Godło RP
Liczba całkowita wyników: 53

Działalność gospodarcza, przedsiębiorcy

Działania RPO dotyczące spraw ważnych dla przedsiębiorców. Zobacz też temat PODATKI

Data początkowa
np.: 07/2019
Data końcowa
np.: 07/2019
(pozwala na wiele wyborów np. z klawiszem Ctrl)

Przez zaniedbania państwa psychologowie nie mają prawa wykonywania zawodu. Cierpią wszyscy. RPO pisze do MRPiPS

Data: 2019-07-02
  • Przyjęta 13 lat temu ustawa o zawodzie psychologa nigdy nie zaczęła być stosowana. Nie powołano samorządu zawodowego psychologów, który ma dawać prawo do wykonywania zawodu
  • Sądy powołują więc biegłych psychologów na podstawie niejasnych kryteriów; to samo dotyczy psychologów szkolnych czy tych, którzy oceniają osoby ubiegające się o broń albo odpowiadające za bezpieczeństwo jądrowe
  • Ludziom w kryzysie doradzają psychologowie, którzy formalnie nie mają prawa wykonywania zawodu
  • To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO do Ministra Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej

Sytuacja ta, wynikająca z wieloletnich zaniechań kolejnych rządów, stanowi naruszenie praw obywatelskich, w szczególności prawa do bezpieczeństwa (art. 5 Konstytucji) i prawa do ochrony zdrowia (art. 68 ust. 1 Konstytucji).

Problem przez lata uznawany był za mało istotny, choć ma on wpływ na sprawy setek tysięcy jeśli nie milionów obywateli. Dowodem są bezskuteczne interwencje kolejnych Rzeczników Praw Obywatelskich. Adam Bodnar przypomina o tym nowej minister rodziny, pracy i polityki społecznej Bożenie Borys-Szopie.

Jej wszyscy poprzednicy niezmiennie i konsekwentnie stali na stanowisku, że z powodu wad ustawa o zawodzie psychologa jest niewykonalna. Nie powstał jednak żaden inny projekt, więc ustawy nie dało się też uchylić. Nadal obowiązuje, tworząc fikcję prawa, co narusza konstytucyjną zasadę demokratycznego państwa prawnego (pismo RPO z 9 lutego 2012 r, nr RPO-683517).  

Brak przepisów wykonawczych oraz niepowołanie regionalnych izb psychologów formalnie uniemożliwia wykonywanie zawodu psychologa (pismo z 4 sierpnia 2008 r., nr RPO-573306-VI/07). Taki stan rzeczy, nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym, jest jaskrawym przykładem naruszenia art. 146 ust. 4 pkt 1 Konstytucji, który obliguje Radę Ministrów do zapewnienia wykonania ustaw (tak też w piśmie z 14 lutego 2012 r., nr RPO-683517-V/11).

Tysiące psychologów, serki tysięcy osób, które badają

Niewykonanie ustawy jest w dalszym ciągu przedmiotem skarg do RPO. Brak samorządu zawodowego psychologów, który m.in. powinien stwierdzać prawo wykonywania zawodu, nie powoduje bowiem, że psychologów nie ma. Wykonują oni zadania także w sferze publicznej: w edukacji, lecznictwie, więziennictwie, wymiarze sprawiedliwości, administracji. To co najmniej kilka tysięcy osób, które – przynajmniej formalnie – nie mają prawa wykonywania zawodu.  

Jak powołać biegłego?

To przykład trudnej do zrozumienia niemocy państwa – pisze RPO. - Wymaga bowiem od różnych organów państwa znalezienia sposobów na radzenie sobie ze skutkami zaniechania wykonania ustawy o zawodzie psychologa. W takiej sytuacji są m.in. marszałkowie województw, wydający zezwolenia na wykonywanie zawodu w ramach indywidualnej praktyki psychologicznej. Choć weryfikacja kompetencji przed wydaniem zezwolenia odbywa się za pomocą wszelkich dostępnych środków, część marszałków napisała do RPO, że nie mają pewności co do kompetencji psychologów, którym wydawane są zezwolenia.

Z problemem borykają się też sądy, które muszą powoływać biegłych z dziedziny psychologii. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości w sprawie biegłych sądowych z 24 stycznia 2005 r., kandydat na biegłego musi mieć opinię albo zakładu pracy, albo organizacji zawodowej. Psychologowie wykonujący zawód na własny rachunek w sposób oczywisty nie są w stanie tego wymogu spełnić. Sądy radzą sobie z tym w ten sposób, że traktują tych psychologów jako „współpracujących” z jakąś instytucją i jej opinię biorą pod uwagę. Opinia nieistniejącego samorządu zawodowego bywa też zastępowana opinią różnych stowarzyszeń psychologów.

Jest to sytuacja wysoce niepokojąca, jeśli się pamięta, że na psychologach wykonujących swoją pracę w sferze publicznej ciąży ogromna odpowiedzialność.

Zezwolenie na broń? Opinię wyda psycholog z rejestru komendanta policji

Skutki niewykonania ustawy widać także w przepisach resortowych. Np. zatrudnieni w szkołach psycholodzy nie muszą się legitymować prawem wykonywania zawodu, a jedynie odpowiednim wykształceniem.

Najbardziej rozbudowaną „resortową” regulacją dotyczącą zawodu psychologa są przepisy dotyczące psychologów transportu. Tworzą one kategorię „psychologów uprawnionych”, podlegających wpisowi w ewidencji prowadzonej przez marszałka województwa. Prawodawca nie wymaga od nich uzyskania prawa wykonywania zawodu, a jedynie odpowiedniego wykształcenia.

W systemie prawa występuje również kategoria „psychologów upoważnionych”. Odpowiadają oni za badanie psychologiczne osób ubiegających się o pozwolenie na broń. Także oni nie muszą dysponować prawem wykonywania zawodu, a wystarczające jest wykształcenie i – dodatkowo – doświadczenie zawodowe, stanowiące podstawę do wpisu do rejestru komendanta wojewódzkiego policji. „Psycholodzy upoważnieni” są również uprawnieni do badań związanych z wykonywaniem zawodu pracownika ochrony fizycznej, pełnieniem funkcji sędziego, czy też osób wykonujących czynności w zakresie bezpieczeństwa jądrowego i ochrony radiologicznej.

Podobnie rzecz się ma z psychologami obecnymi w publicznej służbie zdrowia. Wymogami stawianymi przed nimi jest, co do zasady, wykształcenie.

Choć Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej – jak wynika z pisma z 12 czerwca 2019 r. do Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Psychologów – prowadzi już prace nad nowelizacją przepisów, próżno szukać informacji o tym wykazie prac legislacyjnych Rady Ministrów (nie wspominając o informacjach o konkretnych kierunkach rozwiązań), co sugeruje, że są one na bardzo wczesnym etapie.

Doświadczenie instytucjonalne Rzecznika Praw Obywatelskich każe przypuszczać, że na gotowy projekt ustawy przyjdzie wszystkim jej interesariuszom – zarówno samym psychologom, jak również osobom, którym świadczą oni pomoc – poczekać nawet kilka lat.

Oznacza to, że czynności wpływające na to:

  • kto będzie mógł prowadzić pojazdy,
  • kto zajmie się opieką psychologiczną nad dziećmi w szkołach,
  • kto będzie mógł posługiwać się bronią,
  • kto będzie mógł rozstrzygać sprawy sądowe,
  • jak przebiegnie powrót do zdrowia,

nadal dokonywać będą osoby, które:

  • nie muszą kierować się kodeksem etycznym,
  • nie posiadają ustandaryzowanych metod psychologicznych,
  • nie podlegają odpowiedzialności dyscyplinarnej za ewentualne błędy.

RPO ma nadzieję, że resort pracy podejmie energiczne działania, które zaowocują szybkim sformułowaniem projektu ustawy, rozwiązującym problem ważny dla setek tysięcy (jeśli nie milionów) obywateli naszego państwa.

V.7014.23.2018

Przepis prawa, który zapobiegał dyskryminacji uznany za niekonstytucyjny. Jaka teraz będzie ochrona?

Data: 2019-06-26
  • Niezgodny z Konstytucją jest artykuł Kodeksu wykroczeń przewidujący karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi - uznał Trybunał Konstytucyjny
  • Artykuł zaskarżył Prokurator Generalny po uznaniu na jego podstawie  winy drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Artykuł ten zapobiegał dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny - podkreśla RPO
  • Teraz parlament powinien tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na rynku usług ze względu na cechę osobistą, jak płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność czy orientacja seksualna

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewidywał grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chronił tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro wniósł, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK w 2017 r. na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd w Łodzi za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

W 2018 r.  Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego  w tej sprawie. - Kiedy przekonania religijne pozostają w oczywistej sprzeczności z cechami i charakterem usługi, to wolno odmówić wykonania takiego świadczenia, nawet jeśli pozostaje to w konflikcie z innymi wartościami, w tym także konstytucyjnymi, takimi jak zakaz dyskryminacji. Natomiast odmowy nie mogą uzasadniać indywidualne przymioty osób, na rzecz których ta usługa ma być wykonana, np. wyznanie religijne, manifestowane poglądy czy preferencje seksualne – uzasadnił SN.

RPO: art. 138 Kw chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw jest ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionował stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazywał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał w uzasadnieniu wyroku, że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wniósł zatem o uznanie przez TK, że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa Europejskiego Trybunału Praw Człowieka

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis chroni bowiem przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka (który wcześniej też był w składzie) - jako osób nieuprawionych do orzekania, co powoduje że skład jest sprzeczny z Konstytucją. TK odmówił wyłączenia M. Muszyńskiego.

J. Wyrembak został zaś wyłączony na swoją prośbę, co uzasadnił koniecznością zachowania najwyższych standardów bezstronności  (zajął wcześniej stanowisko ws. drukarza jako  autor ekspertyzy Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.).

Rozstrzygnięcie TK

Po posiedzeniu niejawnym TK (sygn. akt K16/17) uznał art. 138 Kw za niezgodny z art. 2 Konstytucji. Umorzył postępowanie w pozostałej części. Sprawę rozstrzygnął Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres i Wojciech Sych. Dwaj ostatni złożyli zdania odrębne.

Uzasadnienie TK podkreślało, że zaskarżony artykuł to nadmierna regulacja w sferę wolności jednostki. Istnienie tego artykułu nie jest konieczne dla ochrony konsumentów czy ochrony przed dyskryminacją. Zdaniem TK może to być realizowane np. przez prawo cywilne lub prawo publiczne gospodarcze.

L. Kieres ocenił, ze art. 138 jest zgodny z konstytucyjną zasadą proporcjonalności. Wskazał na zagrożenia wynikające z jego uchylenia. Zmniejszy to bowiem poziom ochrony przed dyskryminacją, a środki cywilnoprawne są niewystarczające. Sędzia podzielił stanowisko Rzecznika w sprawie.

Także W. Sych kwestionował w części niezgodność zaskarżonego artykułu z  Konstytucją. Wskazał, że teraz powstanie możliwość składania wniosków o wznawianie postępowań z art. 138, które już zakończono. Sędzia podkreślił, że artykuł ten dotyczył nie tylko dyskryminacji, ale każdej nieracjonalnej odmowy usługi.

Zdania odrębne podkreślały, że art. 138 nie można rozpatrywać tylko pod kątem sprawy drukarza z Łodzi.

Komentarz Anny Błaszczak-Banasiak, dyrektorki Zespołu ds. Równego Traktowania Biura RPO

Uchylony dziś przepis art. 138 Kodeksu wykroczeń pełnił w polskim systemie prawnym ważną rolę antydyskryminacyjną. Do Biura Rzecznika trafia bowiem wiele sygnałów o nierównym traktowaniu konsumentów w zakresie dostępu do usług.

Wolność działalności gospodarczej jest istotną wartością konstytucyjną, jednak zgodnie z prawem może podlegać ograniczeniom. W ocenie Rzecznika swoboda zawierania umów przez przedsiębiorców nie może uderzać w godność ich potencjalnych klientów, ani naruszać prawa do równego traktowania.

Oznacza to, że przedsiębiorca nie może odmówić realizacji usługi z uwagi na cechę osobistą klienta taką jak: płeć, wiek, rasa, narodowość, niepełnosprawność, czy orientacja seksualna. Spróbujmy sobie wyobrazić, jakie mogą być praktyczne skutki tego orzeczenia. Czy będziemy akceptowali faktyczną segregację klientów na rynku usług? Czy restauratorzy lub właściciele sklepów będą mogli legalnie odmówić obsługi klienta z uwagi na kolor jego skóry lub wyznanie?

Dzisiejsze orzeczenie Trybunału stawia przed polskim ustawodawcą poważne wyzwanie. To polski Parlament powinien teraz tak ukształtować system prawa, żeby realnie zapobiec segregacji klientów na polskim rynku usług.

XI.815.6.2018

Spotkanie regionalne w Pile

Data: 2019-06-11
  • Emerytury, prawa pracownicze i prawa konsumentów, złe działanie sądów, złe działanie prawa - w upalne południe w Pile na spotkanie z RPO Adamem Bodnarem w Regionalnym Centrum Kultury- Fabryka Emocji  przyszło porozmawiać o tym 30 osób.

Ludzie chcieli przede wszystkim wiedzieć, co mogą zrobić w danej sprawie. Co na przykład ma zrobić farmaceuta, który widzi nadużycia w reklamowaniu suplementów diety. Albo kiedy parabanki ścigają ludzi, którzy nie mają wobec nich żadnych należności. Albo kiedy sprzedawcy stosują agresywny marketing i naciągają na wydatki osoby starsze.

Jak wyjaśnił RPO, po to istnieją instytucje rzecznicze i kontrolne – na szczęście Rzecznik Praw Obywatelskich nie jest sam. Problem suplementów diety może z powodzeniem rozwiązać NIK. Za to samo naruszenie praktyk rynkowych powinno trafić do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Na naruszane przez sprzedawców prawa starszych klientów powinien reagować miejski rzecznik konsumentów.

- Są inne instytucje niż RPO, które tu mają więcej możliwości. My za to przyglądamy się tym kwestiom od innej strony. Na ile seniorzy są chronieni przed agresywnymi praktykami sprzedaży (czyli sprawa konkretnego produktu i sprzedawcy – ale i tego, jak prawo chroni seniorów).

Emerytury rolnicze

Dlaczego rolnik, który całe życie płacił składki ubezpieczeniowe, musi oddać gospodarstwo, żeby dostać emeryturę? Przecież nikt tego nie wymaga od rzemieślnika czy przedsiębiorcy? Dlaczego żona rolnika musi czekać, aż mąż osiągnie wiek emerytalny, by dostać swoje świadczenie w całości?

RPO: dostajemy takie sygnały. Przepis wziął się być może z tego, że kiedyś na gospodarstwie żyły rodziny, więc formalne przekazanie go porządkowało stosunki i uniemożliwiało naciąganie. Teraz jednak stosunki rodzinne i w gospodarowaniu  się zmieniły. Sytuacja przedsiębiorcy-rolnika nie różni się bardzo od sytuacji innych przedsiębiorców. Sprawdzimy to.

Emerytury policjantów, którym odebrano część świadczeń ustawą represyjną

Sprawa czeka na rozstrzygnięcie w Trybunale Konstytucyjnym. Ile jeszcze mamy czekać?

RPO: nie wiadomo. Zdaniem Rzecznika wszystko jest w rękach sądów, bo wniosek do TK pewnych aspektów sprawy nie obejmuje lub czekać na Europejski Trybunał Praw Człowieka lub zmianę ustawową.

Emerytury czerwcowe

Jeśli ktoś przechodzi na emeryturę w czerwcu, to dostaje niższą emeryturę, niż gdyby to zrobił w maju. To wynika z praktyki ZUS, który waloryzuje wysokość składek emerytalnych co kwartał, ale nie robi tego w czerwcu. Na tym ZUS oszczędza.

RPO zajmuje się tą sprawą od dawna. Uzyskał nawet zapowiedź, że problem zostanie rozwiązany. Ale tak się nie stało.

Prawa techników laboratoryjnych

Uczniowie po technikum chemicznym dostawali przydziały pracy w szpitalach jako technicy laboratoryjni, bo tacy byli potrzebni w szpitalach. Teraz jednak, mimo 40-letniego stażu pracy i wielu kursów, nie są traktowani jako przedstawiciele zawodów medycznych – zostali sprowadzeni do stanowiska laborantów a nie diagnostów. Zarabiają tak jak ludzie bez wykształcenia. Taka degradacja jest niesprawiedliwa.

RPO: to jest sprawa dla nas.

Zła jakość prawa

Ustawy są złej jakości i nie ma tekstów jednolitych. Na stronie Sejmu nie mogłem znaleźć tekstu Konstytucji. O tym, że ustawa o ochronie zabytków jest źle napisana, wszyscy wiedzą, ale nikt z tym nic nie robi. Takie państwo nie zasługuje na szacunek. Czy RPO ma sposoby, by złe prawo było naprawiane, zanim zaszkodzi.

RPO zgodził się, że problem inflacji prawa – regulowania coraz bardziej szczegółowo coraz większych obszarów życia – jest problemem.

Rzecznik kieruje uwagi do ustawodawcy o projektach, zanim zostaną przyjęte. Jednak uważa, obywatelem naprawdę pomógłby system dobrze działającej pomocy prawnej, na którą każdego stać (by samotnie nie przedzierać się przez gąszcz przepisów), a także stworzenie publicznego serwisu  aktów prawnych (mamy dziś tylko bazy komercyjne).

Barbara Imiołczyk z BRPO dodała, że przed złym prawem chronią dobrze przeprowadzane konsultacje.

  • Zobacz – SIEDEM ZASAD KOSULTACJI, projekt stworzony przez nieistniejące już Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji wraz partnerami społecznymi

Prawo podatkowe

Prawo podatkowe nie przewiduje możliwości spóźnienia się z deklaracją podatkową w uzasadnionych losowo przypadkach. Osoba prowadząca biuro rachunkowe musi się liczyć z tym, że deklaracje podpisuje w szpitalu, nawet na OIOM.

RPO nie dowierzał: Jak to? A jeśli byłby nieprzytomny?

- To urząd skarbowy, zgodnie z ordynacją podatkową, wyegzekwowałby kary 0 albo od biura albo od jego klienta. Jeśli chodzi o relacje obywatel-skarbówka, to cofnęliśmy się do początków lat 90. XX wieku.

Narastające podziały społeczne

Nawet w czasie uroczystości religijnych czy marszach organizowanych w Pile przez Kościół słychać słowa, które kojarzą się z mową nienawiści. Jesteśmu tak podzieleni, że właściwie nie wiadomo, co człowiek ma zrobić

RPO: głęboki podział kulturowy dotyczący tego, jaka ma być Polska, stawia nas każdego przed tym dylematem. Reagować? Jak to zrobić?

Jest to zjawisko ogromnie niepokojące zwłaszcza, jeśli taką postawę przybierają władze publiczne (np. zakazując marszów równości czy wydając deklaracje anty-LGBT). Jednak równie bolesne jest to, jeśli w czasie wolnościowych demonstracji pojawiają się elementy świadomie obrażające ludzi o innych poglądach (antykatolickie happeningi)

Jak ustalić, ile mam zapłacić za interenet, skoro u dostawcy rozmawia się tylko z automatem?

RPO: Firmy konkurują ze sobą, więc tną koszty zastępując pracę ludzi pracą automatów. Najwyższa pora, byśmy się jako społeczeństwo zaczęli zastanawiać nad konsekwencjami tego zjawiska – choćby dla praw seniorów, którzy nie poruszają się biegle w świecie cyfrowym.

Czy moim dzieciom unieważnią egzamin szkolny?

RPO: Nikt automatycznie wyników nie unieważni. To się stać może tylko w sytuacji, gdy w komisji zasiadały osoby nieuprawnione, a ktoś jest niezadowolony z wyniku egzaminu i podniesie ten argument.

A poza tym? Co słychać w Pile?

- Poza tym to musicie coś zrobić ze służbą zdrowia. Bo ludzie starsi nie mają się jak dostać do lekarza. A osób niedołęznych to w ogóle nie stać na domy pomocy. Trzeba się zająć ludźmi starszymi, którzy nie mają żadnej pomocy i opieki.

Rzecznik Praw Obywatelskich prześwietla plany budowy ferm kurzych w Kruszynianach

Data: 2019-06-10
  • Pracownicy BRPO przeanalizują decyzje administracyjne dopuszczające budowę ferm. Sprawdzą, czy procedura była prowadzone rzetelnie, zgodnie  ze standardami ochrony środowiska.
  • RPO wezwał Starostwo i władze gminne do przedstawienia dokumentacji i złożenia wyjaśnień.

Na terenie tatarskich Kruszynian i sąsiedniej wsi Górka mają być budowane fermy kurze, o powierzchniach zabudowy łącznie od 5 085m do 16 093, dla chowu i hodowli kurczaków brojlerów, w liczbie od 35 000 sztuk do 240 000 sztuk.

Inwestycja budzi sprzeciw lokalnej społeczności i ekologów. Wsie Kruszyniany i Górka leżą w granicach Natury 2000,  a w tym – obszarze specjalnej ochrony ptaków (OSO Puszcza Knyszyńska). To tereny cenne krajobrazowo i przyrodniczo, obfitujące w gatunki chronione roślin i zwierząt, o dużym potencjale turystycznym. Ekolodzy obawiają się, że produkcja drobiu zdewastuje unikalny knyszyński ekosystem.

Fermy planowane są od kilku lat – a obecnie są bliskie realizacji.

Zaalarmowany przez mieszkańców zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich wraz ze specjalistką Zespołu Prawa Administracyjnego i Gospodarczego BRPO 31 maja spotkał się z władzami lokalnymi aby zorientować się, na jakim etapie prawnej procedury są kurze inwestycje.

Ukarany za głośną muzykę w pubie. Wobec błędu sądu po kasacji Rzecznika Sąd Najwyższy uchylił wyrok

Data: 2019-06-05
  • Właściciel pubu został ukarany grzywną za zakłócanie głośną muzyką spokoju mieszkańcom okolicznych budynków
  • Sąd wydał wyrok w trybie nakazowym bez rozprawy, uznając sprawę za oczywistą
  • Tymczasem nie można było ją za taką uznać, bo m.in. nie przesłuchano mieszkańców okolicznych budynków - ocenił RPO, który wniósł w tej sprawie kasację  
  • Sąd Najwyższy ją uwzględnił, bo z akt sprawy nie wynikało, by natężenie muzyki odbiegało od zwyczajów przyjętych w takich lokalach i faktycznie zakłócało spokój mieszkańców

W tym przypadku sąd poszedł „na skróty”, w wyniku czego doszło do rażącego naruszenia prawa procesowego. Sąd przyjął, że okoliczności czynu i wina właściciela nie budzą wątpliwości, co pozwala wydać w trybie nakazowym (jest to zastrzeżone dla oczywistych spraw – wtedy sąd może wydać wyrok bez rozprawy). Tymczasem tutaj zarówno wina, jak i okoliczności czynu budziły poważne wątpliwości. W celu ich wyjaśnienia sąd powinien był prowadzić  sprawę w trybie zwykłym. A do tego – wskutek błędu sądu -  już nie dojdzie. Karalność tego wykroczenia już się przedawniła, wobec czego Sąd Najwyższy umorzył sprawę.

Historia sprawy

Właścicielowi baru zarzucono, że w kwietniu 2014 r., o godz. 19:40, zakłócał głośnym odtwarzaniem muzyki spokój mieszkańcom okolicznych budynków. To wykroczenie z art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń, za które grozi kara aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Sąd rejonowy uznał go za winnego i wymierzył mu 1000 zł grzywny. Według sądu sprawa kwalifikowała się do zbadania w trybie nakazowym, według art. 93 § 2 Kodeksu postępowania w sprawach o wykroczenia. Zgodnie z nim, orzekanie w postępowaniu nakazowym (zastrzeżonym dla najbardziej oczywistych przypadków) może nastąpić, jeżeli okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości – z uwzględnieniem jego wyjaśnień i innych dowodów zebranych w postępowaniu wyjaśniającym. Wyrok w tym trybie zapada bez rozprawy i bez wzywania obwinionego.

Argumenty kasacji RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył wyrok na korzyść obwinionego. Zarzucił mu rażące naruszenie prawa procesowego - art. 93 § 2 Kpw, polegające na przyjęciu, że okoliczności przypisanego ukaranemu czynu i jego wina nie budzą wątpliwości. Tymczasem było inaczej. Obwiniony nie przyznał się do zarzuconego mu wykroczenia. Z akt sprawy nie wynika zaś, aby muzyka zakłócała spokój mieszkańcom okolicznych budynków.

Wykroczenie zakłócenia spokoju publicznego oznacza zachowanie, które narusza stan równowagi psychicznej nieoznaczonej liczby osób znajdujących się w miejscu publicznym, przy czym skutek działania sprawcy, przewidziany przez przepis Kw, musi wystąpić przynajmniej w stosunku do jednej osoby.

Jedyny zaś świadek wskazany we wniosku o ukaranie zeznał, że o godz. 19.40 „potwierdził zakłócanie spokoju głośną muzyką”. Jego zeznania powinny być zweryfikowane przez inne dowody. W toku czynności wyjaśniających nie przesłuchano jednak żadnych pokrzywdzonych zgłaszających interwencję, jak również mieszkańców okolicznych budynków, co do faktu, czy muzyka była dla nich głośna, uciążliwa i zakłócała im spokój. Nie ustalono również, czy natężenie hałasu było takie, aby uznać je za zakłócanie spokoju.

- Jakkolwiek odtwarzanie muzyki w prowadzonym przez obwinionego lokalu rozrywkowym mogło stanowić pewną uciążliwość, to jednak ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego nie wynika w żaden sposób, aby natężenie i głośność muzyki odtwarzanej w pubie odbiegała od zwyczajów przyjętych w tego typu lokalach i aby zakłócała spokój mieszkańcom okolicznych budynków - głosi kasacja RPO. Nie bez znaczenia jest fakt, iż zawiadomienie o wykroczeniu dotyczyło sytuacji z godz. 19:40, a zatem na długo przed ciszą nocną.

W ocenie RPO, w świetle dowodów wskazanych we wniosku o ukaranie nie można było - bez bezpośredniego przeprowadzenia dowodów - uznać, że okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości. Sąd rejonowy był zobligowany skierować sprawę na rozprawę, przeprowadzić postępowanie dowodowe i wyjaśnić wszystkie istotne okoliczności.

SN uwzględnił kasację

Na posiedzeniu 22 maja 2019 r. Sąd Najwyższy (sygn. akt IV KK 219/18) uznał kasację RPO za  oczywiście zasadną. Zgodnie z jej wnioskiem, uchylił wyrok sądu rejonowego i umorzył postępowanie z powodu przedawnienia  karalności wykroczenia.

W orzecznictwie Sądu Najwyższego wskazuje się, że postępowanie nakazowe jest instytucją, której stosowanie zastrzeżono do najbardziej oczywistych przypadków, gdzie materiał dowodowy istniejący w aktach sprawy jest tak jednoznaczny, że nie nasuwa żadnych istotnych wątpliwości, co do winy i okoliczności popełnienia zarzuconego czynu.

W ocenie  SN Rzecznik słusznie wskazał, że zeznania jedynego świadka nie wystarczają do stwierdzenia wykroczenia. SN uznał, że w świetle dowodów wskazanych we wniosku o ukaranie nie można było, bez bezpośredniego przeprowadzenia dowodów, uznać, że okoliczności czynu i wina obwinionego nie budzą wątpliwości.

II.510.360.2018

Spotkanie regionalne RPO w Elblągu

Data: 2019-05-21

W spotkaniu z RPO Adamem Bodnarem w sali elbląskiego ratusza wzięło udział ponad 60 osób.

O sprawności działania urzędu RPO

- Mówił Pan o tym, jakie są sukcesy urzędu - ja powiem, co robi źle. Głównym problemem jest szybkość – prosiłem o kasacje nadzwyczajną w 2008 roku – czekałem bardzo długo. Czy czas działania w tych sprawach skrócił się podczas Pana kadencji?

RPO: Nie pamiętam, jak było w 2008 roku, ale ten czas jest niestety długi. Pomimo moich licznych zabiegów, żeby dostać dodatkowe etaty, które pomogłyby w przyspieszeniu prac, nie dostałem na to środków. Mimo to, składamy około 60 kasacji rocznie. Mogę jedynie nagłaśniać te sukcesy, którzy mają moi pracownicy. Wielu osobom udało nam się jednak pomóc. Pracuję ciągle tym samym zespołem prawników. Co roku w parlamencie wnioskuję o pieniądze o dodatkowe etaty, nie tylko w zespole kasacyjnym, ale także w dziale, który od niedawna zajmuje się wnioskami o skargi nadzwyczajne.

O odpowiedzialności sędziów za wyroki

- Miałem sprawę przed SN, orzeczenie było druzgocące, na podstawie przepisów nieistniejących. Ten sędzia jest członkiem wojewódzkiej komisji wyborczej. Nie mam zaufania do takiej struktury wyborczej. Co zrobić, żeby sędziowie, którzy zostali negatywnie ocenieni, nie pełnili swojej roli?

RPO: W kwestii związanych z odpowiedzialnością sędziów – tak długo, jak sędzia nie popełnia przestępstwa, może się mylić orzekając. Może nam się wydawać, że sędzia popełnił błąd, ponieważ oceniamy działalność sędziego na podstawie faktów, które zdarzyły się później – w sprawie Tomasza Komendy sędzia, który go skazał mówił, że w tym momencie na takich samych dowodach orzekłby tak samo – wtedy dowody jasno wskazywały na winę. Należy dbać o sprawność postępowania, żeby błędów było jak najmniej.

O fukcjonowaniu lokalnego stowarzyszenia

Problemem są stosunki między mną a jedym z lokalnych stowarzyszeń – krytykuję sposób ich działania. Moim zdaniem uchwała stowarzyszenia narusza działanie ustawy o organizacji pożytku publicznego. Czy można coś z tym zrobić?

RPO: Rozumiem, że Pan się jeszcze do nas nie zwrócił? RPO reaguje w sytuacji konfliktu jednostki z władzą publiczną. Pytanie, czy możemy to stowarzyszenie za organ publiczny, wydaje mi się, że nie.

- Chciałbym mieć taki przepis, że skoro uchwała mi się nie podoba, to chciałbym poprosić sąd o zmianę takiego prawa -kontynuuje Pan

RPO: W takich relacjach ustawodawca nie przewidział nic innego od czasu Kodeksu Napoleona, niż powództwo cywilne.

O pospiesznym uchwalaniu prawa

- Cztery dni temu usłyszałem, że prezes rządzącej partii powiedział, że nie jest to problemem stanowienie prawa w ciągu kilku dni. Mamy w tej kwestii bałagan. Dotychczas był pewien określony tryb. Jeszcze jako działacz związkowy, chciałem aby projekty poselskie również były uchwalane w trybie, w jakim uchwalane są projekty rządowe. Ta inicjatywa upadła. Rozumiem, że Pana rolą jest obrona praw obywatelskich. Tryb legislacji jest dla mnie nie do przyjęcia. Oczekuję od Pana, aby publicznie zajął Pan stanowisko na ten temat. Aby w biurze można było pezygotować projekt, który by to usprawnił. – powiedział uczestnik spotkania.

RPO: Tą sprawą w biurze nie zajmowaliśmy się dostatecznie wnikliwie. Tu nie tylko chodzi o tryb legislacyjny i tę furtkę, o której Pan powiedział, ale to co się w parlamencie dzieje – skrócony czas na debatę, uchwalanie zmian wjeden dzień. Na tle Sejmu, prace Senatu wydaj się wypadać lepiej. Tam udało się zachować pewien poziom dyskusji. To kwestia kultury prawnej oraz tego, jak marszałek widzi swoją rolę – jako polityka czy niezależnego arbitra, który dba o dobro społeczne. Warto też zwrócić uwagę na element czytań projektów ustaw - są one po to, aby za każdym razem przemyśleć, czego dotyczą przepisy, aby wyeliminować błędy.

O prawie do sądu

- Chodzi o zwolnienie z kosztów sądowych dla podmiotów z trudnościami finansowymi. Znam wniosek, w którym pewna spółka prosi o zwolnienie z opłat udowadniając, że nie prowadzi działalności i nie ma środków na pokrycie opłat sdowych. Sąd się do tego nie przychyla i prosi o informację o finansach, których przecież nie ma. Uzasadnienia są absurdalne, a sądy interpretują prawo dowolnie. Co taki podmiot może zrobić, kiedy rzeczywiście jego sytuacja jest ciężka?

RPO: Uzasadnienie jest pewnie szablonowe. Sąd w takiej sytuacji powinien wiedzieć, że nie powinien pytać o dokumenty, które nie istnieją. Jeśli sprawa przeszła już przez II instancję może Pan zaskarżyć sprawę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W sprawie Kreutz przeciwko Polsce i innych trybunał stwierdzał, że takie sprawy naruszają art. 6 Konwencji, czyli prawo do sądu i przyznawał zadośćuczynienie. Takie orzeczenia czasem dają możliwość wznawiania postępowania. Proszę przekazać tę sprawę do nas. Zastanowimy się, jak będzie można systemowo takie sprawy rozwiązać. Porozmawiam z Krajową Izbą Radców Prawnych i adwokaturą.

O prawach osób z niepełnosprawnościami

System orzecznictwa o niepełnosprawności. Mamy do czynienia z podwójnym systemem: zusowskim - rentowym i tym powoływanym przez powiatowe zespoły. Powstaje paradoks, gdyż po orzekaniu o niezdolności do pracy w ramach jednego systemu, dostajemy dotację z PFRON w ramach drugiego na aktywizację zawodową. Co można z tym zrobić?

RPO: Ma pani rację, że należy coś z tym zrobić. Najlepszy czas na to był po proteście osób niepełnosprawnościami. Należy pamiętać, że do tego systemu dochodzi także orzekanie KRUSu. Rząd podjął działania w tym zakresie. Powstała komisja, która pracowała nad reformą orzekania. Prace trwały, ale nic z tego nie wyszło – chodziło o koszty i to, że rząd nie chciał działać w tym zakresie w roku wyborczym. Przygotowaliśmy raport, który pokazuje co z zapowiedzi zostało zrealizowane. Mam nadzieję, że projekt „Dostępność +” pomoże rozwiązać pewne problemy.

O reprezentowaniu pokrzywdzonych przed sądami

Styk działania pro bono i sądów administracyjnych. Od pół roku walczę pro bono o właściwy budżet dla domu pomocy społecznej. Po pokryciu kosztów w sprawie okazało się, że nie jestem uprawniony do występowania w sprawie, bo nie wykazałem osobistego interesu prawnego – stanąłem pod ścianą. Mogę wnieść do RPO skargę, ale nie wiem, co skarżyć. Sprawa stanęła w punkcie beznadziejnym. Najłatwiej oszczędzać na tych, którzy się o to nie upomną – osobach starszych i niepełnosprawnych.

RPO: Ustawa o RPO daje możliwość skarżenia prawa miejscowego w sposób bezpośredni. Skarżymy uchwały dotyczące spraw płatnego parkowania, czy innych, w których protestowali obywatele. Być może jest to przestrzeń do naszej interwencji.

O problemach przy kontrolach skarbowych

Kontrolą skarbową zarządza naczelnik urzędu skarbowego. Załóżmy, że w czasie kontroli dochodzi do naruszenia prawa przez kontrolujących. Naczelnik Urzędu Skarbowego nie jest pracodawcą kontrolujących mimo, że wydał upoważnienie, tylko dyrektor Izby Skarbowej. Powstaje w takiej sytuacji problem dwuinstancyjności. Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w takiej sytuacji rozstrzyga także w swojej sprawie. Jeżeli jest zalecenie pokontrolne – taka dwuinstancyjność jest pozorna.

RPO: Trzeba sprawdzić, jak to wygląda w Najwyższej Izbie Kontroli – ona też ma zalecenia pokontrolne. To, czego nie mamy, a co by się przydało to rzecznik praw podatnika – instytucja działająca podobnie do rzecznika praw konsumenta. Będziemy zastanawiali się, co z tym zrobić.  

O problemach powiatowego rzecznika praw konsumenta

Jestem elbląskim rzecznikiem praw konsumenta i chciałbym podnieść problem ochrony osób starszych przy zawieraniu umów poza lokalem przedsiębiorstwa. Większość spraw odstąpienia od takich umów dotyczy osób starszych. Niieuczciwi przedsiębiorcy wyspecjalizowali się w poszukiwaniu osób niepełnosprawnych, starszych i to do nich skierowana jest ich oferta. Czy może Pan w tym jakoś pomóc?

RPO: Na wstępie zapytam, ilu Pan ma pracowników ? - Jestem sam – Powinien mieć Pan co najmniej dwóch współpracnikow – tak ważne są Pana zadania. Problem jest nam znany. Istnieją dwa rozwiązania – wydłużanie okresu odstąpienia od umowy – kwestia nagrywania – wydłużenie okresu archiwizacji nagrań.

- Nie mam na myśli dużych przedsiębiorców. Myślałem o tych spotkaniach, które dzieją się w salach zamkniętych. -

RPO: Rozmawiamy o tym zawsze kiedy jesteśmy na spotkaniach z Uniwersytetami Trzeciego Wieku. Najważniejsza rzecz to walka o uświadomienie konsumentów – osób starszych. Porozumienie między rzecznikiem praw konsumenta, lokalnymi radcami i adwokatami a UTW mogłoby być przydatne w odpowiednim wyszkoleniu seniorów. Myślę, że rzeczywiście legislacyjnie należy się zastanowić, jak to prawo zmienić.

O nierzetelnym reprezentowaniu klienta przed sądem

Przegrałem sprawę w sądach polskich – wysłałem dokumenty do Strasburga – dał mi symboliczne odszkodowanie – adwokat nie działał na moją korzyść. Zwróciłem się do RPO z prośbą o skargę nadzwyczajną. Chciałbym poznać opinię pana rzecznika. Sprawa dotyczyła kradzieży praw autorskich – młody student jako mój asystent wykradł moje prace. W opinii uniwersytetu – moje prawa autorskie są własnością uczelni – uczelnia przejęła całą moją pracę.

RPO: Podobne sprawy były już rozstrzygane przez trybunał w Strasburgu (Staroszczyk vs Polska).  Adwokat powinien przygotować sprawę w takim terminie, żeby mógł Pan się przygotować do rozprawy. Proszę mi dać szansę spojrzeć jeszcze raz na tę sprawę. Być może skarga nadzwyczajna znajdzie w tym przypadku zastosowanie.

O wpływie nawozów sztucznych na środowisko

Rząd podjął decyzję o zgodzie na stosowanie pestycydów w uprawie roślin, co może skutkować tym, że niedługo wyginą pszczoły. Żywność także może być skażona. Czy to jest sprawa do RPO ?

RPO: Jeżeli chodzi o używanie środków chemicznych – muszę poczekać, czy do Biura zaczną wpływać podobne skargi. Nie mamy kompetencji, żeby samemu się tym zająć.

O niebezpieczeństwie wprowadzenia sieci szybkiego internetu

Wchodzi nowy system sieci internetowej 5G, co wiąże się z powstawaniem niebezpiecznych stacji wysokiego napięcia. Co Pan może z tym zrobić?

RPO: Każde opóźnienie we wprowadzeniu systemu 5G wiąże się z wydaniem nowych licencji, co powoduje zysk dla wielkich sieci komórkowych. Powstaje pytanie, czy zgłaszanie tego problemu nie leży w ich interesie. 

O referendach lokalnych

W 2013 roku odbyło się w Elblągu referendum w sprawie odwołania prezydenta. W tym przypadku nie wystąpiły wątpliwości, co do miejsca zorganizowania referendum. W 2014 roku zaś planowaliśmy przeprowadzić referendum o przeniesienie Elbląga do województwa pomorskiego, nie wiedzieliśmy, gdzie takie referendum zrobić, czy w województwie warmińsko-mazurskim czy pomorskim?

RPO: W naszym prawie nie wszystko jest określone. Mamy w BRPO kompetentną osobę. Zlecimy analizę tego tematu. To, o czym wiem, to kwestia przyłączania gmin, czy zmian granic miejscowości – sprawa poszerzenia granic Opola, czy likwidacji gminy Ostrowice, która była zadłużona w parabankach.

O problemach z emeryturami

Sytuacja emerytek z rocznika 1953. ZUS odmówił przeliczenia emerytury, co teraz można zrobić?

RPO: Mamy kompleksowe opracowanie. Prośba do każdego, kto ma taki problem – żeby przesłać opis sprawy do Biura RPO wraz z kopią dokumentów.

Jestem emerytką z 23-letnim stażem. Przeszłam na emeryturę ze względu na opiekę nad niepełnosprawnym dzieckiem. Po wprowadzeniu świadczeń przysługujących rodzicom, opiekunom osob niepełnosprawnych. Świadczenie dla tych osob wynosi 1400 a moje świadczenie 1000 zł. Mimo, że w tym czasie opiekowałam się niepełnosprawnym dzieckiem, czuję się pokrzywdzona.

RPO: Mamy wybór, jakie świadczenie wybrać. Skoro świadczenie pielęgnacyjne jest wyższe, to można je wybrać. Zastanowimy się w Biurze RPO, co jeszcze możemy w tej sprawie zrobić.  

O dostępie do informacji publicznej

Czy działalność gospodarcza otwierana z funduszu pracy podlega udostępnieniu w zakresie dostępu do informacji publicznej? Złożyłem wniosek, ale nie otrzymałem odpowiedzi.

RPO: Skoro mamy środki w funduszu pracy na prowadzenie działalności gospodarczej, to informacja na co zostało udzielone wsparcie, powinna być informacją publiczną. Jeżeli urząd nie odpowiedział, należy stwierdzić, że działał w trybie bezczynności.

Zachęcam do odwiedzenia strony: www.watchdog.org.pl -  tam są wszystkie instrukcje, jak można skarżyć taki tryb. Polskie organy wiedzą, jak nie odpowiadać na informację publiczną, należy wiedzieć, jak się przed tym bronić.

O zatrzymaniach i tymczasowym aresztowaniu przedsiębiorców – spotkanie w Konfederacji Lewiatan

Data: 2019-05-06
  • Warto opracować podręcznika dla przedsiębiorców, który zbierałby podstawowe informacje przydatne na wypadek zatrzymania lub tymczasowego aresztowania
  • Konieczne jest uwrażliwianie środowiska sędziowskiego na problem zbyt pochopnego szafowania tymczasowymi aresztowaniami
  • Trzeba zwracać uwagę opinii publicznej nie tylko na spektakularne zatrzymania przedsiębiorców, ale na sytuacje, gdy po wielu miesiącach taka osoba zostaje zwolniona i oczyszczona

6 maja 2019 r. w siedzibie Konfederacji Lewiatan odbyło się spotkanie dotyczące zatrzymań i stosowania środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania względem przedsiębiorców.

Spotkanie miało formę okrągłego stołu. Henryka Bochniarz, prezydentka Konfederacji Lewiatan, przedstawiła koncepcję opracowania podręcznika dla przedsiębiorców, który zbierałby podstawowe informacje przydatne na wypadek zatrzymania lub tymczasowego aresztowania. Podręcznik taki mógłby wskazywać na praktyczne problemy, przed którymi staje osoba m. in. konieczność kontaktu z adwokatem lub radcą prawnym, udzielenie pełnomocnictw do dalszego prowadzenia przedsiębiorstwa, czy nawet kwestie takie, jak koniczność zabrania odpowiedniej odzieży.

Wiele z potencjalnych elementów podręcznika zostało zaproponowanych przez gości, w szczególności Emila Wąsacza, byłego ministra Skarbu Panstwa, który podzielił się doświadczeniami z własnego zatrzymania.

Uczestnicy spotkania rozważali także przyczyny częstego stosowania tymczasowego aresztowania przez sądy. Podkreślali pewien automatyzm w orzekaniu- zarówno w sądach pierwszej, jaki i drugiej instancji. Mówili o konieczności większego uwzględniania standardów praw człowieka w decydowaniu o stosowaniu oraz przedłużaniu tymczasowego aresztowania. Zaznaczyli, że można zauważyć pewną źle rozumianą ostrożność ze strony sądów, które wolą zastosować tymczasowe aresztowania na „wszelki wypadek”, niż ryzykować pozostawienie na wolności sprawcy przestępstwa. Wskazywali, że konieczne może być zintensyfikowanie działań szkoleniowych w tym zakresie, których można by podjąć we współpracy ze stowarzyszeniami sędziowskimi Iustitia i Themis.

Część dyskusji uczestników poświęcona była roli mediów oraz fenomenu polegającemu na nagłaśnianiu spektakularnych zatrzymań, lecz znacznie oszczędniejszym informowaniu o przypadkach, w których dana osoba została po dłuższym czasie zwolniona z tymczasowego aresztu lub uniewinniona. Uczestnicy wskazywali, że w braku zainteresowania mediów wskazane jest informowanie organizacji społecznych oraz instytucji zajmujących się prawami człowieka, takich jak Amnesty International, czy organy Rady Europy.

Przedstawiciele Rzecznika Praw Obywatelskich wskazali, jakie działania może podjąć Rzecznik w sprawach związanych z zatrzymaniem i tymczasowym aresztowaniem. Podkreślili, że Rzecznik nie ma uprawnień procesowych na tym etapie postępowania, lecz może żądać od organów ścigania wyjaśnień co do przesłanek i zasadności podejmowania danych czynności, w szczególności stosowania środków przymusu bezpośredniego, informacji o stanie sprawy i podjętych działaniach oraz wnosić o objęcie konkretnych spraw nadzorem. Choć środki te mają charakter „miękki”, często mogą doprowadzić do racjonalizacji działań organów ścigania.

Przedstawiciele RPO zwrócili też uwagę na fakt, że sprawy wpływające do BRPO pokazują, iż tymczasowe aresztowanie nierzadko trwa przez wiele lat, podczas gdy w tym czasie w sprawie podejrzanego miesiącami nie są prowadzone żadne czynności. Utrzymywanie w tymczasowym aresztowaniu osoby w takiej sytuacji należy uznać nie za formę zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, lecz represji.

 

Brak informacji o blokadzie rachunku bankowego. Wystąpienie Rzecznika do szefa KAS

Data: 2019-04-16
  • Blokada rachunku bankowego firmy, w związku z podejrzeniem wykorzystywania działalności banku do wyłudzeń skarbowych, powinna być poprzedzona zawiadomieniem
  • Zastosowanie blokady, a następnie wykreślenie podatnika z rejestru VAT bez jakiegokolwiek postępowania, może naruszać zasadę państwa prawa oraz prawa i wolności obywatelskie 
  • RPO wystąpił w tej sprawie do szefa Krajowej Administracji Skarbowej

Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymał skargę właściciela firmy, dotyczącą blokady rachunku bankowego, w związku z podejrzeniem wykorzystywania działalności banku do celów mających związek z wyłudzeniami skarbowymi.

Bank zablokował skarżącemu dostęp do pieniędzy na jego rachunku. Skarżący nie otrzymał jednak żadnego zawiadomienia o dokonanej blokadzie.

Zgodnie z Ordynacją podatkową, Szef Krajowej Administracji Skarbowej niezwłocznie po otrzymaniu informacji o podejrzeniu wykorzystywania sektora finansowego do wyłudzeń skarbowych, powinien poinformować o blokadzie rachunku bankowego. To nie nastąpiło. Według skarżącego uniemożliwiło mu to obronę jego praw, co w konsekwencji doprowadziło do wyrejestrowania prowadzonej przez niego firmy z rejestru czynnych podatników VAT.

W ocenie skarżącego zastosowanie blokady, a następnie wykreślenie podatnika z rejestru VAT bez jakiegokolwiek postępowania narusza zasadę państwa prawa oraz prawa i wolności obywatelskie wynikające z tej zasady.

Rzecznik zwrócił się z prośbą do szefa KAS o zajęcie stanowiska w tej sprawie.

V.511.132.2019

TK wyłączył Jarosława Wyrembaka ze sprawy bezzasadnej odmowy usługi. Wnosił o to RPO

Data: 2019-04-12
  • Jarosław Wyrembak został wyłączony przez Trybunał Konstytucyjny ze składu badającego konstytucyjność karania bezzasadnej odmowy usługi 
  • Wnosił o to RPO, podkreślając jego brak bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo wcześniej zajął już w niej stanowisko
  • Sam Jarosław Wyrembak uznał, że dla zachowania najwyższych standardów bezstronności powinien zostać wyłączony

30 marca 2019 r. Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Jarosława Wyrembaka. W związku z tym TK odwołał planowane na 10 kwietnia ogłoszenie orzeczenia w tej sprawie (sygn. akt K 16/17). O nowym terminie posiedzenia niejawnego i ogłoszenia orzeczenia uczestnicy postępowania zostaną powiadomieni. 

Wniosek o wyłączenie M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka 

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie nie tylko Jarosława Wyrembaka, ale także Mariusza Muszyńskiego - jako osób nieuprawnionych do orzekania. Wskazał ich Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK.

Niezależnie zaś od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia dodatkowo także brak jego bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych z 13 lutego 2017 r.  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

Wyłączenie J. Wyrembaka

10 kwietnia 2019 r. Trybunał, na podstawie art. 39 ust. 2 pkt 2 ustawy z 30 listopada 2016 r. o organizacji i trybie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym, wyłączył Jarosława Wyrembaka z tej sprawy. Postanowienie wydano w składzie: Grzegorz Jędrejek, Julia Przyłębska, Michał Warciński.

Trybunał przywołał postanowienie TK z 17 listopada 2011 r. (sygn. SK 37/08, OTK ZU nr 9/A/2011, poz. 100) oraz postanowienie TK z 20 kwietnia 2017 r., (sygn. U 1/17, niepubl.). TK stwierdził w nich, że wypowiedzenie opinii prawnej w formie publikacji naukowej czy w innej formie w kwestiach, które stały się później przedmiotem sprawy w Trybunale, nie uzasadnia wyłączenia sędziego z udziału w rozpoznawaniu sprawy.

Według TK opinia prawna z 13 lutego 2017 r. nie była opinią wydaną w procesie legislacyjnym, dotyczącym przedmiotu kontroli TK. Uwaga J. Wyrembaka, że Rzecznik mógł sprzeniewierzyć się ślubowaniu, nie musi bezwzględnie podważać jego bezstronności i obiektywizmu w kwestii oceny zgodności z Konstytucją przedmiotu kontroli – głosi postanowienie.

Trybunał wziął jednak pod uwagę stanowisko J. Wyrembaka z pisma do Prezesa TK z 9 kwietnia 2019 r. Odnosząc się do zarzutów Rzecznika, stwierdził on, że dla zachowania najwyższych standardów bezstronności powinien zostać wyłączony ze sprawy.

Zważywszy na uzasadnienie wniosku o wyłączenie, ale także stanowisko  J.  Wyrembaka w kontekście całokształtu okoliczności sprawy K 16/17, Trybunał uznał wniosek o wyłączenie za uzasadniony. Pismo J. Wyrembaka Trybunał potraktował jako stanowisko w sprawie, a nie jako czynność procesową wszczynającą postępowanie o wyłączenie sędziego.

Ponadto w postanowieniu podkreślono, że Trybunał wypowiedział się co do statusu sędziów TK wybranych przez Sejm 2 grudnia 2015 r. w szeregu postanowieniach oddalających wnioski o wyłączenie ich z orzekania (począwszy od 15 lutego 2017 r.). W orzeczeniach tych stwierdzono, że TK nie orzekł o prawidłowości wyboru osób wymienionych w uchwałach Sejmu z 8 października 2015 r. w sprawie wyboru sędziów TK. W niniejszej sprawie TK podtrzymał swe stanowisko z tych postanowień.

Co bada Trybunał

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

RPO, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją. Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

XI.815.6.2018

TK odwołał orzeczenie w sprawie konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi

Data: 2019-04-09
  • W związku z wnioskiem RPO o wyłączenie ze składu orzekającego Jarosława Wyrembaka, Trybunał Konstytucyjny odwołał planowane na 10 kwietnia orzeczenie co do konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi 
  • Tłem wniosku Prokuratora Generalnego jest sprawa drukarza, uznanego za winnego bezzasadnej odmowy druku plakatu fundacji LGBT
  • Według RPO nie mógł on powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu

Jak poinformował w piśmie do Rzecznika Praw Obywatelskich przewodniczący składu TK Andrzej Zielonacki, z uwagi na wniosek Rzecznika z 30 marca 2019 r. o wyłączenie z udziału w rozpoznawaniu sprawy Jarosława Wyrembaka, odwołał on terminy posiedzenia niejawnego oraz ogłoszenia orzeczenia w sprawie wniosku Prokuratora Generalnego (sygn. akt K 16/17), wyznaczone na 10 kwietnia 2019 r. O nowym terminie posiedzenia niejawnego i ogłoszenia orzeczenia uczestnicy postępowania zostaną powiadomieni.

Wniosek o wyłączenie M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka 

Rzecznik wnosił o wyłączenie ze składu TK w tej sprawie nie tylko Jarosława Wyrembaka, ale także Mariusza Muszyńskiego - jako osób nieuprawnionych do orzekania. Wskazał ich Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK. O wniosku RPO dotyczącym M. Muszyńskiego nie ma mowy w piśmie Andrzeja Zielonackiego.

Niezależnie zaś od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia dodatkowo także brak jego bezstronności w rozpatrywanej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

Co bada Trybunał

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.
 
Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.
 
Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.
 
RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją. Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.
 
XI.815.6.2018

10 kwietnia TK wypowie się ws. konstytucyjności karania bezzasadnej odmowy usługi

Data: 2019-04-05
  • Karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi jest zgodne z Konstytucją, bo zapobiega dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny
  • To stanowisko RPO dla Trybunału Konstytucyjnego, który 10 kwietnia wypowie się w sprawie zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego artykułu Kodeksu wykroczeń
  • Na jego podstawie uznano winę drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT
  • Według RPO nie mógł on powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu
  • Rzecznik wniósł o wyłączenie ze składu TK Mariusza Muszyńskiego i Jarosława Wyrembaka jako osób nieuprawnionych do orzekania

Art. 138 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym. Chroni on tych, którym odmówiono usługi, bo są np. katolikami, poruszają się na wózku lub z pomocą psa-przewodnika, są w podeszłym wieku czy mają określoną orientację seksualną.

Prokurator generalny Zbigniew Ziobro chce, by TK uznał ten przepis za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej. Złożył on wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył on swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kw. Sąd odstąpił od wymierzenia mu kary.

Zaskarżony artykuł chroni przed dyskryminacją

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK uznał art. 138 za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są tu właściwymi wzorcami kontroli.

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK. Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającą w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

RPO kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki na wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);
  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);
  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);
  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);
  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany. - Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis - ocenił  Rzecznik.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do  ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego według Adama Bondara brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał  w uzasadnieniu wyroku,  że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wnosi zatem o uznanie przez TK,  że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa ETPCz

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom. Nie może ona jednak całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób - uważa RPO. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Zdaniem Rzecznika ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis realizuje bowiem ochronę przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Jest to także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak uzasadnionej jej przyczyny.

Wniosek o wyłączenie  M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka

10 kwietnia po posiedzeniu niejawnym sprawę ma rozstrzygnąć Trybunał w składzie: Andrzej Zielonacki (przewodniczący), Mariusz Muszyński (sprawozdawca), Zbigniew Jędrzejewski, Leon Kieres, Jarosław Wyrembak.

Rzecznik wniósł o wyłączenie ze składu M. Muszyńskiego i J. Wyrembaka. Podkreślił, że zgodnie z art. 379 pkt 4 Kodeksu postępowania cywilnego, nieważność postępowania zachodzi, jeżeli skład sądu orzekającego był sprzeczny z przepisami prawa. Ma to miejsce także wtedy,  gdy znajduje się w nim osoba nieuprawniona. A taka okoliczność zachodzi w tej sprawie, gdyż skład jest sprzeczny z Konstytucją.

W świetle art. 194 ust. 1 Konstytucji kompetencja Sejmu do wyboru sędziego aktualizuje się bowiem jedynie wówczas, gdy istnieje wolne stanowisko sędziowskie wymagające obsadzenia. Tymczasem M. Muszyński i J. Wyrembak zostali wskazani przez Sejm na obsadzone prawidłowo 8 października 2015 r. stanowiska sędziego TK. Prawidłowość wyboru przez Sejm 8 października 2015 r. trzech sędziów TK kilkukrotnie potwierdziło orzecznictwo Trybunału (wyrok z 3 grudnia 2015 r., z 9 marca 2016 r., z 11 sierpnia 2016 r., postanowienie z 7 stycznia 2016 r.).

 Jak wynika z orzecznictwa Sądu Najwyższego, w takich sytuacjach zachodzi przypadek orzeczenia nieistniejącego. Taka sytuacja może też powodować chaos prawny, a wydane orzeczenia mogą być kwestionowane przez pełnomocników stron także w procesach przed sądami europejskimi - skoro ukształtowanie składu orzekającego nie realizuje zaleceń Komisji Europejskiej. 

Niezależnie od kwestionowanego statusu J. Wyrembaka jako sędziego TK, Rzecznik wskazał, że za jego wyłączeniem przemawia także brak jego bezstronności w tej sprawie - bo zajął już w niej stanowisko.

Był bowiem autorem ekspertyzy  Biura Analiz Sejmowych  pt. „Opinia prawna dotycząca pism w sprawie odwołania Pana dr. Adama Bodnara z zajmowanego stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich - z powodu wielokrotnego sprzeniewierzenia się złożonemu ślubowaniu”. Wyraził w niej pogląd, że "ofiara propagandowej akcji radykalnych działaczy homoseksualnych, zamiast wsparcia w realizacji swych praw sumienia i wolności gospodarczej, spotkała się z atakiem urzędującego Rzecznika Prawa Obywatelskich" oraz że pozbawione legitymacji prawnej jest działanie Rzecznika, motywowane założeniem, że "miał miejsce akt dyskryminacji z uwagi na orientację seksualną w odniesieniu do podmiotu, który nie jest osobą fizyczną i któremu - w związku z tym właśnie faktem - żadnej orientacji seksualnej przypisać nie można". Cytowana wypowiedź dotyczy sprawy łódzkiego drukarza, a tym samym odnosi się bezpośrednio do przedmiotu orzekania.

XI.815.6.2018

Spotkanie regionalne RPO we Wrześni: transport publiczny, czyste powietrze, konstytucyjne standardy

Data: 2019-03-13
  • Na spotkanie z Adamem Bodnarem we Wrzesińskim Ośrodku Kultury przyszło 40 osób. Wielu z nich zaangażowanych jest w walkę o czyste środowisko i usuwanie skutków uciążliwych inwestycji. Przyszli też lokalni działacze polityczni z różnych partii, obywatele zaniepokojeni łamaniem Konstytucji.
  • „Miałam Konstytucję naklejoną na witrynie mojego sklepu”
    „Jestem sołtysem”
    „Interesuje mnie sytuacja w kraju”
    „Działam w PSL i organizacji ekologicznej”
    „Jestem w sprawie szkoły muzycznej we Wrześni”
    „Jestem z partii pana premiera Gowina”.
  • Tak się przedstawiali uczestnicy spotkania. Ale dyskusja skupiła się na sprawach samorządu, bo jak powiedział Adam Bodnar, walka o prawa człowieka to nie tylko walka o wielkie hasła.

Na początku rzecznik praw obywatelskich dostał kwiaty od mieszkanki Kawęczyna koło Wrześni. Tam – w Kawęczynie, Marzeninie i Gulczewie działają smrodliwe fermy hodowlane. Kiedy mieszkańcy dwa lata temu zgłosili problem na spotkaniu regionalnym w Gnieźnie, RPO zareagował, przyłączył się do postępowania przed sądem administracyjnym i doprowadził do unieważnienia decyzji pozwalającej na rozbudowę kompleksu. - Te kwiaty należą się ekspertom Biura - dyr. Piotrowi Mierzejewskiemu i dyr. Łukaszowi Kosiedowskiemu - powiedział Adam Bodnar.

Przyszła też kobieta, która przedstawiła się jako „emerytka z rocznika 1953”, żeby podziękować – to jej (i 140 tys. innych kobiet) sprawę Rzecznik wygrał przed tygodniem przed Trybunałem Konstytucyjnym. TK uznał, że sposób przeliczenia ich wcześniejszych emerytur na normalne był niekonstytucyjny i teraz mogą liczyć na podwyżkę. – Przeszłam na emeryturę wcześniejsza, bo firma w której pracowałam zwalniła pod hasłem „już coś Pani ma, to może pani odejść”. Zgodnie z ustawą miałam prawo do przeliczenia sobie emerytury  po osiągnięciu pełnego wieku emerytalnego. Ale dla mojego rocznika zastosowano nowe przepisy i wyszło, że moja powszechna emerytura będzie niższa niż ta wcześniejsza. Najpierw się załamałam, ale potem znalazłam w internecie, że kobiety się organizują. Pisałam do posłów, do Rzecznika, w końcu sąd zadał w tej sprawie pytanie do Trybunału Konstytucyjnego. I wygraliśmy. Teraz mam pytanie, jak mam moją sprawę załatwić – do kiedy mam prawo wnieść o ponowne przeliczenie emerytury?

- Walka o prawa człowieka to nie tylko walka o wielkie hasła – tylko staranie się o rozwiązanie wielu tych, z pozoru drobnych – mówił zebranym Adam Bodnar.

Rzecznik wie o podobnych problemach przede wszystkim ze skarg od ludzi, choć może też interweniować z urzędu, na podstawie doniesień medialnych. Z tych sygnałów Rzecznik wyciąga wnioski także przystępując do spraw przed sądami, w tym administracyjnymi, składając kasacje i skargi kasacyjne, przedstawiając rządowi kompleksowe zagadnienia prawne z propozycjami rozwiązań problemów ludzi w postaci tzw. wystąpień generalnych.

Zatem co z emeryturą wcześniejszą dla rocznika 1953?

RPO: W normalnym świecie ZUS sam by już przeliczał emeryturę. Proszę składać wnioski, czas się liczy od dnia opublikowania wyroku w Dzienniku Ustaw. My będziemy się temu procesowi przyglądać.

Niestety, mamy już złe precedense – niewykonany do tej pory wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie przepisów krzywdzących opiekunów dorosłych osób z niepełnosprawnościami.

Kiedy, w jakim wieku, człowiek zaczyna kłamać?

RPO: To jest pytanie do psychologa rozwojowego (Psycholożka obecna na sali mówi, że dzieje się to w momencie, kiedy pojawia się zdolność do abstrakcyjnego myślenia).

Jak to możliwe, że starostwo uniemożliwia gminie uchwalenie planu przestrzennego, który uniemożliwiłby budowę uciążliwych ferm? Sąd – dzięki pomocy RPO – uznał, że blokada ze strony starostwa była niesłuszna, ale starostwo nadal tego planu nie uzgadnia.

RPO: Widzimy konflikt między różnymi szczeblami samorządu, bo mają one różne wizje rozwoju. Naszym głównym problemem jest długotrwałość tworzenia planów zagospodarowania przestrzennego.

To, co warto pokreślić, to prawo Rzecznika do występowania do sądów administracyjnych o rozpatrywanie spraw dotyczących środowiska poza kolejnością. To nam się coraz częściej udaje – bo przecież nie można doprowadzić do tego, by sporna decyzja zostanie przeprowadzona zanim sąd się wypowie.

Jak wyrównać szale, kiedy władze samorządowe są bardzie przychylne uciążliwemu biznesowi, a nie mieszkańcom.

Gminy straszą mieszkańców, że jeśli sprzeciwią się inwestorom, to będzie pozew.

RPO: Nie da się tego analizować ogólnie. Ale obawa samorządu przed pozwem może się łączyć z istnieniem jakichś listów intencyjnych. Jeśli tak, to trzeba się skupić na lepszej kontroli samorządów i zobowiązań, jakie podejmują za obywateli.

Do 20 proc. sołectw nie dociera w Polsce żadna komunikacja publiczna, a są takie, gdzie jeździ tylko autobus szkolny.

RPO: to jest bardzo ważny temat. Doprowadziliśmy do tego, że w Polsce do aktywnego życia i korzystania z praw potrzebny jest prywatny samochód. To właśnie jest wykluczenie transportowe. Na szczęście zaczęliśmy o tym mówić (blog Z biegiem szyn, raport Klubu Jagiellońskiego, panel 5 na II Kongresie Praw Obywatelskich).

Jak rozwiązać problem: nie uda się bez inwestycji szczebla centralnego.

Barbara Imiołczyk, BRPO: najprostszym, choć niewystarczającym ruchem, jest np. otwarcie dla wszystkich autobusów szkolnych.

Źle ustalane przystanki dla autobusów szkolnego.

Kierowca nie chce dzieci wysadzić pod domem, tylko 800 m dalej, na przystanku

RPO: Sprawdzimy. Ale kierowca raczej nie może dzieci wysadzać na drodze. Może da się przenieść przystanek?

Zdawalność na prawo jazdy w Wielkopolsce jest niższa niż gdzie indziej.

RPO:  Tej kwestii Rzecznik nie ma jak zbadać. Tym mogłaby się jednak zająć Najwyższa Izba Kontroli.

Zabieranie prawa jazdy bez realnej możliwości odwołania (bo przed SKO trwa to zbyt długo) – a bez prawa jazdy nie da się funkcjonować

RPO: Zaskarżyłem te przepisy do Trybunału Konstytucyjnego, ale uznane zostały prawie w całości za zgodne z Konstytucją.

Problem wydawania prasy przez samorządy – jak mieszkańcy mają zaradzić na proces ograniczający wolność słowa?

RPO: Problem istnieje od lat i od lat jest nierozwiązany. Samorządy powinny wydawać biuletyny i prowadzić strony internetowe. Wydawanie gazet nie jest zadaniem władzy publicznej tylko prawem obywateli.

To nie tylko kwestia – promowanie lokalnych władz, ale też zagarnianie reklam z rynku lokalnego (kosztem prywatnych wydawców) i przewagę konkurencyjną samorządowego wydawcy, który swoich autorów może zatrudniać na etatach w urzędzie[1].

Jak reagować na nierzetelnych dziennikarzy lokalnych?

RPO: Żądać sprostowań i pozywać dziennikarzy o ochronę dóbr osobistych.

Jak można skutecznie zaprotestować przeciwko „Bóg, honor i ojczyzna” na paszporcie?

RPO: Jedyne, co mogę powiedzieć, to że wysłałem opinię w tej sprawie do MSWiA i spotkałem się z hejtem.

Jak otworzyć popołudniową szkołę muzyczną we Wrześni?

Tu przeprowadza się wiele rodzin, w których dzieci uczyły się już muzyki. Szkoły nie ma, mimo że starostwo zapewniło miejsce i środki. Ale ministerstwo kultury nie daje na to zgody, bo mamy szkołę muzyczną 25 kilometrów stąd.

RPO: Musimy się temu przyjrzeć. Jeśli to była nie decyzja administracyjna, ale wewnętrzna Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego – może być kłopot. Tak przegraliśmy sprawę Muzeum II Wojny Światowej.

Wywóz odpadów – jest to działalność gospodarcza wymagająca wpisu do rejestru, co utrudnia prowadzenie działalności polegającej na wywozie własnych odpadów. Dlaczego? Czy można to zmienić?

RPO: Sprawdzimy.

Polityka rozdawnicza państwa: jako przedsiębiorca na to zarabiam, ale jako obywatel jestem w tym pomijany? Co mogę z tym zrobić?

RPO: Ma Pan prawo głosu.

Lata pracy nieudokumentowane z powodu braku wpisu w książeczce ubezpieczeniowej – czy da się temu zaradzić?

RPO: Może da się to wyjaśnić? Choć może być z tym trudno, bo wiele zakładów poupadało

Skoro macie tyle spraw w Biurze, to znaczy, że administracja w Polsce nie działa.

RPO: To nadmierne uproszczenie. Państwo działa skutecznie w wielu dziedzinach – nawet tego nie zauważamy. Więc zamiast mówić „państwo w ogóle nie działa”, umieśćmy je na skali od 0 do 100.  Państwa skandynawskie są bliskie setki, Polska – owszem, spada, ale to nie dzieje się z dnia na dzień (zdaniem RPO jesteśmy raczej w połowie skali).

- Tak, ja widziałam to w Turcji, to trwało 8-9 lat i na początku to wyglądało nawet całkiem sensownie – opowiadała uczestniczka spotkania, a pozostali słuchali tego z uwagą.

RPO dodał, że proces ten trwa i polega na tym, że obywatele przestają wyrażać sprzeciw (Co opisała niedawno Ece Temulkuran w książce „How to lose a country”).

Wiele rzeczy bardzo niepokoi (choćby działanie prokuratury, która jest już poza jakąkolwiek kontrolą), ale ciągle wiele instytucji działa.

A dlaczego Rzecznika powołują politycy, a nie obywatele?

RPO: Pomyślmy o tym tak: zmiana standardów konstytucyjnych może dać efekt gorszy od zamierzonego. Mnie co prawda wybrali politycy, ale byłem przecież kandydatem organizacji pozarządowych, które przekonały do mojej kandydatury polityków.

Żeby zmienić ten system, trzeba by zmienić Konstytucję. Co więcej, osoba wybierana w wyborach powszechnych, musi zdobywać przychylność większości. Czy to daje gwarancję ochrony praw jednostki?

Czy ograniczenie budżetu RPO to przemoc ekonomiczna?

RPO: Nie. Nie nadużywajmy słów – przemocą ekonomiczną jest sytuacja, gdy w rodzinie ktoś komuś nie daje pieniędzy po to, by wymusić jakieś zachowanie.

Z jakiego regionu Polski jest najwięcej skarg?

RPO: W różnych regionach ludzie skarżą się na różne rzeczy, więc trudno to porównywać.

Jaki procent spraw do RPO dotyczy dyskryminacji, zwłaszcza ze względu na płeć czy orientację seksualną

RPO: Niewiele. Ludzie tego nie zgłaszają – to wynika z badan (np. tylko 5 proc. osób dotkniętych mową nienawiści zgłasza takie przestępstwo).




[1] Dorota Głowacka , Adam Ploszka, Wydawanie gazet przez jednostki samorządu terytorialnego - wątpliwości konstytucyjne, http://yadda.icm.edu.pl/yadda/element/bwmeta1.element.ekon-element-000171328929

 

Resort rolnictwa określi kwalifikacje dla gleboznawcy - razem z MIiR lub samemu

Data: 2019-03-06
  • Resort rolnictwa przygotował propozycję ustawowego określenia kwalifikacji dla osób, które mają prowadzić gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • Dziś upoważnienia takim osobom wydają starostowie - bez ustawowych kryteriów wyboru. O ich określenie RPO ubiega się od 2008 r.
  • Przy okazji ujawnił się spór w tej sprawie między resortem rolnictwa a inwestycji. Pierwszy resort chce zmienić przepisy - we współpracy z drugim lub samemu 

W toku korespondencji prowadzonej przez Rzecznika Praw Obywatelskich, Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi przyznał konieczność odpowiedniej nowelizacji Prawa geodezyjnego i kartograficznego. Zarazem wskazał na Ministra Inwestycji i Rozwoju jako właściwy organ do zmiany prawa. MIiR uznał jednak, że sprawa leży jednak w kompetencjach resortu rolnictwa.    

- Mając na uwadze potrzebę ustawowej regulacji określającej niezbędne kwalifikacje osób ubiegających się o uprawnienia zawodowe w zakresie gleboznawczej klasyfikacji gruntów, w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi została przygotowana kolejna propozycja uregulowania tej kwestii w ustawie - Prawo geodezyjne i kartograficzne - napisał Rzecznikowi wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski.

- Projekt zmiany w najbliższym czasie zostanie przekazany Ministrowi Inwestycji i Rozwoju (jako gospodarzowi ustawy) celem podjęcia wspólnych prac legislacyjnych w tym zakresie lub ewentualnie, po upoważnieniu Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi do przeprowadzenia samodzielnej zmiany ustawy - Prawo geodezyjne i kartograficzne, podejmę odpowiednie prace zmierzające do uregulowania tych kwestii – dodał wiceminister rolnictwa .

Od ponad 10 lat RPO wnosi o zmianę prawa 

Sprawa była przedmiotem licznych wystąpień RPO, kierowanych do kolejnych ministrów rolnictwa począwszy od 2008 r. Prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

W Prawie geodezyjnym i kartograficznym nie ma jednak zapisu określającego kwalifikacje dla osób ubiegających się o uprawnienie klasyfikacji gruntów na prawidłowym poziomie merytorycznym. W rozporządzeniu do ustawy zapisano jedynie wymóg posiadania przez klasyfikatora upoważnienia właściwego starosty. Nie wymaga to weryfikowania kwalifikacji, a zatem klasyfikatorem może być dowolna osoba, skoro nie określono żadnych kryteriów wyboru. Tymczasem ustawa nakazuje, aby sposób i tryb prowadzenia klasyfikacji gruntów określano tak, by zapewniać jej prawidłowe i merytoryczne wykonanie.

Zdaniem RPO nadawanie tych upoważnień przez starostę nie znajduje odpowiedniej podstawy prawnej. Jest to też nie do zaakceptowania z punktu widzenia art. 92 Konstytucji RP (głosi on, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia z ustawy i w celu jej wykonania). Budzi to też wątpliwość z punktu widzenia art. 65 ust. 1 Konstytucji RP (wolność wyboru i wykonywania zawodu).

Dlatego Rzecznik uznaje za niezbędne ustawowe uregulowanie statusu klasyfikatorów gruntów.

Rozbieżne stanowiska ministerstw

Na kolejne wystąpienie RPO w sprawie z 20 maja 2016 r. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformował  9 sierpnia 2016 r., że w pełni podziela stanowisko Rzecznika o konieczności  ustawowej regulacji określającej  kwalifikacje dla klasyfikatorów. Podkreślił, że z uwagi na przepisy ustawy z 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej, skierował do Ministra Infrastruktury i Budownictwa przygotowany w MRiRW  projekt odpowiednich zapisów ustawowych.  

W marcu 2018 r. Rzecznik skierował kolejne wystąpienie do ministra rolnictwa. W odpowiedzi otrzymał informację, iż działania legislacyjne w tym zakresie prowadzone są w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

21 czerwca 2018 r. Rzecznik wystąpił do tego resortu. W odpowiedzi z 31 lipca 2018 r. MIiR poinformował, że w jego opinii ustawa geodezyjna, jako akt regulujący sprawy geodezji i kartografii - należące do działu administracji rządowej: budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne oraz budownictwo -  nie jest aktem właściwym do  określenia statusu klasyfikatorów gruntów. W ocenie ministra przepisy dotyczące problematyki na gruncie tej ustawy powinny ograniczać się do kwestii związanych z ujawnianiem wyników postępowań klasyfikacyjnych w ewidencji gruntów i budynków, bo za prowadzenie tego rejestru odpowiadają organy administracji geodezyjnej i kartograficznej.

Według MIiR regulacje dotyczące ustanowienia zawodu klasyfikatora (nadawania uprawnień, zasad wykonywania zawodu, odpowiedzialności, ewentualnego samorządu zawodowego), powinny mieć miejsce w aktach ustawowych pozostających w kompetencjach MRiRWi, jako odpowiedzialnego za sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Jednocześnie MIiR poinformował, że w jego resorcie nie były i nie są prowadzone prace legislacyjne nad nowelizacją. Przedstawił wyrażające tożsame stanowisko pismo do ministra rolnictwa z 13 lipca 2018 r.

W związku z tym Rzecznik w styczniu 2019 r. zwrócił  się do ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego o zajęcie ostatecznego stanowiska, czy w jego ocenie określenie wymagań dla gleboznawców należy do właściwości MRiRW.

Odpowiedź Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi

W odpowiedzi wiceminister Rafał Romanowski przedstawił szczegółową  dokumentację działań obu resortów i RPO w tej sprawie.  

Zwrócił m.in. uwagę, że dopiero po dwóch latach od przekazania projektu ustawy, MIiR w piśmie z 13 lipca 2018 r. i z 31 lipca 2018 r. - adresowanym do RPO - zajął stanowisko, że Prawo geodezyjne i kartograficzne nie jest właściwym aktem do regulowania tego zagadnienia. W ocenie MIiR kwestia ta powinna zostać uregulowana w akcie rangi ustawowej pozostającym w wyłącznej kompetencji MRiRW. - Trudno się zgodzić ze stanowiskiem wyrażonym przez Ministra Inwestycji i Rozwoju. W mojej ocenie nie jest zasadne tworzenie odrębnej ustawy regulującej jedynie kwestie określające niezbędne kwalifikacje dla osób przeprowadzających gleboznawczą klasyfikację gruntów - napisał Rafał Romanowski.

Podkreślił, że zgodnie z Prawem geodezyjnym i kartograficznym, od 1 stycznia 1997 r. MRiRW nie jest organem państwowej służby geodezyjnej i kartograficznej, nie sprawuje nadzoru nad służbą geodezyjną i kartograficzną oraz nie wykonuje zadania tej państwowej służby.

Wiceminister przypomniał też, że do 2012 r. obowiązywało rozporządzenie Rady Ministrów z 4 czerwca 1956 r. w sprawie klasyfikacji gruntów, które regulowało obowiązek posiadania przez gleboznawców odpowiedniego wykształcenia i kwalifikacji. Przepisy tego rozporządzenia obowiązywały na podstawie art. 59 Prawa geodezyjnego i kartograficznego, który stanowił, że do czasu wydania przepisów wykonawczych przewidzianych w ustawie pozostają w mocy dotychczasowe przepisy, jeżeli nie są z nią sprzeczne.

W związku z tym, że MRiRW jest odpowiedzialny za dział rozwój wsi, który obejmuje sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów, został wyznaczony do przygotowania projektu rozporządzenia. 29 listopada 2012 r. weszło w życie nowe rozporządzenie Rady Ministrów z 12 września 2012 r. w sprawie gleboznawczej klasyfikacji gruntów. Ustawodawca nie upoważnił Rady Ministrów do określenia wymogów, jakie powinien spełniać klasyfikator. Dlatego też w tym rozporządzeniu wskazano jedynie, że czynności te wykonuje osoba upoważniona przez starostę. 

- W pełni podzielam pogląd Pana Rzecznika o konieczności wprowadzenia regulacji, która określałaby wymagania kwalifikacyjne dla osób ubiegających się o uprawnienia do wykonywania gleboznawczej klasyfikacji gruntów, ale w ustawie Prawo geodezyjne i kartograficzne – dodał Rafał Romanowski. Ustawa ta jako jedyna reguluje bowiem sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów, a także zagadnienia uprawnień zawodowych dla osób wykonujących inne samodzielne funkcje w dziedzinie geodezji i kartografii.

IV.7007.50.2014

Dwa resorty z odmiennymi stanowiskami, kto ma się zająć gleboznawcami

Data: 2019-01-22
  • Od 2008 r. RPO ubiega się u kolejnych ministrów rolnictwa, aby określili kwalifikacje dla osób prowadzących gleboznawczą klasyfikację gruntów
  • Minister rolnictwa przyznał konieczność odpowiedniej nowelizacji prawa geodezyjnego i kartograficznego, ale wskazał na resort inwestycji i rozwoju jako właściwy 
  • Według tego ministerstwa sprawa leży jednak w kompetencjach resortu rolnictwa    
  • Tymczasem upoważnienia dla klasyfikatorów nadal wydają starostowie, bez ustawowych kryteriów ich wyboru

- Mając na uwadze możliwość zaistnienia w sprawie negatywnego sporu kompetencyjnego pomiędzy panem ministrem a Ministrem Inwestycji i Rozwoju, zwracam się z uprzejmą prośbą o zajęcie w niej ostatecznego stanowiska – napisał zastępca  Rzecznika Praw Obywatelskich Stanisław Trociuk do ministra rolnictwa i rozwoju wsi Jana Krzysztofa Ardanowskiego.

Ponad od 10 lat RPO wnosi o zmianę prawa 

Sprawa była przedmiotem licznych wystąpień RPO, kierowanych do kolejnych ministrów rolnictwa począwszy od 2008 r. Prawidłowe określanie klasyfikacji gruntów ma istotne znaczenie z punktu widzenia konsekwencji zawarcia określonych danych w ewidencji gruntów. Jest ona bowiem urzędowym źródłem informacji faktycznych wykorzystywanych w postępowaniach administracyjnych.

W Prawie geodezyjnym i kartograficznym nie ma jednak zapisu określającego kwalifikacje dla osób ubiegających się o uprawnienie klasyfikacji gruntów na prawidłowym poziomie merytorycznym. W rozporządzeniu do ustawy zapisano jedynie wymóg posiadania przez klasyfikatora upoważnienia właściwego starosty. Nie wymaga to weryfikowania kwalifikacji, a zatem klasyfikatorem może być dowolna osoba, skoro nie określono żadnych kryteriów wyboru. Tymczasem ustawa nakazuje, aby sposób i tryb przeprowadzenia klasyfikacji gruntów określano tak, aby zapewniać jej prawidłowe i merytoryczne wykonanie.

Zdaniem RPO nadawanie tych upoważnień przez starostę nie znajduje odpowiedniej podstawy prawnej. Jest to też nie do zaakceptowania z punktu widzenia art. 92 Konstytucji RP (głosi on, że rozporządzenia są wydawane na podstawie szczegółowego upoważnienia z ustawy i w celu jej wykonania). Budzi to też wątpliwość z punktu widzenia art. 65 ust. 1 Konstytucji RP (wolność wyboru i wykonywania zawodu).

Dlatego Rzecznik uznaje za niezbędne ustawowe uregulowanie statusu klasyfikatorów gruntów i zapewnienie w ten sposób odpowiedniego poziomu kwalifikacji osób wykonujących ten zawód. 

Rozbieżne stanowiska ministerstw

Na kolejne wystąpienie RPO w tej sprawie z 20 maja 2016 r. Minister Rolnictwa i Rozwoju Wsi poinformował  9 sierpnia 2016 r., że w pełni podziela stanowisko Rzecznika o konieczności wprowadzenia ustawowej regulacji określającej  kwalifikacje dla klasyfikatorów. Podkreślił, że z uwagi na przepisy ustawy z 4 września 1997 r. o działach administracji rządowej, skierował do Ministra Infrastruktury i Budownictwa przygotowany w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi projekt odpowiednich zapisów ustawowych w tej sprawie.  

W marcu  2018 r. Rzecznik skierował kolejne wystąpienie do Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. W odpowiedzi otrzymał informację, iż działania legislacyjne w tym zakresie prowadzone są w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.

21 czerwca 2018 r. Rzecznik wystąpił do tego resortu. W odpowiedzi z  31 lipca 2018 r. Minister Inwestycji i Rozwoju poinformował, że w jego opinii ustawa geodezyjna, jako akt regulujący sprawy geodezji i kartografii - należące do działu administracji rządowej: budownictwo, planowanie i zagospodarowanie przestrzenne oraz budownictwo -  nie jest aktem właściwym do  określenia statusu klasyfikatorów gruntów. W ocenie ministra przepisy dotyczące problematyki na gruncie tej ustawy powinny ograniczać się do kwestii związanych z ujawnianiem wyników postępowań klasyfikacyjnych w ewidencji gruntów i budynków, bo za prowadzenie tego rejestru odpowiadają organy administracji geodezyjnej i kartograficznej.

Według Ministra Inwestycji i Rozwoju regulacje dotyczące ustanowienia zawodu klasyfikatora (nadawania uprawnień, zasad wykonywania zawodu, odpowiedzialności zawodowej, ewentualnego samorządu zawodowego), powinny mieć miejsce w aktach ustawowych pozostających w kompetencjach Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, jako odpowiedzialnego za sprawy gleboznawczej klasyfikacji gruntów.

Jednocześnie Minister Inwestycji i Rozwoju poinformował, że w jego resorcie nie były i nie są prowadzone prace legislacyjne nad nowelizacją. Minister przedstawił również RPO do wiadomości wyrażające tożsame stanowisko pismo do ministra rolnictwa z 13 lipca 2018 r.

W związku z tym Rzecznik zwrócił  się do ministra Jana Krzysztofa Ardanowskiego o zajęcie ostatecznego stanowiska, czy w jego ocenie określenie wymagań dla gleboznawców należy do właściwości Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. - W razie odpowiedzi twierdzącej uprzejmie proszę o przedstawienie informacji o stanie ewentualnych prac zmierzających do ustawowego uregulowania przedmiotowej kwestii – napisał Stanisław Trociuk.

IV.7007.50.2014

RPO: odszkodowania dla obywateli od Skarbu Państwa- także za niesłuszny zarzut i akt oskarżenia

Data: 2019-01-21
  • Obywatele powinni móc ubiegać się w trybie karnym o odszkodowania od państwa za niesłuszne przedstawienie zarzutów oraz niesłuszne oskarżenie
  • Dziś w tym trybie można dochodzić roszczeń za niesłuszne zatrzymanie, aresztowanie czy skazanie
  • Droga cywilna jest nieefektywna i uciążliwa; trzeba w niej wykazać bezprawność niesłusznego  zarzutu czy oskarżenia, co nie jest łatwe
  • Niemożność dochodzenia roszczeń z tego tytułu w postępowaniu karnym jest niezgodna ze standardami konstytucyjnymi – ocenia RPO

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do Ministra Sprawiedliwości o rozważenie odpowiedniej zmiany Kodeksu postępowania karnego.

Dziś Kpk przewiduje, że za niesłuszne skazanie, tymczasowe aresztowanie lub zatrzymanie obywatel może uzyskać odszkodowanie od Skarbu Państwa. Decyduje o tym sąd w trybie karnym. Nie ma zaś możliwości dochodzenia w tym trybie odszkodowania za niesłuszne przedstawienie zarzutów czy niesłuszne oskarżenie.

- Tymczasem sam fakt niesłusznego postawienia zarzutów czy niesłusznego oskarżenia może wyrządzić szkodę i krzywdę, za co władza powinna ponieść odpowiedzialność – uważa Adam Bodnar. Wieloletnie utrzymywanie stanu oskarżenia czy przedstawienia zarzutów może prowadzić do wyrządzenia znacznych szkód o charakterze materialnym, rodzinnym i moralnym.

Jest to szczególnie jaskrawe, gdy chodzi o osobę wykonującą zawód zaufania publicznego albo prowadząca działalność gospodarczą. Gdy zarzuty dotyczą np. policjantów, komorników, czy pracowników zajmujących wysokie stanowiska w służbie cywilnej, mogą oni być zawieszeni w czynnościach. Trzeba też się wtedy liczyć z ograniczeniami w kandydowaniu na określone stanowiska. Za najbardziej dotkliwą konsekwencję uznaje się utratę społecznego zaufania i dobrego imienia.

Wobec osoby podejrzanej organy ścigania mogą stosować środki zapobiegawcze, niepolegające na pozbawieniu wolności. Możliwe jest np. zatrzymanie przez policję sprzętu komputerowego podejrzanego, niezbędnego do działalności gospodarczej. Nawet po uznaniu, że sprzęt ten nie zawiera dowodów przestępstwa i zwrocie go podejrzanemu, przestój pracy może prowadzić do upadłości przedsiębiorstwa.

W 2012 r. i  2013 r. w Sejmie zgłoszono projekty zmian w Kpk, mające na celu umożliwienie ubiegania się o odszkodowanie i zadośćuczynienie za „niewątpliwie niesłuszne” postawienie zarzutów lub „oczywiście bezpodstawne” oskarżenie. Odnosząc się do jednego z projektów. Prokuratoria Generalna Skarbu Państwa stwierdziła, że brak możliwości odszkodowania i zadośćuczynienia w przypadku nieuzasadnionego oskarżenia jest luką prawną, która nie da się pogodzić z art. 77 Konstytucji (prawo do wynagrodzenia szkody wyrządzonej przez władze). Do zmian jednak nie doszło.

Droga cywilna nie jest skuteczna 

Obecnie można dochodzić takich roszczeń jedynie w ramach postępowania cywilnego. W ocenie Rzecznika procedura ta jest jednak nieefektywna. Zgodnie z Kodeksem cywilnym, podstawę odpowiedzialności cywilnej organu władzy jest bezprawność jego działania. A to na powodzie spoczywa obowiązek wykazania zasadności zarzutów.

Z orzecznictwa sądów wynika, że stan „bezprawności” jest trudny do wykazania w takim  postępowania, a jednocześnie jest standardem wyższym niż „niesłuszność” aresztowania czy skazania zapisana w Kpk. Sąd Najwyższy uznaje, że postępowanie karne przeciwko obywatelowi może być uznane za bezprawne w myśl Kc przy oczywistym braku dowodów winy, świadomości sfabrykowania dowodów i niezachowania podstawowych przepisów procedury. Do stwierdzenia bezprawności nie wystarcza zaś, że postępowanie karne zakończono uniewinnieniem. Odmienna ocena dowodów nie przesądza bowiem o nielegalności działań organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.

Ponadto dochodzenie odszkodowania w postępowaniu cywilnym jest uciążliwe i kosztowne. Wiąże się bowiem z koniecznością uiszczenia wpisu sądowego i możliwym wyłożeniem innych kosztów postępowania. Zostaną one zwrócone powodowi dopiero po zakończeniu procesu - jeśli pozew będzie uwzględniony.

Standardy konstytucyjne

„Każdy ma prawo do wynagrodzenia szkody, jaka została mu wyrządzona przez niezgodne z prawem działanie organu władzy publicznej. Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw” – głosi art. 77 Konstytucji. W ocenie Rzecznika przepis ten daje szeroką podstawę do dochodzenia odszkodowania za taką szkodę. Z kolei wymóg zadośćuczynienia roszczeniom z tytułu bezprawnego pozbawienia wolności wynika z zobowiązań międzynarodowych, zgodnie z art. 9 ust. 5 i art. 14 ust. 6 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, art. 5 ust. 5 Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, art. 3 Protokołu nr 7 do Konwencji.

Dlatego Adam Bodnar uznaje niemożność  dochodzenia na gruncie Kpk roszczeń z tytułu niezasadnego przedstawienia zarzutów lub niesłusznego oskarżenia za niezgodną ze standardami konstytucyjnymi i zasadą demokratycznego państwa prawa. Według nich każda szkoda wyrządzona przez funkcjonariusza publicznego powinna zostać naprawiona, a jednostka w relacji z władzą nie powinna ponosić na zasadzie ryzyka negatywnych konsekwencji jej niesłusznych lub niezgodnych z prawem działań.

Zdaniem Rzecznika zasadne byłoby zastosowanie jednakowych standardów odpowiedzialności Skarbu Państwa i w Kpk, i w Kc. W obu tych regulacjach powinny się one opierać na standardzie niesłuszności, który wydaje się lepiej zapewniać konstytucyjne prawo do naprawienia szkody wyrządzonej niezgodnym z prawem działaniem władzy.

II.513.1.2016

O prawach naszych sąsiadów, naszych pracowników i naszych klientów. Spotkania regionalne RPO w Lublinie

Data: 2019-01-10
  • Na popołudniowe spotkanie z RPO Adamem Bodnarem  w Filii nr 2 Miejskiej Biblioteki Publicznej przyszło 40 osób – młodzi i starzy, w tym przedstawiciele lubelskiego środowiska prawniczego.
  • Interesowały ich sprawy sądów, lokatorów, zatrudnienia cudzoziemców, mowy nienawiści, pomagania uchodźcom, zasady, na jakich RPO może pomóc albo przystąpić do postępowań sadowych.

Kto i jak może pomóc uchodźcom (na miejscu)?

RPO: Rzecznik zajmuje się prawami osób, które znalazły się pod opieką Rzeczypospolitej i sytuacją na granicy. Za granicą aktywne są organizacje: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej i Polska Akcja Humanitarna, a także Caritas Polska.

W sprawie osób LGBT, które sprzeciwiają się odesłaniu do krajów pochodzenia, możemy interweniować, o ile ta osoba jest w Polsce i o ile można udowodnić zagrożenie związane z orientacją.

Studenci z zagranicy. Odmowa wizy

RPO: Decyzje odmowne przyznania wizy nie podlegają w Polsce zaskarżeniu. Taka regulacja jest sprzeczna z prawem europejskim i RPO w tej sprawie interweniował. MSWiA nie jest najwyraźniej gotowe do zmian

Jakie są szanse przeciwdziałania mowie nienawiści (po wypowiedzi wojewody lubelskiego o osobach LGBT)

Przepisy chroniące przed mową nienawiści nie chronią w Polsce osób z niepełnosprawnościami, atakowanych z powodu płci czy orientacji seksualnej. Postulaty, żeby to poprawić, zostały zgłoszone. Robił to także RPO. Nie widać jednak większej szansy na szybką zmianę.

A jest to zmiana kluczowa. Bo nie mając prokuratora po swojej stronie nie daje się praktycznie identyfikować osób posługujących się mowa nienawiści w internecie.

Odpowiedzialność urzędników za decyzje

Wydawanie decyzji dla agencji pracy tymczasowej na zatrudnianie cudzoziemców przez Urząd Wojewódzki zaczyna trwać tak długo że agencjom pracy tymczasowej, które ich zatrudniają, grozi bankructwo.

Nie wszyscy cudzoziemcy mogą wrócić do kraju pochodzenia. Nie mogą pracować, utrzymywać ich musi agencja pracy tymczasowej.

Tymczasem w regionie brakuje rąk do pracy. Skargi na takie działanie urzędników powodują to, że urzędnicy jeszcze gorzej załatwiają sprawy zezwoleń.

RPO:  Rzecznik interesuje się tą problematyką. Jeśli dostaniemy dokumenty od Państwa, będziemy mogli podjąć interwencję w lubelskim urzędzie wojewódzkim. Ponieważ zabierający głos rozważają sprawę o przewlekłość postępowania administracyjnego, RPO sprawdzi, czy się do takiej sprawy nie przyłączyć.

Komentarz do relacji o kontaktach obywateli z urzędami miał obecny na spotkaniu prawnik, który skorzystał przed sądem z pomocy RPO w sprawie o ulgę meldunkową. Przedstawiał szczegóły tej sprawy – i skali problemu ulgi meldunkowej, to znaczy niezrozumiałego, ukrytego w gąszczu paragrafów przepisu, który egzekwuje z zapałem fiskus. Okazuje się, że mimo korzystnych dla podatników wyroków sądowych skarbówka nie zmieniła jeszcze nastawienia do spraw obywateli.

PESEL dla wszystkich

PESEL jest ważną daną osobową, konieczną w wielu umowach. A można je łatwo wyciągać z ksiąg wieczystych. Jak Pan przymusi Ministra Sprawiedliwości, by chronił dane?

RPO: To jest do sprawdzenia.

Dlaczego są różne rodzaje bonifikat przy wykupie własności

Dlaczego grunty warszawskie można wykupić z większą bonifikatą niż państwowe?

RPO: Bo są różne typy własności – państwowa i komunalna. RPO nie ma dobrego argumentu, by skarżyć się na to, że „ci w Warszawie mają lepiej”. Prawo stanowi jasno, że jeśli działki mają różny status prawny, to nie mogą być tak samo traktowane, choćby leżały blisko siebie.

Ta kwestia nadaje się do debaty politycznej, a Rzecznik politykiem nie jest.

Co z biegłymi sądowymi?

RPO: Mamy całkowicie archaiczny system biegłych sądowych. Nie powiem Państwu nawet, ile wystąpień w tej sprawie skierowałem.

Uczestnik spotkania powiedział, że reforma postępowania cywilnego (UD 309) podejmuje zagadnienie biegłych.

Przydziały lokatorskie po reprywatyzacji

Po sprywatyzowaniu kamienicy na rynku w Lublinie okazało się, że lokatorzy z przydziałem lokatorskim dowiedziały się w urzędzie miasta, że muszą wystąpić o nowy przydział. Pod presją nowego właściciela wycofały te wnioski i oddały mieszkania komunalne w tym domu.

Aktywiści społeczni nie są dla władz samorządowych partnerami w rozwiązywaniu takich spraw. Co zatem powinniśmy robić w sytuacji, gdy naszym mieszkańcom tak radykalnie pogarszają się warunki mieszkaniowe?

RPO obiecuje przeanalizowanie sprawy. (a zgłaszający dziękuje Rzecznikowi za pomoc w sprawie lokatorskiej zgłoszonej w czasie spotkania regionalnego w Lublinie w 2016 r.)

Kwestia wynagrodzeń wypłacanych na podstawie stosunków służbowych

Zdaniem zgłaszającego przepisy są wadliwe i w przypadku niewypłacenia wynagrodzenia nie ma narzędzi do skutecznego ich egzekwowania.

Prawa wyborcze

Prokuratura nie podejmuje zgłoszeń organizacji pozarządowych o naruszeniu prawa wyborczego. Polegały one m.in. na tym, że jeden komitet (nie wystawiający kandydata) agitował na rzecz kandydata innego komitetu.

Widać też, że słabo działają rejestry wpłat na komitety wyborcze (bo nie obejmują wpłat na partie polityczne). To będzie ważne w wyborach parlamentarnych.

RPO: Prosimy podesłać nam dokumenty i zawiadomienia do prokuratury.

Sposób działania sądów. Prawa ojców

Uczestnik spotkania opowiada o swojej sprawie dotyczącej opieki nad dziećmi i alimentów dla ojca, który z dziećmi został, w której, zdaniem relacjonującego, udział wzięła bardzo niekompetentna biegła, sam ojciec był zastraszany, niesłusznie aresztowany, a wszystko to się działo dlatego, że sędziowie i prokuratorzy są ze sobą powiązani.

RPO: Tak skomplikowanej sprawy tu nie załatwimy. Musimy się umówić na oddzielne spotkanie, w czasie którego przejrzelibyśmy dokumenty.

Zachowania komorników. Prawa ojców

Ściga mnie komornik za dawno zapłacone alimenty. Urzędnicy tworzą mi fikcyjny dług.

Sądy nie reagują na nadużycia komorników. Co Pan z tym zrobi?!?

RPO: Rozumiem, że dostanę od Pana dokumenty?

Prawa rodzin, konflikty i spory o dziecko, uprowadzenia rodzicielskie, przysposobienia zagraniczne

Stan prawny nie pozwala na rozwiązywanie trudnych sytuacji rodzinnych, tracą na tym dzieci. Co w tej sprawie zrobić może Rzecznik?

RPO: To jest na tyle poważny problem, że w połowie zeszłego roku zorganizowaliśmy Kongres Praw Rodzicielskich, by zebrać ekspertów, pedagogów i rodziców. Próbowaliśmy postawić diagnozę i szukać rozwiązań.

W dobrym kierunku idzie sposób załatwiania spraw w postępowaniach transgranicznych.

Dziś najważniejszym problemem do rozwiązania jest przewlekłość postępowań w sądach rodzinnych. To są sprawy, w których na to nie wolno sobie pozwalać.

Trzeba też tak zmieniać prawo rodzinne, by nie eskalowało konfliktu w rodzinie, bo wtedy dzieci stają się przedmiotem sporu – tak jak wysokość wzajemnych rozliczeń. Niestety nie udało się nam przekonać resortu sprawiedliwości do pomysłu adwokata dla dziecka.

Największym teraz problemem jest to, że specjaliści Biura są już przeciążeni, a teraz musieli podjąć także sprawy skarg nadzwyczajnych do Sądu Najwyższego. Przygotowywanie kasacji (także w sprawach alimentów) jest niezwykle pracochłonne, a parlament w żaden sposób nie chce uwzględnić naszych wniosków o choć lekkie podniesienie budżetu.

A ja mam taki problem: udzieliłem zgodę na przysposobienie dziecka za granicą. I teraz od kilkunastu lat trwa proces w sprawie alimentów na nie, bo urząd stanu cywilnego nie wydaje decyzji stwierdzającej, że nie mam już takich zobowiązań. I nie ma tego jak zaskarżyć…

RPO: O czymś takim jeszcze nie słyszeliśmy. Ale od wyjaśniania także takich spraw jesteśmy.

Rozliczenia podatkowe małżonków w przypadku konieczności ubezwłasnowolnienia

Jeśli jedno z małżonków ulegnie takiemu wypadkowi, że nie jest w stanie samodzielnie egzystować i drugi małżonek musi go ubezwłasnowolnić, to ustaje tym samy wspólnota majątkowa. I w takim wypadku nie da się wspólnie rozliczyć podatków. Wiedział Pan o tym?

RPO: Nie, ale teraz wiem. Dziękuję za to zgłoszenie.

 

Wniosek do prezydenta RP o weto do zmian Prawa energetycznego

Data: 2018-12-11
  • RPO kwestionuje przepisy, które za bardzo ułatwiają życie właścicielom sieci energetycznych kosztem właścicieli gruntów
  • Chodzi o sytuacje, kiedy trzeba zmodernizować instalację (np. gazociąg, linię energetyczną)
  • W niekorzystnej sytuacji mogą się znaleźć np. rolnicy

W tej chwili jest tak, że jeśli inwestor stwierdza, iż musi zmodernizować sieć, występuje o decyzję o udostępnieniu nieruchomości, a następnie – o ile zajdzie taka konieczność – o zgodę na zajęcie nieruchomości. Może być bowiem tak, że właściciel działki nie chce wpuścić na nią energetyków. Może być jednak też i tak, że mówi: "Proszę przyjechać za miesiąc, kiedy będzie po zbiorach".

Wprowadzona w nowelizacji prawa energetycznego drobna zmiana do ustawy o gospodarce nieruchomościami zakłada, że jeśli organ zgodzi się, że konieczna jest modernizacja, to musi dać też zgodę na zajęcie nieruchomości z natychmiastową wykonalnością. Właściciel ziemi, np. rolnik, może więc to zaskarżyć, ale w tym czasie energetycy/gazownicy i tak będą mogli wjechać na jego pole.

Zdaniem RPO taka zmiana jest niepotrzebna i zbytnio ingeruje w relacje między stronami. Wprowadzenie automatyzmu w nadawaniu rygoru natychmiastowej wykonalności decyzji, o których mowa w art. 124b ust. 1 ustawy o gospodarce nieruchomościami nie jest konieczne, ani uzasadnione. Obecnie istnieje bowiem tryb, który gwarantuje możliwość opatrzenia decyzji o zajęciu nieruchomości rygorem natychmiastowej wykonalności, w przypadku, gdy okoliczności sprawy tego wymagają w przypadku, gdy przeprowadzenie prac związanych z urządzeniami infrastruktury technicznej byłoby konieczne z uwagi na ochronę zdrowia lub życia ludzkiego albo dla zabezpieczenia gospodarstwa narodowego przed ciężkimi stratami bądź też ze względu na inny interes społeczny lub wyjątkowo ważny interes strony albo ważny interes gospodarczy.

W dotychczasowym stanie prawnym ustawodawca przewidział bowiem możliwość niezwłocznego zajęcia nieruchomości w określonych sytuacjach. W przypadkach opisanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego lub uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, może być zatem wydane – w drodze odrębnej decyzji, ale dopiero po wydaniu decyzji o udostępnieniu nieruchomości – zezwolenie na niezwłoczne zajęcie nieruchomości, które opatruje się rygorem natychmiastowej wykonalności (zob. komentarz do art. 124b [w:] D. Pęchorzewski, M. Horoszko, Gospodarka nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2014, Legalis). Co więcej – jak podkreśla doktryna – w przypadku zaistnienia okoliczności wskazanych w art. 108 Kodeksu postępowania administracyjnego albo uzasadnionych ważnym interesem gospodarczym, wydanie przez organ takiej decyzji o zezwoleniu na zajęcie nieruchomości oraz opatrzenie jej rygorem natychmiastowej wykonalności jest obligatoryjne (zob. M. Wolanin, komentarz do art. 124, nb 18, [w:] J. Jaworski, A. Prusaczyk, A. Tułodziecki, M. Wolanin, Ustawa o gospodarce nieruchomościami. Komentarz, Warszawa 2017, Legalis).

Nadanie rygoru natychmiastowej wykonalności każdej decyzji wydawanej na podstawie art. 124b ust. 1 u.g.n. stanowi nadmierną ingerencję przede wszystkim w przysługujące stronie prawo własności. Ingerencja ta nie jest uzasadniona w tym przypadku szczególnymi okolicznościami, które miałyby charakter realny. Nowa regulacja odwraca natomiast dotychczasowe stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności decyzji nieostatecznej, czyniąc z wyjątku zasadę.

Należy zatem raz jeszcze podkreślić, że stosowanie instytucji natychmiastowej wykonalności stanowi wyjątek i dopuszczalne jest tym samym tylko w szczególnych przypadkach realnego zagrożenia określonych wartości lub praw. Wprowadzenie zatem obligatoryjności nadawania rygoru natychmiastowej wykonalności decyzjom, o których mowa w art. 124b ust. 1 u.g.n., nie tylko nie jest konieczne, ponieważ tryb nadawania rygoru został już przez ustawodawcę zagwarantowany, lecz również jest nieproporcjonalne.

Zapewnienie sprawności wykonywania prac nie tylko nie stanowi wyjątkowych okoliczności, lecz jest wartością nieadekwatną dla ograniczenia konstytucyjnie chronionego prawa własności oraz innych praw majątkowych. W tym przypadku wydaje się, że tylko usuwanie awarii mogłoby stanowić uzasadnienie dla takiej ingerencji, gdyby – co należy jednoznacznie zaznaczyć – nie istniał inny tryb, pozwalający na realną ochronę zagrożonych wartości, jednocześnie niewkraczający tak głęboko w sferę praw jednostki.

IV.7000.522.2018

Jak władze usprawniają rejestrację i rozpatrywanie wniosków cudzoziemców na pobyt w Polsce? Odpowiedź MSWiA i statystyki

Data: 2018-11-30
  • Na zezwolenie na pobyt i pracę cudzoziemiec może czekać od 53 dni (na Podlasiu) do 254 dni (na Pomorzu), a na działalność gospodarczą – od 59 dni (na Warmii i Mazurach) do 344 dni (w Wielkopolsce)
  • MSWiA w 2018 r. przeznaczyło dodatkowo 300 nowych etatów w urzędach wojewódzkich na obsługę wniosków cudzoziemców, a Urząd ds. Cudzoziemców zajął się informatyzacją procesu (by danych nie wpisywano ręcznie)
  • Resort informuje też, że choć wnioski o zgodę na pobyt trzeba złożyć osobiście, a kolejka zajmuje więcej czasu niż przewidywany przez ustawę, to terminy można zachować, wysyłając wniosek wysłać pocztą, a dopiero potem stawić się na wezwanie w celu uzupełnienia danych

Przewlekłość postępowań w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców w Rzeczypospolitej pozostaje w zainteresowaniu resortu spraw wewnętrznych. Stara się on przeciwdziałać negatywnym skutkom tej sytuacji – napisała wiceministra SWiA Renata Szczęch w odpowiedzi na wystąpienie RPO z 10 sierpnia 2018 r.

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają liczne skargi na przewlekłość postępowań prowadzonych przez wojewodów w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców. Zgłaszają je zarówno cudzoziemcy, jak i ich pracodawcy. Ze skarg wynika, że nawet kilkanaście miesięcy trwa oczekiwanie na wydanie zezwolenia na pobyt czasowy, pobyt stały lub na pobyt i pracę.

Cudzoziemiec, który przyjeżdża do Polski na podstawie wizy, ma określony ustawowo czas złożenie wniosku o zgodę na pobyt (miesiąc do 45 dni - w zależności od tego, o jaką zgodę się ubiega). Problem w tym, że wniosek trzeba złożyć osobiście, pokazać dokumenty podróży i złożyć odciski palców. Jest to czynność na tyle pracochłonna, że same kolejki w urzędach bywają dłuższe niż przewidziany na złożenie dokumentów czas.

Aby poprawić sytuację, MSWiA podjęło „konkretne  działania” – pisze min. Szczęch:

  1. Od stycznia zostały wzmocnione kadrowo urzędy wojewódzkie, które wydają decyzje w tej sprawie pobytu (o 198 etatów) oraz zezwolenia na pracę cudzoziemców (98 etatów). Etaty te zostały podzielone pomiędzy urzędy wojewódzkie proporcjonalnie do potrzeb. Działania w tym kierunku są kontynuowane, ale urzędy wojewódzkie nadal zmagają się z dużą liczbą prowadzonych postępowań. Dodatkowym czynnikiem utrudniającym ich funkcjonowanie jest znaczna fluktuacja kadr.
  2. Urząd do Spraw Cudzoziemców pracuje nad narzędziami, które umożliwią składanie wniosków o udzielenie zezwoleń pobytowych drogą elektroniczną. To powinno odciążyć urzędników, którzy teraz ręcznie wprowadzają dane do baz, a także może doprowadzić do bardziej zaawansowanego poziomu automatyzacji całego procesu.
  3. Organizacja pracy urzędów wojewódzkich leży w kompetencji ich kierowników. Niemal we wszystkich wydziałach ds. spraw cudzoziemców w urzędach wojewódzkich wymagane jest uprzednie zapisanie się na osobiste złożenie wniosku (taki wymóg nie dotyczy jedynie Opolskiego Urzędu Wojewódzkiego). Urzędy wojewódzkie zdecydowały się na taki krok po to, by zapewnić możliwie sprawne funkcjonowania komórek organizacyjnych w warunkach wzmożonego wpływu nowych spraw.

Z osobistym złożeniem wniosku wiąże się nie tylko fizyczne przekazanie podpisanego przez cudzoziemca podania (na urzędowym formularzu), ale także sprawdzenie jego tożsamości na podstawie ważnego dokumentu podróży (który również należy okazać) oraz pobranie od niego odcisków linii papilarnych (umieszczanych na karcie pobytu).

Ograniczenia wynikające z limitów miejsc nie stanowią bezwzględnej przeszkody, aby skutecznie zainicjować postępowanie. Jeżeli zatem nie ma możliwości zapisania się na osobiste złożenie wniosku w terminie odpowiadającym legalnemu pobytowi cudzoziemca w Polsce, powinien on złożyć ten wniosek w biurze podawczym urzędu wojewódzkiego albo przesłać go pocztą. 

Urząd do Spraw Cudzoziemców 25 października 2017 r. skierował do urzędów wojewódzkich rekomendację stosowania w drodze analogii art. 57 § 5 pkt 2 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. - Kodeks postępowania administracyjnego do oceny zachowania terminu złożenia wniosku o udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy [art. 105 ust. 1 ustawy z dnia 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach]. Chodzi o to, aby z zachowaniem tego terminu związać również nadanie przesyłki w polskiej placówce pocztowej operatora wyznaczonego w rozumieniu ustawy z dnia 23 listopada 2012 r. - Prawo pocztowe. Taka rekomendacja miała na celu złagodzenie negatywnych konsekwencji faktycznych ograniczeń przyjmowania cudzoziemców, którzy chcieliby zrealizować wymóg osobistego stawiennictwa.

Średni czas oczekiwania na zgodę na pobyt czasowy w celu podjęcia pracy  (na podst. art. 114 ust. 1 ustawy o cudzoziemcach)

2016 2017

 dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

179

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

123

WOJEWODA LUBELSKI

67

WOJEWODA LUBUSKI

167

WOJEWODA ŁÓDZKI

155

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

87

WOJEWODA MAZOWIECKI

124

WOJEWODA OPOLSKI

97

WOJEWODA PODKARPACKI

58

WOJEWODA PODLASKI

53

WOJEWODA POMORSKI

254

WOJEWODA ŚLĄSKI

106

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

56

WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI

69

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

197

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

124

Średni czas wydawania zgody na pobyt w celu prowadzenia działalności gospodarczej (art. 142 ust. 1 ustawy o cudzoziemcach)

201S-2017

liczba dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

266

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

142

WOJEWODA LUBELSKI

109

WOJEWODA LUBUSKI

231

WOJEWODA ŁÓDZKI

173

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

117

WOJEWODA MAZOWIECKI

150

WOJEWODA OPOLSKI

131

WOJEWODA PODKARPACKI

95

WOJEWODA PODLASKI

66

WOJEWODA POMORSKI

299

WOJEWODA ŚLĄSKI

125

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

102

WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI

59

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

334

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

144

Średni czas wydawania zgody na pobyt na studia (art. 144 ust. 1 ustawy o cudzoziemcach)

2016-2017

 dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

118

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

104

WOJEWODA LUBELSKI

61

WOJEWODA LUBUSKI

151

WOJEWODA ŁÓDZKI

130

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

75

WOJEWODA MAZOWIECKI

102

WOJEWODA OPOLSKI

70

WOJEWODA PODKARPACKI

47

WOJEWODA PODLASKI

50

WOJEWODA POMORSKI

183

WOJEWODA ŚLĄSKI

85

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

51

WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI

63

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

162

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

79

Średni czas wydawania zgody na pobyt stały z powodu małżeństwa z obywatelem polskim i pobyt z rodzicem, będącym małżonkiem obywatela polskiego i posiadającym stosowne zezwolenie pobytowe (art. 158 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy o cudzoziemcach)

2016-2017

dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

175

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

114

WOJEWODA LUBELSKI

75

WOJEWODA LUBUSKI

187

WOJEWODA ŁÓDZKI

150

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

102

WOJEWODA MAZOWIECKI

125

WOJEWODA OPOLSKI

87

WOJEWODA PODKARPACKI

54

WOJEWODA PODLASKI

51

WOJEWODA POMORSKI

193

WOJEWODA ŚLĄSKI

97

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

58

WOJEWODA WARMIŃSKO-MAZURSKI

70

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

206

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

91

Średni czas wydawania zgody na pobyt stały

2016-2017

dni

WOJEWODA DOLNOŚLĄSKI

140

WOJEWODA KUJAWSKO-POMORSKI

117

WOJEWODA LUBELSKI

137

WOJEWODA LUBUSKI

130

WOJEWODA ŁÓDZKI

108

WOJEWODA MAŁOPOLSKI

88

WOJEWODA MAZOWIECKI

119

WOJEWODA OPOLSKI

59

WOJEWODA PODKARPACKI

48

WOJEWODA PODLASKI

61

WOJEWODA POMORSKI

146

WOJEWODA ŚLĄSKI

98

WOJEWODA ŚWIĘTOKRZYSKI

56

WOJEWODA WARMIŃSKO MAZURSKI

82

WOJEWODA WIELKOPOLSKI

145

WOJEWODA ZACHODNIOPOMORSKI

104

XI.540.10.2018

TK: ograniczenie procedur przy dysponowaniu środkami UE - zgodne z Konstytucją

Data: 2018-11-13
  • Ograniczenie procedury odwoławczej dla podmiotów, które nie wygrały konkursu na dofinansowanie środkami z UE, jest zgodne z Konstytucją - orzekł Trybunał Konstytucyjny
  • Wskazał, że z punktu widzenia zasady zaufania obywateli do państwa i stanowionego przez nie prawa istotne jest zapewnienie stabilności decyzji o przyznaniu dofinasowania
  • Chodzi o ochronę podmiotów, które w dobrej wierze wykorzystały już przyznane im fundusze unijne

13 listopada 2018 r. Trybunał Konstytucyjny (sygn. SK 17/17) nie uwzględnił skargi konstytucyjnej złożonej przez spółkę komandytową, która nie wygrała konkursu na dofinansowanie.

Zgodnie z zaskarżonymi przepisami  ustawy o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (art. 30i pkt l), gdy alokacja na realizację działania lub priorytetu, dostępna w ramach programu operacyjnego, zostanie wyczerpana, to właściwa instytucja pozostawia protest danego podmiotu bez rozpatrzenia. Uwzględniając zaś jego skargę, sąd administracyjny może stwierdzić tylko, że ocenę projektu  przeprowadzono w sposób naruszający prawo, ale nie przekazuje sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Do sprawy przyłączył się Rzecznik  Praw Obywatelskich, wskazując, że takie ograniczenie pozbawia wnioskodawców prawa do ponownej oceny merytorycznej wniosku przez właściwą instytucję. Uniemożliwia to sądowi efektywną kontrolę decyzji organu.

Według Rzecznika takie zróżnicowanie ustawowe jest niedopuszczalne i w sposób nieuzasadniony narusza prawa do równego traktowania (art. 32 Konstytucji RP) w zakresie możliwości zaskarżania orzeczeń i decyzji. Ponadto narusza to art. 78 Konstytucji RP, który stanowi  że: "Każda ze stron ma prawo do zaskarżenia orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. Wyjątki od tej zasady oraz tryb zaskarżania określa ustawa”.

Trybunał uznał, że zaskarżony przepis jest  zgodny z art. 78 w związku z art. 31 ust. 3, w związku z art. 2, w związku z art. 32 ust. 1 i 2 Konstytucji RP. Orzeczenie zapadło jednogłośnie.

W ocenie Trybunału, zaskarżony przepis spełnia wymóg proporcjonalności prawa. Dysponowanie środkami UE wymaga bowiem uproszczenia procedur - ze względu na ograniczoność środków z danego programu oraz określony czas ich wydatkowania.

Zdaniem Trybunału, nie można tu mówić o różnym traktowaniu podobnych podmiotów. Nie należy bowiem porównywać sytuacji tych podmiotów, które wygrały konkurs na dofinansowanie, z tymi, których wnioski oceniono negatywnie. Skarżąca spółka była traktowana zaś na równi z tymi podmiotami, których projekty nie zostały wybrane do dofinasowania.

Trybunał nie podzielił poglądu Rzecznika, że wskazane przepisy w sposób niewłaściwy różnicują sytuację podmiotów, którym nie przyznano dofinansowania w zależności od tego, czy ich protest jest rozpatrywany przed czy po wyczerpaniu alokacji.

Nieuzyskanie dofinansowania nie może być zatem uznane za dyskryminację stanowiącą naruszenie  art. 32 Konstytucji RP - wskazał Trybunał.

Sprawa została rozpoznana w składzie: Stanisław Rymar (przewodniczący), Małgorzata Pyziak-Szafnicka (sprawozdawca), Grzegorz Jędrejek,  Zbigniew Jędrzejewski i Michał Warciński.

VII.7100.7.2017

Co jest w słoiku? Kontrole producentów towarów źle oznakowanych są ważniejsze niż ich sprzedawców. RPO pisze do prezesa UOKiK

Data: 2018-11-07
  • Dostajemy kary za to, że produkty w sklepie nie mają składu i zawartości takiej, jak deklaruje etykieta. A przecież nie jesteśmy w stanie sprawdzić, co naprawdę jest w opakowaniu, bo do tego potrzebne jest laboratorium – skarżą się Rzecznikowi sprzedawcy
  • W jednej ze spraw opisanych Rzecznikowi sprzedawca za sześć partii produktów za 2,20 zł dostał karę, a jej minimalna wysokość to 500 zł
  • RPO ma wątpliwości co do takiej praktyki inspekcji handlowej - skupia się na kontroli sprzedawców, a nie producentów. Drogą do wyeliminowania niewłaściwego oznakowania produktów jest przecież kontrolowanie producentów

Sprzedawcy skarżą się Rzecznikowi, że są obciążani karami za to, że artykuły rolno-spożywcze na półce w sklepie mają jakość handlową niezgodną z deklaracją producenta na opakowaniu. Skarżący wskazują, że stają się ofiarami nieuczciwej lub nierzetelnej działalności producentów. To oni odpowiadają bowiem za właściwe oznakowanie swego towaru. Sprzedawcy nie mają zaś jak sprawdzić, czy rzeczywiście skład i zawartość odżywcza produktu jest taka, jak napisano na opakowaniu. To może zrobić tylko specjalistyczne laboratorium. 

Zgodnie z ustawą z 21 grudnia 2000 r. o jakości handlowej artykułów rolno-spożywczych, inspekcja handlowa wymierza karę pieniężną każdemu, kto wprowadza do obrotu artykuły nieodpowiadające jakości handlowej określonej w przepisach o jakości handlowej lub deklarowanej przez producenta w oznakowaniu. Kara może sięgać pięciokrotnej wartości korzyści majątkowej (uzyskanej lub która mogłaby zostać uzyskana przez sprzedaż tych artykułów); nie może być jednak niższa niż 500 zł. Odpowiedzialność ma charakter administracyjny - bez znaczenia jest to, jak doszło do naruszenia prawa i czy nastąpiło to z winy umyślnej, czy  nie.

Obowiązkiem przedsiębiorcy jest wprowadzanie do obrotu produktów oznakowanych zgodnie z przepisami, w sposób rzetelny i niewzbudzający wątpliwości konsumenta. Ustawa o jakości handlowej nie definiuje pojęcia „wprowadzenia do obrotu”. Według sądów administracyjnych pod tym pojęciem należy rozumieć każdego, kto dokonuje tej czynności, a zatem również sprzedawcę artykułu.

Rzecznik podkreśla, że obowiązek kontrolowania zasad oznakowania produktów spożywczych i sankcjonowania ich naruszania nałożyły przepisy prawa unijnego (Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady nr 178/2002 z 28 stycznia 2002 r. ustanawiające ogólne zasady i wymagania prawa żywnościowego) i dotyczy wszystkich etapów produkcji, przetwarzania i dystrybucji. Nie oznacza to jednak, że sposób działania inspekcji handlowej nie może powodować uszczerbku w sferze praw i wolności przedsiębiorców podlegających kontroli.

- Nie kwestionując zatem możliwości wydawania decyzji w przedmiocie nałożenia kary pieniężnej na sprzedawców niebędących producentami za wprowadzenie do obrotu nieprawidłowo oznakowanych artykułów, pragnę jednak zauważyć, że wątpliwości może budzić praktyka przeciwdziałania niewłaściwemu oznakowaniu produktów, która skupia się na kontroli sprzedawców, a nie producentów - wskazuje Adam Bodnar.

Tymczasem to kontrola producentów może doprowadzić do wyeliminowania niewłaściwego oznakowania - poprzez zmianę etykiety lub składu produktu. Kontrole sprzedawców nie prowadzą do tego celu. Nie chronią one także konsumentów przed dalszym naruszaniem ich praw.

Trybunał Konstytucyjny uznaje, że kara administracyjna nie jest odpłatą za popełniony czyn, lecz środkiem służącym zapewnieniu realizacji zadań administracji. Istotą tej sankcji nie jest celowe zadawanie dolegliwości, lecz przywracanie praworządnego stanu rzeczy. Zatem karanie podmiotów wyłącznie dystrybuujących towary, które nie mogą przeciwdziałać naruszeniom prawa przez ich złe oznakowanie, nie odpowiada takiej roli sankcji administracyjnych. - Trudno w tej praktyce stosowania prawa dopatrzeć się jakichkolwiek innych celów poza represją za fakt zakupu od producenta niewłaściwie oznakowanego towaru – uważa Rzecznik.

Przypomniał, że inspekcja handlowa może odstąpić od wymierzenia kar pieniężnych w przypadku: niskiego stopnia szkodliwości czynu, niewielkiego zakresu naruszenia lub braku stwierdzenia istotnych uchybień w dotychczasowej działalności podmiotu. Z uzasadnień decyzji nadsyłanych przez skarżących do Biura RPO wynika, że nie rozważano możliwości odstąpienia od kary.

Adam Bodnar podkreślił, że w jednej ze spraw chodziło np. o 6 partii kontrolowanych artykułów rolno-spożywczych o wartości 2,20 zł. Mimo to inspekcja handlowa nie analizowała zasadności odstąpienia od wymierzenia kary. Dlatego Rzecznik nabrał wątpliwości natury generalnej co do interpretacji przez inspekcję pojęć „niewielki zakres naruszenia” i „niski stopień szkodliwości czynu”.

Rzecznik wystąpił do Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów o stanowisko. W tej samej sprawie RPO zwrócił się również do Głównego Inspektora Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

V.7108.28.2018

 

Za nielegalne wydobywanie kopalin - i sankcja karna, i kara finansowa. Resort energii odpowiada Rzecznikowi

Data: 2018-11-06
  • Za wydobywanie piasku bez koncesji człowiek został ukarany grzywną oraz administracyjną karą pół miliona złotych
  • RPO ma wątpliwości konstytucyjne co do takiego podwójnego karania - co przewiduje prawo geologiczne 
  • Konstytucyjność karania za nielegalne wydobywanie kopalin i sankcją karną, i opłatą pieniężną nie budzi wątpliwości – odpowiada Rzecznikowi resort energii
  • Według niego opłaty pełnią funkcję prewencyjną, a sankcje karne - represyjną. Chodzi o przymuszenie podmiotów wydobywających kopaliny do uzyskania koncesji

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpłynęła skarga od przedsiębiorcy, który za wydobywanie piasku bez koncesji został ukarany grzywną w trybie karnym oraz 575 tys. zł administracyjnej kary pieniężnej, przewidywanej przez Prawo geologiczne i górnicze. Według tego prawa wydobywanie kopalin bez wymaganej koncesji stanowi zarówno delikt administracyjny, będący podstawą ustalenia tzw. opłaty podwyższonej, jak i wykroczenie albo przestępstwo.

Wątpliwości RPO

Kwestię łączenia administracyjnych kar pieniężnych z karami kryminalnymi wiele razy oceniał Trybunał Konstytucyjny. TK nie kwestionuje co do zasady takiej możliwości.  Podkreśla jednak,  że  ustawodawca musi respektować zasadę proporcjonalności - wskazywał Rzecznik. Nie można zatem stosować sankcji oczywiście nieadekwatnych lub nieracjonalnych albo też niewspółmiernie dolegliwych.

Z orzecznictwa Trybunału wynika również, że jeśli sankcja została uregulowana w prawie administracyjnym, lecz ma charakter represyjny, nie może być stosowana jednocześnie z sankcją karną. 

Odrębną kwestią jest proporcjonalność kar wynikających z Prawa geologicznego i górniczego. W świetle zasady proporcjonalności nie jest dopuszczalne bowiem stosowanie sankcji oczywiście nieadekwatnych, nieracjonalnych albo niewspółmiernie dolegliwych.

Rzecznik nie kwestionuje zasadności wprowadzenia opłaty za wydobywanie kopalin bez koncesji, ale ma wątpliwości co do jej wysokości. Jest ona bowiem ustalana w wysokości czterdziestokrotnej stawki opłaty eksploatacyjnej dla danej kopaliny, pomnożonej przez ilość kopaliny wydobytej bez koncesji. Według RPO główną funkcją tej opłaty jest zatem funkcja represyjna.

Dlatego Adam Bodnar zwrócił się 10 sierpnia 2018 r. do Ministra Energii o ocenę zasadności podwójnego karania,  wysokości kary administracyjnej oraz jej proporcjonalności.

Odpowiedź resortu

- W ocenie Ministerstwa Energii, nie budzi wątpliwości konstytucyjność mechanizmu karania za wydobywanie kopalin ze złóż bez koncesji karą za przestępstwo lub wykroczenie oraz administracyjną karą pieniężną, ani w zakresie multiplikowania sankcji, ani w zakresie ich represyjności - odpowiedział wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski 26 października 2018 r.

Podkreślił, że w świetle orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego dopuszczalny jest zbieg odpowiedzialności administracyjnej i karnej tej samej osoby za ten sam czyn. Powołał się także na orzecznictwo sądów administracyjnych, do których trafiają skargi na decyzje urzędów górniczych o nakładaniu opłat podwyższonych. 

Dlatego zdaniem resortu ukaranie danego podmiotu za przestępstwo bądź wykroczenie związane z nielegalnym pozyskaniem kopalin nie jest przeszkodą do nałożenia na ten podmiot opłaty podwyższonej. A prawomocny wyrok sądu o uznaniu winy może stanowić jedynie potwierdzenie nielegalnego wydobywania kopaliny przez ten podmiot.

Wiceminister Grzegorz Tobiszowski napisał, że równoległe stosowanie opłaty podwyższonej i sankcji karnej nie narusza wynikającej z art. 2 Konstytucji zasady ne bis in idem  ("zakazu podwójnego karania"). Sensem opłat podwyższonych jest bowiem zniechęcanie do niezgodnej z prawem eksploatacji kopalin. Spełniają one przede wszystkim funkcję prewencyjną - w odróżnieniu od sankcji karnych, których główną funkcją jest represja. Równoległe stosowanie środków o różnym charakterze nie narusza zatem zasady ne bis in idem.

Zdaniem resortu karom finansowym nie można też zarzucić nieadekwatności. Prawidłowość działalności prowadzonej na podstawie koncesji oraz należyty stan środowiska naturalnego są wartościami wymagającymi ochrony z uzasadnionych przyczyn. Wysokość opłaty, którą ma ponieść przedsiębiorca w przypadku wydobywania kopaliny bez koncesji, ma zapobiegać kalkulowaniu przez niego ewentualnych korzyści płynących z naruszenia prawa.

Biorąc to pod uwagę, opłata podwyższona nie jest oczywiście nieadekwatna, nieracjonalna lub niewspółmiernie dolegliwa. - Jest ona proporcjonalną reakcją państwa na naruszenie prawa, stanowiąc adekwatny środek prawny dla przymuszenia podmiotów wydobywających kopaliny do uzyskania koncesji - twierdzi wiceminister Grzegorz Tobiszowski.

Ponadto podkreślił, że termin płatności opłat podwyższonych można odroczyć, rozłożyć je na raty, a nawet  umorzyć, w całości lub w części. Dany podmiot może się o to zwrócić do wierzyciela, powołując się na nadzwyczajne przypadki. Może to być np. utrata możliwości zarobkowania czy utrata losowa majątku.

IV.7106.1.2018

RPO krytycznie o projekcie odpowiedzialności karnej m.in. spółek

Data: 2018-10-16
  • Rewolucyjne zmiany w odpowiedzialności karnej m.in. spółek za naruszenia prawa, których dopuszczają się ich władze i pracownicy, przewiduje projekt resortu sprawiedliwości
  • Możliwa będzie kara do 30 mln zł, a nawet likwidacja spółki lub zakaz określonej działalności. Warunkiem odpowiedzialności nie będzie już prawomocne skazanie konkretnej osoby - jak  dziś
  • Według RPO projekt narusza konstytucyjne prawo do rzetelnego procesu i zasadę proporcjonalności
  • Odpowiedzialność spółek może być przez prokuraturę stosowana wybiórczo i instrumentalnie

Rzecznik Praw Obywatelskich wystąpił do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry w sprawie zgłoszonego przez resort projektu nowej ustawy o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Reguluje ona kwestię odpowiedzialności tzw. podmiotów zbiorowych. Są nimi

  • osoby prawne,
  • jednostki organizacyjne niemające osobowości prawnej, której odrębne przepisy przyznają zdolność prawną,
  • spółki handlowe z udziałem Skarbu Państwa,
  • jednostki samorządu terytorialnego lub ich związki,
  • spółki kapitałowe w organizacji,
  • podmioty w stanie likwidacji,
  • przedsiębiorcy niebędący osobami fizycznymi,
  • zagraniczne jednostki organizacyjne.

- Zmiany modelu odpowiedzialności zaproponowane w tym projekcie są rewolucyjne – wskazuje zastępca RPO Stanisław Trociuk. Przyznaje, że mogą one zwiększyć liczbę prowadzonych postępowań i w konsekwencji podnieść wpływy budżetu państwa, ale wiele rozwiązań budzi istotne wątpliwości co do ich proporcjonalności oraz zgodności ze standardami sprawiedliwego procesu.

W ocenie RPO projekt w istocie zrywa z koncepcją odpowiedzialności opartej na winie. Do przypisania danemu podmiotowi odpowiedzialności wystarczające ma być bowiem stwierdzenie, że miał miejsce czyn zabroniony, bez konieczności ustalania konkretnego sprawcy (aby dziś podmiot zbiorowy mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności, konieczne jest wydanie orzeczenia wobec konkretnej osoby, która działała w imieniu danego podmiotu zbiorowego).

Zgodnie z projektem odpowiedzialność byłaby możliwa nawet, jeśli sprawca nie ponosi odpowiedzialności (np. z braku winy).

RPO uważa, że choć konieczność oczekiwania na prawomocne orzeczenie sądu w sprawie przeciwko osobie fizycznej stanowi barierę przed pociągnięciem do odpowiedzialności podmiotu zbiorowego, to tylko ten warunek daje gwarancję zasadnego przypisania tej odpowiedzialności. Jeśli bowiem sprawca czynu „bazowego” nie odpowiada za przestępstwo, które popełnił - bo np. występują okoliczności wyłączające tę odpowiedzialność - za nieproporcjonalne należy uznać przypisywanie odpowiedzialności podmiotowi zbiorowemu.

- Stanowiłoby to pułapkę legislacyjną zastawioną na osoby działające w ramach podmiotów zbiorowych, bowiem nawet jeśli ich zachowanie nie będzie przestępne (np. z uwagi na brak winy), odpowiedzialność zostanie przerzucona na podmiot zbiorowy - podkreślił Stanisław Trociuk. Powołuje się na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 7 lutego 2001 r., że prawo musi być stanowione  tak, aby „nie stawało się ono swoistą pułapką dla obywatela i aby mógł on układać swoje sprawy w zaufaniu, iż nie naraża się na prawne skutki, których nie mógł przewidzieć w momencie podejmowania decyzji i działań oraz w przekonaniu, iż jego działania podejmowane zgodnie z obowiązującym prawem będą także w przyszłości uznawane przez porządek prawny”.

Oprócz obecnej kary pieniężnej, projekt wprowadza karę rozwiązania lub likwidacji podmiotu zbiorowego. Zdaniem RPO karę taką należy ocenić jako niezwykle surową w kontekście braku konieczności zawinienia czynu „bazowego” oraz pośredniej odpowiedzialności członków organów podmiotu zbiorowego. Przesłanki wymierzenia takiej kary są zaś nieprecyzyjne. Przestępstwo „bazowe” musi być wprawdzie zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 5 lub wyższą, ale wobec występującej od kilku lat tendencji do zaostrzania odpowiedzialności karnej, czyny zagrożone taką karą nie należą do rzadkości.

Projekt przewiduje także podwyższenie kary pieniężnej - byłaby ona możliwa w granicach od 30 tys. zł do 30 mln zł (górna granica ma się zwiększyć się sześciokrotnie wobec stanu obecnego). Jednocześnie w projekcie rezygnuje się z uzależnienia górnej granicy kary pieniężnej od przychodu danego podmiotu zbiorowego (obecnie nie może ona przekraczać 3% przychodu w danym roku obrotowym).

Ponadto projekt wprowadza nowy środek karny polegający na zakazie prowadzenia określonej działalności. Orzeczenie tego środka nie jest obwarowane takimi ograniczeniami, jak kara likwidacji, ale jego wymierzenie może mieć analogiczny skutek, jeśli jego zakres dotyczyć będzie wszystkich pól działalności danego podmiotu. A zakaz ten może być orzeczony tytułem środka zapobiegawczego - czyli jeszcze przed finalnym przypisaniem odpowiedzialności podmiotowi zbiorowemu.

Zdaniem Rzecznika rozwiązania te mogą prowadzić do nieproporcjonalności wymierzonej kary w stosunku do wagi czynu zabronionego. Co prawda projekt stanowi, że w przypadku braku współmierności kary postępowania nie wszczyna się, a wszczęte umarza, lecz okoliczność ta jest ocenna i zależna od prokuratora.

W myśl projektu przesłanką wszczęcia postępowania przeciw podmiotowi zbiorowemu jest istnienie „interesu społecznego”,  a  jedynym organem, który ma to stwierdzać jest prokurator. - Stanowi to zerwanie z obowiązującą w prawie karnym zasadą legalizmu oraz powoduje poważne zagrożenie, że odpowiedzialność podmiotów zbiorowych będzie stosowana wybiórczo i instrumentalnie – wskazuje RPO. Prokurator będzie bowiem mógł z jednej strony zaniechać wszczęcia postępowania, powołując się na brak interesu społecznego, z drugiej zaś strony - wszcząć postępowanie i doprowadzić do faktycznego bankructwa i likwidacji tego podmiotu jeszcze przed zakończeniem postępowania, poprzez stosowanie środków zapobiegawczych, w szczególności zakazu prowadzenia działalności.

RPO krytycznie ocenia również zakładane w projekcie stosowanie części ogólnej Kodeksu karnego. Ani projekt, ani jego uzasadnienie nie wyjaśniają, , które przepisy części ogólnej k.k. i w jakim zakresie powinny znaleźć zastosowanie do odpowiedzialności podmiotu zbiorowego. - Zabieg ten jest o tyle niefortunny, że większość uregulowań Kodeksu karnego nie jest przystosowana do specyfiki podmiotów zbiorowych. W centrum zainteresowania Kodeksu karnego i przewidzianych w nim zasad odpowiedzialności są osoby fizyczne i to właśnie specyfikę tej grupy podmiotów kodeks uwzględnia - zaznaczył Stanisław Trociuk.

Np. część ogólna kodeksu posługuje się takimi cechami osób fizycznych, jak wiek, stan zdrowia, motywacja, właściwości i warunki osobiste itd. Sprawia to, że zastosowanie większości instytucji przewidzianych w części ogólnej byłoby najzwyczajniej niemożliwe. Dlatego Rzecznik za konieczną uważa zmianę projektu, polegającą choćby na wskazaniu konkretnych postanowień kodeksu, które obiektywnie mogłyby znaleźć zastosowanie wobec podmiotów zbiorowych.

Ponadto projekt budzi wątpliwości RPO pod kątem uregulowania przewidującego możliwość przesłuchania przedstawiciela podmiotu zbiorowego jako świadka. Inaczej niż na gruncie obecnych przepisów, świadek taki nie miałby możliwości odmowy odpowiedzi na poszczególne pytania. Zniesienie tak istotnej gwarancji procesowej w stosunku do świadka w sposób nieunikniony prowadzi do pogwałcenia konstytucyjnie zagwarantowanego prawa do obrony (art. 42 ust. 2 Konstytucji RP).

Negatywnie Rzecznik ocenił też zapis projektu, że nową ustawę stosuje się do czynów popełnionych przed jej wejściem w życie, o ile spełnione są przesłanki odpowiedzialności na podstawie przepisów dotychczasowych. - W  takim przypadku zastosowanie znajdą znacznie surowsze i bardziej niekorzystne dla podmiotu zbiorowego zasady dotyczące kar, środków karnych, środków zapobiegawczych, a także rozwiązania procesowe, co stanowi oczywiste naruszenie wynikającej z art. 42 ust. 1 Konstytucji RP oraz art. 7 zasady lex severior retro non agit  (prawo surowsze nie działa wstecz) - napisał Stanisław Trociuk.

Dlatego zwrócił się do ministra Zbigniewa Ziobry o rozważenie zmian w projekcie, które zapewniłyby jego zgodność z konstytucyjnymi standardami tworzenia prawa, zwłaszcza z zasadą rzetelnego procesu i proporcjonalności.

II.510.1126.2018

Resort przedsiębiorczości przyznaje rację RPO: powinny być ograniczenia egzekucji komorniczej wobec prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą

Data: 2018-10-11
  • Pieniądze niezbędne do utrzymania przedsiębiorcy z jednoosobową działalnością gospodarczą powinny być wyłączone spod egzekucji komorniczej  
  • Tak Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii odpowiedziało na wystąpienie Rzecznika Praw Obywatelskich
  • Adam Bodnar wskazywał, że "Konstytucja biznesu" nie przewiduje tu żadnych ograniczeń przy egzekucji komorniczej
  • W efekcie mogą oni nie dysponować sumą pozwalającą zaspokoić nawet podstawowe potrzeby; powinno się im zagwarantować minimum socjalne

Rzecznik pisał 9 lipca 2018 r. do minister Jadwigi Emilewicz, że analiza pakietu ustaw składających się na "Konstytucję biznesu” nie wskazuje, aby rozwiązano problem ochrony praw przedsiębiorcy w trakcie postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika sądowego. Chodzi o osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą - czyli większość zarejestrowanych przedsiębiorców.

RPO: dłużnikom nie zostaje nic na życie

Prawo nie przewiduje ograniczeń przy egzekucji wobec ich dochodów z działalności gospodarczej. Nie mają oni zagwarantowanej sumy pozwalającej zaspokoić nawet podstawowe potrzeby egzystencjalne. Zdarza się zaś, że ich trudna sytuacja finansowa nie wynika z ich niefrasobliwości czy lekkomyślności, lecz jest konsekwencją obiektywnych zdarzeń, jak np. nieuregulowania należności przez nierzetelnego kontrahenta czy jego upadłości. Powinno się zatem zapewnić im minimum socjalne, umożliwiające funkcjonowanie w społeczeństwie.

RPO przypominał, że wobec wielu grup przewidziano wyłączenia spod egzekucji pewnych kwot, bez pozbawiania tych osób środków do życia. Np. wobec dłużnika-pracownika potrąceń na świadczenia alimentacyjne można dokonywać do wysokości 3/5 wynagrodzenia ze stosunku pracy,  a innych należności  - do wysokości połowy wynagrodzenia. Ochroną przed egzekucją objęte są zasiłki dla bezrobotnych, dodatki aktywizacyjne, stypendia i dodatki szkoleniowe. Stosuje się to też do uposażeń posłów i senatorów, należności członków rolniczych spółdzielni produkcyjnych i ich domowników, wynagrodzeń członków spółdzielni pracy oraz wszystkich świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania. Wyłączeniu spod egzekucji podlega także wiele świadczeń szczególnych,  jak renty z tytułu wypadku przy pracy czy świadczenia alimentacyjne. Ograniczenia dotyczą również emerytur i rent z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Ponadto konieczność zagwarantowania dłużnikom minimum egzystencji przewiduje rządowy projekt zmiany prawa upadłościowego. Tym bardziej zasadne wydaje się zatem wprowadzenie gwarancji wyłączenia pewnych kwot od egzekucji, prowadzonej wobec osoby fizycznej wykonującej jednoosobową działalność gospodarczą - wskazywał Rzecznik.

W jego ocenie ustawodawca powinien mieć na względzie nie tylko respektowanie konstytucyjnej zasady wolności działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji RP), lecz również szanować godność przedsiębiorców (art. 30 Konstytucji RP). Ma ona szczególne znaczenie przy przymusowym ingerowaniu w życie i prawo własności, co następuje w trakcie egzekucji komorniczej.

MPiT zgadza sie z RPO i zaprasza na robocze spotkanie 

Problem ten nie był nam dotychczas zgłaszany ani przez przedsiębiorców, ani przez zrzeszające ich organizacje - napisał w odpowiedzi z 1 października 2018 r. Marek Niedużak, dyrektor departamentu doskonalenia regulacji gospodarczych MPiT.

- Po dokonaniu analizy przedstawionej w piśmie kwestii należy zgodzić się z przedstawionym przez Pana Rzecznika stanowiskiem o potrzebie zapewnienia ochrony przedsiębiorców będących osobami fizycznymi przez wyłączenie spod egzekucji środków niezbędnych do utrzymania dłużnika i jego rodziny, na wzór rozwiązań, z jakich mogą korzystać inni dłużnicy - głosi pismo.

Ponadto poinformowano w nim o spotkaniu roboczym w Ministerstwie dla omówienia praktycznych trudności, z jakimi spotykają się przedsiębiorcy, wobec których prowadzone jest postępowanie egzekucyjne, oraz wypracowania szczegółowych rozwiązań mogących stanowić propozycję zmian legislacyjnych. Spotkanie, na które resort zaprosił przedstawiciela Biura RPO, ma się odbyć jeszcze w październiku.

V.7100.2.2018

Legalizacja pobytu cudzoziemców w Polsce trwa miesiącami. Rzecznik interweniuje w MSWiA

Data: 2018-08-21
  • Nawet kilkanaście miesięcy cudzoziemcy muszą czekać na zgodę na pobyt i pracę w Polsce; mają też trudności ze złożeniem wniosków
  • Jeden urzędnik może prowadzić na raz nawet 1300 spraw, a z powodu kolejek w systemach informatycznych nie da się wniosku nawet złożyć w przewidzianym prawie terminie. 
  • Z tego powodu pobyt może stać się nielegalny, co naraża na nakaz powrotu do kraju pochodzenia
  • O skrócenie oczekiwania RPO wystąpił do Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji
  • Przypomina, że w Polsce załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić w miesiąc, a skomplikowanej - w dwa miesiące

Do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają liczne skargi na przewlekłość postępowań prowadzonych przez wojewodów w sprawach legalizacji pobytu cudzoziemców. Zgłaszają je zarówno cudzoziemcy, jak i ich pracodawcy. Ze skarg wynika, że nawet kilkanaście miesięcy trwa oczekiwanie na wydanie zezwolenia na pobyt czasowy, pobyt stały lub na pobyt i pracę.

Z trudnościami i poważnymi ograniczeniami w dostępie do procedur legalizujących skarżący mierzą się jeszcze przed wszczęciem procedury administracyjnej. Z braku miejsc w internetowych systemach organizacji kolejek nie mogą bowiem ustalić terminu osobistego złożenia wniosku w urzędzie ani terminu uzupełnienia ewentualnych braków formalnych.

Budzi to szczególne zaniepokojenie RPO. - Brak możliwości złożenia wniosku w przewidzianym do tego terminie, nawet jeżeli wynika z przyczyn leżących po stronie urzędu, skutkować może nielegalnym pobytem cudzoziemca na terytorium Polski, a to, zgodnie z art. 100 ust. 1 pkt 9 ustawy z 12 grudnia 2013 r. o cudzoziemcach, pozbawia cudzoziemca szansy na uzyskanie zezwolenia pobytowego i w efekcie naraża na zobowiązanie do powrotu do kraju - napisał Adam Bodnar do ministra Joachima Brudzińskiego.

Z kolei sytuacja, w której cudzoziemiec wysyła wniosek pocztą, a nie ma możliwości uzupełnienia jego braków formalnych, powoduje pozostawienie wniosku bez rozpoznania.

Mimo, że ustawa o cudzoziemcach nie wskazuje terminu załatwienia sprawy, w przypadku wniosku o pobyt w Polsce, zgodnie z art. 35 § 3 Kodeksu postępowania administracyjnego, załatwienie sprawy wymagającej postępowania wyjaśniającego powinno nastąpić nie później niż w ciągu miesiąca, a sprawy szczególnie skomplikowanej – nie później niż w ciągu dwóch miesięcy od dnia wszczęcia postępowania. W obecnych warunkach zachowanie tych terminów w zasadzie nie jest możliwe.

RPO zdaje sobie sprawę z nadmiernego obciążenia pracowników urzędów i problemów kadrowych. Np. w Dolnośląskim Urzędzie Wojewódzkim jeden inspektor prowadzi równocześnie 1360 postępowań o zezwolenia na pobyt czasowy. W takiej sytuacji trudno oczekiwać, że nawet sprawy nieskomplikowane zostaną załatwione w terminie.

W ocenie skarżących przewlekłości towarzyszy też chaos organizacyjny w urzędach wojewódzkich. Najczęstsze zarzuty dotyczą braku jakiegokolwiek kontaktu z inspektorem prowadzącym postępowanie oraz konieczności oczekiwania w kilkusetosobowych kolejkach do punktów, gdzie można uzyskać informacje o stanie sprawy.

Szef Urzędu ds. Cudzoziemców - jako organ wyższego stopnia - stwierdzał przewlekłość postępowań, zobowiązując wojewodów do załatwienia spraw w wyznaczonym terminie. - Nawet taka interwencja nie gwarantowała jednak wydania przez organ I instancji decyzji we wskazanym czasie - wskazuje RPO.

Konsekwencją przewlekłości są np. problemy finansowe, spowodowane brakiem możliwości podjęcia pracy przez cudzoziemców. Innym efektem bywa również zniechęcenie pracodawcy i odstąpienie od zamiaru powierzenia cudzoziemcowi pracy. Z kolei studenci, którzy wnoszą o pobyt czasowy przed rozpoczęciem roku akademickiego, często uzyskują kartę pobytu dopiero przed końcem roku akademickiego. Uniemożliwia to wyjazd do rodziny w czasie przerw semestralnych.

Według Urzędu ds. Cudzoziemców w 2015 r. wnioski o legalizację pobytu złożyło 108 tys. cudzoziemców. W 2016 i w 2017 r. wniosków takich  było - odpowiednio - 142 tys. i 192 tys. Zdaniem Adama Bodnara wzrost ten wydaje się odpowiadać obecnym i przewidywanym potrzebom społeczno-gospodarczym Polski.

Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju planuje system zachęt do podejmowania pracy i osiedlania się w Polsce dla Polaków z zagranicy i cudzoziemców o pożądanych kwalifikacjach oraz wsparcie uczelni w rozbudowie oferty studiów dla studentów z zagranicy na kierunkach kluczowych dla potrzeb gospodarki. - W tym kontekście niezwykle ważne jest zapewnienie skutecznych rozwiązań umożliwiających cudzoziemcom korzystanie z praw gwarantowanych im w ustawie o cudzoziemcach i w  Kpa  - ocenia RPO.

Dlatego zwrócił się do ministra Joachima Brudzińskiego o wyjaśnienie, czy resort podjął działania w celu usprawnienia postępowań legalizacyjnych. Poprosił też o podanie średniego czasu postępowań w poszczególnych województwach w tych sprawach w latach 2016 i 2017 oraz w pierwszym półroczu 2018 r. Rzecznik chce też wiedzieć, w ilu sprawach sąd administracyjny stwierdził przewlekłość tych postępowań.

XI.540.10.2018

MSWiA w sprawie unieważnienia decyzji administracyjnych z czasów PRL: problem nadal wymaga rozważenia

Data: 2018-08-13
  • Uniknięcie nadużyć w reprywatyzacji poprzez zmianę prawa administracyjnego (art. 156 Kpa) jest trudne. Taka zmiana mogłaby uderzyć w interesy wielu osób.
  • Być może nie ma co zajmować się tym przepisem, skoro resort sprawiedliwości pracuje nad kompleksową ustawą reprywatyzacyjną
  • Taka jest odpowiedź MSWiA na kolejne wystąpienie RPO w sprawie poprawienia przepisów dotyczących reprywatyzacji

Chodzi o przepis Kodeksu postępowania administracyjnego (art. 156), który pozwala na stwierdzenie nieważności decyzji administracyjnej wydanej w PRL kilkadziesiąt lat temu. Rzecznik Praw Obywatelskich zauważa od dawna, że przepis ten może prowadzić do nadużywania prawa w sprawach reprywatyzacyjnych.

Wystarczy wyobrazić sobie sytuację osoby, która prowadzi działalność gospodarczą w oparciu o decyzję o użytkowaniu gruntu wydaną kilkadziesiąt lat temu - a teraz wzruszoną. Albo kogoś, kto dowiaduje się pod koniec kariery zawodowej, ze decyzja ustanawiająca mu wysługę lat zostaje unieważniona.

I w końcu możliwa jest sytuacja, że ktoś straci w ten sposób (nie w sądzie) prawo do nieruchomości, którą dysponuje.

Takim nadużyciom miał zapobiec wyrok[1] Trybunału Konstytucyjnego z  12 maja 2015 r., w którym Trybunał orzekł o niekonstytucyjności przepisu właśnie jeśli od wydania decyzji nastąpił znaczny upływ czasu, a decyzja była podstawą nabycia prawa lub ekspektatywy (przyszłej wierzytelności). Wyrok nie został jednak wykonany. Zmian do art. 156 nie wprowadzono przy okazji ostatniej dużej nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego.

Skutkiem tego jest niepewność uczestników obrotu (a w tym i organów administracyjnych), czy w konkretnej sprawie dopuszczalne jest stwierdzenie nieważności danej decyzji, np. wydanej kilkadziesiąt lat temu, czy też nie. Przez to też wiele osób żyje w stanie niepewności - ukształtowały one już swoje stosunki majątkowe i osobiste w oparciu o decyzje administracyjne sprzed wielu lat – nawet jeżeli były one wadliwe.

W tej sprawie RPO koresponduje z Ministrem Spraw Wewnętrznych i Administracji od dłuższego czasu[2].

  • Minister najpierw odpowiadał, że dopiero analizuje, jak rozwija się orzecznictwo sądów administracyjnych w tych właśnie sprawach. TO JEST ODPOWIEDŹ ZE STYCZNIA 2016 R.
  • Później odsyłał Rzecznika[3] do Senatu (który przygotowywał projekt nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego w tym zakresie – ale się z tego wycofał)
  • Potem zawiadomił, że zorganizował robocze spotkanie przedstawicieli ministerstw, w których prowadzone są postępowania administracyjne i że obecni zgodzili się, że nowelizacja art. 156 Kodeksu postępowania administracyjnego jest potrzebna, ale nie wiadomo, jak to zrobić
  • Teraz (na kolejne wystąpienie ponowione już w 2018 r.) odpowiedział, że „ustanowienie cezury czasowej ograniczającej możliwość wyeliminowania decyzji, z uwagi na wydanie jej z rażącym naruszeniem prawa, mogłaby spowodować utrudnienia w sprawach reprywatyzacji mienia Skarbu Państwa, w szczególności jeżeli byłaby zbyt krótka. Taka sytuacja mogłaby również prowadzić do powstania poczucia krzywdy u wielu osób, które nie mogłyby dochodzić swoich praw, a tym samym do naruszenia podstawowych praw i wolności obywatelskich. Dodatkowym aspektem wymagającym wnikliwej analizy jest ustalenie skutków finansowych dla Skarbu Państwa wprowadzenia cezury czasowej, powodującej >>przesunięcie<< spraw na drogę postępowania przez sądem powszechnym o odszkodowanie. Niewątpliwie będzie to miało miejsce z uwagi na ograniczenie możliwości zwrotu w naturze w przypadku postępowań dotyczących nieruchomości”.

W odpowiedzi powołano się i na to, że Ministerstwo Sprawiedliwości podjęło prace nad tzw. dużą ustawą reprywatyzacyjną, mającą na celu definitywne uregulowanie kwestii dóbr przejętych przez władze komunistyczne po 1944 roku, proponującą rozwiązania stanowiące kompromis pomiędzy moralną powinnością a ekonomicznymi możliwościami państwa. Ewentualne uchwalenie ww. przepisów w proponowanym kształcie uczyniłoby przynajmniej częściowo nieaktualnym przywołany wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Prawdą jest jednak – o czym Minister już nie wspomniał – że projekt ten został z początkiem roku odrzucony przez Komitet Stały Rady Ministrów jako zbyt kosztowny dla budżetu i wycofany do dalszych prac; opinii publicznej nie są znane ani jego losy, ani nawet to, w jakim kierunku ewentualne prace miałyby przebiegać i według jakich – nowych? – zasad państwo miałoby się wreszcie uporać z niedokończonymi procesami reprywatyzacyjnymi.

- Podsumowując należy zauważyć, że omawiana materia jest szczególnie istotna i wymaga pogłębionej analizy oraz refleksji – pisze wiceminister sprawa wewnętrznych i administracji Krzysztof Kozłowski. - Wspomniana kwestia dotyczy bowiem bezpośrednio obywateli w związku z dużą liczbą roszczeń reprywatyzacyjnych (ale również z negatywnymi skutkami dla obecnych użytkowników reprywatyzowanych obiektów). Obejmuje także interesy Skarbu Państwa, który potencjalnie mógłby stanąć przed trudną do oszacowania skalą roszczeń finansowych. O tym jak jest to skomplikowany i delikatny problem, świadczy stanowisko Senatu RP, który po podjęciu prac legislacyjnych zmierzających do realizacji ww. wyroku Trybunału Konstytucyjnego ostatecznie postanowił w dniu 19 października 2016 roku o wycofaniu projektu zmian w K.p.a. (druk senacki nr 154).

IV.7004.45.2015




[1] Sygn. P 46/13

[3] Pismo z 31 maja 2017 r.

 

RPO: ograniczyć egzekucję komorniczą wobec przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą

Data: 2018-07-17
  • "Konstytucja biznesu" nie przewiduje żadnych ograniczeń przy egzekucji komorniczej wobec dochodów przedsiębiorców prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą
  • W efekcie mogą oni nie dysponować sumą pozwalającą zaspokoić nawet podstawowe potrzeby - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich
  • Powołując się na konstytucyjną zasadę poszanowania godności, RPO zwrócił się do Minister Przedsiębiorczości i Technologii o zagwarantowanie takim osobom minimum socjalnego

Adam Bodnar napisał do minister Jadwigi Emilewicz, że w kręgu jego zainteresowania pozostaje ochrona praw i wolności przedsiębiorców, szczególnie małych i średnich. Powołał się na swe olbrzymie oczekiwania co do poprawy ich sytuacji prawnej, związane z wejściem w życie "konstytucji biznesu".

Analiza pakietu ustaw składających się na "konstytucję biznesu", zwłaszcza ustaw z  6 marca 2018 r. - Prawo przedsiębiorców i przepisów je wprowadzających, nie pozwala jednak na stwierdzenie, że rozwiązano problem ochrony praw przedsiębiorcy w trakcie postępowania egzekucyjnego prowadzonego przez komornika sądowego na podstawie Kodeksu postępowania cywilnego. Chodzi o osoby fizyczne prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą - czyli większość przedsiębiorców zarejestrowanych w polskich rejestrach.

Prawo nie przewiduje ograniczeń w prowadzeniu egzekucji wobec ich dochodów osiąganych z działalności gospodarczej. Tym samym, w przypadku toczącej się przeciw nim egzekucji, nie mają oni zagwarantowanej sumy pozwalającej zaspokoić nawet podstawowe potrzeby egzystencjalne. Rzecznik zwraca przy tym uwagę, że niejednokrotnie trudna sytuacja finansowa drobnych przedsiębiorców nie wynika z ich niefrasobliwości, czy lekkomyślności, lecz jest konsekwencją obiektywnych zdarzeń, jak np. nieuregulowania należności przez nierzetelnego kontrahenta czy jego upadłości.

Tymczasem wobec wielu grup społecznych i zawodowych przewidziano wyłączenia spod egzekucji pewnych kwot, nie pozbawiając tych osób środków do życia. Np. wobec dłużnika-pracownika potrąceń na świadczenia alimentacyjne można dokonywać do wysokości 3/5 wynagrodzenia ze stosunku pracy,  a innych należności  - do wysokości połowy wynagrodzenia. Ochroną przed egzekucją objęte są zasiłki dla bezrobotnych, dodatki aktywizacyjne, stypendia i dodatki szkoleniowe. Stosuje się to też do uposażeń posłów i senatorów, należności członków rolniczych spółdzielni produkcyjnych i ich domowników, wynagrodzeń członków spółdzielni pracy oraz wszystkich świadczeń powtarzających się, których celem jest zapewnienie utrzymania. Wyłączeniu spod egzekucji podlega także wiele świadczeń szczególnych,  jak renty z tytułu wypadku przy pracy czy świadczenia alimentacyjne. Ograniczenia dotyczą również emerytur i rent z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.

Ponadto konieczność zagwarantowania dłużnikom minimum egzystencji przewiduje rządowy projekt zmiany prawa upadłościowego. Tym bardziej zasadne wydaje się zatem wprowadzenie gwarancji wyłączenia pewnych kwot od egzekucji, prowadzonej wobec osoby fizycznej wykonującej jednoosobową działalność gospodarczą - wskazuje Adam Bodnar.

W jego przekonaniu, kształtując sytuację prawną przedsiębiorców, ustawodawca powinien mieć na względzie nie tylko respektowanie konstytucyjnej zasady wolności działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji RP), lecz również szanować ich godność (art. 30 Konstytucji RP). Godność człowieka ma szczególne znaczenie przy przymusowym ingerowaniu w życie i prawo własności, co przecież następuje w trakcie egzekucji komorniczej.

Dlatego poszanowanie godności należy zagwarantować także przedsiębiorcom prowadzącym jednoosobową działalność gospodarczą.  Wyrażałoby się to m.in. w zapewnieniu im przez prawo minimum socjalnego, umożliwiającego funkcjonowanie w społeczeństwie.

W związku z tym Adam Bodnar spytał minister Jadwigę Emilewicz, czy problem został dostrzeżony w ramach prac resortu. Poprosił też o informację, czy rozważane jest wprowadzenie jednoznacznych i przejrzystych reguł prowadzenia postępowania egzekucyjnego wobec przedsiębiorców wykonujących jednoosobową działalność gospodarczą, w tym - poprzez zagwarantowanie im pewnego minimum socjalnego.

V.7100.2.2018

Oświadczenie Rzecznika Praw Obywatelskich z okazji Dnia Przedsiębiorcy

Data: 2018-06-21

Kwestie dotyczące przedsiębiorców stanowią jeden z priorytetowych obszarów moich działań. Corocznie do Biura RPO wpływa 2500- 3000 skarg od osób fizycznych i prawnych prowadzących działalność gospodarczą. Podnoszone są w nich zarówno problemy indywidualne (np. spór z urzędem skarbowym), jak i systemowe (np. zaskakiwanie przedsiębiorców nagłymi zmianami prawa, bez stosownego okresu przejściowego). Podczas odbywanych przeze mnie cyklicznie wyjazdów regionalnych niejednokrotnie spotykałem się z osobami prowadzącymi działalność gospodarczą, które wskazywały mi na liczne utrudnienia i problemy w codziennym funkcjonowaniu.

Warto podkreślić, że przedsiębiorcy są również obywatelami i obowiązująca Konstytucja także im gwarantuje szereg praw i wolności. Mają prawo oczekiwać od władzy publicznej, w tym administracji podatkowej, sprawnego i przyjaznego działania. Przedsiębiorcy powinni funkcjonować w ramach pewnych, przejrzystych, zrozumiałych i stabilnych regulacji prawnych. Podkreślenia jednakże wymaga, że wyłącznie niezależne i niezawisłe sądy mogą być gwarantem poszanowania ich konstytucyjnych praw i wolności w sporach z organami państwowymi. Podmioty gospodarcze nie są i nie mogą być postrzegane w jednolity sposób. Obok wielkich spółek giełdowych funkcjonują przecież średnie i małe przedsiębiorstwa. Często jest to po prostu jeden człowiek zagubiony w gąszczu regulacji prawnych, borykający się na co dzień z licznymi barierami i brakiem dostatecznego wsparcia ze strony państwa.

Z uwagi na to moje działania ukierunkowane są przede wszystkim na wskazywanie organom władzy publicznej obszarów, które w mojej ocenie ograniczają sferę praw i wolności obywatelskich. Głównymi adresatami moich wystąpień generalnych są ministrowie. Niejednokrotnie przystępowałem do postępowań przed wojewódzkimi sądami administracyjnymi oraz Naczelnym Sądem Administracyjnym nie tylko w sprawach indywidualnych, ale również systemowych, dotyczących prawa podatkowego oraz celnego. Kierowałem wnioski w obronie praw przedsiębiorców do Trybunału Konstytucyjnego. Wszystkie te działania zamierzam kontynuować.

Wśród przykładów podejmowanej problematyki i działań na rzecz praw przedsiębiorców warto wyróżnić systemowe zjawisko licznych i przedłużających się kontroli, często prowadzących niemalże do paraliżu przedsiębiorstw, a także skomplikowanego, niestabilnego i represyjnego prawa podatkowego. W kręgu mojego zainteresowania stale pozostaje instytucja in dubio pro tributario. W celu przybliżenia tego zagadnienia wydana została publikacja „O zasadzie rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika. Praktyczny Poradnik”. W wystąpieniach związanych z prawem podatkowym zwracałem także uwagę na postulat wprowadzenia do nowej ordynacji podatkowej niewładczych form działania organów podatkowych (w szczególności mediacji).

Kolejna istotna kwestia to rozszerzona konfiskata majątku. W tej sprawie proponowane przez ustawodawcę rozwiązania uznawałem za nieproporcjonalne do celu, jakim jest zwalczanie przestępczości gospodarczej oraz stanowiące zagrożenie dla praw i wolności obywatelskich. W związku z tym z zadowoleniem przyjąłem modyfikację pierwotnych założeń.

Zwracałem również uwagę na potrzebę zmniejszenia obciążeń finansowych nałożonych na biura usług płatniczych, w szczególności opłat na pokrycie kosztów nadzoru sprawowanego przez Komisję Nadzoru Finansowego.

W minionym tygodniu odbyłem spotkanie z ekspertami z zakresu prawa upadłościowego w związku z planowaną dużą nowelizacją ustawy Prawo upadłościowe. W najbliższym czasie w sprawie tej skieruję wystąpienie do Ministra Sprawiedliwości.

Natomiast z perspektywy funkcjonowania obrotu gospodarczego za najważniejsze wydarzenie w ostatnim czasie uznaję uchwalenie i wejście w życie Konstytucji Biznesu. W trakcie prac nad pakietem ustaw wchodzących w jej skład przekazałem szereg uwag kierunkowych oraz szczegółowych dotyczących projektowanych rozwiązań, wskazując m. in. na potrzebę zapewnienia odpowiednich kompetencji Rzecznikowi Małych i Średnich Przedsiębiorców, pozwalających tej instytucji na realną pomoc osobom prowadzącym działalność gospodarczą.

Z okazji przypadającego 21 czerwca Dnia Przedsiębiorcy wyrażam nadzieję na szybkie powołanie Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców. Liczę również na dobrą i konstruktywną współpracę z nowym Rzecznikiem.

Adam Bodnar
Rzecznik Praw Obywatelskich

 

 

** W załączonej do niniejszego oświadczenia Informacji rocznej RPO działania dotyczące przedsiębiorców można znaleźć m.in. w następujących częściach

  • Wolność działalności gospodarczej (art. 22 Konstytucji)
  • Zasady nakładania podatków (art. 217 Konstytucji)
  • Odpowiedzialność odszkodowawcza władzy publicznej (art. 77 Konstytucji)
  • Prawo do własności (art. 64 Konstytucji)
  • Przepadek rzeczy (art. 46. Konstytucji)

Rzecznik wyjaśnia sprawę kupców z Soliny

Data: 2018-06-18

Rzecznik poprosił wójta gminy Solina o wyjaśnienie sprawy opisywanej przez media. Chodzi o to, że wójt ten nie przedłużył umowy na zajęcie pasa drogowego siedmiorgu handlowcom, mającym od lat stoiska na miejscowym deptaku, bo nie są mieszkańcami Soliny. Kupcy poczuli się dyskryminowani, nie zlikwidowali swoich kramów i odwołali się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Krośnie. SKO uchyliło zaskarżone decyzje wójta i przekazało sprawę do ponownego rozpatrzenia.

BPK.816.1.2018

Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego w sprawie drukarza z Łodzi

Data: 2018-06-14
  • Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego w sprawie drukarza z Łodzi
  • Uznano go za winnego wykroczenia polegającego na bezzasadnej odmowie wydrukowania rolll-upu fundacji LGBT
  • W sprawie interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich; według niego odmowa była niezgodną z prawem dyskryminacją ze względu na orientację seksualną

Drukarz odmówił fundacji wykonania roll-upu z otrzymanej grafiki. "Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”- głosił mejl od pracownika drukarni. Drukarz został obwiniony przez policję na podstawie z art. 138 Kodeksu wykroczeń, który stanowi: "kto umyślnie, bez uzasadnionej przyczyny odmawia świadczenia, do którego jest obowiązany, podlega karze grzywny". 

Sąd Rejonowy uznał w 2016 r. Adama J. za winnego wykroczenia, ale  odstąpił od wymierzenia mu kary.  Sąd uznał, że przekonania obwinionego nie oznaczały, że mógł on odmówić  usługi. W 2017 r. Sąd Okręgowy prawomocnie utrzymał ten wyrok, nie uwzględniając apelacji prokuratora i obwinionego, którzy wnieśli o uniewinnienie. Oba sądy nie uznały, aby wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu.

14 czerwca Sąd Najwyższy oddalił kasację Prokuratora Generalnego, który wniósł o uchylenie wyroku i uniewinnienie drukarza.

SN ocenił, że w sprawie nie doszło do konfliktu sumienia ani też naruszenia zasady swobody umów. Wskazał, że przedsiębiorca jest zobowiązany do świadczenia usług, dlatego że oferuje je publicznie. Wykroczenie z art. 138 kw może zatem popełnić usługodawca także wtedy, gdy do zawarcia umowy jeszcze nie doszło, bo usługodawca odmówił jej zawarcia. Zdaniem SN przepis ten pełni obecnie funkcję antydyskryminacyjną.

Spotkanie ekspertów w sprawie nowelizacji prawa upadłościowego

Data: 2018-06-14

W dniu 14 czerwca w Biurze RPO w Warszawie odbyło się spotkanie ekspertów, podczas którego dyskutowano nad projektem zmian prawa upadłościowego, w szczególności dotyczącym upadłości konsumenckiej.

Przedstawiciele środowiska sędziowskiego, uczelni, profesjonalni pełnomocnicy, doradcy restrukturyzacyjni, przedstawiciele organizacji  wspierających osoby w procesie upadłości wyrazili pozytywne opinie, że system upadłości konsumenckiej w ogóle został wprowadzony w Polsce.

Uczestnicy spotkania zastanawiali się nad polskim modelem upadłości konsumenckiej na tle innych państw europejskich. Wskazano problemy, z jakimi spotykają się osoby chcące skorzystać z instytucji upadłości konsumenckiej oraz pojawiające się w trakcie trwającego postępowania upadłościowego.

Rzecznik Praw Obywatelskich przekaże uzyskane uwagi Ministrowi Sprawiedliwości oraz wykorzysta w dalszej pracy na rzecz ochrony praw konsumentów.

NSA uchylił niekorzystne dla przedsiębiorcy rozstrzygnięcie w sprawie należności celnych

Data: 2018-06-11
  • Naczelny Sąd Administracyjny uchylił niekorzystne dla przedsiębiorcy  rozstrzygnięcie co do należności celnych sprzed lat - zgodnie z wnioskiem Rzecznika Praw Obywatelskich 
  • Czy organ celny może popełnić błąd przez zaniechanie, nie kwestionując błędnej w jego ocenie stawki celnej czy tylko przez działanie, wydając decyzję administracyjną błędnie przyjmująca tę stawkę za prawidłową?  
  • Rozstrzygnięcie tej kwestii było kluczowe dla przedsiębiorcy, gdyż błąd organu uniemożliwia zastosowanie wyższej stawki celnej do należności rozliczonych w przeszłości według stawki niższej

Sprawa dotyczy przedsiębiorcy, który w latach 1991-2001 sprowadzał produkt paszowy, co do którego w zgłoszeniach celnych deklarował stawkę obniżoną 0 proc. Organ celny początkowo nie kwestionował tych deklaracji. W 2001 r. urząd celny wszczął postępowanie, w wyniku którego ustalono inną stawkę celną – 20 proc. i zastosowano ją wstecznie do rozliczonych już należności.

Prawo dopuszcza pod pewnymi wyjątkami takie „zarejestrowanie retrospektywne”. Jedną z przesłanek uniemożliwiających zastosowanie wyższej stawki do należności z przeszłości jest jednak błąd organu. Postępowanie administracyjne, do którego przyłączył się RPO, dotyczyło właśnie tej kwestii – czy organ celny popełnił błąd, nie kwestionując wcześniej 0 % stawki przyjętej przez przedsiębiorcę.

Dyrektor Izby Celnej uznał, że do błędu organów celnych przy pierwotnym określeniu kwoty może dojść tylko wtedy, jeśli nastąpiło to w drodze decyzji administracyjnej organu celnego. W tej sprawie decyzji administracyjnej nie było – jedynie można było mówić o zaniechaniu organu, bowiem zgłoszenia celne przedsiębiorcy przyjęto za prawdziwe i wiarygodne, gdyż spełniały one wymogi formalne.

Przedsiębiorca nie zgodził się z zastosowaniem wyższej stawki do przeszłych deklaracji. Powoływał się m.in. na obowiązujący wówczas art. 229 ust. 3 pkt 3 Kodeksu celnego, zgodnie z którym „zarejestrowanie retrospektywne” jest niemożliwe m.in. wtedy, gdy kwota należności nie została zarejestrowana wskutek błędu organu celnego. WSA oddalił skargę, stwierdzając że nie można tu mówić o błędzie organu celnego.

Do postępowania ze skargi kasacyjnej przedsiębiorcy w 2017 r. przystąpił RPO. Według rzecznika, WSA dokonał błędnej wykładni art. 229 Kodeksu celnego, dopuszczając możliwość zastosowania instytucji retrospektywnego zarejestrowania. RPO wskazał, że prawna niemożność retrospektywnego zarejestrowania w przypadku błędu organu miała na celu dyscyplinowanie organów celnych. Chodziło także o zwiększenie ochrony praw osób dokonujących obrotu towarowego, aby nie można było przerzucać na nie skutków błędu organu celnego czy też zmiany stanu prawnego.

Rzecznik zwrócił również uwagę na konieczność uwzględniania w interpretacji pojęcia „błąd organów celnych” orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, a także na zasadę in dubio pro tributario, czyli rozstrzygania wątpliwości interpretacyjnych na korzyść podatnika.

8 czerwca Naczelny Sąd Administracyjny przyznał rację RPO, uznając że WSA dokonał błędnej wykładni art. 229 Kodeksu celnego. Zdaniem NSA brak działań organu celnego, czy brak należytej weryfikacji zgłoszenia celnego może stanowić „błąd”, o którym mówi art. 229. Błąd taki stanowi podstawę niedokonywania retrospektywnego zarejestrowania kwoty długu celnego.

NSA uchylił wyrok WSA w Gdańsku oraz decyzję Dyrektora Izby Celnej w Gdyni, któremu zwrócił sprawę. W ponownym jej rozpatrzeniu dyrektor musi uwzględnić ustalenia NSA.

Adwokat przedsiębiorcy ma nadzieję, że po wyroku NSA sprawa będzie umorzona.

V.511.136.2017

Czy blokady samochodowe zakładane przez prywatne firmy są legalne? Dalszy ciąg sprawy.

Data: 2018-06-11

Przypomnijmy. Chodzi o zakładanie blokad na samochody przez prywatną firmę.

Firma ta miała dbać o ład i porządek na jednym z osiedli, w tym na parkingach. Dodatkowo zakładała ona blokady na samochody klientów firm i sklepów, a potem żądała, by udowodnili, że faktycznie mieli oni do załatwienia swoje sprawy.

Kto takich dokumentów nie miał, musiał zapłacić 150 zł za zdjęcie blokady. Często pomimo okazania paragonów czy dokumentów firma nie zdejmowała blokady. A jeśli zdejmowała, to nawet przez półtorej godziny.

Na policję zgłoszono 200 przypadków nielegalnego blokowania aut na tym osiedlu.

Działania firmy są niedopuszczalne, dlatego Rzecznik poprosił Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, aby zdecydowało o połączeniu projektu z procedowanym w MSWiA projektem ustawy o zmianie ustawy Kodeks wykroczeń.

Dlatego MSWiA zwróciło się do Komendy Głównej Policji o przygotowanie wstępnego projektu nowego tekstu aktu prawnego, uwzględniającego decyzję Kierownictwa MSWiA. Trwają prace nad projektem.

BPK.501.2.2016

Kolejny wyrok NSA: zerowa stawka VAT przy umocnieniach brzegu morskiego

Data: 2018-06-07
  • Do usług umocnień brzegu morskiego ma zastosowanie zerowa stawka podatku VAT – uznał po raz kolejny Naczelny Sąd Administracyjny
  • Adam Bodnar wspiera przed sądami podatników obciążanych wyższą kwotą podatku w takich sprawach
  • Rzecznik podkreśla zasadę rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, a nie na rzecz Skarbu Państwa

7 czerwca 2018 r. NSA uwzględnił skargę kasacyjną RPO oraz spółki z branży hydrotechnicznej w sprawie dotyczącej stawki podatku VAT na usługi związane z ochroną środowiska morskiego (sygn. akt I FSK 1857/16).

Sąd orzekł - zgodnie z uchwałą siedmiu sędziów NSA z 2017 r., wydaną na kanwie tej sprawy indywidualnej - że w stanie prawnym obowiązującym w 2011 r. i 2012 r. usługi polegające na odbudowie i rozbudowie umocnień brzegu Morza Bałtyckiego były usługami związanymi z ochroną środowiska morskiego. Tym samym miała do nich zastosowanie zerowa stawka podatku VAT, na podstawie art. 83 ust. 1 pkt 11 ustawy o VAT.

NSA uznał, że istota sprawy jest dostatecznie wyjaśniona i uchylił niekorzystny dla podatnika wyrok WSA w Szczecinie oraz decyzję Dyrektora Izby Skarbowej w Szczecinie.

RPO broni podatników 

W informacji rocznej za 2017 r. RPO wskazuje, że art. 83 ust. 1 pkt 11 ustawy o podatku od towarów i usług - przewidujący możliwość zastosowania 0% stawki podatku VAT na usługi związane z ochroną środowiska morskiego - jest jednym z wielu przepisów prawa podatkowego, który może budzić wątpliwości interpretacyjne.

Przekonali się o tym przedsiębiorcy, którzy wykonywali takie usługi na rzecz Skarbu Państwa. Żeby stanąć do przetargu, swoje oferty musieli skalkulować z zastosowaniem 0% stawki VAT (Urzędy Morskie uznawały te prace za związane z ochroną środowiska morskiego). Post factum organy podatkowe kwestionowały jednak możliwość preferencyjnej stawki w przypadku tego rodzaju usług i żądały zapłaty „zaległości”. Za właściwą uznawano stawkę podatku 23 proc.

W postępowaniach przed sądami administracyjnymi RPO dowodził, że pojęcie „ochrony środowiska morskiego” budzi nierozwiązywalne wątpliwości interpretacyjne, wobec czego stosowana być powinna zasada ich rozstrzygania na korzyść podatnika (in dubio pro tributario).

NSA przesądził sprawę

Działania te przyniosły pozytywny efekt. Rzecznik uczestniczył w postępowaniu, które zakończyło się podjęciem uchwały siedmiu sędziów NSA. Ta uchwała ma duże znaczenie, gdyż sądy administracyjne, orzekające we wszystkich sprawach indywidualnych, będą związane dokonaną w niej wykładnią przepisów. 

W maju 2018 r. NSA uchylił inny wyrok WSA w innej takiej sprawie z udziałem RPO. Po wygranym przetargu lokalny przedsiębiorca odbudował umocnienia brzegu. Prace udokumentował fakturami VAT ze stawką podatku w wysokości 0%. Kontrola skarbowa uznała zerową stawkę za nieprawidłową, gdyż prace oceniła jako niezwiązane z "ochroną środowiska morskiego i utrzymaniem akwenów portowych i torów podejściowych”. Zdaniem "skarbówki" ochrona brzegów morskich służy interesom samego człowieka, a nie środowiska morskiego, które w wyniku ruchu wody i związanego z tym podmywania lądu nie doznaje żadnej szkody.

RPO podkreśla, że działając w zaufaniu do organów państwa, przedsiębiorcy przystępują do przetargów, w których są wskazane określone warunki, m.in., że na dane usługi ma być stosowana zerowa stawka VAT. Tymczasem następuje zmiana stanowiska organu podatkowego, który - nie kwestionując wcześniej zerowej stawki - uważa, że stawka powinna jednak wynosić 23 proc.

Z punktu widzenia zasady zaufania do organów państwa i zasady praworządności nie może być to tolerowane w demokratycznym państwie prawnym. W związku z tym Rzecznik podejmuje działania. Ma też nadzieję, że kolejne wyroki będą swego rodzaju sygnałem dla organów podatkowych, żeby były konsekwentne - tak aby ich działania nie wpływały niekorzystnie na działalność przedsiębiorców.

Korzystny dla podatnika wyrok NSA ws. zerowej stawki VAT przy usługach ochrony brzegów morskich

Data: 2018-05-17
  • Do usług odbudowy umocnień brzegu morskiego ma zastosowanie zerowa stawka podatku VAT - orzekł Naczelny Sąd Administracyjny
  • NSA uchylił orzeczenie sądu administracyjnego w Szczecinie, który potwierdził obciążenie wykonawcy tych robót stawką podatku 23 proc.
  • Przedsiębiorcę wspierał Rzecznik Praw Obywatelskich, według którego powinna być stosowana zasada rozstrzygania wątpliwości na korzyść podatnika, a nie na rzecz Skarbu Państwa.

Rzecznik ma nadzieję, że wyrok NSA będzie sygnałem dla organów podatkowych, żeby ich działania nie wpływały niekorzystnie na działalność przedsiębiorców.  

Przedsiębiorca miał dopłacić do usługi

Wskutek wygranego przetargu, zorganizowanego przez urzędy morskie, lokalny przedsiębiorca odbudował w kilku miejscowościach ostrogi zabezpieczające brzeg Morza Bałtyckiego oraz opaskę brzegową zabezpieczającą klif. Prace udokumentował fakturami VAT ze stawką podatku w wysokości 0%.

Kontrola skarbowa uznała zerową stawkę podatku VAT za nieprawidłową, gdyż wykonane prace oceniła jako niezwiązane z "ochroną środowiska morskiego i utrzymaniem akwenów portowych i torów podejściowych” (co uzasadnia zerową stawkę). Zdaniem "skarbówki" ochrona brzegów morskich służy interesom samego człowieka, a nie środowiska morskiego, które w wyniku ruchu wody i związanego z tym podmywania lądu nie doznaje żadnej szkody. Za właściwą uznano stawkę podatku 23 proc.

Przedsiębiorca odwołał się od tej decyzji, wskazując, że prace miały na celu nie tylko ochronę przed zalaniem lądu, ale również ochronę siedlisk w strefie przybrzeżnej oraz dna morskiego. Dyrektor Izby Skarbowej nie uwzględnił odwołania, wobec czego przedsiębiorca złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Szczecinie.

W 2016 r. WSA uznał (Sygn. akt I SA/Sz 1393/15), że zaskarżona decyzja o podatku nie narusza przepisów. Podzielił argumentację organów skarbowych, które - zdaniem sądu – zasadnie uznały, że wykonane prace służyły celom gospodarczym, a nie ochronie środowiska morskiego. Sąd nie miał wątpliwości, że były one wykonywane w celu ochrony nie środowiska morskiego, ale środowiska lądowego.

RPO: wątpliwości na korzyść podatnika 

RPO złożył do NSA kasację na rzecz podatnika. Zdaniem Rzecznika brzmienie przepisu art. 83 ust. 1 pkt 11 ustawy o VAT w zakresie stosowania zerowej stawki podatku do usług związanych z ochroną środowiska morskiego budzi uzasadnione wątpliwości interpretacyjne. W ustawie o VAT nie ma definicji takich usług. Przepisy innych ustaw również nie definiują pojęcia ochrony środowiska morskiego.

Analiza regulacji prawa krajowego, unijnego i międzynarodowego wskazuje, że pojęcie to może być interpretowane jako zasoby naturalne morza wraz z zasiedlającą je florą i fauną, ale także jako ogół elementów przyrodniczych łącznie z krajobrazem morskim, w tym z ukształtowaniem brzegu morskiego. Wobec możliwości przyjęcia dwóch równoważnych wykładni, powstaje nie dająca się usunąć wątpliwość interpretacyjna, która powinna zostać rozstrzygnięta na korzyść podatników – uznał Rzecznik.

NSA: w takiej sprawie - zerowa stawka VAT

W innej tego typu sprawie 11 grudnia 2017 r. NSA w składzie siedmiu sędziów wydał uchwałę (Sygn. akt I FPS 2/17), że usługi polegające na odbudowie i rozbudowie umocnień brzegu Morza Bałtyckiego, służące zachowaniu w stanie niepogorszonym już istniejących brzegów morskich i ich zabezpieczeniu przed dalszym zniszczeniem, były usługami związanymi z ochroną środowiska morskiego. Tym samym, miała do nich zastosowanie 0 % stawka podatku VAT. NSA podkreślił, że nie aprobuje poglądu, zgodnie z którym brzeg morski pozostaje poza pojęciem ochrony środowiska morskiego.

Rozpoznając w czwartek kasację w sprawie przedsiębiorcy, NSA (Syg. akt I FSK 1171/16) podzielił pogląd z tej uchwały. Uchylił wyrok WSA, a sprawę zwrócił organowi skarbowemu do ponownego rozpoznania. NSA stwierdził, że usługi mające na celu ochronę brzegu morskiego są również związane z ochroną środowiska morskiego.

Wyrok zapadł na tle takiego samego stanu faktycznego i prawnego, jak w sprawie, w której NSA podjął uchwałę z 11 grudnia 2017 r. Rozstrzygnięcie to jest zgodne ze stanowiskiem RPO.

Komentarz Piotra Mierzejewskiego, dyrektora zespołu prawa administracyjnego i gospodarczego w Biurze RPO:

Działając w zaufaniu do organów państwa, przedsiębiorcy przystępują do przetargów, w których są wskazane określone warunki, m.in., że na dane usługi ma być stosowana zerowa stawka VAT. Tymczasem następuje zmiana stanowiska organu podatkowego, który - nie kwestionując wcześniej zerowej stawki - uważa, że stawka powinna jednak wynosić 23 proc. Wobec tego organ wszczyna postępowania i żąda od podatnika uiszczenia takiego właśnie podatku.

Działanie takie - z punktu widzenia zasady zaufania do organów państwa i zasady praworządności - nie może być tolerowane w demokratycznym państwie prawnym. W związku z tym Rzecznik podejmuje działania w tego typu sprawach.

Dzisiejszy wyrok stanowi konsekwencję uchwały NSA z 2017 r. i działań RPO. Mamy nadzieję, że będzie to swego rodzaju sygnał dla organów podatkowych, żeby były konsekwentne - tak aby ich działania nie wpływały niekorzystnie na działalność przedsiębiorców. Pamiętać bowiem należy, że taka zmiana stanowiska co do stawki podatku może prowadzić do upadłości firm, a w skrajnych przypadkach - doprowadzać rodzinę przedsiębiorcy do ubóstwa.

V.511.375.2015

Konferencja Klauzule społeczne w samorządach terytorialnych praktyka, problemy, wyzwania

Data: 2018-05-10

Jak stosować klauzule społeczne? Dlaczego są ważne i jakie dają korzyści?

Rzecznik Praw Obywatelskich oraz Prezydent m.st. Warszawy zapraszają na, 10 maja 2018 r., godz. 9:30 – 15:30 Centrum Nauki Kopernik, Wybrzeże Kościuszkowskie 20, Warszawa

Rzecznik Praw Obywatelskich jest przekonany, że społeczne zamówienia publiczne są jednym z ważnych instrumentów wspomagających rozwiązywanie problemów społecznych, zarówno na poziomie krajowym, regionalnym, jak i lokalnym.

Dlatego Biuro Rzecznika stara się upowszechniać społeczne zamówienia publicznych. W 2017 roku wspólnie z Urzędem Zamówień Publicznych zorganizowaliśmy konferencję na temat klauzul społecznych w zamówieniach publicznych adresowaną do administracji rządowej. Kontynuacją tych działań jest obecna konferencja skierowana do przedstawicieli jednostek samorządu terytorialnego, organizowana wspólne z miastem stołecznym Warszawa, które jest jednym z najbardziej doświadczonych samorządów w zakresie stosowania klauzul społecznych w zamówieniach publicznych.

W ramach warsztatów, które podzielone zostały na cztery bloki tematyczne, samorządowcy będą mogli skorzystać z doświadczeń i sprawdzonych rozwiązań stosowanych m.in. przez Warszawę, Łódź czy Poznań. Tematy dotyczą czterech kwestii, które w praktyce budzą sporo wątpliwości i obaw: obligatoryjności stosowania aspektów społecznych, monitorowaniu i ocenie ich wykorzystywania w praktyce oraz stosowaniu czterech najważniejszych klauzul: zastrzeżonej, usługowej, pracowniczej i zatrudnieniowej. Bezpośrednia rozmowa w trakcie warsztatów z pewnością ułatwi przedstawicielom samorządów wprowadzanie społecznych zamówień publicznych na swoim terenie. 

RPO do TK: karanie za bezzasadną odmowę usługi jest zgodne z Konstytucją

Data: 2018-04-03
  • Karanie za bezzasadną odmowę wykonania usługi jest zgodne z Konstytucją, bo zapobiega dyskryminacji z jakiejkolwiek przyczyny
  • To stanowisko Rzecznika Praw Obywatelskich dla Trybunału Konstytucyjnego wobec zaskarżonego przez Prokuratora Generalnego artykułu Kodeksu wykroczeń
  • Na podstawie tego artykułu sądy uznały winę drukarza, który odmówił druku plakatu fundacji LGBT. Drukarz nie mógł powoływać się na wolność sumienia i religii, bo jego odmowa nie polegała na bezpośrednim wyrażaniu określonego wyznania czy światopoglądu - podkreśla Adam Bodnar

Zbigniew Ziobro złożył wniosek do TK na kanwie sprawy pracownika łódzkiej drukarni. Odmowę wykonania  roll-upu dla fundacji LGBT tłumaczył swymi przekonaniami. Został prawomocnie uznany przez sąd za winnego wykroczenia z art. 138 Kodeksu wykroczeń (sąd odstąpił od wymierzenia mu kary). Artykuł ten przewiduje grzywnę do 5 tys. zł za umyślną i bez uzasadnionej przyczyny odmowę wykonania świadczenia, do którego jest się zobowiązanym.

Prokurator generalny chce, by TK uznał art. 138 za niezgodny z konstytucyjnymi zasadami demokratycznego państwa prawa, wolności sumienia i religii, a także wolności gospodarczej.

RPO, który przyłączył się do postepowania w tej sprawie, wniósł, aby TK stwierdził, że art. 138 jest za zgodny z Konstytucją. Ocenił też, że zasady wolności sumienia i religii nie są właściwymi wzorcami kontroli w tej sprawie.

Zaskarżony artykuł chroni przed dyskryminacją

Podstawową funkcją art. 138 Kw wydaje się ochrona przed dyskryminacją w obszarze dostępu do usług - napisał RPO w stanowisku dla TK.  Artykuł ten wdraża dyrektywę unijną 2000/43/WE z 29 czerwca 2000 r., wprowadzającej w życie zasadę równego traktowania osób bez względu na pochodzenie rasowe lub etniczne. - Za naruszenie zakazu dyskryminacji w dostępie do usług wiele państw UE przewiduje sankcje karne; nie tylko grzywnę, ale nawet do 6 miesięcy pozbawienie wolności.

Adam Bodnar kwestionuje stanowisko Prokuratora Generalnego, by wystarczającą ochroną przed dyskryminacją w dostępie do usług była droga cywilnoprawna. Analiza orzecznictwa prowadzi do przeciwnego wniosku: ani ustawa o równym traktowaniu, ani Kodeks cywilny nie zapewniają skutecznej ochrony przed taką dyskryminacją.

Ustawa o równym traktowaniu umożliwia dochodzenie roszczeń cywilnych jedynie w przypadku odmowy usługi ze względu na płeć, rasę, pochodzenie etniczne lub narodowość. Nie ma zaś takiej możliwości osoba, której odmówiono usługi ze względu na religię, wyznanie, światopogląd, niepełnosprawność, wiek lub orientację seksualną. W interesie pokrzywdzonego – strony słabszej, konsumenta będącego w sporze z przedsiębiorcą i ofiary dyskryminacji - jest zatem możliwość skorzystania z Kodeksu wykroczeń.

Polskie sądy uznają winę z art. 138 Kw

RPO wskazał, że polskie sądy uznawały za winnych tego wykroczenia:  

  • właściciela sklepu obuwniczego w Tarnobrzegu, który odmówił obsłużenia klientki wózku (wyrok Sądu Rejonowego w Tarnobrzegu z 8 marca 2013 r., sygn. akt II W 13/13);

  • właściciela sklepu z używaną odzieżą, który zakazał wejścia osobom z wózkami dziecięcymi (wyrok Sądu Rejonowego dla Warszawy-Woli w Warszawie z 5 grudnia 2016 r., sygn. akt V W 4937/16);

  • drukarza z Łodzi (wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi z 26 maja 2017 r., sygn. akt V Ka 557/17);

  • właściciela klubu, który odmówił wstępu na koncert osobie na wózku (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście w Warszawie z 26 lutego 2018 r., sygn. akt XI W 5001/17);

  • trenera, który odmówił szkolenia samoobrony organizacji działającej m.in. na rzecz przeciwdziałania dyskryminacji ze względu na orientację seksualną (nieprawomocny wyrok Sądu Rejonowego Poznań-Nowe Miasto i Wilda z 20 marca 2018 r., sygn. akt VI W 1441/17).

W dwóch z tych spraw sąd odstąpił od wymierzenia kary, w pozostałych wymierzył grzywny od 20 do 500 zł. Według RPO sankcji grzywny z art. 138 Kw nie sposób uznać za nieproporcjonalną - łagodniejszą w systemie wykroczeniowym jest jedynie kara nagany.  „Nasuwają się wręcz wątpliwości, czy tak niska sankcja za dyskryminację w dostępie do usług spełnia wymogi z dyrektyw unijnych, których wdrożenie ma zapewniać ten przepis”- głosi stanowisko Rzecznika.

Biorąc pod uwagę, jak niewielkie sankcje przewidziano za naruszenie art. 138 oraz jak niewielkie grzywny są nakładane na sprawców, RPO uznał, że ciężar nakładany na usługodawców pozostaje w proporcji do  ochrony przed dyskryminacją

Wolność sumienia i religii nie została naruszona

Zdaniem RPO wzorzec kontroli wskazany przez wnioskodawcę jest nieadekwatny. Wolność sumienia i religii nie usprawiedliwia bowiem odmowy świadczenia usługi ze względu na cechę osobistą klienta. Może ona zaś niekiedy uzasadniać odmowę świadczenia usługi – ale tylko wtedy, gdy dochodziłoby do bezpośredniego wyrażenia danego wyznania czy światopoglądu. Mogłoby do tego dojść w sytuacjach, w których wyznanie czy światopogląd ustanawiałyby moralną powinność odmowy usługi,  a ta stanowiłaby powszechnie przyjętą, w ramach danego wyznania czy światopoglądu, formę jego praktykowania. Przykładowo, za uzasadnioną należałoby uznać odmowę świadczenia usługi w sobotę przez Adwentystę Dnia Siódmego.

Dlatego według Adama Bondara brzmienie zaskarżonego  przepisu nie stoi na przeszkodzie takiemu jego rozumieniu, które w wyjątkowych wypadkach umożliwiałoby poszanowanie wolności sumienia i religii usługodawcy. W sprawie drukarza z Łodzi sądy nie uznały jednak, by wydrukowanie reklamy naruszało zasady jakiejkolwiek religii czy światopoglądu. Przeciwnie: Sąd  Okręgowy w Łodzi pisał  w uzasadnieniu wyroku,  że oddanie prawa poszczególnym ludziom do kierowania się w przestrzeni publicznej czy też w obrocie gospodarczym swoim subiektywnym rozumieniem wyznawanej religii nie może być przez państwo usprawiedliwiane i akceptowane.

RPO wnosi zatem o uznanie przez TK,  że art. 138 Kw - rozumiany tak, że zasady wiary i sumienie nie są uzasadnioną przyczyną odmowy świadczenia usługi - nie jest niezgodny z zasadą wolności sumienia i religii.

Wnioski z orzecznictwa ETPCz

Wolność sumienia i religii, gwarantowana przez Konstytucję i akty prawa międzynarodowego, może podlegać pewnym ograniczeniom - napisał RPO. W zakresie jej uzewnętrzniania, nie może ona bowiem całkowicie unicestwiać praw i wolności innych osób. W konkretnym przypadku należy zawsze oceniać, której wartości konstytucyjnej przyznać pierwszeństwo.

Europejski Trybunał Praw Człowieka wielokrotnie podkreślał, że Europejska Konwencja Praw Człowieka nie chroni każdego czynu motywowanego lub inspirowanego wyznaniem lub przekonaniami. Np. w sprawie odmowy sprzedaży środków antykoncepcyjnych przez  farmaceutów ETPCz wskazał, że dopóki ich sprzedaż jest legalna i możliwa tylko w aptece, dopóty wnioskodawcy nie mogą dawać pierwszeństwa swojej religii i narzucać jej innym jako usprawiedliwienie odmowy. Mogą oni manifestować swe wierzenia na wiele innych sposobów niż w sferze profesjonalnej. Dlatego w sprawie Pichon i Sajous przeciwko Francji ETPCz uznał, że skazanie za odmowę sprzedaży tych środków nie narusza art. 9 Konwencji.

Ponadto ETPCz podkreślał, że przy ocenie zasadności skorzystania z klauzuli sumienia należy brać pod uwagę inne wartości, w szczególności zakaz dyskryminacji i zasadę równości. Dlatego należy przyjąć, że nawet jeśli każdy może z klauzuli sumienia skorzystać, to już nie w każdej sytuacji.

Wolność gospodarcza też podlega ograniczeniom

Ograniczenie wolności gospodarczej i swobody umów może być uzasadnione ochroną wolności i praw innych osób - uważa RPO. Tak jak możliwe jest w niektórych sytuacjach uzasadnienie odmowy usługi ze względu na bezpośrednie naruszenie zasady sumienia lub religii, tak nie jest możliwe uzasadnienie takiej odmowy wyłącznie ze względu na zasadę wolności gospodarczej czy swobody umów.

Zdaniem Adama Bodnara ograniczenie tych zasad przez art. 138 Kw spełnia kryteria konstytucyjności. Zaskarżony przepis realizuje bowiem ochronę przed dyskryminacją ze względu na cechę osobistą klienta i zapewnia wykonanie usługi bez względu na rasę, niepełnosprawność, wiek, orientację seksualną klienta lub inne cechy osobiste. Spełnia on też wymóg konieczności - wobec nieefektywności sankcji cywilnoprawnych. Ograniczenie to jest także proporcjonalne bo art. 138 Kw nie nakłada na usługodawców bezwzględnego obowiązku wykonania usługi, a jedynie uniemożliwia jej odmowę, gdy brak jest uzasadnionej jej przyczyny.

RPO: Dlaczego mężczyźni nie mogą korzystać z sauny we wrocławskim Aquaparku? Czy to jest zgodne z zasadą równego traktowania?

Data: 2018-01-29

RPO poprosił o wyjaśnienie Rzecznika Konsumentów, UOKiK i samego przedsiębiorcę - Wrocławski Park Wodny SA.

W związku ze skargami Rzecznik Praw Obywatelskich podjął postępowanie wyjaśniające dotyczące ograniczonego zakresu usług świadczonych mężczyznom przez Wrocławski Park Wodny SA. W Aquaparku jest sauna. W Saunarium wyznaczone są strefy przeznaczone tylko dla kobiet, a we wtorki wstęp do całego Saunarium mają tylko kobiety. W tym dniu tygodnia mężczyźni w ogóle nie mogą skorzystać z usług saunowych.

Rzecznik ma wątpliwość, czy ta praktyka nie stanowi przejawu dyskryminacji mężczyzn ze względu na płeć w dostępie do usług oferowanych publicznie.

Ustawa z dnia 3 grudnia 2010 r. o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej w zakresie równego traktowania (Dz. U. z 2016 r. poz. 1219) zakazuje dyskryminacji w zakresie dostępu i warunków korzystania z usług, jeżeli są one oferowane publicznie. Odmienne traktowanie ze względu na płeć jest dozwolone, jeżeli zapewnienie usług wyłącznie lub głównie dla przedstawicieli jednej płci jest obiektywnie i racjonalnie uzasadnione celem zgodnym z prawem, a środki służące realizacji tego celu są właściwe i konieczne. W każdym zatem przypadku odmiennego traktowania klientów ze względu na ich płeć należy wykazać, że taka praktyka służy osiągnięciu celu zgodnego z prawem, a podejmowane działania są odpowiednie i proporcjonalne do założonego celu.

Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił się do Miejskiego Rzecznika Konsumentów we Wrocławiu z prośbą o zbadanie sprawy. Miejski Rzecznik Konsumentów wskazał jednak, że nie leży w jego kompetencjach podejmowanie działań interwencyjnych w sytuacji, w której nie została zawarta umowa pomiędzy przedsiębiorcą a konsumentem.

W ocenie RPO działanie przedsiębiorcy jako sprzeczne z prawem i dobrymi obyczajami, może zostać uznane za naruszające zbiorowe interesy konsumentów. Rzecznik zwrócił się zatem do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z prośbą o zbadanie sprawy i podjęcie działań interwencyjnych.

Rzecznik zwrócił się też do przedsiębiorcy – spółki Wrocławski Park Wodny SA – z prośbą o wskazanie uzasadnienia całkowitego uniemożliwienia korzystania z usług saunowych przez mężczyzn w jednym dniu tygodnia (we wtorki).

Sposób prowadzenia kontroli u przedsiębiorcy można zaskarżyć do sądu administracyjnego. Trybunał Konstytucyjny podzielił stanowisko Rzecznika

Data: 2017-12-20

Rzecznik Praw Obywatelskich zgłosił udział w postępowaniu dotyczącym skargi konstytucyjnej przedsiębiorcy, u którego prowadzona była kontrola podatkowa. W związku z przekroczeniem czasu kontroli przedsiębiorca wniósł sprzeciw. Sprawa trafiła do sądu administracyjnego, który skargę przedsiębiorcy uznał za niedopuszczalną wskazując, że postępowanie przewidziane ustawie o swobodzie działalności gospodarczej (art. 84c) nie jest postępowaniem administracyjnym. Orzeczenie to zaaprobował NSA powołując się na uchwałę  składu siedmiu sędziów NSA z dnia 13 stycznia 2014 r. (sygn. akt II GPS 3/13).

W swoim stanowisku Rzecznik wyraził pogląd, że droga sądowoadministracyjna nie powinna być ograniczana tylko do aktów administracyjnych wydanych w postępowaniu opartym na Kodeksie postępowania administracyjnego lub na Ordynacji podatkowej. Postanowienie o odstąpieniu od czynności kontrolnych bądź jego kontynuowaniu - wydane na podstawie ustawy o swobodzie działalności gospodarczej - stanowi akt przesądzający w sposób władczy kwestię legalności wszczęcia lub prowadzenia kontroli działalności przedsiębiorcy, dotyczy zatem sfery praw przedsiębiorcy. Dlatego rozstrzygnięcie organu w zakresie zarzutów podniesionych w postępowaniu kontrolnym stanowi „sprawę administracyjną”, do której rozpatrzenia, każdy przedsiębiorca powinien mieć prawo przed sądem.

Podzielając powyższe argumenty Trybunał, orzekł, że art. 3 § 2 pkt 2 i pkt 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi rozumiany jako  wyłączający możliwość wniesienia skargi do sądu administracyjnego na postanowienie o stwierdzeniu niedopuszczalności sprzeciwu wniesionego na podstawie art. 84c ust. 1 ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej jest niezgodny z art. 45 ust. 1 i art. 77 ust. 2 Konstytucji RP.

W ustnych motywach swojego rozstrzygnięcia Trybunał wskazał, że postanowienia wydawane na podstawie art. 84c ustawy o swobodzie działalności gospodarczej są władczym działaniem organu administracji, adresowanym  do przedsiębiorców i mogą ingerować w ich prawa. Z tego powodu, rozstrzygnięcia w przedmiocie sprzeciwu powinny podlegać obiektywnej kontroli sądowej. „Postępowanie administracyjne” określone w art. 3 § 2 pkt 2 i pkt 4 ustawy Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi nie obejmuje tylko postępowania jurysdykcyjnego, dlatego nie powinno być ograniczane tylko do postępowań opartych na Kodeksie postępowania administracyjnego.

Wyrok Trybunału zapadł w dniu 20 grudnia 2017 r., sygn. akt SK 37/15. Należy zauważyć, że wyrok ten jest wyrokiem interpretacyjnym bowiem w jego sentencji Trybunał Konstytucyjny stwierdził niezgodność z Konstytucją przepisu w określonym jego rozumieniu. Zadaniem takiego wyroku jest eliminacja tego spośród możliwych wariantów interpretacyjnych kontrolowanego przepisu, który jest niezgodny z Konstytucją.

Wnioskiem z dnia 13 grudnia 2017 r.  Rzecznik zwrócił się do Trybunału Konstytucyjnego o wyłączenie ze składu orzekającego w sprawie Mariusza Muszyńskiego, jako osoby nieuprawnionej do orzekania w Trybunale. Postanowieniem z dnia 19  grudnia 2017 r. Trybunał odmówił uwzględnienia wniosku Rzecznika.

 

NSA rozstrzygnął spór o 0% stawkę VAT przy usługach związanych z ochroną brzegów morskich – korzystna uchwała składu siedmiu sędziów

Data: 2017-12-11

11 grudnia 2017 r. NSA w składzie siedmiu sędziów podjął istotną uchwalę dla przedsiębiorców z branży hydrotechnicznej (sygn. akt I FPS 2/17).

NSA wydając uchwałę w konkretnej sprawie sądowo-administracyjnej stwierdził, że w stanie prawnym obowiązującym w 2011 r. i 2012 r. usługi polegające na odbudowie i rozbudowie umocnień brzegu Morza Bałtyckiego, służące zachowaniu w stanie niepogorszonym już istniejących brzegów morskich i ich zabezpieczeniu przed dalszym zniszczeniem były usługami związanymi z ochroną środowiska morskiego. Tym samym, miała do nich zastosowanie 0% stawka podatku VAT na podstawie art. 83 ust. 1 pkt 11 ustawy o VAT.

Wydana uchwała jest zgodna ze stanowiskiem prezentowanym przez Rzecznika Praw Obywatelskich.

W ustnych motywach rozstrzygnięcia NSA podkreślił, że nie aprobuje poglądu, zgodnie z którym brzeg morski pozostaje poza pojęciem ochrony środowiska morskiego. Zdaniem sądu nie powinna budzić wątpliwości okoliczność wzajemnego oddziaływania środowiska morskiego oraz lądowego.

Ponadto NSA wskazał, że nie można postawić znaku równości pomiędzy sformułowaniami, jakich użyto w art. 83 ust. 1 ustawy o VAT, tj. „usługi związane z”, „usługi służące bezpośrednio” lub „usługi związane bezpośrednio z”. Skoro ustawodawca używa różnych pojęć, to nie można przypisywać im takiego samego znaczenia. W konsekwencji NSA uznał, że usługi związane z ochroną brzegu morskiego mogą korzystać z preferencyjnej stawki podatku VAT, nawet jeżeli realizują dodatkowo inne cele.

Należności celne powstałe przed 1 maja 2004 r. mogą być dochodzone bez ograniczeń czasowych – RPO wystąpił w tej sprawie do Ministra Rozwoju i Finansów

Data: 2017-10-26

Z sygnałów docierających do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich wynika, że  zdarzają się sytuacje, w których pomimo braku możliwości prowadzenia skutecznego postępowania egzekucyjnego w administracji, organy wielokrotnie wszczynają egzekucję, aby zapobiec przedawnieniu. Każdorazowe wszczęcie egzekucji prowadzi do przerwania biegu terminu przedawnienia do dochodzenia należności celnych powstałych przed przystąpieniem Polski do Unii Europejskiej. Oznacza to, że działania organów egzekucyjnych polegające na wszczynaniu egzekucji mogą prowadzić do wydłużania terminu przedawnienia. W konsekwencji, należności celne powstałe przed dniem 1 maja 2004 r. (czyli przed akcesją Polski do Unii Europejskiej) mogą być dochodzone bez ograniczeń czasowych.

Na gruncie Prawa celnego ustawodawca inaczej unormował kwestię przerywania biegu terminu przedawnienia w odniesieniu do wszczynania kolejnych postępowań egzekucyjnych w porównaniu do regulacji wynikających z Kodeksu celnego. W przypadku należności celnych powstałych przed dniem 1 maja 2004 r. możliwe jest wielokrotne przerwanie biegu terminu przedawnienia na skutek ponownego wszczęcia egzekucji. Taka możliwość została wyłączona w odniesieniu do należności celnych powstałych po akcesji Polski do Unii Europejskiej.

Zdaniem Rzecznika, niezwykle istotne jest, aby instytucja przedawnienia miała charakter realny. Przedawnienie powinno być postrzegane jako instrument pewności prawa. Instytucja przedawniania ma bowiem na celu swoiste uporządkowanie stosunków pomiędzy wierzycielem celnym a dłużnikiem celnym przez wprowadzenie stabilności i jasności co do powinności stron tego stosunku prawnego.

Podobny pogląd prezentowany jest w orzecznictwie Trybunału Konstytucyjnego. W ocenie Trybunału instytucja przedawnienia zobowiązań podatkowych służy realizacji dwóch istotnych wartości konstytucyjnych. Pierwszą z nich jest konieczność zachowania równowagi budżetowej. Przedawnienie zobowiązań podatkowych działa bowiem dyscyplinująco na wierzyciela publicznego, zmuszając go do egzekwowania należności podatkowych w ściśle określonych ramach czasowych. Drugą wartością konstytucyjną, która uzasadnia wprowadzenie instytucji przedawnienia, jest stabilizacja stosunków społecznych poprzez wygaszanie zadawnionych zobowiązań podatkowych.

W sytuacji, gdy ustawodawca wprowadza instytucję, jaką jest przedawnienie, to powinien jednocześnie zapewnić obywatelowi możliwość realnego korzystania z niej w granicach ustawowo określonych. Tym samym, przy określaniu zasad regulujących funkcjonowanie instytucji przedawnienia należy przestrzegać standardów konstytucyjnych.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o ustosunkowanie się do przedstawionego problemu, w szczególności o ocenę praktyk stosowanych przez organy polegających na wielokrotnym wszczynaniu egzekucji w celu wydłużenia terminu przedawnienia do dochodzenia długu celnego powstałego przed dniem 1 maja 2004 r.

RPO przystępuje do skargi konstytucyjnej na przepisy ograniczające prawa wnioskujących o pieniądze z UE, w sytuacji, gdy w trakcie procedury kwota przeznaczona na projekt się wyczerpie

Data: 2017-10-06

W ocenie Rzecznika obowiązujące przepisy w niedostateczny sposób gwarantują prawa osób wnioskujących o przyznanie środków unijnych w sytuacji, gdy nastąpi wyczerpanie kwoty przeznaczonej na to dofinansowanie. W takiej sytuacji odwołanie od negatywnej oceny wniosku zostaje pozostawione bez rozpoznania, co zamyka wnioskodawcy drogę do uzyskania środków na planowane działania.

Rzecznik Praw Obywatelskich przystąpił do skargi konstytucyjnej w sprawie o sygnaturze SK 17/17 dotyczącej art. 30i pkt 1 i 2 ustawy z dnia 6 grudnia 2006 r. o zasadach prowadzenia polityki rozwoju (VII.7100.7.2017).

Przepis ten stanowi, że w przypadku gdy na jakimkolwiek etapie postępowania w zakresie procedury odwoławczej, alokacja na realizację działania lub priorytetu, zostanie wyczerpana:

  1. właściwa instytucja zarządzająca pozostawia protest bez rozpatrzenia, informując o tym na piśmie wnioskodawcę, pouczając jednocześnie o możliwości wniesienia skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego
  2. sąd, uwzględniając skargę stwierdza tylko, że ocena projektu została przeprowadzona w sposób naruszający prawo i nie przekazuje sprawy do ponownego rozpatrzenia.

Istota zarzutów w skardze sprowadza się do zakwestionowania konstytucyjności mechanizmu pozostawienia bez rozpoznania protestu w sytuacji wyczerpania alokacji na realizację działania lub priorytetu. W ocenie ustawodawcy w przypadku gdy wyczerpanie alokacji na konkurs jest jednocześnie związane z wyczerpaniem alokacji na działanie lub priorytet, umożliwienie wnoszenia środków odwoławczych wnioskodawcy mija się z celem i nie stanowi żadnej wartości dodanej po jego stronie, skoro nawet w przypadku pozytywnego wyniku procedury odwoławczej nie mógłby on otrzymać dofinansowania. Stąd też dalsze rozpatrywanie środków odwoławczych w takim przypadku również jest niecelowe

W ocenie Skarżącej spółki, wskazany jako przedmiot kontroli art. 30 i pkt 1 u.z.p.p.r. stanowi niemające racjonalnego uzasadnienia ograniczenie prawa do dwuinstancyjnego postepowania, o którym mowa w art. 78 Konstytucji. Wskazane ograniczenie w ocenie Skarżącej polega na pozbawieniu wnioskodawcy prawa do ponownej oceny merytorycznej wniosku o dofinasowanie przez właściwą instytucję zarządzającą. Z kolei art. 30i pkt 2 u.z.p.p.r. stanowi zdaniem Skarżącej naruszenie prawa do sądu wyrażonego w art. 45 ust. 1 Konstytucji, ponieważ uniemożliwia sądowi efektywną kontrolę decyzji organu administracyjnego, która umożliwiałaby skuteczną ochronę praw wnioskodawcy. Wskazane wyżej ograniczenia w ocenie Skarżącej nie spełniają standardów konstytucyjnych i naruszają zasadę równego traktowania, zasadę proporcjonalności, zasadę sprawiedliwości społecznej oraz zasadę prawidłowej legislacji.

Rzecznik podzielił pogląd skarżącej spółki. W swym piśmie Rzecznik zwrócił uwagę, że wyczerpanie alokacji w końcowej fazie wdrażania danego działania nie jest stanem pewnym i ostatecznym, ponieważ poziom kontraktacji jest zmienny i zależny od wielu czynników takich jak np. zwrot środków w wyniku rozwiązania umów o dofinasowanie, czy zmienność kursu euro. Dlatego wyłączenie możliwości merytorycznego rozpatrzenia protestu bez wskazania precyzyjnych kryteriów stwierdzenia wyczerpania alokacji należy uznać za nieproporcjonalne ograniczenie konstytucyjnego prawa do zaskarżania orzeczeń i decyzji wydanych w pierwszej instancji. W ocenie Rzecznika wskazany przepis prowadzi także do nieuzasadnionego zróżnicowania sytuacji wnioskodawców w zależności od tego, kiedy wnieśli protest od negatywnej oceny wniosku o dofinansowanie. 

Rzecznik praw obywatelskich o sprawach lokatorów i prawach obywateli stających przed różnymi komisjami śledczymi (w odpowiedzi min. Patrykowi Jakiemu)

Data: 2017-10-04

-  Rolą RPO jest bronić obywateli przed nadużyciami władzy. Każdy może złożyć do Rzecznika skargę, Rolą rzecznika jest ją zbadać i - jeśli to możliwe – zareagować – powiedział RPO Adam Bodnar na konferencji prasowej zwołanej na prośbę przedstawicieli mediów po tym, jak Patryk Jaki, wiceminister sprawiedliwości odpowiedzialny za więziennictwo i równocześnie przewodniczący Komisji Weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacji w Warszawie oskarżył go o „obronę handlarzy roszczeń” oraz wezwał do dymisji.

29 września, reagując na skargi obywateli, którzy stawali przed Komisją Weryfikacyjną min. Jakiego, RPO zwrócił się o wyjaśnienie tych skarg.  

- Osoby stające przed komisjami śledczymi - wszystkimi komisjami - mają prawo do traktowania zgodnie ze standardami prawnymi – wyjaśnił dziennikarzom Adam Bodnar. - Kiedy dostaję takie skargi, robię to, co powinien zrobić każdy Rzecznik. Przedstawiam je przedstawicielowi władzy i proszę o wyjaśnienie.

Polskie standardy dla komisji śledczych

My, w Polsce wypracowaliśmy akurat dobre standardy dotyczące prac komisji - w sprawie tzw. bankowej parlamentarnej komisji śledczej w 2006 r. sformułował je Trybunał Konstytucyjny.

Chodzi m.in. o:

  • zakaz zadawania pytań znieważających, poniżających, wyśmiewających, podchwytliwych lub obraźliwych dla osoby przesłuchiwanej;
  • niedopuszczalność wdawania się w spór z przesłuchiwanym i sugerowanie prawdziwego znaczenia zeznań osoby wezwanej;
  • zakaz zadawania osobie przesłuchiwanej pytań sugerujących odpowiedź; takie pytania przewodniczący komisji ma obowiązek uchylić;
  • obowiązek zadawania pytań dotyczących faktów, a nie żądanie wyrażenia opinii;
  • niedopuszczalność odczytywania zeznań innych osób i żądanie komentowania ich lub ustosunkowywania się do różnic w zeznaniach;
  • niedopuszczalność zadawania pytań o ocenę wiarygodności innych osób wezwanych lub przesłuchanych,

- Przypomniałem o tym ministrowi Jakiemu także dlatego, że zaglądanie do tych standardów ułatwia pracę i pozwala rozstrzygać wątpliwości. A z drugiej strony – naruszanie tych standardów może być w przyszłości podstawą do uchylania decyzji Komisji Weryfikacyjnej – wyjaśnił Adam Bodnar. – Dlatego to takie ważne, by ich przestrzegać.

Co powinno się stać, kiedy minister dostaje takie pismo RPO?  Wystarczy, że odpowie: zapoznam się i przygotuję odpowiedź.

Jako przykład RPO podał sprawę bardzo ostrego sporu z 2009 r., gdy jego poprzednik, Janusz Kochanowski ostro domagał się od ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz, by Polska kupiła szczepionki przeciw świńskiej grypie. Minister w odpowiedzi przedstawiała swoje racje. Nie apelowała jednak o dymisję Rzecznika z tego powodu.

- Kadencyjność i niezawisłość RPO jest dla obywateli bardzo ważna. Rzecznika można krytykować – chodzi o to, by to była krytyka merytoryczna a nie polityczna – wyjaśnił Adama Bodnar. - Nazywanie mnie „obrońcą handlarzy roszczeń” jest nieadekwatne. Nie jestem politykiem, nie zdobywam niczyich głosów. Nie będąc politykiem nie będę też stosował słów takich jak politycy. Po prostu czekam na merytoryczną odpowiedź ministra Jakiego.

Na koniec rzecznik praw obywatelskich powiedział:

Obywatele mają te same prawa i żaden minister nie może im ich odbierać.
Jeśli dostanę sygnały o naruszaniu tych praw, będę reagował.
Marzenie o sprawiedliwości nie może być realizowane z naruszeniem procedur - nie możemy się martwić, czy orzeczenia Komisji utrzymają się z powodów proceduralnych i kto zapłaci odszkodowania tym, których prawa naruszono.

RPO i prawa lokatorów

Rzecznik przypomniał dziennikarzom, że nie ma w Polsce instytucji, która bardziej zajmowałaby się prawami lokatorów niż Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Na co dzień praca ta nie budzi jednak zainteresowania opinii publicznej. Dlatego przy okazji ataku min. Jakiego warto tę działalność poznać, choćby na przykładach:

  1. 60-70 SKARG MIESIĘCZNIE. W Biurze RPO na stałe pracuje nad tym pięcioro wybitnych ekspertów. Odpowiadamy na skargi, udzielamy porad, wskazujemy drogę prawną.
  2. 18 PAŹDZIERNIKA Z WNIOSKU RPO TRYBUNAŁ KONSTYTUCYJNY OCENI przepisy umożliwiające eksmisje ludzi na bruk (także osób starszych, rodzin z dziećmi, kobiet w ciąży – chodzi o mieszkania zwane „policyjnymi”) - sygn. K 27/15.
  3. PROGRAM „Mieszkanie+" . APEL RPO O OCHRONĘ przed eksmisją na bruk ludzi w wyjątkowo trudnej sytuacji.
  4. EKSMISJE. STARANIA RPO,  BY EKSMISJE NIE ODBYWAŁY SIĘ do lokali niespełniających minimalnych standardów. Walka z praktyką eksmisji do tzw. pomieszczeń tymczasowych.
  5. PRZYSTĄPIENIE W SĄDZIE DO SPRAWY LOKATORSKIEJ PRZECIW CZYŚCICIELOWI KAMIENIC W POZNANIU (reprywatyzacja to nie tylko Warszawa). 99-letnia kobieta sprawę wygrała. RPO liczy, że ten kazus pomoże innym.
  6. PRAWA WDÓW I WDOWCÓW PO NAJEMCACH MIESZKAŃ W WARSZAWSKICH KAMIENICACH objętych roszczeniami. Po interwencji RPO biuro lokalowe m.st. Warszawy zmieniło praktykę stosowania art. 691 k.c.
  7. PRAWA WŁAŚCICIELI KSIĄŻECZEK MIESZKANIOWYCH. Na początku roku RPO wystąpił do ministra infrastruktury w kwestii premii gwarancyjnych. 4. października RPO miał spotkanie ze stowarzyszeniem posiadaczy książeczek mieszkaniowych. Planuje dalsze działania.
  8. SPRAWY SPÓŁDZIELCÓW, którzy z powodu różnych niejasności związanych z własnością gruntów (szczególnie w Warszawie) mają liczne kłopoty prawne.
  9. W POZNANIU URUCHOMILIŚMY CAŁY PROCES POMOCY LOKATOROM REPRYWATYZOWANYCH mieszkań, wobec których są roszczenia z powodu podniesionego czynszu.
  10. Bardzo wielu problemów moglibyśmy uniknąć, gdyby – tak jak apelują o to kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich – powstała w końcu kompleksowa ustawa reprywatyzacyjna. RPO ADAM BODNAR złożyłem ten postulat – z rozbudowaną argumentacją prawną, przykładami i postulatami – RÓWNO ROK TEMU, 7.10.2016. Rząd przyznał RPO rację, ale dodał, że sprawa jest trudna.

Sąd ukarał przedsiębiorcę podwójnie, bo nie zauważył postępowania w innym sądzie. Sąd Najwyższy uwzględnia kasację RPO

Data: 2017-06-20

Pan Artur nie zapłacił za olej napędowy. Dostawca wytoczył mu dwie sprawy: cywilną i karną. W tej drugiej Sąd Rejonowy w B. skazał go za świadome doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem (przestępstwo z art. 286 par. 1 kodeksu karnego) na karę półtora roku więzienia w zawieszeniu oraz na  naprawienie szkody – czyli oddanie ponad 121 tys. zł. Sąd w B. zignorował sprawę cywilna, która w tym czasie – już w drugiej instancji – toczyła się przed Sądem Apelacyjnym i 121 tys. zł zostało już zasądzone od pana Artura, choć jeszcze nieprawomocnie.

W wyniku tego rozstrzygnięcia sądu w B. pan Artur musiałby naprawić szkodę dwukrotnie.

Dlatego RPO złożył do Sądu Najwyższego kasację (wyrok sadu rejonowego w R. nie został zaskarżony i uprawomocnił się) w części dotyczącej zwrotu pieniędzy (II.511.537.2016).

Jak napisał RPO, „w aktach sprawy karnej znajdowała się dokumentacja wskazująca na to, że postępowanie cywilne w przedmiocie roszczenia wynikającego z popełnionego przestępstwa oszustwa było prowadzone, co w świetle treści art. 415 § 5 kodeksu postępowania karnego w brzmieniu sprzed 1 lipca 2015 r. powinno było doprowadzić do przyjęcia przez sąd pierwszej instancji, że wystąpiła negatywna przesłanka orzeczenia obowiązku naprawienia szkody względem pokrzywdzonego, który swego roszczenia skutecznie dochodził w trybie procesu cywilnego.

Sąd Najwyższy uznał te argumenty i uznał, że sąd rejonowy w B. dopuścił się rażącej obrazy prawa. Uchylił więc rozstrzygnięcie dotyczące 121 tys. zł - teraz pan Artur odda pieniądze tylko raz.

Komentuje Izabela Kikolska z Zespołu Prawa karnego BRPO

Artykuł 415 § 1 Kodeksu postępowania karnego normuje sposoby rozstrzygania w wyroku karnym kwestii roszczeń cywilnych dochodzonych w procesie karnym, a z jego treści wprost wynika jednoznaczny zakaz orzekania przez sąd karny nawiązki na rzecz pokrzywdzonego, obowiązku naprawienia szkody lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę, gdy roszczenie wynikające z popełnienia przestępstwa jest przedmiotem innego postępowania lub o roszczeniu tym prawomocnie orzeczono.

Zgodnie z utrwalonym orzecznictwem Sądu Najwyższego, zakaz wynikający z dyspozycji art. 415 § 1 K.p.k. odnosi się do każdego określonego w ustawie wypadku orzekania karnoprawnego obowiązku naprawienia szkody i to niezależnie od tego, czy roszczenie zasądzone w postępowaniu cywilnym zostało skutecznie wyegzekwowane.

Wskazana klauzula antykumulacyjna ma zapobiegać mnożeniu tytułów egzekucyjnych, dotyczących tego samego roszczenia i sytuacjom nałożenia obowiązków naprawienia szkody w łącznej wysokości przekraczającej rozmiar wyrządzonej szkody, co naruszałoby funkcję odszkodowania jako kompensacji poniesionego przez poszkodowanego uszczerbku.

Warto jednak podkreślić, że powyższe uregulowanie nie pozbawia sądu karnego swobody w realizowaniu celów procesu, wśród których jest obowiązek zapewnienia pełnej ochrony pokrzywdzonemu, bowiem wcześniej orzeczenie sądu cywilnego oddalające powództwo pokrzywdzonego nie stoi na przeszkodzie orzeczenia wobec oskarżonego środka karnego określonego w art. 46 § 1 k.k.

Sprawa leasingowanej naczepy. Kasacja RPO na rzecz przedsiębiorcy

Data: 2017-06-19

Pan Tomasz leasingował od pewnej firmy naczepę. Miał kłopoty finansowe, naczepa była mniejsza, niż ta, którą zamówił, do tego z własnych pieniędzy wyremontował inny leasingowany samochód – a ubezpieczenie wpłynęło na konto właściciela. Postanowił nie płacić części rat, zwłaszcza że firma nie reagowała na jego postulaty rozliczeń. Wtedy firma oskarżyła go o przywłaszczenie mienia i za to pan Tomasz został skazany na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata.

RPO wniósł na rzecz pana Tomasza kasację do Sądu Najwyższego twierdząc, że sądy w sposób nienależyty rozpoznały i rozważyły zarzuty.

RPO argumentuje, że pan Tomasz wcale nie przywłaszczył sobie naczepy. Zatrzymał ją tylko po to, by wyjaśnić rozliczenia leasingowe. To zachowanie należałoby raczej opisać jako samowolnego używania cudzej rzeczy ruchomej, czyli wykroczenie z art. 127 § 1 kodeksu wykroczeń (karane grzywną a nie więzieniem!).

Jak spór między przedsiębiorcami skończył się sprawą karną

Sądy obu instancji pominęły część tych wyjaśnień pana Tomasza, w których podał, że to on został oszukany przez firmę leasingową: wydano mu w ramach umowy naczepę o mniejszych parametrach. Oskarżony przedstawił sprawę pracownikowi leasingodawcy, ale nie otrzymał odpowiedzi. Ten fakt, jak podał, problemy finansowe oraz propozycja uregulowania zaległości poprzez potrącenie swojej wierzytelności, spowodowały, że przestał płacić raty leasingu.

Obrońca oskarżonego w apelacji podał, że pan Tomasz nigdy nie twierdził, że nie zamierza spłacić pozostałych rat leasingu, jednak z uwagi na problemy finansowe starał się uregulować należności poprzez potrącenia. Spółka będąc właścicielem naczepy otrzymała bowiem od ubezpieczyciela odszkodowanie za szkodę poniesioną na aucie osobowym, które oskarżony miał również w leasingu, a którego koszty naprawy pokrył z własnych środków, przed wypłatą odszkodowania z PZU właścicielowi.

Zdaniem sądu okręgowego, jeżeli oskarżony nie zgadzał się z decyzją firmy o niemożliwości przeksięgowania kwoty z odszkodowania na zaległe raty leasingowe, to powinien sprawę skierować na drogę postępowania cywilnego, a nie przetrzymywać przedmiot leasingu.

Sąd nie odniósł się jednak do powodów, jakimi kierował się oskarżony odmawiając wydania naczepy. Otóż, firma leasingowa, zdaniem oskarżonego, oszukała go odnośnie parametrów naczepy i nie była zainteresowana kontynuowaniem umowy z nim, jej działania ukierunkowane były na jak najszybsze odzyskanie przedmiotu umowy, podczas gdy raty leasingowe były przez niego płacone przez cztery lata i uregulował ich znakomitą większość.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich nienależyte wykonywanie umowy powinno rodzić przede wszystkim odpowiedzialność umowną. Fakt zaprzestania płacenia rat leasingowych, jako niewywiązywanie się z postanowień umowy, skutkować może, jak w przedmiotowej sprawie, wypowiedzeniem umowy przez leasingodawcę, ale nie rodzi automatycznie odpowiedzialności karnej z art. 284 § 2 k.k.

Poza sporem pozostaje, że stosownie do odpowiednich zapisów umowy leasingowej pokrzywdzony nigdy nie utracił uprawnień właścicielskich w stosunku do będącej w posiadaniu oskarżonego naczepy, a wypowiedzenie umowy leasingu ze skutkiem natychmiastowym  przez finansującego nakładało na oskarżonego obowiązek wydania jej leasingodawcy. Niewątpliwie oskarżony naruszył warunki umowy leasingu nie zwracając niezwłocznie po wypowiedzeniu umowy naczepy, co uzasadniało jednak rozstrzygnięcie sporu na płaszczyźnie cywilnoprawnej, natomiast trudno mówić tu o zamiarze jej przywłaszczenia w rozumieniu art. 284 § 2 k.k. Oskarżony nie ukrywał naczepy, w ciągu czterech lat spłacił 52 raty leasingowe z 60 umownych.

Co to jest przywłaszczenie mienia?

Jak wynika z treści uzasadnienia wyroku, Sąd Okręgowy oparł się na stwierdzeniu Sądu I instancji, iż: „Oskarżony naczepy nie zwrócił leasingodawcy i tym samym wyczerpał dyspozycję art. 284 § 2 kk”. W ocenie Sądu II instancji: „Z punktu widzenia odpowiedzialności karnej istotne jest to, że oskarżony miał świadomość, iż umowa została wypowiedziana, a na nim ciążył obowiązek zwrotu naczepy.” (k. 334-335).

Zdaniem RPO sąd nie rozważył w sposób wystarczający:

  • znaczenia rzeczywistego zamiaru, jaki towarzyszył oskarżonemu przy zatrzymaniu naczepy (nie chciał przejąć naczepy a tylko lepiej rozliczyć jej użytowanie),
  • a także okoliczności podjęcia przez oskarżonego próby negocjacji z firmą leasingową,
  • wreszcie stanowiska i działań pokrzywdzonej firmy,

Sąd – podkreśla RPO w kasacji - skupił całą uwagę na stanowisku firmy windykacyjnej.

Sprawca nie chciał przywłaszczyć mienia

Strona podmiotowa przestępstwa z art. 284 § 2 kodeksu karnego ma charakter umyślny i kierunkowy. Sprawca musi działać w celu przywłaszczenia cudzej rzeczy i do przypisania mu odpowiedzialności za ten czyn nie wystarcza, że godził się na możliwość przywłaszczenia. Zachowanie umyślne cechuje stan obejmowania przez sprawcę swoją świadomością wszystkich istotnych elementów czynu, a wyznacznikiem stopnia świadomości sprawcy jest jego zamiar.

Tymczasem w zamiarze tym nie mieści się jedynie tymczasowe uniemożliwienie dysponowania rzeczą przez jej właściciela.

Otóż, jak słusznie wskazał Sąd Najwyższy w swoim wyroku z dnia 6 maja 2004 r., sygnatura akt V KK 316/03: „Wskazany przepisem art. 284 § 2 k.k. zamiar przywłaszczenia rzeczy powierzonej, przejawiający się w rozporządzeniu tą rzeczą jak własną i określany jako chęć posiadania rzeczy dla siebie (łac. animus rem sibi habendi), nie obejmuje nieuprawnionego (niezgodnego z wolą właściciela) wykorzystania tej rzeczy- nawet w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, o ile nie towarzyszu mu cel definitywnego pozbawienia osoby uprawnionej jej własności”.

Bezprawne rozporządzenie cudzym mieniem stanowi przywłaszczenie karalne, na podstawie art. 284 k.k. tylko wówczas, gdy wskazuje na zamiar pozbawienia osoby uprawnionej własności tego mienia, w szczególności na zamiar uczynienia z cudzej rzeczy swojej własności.

Odmowa zwrotu rzeczy może być przywłaszczeniem, jeżeli towarzyszy temu zamiar zatrzymania rzeczy w swoim majątku (postanowienie SN z 15 listopada 2002 r., sygnatura akt IV KKN 380/99). Dla przyjęcia realizacji znamion przestępstwa przywłaszczenia od strony podmiotowej konieczne jest wskazanie, że oprócz obiektywnego rozporządzenia przez sprawcę cudzą rzeczą ruchomą jego działaniu towarzyszył zamiar zatrzymania tej rzeczy dla siebie albo innej osoby, bez żadnego ku temu tytułu.

W realiach niniejszej sprawy bezspornym jest, że na podstawie umowy leasingu powierzono oskarżonemu naczepę, zaś podstawą prawną wykonywania przez niego w ramach posiadania władztwa nad tym mieniem, była zawarta z pokrzywdzoną firmą umowa leasingu.

Biorąc pod uwagę okoliczności sprawy, w szczególności to, że oskarżony nie ukrywał naczepy, był w jej posiadaniu i korzystał z niej w miejscu znanym pokrzywdzonemu, w prowadzonej działalności gospodarczej, dążąc do wyrównania zaległych rat leasingowych poprzez potrącenie swojej wierzytelności, brak było podstaw do uznania, że swoim działaniem zmierzał do powstania w mieniu finansującego szkody o nieodwracalnym charakterze. Zachowanie oskarżonego realizowało raczej znamiona wykroczenia z art. 127 § 1 k.w., tj. samowolnego używania cudzej rzeczy ruchomej. (II.511.561.2016)

Sprawa dofinansowania na aktywizację zawodową. Działanie Urzędu Pracy sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa.

Data: 2017-03-14

Sprawa Marka z Olsztyna

Rzecznik Praw Obywatelskich przyłączył się do postępowania apelacyjnego przed Sądem Okręgowym w Olsztynie IX Wydział Cywilny Odwoławczy z powództwa Miasta Olsztyn – Miejskiego Urzędu Pracy w Olsztynie w sprawie o zapłatę ponad 23 tys. zł tytułem zwrotu dofinansowania udzielonemu bezrobotnemu na rozpoczęcie działalności gospodarczej.

Stan faktyczny:

Bezrobotny pan Marek z Olsztyna dostał od urzędu pracy 20 tys. zł dofinansowania na aktywizację zawodową. Do wniosku o dofinansowanie bezrobotny dołączył oświadczenie o nieposiadaniu wpisu do ewidencji działalności gospodarczej w okresie 12 miesięcy bezpośrednio poprzedzających dzień złożenia wniosku; w umowie o dofinansowanie przewidziany był zwrot dofinansowania w przypadku nieprawdziwości złożonych oświadczeń. Pan Marek otworzył zakład optyczny i zaczął zarabiać. Przy rozliczaniu dofinansowania okazało się, że w ewidencji działalności gospodarczej widnieje wpis działalności taksówkarskiej sprzed 16 lat, której pan Marek nigdy nie podjął. Miejski Urząd Pracy zażądał zwrotu dofinansowania z odsetkami.

Zespół, który prowadzi sprawę w Biurze RPO:

Zespół Prawa Administracyjnego i Gospodarczego

Wyrok sądu:

W prawomocnym wyroku Sąd Okręgowy w Olsztynie oddalił powództwo Miejskiego Urzędu Pracy. W uzasadnieniu, sąd powołał się na art. 5 kc: skoro urząd powołany jest do aktywizacji bezrobotnych, a sam przez kilka miesięcy traktował pana Marka jako wnioskodawcę spełniającego kryteria dofinansowania, wypowiedzenie umowy i wytoczenie powództwa o zapłatę było sprzeczne ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem prawa. Zdaniem Sądu, urząd formalnie postąpił zgodnie z literą prawa, lecz w istocie sprzecznie z sensem prawa i ostatecznie nie można przyznać mu żądanej ochrony prawnej.

Dlaczego sprawa jest istotna dla RPO?

Zgodnie ze stanowiskiem RPO, Sąd w Olsztynie zastosował art. 5 kc w sprawie przedsiębiorcy i dał prymat sensowi prawa nad literą prawa – w postępowaniu dotyczącym przedsiębiorcy.

Skąd RPO wie o sprawie?

Wniosek rasdcy prawnego

Argumenty prawne RPO

Patrz - załączony dokument

Numer sprawy:

V.510.24.2016

Rzecznik prosi senatorów o wprowadzenie poprawek w projekcie ustawy dotyczącej tzw. rozszerzonej konfiskaty

Data: 2017-03-14

Projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw zawiera liczne rozwiązania dotyczące także postępowania cywilnego, funkcjonowania służb mundurowych, tajemnic prawnie chronionych i finansowania terroryzmu. Niektóre znajdujące się w nim zapisy mogą budzić obawy w zakresie ich zgodności z Konstytucją oraz standardami ochrony praw i wolności człowieka.

Proponowany art. 44a § 5 k.k. zawiera zastrzeżenie, że przepadku przedsiębiorstwa nie można orzec, jeśli „szkoda wyrządzona przestępstwem lub wartość ukrytej korzyści nie jest znaczna wobec rozmiaru działalności przedsiębiorstwa”. Zdaniem Rzecznika takie sformułowanie nie jest optymalne oraz wydaje się niewystarczające do zabezpieczenia stosowania zasady proporcjonalności sensu stricto przy ewentualnym orzekaniu przepadku przedsiębiorstwa. Wątpliwości może budzić także wprowadzenie możliwości orzeczenia nawiązki w przypadku, w którym sąd nie stosowałby przepadku z przyczyn wskazanych w projektowanym art. 44a § 4-6 k.k. (proponowany art. 48a k.k.). Konstrukcja taka potencjalnie umożliwia orzeczenie środka karnego wobec osoby, przeciwko której nie toczy się nawet postępowanie karne – właściciela przedsiębiorstwa będącego osobą trzecią. Istnieje realne niebezpieczeństwo, że osoba trzecia, wobec której zostanie orzeczony przepadek przedsiębiorstwa następnie sama zostanie pociągnięta do odpowiedzialności karnej. Takie rozwiązanie należy ocenić negatywnie z perspektywy prawa do sprawiedliwego procesu, którego jedną z emanacji jest zasada ne bis in idem.

Zastrzeżenia Rzecznika wzbudziła także proponowana możliwość ustanowienia zabezpieczenia na przedsiębiorstwie na poczet ewentualnego przyszłego przepadku poprzez wprowadzenie zarządu przymusowego (art. 292a i 292b k.p.k.). Niejasne jest zwłaszcza brzmienie art. 292b k.p.k., wprowadzające możliwość dokonania zabezpieczenia na przedsiębiorstwie należącym do podmiotu zbiorowego, podczas gdy projektowany art. 44a § 1 i 2 k.k. wskazują wprost, że przepadek przedsiębiorstwa możliwy jest jedynie, gdy należy ono do osoby fizycznej. Rzecznik przypomniał, że wszelkie środki służące zabezpieczeniu wykonania kary powinny być z natury rzeczy tymczasowe. Zasadne wydaje się zatem określenie ścisłych ram czasowych utrzymywania zabezpieczenia na przedsiębiorstwie.

Negatywnie należy ocenić art. 45a k.k. i art. 43a k.k.s. przewidujące możliwość orzeczenia przepadku w razie umorzenia postępowania ze względu na śmierć sprawcy lub jego niewykrycie, a także w wypadku zawieszenia postępowania spowodowanego jego chorobą psychiczną lub inną ciężką chorobą.

Orzeczenie przepadku mienia, które zostało nabyte w drodze dziedziczenia narusza konstytucyjnie gwarantowane prawa spadkobierców, wprowadzając w istocie odpowiedzialność zbiorową (spadkobiercy nieuczestniczący w żaden sposób w przestępczym procederze odpowiadają bowiem swoim majątkiem za czyn spadkodawcy), niedopuszczalną na gruncie prawa karnego.

Z kolei zgodnie z proponowanym art. 45 § 2 k.k. w przypadku skazania sprawcy wszelkie mienie, które nabył on w okresie 5 lat przed wydaniem orzeczenia traktowane ma być jak korzyść pochodząca z przestępstwa i ma podlegać przepadkowi. Rzecznik podkreślił, że taka treść przepisu oraz proponowany zakres temporalny jego obowiązywania są nie do pogodzenia z konstytucyjnymi i międzynarodowymi standardami domniemania niewinności.

Rzecznik odniósł się także do zaproponowanego w projekcie ustawy rozszerzenia katalogu przestępstw, w odniesieniu do których dozwolone jest stosowanie kontroli operacyjnej oraz znacznego rozszerzenia uprawnień różnych służb mundurowych związanych z dostępem do informacji prawnie chronionych. Rzecznik stwierdził, iż propozycje te budzą istotne wątpliwości w zakresie poszanowania prawa do prywatności i życia w rodzinie określonego w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Konstytucji. Ponadto stanowią poważny wyłom w samej instytucji tajemnicy prawnie chronionej i otwierają pole do niemal niczym nieograniczonej inwigilacji.

W związku z projektowaną ustawą Żandarmeria Wojskowa nabywa niezwykle szerokie uprawnienia, takie jak dostęp do informacji objętych tajemnicą. Podobnie, jak miałoby to miejsce w przypadku Policji, udostępnienie całego katalogu danych następuje bez kontroli sądu, na żądnie funkcjonariusza ŻW oraz bez konieczności podania uzasadnienia. W tym kontekście niepokój musi budzić także proponowana zmiana art. 34a ust. 1 ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu dotyczącego dostępu do informacji objętych tajemnicą. Zgodnie z projektem z przepisu tego usunięte zostają słowa „w zakresie swojej właściwości”; a zatem ABW uzyska dostęp do ww. informacji nawet w sprawach wykraczających poza jej kompetencje.

Zawarte w projekcie propozycje dążą także do istotnej zmiany charakteru art. 165a k.k. penalizującego obecnie finansowanie terroryzmu i objęcia zakresem penalizacji szerokiego kręgu zachowań, w tym niemających żadnego związku z terroryzmem oraz podejmowanych nieumyślnie. Tak daleko idąca ingerencja nie znajduje uzasadnienia i nie spełnia konstytucyjnego testu proporcjonalności.

Rzecznik zwrócił się do Senatorów z prośbą o podjęcie działań dla wprowadzenia do projektu ustawy niezbędnych poprawek w celu zagwarantowania jego zgodności z Konstytucją oraz wiążącymi Polskę normami prawa międzynarodowego i unijnego. Wystąpienia w tej sprawie zostały skierowane do przewodniczących klubów parlamentarnych w Senacie oraz do senatorów niezrzeszonych.

Sprawa pana Piotra. RPO zaskarża do WSA cofnięcie środków z PFRON dla osoby z niepełnosprawnością

Data: 2017-03-02
Pan Piotr, który porusza się na wózku, dostał z PFRON na podjęcie działalności gospodarczej 50 tys zł. Dzięki temu powstała firma pana Piotra, która zarabiała, ale i daje pracę, także osobom z niepełnosprawnościami. Ale urząd kazał pieniądze oddać.

Powiatowy urząd pracy wykrył bowiem, że dziesięć lat wcześniej pan Piotr skorzystał z pomocy na prowadzenie innej działalności gospodarczej (10 tys. zł). Zdaniem urzędników w tej sytuacji pomoc z PFRON się nie należała.

Rzecz w tym, że kiedy pan Piotr dostawał pierwszą dotację, był osobą pełnosprawną. Dopiero kilka lat później uległ poważnemu wypadkowi i od tego czasu porusza się na wózku. Dlatego – także ze względu na długotrwałą rehabilitację – musiał zamknąć swoją pierwszą firmę.

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich rozstrzygnięcie Dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy nie znajduje podstaw w obowiązującym prawie i z tego względu winno zostać wyeliminowane z obiegu prawnego (BPW.511.9.2017).

Po pierwsze – urząd wysłał do pana Piotra list (pismo), a nie decyzję administracyjną. Różnica jest kolosalna – bo decyzję można zaskarżyć.

Po drugie – urząd źle zastosował przepisy. Wsparcie z PFRON (Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych) kierowane jest przecież do osób z niepełnosprawnościami. Wsparcie przyznane panu Piotrowi jako osobie sprawnej, na inny cel, nie ma tu nic do rzeczy. Inaczej – podkreśla RPO – musielibyśmy przyjąć, że obywatel, który przyjął wsparcie od państwa na działalność gospodarczą, nie ma już na co liczyć w razie wypadku i utraty sprawności.

Argumenty prawne RPO

W pierwszej kolejności zarzucić należy, że zaskarżone “pismo” winno przyjąć formę decyzji administracyjnej. Zwrócić bowiem należy uwagę, że Naczelny Sąd Administracyjny w dniu 24 maja 2012 r. podjął uchwałę w składzie 7 sędziów, w sprawie II GPS 1/12, wyrażając stanowisko, iż negatywne rozpatrzenie wniosku o udzielenie osobie niepełnosprawnej, bezrobotnej, jednorazowych środków z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych na podjęcie działalności gospodarczej, na podstawie art. 12a ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji zawodowej i społecznej oraz zatrudnianiu osób niepełnosprawnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2008 r. Nr 14, poz. 92 ze zm.) w trybie przewidzianym w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 17 października 2007 r. w sprawie przyznania osobie niepełnosprawnej środków na podjęcie działalności gospodarczej, rolniczej albo na wniesienie wkładu do spółdzielni socjalnej (Dz. U. Nr 194, poz. 1403 ze zm.) następuje w formie decyzji administracyjnej.

Skoro zatem już sama odmowa przyznania środków powinna przyjąć formę decyzji, to tym bardziej domaganie się zwrotu udzielonej dotacji powinno nastąpić w formie decyzji administracyjnej, by umożliwić stronie kontrolę odwoławczą takiej czynności organu.

Warto zwrócić uwagę, że decyzją administracyjną jest „oświadczenie woli kompetentnego organu administrującego podjęte w wyniku zastosowania normy materialnego prawa administracyjnego lub w określonym zakresie normy prawa procesowego do ustalonego stanu faktycznego w trybie, formie, strukturze uregulowanej prawem procesowym, zakomunikowany stronie, w celu wywołania skutku prawnego w sferze stosunku materialnoprawnego (decyzja rozstrzygająca sprawę co do jej istoty) bądź w sferze stosunku procesowego (decyzja w inny sposób kończąca sprawę w danej instancji)”[1].

W orzecznictwie sądów administracyjnych przyjęto wyrażony w literaturze pogląd, że treść a nie nazwa przesądza o tym, czy dany akt jest decyzją administracyjną[2]. Orzecznictwo jest przy tym zgodne, że pod pojęciem decyzji należy rozumieć władcze i jednostronne rozstrzygnięcie organu administrującego, wydane na podstawie przepisu powszechnie obowiązującego, o prawach lub obowiązkach imiennie oznaczonego adresata w konkretnie wskazanej sprawie zewnętrznej. Ze sprawą zewnętrzną mamy do czynienia wówczas, gdy między organem administracji publicznej a adresatem rozstrzygnięcia nie występuje ani zależność organizacyjna, ani też podległość służbowa. To ustalenie terminologiczne jest istotne chociażby z tego względu, że w przepisach prawa materialnego upoważnienie organu do działania w formie decyzji administracyjnej może się kryć pod różnymi nazwami, takimi jak np. zezwolenie, zgoda, koncesja, pozwolenie, uprawnienie, zakaz, nakaz, rozkaz, zarządzenie, orzeczenie czy nawet zaświadczenie[3]. Dodatkowo, jak podkreślono w literaturze, treścią decyzji administracyjnej jest ustalenie, stworzenie, zniesienie lub zmiana konkretnych praw i obowiązków adresata[4]. Decyzja posiada również odpowiednią formę prawną i określa „konsekwencje stosowanej normy prawnej w odniesieniu do konkretnie oznaczonego adresata w sprawie indywidualnej”[5]. W literaturze zwrócono też uwagę, że „w praktyce administracyjnej daje się zauważyć zjawisko – nienagminne – ucieczki od stosowania skodyfikowanej procedury i prowadzenia ze stroną wymiany korespondencji w sprawie, bez wydania decyzji lub postanowienia wymaganych prawem. Jest w tym coś ze strusiej polityki, albowiem wadliwości takiego działania są oczywiste, a unikanie czynności sformalizowanych nie prowadzi do uchylenia ich spod kontroli sądowej”[6]. J. Borkowski podkreśla następnie, iż „dobitnie wskazuje na to teza pierwsza wyroku NSA z 20.7.1981 r., SA 1163/84 (OSPiKA 1982, Nr 9-10, poz. 169), w której stwierdza się, co następuje: pisma zawierające rozstrzygnięcie w sprawie załatwianej w drodze decyzji są decyzjami, pomimo nieposiadania  w pełni formy przewidzianej w art. 107  1 k.p.pa., jeśli tylko zawierają minimum elementów niezbędnych do zakwalifikowania ich jako decyzji. Do takich elementów należy zaliczyć: oznaczenie organu administracji państwowej wydającej akt, wskazanie adresata aktu, rozstrzygnięcie o istocie sprawy oraz podpis osoby reprezentującej organ administracji. (…) Postępowanie w sprawie zakończonej takim <<pismem>> będzie wadliwe, sam akt administracyjny kryjący się w nim będzie wadliwy, ale adresat takiej ułomnej decyzji administracyjnej może uzyskać ochronę sądową swych praw, ze wszystkimi tego konsekwencjami.”[7]

Biorąc powyższe pod uwagę należy uznać, że zaskarżone rozstrzygnięcie winno spełniać wszystkie wymogi określone przepisami art. 107 § 1 k.p.a. Należy do nich w szczególności pouczenie o przysługujących środkach zaskarżenia. Wydana w niniejszej sprawie decyzja tych wymogów jednakże nie spełnia. Brak pouczenia o możliwości wniesienia odwołania od powołanego rozstrzygnięcia miała wpływ na rozstrzygnięcie sprawy, albowiem uniemożliwiło weryfikację wezwania do zwrotu udzielonej dotacji w trybie odwoławczym.

Kwestionowane rozstrzygnięcie narusza także art. 12a ustawy z dnia 27 sierpnia 1997 r. o rehabilitacji. Nie ulega wątpliwości, że decyzja o przyznania środków pieniężnych z PFRON na podjęcie działalności gospodarczej podejmowana jest na podstawie powołanej ustawy. Zgodnie z przepisem art. 1 ustawy, ustawa dotyczy osób, których niepełnosprawność została potwierdzona orzeczeniem:

  1. o zakwalifikowaniu przez organy orzekające do jednego z trzech stopni niepełnosprawności określonych w art. 3 lub
  2. o całkowitej lub częściowej niezdolności do pracy na podstawie odrębnych przepisów, lub
  3. o niepełnosprawności, wydanym przed ukończeniem 16 roku życia – zwanych dalej „osobami niepełnosprawnymi”.

Oznacza to niewątpliwie, że wszelkie regulacje i rozwiązania niniejszej ustawy kierowane są do osób z niepełnosprawnościami i tylko do nich.

W myśl przepisu art. 11 ust. 1 ustawy o rehabilitacji, osoba niepełnosprawna zarejestrowana w powiatowym urzędzie pracy jako bezrobotna albo poszukująca pracy niepozostająca w zatrudnieniu ma prawo korzystać z usług lub instrumentów rynku pracy na zasadach określonych w ustawie z dnia 20 kwietnia 2004 r. o promocji zatrudnienia i instytucjach rynku pracy (Dz. U. z 2016 r. poz. 645, 691, 868, 1265 i 1579), zwanej dalej „ustawą o promocji”.

Jednocześnie, zgodnie z treścią przepisu art. 12a ust. 1 ustawy o rehabilitacji, osoba niepełnosprawna, o której mowa w art. 11 ust. 1, może otrzymać ze środków Funduszu jednorazowo środki na podjęcie działalności gospodarczej, rolniczej albo na wniesienie wkładu do spółdzielni socjalnej w wysokości określonej w umowie zawartej ze starostą, nie więcej jednak niż do wysokości piętnastokrotnego przeciętnego wynagrodzenia, jeżeli nie otrzymała bezzwrotnych środków publicznych na ten cel.

Warunkiem przyznania pomocy jest zatem, by osoba niepełnosprawna, tj. legitymująca się stosownym orzeczeniem, o którym mowa w art. 1 ustawy o rehabilitacji, nie otrzymała środków publicznych na ten cel, czyli na podjęcie działalności gospodarczej. W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich umiejscowienie tego przepisu w ustawie kierowanej wyłącznie do osób niepełnosprawnych wskazuje jednoznacznie, że art. 12a musi być interpretowany ściśle w odniesieniu do podstawowego celu tej ustawy, jakim jest aktywizacja zawodowa osób niepełnosprawnych. Wprawdzie przytoczony przepis nie wskazuje w sposób jasny, czy warunkiem przyznania dotacji z PFRON jest, aby wnioskodawca nie otrzymywał w przeszłości bezzwrotnych środków publicznych na podjęcie działalności gospodarczej jako osoba niepełnosprawna, czy też dotyczy wszelkich możliwych wsparć finansowych w związku z podejmowaną działalnością gospodarczą, jednakże mając na względzie cel niniejszej ustawy, w przekonaniu Rzecznika Praw Obywatelskich przepis ten powinien odnosić się tylko i wyłącznie do takiej sytuacji, gdy osoba niepełnosprawna nie otrzymała wcześniej środków publicznych na podjęcie działalności gospodarczej. Użyte w ustawie określenie „środki publiczne na ten cel” powinno być rozumiane jako środki publiczne na podjęcie działalności gospodarczej po raz pierwszy przez osobę niepełnosprawną. Nie może natomiast dotyczyć podjęcia działalności gospodarczej w ogóle. Odmienna interpretacja tego przepisu prowadziłaby bowiem do wniosku, że z uprawnień wynikających z art. 12a nie mogłaby skorzystać osoba, która stała się niepełnosprawna, a wcześniej jako osoba pełnosprawna korzystała z jakiejś formy publicznej pomocy na podjęcie działalności gospodarczej, a którą to działalność zmuszona była zlikwidować (tak jak to miało miejsce w przypadku [pana Piotra]), z uwagi np. na wypadek i długotrwałą rehabilitację. Taka wykładnia i stosowanie przepisów ustawy o rehabilitacji stoi w oczywistej sprzeczności z celami i zadaniami wskazanej ustawy, jakimi są udzielanie wszelkiej, możliwej pomocy w aktywizacji zawodowej i społecznej osób niepełnosprawnych, jak również motywowanie osób z niepełnosprawnościami pozostających bez pracy do podejmowania działalności gospodarczej i promowanie samodzielnego tworzenia miejsc pracy.

Warto również spostrzec, że w rozporządzeniu Ministra Pracy i Polityki Społecznej z dnia 17 października 2007 r. w sprawie przyznania osobie niepełnosprawnej środków na podjęcie działalności gospodarczej, rolniczej albo na wniesienie wkładu do spółdzielni socjalnej wydanym w oparciu o delegację ustawową zawartą w art. 12 a ust. 3 w/w ustawy, w istotny sposób poszerzono możliwość uzyskania środków na podjęcie działalności gospodarczej przez osobę niepełnosprawną. Zgodnie z § 2 pkt 3 powołanego rozporządzenia osoba niepełnosprawna może nie tylko otrzymać środki na podjęcie działalności gospodarczej po raz pierwszy, ale może również otrzymać środki na ponowne podjęcie działalności gospodarczej, jeżeli zgodnie z jej oświadczeniem upłynęło co najmniej 12 miesięcy od zaprzestania prowadzenia tej działalności. Skoro zatem przepisy dopuszczają możliwość ponownego ubiegania się o dotację przez osobę niepełnosprawną, która wcześniej już takie bezzwrotne środki otrzymała, te same regulacje nie mogą pozbawiać możliwości przyznania środków na podjęcie działalności osobie niepełnosprawnej, która w przeszłości (w niniejszej sprawie niemal 9 lat wcześniej) skorzystała z formy bezzwrotnej pomocy na podjęcia działalności, ale jako osoba pełnosprawna. Przeciwna interpretacja stałaby w sprzeczności z zasadami racjonalnego ustawodawstwa oraz spójności systemu prawnego.

Z powyższych względów zaskarżone rozstrzygnięcie uznać należy za wadliwe i podlegające wyeliminowaniu z porządku prawnego.

Poza powyższą argumentacją prawną warto dodatkowo wskazać na okoliczności faktyczne niniejszej sprawy. Z punktu widzenia celów ustawy o rehabilitacji należy zauważyć, że [pan Piotr] otrzymane środki w całości przeznaczył na cele ściśle określone warunkami zawartej umowy. Uzyskane fundusze w całkowitej wysokości przeznaczył na wydatki związane z rozpoczęciem działalności gospodarczej. Co więcej, stworzył realnie działający podmiot gospodarczy, przynoszący dochody i zatrudniający pracowników (w tym również osobę o znacznym stopniu niepełnosprawności), uniezależniając się tym samym od pomocy społecznej. Decyzja [urzędu] wzywająca [pana Piotra] do zwrotu środków otrzymanych z PFRON wywołała bardzo istotne, negatywne skutki w zakresie jego sytuacji życiowej, ponieważ został on zmuszony do zlikwidowania dobrze rozwijającej się działalności gospodarczej i zwolnienia zatrudnionych przez siebie osób.

Nadmienić także należy, że zgodnie z art. 9 k.p.a., organy administracji publicznej mają obowiązek czuwania nad tym, aby strony i inne osoby uczestniczące w postępowaniu nie odniosły szkody z powodu nieznajomości prawa i w tym celu udzielają niezbędnych wyjaśnień i wskazówek. Zgodnie z tym przepisem organy administracji publicznej obowiązane są do należytego i wyczerpującego informowania stron o okolicznościach faktycznych i prawnych, które mogą mieć wpływ na ustalenie ich praw i obowiązków będących przedmiotem postepowania. Organ zobowiązany zatem był przed udzieleniem dotacji zbadać wszelkie okoliczności wskazane przez Wnioskodawcę we wniosku, a w razie wątpliwości udzielić niezbędnych wskazówek czy wyjaśnień. Skoro zaś tego nie uczyniono, to również i z tych względów żądanie zwrotu dotacji nie zasługuje na uwzględnienie.

Ze wszystkich powyższych względów, w ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich zaskarżone rozstrzygnięcie powinno być uchylone.

Uzasadniając udział Rzecznika Praw Obywatelskich w niniejszym postępowaniu warto najpierw przywołać treść art. 208 ust. 1 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, zgodnie z którym Rzecznik Praw Obywatelskich stoi na straży wolności i praw człowieka i obywatela określonych w Konstytucji oraz w innych aktach normatywnych. Zgodnie z art. 8 ust. 1 ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich, powzięcie wiadomości wskazującej na naruszenie tych wolności i praw uprawnia go do podjęcia czynności przewidzianych w ustawie. W niniejszej sprawie wskazać można na naruszenie co najmniej dwóch norm konstytucyjnych dotyczących praw człowieka i obywatela: art. 7 i art. 69 Konstytucji RP. Art. 7 Konstytucji RP wyraża powtórzoną w art. 6 k.p.a. zasadę praworządności, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa. Obywatel ma zatem prawo domagać się od organów administracji, by podejmowane przez nie decyzje miały umocowanie prawne. Przywołać należy również art. 69 Konstytucji RP, który nakłada na władze publiczne obowiązek udzielenia osobom niepełnosprawnym między innymi pomocy w przysposobieniu do pracy. Przepis ten koresponduje z art. 27 Konwencji Narodów Zjednoczonych z dnia 13 grudnia 2006 r. o Prawach Osób Niepełnosprawnych (Dz. U. z 2012 r., poz. 1169), w którego treści wskazano między innymi, że Państwa Strony będą chronić i popierać realizację prawa do pracy, również tych osób, które staną się niepełnosprawne w okresie zatrudnienia, poprzez podjęcie odpowiednich kroków, miedzy innymi w celu popierania możliwości samozatrudnienia, przedsiębiorczości, tworzenia spółdzielni i zakładania własnych przedsiębiorstw. Nakazanie zwrotu [panu Piotrowi] otrzymanej dotacji prowadzi w konsekwencji do naruszenia jego uprawnienia do samozatrudnienia i prowadzenia działalności gospodarczej, narażając na konieczność korzystania z pomocy społecznej.

 

[1] por. B. Adamiak, Wadliwość decyzji administracyjnej, Wrocław 1986, s. 22-23

[2] por. np. wyrok z dnia 22 września 1981 r., SA 791/81 i postanowienie z dnia 20 listopada 1981 r., II SA 848/81, ONSA 1981 Nr 2 poz. 91 i 118

[3] Vide: uzasadnienie postanowienia NSA z dnia 7 lutego 2001 r., sygn. I SA 2585/00

[4] R. Kędziora [w:] Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz., 3. wydanie, Warszawa 2011, s. 543

[5] por. A. Wróbel w: M. Jaśkowska, A. Wróbel Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz., 2. wydanie, Kraków 2005, s. 611

[6] Vide: J. Borkowski [w:] B. Adamiak, J. Borkowski Kodeks postępowania administracyjnego. Komentarz, 6. wydanie, Warszawa 2004, s. 495

[7] Ibidem, s. 496


 

 

Podatek denny. Projektowane stawki opłat za usługi wodne zostały już zmniejszone – Ministerstwo Środowiska odpowiada RPO

Data: 2017-02-22

W odpowiedzi na pismo z dnia 10 stycznia 2017 r., dotyczące wystąpień Właścicieli i Gestorów Mazurskich Portów oraz Stowarzyszeń i Fundacji prowadzących działalność na Mazurach, w sprawie opłat za usługi wodne oraz za oddanie w użytkowanie gruntów pokrytych wodami  w projektowanym Prawie wodnym, Ministerstwo Środowiska przedstawiło 13 lutego następujące wyjaśnienia.

Jednym z celów projektu jest dostosowanie polskiego prawa do regulacji europejskich, co umożliwi dalsze finansowanie inwestycji niezbędnych dla gospodarki wodnej ze środków unijnych.

Biorąc pod uwagę zadania stawiane przed gospodarką wodną, w tym w szczególności zadania związane z zapewnieniem odpowiedniej ilości i jakości wody dla ludności, ochroną przed powodzią oraz suszą, ochroną przed zanieczyszczeniem, a także z zapewnieniem wody na potrzeby rolnictwa oraz przemysłu ustanowienie nowego systemu instrumentów ekonomicznych w gospodarowaniu wodami jest niezbędne i uzasadnione.

Projekt zawiera wyłącznie określenie górnych progów wysokości stawek opłat za usługi wodne oraz za użytkowanie 1 m 2 gruntu pod wodami. Natomiast jednostkowe stawki opłat zostaną określone przez Radę Ministrów w drodze rozporządzeń.

Rada Ministrów w dniu 18 października 2016 r. przyjęła projekt ustawy wraz z poprawkami, zaś jego ostateczna wersja jest aktualnie opracowywana.

Wysokość jednostkowych stawek opłat za usługi wodne za pobór wód oraz wprowadzanie ścieków do wód lub do ziemi w 2017 r. pozostanie na poziomie z 2016 r.

Dopiero po uchwaleniu i wejściu w życie nowej ustawy możliwe będzie przygotowanie projektów rozporządzeń Rady Ministrów określających jednostkowe stawki opłat za usługi wodne oraz za użytkowanie gruntów pokrytych wodami. a następnie rozpoczęcie procesów legislacyjnych tych rozporządzeń, w których toku będą one podlegały konsultacjom społecznym.

Niemniej jednak po przeanalizowaniu wystąpień użytkowników wód i gruntów pod wodami, reprezentujących sektor usług rekreacyjno-turystycznych wprowadzono już zmianę wysokości jednostkowej stawki opłaty za użytkowanie gruntów pod wodami określonej w § 2 pkt 8 lit. a oraz w § 2 ust. 2 projektu rozporządzenia Rady Ministrów, w sprawie wysokości jednostkowych stawek opłaty rocznej za użytkowanie gruntów pokrytych wodami.

Propozycja projektu tego rozporządzenia uwzględniająca wysokość jednostkowej stawki opłaty za użytkowanie 1 m kw gruntu pod wodami, w wysokości 0,89 zł na cele związane z usługami służącymi do uprawiania rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb pod przystanie, zimowiska, nabrzeża, pomosty i wyciągi statków wykorzystywane do przewozów pasażerskich, inne obiekty (stałe lub pływające przycumowane do brzegu) wykorzystywane do prowadzenia usług gastronomicznych lub hotelarskich, oraz akweny związane z tymi obiektami, została przekazana zainteresowanym osobom i podmiotom reprezentującym sektor usług rekreacyjno-turystycznych.

Jednostkową stawkę opłaty w wysokości 0,89 zł za 1 m zaproponowano również za użytkowanie gruntów pod wodami na cele niezbędne do uprawiania rekreacji, turystyki sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb, w szczególności przeznaczonego pod przystanie, zimowiska, nabrzeża, pomosty i wyciągi dla statków oraz akweny związane z tymi obiektami. 

Sprawa kotła. Kasacja RPO kończy się uniewinnieniem przed Sądem Najwyższym

Data: 2017-02-10

Mieszkanka Żywca chciała zmodernizować swój stary kocioł węglowy korzystając z programu dofinansowania proponowanego przez gminę. Miała zapłacić 5300 zł, a 7200 zł – samorząd. Wpłaciła jednak tylko 3000 zł. Wpłaciła je firmie, która miała kocioł wymienić.

I tu zaczęły się kłopoty pana Jacka, który działał w imieniu tej firmy.

Żywczanka, kiedy okazało się, że kotła nie wymieni, zaczęła dochodzić zwrotu swoich pieniędzy, ale jednocześnie zgłosiła sprawę do prokuratury.

Prokurator uznał, że doszło do przywłaszczenia pieniędzy, co jest ścigane z urzędu. Oskarżył więc o to pana Jacka, a sądy I i II instancji uznały ten tok rozumowania. Pan Jacek został skazany na trzy miesiące więzienia, wyrok został w drugiej instancji zawieszony.

Rzecznik Praw Obywatelskich zaskarżył to rozstrzygnięcie jako błędne: pan Jacek niczego sobie nie przywłaszczył (II.511.107.2015).

Przecież Mieszkanka Żywca nie zostawiła tych 3 tysięcy w depozycie (wtedy to nadal byłyby jej pieniądze), ale je przekazała na realizację umowy. Od tego momentu pieniądze przestały być jej własnością, a stały się własnością firmy pana Jacka. Zatem Pan Jacek nie popełnił przestępstwa z Kodeksu Karnego – ten spór powinien został rozwiązany na drodze cywilnej, a nie w drodze postępowania karnego, które jest przecież ostatecznością.

Sprawę tę można było załatwić inaczej – i tak zresztą się stało, bo mieszkanka Żywca odzyskała swoje pieniądze od firmy pana Jacka. Jednak dla postępowania karnego nie miało to znaczenia. Sprawa biegła swoim trybem.

Jak podkreśla RPO, nie każda sprawa nadaje się do prokuratora, trzeba – i warto - korzystać z innych środków rozwiązywania sporów

Sąd Najwyższy zważył co następuje.

„Kasacja Rzecznika Praw Obywatelskich jest zasadna. Bliższa analiza stanu faktycznego sprawy, który znalazł wyraz w treści przypisanego oskarżonemu czynu, w jasny sposób świadczy, że nie mogło dojść do realizacji znamion typu czynu zabronionego z art. 284 § 2 k.k. na drodze, na jakiej czyn ten ustaliły sądy orzekające w sprawie. Precyzując i uszczegółowiając ten opis, wypada przypomnieć, że pomiędzy pokrzywdzoną a firmą [J.K.] została zawarta umowa o instalację nowoczesnego pieca węglowego. […]

Koszty inwestycji były dzielone w ten sposób, że kwotę 5300 zł wpłacić miał - jeszcze przed rozpoczęciem robót - inwestor, a pozostałą kwotę - 7200 zł, po zakończeniu prac, wpłacić miała gmina. Inwestorka wpłaciła jedynie 3000 zł owej zaliczki. Finalnie prace nie zostały wykonane a inwestorka, w wyniku podjęcia różnych interwencji, odzyskała wpłacone pieniądze.

Z powyższej skrótowej rekapitulacji istotnych w sprawie elementów stanu faktycznego wynika niezbicie, że przekazane na rzecz wykonawcy pieniądze były elementem zapłaty za mające zostać wykonane usługi. Z momentem ich przekazania przedsiębiorstwu, stały się one jego własnością.

Żaden z elementów opisanej umowy nie pozwala na uznanie, że przekazanie kwoty 3000 zł miało charakter np. depozytu (art. 835 i n. k.c), czyli nie stanowiło aktu uiszczenia ceny (z góry) za mające zostać wykonane usługi.

Pamiętać należy, że art. 284 § 2 k.k. penalizuje jedynie przywłaszczenie rzeczy powierzonej. Sąd Najwyższy w swym orzecznictwie klarownie zarysowywał różnicę pomiędzy sprzeniewierzeniem a niewykonaniem umowy. Między innymi w wyroku z dnia 17 lutego 2015 r., V KK 391/14, wskazał, że powierzenie rzeczy ruchomej polega na przekazaniu władztwa tej rzeczy z zastrzeżeniem jej zwrotu, a zatem osoba, która otrzymuje taką rzecz, nie ma prawa nią rozporządzać jak swoją własnością. Nadto przedmiotem przywłaszczenia nie mogą być pieniądze, które stanowią przewidzianą umową należność wykonawcy (zapłatę) za wykonanie określonego dzieła (w cytowanej sprawie - wybudowanie domu - dop. SN). Tak też rozumiane jest znamię przywłaszczenia w orzecznictwie sądów powszechnych.

Przykładowo Sąd Apelacyjny w Białymstoku w wyroku z dnia z dnia 30 marca 2016 r. (II AKa 8/16, LEX nr 2136974) podkreślił, że „pieniądze stanowiące zaliczkę, przedpłatę czy też pożyczkę, a więc przedmiot tzw. depozytu nieprawidłowego, nie mogą być jednocześnie przedmiotem przywłaszczenia w rozumieniu art. 284 § 2 /c./f." Tożsame stanowisko znaleźć można w doktrynie, gdzie wskazuje się bez większych wątpliwości, że powierzenie oznacza przeniesienie władztwa nad rzeczą z uprawnionego na sprawcę bez prawa rozporządzania nim jak swoją własnością, z jednoczesnym konkretnym oznaczeniem sposobu jego wykonywania przez osobę, której rzecz jest powierzana. Nie stanowi więc przedmiotu sprzeniewierzenia rzecz ruchoma, która została powierzona sprawcy w okolicznościach wskazujących na przeniesienie własności tej rzeczy na sprawcę (tak m.in. M. Dąbrowska-Kardas, P. Kardas (w:) A. Zoll (red.). Kodeks karny. Część szczególna. Tom III. Komentarz do art. 278-363, Warszawa 2016, wyd. IV, komentarz do art. 284 k.k. tezy 116 i 125 oraz cytowana tam literatura przedmiotu). Rzecz jasna, stwierdzenia dotyczące rzeczy ruchomej należy odnosić również do pieniędzy (art. 115 § 9 k.k.). Z powyższymi poglądami należy się zgodzić. Przestępne przywłaszczenie cudzej rzeczy ruchomej musi być poprzedzone powierzeniem jej przez pokrzywdzonego, czyli oddaniem w tymczasowe władanie sprawcy z zastrzeżeniem, że nie staje się on jej właścicielem lub wyłącznym dysponentem z pominięciem uprawnionego, lecz staje się jedynie jej depozytariuszem mającym szersze lub węższe uprawnienia do np. korzystania z rzeczy lub czerpania z niej pożytków. Jeżeli ów sprawca w takiej konfiguracji działa następnie z zamiarem ostatecznego i nieodwracalnego pozbawienia mienia innej osoby i uczynienia z niego własnej lub innej osoby własności - realizuje znamiona typu z art. 284 § 2 k.k.

Ma bowiem dojść do definitywnego oddzielenia uprawnionego od stanowiącej jego własność rzeczy i potraktowania rzeczy jako własnej przez sprawcę.

Natomiast zamiar wykorzystania mienia innej osoby w sposób niezgodny z wolą właściciela (np. wyrażoną w umowie) nie jest tożsamy z zamiarem przywłaszczenia. Brak tych elementów nie pozwala na przypisanie przestępstwa przywłaszczenia.

Tak też stało się w niniejszej sprawie - pieniądze przekazane przez inwestora stanowiły bez wątpienia przedmiot przeniesienia ich własności na wykonawcę inwestycji, jako element zapłaty ceny. Wobec niebudzącej woli stron umowy, stały się więc własnością tego ostatniego. z uwagi na powyższe i kierunek kasacji należało uchylić orzeczenie Sądu II instancji i utrzymane nim w mocy orzeczenie Sądu I instancji i wobec stwierdzenia oczywistej niesłuszności skazania (art. 537 § 2 k.p.k.) J.K., uniewinnić go od zarzutu popełnienia czynu zabronionego, z uwagi na brak znamion typu czynu z art. 284 § 2 k.k. w jego zachowaniu”.

O pracy koronera, lokalnych powodziach i problemach przedsiębiorców – Adam Bodnar z wizytą w powiecie lubańskim

Data: 2017-02-02

Rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar spotkał się ze starostą lubańskim Walerym Czarneckim oraz jego współpracownikami.

Tematem rozmowy były m.in. kwestie dotyczące zawodu koronera - kto i na jakich zasadach powinien go powoływać, z jakich pieniędzy powinien być opłacany.

Ważnym wątkiem spotkania były też fundusze na rzecz usuwania skutków powodzi w powiatach górskich takich jak powiat lubański, jeleniogórski. W latach 2012-2016 co roku powódź dotykała te regiony. Specyficzne ułożenie geograficzne sprawia, że choć powódź trwała tu krótko - 2-3 godziny - to usuwanie jej skutków jest równie  uciążliwe i kosztowne jak w innych regionach Polski, gdzie tego typu katastrofy są bardziej spektakularne. Pomimo tego, że powiat lubański dostał wsparcie od Skarbu Państwa, musiał dołożyć pieniędzy z  funduszy samorządowych. To spowodowało zmniejszenie finansowania usług dla obywateli, takich jak oświata, pomoc społeczna itp. RPO zapowiedział przeprowadzenie analizy prawnej tego problemu oraz konsultacji z urzędami centralnymi.

Na spotkaniu ze starostą lubańskim omówiono również sprawę Państwa Sikorskich z Leśnej. Ci przedsiębiorcy nie otrzymali odszkodowania, w związku z decyzją nakazującą wstrzymanie działalności gospodarczej. Sprawa jest wielowątkowa, ciągnie się od 15 lat. RPO  przeprowadził wizję lokalną i spotkał się też z burmistrzem gminy Leśna Mirosławem Markiewiczem. Rozmawiano również o bieżących sprawach lokalnych.

Sprawa naklejek z markami samochodów. Kasacja RPO

Data: 2017-01-27

Pan Z. stanął przed sądem za to, że na giełdzie samochodowej sprzedawał robione przez siebie naklejki z markami samochodów. RPO wniósł w jego sprawie kasację: co prawda produkowanie i sprzedaż takich naklejek nie jest w porządku i może skutkować odpowiedzialnością cywilnoprawną, ale nie można za to człowieka karać na podstawie przepisów karnych o własności przemysłowej. Te bowiem służą temu, by nie wprowadzać do obrotu podróbek - sama produkcja takich naklejek nie jest z tego punktu widzenia przestępstwem.

Gdyby pan Z. sprzedawał np. kołpaki samochodowe oznaczone tymi naklejkami, niewątpliwie wypełniłby znamiona przypisanego mu przestępstwa. Ale tak nie było. Postępowanie wobec pana Z. sąd umorzył przyjmując że społeczna szkodliwość czynu jest znikoma, jednak ważne jest tu, jak zostało zastosowane prawo.

Jego samoprzylepne naklejki z zastrzeżonymi znakami towarowymi Audi, Skoda, Toyota, Mercedes, Opel, Hyundai, Ford były - według ustaleń sądu – niskiej jakość i na pierwszy rzut oka widać było, że są nieautentyczne. Niemniej w ocenie sądu „z istoty same w sobie stanowiły towar przeznaczony do sprzedaży, [a] wytworzone przez oskarżonego oznaczone zostały nieautentycznymi znakami towarowymi znanych na całym świecie marek samochodowych, zastrzeżonych w Urzędzie Patentowym UE”, zaś oskarżony nie miał żadnego prawa do posługiwania się znakami towarowymi firm, osobiście podrobił znaki towarowe na zabezpieczonych naklejkach i dokonywał obrotu towarem, jakie stanowiły i tym samym wypełnił znamiona przestępstwa z art. 305 ust. 1 i 3 ustawy Prawo własności przemysłowej (Dz.U.2013.1410 j.t. z późn. zm.).

Rzecznik podkreślił jednak w kasacji, że art. 305 Prawa własności przemysłowej nie chroni samego znaku towarowego. Nie karze też za samą nielegalną produkcję i sprzedaż zastrzeżonych znaków towarowych (np. metek, naszywek). Na podstawie z art. 305 p.w.p. może odpowiadać  tylko ktoś, kto bezprawnie umieści podrobiony znak towarowy na nieoryginalnym towarze po to, by go wprowadzić do obrotu (bądź dokonuje obrotu towarami tak oznaczonymi, choć nie ma prawa używać znaku towarowego).

Papierowa naklejka nie jest towarem w rozumieniu art. 120 ust. 3 pkt 2 ustawy p.w.p. i naniesienie na nią podrobionego znaku towarowego nie wyczerpuje znamiona omawianego czynu.

Naklejki są jedynie oznaczeniem, które nadaje się i ewentualnie może służyć do odróżnienia towarów jednej marki od drugiej, w przypadku jej naniesienia na określony towar. Gdyby oskarżony sprzedawał np. kołpaki samochodowe oznaczone przedmiotowymi naklejkami, niewątpliwie wypełniłby znamiona przypisanego mu przestępstwa.

Zdaniem RPO, ochrona prawnokarna, wynikająca ze znamion czynu zabronionego z art. 305 p.w.p. została ujęta wąsko – dotyczy wyłączności na sygnowanie towarów pochodzących od określonego podmiotu i nie jest dopuszczalne rozszerzanie zakresu kryminalizacji w oparciu o analogię.

To nie jest przypadek pana Z., dlatego został one – zdaniem RPO - skazany mimo braku w jego działaniu znamion przestępstwa określonego w tym przepisie.

 

Komentarz Izabeli Kikolskiej z Zespołu Prawa Karnego BRPO:

Zakreślona szeroko przez sąd w niniejszej sprawie podstawa odpowiedzialności karnej, pozostaje w sprzeczności z zasadą, że sankcja karna jest ostatecznością, gdyż prawo ma pełnić funkcję ochronną (zasada  ultima ratio).

Podstawową funkcją znaku towarowego jest indywidualizowanie albo wyróżnianie towaru, dlatego ochronę zapewniają tym znakom regulacje cywilnoprawne. Ochrona prawnokarna, wynikająca ze znamion czynu zabronionego z art. 305 p.w.p. została ujęta wąsko – dotyczy wyłączności na sygnowanie towarów pochodzących od określonego podmiotu. Nie można więc rozszerzać zakresu kryminalizacji w oparciu o analogię.

Art. 305 Prawa własności przemysłowej karze oznaczanie towarów podrobionym znakiem towarowym bądź zarejestrowanymi znakiem towarowym, ale jedynie w obrębie specjalizacji znaku towarowego, tj. na takich samych towarach jak towary objęte prawem ochronnym na dany znak towarowy.

Innymi słowy ochrona karna znaku towarowego będzie dotyczyć jedynie sytuacji użycia go dla towarów identycznych z tymi, dla których został zarejestrowany, a stosowanie podrobionego oznaczenia do innych towarów jest irrelewantne z punktu widzenia prawa karnego, choć korzysta z ochrony cywilnoprawnej.

Nowelizacja ustawy Prawo wodne

Data: 2017-01-13

Projekt ustawy Prawo wodne wywołał duże obawy wśród polskich żeglarzy, właścicieli portów i osób prowadzących działalność gospodarczą na Mazurach. Podstawowym zarzutem podnoszonym przez obywateli jest zbyt duża wysokość proponowanej maksymalnej stawki opłat za użytkowanie gruntu pokrytego wodami (treść art. 260 i 261 projektu ww. ustawy). Rzecznik przypomniał, że turystyka żeglarska stanowi jedno z podstawowych źródeł dochodu w regionie. Prowadzenie działalności w zakresie uprawiania rekreacji, turystyki, sportów wodnych oraz amatorskiego połowu ryb wiąże się ze sporym ryzykiem finansowym i ma charakter sezonowy, ściśle uzależniony od warunków atmosferycznych. Obywatele wskazują, że wzrost obciążeń publicznych nałożonych na podmioty zajmujące się tego rodzaju działalnością może doprowadzić do znacznego spadku ich dochodów, a w konsekwencji – do wzrostu bezrobocia.

Rzecznik zwrócił uwagę, że art. 22 Konstytucji stanowi, iż ograniczenie wolności działalności gospodarczej, dotyczącej zarówno wyboru samej działalności, jak i jej wykonywania, jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy i tylko ze względu na ważny interes publiczny. Jeśli zaś chodzi o „ograniczenie wolności”, w doktrynie prawa pojawia się pogląd, że w pojęciu tym powinny mieścić się wszystkie działania państwa ingerujące w przedmiot działalności gospodarczej, w tym także np. obciążenia publiczne wpływające na swobodę podejmowania decyzji co do kształtu prowadzonej działalności. Ograniczenia wolności gospodarczej powinny być więc wprowadzone jedynie w sytuacjach, gdy są one szczególnie uzasadnione. Tymczasem na podstawie uzasadnienia projektu ustawy można wysnuć wniosek, że omawiana regulacja ma na celu jedynie zwiększenie przychodów do budżetu państwa. Takie bezzasadne, nadmierne obciążanie zainteresowanych podmiotów i ograniczenia wolności działalności gospodarczej narusza, zdaniem Rzecznika, zasadę proporcjonalności i zasadę państwa prawnego wyrażone w Konstytucji.

Rzecznik zwrócił się do Ministra z prośbą o zajęcie stanowiska w sprawie.

Konfiskata rozszerzona. Projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw

Data: 2017-01-13

W dniu 30 grudnia 2016 r. do Sejmu wpłynął projekt ustawy o zmianie ustawy Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw, który zawiera liczne rozwiązania dotyczące także postępowania cywilnego, funkcjonowania służb mundurowych, tajemnic prawnie chronionych i finansowania terroryzmu. Niektóre znajdujące się w nim zapisy mogą budzić obawy w zakresie ich zgodności z Konstytucją oraz standardami ochrony praw i wolności człowieka.

I tak w proponowanym art. 44a § 5 k.k. wprowadzono zastrzeżenie, że przepadku przedsiębiorstwa nie można orzec, jeśli „szkoda wyrządzona przestępstwem lub wartość ukrytej korzyści nie jest znaczna wobec rozmiaru działalności przedsiębiorstwa”. Zdaniem Rzecznika takie sformułowanie nie jest optymalne oraz wydaje się niewystarczające do zabezpieczenia stosowania zasady proporcjonalności sensu stricto przy ewentualnym orzekaniu przepadku przedsiębiorstwa. Wątpliwości może budzić także wprowadzenie możliwości orzeczenia nawiązki w przypadku, w którym sąd nie stosowałby przepadku z przyczyn wskazanych w projektowanym art. 44a § 4-6 k.k. (proponowany art. 48a k.k.). Konstrukcja taka potencjalnie umożliwia orzeczenie środka karnego wobec osoby, przeciwko której nie toczy się nawet postępowanie karne – właściciela przedsiębiorstwa będącego osobą trzecią i nie można jej zaakceptować z perspektywy prawa do sprawiedliwego procesu, którego jedną z emanacji jest zasada ne bis in idem.

Zastrzeżenia Rzecznika wzbudziła także proponowana możliwość ustanowienia zabezpieczenia na przedsiębiorstwie na poczet ewentualnego przyszłego przepadku poprzez wprowadzenie zarządu przymusowego (art. 292a i 292b k.p.k.). Niejasne jest zwłaszcza brzmienie art. 292b k.p.k., wprowadzające możliwość dokonania zabezpieczenia na przedsiębiorstwie należącym do podmiotu zbiorowego, podczas gdy projektowany art. 44a § 1 i 2 k.k. wskazują wprost, że przepadek przedsiębiorstwa możliwy jest jedynie, gdy należy ono do osoby fizycznej. Rzecznik przypomniał, że wszelkie środki służące zabezpieczeniu wykonania kary powinny być z natury rzeczy tymczasowe. Zasadne wydaje się zatem określenie ścisłych ram czasowych utrzymywania zabezpieczenia na przedsiębiorstwie.

Negatywnie należy ocenić art. 45a k.k. i art. 43a k.k.s. przewidujące możliwość orzeczenia przepadku w razie umorzenia postępowania ze względu na śmierć sprawcy lub jego niewykrycie, a także w wypadku zawieszenia postępowania spowodowanego jego chorobą psychiczną lub inną ciężką chorobą. Takie rozwiązanie narusza konstytucyjnie gwarantowane prawa spadkobierców mienia, wobec którego orzeczono przepadek,  wprowadza bowiem odpowiedzialność zbiorową (spadkobiercy nieuczestniczący w żaden sposób w przestępczym procederze odpowiadają bowiem swoim majątkiem za czyn spadkodawcy), niedopuszczalną na gruncie prawa karnego.

Z kolei zgodnie z proponowanym art. 45 § 2 k.k. w przypadku skazania sprawcy wszelkie mienie, które nabył on w okresie 5 lat przed wydaniem orzeczenia traktowane ma być jak korzyść pochodząca z przestępstwa i ma podlegać przepadkowi. Rzecznik podkreślił, że taka treść przepisu oraz proponowany zakres temporalny jego obowiązywania są nie do pogodzenia z konstytucyjnymi i międzynarodowymi standardami domniemania niewinności.

Rzecznik odniósł się także do zaproponowanych w projekcie ustawy: rozszerzenia katalogu przestępstw, w odniesieniu do których dozwolone jest stosowanie kontroli operacyjnej oraz znacznego rozszerzenia uprawnień różnych służb mundurowych związanych z dostępem do informacji prawnie chronionych. Rzecznik stwierdził, iż propozycje te budzą istotne wątpliwości w zakresie poszanowania prawa do prywatności i życia w rodzinie określonego w Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz Konstytucji, stanowią poważny wyłom w samej instytucji tajemnicy prawnie chronionej i otwierają pole do niemal niczym nieograniczonej inwigilacji.

Rzecznik zwrócił się do Przewodniczącego z prośbą o rozważenie wprowadzenia do projektu ustawy wspomnianych wyżej poprawek.