, zapadła decyzja zgodna z oczekiwaniami Rzecznika. Inspektor wstrzymał użytkowanie instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych, która – co ustalił – była głównym źródłem uciążliwości. Przy braku norm jakości zapachowej powietrza, stopień uciążliwości ustalili „organoleptycznie” kontrolerzy Inspekcji. Przenalizowano także kierowane na przestrzeni lat skargi mieszkańców. Zwrócono się także do konsultantów wojewódzkich w odpowiednich dziedzinach medycyny o przedstawienie opinii, czy uciążliwości, jakich doznają mieszkańcy, mogą negatywnie wpływać na ich zdrowie, w tym zdrowie psychiczne.

Swej decyzji WIOŚ nadał rygor natychmiastowej wykonalności. Termin wstrzymania działalności, z uwzględniem potrzeby bezpiecznego dla środowiska jej zakończenia, określił na 10 września 2018 r. Decyzja nie jest jeszcze ostateczna. Przysługuje od niej odwołanie do Głównego Inspektora Ochrony Środowiska.

Rzecznik liczy, że sposób przeprowadzenia postępowania przez Mazowieckiego WIOŚ stanie się wzorem do naśladowania dla innych organów, do których wpływają skargi mieszkańców na uciążliwe zapachy.

Historia sprawy

W sprawie Radiowa obywatele skarżyli się na uciążliwe zapachy. Powoływali się na dolegliwości zdrowotne, w tym: nudności, kaszel, omdlenia. W Polsce nie ma ustawy określającej uciążliwość zapachową  powietrza, co sprawia, że formalnie nie można określić, jaki jej poziom jest dopuszczalny i tym samym bezpieczny dla zdrowia ludzi. Wprowadzenia takich standardów od dawna  domaga się RPO.

W 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił skargę Stowarzyszenia „Czyste Radiowo” (do której przyłączył się RPO) na  umorzenie sprawy wstrzymania działalności instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych. WSA uznał też skargę RPO na umorzenie postępowania w sprawie wstrzymania instalacji kompostowni odpadów zielonych na tym składowisku.

WSA zgodził się z RPO, że organy dokonały błędnej wykładni art. 364 Prawa ochrony środowiska. Ocenił, że podstawą wstrzymania działalności może być już samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie - jak wskazywały organy -  jedynie skutek w postaci chorób. Według WSA zdrowie, o którym mowa w ustawie, należy rozumieć nie tylko jako zdrowie fizyczne - jak uczyniły organy ochrony środowiska - ale także psychiczne.

MPO złożyło w obu sprawach skargi kasacyjne do NSA. Zgodnie ze stanowiskiem RPO, żaden zarzut skarg nie został uznany za zasadny. NSA podzielił zdanie Rzecznika, że pod pojęciem środowiska rozumieć należy także życie i zdrowie ludzi. Uznał, że w ramach postępowania trzeba badać wpływ działalności na zdrowie psychiczne ludzi.

NSA nie zgodził się ze stanowiskiem MPO, by art. 364 ustawy nie miał charakteru prewencyjnego. Ponadto NSA  wskazał, że dla oceny zagrożenia dla życia lub zdrowia ludzi, ma wpływ czy dana działalność  jest prowadzona na podstawie ważnego pozwolenia (jedna z instalacji nie ma ważnego tzw. pozwolenia zintegrowanego).

Po wyroku NSA obie sprawy wróciły do WIOŚ.

V.7200.49.2014

RPO: Zróżnicowanie prawa emerytów do ulgowych przejazdów w Gdańsku narusza zasadę równego traktowania

Data: 2018-06-18
  • Gdańsk przyznał ulgi na przejazd komunikacją miejską emerytom, ale tylko jeśli już skończyli 55 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni)
  • Rzecznik Praw Obywatelskich podkreśla, że o tym, czy ktoś jest emerytem, nie decyduje wiek, ale to, czy ma prawo do emerytury. Nie można wprowadzać dodatkowych kryteriów
  • RPO uznał, że narusza to konstytucyjną zasadę równego traktowania i zaskarżył uchwałę rady miasta do sądu administracyjnego

Rzecznika zaalarmował obywatel, który zwrócił uwagę, że praktyka Gdańska obiega od tego, co robią inne miasta, przyznając ulgi po prostu emerytom.

Rada Gdańska przyznała zaś prawo do ulg wyłącznie tym emerytom, którzy ukończyli 55 lat (kobiety) i 60 lat (mężczyźni). To znaczy, że w Gdańsku nie skorzystają z ulgi emeryci, którzy tego wieku jeszcze nie przekroczyli. Choć nie są to przypadki częste, to się zdarzają.

Rzecznik przyznał skarżącemu rację – rada miasta mogła naruszyć zasadę równego traktowania. Sprawę powinien ocenić sąd administracyjny.

Ustawa o publicznym transporcie zbiorowym pozwala samorządowi definiować prawo do ulg (poza kilkoma obowiązkowymi ulgami – m.in. dla studentów, parlamentarzystów, osób z niepełnosprawnościami i kombatantów). Chodzi jednak o to, by wprowadzając te dodatkowe ulgi, samorząd stosował jasne kryteria i nie różnicował objętych nimi grup w niezrozumiały sposób. Jeśli prawo do ulgi mają mieć emeryci, to wszyscy, a nie tylko niektórzy z nich – bo do takiego ich potraktowania nie ma podstaw. Tak wynika z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego i orzeczeń Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Rzecznik zwrócił się o wyjaśnienia do dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego w Gdańsku. ZTM powołał się na ustawową swobodę w definiowaniu ulg. Dodał też, że nierówny wiek kobiet i mężczyzn wynika z powszechnych przepisów emerytalnych.

RPO zauważył jednak, że choć dziś rzeczywiście generalnie kobiety i mężczyźni uzyskują prawo do emerytury w różnym wieku (kobiety – 60 lat, mężczyźni – 65 lat), to z tej samej ustawy emerytalnej, na którą powołuje się Gdańsk, wynika, że na emeryturę można przejść wyjątkowo przed ukończeniem odpowiednio - 55 i 60 lat. Chodzi m.in. o górników albo funkcjonariuszy służb mundurowych. 

Nie ma żadnych racjonalnych powodów, by tych ludzi traktować inaczej niż pozostałych emerytów.

Równie dobrze można by napisać, że ulga przysługuje emerytom urodzonym w miesiącach zimowych albo tym, których nazwiska zaczynają się na litery od A do K.

Mimo przyznanej samorządowi terytorialnemu dużej samodzielności w stanowieniu prawa miejscowego, należy pamiętać, że wola mieszkańców nie jest wyłącznym źródłem władzy samorządowej. Samorząd terytorialny musi działać w ramach powszechnie obowiązującego prawa - przypomina RPO.

W skardze do Wojewódzkiego Sądowi Administracyjnego w Gdańsku Adam Bodnar wniósł o uznanie nieważności zapisów uchwały rady miasta z 2013 r. (w sprawie ustalenia cen za przejazdy środkami gminnego transportu zbiorowego). Zarzucił im naruszenie art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP w związku z art. 94 Konstytucji RP oraz art. 50a. ust. 1 ustawy o publicznym transporcie zbiorowym.

V.565.75.2017

WSA: odpłatność za DPS - liczona do zawiadomienia o rezygnacji z dalszego w nim pobytu

Data: 2018-06-14
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach uchylił na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich decyzje obciążające pensjonariusza domu pomocy społecznej kosztami pobytu za kilka miesięcy - kiedy już w nim nie przebywał

  • Sąd uznał, że decyzje o uchyleniu odpłatności za DPS i skierowania do niego mają podawać datę zawiadomienia skarżącego o rezygnacji z dalszego w nim pobytu  

W lutym 2017 r. osoba - przebywająca od 1998 r. dobrowolnie w domu pomocy społecznej dla osób psychicznie chorujących - poinformowała o rezygnacji z dalszego pobytu i zamieszkaniu poza placówką. Dom pomocy społecznej zawiadomił o tym właściwy sąd i prokuratora.

W czerwcu 2017 r. do ośrodka pomocy społecznej wpłynęło pismo sądu, że nie zostało zainicjowane postępowanie o umieszczeniu skarżącego w DPS bez jego zgody. Z wywiadu środowiskowego wynikało, że prawidłowo funkcjonuje on w środowisku lokalnym. Prokuratura Rejonowa uznała stanowisko sądu za podstawę skreślenia skarżącego z listy pensjonariuszy. Na tej podstawie 7 czerwca 2017 r. zostały uchylone decyzje o skierowaniu do DPS oraz o ustaleniu odpłatności za pobyt w nim.

Do czasu wydania tych decyzji skarżącemu potrącano jednak 70 % świadczenia rentowego, wypłacanego co miesiąc przez ZUS, pomimo faktycznego opuszczenia placówki jeszcze w lutym 2017 r. Organy I i II instancji odmówiły skarżacemu wskazania wstecznej daty w decyzjach uchylających, uznając brak podstaw prawnych do tego. W ich opinii konstytutywny charakter takich decyzji przesądza, że mogą one wywierać skutki prawne tylko na przyszłość.

Rzecznik Praw Obywatelskich nie podzielił takiego stanowiska. Złożył skargi do WSA na te decyzje, wnosząc o ich uchylenie. Według RPO skutki prawne tych decyzji pozostają w ścisłym powiązaniu w czasie z zaistnieniem określonego stanu faktycznego. Dlatego konstytutywna decyzja w sprawach pomocy społecznej może działać zarówno z mocą na przyszłość, jak i z mocą wsteczną.  W tej sprawie uprawnione było oczekiwanie niezwłocznej zmiany decyzji dotyczących skierowania do DPS i ustalenia odpłatności za pobyt - od daty złożenia zawiadomienia o rezygnacji z pobytu w DPS.  

Ponadto sam fakt podjęcia przez uprawniony organ działań zmierzających do umieszczenia skarżącego w DPS bez jego zgody nie uzasadnia obciążenia za pobyt po opuszczeniu tej placówki  - wskazywał RPO. Tylko ewentualne następcze postanowienie sądu opiekuńczego, wydane na podstawie ustawy o ochronie zdrowia psychicznego, mogłoby być podstawą wydania nowych decyzji o skierowaniu do DPS i o ustaleniu odpłatności za pobyt.

13 czerwca 2018 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny (sygn. akt II SA/Ke 299/18 oraz II SA/Ke 300/18) podzielił argumentację Rzecznika i uchylił zaskarżone decyzje Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

WSA potwierdził bezzasadność odmowy wpisu na listę radców prawnych

Data: 2018-06-06

Odmowa wpisu na listę radców prawnych osoby, która zdała egzamin radcowski, a  nie odbyła aplikacji radcowskiej, nie była zasadna – orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Po stronie skarżącej, na jej prośbę, do postępowania przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich.

6 czerwca 2018 r. WSA (sygn. akt VI SA/Wa 400/18) oddalił skargę Prezydium Krajowej Rady Radców Prawnych na decyzję Ministra Sprawiedliwości w sprawie uchylenia uchwały o odmowie wpisu na listę radców prawnych. O takie rozstrzygnięcie wnosił RPO.

Powodem odmowy wpisu skarżącej na listę radców prawnych, po zdanym przez nią egzaminie radcowskim, było uznanie, że nie spełnia ona warunku określonego w przepisach ustawy o radcach prawnych  w  art. 24 ust. 1 pkt 6 w zw. z art. 25 ust. 2 pkt 4 u.r.p.  – tzn. okresu zatrudnienia w urzędach organów władzy publicznej oraz legitymowaniem się doświadczeniem w wykonywaniu czynności prawniczych w urzędzie organu władzy publicznej i w kancelarii radcy prawnego.

Ten ostatni przepis określa wymogi, których wypełnienie uprawnia do dopuszczenia do egzaminu radcowskiego. Dlatego w ocenie Rzecznika Rada OIRP, dokonując rozszerzającej i nieuprawnionej wykładni określonych w art. 24 ust. 1 ustawie o radcach prawnych przesłanek warunkujących wpis na listę radców prawnych - w postaci samodzielnej oceny, czy skarżąca była uprawniona do przystąpienia do egzaminu radcowskiego bez odbycia aplikacji radcowskiej - wyszła poza zakres kompetencji uprawniających do odmowy wpisu.

W piśmie procesowym do WSA RPO przywołał stanowiska innych okręgowych izb radców prawnych, zgodnie z którymi pozytywny wynik egzaminu radcowskiego stanowi podstawę do uchwały o wpisie, a rada OIRP nie bada, czy osoba której dotyczy uchwała spełniła przesłanki z art. 25 ust. 2 pkt. 4 u.r.p. 

RPO podkreślał, że wszystkie okręgowe izby radców prawnych tworzą jeden samorząd zawodowy. Tym samym odmienne traktowanie przez poszczególne izby osób w znajdujących się w jednakowej sytuacji (czyli składających wniosek o wpis na listę radców prawnych po zdanym egzaminie radcowskim, bez odbycia aplikacji) - w wyniku dokonywania przez nie sprzecznej wykładni przepisów prawa powszechnie obowiązującego - prowadzi do naruszenia konstytucyjnej zasady równości wobec prawa.

Stanowisko Rzecznika znajduje potwierdzenie w wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 17 listopada 2017 r. (sygn. akt II GSK 447/16).

VII.561.18.2018

RPO przyłączył się do skargi na odmowę ujawnienia nazwisk sędziów popierających kandydatów do KRS

Data: 2018-06-05
  • Odmowa ujawnienia nazwisk sędziów, którzy poparli kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa, ogranicza konstytucyjne prawo dostępu do informacji publicznej - uważa Rzecznik Praw Obywatelskich
  • RPO przyłączył się do postępowania przed sądem administracyjnym ze skargi obywatela na odmowę udostępnienia tej informacji publicznej przez szefa Kancelarii Sejmu RP 
  • Adam Bodnar wnosi, aby Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uchylił tę odmowę 

W grudniu 2017 r. Sejm uchwalił nowelizację ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, co było inicjatywą prezydenta Andrzeja Dudy po zawetowaniu ustaw o KRS i SN w lipcu 2017 r. Nowela wprowadziła wybór 15 członków KRS-sędziów na wspólną czteroletnią kadencję przez Sejm - wcześniej wybierały ich środowiska sędziowskie. Protestowało przeciw temu wiele środowisk; nowele kwestionował także RPO. Dokonany w marcu 2018 r. wybór nowych członków Rady przerwał kadencje dotychczasowych.  

Nazwiska popierających nie były znane

Wcześniej do Sejmu wpłynęło 18 kandydatur na członków Rady. Nie było wiadomo, którzy sędziowie ich poparli, ponieważ listy popierających stanowiły załączniki do zgłoszeń. Zgodnie zaś z art. 11c ustawy o KRS nie są one podawane przez Marszałka Sejmu do publicznej wiadomości.

Wobec informacji, że większość kandydatów jest związana z Ministrem Sprawiedliwości, obywatel wystąpił do Kancelarii Sejmu RP o udostępnienie informacji publicznej w postaci tych załączników. Chciał poznać imiona, nazwiska i miejsca służbowe sędziów popierających kandydatów. Skarżący miał wątpliwości wobec standardów jawności procedury wyboru części składu KRS.

W lutym 2018 r. szef Kancelarii Sejmu RP odmówił udostępnienia informacji publicznej dotyczącej załączników.  Argumentował, że ustawa o KRS ma pierwszeństwo przed ustawą o dostępie do informacji publicznej. Według Kancelarii art. 11c ustawy o KRS wyłącza więc możliwość udostępniania załączników. 

W marcu 2018 r. skarżący zaskarżył odmowę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie (sygn. akt: II SA/Wa 488/18). Wskazał, że art. 11c ustawy o KRS nie może być  podstawą odmowy dostępu do wnioskowanych informacji. Dowodził, że wyjątki od zasady jawności należy interpretować ściśle, a wątpliwości rozstrzygać na korzyść wnioskującego.

Argumenty RPO

Zdaniem Rzecznika, odmowa, oparta na błędnej wykładni przepisów ustawy o KRS, prowadzi do ograniczenia konstytucyjnego prawa dostępu do informacji publicznej.  Biorąc pod uwagę prawo obywateli do uzyskiwania informacji publicznych na temat osób, które biorą udział w procedurze kształtowania składu organu publicznego - KRS, przystąpienie do postępowania jest zasadne. Rozstrzygnięcie w niniejszej sprawie będzie bowiem miało istotne znaczenie dla ukształtowania sytuacji prawnej również innych obywateli.

Niezwykle istotne jest zapewnienie transparentności procedury wyboru członków KRS, której konstytucyjnym zadaniem (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP) jest stanie na straży niezależności sądów i niezawisłości sędziów. W ocenie Rzecznika odmowa informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne, które poparły kandydatów do KRS, uniemożliwia obywatelom ocenę, czy kryteria wyboru członków Rady zostały spełnione.

Żądane informacje dotyczą informacji publicznej o osobach pełniących funkcje publiczne i mających związek z ich pełnieniem. Żaden przepis ustawy o KRS nie wyłącza zaś tych informacji spośród informacji publicznych - argumentuje Adam Bodnar. Skoro żądana informacja jest informacją publiczną, a jej udostępnienie nie podlega ograniczeniom prywatności wynikającym z ustawy, to powinna zostać udostępniona.

Rzecznik stoi na stanowisku, że art. 11c ustawy o KRS określa jedynie formę w której następuje udostępnienie informacji o kandydatach. Marszałek Sejmu podaje do publicznej wiadomości zgłoszenia kandydatów. W tej formie nie udostępnia zaś załączników co do zasady, gdyż zawierają one np. adresy zamieszkania i numery  PESEL. Zdaniem Rzecznika, te informacje podlegają ochronie wynikającej z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Nie oznacza to jednak, że pozostała część informacji nie stanowi informacji publicznej. Z całą pewnością należą do niej imiona i nazwiska oraz miejsca służbowe sędziów. Informacja ta powinna zostać udostępniona w innej formie niż podanie do publicznej wiadomości, tj. na wniosek. Art. 11c  nie oznacza możliwości odmowy udostępnienia informacji publicznej, gdy obywatel złożył taki wniosek w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej.

Takie stanowisko Rzecznik wyraził też w piśmie do Marszałka Sejmu RP z 23 lutego 2018 r., w którym wskazywał na swe wątpliwości co do procedury oraz transparentności wyboru kandydatów na członków KRS.

Powołując się na orzecznictwo Naczelnego Sądu Administracyjnego, RPO podkreśla, że wniosek rodzi po stronie dysponenta informacji obowiązek jej udostępnienia, gdy informacja nie została wcześniej udostępniona i nie funkcjonuje w obiegu publicznym. Rzecznik przypomniał, że w uchwale NSA z 9 grudnia 2013 r. wskazano, iż ograniczenie dostępu do informacji publicznej wymagałoby wyraźnego, nie budzącego wątpliwości, postanowienia ustawy.

Informację publiczną - przedmiot prawa określonego w art. 61 Konstytucji RP i w ustawie o dostępie do informacji publicznej - należy zatem odróżnić od form, w jakich ona występuje. Konstytucja nie pozwala na wprowadzanie arbitralnych ograniczeń w prawie do informacji.

Dlatego w ocenie Rzecznika wniosek o uzyskanie informacji publicznej zawartej w dokumentach załączonych do zgłoszenia kandydata na członka KRS, nie zaś tych dokumentów, powinien zostać rozpatrzony w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej - z uwzględnieniem ograniczeń wynikających z jej art. 5.

VII.6060.19.2018

WSA uwzględnił skargę RPO na zasady usuwania "uciążliwego pasażera" przyjęte przez Radę Warszawy

Data: 2018-05-24

Przepisy porządkowe w transporcie publicznym, dotyczące możliwości usunięcia pasażera z pojazdu, nie mogą powtarzać regulacji ustawy i muszą uwzględniać klauzulę zasad współżycia społecznego – uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich.

Uwzględniając tę skargę, WSA orzekł (sygn. akt VI SA/Wa 90/18) nieważność zaskarżonych przez RPO, a przyjętych w 2016 r. przez Radę m.st. Warszawy Przepisów porządkowych obowiązujących w lokalnym transporcie zbiorowym organizowanym przez miasto.

Przepisy ustawy – Prawo przewozowe przewidują przypadki, w których pasażer może być usunięty z pojazdu. Jest to możliwe, jeżeli dana osoba zagraża bezpieczeństwu lub porządkowi w transporcie albo jest uciążliwa dla podróżnych lub odmawia uiszczenia opłaty za przejazd. W ostatnich dwóch przypadkach nie można jednak usunąć pasażera z pojazdu, jeżeli naruszałoby to zasady współżycia społecznego.

Po zbadaniu złożonej doń skargi Rzecznik stwierdził, iż przyjmując te przepisy, Rada miasta przekroczyła granice upoważnienia ustawowego i naruszyła zasady prawidłowej legislacji. Częściowo - w sposób nieuprawniony - powtórzyła bowiem przepisy ustawy, a częściowo je zmodyfikowała. Polegało to na doprecyzowaniu pojęcia uciążliwej osoby („osoba narażająca współpasażerów na dyskomfort podróży z powodu braku zachowania elementarnej higieny osobistej”) oraz pominięciu klauzuli zasad współżycia społecznego jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwego pasażera z pojazdu. 

Na te uchybienia Rzecznik wskazał w skardze do WSA na uchwałę Rady m.st. Warszawy.  Zwrócił uwagę, że powtórzenie w przepisach porządkowych regulacji ustawowych powoduje, że za ich naruszenie grozi mandat (Rada m.st. Warszawy postanowiła, że niestosowanie się do przepisów porządkowych jest wykroczeniem). W ocenie Rzecznika może to prowadzić do naruszenia art. 42 ust. 1 Konstytucji RP. Zapewnia on jednostce ochronę przed samowolą państwa. - W państwie prawa człowiek może ponieść odpowiedzialność karną tylko za czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w czasie jego popełnienia - podkreślił RPO.

Według Rzecznika pominięcie zasad współżycia społecznego, jako przesłanki wyłączającej możliwość usunięcia uciążliwej osoby z pojazdu, może z kolei prowadzić do naruszeń godności osoby ludzkiej (art. 30 Konstytucji RP), prawnej ochrony życia (art. 38 Konstytucji RP), czy innych przejawów niehumanitarnego traktowania.

Zdaniem RPO klauzulę zasad współżycia społecznego należy tu rozumieć jako zabezpieczenie przed powstaniem sytuacji, w których usunięcie konkretnej osoby ze środka transportu sprzeciwiałoby się powszechnie akceptowanym wartościom. Chodzić tu może w szczególności o sytuacje powodujące zagrożenie dla jej życia. Mogłoby to dotyczyć np. osoby starszej, mającej problemy z samodzielnym poruszaniem się lub dziecka pozostającego bez opieki osoby dorosłej - które mogą mieć trudności w bezpiecznym dotarciu do miejsca zamieszkania.

WSA wyrokiem z 23 maja 2018 r.  uwzględnił w całości skargę Rzecznika i stwierdził nieważność zaskarżonych przez niego przepisów. Wyrok jest nieprawomocny.

V.565.74.2017

WSA: gmina nie może uzależniać przyznania lokalu ze swego zasobu od nieposiadania tytułu prawnego do innego lokalu

Data: 2018-04-30
  • Uzależnienie przez gminę możliwości przyznania prawa do lokalu od nieposiadania tytułu prawnego do innego lokalu narusza ustawę o ochronie praw lokatorów i Konstytucję
  • Taki wyrok wydał  Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu, który uwzględnił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na uchwałę Rady Miasta w Okonku
  • Rzecznik zaskarżył uchwałę, gdyż wprowadziła nieznane ustawie kryterium przyznania prawa do lokalu - co pewną kategorię osób pozbawiało prawa do pomocy mieszkaniowej ze strony gminy

25 kwietnia 2018 r. WSA w całości uwzględnił skargę RPO i stwierdził nieważność uchwały Rady Miasta w Okonku z sierpnia 2017 r. Wyrok jest nieprawomocny.

Po analizie treści uchwały RPO uznał, że jej uregulowania wykraczały poza delegację zawartą w art. 21 ust. 3 ustawy z 21 czerwca 2001r. o ochronie praw lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie Kodeksu cywilnego.

Kwestionowane przepisy uchwały wprowadziły bowiem nieprzewidziane w ustawie kryterium uzależniające przyznanie prawa do lokalu od nieposiadania tytułu prawnego do innego lokalu lub budynku mieszkalnego. Bez względu na rzeczywiste warunki zamieszkiwania osób oraz osiągany przez nich dochód, pozbawiało to tę kategorię osób prawa do uzyskania pomocy mieszkaniowej ze strony gminy.

W skardze szczegółowo wykazano na czym polegało przekroczenie przez gminę uprawnień w stanowieniu prawa miejscowego. Przesłankami uzyskania lokalu mieszkalnego z zasobu gminy są niezaspokojone potrzeby mieszkaniowe oraz niskie dochody ubiegających się. Niedopuszczalne jest tworzenie dodatkowych kryteriów, które stoją z nimi w sprzeczności i w konsekwencji utrudniają dostęp do uzyskania mieszkania komunalnego.

Według RPO, stanowiąc uchwałę niezgodną z aktem wyższego rzędu, czyli ustawą o ochronie praw lokatorów, Rada Miasta działała niezgodnie z zasadą legalizmu wyrażoną w art. 7 Konstytucji. Ponadto Rzecznik uznał to za przejaw nierównego traktowania obywateli przez władze publiczne. Złamaniem art. 32 Konstytucji jest bowiem wprowadzenie nieuzasadnionych przesłanek różnicujących obywateli.

IV.7211.101.2016    

Dzięki wnioskowi RPO polowania w Lubuskiem na prywatnych terenach nadal niemożliwe

Data: 2018-04-12

Gospodarka łowiecka może być prowadzona tylko na podstawie Prawa łowieckiego, z możliwością wyrażenia sprzeciwu wobec polowań przez właścicieli nieruchomości - orzekł Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim.

Na wniosek Rzecznika Praw Obywatelskich sąd ten 11 kwietnia 2018 r. stwierdził  nieważność uchwały Sejmiku Województwa Lubuskiego. Dopuszczała ona polowania na prywatnych gruntach, których właściciele tego sobie nie życzyli.

Sąd zgodził się z Rzecznikiem, że uchwała w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszała prawo własności osób posiadających nieruchomości położone na objętym nią obszarze.

W 2014 r. Trybunał Konstytucyjny stwierdził niekonstytucyjność przepisów Prawa łowieckiego dotyczących procedury tworzenia obwodów łowieckich. Z objęciem nieruchomości obwodem łowieckim związany był obowiązek właściciela, by pozwalał na polowania na niej. Trybunał uznał, że właściciel powinien mieć możliwość sprzeciwu wobec objęcia nieruchomości obwodem łowieckim, czego ówczesna procedura tego nie zapewniała.

Trybunał dał ustawodawcy 18 miesięcy na zmianę przepisów, jednak parlamentowi nie  dokonać zmian w tym czasie. W rezultacie przepis, na którego podstawie sejmiki wojewódzkie tworzyły obwody łowieckie, utracił moc obowiązującą.

To z kolei spowodowało, że sądy administracyjne stwierdzały – na wniosek właścicieli nieruchomości położonych na terenach obwodów – nieważność uchwał powołujących te obwody. W ten sposób zlikwidowano m.in. dwa obwody łowieckie w woj. lubuskim. Dzięki temu nie można było prowadzić polowań na prywatnych gruntach położonych w ich obrębie.

Nie mogąc powołać nowych obwodów łowieckich, Sejmik Województwa Lubuskiego wydał nową uchwałę - na podstawie art. 33a ustawy o ochronie zwierząt. Przepis ten przewiduje możliwość „ograniczenia populacji zwierząt”, jeżeli stwarzają one „nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka”. Jest on wykorzystywany przede wszystkim do ograniczenia liczby dzikich zwierząt przebywających na terenach wojskowych lotnisk.

Uchwała przewidywała „odstrzał redukcyjny” zwierząt (dziki, jelenie, sarny, lisy, jenoty, borsuki i kuny) na terenie zlikwidowanych obwodów łowieckich. Oznaczała, że polowania znów będą mogły się odbywać na nieruchomościach, których właściciele sobie tego nie życzą.

RPO zaskarżył uchwałę do WSA (sygn. akt II SA/Go 103/18).  Sąd uznał, że w sposób sprzeczny z Konstytucją naruszała ona prawa właścicieli nieruchomości, gdyż

  • została wydana z przekroczeniem upoważnienia ustawowego (art. 33a ustawy nie może służyć regularnej gospodarki łowieckiej, lecz dotyczy sytuacji nadzwyczajnych).

  • naruszała zasadę proporcjonalności (Sejmik nie rozważył, czy jest konieczność prowadzenia polowań na całym terenie zlikwidowanych wcześniej obwodów łowieckich)

Wyrok nie jest prawomocny.

 

WSA uwzględnił skargę RPO na opłaty w stolicy za odholowywanie aut w 2017 r.

Data: 2018-03-14

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał nieważność uchwały Rady m.st. Warszawy o wysokości opłat w stolicy na  2017 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. Skargę wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

To jedna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na takie opłaty z różnych miast. RPO podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach - świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co także kwestionuje RPO.

Adam Bodnar zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 17 listopada 2016 r.  Ustalała ona wysokość opłat w 2017 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton to 478 zł, a powyżej 16 ton - 1239 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Pierwszy rodzaj stawek wyznaczono na poziomie maksymalnym (określanym przez Ministra Finansów); drugi - na poziomie do niego zbliżonym.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie jej nieważności.

W środę WSA uwzględnił skargę RPO, podzielając jego argumentację. Od wyroku można wnieść skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek powinna być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła tych kosztów w Warszawie. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO. Jego zdaniem, całkowicie pominięto zatem jedną z przesłanek ustalania stawek.

Adam Bodnar podkreślił ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła na poziomie maksymalnym lub do niego zbliżonym. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2016 r. (8-8,5 mln zł).  Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek  - zaznaczył RPO.

8 marca br. WSA w Warszawie uznał nieważność uchwały o wysokości tych opłat w stolicy w 2016 r. Inne wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły kilka skarg RPO w takich sprawach. W 2017 r. ze skargi kasacyjnej Rzecznika NSA stwierdził nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi.

Po prawomocnym wyroku osoby, których auta odholowano, mogą domagać się zwrotu poniesionej opłaty.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się właścicielowi po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

V.511.64.2017

 

WSA zbada skargę RPO na opłaty w stolicy za odholowywanie aut

Data: 2018-03-14

14 marca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyda wyrok ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na wysokość opłat w stolicy na 2017 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. 28 lutego WSA rozpoznał sprawę. Wyrok został odroczony.

 

Adam Bodnar zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 17 listopada 2016 r.  Ustalała ona wysokość opłat w 2017 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton to 478 zł, a powyżej 16 ton - 1239 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Pierwszy rodzaj stawek wyznaczono na poziomie maksymalnym (określanym przez Ministra Finansów); drugi - na poziomie do niego zbliżonym.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.
Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek powinna być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła tych kosztów w Warszawie. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO. Jego zdaniem, całkowicie pominięto zatem jedną z przesłanek ustalania stawek.

RPO podkreślił ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła na poziomie maksymalnym lub do niego zbliżonym. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2016 r. (8-8,5 mln zł).

Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek  - zaznaczył RPO.

Skarży on także podobne uchwały rad innych miast, gdzie również nie uwzględniano kosztów odholowywania pojazdów na obszarze powiatu. Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły już kilka tych skarg. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny.

 

V.511.64.2017

WSA uznał skargę RPO na opłaty za odholowywanie aut w stolicy z 2016 r.

Data: 2018-03-08

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uznał w czwartek nieważność uchwały Rady m.st. Warszawy o wysokości opłat w stolicy na  2016 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking. Skargę wniósł Rzecznik Praw Obywatelskich.

To jedna z kilkunastu skarg Adama Bodnara na takie opłaty w różnych miastach. RPO podkreśla, że ich ustalanie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady wielu miast ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług. Kierują się przy tym zwiększeniem swego budżetu - co kwestionuje RPO.

W tym przypadku RPO zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 26 listopada 2015 r. Ustalała ona wysokość opłat w 2016 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton wynosił 478 zł, a powyżej 16 ton - 1247 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Stawki te były niższe tylko o 2 zł od dopuszczalnego maksymalnego poziomu, który corocznie określa Minister Finansów.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła relacji  takich kosztów do wysokości swych stawek. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO.

RPO argumentował ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła niemal na maksymalnym dopuszczalnym poziomie. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2015 r. (czyli 6,8-7 mln zł). Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek - zaznaczył RPO.

Kolejnym zarzutem RPO było naruszenie zakazu niedziałania prawa wstecz. Uchwałę opublikowano w dzienniku urzędowym woj. mazowieckiego 12 stycznia 2016 r.,  choć z jej treści wynika, że wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r.

WSA uwzględnił skargę RPO w całości, podzielając jego argumentację. Od wyroku można wnieść skargę kasacyjną do NSA

Z kolei 14 marca WSA ma wydać wyrok ze skargi RPO na uchwałę stołecznej Rady ws. wysokości tych opłat  w 2017 r. 

Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły już kilka takich skarg RPO. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził zaś w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny, który podzielił zarzuty RPO.

Po prawomocnym wyroku osoby, których auta odholowano, mogą domagać się zwrotu poniesionej opłaty.

W 2017 r. RPO zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego przepisy, które stanowią, że odholowany na parking pojazd oddaje się po okazaniu dowodu opłaty za jego usunięcie i parkowanie. Zdaniem RPO nieproporcjonalnie ogranicza to prawo własności, gdyż ustanawia swoisty zastaw na pojeździe.

V.511.365.2016

 

WSA wyda wyrok ws. opłat za odholowywanie źle zaparkowanych aut w stolicy z 2016 r.

Data: 2018-03-08

8 marca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie wyda wyrok ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na wysokość opłat w Warszawie w 2016 r. za odholowywanie źle zaparkowanych aut na strzeżony parking.

To jedna z kilku skarg Adama Bodnara na wysokość tych opłat. RPO podkreśla, że ich ustalenie powinno zależeć od rzeczywistych kosztów usług odholowania pojazdów i przechowywania ich na parkingach, świadczonych przez firmy z danego powiatu. Tymczasem rady w wielu miastach ustalają stawki, które nawet kilkukrotnie przekraczają koszt tych usług.

W tym przypadku RPO zaskarżył uchwałę Rady m.st. Warszawy z 26 listopada 2015 r. Ustalała ona wysokość opłat w 2016 r. za usunięcie pojazdu z drogi i przechowywanie go na parkingu. Koszt odholowania pojazdów o masie do 3,5 ton wynosił 478 zł, a powyżej 16 ton - 1247 zł. Koszt  ich przechowywania to - odpowiednio - 37 zł i 132 zł za dobę. Stawki te były niższe tylko o 2 zł od dopuszczalnego maksymalnego poziomu, który corocznie określa Minister Finansów.

RPO uznał te stawki za arbitralne, a uchwałę - za wydaną z istotnym naruszeniem prawa. Wniósł o stwierdzenie nieważności tych przepisów.

Zgodnie z ustawą Prawo o ruchu drogowym, wysokość stawek ma być wyznaczana m.in. z uwzględnieniem kosztów usług holowania i  przechowywania pojazdów w danym powiecie. RPO zarzucił Radzie, że nie ustaliła relacji  takich kosztów do wysokości swych stawek. Informacji o tym nie ma ani w uzasadnieniu projektu uchwały, ani w protokole sesji Rady - wskazał RPO.

RPO argumentował ponadto, że Rada nie wyjaśniła jednoznacznie, dlaczego stawki ustaliła niemal na maksymalnym dopuszczalnym poziomie. Uzasadnienie projektu wskazywało jedynie, że takie stawki oznaczałyby utrzymanie dochodów do budżetu miasta na poziomie 2015 r. (czyli 6,8-7 mln zł). Zdaniem Adama Bodnara, można z tego wnosić, że przy wyznaczaniu opłat Rada kierowała się względami fiskalnymi. Tymczasem Prawo o ruchu drogowym nie zna przesłanki zapewnienia jak najwyższych wpływów do budżetu miasta przy określaniu tych stawek - zaznaczył RPO.

Kolejnym zarzutem RPO było naruszenie zakazu niedziałania prawa wstecz. Uchwała została bowiem opublikowana w dzienniku urzędowym woj. mazowieckiego 12 stycznia 2016 r.,  choć z jej treści wynika, że wchodzi w życie 1 stycznia 2016 r.

14 marca WSA ma wydać wyrok ze skargi RPO na uchwałę stołecznej Rady ws. wysokości tych opłat  w 2017 r.  RPO skarży także podobne uchwały rad innych miast, w których również nie uwzględniano kosztów odholowywania pojazdów na obszarze powiatu. Wojewódzkie sądy administracyjne uwzględniły kilka tych skarg. Nieważność odpowiedniej uchwały z Łodzi stwierdził zaś w 2017 r. Naczelny Sad Administracyjny, który podzielił zarzuty RPO.

V.511.365.2016

 

WSA w Opolu uwzględnił skargę Rzecznika na zasady pierwszeństwa 500+ z Nysy

Data: 2018-02-27
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu uwzględnił we wtorek skargę Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie wprowadzonego przez miasto Nysę „bonu wychowawczego” 500+ dla dzieci, do którego pierwszeństwo przyznano m.in. rodzicom będącym małżeństwem.
  • RPO Adam Bodnar nie kwestionował możliwości pierwszeństwa w uzyskaniu świadczenia, ale podkreślał, że nie może to nikogo dyskryminować ani faworyzować. Według RPO dopuszczalne byłoby pierwszeństwo dla tych rodzin, które najbardziej potrzebują wsparcia.

Skarga i argumenty RPO

RPO zaskarżył trzy przepisy regulaminu przyznawania 500 zł na drugie i kolejne dziecko, przyjętego w październiku 2016 r. jako uchwała Rady Miejskiej w Nysie. 

RPO kwestionował zasadę pierwszeństwa w przyznawaniu  świadczenia rodzicom biologicznym lub adopcyjnym, wychowującym dzieci wspólnie i będącym małżeństwem. Podważał też inne warunki pierwszeństwa, m.in. gdy pracuje co najmniej jeden rodzic (w dalszej kolejności - oboje), uzyskując co najmniej minimalne wynagrodzenie lub prowadzi działalność gospodarczą lub rolniczą.

Gmina uzasadniała zasady pierwszeństwa tym, że pieniędzy z jej budżetu nie wystarczy dla wszystkich. Bodnar uznał, że przyjęte zasady łamią m.in. konstytucyjne prawo do równego traktowania. Ponadto, w myśl ratyfikowanej przez Polskę Konwencji ONZ o prawach dziecka dyskryminują one dzieci urodzone i wychowywane poza małżeństwem  pod względem prawa otrzymania od władz jak najlepszych warunków życia i rozwoju.

 „Na gruncie konstytucyjnym rodzinę stanowi każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także i na więzach krwi” - pisał RPO do WSA.

W skardze RPO przywołał wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 2014 r. o tym,  że art. 71 Konstytucji gwarantuje „więcej niż zwykłą pomoc” od władz publicznych rodzinom wielodzietnym i niepełnym, będącym w trudnej sytuacji materialnej i społecznej.

Rozstrzygnięcie WSA

Po rozprawie WSA uznał, że po wyeliminowaniu z uchwały przepisów zaskarżonych przez RPO stała się ona niewykonalna, wobec czego stwierdził jej nieważność w całości. 

Wyrok WSA nie jest prawomocny. Można wnieść od niego skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora  zespołu  prawa administracyjnego i gospodarczego Biura RPO:

Zaskarżając Regulamin, Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o stwierdzenie nieważności tylko tych przepisów, które mają charakter dyskryminujący. Rzecznik w żadnym przypadku nie kwestionuje samej możliwości wprowadzenia bonu wychowawczego lub zasad pierwszeństwa. Podkreślić jednakże należy, że żadne kryteria nie mogą arbitralnie różnicować mieszkańców Nysy. 

Kryteria muszą łączyć się ze wsparciem opiekuńczej, wychowawczej i edukacyjnej funkcji rodziny. Dopuszczalne byłoby zatem udzielenie pierwszeństwa tym rodzinom, które najbardziej potrzebują takiego wsparcia. Trudno natomiast racjonalnie uzasadnić to, że wsparcia najbardziej potrzebują rodziny, które pozostają w związku małżeńskim albo w stosunku pracy, stosunku służbowym lub prowadzą działalność gospodarczą bądź rolniczą.

Przyjęte przez Radę Miejską w Nysie kryteria pierwszeństwa nie realizują zasad art. 71 ust. 1 i 2 Konstytucji, ponieważ są całkowicie oderwane od sytuacji materialnej i społecznej nyskich rodzin. Nie ulega również wątpliwości, że w efekcie świadczenia mogą zostać pozbawione dzieci wychowujące się w rodzinach niepełnych, a zatem zasługujące według Konstytucji na podwyższony standard ochrony. 

 

V.604.9.2016

WSA w Krakowie uwzględnił skargę RPO na uchwałę Rady Tarnowa

Data: 2018-02-21

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie stwierdził w środę nieważność uchwały Rady Tarnowa zakazującej utrzymywania zwierząt gospodarskich na  obszarze miasta. Skargę w tej sprawie złożył Rzecznik Praw Obywatelskich.

WSA uwzględnił skargę Rzecznika na jeden z przepisów Regulaminu utrzymania czystości i porządku w Tarnowie, przyjętego 25 lutego 2016 r. jako uchwała Rady Miasta. Zabroniono w nim „utrzymywania  zwierząt gospodarskich na obszarze miasta Tarnowa na terenach wyłączonych z produkcji  rolniczej”.

RPO wniósł o stwierdzenie nieważności tego przepisu. Ocenił, że przekracza on granice upoważnienia ustawowego, czym narusza konstytucyjne zasady prawidłowej legislacji.

W skardze Rzecznik wskazał,  że kwestionowany przepis nie mieści się w delegacji ustawy z 13 września 1996 r. o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. Stanowi ona m.in., że regulamin ma określać zasady dotyczące „wymagań  utrzymywania zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej, w tym także zakazu ich utrzymywania na określonych obszarach lub w poszczególnych nieruchomościach”.

Według RPO Rada mogła wprowadzić zakaz wyłącznie na określonych obszarach miasta. Rzecznik powołał się m.in. na uzasadnienie wyroku Naczelnego Sądu Administracyjnego z 21 czerwca 2017 r. (sygn. II OSK 991/17) . Wynika z niego, że w regulaminie należy określić zarówno wymagania ws. utrzymywania zwierząt na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej, jak i  zakaz ich utrzymywania na określonych obszarach lub w poszczególnych nieruchomościach. Dopiero zawarcie w regulaminie obu tych kwestii czyni zadość delegacji ustawowej.

„Gdyby wolą ustawodawcy było upoważnienie organu stanowiącego gminy do wprowadzenia generalnego zakazu hodowli zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolnej, niewątpliwie upoważnienie o takiej  treści wyraźnie zamieściłby w treści normy upoważniającej” - pisał RPO w skardze.

Dodał, że gdyby zaś uznać dopuszczalność takiego zakazu, to wtedy pozbawiony znaczenia prawnego byłby zapis o określeniu wymagań utrzymywania zwierząt na terenach wyłączonych z produkcji.  Zdaniem RPO oznacza to zatem, że ustawa nakazuje zapisanie w regulaminie również przesłanek dopuszczalności utrzymywania zwierząt gospodarskich na terenach wyłączonych z produkcji rolniczej.

Od wyroku WSA przysługuje skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

 

V.7204.1.201704.1.27

Opłaty za odholowywanie samochodów w Szczecinie – WSA uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2018-02-01
  •  Wysokość opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi powinna odpowiadać realnym kosztom odholowywania. Wiele miast wskazuje jednak maksymalne stawki.
  • RPO zaskarżył uchwałę Rady Miasta Szczecin w tej sprawie. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację Rzecznikowi.

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu.

Tymczasem, Rada Miasta w Szczecinie określiła stawki opłat bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów. Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył (V.511.432.2017)  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie uchwałę Rady Miasta Szczecina w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg na terenie Miasta Szczecina w 2017 r.

W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki przedmiotowych opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze  Miasta Szczecina.

Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z 1 lutego 2018 r., sygn. akt II SA/Sz  1314/17, stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. 

Wyrok jest nieprawomocny.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku w sprawie funkcjonariuszek Służby Celnej, którym nie zaproponowano przejścia do Krajowej Administracji Skarbowej (KAS)

Data: 2018-01-25
  • Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku badał sprawę funkcjonariuszek, którym nie zaproponowano przejścia do utworzonej niedawno Krajowej Administracji Skarbowej (nie zostały zwolnione, ale z mocy ustawy ich stosunek służbowy został wygaszony). Do kilku postępowań w tego typu sprawach przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.
  • WSA wskazał, że w takiej sytuacji – pomimo braku jednoznacznej regulacji - KAS powinna wydać decyzję o wygaśnięciu stosunku służbowego. Dzięki temu funkcjonariusze będą mogli zaskarżyć tę decyzję do sądu. Tak jest w przypadku decyzji o zwolnieniu funkcjonariusza.
  • Sąd podkreślił, że brak objęcia ochroną sądową wyłącznie tych funkcjonariuszy, którym z niewiadomych przyczyn ustawodawca wygasza stosunki służbowe, należy uznać za rażąco niesprawiedliwe, naruszające gwarancje konstytucyjne.

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich

Rzecznik Praw Obywatelskich wspiera funkcjonariuszy Służby Celno-Skarbowej, którym nie zaproponowano nowych warunków zatrudnienia albo służby w KAS. Dlatego przystąpił do kilku postępowań sądowo-administracyjnych w przedmiocie bezczynności Dyrektorów Izb Administracji Skarbowych (DIAS).

W opinii Rzecznika brak pisemnej propozycji w sytuacji, gdy organ ingeruje w stosunek materialnoprawny funkcjonariusza wskazuje, że niezbędnym jest wydanie decyzji administracyjnej. Dlatego również w następstwie braku działania organ winien wydać akt, który stanowi jednostronne rozstrzygniecie organu administracji publicznej o wiążących konsekwencjach obowiązującej normy prawa administracyjnego dla indywidualnie określonego podmiotu i konkretnego stosunku administracyjnoprawnego. Powstrzymując się od działania w sposób władczy kształtuje on bowiem w określonym zakresie pozycję prawną funkcjonariusza KAS i modyfikuje jego dotychczasowy stosunek służbowy. Jeżeli zatem ustawodawca w art. 169 ust. 4 ustawy wprowadzającej KAS wskazał, że propozycja pełnienia służby w Służbie Celno-Skarbowej stanowi decyzję ustalającą warunki służby, to a contrario brak propozycji służby kształtuje treść stosunku służbowego, tym samym okoliczność wygaśnięcia stosunku służbowego oznaczająca dla funkcjonariusza zwolnienie ze służby powinna znaleźć odzwierciedlenie w wydaniu przez właściwy organ decyzji potwierdzającej zwolnienie ze służby.

Za wydaniem decyzji potwierdzającej zwolnienie ze służby przemawia również treść art. 170 ust. 3 ustawy wprowadzającej KAS nakazującego traktowanie trybu z ust. 1 jak zwolnienie ze służby. Wygaśnięcie stosunku służbowego funkcjonariusza celnego należy potraktować, jako szczególny tryb zwolnienia ze Służby Celno-Skarbowej. Oznacza to, że od wydanej przez właściwego przełożonego w sprawach osobowych (DIAS) decyzji potwierdzającej zwolnienie ze służby w tym szczególnym trybie, zgodnie z art. 276 ust. 2-6 ustawy o KAS, funkcjonariuszowi przysługiwać będzie odwołanie/wniosek o ponowne rozpatrzenie sprawy do Szefa KAS a następnie skarga do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Zdaniem Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

Skoro ustawodawca przewiduje dla zwolnienia funkcjonariusza formę decyzji administracyjnej, a wygaśnięcie stosunku służbowego nakazuje traktować jak zwolnienie ze służby, to uznać należy, że pomimo braku jednoznacznej regulacji nakazującej wydanie decyzji stwierdzającej wygaśnięcie stosunku służbowego obowiązek wydania takiej decyzji spoczywa na organie (w tym przypadku KAS). Tylko wydanie takiej decyzji gwarantuje bowiem prawo do sądu funkcjonariuszowi służby celno – skarbowej, któremu nie złożono propozycji zatrudnienia lub kontynuowania służby.

Zatem podstawą prawną do wydania decyzji w rozważanym przypadku jest art. 170 ust. 3 ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowej Administracji Skarbowej w związku z odpowiednio stosowanym art. 276 ust. 2 ustawy o Krajowej Administracji Skarbowej - interpretowany zgodnie z art. 32 ust. 1, art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji RP.

Powyższy sposób interpretacji regulacji art. 170 ust. 3 ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o Krajowej Administracji Skarbowej jest ponadto uzasadniony tym, że reforma danej służby nie może usprawiedliwiać różnicowania ochrony stosunku służbowego, w sposób niekorzystny wyłącznie dla tych funkcjonariuszy, którym pełnienia dalszej służby (zatrudnienia) nie zaproponowano. Za rażąco niesprawiedliwe, naruszające gwarancje konstytucyjne określone w art. 2, art. 32 ust. 1 i art. 45 ust. 1 Konstytucji RP należałoby bowiem uznać brak objęcia ochroną sądową wyłącznie tych funkcjonariuszy, którym z niewiadomych dla nich przyczyn ustawodawca wygasza stosunki służbowe nie obligując określonego organu do wydania aktu indywidualnego odnoszącego się do wygaśnięcia tych stosunków.

Orzeczenia są nieprawomocne.

Opłaty za odholowanie samochodów w Lublinie niezgodne z prawem – WSA w Lublinie uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2018-01-16
  • Wysokość opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi powinna odpowiadać realnym kosztom odholowywania. Wiele miast wskazuje jednak maksymalne stawki.
  • RPO zaskarżył uchwałę Rady Miasta Lublin w tej sprawie. Wojewódzki Sąd Administracyjny przyznał rację Rzecznikowi.

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miasta Lublin określiła stawki opłat bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie uchwałę Rady Miasta Lublin z 20 października 2016 r. w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg w roku 2017.

W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na terenie Lublina.

Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z dnia 16 stycznia 2018 r. (sygn. akt III SA/Lu 307/17), stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. Wyrok jest nieprawomocny.

Efekt spotkania regionalnego w Gnieźnie: WSA w Poznaniu po argumentach Rzecznika uchyla decyzje pozwalające rozbudowywać uciążliwe dla mieszkańców okolic Wrześni fermy hodowlane

Data: 2017-11-22

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie bezpodstawnej odmowy uzgodnienia planu zagospodarowania przestrzennego gminy Kawęczyn przewidującego zakaz lokalizacji nowych inwestycji w zakresie chowu i hodowli zwierząt

Pod Wrześnią, na terenach dawnego PGR ma powstać kolejna wielka ferma przemysłowej  hodowli zwierząt. Kolejna, bo w okolicy małego osiedla w Kawęczynie już są fermy, a mieszkańcy skarżą się na uciążliwości: smród, muchy i gryzonie. Opowiadali o tym w czasie spotkania regionalnego z RPO Adamem Bodnarem w Gnieźnie. Pytali się, czy można coś zrobić z nową inwestycją – wobec wyraźnej przychylności dla niej władz samorządowych.

Po spotkaniu w Gnieźnie na miejsce, do Kawęczyna, przyjechali przedstawiciele RPO – eksperci z Zespołu Prawa Gospodarczego i Administracyjnego. Rozmawiali z mieszkańcami, spotkali się też z zastępcą burmistrza. Poprosili o dokumenty.

Władze samorządowe miasta i gminy Wrześni próbowały zatrzymać ekspansję ferm przyjmując miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego trzech miejscowości znajdujących się w okolicach dawnego PGR. Jednak władze powiatu odmówiły uzgodnienia takiego planu – uznały, że nałożone w nim ograniczenia będą niekorzystne dla rozwoju gospodarczego.

Gmina to postanowienie zaskarżyła, jednak Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu decyzję powiatu utrzymało w mocy.

Na tym etapie do postępowania (po wizycie swoich przedstawicieli w Kawęczynie) włączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. 9 listopada Wojewódzki Sąd Administracyjny przychylił się do jego stanowiska oraz do stanowiska gminy Września  i uchylił w całości postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu oraz postanowienie powiatu.

Szczegóły sprawy

Pismem z dnia 16 stycznia 2017 r., Burmistrz Miasta i Gminy Września, w związku z uchwałą nr XVI/228/2016 Rady Miejskiej we Wrześni z dnia 30 maja 2016 r. w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego, zwrócił się do Zarządu Powiatu Wrzesińskiego o uzgodnienie projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego w miejscowościach Kawęczyn, Marzenin i Gulczewo w zakresie odpowiednich zadań rządowych i samorządowych.

Postanowieniem z dnia 7 lutego 2017 r. Zarząd Powiatu Wrzesińskiego odmówił uzgodnienia projektu planu.

W uzasadnieniu swojego rozstrzygnięcia wskazał, że rozwiązania przyjęte w § 6 i § 15 projektu planu wkraczają zbyt głęboko w prawo swobodnego kształtowania metod i intensywności gospodarowania w rolnictwie przez dysponentów gruntów rolnych na terenach objętych uregulowaniami planu, czego skutkiem będzie zahamowanie rozwoju gospodarstw rolnych i spadek ich dochodowości.

Zdaniem Zarządu Powiatu Wrzesińskiego rezygnacja części podmiotów z działalności gospodarczej w rolnictwie  może w konsekwencji wpłynąć na wzrost bezrobocia i pogorszenie sytuacji na powiatowym rynku pracy.

Zażaleniem z dnia 14 lutego 2017 r. Gmina Września zaskarżyła to . postanowienie, wskazując, że projekt planu miejscowego nie zmienia przeznaczenia objętych nim nieruchomości, przez co bezpodstawne są zastrzeżenia Zarządu Powiatu Wrzesińskiego dotyczące ewentualnego naruszenia zasad ochrony gruntów rolnych. Gmina Września podkreśliła, że projekt planu przewiduje jedynie zakaz lokalizacji nowych inwestycji w zakresie chowu i hodowli zwierząt, przy jednoczesnym utrzymaniu istniejących już inwestycji. Gmina Września podniosła ponadto, że w jej ocenie planowane rozwiązania nie będą miały żadnego wpływu na lokalny rynek pracy, w szczególności z tego powodu, że  wielkie inwestycje hodowlane generują znikomą ilość miejsc pracy.

Postanowieniem z dnia 15 maja 2017 r. Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Poznaniu utrzymało w mocy postanowienie Zarząd Powiatu Wrzesińskiego.

W związku z powyższym, Gmina Września wniosła skargę na postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu z dnia 15 maja 2017 r. do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Poznaniu, podnosząc m.in. argumenty wskazane w zażaleniu z dnia 14 lutego 2017 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił swój udział w postępowaniu sądowoadministracyjnym w sprawie ze skargi Gminy Września, przedstawiając swoje stanowisko w piśmie procesowym z dnia 19 października 2017 r. i wnosząc o uchylenie w całości zaskarżonego postanowienia, jak również uchylenie w całości  poprzedzającego go postanowienia Zarządu Powiatu Wrzesińskiego z dnia 7 lutego 2017 r.

Rzecznik Praw Obywatelskich stanął na stanowisku, że przyczyny, które w niniejszej sprawie według organów uzasadniały odmowę uzgodnienia projektu planu miejscowego w proponowanym przez Gminę Września brzmieniu. nie mają oparcia w przepisach powszechnie obowiązującego prawa.

Ponadto Rzecznik zwrócił uwagę na fakt, że wyłączenie lokalizacji nowych przedsięwzięć w zakresie chowu i hodowli zwierząt może mieć swoje uzasadnienie w takich wartościach, jak potrzeby interesu publicznego, wymagania ochrony zdrowia oraz bezpieczeństwa ludzi, walory ekonomiczne przestrzeni i ochrona własności w aspekcie tych właścicieli nieruchomości, którzy nie prowadzą chowu i hodowli zwierząt, a których nieruchomości są objęte oddziaływaniem już istniejących obiektów hodowlanych.

Rzecznik stwierdził, że w kontekście zgłaszanych przez mieszkańców skarg na negatywne oddziaływania już umiejscowionych na tym terenie obiektów hodowlanych, Gmina Września miała obowiązek wzięcia pod uwagę w ramach przysługującego jej władztwa planistycznego wszystkich interesów odnoszących się do sposobu zagospodarowania nieruchomości objętych projektem planu.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Poznaniu wyrokiem z dnia 9 listopada 2017 r., sygn. akt II SA/Po 723/17 uchylił w całości zaskarżone postanowienie Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu z dnia 15 maja 2017 r., jak również poprzedzające je postanowienie Zarządu Powiatu Wrzesińskiego z dnia 7 lutego 2017 r.

W ustnym uzasadnieniu wyroku Sąd podzielił argumenty przedstawione przez Gminę Września oraz Rzecznika Praw Obywatelskich. 

WSA w sprawie udostępnienia informacji publicznej przez resort sprawiedliwości w sprawie wypowiedzenia Konwencji antyprzemocowej

Data: 2017-11-16

WSA w Warszawie rozstrzygnął 16 listopada 2017 r. sprawę zainicjowaną skargą Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego na bezczynność Ministra Sprawiedliwości. Do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.

Sprawa dotyczyła nieudostępnienia informacji publicznej w postaci projektu wypowiedzenia Konwencji  Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, przyjętej w Stambule dnia 11 maja 2011 r.  tzw. Konwencji antyprzemocowej.

WSA w Warszawie wydał na posiedzeniu niejawnym wyrok, którym zobowiązał organ do rozpatrzenia wniosku skarżącego w terminie 14 dni. Sąd uznał, że bezczynność nie miała miejsca z rażącym naruszeniem prawa (sygn. akt II SAB/Wa 306/17).

PTPA złożyło skargę na bezczynność Ministra Sprawiedliwości ze względu na nieudostępnienie projektu wypowiedzenia Konwencji antyprzemocowej żądanego w trybie ustawy o dostępie do informacji publicznej. Dokument ten, dotyczący planów wypowiedzenia Konwencji, został przekazany przez Ministra Sprawiedliwości do konsultacji międzyresortowych.

W ocenie PTPA oraz RPO żądany dokument podlega udostępnieniu w trybie z ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdyż został przekazany do innych podmiotów zewnętrznych wobec urzędu Ministerstwa Sprawiedliwości. Zdaniem PTPA i RPO, nie jest więc dokumentem wewnętrznym na co wskazuje Minister Sprawiedliwości uzasadniając jego nieudostępnienie.

Opłaty za odholowanie samochodów w Legnicy niezgodne z prawem – WSA we Wrocławiu uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2017-10-26

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miejska Legnicy określiła stawki opłat bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu uchwałę Rady Miejskiej Legnicy z 30 listopada 2015 r. w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg.

W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na terenie Legnicy.

Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z dnia 26 października  2017 r. (sygn. akt III SA/Wr 651/17), stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały. Wyrok jest nieprawomocny

V.511.144.2017 

Opłaty za odholowywanie samochodów w Łodzi – WSA w Łodzi uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2017-09-27

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miasta w Łodzi określiła stawki opłat bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi uchwałę Rady Miasta Łodzi w przedmiocie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z dróg na terenie Miasta Łodzi w 2015 r.

W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na terenie Łodzi.

Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z dnia 27 września 2017 r., (sygn. akt III SA/Łd 690/17), stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały.  Wyrok jest nieprawomocny.

Projekt wypowiedzenia Konwencji antyprzemocowej powinien być uznany za informację publiczną. RPO przystąpił do postępowania przed WSA

Data: 2017-09-26

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania przed WSA w Warszawie w sprawie dostępu do informacji publicznej zainicjowanej przez Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego.

PTPA złożyło skargę na bezczynność Ministra Sprawiedliwości ze względu na nieudostępnienie projektu wypowiedzenia tzw. Konwencji antyprzemocowej. Dokument ten, dotyczący planów wypowiedzenia Konwencji, został przekazany przez Ministra Sprawiedliwości do konsultacji międzyresortowych.

W ocenie PTPA oraz RPO żądany dokument podlega udostępnieniu w trybie z ustawy o dostępie do informacji publicznej, gdyż został przekazany do innych podmiotów zewnętrznych wobec urzędu Ministerstwa Sprawiedliwości. Zdaniem PTPA i RPO, nie jest więc dokumentem wewnętrznym na co wskazuje Minister Sprawiedliwości uzasadniając jego nieudostępnienie.

Termin rozpatrzenia skargi na posiedzeniu niejawnym wyznaczony został na 16 listopada 2017 r.

VII.6060.42.2017

Interwencja RPO w sprawie jednej z ofiar ulgi meldunkowej - korzystny wyrok WSA w Lublinie

Data: 2017-09-22

Sprawa dotyczyła odmowy umorzenia zaległości podatkowej w PIT, wynikającej z zakwestionowania prawa do skorzystania z ulgi meldunkowej przy sprzedaży nieruchomości.

Stan sprawy pana Adama

W 2012 r. pan Adam sprzedał mieszkanie przed upływem 5 lat od daty jego nabycia. Obywatel twierdzi, że wysłał do urzędu skarbowego oświadczenie wymagane do skorzystania z ulgi meldunkowej. Zdaniem organu, dokumenty ostatecznie nie dotarły. Podatnik złożył też zeznanie roczne, w którym wykazał kwotę podlegającą zwolnieniu, ale w błędnej rubryce.

Rok później pan Adam uległ ciężkiemu wypadkowi samochodowemu, na skutek którego doznał poważnego uszczerbku na zdrowiu. Obywatel został uznany za częściowo niezdolnego do pracy oraz za osobę z umiarkowanym stopniem niepełnosprawności.

Organy sprawą zaczęły się interesować w 2015 r. W wyniku przeprowadzonego postępowania uznały, że pan Adam nie może skorzystać z ulgi meldunkowej i powinien zapłacić podatek z odsetkami.

Podatnik dwukrotnie ubiegał się o umorzenie zaległości podatkowej. W pierwszym postępowaniu w tej sprawie miał miejsce absolutnie niedopuszczalny incydent. Urząd skierował nieoficjalne pismo do organu odwoławczego, w którym powoływał się na plotki, pogłoski dotyczące podatnika oraz przytaczał wypowiedzi zasłyszane w środowisku lokalnym typu „niech się cieszy, że żyje”.

Kolejne postępowanie o udzielenie ulgi w spłacie zobowiązania podatkowego również zakończyło się niekorzystnie dla pana Adama. Organ wprawdzie uznał, że w sprawie wystąpił zarówno ważny interes podatnika, jak i interes publiczny, ale całokształt okoliczności sprawy nie pozwala na umorzenie podatku z odsetkami. Podatnik zaskarżył decyzję odmowną do sądu administracyjnego.

Interwencja RPO

Na etapie postępowania przed WSA w Lublinie do sprawy pana Adama przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.

W ocenie Rzecznika, w opisanej sprawie organy dopuściły się przekroczenia granic swobody uznania administracyjnego. Rzecznik podkreślał, że oceniając wniosek podatnika, organ powinien także wziąć pod uwagę:

  • wielokrotne zmiany stanu prawnego w obszarze opodatkowania nieruchomości na przełomie lat 2006-2009 r,
  • występujące problemy z interpretacją niejasnych przepisów o uldze meldunkowej,
  • okoliczności związane z genezą powstania zaległości podatkowej,
  • okoliczność, że interes publiczny powinien uwzględniać nie tylko interes fiskalny, ale także potencjalne wydatki w dziedzinie pomocy społecznej.

Zdaniem Rzecznika, ulgi podatkowe nie powinny stawać się swoistą pułapką dla obywatela. W szczególności dotyczy to systemu ulg, mających na celu wsparcie obywateli w realizacji potrzeb mieszkaniowych. Wprowadzenie ulg podatkowych w tym obszarze stanowi bowiem jedną z form realizacji gwarancji konstytucyjnych przewidujących, że władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli.

W dniu 22 września 2017 r. WSA w Lublinie uwzględnił skargę podatnika i uchylił zaskarżona decyzję Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Lublinie. W ustnym uzasadnieniu orzeczenia sąd uznał, że w sytuacji, gdy organ stwierdza istnienie obu interesów przemawiających za udzieleniem ulgi w spłacie zobowiązania podatkowego, nie może ogólnikowo powołać się na stwierdzenie, że całokształt okoliczności przemawia za odmową umorzenia. Organ ma swobodę wyboru, niemniej jednak rozstrzygnięcie podejmowane w ramach uznania administracyjnego nie może być dowolne.

Ponadto, sąd podzielił pogląd RPO, zgodnie z którym organ powinien skonfrontować zasadę powszechności opodatkowania z innymi konstytucyjnymi zasadami, jak np. zasada zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa.

 

Wyrok WSA w Lublinie (sygn.akt I SA/Lu 428/17) jest nieprawomocny.

WSA w Łodzi uwzględnił skargę RPO na indywidualną interpretację podatkową

Data: 2017-09-13

Sprawa dotyczyła interpretacji przepisów o powstaniu obowiązku podatkowego związanego ze sprzedażą nieruchomości przed upływem 5 lat od daty śmierci współmałżonka.

Do Biura RPO zgłosił się syn pana Sylwestra wskazując, że jego 71-letni ojciec otrzymał niekorzystną interpretację podatkową. Okazało się, że dwa lata po śmierci żony pan Sylwester zbył spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. Urząd uznał, że odziedziczona przez podatnika nieruchomość objęta uprzednio małżeńską wspólnotą majątkową, stanowi nabycie dla celów podatkowych. Oznaczało to, że data takiego nabycia, tj. otwarcie spadku stanowi o rozpoczęciu biegu pięcioletniego terminu, który decyduje o opodatkowaniu PIT zbycia nieruchomości.

Po analizie sprawy Rzecznik Praw Obywatelskich zdecydował o zaskarżeniu tej interpretacji podatkowej do sądu administracyjnego. W ocenie Rzecznika w ramach wspólności majątkowej małżeńskiej nie można wyodrębniać udziałów i w konsekwencji przyjmować, że pięcioletni termin biegnie od daty nabycia nieruchomości po zmarłym małżonku.

Rzecznik odwoływał się także do argumentów natury konstytucyjnej podkreślając, że obywatele nie powinni ponosić negatywnych konsekwencji związanych z nieprecyzyjną treścią przepisów podatkowych. Ponadto, Rzecznik wskazywał na zasadność zastosowania zasady in dubio pro tributario, tj. rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika.

17 sierpnia 2017 r. WSA w Łodzi podzielił stanowisko Rzecznika i uchylił w całości niezgodną z prawem interpretację podatkową (sygn. akt I SA/Łd 1110/16). W uzasadnieniu orzeczenia sąd wyraził pogląd zgodnie, z którym w wyniku śmierci jednego z małżonków, drugi nie może nabyć (dla celów podatkowych) w drodze spadku po raz drugi udziału w tej samej nieruchomości (tak też NSA w uchwale z dnia 15 maja 2017 r., sygn. akt II FPS 2/17).

Wyrok WSA w Łodzi jest nieprawomocny.

Mandat za wyprowadzanie psa na zapas piachu do posypywania chodników? WSA zgadza się z Rzecznikiem

Data: 2017-08-28

Pełnomocnik Rzecznika Praw Obywatelskich w Katowicach zajął się sprawą mieszkańca Częstochowy, który dostał mandat od Straży Miejskiej za wyprowadzanie psa w miejscu zabaw dla dzieci. Sprawa trafiła do sądu. Jak się okazało, owym „miejscem zabaw” był zapas piachu przygotowany przed zimą do posypywania chodników.

Rada Miasta Częstochowy nałożyła na osoby utrzymujące zwierzęta domowe obowiązek powstrzymywania się od wprowadzania ich do budynków użyteczności publicznej, sklepów, lokali gastronomicznych, na place zabaw dla dzieci oraz na teren innych obiektów, w których właściciel bądź użytkownik taki zakaz wprowadził.

Jednak, zdaniem Rzecznika (BPK.511.8.2016), rada gminy nie może stanowić o obowiązkach adresatów aktu prawa miejscowego w sposób dowolny i nieograniczony, co znalazło odzwierciedlenie w wielu wyrokach sądów.

Sądy uznawały, że ustawodawca nie upoważnił rady miasta do formułowania zakazów wprowadzania zwierząt domowych na określone tereny, ale jedynie do ustalenia sposobu postępowania ze zwierzętami domowymi w taki sposób, aby ich pobyt na terenie przeznaczonym do wspólnego użytku nie był uciążliwy oraz nie zagrażał przebywającym tam osobom.

Władze Częstochowy nie zgodziły się z Pełnomocnikiem Rzecznika. Sprawa trafiła więc do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, który wyrokiem z dnia 19 lipca 2017 roku stwierdził częściową nieważność zaskarżonej uchwały

Aktualizacja: WSA stwierdził, iż ustanowienie zakazu wprowadzania zwierząt domowych na określone tereny nie jest właściwym środkiem chroniącym przed stwarzanym przez zwierzęta zagrożeniem czy też uciążliwością dla ludzi, a także przed zanieczyszczeniem terenów przeznaczonych dla wspólnego użytku. Ponadto uznał, iż  ustawodawca nie upoważniał rady gminy do formułowania zakazu wprowadzania psów i kotów na określone tereny, a jedynie do takiego ustalenia sposobu postępowania ze zwierzętami domowymi, by ich pobyt na terenie przeznaczanym do wspólnego użytku nie był uciążliwy ani nie zagrażał przebywającym tam osobom. Ponadto WSA zwrócił także uwagę, iż redakcja kwestionowanego przepisu całkowicie uniemożliwia korzystanie z psów przewodników osobom niepełnosprawnym, pozbawiając ich tym samym wstępu do sklepów, parków czy budynków użyteczności publicznej. 

Problem odmowy potwierdzenia posiadania obywatelstwa polskiego

Data: 2017-08-14

Ojciec, działając w imieniu swojego syna, zwrócił się do wojewody o potwierdzenie, że dziecko jest obywatelem polskim. Wojewoda odmówił, bo amerykański akt urodzenia chłopca wskazywał jako matkę anonimową matkę zastępczą. Rzecznik przystąpił do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym i jego argumenty pomogły rozstrzygnąć sprawę na korzyść tej rodziny.

Wojewoda powoływał się na to, że treść aktu urodzenia chłopca jest sprzeczna z polskim prawem, bo nie przewiduje ono wpisania jako matki – matki zastępczej.

Rzecznik Praw Obywatelskich zauważył, że zgodnie z art. 14 ustawy o obywatelstwie polskim małoletni nabywa obywatelstwo polskie przez urodzenie, gdy co najmniej jedno z rodziców jest obywatelem polskim. Nie ma też potrzeby ustalania pochodzenia dziecka (co – zgodnie z art. 55 ust. 1 ustawy Prawo Prywatne międzynarodowe – podlega prawu ojczystemu dziecka): dowodem pochodzenia chłopca jest jego amerykański akt urodzenia. Dziecko niewątpliwie jest synem obywatela polskiego i niewątpliwie nabyło obywatelstwo polskie z mocy prawa. Zdaniem Rzecznika z uwagi na najlepszy interes dziecka, organy administracji powinny poprzestać na ustaleniu, że zgodnie z prawem amerykańskim ojcem dziecka jest wnioskodawca.

Stanowisko RPO zostało uwzględnione.

yrok z

Kalkulacja wydania warunków na podłączenie się do wodociągu/kanalizacji zakwestionowana

Data: 2017-08-07

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Kielcach, wyrokiem z dnia 25 maja 2017 r., sygn. akt I SA/Ke 229/17, po rozpoznaniu skargi mieszkańca gminy na uchwałę Rady Gminy Górno z dnia 23 lutego 2016 r. Nr XV/164/2016, orzekł o niezgodności z prawem uchwały Rady w przedmiocie zatwierdzenia cennika usług Zakładu Usług Komunalnych w Górnie w zakresie załącznika nr 1 kalkulacja wydania warunków na podłączenie się do wodociągu/kanalizacji wraz z uzgodnieniem projektu i odbiorem przyłącza.

Tekst orzeczenia wraz z uzasadnieniem jest dostępny w Centralnej Bazie Orzeczeń Sądów Administracyjnych (www.orzeczenia.nsa.gov.pl ). Orzeczenie to wg stanu na dzień 13 lipca 2017r. jest nieprawomocne.

BPK.7220.1.2017

Opłata miejscowa w Zakopanem niezgodna z prawem – wyrok WSA w Krakowie

Data: 2017-07-10

10 lipca Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie uznał, że z uwagi na zanieczyszczenie powietrza Urząd Miasta Zakopane bezpodstawnie pobrał od turysty opłatę miejscową. Do postępowania w tej sprawie przyłączył się Rzecznik Praw Obywatelskich. Na razie wyrok jest nieprawomocny.

Sąd stwierdził, że uchwała Rady Miasta dotycząca pobierania opłaty miejscowej z 2008 r. jest wadliwa i zachodzą przesłanki do uznania jej nieważności.  Wyrok dotyczy sprawy pana Bogdana, który odwiedził Zakopane w 2015 r. i uiścił opłatę miejscową. Zdaniem skarżącego, opłata jest pobierana od turystów bezpodstawnie z uwagi na zanieczyszczenie powietrza. To duży problem zwłaszcza w miesiącach zimowych - w sezonie grzewczym.

W ustnych motywach wyroku sąd stwierdził, że uchwała Rady Miasta została podjęta z istotnym naruszeniem prawa, m.in. dlatego, że:

  • dopuszczalne normy zanieczyszczeń powietrza w momencie podejmowania uchwały zostały przekroczone, co wynika z raportów Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska,
  • uchwała nie posiada uzasadnienia.

Na wniosek władz Zakopanego pod koniec 2016 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny skierował sprawę opłat miejscowych do Trybunału Konstytucyjnego, jednak Naczelny Sąd Administracyjny po rozpatrzeniu zażalenia Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi wycofał skargę z TK i odwiesił postępowanie sądowe.

Jest to jedna ze spraw strategicznych prowadzonych w Biurze RPO. Co warto podkreślić, problem ten może dotyczyć wszystkich gmin w Polsce, które pobierają opłatę miejscową, a nie spełniają wymogów czystości powietrza, określonych w obowiązujących przepisach.

 

WSA w Krakowie uwzględnił skargę Rzecznika na uchwałę Rady Powiatu Nowotarskiego w sprawie zakazu używania na obszarze zbiornika Czorsztyn – Niedzica jednostek pływających z napędem spalinowym

Data: 2017-06-05

Przepisy Prawa ochrony środowiska uprawniają radę powiatu do  wprowadzenia zakazu używania jednostek pływających na określonych zbiornikach wodnych, jeżeli jest to konieczne do zapewnienia odpowiednich warunków akustycznych na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych.

Wydanie takiego zakazu  ingeruje w prawo obywateli do powszechnego korzystania ze śródlądowych wód publicznych. Dlatego też ustawodawca postawił zastrzeżenie, że ustanowienie zakazu może nastąpić wyłącznie po uprzednim ustaleniu przez radę powiatu, że warunki akustyczne na terenach rekreacyjno-wypoczynkowych są nieodpowiednie oraz że dzięki zakazowi nastąpi poprawa tych warunków. Wprowadzenie zakazu służy bowiem realizacji celu wynikającego z ustawy, jakim jest ochrona środowiska przed nadmiernym hałasem.

W 2009 r. Rada Powiatu Nowotarskiego podjęła uchwałę w sprawie wprowadzenia zakazu używania na obszarze zbiornika Czorsztyn – Niedzica jednostek pływających z napędem spalinowym.

Z przeprowadzonej przez Rzecznika analizy wynikało, że ustanowienie tego zakazu nie było poprzedzone dokonaniem ustaleń, czy na terenach położonych wokół zbiornika Czorsztyn-Niedzica przekroczone zostały normy hałasu i warunki akustyczne są nieodpowiednie, a tym samym, czy wprowadzenie zakazu jest konieczne. W związku z tym, Rzecznik zaskarżył powołaną uchwałę Rady Powiatu Nowotarskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Po rozpoznaniu skargi Rzecznika, WSA w Krakowie wyrokiem z 5 czerwca 2017 r. stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały (sygn. akt II SA/Kr 151/17),. 

 

Opłaty za odholowywanie samochodów w Gdyni – WSA w Gdańsku uwzględnił skargę Rzecznika

Data: 2017-05-31

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość powinna być ustalona m.in. z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miasta w Gdyni określiła stawki opłat na maksymalnym, dopuszczalnym przez prawo poziomie, bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył  do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku uchwałę Rady Miasta Gdyni w sprawie ustalenia wysokości opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów na parkingu strzeżonym w roku 2016. W uzasadnieniu skargi Rzecznik wykazał, że stawki przedmiotowych opłat zostały określone bez uwzględnienia ustawowego kryterium, jakim są koszty usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze powiatu. Sąd administracyjny uwzględnił skargę Rzecznika i wyrokiem z dnia 31 maja 2017 r., sygn. akt III SA/Gd 345/17, stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały.  Nr sprawy V.511.24.2017.

KRRiT nie może samodzielnie ustalać treści żądania strony – WSA w Warszawie podziela stanowisko RPO w sprawie abonamentowej

Data: 2017-05-31

W dniu 31 maja 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA), po ponownym rozpoznaniu sprawy, uwzględnił skargę pani Katarzyny na decyzję Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) w przedmiocie umorzenia postępowania (sygn. akt V SA/Wa 418/17).

Pani Katarzyna złożyła do KRRiT dwa wnioski. W jednym sformułowała żądanie o zwrot opłaty abonamentowej, natomiast w drugim wniosła o umorzenie. W uzasadnieniu pisma stwierdziła, że oczekuje zwrotu określonej kwoty z tytułu opłaty abonamentowej. Wskazała również, że jest osobą starszą i znajduje się w trudnej sytuacji.

KRRiT przyjęła, że rzeczywistą wolą strony było ubieganie się o umorzenie opłat abonamentowych. Natomiast skoro pani Katarzyna uiściła zaległą kwotę, to w sprawie nie było przedmiotu orzekania. W związku z tym, organ umorzył w całości postępowanie administracyjne.

Sprawa trafiła do WSA w Warszawie, który oddalił skargę. Następnie Rzecznik zaskarżył niekorzystne dla obywatela rozstrzygnięcie do Naczelnego Sądu Administracyjnego (sygn. akt II GSK 1106/15). Sąd drugiej instancji nakazał ponowne rozpoznanie tej sprawy. 

Ostatecznie WSA uchylił dotychczasowe rozstrzygnięcia wydane przez KRRiT. Sąd podzielił stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich o tym, że organ naruszył konstytucją zasadę praworządności i szereg zasad postępowania administracyjnego. Rzecznik wskazywał, że przed wszczęciem postępowania w każdej sprawie, organ powinien ustalić treść pisma i odnieść ją do właściwego przepisu postępowania. Jeżeli zaś treść pisma budzi wątpliwości, organ powinien wezwać stronę do doprecyzowania żądania, aby w konsekwencji doprowadzić do uruchomienia adekwatnej procedury. Rzecznik podkreślał również, że w procesie ustalania rzeczywistej woli strony postępowania administracyjnego należy uwzględniać cechy wnioskodawcy, w szczególności wiek. Istotne jest również to, że organ nie może w drodze postanowienia o sprostowaniu omyłki dokonywać zmiany rozstrzygnięcia.

Wyrok jest nieprawomocny.

 

Znalazł się sposób na przeciwdziałanie uciążliwym zapachom? – wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie w sprawie kompostowni na warszawskim Radiowie

Data: 2017-04-20

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie ogłosił 19 kwietnia wyrok  w sprawie ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska umarzającą postępowanie w sprawie wstrzymania działalności kompostowni na warszawskim Radiowie (sygn. akt IV SA/Wa 312/17).

Sąd uwzględnił skargę Rzecznika, uchylając wydane w sprawie decyzje administracyjne. Z podanych ustnie motywów rozstrzygnięcia (pisemne uzasadnienie zostanie dopiero sporządzone) wynika, że Sąd w całości podzielił argumentację Rzecznika prezentowaną w sprawie i uznał, że:

  1. Podstawą do wstrzymania działalności na podstawie art. 364 Prawa ochrony środowiska jest samo zagrożenie dla zdrowia ludzkiego, a nie (jak wskazywały w sprawie organy) zaistnienie skutku w postaci chorób wywoływanych tą działalnością.
  2. Zdrowie, o którym mowa w art. 364 Prawa ochrony środowiska należy rozumieć szeroko, nie tylko jako zdrowie fizyczne (jak to uczyniły w sprawie organy), ale również jako zdrowie psychiczne.
  3. Postępowanie prowadzone na podstawie art. 364 Prawa ochrony środowiska powinno obejmować ocenę skumulowanych skutków całokształtu danej działalności, a nie ocenę poszczególnych instalacji eksploatowanych w ramach tej działalności (oprócz instalacji kompostowni, na warszawskim Radiowie funkcjonuje również instalacja do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych – organy oceniały te instalacje w oddzielnych postępowaniach administracyjnych).

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego nie jest prawomocny. Przysługuje od niego skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego. W drugiej ze spraw dotyczących warszawskiego Radiowa, do której Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił, od korzystnego wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 24 stycznia 2017 r., sygn. akt IV SA/Wa 2181/16, skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego wniosło Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania Sp. z o.o. w Warszawie.

Komentarz Łukasza Kosiedowskiego, pracownika Biura Rzecznika Praw Obywatelskich – pełnomocnika Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie:

„Obecnie nie funkcjonują w naszym kraju standardy jakości zapachowej powietrza (Rzecznik Praw Obywatelskich od ponad 10 lat domaga się ich wprowadzenia). To sprawia, że jeżeli dana działalność nie powoduje zanieczyszczenia środowiska w klasycznym rozumieniu, a jedynie wywołuje uciążliwości zapachowe, bardzo trudno jest jej przeciwdziałać. Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, w szczególności jego uzasadnienie, daje nadzieję na znalezienie sposobu na ominięcie występującej po stronie władz bezczynności legislacyjnej i wstrzymywanie działalności zakładów, które formalnie spełniają wszystkie obowiązujące normy, ale poprzez emisję zapachów uniemożliwiają okolicznym mieszkańcom normalne funkcjonowanie”. 

RPO przystąpił do sprawy mężczyzny, który opiekuje się ojcem i nie dostał świadczenia pielęgnacyjnego. Argumenty prawne Rzecznika.

Data: 2017-04-10

Wniosek o przystąpienie do sprawy został skierowany do Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego w Lublinie 3 kwietnia 29017 r.

Pan Mirosław opiekuje się niepełnosprawnym, ponad osiemdziesięcioletnim ojcem (z orzeczoną 8 lat temu niepełnosprawnością). W zeszłym roku wystąpił o przyznanie mu z tego tytułu świadczenia pielęgnacyjnego. Ośrodek Pomocy Rodzinie w Lublinie odmówił jednak,  ponieważ niepełnosprawność ojca pana Mirosława powstała po jego 25. roku życia, a poza tym pan Mirosław ma czasowo przyznawane specjalne zasiłki opiekuńcze (ostatni – do końca października 2017 r.)

Decyzję tę pan Mirosław zaskarżył do samorządowego kolegium odwoławczego. Powołał się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego (z dnia 21 października 2014 r. sygn. akt K 38/13), który za niekonstytucyjne uzależnienie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego dla opiekuna od tego, czy niepełnosprawność powstała w dzieciństwie czy w dorosłości. Te przepisy wprowadzono po to, by ulżyć opiekunom dzieci z niepełnosprawnościami, jednak Konstytucja nie pozwala w taki sposób różnicować praw. Wykonanie tego wyroku wymaga zmiany ustawy, ale od ponad dwóch lat rządy tego nie zrobiły

Kolegium nie zgodziło się jednak z panem Mirosławem. Powołało się na niekonstytucyjne, ale nie zmienione przepisy. Rozstrzygnięcie to pan Mirosław zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Podkreślił, że specjalny zasiłek, który mu przyznano, nie ma tu nic do rzeczy – dostał go, bo musiał zrezygnować z pracy (prowadził działalność gospodarczą) i teraz opiekując się ojcem sam nie ma z czego żyć.

Rzeczni Praw Obywatelskich przyłączył się do sprawy, bo jego działania podejmowane w toku postępowania były niezgodne z prawem, gdyż organy administracji orzekające w sprawie naruszyły przepisy prawa materialnego. Dokonały bowiem nieprawidłowej wykładni przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych, co miało wpływ na jej wynik (III.7064.6.2017).

Argumenty prawne RPO

Zgodnie z treścią art. 17 ust. 1 pkt 4 ustawy o świadczeniach rodzinnych, świadczenie pielęgnacyjne z tytułu rezygnacji z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej przysługuje innym osobom, na których zgodnie z przepisami Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego ciąży obowiązek alimentacyjny, jeżeli nie podejmują lub rezygnują z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w celu sprawowania opieki nad osobą legitymującą się orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności (albo orzeczeniem o niepełnosprawności łącznie ze wskazaniami: konieczności stałej lub długotrwałej opieki lub pomocy innej osoby w związku ze znacznie ograniczoną możliwością samodzielnej egzystencji oraz konieczności stałego współudziału na co dzień opiekuna dziecka w procesie jego leczenia, rehabilitacji i edukacji).

W art. 17 ust. 1b ustawodawca postanowił, że świadczenie pielęgnacyjne przysługuje, jeżeli niepełnosprawność osoby wymagającej opieki powstała: nie później niż do ukończenia 18 roku życia albo w trakcie nauki w szkole lub w szkole wyższej, jednak nie później niż do ukończenia 25 roku życia.

Przepis ten po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 października 2014 r. sygn. akt K 38/13 na skutek którego doszło do uznania niekonstytucyjności części wskazanej normy prawnej w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną ze względu na datę powstania niepełnosprawności osoby wymagającej opieki, nie może stanowić podstawy odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego.

W niniejszej sprawie spór koncentruje się wokół zagadnienia następstw orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, a jego istota sprowadza się do ustalenia, czy na gruncie obowiązujących przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych, w kontekście wydanego przez Trybunał Konstytucyjny wyroku, skarżący jest uprawniony do świadczenia pielęgnacyjnego, o którym mowa w art. 17 ustawy o świadczeniach rodzinnych, pomimo, że daty powstania niepełnosprawności ojca, nad którym sprawuje opiekę, nie można ustalić.

Jak już wskazano, wyrokiem z dnia 21 października 2014 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, iż art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych (Dz. U. z 2013 r. poz. 1456, 1623 i 1650 oraz z 2014 r. poz. 559 i 567) w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną po ukończeniu przez nią wieku określonego w tym przepisie ze względu na moment powstania niepełnosprawności, jest niezgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji.

Wyrok został ogłoszony w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 23 października 2014 r. pod poz. 1443 i z tym dniem orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego weszło w życie.

W uzasadnieniu wyroku Trybunał wskazał, iż skutkiem jego wejścia w życie nie jest ani uchylenie art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych, ani uchylenie decyzji przyznających świadczenia, ani wykreowanie prawa do żądania świadczenia dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, jeżeli niepełnosprawność podopiecznych nie powstała w okresie dzieciństwa.

Trybunał Konstytucyjny orzekł ostatecznie o niekonstytucyjności jedynie części normy wynikającej z art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych, a w uzasadnieniu wskazał na konieczność podjęcia bezzwłocznych działań ustawodawczych, które doprowadzą do przywrócenia stanu zgodnego z Konstytucją RP, a więc równego traktowania opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych.

Pomimo upływu ponad 2 lat od ogłoszenia orzeczenia Trybunału nie zostały skutecznie podjęte działania legislacyjne eliminujące stan niekonstytucyjności zakwestionowanej przez Trybunał Konstytucyjny normy prawnej.

W praktyce oznacza to, że konsekwencje błędów legislatora zostały przerzucone w całości na obywatela. Na taki stan rzeczy w demokratycznym państwie prawa nie może być zgody.

Zdaniem Rzecznika brak jest podstaw prawnych dla dokonywania przez organy rozstrzygające w sprawie takiej wykładni przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych, która prowadzi do sytuacji, w której pomimo uznania niekonstytucyjności art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych, przepis ten nadal, w niezmienionym kształcie, może stanowić materialnoprawną podstawę rozstrzygnięć.

Również przyjęcie, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego obalający konstytucyjność normy prawnej wyrażonej w art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych, nie ma wpływu na prawo pana Mirosława do świadczenia pielęgnacyjnego i nie rzutuje na jego sytuację prawną w tym zakresie, nie znajduje uzasadnienia.

Z sentencji wyroku Trybunału z dnia 21 października 2014 r. wynika bowiem, iż art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną po ukończeniu przez nią wieku określonego w tym przepisie ze względu na moment powstania niepełnosprawności, jest niezgodny z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP.

Oznacza to, że Trybunał wprost stwierdził niekonstytucyjność wskazanego przepisu ustawy w zakresie zastosowania wobec opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych. Wyrok zakresowy rozstrzyga o przepisie, którego rozumienie nie jest sporne, lecz zarzut niekonstytucyjności odnosi się do wyraźnego zakresu zastosowania tego przepisu (por. M. Florczak-Wątor, Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego i ich skutki prawne, Poznań 2006, s. 104).

Istotą omawianego rozstrzygnięcia Trybunału jest uznanie za niezgodne z konstytucyjną zasadą równości pominięcie prawa do świadczenia pielęgnacyjnego innych osób, niż wskazane w tym przepisie, przy czym niekonstytucyjności takiego ograniczenia Trybunał upatruje w zróżnicowaniu prawa podmiotowego opiekunów osób niepełnosprawnych ze względu na wiek powstania niepełnosprawności osoby wymagającej opieki.

Zgodnie z dominującym poglądem doktryny, uzasadnienia orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego nie wiążą sądów (por. J. Mikołajewicz, Zasady orzecznicze Trybunału Konstytucyjnego. Zagadnienia teoretyczne, Poznań 2008, s. 84). Tak więc to wyroki Trybunału Konstytucyjnego są wiążące co do swojej sentencji, a ta w przedmiotowej sprawie wyraźnie, jasno i bez wątpliwości mówi o niekonstytucyjności art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną po ukończeniu przez nią wieku określonego w tym przepisie ze względu na moment powstania niepełnosprawności.

W tym miejscu Rzecznik pragnie podkreślić, że przepis uznany przez Trybunał Konstytucyjny za niezgodny z Konstytucją ma taki charakter od dnia wejścia w życie i fakt ten musi być brany pod uwagę przy wydawaniu rozstrzygnięcia przez uprawniony organ.

Wynikający z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP ostateczny i powszechnie obowiązujący charakter orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego przesądza o tym, że wiążą one wszystkich adresatów bez wyjątku, a zatem winny być przez nie respektowane. Obowiązek realizowania orzeczeń Trybunału wynika z powołanej wyżej normy konstytucyjnej w związku z zasadami państwa prawnego (art. 2 Konstytucji RP), legalizmu (art. 7 Konstytucji RP) oraz nadrzędności Konstytucji (art. 8 ust. 1 Konstytucji RP).

Powyższe wskazuje wyraźnie, iż zastosowanie przepisu art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych z pominięciem wyroku Trybunału Konstytucyjnego wydanego w sprawie o sygn. akt K 38/13 nie może być uznane za prawidłowe i stanowi naruszenie art. 190 ust. 1 Konstytucji RP.

Naruszenie to w sposób istotny rzutuje na wynik sprawy, gdyż prawidłowe zastosowanie przez organy rozstrzygające w niniejszej sprawie przepisu prawa materialnego w brzmieniu nieobarczonym wadą konstytucyjną, byłoby po pierwsze zgodne z normami konstytucyjnymi, a po drugie, w ocenie Rzecznika, przesądzałoby o uprawnieniu pana Mirosława do świadczenia pielęgnacyjnego.

Bezspornym jest bowiem, że wydany przez Trybunał Konstytucyjny wyrok z dnia 21 października 2014 r. odnosi się do sytuacji skarżącego, a Kolegium oraz organ I instancji rozstrzygające o prawie do świadczenia pielęgnacyjnego winny procedować w oparciu o odpowiadające gwarancjom konstytucyjnym przepisy ustawy o świadczeniach rodzinnych, to znaczy z wyłączeniem tej części przepisu art. 17 ust. 1b ustawy, który z dniem 23 października 2014 r. został ostatecznie uznany za niekonstytucyjny.

Koniecznym jest podkreślenie, iż przy negatoryjnych rozstrzygnięciach Trybunału Konstytucyjnego zakwestionowana norma przestaje być regułą powinnego zachowania, gdyż stanowi, od dnia wejścia w życie orzeczenia Trybunału, wadliwą podstawę prawną. Przy wyroku negatoryjnym zakresowym wada ta dotyczy fragmentu normy prawnej w zakresie niezgodnym z ustawą zasadniczą.

Na gruncie niniejszej sprawy zakresowe wyeliminowanie ograniczenia o charakterze podmiotowym tj. wieku powstania niepełnosprawności podopiecznych nie powoduje dysfunkcjonalności ustawy, gdyż jak zasadnie wskazał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy w wyroku z dnia 1 czerwca 2015 r., sygn. akt II SA/Bd 366/15 (www.orzeczenia.nsa.gov.pl) możliwe jest odnalezienie w treści art. 17 ustawy i przepisów z nim skorelowanych wszystkich elementów podmiotowych, przedmiotowych i czasowych koniecznych dla zrekonstruowania normy (norm) prawnej określającej prawo do świadczenia pielęgnacyjnego.

Należy podkreślić, iż ze swej istoty stwierdzenie niekonstytucyjności tworzy nowy stan prawny od chwili wejścia wyroku w życie, chyba że Trybunał Konstytucyjny wydając wyrok skorzysta z przewidzianej w art. 190 ust. 3 Konstytucji RP możliwości wydłużenia mocy obowiązującej zakwestionowanych przepisów. W odniesieniu do art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych Trybunał nie skorzystał z tej możliwości.

Oznacza to, że bezpośrednim skutkiem orzeczenia z dnia 21 października 2014 r. jest stwierdzenie niekonstytucyjności art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną po ukończeniu przez nią wieku określonego w tym przepisie, ze względu na moment powstania niepełnosprawności, począwszy od dnia jego ogłoszenia, tj. od dnia 23 października 2014 r. Zastosowanie zatem, po ogłoszeniu powołanego wyżej wyroku Trybunału, przepisu art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych w jego pełnym dotychczasowym brzmieniu nie zasługuje na aprobatę, gdyż pozostaje w sprzeczności z obowiązkiem wynikającym z art. 190 ust. 1, art. 2 oraz art. 8 ust. 1 Konstytucji RP.

Nie bez znaczenia jest także okoliczność, iż akt normatywny uchylony (w całości lub w części) na skutek orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, niezależnie nawet od odroczenia utraty jego mocy obowiązującej, traci cechę domniemania konstytucyjności. Wzruszenie tego domniemania następuje już z momentem ogłoszenia wyroku Trybunału na sali rozpraw (wyroki Trybunału Konstytucyjnego: z dnia 27 kwietnia 2005 r. sygn. akt P 1/05, OTK-A z 2005 r., nr 4, poz. 42; z dnia 13 marca 2007 r. sygn. akt K 8/07, OTK-A z 2007 r., nr 3, poz. 26; z dnia 11 maja 2007 r. sygn. akt K 2/07, OTK-A z 2007 r., nr 5, poz. 48). Z tą też chwilą nie ma już żadnych wątpliwości, że taki akt nie spełnia standardów konstytucyjnych.

Trafnie zauważył Sąd Najwyższy, że na skutek orzeczenia o niekonstytucyjności aktu normatywnego następuje zmiana stanu prawnego (por. wyrok z dnia 23 stycznia 2007 r. sygn. akt III PK 96/06, OSNP z 2008 r., nr 5- 6, poz. 61). Sąd bowiem, rekonstruując podstawę rozstrzygnięcia, zobowiązany jest uwzględnić wszystkie normy obowiązujące w systemie prawnym, w tym te o charakterze konstytucyjnym i stosować w tym zakresie reguły kolizyjne - lex superior derogat legi inferiori.

Pozbawienie przepisu stanowiącego podstawę rozstrzygnięcia, jak ma to miejsce w niniejszej sprawie, domniemania konstytucyjności, rodziło po stronie orzekających w sprawie organów obowiązek uwzględnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają bowiem moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne. Przyjęcie zatem, że stwierdzenie niekonstytucyjności przepisu, stanowiące istotę wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 października 2014 r. nie przekłada się na ukształtowanie nowego stanu prawnego, jest - w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich - sprzeczne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie. Zgodnie bowiem z treścią art. 6 Kodeksu postępowania administracyjnego organy administracji posiadają uprawnienie do działania jedynie na mocy obowiązujących przepisów.

W sprawie będącej przedmiotem zaskarżenia organ I instancji oraz samorządowe kolegium odwoławcze w sposób wadliwy ustaliły i zastosowały treść normy prawnej na podstawie której mogły i miały obowiązek rozstrzygać w sprawie.

Oparcie decyzji na fragmencie uzasadnienia wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 października 2014 r. będącego faktycznie wskazówką interpretacyjną, nie zaś elementem rozstrzygającym o zakresie derogacji i jej skutku dla obowiązywania przepisu art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych, jest obarczone znaczącą wadą mającą bezpośredni wpływ na wynik sprawy.

Nie może ujść uwadze, że to Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej. Wszelkie inne źródła prawa powszechnie obowiązującego powinny być interpretowane w zgodzie z przepisami i zasadami w niej zawartymi, a także przy uwzględnieniu orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego. Nie powinna zaistnieć sytuacja, w której przy możliwości zastosowania interpretacji zgodnej z Konstytucją RP stosuje się inną wykładnię, nie do pogodzenia z zapisami ustawy zasadniczej.

Przedstawiony przez Rzecznika Praw Obywatelskich pogląd znajduje potwierdzenie w orzecznictwie Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w wyroku z dnia 18 listopada 2015 r., sygn. akt I OSK 1668/14 (www.orzeczenia.nsa.gov.pl) uznał, że w okolicznościach sprawy, gdy materialną podstawę odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego stanowił przepis art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych, nawet jeżeli niekonstytucyjny przepis nie został wskazany w podstawach kasacyjnych, to po orzeczeniu przez Trybunał Konstytucyjny o niezgodności z Konstytucją RP aktu normatywnego, na podstawie którego zostało wydane zaskarżone orzeczenie, Naczelny Sąd Administracyjny powinien zastosować bezpośrednio przepisy art. 190 ust. 1 i 4 Konstytucji i uwzględnić wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 21 października 2014 r.

Uwzględnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego prowadzi do uchylenia zaskarżonego wyroku i do zastosowania art. 188 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Oznacza to, że obowiązkiem organu rozpatrującego ponownie wniosek o przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego będzie posłużenie się podstawą materialną z art. 17 ust. 1 ustawy o świadczeniach rodzinnych, bez uwzględniania zastrzeżenia z art. 17 ust. 1b tej ustawy. Także w wyroku z dnia 21 października 2016 r. sygn. akt I OSK 1853/16 Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, iż w ocenie Trybunału zróżnicowanie uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego od powstania niepełnosprawności najpóźniej przed ukończeniem 25. roku życia jest niezgodne z Konstytucją RP, dlatego art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych nie może być stosowany w dotychczasowym kształcie po wejściu w życie orzeczenia z dnia 21 października 2014 r. Nie ma przy tym znaczenia prawnego odwoływanie się do treści uzasadnienia powołanego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. Uzasadnienie to bowiem zawiera jedynie argumentację mającą przemawiać za wydanym rozstrzygnięciem, nie zastępuje jednak tego rozstrzygnięcia, ani nie stanowi jego uzupełnienia.

Skoro sądy są związane orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego w zakresie stwierdzenia przez Trybunał niekonstytucyjności przepisu prawa, to znaczy, że nie mogą uchylić się od tego związania przez wzgląd na jakiekolwiek treści zawarte w uzasadnieniu takiego orzeczenia, ponieważ uzasadnienie nie stanowi treści rozstrzygnięcia (por. wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego: z dnia 6 lipca 2016 r. sygn. akt I OSK 223/16, z dnia 2 sierpnia 2016 r. sygn. akt I OSK 923/16, z dnia 7 września 2016 r. sygn. akt I OSK 755/16, z dnia 10 listopada 2016 r. sygn. akt I OSK 1512/16, z dnia 14 grudnia 2016 r. sygn. akt I OSK 1614/16 dostępne na: www.orzeczenia.nsa.gov.pl).

Na gruncie niniejszej sprawy nie sposób pominąć, że konsekwencją rezygnacji przez pana Mirosława z pracy zawodowej było uzyskanie przez niego specjalnego zasiłku opiekuńczego. Trudno jednak czynić zarzut skarżącemu z tego, że w sytuacji pozostawania bez środków do życia skorzystał z pomocy finansowej państwa, a tym samym akceptować rozmiar konsekwencji w postaci ukształtowania sytuacji skarżącego w sposób szczególnie niekorzystny.

Biorąc pod uwagę całokształt sprawy, która w istocie sprowadza się do ustalenia prawa pana Mirosława do świadczenia pielęgnacyjnego nie sposób nie dostrzec, że oczekiwanie opiekuna uzyskania świadczenia dużo wyższego niż dotychczas pobierane po wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 38/13 jest w pełni uzasadnione.

Sytuacja, w której wymaga się od opiekuna dorosłej osoby niepełnosprawnej, bezterminowego oczekiwania na uporządkowanie przez ustawodawcę systemu świadczeń dla opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych, co dopiero może wpłynąć na poprawę jego sytuacji materialnej, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, jest niemożliwa do zaakceptowania.

Materialnoprawną podstawę decyzji zaskarżanej niniejszą skargą stanowiła w istocie norma prawna określona w art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy o świadczeniach rodzinnych, w myśl której świadczenie pielęgnacyjne nie przysługuje, jeżeli opiekun osoby niepełnosprawnej ma ustalone prawo do specjalnego zasiłku opiekuńczego, świadczenia pielęgnacyjnego lub zasiłku dla opiekuna, o którym mowa w ustawie z dnia 4 kwietnia 2014 r. o ustaleniu i wypłacie zasiłków dla opiekunów. Organ administracji dokonując wykładni przepisu art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy o świadczeniach rodzinnych poprzestał na jego literalnym brzmieniu (wykładnia gramatyczna) przyjmując, że w stanie faktycznym rozpatrywanej sprawy może on znaleźć zastosowanie.

Zgodnie z aktualną teorią wykładni prawa, nie istnieje czyste, abstrakcyjne znaczenie przepisu, które mogłoby być przyjęte bez jakichkolwiek zabiegów interpretacyjnych. Nawet pozornie proste przepisy wymagają bowiem dokonywania pewnych założeń i przyjmowania pewnych definicji i konkretnego rozumienia słów i kontekstów (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 7 grudnia 2006 r. sygn. akt III CZP 108/06, OSNC 2007/9/134, Biuletyn SN 2006/12). Teoretycy języka zgodnie bowiem wskazują, że ze względu na cechy języka prawnego, jego nieostrość, wieloznaczność, czy semantyczną otwartość (niedookreśloność), jego zależność od zmieniających się kontekstów pozajęzykowych, takich jak stosunki społeczne, ekonomiczne czy polityczne, akty twórczej interpretacji przepisów prawnych są wręcz nieuniknione. Wynika stąd, że w wielu sytuacjach twórczy charakter wykładni stanowi po prostu rezultat immanentnych cech samego języka prawnego (por. A. Stelmachowski, Wstęp do teorii prawa cywilnego, Warszawa 1984, s. 434, A. Stelmachowski, Zarys teorii prawa cywilnego, Warszawa 1998, s. 295 Z. Ziembiński, M. Zieliński, Dyrektywy i sposób ich wypowiadania, Warszawa 1992, a zwłaszcza M. Zieliński, Wykładnia prawa. Zasady, reguły, wskazówki, Warszawa 2002, K. Płeszka, T. Gizbert-Studnicki, Dwa ujęcia wykładni. Próba konfrontacji, ZNUJ 1984/20, R. Sarkowicz, J. Stelmach, Teoria prawa, Kraków 1996, s.80, L. Leszczyński, Zagadnienia teorii stosowania prawa. Doktryna i tezy orzecznictwa, Zakamycze 2001, s.113).

Zastosowanie przez organy rozstrzygające w sprawie wyłącznie wykładni gramatycznej doprowadziło do rozstrzygnięcia, które w świetle powszechnie akceptowanych wartości jest rażąco niesłuszne, niesprawiedliwe, nieracjonalne i niweczące ratio legis ustawy o świadczeniach rodzinnych. Odstępstwo od sensu językowego przepisu było nie tylko prawem, ale wręcz obowiązkiem organów (por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 22 marca 2007 r., III CZP 8/2007, LEX nr 230973). Nie może zatem budzić wątpliwości, iż sytuacja prawna będąca przedmiotem niniejszej skargi uzasadniała konieczność kreatywnej interpretacji przepisu art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy o świadczeniach rodzinnych i odstąpienia od jego literalnego sensu w celu zapewnienia zgodności wykładni przepisu z Konstytucją RP i mając na uwadze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego bezpośrednio kształtujące sytuację beneficjentów świadczeń opiekuńczych.

W konsekwencji, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, działania podejmowane w toku postępowania były niezgodne z prawem, gdyż organy administracji orzekające w sprawie naruszyły przepisy prawa materialnego. Dokonały bowiem nieprawidłowej wykładni przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych, co miało wpływ na jej wynik. W sytuacjach, gdy ściśle literalne interpretowanie zapisu ustawowego prowadzi do zniekształcenia albo wypaczenia jego treści, obowiązkiem organu stosującego prawo jest sięganie do innych sposobów wykładni.

Organy winny były zatem podjąć próbę zinterpretowania przepisu art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy o świadczeniach rodzinnych odwołując się do aksjologicznej racjonalności ustawodawcy oraz kierując się systemowymi, celowościowymi bądź funkcjonalnymi regułami wykładni prawa (por. uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 18 października 2001 r., I KZP 22/01 OSNKW 2001, z. 11-12, poz. 86, a także A. Redelbach, S. Wronkowska, Z. Ziembiński: Zarys teorii państwa i prawa, Warszawa 1992, s. 203 i nast.; L. Morawski: Wstęp do prawoznawstwa, Toruń 1997, s. 151; J. Wróblewski: Sądowe stosowanie prawa, Warszawa 1972, s. 123 i nast.).

Interpretacja przepisów ustawowych musi być zawsze dokonywana przy zastosowaniu techniki wykładni ustawy w zgodzie z Konstytucją. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego utrwalona jest zasada prymatu takiej wykładni. Jak wskazano w orzeczeniu z dnia 4 października 1995 r., wydanie orzeczenia o niekonstytucyjności ustawy nie powinno następować w sytuacji, gdy możliwe jest nadanie ustawie takiego rozumienia, które doprowadzi ją do zgodności z normami, zasadami i wartościami ustanowionymi przez Konstytucję (...). Innymi słowy, jeżeli na gruncie wykładni językowej możliwe jest różne rozumienie treści normy prawnej, to należy przyjmować taki rezultat wykładni, który zapewnia zgodność z zasadami konstytucyjnymi (sygn. akt K 17/93, OTK w 1994 r., cz. I, s. 92).

Organy administracji publicznej odmawiając panu Mirosławowi uprawnienia do świadczenia pielęgnacyjnego dokonały błędnej wykładni art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy o świadczeniach rodzinnych, gdyż pominęły prawnie uzasadnione cele ustawy oraz zasady konstytucyjne. Należyta interpretacja aktu normatywnego polegająca na odczytaniu zeń właściwego i zgodnego z intencjami prawodawcy sensu, wymagała od organów rozstrzygających zastosowania metod wykładni zmierzających do ustalenia celu, w jakim wydano dane przepisy, i tłumaczących ich sens w świetle tego celu. Odstąpienie od ścisłej wykładni językowej i posłużenie się inną metodą wykładni w niniejszej sprawie było nieodzowne, a brak aktywności organów administracji w tej mierze doprowadził do rażąco niesprawiedliwego rozstrzygnięcia poprzez zastosowanie prawa materialnego w sposób zakłócający ratio systemu zabezpieczenia społecznego.

Niezaprzeczalnym celem ustawy o świadczeniach rodzinnych jest realizacja polityki społecznej i gospodarczej uwzględniającej dobro rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji. Każdy z zapisów znajdujących się w tym akcie prawnym musi pozostawać w zgodzie z jego funkcją. Wyłączenie z kręgu uprawnionych do uzyskania wsparcia opiekuna osoby niepełnosprawnej tylko dlatego, że będąc pozbawiony środków do życia skorzystał z jedynej oferowanej mu możliwości uzyskania jakiejkolwiek pomocy pozwalającej na zapewnienie egzystencji, pozostaje w sprzeczności z aksjologiczną racjonalnością ustawodawcy. Z domniemania racjonalności orzecznictwo i doktryna wyprowadzają cały szereg bardziej szczegółowych reguł, takich jak założenie, że prawodawca nie stanowi norm sprzecznych, norm zawierających luki lub zbędnych, dąży do społecznie aprobowanych celów, liczy się z konsekwencjami empirycznymi podejmowanych decyzji. Niezasadne byłoby przeto przypisywanie racjonalnemu ustawodawcy, iż pozbawia ochrony rodziny wbrew zapisowi art. 18 Konstytucji, który nakazuje chronić rodzinę, bez uwzględnienia zapisu zawartego w art. 67 ust. 2 Konstytucji RP stanowiącego, iż obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, oraz zapisu zawartego w jej art. 69 stwierdzającego, że osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji.

Zasada pierwszeństwa wykładni językowej nie może prowadzić do wniosku, że interpretatorowi wolno jest w każdych okolicznościach ignorować wykładnię systemową czy funkcjonalną. Może się bowiem okazać, że sens przepisu, który wydaje się językowo jasny okaże się wątpliwy, gdy go skonfrontujemy z innymi przepisami lub weźmiemy pod uwagę cel regulacji prawnej (por. M. Zieliński, Wykładnia prawa. Zasady, reguły, wskazówki, Warszawa 2002, s.275). Co w ocenie Rzecznika miało miejsce w sprawie objętej skargą.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich organy rozstrzygające o prawie opiekuna dorosłej osoby niepełnosprawnej do świadczenia pielęgnacyjnego winny dokonać prokonstytucyjnej wykładni przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych i procedować w oparciu o odpowiadające gwarancjom konstytucyjnym normy prawne.

Za uznaniem zasadności powyższej tezy w sytuacji prawnej przedmiotowej sprawy przemawiają również istotne argumenty funkcjonalne. W przypadku Skarżącego można mówić o ekspektatywie nabycia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego, skoro spełnia wszelkie przesłanki wymagane ustawą, a jedyną przeszkodę stanowi wcześniejsze uzyskanie prawa do specjalnego zasiłku opiekuńczego.

Nie może ujść uwadze, że organ administracji rozstrzygając odmownie dnia 10 października 2016 r. miał wiedzę, że prawo do specjalnego zasiłku opiekuńczego Skarżącego wygasało dnia 31 października 2016 r, a co gorsza w decyzji datowanej 10 października 2016 r. organ przywołał stan przyszły. Zatem w tym samym czasie organ I instancji procedował równocześnie nad wnioskami pana Mirosława o dwa różne świadczenie z tytułu opieki nad niepełnosprawnym ojcem.

Umknęło jednak uwadze organów administracji, że wyłączenie możliwości pobierania dwóch świadczeń opiekuńczych, określone w art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy o świadczeniach rodzinnych, implikuje przy zbiegu uprawnień, zgodnie z art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych, prawo skarżącego do wyboru korzystniejszego świadczenia.

Zdaniem Rzecznika normy zawarte w powyższych przepisach należy odczytać na potrzeby niniejszego postępowania w ten oto sposób, że przy zastosowaniu prawidłowej wykładni przesłanek rozstrzygających o uprawnieniu do świadczenia pielęgnacyjnego w wyniku rozpoznania wniosku Skarżącego z dnia 15 września 2016 r. niedopuszczalne byłoby pobieranie równocześnie - za te same okresy, specjalnego zasiłku opiekuńczego i świadczenia pielęgnacyjnego. Konsekwencją takich ustaleń byłoby zastosowanie przepisu art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych regulującego kwestię zbiegu uprawnienia do świadczeń. Organy rozstrzygające w sprawie tego nie dokonały.

Dlatego też sam fakt uzyskania przez skarżącego specjalnego zasiłku opiekuńczego nie może mieć ostatecznego znaczenia dla oceny jego wniosku z dnia 15 września 2016 r. w tym znaczeniu, że nie może przesądzać o niemożności przyznania świadczenia pielęgnacyjnego. Nie sposób bowiem uznać sytuacji skarżącego za nieodwracalną. Rozważenia wymaga wyeliminowanie z obrotu prawnego, czy wygaszenie decyzji przyznającej specjalny zasiłek opiekuńczy. Z uwagi na znaczącą różnicę kwotową świadczeń istnieje możliwość wyrównania różnicy między wypłaconym specjalnym zasiłkiem opiekuńczym a świadczeniem pielęgnacyjnym (por. wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi z dnia 23 sierpnia 2016 r. sygn. akt II SA/Łd 422/16, wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z dnia 28 października 2016 r. sygn. akt VIII SA/Wa 480/16, wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie z dnia 17 marca 2016 r. sygn. akt II SA/Sz 1174/15 dostępne na: www.orzeczenia.nsa.gov.pl).

Przepis art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy o świadczeniach rodzinnych nakłada obowiązek spełnienia określonych warunków uprawniających do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego, jednak mimo to, nie można uznać, by uprawniało to organy administracji do podważania podstawowych zasad postępowania administracyjnego, m.in. zasadę ustalania prawdy obiektywnej oraz zasad i praw wynikających z obowiązującej Konstytucji RP. Zasadą jest bowiem (art. 75 § 1 zdanie 1 Kodeksu postępowania administracyjnego), że jako dowód należy dopuścić wszystko, co może przyczynić się do wyjaśnienia sprawy, a nie jest sprzeczne z prawem. Patrząc systemowo na kwestię odmowy przyznania świadczenia pielęgnacyjnego panu Mirosławowi należy wnioskować, iż organ całkowicie zignorował treść art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych, co w swych skutkach doprowadziło do następstw sprzecznych z podstawowymi zasadami polskiego porządku prawnego.

Z art. 7 Kodeksu postępowania administracyjnego wynika obowiązek dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy w celu ustalenia tego stanu zgodnie z prawdą obiektywną. Przepis ten, a także przepisy art. 77 § 1 i art. 80 Kodeksu postępowania administracyjnego nakładają na organy obowiązek podejmowania wszelkich niezbędnych kroków w celu wyjaśnienia wszystkich istotnych okoliczności stanu faktycznego sprawy oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli. Wyrażona w art. 7 Kodeksu postępowania administracyjnego zasada postępowania administracyjnego odnosi się w równym stopniu do zakresu i wnikliwości postępowania wyjaśniającego i dowodowego, jak i do stosowania norm prawa materialnego, to jest do całokształtu przepisów prawnych służących załatwieniu sprawy (por. wyrok Naczelnego Sadu Administracyjnego z dnia 11 czerwca 1981 r. sygn. akt SA 820/81, ONSA 1981, nr 1, poz. 57, s. 226).

Nawet gdyby przyjąć za dopuszczalne w niniejszej sprawie literalne odczytanie normy prawnej określonej w art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b ustawy o świadczeniach rodzinnych, to obowiązkiem organu było zastosowanie art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych, w myśl którego w razie zbiegu uprawnień do świadczenia rodzicielskiego lub świadczenia pielęgnacyjnego lub specjalnego zasiłku opiekuńczego lub dodatku do zasiłku rodzinnego, o którym mowa w art. 10, lub zasiłku dla opiekuna, o którym mowa w ustawie z dnia 4 kwietnia 2014 r. o ustaleniu i wypłacie zasiłków dla opiekunów - przysługuje jedno z tych świadczeń wybrane przez osobę uprawnioną. Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich wskazany w art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych zbieg uprawnień do określonych w nim świadczeń ma zastosowanie w sytuacji, gdy chodzi o zbieg różnych uprawnień odnoszących się w sensie podmiotowym zarówno co do osoby sprawującej opiekę jak i osoby wymagającej opieki. Przepis art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych dotyczy więc prawa do przyznania jednego ze świadczeń rodzinnych na skutek zbiegu uprawnień i dokonania wyboru świadczenia przez osobę uprawnioną w sytuacji opieki nad tą samą osobą.

Nie do przyjęcia jest więc sytuacja, w której organy administracji, gdy osoba uprawniona otrzymuje jedno ze świadczeń opiekuńczych, a w tym samym czasie ubiega się o świadczenie korzystniejsze i spełnia warunki do jego uzyskania, nie dostrzegają, iż w rozstrzyganej sprawie dochodzi do zbiegu uprawnień do świadczeń. Przepis art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych stanowi bowiem o zbiegu uprawnień, które nie mogą być rozpatrywane bez uprzedniego badania przesłanek do ich uzyskania i ustalenia prawa. W ocenie Rzecznika organy administracji w sprawie pana Mirosława działały w oderwaniu od podstawowych zasad postępowania administracyjnego określonych w art. 8 i art. 9 Kodeksu postępowania administracyjnego, to jest zasad prowadzenia postępowania w taki sposób, aby pogłębiać zaufanie obywateli do organów Państwa. Służy temu m.in. obowiązek należytego i wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postępowania administracyjnego. Organ administracji ma obowiązek czuwania nad tym, aby strona postępowania nie poniosła szkody z powodu nieznajomości prawa i w tym celu winien udzielać Stronie niezbędnych wyjaśnień i wskazówek w toku postępowania.

W sprawie będącej przedmiotem skargi organ I instancji realizując obowiązek wynikający z art. 9 Kodeksu postępowania administracyjnego winien był pouczyć skarżącego o treści art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych, jednak obowiązku tego, przy rozstrzyganiu w sprawie prawa pana Mirosława o świadczenie pielęgnacyjne, nie wypełnił. Zdaniem Rzecznika działanie takie narusza podstawowe zasady procedury administracyjnej, a w szczególności zasadę pogłębiania zaufania obywatela do organów Państwa (art. 8 Kodeksu postępowania administracyjnego) i zasadę udzielania informacji (art. 9 Kodeksu postępowania administracyjnego).

Nie ulega wątpliwości, że jeśli organ rozpoznający sprawę posiada wiedzę, iż dla zapewnienia stronie maksymalnej ochrony Jej interesów koniecznym jest złożenie przez stronę dodatkowych dokumentów albo wystąpienie ze stosownym, dodatkowym wnioskiem, to powinien o takiej konieczności poinformować Stronę. Jak zauważył bowiem Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z dnia 11 kwietnia 2005 r., sygn. akt I OSK 743/05, w sprawach z zakresu pomocy społecznej (a sprawa o przyznanie świadczeń opiekuńczych ma charakter pokrewny do tego rodzaju spraw) trzeba przede wszystkim kierować się dobrem osób korzystającym z takiej pomocy. Spełnienie zatem, wynikającego z art. 9 Kodeksu postępowania administracyjnego obowiązku informowania i wyjaśniania stronom oraz uczestnikom postępowania administracyjnego całokształtu okoliczności faktycznych i prawnych toczącej się sprawy, szczególnie, gdy organ ma wiedzę, iż działania strony, bądź niedopełnienie działań, może doprowadzić do niekorzystnych dla strony skutków prawnych ma kapitalne znaczenie. Bezczynność organu w tym zakresie stanowi naruszenie prawa.

Przestrzeganie podstawowych zasad postępowania administracyjnego jest szczególnie ważne przy rozpoznawaniu spraw z zakresu objętego ustawą o świadczeniach rodzinnych. System świadczeń rodzinnych jest formą pomocy Państwa dla rodzin, które z uwagi na swój status materialny wymagają wsparcia. Organy powołane do realizacji tych zadań publicznych nie powinny więc stwarzać nieuzasadnionych barier w dostępie do tej pomocy osobom, które spełniają określone w ustawie materialne przesłanki przyznania świadczenia.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania organów administracji w sprawie objętej skargą były również sprzeczne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie.

Zgodnie bowiem z treścią art. 6 Kodeksu postępowania administracyjnego organy administracji posiadają uprawnienie do działania jedynie na mocy obowiązujących przepisów. W sprawie będącej przedmiotem zaskarżenia organy w sposób wadliwy ustaliły treść normy prawnej, na podstawie której mogły i miały obowiązek rozstrzygać w sprawie. Zasada praworządności (legalizmu) została przewidziana w art. 7 Konstytucji, zgodnie z którym organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Legalizm działalności organów administracji publicznej polega m.in. na wydawaniu przez nie rozstrzygnięć w przepisanej prawem formie, na należytej podstawie prawnej i w zgodności z wiążącymi dany organ przepisami materialnymi. Zasada ta dotyczy nie tylko organów publicznych tworzących prawo, ale też stosujących je organów. Naruszenie przez organy państwa obowiązku działania na podstawie i w granicach prawa sprawia, że działanie takie traci cechę legalności. W dotychczasowym orzecznictwie Trybunał podkreślał, że istotą art. 7 Konstytucji jest nakaz działania organów władzy publicznej w granicach wyznaczonych przez prawo, w którym winna być zawarta podstawa działania, jak też zakreślone granice jej działania (zob. postanowienie z 9 maja 2005 r., sygn. Ts 216/04, OTK ZU nr 2/B/2006, poz. 87). Zasada wyrażona w art. 7 Konstytucji nie ma charakteru wyłącznie formalnego, który by powodował, że konstytucyjne uwarunkowania dotyczące treści przepisów prawnych nie wynikają z art. 7, ale z klauzuli wyrażonej w art. 2 Konstytucji i pozostałych zasad ustrojowych. Takie uwarunkowania wynikają bowiem również z samego art. 7 Konstytucji (zob. W. Sokolewicz, komentarz do art. 7 Konstytucji, [w:] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, red. L. Garlicki, Warszawa 2007, s. 3).

W sprawie będącej przedmiotem skargi prawidłowe odczytanie treści art. 17 ust. 5 pkt 1 lit. b oraz art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych, a także zastosowanie art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych prowadzi do wniosku, że pan Mirosław opiekujący się niepełnosprawnym w stopniu znacznym ojcem jest osobą uprawnioną do uzyskania świadczenia pielęgnacyjnego, a posiadanie uprawnienia do specjalnego zasiłku opiekuńczego nie może skutkować odmową przyznania świadczenia pielęgnacyjnego. Zbieg uprawnień do świadczenia pielęgnacyjnego oraz specjalnego zasiłku opiekuńczego obliguje skarżącego do dokonania wyboru jednego ze świadczeń. W konsekwencji - zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich - zaskarżone decyzje powinny zostać uchylone, gdyż zostały wydane w oparciu o błędną wykładnię prawa materialnego oraz z naruszeniem przepisów postępowania. 

Kompostownia MPO w warszawskim Radiowie. Rozprawa przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w sprawie wstrzymania działalności instalacji kompostowni odpadów zielonych

Data: 2017-04-05

5 kwietnia 2017 r. o godz. 14:30, Sala G odbędzie się rozprawa ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzję Głównego Inspektora Ochrony Środowiska z dnia 29 czerwca 2016 r. w przedmiocie umorzenia postępowania administracyjnego w sprawie wstrzymania działalności instalacji kompostowni odpadów zielonych (nr zaskarżonego aktu: DliO-420/139/2016/jg ).

 

RPO przystąpił do postępowania w sprawie ograniczeń wynikających z budowania linii wysokiego napięcia

Data: 2017-04-04

27 marca 2017 r. Rzecznik przystąpił do postępowania przed WSA w Białymstoku ze skargi na decyzję Wojewody Podlaskiego w sprawie odszkodowania za szkody związane z ograniczeniem korzystania z nieruchomości - w związku z realizacją inwestycji w postaci linii energetycznej wysokiego napięcia.

Skarżąca w nadsyłanej Rzecznikowi korespondencji podnosiła, że w toku postępowania administracyjnego w sprawie ustalenia wysokości i wypłaty odszkodowania za szkody powstałe wskutek założenia i przeprowadzenia linii elektroenergetycznej rzeczoznawca majątkowy błędnie określił w operacie szacunkowym wysokość należnego jej odszkodowania.

Ustalenia zawarte w operacie nie zostały - w ocenie skarżącej – poddane właściwej ocenie przez prowadzącego postępowanie starostę, który pominął przedstawione przez nią zastrzeżenia odnoszące się do prawidłowości sporządzenia operatu szacunkowego.

Od decyzji starosty skarżąca złożyła odwołanie - powołując się na podnoszone przez nią istotne wątpliwości co do oszacowania szkody w operacie - złożyła wniosek o wystąpienie przez organ do organizacji zawodowej rzeczoznawców majątkowych celem dokonania  oceny prawidłowości sporządzenia operatu szacunkowego. Wniosek ten jednak nie został uwzględniony. Wojewoda zatrzymał w mocy zaskarżoną decyzję starosty. Kobieta wniosła więc skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku. Na tym etapie do sprawy przystąpił Rzecznik Praw Obywatelskich.

Komentarz Artura Zalewskiego, naczelnika Wydziału Cywilnoprawnego i Gospodarki Nieruchomościami w Biurze RPO:

Sprawa ma charakter precedensowy, gdyż dotyczy bardzo poważnego problemu, jakim jest nierzadka fikcyjność oceny przez organy prowadzące postępowanie operatu szacunkowego, który jest kluczowym dowodem w sprawach o odszkodowanie za wywłaszczenie bądź ograniczenie korzystania z nieruchomości.

Strony, aby skutecznie zakwestionować prawidłowość sporządzenia operatu szacunkowego, są zmuszane uzyskiwać pozaprocesową ekspertyzę w ramach umowy zawartej z organizacją zawodową rzeczoznawców majątkowych. Ekspertyza taka jest kosztowna, a ze względu na jej pozaprocesowy charakter, nie można uzyskać zwolnienia od kosztów jej ponoszenia ani rozliczyć jej kosztów w ramach postępowania administracyjnego.

Taka praktyka w ocenie Rzecznika niezgodna jest z podstawowymi zasadami postępowania administracyjnego, zgodnie z którymi to organy mają obowiązek zebrać pełny materiał dowodowy i dokonać jego wszechstronnej oceny, a koszty czynności niezbędnych do załatwienia sprawy obciążają organ prowadzący postępowanie.

Rzecznik zakwestionował także brak wystarczającej oceny przez organ stanowiska rzeczoznawcy, zgodnie z którym ustalenie odszkodowania za ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości nie obejmuje ograniczenia możliwości inwestycyjnych. Przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami nie dają podstaw do takiego ograniczenia zakresu odszkodowania, co wydaje się również naruszać ochronę prawa własności gwarantowaną przez Konstytucję, Kartę Praw Podstawowych i Europejską Konwencję Praw Człowieka.

IV.7006.247.2015

Sprawa pani Cecylii. WSA uznał argumenty Rzecznika o prawie rodzica do dwóch świadczeń rodzinnych na dwoje dzieci

Data: 2017-03-21

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił skargę Rzecznika Praw Obywatelskich i wyrokiem z dnia 21 marca br., sygn. akt I SA/Wa 73/17, uchylił decyzję odbierającą na kilka miesięcy bezrobotnej matce świadczenie rodzicielskiego w wysokości 1000 zł z tytułu urodzenia drugiego dziecka.

Wcześniej matka pobierała świadczenie pielęgnacyjne z tytułu opieki nad pierwszym dzieckiem (dzieckiem z niepełnosprawnością).

W tej sytuacji urząd uznał, że skoro zbiegło się prawo do świadczenia pielęgnacyjnego i rodzinnego, to nie można przyznawać obu – trzeba po prostu wybrać korzystniejsze.

Sąd podzielił jednak stanowisko Rzecznika (III.7064.239.2016), że można by mówić o zbiegu uprawnień tylko wtedy, gdyby dotyczyły tego samego dziecka. Tymczasem te dwa świadczenia matka dostaje z tytułu wychowywania i opieki nad różnymi dziećmi.

Ma prawo do dwóch świadczeń rodzinnych - pielęgnacyjnego i rodzinnego. Przysługują one bowiem w stosunku do każdego z dzieci z innego tytułu i na innej podstawie prawnej. 

Sądowa kontrola zwiększenia wycinki w Puszczy Białowieskiej niedopuszczalna – orzekł dziś nieprawomocnie Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie

Data: 2017-03-14

Wojewódzki Sąd Administracyjny ogłosił postanowienie w sprawie ze skargi Rzecznika Praw Obywatelskich na decyzję Ministra Środowiska w sprawie zatwierdzenia aneksu do planu urządzenia lasu dla Nadleśnictwa Białowieża (sygn. akt IV SA/Wa 2787/16). Sąd odrzucił skargę Rzecznika z przyczyn formalnych (tj. bez badania legalności zaskarżonego aktu) uznając, że zatwierdzenie aneksu do planu urządzenia lasu nie podlega sądowoadministracyjnej kontroli. W ustnych motywach wydanego postanowienia Sąd wskazał, że – w jego ocenie – akt Ministra Środowiska, błędnie nazywany przez niego decyzją administracyjną, jest aktem o charakterze wewnętrznym, a co za tym idzie, nie ma możliwości zaskarżenia go do sądu administracyjnego.

Rzecznik Praw Obywatelskich oczekuje na doręczenie pisemnego uzasadnienia zapadłego rozstrzygnięcia. Po jego analizie, rozważy zaskarżenie postanowienia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie do Naczelnego Sądu Administracyjnego. 

Sprawa pana Piotra. RPO zaskarża do WSA cofnięcie środków z PFRON dla osoby z niepełnosprawnością

Data: 2017-03-02
Pan Piotr, który porusza się na wózku, dostał z PFRON na podjęcie działalności gospodarczej 50 tys zł. Dzięki temu powstała firma pana Piotra, która zarabiała, ale i daje pracę, także osobom z niepełnosprawnościami. Ale urząd kazał pieniądze oddać.

Powiatowy urząd pracy wykrył bowiem, że dziesięć lat wcześniej pan Piotr skorzystał z pomocy na prowadzenie innej działalności gospodarczej (10 tys. zł). Zdaniem urzędników w tej sytuacji pomoc z PFRON się nie należała.

Rzecz w tym, że kiedy pan Piotr dostawał pierwszą dotację, był osobą pełnosprawną. Dopiero kilka lat później uległ poważnemu wypadkowi i od tego czasu porusza się na wózku. Dlatego – także ze względu na długotrwałą rehabilitację – musiał zamknąć swoją pierwszą firmę.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich rozstrzygnięcie Dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy nie znajduje podstaw w obowiązującym prawie i z tego względu winno zostać wyeliminowane z obiegu prawnego (BPW.511.9.2017).

Po pierwsze – urząd wysłał do pana Piotra list (pismo), a nie decyzję administracyjną. Różnica jest kolosalna – bo decyzję można zaskarżyć.

Po drugie – urząd źle zastosował przepisy. Wsparcie z PFRON (Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) kierowane jest przecież do osób z niepełnosprawnościami. Wsparcie przyznane panu Piotrowi jako osobie sprawnej, na inny cel, nie ma tu nic do rzeczy. Inaczej – podkreśla RPO – musielibyśmy przyjąć, że obywatel, który przyjął wsparcie od państwa na działalność gospodarczą, nie ma już na co liczyć w razie wypadku i utraty sprawności.

Argumenty prawne RPO

W pierwszej kolejności zarzucić należy, że zaskarżone “pismo” winno przyjąć formę decyzji administracyjnej. Zwrócić bowiem należy uwagę, że Naczelny Sąd Administracyjny w dniu 24 maja 2012 r. podjął uchwałę w składzie 7 sędziów, w sprawie II GPS 1/12, wyrażając stanowisko, iż negatywne rozpatrzenie wniosku o udzielenie osobie niepełnosprawnej, bezrobotnej, jednorazowych środków z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych na podjęcie działalności gospodarczej, na podstawie art. 12a ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2008 r. Nr 14, poz. 92 ze zm.) w trybie przewidzianym w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 17 października 2007 r. w sprawie przyznania osobie niepełnosprawnej środków na podjęcie działalności gospodarczej, rolniczej albo na wniesienie wkładu do spółdzielni socjalnej (Dz. U. Nr 194, poz. 1403 ze zm.) następuje w formie decyzji administracyjnej.

Skoro zatem już sama odmowa przyznania środków powinna przyjąć formę decyzji, to tym bardziej domaganie się zwrotu udzielonej dotacji powinno nastąpić w formie decyzji administracyjnej, by umożliwić stronie kontrolę odwoławczą takiej czynności organu.

Warto zwrócić uwagę, że decyzją administracyjną jest „oświadczenie woli kompetentnego organu administrującego podjęte w wyniku zastosowania normy materialnego prawa administracyjnego lub w określonym zakresie normy prawa procesowego do ustalonego stanu faktycznego w trybie, formie, strukturze uregulowanej prawem procesowym, zakomunikowany stronie, w celu wywołania skutku prawnego w sferze stosunku materialnoprawnego (decyzja rozstrzygająca sprawę co do jej istoty) bądź w sferze stosunku procesowego (decyzja w inny sposób kończąca sprawę w danej instancji)”[1].

W orzecznictwie sądów administracyjnych przyjęto wyrażony w literaturze pogląd, że treść a nie nazwa przesądza o tym, czy dany akt jest decyzją administracyjną[2]. Orzecznictwo jest przy tym zgodne, że pod pojęciem decyzji należy rozumieć władcze i jednostronne rozstrzygnięcie organu administrującego, wydane na podstawie przepisu powszechnie obowiązującego, o prawach lub obowiązkach imiennie oznaczonego adresata w konkretnie wskazanej sprawie zewnętrznej. Ze sprawą zewnętrzną mamy do czynienia wówczas, gdy między organem administracji publicznej a adresatem rozstrzygnięcia nie występuje ani zależność organizacyjna, ani też podległość służbowa. To ustalenie terminologiczne jest istotne chociażby z tego względu, że w przepisach prawa materialnego upoważnienie organu do działania w formie decyzji administracyjnej może się kryć pod różnymi nazwami, takimi jak np. zezwolenie, zgoda, koncesja, pozwolenie, uprawnienie, zakaz, nakaz, rozkaz, zarządzenie, orzeczenie czy nawet zaświadczenie[3]. Dodatkowo, jak podkreślono w literaturze, treścią decyzji administracyjnej jest ustalenie, stworzenie, zniesienie lub zmiana konkretnych praw i obowiązków adresata[4]. Decyzja posiada również odpowiednią formę prawną i określa „konsekwencje stosowanej normy prawnej w odniesieniu do konkretnie oznaczonego adresata w sprawie indywidualnej”[5]. W literaturze zwrócono też uwagę, że „w praktyce administracyjnej daje się zauważyć zjawisko – nienagminne – ucieczki od stosowania skodyfikowanej procedury i prowadzenia ze stroną wymiany korespondencji w sprawie, bez wydania decyzji lub postanowienia wymaganych prawem. Jest w tym coś ze strusiej polityki, albowiem wadliwości takiego działania są oczywiste, a unikanie czynności sformalizowanych nie prowadzi do uchylenia ich spod kontroli sądowej”[6]. J. Borkowski podkreśla następnie, iż „dobitnie wskazuje na to teza pierwsza wyroku NSA z 20.7.1981 r., SA 1163/84 (OSPiKA 1982, Nr 9-10, poz. 169), w której stwierdza się, co następuje: pisma zawierające rozstrzygnięcie w sprawie załatwianej w drodze decyzji są decyzjami, pomimo nieposiadania  w pełni formy przewidzianej w art. 107  1 k.p.pa., jeśli tylko zawierają minimum elementów niezbędnych do zakwalifikowania ich jako decyzji. Do takich elementów należy zaliczyć: oznaczenie organu administracji państwowej wydającej akt, wskazanie adresata aktu, rozstrzygnięcie o istocie sprawy oraz podpis osoby reprezentującej organ administracji. (…) Postępowanie w sprawie zakończonej takim <<pismem>> będzie wadliwe, sam akt administracyjny kryjący się w nim będzie wadliwy, ale adresat takiej ułomnej decyzji administracyjnej może uzyskać ochronę sądową swych praw, ze wszystkimi tego konsekwencjami.”[7]

Biorąc powyższe pod uwagę należy uznać, że zaskarżone rozstrzygnięcie winno spełniać wszystkie wymogi określone przepisami art. 107 § 1 k.p.a. Należy do nich w szczególności pouczenie o przysługujących środkach zaskarżenia. Wydana w niniejszej sprawie decyzja tych wymogów jednakże nie spełnia. Brak pouczenia o możliwości wniesienia odwołania od powołanego rozstrzygnięcia miała wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, albowiem uniemożliwiło weryfikację wezwania do zwrotu udzielonej dotacji w trybie odwoławczym.

Kwestionowane rozstrzygnięcie narusza także art. 12a ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji. Nie ulega wątpliwości, że decyzja o przyznania środków pieniężnych z PFRON na podjęcie działalności gospodarczej podejmowana jest na podstawie powołanej ustawy. Zgodnie z przepisem art. 1 ustawy, ustawa dotyczy osób, których niepełnosprawność została potwierdzona orzeczeniem:

  1. o zakwalifikowaniu przez organy orzekające do jednego z trzech stopni niepełnosprawności określonych w art. 3 lub
  2. o całkowitej lub częściowej niezdolności do pracy na podstawie odrębnych przepisów, lub
  3. o niepełnosprawności, wydanym przed ukończeniem 16 roku życia – zwanych dalej „osobami niepełnosprawnymi”.

Oznacza to niewątpliwie, że wszelkie regulacje i rozwiązania niniejszej ustawy kierowane są do osób z niepełnosprawnościami i tylko do nich.

W myśl przepisu art. 11 ust. 1 ustawy o rehabilitacji, osoba niepełnosprawna zarejestrowana w powiatowym urzędzie pracy jako bezrobotna albo poszukująca pracy niepozostająca w zatrudnieniu ma prawo korzystać z usług lub instrumentów rynku pracy na zasadach określonych w ustawie z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz. U. z 2016 r. poz. 645, 691, 868, 1265 i 1579), zwanej dalej „ustawą o promocji”.

Jednocześnie, zgodnie z treścią przepisu art. 12a ust. 1 ustawy o rehabilitacji, osoba niepełnosprawna, o której mowa w art. 11 ust. 1, może otrzymać ze środków Funduszu jednorazowo środki na podjęcie działalności gospodarczej, rolniczej albo na wniesienie wkładu do spółdzielni socjalnej w wysokości określonej w umowie zawartej ze starostą, nie więcej jednak niż do wysokości piętnastokrotnego przeciętnego wynagrodzenia, jeżeli nie otrzymała bezzwrotnych środków publicznych na ten cel.

Warunkiem przyznania pomocy jest zatem, by osoba niepełnosprawna, tj. legitymująca się stosownym orzeczeniem, o którym mowa w art. 1 ustawy o rehabilitacji, nie otrzymała środków publicznych na ten cel, czyli na podjęcie działalności gospodarczej. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich umiejscowienie tego przepisu w ustawie kierowanej wyłącznie do osób niepełnosprawnych wskazuje jednoznacznie, że art. 12a musi być interpretowany ściśle w odniesieniu do podstawowego celu tej ustawy, jakim jest aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych. Wprawdzie przytoczony przepis nie wskazuje w sposób jasny, czy warunkiem przyznania dotacji z PFRON jest, aby wnioskodawca nie otrzymywał w przeszłości bezzwrotnych środków publicznych na podjęcie działalności gospodarczej jako osoba niepełnosprawna, czy też dotyczy wszelkich możliwych wsparć finansowych w związku z podejmowaną działalnością gospodarczą, jednakże mając na względzie cel niniejszej ustawy, w przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich przepis ten powinien odnosić się tylko i wyłącznie do takiej sytuacji, gdy osoba niepełnosprawna nie otrzymała wcześniej środków publicznych na podjęcie działalności gospodarczej. Użyte w ustawie określenie „środki publiczne na ten cel” powinno być rozumiane jako środki publiczne na podjęcie działalności gospodarczej po raz pierwszy przez osobę niepełnosprawną. Nie może natomiast dotyczyć podjęcia działalności gospodarczej w ogóle. Odmienna interpretacja tego przepisu prowadziłaby bowiem do wniosku, że z uprawnień wynikających z art. 12a nie mogłaby skorzystać osoba, która stała się niepełnosprawna, a wcześniej jako osoba pełnosprawna korzystała z jakiejś formy publicznej pomocy na podjęcie działalności gospodarczej, a którą to działalność zmuszona była zlikwidować (tak jak to miało miejsce w przypadku [pana Piotra]), z uwagi np. na wypadek i długotrwałą rehabilitację. Taka wykładnia i stosowanie przepisów ustawy o rehabilitacji stoi w oczywistej sprzeczności z celami i zadaniami wskazanej ustawy, jakimi są udzielanie wszelkiej, możliwej pomocy w aktywizacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych, jak również motywowanie osób z niepełnosprawnościami pozostających bez pracy do podejmowania działalności gospodarczej i promowanie samodzielnego tworzenia miejsc pracy.

Warto również spostrzec, że w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 17 października 2007 r. w sprawie przyznania osobie niepełnosprawnej środków na podjęcie działalności gospodarczej, rolniczej albo na wniesienie wkładu do spółdzielni socjalnej wydanym w oparciu o delegację ustawową zawartą w art. 12 a ust. 3 w/w ustawy, w istotny sposób poszerzono możliwość uzyskania środków na podjęcie działalności gospodarczej przez osobę niepełnosprawną. Zgodnie z § 2 pkt 3 powołanego rozporządzenia osoba niepełnosprawna może nie tylko otrzymać środki na podjęcie działalności gospodarczej po raz pierwszy, ale może również otrzymać środki na ponowne podjęcie działalności gospodarczej, jeżeli zgodnie z jej oświadczeniem upłynęło co najmniej 12 miesięcy od zaprzestania prowadzenia tej działalności. Skoro zatem przepisy dopuszczają możliwość ponownego ubiegania się o dotację przez osobę niepełnosprawną, która wcześniej już takie bezzwrotne środki otrzymała, te same regulacje nie mogą pozbawiać możliwości przyznania środków na podjęcie działalności osobie niepełnosprawnej, która w przeszłości (w niniejszej sprawie niemal 9 lat wcześniej) skorzystała z formy bezzwrotnej pomocy na podjęcia działalności, ale jako osoba pełnosprawna. Przeciwna interpretacja stałaby w sprzeczności z zasadami racjonalnego ustawodawstwa oraz spójności systemu prawnego.

Z powyższych względów zaskarżone rozstrzygnięcie uznać należy za wadliwe i podlegające wyeliminowaniu z porządku prawnego.

Poza powyższą argumentacją prawną warto dodatkowo wskazać na okoliczności faktyczne niniejszej sprawy. Z punktu widzenia celów ustawy o rehabilitacji należy zauważyć, że [pan Piotr] otrzymane środki w całości przeznaczył na cele ściśle określone warunkami zawartej umowy. Uzyskane fundusze w całkowitej wysokości przeznaczył na wydatki związane z rozpoczęciem działalności gospodarczej. Co więcej, stworzył realnie działający podmiot gospodarczy, przynoszący dochody i zatrudniający pracowników (w tym również osobę o znacznym stopniu niepełnosprawności), uniezależniając się tym samym od pomocy społecznej. Decyzja [urzędu] wzywająca [pana Piotra] do zwrotu środków otrzymanych z PFRON wywołała bardzo istotne, negatywne skutki w zakresie jego sytuacji życiowej, ponieważ został on zmuszony do zlikwidowania dobrze rozwijającej się działalności gospodarczej i zwolnienia zatrudnionych przez siebie osób.

Nadmienić także należy, że zgodnie z art. 9 k.p.a., organy administracji publicznej mają obowiązek czuwania nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu nie odniosły szkody z powodu nieznajomości prawa i w tym celu udzielają niezbędnych wyjaśnień i wskazówek. Zgodnie z tym przepisem organy administracji publicznej obowiązane są do należytego i wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postepowania. Organ zobowiązany zatem był przed udzieleniem dotacji zbadać wszelkie okoliczności wskazane przez Wnioskodawcę we wniosku, a w razie wątpliwości udzielić niezbędnych wskazówek czy wyjaśnień. Skoro zaś tego nie uczyniono, to również i z tych względów żądanie zwrotu dotacji nie zasługuje na uwzględnienie.

Ze wszystkich powyższych względów, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zaskarżone rozstrzygnięcie powinno być uchylone.

Uzasadniając udział Rzecznika Praw Obywatelskich w niniejszym postępowaniu warto najpierw przywołać treść art. 208 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z którym Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych. Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, powzięcie wiadomości wskazującej na naruszenie tych wolności i praw uprawnia go do podjęcia czynności przewidzianych w ustawie. W niniejszej sprawie wskazać można na naruszenie co najmniej dwóch norm konstytucyjnych dotyczących praw człowieka i obywatela: art. 7 i art. 69 Konstytucji RP. Art. 7 Konstytucji RP wyraża powtórzoną w art. 6 k.p.a. zasadę praworządności, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Obywatel ma zatem prawo domagać się od organów administracji, by podejmowane przez nie decyzje miały umocowanie prawne. Przywołać należy również art. 69 Konstytucji RP, który nakłada na władze publiczne obowiązek udzielenia osobom niepełnosprawnym między innymi pomocy w przysposobieniu do pracy. Przepis ten koresponduje z art. 27 Konwencji Narodów Zjednoczonych z dnia 13 grudnia 2006 r. o Prawach Osób Niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012 r., poz. 1169), w którego treści wskazano między innymi, że Państwa Strony będą chronić i popierać realizację prawa do pracy, również tych osób, które staną się niepełnosprawne w okresie zatrudnienia, poprzez podjęcie odpowiednich kroków, miedzy innymi w celu popierania możliwości samozatrudnienia, przedsiębiorczości, tworzenia spółdzielni i zakładania własnych przedsiębiorstw. Nakazanie zwrotu [panu Piotrowi] otrzymanej dotacji prowadzi w konsekwencji do naruszenia jego uprawnienia do samozatrudnienia i prowadzenia działalności gospodarczej, narażając na konieczność korzystania z pomocy społecznej.

 

[1] por. B. Adamiak, Wadliwość decyzji administracyjnej, Wrocław 1986, s. 22-23

[2] por. np. wyrok z dnia 22 września 1981 r., SA 791/81 i postanowienie z dnia 20 listopada 1981 r., II SA 848/81, ONSA 1981 Nr 2 poz. 91 i 118

[3] Vide: uzasadnienie postanowienia NSA z dnia 7 lutego 2001 r., sygn. I SA 2585/00

[4] R. Kędziora [w:] Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz., 3. wydanie, Warszawa 2011, s. 543

[5] por. A. Wróbel w: M. Jaśkowska, A. Wróbel Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz., 2. wydanie, Kraków 2005, s. 611

[6] Vide: J. Borkowski [w:] B. Adamiak, J. Borkowski Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz, 6. wydanie, Warszawa 2004, s. 495

[7] Ibidem, s. 496


 

 

Wyrok WSA w Bydgoszczy – pobieranie opłat w soboty za parkowanie w bydgoskiej strefie płatnego parkowania niezgodne z prawem

Data: 2017-02-21

21 lutego 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Bydgoszczy uwzględnił w całości skargę Rzecznika Praw Obywatelskich w sprawie Regulaminu Strefy Płatnego Parkowania w Bydgoszczy (II SA/Bd 1139/16).

Rzecznik zakwestionował przepisy Regulaminu, które pozwalały na pobieranie opłat za parkowanie w sobotę, wprowadzały ograniczenia handlu w strefie płatnego parkowania oraz określały tryb przeprowadzenia kontroli uiszczenia opłaty.

Sąd podzielił stanowisko Rzecznika, że przepisy te zostały wydane przez Radę Miasta Bydgoszczy z przekroczeniem ustawowego upoważnienia.

Jeżeli powyższy wyrok się uprawomocni (Rada Miasta Bydgoszczy nie wniesie skargi kasacyjnej lub jej skarga zostanie oddalona przez Naczelny Sąd Administracyjny) wszyscy ci, którzy uiścili opłatę za parkowanie w sobotę w bydgoskiej strefie płatnego parkowania, będą mogli domagać się jej zwrotu.

Ważne rozstrzygnięcie w sprawie praw do świadczenia pielęgnacyjnego dla opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnością

Data: 2017-02-06

Chodzi o decyzję organu odwoławczego, uwzględniającą wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego, wydany na podstawie skargi kasacyjnej Rzecznika (I OSK1512/16).

Decyzją tą Samorządowe Kolegium Odwoławcze przyznało skarżącej bezterminowo świadczenie pielęgnacyjne z tytułu rezygnacji z zatrudnienia lub innej pracy zarobkowej w związku z koniecznością sprawowania opieki nad niepełnosprawną matką. Świadczenie to przyznane zostało z datą wsteczną, od dnia 1 lipca 2013 r.  – czyli od dnia, gdy dokonano zmian w ustawie o świadczeniach rodzinnych. Jednocześnie pomniejszono kwotę należnego świadczenia pielęgnacyjnego o kwotę pobieranego od 1 lipca 2013 r. zasiłku dla opiekuna.

Kto ma prawo do świadczenia pielęgnacyjnego?

Z dniem 1 stycznia 2013 r. dokonano zmian w ustawie o świadczeniach rodzinnych. Obok dotychczasowego świadczenia pielęgnacyjnego (uregulowanego w art. 17 ustawy) wprowadzono regulację prawną różnicującą sytuację prawną opiekunów osoby niepełnosprawnej, a podstawą tego rozróżnienia stał się wiek powstania niepełnosprawności.

Świadczenie pielęgnacyjne przysługuje, jeżeli niepełnosprawność osoby wymagającej opieki powstała nie później niż do ukończenia osiemnastego roku życia, ewentualnie w trakcie nauki w szkole lub w szkole wyższej, jednak nie później niż do ukończenia dwudziestego piątego roku życia (art. 17 ust. 1b ustawy).

Nowelizacja doprowadziła do wyodrębnienia spośród grupy osób uprawnionych do świadczeń pielęgnacyjnych nowej kategorii opiekunów, uprawnionych do specjalnego zasiłku opiekuńczego. Specjalny zasiłek opiekuńczy przysługuje osobom, które sprawują stałą opiekę nad dorosłym niepełnosprawnym członkiem rodziny.

Przyznanie świadczenia uzależniono od kryterium dochodowego. Te zaś osoby, które utraciły świadczenia pielęgnacyjne w związku ze zmianą przepisów, mogły ubiegać się o świadczenie w formie zasiłku dla opiekuna na podstawie ustawy o ustaleniu i wypłacie zasiłków dla opiekunów.

Co na to Trybunał Konstytucyjny?

W wyroku z dnia 21 października 2014 r., (sygn. akt K 38/13), Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność unormowania zawartego w art. 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych z art. 32 ust. 1 Konstytucji RP w zakresie, w jakim różnicuje prawo do świadczenia pielęgnacyjnego osób sprawujących opiekę nad osobą niepełnosprawną po ukończeniu przez nią wieku określonego w tym przepisie ze względu na moment powstania niepełnosprawności.

Trybunał zauważył, że stosowanie art. 17 ust. 1b ustawy jako kryterium identyfikacji beneficjentów świadczenia pielęgnacyjnego prowadzi do takiego zróżnicowania w obrębie prawa do świadczeń opiekuńczych, które traci swoje konstytucyjne uzasadnienie, gdyż dochodzi tutaj do odmiennego ukształtowania sytuacji prawnej opiekunów dorosłych osób niepełnoprawnych.

Dzieje się tak wówczas, kiedy osoba wymagająca opieki zmienia status umożliwiający zaliczenie jej do kategorii dzieci w rozumieniu przyjętym przez ustawodawcę. Przekroczenie tak wyznaczonej granicy wieku sprawia, że od tego momentu można mówić wyłącznie o jednej grupie podmiotów podobnych. Tworzą ją wówczas opiekunowie dorosłych osób niepełnosprawnych.

Kiedy wyrok TK zostanie wykonany?

Wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie został dotychczas wykonany, a tym samym nie dokonano żadnych zmian w zasadach przyznawania świadczeń pielęgnacyjnych opiekunom osób dorosłych osób niepełnosprawnych.

Pomimo tego część opiekunów takich osób niepełnosprawnych zdecydowała się na dochodzenia prawa do świadczenia pielęgnacyjnego w postępowaniu administracyjnym oraz przed sądami administracyjnymi. Rzecznik wspiera ich działania zgłaszając w miarę możliwości udział w takich postępowaniach.

 

Komentarz Lesława Nawackiego, dyrektora zespołu Prawa Pracy i Zabezpieczenia Społecznego w Biurze RPO:

Powyższa decyzja organu odwoławczego wskazuje na możliwość skutecznego ubiegania się o świadczenie pielęgnacyjne przez opiekunów dorosłych osób niepełnosprawnych pomimo braku wykonania orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego w sprawie K 38/13. Organ odwoławczy słusznie uznał, że powołany wyrok Trybunału Konstytucyjnego choć nie ma mocy wstecznej, to jednak norma prawna o treści wskazanej w sentencji wyroku była już od momentu jej wejścia w życie   niezgodna z prawem (art. 64 ust. 2 w związku z art. 31 ust. 3 Konstytucji). Nie może budzić zatem wątpliwości, że odmowa prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z uwagi na wiek osoby niepełnosprawnej już w chwili jej wydania naruszała prawa podmiotowe opiekunki osoby dorosłej.

WSA stwierdził nieważność aktów prawa miejscowego dotyczących wprowadzenia bezwzględnego zakazu zasiedlenia nieruchomości zakupionej dla kilku rodzin romskich

Data: 2017-02-02

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie, w wyroku ogłoszonym 1 lutego 2017 r., stwierdził nieważność zarządzenia Burmistrza Czchowa z 17 lutego 2016 r., wprowadzającego bezwzględny zakaz zasiedlenia nieruchomości zakupionej dla kilku rodzin romskich przez gminę miejską Limanowa ze środków pochodzących z „Programu integracji społeczności romskiej w Polsce na lata 2014 – 2020”. W tym samym wyroku sąd orzekł o nieważności uchwały, którą Rada Miejska w Czchowie zatwierdziła wydane przez Burmistrza zarządzenie.

Zarządzenie oraz zatwierdzającą je uchwałę Rady Miejskiej zaskarżył do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego Wojewoda Małopolski, a Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do wszczętych przez Sąd postępowań. Rzecznik podniósł m.in. zarzut, że nie zaistniała żadna z przesłanek określonych w ustawie o samorządzie gminnym, która uprawniałaby władze samorządowe gminy Czchów do wydania przepisów o charakterze porządkowym i wprowadzenia zakazu zasiedlenia nieruchomości. Rzecznik uznał również, że pozbawiając Romów choćby potencjalnej możliwości zamieszkania w przeznaczonym dla nich domu władze samorządowe Czchowa dopuściły się dyskryminacji ze względu na pochodzenie etniczne i w sposób nieuprawniony naruszyły prawo do ochrony życia prywatnego. W tym zakresie, zdaniem Rzecznika, gmina Czchów naruszyła Konwencję o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności.

Wyrok jest nieprawomocny.   

 

Strefa płatnego parkowania w Nysie. Rozprawa przed WSA w Opolu zakończona sukcesem

Data: 2017-01-30

10 stycznia 2017 r. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu rozpoznał skargę Rzecznika Praw Obywatelskich na przepisy dotyczące zasad płatnego parkowania w Nysie (V.511.149.2016).

Sąd przychylił się do stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich, a także skarżącego. Podkreślił, że z przepisów wprost wynika, co należy uznać za strefę płatnego parkowania, i że tej definicji gmina powinna się trzymać.

Sąd uznał również, że konieczność podawania numeru rejestracyjnego ogranicza prawo własności i dysponowania przez jednego właściciela kilkoma pojazdami. WSA zaznaczył też, że organ nie może pozbawiać kierowcy prawa do reklamacji w przypadku gdy uiścił opłatę za parkowanie, a tylko nie zostawił biletu w sposób wskazany w uchwale.

Zdaniem sądu, gmina nie miała także podstaw do uregulowania praw i obowiązków funkcjonariuszy Straży Miejskiej.

Sąd wskazał też na inne skutki uchylenia uchwały, a inne w przypadku stwierdzenia jej nieważności.

Chodziło o niektóre przepisy uchwały Nr XVII/277/03 Rady Miejskiej w Nysie z dnia 12 grudnia 2003 r. w sprawie ustalenia strefy płatnego parkowania na drogach publicznych kategorii gminnej i powiatowej na terenie miasta Nysa, wysokości stawek opłaty za parkowanie pojazdów samochodowych na drogach publicznych w strefie płatnego parkowania, a także Regulaminu Strefy Płatnego Parkowania w Nysie, stanowiącego załącznik Nr 2 do wspomnianej uchwały.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu stwierdził nieważność zaskarżonej uchwały, tj. przepisu:

  •  § 3 lit. a) i lit. c) (tj. w zakresie zwrotów odnoszących się do soboty)
  • Ust. 2 rozdziału 2 załącznika, w zakresie lit. a) i lit. c)
  • Ust. 1 pkt 1, 6, 7
  • Ust. 6, 7, 8 rozdziału 1 załącznika nr 2
  • Ust. 3 i 6 rozdziału 4
  • Ust. 6 rozdziału 5
  • Całego rozdziału 6 i 7

 

Czy działalność składowiska odpadów na Radiowie nie zagraża środowisku oraz życiu i zdrowiu okolicznych mieszkańców? Orzeczenie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego

Data: 2017-01-24

Funkcjonujące na warszawskim Radiowie składowisko odpadów jest od wielu lat źródłem znaczących uciążliwości zapachowych, z którymi zmagają się okoliczni mieszkańcy. Z inicjatywy stowarzyszenia „Czyste Radiowo”, na wniosek Prokuratury, organy Inspekcji Ochrony Środowiska wszczęły postępowanie administracyjne dotyczące składowiska. Inspekcja uznała, że nie ma podstaw do wstrzymania działalności, ponieważ składowisko nie zagraża środowisku oraz życiu i zdrowiu okolicznych mieszkańców.

Z decyzją Inspekcji (dotyczącej jednej z części składowiska – tzw. instalacji do mechaniczno-biologicznego przetwarzania odpadów komunalnych) nie zgodziło się stowarzyszenie „Czyste Radiowo”, które zaskarżyło decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Do sprawy przyłączył się również Rzecznik Praw Obywatelskich popierając skargę stowarzyszenia. W skierowanym do sądu piśmie RPO wskazał na istotne wady przeprowadzonego postępowania, w ramach którego w sposób niewłaściwy przeprowadzono ocenę wpływu działalności składowiska na zdrowie okolicznych mieszkańców, w tym na ich zdrowie psychiczne.

W dniu 24 stycznia, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie uwzględnił złożoną skargę i uchylił wydane w sprawie decyzje. Sąd wskazał na liczne niedociągnięcia, w szczególności na brak odniesienia funkcjonowania składowiska do obowiązujących standardów emisyjnych oraz nieprzeprowadzenie w sposób odpowiedni oceny zagrożenia, jakie ta działalność niesie dla życia i zdrowia okolicznych mieszkańców (sygn. akt. IV SA/Wa 2181/16 ).

Rzecznik oczekuje na pisemne uzasadnienie wydanego wyroku. Jest on nieprawomocny i przysługuje od niego skarga kasacyjna do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Na rozpoznanie oczekuje również skarga złożona przez Rzecznika na decyzję dotyczącą innej części składowiska (kompostowni odpadów zielonych) na Radiowie.

Skarga kasacyjna RPO na odrzucenie skargi obywatela, któremu Prezydent RP odmówił powołania na stanowisko sędziego

Data: 2017-01-16

RPO złożył skargę do Naczelnego Sądu Administracyjnego na postanowienie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie odrzucające skargę obywatela na postanowienie Prezydenta RP z dnia 22 czerwca 2016 r w przedmiocie odmowy powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego (VII.511.33.2016).

Zaskarżonemu postanowieniu Rzecznik Praw Obywatelskich zarzuca naruszenie przepisów postępowania (art. 174 pkt 2 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi), tj. art. 58 § 1 pkt 1 Prawa o postępowaniu przed sądami administracyjnymi, a w konsekwencji także art. 45 ust. 1, art. 60, art. 77 ust. 2 i art. 184 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego wnosi o uchylenie tego postanowienia w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania. Równocześnie RPO wnosi o rozpoznanie skargi kasacyjnej na rozprawie.

Dotyczy ona fundamentalnych zagadnień, a mianowicie: dopuszczalnych konstytucyjnie granic ingerencji władzy wykonawczej w sferę funkcjonowania odrębnej i niezależnej od władzy wykonawczej władzy sądowniczej, rzeczywistego, a nie deklarowanego jedynie, zapewnienia podziału i równowagi tych władz. Sprawa ta dotyczy również konstytucyjnych gwarancji dostępu na jednakowych zasadach obywateli polskich do służby publicznej (w tym przypadku do stanowisk sędziowskich). 

Argumenty RPO

WSA w Warszawie uznał, że skarga w tej sprawie jest niedopuszczalna, gdyż nie należy ona do właściwości sądu administracyjnego. W ocenie sądu postanowienie Prezydenta RP o odmowie powołania skarżącego nie stanowi żadnego z aktów wymienionych w przepisach (art. 3 § 2 pkt 1-7 P. p. s. a.), nie podlega ono również kontroli sądu administracyjnego na podstawie przepisów szczególnych (art. 3 § 3 P. p. s. a.). Ponadto, według sądu, Prezydent RP co prawda zalicza się do organów władzy wykonawczej, lecz nie zalicza się do administracji publicznej. Posiłkując się zaś dotychczasowym orzecznictwem Naczelnego Sądu Administracyjnego (postanowienie z dnia 30 marca 2013 r., sygn. akt I OSK 3129/12; z dnia 16 października 2012 r., sygn. akt I OSK 1785/12 i I OSK 1786/12; z dnia 17 października 2012 r., sygn. akt I OSK 1887/12 i I OSK 1889/12; z dnia 9 października 2012 r., sygn. akt I OSK 1883/12) WSA w Warszawie stwierdził, że kompetencja Prezydenta RP w zakresie powołania do pełnienia urzędu na stanowisku sędziego jest jego specjalną prerogatywą i jest to czynność niezawisła i dyskrecjonalna, która nie podlega kontroli sądu administracyjnego. Przyjęcie odmiennego stanowiska prowadziłoby więc do ingerencji sądu w zagwarantowane konstytucyjnie wyłączne uprawnienie Prezydenta RP. Sąd zwrócił także uwagę, że brak jest bezpośredniego prawa podmiotowego kandydata na stanowisko sędziego, tym samym nie ma podstaw do kwalifikowania działania Prezydenta RP jako aktu stwierdzającego uprawnienie wynikające z mocy przepisów prawa.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich, jakkolwiek pogląd wyrażony w zaskarżonym postanowieniu o niedopuszczalności drogi sądowej w sprawie odmowy powołania przez Prezydenta RP na stanowisko sędziowskie znajduje potwierdzenie w dotychczasowym orzecznictwie, nie sposób go podzielić.

Pogląd ten prowadzi bowiem wprost do pozbawienia obywatela polskiego ubiegającego się o stanowisko w służbie publicznej (w tym przypadku stanowisko sędziowskie) prawa wynikającego z art. 60 Konstytucji RP, tj. prawa dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach. Prawo to przybiera postać pozbawioną treści (ius nudum), skoro, - tak jak tego chce WSA - istnieją żadne gwarancje proceduralne, zapewniające weryfikowalność decyzji w sprawie odmowy dostępu do służby publicznej.

To z tego powodu RPO decyduje się na złożenie w niniejszej sprawie skargi kasacyjnej

Uprawnienia Krajowej Rady Sądownictwa

W myśl ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa (Dz. U. z 2016 r. poz. 976, art. 3 ust. 1 pkt 1) do kompetencji KRS należy rozpatrywanie i ocena kandydatów do pełnienia urzędu na stanowiskach sędziów Sądu Najwyższego oraz stanowiskach sędziowskich w sądach powszechnych, sądach administracyjnych i sądach wojskowych oraz na stanowiskach asesorów sądowych. Ponadto KRS przedstawia Prezydentowi RP wnioski o powołanie sędziów w Sądzie Najwyższym, sądach powszechnych, sądach administracyjnych i sądach wojskowych oraz o powołanie asesorów sądowych (art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa).

W sprawach indywidualnych, a więc także w sprawach powołania na stanowisko sędziowskie, osoba, której praw lub obowiązków dotyczyć ma uchwała KRS, jest uczestnikiem postępowania przed Radą (art. 29 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa). W sprawach tych KRS podejmuje uchwały po wszechstronnym rozważeniu sprawy, na podstawie udostępnionej dokumentacji oraz wyjaśnień uczestników postępowania lub innych osób, jeżeli zostały złożone (art. 33 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa). Jeżeli na stanowisko sędziowskie zgłosił się więcej niż jeden kandydat, KRS rozpatruje i ocenia wszystkie zgłoszone kandydatury łącznie. W takim przypadku KRS podejmuje uchwałę obejmującą rozstrzygnięcie w przedmiocie przedstawienia wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego w stosunku do wszystkich kandydatów (art. 37 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa). Uczestnik postępowania może odwołać się do Sądu Najwyższego z powodu sprzeczności uchwały KRS z prawem (art. 44 ust. 1 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa), zaś do postępowania przed Sądem Najwyższym stosuje się przepisy Kodeksu postępowania cywilnego (art. 44 ust. 3 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa).

Co jest natomiast istotne w kontekście niniejszej sprawy, w przypadku ujawnienia nowych okoliczności dotyczących osoby wskazanej we wniosku o powołanie do pełnienia urzędu sędziego, przedstawionym Prezydentowi RP, z wnioskiem o ponowne rozpoznanie sprawy może wystąpić Prezydent (art. 45 ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa).

Z powołanych przepisów wynika, że

  • po pierwsze postępowanie w sprawie powołania na stanowisko sędziowskie toczy się przed konstytucyjnym organem jakim jest KRS, do której zadań należy stanie na straży niezależności i niezawisłości sędziów (art. 186 ust. 1 Konstytucji RP);
  • po drugie kandydaci na stanowisko sędziowskie są uczestnikami tego postępowania;
  • po trzecie, rozstrzygnięcie w tej sprawie podlega kontroli Sądu Najwyższego z punktu widzenia zgodności z prawem;
  • po czwarte Prezydent RP uczestniczy w tym procesie decyzyjnym poprzez powołaną przez niego osobę do składu KRS (art. 187 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP), Prezydent RP może też spowodować ponowne rozpatrzenie sprawy powołania do pełnienia urzędu sędziego, jeśli po złożeniu do niego wniosku ujawnią się nowe okoliczności dotyczące osoby wskazanej we wniosku.

Konstytucja i prawo o ustroju sądów powszechnych

Ten stan prawny dopełniają przepisy Konstytucji (art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179) Konstytucji RP. Na mocy tych przepisów, sędziowie są powoływani przez Prezydenta RP, na wniosek KRS, na czas nieoznaczony. Również Prawo o ustroju sądów powszechnych (Dz. U. z 2015 r. poz. 133 ze zm., art. 55 § 1 ustawy z dnia 27 lipca 2001 r.) stanowi, że sędziów sądów powszechnych do pełnienia urzędu na stanowisku sędziowskim powołuje Prezydent RP, na wniosek KRS.

Ponadto art. 55 § 3 Prawa o ustroju sądów powszechnych nakłada na Prezydenta RP obowiązek wyznaczenia sędziemu miejsca służbowego, nawiązując w ten sposób do konstytucyjnej zasady nieprzenoszalności sędziego (art. 180 ust. 2 Konstytucji RP).

Ma rację WSA w Warszawie stwierdzając w uzasadnieniu zaskarżonego postanowienia, że dotychczas kompetencja opisana w art. 179 Konstytucji RP w orzecznictwie sądów administracyjnych była postrzegana jako wyłączna prerogatywa Prezydenta RP, a więc czynność niezawisła i dyskrecjonalna, która nie podlega kontroli sądu administracyjnego.

Orzecznictwo to jednak w sposób dość oczywisty nie uwzględnia gramatycznego brzmienia art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP.

Wskazane normy konstytucyjne mówią o „powoływaniu sędziów”, a nie o kompetencji do odmowy ich powołania.

Gdyby przyjąć, że w relacji z władzą sądowniczą (a ta jest odrębna i niezależna od innych władz – art. 173 Konstytucji RP) konstytucyjne określenie „powołuje” obejmuje także odmowę powołania, to należałoby przypisać Prezydentowi RP także kompetencję do:

  • odmowy powołania Pierwszego Prezesa Sądu Najwyższego (art. 183 ust. 3 Konstytucji RP),
  • odmowy powołania Prezesa Naczelnego Sądu Administracyjnego (art. 185 Konstytucji RP), czy też odmowy powołania Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego (art. 194 ust. 2 Konstytucji RP).
  • Co więcej, oznaczałoby to także dopuszczalność odmowy przez Prezydenta RP dokonania zmian w składzie Rady Ministrów pomimo wniosku Prezesa Rady Ministrów (art. 161 Konstytucji RP).

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich materia aktu podejmowanego przez Prezydenta RP, która wprost wkracza w sferę konstytucyjnej odrębności i niezależności władzy sądowniczej, wyklucza w tym przypadku możliwość odejścia od gramatycznego brzmienia art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP i przyjęcie, że określenie „powołanie sędziego” może obejmować również odmowę jego powołania.

W tym przypadku bowiem właśnie ze względu na to, że akt Prezydenta RP wkracza na pole objęte konstytucyjnymi gwarancjami odrębności i niezależności władzy sądowniczej, normy konstytucyjne powinny podlegać ścisłej, a nie rozszerzającej wykładni.

Nie ma przecież owej konstytucyjnej odrębności i niezależności władzy sądowniczej wówczas, gdy organ władzy wykonawczej za pomocą dyskrecjonalnych i nie podlegających jakiejkolwiek kontroli zewnętrznej aktów, decyduje o obsadzie kadrowej wymiaru sprawiedliwości.

W literaturze (por. S. Dąbrowski, A. Łazarska, „Komentarz do ustawy – Prawo o ustroju sądów powszechnych” pod red. A. Górskiego, LEX 2013, komentarz do art. 55) zwraca się w tym kontekście uwagę, że „kompetencja Prezydenta ma jedynie pozytywny charakter, tj. Prezydent może jedynie powołać sędziów, nie ma zaś kompetencji do tego, aby odmówić powołania sędziów.

Przemawia za tym literalna wykładnia art. 179 Konstytucji RP, który stanowi, że Prezydent Rzeczypospolitej powołuje sędziów, jak również wykładnia funkcjonalna i celowościowa. Prezydent jest bowiem dysponentem władzy sądowniczej. Zgodnie z art. 10 Konstytucji RP władzę ustawodawczą sprawuje Sejm i Senat, władzę wykonawczą Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej i Rada Ministrów, a władzę sądowniczą sądy i trybunały. Prezydent jest zatem jedynie dysponentem władzy wykonawczej. W odniesieniu do władzy sądowniczej ma jedynie kompetencję do powołania sędziów. Celem tego unormowania jest zapewnienie niezależności władzy sądowniczej od władzy wykonawczej. Prezydent nie może więc odmówić powołania do pełnienia urzędu sędziego osoby przedstawionej przez Krajową Radę Sądownictwa. Prezydent może jedynie zwrócić wniosek i umożliwić Radzie ponowne rozpatrzenie sprawy.”

W tym miejscu zwrócić także trzeba uwagę, że odmowa powołania na stanowisko sędziego przez Prezydenta RP w sytuacji, gdy uchwała KRS podlegała uprzednio kontroli Sądu Najwyższego z punktu widzenia jej zgodności z prawem, godziłaby też w sądową zasadę wymiaru sprawiedliwości (art. 175 ust. 1 Konstytucji RP).

Za ścisłą wykładnią art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP przemawia także zasada ustrojowa, według której Rzeczpospolita Polska zapewnia wolności i prawa człowieka i obywatela (art. 5 Konstytucji RP). Oznacza to prawny obowiązek zapewnienia ochrony prawa obywatelskiego wynikającego z art. 60 Konstytucji RP. Kompetencja organu władzy wykonawczej do wkroczenia w sferę chronionego konstytucyjnie prawa dostępu do służby publicznej na jednakowych zasadach, nie może w związku z tym być oparta na domniemaniu czy też rozszerzającej wykładni uprawnień organu w tym zakresie.

W wyroku z dnia 9 czerwca 2010 r. (sygn. akt III KRS 4/10, LEX nr 611831) Sąd Najwyższy wskazał, że „ustawodawca jest uprawniony do sformułowania szczegółowych warunków, uzależniając od ich spełnienia ubieganie się o określone stanowiska w służbie publicznej, z uwzględnieniem rodzaju stanowiska oraz jego charakteru. Organy władzy publicznej muszą ponadto określić liczbę obsadzanych stanowisk stosownie do potrzeb państwa.

W tym kontekście celem art. 60 Konstytucji jest zapewnienie równości szans dla osób podejmujących starania o pełnienie funkcji w służbie publicznej; realizacja art. 60 Konstytucji z jednej strony wymaga od ustawodawcy ustanowienia reguł materialnoprawnych, określających przejrzyste kryteria selekcji kandydatów i obsadzania stanowisk w służbie publicznej, a z drugiej strony nakazuje stworzenie odpowiednich gwarancji proceduralnych, zapewniających weryfikowalność decyzji w sprawie naboru do służby (…)”.

W związku z tym, gdyby przyjąć, że Prezydent RP na mocy aktu dyskrecjonalnego i nie podlegającego żadnej kontroli, może pozbawić obywatela dostępu do służby publicznej, to konsekwentnie należałoby także uznać, że art. 60 Konstytucji RP jest wyłącznie pustą deklaracją wydrążoną z jakiejkolwiek treści.

Tylko ścisła wykładnia art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP eliminuje to zagrożenie.

W związku z powyższym w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich należy przyjąć, że kompetencje Prezydenta RP w procedurze powoływania sędziów nie mogą podlegać wykładni rozszerzającej ani też nie mogą opierać się na domniemaniach.

Prezydent RP poprzez swojego przedstawiciela w KRS (art. 187 ust. 1 pkt 1 Konstytucji RP) ma możliwość aktywnego uczestniczenia w procesie wyłonienia kandydata na sędziego, ma też możliwość, w przypadku ujawnienia nowych okoliczności dotyczących osoby wskazanej we wniosku o powołanie, zwrócić się do KRS o ponowne rozpatrzenie sprawy.

Nie może natomiast odmówić powołania sędziego, gdyż akt taki nie mieści się w granicach wyznaczonych gramatycznym brzmieniem art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP, zaś inna niż gramatyczna wykładnia tych norm konstytucyjnych nie jest możliwa z powodów wskazanych powyżej.

Oznacza to, że odmowa powołania sędziego nie mieści się w granicach konstytucyjnej prerogatywy Prezydenta RP, a skoro tak, to działania Prezydenta RP wykraczające poza konstytucyjne uprawnienia powinny być oceniane na zupełnie innej płaszczyźnie.

Ponadto, tezie o wykonywaniu w omawianym przypadku prerogatywy i korzystaniu z dyskrecjonalnej i niezawisłej władzy przez Prezydenta RP przeczy fakt, iż w sprawie Skarżącego - osoby przedstawionej Prezydentowi RP uchwałą Krajowej Rady Sądownictwa, która miała zostać powołana na stanowisko sędziowskie - prowadzone było w Kancelarii Prezydenta RP postępowanie, w trakcie którego doszło do opiniowania kandydatury m.in. przez Podsekretarza Stanu w Kancelarii Prezydenta RP.

Z powyższego wynika, że w ramach Kancelarii Prezydenta RP zostało wszczęte postępowanie administracyjne, które nie jest uregulowane przepisami prawa.

W rzeczywistości więc, to Podsekretarz Stanu w Kancelarii, a nie Prezydent RP, był osobą decyzyjną w kwestii odmowy powołania skarżącego na stanowisko w sądzie wyższego rzędu (por. m.in. uwagi zawarte w piśmie procesowym pełnomocnika skarżącego z dnia 5 grudnia 2016 r.).

***

Przedstawiona tu argumentacja w sposób oczywisty, nawet jeśli zyska akceptację, nie przesądza sama w sobie o dopuszczalności wniesienia skargi do sądu administracyjnego na postanowienie Prezydenta RP o odmowie powołania na stanowisko sędziego, w szczególności w kontekście tego, iż według zaskarżonego postanowienia WSA w Warszawie „nie jest właściwe nazywanie Prezydenta organem administracji publicznej”.

Poglądu tego nie można jednak podzielić, zwłaszcza w sytuacji, gdy w dotychczasowym orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego (por. wyrok z dnia 29 listopada 2007 r., sygn. akt K 43/06, OTK z 2007 r. Nr 10/A, poz. 130; z dnia 27 maja 2008 r., sygn. akt SK 57/06, OTK z 2008 r. Nr 4, poz. 63) konstytucyjne pojęcie „organu administracji publicznej” było rozumiane w sposób autonomiczny.

Trybunał Konstytucyjny uznawał więc za organ administracji publicznej każdy podmiot, niezależnie od tego, czy formalnie należy do struktury administracji, w którego kompetencjach leży wydawanie władczych rozstrzygnięć, kształtujących sytuację prawną (prawa i obowiązki) konkretnych osób.

W świetle tych poglądów nie ma więc znaczenia pozycja ustrojowa organu, lecz wyłącznie aspekt funkcjonalny przejawiający się w podejmowaniu w sposób władczy czynności jurysdykcyjnych.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich akt odmowy powołania przez Prezydenta RP na stanowisko sędziego w sposób władczy i jednostronny rozstrzyga o prawie dostępu do służby publicznej indywidualnie określonego obywatela polskiego.

Niewątpliwie jest to też akt podjęty w sferze stosunków zewnętrznych.

Kształtuje on zatem w sposób wiążący sytuację prawną jednostki, pozbawiając ją prawa dostępu do służby publicznej. W świetle zaś art. 184 Konstytucji RP Naczelny Sąd Administracyjny oraz inne sądy administracyjne sprawują, w zakresie określonym w ustawie, kontrolę działalności administracji publicznej.

Nie istnieją żadne konstytucyjne powody, aby owa działalność Prezydenta RP, będąca przejawem przypisania sobie władczych uprawnień właściwych organowi administracji publicznej i niewysłowionych w Konstytucji RP (a więc pozostających poza zakresem prerogatywy obejmującym jedynie powoływanie sędziów, a nie odmowę ich powołania), nie podlegała kontroli sądowej.

Wskazać w tym zakresie trzeba w ślad za Z. Kmieciakiem (por. „O pojęciu rządów prawa”, PiP z 2016 r., z. 9, s. 30), że „o statusie podmiotów zaangażowanych w wypełnienie zadań publicznych decyduje nie tyle ich pozycja ustrojowa, co realizowana w konkretnym przypadku funkcja.

Kierując się tym założeniem, czeski Najwyższy Sąd Administracyjny uznał, że w pewnych sprawach prezydent republiki i izba parlamentu powinny być traktowane jako organ administracyjny w znaczeniu materialnym (funkcjonalnym) (…) ze wszystkimi tego konsekwencjami, w tym dopuszczeniem sądowej kontroli ich aktów. Stanowisko to uzasadniono koniecznością ochrony publicznych praw podmiotowych w sprawach należących do kompetencji tych organów (powołań sędziów i wykonywania nadzoru nad samorządem terytorialnym).”

Powyższe stanowisko znajduje potwierdzenie w tekście Konstytucji RP. Zgodnie z art. 45 ust. 1 Konstytucji RP każdy ma prawo do sądu. W myśl natomiast art. 77 ust. 2 Konstytucji RP ustawa nie może zamykać nikomu drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw. „Jeśli więc art. 45 ust. 1 konstytucji dotyczy dochodzenia przed sądem wszelkich praw (także ustanowionych w innych aktach normatywnych niż konstytucja), to art. 77 ust. 2 konstytucji obejmuje swym zakresem jedynie prawa i wolności gwarantowane konstytucyjnie. W tym znaczeniu art. 77 ust. 2, stanowiąc uzupełnienie i rozwinięcie ogólniejszego ujęcia z art. 45 ust. 1, zawiera zarazem swoistą regulację szczególną w stosunku do art. 45 ust. 1 konstytucji.

Płynie stąd istotny wniosek co do zakresu dopuszczalnych ograniczeń prawa do sądu.

Ograniczenia prawa do sądu ustanawiane normą ustawową, stosownie do art. 31 ust. 3 konstytucji, muszą uwzględniać kategoryczny zakaz zamykania drogi do sądu zawarty w art. 77 ust. 2 w zakresie dochodzenia konstytucyjnych wolności i praw; ergo wyłączenie drogi sądowej w sprawach związanych z naruszeniem wolności i praw może być ustanowione jedynie wprost przepisami konstytucyjnymi” (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 maja 2000 r., sygn. akt K 21/99, OTK z 2000 r. Nr 4, poz. 109).

W powołanym powyżej wyroku Trybunał Konstytucyjny w sposób jednoznaczny stwierdził również, że prawa określone art. 60 Konstytucji RP należą do kategorii praw konstytucyjnych, do których odnosi się bezwzględny zakaz zamykania drogi sądowej (art. 77 ust. 2 Konstytucji RP). Istotą prawa wynikającego z art. 60 Konstytucji RP jest bowiem to, że ma ono charakter gwarancji formalnej. Każda osoba będąca obywatelem polskim i korzystająca z pełni praw publicznych, ma być traktowana na jednakowych zasadach, co zakłada weryfikowalność kryteriów naboru do służby.

W zaskarżonym postanowieniu WSA w Warszawie nie wskazał z oczywistych względów przepisu rangi konstytucyjnej, który wyłączałby prawo do sądu obywateli polskich, którym Prezydent RP odmówił powołania na stanowiska sędziowskie.

Sąd nie uczynił tego, gdyż przepisu takiego nie ma w Konstytucji RP.

Oznacza to jednak, że sąd w świetle art. 45 ust. 1, art. 77 ust. 2, art. 60 i art. 184 Konstytucji RP był zobowiązany udzielić ochrony sądowej skarżącemu usiłującemu zweryfikować postanowienie Prezydenta RP realizującego w tym zakresie funkcję właściwą dla organu administracji publicznej. Odmawiając realizacji swojego konstytucyjnego obowiązku, WSA w Warszawie naruszył wymienione normy konstytucyjne.

W uzasadnieniu postanowienia z dnia 12 października 2012 r. (sygn. akt I OSK 1885/12) Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził, że „dopuszczalność działania w formie decyzji administracyjnej regulują przepisy prawa materialnego. W razie gdy przepis prawa materialnego nie określa prawnej formy władczej konkretyzacji przyjmuje się, w oparciu o konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego (art. 2 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej), zasadę domniemania załatwienia sprawy w formie decyzji administracyjnej. Wprowadzenie domniemania załatwienia sprawy w formie decyzji administracyjnej wymaga obowiązywania normy prawa materialnego, która podlegałaby autorytatywnej konkretyzacji. Takiej normy prawa materialnego, która podlegałaby autorytatywnej konkretyzacji w zakresie powołania jednostki na urząd sędziego w polskim systemie prawa nie wprowadzono. Tym samym nie ma podstaw do przyjęcia w tym przedmiocie domniemania załatwiania spraw w formie decyzji administracyjnych, co wyłącza wprowadzenie dopuszczalności drogi sądowoadministracyjnej.”

Rzecznik Praw Obywatelskich w istotnej części podziela przedstawiony powyżej pogląd Naczelnego Sądu Administracyjnego, nie może jednak podzielić konkluzji, że brak normy prawa materialnego skutkuje brakiem drogi sądowej przed sądem administracyjnym. Rzecznik Praw Obywatelskich zgadza się, i dał temu wyraz powyżej, że Prezydent RP w ramach konstytucyjnej prerogatywy (art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP) powołuje sędziów. Żaden przepis prawa (w tym wskazany art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP) nie powierza mu natomiast uprawnienia do odmowy powołania sędziego.

W tym zakresie Prezydent RP działa nie tylko poza granicami prerogatywy, lecz także działa bez podstawy prawnej, przypisując sobie władcze uprawnienie do wiążącego rozstrzygania o konstytucyjnym prawie dostępu obywatela polskiego do służby publicznej (art. 60 Konstytucji RP).

Jest to dość klasyczna sytuacji opisana w prawie administracyjnym, sprowadzająca się do wydania decyzji administracyjnej bez podstawy prawnej (art. 156 § 1 pkt 2 k. p. a.), a więc gdy nie ma przepisu, który umocowuje organ do takiego działania. Nie ulega jednak wątpliwości, że również decyzje i postanowienia administracyjne wydane bez podstawy prawnej podlegają kontroli sądu administracyjnego, zarówno te wydane w ogólnym postępowaniu administracyjnym (art. 145 § 1 pkt 2 P. p. s. a.), jak i te wydane poza ramami ogólnego postępowania administracyjnego (art. 145 § 2 P. p. s. a.). Taki właśnie charakter mają postanowienia zaskarżone w niniejszej sprawie, które zostały wydane poza granicami zakreślonymi art. 144 ust. 3 pkt 17 i art. 179 Konstytucji RP, a więc zostały wydane bez podstawy prawnej. Takiej podstawy prawnej nie zawiera też art. 45 ust. 2 ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, z tego przepisu wynika bowiem jedynie uprawnienie Prezydenta RP do wystąpienia do KRS z wnioskiem o ponowne rozpoznanie sprawy wówczas, gdy ujawniły się nowe okoliczności dotyczące osoby wskazanej we wniosku o powołanie. Zawsze więc organem rozstrzygającym o dostępie do służby publicznej na stanowisku sędziowskim pozostaje konstytucyjny organ jakim jest KRS. To ten organ, również na wniosek Prezydenta RP o ponowne rozpoznanie sprawy, wydaje ostateczne rozstrzygnięcie.

W świetle powyższego, sprawa skarżącego mieści się w konstytucyjnym znaczeniu sprawy z zakresu „działalności administracji publicznej” (art. 184 Konstytucji RP) i należy do właściwości sądu administracyjnego, dlatego odrzucenie jego skargi nastąpiło z naruszeniem art. 58 § 1 pkt 1 P. p. s. a., a w konsekwencji także z naruszeniem art. 45 ust. 1, art. 60, art. 77 ust. 2 i art. 184 Konstytucji RP. Uzasadnia to wniosek o uchylenie w całości zaskarżonego postanowienia WSA w Warszawie jako wydanego z naruszeniem przepisów postępowania. Naruszenie to miało charakter istotny, bo w jego wyniku sąd administracyjny w ogóle nie rozpoznał sprawy skarżącego. Uzasadnia to także wniosek o przekazanie sprawy WSA w Warszawie do ponownego rozpoznania i dokonania merytorycznej oceny zaskarżonego postanowienia Prezydenta RP.

 

Opłaty za odholowanie pojazdów w Łodzi za 2016 rok niezgodne z prawem

Data: 2017-01-13

Przepisy Prawa o ruchu drogowym przewidują ustalenie opłat za usuwanie i przechowywanie pojazdów usuniętych z drogi (np. na skutek niewłaściwego parkowania). Ich wysokość ma być przy tym ustalona z uwzględnieniem kosztów usuwania i przechowywania pojazdów na obszarze danego powiatu. Tymczasem, Rada Miejska w Łodzi określiła stawki opłat na maksymalnym możliwym poziomie, bez sprawdzenia, jaka będzie ich relacja do wspomnianych kosztów.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył uchwałę w przedmiocie opłat do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, który nie podzielił zastrzeżeń Rzecznika. Skarga kasacyjna, jaką złożył Rzecznik od niekorzystnego wyroku okazała się skuteczna. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 13 stycznia 2017 r. podzielił argumentację Rzecznika, że określając stawki opłat za odholowanie pojazdów Rada Miejska w Łodzi nie uwzględniła ustawowego kryterium kosztów usuwania pojazdów na obszarze Łodzi, przez co w istotny sposób naruszyła przepisy Prawa o ruchu drogowym. W rezultacie NSA uchylił wcześniejszy wyrok WSA w Łodzi i stwierdził nieważność zaskarżonej przez Rzecznika uchwały (sygn. akt I OSK 1916/16).

Sprawa pani Cecylii. Skarga kasacyjna RPO przeciw odebraniu matce opiekującej się dzieckiem z niepełnosprawnością pomocy na drugie dziecko

Data: 2017-01-05

Pani Cecylia opiekuje się niepełnosprawnym dzieckiem i nie pracuje. W 2015 r. urodziła drugie dziecko i w tej sytuacji nie ma prawa do urlopu macierzyńskiego. Ale od 1 stycznia 2016 r. rodzice, którzy nie mają prawa do zasiłku macierzyńskiego lub uposażenia macierzyńskiego, mogą wystąpić o świadczenie rodzicielskie. Pani Cecylia taką pomoc na młodsze dziecko dostała, ale po 5 miesiącach wypłata została wstrzymana. Ośrodek pomocy społecznej uznał bowiem, że skoro pani Cecylia dostaje już świadczenie pielęgnacyjne na starsze dziecko (to z niepełnosprawnością), to nie ma już prawa do pomocy na młodsze dziecko.

RPO uznał tę interpretację za całkowicie błędną i wniósł do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie o unieważnienie decyzji odbierającej pani Cecylii świadczenie (III.7064.239.2016.JA).

Wskazał, że ustawa precyzyjnie wylicza, kiedy świadczenie rodzicielskie się nie należy. Żaden z wyliczonych przypadków nie stosuje się do sytuacji pani Cecylii.

Negatywna przesłanka uniemożliwiająca uzyskanie świadczenia rodzicielskiego określona w art. 17c ust. 9 pkt 4 ustawy o świadczeniach rodzinnych odnosi się do ustalonego prawa do świadczenia rodzicielskiego, dodatku do zasiłku rodzinnego, świadczenia pielęgnacyjnego, specjalnego zasiłku opiekuńczego lub zasiłku dla opiekuna w związku z wychowywaniem tego samego dziecka lub opieką nad tym samym dzieckiem. Tymczasem w przypadku pani Cecylii świadczenie pielęgnacyjne jest dla jednego dziecka, a rodzicielskie – dla drugiego.

Zaskarżonej decyzji RPO zarzuca więc naruszenie prawa materialnego poprzez błędną ich wykładnię polegającą na przyjęciu, że fakt pobierania przez rodzica świadczenia pielęgnacyjnego z tytułu sprawowania opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem stanowi negatywną przesłankę do uzyskania świadczenia rodzicielskiego na drugie dziecko w rodzinie.

Argumentacja prawna RPO

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich organ administracji dokonując wykładni przepisu art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych poprzestał na jego literalnym brzmieniu (wykładnia gramatyczna) przyjmując, że w stanie faktycznym sprawy będącej przedmiotem niniejszej skargi może on znaleźć zastosowanie. Z taką oceną i dokonaną wykładnią nie sposób się zgodzić.

Zgodnie z aktualną teorią wykładni prawa, nie istnieje czyste, abstrakcyjne znaczenie przepisu, które mogłoby być przyjęte bez jakichkolwiek zabiegów interpretacyjnych. Nawet pozornie proste przepisy wymagają bowiem dokonywania pewnych założeń i przyjmowania pewnych definicji i konkretnego rozumienia słów i kontekstów (por. uchwała Sądu Najwyższego z dnia 7 grudnia 2006 r. sygn. akt III CZP 108/06, OSNC 2007/9/134, Biuletyn SN 2006/12).

Teoretycy języka zgodnie bowiem wskazują, że ze względu na cechy języka prawnego, jego nieostrość, wieloznaczność, czy semantyczną otwartość (niedookreśloność), jego zależność od zmieniających się kontekstów pozajęzykowych, takich jak stosunki społeczne, ekonomiczne czy polityczne, akty twórczej interpretacji przepisów prawnych są wręcz nieuniknione. Wynika stąd, że w wielu sytuacjach twórczy charakter wykładni stanowi po prostu rezultat immanentnych cech samego języka prawnego (por. A. Stelmachowski, Wstęp do teorii prawa cywilnego, Warszawa 1984, s. 434, A. Stelmachowski, Zarys teorii prawa cywilnego, Warszawa 1998, s. 295 Z. Ziembiński, M. Zieliński, Dyrektywy i sposób ich wypowiadania, Warszawa 1992, a zwłaszcza M. Zieliński, Wykładnia prawa. Zasady, reguły, wskazówki, Warszawa 2002, K. Płeszka, T. Gizbert-Studnicki, Dwa ujęcia wykładni. Próba konfrontacji, ZNUJ 1984/20, R. Sarkowicz, J. Stelmach, Teoria prawa, Kraków 1996, s.80, L. Leszczyński, Zagadnienia teorii stosowania prawa. Doktryna i tezy orzecznictwa, Zakamycze 2001, s.113).

Zastosowanie przez działającego z upoważnienia Burmistrza W.  Kierownika Działu Świadczeń Rodzinnych Ośrodka Pomocy Społecznej w W. wyłącznie wykładni gramatycznej art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych doprowadziło do rozstrzygnięcia, które w świetle powszechnie akceptowanych wartości jest rażąco niesłuszne, niesprawiedliwe, nieracjonalne i niweczące ratio legis ustawy o świadczeniach rodzinnych. Odstępstwo od sensu językowego przepisu było nie tylko prawem, ale wręcz obowiązkiem organu (por. uchwałę Sądu Najwyższego z dnia 22 marca 2007 r., III CZP 8/2007, LEX nr 230973). Nie może zatem budzić wątpliwości, że sytuacja prawna będąca przedmiotem niniejszej skargi uzasadniała konieczność kreatywnej interpretacji przepisu art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych i odstąpienia od jego literalnego sensu.

W konsekwencji, zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich, działania podejmowane w toku postępowania były niezgodne z prawem, gdyż organ administracji rozstrzygający w sprawie naruszył przepisy prawa materialnego. Dokonał bowiem nieprawidłowej wykładni przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych, co miało wpływ na jej wynik. W sytuacjach, gdy ściśle literalne interpretowanie zapisu ustawowego prowadzi do zniekształcenia albo wypaczenia jego treści, obowiązkiem organu stosującego prawo jest sięganie do innych sposobów wykładni. Organ powinien był zatem podjąć próbę zinterpretowania przepisu art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych odwołując się do aksjologicznej racjonalności ustawodawcy oraz kierując się systemowymi, celowościowymi bądź funkcjonalnymi regułami wykładni prawa (por. uchwałę składu siedmiu sędziów Sądu Najwyższego z dnia 18 października 2001 r., I KZP 22/01 OSNKW 2001, z. 11-12, poz. 86, a także A. Redelbach, S. Wronkowska, Z. Ziembiński: Zarys teorii państwa i prawa, Warszawa 1992, s. 203 i nast.; L. Morawski: Wstęp do prawoznawstwa, Toruń 1997, s. 151; J. Wróblewski: Sądowe stosowanie prawa, Warszawa 1972, s. 123 i nast.).

Interpretacja przepisów ustawowych musi być zawsze dokonywana przy zastosowaniu techniki wykładni ustawy w zgodzie z Konstytucją. W orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego utrwalona jest zasada prymatu takiej wykładni. Jak wskazano w orzeczeniu z dnia 4 października 1995 r., wydanie orzeczenia o niekonstytucyjności ustawy nie powinno następować w sytuacji, gdy możliwe jest nadanie ustawie takiego rozumienia, które doprowadzi ją do zgodności z normami, zasadami i wartościami ustanowionymi przez Konstytucję (...). Innymi słowy, jeżeli na gruncie wykładni językowej możliwe jest różne rozumienie treści normy prawnej, to należy przyjmować taki rezultat wykładni, który zapewnia zgodność z zasadami konstytucyjnymi (sygn. akt K 17/93, OTK w 1994 r., cz. I, s. 92).

Organ administracji publicznej uchylając w całości decyzję własną o przyznaniu pani Cecylii świadczenia rodzicielskiego na młodsze dziecko dokonał błędnej wykładni art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 ustawy o świadczeniach rodzinnych, gdyż pominął prawnie uzasadnione cele ustawy oraz zasady konstytucyjne. Należyta interpretacja aktu normatywnego polegająca na odczytaniu z niego właściwego i zgodnego z intencjami prawodawcy sensu, wymagała od organu rozstrzygającego zastosowania metod wykładni zmierzających do ustalenia celu, w jakim wydano dane przepisy, i tłumaczących ich sens w świetle tego celu. Odstąpienie od ścisłej wykładni językowej i posłużenie się inną metodą wykładni w niniejszej sprawie było nieodzowne, a brak aktywności organu administracji w tej mierze doprowadził do rażąco niesprawiedliwego rozstrzygnięcia poprzez zastosowanie prawa materialnego w sposób zakłócający ratio systemu zabezpieczenia społecznego.

Niezaprzeczalnym celem ustawy o świadczeniach rodzinnych jest realizacja polityki społecznej i gospodarczej uwzględniającej dobro rodzin znajdujących się w trudnej sytuacji. Każdy z zapisów znajdujących się w tym akcie prawnym musi pozostawać w zgodzie z jego funkcją. Wyłączenie z kręgu uprawnionych do uzyskania świadczenia rodzicielskiego rodzica, któremu rodzi się kolejne dziecko, tylko dlatego, że korzysta ze świadczenia opiekuńczego na inne dziecko, pozostaje w sprzeczności z aksjologiczną racjonalnością ustawodawcy. Z domniemania racjonalności orzecznictwo i doktryna wyprowadzają cały szereg bardziej szczegółowych reguł, takich jak założenie, że prawodawca nie stanowi norm sprzecznych, norm zawierających luki lub zbędnych, dąży do społecznie aprobowanych celów, liczy się z konsekwencjami empirycznymi podejmowanych decyzji. Niezasadne byłoby więc przypisywanie racjonalnemu ustawodawcy, że pozbawia ochrony rodziny wbrew zapisowi art. 18 Konstytucji, który nakazuje chronić rodzinę, bez uwzględnienia zapisu zawartego w art. 67 ust. 2 Konstytucji RP stanowiącego, iż obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, oraz zapisu zawartego w jej art. 69 stwierdzającego, że osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczaniu egzystencji.

Zasada pierwszeństwa wykładni językowej nie może prowadzić do wniosku, że interpretatorowi wolno jest w każdych okolicznościach ignorować wykładnię systemową czy funkcjonalną. Może się okazać, że sens przepisu, który wydaje się językowo jasny okaże się wątpliwy, gdy go skonfrontujemy z innymi przepisami lub weźmiemy pod uwagę cel regulacji prawnej (por. M. Zieliński, Wykładnia prawa. Zasady, reguły, wskazówki, Warszawa 2002, s.275). Co w ocenie Rzecznika miało miejsce w sprawie objętej skargą.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich organ rozstrzygający o uchyleniu prawa pani Cecylii do świadczenia rodzicielskiego powinien dokonać pogłębionej wykładni przepisów ustawy o świadczeniach rodzinnych. Wbrew stanowisku organu administracji nie sposób przyjąć, że przepis art. 27 ustawy o świadczeniach rodzinnych regulujący zbieg prawa do świadczeń rodzinnych, a w szczególności jego ust. 5 stanowiący, że w przypadku zbiegu uprawnień do następujących świadczeń: świadczenia rodzicielskiego lub świadczenia pielęgnacyjnego lub specjalnego zasiłku opiekuńczego lub dodatku do zasiłku rodzinnego, o którym mowa w art. 10 lub zasiłku dla opiekuna, o którym mowa w ustawie z dnia 4 kwietnia 2014 r. o ustaleniu i wypłacie zasiłków dla opiekunów - przysługuje jedno z tych świadczeń wybrane przez osobę uprawnioną, mógł być zastosowany w niniejszej sprawie.

Zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich wskazany w art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych zbieg uprawnień do określonych w nim świadczeń ma zastosowanie tylko w sytuacji, gdy chodzi o zbieg uprawnień w sensie podmiotowym zarówno co do osoby sprawującej opiekę lub wychowanie jak i osoby wymagającej opieki. Przepis art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych dotyczy więc prawa do przyznania jednego ze świadczeń rodzinnych na skutek zbiegu uprawnień i dokonania wyboru świadczenia przez osobę uprawnioną w sytuacji wychowania lub opieki nad tym samym dzieckiem. Nie dotyczy przypadku, gdy mamy do czynienia ze zbiegiem uprawnień z tytułu wychowywania lub opieki nad różnymi dziećmi. Nie do przyjęcia jest bowiem stanowisko, że w myśl w art. 27 ust. 5 ustawy o świadczeniach rodzinnych istotne jest wyłącznie to, czy osoba uprawniona pobiera jedno ze świadczeń wymienionych w tym przepisie, a bez znaczenia pozostaje okoliczność nad kim sprawowana jest opieka lub wychowanie. Przepis stanowi o zbiegu uprawnień, które nie mogą być rozpatrywane bez badania przesłanek uprawnień w przypadku świadczenia rodzicielskiego i świadczenia pielęgnacyjnego, które są uprawnieniami przyznawanymi w stosunku do sprawowania opieki nad konkretnym podmiotem. Oznacza to, że pani Cecylii przysługują dwa odrębne uprawnienia do świadczeń w stosunku do każdego z dwojga dzieci, a prawo do nich wywodzi się z innego tytułu i innej podstawy prawnej.

Stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich znajduje potwierdzenie w orzecznictwie sądowo-administracyjnym m.in. w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Bydgoszczy z dnia 13 lipca 2016 r. sygn. akt II SA/Bd 617/16 oraz wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego we Wrocławiu z dnia 23 sierpnia 2016 r. sygn. akt IV SA/Wr 158/16 dostępne na: www.orzeczenia.nsa.gov.pl.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich działania organu administracji w sprawie objętej skargą były sprzeczne z zasadami państwa prawa, które organy mają obowiązek wcielać w życie. Zgodnie bowiem z treścią art. 6 Kodeksu postępowania administracyjnego organy administracji posiadają uprawnienie do działania jedynie na mocy obowiązujących przepisów. Zasada praworządności (legalizmu) została przewidziana w art. 7 Konstytucji, zgodnie z którym organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Legalizm działalności organów administracji publicznej polega m.in. na wydawaniu przez nie rozstrzygnięć w przepisanej prawem formie, na należytej podstawie prawnej i w zgodności z wiążącymi dany organ przepisami materialnymi. Zasada ta dotyczy nie tylko organów publicznych tworzących prawo, ale też stosujących je organów. Naruszenie przez organy państwa obowiązku działania na podstawie i w granicach prawa sprawia, że działanie takie traci cechę legalności. W dotychczasowym orzecznictwie Trybunał podkreślał, że istotą art. 7 Konstytucji jest nakaz działania organów władzy publicznej w granicach wyznaczonych przez prawo, w którym winna być zawarta podstawa działania, jak też zakreślone granice jej działania (zob. postanowienie z 9 maja 2005 r., sygn. Ts 216/04, OTK ZU nr 2/B/2006, poz. 87). Zasada wyrażona w art. 7 Konstytucji nie ma charakteru wyłącznie formalnego, który by powodował, że konstytucyjne uwarunkowania dotyczące treści przepisów prawnych nie wynikają z art. 7, ale z klauzuli wyrażonej w art. 2 Konstytucji i pozostałych zasad ustrojowych. Takie uwarunkowania wynikają bowiem również z samego art. 7 Konstytucji (zob. W. Sokolewicz, komentarz do art. 7 Konstytucji, [w:] Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Komentarz, red. L. Garlicki, Warszawa 2007, s. 3).

Prawidłowe odczytanie treści art. 27 ust. 5 pkt 1 i 2 w zw. z art. 17c ust. 9 pkt 4 ustawy o świadczeniach rodzinnych prowadzi do wniosku, że w sytuacji, gdy świadczenie rodzicielskie i świadczenie pielęgnacyjne przysługują na inne dzieci, wówczas rodzic ma prawo do każdego z tych świadczeń. Warunek ten został spełniony w niniejszej sprawie. W konsekwencji - zdaniem Rzecznika Praw Obywatelskich - zaskarżona decyzja powinna zostać uchylona, gdyż została wydana w oparciu o błędną wykładnię prawa materialnego.